Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

20.11 | Recenzja kinowa
„Zmierzch: Księżyc w nowiu”, Chris Weitz
Nie będę blefowała, że z wypiekami na twarzy pochłonęłam drugi tom powieści Stephenie Meyer. Mimo to na Księżyc w nowiu szłam bez uprzedzeń. Zmierzch zapamiętałam jako przyjemny romans młodzieżowy w deszczowo-posępnej tonacji. Druga część mocno reklamowanej sagi jest niestety znacznie mniej eleganckim utworem. Przynajmniej tak wypada na ekranie.

Dla przypomnienia: w Zmierzchu małomówna nastolatka Bella straciła głowę dla szkolnego kolegi Edwarda, który okazał się wampirem z dziada pradziada. Ten romans omal nie pozbawił dziewczyny życia, gdy inny krwiopijca uwziął się na jej gardło. Jakiś czas po tym wszystko wróciło do normy. Ale podczas uroczystości z okazji pełnoletności Belli znów dochodzi do przykrego incydentu, który skazuje zakochaną parę na rozstanie. Dziewczyna nie rozumie nagłej zmiany uczuć wybranka i cierpi. On cierpi jeszcze bardziej, co sygnalizowane jest do znudzenia. W międzyczasie swoją szansę dostrzega inny wytrwały adorator Belli Jacob, który podobnie jak Edward ukrywa mroczną tożsamość. Co z tego wyniknie?

Dla bohaterki niewiele - niejedno widziała i nawet spotkanie z trzymetrowym wilkiem w ciemnym lesie nie robi na niej wrażenia. Dla filmowców więcej, bo to okazja do podkręcenia stonowanej intrygi fabularnej w kierunku, który zazwyczaj obierają sequele. Wszystkiego jest tu więcej - miłości, cierpienia, tajemnic, niebezpieczeństw i nade wszystko morałów. Wampir, wilkołak i małomówna cierpiętnica tworzą fatalny trójkąt, który stanowi ilustrację trudnej młodzieży i problemów dorastania.
Interakcje między nimi stanowią nachalną amerykańską propagandę czystości przedmałżeńskiej. Być może pomyślanej zresztą jako odtrutka na rozwiązłe i niepoczytalne wybryki innego trójkąta - celebrytek Lindsay, Britney i Paris. Postać Belli wyraża tu rozdarcie między niewinnością i pragnieniem wyzwolenia z jarzma dziewictwa. Przez cały film katuje się nas nieznośnym napięciem erotycznym - przerywanymi i poniechanymi pocałunkami, połowicznymi i powściągliwymi pieszczotami i pełnymi seksualnej symboliki wizjami.
Kandydatury do zerwania kwiatu Belli są dwie: wampir, czyli stary arystokrata, który ma dalekich krewnych w Rzymie, i młody mięśniak wywodzący się w prostej linii od rdzennych mieszkańców Ameryki. Pierwszy jest zimny i opanowany, ale ma skłonności do manipulacji, kontakt z drugim, tym ciepłym i spontanicznym, grozi wybuchem zwierzęcych instynktów. Co powinna zrobić dziewczyna? Bez względu na wszystko wytrwać w cnocie - przekonują twórcy tego obyczajowego prania mózgu.

Owa hormonalna fabuła na domiar złego opakowana jest w najgorszej próby gotycką estetykę, gdzie banał i kicz trwają w czułym uścisku. Niewiarygodne, ale satysfakcji nie dostarcza nawet strona techniczna widowiska. Efekty specjalne są na poziomie RFN-owskiego fantasy, z tą różnicą, że wypchana kukła zamieniona zostaje na chwiejący się na czterech łapach twór cyfrowy.
I - inaczej niż na seansie Niekończącej się opowieści - nikt na sali raczej nie uroni łez wzruszenia. Na pokazie przedpremierowym wszyscy zgodnie rechotali jak na czeskiej komedii. Bawi tu niemal wszystko - sceny walk i image wilkołaków biegających po lesie z gołą klatą w jeansowych rybaczkach. Najwięcej radości dostarcza jednak warstwa słowna. Tak brazylijskich w duchu dialogów w hollywoodzkim filmie nie słyszałam od lat.
Dziwi jedno: co w tym tandetnym i do bólu masowym produkcie robią indierockowi giganci Bon Iver, Grizzly Bear czy Death Cab for Cutie? Fakt, że ci dotąd niezależni muzycy bez żenady podśpiewują wilkołakom i wampirom do kotleta, konotuje naprawdę smutny komunikat. Mianowicie taki, że cnotę należy chronić tylko po to, żeby potem sprzedać ją za duże pieniądze.
Dorota Smela
Praca czeka na kobiety - Szukaj ofert Gorące dyskusje - Forum lobiece
Wasze komentarze...
Autor: kerha  (2009-11-20 17:50:08)
-----
uwielbiam Pani recenzje, są jedyne w swoim rodzaju :)
aczkolwiek na film pójdę aby się sama przekonać, chcę jednak przypomnieć ze w pierwszej części szanownej sagi dialogi też były na porażająco słabym poziomie
pozdrawiam
Autor: Asia  (2009-11-20 22:10:28)
-----
Dobre i trafne.
Autor: alosza  (2009-11-20 23:02:44)
-----
dobre ;-) należałoby powiedzieć -"za dobre"słowa jak na taki chłam.
Pozdrowienia!
Autor: numm  (2009-11-22 05:32:36)
-----
A mi się książki podobały, taka odskocznia od wrzechobecnego teraz seksu, powrót do czasów, kiedy wystarczyło spojrzenie lub dotyk ukochanej osoby, a człowieka przechodziły dreszcze ;) Nawiasem mówiąc, czytałam w oryginale, a podobno polskie tłumaczenie jest dosyć toporne 8/ Filmu jeszcze nie widziałam, ale ponieważ zrobić dobrą adaptację jest trudno, więc nie oczekuję wiele. Kwestie, które na papierze wydają się piękne i romantyczne, wypowiadane na głos przez aktora tracą cały urok i ocierają się o śmieszność 8/
A co do aktorów: wbrem pozorom, dobrze zagrać bajkę jest bardzo ciężko. Nie wystarczy wypowiadać odpowiednie słowa, trzeba te słowa CZUĆ. Inaczej cała gra jest psu na budę. Wracam do książek.
Autor: kasiaaaa  (2009-11-23 16:27:24)
-----
liczę tylko na to że uda mi się załapać do kina na środę - na ten film. Bo jak bym miała zapłacić za niego to chyba bym nie poszła... A tak to zapłacę za jeden bilet a będe mieć 2 - dla mojej córki. Co do recenzji: bardzo fajnym stylem napisana, ale w mojej opinii jest zbyt pozytywna dla tego "filmu".
Autor: motylek  (2009-11-23 19:26:10)
-----
nie podoba mi się ta recenzja filmowa. Autorka nie wysiliła się aby poszukać w filmie "coś pozytywnego" a sam film musi mieć coś w sobie skoro bije rekordy oglądalności ;]
jak dla mnie kolejna złośliwa wypowiedz autorki.
Autor:  (2009-11-24 14:13:37)
-----
Pani powinna sie wybrac do seksuologa, czuje tu jakies kłopoty w tej materi:) pozdrawiam:)
Autor: mati  (2009-11-25 01:25:46)
-----
Widziałam dziś i szczerze, nie mam zdania. Obejrzałam tez film i nie czuję się ani rozczarowana ani zachwycona, kolejna produkcja amerykańska, ot co.
Autor: lampa1  (2009-11-25 11:45:42)
-----
Ksiazki czytalam w orginale, polskie tlumaczenie jest straszne. Ciagnie sie jak guma do zucia. Ta saga to troche taka nasza 'Tredowata', romantyczne czytadlo, a nie rzucajaca na kolana literatura. Pierwszy film byl OK, natomiast dwojka to starszna kicha. Ciezko sie to oglada i ciezko wysiedziec ponad dwie godziny. Moze ma znaczenie rezyser. Pierwsza czesc rezyserowala kobieta, a druga facet i wg opinii krytykow nie potrafil przekazac pewnych rzeczy ze wzgledu na swoja plec. Nie wiem czy to mialo jakies znaczenie, jednak z kina wyszlam rozczarowana...
Autor: aiello  (2009-11-28 13:29:49)
-----
Zgadzam się, film był żenujący, książki notabene również (typowe czytadła dla nastolatek, tych młodszych dodam). Jednak sądzę, że autorka recenzji powinna się trochę lepiej przygotować. Edward nie jest wampirem "z dziada pradziada" (sugeruje to coś przekazywanego z pokolenia na pokolenie) i nie ma krewnych we Włoszech - Volturi to nie jego krewni, to po prostu inne wampiry. A wracając do filmu - popełniono tu największy grzech tego gatunku: jest po prostu przerażająco nudny.
Autor: agusgdynia  (2009-11-30 19:39:41)
-----
zgadzam się z recenzją... film jest żałosny. Książka to też żadne dzieło sztuki ale ma jednak w sobie to coś... a film? czasami było mi wstyd że w ogóle siedzę na tej sali i oglądam coś tak tandetnego.

Cała sala co chwilę wybuchała śmiechem... a to scena kiedy Bella całuje się z Edwardem wydając odgłosy jak z pornola. A to żałosne teksty typu :"przecież jestem tylko człowiekiem".

NIE NIE NIE!!

film w ogóle nie oddaje atmosfery książki!

Autor: tajemnica;p  (2009-12-04 21:52:13)
-----
Niestety miałam sposobność obejrzenia tego filmu zdecydowanie popieram recenzje film jest przesycony kiczem,większość scen i efektów jest poprostu żenująca ,szczegulnie ciamkane pocałunki w wykonaniu Edwarda szczegulnie ten pierwszy byłam przekonana że celowo miał być nieudany ,jednakże chwile później dało się słyszeć czułe słowa KOCHAM CIĘ sala ryczała ze śmiechu,niemówiąc już o wiwatach na cześć charczącej w akcie rozpaczy Belli .
Autor: Aga  (2009-12-14 10:40:46)
-----
Nie rozumiem, czemu wszyscy jeżdżą po tym filmie jak po łysej kobyle...
Nie jest to kino najwyższych lotów, ale całkiem przyjemny film na ponury zimowy wieczór.
Faktycznie chwyty takie jak bieganie z gołą klatą na mrozie, czy te cyfrowe wilkołaki są nieco żenujące, ale już na przykład muzyka jest świetnie dobrana, chodzi za mną do tej pory. :)
Nie zapominajcie, że docelowo jest to film dla młodzieży. Jak miałam 16 lat wolałabym obejrzeć ten film niż badziewia, jakie nam wtedy serwowano- "Młode wilki" i tego typu arcydzieła.
Autor: Miśka  (2010-07-21 22:16:44)
-----
Autorka recenzji, to chyba przeczytała tylko streszczenie z tyłu książki. I podzielam zdanie jednej z komentujących "że ta kobieta powinna udać się do seksuologa". Pisze że Bella musi zrobić wszystko, by wytrwać w cnocie. To jakaś paranoja, nic tam takiego prowokującego nie było. Choć faktycznie cz.2 była do kitu.
Dodaj własny komentarz
Autor opinii:
(twój pseudonim, imię lub nazwisko)
E-mail autora:
(nieobowiązkowo; nie musisz podawać adresu e-mail!)
Twój komentarz:



Kafeteria / Zamów reklamę w Kafeterii / Redakcja (PR + autorzy) / Kosmetyki do testów / Patronaty

© 1999-2010 Grupa o2 Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu.