Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

Na marginesie

17.06.2004 | Marsjanie i Wenusjanki. Teksty apokryficzne]

Odcinek 5. Jak rozmawiać nie powodując konfliktów

Jak rozmawiać nie powodując konfliktów
Podstawową sprawą jest uświadomienie sobie celu rozmowy, gdyż to jest punkt wyjścia do wyboru języka, w jakim powinniśmy rozmawiać. Jeżeli rozmowa ma zbliżyć uczuciowo partnerów, pomóc stworzyć miły nastrój czy też wesprzeć psychicznie, pocieszyć, powinna toczyć się w języku kobiecym. Jeżeli rozmowa ma dotyczyć rozwiązywania problemów, należy prowadzić ją w języku męskim.

Rozmowa w języku kobiecym
Rozmowę w języku kobiecym najlepiej zacząć od przytulenia, jak to czynią instynktownie przyjaciółki witając się. Ten gest stwarza klimat sprzyjający rozmowie o uczuciach. Podczas rozmowy w języku kobiecym można mówić o kłopotach, natomiast nie powinno się czynić prób ich rozwiązania. Mężczyźni powinni poprzestać na wysłuchaniu kobiety, ewentualnie przytakując jej i dając wyrazy poparcia dla jej wypowiedzi, a powstrzymując się od udzielania jakichkolwiek rad oraz, przed wszystkim, krytykowania partnerki. Doradzanie i tłumaczenie automatycznie przenosi rozmowę do języka męskiego, co powoduje irytację kobiety. Podczas rozmowy w języku kobiecym szczególną ostrożność i czujność powinien zachować mężczyzna, bo to nie jest jego naturalny język. Ale kobieta może również naruszać zasady rozmowy w języku kobiecym, gdy używając tego języka próbuje rozwiązywać problemy, bądź też krytykuje partnera. Emocjonalne kłótnie w języku kobiecym nigdy nie prowadzą do rozwiązań problemów, a tylko niszczą związek uczuciowy pomiędzy partnerami.

Rozmowa w języku męskim
Ponieważ życie nie składa się tylko z przyjemnych chwil, między partnerami dochodzi do kłótni i wzajemnych pretensji. W związku kumulują się problemy, które czasami trzeba rozwiązywać poprzez rozmowę. Najlepiej prowadzić ją w języku męskim. Do tego rodzaju rozmowy partnerzy powinni podchodzić ze spokojem, wyciszeni emocjonalnie, z dystansem wobec siebie, starając się logicznie zrozumieć, jaka jest natura problemu i rozważając swoje trudności w porozumieniu się, jakby dotyczyły kogoś innego. Przystępując do rozmowy o problemach w związku należy wyciszyć w sobie uczucie bliskości, a w trakcie rozmowy nie powoływać się na nie (dla kobiety może być to trudne do przyjęcia i zrealizowania). Przytulenie przed taką rozmową byłoby poważnym błędem! Podczas rozmowy w języku męskim bardzo istotne jest podkreślanie, że partner ma prawo posiadania odmiennych poglądów. Wskazane jest zaznaczać: “takie są moje poglądy, ty masz prawo mieć inne zdanie na ten temat” i absolutnie nie przerywać partnerowi w trakcie wypowiedzi. Dopiero jak partner skończy wypowiedź, można przystąpić do prezentowania poglądu przeciwnego. Trzymanie się tych reguł nie jest proste i wymaga tyle samo dyscypliny z obu stron. W celu zdyscyplinowania samego siebie, powinniśmy podnosić palce do góry, jak uczeń zgłaszający się do odpowiedzi cierpliwie czekając na koniec wypowiedzi partnera i dopiero wtedy przedstawić swoje racje. Po wymianie poglądów strony mogą dojść do porozumienia lub pozostać przy swoich racjach. Nie należy na siłę dążyć do porozumienia, bo wymuszony konsensus i tak nic nie daje. Być może, po przemyśleniu problemu osobno, partnerzy z większą łatwością dojdą do porozumienia w przyszłości. Podczas rozmowy w języku męskim ostrożność i czujność powinni zachować oboje partnerzy. Mężczyzna może również naruszać zasady rozmowy w języku męskim przerywając wypowiedzi partnerki, krytykując jej osobę lub dając się ponieść emocjom i mówić podniesionym głosem. Wszystko to może przerodzić dyskusję w destrukcyjną kłótnię.

Po wymianie poglądów, niezależnie od wyniku dyskusji, nawet w przypadku braku porozumienia, partnerzy mogą przystąpić do odbudowania bliskości. Powinni się do siebie przytulić, nawet jeżeli odczuwają do siebie żal lub mają kłopoty z utrzymaniem emocji na wodzy. Wtedy lepiej nic nie mówić i w przytuleniu pozwolić ostygnąć negatywnym emocjom samoczynnie.

Inne zalecenia
Z powyższych rozważań wynika, że wskazane jest komunikować partnerowi, w jakim języku chcemy aktualnie z nim rozmawiać, aby nie dochodziło do nieporozumień. Jeżeli chcemy rozmawiać w języku kobiecym, najlepiej się przytulić, nawet bez słowa. Jeżeli chcemy rozmawiać w języku męskim, powinno się oświadczyć na wstępie: “mam problem do rozwiązania”. Wtedy partnerzy będą wiedzieć (bądź z czasem się nauczą), jakich reguł rozmowy powinni przestrzegać.

Konieczność rezygnacji z języka kobiecego dotyczy nie tylko sporów pomiędzy partnerami. W przypadku, gdy przed mężczyzną stoi poważny problem, który nie dotyczy relacji między partnerami, partnerzy też muszą na ten czas zrezygnować z języka kobiecego, a to wiąże się z chwilowym oddaleniem uczuciowym. Ta sytuacja opisana jest w książce “Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus” jako udanie się mężczyzny do “jaskini” w celu koncentracji na problemie. Partnerka powinna być w takim przypadku poinformowana przez mężczyznę o zaistniałej sytuacji, bo inaczej pomyśli sobie, że on przestał ją kochać. Po rozwiązaniu problemu mężczyzna powinien powrócić do uczucia bliskości. Jeżeli nie jest to pierwszy taki „powrót”, nie powinno być z tym kłopotów. Wystarczy, jeżeli mężczyzna bez słowa przytuli na pewien czas partnerkę i po chwili, w przytuleniu, powie “wróciłem”. Ważne jest, aby partnerka odwzajemniła uścisk w przytuleniu na znak, że przyjmuje jego „powrót” i nie ma do niego żalu o przebywanie w “jaskini”. Bez tego odwzajemnienia może dojść do ochłodzenia uczuć pomiędzy partnerami. W wypadku poważniejszych kłopotów z “powrotem“ należy zastosować procedurę opisaną w rozdziale “Terapia”.

Oczywiście jest możliwa sytuacja odwrotna, kiedy to kobieta udaje się do „jaskini”, aby rozwiązać problem, np. zawodowy. Wtedy powinna poinformować o tym partnera i ona też powinna zainicjować „powrót”. Czekanie biernie na inicjatywę partnera jest ślepą drogą, ponieważ kobieta może się nigdy nie doczekać (on szanuje jej przebywanie w ”jaskini” i nie chce jej w tym przeszkadzać).

Gdy poważne problemy stoją przed obojgiem partnerów, powinni razem udać się do „jaskini”, (czyli języka “męskiego”), a po rozwiązaniu problemu razem z niej powrócić.

Z powyższych rozważań wynika, że trudniej jest utrzymać uczucie bliskości w małżeństwie niż w luźnym związku. Konieczność stawiania czoła różnym problemom, zwłaszcza po wspólnym zamieszkaniu i pojawieniu się dzieci wymaga częstego przechodzenia obu partnerów na „język męski”. Próby rozwiązywania problemów w „języku kobiecym” kończą się na ogół wzajemnymi pretensjami i obwinianiem partnerów.

Najbardziej komfortową sytuację ma para młodych ludzi, z których każde mieszka osobno np. u swoich rodziców lub w akademiku. Związany z tym brak problemów bytowych pozwala na stałe przebywanie w „języku kobiecym”. Dotyczy to także kontaktów z nowo poznanym partnerem, gdy nie ma jeszcze wspólnych problemów do rozwiązania (np. romans). Również tym można wytłumaczyć, dlaczego żonaci mężczyźni i zamężne kobiety tak często ulegają iluzji, że życie z kochankiem będzie usłane różami i dlaczego, po porzuceniu małżonka, tak często się rozczarowują.
Krakus
Wersja do druku

Wasze komentarze

Autor: Madera  17.06.2004 zgłoś

Dokładnie!Często mężczyzni ulegaja iluzji, dają się ponieść ochom i achom kochanek!W codziennym życiu z zoną , dziecmi sa tysiące problemów do rozwiązania , obowiązków itd., nie zawsze jest różowo! Cóż , kochanki chca tylko, żeby był.....żadnych pretensji, codzienności, każde ukradkowe spotkanie to święto!To taki stan jaki przezywali z własnymi zonami przed ślubem, spotkanie było świętem a problemy kazdy zostawiał w domu!Moim zdaniem w wiekszośco przypadków , odrzucenie tej codzienności i ucieczka w świat iluzji z kochanką bądz kochankiem, niestety świadczy o niedojrzałości(tu akurat nie biore poprawki na inne istniejące przyczyny zdrad) Zdarzyło mi się spotkac ludzi wielokrotnie rozwiedzionych i wiekszośc z nich twierdziła, że z ich partnerami było coś nie tak.. Tymczasem, problem tkwił w nich samych...!

Autor: monka  17.06.2004 zgłoś

Dzięki, że mnie uświadomiłaś!!!!!!!!!Właśnie spotkałam jednego adoratora z żoną!!!!!!!!!

Autor: monka  17.06.2004 zgłoś

nie rozumię o co mu chodzi,po co zawraca mi du.., skoro ma żonę!!!!!!!!!!!!!!!!Niech się nią zajmnie i jej prawi komplementy......swoją drogą ciekawe czy dla niej też jest tak miły jak dla mnie?

Autor: Ewe  17.06.2004 zgłoś

Wiele czasu zajęło mi nauczenie się rozmawiania o problemie (tym konkretnym) a nie o moich emocjach dotyczących kłótni. Myślę, że naprawdę było warto. Może to zasługa mojego faceta, który miał dużo cierpliwości i wyrozumiałości żeby mnie tego nauczyć. A tak swoją drogą, to niesamowite, jak doskonale wiedział co ma powiedzieć i jak się zachować by mnie nie urazić, chociaż ja nie potrafiłam na początku odwdzięczyć się tym samym.

Autor: ewa-evcia 007  17.06.2004 zgłoś

KRYSIU - wysłałam ci maila. A tak na marginesie - najważniejsze jest że facet chce rozmawiać- chyba niewielu to potrafi, a szkoda .

Autor: monika  17.06.2004 zgłoś

Taaaaaa to święta prawda, uczyłam sie o tym na komunikacji interpersonalnej...to przez te nasze inne mózgi, baba ma tam przerośniete ciało modzelowate i wyje co chwila o byle co, facet na początku operuje "jezykiem kobiecym"- przytula, całuje i mówi:"juz dobrze"....ale po jakims czasie chce wiedzieć co jest grane i zaczyna Go to delikatnie mówiąc denerwować.....i wtedy to własnie zalecam udac sie do "jaskini"- bo facet nigdy do końca nie zrozumie baby, nawet gdybyśmy mu nie wiem jak długo tłumaczyły....jak bardzo chciałby rozmawiać i zrozumieć

Autor: rysia  17.06.2004 zgłoś

No tak nic dodać, nic ująć :).... gdyby tak jeszcze w praktyce było to trochę łatwiejsze.

Autor:  17.06.2004 zgłoś

Przestalam czytac ,rozmowa w konflikcie nie moze zaczac sie od przytulenia.Przyjaciolki niekoniecznie sie tak witaja.Pozdrowienia.

Autor: Olaaa  18.06.2004 zgłoś

Nie do konca sie zgodze.. Ja ze swoim partnerem..jesli czujemy bliskosc.. i rozmawiamy jezykiem kobiecym..wszystko jest ok..Kłocimy sie.. tak.ze on przyciaga mnie na swoje kolana.. przytula.. i tak rozmawiamy.. Stwarzamy sytuacje bliskosci..by pamietac..ze sie kochany.. jest wtedy wieksza otwatrosc na druga strone.. nie stwarza sie sytuacji.. gdzie dwoje stoi naprzeciw siebie.. Moj partner jest meskim mocno typem.. Nie kobiecym.. w domysle..ze oboje lepiej w tym jezyku rozmawiamy..Nam poprostu tak to wychodzi.. i skutek jest swietny.. Porozumiewamy sie komunikatami "ja" a nie "ty" z pretensjami.. Ciepło pozdrawiam..

Autor: iza  20.06.2004 zgłoś

gadanie....nie powiem, ze takie artykuły nie uczą lepszej komunikacji...ale ich zastosowanie w życiu jest możliwe jedynie w kłótniach o błahe sprawy. co zrobić, jak rozmawiać, gdy dwoje ludzi ma zupełnie odmienne poglądy na istotną kwestię? wtedy żadne przytulenie nie pomoże, a konkretna rozmowa prowadzi do flustracji... pozdrawiam

Autor: aniaa  20.06.2004 zgłoś

Masz rację iza. Wtedy trzeba postawic sobie pytanie: Czy jesteśmy w stanie dojśc do jakiegoś kompromisu? Jeśli stwierdzicie, że nie, (a jest to sprawa naprawde bardzo ważna) nie pozostaje Wam nic innego jak powiedziec sobie: BYE!!

Autor: Soudal  20.06.2004 zgłoś

Witam!! Wszystko jest wazne i przytulanie i nawet krzyki czasami sa potrzebne. Ale co zrobic jesli jest problem a druga strona niechce go widziec, nie mówiąc juz o rozmowie - bo przecieżto jakisurojony problem??

Autor: iza  20.06.2004 zgłoś

no tak aniaa...ale nie jest łatwo powiedzieć bye... (no i czy warto???) kiedy nie zgadzasz się z kims w jednym ważnym, a we wszystkich pozostałych sytuacjach jest super.

Autor: karola  22.06.2004 zgłoś

do Soudal. Podzielam twoje zdanie ponieważ sama mam ten problem. Chłopak na którym mi zależy ( a wiem że ja jemu też się podobam) zaprzestał komunikowania się ze mną i odizolował się. Fakt, że został poprzednio zraniony przez jakąś dziewczynę może go po części usprawiedliwić, ale czy nie jest to trochę egoistyczne? Co jeśli chodzi o moje uczucia? Ja chcę jego dobra a on mnie odpycha.Czasem nie rozumiem jego postawy bo raz jest wszystko OK a innym razem tak jak by mnie nie znał.

Autor: Vran  22.06.2004 zgłoś

Witam :) Piszecie że niewielu facetów potrafi rozmawiać, a jednocześnie z moich męskich obserwacji wynika coś wręcz przeciwnego. Rozmowa to wymiana poglądów, pomysłów na rozwiązanie problemu, komunikacja. Wy - Kobiety rozmowę bardzo często traktujecie jako swego rodzaju festiwal własnych uczuć. I to najczęsciej Wy mieszacie te dwa sposoby rozmawiania - męski i kobiecy. Bo z jednej strony jak czytam chcecie się czasem tylko wygadać, wyrzucić z siebie swoje problemy, wątpliwości, emocje - a jednocześnie często w mniej lub bardziej świadomy sposób oczekujecie od faceta rozwiązania problemu. Może nie w danej konkretnej sytuacji, ale jeżeli mężczyzna jest przyzwyczajony do rozwiązywania różnych spraw to trudno mu się powstrzymać i właśnie jak w książce będzie dążył do poszukiwania rozwiązania. Kobieta się irytuje, jego po chwili trafia szlag - klasyka. Moim zdaniem rozmowy "kobiecej" nie powinno się rozpoczynać od przytulania - tak to można rozpoczynać grę wstępną ;) Po prostu powiedzcie facetowi na wstępie że macie problem - potrzebujecie się wygadać. I że jedynym sposobem rozwiązania tego Waszego problemu jest wysłuchanie i przytulenie Was, ukojenie i uspokojenie. Facet coś takiego zrozumie i nie powinien proponować rozwiązań sytuacji typu "bo Ela była w pracy wczoraj nie miła"... A jak nie zrozumie od razu to mu delikatnie przypomnijcie o rodzaju problemu - wysłuchanie z jego strony to rozwiązanie. Umiejętość porosumienia to klucz do udanego związku. Jeżeli tylko uda się Waszym facetom wcisnąć tę książkę do przeczytania - to już pewien sukces... Pozdrawiam wszystkich :)

Autor: Anna Piekna  22.06.2004 zgłoś

Debilny temat, debilny podział ! Język kobiecy ,język męski co to za stulania! Rozmowa o konkretnych problemach to nie to samo co rozmowa o tym co miłego lub niemiłego nas dziś spotkało, a żadna taka sytuacja nie wyklucza przytulania ani pieszczot! jakaby mało było podziałów wśród ludzi - trzeba jeszcze wykombiowywać ,,kobiety z Wenus'' czy ,,mężczyzn z Marsa'' , przyklejać poszczególnym płciom poszczególne cechy.... komu to potrzebne? Ludzie jakos sobie radzą- kobiety i mężczyżni ze wspólnymi problemami, pocieszają sie i ospakajaja , a jak nie ma chęci porozumienia to i święty Boże nie pomoże....a tym bardziej książkowe mędrkowania. Mam podstawy tak piaś bo jestem w szczęśliwym związku 10 lat - widze jak zmieniają sie nasze role, przepływają emocje i energie....

Autor: Vran  23.06.2004 zgłoś

Ja jestem w szczęśliwym związku 11 lat a obserwuję wiele zwiazków wkoło siebie. I mogę stwierdzić jedno - wiele rzeczy zawartych w tej książce jest bardzo mądre i zgodne z rzeczywistością. Zresztą może pani Piękna najpierw ją przeczyta a później się na ten temat wypowie? Prawdą jest że mężczyźni i kobiety postrzegają świat inaczej i ta książka ułatwia zrozumienie drugiej strony. A to że ludzie sobie jakoś radzą po pierwsze nie jest prawdą - wystarczy się wokół rozejrzeć a nie tylko w siebie się wpatrywać - a po drugie lepsze jest wrogiem dobrego - więc nawet najlepszy związek można poprawić. Pozdrawiam i życzę więcej empatii a mniej zapatrzenia w siebie

Autor: monia  24.06.2004 zgłoś

troche mnie ten artykul rozsmieszyl :): - kobiety, to te krzykliwe stwory, ktore kieruja sie jedynie emocjami, jesli chca cos wyegzekwowac robia to placzac, mezczyzni zas sa wspaniali, zawsze dyskutuja logicznie, analizujac kazde wypowiadanie slowo, taaaaa.... ksiazka to jedno, zycie drugie. oczywiscie, uwazam, ze sa pewne cechy wlasciwe jedynie kobietom lub tylko mezczyznom (w koncu biologia sie nie zmienila), ale w tym artykule zbyt mocno postawiona jest krecha miedzy tym, co kobiece a tym, co meskie w dyskusjach. znam facetow, ktorzy mazgaja sie jak baby, i kobiety z jajami, ktorych faceci moga im tylko pozazdroscic. to napislalam, ja - rozemocjonowana baba, ide teraz sie po kobiecemu przytulic... a jak sie przytula po mesku? :))))

Autor: Skorupiak  24.06.2004 zgłoś

Monia zanim zabierzesz głos przeczytaj jeszcze raz artykuł, ale dokładnie!

Autor: siva  24.06.2004 zgłoś

śmieszą mnie takie uogólnienia każdy człowiek to indywidualna jednostka i nie można analizować czy doradzać masowo.każdy ma swój sposób na rozwiązywanie problemów a takie schematyczne podejście typu:teraz należy położyć prawą rękę na jego lewym kolanie są zwyczajnie niepraktyczne.pozdrawiam

Autor: Katarzyna  24.06.2004 zgłoś

Tolerancji za grosz mają a się wypowiadają w kwestii co nie mają pojęcia doświadczenia -" brak zajęcia"

Autor: monia  24.06.2004 zgłoś

myslalam, ze to ma byc dyskusja na temat artykulu, a nie mojej dokladnosci :))) z reszta - nie ja jedna przeczytalam "niedokladnie" (wg. Ciebie, oczywiscie)

Autor: Iwona  24.06.2004 zgłoś

Vran: a po drugie lepsze jest wrogiem dobrego - więc nawet najlepszy związek można poprawić moim skromnym zdaniem ze stwierdzenia (autorstwa Lenina podobno) powyzszego wynika, ze dobrego nie nalezy poprawiac, bo mozna zepsuc, a nie odwrotnie...

Autor: agnesil  25.06.2004 zgłoś

ja ze swoim facetem tez nie mogę się dogadać. jak mówię mu ze za duzo piwa pije to on na to że lubi i wczym problem. jak mówię ze za mało mnie przytula to żebym sobie królika kupiła. co za d.....pek. w końcu jak ja nie będę czegos chciała i bedzie mial ptretensje to powiem mu zeby sobie dmuchana lalke kupił. i już. bo przeciez ja zawsze problemy robię. ale gdzie ty widzisz problem??? to ty zawsze zaczynasz pierwsza. itd.itp.

Autor: uksa  30.06.2004 zgłoś

O tym można w nieskończoność,nieprawdaż?Jak jest konflikt, to trzeba najpierw wyjść z domu, żeby się nie pozabijać, a potem oczywiście rozmawiać, ale jak fACET NIE CHCE, DLANIEGO NAJLEPSZYM POROZUMI4ENIEM JEST ŁÓŻKO? I te wszystkie "nieobgadane " sprawy zostają na lata, no, już 25. O czym teraz rozmawiać? I jak? Trzeba się tylko kochać, przebaczać, przymykać oko i cieszyć się każdym nowym dniem, bo jest...

Autor:  05.07.2004 zgłoś

Krakus pewnie opala się gdzieś nad ciepłym morzem , albo nie ma pomysłu na następny odcinek :))) Pozdrawiam

Autor: Simona  06.07.2004 zgłoś

Bardzo schematyczne podejście do rzeczy...ale coś w tym jest.W końcu gdyby to było takie proste,to nie byłoby tematu i tylu nieporozumień między ludźmi.Na pewno trzeba dużo cierpliwości i miłości,żeby się ze sobą dogadać.Większość z nas nie potrafi słuchać...Słyszy,ale nie słucha i na tym cały pic polega,zresztą nie mi tu pisać jakieś pouczenia,sama mam z tym problemy...rzucic wszystko w cholere byłoby najprościej,ale chyba nie o to chodzi,potrzebujemy siebie nawzajem,więc wypadałoby się postarać. pozdrawiam wszystkich w babskim języku;o)

Autor: kasia  10.08.2004 zgłoś

Wydaje mi sie jednak, ze wszystko to sa bzdury. Jezeli kazda kobieta wyklula sie na Wenus, to na co jej charakter? Jesli wszyscy faceci sa tacy mescy (chocby w mowie) to skad wzieli sie ci zniwiesciali? Wiec, po co komu psycholog(-ia), moze wystarcza programisci z instrukcja obslugi? Wiem, wiem: chodizi o to, zeby mniej cierpiec. Nawet najglupsze kobiety i najglupsi mezczyzni wiedza, jakie bledy przez nie/nich popelniane wywoluja bol w nich samych. Tu nie chodzi o rozroznienie miedzy tonem kobiecym i meskim, ale o to by nie pozwalac sobie w rozmowie na histerie (co jest jak kon nieujezdzony), ani przyjac, ze tok myslenia partnera jest nielogiczny. W ostatnim wypadku, pozwalajac sobie stwierdzic, ze nie to logiczne co logiczne, ale to co sie komu wydaje, stosuje metode penetracji toku myslenia adwersaza, co prowadzi do a) lepszego poznania jego/jej sfery umyslowej b) sprowadzenia toku rozmowy na "swiatopogladowy" . Zarowno pkt. a i b prowadzi do mentalnego i emocjonalnego zblizenia partnerow (nadal adwersazy?) pod warunkiem, ze jest szczery i nie ma sie do czynienia z balwanem, badz dostosowuje sie wlasne argumenty do wywarcia wrazenia, ze jest sie osoba szlachetniejsza i uczciwsza, niz w rzeczywistosci. Pkt a i b sluzy rowniez odwroceniu naszej uwagi od "sfery zaczepnej" i umniejsza range pierwotnemu problemowi, ktory wszakze sam w sobie mogl byc wtorny...Daje mi to rowniez poczucie, ze jednak nie znam partnera jak wlasna kieszen, i ze mamy jeszcze w sobie sporo do odkrycia. W ten sposob stajemy sie dla siebie partnerami do dyskusji, a nie do jedzenia kolacji. Zazwyczaj kolacja nie nastepuje po akcie dyskusji, tylko co innego... Chcialam, nie obrazajac nikogo, zwrocic uwage zarowno Pan spontanicznych jak i Dam z rezerwa, ktore sie powyzej wypowiedzialy, iz wykrzykniki nie sa uzywane w przekazach internetowych inaczej, niz w przypadku podnoszenia glosu (po kobiecemu). W zwiazku z powyzszym nie uzyje zadnych zalecanych srodkow ekspresji, poza kropka na koncu zdania. Bez przesady.

Autor: ania20  25.11.2004 zgłoś

yhm... nic dodac nic ujac, ja ze swoim partnerem nie umiem porozmawiac po kobiecemu, tylko po mesku, jezeli on cos zawalil nie owijam i wale prosto z mostu, jeszcze nigdy podczas klotni mnie nie przytulil choc nie powiem ze czasami bardzo tego pragne.. ciesze sie tylko, ze jezeli mamy sprzeczke o jakas glupote i nie dochodzimy do porozumienia to po ok.2 godzinach nam przechodzi i jest tak jakby sie nic nie stalo, dopiero po kilku dniach wracamy do tematu- tym razem juz na spokojnie i wyjasniamy sprawe, zazwyczaj konczy sie na tym ze przepraszamy sie na wzajem..

Autor: ania**  15.01.2005 zgłoś

A ja sie juz od dłuzszego czasu ciagle kłóce z moim parterem, zadne z nas tego nie chce ale jakos tak wychodzi...i zeby te powody do kłótni były jakies powazne..a tu nic tylko jakieś błachostki!! Taki brak porozumienia w sprawach nawet nie majacych istotnego znaczenia naprawde potrafi człowieka zdołować!! Kochamy sie i szukamy własnie jakiegoś rozwiazania na nasze problemy, ale jak wiadomo złotego środka nie ma:-( Chyba sobie poczytam ta ksiazke"Męzczyźni sa z Marsa a kobiety z Wenus". Moze ten mój to naprawde jakiś marsjanin??:-))) ( a ja Wenusjanka?):-)))POZDRAWIAM wszystkie pary które sie własnie "docierają"!:-))i Ciebie tez Bartuś:-))))

Autor: Ilona 19  03.02.2005 zgłoś

Miałam niedawno okazje przeczytać książkę, ktora tłumaczy zachowanie zarówno kobiet jak i mężczyzn, wyjaśnia różnice z zachowaniu, pomaga się dogadać z partnerem.Jest bardzo pomocna ale jak stosowac sie do tych w szystkich rad, skoro w obliczu konfliktu, a nawet samej potrzeby bliskosci często góre biorą emocje a kiedy opadną mimo najlepszych chęci można powiedzieć coś, czego będzie sie żałować.

Autor: Ilona 19  03.02.2005 zgłoś

Miałam niedawno okazje przeczytać książkę, ktora tłumaczy zachowanie zarówno kobiet jak i mężczyzn, wyjaśnia różnice z zachowaniu, pomaga się dogadać z partnerem.Jest bardzo pomocna ale jak stosowac sie do tych w szystkich rad, skoro w obliczu konfliktu, a nawet samej potrzeby bliskosci często góre biorą emocje a kiedy opadną mimo najlepszych chęci można powiedzieć coś, czego będzie sie żałować.

Autor: mmm  15.04.2006 zgłoś

Kazda rozmowa , glupi zart przeradza sie w klotnie...

Autor: Unia  08.06.2006 zgłoś

Witam, ja nie umiem rozmawiac ze swoim mezczyzna.zanamy sie juz osiem lat i jeszcze do niedawna traktowalam go jak przyjaciela. ale on w ogole nie rozumie moich potrzeb. Niby wie i rozumie ale i tak robi swoje. A juz kwestia kiedy ma zamia mi sie w koncu oswiadczyc to juz dla mnie czarna magia.Ja juz w prost pytam, a on tak wymija sie od odpowiedzi..... Nierozumiem facetow..........

Autor: kia28  14.07.2006 zgłoś

Witam!!! Według mnie bardzo trudno jest o porozumienie gdy ludzie sie nie dobiorą temperamentem.Jeżeli facet jest impulsywny a kobieta za każdym razem upiera się przy swoim choć nie ma racji, nie da rady dojść do porozumienia.Ważne jest aby probowac zmienic swoje zachowanie i nawyki, ktore bierze sie z domu rodzinnego.Trzeba przezde wszystkim chciec sie dogadac i wtedy zawsze dojdzie sie do kompromisu. Porozumienie jest mozliwe gdy obie strony pracuja nad komunikacja.

Autor: Lupa  01.10.2006 zgłoś

Ludzie wy tu takie rzeczy gadacie. Ja mam problem! Chce rozmawiac z partnerka o wszystkim, ale ona nie bardzo chce. Nie mowi mi calej prawdy. Zawsze cos przedemna ukrywa i przez to rodza sie klutnie. Nie wiem co mam zrobic?? Co mam zrobic zeby ze mna rozmawiala?? Pomozcie mi prosze.

Autor: rafaell  17.12.2006 zgłoś

siemka wszystkim czy może mi ktos wyjasnic, dlaczego za każdymrazem jak staram się byc miły dla swojej zony, wiadomo chodzi o sex ,ona za każdym razem mówi, stwórz miłą atmosferę , ale do licha przeciez ja się staram ale ona nadal mi mówi żebym stworzył atmosferę .Możecie mi coś poradzić o jaką atmosfere tutaj może chodzić??

Autor: Ba  18.01.2007 zgłoś

Rafael, zapytaj ją może wprost. Najlepiej, gdy jest miło, przytulnie i ciepło, ale nie przed zabawą. Może po...? . Zyczę powodzenia.

Autor: Paola  08.03.2007 zgłoś

Od niedawna zamieszkalam z partnerem i on w ogole nie okazuje mi uczuc!co mnie strasznie rani!w zasadzie to on ma taki charakter ze jest bardzo skryty ale moglby to zmienic nie wiem jak do niego podejsc rozmawiam z nim on obiecuje ze wszystko bedzie ok ale jak narazie nie jest!moze potrzebuje czasu...

Autor: xxx  14.03.2007 zgłoś

wszystko pieknie i wspaniale jezeli oboje rozmawiaja a co zrobic jezeli ona nie dostrzega problemu i nie daje sobie uswiadomic ze taki istnieje przez jej zachowanie ?????

Autor: żanetka  20.03.2007 zgłoś

To święta prawda ze w zyciu piękne sa tylko chwile ;-(

Autor: ŻANETKA  20.03.2007 zgłoś

Jak to się dzieje ze w zwiasku po miedzy dwojga osob po paru latach , pojawia sie brak zrozumienia i kutnie o byle bzdety. dobrze by bylo znaleść zloty srodek na nasze bolączki

Autor: tex  14.05.2007 zgłoś

Nie czytalem tej ksiazki, czytam Wasze opinie i wypowiedzi i nasowa mi sie tylko jeden cytat " nie boj sie zmiany na lepsze, wiecej zyskasz niz stracisz.. " warto probowac zawsze :) mamy swoje lata i kazde znas juz wie mniejwiecej co jest dobre a co zle :) trzeba tylko chciec i nie zawezac pola widzenia w kolo siebie i co zatym idzie swojej pozycji w swiecie w ktorym chcemy zyc... milosc raczej polega na akceptowaniu czyichs wad, a nie ich eliminowaniu :) oczywiscie nie ma sesu zwiazek, w ktorym wiecej dzieli niz laczy ale poto sie podejmuje decyzje, zanim wstapi w takowy malzenski czy jakikolwiek inny :) pozdrawiam i zycze udanych zwiazkow :)

Autor: ;( ph  02.12.2008 zgłoś

powiedzcie co mogę zrobić, kiedy kocham bardzo mojego partnera, ale coraz częściej czuję, że nie pasujemy do siebie, że nie możemy być razem.. przeczytałam ten artykuł, komentarze, ale kiedy próbuje szczerze porozmawiać z nim, on się oburza strasznie, wychodzi z domu, itp. Zamieszkaliśmy razem i te wszystkie błahostki, o które kłóciliśmy się wcześniej co najmniej podwoiły się. jest ich więce, częsciej.. nie mogę mu zwrócić uwagi, że np. wkurza mnie cholernie, że siedzi w domu i nic nie robi, zamiast pójćć do pracy bo sie obraża... i tak ze wszystkim.. brakuje mi już siły i ochoty żeby próbować to razwiązywać..

Autor: adfa  10.03.2009 zgłoś

przeczytałam artykuły..a nawet dyskusje prawie wszystkie.. i mimo tego nadal nie wiem czy warto przeczytac ksiazke -" ..kobiety są z marsa.....a meżczyźni..." Dlaczego? Bo mam mieszane uczucia - kolejna ksiazka,kolejna wiedza.. TEORETYCZNA - a jesli nawet poparta praktyką - to praktyka autora - czyli jak na dokument naukowy - za mało tzw.dowodów na to że kobiety i mezczyźni to dwa inne światy. Spójrzmy na niemowleta płci meskiej i żeńskiej - czy one róznią sie czymś w zachowaniu ? moim zdaniem - nie.Ciezko chory człowiek - reaguje tak samo - niezależnie od płci. Gdy umiera stary człowiek - czy to kobieta czy mezczyzna - umiera tak samo.Różnic nie ma. A dlaczego? Może dlatego że w w/w. przypadkach - wyłączone jest myślenie? Myslenie wyuczone - nabyte. Gdy rozmawiam z mezczyznami przez internet ( nie znamy sie realnie , bez zadnej nutki erotyzmu, ot takie rozmowy ) - mezczyznami w róznym wieku - wszyscy, powtarzam wszyscy myślą podobnie do mnie - kobiety. Podobne emocje , reakcje, opinie,poglądy, odczucia - na rózne tematy - i te ogólne i te najbardziej osobiste.Panuje opinia że kobiety są bardziej uczuciowe, a emocje prowadzą je przez życie.A meżczyźni - logiczni.Ja tego nie widze. Męźczyzna to taki sam człowiek jak kobieta - kocha, czuje , przeżywa,jest wrażliwy.na ile to okazuje na zewnątrz - zależy od rodziny w jakiej sie wychował i od środowiska w jakim funkcjonuje. Podobnie kobieta. Brak zrozumienia pomiedzy kobietą a mezczyzna - wynika z róznic poziomów i środowisk z jakich się wywodzą , a nie z różnicy płci.A także z faktu czy każde z nich akceptuje siebie - kocha siebie.

Autor: mttjwdp  16.07.2009 zgłoś

Te wszystkie komentarze wnoszą więcej do tematu niż ten cały artykuł. Chcę niedługo zamieszkać niedługo z moi facetem,ale najpierw muszę ogarnąć kilka spraw, z którymi mam problem przez wcześniejszą nieszczęśliwą miłość. Z resztą on też musi kilka rzeczy ogarnąć... Musimy się nauczyć rozmawiać o problemach poważniejszych niż zmiana godziny randki etc. Rozmowy nie wychodzą nam tak źle,ale ja wracam do nich w nieodpowiednich momentach nieraz psując cały dzień... ale co do podziału kobiet i mężczyzn to moje zdanie zmienia się zależnie od sytuacji.Nieraz on się tłumaczy, gada za dużo, a ja podsumowuje suche fakty w skrócie jako argumenty i jestem chłodna kiedy się chce przytulić, a nie raz to on zgrywa twardziela stosując minimum słów kiedy to ja wylewam ich potok wraz ze łzami. Ale przytulić mogę go zawsze. Kiedy za bardzo zgrywa twardziela to pomimo kłótni proszę go, żeby mnie przytulił,bo to mnie uspokaja. I ja go tule kiedy tego potrzebuje. logiczni mężczyżni są w większości uczuciowi... Zdarza mi się tulić go zapłakanego... a przecież to kobiety płaczą...no i oczywiście zniewiaściałym go się nie da nazwać biorąc pod uwagę całokształt... może zmienić teorię- mężczyźni pochodzą z Marsa, kobiety z Wenus,ale ludzie z Ziemi,na której muszą znaleźć wspólny język, a nie dwa osobne,oraz dobrać się według cech charakteru...

Autor: Eve  09.10.2009 zgłoś

Z ciekawością czytam te artykuły, jednak na swoim przykładzie nie zgodzę się z tezą, że rzeczowa rozmowa powinna odbyć się bez przytulenia i bliskości. Rozmawiam z przyjaciółkami, z którymi jestem blisko i rozmowy dotyczą bardzo intymnych tematów. Wyrażamy różne zdania na dany temat, ale utrzymujemy bliskość. Kluczem do rozmowy, podczas której nadal się czuję z kimś blisko, chociaż ta osoba ma zupełnie inaczej patrzy na moje zachowanie czy problem, jest intencja. Jeżeli ktoś życzliwie zwraca mi uwagę, to nie tracę z nim bliskości, natomiast jeżeli celem jest "połajanka" - to trudno jest mi przyjać taki "feedback". W jaki sposób odróżniam intencje? Po postawie i sposobie wyrażania się, tzn. jeżeli usłyszę, ale głupoty, zachowałaś się jak idiotka - to zdecydowanie jest to dla mnie połajanka. Jeżełi ktoś chce mi pomóc i zdaje sobie sprawę, że nie ma monopolu na słuszność, to stara się zrozumieć, dlaczego tak robię. Może też powiedzieć, ze nie rozumie, bo jest inny, ale do tego problemu podchodzi tak i tak. Przy dobrych intencjach nawet powiedzenie: "Przepraszam, ale kiedy Cię słyszę pomyślałam, głupia baba czeka na cud" - nie boli, ale daje do myślenia. Ważna jest wzajemna akceptacja i bliskość.

Autor: calvo  24.05.2011 zgłoś

Artykuł rozbawił mnie mocno, ponieważ zawarte w nim stwierdzenia są prawdziwe.

Autor: Gowno  03.10.2011 zgłoś

Gowno

Autor: Wiola  09.10.2011 zgłoś

Jestem w związku 7,5 roku mamy 5 letniego synka i po takim czasie nie potrafimy ze sobą rozmawiac a nadal się kochamy gdzie tkwi problem pomoże mi ktoś nie wiem jak mam zacząc jaką kolwiek rozmowe???

Autor: miksa  17.11.2011 zgłoś

przeczytałam wasze wypowiedzi i zgadzam się z niektórymi ja jestem szczęsliwą mężatka 22 lata powiem szczerze że nie zawsze jest o czym rozmawiać po tylu latach spędzonych razem i czasem bardzo chce oczymśpogadac ale ciężko znaleśc temat ,CZY TAK JUŻ ZOSTANIE MARTWIĘ SIĘ

Autor: ZMĘCZONA MYŚLAMI:[  07.02.2012 zgłoś

hmmm... czytajac co nie co ... moze odpowie mi ktos o co chodzi mojemu chlopakowi ... ostatnio coraz czesciej wydaje mi sie ze to nie jest ten... staram sie z nim rozmawiac o tym dlaczego nie potrafi pokazywac uczuc a jeszcze miesiac poltora miesiaca bylo inaczej a nagle Zaczelo sie psuc ciagle staram sie z nim o tym porozmawiac lecz bez skutku ciagle tylko albo odpowiada mi tak ze mam ochote go zabic albo daje mi do zrozumienia ze mam go zostawic a nie wiem czy tak powinnam bo ten typ jest niezdecydowany a pytajac go czy tego chce to odpowiada ze nie tylko niech mysle pozytywnie ,,zebys dala na luz, ze za duzo sie ryje" ,,twierdzi ze mnie nie zdradza'' ale ja chce od niego tylko troche czulosci niech pokaze mi ze mnie kocha itp i dala bym spokoj z meczeniem go na tematy ktore mnie bola no ale tlumaczy sie tym ze nie ma uczuc zebym je w nim obudzila a kilka miesiecy mowione bylo ze je w nim obudzilam sama nie wiem co robic i jak myslec czy to ja cos zle robie czy to on jest jakis nie normalny.... juz pytalam go czy moze jest ktos inny ale twierdzi ze mnie nie zdradza bo sie szanuje...okey ale cos jest nie tak i nie moge z nim na ten temat zadnej konwersacji poprowadzic ... prosze o rady :[ bo dostaje juz szalu z teo wszystkiego

Autor: justyna33  22.02.2012 zgłoś

nie ty jesteś normalna dlaczego tak myślisz bo my kobiety tak mamy że jak się coś dzieje w związku to nasza wina oni zawsze tak mowią że się szanują no co ty ja nigdy bym nie zdradził skoro siebie tak szanuje to co z tobą ciebie już nie tego kwiatu jest pół światu zawsze tak mówiła mi moja babcia więc czy warto aż tak się zadręczać sama musisz zadać sobie to pytanie pozdrawiam i życze powodzenia

Autor: waldi12  02.03.2012 zgłoś

Witam!Od 2 lat klocimy sie z zona bez przerwy mamy problemy tak jak kazdy.Pamietajmy sami o tym ze my sami musimy rozwiazowywac problemy.Zadna ksiazka nie pokieruje nas przez zycie bez klopotow .My sami musimy znalesc jezyk wlasciwy dla nas do rozmowy.Powiem wam tak kazda kobieta oczekuje od faceta za duzo.!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Autor: as1  06.02.2013 zgłoś

Daj kobiecie palca a po jakimś czasie zażąda całej dłoni, to fakt.

Dodaj własny komentarz

(twój pseudonim, imię lub nazwisko)

(nieobowiązkowo; nie musisz podawać adresu e-mail!)

Min. liczba znaków: 3

Kafeteria / Zamów reklamę w Kafeterii / Redakcja (PR + autorzy) / Kosmetyki do testów / Patronaty
© 1999-2014 Grupa Wirtualna Polska Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu