Kafeteria > Przy kawie Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl 
4.01 | Dlaczego warto rzucić palenie
Papieros przed śniadaniem
Gdy rano stoję na peronie, widzę tłoczących się palaczy, wśród nich niestety coraz więcej zaciągających się kobiet i młodzieży. Długoletni palacze rzucają się w oczy - ich twarz jest pomarszczona i ma tzw. papierosowaty wygląd. Prawie dla każdej kobiety wygląd ma ogromne znaczenie. Stosujemy coraz to nowsze i lepsze kremy, ale cóż z tego, kiedy nadal sięgamy też po papierosa. Wszystkie zabiegi pielęgnacyjne wówczas przynoszą minimalny skutek i nie mają mocy naprawić zniszczeń spowodowanych paleniem. Kremy i maseczki, tak kosztowne, działają jedynie powierzchownie, podczas gdy nikotyna i inne szkodliwe substancje zawarte w papierosie uszkadzają głębsze warstwy skóry, odpowiedzialne za regenerację, elastyczność i wygląd naskórka.

Uzależnienie od papierosów rodzi się niepostrzeżenie. Najpierw wypalasz pierwszego w swoim życiu papierosa, potem drugiego, potem od czasu do czasu w gronie znajomych „dla towarzystwa”, aż nagle stwierdzasz, że już wypalasz całą paczkę dziennie. W miarę upływu czasu pojawia się postępujące przyzwyczajenie i biologiczne uzależnienie od tytoniu. W dymie tytoniowym znajduje się ponad 4000 różnych substancji, wiele o działaniu toksycznym, mutagennym (uszkadzającym DNA), teratogennym (uszkadzającym płód), kancerogennym (powodującym rozwój nowotworów).

Do najważniejszych składników należą:
- Nikotyna: Palenie papierosów pozwala na wchłonięcie 0,05- 0,15 mg nikotyny podczas jednego zaciągnięcia, daje to 1- 2 mg po wypaleniu jednego papierosa. Podana dożylnie dawka nikotyny zawarta w jednym papierosie może zabić dorosłego człowieka.
- Substancje smołowate, tzw. rakotwórcze: Węglowodory aromatyczne (np. benzopiren), nitrozaminy (np. N-nitrozonornikotyna), estry kwasów tłuszczowych, metale ciężkie, pierwiastki promieniotwórcze (np. kadm, polon), chlorek winylu. Podrażniają one tkankę płuc i mogą prowadzić do przewlekłych stanów zapalnych oraz nowotworów.
- Substancje drażniące, które działają w drogach oddechowych. Powodują m.in. kaszel, zaburzają system samooczyszczania się oskrzeli i płuc, przyczyniają się do częstych infekcji. Wytwarzają też dużą ilości śluzu, co może wpłynąć na częściowe lub całkowite zamknięcie oskrzeli.
- Tlenek węgla z kolei powoduje zmniejszenie tolerancji wysiłku, wzrost agregacji płytek krwi, co może być związane z rozwojem miażdżycy oraz zmniejszeniem wagi ciała dzieci matek palących.

Choroby spowodowane paleniem to m.in.:

Choroba wieńcowa serca: Podwyższone ciśnienie krwi, przyspieszona akcja serca i jego większe obciążenie pracą. Powoduje to zwiększone zużycie tlenu przez miesień sercowy i może powodować zawał.
Nowotwory złośliwe płuc: Badania wykazały, że nowotwory złośliwe płuc dotykają w 95% palaczy.
Nowotwory jamy ustnej, gardła, przełyku i krtani: Częstotliwość występowania tych rodzajów raka u osób palących jest 20 razy większa niż u osób, które nie palą i nie przebywają w środowisku osób palących.
Dym papierosowy działa również na inne narządy w organizmie. Szczególnie podatnymi są: układ krwionośny, oddechowy, żołądek, trzustka, nerki i pęcherz moczowy. Palenie papierosów zwiększa zawartość cholesterolu we krwi, oraz podatność na osteoporozę i chorobę Crona.

Papieros, kobieta ciężarna i jej dziecko

Przyszła matka, która pali papierosy, powinna znać konsekwencje tego nałogu. Musi wiedzieć, że paląc przyczynia się do zahamowania wewnątrzmacicznego wzrostu płodu, jego niedotlenienia, zaburzenia ośrodkowego układu nerwowego, kwasicy narządów, silnego obkurczenia naczyń pępowinowych, spadku krążenia matczyno-płodowego o 20% w kilka minut od pierwszego zaciągnięcia się dymem papierosowym. Poza tym istnieje wysokie ryzyko obumarcia płodu. Jeśli dojdzie do narodzin dziecka, matka powinna się spodziewać, że będzie ono miało niską masę urodzeniową, schorzenia dróg oddechowych oraz że istnieje zwiększone ryzyko nagłej śmierci łóżeczkowej.

Jak pozbyć się nałogu bez stosowania środków farmakologicznych i plastrów, polegając na silnej woli?

Przede wszystkim działaj świadomie:
  • uświadom sobie najpierw, że nie jest to łatwa decyzja, ale przy odpowiednim zaangażowaniu możliwy jest sukces,
  • napisz na kartce papieru, dlaczego i w jakich sytuacjach zapalasz papierosa,
  • obserwuj samą siebie podczas wypalania ostatniego papierosa,
  • napisz listę motywów rzucenia palenia (weź pod uwagę swoje zdrowie i zdrowie swojej rodziny, to jak nieprzyjemny jest zapach twoich ubrań, widok pożółkłych palców oraz to, ile pieniędzy dziennie wydajesz na paczkę/paczki),
  • czytaj tę listę często i wnikliwie,
  • nie opróżniaj popielniczek - to pomoże ci zrozumieć, ile wypalasz w ciągu dnia oraz jak nieprzyjemny jest zapach niedopałków,
  • przygotuj listę przedmiotów bądź rozrywek (wymarzone wakacje), na które miałabyś pieniądze, gdybyś nie paliła papierosów,
  • starannie wybierz dzień, w którym chciałbyś rzucić palenie,
  • śpij co najmniej 8 godzin,
  • jedz pożywne i lekkie śniadania,
  • pij dużo wody mineralnej, soków oraz jedz ryby,
  • wyrzuć wszystkie papierosy z domu i poproś, by nie częstowali cię nimi w pracy,
  • zadbaj o czyste i świeże otoczenie bez zapachu dymu papierosowego.

    Co dzieje się po rzuceniu palenia?

  • po 20 minutach od wypalenia ostatniego papierosa- ciśnienie krwi, tętno i temperatura ciała wracają do normalnego poziomu,
  • po 8 godzinach zanika nieświeży, typowy dla palacza oddech,
  • po 24 godzinach obniża się ryzyko zawału serca,
  • po 48 godzinach zauważalnie polepsza się smak i węch,
  • po 3 dniach wyraźne i łatwiejsze oddychanie,
  • po 2-3 miesiącach polepsza się przepływ krwi, łatwiejsze staje się poruszanie, wydolność płuc wzrasta nawet o 30%,
  • po 1-9 miesiącach zanika „krótki oddech”, wzrasta energia,
  • po roku spada dwukrotnie ryzyko chorób wieńcowych,
  • po 2 latach ryzyko zawału serca obniża się do poziomu normalnie obserwowanego dla osób niepalących,
  • po 5 latach spada dwukrotnie ryzyko raka płuc, gardła i przełyku w stosunku do palacza wypalającego paczkę dziennie,
  • po 10 latach ryzyko raka płuc u eks palacza jest podobne jak u osoby niepalącej,
  • po 15 latach ryzyko chorób wieńcowych u eks palacza jest identyczne jak u osoby, która nigdy nie paliła.
  • Stefan Ball, „Papieros na ławie oskarżonych”, Medyk,
    Andrzej Rafał Odon, praca poglądowa wygłoszona na konferencji w Łodzi,
    prof. dr hab. Joanna Gromadzka-Ostrowska, „Ochrona zdrowia”- materiały wykładowe.
    Małgorzata Grudzińska, malgorzata@kafeteria.pl
    Praca czeka na kobiety - Szukaj ofert Gorące dyskusje - Forum lobiece
    Wasze komentarze...
    Autor: Madziamba  (2005-01-04 16:13:56)
    -----
    Świetny wykład... Ciekawa tylko jestem czy osoba, która to pisała sama wie jak trudno się do tego zabrać...
    Autor: rysia  (2005-01-04 18:20:16)
    -----
    Bardzo dobrze pamiętam dni, które zaczynałam od papierosa, chociaż od tego czasu minęło już parę lat.Na samo wspomnienie tego wstrząsa mną dreszcz obrzydzenia.
    A wierzcie mi paliłam jak smok blisko 18 lat, zdarzało się, że więcej niż paczkę papierosów dziennie.
    Wiem jak trudno pozbyć się tego nałogu, ile trzeba włożyć w to wysiłku.Spędzić wiele bezsennych nocy, bo zwyczajnie człowiek jest na głodzie nikotynowym. Jak trzeba być odpornym na wszelkie pokusy, gdy w naszym otoczeniu są osoby palące .
    Dzisiaj z perspektywy czasu wiem... było warto, odnalazłam smak i zapach potraw, polepszyla mi się kondycja, skóra nabrała zdrowszego wyglądu, a najlepsze to brak rano tego potwornego kaszlu (kto pali ten wie). Zyskałam wiele na zdrowiu, to rzecz bezsprzeczna.
    Pozdrawiam wszystkich rzucających palenie i życzę wytrwałości .Naprawdę warto, trzeba tylko chcieć.
    Autor: kinga  (2005-01-05 08:44:36)
    -----
    Ograniczam palenie ze względu na chęć posiadania drugiego dziecka. wiem po sobie ,że organizm sam odrzuca tytoń papierosowy kiedy jest się w ciąży. Obecnie wypalam 2,3 papierosy dziennie , bywa też że 5 albo wcale. Jedynie wzmianka o papierosie i ciąży działa na mnie dosyć obrazowo. No i te odkryte smaki na nowo po zaniechaniu palenia. RZUCAM PALENIE!!!
    Autor: mokafix  (2005-01-05 10:42:25)
    -----
    Poznałam mojego T i przestałam palić, dla niego :) A CO NAJWAŻNIEJSZE, TO STRASZNIE DROGI NAŁÓG !!!!! POLICZCIE ILE WYDAJECIE NA FAJKI ???? SAM TEN FAKT POWINIEN WAS PRZEKONAĆ DO RZUCENIA PAPIEROSÓW !!!!!!!!!!!!!!!!! PALACZE TO GŁÓPKI :) TAK TAK NIE DOŚĆ ŻE NISZCZĄ ZDROWIE SOBIE I INNYM, TO JESZCZE SŁONO ZA TO PŁACĄ, A DO KOGO IDĄ TE PIENIĄDZE ? DO TYCH ZŁODZIEJI Z WIEJSKIEJ !!!! PALENIE TO GŁÓPOTA !!!!! JESTEM ZA BEZWZGLĘDNYM ZAKAZEM PALENIA W MIEJSCACH PUBLICZNYCH !!!!!!! :) MIŁEGO DNIA :)
    Autor: Asienka  (2005-01-05 10:45:36)
    -----
    Pani Malgorzato, skoro podpisuje sie pani pod tym tekstem, to wypadaloby podac zrodlo - wiele informacji jest zywcem spisane z ulotek, ktore wydaje Fundacja Promocji Zdrowia profesora Zatonskiego... Nieladnie!
    Autor: nietolerancyjna?  (2005-01-05 13:02:17)
    -----
    Nie znoszę palaczy na przystanku autobusowym. Ledwie oczy otworzę a oni dmuchają mi w nos swoimi zapalonymi papierochami.Niekiedy oczekując na autobus muszę kilkakrotnie zmieniac miejsce stania , aby nie zwymiotować, ale palaczom to przecież nie przeszkadza.Mam ochotę wykrzyczeć cos nieprzyjemnego, ale w ich mniemaniu będę tylko idiotką, która wstała lewa nogą. Ludzie rzućcie palenie, proszę.
    Autor: głodna wiedzy  (2005-01-05 13:48:06)
    -----
    Postanowiłam rzucić palenie od Nowego Roku wraz z przygotowywaniem się do diety i w ogole chcę zacząć wreszcie dbać o zdrowie i siebie.
    Nie palę od wczoraj. Tak się też składa, że nie mam pieniędzy. To fakt, dużo się wydaje na fajki, czasem jak jestem w sklepie, patrzę na jakąś drobnostkę i odzywa się we mnie sknera "to coś kosztuje 5 zł ? tak drogo? nie dam tyle za ...." a zaraz sobie przypomne, przecież tyle wydaje (a nawet więcej) na głupie papierochy i od razu kupuję tamtą rzecz, bo po prostu w porównaniu z papierosami jest tania :) Tym sposobem robie sobie małe przyjemności :)
    Palę 2,5 roku, chyba jestem uzależniona, pale z rana, wieczorem, po jedzeniu, przy piwie, po seksie, w towarzystwie, przy kawie, słowem : kiedy jest do tego okazja :)
    Pamiętam jak nie paliłam przez dwa dni bo mi się po prostu nie chciało, czułam się wyjątkowo dobrze, taka żywa i pełna energii, nic mi nie dolegało, żadne zmęczenie i złe samopoczucie. Ale że grałam w bilarda (a że zawsze przy bilardzie pale papierosy) to kupiłam sobie paczkę Parliamentów. I co się stało ? Ten stan dobrego samopoczucia po prostu sie ulotnił chyba z dymkiem. Od razu zakręciło się w głowie, czułam się źle, byłam zmęczona nie wiadomo czym. Tak samo jak pędze do pracy na przystanek, zazwyczaj zostaje mi parę minut na majestatyczne wypalenie sobie papieroska. Kończę palić i zaczynam się słabo czuć, muszę gdzieś usiąść i boję się, że zemndleje w autobusie. Wkurzało mnie to wieć rzuciłam. Czekam na korzyści ;)
    No i facet mi "truł" : rzuć to świństwo - i rzucę :)

    Pozdraiwam i kończcie te niewole tytoniową!
    Autor: jeden z wielu  (2005-01-05 15:28:48)
    -----
    Fakt, rzucić palenie to jak rzucić oddychanie, ale jest to możliwe. Tym co nie wystarcza silna wola polecam TABEX. Tabletki dostępne bez recepty w większości aptek. Co najważniejsze nie zawierają ( jak większość tabletek ) nikotyny. Pozwalają całkiem łagodnie przestać palić. Wiem, bo sam skorzystałem i udało się. A próbowałem wielu różnych środków, a tym razem się udało - po 17 latach JARANIA jak smok nie pale już prawie rok, czasami tylko przy piwku mam ochotę ale tutaj już działa silna wola. Kurcze - było warto!!!!!!!

    ŻYCZE WSZYSTKIM POWODZENIA
    Autor: kap  (2005-01-05 15:35:09)
    -----
    fajny artykuł polecam go wszystkim palaczą niech wiedzą co inni o nich myślą
    Autor: ljecznik  (2005-01-05 15:52:37)
    -----
    mój tata palił od 14 roku życia, taeraz ma 50 i od roku nie pali. Wrócił z zakupów spojrzał na rachunek i powiedział że 20 zł dziennie na fajki to za dużo.Od tamtej pory nie zapalił, ciśnienie wróciło mu do normy, rano nie budzi nikogo kaszlem, i nie sapie jak kiedyś przy wchodzeniu po schodach.To znaczy że można.3mam kciuki za wszystkich walczących z nałogiem.
    Autor: jaracz  (2005-01-05 16:33:22)
    -----
    Ja tam se lubie zajarac i nigdy nie rzuce.
    Autor: Edward Derr  (2005-01-05 17:16:06)
    -----
    Mam 50 lat od 7 roku życia pale. Zaczęło się to tym, że podejżałem moje starsze rodzeństwo, ci od razu kazali mi zapalić, żeby ich nie wydać. I tak się zaczęła moja przygoda z tytoniem. Wiele razy próbowałem to rzucić, ale to na nic. Nie pomagają ani tabletki, plastry- to tylko strata pieniędzy. Jeśli ktoś nie ma silnej woli to i tak nie rzuci>
    Autor: BoNifaCy  (2005-01-05 17:19:56)
    -----
    Jestem 13 letnim chlopakiem, przebojowym warzywqiem bondiuelle ;), niestety nie jestem tak zdrowy jak one, gdyz pale od 5 lat. Zaczęło sie niepozornie, wpierw 1st szlug podkradziony tacie, potem paczki kupowali mi starsi koledzy...;( Nie moge zucic, pomimo ze jem duzo owoców(marchew koperek seler itd.) Czuje sie bezsliny i nie wiem co poradzić. Ratujcie prosze piszczie na emaila Acy@o2.pl PomoCy!!!
    Autor: LEWAP  (2005-01-05 17:59:46)
    -----
    Paliłem przez 12 lat. Rzuciłem 2 lata temu, a pomogło mi zwykłe sknerstwo i wspomagacze. Kupiłem "ZYBAN" (na recepte) i 2 paczki gum "NICORETTE", zapłaciłem za to (2 lata temu) prawie 200 zł. Po przeliczeniu na papierozy wyszło mi, że nie mogę zapalić przez 2 miesiące, bo inaczej wydana kasa pójdzie na marne. Wszystkim dookoła powiedziałem, że rzucam palenie i ile kosztowały mnie wspomagacze, i żeby nie stracic na tym "interesie" pierwsze papierosy moge kupic dopiero po 2 miechach. Pomogło! Wstyd przed znajomymi (i przed sobą), ze mógłbym przepuścić dwie stówki kupując nawet 1 paczuszkę fajek i widziane w wyobraźni ich kpiące spojrzenia pozwoliły mi nie palić przez te 2 miesiące. A skoro nie paliłem przez tyle czasu to nie opłacało mi się już zaczynać znowu (i mogłem pokazać jaki ze mnie twardziel)... I tak ciągnę sobie to niepalenie juz drugi rok. Pozdrawiam wszystkich twardzieli i twardzielki! Ludziska rzucajcie palenie, bo wam (tym palącym) z japy jedzie!
    Autor: Andrzej  (2005-01-05 18:32:43)
    -----
    Też mam dość palenia , paliłem 20 lat i od 1 stycznia nie palę a paliłem jak smok ok. 40 szt. dziennie. Tak bardzo chcę aby mi się udało to już 5 dzień bez papierosa - naprawdę czuję się lepiej. Pomagam sobie pastylkami niquitin , pomaga. Wszystkim rzucającym palenie życzę wytrwałości - sobie też
    Autor: cisnowiec  (2005-01-05 19:00:40)
    -----
    Nie uda się rzucić faj, aż znajdzie się odpowiednią motywację. Moja była - moim zdaniem - nie tylko prawdziwa, ale i skuteczna. Pół roku przed staraniem się o dziecko trzeba sprawić, aby plemniki były jak najbardziej żywotne i zdrowe. Szkoda tylko, że odpowiedniej motywacji nie znalazłem 13 lat temu, kiedy byłem już "nałogiem". Wierzę w rzucanie od ręki i bez żadnych wspomagaczy. Nie trzymam kciuków za tych, którzy rzucają po raz czterdziesty z powodów ot, takich sobie. Kiedy ma się udać, uda się na pewno, spokojna głowa. Poradzicie sobie sami. Świat nie stanie się piękniejszy przez pierwszy tydzień/miesiąc? Za rok stanie się na pewno.
    A Antek rośnie zdrowo, czego i Wam życzę.
    cisnowiec
    Autor: olenka  (2005-01-05 19:19:25)
    -----
    mam 17 lat, palę od 2. z zamiarem rzucenia noszę się od miesiąca. gdy wyjechałam w te święta na narty, nie paliłam 12 dni, zwyczajnie, nie miałam czasu (znajomi, narty, basen, FACET), ani ochoty. jednak gdy wróciłam do domu, pierwsze co zrobiłam to poszłam się "dotlenić" z koleżanką... i teraz żałuję, bo już byłam tak blisko...
    ten artykuł pomógł mi w podjęciu decyzji: RZUCAM. nie chcę śmierdzieć, wydawać kasy, mieć przypałów z nauczycielami... uda się? uda, jak potrafiłam 12 dni to i będę potrafiła do końca życia. jutro nie kupuję fajek :) pozdrawiam
    Autor: Lucyna  (2005-01-05 20:32:41)
    -----
    No tak...kiedy to było? W moim przypadku chyba własnie z nowym rokiem świetowałam czwarta rocznicę zwycięstwa nad nałogiem. Ale nie było łatwo, silna wola to klucz do sukcesu. To niesłychanie trudne gdy człowiek zaczynał dzień i kończył papierosem.
    Swój nałóg zastapiłam sportem:) -zaczęłam biegać. To mi pomogło zapomnieć i wyzwolić się z nałogu. Polecam wszystkim zdrowy tryb zycia i życze powodzenia Tym, którzy sa w trakcie walki:)
    Autor: freeboy  (2005-01-05 20:33:18)
    -----
    Czytam te posty i powiem wam jedno.....zadne "dopalacze" w postaci tabletek czy plastrów, żadnego ograniczania .Jedyny sposób rzuc to w cholere odrazu unikaj palacego towarzystwa przez kilka dni i powinno byc dobrze. Dla mnie pierwsze trzy dni były najgorsze.. teraz zamiast paczki smrodów kupuje kilogram mandarynek, z japy nie jedzie, forma jest coraz lepsza , ciśnienie i samopoczucie tez diametralnie sie zmieniło na korzyść. Paliłem 16 lat. jesli cie cisnie i musisz zmus sie do tego że zapalisz równo za godzinę... po tej godzinie zanów za godzine .. to był mój sposób.Pomogło .
    Autor: sadam  (2005-01-05 20:43:44)
    -----
    u mnie w miescie jest przychodnia w ktorej podlaczaja do pewnej aparatury, ktora w ciagu 15 minut niweluje zawartosc nikotyny w organizmie(ta ktora odpowiedzialna jest za tzw.glod tytoniowy) IT REALY WORKS, nie czuje sie fizycznej potrzeby zapalenia,reszta to tylko sprawa psychiki by nie siegnac po papierosa, nie jest on juz nam do niczego potrzebny,jesli jest metoda ktora pomaga dlaczego by z niej nie skorzystac... polecam jesli macie taka mozliwosc i ok 70 pln naprawde warto
    Autor: pet  (2005-01-05 21:47:36)
    -----
    wszystkie opinie sa OK nie pale 4 dzien
    Autor: dzwonnik  (2005-01-05 21:49:01)
    -----
    Ta metoda za 70 złotych która polega na "zniwelowaniu zawartosci nikotyny w organizmie" jest nieskuteczna... przypomina maszynę do robienia "piii piii" z "monty pytona",sam byłem na takim seansie,a pamietajac z podstawówki zasadę działania "klatki
    Faradaja" wiem ze to nie moze działać... zabieg polega na tym by wypalonego na miejscu "ostatniego papierosa" wraz z popiołem włozyc do niewielkiej szklanej menzurki która jest wkładana do metalowego pojemniczka z przytwierdzonym kabelkiem co ma niby ustawic aparaturę na "odpowiednią częstotliwość" cząsteczek nikotyny poczym dostałem 2 pozłacane płytki z przewodami na których miałem trzymać ręce i opaska na głowę równiez pod prądem.Jako ze brak zamkniętego obwodu w pojemniczku na peta wykluczał jego jakiekolwiek działanie a nawet gdyby były dwa kabelki to jakis czujnik albo coś w tym stylu powinno się wewnątrz znajdować ,a napięcie wytworzone pomiędzy płytkami elektrod a opaską (wyczuwalny smak "bateryjki" czyli jakies 24v) niestety nie spowodowały że zuciłem palenie...Nabrałem jedynie przekonania że firmy,bo przychodniami bym tych miejsc nie nazwał,które oferują "leczenie" tego typu sprzętem
    są jedynie instytucjami wyciągającymi od zdesperowanych ludzi pieniądze za wciskanie kitu.Obawiam się ze zakup bateryjki 9v i przylozenie jej do jezyka moze dac podobne jesli nie lepsze efekty ,a nie będą tak obciążające finansowo.
    Pozdrawiam wszystkich zucających palenie mam nadzieje ze sam zucę ten syf zanim będzie za późno...
    Autor: Dazik  (2005-01-05 21:49:43)
    -----
    zaczalem miesiac temu ale nic z tego nie wyszło. na sylwestra zapalilem jednago od tak pod ten nowy rok i peklo.... teraz znowu kupuje paczki papierosow. ciezko.....
    Autor: Były palacz.  (2005-01-05 22:05:31)
    -----

    Jednym rzutem oka rozpoznaje nałogowa palaczke. Po kilkunastu latach palenia to juz jest nie twarz a maska /twarz nikotynowa/. No i reszta czyli skóra pomarszczona i zółta, zęby z kamieniem żółte, i smród. Ale to tylko uroda, czyli nic takiego. Taka dama po menopauzie niebawem zegna ten podły swiat na chorobe wieńcową, raka żołądka, piersi lub krtani. Znałem takie.
    Autor: Były palacz  (2005-01-05 22:11:52)
    -----
    Suplement.
    Z podziwem patrze na palące 14 latki, wasze córki drogie Panie. Ile w nich samozaparcia i mocnego charakteru. Rzygać sie chce, serce wali, w głowie sie kreci, kieszonkowe wydane ale nie poddaja sie. Dzielna mądra młodzież. Przyszłość narodu. Urodza nikotynowe, czyli drobne i chore dzieci.
    Autor: Artoorro25  (2005-01-05 22:11:52)
    -----
    Palę od 10 lat, postanowiłem rzucić od nowego roku a wziąłem się w garść poniedziałek 03.01.2005.Paliłem ponad,dóżo ponad paczkę dzinnie.A więc-poniedziałek 4 papierosy,wtorek 5 papierosów,dzisiaj środa 3 papierosy.Bez fajki mam straszne nerwy,wszystko mnie denerwuje czuję że czegoś mi brakuje,jestem nieobecny, ale postanowiłem więc skończę.Za wszystkich rzucających palenie trzymam kciuki (napewno się uda-trzymajcie za mnie).RZUCAM PALENIE!!! :-)
    Autor: towarzysz  (2005-01-05 22:49:05)
    -----
    Witam! palenie palenie jakie to piękne a mimo wszystko chce sie tego pozbyc leci juz 5 dzien ale mimo wszystko trudno jest calu dzien spedzic bez przynajmniej jednego buszka poczucia smaku lekkiej ulgi. ale po dniu nie palenia pierwszy buszek jest wystarczający heh wypalalem duzo dziennie za duzo. teraz jest lepiej humor mam lepszy i wogole spie wiecej! Rady Czekam na rady co zrobic by szybciej sie odzwyczaic jakie są moze metody nauralne!!:) jak podczas rzucania nie przytyc????
    Autor: maniek  (2005-01-05 23:10:01)
    -----

    a ja mam 17 lat i pale juz od ponad 3 lat i jestem juz w ciezkim nałogu i jest mi bardzo trudno żucic
    Autor: pawson  (2005-01-05 23:26:57)
    -----
    dzisiaj koncze 21 lat a pale od 10 bardzo mnie denerwuje moj naug ale nie daje sobie rady lecz nie jest to kwestia mojej silnej woli (choc pewnie tez) ale poprostu na drugi dzien w gronie znajomych zapominam o tym ze postanowilem zucic i tak za kazdym razem
    Autor: xxx...  (2005-01-05 23:56:15)
    -----
    hmmm.... dzieki temu artykulowi zucam palenie.... wszyscy macie racje... to jest mi do niczego nie potrzebne.... ;] pozdrowki dla wszystkich palaczy zeby i im sie udalo.. ;]
    Autor: Janusz  (2005-01-06 00:14:32)
    -----
    Paliłem przez okres około 25lat.Od roku nie pale ,może to niewiele ale mnie to cieszy.
    Pomogły tabletki ,które okazały się skuteczne.Ale co ciekawe od tego czasu
    regularnie noc w noc chrapie. Jeżeli to możliwe odpowiedzcie co jest tego przyczyną i jak z tym walczyć.
    Autor: oleńka  (2005-01-06 00:16:42)
    -----
    swoje chłopy wszyscy jesteście :P rzucamy palenie!!! :) :) :) :) ja się już trzymam od... 6 godzin ;)
    Autor: Janusz  (2005-01-06 00:17:14)
    -----
    Paliłem przez okres około 25lat.Od roku nie pale ,może to niewiele ale mnie to cieszy.
    Pomogły tabletki ,które okazały się skuteczne.Ale co ciekawe od tego czasu
    regularnie noc w noc chrapie. Jeżeli to możliwe odpowiedzcie co jest tego przyczyną i jak z tym walczyć.Mój GG 6436035
    Autor: oleńka  (2005-01-06 00:20:41)
    -----
    Drogi Januszu,
    Rzucenie palenia a chrapanie??? emmm O_o nie widzę związku... powinno raczej być na odwrót: kiedy rzucasz, to przestajesz chrapać (jeśli chrapałeś wcześniej). no ale nie będę się tu mądrzyć, bo nie jestem żadnym specjalistą, tylko głupiutką licealistką. cóż, najlepiej idź do lekarza, lekarz prawdę Ci powie =D
    Autor: dominisia  (2005-01-06 02:04:05)
    -----
    pale do sierpnia 2004 roku to nie jest tak dlugo mimo wszystko mam ogromny zal do siebie i menagera
    ratujcie mnie chce to zucic ale nie daje sobie rady blagam po pomoc
    czytam juz o=po raz 3 to wszyskto i niby do mnie przemawia ale...
    od jutra podjelam ze zucam fajki trzymajcie kciuki i jak by co chetnie pokoresponduje z kims kto tez zuca palenie.:)
    moze bedzie nam latwiej?
    Autor: Bolek  (2005-01-06 02:19:08)
    -----
    Zeby rzucic palenie potrzebna jest bardzo silna wola albo ktos kto palacza zgwalci. Na przyklad zostawi na srodku oceanu bez papierosa Ja rzucalem wiele razy ale zawsze powracalem po jakims czasie do palenia. Uwazalem siebie za kogos gorszego od niepalacych znajomych, smierdzialem, wydawalem niepotrzebnie pieniadze az znalazlem sie w takiej sytuacji ze 30 godzin nie mozna bylo palic bo lecialem przez pol swiata samolotem i postanowilem rzucic palenie. Potem papierosy byly bardzo drogie w Japonii i USA i po jakims czasie przestalem myslec o papierosach.
    Pozdrawiam wszystkich rzucajacych oraz tych ktorzy juz rzucili. Rzucenie palenia jest czyms wspanialym choc bardzo bardzo trudnym !
    Autor: aśa  (2005-01-06 02:59:33)
    -----
    napisałam dużo ale padło wszystko - teraz w skrócie - smród smród i jeszcze raz smród - byłam sportowce i paliłam - mam 37 lat - i palę - mam za dobrą kondycję - i jeszcze palę - ale moja cierpliwość się kończy - kasa - rocznie ok.3 tyś , jedzie , że rozmawiam na dystans - nie wiem tylko czy potrzeba jakiegoś nieszczęścia ,żebym rzuciła.Jak widzę małolaty które palą to aż się prosi o jakieś sankcje dla nich i rodziców .To straszny nałóg- ludu demokratyczny - rzuć palenie
    Autor: joola66  (2005-01-06 07:26:24)
    -----
    Nie palę od pół roku.Paliłam dużo,ale przebywając tylko w pracy.Pracuę w barze..
    Poza pracą nie paliłam.Teraz mnóstwo ludzi w moim otoczeniu pali.Mnie już nie ciągnie!!Jestem z siebie bardzo dumna.Rzuciłam palenie ze względów zdrowotnych i dla mojego kochanego męża/on nie pali już rok/.Trzymajcie się,życzę powodzenia w rzucaniu tego beznadziejnego nałogu.Pa!
    Autor: krytyk głÓpoty  (2005-01-06 07:46:12)
    -----
    Pozdro dla mokafix palenie to głÓpota a głÓpki ci Ci co nie znają ortografii:)
    Autor: Były palacz.  (2005-01-06 10:20:45)
    -----
    O motywacji niepalenia. Nie sztuka rzucać palenie po wycieciu krtani, lub polowy płuca. Żadne przykre doznania abstynenckie nie moga sie równac z cierpieniami po wycięciu żołądka czy krtani. A ten dyskomfort myślenia o sobie jako człowieku lekkomyślnym i słabym? Palenie nalezy rzucać ze swiadomościa że nie bedzie łatwo. Każdy zreszta troche inaczej to znosi. Należy sobie pomóc dostepnymi preparatami. Nie popełniać powszechnego błędu jakim jest powrót do palenia po skuszeniu sie na tego jednego. W takim przypadku nalezy stwierdzić iz był do d...y jak zawsze i nie palic dalej.
    Gdy zaczynałem palić nie wiedziano o strasznych skutkach palenia. Panowało przekonanie że papierosy szkodzą tylko dzieciom. Niestety jest inaczej i nie tylko o raka chodzi, który moze być lub nie. Choroba obturacyjna płuc jest juz bez ryzyka. Pewna. Człowiek umiera na raty kilka lat z braku powietrza. I po jaka cholerę to wszystko? Wystarczy tych chorób które nas dotkna bez palenia. Zastanów sie i rzuć natychmiast!! Nie wciągaj sie lekkomyślnie jak nie palisz!! Po co masz popełnić mój błąd?
    Autor: Kamila  (2005-01-06 11:15:02)
    -----
    Edytko wysyłam tobie tą linke, razem razniej podjąc taką dec!!!
    choc to chyba ja mam zdecydowanie wiekszy problem!
    na naszych spotkaniach wypijac bediemy litry ziołowki!
    dam rade dam rade dam rade:)
    buziak!
    Autor: heriop  (2005-01-06 12:29:46)
    -----
    W pełni popieram , walkę z tym nałogiem i sam toczę bój z moim synem 17-letnim od którego czuję w jego oddechu , że palił a on twierdzi że nie . Tak, ja też kiedyś paliłem , gdy byłem młodym bezmyślnym nastolatkiem bo uważałem że papieros doda mi powagi , dorosłości bo podjąłem ważną decyzję w swoim życiu , lecz dzisiaj wiem , że straciłem kilka lat bez sensu . Swoją walkę podjąłem w momencie gdy stanął problem co jest ważniejsze ; jedzenie czy papieros . Oj ;- jak trudno było podjąć konkretną decyzję , lecz wiedziałem już jedno zginę jak nie przestanę palić . Decyzję podjęcia zerwania z tym nałogiem podjąłem w takim miejscu gdzie palenie papierosów było namiastką wolności . Była to trudna decyzja , gdyż walcząc sam z tym nałogiem postanowiłem wyzbyć się wszystkich akcesorii palacza , a paliłem nie tylko papierosy , bo fajkę również . Miałem piękną i ciekawą kolekcję fajek ; tak ciężko było , ale postanowiłem , że żadne oglądanie , kolekcjonowanie fajek popielniczek , zapalniczek i innych akcesorii palacza nie będą mnie w żaden sposób prowokowały do sięgnięcia po papierosa czy fajkę . Dałem sobie dużą satysfakcję ; powoli ale systematycznie utwierdzałem się , że dobrze zrobiłem . Po upływie dwu lat poczułem smak prawdziwej kawy , herbaty , owoców . Teraz nie palę 20-cia lat i jest mi z tym dobrze . Nie mogę zrozumieć ludzi którzy przez całe swoje życie nie palili papierosów , a u schyłku życia sięgają po nie (papierosy) ; to uważam za szczyt totalnej głupoty . Mówienie o tym , że papieros uspakaja , relaksuje i tym podobne bzdury to czysta fanfaronada i głupie popisywanie się swoją bezmyślnością . Mnie pomogło to :
    - zdecydowane i konkretne postanowienie , że nie palę
    - wyzbycie się wszelkich akcesorii palacza
    - te rzeczy które po praniu zatraciły zapach nikotyny zostawiłem , a jak zapach się utrzymywał to je wyrzuciłem
    - unikałem środowiska palaczy i stanowczo odmawiałem gdy ktoś mnie częstował papierosem
    - jadłem bardzo dużo jabłek , całych włącznie z pestkami i tą osłonką pestek , ślad po jabłku był i jest do tej pory tylko ogonek na którym wisi jabłuszko
    Mój apel do palaczy 'ŻADEN' donkiszoteria już była , każdy wie co robi i na co się decyduje, teraz moim zdaniem trzeba opodatkować tych którzy są palaczami . Żyjemy w XXI wieku , a nie w epoce kamienia łupanego , jeżeli ktoś chce być wtórnym analfabetą to jego sprawa i niech płaci sam za siebie pod każdym wględem w leczeniu zdrowotnym , socjalnym rentowym i innym , ale nie kosztem tych niepalących . Tak to jest myśl ; PODATEK OD PALĄCYCH PAPIEROSY , ale nie w akcyzie i bez możliwości odliczania od podatku . Ale byłoby pieniędzy , które by zasiliły służbę zdrowia i opiekę socjalną , jak również podniosłyby renty i emerytury te najniższe , a i dziura budżetowa by zniknęła . Dziękuję za uwagę i cierpliwość w czytaniu mojej lektury . Pozdrawiam wszystkich niepalących .
    Autor:  (2005-01-06 12:39:23)
    -----

    Autor: wojtas  (2005-01-06 12:57:51)
    -----
    ja zacząłem jak miałem 12 lat a skonczyłem jak miałem 20 lat.na poczatku fajnie było pokazac sie z papierosem a pozniej zaczeło mi to sie naprawde podobac az w koncu sie uzależniłem.no i wypalałem naprawde duze ilosci papirosów nawet 1,5 paczki dziennie.Az nadszedł dzien ,w którym miałem tego kompletnie dosc, cały smierdziałęm,potwornie sie czułem -nieswieży oddech ,słąba kondycja ,zimne dłonie-niedokrwienie,czeste bóle głowy no i zerwałem z tym.na poczatku było ciezko ale trzeba sie przełąmac nie planowac dnia tylko tak od razu to rzucic i znalezc sobie jakies zajecie które lubimy niezwiazane z paleniem ,duzo ruchu swieżego powietrza,dużo owoców,lekkch potraw,przelicac ile sie zaoszczedza na papierosach i wyjdzie na to ze pod wieloma wzgledami warto rzucic palenie.ja nie pale juz ponad dwa i poł roku i poprostu juz nie mysle o paleniu stałem sie wrogiem palenia i papierosów.
    Autor: Lidka  (2005-01-06 12:58:13)
    -----
    dziekuje autorowi artykułu za to że znowu wróciłam do nałogu! Cóż..................
    Autor: ela  (2005-01-06 13:26:37)
    -----
    Ostrożnie z tą dziurą budżetową, przyjmijmy obcję braku dochodów ze sprzedaży papierosów na polskim rynku. Chwała tym, którzy przestali palić. Trzymam kciuki za tych, którzy postanowili rozstać się z dymkiem papierosa, a gdy będą mieli ochotę jednak zapalić, niech przeczytają to co napisali w komentarzu.
    Autor: Ladybird28  (2005-01-06 13:34:08)
    -----
    Kochani... da sie rzucic jesli sie bardzo chce. Paliłam jakies 8 lat.. moze mniej.. nie wiem.. i nagle obudziłam sie pewnego pieknego dnia stwierdziając ze za duzo pale i czas rzucic... A paliłam dużo - czasem zdarzało mi sie dwie paczki dziennie najlepiej Golden American, jeszcze wtedy były pakowane po 25 sztuk, nie wiem jak teraz. I słuchajcie, to co sie ze mną działo przez następne tygodnie było straszne. Dziwie się ze to wytrzymałam i nie zapaliłam. A z drugiej stroy ciesze sie ze od 2 lat nie pale i dobrze mi z tym. Po rzuceniu palenia wpadłam w depresje, miałam kłopoty ze snem... zawroty głowy.. zamiast przytyc jak to sie zzazwyczaj zdarza ja schudłam! rozumiecie - schudłam - prawie 10 kg..
    Ciesze sie ze nie wróciłam do nałogu mimo ze miałam okazje...
    Więcej wiary w siebie i swoje możliwości oraz dużo samozaparcia potrafią zdziałać cuda.
    Pozdrawiam...
    Autor: Były palacz  (2005-01-06 13:34:22)
    -----
    Papierosy rzuciłem dla swojej dziewczyny. To ona mi tak naprawde w tym pomogła. Niepalę już 9 miesięcy. Czuję się z tym bardzo dobrze. na początku było trudno ale z czasem minęła chęć zapalenia papierosa. Najważniejsz rzecz to zajęcie się czymś. Ja zaczołem chodzić na siłownię. Poprawiło się krążenie, nie mam już krótkiego oddechu, kondycja się poprawiła a co najważniejsze w kieszeni mam więcej pieniędzy. Ludzie rzucajcie palenie. Papierosy to powola śmierć. Naprwede warto niepalić.
    Autor: Wolny_od_nikotyny  (2005-01-06 13:43:09)
    -----
    Ja rzucialem palenie pół roku temu po 6 latach trucia swgo oragznizmu. kiedys nie wyobrazalem soebie piwka bez tzw "dymka" , teraz nawet sam zapach papierosa przyprawai mnie o mdlosci. Jest to ciezka sprawa sie z tm rozstac ale naprawde warto chociazby z powodow zdrowotynych(dla mnie byl to glowny powod). I pozatym w lozko moj zlnierzyk lepiej sobie radzi odkad nie pale i moja kobieta jest z tego zadowolona choc kurde samam pali musze ja jakos nakrecic zeby rzucial. Pozdro dal wszystkich niepalacyh
    Autor: Magda  (2005-01-06 13:47:28)
    -----
    Witam serdecznie od kilku lat chce rzucic palenie i nik mi nie powie ze silna wola wystarczy bo na mnie to nie dziala. A ten kto mowi zeby policzyc sobie ile kasy idzie to niech sie za przeproszeniem walnie w lep bo niesetty ale nie ma czegos takiego ze jak nie kupie fajek to sobie wrzuce do skarbonki bo zawsze jest cos potrzebne i nie da sie tak poprostu odkladac. Ja naprawde chce rzucic ale jestem chyba za slaba....Pomocy !!!
    Autor: wambrez  (2005-01-06 13:52:58)
    -----
    Paliłem ok.30 lat,od 3,5 lat nie pociągam papieroska.Pracowałem w szczególnych warunkach przez okres 25 lat.W 2000 roku nie dopuszczono mnie do pracy na stan moich płóc.w 2004 r.ZUS wysłał mnie do Ciechocinka w ramach prewencji ZUS-u, a tam REUMATOLOG wybił mi POCHP , astmę oskrzelową i rozedmę płóc a co za tym idzie rentę z głowy.w wieku 51 lat zdrowie powróciło w/g.ZUS-u do normy mogę palić dalej i pracować jako spawacz.Należy zacząć palić, doczekać do emerytury (jak dociągne fizycznie i psychicznie)a potem szybko fiknąć,ZUS nie ma problemu z wypłatami tylko raz wypłaci zasiłek pogrzebowy. I oto chodzi tym przy korycie , przecież z alkocholu i papierosów Państwo ma największy zysk ,a palący długo nie pociągnie.
    Autor: lelo  (2005-01-06 13:56:55)
    -----
    23 lutego 1999r. Wtedy pozbyłem się nałogu. Tak z dnia na dzień, bez planowania. Po 23 latach w dymie. Korzyści? Trochę więcej kasy w kieszeni, trochę mniej kumpli "od fajki". Wszystkim życzę. TOBIE też, kimkolwiek jesteś. :)
    Autor: Były palacz pierwszy  (2005-01-06 14:23:13)
    -----

    Ktoś o 13,34 zapewne przez nieuwage przyjął moje psudo "Byly palacz". Więc dodaje "pierwszy". Ja rzucałem palenie dla siebie, nie dla dziewczyny. Taki jestem samolub.
    Autor: baba  (2005-01-06 15:20:43)
    -----
    z wszystkim sie zgadzam...tylko co zrobic, zeby nie przytyc?? i to nie jest glupie pytanie wynikajace z czystej proznosci.....raz rzucilam i sporo przytylam mimo, iz nie zagryzalam braku papierosa jedzeniem a ladnych kilka godzin dziennie spaedzalam na treningach. poradzcie
    Autor: priest  (2005-01-06 15:47:07)
    -----
    Parę dni temu rzuciłem palenie. Miało być od nowego roku, ale tak jakoś się zagadałem. Podjęcie tej decyzji to nie był impuls spowodowany gorączką noworocznych postanowień. Do tej decyzji dojrzewałem cały okres palenia a może i jeszcze wcześniej. Być może jeszcze bym palił, ale czarę goryczy przchylił nadmierny fiskalizm naszego państwa. Jako, że nie piję alkoholu to jedyną akcyzę jaką płacę, jest ta za paliwo ale i na to podobno znaleziono sposób.
    Pozdrawiam
    Z
    Autor: pedros  (2005-01-06 16:43:35)
    -----
    Ja pierwszy raz zapaliłem fajkę miesiąc temu na imprezie w akademiku. Byłem pijany i zrobiłem to pod presją. Wiem tylko tyle że już nigdy więcej bo to mnie nie kręci. A po za tym nie radze zaczynać. Fajkie są dla FRAJERÓW. Pozdrawiam...
    Autor: momo  (2005-01-06 17:50:50)
    -----
    Na wstępie gorące brawa dla HERIOPA. Wreszcie jakaś wypowiedź na poziomie, bez ortografów i ze znakami przestankowymi :-) Podoba mi sie pomysł opodatkowania palaczy, zwłaszcza tych, którzy na przystankach permanentnie dmuchają w nos dymem niepalącym. Zatrważające jest to, że często palą ci, którzy narzekaja na niskie zarobki i poziom życia, żyją z zapomogi i bez cienia żalu puszczaja z dymem cięzko zarobione, bądź wręcz wyżebrane pieniądze. Nie mówiąc już o tym, kto finansuje leczenie takich ludzi, którzy są, bądź co bądź, bardziej podatni na choroby, niekiedy na własne życzenie. Ja również byłam nałogową palaczką. Ok. 8 lat zajęło mi dojrzenie do decyzji, jaka podjełam w ubiegłym roku. Było mi trudno, poieważ 80% moich znajomych równiez paliło. Ale sie uparłam - byłam pionierką. Pomogł mi zabieg w gabinecie z biorezonansem magnetycznym. Czasmi ze łzami w oczach odmawiałam zapalenia, gdy znajomi delektowali sie dymkiem. Wkrotce, w moj slady poszedl moj facet. O dziwo idzie mu lepiej niz mnie, bo czasami zdarzy mi sie zlamac i skusic na jednego. Ale ogromnie sie ciesze, ze podjełam to wyzwanie i wiem, że nie musze palić. Mysle, że na każdego zadziała inny sposób i inny argument. Moim znajomym ten zabieg nie pomógł, ale chyba dlatego, że tak na prawdę nie chcieli rzucic palanie, albo liczyli, że to stanie się samo, bez udziału ich woli. Kto rzeczywiście chce rzucic palenie, znajdzie na to skuteczny sposób. życzę powodzenia i wytrwałości w Nowym Roku rzucającym palenie :-)
    Autor: eeeee  (2005-01-06 18:05:31)
    -----
    A ja sie nie zgodze z opinia dotyczaca nowotworow zawarta w tym artykule :P Mianowicie udowodniono ze wylacznie rak pecherza moczowego wystepuje czesciej u osob zazywajacych tyton niz u osob niezazywajacych.Czemu akurat ten rodzaj??Mianowicie badanie objelo takze osoby zujace tyton iwlasnie u nich ten rodzaj nowotworu wystepuje dosc czesto.Nie twierdze ze palenie jest superzdrowe,jednak z opinia na temat raka sie nie zgodze.Acha!Badania te byly robione calkiem niedawno,wiec wyniki nie ukazaly sie jeszcze opini publicznej :P
    Autor: MEN  (2005-01-06 18:06:37)
    -----
    Hej Baba z tym przytyciem. To częsty argument na palenie. Tyle tylko ze wartośc jego jest żadna. Zerowa. Więc porównaj przytycie 4kg z chorobami odtytoniowymi. I co wyjdzie z tego porównania? Wyjdzie na to ze szukasz pretekstu aby palić. Nie wszyscy tyją. Jeżeli taka sklonnośc jest no to trzeba niestety albo sie pogodzić albo zapobiec. Trzeciego wyjścia czyli palenie, nie ma.
    Autor: niepaląca  (2005-01-06 18:21:28)
    -----
    myśle że jeżeli naprawdę chcesz przestać palić to nie ma sprawy po prostu nie palisz
    ma przykład w rodzinie, mój ojczulek palił 2 paczki dziennie i to te najgorsze "smrodyny"
    do czasu kiedy lekarz powiedział mu że niestety to go zabija, kiedy to samo mówi rodzina nie ma odzewu, rzucił z dnia na dzień niestety było za póżno, dzisiaj nie ma nogi
    i to z powodu papierosów-miażdżyca naczyń krwionośnych inaczej naczynia krwionośne pozatykane-przyczyna nikotyna.A wystarczyło niepalić i dzisiaj by chodził!!!!!!!!!
    Autor: mario  (2005-01-06 18:44:44)
    -----
    Wiem ze to troche z innej beczki ale co z apleniem maryski??????????
    Awiec jezeli myslisz o przestaniu palenia tytoniu zacznij palic skrety!
    Mysle ze zastapi potzrbe dumu oraz lepsza jada i mysle ze jeden dziennie ci wystarczy hehe. A i jeszcze jedno ni emusisz placic bo sama rosnie na parapecie..
    Nie pale papierosow ale pale sporo skretow przebywajac w UK.
    Pozdrawiam wszystkich niepalacych tytoniu.
    Autor: eee  (2005-01-06 19:19:48)
    -----
    gówno prawda
    Autor: Raz pale raz nie  (2005-01-06 20:41:21)
    -----
    Paliłem w podstawówce żuciłem paliłem w gimnazjum dostałem ciężkiego zapalenia płuc i znowu pale mam 16 lat ale chce ten syf syf i jeszcze raz syf żucić w cholere wiem że to nie łatwe bo chciałem żucić od 1 stycznia wytrzymałem yyy nie wytrzymałem ale postaram sie żucić bardzo boje sie raka
    Autor: ocelot  (2005-01-06 20:43:58)
    -----
    Dobra, poczytalem i rzucam - od tak bez wielkiego powodu. Po prostu szkodzi i czuje to, spada kondycja czasami po tleneku wegla jest mi niedobrze jak wypale za duzo na raz.
    Ha zobaczymy czy sie uda :)
    Autor: baby doll  (2005-01-06 20:45:12)
    -----
    mam 17 lat i jestem ładna dziewczyna. zaczełam palic w wieku 14 lat dla szpanu a pozniej juz weszlo w nawyk. Pale drogie i dobre papierosy ale co z tego? nie mam problemow jestli chodzi o cere czy o zeby ale smierdze papierochami i czesto boli mnie brzuchy gdy pale kolejnego juz "cmika". Zalosne. Owszem probowlam zerwac z nalogiem ale wtedy tylam bop musialam czyms zajeac rece wiec zrezygnowalam. Pomocy...
    Autor:  (2005-01-06 20:45:22)
    -----
    Kto rzuca razem ze mna? ;)
    Autor: ocelot  (2005-01-06 20:45:30)
    -----
    Kto rzuca razem ze mna? ;)
    Autor: ocelot  (2005-01-06 20:48:32)
    -----
    Moze terapia grupowa :) Jeden post dziennie, o tym jak idzie rzucanie. Ja bede pisal zawsze jak bede mial cholerna chec zapalic i jak udalo mi sie nie zapalic. Zobaczymy, moze pomoze mi w tym moja cecha charakteru. Jestem uparty, hehe - ciekawe jak bardzo :D
    Autor: dak  (2005-01-06 20:56:35)
    -----
    baby doll chyba lepiej być przy kości niż pomarszczoną babcią w wieku 30 lat
    Autor: Daniel  (2005-01-06 21:11:45)
    -----
    Nie pale od trzech miesiacy i jestem zupełnie innym człowiekiem czuje się o wile lepiej niż jak paliłem !! Ci co mówią,piszą że nie mogą oszukują samych siebie paliłem przez 10 lat i rzuciłęm jak ręką odjął To najlepsza metoda !! Ci co niemogą poprostu niechcą . Mój ojciec palił 30 lat i rzucił razem ze mną też od tak. DO ROBOTY wszyscy smierdziele nie zatruwać powietrza !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Autor: MEN  (2005-01-06 22:22:08)
    -----
    Baby Doll
    Będziesz ładna do czasu. Potem nastąpią nieodwracalne zmiany w skórze i koniec twojej urody. Mając 3o lat bedziesz wygladać na 4o. Ale co bedzie jak zajdziesz w ciążę i bedziesz chciala dziecka? Zdobedziesz sie na rzucenie palenia? Spróbuj teraz czy mozesz. Świadomie urodzisz o niskiej wadze i chorego? Nikotynowego? Wytrzymasz to psychicznie patrząc na niego? Wytrzymasz jego wzrok, pełen wyrzutu?
    Autor: EwaK  (2005-01-06 22:32:40)
    -----
    Ocelot, jeden post dziennie o efektach jest super! Staram się nie palić od 1 :D jak większość :D i co? teraz usiadłam do kompa wściekłajak diabli, już już miałam iść zapalić i trafiłam na ten temat. Czytam.. czytam... i nie zapaliłam :D jeszcze trochę i w ogóle zapomnę o fajkach :D
    ale to fakt, 3 pierwsze dni to koszmar!! I jeszcze jedno - mnie pomaga na razie inhalator nicorette :D
    Autor: Ina  (2005-01-06 22:38:37)
    -----
    Jestem nalogowym palaczem. Wiem, ze sukces w walce z nalogiem tkwi w "glowie" a nie tylko w "organizmie" i z kazdym dniem wygrywam nie tylko zdrowie ale psychiczne samopoczucie-bo kogo nie mierzi świadomość, że np. z braku papierosów pod reką nie może się na niczym skupić i mysli tylko o tym żeby jak najszybciej zapalić?!...Allen Carr jest autorem książki "Skuteczna metoda......"- można ją zamówić bodajże tylko na internecie...Od momentu gdy zapoznałam się z jej treścią zrozumiałam i nauczyłam się nie palić. Życzę Wam powodzenia!
    Autor: MONIA  (2005-01-07 00:36:14)
    -----
    czy to jest trudne?baaardzo trudne...mnie sie udalo,ale ile mnie to kosztowalo...silna wola?...hmmm...nie wiem...chyba tak...to bardzo wazne.Ja juz nie pale ponad rok i nadal mam pokusy.Czy przytylam.tak dwa kilo mimo ze strasznie sie pilnowalam,ale mama to gdzies.Najwazniejsze ze a mam ladniejsza buzie ,swiezy oddech i ochote na zycie.najbarzdziej jestem szczesliwa,gdy ktos mnie czestuje,a ja moge powiedziec:Nie dziekuje,nie pale!!!To jest niesamowicie fajana sprawa!!
    Sprobujcie sami.Njgorsze sa te pierwsze dni i tygodnie,ale w miaree uplywu czasu jakos latwiej.No i ta satysfakcja!!Udalo sie.NIE PALE!!!
    Autor: meli77  (2005-01-07 01:20:04)
    -----
    Widzę że tu przydałoby się małe forum dla palaczy. Wspólna tragedia bardzo jednoczy i mobilizuje. Dla umysłu rzucenie palenia jest taką właśnie tragedią ;)
    Nie palę, ponieważ zwyczajnie znudziło mi się nagle po 2 latach. Nie mogłam się tak naprawdę "wciagnąć w klimat szluga przy kawie"
    Nie, nie używałam plastrów i tabletek, nie przytyłam, nie miałam objawów "głodu nikotynowego". Nigdy też nie miałam ochoty ponownie zapalić pomimo tego, że wcześniej wypalałam i do 1 paczki dziennie, nie straciłam przyjaciół-palaczy, a pieniądze... pieniądze nie są najważniejszym argumentem...
    Po prostu trzeba się znudzić codzienną rutyną. I przestać w kółko o tym myśleć :)

    Pozdrawiam.
    Autor: anne.2  (2005-01-07 07:00:46)
    -----
    A Ja nie moge sie uzalenic bo nie chce,wiele razy podpalalam,w tym roku palilam przez 2 ms paczke dziennie i przestalam bo mialam dosc,poprostu czasami mialam ochote podymic aktualnie nie mam zamiaru zapalic juz w ogole
    Autor: Zszokowana  (2005-01-07 09:00:22)
    -----
    Witajcie, przede wszystkim jestem zszokowana stanem znajomości bądź używania prawidłowej ortografii. Nie jestem zbyt częstym czytelnikiem takich komentarzy i za każdym razem, gdy skusi mnie temat dyskusji, jestem załamana ilością błędów ortograficznych, o stylistycznych nie mówiąc i literówki wybaczając. Nie jestem wcale starą zgredą i byłą nauczycielką polskiego tylko normalnym człowiekim, który za część kultury osobistej uważa umiejętność prawidłowego pisania. Przecież umieszczanie wypowiedzi z błędami fatalnie świadczy o nadawcy i wręcz obraża czytelników.
    A sam temat - cóż, interesujący, ale zbyt zbulwersowały mnie te okropne błędy niż sam, jakże poważny, temat.
    Autor: mirus  (2005-01-07 09:17:27)
    -----
    Państwo nasze kochane łupie nas podatkami od podatków i ja sam przez 20 lat byłem wiernym podatnikiem. Na szczęście się udało już po 0.5 roku wiem że nie zwiększę liczby wypalonych 3000.000 papierosów nawet o 1 szt. Kobiety mają łatwiej, mają silniejszą wolę i wystarczy często pigułka antydepresyjna. Dla jednych jak i drugich najważniejsza jest motywacja - bez niej nikomu się nie uda, a wydawanie pieniędzy na gumy nikotynowe i inne cuda nie ma sensu. Tak więc zaczynamy od motywacji np.: moje własne zdrowie - nie ma nic ważniejszego, jeśli ktoś ma inne zdanie nawet nie będę z nim dyskutował bo uznam go za kretyna, no może jeszcze zdrowie dziecka ale tylko w oczach matki - i tu się poddaję w odniesieniu do palących ciężarnych - matki przyszłe czy nie macie wyrzutów sumienia!!!???
    Trochę się zirytowałem... jak mamy już motywację to należy użyć wspomagaczy bo każdy z nas nie lubi się zbytnio wysilać np.: basen, siłownia, jabłka ale bez pestek, mandarynki, cytryna bez cukru jest dobra nawet bardzo dobra kilka bardzo głębokich wdechów z zatrzymaniem powietrza w płucach daje bardzo dobre efekty, gumy do żucia absolutnie żadnych nikotynowych. A cha i bardzo ważna sprawa to wyznaczenie terminu rzucenia np. na niedzielę rano. Jeśli się nie uda próbuj, dalej nie poddawaj się zmień motywator, wspomagacz cokolwiek ale próbuj najgorzej jak się poddasz. Jeśli uda Ci się wytrzymać nawet jeden dzień to każdy następny będzie łatwiejszy tylko nie oszukuj musisz nie palić cały dzień bez żadnych tam... „tylko jeden mach od kolegi” , i nie zapominaj o głębokich oddechach.
    Autor: meli77  (2005-01-07 10:33:07)
    -----
    Tak.. tylko że z tymi terminami rzucenia jest tak samo jak z noworocznymi postanowieniami, albo z "od jutra zaczynam się odchudzać ", "nie zjem dziś więcej czekoladek" :)
    Impuls do rzucenia nałogu musi wyjść (i tu zwracam się do osób czytających komentarze i przy okazji pykających papierosa) od was. Nagle. Teraz. I wy musicie za nim podążyć. Nie przegapcie tego momentu.
    Autor: Niki  (2005-01-07 10:33:52)
    -----
    tabex to shit - mój pies to wpieprza i do tego stał sie coraz grubszy.zawsze mi wyciągnie z torebki.a ja dalej jaram jak lokomotywa. nie ma ja pyszny vouge-po śniadanku
    Autor: mirus  (2005-01-07 11:02:06)
    -----
    Odp: Dlatego zaplanowany termin rzucenia powinien być w miarę długi optymalny wydaje się jeden tydzień. Najlepiej w tym tygodniu powiedzieć wszystkim w około że się rzuca palenie wtedy będzie trudniej zapalić? łatwiej wytrzymać? Należy sobie uświadomić że nie ma recepty na rzucenie. Każdy zna siebie najlepiej i sam wie co na niego działa lub nie.
    Autor: Radek  (2005-01-07 11:05:08)
    -----
    Witam, mam 17 lat i palę 1,5 roku. Chcę rzucić palenie ale niewiedziałem jak .. ! gram w pilkę nożną, a jak sami wiecie dla sportowca to szkodliwe......chodzę do szkoły na popołudnie i nie mogę narazie trenować .... przez ten czas w którym paliłem i nie trenowałem bardzo moja kondycja opadła....... gdy po pół roku pojechałem na trening pobiegałem 5 minut i nie miałem siły ....po tym jak trener powiedział mi ze ja się nie nadaje fizycznie próbuję rzucić i narazie wychodzi mi to bo nie palę tydzień i widze postępy !! :) ale poprostu powiedziałem sobie : albo piłka albo fajki .. i musiałem coś wybrać przeciez fajki mi szczęścia w życiu nie dadzą a piłka ? kto wie...radzę wszystkim by zastanowili się co chcą wybrać czy śmierdzące życie czy życie pachnące i pełne sukcesów... pozdrawiam i życzę powodzenia ;)
    Autor: niobu  (2005-01-07 11:13:47)
    -----
    rzuciłem palenie 15 kistopada ubiegłego roku....i czuje sie 100 razy lepiej!!!!!sama swiadomosc ze niepale wplywa na mnie b.dobrze....moja dziewczyna ktora rzucila palenie miesiac wczesniej odemnie powtarzala sobie w myslach ze "tylko słabi ludzie palą papierosy",to jej pomoglo wygrac z nalogiem...
    rzuc palenie czlowieku..........umrzesz zdrowszy :)
    pozdrawiam ... PEACE :)
    Autor: vespa  (2005-01-07 11:47:22)
    -----
    Ludzie!!! Palenie jest zajebiste, nie rzucajcie, po co i tak wszyscy umrzemy!!!
    Autor: autor  (2005-01-07 11:56:28)
    -----
    do asienki...
    niech Pani ma swiadomosc ze korzysta sie z roznych zrodel w celu napisania czegokolwiek, nawet z wynikow badan+moglaby sie Pani wybrac na SGGW, np, na przedmiot ochrona zdrowia, wtedy Pani bedzie wiedziala, skad m.in. osoby piszace tutaj czerpia wiedze+zrodla byly podane....
    Autor:  (2005-01-07 11:56:57)
    -----
    A pani ZSZOKAWANA to chyba pomylila forum.Jak nie ma pani nic do powiedzenia na powyzszy temat,to prosze nie krytykowac innych.Moze dla innych jezyk polski jest jezykiem obcym.A tak a propos nie zauwazylam razacych bledow.Literowki?..
    Autor: Były palacz (mysle)  (2005-01-07 12:27:33)
    -----
    Bla bla bla a ja nie pale 1.5 miesiąca i jestem bardzo zadowolony !!! Paliłem 17 lat!!! ale byłem głupi zreszta człowiek jest głupi cale życie i głupi umiera !!!ok niewazne jakies tam błedy!!! opinie takich tam zszokowanych!! jak jest w szoku to niech poczyta piotrusia pana !!!Wiecie co jest wazne?? zucic palenie w cholere i wsio ryba czy piszesz to przez ch albo h .Męcze sie jak na razie bez tego dziadostwa ale mysle ze w koncu przejdzie .
    Autor: ~DasBoot~  (2005-01-07 12:38:19)
    -----
    A ja wam tylko powiem jedno !! WARTO przestac palic, gdy palisz - a nie warto zaczynac, gdy nie palisz !! Pomimo wszystko ci ludzie, ktorzy sa ignorowani przez osoby palace i pala z tak zwanej "drugiej reki", bedac skazanym na przebywanie w zatrutej przez innych atmosferze miejsca publicznego, to ci ludzie niepalacy bezposrednio sa w gorszej sytuacji od palaczy. Czemu ?? Bo tez pala - ale BEZ~FILTRA wdychajac to wszystko, co palacz z siebie wydala do otoczenia, a ten najczesciej pali papierosa jednak z filtrem !!

    Wlasnie nalogowe palenie papierosow w duzej ilosci i to porannie - naczczo, doprowadzilo miedzy innymi do tego, ze rozstalem sie z kobieta, ktora nawet lubilem. Doszlo do sytuacji w koncu i dotarlo do mojej swiadomosci, ze ja bedac z nia NIGDY z powrotem nie zaczne dlatego palic, a ona NIGDY nie przestanie o tym mowic - ze przestanie !! (nie robiac absolutnie NIC autentycznie w tym kierunku).

    Poza tym, u palacza w domu autentycznie WSZYSTKO smierdzi , bo jest doglebnie przesiakniete zapachem nikotynowego dymu. Nie jestem w stanie rowniez calowac sie z kobieta palaca papierosy. To mnie po prostu - przerasta !!

    Naprawde wiele argumentow przemawia za >> STOP !!
    Autor: pijotr  (2005-01-07 12:42:29)
    -----
    A ja pale. Jest m z tym dobrze. Nie choruje. Zyje. Gdy patrze na sfrustrowanych niepalacych to mi sie odechciewa. Rzucilbym, gdybym nie wiedzial, ze stane sie jednym z was. Wiem ze papieros nic nie daje, jedyne co powoduje to fakt, ze nie mam ochoty powystrzelac wszystkich dookola mnie. I nie, nie jest mi z nalogiem zle.

    Pozdrawiam, dla odmiany, palaczy. Trzymajcie sie.
    Autor: g.  (2005-01-07 12:42:59)
    -----
    Mam lat 39, paliłem przez ponad 20 lat, 20-60 dziennie w zależności od okresu. Mocnych raczej. Rzuciłem - i skutecznie jak dotąd - 9 miesięcy temu. Nie ciągnie mnie do papierosów (samych w sobie) natomiast...

    Czy są korzyści z rzucenia? No... klawiaturę mam czystą a nie zapopieloną, mogę iść spokojnie do kina na pełen seans i spokojnie lecieć samolotem. Coś jeszcze?
    Może kiedyś jakieś będą (zmniejszenie ryzyka chorób). Z punktu widzenia otoczenia zaś korzyścią jest to, że mniej śmierdzę.

    Po stronie wad znajduję:
    5. brak możliwości szybkiego relaksu, które dawał papieros; przy szybkim tempie życia zwiększyłem jeszcze ryzyko związane z przeciążeniem; poprzednio organizm wymuszał co max 60 minut krótki "stop" - teraz już nie; kawa jest też szkodliwa, nie tak łatwo dostępna i o wiele... droższa !
    4. brak uczestnictwa w kręgu towarzyskim osób palących - mimo wszystko mocniej związanych choćby poprzez wspólną słabość - i wynikający z tego brak dostępu do nieformalnych informacji wymienianych w trakcie oddawania się ulubionej czynności;
    3. brak "uspokajacza" - mimo wszystko był to tani środek uspokajający (stosowany np. podczas stania w korku); nie będę się przecież faszerował Relanium...
    2. brak wymówki - często wykorzystywałem papieros jako metodę uzyskania przerwy np. w rozmowie wykorzystywanej na chwilę dla przemyślenia;

    a najgorsze:
    1. brak przyzwyczajeń osób niepalących - zawsze pytam: "co niepalący człowiek robi w takiej chwili kiedy się np. nudzę lub czekam lub denerwuję lub...? Bo palący zapala papierosa...". Nie mam odruchu zapalenia (skasowany), ale nie mam też żadnego innego odruchu. Czy jestem więc sobą?

    Konkluzja: nie zawsze warto rzucac - nie zawsze wiecie co stracicie.
    Autor: MEN  (2005-01-07 12:57:17)
    -----

    Hej "Das Boot'
    Gdybyś sie z tą kobieta nie rozstał to w końcu byś ja po cięzkiej chorobie, operacjach itd.,pochował. Mialem taki przypadek wśród b. bliskich znajomych. Całe lata mówil do niej, nie pal kobieto, nie pal. Paliła, bo tyje, bo to bo tamto. Wiadomo, nałóg. W pewnym okresie zaczęłą chudnąc. Żadnego bólu!! Zaczeto szukać przyczyn. Rak żołądka!!!! Wycieto żołądek, pomęczyła sie 3 miesiące i zmarła. Były przerzuty do węzłów chłonnych. Za późno operowano.
    Autor: MEN  (2005-01-07 13:03:35)
    -----

    Suplement.
    Inni moi znajomi, mężczyźni, ofiary palenia. Jednemu obcieto nogę i zmarł po pół roku. Dwóch zmarło na raka płuc. Jednomu wycieto krtań, zmarł po 3 latach. Ktoś tu szydził. Nie pal umrzesz zdrowszy. I właśnie o to też chodzi. Jak jest lepiej? Umrzeć po 3 operacjach umierając na raty przez rok, w mękach nieludzkich, czy umrzeć nagle lub po krótkiej chorobie? Pytanie retoryczne.
    Autor: zima  (2005-01-07 13:36:02)
    -----
    Paliłam przez około 10 lat.. i rok temu przestałam, tak, okazuje się, że można..
    Niestety po 10 miesiącach niepalenia wróciłam do nałogu, myślałam, że zapalę tylko jednego papierosa.... a zaczełam palić jak dawniej. Jestem na siebie wściekła!!! Palę już od 5 misięcy. A dlaczego? Przez pewnego DUPKA skończonego NIE WARTEGO uwagi!!!
    Moje drogie, bądźmy silne! Nie poddawajmy sie emocjom i nie pozwólmy aby problemy (w moim przypadku z facetami).. sprawiły, że wracamy do KOPCENIA!
    Dzisiaj powiedziałam sobie STOP ! Przede mną leży jeden papieros, ostatni z paczki.. a KYSZ, nie zapalę cię! Obiecuję sobie przestać! Jestem silna!
    Pozdrawiam wszystkich, którzy podjęli podobne postanowienie @-------->
    Autor: maisy  (2005-01-07 13:38:06)
    -----
    Wychowałam się w domu, gdzie oboje rodzice palili. Pamiętam te popielniczki stojące na stołach, szafkach, ten zapach dymu... Ojciec rzucił palenie kilka lat temu (w bardzo niekonwencjonalny sposób:))) , a Mama jakieś 1,5 roku temu. Niestety u Mamy zdrowie jest już zniszczone, ma bardzo obniżoną odporność, cały czas choruje, ma też bardzo nieładną cerę.
    ja sama nigdy nie wzięłam papierosa do ust, nigdy nawet nie pomyślałam o tym. Od swoich partnerów też wymagałam by nie palili, czy może inaczej - nie wiązałam się z chłopakiem który pali. Nie wyobrażam sobie bliskości z człowiekiem, który śmierdzi tytoniem... papierosy budzą we mnie obrzydzenie.
    Pomyślcie o swoim zdrowiu, nie palcie.
    pozdr.
    Autor: Marcus  (2005-01-07 13:41:51)
    -----
    Nowy Rok - nowe wyrzeczenia ? A może dojrzałem do tej decyzji! Nie palę od 3 stycznia 2005 r. Mam 35 lat,wyższe wykształcenie,kierownicze stanowisko,udany związek i ten nałóg,z którego zdaję sobie sprawę,który mnie zabijal przez 18 lat!!!!!!.To przyszlo ot tak,impuls,wcześniej nie powiem,ale myślałem o zgubnymj nalogu palenia,ale tylko myślałem.Ta myśl uciekala wraz z dymkiem.NIE PALE 4 dni.Jest mi dobrze ,czuję się wolny,niezależny,lepiej śpię,głęboko zaczynanm oddychać.Czasami tylko kaszlę,co sporadycznie mi się zdarzało gdy palilem.Ale to pewnie organizm oczyszcza się z toksyn.Nie uzywam żadnych tabeksów i innych dopalaczy.Kupuje dużo owocow,pestek z dyni,slonecznika,soków itp.Kochani walcze,walcze i jeszcze raz walczę.Oby mi się udało,bo mam naprawdę swiadomość tego zgubnego nałogu.ŻYCIE JEST PIĘKNE,SKORZYSTAJMY Z NIEGO JAK NAJDŁUŻEJ,BEZ PAPIEROSA,KTÓRY NAS CODZIENNIE KILKA RAZY ZABIJA.Powodzenia dla tych którzy próbują tak jak ja wyjść z tego nalogu.
    Autor: MEN  (2005-01-07 14:43:12)
    -----
    Wielu palących jako argument nieszkodliwosci podaje wiekowych palaczy. Faktycznie. Zdarza sie. Tyle tylko ze nie jest to rzaden argument. Dlatego nie sa to argumenty bo cmentarze są pełne 50-60 latków, ktorzy mogliby życ gdyby racjonalnie sie zachowywali. Po co chodzic po linie nad przepaścia z nadzieja że sie uda? Temu co sie udaje jest wskazywany jako argument na bezpieczne przechodzenie.
    Palacz na zachorowanie na raka ma b.duze szanse. Ale chorobe obturacyjna płuc i chorobę niedokrwienna nóg ma jak w banku. Marszałek Tito mógłby jeszcze zyć gdyby nie trzeba było mu obciąć nóg. Więc niech zostanie patronem palaczy.
    (MEN. Były palacz z 25 l stażem, który ledwo nie umarł na zawał. Nie róbcie mojego błędu.)

    Autor: MEN  (2005-01-07 14:46:56)
    -----
    Poprawka ortograficzna. Nie rzaden a żaden/żadny.
    Autor: nnn  (2005-01-07 21:36:05)
    -----
    palilam 25 lat,rzucalam trzy tygodnie-myslalam,ze umre,ale nie zapalilam.Po miesiacu papierosy byly mi obojetne.Dopiero wtedy zdalam sobie sprawe,jak smierdzi palaca kobieta...Wrocilam do nalogu przez-banalne-glupote.Juz nie czuje,ze smierdze,chociaz mam tego swiadomosc. Musze rzucic!!!!!!!
    Autor: czarnamc  (2005-01-07 22:51:00)
    -----
    A ja rzuciłam palenie 1 stycznia (paliłam 5 lat) i mam nadzieję, że wytrzymam... trzymajcie kciuki mocno mocno!!! Bo do tej pory rzucałam już kilka razy ale zawsze w tajemnicy zaczynałam podpalać, tłumacząc sobie, że "przecież nie jestem w nałogu, palę dla przyjemności". Takie podpalanie spowodowało, że nabierałam coraz większej ochoty na fajkę no i zaczynało się wszystko od nowa. Mam nadzieję, że teraz będzie inaczej. Póki co to wszędzie czuję dym papierosowy, papierosy otaczają mnie dookoła, czuję ich zapach w ubraniach, włosach przechodzących ludzi. Gdy zobaczyłam w telewizji palącego faceta, miałam ochotę wskoczyć w ekran i wyrwać mu go. Ale mam nadzieję, że z czasem to osłabnie. Najważniejsze, że już czuję, że zaczynam tak czysto i głęboko oddychać (bo paliłam naprawdę sporo). Życzcie mi powodzenia!
    Pozdrawiam
    Autor: Słaby  (2005-01-08 02:07:48)
    -----
    Witam!Ja mam niestety bardzo słaba wolę ale naprawdę chcę rzucić fajeczki!!!Próbowałem już kilka razy i bez efektu.Potrafię nie palić jak dobrze się czymś zajmę ale cały czas o tym myślę i w efekcie zapalam tego papierocha!Też tak jak wiele tu osób nienawidzę tego nałogu ale jestem za słaby!A najgorsze jest to że lubię palić i niewyobrażam sobie żebym nie zapalił sobie np. po obiedzie!!!Ale gość ze mnie:)....kiedyś rzucę to badziewie!
    Autor: Palacz kotłowy:)  (2005-01-08 02:13:06)
    -----
    A ja lubię palić!!!Robię to codziennie i dobrze mi z tym!Przynajmniej mam jakieś zajęcie! Inni nie mają nic przeciwko mojemu paleniu!Wręcz przeciwnie, cieszą się że dobrym palaczem jestem!Bo ja palę na okrągło!!!!Pozdro!
    Autor: Wyou  (2005-01-08 10:40:12)
    -----
    Ja dla wszystkich chcacych badz bedeacych w trakcie rzucania mam przepis ktory sam wyprobowalem a ktory otrzymalem od osoby ktora tez rzucila, mianowicie moi drodzy przez trzy dni palicie ile chcecie do oporu.... ale! jedynym waszym posilkiem tzn. sniadaniem, obiadem i kolacja sa.... jablka... papieros + jablko nic wiecej i tak przez trzy dni...a po tych trzech dniach zjedzcie sobie syte sniadanie i sprobujcie sobie zapalic... w wiekszosci przypadkow - PAW! No ale nie pale... a to juz trzy lata! he he
    Autor:  (2005-01-08 12:32:41)
    -----
    PALĘ OD 1O LAT,I NIE MOGE PRZESTAĆ ,TAK BARDZO BYM CHCIAŁA ,ALE TO JEST SILNIEJSZE ODE MNIE.CZYTAM WASZE OPINIE I JESTEM PEŁNA PODZIWU ...WSZYSCY CO RZUCILIŚCIE POWINNIŚCIE BYĆ Z SIEBIE DUMNI ,JEST WIELE OSÓB KTÓRZY NIE POTRAFIĄ RZUCIĆ PALENIA ,TAK JAK JA.MAM CHŁOPAKA Z KTÓRYM JESTEM 4 LATA ,ON NIE PALI I NIGDY NIE PALIŁ , NIE CAŁUJEMY SIĘ W OGÓLE BO ON NIE POTRAFI ZNIEŚC MOJEGO ODDECHU...TO JEST DLA MNIE BARDZO PRZYKRE !A MI JEST TAK TRUDNO RZUCIĆ ...
    Autor: Kasia  (2005-01-08 13:15:03)
    -----

    Ja nie palę i się tym szczycę, nienawidze jak ktoś pali bo ja w ten sposób też palę i to mnie naprawdę denerwuje.Nie mogę wyjść do baru bo zaraz się tam duszę, śmierdzę i boli mnie głowa.Jestem za nie paleniem w miejscach publicznych, palcie sobie we własnych domach, ja nie musze tego wąchać
    Autor: rysia  (2005-01-08 13:26:40)
    -----
    Palaczko od 10 lat , spróbuj rzucić palenie masz powód .... całowanie ,to o wiele przyjemniejsze od papierochów .Nie dziw się swojemu chłopakowi, naprawdę żadna przyjemność całować popielniczkę .Życzę wytrwałości i do roboty od dziś , od zaraz .....precz z paleniem. POWODZENIA
    Autor: witold4  (2005-01-08 14:08:34)
    -----
    A ja idę kupić sobie papieroski, zjem obiadek i póżniej zaciągnę się papieroskiem.UUUU to najprzyjemniejsza chwila, na pełny żołądek zapalić sobie.Pewnie większość z was o tym wie.A wieczorkiem wypije sobie piwko i też sobie zapale, to drugi najprzyjemniejszy moment.Pozdrawiam i życze silnej woli
    Autor: kajtek53  (2005-01-08 14:39:19)
    -----
    Najpierw rzucilem picie alkoholu ,po 6-ciu latach niepicia rzucilem palenie .Teraz nie pale juz 5lat .Palenie rzuciliśmy razem z żoną,razem pewnie było nam łatwiej.miałem trudne chwile ale warto był dzisiaj nie chciał bym już wracać do tego co było .Jestem dziś szczęśliwym wolnym człowiekiem.
    Autor: MEN  (2005-01-08 15:25:43)
    -----
    Palaczko od 10 lat.
    Przygotuj sobie strategie rzucenia /termin, preparaty wspomagajace/ i przestan palić. O ile wogóle BARDZO CHCESZ!!! To jest podstawa powodzenia. Ty zapewne wogóle nie spróbowałaś.
    Bedziesz zdziwiona że abstynencja nie jest tak straszna. Dzień za dniem szybko mijaja a ty zapominasz o papierosie na coraz dłuższe okresy. Uwaga!! Jeżeli wyda ci sie że nie wytrzymujesz i zapalisz, to nie uważaj ze właśnie nie dotrzymałas postanowienia. Nadal nie pal. Przyznaj tez ze ten papieros nie smakował ci.
    Autor: Maryjan.  (2005-01-08 16:45:01)
    -----
    Papierosy to wielkie g.... .
    Pomyślcie co zyskujecie przez palenie.
    Po pierwsze syf w buzi.
    Niemiły zapach wydalany przez ubranie.
    Ból brzucha.
    Zanik smaku.
    Zanik węchu.
    Strata kupy pieniędzy.
    Nie palę od sylwestra. Mażę o fajce ale się nie poddam.
    Nie dajcie zarabiać innym. Oni wiedzą co to jest palenie. 100 do 1 że nie palą.
    Są zwykłymi dilerami.
    Pozdrawiam wszystkich nie palaczy.
    Autor: Kawka 16,5  (2005-01-08 17:35:23)
    -----
    ech.. ja pale od 2 lat i bardzo ciezko jest mi rzucic. moze jak nie chodze do szkoly to jakos daje sobie rade. jednak jak ide do szkoly to juz nie wytrzymuje. w mojej szkole 90 % osob pali, w mojej klasie wszyscy oprocz paru osob. wtedy na przerwach idziemy do kibla albo na boisko zajarac. a ja chce rzucic :( po prostu nie dam rady !! :(
    wiem, ze ciagle mam z powodu palenia przypały w szkole, w domu, ogolnie smierdze od fajek, mam nieswierzy oddech, wydaje kase oprocz na fajki to jeszcze na gumy do zucia zeby starzy i nauczyciele sie nie dowiedzieli. no to nara :(
    Autor: rysia  (2005-01-08 18:24:10)
    -----
    Mówią - pewnie nie bez przyczyny - Chcesz mieć chcenie, rzuć palenie.
    Dobry powód aby rzucić nałóg.
    :)))

    -
    Autor: Adrian  (2005-01-08 19:18:37)
    -----
    Mam 13 lat i jaram fajki i skręty już pół roku
    Autor: głodna wiedzy  (2005-01-08 23:43:03)
    -----
    Nie palę od 4 stycznia czyli 4 dni :) i powiem wam, że jestem dumna z siebie. Dzisiaj musiałam szybkim krokiem maszerować na autobus do pracy i sluchajcie wlazłam do tego autobusu nie dość, że lało się ze mnie jak z wieprza, to miałam taką zadyszkę, że myślałam - nie dojade, udusze sie na oczach pasażerów! Poważnie, czułam jak serducho mi wali mało co nie wyskoczy, skronie pulsują, piecze jak cholera w płucach i płytki oddech. Najgorsze był ten bół w płuchach. Dajcie kurna z tym spokój ludziska.
    Popieram opinie niektórych - do dupy z plasterkami, tabletkami i gumami, chodzi o silną wolę !! Mówisz nie i dotrzymujesz słowa. Ja powiedziałam sobie: nie pale jak zapale bede miekkim gównem i nie pale. Ludzie weźcie się w garść w mordę jeża!
    Sprawdźcie się, nagradzajcie, początki są najtrudniejsze, potem już z górki, rozpierająca w piersi duma, z tego, że wam się udało bo umiecie pokonać nałóg!

    Ci co nie potrafią rzucić to cieniasy i tyle.

    Peace for ex smokers ;D
    Autor: a;ien  (2005-01-09 00:04:12)
    -----
    a my niepalcy jestesmy najbardzij tolerancyjni na swiecie!!! nam niepalacy nie przeszkadzaj!!! pozdrowionka!!!
    Autor: megi  (2005-01-09 00:05:48)
    -----
    ja próbowałam rzucić palenie ponad rok temu. wytrzymałam 2,5 miesiąca, przytyłam 8 kilo i zaczęłam znowu palić, bo uznałam, że wole palić niz być tłusta. zaczęłam ćwiczyć i juz schudłam sporo. zaczęłam więc zastanawiać się czy nie spróbować ponownie tym razem skutecznie. boję się jednak, że znowu przytyję.
    Autor: kierrone  (2005-01-09 00:45:44)
    -----
    tak czytam i czytam i postanowilem, ze sam tez cos napisze od siebie. osobiscie palilem 6 lat an ie pale juz 4 miesiace. nie uzywam zadnychtabletek ani plastrow. zdradze wam jeden sposob, dzieki ktoremu nie pale nie tylko ja ale i kilku moich kolegow. postanowilismy,ze razem rzucamy palenie (bez zadnego obraniczania) a ten kto przegra stawia krate piwka...i jak do tej pory nie palimy we czworke :)
    Autor: Adzio  (2005-01-09 10:48:30)
    -----
    Koval--------->jak paliłem też tak mówiłem i choć nie palę dopiero 9 dzień, to już wiem, że będzie ok. Mam 25lat, paliłem 9lat, ok 15 fajek dziennie. Nie rzuciłem dla zdrowia, kasy, czy też dla kogoś. Myśle, że podszedłem do tego najbardziej zdrowo-rozsądkowo. Rzuciłem palenie petów żeby sprawdzić czy to naprawdę jest takie trudne jak o tym mówią. Powiem Wam szczerze, Ci którzy tak mówią są po prostu leniwi, po prostu im się nie chce. Najgorszy był pierwszy dzien, pózniej już normalnie, no i nareszcie nie śmierdzą mi łapy, nie mam porannego kapcia w mordzie. Ja już wiem: nie palę.
    Autor: mrówa  (2005-01-09 11:00:27)
    -----
    do Kovala
    chcesz palić twoja sprawa pal jak nie masz nic mądrego do powiedzenia to lepiej milcz i zajmij się swoim nałogiem a przede wszystkim nie używaj takich wulgarnych słów publicznie
    Autor: Didi  (2005-01-09 12:23:39)
    -----
    Ograniczyłam do max 2 papierosów dziennie. Lepiej mi.
    Moge również zakreślić w kalendarzu takie dni, kiedy nie paliłam w ogóle, to rewelka,
    nie było tak od 12 lat. Nie wiem, czy chcę odstawić w ogóle. Ale ostatnio nie odczuwam potrzeby, żeby dużo palić.
    Autor: Adzio  (2005-01-09 12:28:18)
    -----
    A i jeszcze jedno, czuję prawdziwy smak potraw.
    Autor: Janek  (2005-01-09 17:09:30)
    -----
    Nie palę równo 2 miesiące.Nawet sobie nie wyobrażacie co za ulga.Paliłem 30 lat.Sam nie wiem jak mi się to udało.Polecam-warto.
    Autor: ana  (2005-01-09 17:26:10)
    -----

    nie palę 3 dzień ale mnie ciagnie, wciąż coć podjadam
    Autor: ana  (2005-01-09 17:38:18)
    -----

    ja paliłam tylko 15 lat, paczkę dziennie czasem trochę wiecej, ciągnie mnie zwłaszcza w pracy jak leca na dymka
    Autor: Nacia  (2005-01-09 18:28:52)
    -----
    Mam 17 lat i pale o 4 . Zaczelo sie tylko od zainponowania kolezanka z druzyny . To bylo najgupsze co zrobilam. Od pewnego czasu nie pale i jestem z tego dumna a nie pale dzeki mojemu chlopakowi .
    Autor: Marcus  (2005-01-09 21:41:19)
    -----
    Mija 6 dzień bez papierosa.Jest różnie.Jjem pestki ze słonecznika,z dyni,jabłka,mandarynki,piję soki.Żuję gumę.Ogólnie większy apetyt.Jutro wreszcie praca i tak do piątku,więc będzie zajęcie.rozum mi podpowiada - czlowieku nie wracaj do tego,przedłuż sobie kilka lat życia.Nie bądź niewolnikiem papierosa.Czy wytrzymam na 100 % nie wiem.Ale staram się i to bardzo.Juz teraz odczuwam po tych kilku dniach poprawę tj. lepsze samopoczucie ogólne,nie mam fali gorąca które mi się przytrafiało,ustabilizowało mi się tętno,cisnienie,serce normalnie puka.No i nie otwieram kilkanaście razy na dzień w celu wietrzenia mieszkania balkonu oraz nie uzywam różnych odswieżaczy powietrza.Potrzeba mi wsparcia duchowego ,które otrzymuję również za waszym pośrednictwem oraz dużo silnej WOLI,którą muszę sam wypracować w sobie.Poza tym przeraża mnie nowotwór płuc,żołądka,zakrzepica tetnic etc.etc.etc.Piszcie .Wspierajmy się razem.Kolejny dzień bez papierosa to też sukces.Apel do młodych : NIE ZACZYNAJCIE PALIĆ,W OGÓLE NIE PRÓBUJCIE,TO WCIĄGA JAK CHOLERA,WYJŚĆ Z TEGO NALOGU JEST BARDZO TRUDNO.TO JAK Z ALKOHOLIZMEM.DO KOŃCA ŻYCIA POZOSTAJE SIĘ UZALEŻNIONYM,POMIMO TEGO ŻE SIĘ NIE PALI.WYSTARCZY TYLKO JEDEN PAPIEROS I JUŻ JEST ODJAZD.PRZEZYŁEM TO BO NIE PALIŁEM PRZEZ 2 LATA.Pozdrawiam.
    Autor: EwaK  (2005-01-09 22:05:43)
    -----
    nie palę już 9 dni.. i mimo że się nie objadam to już 3 kg przytyłam.. co robić???
    Autor: meli77  (2005-01-09 22:07:34)
    -----
    Marcus, nie pozostaje się do końca życia "uzależnionym, pomimo tego że się nie pali". wystarczy o nich zapomnieć. Zapomnieć o papierosach. Życzę ci powodzenia, tak samo jak i innym ;)
    Jeśli będziesz miał dużą ochotę na "zakręcenie dymka", nakrzycz na siebie, to czasem pomaga.
    Pozdrawiam.
    Autor: Camilla  (2005-01-09 23:56:25)
    -----
    Ja nie palę ale mój mąż niestety tak, czym doprowadza mnie do szewskiej pasji. Całowanie się z palaczem niczym nie różni się od pocałunku z popielniczką. nie polecam. Pa
    Autor: paląca  (2005-01-10 00:13:44)
    -----
    Też chcę rzucić. Tylko boję się utyć. Raz rzuciłam i utyłam 10 kg. To było straszne. Teraz waże 68 i nie chce przytyc. Prosze o rady jak nie utyć rzucając palenie.
    Autor: Romii  (2005-01-10 08:48:19)
    -----
    Coż, palenie stało się moja codziennością.Jest czas,że nie pale przez 2 dni, jest tez czas ze paczka papierosów starcza na 2 dni.Jestem pomiedzy trwaniem w "siwej"chmurce, a brakiem czegos czym mógłbym zastąpić możliwość niepalenia.Tak zwana "Siła - MOC" jest nie do przeskoczenia, Cieżko zrobić cos z odruchami czyli z dlonmi, mozna zastapic cukierkami ale to jeden nalog zastepowac czyms innym.I przyszedl ten czas..nie pale od 3 dni..niewiele, dla tego kto nie palil dla mnie jest to wiele.PAlilem od 1994 czyli juz ponad 10 lat.NAdszedl czas gdy konczy sie z klamstwami i gdy Ono dotyczy nie bliskich ale glownie siebie.
    Autor: Adzio  (2005-01-10 10:08:08)
    -----
    He he, 12 dzień bez papierosa. Fajki sucks!!!
    Autor: LILI  (2005-01-10 11:03:39)
    -----
    NIE PALĘ OD DWÓCH DNI I MOIM NAJWIĘKSZYM MARZENIEM JEST ZNOWU ZAPALIĆ, JEST MI BARDZO CIĘŻKO NIE MOGĘ PRZESTAĆ MYŚLEĆ O PAIEROSIE .TO JEST STRASZNY NAŁÓG!WIEM ŻE JAK ZAPALĘ JEDNEGO TO PÓŻNIEJ BĘDZIE DRUGI ,TRZECI...NAJGORSZE JEST TO TYCIE, JA MAM SKŁONNOŚCI DO TYCIA I JUŻ WIDZĘ JAK BĘDĘ WYGLĄDAĆ ZA MIESIĄC . Z MĘŻCZYZNAMI JEST INNACZEJ, WY MOŻECIE BYĆ GRUBSI A MY?WCIĄŻ SZALEJECIE ZA TYMI "PAMELAIMI"I INNYMI MODELKAMI,CZASY RUBENSOWSKICH KSZTAŁTÓW JUŻ NIE POWRÓCĄ!I CO ROBIĆ?
    Autor: Monia  (2005-01-10 11:43:22)
    -----
    MarcusITrzymam za Ciebie kciuki!Uda Ci sie.Mi tez sie udalo.Wytrzymalam juz Poltora roku.
    A do dziewczyn bojacych sie przytyc.Starajcie sie nie objadac.Najgorsze sa te dwa tygodnie.Wiem,ze brakuje papierosa.Probujemy sobie nasze meki wynagrodzic slodkosciami.To od tego sie tyje.Wiem,ze tak latwo jest mowic.A jak nawet przytyjemy ,to co?A tam jakies dwa kilo.Nikt tego nie zauwazy.Tylko my to widzimy.Ale za to zauwaza nasza ozywiona cera.Moze zamiast tych papierosow bakalie,pestki i duzo wody mineralnej.Warto sprobowac!Niekoniecznie musicie przytyc!Ne mozna tak z gory zakladac.

    Duzo.duzo wytrwalosci zycze.Trzymam za was kciuki.Buziaki
    Autor: Julietta  (2005-01-10 13:11:26)
    -----
    Boze nie pale od 2 dni i przytylam 120 kg. Help me...
    Autor: SHAPA  (2005-01-10 20:35:29)
    -----
    jA NIE PALE JUŻ ROK.JEST DOBRZE.ALE JAK CZYTAM OTYM ŻE KTOŚ RZUCA TAK ŻE BEDZIE OGRANICZAŁ TO WIEM ŻE TO SIE NIE UDA.ZAWSZE PO TAKICH PROBACH PALILEM JESZCZE WIĘCEJ .MI POMOGLY TABLETKI TABEX. POLECAM.MYŚLALEM ŻE BEDE MUSIAŁ PALIC DO KOŃCA ŻYCIA BO NIE MOGLAM WYTRZYMAĆ JEDNEGO DNIA BEZ PAPIEROSA,ALE TERAZ JEST OKI
    Autor: YER  (2005-01-10 20:36:53)
    -----
    Hej Marcus
    Dziwię sie jako były palacz że twierdzisz, iż byłego palacza do końca zycia pociąga palenie. Mam inne doswiadczenie. Nie dosyć że mnie nic nie pociaga, to wszystko co zwiazane jest z paleniem mnie brzydzi. Z jednym małym zastrzeżeniem. Dobry tytoń przed paleniem, wydaje mi sie przyjemnie pachnieć. Nie mam natomiast absolutnie żadnej potrzeby zapalić. Paliłem nałogowo 25 lat.
    Rzucajac palenie zaczynamy wiecej jadać i troche tyjemy. Nie jest to zaden argument za paleniem. Zerowy. Bo za paleniem nie ma żadnego agumentu. Bo jaki może być jesli równoważy go utrata zdrowia, urody i przedwczesna śmierć w mękach.
    Autor: Pil  (2005-01-10 23:13:30)
    -----
    RZUCAM PALENIE- 23:02, 10 styczenień 2005 nie pale juz 24 godziny, wiem ze jestem wstanie wytrzymać bez papierochó i wytrzymam, bo mam dość tego gównianego własnego zachowania i wszystkich palaczów. Moj rekord NP to miesiąc, teraż załuje ze potem zapaliłem. Nie moge sobie pozwolić na drugi taki powrót do smrodogrodu. RZUCAM I BASTA!!!
    Autor:  (2005-01-11 00:13:31)
    -----

    Autor: Głos Wybrzeża  (2005-01-11 00:35:21)
    -----
    O paleniu, jego szkodliwości oraz sposobach na rzucanie palenia powiedziano już i napisano wiele. Jak stwierdził któryś z moich przedpiszców - każdy z nas musi sam wpaść na swój sposób. Mnie nie odstraszy widmo "maski nikotynowej", mam 31 lat a wyglądam na 25. Palę już od 12 lat, 2 paczki dziennie. Owszem, policzyłam również, ile mnie to kosztowało. Według dość precyzyjnych obliczeń, przy uwzględnieniu ilości wypalanych papierosów i ich zmieniającej się na przestrzeni lat ceny, wyszło mi około 25 tysięcy zł. Tak, wiem że to równowartość całkiem dobrego, używanego samochodu, albo 1/4 ceny przeciętnego mieszkania. Niewykluczone też, że przy sprzyjających wiatrach "spalę" do końca życia cały domek jednorodzinny i pół jachtu z jednym żaglem. Głupota ma różne oblicza. Uzyskuję ponadprzeciętne wyniki w testach IQ, czytam około 50 książek rocznie, w tym również obcojęzycznych. Zajmuję jasno określone stanowisko w dyskusjach na temat palenia papierosów: jest szkodliwe, powoduje szereg pomniejszych dolegliwości, ostatecznie prowadzących do poważnych powikłań, a często przedwczesnej i bolesnej śmierci. Sama od kilku lat odczuwam znaczne pogorszenie kondycji fizycznej, ciągłe zmęczenie i problemy z koncentracją. Nie wspominając już o wrzodach dwunastnicy. Czego mi brakuje do rzucenia palenia? Rozumu, dowodów na jego szkodliwość, braku pieniędzy? Nie. Brakuje mi tego, co określa się dość ogólnikową nazwą: siły woli. Kiedy po kilku godzinach bez papierosa dopadają mnie opętańcze myśli o zapaleniu, najłatwiej jest... po prostu zapalić.

    Problem jest dużo bardziej złożony w przypadku pewnego typu/typów osobowości i nie ma nic wspólnego z głupotą. Palą przecież i profesorowie medycyny. Przeczytałam wiele artykułów i prac naukowych z zakresu m.in. psychologii i wiem, że najtrudniejsza jest walka z samym/samą sobą, nie z nałogiem. Nałóg to często jakaś tam część naszej osobowości, dopiero rozprawienie się z problemem natury psychicznej może dać szansę rzucenia nałogu. Nie chcę przez to powiedzieć, że z nałogiem wdrukowanym w naturę człowiek się rodzi. Pewne typy osobowości mają jednak ewidentną ku nałogom predylekcję i jeśli tylko nadarzy się w życiu stosowna ku temu okazja, "wpadają" po uszy, a wyciągnąć ich z tego niezwykle trudno.

    Życzę wszystkim powodzenia. Sama też nie zamierzam się całkiem poddać :-)
    Autor: Helka9  (2005-01-11 03:01:36)
    -----
    w Australii nie wolno palic w miejscach publicznych, np w pracy, restauracjach, transport itp. maja specjalne pokoje na to. W azjackich krajach sprzedaja na paczkach papierosow zdjecia zdeformowanych niemowlat, zniszczone zeby, tfu .
    Autor: adam  (2005-01-11 11:24:01)
    -----
    popierajmy tolerancje ale zakarzmy palenia papierosow w miejscach publicznych, dajmy wieksza wolnosc wszelkim mniejszosciom ale ograniczmy wolnosc jednostce, osobie, ktora chce sobie zapalic. do czego zmierza ten swtat???? dlaczego miano tolerancynych moze byc przypisywane tylko osoba niepalacym, ktore de facto sa nietolerancyjne w stosunku do palacych. ja jestem tolerancyjny palac, a moja tolerancja przejawia sie tym, ze nie kaze palic wszystkim wokol mnie. ja w przeciwienstwie do "niepalacych" z wypowiadajacych sie na tym forum akceptuje wybor innych i nie czuje potrzeby wtracania sie w zycie innych, nie czuje potrzeby prostowania ludzi, ktorzy sobie tego nie zycza.
    pozdrowienia dla palacych ktorzy czuja sie dyskryminowani.
    Autor: Ania25  (2005-01-11 12:20:52)
    -----
    Do Adam:: nie bierzesz tylko pod uwagę jednego, tolerancja to tez nie szkodzenie innycm, owszem moze nie namawiasz innych do palenia, ale paląc w ich obecności szkodzisz ich zdrowiu. Ja nienawidze dymu papierosowego i przez takie osoby jak ty nie chodze do dyskotek, klubów i barow bo się dusze, a potem wszystko automatycznie do prania.
    Jeżeli ktos przy tobie nie pali, to tobie to bez różnicy, ale jezeli ty przy kims palisz to jemu sprawia to juz duz róznice.
    Autor:  (2005-01-11 14:34:50)
    -----
    SĄ LUDZIE KTÓRZY PALĄ OD WIELU WIELU LAT I ŻYJĄ PO 70,80LAT.KTO MA ZACHOROWAĆ TO I TAK ZACHORUJE ,I CZY BĘDZIE PALIŁ CZY NIE.JAK CZŁOWIEK SOBIE WMÓWI ŻE BĘDZIE MIAŁ RAKA OD TEGO ŻE DUŻO PALI TO GO BĘDZIE MIAŁ.KARZDA CHOROBA CZŁOWIEKA MA JAKIEŚ PODŁOŻE PSYCHICZNE, WSZYSTKO ZALEŻY OD TEGO CO SIEDZI W NASZEJ PODŚWIADOMOŚĆI...
    Autor: antypalaczka  (2005-01-11 15:10:06)
    -----
    Wg mnie palenie to coś okropnego! Sama nigdy nie paliłam i nie zamierzam - czemu miałabym się zabijac powoli?? Najbardziej wkurzaja mnie te młode dziewczyny i chłopcy, któzy palą, żeby zaszpanować. Naprawdę ich nie rozumiem, czy przez palenie czują się tacy dojrzali?
    Wkurzjace jest to, że wszedzie leza pety, wiekszosc palaczy rzuca je, gdzie popadnie! Poza tym jak ktos z przedmówców napisał: potrafią ci w twarz dmuchac smierdzacym dymem....i mimo ze jestem osoba spokojna, naprawde powiedzialabym cos takim jednostkom!W dodatku zanieczyszczaja i tak juz skazone powietrze, zatruwaja tych niepalacych.
    Apeluje do WAs ludzie! moze nie kazdy palacy zachoruje na raka, ale chyba przedmowca nie moze mi powiedziec, ze wiele osob plalacych zapada na wiele powaznych schorzen, maja wiele dolegliwosci. Moze nie KAZDY umeira od palenia papierosow, ale zawsze skraca sobie zycie. Jeden ma szczescie, bo w miare mocny organizm i jakos to przetrzymuje, inny-moze w koncu zachorowac.
    Zyczę wszystkim palacym motywacji w rzuceniu palenia! pomyslcie i korzysciach zdrowotnych i pienieznych.

    P.S. Nauczcie sie pisac co poniektórzy. Czytajac wypowiedzi z rzucam przez Ż zastanawiam sie, czy naprawde poziom jez. polskiego jest az taki niski w polskich szkołach? to smutne....radzę w takiej syt. korzystac ze słowników
    Autor: antypalaczka  (2005-01-11 15:18:53)
    -----
    Do adama!
    Zgadzam się z Kasią. Ok, jesli juz wy, palący chcecie się truć to może niekoniecznie my - niepalący musimy z tego powodu cierpieć?? To fakt, że jak pobędę nawet krótko w towarzystwie jednej palącej osoby to wszystko nadaje się tylko do prania. Nie wspominając już o tym, że przecież palenie bierne jest jeszcze gorsze dla nas niż dla palacza. Nie wiem o żadnej dyskryminacji, to chyba ja bym powiedziała, że niepalący są dyskrymionowani! zcesto w jakichś miejscach, typu bar, restauracjia nie ma zakazu palenia więc mimo woli muszę wdychać to świństwo. Codziennie na przystankach spotykam palących, którzy notabene rzucaja te swoje pety gdzie popadnie. Zrozumiałabym palenie, gdyby miało to służyć względom zdrowotnym czy jakimś innym, ale przeciez to WASZ wolny wybór! chcecie wydawac forsę, truć się - nikt wam nie moze zabronic. Miały byc wprowadzone kary dla osob palących na przystankach itp, ale jak widać, na razie nic z tego:(.
    ie przekonasz mnie, że palenie jest "cacy" a ja miałabym tak po prostu znosic osoby palace! chociazby ze wzg. zdrowotnych nie moge przebywac w towarzystwie takich osob, bo pogarsza to juz i tak kiepskie krazenie. Więc zrozumcie i nas palacze!! spróbujcie rzucic palenie, a swiat wyda się piekniejszy, czystszy......
    Autor: rooda  (2005-01-11 15:27:22)
    -----
    hej
    po przeczytaniu tego artykułu i wszystkich opiniach tez postanowiłamm niepalić zbierałam sie do tego przez caly weekend próbowałam namówić męża żeby przestał ze mną ale niestety nieudało sie
    ja od niedzieli wieczora niepale i jak narazie się trzymam chociaż jest mi coraz gorzej ale wiem jedno bez papierosa mozna żyć
    mam nadzieje że wytrzymam
    pozdrowienia dla wszystkich rzucających
    trzymam za was kciuki
    za siebie zresztą też
    Autor: Marcus  (2005-01-11 18:10:06)
    -----
    NADAL NIE PALĘ.TO JUZ 8 DZIEŃ.JEST O.K.CZASAMI PRZYŁAPUJĘ SIĘ NA TYM ŻE CHCE MI SIĘ PALIĆ,ALE SZYBKO TO MIJA.ZAUWAZYŁEM,ŻE PRACA,PRACA I JESZCZE RAZ PRACA BARDZO POMAGA W ZAPOMNIENIU O PAPIEROSACH.PONADTO REGULARNE CHODZENIE SPAĆ MINIMUM 8 GODZIN SNU,WIETRZENIE MIESZKANIA PRZED SNEM,NIE MÓWIĄC O WCZESNIEJSZYM PRANIU POŚCIELI ITP.KOCHANI NIE JEST ŹLE.OBY NIE NADSZEDŁ KRYZYS.WASZE WYPOWIEDZI SĄ DLA MNIE BARDZO BUDUJACE.PISZCIE ,TO PODNOSI SIŁĘ WOLI.POZDRAWIAM.
    Autor: YER  (2005-01-11 18:43:16)
    -----
    Marcus
    Gdyby przyszedł kryzys i jednak zapaliłbyś to: zwróc uwagę że ten papieros nie smakuje, natychmiast po wypaleniu masz o sobie bardzo złe mniemanie. Ale ja chcę namawiać do tego, aby nie uważać takiego incydentu za niedotrzymanie postanowienia i powrotu do palenia. Wprost przeciwnie. Powiedzieć sobie nalezy tak. Przekonałem sie po raz 512345 ze nie warto. I nie palic nadal.
    Autor: Piter  (2005-01-11 20:39:24)
    -----
    Palenie jest do dupy! Paliłem 10 lat, rzuciłem, ot tak, po prsotu, taki miałem kaprys i po dwoch dniach zapomnialem ze palilem. Po dwoch tygodniach dziwilem sie ze mnie fajami czestuja:) A tak powaznie, to wrocilem i to byl najwiekszy blad. Nic gorszego jak papieros i piwo, koszmarny posmak na jezyku, ktory nota bene jest jak kolek, wrazenie jakbym siuski pil....:)
    I odnosze wrazenie ze fajni jakos bardziej wciagaja niz kilka lat temu....kiedys na studiach palilem paczke, do 30 szt dziennie malborasów light. Teraz pale vogue, do 15 dziennie i czuje się duzo bardziej uzalezniony. jakis zajzajer chyba dodaja do nich....? Macie podobne odczucia?
    Autor: paląca  (2005-01-11 22:18:32)
    -----
    Pale Irysy - mentolowe. Próbowałam Vogue i są gorsze. Oszukuję się, że mniej szkodzą i mniej śmierdzą. Wiem, że to głupie. Obiecuję sobie,że rzucę od wiosny. a na razie przygotowuje się psychicznie, wmawiam sobie,że muszę przestać palić, że uda mi się. Mam dzień, czasem cały weekend, że nie palę, więc może mi się uda. Podziwiam i pozdrawiam niepalących i tych co rzucili.
    Autor: Monia  (2005-01-12 10:29:20)
    -----
    Marcus! jest niezle, oby tak dalej!!! Buziaki ;-)
    Autor: BYŁY PALACZ  (2005-01-12 11:02:32)
    -----
    PALIŁEM PRZEZ 35 LAT, PRZEZ OSTATNIE TRZY LATA 40 PAPIEROSÓW DZIENNIEI SKOŃCZYŁEM 4 MIES. TEMU .JEST SUPER LEPSZY SMAK BEZ RANNEGO KASZLU , KLAWIATURA KOMPUTERA CZYSTA ,ŻONA DAJE CZĘŚCIEJ BUZI W MIESZKANIU ŚWIEŻY ZAPACH .TYLKO TROCHĘ SILNEJ WOLI NIE GUMY TABLETKI JAKAŚ TERAPIA WAŻNE ZDROWIE . A RANO POD PODUSZKĄ 10 ZŁOTYCH ZA OSZCZĘDZONE.
    Autor: agoosia  (2005-01-12 11:45:26)
    -----
    Żucić palenie-KOLEŻANKO SPRÓBUJ PALIĆ 8 LAT I RZUĆ
    PPPPPOOOOOOOWWWWWOOOOOOODDZZZEEEEEENNNNNNIIIIIAAAA!!!!
    ;-)
    Autor: Pil  (2005-01-12 12:50:43)
    -----
    3 dni bez papierocha. Mam ataki chęci zapalenia, ale którko trwają, to bardziej odruch niż konieczność. Tereaz rzucam bez żadnych niko-wspomagaczy, poprostu licze tylko na siebie i swoją silną? wolę. Właśnie czy silną? a jeśli nie to może trzeba ją cwiczyć odmawiając sobie nałogu. Pamietam te upokorzenie,jak wróciłem do nałogu, męczące mnie od środka. A przecież to tylko papierochy i da sie bez nich życ i to życ lepiej ,pełnią płuc. Trzymam kciuki za WAS i siebie też:) ps.Kawe odstawiam, bo to towarzyszka papierochów. Piwo? juz nie mocne, alkohol osłabia wolę. Pozdrawiam
    Autor: rzucajacy :)  (2005-01-12 13:59:38)
    -----
    mam ten sam problem co wiekszosc tutaj :) nie jest to raczej moj nalog a raczej glupie przyzwyczajenie, ide gdzies czekam na kogos to co fajeczka, na imprezie w pubie przeciez do browarka tez dobrze smakuje nio i wlasnie w tym caly bol nie palilem jakis czas temu ok 2 miesiecy ale niestety stresujace zycie i szybki powrot do nalogu ale staram sie dalej wiem ze powinno sie rzucac od razu ale naprawde ciezko narazie mozna powiedziec ze nie pale ale popalam sobie bo kupuje najslabsze fajeczki (1; 0,1) i staram sie ograniczyc mam nadzieje ze da sie uda bo napewno warto :) pozdrawiam wszystkich w mojej sytuacji bedzie dobrze ludzie :)
    Autor: Aga  (2005-01-12 14:58:11)
    -----
    Witam!
    Nie palę od 1.01. tego roku (nie piszę, że rzuciłam, bo jeszcze tego nie wiem), co więcej trzy dni później po mnie, przestał palić również mój chłopak. To ważne, by decyzję podjąć wspólnie zwłaszcza, że mieszkamy i pracujemy razem. Do tej pory paliliśmy w mieszkaniu, w samochodzie, w pracy. Obecnie wspieramy się wspólnie (zwłaszcza moje Kochanie mi pomaga, gdy dopadają mnie humorki) - kupujemy tony gum do żucia, cukierków i innych "substytutów", nie korzystamy z tabletek i innych pomocy antynikotynowych. Powiem szczerze - warto podjąć decyzję i przestać palić - choćby po to, by zobaczyć dumę na obliczu drugiej osoby:)
    Pozdrawiam wszystkich i trzymam kciuki za rzucających!!!



    Autor: meli77  (2005-01-12 15:07:16)
    -----
    Coś dla dziewczyn... :)
    Jeśli chodzi o wagę i papierosy... Przed nałogiem, miałam wymiary około 90 60 90, po pierwszych kilkudziesięciu paczkach waga nagle zaczęła rosnąć...nie wiedziałam dlaczego. Skończyło się na 100 cm w biodrach, niestety. Rzuciłam palenie i po 6 miesiącach wszystko wróciło do normy. Naprawdę schudłam 10 kg bez diety.
    Po prostu gdy wciągałam kolejnego papierosa, nie czułam stresu, nie czułam swojego ciała. W momencie gdy nie miałam już pod ręką "znieczulacza", znów mogłam zacząć żyć na pełnych obrotach. Mam więcej energii, lepiej sprawdzam się w pracy, wczoraj nawet dogoniłam na obcasach autobus :)

    Marcus, Pil, rzucający :) , oraz wszyscy inni - trzymam za was kciuki. Bardzo mocno. Powodzenia.
    Autor: martini  (2005-01-12 15:34:08)
    -----
    A ja rzucilem z dnia na dzien i to jest najlepsza metoda. Wczesniej probowalem ograniczac palenie do 3 papierosow dziennie, albo palilem tylko cudze i tylko na imprezach... nic nie pomoglo.
    Teraz juz nie pale od ponad 6 lat a wczesniej palilem 12.
    TYLKO METODA OD TERAZ NIE PALE! I KONIEC!
    Autor: SADE  (2005-01-12 16:45:41)
    -----
    jak narkomanka na odwyku.......

    Pale od 11 lat nałogowo-, zaczęło się -jak chyba w większości przypadków, najpierw podkradłam z koleżanką papierosa jej tacie miałam chyba 10 lat, było okropnie i długo już nie próbowałam. Będąc nastolatką moje towarzystwo paliło- a ja jako jedyna NIE- do czasu – ciągle palili gdzie się tylko dało w piwnicy,w parku - wszędzie w ukryciu,mieli po 15 lat.
    W końcu ktoś do mnie powiedział zapal sobie – i tak jakoś spróbowałam- sama nie wiem czy dla „szpanu” już nie pamiętam, i tak od czasu do czasu sobie popalałam, w wieku 17 lat już kupowałam sobie papierosy i tak się zaczął mój nałóg. Bywało różnie z tym paleniem po2 latach spalałam paczkę dziennie, mając 25 lat paliłam nawet do 2 paczek dziennie- pracowałam po 13 godzin dziennie, nie miałam czasu wyskoczyć na obiad, albo do sklepu kupić sobie coś do jedzenia, więc zabijałam głód papierosami- a przy tym czułam się okropnie, ciągle zmęczona, straciłam chęć nawet na wyjście na spacer, schudłam w ciągu 2 mies. 6 kg. Wyglądałam fatalnie- powiedziałam sobie STOP, ale wiedziałam, że sama nie dam sobie rady- szukałam wspomagacza- guma –wywoływała u mnie wymioty- tabletki nie działały- wyczytałam w gazecie ogłoszenie- udałam się do przychodni na jakieś bio-energo- coś tam, blaszki na dłonie, i blaszka na głowie- i po prostu działanie na podświadomość, i zadziałało- wyszłam z przychodni i nie czułam ,że chce palić, wróciłam do domu i dalej nie chciałam palić- po tej terapii nie znałam smaku papierosa, nie pamiętałam, że paliłam, ale to, co przeżyłam przez pierwsze dni- można porównać z zejściem narkotykowym, zaczęłam się strasznie pocić, miałam dreszcze, raz było mi zimno- raz gorąco- czułam się okropnie, i te odruchy bezwarunkowe…..Nie pomagały paluszki- lizaki słonecznik….
    Rano wstawałam, robiłam sobie kawę i cały czas czegoś szukałam, zrobiłam w domu przemeblowanie – stoły krzesła, fotele, w biurze to samo-, bo najgorsze było to ze nie wiedziałam, co zrobić z rękoma- ciągle czegoś mi brakowało, przestałam wychodzić wieczorami do knajpek- żeby unikać palaczy- zakazałam palenia w biurze, dałam rade 7 tygodni………. Ale to było cudowne, czułam się jakbym na nowo zaczęła żyć… zazdroszczę wszystkim,którym się udało… nie myślcie,że mam słabą wolę, albo, że do rzucenia potrzebna jest silna wola- ja mam silną wole- do tego żeby palić, każdy z nas jest inny, na każdego działają inne wspomagacze… ja po prostu chciałabym cofnąć czas o 18 lat i nigdy nie spróbować ….. Teraz mam 28 lat- dalej pracuje po 13 godzin,lepiej się odżywiam-, ale spalam max 15 papierosów dziennie, może kiedyś rzucę palenie, może jak będę chciała mieć dziecko to zrobię to dla tej kruszyny dużo wcześniej przed jej poczęcie, może kiedyś się obudzę i nie zapale już więcej… nie wiem… mam świadomość jak bardzo szkodzą jak zresztą każdy palacz, ale rzucenie, nie jest łatwe…. Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którym się udało- udało tak naprawdę, tych, którzy już więcej nie zapalili.
    Autor: ela  (2005-01-12 19:09:42)
    -----
    Opowiem Wam teraz o głupocie mego męża.
    Palił do trzech paczek dziennie. Nigdy nie chorował i był zawsze okazem zdrowia i humoru.
    Do czaso aż przyszło troche więcej stresu i wysiłku.
    Zmarł nagle w wieku 38 lat na stanowisku pracy , stwierdzono rozległy zawał.
    Nikt nie mógł uwierzyć aby tak zdrowy człowiek odszedł, podejrzewaliśmy nawet jakiś ukryty wypadek, ale po zleconej sekcji w dziale medycyny sądowej okazało się że jego żyły byly już tak pooblepiane od złogów dymu i smoły tytoniowej że nic by mu juz nie pomogło.Pompa serce pracowało dotąd dokąd mogło.
    Zostawił dwoje ukochanych przez siebie dzieci w wieku 9i 12 lat.Nie zrealizowane piękne marzenia i nawet nie mógł się z nami pożegnać.
    Gdy wszyscy prosiliśmy by przestał palic to śmiał sie nam w twarz albo sie obrażał.,albo naciskany mówił że nie umie przestać ,że mu trudno. Trudno i cholernie przykro to jest teraz mnie i jago dzieciom, jak nie mamy jego ciepła ,albo jak coraz trudniejZyć.
    Niech moja wypowiedź będzie dla was palacze przestrogą , oby nie było tak jak z moim Irkiem.
    Autor: sissi  (2005-01-12 20:15:50)
    -----
    palę już od 9 lat (bosze ile to już czasu!),ale z przerwami. czasami paczkę dziennie, czasami 1, 2 sztuki, zależnie od nastroju i okazji. zabrzmi absurdalnie,ale ja to po prostu lubię. wiem, że to głupota itepe, ale przedkładam komfort psychiczny związany z paleniem nad własne zdrowie, stan finansów i pozostałe czynniki. czy to oznacza, że jestem słaba psychicznie, czy po prostu głupia?
    Autor: EwaK  (2005-01-12 23:28:11)
    -----
    elu, to okropne co piszesz.. bardzo mi przykro..
    tak tak, to mnie tylko utwierdza w decyzji.. nie palę już 12 dni.
    Autor: ela  (2005-01-12 23:55:05)
    -----
    Sisi rob co chcesz twoje zdrowie i pieniadze ja tez lubię zapach tytoniu, chyba uzalezniłam sie przy mężu, ale gdy moje dzieci widziały że zapaliłam to zwyczajnie corka płakała a syn się do mnie nie odzywał.
    A ja wspiram Was teraz duhowo wszyscy rzucający palenie cześć Powodzenia !!!!!!!!!!!
    Autor: Adzio  (2005-01-13 09:44:03)
    -----
    Jutro będą 2 tygodnie, jest dobrze, myśli o zapaleniu jest jakoś mniej, no i oddech jakby głębszy. Wszystkim rzucającym palenie życze wytrwałości w walce z tym syfem.
    Autor: mirella  (2005-01-13 10:16:49)
    -----
    mam chorobe crona i musze rzucic palenie , przepraszam ale jest to holernie trudne , czy ktos mi moze powiedziec dokladnie na czym ta choroba polega i czy kiedys minie jak zly sen, czy sa skutki uboczne za pare lat, nie chce palic ale to nie takie latwe staram sie jak moge mam nawet plastry,czesto sie denerwuje i wlasnie wtedy jest najwieksza ochota na papierosa, co robic
    Autor: LILI  (2005-01-13 14:17:10)
    -----
    DO TYCH CO RZUCILI NIE PALĘ JUŻ SZÓSTY DZIEŃ,ALE WCIĄŻ MI SIĘ CHCE PALIĆ,KIEDY PRZEJDZIE MI CHĘĆ NA PALENIE ?ILE CZASU TO U WAS TRWAŁO?
    Autor: Helka9  (2005-01-13 15:16:03)
    -----
    ADAM, tutaj nie chodzi o tolerancje czy respekt dla innych. Pijesz wodke, cpasz narkotyki, to nie moja sprawa, palisz to MOJA ! sprawa bo mnie zabijasz. Ogolnie piszac, W 21 century, ludzie powinni byc bardziej odpowiedzialni i na tyle madrzy, oby nie dac sie "systemowi" robic w 'ciula'. Papierosy sa o wiele silniejsze niz podaja na paczce. Firma chce cie 'zlapac' od razu, dlatego co raz trudniej jest sie oduczyc palic. Czy chcesz bec ofiarnym 'ciulem' ???
    Autor: rooda  (2005-01-13 15:26:56)
    -----
    Marcus trzymam kciuki za ciebie i siebie tez bo juz 4 dni nie pale ciagnie mnie strasznie ale jestem twarda jak mowi maz i znajomi
    do Pil wczoraj eksperymentowalam czy zapale do piwka UDALO mi sie nie zapalic uwierz mozna to tylko kwestia silnej woli
    chociaz przyznaje ze piwko nie smakowalo mi tak jak zawsze
    pozdrowionka dla rzucajacych palenie
    Autor: YER  (2005-01-13 17:31:50)
    -----
    Hej Lili
    Odzwyczajanie to mocno indywidualna sprawa. Mechanizm tego jest taki że zapomina sie o papierosie na coraz dłuższe odcinki czasu. A wiec początkowo przypominasz sobie o zapaleniu co pół godziny, potem co godzine , potem co 2 godziny itd a później raz na dzień, a w końcu zapominasz przez cały dzień ze "zapaliłabym!!".
    Autor: Emi  (2005-01-13 18:27:50)
    -----
    czesc wszystkim, ja nie palę od ok 24 godzin. Uwierzcie mi , że to jest długo, szczególnie dla osoby , która paliła co rusz. Wytrzymałam i wytrzymam na zawsze (przynajmniej taką mam nadzieję). Pod ręką mam tabex , tabletki uspokajające i homeopatyczne, ale gdyby nie silna wola i Wy , to mogłabym jej wyrzucić do kosza. Paliłam 5 lat i efekty tego nałogu są widoczne gołym okiem ( i uchem :) ). Mój mąż też "niby " rzucił, ale sobie podpala. Ja na szczęście się nie skusiłam , choć ciągnie i to bardzo... ale wierzę , że przestanie. Nie chcę aby mój synek przytulając się do mnie czuł smród papierosów. A jak sam zacznie palić , to nie miałabym prawa się odezwać jako osoba paląca, bo byłoby to obłudne.
    Mam nadzieję, że Wam wszystkim się uda wyjść z tego nałogu.
    Ja też będę pisać codziennie notatkę o postępach i samopoczuciu :)
    Pozdrawiam Was mocno.
    Emi
    Autor: AndWu  (2005-01-13 19:40:06)
    -----
    Do każdej decyzji trzeba dojrzeć. Paliłem ponad 20 lat, w ilościach często przekraczających 2-3 paczki dziennie, ponieważ pracowałem i pracuję nadal w firmie produkującej papierosy dostęp do nich miałem praktycznie nieograniczony (i co istotne nie musiałem wydawac na nie aż tylu pieniążków co inni). Podobnie jak WY podejmowałem próby rzucenia nałogu bez rezultatu. Dzisiaj wiem, (a nie palę już 7 lat) że trzeba naprawdę chcieć rzucić palenie. Tylko pewność, że NIE PALĘ I NIE CHCĘ PALIĆ może spowodować, że nie bedziesz paliła/palił.
    Autor: Marcus  (2005-01-13 22:09:03)
    -----
    Tak w ogóle to dziękuję wszystkim za wsparcie.Nie palę tak a propos już 10 dni.Niestety w pracy kolega zza ściany ćmi niemilosiernie faje.Zamykam pokój,otwieram okno,ale wychodząc na korytarz dym uderza we mnie jak tsu nami.Zobaczcie jak to mi już przeszkadza?( a może swiadomie uciekam od niego?sam już nie wiem).W kazdym bądź razie głupio mi cokolwiek powiedziec koledze.Nie ma ogólnego "prykazu"palenia więc wolność Tomku w swoim domku.Chociaż jak ćmiłem to wychodziłem do palarni lub na powietrze,a w pracy paliłem bardzo malo.Jak się ogólnie czuję?o.k.czasami mnie w ciągu dnia ze 2-3 razy się pomyśli o zapaleniu,ale mam pod ręką albo gumę do żucia albo super minty itp.Ogólnie lepiej się czuję, o niebo lepiej niż palilemTrzymajcie niepalący z długim stażem za nas kciuki.Pozdrawiam i życzę wytrwalości.tak naprawdę to moje niepalenie to jest postanowienie na Nowy 2005 rok(chęć zmiany czegoś w swoim życiu).
    Autor: Sk8ciK  (2005-01-13 22:26:11)
    -----
    Ja też żucam a co ?:D Już wytrzymałem 5 min. i wytrzymam następne 15 :P:P:D
    Autor: elżunia  (2005-01-14 00:19:10)
    -----
    mokafix!!"głópia"to ty jesteś!!:Pa fajki sa fajne:D
    Autor: Emi  (2005-01-14 09:27:24)
    -----
    Już drugi dzień nie palę :)
    Miałam chwile załamania i na pewno jeszcze nie jedną będę miała, ale dałam sobie radę. Teraz to mam nadzieję, że tylko z górki :) W końcu wytrzymać 2h bez papierosa było trudno, a ja mam za sobą już 35h :)
    A jak Wam idzie?
    Pozdrawiam
    Emi
    Autor: mirella  (2005-01-14 10:04:02)
    -----
    ludzie co robic ne moge palic bo jestem chora ale jak to zrobic, mam chorobe crona i palenie pogarsza te chorobe a po drugie nie chce bo to strata kasy i smrod ale jak to zrobic nie pale kilka dni i jest mi strasznie ciezko
    Autor: EwaK  (2005-01-14 13:34:11)
    -----
    mirella, a co to za tajemnicza choroba?
    Autor: Roman  (2005-01-14 14:59:47)
    -----
    Mirello pruboj! Ja nie pale od 1.01 z tym ze pierwsze dni troche oszukiwalem( podpalalem).Od 5 dni 0 palenia, wspomagam sie Tablexem( chyba tak sie to zwie) i jak dotad znosze to niezle! A wiec co mowie ,rzucalem wiele razy ale czuje ze tym razem sie uda! Zycze Ci powodzenia i staraj sie odganiac mysl o papierosie no i koniecznie wspomorz sie "tableksem" to naprawde pomaga, nie odczuwasz glodu.Powodzenia! A jak palacze mi juz smierdza! Czy ja tez tak smierdzialem???
    Autor: roo  (2005-01-14 15:52:24)
    -----
    do mirella (2005-01-13 )
    moja dobra kolezanka ma chorobe Crona. dlatego troche o tym wiem. po pierwsze ta choroba ma podloze genetyczne. nigdy ci nie zniknie. a od stylu twojego zycia zalezy jak czesto bedziesz miala nawroty, a nawet (czego ci nie zycze) ciezkie operacje.
    chorobe u mojej kolezanki wykryto po dlugotrwalych badaniach. poczatkowo podejrzewano zlosliwa anemie, potem krwawienia z jelit, wrzody itp. Nie wiem dokladnie jakie i czy w ogole bierze teraz jakies leki. to co na pewno zmienila to caly styl zycia. calkowita zmiana diety, wiem ze przy nawrotach nie wolnojesc wielu produktow bo podrazniaja jelito, zakaz pica alkoholu i palenia. w ciagu studiow przeszla 4 operacje wyciecia fragmentow jelita i widzialam ja w naprawde zlym stanie po kuracjach sterydowych. teraz na szczescie bardzo duzo sie poprawilo i moze znowu normalnie funkcjonowac. (jesli nie liczyc zmian w stylu zycia). Zanim dowiedziala sie ze jest chora palila jak smok. i nawet po diagnozie trudno jej bylo przestac. w koncu lekarze zawsze mowia ze trzeba rzucic palenie itp, Przestala kiedy podczas pobytu w szpitalu (przed operacja) poznala 26-letniego chlopaka , tez z Cronem. lezala w szpitalu juz jakis czas i niestety powoli umieral, nie bylo dla niego ratunku. potem dowiedziala sie ze zyl chyba jeszcze miesiac. kategorycznie odmawial zmienienia stylu zycia , palil pake fajek dziennie, twierdzac ze jest jeszcze mlody i zamierza korzystac z zycia , nie chce byc inwalida spolecznym itp. dopuki mogl wstawac popalal nawet w szpitalnym wc. po tym doswiadczeniu moja kolezanka nie wziela wiecej papierosa do reki- minelo juz piec lat.
    Chlopaka doslownie zabily papaierosy przyspieszajac dramatycznie rozwoj choroby. Moze troche to drastyczny przyklad,ale niech bedzie dla ciebie przestroga.
    ps: jesli ciagle wiesz malo o swojej chorobie poszukaj w necie. wiem,ze na polskich poratlach dziala 1 lub 2 fora oraz strony dla osob , ktore choruja na Crona. podobno dobre :))
    pozdrawiam
    Autor: Emi  (2005-01-14 21:15:22)
    -----
    cześć, jak nie palisz już kilka dni , to już na prawdę sukces. Już masz najgorsze za sobą, tylko się nie poddawaj. Ja mam 48 h za sobą i mnie trzęsie jak chol.... , ale to mnie upewnia w tym , że ten nałóg ma okropne działanie na człowieka. Jest "przyjemne" ale do czasu. Ja paliłam nawet w ciąży. Nic do mnie nie przemawiało. Czy też chcesz , aby nałóg decydował za Ciebie?
    Trzymaj się cieplutko :)
    Emi
    Autor: anna  (2005-01-14 21:45:42)
    -----
    nie palę od 4 sierpnia po 16 latach.dobrze jest. nie śmierdzę, nie kaszlę, nie myślę ciąglę kiedy można zapalić.W ciągu dnia dużo czasu się nazbiera od niepalenia. Warto, naprawdę warto.Bez plastrów, bez gum, silna wola i nic więcej. Polecam.MOŻNA PRZYTULIĆ SIĘ DO DZIECKA I .... nie śmierdzieć.
    Autor: winds  (2005-01-14 22:34:47)
    -----
    nie palę prawie 9 miesiecy!jestem bardzo dumny z siebie!wcześniej jeden dzień bez papierosa był dla mnie ogromnym wyczynem!teraz czyję się o niebo lepiej choć ciągnie mnie czasami ale wiem ,że to był dla mnie ogromny wyczyn i nie wolno mi teraz zaprzepaścić wszystkiego.gdybym teraz zaczął palić to by była największa porażka mego życia!
    pozdrawiam
    Autor: ba-cha  (2005-01-14 22:55:16)
    -----
    Ocelot; Co z twoim paleniem,rzuciłeś ?
    Pijotr ,dzięki za pozdrowienia
    Ja też kiedyś przestanę ale jeżeli się zdecyduję to tylko raz,na razie jest mi z tym dobrze.Palę już osiemnaście lat.Wiem ,że wkrótce przestanę,bo chcę.Przynajmniej po to by sprawdzić czy niepalenie jest lepsze.Komentarze na temat palenia na przystankach działają namnie jak płachta na byka.Ani papierosy ani nikt inny nie powinien mnie ograniczać.
    Autor: piotr  (2005-01-14 23:04:59)
    -----
    Najwazniejsza jest motywacja (zdrowie milosc pieniadze czy moda)bo to pomaga odbic sie od stereotypowych zachowan danego srodowiska palaczy i pokazac swoja indywidualnosc .Walczac jednoczesnie z nalogiem stawiasz sie w konfrontacji z osobami palacymi ktorzy swiadomi swojego uzaleznienia beda cie zniechecac.Jak?!Wytrzymasz , twoje notowania wzrosna gdyz bedziesz indywidualnoscia ktorej wszyscy zazdroszcza.
    Ja nie pale 15 miesiecy ,ale wyobrazcie sobie ze sni mi sie ze zapalam papierosa (to koszmar ) co oznacz a ze do tej pory jestem uzalezniony.Jest tez inny problem zwia zany z rzuceniem palenia t.z.n. alkochol .Wielu ludzi rekampensuje brak dopaminy alkocholem.
    Autor: Tom  (2005-01-15 04:27:43)
    -----
    Zgadzam się z Piotrem. Trzeba sobie znaleźć motywację i rzucić papierosy np. dla kogoś
    lub w jakimś celu. 16 lat temu rzuciłem palenie dzięki bardzo silnej motywacji, potem przez ok.2 lata miałem paskudne koszmary o treści, że zapalam papierosa, a przecież rzuciłem! Co ja zrobiłem!? 8 lat temu zacząłem znowu. Zgadzam się ze zdaniem, że palacz jest nałogiem do końca życia. Każdy kto pali lub palił wie jaką przyjemnością jest samo sztachnięcie się czy tzw. walnięcie sobie w płuco.Mimo tego trzeba sobie uświadomić szkodliwość jaką to za sobą niesie, nie będę powtarzał. Powinniśmy sobie zdać sprawę w jakich okolicznościach sięgamy po papierosa (przy komputerze, po jedzeniu, przed zaśnięciem, po przebudzeniu, w momentach refleksji, przy TV, przerwy w pracy, itd.). Są to momenty w których trzeba szczególnie się bronić przed fajką. Od 01.01.2005 nie palę, czyli po 8 latach palenia. Na razie jakoś sobie radzę - zobaczymy jak długo. Może wytrwam. Pozdrawiam.
    Autor: VenoM  (2005-01-15 09:27:06)
    -----
    Paliłem biernie od 15 lat i to zrobiło swoje teraz średnio 1 paczkan a 2 dni... Oczywiście sa miesiące, że jest mniewjsza średnia ale bywaja takie dni, że schodą 2 paczki na dzień... Narazie nie myśle o żuczeniu moze brak pożądnej motyvy... U mnie ryzyko zawału jest wyżesz niż u innych palaczy ale jakos sie tym nie przejmuje.. Palenie zamierzam sprubować żucić przed levelem 5 ale kto wie co będzie za x lat...;). Pozdro 6000 dla całej eklipy H.S.O.F.T. i Wszystkich frends from Praga Północ.
    Autor: kosiarka  (2005-01-15 10:50:52)
    -----

    mam 22 lata i jestem palaczka od 6 lat. przykre to ale prawdziwe. jednak od niedawna staram sie rzucic palenie i wiecie co?? jesli macie slaba wole albo nie mozecie pozbyc sie pragnienia zaciagniecia sie to zamiencie papierosa na tyton. to dziala chocby dlatego ze tyton nie uzaleznia tak jak papieros ma mniej chemii .a na przyjemnosc z zapalenia sobie skreta z tytoniu trzeba poswiecic chwilke bo trzeba go sobie zrobic. pale tyton od 3 miesiecy i jestem zadowolona, pale duzo mniej a sa dni kiedy nie pale wcale.boli mnie tylko to ze w naszym kraju ludzie mysla ze jak wyciagniesz w miejscu publicznym bibulki i tyton to albo robisz skreta z marihuany, albo jestes kims z marginesu i nie stac cie na fajki. a to bzdura palenie nie jest zdrowe ale moze byc zdrowsze. jesli chcecie wiedziec wiecej zapraszam ola_kosiarka@o2.pl . pozdrawiam
    Autor: Emi  (2005-01-15 12:55:48)
    -----
    cześć,
    to już trzecia doba niepalenia :)
    z każdą kolejną minutą bez papierosa, zdaję sobie coraz bardziej sprawę z tego, że da się żyć bez palenia. Wiecie, że to prawda c do smaku i zapachu. Ja juz wiele potraw i napojów wącham jak głupia i jem po kąseczku, bo nie chce mi się wierzyć, że to ma taki smak. Niektóre rzeczy mają gorszy smak , a niektóre lepszy, ale teraz wiem co jem i piję.
    A co z Wami, początkująymi niepalącymi? Piszcie też, to pomaga.
    Ja powiedziałam juz o tym że niepalę chyba stu osobom , nawet ekspedientkom w sklepie :)
    Teraz jakbym zapaliła, to byłoby mi głupio .
    Pozdrawiam Was wszystkich.
    Próbujcie i jeszcze raz próbujcie.
    Ta chęć zapalenia minie. Mnie już mniej ciągnie, a to dopiero 3 doba.
    Buziaki
    Emi
    Autor: Malgosia  (2005-01-15 13:30:15)
    -----
    Witajcie ...u mnie wygladalo to tak ...najpierw sukces ...udalo mi sie pozbyc nalogu na 2 lata ...w tym okresie dopiero po pol roku nie palenia przestalam sie meczyc, przestalo mnie kusic ...bylam juz z tego powodu tak szczesliwa ...i pewnego dnia w bardzo milej i eleganckiej cafeterii - tak dla sprawdzenia czy mi zasmakuje ...(czyli z glupoty!!!) zapalilam papieroska ..no i od tego sie zaczelo ...najpierw bardzo rzadko a potem coraz czesciej i czesciej ...po 2 czy 3 m-cach palilam juz normalnie...bardzo tego zaluje i przestrzegam, nawet jesli czujecie sie juz mocni i wydaje sie wam, ze napewno nie wrocicie do tego nalogu ...nie postepujcie tak jak ja ...Teraz znow pomalu zaczynam dojrzewac do rzucenia palenia ..stad moja wizyta na tej stronie :) ...Pozdrawiam i zycze sukcesow
    Autor: andzia642  (2005-01-15 14:07:54)
    -----
    witam:)napisze moze kilka słow zeby nie zanudzac.Pale juz od 13 lat:( i wiem ze mnie to zabija!Doszłam juz do takiej perfekcji ze w ciagu 20 min moge spalic 3 papierosy i nic mi nie jest.Mam bardzo duza ochote rzucic-ale to nie takie proste-po prostu ja mam tylko ochote i brak silnej woli.Co do wygladu palacza -nie zgadzam sie z tym ze mozna poznac palacza po kolorze skóry i zebów!Mam 30 lat zabki mam białe(jeszcze swoje i nie wybielane z tym ze nie pije kawy bo nie lubie) no i wygladam na 20-23 lata(nigdy nie byłam u kosmetyczki bo nie widze takiej potrzeby a to dlatego ze sie nie packam jakimis malowidłami po twarzy bo nie lubie).Ale wracajac do palenia-nigdy nikogo nie zmuszam zeby ze mna zapalił-kazdy ma swój rozum-a jesli chce odemnie fajke ,to dam mówiac na zdrowie:)Zycze wszyskim byłym palaczom wytrwałosci.POWODZENIA bo ja chyba nigdy nie rzuce:( pa
    Autor: Saga  (2005-01-15 15:26:34)
    -----
    Nie pale od 7 m-c i nie brkuje mi papierosów, 2 pierwsze jmiesiące były niesamowitą zmianą dla mojego organizmu. Napoczątku najtrudniejszym problemem bylo dla mie pozbycie się odruchu, co dziwne nie odczuwalam zbyt długo głodu nikotynowego. Chyba jedyny obiaw takiego głodu byłto, że po 6 tygodniach niepalnenia przyjemnością stało się dla mnie wdchnie dymu wydychanego przez palaczy, ale i to szybko mineło.
    Z perspektywy czasu widzę że nie było to takie trudne.

    Życzę wszystkim powodzenia w niepaleniu.
    Wiem, że to brzmi trywialnie ale od kiedy nie pale moja skóra i włosy są w o niebo lepszym stanie.
    Autor: Emi  (2005-01-15 17:23:46)
    -----
    cześć, to znowu ja :)
    kupiłam sobie dzisiaj plastry i gumy nicorette. Plastry wyprobuje od jutra, a dzisiaj miałam ochote na fajke i wzielam sobie ta gume........fuj! jaka niedobra !!! nie dosc ze niesmaczna , to jeszcze gryzie w gardlo i szczypie jezyk. Uwierzcie mi , ze odechcialo mi sie papierosa :)
    i chyba o to chodzilo :)
    Pozdrawiam
    Autor: Palacz  (2005-01-15 21:17:13)
    -----
    Jak ktos mi powie jak oduczyc sie odruchow palenia, to przestane to robic. Pale od 13 roku zycia. Nie wiem, co mnei wtedy podkusiło. Chyba chec. Pozdrawiam, ja na to nie mam siły...
    Autor: Anna  (2005-01-16 07:13:56)
    -----
    Nałóg... Papierosy... to wciąga i faktycznie nic, zupełnie nic poza silną wolą i motywacją (równie silną!) nie są w stanie poradzić sobie z uzależnieniem od nikotyny. To wiem ponieważ moją pasją jest właśnie terapia uzależnień... ale moja siła jest równie wątła jak moja motywacja! Chociaż mam wielki sukces na swoim koncie całe siedem lat bez papierosa! Było cudownie i naprawdę czułam sie wolna, ale stres, pośpiech codziennego życia uruchomił stare nawyki odreagowania... znów palę od stycznia ubiegłego roku! Niestety uzależnienie od nikotynu jest jak każde uzależnienie... jedynym sposobem na niepalenie to całkowita abstynencja. Może warto założyć coś na kształt Anonimowych tyle że PALACZY? W grupie raźniej... kontrola społeczna, wsparcie, etc, etc.
    Autor: jędrek bogatynia  (2005-01-16 09:34:03)
    -----
    prubuj zawsze warto. jak byś taką córke jak ja to by ci się udało napewno udało. trzeba mieć potrzebę i chęć. napewno się uda.ja to mjałem i mam dlatego już nie palę 4 mjesiące.
    Autor: Emi  (2005-01-16 11:43:12)
    -----
    cześć :)
    u mnie już 4 doba bez papierosa i żyję :)
    Jestem jak najbardziej za grupą "anonimowych palaczy" , bo to bardzo pomaga i motywuje.
    A macie może jakiś pomysł na to gdzie i jak ?
    Pozdrawiam mocno :)
    Emi
    Autor: YER  (2005-01-16 20:40:11)
    -----
    Andzia 642
    To ja mówilem ze rozpoznaję palaczki na pierwszy rzut oka na ulicy. Bo tak jest. Palisz 13 lat masz 30 lat a wygladasz na 20-23 lata!! Gratuluję. Ja nie wiem dokładnie po ilu latach dostaje kobieta "twarz nikotynową". Moze jesteś silna genetycznie? Masz wiecej zdrowia niż ktos inny? Ale jak po 20 latach palenia dostaniesz w końcu tę twarz nikotynowa , to cofnąc juz sie nie da. Twarz to twarz, a inne straszne zagrozenia?
    Propaguję tu niepalenie bo sam byłem palaczem 25 lat. O mało nie umarłem przy zawale serca. Od dawna nie odczuwam najmniejszej ochoty na papierosa. Zero.
    Mój pierwszy wpis 5 stycznia 22,05
    Autor: meli77  (2005-01-16 22:09:09)
    -----
    Pozdrawiam wszystkich byłych ;) i obecnych miłośników skręta. Mam nadzieję że ten weekend spędziliście mniej więcej zdrowo. Ja biegałam. To jeszcze jeden sposób na zbędne kilogramy, dziewczyny...rodzinne obiadki nie muszą być co tydzień. Trochę czasu tylko dla nas.
    Notki z pracy : Zauważyłam że po pół roku niepalenia, nareszcie chce mi się wstać i podejść do pracownika który po raz setny czegoś "nie może", "o coś pyta", i ogólnie męczy, a nie z miejsca go op******. Czyli ogólnie jest lepiej. Jest tylko jeden narastający problem - nie uczestniczę już w spotkaniach "na szczycie", czyli w palarni, gdzie szef zażywa dymka z grupą klakierów i omawia działania strategiczne. Wykluczenie z grupy ćmiących yuppies bywa niebezpieczne dla kariery ale zwiększa szanse na... przeżycie konkurentów ? Może..
    Autor: mirella  (2005-01-16 22:33:06)
    -----
    roo jestem ci bardzo wdzieczna za ten komentarz, duzo mi pomogl , bardzo dziekuje tez wszystkim ktorz odpisali , mam 2 dzieci i to tez jest powod dla ktorego chce zyc, a 30 lat to zamalo na odejscie, chcialabym znalesc ta strone o ktorej mowiles roo ale nie wiem jak, sprobuje moze sie uda, powodzenia dla wszystkich rzucajacych, papieros to nasz wrog wiec trzeba go spalic ale nie kosztem naszych pluc , zdrowia i zdrowia innych,dozobaczenia
    Autor: sissi  (2005-01-16 22:43:43)
    -----
    wszystko pięknie ślicznie, ale jak sie odzwyczaić kiedy nie jest się jeszcze uzależnionym od nikotyny, ale psychicznie od całego zestawu czynności towarzyszących paleniu?ja mam właśnie taki problem.nie sądzę zeby jakiekolwiek tabletki podziałały w moim przypadku.jak zniszczyć odruch????
    Autor: Ania Rej  (2005-01-16 23:16:55)
    -----
    Papierosy?Nie dziękuję.Przyznam,że kiedyś nawet paliłam.Nie za dużo ale jednak.Teraz przyznam szczerze,że się tego wstydzę.Często słyszę w towarzystwie:kobieta paląca to nie prawdziwa kobieta.Najczęściej słyszę to od mężczyzn.Nie mam zamiaru się truć i nie polecam tego nikomu.Pozdrawiam.Pa!!
    Autor: OLA  (2005-01-17 00:07:41)
    -----
    TAK ROWNIAZ CHCIALABYM RZUCIC MOJEMU MEZOWI SIE UDALO ALE GDY TYLKO PATRZY NA SIEBIE W LUSTRZE ...NIEDOWIERZA JEDNAK BYLO WARTO
    Autor: EwaK  (2005-01-17 11:16:35)
    -----
    na odruch? u mnie świetnie się sprawdza inhalator nicorette. Drogie ale skuteczne!
    Autor: Agnieszka  (2005-01-17 13:00:45)
    -----
    Zawierzcie swojej WYOBRAŹNI !!! Skutki palenia widziane oczami fantazji potrafią obrzydzić papierosa bardzo skutecznie, czasem może się wydawać, że papieros to ZWITEK TOKSYN KTÓRE WYŻERAJĄ CZŁOWIEKA OD ŚRODKA. Polecam. Mnie pomogło.
    Autor: coffeecup  (2005-01-17 13:10:02)
    -----

    kobieta + paieros = shit
    Autor: Zak  (2005-01-17 13:19:17)
    -----
    Palimy oboje z żoną.Pomijając wszystkie argumenty za rzuceniem,dodam od siebie jeszcze jeden.Sufit malowałem trzy razy a i tak nie jest taki biały jak powinien. Pomogła dopiero specjalna farba na plamy.Próbowałem rzucić już nie raz.Większość mówi że wystarczy silna wola.A może ktoś zna jakiś specyfik na silną wolę ??
    Czytam te posty i postanawiam próbować jeszcze raz.Kupię sobie książkę Allana Carra i wierzę że tym razem się uda.Za życzenie sukcesu z góry DZIĘKUJĘ.
    Autor: kamila  (2005-01-17 15:07:25)
    -----
    mam maly problem na ktury niemam pomocy juz 3 raz prubuje zucic palenie wlasnie w tym momecie jest najgorsze to ze ludzie z kturymi mieszkam paLO z dnia na dziej coraz mniej mnie kusi do palenia ALE ILE WYTRZYMAM POTRZEBUJE RADY JAK MAM WYTRZYMAC Z LUDZMI KTURZY PALO W MOIM OTOCZENIU CZY JEST JAKAS RADA NA TO
    Autor: iskaa  (2005-01-17 15:25:41)
    -----
    ech, ja mam bardzo ciezki finansowo miesiac i przede wszystkim ten fakt sklonil mnie do zrezygnowania z fajek. od 4stycznia spalilam ich tylko kilka. i mimo, ze pale ponad 5lat jakos mnie bardzo nie ciagnie. tylko boje sie, ze jak niedlugo poprawia mi sie finase to znow kupie papieroski...
    Autor: rysia  (2005-01-17 16:34:31)
    -----
    - Kamila gdy ja przebywałam w towarzystwie osób palących, brałam do ręki papierosa i miętoliłam w palcach, nie zapalając go oczywiście. Chodziło o to żeby zająć czymś ręce, bo ten odruch najtrudniej zwalczyć.W ten sposób "wypaliłam" wiele papierosów.
    Pomogło już od paru lat nie jestem niewolnikiem nałogu.
    Ku przestrodze - jakiś czas temu byłam pacjentką oddziału onkologicznego i tu pytanie do palących...
    - czy widziałeś człowieka po operacji raka krtani ?
    - czy widziałeś człowieka umierającego na raka płuc ?
    - czy przeżyłeś śmierć kogoś bliskiego z powodu raka którego główną przyczyną, było nałogowe palenie .
    Nikomu nie życzę tego typu doświadczeń.
    Życzę wszystkim sukcesu w walce z nałogiem.



    Autor: inka  (2005-01-17 16:52:19)
    -----
    jak ja uwielbiam papierosy!!!!!!!!!!!!!!!!!


    rzuce...za pare lat:):):):)
    Autor: YER  (2005-01-17 17:10:30)
    -----
    Hej Zak i inni
    Bywa iz do rzucenia palenia podchodzi się kilka razy. Będąc nałogowym palaczem chcialem jakos bezboleśnie rzucić. Robilem różne eksperymenty, które oceniam obecnie jako oszukiwanie siebie. Np. kombinowalem ze najpierw będę wypalał 10 sztuk na dobe, po jakims czasie 8 potem 6 potem 3 i w koncu sie odzwyczaję. Kupiłem specjalne etui na papierosy i rano ładowałem 10 sztuk, na dziś. Nic z tegodrodzy Państwo. Po pewnym czasie ten system nie sprawdzał sie m.i.dlatego ze palacze wzajemnie sie częstują.Ale tez i dlatego że przedwcześnie wypalałem kontygent. Próbowałem i innych metod. W koncu zrozumiałem ze droga jest jedna. Radykalne rzucenie. Mark Twain napisał kiedyś. "Rzucaniepalenia nie jest trudne. Sam rzucałem kilka razy" .
    Autor: marek  (2005-01-17 18:30:06)
    -----
    Nie palę od rana i uważam to za cholerny sukces.Jakby nie patrzeć,6 złotych zaoszczędzone.Jutro znów 6 złotych ,pojutrze także...A postanowiłem w bardzo dziwnych okolicznościach.Wczorajszy wieczór spędzałem w knajpie,a każdy palacz wie,że piwo i papieros to praktycznie jedność.Ale tak się jakoś złozyło,ze siedziałem w towarzystwie całkowicie niepalącym i nie chcąc psuć tego wieczoru,wyjąłem papierosy z kieszeni spodni i schowałem je do powieszonej ok.2 metry dalej kurtki.Wracając do domu pomyślałem sobie,że skoro wytrzymałem 4 piwa bez papierosa,to wytrzymam wszystko.Tylko że jabłka mi się już w domu skończyły,ale nie szkodzi.Zaraz pójdę do sklepu po nowy zapas.Mam w końcu te 6 złotych,których dziś nie puściłem z dymem...
    Autor: Fuki  (2005-01-17 18:39:21)
    -----
    Papierosy to jedyna ogólnodostepna trucizna, która zabija, gdy stosuje się ją zgodnie z zaleceniem. Rzuciłem, choć czasem czuje jeszcze ochotę na "dymka", ale rzuciłem dla kogoś bardzo dla mnie ważnego i dlatego jest mi łatwiej nie wracać do nałogu. Pozdrawiam i życze powodzenia i wytrwałości w rzucaniu palenia.
    Autor: optymistka-wodnik  (2005-01-17 19:49:24)
    -----
    ""NERON PUSCIL Z DYMEM RZYM---CO MU DO DZIS SWIAT ZARZUCA
    NIE PAL --BO NALOGIEM TYM---PUSCISZ Z DYMEM WLASNE PLUCA"""
    Pikny wierszyk, co? Pozdrawiam Palaczy i Niepalaczy - kazdy z nich jest czlowiekiem, chociaz fanatyczni niepalacze najchetniej postawiliby pod sciana smierci tych co to pala..hehe A. optymistka-wodnik
    Autor: Marcus  (2005-01-17 21:49:04)
    -----
    No dzisiaj mija 2 tygodnie jakrzucłem papieroski.tylko kurczę na początku tak mnie nie ciągnęło do nich jak dzisiaj.Nie mogłem sobie znaleźć miejsca.ale wytrzymalem.Jabłka,pestki dyni i co tam pod ręką.Jeszcze do tego w pracy ćmią aż kurz idzie.Ciężko znaleźć kawałek czystej przestrzeni.Wyobrażam sobie te różnre choróbska na które można zapaść i to mnie na razie trzyma z dala od fajek.Oby nadeszło przesilenie organizmu i żebym wreszcie przestał o tym myśleć.Trzymajcie kciuki,ja za was też.
    Autor: Emi  (2005-01-18 10:52:09)
    -----
    cześć ZAK, ja tą książkę właśnie kończę czytać i jest rewelacyjna, bo po prostu odechciewa się palić od tak. Podam kilka fragmentów , które do mnie przemówiły :
    -". Od czasu, gdy okazało się, że gumy do żucia z nikotyną oraz plastry nie dają rezultatów, palacze zdają się akceptować fakt, że nie można wyleczyć się z uzależnienia od narkotyku poprzez zażywanie tego samego narkotyku. To jest tak, jakby mówić człowiekowi uzależnionemu od heroiny: nie pal heroiny, palenie jest szkodliwe, lepiej zażywaj ją dożylnie (nie próbuj tego z nikotyną –zabije cię natychmiast!). "
    -"Zakładając, że nie jesteś niepalącym, ani byłym palaczem, konieczne jest, abyś palił nadal do momentu, aż skończysz tę książkę. "
    -". Niektórzy mówią: „Kiedy palę, to mam czym zająć ręce”. Więc po co go zapalać? „Jest to pewna satysfakcja dla ust” Więc po co go zapalać? „Chodzi o uczucie, jakie daje dym idący do płuc”. Straszne uczucie – nazywa się to uduszeniem. "
    -". Przez trzydzieści trzy lata powodem dla mnie było to, że papierosy mnie relaksują, dają odwagę i pewność siebie. Wiedziałem także, że zabijają mnie i kosztują fortunę. Dlaczego nie poszedłem do lekarza, żeby dał mi jakiś alternatywny środek na zrelaksowanie i dodanie odwagi i pewności siebie? Nie poszedłem, bo wiedziałem, że on mi coś takiego zaproponuje. "
    -"Jest oczywistym mitem, że trudno jest zmienić przyzwyczajenia. Faktem jest, że ustanawiamy i zmieniamy przyzwyczajenia każdego dnia naszego życia. Dlaczego zatem tak trudno nam zmienić przyzwyczajenie, które smakuje ohydnie, zabija nas, kosztuje fortunę, jest obrzydliwe i które i tak chcielibyśmy zmienić, jeżeli jedyne, co musimy zrobić, to przestać to robić? Odpowiedź jest taka, że palenie nie jest przyzwyczajeniem: JEST TO UZALEŻNIENIE NARKOTYKOWE! "
    -"Jak już powiedziałem „przyzwyczajenie” nie istnieje. Prawdziwym powodem dla którego palacz nadal pali jest ten mały potworek wewnątrz jego brzucha. Przez cały czas musi być on karmiony. Palacz sam decyduje, kiedy go nakarmić, i zazwyczaj zdarza się to przy czterech rodzajach okazji (lub ich kombinacji). Są nimi: NUDA / KONCENTRACJA – dwa zupełne przeciwieństwa! STRES / RELAKSACJA - dwa zupełne przeciwieństwa! Cóż za cudowny narkotyk jest w stanie zmienić całkowicie działanie, jakie miał dwadzieścia minut wcześniej? Jeśli się nad tym zastanowisz, to jakie inne sytuacje występują w życiu, pomijając sen?"
    (fragmenty książki ALLENA CARRA "ŁATWY SPOSÓB NA RZUCENIE PALENIA")
    To tylko pare fragmentów, bo ciezko mi je teraz wyszukać. Mam nadzieje , ze jak skończe ja czytac, to juz w ogole nie rusze papierosa.
    Pozdrawiam :)
    Autor: mirella  (2005-01-18 11:02:40)
    -----
    marcus papierochy rzuciles nie papieroski , ja podjadam przerozne slodycze a ze z nadwaga nie mam najmniejszego problemu wiec jem ile dusza zapragnie, ja musialam rzucic papierochy z wielu powodow ale najistotniejszy jest ten ze mam chorobe crona ta sa wrzody nieuleczalne tak mniejwiecej tlumaczac ipalac z ta choroba mozna umzec, wiec... kazdy palacz moze miec to co ja wiec...zastanowcie sie , nie pale 2 tydzien i mam cholerna motywacje. powodzenia
    Autor: mario  (2005-01-18 11:05:25)
    -----
    nie palę od 5 dni byłem chory na grypę i mi nie smakowały a po trzech dniach szkoda było nie wykorzystać okazji.Teraz zbieram kasę na wakacje.
    Autor: asia  (2005-01-18 11:45:26)
    -----
    Palę 13 lat. A mam 30. Kiedyś mnie to rajcowało, ale przestało. A rzucić wcale nie jest łatwo. Jak to się mówi wiem coś o tym rzucałam setki razy. Wieczorem nachodzi taka myśl, że dość tego. Od jutra koniec. Ale jak człowiek jest przejarany to takie mysli mu przychodzą do głowy. Rano wstaje i sięga po papierosa odruchowo. Wielokrotnie się na tym złapałam. Decyzję o rzuceniu palenia podejmuję kilka razy w miesiacu i wytrzymuję do popołudnia albo jeszcze krócej. Czasem sie zdarza, że jest to jeden lub dwa dni. Ale jak wracam do pracy wszystko wraca do "normy". W zeszłym roku polecono mi ZYBAN. Polecam bo po tym naprawdę nie chce sie palić, a jak się zapali to papieros po prostu ochydnie smakuje. Jednak napięta sytuacja rodzinna spowodowała, że znów zaczęłam palić. JESTEM GŁUPIA> Ale kiedy patrzę na moja córeczkę, która prosi : Mamusiu proszę Cię nie pal. Chcę, żebyś była zdrowa i była ze mną jak najdłużej. " Łzy kręcą się w oku. Zaplanowałam sobie dzień, w którym pożegnam się z nałogiem, wezmę urlop i jeszcze raz spróbuję. Wiem, że warto i wiem że się UDA> ŻYCZĘ POWODZENIA WSZYSTKIM W PODOBNEJ SYTUACJI I SOBIE TEŻ!!!!
    Autor: YER  (2005-01-18 14:59:31)
    -----
    Jak człowiek źle sie ocenia paląc to już jest baza/motywacja/wstęp do rzucenia. Bardzo sie dziwie młodym palaczom. Gdy ja sie wciągałem w nałóg to nic nie wiedziano o okropnej szkodliwosci palenia. Panowało przekonanie że palenie jest niezdrowe dla dzieci. Dlatego jak skończyłem 18 lat i stałem sie "dorosły", ostentacyjnie potwierdzałem to paleniem. Gdy sie po latach stało jasne że sie wykańczam, postanowiłem rzucić. Ale jakoś mi to nie wychodziło, więc miałem o sobie zdanie które można by tak streścić. "Ty słabizno, kreaturo, głupcze jeden , baranie, idioto, przestań palić". Wyznaczałem przełomowe daty. 1 stycznia, urodziny, imieniny, urlop, jak skończę X lat itd.
    Przełomem był dla mnie taki przypadek. Pewnego dnia odwiedził mnie ktoś kogo sobie mało ceniłem a był palaczem wprost fanatycznym. Okazało sie że on RZUCIŁ PALENIE!!! To mnie załamało. Poczułem sie szmatą. Od następnego dnia rzuciłem i nie wziąłem niz nigdy papierosa do ust.
    Pisze to dla wsparcia potrzebujacym.
    Autor: malik  (2005-01-18 15:28:02)
    -----
    ok. tak sobie czytam i czytam...zbudowalem sie Waszymi opiniami. Probowalem juz setki razy rzucic palenie. Teraz mam zwiekszona motywacje. Od dzis rzucam ten przebzydly nalog. Zyczcie mi powodzenia, a ja pozdrawiam trwajacych w niepaleniu!!!
    Autor: Borlan  (2005-01-18 22:13:28)
    -----
    Każda metoda jest dobra jeśli tylko w nią uwierzymy!!! Ludziom chorym na nieuleczalne choroby wciska się leki obojętne dla organizmu i wmawia się że są to najlepsze leki obecne na rynku i że pomagają, są przypadki że pacjenci po takim "kicie" cudownie wstają z łóżka i są zdrowi - najważniejsza psychika i wiara która czyni cuda!!!
    Autor: Zak  (2005-01-18 22:37:11)
    -----
    Emi dzięki za słowa otuchy.Książke zamówiłem w księgarni internetowej. Za kilka dni ją dostanę.Dzisiaj postanowiłem:OD PONIEDZIAŁKU NIE PALĘ !!! Przeczytałem już wszystkie komentarze i to na mnie działa.Rzuciłbym już dzisiaj ale w sobotę mam imprezkę zakrapianą alkocholem i boję się że nie wytrwam.
    Jestem jednym z potrzebujących takich tekstów więc piszcie jak najwięcej.
    Dziękuję.
    Autor: dżizys  (2005-01-18 22:47:25)
    -----
    fuck!
    Autor: olo  (2005-01-19 14:50:51)
    -----
    A szłyszeliście o Anonimowych Palaczach?? Rozejrzyjcie sie w sowim ieście - czasem taka grupa jest przy domu kultury czasem przy parafii...
    Przy wsparciu grupy łatiwej
    Spróbujcei zrobić sobie anazlię ekonomiczna ile kasy zyskujecie na rzuceniu palenia po 1 ttygodniu 2, 3 miesiacu, kwartale... roku... i okaże się że wypalaliście rocznie koszt wycieczki zagranicznej.
    żeby sie zmotywować bardziej to mozecie na nią pojechac.
    Koleżanka wyliczyła ze jak rzuci palenie to iesiecznie bedzie stac ja na zapłacenie rat za nowe auto, wieczorem wypaliła ostatniego papierosa a rano poszła podpisac umowę do salonu...
    Miała dodatkowa motywację ekonomiczną - po zapłaceniu miesiecznej raty nie było kasy na papierochy...
    i co miesiąc miała wybór papieroch czy rata? Z tym ze wiedziała co jej grozi jak nie zapłaci raty ... wiedziała też co bedzie jak rzuci ostatecznie palenie...
    Zycze wytrwania w niepaleniu dla wszystkich którzy próbuja je rzucić
    Autor: Helka9  (2005-01-19 15:36:26)
    -----

    Dla ciekawostki napisze: nie powinno sie nic (diety, rzucanie nalogow itp) zaczynac w poniedzialek. Wszyscy obiecuja sobie lepsza przyszlosc w poniedzialek, malo komu sie udaje, wiec to tak jakby bad luck. Wtorek jest lepszy. Powodzenia.
    Autor: kurak  (2005-01-19 15:59:22)
    -----
    ja palę tylko od czasu do czasu - po szkole to mnike czesto odstresowuje. Lecz dnia 31 rudnia złapałem się na tym że zaczęłem palić nie dla przyjemności i towarzystwa - tylko z przywyczajenia. Przestraszyem sie ze sie bardzo uzależnię. 2 tygodnie wyluzowany chodziłem ze nie palę. ostatnio spowrtem zapalam sobie dla smaku i towarzystwa...
    Autor: lalka  (2005-01-19 19:50:52)
    -----
    a ja rzuciłam fajki z próżności
    szkoda mi było mojej ładnej buźki, hehe
    chociaż czasem szlag mnie trafia, tak bardzo chce zapalić, ale co tam...
    każdy powód jest dobry

    pozdro
    Autor: Markus4  (2005-01-19 21:00:20)
    -----
    Padany przez p. Małgorzatę Grudzińską sposób na rzucenie papierosów jest najlepszym z moźliwych. Wszystko tkwi w podśmiadomości, trzeba to wyrzucić. Oczywiście nie odrazu się to udaje i trzeba bardzo się postarać - w końcu przez wiele lat pracowaleś bardzo systematycznie na ten nałóg. Żadnych leków! Masz już lek - Twój umysł! Użyj go!
    Wiem jak dla wielu to brzmi, ale to naprawdę działa!!! Swoją drogą jak może człowiek 21 wieku palić papierosy, wiedząc, że to go zabija, uzależnia od rzeczy, pozbawia pieniedzy, zniewala jak psa łańcuchowego?
    Autor: palaczka  (2005-01-20 10:08:38)
    -----
    Paliłam 13 lat (mam 32). Długo dojrzewałam do decyzji o rzuceniu. Pomogło mi Forum o niepaleniu, ludzie, którzy tam piszą, zmotywowali mnie do rzucenia. Próbowałam biorezonansu - nie pomógł, dopiero Tabex podziałał, ale i tak biorąc go, popalałam. tak naprawdę nie palę od Nowego Roku. Nie jest łatwo, ale nie poddaję się.
    Autor: Jolunia  (2005-01-20 11:13:23)
    -----
    Jestem w ciąży i palę
    Autor: Jolunia  (2005-01-20 11:14:54)
    -----
    Nienawidzę siebie za to.Jest mi ciężko dzisiaj rzucam.Dziękuje za ten artykuł i mądre rady.Trzymajcie za mnie...Pozdrawiam
    Autor: sexi  (2005-01-20 15:56:23)
    -----
    palenie czy picie skraca troszke zycie ,spacerek rowerek i zdrowe picie , to zecz najlepsza ktora zrobicie
    Autor: meli77  (2005-01-20 21:58:25)
    -----
    Jej, ile wpisów...
    Jolunia - poowodzenia :)
    Markus - "przesilenie" przychodzi zazwyczaj między 2-8 tyg. ale wszystko zależy od organizmu. 3 mam kciuki.
    malik - oby ta motywacja jak najdłużej pozostała ;)
    Zak - książka na dł€ższą metę nie pomoże, ale na początek dobre i to. Potem trzeba samemu sobie radzić :)
    Markus4 - właśnie umysł jest przyczyną popadania w nałogi. Ciało z reguły nie chce być trute...

    Pozdrawiam.
    Autor: lukasz  (2005-01-20 23:06:54)
    -----
    ja mam 22 lata i pale od 12 roku życia. Jak rzucalem to biegalem i jadlem strasznie duzo owocow. Zawsze wracalem po alkoholu.Ograniczalem. Ostatnio mialem kryzys i palilem 30 papoerosow nic nie jedzac. Znow mnie serducho boli. Moja najlepsza rada. Wysilek fizyczny z rana owoce, guma do zycia, lekka dieta, zero alkoholu i np jablko zamiast. W koncu zacznie Was denerwowac jedzenie 20 jablek dziennie a papierosy tak nie denerwowaly :)
    Autor: Setesh  (2005-01-20 23:39:16)
    -----
    A ja rzucam od 1 stycznia 2005 roku (od sylwka) i... jest bardzo trudno - krew mnie zalewa jak widzę kogoś kto pali papierosa - tak śmierdzi (teraz to widzę !) ten dym że ... szkoda słów (pewnie i tak bym tego nie opisał z powodu ich braku - tzn. słów). Co mogę powiedzieć - nie raz jak wracam od dziewczyny to widząc kogoś palącego mam ochotę poprosić go o szluga (albo mu przyje... za palenie ;-) ale na szczęście w ostatniej chwili się powstrzymuję. Co do palenia - rzućcie to świństwo bo warto - A JA, JAK WAS ZOBACZĘ NA ULICY TO SAM NIE BĘDĘ CHCIAŁ WAS O SZLUGA POPROSIĆ ( LUB WAM PRZYJE... ;-) !!!

    Pamiętajcie : Nie zastanawiajcię się co da wam rzucenie palenia, lecz co da innym !!!
    Autor: andrzej  (2005-01-21 07:49:34)
    -----
    nie palę 15 lat. odejscie od palenia to 33333 / abstynencja kolejno godziny, dni, tygodnie,miesiące i lata/. Potem jesteś wolny
    Autor: Jolunia  (2005-01-21 08:33:33)
    -----
    Wczoraj nie zapaliłąm ani jednego i dzisiaj też nie.Tak już musi zostać.Na razie jest spoko.Z uwagi na to, że to dopiero początek ciąży mam nadzieje,że dziecko będzie zdrowe
    Autor: malik  (2005-01-21 08:48:17)
    -----
    trzeci dzien bez papierocha...jest ciezko ale jakos idzie...meli - motywacja nie maleje :)
    Autor: M  (2005-01-21 09:12:51)
    -----
    NIe palę 4 miesiąc - powód - ćwiczę biegi, (co niestety :-)) wyklucza palenie.
    Ciekawa sprawa - jak ma się jakiś cel, to nawet palenie nie ciągnie, ba nawet po pewnym czasie drażni.
    A tak na marginesie, teraz dopiero czuję, jak palacze śmierdzą.....hehe
    Autor: aga  (2005-01-21 10:23:33)
    -----
    HELLO WSZYSTKIM PALĄCYM I NIEPALĄCYM ORAZ TYM CO DECYDUJĄ SIĘ NA RZUCENIE PALENIA!!! PALIŁAM PRZEZ 5 LAT A MAM 21-NIEDŁUGO MIOJE URODZINY WIĘC SPRAWIŁAM SOBIE PREZENT!!!JA TRAFIŁAM PRZYPADKOWO NA TĄ STRONE I W ZASADZIE BEZ PLANOWANIA RZUCIŁAM FAJKI !TYLKO NAJGORSZE DLA MNIE JEST TO, ŻE MAM 158 AKTUALNA WAGA TO 48 KG I BOJE SIĘ Ż E BARDZO PRZYTYJE I BEDE WYGLĄDAĆ KWADRATOWO!! NIGDZIE NIE MOGE ZNALEŻĆ STRONY O JAKIŚ DIETACH, KTÓRE SŁUŻĄ BYŁYM PALACZOM!!!JEŻELI MACIE JAKIS POMYSŁ TO PROSZĘ O KONTAKT!!!!WIEM ŻE DLA NIEKTÓRYCH CIĘŻKO JEST ODMÓWIĆ SOBIE DYMKA ALE SPRÓBOWAĆ ZAWSZE MOŻNA -JAK NIE DLA SIEBIE TO DLA KOGOŚ BLISKIEGO!A NAJWAŻNIEJSZE TO NIE REZYGNOWAĆ Z KOMFORTU NIEPALENIA!!PA POZDRAWIAM WSZYSTKICH SZCZĘŚCIARZY, KTÓRYM SIĘ UDAŁO I TRZYMAM KCIUKI ZA WSZYSTKICH, KTÓRZY OPRÓBUJĄ -NAPEWNO SIE UDA!!! PA BUŹKI
    Autor: YER  (2005-01-21 10:48:22)
    -----
    Hej Jolunia
    Ty masz tak mocne powody do niepalenia, ze nie powinnaś nawet odczuć skutków zaprzestania. No moze jakby trochę czegoś ci brakowało, nic więcej. Ty nie jesteś już sama. Myśl o NIM dla którego kazda matka zrobi WSZYSTKO, a co dopiero taki drobiazg jak własny dyskomfort przez tydzień. Życze ci ZDROWEGO pięknego malucha, ktory już niedługo po urodzeniu bedzie sie do ciebie uśmiechał.
    Autor: Edzio  (2005-01-21 12:30:59)
    -----
    Papierosy niszczą zdrowie i życie;-(
    Autor: ewelina  (2005-01-21 13:30:34)
    -----
    nie palę od 3 lat to jest do zrobienia!trzeba tylko się zawziąść i nie dopuścić aby taki mały papieros rządził nami bo jeśli on jest silniejszy od nas to znaczy że my jesteśmy słabeuszami-gdy nachodzi cię ochota na palenie to sobie ciągle powtarzaj-ty nie będziesz mną rządził-to skutkuje-powodzenia
    Autor: Agnieszka :)  (2005-01-21 14:10:36)
    -----
    Nie mogę ich od razu wyrzucić!Chce skończyć te paczkę i koniec. Podczas czytania Waszych komentarzy wypaliłam pół paczki i podjełam decyzję - nie palę wiecej. Mam 25 lat, palę 9. Zaczęłam palić przez problemy w domu.Zaczęłam, bo mówiłam,że chce mieć choć jedną przyjemność w życiu. Bardzo się myliłam. Chcę być zdrowa, pachnąca i mieć wspaniałą kondycję. Już kiedyś próbowałam rzucić, udało się przez miesiąc, bez żadnych wspomagaczy, wystarczyła konsekwencja, silna wola; myślałam, że mi się uda, ale pech chciał, że facet mnie zostawił i się załamałam. Facet wrócił, nałóg wrócił.Ironia. Dziś jestem nadal z tym samym człowiekiem (jest lekarzem) i walczy z moim nałogiem. Sorry, nie zrobię tego dla niego, zrobię to dla samej siebie.
    Boję się jutrzejszego dnia!Znam się, będę wściekła przez miesiąc, albo i dłużej.Wszystko bedzie mnie irytować.
    Boże, daj mi siłę.
    Pozdrawiam wszystkich wytrwałych w rzucaniu tego paskudnego nałogu.
    Autor: YER/MEN  (2005-01-21 16:59:06)
    -----
    Miałem kilku znajomych, ktorzy leżą sobie obecnie za miastem, a mogli zyć bo mieli po 45-55 lat. Ofiary namiętnego palenia. Na co padli. Jeden w 2 lata po wycięciu raka krtani, dwóch na raka płuc, jeden na niedokrwienie nóg, jedna na raka żołądka, jeden na raka trzustki/lekarz!!/. Tyle mi sie przypomniało.
    Więc kogo drodzy palacze ustanawiamy na patrona nałogowych palaczy? Mamy wybitnych ludzi np. H. Bogard, Tito a moze nasz młody jeszcze /był/Kieślowski?
    Autor: Marcus  (2005-01-21 17:48:37)
    -----
    Nadal nie palę.To juz 19 dni.Mam jednak huśtawkę nastrojów.Raz stysfakcja,że nie palę,raz dołek i brak papierosa.Boże daj zapomnieć o tym nałogu,wyłącz tę część mózgu,która jest odpowiedzialna za myślenie o tym.Kiedy,kiedy zapomnę?Do tego jeszcze te palenie dosłownie wszędzie przez Polaków.To dobija(nie zauważałem tego jak sam paliłem),a teraz mnie to przeraża,ile my palimy i od jakiego wieku począwszy!!!!Zgroza,naprawdę nie warto zaczynać.Proszę was mówcie to w szczególności młodym ludziom,waszym dzieciom.Szkoda zdrowia.Wyjśc z tego naprawdę nie jest wcale łatwo,wpaść w nałóg bardzo szybko.Pozdrawiam.
    Autor: Delawara  (2005-01-21 21:28:56)
    -----
    Markus trzymaj sie , ja już nie pale 2 lata i da sie wytrzymać a paliłem 2 paczki dziennie , nie wyobrazalem sobie zycia bez fajki .ńaprawde warto rzucić to diabelstwo.Lepszy sex i gotowanie.
    Autor: meli77  (2005-01-21 21:29:08)
    -----
    aga'
    Sama nie wiem czy rzucenie palenia oznacza przytycie...ja schudłam. Może powinnaś znaleźć sobie jakieś hobby ? wysiłkowe ? zajmujące wolny czas ? to na pewno nie zaszkodzi.
    malik'
    Tu cię pocieszę, prawdopodobnie będzie jeszcze gorzej, samopoczucie może być czasami kiepskie, ale naprawdę warto :)
    Marcus'
    O tak, Polacy potrafią oczadzić człowieka kompletnie, w każdym miejscu... A jeśli trafi się gdzieś w tłoku na grupę palaczy, zbiera na mdłości od zapachu jaki wydzielają ich ubrania i skóra.
    ....
    Czy wiecie jak nieprzyjemnie jest budzić się obok nałogowca każdego dnia ? Obrzydliwy smród. I to wieczne "jak coś ci nie pasuje, po prostu wyjdź i poczekaj aż skończę palić". Ja nie wytrzymałam. Mam za to więcej miejsca w szafie...
    Pozdrawiam.
    Autor: Dala  (2005-01-22 13:39:26)
    -----
    palilam przez 30 lat dzis nie pale od roku , ciesze sie ze mi sie udalo i jesli niektorzy boja sie przytyc to nie powinni sie obawiac bo to tylko chwilowe . Ja majac 160cm.waze 49kg. wiec nie bojcie sie rzucic tego nalogu.Napewno bedziecie zdrowsi , a kobiety pragnace miec dzieci beda mialy zdrowe pociechy . Czego nie moge powiedziec o swoich dzieciach , ktore se slabego zdrowia i wiem ze to moja wina i bede musiala z ytm zyc czego nie zycze zadnej z was.A wiec warto rzucic palenie.zycze powodzenia w postanowieniu .
    Autor: Inermis  (2005-01-22 14:53:12)
    -----
    Tak.... rzucanie... no ... jestem typowym przykladem odpornosci na straszenie skutkami palenia, ja studentka medycyny, ktorej codziennie powtarza sie jakie to szkodliwe i ktora sama powtarza to innym palilam 6 lat a od 2 miesiecy nie pale.Co mnie w koncu przekonalo ? juz nawet nie szpitalne okazy i koszty, ale poczucie samego uzaleznienia, zaleznosci od rzeczy, takiej malej i smierdzacej bez ktorej jednak wariujesz. Rzucialm choc bardzo ciezko bylo, bezsenne noce, stres, no a czlowieka palacego potrafilam wypatrzec na kilometr. Przytylam, ale co tam schudne, teraz kiedy nie pale mam niesamowita wiare w to, ze osiagne wszystko, co sobie postanowie. Trzymam kciuki za wszystkich i mam nadzieje, ze nie bede musiala leczyc skutkow waszych blednych decyzji.
    Autor: maja  (2005-01-22 20:12:53)
    -----
    juz wole zapalic jointa jak papierosa.naprawde nie pale fajek 3 miesiace tylko jointy i koniec z migrenowymi bolami glowy.a i zapach dymku duzo przyjemniejszy.noi cala ta ceremonia.nie zebym kogos namawiala,ale mi tam lepiej.
    Autor: Adzio  (2005-01-22 20:39:57)
    -----
    No i już 3tygodnie bez fajki, jak dla mnie bezstresowo to przechodze.
    Autor: kam  (2005-01-22 21:18:04)
    -----
    Witam paliłem 10 lat. Niemyslałem ze moge zucic to paskudztwo. Spróbowałem i juz tydziń nie pale
    Autor: HaSHbert  (2005-01-23 15:11:43)
    -----
    powodzenia marcus , jak jush na dobre odizolujesz sie od poczucia tzw "glodu tyt." to przeslij troche mocy, potrzebna ..
    Autor: HaSHbert  (2005-01-23 15:17:52)
    -----
    hehe, dopiero zczailem ze to magazyn dla kobiet. NIE PALISZ- NIE ZACZYNAJ, ZACZĄŁEŚ-SKOŃCZ , to takie trudne w swej prostocie..
    Autor: Agnieszka :)  (2005-01-23 18:11:32)
    -----
    Jestem wściekła, wszystko idzie zgodnie z planem ;), rzuciłam w sobotę 22.01.2005 (przyznam się zapaliłam jednego w Labo-głupio rzucać przed weekendem, choć tak naprawdę nie ma odpowiedniego dnia, nigdy nie napalisz się na zapas).Dzis nie zapaliłam ani jednego!Strzasznie ciężko, a to dopiero się zaczyna.Pomaga wysiłek fizyczny-aerobik, siłownia i soki owocowe. Proszę, pilnujecie mnie.
    Autor: maja  (2005-01-23 19:59:31)
    -----
    do hashberta;fajnie,ze popierasz moje zdanie-dziekuje i pozdrawiam.jasne masz racje,ze juz lepiej zapalic jak pekac,nawet jak to ma byc papieros.tyle.ze papieros nic nie daje a wrecz prrzeciwnie.Aga nie pal szkoda zdrowia i urody.!!!!co do tych joincikowkiedy jeszcze palilam fajki i bylam chora9grypa,gardlo) za cholere nie moglam strawicdymy z fajek,za to haszyk,maryska zmiksowane z tytoniem od razu lepiej.teraz tez jestem chora i zaraz skrece,bo mi sie chce palic od tego pisania::)
    Autor: maja  (2005-01-23 20:10:29)
    -----
    moja mama nic nie pali,palila 30 lat.stala sie zupelnoe inna osoba nie ma depresji(odkad ja znam to zawsze miala)wymlodniala o 20 lat,znajomi jej byli w szoku.pomogly jej gumy nicorette,apotem namietnie zula zwykle gumy zamiast fajek(cale szczescie,ze ich tak juz nie zuje)teraz kiedy sie bardzo zdenerwuje wupije sobie kieliszek np.brandy-wychodzi jej to na zdrowie bo ma slabe cisnienie.
    Autor: pelo  (2005-01-23 20:25:28)
    -----
    Tak, fajnie jest być słabym człowiekiem. Jesteś cool maja, naprawdę. Tylko że skończysz tak samo jak pozostali .
    Autor: maja  (2005-01-23 21:18:44)
    -----
    do pelo-a skad ty wiesz jak ja skoncze i ojakich pozostalych myslisz?ciesze sie ,ze nie kopce szlogow.pale trawe nie zeby byc ,,cool,,drazni mnie to slowo .pale bo mam nerwy i lubie sie odprezyc fajki tego nie daja
    Autor: maja  (2005-01-23 21:22:22)
    -----
    hej pelo napisz o jakim skonczeniu,myslisz.WSZYSTKO JEST DLA LUDZI TYLKO CO ZA DUZO TO NIE ZDROWO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Autor: pelo  (2005-01-23 21:28:03)
    -----
    Jasne. ale ty sama doskonale wiesz że ani fajki, ani trawa nie dają odprężenia. Jest to nieprawdopodobne, ale coś popycha ludzi do niszczenia samych siebie. To tylko umysł, jest bardzo słaby i łatwo go pokonać. Trzeba tylko chcieć, lub przeżyć wystarczająco silny wstrząs.
    Skończysz tak samo jak pozostali.
    Autor: maja  (2005-01-23 21:36:32)
    -----
    dobrze wiem,ze nie daja mi papierosy odprezenia,ale joit daje mi to.nie znaczy to wcale ,ze daje kazdemu.uwazasz,ze jak skoncze??zle???i dobrze skoncza tylko ci co nie maja zadnych nalogow?czy o tym pelo myslisz???
    Autor: oleńka  (2005-01-23 21:47:57)
    -----
    no i ten właśnie TABEX w aptekach na recepte.
    Autor:  (2005-01-23 21:56:33)
    -----
    acha!!pelo!to ,,brzmi,,strasznie skonczysz jak pozostali.czy Ty tez tak skonczysz???mimo tego,ze uwielbiam palic to robie wszystko,zeby robic to jak najmniej.wczesniej przez ponad trzy lata palilam wszystko(no hard drugs) i nie powiem,zebym byla szczesliwa.teraz tylko jony.kiedy robie to codziennie nie jest tak fajnie jak 4 razy w tygodniu.chcialabym tylko 1raz.ale gdybym byla facetem to chyba nie zalezaloby mi tak bardzo.jestem kobieta i chcialabym wygladac atrakcyjnie.to nic zlego.narazie niepale tylko we wtorki.moja instruktorka jogi tez pali jointy.fajnie sie medytuje przy tym.ale tylko wieczorami.
    Autor: pelo  (2005-01-23 22:09:05)
    -----
    Aha. Gratuluję instruktorce jogi.
    Narkotyki wyniszczają organizm. Moja dzieczyna zmarła rok temu. Paliła. Brała. Nie wyciągnąłem jej. Nawet nie chciałem. To było jej życie. Też ograniczała branie i robiła to jak najmniej. Serce nie wytrzymało. Miała 23 lata.

    Jeśli chodzi o palenie papierosów, możecie spróbować tabletek/herbat z pokrzywą, nie wiem jak sie nazywają, ogólnie pokrzywa ma działanie wzmacniające i oczyszczjące organizm. Do tego preparaty witaminowe. Szybciej wychodzi się z nałogu.
    Autor: kasja  (2005-01-23 22:54:34)
    -----
    eloł. mam 24 lata. "popalam" sobie od pól roku jakieś. nigdy nie palę sama, tylko "od imprezy do imprezy" i zawsze myslę że nie jestem w nałogu. że moge rzucic to w każdej chwili. choć widze naokoło jak znajomi sobie (nie)radzą z nałogiem, nie przekonuje mnie to do rzucenia tego ścierwa. bezsensusu. ale fakt że jestem świadoma tego na jakiej drodze jestem bardzo mi pomaga. oraz to że jednak nie jestem podatna na nałogi. współczuje ludziom którzy chcą rzucić i nie wychodzi im to. powodzenia
    Autor: Zak  (2005-01-23 23:31:35)
    -----

    Do Meli77.Czytałaś tę książkę tzn: "Jak skutecznie rzucić palenie" Allena Carra ?
    Czy ktoś ją czytał ? Komu pomogła ?
    Autor: maja  (2005-01-23 23:52:25)
    -----
    dopelo.bardzo mi przykro ,ze miales takie smutne doswiadczenie.naprawde gleboko wspolczuje.i zgadzam sie z toba ,ze narkotyki wyniszczaja organizm.pewnie szybciej jak narkotyki.nie msle wcale ,ze palenie skreta jest tak samo brutalne dla organizmu jak te juz narkotyki.co do tej pokrzywy to nie radzilabym pic jej na noc bo sika sie po tym jak po piwiemam pytanie co z tym umieraniem?
    Autor: maja  (2005-01-24 00:46:00)
    -----
    DO PELO pisales o panowaniu nad umyslem.a czy dusza i umysl to nie polaczone czasami??doHasHbert to prawda.nie miec czasu na palenie-tez bym tak chciala!!!jak nie pale i cos nawet robie to mysle o paleniu!!! pozdrawiam wszystkich walczacych z okropnym nalogiem!!
    Autor: meli77  (2005-01-24 01:25:21)
    -----
    Zak
    Nie, niestety nie czytuję książek-poradników. Ale...wiesz, powinna pomóc, ważne żeby czytelnik stosował owe "metody".
    Tak ogólnie, to wszystkie chwyty są skuteczne, tylko trzeba znaleźć na siebie haczyk.

    Pozdrawiam.
    Autor: aga  (2005-01-24 08:43:25)
    -----
    HEJ WSZYSTKIM DZIEKI ZA SŁOWA OTUCHY!NIE PALIŁAM DO WEEKENDU I BYŁO SUPER ALE DYSKOTEKA I CO CHWILKA ZAPOMNIENIA A NA DRUGI DZIEŃ JUŻ PRAWIE PUSTA PACZKA!JESTEM ZŁA NA SAMa SIEBIE!!!LUBIE CZYTAĆ WASZE ARTYKUŁKI BO NAPRAWDE TO ŚWIADCZY TYLKO O TYM JAK LUDZIE CHCĄ SOBIE POMAGAĆ!DLA MNIE LEPSZE Z RANA JEST WCZYTANIE SIE W WASZE ARTYKUŁY NIŻ FAJECZKA !!POZDRAWIAM WAS BARDZO SERDECZNIE I ZYCZE POWODZENIA !!!
    Autor: Piotr  (2005-01-24 09:38:17)
    -----

    Mam cztery dychy na karku, z czego trzy czwarte okresu paliłem. Przez ostatnie dziesięć lat dwie i więcej paczki papierosów dziennie. Nie palę od dwóch lat (w co do tej pory sam nie wierzę). Pamiętam, że co rano rzucałem palenie. W końcu powiedziałem dość. Resztę papierosów wyrzuciłem przez okno (w nocy) i czekałem na rano. Bałem się pierwszej kawy bez papierosa. Jakoś przeszła. I tak jest do dziś. I teraz wiem, że jakbym wiedział że jest to takie proste, to zrobiłbym to dawno. Ale niestety nie wie tego żaden palacz, który pali. I na tym polega cały trud rzucenia palenia. A wspomagacze typu gumy do żucia i inne, tylko utrudniają rzucenie palenia, bo przecież one też posiadają nikotynę. Przede wszystkim trzeba samemu chcieć i to mocno chcieć. To jest już 80% sukcesu. Resztę 20% to trochę silnej woli, na którą każdego stać.
    A warto rzucić nie tylko ze względu na zdrowie czy pieniądze, ale też po to żeby sobie udowodnić, że taki mały przedmiot jak papieros nie będzie nami rządził.
    Pozdrawiam wszystkich palaczy, niepalących i rzucających palenie. Dla tych ostatnich jeszcze przede wszystkim wiary w siebie.
    Autor: Agnieszka :)  (2005-01-24 09:44:25)
    -----
    W sobotę jeden, w niedzielę jeden, poniedziałek-jeszcze zero!Mam nadzieję, że tak pozostanie.
    Autor: EwaK  (2005-01-24 10:00:18)
    -----
    a u mnie to wygląda tak: 9 lat ostrego palenia, 1-2 paczki dziennie. od 1 stycznia: 4 dni - 0 fajów - 5 dzień - 1 faj, 6 dni - 0 fajów - kolejny - 2 - potem 0 itp. Gorzej że mam sesję a przy nuce zawsze najwięcej spalałam. Boję się żę już pęknę.
    Autor: teresa  (2005-01-24 11:07:08)
    -----
    nie cierpię pakzczy,śmierdzą i trują drugich
    Autor: maja  (2005-01-24 11:23:52)
    -----
    gratulacje aga!!!! po jednym na weekend to i tak juz dobrze .trzymam kciuki za dzisiaj
    Autor:  (2005-01-24 11:40:36)
    -----
    LUDZIE DAJCIE SE spokoj. to nie jest sprawdzian ortograficzny,tylko wymieniamy siepogladami.czy ktos pisze rzucac przez z czy rz nie ma znaczenia.potem przez takie glupie uwagi jeszcze ta osoba nie bedzie chciala pisac ciekawych rzeczy.pozdrawiam wszystkich co robia ortograficzne bledy-nie przejmujcie sie i piszcie!!!!!!!1
    Autor: Agnieszka :)  (2005-01-24 13:05:40)
    -----
    Dzięki za kciuki Maja :), właśnie tego mi trzeba :)
    Ale te objawy, jak na odwyku są najgorsze: potworny niepokój, słabość (jakbym miała zemdleć), kołatanie serca, bezsenność-właśnie się zaczęła. Na razie korzystam z gum, troche pomaga, ale chyba pójdę po plastry, znajomy poleca.Jeszcze się nie obiadam, nie chce mi się-dzięku Bogu :)
    EwaK: ja najwiecej chyba paliłam przed monitorem, dlatego tez tak bardzo bałam się poniedziałku, ale się skoncentrowałam na niepaleniu i na kwintesencji pracy (a piszę mgr.-co wiadomo, nie jest zbyt łatwe ani zabawne).
    Pozdrawiam :)
    Autor: maja  (2005-01-24 14:23:51)
    -----
    hej AGa!!podobno najgorsze sa 3 miesiace! to duzo,ale i tez malo.oplaca sie.mam tyle lat co ty(26 bedzie w czerwcu)i polowe zycia pale.to jest przeokropne.mysle,ze ruch jest dobry. raz udalo mi sie nie palic miesiac.jak juz mnie tak nosilo to wychodzilam sie przejsc(fajnie miec psa )i pomagalo.jak nie mam sie czym zajac to jaram kurde(tyle,ze skrety-mieszkam 4rok w amsterdamie to i prosciej o to-nie gryza w gardlo jak te okropne papierosy-fuuu!!!AGA nie daj sie!!!!!!!!
    Autor: pelo  (2005-01-24 14:33:45)
    -----
    umysł i dusza ? czyli zwierzęta nie mając umysłu, nie mogą mieć i duszy ?
    Nie widziałem zwierzęcia które tak ochoczo i z własnej woli prowadziłoby samodestrukcję swojego gatunku i siebie. Jeśli umysł i ciało są połączone, to ciało powinno kochać ładowanie toksycznymi związkami, powolny rozkład dzięki truciznom, a tak przecież nie jest. Coś nas zmusza do tego, żebyśmy sami siebie osłabali.

    Pokrzywa jak najbardziej jest dobra, tylko że jedna szklanka powiedzmy... herbaty dziennie wystarczy.
    Autor: Emi  (2005-01-24 14:35:42)
    -----
    cześć,
    Agnieszka, co do plastrów to bym odradzała, bo ja kupiłam i po naklejeniu od razu wyszło zaczerwienienie i pieczenie wokół plastra, a poza tym takie mdłości że hoho. Po godzinie odkleiłam i od razu lepiej.
    Pozdrawiam
    Autor: SIR  (2005-01-24 14:44:40)
    -----
    Nieprawda że przez trzy miesiace sie cierpi abstynencję. Po dwu tygodniach już sie zapomina na 5-8 godzin. Należy się cieszyć sukcesem i nie zmarnować tych dwu tygodni. A gdyby ktoś nie wytrzymał i zapalił, niech sie przekona że nie było warto i w żadnym przypadku nie traktuje tego jako złamanie postanowienia i nawrót. Dalej nie palić!!!!
    Przejście od nałogu palenia tytoniu do palenia trawki, to naprawdę "maja" zły pomysł. Coś jak z deszczu pod rynnę. "Marycha" tez w końcu uzależni.
    Autor: Agnieszka :)  (2005-01-24 14:50:30)
    -----
    Słuchajcie, nie wiem co robić, jest 14.40 a ja nie wiem co sie ze mną dzieje.Naprawde się trzęsę, jest mi słabo, duszę się, potwornie mi niedobrze.Nie wiem, ale możliwe, że czuję się jak po jakiś narkolach. Może to sprawka tych gum- dziś wziełam 2, czyli 8 mg.Rany, nawet pracować nie mogę!
    Autor: Jolunia  (2005-01-24 15:08:47)
    -----
    Ludzie nie palę.Czuję sięlepiej.Da się to zrobić.Powodzenia.
    Autor:  (2005-01-24 15:15:02)
    -----
    AGA no chyba te dreszcze to nie skutek uboczny rzucania fajek.napewno nie pal,to nie jest rozwiazanie sytuacji.moze daj sobie spokOj z tymi gumami. w sumie to,wydaje mi sie ,ze dalabys rade bez nich.moja mama po 30 latach palenia nie zula tak duzej dawki w tak malym okresie czasu!!!moze to faktycznie te gumy?sa paskudne.tez zulam,ale 4mg.i po polowce.
    Autor: Agnieszka :)  (2005-01-24 15:24:53)
    -----
    Już mi trochę lepiej, to był jakiś napad; a wczoraj nie żułam i wieczorem tez się tak samo czułam, a do tego zasnąć przez pół nocy nie mogłam. Przepraszam, czy inni tez mieli takie objawy na odwyku?
    Autor: maja-do aga  (2005-01-24 15:28:40)
    -----
    dobrze,ze ci lepiej!!!!!pewnie nie moglas spac bo myslalas za duzo o niepaleniu.
    Autor: SADE  (2005-01-24 15:33:11)
    -----
    do palacza.

    odruchy- te bezwarunkowe są chyba najgorsze, ja zrobiłam przemeblowanie w domu i w biurze, musiłam przestawić sofy, krzesła biuro ,ławy i fotele , bo jak tylko w nich siadałam odrazu czegoś szukałam, wywal tez popielniczki, i przestaw swój ulubiony fotel czy krzesło- stół czy ławe- mi to pomogło!
    Autor: maja-do Pelo  (2005-01-24 15:34:27)
    -----
    bo czego sie jas nie nauczy tego jan nie bedzie umial.czlowiek lubi probowac,a jest miekki i latwo ulega pokusom.zwierzeta tez potrafia sie obzerac,ze wcale im to nie na zdrowie wychodzi.jakbym pewnie zyla na bezludnej wyspie to bym nie palila.tak jak zwierzeta w naturze chyba nie sa grube.obzarstwo to tez nalog.
    Autor: Magda  (2005-01-24 15:38:06)
    -----
    Palilam nalogowo 7 lat - paczke lub i wiecej dziennie. Ja po prostu uwielbialam palic i nie wyobrazalam sobie zycia bez papierosa. Ale pewnego razu w pracy, kiedy zeszlam na dol zapalic, nastapil we mnie jakis przelom. Pomyslalam sobie, jakie to bez sensu. I zgasilam prawie calego papierosa. Poczulam sie swietnie. Przez kolejne pare dni palilam po 2 dziennie, potem po 1, az wreszcie przestalam w ogole. Dzisiaj jest moj 9 dzien niepalenia (rzucilam 16.01.05). Jestem z siebie bardzo dumna i mam nadzieje, ze wytrzymam. Przetrwalam juz bez papierosa to co najtrudniejsze, czyli imprezy i wieczorne wypady na piwko. Teraz musi byc juz tylko z gorki! Nie stosuje zadnych wspomagaczy i co najdziwniejsze - wcale tak bardzo nie chce mi sie palic. Mysle, ze to przez nastawienie psychiczne. Nigdy nie pomyslalabym, ze cos takiego moze mi sie przydarzyc i ze tak po prostu rzuce palenie. Zycze powodzenia wszystkim rzucajacym i gratuluje tym ktorzy juz rzucili! Pozdrawiam serdecznie! Jestem z Wami. Musimy sie trzymac!!!
    Autor: SIR  (2005-01-24 15:41:32)
    -----
    Hej agnieszka
    Ty masz problemy psychiczne typu autosugestii. Wmawiasz sobie po przeczytaniu tutaj, jak to sie cierpi. Poczytaj tych co nie cierpieli. Spanie? No to weż ze trzy razy co drugą noc np. Oxazepam lub chociazby ziołowy preparat typu Persen lub ine . Pełno ich w aptekach , ale kup forte, mocniejszy.
    Autor: maja-do Sir  (2005-01-24 15:42:31)
    -----
    rozumiem,ze mozesz myslec,ze to z deszczu pod rynne i naprawdestaram sie jak najmniej palic.jak jednak wytlumaczyc fakt,ze po marysce nie mam bolow migrenowych.podobno trawka dodana do tytoniu redukuje cos tam zlego w nikotynie.oczywiscie substancji smolistych ma wiecej.zreszta chyba lepiej wypalij jednego skreta w tygodniu jak dziennie pol paki szlugow.pozdrawiam.
    Autor: maja  (2005-01-24 15:45:47)
    -----
    ide parzyc pokrzywe na toksyny.a czy Ty Pelo palisz???
    Autor: Agnieszka :)  (2005-01-24 16:11:46)
    -----
    DZięki SIR, dzieki Tobie odkyłam prawde o sobie i swoim złym samopoczuciu - to wszystko to była autosugestia!!!Teraz to wiem!Szkoda, że nie wiedziałam, kiedy tak źle się czułam, od razu by mi przeszło.
    Autor: Marcus  (2005-01-24 18:23:12)
    -----
    Mija kolejny - 22 dzień bez papierosa.jest różnie.Jak to ktoś z was określił zapominam na kilka godzin o paleniu.Tak w ogóle to mnie już nie ciągnie aż tak bardzo.W sytuacjach stresujących odzywa się głód nikotynowy(ach,jak bym się "sztachnął"),jednak po chwili przechodzi.Wkurza mnie palenie naokoło mnie.Drażni a zarazem nie drażni mnie dym papierosowy.Myślę,że uciekam od niego sam,po prostu nie chcę go wdychać.W pracy ćmią z prawej i z lewej,także przez praktycznie 8 gozdzin mam styczność z dymem.Niejako jestem biernym palaczem,chociaż sam jestem w pokoju i zamykam drzwi,to czasmi muszę się przemieszczać miedzy pokojami i to jest najgorsze.Jjem pestki z dyni,ze słonecznika,pije soki z marchwi i grejpfruta,jjem ryby,jogurty,żuję gumy.Wydaję niesamowite sumy pieniędzy jak do tej pory.Ze 2 kg przez to wszystko przytyłem.Samopoczucie mam dobre,organizm się oczyszcza(wyrzuca toksyny,czuję to normalnie w ustach).Sluchajcie teraz pozostaje mi zapomnieć,zapomnieć o papierosach,wyrzucić je z mojego umysłu.Budujące jest to forum bardzo.Piszcie,to mi naprawdę pomaga.Aha spać chodzę o 22 z kawałkiem,a o 5 z kawałkiem juz się budzę(to też specjalnie robię żeby nie myśleć za dlugo wieczorem o papierosach).Pozdrawiam.
    Autor: SIR  (2005-01-24 18:35:53)
    -----
    Maja
    Jeżeli wypalenie sporadycznie trawki mogloby ci pomóc w rzuceniu palenia, to zgodziłbym sie na to warunkowo, bo rzucenie palenia to duze przedsięwzięcie. Jednak jako przejściowa formę wsparcia. Potem jednak i z tym należałoby przestać. O ile wiem bilans dłuzszego palenia trawki jest niestety ujemny, czyli w ostatecznym rachunku płaci sie drogo za chwilową poprawe samopoczucia. Dobrze ze ta M. nie uzaleznia szybko.
    Agnieszko.
    Łagodne środki uspokajajace moga być pomocne w tym w sumie nieznacznym dyskomforcie abstynenckim. Ile juz nie palisz? Niebawem przekonasz sie jaki ciężar uzależnienia ci spadł z piersi. Bedziesz wolna jak ptak. Bez tego podświadomego sprawdzanie w torbie czy masz zapas papierosów.Poczujesz niebawem zapachy.Wiosna za miesiac, wiecej słońca nastawi cie optymistycznej że zrobiłaś coś istotnego dla zdrowia. Bedziesz z siebie zadowolona.
    Autor: Zak  (2005-01-24 19:45:30)
    -----
    Ewak żle czynisz.Po kilku dniach niepalenia,kiedy organizm domaga się nikotyny ty mu ją podajesz.W ten sposób wydłużasz okres uzależnienia i własnego cierpienia.Podobno jeden papieros wystarczy aby głód nikotynowy wrócił.Wytrzymaj trzy tygodnie a potem będzie już z górki.Czego ci serdecznie życzę i trzymam kciuki.
    Wszystkim którzy lubią czytać książki poradnikowe,gorąco polecem "Jak skutecznie rzucić palenie" Allen Carr.Ja właśnie ją kończę i od jutra nie palę.Wasze komentarze i ta książka tak mnie zmotywowały że na pewno mi się uda.
    Mam 46 lat.Palę co najmniej 30 lat.Ostatnio dwie paki codziennie.Mam już dosyć.
    O D J U T R A N I E P A L Ę !!!
    Autor: maja  (2005-01-24 19:51:12)
    -----
    dzieki Sir.masz w zupelnosci racje.baedzo chcialabym obiecac,ze koncze z nalogiem.jednak jeszcze nie.zastanawiam sie czy zapalenie sobie skrecika od czasu do czasu moze byc faktycznie tak bardzo niszczace?czy wypalajac jednego papierosa czy jointa w tygodniu nie jestesmy byc w stanie w pelni zdrowymi i szczesliwymi ludzmi?
    Autor: maja  (2005-01-24 20:03:23)
    -----
    CZESC MARCUS-moje wielkie gratulacje!!!!
    Autor: maja  (2005-01-24 20:08:21)
    -----
    marcus-czy toksyny,ktore czujesz,ze ci wychodza maja smak papierosow.bo ja tak czuje jak juz dwa dni nie pale i zastanawiam sie czy to tez te toksyny.to fakt ja tez nie pale papierosow 3 miesiace-ale za to co innego i dym paperochowy tez mnie straszliwie denerwuje.ale 22 dni to juz jest ladnie.na zdrowie!!!
    Autor: Zak  (2005-01-24 20:24:21)
    -----
    Kasja każdy z nas zaczynał tak jak Ty.Uwierz mi.Teraz jest moda na niepalenie.Nie rozumiem czemu młodzi ludzie biorą do ust to świństwo.
    Autor:  (2005-01-24 21:01:02)
    -----
    Nie palę 3 dni.Jak wcześniej napisałam zapaliłam jednego w sobotę i jednego w niedzielę, dziś nic, jednak, udało się.Dzięki za porady ze środkami uspokającymi- 1.nie pomogą 2. nie ma sensu wpadać w nowy nałóg. Wkopałam się i muszę z tego wyjść.
    Zak, ja tez tutaj zaczęłam rzucać. Uważam ten rodzaj zbiorowego pamiętnika za rewelacyjną oczyszczalnię emocjonalną.
    Autor: Marcus  (2005-01-24 21:30:12)
    -----
    Maja to objawia się kacem nikotynowym rano( jak paliłem i wstawałem rano to nie mialem o dziwo tzw.trampka,a teraz mam,to są właśnie te toksyny które wyłażą ze mnie) , poza tym odkrztuszam pewne ilości czegoś tam (oczyszczają się pewnie płuca) i ma to smak nikotyny.Brzydko to opisywanie wygląda , ale jak pamietnik zbiorowy , to pamietnik zbiorowy.Pozdrówka.
    Autor: maja  (2005-01-24 22:49:47)
    -----
    no niezle Marcus tez chce przezyc te obrzydlistwa.warto chyba miec jakas gume smaczna pod reka.kazdy kogo znam co rzucil palenie-mowi o nowym czystszym zyciu.zycze Ci szybkiego odksztuszenia tego wszystkiego czegos:)fakt fajowy ten ,,pamietnik,, przesylam pozytywne moce .to jest mozliwe.
    Autor: Marcy  (2005-01-24 23:44:09)
    -----
    Nie palę od 3 dni. Ciężko jest ale jakoś się trzymam. Dzieki za wasze opinie, jest rzeczywiście łatwiej.Polecam słonecznik. Trzymam kciuki za wszystkich rzucających. Mam nadzieję, że nam się uda:))))))))))))))))))))))))))))))
    Autor: spoom  (2005-01-25 00:33:44)
    -----
    Czesc!! Chce wam powiedziec ze nie pale juz od tyg. a wszystko to zawdzieczam temu wlasnie artykulowi !! Postanowilem sobie ze nie zajaram nawet jak ktos mi bedzie te papierochy w du** wciskal ;P. Jak narazie dziala. Jem tak jak jadlem wiec nie ma mowy o tyciu i innych rzeczach, a teraz jeszcze brata probuje przeniesc z tej "CIEMNIEJ STRONY MOCY" ;]]. Oby kazdy z was rzucil to badziewo.
    NIECH MOC BEDZIE Z WAMI... i ZE MNA !!
    Autor: Agnieszka :)  (2005-01-25 08:52:07)
    -----
    DZień dobry, czwarty dzien i tak mi sie palić chce, że gdybym kogoś na ulicy zobaczyła z papierosem to bym mu wyrwała!!! Juz nawet wstaje wsciekła. To moze ja dzis z domu w ogóle nie wyjdę.
    Autor: meli77  (2005-01-25 10:54:52)
    -----
    Na początku tygodnia jestem z reguły pozytywnie nastawiona do świata, a dziś jest wtorek, więc sądzę że... wszystkim wam się uda wyjść z nałogu. I nie wrócić do niego :)

    Agnieszka
    Spróbuj rozładować swoją złość wysiłkiem fizycznym. Albo rzucaniem talerzami w męża. Wszystkie chwyty dozwolone, wszystko żeby uniknąć pokusy odprężenia z dymkiem.

    Pozdrawiam.
    Autor: HaShBeRt  (2005-01-25 10:57:09)
    -----
    c(T)HCialem skierowac pytanie do wszystkich , ktorzy zaczeli "konwersacje" z maja, czym kierowali sie politycy takich panstw jak kanada, belgia, holandia- wprowadzając legalizacje marihuany.Oczywiscie chodzilo im o to aby zatruwac organizmy wlasnych rodakow!!nie chodzi o zmniejszenie stresu i wprowadzenia jakies formy urozmaicenia zycia.M ozna palic marihuane przez 50 lat i nie miec klopotow a mozna w wieku 20 lat umrzec na aids albo cos innego.Takze dla mnie sprawa marihuany jest oczywista, chcesz; sprawia ci to przyjemnosc; masz dojscie(hehe) to sobie pal- i na zdrowie. nie Bierzemy Pod uwage zadnych innych narkotykow-co to to nie!mary jane you are so beautiful.3m cie sie.POZDRO DLA MaJii!!
    Autor: Agnieszka :)  (2005-01-25 12:13:26)
    -----
    Droga Meli77, chodzę na aerobik 3 razy w tygodniu, na siłownię (bywa), że 4 razy w tygodniu, basen -1-2 w tyg. sauna i masaż. Wiec na brak ruchu nie narzekam. Wysiłek fizyczny pomaga, ale po pierwsze dopiero co rzuciłam palenie i najpierw muszę przestawić się na inny tryb myślenia, a poza tym to rano jestem zdenerwowana, a muszę pracować, nie ćwiczyć :)
    Serdecznie pozdrawiam i dzieki za słowa otuchy.
    Autor: SIR  (2005-01-25 15:06:10)
    -----
    Hej Ha itd
    Po co pytasz skoro wiesz. Stwierdzasz przecież. Mozna 50 lat palić bez szkody.
    Ja osobiscie marihuany nie paliłem, bo byłem palaczem tytoniu i wyrzekłem sie raz na zawsze wszytkiego co mogłoby uzależnić. Więc osobistego doświadczenia nie mam. Kieruje sie zatem tym co piszą znawcy na ten temat. A oni piszą że po dłuższym paleniu marihuany są szkody na zdrowiu i podaja jakie. Póki co, ja im wierzę. To z nimi podyskutuj jak masz osobiste zdanie na ten temat. Wpisz w Google to znajdziesz .Wiem ze marihuana jest "miekkim" narkotykiem. Ze mozna sie wycofać itd. Tylko tyle że wielu zamiast zaniechać sięga po mocniejsze, takie po których wycofać juz sie nie mozna. Marihuana jest więc jakby przedszkolem narkomana. Ja zdrowia juz nie mam NIC do stracenia. Nie bedę eksperymentował/ryzykował. Wystarczą mi doświadczenia z papierosami, jako mój błąd życiowy..
    Autor: Agnieszka :)  (2005-01-25 15:55:35)
    -----
    Zak, nie palisz?
    Autor: ENIA  (2005-01-25 17:24:37)
    -----
    JA NIE PALE,ALE MAM PROBLEM . MIESZKAM W USA JA IMOJ MAZ NIE PALIMY I NIGDY NIE PALILISMY PAPIEROSOW.MAMY JEDNOMIESIECZNEGO SYNKA. OBOJE Z MEZEM NIE ZNOSIMY DYMU.TERAZ DO POMOCY PRZY DZIECKU PRZYJEZDZA MOJA MAMA NIESAMOWITA PALACZKA WYPALAJACA 60 PAPIEROSOW DZIENNIE.CO ROBIC JAK MAM MAME ODZWYCZAIC OD NALOGU .POMOZCIE . ZA 6 MIESIECY PRZYJEZDZA MEZA MAMA TEZ PALACZKA .CO ROBIC BY ICH NIE URAZIC,ACZ KOLWIEK NIE POZWOLE PALIC PRZY DZIECKU I W DOMU.POZDRAWIAM
    Autor: Zak  (2005-01-25 20:19:11)
    -----
    Agnieszka :) Dzięki za zainteresowanie.Ostatniego wypaliłem ok 24.Resztę papierosów zgniotłem i wywaliłem do śmieci, co mi się nigdy wcześniej nie zdarzało.A rzucałem przez te trzydzieści lat niejednokrotnie.Jestem bardzo zdeterminowany i muszę dać radę.
    Nie będę czekał na zawał czy innego raka.Nie jest lekko, ale tego się spodziewałem.Jestem recydywistą.
    ,,Zdrowie to najcenniejszy skarb,bez niego życie jest nic nie warte."
    Autor: Agnieszka :)  (2005-01-25 21:44:38)
    -----
    Zak, to jesteśmy w podobnej sytuacji. Chce, żebyś nadal był szczery, wytrzymały i pisał tu do mnie, jak Ci idzie. Taka współpraca bardzo mi pomoże, bo słabnę z każdą chwilą.A nie mogę palić, bo mam życie przed sobą i dzieci do urodzenia.Dziś jest wtorek, nie palę od soboty.
    POZDRAWIAM SERDECZNIE :)
    Autor: maja-do HashBeRt  (2005-01-25 22:33:08)
    -----
    ale fajnie!!!dzieki za pozdro i wice wersa!!pewnie,ze masz racje.mieszkam w amsterdamie i coffeshop to bardzo eleganckie i mile miejsce gdzie czesto mozna zobaczyc starsze mile panie przy kawce i joinciku.poza tym lekarze przepisuja ,,towar,, na nerwy i inne choroby.jak ja bym chciala miec znizke(50%)na to!!!!!nie jestem tu legalnie wiec nie chodze sobie do lekarza,ale ciekawe czy by mi przepisal?poza tym co ci sir odpisal to g.prawda i zaraz odpisze na ten temat.a w na stronach pozytywne info na temat cudownego ziola;):):):):):):):):):)
    Autor: SIR  (2005-01-25 22:46:23)
    -----
    Hej Enia z USA
    U ciebie ranek?
    Ze starszymi paniami /matkami/ okropny problem. One wszytko wiedzą. Że szkodliwe, ze trujace, ze rak itd., ale bedą ryzykować az do skutku. Czyli zgonu. Jedno musisz bezwzglednie wyekzekwować. Broń je Panie Boze aby paliły przy dziecku. Poucz gdzie mogą palic. Moze niech poczytaja ten topic. Jest bardzo poważny, sensowny i sugestywny. Ale starsze panie pewno maja to w nosie. Nic sie nie poradzi bez silnej motywacji.
    Autor: SIR  (2005-01-25 23:12:51)
    -----
    Pewno wiesz lepiej. W Holandii macie więcej doswiadczenia. U nas za posiadanie marihuany jest kara. A za sprzedawanie idzie sie siedzieć.
    Pozdrawiam z Torunia
    Autor: meli77  (2005-01-26 00:23:47)
    -----
    ENIA
    Jest problem z tymi starszymi paniami, są, jakby tu powiedzieć, niereformowalne :) hmm.. postaw na swoim. W końcu mama jest gościem w twoim domu i powinna się dostosować do twoich zaleceń. Jesli i to nie pomoże, potrzebna będzie pomocy kogoś "z autorytetem". lekarza rodzinnego lub znajomego udającego lekarza. Niech on porozmawia z mamą.
    SIR
    Tak, wyprowadzono mnie, ciebie i parę innych osób z wielkiego błędu, jak widzę... ;)
    Czuję się jak kompletna idiotka. Do tego z Polski.
    Agnieszka
    Ta złość to tylko irytacja organizmu który nie ma dostarczanych regularnie dawek używki. Powinna niedługo przejść, chociaż ja nie zauważyłam u siebie znaczącej poprawy. Trzymam mocno kciuki.

    Pozdrawiam.
    Autor: majado Sir  (2005-01-26 00:25:33)
    -----
    wiem,wiemlepiej sie nie narazac.mam nadzieje,ze kiedys cos z tym zrobia.z ciekawosci chcialam sie spytac ile Sir nie palisz i jak dlugo paliles wczesniej?dziekuje za pozdrowienia z pieknego miasta .tutaj tez jedza duzo piernikow:):).ale malo papierosow pala.
    Autor: Adzio  (2005-01-26 00:43:02)
    -----
    He he, ja już 4 tygodnie bez faji, czyli w morde to juz miesiąc niedługo. W skali trudności rzucenia daje 2, w skali 1-10. To moje pierwsze podejscie i napewno ostatnie.
    Trzymajcie się. Żadne tabletki i plastry i inne wynalazki.
    Autor: Zak  (2005-01-26 00:49:33)
    -----

    Pierwszy dzień bez faj !!! Jest nieźle.
    Agnieszka masz silną motywację,wykorzystuj to. Emot przy Twoim nicku wskazywałby że jesteś osobą uśmiechniętą,optymistką. Wykorzystuj i to.
    Ewak, Emi jak sobie radzicie.Piszcie.
    Markus ty jesteś chyba najlepszy.Nie wybuchałeś od Nowego Roku żadnej faji ?
    Zazdroszczę Ci. Trzymaj się i nie wracaj !
    Emi ty podałaś inny tytuł tej książki.Masz inną wersję ??
    U mnie jest "Jak skutecznie rzucić palenie".
    Pozdrawiam wszystkich.Nie poddawajcie się.
    Trzymam za Was kciuki !!!

    Autor: majadoadzia  (2005-01-26 01:14:21)
    -----
    papieros to tez narkotyk.latwiej sie rozstac z marycha jak z papierochem.przynajmniej mi.
    Autor: Dziubkowa  (2005-01-26 07:45:34)
    -----
    Palenie da się rzucić. Trzeba "tylko" bardzo chcieć. Ja rzuciłam po tym, jak widziałam moją Babcię umierającą na raka mózgu... Jednakże bałam się głodu fizycznego i tej całej nerwówy. Skorzystałam z czegos, co się nazywa BIOREZONANS DLA PALACZY (tą frazę wpisujcie w wyszukiwarki - ewentualnie MEDYCYNA NIEKONWENCJONALNA + nazwa Waszej miejscowości lub TERAPIA ANTYNIKOTYNOWA - w całej Polsce jest dosć sporo firm itp. robiących biorezonans). Pomogło i to bardzo. Było mi dużo łatwiej niż mojemu chłopakowi, który rzucał o własnych siłach. Jedyne, co musiałam zwalczyć, to utarte przyzwyczajenia (papierosek do kawy, po drodze na uczelnię, po obiadku...). Z 25 paierosków dziennie przeszłam od razu na zupełne 0 - nie ciągnie mnie nawet w knajpie i w towarzystwie palących. 55 zł za jednorazową terapię zdążyło mi się już zwrócić kilkakrotnie, a o wszelkich innych profitach nie wspomnę (i... nie utyłam!!)... Na prawdę warto rzucić palenie i cieszyć się życiem. Pozdrawiam i życzę wszystkim rzucajacym dużo siły, wiary i wytrwałości.
    Autor: MARIKA  (2005-01-26 08:47:40)
    -----
    hej wszystkim po przeczytaniu waszych artykułów naprawde nie chce mi się palić tylko proszę was o wsparcie bede tu codziennie i na bieżąco bedę pisać jak mi idzie a wy dodajcie mi siły , abym pozbyła się na zawsze chęci palenia.!!!dziś 26.01.05 zapaliłam ostatniego papierosa około 7.45 jak jechałam do pracy/a wiecie jaki mam smród w samochodzie!!/mam 21 lat paliłam od sylwestra 1999 roku i juz naprawde nie chce,ale boje sie ze nie dam rady!!!pa pozdrowionka i do usłyszenia
    Autor: Agnieszka :)  (2005-01-26 09:01:59)
    -----
    8.59 środa - zero papierosów, na razie zero zdenerwowania.
    Pozdrawiam :)
    Autor: Agnieszka :)  (2005-01-26 09:04:46)
    -----
    Marika, trzymaj się!!!Ja powoli daję radę, a to piąty dzień i nie jest łatwo.
    Autor: Ren  (2005-01-26 10:39:58)
    -----
    Zak
    Czuję, że jesteś na dobrej drodze do rzucenia palenia. Skąd wiem? Byłem w podobnej sytuacji. Paliłem 27 lat, średnio 2 paczki dziennie. No i powiedziałem dość. Zacząłem odwyk z gumami nicorette i o dziwo gładko poszło, ale po kilku miesiącach zorientowałem się, że wchłaniam nikotynę tyle że bez dymu /nie mogłem się obejść bez gum/. Jak łatwo się domyślić świadomie wróciłem do palenia. Po kolejnych miesiącach palenia podejmuję męską decyzję - rzucam ale bez wspomagaczy. Pierwsze pięć tygodni, to piekielnie trudne i cholernie długie dni i noce w moim życiu. Najbliżsi omijają mnie wielkim łukiem, ponieważ jestem trudny do zniesienia. Następują chwile pęknięcia. Kupuję kilka razy paczkę papierosów i po wypaleniu jednego stwierdzam,że są ochydne /bo są/ i wyrzucam resztę paczki. Po miesiącu dochodzę do wniosku, że jak przez dwa najbliższe tygodnie: irytacja i rozdrażnienie nie przejdą to zaczynam palić, bo ten stres mnie szybciej wykończy niż palenie. Minęło jeszcze kilka dni, aż pewnego ranka budzę się i jak zwykle śniadanko, kawa i zero ssania i myślenia o papierosie. Całkowita metamorfoza. Poczułem się szczęśliwy, że najgorsze mam za sobą. Zacząłem łapać węch i smak. Nie palę już cztery miesiące. Czasami jeszcze nadchodzą myśli o paleniu, ale to już jest bajka w porównaniu z tym co było na początku. Dzisiaj mogę stwierdzić, że dopóki będę pamiętał ten trud z rzucaniem palenia, na pewno nie zapalę paierosa /a będę pamiętał długo/. Pozdrawiam wszystkich, którzy rzucili i tych którzy są w trakcie odwyku. Grunt to się nie poddawać, a zwycięstwo nadejdzie.

    Agnieszka, trzymaj się!!!
    Autor: Agnieszka :)  (2005-01-26 12:26:06)
    -----
    Ja też jestem na gumach i wczoraj właśnie pomyśłałam sobie, że tez można się od nich uzależnić.Nic na razie nie poradzę, ciągłe podenerwowanie i złość chyba by mnie rozsadziły. I co ciekawe, mam straszne zapotrzebowanie na sól! Dziwne :)
    Autor: Ren  (2005-01-26 13:30:13)
    -----
    Ja również przez dłuższy czas nie miałem smaku. Do zupy wsypywałem całą solniczkę, ale i tak to nic nie dawało. Co nie jadłem to było bez smaku. Natomiast węch wyostrza się i wszystko dookoła niesamowicie cuchnie. Ale z czasem to przechodzi i wszystko wraca do normy. Co do gum to popełniłem błąd. Powinienem nie trzymać się ulotki, tylko szybko schodzić na jak najmniejsze ilości, a nawet je kroic na mniejsze części. Myślę, że jest to sprawa indywidualnego podejścia do tematu. Każdy sam najlepiej siebie zna.
    Autor: nie jestem pewien swojego nałogu  (2005-01-26 13:43:44)
    -----
    Mam 21 lat i palę od jakis 3-4 lat. "Pale" nie wiem czy jest to słowo mocno powiedziane tzn. czy moge uzyc tego słowa w pełnym znaczeniu, ale inaczej sie tego co tobie okreslic nie da. Nie zacząłem palic tak jak to mowi wiekszosc mlodych ludzi pod presja srodowiska czy dlatego ze chciałem zaszpanowac(nie wiem czym tu szpanowac). Zaczałem palic bo po prostu chciałem spróbowac. Nie jestem fizycznie uzalezniony,ale uzaleznilem sie psychicznie. Moge nie palic nawet tydzien, ale jak juz do tego dochodzi to czekam chwili kiedy bede mogl sie zaciagnac. Nie pale tez duzo, bo wypalam srednio jedna paczke na tydzien(to chyba nie jest duzo!!???). Przy kazdej paczce powtarzam sobie, ze nastepnej juz nie kupie, ale jedna sie konczy i oczywiscie ide po drugą.
    Myslalem juz aby z tym kategorycznie skonczyc, ale jakos nie moge. A moze po prostu nie chce??!!?? Sam nie wiem.
    Nie mam problemów z rozpoznawaniem smaków i nie czuje sie lepiej jak np. tydzien nie pale, wiec nie wiem czy to ma jakis sens.
    Jestem moze dziwny ale zapach papierosów bardziej mi sie podoba niz ich smak(tzn. palenie).
    Nie wiem za bardzo co mam dalej zrobic.
    Autor: MEN/YER  (2005-01-26 14:50:55)
    -----
    Hej "maja"
    Topic zrobił sie obszerny i pewno nikt od poczatku nie czyta. Ja juz o swoich perypetiach papierosowych pisałem wielokrotnie, takze jako MEN. Zmieniłem pseudo po tym jak ktoś, chyba nieopatrznie, też nazwał sie Men. Ja tu jestem aktywny bo mam duzy staz palenia /25 lat/ i duży staz niepalenia /25lat/. A że duzo siedze przy komputerze to włączam sie do dyskusji, nie bacząc że to kobiecy portal.
    Przez te 25 lat nie zapaliłem ani razu. Nie, nie, ja taki twardziel pewno nie jestem, ale drodzy palący, otóż nie mam żadnego pociągu. Zero. Nie jest zatem prawdą ze ciągnie do palenia do końca zycia. Podobnie jak poprzednik lubie powąchać dobry tytoń ale niepalacy sie.
    Ja tu napisałe bardzo duzo argumentów za niepaleniem, które musza spełniać taka rolę jaką praktykował psycholog Kaszpirowski. Jestem zywym swiadkiem męki palenia, męki odzwyczajania, męki zawału serca i spokoju duchowego niepalacego.
    Autor: maja  (2005-01-26 18:18:09)
    -----
    HEJ MEN!!moje ogromne gratulacje!czytalam twoje oierwsze wypowiedzi i podziwiam,podziwiam.tez marze o rzuceniu palenia.przedewszystkim dla zdrowia i lepszego samopoczucia.slysze jak moje cialo wola ,,nie pal,daj mi oddychac!!!!az mi sie plakac chce jak o tym pomysle.wiele roznych moich dolegliwosci palenie wzmaga,ale ja sie sama dalej truje.to jak samobojstwo tylko w zwolnionym tempie.nie mysle narazie o calkowitym porzucenia nalogu.nie wiem czu czytales moje wypowiedzi wczesniej,ale zamiast papierosow(nie pale ich 3 miesiace -okropniebolala mnie po nich glowa)pale marihuane z tytoniem to samo trucie tyle ze dla niektorych jes przyjemniej i smaczniej.
    co Men myslisz o takim czyms jak palenie okazyjne.tak np. na poczatek 1 dzien w tygodniu?czy to moze byc sposob na zdrowsze zycie?pozdrowienia z amsterdamu!!!
    Autor: maja do MEN  (2005-01-26 18:23:52)
    -----
    bardzo mnie rozsmieszyl Twoj powod rzucenia.
    Autor: Zak  (2005-01-26 19:26:34)
    -----
    Nie palę !!!
    Autor: Marcus  (2005-01-26 21:04:13)
    -----
    24 dni nie palenia mam już za sobą.Wiecie coraz mniej łapię się na tym,że bym z chęcią zapalił papierosa.To juz jest coś!!!!!Poza tym gdyby wszyscy których napotykam na swojej drodze nie palili bylo by idealnie.A propos mój kolega zza ściany jest do końca tygodnia na urlopie.Kochani jestem w siódmym niebie.Otwieram drzwi swojego pokoju,przechodze korytarzem i zero dymu papierosowego.Wyostrzył mi sie węch,dym z papioerosa działa na mnie bardzo drażniąco.Uciekam przed tym,a zarazem boję się żeby mi to nie posmakowało(czytaj:zasmakowało).Pozdrawiam.Trzymajcie się.Mozna życ bez papierosów.Nie żałujcie kasy na dobre jedzenie typu:rybki wszelkiego rodzaju,soki,soczki,jogurciki,owoce,warzywa i to co najlepsze,acz niekoniecznie kaloryczne.Polecam pestki dyni(można kupić łuskane)są the best.Kończę zbiorówkę.Hej.
    Autor: Dziubkowa  (2005-01-27 08:13:47)
    -----
    To z dobrym jedzeniem, to jest bardzo dobra uwaga. Jak się nie pali, to jest więcej kasy i można jeść zdrowiej, smaczniej, lepiej. Do tego można zrezygnować z zupek w proszku itp., a przegryzgi zastąpić owocami. Wtedy się nie tyje, a cera, włosy i pazurki zmieniają się na lepsze!!
    A Ekipie Żującej Gumy raz jeszcze polecam biorezonans. Po tym organizm wydala całą nikotynę, którą zmagazynował i właśnie dlatego już do niej nie ciągnie. Poważnie. Jest zupełnie inaczej. Jak ktoś sprawdzi na sobie, to niech da znać, jakie wrażenia :)))
    Pozdrawiam!!
    Autor: MARIKA  (2005-01-27 08:35:08)
    -----
    hej ale ze mnie dupa!!wiecie co wczoraj zapaliłam a wiecie po co bo miałam osttniego w paczce i trzeba było wyrzucic paczkę, a szkoda mi go było wyrzucać !1ale dziś nawet niedopuszczam do siebie mysli zeby kupić następna paczke-to już jest koniec naprawde!!a swoja droga zazdroszcze wam strasznie wytrzymałości pa pozdrawiam was i obiecuje ze nigdy wiecej -ps.chce mieć dziecko z zajebistym facetem!!pa
    Autor: hashbert  (2005-01-27 11:16:03)
    -----
    .".spokój ducha niepalącego.." - kiedy dane mi będzie tego zaznac..?!
    Autor: MEN/YER  (2005-01-27 11:20:56)
    -----
    Hej Maja-dzień dobry. W Holandii też z obecnie zima?
    Jestem przekonany że nie ma czegos takiego jak palenie okazjonalne. Chodzi o to ze jak przestaje sie palic, to zwykle tez nabiera sie pewnego dyskomfortu do palenia. W takiej sytuacji kto chciałby sie przymuszac. Po kilku zaciągnieciach serce zaczyna ci bić szybko, w głowie sie zakręci, smak śliny podły /niektórzy wtedy plują/. A przeciez mamy już ponad 20 lat, nie zalezy nam na szpanowaniu. Dama z papierosem to naprawdę nie elegancja ale widok żenujacy. Wolę dame lekko pachnącą, świeżą, z ładnymi włosami cerą i milym oddechem.

    Autor: Agnieszka :)  (2005-01-27 11:41:14)
    -----
    Czwartek 11.40 - nie palę, szósty dzień, jestem dumna z siebie. Marika, rozumiem Cię, nic się nie stało, że wypaliłaś jednego. Trzymamy się!!!
    Zak, trzymasz się?
    Autor: Agnieszka :)  (2005-01-27 11:45:22)
    -----
    Hashbert, mała rada, (jeśli oczywiście jeszcze tego nie zrobiłeś) przeczytaj wszystkie zamieszczone tutaj komentarze, ja tak zrobiłam i to mi dało ogromnego kopa.
    Serdecznie pozdrawiam
    Autor: Zak  (2005-01-27 16:17:31)
    -----
    Trzeci dzień i zero śmierduchów. Synowie zadowoleni że ojciec im klawiatury nie brudzi.
    Nie powiem że jest lekko ale nie będę się użalał nad sobą.
    Agnieszka dzięki za wsparcie, trzymam za ciebie i innych kciuki !!
    Autor: Ren  (2005-01-27 16:36:41)
    -----
    Witam.
    "Nie kupię", "jestem dumna", "nie będę się użalał". Aż miło poczytać i serce się raduje. I tak trzymać, aż do pełnego zwycięstwa. A po nim napiszemy, że jacy byliśmy głupi, że nie zrobiliśmy tego dużo dużo... wcześniej.
    Autor: Marcy  (2005-01-27 17:25:39)
    -----
    Agnieszka, Zak, Markus tzrymajcia tak dalej!!! Mi taz sie narazie udaje, dzis moj 6 dzien niepalenia, wytrzymalam juz impeze co zawsze sprawialo ze rzucalam rzucanie wiec mysle ze mi sie uda. Potrzebna jest tylko silna motywacja, po raz pierwszy rzucam bo naprawde chce i chyba w tym tkwi sukces. Rzucanie z powodow finansowych czy nawet dla mojego chlopaka nigdy mi nie wyszlo, zawsze siegalam po papierosa. Ale teraz naprawde chce zostac niepalaca i wierze, ze nam rzucajacym sie to uda. trzymam kciuki. Pilnujmy sie nawzajem a bedzie dobrze.
    Autor: maja  (2005-01-27 17:40:24)
    -----
    jakos ciezko mi wyobrazic sobie mnie bez chociaz od czasu do czasu zapalenia.to okropne.czy ktokolwiek kto przestal palic tez mial takie uczucie????od poniedzialku nast.tyg.do piatku nie bede palic.ciekawe czy mi sie uda??nie zrobie teraz tego bo tak to brutalnie przed weekendem...ale juz sie ciesze z tego poniedzialku!!!szansa na lepsze samopoczucie.to badzie moj wielki sukces.niech ktos prosze potrzyma za mnie kciuki .ja za was nowo niepalacych trzymam.ciekawe czy ten nasz,,pamietnik bedzie dlugo tu istnial.fajnie jakby byl.pozdrawiam wszystkich
    Autor: maja doMen  (2005-01-27 18:00:14)
    -----
    dobrywieczor!tutaj tez zima,ale nie taka jak w Polsce.mokro,wietrznie,zimno,brrrrrr.jedyne co moge zlego powiedziec o holandii to wlasnie pogodalatwo sie przeziebic.zima chce sie wiecej palic,wlasnie z powodu pogody.
    Autor: majadomen  (2005-01-27 18:05:06)
    -----
    powod twojego rzucenia palenia tak mnie rozsmieszyl bo to rozumiem:):):):):):):)
    Autor: maja do hashbera  (2005-01-27 18:07:47)
    -----
    a czy ty chcesz zaznac spokoju ducha niepalacegp?
    Autor: majadohashberta  (2005-01-27 18:09:42)
    -----
    sorki za blad przy twoim pseudo:):)
    Autor: MEN/YER  (2005-01-27 19:10:57)
    -----
    Hej rodacy w trakcie odwyku.
    Wy w tym okresie potrzebuje podpory. Styczniowy numer miesięcznika "zdrowie, zawiera 2 artykuły na temat skutkow palenia. Szerszy artykuł na temat obturacyjnej choroby płuc, która w przeciwieństwie do raka- który pewno bedzie ale pewności nie ma- to ją każdy palący miec będzie. Tytuł "Uwędzone płuca" nie jest groźny, ale ta choroba jest okropna. Zmarł na nią mój sąsiad pietro wyzej. Bywało ze siedział nawet zimą w oknie aby złapać troche tlenu bo sie dusił. No i koncu sie udusil. Oraz na temat skutków palenia przez ciężarne. Tytuł "Mali skazańcy" mówi za siebie. Za 4,90 zł mozna sie dodatkowo wesprzeć.
    Hej "maja" z Amsterdamu, dołącz do ferajny póki czas. Jeszcze nie jest za późno, dostaniesz wsparcie. Ty rzucisz musisz. Nie lepiej teraz dokąd nie zmarnowałaś jeszcze urody i zdrowia?
    Autor: maja  (2005-01-27 21:48:37)
    -----
    dzieki Men wielkie.napewno to zrobie.tak mi sie podoba to musisz i fakt wsparcia.bo to takie trudne.niestetu nie moge kupic sobie tutaj ulubionego miesiecznika ,,zdrowie,,.ale mam poprzednie numery i fakt,ze artykuly tam zawarte sa przekonywujace.dobrze widac twarz jaracza,a i glos drogie panie robi sie ,,meski,, feee!!!jasne Men,ze lepiej teraz,potem bedzie coraz trudniej.dzieki.chcialam sie tak troszke pochwalic tym,ze zaczynam palic dosc czesto dopier wieczorem(13 lat zaraz po obudzeniu)takze mam juz chyba troche latwiej.ktos napisal juz wczesniej co mi sie bardzo podobalo,ze juz sama ochota rzucenia jest krokiem ku temu.to jest pozytywne.dzieki tej stronie juz napewno rzuce.dzieki,ze jestescie!!!
    Autor: maja  (2005-01-27 23:00:53)
    -----
    oglosilam tutaj i dookola mnie,ze od poniedzialku nie pale.jestem teraz chora i tym bardziej nie powinnam palic(dopiero jak zajaram to sie czuje ,pozadnie chora-nonsens)mieszkam w domu z 12 palacymi osobami.ze wszystkich,ktorych znam to tylko koty nie pala.ale na szczescie od poniedzialku dolacza do mnie kolezanka Natasza,z ktora wypalilysmy chyba ze dwa kilo:)Natasza ma 40 lat i palila papierosy od 13 roku zycia przestala rok temu.teraz tak jak i ja te jointy.i wiecie co !natasza-moja wspolmieszkanka wyglada na jakies 35 lat.jest ladna.ale zmarche tytoniowa(to ta od od nosa do kacikow ust)ma wielka,ktora tak naprawde zdradza jej wiek i doswiadczenia.(nic jej nie mowilam o tej zmarszce,kiedy chwallila sie swoja cera)I ja wlasnie oprocz zdrowia tez martwie sie troche ta zmarszczka.widze,ze juz mam do niej predyspozycje.i mozecie mi wierzyc lub nie .jak nie palilam raz dwa dni to widac ja bylo mniej,zanikala,tak samo jak po saunie.nie wiem czy to mozliwe czy autosugestia,ale jest tak,ze w co gleboko wierzymy tak sie dzieje potem.
    Autor: Zak  (2005-01-27 23:05:42)
    -----
    Trzy doby. Już czy dopiero ? Zwykle czas szybko leciał.Od weekendu do weekendu.
    Teraz się dłuży.Mam zawroty głowy.Głód nikotynowy nasila się.
    Dzięki Wam wytrwam.
    WYTRWAM.
    Dziękuję Wam. Życzę wytrwałości.
    Autor: Adzio  (2005-01-28 01:21:59)
    -----
    Pierwsze trzy doby są trudne. Mi akurat to ,że czas jakby zwolnił się podobało. Po miesiącu wraca do normy. Bedzie dobrze , trzymaj sie Zak.
    PS.Nie wiedziałem,że tu kasują posty, a ja wyraziłem tylko swoje oburzenie.
    Autor: Agnieszka :)  (2005-01-28 09:12:26)
    -----
    Piątek 9.10 nie palę.Wczoraj przy jednym kieliszku wódeczki (przeziębiłam się, a jak wiadomo wódka dobra na wszystko ;))bardzo mi sie chciało, ale nie poszłam ich kupić.Dziś bedzie jeszcze gorzej, jadę na Mazury, czyli trzeba będzie przerobić również i to miejsce na niepalące. Jadę ze znajomymi, którzy są po bioprądach i od miesiąca nie palą.Jadę oddychać świeżym powietrzem!!!
    Trzymajcie się, jeśli ja daję radę, to tym bardziej Wy!!! :)
    Autor: AGA  (2005-01-28 18:56:18)
    -----
    FAJNIE......ALE TAK NAPRAWDĘ TYLKO OSOBA PALĄCA WIE ILE RZUCENIE PALENIA KOSZTUJE WYSIŁKU.... I TYLKO TAKA OSOBA POWINNA SIĘ NA TEN TEMAT WYPOWIADAĆ !!!
    LAIKOM MÓWIMY....: NIE MACIE POJĘCIA O CZYM MÓWICIE I PISZECIE !!!
    Autor: Marcy  (2005-01-28 19:00:45)
    -----
    Kolejny dzien niepalenia.Jezscze sie trzymam. Jutro w ramach nagrody za swoja determinacje zostaje zabrana na obiad do restauracji chinskiej. Dla mnie to duza motywacja bo uwielbiam chinskie zarcie. Aga trzymam za ciebie kciuki. I za wszystkich niepalacych. Powodzenia. Uda nam sie!!!!
    Autor: maja  (2005-01-29 11:58:09)
    -----
    czesc aga!!moje gratulacje !!oby tak dalej.czy to znaczy ,ze zapalilas do kieliszeczka??ja sobie zaraz zapale bo to przedostatni palacy dzien.skorzystam,az mi slabo bedzie.ludzka glupota nie zna granic
    Autor: MEN/YER  (2005-01-29 14:38:44)
    -----
    Hej maja z Amsterdamu.
    Pisząc że ty musisz rzucić, pisałem serio, a nie jako wezwanie do takiego postanowienia. Każdy kto pali musi w końcu rzucic, bo mu juz nie starczy zdowia. I wtedy pomysli o sobie, ze był zwyczajnie głupi. Inni cwaniacy nie palili. Madrość zyciowa bowiem nakazywałaby rzucić wtedy gdy to jest dobrowolna decyzja, a nie z polecenia lekarza. Chcąc nie chcąc starzejemy sie, i nalezy przyjąć to spokojnie, ale po co przyśpieszać starcze zmiany paleniem? Stąd moje zdumienie wobec palaczek. One tak staraja sie o dobry wygląd skóry, włosów, zębów, zapach, a niektóre pala. Przecież na nic to całe staranie, jak sie pali. Argument o ew. przytyciu jest śmieszny. Nawet debilny. Palenie nie jest metoda na odchudzanie.
    Autor: maja  (2005-01-29 16:43:10)
    -----
    dzieki za podtrzymanke.obiecje od poniedzialku nie palic bo od tego jarania uszy mi sie zatykaja.powaznie .to pewnie znaczy,ze palenie wychodzi mi juz doslownie uszami!!!!chcialam jeszcze raz podac przyklad mojej mamy,ktora palenie rzucila jakies 4 lata temu.PODCZS RZUANIA PAPIEROSOW SCHUDLA
    Autor: Zak  (2005-01-29 22:23:09)
    -----
    Pięć dni bez smrodu,dymu i syfu !!!
    Autor: maja  (2005-01-30 17:35:05)
    -----
    jutro nowe zycie:)
    Autor: MEN  (2005-01-30 22:30:02)
    -----
    Redakcja.
    Ten topic był wsparciem dla wielu rozpoczynajacych odzwyczajanie, co nie zostalo wzięte pod uwagę i znalazł sie tutaj, w poczekalni na usunięcie. Na forum nikomu nie przeszkadza ze jest ponad 1000 wpisów. Za wcześnie usuniety.
    Autor: Agnieszka :)  (2005-01-31 09:05:24)
    -----
    Witam wszystkich po weekendzie! Nie palę już ponad tydzień!!!!
    Byłam na Mazurach i wiecie co? Niesamowite jest naprawdę świeże powietrze!!!
    (Nie Droga Maju, nie zapaliłam do kieliszka i bede trzymać dzis za Ciebie kciuki)
    Nie powiem, trudny był ten tydzień i jeszcze nie wiem, jaki bedzie ten. Dla mnie najważniejsza jest Świadomość, że nie palę. Stwierdzenie Silna Wola kojarzy mi się z przymusem, a mnie jak, ktoś przymuszał do rzucenia palenia, to chciało mi się palić dwa razy tyle.Więc posiadając Świadomość, że nie palę, jest mi nieporównywalnie łatwiej.
    Serdecznie pozdrawiam :)
    Autor: Zak  (2005-01-31 10:06:09)
    -----
    Ja też witam po weekendzie !!!
    Mnie dzisiaj minie tydzień. Myślę że najgorsze mam za sobą. Mam podobne nastawienie jak Agnieszka:) , nie chcę palić i nie palę, i nie wiem co musiałoby się wydarzyć żebym wziął to paskudztwo do ust. Boję się tylko kielonka, albo któregoś tam z rzędu :-)))
    Coraz mniej ludzi pisze,może dlatego że artykuł zniknął z pierwszej strony ??
    LUDZIE PISZCIE !
    Autor: Ren  (2005-01-31 10:31:59)
    -----
    Zak
    Kielonka ktoregoś tam z rzędu lepiej odłożyć na póżniejszy okres, ponieważ może osłabnąć motywacja i silna wola do rzucania. Trzymajcie się.
    Autor: Agnieszka :)  (2005-01-31 13:34:04)
    -----
    Przyznam sie, że uwielbiam dobre, czerwone, wytrane wino. I specjalnie, zeby jeszcze bardziej cierpieć (bo napewno nie testować siebie-wiedzialam, że i tak nie zapalę) pierwszego dnia niepalenia wypiłam pół butelki wina. Następnego drugie pół. Chodziło mi przede wszystkim o to, żeby odzwyczaić organizm od silnego pociągu do papierosa przy alkoholu. Proszę się o mnie nie martwić, nie wpadnę teraz w alkoholizm :)))) Wiec mój sposób jest właśnie taki: zastąpić (uwarunkować) wszystkie elementy mojego życia i miejsca na NIEPALENIE.
    Pozdrawiam Zak!!!
    Autor: Marcus  (2005-01-31 18:22:26)
    -----
    29 dni niepalenia.Jest różnie.Uciekam od palaczy,uciekam od dymu papierosowego.Nawet gdy ktoś przechodzi koło mnie ulicą i pali,wstrzymuje oddech jak najdłużej i szybko odchodzę,aby tylko w moje nozdrza nie wpadł zapach tytoniu.Stety kolega wrócił z urlopu,pali niczym lokomotywa.Ja chyba musze rozejrzeć się za nową pracą,gdzie ludzie nie palą.Gdyby tak raptem wszyscy przestali palić(marzenie!!!!!).Nie czy to jest normalne zachowanie z mojej strony po miesiącu niepalenia?Fakt że na kilka dobrych godzin zapominam o papierosach.Najgorsze godziny to 18-22.Po prostu zbyt dużo wolnego czasu oraz weekendy.Muszę to zagospodarować.Trzymajcie się mimo wszystko warto,każdy dzień bez tego świństwa to dla nas sukces.Pozdrawiam.
    Autor: Zak  (2005-01-31 23:23:21)
    -----
    Agnieszka:) , Marcus trzymajcie się.
    Maja jesteś z nami ?? pierwszy dzień ??
    Ja dzisiaj tydzień,najgorsze było pięć dni.
    NIE BĘDĘ PALIŁ !!!
    Życzę wszystkim wytrwałości. Do jutra. :-))
    Autor: mirella  (2005-02-01 12:23:14)
    -----
    marcus skoro jestes taki madrala to powiedz co robic jak nerwy biora przewage i bardzo chce sie zapalic, ja nie tylko nie chce ale i nie moge palic ,juz 3 tygodnie nie pale i chce sie jak cholera, zwlaszcza wztych momentach drazliwych, jak to zalagodzic?????? poradz cos z tego co piszesz jestes jedyny ktoremu tak latwo poszlo, wiec czekam na odpowiedz, pozdrowienia
    Autor: krata  (2005-02-01 19:57:59)
    -----
    czytam wciąż i stale te Wasze komentarze i miewam mieszane uczucia.Ja tez palę od dawna, raz mniej raz więcej- ale palę.Myślałam, że mi też się uda, ale niebardzo.Pozdrowienia dla Marcusa i Agnieszki, koniecznie dla Żaka, bo gość jest niesamowity.Trzymam kciuki za Was wszystkich.Maja napewno pali.....
    Autor: Marcus  (2005-02-01 20:15:26)
    -----
    Mirella nie jest wcale łatwo.Poczytaj moje spoty,a zobaczysz huśtawkę nastrojów.Nie kupuje papierosów,uciekam od palaczy,od dymu papierosowego.Mam pod reką gumy do żucia,cukierki miętowe,różnego rodzaju pestki.Tak w ogóle ostatnio dopisuje mi cholerny apetyt.2 kg wrzuciłem na siebie,ale to sie powoli zredukuje.Staram sie nie denerwować,zapominam o fajkach na parę ładnych godzin,ale myśli o nich nachodzą.W każdym bądź razie od 30 dni nie zapaliłem ani jednego papierosa.Poza tym w necie szukam róznych artykułów o skutkach palenia i to o dziwo też mnie podtrzymuje na duchu.dzisiaj byłem na zakrapianej imprezce(kolega przeszedł na emeryturę),o dziwo przeszło gładko.Fakt,że na 15 osób 2 były palące i odchodziły na dymka.Wiecie jaki byłem z siebie dumny,że nie jestem w tej dwójce!!!!!Pozdrawiam.Mirella ja tez walczę,na pewno będzie to długa walka.Są dni gdy jest O.K.,są dni również gorsze,po prostu-samo życie.pozdrawiam.
    Autor: Marcy  (2005-02-01 20:30:19)
    -----
    Szkoda ze zdjeto ten artykul ze strony glownej. Komentarze naprawde pomagaja. Dzis mija 11 dzien mojego niepalenia. Mysle, ze mi sei uda. Najtrudniej jest podczes zakrapianych imprez. Przez pierwszy tydzien przerzucilam sie na cole, bylo latwiej. Teraz i z tym staram sobie radzic. Czy ktos z was takze cierpi na kaszel po nawet krotkich wizytach w zadymionych miejscach? Kiedy palilam nic takiego mi sie nie pfrzytrafialo. Teraz wystarczy ze wejde do pubu na pol godziny i po powrocie do domu meczy mnie kaszel. NIgdy mi sie to nie zdarzalo w czasie palenia. Pozdrawiam i trzymam kciuki.
    Autor: Zak  (2005-02-01 23:39:13)
    -----
    Kolejny dzień bez fajek minął i jestem z tego dumny. Duży wkład w to mają tacy ludzie jak:
    Agnieszka, Marcy, Marcus, Ren i wielu innych.
    Krata, do tej decyzji dojrzewałem miesiącami .Jak wspomniałem wcześniej,rzucałem juz niejednokrotnie, ale nigdy z taką determinacją jak teraz. Podobał mi się tekst Marcy, która powiedziała że sukces tkwi w tym że trzeba naprawdę chcieć. I głęboko wierzyć że sie uda.Trzeba wszystkie motywy zebrać razem do kupy, bez przerwy o nich pamietać i wtedy musi się udać.
    Marcy, ja kaszlę często, ale ten kaszel jest inny niż wcześniej. Coś mi się wykrztusza, myślę że to SMOŁA albo jakiś inny asfalt czy lepik :-) .
    Mirella, Marcus, już tyle nie palicie że teraz może być tylko lepiej.Objawy muszą słabnąć i zanikać
    Oto cytat: " Spójrzcie na te objawy, jak na ryk zdychającej bestii,jeszcze jedną ohydę narkotyku."
    Gorąco pozdrawiam. Do jutra.
    Autor: Agatka6666  (2005-02-03 08:06:48)
    -----
    bardzo mądre słowa :) bardzo przekonująco napisane.
    Autor: maja  (2005-02-03 12:12:35)
    -----
    nie bylo mnie ostatnio bo wstydzilam sie przyznac,ze w poniedzialek jednak palilam .(caly dzien siedzialam w domu i nie mialam co robic).ale za to to moj trzeci dzien niepalenia!!!!ale jestem dumna!!!!!a jakie rewelacyjne samopoczucie!!!ludzie wszyscy jak super ,ze tu jestescie.naprawde jest mi z wami lepiej.dzieki aga za kciuki!!!to tak bardzo motywuje.czy wy tez tak macie,ze normalnie caly dzien myslicie o tym niepaleniu???ze jak fajnie,ze nie pale?? pozdrawiam agnieszke,zaka,markusa-moje gratulacje!!!KRATA ciebie tez pozdrawiam i wez sie za rzucanie palenia.jak mi sie udaje tp tobie tym bardziej!!!!!!!pozdrowienia dla wszystkich bywalcow tej strony!!!ale jestem szczesliwa od tego niepalenia!!
    Autor: maja  (2005-02-03 12:38:58)
    -----
    p.s.czasami szlag mnie trafia tak mi sie chce palic,np.teraz wolny czas i ,,poranne ,,cappucino.slyszalam kiedys ,ze walka z samym soba to bardzo dobra i piekna rzecz i nie wszystkich stac na to. a mnie stac.i was wszystkich tez.nie damy sie !!!!,co nie???
    Autor: Agnieszka :)  (2005-02-03 15:47:44)
    -----
    Nie palę 11 dni. I wcale jeszcze nie jest luksusowo. Sa takie sytuacje, że tylko sobie głowę odstrzelić. Ale spotkała mnie pierwsza nagroda: staram sie o pracę, szukam jej jak szalona, już od dłuższego czasu, a wczoraj byłam na rozmowie kwalifikacyjnej. Praca bardzo fajna, wymagająca kreatywności i inicjatywy w ciekawej branży, ale nie to jest istotne.Facet powiedział na koniec jedno zdanie: "No, i u nas się nie pali", a ja sobie pomyślałam : "Boże, dzięki Ci".
    Pozdrowienia, jak zawsze dla wszystkich, a w szczególności dla Zaka, Mai, Marcy, Mariki, Rena, Marcusa :)
    Autor: Zak  (2005-02-03 18:47:53)
    -----
    :-)))
    Autor: Agnieszka :)  (2005-02-03 19:11:33)
    -----
    :-)
    Autor: marcus  (2005-02-03 22:35:00)
    -----
    Trzymacie się moi drodzy!!!!!Bo ja na razie tak.Mam wilczy apetyt jak na razie,ale ze mną tak jest.Kiedyś rzuciłem,nie paliłem 3 lata i przytyłem 10 kg.Na razie w ciągu miesiąca przybyło mi 2 kg.Zacznę powoli chyba biegać wieczorem( nie lubię nadwagi i cały czas mi się wydawało,że papierosy mnie trzymają w równowadze wagowej,co jest oczywistym oszukiwaniem organizmu przez nikotynę.Człowiek jest istotą ułomną,raz się podnosi,a raz upada.Także ja na razie cały czassie podnoszę,nie wiem czy upadnę(bardzo bym nie chciał).Kieruję te słowa również do was,nawet gdybyście spróbowali zapalić,to więcej tego nie róbcie.Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za pozdrowienia od Was.
    Autor: smutny  (2005-02-04 01:00:58)
    -----
    Nie palę juz 29 dni. Czas leci, ale już sie tak nie dłuzy jak początkowo. Przybija wyjątkowo myśl rozstania z papierosami i paleniem. Może to się wydawać śmieszne ale dla mnie nie jest. Nie ciągnie tylko pozostał gdzieś smutek. Jednak jeszcze czegoś brakuje. Ciekawe jak długo jeszcze. Czas pokaże.
    pozdro
    Autor: Agnieszka :)  (2005-02-04 09:19:29)
    -----
    Ja dzis jestem przybita. Niestety negatywny stan emocjonalny bardzo wpływa na chęć zrobienia sobie tej "małej" przyjemności zapaleniem papierosa.To są chyba takie dni, kiedy naprawde człowiek potrzebuje wsparcia. Do tej pory się chwaliłam, że mi się udało, dzis się przyznaję, że się łamię.
    Smutny, ja tez jestem smutna, ja tez szukałam po domu niewiadomo czego,ja tez się rozstałam ze swoim "najlepszym przyjacielem".
    Źle mi.
    Autor: Była paalczka:)  (2005-02-04 09:29:34)
    -----
    Nie palę z przerwami na 1 papierosa od wakacji...ale ostaecznie nie palę od Sylwestra...wypaliłam jednego papieroska do drinka i już koniec.Paliłam od 18 roku życia...uważam że jest to nałóg głupi, kosztowny i niepotrze bny.Płacić cięzkie pieniadze za zabijanie własnego organizmu???Głupota!!!!Korzysci: czuje się zdrowsza: nie mam zadyszki, nie kaszlę, dobiegam do autobusu, czuje zapach perfum, kwiatów i jedzenia, Moja cera wypiekniała i mam miesiecznie 100zł wiecej w portfelu...Negaty: przytyłam...ale wole być grubsza niż umrzeć na raka krtani, płuc czy zawał.Sorki ale powinni zakazać w miejscach publicznych palenia ...Ktoś powie :" to wbrew wolnosci jednostki..." Ja odpowiem:"Szanowni palcze wy pogwałacacie moja wolnośc i zdrowie paląc przy mnie..."Ciekawy przykład: Znajomi On i Ona .Ona pali z 1,5 paczki dzienie...a właściwie pali w wolnym od pracy czasie cały czas...bo w parcy 9 godzin nie może...Cały cazs choruje i narzeka na zdrowie,cere itd.No i kase bo biedaczka musi miesięcznie wydawać 180 zł na papierosy. Tragiczna IDIOTKA:)
    Autor: Marcy  (2005-02-04 14:44:58)
    -----
    Zak, dzęki za odpowiedz na moje pytania i trzymanie kciukow. Ta srona jest chyba moim nowym uzaleznieniem, zagladam jeszcze od czsu do czasu choc juz nie jest tak trudno jak na poczatku wytrzymac bez paierosa. dzis moj 14 dzien niepalenia. jestem z siebie dumna. wiem ze to brzmi glupio, ale jak na razie wygrywam chciaz nigdy nie myslalam ze mi sie to uda. juz mnie nie ciagnie do palenia nigdzie poza pubem, nawet w stresujacych sytuacjach. wiem, ze mi sie uda.trzymam kciuk za was wszyskich.
    p.s polecam pestki z dyni i slonecznik, pomagja zajac rece. dla mnie to taka kuracja odstresowujaca.:))))))
    Autor: Zak  (2005-02-04 18:15:07)
    -----
    Agnieszka co się dzieje ?? Ten pierwszy cudzysłów powinnaś postawić na następnym wyrazie.
    Nie myśl o tym czy ci się uda czy nie. Myśl że tobie już się udało, że ty jesteś niepaląca.
    Jak zapalisz , będziesz czuła się jeszcze gorzej.
    Nawet jęśli zapalisz jednego,(czego nie radzę) stwierdzisz że ci nie smakował, to nie pal dalej. NIE PALCIE PROSZĘ WAS !!!
    Autor: MEN  (2005-02-04 21:52:47)
    -----
    Marcy
    No to w okresie odwyku nie chodź do pubu skoro tam cie ciągnie palenie. Idź na świeze powietrze na spacer. Po co siedzisz w dymie. 14 dni niepalenia to juz własciwie nałóg pokonany. Za drugie 14 bedzie po wszystkim.
    Tym którym smutno doradzam DEPRIM jest bez recepty. Poprawia nastrój.
    Autor: maja  (2005-02-04 23:32:58)
    -----
    Agnieszko,nie zalamuj sie!moze sie lamiesz!bo cisnienie w powietrzu nie takie.ale to ,ze zapalisz nie da Ci napewno szczescia!tak samo SMUTNY-ojejku jakie biedactwo...ogromne gratulacje.!!!moze poprostu nie myslec o tym ze juz nigdy nie zapalisz tylko,ze dzisiaj nie mam ochoty palic(nie smakuje mi naprawde,organizm moj mnie oto prosi,nie mam ochoty palic itp.,itd.)Ludzie papierosy sa poprostu do niczego.nie napisze ze sa do dupy bo szkoda dupki,a 100%,ze gorsze jak gowno.przepraszam za wyrazy,ale kupa juz lepsza jak te papierochy/tabak.no co,a nie??mi sie chcewiecej jesc jak pale,jak nie pale to mysle o sobie i o swoim zdrowiu,a obzarstwo nie jest zdrowe.wszystko z umiarem.narazie
    Autor: Agnieszka :)  (2005-02-05 01:04:33)
    -----
    Bardzo WIELKIE dziękuję. Nie zapaliłam. Byłam blisko (u mojej przyjaciółki), którą nauczyłam palić 3 lata temu (moja wina), ona nadal pali; a ja go wąchałam, trzymałam i wytrzymałam! To naprawdę nie jest zabawa, to .....praca. Ciężka. Wiesz co Zak, pomyślałam też sobie właśnie w ten sposób: jeśli zapalę choć jednego, to bedzie mi tak wstyd, że nie będę w stanie się przed Wami przyznać. Czysta konsekwencja, czysta psychologia; należy powiedzieć wszystkim swoim znajomym, że się rzuciło, a potem nawet konsekwencja zabrania Ci złamać zasady. Właśnie dzięki Wam się uwalniam!
    Dziękuję i jak zawsze serdecznie pozdrawiam :)
    PS. Facet od pracy nie zadzwonił i to mnie tak zdołowało. Nie, że się szybko podaję, ale naprawde czułam, że mnie zatrudni. A pracy szukam juz bardzo długo.
    Buziaki i dobranoc :)
    Autor: MEN/YER  (2005-02-05 15:51:11)
    -----
    Gdy odzwyczajałem sie palenia stwierdziłem ze reakcja organizmu na niedobór nikotyny jest prawie u mnie żadna. Żadnych zawrotów głowy, bólu, bezsennosci, itp. reakcji organizmu. Przestałem więc brać Tabex /nikotynę/. A zatem pozostała tylko psychika i czynności nawykowe. To niestety wymaga troche czasu. Mozna sie troche wspomagać zajmując sie czynnosciami wymagajacymi uwagi, skupienia, rozrywkowymi, interesujacymi. Ci którym smutno już doradzałem DEPRIM. Ale smutek moze tez moze wynikiem niedoboru światła. brakuje nam obecnie słoneczka. Za kilka dni przyjdzie radość z niepalenia przez te kilka dni, czyli naturalne wsparcie.
    Hej Maja z Amsterdamu, mamy sobotę, wiec nie palisz 5 dzień? To byłby sukces, którego nie wolno zmarnować!
    Autor: paląca  (2005-02-05 16:27:02)
    -----
    Proponuję na końcu tej wyliczanki korzyści płynących z rzucenia palenia papierosów dodać - po dwudziestu latach spostrzegasz, że nie żyjesz, zmarłaś zdrowiutka i rześka, postrzelił Cię przez pomyłkę jakiś niepalący psychopata
    Autor: Agnieszka :)  (2005-02-05 18:10:42)
    -----
    Do palącej,
    bardzo mi przykro, lecz to chyba nie jest odpowiedna część portalu dla Ciebie. Nie pomagasz w ten sposób.
    Autor: YER  (2005-02-05 18:20:33)
    -----
    Hej "paląca"
    Ja akurat jestem "były" palacz. W wydawało by sie żartobliwym powiedzeniu,"nie pal umrzesz zdrowszy" jest jednak poważna treść. Kto z nas nie chciałby umrzec tak jak Miłosz, Jeziorański, czy Mulak? Palacze jednak umieraja po pierwsze statystycznie biorąc wcześniej i po latach strasznych chorób. Umrzemy wszyscy, ale jedni szybciej i po wielomiesiecznych/-letnich mękach, a inni ze starości.
    Każdy kto pali, jeśli wyzyje, to rzucić musi. Musi!! Logika zatem podpowiadałaby aby zrobic to już!!

    Autor: poziomka  (2005-02-05 19:46:01)
    -----
    chcialam dodac ,ze palenie papierosow jest najwieksza glupota jaka moze byc.Sama palilam i nie chcialam sluchac tego kto zwracal mi na to uwage.Teraz nie pale juz rok i czuje sie bardzo dobrze nie boli mnie glowa i jest ok.Rzucilam palenie kiedy dowiedzialam sie ze jestem w ciazy nie chcialam narazic swojego dziecka na rozne niebezpieczne chorby a takze na rozwoj swojego dziecka oraz uniknac smierci lozeczkowej.Odraza palenia dlamnie jest rowniez ojciec ktory wlasnie przez palenie zlosliwego raka pluc,kiedy sobie przypomne jak on nie majac juz prawego pluca prubowal wypowiedziec slowo a tu sie nie dalo bo mial malo powietrza i go dusilo to poprostu przechodza mi ciarki.Podejrzewam ze ci ludzie ktorzy pala jak zobaczyli by takiego czlowieka ktory z kazda minuta umiera to moze by zrozumieli co daje palenie papierosow .To nie wystarczy przeczytac tylko poprostu to zobaczyc a tego nie zycze nikomu.
    Autor:  (2005-02-05 22:07:08)
    -----
    Agnieszka, Man, Zak,Maja ciesze sie ze nam sie jakos razem udaje sztuka wygrywania z nalogiem. Dziekuje za wsparcie i za dobre rady. Na pewno nam sie uda.
    Agnieszka: skoro nie zapalilas w tak trudnym momencie to juz nie mozesz sie poddac. A poza tym masz racje mowiac ze wstyd byloby sie przyznac tu na forum do porazki. Przez ta dyskusje czuje sie jak bym was kiedys juz spotkala. Nadal trzymam za wszystkich kciuki. Powodzenia:))))))))))))))))
    Autor: Marta  (2005-02-05 22:31:09)
    -----
    Witam! Ja zaczelam popalac gdy poszlam do liceum. No i nawet nie wiem kiedy to sie w nalog przerodzilo. Jestem w trzeciej i zarazem ostatniej klasie. Wiem ze przed matura bedzie ciezko bo wiadomo, stresy :/ ale zaraz po maturce postaram sie rzucic. Mysle ze przy odrobinie silnej woli nie bedzie to trudne gdyz wydaje mi sie ze moj organizm fizycznie nie jest jeszcze uzalezniony od nikotyny. Tym bardziej ze pale malo (kilka dziennie). Moze motywacja bedzie dla mnie to iz w tym miesiacu zaczynam brac tabletki antykoncepcyjne a wiem ze wowczas nie powinno sie palic. Hmm... W kazdym razie musze cos z tym zrobic bo potem bedzie coraz trudniej.
    Pozdrawiam dla tych palacych jak i tych ktorzy rzucili a takze tych ktorzy rzucic zamierzaja! :D
    Autor: paląca  (2005-02-06 08:39:20)
    -----
    Mylisz się Agnieszko, mogę zamieści swe zdanie lecz nie jestem samarytanką i nie zamierzam wojować z czyimś nałogiem.Każdy sam decyduje o tym co lubi.
    YER tak naprawdę do końca nie wiadomo w jakim stopniu szkodzą papierosy.Czasem pomagają rozluźnić się, ale jest to tylko moje zdanie. Smutnym natomiast jest fakt z jaką zajadłością niepalący lub byli palacze atakują palących. Ludzie, człowiek sam o sobie decyduje i należy uszanować jego wybór, nawet wtedy gdy nie zawsze podoba się on nam
    Autor: YER  (2005-02-06 09:45:20)
    -----
    Palacy i niepalacy będą ze soba w konflikcie bo w obu grupach sa ludzie niekulturalni. Jednakze o ile niepalacy nie zagraża palacemu, to odwrotnie tak. I juz nie chodzi tu o sporadyczny kontakt gdzieś w poczekalni. Bywa iz w biurze są osoby palace i niepalace. Ci palący systematycznie truja tych drugich, bo im tak wygodnie. Sytuacja taka jest naruszeniem prawa pracy. Ale, ale, szanowna "paląca". W wielu firmach nie wolno palić i jest to wstepny warunek otrzymania pracy. Będzie wam coraz cięzej, bo swiadome niszczenie zdrowia na koszt społeczeństwa, budzi tez protest.
    Autor: paląca  (2005-02-06 11:23:29)
    -----
    Formuowanie tez o tzw.niszczeniu zdrowia na koszt społeczeństwa jest-przepraszam za określenie-prostacką demagogią. Jeśli kiedyś zachoruję i będę wymagała leczenia, to tylko i wyłącznie za swoje własne pieniądze, albowiem przez lata pracy ściągano z mojego uposażenia stosowną opłatę na opiekę zdrowotną i mam pełną świadomość, że zarobiłam sobie na własne chorowanie, podobnie jak każda osoba w tym kraju. Dlatego też nie potrzebuję społecznych pieniędzy. Pragnę Cię poinformować YER, że kodeks pracy nie wypowiada się jednoznacznie na temat palących lub nie , pozostawiając to pod rozwagę zainteresowanym, a co do szykanowania palących w miejscu pracy, to wiedz ,że taki pracodawca jęśli natrafi na w miarę rozgarniętą oosobę narazi się na proces sądowy. Ot, co.
    Autor: Marcus  (2005-02-06 12:03:00)
    -----
    Wytrzymujecie bez papieroska?Ja na razie tak.To już 35 dzień.Jest jeszcze różnie,raz lepiej raz gorzej,ale nie kupuję ,nie proszę żeby mnie poczęstowano .Stwierdzam,że na tym etapie powinienem wytrzymać.Nienawidzę zapachu i dymu papierosowego.Nadal uciekam w strefy bezdymne.Pozdrawiam.Słuchajcie zyskujemy zdrowie-najważniejsze,nie mówiąc już o innych przyjemnościach.
    Autor: Kristi  (2005-02-06 14:52:26)
    -----
    Kobiety w ciazy zastanowcie sie co robicie.Niszczycie dodatkowo zdrowie swojemu dziecku przez takiego ochydnego smierdzacego papierocha.Ciekawa jestem co by bylo gdyby dziecko twoje urodzilo sie niedotlenione z wada serca lub narazone na wiele innych chorob a w pozniejszym wieku mialo problemy w szkole bo przeciez tez uszkadza komorki w mozgu co powoduje brak dalszego rozwoju ktore wlasnie powinno byc.Moje zdanie jest takie kobiety ktore pala i tlumacza sobie ze nie dadza rady rzucic to jest tylko ich glupie tlumaczenie bo tak jest im wygodniej .Poprostu zachowujecie sie jak niedojrzale guwniary ktore nie maja silnej woli.
    Autor: Marcy  (2005-02-06 15:09:17)
    -----
    16 dzien bez papierosa. Juz mnie nie ciagnie. Wczoraj zamiescilam noteczke ale dziwnym trafem wsadzono ja bez mojego podpisu. Wydaje mi sie ze nie ma sie o co spierac jezeli chdzi o palenie i niepalenie. Kazdy czlowiek z podstawowym poziomym kultury jest w stanie zrozumiec decyzje innych nawet jesli sie z nia nie zgadza. Nie mam zamiaru nikogo potepiac za palenie chociazby dlatego ze jeszcze niedawno sama bylam palaca.Ja zdecydowalam ze nie chce sie narazac na zwiekszone ryzyko wszyskich chorob powodowanych papaierosami. I nie chodzi tu o to ze w ten sposob mam gwarancje ze nigdy na zadnego raka nie zachoruje czy dluzej pozyje. Nie chodzi nawet o samo umieranie ale o sposob w jaki sie odchodzi. Nie mam zamiaru fundowac sobie meczarni tylko dlatego ze istnieje wymowka w postaci braku silnej woli.
    Droga palaca, moze na poczatku rzucania palenia ludzie sa bardziej drazliwi, ale nie nazwalabym ich zajadlymi. Po prostu uciekaja od tego co moze zlamac ich potanowienie. Mysle ze nie ma wiekszego sensu oskarzanie niepalacych o organizowanie 'krucjat' przeciwko palacym. Trzeba nauczyc sie zyc obok siebie bez uraz. Wystarczy troszke taktu i po problemie. Pozdrawiam palacych i niepalacych, specjalne pozdrowionka dla Men, Agnieszka, Zak, Maja.
    Autor: YER-prostak  (2005-02-06 17:46:51)
    -----
    Kodeks pracy jako akt prawny wypowiada sie ogólnie. Pracodawca ma obowiązek zapewnić pracownikowi zdrowe i bezpieczne warunki pracy. Praca w jednym pomieszczeniu palacych i niepalących, naraża tych drugich na przymus utraty zdowia.
    Składkę ubezpieczeniową płacą wszyscy pracujący. Solidarnośc społeczna polega na tym iż z tych zasobów leczymy się losowo, na miarę potrzeb. Zasoby są jednak ograniczone i nie wszyscy moga w pełni z nich skorzystać. Jeżeli część ludzi na własne życzenie marnuje zdrowie, ciężko choruje i się leczy, to postępuje irracjonalnie.
    Wielokrotnie zabrałem tu głos wskazując na straszne skutki palenia jako zjawiska. Nie atakowałem nigdy żadnego palacza ad personam.
    Autor: rysia  (2005-02-06 18:34:01)
    -----
    Do palącej
    Z Twoich wypowiedzi wnioskuje, że jesteś osobą młodą i troche zbyt zarozumiałą .
    Oczekujesz poszanowania dla swojego wyboru palenia, sama jednak nie chcesz uszanować decyzji innych ( niepalących).
    Samo życie czytaj zdrowie zwerefikuje Twoje podejście do tego tematu. Spotkałam w swoim życiu parę osób , które zbyt późno zrozumiały, że nałóg nikotynowy zniszczył ich zdrowie a tym samym życie (rak). Spóźniony żal nad własną niefrasobliwością i głupotą na niewiele się wtedy zdaje .
    Warto uczyć się na cudzych błędach .... ale z reguły człowiek sam musi się sparzyć , aby coś zrozumieć. Taka to już człowieka natura.
    Pozdrawiam wszystkich bez wyjątku.
    Autor: maja  (2005-02-06 21:51:05)
    -----
    dobrywieczor.hey Mercy!:):) z ogromnym zainteresowaniem przeczytalam Twoja opinie na temat ,,sposobu umierania.tym bardziej mnie to pochlonelo bo dzisiaj przy babskiej wizycie,niestety przy skrecikach tez tak wlasnie rozmawialysmy o tym
    Autor: maja  (2005-02-06 22:08:27)
    -----
    wolalabym umrzec w przyjemnym spelnieniu niz w chorobie i bolu.Palaca!!robta co chceta ,,wolna,,niby planeta.tylko,ze moj chlopak pali duzo i klocimy sie strasznie bo mieszkamy w jednym pokoju.ja chce rano pocwiczyc a on zapala papierosa.i mnie glowa boli.moja czystosc zostaje naruszona.ja jego wolnosc tez naruszam.on nie moze palic u siebie.i co tu robic teraz??teraz pale.co jest weekend narazie.super spedzilam dzien,ale za duzo palenia.glowa mnie boli.juz sie ciesze na piekny,czysty,inny,niepalacy tydzien.i znowu jak przyjdzie sob.i nz.to zapale.i moje cialo i dusza zakrzyknie-ala,dusze sie,jeszcze tylko pare buszkow i sie przyzwyczajasz to meczacego,smierdzacego ,zadymienia glowt aby nie moc ujrzec swiata jasnego i cieplego.kolorowego!nie chce palic.pale i nie pale.jestem blizniaczka,,znak zodiaku to moze cos ma wspolego????stworzyc
    Autor: maja  (2005-02-06 22:08:27)
    -----
    wolalabym umrzec w przyjemnym spelnieniu niz w chorobie i bolu.Palaca!!robta co chceta ,,wolna,,niby planeta.tylko,ze moj chlopak pali duzo i klocimy sie strasznie bo mieszkamy w jednym pokoju.ja chce rano pocwiczyc a on zapala papierosa.i mnie glowa boli.moja czystosc zostaje naruszona.ja jego wolnosc tez naruszam.on nie moze palic u siebie.i co tu robic teraz??teraz pale.co jest weekend narazie.super spedzilam dzien,ale za duzo palenia.glowa mnie boli.juz sie ciesze na piekny,czysty,inny,niepalacy tydzien.i znowu jak przyjdzie sob.i nz.to zapale.i moje cialo i dusza zakrzyknie-ala,dusze sie,jeszcze tylko pare buszkow i sie przyzwyczajasz to meczacego,smierdzacego ,zadymienia glowt aby nie moc ujrzec swiata jasnego i cieplego.kolorowego!nie chce palic.pale i nie pale.jestem blizniaczka,,znak zodiaku to moze cos ma wspolego????stworzyc
    Autor: marcy  (2005-02-06 22:20:36)
    -----
    nie poddawaj sie maju, lepiej nie palic w tygodniu i palic w eekendy niz palic przez caly czas. zawsze to kilkanascie lub kilkadziesiat papierosow mniej.jezeli nie masz dosc sil na radykalne srodki zacznij od malych zwyciestw. u mnie to nie dzialalo na dluzsza mete, ale kazdy z nas jest inny. co do ograniczania wolnosci twojego chlopaka, wiem ze to nie takie latwe, ale moze moglby gdzies wychodzic na dymka. Jezeli mu zalezy to powinien zrozumiec. sama powiedz czy nie inaczej sie spi w pokoju, w ktorym nikt nie palil. ja nawet gdy palilam, nie robilam tyego w mieszkaniu, bo moj chlopak rzucil palenie rok przede mna.po prostu odrobina szacunku i empatii. trzymam z a ciebie kciuki. hugsy specjalnie dla ciebie.
    Autor: maja  (2005-02-06 22:22:47)
    -----
    no nie wiem czemu napisalo mi sie to dwa razy.wiecie co?widzialam wczoraj pania,ktora chodzila w takimjakby helmie przezroczystym z rurka i czyms ,plecakiem jakby z czystym powietrzem.jak marsjanka jakas.jak jade rowerem i jakis motorek mi zasmierdzi to poprostu wole nieoddychac bo mnie glowa boli.czysta glowa to lepsza glowa.napewno.pozdrawiamMarcusa,ktoremu bardzo wspolczuje meczarni w zadymionych pomieszczeniach.moze mamy siedziec w tych kaskach z czystym powietrzem bo malo tlenu przez papierochy.
    Autor: Zak  (2005-02-06 22:45:10)
    -----
    Do palącej.
    Nie mogę Ciebie zrozumieć.Mimo tego że piszesz iż lata składek na ZUS itd.,myślę że jesteś osobą młodą i nie masz dużego stażu jako palaczka.Nie uwierzę że osoba paląca przez lata, uzależniona, nigdy nie chciała od tego uzależnienia się uwolnić.
    A to, w jakim stopniu szkodzą papierosy i jak uzależniają, ja doświadczyłem na własnej skórze i wiem że każdy palacz doświadczył. Przytoczę tu pewien cytat:
    "Nasze ciało to najcudowniejsza rzecz, jaka powstała na tej planecie. Czy wierzymy w Stwórcę Wszechrzeczy, czy w naturalną selekcję, czy może w kombinację obu tych czynników,pewne jest że jesteśmy wytworem kogoś lub czegoś mądrzejszego od nas.
    Gdyby twórca czy też system twórczy chciał stworzyć człowieka palącego, to by go wyposażył w filtry i komin. A tymczasem nasze ciało jest wyposażone w system sygnałów ostrzegawczych, jak kaszel, zawroty głowy, mdłości., które zwykle lekkomyślnie ignorujemy."
    Jutro dwa tygodnie jak nie palę i jestem szczęśliwy. Nie uwierzę że palacz z podobnym stażem, jest szczęśliwy że pali.
    Autor: maja  (2005-02-06 23:04:47)
    -----
    oh Marcy dziekuje ci pieknie.walcze dzielnie i dumnie.dzieki za slowa otuchy.lykam je jakbezcenny eliksir czystosci swieta:)))))ZAK!!!!!!jakie to piekne slowa,ktore napisales.to prawda!!!
    Autor: Gosia  (2005-02-07 08:54:22)
    -----
    5 DZIEŃ BEZ PAPIEROSA. I dzięki Bogu, że tutaj trafiłam; to wszystko, co tutaj przeczytałam, jedynie utwierdza mnie w przekonaniu, że warto powalczyć. Paliłam przez 11 lat i w ostatnim roku zaczęłam odczuwać ostre kłucia serca - takie, iż niemożliwością było zaczerpnięcie oddechu. Nie wspomnę o spadku kondycji, o czym przekonałam się na ostatnich wakacjach - zawsze kochałam chodzić po górach, ale ostatniego lata okazało się, że zwyczajnie nie daję rady i nie nadążam za moimi niepalącymi znajomymi! Jednak decyzję o rzuceniu palenia odkładałam na później. Dokłądnie 6 dni temu wybrałam się z koleżanką na piwo, gdzie celowo wypaliłam całą paczke papierosów podczas tego jednego wieczoru. Na drugi dzień nie byłam w stanie zapalić, było mi niedobrze i słabo, i przyrzekłam sobie, że koniec z tym świństwem. Jest ciężko, ale każdy kolejny dzień bez papierosa dodaje mi sił. Wierzę, że się nie poddam. Trzymam kciuki za wszystkich rzucających palenie. I wy trzymajcie za mnie!!!
    Autor: Agnieszka :)  (2005-02-07 09:31:56)
    -----
    Dzień Dobry po drugim weekendzie niepalenia!!!Dzięki Wam właśnie. Weekend ostatkowy spędziłam w klubie fitness - łącznie 8 godzin.Nareszcie w saunie nie czułam śmierdzących oparów unoszących się z mojej skóry.
    Droga Maju, jeśli chodzi o raka płuc to nie ma znaczenia czy palisz codzinnie, czy tylko w weekendy, czy palisz 2 dziennie, czy całą paczkę.Poważnie!!!Chodzi o stale odnawiający się stan zapalny naszych komórek w płucach, które w każdej chwili mogą przekształcić się w karcogenne. Maju, a faceta wyrzucić za fraki z pokoju!!!I to raz dwa.I nawet niech nie próbuje oponować i pali gdzie indziej.Słuchaj, on Ciebie nie szauje; choć może za daleko bym się posunęła mówiąc, że nie kocha, ale napewno jest egoistą i leniwcem.
    Zak, dobrze jest, nie! :))) Dwa tygodnie już wygraliśmy!
    Trzeba jeszcze trzymać kciuki za "nową" - Gosię! :)))) Gosia, trzymaj się :)
    Autor: Gosia  (2005-02-07 11:07:21)
    -----
    Dzięki Aga, wasze wsparcie jest dla mnie bardzo ważne. Od dzisiaj będę tu zaglądać za każdym razem, gdy będę miała kryzys, ale także po to, aby wesprzeć innych "początkujących" :-) A z tym fitnessem to chyba niezły pomysł, na pewno skutecznie przeciwdziała przybieraniu na wadze! Chyba też się zapiszę - nie, nie chyba - na pewno!!!
    Autor: Marcy  (2005-02-07 11:37:06)
    -----
    do gosi: uda ci sie jesli tgylko bedziesz chciala. tak naprawde to tylko od ciebie zalezy, to znaczy od twojego zdeterminowania.
    Maju, jak tam po weekendzie, znow masz przerwe w paleniu? Udalo ci sie zawrzec kompromis z chlopakiem? czy palisz w weekendy dlatego ze wychodzisz ze znajomymi? ja mielam taki sam problem, zawsze sie lamalam w pubie, ale jeeli zajmiesz sobie rece (mnie uratowal slonecznik i pesyki z dyni) to da sie wytrzymac.najlepiej tez nie pic alkoholu przez pioerwszy tydzien bo wtedy latwo staracic kontrole.sprawdz sama, ja nie wierzylam ze zadziela, ajednak.17 dni nawet nie trzymalam niezapalonego papierosa w rece.
    zak, agnieszka, man pozdrowionka dla was.
    Autor: Agnieszka :)  (2005-02-07 13:07:14)
    -----
    Przepraszam za literówkę, zanim ktoś zauważy, wolę sama zwócić na to uwagę: nie "karcogenne" tylko " karcenogenne".
    Serdecznie pozdrawiam :)
    Autor: mała  (2005-02-07 13:51:33)
    -----
    Witam! tak czytam i czytam wszystkie komentarze i dziwie sie...naprawde to takie trudne???mam 22lata palilam od 17 roku zycia-moze malo moze nie?dla mnie za dlugo!nie wiem czy to uzaleznienie czy nie ale potrafienie palic kilka dni i nie myslec nawet o fajku!a czasami z nudow potrafilam spalic paczke w ciagu wieczora!Nie pale gdy jestem w domu-moi rodzice po kilkudziesieciu latach rzucili razem palenie i nie chce wnosic smrodu do domu(rodzzice nie wiedzieli ze palilam).jezeli bede bardzo chciala nie zapale.mam nadzieje ze mi sie uda!
    Autor: Agnieszka :)  (2005-02-07 14:18:41)
    -----
    Do Małej,
    To nie pal w ogóle. I pomyśl, że nie zapalisz juz do końca życia.Wtedy się przekonasz, czy to nałóg, czy nie. A z Tobą my wszyscy.
    I oczywiście napisz, jak Ci idzie.
    Pozdrawiam.
    Autor: YER  (2005-02-07 16:10:38)
    -----

    Agnieszka
    Jak juz poprawic to skutecznie. Proponuje "kancerogenny".
    też pozdrawiam
    Autor: Agnieszka :)  (2005-02-07 17:13:01)
    -----
    Yer,
    moja wersja (ta ostatnia) jest prawidłowa.
    Pozdrawiam :)
    Autor: Marcus  (2005-02-07 17:56:48)
    -----
    Maja jesteś niesamowita dziewczyną!!!!Twoje spoty są bardzo szczere.Trzymam za Ciebie szczególnie kciuki.Przekaż swemu menowi,że jezeli cię naprawdę kocha to w Walentynki też niech rzuci palenie.To będzie dowód milości dla ciebie.Ja też mam zamiar postawić niejako ultimatum w pewnej sprawie swojej partnerce.Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.Cieszę się,że coś drgnęło w naszym PAMIĘTNIKU.To naprawdę podbudowuje człowieka.
    Autor: YER  (2005-02-07 20:50:37)
    -----
    Agnieszko.
    Sprawdziłem we wstępie do słownika czy "jak dama twierdzi inaczej niz tu podajemy' to to rozstrzyga? Nie ma. Upada kurtuazja i szarmanckość wobec dam narodzie.
    Autor: Agnieszka :)  (2005-02-07 22:03:10)
    -----
    Pierwszy podręcznik z mojej biblioteki: MSD Podręcznik diagnostyki i terapii, Redaktor Naczelny: Robert Rerkow, M.D.; roz. 281, strona 3093: " Czynnik rakotwórczy - KARCYNOGEN jest chemicznym lub fizycznym związkiem mającym możliwość wywołania procesu nowotworowego". Potocznie mozna powiedzieć również : karcenogen. I nie chce mi się juz na ten temat polemizować.
    To tylko potwierdza teorię Anthony'ego de Mello, że "Niewiele jest rzeczy , które bardziej raduje nasze "ja" niż poprawianie błędów innych ludzi".
    A nie po to tu jestem, żeby wdawać się w dyskusje pt."Kto ma racje"? lub "Kto jest mądrzejszy" tylko po, żeby rzucić definitywnie palenie i rozmawiać z ludzmi, którzy mają podobne problemy do mnie.
    Autor: YER  (2005-02-07 22:34:16)
    -----
    Nie mam manii poprawiania błędów, skusiłem sie poprawić Pani poprawkę. Pani jednak jest usprawiedliwiona bo przytacza błędne słownictwo. Wcale mnie to nie raduje. Pani ton mnie smuci.
    Autor: Agnieszka :)  (2005-02-07 22:49:57)
    -----
    Mam na imię Agnieszka i nie jestem panią tutaj. Po prostu nie chce mi się już prowadzić tej jałowej dyskusji. Ja wiem swoje, Ty jesteś przekonany o swojej racji. Zapytaj lekarza w takim razie.
    Pozdrawiam
    Autor: smutny  (2005-02-08 02:01:37)
    -----
    Już trochę mniej smutny. Przestają się pojawiać sny w stylu: leże sobie na łące piję piwko i pale. Walka z tym nałogiem wymaga czasu(tak zresztą jak z każdym uzależnieniem). Początkowo nie, lae teraz widzę że już przynosi efekty w postaci ulgi.Po kolejnych 34 dniach niepalenia bede żył w innym świecie. Zupełnie.
    Na marginesie.Racja jest jak dupa, każdy ma swoją.
    pozdrawiam
    Autor: YER  (2005-02-08 08:57:46)
    -----
    Hej Agnieszka
    Spytać lekarza czy sie pisze "kancerogenny" czy tez "karcenogenny"? Ja sie nie muszę nikogo pytać bo wiem.
    Podchodźmy do wszystkiego z odrobina humoru. Palacze z duzym stażem to czasem ludzie dowcipni. Bedąc kiedyś w szpitalu widzialem w wydzielonej wnęce na klatce schodowej /palarni/ jak starsza dama demonstrowała palenie papierosa, wkładajac go do otworu po wyjetej rurce w krtani. Wygladało to komicznie, wiec zaśmiewalismy sie do rozpuku. Ona nie mogła sie smiac bo miała wycietą krtań z rakiem. Ale demonstrowała jednak dobry humor. I o to chodzi.

    Autor: Agnieszka :)  (2005-02-08 09:13:20)
    -----
    Zak, jak tam?
    Autor: Gosia  (2005-02-08 11:02:23)
    -----
    Witam wszystkich cieplutko ponownie. 6 dzień bez papierosa (dopiero, ale i tak jestem z siebie dumna). Żałuję, że nie mogłam wejść tutaj wczoraj wieczorem, miałam bowiem ogromny kryzys, czyli olbrzymią ochotę na zapalenie papierosa - to nawet nie była ochota, ile głód! Był taki moment, że nie byłam w stanie oderwać myśli od papierosa, chęć zapalenia owładnęła mną całkowicie. Z tego co zaobserwowałam, "głód" wzmaga się wieczorami, rano prawie zupełnie go nie czuję. Jak z nim walczyć...? Niestety moim jedynym sposobem jest zaglądanie do lodówki i pochrupywanie wszystkiego, co wpadnie mi w rękę, i nic nie jest mnie w stanie od tego powstrzymać. Czy macie jakieś sprawdzone sposoby na to, co robić w razie ataku głodu...? Pozdrawiam wszystkich.
    Autor: YER  (2005-02-08 11:15:31)
    -----
    Żeby nie zanudzać Agnieszki. Określenie "kancerogenny" uzyła tez autorka tego felietonu w 14 zdaniu na początku. Jest mi niemiło mieć racje.
    Koryguję troche swoją poprzednia wypowiedź. Starsza kobieta błaznowała troche z tym papierosem w dziurze w krtani, ale nikt sie nie śmiał. Patrzelismy ze zgrozą.
    Trzymajcie sie abstynenci. Każdy dzień to sukces i oddalanie sie od uzależnienia. stajecie sie wolnymi ludźmi.
    Autor: Marcy  (2005-02-08 11:53:50)
    -----
    kancerogenny czy inaczej i tak to swinstwo i tak. tyle samo zlego oznacza kazdy z tych przymiotnikow dla mnie. nie ma zamiaru dociekac terminu bo mam nadzieje ze nigdy nie bedzie mi potzrebny. polemika ciekawa.
    do gosi: w napadach glodu naprawde pomagaja wszelkiego rodzju pestki i ziarna do luskania. nie kupuj tych gotowych bo pochloniesz 3 paczki nie wiedzac kiedy. trzymam kciuki. za tydzien powinna ci przejsc obsesja papierosowa. nie daj sie swinstwu.
    pozdrowionka dla wszyskich.
    Autor: Gosia  (2005-02-08 13:25:52)
    -----
    Jak na razie pochłaniam ok. kilograma mandarynek dziennie :-)
    Autor: Marcy  (2005-02-08 13:41:44)
    -----
    to tez pomaga. prawie wszystko bedzie zdrowsze niz papierosy wiec masz duzy wybor.
    Autor:  (2005-02-08 17:01:29)
    -----
    Agnieszko, jest OK. :-)))
    Autor: Zak  (2005-02-08 17:03:05)
    -----
    Zapomniałem się podpisać.
    WASZ Zak. :-)))
    Autor: maja  (2005-02-08 17:10:14)
    -----
    Marcus!ogromne dzieki za przemile slowa.czuje sie naprawde dowartosciowana,a ostatnio mialam z tym problemy.naprawde wielkie dzieki!!!niestety,moj mezczyzna bez papierosa czulby sie jak bez reki,albo bez dwoch!!raczej nie jest mozliwe,zeby rzucil palenie.ide teraz na saune,wypocic te wszystkie toksyny. wstyd mi sie przyznac,cholernie wstyd,ale zapalilam.bo jakis sledzik ma byc,imprezowy dzien...az mi zle,przykro i smutno,ze to robie.ale nie bede.i ogromne dzieki za te kciuki Marcus.to takie mile,ze ktos tez chce,zebym rzucila,wieksza mobilizacja.milo nie byc samej.mam ochote napisac wiecej,alemusze sie zbierac.naprawde Marcus polepszyles mi humor.dziekuje.do wieczorka ludzie.Marcy odpowiem ci pozniej bo to troszke skomplikowane.Aga super pomysl z tym fitnesem.potem cos ci napisze.papa!!!
    Autor: Agnieszka :)  (2005-02-08 22:34:33)
    -----
    Maja, to się nie ma co zabierać dzień po dniu, jak już mówiłam, nie da rady napalić się na zapas i nie odpowiedniego dnia na rzucanie palenia. Jedyny dzień tak naprawdę jest JUTRO(jeśli dzis paliłaś) i żaden inny. I napewno nie jest to "codzienne" JUTRO. Zbierz się w sobie. Pomyśl. Przestaw umysł na "NIE PALE". To tylko ŚWIADOMOŚĆ, a potem mała walka :), aaaa potem czujesz się lepsza: 1. od siebie - palącej 2.od Twoich znajomych palących 3. od wszystkich ludzi palących
    PS. miłe były te opary ze skóry w saunie? :)
    Serdecznie pozdrawiam wszystkich
    Autor:  (2005-02-08 23:09:18)
    -----
    Agnieszka, ale jesteś twardziel. Jestem pełen podziwu. :-)
    I ja pozdrawiam wszystkich i życzę miłych snów !

    Autor: Zak  (2005-02-08 23:10:09)
    -----
    Zak :-)))
    Autor: maja  (2005-02-09 00:08:42)
    -----
    o rany,ale wstyd.tw sledziki sa w srode.czlowiek cale zycie sie uczy.AGNIESZKO.masz racje ja mam problem z zebraniem sie w sobie.wszedzie za duzo stresu dookola.dobranoc.jeszcze glupiej jest palic i byc zlym na siebie niz palic na luzie.
    Autor: smutny(już nie tak bardzo)  (2005-02-09 01:51:12)
    -----
    Hmm...
    Do Maja: z tym to sporo osób ma problem!
    Po tylu dnaich niepalenia dotarła do mnie myśl że to już jest koniec. Wiedziałem że coś co było częścią mojego życia jak chleb i powietrze odeszło. Każdy jest inny.
    Myślę(wierzę) że dacie radę.
    czytam Wasze wypowiedzi od piątego stycznia. Nie chciałem pisać wcześniej żeby się nie błaźnić.Ja potrzebowałem tyle czasu.
    pozdrawiam

    Autor: Marcy  (2005-02-09 11:46:38)
    -----
    Maja dasz rade. Wierze w ciebie. Mi juz przeszly tzw objawy odstawienia. niepalenie jest czyms naturalnym tak jak kiedys bylo palenie, nie 'skreca' mnie juz gdy moi znajomi pala, nie mam ochoty wyjsc z nimi na zew zapalic.po prostu jestem dumna ze nie pale. Jedyne czego potrzebujesz to przekonania ze naprawde nie chcesz palic. to naprawde wystarczy. dopoki tak naprawde nie chcesz rzucic palenia to nie rzucisz bo zawsze cos bedzie przeszkadzalo, a to impreza, a to egzamin, a to stres. Wystarczy naprawde postanowic ze z tym konczysz i po prostu to zrobic. ja wiem ze to wyglada latwo tylko w praktyce.pierwsze dni to walka twojej determinacji z przyzwyczajeniem.ale stopniowo jest coraz latwiej.
    wiem ze ci sie uda. trzymam kciuki, bardzo bardzo mocno.
    pozdrowienia dla calej ekipy (smutny, agnieszka, zak, marcus,man).
    Autor: maja  (2005-02-09 15:38:57)
    -----
    czesc Marcy.dzieki za wsparcie.ja wiem,ze to tak jest jak piszesz.udalo mi sie raz nie wziac dymka do ust-miesiac.juz bylam na 100%pewna,ze nigdy do tego nie wroce.przeciez znam siebie .niestety lub stety bedziemy cale zycie poznawac sami siebie.pytalas mnie czemu chce palic tylko w weekendy.to tez ,ze imprezy towarzyskie,a ja taka nerwowa,ze co tu z rekoma robic?po drugie.Aga pisala wczesniej,ze niepalenie dla niej to ciezka praca.dla mnie tez.juz w tej chwili wysilam sie,aby nie palic.po calym tygodniu ciezkiej pracy mam dosyc tej dyscypliny i chce mi sie palic.Agnieszka ma racje,ze w ten sposob nie osiagne tej czystosci,ktora bym tak chciala.ale widac pewne rezultaty:lepsze samopoczucie,bielsze zeby i chociaz malutkie spelnienie.potem w weekend jest mi smutno,ze pale ,ze znowu sie truje,ale pale.no normalnie koszmar.rozdwojenie wewnetrzne-strasznie.kiedy juz normalka bedzie dla mnie niepalenie w tygodniu,wtedy pomalu zaczna sie i weekendy.zbyt drastyczne byloby dla mnie calkowite niepalenie.nie jestem gotowa jeszcze.jakbym nie mogla palic wogole to czulabym sie chyba jak w wiezienie.caly tydzien na to czekam.ale jestem glupia,fajnie jakby szybko sie to zmienilo.jakby caly swiat przestal palic to byloby 100% latwiej.dzieki Marcy ja tez wiem,ze sie wkoncu uda mi sie.no jakbym byla w ciazy to bym za cholere ani maszka nie wziela.naprawde podziwiam was ludzie,ktorzy wygrywaja z paleniem.wielkie poklony w wasza strone!!!
    Autor: maja  (2005-02-09 15:44:52)
    -----
    Smutny!!!fajnie,ze nie jestes juz taki smutny!!!idzie byc wesolym i bez fajki,no nie??mam nadzieje,ze juz ci nie brakuje tego syfu...
    Autor:  (2005-02-09 15:56:33)
    -----
    AGNIESZKO!!!!o jakichoparach ze skory myslisz?czu chodzi ci o pot,ktory jak u wszystkich nie ma milego zapachu??pokazalam swojemu chlopakowi co o nim napisalas.chyba troche sie zawstydzil.obiecal,ze nie bedzie mi kopcic.poczekamy,zobaczymy.to nie pierwsza oobiecanka-cacanka!ale naprawde odechciewa sie walczyc z nalogiem jak ktos ci obok dymi.a potem calowac sie z nieprzyjemna mysla jak twoj partner smakuje i pachnie.za kare bedzie musial myc zeby przed kazdym buzieczkiem.chociaz smrodzik wcale nie ulega redukcji,ale smakuje inaczej.ble.
    Autor: Marcus  (2005-02-09 18:32:50)
    -----
    Kochani pomimo 37 dniowej abstynecji,wczoraj zdenerwowałem się na pracownika strasznie.Sporadycznie daję się wyprowadzić z równowagi,no ale to był właśnie ten moment,gdy "wyszłem z siebie".I wiecie co zaczęło mnie po tym incydencie dosłownie ssać w dołku i miałem przeogromną ochotę zapalić.Nie mogłem sobie z tymdać rady przez ok.godzinę.Myśl o zapaleniu nie dawała mi spokoju.Na szczęście nie zapaliłem.Wyszłem na rześkie powietrze,pospacerowałem dobre pół godzinki,głęboko pooddychałem i przeszło.Pomyślałem,jaki ja jestem jeszcze uzależniony od tego nałogu,jaki ja jestem ułomny i zbyt mało wytrwały.Rozumiem was kochani w waszej walce z niepaleniem.Sam tego wczoraj doświadczyłem.Zostałem doprowadzony do szewskiej pasji i wyszło szydło z worka.Oby tych moich potknięć było co raz mniej,obym wytrwał,czego osobiście sobie i wam życzę.Maja to co robisz tzn.nie palisz poniedziałek-czwartek,a w weekendy zaczynasz palenie,to jest moim zdaniem wielka dla ciebie męczarnia.Cały czas o tym myślisz,potem zaś masz wyrzuty sumienia i kółko się zamyka.Rozumiem ciebie doskonale co czujesz.Sam zamknąłem pewien rozdział w swoim życiu (tak przynajmniej chciałbym),czuję pewien dyskomfort,rozdrażnienie,niedowartościowanie jako faceta.Ale rzuciłem jak do tej pory papierosy definitywnie,za jednym podejściem.Zawsze piszę,że jest różnie.Raz lepiej ,raz gorzej.Nie powiedziałem też,że nie wrócę do nałogu.Naprawdę niechciałbym,ale jestem tylko człowiekiem.Raz upadam,a raz się podnoszę.Doswiadczam tego w życiu codziennym.Pozdrawiam wszystkich,Maja kciuki trzymam mocno za ciebie.Piszcie,codziennie otwieram nasz pamietnik i czytam,czasami coś od siebie dorzucę.
    Autor: YER  (2005-02-09 19:59:11)
    -----
    Do powyższego.
    Z mojego doświadczenia wynika iż do nałogu jak nie zechcesz to nie wrócisz, a przy zdenerowaniu o zapaleniu nie pomyślisz. Nie będzie tez to żadne bohaterstwo. Po prostu odzwyczaisz się i koniec. Nie jest absolutnie prawdą jakoby były palacz do końca zycia miał sklonność do recydywy. Przez 25 lat nie wziąłem papierosa do ust, bo zwyczajnie mnie nie pociaga. Wiem tez jakie byłyby objawy. Pewno lekkie mdłości, bicie serca, lekki zawrót głowy, cieknąca ślina i smród.
    Minęło 37 dni? To był najgorszy okres. Zapewne jest to sprawa indywidualna ale ja mysle że za jeszcze 20-30 dni powinien być definitywny koniec nostalgii i odruchów.
    Autor: Marcus  (2005-02-09 21:59:17)
    -----
    Do powyższego
    Dziękuje.Myślę,że wszystko będzie dobrze.Jeżeli będzie funkcjonowała ta strona,to będę informował o swoich odczuciach(to pomaga),jak i śledził zachowania pozostałych.YER ty tez bardzo podnosisz morale.
    Autor: maja  (2005-02-10 00:21:13)
    -----
    Agnieszko!to niepodpisane o saunie to ja.
    Autor: maja  (2005-02-10 00:59:09)
    -----
    Marcus!na takie momenty co opisales przydalaby ci sie joga.. naprawde.sprawdzam od roku i wiem.joga uczy oddychac,zyc spokojniej i lepiej.jest dobra na wszystko.polecam ja wszystkim bo jest swietna dla kazdego.jezeli nie macie mozliwosci kursu(warto inwestowac w siebie-trzeba kochac siebie,zeby dac milosc innym)polecam przewodnik dla poczatkujacych i znawcow,,joga,,do nabycia w empiku za ok.30 zl.
    Autor: maja  (2005-02-10 01:04:39)
    -----
    to fakt,ze sie mecze ,ale moje cialo ma szanse nabrac powietrza,lepsze to chyba jak nic.i moja wazna obserwacja.kiedy nie palilam mialam cieple stopy i rece,a nie lodowate jak teraz.joga wyklucza palenie.
    Autor: maja  (2005-02-10 01:11:45)
    -----
    Yer!uwazam,ze rozstanie sie z nalogiem to ogromne bohaterstwo!!!no sa i wieksze,ale to jest napewno duze.
    Autor: YER  (2005-02-10 09:42:12)
    -----
    Bohaterstwo to chyba za duze słowo. Raczej to egzamin własnego charakteru. Psychologiczną walkę z sobą w trakcie rzucanie palenia opisał kiedyś Stanisław Witkiewicz. Opublikował to przed laty "Przekrój". Ponieważ był mistrzem pióra było co poczytać. Byłoby to wielkie wsparcie dla rzucajacych, ale nie wiem czy to jest dostępne. Moznaby podsunąć myśl wydania tego jakiemuś wydawnictwu.
    Ty "maja" robiąc przerwy zyskujesz fizycznie i męczysz sie psychicznie. Ułóż się z przyjacielem żeby nie palił w tym samym pokoju i rzuć definitywnie. To jest mozliwe. Pisałem gdzies na początku że miałem takich znajomych gdzie ona paliła a on nie. Ona oczywiscie dawno nie żyje /rak żołądka/, a on ma drugą zonę.
    Rzucenie palenia to skokowe zrobienie czegoś dla zdrowia. Efekt od ręki. Byle nie późno.


    Autor: Marcy  (2005-02-10 13:37:29)
    -----
    rzeczywiscie, masz racje Maju, czlowiek uczy sie siebie przez cale zycie.
    wiem ze rzucanie jest trudne, ale wierz mi tylko na poczatku. uda cie sie. musisz tylko podjac decyzje i sie jej trzymac.
    pozdrowionka.
    Autor: Agnieszka :)  (2005-02-10 14:16:01)
    -----
    Cześć Maju,
    oczywiście, że nie chodziło mi o pot. W saunie parowej, w pierwszych dniach po rzuceniu palenia, czułam zapach dymu papierosowego unoszącego się z mojej skóry. O to mi właśnie chodziło. Teraz juz go nie ma :)
    Ps. choć nadal jestem na gumach nikorette. Ale teraz odrobinę na mniejszej dawce.
    Autor: maja  (2005-02-11 23:45:31)
    -----
    :)
    Autor: Zak  (2005-02-12 07:37:37)
    -----
    Co taka cisza ? :-))

    Autor: Ren  (2005-02-12 09:33:58)
    -----
    Wygląda na to, że wszyscy już rzucili palenie i zapomnieli co to jest nałóg.
    Autor: Marcus  (2005-02-12 18:09:29)
    -----
    Ren,albo zaczęli palić i wstydzą się do tego przyznać (nie mówię o sobie-nie palę).Dzisiaj miałem pogrzeb bliskiej mi osoby,przeżyłem to ciężko,to fakt.Ale m.in.przyczyną śmierci
    tej osoby były papierosy.Dzisiejsza lekcja wiele mnie nauczyła.
    Autor: Ren  (2005-02-12 19:12:56)
    -----
    Marcus, jak przetrzymałeś bez papierosa tak smutne chwile to jest nadzieja, że wytrwasz. Ja już mam za sobą kilka miesięcy bez papierosa i mogę śmiało stwierdzić, że każdy następny miesiąc jest dużo, dużo.... lżejszy. Przetrzymałem serię mocnych kilku kielonków bez dymu. Na drugi dzień kac za to jaki był leciutki. Bez porównania do tego gdybym zagryzał dymem. Mam nadzieję, że tutejsi "forumowicze" nie palą, tylko wyjechali za miasto zaczerpnąć niezadymionego powietrza i w poniedziałek pochwalą się jak to dobrze jest bez papierosa. Pozdrawiam wszystkich.
    Autor: maja  (2005-02-12 20:09:35)
    -----
    Marcus -szczere kondolencje.jasne,xe sie w poniedzialek pochwale.Marcy,a co z toba,palisz czy nie ?pozdrawiam wszystkich:):)
    Autor: lolo  (2005-02-12 21:43:22)
    -----
    Zak cos ty chyba sciemniasz z tym niepaleniem.
    Twoje wypowiedzi sa mało wiarygodne:}
    Autor: Zak  (2005-02-13 00:14:45)
    -----
    Nie mam powodu żeby ściemniać. Koleś, który pali kilka papierosów dziennie, powiedział że mnie jest łatwiej rzucić, ponieważ on nie ma aż takiego powodu. Nie czuje tego uzależnienia,objawów i nie ma w związku z tym takiej motywacji.Całkowicie go rozumiem i się z nim zgadzam.
    Nie palę blisko od trzech tygodni.Życzę wszystkim żeby nie palili. Tym którzy rzucili,rzucają,mają zamiar rzucić. Tym którzy jeszcze nie mają zamiru rzucać i tym którzy nigdy nie palili.Proszę Was nie palcie.
    Gorąco pozdrawiam.
    Autor: Marcy  (2005-02-13 10:40:49)
    -----
    Maju, nadal nie pale , dzis jest juz ponad 3 tygodnie i dobrze mi z tym. wyznaje zasade 'nigdy nie mow nigdy' ale wydaje mi sie ze w tym wypadku wygralam. nie potrafie sobie wyobrazic powrotu do tego smrodu bo juz nie wiem jak inaczej nazwac papierosy. wiesz, nawet jesli czsem mam jeszcze ochote na papierosa(na szczescie niezmiernie rzadko) to wystarczy ze sobie przypomne jak sie czulam rano po iprezie z duza iloscia papierosow. chyba kazdy z palaczy i rzucajacych zna to 'wspaniale uczucie'. mi jego wspomnienie wystarczy zeby nie palic. a jak tobie idzie niepalenie, zrezygnowalas juz z adymionych weekendow, czy nie palisz tylko w tygodniu. trzymam za ciebie kciuki.

    Marcus, barzdo mi przykro z powodu pogrzebu. szkoda ze nie mozemy ci pomoc bardziej niz nasza pisanina.

    Pozdrawiam wszyskich po kolejnym 'bezpapierosowym weekendzie'
    Autor: Marcus  (2005-02-13 17:26:22)
    -----
    Fajnie,że jesteście.Dziękuję za złożone wyrazy współczucia.Wiecie jestem przygnębiony .Widzę bezsens tego całego naszego życia.Narodziny = Śmierć.Pytanie tylko kiedy???????A my zabiegani,nie mający na nic czasu,nie potrafiący w tej pogoni dnia codziennego przystać,rozejrzeć się wokół siebie.Być może ja nie potrafię,sam już nie wiem.Ale obserwując ludzi zauważam pewien schemat,ten schemat występuje również u mnie.Jestem chyba trochę zdołowany,wybaczcie,ale muszę to wyrzucić z siebie.Wiem,że to przejdzie,jednak potrzeba czasu.Przechodzi,jak do tej pory bynajmniej.Pozdrawiam wszystkich.Zagladajcie na tę stronę.TRWAJMY RAZEM.
    Autor: Adzio  (2005-02-13 18:00:10)
    -----
    A temat sie ciągnie.... i dobrze. Ja już półtora miesiąca bez nawet jednego maszka. Na dodatek sesja juz prawie za mną, więc stresu mniej:-) no i już napewno z górki. Trzymajcie się. Dla mnie rzucenie palenia to pestka. Traktuje to jako wyzwanie, też tak zróbcie.
    Autor: Ren  (2005-02-13 18:10:55)
    -----
    Marcy, dobrze, że Ci się wydaje, a nie jest na pewno, że wygrałaś. Czujności nigdy za wiele. Nie palę 4,5 m-ca i nie odważę się powiedzieć, że na pewno wygrałem. A to z prostego powodu. Ponad 10 lat temu pierwszy raz rzucałem palenie. Nie paliłem już ok. dwóch m-cy i byłem pewny na 100%, że już w życiu nie zapalę. Pewnego dnia po pracy siedzę sobie w domu,a tu nadeszła mnie taka chęć zapalenia /bez powodu, to coś w rodzaju pewnej jakby psychozy? - głodu narkotycznego?/. Nie wytrzymałem i poleciałem do kiosku po papierosy przy okazji bijąc rekord świata na 100m. Gdy wróciłem do domu byłem już po kilku spalonych papierosach. W domu uświadomiłem sobie, że jak będę palił jeden za drugim to zatrucie pewne. Resztę papierosów wyrzuciłem do muszli. I to był początek końca odwyku. Następne dni spalałem 1, 2 itd. aż po pewnym czasie doszedłem do swojej normy dwóch paczek /wystąpił typowy przypadek książkowy/. Dzisiaj tamta lekcja cały czas przypomina mi o tym aby być czujnym, twardym i "morale nie mogą upadać" jeśli chodzi o mnie.

    Marcus, pisz do woli i wywalaj z siebie wszystko co Ci przeszkadza. Ja bynajmniej poczytam. Pozdrawiam wszystkich i przepraszam za zbyt długą i nudną wypowiedź.
    Autor: Agnieszka :)  (2005-02-13 22:46:57)
    -----
    Ren, Twoja wypowiedź absolutnie nie była nudna, lecz bardzo pouczająca.Trzeba sie pilnować i nie próboować nawet wtedy, jak się myśli, że juz się wygrało z nałogiem.
    Nie pale już trzy tygodnie :)
    Bardzo Wam dziękuję i sobie :))))
    Majka, co u Ciebie?
    Autor: Marcy  (2005-02-14 12:34:07)
    -----
    Bynajmniej nie przyjmuje za pewnik ze nigdy w zyciu juz nie zapale chciaz bardzo bym tago chciala ("tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono"). ja po prostu wierze ze mi sie uda, ze mi sie juz udaje i to mi naprawde pomaga.
    pozdrawiem wszyskich, dopoki trzymamy sie razem musi nam sie udac :))))))))))))
    Autor: Szef44  (2005-02-14 20:06:49)
    -----
    Co prawda nie jestem wielbicielem kółek różańcowych ale co fakt to fakt... palenie to shit!!!!!!!!!!! Samcpróbuje rzucić chociarz mam 13 lat... :( Jak nie zadziala to trudno... :P
    Autor: Ren  (2005-02-14 20:12:26)
    -----
    Szef44, i słusznie, rzucaj, bo za kilkanaście lat to i kółko róż.... może nie pomóc.
    Autor: Olcia  (2005-02-15 19:24:28)
    -----
    hm... a czy jeden papierosik dziennie też szkodzi.....?? albo tak co dwa dni...?? :))))
    Autor: ALLS  (2005-02-15 19:30:57)
    -----
    A JA ROBIE TO Z MILOSCI I SZACUNKU DLA MOJEJ UKOCHANEJ PERELKI.

    Pozdrawiam wszystkich
    Autor: Agnieszka :)  (2005-02-16 09:23:41)
    -----
    Do Oli, 1-2 papierosy szkodzą, jak pisałam wcześniej dla raka nie ma znaczenia, jaką ilość wypalasz, ważne, że podtrzymuszesz ten stan.
    Pozdrawiam
    Ps. dlaczego nikt się już nie odzywa?
    Autor: Marcy  (2005-02-16 13:01:18)
    -----
    nieprawda, ja sie jeszcze odzywam. niepalenie nie jest juz tak trudne jak na poczatku, moze dlatego wielu 'znajomkow rzedziej tu zaglada. pozdrawiam.
    Autor: kataryna22  (2005-02-16 14:41:17)
    -----
    Przy takim cieszkim ,trudnym,stresujacym i nerwowym zyciu cieszko jest nie zlapac za papierosa wystarczy ze czlowiek sie zdenerwuje i juz siega po papierosa i spala nawet przy tym paczke.Dlatego tak duzo ludzi pali bo tez ma stresujace zycie pozdrawiam
    Autor: Agnieszka :)  (2005-02-16 18:07:11)
    -----
    Mnie nadal duzo rzeczy stresuje I CO Z TEGO?! A potem bedzie stresował rak i inne....
    I który stres jest zdrowszy? ;)))
    Majka, Zak, Marcus, Ren gdzie jesteście? Ja juz sie o niebio lepiej czuję, ale troche mi bez Was smutno
    Autor: Ren  (2005-02-16 18:51:23)
    -----
    Agnieszka, już chyba ok. m-ca jesteś bez dymu, to musi być lepiej. A jeszcze jak wytrzymasz tyle dni, to będziesz czuła się bardzo dobrze /tak myślę/. Czuję, że kto jak kto ale Ty się nie poddasz. Ja nadal nie palę i jest super, oprócz tego, że przytyłem 5 kg. No może sporadycznie, w pewnych okolicznościach pomyślę o papierosie ale to już jest "pryszcz".
    Zak, Marcus myślę, że nie palicie. Trzymajcie się wszyscy
    Autor: Zak  (2005-02-16 19:26:10)
    -----
    kataryna, kto Ci obiecywał że życie nie będzie cienszkie, że będzie letkie. :-D
    Ludzie, jeśli nie macie nic do powiedzenia to nie zaśmiecajcie tego forum.

    Autor: Zak  (2005-02-16 19:45:05)
    -----
    Spoko, spoko. Nie palę i nie mam zamiaru. W najbliższy weekend będę miał próbę z ostrą wódeczką :-) w towarzystwie saaamych palaczy. Jak to przetrzymam (a muszę przetrzymać) to nic mnie nie wzruszy.
    Ja też przytyłem ok. 5 kg chociaż zawsze miałem problemy z nadwagą. Ale jestem spaślak. :-))
    Pozdrawiam wszystkich.
    Autor: Adzio  (2005-02-17 09:41:35)
    -----
    No nie powiem przy stresowych sytuacjah odruch jeszcze jest(1,5 miecha bez papierosa), ale szybko mija. NIE PALCIE PAPIEROSÓW.
    Autor: Marcus  (2005-02-17 18:15:27)
    -----
    Witam.Walczę z grypą trzeci dzień.Gorączka ponad 39 stopni,dreszcze,niesamowity ból głowy.Nie byłem u lekarza,kupiłem fervex,jakieś tam jeszcze parafarmaceutyki,biorę je i leżę w łóżku.Jak to przetrzymam,to będę żył,a jak nie przetrzymam,to będę żałował że rzuciłem palenie i na grypę "wyzionąłem" ducha(żaruję oczywiście,myślę,że będzie oki).Nie palę 46 dni.3 kg przytyłem,ale przy grypie 2 kg zrzuciłem(brak apetytu,jedynie dużo pije płynów).Zastanawiam się czy nie pójść jutro do lekarza.Niepokoi mnie gorączka powyżej 38,5 stopnia.Co wy na to?Dopiero dzisiaj zaczęło mi trochę l....ć z nosa i zaczął się niewielki kaszel.Pozdrawiam.
    Autor: Ren  (2005-02-17 18:36:52)
    -----
    Marcus. Trzy dni duża gorączka, a dopiero teraz katar, to ciekawa ta grypa. Chyba należałoby zasięgnąć porady fachowca tzn. lekarza. Nie chce się jeść i palić chyba też?. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia, a innym niepalącym i palącym nie zachorowania.
    Autor: maja  (2005-02-17 20:32:51)
    -----
    dobrywieczor!!Marcus spoko to grypa mocna ,bedzie dobrze,ale faktycznie powinno sie ja wyleczyc a nie zaleczyc.pij rumianek lub szalwie.najlepiej jak na noc wypilbys lipe to bys wypocil troche chorobsko.taka cholerna grypowa pora.moze zaraziles sie ode mnie bo wczesniej tez pisalam ,ze jestem chora.AGnieszka,ale Ty yo masz wole ,IMarcy tez.tylko wam pozazdroscic.ja nie pisalam nic dlugo bo komp. mi sie popsul i bardzo tesknilam za wami.Marcy mi chyba trzeba wiecej czasu na ostateczne rozstanie z nalogiem.idzie mi raz lepiej raz gorzej.ale sa to juz pewne kroki,z ktorych i tak sie ciesze.
    Autor: maja  (2005-02-17 20:43:22)
    -----
    moj ogromny podziw dla tych kto mowi,ze rzucenie palenia to pestka.moze mamy zapisane w genach,kto jest bardziej podatny na nalogi.ja jestem bardzo.pozdrawiam wszystkich .
    Autor: maja  (2005-02-17 20:53:47)
    -----
    to pewnie jakies diablicho siedzi we mnie i naklania mnie do dymu,boJA NIE CHCE :}tak sobie czsem mysle,kiedy moze jaak zostane mamusia to wtedy...o rany dobra przyznam wam sie.jak juz papierocha nie palilam 3 miesiace to dzisiaj 2.nie wiem dlaczego.moze,ze ostatnio zadaje sie z pewna dziewczyna,ktora ma tak jak ja.i ostatnio tez se popalala.i ja tak sobie tez.jestem slaba.ale i tak nie poddaje sie w walce.
    Autor: Marcy  (2005-02-18 17:56:30)
    -----
    uda ci sie Maju, wszyscy za ciebie trzymamy kciuki. brakuje ci jeszce tej osatecznej i nieodwolalnej decyzji.
    Marcus zdrowiej z tej grypy powolutku, do \lekarza nie zaszkodzi zajrzec o ile oczywiscie masz zdrowie czekac:) bo w grypoey czas kolejki zamieniaja sie w dluuuuugie godziny w poczekalni gdzie masz szanse zlapac jeszcze 3 innne chorobska.
    pozdrawiam wszyskich, zwlaszca Agnieszke, ciesze sie ze jak na razie nam sie udaje. mamy mniej wiecej ten sam staz niepalenia.powodzenia.
    Autor: Agnieszka :)  (2005-02-18 18:41:48)
    -----
    Witam,
    rozważałam kolejny Twój (Nasz) problem Maju - ciąża - "jak zajdę to rzucę" .Wiec teraz wystarczy troche logicznej wyobraźnii
    1. nie bedziesz wiedziała, że jesteś w ciąży od razu, to jest oczywiste, wiec od samego początku wpłyniesz negatywnie na płód, i nie wiadomo, jak długo.
    2. jak myślisz, czy w ciąży bedzie Ci łatwiej rzucić palenie?! Przecież głód nikotynowy może pozostać taki sam, jak przed ciążą (niektórych ciężarnych organizm automatycznie odrzuca nikotynę i przestają palić :)) Wiec wyobraź sobie, że jesteś w ciąży, masz przeróżne inne dolegliwości, rozdrażnienie, wymioty i inne tym podobne a do tego wszystkiego cholerny głód nikotynowy!!!Tylko się zastrzelić.Dziecko wtedy też przeżywa z Tobą ogromny stres.Właśnie dlatego kobiety w ciąży czasem nie mogę się powstrzymać i pala, mniej ale zawsze.A wtedy to już nawet się nie napijesz alkoholu, żeby się rozluźnić ani nie zapalisz trawki. Pomyśl o tym.Wszystko spadnie na Ciebie w jednej chwili.
    Marcy, nie palę :)))))
    No, ide dzis na małą imprezkę. Wszyscy tam obecni rzucili palenie, wiec luzik :))
    Tego samego Wam życzę.
    Serdecznie pozdrawiam
    Autor: Marcus  (2005-02-18 21:47:35)
    -----
    Witam.To znowu ja.Byłem u lekarza.klasyczny objaw grypy.Z 17/18 nie spałem całą noc,niesamowity ból głowy.Straszne spustoszenie w organizmie zrobiła ta grypa,a to jeszcze nie koniec.Obiecałem sobie,że do końca mojego życia co roku będę się szczepił przeciw grypie.Rozmawiałem o tym dzisiaj z lekarzem i on potwierdził,że naprawdę warto.Nawet gdy chwyci jakieś przeziębienie,to o wiele łatwiej to sie przechodzi.Wiecie,jak kruchą istotą jest człowiek?Wystarczy wirus,bakteria czy inne "świństwo"zeby człowieka spustoszyć,wymęczyć a nawet usmiercić.Jacy my ludzie jesteśmy delikatni(to tak a propos tej mojej grypy naszła mnie taka myśl,którą się z wami dzielę).Nie palę.Coraz mniej o tym myślę.Chyba mnie już nie ciągnie.Mniej już kupuję gum do żucia,pestek slonecznika,dyni(one mi dużo pomogły na samym początku).Chyba zaakceptowałem ten stan rzeczy,wyciszyłem się.Na razie funkjonuję.Tylko do diaska-wszystko mnie się czepia,wszelkie choróbska(jak paliłem,mniej chorowałem,rzuciłem palenie,zamiast całkowicie juz nie chorować,to własnie choruję).Żartuję oczywiście,ale po troszę prawdy to w tym jest,że organizm na początku będzie łapał rózne infekcje.Później to się ustabilizuje.Nie palcie papierosów.Każdy dzień,to droga do zwycięstwa walki z nałogiem.Maja rzuć definitywnie to świństwo.Pozdrawiam WAS wszystkich.Trwajmy pomimo zawężającego się szeregu.
    Autor: smutny  (2005-02-19 02:13:28)
    -----
    Witam. Nie jest źle, chociaż dobrze również. Cały czas nie palę. Wiecie co, myślałem że to już stanie się łatwiejsze ale jednak nie. W moim przypadku to jest bardzo złożony proces. Mam nadzieję, że Wam jest łatwiej.
    pozdraiwam z tym przekonaniem i trzymam kciuki
    Autor: Marcy  (2005-02-19 11:46:09)
    -----
    Smutny, powinnienes byc z siebie dumny ze udaje ci sie nie palic pomimo tego ze to jest trudne. czym wiecej nas cos kosztuje tym wieksz satysfakcja kiedy uda sie to osiagnac. ja myslalam ze juz mam 'z gorki' ale wczoraj w pubie wieczorem naszla mnie taka ochota na papierosa ze nie moglam przestac o tym myslec przez prawie godzine. udal mi sie nie zapalic ale obiecalam sobie ze zawsze bede miec w domu zapas jakichs pestek. wczoraj minal miesiac mojego niepalenia i nie moge tego zmarnowac.
    wracaj do zdrowia Marcus, nie daj sie grypsku. pozdrawiam wszystkich.
    Autor: HaShBeRt  (2005-02-19 12:19:38)
    -----
    I'M comming back! Pozdro dla wszystkich wojowników.
    Mysle ze jestem dosyc podobny do Maji jezeli chodzi o to palenia, z tym ze musze przyznac ze Maja mimo iz daje sie skusic na papieroska to jest o wiele lepsza. Myslenie mamy podobne ale u mnie papieros zaczyna sie stawac czyms kurwa nie wiem , mysle o rzucaniu caly czas a w ogole nie dzialam w tym kierunku.mialem 2 tygodnie temu okres ze przez 5 dni spalilem 7 papierosow, tylko dlatego ze bylem chory.(tak dla blizszego poznania to mam 19 lat, pale od 13 roku).pRzez ten okres "niepalenia" zobaczylem co to jest codzienne odrywanie sie nalogu od pluc przez gardlo-masakra.Nie wiem , ziolo jak palilem tak pale i jest mi z tym dobrze, aczkolwiek tesh zacząlem sie troszeczke ograniczac.Ja chyba nie umie wyobrazic sobie jak wypelnic czas bez papierosow.

    3m Cie Sie i jak jush zaczeliscie walke to pokazcie kto jest lepszy!
    Autor: Natalia  (2005-02-22 15:49:50)
    -----
    PAPIEROS: GÓWNO, ŒCIERWO, NISZCZYCIEL, POŻERAZC KASY!! WŁAŒNIE POSTANOWIŁAM ŻE NIE PALE!! PO PROSTU JAK MI SIE ZACHCE TO WALNĘ GŁOWĽ W ŒCIANĘ I NIE ZAPALĘ DALEJ. PALE OD 5LAT. RAZ UDAŁO MI SIE RZUCIĆ NA 2 TYGODNIE BO AKURAT FAJKI OPRÓŻNIŁY MI KIESZEŃ... TERAZ ŻAŁUJE ALE WIERZE ŻE MI SIE UDA!! JEDYNĽ PRZESZKODĽ DLA MNIE JEST TO ŻE W PRACY 3 OSOBY PALĽ NA MOICH OCZACH I TO MOŻE BYĆ PROBLEM ALE JAK MI SIE UDA TO BEDE JESZZCE BARDZIEJ DUMNA Z SIEBIE!! NIE KUPUJCIE FAJEK! TAK JEST ŁATWIEJ RZUCIĆ!!!
    Autor: Natalka  (2005-02-22 16:09:21)
    -----
    RZUCAM W SZCZEGÓLNOŒCI DZIĘKI KAROLKOWI!!! DZIĘKUJE MISIU!!!
    Autor: Marcus  (2005-02-22 19:24:25)
    -----
    Widzę,że strona "UMIERA".Szkoda,zawsze to było jakieś wsparcie dla nas wszystkich.Nie palę,ale wczoraj naszła mnie znowu chęć (to chyba po tej przebytej grypie),ale nie zapaliłem.51 dni bez papierosa.Tak w ogóle to nie ciągnie mnie do nich,ale są chwile,że bym zapalił.Jeszcze raz poanaiwm apel,trwjcie,bądźmy razem jak najdłużej,przecież i tak każdy codziennie korzysta z internetu,wystarczy kilka zdań.Pozdrawiam.
    Autor: Ren  (2005-02-22 20:17:14)
    -----
    Dopóki nie palimy, to może ta strona nie "umrze".
    Zak, jak tam po sobotniej próbie "ognia"?. Palisz czy nie?
    Jakoś panie mało się odzywają. Chyba nie palą?/tak myślę/. Pozdrawiam
    Autor: Zak  (2005-02-22 21:55:37)
    -----
    Niestety w weekend nadrobiłem zaległości.:-( Na szczęście było to palenie bierne (towarzystwo samych palaczy). Wóda lała się strumieniami i przy tym kłęby dymu. Nie powiem że było mi to obojętne ale potrafiłem się powstrzymać, zresztą towarzystwo wiedziało że nie palę od miesiąca i podtrzymywali mnie na duchu. Próbę "ognia " przeszedłem pomyślnie i już nic mnie nie zmusi do palenia. Żeby ktoś nie pomyślał że mi to tak łatwo przychodzi. Wcale nie jest łatwo ale moje postanowienie jest tak głębokie że jestem pewien że nie zapalę.Przed czterema tygodniami zazdrościłem Marcusowi że nie pali parę dni, dziś Marcus ma 51 dni ale i ja mam już 28. Przed kilkunastoma laty nie paliłem miesiąc i wróciłem do nałogu. Nie popełnię drugi raz tego błędu.
    NIE BĘDĘ PALIŁ !!!
    Ren, Marcy, sorki za moją pewność siebie, ale jak niegdyś mówiłem że "chyba nie będę palił, chyba mi się uda, narazie nie palę" , to wracałem do nałogu. Teraz mówię stanowczo NIE BĘDĘ PALIŁ i tak ma być.
    Gorąco pozdrawiam. Lola też. :-)
    Autor: Marcy  (2005-02-23 18:46:04)
    -----
    brawo, tak trzymac, ja tez nie pale chociaż od poniedzialku zaczelam nowa prace i w moim biurze tylko jedna osoba jest niepalca. na szczescie w firmie obowiazuje bezwzgledny zaka zpalenia poza palarnia i za jego lamanie mozna zlapac nagane. tak ze przynajmniej nikt mnie nie truje. pozdrawiam wszyskich.
    Autor: Agnieszka :)  (2005-02-24 08:08:30)
    -----
    Witam Wszystkich,
    przyznam się, tylko nie bijcie, w ostatni piątek zapaliłam pół papierosa na imprezie z koleżanką (tak dla towarzystwa i chyba też, dlatego że za duzo winka wypiłam i było wesoło), ale tak naprawdę po tym miesiąu niepalenia (nawet nie wiem ilo to już dni, wiec chyba nie ma to dla mnie znaczenia) nie ciągnie mnie do nich. Teraz na maxa mi przeszkadzają! O rany, a jak ktoś pali koło mnie to uciekam albo chcę mu nawrzucać. Marcy, ja też zaczęłam nową pracę i niestety mój dyrektor pali (a siedzi w pokoju obok), oraz pracownicy na klatce schodowej. Blee..
    Wybaczcie mi tego pól fajka, bo i tak chyba liczą się intencje i świadomość. Teraz juz nie muszę się kurczowo trzymać, żeby nie palić, teraz już mam spokój, ten upragniony od początku... :)
    POzdrawiam
    Autor: maja  (2005-02-24 14:21:18)
    -----
    nareszcie mam dobry komputer.ale musze leciec.jedno jest pewne palenie zabija.do niebawem.
    Autor: MONIA  (2005-02-24 20:55:59)
    -----
    No czesc! Jak ja walczylam z nalogiem to nigdzie nie bylo takiej strony. Marcus musisz byc jakims sympatycznym kolesiem. Wielu trzyma za Ciebie kciuki. Ja tez. Bylam jedna z pierwszych. Wierzrylam, ze Ci sie uda. No i widze, ze strasznie dzieny jestes!!! Tak trzymaj. ja zreszta tez. ja tez liczylam dni, ale juz jest ich za duzo...Miedzy 550 a 570 ?Ale fajnie!! Czy to znaczy, ze nie zapale? Chyba jestem szczesliwa!!!
    Autor: Marcy  (2005-02-24 21:01:32)
    -----
    Aga, nie przejmuj sie ta polowka. najwazniejsze ze nie chcesz palic i tego sie trzmasz. cieko mi czasem w pracy ale daje rade, nie podoba mi sie tylko ze moja kurtka smierzdi dymem bo ludzie z mojego biura pala w naszej malenkiej kuchence, a w korytarzy do niej mamy wieszak na ubrania. ale narzekac na razie mi nie wypada bo pracuje dopiero tydzien.
    Autor: Natalia  (2005-02-25 07:05:08)
    -----
    Nie pale 3 dzień , nie mam z tym żadnych problemów, bardzo rzadko mnie nachodzi chęć zapalenia dla przyjemnoœci albo z przyzwyczajenia? Ale jak mam taki maleńki głodzik, to wchodze na strone i czytam wasze komentazre no i przechozdi totalnie, bo wiem że oprócz mnie też jest sporo ludzi którzy zmšdrzeli i walczš!! Thx dla wszystkich!!
    Autor: Marcus  (2005-02-25 19:44:13)
    -----
    Hej.No widzę,że co nieco się dzieje na mojej ulubionej stronie.Wpadacie,raz jedni raz drudzy,to bardzo dobrze,to buduje.Nie palę 54 dni.Ale wiecie po tej grypie jestem do niczego,w ogóle jestem jakiś nie do życia.widzę bezsens tego wszystkiego.Nic mnie nie cieszy.Dlaczego?Przesilenie organizmu?Nie wiem,może bliżej wiosny mi przejdzie.A jak wasze samopoczucia?Pozdrawiam.
    Autor: Natalia  (2005-02-26 10:24:04)
    -----
    Drogi Marcusie, ja czuje takie samo przesilenie jak Ty . Podejrzewam że jest to spowodowane tš pogodš i brakiem słońca... albo organizm sie przyzwyczaja do tego że nie palimy...?? hmmm albo nie wiem już co? œwiat sie kończy... :/
    Autor: CZUCZU DO MAJA  (2005-02-26 16:57:07)
    -----
    Maja! jak Twoje próby niepalenia? Napisz do mnie maila, już od dość dawna nie mam od Ciebie wieści, nie wiem, czy to moje nie dochodzą? A tu często bywasz, więc może to przeczytasz. 3 mam za Ciebie kciuki, niedługo napisze list - już zaczęłam.
    Pozdrawiam wszystkich walczących z tym okropnym nałogiem!
    Autor: CZUCZU  (2005-02-26 16:59:08)
    -----
    Pardon, miało być "niedługo wyślę list", a nie "napiszę".
    Autor: ulrich ___)()  (2005-02-26 21:42:56)
    -----
    Przestaję palić od 1 marca to będzie kolejna próba. Palę ok 1 paczki dziennie (6,45 zł) w zassadzie tylko w pracy w domu nie sięgam popapierosy, na szafce powiesze katrke "Nie palę" a na stanowisku pracy naklejkę "Zakaz palenia" , wtedy w zakładzie pozostanie 1 osoba która kopci no coż może też będzie miał chęci aby przestać ??? BTW jako osobie palącej PRZESZKADZA MI dym tytoniowy np. na dworcu, u kolegi, w barze. Nielubię tego smrodu. Widzę że można przestać. Chcę przestać palić i przestanę!!! Innym też polecam. Odezwę się 1 maja :)
    Autor: marcy  (2005-02-27 22:03:34)
    -----
    powodzenie urlich, jesli tylko tego chcesz na pewno ci sie uda. jak bedziesz miec trudnosci, zagladnij na to forum od czasu do czsu, powinno ci to pomoc.pozdrawiam.
    Autor: smutny  (2005-02-27 22:37:36)
    -----
    Witam.
    Jest coraz lepiej. Z każdym dniem. Ten fatalny okres który był odchodzi coraz bardziej w przeszłośc. 53 dni. Fundament już jakis jest. Oby go tylko nie zburzyć. Postaram sie, czego i Wam życze.
    pozdrawiam
    Autor: Agnieszka :)  (2005-03-01 12:33:17)
    -----
    Witam,
    mamy nowego :) Ulrich'a, jest dobrze, trzymaj się.
    Wiecie co? Po miesiącu niepalenia mam załamkę, nawet wstyd mi się przyznać, wiec tym razem nic nie powiem. Nie wiem, czy to wina poważnych problemów, ale znów zrobiło się nieciekawie. Jedna jest prawda - nie wolno wziąć ani jednego papierosa do ust, bo wpaść z powrotem jest bardzo łatwo.
    Pozdrawiam
    Autor: Kasiak22  (2005-03-01 18:53:11)
    -----
    Pale od 2 lat i coraz czesciej zaczynam dostrzegac po sobie ze na dobre mi to nie wychodzi.Tylko wciaz brakuje mi sily by rzucic to swinstwo raz na zawsze. Moze macie jakies srodki ktore wspomagaja was w tych chwilach?Pozdrawiam i trzymam kciuki za wszystkich rzucajacych:)))
    Autor: NATALIA  (2005-03-01 19:57:08)
    -----
    HALO!! CZY MNIE TU W KOŃCU KTOŒ WESPRZE CZY TRZEBA POPROSIĆ?!
    MIAŁAM DZIŒ KOMPLETNĽ ZAŁAMKĘ I PRAWIE KUPIŁAM PACZKĘ... NIKT POZA WAMI NIE RZUCA WIEĆ TYLKO TU MOGĘ CZUĆ SIE WŒRÓD SWOICH... CZY MOŻE TWORZYCIE ZAMKNIĘTY KRĽG "PRZYJACIÓŁ" RZUCAJĽCYCH I NIE MA CO LICZYĆ NA WASZE WSPARCIE?!!!!!????.... I DLACZEGO WSZYSCY JUŻ TU TAK ŻADKO SIĘ POJAWIAJĽ?!!!!!????
    Autor: smutny  (2005-03-01 20:38:54)
    -----
    Agnieszka ma rację. Jeden papieros i kaplica. Wiem bo przy poprzedniej próbie rzucenia(miesiąc bez fajek) jeden papieros mnie pogrążyl.
    Ja też miałem pare załamek. Myślałem, "a ch...nic się nie stanie". Zawsze te mysli były w obecności znajomych którzy palili. Samemu będąc, nigdy się nie pojawiały.
    Z fartem, bo to dzięki nim jestem na tym etapie na jakim jestem. Pomogli bardzo. Wy również.
    Od czasu do czasu jeszcze tu zajrzę. Chyba przynudzam.
    pozdrawiam
    Dacie rade!
    Autor: NATALIA  (2005-03-02 10:54:39)
    -----
    Pierdole, właśnie ide kupić paczke poddaje sie pekam!!
    w maju pójde na elektroniczne odczulanie
    Obiecuje!!
    Czuje sie fatalnie!!!
    powodzenia Wam!!!
    Autor: Marcus  (2005-03-02 19:34:11)
    -----
    Cześć wszystkim.To już 59 dni bez .............mam dzisiaj urodziny,znajomi,imprezka itp.Ale jano postawiłem warunki,u mnie się nie pali,o dziwo zrozumieli.Pijemy cos tam,jjemy,słuchamy muzyki,jest ogólnie oki.Wiecie,to już 2 miesiące bez papierosa,ale nachodzi mnie czasami jeszcze chęć zapalenia.Muszę mieć coś przy sobie żeby "przysłowiowo zapchać dziurę"-np.guma do żucia,cukierki czy co tam jest pod ręką.Smutny ma rację,nie można sięgać w sytuacjach kryzysowych po papierosa,bo zacznie się palić,a tego bym nie chciał.POZDRAWIAM WSZYSTKICH.
    Autor: Zak  (2005-03-02 22:22:47)
    -----
    Natalia mnie rozbawiła. hahahaha.Jak jeszcze nie kupiłaś to walnij głową w ścianę.Przeczytaj sobie swoją wypowiedź z 22-02.
    Mnie minęło 37 dni i nie jest dobrze.Mam głoda jak cholera. No i strasznie tyję.Ale poddawać się nie mam zamiaru.Jak teraz nie wygram, to umrę ze szlugiem w ustach.
    Ulrich jesteś z nami ???
    Agnieszka, najbardziej typowy błąd. Przychodzi taki moment, że już nam się wydaje że się odzwyczailiśmy i żeby sobie to udowodnić zapalamy jednego, potem drugiego i już wpadliśmy.
    Masz rację - zero palenia.
    Nie poddawajcie się.
    Autor: Natalia  (2005-03-02 22:52:14)
    -----
    Ciekawe czy bawiłoby Cie to gdybyœ był w podobnej co ja sytuacji, ale w to już nie wnikam!! Jak do tej pory nie czułam sie we wspólnocie niepalšcych bo gadacie tylko ze sobš!! wiem co mówiłam ale chociaż próbowałam, inni nawet tego nie robišš!!! więc i tak sukces przy tym że wokół mnie jest totalna samowolka i wszyscy PALĽ!! PALĽ!! PALĽ!! to nie jest łatwe!! sam coœ może o tym wiesz Zaku ...? nie kupiłam paczki, bo stwierdziłam że sie rozpalę i wszystko pójdzie na marne!! napisałam to w akcie desperacji!!! walnięcie głowš wœcianę to był tzw sarkazm mój drogi, analfabetyzm hahahahahahaha ..... nie wiem co Ciebie tak rozbawiło? Taaaaakiego głoda miałam, zapaliłam 1... to wszystko, nie wiem co bedzie dalej i czy utrzymam się tego ale walcze!!!!!! ze sobš i z palšcymi na około, oni patrzšc na mnie też mówiš że chcš skończyć ale nie maja tyle silnej woli!! może moja nie jest najsilniejsza ale potrafię się do tego przyznać!!! ja nie odliczam dni bo nie to jest ważne wg mnie!!! tylko WALKA i utwierdzenie się w tym żę NIE CHCE SIĘ PALIĆ!!! sprawa psychiki jest najważniejsza!!! i nastawienie!!! a NIE szydzenie z innych...że pękajš nie życzę CI powrotu ale zobaczymy Zaku...czy sytuacja Cie nie złamie!!!
    Autor: Natalia  (2005-03-02 23:19:09)
    -----
    ZAK Pomijajšc substancje rakotwórcze....Wiesz skšd sie bierze rak? z chorej psychiki, a dokładnie z wyrzutów... a wiesz skšd sie bierze taka iloœć zachorowań na nowotwory wsród palšcych? z tego, że palšcy majš wyrzuty do siebie że palš i się trujš, więc albo sie pali i nie myœli się o złych konsekwencjach, albo sie nie pali, albo sie rzuca raz na zawsze!!! taka dygresja, wogóle pare razy już pojechałeœ konkretnie po paru osobach, na mnie nie próbuj!!!
    Najmocniej przepraszam Panie dyrektorze, że zaœmiecam "Twoje" forum!!! tym, że pisze na bieżšco co się dzieje ze mnš i jedyne co dostaje w zamian to Twoje słowa... kpiny .... żal mi Cię!!!
    Autor: Agnieszka :)  (2005-03-03 11:24:15)
    -----
    Natalia, spokojnie...
    Nie miej pretensji do Zaka, to nie były kpiny, tylko trochę obiektywne spojrzenie. Zobacz moje pierwsze wypowiedzi : "źle mi, wszystko mnie wkurza, trzęsę sie itp." Było tak samo. To był koszmar. Wiem, że teraz na wszystkich się denerwujesz, ale postaram się w miare możliwości przejść z Tobą ten cholerny okres, ok? :)
    Mnie w kryzysowych sytuacjach pomogły (pomagają) gumy nicorette, choć niektórzy je odradzają. Może warto spróbować i chocby działały, jak placebo, warto oszukiwać psychikę :).
    Co do raka, to się mylisz. Gdyby nie dym papierosowy, to rak płuc byłby najrzadziej wystepującym rakiem u człowieka. I to nie do końca jest sprawa psychiki.
    POzdrawiam Wszystkich
    Ps.: gdzie ta Majka??!
    Ulrich PISZ co tam!
    Autor: Zak  (2005-03-03 21:27:19)
    -----
    Natalia przepraszam, ale nie było moim zamiarem urażenie Ciebie. Rozbawił mnie sam tekst który napisałaś. Nie jestem literatem i nie potrafię piórem czy klawiaturą wyrażać uczuć.
    Chciałem zwrócić twoją uwagę na determinację z jaką zaczynałaś 22-02. Po takiej dawce goryczy którą na mnie wylałaś , sądzę że masz potwornego doła. A ja szczerze Ci życzę żebyś bezboleśnie wyszła z tego paskudnego nałogu. Jeszcze raz przepraszam i odezwij się jeszcze do mnie. :-) .
    Autor: Agnieszka :)  (2005-03-04 08:05:33)
    -----
    Cześć Zak, fajnie, że się odezwałeś :)
    Natalia!!! Gdzie jestes??? Palisz? Odezwij się.
    Autor: Natalia  (2005-03-04 10:55:53)
    -----
    Agnieszko, dziękuje za wsparcie! ;* znów odrzuca mnie od fajek. POdejrzewam, że bede się tak męczyć dłuuuugo. Nie wiem co będzie, pewnie zdarzy się, że czasami nie wytrzymam i pójdzie jeden.... ale ogólnie wiem, że nie mogę kupić ani jednej paczki!! wczoraj będąc w sklepie whałam się ale nie kupiłam, bo wiem czym to się skończy.... nie chce palić, czasami są takie momenty że nie wiem co się ze mną dzieje i 2 razy pękłam...
    ale dalej trwam w przekonaniu, że dam radę.
    Zaku wybaczam Ci ale ;) ale Agnieszka ma racje, jestem zła i rozdrażniona, a jeszcze bardziej kiedy ktoś nie szanuje tego,że nie chce mieć z tym gównem już do czynienia i przy mnie perfidnie zapala!! Skoro nie chce sama wciągać to cudzych dymków też nie chcę!! Walczę ze sobą, wlcze z innymi, a czasami jeszcze się komuś ostrzej oberwie, np Tobie Zaku.... ale nie znoszę drwiny, a Twoje słowa tak zabrzmiały...
    A czy Wam jest łatwo, nikt na Was nie dmucha i nie macie załamek? Bo ja mam kompletnie pod górkę, dodatkowo same stresy...
    Pozdro&cmoxy
    Autor: Agnieszka :)  (2005-03-04 13:29:29)
    -----
    Natalia, a czytałaś nasze wcześniejsze komentarze?, np.: ja zacząłam pisać od 21.01. Słuchaj, ja rzuciałam palenie dzięki temu, że przez kompletny przypadek znalazłam ten artykuł i przeczytałam wszystkie komentarze.
    Mogę powtórzyć moje rozterki, ale najlepiej bedzie jak sama je prześledzisz. Bardzo ważne (moim zdaniem) jest zastanowienie się nad połączeniem takich kwestii, jak :
    1. czy chcę rzucić palenie??! (nie zabijać się, nie truć sie, nie śmierdzieć, urodzić zdrowe dzieci, uwolnic się od nałogu, uwolnic się od dużego wydatku finansowego) i
    2. nie ma doskonałej daty(czasu) na rzucenie palenia, póki tego nie zrobisz - zawsze bedzie Ci się chciało pali, nie można napalić się na zapas. Rzuca się teraz, ewentualnie (jak ja to zrobiłam) od jutra - zaczynam dzień bez papierosa, koniec, kropka.
    Kwestia przeprogramowania umysłu. (Zupełnie, jak z wyrwaniem zęba, trzeba to zrobić, ale nikt nie chce dzisiaj) :)
    KOszmar zawsze się przeżywa. Teraz albo później, ale i tak zawsze. Wiadomo tylko, że im później tym gorzej.
    Ja też po rzuceniu palenia wypaliłam po miesiącu czasu 3-4 fajki. Nadal jest ciężko, ale z pewnością nie tak, jak na samym początku. Naprawdę odzyskałam spokój (w 80%). Prawda jest taka, że nie wolno pękać i wypalic nawet jednego, a nawet jak się zgrzeszyło i wypaliło jednego, walczyć dalej i się nie poddawać.
    Będziemy w kontakcie na bieżąco :)
    Pozdrawiam Serdecznie
    Autor: PoisonIve  (2005-03-04 15:32:29)
    -----
    Moj chlopak juz nie pali od 1,5 roku. Palil dwie badz poltora paczki dziennie, ma strasznie nerwowa i wyczerpujaca prace wiec sie nie dziwie, ale to nie bylo wytlumaczenie. Wreszcie przyszedl dzien, ze zaczal zauwazac u siebie: smrod nikotyny na ubraniach,reakcje ludzi na oddech jak mowil z blizka - smierdzialo papierosami, smierdzialy rece, kapoty w przedpokoju, jego pokoj caly w drewnie, czesty kaszel, chrapanie, duszenie sie w nocy, i wiele wiele innych rzeczy. Postanowil rzucic palenie. Poszedl do lekarza na badania i po instrukcje od czego zaczac. Kupil plastry, zul gume nikorete, baral jakies pastylki nazy nie pamietam ,ale ciagle go dopadal glod !!! A ja dostawalam tzw. nerwicy domowej. Wreszcie podjal decyzje - nie bierze nic !!! Wreszcie jest mezczyzna i musi sprawdzic swoja silna wole !! Bylo trudno, ale najwazniejsze ze z pomoca wszystkich blizkich, ktorzy go podtrzymywali na duchu, mowili dobre slowa i zawsze wspierali -UDALO SIE !!!
    Autor: Natalia  (2005-03-04 21:21:00)
    -----
    Agnieszko, przeczytałam dokładnie wszystkie Twoje komentarze.... czytam i czytam i idę spokojnie spać, szkoda że mamy taki słaby kontakt... ale trzeba dać radę NIE CHCE PALIĆ, niech to rozpaczliwe wołanie dotrze to w końcu do mojej głowy, płuc i wszystkiego zwišzanego z papierosami w moim ciele!!! Przepraszam siebie że był kiedyœ taki dzień, że wcišgnęłam w moje bezbronne płuca te œwiństwa!!... i sie uzależniłam ... co za męka!!
    Agnieszko, dziękuje!! Na prawdę !!
    Dobranoc,
    Autor: Adzio  (2005-03-04 23:14:16)
    -----
    Ponad dwa miechy bez fajki. Walczącym z nałogiem życze dużo silnej woli.
    Natalio------->nie wiem ile nie palisz, ale ja po dwóch miesiącach bez papierosa mam cały czas odruch żeby sobie zapalic. Najczęsciej na przystanku i przy nerwowych sytuacjach. Nie mówie Ci tego żebyć się załamała, tylko żebyś zdała sobie sprawę z czym walczysz. Niestety prawda jest taka, że PALACZ JEST PALACZEM DO KOŃCA ŻYCIA, tak jak alkoholik. Jeden błąd i znowu palisz lub pijesz. Także walczmy i nie poddawajmy się.
    Autor: Agnieszka :)  (2005-03-05 09:52:52)
    -----
    Wiecie co, nie mam ochoty na papierosa w sytuacjach stresujących, może dlatego, że już troche o tym zapomniałam, to znaczy uświadomiłam sobie i wkułam do głowy,że jak stres - to sam organizm musi sobie pomóc. Może tez dlatego nie porzytyłam ani grama :). Ale coraz częściej teraz o nich myślę wieczorami, a co gorsze myśle o nich, że jak ktoś ze znajomych bedzie je miał to mu zabiorę jednego. Dobrze, ze wiekszość rzuciła palenie, wiec nic z tego, ale jednak, jak przychodzi taka systuacja, ze papierosy leżą koło mnie, to proszę żeby je schowano z przed mojego wzroku.
    Wiec za mnie też proszę jeszcze trzmać kciuki :)))
    Natalia, kolejny dzień przed nami, trzymaj się, jesteś silna i bardziej świadoma.I nie jesteś sama, pamietaj o tym!
    A w ogóle to DZień Dobry Wszystkim i idę napić się kawy :))
    Autor: Marcy  (2005-03-05 10:01:36)
    -----
    widze ze strona powolutku sie rozkreca, nie zagladalam tu dlugo, bo w nowej pracy mialam taki zajob ze nie zdazylam nawet otworzyc strony, co dopiero zeby cos dopisac. jak wracam o 6 do domu po 8 godz patrzenia w monitor to mnie odrzuca na sam widok laptopa. ale trzymam sie dalej, udalo mi sie nie zapalic, chociaz raz bylo juz bardzo blisko zlamania obietnicy. ale wiem ze jesli zapale jednego to pewnie wroce do palenia, a tego nie chce/
    natalia- trzymaj sie, to naprawde nie jest zamknita klika, bardzo sie ciesze ze do nas dolaczylas, o jedna wiecej osobe ktora nie truje siebie i innych. Powodzenia.
    pozdrawiam wszystkich
    Autor: wiosna  (2005-03-05 11:35:37)
    -----
    GRATULACJE WSZYSTKIM, KTORZY PRZESTALI!!!!!!!!! Wiem jek jest ciezko, sama przerwalam palenie 4 razy ( najdluzsza przerwa 8 miesiecy).I pale znowu od 6 miesiecy. Zazdroszcze Wam, ze macie tyle silnej woli. Trzymajcie tak dalej, z dnia na dzien jest lepiej. Adzio ma racje, palacz jest palaczem do konca zycia, dlatego nawet jesli nie pali sie od dluzszego czasu wystarczy ten jeden cholerny papieros, zeby znowu stac sie nalogowcem. NIE DAJCIE SIE !!!!!! Ja zaczynam znowu myslec o przerwaniu, ale na razie nie mam na to sily ani silnej woli.
    Autor: Marcus  (2005-03-05 18:32:40)
    -----
    Hej.62 dni bez palenia.Sorry ale muszę na razie te liczby pisać to mnie trochę mobilizuje do nie palenia.W większości to zapominam o fajkach,ale także mam cholerną ochotę na nie (oczywiście czasami ).Chyba coś w tym jest,że palaczem zostaje się już do końca.Ja paliłem ok.17 lat.No tak nałogowo to może ok.10 lat.Długo,cholernie długo,organizm się uzależnił na maxa.Walczę i będę walczył , bo o niebo czuję sie lepiej,nie jestem sługą papierosów,nie muszę non stop wietrzyc chaty lub wychodzić na balkon,prać ciuchów,kupować różnych odswieżaczy.Mogę za to pozwolić sobie w to miejsce kupić porządny kosmetyk,ciuch,żarcie na które kiedys szkoda mi było kasy(na markowe faje oczywiście nie było szkoda kasy!!!).Na razie są same plusy nie palenia, nie mówiąc już o wspaniałym samopoczuciu (nie kaszlę,nie mam zadyszki,ustabilizowało się serce,mam świezy oddech,nie pieką mnie oczy itp).Przemyślcie to.Stara wiara gdzie się podziewacie!!!!!!.Pozdrawiam.
    Autor: Pati  (2005-03-06 07:58:09)
    -----
    Jestem palaczem od 9 lat i lubię palic i co wy na to?
    Autor: Zak  (2005-03-06 08:16:21)
    -----
    Nic
    Autor: Ren  (2005-03-06 14:49:38)
    -----
    Pati, widać że ci służą paierosy /jak na razie/. No to na zdrowie
    Autor: Agnieszka :)  (2005-03-06 17:47:48)
    -----
    Do Pati: Również NIC :))))))
    Autor: Natalia do Pati  (2005-03-06 18:41:07)
    -----
    Ja też tak mówiłam zanim podjęłam decyzję o nie paleniu, zanim sobie nie uœwiadomisz jakš krzywdę sobie wyrzšdzasz, będziesz tak mówić dalej... dziwne, że po 9 latach jeszcze to do Ciebie nie dotarło!!
    Autor: Natalia  (2005-03-06 18:47:14)
    -----
    a jak mam ochote, to pamiętam o Was!!!!!!....... i nadal nie chce palić!! NIE....
    Pozdrawiam Agnieszko !!!! (mam ten sam odruch- tj. nie mogę widzieć papierosów "na wolnoœci"".... te same myli przechodzš mijš głowę .... zabrać jednego i schować na zapas , jak sie na tym przyłapie to bardzo chce mi się œmiać...) Ale myœlenie nałogowca jest różne:)
    Do usłyszonka Wszystkim!!
    Autor: Wiosna  (2005-03-06 18:48:05)
    -----
    do Pati,
    Pale od 5 lat i juz chcialam przerwac po pierwszych dwoch miesiacach, na razie sie nie udalo mimo 4 kilku tygodniowych lub miesiecznych przerw i naprawde nie wierze, ze sie pali, bo sie lubi tylko dlatego, ze sie wpadlo w nalog. Mam nadzieje, ze przejrzysz na oczy i zdasz sobie sprawe, ze jestes niewolnikiem i postarasz sie z tym walczyc. Zycze ci tego z calego serca.:)
    Autor: Wiosna  (2005-03-06 18:49:23)
    -----
    do Natalii

    TAK TRZYMAJ!!!!!!!!!
    Autor: Agnieszka :)  (2005-03-06 19:52:55)
    -----
    No Natalka, jestem dumna z Ciebie.
    A myśli jest tysiące. :)
    Autor: Adzio  (2005-03-07 00:06:44)
    -----
    Byłem tu :-)
    Autor: Natalia  (2005-03-07 18:35:14)
    -----
    Czuję się czyœciutka... bez tej smoły w œrodku i bez tego smrodu dymu na sobie, na ubraniach, włosach, palcach.... chce mieć zdrowe dzieci i żyć dla nich długo, dla dzieci i dla NIEGO!
    To jest bardzo budujšce, że jesteœcie tutaj i mnie wspieracie i cały dzień wiem, że wlaczymy "razem"...
    Pozdrowionka dla Wszystkich, zwłaszcza dla Agnieszki ;)
    kiss kiss kiss


















    Autor: Agnieszka :)  (2005-03-07 19:34:27)
    -----
    Pięknie! Ale cały czas bądź ostrożna Natalio. A dzięki Tobie ja też się bardzo pilnuję. :)))
    Pozdrowionka.
    Jestem bardzo ciekawa co u Majki? Marcy, jak tam w pracy, jarają obok?!
    Autor: maja  (2005-03-07 21:52:13)
    -----
    witajcie wszyscy.agnieszko normalnie szok byl dla mnie jak przeczytalam,ze pol wypalilas i to pewnie na tej nie palacej imprezce?ale super ,ze sie dalej trzymasz.smakowala ci ya polowka???ogromne grattulacje dlatych co nie pala.Marcus-spoznione 100 lat dla ciebie.a moje zyczenie dla ciebie to WYTRWALOSCI! w niepaleniu.co do tych szczepien na grype.lekarz napewno wie lepiej,ale slyszalam,ze szczepienia sa bezsensu bo co roku anuje inny wirus grypy.ja np.ostatnio pierwszy raz w zyciu przeszlam grype zoladkowa.plakalam w nocy z bolu.ja caly czas walcze.ale nie jestem tak dobra jak wy.ktos pisal wczesniej,ze to zlozone czy skomplikowane.u mnie tez.ale moje proby nie umieraja .zauwazylam,ze najbardziej chce mi sie palic jak pokloce sie z moim facetem.glupio to pisac,ale jak podczas klotni zapale sobie jest mi o niebo lepiej.nie jestem napieta.ale zawsze po fajkacz((po jointach nie)piecze mnie zgaga ,a mam dopiero 26 lat.
    Autor: maja  (2005-03-07 21:56:54)
    -----
    Marcy -pozdrawiam.a moze moglabys wieszac kurtke gdie indziej?a co tam.niech smierdza ci co maja smierdziec,a czemu twoja kurka?mimo,ze nie jestem 100% niepalacato nienawidze dymu!!!!obrzydlistwo.
    Autor: Agnieszka:)  (2005-03-08 07:54:44)
    -----
    No Maja, niestety, ale dalej się trzymam :)
    Autor: Adzio  (2005-03-08 10:33:55)
    -----
    maja-------->mam 25 lat i też miałem zgagę i to już od dwóch lat, oczywiscie po rzuceniu fajek zgaga zniknęła:-)
    PS. Wyznaczyłem sobie kolejny termin niepalenia, tzn. do końca marca, następnym etapem będzie oczywiście do końca kwietnia itd.
    Autor: Natalia  (2005-03-08 11:21:29)
    -----
    odnośnie szczepień na grype tooo: szczepiłam się w ciągu ostatnich dwóch lat
    i co??
    osłabiłam sobie naturalna odporność i dopiero chorowałam!! miałam powyżej 40 stopni gorączke, wezwali do mnie karetke bo majaczyłam
    w tym roku sie nie zaszczepiłam i wszystko wróciło do normy!!
    oprócz tego że prawie co dzien leci mi z nosa krew!!! .... czy ktoś może mnie uspokoić?
    bo zaczyna mnie to denerwować
    NIE PALE!!
    Autor: Agnieszka :)  (2005-03-08 14:55:21)
    -----
    Bardzo dobrze Natalia!
    Ale dziwna sprawa z tym nosem.
    Autor: Marcus  (2005-03-08 17:44:32)
    -----
    Szanowne Panie życzę Wam dużo zdrowia,wytrwałości w dążeniu do celu,szczęścia i pomyślności w życiu osobistym i zawodowym.Maju dziękuję,że się przede wszystkim odezwałaś,ponadto dzięki życzenia urodzinowe.Nadal nie palę.Ale wkurza mnie to że łapię kilogramy(już 3 do przodu).Nie lubię nadwagi.Od wczoraj nowe wyrzeczenie-umiarkowanie jeść.Powiedzcie,ile człowiek musi w swoim życiu znieść!!!!!!Pozdrawiam i jeszcze raz wszystkiego naj,naj,naj.
    Autor: Agnieszka :)  (2005-03-08 18:10:11)
    -----
    Dziękuję za życzenia Marcus :)
    Autor: Natalia  (2005-03-08 19:46:54)
    -----
    Marcusie, dzieki za pamięć i przemiłe życzonka, oby się spełniły....
    Agnieszko, palisz? dlaczego ostatnio stałaœ sie taka tajemnicza ;) ? i piszesz baaardzo oszczędnie?
    Pozdrawiam wszystkich NIE PALĽCYCH tego œcierwa i rzucajšcych
    Autor: maja  (2005-03-08 21:47:07)
    -----
    Agnieszko ja sie wcalenie czuje niestety.od nowego roku jestem o 80% lepsza z tym niepaleniem niz bylam.od pon do piatku nie pale wogole(no 2,3)ale ta zgaga,skad to sie bierze,moze nawet lepiej,ze jest bo odechciewa sie jarac.Marcus dzieki za zyczenia.ja tez doszlam do wniosku,ze jestesmy cholernie delikatni.wczesniej wydawalo mi sie,ze jestem w stanie zniesc wszystko,a tu z czasem sie okazzuje,ze nawet na twarzy skorastala sie wrazliwalik jeden fajeczek i piecze w srodku.,,czlowieku puchu marny..,,dzisiaj mam super dzien.pracuje jako wolontariuszka na saunie i wlasnie dzisiaj dowiedzialam sie,ze mam 50% znizki na masaaze!!!:):):)oczywiscie zafundowalam sobie na dzien kobiet.dzis czuje,ze zyje!!Marcus moze sprouj nie jesc ze 3,4 godziny przed snem,napewno pomoze.8 lat temu w ciagu 4 miesiecy schudlam 32 kilo mimo,ze jadlam kopy zarcia.nie mam problemow z waga,ale p4rzed snem nie jem bo napewno cos bym przytyla.poza tym nie jest zdrowo obzerac sie wieczorem.pozdrowienia dlaNatalii.wydaje mi sie,ze ta krew z nosa moze byc polaczona z cisnieniem.
    Autor: maja  (2005-03-08 21:52:43)
    -----
    p.s.chyba nasz pamietnik przeszedl do archiwum.
    Autor: majadohashberta  (2005-03-08 21:55:54)
    -----
    czy zagladasz tu czasem bo chcialam cos do ciebie napisac.wczoraj produkowalam liscik do ciebie ,ale nie zostal wyslany,wiec jak sie odezwiesz,ze jestes to napisze cosik.
    Autor: maja  (2005-03-08 22:53:27)
    -----
    moj organizm sam daje znac,ze ja nie moge palic i to bardzo wyraznie.przestalam palic z powodu bolow glowy,teraz jak zajaram od swieta to pol godziny potem godzine pali mnie zgaga(czy to moze byc dziedziczne?)zimne stopy i rece nie sa takie zimne jak nie palenie ,nie wezme szluga juz do ust.za 3 tygodnie zobacze sie ze swoja mama.ona jest swietnym przykladem ,zeby nie palic.wspomonalam o niej wczesniej.nie pali ze 4 lata i ludzie pytaja jej sie co zrobila ,ze wyglada tak mlodo?poprostu przestala sie truc.a przy okazji schudla przy rzucaniufajekk.dobranoc wojownicy.a problem rzucania wydaje mi sie polega na czystym lenistwie.przynajmniej moge tak ,,powiedziec,,o sobie
    Autor: Natalia  (2005-03-08 23:03:46)
    -----
    Maja, dziękuje za pozdrowionka, przesyłam również dla CIEBIE. mi na zgagi i bóle żołšdka pomagał ranigast...
    a co z tym ciœnieniem konkretniej ?
    Autor: Adzio  (2005-03-08 23:22:04)
    -----
    Wszystkiego najlepszego miłe Panie dzisiaj i przez cały rok! Uff zdąrzyłem.
    Autor: Agnieszka :)  (2005-03-09 08:30:54)
    -----
    Nie rozpisuje się, bo mam wrażenie, że wszystko juz napisałam co mogłam o swoim paleniu i niepaleniu. Ja jeśli chodzi o ścisłość, to oczywiścnie nie palę! :))) Z plusów, które zauważyłam to o niebo lepsza kondycja (już całkowicie wyrabiam na aerobiku), nie przytyłam również, ale może to jednak za sprawa siłowni. Co tam, jeszcze, napewno brak przykrego zapachu dymu papierosowego z ubrań i z ciała. I to wszystko.A może AŻ TYLE :)
    Pozdrawiam :)
    Autor: karina  (2005-03-09 14:02:01)
    -----
    witam:D, rzuciłam palenie 2 dni temu. I chce mi się jarać teraz. Zastanawiam się czy skoczyć po fajki do kiosku czy zrobić se kolejną kanapkę? pomóżcie!!!!!
    Autor: Adzio  (2005-03-10 09:59:05)
    -----
    Kanapka lepsza od fajki. Ładne grono anonimowych palaczy się tu zbiera codziennie. Proponuję wszystkim zdradzenie z jakiego miasta do Nas piszą.
    Autor: Agnieszka :)  (2005-03-10 12:02:30)
    -----
    Karinka, jedz, nic się nie bój! Warto rzucić to świństwo, pamiętaj o tym :)
    Autor: olunia  (2005-03-10 15:23:21)
    -----
    dzięki za info morze da się przekonać tate
    Autor: Natalia  (2005-03-10 19:51:21)
    -----
    Karina, paleniem sie zabijasz a kanapkš ODŻYWIASZ... wiec Ty zadecyduj czy chcesz sie cieszyc życiem, czy może chcesz aby choróbska cieszyły się Tobš...? h mmm
    cieżki wybór
    no właœnie skšd piszecie? pozdrawiam cyskich,
    ps krew z nosa nadal cieknie... :/ uuuffff
    Autor: MAJA  (2005-03-10 20:27:55)
    -----
    KANAPKA PACHNIE A PAPIEROS SMIERDZI.MOJE RODZINNE MIASTO TO WARSZAWA,ALE OD 3 LAT MIESZKAM W AMSTERDAMIE.CZY JEST KTOS TU JESZCZE Z WARSZAWY,KTORA DA SIE LUBIC.OD NIEPALENIA LUDZIE MOWIA MI ZE WYPIEKNIALAM TO JUZ DLA MNIE DUZY POWOD,ZEBY NIE JARAC.
    Autor: Adzio  (2005-03-10 23:05:36)
    -----
    zapomniałem dodać: Łódż.
    Autor: Natalia  (2005-03-11 08:41:09)
    -----
    MY HOME TOWN IS .... POZNAŃ!!! ;)
    Często bywam w Łodzi... ;)
    Pozdrawiam!!
    Autor: MO  (2005-03-11 12:41:15)
    -----
    Czesc wszystkim! Ja jestem z Łodzi, ale nie mieszkam w Polsce. Bardzo lubie te stronke. Pomaga mi w wytrwlosci. Pomaga w niepaleniu. Jak czytam wasze komentarze, przypomina mi sie co ja przezywalam niepalac. Jak okropne byly te pierwsze dni. Nie chce tego na nowo przezywac. Mam bardzo dlugi staz niepalenia, ale niestety ciagle pokusy. Ludzie, ktorzy wiedza, ze juz nie pale, zaczeli mnie czestowac papierosami. Czy oni powariowali. Znajoma ktora nie palila juz pare lat, zaczela od nawa palic. Moja krewna to samo. Codziennie sni mi sie, ze pale papierosy. Lapie sie na tym, ze probuje sobie przypomniec jak smakuje faja. Zastanawiam sie czy nie skoczyc na stacje i kupic cos. Okropienstwo. Gdyby nie ci kusiciele! Ja sobie tlumacze, ze sa zazdrosni. Sami by chcieli nie palic. A to niestety nie takie latwe. A ja na dodatek nie przytylam. Chyba kolezanki nie wierza. Nikt mi nawet nie pogratulowal. Wiecie co? Ludzie sa czasami okropni. Ci palacze!! Beszczele!!!
    Autor: Agnieszka :)  (2005-03-11 23:01:12)
    -----
    Warszawa
    Autor: smutny  (2005-03-12 01:07:54)
    -----
    Nadal bez papierosa. Przy wódce jest czasami kiepsko. Człowiek się łudzi, że ma to za sobą. Nic bardziej mylnego. Tego palacz sie tak łatwo nie pozbędzie. Widze to po sobie.

    Autor: Marcy  (2005-03-12 18:29:58)
    -----
    witam, znow wracam po bardzo dlugiej przerwie. Jakos nie udaje mi sie tu zajrzec w ciagu tygodnia kiedy pracuje chociaz bardzo bym chciala.
    milo widziec ze nie tylko nikt nie 'wypadl' z grona rzucajacych ale pojawia sie coraz wiecej osob. Nie pale juz prawie 2 miesiace. ciezko czasem ale warto
    Maju, w pracy nadal pala, ale ja przestalam zostawiac swoja kurtke na wieszaki. wole ja powesic na oparciu krzesla bo inaczej wracam do domu cuchnac jak bym wyszla z pubu.Co u ciebie slychac? nadal mysle ze ktoregos dnia uda ci sie i juz wiecej nie zapalisz. Mnie teraz boli glowa jesli siedze w zadymionym pomieszczeniu, choc przedtem mi to nie przeszkadzlo. cialo daje znac co dla niego dobre.

    mysle ze jezeli mi sie udalo nie zapalic przez ostanie 2 tyg stresu i ekstremalnych warunkow to mozwe sie uda. niestety nie mam czasu tu zagladac wieczorami bo wracam do domu zazwyczj po 8 wieczore. chcilabym miec sile na aerobik lub basen, ale przy 8 godz w pracy i korepetycjach ktorych udzielam potem po prostu padam z nog. bede musiala z nich zrezygnowac bo na dluzsza mete to zbyt meczace.
    czy tez przytyliscie? zawsze mialam problemy z waga, a teraz przytylam ok 5 kg. wystraczyloby sie wiecej ruszac, ale na to nie mam sily po11 godz pracy.

    pozdrawiam wszyskich, przepraszam za przydluga wypowiedz, i do zobaczenia za tydzien
    Autor: Agnieszka :)  (2005-03-12 19:02:42)
    -----
    U mnie 22 marca też będą juz 2 miesiące. Nawet dla zabawy policzyłam sobie ile zaoszczędziłam od 22 stycznia - 347 złotych. Tylko gdzie są te pieniądze? :)
    Autor: Marcus  (2005-03-12 22:31:10)
    -----
    Witam.To już 69 dni bez papierosa.Smutny masz rację.Palaczem sie będzie chyba do końca życia.Trzeba bardzo się pilnować żeby nie zapalić.Co prawda coraz mniej się o tym myśli,ale te myśli czasami nachodzą same.Najtrudniej jest w momentach stresu,zdenerwowania.Trzy kilogramy że tak powiem wpadło mi od nowego roku.Zacząłem od 2 dni trochę inaczej się odzywiac tzn.z głową spożywać posiłki,po pierwsze w mniejszych ilościach,po drugie mniej kaloryczne.Nie mogę wskoczyć w swoje najlepsze dżinsy.Teraz mam inny problem zrzucenie zbędnych kilogramów (proponuję wam to samo,odwrócicie uwage od papierosów).Jeżeli chodzi o samopoczucie to jest o niebo lepiej.Poza tym mam jakąś ukrytą satysfakcę,że po prostu cholera nie sięgam po to świństwo jak do tej pory.Straciłem cos w zyciu 9mam tego świadomość,ale z drugiej strony ważniejsze jest zdrowie i życie ,też chyba mam tego świadomość?).Chociaż powiem wam że nie paliłem swego czsu baaardzo długo i zacząłem.Jakiż to człowiek jest ułomny,nie uwazacie?Pozdrawiam,życzę mimo wszystko wytrwałości.Na moim etapie organizm już nie potrzebuje nikotyny,ale wiecie kilkunastoletnie przyzwyczajenia robią swoje.
    Autor: Adzio  (2005-03-13 17:20:32)
    -----
    Prawda, że aż boli.
    Autor: hashbertdo Majii 8.03  (2005-03-13 23:05:46)
    -----
    Czesć szefowa, nawet nie wiesz jak podobnie u mnie wyglada sprawa nalogu i calej otoczki, chyba rzeczywiscie jestem za leniwy zeby rzucic mimo tego iz w sposob(mysle ze znaczący) odczuwam to ze pale.Najlepszy przyklad 176cm wzrostu a przy tym 60 kg wagi(boje sie silnych wiatrów :) ).,codziennie rano moje pluca chca mi dac do zrozumienia ze paierosy są bee, no ale czlowiek jest leniwy i mimo ze calym sobą przez caly dzien mysle zeby rzucic to i tak wieczorem na klatce czy w plenerze dam upust wrazeniom dnia wypuszczajac je z dymem:).Best wishes for all fighters.

    (...aha..krew z nosa? u mnie to zjawisko jakos ostatnio czesto przypomina o sobie jak wstaje rano...ale zauwazylem ze najczesciej po sobocie..widocznie organizm chce mi powiedziec ze przesadzilem(ma prawo)w tym i z papierosami...)

    Maja...send that letter.......i'll be back...wszystkim zdrówka i wytrwalosci.
    Autor: Natalia  (2005-03-13 23:44:25)
    -----
    Musze się z Wami czymœ podzielić, (myœlę że może rzeczywiœcie lepiej jest odwrócić uwagę od papierosów) ;)
    A więc: wpadłam w ciuchach do lodowatego morza ;)
    Zobaczyłam słoneczko po dniach ciemnicy, i nie wiedziałam ju ż cio sie ze mna dzieje!! :)
    no i "jebs" œnieg sie załamał i wpadłam.... myœlałam że zamarzajš mi nogi
    W moim życiu znów pojawiajš się szalenstwa, mniej œpie, jestem mniej zmęczona i czuje sie zdrowsza i szczęœliwsza. Jedyna za co mogę być wdzieczna papierosom to to że doceniam życie BEZ NICH! Ten kto nigdy nie palił nie wie... jakie ma szczęscie ;) i co to znaczy walka ze samym sobš... i jakie czyœciutkie jest wszystko na około bez smrodu tych podłych gówien!!! Pozdrawiam!!!
    Autor: Adzio  (2005-03-14 23:59:56)
    -----
    A ja się pokłóciłem z dziewczyną , nie gadam z Nią już 3 dzień i wiecie co mi się chce. Na szczęscie jakoś sobie radzę i nie palę.
    Autor: Agnieszka:)  (2005-03-15 08:09:48)
    -----
    no zadzwoń do niej, szkoda życia na głupią dumę
    Autor: Adzio  (2005-03-15 11:59:31)
    -----
    Oj nie , nie tym razem!
    Autor: Paula  (2005-03-15 13:43:48)
    -----
    Mam dopiero 17 lat a już jestem uzależniona od tytoniu. Zaczęłam palić gdy miałam 15 lat. Do tego namówił mnie mój kolega, sama też chciałam spróbować. Na początku nie paliłam często jakieś dwa paierosy dziennie. Dopiero po paru miesiącach zaóważyłam, że pale już całe pudełko dziennie. Kiedy umarł mój tata zaczełam pić. Było to jakiś rok temu. Mama próbowała mnie z tego wyciągnąć, ale nic z tego nie wyszło. Teraz wiem jak bardzo sobie szkodziłam. Mam raka płuc lekaże powiedzieli że musze walczyc i dać sobie z tym rade. Mam wielką nadzieje że sie wylecze! Żućcie to bo będziecie tak cierpieć jak ja!!
    Autor: Natalia  (2005-03-15 17:55:53)
    -----
    Dzwoń nie dzwoń i tak się pogodzicie ;)
    Autor: majadoHashberta  (2005-03-15 20:14:17)
    -----
    ...szefowa,hahahaha!!!mysle,ze to super,ze chociaz myslisz o rzuceniu palenia.ja,kiedy mialam 19 lat,abylo to prawie 7 lat temu o fajkach myslalam jak na tej reklamie,,pale bo lubie,,,a Ty jestes juz o tyle dobry,ze chcesz z tym gownem skonczyc.to super.pierwszy raz od 4 lat nie palilam jointow wiecej jak 5 dni.i wiesz co?? pierwsze pare machow i takie dziwne depresyjne uczucie.potem przyzwyczajenie i zesmolilam 3 kolejne jointy z kolezanka.jak wstalam rano to jak na kacu po ostrej libacji,a ani grama alkoholu tylko sam dym.nie moglam uwierzyc,ze tak sie zle czuje po jointach.sobota i niedziela znow wielkie jaranie,ale organizm sie przyzwyczaja i juz wstaje sie normalnie.ale te 5 dni abstynencji pokazaly swoje.nie wiem jak czesto palisz thc ,ale uwierz mi staremu jaraczowi.im mniej tym lepiej.fajnie,ze wchodzisz na ta strone,moze moglbys sie pochwalic jakims dniem bez szluga.czy jeszcze nie da rady.a co do twojej wagi to czy chcialbys ja powiekszyc?jesli tak to niejaranie jest dobrym krokiem do tego.z jakiego miejsca w polsce jestes hashbercie?serdecznie cie pozdrawiam
    Autor: maja  (2005-03-15 20:20:59)
    -----
    nawet mi pryszcze od niepalenia znikly,przez 5 dni to cud!!!
    Autor: Agnieszka :)  (2005-03-16 07:51:46)
    -----
    Paula, masz raka płuc w wieku 17 lat?! Po dwóch latach palenia? To straszne; aż trudno w to uwierzyć, że tak szybko?! Bardzo mi przykro. To jednak wielka nauczka dla nas wzystkich! Jak Ty sobie z tym radzisz?
    Autor: Natalia  (2005-03-16 17:05:49)
    -----
    Paula, trzymaj się, w tym momencie musisz wierzyć że uda Ci się z tego wyleczyć i myœlec pozytywnie. Przede wszystkim siebie za tš sytuację nie obwiniaj!! Masz duże szanse żeby z tego wyjœć, skoro masz 17 lat....
    niewiarygodna ta historia!!!!! :(
    ja pier....



    Nie pale i nie cišgnie mnie.... nie wiem ile to juz... nie miałam czasu liczyć, w każdym razie dobrze mi z tym !

    A ogólnie jestem sfrustrowana przez życie!!!!


    pozdrawiam stałych bywalców, nowo przybytych i wszystkich którzy --> pala!, Was najbarzdiej POZDRAWIAM, przyda Wam sie!!!!
    Autor: majadoPauli  (2005-03-16 20:27:39)
    -----
    mi tez jest cholernie przykro z Twojego powodu.pozwolisz,,ze spytam?czy ten rak jest faktycznie wynikiem palenia papierosow?pozdrawiam serdecznie i bede myslala o Tobie dziennie pozytywnie tzn.cos w rodzaju modlitwy pozytywnej energii.trzymaj sie dobrze i uwierz,ze bedziesz zdrowa,wiara czyni cuda
    Autor: Natalia  (2005-03-17 08:25:55)
    -----
    Ciepło się zrobilo, milusi deszczyk pada... hmmmm
    Ale jestem szczęśliwa że się nie truje i mogę wciągnąć prawdziwe, świeże powietrze
    poczuć o wiele wyraźniej wszystko na około!!
    Autor:  (2005-03-17 09:49:33)
    -----
    I pomyśleć, że rok temu o tej porze już bym zdąrzył wypalić cztery papierosy. Zima bez fajki, to teraz bierzemy się za wiosnę.
    Autor: Adzio  (2005-03-17 09:50:28)
    -----
    Dlaczego nie dopisał się mój nick,hmmmm dziwne.
    Autor: Agnieszka:(  (2005-03-18 08:24:41)
    -----
    Wypaliłam wczoraj 3 papierosy :(
    Czuje sie w moralnym obowiązku powiadomic Was o tym
    Autor: Natalia  (2005-03-18 10:18:14)
    -----
    Wypaliłam wczoraj 2 papierosy, mój obowišzek jest taki sam :( ....
    Co to wczoraj był za dzień??? że 2 z Nas pękły? ....
    Autor: Natalia  (2005-03-18 10:20:04)
    -----
    złapał mnie po tym dzisiaj taki kaszel, że już żałuje!!!!!................
    Autor: Agnieszka :)  (2005-03-18 19:07:45)
    -----
    Mnie nic nie złapało, oprócz przyjemności.Wczoraj miałam bardzo dobry dzień, wręcz napad manii. Oczywiście dziś jestem grzeczna. Boję się...
    Autor: HaShBeRt  (2005-03-19 10:25:19)
    -----
    DZien..bez..papierosa..?aa...zdazylo sie jakies 2 tygodnie temu..ale..to..dlatego ze bylo duuzo gorączki a w domu nie mialem jush papierosow..i tak jakos zeszlo do wieczora. -old story-
    A co domiejsca z ktorego jestem to calkowite przeciwienstwo stolicy..hehe...tzn takie male miasteczko ( 5 tys. mieszk.) na poludniowym wschodzie Polski...wiesz..taka troche sielanka .. duzo zieleni.. policja sie w ogole nie przypierdala...na jointa wychodze sobie więc na rynek..i jedyne to to ze jakas strara babcia karpia rzuci na mnie spod kapelusza(hehe)..(Sieniawa, k/Rzeszowa)....(chociaz nie, ostatnio policja zaczel DOCHODZIC SKĄD W TAKIM MIEJSCU JAK SIENIAWA SIE BIERZE amfetamina...i zaczeli sie interesowac(hahaha)...z wora na nich):)

    Jezeli chodzi o baku to ta sprawa jest dla mnie zawsze wielką niewiadamą....nie pale raczej "regularnie" obecnie wyglada to tak ze 3-6 razy w tygodniu..wiesz rożnie to bywa , byly 2 lata temu miesiace ze bakalem 3 razy dziennie.Teraz jest tak ze pale przez 4 dni potem 3 dni przerwy i niewielka ilosć potrafi mnie strasznie zrobić.Zdaje sobie tesh sprawe ze u mnie niewielka ilosc (np. 1 fifka) u ciebie jest zagryską do sniadania...no ale to kwestia zamieszkania..................(.zresztą na temat marihuany nie zawsze potrafie wyrazic wszystko co mysle...ale to chyba kwestia zróznicowanej banii)

    A co do wagi mojej to troszke zaokrąglilem(58kg) no i przydaloby mi sie tak z 4 kilo chociaz, tylko ze jak sie od pieciu lat rano zamiast sniadaia pali szluga...no to..to sa efekty.........he(he..jak wiesz po thc czesto bywa tak ze sie chce jesc to wtedy nadrabiam)
    Ide poszukac motywacjii do rzucenia szlugów :)
    pozdro Dla Majii
    Best wishes!!
    Autor: Hahsbert  (2005-03-19 10:32:15)
    -----
    ..tak sobie to teraz przeczytalem i chyba wprowadze poprawke malutką 4-6 razy w tygodniu.
    A i zastanawialem sie czyby nie rzucic papierosow w celu trzezwiejszego myslenia, za miesiąc mam mature z polskiego i angielskiego ustną i w maju pisemne
    no ale chyba przymysle to jeszcze raz bo lepiej bedzie jak stane przed komisją po fajce niz wkurwiony ze nie zapalilem :) :) :)
    kto umie niech rzuca...ja poczekam......pozdrowienia
    Autor: Hahsbert  (2005-03-19 10:33:53)
    -----
    ..tak sobie to teraz przeczytalem i chyba wprowadze poprawke malutką 4-6 razy w tygodniu.
    A i zastanawialem sie czyby nie rzucic papierosow w celu trzezwiejszego myslenia, za miesiąc mam mature z polskiego i angielskiego ustną i w maju pisemne
    no ale chyba przymysle to jeszcze raz bo lepiej bedzie jak stane przed komisją po fajce niz wkurwiony ze nie zapalilem :) :) :)
    kto umie niech rzuca...ja poczekam......pozdrowienia
    Autor: Marcus  (2005-03-19 10:38:38)
    -----
    To już 76 dni fajek.Samopoczucie ? Raz lepiej,raz gorzej.Ale chyba częściej jestjuż lepiej.Oby tak było jak najdłużej.Pozdrawiam.
    Autor: Marcus  (2005-03-19 10:39:56)
    -----
    oczywiście 76 dni bez fajek
    Autor: smutny  (2005-03-20 02:42:11)
    -----
    Witam. Stale nie pale. Dzisiaj przy dużej ilości wódki czasmi czegoś barkowało. Włączł się żal. Człowiekowi robiło się źle i głupio. Już praktycznie jest na wyciągniecie ręki , zapale nic sie przecież nie stanie nikt tego nie będzie pamietał, oprócz mnie. Wtedy w tym momencie mam gdzieś to co sobie o mnie ktoś czy ja pomysle. Dopieo póxniej mysli sie na spokojnie. jest dobrze. Tzreba dużo silnej woli ale jeszcze wiecej i bardziej zajebistego zbiegu okoliczności i zwykłego farta żeby się tego pozbyć. Jest niezbędne.
    Oby nadlal mi sprzyjał. Czego i Wam życze.
    Marcus ja też mam raczej na plus. Raczej.
    pozdrawiam
    Autor: Natalia  (2005-03-20 13:14:23)
    -----
    Pomimo tych dwóch fajek w czwartek, nadal nie pale!!!!!! nawet mi się wtedy nie chciało, nie potrzebowałam tego na takiej zasadzie jak kiedyœ. Po prostu piwko i papieros, głupie przwyczajenie tak siedziałam w pubie wdychałam to gówno œmierdziałam nie mam wyrzutów ani dalszej ochoty, pomimo wielu okazji.... nie wiem po co to zrobiłam? troche mało czasu minęło po tym jak postanowiłam ze nie pale ale czuje że daje rade, kiedyœ pierwszš rzeczš o jakiej myœlałam po przebudzeniu to był papieros, teraz mnš wstrzšsa.... głupie œcierwo!!!
    Agnieszka!!! co z Tobš???

    Out of touch (mp3) ;)
    WIOSNA... hmmm.... słyszałam że w kwietniu ma byc 35 stopni, a ja przy takim upale maiłabym męczyć się z papierosowym dymem?

    Pozdro&cmoxy
    Autor: Adzio  (2005-03-21 09:48:04)
    -----
    Pogodziłem się z dziewczyną jakieś dwa dni temu. Fajki nie zapaliłem, a takie przeżycia chyba najlepiej pokazują czy się da radę żyć bez fajki. Jeszcze dwa tygodnie i będą 3 miesiące bez papierosa, tylko trochę za dużo (nigdy za dużo:-)) piwa piję. Dziwię się właśnie dlaczego przy piwie mnie nie ciągnie, wiem, że sto razy gorzej jest przy wódce(nie wiem bo już dawno się nie upiłem).
    Autor: Natalia  (2005-03-22 19:22:22)
    -----
    Agnieszko!!!!! miałaœ mnie wspierać!! ;)
    a tu nagle obydiwe zapaliłyœmy i żadnego odzewu.........
    Już sie przyzwyczaiłam do tej stronki
    ciężko jest nie powiem momentami


    Autor: Piotrek  (2005-03-22 21:44:12)
    -----
    Normalnie szok próbuje żucić palenie i nie moge żucałem jusz 3 razy a pale rok czasu!!!!niewiem co sie dziejej:D:P:P"Pomuszcie"...........
    Autor: HaShBeRt  (2005-03-22 21:59:16)
    -----
    ..popalonych refleksji życiowych ciąg dalszy....
    ziellona misja..
    wytrwałości wszystkim rzucającym....:):)
    Autor: Agnieszka :)  (2005-03-23 14:26:10)
    -----
    Jestem, jestem, nie wiedziałam na razie tylko co napisać.
    Więc napiszę - NIE PALĘ. I TY też Natalio nie palisz! :)
    Pozdrowienia dla wszystkich i buziaki :)
    Autor: Natalia  (2005-03-23 16:59:51)
    -----
    ;)
    no!
    od razu mi lepiej!!
    nie palimy i koniec... hahaha
    Autor: majadohashberta  (2005-03-23 23:32:55)
    -----
    to taki szybki liscik kiedy indziej sie pozwierzam wiecej. wiesz co Hashbercie,sprobuj moze chociaz zjesc cos najpierw a potem jak musisz to pal.kiedy juz przy ojcu palilam mialam wtedy juz chyba 18 lat to jedynie co mnie opierdzielal za to jaranie to ze robilam to na czczo.moj staruszek sam pewnie nie robi,ale to ma 100% racji. a ja nauczylam swoj organizm do tego,ze pale juz tylko jak juz musze no ze musze po prostu,albo lepiej chce mj sie to nigdy nie zrobie tego na czczco!!prosze cie ,postaraj sie i Ty byc troche lepszy dla swojego brzucha.to tez ty.jak powiadaja chinczycy chyba zoladek to nasz drugi mozg i z doswiadczenia tez tak mysle.nakarm sie kiedy zaczynasz dzien czyms co nie ma tylu toksyn.bardzo masz super ,zemieszkasz w takim ZIelonym miejscu.chyba,az ci zazdroszcze!to jest jeden z moich celow zyciowych mieszkac w takim zielonym miejscumam bardzo mala rodzine ,ale wiem ze jeszcze gdzies zyje w okolcach Rzeszowa kto ma nazwisko jak ja.i bylam tam i to sa juz gory chyba.jezeli sie myle to bardzo przepraszam,ale mam glowe pelna bakikiki.papierosow nie pale,prawie .te jointy.ostatnio 3 tygodnie nie i weekend dopiero,a teraz w srode, i nie zaluje ale Ci dziekuje boze za ten dzien.tyle do czego doszla mja jeszcze glupia glowa,to,ze pale okazyjnie tylko.i jestem z tego powodu dumna.pomalu madrzeje i nie bede sie tak zasmiecac jak teraz to robie i miec z tego frajde.wiem, ze wszystko co jest na ziemi jest stworzone dla nas tylko trzeba dobrze to wykorzystac.lubie,zeby bylo zielono i podac znak pokoju:)jedz sniedanie Hashbert chociaz sprobuj,moze bedzie fajnie.
    Autor: majado hashberta  (2005-03-23 23:54:00)
    -----
    ,,najtrudniejszy pierwszy krok potem latwiej mija rok,,-a nnajantar .jest tak pierwszy tydzien nie moglam spac bez jarania teraz to lepszy sen bez dymu jak z.mialobyc krotko wyszlo wiecej.pozdrowienia Hashbert a wlasnie co do thc to cos daje ,ale duzo tez zabiera,im mniej tym lepiej napewno widze to po obwodzie podkow pod oczami:)narazie!!
    Autor: maja  (2005-03-24 00:06:21)
    -----
    PAULA czy zagladasz tu czasami?chyba nie palisz??
    Autor: maja  (2005-03-24 00:09:34)
    -----
    ndzio i Marcus Wy normalnie chlopaki na medal jestescie!
    Autor: maja  (2005-03-24 00:10:53)
    -----
    AAAAAdzio!prrzepraszam!
    Autor: majado Agnieszki  (2005-03-24 00:18:37)
    -----
    mozna by wiedziec agnieszko z jakiej okazzji zdarzyly ci sie te trrzy?nie poddawaj sie tylko mimo tego tyle juz ci sie udalo szkoda byloby...
    Autor: majadopiotrek  (2005-03-24 00:23:28)
    -----
    pomoz sobie koniecznie sam!!!!rok czasu to jeszcze nie takie psychiczne tortury.i fizyczne uszkodzenia.probuj mocniejjjj
    Autor: maja  (2005-03-24 00:25:48)
    -----
    Zycze wszystkim przecudnej wioosnyyyy!!!!
    Autor: Natalia  (2005-03-24 17:45:42)
    -----
    Niech króliczek przyniesie Wam w prezencie to, czego najbardziej pragniecie. To "coŒ" nie musi być ani widoczne, ani dotykalne, może nawet nie pachnieć, ale niech będzie czymŒ bez czego nie można i nie warto żyć...
    wszyscy, odwiedzajšcy wiedzš czego zycze ;)
    Natalia
    Autor: Adzio  (2005-03-24 22:02:50)
    -----
    Maju ale za co????
    Autor: maja  (2005-03-24 23:09:39)
    -----
    NATALIO jakie piekne zyczenia:):)mam nadzieje,ze kazdemu z Nas sie spelni.ADZiO sorki,ze zle napisalam Twoje imie/ksywe
    Autor: apo  (2005-03-25 10:16:43)
    -----
    Nie palę od 16 stycznia. I jeszcze w to nie wierzę... Udało się po 15 latach kopcenia po 1,5 paczki dziennie! ( zaczelam w liceum) I o dziwno samo rzucenie nie bylo takie straszne jak objawy fizyczne po... To juz ponad dwa miesiace, a dopiero organizm zaczal sie oczyszczac. Makabra. To bardzo nieprzyjemne. Jesli ktos z Was to przezyl dajcie znac jak dlugo to potrwa. Ostatnio nie daję sobie rady ze sobą. Ręce i nogi mnie świerzbią, drętwieją, mam mrówki... W okolicach mostka mnie dusi, rozpiera, drażni... Koszmar!
    Autor: Natalia  (2005-03-25 16:45:53)
    -----
    APO Moja kuzynka miała podobne objawy, przetrwała i nie pali!! z tego co pamiętam to trwało to u niej tydzień bšdŸ dwa(maksymalnie). Wiem ze pomagała sobie jakimiœ gumami nikoret (nawet nie wiem jak to sie pisze ;) w każdym razie trzymaj się, nie daj sie. Już dłuuuuugo nie palisz, wiec powodzenia dalej!!
    Autor: Adzio  (2005-03-26 01:59:15)
    -----
    Maju nie ma za co, powiem szczerze dopiero teraz zauważyłem:-) Z tym medalem to nie wiem za co, chyba za ilość wypitego piwa, ale to raczej niechlubne osiągnięcie, choć smaczne:-)
    Apo, pamiętaj NIC nie kupuj, co najwyżej zwykłą gumę, jest smaczna a nie jakaś podpucha nicoret. Ręce czymś zaimij, np.klawiaturą i myszą:-) To minie, jak już tyle wytrzymałaś to NIE MOŻESZ tego zaprzepaścić, po prostu olej to i pomyśl ,że w organiżmie zachodzą zmiany na dobre. Po 15 latach fajczenia organizm przeżywa lekki dezorient czemu nie dostarczasz mu dymu, stąd ten ból.
    Autor: Adzio  (2005-03-26 02:03:06)
    -----
    A i powiem jeszcze coś z mojego doświadczenia. Po pierwszym miesiącu niepalenia złapałem się na bólu urojonym, to samo miałem z drętwieniem rąk. Oczywiście rozum od razu podał mi rozwiązanie: zapal sobie. Ale sumienie nie pozwoliło. Podczas rzucania papierosów człowiek naprawde poznaje siebie.
    Autor: Natalia  (2005-03-26 09:42:19)
    -----
    Adzio ja nie miałam na myœli żey Apo sobie łyknęła te gumki. Przy takich objawach mojej kuzynce one pomogły, może tylko podœwiadomie ale pomogły. Ja sama żuje tylko orbitki, żadnych innych;)
    Pozdrawiam wszystkich moooocno.
    Jakie fajne sš Œ więta bez fajek, wszystko jest bez tego całkiem inne. Nowe życie ;)
    Lecę szykować koszyk do œwięconki, bo juz sie nie mogę doczekać aż zjem kabanosa ;)
    PS œniło ma sie dzis że paliłam jedna fajke za druga no i co? obudzilam sie rano i meczy mnie kaszel ;)
    Tragedia ;)
    hahahahaha
    Autor: apo  (2005-03-26 10:02:26)
    -----
    Wow, dzięki Wam!

    Na pewno nie zaczne palic, chocby nie wiem co! Im gorzej ze mna, tym bardziej sobie uswiadamiam co to nikotyna! I wstyd mi przed sama soba ze taka glupia bylam i jaralam tyle lat.

    Nie chcę nikorette bo to nikotyna. Mam jej dosc! Jesli to ma potrwac tydzien, dwa - to przetrzymam :D

    Zycze Wam wesolych swiat! I dzieki za slowa otuchy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    buziole!
    Autor: apo  (2005-03-26 10:05:11)
    -----
    ps To beda moje pierwsze swieta bez papierosa od wielu, wielu lat................
    Autor:  (2005-03-26 17:11:13)
    -----
    ps 2 (po przeczytaniu wielu wielu komentarzy z tej stronki)

    A mnie w ogole nie ciagnie do fajek! To mnie zaskakuje bo jaralam jeden za drugim a juz gdzies dwa tygodnie po rzuceniu moglam spokojnie isc do pubu, czy przebywac w towarzystwie osob palacych i mnie nie ciagnelo. A dlatego ,ze sobie je obrzydzalam jak umialam. I wmowilam sobie ze to swinstwo, paskudztwo do tego stopnia, ze gdy wdze jak ktos pali to mi go zal i odrzuca mnie od tej osoby :0 To smieszne, bo sama kopcilam, ale mi pomaga :) Za to moj organizm ciagnie i to strasznie. Glupi organizm , glupie uzaleznione cialo.....
    Co przejde jakis etap dowiaduje sie o nastepnym, ale chyba po oczyszczeniu juz mnie nic nie czeka, prawda? :\
    Dzis spotkala mnie niespodzianka. Tesciowa rzucila palenie! Od 3 tyg nie pali a jarala cale zycie paczke dziennie! To dzieki mnie rzucila! Poszla za moim przykladem :D To niesamowite. Ciesze sie bardzo i jestem z niej dumna :D

    Autor: Marcus  (2005-03-26 19:38:32)
    -----
    I tak trzymać nowi znajomi tej stronki.Razem łatwiej przez to przejść.Ja 83 dni bez fajki.Przez ten czas było różnie.Moje odczucia są zarejestrowane od samego początku na tej stronce.Teraz sporadycznie się łapie na tym że bym zapalił.Powoli redukuję masę ciała(nadwagę),zrozumiałem że trzeba się racjonalnie odżywiać.Do tego też niestety trzeba psychicznie dorosnąć.Życzę zdrowych,pogodnych świąt wielkanocnych w prawdziwie wiosennym nastroju oczywiście bez papierosów.
    Autor: Hahsbert  (2005-03-26 23:12:34)
    -----
    Szefowa ty mnie w sposób znaczący rozumiesz(ale..(zawsze jest ale)-nie do końca)....to jest uwarunkowane tym ze sam siebie nie rozumiem tak zupelnie....w sumie to jestem zakrecony....................inaczej mysle a inaczej działam....no cóż tak to jush jest.............................masz może gg lub something like that?...po prostu tak czuje że moglibysmy czasami sobie po-konwersować ciekawie......................................................... najlepsze życzenia z okazjii świąt!!!!!!!!...................................................n pozdrowionka dla szefowej!!
    Autor: HASHBERT  (2005-03-26 23:15:37)
    -----
    Trzymam kciuki za wszystkich walczących z nałogiem............nie miejcie hamulca w lany poniedziałek..hehe.....najlepsze for all of you...!!
    Autor: maja  (2005-03-27 22:53:36)
    -----
    wszystkim wesolych,zdrowych,pachnacych swiat wiosennych!!!!i mokrego poniedzialku:):):)wydaje mi sie ,ze jak jest cieplej to latwiej nie palic .co myslicie/??NIEZADYMIONEGO USMIECHUU!!
    Autor: majadohashberta  (2005-03-27 23:32:33)
    -----
    :):)Tobie zycze duzo swiatecznego zarcia,zebys przytyl do 60 kilo:);)powaznie ja mam 175 wzrostu i przy wadze 58 kilo lekarz powiedzial mi,ze mam niedowage.sprawdzil to na wykresie.kazal 2,3 kilo przytyc.bierz sie za zdrowe zarcie i sport a bedziesz szczesliwy.SZefowa mowi:):)Hashbertjestes wielki,ze juz myslisz o nalogu i chyba chcesz cos z tym w przyszlosci zrbic.ciekawe jak tam u ciebie zalkoholem??nie mam niestety gadu gadu :(:(,ale w przyszlosci niedlugiej powinnam miec..tez pogadalabym sobie z toba wiecej,jak narazie mam emeil.ziolo jest super,ale uwaga.nawet w amsterdamskich coffeshopach znajduja sie ulotki w roznych jezykach dla stalych palaczy thc.miedzy innymi:rob w tygodniu przerwy, a na niektorych moze przyczynic sie do deprechy:(pochwale Ci sie :umiem robic hasz i to 3 rodzaje:):):) i wiesz jak mi jest dopiero ciezko nie palic.jak tu liscie na ulicy leza:):)
    Autor: majadohashberta  (2005-03-27 23:38:33)
    -----
    mam te same DOKLadnie problemy co TY opisales 26.3.ale mozemy byc tacy jak chcemy czasem trzeba tylko troche wiecej popracowac.3maj sie!
    Autor: HahSbertdoMaji  (2005-03-28 09:54:39)
    -----
    DZieki piekne za życzenia szefowa.Przeczytalem wczesniejsze(23.03)jeszcze raz, moj papa tesh mnie opierdziela za palenie na czczo a doszlo do tego ze jak mu chyba z miesiąc temu powiedzialem ze od 5 lat nie mialem przerwy z fajkami to robi rano herbate jak ide na taczki(autobus) do szkoly....poza tym wqurwia się ze wydaje jego pieniadze na zatruwanie samego siebie...no człowiek ma racje...ja mysle ze on by inaczej podchodzil do sprawy mojego nałogu" gdyby tak po mnie nie widzial tych papierosow(o marichuanie nie wspominając)....


    .. i wiesz jak mi jest dopiero ciezko nie palic.jak tu liscie na ulicy leza:):) hehe z tym to masz zupełną rację...niestety(lub stety) jak zawsze dwie strony medalu......pewnie gdyby mnie ktoś teraz wrzucił do amsterdamu na rok i dawal jeszcze hajs na bak, to bym wrócił zielono brązowy.....a ztym hashem to mnie szefowa wyzamiatałaś:):) kiedyś mi napiszesz jak to zrobić:) jak bede mial dojscie do wiekszych ilosci:):)hehe...fajna sprawa...
    qrwa z tym tyciem na świeta to tesh cieżka sprawa...hehe...ja mam chyba jakies takie wybredne podniebienie:)....heh..no nie wiem:)..wczoraj zauważylem u babci takie zjawisko: wpadam do pokoju..siedzi rodzinka..no a ja zaczynam obczaje po stole....qrwa placki, szynki, kielbasy, sałatki....dochodzi do selekcjii....pozostały szynki i placki brane pod uwage...moment zawahania..i wybieram placka:)problem w tym ze ten caly mechanizm mnie zniechecil chyba:):) bo placek mimo ze wygrał to jak stał tak został:):):)jakos sie tak nie wiem nie moge zebrac:)...przed zarciem mysle o fajce a a po fajce nie chce mi sie jesc..oczywiscie nie zawsze..:):)

    W Holandii mozna pewnie dostac mandat za chuligaństwo jak zaczniesz ludzi oblewać:)mimo to...mokrego..zielonego...świątecznego dyngusa:)!i miłej atmosfery!!
    Autor: apo  (2005-03-28 11:56:56)
    -----
    ja juz przestaje wierzyc ze moj organizm sie odtruwa. Nie pale 2,5 miesiaca, juz sie chyba odtrul???
    Mam jakby zapalenie stawow. Ręce i nogi mam lodowate, dretwieją, bolą mnie, szarpiący bol... To odtrucie? Chyba raczej jakies chorobsko. Tylko ze dodatkowo mam dusznosci, źle mi sie oddycha. Raz plytko raz gleboko... Czuje sie fatalnie
    Autor: apo  (2005-03-28 12:29:47)
    -----
    mam jeszcze paskudna cerę, calą w krostkach ( nigdy tak nie mialam) źle mi się oddycha, jakbym nie umiala tego robic i uczyla sie od nowa. Ale najgorzej z tymi rękoma i nogami. Jak po odmrożeniu. Kiedys to byly same stopy i palce rąk, teraz od tygodnia raptem mnie wzielo i idzie w górę. Juz boli az do kolan. Palce mam jak lód. Ktos z Was przechodzil oczyszczenie? Jakie mieliscie objawy?
    Jesu nie wyrabiam. Nic mi nie pomaga na to tylko alkohol bo rozgrzewa i krew lepiej krąży ( nie lubie, ale sie zmuszam co jakis czas)
    Autor: majadoapo  (2005-03-28 16:45:54)
    -----
    chyba powinnas zasiegnac rady lekarza.masz chyba problem z krazeniem.nie zwlekaj.ja tez mam lodowate rece i stopy.jednak wystarczy mi pare dni niepalenia i robia sie ciedle.strasznie musisz sie meczyc.moze wcale to nie jest krazenie.chyba jestes ubezpieczona.idz do lekarza!!napewno to nie jest skutkiem niepalenia.trzymaj sie!sprobuj nogi moczyc w goracej wodzie .
    Autor: majadohashberta  (2005-03-28 16:56:17)
    -----
    jasne bez problemu podalabym Ci przepis :)moze powinienes zmienic kuchnie na bardziej wartosciowa salatki itp?dobrze,ze Ci papo chociaz herbatke robi.ja zemdlalabym pewnie jakbym wyszla bez porzadnego sniadania.ide na swiateczne jaranko juz mam dosyc,migdal mi wysiada od tego jarania,ale dalej jaram.noi co tu robic jak czlowiek jest taki glupii??mieszkam na sqocie z 12 ludzmi ktorzy jaraja kilogramami ja mam nawet problem z niezadymonym pomieszczeniem.czsami musze wyjsc z domu bo sie dusze!i tylko ja jeedna w calej chacie rzucam palenie!jest trudno,ale chce to zrobic.bo zdrowa przestaje byc od jarania.narazie.
    Autor: apo  (2005-03-28 17:44:31)
    -----
    jutro chyba pojde ,cos jest nie tak/ Ten bol nog jest okropny, rece tez bola/ Jakby jakas grypa miesniowa.........
    Ale krazenie nie wrocilo mi do normy po tych 2,5 mies niepalenia nadal mam lodowate rece :( Dopiero objawy po rzuceniu uswiadamiaja mi jak bardzo bylam uzalezniona
    Autor: Natalia  (2005-03-28 22:26:27)
    -----
    Apo trzymaj sie!!!
    mi tez sie wydaje ze to juz nie jest odtruwanie sie Twojego organizmu!!! Zycze Ci szybkiego rozwiklania tej paskudnej dolegliwosci!!! oczywiscie u specjalisty, moze masz kogos kto w domku pomasowalby Ci nogi?? to powinno pomoc rowniez i moze masz malo ruchu, brak aktywnego zycia tez wplywa negatywnie na cialo!!!...



    objadalam sie przez te swieta jak jakas opetana!!! to wszystko dlatego, ze dawno mi tak nic nie smakowalo ;pieczen, salatki ,seeernik hmmmmm od dawna nie czulam ich wysmienitego smaku!!! ;) widze po sobie ze jest ze mna lepiej, ale przyznam sie Wam ze po wiekszych ilosciach jedzenia, kiedy mialam na prawde pelen brzuszek to chcialo mi sie bardzo palic, dusilo oj dusilo, ale nie dalam sie oczywiscie!!!
    a ajk juz do ciacha wypilam kawe to tragedia no ale coz trzeba byc twardym a nie "mientkim" ;)
    Agnieszko, palisz czy nie? sporadycznie juz zagladasz i nie wiem czy mam jeszcze jakies wsparcie ;P

    Autor: apo  (2005-03-29 11:01:45)
    -----
    poszlam do lekarza bo niewyrobka juz jest :( No i jakis wirus. Oczyszczanie organizmu byc moze tez swoja droga, raczej tak, ale przyplatalo sie cos paskudnego a la grypa kosci. To znaczy to takie uczucie jakby kosci mialy grype. Cos strasznego. Mam lezec koniecznie i sie leczyc. Troche mi lzej. Balam sie ze to przez fajki tak sie mecze :)
    Autor: Natalia  (2005-03-29 19:54:40)
    -----
    No to szczescie w nieszczesciu Apo!!!!
    Zycze szybkiego powrotu do zdrowka :)
    Autor: Apo  (2005-03-30 08:07:17)
    -----
    Dzieki Natalka! :-*

    Tak, szczęście w nieszczęściu bo gdyby się okazalo ,ze to przez brak nikotyny to chyba kupilabym sobie plastry znowu ( przez pierwszy tydzien uzywalam) lub gumy, albo jadlabym papierosy bo palic to juz nigdy nie bede :D
    Autor: maja  (2005-03-31 19:56:35)
    -----
    no co jest czemu nikt sie nie odzywa:(
    Autor: czuczu  (2005-03-31 20:31:31)
    -----
    Ja się odzywam :-) :-) :-)
    Autor: majadoczuczu  (2005-04-03 17:33:14)
    -----
    Tobie to dobrze bo od zawsze nie palilas madra kobieto:):)
    Autor: Apo  (2005-04-05 14:02:52)
    -----
    Nadal nie palę , nadal jestem chora. Cos bardzo durnego sie przyplatalo i nie chce sobie pojsc :(
    Autor: smutny  (2005-04-05 23:14:28)
    -----
    Mineło 3 miesiące jak nie pale...
    Jednak można.
    Autor: Agnieszka :)  (2005-04-07 13:18:11)
    -----
    Natalio masz wsparcie. Ale to prawda, po ostatnich wydarzenich rzadko tu zaglądam. Byłam mądra, ale przestałam być. Pomóżcie!
    Autor: maja  (2005-04-07 21:22:08)
    -----
    Agnieszko czy zaczelas palic papierochy?az ciezko mi uwierzyc.odpisz
    Autor: czuczu  (2005-04-08 14:58:15)
    -----
    Dziękuję, Maju :-)
    Najlepiej w ogóle nie zaczynać...
    ...papierochów nie paliłam nigdy, to fakt, ale parę razy jarałam skuna...
    ...i na szczęście mi się nie spodobało aż tak bardzo, żeby w tym trwać :-)
    Powodzenia, kochani Palacze, trzymam kciuki, abyście znaleźli w sobie wystarczająco dużą siłę woli do rzucenia raz na zawsze papierochów.
    Autor: Agnieszka :(  (2005-04-08 20:50:22)
    -----
    tak
    Autor: Natalia  (2005-04-09 11:23:21)
    -----
    Agnieszko!! -wiedzialam!! po prostu bylam pewna!! ale to nic, mi tez sie zdarzylo zapalic od momentu kiedy postanowilam przestac ale nie kupuje papierosow. Raz na jakis czas przy piwie jeszcze ujdzie ale po tym trzeba byc jeszcze bardziej silnym!!! Nikt nie powiedziel ze bedzie latwo ale trzeba walczyc o swoje zdrowie z tym nalogiem. Moze przemowia do Ciebie zdjecia ludzi w koncowym stadium raka..... albo twarz kobiet na przystankah niby 60letnich ale jednak 48... mlodzi z papierosem wygladaja jak by im to nie szkodilo ale wszystko wyjdzie pozniej... i wtedy nie bedziesz dojrzala, pociagajaca kobieta tylko pomarszczona smierdzaca i brzydka ;)
    Autor: Marcy  (2005-04-10 19:50:15)
    -----
    Wieki tu nie zagladalam, ostatnio moje zycie kreci sie z predkoscia ultradzwiekowej karuzeli, ale na szczescie kreci sie bez papierosa. myslalam ze po prawie 3 miesiacach bedzie juz z gorki ale palaczem chyba nie przestaje sie byc do konca zycia. czasami mam ochote chodzic po scianach.
    Agnieszko, trzymam kciuki, uda ci sie na pewno, teraz gdy juz wiesz co zyskujesz przez niepalenie (przypomnij sobie jaka to roznica budzic sie rano kiedy porzedniego dnia nie mialas tego swinstwa w ustach). nie poddawaj sie.
    chcialam sie wam przy okazji pochwalic, zareczylam sie w zeszla niedziele, hurrrrra. jakos latwiej ignorowac to swinstwo jak sie jest szczesliwym.
    Autor: Agnieszka :)  (2005-04-11 10:52:51)
    -----
    Natalio, dziękuję. Pomarszczona i śmierdząca, dziękuję.
    Marcy, gratuluje i dziękuję :)
    Autor: Agnieszka :)  (2005-04-11 10:54:02)
    -----
    AAA, zapomniałam, jeszcze brzydka, dziekuję :) tego mi brakowało
    Autor: maja  (2005-04-11 16:38:03)
    -----
    Marcy moje podwojne gratulacje!!!dobrze,ze nie palisz,ja tez od pon do piatku czysto na weekend dalej smrodze.mam nadzieje,ze narzeczony tez nie pali..
    Autor: majadoaga  (2005-04-11 16:41:28)
    -----
    Agnieszko jak to sie stalo?czy duzo palisz teraz dziennie?upadlas to wstawaj dalej i trzymaj sie!chyba masz wyrzuty sumiienia czy cos takiego.napisz co sie stalo!!
    Autor: Natalia  (2005-04-11 19:20:23)
    -----
    Agnieszko, alez prosze bardzo!! ;) Chcialam Ci tylko dobitnie zobrazowac jak to sie odbije na Tobie o ile dozyjesz... Nie chce zebys palila bo to TY mi pomoglas!!! za co Ci bardzo DZIEKUJE i na tyle na ile jest to mozliwe chciala bym sie odwdzieczyc. Nie wiem w jaki sposob Ci to zobrazowac bo przeciez Ty wszystko Wiesz!!! Ale wydaje mi sie ze kazda kobieta oprocz inteligencji chce tez byc piekna, nie tylko w mlodosci... a fajki urode zabieraja!!! Szkoda cery, wlosow.... jeeej nie pal, prosze Cie!! :)
    Pozdrawiam i podobnie jak Maja czekam na wyjasnienia jak to sie stalo (postaram sie takiej sytuacji uniknac)
    Autor: Adzio  (2005-04-12 10:01:45)
    -----
    Pewne trochę promili i chwila słabości.
    Autor: Agnieszka :)  (2005-04-12 13:29:13)
    -----
    Adzio, Twoj komentarz jest taki szczery i uczciwy, dlatego przypuszczam , że jest to projekcja.
    Natalia, nie wróciłam do starych nawyków, nie palę paczki dziennie, broń Boże! Jeden, dwa na dwa, trzy dni.Sorry. Ale Ty do Przodu!!! :))) I dzięki za wsparcie.
    Autor: Natalia  (2005-04-12 18:07:38)
    -----
    Agnieszko w kazdym razie trzymam kciuki zebys sie bardziej nie rozpalila... :/
    masz zamiar nie palic? , czy juz zrezygnowalas?
    ja jeszcze walcze nadal, moze nie tak bardzo jak na poczatku ale mam swiadomosc ze ten nalog nede mna "wisi"... zdarzylo sie ze raz w tygodni przy okazji spotkania zapalilam, nie wiem co bedzie dalej, lepiej mi bez tego, jak wiekszosci ale mam tez swiadomosc ze jeszcze nie wypalilam ostatniego w zyciu papierosa..... (chyba? )
    Autor: maja  (2005-04-12 21:45:05)
    -----
    to jeszcze o tyle dobrze ,ze sie aga nie rozjarala...ale najczesciej wlasnie tak sie zaczyna powrot do jarania.dlategoAgnieszko wstawaj po tym,,upadku,, i idz dalej po drowie.pamietasz sama mnie prrekonywalas,ze nawet 1 papieros na tydzien niszczy cale zdrowko i pozwolcie ,ze sie brutalnie wyraze podkarmiasz raka.pewnie w tym jaraniu pomaga ci jakas kumpela,czy tak sama sobie jarasz?no napisz ze zrobilas blad i nie palisz.pomysl o tych obrzydliwych papierosowych zmarszczkach i osmrodzie z ust i z rak.pozdrowienia dla Agnieszki,Natali i Adzia.ciekawe jak tamMarcus.mam nadzieje,ze nie zaczal jarac.
    Autor: maja  (2005-04-12 21:47:15)
    -----
    Hashbert jestes tu jeszcze???
    Autor: MrówkaZ  (2005-04-13 13:01:39)
    -----
    hej hej. niepale juz od 29 marca. zaczelam od tabletek tabex 24 marca. powiem szczerze, że było mi cięzko przez pierwsze dwa dni, bo w śrdoku cały czas mi cos mówiło zapal, zapal. było mi cięzko,potem święta u mojego chłopaka i ostatni papieros z nim. troche było mi szkoda, bo to takie "fajne". acha zapomniałam dodac, ze paliłam prawie 10 lat, a mam 26 w tym roku. to juz chyba trzeci raz jak rzucam, pierwszy raz przestałam po usunięciu migdałków, drugi raz dwa lata temu dla chłopaka, no i teraz mysle, że to juz ostatni raz. czytam od jakiegos czasu wasze wypowiedzi. jestem jeszcze na styczniu. pozdrawiam wszystkich i wracam do czytania
    Autor: MrówkaZ  (2005-04-13 15:00:49)
    -----
    aaa no co jeszcze miałam napisac. codziennie wypalałam paczkę papierosów,no ale jak byla jakas okazja - piwko i te sprawy to wiadomo, ze palilo sie wiecej. lubiłam palic, ale wręcz nienawidziłam smrodu ubran,no i nie tylko bo cała smierdziałam . teraz jak tak sobie siedzę i czytam to wydaje mi sie, ze moje dłonie nadal śmierdzą, jejku straszne to jest. a ten potworek co mowi-zapal, zapal to tylko od czasu do czasu sie pojawia, ale o dziwo nie w takich sytuacjach jak zawsze ,czyli po jedzeniu do piwka, do kawy. moja historia palenia jest długa i w sumie nie wiem co pisac jeszcze bo tyle rzeczy jest waznych, ale co najwazniejsze- nie chce mi sie palic, ale mam wieeeeelki problem przez brak papierosów- problemy toaletowe :) cierpię na zaparcia. dwa lata temu jak rzuciłam dla chłopaka to strasznie sie męczyłam i własciwie dlatego zaczęłam palic- bo stwierdziłam dlaczego mam sie meczyc. z tamtym chłopakiem nie jestem od dawien dawna. no i paliłam dalej. nie pomagało czytanie na temat skutkow palenia. chciałam , ale stwierdzałam - jeszcze nie teraz. w ostatnim czasie słyszałam, ze moja siostra i mama chciały rzucic, ale wyszło tak, ze to ja i mama nie palimy. mama jest lepsza ode mnie, bo tylko pare dni brała tabletki. paliła hm.... niech pomysle - prawie 30 lat. nadal sie boje, ze zapali (mama). czy ktos mi moze powiedziec, czy problemy z zaparciami kiedys mijają? bo w zeszłym tygodniu szukałam w necie cos na ten temat i przeczytałam ze aloes do picia jest skuteczny . kupiłam no i rzeczywiście jest lepiej, ale mozna go stosowac tylko 10 dni. czyli jeszcze tylko 3 dni moge pic. po tygodniu od rzucenia miałam straszną załamkę- znowu chciałam palic. tak sobie mowiłam jak 2 lata temu. dlaczego mam sie męczyc. na szczescie moj ukochany zabrał mnie na spacer (rzucił tydzien po mnie) i wybijał z głowy. no i powiem szczerze, ze gdyby nie on....
    Autor: Natalia  (2005-04-13 20:19:09)
    -----
    Nachodza mnie nie tyle co potrzeby zapalenia co raczej checi....głupie to takie, jak nie nałog to ochotka :)
    ale nie daje sie....
    Maju dziekuje za pozdrowienia, i Ciebie też baardzoo pozdrawiam, wiesz moj kumpel od dwoch tyg nie jara zioła i twarz mu sie wygładzila ;)
    Autor: Marcus  (2005-04-14 20:59:57)
    -----
    Witajcie.Wpadam tu co jakiś czas,rozumiecie to mnie podtrzymuje przy "życiu".Nie palę już 101 dni.Od momentu jak rzuciłem nie zapaliłem ani razu.Także Maju na razie trzymam się.Trochę przytyłem,ale zaakceptowałem to,może z czasem waga się unormuje.Mrówka odnosnie zaparć,to proponuje pestki z dyni,jabłka ze skórką,a aloes można pić po łyżce dziennie bez ograniczeń,jest to wspaniała roślina pomagająca na bardzo wiele niedomagań w organizmie.Poza tym można kupić w aptece Colon C - taki proszek na bazie naturalnych roślin,który super działa na perystaltyke jelit.Poza tym dużo ruchu i jedz owoce + warzywa oraz dużo pij soków,wody mineralnej oraz sie nie stresuj w zyciu codziennym.Pozdrawiam i NIE PALCIE.
    Autor: maja  (2005-04-14 21:17:32)
    -----
    Gratulacje Marcus trzeba brac przyklad z Ciebie.Natalio jak,ze mu sie wygladzila?inny wyraz czy co.ja zauwazylam,ze po jednym joincie moj glos robi sie paskudny,taki niski,ze lepiej sie nie odzywac;)papierosow nie pale.od listopada wypalilam moze 10.wydaje mi sie ,ze nigdy do nich nie wroce,ale to ziolo,juz dzis nie moge doczekac sie jutra kiedy usiade z kumpela i odpalimy fajke pokoju.ale 100%lepiej czuje sie bez jarania.w niedziele jestem tak zmeczona paleniem ,ze ciesze sie ,ze idzi ,,czysty ,,tydzien.pozdrowienia dla wszystkich walczacych.
    Autor: Agnieszka :)  (2005-04-15 08:06:14)
    -----
    Natalia, widzę, ze masz podobnie do mnie z ta ochota na papierosa, bo nie stres to powoduje, tylko zwykła chęć zrobienia sobie (pozwolenia) na małą przyjemność.

    Wczoraj zdarzyła mi się taka sytuacja, że miałam przy sobie napoczetą paczką papierosów (jeszcze się nie rozpaliłam), ale ją zgubiłam. Nigdy wcześniej nic takiego mi sie nie zdarzyło. Wiec po kilku godzinach stwierdziłam, ze może przy okazji kupić sobie następną na stacji benzynowej. I co?! NIE BYŁO JEDYNIE MOICH PAPIEROSÓW - NA STACJI BENZYNOWEJ! :))) Znaki od opatrzności?! (oczywiście w końcu nie kupiłam)
    Do Drogiej Mróweczki, mam dokałdnie tyle samo lat i tak samo długo paliłam. To tak przy okazji. :) A polecam błonnik w pastylkach. Rewelacja!
    Zak, odezwij się.
    Autor: HashberT  (2005-04-15 17:33:00)
    -----
    PRZEPRASZAM SZefowa za absencje ale mam teraz taką zajebke z maturą ze nie daje rady
    . w pon. zdaje polski czyli musze przez 15 minut mowic na temat na ktorego przygotowanie mialem pol roku a ja jeszcze nie mam tej prezentacjii napisanej. ostatnio zauwazylem ze ograniczylem sie z bakaniem, w sumie mimo woli bo to nie bylo nic zamierzonego,.papierochów pale tyle ile palilem jak nie kurwa wiecej.Niedawno mialem straszny hardcore w organizmie bo przez tydzien czasu wypluwalem z siebie krew w przeroznistej postaci. musze sie przyznac ze to chyba nie tylko z paierosow chociaz one takze narobily zamieszania wewnątrz.
    Najszczersze pozdrowienia dla szefowej, pozytywnej dawki mocy dla rzucających!!
    Autor: Natalia  (2005-04-15 21:06:11)
    -----
    No Agnieszko, dokladnie to samo ale ja nie kupie juz papierochow, wiem ze to zniszczy wszystko....nad czym pracowalam... I dobrze Ci tak ze zgubilas i nie kupilas ;P BARDZO dobrze :) moze jak przyjemnosc to przyjemnosc 1 papieros od kogos ale jak juz kupno paczki to..... nieciekawie sie zapowiada mowiac wprost zapowiada sie "powrot do edenu" ;P

    Maju wygladzila tzn ze zniknely mu z twarzy wszelakie krrosty ze tak powiem, teraz autentycznie nie ma nic!!!....az w szoku bylam jak go zobaczylam ;)
    Autor: Zak  (2005-04-16 20:45:20)
    -----
    Jestem Agnieszko.Witaj !
    Autor: Agnieszka :)  (2005-04-17 18:12:22)
    -----
    Witaj Zak :)
    Autor: Apo  (2005-04-18 13:11:44)
    -----
    Stuklo juz trzy miesiace jak nie pale Super. Jeszcze w styczniu jakby mi ktos powiedzial ze nie bede palic jeden dzien to wysmialabym go :D A tu taka niespodzianka. Jednak jak sie chce to mozna. Duzo sily i samozaparcia!
    pozrofka
    :-*
    Autor: maja  (2005-04-18 15:56:30)
    -----
    Hashbert napewno zdasz ta mature.trzymam kciuki za twoje szczescie!!koniecznie napisz jak ci poszlo i nie jaraj za duzo bo sie mozg niedotleni .ja mialam ogromne szczescie na maturze.
    Natalio masz racje od trawy moga wyskakiwac syfy,szczegolnie od Hydro czyli wychodowanej za pomoca srodkow chemicznych.wtedy pojawiaja sie syfey na twarzy.tak samo jest z tabakiem.ostatnio kupuje sobie do jointow lepszy tabak,100%naturalny,dez dodatkow.czuc ogromna roznice.na opakowaniu napisane z 10 innych chem.subst.,ktore dodawane sa jeszcze do papierosow.fu!!niejednokrotnie slyszalam od znajomych ,ze od trawy chem.sa pryszcze od Bio nie .
    Autor: maja  (2005-04-18 16:00:45)
    -----
    HashberT fajnie,ze sie odezwales!!licze na to,ze bede mogla cieszyc sie z twojej matury!!!

    Agnieszka to napewno jakis znak!!!
    Autor: Hashbert  (2005-04-19 18:11:58)
    -----
    ..na polskim dalem rade Szefowa..dzięki za duchowe wsparcie..moja matura to byl taki freestyle ze to sie w glowie nie miesci a dostalem 15 na 20 mozliwych punktow...no po prostu masakra...pani od polskiego sie do mnie usmiechnęła..chyba dlatego...heh..a poza tym chyba w garniturze wyglądam dosyć inteligentnie:)
    duzy wplyw mialo tesh to ze jako jedyny mialem taki temat: "analiza języka tekstow piosenek polskich zespolow mlodziezowych i sposoby wyrazania w nich buntu" ja oparlem sie glownie na hip hopie bo komisja nie miala o tym pojęcia...
    jutro jade z angielskim rozszerzonym o 13.15, a w pon jush 8 osob udupili z angielskiego....ale don't worry be happy nie?
    z tymi papierosami to masz racje w zupelnosci...no ale Maju nie ma lekarstwa na ludzką glupote..zamiast zacząć cos dzialac z 50-cioma tematami na jutro to ja co pol godziny na peta biegam...chyba z nerwów, nie wiem w sumie
    co chwile mi ktos ze znajomych mówi ze nowa dostawa materiału, ale wiadomo trudno tutaj dostac cos co nie ma w sobie chemii chyba glowny skladnik tutejszych pseudo skunów
    pozdro!
    Autor: Hashbert  (2005-04-19 18:19:08)
    -----
    zaryzykowalbym stwierdzenie ze juz z tydzien nie palilem ziola..fajnie..szare komorki mają czas troche odpocząć
    napisz jak tam Twoje samopoczucie..ogólnie
    trzymcie się!!
    Autor: Natalia  (2005-04-19 19:53:15)
    -----
    Pokusze sie o stwierdzenie, ze palenie ziola to juz dla mnie kompletna glupota!!! bez kitu, nie wiem co Wy w tym widzicie, taka moda czy co? ja wymieszalam ziolo z redbulem i wodka i prawie odjechalam.... ale nigdy w kazdym razie nie czulam sie od tego uzalezniona i napisze cos jeszcze to jest pojebane!!! i nigdy nie moglam zczaic co ludzie w tym widza ze pala to tak czesto.... tragedia!!!
    Autor: Natalia  (2005-04-19 20:04:53)
    -----
    Hasbert nie odbierz tego jako atak na Ciebie akurat ale nie wiem co ma na celu nowa matura, uglupianie spoleczenstwa? to jest parodia... wymyslacie sami co przygotowujecie i macie prezentacje.... jakies, na "stara" mature trzeba bylo umiec wszystkie epoki i to konkretnie, nie po lebkach i to byla prawdziwa nauka, wokol waszej matury zrobili takie "halo" a to jest egzamin na ktory moglabym pojsc bez przygotowania, na czysta improwizacje i dostalabym maksa za nie jeden temat, powiedz szczerze Hasbert, jeszcze w piatek pisales ze nie masz prezentacji i tu nagle jebs 15 p.... GRATULUJE !!! i zycze powodzenia na angielskim...
    widac te 8 osob sie przejechalo na nic nierobieniu, moze mysleli ze im pojdzie z gorki tez na improwizacji... hmmm....
    nie wazne w kazdym razie bawi mnie to!!!
    Brawo dla idioty reformatora ktory to qrwa wymyslil
    Autor: Hahsbert  (2005-04-20 09:37:33)
    -----
    heh..masz Natalia zupełną rację co do matury, no i w sumie co do ziola to kazdy ma prawo wyglosic swoje zdanie....kazdy do sprawy marihuany podchodzi inaczej dlatego ze chodzi tu psychike a kazdy z nas ma iną i tak wszyscy palący widzą w tym (mimo wielu cech wspólnych) cos związenage tylko ze sobą - po zabakaniu oczywiscie.przynajmniej mi sie tak wydaje.dla jaraczy ziolo jest takim jakby odbiciem od szarości polskiej(i nie tylko) rzeczywistości

    uwierz mi ze nie raz sie zastanawialem po co bakam i co mi to daje ale nawet wychodząc później na łono natury spotykałem ludzi którzy palą ziolo jak cygary i na tym sie konczyly moje przemyslenia....jestem kurwa troche słaby psychicznie a moja osobowosc pozostaje zagadką nawet i dla mnie...takze sam sobie nie moge chyba na pewne pytania odpowiedziec

    pozdrowienia dla Nati!
    Szefowa give me a sind.
    Autor: MrówkaZ  (2005-04-20 12:21:32)
    -----
    czesc wszystkim
    słuchajcie!Dla mnie to jest straszne, myslałam ze im dalej tym lepiej, ze nie bedzie mi sie chciało palic, niedługo 4 tygodnie, a tu tak jakby gorzej sie zrobiło. czasami tak mi sie chce palic, ze mysle sobie a co mi tam, zaczne palic. w weekendy chyba najciężej mi jest, no i nie wiem jak sobie poradzic. teraz w sobote byłam normalnie tak blisko zapalenia... a z trawieniem nadal mam problemy.
    Autor: maja  (2005-04-20 23:16:58)
    -----
    Hashbert to znaczy,ze angielski zaliczony!!super.najwazniejsze to bez stresu,jakby co to znowu mozesz za rok,ale mocno wierze w Ciebie ze zdasz ,ja to wiem!dla mnie palenie to tak jak dla Ciebie oderwanie sie od tej rzeczywistosci,wejscie w stan milego akceptowania wielu rzeczy.NATALIO!palenie ziola nie jest glupota tylko swiadomym wyborem i daje chociaz cos wiecej jak fajki.pracuje w amsterdamie jako sprzataczka.sprzatam domy bogatychludzi adwokatow,pisarzy.pala ziolo i napewno nie moga byc glupi.nie osiagneli by tego co maja,sa to bardzo fajni ludzie,wyluzowani-a o to ciezko teraz.i jestem pewna,ze wieksza glupota sa papierosy niz dobre ziolo.Nie pal ziola Natalia ,nie wszystkim to pasuje,a laczenie z alkoholem nie powinno sie tak robic.pozdrawiam Cie Natalio
    Autor: majadohashbert  (2005-04-20 23:23:26)
    -----
    moglibysmy pogadac sobie za pomoca meila-moj to gienio79@o2.pl.mozna powymieniac sie zielonymi spostrzerzeniami,a tutaj chyba nie wolno przeginac z tym.i tak dziekuje wszystkim,ze przez ziolo nie wygnali mnie z ,,pamietnika,,.napisz cos hashbert napewno odpisze/
    Autor: majdo mrowkiz  (2005-04-20 23:35:30)
    -----
    moze sproboj pic wiecej mleka.a jak lewatywa dzialaja na mnie karczochy,zejsc z kibla nie mozna.jasne co myslalas ,ze po 3 tygodniach bedzie luzik?nie ma lekko!:)super ,ze sie trzymasz,i walczysz.ciezko mi jest radzic bo sama jaram na weekendy (jointy)naprawde trzeba miec silna wole.ale jestem pewna,ze sport pomoze.przebiegniesz sie zadyszka i od razu odechciewa sie palic.palenie to lenistwo!!!czy czytalas wczesniejsze wypowiedzi?tam jest cale mnostwo jak sobie radzic.powodzenia.zastanow sie co Ci daja papierosy,a co zabieraja.zreszta Ty i tak wiesz ,,ze nie warto.trzymaj sie mrowko!!!
    Autor: MrówkaZ  (2005-04-21 12:22:51)
    -----
    czytałam wszystkie wypowiedzi, ale mimo tego jestem zdziwiona moimi chetkami w dziwnych sytuacjach. a odnosnie moich problemow- jak paliłam , to tez mialam prblemy, ale nie az takie i wiele rzeczy jadłam , ktore powinny "zaszkodzic" a tu nic, ale staram sie . ostatnio codziennie jem jogurty danon activia
    Autor: Hashbert  (2005-04-24 13:27:15)
    -----
    ..and..I'm back....jush po ustnych szefowa....hehe..angielski rozszerzony zaliczylem na 85% takze chyba zaczynam po malu wierzyc ze mam w sobie cos inteligencjii, nie koniecznie duzo ale wiesz zawsze to ma czlowiek jakis maly powod do radosci :) :)
    hashbert@tlen.pl moj mail dla szefowej
    ...write back..:)
    Autor: MrówkaZ  (2005-04-26 15:14:34)
    -----
    wczoraj zapaliłam...czuje sie zle, ale tak strasznie mnie ciągnie i nie wiem jak mam sobie poradzic.POMOCY!!!
    Autor: MrówkaZ  (2005-04-27 11:34:47)
    -----
    dziekuje Natalio!!! jak dzisiaj to przeczytałam to normalnie poprawił mi sie humor, bo wczoraj zapaliłam dwa, czyli wychodzi na to, ze w poniedziałek 1, we wtorek dwa. juz wczoraj stwierdziłam-chrzanie to, jestem słaba, no coz nie udało sie, ale wieczorem tak się wkurzyłam, ze tyle przeszłam tyle przecierpiałam i co? i znowu pale!bez sensu. postaram sie walczyc dalej, bo i tak za jakis czas bede chciała to cholerstwo rzucic, np. za rok bo bede chciała miec dzidziusia i co i znowu te męczarnie? narazie tak sie podtrzymuję, zobacze co bedzie dalej. a najgorsze jest to, ze rano czułam od siebie fajki. brrrr
    Autor: czuczu  (2005-04-27 13:30:53)
    -----
    Czy palenie zielska (czy czegokolwiek) to głupota, czy świadomy wybór... jedno i drugie. Można świadomie wybrać coś, co jest głupotą. Bo inaczej nie można nazwać działań, które mają destrukcyjny wpływ na zdrowie człowieka, czy to fizyczne (faje, trawsko, inne dragi), psychiczne (po pewnym czasie faje, trawsko, inne dragi) czy duchowe.
    Piszę to z perspektywy kogoś, dla kogo zioło nie jest abstrakcją, ale na szczęście to już prehistoria i bardzo się z tego faktu cieszę, że stanęło tylko na kilku razach i nie przerodziło się to w nałóg. To, że zdajemy sobie sprawę z faktu bycia uzależnionym to już bardzo dużo a jeszcze więcej, gdy podejmujemy walkę. Każdy dzień bez fajki to sukces, a drobne sukcesy należy doceniać - w końcu się składają na wielki sukces :-)
    Pozdrowienia dla walczących z fajami!
    Autor: Hashbert do czuczu  (2005-04-28 15:18:22)
    -----
    dobry tekst..taki wiesz podbudowywujący...czlowiekowi daje chwile do namyslu ..zeby zacząć walczyc z chwastem jaki kazdy ma w sobie mianowicie -glupota...ktora objawia sie w podejmowaniu decyzji najczesciej... pozdrowienia dla walczących
    Autor: Anna  (2005-04-28 20:34:40)
    -----
    Jakie są skutki uboczne zybanu?
    Autor: czuczu do Hashberta  (2005-04-30 17:41:49)
    -----
    Dziękuję :-)
    Nie palę faj, ale i tak są one nieodłączną częścią mojego życia (nieustanne wdychanie dymu produkowanego w makabrycznych ilościach przez moją mamę - po zawale przestała palić na 3 miesiące, ale się złamała i kopci dalej). Cieszę się, że mimo "przykładu" z domu nigdy nie zdarzyło mi się sięgnąć po papierosa. A ziółko... moda, ciekawość, czyli to, co najczęściej powoduje młodym człowiekiem, by spróbował, jak to jest - to było dość dawno, bo jeszcze w liceum, a teraz jestem już rok po studiach. Pojawiam się od czasu do czasu tutaj, by dodać Wam otuchy w walce z nałogiem, z tych petów to naprawdę nie ma się żadnej korzyści! Cieszę się z Wami każdym Waszym sukcesem, każdym dniem bez papierosa i gorąco pozdrawiam!
    Autor: Marcus  (2005-05-01 12:22:03)
    -----
    To już 4 miesiące jak nie palę.Obym wytrwał dalej w swoim postanowieniu.Zaglądam tu co jakiś czas.Pozdrawiam wszystkich starych i nowych znajomych.Życzę przede wszystkim dużo wytrwałości i samozaparcia.Wiecie chyba da się żyć bez tych cholernych papierosów.Są jeszcze takie dni w tygodniu,że .....jak w tej piosence....nic mi się nie układa,ale na szczęście jest ich z każdym dniej mniej.Przyjemnej majówki wszystkim życzę.
    Autor: Hashbert  (2005-05-01 21:48:27)
    -----
    ..what is zyban..?
    Maja...co porabiasz...daj jakis znak....w jakim stanie są szefowa Twoje płuca..?..moje lubią o sobie przypominać i wynajdują coraz to nowe sposoby..
    ...................................................... motywacji...jak jush ją znajde to prosze o numer do wytrwałości.....
    pozdrowienia...
    Autor: maja  (2005-05-02 16:02:15)
    -----
    jakbym chciala byc modna to bym nie palila.ziolo fajnie nakreca.hashbert jak tam matura?moje pluca............................................................ srode wyruszam do polandu czyli do zobaczenia.hashbert niedlugo skrobne meila.

    Marcus to chyba zwyciezyles!!!!
    Autor: Marcus  (2005-05-02 22:27:40)
    -----
    Maju zwyciężę jak nie będę palił przez co najmniej 5 lat.W chwili obecnej jestem nadal uzależniony.Muszę zdawać sobie z tego sprawę i się bardzo pilnować.Jest nieźle,ale nie aż tak dobrze.Pozdrawiam cię bardzo serdecznie.Pozdrawiam wszystkich odwiedzających tę stronkę.Ona mi naprawdę dużo pomogła i dalej pomaga.Wchodzę tu na chwilę prawie codziennie.
    Autor: Agnieszka :)  (2005-05-04 10:15:09)
    -----
    Pozdrawiam serdecznie, nie pale :)))
    Autor: Adzio  (2005-05-05 01:00:11)
    -----
    Dawno mnie tu nie było, wciąż without smoke i mam nadzieje ,że Wy też wygraliście.
    Autor: smutny  (2005-05-05 02:14:22)
    -----
    Mija cztery miesiące. Znajomi mówią że dopiero po roku przestanie mnie ciągnąć. Przejebana akcja.
    pozdrawiam wszystkich
    Autor: apo  (2005-05-05 17:29:30)
    -----
    Ja nie pale 4 miesiace prawie, nie ciagnie mnie wcale od okolo 2 miesiecy. A palilam nalogowo cale swoje zycie ,od liceum, czyli kilkanascie lat I palilam tyle, ze szok... Mozna rzucic !!!
    Autor: Zak  (2005-05-07 13:06:03)
    -----
    Gratuluję wszystkim !!! Po trzech miesiącach,przy alkoholu wypaliłem trzy sztuki.Od tego czasu znów zero,a było to trzy tygodnie temu.
    Pozdrawiam wszystkich.
    :-))
    Autor: Hashbert  (2005-05-09 13:33:42)
    -----
    ..myślicie ze jest taka mozliwosc aby palic tylko i wylacznie na imprezach..?..bedac..w jakims stopniu zniewolony przez nalog tytoniowy nie wyobrazam sobie imprezy bez wypalenia paczki cygarów(jak nie dwóch).....a paląc sobie tylko do browarka a nie na codzien moglbym funkcjonowac bez 10-cio minutowej przerwy....kurwa..
    ...problem polega na tym ze ja lubie palic jednoczenie wiedzac jak mnie to wyniszcza..no przejebana sprawa
    Autor: maja  (2005-05-10 22:36:22)
    -----
    hashbert,mysle,ze wszystko jest mozliwe!!!!!
    Autor: czuczu  (2005-05-12 20:42:03)
    -----
    Wszystko jest możliwe, tylko to co niemożliwe jest niemożliwe :-) ale w przypadku papierosków... zgadzam się z przedmówczynią :-)
    Autor: Natalia  (2005-05-12 22:29:06)
    -----
    :)
    Autor: Hashbert  (2005-05-16 14:25:27)
    -----
    aktywnośc na forum troszke zaniedbana :)
    Autor: Agnieszka :)  (2005-05-17 15:13:15)
    -----
    :)
    Autor: Marcus  (2005-05-17 21:42:38)
    -----
    A JA NA NADAL NIE PALĘ.POZDRAWIAM ZNAJOMYCH I NIEZNAJOMYCH.NIE PALĘ,NIE PIJĘ I JESTEM JUŻ CAŁKOWICIE DO ......NICZEGO.
    Autor:  (2005-05-19 08:14:59)
    -----
    do : Madziamba

    skoro masz tak słabą wole to sie nie wypowiadaj...ja paliłem od 13 roku zycia ,mam 20 lat i nie pale od 2 maja... i nie zapale więcej..no chyba ze jointa...
    Autor: Zak  (2005-05-19 23:10:57)
    -----
    Witam !!!
    Za chwilę będzie cztery miesiące. Nie licząc tych trzech. :-)
    Bardzo mi pomogła ta stronka z Waszymi wypowiedziami.
    Zaglądałem tu codziennie.Teraz nie czuję takiej potrzeby.
    Dziękuję Wam wszystkim. Pozdrawiam i życzę wytrwałości.
    Autor: Natalia  (2005-05-20 22:10:26)
    -----
    ja od lutego nie kupilam ani jednej paczki!!! spalilam pare....
    ale nie PALE!!! :)
    Autor: Natalia  (2005-05-20 22:11:19)
    -----
    ja od lutego nie kupilam ani jednej paczki!!! spalilam pare....
    ale nie PALE!!! :)
    Autor: gosia  (2005-05-22 17:21:03)
    -----
    jutro minie miesiac jak nie pale a palilam 20 lat paczke dziennie pomoglam sobie tabexem ale glownie pomoglo mi to forum przygotowywalam sie do tego ponad rok zeby nie przytyc pije od samego poczatku herbatke figura iwage trzymam
    Autor: Natalia  (2005-05-23 17:10:24)
    -----
    ale nie PALE!!! :)
    Autor: Natalia  (2005-05-23 17:12:46)
    -----
    ale nie PALE!!! :)
    Autor: Moni  (2005-05-24 10:45:25)
    -----
    za dwa tygodnie koncze 26 lat. Pale od 7 lat, a tak na serio to od trzech lat. Mam jusz dosc. Na urodziny o 20::26 zapale ostatniego papierosa. Teraz sie to tego przygotowuje. Czytam komentarze, ksiazki, o szkodliwosci palenia itp. Juz pale mniej. Musi mi sie udac
    Autor: Marcus  (2005-05-30 20:53:20)
    -----
    No i stało się.Stronka umarła.A ja się chciałem pochwalić,że nie palę 5 miesięcy.............
    Autor: Hashbert  (2005-05-31 13:17:37)
    -----

    Chyba do konca życia pozostane zwolennikiem palenia marihuany(chyba ze przez nia bedzie one krotsze w co nie wierze)
    papierosy....heh..papierosy taa a ak...no coz chcialbym moc sie chwalic takimi wynikami jak marcus ale chyba jestem jeszcze na tyle mlody ze glupota zwycieza...czuje ze nie jestem czlowiekiem o silne woli a wrecz przeciwnie co jeszcze bardziej utrudnia znalezienie odpowiedniej motywacjii....moze nadejdzie czas ze rzuce to kurestwo bo teraz to dzien wyglada tak ze budze sie rano i ide do lazienki wydusic z siebie flegme z pluc po czym wychodze na balkon i pale cygara..kolo sie zamyka a ja w nim tkwie......zobaczymy jak sie sprawy potocza.....strona moze nie umarla ale ma sie ku koncowi..
    Autor:  (2005-05-31 23:51:04)
    -----
    bez fajki równe 5 miesięcy, kolejne miesiące to już normalka, zero wysiłku po drugim miesiącu niepalenia.
    Autor: marta  (2005-06-01 21:03:02)
    -----
    tak...mowia ze latwiej jest rzucic palenie jezeli twoje zdrowie jest zagrozone...ale nie w moi przypadku...od paru miesiecy wiem ze mam nadczynnosc tarczycy i palenie wszystko pogarsza, szczegolnie zakazane jest palenie podczas leczenia tej choroby, gdyz to moze spowodowac pogorszenie sie choroby..
    ..ja jestem 30 letnia kobieta, z wyzszym wyksztalceniem i z zawodu nauczycielka, wiec nie mam glupiutkiego umyslu ale ...i tak wiedzac straszne ryzyko palenia nadal pale...kiedys probowalam rzucic poprzez zmiejszanie dawki nikotyny dziennie, ale po paru dniach machnelam reka i znowu kopce jak smok.
    ..jestem zla na siebie, mam do siebie obrzydzenie i wiem ze palenie w moim wpadku to ryzyko zdrowia....oj....co ja nie mam wystarcajaej sily woli???...
    ...jakas zlota rada...motywacja...prosze...
    ...wielkie poklony dla tych co rzucili, jestescie w moich oczach wielcy i niesamowicic..
    gratuluje
    marta
    Autor: MICa  (2005-06-02 21:30:45)
    -----
    Za późno zaczęłam rzucać palenie, za późno znalazłam tę stonkę. Widzę, że co nie którzy „odwalili tu kawał dobrej roboty”. :-) Podziwiam… Gratuluje… Pozdrawia… I mam nadzieję wziąć przykład…
    Całe dwa dni w każdej wolnej chwili zaglądałam tutaj i czytałam wszystkie wypowiedzi po kolei. Co najważniejsze - nie paląc przy tym !!!
    Wciągało momentami jak książka… a szczególnie upodobałam sobie bohatera „Marcusa”, bo konsekwentny był od początku do końca. Pozwalam siebie zaocznie obrać jego postać za wzorzec ;-)
    Wypowiedzi tutejsze, napawają optymizmem, że udać się może..., ale jednocześnie uświadamiają, jaka ciężka to droga… Nie wiem czy zdołam pokonać te wszystkie wyboje…, Ale na razie próbuje.
    Szkoda faktycznie, że stronka już zamarła. :-( Już na pewno nie przeczytam komentarza od innych – jak to bywało wcześniej – „tak trzymaj” ;-) Tak wiec sama zagrzeję się do boju i w chwilach kryzysu kolejny raz przeczytam to co już było napisane….
    Autor: Marcus  (2005-06-03 23:40:21)
    -----
    MICa,uda się jeżelitego naprawdę bedziesz chciała.Po prostu nie kupuj fajek i nie przebywaj w bezpośrednim towarzystwie palących.Unikaj na razie imprezek.Poza tym miej jakąś pasje,hobby,rób coś,teraz pięknie jest na świecie.Można zapełnić sobie dzień od świtu do nocy.No i wlacz ,walcz,bo .....chyba warto.Aha....."tak trzymaj".Pozdrawiam ciebie o wszystkich.Jednak......tak do końca.....nie wszystek umrę...............
    Autor: smutny  (2005-06-05 01:13:33)
    -----
    Mija 5 długich miechów jak nie pale. Pamiętam początkowe moje tu wpisy były pełne zadowolenia i euforii bo tak się wtedy człowiek czuł, miał wrażenie że to nie jest takie trudne. Dopiero teraz, patrząc z perspektywy wiem że jest to wysiłek potężny ale opłacalny i powodujący satysfakcje. Poza tym powoduje ogólne zdumienie znajomych.
    Wpadne tu jeszcze za miesiąc.
    tymczasem pozdrawiam
    Autor: MICa  (2005-06-05 15:46:58)
    -----
    Dzięki Marcus! Wczoraj taką imprezę właśnie ominęłam. Jakoś ciężko z nowymi pomysłami (w zamian) i wyplenianiem tego czasu, bo zrobiło się go jakoś więcej, (pomimo, że dużo więcej śpię) doba się wydłużyła, czy jak… ;-). Smutny... masz rację, że teraz to jeszcze euforia i jeszcze całą siebie wkładam w ten pęd „ku lepszemu”. Ale już się martwię co będzie potem. W końcu znajomi przestaną się „zachwycać”. Boję się czy nie zwycięży druga natura człowieka: przyzwyczajenie… W sumie nic prostszego jak wyrobić sobie nowe nawyki, jednak wiadomo, że człowiek to takie zwierzę, że nowości budzą w nim obawy i podświadomie się często przed nimi broni. Czy Wy 5 miesięcy temu wiedzieliście, że wytrwacie tyle??
    Autor: MICa  (2005-06-05 16:01:04)
    -----
    I jeszcze do Marty. Ja nie umiem Ci pomóc, będąc na początku takiej drogi… Ale może właśnie przyłączysz się do mnie. Może konkurencja będzie tą motywacją… Może będziemy się wspierać razem… Może razem dojdziemy do jakiś pomysłów… Podobno wszystkiego trzeba spróbować, wiec pomyśl i spróbuj rzucić ze mną albo na przekór mnie ;-) Pozdrawiam
    Autor: Natalia  (2005-06-06 19:48:06)
    -----
    Mica 3mam kciuki!!! wierze bo i mi sie udało, sadze ze pokonałam nałóg, ten cholerny, ktory na prawde nie pozwala o ni zapomniec, teraz zdarza mi sie raz w miesiacu przy okazji piwa z przyjaciolka zapalic, nie dlatego ze musze bo nie chce mi sie totalnie dlatego ze lubie zawsze to lubilam i bede pomimo ze rzucilam, od lutego nie kupilam zadnej paczki pomimo ze wokol mnie same palace osoby
    ale kiedy tak raz na jakis czas zapale czuje roznice... jest ogromna
    kiedy nie pale mam wiecej sily jestem mniej zmeczona, bez przykrego zapachy tytoniu, oddech jest gleboki spokojny, stac mnie na wysilek czuje sie czysta
    kiedy tylko zapale na drugi dzien od razu czuje roznice, inna praca serca, inny oddech, plytki... zmeczenie,sennosc, "nic mi sie nie chce"
    dlatego czasmi zla jestem na siebie ze miesiac nie mialam tego w ustach wszystko juz tak sprawnie pracowalo i przez tego 1 czy 2 glupie pety wszystko sie zmienilo
    czekam kiedy minie ten etap przejsciowy i powiem juz NIGDY NIE LUBIE TEGO!!!
    moze ten etap to juz dzis?
    jestem z siebie dumna inni tez i najbardzioej mnie ciesza slowa podziwu:) bo raczej nie chwale sie wszystkim ze to jeszcze mi sie zdarza. Jedno jest pewne, trzeba si4e pilnoweac, poznac moment krytyczny, i wtym momencie sie nie poddac, wiem ze mam juz to za soba i to ja przejelam nad tym kontrole i to jest wspaniale uczucie, bez zadyszekj :)
    pozdrawiam
    Autor: Marcus  (2005-06-09 21:27:37)
    -----
    MICa - powodzenia.Trzymam kciuki.Nie wiedziałem że wytrwam już niedługo 6 miesięcy.Nadal trzymam rękę na pulsie.Unikam długich imprez i nadmiaru alkoholu ( wiesz,to taka podświadoma samokontrola).Ale uwierz mi nie myślę o tym ani przez chwilę w ciągu doby.A wcześniej co godzinkę,co pół godzinki.Non stop poddenerwowanie,podwyższone cisnienie.Jest spoko.Naprawdę warto chociażby dlatego rzucić.Jeżdżę sobie teraz na rowerku,głęboki oddech,wdycham powietrze całymi płucami,zero zmęczenia,śpię the best.Warto.Kwestia 3-4 miesięcy i wracasz do normalnego życia .Pozdrówka.
    Autor: MICa  (2005-06-09 21:38:42)
    -----
    Dzięki Natalia. A tych momentów krytycznych to chyba jest całe mnóstwo, bo ja posiadam je średnio co jakieś 5 min ;-)
    Marcus również „uprzejmościwo” dziękuje :-). To naprawdę mi pomaga i mnie dopinguje. Tak jak pisałam przed chwilą ja mam właśnie to wszystko jeszcze bardzo często no albo już co godzina. A najgorsze, że rekompensuje to sobie tonami jedzenia, a i tak nie bardzo wiem co robić z rękoma :-( I te „3-4 m-ce” nie są zbytnio budujące… :-)
    To dopiero – i już - mój 9 dzień bez papierosa. Chciałabym tak jak Wy… ogólnie żeby był to np. 109 dzień!!! Ale może za 100 dni tak powiem :-)
    Trzymajcie się…
    Autor: maja  (2005-06-09 21:47:57)
    -----
    a ja...juz 7 miesiecy bylo,ze nie pale,pojechalam do polski i znowu jaram i narzekam,ze sie zle po tym czuje eeh.ale od poniedzialku znowu nie pale mozna nie jarac to poco truc zycie,a lepiej 100 razy bez fajek.znowu pisac bede jak walcze z trzesiawa poczatkowa.laczcie sie w niepaleniu!!!!nie bylo mnie bo nie mialam internetu,Marcus trzymaj sie dalej kazdy ma depreche czasem.
    Autor: MrówkaZ  (2005-06-10 09:17:08)
    -----
    halo halo. ja tez sie pochwalę, ze nadal nie palę :))))) jestem z siebie dumna, ale napisze prawdę, miałam wiele momentów- złych , bardzo złych. od 25 marca(jak zaczeło się rzucanie) spaliłam 12 lub 14 papierosów. jestem szczesliwa ze rzuciłam
    Autor: Zak  (2005-06-25 23:40:47)
    -----
    Mnie dzisiaj mija 5 (słownie: pięć ) miesięcy. :-)))
    Autor: MICa  (2005-06-27 19:45:13)
    -----
    Gratuluje tym powyżej :)
    U mnie 27 dzień walki i to dosłownie ostrych starć. Jednak czuję, że przegrywam tę bitwę, choć na razie sama przed sobą boję się do tego przyznać… :(:(:( Mam nadzieję, że wygram następną - o ile się do niej zmobilizuje...
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie – o ile ktoś tu jeszcze zajrzy…

    Autor: Marcus  (2005-06-28 21:16:46)
    -----
    No to już 6 miesiecy jak nie palę.Zak trzymaj się.Pozostali również.Zaglądam tu do Was czasami.Pozdrawiam.
    Autor: smutny  (2005-07-06 00:05:06)
    -----
    Stuknęło 6 miesięcy. Wpisuje się chyba po raz ostatni. Myśle że się udało to co zamierzyłem pare miesięcy temu. Właściwie mogę powiedzieć że teraz jak ktoś pali to: 1. Zajebisty smród dymu. 2-3 miechy temu mi to nie przeszkadzało, nawet było przyjemne. Teraz przeszkadza. 2. Nic nie odczuwam w obecności osoby palącej. Kiedys był dosyc spory żal i smutek. Minęło bezpowrotnie. 3. Kondycja wsparta ćwiczeniami. Energetyzuje i dopala.
    Greetings!
    Autor: Plexa  (2005-07-10 16:40:15)
    -----
    Do MICa, nie poddawaj się tak łatwo. Ścierwo do się zwalczyć. Przykładem jestem ja. 36 lat palenia, końcówka 50 sztuk dziennie minimum. Od 6 miesięcy nie palę, mam tzw. krótki oddech i cichą nadzieję że to badziewie kiedyś mi przejdzie. Czego tobie także życzę.

    Plexa
    Autor: apo  (2005-07-21 16:43:40)
    -----
    Wrocilam po kilku miesiacach zeby pochwalic sie polrocznym niepaleniem :)
    Nie czuje się jednak wolna od nalogu, mysle ze to tak jak alkoholizm Bedzie we mnie siedziec i kusic co jakis czas Ale nie dam się! :P:P:P

    Wszystkim palącym życzę ay przejrzeli na oczy poki nie jest za pozno Niech moc bedzie z Wami ;)
    Autor: raczek  (2005-07-22 22:37:45)
    -----
    No cóż, pierwszy raz tu zaglądam, ale to niezwykle budujące miejsce.Wiem jak ważne jest "towarzystwo wzjemnego wsparcia" ;) kiedy rzuca się palenie. Sama rzuciłam trzy miesiące temu, razem z kumplem. Myślę, że na nasz sukces nałożyło się kilka czynników. Założyliśmy się przy tym o jakąś bzdurę i żadne z nas nie przegrało;) ale oboje chcieliśmy żeby się udało. Paliłam 10 lat ok paczkę dziennie, a rzuciłam bez większego bólu. Po prostu nie byłam sama i w każdej chwili mogłam do kumpla napisać i dostać w odpowiedzi zakaz/prośbę/przypomnienie NIE PAL. Wsparcie drugiego człowieka (w moim przypadku nie był to nikt szczególnie bliski) to moim zdaniem najlepszy sposób na rzucenie takich wątpliwych wspomagaczy szczęścia.
    Jeszcze teraz czasami myślę że "zapaliłabym sobie", ale wystarczy że wyobrażę sobe, że rzeczywiście palę i przechodzi mi ochota. Bo to co widzę oczami wyobraźni nie daje mi żadnej nadziei na satysfakcję.
    Głupotą byłoby myśleć, że się udało. Nigdy nie uwolnię się od tego nałogu i dlatego nigdy nie zapalę papierosa z myślą, że tak rzadko to nie zaszkodzi.
    Autor: Zak  (2005-07-26 23:16:45)
    -----
    Witam, witam !!! Mnie też strzeliło pół roczku. :-)))
    Mam podobne odczucia jak "apo".
    Marcus Ty byłeś głównym inspiratorem mojej decyzji. Śledziłem szczególnie Twoje wpisy począwszy od 07 stycznia.Nie możemy do tego wrócić.
    Ciekaw jestem ilu ludziom udało się osiągnąć te pół roku.
    Odezwało się 5 osób razem ze mną. Marcus, smutny, Plexa i apo.
    Kto jeszcze, odzywajcie się !!!
    Pozdrawiam wszystkich i życzę dalszych sukcesów.
    Autor: Zak  (2005-07-26 23:21:15)
    -----
    Zapomniałem dodać że ja mam podwójny sukces. Mojej żonie też stuknęło 6 słownie: sześć miesięcy. :-)))

    Autor: maja  (2005-07-27 18:13:43)
    -----
    no mi sie nie udalo,ale znowu zaczne proby.
    Autor: Marcus  (2005-08-12 19:18:02)
    -----
    Hej.Wpadłem na chwilę żeby pozdrowić wszystkich walczących z nałogiem.Ja nadal nie palę.Trzymajcie się ciepło.
    Autor: Adzio  (2005-09-11 17:49:40)
    -----
    No ja podobnie, wpadam ,pozdrawiam walczących , bez fajki ponad 8 miesięcy.
    Autor: monia  (2005-09-21 20:27:29)
    -----
    a ja dwa lata i caly czas sie trzymam!!! Gratulacje!!! Widzę, że niektórzy słowa dotrzymali :-D
    Autor: Rustka  (2005-09-24 11:41:55)
    -----
    Witam i pozdrawiam wszystkich,
    Jutro :)bedzie tydzien jak nie pale:)
    mam ochote przylaczyc sie do was, tak jak kazdy potrzebuje niekiedy wsparcia aby ustrzec sie kolejnego nawrotu. Palilam :) ( jak to fajnie moc napisac w czasie przeszlym, tylko oby sie cos nie zmienilo....) z przerwami okolo 20 lat, niewiele sztuk dizennie, ale za to z wielka przyjemnoscia. Poradzono mi "homeopatie" ..., no coz jak narazie to niezle, daje sobie rade, chociaz sa male momenty :) ze.....
    Autor: Rustka  (2005-09-24 12:05:06)
    -----
    Marcus, bardzo podobala mi sie twoja walka z nalogiem:)
    Autor: Rustka  (2005-09-24 12:06:25)
    -----
    ....zapomnialam dodac ze gratuluje:)
    cos z koncentracja u mnie na bakier, eee...
    Autor: Rustka  (2005-09-27 09:39:17)
    -----
    widze ze stronka umiera, ale nie bede sie zamykac,
    dzis zaczynam swoj 10 dzien i ......nawet mi z tym dobrze,
    chociaz ciagle mysle o tym paleniu, ciagle jakas analiza pojawia sie w mojej glowie, ze nie wspomne o pytaniu, ktore pojawia sie czesto: " zapalic ? czy nie zapalic? " ciekawe jak dlugo to pytanko mnie bedzie nekac???????
    No to do nastepnego:)
    Autor: marcus  (2005-09-29 19:04:08)
    -----
    Hej.No u mnie to już 9 miesięcy bez papieroska.Nie zapaliłem ani razu.Rustka daję ci 3-4 miesiące.Jeżeli wytrzymasz nie pomyślisz potem o zapaleniu.Mnie po prostu nie ciągnie a wręcz zaczyna przeszkadzać.Nie myślę o papierosach.Wszystko się unormowało(dosłownie).Zauważyłem jedno,częściej łapię przeziębienia ,imają mnie się różnego rodzaju infekcje.Tłumaczę to na razie oczyszczaniem się organizmu.Zobaczymy co czas przyniesie.Przełam się i przetrwaj 3-4 miesiące.Potem już z górki.WIESZ JA JUŻ BYŁEM NIEWOLNIKIEM TEGO PASKUDZTWA,MUSIAŁEM POWIEDZIEĆ SOBIE BASTA,JA ALBO PAPIEROSY.UDAŁO SIĘ ALE MUSI BYĆ MOTYWACJA I PRZEDE WSZYSTKIM SAMEMU TRZEBA CHCIEĆ,BEZ TEGO ANI RUSZ.Pozdrawiam i trzymam za ciebie kciuki.Będę tu zaglądał.Ta strona bardzo mi pomogła w walce z nałogiem.Jestem wdzięczny forumowiczom za wsparcie i oparcie w najtrudniejszych chwilach,gdzie po prostu zwyczajnie mogłem się wygadać.
    Autor: Rustka  (2005-09-29 21:49:00)
    -----
    Hej:)
    Napisalam przed chwila piekny i dluuuuugi ,bardzo dlugi listek na temat siebie i mojego niepalenia i palenia bylego, kliknelam na "wyslij komentarz" a tu nagle strona mi uciekal i !!!!!!!!!!!!!! okazalo sie ze moje dzieciaki ( dokladnie - jeden syn) wylaczyl mi ruter czy jak go tam po polsku sie zwie !!!!!!!! i cala moja wypowiedz poleciala w kosmos, no coz.... drugi raz dzis tego pisac nie bede:(
    Autor: Rustka  (2005-09-29 21:55:15)
    -----
    Marcus:) dzieki ze sie odezwales, ciesze sie bo juz myslalam ze bede tak sobie sama klikac,na co bylam w zupelnosci zdecydowana, ale teraz bedzie mi przyjemniej, tym bardziej ze trzymasz za mnie kciucki:-)

    Chce jeszcze dzis dodac ze w tym moim pieknym liscie pisalam miedzy innymi ze Wasze powyzsze wypowiedzi bardzo mi pomogly w czasie mojego trudnego weekendu, bardzo wszytkim dziekuje za to ze pisaliscie:)
    To na dzis juz bedzie koniec:) nastepnym razem zastrzege sobie u tych moich synow co by mnie bez zapowiedzi nie rozlaczali z netem!
    Pozdrowionka.
    Autor: Rustka  (2005-09-30 11:10:05)
    -----
    Hej,
    musze zapisac aby nie zapomniec, ze nie pale od 18 pazdziernika(tego roku) dzisiaj jest 23-ci dzien, ciezko mi ale nie z powodu braku nikotyny, lecz z tego ze mam nieudane malzenstwo i palilam do tej pory aby zadymic sobie caly obraz tego ( tylko niech mnie nikt nie odsyla do innego forum ;) ...) Teraz dymu nie ma, a malzenstwo dalej nie udane....ale sa dzieci ( chociaz zawsze ukrywalam przed nimi ze pale- jak taka smarkata i nigdy nie palilam w towarzystwie nie palacych osob- bylam nieoficjalna palaczka)
    Byly dni ze balam sie do nich podejsc, przytulic,ucalowac aby nie wyczuly tego wstretnego zapachu( o ile to mozna zapachem nazwac) .... no dobra....smrodu:) Teraz jak narazie zzyskalam to ze moge ich sciskac kiedy mam na to ochote bez obawy a to jest dla mnie duzo.
    Marcus, Tobie w pracy zadymiali powietrze, wyobrazam sobie jak ciezko Ci z tym bylo, ja bym chyba nie wytrzymala takiej proby sil.
    W mojej pracy nikt nie pali.....ale za to pracuje z mezem :( a jak pisalam wyzej, nic z nim mi sie nie uklada( co bylo powodem mojego palenia, bynajmniej tak mi sie wydawalo)
    Chociaz po przeczytaniu niektorych powyzszch wypowiedzi dochodze do wniosku, ze to jest raczej sklonnosc do nalogu, ja chyba trafilam na swoj i go wykorzystywalam.
    Czyli musze walczyc sama ze soba a nie z nikotyna. Trudna to bedzie walka!
    Smutno mi dzis:( .....ale jutro bedzie lepiej, grunt to nie byc malostkowym:)))
    Autor: Rustka  (2005-09-30 11:13:00)
    -----
    .....mi chyba odbija, przeciez to 13- ty dzien tego mojego niepalenia, sorry, to tylko mala nieuwaga:)))))) (dopiero 13 dni!)
    Autor: Rustka  (2005-10-03 09:40:32)
    -----
    Dzis :) 16 dzien. Wszystko jest ok :) Gardelko czasem troszke poboluje, pewnie to efekt oczyszczania sie z nikotyny, checi do zapalenia coraz mniejsze, a nawet zaczynam czuc satysfakcje z niepalenia. Zazwyczaj trzeci tydzien byl najgorszy, czesto po 21-ym dniu "pekalam" teraz czuje ze bedzie inaczej, inna mam motywacje i zauwazylam ze cere mam mniej" swiecaca" :))) a to juz cos:-) Co prawda to jeszcze nie jest 22-gi dzien, ale koncentracja mi sie poprawila:)
    Nie musze wychodzic na balkon- a zimno sie zrobilo wieczorami.....ze nie wspomne o odwiedzaniu wszystkich parkow w okolicy ( a nie ma ich duzo)
    Markus:) Ty chyba naprawde trzymasz te kciuki :)))
    Pozdrowionka.
    Autor: Rustka  (2005-10-05 08:44:43)
    -----
    18 dzien!!!! .......:))))) i R.A.S (rien a signaler)
    trzymam sie dalej, mimo ze niemilych wrazen mi brak takich jak np. wizyta u pewnej znajomej, ktora zawsze potrafila mi podniesc adrenaline!!!! ( chyba zaczne ja ponownie unikac, albo.... zaczne stawiac jej czola, czego ona cholernie nie znosi i wowczas ja zaczne na nia zle dzialac.... no coz....moze lepiej sie z nia jednak nie spotykac)
    Malo tego, to podczas wizyty u niej ( gdzie okazalo sie moja siec tel. ma bardzo slaby zasieg) zadzwonila do mnie, kobitka z klubu Yoga - chce sie zapisac na lekcje:)- no ale nie bylo mozliwosci sie dogadania, a nie wiem dlaczego, nie idzie sie do nich dodzwonic, zawsze wlaczona jest sekretarka, no i znowu zostwailam wiadomosc z prosba o informacje i znowu czekam na odpowiedz, ale tej odpowiedzi cos nie ma. To pech, czekac caly tydzien na telefon, a ten telefon do was dzwoni wowczas gdy znajdujesz sie w " gownianym " miejscu!
    Kilogramow dodatkowych narazie " zero" mysle ze te granulki homeopatyczne sa nawet calkiem...calkiem:)
    Chociaz caly czas jestem "spieta" ale to juz inna para kaloszy. Potrzebna mi jest Yoga.
    A tymczasem biegne na moja jazde konna:)
    Autor: marcus  (2005-10-06 22:27:49)
    -----
    Hej.Rustka trzymam kciuki.Jeszcze trochę i po bólu.Pozdrawiam.U mnie zaczął się 10 miesiąc nie palenia.jest O.K.
    Autor: Rustka  (2005-10-07 21:21:52)
    -----
    Hej. Marcus gratuluje, podziwiam i ciesze sie :) fajnie dajesz sobie rade.
    Ja dzis mam 20 dzien i wszystko jest ok, determinacja jest na topie, oby tak dalej i ciesze sie ze nie tyje, oprocz tego schudlam przed zaprzestaniem palenia, wiec jezeli nawet troszke przytyje w najblizszym czasie to i tak nie bedzie zle.
    Marcus dzieki:)
    Autor: Rustka  (2005-10-11 08:42:47)
    -----
    Zaczynam swoj 24 dzien, koncentrecja dziala juz lepiej, satysfakcja z niepalenia przewyzsza chec palenia :) Sytuacji podbramkowych nie brak, ale mimo chwilowej checi" rozburzenia domku z kart " nie poddaje sie, walka trwa:)
    Sloneczko przyswieca juz rana,
    bedzie dobrze:)
    Autor: Rustka  (2005-10-14 10:04:02)
    -----
    27 dzien przedemna, trzymam sie chociaz nerwy mam z lekka napieta jak struny w starej gitarze.
    Autor: Rustka  (2005-10-14 10:05:35)
    -----
    Dodam jeszcze ; sloneczko dzis rowniez swieci juz z rana, ale wcale nie jestem przekonana co do doskonalosci dzisiejszego dnia.
    Autor: Rustka  (2005-10-16 09:59:06)
    -----
    Miesiac pierwszy jest:)
    ciesze sie :-)
    Autor: Adzio  (2005-10-19 17:43:55)
    -----
    Teraz musisz być b.uważna i ostrożna, ale gratuluję, trzymaj się i nie odpuszczaj. Powiem szczerze ,że ja w chwilach słabości też tu zaglądałem i po prostu czytałem i jeszcze raz czytałem. Czasami również coś dopisałem od siebie. Pomysl tak, zapalę to przegram. Tyle.
    Autor: Rustka  (2005-10-19 21:12:34)
    -----
    Hej, milo mi Adzio i dzieki za slowa wsparcia, to prawda ze latwiej jest jezeli ma sie czyjes wsparcie.Ty juz masz na swoim koncie ladny score, gratuluje. Ja podobnie jak Ty, zagladam tu narazie dosyc czesto, przeczytalam w pierwszych dniach wszystkie wypowiedzi. To bardzo mi pomoglo w upewnieniu sie podjetej decyzji. Zawsze to razniej kiedy czlowiek zda sobie sprawe ze nie jest sam:)))
    Trzymam sie dalej, dzis jest 32-gi dzien, mimo ze czesto sie denerwuje, jednak nie mam ochoty rozpoczac na nowo palenia. Przejemnie jest czuc wokol siebie inne zapachy.
    Doceniam stabilizacje w cisnieniu gdyz papierosy ostatnio bardzo podnosily mi ciesnienie,swprowadzaly w stan jakiegos poddenerwowania, teraz na sama mysl o tym ogarnia mnie duze zdziwnienie, jak moglam tak dlugo sie maltretowac? ...odpowiedz znam, ale....ciesze sie ze dojrzalam nareszcie, to trudna decyzja, trudna rowniez do utrzymania, ale bardzo chce aby mi sie udalo, bardzo:)
    Autor: Rustka  (2005-10-22 22:45:56)
    -----
    5 tygodni :) fajnie to juz zaczyna wygladac, teraz juz szkoda by bylo zmarnowac ten czas niepalenia, chociaz dzis prze 5 minut mialam wielka, a powiedzialbym ogromna ochota sobie zapalic, tak .....jednego....dla przyjemnosci, no ale na szczescie nikt mi nie stanal z taka propozycja na drodze i cale szczescie!!!! Musze przyznac ze ciezko by mi bylo trafic na takowa osobe, gdyz z moich wszystkich znajomych, jedna osoba jest tylko palaca, dwie pala cygara i to tylko w wyznaczone dni ...no i jest jedna prawdziwa palaczka, mieszka daleko odemnie, lecz dopiero w listopadzie stanie mi na mojej drodze, mam nadzieje ze dam sobie rade. PRZECIEZ MI ZALEZY.
    Autor: Rustka  (2005-10-28 09:23:44)
    -----
    6 tygodni ....bedzie jutro :))) wszystko jest ok, trzymam sie i zalezy mi dalej.
    Autor: Rustka  (2005-11-03 22:14:25)
    -----
    Nie pale dalej, ale dzis jestem tak wkurzona ze cos za mna chodzi, a to cos ....to wiadomo co. Chce to przetrzymac, PRZECIEZ MI ZALEZY, bardzo mi zalezy!
    Autor:  (2005-11-06 08:56:16)
    -----
    7 tygodni :) i jest ok.
    Autor: Rustka  (2005-11-07 18:31:26)
    -----
    7 tygodni i dwa dni i wszystko o t..... rozbic:( nie wiem czy przetrzymam ten kryzys.
    Autor: Zak  (2005-11-07 22:09:23)
    -----
    Trzymaj się Rustka !!! Już mi się podobasz. :-)
    Autor: Rustka  (2005-11-08 10:16:09)
    -----
    Zak:)
    dzieki Ci serdeczne, baaaarzo:)))) i gratuluje, przeciez u Ciebie to juz chyba 9 miesiecy.
    Wczoraj to juz wygladalo krytycznie, tak mnie "ktos" podkurzyl, ze myslalam ze to juz koniec, ze zostalo tylko mi zadymic papirosem cala ta sytuacje, szykujac sie do wyjscia po fajki przypadkowo stanelam przed lustrem, spojrzalam na siebie i....( mowie do siebie- jak zapale to moze sie okazac, ze mi nie smakuje i mnie odrzuci, ale jest szansa, ze mi posmakuje i zaczne od nowa, tak powoli, bez nacisku.....) zmienilam decyzje, mowie sobie NIE!!! piec minut pozniej siegnelam do szafy po plaszcz, ubralam sie i mowie, trudno, najwyzej szlak wszystko trafi!!!, .....i tak ubrana w plaszcz( ale jeszcze bez butow) usiadlam z kompem na kanapie i postanowilam sobie WAS wszystkich poczytac raz jeszcze. Zeszlo mi troche na tym czytaniu, rozbawil mnie ten Twoj Zak sufit, ktory malowales specjalna farba na plamy:)))) innej osobie zabraklo juz jablek w domu ale dzielnie postanowil ze zaraz skoczy odnowic zapasy:))) , rozumialam smutny nastroj Smutnego, rezygnacje i flustracje Agnieszki i wiele innych wypowiedzi pomogly mi sie przelamac na korzysc i pomyslalam sobie : NIE ZREZYGNUJE z walki z powodu kogos tam.
    Nudze troche, ale poniewaz mam praktycznie to forum dla siebie wiec wykorzystam to:)
    Dzis zaczynam moj 52 -gi dzien, ciesze sie ze nie peklam wczoraj, ale z drugiej strony to do cholery z taka proba sil. Pewnie takich dni duzo jeszcze przedemna, jak ja to zniose???
    Autor: Rustka  (2005-11-08 10:18:05)
    -----
    Zak :))) powyzej przy tym "baaaardzo" ktos ukradl mi "d" ale wiesz;) rozumiesz:)))) sorry.
    Autor: Zak  (2005-11-08 21:55:42)
    -----
    Witam ! Nie masz łatwo, zostałaś prawie sama,to forum umiera.Mnie ono bardzo pomogło.I nie tylko mnie. Nie palisz już bardzo długo i powinno Ci być już lżej.Nie wiem jak Cię wesprzeć ale życzę Ci sukcesu !! Trzymaj się :-)))
    Autor: Rustka  (2005-11-08 22:29:19)
    -----
    Witam:)
    Zak, wiem ze ta strona umiera, ale widzialam to juz wchodzac na nia. Zdecydowalam sie pisac mimo wszystko, chociazby sama ze soba. Chcialam miec cos "namacalnego" dla siebie w trudnych momentach. Czesto zaprzestawalam palic, po czasie zapominalam jak bardzo mi na tym niepaleniu zalezalo, teraz mam ta strone. Czesto tu pisze, z mysla ze moze bede musiala sobie przypomniec ktoregos dnia, tak jak naprzyklad wczoraj, kiedy to mnie "trafilo" kiedy zlosc brala gore nad rozwaga. Przydalo sie to moje pisanie i wszystkie wasze powyzsze. Bede jeszcze pisac, do czasu kiedy umocnie sie na tyle, ze bede mogla przestac analizowac. Inaczej walczy sie z niepaleniem gdy jest sie uzaleznionym od nikotyny a inaczej gdy posluguje sie nikotyna do zapomnienia o problemach.
    Wam bylo przyjemniej, weselej tak w grupie sie podnosic na duchu, ale mimo ze podczas tych 52 dni, odezwaliscie sie ; raz Markus, raz Adzio i dwa razy Ty Zak, to i tak jestem wam wdzieczna, za to teraz i za to wczesniej gdy mnie tu jeszcze nie bylo.
    Pozdrawiam serdecznie:)
    Autor: smutny  (2005-11-08 23:19:23)
    -----
    Heheheh wpadłem bo sobie dzisiaj przypomniałem o Was.Taki błysk.Ja mam już całkowity spokój.Rustka trzymaj sie bo lipa by była.
    pozdrawiam
    Autor: Rustka  (2005-11-09 09:23:15)
    -----
    Hej:)))))
    no teraz, to ja juz bede sie trzymac, ....:) mam wsparcie!!!!
    A+
    Autor: Rustka  (2005-11-14 08:31:51)
    -----
    57 dni, :-)
    Autor: Rustka  (2005-11-16 21:27:46)
    -----
    Szescdziesiat dni!!! :-)
    moge smialo powiedzie, ze wszystko jest dobrze, motywacja dziala nie nagannie:) ciesze sie , ze zdecydowalam sie na ten krok, warto...naprawde warto :) wcale nie jest powiedzianne, ze mimo slabej woli, nie mozna przestac palic, wszystko jest do udowodnienia, kazda teza do obalenia, poniewaz sformulowanie " slaba wola" nie oznacza " brak woli" , nie nalezy mylic pojec, to jest istotna roznica.

    Autor: Rustka  (2005-11-18 10:12:33)
    -----
    W razie gdyby ktos kiedys tu zajrzal i potrzebowal jakies pomocy na niepalenie podam mala rozpiske homepatyczna:
    Ignatia Amara 9 Ch - 5 granulek 2 X dz;
    Gelsemium Semp. 7 Ch - 5 granulek 2 x dz; ( na opanowanie stresu)
    Nux Vomica 9 Ch - 5 granulek 2x dz.;( na opanowanie chceci jedzenia )
    Staphysagria 15 Ch - 5 granulek 2xdz; ( na lepsze samopoczucie)
    Lobelia Inf. 5 Ch - 3-5 granulek za kazdym razem gdy przychodzi chec palenia, lub 5 granulek 2 x dz, podobnie jak reszta.
    Nie jest to recepta cud, ale psychicznie pomaga, zawsze jest to cos na czym mozna sie chwilowo podeprzec. Kazdy funkcjonuje we wlasciwy sobie sposob, nie kazdy jest zwolennikiem homeo, ja rowniez do nich naleze ,ale w tym przypadku, chcialam aby mi topomoglo i mi POMOGLO!
    Dwa miesiace niepalenia, nic nie przytylam, stresu spowodowanego glodem nikotynowym mialam bardzo niewiele ( co nie oznacza, ze bylam happy, ale to juz byly inne stresy;)
    I tym milym akcentem zakoncze to pisanie, na tym forum, milo mi bylo, mimo ze troche pusto, ale osiagnelam to co chcialam, teraz to juz bedzie tylko z gorki, swiateczny okres sie zbliza, a to bylo zawsze dla mnie budujace. Postanowilam, MIMO PROBLEMOW- NIE BEDE PALIC, DYM NIE WYMAZUJE ICH ,LECZ ZAMAZUJE ICH OBRAZ. PRZY OKAZJI ZAMAZUJE WIELE INNYCH OBRAZOW W NASZYM ZYCIU.
    A+
    Autor: Rustka  (2005-12-06 10:29:32)
    -----
    I trzymam sie dalej, dobrze mi z tym:)
    Autor: Joanna  (2005-12-15 11:29:01)
    -----
    chcialabym podziekowac wszystkim, ktorzy stworzyli to forum...mam 34 lata i pale od16 roku zycia...pamietam rozmowe z mama kolezanki y milalam jakies 18lat i ona powiedziala mi, ze nie powinnam zaczynac, bo potem nie dam rady rzucic,ona wtedy rzucila po 20 latach palenia,, oczywiscie nie wierzylam i stwierdzilam, ze na pewbno tez mi sie uda zanim minie 20 lat... i tak mijaly lata...przepalone doszczetnie, w ostatnim czasie palilam ponad paczke dziennie, smrod od mojego ciala, moich ubran, zasmierdzone mieszkanie,,,bolew klatce piersiowej, wstyd przed dzieckiem, zanim go przytulilam pedzilam umyc zeby, ale on i tak wyczuwal i zdazalo mi sie uslyszec ,ze smierdze,,,to bylo przygnebiajace, ale mialam w swej glupocie szczescie trafic na Was i ktos wspomial o ksiazce Allana Carra...pierwszy raz przeczytalam z ciekawosci, spodobala mi sie, ale chyba nie bylam jeszcze gotowa na rozstanie ze sierdzielami, jednak gdzies w glowie kielkowala mi mysl, ze po przeczytanie jej ponownie rzuce ostatecznei palenie....i tak sie stalo, 4 grudnia w niedziele przed 11 nie chcialo mi sie isc po papierosy i pomyslalam, ze chyba nie kupie nastepnej paczki....szybko przeczytalam te ksiazke jescze raz i od 11 dni nie siegnelam po papierocha...nie wiem, czy jestem wyjatkiem, ale codziennie modle soie o wytrwanie i to dziala,,, nie sa to jakies szczegolnie dluotrwale modly, tylko w momentach nadejscia ochoty na zapalenie polecam sie naszemu Papiezowi i ojcu Pio...ktos moze powiedziec, ze to dewocja i dzialanie afirmacji...ale jezeli ta dewocja pozwoli mi wytrwac clean do konca zycia, to jestem gotowa dobrowolnie kandydowac na stanowisko przewodniczacej rady moherowych beretow przy LRP....serdecznie pozdrawiam
    Autor: Rustka  (2005-12-15 11:39:27)
    -----
    Hej:)
    Joanna, napewno Ci sie uda, widac, ze chcesz!!!! trzymaj tak dalej:)
    Ja juz za kilka dni bede miala 3 miesiace niepalenia i ciesze sie z tego:)
    pozdrawiam serdecznie:)
    Autor: Adzio  (2005-12-23 13:28:12)
    -----
    Hmm, przypomniało mi się o tym miejscu. Ja już niedługo rok (01.01.2006) bez dymka, mi się udało, rzucałem pierwszy raz, Wam też się uda, wystarczy TYLKO chcieć. Teraz patrząc wstecz, śmieszy mnie to całe rzucanie palenia. Tylko leniwość człowieka sprawia ,że nie rzucamy.
    PS. Wszystkiego najlepszego, przede wszystkim zdrowia i Nowego Roku bez nałogów.
    Autor: Rustka  (2005-12-30 10:17:10)
    -----
    112 dni niepalenia:-) teraz juz wiem, ze mam problem za soba, rzadko kiedy juz o tym mysle, jestem wdzieczna tym wszystkim, ktorzy mnie podtrzymali na duchu. Mieliscie racje, czas robi swoje:)
    Szczescia w Nowym Roku :) Markus, Zak, Smutny i wszyscy pozostali i wytrwali.
    P.S Szkoda, ze nie ma na tym forum juz nikogo, swietnie by bylo pochwalic sie swiatu tym niepaleniem:) ....ale ciesze sie za to,ze faktem jest..." nie pale" i dobrze mi z tym:)
    Autor: Adzio  (2006-01-01 14:52:01)
    -----
    Stało się, nie palę rok i następny rok bez papierosa przede mną.
    Rustka, gratuluje i pamiętaj, że musisz być nadal czujna.
    Autor: Rustka  (2006-01-02 11:29:31)
    -----
    Adzio, gratuluje :) ....i dziekuje rowniez:)
    wczoraj byla u nas osoba i palila (ale malutko) dopiero po jej wyjsciu, uprzytomnilam sobie, ze nawet nie pomyslalam, ze moglabym z nia zapalic, super uczucie....i nawet mi dymek nie przeszkadzal, co mi sie nie zdarzalo gdy palilam:)))) Bede sie starc dalej:) ..i zobaczymy.
    Autor: kalima  (2006-01-04 10:14:19)
    -----
    Trzymam kciuki za wszystkich rzucających palenie! Mój chlopak wytrzymał tydzień bez papierosa, po przejściu do nowej pracy zapalił. Ale mam nadzieję, że w końcu jednak rzuci na dobre. Wiem, jak to trudno, bo mimo, że sama nie palę, patrzyłam całe życie na mamę - nałogowego palacza. Teraz ogranicza, ze względów zdrowotnych i finansowych, może i jej się uda... Pozdrawiam.
    Autor: Kaśka  (2006-01-05 12:19:25)
    -----

    Ja rzuciłam palenie ponad rok temu po siedmiu latach palenia, nie było łatwo ale się udało. Moim sposobem na rzucanie palenia jest odstawienie palenia, bez rzadnego tam jak niektórzy mówią "pożegnalnego dymka". Po prostu odstawic i nie palic. Pierwsze dwa tygodnie są najtrudniejsze, jest się rozdrażnionym, ma się nieodpartą ochotę na coś na co samemu się nie wiem na co, i strasznie suszy. Tym którzy chcą rzucić palenie życze wytrwalosci a tym co juz to zrobili gratuluje :)
    Autor: stefka1313  (2006-01-05 16:56:09)
    -----
    No tragizm totalny! Palę od ok.11 lat. Rzucałam to świństwo z Zybanem, nie udało się. Owszem jest skuteczny i palić się nie chce ale serduszko mi wysiadło:( Pora zabrać się do tego inaczej ale na smą myśl o rzucaniu chce mi się palić! Przez papierochy nabawiłam się astmy i nie bardzo dobrze się czuję, boję się, że przytyję. Głupie co? No i mój mąż. Jemu nie przeszkadza mój nałóg ale to dobrze bo jestem z natury przekorna i gdyby miał coś pzreciwko na pewno paliłabym nadal. Teraz czuję, że najwyższa pora na detoks. Trzymajcie za mnie kciuki! Proszę
    Autor: trutututu  (2006-01-05 21:10:49)
    -----
    moim zdaniem,ważne jest również czy w domu ma sie warunki (na płaszczyznie psychicznej) na rzucenie palenia. Bo jak tu nie zapalić,jak mąż pali pod nosem, nastoletnie dziecko doprowadza do szału swoim dojrzewaniem,a ty biedny "niezaspokojony" palaczu masz ot tak sobie poprostu rzucić coś z czym obcujesz od kilkunastu lat! Dobre sobie,ale staram się jak mogę czwarty dzień,pozdrawiam wszystkich starających się...................
    Autor: smutny  (2006-01-06 00:36:49)
    -----
    Rok minął.Kończy sie moja obecność tutaj.Zarówno obecnym jak i przyszłym życze wytrwałości i wszystkiego najlepszego.
    Autor: Rustka  (2006-01-06 10:36:14)
    -----
    trututu :) ( ale Ci sie tego nazbieralo ) dasz sobie rade, tylko zrob troche "przemeblowania" w domu, tzn, maz niech nie pali w pomieszczenach domowych, ale niech znajdzie sobie jakis jeden kat niezalezny, w koncu to nie ma prawa zabijac dymem wlasnego dziecka, a taki jest skutek palenia, wszyscy o tym wiedza, po drugie nabiez dystansu do niepelnoletniego dziecka i powiedz sobie, ze lepiej jak teraz przechodzi ten kryzys, gdyz przechodzenie takich kryzysow w pozniejszym wieku jest tragiczne, skutki sa jeszcze gorsze.A po trzecie, zacznij realizowac jakies swoje marzenia, napewno masz je, wieksze i mniejsze , krotko: zajmij sie soba:) to pomaga .
    Tak jak pisalam juz wyzej, dym nie rozwiazuje problemow, jedynie przykrywa je warstwa dymu.
    Powodzenia :)
    Autor: trutututu  (2006-01-06 19:03:20)
    -----
    Rustka:dzięki za radę,cieszę sie że wogóle ktoś rozumie jak się męczę.Mam dziś strasznego doła,to piąty dzień.Nie wiem jak długo jeszcze uda mi się wytrzymać?! Na początku myślałam,że jak wytrzymam pierwsze trzy dni, to dalej pójdzie lepiej, a tu proszę piąty dzień i dół...A co do realizacji marzeń,to właśnie rzucenie palenia jest jednym z moich marzeń!
    Autor: Rustka  (2006-01-06 20:36:55)
    -----
    Trututu :) a moze nie doluj sie tak bardzo,to juz kawalek sukcesu osiagnelas, samo podjecie decyzji jest trudne, a Ty ja podjelas:) Mi tez ( jak kazdemu) bylo ciezko na poczatku, poczytaj wypowiedzi, zobacz jak przykro bylo tym ktorzy nie wytrzymali a jak zadowoleni sa z siebie Ci, ktorzy przetrwali. Sproboj moze homeopatie, ja zawsze podchodzilam do tego sceptycznie, ale w tym wypadku potrzebowalamczegos sie" zlapac" malo tego to na tym forum wowczas nie bylo prawie nikogo, ale pisalam dla siebie jak ta .....;) pomagalo mi to:)
    Niedlugo bedzie dla mnie 4 miesiace i dalej jestem zdecydowana nie palic, juz zaczynam zapominac na calego, ze palilam, czyli widzisz, potrzeba czasu i zdecydowania, nawet jezeli sie zlamiesz, to jestem pewna, ze za niedlugo bedziesz probowac na nowo, jesli to jest jednym z Twoich marzen to siegaj po nie, jest to w Twojej mocy:)
    pozdrawiam i trzymaj sie , jest na swiecie w tej chwili wiele osob, ktore zdecydowaly sie niepalic i podobnie jak Ty sie mecza, ale warto, naprawde warto sie meczyc:)
    Autor: trutututu  (2006-01-07 11:39:07)
    -----
    Wstyd się przyznać,ale popłynęłam,zapaliłam.A właściwie to nie zapaliłam,ale napaliłam się jak świnia,w 3 godziny chyba z 10 papierochow.Czuję się dzis okropnie,mam kaca fizycznego i moralnego!!!!!!!
    Autor: Agnieszka  (2006-01-07 11:47:31)
    -----
    hm, mi się wydaje, że we wszystkim trzeba zachować umiar. Ja palę maksymalnie 5 papierosów dziennie.nie wiem, czy ma to jakieś znaczenie, gdyż mój ojciec pali paczkędziennie i połowę tej paczki przy mnie, więc chcąc, nie chcąć, wdycham ten dym, który chyba jest jeszcze bardziej szkodliwy.Nie widzę powodu, dla którego miałabym nie palić, chyba że zaczęłabym mieszkać sama, więc nie wdychałabym codziennie tej trucizny.Pomijam wypady do zadymionych klubów, bo tego uniknąć się nie da;] Poza tym zastanawiam się, czy bardziej szkodliwe jest powietrze, którym oddychamy w mieście czy nikotyna. Trzeba nie ma walki z rzuceniem jazdy samochodami, których spaliny wdychamy..? :) Podsumuwując, uważam, że "normalna" ilość papierosów nie jest AŻ tak szkodliwa.Paaląc "na paczki" to rzeczywiście człowiek sam siebie niszczy. Ja po prostu nawet nie jestem w stanie tyle wypalić, więc nie mam takiego problemu;] pozdrawiam i życze powodzenia w rzucaniu nałogu!;]
    Autor: trutututu  (2006-01-07 22:21:05)
    -----
    Agnieszko:,myslę że twój tato jest nieodpowiedzialny,a jeśli chodzi o 5 papierosów dziennie, to kwestia czasu jak dojdziesz do dużo większej ilosci (czego Ci nie życzę!).Najmądrzejszą rzeczą jaką mozesz zrobić to przestać palić, póki nie jesteś aż tak uzależniona!Spaliny,spalinami ale po co dokładać do tego jeszcze trujące związki z papierosów,które wprowadzasz bezpośrednio do swojego organizmu?! A może tato dałby się namówic na (przynajmniej) nie palenie w mieszkaniu, tylko np.przy oknie lub na balkonie?

    Autor: trutututu  (2006-01-07 22:35:05)
    -----
    Rustko:nie wiem, czy tu jeszcze zaglądasz,ale jeśli się pojawisz ,to chcę Ci powiedzieć,ze jesteś dla mnie autorytetem!!!! (Nie ujmując innym pozostałym np.MARCUSOWI,SMUTNEMU,MAJI,ZACOWI i reszcie,ale oni już tu chyba nie wpadają,pewnie przestali palić, i cudnie!!!!oby!!!!!)Co prawda przeraża mnie fakt, iż mając na koncie cyfrę dziesiętną odczuwa się jeszcze jakieś rozterki,ale i tak dojscie do takiej cyfry uważam za wielki wyczyn. Mi jak dotąd udało się maksymalnie dotrwać do 5-ciu dni i za każdym razem piątego dnia się załamuję,więc co tu myśleć o kilkudziesięciu?!!!!
    A wogóle to jak Ci idzie?Ciekawe co u innych?
    Autor: Rustka  (2006-01-08 09:15:53)
    -----
    Trututu, dziekuje Ci za mile slowa, idzie mi dobrze, trzymam sie dalej i jestem zdecydowana na calego. Ja wytrzymywalam czesto 3 tygodnie, pozniej sie lamalam, tym razem zdecydowalam sie przetrwac te pierwsze trzy tygodnie i pozniej, kazdego dnia bylo lepiej.Mimo roznych wewnetrznych przezyc, czasami mialam wrazenie, ze sie wrecz "glupio" zachowywalam, na szczescie przeszlo...rownowaga powrocila.
    Nie zalamuj sie, musisz uwierzyc, ze ktoregos dnia Ci sie uda podjac ta wlasciwa decyzje.
    Wczoraj rano zmarl moj tato :( . Ciezko mi bardzo:(...... jednak nie zapale....
    Trututu glowa do gory, ten dzien zdecydowania o niepaleniu jest juz blisko, coraz blizej Ciebie.
    Autor: trutututu  (2006-01-08 13:26:38)
    -----
    Wyrazy głębokiego współczucia Rustko,to straszne kiedy odchodzi ktos bliski:(
    Jeśli w obliczu tej tragedi przetrwasz,to będzie chyba dla Ciebie największy sprawdzian.
    Wiesz, ja już postanowiłam:od jutra kończę z tym świństwem!!!!!!!!!!! I żeby nie wiem co,to będę uparcie dązyć do celu.
    Przypomniały mi się słowa,ktore ktos gdzies napisał,że "tylko ten,kto rzucił palenie, najlepiej wie, co znaczy walka o SIEBIE". Jak bardzo trafne są te słowa w obliczu walki z nałogiem.
    Ale przeciez najlepsza rzeczą,jaką możemy zrobic dla samych siebie,to własnie uwolnić sie z niewoli i żyć pełnią życia na wolności.Tylko że to takie trudne:(...........
    Mając wsparcie tu na forum,myślę że będzie mi łatwiej,przynajmniej mam taką nadzieję
    Podejmuję kolejna próbę i będę się meldować do "raportu".
    Pozdrawiam wszystkich niepalących i rzucających palenie,a Tobie Rustko dziękuję za słowa nadziei i zagrzewania do boju!:)
    Autor: uluś  (2006-01-09 09:34:08)
    -----
    chce się pozbyć tego nałogu mam 45 lat i boję się że będę gruba
    Autor: trutututu-livia  (2006-01-09 11:22:22)
    -----
    Startuję,jestem,zaczynam.Pierwszy dzień,smiesznie brzmi......ha,ha,ha.
    Przy okazji: od dzis nie jestem trutututu tylko livia,łagodniejsze brzmienie,stosonie do mojego nowego nastawienia :)
    Ludzie odzywajcie sie,pozdrawiam.
    Rustko,gdzie jesteś,trzymasz się cieplutko?
    Wiem,że masz trudny okres i życzę Ci aby zakończył się jak najszybciej i najmniej boleśnie.
    uluś:startuj,zaczynaj,szkoda każdego dnia! Powodzenia i wytrwałosci dla siebie i dla Was.
    Autor: livia  (2006-01-10 11:59:32)
    -----
    Witam,widzę że strona już wymarła całkowicie,szkoda.......Ja mam dziś drugi dzień i jest ok! ale wczoraj było cięzko.Chyba przeniosę sie na forum innego artykułu pt."rzucanie palenia:poczuj korzyści".Tam się chociaż coś dzieje!Bo ile można pisać dla siebie.Do tego zdjęli nasz temat z pierwszej strony,ale jak ktoś chce to znajdzie!
    Rustko,gdybyś jednak pojawiła sie kiedykolwiek,to napisz jak przeszłaś swoje trudne dni,czy sie trzymasz?
    Pozdrawiam wszystkich nieobecnych i przyszłych obecnych....................powodzenia.
    (samotna) livia.
    P.S.Jaka szkoda,że nie odkryłam tego forum rok wczesniej,może bym już rok nie paliła?
    a może nie?...................ale przynajmniej było budująco!
    Autor: Rustka  (2006-01-13 09:46:13)
    -----
    Livia witaj, jestem juz z powrotem, ale ciezko mi z tym.Nie bede sie rozpisywac na ten temat gdyz to forum nie dotyczy tego tematu, w kazdym badz razie nie zapalilam i jestem daleka od tego. To juz chyba rzeczywiscie koniec z tym paleniem u mnie. Teraz glowe mam wypelniona innymi myslami.
    Livia, nie zrazaj sie, ze bedziesz czasami pisala sama do siebie na tym forum, znajdz sobie jakas filozafie na to rzucenie palenia. Wczesniej czy pozniej ktos sie tu pojawi, podobnie jak pojawilas sie mi TY. Tak czy inaczej to Ty musisz zmienic swoje myslenie na ten temat, to Ty musisz zaczac zmieniac mysli w Twojej glowie. Ja w pewnym momencie doszlam do wniosku, ze jezeli ja sama nie nie dam z siebie tego "cos" jezeli ja sama nie przelamie tej slabosci, to zadna sila zewnetrzna mi w tym nie pomoze.
    Daj z siebie a zobaczysz , ze bedzie Ci oddane.
    Faktem jest, ze rok temu bylo tu budujaco:) no ale spoznilysmy sie ......a moze to nie bylo dla nas, moze wlasnie lepiej pojdzie Ci samej, tak jak mi ....moze wowczas to jeszcze nie byl ten czas...wydaje mi sie, ze warto abys sie nie poddawala, tak samo jak Ulus, nie ma co sie obawiac, ze bedzie gruba. Jesli nawet teraz przytyjesz, to pozniej zawsze bedziesz mogla sie odchudzic. To sie nazywa "Praca nad soba" :)
    pozdrawiam :)
    Autor: livia  (2006-01-13 11:31:42)
    -----
    Rustko:)! Tak się cieszę,że wróciłaś,chociaż na troszeczkę.
    Nie palisz,nie palisz,nie palisz!!!!!! SUPER!!!
    Zaglądałam tu każdego dnia,choć bez większych nadziei.A tu proszę jaka niespodzianka mnie dziś spotkała.Dzisiaj mam piąty dzień,mój krytyczny, rekord życiowy.
    Rustko,wiesz znalazłam inne forum,bardziej "żywe",rozkręca się,jest nas coraz więcej.To jest bardzo przyjemne,podbudowuje,daje siłe napędową i swego rodzaju bloker przed pokusą.Wyżej pisałam o nim.Bardzo się cieszę Twoim sukcesem,przykro mi z powodu Twoich przykrości,ale jak dobrze wiesz,czas goi rany,uśmiechnij się Rustko,zasłużyłaś na to ,aby cieszyć się swoim zwycięstwem.Dla mnie jest to jeszcze w swerze marzeń,ale wierzę,że uda mi się któregoś dnia to osiągnąć.
    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie,livia.
    Autor: livia  (2006-01-13 11:36:36)
    -----
    w sferze,a nie swerze!
    sorry.
    Autor: Rustka  (2006-01-13 19:15:43)
    -----
    Livia:) Ty jestes mily czlowiek:) dzieki za slowa otuchy w tej i nnej sprawie, szkoda, ze nie bylo Cie tu wczesniej, jak ja zaczynalam ta walke z niepaleniem, ale dobrze ze jestes.
    Tak sobie mysle, ze moze tez sie przeniose na to Twoje zywsze forum, przeciez nikt mnie tu nie trzyma, a nawet jesli juz sobie dobrze radze z "nie" to nie zaskodzi mi poczytac innych i miec sie dalej na uwadze.
    A tak a propos, jak przetrzymalas ten dzisiejszy dzien?
    Jak nie masz nic przeciw, to daj namiary na ten nowy klub ;) tylko, czy kontrola to przepusci?
    pozdrawiam Cie serdecznie i nie daj sie :))
    Autor: livia  (2006-01-13 20:14:07)
    -----
    Rustko, to jest art.pt."RZUCANIE PALENIA:POCZUJ KORZYŚCI"w tym dziale kafeterii,w tym archiwum,tylko trochę świeższy.On jest na drugiej stronie listy art.archiwalnych,pierwszy od góry.
    Super,że chcesz się tam przenieść.Niektórzy prosili o wypowiedz tych,którym się udało,pewnie się ucieszą jak podzielisz się swoimi doświadczeniami.
    Pozdrawiam Cię cieplutko i czekam tam......livia.
    P.S.Wiesz,zaczynam przestawiać swoje myśli na właściwe tory,ale dziś wyjątkowo mi ciężko :(
    Autor: Rustka  (2006-01-17 13:23:39)
    -----
    a ja tu tak dla przypomnienia napisze, ze mam swoje 4 miesiace niepalenia:)))
    Autor: livia  (2006-01-17 14:13:28)
    -----
    Aaaaaaa,Ty też tu czasem zaglądasz Rustko,to takjak ja!
    Skoro już jestem,to też napiszę,że mam dziś swoje osiem dni niepalenia!
    Ale porównanie,co ha,ha,ha,:)))))))))
    Autor: Rustka  (2006-01-17 20:58:37)
    -----
    hihihihi Livia, no zagladam czasem, nie wiem wlasciwie po co ale ....super Cie tu widziec:)))
    czasem mnie tu jeszcze ciagnie, bo spedzilam tu sporo czasu, tego ciezkiego czasu!!! zaraz na poczatku, teraz to juz jest zabawa, w stosunku do tego co bylo, przeciez raz juz bylam ubrana i gotowa do wyjscia aby kupic fajki, cholerka, jak sobie to wspomne, dobrze ,ze przetrzymalam ten kryzys, a cienko bylo!!!!
    Trzymaj sie Livia, warto, po miesiacu juz jest lezej, po dwoch jeszcze bardziej a po trzecim jest z gorki, po czwartym trzeba tylko byc czujnym, a to juz nie meczy.
    Kurcze, Livia, my mamy swoje prywatne forum, hihihihi :))))))
    Autor: livia  (2006-01-17 22:01:20)
    -----
    Dokładnie tak samo sobie pomyślałam,że mamy swoje prywatne forum!!
    Rustko:)Albo zaczyna Ci się lepiej wszystko układać,albo zmieniłaś podejście do pewnych rzeczy,bo mam wrażenie,że jesteś pogodniejsza!:)))
    I baaaaardzo się z tego cieszę.Skrobnęłam Ci już troszkę na tamtym forum,na ten sam temat,ale napisz gdzie chcesz,gdzie lepiej się czujesz.
    Dzięki Ci serdeczne za tą otuchę,livia.
    Autor: Rustka  (2006-01-17 23:37:08)
    -----
    Livia, fajne to nasze forum:)
    masz racje, zmienilam podejscie do wielu spraw, mialam troche czasu na przemyslenia (yoga tez troche mi pomogla) i to niepalenie ma duzy wplyw na moje spojrzenie na siebie sama. Chyba umacnia mnie z dnia na dzien, dlatego bardzo mi zalezy juz do tego nie wracac, a musze przetrzymac wiecej jak rok, trzy lata temu po rocznej przerwie znowu zaczelam palic.Kurcze, ja juz mam na swoim stazu kilka zaprzestan i kilka powrotow.
    Ale przedtem bylam mlodsza, wiec zawsze wydawalo mi sie , ze bede miala czas na zmiany. Teraz juz chyba przyszedl ten czas.
    Trzymaj sie cieplutko :) i dzieki :)
    Autor: livia  (2006-01-18 12:07:42)
    -----
    Rustko:)powiedz mi jeszcze jak to jest z tymi powrotami.
    Czy Tobie się chciało palić,czy od tak chciałaś sprawdzić,jak to jest po przerwie,czy chciałaś zapalić jednego,myśląc, że na jednym się skończy,czy poprostu chciałaś świadomie wrócić do nałogu,a może wogóle jeszcze inaczej?
    Autor: Rustka  (2006-01-18 14:05:39)
    -----
    Livia:) to czesto bylo dla przyjemnosci zaplenia z przeswiadczeniem, ze bedzie to tylko jeden, pozniej , ze bedzie to tylko w wyjatkowych sytuacjach i tak to sobie szlo do przodu. Teraz z perspektywy czasu mysle, ze wynikalo to raczej z mojej nieswiadomosci sklonnosci do nalogu :))) troche to zawile, ale wychowana bylam w domu gdzie sie palilo ( mama jedynie nie palila )
    Teraz juz wiem, ze nie moge sobie pozwolic nawet na jednego okazjonalnego papierosa, bo to bedzie oznaczalo nawrot. Mialam juz nawet okazje....ale zdecydowanie odmowilam.
    I wiesz, jakos czuje z tego satysfakcje. To niepalenie polega na uporzadkowaniu mysli na ten temat, tak mi sie przynajmniej wydaje. Zdac sobie sprawe z wlasnej slabosci, oznacza tym samym przyjecie jakies postawy obronnej w razie " czegos"
    Nie bede sie juz sprawdzac, bo mam juz to za soba i wiesz co Livia, ja czasami mam wrazenie, ze sama sobie zrobilam tzw" pranie mozgu" :)))) wmowilam sobie, ze papieros mi juz nie smakuje, ze zalezy mi aby przestac, i czuje, ze tak jest:))))) na sama mysl o zapaleniu, czuje niesmak:))))
    Autor: Rustka  (2006-01-18 14:08:29)
    -----
    Livia, zajrze tu wieczorkiem, musze uciekac a chcialam Ci jeszcze raz podziekowac:))))kochana lwica z Ciebie:))) ale to pozniej.....pa
    Autor: Rustka  (2006-01-18 19:43:04)
    -----
    Livia, dzieki za te kilka slow wyjasniajacych w moim imieniu na tamtym forum, zrozumialas to dokladnie tak jak bylo to w moich myslach :) serdeczne dzieki, na szczescie, Ty nie masz zadnego potwora w sobie:))))
    Trzymaj sie cieplutko :)
    Autor: livia  (2006-01-19 11:07:00)
    -----
    Rustko:) Wiesz,ja tak to czuję,jak Ty piszesz,tylko nie mogę sobie jeszcze poradzić do końca z tym "praniem mózgu". Bo jeszcze zakrada się tęskna myśl za papierosem,chwile wątpliwości,że może nie teraz? Narętne myśli,że co będzie w trudnych chwilach,jak wtedy sobie poradzę,bo wiadomo człowiek ma różne problemy w życiu.Zawsze był papieros,a teraz co będzie? Boję sie,że wtedy nie wytrzymam i wszystko pójdzie na marne!
    Nie wiem również jaką postawę obronną mam przyjąć w trudnych chwilach,gdy nadejdą.
    Ale staram się jak na razie,zobaczymy co z tego wyjdzie.
    Dziękuję Ci za ciepłe słowa,pozdrawiam,livia.
    P.S.
    A tak na marginesie,to dziś nie palę 11-ty dzień!
    Autor: Rustka  (2006-01-19 11:40:20)
    -----
    Livia, ladnie juz zaczyna wygladac ta 11-tka :) brawo, zobacz to juz nie 5 :)))
    Ja rowniez balam sie tego wszystkiego o czym piszesz i naprawde nie bylo mi latwo jak znalazlam sie twarza w twarz z trudna chwila, ale zaparlam sie tym razem, przezylam jedna- ulzylo mi, pozniej nastepna i nastepna az w koncu zdalam sobie sprawe, ze kurtka wodna nie jest tak zle , mozna sie wku........ ale bez papierosa. Naprawde mozna, a pomogalo mi wspomnienie opowiesci mojej przyjacioki, kiedy to w trakcie jej "walki" z nalogiem, syn rozwalil jej samochod a ona mimo to, ze papierochy byly w domu, nie zapalila!!!! Klela w zywy kamien ale nie zapalila :)))
    Wiesz, ja na ogol mam slaby charaker wiec tu nie moglam wyjsc z podziwu:)))))
    Wczoraj poczytalam sobie teksty z moich pierwszych dni, teraz widze w jakim amoku bylam, np. 30 wrzesnia 2005 pisalam, ze przestalam palic 18 pazdziernika 2005 :)))) cholera :)))) zupelna palma !!!!! dobrze, ze mam to za soba, i wiesz co?! Livia, nie che mi sie wracac do tamtego punktu wyjscia, ide do przodu i wierz mi, ze teraz na problemy patrze inaczej, przedtem to byl fajny pretekst do zapalenia, teraz wiem, ze zamiast tego moge powiedziec komus kilka slow prawdy i to daje ulge:)))
    Piszesz, ze boisz sie, ze nie wytrzymasz i pojdzie wszystko na marne, ale to nie tak jest, to co robisz teraz jest pozytywne i mozesz to przyjac jako" trening" na pozniej, z tym, ze masz wybor, mozesz brnac dalej, nikt nie bedzie Cie oskarzal, ze robisz zle gdy sie zalamiesz, kazdy zrozumie ( kazdy madry zrozumie )
    Pisz,czesto, ze chcesz, tak jak to napisalas dzis na tamtym forum, to w koncu " wygraweruje sie " w Twojej podswiadomosci i w razie zapomnienia, bedziesz mogla to przeczytac, bo z doswiadczenia wiem, ze dosyc szybko zapomina sie o tym.
    A tak a propos :) fajnie Ci z tym niepaleniem Livia:))))
    :)

    Autor: livia  (2006-01-19 15:00:48)
    -----
    Rustko:)))Jesteś wspaniała,dziękuję Ci bardzo,wiesz,Ty potrafisz jakoś tak dotrzeć do mojego wnętrza,jakbyś siedziała w mojej głowie.
    Masz rację,że zbyt szybko zapominamy jak bardzo chcieliśmy zerwać z nałogiem i myślę,że to jest jedna z przyczyn niepowodzenia.
    Tak więc trzeba to sobie wiecznie przypominać,motywować się na każdym kroku.......
    A ja bym tak chciała już nie myśleć o tym, tylko być wolna tak poprostu............
    Ja też wychowałam się w domu palaczy (i mama i tata),oni już nie palą.
    Mam duże skłonności do uzależnień,bardzo słaby charakter,podkreślam baaardzo!
    Zastanawiam się, czy nie powinnam uzależnić się od czegoś pozytywnego tak na zamianę?
    Pozdrowionka,livia
    Autor: Rustka  (2006-01-19 22:25:43)
    -----
    Livia :))) i vice versa :) Ty doskonale napisalas pewne wyjasnienie, to bylo bezbledne :))) dokladnie przekazalas moje mysli. W trakcie czytania tego przebiegla mi mysl " ta dziewczyna nalezy do ludzi co spotkali Jozefa" :))))
    Z tym slabym charakterem tez mam problem, ale ponoc mozna wypracowac sobie mocniejszy:)))) jak narazie to obie osiagamy jakies wyniki pozytywne, czyli jest nadzieja na lepsze czasy.
    Mozna by sie uzaleznic od czegos pozytywnego, ale wez cos wymysl????? :))))
    Jutro chyba nie bedzie mnie na necie, wiec trzymaj sie dalej dzielnie bo za chwile bedziesz miala dwa tygodnie:)))
    Pozdrowionka, :)
    Autor: livia  (2006-01-21 14:41:46)
    -----
    Rustko:),a dziś jesteś?
    Gdybyś się pojawiła,to trzymaj za mnie kciuki,bo ostatnio cos mi nie idzie.
    Zaczynam się łamać chwilami i bardzo mi ciężko.Ale staram się,mam nadzieję,że to minie.
    A o co chodzi z tym Jozefem?
    Pozdrawiam cieplutko,livia
    Autor: Rustka  (2006-01-21 20:31:20)
    -----
    Livia:) jestem dopiero teraz wpadlam do domu,....ale mam dosyc na dzisiaj:)
    Livia, kurtka wodna :))))) trzymaj sie , bo to typowy kryzys nadszedl, przejdzie bezpiecznie jesli zdasz sobie sprawe, ze to przechodzi kazdy bez wzgledu na urode:))) zartuje sobie ale serio tak jest. To przejdzie, pozniej beda slably te cholerne napady, to jest tylko proba sil na razie. Nie odwracaj sie tymczasowo do tylu, , pamietaj o tej malpce:))) Rafala, to fajnie Cie wczoraj uratowalo:)
    cdn.
    Autor: Rustka  (2006-01-21 21:03:16)
    -----
    Livia, z tym Jozefem to bylo w Ani z zielonego.... , czyli znaczy to, ze tacy ludzie mysla podobnie, rozumieja sie dobrze :) itd.
    Cholender, ale Ty masz dzis imprezke, w razie draki to sie nie obwiniaj, to pogarsza udreke:))) nie ma ludzi idealnych a w naturze czlowieka jest popelnianie bledow, po to aby moc pozniej sie doskonalic:))) w koncu cos trzeba robic w tym zyciu.
    Jak przetrzymasz ten kryzys to bedziesz bardzo dumna z siebie, a jak go nie przetrzymasz .... to bedziesz mniej dumna, nawet powiem bedziesz podk......... , ale ja wierze w Ciebie:))) cos wymyslisz, zawsze cos Ci sie udalo wymyslec:)))
    Trzymaj sie cieplutko i moze wywal te wspomagacze????, Ty nie jestes uzalezniona od nikotyny, za malo palilas. Kup sobie cos na uspokojenie, moze to bardziej Ci pomoze w stanach kryzysu???? a moze te granulki homeo, chyba to byla Lobelia.
    No nic, pozyjemy...zobaczymy:) ale pamietaj, ze ladnie wygladasz bez paierosa:))))
    pozdrawiam i trzymam za Ciebie wszystko co sie da, rustka:)

    Autor: livia  (2006-01-21 23:28:27)
    -----
    Rustko:))kochana jesteś,teraz już wiem,o co chodzi z Jozefem.Nie załapałam w pierwszej chwili.
    Wiesz, impra się skńczyła,nie zapaliłam!
    A jeśli chodzi o wspomagacze,to ja stosuję tylko własną wytrzymałość,nic oprócz tego!
    Nie,przepraszam jeszcze wsparcie tu na forum,Twoje i całej reszty tam.
    Czekam teraz niecierpliwie,aż odejdzie mi pokusa,tak jak mówisz,ma odejść-odejdzie,
    i ja w to wierzę!!!!!!!!
    Cieplutkie pozdrowionka,livia.
    Autor: Rustka  (2006-01-22 09:05:17)
    -----
    Livia:) pozostalo Ci tylko pogratulowac:))) Przewalczysz to:) ,a z tymi wspomagaczami to cos mi sie widocznie poplatalo, sorry:)))
    Trzymaj sie i pozdrawiam Cie cieplutko, ide na poranna kawe:) to moja ulubiona chwila :)))) , -rustka.
    Autor: Rustka  (2006-01-23 10:43:00)
    -----
    Livia, smutkiem powialo na tamtym forum:(
    jakos dziwnie sie czuje, jakas pustka powstala w mojej glowie,
    musze sie pozbierac....., ciezko mi bylo do tej pory lecz jakos probowalam ..............
    Livia, jedyna pozytywna sprawa jest to, ze "mozg mam tak wyprany", iz o paleniu nie ma mowy, dobrze, ze jestes Ty i przypominasz mi o tym moim " praniu" inaczej kto wie co by bylo.
    Pozdrawiam cieplutko,
    R.
    Autor: livia  (2006-01-23 11:03:08)
    -----
    Rustko,trzymaj się......!
    Co się stało, to się nie odstanie,a co sobie wypracowałaś ciężko, masz teraz, tu i tego się złap bardzo mocno!!!!!!!Nie daj złym myślom tłoczyć się w głowie,bo to jest destrukcyjne.
    Wiesz, bardzo Ci zazdroszczę (w pozytywnym znaczeniu oczywiście) tego "wypranego mózgu",bo w moim to jeszcze pranie w toku,same mydliny,pełno piany.......
    Udzielił mi się ten przykry nastrój i wiesz o czym odrazu pomyślałam......,wstyd ale taka jest prawda.Wypłakałam się już,ale nie mogę wracać do postów na tamtym forum,bo znów chce mi się płakać.
    A tak z innej beczki,to jak wygląda Twoja poranna kawa,gdzie ją pijesz?
    Autor: Rustka  (2006-01-23 11:36:38)
    -----
    Livia, tez mam takie odczucia jak Ty, ale napisalam tam cos niby do Ciebie, ale wlasciwie to do wszystkich.
    A z tym praniem, to sama jestem zaskoczona:))) nareszcie mi sie udalo. Livia, pierz Swoj rownie uparcie jak ja:))) Niech leca narazie same mydliny , wypuszczaj banki nosem ale smiej sie do zycia, tak jak robisz to do tej pory. Pisalas,ze budzisz sie rano szczesliwa, ze nie palisz, to jest bardzo pozytywne:)
    Co do kawy, to siadam sobie w mojej kuchni, praktycznie to jestem zawsze sama w niej, robie ja z expresu, dosypuje mleka w proszku( bo nie dzierze takiego, niby od krowy) biore sobie czasami ksiazke i podjadajac cos na slodko. Pozniej wstaja moje chlopaki i powoli dzien sie zaczyna:)
    Ide dzis na konie ( popoludniu) .......ale mam stracha, bo zmienilam klub a ja reaguje na wszelkie zmiany :))))
    Autor: livia  (2006-01-23 12:55:22)
    -----
    Rustko,Ty tak jak ja,każda zmiana, czegokolwiek, to zawsze jakiś stresik.
    Kiedyś próbowałam jazdy konnej,ale po 10 minuatch kazałam zatrzymać konia i zrezygnowałam.trasznie się bałam!!
    Moja córka jest ogromną pasjonatką koni i jazdy konnej!Podziwiam jej odwagę,bo ja jestem strasznym tchórzem! Jak patrzę gdy przechodzi pod łbem konia,jak go siodła,to aż mi ciarki przechodzą,brrr.,niektóre to potrafią nawet ugryzć skubańce.
    Ja bardzo lubię konie,lubię je karmić,głaskać,ale nic poza tym.Zresztą ja lubię wszystkie zwierzęta i nienawidzę z całego serca ludzi,którzy je krzywdzą.
    Teraz rozumiem,dlaczego poranna kawa to Twoja ulubiona chwila,wtedy masz czas dla siebie samej i swoich małych przyjemności,a kawa z expresu jest b.dobra,zwłaszcza z ciśnieniowego.Ja niestety mam expres przelewowy,więc piję rozpuszczalną,a kuchnię tak małą,że nie bardzo mam gdzie się rozsiąść,więc poranną kawę piję przy komputerku,wiesz na jakiej stronce....To zapobiega też trochę podjadaniu słodyczy,bo mi one nie służą:)))))))
    Pozdrowionka cieplutkie,livia
    Autor: Rustka  (2006-01-23 19:57:10)
    -----
    ....cholera jasna! :))) spadlabym dzis dwa !!!!! razy, Livia , masz pojecie, ja to sie wybralam na terapie odstresujaca!!!, a ta cholera klaczka, to wyczula i dwa!!! razy probowala mnie zwalc! ale sie utrzymalam, nie polecialam( hihihihi) bo wiesz, ona jest duza wiec pomyslalam sobie, ze bede z daleka lecec :))))), wiec nie ma co.
    Livia:) a Ty masz corke pasjonatke, milo mi to bylo przeczytac:) az szkoda, ze my sie nie znamy w realu:) no ale i tak dobrze, ze padlysmy na siebie wirtualnie:)
    Rozumiem, ze boisz sie jazdy na koniu, ja na moj pierwszy galop zareagowalam tak jak Ty, tylko, ze zawzielam sie i walcze ze soba:))) i z koniem. W ten sposob prowadze dwie walki na jednym terenie, musze przyznac, ze ta walka z nikotyna narazie daje lepsze rezultaty, niz ten kon, ale kon :))) ma lepszy staz, bo jak by nie bylo to cos poczatkiem lutego bedzie trzy lata:))
    Livia, tak sobie dzisiaj chodzilam z odkurzaczem po chalupie i ..........mysl mi przebiegla po dlowie:))) ...ciekawe czy jest tu ktos na tym forum kto nas po cichu czyta????? jak myslisz??????
    Pozdrawiam Cie cieplutko:) -Rustka
    Autor: livia  (2006-01-23 21:04:09)
    -----
    Rustko,ja się nad tym zastanawiałam już dawno i doszłam do wniosku,że to jest bardzo możliwe,bo dlaczego nie? No i co z tego?
    Myślałam sobie,że kiedyś ktoś może nam zrobić głupi kawał i podszyć się pod którąś z nas.Ale jak dotąd jestem pewna Twoich postów,jakoś to czuję.Możemy przejść na e-mail jeśli wolisz i masz ochotę.
    A Ty jezdzisz konno 3 lata przez okrągły rok czy tylko w sezonie? Dziś jest -25 stopni mrozu,nie za zimno na konie? Czy we Fr.jest cieplej?
    Ha,ha,ha,ale mnie rozśmieszyłaś z tą klaczką,musiałaś być niezle zdeterminowana,skoro nie spadłaś, no i przede wszystkim musisz niezle jezdzić.Ale terapia,chyba wstrząsowa, bo napewno nie uspokajająca!!!
    Zawsze boję się właśnie upadków córki,żeby nic jej się nie stało,wiadomo,różnie może być...słyszało się o róznych wypadkach.
    Ja zamierzam wybrać się na yogę w ramach terapii,bo na konie nie mam odwagi,a jeszcze gdyby chciał mnie zrzucić,o Jezuuuuuu............
    Moja córka strasznie chce ćwiczyć skoki,trochę już zaczęła,ale teraz miała długą przerwę,bo od wakacji nie jezdziła.Ja natomiast wolałabym,żeby poprzestała na rekreacji,mniej ryzyka,mniej stresu,rozumiesz,jak to matka.
    Rozgadałam się o tych koniach,a to przecież jest forum o rzucaniu palenia!
    Cieplutkie pozdrowionka-:)))),livia
    Autor: Rustka  (2006-01-24 09:53:09)
    -----
    Hej Livia:) fajnie to ujelas z tym konie " a jeszcze gdyby chciał mnie zrzucić,o Jezuuuuuu............"usmialam sie milo:))) Wierze Ci, ze obawiasz sie o corke, ja chcialam swego czasu aby moi synowie nauczyli sie jezdzic ( nawet kiedys troche jezdzili) ale oni jakos nie maja pasji, chociaz im sie podobalo, z tym, ze nie chce ich zmuszac wlasnie z ta mysla o niebezpieczenstwie jakie niesie za soba ten sport, zawsze mowie, ze jak spasc z konia, to juz spasc dobrowolnie, inaczej sie leci:))))) Ja juz troche skakalam, to bylo obowiazkowe w naszym klubie i oprocz tego tutaj zdaje sie egzaminy tzw" galop" jest ich 9, ale jesli dojdzie sie do 6-7 to juz jest bardzo dobrze:) ja mam narazie dwa, w tym roku chcialabym zdawac trzeci, ale nie wiem czy dam rade, troche teraz zbilam sie z tropu i narazie nie mysle o tym. Najwyzej bede zdawac na drugi rok.Planuje dosjsc do 4, wiecej ambicji nie mam:)))) pozniej to bedzie dla przyjemnosci.
    Dzieci zachowuja sie zupelnie inaczej na koniu, niz my ( mam na mysli tu dojrzale kobiety:))))) ) galopuja, skacza i spadaja, zaraz wsiadaja od nowa, rechocza sie jak zabki i az milo na nich patrzec. Tak, Livia :) taki sport trzeba zaczac w dziecinstwie:)))
    Dobrze, ze Twoja corka zaczela wczesnie, zajdzie napewno daleko, opowiesz mi jak jej idzie? lubie takie opowiesci :)
    No tak, forum nie o koniach, no ale poniewaz stalo sie ono naszym prywatnym forum, to mamy fory:))) a to ma swoj urok.
    Ja jezdze raz w tygodniu, regularnie, oprocz wakacji, tutaj nie jest tak zimno jak w Polsce, wczoraj swiecilo piekne slonce, bylo tylko +3 °C a ja jezdzilam w sweterku, jakos wyjatkowo bylo cieplo. Dzis jest narazie -3°C ale nie ma wiatru i swieci sloneczko, czyli jest niezle. Ja w zasadzie nie lubie zimna, bo konie sa wowczas bardziej narwiste:))) i szybciej sie leci:)))) Dlatego, nie jest wskazane skakac zimowa pora, glownie amatorom!!!:)))))
    Livia, masz racje, zapisz sie na yoge, to przyjemny sport, mozna do tego podejsc w osobisty sposob, a korzysci sa napewno. Przeczytalam niedawno ciekawa ksiazke" Siedem duchowych praw yogi" autorow:Deepak Chopra i David Simon, to pomoze poznac Ci niektore zagadnienia yogi, bo ja chodze do takiego klubu, co kobitka nic nie tlumaczy, wiec na poczatku to bylam jak ta "biala tablica" :)))) Ale sie rozgadalam, Livia trzymaj sie cieplutko, napisz jak Ci idzie z tym niepaleniem, bo przeciez to jest glowny temat:))))
    Autor: Rustka  (2006-01-25 12:44:38)
    -----
    Livia,
    naprade mam przeczucie, ze cos nie wesolo dzis z Toba,
    ale..... to przeminie, to zawsze przemija.
    Autor: livia  (2006-01-25 22:12:06)
    -----
    Rustko:))))witaj,już jestem!
    Miałaś dobre przeczucie,nie było mi dziś zbyt wesoło,ale juz jest ok.Ty chyba też spotkałaś Jozefa?
    Odezwę się jutro,bo padam ze zmęczenia."Tam" naskrobałam trochę.
    P.S.
    Cieszę się,że Ty też lubisz słuchać Beaty Kozidrak,ona ma fajne teksty i zawsze jest na czasie.Ale skąd odgadłaś ten tekst,on jest taki stary?(1984)
    Pozdrawiam Cię cieplutko,livia
    Autor: Rustka  (2006-01-26 09:58:43)
    -----
    Hej Livia:) fajnie, ze jestes:) nastepny dzien do przodu.
    Tekstu Beaty nie znalam, ale znalazlam go na necie. Ty jestes bardzo blyskotliwa osobka, wiec wiedzialam tylko to, ze chcialas napewno poprzez ten tekst cos wyrazic. Odnalazlam wiec tekst, przeczytalam do konca i wszystko stalo sie jasne, ten tekst zawieral wszystkie informacje. Dopisek, " ......, ze jestescie" upewnil mnie w tym, ze albo masz smutny nastroj albo ten nastroj " stoi" juz blisko Ciebie. Inaczej pisze sie w chwilach radosci, inaczej gdy jakas refleksja przebiega przez mysl.
    Ja z kraju wyjechalam juz bardzo, bardzo dawno temu, wiele spraw i wydarzen wydarzylo sie pod moja nieobecnosc, ale teraz internet pozwala mi nadrabiac wiele zaleglosci. Lubie w nim wyszukiwac roznosci, chociaz bardziej lubie ksiazki. Ale to juz inna bajka :)
    Livia, trzymasz sie dzielnie:))) i dalej Ci do twarzy bez papierosa:))))
    Trzymaj sie cieplutko,pa-rustka.
    Autor: livia  (2006-01-26 12:22:53)
    -----
    Rustko,witaj:-))))
    Skąd Ty mnie tak dobrze znasz???
    To jest nieprawdopodobne,zaczynam się zastanawiać,czy powinnam wogóle pisać,jeśli będę chciała ukryć jakieś emocje!?
    Wiesz,swoją drogą to podziwiam Cię bardzo,że potrafisz tak daleko mieszkać.Ale pewnie inaczej się podchodzi do tego,gdy ma się najbliższych obok siebie?
    Powiedz,czy dobrze Ci tam w tej Fr.?
    Chociaż patrząc np.na klimat to chyba całkiem niezle,nie musisz znosić mrozów po -25 stopni.:-))))))
    Rustko,powiedz mi,co włożyć jescze do tego "prania",bo piorę,piorę i wyprać nie mogę?
    Ciągle czuję jakiś lęk,że nie będę już szczęśliwa,nie rozumiem tego,przecież właśnie o tym marzyłam,to miało być moje szczęście!O co tu chodzi,czy to ze mną jest coś nie tak?
    Autor: Rustka  (2006-01-26 13:10:16)
    -----
    Livia, bardzo madre pytanie zadalas:)))) " co jeszcze wlozyc do tego prania???"
    Wiem o co Ci chodzi, ja kiedys podobnie myslalam i kiedy pewna marda osoba, ktora zaprzestala palic powiedziala mi, ze " sa inne przyjemne rzeczy, nie tylko papierosy" jakos nie moglam sobie do konca tego wyobrazic. No tak, ale co np??????? Ty tez juz takie pytanie sobie postawilas wczesniej.
    Ja narazie znajduje jedna , -" Brak wyrzutow sumienia"- to sprawia mi przyjemnosc. Nie rzucialam sie na jedzenie, dorzucilam tylko yoge, reszta pozostala bez zmian, nawet meza nie zmienilam:))))))) ( zartuje) Na poczatku bylo mi bardzo ciezko, nigdy nie pamietalam o tym i wydawalo mi sie,ze ja rownie latwo rzucam i rownie latwo powracam do palenia. Teraz poprzez te posty widze,ze nie. Ale nawet chcialam aby nie bylo latwo.
    Livia, czy papieros z tymi wyrzutami sumienia spelnial swoja role? czy bylas w zgodzie ze soba? Raczej nie, a dlaczego? dlatego, ze jestes madra osoba, myslaca, zdajesz sobie sprawe jakie ryzyko niesie za soba kontynuacja palenia. Mi tez bylo szkoda, lubilam zamykac sie w tym swoim swiecie, tylko bardziej boje, sie ze kiedys moglabym stanac w twarz jakas choroba spowodowana paleniem i ze bede wowczas baaardzo zalowac, ze nie zrezygnowalam z tego majac swiadomosc, ze trzeba, ze nalezalo tylko uzyc rozumu. Kto wie, czy juz nie jest za pozno, ale przynajmniej mam swiadomosc, ze cos robie, ze nie ide slepo w ogien.
    Moze wloz do tego prania swoja corke. Ty dla niej jestes wzorcem, czy tego chcesz czy nie, tak jest:) Czy chcialabys aby ona palila? Jak bedziesz mogla pomoc w jej problemach kiedy sama nie bedziesz miala sily pomoc sobie?
    Troche tego duzo jak na jeden raz, Livia, ja wiem, ze Ty to wszystko wiesz, ale moze popatrzysz na to z innego konta:)
    I jeszcze cos, moze aby pozbyc sie leku, ze nie bedzie sie szczesliwa, trzeba konieczniec zajac sie soba, szukac jakiejs innej plaszczyzny na wyrzycie sie, zostawic dom troche z boku, na jakis czas, moze to pomoze.
    Wiesz, ja czesto zastanawialam sie dlaczego czepilam sie tych koni, skoro jestem takim tchorzem, teraz mam juz odpowiedz:) One zaslaniaja mi moje problemy. Znalazlam swoj substytut na papierosy. Moim celem jest pokonac strach i to narazie wypelnia mi moje mysli. Boje sie rowniez, ze moze kiedys mi cos odbije i powroce, chociaz teraz po "odejsciu" Taty, patrze jakos inaczej na ta sprawe.
    Livia, Jezussss ..........ale Cie zagadalam:))))))
    Zapewniam Cie,ze wszystko z Toba jest ok, to bedzie Twoje szczescie, ale musisz wytrzymac Trzy miesiace jeszcze, koniecznie, gwarantuje Ci,ze wszystko sie zmieni. Marcus, Zak, Smutny i reszta co przetrwala tez mi to pisali, czyli musisz w to uwierzyc:)

    Livia, pracuje co dzien po obiedzie, wiec nigdy mnie nie ma na necie, z tym ze wieczorkiem zawsze zagladam, czasami sie zastanawiam, czy niedlugo nie bede musiala przejsc terapii odwykowej od netu:))))))
    Buziaczek,pa -rustka.
    Autor: załamana  (2006-01-26 13:50:44)
    -----
    pomocy !!!!!!! nie palę 5 dzień, strasznie duzo jem przez to, chodzę zdenerwowana, jest tragicznie, masę problemów, az nęci zeby zapalic, na dodatek ja lubilam palic i mam dzis dylemat aby wrocic, nie chce byc gruba ;( , tojest chyba najwazniejszy powód, strasznie si eopycham przez to z eniepale, i wogle lubilamsobie dymka pociągnąc, prosze pomocy !!!! zmotywujci emnie jakos obym wytrwala, w tamtym roku rzucalamjuz chyba z 7 razy, najdluzej na 2 m-ce, i teraz probuje znowu, pomózcie zeby misię wkoncu udalo, nikt we mnie nie wierzy bo wie , ze zawsze i tak wracalam do nałogu, proszę jeśli mozecie powiedzcie coś co mi doda otuchy i pozwoli wytrwac,jakie sargumenty za rzuceniem palenia, bo jakos mi sie w glowie porąbalo i zapomnialamjak to jest zle, pozdrawiam,
    Autor: Rustka  (2006-01-26 20:43:39)
    -----
    wyzyc pochodzi od slowa "zyc" ....Rustka:) otrzasnij sie:))))
    Autor: załamana  (2006-01-26 21:13:23)
    -----
    niestety zapalilam, moze innym razem.... kur......
    Autor: livia  (2006-01-26 21:34:39)
    -----
    Hej Załamana:))głowa do góry,to,że zapaliłaś wcale Cię nie dyskwalifikuje!!
    Zobacz,ile dni nie paliłaś -5 dni!!To bardzo dużo.Dla mnie do niedawna był to rekord życiowy,a Ty z tego co czytałam umiałaś nie palić nawet 2 miesiące.Ja nie wiem jeszcze co to znaczy,ale mam nadzieję się dowiedzieć.Dziś nie wytrzymałaś, zapaliłaś.Ale przecież od jutra możesz znów podjąć swoją walkę,jeśli oczywiście jesteś na to zdecydowana.Zastanów się,dlaczego chciałaś rzucić palenie,przypomnij sobie wszystkie swoje argumenty i podejmuj kolejną walkę.Nigdy nie wiesz,kiedy Ci się uda,za którym razem,ale musisz dać sobie szansę,nie pozbawiaj się jej.
    Zastanów się,co spowodowało teraz upadek i unikaj tego następnym razem.
    Każda porażka uodparnia nas na kolejne przeszkody,trzeba tylko wyciągać wnioski i próbować do skutku.Uwierz w siebie,stać Cię na to,powodzenia!!!
    P.S.
    Polecam poczytanie wcześniejszych postów,jak ludzie zaczynali,a jak skończyli po roku,to bardzo pomaga,trzymaj się.Upadłaś-wstań!!!!
    Autor: livia  (2006-01-26 21:53:54)
    -----
    Rustko:))Wiesz,czytałam sobie tak i czytałam chyba z 5 razy co mi napisałaś i takie światełko zobaczyłam w tunelu.Bardzo Ci dziękuję,sposó w jaki do mnie piszesz bardzo dobrze trafia do mojego mózgu.
    Mam wrażenie,jakby był trochę czyściejszy,odrobinkę.
    Przeczytałam dziś Twoje prawie wszystkie posty na tej stronie,od samego początku!
    Ależ to była inna Rustka od tej dziś:-))))
    Taka zagubiona,zdesperowana,zdekoncentrowana.Jak wkurzała Cię pewna znajoma i w dodatku mieszkała w gównianym miejscu,w którym nie było zasięgu telefonicznego,a Ty czekałaś na telefon w sprawie yogi,ha,ha,ha,ale się uśmiałam,byłaś wściekła!!!!
    Jak było Ci zle,przez nieudane małżeństwo i jeszcze konieczność pracy z mężem,z którym nie mogłaś się dogadać.
    Ale to mnie nie śmieszyło,było mi przykro:-(((((........Zasługujesz na szczęście!!!!
    A Rustka dziś... taka mądra,dojrzała,doświadczona,fajki ma głęboko w d......pie!!!
    Mam nadzieję,że te pozostałe smutki też uciekły gdzieś i problemy znalazły swój szczęśliwy finał.
    Cieplutkie pozdrowionka,livia.
    Autor: Rustka  (2006-01-26 22:25:06)
    -----
    Livia:))))) pamietam jak wtedy bylam wkurzona, kurcze, ale jak ja tam napisalam " gowniane miejsce":)))))) nota bene to prawda, miejsce ladne, ale zasiegu mojej sieci nie ma:)))) malo tego to pamietam, ze u niej byly fajki gdzies w kuchni, a ja musialam udawac, ze mi jest to obojetne. Jak wyszlam od niej, to myslalam, ze sie skrece!!! tak mi sie chccialo palic:))))) dobrze, ze swiecilo piekne slonce, to jakos mnie uspokoilo:)))) o Matko.....co za czasy.......Livia, Ty masz ze mna ubaw:))) Masz racje, duzo u mnie sie zmienilo, jest lepiej pod kazdym wzgledem.Uzyskalam spokoj,te papierochy mnie wykanczaly. Uwielbialam palic, ale swiadomosc tego, ze to szkodzi itd, doprowadzalo mnie do stresu, ostatnie czasy, nie uspakajaly mnie, a wrecz przeciwnie.

    Livia, dzieki za mile slowa uznania :) i pieknie to ujelas, ze mam fajki gleboko w d...... hihihihihihih , to jest piekne hihiihihihihihihihi.
    Usciski,pa dobrej nocy,
    rustka

    Autor: livia  (2006-01-26 23:20:40)
    -----
    Qrcze Rustko,ale się obśmiałam ha,ha,ha!!!!
    Wiesz,ja mam bardzo bujną wyobraznię i wyobraziłam sobie Ciebie,najpierw w tym domu jak zerkasz na te fajki ukratkiem z cieknącą ślinką i udajesz,że wogóle nawet nie wiesz że tam są!!!!!!!!A potem jak wypadasz z impetem z tego domu i jak Cię rzuca ze złości i mówisz do siebie:Rustka spokój,zachowaj spokój,tylko spokój Cię uratuje,popatrz jakie ładne słonko świeci,nie denerwuj się jakąś tam.............hi,hi,hi,ale to by była niezła komedia,coś w stylu "Pamiętnik Bridget Joans" (czytałaś?):))))
    No dobra,koniec śmiechów,pora iść spać,
    miłej nocy,livia

    Autor: Rustka  (2006-01-27 08:46:55)
    -----
    Livia:-) i mamy nowy dzionek, dzisiaj u mnie bialo, troszke popruszylo sniegiem, ale zimno jest jak cholera, co jest tu rzadkoscia.
    Czytalam Bridget :)))) , ta to miala problemy :)))))
    Wiesz Livia, dobrze ze ja zapisywalam niektore fakty na tym forum, kiedy czytam np: dzis 7 tygodni i jest ok, ....na drugi dzien pisze....7 tygodni i dwa dni,ze jest zle i ze nie wiem jak ja to wszystko przetrzymam. Kurcze, jaka zmiana nastrojow, jak musialo mi bac naprawde ciezko, skoro to zapisalam, teraz to sie smieje z tego:))) Raz, ze jakos rachunki nie bardzo sie mnie trzymaly a drugie jak czesto ocieralam sie o rezygnacje, chociaz nigdy nie uleglam:))))) i na szczescie. Wyobraz sobie mnie teraz siedzaca na balkonie w ten mroz:))))) chociaz.......na takim zimnie dymek fajnie leci hihihihihihi, KUUUURCZE!!!!!!!!!! Rustka! co ty wygadujesz!!!!! zapomnialas jak palce smierdza!!!!!! i nie tylko:))))) Livia fajny list napisalas temu mlodemu:-) jak rzadko sie pamieta o tych negatywnych stronach palenia, w tak szerokim pojeciu. Ty masz bardzo trudne zadanie, bo przeciez Twoj maz pali, a Ty musisz sie trzymac. Pamietam jak moja siostra rzucila palenie, tak z dnia na dzien, wkurzyla sie bo jej maz ciagle podbieral jej fajki. Wyobraz sobie, ze ten skubaniec:)))))) maz, pozniej zostawial jej w domu papierosy, uprzednio je przeliczajac. Po powrocie z pracy liczyl ponownie i zdziwniony zawsze byl, ze ona nie zapalila. Ona tez pracowala i w pracy jak to w pracy wszyscy palili. Dala sobie rade za pierwszym razem, nie pali juz cos okolo 20 lat.W miedzy czasie jej maz tez rzucil, a pyszy sie tym jak paw:)))))) , cholera a juz mial sprawe ulatwiona, poniewaz cale jego otoczenie rzucilo:) Tak wiec, moje siostry palily duuuzo wiecej odemnie a rzucily za pierwszym razem!:) Czyli wszystko jest mozliwe. Chociaz jedna z siostr w tym czasie byla tak zlosliwa, ze czasami wolelismy aby wrocila do tego palenia,no ale ...... na szczescie nie wrocila:)))))
    Trzymaj sie cieplutko, ponoc w Polsce od jutra ma sie ocieplic na -15 , hihihihi ladne ocieplenie:))))
    Autor: Rustka  (2006-01-27 09:05:39)
    -----
    Zalamana:)
    nie wiem czy jeszcze tu zajrzysz, ale w razie gdyby ,to posluchaj Livi i wez sie w garsc, to nie jest latwo zrezygnowac dobrowolnie z palenia. Uwierz w siebie. Walcz. Znajdz w sobie odpowiednia motywacje. I zrob to dla siebie:)
    powodzenia - rustka.
    Autor: livia  (2006-01-27 10:26:46)
    -----
    Rustko witaj:)))
    Ta zmiana nastrojów,to typowe dla mojego obecnego okresu!!
    Straszne,od rozpaczy po euforię.Tak najtrudnie mi jest wtedy,kiedy mąż idzie sobie do okienka zapalić.W domu nie pali w fotelu,od dawien dawna tego oboje nie robilismy,ale przecież i tak widzę,że pali i mi szkoda trochę.Zawsze oboje lubiliśmy wieczorkiem pogadać i zapalić.Gdy rzucalismy razem to też miało złe strony,bo jak on się łamał, to ja automatycznie też i obwiniałam jego za to a nie siebie,taka byłam cholera!
    Wiesz,dobrze jest jeśli paliło się w niewielu okolicznościach,bo rzucając palenie nie jest się narażonym na ciągłe tęsknoty,na każdym niemal kroku.
    A Twój mąż nie pali,ani nikt inny w Twoim najbliższym otoczeniu?
    Autor: Rustka  (2006-01-27 11:02:58)
    -----
    Livia:) moj maz nigdy nie palil i nie ma nawet pojecia co to jest rzucanie, to dla mnie jest duzym ulatwieniem, bo nam rzadko ale to rzadko zdazylo sie zapalic razem, powiem Ci, ze nawet wtedy bylo szkoda mi fajki dla niego, nie dlatego, ze mam cos przeciwko niemu, tylko, ze on nawet nie umial sie zaciagnac porzadnie:))))))) marnowal go poprostu ( ale ze mnie wiedzma hihihihi)
    Livia masz racje:-) ze obwinialas meza ,ze sie lamal :))))) w koncu to mial sie Toba zaopiekowac w tym momencie a nie lamac sie sam!
    Ale tak na serio, to zdaje sobie sprawe, ze masz duzo trudniej odemnie, ja nie mam dymu na codzien, ale moim przyzwyczajeniem bylo za to cos innego. Palilam zawsze jak bylam sama, a poniewaz czesto jestem sama, wiec okazji do palenia mi nie brak, wypelnic ta pustke bylo mi ciezko, ale poszlo. Tobie tez przejdzie ta nostalgia, tylko trzeba naprawde chciec przetrwac. Potrzeba czasu, nie ma na to rady. Zmienic przyzwyczajenia czy tez zamienic je na inne nie jest proste. I tu wlasnie polega cala trudnosc. Fajnie ktorys to maz powiedzial swojej zonie gdy przestala palic" jakos wyladnialas :) czy cos w tym stylu, pamietasz to? To dodaje sil :)))) a moj nawet nie ma czasu zauwazyc, ze nie pale, ma inne problemy na glowie;ehhhhh...... szkoda mowic.
    Moje otoczenie tez juz dawno przestalo palic, ja jedynie bylam jak ten niedobitek na polu walki. Wczesniej gdy ja rzucalam, inni palili i wciagalam sie na nowo. Teraz mam tylko 4 osoby wokol mnie co pala, ale widzie sie z nimi rzadko. Trzy sa w Polsce a jedna tutaj:) to nawet niezle. Chociaz mi do palenia nie potrzeba bylo nikogo, najlepiej bylo mi wlasnie samej. Kiedys gdy rzucalam palenie, unikalam byc sama, a teraz nie, zaakceptowalam sama siebie i nastawilam sie na meki.
    Livia, wmawiaj sobie, ze Ci ten papieros juz nie smakuje, to w koncu zadziala, cos na zasadzie autosugestii.
    Autor: livia  (2006-01-27 12:53:29)
    -----
    Rustko:-)) wiesz,myślę sobie,że każdemu jest trudno pokonać własne przyzwyczajenia,bez względu na to jakie one są a pewnie każdy ma inne.
    Cały problem,to właśnie zaakceptować siebie w "nowym wydaniu".
    Być przekonanym,że właśnie tak będzie mi lepiej,bez tych śmierdzących faj!!!
    Tylko najgorsze jest to,że tak właśnie myślę jak chcę je rzucić,a kiedy już jestem w trakcie to nagle ni z gruszki ni z pietruszki przestaję być o tym przekonana,nie rozumiem tego cholercia!I myślę sobie,może to kwestia czasu jak w mojej głowie znów będzie panowała radość z faktu niepalenia?
    A może brakuje mi innych przyjemności? Nie wiem,jestem zagubiona:(((
    Trwam w niepaleniu,bo jest już łatwiej,bo wiem,że to jest słuszne,jestem świadoma wszystkich rozsądnych argumentów,ale NIE ODCZUWAM Z TEGO POWODU ŻADNEJ PRZYJEMNOŚCI!!!
    Dlaczego,przecież myślałam,że będzie tak cudownie?
    Może powinnam to napisać również "tam",ciekawe co czują inni,ale z drugiej strony nie chcę deprymować tych,którym jest gorzej niż mi.
    Och Rustko-moja dobra wróżko-co mam czynić i co myśleć,żeby móżdżek był lśniąco czysty???
    A wogóle,to jestem w głębokim szoku,jak to jest możliwe,że Twój mąż nie zauważył,że nie palisz? Jak to możliwe,nie pojmuję?!!!!!
    Chyba,że nigdy nie wiedział że palisz,ale tak chyba nie było?
    Widzę,że jednak chyba nie wszystko układa się po Twojej myśli,przykro mi:(((
    Autor: Rustka  (2006-01-27 13:36:40)
    -----
    Livia, wpadlam tu jeszcze przed pojsciem do pracy i dobrze:) Wiesz, my obie czesto odczytujemy sobie mysli:-) jeszcze kilka dni temu, pomyslalam sobie, ze Ty za malo opisujesz, ze jest Ci zle z tym niepaleniem, trzymajac to w sobie, pielegnujesz ta mysl, aby nikt ja " nie uszkodzil" . Myle, ze to dobry pomysl z podzieleniem sie "tam" . jestem pewna, ze nie jestes jedyna w takiej sytuacji, moze odblokujesz w ten sposob nastepnego demona, czy tez Malpe:) wszystko jedno jak to nazwiemy. Oni widza Cie tam wesola ale mysle, ze uciesza sie ,ze jestes podobna do nich( nas):)
    Moj maz w koncu zauwazyl, ze nie pale, ale przyjal ta wiadomosc obojetnie, on jest pracoholikiem i nie ma czasu na moje slabosci :)))
    Livia, ja moje wszystkie problemy dalam na " odstawke" na czas mojego " prania mozgu":))) inaczej nie dalabym rady. Musze przetrzymac 400 dni, mam juz sporo za soba , nawet przestalam juz liczyc:))) tak skrupulatnie, to chyba dobry znak.A zaczelam sie smiac dzieki Tobie:-) i mysle, ze gdyby nie Ty, to byloby mi mniej wesolo w tym czasie.
    Livia, Ci mezczyzni co pisali wyzej i ktorym sie udalo rzucic, tez mieli dola, tez chwilami watpili. Czyli jestesmy tacy sami:)
    Przypomina mi to wiersz " Najlepiej jest czekac na Ciebie, tyle wieczorow itd...
    Zajrze wieczorkiem,pa-rustka. Livia znasz ten wiersz?
    Autor: livia  (2006-01-27 13:47:54)
    -----
    Nie znam tego wiersza,ale chętnie poznam!
    Miłej pracy,pozdrowionka i dziękuję.
    Autor: Rustka  (2006-01-27 20:54:16)
    -----
    Livia:) tez mi sie trafil dzis zly koniec dnia, no ale mozna powiedziec, ze u mnie to nie nowosc.Zaraz odnajde ten wiersz i go Ci podesle, chociaz dzis to on nam w niczym nie pomoze , ale to nic:)
    Autor:  (2006-01-27 20:57:20)
    -----
    "Oczekiwanie jest nasza pora
    a najlepiej jest czekac na Ciebie
    tyle wieczorow
    zakwitlo na rozesmianym niebie

    jestesmy tacy sami
    trzymamy sie za rece
    i nawet kot pod piecem zamilkl
    i slucha jak pada deszcz

    pluszcza krople-to Twoje nogi
    idziesz do mnie przez zlote kaluze
    twarz Ci zmokla-scaluje deszcz
    chodz chodz

    w moje rece cieple
    w moje rece oczekujace
    w moje usta zachlanne
    jak deszcz"
    H.Poswiatowska
    Autor: Rustka  (2006-01-27 21:15:22)
    -----
    ....malo tego, to cholerny arab, malo nie rozwalil mi auto, wciskal sie ze swoja ciezarowka przed moje , a miejsca mu brakowalo. Idiota skonczony .
    Ale wracajac do tematu, Livia, mi tez szkoda bylo rzucac, pamietam, ze siedzialam na kanapie i rozwazalam sobie, ze nie mam tego ....., tamtego..... i na koniec nie moge sobie zapalic:( plakac mi sie chcialo, wtedy nie mialam ochoty na nic. Bylam wlasnie taka, jaka mnie " widzialas" wyzej.
    Minelo. Jest inaczej. Livia, poczekaj jeszcze miesiac lub dwa, pozniej zastanawiac sie bedziesz nad ciagiem dalszym. Teraz pozwol nikotynie wyjsc z Ciebie, twoj organizm domaga sie nikotyny, nie mozesz jeszcze myslec swobodnie. Poczekaj, zawsze bedziesz miala czas powrocic do palenia. To co teraz przechodzisz jest czescia programu. Kazdy to przechodzil. Zadaj sobie pytanie, dlaczego palilas??? co bylo powodem tego palenia???
    Autor: Rustka  (2006-01-27 21:32:11)
    -----
    Livia:) pytalas sie kiedys czy ciezko mi mieszkac na obczyznie?
    Roznie to bywalo, najbardziej trudnym momentem sa okresy swiateczne. Brakuje mi rodziny i tej wspanialej atmosfery, ktora maja swiata w Polsce. Tutaj staram sie przekazac tradycje moim dzieciom, czasami zadanie nie jest latwe, ale sporo juz im przekazalam:-) Poza tym jest to piekna przygoda zyciowa, ktora warto przezyc. To jest jedno z moich marzen:-) ktore udalo mi sie zrealizowac.
    Autor: livia  (2006-01-27 22:41:55)
    -----
    Nooo Rustko,ale się uśmiałam,najpierw "tam",teraz "tu" hi,hi,hi.
    Wiesz,jesteś taka zabawna jak się złościsz (przepraszam jesli to cię denerwuje).
    Wiersz jest pięknym marzeniem rzeczywistosci,bardzo ładny.
    Cieszę się,że optymistyczne jest zakończenie Twojego pościka,że udało Ci się zrealizować swoje marzenie,bardzo się cieszę i gratuluję Ci.
    Cieplutkie pozdrowionka,livia.
    Autor: Rustka  (2006-01-27 22:53:24)
    -----
    Livia:), cos Ty:)))), gdzie mnie tam by to denerwowalo, wrecz przeciwnie, sama pozniej sie smieje:))) nie tak od razu, ale poczasie. Ty masz swietne poczucie humoru :-) az milo.
    Trzymaj sie cieplutko, dobrej nocy-rustka
    Autor: Rustka  (2006-01-28 11:50:06)
    -----
    Livia witaj:)
    wlasnie wrocilam z yogi, ale nam dala kobitka popalic:))) w jednym cwiczeniu wysiadlam calkowicie, az mnie smiech bezsilnnosci ogarnal; trzeba bylo polozyc sie na plecach, podgiac nogi w kolanach, rece na kolana( lub okolicach) pozniej uniesc glowe i ramiana ( podbrodek wciagniety) nastepnie wyprostowac nogi,(rece trzymajac ciagle na nogach) ale unoszac je jak najnizej i tak pozostac oddychajac glownie czescia brzyszna. Czuc kazdy miesien na brzuchu, ciagnie wszystko:)))) po tym podniesc sie nie moglam:)))))
    Napisz Livia, jak tam u Ciebie ? lepiej troszke, czy nie bardzo?
    Pozdrawiam cieplutko,-rustka
    Autor: livia  (2006-01-29 13:15:18)
    -----
    Witam Cię Rustko:-)))
    Sorry,że tak długo się nie odzywałam,ale do póznej nocy byłam poza domem.U mnie już dużo lepiej,dziękuję.Dziś właśnie leci trzeci tydzień,21 dni.Już się nie zastanawiam nad tym rzucaniem,tylko poprostu rzucam i nie myślę czy mi się to podoba czy nie,tak ma być i koniec,kropka.Tak jak mi powiedziałaś,myśleć będę pózniej,za kilka miesięcy (jak doczekam).Wiesz, próbowałam zrobić to ćwiczenie.......Tragedia,ja nawet nie mogłam podnieść ramion z podłogi hi,hi,hi,mnie też rozśmiesza moja niemoc.Ale tu się nie ma z czego śmiać,to jest normalne kalectwo i powinnam jak najszybciej coś z tym zrobić.
    Cieszę się,że i Ty potrafisz śmiać się ze swoich złości.To normalne że po czasie,bo najpierw jest złość.Mnie to strasznie rozśmiesza jak ktoś jest taki podkurzony (chyba,że na mnie,to wtedy nie jest mi do śmiechu),albo płaczę ze śmiechu,jak mogę widzieć czyjąś reakcję na przestrach,o ranyyyy,wtedy to już nie mogę się powstrzymać,chociaż nie jeden raz nie wypada się śmiać,ale to jest silniejsze ode mnie!!

    A teraz z innej beczki,poważnie:
    Rustko słyszałaś o tej tragedii w Polsce na śląsku?
    Boże coś strasznego,ok 65 osób zginęło,przecież to koszmar!
    Strasznie współczuję rodzinom tych ofiar,to dla nich okrutna tragedia:(((((((
    Autor: livia  (2006-01-29 13:57:57)
    -----
    Rustko,ja mam nadzieję,że Ty nie masz w tych okolicach rodziny ani znajomych?
    Straszna obawa przyszła mi do głowy,oby nie.......napewno nie,wierzę,że nie!!!!!!!
    Wszystko jest ok,prawda?
    Autor: livia  (2006-01-29 15:44:46)
    -----
    Rustko odezwij się,cholernie się denerwuję:-((((
    Autor: Rustka  (2006-01-29 20:01:31)
    -----
    Livia:) wszystko jest ok, nie mam tam rodziny, na szczescie, bo troche tego byloby za duzo.
    Wlasnie teraz pokazuja ponownie u nas w tele o tej katastrofie. Juz wczoraj bylo o tym glosno. Tragedia:(((
    Dzis bylam na Jaselce polskich dzieci w kosciele francuskim. Opowiem pozniej o tym, poslucham tele teraz.
    Autor: Rustka  (2006-01-29 21:07:37)
    -----
    Livia:) to mowisz, ze nie moglas wstac:))))), teraz to ja sie usmialam, hihihi, no ta yoga niby takie nic, ale sa niekiedy cwiczenia, ze nie wyrabiam, a tak to spokojnie wyglada:)))) Po tym wczorajszym seansie, wszystkie miesnie brzucha mnie bola, nawet nie wiedzialam, ze mam tam ich tyle:)))
    Ciesze sie, ze juz Ci lepiej. Teraz sobie przypomnialam, ze u mnie trzeci tydzien byl zawsze krytyczny. Czesto nie wytrzymywalam, widocznie targalo mna to samo co Toba, rezygnacja brala gore, tez czulam, ze bylam bardziej nieszczesliwa, niz bylam w istocie. Tym razem bylam swiadoma, ze tak sie bedzie dzialo i jakos przeszlo lepiej ( tak mi sie wydaje bynajmniej)
    Jaselka byla fajna, pelno bylo tych dzieci:) Jedna taka mala dziewczynka pieknie zaspiewala kolende, miala akompaniament skrzypiec i gitary,( dziewczyna, ktora grala na gitarze, rowniez spiewala inne kolendy, a glos ma piekny) sliczne to bylo, ona sama ladniutka blondyneczka. Byla tez taka nastolatka przebrana za krakowianke, blond wlosy, zaplecione w niedlugi warkocz, sliczna slowianska buzka, wysoka i szczupla:)))) czerwienila sie ciagle ale mowie Ci Livia, gdybym byla fotografem wiedzialabym co fotografowac:))) Takich twarzy nie ma duzo. Pozniej byla wyzerka polskich wypiekow, dobry byl makowiec:)))) zniknal najszybciej. Ja chyba bede musiala zaczac sie odchudzac....Ale mialam dzis u siebie goscia z Polski, ogolnie to fajny dzien byl:)
    pozdrawiam Cie cieplutko- rustka

    Autor: livia  (2006-01-29 21:47:41)
    -----
    Rustko,cieszę się,że wszystko ok,ulżyło mi.Ja to jestem taki cholerny panikarz i cykor,aż wstyd.
    Ty masz pojęcie,że nawet boję się auto prowadzić? No obciach totalny,prawo jazdy chyba ze 12 lat jak zrobiłam i może ze 3 razy prowadziłam.Boję się jezdzić przez inne auta na ulicy,jak się napatrzę na tych idiotów na drogach,to potem się boję.
    Gdyby ulica była tylko dla mnie,to prowadzenie auta byłoby moim ulubionym zajęciem.
    Cieszę się,że miałaś miły dzień:-)))
    A ta yoga to tak,tak,tylko z pozoru jest taka łatwa,a jak co do czego to albo nie można równowagi złapać,albo nie można się podnieść,albo najzwyczajniej się rozerwać!
    Kiedyś próbowałam,jak w tv pokazywali,hi,hi,hi.....czarna rozpacz.
    Prosiłaś mnie kiedyś,żebym Ci pisała jak idzie mojej córce na koniach,ale ona teraz nie jezdzi od wakacji,więc nie mam co pisać.Jak zacznie to napewno Ci napiszę.
    Do tej pory doszła do galopu,trochę skakała.Wiem że trudność jej sprawiała prawidłowa sylwetka,bo się chylała do przodu.Instruktorka zawsze krzyczała do niej,że siedzi jak na kiblu,hi,hi,hi ona była śmieszna,ale wymagająca i krótko trzymała,nie każdy ją lubił,bo była taka bezpośrednia,ale umiała wiele nauczyć i moja córka ją za to lubiła.
    Chciałaby jechać na konie,ale nie bardzo kiedy jest ją zawiezć,do tego mąż ma alergię na konie i nie za bardzo się tam rwie.
    Wiesz te konie to zawsze wyjęte 3-4 godziny z dojazdem.
    Samo czyszczenie konia,kopyt,siodłanie to 1/2 godz.,potem jazda ok 1 godz.i czyszczenie po jezdzie,rozsiodłanie itd.
    Teraz lata codziennie na basen,bo to koło domu,bliziutko,nikt nie musi wozić.
    Cieplutkie pozdrowionka,livia
    Autor: Rustka  (2006-01-30 08:56:07)
    -----
    Witam Livia:) zaczyna sie Twoj czwarty tydzien:) teraz bedzie troche z gorki:)))) az do nastepnego kryzysu. Ale ten nastepny kryzys bedzie juz mniejszy:) Tak jest Livia:)))) narazie nie palimy, myslec bedziemy pozniej !!! Jestem pewna, ze palacze zazdroszcza nam niepalenia:) Nawet jesli tego nie mowia.
    Co do jazdy samochodem, to rozumiem, ze sie boisz. Ja na poczatku tez strasznie sie balam, zmuszona bylam radzic sobie tutaj sama, mozg mi sie paralizowal ale jezdzilam:)))) Ze strachu wyleczylam sie dopiero po kilku podrozach do Polski. Pamietam jak pierwszy raz jechalam sama z moimi malymi dziecmi w takim malym autku:))) o Matko, to bylo przezycie, ale przejechalam szczesliwie w ta i nazad:)) Pozniej zmienilam auto na wieksze, ale dalej przezywalam , w koncu ktorego razu, usiadlam tak sobie sama ze soba i przeprowadzilam sobie rozmowe:)))) Mowie: Rustka jak nie zaufasz sobie to sie wykonczysz, skoro lubisz jezdzic( chociaz wtedy to ja juz nie bylam pewna czy lubie) to trzymaj sie od idiotow z daleka, miejsca na drodze jest dosyc dla wszystkich. Podzialalo:))) zaufalam sobie, ale zajelo mi prawie 10 lat dojscie do takiego wniosku, troche dlugo hihiihihi ,ale mam nadzieje, ze z koniami zajmnie mi to krocej, w koncu to juz wiem o co chodzi:))) Ja rowniez czasami mam problem z pozycja na koniu, to okreslenie " siedziec jak na kibelku" hihihih, bardzo mi sie podoba, bo to sie tak siedzi gdy sie czlowiek boi, jest to tak zwany stan gotowosci do ucieczki:)))) w razie czego:)
    Nie wiem jak to robia inni, ze sie nie boja????? Ja to nawet nowej windy kiedys sie balam, hihihi, horror jak sie ma duza wyobraznie, zreszta sama o tym wiesz:)))
    Pozdrawiam cieplutko-rustka
    Autor: livia  (2006-01-30 14:28:03)
    -----
    Tak Rustko,wiem, moja wyobraznia też płata mi często figle.
    Podsuwa czasem takie wizje,że ciarki po plecach przechodzą,a człowiek się wykańcza nerwowo,zupełnie nie potrzebnie.
    Wyobrażam sobie jak będzie wyglądało moje życie bez palenia i ta zasr...wyobraznia pokazuje mi to nie tak jak bym sobie życzyła.Dlatego muszę mniej myśleć,to będzie mniej wyobrażeń.
    Zazdroszczę Ci,że jesteś taka dzielna i przełamujesz swoje wewnętrzne blokady,ja nie mam tyle odwagi,może to kwestia czasu,nie wiem.
    Wiesz,fajne było to co napisałaś "tam" o naszej wspólnocie i sile jaka w niej tkwi:-)))
    Ja bardzo w to wierzę,bo nie raz świadomość tego powstrzymała mnie od zapalenia.
    Biorę się za robotę,pa Rustko,zajrzę wieczorkiem,livia
    Autor: Rustka  (2006-01-30 16:58:12)
    -----
    Livia:) Ty swojej malpce robisz diete a ja swojej dzis upieklam drozdzowki i sie objadam cieplymi, tak jak pisalas:)))) wchodza bardzo lagodnie, za chwile zobacze jak makowiec przechodzi..... ale pewnikiem niezle:)))) wiesz co? to chyba przez to zimno tak sie czlowiek objada, chociaz dzis u mnie juz + 7, co prawda na balkonie.
    Ja tez wierze w sile grupy, mam nadzieje, ze jakas magia zadziala:))) Co do odwagi, to mysle,ze Ci przyjdzie chcec na zmiany, bo to przychodzi, tak kolo 40-ki :)))
    Livia, a co Twoj maz mowi na Twoje niepalenie?
    pozdro, - rustka
    Autor: livia  (2006-01-30 21:16:10)
    -----
    Witaj Rustko,jestem:)))
    Oooooooooo,ale masz fajnie,ciepłe drożdżóweczki,mniam.....i makowczyk....
    Mówisz +7 stopni to zimno,u nas za to jest ciepło bo -7 stopni,hi,hi,hi
    Ale "tam" znowu jest refleksyjnie i smutno trochę,zupełnie jak w życiu,hm...koniec świata.
    Pytasz co mój mąż na moje niepalenie,otóż podziwia mnie z jednej strony,popala przy mnie z drugiej strony (co strasznie mnie wkurza),a co jakiś czas też rzuca (max. 4 dni)
    ale wtedy to jest gorąca atmosfera,rozwód wisi w powietrzu,także nie wygląda to różowo.A przez te jego gadanie:"od jutra rzucam",mi chodzą po głowie głupie myśli,coś w tym stylu:"a może sobie zapalę i od jutra rzucę razem z nim,może będzie łatwiej bo oboje przestaniemy?" A pózniej mówię sobie:"tak,głupia,tak słuchaj męża,to będziesz zimą w sandałkach chodziła" i nie palę dalej.Tak po krótce Rustko to wygląda.
    Ciekawe jakie zmiany poczynię na 40-te urodziny,to już za 3 lata!hi,hi hi:-))))
    Cieplutkie pzdrowionka,livia
    Autor: Rustka  (2006-01-31 08:53:37)
    -----
    Hej Livia:) no rzeczywiscie atmosfere w domu masz zabawna:)))) masz racje nie sluchaj chlopa:))) wyobrazasz sobie wrocic do punktu wyjscia.....no ale tak za mocno to sie nie wczyuwaj w to pytanie, bo to roznie bywa z tymi odpowiedziami(hihihihii) narazie leci Ci czwarty tydzien a to juz cos. Rzeczywiscie jakos zyciowo sie "tam" zrobilo, trzeba przeczekac. Ide dzis znowu na konie, wmawiam sobie ,ze sie nie boje,ale cos slabo mi to wychodzi. Bede miala znowu nowego konia, tamtej cholery nie che narazie, poczekam az sie ociepli, moze zlagodnieje bestia:)
    Livia, a co do tych zmian, to przeciez Ty juz zaczelas to swoje dzielo zmian. Przeciez to rzucanie palenia jest wlasnie czescia tego programu:))) a to wazny poczatek;) zobaczysz pozniej:)))))
    Autor: livia  (2006-01-31 10:37:27)
    -----
    Hej,Rustko witaj:-))))
    Ja nie nazwałabym tej atmosfery zabawną,bo jestem nią umęczona i odbiera mi wszystkie radości jakie niesie z sobą niepalenie.A w dodatku,to tak jak Ty też pracuję z mężem,wyobrażasz sobie,cały czas to znosić,ile można?Stajesz przed dylematem:małżeństwo z paleniem,czy rzucenie palenia i małżeństwa?
    A co do pytania,to masz rację nie mogę się wczuwać za mocno,bo i bez tego szybciuteńko widzę jak to wygląda,kiedy się pali.Niestety jeszcze nie zapomniałam o tym:)))
    Rustko,wiesz ja tą zmianę to potraktuję poważnie dopiero wtedy,gdy to całe palenie będzie tylko nieprzyjemnym wspomnieniem,bo teraz to jest takie balansowanie na granicy.
    Napisz jak wrócisz z koni,może tym razem będzie spokojniejszy egzemplarz,a wgóle to czemu zmieniłaś klub?
    Wmawiaj sobie z większym przekonaniem,że się nie boisz:-))))) hi,hi,hi....
    Miłego dnia,livia
    Autor: Rustka  (2006-01-31 13:53:49)
    -----
    Livia:) jestem i zyje:)))) tak jak pisalas, trafil mi sie lepszy egzemplarz,:)))) fajnie to wymyslilas:))) Bylo genialnie, troche oczywiscie musielismy sie na wzajem poszarpac, ale tym razem nie dalam sie zniewolic:))))) fajnie by bylo gdyby zawsze mi tak dobrze szlo, a moze w koncu pojdzie?!.....zalozmy ze pojdzie i dobra:))))
    Livia, ale ja nie wiedzialam,ze Ty rowniez z mezem pracujesz, teraz to ja Ciebie dobrze rozumiem......bardzo dobrze nawet moge powiedziec;)
    Najrozsadniej byloby gdybys zarzadzila, ze w Twojej obecnosci ma nie palic, bo dlaczego Ty sama masz sie poswiecac i znosic jego slabosci, on moglby Twoje tez, przeciez nawet byloby mu latwiej, niz Tobie. Albo moze chociaz stworzyc jakas( na poczatek ) umowe, ze co drugi dzien on nie pali przy Tobie, niech wychodzi gdzie chce, ale dym nie ma prawa podrazniac Twoich nozdrzy:))) powiedz mu, ze inni tak robia, ze to normalne. A tak na marginesie to ja nie wiem czy tak robia, ale wydaje mi sie, ze tak powinno byc:))))
    Livia,ale sie spoznie dzis do roboty, chyba musze sie szykowac!!!!! jasny gwint, a musze jeszcze wslosy umyc itd:)))))
    pa, trzymaj sie cieplutko,-rustka
    Autor: livia  (2006-02-01 12:32:49)
    -----
    Rustko witaj!
    Sorka,że tak długo nie pisałam,ale jestem zarobiona ostatnio,siedzę do nocy,już się nosem podpieram!Teraz też mam chwilkę,wiec choć kilka słów.
    Przede wszystkim gratuluje Ci udanej jazdy!To oczywiste,że odtąd zawsze będzie Ci tak szło,nie może być inaczej:-))))))
    A co do męża,to niestety on sobą nie da zarządzać i w zasadzie mało go obchodzi,co robią inni.Zresztą nie mogę mu tak powiedzieć,bo każe mi "iść do tych innych",a to że inni lepsi i wogóle bla,bla,bla.....
    A jak pojedziesz do Polski to będziesz pisać? Bo palić na pewno nie będziesz,jesteś na to za mądra!!!!!!!!!!!
    Rustko muszę dalej brać się za robotę,życzę Ci miłego dnia,livia


    Autor: Rustka  (2006-02-01 20:51:43)
    -----
    Livia:) nie przepraszaj, ze nie masz czasu pisac, ja to rozumiem. Mi rowniez swiat troche zaczyna walic sie na glowe przed wyjazdem, musze wszystko nadrobic, no....moze to co sie da nadrobic;)
    Oczywiscie, ze bede do Ciebie pisac jak bede w Polsce, przeciez ze Cie nie zostawie na pastwe losu:)))) moze bede takie dni, ze nie bede miala dojscia do netu, ale mysle, ze nie bedzie ich duzo.
    Livia dziekuje za wszystkie slowa uznania:-) kochany czlowiek jestes:)
    Mam nadzieje,ze dajesz sobie rade ze wszystkim i ze wszystkimi, w kazdym badz razie rob co mozesz, trzymaj sie dzielnie, warto:) To Cie jedynie umocni, a jak poczujesz sie mocniejsza, to dasz sobie jeszcze lepiej rade z pewnymi sprawami. To tak na wszelki wypadek;)
    Trzymaj sie cieplutko,pa -rustka

    Autor: livia  (2006-02-01 21:29:10)
    -----
    Rustko,dziękuję,to Ty jesteś kochana!!!!!!
    Aż mi się łezka zakręciła ze wzruszenia.Jak to miło usłyszeć (przeczytać) takie miłe słowa pod swoim adresem,mieć świadomość że ktoś życzy dobrze i tak ładnie do mnie mówi. I jeszcze to "nie zostawię Cię na pastwe losu",jak miło:-)))))
    Wiesz,to jest jak miód na moje serce,bo ostatnio nie mam zbyt wiele powodów do zadowolenia.Mówię Ci jak bardzo chciałabym być mocniejsza,taka b. mocna i się nie dawać,nikomu i niczemu.Ale Ty dajesz mi wiarę w to, że jest to możliwe i b. dziękuję Ci za to.
    Rustko,mam nadzieję,że ten Twój świat to tak bardzo Ci się nie wali na tą głowę?
    Pewnie cieszysz się na wyjazd do Polski? Aczkolwiek już sobie wyobrażam jak pójdziesz do taty i wtedy będziesz b.smutna:((((((((
    I wiesz co jeszcze sobie myślę? Że będziesz również dumna jak paw,przez to swoje niepalenie.To coś w tym stylu jak na imprezie ma się satysfakcję z odmówionego papierosa!!!!Życzę Ci najmilszych doznań i jak najmniej smutku,choć bez refleksji pewnie się nie obejdzie,ale może pomyślisz sobie "wtedy" jak dużo dobrego zrobiłaś dla siebie rzucając palenie,a tata napewno by się z tego cieszył.Myślę zresztą,że cała rodzina się ucieszy,tym bardziej że wielu rzuciło palenie.
    Cieplutkie pozdrowionka,livia
    Autor: Rustka  (2006-02-02 09:33:37)
    -----
    Witam Livia:)
    W tej Polsce to bedzie dokladnie tak jak piszesz, ale wiesz co? bardzo mi brakuje bycia tam, tesknie aby pojsc na cmentarz i zapalic mu swieczke, pomodlic sie, pozrozmawiac, zastanowic sie itd. Mam nadzieje,z e pogoda nie badzie zbyt zlosliwa i pozwoli mi na zrobienie "tego" czy "tamtego" Narazie mam mieszanke uczuc, radosc i smutek w jednym worku. Troche mnie to kosztuje i jestem z zlekka nerwowa:))) Na szczescie mam fajnych przyjaciol tu i tam:-)
    Livia, glowa do gory, nie zniechecaj sie nigdy, dasz sobie rade, zobaczysz, ze pozniej machniesz reka na wiele spraw. Narazie musisz sobie powiedziec, ze jest to okres przejsciowy, trudny ale nie zatrzymasz sie w nim dlugo. Kazdy dzien bez papierosa jest dniem wygranym, bez wzgledu na wszystko.I kazdy dzien " bez" zbliza Cie do granicy za ktora jest juz duza wiecej wiary w siebie. Watro dojsc do tej granicy, po to aby miec wybor. Pozniej zdecydujesz po ktorej stronie chcesz zostac. Pewnie zadajesz sobie w tej chwili pytanie: a gdzie lezy ta granica? Ja mysle, ze to bardzo indywidualna sprawa. W moim wypadku przekroczylam ja w 7 stycznia. Zatrzymalam sie na mojej drodze i zadalam sobie pytanie: co zrobic w tej ciezkiej sytuacji, w ktora strone pojsc???? Wybralam kontynuacje pojscia do przodu. Ide dalej i Livia, pociagne Ciebie za soba tak daleko jak bedziesz tego chciala. Jezeli zrezygnujesz to doskonale Ciebie zrozumie. Ale wydaje mi sie, ze juz czas dla Ciebie realizowac swoje marzenia. Inni moga wiec i Ty rowniez mozesz:) Livia, usmiechaj sie do zycia, masz taka wesola duszyczke, bez Ciebie tamto forum jest pustka.
    Livia, tak pomyslalam sobie, ze moze podczas ferii przejdziemy na mail, bedzie mi latwiej pisac, podam Ci narazie taki adres przejsciowy, a tam podam Ci moj wlasciwy:alicia42malpa wp kropka pl. To jest takie konto na dzien dzisiejszy tylko, wiec uprzedzam roznych smialkow i figlarzy,ze konta tego nie bede uzywac:)))))
    Livia, rzucam sie do pracy, zajrze wieczorkiem, usmiechnij sie :)))) w miedzy czasie,pa-rustka
    Autor: .........  (2006-02-04 07:56:16)
    -----
    Gdzie sa zima
    kwiaty niezapominajek?
    Czy odlatuja
    w dalekie kraje?
    Nie!
    Zakwitaja niebieskim kolorem
    na kapturkach
    modrych sikorek
    Wiec jak to jest z Toba Ptaszyno,kiedy piszesz, ze jestes pojedyncza,nieprzemienna,jednorazowa!?
    Autor: Rustka  (2006-02-23 22:14:57)
    -----
    160 dni- bedzie jutro:-)
    Autor: Rustka  (2006-02-23 22:18:26)
    -----
    Livia:-) cos mi sie zatesknilo za Toba na tej stronie:-)

    Autor: Rustka  (2006-03-05 20:10:11)
    -----
    Jutro bedzie 170 dni:-)
    Autor: livia  (2006-03-08 21:16:37)
    -----
    Jutro będzie 60 dni:-)
    Autor: livia  (2006-03-09 18:41:47)
    -----
    Jest 60 dni WOW!!!!:-)
    Autor: Rustka  (2006-03-09 20:26:39)
    -----
    :-)))) no to gratulacje moja mila Livio:-)
    Ciezko bylo ale jest i tego nikt Ci nie odbierze, wlasnie, wlasnie :-))))
    Cale szescdziesiat !!!
    Autor: livia  (2006-03-09 21:19:30)
    -----
    Dziękuję Rustko,jak zwykle masz rację:-))))
    Autor: livia  (2006-03-14 22:13:08)
    -----
    65 stuknęło!!!!!!!!!!!!!WOW:-)))
    Autor: Rustka  (2006-03-16 08:35:53)
    -----
    Livia:-))) gratuleszyn:-) trzymasz sie!
    Ja wczoraj przegapilam, ze dzis mam miec 180 dni! no trudno. Mam je:-)
    Autor: Rustka  (2006-03-20 19:04:08)
    -----
    Pol roku :-)
    ciesze sie, nie mam juz zadnych wahan :-) jest wszystko ok, chce isc dalej, dalej przed siebie :-)
    Autor: Rustka  (2006-03-26 09:34:40)
    -----
    Wczoraj byly urodziny Taty.
    Autor: Rustka  (2006-03-28 10:48:28)
    -----
    Livia :-) a Ty znowu gdzies sie zawieruszylas, mam nadzieje ze szybko sie odnajdziesz:-)

    Autor:  (2006-03-28 14:44:32)
    -----
    papieros nic nie daje
    Autor: Rustka  (2006-03-28 19:09:05)
    -----
    Autorze :-) zgadzam sie z Toba, a czy Ty palisz?
    Autor: Rustka  (2006-04-03 22:18:06)
    -----
    198 :-)
    Autor: Rustka  (2006-04-04 08:32:32)
    -----
    Jutro bedzie 200 dni.
    Autor: Rustka  (2006-04-05 09:41:10)
    -----
    :-) no i mam swoje 200 milych porankow i 200 milych wieczorow bez :-) wyrzucania sobie, ze pale:-)))) (usmiecham sie teraz do siebie), ................jednak zdecydowalam i trzymam sie, najlepsze jest to w tym, ze mam ochote trzymac sie dalej, nic nie zmienilo mojego postanowienia a dzialo sie.
    Kilka dni temu, zmarl brat mojego Taty, teraz sa juz razem. Byli bardzo do siebie podobni. Szkoda..... :-( ze to zycie ma taki koniec enigmatyczny.
    Autor: Rustka  (2006-04-07 19:48:57)
    -----
    no i na koniec mam ............na swoim forum:-D
    Autor: MrówkaZ  (2006-05-16 21:32:19)
    -----
    CZESC. KILKA MIESIĘCY TU NIE ZAGLĄDAŁAM, ALE ZMIENIŁAM PRACĘ W LISTOPADZIE, PRZEPROWADZIŁAM SE, NO I DUUUUZP SIĘ ZMIENIŁO, ALE NADAL NIE PALĘ , KILKA RAZY PISAŁAM, WIĘC KTOŚ MOZE MNIE PAMIĘTA, W KAZDYM RAZIE JUZ PONAD ROK NIE PALĘ I BARDZO SIE CIESZĘ Z TEGO POWODU. NIE POWIEM, BO MAM CZASAMI OCHOTĘ, NP. MIESIĄC TEMU PRZED SWOIM SLUBEM....TO MIAŁAM OCHOTĘ, ALE NIE ZAPALIŁAM. POZDRAWIAM WSZYSTKICH I TRZYMAM KCIUKI!!! TO MOZE SIE UDAC!!!!!
    Autor: Rustka  (2006-05-17 11:55:27)
    -----
    jutro 8 miesiecy! :-)
    Autor: Marcus  (2006-06-11 19:12:31)
    -----
    witajcie dziewczyny,nie zaglądałem tutaj od 06.10.2006 r.,widzę że walczycie,ja juz nie palę 1,5 roku,jest w porzo,przez ten okres nie zapaliłem ani jednego papierosa,zapomniałem o nich po prostu,nawet mi przeszkadza dym tytoniowy,jest dobrze,pozdrawiam,życzę wytrwałości w swoich postanowieniach;).
    Autor: Rustka  (2006-06-17 07:44:11)
    -----
    Jutro 9 miesiecy:-)

    Markus:-) gratulacje:-)
    Autor: Rustka  (2006-07-13 11:37:50)
    -----
    Jutro 300 dni:-)
    Autor: livia  (2006-07-31 11:46:56)
    -----
    Jestem,ale kompletnie straciłam rachubę,trochę się tego już nazbierało!!!!!
    Rustko,Rusteczko,wow,hura!!!! Wiedziałam że jeśli jeszcze piszesz to tu Cię najszybciej znajdę.
    Marcus,MrówkoZ-)))) jak fajnie przeczytać że Wy też jesteście,że tak długo nie palicie!!!!!
    To jest bardzo dużym wzmocnieniem dla tych co za Wami,dzięki za te wpisy!!!!!
    MrówkoZ-)))Wszystkiego dobrego na nowej drodze życia!!!! (nowej w podwójnym znaczeniu)

    Autor: Rustka  (2006-08-03 22:47:32)
    -----
    Ahoj Livia :-)
    :-D
    :-*
    Autor: kuczkin  (2006-08-07 19:38:10)
    -----
    hej ludzie nie pale juz 3 dzien i jakos sie trzymam, potwierdzam ze zadne kuracje,plastry,tabletki nie pomagaja liczy sie tylko bardzo silna wola która nic nie kosztuje, lubie czytac takie wypowiedzi pomagaja mi wytrwac w postanowieniu ze juz nigdy w zyciu nie zapale papierosa
    Autor: livia  (2006-08-08 10:20:28)
    -----
    Mam 7 miesięcy bez p.,huraaaaa!!!!!!!!!
    kuczkin,gratuluję mądrej decyzji,witaj w klubie:-)))
    Jak chcesz poczytać więcej o zmaganiach byłych palaczy,to zapraszam na forum bardziej żywe "rzucanie palenia-poczuj korzyści" też w tym dziale kafeterii,tylko trochę świeższy.
    Autor: kuczkin  (2006-08-10 09:12:08)
    -----
    dzieki livia na pewno tam wstapie Pozdro
    Autor: Rustka  (2006-09-04 09:20:52)
    -----
    wojtek? to Ty?
    Autor: livia  (2006-09-18 20:31:45)
    -----
    Rustko:((((
    Nawet tu Cię nie ma,gdzie jesteś????????
    Masz dziś ROOOOOOOOOOOK,tylko się odnajdz!!!
    Gratulacje:-)))))
    Autor: Rustka  (2006-09-18 22:12:13)
    -----
    Liviaaa:-)))))
    jestem, juz jestem!!! ale sie ciesze:-))) mam rok! moj pierwszy rok, po nim beda nastepne:-))))
    dzieki, ze jestes Livia:-)))
    Autor: Rustka  (2006-10-20 13:34:36)
    -----
    ...jeszcze dwa dni i osiagne to! co sobie zaplanowalam:-)
    Autor: Rustka  (2006-10-22 08:49:27)
    -----
    slownie 400;-))))))) jest! jest! jest!!!!!!
    koniec z forum, odchodze cala zadowolona z siebie:-)
    koniec odliczania, zmagan, watpliwosci! koniec, koniec, koniec!!!! :-))))))))))))))))))))
    Rustka- osiagnelas to co zaplanowalas.

    Autor: zabcia  (2006-11-19 12:30:35)
    -----
    oh ta strona jest naj madrzejsza dzieki niej znalazlam cos w o paleniu i moge to na przyrode i jestem wdzieczna za utworzenie tej strony . Nigy nie plailam ani nie zamierzam palic .Mam 15 lat a ludzie namawiali mnie na planie :( ale ja odmawialam ... c ote dyskoteki wyrabjaja z dziecmi :(
    Autor: zabcia  (2006-11-19 12:34:28)
    -----
    Ciekawe kto przeczyta moj komentarz ten wyzej -> -> ->
    Autor: Dawid  (2006-12-02 09:14:13)
    -----

    To jest dosyć ciekawe co napisaki
    Autor: Marcus  (2006-12-25 18:11:18)
    -----
    Minęło 2 lata mojego niepalenia.jednak można jak się chce.Pozdrawiam.
    Autor: Rustka  (2006-12-27 11:13:29)
    -----
    Marcus :-) pogratuluje Ci, a jakze:-))) dwa lata (slownie ;-) ) to jest osiagniecie, nie zmarnuj tego, a wlasciwie to jestem pewna, ze nie zmarnujesz:-) powodzenia.
    Autor: Barbara  (2007-01-04 15:43:17)
    -----
    Minęło półtora roku od kiedy rzuciłam palenie. Paliłam 50 papierosów dziennie. Dalej są gorsze dni i jestem na Nicorette 4 mg chociaż powinnam przyjmować 2 mg nikotyny dziennie lub wcale. Da się wytrzymać. Dzisiaj i wczoraj mam kryzys. Biorę do ust gumę jedna po drugiej. Wcześniej na początku rzucania pomagał Tabex + guma.
    Autor: Barbara  (2007-01-04 15:44:33)
    -----
    Minęło półtora roku od kiedy rzuciłam palenie. Paliłam 50 papierosów dziennie. Dalej są gorsze dni i jestem na Nicorette 4 mg chociaż powinnam przyjmować 2 mg nikotyny dziennie lub wcale. Da się wytrzymać. Dzisiaj i wczoraj mam kryzys. Biorę do ust gumę jedna po drugiej. Wcześniej na początku rzucania pomagał Tabex + guma.
    Autor: RAFO  (2007-02-16 11:55:14)
    -----
    Nie palę ponad rok.Rzucałem na TABEX-ie.Było ciężko ale się udało.Trzymam kciuki za wszystkich którzy rzucają palenie.Ja paliłem 27 lat.Warto było.
    Autor: Rustka  (2007-09-10 22:08:06)
    -----
    za kilka dni bedzie dwa lata mojego niepalenia:-) jest fajnie:-) i juz tak zostanie.
    Autor:  (2008-07-15 19:33:30)
    -----
    nie napisali po jakim okresie palenia zmniejszą się te wszystkie ryzyka o tyle o ile było tam to napisane

    np człowiek palił 2 lata - rzucił - kiedy jego płuca sie oczyszczą?
    Autor:  (2011-05-02 15:02:41)
    -----
    Po rezonansie magnetycznym , nie palę już 7 lat i z tego powodu jestem szczęśliwy. Życzę wszystkim tego samego.
    Autor: ismenna  (2011-05-19 14:36:08)
    -----
    Szkoda, że tak pusto na tym forum bo ja zaczynam swoją przygodę z rzucaniem palenia i przydałoby mi się wsparcie.
    Autor: belzebup  (2011-07-03 23:48:21)
    -----
    "Nowotwory złośliwe płuc: Badania wykazały, że nowotwory złośliwe płuc dotykają w 95% palaczy."

    Hahaha... Tak, niedługo będzie 295%...
    Dobrze, że 95% danych statystycznych jest zmyślonych.
    Autor: Layla  (2011-07-11 20:40:26)
    -----
    Może do rzucenia papierosów zmotywuje was test, który możecie zrobić na http://smierc.org/ Papierosy bardzo skracają długość życia, warto mieć to na uwadze