Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

Na marginesie

27.06.2007 | Dzienniczek Urszuli

Mieć psa czy nie mieć psa?

Jestem przeciwniczką trzymania zwierząt w domu. No, może jeszcze ewentualnie królik albo chomik ujdzie. Ale pies albo kot? Przecież taki pies się strasznie męczy w bloku! Co innego, jeśli ktoś ma domek z ogródkiem, w którym spędza mnóstwo czasu, wtedy w porządku, ale jeżeli się mieszka w bloku, w mieszkaniu, do którego się wpada właściwie tylko po to, żeby się wyspać? Psa trzeba wyprowadzać, uważając, by ktoś przypadkiem nie zauważył, jak załatwia się na trawnik przed blokiem, bo może być awantura. Trzeba uważać, żeby nie pogryzł sąsiadów. Z kotem ten problem odpada, ale i tak trzeba dawać mu do jedzenia karmę z puszek, a puszki trzeba przynosić ze sklepu. Zwierzątko trzeba kochać, wychowywać, tresować. Trzeba z nim chodzić do weterynarza. Zwierzątko zajmuje czas, którego i tak nie ma. Zwierzątko jest, brzydko mówiąc, upierdliwe. Nie, to absolutnie nie jest przyjemność dla mnie.

To wszystko wcale nie znaczy jednak, że zwierzątkom nie udało się wedrzeć przemocą w moje życie. Wręcz przeciwnie. Mój pies jest czarnym owczarkiem belgijskim i wabi się Duszka. Wdarł się w moje życie skutecznie i w sposób nieodwracalny. A było to tak... Pewnego dnia, tuż przed świętami Bożego Narodzenia, wybrałam się na zakupy do centrum wielkiego miasta. Mróz trzymał, śnieg padał, w wielkim mieście panowało szaleństwo przedświątecznych zakupów. Jak wiadomo, w samym centrum każdego wielkiego miasta znajduje się skrzyżowanie dwóch ulic. I oto w pewnym momencie z okna autobusu z przerażeniem zobaczyłam, jak po owym skrzyżowaniu, zręcznie lawirując między samochodami, autobusami i tramwajami, biega właśnie ów czarny owczarek belgijski. Wyskoczyłam z autobusu na najbliższym przystanku i popędziłam co sił, modląc się, żeby nie było za późno. Dobiegłam do skrzyżowania i pochwyciłam uciekiniera za obrożę. Przyjrzałam się jej: adresu właściciela brak. Rozejrzałam się dookoła - nie zauważyłam nikogo, kto by wyglądał, jakby mu uciekł czarny pies. Co miałam zrobić?

Zabrałam psa do domu, licząc na to, że właściciel szybko się znajdzie. Ogłoszenia trafiły do prasy, internetu, zostały rozlepione na słupach, w miejscu, w którym pies został znaleziony. Nie to, że się nikt nie zgłosił - w przeciągu miesiąca pojawiły się trzy czy cztery persony, które twierdziły, że są właścicielami. Prezentowały się jednak nieciekawie i zalatywały alkoholem, a Duszka, która przez pierwsze tygodnie leżała przygnębiona na prowizorycznym posłaniu, nie wykazała na ich widok żadnego entuzjazmu. Wiadomo, co to byli za ludzie: rasowy pies swoje kosztuje, a jeśli dają za darmo, to czemu nie wziąć? Zawsze będzie z tego kilka flaszek.

A czas mijał i wyglądało na to, że właściciel się już nie znajdzie. I co z takim psem zrobić? Do schroniska oddać strach, ciągle się słyszy jakieś przerażające historie, na przykład o tym, że wyrabiają tam z psów smalec. Znajomi, których natychmiast przepytałam, też jakoś nie mieli ochoty sprawić sobie psa. A poza tym już się przyzwyczaił... No więc został, nic na to nie poradzę.

Na psie się nie skończyło. Parę miesięcy później szłam sobie chodnikiem przy ruchliwej ulicy. Zapadał zmierzch, zbierało się na burzę. Nagle na krawężniku tuż przy jezdni dostrzegłam mały, czarny kształt. Ptak - pomyślałam. Spojrzałam jeszcze raz. To nie był ptak, tylko kotek: malutkie, szaroczarne kociątko, które właśnie szykowało się do wejścia na jezdnię. Ruszyłam więc na ratunek, próbując odciąć maleństwu drogę na jezdnię, i po chwili niosłam w koszulce drżące zwierzątko, które było tak słabe, że ledwo oddychało. Co z nim zrobić? Odłożenie go w krzaki było równoznaczne z wydaniem na pewną śmierć. Zanieść do schroniska? Zanim znajdę jakieś sensowne schronisko, ten kotek może być już martwy. Oczywiście trafił do mnie. Potem wcisnę go jakiemuś znajomemu - myślałam. Kotka trzeba było odkarmić i wyleczyć, ponieważ po pierwszej wizycie u weterynarza okazało się, że choruje chyba na wszystkie możliwe choroby. Kuracja antybiotykowa i zakraplanie oczu ciągnęły się w nieskończoność, trzeba było z biedakiem latać do lekarza co drugi dzień. Przez ten czas Betty jakoś już się u mnie zadomowiła. Przecież jej nie wyrzucę...

Teraz kiedy wychodzę na miasto, przemykam przez nie z półprzymkniętymi oczyma, żeby nie spotkać przypadkiem kolejnego obrazu nędzy i rozpaczy, któremu trzeba będzie niezwłocznie udzielić pomocy. Jak to się dzieje, że inni ludzie nie mają w domach tłumu psów i kotów, pozbieranych z ulicy? Przecież tyle tego się włóczy po mieście. Jak można przejść obojętnie obok takiej kupki nieszczęścia? A ludzi, którzy chcą sobie sprawić zwierzątko, w związku z czym idą do sklepu zoologicznego i kupują je za grube pieniądze, to chyba nigdy nie zrozumiem.

Albo może jest zupełnie odwrotnie i to ja jestem jakąś wariatką, która naznosiła do domu stada psów i kotów z ulicy, podczas gdy normalny obywatel potrafi przemaszerować obok nich obojętnie i nawet brew mu nie drgnie? Ani chybi skończę samotnie w zaśmierdłym mieszkaniu, w którym oprócz mnie żyć będzie ze sto zwierząt różnej maści. A przecież generalnie jestem przeciwniczką trzymania zwierząt w domu. Zwierzątko jest, brzydko mówiąc, upierdliwe. Nie, to absolutnie nie jest przyjemność dla mnie.
Urszula
Wersja do druku

Wasze komentarze

Autor: Agnieszka  27.06.2007 zgłoś

Oj prawda, prawda :) Zgadzam się w 100% i w związku z tym, że się zgadzam, uzbierał się u mnie w domu niemały tłumek czworonogów różnej wielkości :)))))))))))

Autor: kropka  27.06.2007 zgłoś

"Psa trzeba wyprowadzać, uważając, by ktoś przypadkiem nie zauważył, jak załatwia się na trawnik przed blokiem, bo może być awantura." Rozumiem, że autorka też się do tych wyprowadzajcych zalicza?

Autor: beti  27.06.2007 zgłoś

hej ja tez mam zamiar wlasnie przygarnac kochanego, biednego, samotnego pieska ze schroniska wrocławskiego.potrzebuje przyjaciela zwierzaka i chyba on tez mnie bedzie potrzebowal bo dam mu mnostwo milosci.kocham zwierzeta bardzo.sama czekalam na taka chwile ze na ulicy zobacze jakies biedatwo ktore zechce ze mna mieszkac ale niestety(albo stety oby bylo jak najmniej bezdomnych zwierzaczkow)dlatego schronisko.kolezanaka mnie zapytala,bo ktos tam zajmuje sie szukaniem domow dla tych kochanych stworzen.chyba bedzie ten piesio u mnie na dniach (moze za tydzien)ciesze sie ale tez boje.mieszkam w kamienicy -duze mieszkanie chyba bedzie mu dobrze.ale co jak mnie nie pokocha?bedzie brudzil,psocil,gryzl kable(jej nie jestem przyzwyczajona do takich rzeczy ekstremalnych)mimo to ze boje sie troche odpowiedzialnosci bardoz sie ciesze ze bedzie ze mna. pozdrawiam wszystkich ktorzy kochaja i pomagaja zawierzetom.szczegolnie Urszule :)

Autor: Anka  27.06.2007 zgłoś

Sprawa nie dotyczy wyłącznie zabiedzonych zwierzaków z ulicy. Przekonałam się o tym osobiście. Mojemu młodszemu bratu zamarzył się kotek rasy brytyjskiej (żywy pluszak). Na "oryginał" nie było mnie stać, więc wysznupałam w necie ogłoszenie jakiegoś hodowcy, co to sprzedaje "rasowe bez rodowodu". Pic na wodę fotomontaż! Ryzyko, co też z takiego mieszańca wyrośnie, jest ogromne, ale zaryzykowałam i pojechałam z całą rodziną kupić kotka za pół ceny. Teraz uważamy, że to było zrządzenie losu. Chcieliśmy takiego bardziej przytulaka a nie urwisa. Dostaliśmy jednym słowem zdechlaka. W życiu nie mieliśmy kota w domu, więc udało się oszustowi wcisnąć nam mało chodliwy towar. Kotek kupiony w piątek wieczorem, był już w poniedziałek rano umierający. Weterynarz dawał mu 5% szans na przeżycie! Podjeliśmy walkę o jego koci żywot. Gdyby policzyć ile pieniędzy (i czasu) poświęciliśmy żeby doszedł do siebie to pewnie starczyłoby na drugiego kota. Teraz mamy w domu zdrowego kochanego kocurka. Trochę z niego urwis ale przytulakiem pozostał. Waży jak na razie prawie 5 kilo, więc noszenie go na rękach bywa problematyczne, czego sięjednak nie zrobi kiedy tak słodko prosi:) Uratowaliśmy mu życie bo u hodowcy by skonał, bez dwóch zdań. Nauczka na przyszłość: nie stać cię na oryginał - załatw sobie dachowca lub idź do schroniska a nie kupuj podróbek.

Autor: Sylwia_G  27.06.2007 zgłoś

Ja mam niedużego psa i mieszkam w bloku. Przyznam szczerze,że gdy moja rodzina postanowiła się nim zaopiekować nikt nie przypuszczał,że mały będzie musiał siedzieć całymi dniami sam. Mój ojciec był na rencie i miał się nim zajmować,jednak któregoś dnia niespodziewanie zmarł i oprócz żałoby pozostał problem - co z psem. Robimy co możemy, żeby ktoś zawsze wyszedł z nim na krótki spacer w ciągu dnia, spędzamy z nim cały weekend, jednak nie zmienia to faktu, że pies na pewno się trochę nudzi i męczy. Ktoś może pomyśleć, że jesteśmy z mamą nieludzkie, że zamiast oddać go w lepsze ręce kisimy go w mieszkaniu. Był moment,że takie rozwiązanie przyszło na myśl. Ale nie jesteśmy w stanie tego zrobić, nie mogłybyśmy go oddać, za bardzo się z nim z żyłyśmy, jest takim małym członkiem naszej rodziny. Teraz zaczęły się wakacje, chodzę z nim do pobliskiego lasu i tam może się wybiegać.

Autor: a  27.06.2007 zgłoś

OWCZAREK BELGIJSKI tak kocha swoich właścicieli, że oddany obcemu umrze z tęsknoty, więc nie bardzo chce mi się wierzyć że udało Ci się go uratować....trzeba było sobie wymyślić inną rasę.

Autor: majka  27.06.2007 zgłoś

Moj kudlacz tez jest ze schroniska, w tym roku mija 8 lat odkad ze mna zamieszkal, poczatku byly trudne, nie bardzo chcial jesc, bal sie wszystkich, a kiedy wyprowadzalam go na dwor zachowywal sie jak po najlepszej szkole treserskiej, trzymal sie nogi bardziej niz rzep;). Przez te pare lat zdazyl troche spsocic, pogryzl moja ulubiona pare szpilek, lupal drewna z piecyka lepiej niz zawodowy drwal a ktoregos dnia , kiedy byl dosyc znudzony wyciagnal woreczek z gipsem ze schowka i rozparcelowal na srodku dywanu, wszystko sie rozsypalo i weszlo w dywan, szorowalam chyba z tydzien, na morko wszystko ladnie, a tylko wyschlo gips znowu na wierzchu:> W koncu zalalam to wszysto olejem, gips sie zwiazal i puscil, a glowny winowajca obserwowal te moje poczynania zza fotela , machajac od czasu do czasu lapa w gescie pojednania;D . Nie wymienie tu wszystkich kotkow, chomikow i ptaszkow ktore znalazly schronienie w moim domu na dluzszy lub krotszy czas:)

Autor: soniablack  27.06.2007 zgłoś

Psior w domu-to członek rodziny. Trza się nim opiekować jak dzieckiem i koniec:) Także zwierzęta są dla odpowiedzialnych ludzi, którzy nie boją się poświęcić im swojego czasu i opieki. Wzamian można dostać coś-co w dzisiejszych czasach jest skarbem na wagę złota-bezgraniczna wdzięczność i miłość. Psiory mam od zawsze:) Dużo wyrzeczeń ale o wiele więcej przyjemności z możności przebywania z nimi:):)pozdro

Autor: mika  27.06.2007 zgłoś

Moja sunia jest ze schroniska i nigdy w życiu nie żałowałam że ją przygarnęłam. Wszystkie moje psy to schroniskowe biedy lub przybłedy.Im bardziej poznaję ludzi tym bardziej kocham zwierzęta.

Autor: Delfina  27.06.2007 zgłoś

A ja mam psa choć go nie kupowałam, po prostu przybłąkał się wraz z mężem:) To już stary piesek i jego wychowanie nie jest moją zasługą, ale ze świecą szukać tak łagodnego i zdyscyplinowanego psiaka. To kundel, ale jest naprawdę ładny i dzieciaki piszczą z radości gdy go widzą na ulicy. Nie jest nauczony chodzenia na smyczy ale idzie przy nodze i jak się mówi "zostań", czeka pod sklepem. Dlatego prawie wszędzie go ze sobą zabieram żeby jak najmniej siedział sam w domu, bo uwielbia wychodzić w każdą pogodę. Czasem denerwuje mnie jego plątanie się pod nogami gdy chcę szybko przejść po domu, zwłaszcza że mam małe dziecko, któremu muszę poświęcać większość uwagi, ale staram się tego nie okazywać. Nie rozumiem ludzi, którzy pozbywają się swoich psów, zwłaszcza w sposób niehumanitarny.

Autor: Grażyna  27.06.2007 zgłoś

Mo pies jest pięknym wyżłem ,suczką ,grzeczną i łagodną.Mój mąż wychodzi z nią na załatwienie spraw do specjalnego ogródka,ja pozwalam mojemu psu robić kupę gdzie chce- tzn. nie na chodniku i z dala od dzieci - nad morze wyjeżdżam we wrześniu,kiedy nikomu nie przeszkadzamy.

Autor: pagan  27.06.2007 zgłoś

bez sensu to co? lepiej oddac psa do schroniska jak sie mieszka w bloku, bo sie piesek meczy!moi znajomi, mieszkancy bloku, wzieli ostatnio psa ze schroniska i dopiero psiak sie cieszy!

Autor: berdi  27.06.2007 zgłoś

witam ja do tej pory jeszcze do konca nie jestem przekonana o slusznosci ..zaczne od poczatku moj mąz od zawsze chcial miec psa zreszta corka tez ..ja bylam sceptyczna bo wiedzialam dobrze ze tak naprawde to na mnie spadnie obowiazek opiekowania sie czworonogiem . wczesniej w dziecinstwie mialam psy nawet dwa ale oczywiscie to mama sie niby opiekowala bo ja chodzilam do szkoly itd tata do pracy .teraz jest podobnie tylko ze to ja jestem ta mama . ale klamka zapadla od roku jest z nami foksterier zbieglo sie to z kilkoma innymi czynnikami ktore wywrocily moje zycie do gory nogami wiec mialam niezly mlyn , oki przez kikla miesiecy musialam sie do niego przyzwyczaic mimo ze kocham psiaki i inne zwierzatka . teraz jest dobrze milo jak rano wstaje a pies mnie wita podobnie gdy wracam z zakupow itd . tylko ze jest czas gdy pies niszczy cos nie slucha a ta rasa latwa nie jest ciagnie na spacerach ciekawski jest jak sto bab :) ale co zrobic kiedy reszta rodzinki tak mocno chciala mniec wlasnie tego psia..jedno co mi sie podoba ze uratowalismy psiaka od smierci w takim byl stanie wydalismy fortune na leczenie ...ale warto bylo mimo wszystko ..a wiec moze jednak ja tez chce tego psa tylko glosno boje sie do tego przyznac ...spajk wlasnie lezy u nog i slodko spi pomrukujac :D

Autor: Justyś  27.06.2007 zgłoś

A ja mam w domu dwa cudowne przytulaki. Zaczeło się od jamniczka. Pamietam jak pewnego zimowego dnia moja mama podając mi zakupy ktore własnie zrobiła kazała mi wziąć od niej jeszcze "to". Zndziwiłam się bo niczego wiecej nie miala ze sobą. Dopiero kiedy sie przyjzałam zauwazyłam jak z kieszeni jej płaszcza spogląda na mnie para brązowych ocząt. Początkowo ciężko bylo sie dostosować do nowej sytuacji. Pojawiały sie problemy z wyprowadzaniem. Pamietam jak sie przeraziliśmy gdy zachorowała. Nie wiedzieliśmy co jej jest. Dopiero pozniej okazało się ze połkneła .... wykałaczkę. Operacja, kroplówki... wydało sie troche pieniażkow. W lecznicy dostała ksywkę Szaszłyk. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze. Doczekalismy się nawet szczeniaczków, ahhh aż żal było je oddawać :) No i tak nasz szaszłyczek zył sobie u nas w dostatku i ciepełku aż do chwili gdy przyprowadziliśmy jej rok temu "siostrzyczkę". Heh z mamą zawsze marzyłyśmy o Labradorze. No i nasze marzenia się spełniły Martwiło nas tylko to że Ida- bo tak sie wabi, była strasznie aspołeczna. Bała sie ludzi, bała sie innych psów, bała sie dosłownie wszystkiego. Trzeba było dużo cierpliwości i wytrwałosci, zeby nauczyc ją ze piłeczka nie zrobi jej krzywdy. Ale szczęśliwie udało sie nam doprowadzic do "normalności". I teraz mam w domu dwie wspaniałe duszyczki. Charakterną Zulkę i ciapowatą Idę. I nie wyobrazam juz sobie domu bez psa. Ahhh mogłabym o nich pisać i pisać... :)

Autor: ania  27.06.2007 zgłoś

ja nigdy nie myślałam,ze bedę mieć psa-tez z racji wygodnictwa i "co ja z nim zrobie" .przypadek zrządził inaczej. kolezanka zadzwonila,ze bezdomna suczka oszczenila sie i jest pare szczeniakow do przygarniecia.ja na to że nie mam jak sie zajac pieskiem,a ona -to moze choc zobaczysz?jak zobaczylam mala sunie to poplakalam sie ze wzruszenia, gdy zaczela mnie lizac i cieszyc sie.po prostu decyzja była w 1 chwili.pól roku było trudne-kupki i siki w domu,takze na klatce i wycieraczkach sąsiadów (mieszkam w bloku)i nie umiala zostawac sama w domu-kolega ja bral jak bylo trzeba.teraz jednak nie ma takich problemów,kocham ja strasznie i nie umiem bez niej-kiedys po kolejnej awanturze sąsiadów dalam ogloszenie ze oddam suczke szczeniaka-zglosilo sie pare osob,ale tego samego dnia zrobilo mi sie tak przykro,ze na kolejne telefony odpowiadalam -nieaktualne. nie mogłam tego zrobic i juz nie probuje.

Autor: gabela  27.06.2007 zgłoś

psy to cudne stworzenia...moja psinka odeszła od nas ponad dwa miesiace temu, a ja sie do tej pory łapie na tym, ze gdy wchodze do domu to czekam az przybiegnie sie przywitac... nie skrzywdziłabym go w zyciu, dlatego nie pojmuje okrucienstwa niektorych ludzi w stosunku do zwierzat...one kochaja bezinteresowanie, nawet jak własciciel jest tępym chamem pozdrawiam wszystkich milosników zwierząt :) P.S. tesknie za moim pieszczochem....

Autor: kawinka  27.06.2007 zgłoś

Jak myślicie, który pies męczy się bardziej - taki wiejski uwiązany na łańcuchu do swojej budy lub biegający samotnie po ogrodzonym podwórzu, dla którego jedyną atrakcją dnia jest miska jedzenia rano i szczekanie na przechodzące obok podwórza osoby; czy mieszkający w bloku pies, który oprócz jedzenia rano i szczekania na przechodzących ludzi z balkonu (jak moja owczarka nomen-omen też o wdzięcznym imieniu Dusza), który poza tymi rzeczami ma jeszcze bliski kontakt z człowiekiem, z innymi psami, wychodzi na spacery, biega przy rowerze i wyjeżdza na wakacje ??? Pozdrawiam, Karolina

Autor: Anna.  27.06.2007 zgłoś

Bardzo kocham swojego psa. Jest moim najlepszym przyjacielem. Kiedy wracam do domu cieszy się i wita niesamowicie, przytula się pyszczkiem. Chodzimy na spacery i jest nam wtedy radośnie. Jak wyruszamy w drogę samochodem sadowi się na moich kolanach i dumnie wygląda przez okno. To pies z charakterem, jak każdy jamnik. Jest taki milusiński, ma gładką sierść. Wszystko rozumnie i czuje. Jak jest mi smutno mam do kogo przytulić głowę. Bardzo kiedyś marzyłam o nim i ktoś mi go przyniósł maleńkiego w dłoni, błyszczały mu dwa oczka, pamiętam ten dzień. Dziś wiem, to był najwspanialszy prezent, jaki dostałam.

Autor: Anulka  27.06.2007 zgłoś

Błagam, tylko nie pies w bloku! Mam sąsiadów, totalnie nieodpowiedzialnych zresztą, którzy, pozostawiają pieska kundelka samego w domu na długie godziny! pies potrafi godzinami szczekać, wyć i nie wiadomo co jeszcze... Na domiar tego sąsiedzi oboje nie pracują, sąsiad pracuje, sąsiadka często odwiedza rodziców mieszkających 2 piętra niżej, nie zważając na szczekającego wyżej jej własnego psa!! Nie wiem co w takiej sytuacji zrobić, często pies przeszkadza nam mieszkającym za ścianą, np. gdy po 6 rano zaczynają się arie w jego wykonaniu :( Pomóżcie!

Autor: Sylwia  27.06.2007 zgłoś

A ja mam trzy koty, tak wiem, wariatka. Nigdy nie lubiłam kotów, uwielbiałam psy. Kilka lat temu przygarnęłam pieska z ulicy, okazało się, że jest chory. Chodziłam z nim do lecznicy, nie poprawiało się, przeciwnie, było gorzej i gorzej. Zmieniłam lecznicę, ale już za późno. Miał nosówkę, i to (przez zwłokę wywołaną chodzeniem do wcześniejszej lecznicy z pseudo-weterynarzami) juz w takim stadium, że szanse były małe. Dwa m-ce codziennie chodziliśmy na kroplówki itd., potem juz jeździliśmy taksówką, bo Brunek nie mógł chodzić. Był wspaniałym, mądrym psem. Nie udało się. Byłam zdruzgotana. Po pewnym czasie kotka w pracy okociła się, wszystkie kotki żwawe, radosne, bawiły się wesoło, tylko jeden mniej ruchliwy odstawał, za to wiecznie do mnie przychodził i wspinał się na moje buty. Okazało się, że odziedziczył chorobę po matce i przypuszczalnie będzie prawie niewidomy. I kto go weźmie? Trzeba pewnie będzie uśpić....... Klamka zapadła, kotek trafił do mnie. Okazał się cudownym zwierzakiem, wiele mogłabym pisać. I tak w róznych okolicznościach zjawiły się jeszcze dwie kotki. Może i trudno mi gdzieś wyjechać, ale tej radości jaką mi dają, na nic nie zamienię.

Autor: Ancymonka  27.06.2007 zgłoś

Moje życie też jest związane z psami i dzięki Bogu za to. Przeżyłam i szczenięta, które dały tak wiele radości i nowych wrażeń, jak i staruszkę, której zwłaszcza pod koniec żywota ku mojemu przerażeniu (który zbliżał się nieuchronnie bo chorowała) dziekowałam za kolejny dzień który mogłam spędzić razem z nią. Wszystkie moje psy były kundelkami. To co, że niekoniecznie ładne - dla mnie były najwspanialsze bo kochały mnie miłością bezinteresowną. Ba! kochają! nadal mam dwa psy, oczywiście kundelki. Dżeki jest już stary, pojawiają się problemy ze zdrowiem, ale będe z nim do końca tak jak on byłby ze mną. Zresztą on się nie poddaje - nadal zadziwia mnie swoją nagłą ochotą do zabawy czy możliwościami poustawiania innych psów po kątach (a jest bardzo malutkim kundelkiem). Kola natomiast ma jeszcze wiele lat przed sobą. Jeszcze wiele kilometrów spacerów zrobimy wspólnie. Ponoć jestem dziwna :) bo łatwiej mi nawiązać kontakt z psem niż z człowiekiem... Nie przeszkadza mi to.

Autor: lilith  27.06.2007 zgłoś

a ja mam świnka morskiego:) ktoś juz bardzo go nie chciał a ja pokochałam całym sercem i nawet sobie z nim rozmawiam :) wspaniałe zwierzątko . ale nie ukrywam marzy mi sie również pies :)

Autor: mama  27.06.2007 zgłoś

Zgadzam się, że nie powinno się trzymać psów w bloku. Gorzej, uważam, że trzymać jednego psa, to nie fair w stosunku do psa. Dlatego, kiedy się okazało, że mam psa, to się okazało, że mam dwa psy. Przekonanie, ża nie należy zmuszać psów do mieszkania w bloku kosztowało mnie bardzo dużo. Pierwsza była przeprowadzka do domku z ogódkiem. To był mały domek i jeszcze mniejszy ogródek. Z tego doświadczenia wyniosłam naukę, że nie powinno się trzymać psów w małym domku z małym ogródkiem. Mieszkam na wsi, w dużym domu z bardzo dużym ogrodem. I nie przyznam się ile mamy psów.

Autor:  27.06.2007 zgłoś

Pfff. Tłum zwierząt. Raptem kot i pies. (przynajmniej tylko te zwierzaki są opisane w artkule). Za przeproszeniem, łaskę Pani robi, że je trzyma? Dziwny artykuł napisany dziwnym tonem.

Autor: agata  27.06.2007 zgłoś

przez cale dziecisntwo marzylam o psie.mama zawsze mowia ze mam wybic sobie to z glowy bo pies nienadaje sie na warunki blokowe!mialam mnostwo zwierzakow chomika papuge zolwia ... nawet rybke!i slimaka(jako dziecko mialam wysoko rozwinieta potrzebe pomagania kazdej istocie hehe).Jednak nic nie pomagalo a moj upor rosl z kazdym rokiem.nagle mama narzucila mi wyzwanie.bedzie dobre swiadectwo takie a nie inne oceny i bedzie pies .sadzila ze mi sie nieuda osiagnac celu.ale determinacja dla mojej osoby to pierwszy powod by wygrywac!minelo od tamtego czasu 6 lat.i ani jednego dnia nikt w mojej rodiznie niezalowal ze jest pies.blok czy dom to stareotyp.nieliczy sie miejsce liczy sie klimat i relacja miedzy czlowiekiem a zwierzeciem.nie wyobrazam sobie zycia bez mojego pupila.wnosi tyle radosci w zycie i kazdy tego spa kocha! nawte ludzie ktorzy mnie nielubia ..uwilbiaja mojego psa! ehehee;) warto miec przy sobie istotke ktora kocha i potrzebuje.uczy to duzo pokory systematycznosci i dopowiedzialnosci;)

Autor: Gosienia:))  27.06.2007 zgłoś

hej:) tez chcialam sie z wami podzielic i moja historia...obecnie nie mam zwierzaczkow ale byly czasy gdy mialam istny zwierzyniec w domu:)) osobiscie niegdy nie przepadalam za kotami... wolalam psy...ale pewnego dnia w moim zyciu pojawil sie nie kto inny tylko kotek...malutka znajda z podworka, ktora postanowilam sie wspolnie z rodzina zaopiekowac... napoczatku tylko przynosilismy jej cos do jedzenia ale z czasem sama zaczela sie wpraszac do naszego mieszkania:)) hehe bylo zabawnie bo to w koncu ona nas do domu zaczela prowadzic:)hehekotka byla super nie psocila nie brudzila bo sama na dwor wychodzila... zawsze mialczala jak chciala na dwor... a my mieszkamy co ciekawsze w bloku na 3 pietrze! wiec kotek sie juz tak wyszkolil ze sam sie na dwor wyprowadzal:D hehe nie bylo z tym klopotow...byla bardzo grzeczna... no poza kilkoma wybrykami hehe ale byla raczxej nieszkodliwa:D tez duzo zwierzaczkow w domku bylo bo bywalo i tak ze Kicia- bo tak sie nasza przytulanka nazywala miala 3 dzieciaczkow i nimi tez sie musielismy zajac... dobrze ze potem byly osoby ktore te jej pociechy przygarnely do siebie:) co ciekawsze mialam razem z 3 kotami 2 papugi i nigdy sie jakos o te papugi nie balam jak byly puszczone z klatki i koty po tym samym pokoju łaziły:) bo to raczej te moje kotki sie tych papug bały :D:D heheh to bylo piekne jak sie tak bawiły:D w sumie to Oskar i Pyśka- papugi wiodły prym w domu i ustawialy kociaki po katach :D ale przekonałam sie do kotow... teraz uwazam ze to bardzo madre i ciekawskie zwierzatka ktore tez od własciciela domagaja sie wiele uwagii i miłosci i one tez potrafia ta swoja milosc okazac włascicielowi...:D pozdrawiam:D

Autor: Marcinn  27.06.2007 zgłoś

A ja mam psa:) Nero zjawil sie u nas w domu(mieszkam w domku z ogrodkiem)jakies dziesiec lat temu wraz z pierwszym sniegiem.Blakal sie po okolicy i w sumie za namowa pewnej osoby przygarnela go moja mama.Przyszla do nas i powiedziala, mamy psa;) Nero to slodki kundelek, sredniej wielkosci,ma dluga siersc i ubarwienie podobne do owczarka niemieckiego.Przez ten czas przeszlismy kilometry na spacerach i kilka ciezkich sytuacji jak np wtedy gdy Nero musial chodzic pzez 8 tygodni z lapa w gipsie a ja zeby mu to umozliwic obciolem aluminiowa noge od grilla i zrobilem z niej kule ktora przywiazalem do jego gipsu;) Dzis niestety nero jest juz przy koncu zycia,chory meaczy sie coraz bardziej.Wiernosc psa i jego psia "milosc"to jedyna rzecz w swoim rodzaju.Dlatego takie chwile gdy decyduje sie o granicy jego zycia bo coraz bardziej cierpi sa bardzo trudne.Wiem ze byc moze wielu osobam wyda sie to nieludzkie ale posiadanie psiego przyjaciele to rowniez odpowiedzialnosc z jaego zycie ktora kaze czasem zadecydowac o jego koncu w obliczu cierpienia "mniejszego brata"

Autor: goska  27.06.2007 zgłoś

mojego kundelka wzięłam ponad 10 lat temu ze schroniska. Mieszkam w bloku, ale to wcale nie przeszkadza mi w opiece nad psiakiem. Jak pomyślę sobie o losie tych biednych psiaczków w schroniskach to aż mi ciarki przechodzą po plecach. A jeszcze jak słychy sie co jakiś czas w tv o ludziach, którzy mieli opiekować się zwierzątkami a tak naprawdę, albo przerabiają psy na smalec, albo tresują na walki, szkoda gadać. A tak patrzę sobie na swojego kundelka a on mi mówi, że fajnie jest mu u mnie w domu ....

Autor: Anna.  27.06.2007 zgłoś

Zgadzam się, że kotki też są fajne i mądre. Przychodził kiedyś do nas taki na działkę, dawaliśmy mu jeść i pić. Odwiedzał nas często, widać polubił nasze towarzystwo, a my jego. Kiedyś po wakacjach pakowaliśmy rzeczy do samochodu, były przygotowania do wyjazdu. W pewnym momencie widzę, jak nasz "kolega" kotek przyniósł myszkę i położył obok samochodu. Zauważyłam jak patrzy na nas swoimi mądrymi oczkami. Wystraszona nie wiedziałam, co mam począć z tą myszą.......hehe. Ale kiedyś wyczytałam taką informację, że kotek tak okazuje wdzięczność swoim przyjaciołom. I co ciekawe było powiedziane, że obdarowanie opiekuna myszką, jest najwyższym wyrazem wdzięczności, jaką okazują koty. Bylo mi bardzo miło, jak o tym się dowiedziałam. A kotek byl wspanialy, lubił zabawy itp.

Autor:  27.06.2007 zgłoś

przed Świętami Bożego Narodzienia miałam 2 psy(mieszanke jamnika oraz teriera) . Mojego pierwszego psa przywiozłam jak byłam w 5 klasie podstwówki z nad morza z zielonej szkoły. Julka była znajdą miała na obroży napisane "pies Juka polubcie ją" chodziła za nami gdzie tylko się dało, spała z nami w pensjonacie. Kiedy byłam w izilatce też ze mną spała. Kiedy nadszedł dzień wyjazdu mama (która była opiekunką na zielonej szkole) zadzwoniła do taty ze przywozimy psa. Tata był przeciwny. Jak się później okazało Juka była pieszczochą taty , nawet dzielił z nią łóżko. Była z nami koło 9lat. Została uspana ze względu na wiek i stan zdrowia.Była bardzo przyjacielskim psem. Teraz spi sobie w ogróku:-(((. Mam teraz drugiego psa teriera tez jest kochana ale czasami jest fałszywa i kiepska do tresury. No coż ją podobnie Kochamy jak Julke. Dla mnie ludzie którzy nie lubią psów nie są ludzmi

Autor: magda  27.06.2007 zgłoś

a ja mam przekochana, przesliczna i przeslodka suczke .rolka bo tak ma na imie jest kundelkiem.zawsze marzylam o psie i pewnego dnia moj chlopak zobaczyl ogloszenie na sklepie zoologicznym dostalismy rolcie i razem z chopakiem bardzo ja kochamy.tylko ze sytuacja chyba nas zmusza do tego by ja oddac a ja nie wyobrazam sobie zycia bez niej bardzo sie przywiazalam.sytuacja jest taka ze gdy ja przygarnelismy to ja nie pracowalam i spedzalam z nia bardzo duzo czasu ale teraz od niedawna pracuje po 12 godzin trzy dni w tygodniu moj chlopak tez i ona bardzo duzo godzin nieraz zostaje sama w domu oczywiscie mam osobe ktora wyprowadza ja na dwor ale potem znow zostaje sama i tak do wieczora.mam wrazenie ze sie meczy... nie wiem co robic nie chce sie z nia rozstawac nie wyobrazam sobie zycia bez niej:(

Autor: Renegat  27.06.2007 zgłoś

Mam psa od 16 lat. Kupiłem go za 5 zł + 2 piwa. To kundel ale jest więcej wart niż najdroższa rasa. Jest już wiekowy i wymaga więcej opieki lecz jest uważany za członka rodziny i traktowany jak najbliższa osoba. Ma często więcej odruchów ludzkich niż nie jedna osoba. Zasada u zwierząt jest prosta: dają ci tyle miłości ile ty im a nawet więcej. Nie są wyrachowane, nie patrzą ile masz pieniędzy czy też jak prestiżową pracę. To przyjaźń bezgraniczna - serce za serce.

Autor: linka  27.06.2007 zgłoś

Ja mam 2 suczki: boksera i teriera walijskiego i są naprawde super!Początkowo były obawy jak będą na siebie reagowały, terierka miala rok jak wprowadzilismy do domu nowego psa. Teraz żyją razem jak matka z córką. Polecam wszystkim, którzy chcą mieć więcej szcześcia i radości w domu taki "psi układ';)

Autor: ania:)  27.06.2007 zgłoś

Ja mam sunie ktora kocham najbardziej na swiecie. nie wyobrazam sobie ze moglabym jej nie miec. pies to najlepszy przyjaciel - napewno nie zdradzi i jest wdzieczny czlowiekowi za troske i opieke.dla mnie moja psinka jest pelnowartosciowym czlonkiem rodziny :)

Autor: RYBCIATORUN  27.06.2007 zgłoś

Urszulo jesteś wspaniała pięknie to napisałaś, chociaż nie wszyscy to zrozumieli. Pozdrawiam serdecznie i tak trzymać

Autor: madziula  27.06.2007 zgłoś

ja mam przekochana, przesliczna i przeslodka suczke .rolka bo tak ma na imie jest kundelkiem.zawsze marzylam o psie i pewnego dnia moj chlopak zobaczyl ogloszenie na sklepie zoologicznym dostalismy rolcie i razem z chopakiem bardzo ja kochamy.tylko ze sytuacja chyba nas zmusza do tego by ja oddac a ja nie wyobrazam sobie zycia bez niej bardzo sie przywiazalam.sytuacja jest taka ze gdy ja przygarnelismy to ja nie pracowalam i spedzalam z nia bardzo duzo czasu ale teraz od niedawna pracuje po 12 godzin trzy dni w tygodniu moj chlopak tez i ona bardzo duzo godzin nieraz zostaje sama w domu oczywiscie mam osobe ktora wyprowadza ja na dwor ale potem znow zostaje sama i tak do wieczora.mam wrazenie ze sie meczy... nie wiem co robic nie chce sie z nia rozstawac nie wyobrazam sobie zycia bez niej:(

Autor: ja  28.06.2007 zgłoś

ja mam psa i mieszkam w bloku - gdyby umiał mówić zapewne by nie narzekał =)

Autor: Adam Oleksy "ministrant"  28.06.2007 zgłoś

uwazam ze kazde zwierzatko nie tylko pies czy kot czuje bul , samotnosc ,smutek.Choc tego nie mowi bo nie potrafi.Najwiekszym problemem jest porozumienie sie z takim zwierzeciem.Choc zwierze wydaje odglosy itd.to nie jest to jesdnak cos co by nam wlascicielom dokladnie powiedzialo o co chodzi trzeba wiec kazde zwierzatko male duze traktowac przyjaznie , poswiecac mu duzo czasu i oddac mu swoje serce.Ja kocham zwierzeta zajmuje sie swoim zolwiem ktorego mam juz 6 lat nie raz zadaje sobie pytanie czy jest mu ze mna dobrze.......?

Autor: w  28.06.2007 zgłoś

Urszulo Ty bez czyśca, pójdziesz PROSTO DO NIEBA! Tym, którzy chcą się do Ciebie przyłączyć ŻYCZĘ-podobnej wrażliwości! POZDRAWIAM.

Autor: WIKI  28.06.2007 zgłoś

Uwielbiam zwierzaki, a przede wszystkim psy. mam 9 letniego cocker spaniela, złotko moje ! Jest nie tylko śliczny, ale i madry, czuły, wierny, wesoły. Nie wyobrażam sobie zycia bez niego! To czlonek rodziny - i to NAJWAŻNIEJSZY!

Autor:  28.06.2007 zgłoś

"(...)Psa trzeba wyprowadzać, uważając, by ktoś przypadkiem nie zauważył, jak załatwia się na trawnik przed blokiem, bo może być awantura(...) NIEPRAWDA - po psie to trzeba sprzątać, bo to na prawdę nieeleganckie rozrzucać ludziom ekskrementy pod blokiem.

Autor: Magda  28.06.2007 zgłoś

Mój pies nie lubi psów A ja nie lubię ludzi Woń zadów, jazgot stów Obu nas szczerze nudzi Czasami ktoś się zbliży Upewnić się czym pachnę I pies mój go poliże I ja ogonem machnę. A ów w słabiznę mi Swój nos bezczelnie wtyka I tylko po to, by Z pogardą się odsikać. Więc odchodzimy w dal Nie dbając o ogładę Brodząc połyskiem fal Za swoim własnym śladem. Mój pies nie lubi psów A ja nie lubię ludzi Woń zadów, jazgot stów Obu nas szczerze nudzi Czasem, jak pomylony Pędzi za którąś z suczek - Ja miałem już dwie żony I starczy nam nauczek. Więc go do wody - buch! Wrzucam wśród fal rozprysków, Wprawiamy łapy w ruch I radość bije z pysków. Potem w słonecznym śnie Sierść nam paruje słono, Więc otrząsamy się Od nosów do ogonów. Mój pies nie lubi psów A ja nie lubię ludzi Woń zadów, jazgot stów Obu nas szczerze nudzi Siadamy na krawędzi Wpatrzeni w morski majak, Ja drapię się - gdzie swędzi, On liże się po jajach. Mieszamy tak dzień w dzień Te piesko-ludzkie światy, Wdychamy przestrzeń lśnień Rzucamy sobie patyk. Mną szczęsny skowyt łka: Jak pięknie bez człowieka! Jak pięknie jest bez psa! Zgodnie mój pies zaszczeka. I aż nas zmierzch ostudzi Siedzimy tak we dwóch - Bo on nie lubi ludzi, A ja - nie lubię psów...

Autor: Ania  28.06.2007 zgłoś

Ja mam 3 koty rasy dachowej europejskiej i psa znajdę :-)))) Koty mieszkały kiedyś ze mną w bloku, a psica Azica, śliczny nierasowy owczarek niemiecki przybłąkała się rok temu w czasie wakacji - widać było, że ktoś ją po prostu wyrzucił, wakacje i nie było co z pieskiem zrobić. Ufna, przyzwyczajona do ludzi przyszła do fimy w której pracuję poprosić o wodę i tak została :-))) Teraz całe towarzystwo mieszka ze mną i mężem w domku, pies kopie dołki w ogródku i goni się z kotami :-))). Pomimo alergii na sierść kota i psa nie wyobrażam sobie życia bez tego zwierzyńca. :-))))))

Autor: @@@@@  28.06.2007 zgłoś

JA MAM 2 PIESKI MOJE KOCHANE SKARBY-CHŁOPCZYK -BOBCZYK I TINKA-DZIEWCZYNKA, SĄ TO DWA NAJWIERNIEJSZE PRZYJACIELE, KTÓRE SĄ BARDZO MĄDRE,ŻYJĄ SOBIE NA WSI, MAJĄ DUŻY OGRÓD, SAD I WOKÓL SAME POLA NA KTÓRYCH CODZIENNIE MOGĄ SIE WYBIEGAĆ, A POZA TYM WIELE MIŁOŚCI OD WSZYSTKICH DOMOWNIKÓW

Autor: Paulina C.  28.06.2007 zgłoś

A ja mam pieska kundelka, którego 8 lat temu dostałam od pani, której się oszeczniła suczka i kotka, który miał być dla mojej cioci, ale został u nas. Piesek z kotekiem się bardzo kochają. Nie jest prawdą, że pies z kotem nie mogą mieszkać pod jednym dachem. Oni wręcz przeciwnie jedenym staje w obronie drugiego. Jedzą z jednej miski. Razem się bawią. Razem łapią muchy. Mój kotek ma nawet swój ulubiony fotelik w domku i on ma zwyczaj tylko na nim sypiać. Co do trzymania psa w bloku wydaje mi się, że w bloku mozna trzymać, ale małe psy, a nie takie, które muszą się wybiegać. Moj pies chociaż mieszka w domu jednorodzinnym wychodzi sobie na podwórku kiedy chcę, ale oprócz tego trzeba wychodzić z nim na spacery, bo on nie załatwia się na swoim terytorium. Pies mieszkający w domu z ogródkiem ma lepiej, bo w upalne dni nie musi siedziec na malutkim balkonie tylko może się wybiegać.

Autor: katarz  28.06.2007 zgłoś

Nigdy nie miałam psa, ale mam niestety złe doświadczenia z nimi. Mieszkam w bloku i to tak niefortunnie zbudowanym, że podwórko jest ograniczone z trzech stron, a z czwartej tez prawie. Tworzy to taka studnię, w której każdy szmer niesie sie z poczwórną siłą. No i oczywiście wiadomo co chce powiedzieć. Niektóre psy zostawiane na cały dzień w mieszkaniu wyją i wyją. Chodze do pracy, więc przez dzien nie ma mnie w domu, ale słyszałam opowieści sąsiadek, które próbuja w dzien usypiac dzieci i maja kłopot. Wieczorami tez słysze szczekanie. Najgorsze jest to, że psy mają jakis taki instynkt, że jak jeden zaczyna, to po chwili dołączają inne i jest przez pare minut ogólny jazgot. W takich chwilach zaczynam sobie życzyć zakazu trzymania psów w blokach. Na szczęście niedługo sie stamtąd wyprowadzam.

Autor: katarz  28.06.2007 zgłoś

Mam za to królika i ten to w ogóle nie wydaje żadnych dźwięków. Az sie czasem zastanawiam jak "robią" króliki. Może ktos wie?

Autor: agusz  28.06.2007 zgłoś

bardzo fajnie, ze przekonujecie sie do mieszkania w bloku z psem, ale zastanawiacia sie czy wasi sąsiedzi maja na to ochote? Szlag mnie trafia, jak chce odpoczac, albo sie pouczyc czy popracować w domu, a pies sąsiadów wyje. Druga sprawa, i to jest już chamstwo najgorsze. Psie kupy po prostu wszedzie, jakw "Dniu Świra"!! Po zeszłorocznym remoncie osiedla postawiono tabliczki, by nie wyprowadzac psów na trawnikach i wydzielono do tego inny teren na uboczu osiedla. Sasiadki dumnie trzymaja linke psa, kiedy ten zalatwia potrzeby fizjologiczne na tabliczkę z zakazem. Nie jesteście sami.

Autor: M  28.06.2007 zgłoś

Mam 6 m-cznego labka.I mieszka ze mna w bloku.Od dzieciństwa chciałam mieć takiego towarzysza,ale rodzice nigdy się na niego nie zgodzili.Więc ja-upraciuch powiedziałam kiedyś - jak będę mieszkac sama to będę mieć psa....I stało się.jak tylko zobaczyłam to małe,czarne stworzenie (a raczej mały,czarny niedżwiadek-bo tak właśnie wyglądał) to od razu się zakochałam....Nie zadążyłam go jeszcze kupić,bo był za mały...a już miał swoje imię. Musze przyznać,że tak do końca nie sądziłam,że będzie tak absorbujący,ale jak tylko patrzę na jego pyszczek i te bązowe ślepka to serce mi mięknie. Nie raz sądziłam,że labrador to za duży pies do bloku,ale jak zobaczyłam,że ludzie trzymają jeszcze większe psy np.:nowofunlandy,szwajcarskia psy pasterskie to od razu zmieniłam zdanie. I co jest jeszcze ważne - jak zrobi "coś" przed blokiem to sprzątam.Chyba już w każdych spodniach,czy torbie mam na ten cel przygotowaną torebkę foliową.

Autor: mrówa  28.06.2007 zgłoś

Z tym załatwianiem na chodnik to jest jeszcze większy kłopot. No bo powiedzcie tak szczerze, kto z was, widząc jak załatwia się pies, potrafi podejść i zwrócic uwage właścicielowi, a jak trzeba to nawet go opieprzyć? Bo ja na przykład nie potrafię. Jakoś nie mam odwagi. Te wszystkie starsze panie, pewne siebie, nie pozwalające "gówniarzom" takim jak ja zwrócic sobie uwagi tworzą taki groźny dystans. Czytałam tez kiedyś (przy okazji jakiejś dyskusji o psach i sprzątaniu) wypowedź takiej nobliwej staruszki: "a ja mam chory kręgosłup i nie mam zamiaru się schylac żeby posprzątac po moim psie". Koniec, kropka, odwalcie się. I jak tu reagowac na takie osoby?

Autor: nemezja  28.06.2007 zgłoś

Zdecydowałam wtrącić swoje 3 grosze bo temat jest mi szczególnie bliski. Mam 4 psy, od razu zaznaczę, że mieszkam w domku z dużym podwórkiem, 2 suczki mieszkają w domu (pekińczyki) i dwie na dworze (berneńczyk i alaskan) i nie wyobrażam sobie życia bez nich. Zaczął się okres wakacyjny i jak co roku ludzie przed urlopem porzucają swoje zwierzęta. Jeśli zostawawią je w schronisku to taki pies czy kot ma szanse że ktoś go przygarnie, ale jeśli zostanie porzucony w lesie, albo co gorsza przywiązany do drzewa, to jest skazany jeśli nie na śmierć to przynajmniej na ogromne cierpienie. Nie wiem jakim trzeba być człowiekiem, żeby zostawić zwierzaka, którego się wychowywało na skazanie w lesie. To jest straszne. Już nie wspomnę nic o odpowiedzialności itp, taka osoba nie ma wogóle sumienia, zero ludzkich uczuć. Wiem że schroniska są przepełnione, wiem że brakuje funduszy. To jest ogromny problem. Ale tak sobie pomyślałam, że może należałoby coś robić żeby zapobiec rozmnażaniu się czworonogów, powiedzmy sterylizowac psy w schroniskach. Niektórych może to oburzyć, ale to chyba lepsze niż gdy się psy mnożą niekontrolowanie i potomstwo czeka taki sam smutny los.

Autor: Stasia  28.06.2007 zgłoś

Bardzo fajny tekst, z serca. Ja mojego psiaczka kocham bardzo, aż córka ma pretensje że bardziej niz ją.Martwię się jak bedę żyła kiedy jego juz nie będzie, na szczęscie ma dopiero 2 latka. Wszyscy (w mieszkaniu w bloku) traktujemy go jak pełnoprawnego członka rodziny.Potrafi kochac tak, że mężowi mówię że powinnien się od niego uczyć ;)

Autor: Maya  28.06.2007 zgłoś

Wszystkich miłośników psów i nie tylko zapraszam serdecznie na FORUM portalu dogomania www.dogomania.pl , znajdziecie tam mnóstwo cennych informacji i porad. Zajrzyjcie koniecznie do działu "psy w potrzebie"- czeka tam kilka tysięcy psiaków gotowych do adopcji. Małe, duże, szczeniaki, dorosłe, rasowe i kundelki, wszystkie wzory i kolory. Można również zostać tzw. "Domem Tymczasowym" (DT).

Autor: Agnieszka  28.06.2007 zgłoś

mieszkam na wsi.otatnio chciałam przygarnac psa za schroniska.zadzwoniłam tam i okazało sie że pies musi miec wybieg , nie moze wchodzić do chlewa i spać w budize tylko w jakim specjalnym boksie....a jesli te warunki nie beda spełnione to grozi mi kolegium....ja nie wiem.mam w domku kochanego pieska Dianke.jest juz stara, ale kochana.jest jej u nas dobrze, zawsze było.mam tez teraz małego pieska, nie za schroniska, od znajomego.zaskoczyły mnie te wymogi, mimo iż chciałam zrobic cos dobrego, nie stac mnie na budowe specjalnego boksu i wybiegu.Ci ludzie ze schroniska nie wiedzą co mówia, skoro psy tam mają miec lepiej niż u kogos to prosze bardzo , niech nie nagłaśniaja tak tego jak im tam źle!!! ten babsztyl z którym gadałam był okropny!!!!jestem pewna że bez tych wymogów wiecej ludzi brałoby psy ze schroniska, jestem tego przykładem...

Autor: karolina  28.06.2007 zgłoś

Nie stać nas na dom z ogrodem, a nie zrezygnujemy z posiadania psa, tak więc całe życie mieszkamy i będziemy mieszkać z psem w bloku. Nikt z tego powodu nie narzeka, a pies wygląda na szczęśliwego i ma się dobrze. Zawsze będzie istniał spór o trzymanie bądź nie trzymanie psa w bloku. Karolina

Autor:  28.06.2007 zgłoś

ja mam psinke rasy Rottweiler slodka kochana roczna suczka. Mila i towarzyska, wesola. Mieszka i w domu i w budzie gdzie woli tam spi i sie bawi. Mamy mnostwo miejsca bo mieszkamy na uboczu wiec psina biega do woli po polach i lasach . Nie znaczy to ze nie mozna miec pieska w miescie. kilka mc wczesniej mieszkalismy w malym domku w centrum miasta i tez dobrze bylo. nic przyjemniejszego jak ruszyc leniwa dupe z fotela i zabrac psiaka na dlugi spacer. radosc dla obojga :) jak milo gdy po pracy wita cie taka mordka w drzwiach :) polecam

Autor: Maya  28.06.2007 zgłoś

Do Agnieszki Agnieszko, weź psa z dogomanii. Dogomaniacy pomogą Ci we wszystkim, w wyborze odpowiedniego dla Ciebie psiaka i w transporcie. Warunkiem adopcji jest zapewnienie psiakowi dobrych warunków (boks i wybieg nie są konieczne). Zajrzyj na nasze forum do działu "przygarę psa", napisz gdzie mieszkasz i jakiego chciałabyś psa. Na pewno pomożemy.

Autor: ;) M  28.06.2007 zgłoś

Uważam że jeśli ktoś ma warunki i chce powinien mieć psa. Schroniska przepełnione są opuszczonymi smutnymi i biednymi psiakami które czekają na swój dom. Odwdzięczają się ogromną miłością wiernością posłuszeństwem. Myślę że człowiek nie jest w stanie sobie tego wyobrazić dopóki nie przygarnie takiego czworonoga... Gorąco zachęcam wszystkich do (świadomej, przemyślanej i odpowiedzialnej) adopcji zwierzaków ze schronisk. Wystarczy wybrać się do schroniska a tam opiekunowie opowiedzą o danym piesku albo zajrzeć na stronę internetową schroniska i tam tez można znaleźć krótką charakterystykę zwierzaczka. Pozdrawiam

Autor: scorpionn  28.06.2007 zgłoś

A ja mam rozkosznego leniwego i nielubiącego deszczu psa (w bloku) i dwa ptasie (w bloku i w klatce-już nie latają, są za stare). Jeden z ptaszorów liczy sobie 13 lat (podobno w dobrych warunkach kanarki mogą dożyć do 12 lat - mój przeprowadzał się ze mną 7 razy, zmienił Algierię na Polskę i jeszcze biedaka ożeniłam) jest miejscami łysawy a miejscami siwy, niedowidzi ale pięknie śpiewa i cieszy się gdy się do niego mówi. Tylko, że jak się do niego mówi, to szanowna małżonka (jego małżonka) się złości... Chyba naprawdę mam świra... Jestem z moich zwierzydeł dumna, zwłaszcza z tego pierzastego seniora. Pozdrawiam wszystkich blokowych zoomaniakow - przy dorobinie dbałości o czystość (i tutaj się z Ulą nie zgodzę - po psie NALEŻY posprzątać, inna sprawa, że ciągle jeszcze trzeba to robić lawirując między innymi psimi kupami) można sprawić, że sąsiadom nie będziemy przeszadzać. A nawet te nasze zwierzaki polubią.

Autor: jumanji  28.06.2007 zgłoś

czytając wasze posty stwierdziłam ,że podzielę sie z wami moja historią..właściwie to tez historia kilku innych istotek..odkąd pamiętam marzyłam o psie.niestety decydujący głos w tej sprawie zawsze miała babcia,z którą wtedy jeszcze mieszkaliśmy...jakiś w mojej 6ej klasie podstawówki,kiedy znależliśmy własne mieszkanko, po długich namowach mama się zgodziła i tak trafił do nas pierwszy mój wymarzony psiak.wtedy mała,czarna kuleczka.miał nie całe 2 miesiące..mojej radości nie było końca.całe kieszonkowe przeznaczałam na różniaste smakołyki dla niego.niestety sytuacja rodzinna sie zmieniała i skończyło się na tym, że po 6ciu latach musieliśmy zamieszkać znowu z babcią....kilka miesięcy awantur,przyjazd wujka, pies w samochód i schronisko.komentarz "dorosłych", że to moja wina...i długo,długo moja rozpacz...za każdym razem jak spotykałam psa z takim samym spojrzeniem płacz... postanowiłam wtedy ,że jak tylko się wyprowadzę z domu wezmeę psa ze schroniska...bo równowaga w przyrodzie musi być :] dwa lata po oddaniu piecha udało mi sie wyprowadzić z domu...oczywiście już go nie było...musiałam sprawdzić... przygarnęłam 3letniego rudzielca...taką moją bestię...zmieszane absolutnie ze wszystkim...i najpiękniejsze na świecie, wielkości owczarka niemieckiego...i tak juz 2,5 roku razem...przechodziliśmy różne perypetie ale wiecie co? to nie ma znaczenie że jak muszę sie przeprowadzić to szukam mioeszkania o kilka miesiecy dłużej bo jestem z nim...wystarczy, że przyjdzie polożyć mi na kolana głowe i spojrzy z taka miłością...nie da się tego opisać...serduszko mieknie.. potem zamieszkał z nami mój przyszły mąż..i już mieliśmy swoją dziwaczną malutką rodzinę :]...wybraliśmy sie kiedyś po kanapę na giełdę( w naszym mieście to takie miejsce gdzie można dostać absolutnie wszystko... )łóżka co prawda nie znależliśmy...ale wszelkie ustalenia typu ,najpierw dom a potem drugi pies, padły w momencie gdy zobaczyliśmy śliczną biała mordkę w bagażniku! ewidentnie obrażoną na cały świat.szybka rozmowa i już jechaliśmy ze szczeniakiem do domu,owczarek środkowo-azjatycki...rośnie jak na drożdżach i cieszy niesamowicie...co prawda rudzielec jeszcze sie całkowicie nie pogodził z tym, że ma kompana w domu który mu włazi na głowę i broi nieziemsko ale cieszy się, że ma sie z kim bawić i troche spoważniał co wydawało mi sie w jego przypadku wręcz niemożliwe:] a jak już rozmawiamy o psich kupkach ... mieszkamy w bloku ale nasze psy nigdy się nie załatwiają na trawniku...mamy niedaleko taką psią polane na którą wychodzą psiaki z okolicy.tam biegają i załatwiają swoje potrzeby.moim psiatym nawet do łebków nie przychodzi,żeby załatwiać sie na chodnikach...mimo że młodsza ma 5 miesięcy tak jak rudzielec nawet w lesie schodzi ze ścieżki i idzie kilkadziesiąt metrow dalej sie gdzieś schować.. i nie dam sobie wmówić, ze pies musi na trawniku przed blokiem :] wystarczy kultura osobista opiekuna i trochę pomyślunku :]]] i nawet mały metraż chyba nam bardziej przeszkadza niż im bo przychodzą i "mówią" ,że są szczęśliwe :] pozdarawiam wszytkich którym starczyło cierpliwości żeby przeczytać do końca mojego posta :]]]

Autor: male_takie  28.06.2007 zgłoś

Psy górą!!! U mnie w domu zawsze było conajmnie 3 psy w porywach do 5. Ale żaden nie był traktowany przedmiotowo. wszystkie kochaliśmy i bardzo o nie dbaliśmy. Wszystkie, oprócz 2 owczarków niemieckich i jednej meszanki rotwailera i dobermana, to czyste kundelki. Wszytskie bardzo mądre i oddane. conajmnie polowa miała skończyc w wprku z kameniami w jakies śmierdzącej rzeczce. Jednego kolega ojca znalazł w lesi przywiązanego do drzewa z pustą i wylizana do czysta paczką po truskawkowych flipsach. to biedactow wyglądało jak cień kościotrupa, bo nawet nie psa - taki pogryzak dla robaków. Oczywiście trafił do nas. daliśmy mu na imię Euro:) Wyrósł na troche pokracznego psiaka z bardzo długimi łapami i uszami i długo nał się obcych ale chyba miał dobre zycie przy nas. mogłabym wymieniac długo: Kuba, Szarik, Max, Ares, Brutus, Tropik, moje kochanie największe, które czeka na mnie" po tamtej stronie"-Gromit, Euro, rudy wariat-Klusek, Maniek znany jako Królciunio... ehhh rodzice mają domek i podwórke a dookoła lasy, ląki (no drogi i ulice też są:] )ja niestety mieszkam teraz w Warszawie w ynajętym mieszkaniu. reszty tłumaczyć chyba nie muszę. Tęsknie jak głupia za tą psiarnią. Psy mnie zaczepiają przy bankomatach (jakieś strategiczne miejsce?), sąsiadka ma dwa szalone Yorki, narzeczony owczarka niemieckiego, ale w żaden sposób mi to nie zastąpi tamtej zgraji. dobrze, że czasami można do domu pojechać. Nikt nie kocha tak jak psy - miłość naprawdę bezwarunkowa, ślepa do granic możliwości. ja tak kochac jak one nie potrafię, zresztą chyba nikt nie potrafi. Kocham moje piesiaczki i bardzo za nimi tęsknie, za wszystkim. Za tymi, które sa juz wolne od nosówek, pcheł i innych paskudztw tego świata również.

Autor: male_takie  28.06.2007 zgłoś

do Jumanji i innych "psiarzy" jak czytam Wasze wypowiedzi to mi się cieplej robi. zawsze uważałam, że jak ktoś kocha psy to musi być dobrym człowiekiem. pozdrawiam

Autor: Ania  28.06.2007 zgłoś

Piękny tekst!

Autor: iza  28.06.2007 zgłoś

Nie mam psa niestety ale milo sie Was czyta.Ile dobrych, radosnych ludkow.Zazdroszcze ,po tych cieplych wypowiedziach ,tego przjaciela w domu albo najlepiej dwoch.I kiedys bede miala. Jak bede miala stale miejsce. Tak trzymac, wszyscy jestescie fajowi, dzieki swojej milosci do zwierzat.

Autor: mimizu  28.06.2007 zgłoś

Ja w tej chwili mam tylko małego śmiesznego Yorka. Kiedyś, daawno temu miałam kotkę Mimi, którą niestety musieliśmy uśpić, bo była chora. Potem trafiła do nas Zuzia- wariatka, która po paru latach została wywieziona na wieś do kuzynki, bo zwiewała z domu. Tak bardzo kochałam te koty, że wymyśliłam "mimizu";) Psy też kocham, a szczególnie mojego małego szaraczka, który ma chyba z milion imion. Ostatnio jest moim Alfredem;) Jednak moja miłość do kotów jest największa. Ciągle sobie obiecuję, że jak wyprowadzę się z domu, to na pewno jakiegoś przygarnę.

Autor: niunia  28.06.2007 zgłoś

Od śmierci mojej ukochanej Zuzi minęło już prawie siedem miesięcy, a ja dalej mam łzy w oczach jak tylko o niej pomyślę... Mała ruda jamnica szybko zdobyła sobie serca całej rodziny, tato ("Nie lubię psów!!", "To wasz pies!") nie zjadł posiłku bez poczęstowania Zuzi, babcia (nigdy nie miała psa i nieszczególnie je lubiła) zawsze miała dla niej zostawione kawałki mięsa, dziadek przenosił się na inny fotel, jak przychodziliśmy z Zuzią, "bo to jej ulubiony". Ziutka żyła długo (13 lat) i chyba była szczęśliwa, mimo że mieszkała w bloku i codziennie na kilka godzin zostawała sama. Ogólnie była kochanym psiskiem z charakterkiem, czasem potwornie zazdrosnym. Jedynym powiernikiem moich sekretów... Od jej śmierci dużo rzadziej bywam w domu, bo co to za dom, w którym nie wita mnie merdanie ogona i nikt mi się nie rozpycha w łóżku?

Autor: magpie  28.06.2007 zgłoś

dawno to bylo, dwadziescia lat temu, ale jak to sobie przypominam to grrrr... wiec te dwadziescia lat temu ja mialam 8 a moi rodzice zostali bohaterami - przynajmniej dla mnie i czesci podworka:). ciemna noc, dzieci spia a na klatce schodowej slychac cos jak placz dziecka. ojciec wyszedl na klatke i znalaz trzesocego sie szczeniaka. wyobrazcie sobie radosc moja i siostry gdy rano poznalysmy reksa!!! oczywiscie trzeba go bylo pokazac na "podworku". wszystkim opowiadalysmy jak rodzice uratowali psa. paredni pozniej, kolezanka opowiadziala, ze jedna dziewczyna z sasiedniego podworka chwalila sie ze jej ojciec pozbyl sie szczeniakow. grrrrr... co za ludzie!!!!!!!

Autor: M.23  28.06.2007 zgłoś

A co ja mam zrobic i co mam powiedziec. Jeszcze 4 lata temu mieszkalam na wsi, w pieknej okolicy. Od kiedy pamietam zawsze mielismy 2-3 psy,w porywach 5. Wszystko byloby pieknie gdyby nie moj ojciec... Jak tylko z rodzenstwem przyzwyczailismy sie do pieska,a on do nas,to moj ojciec wymyslal jakies durne powody,aby psa oddac,np. "straszy krowy" (krowy to swietosc dla ojca), "wyrosl na nie takiego psa,jakiego chcialem", " wcale na obcych nie szczeka" albo poprostu "glupi ten pies taki"... :((((((( ile razy mialam ochote wykrzyczec mu w twarz "sam jestes glupi!!!!!!". Matka nie miala nic do gadania,ja i rodzenstwo niewiele... Pamietam pieska K. Mialam piec lat,kiedy ojciec przyniosl go od wojka-piekna ruda kulka.Wyrosl z niego piekny kundel:) I byl z nami 12 lat,najcudowniejszy pies(ulubieniec ojca) ,a zginal w taki durny sposob- moj ojciec urzadzil walke miedzy jednym z naszych duzych psow a psem sasiada,i ten maly,stary juz K. chcial pomoc naszemu duzemu pieskowi w tej walce i pies sasiada go zagryzl na smierc:(((((( nic nikt nie mogl zrobic,bo gdyby ktores z rodzenstwa chcialo to przerwac to chyba zostalibysmy wyrzuceni z domu!!! Ostatnio bylam w domu(ostatnio!!!-jesienia)....i bracia opowiadali mi historie naszego psa,ktory jest z nami od 10 lat(ojciec wiele razy straszyl nas,ze go odda)... Otoz pies B. wpadla pod pewne urzadzenie rolnicze i skonczylo sie to dziura w jego jamie brzusznej,a ojciec na to,ze "nie mam czasu teraz do weterynarza jezdzic,sam sie wylize,mogl nie wlazic pod maszyne,dajcie spokoj,bo sie wk....!!!" i gdyby weterynarz ktory byl z wizyta u krow nastepnego dnia B. pewnie by sie nie wylizal. Zostal wziety na stol,operacja trwala godzine. Inny pies- P.,pies mojej siostry,ojciec oddal go za skrzynke piwa, zawsze bede pamietac tego psa odjezdzajacego na jakiejs przyczepie z naszego podworka i moja siostre i kuzynke,ktore plakaly i plakaly,ja tez... i ten pies kochany-czym sobie zasluzyl??? moja siostra ma teraz ponad 30 lat i caly czas to wspomina z zalem,smutkiem i nienawiscia do ojca. I pies C., moj kochany,grzeczny,jeden z ulubiencow ojca,wyjechalam na rok z Polski,wracam-psa nie ma,pytam "gdzie on jest???!!!!!!!!!" "stary byl,oddalem. Oddalem kuzynowi,zle mu nie bedzie" " jak bedziesz stary tez cie oddamy tatusku" ... I co ja mam zrobic??? Dodam,ze ojciec co niedziela w kosciele,psy przygarnia rozne,ale tylko po to by je sprzadac albo zobaczyc czy sie do czegos w gospodarstwie przydadza... Nigdy nie bylo problemu kiedy przynioslam kolejnego zabiedzonego czworonoga do domu. Moglabaym pisac i pisac... ale tyle juz chyba wystarczy,nie chce wyplakac oczu... Kiedys bede miala psy koty i co zechce i nie oddam ich za nic w swiecie. mam nadzieje ze moj ojciec bedzie sie smazyl w piekle za nieliczenie sie z uczuciami moimi i moich najblizszych a przede wszystkim za obojetnosc dla tych bezzbronnych istot !! pozdrawiam

Autor: Abka  28.06.2007 zgłoś

Mam psa i królika, poza tym bardzo dużo pracuję, całymi dniami czasami nie ma mnie w domu. Mimo wszystko staram się aby moje zwierzaki miały jak najlepiej, gotuję jedzenie dla pieska dbam również o królika bo wybiegać się musi. W związku z tym proszę bliskich o pomoc. Kiedy mam wolny czas staram się wynagrodzić moim pupilom czas kiedy siedzą same w domu długim spacerem. Naprawdę nie wyobrażam sobie mojego domu bez małego zwierzyńca. Oczywiście jest to duża odpowiedzialność, ale radzę sobie całkiem nieźle.

Autor: milosnik zwierzat  28.06.2007 zgłoś

Jednym slowem kocham te bezbronne stworzenia.i patrzac na dzisiejszy swiat wiekszosc ludzi jest dla nich okropna..... wiele razy slyszalem jak ktos potracil samochodem zwierzatko ze "nie obchodzi go ono tylko jest zly ze jakis maly drobiazg uszkodzil mu sie w samochodzie".To sa slowa dla mnie okropnego i bezwzglednegio egoizmu.Zawsze jadac z kims noca samochodem boje sie ze nagle wyskxczyu cos na droge.Strasznie bym to przezyl.Ale to wlasnie pod kolami samochodow ginie najwiecej zwierzat.Czlowieka ktory kocha zwierzeta i zrobil by dla nich wszystko bardzo szanuje i popieram chcialbym zeby takich ludzi jak pani Urszula bylo bardzo duzo.Ludzie zmienmy to i nie pozwalajmy aby zwierzeta tak cierpialy !

Autor: Franceska  29.06.2007 zgłoś

jak czytalam te wszystkie wypowiedzi to az mi lezka poleciala.Mam swoja piekna i kochana kundlice w bloku i nie zrezygnowalabym z niej nigdy w zyciu(jest czlinkiem rodziny).Ma juz 9 lat i z powodu cukrzycy stracila wzrok,sadzilam,ze nie da sobie rady a ona zyje jak gdyby nic sie nie zmienilo(ku mojej uciesze).Psy to zwierzeta,ktore bez wzgledu czy zyja w bloku czy w domu z ogrodkiem,sa szczesliwe ze moga byc przy swoich opiekunach,szczescie maluje sie na ich pyszczkach.A poza tym ktos kto kocha zwierzeta musi byc dobrym czlowiekiem,bo jak mozna nie kochac tych naszych siersciuszkow?:)Pozdrawia wszystkich kochajacych psy

Autor: wiktoria  29.06.2007 zgłoś

Mh, czasami mam wrażenie, że ktoś specjalnie stawia na mojej drodze bezdomne zwierzątka... tylko dobrze, że udaje mi się je wcisnąć przyjaciołom... teraz idą wakacje, pora upałow, szczerze mówiąc boje się wejść do lasu bo przecież to jest dobre miejsce do porzucenia swojego czworonoga... APEL DO WłAśCICIELI PSóW KOTOW I INNYCH ZWIERZACZKóW PAMIETAJCIE ONE TEż CZUJą TAK JAK TY... CHCA BYC KOCHANE I PRZYTULANE, CZUJA SAMOTNOSC, ZIMNO, UPAł I PRAGNIENIE.... SKORO SIE CHCECIE GO POZBYC TO LEPIEJ ODDAC "W DOBRE RECE" NIż WYRZUCIć NA śMIETNIK, PRZYWIąZAć W LESIE......... Zwierzak to taka mała kochana istota, jak dziecko, a przecież dziecka nikt nie wyrzuci, bądźmy ludźmi... można zawsze zostawić PUPILA U SASIADA, czy rodziny, ja mojego zabieram ze sobą....

Autor: kiki-79  29.06.2007 zgłoś

ja mam 3mc goldena,mieszkam w bloku i nie widze problemu w tym ze nie jest to duze mieszkanie.kto powiedzial ze pies musi miec przestrzen przeciez on w mieszkaniu nie biega tylko na dworze.Jezeli chodzi o szczekanie to psa mozna wychowac by był grzeczny-dzieci tez przeciez krzycza i płacza.Kupek na chodnik nie robi a jezeli by zrobił to posprzatam,załatwie sie tam gdzie mozna nie na pobliskich trawnikach.Ten co kocha psy to nawet w kawalerce bedzie z nim zył

Autor: agusz  29.06.2007 zgłoś

ja sie nie zalatwiam na chodniku. wlasciciel psa tez nie. nie zwroce uwagi, bo nie chce potem miec porysowanego auta.

Autor: kiki-79  29.06.2007 zgłoś

do M-23 ten twoj ojciec powinnien na starosc sam zostac,przykuty do lancucha,tez bym go nienawidziła

Autor: pp  29.06.2007 zgłoś

smieszne, zbierac psy z ulicy, pozdro!

Autor: Harry'93  29.06.2007 zgłoś

A ja myśle że nie masz racji bo tylko pesymiści myślą od razu o najgorszych rzeczach. Ja mam psa i bardzo mi na nim zależy , może i mieszkanie mam małem ale pies to jamnik. A co do wychodzenia z psem przed blok na trawnik to tylko ktoś widzi że ja ide z psem to zaraz wychodzi z okna , dlatego bo wiedzą że zaraz bedzie haja a ja gwarantuje że umiem sie kłocić lepiej niz oni ale wtedy to ja się poprostu nie oszczędzam.

Autor: maja  29.06.2007 zgłoś

Ja mam dwa koty i psa.Kochane zwierzęta! Koty to są znajdki.Jeden został znaleziony jako malutkie kocie, miał być tylko na przechowanie ale został - to mój największy przyjaciel!Bawimy sie w chowanego, ganianego,kotek do mnie dużo gada, jest cudowny. Jakiś czas temu przybłąkał się już starszy kot w tragicznym stanie.Zagłodzony, pogryziony, chory. Miał prawie rok a ważył niecały jeden marny kilogram...Nie wiedzieliśmy czy da się go uratować.Aktualnie po prawie roku figlują sobie dwa kocury w domu, każdy ma spory brzuszek(bo jak tu takich pieszczochów nie rozpieszczać), wesołe, zadbane i szczęśliwie. Bardzo mnie boli jak widze nieszczęścia na ulicy.Kiedyś znalazłam kota, który mieszkał na klatce schodowej w śmieciach pod windą. Od razu go zabrałam i dziś mieszka sobie u kochanej osoby z wielkim ogrodem. Inną kotkę uratowałam z piwnicy, której życie polegało na siedzeniu na parapecie w okienku i wybieganie szybko na trawnik na siusiu i znowu na parapet.Teraz tez mieszka w ogrodzie \ ale jest bardzo nieufna i bojaźliwa, potrzeba czasu żeby nauczyła się normalnie żyć. Moim zdaniem KONIECZNIE należy pomagać zwierzętom, okazywać serce, dobroć. Sama karmię na podwórku koty, dbam o nie, ptakom wylewam wodę na podwórku podczas upałów.Nie rozumiem innych ludzi, którzy katują, głodzą i znęcają się nad biednymi stworzeniami. Skazałabym ich na najgorsze tortury! Przyjaźń i miłość zwierzaka to jedna z najpiękniejszych spraw na świecie. Wszystkim tym, którzy okazują serce,pomoc, nie przechodzą obojętnie obok nieszczęścia życzę jak najlepiej.

Autor: kermit  29.06.2007 zgłoś

czego ja nie miałam już w domu.Wszystko co idzie ulicą i jest bezdomne zawsze musi trafić na mnie. jakoś tak już mam od urodzenia że wszystko do mnie lezie.przerobiłam już kilka chomików 6 psów z czego dwa były moje ale każdy jeden sam mnie znalazł., 3 koty , 2 króliki, 3 papugi z czego jedna sama przyleciała na mój balkon.NA chwilkę obecną mam psa Kubusia i szynszyla Rajmunda.I taka już jestem ,że nie potrafię przejść obojętnie obok cierpiącego zwierzaka a najgorsze, że one to czują i wykorzystują. ................

Autor: Hela  29.06.2007 zgłoś

:-) Fajnie, że tyle ludzi kocha te nasze czworonogi. Mam w domu 2 koty i 2 psy. Wszystko przygarnięte bo człowiekowi się serce kraje jak widzi co ludzie potrafią zrobić takim stworzeniom. Kiedyś mielismy jednego kota :-) a właściwie kotkę, była świetna, mądra i bardzo grzeczna. Znajomi mojej mamy postanowili też sprawić sobie kotka, bo taki fajny i milusi....a potem okazało się, że kot sika-----dziwne co ;-) Tak więc Pan domu nurał kotkowi pyszczek w siusiach i uczył w ten sposób czystości.....znajoma mamy powiedziała żebyśmy go wzięły bo jej mąż kota zabije, no więc szukałyśmy mu domu, nie miało to żadnego celu bo kocur od razu stał się pupilem siostry :-) Tak sobie były już dwa koty (nie wspomnę już o szczurach, ptaszkach, chomikach i świnkach morskich oraz żólwiach i koszatniczkach) Wszystko to w naszym "M" :) Nadeszły moje 18-ste urodziny, na których pojawiła się moja koleżanka zapłakana z kartonem w ręku.....w kartonie siedział 4-tygodnowy szczeniak. Okazało się, że ich suczka się oszczeniał, a że ojciec nie chce oddać psów "psycholom" (a tacy lubią pitbulle) woli je zabić, no więc pomyślała, że u nas znajdzie miłość i szczęśliwy dom----mama szukała dla niego nowego domu dłuuuuuuugo...do momentu kiedy przeskoczył zaporę z kuchni do pokoju i znalazł się u niej w łóżku- od tego momentu jest jej synusiem i basta!!. W tym czasie nasz pierwszy kot (tj: kotka) zdechła, mając 17 lat. Po kilku latach przypałętał się kolejny kot.....przyniósł go dziadek, bo jak sam powiedział: "bidul się zgubił, płakał i ma kołtuny w futerku"----diagnoza: BRAK MIŁOŚCI. No więc został u nas razem z piesem i starszym kotem :-) Teraz mamy jeszcze jednego psa....jego właściciel zmarł w domu, kilka dni tam tak leżał, a piesek przy nim (miał jakieś 2 miesiące). Gdy na miejsce przyjechały wszystkie słóżby właściciela zabrali w folii, a pieska wyrzucili na podwórko. Nikt go nie chciał bo miał poprzetrącane łapy i problemy z serduchem..... To historia mojego zwierzyńca :-) Podejrzewam, że za jakiś czas znowu się coś przypałęta.....bo to już 2 lata, a średnio co 3 jakiś nowy przybysz pojawiał się w naszym domu

Autor: Hela  29.06.2007 zgłoś

A co do kupek....przecież są woreczki, jaki problem nachylić się i sprzątnąć?? Kiedy jesteśmy w markecie możemy przecież wziąć troszkę więcej woreczków dla naszych obsrańców ;-)

Autor:  29.06.2007 zgłoś

Piętnaście lat temu, na rynku, w koszyku leżała sobie wraz z innymi śliczna brązowa, czterołapa kulka. Nie miało toto wówczas nawet miesiąca jak trafiło do naszego domu.Jego "państwo" były wtedy dopiero trochę duże. Po drodze było kilka adresów do czwartego piętra aktualnie. W międzyczasie z owej maskotki wyrosło nastokilowe słodke, brązowe stworzenie. W międzyczasie jego trochę duzi państwo stali się całkiem duzi. Najpierw ich studia.. a ostatnio, od kilku lat, jak większość młodych żyją daleko w świecie i ich kontakt ze stworzeniem jest przeważnie wirtualny. Tak ta brązowa słodycz również poszła z postępem i wie co to msm i skype. My z żoną, w ten sposób staliśmy się jego (tylko) opiekunami prawnymi. Ponieważ piętnaście lat to cały kosmos, więc nie będę opowiadał historii naszej koegzystencji. Zbyt wiele tomów by z tego wyszło. Więc podam wersję najkródszą: Nie było jednego dnia abyśmy, właśnie dzięki niemu uśmiechnęli się mniej niż milion razy. Tydzień temu zdażyła się tragedja. Nasza słodycz dostała wylewu.Żyje tylko dzięki kroplówkom. To jego jedyny pokarm. Lekarz mówi, że stąpa on teraz po cienkiej czerwonej linni. Nie wspomnę, że kosztuje to nie mało. No cóż - okulista może poczekać jeszcze kwartał. Szesnaście kilo z i na czwarte piętro kilka razy dziennie też niewiele waży: póki tylko jest nadzieja.I myślę, że warto było czekać, bo właśnie przed chwilą nasze maleństwo samo zjadło, pierewszy od tygodnia plaster wędliny. Pozdrawiam wszystkich psicho: kocio icałej reszty - patów i proszę , trzymajcie kciuki za mojego buraska.

Autor: monka  29.06.2007 zgłoś

Sama lubię zwierzęta i chciałabym mieć jeszcze psa,ale narazie nie mogę,bo to prawda,że w bloku się męczą te zwierzaki i jak będę miała swój domek z ogródkiem to przyjmę jakiegoś zwierzaka z ulicy.

Autor: Boża  29.06.2007 zgłoś

zwierzaki to najpiekniejsza rzecz na świecie zwłaszcza psy.Jak pójde na emeryturę co moze nastąpić juz całkiem niedługo.......................wezme pieseczka najprawdopodobniej jamnika długowłosego.Takiego miałam kiedyś ..................ale poszedł do nieba.....................................................

Autor: KKK  29.06.2007 zgłoś

Ja też mam wspaniałego boksera,którego przygarmęliśmy bo ktoś zostawił go w zimie na mrozie bez jedzenia i picia.Jest strasznym rozrabiaką,ale wystarczy,że popatrzy swoimi cudnymi oczętami i wszystko się mu wybacza.Oczywiście śpi w łóżku i ma pierszeństwo w zajmowaniu w nim najlepszego miejsca.Jest cudowny!!!

Autor: Ktosik  29.06.2007 zgłoś

Witam was serdecznie! Ja miałam najcudowniejszą,najśliczniejszą sunię na świecie,była z nami prawie 14 lat,niestety już jej nie mamy od września 2005 roku. Bardzo za nią tęsknimy prawie każdego dnia jedziemy rowerami na jej grobek i mówimy do niej. Była moim szczęsciem,najwierniejszą przyjaciólką.Spała ze mną i mężem w łozku i tuliła się do nas,najbardziej brakuje mi jej oczek i cudownego noska,który co dzien całowalam.Miała takie śliczne cieplutkie ciałko KOCHALAM i KOCHAM JA CALYM SERCEM. Mam w domku jej zdjęcia i każdego dnia patrzę na nie.BARDZO MI JEJ BRAKUJE.Jak oglądam video,na którym mamy ją nagraną to ręce się wyrywają do telewizora,żeby ją poglaskać. Wszystkie dni,kiedy była z nami były najcudowniejsze i najszczęśliwsze teraz jest już inaczej,brakuje mi jej każdego dnia,ale dziękuję BOGU,że ją miałam!!!!!

Autor: Andreo  29.06.2007 zgłoś

Bo ludzie są okropni -jak by mogli to by" konia lub krowe do domu sprowadzili" a takie mają psy wielkie i ZŁE w bloku że aż strach a jak narobi to coś okropnego.Wielkie i złe psy to do ogrodu i dobrze zabezpieczonego.Zgodze się miejcie i kochajcie zwierzątka np.psy których w bloku jest dużo i to w każdym ale np. małego kundelka czy rasowca to i każdy nad swoim psem zapanuje i wielkiej krzywdy nie zrobi a i mało zje i niema tyle kłopotu.

Autor: Ania  29.06.2007 zgłoś

Zwierząt, które sprowadziłam do domu, odchowałam, ratowałam jest wiele, a każde zajmuje specjalne miejsce w moim sercu. Jednak zawsze ogarnia mnie złość widząc ludzką głupotę i okrucieństwo okazywane zwierzętom. Mieszkam poza miastem i niestety nie raz trafiają do mnie psy porzucone przez właścicieli. Przyjezdzają tacy z miasta, najczęsciej z bloków i pozostawiają nic nie rozumiejącego psa na pastwę losu. Porzucają przyjaciela, gdyż chcą wyjechać na wakacje, gdyż dziecko zachciało sobie jakąś rasę, ale okazało się, że śliczny szczeniaczek urósł za duży albo że pies jest za bardzo kłopotliwy. Nie rozumiem takich ludzi. Pies jest najlepszym przyjacielem, obdarza miłoscią, której można na próżno szukać u innych ludzi, a człowiek potrafi go tak od po prostu wyrzucić. Mam jedną prośbę - zanim zdecydujecie się na psa, czy inne zwierzątko, zastanówcie się czy podołacie odpowiedzialność. Zwierzątko sie dostosuje, może mieszkać nawet w bloku, potrzebuje natomiast dużo uwagi, wyrozumiałości, cierpliwości, a przede wszystkim milości. Pozdrawiam wszystkich mądrych ludzi o dobrych sercach

Autor: annaw  29.06.2007 zgłoś

co do psich kup,to nie jest to sprawa kultury właściciela do końca. bo jak psu sie chce to zrobi i tak jak najblizej,nie dociagne go 200m dalej,bo zamiast na trawniku zrobi na chodniku i dopiero będzie kłopot. jeśli chodzi o sprzątanie,to nie każdą kupe da sie sprzątnąc-jak pies ma rozwolnienie np. moze mam isc po mopa i sprzatac trawnik?bez sensu. co do klatki to bym to zrobila oczywiście,ale nie na trawniku,nie przesadzajmy. Poza tym chciałabym ,żeby było tak jak za granicą-kubly i łopatki z papierowymi woreczkami,ja wtedy posprzatam,nie ma sprawy,ale inni niech tez tak robia. Jeszcze inna sprawa,ciepłe gówno trudno wziąśc nawet przez woreczek bo sie rozwali,natomiast jak wyschnie łatwo je zgarnąc grabiami-i tu uwazam że powinna to robic sprżataczka raz na tydzien i tyle.

Autor: Karma  29.06.2007 zgłoś

"Zwierzątko jest, brzydko mówiąc, upierdliwe. Nie, to absolutnie nie jest przyjemność dla mnie. " -po co powtarzać to samo zdanie kilka razy?? Nie rozumiem, a czytanie słabych textów to absolutnie nie jest przyjemnosc dla mnie...

Autor: zwiastun  29.06.2007 zgłoś

Ulka, ales Ty elaborat stworzyla... jeszcze gdyby on mial sens, to mozna byloby zrozumiec inicjatywe autora, a te gryzmoly? Moja droga, ludzie, ktorzy trzymaja zwierzeta w domu/mieszkaniu, to ludzie odpowierdzialni, starajacy sie spedzac ze swym pupilem max. czasu. Jaki sens widzisz w przysposobieniu zwierzaka i pozostawianiu go przez cale dnie samemu sobie? Ci ktorzy chca utrzymywac duze psy w mieszkaniu, niech utrzymuja, ale wiadomo, ze czuja moralny obowiazek do dlugich, co najmniej godzinnych trzech spacerow na dobe, by pies mogl sie wybiegac, zmeczyc i tym samym spalic gromadzaca sie w nim energie. Pierwszy spacer o godz. 6-7. Znasz kogos nieodpowiedzialnego, ktory majac na utrzymaniu pupila, bagatelizuje pierwsdzy spacer, nie pozwalajac psu zalatwic potrzeb fizjologicznych? A potem wlasciciel do pracy, psiak do pilnowania dobytku :) Odpoczynek i zasluzona nagroda pozniej, po powrocie pana z pracy. Zycze wielu przemyslen, Ulenko. I kolejnych elaboratow, bo jak mniemam, na tym nie poprzestaniesz... Wielka szkoda bylaby... :)

Autor: qwerty  29.06.2007 zgłoś

Psy ras ogromnych u dużych nie nadają się do bloku to prawda... Ja mieszkam na 50 metrach i mam pudla miniaturowego i weimarke. Tola i Luna są przeukocjane i całe osiedle je uwielbia... Trzeba zaznaczyć ze nie każdy może mieć psa... nieważne gdzie mieszka i jak widze niektórych czubków zostawiających psów na całe dnie... chore. Wiadomo każdego psa tzreba nauczyć zostawianie samego w domu (ale na maks 8 godzin) I ci co mówią, że pies nie może być w bloku niech przejadą sie do schroniska i jak nie zmienią zdania to przynajmniej bedą patrzeć owiele bardziej przychylniej...

Autor: CalipssO_o  29.06.2007 zgłoś

a ja swojego 15letniego pieska uśpiłam dziś na kolanach jak dziecko;p śpiewając mu kołysanki ;pp jest kochany, pomimo swojego podeszłego jak na psa wieku potrafi okazać jeszcze swoj entuzjazm i czuję, że z każdym rokiem jest dla nas coraz bliższy hm nawet w sensie emocjonalnym jesteśmy z nim bardzo zżyci... miałam zaledwie kilka lat kiedy przyszedł na świat więc mnóstwo wspomnień z dzieciństwa dotyczy zabaw z nim... przyznam, że nie jest to jedyny zwierzak, który 'przewinał' się przez kąty naszego domostwa (mamy dość spory dom z ogrodem).... można sobie czasem z nim pożartować;p, porozmawiać poważnie gdy nikt nie słucha (oczywiście on jest wtedy oddanym słuchaczem;) albo pożartować z niego i jego min;p poza tym jest oczywiście naszym obrońca i zna kilka psich sztuczek też heh.... uważam, że życie ze zwierzakiem wprowadza jakąś harmonię, dostracza wielu pozytywnych wrażeń i ciepłych wspomnień! zachęcam- bo warto.. dać trochę ciepła by otrzymać w zamian coś hmm 'bezcennego' ? można tak to nazwać... Pozdrawiam

Autor: Edi  29.06.2007 zgłoś

Z pieskiem jest dużo kłopotów, nie raz złoszcze się na mojego Oskara, który chociaż ma juz 5 lat, dalej zachowuje sie jak szczeniak i potrafi narozrabiać... Ale kiedy czasem na niego spojrze jak patrzy na mnie tymi swoimi pięknymi oczami i podsuwa mi do ręki każdą rzecz o okrągłym kształcie(uwielbia piłeczki), żebym mu tylko ją rzuciła, to serce mi mięknie i wybaczam mu wszystkie przewinienia. Ciesze się, że jest z nami i choć był nieplanowany(jak to brzmi:)) to teraz nie wyobrażam sobie jak mialoby go w moim domku zabraknąć. Pozdrawiam wszystkich zadowolonych właścicieli zwierząt:)

Autor: kika  30.06.2007 zgłoś

a ja mam kundelka Azunie, ma 15 lat i jest bardzo kochany choć chory od 5 lat na serce i duzo nas kosztuje finansowo i wymaga opieki to kochamy go bardzo i choć mąż byl przeciwny żeby go przyjąć to teraz za nim przepada i nawet wynosi go na rękach bo ciężko mu samemu po schodach chodzić a mieszkamy w bloku i nie moge znieść myśli że może go niedługo z nami nie być pozdrawiam

Autor: dob.  30.06.2007 zgłoś

w Warszawie polecam psy z azylu Psi Anioł http://www.psianiol.org.pl/ oddają tylko te zwierzaki, ktore są odchowane i wiadomo, ze nie beda problematyczne. Paluch, niestety, oddaje wszystkie jak leci, niestety, przez to maja tez sporo zwrotow. Najgorsze, ze potem ludzie faktycznie obawiaja sie zwierzat ze schroniska.

Autor: blue  30.06.2007 zgłoś

Korzystając z okazji polecam forum serwisu dogomania.pl . Właściwie dopiero po 'wycieczce' po Dogomanii dotarło do mnie przeogromne zjawisko znęcania się i porzucania psów (i kotów także, choć to forum głównie o psach). Polecam, dla kogoś kto szuka psa jest dział 'psy w potrzebie' - można napisać topik o tym jakiego się chce psa, a schroniskowe wolontariuszki zasypią nas informacjami i zdjęciami psiaków z najbliższych okolic. Są też wątki o psach które szukają domu - może ktoś znajdzie pupila dla siebie? Jeśli komuś zaginął pies, niech pisze o tym i szuka tam, naprawdę osoby z Dogo są bardzo pomocne. POLECAM!

Autor: aga  30.06.2007 zgłoś

Popieram pomysł wycieczki do schroniska! Nie wiem ilu z was zechce odwiedzic schronisko po raz drugi. Ilu zniesie bez bólu serca widok stęsknionych, wyczekujących oczu, pełnych nadziei "może mnie ktoś stad zabierze"? Czy wiecie ile psów schroniskowych nie doczeka nowego domu, bo inne silniejsze psy zagryza je? Czy wiecie jak śmierdzi w schronisku? - Strachem, przerażeniem, bólem i śmiercią! Prosze zanim ktoś zdecyduje się na kupienie ślicznego szczeniaczka lub kociaczka na bazarze, niech odwiedzi raz schronisko i zastanowi się, czy nie taki wlasnie los szukuje dla swojej nowej zabawki, lub zabawki dla swojego dziecka, które w wakcje się nudzi........ Super się czyta ze wzruszeniem te opowieści o pupilkach. Ja sama lubię zwierzaki (teraz mam 2 koty, jeden uratowany ze schroniska i psa). Jednak skądś się biorą te porzucone biedy, pokaleczone psychicznie i FIZYCZNIE i to w nieludzki okrutny sposób. Zupełnie nie rozumiem skąd w ludziach tyle okrucieństwa! Tylko nie piszcie że to jednostki, pooglądajcie i poczytajcie schroniskowe strony....

Autor: Maya  30.06.2007 zgłoś

http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=21924 Dla tych, którzy wahają się wziąć psiaka ze schroniska, zajrzyjcie.

Autor: dob.  30.06.2007 zgłoś

moj pies po azylu nie wypiękniał, bo był od razu zadbany i śliczny. Tylko jak sie zorientowal, ze to jego nowy dom i wlasciwie to jest nawet fajnie, to polubił nas i swoją siostrzyczkę przywiezioną z lasu (przygryzła sznurek i dzieki temu nie umarła z głodu). Oba są sliczne i strasznie je kochamy :) Ona z kolei moglaby byc takim psem z metamorfozy - najpierw wazyla jakies 15 kilogramow, teraz - 32 i jest psem szczupłym...

Autor: gruby  30.06.2007 zgłoś

A ja jestem chory na toczeń i rzs i 2 lata temu znalazłem zimą psa. Myślałem że go nakarmie i puszczę wolno.Został ze mną i jestem szczęśliwy bo właśnie on zmusza mnie do wyjścia na spacer mimo tego że bolą mnie stawy jak diabli, dzięki niemu czuję się o niebo lepiej. A mieszkam w bloku z tym że do lasu i na pola mam 50 m. Warto mieć psa on łagodzi wszystko to co złe

Autor: Justyna  30.06.2007 zgłoś

"Strasznie się męczy w bloku".. a w schronisku jest mu lepiej prawda???

Autor: ciotka  01.07.2007 zgłoś

My tez mamy psa dalmatynczyka ,,szalonego,,.Jak przychodze do domu to pierwsze slowa,,jak Foksik,, Kochamy go, chociaz sprawia troche klopotow. Listonosz sie go boi haha, bo szczeka na niego-a przeciez wszystkie psy nie lubia listonoszy, bo przenosza za duzo zapachow. Pozdrawiam wszystkich ktorzy szanuja zwierzeta

Autor: Wiedźma  01.07.2007 zgłoś

Zwierzaki wszelkiej maści- chomiki, rybki, krab, myszoskoczki, kosztaniczka, patyczaki, straszyki, żuki, krewetki:) Pies oczywiście też-odebrany ze strasznych warunków....znaleziona świnka morska... ślepe pisklę , które wypadło z gniazda....połamana kawka... bezdomne małe kociątko.....kos z odgryzionym skrzydłem....łabądź z wyłamanym skrzydłem ( nie , no tego już w bloku nie trzymałam, ale dwa tygodnie wydeptywania urzęów, żeby ktoś pomógł)... też myślałam, ze jestem jakaś nienormalna, znajomi , twierdzą, że ja to po prostu zauważam...i dzownią czy np.nie wezmę małego jeża , bo wpadł na podjazd samochodowy...czy nie wezmę jeszcze żółwia , bo już nikt go nie chce itp. Mieszkam w bloku , mam małe mieszkanko i syna 9 letniego, on też lubi zwierzaki. Świat ludzki i zwierzęcy współistnieją obok siebie, przenikają się, tylko od cżłowieka , jego rozumu i odpowiedzialności zależy jak to przenikanie będzie wygladać. Pozdrawiam wszystkich kochających nature i zwierzęta :)

Autor: Ashlee  01.07.2007 zgłoś

Ja mam 2 psy... Labradora(3lata) i Yorka(7miesiecy) W domu mnie nie ma zbyt czesto bo chodze do skzoly od 8 do 15. Ale mamy z mama wielki dom z rownie wielkim podworzem. Psy sa caly zcas na dworze!nie wyobrzazam sobie miec takie psy w bloku... sama 2 lata temu mieszkalam w kamiennicy i wiem , ze moj pies przezywal koszmar! wychodzil zadko poniewaz mnie i mamy wcale nie bylo w domu! wiec jesli ktos kto mieszka w bloku , chce kupic sobie psa niech zastanowi sie 3 razy! bo to jest wielki problem! pozdrawiam i daje do myslenia.

Autor: ilaj  01.07.2007 zgłoś

Błagam, tylko nie pies w bloku! Mam sąsiadów, totalnie nieodpowiedzialnych zresztą, którzy, pozostawiają pieska kundelka samego w domu na długie godziny! pies potrafi godzinami szczekać, wyć i nie wiadomo co jeszcze... Na domiar tego sąsiedzi oboje nie pracują, sąsiad pracuje, sąsiadka często odwiedza rodziców mieszkających 2 piętra niżej, nie zważając na szczekającego wyżej jej własnego psa!! Nie wiem co w takiej sytuacji zrobić, często pies przeszkadza nam mieszkającym za ścianą, np. gdy po 6 rano zaczynają się arie w jego wykonaniu :( Pomóżcie! Ratunku mnie czasem przeszkadzają dzieci sąsiadó ktore o 6 rano urządzają regralnie pobudkę wszystkim a mimo to nie błagam o to, żeby sąsiedzi nie mieli dzieć. Może jak taka wrażliwa jesteś to domek na bezludnej wyspie należało by sobie kupić, albo przestać być aspołeczną egoistką i naczuczyć się trochę tolerancji i wyrozumiałości. Życzę Ci powodzenia albo zbieraj manele i szukaj Robinsona Crouzoe

Autor: m@dzi@  01.07.2007 zgłoś

Uwazam, ze nie jest najwazniejsze czy sie mieszka ze swoim zwierzakiem w bloku czy w domku z ogrodem tylko JAK SIE NIM ZAJMUJE. znam wielu wlascicieli psow mieszkajacych w blokach, ktorzy regularnie wyprowadzaja swoje zwierzaki na dlugie spacery, woza do lasu i spedzaja z nimi tyle czasu ile sie da i znam tez wielu mieszkancow domow z ogrodami, ktorych opieka nad czworonogiem ogranicza sie do wypuszczenia go do ogrodu, ciekawe czy te psy znaja chociaz w czesci teren poza ogrodzeniem... To tak zreszta jakby powiedziec, ze planujac dzieci nalezy im zapewnic oddzielne pokoje itd a kogo nie stac to niech ich nie ma. Szczesliwe zwierzaki to takie ktore czuja sie kochane, sa najedzone i wybiegane - to nie jest az tak wiele przeciez. mieszkam w bloku kolo lasu, mam sunie husky i dwa koty i nie wyobrazam sobie zycia bez nich. Nie wyprowadzam takze psa pod czyjes okna. to wszystko kwestia organizacji. Pozdrawiam milosnikow zwierzakow, szczegolnie tych, ktorzy potrafia ja madrze kochac :)

Autor:  01.07.2007 zgłoś

Nie stać nas na dom z ogrodem, a nie zrezygnujemy z posiadania psa, tak więc całe życie mieszkamy i będziemy mieszkać z psem w bloku. Nikt z tego powodu nie narzeka, a pies wygląda na szczęśliwego i ma się dobrze. Zawsze będzie istniał spór o trzymanie bądź nie trzymanie psa w bloku. Karolina Zgadzam sie ja mam jamnika miniaturkę ( no może nie do końca jamnik ale miniaturka) I jakos sobie nie wyobrażam mojego pulpeta w ogródku:(( Zabieram go często na działkę duża przestrzeń 2 koleżanki i w sumie z moją 4 psy tyle, ze po 4 godzinach wszystkie patrzą na nas maślanymi oczkami tylko poto żeby wrócić do domciu:) a w zasadzie czychaja na to jakby wskoczyć do łóżka ( ta rasa tak ma) Są psy które ewiidentnie są poprostu poduszkowcami i najszcześliwsze śa jak są w domu. Czasem mam olbrzymi problem, żeby swojego grubasa wyciągnac na spacer jak pada deszcz patrzy wtedy na mnie jakbym oszalała i po 5 minutach stoi z powrotem pod klatką wyjąc żalośnie ze chce do domu. I nie dlatego, że jest stara i gruba. Bo ma 3 lata i jest najszczuplejszym pseudo jamnikiem w okolicy ona poprostu uwielbia spać w "swoim moim" łóżku i do szczęścia wystarcza jej pluszowy Melman i własciciel;) a chętnych do zabawy z nią jest zawsze wielu mam współlokatorkę i 2 współlokatorów, którzy rozpuszczają jazgota bardziej niż ja sama:)

Autor:  01.07.2007 zgłoś

zwierze to nie zabawka !!! małego pieska w bloku mozna miec bo pewnie nawet w domu prywatnym nie spal by na polu ale psy duzych ras?!??!?!?!?!?!? przeciez to jest dla nich niesamowita męczarnia!!! taki pies musi się wybiegać wyszaleć a w bloku to gdzie ma biegac??po klatce schodowej???? sama mam duzego psa i wiem jak sie meczy gdy wezme go na chwile do domu wiec praktycznie caly czas jest na plku i sobie biega :)

Autor: PSIURA  01.07.2007 zgłoś

PIES TO NAJWSPANIALSZE ZWIERZE NA ŚWIECIE!!!! NAJLEPSZE CO MOŻE SPOTKAĆ CZŁOWIEKA :):) JKOCHAM MOJA PSINĘ :)

Autor: Ola  01.07.2007 zgłoś

Mieszkanie w bloku i posiadanie psa to nie problem. Oponentami są chyba tylko osoby, które używają tego argumentu jako wymówki, aby żadnemu psu nie pomóc. Ja mam już drugiego psa, mieszkam w bloku, pracuje. Psy się przyzwyczajają, co najlepiej widać w weekendy albo inne wolne dni. Smacznie śpią do późnego południa i nawet nie chcą iść na spacer bo są nie przytomne. Tak się uczą. Odnośnie niszczenia przez psy pozostawiane w domu to polecam książkę "Okiem psa". Pies tego nie robi złośliwie tylko przez skomplikowany układ tęsknota - strach. Ja też miałam ten problem, kiedy po macierzyńskim wróciłam do pracy pies demolował dom. Po tygodniu zaciskania zębów - zero problemu. Jeżeli chodzi natomiast o robienie kup na trawnikach przez psy to chciałam zaapelowć abyście ludzie już przestali się tak nakręcać. Od zawsze psy się tak załatwiają i nikt nie umarł, mieszkam na pierwszym piętrze i jakoś mi nic nie śmierdzi. Natomiast rzygać mi się chce, kiedy mam wejść w południe do autobusu albo sklepu bez klimy. Myjcie ludzie własne tyłki i pachy a od razu przestanie wam (i nam) śmierdzieć. Tym optymistycznym akcentem pozdrawiam wszystkich fanów zwierzaków.

Autor: jara  01.07.2007 zgłoś

mam psa idwoje dzieci i to zich inicjatywy wyszlo aby miec psa w domu.ja zawsze mialam psa i wiem z czym to sie je,ale nie moje nie radza sobie z tym obowiazkiem .dla tego radze mocno sie zastanowc nad taka decyzja.pozdrowionka.....

Autor: Majka_  01.07.2007 zgłoś

"Jak myślicie, który pies męczy się bardziej - taki wiejski uwiązany na łańcuchu do swojej budy lub biegający samotnie po ogrodzonym podwórzu, dla którego jedyną atrakcją dnia jest miska jedzenia rano i szczekanie na przechodzące obok podwórza osoby; czy mieszkający w bloku pies, który oprócz jedzenia rano i szczekania na przechodzących ludzi z balkonu (jak moja owczarka nomen-omen też o wdzięcznym imieniu Dusza), który poza tymi rzeczami ma jeszcze bliski kontakt z człowiekiem, z innymi psami, wychodzi na spacery, biega przy rowerze i wyjeżdza na wakacje ??? Pozdrawiam, Karolina" Bzdura. Mieszkam na wsi i od 12 lat mam wspaniałego, wiernego psa. Owszem, jest uwiązany na długim łańcuchu do swojej budy, w której kocha się chować, biega po ogrodzonym podwórzu i szczeka na przechodniów, samochody, a w szczególności rowerzystów, a mimo tego ma z nami bardzo bliski kontakt, tak samo z innymi psami, bo większą część dnia spędza na bieganiu po wsi (czyt. wyprowadza się sam na spacer). Na wakacje nie wyjeżdża, ponieważ idiotyzmem jest zabieranie zwierzęcia ze sobą poza dom, w obce miejsce, gdzie nie umie się odnaleźć.

Autor: vasco.optimedia.pl  01.07.2007 zgłoś

Ambiwalentna autorka artykulu...;)

Autor: vasco.optimedia.pl  01.07.2007 zgłoś

"Bzdura. Mieszkam na wsi i od 12 lat mam wspaniałego, wiernego psa. Owszem, jest uwiązany na długim łańcuchu do swojej budy, w której kocha się chować, biega po ogrodzonym podwórzu i szczeka na przechodniów, samochody, a w szczególności rowerzystów, a mimo tego ma z nami bardzo bliski kontakt, tak samo z innymi psami, bo większą część dnia spędza na bieganiu po wsi (czyt. wyprowadza się sam na spacer). Na wakacje nie wyjeżdża, ponieważ idiotyzmem jest zabieranie zwierzęcia ze sobą poza dom, w obce miejsce, gdzie nie umie się odnaleźć." Nasz pies w domu spi w klatce, jak i pod nasza nieobecnosc (prosze sie nie przerazac, to forma szkolenia) gdziekolwiek wyjezdzamy zabieramy ze soba klatke. Pies umie sie odnalezc w kazdym miejscu jezeli ma swoje schronienie i swoich wlascicieli;-)

Autor: Karolina  01.07.2007 zgłoś

A to ciekawe, skoro nie umie się odnaleźć, to dlaczego jak wyjeżdzamy, ciągnie jak głupia do samochodu i zanim my wsiądziemy ona już siedzi w bagażniku. Uwielbia z nami wyjeżdżać, pływa w jeziorze, śpi w domku kempingowym, w namiocie, całkiem dobrze się odnajduje w takich okolicznościach. Majka, chyba niewiele wiesz o psach i ich psychologii, więc nie neguj tego co pisze ktoś, kto z psami pracuje !!! Jak możesz mieć kontakt z psem, z którym nawet nie wychodzisz na spacery ( " większą część dnia spędza na bieganiu po wsi (czyt. wyprowadza się sam na spacer "). Zastanów się co piszesz i jak się zajmujesz psem skoro sam się wyprowadza na spacer. A może niedługo zacznie sam się żywić napotkanymi na drodze niewinnymi dziećmi ??? Karolina

Autor:  02.07.2007 zgłoś

A mój Burasek już chodzi po schodach(sam). Chyba wszystko będzie dobrze!

Autor: margo-76  03.07.2007 zgłoś

słyszałaś o psać które nadają sie tylko do domu- kanapowce?

Autor: SaraLee  03.07.2007 zgłoś

Mój psiak jest z nami 2 lata i nie wyobrażam sobie, jak wyglądało nasze zycie bez Bratka... Jest najbardziej oddanym, kochającym stworzeniem jakie spotkałam na swojej drodze-wielu ludzi mogłoby sie od niego uczyć. Zrobiłabym dla niego wszystko - i wiem, że on dla mnie też. Jeździ wszędzie z anmi - a to dlatego, że jak go zostawiamy nie je, nie pije, siedzi cały czas w oknie i na nas czeka(potwierdzają to osoby, które pod nasza nieobecność są z nim w domu). Jakże można spędzić wakacje bez ciepłego ciałka, wtulonego w nogach?

Autor: GuSiA:D  03.07.2007 zgłoś

A ja mam domek na wsi z ogródkiem i slicznego pieska i uwazam ze takie rozwiązanie jest okey.

Autor: XYZ XYZ  03.07.2007 zgłoś

Wzruszył mnie ten artykuł bo właśnie przywędrowało do mnie 3- cie kocie nieszczęście (chwała Najwyższemu że 3 kojejne udało mi się oddać do adopcji) też jak kretynka latam do weterynarza , kupuje puszki , wynoszę żwirki kupuję nowe i proszę Opaczność żeby mi już na drodze nie stawiała przybłąkanych futrzastych stworzeń bo podobnie jak TY Urszulo myślę że nie można przejśc spokojnie koło upierdliwego zwiarzaczka który zazwyczaj w krótkim życiu doznał tyle ""miłosierdzia"" od ludzi (tu nieraz obraża się ludzki gatunek) . I cała sztuka to znaleźć się w sytuacji kiedy nie ma odpowiednich warunków ( bo ciasne mieszkanie) bo brak czasu ( bo sesja bo praca) i nie sztuka mając domek na wsi łaskawie wziać pieska od hodowcy ,,, ale coż nie każdy to tak widzi .. POZDRAWIAM URSZULO i miej oczy otwarte, bo może któryś futrzak kiedyś znów będzie potrzebował TWOJEGO litościwego gestu. POZDRAWIAM wszystkich i życzę powodzenia w patrzeniu wokół

Autor: Dek  03.07.2007 zgłoś

jasne pies sie meczy w bloku.. najlepiej kur** go do budy i na lancuch.. ehh pies jest szczesliwy gdy jest blisko pana i nie wazne czy w domu z ogrodkiem czy w bloku w kawalerce na 10 pietrze !! ludzie najwazniejsza jest milosc dla psa a nie metrarz waszego mieszkania ! Posdrawiam Darek z bialegostoku

Autor: Gosia  03.07.2007 zgłoś

a ja mam jamniczka, którego kocham nad zycie. uwilebiam jak sie do mnie przytula. to niesamowite jak potrafi witac swoich domownikow kiedy wracają do domu... zawsze mu mówię, że jak to mozliwe że ma takie małe serduszko a tyle sie w nim mieści miłości. kcham psy to najlepsi przyjaciele człowieka!!! w dziecinstwie miałak kundelka-jestem wierząca wieć czytałam mu katechizm zeby po smierci trafil do nieba i zebysmy sie tam kiedys spotakli. zanjomi do dzis sie ze mnie z tego smieja:)) teraz sama nie wiem czy ja mam szanse na niebo :))))

Autor: buka  03.07.2007 zgłoś

ja przygarnełam pieska ze zchroniska i bardzo go kocham. Nie rozumiem ludzi, którzy potrafią bez żadnych wyrzutów sumienia wyrzucić psa gdzieś w lesie albo w innym miajscu i spokojnie życ dalej. Przecież te stworzenia też czuja i kochają. Tak jak mój Kubuś mnie!

Autor: brajan  03.07.2007 zgłoś

kto kocha zwierzęta ten prawdopodobnie kocha Boga,ich Stworzyciela.Niewiem jaki komentarz na te opinie miała by pani violetta Willas?Bużka wszystkim na tym forum.

Autor: SIWA  04.07.2007 zgłoś

Ja mam sliczna suczke o imieniu Kaja moj brat przyniosl ja gdy miala 2 miesiace i tak jest juz z nami 7 lat i nie wyobrazam sobie zycia bez niej,mieszkam w bloku i to mi nie przeszkadza i Kaji tez nie.Wszyscy ja kochaja a ja najbardziej jest moim oczkiem w glowie te jej blyszczace oczka i machajacy ogonek ktory wita nas za kazdym razem. Gdy zbliza sie noc to Kaja pierwsza jest w łóżku i wtulona we mnie zasypiamy.Bardzo ja kocham i uwielbiam sie z nia bawic i nie wiem jak ktos kto bierze psa i po jakims czasie wyrzuca go z domu jak smiecia-ci ludzie nie maja serc.Ja nigdy w zyciu nie zrobilabym tego.Kaja jest dla nas jak czlonek rodziny takie nasze male dziecko.Pozdrawiam wszystkich milosnikow psow.

Autor: Em  04.07.2007 zgłoś

Mam tez sunię w mieszkaniu/blok/ , chyba największa bzdura jaką słyszałam ,że pies w bloku sie męczy. Rano przed praca ma godzinny spacer. a po pracy chyba w sumie z 5 godzin jest na dworze. Zabieram ja dosłownie wszędzie ze sobą a mam rottweilerkę./ zakupy, spacery, wizyty u znajomych. Nie mówiąc już o sobocie i niedzieli. Chodzi dosłownie ze mną wszędzie. Każdy wyjazd na urlop . Wyjazd do rodziny. Jest zawsze ze mną , gdyby pracodawca wyraził zgodę tez by była u mnie w pracy .Zastanawiam sie czy faktycznie pies na łańcuchu bądź tylko ma do dyspozycji teren przy domku jednorodzinnym ma tak super. Zostawiam to bez komentarza.

Autor:  04.07.2007 zgłoś

idzie pani po ulicy cztery pieski ma na smyczy a ja sobie wzdycham skcie taka pani to ma rzycie

Autor: XYZ XYZ  04.07.2007 zgłoś

Tu naprawdę nie chodzi o polemikę gdzie psu lepiej czyw domku na wsi czy w bloku ,,,, chodzi chyba o to żeby każdy z nas był człowiekiem i nie traktował zwierząt jak zbędnego balastu , bo w końcu to też czuje i cierpi jak go "PAN" porzuci ...... i chciałabym żeby każdy miał takie odruchy jak autorka tekstu ..... i już będzie dobrze :)) i nam i futrzakom

Autor: :))  04.07.2007 zgłoś

Ja mam wspanialego kundelka Bohuna ktroego bardzo kocham i nie zamienilabym go na zadnego innego :) Jest najwierniejszym i najpiekniejszym psiakiem na swiecie :) Psy górą!!!

Autor:  04.07.2007 zgłoś

Witam!Dwa tygodnie temu straciłam mojego najwierniejszego przyjaciela, najcudowniejszego psa Hektora.Był to 9 letni bokserek, który dawał tyle szczęścia i radości.Teraz dni stały się szare i pozbawione uroku.Pomimo tego, że mam dzieci był on w moim życiu kimś szczególnym, o którym nie potrafię zapomnieć.Pozdrawiam wszystkich kochających swe psiaki i życzę Wam abyście jak najdlużej cieszyli się swymi pupilami.

Autor:  04.07.2007 zgłoś

Bardzo współczuję Tobie ,wiem że bokserki są wyjątkowymi psiakami ,które mają coś czego brakuje innym pieskom. Ja mam 8letniego bokserka i nie potrafię sobie wyobrazić życia bez niego ,po przeczytaniu Twojego komentarza żal mnie za gardło ścisnął ...

Autor: Zdziwiony-ludzką-głupotą  05.07.2007 zgłoś

Mieszkam w bloku na 2 piętrze - metraż 52m2. W mieszkaniu mieszkają 3 osoby. Mam dwa psy - pudla miniaturowego i wyżła weimarskiego. Rano godzinka spaceru po pracy/szkole 2-3 h spaceru i wieczorkiem 1h. Psy są szczęśliwie i podwurkowe burki mogą im tylko pozazdrościć. Napisze to jeszcze raz. Ten kto pisze, że pies męczy się w bloku, chyba nigdy nie był w schronisku albo poprostu psów się boi lub został wychowany, że pies nadaje się tylko do budy. Oczywiście śmieszne jest wogóletrzymanie psa jeżeli zgóry wiemy, że nie poświęcimy mu czasu. Trzeba zaznaczyć, że nie każdy mże mieć psa ( stąd może ten pogląd na temat trzymania psa w bloku, ponieważ miało się kontakt z nieodpowiedzialnymi właściecielami, zaspokajających swoje snobistyczne zachcianki) i psy powinny być kupowane tylko w hodowlach, a każde szczenie które urodzi sie np. kundel powienie być wysterylizowany lub wykastrowany.

Autor: wlasciciel kundelka  05.07.2007 zgłoś

odpowiedz do Zdziwioneg ludzka glupota. Wlasciwie to ja jestem zdziwiony twoja glupota. Dlaczego akurat kundel ma byc wykastrowany. Kundle nie maja wad genetycznych tak jak rasowe. Krag krzyzowania jest maly sie sa to psy slabe. Chetnie bym cie wykastrowal zeby nie doszlo do skazenia genow polskiej rasy:). Faktycznie nie ma sie pelnej kontroli jakiego sie dostaje psa, ale mysle ze wiekszosc zalezy od wychowania psa

Autor: psiara  05.07.2007 zgłoś

Ze też musiałam otworzyć tę stronę, półtora roku temu straciłam jamnika TOBIEGO, trzy tygodnie temu odszedł od nas (ze starości) podwórkowiec mieszaniec CARO, a niespełna tydzień temu straciłam kochaną jamniczkę TINĘ, która zostawiła mi w spadku cztery 7-tygodniowe szczeniaki, trzy z nich miały iść do dobrych domów, jeden miał zostać z nami, ale po tym wypadku zostawiliśmy sobie dwa- parkę, bo nie wyobrażam sobie domu bez psa. Nie mogę się opanować po stracie mojej TINY, chociaż te dwa urwisy zastępują mi ją w stu procentach, lecz to nie to samo. Mogłabym pisać o moich czworonogach cały czas. Więc jeśli ktoś przeżył coś podobnego, to chyba wie co czuję. Piszę i płaczę, bo nie mogę się opanować, ktoś mi powiedział, że nie mogę podchodzić tak emocjonalnie, a ja mu na to, że pies przynajmniej nie zrobi ani przykrości, ani krzywdy, natomiast z ludźmi jest trochę inaczej. Pozdrawiam wszystkich miłośników czworonogów, a Ola za swoją wypowiedź ma u mnie dużą kawę, BRAWO.

Autor: Kangaro  05.07.2007 zgłoś

Zgodzę sie każdy ma swoje zdanie mały piesek do bloku to super ale jak widzę tak ogromne psy to sie wgłowie poprzewracało bo inaczej nie można tych właścicieli nazwać.Byłem ostatnio w azylu i proszę te osoby które sie tu wypowiadają żeby odwiedziły,tam zobaczycie że aż sie serce kroi-uległem żonie i wzieliśmy kundelka do wys.40cm.i jest przemiły i milutki,dostaliśmy dla niego książeczke zdrowia i uiściliśmy opłatę 40zł.Pozdrawiam

Autor: dorota  06.07.2007 zgłoś

Ja mam niewielką suczke, kundelka, przybłęda. Trafiła do mnie 27 września 2003r. Chuda jak moja ręka, z wielkimi przestraszonymi oczami i brzydką siwerścią. Obraznędzy i rozpaczy. Jadła doslownie wszystko co jej dawaliśmy. Najbardziej polubiła mojego tatę, chyba dlatego, ze podróż z ulicy przesiedziała na jego kolanach zagłaskiwana i pieszczona na amen. W tej chwili jest chyba najbardziej zrównoważonym psychicznie :D członkiem mojej zwariowanej rodziny. Jest niesamowicie mądra i chyba wdzięczna, za to że ją przygarneliśmy. Czuć od niej miłość do nas :D Ma bardzo mądre spojrzenie, wszyscy, którzy ją widza od razu zwracają uwagę na jej wielkie oczy niczym spodki od butelki wina. W tej chwili oczywiście przytyła, stała się wybrednym rasowym kundelkiem, ma blyszczącą sierć jak wlosy pań z reklam szamponów. Mieszkam w bloku na 4 piętrze, jekieś 100m od domu mam łąki i las. Na pole wychodzi minimum 4 raz dziennie i zawsze szlajam się z nia po pobliskich łakach i lasach. Goni koty, bażanty, kopie za myszami i innymi gryzoniami, ze zwierząt to boi się jedynie... jaszczurek. Panicznie ucieka przed pijnymi ludźmi. Również dziwię się ludzią, którzy dają za zwierzaki cięzkie pineniądze, a tyle przemiłych czworonogow czeka po schroniskach i na ulicach. A takie przygarnięte zwierzaki potrafią się niesamowiecie kochać.

Autor: sister_ivy  07.07.2007 zgłoś

Przeczytałam 1 no może 2 linijki i wystarczy mi! Nie każdy pies nadaje sie do trzymania w bloku-zgodzę sie ale... Sama jestem "posiadaczem" sa, ktory mieszkal w stani przy koniach w ciemnej budzie, wrecz klacie pod schodami. Wydaje mi sie ze dzis jest szczesliwy, iz moze siedziec w cieple i wygrzewac sie w sloncu. Ma w koncu swoj kosz i miske a co najwazniejsze jest KOCHANY i zauwazany a nie tak jak wczesniej traktowany jak powietrze. Tak wiec polecam zastanowic sie czy aby na pewno tak bardzo maltretujemy psy mieszkajace w bloku?!

Autor: madziok  08.07.2007 zgłoś

a ja mam psa królika, kota i świnkę morską i za nic w świecie nie oddałabym je nikomu pod żadnym pretekstem... dodam że mieszkam w kamienicy Przecież jeśli ktoś mieszka w domu musi poświęcić tyle samo czasu co ten co mieszka w bloku < Ps. na własnym podwórku sam musisz zbierać kupy> !!! ZWIERZAKI GóRą ZAWSZE I WSZęDZIE !!!! To człowiek zasiedla się na ich terytorium a później nie potrafi nawet im pomóc !!! GłUPSZY OD ZWIERZęCIA MOżE BYć TYLKO CZłOWIEK !!!

Autor: annas  08.07.2007 zgłoś

Własnie czesto spotykam sie z opinią że psa w bloku trzymać zgroza, bo na wsi to on ma sielskie zycie ,ale jak widzę te pieski uwiązane na metrowym łańcuchu,czesto bez budy, na słońcu , nie zawsze nakarmione bo gospodarze są zajęci pracą to porównuję do życia mojego pieska w bloku , przygarniętego .Nakarmiony,często wyprowadzany,jezdzimy nad rzekę żeby popływał, odpchlony,słowem dbamy o niego , kochamy go jak członka rodziny i myśle ze jest szczęśliwy.Pytam dlaczego ja i inni którzy kochają pieski mają być ich pozbawieni tylko dlatego ze mieszkają w bloku.Sąsiedzi mówia że brudza sobie buty jak wejdą na trawę zabrudzoną przez psa, a moze niech chodzą po chodniku a nie po trawniku co wy na to?

Autor: kuku  08.07.2007 zgłoś

nie ważne gdzie mieszka... ważne żeby był dobrze traktowny...

Autor: syserror  09.07.2007 zgłoś

Ja mam psa do tego Syberian Husky i mieszkam w bloku.. spaceruje z nim ok 2h dziennie i jakos sie nie meczy. Liczy sie to ile mozna poswiecic czasu psu, a nie to gdzie sie mieszka. Z Toba na pewno by sie meczyl, bo pewnie jestes leniwa i nie poswiecala bys mu tyle czasu ile trzeba. Ja nie moge.. jacy ludzie sa glupi. Bede chcial to bede mial psa, bede go trzymal w bloku i zapewniam Cie, ze nie bedzie sie meczyl. Nie potrzebuje zadnej cioci 'dobrej rady'.

Autor: mala mi  10.07.2007 zgłoś

a ja mam psa

Autor: QQRYQ  11.07.2007 zgłoś

Uff, przeczytałem wszystkie posty... Mam kilka przemysleń: 1.Prawdą jest, że zwierzę można trzymać i w bloku i na wsi - ważne, by było kochane, nakarmione, leczone i cieszyło się uwagą swego właściciela. NAWET NAJMNIESZE MIESZKANKO JEST LEPSZE DLA PSA NIŻ PONIEWIERKA, LEPSZE DLA KOTA NIŻ PIWNICA !!! 2.Gadania o kupach mam dość - popatrzcie, ile menele zostawiają flaszek po wódzie, ale łatwiej się czepnąć właścicieli psów, bo w łeb nie dadzą, prawda? Pamiętam czasy, gdy śmieli się ze mnie, jak zbierałem kupy po psie, a teraz -proszę, jaka Europa! A pustych flaszek coraz więcej!A najpiękniejsze są dziesiątki bajecznie kolorowych plastikowych torebek, no po prostu ozdoba osiedli polskich! Ale to nie kupa, więc nikt zbierać nie musi! 3.Jakiś gość napisał, że to śmieszne "zbierać psy z ulicy" - wolę być śmieszny, niż żałosny tak jak on! 4.Szczerze współczuję tym dziewczynom, które opisały przypadek "kochanej babci" i takiegoż "tatusia" - macie 100% racji, te osoby zasługują w pełni by je "oddać" (jeżeli nawet nie..."uśpić"!!) Sobie możecie tylko pogratulować tego, że się od nich różnicie. 5.Post o męczących dzieciach sąsiadów - ekstra, to się nazywa umieć odpowiedzieć! 6. Wkurza mnie, jak ktoś jęczy, że wydał forsę na leczenie zwierzaka. Przecież to członek rodziny! Jak leczycie siebie to też tak stękacie? Walka o życie zwierzęcia i dalsze staranie o jego zdrowie to powinien być ODRUCH LUDZKI nie mierzony długością paragonów z kasy! A TAK POZA TYM: Cieszę się, że tyle tu fajnych ludzi. Żałuję, że tak mało facetów. Kobitki - jak zwykle jesteście od nas wrażliwsze, lepsze... Nie zmieniajcie się... Najlepsze życzenia dla wszystkich przyjaciół zwierząt i dla Waszych pupili, szczególnie serdecznie pozdrawiam tego stuletniego kanarka, co to już łysy i siwy! I pewnie jak śpiewa, to już sepleni?.. Nie daj się, kanarek! Żyj długo i zdrowo!

Autor: Der Hund  11.07.2007 zgłoś

Ja bardzo kocham zwierzęta i zawsze je miałam:-) teraz mam kota ze schroniska ale mam nadzieję że będę miała też psa.Pozdrawiam wszystkch co kochają zwierzęta!!!

Autor: Rhian  12.07.2007 zgłoś

Psy mnie nie lubia, ale za to koty uwielbiam, przygarnelismy trzy, bez nas by zginely bo nikt ich nie chcial! Otatni przyblakal sie dwa tygodnie temu - piekny rudy kocur. Przypuszczam ze ktos go wyrzucil z domu bo jesst raczej halasliwy i nerwowo reaguje, ale juz widzimy poprawe. Pozdrawiam wszystkich milosnikow kotow;-} QQRYQ; nie martw sie, sa jeszce wrazliwi faceci na tym swiecie, sama takiego znalazlam,;-} uwielbia koty!!!Zgadzam sie z Twoja opinia w zupelnosci, nic dodac, nic ujac;-}Pozdro #

Autor: Edyta  17.07.2007 zgłoś

Cieszy mnie bardzo fakt, że są jeszcze ludzie którzy czują i myślą podobnie do mnie. Dwa lata temu idąc do pracy znalazłam potrąconego szczeniaka. Miał obróżkę ale właściciela nie było. Nie zastanawiałam się długo tylko zabrałam psiaka do domu. Miał złamaną łapę. Operacja kosztowała nie mało ale nigdy nie żałowałam wydanych pieniędzy. Feliks jest z moimi rodzicami do dzisiaj i jest najlepszym przyjacielem mojego taty. Moi rodzice mają jeszcze 5 kotów. Kochamy koty, są cudowne. Oczywiście wszystkie to znajdy. Mój mąż też kocha zwierzaki i w jego rodzinnym domu są 4 psy w tym 2 szczeniaki, które znalazł tydzień temu na peryferiach miasta. My też mamy w planach zgarnięcie z ulicy jakiegoś pieska potrzebującego domu i miłości. Uważam, że każde stworzenie będzie bardziej szczęśliwe w bloku niż na ulicy!!!

Autor: Klaudia  21.07.2007 zgłoś

Ja w 100% nie zgadzam się z tobą przecierz pies to najlepszy przyjaciel człowieka.!!! Każdemu radze mieć psa psu można wyznać swoje największe sekrety... Kto niema psa niech lepiej żałuje ja sama mam psa,chomika i rybki i czuje się z tym bardzo dobrze!!!!!!!!!!!

Autor: Monika  23.07.2007 zgłoś

dzisiaj parę minut po 16 umarła moja sunia-czarna spanielka -Kajtusia ,miała 16 lat i była bardzo chora ale niezmienia to faktu że teraz krwawi serce........

Autor: myszsza  27.07.2007 zgłoś

Dziś odkryłam ten wątek i jestem naprawdę poruszona. Miałam kiedyś nieodżałowaną do dziś ONkę, teraz mam ukochaną Gritę z przytuliska, piesową po takich przejściach, że tylko w obecności rodziny nie ucieka pod szafę. I kotkę z lasu, porzuconą jak jakiś śmieć, i też uważam, że te "zwierzęta z odzysku" są wspaniałe. Im więcej poznaję te bidy, tym więcej mam szacunku dla zwierząt i mnej dla ludzi. Co można było zrobić psu, żeby po dwóch latach w kochającym domu, bał się ścierki, szczotki, gumowców, mężczyzn w kaloszach, dzieci z piłką (dzieci przywiązywały piesową do płotu i grały w piłkę, polegającą na tym, że wygrywało to, które najwięcej razy trafiło w psa, piłka była skórzana). Argh. Obserwuję przyjaźń tych dwóch, jakże różnych zwierzaków, fakt, utrudniają nam życie, wakacje, ale dają nam tyle ciepła, miłości i radości, uciechy, gdy wracamy z pracy.

Autor: Krystian  08.08.2007 zgłoś

Bardzo proszę niech mi ktoś pomoże mieszkam w bloku i chcę mieć Husky. Proszę o radę jak ktoś ma tego psa w bloku to proszę odezwijcie się piszcie i ci też co nie mją a wiecie coś na ten temat piszcie na malgorzata.bernacka@neostrada.pl Z GÓRY DZIĘKUJE

Autor: Grzegorz  23.08.2007 zgłoś

Proszę o radę wszystkich którym zginął pies w lesie jak mam go znaleźć? grzegorzjeczek@o2.pl gg443050

Autor: monia1  25.09.2007 zgłoś

lubię psy,mam cocer spanielkę,urodzia 6 szczeniat,3 czarne z bialymi i podpalanymi ozdobami,3 zlote.Musze je oddac.Powinnam oddać tez matke, bo moje dziecko ma uczulenie na sierść,ale to nie takie proste.Poradzcie coś. gg 9652308

Autor: trzcina  05.11.2007 zgłoś

A ja nie lubię zwierząt w domu. Zwykle jak wchodzę do mieszkania gdzie właściciele posiadają czworonoga czuję brzydki zapach. Strach usiąść na kanapie, na której jest mnóstwo sierści. Ciężko potem tą sierść wyskubać z moich ubrań. Psy szczekają bez powodu. Naprawdę nieliczne tylko są mądre, reszta raczej głupiutka. Jeszcze gorzej z kotami. Śmieszą mnie ludzie, którzy przemawiają do nich jak do dzieci. czy ktoś widział żeby kot reagowała jak się go woła? Koty łażą po stole, gdzie kładzie się rzeczy spożywcze. Niską kulturą osobistą posiadają tzw wielbiciele zwierząt, którzy pozwalają żeby ich pupil chodził po stole i jadł z talerza gościa. A WY WSZYSCY POSIADACZE ZWIERZąT : który z was sprząta po waszych pupilach? Jak kochacie zwierzęta, to sprzątajcie jego kochane kupki !!! Na wiosnę nasze miasto przypomina wielki kibel, unosi się lekki smrodzik z psich kup. W naszym mieście są kosze na psie odchody ale nie widział ani jednego wspaniałego, wrażliwego posiadacza pupila, który bierze torebeczkę i sprząta te kupy. Jak to zaczniecie robić, wtedy możecie powiedzieć że jesteście miłośnikami zwierząt. ps. przez dwa lata mieszkałam w domu u teściów, którzy mają 3 psy i dwa koty. Znam to z autopsji.

Autor: annamariola  24.11.2007 zgłoś

PILNE!!!A ja właśnie szukam domu dla Agatki. Sądzę, ok. rocznej suni, jamnikowatej, którą ktoś wyrzucił z samochodu. Szukam dla nie domu już 5 tydzień. Jutro muszę odwieżć ją do schroniska. Niestety...choć serce mi się kraje. Nie mogę jej zatrzymać. Maja 14letnia psinka nie toleruje Agatki. Więcej jej jestem winna. Może ktos z Was chciałby adoptować mądrą i czystą psinkę? Jest mała, czarna podpalana, taki przerosnięty jamniczek. Nadaje się tylko do domu, jest delikatna, woła na siku. Zdjęcia mogę przesłać telefonem lub mailem. Są zresztą na psich forach. Mój telefon 607877784

Autor: wiktoria  26.11.2007 zgłoś

jestem wiktoria wczoraj dostałam psa i z siostra byłyśmy bardzo zadowolone mam teraz go i przybory po przeczytaniu tego wszystkiego serce mi sie kraja chciałabym wam jakoś pomoc ale jak niedawno spalam psa i sama wiem jak to jest do dziś nie mogę zapomnieć o tym wydarzeniu ale teraz mam wlasnego kochanego i ślicznego spanieka

Autor: kajunia kajunia  27.11.2007 zgłoś

psy są super i trzeba o nie dbac ale chyba tylko mozna je przygarniac w malych ilosciach do domu poniewaz jak jest duzo psow to malo miejsca i psy sie mordują

Autor: wojtek  11.12.2007 zgłoś

trzeba wyrzucać psy i koty bo srają tu i tam

Autor: ada  11.12.2007 zgłoś

hahahahahahahhahahahahahahahahahhahahahahahahaha:):):):):):):):):):) bara bara

Autor: jojo  17.12.2007 zgłoś

a ja mam psa i mieszkam w bloku i fajnie jest moja siostra wychodzi rano a ja popołudni,a wieczorem moi rodzice mam 2 miesięcznego cocker spaniela i się bardzo ciesze i łatwo jest trzymać psa w bloku

Autor:  04.01.2008 zgłoś

o jest akurat mikre

Autor: gainer  05.01.2008 zgłoś

ODDAM W DOBRE RĘCE PSA, RASY :DOBERMAN, WIEK OKOLO 10 LAT. POWODEM JEST TO ZE W ZYCIU NASTAPILY PEWNE ZMIANY JESLI CHODZI O PRACE. PIES CALYMI DNIAMI SIEDZI SAM W DOMU, A JAK WPOMINALEM WCZEśNIEJ JEST JUZ STARSZY, WIEC WYMAGA CZESTEGO WYPROWADZANIA. JESLI KTOS BYLBY CHETNY ZAOPIEKOWAC SIE STARSZYM, DOBRZE WYCHOWANYM DOBERMANEM PROSZONY JEST O KONTAKT: 516009199.POZDRAWIAM

Autor: klaudia11  28.01.2008 zgłoś

wy to maci fajnie bo ja nie moge miec yorka a tak bardzo chcialam miec one sa takie sliczne:) mam na imie klaudia i mam 12 lat moze i jestem za mloda aby tu pisac ale trudno zawsze kiedy jezdzilam do cioci prosilam mame o yorka ale zawsze slyszalam jedno slowo NIE i to jest najgorsze bo ja to nniemoge miec nic moze i ktos mi pomoze wtym zeby moja mama sie zgodzila zebym miala YoRkA MOJE GG-4542167 pOzDoBeReK......:*

Autor: uuuuuuuu  13.02.2008 zgłoś

Do gainer Jesteś po prostu nieludzki i bez serca. Nie wyobrażam sobie jak taki człowiek jak ty mógl mieć 10 lat psa. Chcesz oddac 10-letniego staruszka, przecież to nie zabawka !!! Jesteż jak dla mnei zwykłym dupkiem, żal mi psa że tak fatalnie trafil. Wyobraz sobei że pies ma uczucia, że przez te 10 lat sie przywiazal, dla dobermana 10 lat to podeszły wiek. Zdechnie z tesknoty jak go oddasz bo psy są lepsze od ludzi. Będzie tęsknił za takim gnojem jak Ty bo pokochał gnoja i trafił do gnoja... Boże jak mi żal tego psa :(

Autor: nikola  16.03.2008 zgłoś

mój pies jest w domu ( ale mojej mamie to przeszkadza bo jestem uczulona na psy )

Autor: Papla  16.03.2008 zgłoś

To bzdury co ona napisała ja mam psa owczarka niemieckiego ma 3 miesiące ale wychodze z nim po poludniu i wieczorem . I co jakos moja mama i tato sie do niego przywiązali Ja mam 10 lat i co jakoś mieszkam w bloku i jest fajnie bawie sie spendzam z nim dożo czasu . JEST SUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUPER

Autor: madzia  24.03.2008 zgłoś

no ja będę miała psa(szczeniaka) za jakieś dwa miesiące już nie mogę się doczekać i chciała bym się dowiedzieć o nich jak najwięcej, a co tam ona nawymyślała to naprawdę ŻAL i to nie jest prawda, że jak ktoś mieszka w bloku to nie może mieć psa bo niby się męczy. Moim zdaniem psu wystarczy wyjść na spacer 3 razy dziennie i to WYSTARCZY. I wiem, że z psa będę zadowolona. Myślałam, że ciekawsza będzie ta strona, ale widzę, że się pomyliłam. Mam nadzieje, że nie trafie już na taką stronę. :* wielka buzia dla wszystkich zwolenników psów :*

Autor: mage  03.04.2008 zgłoś

ło matko u mnie to i czasem po 8 kotów w domu było:D zaznaczam,że mieszkam w kawalerce:D i też staram się nie zauważać biedactw, niestety średnio mi to wychodzi. Na razie (na szczęście) jest u mnie tylko Jasiek- koło roczny tymczasek, któego nie mam ochoty oddać (ale musze:(() i rezydent Gingers:) do Madzi- można psa wyprowadzac trzy razy dziennie, ale nie na 10-15 min. Pies (zwlaszcza duży) musi być na dworze około 3 godzin dziennie. Minimum. Dlatego póki mi się sytuacja życiowa nie ustabilizuje tak,że te godziny dla psiaka znajdę, nawet nie marzę o sprowadzeniu go do domu.

Autor: Mage  03.04.2008 zgłoś

do anulki- zadzwoń na policje albo do TOZu. dostana mandat, jeden drugi trzeci to się wezmą za siebie.

Autor: Mage  03.04.2008 zgłoś

hehe jeszcze raz ja.. tak czytam te komentarze i chciałam Was prosić,zebyście zastanowili się na domem tymczasowym. Polega to na wzięciu np kota do siebie. Zazwyczaj są to zwierzęta z ulicy, ale TOZ i różne fundacje pomagaja bądź nawet całkowicie sponsorują wizyty u lekarza i jedzenie. Chodzi o to,zeby zwierzę nie było na dworze, albo nie trafiło do schroniska. Niestety w schroniskach młode zwierzaki masowo umierają- nie mają jeszcze wykształconej odporności a wszędzie szerzy się panelekopenia. Może ktoś ma jakiś malutki kącik, łazienkę albo nawet piwnicę,żeby uratować życie jakiemuś biedactwu?

Autor: xx 3  21.04.2008 zgłoś

Powinniście zastanowić się nad domem dla tak dobrych i uczynnych istot jak np. psy i koty,,,a może kiedyś to one uratują was przed złodziejem lub bandytom!!! WARTO SIĘ ZASTANOWIĆ I POMYŚLEĆ O ICH LOSIE,,,ONE O TO PROSZĄ,,,BO KAŻDY MA SZANSĘ NA SZCZĘŚCIE!!!

Autor: MONICA_20  03.06.2008 zgłoś

Przeczytałam wszyściutkie posty i chciałam powiedzieć że zgadzam się z QQRYQ. Po pierwsze bardzo cieszę się że jesteś taki wrażliwy i czuły na krzywdę naszych czworonożnych przyjaciół. Dobrze że jest nas tak dużo, ale to jeszcze nie to co powinno być niestety :( Czytając to praktycznie cały czas z oczu kapały mi łzy, jestem zdruzgotana tym co dzieje się na tym świecie :( Nie rozumiem jak można tak traktować istoty które czują, cierpią i kochają tak OGROMNĄ miłością :( Wiem coś o tym bo sama mam suczkę którą zabrałam z ulicy. Korzystając z okazji opowiem wam tę historię. Pewnego dnia 19 września 2004 roku byłam na porannym spacerku z moim kochanym pieskiem Pikusiem. W pewnym momencie zobaczyłam psa. Wystraszyłam się trochę bo bałam się że się pogryzą czy coś w tym stylu, ale odeszłam i nic sie nie stało. Spuściłam Pikuśka ze smyczy a on mi gdzieś zwiał jak zwykle. Gdy go szukałam znowu spotkałam tamtego psa. Podeszłam, pogłaskałam i wszystko było ok. Razem szukaliśmy mojego pieska. Gdy już go znalazłyśmy, chciałam wracać do domu, owy piesek poszedł za nami. Doszłam do domu, opowiedziałam siostrze która tak samo jak ja kocha zwierzęta o spotkanym piesku. Martwiłyśmy się czy ma dom, nie miał obroży, a na dodatek okazało się że to suczka. po tej wiadomości byłyśmy praktycznie pewne że ktoś ją wyrzucił :( dałyśmy jej jeść i wróciłyśmy do domu. Ona stała jeszcze trochę pod bramą. Za parę godzin widziałam jak sie przymilała do jakis ludzi z dzieckiem. Miałam nadzieję, że ja wezmą bo to dziecko ja chciało, ale poszli... Na następny dzień na spacerze znowu ją spotkałam. Znowu za mną poszła, ale tym razem nie odeszła spod bramy. Oczywiście prosiłyśmy mamę żebyśmy ją wzięli ale jak zwykle się nie zgodziła. Klara bo tak ja nazwałyśmy, ponieważ reagowała na to imię jak wymieniałyśmy każde po kolei, usadowiła się pod naszą bramą i nie chciała odejść. Nie wychodziłyśmy do niej żeby się nie przywiązała jak wiedziałyśmy że nie możemy jej wziąć. Chodziła za mną krok w krok, jak się ruszyłam to ona za mną. Przechodziła pod bramą na podwórko, nawet jak zastawiłam cegłami żeby nie weszła odsunęła je łapą i się przecisnęła. (A były ciężkie) Na noc rozłożyłyśmy jej na podwórku jakieś stare ubrania żeby nie leżała na betonie, jak padał deszcz to przenieśliśmy ją pod dach, jak robiło się coraz zimniej to dałyśmy ją do piwnicy. Lepsze to niż pole... I tak Klara mieszkała w piwnicy. Dawałam jej jeść, chodziłam z nią na spacery aż w końcu mama zaczęła nazywać ją naszym psem tylko że w dalszym ciągu nie było mowy o tym żeby Klarcia była w domu :( Później dowiedziałam się że zgodziła się żeby u nas była tylko dlatego bo myślała że zaraz zdechnie :( Ja bardzo kocham Klareczkę i bardzo pragnę żeby była szczęśliwa. ci idioci z którymi mieszkałam, którzy nazywali się moją rodziną nie chcieli mojego kochanego pieseczka w domu. Kazali jej mieszkać w brudnej, zimnej piwnicy, gdzie były robaki i było ciemno. Nawet w największe mrozy, gdy woda w misce Klary była zamarznięta oni nie pozwalali jej być nawet na klatce :( Przemycałam ją do warsztatu, gdzie był grzejnik. Kładłam ją w kąciku żeby było jej ciepło, ale mój głupi brat wyganiał ją na pole. Jak były 30 stopniowe mrozy nie ryzykowałam i przemyciłam ją na noc do domu. To było ryzykowne bo Klara jest chora na serce i kaszle a poza tym zaczynała jej się cieczka i mogli usłyszeć ale na szczęście udało się i nie dowiedzieli się. Parę miesięcy temu Klarze wyrosła jakaś bulwa. Powiedziałam o tym mamie, która jest pielęgniarką bo miałam nadzieję że wie co to jest i że nie trzeba będzie iść do weterynarza. Stwierdziła żebym poczekała parę dni, że może samo zejdzie. zaczekałam 1 dzień i wcale się nie zmniejszało więc nie czekałam i poszłam do weterynarza. Okazało się ze trzeba to usunąć w większej klinice. Zabrałam się za szukanie kliniki w Krakowie (mieszkałam wtedy w mniejszym mieście w którym nie robią takich operacji) znalazłam, wzięłam Klarę i pojechałyśmy. W końcu zrobili Klarci operację i jest już zdrowa. Po tym zabiegu przywiozłam Klarę do domu i ani myślałam odstawić Klarkę do piwnicy. Położyłam ją w swoim łóżku, Bożena (moja mama) nawet dawała jej zastrzyki. Cieszyłam się że los mojej kochanej dziewczynki się odmienił i nareszcie jest jej dobrze, ale tak samo bałam się że może im się odmienić i wygonią Klarcię. Starałam się bardzo robić wszystko żeby im tylko Klara nie przeszkadzała. Nie wypuszczałam jej ze swojego pokoju, na spacer wynosiłam ja na rękach. Był jeden problem bo Klara dostaje tabletki na serce od których często sika. Wyprowadzałam ją na więcej spacerów ale i tak zdarzało się że zesikała się na dywan. Zawsze to szorowałam żeby nie śmierdziało, ale tym razem Klarcia zesikała się w domu w nocy, rano jechałam do pracy wiec nie zdążyłabym pościerać. Miałam to uczynić od razu po powrocie do domu, ale niestety wtedy nadszedł dzień którego tak bardzo się bałam :( Gdy wróciłam do domu zastałam Klarę na podwórku, czasem ją wypuszczali jak było ciepło ale jak weszłam do domu to zob

Autor:  03.06.2008 zgłoś

zobaczyłam kartkę na lustrze w przedpokoju "Klara ma kategoryczny zakaz wstępu do domu". Siedziałam w przedpokoju z Klarą na kolanach, płakałam i próbowałam ich przekonać żeby pozwolili Klarze zostać, ze to posprzątam, ale oczywiście się nie zgodzili :( Tej nocy spałam z Klarą w warsztacie bo nie mogłam dopuścić do tego żeby Klara wróciła do piwnicy. Nie wiedziałaby co zrobiła że tak nagle znowu musi tam być jak przyzwyczaiła się już do czystego i ciepłego domu. Napisałam smsa do brata który miał pokój do wynajęcia. Zgodził sie na mnie i na Klarę. Rano spakowałam się, wzięłam Klarę i teraz mieszkamy sobie razem szczęśliwe w ciepłym, czystym domku z którego nikt nas już nigdy nie wygoni. Przepraszam was za to że ten post jest tak bardzo długi i trochę nie na temat ale chciałam to napisać. A tak do tego czy pies powinien mieszkać w bloku to zgadzam się z tymi którzy twierdzą, że nie ważne gdzie mieszka, tylko czy jest szczęśliwy, zadbany i jest z tymi którzy go kochają i on ich kocha. Jestem pewna że gdyby zapytać moją Klareczkę czy woli być w piwnicy czy tu gdzie teraz jest to wybrała by to bo nie jest jej zimno, ciemno ani brudno. Pozdrawiam.

Autor: buzia  24.06.2008 zgłoś

Witajcie!!! Piszę bo może ktoś z Was będzie mógł mi udzielić jakiś informacji fachowych. Problem dotyczy tego, że nasz pies (suka) BERNARDYNKA ugryzła sasiadkę.Nie zrobiła żadnej poważnej rany tylko wkuła zęby w rękę. Dodam, że pies byl na swoim terenie, ogrodzonym i oznakowanym. Sąsiadka przyszła pod wpływem alkoholu i do tego ze swoim psem.Sięgała zza plotka wiaderko, po czym nasza suka nie tolerując obcych psów, rozśsieczona złapala ją za rękę (tak twierdzi sasiadka). Dodatkowo nikt nic nie widział i nie slyszał! Straszy nas teraz roszczeniami, pędzi po lekarzach itp.Doszły nas słuchy, że lubią żyć z odszkodowań, więc zapewne stąd ten rozdmuch sprawy. Co nas niepokoi to że pies nie byl zaszczepiony a kobitka podobno zglosila to do Sanepidu.Tylko nie wiem co ma do tego SANEPID może ktoś z Was wie?Nasz błąd to fakt, ale mamy 5 psiaków i są one tylko na ogrodzonym terenie i poprostu uważaliśmy że jak przegapiliśmy kolejne szczepienie, to nic takiego sie nie stanie.Teraz żałujemy, ale "mądry Polak po szkodzie" ;-(( Co nam grozi, czy ktoś już spotkał się z czymś takim?

Autor: MONICA_20  06.07.2008 zgłoś

Moim zdaniem będziecie musieli zaszczepić suczkę i wziąć papier od weterynarza że nie jest chora na wściekliznę. Pokazać ten papier babie i nie wiem komu jeszcze i możliwe że zapłacić jakąś kare ale tylko za to że pies nie był szczepiony bo był na swoim terenie. To ona wtargnęła tam na dodatek pijana a jak wiadomo psy alkoholu nie tolerują. Pies mojej koleżanki ugryzł babę poza swoim terenem, tez nie był szczepiony i musiała zrobić to co napisałam. Jeśli ta sprawa już się wyjaśniła o daj znać.

Autor: KDP  24.09.2008 zgłoś

mam kota i mieszkam w bloku. Jedno nie ma nic do drugiego. Kocham mojego kota i poświęcam mu dużo czasu. On nie odczuwa ego że mieszkamy w bloku

Autor: zabula  12.11.2008 zgłoś

mam malego psa jest bezowy rte komentarze sa wspaniale ale pies tez musi miec ; picie w miskach jedzenie legowisko czeba go wyprowadzac na spacery chociasz 3 razy dziennie ja swojego wyprowadzam 5 razy dziennie pies tez musi miec zabawki i duzo milosci ciepla i spokoju troski nie bije sie psa bez powodu ani nie kszczy sie na psa. opisze mojego psa jest maly ma ma 33cm wysokosci dugosci ma 40 cm jest niegrzeczna ale ja kofam

Autor: mysza  12.11.2008 zgłoś

mam psa

Autor: Małgosia  23.12.2008 zgłoś

Ja mam w domu z ogrodem husky'ego. Jest to wspaniały przyjaciel! I mimo tak ogromnego zapotrzebowania na ruch, znakomicie daję sobie z nim radę. Codziennie wycieczka rowerowa, długi spacer, w weekendy długie wypady do lasu i ciągnięcie mnie na specjalnym pojeźdźie. Mnóśtwo śmiechu i zabawy, A że moja siostra też ma husky'ego to często gdy się odiwedzamy mogą się razem pobawić i jeźdźimy z nimi głónie na wycieczki rowerowe. Oczywiście, husky potrzebuje dużźo więcej ruchu niż inne psy, ale jeśli ktoś wie, że ma na tyle czasu i ochoty, że sobie da z tym radę( np. pinczery miniaturowe potrzebują mało ruchu ) to jak najbardziej mieć psa! To oddany przyjaciel, który nigdy nie zawiedzie :)

Autor: Issska  06.01.2009 zgłoś

"Przecież taki pies się strasznie męczy w bloku!" Bzdura! Pies psu nie równy! Są psy ktore jak najbardziej nadają się do bloku!

Autor: Kinga  08.01.2009 zgłoś

Ja miałam pieska przez niecałe dwa dni !!! Moja kochana sara ... musieliśmy ją oddać bo w nocy zaczęła skomleć ... Jestem miłośniczką psów i jestem bardzo odpowiedzialna mimo to że mam 13 lat ... Teraz bardzo bym chciała Yorka ale tylko ze schroniska lub oddanego za darmo ... Jak by ktoś wiedział jakieś informacje na ten temat prosze serdecznie o kontakt Gadu-Gadu : 12881736 ... Z góry pozdrawiam i dziękuję :):):)

Autor: Ula  21.03.2009 zgłoś

Z przyjemnością przeczytałam to co Pani napisała, tak od serca, ja sama przez przypadek stałam się właścicielka 3 kotów i psa, ale jestem w dobrej sytuacji bo mieszkam w maleńkim domku przy lesie i zwierzęta maja raj, co prawda sprzątania jest sporo ale ile radości -pozdrawiam

Autor: patrugy  07.10.2009 zgłoś

ja od wczoraj mam psa dzisiaj musi zostac sam i chodz mieszkam w bloku to sie nie meczy i to nie prawda moja kolezanka od 10 lat ma owczarka niemieckiego i mieszka w blogu i nic sie nie dzieje

Autor: PATRYCJA PSEUDONIM PATISON  07.12.2009 zgłoś

POPIERDOLONE GUWNO HUJOWE POJEBANE I MAM NA TO WYJEBANE!!!!!!!!!!...

Autor: wera  13.02.2010 zgłoś

Urszulko, dawno nie czytałam niczego równie pięknego. podniosłas mnie na duchu, bo od wczoraj zadaję sobie to smao pytanie: czy to ja posiadam jakieś fluidy przyciągające bezdomne zwierzęta, czy po prostu reszta świata nie chce ich po prostu zauważyć? ... chociaż z narzeczonym mieszkamy na 37 m2, przygarnęliśmy dwa psy, które ze wszystkich pozostałych błąkających się po okolicy były w najgorszym stanie. Polę, dwuletnią mała suczkę znaleźliśmy przywiązaną do drzewa, dwa metry od szosy. Przecież inni musieli ją zauwazyć, to ruchliwa droga, a wet ocenił że musiała tam stać ok 4 dni. jest z nami od roku, a drugi miesiąc mamy dużego, brzydkiego psiaka, z powybijanymi zębami i guzami na czaszce powstałych wskutek uderzeć ciężkim przedmiotem. Zakrwawiony piesek krążył wokół naszego bloku. Sąsiedzi go widzieli, bo po tym jak go wzięliśym mówili: o to ten, to pamiętam go.... Qwa brak słów. Po tym wszystkim dobrze jest przeczytać taki cudowny blog. Oderwijmy się od tej pustki naszego matrixowatego życia... oczywiście wśród rodziny uchodzimy za kompletnych świrów, którzy na 37m trzymają biedne dwa pieski... A co niby miałabym z nimi zrobić???????????????????????????????????????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Autor: fajny jest pies  08.08.2011 zgłoś

fajne są psy a czasami że nie wiem że robią bałagan ale tak je kochamy bo jak się nie kocha psa to jest wtedy smutek do tego psa bo jak będziesz bił te zwierze to zobaczysz bo jak nie dręczysz psa to dobrze bo jak nie to zobaczysz icie pobije i będziesz miał i mójdziesz do swojej mamusi się popłakać oj tak cię znajde i zobaczysz oj zobaczysz jasne

Autor: mirek  21.08.2011 zgłoś

Droga Urszulo)) ze wzruszeniem przeczytalem Twoj wpis.Przed miesiacem musialem rozstac sie ze swoim przyjacielem ,ktorego wzialem 12 lat temu ze schroniska,niestety nie przezyl raka sledziony.Nigdy go nie zapomne,a byl dosyc trudnym przyjacielem (moze wlasnie dlatego))) Nie zgadzam sie z Toba ,ze psy potrzebuja domu z ogrodem,mysle ,a wlasciwie wiem,ze pies potrzebuje swojego stada ,przewodnika i moze z nim mieszkac rowniez w malym mieszkaniu ,najwazniejsze aby mial zapewnione spacery ,ruch i zabawe.Oczywiscie myslac zdroworozsadkowo nie bede trzymal Doga w mieszkaniu 30 m .Optymalna sytuacja jest jezeli pies moze mieszkac w domu z ogrodem,tak samo jak rodzina z dziecmi powinna miec odpowiednio duze mieszkanie ,ale w pryktyce jest inaczej i dzieci wychowane w malych mieszkaniach z rodzenstwem ,tez studiuja i sa wspanialymi ludzmi .Oczywiscie nie porownuje dzieci do psow))))) Najwazniejsze ,aby miec dla zwierzaka czas....i srodki materialne na zapewnienie mu opieki lekarskiej ,jezeli bedzie taka potrzeba ,a operacje sa bardzo drogie.Ludzie nie zastanawiaja sie czy ich bedzie stac na operacje .Ja mieszkam w Niemczech i za operacje sledziony wraz z diagnostyka zaplacilem 1500 euro na to trzeba byc przygotowanym. Zycze Tobie duzo radosci z Twoimi zwierzakami i pozdrawiam serdecznie

Dodaj własny komentarz

(twój pseudonim, imię lub nazwisko)

(nieobowiązkowo; nie musisz podawać adresu e-mail!)

Min. liczba znaków: 3

Kafeteria / Zamów reklamę w Kafeterii / Redakcja (PR + autorzy) / Kosmetyki do testów / Patronaty
© 1999-2014 Grupa Wirtualna Polska Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu