Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

Do poczytania

10.11.2006 |

"Moje pierwsze samobójstwo", Jerzy Pilch

Jerzy Pilch wielkim pisarzem jest. Tak orzekły autorytety. Zawsze miałem z nim problem – pierwsze książki wydawały mi się czymś w rodzaju odliczania przed odpaleniem właściwej rakiety. Potem pojawiło się obsypane nagrodami „Pod Mocnym Aniołem”, które wywindowało autora na szczyt. Tu dopiero powstał dylemat, bo z jednej strony mimo całego uroku powieść powtarzała receptę Jerofiejewa, wyłożoną w „Moskwie-Pietuszki”, a z drugiej – sam widziałem, jak czytelnicy, nie wyłączając niżej podpisanego, przerzucają się na gorzką żołądkową. Czyli książka działała. Ostatnią powieść, „Miasto utrapienia”, można natomiast odczytać jako wyraz zagubienia autora, który stał się niewolnikiem terminu złożenia maszynopisu. Tam prawidłowo działał tylko styl, choć i on zdradzał brak wiary w opowiadaną historię.

Pilch jest też jedynym chyba „polskim pisarzem zachodnim” – nie chodzi tu o metodę wysławiania się czy tematykę, ale sposób bycia i osadzenie w społeczeństwie. Stephen King czy J.K. Rowling to w Stanach i Wielkiej Brytanii literacki odpowiednik gwiazdy rocka. Nawet ich spotkania autorskie organizowane w halach temperaturą nie odbiegają od koncertów. Pilch może nie ma takiego audytorium, wdarł się jednak do kolorowych gazet, a jego słowo w wywiadzie ma moc zapowiedzi rzuconej w publiczność pomiędzy kolejnymi piosenkami.

Skoro jest wielkim pisarzem, to i zbiór „Moje pierwsze samobójstwo” powinien być wielkim dziełem. No i można się zżymać i złościć, szukać słabych punktów, kombinować i rozdrapywać słowa, ale jest to najlepsza książka Pilcha od kilku lat. Tematycznie nie zaskakuje – mamy nostalgiczny powrót do czasów młodości, opatrzony humorem znanym już z „Tysiąca spokojnych miast”. W odróżnieniu od „Pod Mocnym Aniołem”, gdzie kobiety i wódka były w mniej więcej równych proporcjach, tu szala przechyla się zdecydowanie na niekorzyść alkoholizmu i można by nawet sądzić, że autor ma już nowy nałóg. Pilch patrzy na kobiety jak zwierzę, a zarazem wytrawny wielbiciel piękna, łączy licealną chciwość z doświadczeniem i wysmakowaniem pięćdziesięciokilkulatka. Dziwna sprawa – prawdziwie samcza literatura, w której nie ma za grosz szowinizmu.

Pilch pochyla się również nad drobiazgiem przeszłości – opisuje przedziwną historię stolika szachowego, niebezpieczne zakochanie nauczyciela w uczennicy, dowiadujemy się również, że najlepiej miłość spotkać na stadionie. Opowieści, właściwie strzępy fabularnych zdarzeń, nie istnieją w oderwaniu od gęstego tła, ale wychodzą z niego, wybrzuszają się, by zaraz zapaść w nie na powrót.

Dobra książka to taka – powiedział kiedyś Pilch – że wierzysz jej i ją rozumiesz. W wypadku „Mojego pierwszego samobójstwa” wiarę i zrozumienie autor próbuje osiągnąć, unikając zdystansowania się od tekstu. Mowa nie tylko o plastycznej, płynącej leniwie polszczyźnie, naładowaniu akapitów emocjami czy nawet upartym sugerowaniu, że to wszystko wydarzyło się naprawdę. Kolejne historie mają klimat intymnej opowieści, a może pijackiego zwierzenia. To z kolei rodzi wątpliwości. Mogłem zostać oszukany. Pilch ze swoim magicznym, gawędziarskim stylem i darem snucia historii umie wcisnąć dowolną bzdurę. Być może „Moje pierwsze samobójstwo” jest jednak oszustwem przerobionym na zażyłość z czytelnikiem. Może to tylko wielkie udawanie, zakrycie paroma kartkami wilczego dołu pustki i wypalenia. Trzeba być dobrej myśli. Książka na to pozwala.

Jednak na razie w notkach opisujących książkę przewijają się określenia, że „Moje pierwsze samobójstwo” to „zbiór krótkich esejów” czy coś podobnego. Takie sformułowanie sugeruje półprodukt, drobiazg powyciągany z szuflady wyłącznie dla zarobku. Nic podobnego – ten zbiorek jest przemyślany i nie ma w nim nic przypadkowego.
Łukasz Orbitowski
Wersja do druku

Wasze komentarze

Autor: Ania  10.11.2006 zgłoś

Przeczytałam już nowego Pilcha i jest genialny ....genialny. Takiego Pilcha kocham i połykam garściami.

Autor: sue  10.11.2006 zgłoś

Dzisiaj kupiłam i właśnie czytam. Uwielbiam Pilcha od lat i jestem jego autentyczną, ekstatyczną, histeryczną, egzaltowaną i co tylko się tam jeszcze o fankach Pilcha mówi, wielbicielką, mam przysłowiowe "dzieła zebrane Jerzego Pilcha" ;) a moim nrem jeden są "Narty Ojca Świętego", między innymi ze względu na postać księdza Kubali:))) jego wywód o samochodach, o tym, czy Jezus Chrystus był przeciw prowadzeniu po pijaku i o Katoliku Prawdziwym, to jest mistrzostwo świata, Jerzy Pilch w szczytowej formie, zarykiwałam się ze śmiechu, regularnie sięgam po ten dramat i za każdym razem identycznie mnie rozkłada na łopatki;)))))) Jerzy Pilch uber alles! Wyżej tylko Mann, Tołstoj i Dostojewski. ;)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

Autor: lee  11.11.2006 zgłoś

Też lubię Pilcha:) szczególnie za (kultową w niektórych kręgach;) frazę, skierowaną do Janusza Andermanna: "serek Ci k... m.. nie smakował?? trzeba było nie żreć!!!" :)))))))) bo się Andermann w swojej książce "Fotografie" pastwił nad wspomnieniami z Krakowa, z Pilchem w roli głównej, zrobił z Pilcha ćwierć debila, a z siebie króla pana, no i Pilch nie zdzierżył, napisał felieton (publikacja w Polityce), w którym roztarł Andermanna na proch. :))) Gdyby Jerzego Pilcha nie było, należałoby go wymyślić. :))

Autor: lee  11.11.2006 zgłoś

Samobójstwo już kupiłam, ale jeszcze nie przeczytałam.

Autor: lee  11.11.2006 zgłoś

Ale na pewno będzie fantastyczne:))

Autor: grupa  16.11.2006 zgłoś

poprostu nie mogłam przebrnąć przez miasto utrapienia i od tej pory opimaj go wielkim łukiem

Autor: DärkoS  17.11.2006 zgłoś

nie na ta ksiazka mnie nokautuje, mozna harowc dniami i nocami tylko po to aby miec nadzieje na polkniecie koljnych kartek ..... ): szkoda ze nie ma wiecej stron REWELACJA

Autor: Mariusz  19.11.2006 zgłoś

Zmarnował mi życie napisał już wszystko co ja miałem napisać

Autor: Mariusz  19.11.2006 zgłoś

Znalazłem,przeczytałem,zaniemówiłem,wyciągnąłem połówkę i się rozpłakałem w sensie ścisłym rzecz jasna.

Autor: ZABA  20.11.2006 zgłoś

O WSTYDZIE JESZCZE NIE CZYTAłAM ALE PO WASZYCH KOMęTARZACH TO JUż NIE MAM WYJśCIA,DOBREJ KSIążKI NIE PRZEPUSZCZE:)

Autor: marios-kc  22.11.2006 zgłoś

czytałem i widze nagromadzenie ukryrych uczuc, odczuc .Utozsamiam sie z bohaterem opowiadania 'MPS' dlatego dziekuje Pilchowi za wymowe jego formy..w ktora podobno kazdy jest wpisany ...

Autor: Pewna Pani  04.12.2006 zgłoś

Kochane kobietki, nie zachwycajcie sie tak tym panem, bo nie ma czym. Chyba ze podoba sie wam typ wypalonego sexmaniaka, ktory zamiast intelektualnych (i nie tylko) pieszczot szepnie wam na dobranoc "k.. m.." Pisarze sa zreszta na ogol nudni jak flaki z olejem. Ciao

Autor: TUSIENIA  04.12.2006 zgłoś

ogólnie czytałam ,,Pod mocnym aniołem'' nie moglam sie od niej oderwać,była naprawde interesująca,wcześniej prawie nie czytałam...ale po tej książce nabrałam ochoty i juz czekam na ,,Moje pierwsze samobójstwo'' polecam równiez Redlińskiego... :)

Autor: gość  13.07.2013 zgłoś

Czy powieszenie może się nie udać?jakie mogą być skutki?

Autor: gość  13.07.2013 zgłoś

Czy powieszenie może się nie udać?jakie mogą być skutki?

Dodaj własny komentarz

(twój pseudonim, imię lub nazwisko)

(nieobowiązkowo; nie musisz podawać adresu e-mail!)

Min. liczba znaków: 3

Kafeteria / Zamów reklamę w Kafeterii / Redakcja (PR + autorzy) / Kosmetyki do testów / Patronaty
© 1999-2014 Grupa Wirtualna Polska Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu