Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

25.02 | Męskim okiem
Dla kogo hobby?
Żyjemy w najlepszych możliwych czasach, a istnienie hobby jest tego dowodem. Dawniej człowiek zwyczajnie nie miał czasu na tego rodzaju fanaberie, chyba, że był biskupem albo księciem - prostaczkom coś takiego jak czas wolny nie przyszłoby do głowy, łatwiej wierzyło się bowiem w diabła, niż godzinę tylko dla siebie. Kobieta siedziała w domu, próbując opanować gromadkę rozwrzeszczanego potomstwa, a facet zapylał w pocie czoła na polu, w fabryce albo sklepie, by zarobić na rodzinne szczęście. W sobotę wieczór użynał się w trupa, niedziela schodziła na Mszy Świętej i leczeniu kaca.

A teraz, fiu fiu, zmierzamy w stronę marksowskiej trójpolówki. Osiem godzin pracy, osiem snu i odpoczynku.

Kiedy byłem dzieckiem, zwyczajnie nie mogłem uwierzyć, że piękne kobiety się wypróżniają i w wizji takiej Geeny Davis siadającej na klozecie znajdowałem coś absurdalnie niestosownego. Z hobby jest podobnie, można nawet pomyśleć, że przypisano je do konkretnych narządów płciowych. Moi koledzy, na przykład zbierają nałogi, stracone lata i płyty winylowe, sklejają modele, robią zdjęcia, zakładają rękawice by okładać się po pyskach lub przynajmniej ściągają porno z Internetu, katalogując je potem pod względem tematycznym. Kobiety nie wykonują żadnej z tych czynności, ani innych podobnych, nigdy nie spotkałem dziewczyny - modelarki (nie mylić z modelką) lub takiej, która by coś zbierała, co prowadzi do wniosku, że płeć piękna, pozornie chaotyczna, wykształciła sobie odporność na wszystko, co bezsensowne.

Hobby bowiem stanowi cel sam w sobie, nie służąc niczemu, a gdy zyskuje wymiar praktyczny, przestaje być hobby właśnie, stając się fuchą lub profesją, zaś pozazawodowe działania kobiet mają celowy charakter - by mężczyznę zdobyć, utrzymać, wkurzyć wszystkie koleżanki jakąś ekstrawagancją, awansować, albo dla jakiejś innej, tajemniczej przyczyny. Kobiety stanowią dla mnie tajemnicę i mogę nawet uwierzyć, że żyją tylko po to, by czcić mroczne bóstwa w kapliczce ukrytej pod salonem odnowy biologicznej. Temu służą kosmetyki, wizyty w fitness klubach, zgłębianie tajników kuchni, alkowy czy produkcji wina, najmniejszy nawet drobiazg, pchełka nie czynność jest wprzęgnięta w wielkie cele, plany, marzenia.

Kobiety są doskonałe, my, faceci, nie.

Nasze modele, łowienie ryb, zbieranie znaczków czy innych farfocli jest dowodem tej ułomności, zarazem, jednym z nielicznych jej przejawów, na które nam się pozwala. Facet to truteń, stworzony do zbytkowania i gdyby tylko nam pozwolono, każdy niezawodnie zostałby sułtanem.

Kobiety, jak sądzę, godzą się na męskie hobby, widząc w tym szansę na skanalizowanie męskiego potrzaskania - lepiej, by Kazio malował samoloty, niż szlajał się po knajpach, w konsekwencji czego, mądra partnerka Kazia dopuści do stolika z modelami, oczywiście pod warunkiem, że Kazio wpierw przyniesie pieniądze i wywali śmieci. Hobby oznacza więc poluzowanie smyczy na tyle, by chłopina się nie podusił. Nie wątpię też, że oglądanie Kazia nad modelem, tym plastykowym dowodem jego małości, pozwala kobiecie, jako diamentowi w koronie stworzenia, zwyczajnie poczuć się lepiej.

A może się mylę. Może mamy do czynienia z wielkim udawaniem?

Dopuszczam możliwość, że kobiety tęsknią za hobby, ku hobby ciążą i śnią o kolekcji znaczków, jednak jawna realizacja tego marzenia byłaby czymś niewłaściwym ze względów taktycznych, przyznaniem się do słabości, na którą nie sposób sobie pozwolić. Więc dochodzi do konspiracji, podskórnego życia za fasadą doskonałości. Oto w tajnych pomieszczeniach obok fitness klubów, w kazamatach pod sklepami kosmetycznymi, solariami i salonami odnowy biologicznej (obok wspomnianej już kaplicy poświęconej mrocznym bóstwom) kobiety ujawniają swoje prawdziwe oblicze: wymieniają się znaczkami, płytami i podstawkami pod piwo, robią makiety całych bitew i toczą wojny na plastykowe armie, bawią się Lego i porównują swoje scyzoryki. Inicjuje się nowe członkinie, zmuszając do złożenia krwawej przysięgi, wymienia tajne biuletyny i szykuje plany na przyszłość. A potem dziewczyny, matrony, staruszki, wracają do domów, do swoich mężczyzn i łżą w żywe oczy opowiadając, jak to było na treningu, na kawie, u koleżanki, nawet przyparte do muru nie powiedzą prawdy - kobieta prędzej przyzna się do kochanka, niż, że zgromadziła komplet znaczków z Generalnej Guberni. Tajemnicy podziemia hobbystek musi strzec z tuzin tajnych organizacji, prawniczek, zgromadzonych w kapturowych składach sędziowskich. Strach się bać.

Żywię nadzieję, że powyższe sugestie nie skończą się dla mnie tragicznie, jednak, jeśli niebawem zostanę uśmiercony przez skrytobójczynię z tajnego stowarzyszenia kobiet-modelarzy, okaże się przynajmniej, że moje podejrzenia były słuszne.

Sam nie posiadam żadnego hobby i cieszę się z tego jak Hitler swą wunderwaffe - dostrzegam w sobie pierwiastek kobiecy, delikatny i miękki, który, jak czytałem w mądrych książkach, czyni lepszym człowieka lub choćby mężczyznę.
Łukasz Orbitowski, www.orbitowski.pl
Praca czeka na kobiety - Szukaj ofert Gorące dyskusje - Forum lobiece
Wasze komentarze...
Autor: Maggie  (2009-02-25 15:22:37)
-----
Rozumiem, Lukaszu, ze pisania i wydawania ksiazek jako hobby nie traktujesz? Rozumiem, ze to przykry obowiazek zawodowy?
Kiedys, jako mlode dziewcze, kiedy jeszcze mieszkalam w Polsce, jezdzilam na konwenty fantastyczno-erpegowe. I byl taki moment, ze kobiet na konwentach prawie nie uswiadczyles. A potem...
Potem zaczely sie pojawiac. Coraz czesciej. Ba, zaczely je wspolorganizowac. Robic prelekcje, konkursy.
Ale - fakt, to wciaz margines. Mniejszosc. Na szczescie nie liczy sie ilosc, tylko jakosc :)
Autor: Paula  (2009-02-25 15:50:16)
-----
Dziwny tekst - wynika z niego, że mieć hobby to nie do końca słuszna sprawa a ja głupia zawsze myślałam, że jak ktoś ma hobby to jest bogatszy wewnętrznie :) Ja sobie zbieram znaczki, ciekawe książki i obrazki o tematyce sakralnej (może to świadczyć, że jestem dziwna :) ) Mam jeszcze trochę innych zainteresowań no ale bez przesady - nie będę się tu rozpisywać na tak przyziemne tematy jak hobby.
W każdym bądź razie może jest w tym tekście odrobina racji - współczesne "młode" dzierlatki nie grzeszą zbyt szeroką gamą zainteresowań. No ale nie wrzucajmy wszystkim do jednego wora.
Autor:  (2009-02-25 15:55:13)
-----
Dobry artykuł. Zgadzam się. Często zastanawiam się patrząc na mojego faceta zbierającego namiętnie komiksy po co to? ui Często łapię się na tym że jestem wkurzona gdy to robi, gdyż uważam to bezsensowne. Al e kto wie, może i cos takiego mi by się przydało...
Autor: krawacik  (2009-02-25 21:05:49)
-----
Uśmiałam się trochę przy tym tekście. Ale zawsze myślałam, że posiadanie hobby jest samo w sobie dobre, gdy tylko nie zapomina się o istnieniu tego realnego szarego świata. Sama mam parę i mówiąc szczerze, nie zrzekłabym się ich i za każdym razem walczyła jak lwica o możność posiadania owego hobby (o co zreszta musiałam się juz w swoim młodym życiu wykłócać). Jednak czasem wkurza mnie w facetach to, że za hobby uważają spędzanie kilku godzin przez komputerem, aby grać sobie w jakieś zabijanki, wyścigi etc. Ale próbuję ich zrozumieć, choć idzie to ciężko...
Autor: kobieta  (2009-02-25 21:59:10)
-----
Mysle, ze rzeczywiscie kobiet nie znasz. Wiecej kobiet niz mezczyzn ma hobby, z tego co widze na spotkaniach rozmaitym hobby poswieconych. Ich tematyka jest odmienna, to jest czesciej joga, taniec, sztuka, techniki samorozwoju i podroze niz modelarstwo czy komiksy, ale jak mozna inaczej taka dzialalnosc nazwac? Nie jest to praca, poswiecaja na to wiekszosc swojego wolnego czasu, wiec odpowiada to definicji hobby. Mezczyzn tam zazwyczaj nie uswiadczysz, hcyba ze robia to w tajemnicy, w ukryciu, nie przyznajac sie przed zonami... ;)
Autor:  (2009-02-26 09:01:06)
-----
Autor chyba używa słowa "hobby" w kontekście, bo ja wiem, kolekcjonerstwo?
Zresztą - u mnie w domu tata lepi modele samolotów (i innych rzeczy różnych), mama lepi modele z masy papierowej i ozdabia je decoupage, więc....
Bez sensu trpche :P
Autor:  (2009-02-26 13:09:32)
-----
nigdy nie spotkałeś kobety-modelarki?? to własnie spotykasz. ojciec mnie nauczyl jak miałam jakieś 8 lat i dotad mi zostalo. tak samo jak gry strategiczne i strzelanki...
Autor: Orbitoski  (2009-02-26 13:34:04)
-----
>Maggie
Pisanie książek kiedyś było moim hobby, teraz stało się zawodem. Jednym z trzech (prócz redaktora i publicysty), który uprawiam. Daje mi ogromną radość i satysfakcję, sprawia, że jestem człowiekiem szczęśliwym z tego powodu, że mogę robić to co chcę i czerpać z tego profit. Ale nie jest to hobby, tylko, w tym momencie, profesja.
Autor: Waszka  (2009-02-26 15:41:59)
-----
nie mamy hobby?? a moja klacz??? jazda na niej, dbanie o nią?? nic z tego nie mam poza przyjemnoscią
no i facetów tam nie uswiadczysz, facet jak ma konia to nie pojedzie nim do lasu tylko na zawody......
Autor: Ola  (2009-02-26 19:41:22)
-----
Szanowny Panie Orbitowski.
Bóg Ci zapłać za określenia w stylu "diament w koronie stworzenia". Niby miało to być ironiczne, ale - taka właśnie jest prawda. :) Kobiety są doskonałe, a pierwiastek kobiecy uczłowiecza nawet mężczyznę;D świete słowa Pana Dobrodzieja - pierwszy raz twierdzę to z pełną powagą;) :D :D
Autor: s  (2009-02-27 16:39:17)
-----
Kobiety nie mają hobby ? A znasz jakieś kobiety czy tylko sobie tak teoretyzujesz ? Bo jak nazwać wielogodzinne maratony w poszukiwaniu nowych ciuchów do kolekcji, albo codzienne bóle głowy, narzekanie, marudzenie, kłotnie o wszystko i fochy jak coś jest nie po ich myśli? Jak dla mnie to coś w stylu hobby bo robią to zupełnie bezsensownie i nic na tym nie zyskują ;)
Autor: x  (2009-02-28 20:43:47)
-----
kurcze czlowieku, jesli ci sie wydaje ze kobieta to osoba od fitness klubu, spa i solarium to..
to ja ci serdecznie wspolczuje

na szczescie ani na konwentach, ani na karciankowych turniejach, ani w wowie,
ani nawet na digarcie nie ma takich facetow:)
jestesmy bezpieczne.
Autor: do x  (2009-03-01 12:48:24)
-----
kazdy opisuje swoj krag znajomych...
Autor: blue  (2009-03-01 17:03:42)
-----
Ja bym tam chciała, żeby mój facet komiksy zbierał. Ja na to kasy nie mam, a tak miałabym od kogo pożyczać... ;)

Pamiętajmy, że hobby to nie tylko zbieractwo. Ja mam pasję, mam hobby, mam swoje wariactwa i tego samego szukam w mężczyznach ;) Może nie jestem kobietą? Salony odnowy biologicznej ani spa mnie nie interesują, wolę jednak iść z psami na spacer...
Autor: iza  (2009-03-02 15:17:24)
-----
jeśli definiujemy hobby jako kolekcjonerstwo, to się zgadzam z autorem, że tu jest większość mężczyzn, ale dla mnie hobby ma szersze znaczenie: to jakieś działanie w wolnym czasie, dla przyjemności, nie przynoszące profitu. I słusznie ktoś zauważył, że kobiety mają taniec, jogę. Ale również mnóstwo innych atrakcji - narty, deska, konie, żeglarstwo, rolki, wycieczki, zwiedzanie, paralotnie, wspinaczka skałkowa, chodzenie po górach, czytanie książek na dany temat, nauka gotowania np. określonej kuchni czy robienia sushi, różne kursy tańca to tylko kilka, które przychodzą mi do głowy. Takie hobby uprawia bardzo wiele kobiet. A moje hobby to ostatnio: książki Kapuścińskiego, taniec brzucha, narty, sałatki i pisanie o podróżach...
Autor: jo  (2009-03-02 15:29:53)
-----
"skanalizowanie meskiego potrzaskania" - czy chodzi o nietuzinkowosc, fascynacje, pasje? ja sie pytam, gdzie sa ci potrzaskani panowie, bo jak na razie w ciagu mojego juz niekrotkiego zycia spotykam samych absolutnie ziemskich panow, ktorzy nawet jak maja jakas pasje, to natychmiast ja wymienia na bezpieczny kacik w pracy i w domu, gdzie jest pensyjka i obiadek. Chyba ze mam kosmicznego pecha... Dodam, ze uchlewanie sie na umor nie jest tym, o co pytam, bo to jest tylko ucieczka, zeby sobie samemu nie patrzec w oczy.
Autor: virgaurea  (2009-03-02 21:17:42)
-----
Kobiety sa doskonale, ale wy, mezczyzni, tez :)
Autor: Aval58  (2009-03-13 14:40:18)
-----
Tak to prawda że jesteśmy doskonałe bo znosimy na naszej planecie Was męższyzn Jak napisano w Bibli że jesteście prtotypem Pana Boga To powiedz Łukaszy od kiedy to protototyp jest udanym modelem ? Hmmmmm I NIE WIEDZEĆ CZEMU Pan Bóg wprowadził Was do masowej produkcji Ale dał Wam Nas doskonałe modele Zbieramy znaczki .zbieramy marzenia ciuchy i wiele rzeczy kolekcjonujemy A najważniejsze to że fascynujemy Was w takim stopniu że jesteście nawet zdolni porzucić jaskinie myć się codziennie i pchać cywilizację do przodu Wię nie buntuj się ŁUKASZKU TAK JEST ZBUDOWANY ŚWIAT Wy go pchacie My kierujemy Pa pozdrawiam Aval
Autor: Karina  (2009-04-01 19:03:56)
-----
Haha ja mam szkolenie psów i uznaję je jako hobby. Kiedyś pewnie będzie profesją i hobby przy okazji ;).
Pozdrawiam wszystkich posiadających pasję!!!
Autor: ona  (2009-04-19 18:51:34)
-----
kiepski kolego artykuł napisałeś, niby momentami nawet smieszny ale jakis taki głupi, nie wiadomo o co ci chodzi, ironią też zajechało...juz lepiej przestan bawic się w hitlera i zamień pisanie na zbieranie chocby znaczkow he he
Autor: margaret  (2009-06-01 15:48:35)
-----
"nie wiadomo o co ci chodzi, ironią też zajechało" Najprostrza definicja felietonu ma w sobie konkretną wzmiankę własnie o ironii, ktorej zabraknac nie moze. Chcac nie chcac stwierdzasz wiec ze Orbitowski dobrze wykonal robote.
Autor: Iga  (2009-06-03 21:12:30)
-----
Felietony Orbitowskiego, wszystkie jak jeden mąż, to czysta prowokacyjna przewrotność; gra zironizowanych, sprytnie, z subtelnym smaczkiem wyszydzanych konwencji; skrzyżowanie aburdalnej rzeczywistości z rzeczywistym absurdem; zabawa wizerunkiem kobiety i mężczyzny stworzonym przez kobiety i mężczyzn; to robienie w balona poważnych i niepoważnych; podsycanie próżności w nieświadomych; to podburzanie, oburzanie, kokietowanie, przymilanie się...Fantastyczne to. W każdym znaczeniu tego słowa;)
Dodaj własny komentarz
Autor opinii:
(twój pseudonim, imię lub nazwisko)
E-mail autora:
(nieobowiązkowo; nie musisz podawać adresu e-mail!)
Twój komentarz:



Kafeteria / Zamów reklamę w Kafeterii / Redakcja (PR + autorzy) / Kosmetyki do testów / Patronaty

© 1999-2010 Grupa o2 Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu.