Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

Na marginesie

10.12.2003 | Korespondencja z NZ

Kierowca początkujący

System uzyskiwania prawa jazdy w Nowej Zelandii jest zaprojektowany tak, aby ułatwić życie zdającemu, sprawdzić jego rzeczywiste umiejętności jednocześnie realizując cel nadrzędny - nauczyć kandydatów jazdy z wyobraźnią, umiejętności bezpiecznego dla siebie i innych korzystania z dróg.

Aby wyruszyć w długą, bo trójetapową drogę prowadzącą do uzyskania pełnego prawa jazdy, należy mieć ukończone 15 lat. Po uiszczeniu opłaty w wysokości 80 NZ$ i przejściu pomyślnie badania wzroku, kandydat może przystąpić do pierwszego etapu egzaminu prawa jazdy - testu sprawdzającego znajomość przepisów drogowych w teorii. Na 35 pytań dozwolone są najwyżej 2 pomyłki.

Ja zdawałam egzamin na posterunku policji. Po części pisemnej, po kolei ja i inni zdający ze mną zapraszani byli do biura na indywidualny egzamin ustny, podczas którego losowaliśmy swoje pytania. Tak jak większość podchodzących do testu, zdałam za pierwszym razem, bo pytania nie były trudne ani podchwytliwe. Egzaminatorzy, zdając sobie sprawę, że jest to sytuacja bardzo stresująca dla większości zdających (duża część z nich to emigranci ze słabą znajomością angielskiego), byli przyjaźni i starali się, aby nasza prawdziwa wiedza, a nie napięcie i zdenerwowanie, rozstrzygnęła o rezultacie egzaminu. W przypadku zaliczenia testu kandydat otrzymuje "learner licence" (prawo jazdy dla uczącego się) i ma kolejne 6 miesięcy, by nauczyć się jeździć samochodem.

Jest jednak kilka warunków, które "learner driver" musi spełnić, by móc ćwiczyć jazdę:
  • Z "learner licence" nigdy nie można prowadzić samochodu bez nadzoru. Za każdym razem uczącemu się musi towarzyszyć osoba posiadająca "pełne" prawo jazdy co najmniej od 2 lat.
  • Posiadacz "learner licence", gdy siada za kierownicą, musi przykleić do przedniej i tylnej szyby samochodu duży, żółty kwadrat z czarną literą L w środku.
Nowozelandzcy kierowcy, którzy zazwyczaj wykazują w stosunku do siebie wiele kurtuazji, widząc samochód oznaczony w ten sposób stają się jeszcze bardziej wyrozumiali. Zamiast trąbić, wściekać się, czy pokazywać środkowy palec po prostu omijają początkujących kierowców szerokim łukiem.

Kandydaci na kierowców nie muszą odbywać żadnych odpłatnych jazd z instruktorem. Ćwiczyć można gdzie i kiedy tylko się zapragnie, w tempie dostosowanym do indywidualnych potrzeb i możliwości. Ja sama zaczęłam od prób na parkingu, gdzie wytrwale trenowałam uruchamianie silnika, płynne ruszanie z miejsca oraz hamowanie. Potem przyszła kolej na drogi osiedlowe z dozwoloną prędkością 30km/h. Pamiętam moje pierwsze "wypuszczenie się" na autostradę - czteropasmówkę, na której prędkość nie schodzi poniżej 80 km/h. Ta pierwsza szybsza jazda w moim wykonaniu wywołała we mnie znaczny wzrost poziomu adrenaliny. Spory stres towarzyszył mi podczas przejeżdżania przez zdecydowanie klaustrofobiczny, z punktu widzenia początkującego kierowcy, Harbour Bridge. Bardzo pomogła mi wtedy obecność kogoś doświadczonego na siedzeniu pasażera, kto był ze mną, żeby pomóc, wytłumaczyć, a co najważniejsze, swoją obecnością dawać mi poczucie bezpieczeństwa

Po pół roku jazdy z "learner licence" adept na kierowcę ma prawo ubiegać się o "restricted licence" (ograniczone prawo jazdy), drugi z trzech stopni wtajemniczenia kierowcy w Nowej Zelandii. Okres obowiązkowych 6 miesięcy jazdy z L-ką całkowicie wystarcza, aby porządnie, bez presji finansowej i czasowej, opanować jazdę samochodem.

CDN.
Wersja do druku

Wasze komentarze

Autor: vanilia  10.12.2003 zgłoś

Ja właśnie zaczęłam kurs prawa jazdy. Tak sobie czytałam ten artykuł i żałuję, że nie mieszkam w NZ. To byłoby wprost wymarzone. Bezstresowe uzyskanie prawa jazdy. Jak inteligentni muszą być ludzie piszący takie ustawy. Nie to co w Polsce. Jeszcze nie miałam żadnej jazdy a już przed każdym kursem mam rozwolnienie. Najbardziej wpędza w depresje ten znikomy odsetek zdających za pierwszym razem. W moim mieście 18%. Przecież to jest tylko KURS a od kiedy na kursie można sie czegoś w pełni nauczyć?

Autor: rafaello  10.12.2003 zgłoś

Spostrzezenie zawarte w ostatnim akapicie jest chyba bardzo trafne.

Autor: kamila&daniel  10.12.2003 zgłoś

Jezdzic powinny osoby w wieku 16 lat!!! gdyz czasami osoby starsze, ktore posiadaja prawko sa slepe, gluche, niedosiegaja do pedalow, sa nerwowe a daniel ma 90 lat i nie pamieta do czego sluzy samochod a kamila ma 100 lat i ma juz menopauze i wogole to jest niewyzyta i ciagle tylkop mysli o...............

Autor: m  10.12.2003 zgłoś

Na początku września tego roku rozpoczęłam naukę na prawo jazdy. Zdawałam w połowie października. Stres był bardzo duży, zwłaszcza, że pieniędzy miałam tylko na 1 egz. Zdałam za pierwszym razem. Mój instruktor wychodził z założenia, że na egz. będzie ogromny stres i wcale nas nie uspokajał, gdy coś zrobiliśmy źle. Moim egzaminatorem był starszy pan. Byłam pewna, że nie zdam, bo zrobiłam wpadkę na rondzie (pojechałam prosto a nie w lewo) i raz zgasł mi samochód. Z grupy zdały tylko 2 os. Czekając na częś praktyczną słyszałam rozmowy, że ktoś zdaje 5 raz a tamten 3 itd....Myślę, że nie ma reguły i nie ma co przeliczać średniej. Każdemu tylko życzyłabym egzaminatora, który byłby myślącym człowiekiem i nie wychodził z założenia, że każdemu się uda i ma to być jazda idealna, bo przynajmniej za pierwszym razem nie będzie.

Autor: Papaya  10.12.2003 zgłoś

Zludnienie w Nowej Zelandii jest dziesieciokrotnie mniejsze niz w Polsce, a stan drog jest duzo lepszy, to tez ma wplyw.. Wypadki sa wszedzie, ale z tego co wiem, na antypodach zyje sie wolniej, ludzie sa cierpliwsi, ot i co.

Autor: agnieszka  11.12.2003 zgłoś

Niestety, ani kurtuazja kierowców, ani prawo w Polsce nie ułatwiają życia początkującym kierowcom. Ale jeśli już sie zdaży, że pomyślnie (za dziesiątym? piętnastym?...razem) zdamy egzamin, to trzeba mieć nie lada odwagę wyjechać na nasze drogi... dlaczego z tylnej szyby auta zniknął zielony klonowy liść? Oznaczał, z tego co pamiętam, początkującego kierowcę. Bardzo żałuję, że tak się stało, bo wprawdzie zdałam 2 lata temu egzamin, ale... jeżdże od święta... po prostu się boję... szalony kierowca nie ma zielonego pojęcia, kto przed nim jedzie, a dzięki zielonemu znaczkowi może ominąłby mnie większym łukiem i nie stresował...

Autor: Jay  11.12.2003 zgłoś

W USA system w zaleznosci od stanu wyglada podobnie jak ten w NZ... za kilka tygodni skonczy sie 6-mcy, ktore musialam przejezdzic z osoba towarzyszaca... beginner's permit jest wazny caly rok, wiec mam nastepne 6-mcy na podjecie decyzji o zdawaniu egzaminu, poniewaz mam juz dosyc bycia zalezna od osoby towarzyszacej, 27 grudnia bede mogla przystapic do egzaminu.. mam nadzieje, ze bedzie latwo i przyjemnie, bo juz wszystkie strachy z jazda za mna, czy to 4 czy osmiopasmowa autostrada..

Autor: jerzy  12.12.2003 zgłoś

Po pierwsze - bardzo polubiłem twoje pisanie. Jakos zaraz tak ciepło robi mi sie na duszy (bo może trochę zazdroszczę tobie). Po drugie - dla naszych urzędasów (p)osłów nie do pomyślenia jest zrobić tak, jak opisałaś. Gdzie obowiązkowe kursy? Jakieś popieprzone testy i egzaminy... Będąc w Australii (turystycznie) prawo jazdy zrobiłem w przeciągu 2 tygodni (kolejka była na egzamin z jazdy). Choć z przyzwyczajeniem do lewej str. było ciężkie. A wyglądało to tak, że 1 dzień - formalności w urzędzie + egzamin z przepisów 2 dzień - egzamin z jazdy 3dzień - fotka na miejscu w urzędzie + 50 $ i dostałem gotowe prawko. W urzędzie wszystkie sprawy załatwił 1 urzędnik - formalności+test+zdjęcie+dokument. A wszystkiego trwało to może (razem) niecałą godz. troche mnie to zaszokowało.

Autor: sara  12.12.2003 zgłoś

Mam za sobą pierwszą jazde. Egzamniator jest ok, ale naprawdę nie wiem jak można nauczyć się jeżdzić w 20 h. To fizyczne nie możliwe. Uczyć tak na prawdę będziemy się po zdaniu egzamimu. Byle by dali nam go zdać.

Autor: marie  13.12.2003 zgłoś

Przeraza mnie perspektywa zrobienia prawa jazdy! Od dziecinstwa wmawiano mi, iz kobiety sa beznadziejnymi kierowcami - w mojej rodzinie jezdza trzy pokolenia facetow. I teraz, jako dorosla, wyksztalcona i niezle zarabiajaca kobieta wciaz jezdze tramwajami, bo lek przed uwagami instruktora mnie paralizuje.

Autor: baba za kierownicą  14.12.2003 zgłoś

Bo skąd się bieże opinia, że kobiety są złymi kierowcami? Mały chłopiec dostaje najpierw samochodziki, potem przesiada się na rowerek, mniejszy, potem większy. Cały czas obserwuje tatusia w samochodzie. Szaleje na rowerze po całym mieście, dostaje motorower i śmiga na tym po ulicach. Gdy osiąga wiek potrzebny do uzyskania prawa jazdy to o samochodach wie już wszystko.... A biedne kobiety tą skomplikowaną maszyną zaczynają się interesować wtedy, gdy muszą zrobić prawo jazdy. Jedne łapią to szybciej inne się trochę pomęczą. A faceci mają temat do rozmów: baba za kierownicą.... ;)

Autor: Olga  15.12.2003 zgłoś

Ten system niestety ma duze wady! Twoim "instruktorem" jest tata, lub starszy brat, dla ktorych instruktorem byl dziadek itd. A czy ktos sie zastanowil, co wtedy jak dziadek byl poprostu zlym kierowca ! System ten generuje cale rzesze "niedoukow", ktorzy sa niebezpieczni na ulicy i naprawde nie pomaga tutaj fakt, ze sa mili! Nagminne w NZ jest oslepienie dlugimi swiatlami nadjezdzajacego samochodu czy wymuszanie pierwszenstwa. A na ulicy mozna spotkac cala mase kierowcow, ktorzy kompletnie nie wiedza do czego sluza lusterka, a jezdza tak jakby byli jedynymi uczestnikami drogi! To jest poprostu bardzo niebezpieczne!!! Wiem, ze w Polsce na drogach nie jest latwo, ale uwierzcie mi, NZ to nie jest samochodowy raj :) olga

Autor: paweł  15.12.2003 zgłoś

Jeżdżę samochodem od kilku lat. Praktycznie w różnych warunkach. W naszym szkoleniu na prawo jazdy powinno być zdecydowanie więcej godzin jazdy ale po mieście. Instruktorem powinien być ktoś, kto ma duże doświadczenie w kierowaniu pojazdem i wyobraźnię. U nas ćwiczy się plac i to do upadłego, natomiast w trasie bądź w mieście wychodzą knoty. Nie uważam, że zgaśnięcie samochodu ma być liczone jako błąd, ale skręcanie w lewo od prawej krawędzi tak. Tego i innych manewrów powinni uczyć kursantów, oraz ograniczyć szybkość poruszania sie dla świeżo upieczonych kierowców.

Autor: ania  16.12.2003 zgłoś

Uwielbiam jazdę autem. Jestem dobrym kierowcą chociaż gdy zdawałam egzamin lepiej było nie stresować się i dać w łapę niż latać na egzamin 5 razy. Z grupy 26 osób zdala jedna za 1-szym razem. Polski system jest fatalny. Dlatego mój syn ma 17 lat i jeździ ze mną autem wprawdzie nielegalnie, ale uczę go kultury, spokoju, manewrów skomplikowanych, powolnego ruszania tylowania na lusterkach itp. Sama zrobiłam mu system usa nz i nie wiem jeszcze jaki. Lubi jeździći i umie być rozsądny.

Autor: aśka  17.12.2003 zgłoś

Zgadzam sie ze system z Nowej Zelandii uchwalali inteligentni ludzie. Ja osobiscie zdawalam tylko raz i tak miedzy nami wydaje mi sie ze mogl mnie oblac, choc na sam koniec dostalam komentarz: "pani nie wie, ile jest biegow w samochodzie" - tak mnie uczyl moj instruktor ktory KAZAŁ mi jezdzic wolniutko, tylko prawym pasem bo za lewy sie oblewa. Nie mogl zrozumiec co taka mloda dziewczyna (nie mialam jeszcze 17 lat - tak tak to mozliwe - poszli mi na reke) chce miec prawo jazdy, ze jestem nieudolna i do nieczego (osoba bardziej kompetentna w tym nie potwoerdzila tej opini) i teraz kiedy mam 20 lat i od 3 jezdze codziennie i robie to uwazam dobrze (praktyka czyni mistrza) mam chlopaka ktory mnie krytykuje za wszystko bo niby on jest lepszy. Nie jezdzi wcale! Ale to mezczyzna i on sie lepiej zna (nawet ruszyc nie umie bo z reczne go nie zdejmuje tak apropo) Uwazam ze wiele zalezy wlasnie od kultury jazdy i spokoju, bo tyle ile sie najadlam nerwow i nieprzewidzianych wybuchow wszelkiego rodzaju parskania zarowno podczas nauki z instruktorem ktory byl NIEKOMPETENTNY i potem z bylym juz chlopakiem nie zycze nikomu Wiec apel - wszystko jest dla ludzi ale troche szacunku i kultury sie nalezy kazdemu - jak w opisywanej Nowej Zelandii.

Autor: Wika  23.12.2003 zgłoś

Uwazam, ze nie kazda osoba moze byc dobrym kierowca. Ja lubie jezdzic i sie dobrze przy tym bawie, ale bez przesady. Nasi polscy instruktorzy nie sa potzygotowani do nauki jazdy. Nie chca uczyc dobrze, zreszta jak sie mozna nauczyc wiezdzac do garazu, ktory jest obstawiony pacholkami. To absurd, natomiast garaz ma prawdziwe ściany i jak sie w nie walnie to sie nie perzewroca. Parkowanie to tez niezly kawal, bo przeciez w realnym zyciu nie ma miejsc na parkingach GGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR.

Autor: zmorka  23.12.2003 zgłoś

Jasne, a ja uczyłam się na kursie, potem wzięłam jazdy doszkalające i bez znajomości i łapówek zdałam za pierwszym razem. Tylko, że ja chciałam i się uczyłam a większość jęczy, że jest trudno i nic nie robi - i nie zdaje. To wcale nie jest trudne. Jazda po mieście też przebiega mi bez stresów - parkuję kiedy i jak chcę, zmieniam pasy - a jeżdżę po Warszawie, podpobno najbardziej chamskim i trudnym do jazdy mieście. Po prostu trzeba chcieć się nauczyć i się uczyć (nie tylko chcieć). Pozdrawiam

Autor: polka  26.12.2003 zgłoś

Uwazam, ze w Polsce jest zly system nauki jazdy. Jest za malo jazdy a za duzo teorii. Instruktorzy oblewaja, zeby zarobic na egzaminach poprawkowych i zarobic na dodatkowych godzinach jazdy.

Autor: boni  27.12.2003 zgłoś

a to do ciebie ZMORKA. Mówisz tak, bo zdałas za pierwszym razem, albo miłas kupe kasy na dodatkowe jazdy. Ja wcale nie jęczałam chodząc na kurs, wziełam 10 h dodatkowo, a na egzaminie nie jezdzisz tam gdzie chcesz i nie parkujesz tam, gdzie ci to zrobic najłatwiej tylko tam, gdzie kaze ci egzaminator!!!!! I strasznie mnie denerwuje cholerna niesprawiedliwość na egzaminie z prawa jazdy. Bo jedni na miescie cos pomylą i samochod im zgasnie a pomyslnie udaje sie im zdac, a inni za te same przewinienia to są oblewani. I gdzie tu sprawiedliwość, a koszt egzaminu 74 zł to koszmarnie wielki wydatek, przynajmniej dla mnie, a jak nie wyjedziesz z autodromu to tak jak bys placiła za to, że 5 minut posiedzisz w samochodzie, powinno byc to jakoś rozdzielone!!!! Ale dochodze do wniosku, że osoby, którym sie udało za pierwszym razem, strasznie cwaniakują, i nie potrafią wczuc się w role i emocje tych drugich.

Autor: MONIKA  28.12.2003 zgłoś

Hmm no to zazdroszcze nowozeladczykom! Moj chlopak niedawno mial egzamin. Dzien wczesniej cwiczyl jazdy. Placyk i miasto. I bylo calkiem niezle jak mi pozniej mowil. No, ale na koniec jego instruktor palnal cos takiego, ze niewierzylam jak mi to opowiadal. Powiedzial mu, ze jezdzi calkiem wpozadku, ale nie na tyle by jutro zdac! No cos podobnego! Zamiast go podniesc na duchu to dodatkowo zestresowal. Moze liczyl, ze zrezygnuje i wykupi dodatkowe jazdy? I o malo co by tak bylo. Jednak namowilam go i sprobowal. I co sie okazalo - zdal!! I pisemny i praktyczny!! To tak na marginesie, bo tak naprawde to kazdy wie, jak w naszym pieknym kraju jest! Pozdrawiam wszystkich kierowcow i tych przyszlych tez :)

Autor: kaśka  28.12.2003 zgłoś

kurs na prawko zaczelam na poczatku listopada, w polowie grudnia skonczylam jazdy. a teraz tylko sie modle, zebym nie zapomniala jak sie jeździ do 19 stycznia - wtedy zdaję egzamin.

Autor: MIKI  03.01.2004 zgłoś

witam wszystkich, ja prawko zdalam za 4 razem, bo pan egzaminator oblewal mnie na manewrach a na miescie jezdzilam super. nie ma co sie stresowac, spokoj i opanowanie tO podstawa. naprawde to jest dla ludzi, wiem ze jest ciezko zdac, ale mozna. nie probujcie klocic sie z tymi gosciami od egzaminu i tak nie zdacie, ale zycze wszystkim przyszlym kierowcom zdania egzamiow za pierwszym (albo za drugim razem :-) ) i również życzę GUMOWYCH DRZEW SZEROKIEJ DROGI

Autor: eva  04.01.2004 zgłoś

I ja mieszkam w NZ od kilku lat...uwielbiam moj nowy kraj.......ale co powiesz Zuzka na temat systematycznego wrecz nieuzywania kierunkowskazow....co powiesz o niebezpiecznej jezdzie Azjatow, ktorch jest tu zatrzesienie.....o popisach malolatow za kierownicami swoich sportowych samochodow......? A co na temat nieszczesnych korkow???? a komunikacja miejska....uff....NZ to cudowne miejsce na ziemi i nie zamienie tego miejsca na zadne inne, ale tez ma swoje wady......jak wszedzie:) Pozdrowionka

Autor: Peter  08.01.2004 zgłoś

Niesamowite, ilu tu Nowozelandczykow sie spotkalo. Ja mialem powazne problemy, gdy po roku pobytu w Nowej Zelandii moje miedzynarodowe prawo jazdy stracilo waznosc i musialem uzyskac lokalne. Najpierw pewna pani urzednik starala sie udowodnic mi, ze kraj o nazwie Poland nie jest upowazniony do wystawiania miedzynarodowego prawa jazdy i musze starac sie o prawo jazdy od poczatku. Gdy udalem sie do innego oddzialu tej organizacji, to wprawdzie uznano moje prawo jazdy i dopuszczono do egzaminu, ale osoba przeprowadzajaca egzamin praktyczny wziela sobie za cel udowodnienie, ze nie potrafie prowadzic samochodu. Oczywiscie poradzilem sobie z tymi przeszkodami, ale stresow bylo sporo. Jedynym wyjasnieniem tych sytuacji byl fakt, ze obie te osoby byly przedstawicielami mniejszosci narodowych pochodzacych z krajow nie nalezacych do kregu kultury europejskiej. Wyraznie czulem ich niechec do mnie a ich stosunek do mojej osoby drastycznie roznil sie od standardow obslugi klienta powszechnie stosowanych w Nowej Zelandii. Nie chcialbym ich oskarzac o dyskryminacje rasowa, ale nie widze innego wytlumaczenia dla takiej postawy wobec mnie.

Autor: Aba  14.01.2004 zgłoś

wysoka kultura nowo zelandczykow na drogach? chyba nie w tej samej nowej zelandii mieszkamy...

Autor: Peter  16.01.2004 zgłoś

W tej samej, ale mamy rozne doswiadczenia. Ja rowniez uwazam, ze kultura na drogach Nowej Zelandii jest wyzsza niz nad Wisla.

Autor: ithil  27.05.2004 zgłoś

eh.. a ja sie wynosze do NZ i z całym moim tchórzostwem moze zrobie tam prawo jazdy skoro jest tak spoko :D

Autor: Mdek  28.09.2004 zgłoś

No oni to dobiero mają spoko.... takim to tylko pozazdrościć :)

Autor: Wisienka21  18.05.2005 zgłoś

moim zdaniem jeździć nauczy nas policja(jak zamy ezamin).wszystkim życze POWODZENIA

Autor: DANBEC  16.09.2008 zgłoś

NO CÓŻ JA DO EGZAMINU PODCHODZĘ PO RAZ TRZECI I ZASTANAWIAM SIĘ CZY ZDAM. OSTATNIM RAZEM TRAFIŁEM NA JAKĄŚ NIEZADOWOLONĄ Z ZYCIA FEMINISTKĘ. PO 5 MINUTACH I PO JEJ 2 ZDANIACH WIEDZIAŁEM, ŻE NIE ZDAM. EGZAMINY Z CAŁĄ ICH FORMUŁĄ SĄ TAK SKONSTRUŁOWANE, ŻE DAJĄ BARDZO DUŻE POLE DO INTERPRETACJI I MANIPULACJI DLA EGZAMINATORÓW. ALE NIE PODDAM SIĘ I BĘDE WALCZYŁ DO SKUTKU...

Autor: amorek  19.12.2008 zgłoś

prosze o pomoc/poszlam na prawo jazdy i po 4 lekcji juz mam dosc odnowa jazda ruszanie /nie mam pojecia co dalej jak cofac instruktor mysli ze kursant to chyba kierowca a ja biedna zestresowana nie wiem co mam robic jak jezdzic prosze o nauke

Autor: Laurka  07.10.2009 zgłoś

Bardzo ciekawy ten tekst. Ciekawy mają system. Dyskusja widzę rozgorzała wokół polskiej "kultury" na drodze. My Polacy generalnie lubimy zrzędzić, narzekać i szukać we wszystkich pierwiastka czystego zła. Jeżdżę dopiero od pół roku i spotykam się na drogach z różnymi zachowaniami. Z uprzejmością, chamstwem, wyrozumiałością, dzikim pędem... różnie. Głównie widzimy chyba to co chcemy widzieć. Ja wolę widzieć rzeczy pozytywne. Staram się, uczę się, wyciągam wnioski... dla niektórych dżygitów jako kobieta nigdy nie będę pełnoprawnym kierowcą - i nie myślę o tym... na pewno nie myślę o tym gdy przejeżdzam obok kolizji spowodowanej przez facetów :) Pozdrawiam tych ze zdrowym podejściem do jazdy ;-)

Autor: Marcin  14.03.2010 zgłoś

Ja Wam mogę polecić na kursie jazdę z wieloma instruktorami sam tak robiłem. Miałem przerwę w prawku i drugi raz podchodziłem do kursu! Jaka to była strata czasu i pieniędzy. Ale głupi i młody byłem. Jeśli chce ktoś się nauczyć jazdy siedząc w domu to proponuję jakimś symulatorem jazdy samochodem na komputerze popróbować. Pozwolę sobie jeden zareklamować: http://symulatorjazdy.net/?a=003321

Autor:  18.08.2010 zgłoś

Witam kochani powiedzcie czy kazdy moze nauczyc sie jezdzic bo zaczynam w to watpic,oblalam juz 3 raz i mam coraz wiekszego dola.

Autor: grafica  04.11.2010 zgłoś

No pewnie że każdy może nauczyć się jeździć. Nie zniechęcaj się tym, że nie udało Ci się od razu zdać. Jeżeli popełniasz jeszcze jakieś błędy, a taka jest prawda, ze na poczatku jazdy o nie nie trudno, to może warto pomyśleć o dodatkowych lekcjach. W Krakowie jest sporo dobrych szkół np. Adrena-l-ina - to wymagające miasto, więc jeżeli tam człowiek pojeździ, to na pewno zda od razu.

Dodaj własny komentarz

(twój pseudonim, imię lub nazwisko)

(nieobowiązkowo; nie musisz podawać adresu e-mail!)

Min. liczba znaków: 3

Kafeteria / Zamów reklamę w Kafeterii / Redakcja (PR + autorzy) / Kosmetyki do testów / Patronaty
© 1999-2014 Grupa Wirtualna Polska Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu