Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

28.01 | Dzienniczek Urszuli
Kryzys, nespa?
W czasach PRL-u po Polsce, jak długa i szeroka, krążyła taka oto anegdota: W barze mlecznym pewna pani zamawia żurek z jajkiem i makaron ze skwarkami, po czym stawia sobie ten oto posiłek na stoliku i udaje się po sztućce. Kiedy wraca okazuje się, że przy jej stoliku siedzi murzyn i właśnie kończy konsumować żurek. Zrozpaczona niewiasta rzuca się na niego i próbuje uratować chociaż makaron, a wtedy murzyn szczerząc białe zęby w pełnym zrozumienia uśmiechu mówi: „Kryzys, nespa?” I kiedy kobieta odwraca głowę, widzi swój nietknięty żurek i makaron przy stoliku obok.

Dziś jestem równie zdesperowana i gotowa każdego, kto stanie na mojej drodze, podejrzewać o niecne zamiary. No dobrze, to nie był etat, tylko praca na umowę o dzieło. Zgadzam się, że nie pracowałam tam pół życia, tylko niewiele ponad rok. Można się też przyczepić, że nie wkładałam w tą pracę całego serca, nie było to całe moje życie, w przeciwieństwie do pozostałych pracowników. Wszystko to nie zmienia jednak faktu, że kiedy wywalono mnie z pracy, zrobiło mi się cokolwiek nieprzyjemnie.

- Wszędzie, gdzie się nie ruszę, słyszę tylko: kryzys i kryzys – tłumaczyłam koleżance jeszcze miesiąc temu. – Jedni narzekają, że obniżono im pensje, drudzy, że nie dostali kredytu na mieszkanie i ich plany życiowe leżą w gruzach. Do tego w mediach panika – spadki na giełdzie, zastój na rynku nieruchomości, ludzie sprzedają akcje. A ja właściwie nie czuję, żeby był jakiś kryzys. Codziennie rano słońce wstaje tak jak dawniej, bułka w sklepie na dole ciągle kosztuje 1,50 zł, praca jest, starcza na „waciki”.

Proszę więc wyobrazić sobie moje zdziwienie, kiedy po miesiącu dowiaduję się, że właśnie w związku z tym kryzysem, którego skutków właściwie nie odczuwam, moja firma planuje oszczędności na wszystkich frontach. Po korytarzach i na kawie w kuchni krążą pogłoski, że będą zwolnienia. Z dnia na dzień pogłoski przybierają na sile, kolega z biurka obok pochyla się w moją stronę i szepce, że już wiadomo, że poleci 5 osób. Kogo typuję? Atmosfera gęstnieje, wszyscy patrzą po sobie i zastanawiają się: mnie czy jego? Jaki będzie klucz? Czy zwolnią tych, którzy najwięcej zarabiają, więc najwięcej firmę kosztują, czy tych, którzy są tu najkrócej i nie mają jeszcze takiego doświadczenia? W końcu jest oficjalny komunikat dyrekcji utrzymany w tonie, że przepraszamy, ale musimy, proszę nas zrozumieć, na rynku jest źle, a będzie jeszcze gorzej, trzeba zatroszczyć się o stabilność firmy. Tak, dobrze słyszeliście, zwolnimy pięć osób.

- E tam – myślę sobie. – Zwolnią to tych, którzy im się najmniej opłacają. Tych, którzy siedzą na etacie i obijają się całymi dniami, popijając kawkę, coś tam czasem od niechcenia zrobią, ale najpierw długo będą wybierać, bo w nudny projekt się nie będą przecież angażować, a pod koniec każdego miesiąca zgarniają gruby szmal. Tacy jak ja, którym płaci się tylko za wykonaną robotę i którym można wcisnąć najnudniejsze i najbardziej upierdliwe zadanie, a do tego nie opłaca im się ZUS-u, raczej nic nie grozi. Dla firmy to przecież czysty zysk.

No i nadszedł ten dzień: godzina zero, orzeł wylądował. Siedzę przy biurku, a kolega wskazuje na zamknięte drzwi do gabinetu dyrekcji i mówi: Naradzają się. Atmosfera jest grobowa, wszyscy pochyleni nad komputerami, udają, że pracują, a tak naprawdę tylko zastanawiają się: Czy to będę ja?, A może tym razem się uda?

W końcu drzwi otwierają się i wychodzi zza nich szef. Wolnym krokiem mija kolejne biurka i zatrzymuje się przy jednym: Kasiu, mogę cię prosić do siebie? Kiedy Kasia wychodzi ze łzami w oczach i plikiem papierów w ręce, nikt już nie ma wątpliwości, co się dzieje. A następna… jestem ja. Kto by się spodziewał? Lekko otumaniona idę do gabinetu. I dowiaduję się, że jestem bezcennym pracownikiem, że jestem zdolna, dużo zdolniejsza niż większość tu zatrudnionych i zostaję zwolniona dlatego, że szef jest przekonany, że świetnie sobie w życiu poradzę.

- Ja sobie świetnie poradzę? – zastanawiam się. – Przecież właśnie z dnia na dzień zostałam niemalże bez środków do życia.

Tak więc zostałam ofiarą kryzysu i póki co przed oczami przelatują mi wyłącznie czarne obrazy: trzeba będzie przestać stołować się w knajpach i przerzucić się na chlebek z serkiem topionym, znów zacząć jeździć autobusami na gapę i być wiecznie przygotowanym na przepychanki z kanarami, ciuchy kupować wyłącznie w lumpeksach, podbierać to i owo koleżankom. Z jogą i odnową biologiczną należy się na czas jakiś pożegnać, brak pieniędzy oznacza, że będę mniej jeść, a to wystarczy w kwestii pracy nad sylwetką. Będę musiała umawiać się na randki z kolegami tylko po to, żeby stawiali drinki na koncertach i kraść ze sklepów kosmetyki z napisem „Tester”. No i przygotować się na wykonywanie różnych absurdalnych robót dorywczych typu: modelka dla firmy produkującej rajstopy, dziewczyna okazjonalnie wyskakująca z tortu na przyjęciach, niańka do dziecka siostry i sprzątaczka w domach nieco bogatszych znajomych. Stanę się skąpa, samolubna, skupiona wyłącznie na myśli o przetrwaniu i w barze mlecznym będę wodzić dookoła dzikim spojrzeniem w poszukiwaniu podejrzanego osobnika, który tylko czyha, żeby mi odebrać ciężko zdobyty żurek z połową jajka i makaron ze skwarkami. Kryzys, nespa?
Urszula
Praca czeka na kobiety - Szukaj ofert Gorące dyskusje - Forum lobiece
Wasze komentarze...
Autor: Idalia  (2009-01-28 12:58:08)
-----
Kryzys pewnie w jakimś stopniu dotknie nas wszystkich... Swoją drogą jakie to ciekawe, zawsze kiedy trzeba komuś zaanonsować złą wiadomość, a zwolnienie szczególnie, mówi się o zaletach tej osoby. Cóż.
Ciekawie napisane, z nuteczką ironii i dobrze się czyta ;)
Autor: enaja  (2009-01-28 13:04:03)
-----
kryzys,kryzys...jest i niestety ma być większy (szacują apogeum na kwiecień-maj 2009).a sam felieton jest średni.W prześmiewczy sposób ukazuje sytuację osoby, która traci pracę.Nie jest to powód do żartów bo konsekwencje zwolnienia są zazwyczaj bardziej okrutne niż tylko fakt ,że trzeba zapomnieć o spa czy jedzeniu w knajpach.
Autor:  (2009-01-29 00:18:07)
-----
Bo niektórzy na spa i stołowanie się w knajpach nie mają nawet jak pracują.
Autor: Sierra  (2009-01-30 13:15:08)
-----
Trzeba było oszczędzać kiedy było można, a nie wydawać na SPA i knajpy, to by nie trzeba było podbierać tego i owego koleżankom, a kryzys łagodniej minął, aż do czasu znalezienia nowej pracy. Zresztą, podbierać to i owo koleżankom ? Kraść testery, zamiast ograniczyć ilość kosmetyków ? Jeździć na gapę ? A może stawać pół godziny wcześniej i na nóżkach łaskawie pochodzić, jak każdy ? Za ciężko ? Żartujesz sobie chyba pisząc takie rzeczy jak w końcówce artykułu. Ma się wrażenie że autorka tekstu jest zwyczajną złodziejką, kiedy jej poziom życia nie pozwala na życie po królewsku.
A może zwolnili z pracy dlatego, że "to i owo" znikało z biurek koleżankom ?
Autor: ja  (2009-01-30 17:15:54)
-----
sierra nie dostrzega autoironii w tekście, przecież on jest pisany z przymrużeniem oka, poza tym twoje wnioski idą za daleko
Autor: a teraz ja  (2009-01-30 22:17:39)
-----
a ja uważam, ze Sierra ma rację.Autoironia autoironią, ale robienie sobie jaj z utraty pracy jest conajmniej niesmaczne bo dla większości ludzi taka sytuacja wiąże się z wieloma tragediami (nie ma z czego spłacać kredytu, dzieci na utrzymaniu etc.) i nie jest to powód do żartów. Ale fakt,są takie puste panny które najbardziej martwią się tym, ze trzeba będzie ukrucić sobie luksusy typu spa czy kosmetyki.
Autor:  (2009-01-30 23:50:23)
-----
Sierra, artykuł się bardzo miło czyta,a ty należysz do grona pieniaczy, ktorzy muszą krytykować wszystko , żeby poczuć się odrobinę lepiej. Podbudowałaś ego na chwile??
Słówka dla ciebie do sprawdzenia
-żart
-ironia

Dupa boli, że ty harując nie mozesz sobie pozwolić na SPA i knajpy?? Oj, chyba boli :)
Autor: kataklizm  (2009-01-30 23:54:00)
-----
A tam pitu pitu, kryzys brat ramzesa. Jakby sie nad tym tak wszyscy nie trzesli to by i kryzys nie byl taki straszny. Pozdrowienia, Ula, dzikie zajace do przodu:)))))
Autor: blondyneczka  (2009-02-01 03:03:26)
-----
przepraszam, a kogo stac by przesiadywac wiecznie po knajpach a kaca leczyc w spa?? ja pracowalam i zarabialam ok, ale ok to za malo na 'takie' zycie. moze cos bardziej "blizej ludzi" a nie snobow...
Autor: SeLa  (2009-02-01 16:33:57)
-----
Sierra Ciebie to chyba poniosło! MIałabym wstać rano wcześniej żeby przejśc 20 km do pracy????? poroniony pomysł
Autor: kasia  (2009-02-01 23:28:40)
-----
blondyneczka
knajpy i spa są tylko dla snobów?
znasz definicję słowa snob??
Autor: emma_grant  (2009-02-02 01:11:18)
-----
Czyli poczujesz smak życia przynajmniej 70% naszego wspaniałego społeczeństwa,większość z nich pracują musi robić podobne fikołki,coby zostało do pierwszego :)
Autor: arke  (2009-02-02 02:11:14)
-----
Przecież autorka nie pisze o SPA. "nespa" z teksu to francuskie "n'est - ce pas" czyli po naszemu "nieprawdaż?"
Autor: Malina  (2009-02-02 14:18:20)
-----
Straciłam pracę w wyniku kryzysu, też taką na zlecenie, a żeby było śmieszniej? stało siŁ to zaraz po powrocie z emigracji. A niby miało być już lepiej...uczyłam angielskiego w dobrej szkole, ale w związku z kryzysem amerykańska firma, która była głównym klientem z dnia na dzień obcięła lekcje o 60%. To było okropne uczucie.
Krótko potem dostałam pracę jeszcze lepszą, ale i tak się obawiam jak kryzys, który mój szef przewiduje na 10 lat wpłynie na moje życiowe plany. Boję się że ten czas określony na umowie może zostać znowu szybko "dookreślony" przez kryzys.
Autor: stagnacja  (2009-02-03 16:24:56)
-----
Ja jak straciłam pracę , a było to w czasie stanu wojennego, to mnie starsi moi chcieli niemal wyrzucić z domu/trochę przesadzam/, bo praca była pozornie dostępna i obowiązkowa i dla każdego tak jak szynka na święta tj.kartki w rękach i haki puste w sklepach. Zasiłków żadnych nie było.
Podoba mi się podejście Uli do tego co stało się nieuchronnym. Znajdż sobie jakieś zajęcie i nie szukaj w sobie winy. Miej nadzieję, że masz szczęście i praca dla Ciebie się znajdzie w każdych warunkach. Życzę szczęścia. Ja też nie mam pracy, ale kobiet po 40 -ce już się w Polsce nie zatrudnia/może ciężko się aktywizuje albo nie przeżyje konkurencji?/. Będę miała 500zł. emerytury, może jednak powinnam się cieszyć?
Kiedyś byłam przydzielona w sklepie mięsnym do rozdziału mięsa na kartki na święta z biura, pracowałam w WSS "Społem" i jako pracownik tymczasowy mogłam kupić jedną szynkę i właśnie ostatniego dnia się zdecydowałam wyjść ze sklepu z pakunkiem a ludzie stojący już na następny dzień w kolejce wyrwali mi tę szynkę z rąk otaczając mnie kółkiem wyzywając od złodziejki, która się codziennie obławia kosztem głodnych ludzi, nie wiem jak przeżyłam ten lincz bo zapłakana wróciłam do domu z rozpakowaną, rozdartą szyneczką. Cóż , ale chyba było warto bo takiej smacznej tradycyjnej szyneczki okupionej krwią w żadne święta potem nie jadłam.
Autor:  (2009-02-03 19:36:53)
-----
Bardzo zabawny felieton
Autor:  (2009-02-04 10:09:18)
-----
cóz może faktycznie nałożyć embargo na jedzonko w knajpkach i dodatkowe "waciki" bo na podstawie tego tekstu nie stwierdzam wybitnych zdolności...
Autor: Progressteronowo  (2009-02-04 10:23:17)
-----
14-15 i 21-22 marca 2009 w Łodzi odbędzie się Rozwojowo Rozrywkowy Festiwal dla Kobiet PROGRESSteron – rezerwacja i program już od 7 lutego 2009 na stronie www.dojrzewalnia.pl

W atmosferze kobiecego święta zastanowimy się m.in., jak nauczyć się żyć w zgodzie ze swoimi pragnieniami? Co robić, by lepiej radzić sobie ze stresem? Jak nabrać odwagi do spełniania swoich marzeń? W jaki sposób wyrażać siebie z szacunkiem dla innych? Jak zacząć budować autentyczne i pełne zrozumienia relacje z innymi ludźmi? Warsztaty również dla mężczyzn!
W programie różnorodne warsztaty rozwoju osobistego, pracy z ciałem, taneczne, plastyczne, pracy z głosem, dotyczące seksualności, zdrowia, twórczości oraz spektakle, koncerty, wystawy, kiermasze i inne imprezy towarzyszące.
Szczegóły na stronie www.dojrzewalnia.pl
Polecamy i zapraszamy!
Autor:  (2009-02-15 14:24:24)
-----
Fajny artykul, dobrze ze sa ludzie,ktorzy podchodza do tej calej sytuacji z dystansem i poczuciem humoru.Nie ukrywajmy co ma byc to bedzie, lepiej czy gorzej, ale trzeba wziasc sie w garsc i sobie jakos radzic!!!!a nie tylko uzalac sie, narzekac i wegetowac...Trzeba brnac do przodu, teraz jest kryzys, a nie wiemy co bedzie za kilka lat...
Autor: Zebra  (2009-02-20 13:37:36)
-----
Tzn, kafeteria Cię zwolniła, Urszulo? ;)
Autor: nudziarz  (2009-05-06 22:29:52)
-----
"w barze mlecznym siedzi facet, je ogórki z ziemniakami"
tam nikt nie patrzy na innych, tylko w za szybko pojawiające się dno talerza
nie przejmujsa. niedługo dostaniesz nową dobrą niczemu-nie-służącą pracę, będziesz kupować drogie perfumsy, stroić się w markowe metki, sama zatrudnisz za grosze jakąś nieatrakcyjną dziewczynę jako nianie. znów będzie cię stać jeść i pić w trendy barówach, a potem spalać tkankę-t na ruchomej bieżni w fitness-clubie. będzie git. prawdziwego życia nie poznasz.
Dodaj własny komentarz
Autor opinii:
(twój pseudonim, imię lub nazwisko)
E-mail autora:
(nieobowiązkowo; nie musisz podawać adresu e-mail!)
Twój komentarz:



Kafeteria / Zamów reklamę w Kafeterii / Redakcja (PR + autorzy) / Kosmetyki do testów / Patronaty

© 1999-2010 Grupa o2 Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu.