Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

12.11 | Reportaż
Prześladowanie z miłości
Po wielu próbach zakończenia nieudanego związku, wysłała mu maila, w którym dała wyraźnie do zrozumienia, że z nimi koniec. Wyłączyła telefon prywatny, a służbowy wyciszyła i starała się go ignorować. A on zaczął wydzwaniać, zasypywać ją SMS-ami, wystawać pod biurem i domem. Chciał się dowiedzieć, dlaczego. Poprosić by wróciła. Potrzebował rozmowy. Ona, poczuła się osaczona, bo "były" zaczął ją prześladować.

Powyższa historia jest skróconą relacją z rozstania. Zazwyczaj czas leczy rany. Osoba skrzywdzona przestaje wreszcie wydzwaniać, godząc się z sytuacją. Zdarza się jednak inaczej.

W latach osiemdziesiątych w Stanach zaobserwowano falę prześladowań gwiazd filmowych przez ich fanów. Zaczęto mówić o zjawisku, które nazwano stalking. O ile jednak prześladowanie osób z show-biznesu, przez chociażby pozbawionych skrupułów paparazzich, jest na porządku dziennym, o tyle obsesyjne nagabywanie i naprzykrzanie się osobom nie należącym do świata publicznego, już nie.

Stalking definiuje się jako ciągłe nagabywanie i prześladowanie, często prowadzące do zagrożenia bezpieczeństwa. Ostatnio polskie media zaczęły opisywać przypadki coraz częstszego stalkingu. Jednak mimo tego, że zjawisko się szerzy, mówi się o nim wciąż bardzo niewiele. Osoba prześladowana, czująca się niebezpiecznie, nie wie co powinna zrobić, w jaki sposób się zachować, aby zniechęcić stalkera. Brak reakcji ze strony policji, brak odpowiednich przepisów w polskim prawie, prowadzi do sytuacji, w której osoby pokrzywdzone czują się bezradne, natomiast ich prześladowcy bezkarni.

Co na to polskie prawo? Otóż w Polsce mimo coraz częściej zdarzających się przypadków stalkingu, prawo jednoznacznie nie chroni tych, których życie jest w niebezpieczeństwie. A stalkerzy posuwają się już nie tylko do gróźb, ale groźby te zaczynają wprowadzać w życie. Jak dowiadujemy się z serwisu KobietaiPrawo istnieją dwa paragrafy, do których można w jakikolwiek sposób próbować się odwoływać w sytuacji, kiedy jesteśmy prześladowani. Pierwszy brzmi: Wolność człowieka podlega ochronie prawnej, zaś drugi: Każdy jest obowiązany szanować wolności i prawa innych. Istnieją również przepisy prawa kodeksu karnego, które mogą być stosowane przy orzekaniu w sprawach dotyczących nękania, czy znęcania się nad daną osobą. Przepisy te są zawarte w Art. 207 k.k. i brzmią następująco: § 1. Kto znęca się fizycznie lub psychicznie nad osobą najbliższą lub inną osobą pozostającą w stałym lub przemijającym stosunku zależności od sprawcy albo małoletnim lub osobą nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny, podlega karze pozbawieni wolności od 3 miesięcy do 5 lat. § 2. Jeżeli czyn określony w § 1 połączony jest ze stosowaniem szczególnego okrucieństwa, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10. § 3. Jeśli następstwem czynu określonego w § 1 lub 2 jest targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie sprawca podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.

Istnieją inne przepisy kodeksu karnego, mogące pomóc w walce ze stalkingiem w Polsce. Szkoda tylko, że nie jest ustanowiony odrębny przepis, traktujący to zjawisko jako pełnowartościowe przestępstwo.

Najgłośniejszym przypadkiem stalkingu w Polsce była sprawa miss Agnieszki Kotlarczyk. Dla niej historia skończyła się tragicznie, zginęła z rąk szaleńca, który chciał, by ta była jego własną księżniczką. Badania dowodzą, że w większości stalkerami są mężczyźni, a ofiarami kobiety między 18 a 29 rokiem życia. Psycholodzy twierdzą, że najczęściej prześladowcą staje się osoba porzucona, z którą zerwał znajomość dotychczasowy partner, albo taka, której odmówiono bliższych relacji. Tak było w przypadku dwudziestosiedmioletniej dentystki z Warszawy. Na szczęście jej prześladowca, zakochany w niej na zabój pacjent, trafił do aresztu. Sprawa jednak się ciągnęła bardzo długo. Kobieta była przerażona i bała się wychodzić z domu. Zamawiała taksówkę pod dom, aby dostać się do pracy. A i to stalkerowi nie przeszkadzało, rzucał się na przykład na maskę samochodu. Nie był to jednak powód do jego zatrzymania. Dopiero próby wtargnięcia do mieszkania kobiety skłoniły policję do działania.

Co robić w takiej sytuacji? Psychologowie radzą stanowcze mówienie „nie”, bez owijania w bawełnę i przeciągania sprawy. W przeciwnym razie stalker brak stanowczości odbierze jak zachętę i nadzieję na doprowadzenie do szczęśliwego (dla niego) finału. Ważna jest też walka z poczuciem winy, które często – niepotrzebnie - kiełkuje w nas, kiedy nie jesteśmy w stanie odwzajemnić uczuć i zaczynamy współczuć zakochanemu do szaleństwa mężczyźnie. I choć rad jest wiele, jednak nie jest łatwo walczyć samemu z prześladowcą. Bądźmy ostrożniejsi i szukajmy wsparcia wśród rodziny i przyjaciół.
Marika Krajniewska
Praca czeka na kobiety - Szukaj ofert Gorące dyskusje - Forum lobiece
Wasze komentarze...
Autor:  (2009-11-12 16:26:33)
-----
łoł
Autor: jazzy  (2009-11-12 19:04:09)
-----
to się zdarza i to wale nie tak rzadko....
Autor: hehe33  (2009-11-12 21:13:25)
-----
Tak Tak TAK!

Dodajmy do prawa polskiego artykuł o "stalkerach" HAHA Może jeszcze kradzież dynii na Halloween? Wynosić się z tą Ameryką.

Wielki problem. Poprosić znajomych by przetrzepali mu skórę to mu się odechce.
Autor: Katka  (2009-11-13 14:32:55)
-----
Ja mialam taką sytuację. Chłopak z którym sie rozstałam chodził za mna wszędzie, wydzwaniał, często spotykalam go w miejsach w których nie mial prawa być, próbował mnie z jednej strony zastraszyć "widziałem Cię! przyłapałem..." a z drugiej strony wziąć na litość płacząc, prosząc zebym wróciła itd. Nie wychodziłam sama z domu nigdzie wszędzie podwozili mnie rodzice, odporwadzal brat lub koledzy. w końcu mu sie znudzilo ale naprawdę nie było to przyjmene
Autor: kapsula  (2009-11-13 16:46:40)
-----
no to prawda, kiedys bardzo spodobalam sie koledze kiedy powiedzialam ze ja nie chce byc z nim, zaczol wygrazac chodzic do pracy koszmar ;/. faktycznie po jakims czasie sie mu znudzilo. i nie zazdroszcze dziewczyna w tej sytuacji
Autor: ekoo  (2009-11-13 16:56:20)
-----
Ja jestem takim stalkerem, podoba mi się dziewczyna ale nie idzie się do niej dostać, i nie wiem czy jej łba nie upierdolić
Autor: lalka do ekoo  (2009-11-13 17:21:20)
-----
uwazaj bo to tobie ktos moze leb upierdolic,postaw sie na jej miejscu-chcialbys byc z kims kogo niechcesz???jestes zalosny i nie meski,takie rozjechane jajo,spadaj.
Autor: 28 latka  (2009-11-13 17:26:41)
-----
cale szczescie nie znam az tak drastycznych przypadkow ale...
moj ex. bylismy 5 lat razem i zerwalam z nim 5 lat temu. nie wierzyl, ale jakos dal mi spokoj. jednak co jakis czas cos o nim slyszalam, moja rodzina o nim mowila. ale bylo to dziwne bo np moja mama chciala mi opowiadac nowinki z jego zycia! skad wiedziala? po co mi chciala opowiadac? okazalo sie ze On wydzwanial do mojej rodziny na pogaduszki, kiedys nawet przyszedl do nas do domu (po ok 3 latach) i przyniosl dla mojej mamy prezent. do tej pory dzwoni do niej, pod byle pretekstem! moja siostra juz sobie dala z nim spokoj widze. ale moja rodzina wiecznie o nim gada, a on to a on tamto. nie chce tego sluchac ale oni tego nie rozumieja. nie wiem co jest grane i po co on ciagle sie wtraca. mam tego dosyc, mowilam mu to kilka razy, ale do niego nic nie dociera. cale szczescie zmienilam ostatnio numer to mam spokoj! ale czuje ciagle jego 'obecnosc'. jest to strasznie wkurzajace!!! i jeszcze rodzina mi gada ze moglibysmy przeciez byc przyjaciolmi. nosz!!!!!!!!!!!!
dodam tylko ze po zerwaniu z nim mialam chlopaka i obecnie mam juz narzeczonego
Autor: gabs  (2009-11-13 17:29:15)
-----
no tak, świetnie, nie da się tego uregulować prawnie... jak ktoś jest popierniczony to nic się z tym nie da zrobić... jak zostawiłam swojego narzeczonego to przez pół roku dostawałam smsy, że jestem dla niego wszystkim i, że popełni samobójstwo... to też jest nękanie, ale jak sobie wyobrażanie ukaranie kogoś za "takie" nękanie..?
Autor: Student  (2009-11-13 17:38:40)
-----
"Co robić w takiej sytuacji? Psychologowie radzą stanowcze mówienie „nie”, bez owijania w bawełnę i przeciągania sprawy. W przeciwnym razie stalker brak stanowczości odbierze jak zachętę i nadzieję na doprowadzenie do szczęśliwego (dla niego) finału. Ważna jest też walka z poczuciem winy, które często – niepotrzebnie - kiełkuje w nas, kiedy nie jesteśmy w stanie odwzajemnić uczuć i zaczynamy współczuć zakochanemu do szaleństwa mężczyźnie. I choć rad jest wiele, jednak nie jest łatwo walczyć samemu z prześladowcą. Bądźmy ostrożniejsi i szukajmy wsparcia wśród rodziny i przyjaciół"

Blad zwykle lepiej nie flirtowac z facetami, nie uwqazac ze flirt niezobowiujacy z przyjacielem ejst ok, nie probwoac jesli przyjaciel cos zaczyna czuc ograniczyc tego,z eby nietracic go i nadal czerapc zyski z przyjani...lub jego uczucia...

kobiety maja to do siebie ze lubia byc traktowane jak ksiezniczki, ale sa na tyle glupie,z e keidy facet jes traktuje jak ksiezniczke e to abwi nierozumieja ze facet nietraktuje jej jako obiekt seksualny i dlatego podrywa, ale raczej dlatego ze cos czuc zaczyna...

jednyms wloem w wielu przypadkach takie niezdrowe przywiazanie ejst wynikiem GLUPOTY I PREMEDYTACJI kobiety ... ktora bawiac sie zniszczyla spory kawal zycia afacetowi, a kiedy trafi na innego liczy ze tamtem ot tak sie zgodzi.... niezgodzi, i w ten sposob bedzie to demonstrowa;ll........... tyle ze polskie parwo zupelnie niechroni faceta przed taka zabawa jego uczuciami... gdyby dajmy na to za dwa lata zabawy kobieta psozla na 2 lata do mamra albo zeby wynagrodzic poszkodowanemuz abawe 2 lata musiala by byc z nim id eo zaklad ze lcizba opisywanych przypadkow wynikow glupich zabaw damulek by spadla o 95%
Autor: Marta001  (2009-11-13 18:25:53)
-----
Mam to samo z moim bylym zaczynam sie go bac
Nie wiem co mam robic
Zastrasza przesladuje mnie itp..
Autor:  (2009-11-13 18:29:46)
-----
co za bzdury powyżej wypisują głupole którzy sami w życiu nie mieli do czynienia z takim psychicznie chorym prześladowcą- który nie dość że uprzykrza i utrudnia życie swej ofiary, nie dość że jest realnym zagrożeniem dla niej, nie dość że nie jest brany poważnie przez policję i bliskich tej ofiary - "bo przecież do tej pory byli razem to pewnie się pokłócili ale wszystko się unormuje", to jeszcze swoją chorobę umysłową maskuje za płaszczykiem słów "JA CIĘ KOCHAM I ROBIĘ TO Z MIŁOŚCI"... sama znam laskę która zmieniła już wszystkie telefony, musiała zmienić firmę - poprzednią zamknęła i wzięła się za nową działalność, myśli o zmianie adresu, nie wyklucza wezwania policji i złożenia zgłoszenia na komendzie w najbliższych dniach... nie bredźcie że to takie nic- choroby umysłowe się leczy a nie ubiera w fałszywe maski pt. "MIŁOŚĆ"...
Autor: ...  (2009-11-13 18:37:22)
-----
Takk..a jak to wyglada? Gdyby niby ta kobieta przesladowana przez faceta...sama go przesladuje np.ciagle o cos proszac,o kase,pomoc, to tamto....za plecami wyzywa go od psycholi,a tak to idzie z nim do kina itd.? Kto wtedy jest przesladowca? Co zrobic w takiej sytuacji...zawsze winny facet?:/
Autor: lola  (2009-11-13 18:41:44)
-----
o tak. psychologom dziękujemy. za stanowcze NIE dostałam w samo południe w samym centrum miasta W P I E R D O L . Dziękuję wszystkich, którzy mi pomogli, tym którzy przechodzili obok i tym którzy właśnie stali w korku na ulicy Słowackiego w Piotrkowie oraz tym , którzy zareagowali i zadzwonili na policję! oj dziękuję tak żeby wam smród nogi powykręcał !

Bo NIKT mi nie pomógł a było was ponad setka.

Autor: adam  (2009-11-13 18:45:18)
-----
mój syn odebrał sobie życie dwa lata temu przez taką kobietę która bawiła się jego uczuciami a tylko ona mogła mu pomóc gdyby tylko chciała. nienawidzę jej!
Autor: lola  (2009-11-13 19:09:11)
-----
przezywam teraz taka sytuacje!i naprawde czuje sie bezsilna...boje sie do czego jeszcze jest zdolny sie posunac w imie tej swojej "miłości"a raczej obsesji bo własnie tym ta miłość sie stała...nawet moje STANOWCZE NIE nic nie zmieniło,!!
Autor: mila  (2009-11-13 19:29:02)
-----
moj byly do mnie wydzwanial na okragla, 50tel dziennie to byla norma, ja mialam wtedy strasznie ciezki okres, zawalilam przez to sesje na studiach bo mnie psychicznie wykanczal. Rozstalam sie z nim po 5 latach zwiazku i miesiacach staran o przetrwanie zwiazku, gdzie on coraz wiecej pil, nie mial pracy, zdradzal mnie, do czego sam sie przyznal , a po rozstaniu grozil ze sie zabije albo kogos kto bedzie moim nastepnym partnerem. plakal do sluchawki albo grozil. Ja bylam w takim stanie ze chcialam rozstac sie w normalnej atmosferze, malo tego, chcialam mu pomoc i pokazac ,ze mimo faktu ze nie bedziemy juz razem moze na mnie liczyc jak bedzie chcial pogadac a on to wykorzystywal. Wiele razy sie z nim spotykalam , tlumaczylam, uspokajalam, teraz dopiero z perspektywy czasu wiem ze powinnam uciac relacje i nie kontynuowac znajomosci. Skonczylo sie tak, ze telefon na abonament, ktory ja oplacalam ale na ktory on podpisla umowe, bo wtedy mial jeszce prace) zablokowal mi pod pretekstem kradziezy...jak poszlam do punktu operatora i poprosilam o wyjasnienie, mila pani zapytala sie na kogo byla podpisana umowa i wtedy dowiedzialam sie ze ta osoba zglosila kradziez aparatu. to tyle w kwestii emocjnalnych popaprancow i toksycznych osob, moj obecny partner jest, i to chyba najwazniejsze-osoba zrownowazona emocjonalnie i nienaduzywajaca alkocholu. Cos niesamowitego, jak wychodzi ze znajomymi na tzw. meski wieczor nie musze sie bac, ze wroci pijany, tego komfortu psychicznego nie mialam nigdy wczesniej, co jest o tyle wazne ze moj ojciec mial powazne problemy z alkocholem.
Autor: Leon  (2009-11-13 20:12:07)
-----
Wybierają mendy,kiboli, dresów, recydywistów,a potem płaczą,że pije,bije, kradnie,zdradza,gwałci,zmusza do
seksu,woli kolegów i durną piłkę nożną itp.Jak pojawi się porządny i ułożony z zasadami i szczerymi chęciami,to automatycznie zostańmy przyjaciółmi, bądź kosz na wieki, bo jesteś za dobry.
Dużo kobiet same nie wiedzą czego tak naprawdę chcą, góra wymagań i szukacie,bawicie się,a człowiek niknie
w oczach przez kobietę.Jak wyjdziecie za tyrana,to za 30 lat,co ja zrobiłam,całe życie zmarnowane, miałam
szansę znałam,porządnego,ale zostawiłam i płacz głupia płacz.
Autor: inka_83  (2009-11-13 20:42:34)
-----
MIss Polski nazywała się Agnieszka Kotlarska a nie Kotlarczyk!!!
Autor: inna  (2009-11-13 20:44:27)
-----
NIe macie pojecia przez co przechodzi nekana psychicznie osoba!!!
Ja to przezylam i mialam naprawde wielkie szczescie, on zdecydowal odebrac zycie tylko sobie.Jak sie pozniej dowiedzialam na policji niewiele dziewczyn(ofiar) mialo takie szczescie.
Zazwyczaj przesladowcy zabieraja swoja "wlasnisc" ze soba..........
W polsce policja lekcewazy takie wezwania i zazwyczaj jest za pozno........
Ale coz to juz sie chyba niezmieni
Do wszystkich ktore sie czuja osaczone uciekajcie-to jedyne wyjscie, takim ludziom sie nie da pomoc!
Pozdrawiam!!!
Autor: mila  (2009-11-13 20:55:41)
-----
Leonie, nie watpie ze wiele problemow bierze sis stad,ze kobiety lokuja zle uczucia, aczkolwiek nie zawsze da sie trafnei rozpoznac, czy dana osoba ma predyspozycje do takich a nie innych zachowan. Moj byly partner byl zupelnie 'normalny' jak zaczelismy sie spotykac, problemyzaczely sie gdy ja poszlam na studia a on nie mogl skonczyc liceum z powodu swoich problemow juz wtedy z alkocholem, ale podkreslam, ze gdy zaczynalismy to nie byl on dresem, menelem itp. dla odmiany moj obecny partner jest wlasnie juz tym prawdziwym facetem , takkim porzadnym i ulozonym, ze szczerymi intencjami
Autor:  (2009-11-13 21:02:54)
-----
bylam w takiej sytuacji kilka lat temu,zerwalam znajomosc z chlopakiem przez ktorego musialam zmienic nr, to bylo w klasie maturalnej, potrafil dowiedziec sie jaki mam plan lekcji i wystawac pod szkola, i gdy ja szlam na autobus, on byl caly czas ok5metrow a mna. Zaczelam sie go bac, gdy zaczal dzwonic do mojego domu z pogrozkami, oczernial mnie przed mama (np nagrywal sie na aut sekretarke twierdzac ze jestem mu dluzna kilkaset zl za jakies narkotyki). Policja nie kiwnela palcem, wiec poprosilam znajomych by go nastraszyli. Nie pomoglo. Balam sie jezdzic autobusem do domu, on potrafil siasc na przeciwko mnie i cala droge gapic sie na mnie (a mieszkal kilkadziesiat km w zupelnie innym kierunku). To byl koszmar dla mnie i mojej najbizszej rodziny. Policja zareagowala dopiero gdy zaatakowal mnie nozem, w bialy dzien, w centrum handlowym. Do dzis mam pamiatke w postaci 5 cm blizny na brzuchu. Az boje sie pomyslec co mogloy sie stac, gdyby dopadl mnie w mniej zaludnionym miejscu....
Autor: gosc  (2009-11-13 22:05:04)
-----
"Do dzis mam pamiatke w postaci 5 cm blizny na brzuchu" ok to już jest szokujące! Bardzo współczuje
Autor: bezsenna26  (2009-11-13 22:20:29)
-----
teraz ja jestem w takiej sytuacji i jest to dla mnie okropny koszmar i męczarnia ponieważ 2 tygodnie temu musiałam uciec [dosłownie] od swojego partnera z którym byłam 5 lat.Wie gdzie pracuje a więc żeby dowiedzieć się gdzie obecnie mieszkam[a mieszkam w Anglii]wynajął swoich znajomych żeby cały czas mnie śledzili.Teraz kiedy wszystko wie cały czas mnie nachodzi[ a to nie ma sensu przeprowadzać się za każdym razem kiedy mnie odnajdzie],telefon nie przestaje dzwonić,dostaje dosłownie setki sms-ów dziennie niektóre są że mi grozi porwie albo coś w tym stylu za chwile że nie może żyć beze mnie.Nie życzę żadnej dziewczynie takiego chłopaka bo to co w chwili obecnej teraz przechodzę to jest koszmar
Autor: Megan  (2009-11-13 22:34:15)
-----
Nie jestem z tyranem 3,5 roku ,a byłam 2 lata.To on mnie porzucil bo powiedzial ,ze nie chce byc juz z aniolem i ciagnie go do czegos innego niekoniecznie dobrego.Pytalam czy poznal kogos stanowczo zaprzeczal mial wowczas 41 lat ja 42.Jak sie okzalo mial kogos to to dla niej mnie zostawil lecz nie przeszkadzalo mu to mnie nachodzic.Wydzwanial o roznych porach a ze pracowal na 3 zmiany wiec nie dawal mi spac.Przez telefon naublizal mi od roznych i to zebym ja przestawal do niego wydzwaniac.To bylo chore.Przyjezdzal do mnie na uczelnie z moja nastepczynia .Dowiedzial sie kiedy mam obrone i tez przyjechal z tak kobieta jej corka i wnuczka.W jakim celu nie wiem nie bylam juz z nim 1.5 roku.Byl czerwiec zar sie lal z nieba a on czekal az sie obronie.Jak wyszlam ogladali mnie jak malpe w cyrku a przed obrona cala rodzinka mi sie zaprezentowal.Musialam zmienic nr komorkowy bo nie dawal mi zyc to wydzwanial na stacjonarny .Jego kobieta tez nie byla lepsza jak bylam w pracy to dzwonila do mojego domu i podawala sie za pracownika ekektrowni ze niby nie zaplacilam rachunku.Pytala sie kiedy przyjde z pracy i zastanie mnei w domu.Ledwo weszlam byl telefon odebralam i odezwal sie glos kobiety upewniajac sie ze to ja odebralam sluchawke a potem moj byly ublizal mi od roznych.Mialam sms ze jak sobie cos zrobie z rozpaczy i nogi wyciagne to nie przyjda nam moj grob.Musialam zmienic prace bo i tam nie mialam spokoju byli i tam a nawet przyjezdzali pod moj dom i siedzieli w samochodzie.Ta kobieta dzwonila nawet do mojej siostry bym niby ja dala jemy spokoj.Mialam swoadkow ze to nie ja lecz on mi nie daje spokoju.Minelo 2 lata jak chcialam sie zapisac na kurs anglieskiego glowna role grala tu cena.Kurs znajdowal sie 2 ulice od bylego i traf chcial ze go spotkalam.Wysiadl z samochodu i gdzies dzwonil bacznie mnie obserwujac.Byl wsciekly za 3 dni zjawil sie u mnie policjant mowiac ze nachodze bylego ze jak tak dalej bede postepowac dostane grzywne a potem bedzie proces.Na nic sie zdaly ze mam swiadkow ze to on mnie nachodzi gliniarz nie uwierzyl.Kazal mi przyrzec ze wiecje tego nei zrobie.Nie przyrzeklam bo nie czulam sie winna to nie ja jemu nie dawalm zyc ale on ze swoja pania.Zrezygnowalam z kursu pieniadze poszly w bloto.Nie poruszam sie po sklepach gdzie moge go spotkac ale to nie jest w porzadku to on mnie zostawil a potem przesladowal.Jak dla mnei jest chory tylko kryl sie z ta choroba .Dziwne jest to ze w te gierki wciagnal ta pania i jej rodzinke gdzie ona tez brala w tym czynny udzial.
Autor: tacy pychole żyją wśród na  (2009-11-13 22:36:53)
-----
Mi rodzina pomogła. Jak dojechałam na uczelnię to dzwoniłam, że dojechałam. Jak wracałam to dzwoniłam, że wróciłam. Kiedyś mnie ciągnął za włosy i powiedział, że teraz to już mnie zabije - nie było nikogo do pomocy, zemdlałam. Ocknął się chyba co robi, jak się zebrałam z ziemi kazał mi s... W końcu się uwolniłam od niego. Psychole naprawdę istnieją!!! Policja nic sobie z tego nie robiła...A to naprawdę niebezpieczne! Do tej pory mam uraz psychiczny, a minęły ponad 4 lata
Autor: Student  (2009-11-13 22:53:22)
-----
psychole istnieja, ale gnojstwem jest wrzucenie do tego samego worka faceta ktory uderzy czy grozi kobiete, z facetem ktory raz w meisiacu zostawi np pod drzwiami roze... prawda jest taka ze jesli kobieta anwet skrzywdzi faceta a temuz alezy nie zrezygnuje ale jej nigdy nie zrobi krzywdy, perdzje sobie keidy kobita go wykonczy psychicznie... jak tu juz ktos wspomnial o czyms takim
Autor: zu fudien  (2009-11-13 23:10:44)
-----
A ja jestem tak wspaniala i piekna, ze wszyscy moi byli do mnie wydzawaniali, pisali maile, stali pod domem, ale jak ja koncze zwiazek to nie ma zmiluj. Najgorszy byl jeden taki, ale nie bede opisywac calej sytuacji, ale bylo ostro ;-)
Autor: Megan  (2009-11-13 23:35:28)
-----
Dziwie mnie to dlaczego policja nie wierzy kobietom tylko takim psycholom czy maja az taki dar przekonywania?Chcialam dodac ze moj byly nie pil .
Autor: thomAS  (2009-11-13 23:52:06)
-----
Moim zdaniem dziewczyna ma prawo rzucić faceta w konkretnych sytuacjach:
1) kiedy on nadmiernie pije alkohol (lub wpada w jakikolwiek nałog narkotyki, hazard)
2) zdradza swoją miłość
3) jest agresywny w stosunku do swojej dziewczyny (bije ją)
4) stwarza zagrożenie dla dziewczyny, przynosi jej wstyd.
Jeżeli facet popełnił 1 lub więcej z wymienionych 4 czynów to niech poźniej nie stoi pod oknem byłej i niech jej nie prześladuje. Tylko niech uderzy się w pierś i niech wie że przez swoją głupotę stracił miłość.
Natomiast dziewczyny nie mają prawa rzucić faceta gdy:
5) rzucają go bo chcą zmiany planów życiowych
6) rzucają go dla innego faceta bo jest (bogatszy, przystojniejszy i ma super samochód)
Każda dziewczyna, która popełni wymienione 5 lub 6 czyny zasługuje na miano zwykłej dziwki. Ponieważ miłość to nie żarty. Jak dziewczyna chce mieć faceta to niech sobie uświadomi że może wybrać tylko jednego spośród nich. Jak mówi że kocha swego wybranka to niech ją nie interesują inni choćby byli 100 razy lepsi od jej chłopaka. Jak się mówi że się kogoś kocha to plany życiowe należy z tym pogodzić a nie odrzucać miłość na boczny tor. Dlatego nie powiem złego słowa ale nawet pochwale tego faceta który mści się na swojej byłej za (patrz pkt. 5 i 6. Jazda ze zdradliwymi szmatami.
P.S. Dziewczyna też ma prawo do zemsty, kiedy chłopak złamie pkt 5 i 6
Autor: thomAS  (2009-11-13 23:54:12)
-----
oczywiscie w punkcie 6 słowo facet nalezy zmienic na dziewczyna :P
Autor: ASmat  (2009-11-14 09:13:17)
-----

thomAS
chyba jednak nie zmieniać na "dziewczyna", co w głowie miałeś to napisałeś:)))) pilnuj, niech cię ten facet nie rzuci:)


Autor: hala  (2009-11-14 11:08:37)
-----
tacy psychole żyją wśród nas - u mnie jest podobnie, zdradzał, zostawił, a teraz prześladuje. Chętnie porozmawiałabym z Tobą, bo nie spotkałam jeszcze osoby, która byłaby w podobnej sytuacji, może podałabyś adres email? Pozdrawiam, trzymaj się
Autor: k2k  (2009-11-14 11:42:28)
-----
1. Żaden facet nigdy żadnej dziewczynie nie był w stanie czegokolwiek przetłumaczyć - bo faceci w większości daja racjonalne argumenty a dziewczyna mysli uczuciami jajnikami i wszystkim innym tylko nie mozgiem.
2. Żadna dziewczyna nie powie ci nigdy stanowczo nie. Powie no wiesz nie wiem, zastanowie sie, kiedy indziej itd, ale nigdy nie powie nie i spierdalaj.
3. Jedynym wyjatkiem kiedy to powie jest sytuacja ze zagrozone jest jej zycie - wtedy dopiero wlacza sie jej mozg.
Przyklad. Mialem kolezanke ktora poznala kolesia ode mnie z roku podczas jakiejs wspolnej imprezy. Nastepnego dnia zaprosil ja na swoje urodziny. Dziewczyna totalnie go nie znala, ale poszla, jakies tam glupie zyczenia mu zlozyla i tyle. Ale koles sie w niej zakochal na zaboj. Co do kolesia to byla to ostatnia oferma jakiej by dziewczyny w ogole nie tknely kijem, ale na pierwszy rzut oka nie widac ze ktos nie umie sobie niczego wyprasowac czy pokroic glupiego jablka. Potem zaczal ja zapraszac na niby randki na herbate i walil smuty ze ona taka piekna a on taki ze nigdy dziewczyny nie mial itd. Frajer totalny. Mowilem jej zeby dala sobie z nim spokoj, ale niestety dziewczyny sa tez prozne i nawet jak jakis zapity zul jej mowi ze jest piekna itd to i tak tego wyslucha mimo ze na zewnatrz tego nie pokazuje. W koncu koles zaczal za nia lazic, jezdzic w autobusach, wystawac pod jej blokiem mowila ze czuje sie zagrozona. No to mowie powiedz mu nie i zeby spierdalal ale ona oj wiesz jest taki nieporadny ze az fajny. W koncu powiedzialem sam kolezance zeby spierdalala skoro zadne argumenty do niej nie docieraja. Cala historia skonczyla sie kilkoma pchnieciami nozem ktore ten koles zaaplikowal panience i dopiero wtedy przejrzala na oczy. Jednak najlepsze dopiero mialo przyjsc. Bowiem koles immienik slynnego agenta Tomka w ten sam sposob w ciagu 5 lat bawil sie z !!!!!!!!!17!!!!!!!!!!! innymi pannami. Wniosek z tego taki ze skoro jedna dziewczyna dala sie zlapac na taka bajere to mozna o niej powiedzec glupia. Ale skoro dalo sie na to zlapac az 17 to mozna spokojnie uznac ze dziewczyny same sa sobie winne. Najpierw sie pobawia zeby sluchac pochlebstw i zamiast przed czasem skonczyc to orientuja sie dopiero z nozem w brzuchu.
Autor: porzucony_28  (2009-11-14 12:34:45)
-----
Niektóre komentarze naprawdę sensowne (vide Student), tylko ortografia szwankuje... Za to, Student, wyj...łbym Cię ze studiów do podstawówki. Nie bierz tego do siebie, ale nie trawię analfabetów (którzy zawsze podają się za dyslektyków).
Autor: Student  (2009-11-14 16:33:45)
-----
Wybaczcie:( postaram sie , mniej ortow popelniac, ale pisze, niestety ze Szwablandu a tego czegos bym do pisania u siebie nie zainstalowal.... i niektore stad, a niektore, brak cierpliwosci do poprawek, moj wrodzony-niestety;/
Autor: opiniotwórczy  (2009-11-14 18:14:39)
-----
Dziewczyny jeśli facet wam się nie podoba po co z nim zaczynacie chodzić przyjmujecie kwiaty prezenty dajecie się zapraszać do kina całujecie kochacie się z nim ? po co to wszystko skoro po miesiącu macie zamiar mu powiedzieć nie ?
Autor: to nie trąbka  (2009-11-14 18:54:03)
-----
do k2k - po pierwsze równie głupi jest facet który nie potrafi zrozumieć, że spora część dziewczynek jest zwyczajnie z natury.... miła. A dziewczynki są z natury miłe, bo tak są wychowywane... żaden facet tego nie zrozumie, bo rodzice, otoczenie zupełnie inaczej podchodzi do dziewcząt, a inaczej do chłopców... dziewczynka ma być miła, ładna, grzeczna, nie wolno jej przeklinać itp. kobieta, ma być tajemnicza i niedostępna...to są wzorce zachowań kreowane przez całe społeczeństwo, nie przez same kobiety. Kobiety są takie, bo to wy mężczyźni chcecie by takie były.... jeżeli twój syn powie "kurwa", "spierdalaj", "chuj" itp. jak zareagujesz? a jak zareagujesz gdy powie to córka? Jak zareagujesz jak się dowiesz , że twój 16-nasto letni syn pali, a jak gdy to będzie córka? Z tego mój drogi w dużej mierze wynika to, co faceci interpretują jako brak myślenia mózgiem... o was też mozna powiedzieć, że myślicie chujem i swoim ego a nie mózgiem.... stąd choćby biorą się owe prześladujące typy. Więc jeżeli nie znasz podstaw danego postępowania, nie oceniaj z góry ludzi... kobieta, dizewczyna o której pisałeś nie musiałą być głupia, czy nieświadoma tego czym grozi takie zachowanie, po prostu została wychowana w taki sposób, że np. mężczyźnie się nie odmawia... on jest by adorowac, ona by być adorowana... i zwyczajnie "nie! spierdalaj!" jej przez gardło nie przechodziło...


Teraz króciutko moja historia... byłam młoda, głupia... ja lat 17 on 25... Było to tak, iż początkowo zaimponował mi oczywiscie swoja dojrzałością, dorosłoscią i takim tam bzdetami, ale po miesiącu okazało się, że moje życie ogranicza się do drogich kolacji ale tylko we dwoje, weekendów w górach, ale we dwoje... ewentulnie z jego znajomymi, którzy dla mnie wtedy byli zwyczajnie starymi dziadami z ktorymi nie mam o czym gadac... Rzuciałam go, miałąm swoich przyjaciół, swoje marzenia zupełnie oderwane od jego życia... ja planowałam iść na studia, rozwijać się, zostać lekarzem... on, on chciał wyjechać do Wielkiej Brytanii do pracy. Wiedizałam, ze nic z tego nie będzie, więc gdy tylko zadurzenie przeszło i o dziwo, jakże nienaturalnie jak na kobietę, pomyślałam racjonalnie! Stwierdziłam, że koniec... spotkałam się z nim na kolacji, przyniosłam mu całą sumę za wyjazdy (moze to i nie grzeczne, ale nie chciałam mieć żadnego długu wobec niego) i powiedziałam, że sorry ale to koniec. No i się zaczeło... najpierw krzyk, później płacz, znowu krzyk.... nie wiedziałam co mam zrobić, ludzie w restauracji patrzyli na nas jak na jakiś idiotów, a on swoje, że on mi już pierścionek zaręczynowy kupił (po miesiącu!), że to na pewno wina moich rodziców (nie byli zadowoleni z faktu, że mam aż o tyle starszego chłopaka) że nie moge go teraz zostawić bo on jest w trudnym momencie życia, ze jestem nieczuła, zimna.... A ja... milczałam, byłam w szoku, nie mogłam wydusić z siebie słowa. W końcu wstałam posród lamentów i po prostu wyszłam. Sądziłam, że po sprawie. Ale nie... zaczą dzwonić, przyjeżdżać pod dom, nachodzić mnie pod szkołą, nachodzić moich rodziców! grozić im! grozić mi! łapać mnie na ulicy, wrzeszczeć na moich znajomych.... raz nawet wpadł na imprezę, urodziny koleżanki, było mi masakrycznie głupio... i uwierz mi k2k krzyczałam "to koniec, wypierdalaj z mojego życia chuju, nic nie wskórasz, nic z tego nie będzie" - nie pomagało. Nie pomogło gdy poprosiłam kolegów by dali mu do zrozumienia, żeby się ode mnie odczepił... nic. Ja na szczęście nie należę do osób cierpliwych, już po tygodniu takiej zabawy poszłam na policje... oni oczywiście, żebym poczekałą, moze mu się znudzi... Kiedy zadzwonił do mnie, że właśnie zamierza sie zabić jeżeli do niego nie wrócę... mój ojciec zadzwonił do szpitala... psychiatrycznego, zabrali go, na tydzien na obserwację... Od tego czasu mam spokój, później wyjechałam na studia i nasze drogi na szczęście na dobre sie rozeszły... dziś studia już za mną, mam męża, dom... ale i tak kiedy przyjeżdżam do rodzinnego miasta i spaceruje ulicami, mam lekki lęk w sercu, że mogę go spodkać przypadkiem... takie rzeczy mocno odciskają się na psychice.
Autor: to nie trąbka  (2009-11-14 18:55:54)
-----
Dobra to nie było króciutko :P
Autor: gusia  (2009-11-14 19:05:28)
-----
student, mam nadzieję, że nie studiujesz polonistyki. twoja wypowiedź jest koszmarnym bublem którego nawet nie chce się czytać do końca. literówki, koszmarne błędy gramatyczne i bełkotliwa merytoryka. aż mnie głowa rozbolała. to nie jest kwestia programu wykrywającego błędy. po prostu masz w dupie ludzi którzy cię czytają. nawet w ostatniej wypowiedzi w której przepraszasz za robienie błędów można znaleźć 4 błędy interpunkcyjne. przepraszam, ale irytują mnie tacy ludzie jak ty. (i błagam, wszyscy zwolennicy teorii o dysleksji i dysgrafii - dajcie se siana.)
Autor: Gosia  (2009-11-14 19:24:13)
-----
Boże Gusia czego Ty się czepiasz od studenta.. gość po prostu wyraził swoją opinię, ktoś Ci każe tu wchodzić i czytać te niby jego 'bełkotliwe' uwagi? To nie jest sprawdzian z języka polskiego do diaska! Tacy ludzie to mnie wkurzają na maksa. Ty zaliczasz się właśnie do takich. Przykra sprawa..
Autor: o lol  (2009-11-14 19:56:39)
-----
Takie sytauacje nie zdarzają się rzadko, fakt, znam kilka takich przypadków. Jestem facetem i też kiedyś nie potrafiłem się pogodzic z tym że odeszła ode mnie kobieta, często spotykałem ją przypadkiem, lecz w miejscach, gdzie było to normalne, że tam możemy przebywac w jednym czasie, rozmawiałem z nią i zastanawiałem się co ja tak naprawdę zrobiłem, że sie rozstaliśmy, po jakimś czasie pisalismy ze sobą sms-y, później dzwoniliśmy do siebie, dlatego też zaczęłem o siebie bardziej dbać, starałem się wzbudzać jej zainteresowanie, rzucać dobrymi żartami, zaczęłem chodzić na siłownie itd. w moim przypadku ona widząc mnie z inną kobietą zaczęła być o mnie zazdrosna, zauwarzyła co straciła, chciała być ze mną, ale nasz "żelazna kurtyna" nie pozwalała nam na żaden krok, dlatego też nic się nie mogło wydarzyć, pewnego dnia to ja zaprosiłem ją na kawę, a ona przy naszym spotkaniu powiedziała mi że od dawna na to czekała, by powiedzieć mi że mnie kocha i chce ze mną być. Najpieknieszy dzień mojego życia :). I nic by się nie wydarzyło, gdyby nie to że czasem bywałem w tych miejscach, bo wiedziałem że ona tam bedzie. Podsumowując prześladowanie nigdy nie jest dobre, ale wzbudzanie kogoś zainteresowania, przez niby przypadkowe przebywanie w jakichś miejscach nie jest złe, jest nawet interesujące. ;)
pozdrawiam :D
Autor: Kasia  (2009-11-14 20:17:05)
-----
Niestety mialam tez podobna sytuacje, nieco dziwna. Poczatkowo bylo milo maskowal sie, spotykalismy sie na miescie potem zaczal dzwonic nachalnie w koncu wyznal milosc czulam sie zaskoczona bo bylo to zbyt szybko. Po dwoch miesiacach sugerowal żebysmy sie pobrali co bylo bez sensu troche malo realne. Dzwonil naklanial na spotkania Wsumnie nie bylo by w tym nic dziwnego do momentu az zaczely sie dziwne dziac rzeczy. Typu nie moge sie spotkac bo mu zalali mieszkanie, bo ktos go przesladiowal. Dszwonil i mowil ze kocha jednak do czasu. Potem mu sie znudzilo i wymyslil ze ma kolezanke i ona mu sie podoba. Zdenerwowalam sie, potem zadzwonil ze jednak mnie kocha, ze tamta wymyslil. Czułam, że koles cos ma niechalo z glowa jednak, a zaczal grac na moich uczuciach. Chcial mnie rozkochac a potem trakjtowac jak smiec myslal ze sie uzaleznie od niego i ze bede w tym chorym zwiazku trwac juz nic nie czulam a on jeszcze dzwonil i tak bylo dwa lata az w koncu coraz zadziej i zadziej az odpuscil i mam spokoj.
Autor: zakochany  (2009-11-14 20:42:34)
-----
Jak dla mnie to zbyt często robi się debili i psycholi ze szczerze zakochanych facetów. Kochamy i walczymy a Wy dziewczyny często traktujecie nas jak debili i skreślacie z życia.... gdy przestajemy walczyć bo dostaliśmy po tyłku i wiażemy sie z inną to nagle stwierdzacie, że przecież to ten. I my Wam wybaczymy bo kochamy.... chcemy byc z Wami... Wiele Wam wybaczamy... Czasem zbyt wiele... Nie róbcie krzywdy pisząc o tych, ktorzy raz na jakiś czas piszą wysyłaja kwiaty dzwonią chcą się spotkać bo Ci szczerze kochaja i pragną szczęścia drugiej osoby a ze walczą? Wy gdybyście bardzo kochali nie walczyłybyście? Nie? to znaczy, że nie kochaliście.
Autor: zakochany  (2009-11-14 20:56:02)
-----
zgadzam sie z tą 'żelazną kurtyną"
Narobicie bigosu. Zrobicie z nas porąbańców a potem po czasie doceniacie, że bylismy zakochani, że walczyliśmy, że tym uporem jednak daliśmy do zrozumienia, że wlaśnie Was wybraliśmy i jesteśmy szczerze temu uczuciu oddani. Potem gdy już doszłyście do wniosku, ze jesteśmy jednak interesującym obiektem , wracają uczucia .... przeszkadza kurtyna... łatwo jest powiedzieć sperdalaj... ale o wiele trudniej powiedzieć nawet po latach.. przepraszam pomyliłam się... doceniam jak bardzo się starałeś... wybacz mi i spotkajmy się na radnkę... To niestety Wam przez gardło nie przechodzi... układamy sobie życie na nowo z kimś innym tracimy lata, życie a wystarczyło tylko wcześniej pomyśleć odważyc się albo poprostu uratować coś co było piekne tylko się popaprało.. Kochaja sie a nagle przestają.. Jeżeli dwoje ludzi kochało się chocby przez moment to te dwie połówki kiedyś wcześniej czy później się schodzą.. my sami tylko decydujemy czy będzie to wcześniej czy później. Czasem nam doradzają durni koledzy a Wam durne przyjaciółeczki śmiejąc się za plecami potem ze swoich głupich koleżanek, które miały takiego fajnego faceta. Obódźcie sie czasami dziewczyny zanim zerwiecie z chłopakiem, z ktorym wielokrotnie pokonywałyście przeszkody,. Czasami nie warto jest ulegać emocjom i szukac na siłę kogos innego, kochac się z kimś innym byle tylko zapomnieć bo stary facet nie jest niczego wart. Czasem warto dać sobie czas, porozmawiać. Spotkac sie po kilku miesiącach nawet... Nie robić chłopakowi koło tyłka, nie psuć tych wspaniałych wspomnnieć, ktore przecież łączą dwoje ludzi... Czasem warto odczekać zle emocje. Naprawdę warto... Myslicie dziewczyny, że tak łatwo jest znaleźć kogoś na całe zycie.. Czasami do Was po latach dociera, że ten były był tym najwspanialszym.... czasem tylko powrót do niego nie jest już możliwy i wtedy zaczyna się płacz...
Autor: PP  (2009-11-14 21:54:19)
-----
Panowie!! Puszczajcie kantem swoje dupy (chodzi o dziewczyny i żony), za mną latają same i wydzwaniają wiercą mi dziury w brzuchu żeby przyjechać ja szczerze już nie nadążam od jednej kobiety do drugiej; a nie jestem za urodziwy, za bardzo się napalacie i nic z tego nie wychodzi bo wytwarzacie nie potrzebną atmosferę, one zawsze wybierają dzikusa, ale trzeba mieć to coś i kobiecie zaimponować, zwrócić uwagę, zagrać na uczuciach - po prostu panowie nie jesteście odporni na taką psychodramę jaką Wam serwuje kobieta. Pozdrawiam i życzę wytrwałości.
Autor: gusia  (2009-11-15 01:30:54)
-----
wiesz co, Gosia, ja wchodząc tutaj i wrzucając komentarze staram się pisać tak, żeby nikogo nie bolały od tego zęby. (mówię o stronie technicznej nie merytorycznej, bo każdy ma prawo wyrażać swoje opinie - mamy demokrację). i tego samego oczekuję od każdego - minimum uwagi i szacunku dla reszty komentujących. to kwestia kultury osobistej, ale tłumaczenie ci tego chyba nic nie da. przykra sprawa...
Autor: em  (2009-11-15 09:18:11)
-----
Musze przyznac ze bylem kims takim.Moze nie do konca bo nie chodzilem za Nia, nie sledzilem czy czekalem pod domem - no moze raz czy dwa.Poprostu strasznie Ja kochalem a Ona nie wytlumaczyla mi dlaczego nie chce byc ze mna. Swiat mi sie zawalil. Ten kto tego nie przeszedl nie wie co to znaczy. Dzwonilem po kilkadziesiat razy na dzien, pisalem smsy ale nic to nie dawalo.Wylanczala tel. Podczas bycia jeszcze z Nia Ona spotykala sie z kims nawet poszla do lozka z ledwo poznanym na czacie.Byla osoba ktora dawala soba kierowac i podatna na wplywy - wystarczylo ze ktos inteligentnie 'pokierowal' ja a Ona w to wierzyla.Pewnego dnia czysto przypadkowo bylem u Niej, zaprosila do pokoju a ja myslalem ze zmienila zdanie.Wyszla do kuchni a ja skopiowalem jej archiwum GG i poslalem na poczte.To co zobaczylem tam przerazilo mnie.Bedac ze mna flirtowala z chyba 5-ma osobami. Spotykala sie , opowiadala o nas ze nie wie co zrobic ze nie jest pewna a Oni wykorzystujac sytuacje starali sie zamęcic jeszcze bardziej.Byl tylko jeden facet ktory normalnie pisal ale tak jak powiedzialem, poszla z gosciem do lozka w hotelu i jeszcze pisali sobie o tym na gg ze ona ma wyrzuty a ON jak jej sie podobalo.Kolejny ja upil w swoim domu i jakos mu nie wyszlo bo byl za bardzo pijany.Nie wiem ale ona nie lubiala alkoholu a tutaj takie kwiatki.Dawalem jej wszystko, nie chodzi o pieniadze lecz o bycie ze soba, zrozumienie, wspieranie.Czestomowila ze jestem kochany, ze nie zna tak dobrej i czulej osoby jak ja. Ja sie cieszylem ze mam przy sobie kogos kim moge sie opiekowac i dawac to wszystko co moge dac bez zadnych zobowiazan.Nic nie chcialem wzamian. Bardzo t ociezko przeszedlem. Juz nawet mialem ze soba skonczyc bo czule msie oszukany przez tak bliska mi osobe bo nic zlego nie zrobilem chyba ze zlym jestbycie z kims ,pomaganie, dawanie wszystkiego i bycie w kazdej sytuacji dobre jczy tez zlej. Nigdy jej nie ignorowalem i jej zdanie i jej osoba byly najwazniejsze.
Wyjechalem zagranice. Po jakims czasie naprawde przypadkowo napisala do mnie czy mozemy pogadac na skype.Ok, ale sam mialem mieszane uczucia czy rozmawiac czy nie ale dobrze. Zadzwonila, pytala sie jak umnie itp. Ja ze pracuje i mam juz kogos. Ona ze 'aha' i opowiada mi rzeczy ze swojego zycia. Zdziwilo mnie to bardzo bo wczesniej przez pol roku nie awala znaku zycia no moze 2 razy do mnie dzwonila ale ja juz wtedy nie chcialem, cos we mnie umarlo. Stalem sie bezduszna osoba bez uczuc ,wspolczucia. Nie jestem juz taki jak kiedys.
Zapytala mnie czy Ja kocham powiedzialem ze nie moge juz dluzej rozmawiac (sklamalem ze mi sie sluchawki psuja i jej nie slysze a ta knaprawde t ozaczolem plakac bo wszystko mi sie przpomnialo i pytalem sie sam siebie dlaczego ona ze mna rozmawia po tym wszystkim co zrobila !!:/)
Pisala do mnie na czacie skype czy ja kocham, powiedzialem ze to nie ma znaczenia dla niej i ze z nami juz skonczone bo przeciez sama tego chciala a ja juz nie potrafie taki byc jak kiedys i szczerze boje sie wrocic bo bym juz drugi raz czegos takiego nie przezyl. Ona do mnie czy ja jeszcze kocham. Odpowiedzialem po chwili (pytala sie kilka razy a ja nie wiedziale mco powiedziec) ze nie wiem, nie wiem co czuje juz sam.Zerwale m rozmowe. Od tego momentu dzwonila, pisala smsy po kilkadziesiat razy na dzien. Raz odebralem bo nie popatrzylem na tel jaki numer.Mowila ze mnie kocha, ze to co zrobila byla jej najwiekszym bledem w zyciu, ze byle mdla niej najwazniejszy ale nie wiedziala wtedy co czuje naprawde. Sluchalem a Ona plakala i mowila. Lzy mi sie cisnely bo mnie rowniez bylo przykro ze teraz wszystko powraca....Powiedzialem przez zeby ze to nie ma juz sensu.Zbyt daleko sie oddalilismy od siebie, zbyt duzo rzeczy sie wydazylo zlych od tamtego momentu zeby to wszystko naprawic bo nie byloby juz tak jak kiedys.Caly czas mialbym ta sytuacje przed oczyma.Nie potrafie tak!!! Powiedziala mi ze jej zycie nie ma sensu i skonczy ze soba.Odlozylem sluchawke.Zadzwonila kilkanascie razy w tym dniu.Nie odbieralem.Pisala ze nawet jej matka martwi sie dlaczego nie odbieram (notabene w dniu definitywnego rozstania poszedlem do niej i zabralem pierscionek zareczynowy, powiedzialem kilka slow jej matce i ojcu a pierscionek dalembiednemu pod mostem w Krakowie przy PKP moze jemu sie bardziej przydal choc byl dany ze szczerej milosci nie znaczyl juz dla mnie nic procz kawalka metalu)
Pisala, dzwonila.Po miesiacu odpisalem ze prosze aby juz nigdy wiecej ze mna sie nie kontaktowala. Nie mialem od niej zadnych wiesci od blisko 2,5 roku.
Terazz mam kobiete mlodsza od siebie o 12 lat ktora mnie bardzo kocha i widze to.Tego mi bylo potrzeba. Wzajemnosci i zrozumienia jak rowniez wyrozumialosci bo nie kazdy jest doskonaly. Mam tez synka 11 miesiecy i strasznie go kocham. Czasami, czasami sie zastanawiam jak by to bylo gdyby....
pozdrawiam
PH
Autor: perełka  (2009-11-15 10:53:27)
-----
Ja właśnie przez coś takiego przechodze,to jest koszmar,policja siedzi i nic nie robi
dla mnie to koszmar,a ten psychol co mnie prześladuje coraz bardziej dalej brnie,już nawet dostałam grozby że mnie zabije,staram sie życ normalnie ale strach mnie ogarnia koszmarny,nie zycze nikomu tego byc ofiara kogos kto jest psychiczny.
Autor: a.  (2009-11-15 11:19:53)
-----
milaam podobnie, ale nie chce tego opisywac.. to sie ciagnie juz 3 lata... jak tak dalej pojdzie to albo wynajme paru kolegow albo pojde n policje...
Autor: k2k  (2009-11-15 11:25:37)
-----
do trąbki - głupoty wypisujesz. Co innego to konwenans, a co innego glupia pasywnosc. Moze i dziewczynki maja byc mile usmiechac sie itd, ale z w twoim wywodzie jest sprzecznosc bo jak pogodzisz ta niedostepnosc z tym ze sie daje na byle glupia randke zaprosic?? To jest ta niby niedostepnosc?? Po drugie nawet najmniejszy ch*j u faceta jest większy od damskiej łechtaczki, więc jakby nie było faceci mają czym myśleć nawet jeśli jest to ich mniejsza głowka. Aha i nie doczytalas mojego tekstu do konca, bo okazalo sie ze 17 innych dziewczyn ten koles tak nachodzil. Wszystkie były wychowane w tej samej kulturze?? Jest cos takiego jak zachowanie asertywne i pasywne. A to co odstawiala moja kolezanka to byla zwykla pasywnosc, bo jej bylo dobrze i fajnie dopoki przynosil kwiaty itd, a potem niby ten twoj konwenans nie pozwalal jej odmowic?? Jest to zwykle zwalanie winy na czynniki zewnetrzne, ze to nie moja wina bo tak zostalam wychowana itd. Tak samo kiedys sie usprawiedliwialo przestepcow - bo to wina srodowiska. G***o prawda, każdy człowiek ma mózg i tak samo jak przestepca ma swiadomosc tego co robi, tak samo dziewczyna ma swiadomosc tego co robi podejmujac flirt.
Autor: czar  (2009-11-15 12:01:08)
-----
do K2K
G***o prawda, każdy człowiek ma mózg i tak samo jak przestepca ma swiadomosc tego co robi, tak samo dziewczyna ma swiadomosc tego co robi podejmujac flirt. - święta prawda. W dzisiejszych czasach kur..wa ludzie usprawiedliwiaja sowje poczynania środowiskiem, innymi osobami, własnymi zadrami, wszystko tylko nie to ze jestem :po jeba na" bo przeciez wiekszosc dziewczyn tak wlasnie uwaza. Siebie za ku rwa gwiazy itd. Co do prześladowania 0 TRZEABA MYŚLEĆ JAK TO MĄDRZE ROZWIĄZAĆ - NIEKTÓRE OPISANE TUTAJ PRZYPADKI TO JAKAŚ KPINA !! JAK KTOŚ BARDZO ZOSTAŁ ZRANIONY TAKIE ZACHOWANIE JEST JAK NAJBARDZIE USPRAWIEDLIWIONE, TO JEST SILNIEJSZE OD ICH SAMYCH. NIE MOWIE O NOŻACH ITD ALE SAM FAKT PROBY KONTAKTU, ZROZUMIENIA JEST RZECZA NATURALNA !! I JESTEM PEWIEN ZE JAK WAS TO SPOTKA TO WTEDY ZROZUMIECIE, PUNK WIDZENIA ZALEZY OD MIEJSCA SIEDZENIA !!
Autor: smerfetka  (2009-11-15 13:05:54)
-----
widać od razu które wypowiedzi są pisane przez przemądrzałych facetów a które piszą skrzywdzone przez swoich oprawców dziewczyny. opamiętajcie się ! sama przez to przeszłam (związek z na początku idealnym facetem ,który później zaczął izolować mnie od znajomych, znęcać się psychicznie i fizycznie czyli zwyczajnie bić i NIGDY wcześniej się na taką osobę nie zapowiadał ! ). rzuciłam go, ale nie mógł się z tym pogodzić, nachodził mnie w szkole, nie mogłam spokojnie wracać do domu, setki smsów i telefonów z groźbami że jeśli komuś powiem to zabije mnie albo coś stanie się moim rodzicom. to nie było miłe. mówiłam mu zawsze stanowcze nie. w końcu nie wytrzymałam moi rodzice i najbliżsi przyjaciele się o wszystkim dowiedzieli. rodzice wielokrotnie rozmawiali z nim i jego rodzicami, policja bezradnie rozłożyła ręce( nigdy nie robiłam obdukcji - która jak twierdzili mogłaby być dowodem). nie jesteśmy razem już od 3 lat, do tej pory boję się sama wyjść z domu kiedy jestem w rodzinnym miasteczku(mieszkamy niedaleko). chyba już dał sobie spokój, ale potrafił nie odzywać się kilka miesięcy i nagle znowu zacząć mnie nachodzić. aktualnie jestem na studiach w innym mieście, powoli odzyskuję spokój, zmieniłam środowisko, mam nowych wspaniałych znajomych, lecz do tej pory niechętnie wracam na weekendy do domu bo mogę go zawsze wszędzie spotkać.
p.s. i nie mówcie już więcej że to jest wina WSZYSTKICH dziewczyn, to często są prawdziwe rujnujące życie tragedie !
Autor: misiek  (2009-11-15 13:41:11)
-----
Zgodzę się, ze jest dużo nienormalnych przemadrzałych facetów ale miejmy szacunek do tych, ktorzy szczerze kochają a robi się z nich jakiś margines społeczny. To przegięcie. Nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka. Szczerze współczuje wszystkich tym dziewczynom, które przechodzą lub przeszły piekło. Nie wszyscy faceci są jednak tacy sami. Mnie osobiście dziewczyna potraktowała jak popierdzielonego po 4 letnim związku. Chciałem postarać się ja odzyskać a potraktowano mnie jak pokręconego tylko dlatego, że napisałem kilka smsów, wysłałem kwiaty nawet nie osobiście, zaprosilem na kolację do której nie doszło. Starałem się poskładać związek prosząc o to by ona też wyciągneła rękę a wszystko bedzie dobrze ale jak sie okazało pomyliłem się w stosunku do tej osoby bo okazała się bardzo niewdzięczna i okropnie wyniosła. Nie chce opisywać jej zachowania ale żaden facet nie zasługuje na takie okrutne podejście. Nie dziwie się , ze wielu tym , którzy mają słabszy charakter wszystko zaczyna buzować, gubią się w sobie i zaczynaja glupieć w tym wszystkim. Myślę jednak, że gdybyście miały czasami szczyptę człowieczeństwa to inaczej wiele takich sytuacji by się kończyło. Potem okazało się, ze jest ktoś. Atrakcyjny, bogaty. Tylko czy tego kochanego "miśka" trzeba zmieszać z błotem ? Skaczecie z kwiatka na kwiatek a potem tak jak napisal "EM" chcecie do nas wracać. Ja jestem romantykiem i pewnie przyjąłbym teraz z powrotem... ale mam jednak nadzieję spotkać kogos nowego tak samo i byc szczęśliwym mężczyzną... Trzymam kciuki za Ciebie EM. Jak masz szczęście to już go nie wypuszczaj z rąk. urwij kontakt ! trzymaj kciuki za mnie. Albo żeby w pore sie opamiętała albo żeby i mi udało się kogos spotkać i być happy like U ;)

Dziewczyny. Nie znam się ale mam wrażenie, że lepiej z kimś takim trzymać normalny kontakt niż jeszcze bardziej stwarzać w nim agresje. spotkac sie raz na jakis czas. I tak przecież to Wy rozdajecie karty.

Od miłości do nienawiści jest bklisko... tylko co się stanie gdy miłość wróci a nie da się jej odzyskać bo zrobiłyście z kogoś idiotę przed całym światem?
Autor: Czar  (2009-11-15 13:56:25)
-----
Obiektywnie !!
Miłość ogólnie jest zajebiście skomplikowana. Bardzo wiele zależy od tego jak sobie ludzie układają życie. Obwinianie kogoś po zerwaniu że nas nachodzi jest błedem. Ważniejszym jest jak przebiegał ten związek. Jeżeli dałaś się całkowiecie zdominować to tak na prawde już przegrałaś. Tak samo jeżeli mowa o mężczyznach. W miłości trzeba jeść wspólnie ale z osobnych talerzy. W momecie pełnej dominacji nad Tobą on tak naprawde przestaje widziec w Tobie obiekt godny jego miłości, staje się pewny siebie, zbyt pewny i to własnie wszystko niszczy. Nie może Cie szanowac i kochac jak dajesz mu wszystko a niczego nie oczekujesz w zamian. Dlatego własnie od samego początku musi byc równo badź z lekka domiancję jednej ze stron.

Co do prześladowanie. Nie wiadomo czemu się tu dziwić. Pewny siebie po zakonczeniu związku tej drugiej strony przeżywa horror i często chce w to wciagnac ta druga osobe. Nie moze naturalnie sobie poradzic z wewnetrzym bolem. Jezeli zwiazek jest wyrownany to rozstania z reguly bola mniej i szybciej sie konczy pielko zwiazane z finishem. Bardzo wazne dlatego jest zeby szanowac sie na wzajem i tego samego wymagac, kochac i byc kochanym, cieszyc sie razem i smucic tez. Nie pozwalac na cierpienie drugiej polowki bo kiedys sie to zesmsci. Zycie kolem sie toczy. Jezeli ktos jest bardziej uparty madrzejszy powineien dac mu troche wiecej miejsca w zwiazku, to tylko wzmocni zwiazek na pewno go nie oslabi. Najgorzej jak sie spotka dwoch upartych ludzi i kazdy jest przekonany ze ma racje. Ciezko wtedy znalesc kompromis.

Jezeli chodzi o powroty po najsciach - kwestia ludzi. Jezeli naprawde sie kochaja to sa w stanie wszystko przezwyciezyc. Czasami trzeba po prostu dostac pare razy kopa w dupe zeby zrozumiec co sie mialo i ze nie warto rezygnowac ze szczescia. Tego na pozor nudnego monotonnego ale prawdziwego szczescia. Grunt to umiec ze soba rozmawiac i szanowac, reszta ulozy sie sama !!

Lepiej tez myslec o dobrych stronach naszych bylych zwiazkow, wiecej optymizmu szczesliwsze zycie :)
Autor: zakochany  (2009-11-15 14:43:13)
-----
wreszcie ktos pisze coś z sensem a nie tylko faceci to szlańcy i idioci... Brawo
Autor:  (2009-11-15 15:18:28)
-----
C.D

Temat tak mnie zainspirowal ze musze jeszcze coś napisać. Gwarantuje wszystkim ktorzy wypisuja tu o tym prześladowaniu ( tym normalnym oczywiście, nie noże itd ) że jeżeli ta druga połówa olałaby temat po całości to wtedy własnie ona by tu pisała w wy byście stali po drugiej stronie mostu. Bo tak to już jest z tym mostem ze w zależnosci od tego na którym końcu stoisz tak wszystko widzisz. Jeżeli wasze związki były z prawdziwej miłości to cieszcie się ze jest ktos taki kto Was tak strasznie kocha i zrobi wszystko żeby naprawić skaleczoana miłość. Bo to jest piękne i drugi raz moze sie nie przytrafic.

Co do uciekania do innych bogatszych itd. Dla mnie jezeli taki ktos nie obudzi sie za szybko to oznacza ze ma " najbane w głowie " mowiac brzydko ale po prsotu takich ludzi nie tolreuje. Najłatwiej ustawic sie z kims bogatym i robic za kogos dziw..ke bo w takich zwiazkach napewno nie ma milosci. Milosc polega na wspolnej walce o siebie i swoje zycie a nie poddawaniu sie komus bo ma siano. Tak samo jak ktoras z obencych tu panienek napisla " jak ja koncze to na amen i zroblam tak juz pare razy" - żal, w takim razie nie kochałas jescze szczerze.. Badz jestes dzieckiem.

Oczywiście zgodze sie z faktem ze psychole sa. Jezeli ktos uzywa noza i w inny sposob zagraz zyciu to rzeczywiscie nie ma rowno pod sufitem. Owszem sa przypadki gdzie tolreuje uzycie sily (np zdrada - jak dla mnie zarowno zdradzona kobieta jak i facet w takim momencie nie sa soba i jest to usprawiedlione, bez przesady oczywiscie ) Na wszystko trzeba patrzec jednak obiektywnie a w przypadku wielu ludzi nie jest to mozliwoe dopoki sami czegos nie przezyja.

Jeszcze jedna kwestia. Kolezaneczki i koledzy !! Noż kurwa ludzie czy wy nie macie włanego mozgu ? Po samej mentalanosci Polaka mozna wywioskowac ze raczej dobrze Ci zyczyl nie bedzie !! Myslicie ze jak kolezanki wam mowia ze ladanie wygladacie to tak napawde uwazaja ? czy raczej moze uwazaja wtedy ze wygladacie gorzej niz one ? Wake up, zacznijcie myslec i badzie kowalami wlasnego losu. Kolezanki wyjda za maz koledzy sie chajtna a wy sie obudzicie i co wtedy ? Naprawde uwazam ze nie warto sluchac innych tymabardziej ze Ci inni z reguly znaja sytuacje tylko z waszej strony, ich ocena nawet jezeliby tego chcialby nigdy nie bedzie obiektywna !!

Ci co się szczerze kochaja niech waracja do siebie, szkoda czasu na klotnie, zycie jest jedno i prawdziwe uczucie z reguly tez. Pozostali zastanwocie sie w takim razie po co wam to bylo i dlaczego pozwolisicie na stworzenie czegos bez tego czegos ?

Miłość jest piekna chodz bardzo ciezka i tylko ta prawdziwa tak starsznie boli wiec wy pkrzywdzeni zastanwocie sie kto tu jest tak na prawde pokrzywdzony !!
Autor: czar  (2009-11-15 15:19:28)
-----
Powyższa wypowiedz to zdanie loginu Czar :)
Autor: smerfetka  (2009-11-15 15:20:24)
-----
do "zakochanego" nikt nie twierdzi, że faceci to idioci, ale mówienie że dziewczyny same sobie są winne to tez nie do końca prawda.
Autor: luki  (2009-11-15 15:36:53)
-----
Zjawisko rzeczywiście nieciekawe:/ ale 207 kk to śmiech na sali, czy autor rozumie co znaczy "osoba najbliższa", "stały albo przemijający stosunek zależności"...?
Autor: Paluch  (2009-11-15 15:42:07)
-----
och faceci, wasze tłumaczenia, że laska podrywa, flirtuje, a potem robi "papa" jest żenujące bo dokładnie tak samo robicie wy .. po prostu to osoby mszczące się nie mają za grosz człowieczeństwa, rozumu i taktu i nie ma na to żadnego wytłumaczenia. jeden gostek tutaj wymienił punkty "kiedy dziewczyna może zerwać z facetem", śmieszny, a gdzie punkt "jeśli po prostu okaże się, że ktoś nie jest miłością kogoś życia? przecież człowiek jest omylny, nigdy nie wiemy czy kimś będziemy do końca życia więc uważam, że lepiej jest szczerze zerwać wyjaśniając sprawę niż być w związku tylko dlatego by przypadkiem "misia nie zranić" ogranijcie się i myślcie realnie bo wychodzi na to, że tłumaczycie zwykłych psycholi.

p.s. to, że ktoś jest przebojowy nie oznacza, że to będzie świnia, tak samo romantyk nie musi być miłym i dobrym mężczyzną, byłam z romantykiem posiadającym wygórowane ideały, we wszystkim chciał być ze mną pierwszy, młoda byłam, zakochałam się jednak miłość to nie była, po ludzku zerwałam to do dzisiaj czuje jego "obecność", ale nie w tym dobrym aspekcie niestety ..
Autor: joł  (2009-11-15 15:48:13)
-----
I znowu widać, że Polacy (w tym przypadku raczej Polki) nie potrafią czytać ze zrozumieniem. Połowa osób komentujących nie wiem w ogóle o czym jest ten artykuł. Tzw. "stalking" to nie jest sytuacja w której facet was bije, grozi pobiciem czy śmiercią itp....przeczytajcie jeszcze raz i wtedy komentujcie. A nie "tak byłam z takim, groził, że mnie zabije a potem uderzył mnie młotkiem w głowę"......
Autor: Do smerfetki  (2009-11-15 16:14:26)
-----
Smefdupa to ty jesteś ogromna, no i pewnie śmierdzisz.
Autor: Czar  (2009-11-15 16:24:29)
-----
Do "Do Smerfetki"
Mi się raczej wydaje ze to ty masz ze soba problem. Reprezentujesz naprawde wysoki poziom, gratulowac ;)
Autor: monika  (2009-11-15 17:34:56)
-----
nie podoba Wam się to że smerfetka ma rację ? no przynajmniej po części. bo facetom to niby wile więcej wolno a jak już dziewczyna jest miła to jest źle bo on się może zakochać i sobie coś pomyśleć? no proszę Was w XXI wieku żyjemy a nie w XV. Mężczyźni też powinni zacząć myśleć nie tylko o tym że jak dziewczyna jest miła to od razu odwzajemnia ich uczucia. no ale cóż Was nie przegada
Autor: czar  (2009-11-15 17:46:57)
-----
przeczytaj uwaznie co napisalem ... ;/
Autor: czarnulka  (2009-11-15 19:04:45)
-----
czar napisales cala prawde jak to przeczytalam to jak o sobie :)) Ladnie to ujoles ze zdominowana kobieta jest juz przegran ,bo tak jest w moim z wiazku ja nic niemog a on wszystko. Mysle o odejsciu ,ale boje sie bo wiele razy mowi ze mnie zgnoi wiec juz wiem co mnie czeka ,wiec moze niedlugo i moja wypowiedz tez tu sie znajdzie :)) pozdrawiam
Autor: upokorzony  (2009-11-15 19:12:53)
-----
Postawcie sie w miejscu faceta,któremu taka "księżniczka" mówi,że będą razem do końca życia,że go kocha,a potem z dnia na dzień nie wiadomo dlaczego go rzuca i nie chce go znać, i mówi,że to wszystko jego wina... I on chce z nią pogadać wyjaśnić to wszystko,ale nie ma na to szans... I zaczyna za nią chodzić,szukać z nią kontaktu,żeby się pogodzić pogadać i za to facet ma iśc do więzienia,że go lala zrobiła w bambuko? A co za histerie są odstawiane,gdy to facet porzuci kobiete,od razu mówi się o ciężkim losie kobiet itp... Jak równouprawnienie to równouprawnienie a nie uprzywilejowanie kobiet!!
Autor: czar  (2009-11-15 19:21:54)
-----
Dzieki Czarnulka ;)
Znam historie z obu stron wiec jakby mam pelen obraz. Co do UPOKORZONEGO, jezeli chcialbys poznac moje zdanie sam musisz wiedziec czy ona Ciebie rzeczywiscie kochala. Jezeli tak tak to olej sprawe, zostawila Cie to ona bedzie miala wyrzuty. Nie od razu ale wierz mi ze przyjdzie taki czas. Wtedy zdecydujsz czy warto jej poownie zaufac. Szczerze mowiac gorzej jak zwiazek konczy sie bez powodu niz w wyniku jakies klotni czy rany. Moze byliscie dlugo i ona jest jeszcze mloda i sie nie wyszalala ? W takich przypadkach tymbardziej nalezy dac jej spokoj, jezeli jest madra to zrozumie ze zabawa z kolezaneczki podrywanie innch facetow flirty itd to wszystko jest nic nie warte jak rano nie ma osoby ktora kochasz :)
Autor: po_cichu  (2009-11-16 01:52:53)
-----
zabije na zlecenie
Autor: hohol  (2009-11-16 10:35:45)
-----
No tak, zucila go bez slowa, wysylajac e-mail i rozlaczajac sie a Pan psycholog mowi ze to ok. Ze trzeba bez rozmowy powiedziec nie. Super. Najlepiej czlowieka sprowadzic do poziomu zwierzecia.
Autor: olaf  (2009-11-16 10:44:37)
-----
Prawda jest taka ze kobiety czesto sa egoistkami (nie generalizuje oczywiscie) i wbrew pozorom nie sa tak mile i okrzesane. Wystarczy spojrzec jak kobiety traktuja siebie na wzajem a wtedy mozna zrozumiec jakie sa naprawde.
Autor: do EMOcentryków ;)  (2009-11-16 12:23:46)
-----
sporo komentarzy tutaj to klasyczne odwracanie kota do góry ogonem...
skrzywdzeni w przeszłości panowie wylewają żale na temat nieodwzajemnionych miłości i okrucieństwa kobiecych modliszek które ich zwodziły.

artykuł był jednak o czym innym
dotyczy poważnego problemu jakim jest stalking- dwa przykłady przytoczone w tekście dobitnie go obrazują - te kobiety to BYŁY OFIARY chorych umysłowo popaprańców! nie flirtowały, nie oszukiwały i nigdy z nimi w związku nie były! miały po prostu pecha że się świrowi napatoczyły na drodze.
wspomniana dentystka z warszawy przeszła piekło bo czub po wstawieniu plomby chciał z nią spędzić resztę życia. żeby dowieść swego oddania próbował się do niej włamać, macał ja publicznie i przekuwał opony jej ojcu w samochodzie! to był psychol
drugi od miss był jeszcze groszy. zabił swą 'ukochana' kiedy stanęła w obronie męża na którego ruszył z nożem!

LUDZIE LITOŚCI! wydarzyły Wam się przykre rzeczy w życiu? wielka szkoda. ALE NIE RELATYWIZUJCIE TAKICH CZYNÓW! NIE KPIJCIE Z OFIAR I NIE BROŃCIE PRZESTĘPCÓW I CHORYCH ŚWIRÓW

współczuję wszystkim którzy czytając ten artykuł pomyśleli sobie jakie to życie niesprawiedliwe, jaki to ja biedy i niezrozumiany. ślepi i zamknięci EMOCENTRYCY.
Autor: MALGOSIACZEK  (2009-11-16 14:26:57)
-----
WRESZCIE JEST ARTYKUL NA TEN TEMAT.TYLKO JAKIS TAKI ZBYT DELIKATNY DO CALEJ SYTUACJI.W 2007ROKU ZACZELAM SIE SPOTYKAC ZE STARSZYM OD SIEBIE KOLESIEM.PO 3 MIESIACACH JEDNAK CHCIALAM ODEJSC.WIEDZIALAM,ZE NIC Z TEGO NIE BEDZIE,BO ON POPROSTU ZACZAL MNIE KONTROLOWAC-LEKKO MOWIAC.
NAJPIERW ZAPEWNIL,ZE BEDZIEMMY PRZYJACIOLMI-TO W PIERWSZYM TYGODNIU.OD DRUGIEGO I PRZEZ NAJBLIZSZE MIESIACE SIE ZACZELO.WYZWISKA,NIEUSTAJACE TELEFONOWANIE,ESEMESOWANIE,PRZESIADYWANIE POD MOJA PRACA,SLEDZENIE MNIE NA DOSLOWNIE KAZDYM KROKU,WYDZWANIANIE DO MOICH RODZICOW,GROZBY ZE MNIE ZABIJE,POZNIEJ,ZE ZABIJE SIEBIE,POZNIEJ POSUNAL SIE NAWET DO SPOTKAC Z MOIM SZEFOSTWEM I KLAMSTWAMI NA MOJ TEMAT BYM STRACILA PRACE I STALA SIE ZALEZNA OD NIEGO FINANSOWO,NIEJEDNOKROTNIE MOWILAM TO WASZE SMIESZNE ARTYKULOWE /nie/ KTORE DAWALO ODWROTNY EFEKT.BIEGALAM NA POLICJE A POZNIEJ POLICJA DO MNIE,BO TEN OTO PAN WYDZWANIAL Z BUDEK TELEFONICZNYCH NA KOMENDE PODAJAC MOJ ADRES I KRZYCZAC DO TELEFONU,ZE KOGOS ZABILAM,ZE W MOIM DOMU KOGOS BIJA,ZE SA IMPREZY,BALANGI Z DRAGAMI,ZAMYKANO GO NIEJEDNOKROTNIE W ARESZCIE NA 24H PO CZYM WYPUSZCZANO-MIESZKAM W UK-WIEC JEST INNA PROCEDURA.
DOPIERO TERAZ PO TAK DLUGIM CZASIE WYWALCZYLAM SPRAWE W SADZIE,ZEBRALAM SWIADKOW,DOWODY-ZESZLO MI TYLE CZASU,PONIEWAZ POLICJA SPRAWDZALA,CZY TO NIE JA JESTEM PIEPRZNIETA...SPRAWE W SADZIE MAM W MAJU.POMIMO TO MOJ KAT NADAL NIE PRZYZNAJE SIE DO WINY,TWIERDZI,ZE NIC MI NIE ZROBIL,ZE NIE ROZMAWIAL ZE MNA OD DWOCH LAT...ZAPOWIADA SIE CIEZKA ROZPRAWA-JA POWIEM NA ZAKONCZENIE,ZE TO ZWIERZE(bo chyba nie czlowiek) ZMIENIL MOJE ZYCIE W KOMPLETNE PIEKLO,PRZEZ DWA LATA NIE CHODZILAM SAMA NA ZAKUPY I CZULAM SIE JAK WIEZIEN WE WLASNYM CIELE,DOPOKI NIE ZACZELAM WALCZYC NAPRAWDE I WSTYDZILAM SIE TEGO,TO ON WYGRYWAL,A JA ZAPADALAM SIE POD ZIEMIE-TERAZ NIE BOJE SIE I NIE PLACZE,WYCHODZE NA ULICE,BO WIEM....ZE NAWET JESLI COS MI SIE STANIE,TO ON PONIESIE TEGO KONSEKWENCJE,JUZ OD MAJA JEST SPOKOJ,MA ZAKAZ ZBLIZANIA SIE DO MNIE NA 200M, ZAKAZ JAKIEGOKOLWIEK KONTAKTOWANIA SIE...MYSLE,ZE KOLES JEST SWIREM.SERIO.POWINIEN SIE LECZYC,TRZEBA BARDZO UWAZAC.
Autor: iinaczej  (2009-11-16 14:31:38)
-----
czytam, i czytam i mam przed oczami głupie, fałszywe suki, które nie umieją powiedzieć nie. Ciekawa jestem ile z was dzwoniło do swojego ex, którego nie chciałyście więcej widzieć żeby was gdzieś podwiózł, albo pomógł wam w czymś. Jeśli chodzi o "to nie trąbkę" jesteś zwykłą suką. Z tego powodu, że mając 17 lat związałaś się z 25 letnim facetem. Gdyby nie on to byś na dupie z mamusią siedziała, a nie na weekendy z tymi ludźmi jeździła. Powiedziałaś mu o tym, że to koniec wcześniej, czy mówiłaś mu, że go kochasz i odkładałaś ten moment na dogodną okazję? Sorry, ale trzeba brać odpowiedzialność za to co się robi. Z premedytacja wykorzystałaś faceta i go rzuciłaś w restauracji w miejscu publicznym. Jesteś fałszywą zdzirą i Ciebie powinni Twoi rodzice na leczenie wsłać, bo przez takich ludzi jak tych normalny człowiek nie może nikomu zaufać, bo taka rura go skrzywdzi. Współczuje twojemu mężowi, bo jesteś osobą upośledzoną emocjonalnie i nie wierzę, że w ogóle umiesz kochać. Nie miałaś powodu żeby zrywać z tym chłopakiem, który jest bardzo wartościowym człowiekiem, co mimo iż byłaś gówniarą to traktował Cię jak równa sobie.. Takiemu gówniarzowi jakim byłaś oczy na wierzch wyszły na te wyjazdy i starsze towarzystwo, miałaś się czym w szkole chwalić. Nie bez powodu zerwałaś z nim przed studiami, prawda? W końcu sama byłbyś już tym starszym towarzychem, a znajomość z nim nie przyniosłaby Ci korzyści. Chce Ci uzmysłowić, że jesteś niedoszłym mordercą, bo to Ty byś tego człowieka zabiła.

Z komentarzy wynika jedna rzecz: nie można kochać. Bo jak się zakochasz to nie masz pewności, że ta druga strona nie wykorzystuje tego. Ciężko pogodzić się z rozstaniem z osobą, którą się kochało zwłaszcza z dnia na dzień od tak. Ja nigdy nie miałam sytuacji, ze ktoś mnie nachodził. Sama "nachodziłam" przez jakiś czas. Przeszło samo. Najważniejsze rozmawiać spokojnie mówiąc nie, nigdy może. Chłopak, z którym miałam taką historię dał mi ten dramat przeżyć. jak zaczął ze mną normalnie rozmawiać to wywaliłam z siebie żal i potem sobie w swoją stroną poszłam.

Sama też byłam "nachodzona" poprowadziłam tego mojego stręczyciela tak, że znalazł po pół roku inną dziewczynę. Teraz jest z kolejną w związku od czterech lat. Tez chciał się mordować. Żeby coś takiego zrobić nie można być pieprzonym egoistą.

Kolejna kwestia jest taka: często jest tak, że dostrzega się atrakcyjniejszy model, zaczyna się coś dziać, ale nie wie się, czy coś z tego będzie nie kończy się starej znajomości od razy, zostawia się sobie zabezpieczenie. Dopiero jak się zdecyduje być z tą drugą osobą tą niepotrzebną się zostawia. Zero wyrzutów sumienia. Ludzie trochę szczerości jak zachowałyście się jak kurwy to miejcie odwagę powiedzieć o tym partnerowi. A nie wciskacie gadki w stylu: "kocham cię , ale nie wiem", "nie pasujemy do siebie". Sorry ale zobaczenie po 5 latach, że się do siebie nie pasuje to chyba przegięcie. Powiedzcie: "nie kocham Cię", "nigdy Cię nie kochałam", "nic dla mnie nie znaczysz", "mam kogoś innego", czy "nie jesteś mi już do niczego potrzebny".
Autor: agnieszkaaa  (2009-11-16 15:13:49)
-----
tiaaa...poniewaz niektorym ludziom sie wydaje,ze jak byles/as ze mna to bedziesz moj/moja na wieki ;d
tez mialam takiego,co mnie kochal i od dziwek pozniej wyzywal.dlaczego? poniewaz nie chcialam z nim byc,nie chcialam siedziec w domu,nie chcialam ubierac sie tak jak on kazal,nie chcialam powiedziec moim znajomym baj baj bo on tego chcial,nie chcialam takze zmienic religii gdyz rodzice wychowali mnie na katoliczke !!!nie chcialam wyjsc za niego,bo stwierdzilam,ze na to mam czas.zapalila sie lampka i chcialam odejsc, w przeciwienstwie do niego w normalny sposob,On jednak stwierdzil ze uprzykrzy mi zycie do tego stopnia,ze bede bala sie kazdego szmeru pod domem i zapomne czym jest wyjscie na zakupy bez obstawy.to takze mi oznajmil,po czym skrupulatnie doprowadzal ten plan do konca.
powiedzial mi takze,ze zniszczy mnie w oczach rodziny,to mu sie nie udalo,bo mam kochajacych rodzicow(na swoje szczescie),dzwonil do nich miliony razy,opowiadal historie o moich nagich zdjeciach w jego szafie,ktore z przyjemnoscia sprzeda w internecie-naszczescie to bylo klamstwo :)
opisywal mi moja smierc z dokladnymi szczegolami,po czym plakal i grozil,ze zabije siebie a nie mnie.
jadac do pracy autobusem odwracalam glowe widzac go za soba,patrzacego na mnie takimi oczami,ze balam sie zyc.zmienialam przystanki autobusowe tyle razy ile razy szlam do pracy w tygodniu.zawsze wiedzial gdzie bylam,pod domem kryl sie,ale robil to tak zebym go widziala i bala sie .
policja nie wierzyla mi,nie chciano sprawdzac cctv(kamer) w mojej dzielnicy,a On powolutku zmienial moje zycie w koszmar,az zmienil doszczetnie,wrecz wysylal policje na mnie.cichlam tak przez dlugi czas,balam sie mojego kata,az peklam i to ja zlozylam zeznania.
takze i w moim wypadku choc to ja jestem ofiara,to on tlumaczy sie miloscia nie obsesja i to takze on uwaza sie za niewinnego,a swiadczy to tylko o tym,ze jest psycholem.
mam zamontowany alarm w domu(przez policje Brytyjska),mam w kieszeni alarm(od policji Brytyjskiej) i walcze w sadzie o zdrowie psychiczne.w tym samym czasie slysze o morderstwach na takich glupich jak ja,co zaryzykowaly i zginely przez pchniecie nozem,lub porwanie i skatowanie....kiedy to sie wkoncu skonczy ! a moze to dopiero poczatek ich "zabawy" ????? wiem jedno,im dluzej sie czeka z pojsciem na policje,im dluzej sie zwleka z walka im dluzej widac wnas strach tym bardziej sycimy ich,poniewaz tylko wtedy maja nad nami wladze...................
Autor: do iinaczej  (2009-11-16 16:04:44)
-----
Ty głupia zdziro, jak śmiesz inne, skrzywdzone przez takich płaczliwych psycholi kobiety wyzywać od dziwek ;]] kto Ci dał to prawo przerważliwiona kobieto (?) ;] nikt nie musi się z niczego tłumaczyć, tym bardziej Tobie, a hasło "nigdy Cie nie kochałam" "nie jesteś mi już do niczego potrzebny" itp. to sobie w dupę wsadź, człowiek nigdy nie jest do końca pewny czy chce być z kimś całe życie, że aż tak kogoś kocha pomimo wszystkich wad, które się poznaje i tak z biegiem lat ;] nie ma ludzie nieomylnych więc schowaj swój dennie kretyński komentarz do wnętrza swojej zasranej dupy bo nic nie wiesz o życiu ;) z poważaniem, Paluch.
Autor:  (2009-11-16 16:25:35)
-----
Ach te baby...
1) Same nie sa lepsze, mnie tez kiedys jedna nekala, ale mnie to jakos nie przeszkadzalo szanowalem jej uczucia, ale nie dawalem nadziei, w koncu przestala. (Wiekszosc kobiet flirtuje na potege z kim popadnie i pozniej maja "problemy") NIE FLIRTUJCIE Z KIM POPADNIE, ONI MAJA UCZUCIA
2) Ja tez kiedys "nekalem", bo jasnie ksiezniczce nie chcialo sie powiedziec dlaczego to koniec po trzech miesiacach maili i SMSow z pytaniem dlaczego, raczyla odpowiedziec (Przyznam, ze nigdy nie czytalem tak debilnej argumentacji - prawda jest taka ze wolala innego - trudno). Wtedy "nekanie" sie skonczylo. Widocznie osoby, ktore uwazaja ze sa nekane, nie zasluguja na wielomiesieczna pamiec i probe ratowania zwiazku.
3) Jak kobieta nagle zniknie a mezczyzna jej szuka i po 5 latach znajduje w Mogadiszu to jest to romantyczne bo cale 5 lat jej szukal, czy to jest osaczanie bo np. wynajmowal detektywow, sledzil rodzine itp. wszystko zalezy od punktu widzenia. Ta (fikcyjna) sytuacja moze byc scenariuszem komedii romantycznej i horroru. Wydaje mi sie, ze to od "ofiary" zalezy czy bedzie bochaterka romansu czy horroru, bo pewnie wiekszosc z tych "ofiar" to same maja cos nie pokolei. Uciekaja, zmieniaja numeru ZAMIAST WYTLUMACZYC DLACZEGO NIE,
4) U mnie poskutkowal jeden mail mowiacy dlaczego to koniec, Po kilku miesiacach znalazlem kogos, kto docenia to ze przychodze po nia do pracy, zeby nikt jej nie napadl, bo wieczorami konczy. "Ofiara-wariatka" mowilaby cos o kontrolowaniu, ze nie ma czasu wyjsc z przyjaciolmi (chyba zeby sie puszczac), a moja Marta jest zadowolona, bo
a) to najwspanialsza zona
b) wartosciowa kobieta
c) ma uczucia!!!
d) mowi jesli cos jej nie odpowiada, a ja staram sie to naprawic, ona slucha tego co ja mowie i tez stara sie to naprawic
e) lubi niezapowiedziane wypady do restauracji :)
Autor: iwona  (2009-11-16 16:29:54)
-----
A co powiecie na moją historię?
Od kwietnia 2008roku ktoś zaczął robić mi głupie żarty, polegało to na tym, że umawiał mnie z facetami na płatny sex na czacie, podawał mój telefon i adres. Nie wiedziałam kto to robi. Policja była bezradna. Zmiana tel. nie pomogła. Dziennie odwiedzało mnie około 30 facetów. Byłam przerażona!!Potem sprawca się ujawnił. Okazało się że jest nim kolega mojego chłopaka, który NIGDY NIE ZABIEGAŁ O MOJE WZGLĘDY, NIGDY TEŻ JA NIE FLIRTOWAŁAM Z NIM!!!!!!!!!!!!! WIĘC NIECH NIKT NIE PISZE ŻE TO MOJA WINA!!!!! POZA TYM ON NIE CHCE BYĆ ZE MNĄ I WCALE NIE TWIERDZI ŻE MNIE KOCHA ON TWIERDZI TYLKO ŻE MNIE ZNISZCZY!!! MNIE MOJĄ RODZINĘ I ZNAJOMYCH!! WEDŁUG MNIE TEN KOLEŚ ZWARIOWAŁ!! Potem zaczął przysyłać na mój adres zamówienia z lokali gastronomicznych z całego miasta, były to głównie pizzerie. codziennie pod moimi drzwiami stało kilka osób domagających się zapłaty za jedzenie które nie ja zamówiłam. ZACZĄŁ TEŻ DRĘCZYĆ MOJĄ RODZINĘ I KOLEŻANKI Zmiana adresu zamieszkania koleżanek nic nie pomogła, w kilka dnie je znalazł. Potem pisał moje i moich koleżanek które nigdy go na oczy nie widziały na sex portalach, oczywiście ciągle przychodzili też faceci z czatu. Jego kolejnym pomysłem było umieszczanie ogłoszeń że wynajmę stancję, ludzie przychodzili oglądać moje mieszkanie którego oczywiście nie chciałam wynająć. Potem wzywał pomoc drogową pod moją klatkę że nie mogę popsutym samochodem wyjechać z garażu!!! zaczął też wydzwaniać po sąsiadach opowiadając straszne rzeczy o mnie i chłopaku. Następnie zdewastował samochód mojego brata. Zaczął wypisywać chore smsy i maile. w końcu zaczął wszystkim prześladowanym dziewczynom grozić że poleje nas kwasem albo wynajmie ludzi którzy nas zabiją. Został aresztowany na 3miesiące, sprawa jest w toku.Na policji byłam wiele razy, wiele razy wzywałam interwencję pod drzwi mieszkania, zakładałam sprawę o groźby karalne i nękanie w końcu mam chwilę wytchnienia, ale boję się co mi może zrobić jak wyjdzie w styczniu. JEDNAK MAM NADZIEJĘ ŻE MAJA HISTORIA POKAŻE OFIAROM ŻE POWIADAMIANIE POLICJI MA SENS TYLKO NIE WOLNA SIĘ PODDAWAĆ I CHCĘ UŚWIADOMIĆ WSZYSTKICH ŻE NIE ZAWSZE CHODZI O NIESZCZĘŚLIWĄ MIŁOŚĆ. TEN FACET NIC ODE MNIE NIE CHCE NIE ZARZUCA TEŻ MI ŻE JA MU COŚ ZŁEGO ZROBIŁAM ON PO PROSTU CHCE MNIE ZNISZCZYĆ MA OBSESJĘ NA MOIM PUNKCIE!!!!
A NAWIĄZUJĄC DO INNYCH HISTORII TO POWIEM TYLKO TYLE ŻE KAŻDY JEST WOLNYM CZŁOWIEKIEM I NIKT NIE JEST CZYJĄŚ WŁASNOŚCIĄ PANOWIE!!!!
Autor:  (2009-11-16 16:48:15)
-----
Ciekawie piszesz iwona, to wariat inny temat.... To, ze ktos stara sie nawiazac jakis kontakt po nagle i bez wyraznej przyczyny zerwanym zwiazku to nic zlego. To samo jesli chodzi o zaloty, czasem moga byc dziwne... Jesli pojawiaja sie grozby to nalezy wezwac policje. Tylko, ze margines "przesladowcow" stanowia menele i inni psychopaci, a reszcie zwyczajnie zalezy na swojej wybrance, ktora zwykle nie jest tego warta. Proponuje po pierwszej grozbie od razu wezwac policje (ewentualnie uprzedzic, ze przy drugiej wezwie sie policje) wariatow trzeba zamykac, tylko czy kazdy kto sie zakochal i spiewa serenady pod oknem to wariat? Wg. mnie tak,, ale podobno kobiety o tym marza, ewentualnie o innych tego typu rzeczach jak wysylanie kwiatow bez okazji...
Autor: ja też do iinaczej  (2009-11-16 17:39:19)
-----
sorry za szczerosć ale te 'nigdy cie nie kochałam/em' , 'nic do ciebie nie czuje' itd to Ty chyba wiele razy słyszałaś, moze innymi słowami ale taki był sens.
tyle w Tobie goryczy....
Autor: paluszek  (2009-11-16 17:40:23)
-----
Czytam co ludzie tu napisali i niektóre posty są żałosne , że to mała bania. Zakochany też bredzisz po części .
Ja rozumiem że facet jest zakochany i jak mu dziewczyna zrywa to jest wielka tragedia, ale jestescie facetami czy ciotami ?? Albo potraficie odejść godnie, albo będziecie płakać do podusi, a może jeszcze lepiej do ramienia mamusi. Rozumiem też, to że każdy chce wiedzieć czemu odeszła itd , ale grożenie i nachodzenie innych to totalna porażka, wystarczy ze pare razy powie nie itd to dajcie sobie spokój . Kiedyś tez tak robiłem ale tylko dlatego bo odeszła ode mnie urywając ze mna kontakt, nawet nie raczyła powiedziec ze juz nie chce byc ze mną .... Nauczyłem sie juz, że jak kobieta mówi nie tzn że nie i trzeba dac spokój , chociaż ze sie mysli czemu odeszła ale bez poronionych akcji . Pozdrawiam normalnych
Autor: Paluch  (2009-11-16 18:11:35)
-----
do Paluszek: w końcu normalny, trzeźwo myślący facet :) jak człowiek dorosły nie potrafi zrozumieć takich zależności jak "coś się zaczyna ... lecz może się skończyć"? no proszę was EMOwcy ;] ..
Autor:  (2009-11-16 18:19:17)
-----
To i ja sie też kurwa wypowiem
ble ble ble bla bla bla kurwa , ponieważ gdyż ble ble ble bla bla, huju muju ble ble bla bla ble,
ponieważ iż gdyż acz kolwiek ble bla ble bla bla bla ble no i huj a poza tym to bla bla ble ble no i jeszcze nie możemy zapomnieć o takiej kwesti jak ble bla kurwa no i ble i bla i huj
a tak na koniec to bla ble ble ble bla bla .
Autor: czarnulka.84  (2009-11-16 19:10:22)
-----
Czytam te posty, czytam i niestety , muszę przyznać ,że sama niedawno miałam taką sytuację z chłopakiem.To była straszna męczarnia(7 miesięcy), on był taki uparty i nie chciał zrozumieć, że już nigdy nie będziemy razem. Zrobił bardzo paskudną rzecz a ja nie potrafiłam jemu tego wybaczyć.Chciałam się rozstać, ale on nie chciał o tym słyszeć.Robił wiele rzeczy ,aby nakłonić mnie do powrotu ,był nawet na tyle bezczelny, że wplątał w nasze osobiste sprawy nawet moją najbliższą rodzinę.Myślał , że to pomoże ,ale nic z tego ...Ja jestem osobą dorosłą mam (25 lat) i sama decyduje o swoim życiu prywatnym( mam doskonały kontakt z rodziną , rodzicami ), ale oni nie mogą decydować, o tym z kim mam się spotykać ,kogo kochać, z kim się związać na całe życie , mogą wyrazić swoje zdanie , ale decyzja należy do mnie.........Hmm mówiąc krótko on pomimo swojego wieku (28 lat) okazał się człowiekiem bardzo niedojrzałym emocjonalnie , niby dorosły a jednak mały chłopiec.... Na szczęście od 3 miesięcy mam spokój i mam nadzieję ,że już nigdy on go nie ,,zburzy" .
Autor: Megan  (2009-11-16 19:56:24)
-----
Piszecie dziewczyny ,kobiety ,że to wy zerwałyście z swoimi facetami ,a co powiecie na to ,że facet ze mną zerwał po dwoch latach i przez nastepne 2 mnie nachodził.Nigdy sie nie dowiedziałam dlaczego to robil ,bo jak dzwonił do mnie to tylko po to by mnie wyzwać.Do tego wmieszal w swoje intrygi swoja nowa pania.Wiec w nachodzeniu mnie zrobili sobie wspolna zabawe nawet naslali na mnie policje.Gdzie tu logika i sens?
Autor: happy end  (2009-11-16 20:20:28)
-----
tez przez to przeszlam... poznalam go w gimnazjum, byl inny niz reszta chlopakow - cichy, spokojny, ulozony, taki obyty. zakochalam sie i bylismy ze soba pol roku i sie zaczelo psuc. fajnie bylo jak sobie chodzilismy na spacery itd, ale zeby wyjsc na impreze czy cos to nie bo jemu przeszkadzaja tlumy. pozniej zaczal mi mowic jak sie mam ubierac itd. jakprobowalam mowic, ze mi to nie odpowiada to zaczynal mi mowic, ze jestem nieczula i on wszystko robi dl mnie, pozniej nie dostal sie do tego samego liceum co ja wiec przestalismy ze soba spedzac tak duzo czasu no i poznalam kogos innego. fajnego chlopaka z mojej klasy. z tym, ze on ma dziewczyne wiec sie w to nie pchalam. ale jednak dalo mi to do myslenia i postanowilam z nim zerwac. no i sie zaczelo - telefony, esemesy, wystawanie na ulicy, lazenie za mna. zawsze mowilam zeby dal mi spokoj i nie chce go juz znac. pozniej potrafil mnie zaczac szarpac przed moim domem na ulicy. raz zobaczyl to moj starszy brat. no i mi pomogl, spuscil mu wpierdol i sie skonczylo :) kazdej zycze starszego brata
Autor: zly  (2009-11-16 21:06:57)
-----
happy end -> a ja życze psychiatry dla brata;)
Jest coś takiego pzrekroczenie granic obrony koniecznej szarpneicie a pobicie to chyba pewna roznci anieprawda??
No wlasnie, a gdyby nie tknal a brat by pobil.... to na miejscu amanta bym powiedzial, "Idziemy do kina, na kolacje przy swiecach i zaczynasz traktowac mnie jak czlowieka a nie zabwawke, albo brat bedzie mial nasrane w papierach za pobicie..."
Jesli Ksiezniczka, nie potrafila zrozumiec ze ktos nielubi imprez i jest to zarzut, chciala poswiecenia zeby chdozil, a sama np niechciala slsyzec o poswieceniu ze swojej strony w kestii wygladu....to ekhm niebyla uczciwa, najlepsze ejst to, ze zerwala bo poznala innego a wszystko bylo wina bylego... Co bylo wina? ze niechdozil po imprezach i innych nie oblizywal? ze zwracal uwage ksiezniczce, ze pewnych rzeczy niepotrafi docenic;?
Drogie Panie... troche SERCA wzgledem panow a nie tylko rozumu i wyrachowanego cynizmu
Autor: zakochany  (2009-11-16 22:04:50)
-----
Do Paluszek.

To, że facet cierpi i przeżywa utratę kogos bliskiego świadczy zazwyczaj o jego dojrzałej miłości.. Tak najlepiej to rąbnąć drzwiami , puścić kilka kurw i mieć wszystko w dupie... Dziewczyny czy Wy naprawdę takich wolicie? Myślę, że nawet gdy facet uroni łzy nie musi być od razu ciotą.. Jeżeli wiązało sie z kimś cale życie prywatne i zawodowe. Decyzje o np wyjeździe za granice to chyba ma prawo czuć się dobity gdy otrzymuje tylko suche to koniec. Myślę, że faceci nie powinni wstydzić się swoich łez. Mogę się jednak mylić... To, że facet zapłacze nawet w poduchę jak to określiłeś to źle? To efekt dojrzalego uczucia, ktorym darzył tą osobę... Gdy łzy sie kończą zaczyna się sila i wtedy to Wy płaczecie dziewczyny bo my Was juz nie chcemy... Naprawdę wolałybyście na zycie takiego który jak dla mnie jest wlaśnie słaby.. Krzyknie walnie drzwiami i ma w dupie ratowanie zwiazku? Takiego chcecie? To jest facet, dojrzały facet? To jest facet na życie? Potem się zaczynaja takie związki, ktore są bez sensu bo facet zaczyna np bić...

Przecież gdy facet wysyła smsa raz na pare dni, maila , kwiaty to czy to jest złe? Nawet gdy zaczeka wreszcie na swoją "ofiarę" pod domem i poprosi o rozmowę na temat dlaczego i czy nie da sie tego naprawić to czy to naprawde źle? Ja chciałbym żeby moja dziewczyna gdy mi odwali i się zdenerwuje powalczyła o związek. Była przy mnie wlasnie wtedy. Kryzysy sie pokonuje a nie ucieka w siną dal.. Oczywiście jeżeli faktycznie to jest dojrzałe odkochanie to koniec ale wtedy dziewczyny trochę litości dla nas... Wystarczy często spotkać się porozmawiać jak ludzie a potem być stanowczą. Jeżeli związek kończy się z szacunkiem do tego ktorego się porzuca to myślę, że jest mała szansa by normalny człowiek stoczył sie do kanalu i zaczął zachowywac się źle względem do ukochanej.
Tak jak ktoś tu wyżej napisał wcześniej... Najpierw chcecie byśmy byli przy Was cały czas, narzekacie, że wychodzimy gdzieś sami przecież wtedy tez możecie wreszcie robić to co lubicie bez nas, marudzicie, że nie przyjechaliśmy po Was do pracy. Najpierw chcecie żeby we wszystkich planach was uwzględniać a potem nagle wszystko Wam to przeszkadza... o cóż kobieta zmienną jest. Właśnie Panie troche serca dla nas... trochę serca...
Autor: happy end  (2009-11-16 22:26:16)
-----
do zly:
chcialam sie bawic, miec zdrowy zwiazek gdzie nikt mi nie mowi co mam robic a czego nie, gdzie ktos okazuje mi na tyle szacunku zeby sie liczyc z moimi potrzebami, a nie traktuje mnie jak dziecko i stwierdza, ze nic nie rozumiem. kogo ja mialam doceniac? faceta ktory mnie szarpal na klatce schodowej i nazywal dziwka bo z nim zerwalam. czytaj ze zrozumieniem. to, ze spotkalam kogos kto mi bardziej odpowiadal nie znaczy, ze dlatego sie z nim rozstalam. zrozumialam, ze na nim nie konczy swiat i zasluguje na kogos kto mi bedzie bardziej pasowal. mam brac pierwsza lepsza sierote bo mnie kocha? wole poczekac na kogos kto bedzie mnie kochal i szanowal. to, ze nie latal za innymi to wcale nie znaczy, ze byl idealem. to raczej normalna rzecz w zwiazku a nie jakis wyczyn - ja sie nie ogladam za kolesiami a on za jakimis laskami - bo sie szanujemy itd. do stworzenia szczesliwego zwiazku trzeba czegos wiecej - to mi wytlumaczyl moj starszy brat. przed ta historia nie zylismy najlepiej, ale od tego czasu jest moim najlepszym przyjacielem i duzo mnie uczy. wiem juz ze facet ktory sie przyssywa jak pijawka i nie ma zycia poza swoja dziewczyna, zadnych zainteresowan NIC to dupa nie facet. trzeba znalezc kogos z kim sie bede dobrze bawila, na kogo moge liczyc, kto doceni to jaka jestem i kto bedzie na tyle wspanialy, ze nie da sie go nie kochac.

zygam kolacjami przy swiecach! zlota klatka nie jest dla mnie. moze sa takie durne laski co sa z kolesiami z litosci i pozniej siedza cale dnie w domu, ewentualnie tylko z nim, nawet nie moga z toba razem ze szkoly wrocic bo on juz czeka, nawet do kina nie moga wyjsc z kolezankami bo on teskni, nie maja zainteresowan bo zwyczajnie nie maja na to czasu bo musza spedzac czas z nim i sie wzruszac kwiatkami, sratkami, misiami. no i po kilku miechach ubieraja sie jak ich stare.

moj brat stanal w mojej obronie i bardzo go za to cenie. od kiedy ze soba gadamy i poznalam jego dziewczyne i widze jak on sie do niej odnosi - ze ja kocha, ze ja szanuje, ze ona ma czas dla siebie, ze on jej nie wypomina za krotkiej spodniczki, ze on ma zainteresowania i wyjdzie z kolegami na mecz a ona z kolezankami do kina. szukam takiego faceta. a nie cipy co nie potrafi zrozumiec -przepraszam, ze to nie ma sensu, lepiej bedzie jak sie rozstaniemy poniewaz nie chce z toba byc, za duzo mi w tobie przeszkadza czego ty nie umiesz zmienic
Autor: paluszek  (2009-11-16 22:36:25)
-----
No i Happy end ma w zupełności i całkowitą rację , a Ty zakochany bredzisz za bardzo i chyba oślepiony jesteś . :)

Dzieki Paluch za miłe słowa w moją stronę, Ty tez wydajesz sie spoko gościem :)
Autor: happy end  (2009-11-16 22:46:32)
-----
paluszek dzieki ;)

to byl w ogole moj pierwszy chlopak wiec nie mam za duzo doswiadczenia i w ogole. ale wydawalo mi sie, ze skoro zaczynam sie ogladac za innymi (mimo, ze walczylam z tym jak moglam i mialam wyrzuty sumienia, ze w ogole moze byc cos takiego ze ja o nim nie mysle non stop itd) to predzej czy pozniej bym i tak i tak odeszla. a w sumie to by bylo na maksa chamskie gdybym mu powiedziala: 'sluchaj, juz od dawna cie nie kocham, ale bylo mi cie szkoda dlatego z toba bylam' wolalam powiedziec szczerze, ze sorry, ale to nie ma sensu.

nie spodziewalam sie, ze on zacznie takie szopki odstawiac, ja probowalam rozmawiac, ale skoro mowilam mu caly czas to samo no to po co w sumie?

cale szczescie przestraszyl sie mojego brata i trzyma sie z daleka.
Autor: zakochany  (2009-11-16 23:03:52)
-----
Heh...
Tak Paluszek.. pieprznij drzwiami aż jej paluszki upierdzielisz... Każdy konflikt, każdą kłótnię, każdą sytuacje należy sprowadzić do tego żeby odpuścić?
Nie mieliście kiedyś cichych dni albo rozstania w kłótni a potem słodkiego powrotu?
Problem pojawia sie gdy jedna osoba faktycznie ma dosc i nie da sie odkrecic juz tego co sie spapralo. Jest koniec albo nie.. Gdy dziewczyna chce zeby to był koniec zachowa się tak żeby on to zrozumiał. Powinna jednak zachowac sie tak by nie stracic swojego szacunku u tego drugiego człowieka. Błędy należy naprawiać. trzeba też wybaczać. Faktycznie może tu plącze bez sensu ale jak to w nicku juz widać. zakochany jestem. i fakt płakalem prosząc ja o rozmowę i staralem się o sklejenie związku. Staralem aż za bardzo. Też zostałem określany mianem psychicznego. Tylko dlatego, że chciałem porozmawiać wysłałem kwiaty maile i smsy . Jeżeli już dochodzi do kłótni dwojga ludzi z ktorej jedno nie chce już powrotu do związku znaczy albo koniec albo obawe o przyszlosc i duza niepewnosc na ktorej wyjasnienie trzeba czasu. Czasami papramy my faceci walczac wtedy o względy tej naszej dziewczyny.. Czasami jednak papramy nie robiac nic... Ja bede zawsze walczyl. Mam nadzieje ze juz nie bede musial. Ze spotkam kogos takiego kto nie doprowadzi mnie do takiego stanu emocjonalnego w jakim jestem teraz. Lepiej żalować, że coś się próbowało o coś walczyło niż żałować, że sie tego nie robiło... a to, że ktoś wrzuca nas z faktycznymi przypadkami psycholi to krzywda... Nie truje juz bo to chyba bez sensu..
Autor: paluszek  (2009-11-16 23:06:29)
-----
happy end musisz chyba byc fajna dziewczyna ze tak ubiegał za Toba hm :) Nie dziekuj mi, bo nie ma za co. Ludzie myślący sami powinni załapać to i owo
Autor:  (2009-11-16 23:15:43)
-----
Zakochany nie rozumiesz nic chyba, każde staranie które jest nachalne bardziej odpycha drugiego człowieka niż przyciąga więc jeśli dajmy na to po 3 razach (moze byc wiecej to zależy od sytuacji ) nie odpuścisz a bedziesz dalej walczył to juz stoisz na przegranej pozycji , powiem Ci kolejną rzecz mimo tego wszystkiego czasem dziewczyny wolą same walczyć o faceta a nie mieć wylożone na tacy, kiedyś myślalem podobnie jak Ty i to był zupełny błąd . teraz zmieniłem wszystko , nie szukam nikogo na siłe i nie staram sie od samego poczatku , jesli poznam kogos i wyjdzie to spoko jak nie to trudno. a co do drzwi , to nigdy w zyciu nie uderzyłem kobiety i jej nie uderzę, bo chcę sie uważac za prawdziwego faceta, a nie śmiecia :)
Autor: zakochany  (2009-11-16 23:30:04)
-----
Widzisz Paluszek.. ja miałem już kilka związków.. ten który mnie spotkał ostatnio był dojrzałym cieplym z przyszłością... spaprało sie i koniec. wystarczyło kilka spotkań by nagle kilku letni zwiazek legł w gruzach. Fakt teraz z perspetkywy czasu wiem, ze walka była zla jezeli chodzi o wygraną.. ale czy ta wygrana faktycznie jest tego warta... jezeli ta druga osoba tak bardzo nie szanuje kogos kto ja kocha i stara sie pokazac, ze ma gdzies nerwy zle slowa ktore juz wyszly z ust i niszczy go na kazdym kroku to chyba nie jest tego warta... Taka odpowiedz da tylko walka ... jezeli druga osoba faktycznie nie kocha nie wybaczy zwyklej klotni jezeli kocha i jest kochana osobą wybaczy i związek bedzie trwal. oboje porozmawiaja o wszystkim co sie wydarzylo i tylko scali to dalej zwiazek.. jezeli jednak dziewczyna zachowuje sie na maxa po chamsku to poprostu dzieki temu facet rozumie w co sie wkopal i ze to nie jest niczego warte... Niestety troche to trwa czasami .. zajmuje chwilke kiedy facet walczy a potem rozumie, ze to walenie głową w ściane i nie ma sensu bo ta druga osoba poprostu ma to za nic.. jest to przynajmniej wtedy odpowiedz zeby dac sobie spokoj... DLatego uwazam ze walka nie jest zla... pokazuje prawde... A oczywiscie tak jak paluszek mówisz zdobyć pewnie kobiete latwiej jest obojetnoscia w takim momencie i moze sama wroci... tylko czy nie lepiej jednak znac gorzka prawde i nie przejechac sie potem w przyszlosci np przed ślubem gdy pęknie coś co było w jej środku tak na maxa? Poza tym nie każdą dziewczynę zdobedziesz obojętnościa... gdybym byl zawsze obojetny nie przezylbym tylu wspanialych chwil w zyciu
Autor: qwerty  (2009-11-17 00:15:28)
-----
Ja powiem tak. Miłość to nie jest żart. Trzeba być świadomym tego, że jest to wybór na całe życie. Ale większość osób nie zdaje sobie z tego sprawy. Dla jednych miłość to tylko czysta chęć odczuwania przyjemności z partnerem, dla innych to coś bardzo ważnego. Problem powstaje wtedy kiedy połączą się osoby o osobnych spojrzeniach na miłość. Rozstanie jest bardzo bolesne dla jednej ze stron. Dlatego dziewczyna, która chce rzucić chłopaka musi to zrobić tak by jej "były" nie cierpiał zbytnio. Musi umieć mu to wytłumaczyć, bo na swoje własne życzenie się z nim wiązała. A ja czytając wypowiedzi dziewczyn na forum stwierdzam że żadnej nie chce się wytłumaczyć powodu swojego odejścia. Jakby facetowi dobrze to wytłumaczyły i poświęciły trochę czasu na to, myślę że nie byłoby problemów z prześladowaniem. A tak z lenistwa swojego mają to co mają.
Autor: zakochany  (2009-11-17 00:31:00)
-----
Brawo
Wreszcie ktoś kto podobnie mysli
Autor: Mirosław  (2009-11-17 08:19:42)
-----
"przywołasz deszcz a kobiety napalonej na faceta nie zatrzymasz" takie to gruzińskie przysłowie wczoraj usłyszałem.
i to prawda. trzeba to przetrzymać i tyla.
a jak to mówią u mnie na wsi, kravmaga kravmagą, a ciupaga ciupagą! Oj!
Autor: paluszek  (2009-11-17 11:20:42)
-----
p.s dobry przykład na to jest pewna scena z filmu "Testosteron" gdzie ten starszy wciela sie w kobiete , tam pokazują jak faceci przytłaczają kobiety często , patrząc na tą scene widziałem siebie z przeszłości i sobie uświadomiłem jakie to jest złe .

Co do obojetności to zakochany chodziło mi o klótnie np, a nie zdobywanie dziewczyny , chodzi mi o to ze nie możesz za każdym razem przytakiwać i byc na jej rozkazy itp, bo wtedy też stoisz na przegranej pozycji , masz pokazać jaja :) a nie na wszystko sie godzić :) dlatego bo już dziewczyna może mieć Cie owiniętego w okół palca :)
Autor: Młoda  (2009-11-17 11:36:38)
-----
Tak to jest na moim przykładzie jak dobry facet to się nie podoba bo taki zniewieściały a w draniu to zakochać się można bo on naprawdę umie uwodzić i też się podobać ma w sobie swoje ego ale to krótko trwało przestał się mną interesować ale za to innymi kobietami i jeszcze przede mną się szykował tz. stroił żeby wzbudzić zazdrość kilka lat byłam w letargu czułam to że jestem niczym a on jeszcze dokładał .Upłynęlo sporo czasu ale się otrząsnełam poznałam pana może i wyglądem słabszy ale jak docenia mnie i każdy dzień spędzony z nim poprostu jestem dowartościowana czuję się silniejsza i potrzebna komuś jak macie się męczyć we dwoje to lepiej samej a znajdzie się który pocieszy trzeba czekać pozdrawiam
Autor: zakochany  (2009-11-17 12:15:48)
-----
paluszek.. mam jaja i wlasnie testosteron czasami nam przeszkadza niszczac cos fajnego. OCzywiście, że chodzi mi tu bardziej o kwestie tej tzw ostatniej kłótni a nie zycie codzienne. Normalne jest to, że nie można wszystkiego robić tak jak kobieta nam ustawia.. Mamy swoje własne zainteresowania pragnienia potrzeby i oczywiscie w zyciu codziennym tez nie mozna byc pantoflarską ciotą. Partnerstwo i przyjaźń. to dwie ważne kwestie. A najwazniejsze to żeby dwoje ludzi pracowało nad namietnościa i partnerstwem i to nie tylko w łóżku. Często kobiety zostawiają to tylko nam i robic się bigos bo my tez mamy przecież prawo do słabszych dni. Kobiety czesto ida na latwizne i szukaja nowgo faceta bo wydaje im sie,ze ze starego to juz nic dobrego nie bedzie. A gdzie wspolna praca nad zwiazkiem. Czasem Wam dziewczyny brakuje odrobiny checi ratowania a tyle wystarcz przecież zazwyczaj. To samo tyczy sie spornych kwestii kłotni gorszych dni i rozstań, do ktorych wcale nie musi dochodzić. Jednak gdy juz dochodzi to uważam, że nie należy wstydzić sie swoich uczuć
Autor: paluszek  (2009-11-17 12:20:20)
-----
Jak to Kazik staszewski śpiewa :
Czasem są upadki i wzloty, ale dziewczyny to nic więcej jak tylko kłopoty :D
Autor: Kret  (2009-11-17 12:48:32)
-----
Do zakochanego nigdy nie pokazuj wszystkiego i nie dawaj dziewczyny teraz czychają na starych facetó którzy mogą dać więcej i o to chodzi a miłość to osiągnie cichaczem wiedzą czego chcą a chcą łatwiej żyć stary musi dbać bo go rzuci a młody nie ma doświadczenia pa
Autor: Leonard  (2009-11-17 14:24:59)
-----
A mnie prześladowała ... nauczycielka. Wspominam to po latach i nie wiem co myśleć. Wtedy to była trauma.
Autor: Paluch  (2009-11-17 18:01:57)
-----
Qwerty: wiesz, wchodząc w związek z drugim człowiekiem masz nadzieję, że coś z tego będzie, raczej każdy ma więc cel jest ten sam tylko droga do tego inna .. i właśnie z czasem los nas rzuca kłody pod nogi jakim są różne wydarzenia jak i też zwykłe poznanie partnera i uświadomienie sobie, że "to nie ten", rozmowa owszem, wskazana w tym momencie, ale cackanie się nie wiadomo jak długo to też przesada, w końcu jesteśmy dorosłymi ludźmi ..

p.s. najważniejszym jest po prostu zastanowić się dobrze zanim się powie "kocham" .. to zobowiązuje .. opisałam krótko mój związek z pewnym romantykiem, z którym się później rozstałam, tak, to było zauroczenie, a ja pewna miłości mówiłam mu szczere kocham, które jednak nie odzwierciedlało prawdziwego stanu mojej duszy (a czego jeszcze wtedy, pełna euforii, nie byłam świadoma) .. tak więc nie mówcie, że realcje między ludzkie są takie proste i nie zwalajcie winy na babki gdy są pokrzywdzone przez psycholi, jak już wcześniej wspomniałam nie raz .. człowiek jest omylny ..
Autor: waga  (2009-11-17 18:08:42)
-----
...a mi sie bardzo podobaja wypowiedzi studenta...pomimo ortow...taki nasz ten swiat...wszyscy piszemy na kompach...upraszczamy...i sie nie dziwmy...to tak jak wyslac SMS-a...tez nie pasuje...ale juz tak sie mowi..prawda?...ale chce sie skupic na temacie...ma duuuzo racji...kobietki też lubia sie pobawic facetami...a, że my myslimy uczuciami i naszym serduszkiem...?...hmmm...a może musi trafic swoj na swego?...i wtedy ok...pozdrawiam...pa,pa
Autor: akacja  (2009-11-17 18:55:17)
-----
no jak to wszysto czytam to mnie zalewa fala smiechu normalnie. nie zrozumcie mnie zle, bardzo szanuje zdania panow, ktorzy sie wypowiedzieli. rozumiem, ze moze im byc ciezko czuc sie odrzuconym, odstawionym na boczny tor, moga czuc sie jak zuzyta zabawka - maja do tego pelne prawo. nie jest tez niczym zlym plakanie w poduszke. ale usprawiedliwianie przesladowania kogos?????? no sorry, ale mam wrazenie, ze zebral sie tutaj sam kwiat przesladowcow tego kraju! kazdy z was uwaza, ze jest ok zasypywac kobiete esemesami, sledzic ja, zapraszac na sile na jakies kolacje przy swiecach itd. a to nieprawda!

kazdy czlowiek ma prawo do tego aby zyc tak jak mu sie pdooba. za kazdym razem jak slysze, ze jedna z kolezanek zostala puszczona kantem przez jakiegos niedoszlego ksiecia z bajki komentuje to: 'durny ch...j', za kazdym razem jak slysze to samo o mezczyznie nasuwa mi sie komentarz 'durna pi.....da'. ale nigdy nie usprawiedliwiam tego aby nachodzic te osoby.

kazdy ma prawo do prywatnosci i do niekochania kogos.

faceci robia jeden podstawowy blad - traktuja nas jak dzieci, ewentualnie stworzenia niespelna rozumu. co to znaczy, ze na pewno da sie zwiazek naprawic? a po co? powiedzialo sie juz wszystko - koniec historii. to nie jest tak, ze my nie wiemy co robimy, ewentualnie dajemy sie poniesc emocjom. wiemy doskonale i jestesmy swiadome swoich decyzji. nie jestescie chciani wiec sie zawijajcie.

szanuje wasze uczucia ale widzialam zbyt wiele historii kiedy to facet zostawil kobiete bo spotkal mlodsza z wiekszym biustem i jakos nikt tej kobiecie nie dawal prawa do nachodzenia go i przesladowania. wrecz jest to napietnowane. wiec dlaczego faceci maja byc usprawiedliwieni miloscia????

panowie, kazda kobieta na swojej drodze spotkala kiedys faceta co ja skrzywdzil - to sprawia, ze mamy pancerz. serio jestesmy w stanie was nie kochac i dlatego wlasnie konczymy zwiazki. zaden z was nie jest chyba mlodym perepeczko co?
Autor: paluszek  (2009-11-17 19:54:06)
-----
Ja jestem brzydki :) akacja ładnie to ujełaś pozdrawiam

Paluch nie wiedziałem żeś kobieta :)
Autor: poszkodowana  (2009-11-17 23:53:11)
-----
Ludzi chorych psychicznie jest coraz więcej.Najgorsze jest to że prawnie można ich ukarać tylko w tedy gdy dokonają naprawdę strasznego czynu.Sama doświadczyłam podobnej sytuacji ,mój ex po zerwaniu nachodził mnie w domu pod pretekstem pracy przy ulotkach,i nic mu nie mogłam zrobić,co z tego ze pies szczekał po jego wizycie do 23 bo akurat nie było mnie w domu, co z tego że u sąsiadów musiałam się tłumaczyć,nic bo przecież on nic złego nie zrobił,był w pracy i przyniósł gazetę pod drzwi.A co na prawdę robił to nie wiem.Potem śledził mnie i moich znajomych,i wysyłał swoich kolegów na przeszpiegi żeby zdobyli o mnie info z kim nowym się przyjaźnie i czy już z nim chodzę.Masakra a tak naprawdę nic takiemu niemożna zrobić i udowodnić.
Autor: paluszek  (2009-11-18 02:03:15)
-----
Dziwi mnie jedno , jak taki kolega dał sie namówić żeby szpiegować byłą dziewczynę swojego kolegi?! nie rozumiem tego totalnie , a jak by mi taki zaproponował takie coś jak szpiegowanie to chyba bym go wyśmiał albo co gorsza zbeształ.
Autor:  (2009-11-18 10:49:26)
-----
Widocznie jego koledzy byli podobni do tego ex :) mi też to się w głowie nie mieściło gdy taki fakt do mnie dotarł ale na szczęście taka sytuacja zdarzyła się tylko raz.Być może ci koledzy mieli jakąś kasę za szpiegowanie :) od roku dopiero mam spokój ,ale i tak nieznane numery wysyłają mi życzenia na święta np i mogę przypuszczać że to ex ciągle mi głowę zawraca.
Autor: _____  (2009-11-18 13:44:05)
-----
Nie nazywajmy tego Miłością, lecz wybujałą namiętnością. 90% facetów marzy o takim prześladowaniu, ja niestety kiedyś musiałem zmienić miejsce pracy z tego powodu, i wielokroć miałem z tego powodu kłopoty. a wystarczyło puknąć... o czym znów ci faceci marzą i rozprawiają przy piwku. niestety, u mnie to nie takie proste, puknąć pannę która mówi: "o jaki towarek, mójci on". może by tak która zapytała o MOJE zdanie, czy ja to też chcę przelecieć taką Księżniczkę. żadna na to nie wpadła. za to zemsta zawsze była okrutna. odbieranie telefonów do mnie, wydzwanianie do mojej dziewczyny, włam na pocztę elektroniczną.... bo kto uwierzy facetowi?
Autor: taki jeden  (2009-11-18 15:42:11)
-----
głównie do Akacji

Powiedz mi ( pewnie bardzo urocza ) dziewczyno... czy wysyłanie smsów raz na kilka dni a nawet tydzień i dłużej, telefon raz na tydzień a i tak nie odebrany, zaproszenie mailem lub poprostu list... Nawet ta kolacja przy świecach. Wszystko po to by się poprostu spotkać i porozmawiać to czy jest to coś naprawdę złego i można traktować to jak nękanie i temat tu opisywany? Ja zostałem potraktowany jak psychol tylko dlatego, że chciałem porozmawiać wreszcie z kimś kto w nerwach rzucił kilka wiąch a nie miał potem ochoty zobaczyć się na spokojnie, spojrzeć w oczy i powiedzieć " Tak naprawdę wypaliło się nie kocham już" . Czasami jedna z osób zachowuje się po chamsku a przez to ta druga bardzo cierpi. Co innego kończyć związek w nerwach a co innego na spokojnie kiedy dwoje ludzie mogą spotkać się na luzie, mając sporo czasu, powiedzieć sobie sporo rzeczy, wyjaśnić, pomóc na przyszłość, życzyć wszystkiego dobrego. Każdy rozsądny człowiek, któremu zależy na danym związku będzie starał się go ratować, starł się nawiązać kontakt, przeprosić i starać sie o wybaczenie szczególnie jeżeli jest wina po stronie tej osoby. I nie chodzi tu o zdradę lub inne rzeczy ale choćby o spowodowanie wywołania jakiegoś konfliktu, złości na jakiś temat u partnera a nawet powiedzenia czegoś niemiłego w złości. To chyba normalne, że taka osoba szuka kontaktu, stara się wszystko naprawić bo czy można tak z dnia na dzień powiedzieć komuś spadaj mówiac dzień wcześniej kocham? Taka sytuacja nie jest miła dla tej osoby i powoduje wiele emocji ale żeby od razu traktować ją jak agresora jak psychola? To chyba przegięcie. Ja zostałem tak potraktowany i czuje sie jak debil teraz bo zrobiono ze mnie kogoś kim nie jestem. I to za co? Za to, że wysłałem chyba w sumie kilkanaście smsów przez kilka miesięcy, wysłałem kilka maili i zrobiłem kilka innych miłych naprawdę rzeczy oraz za to, że starałem się porozmawiać z jej mamą i tatą aby dowiedzieć się co się dzieje, co się stało, czy są jakieś szanse by to naprawić, prosząc o pomoc. Takim to o to sposobem ja również stałem się psycholem;)

Faceci nie traktują Was jak pozbawione rozumu osoby ale właśnie czasami ponoszą Was emocje a my staramy się to przetrwać i być blisko Was. Jak wiemy doskonale emocje już wiele wojen wywołały i zrobiły wiele złego na swiecie.. Wiele fajnych związków też zniszczyły zupełnie niepotrzebnie.. Wiele razy zupełnie niepotrzebnie obie strony fochowały sie na siebie i obrażały nie schodząc sie juz nigdy tylko dlatego, że żadne nie wyciągneło ręki na zgodę.. żałując tego po latach bardzo... Gdy już ją wyciągamy pierwsi macie nas za nic....

Do zakochanego.
Popieram Cię jak widzisz w tym co piszesz bo mamy chyba podobne przejścia. Poprostu niektóre dziewczyny naprawdę nie zasługują na to co im dajemy. Te które zasługiwały żegnają się z nami na ludzkiej stopie. Te jednak, które robią z widły igły i nie doceniają naszej walki o związek traktując to potem jak jakąś słabość, chorobę i opowiadając wszystkim na około jaki to walnięty facet biega i nie daje spokoju najwyraźniej nie zasługiwały nigdy na nasze zainteresowanie. Tak kochamy je nadal i pewnie jakiś czas będziemy tylko pytanie brzmi czy kochamy tą osobę czy może kochamy wyobrażenia o tej osobie pozostałe w sercu. Ja dostałem taką siekerę emocjonalną od "ukochanej", że wyjaśniło mi to do końca błąd, który chyba popełniłem ufając jej, że tak jak ja i również ona w czasie kryzysu będzie walczyła o związek a nie poddawała się przy pierwszej lepszej okazji. Kocham ją i pewnie będę ale czy ona jest w stanie udowodnić, ze jej zależy gdyby faktycznie zmieniła zdanie i chciała wrócić? Sam zaczynam się zastanawiać czy taka osoba jest w stanie przyznać się kiedyś do błędu i przeprosić za te emocje. Jeżeli tak to czy jest w stanie zrobić to na tyle bym jej uwierzył? Ja zaczynam właśnie stawać przed tą kwestią... Mineły 4 miesiące od ostatniej wspólnej rozmowy a raczej ostatniej mojej próby rozmowy, w której zostałem tak zimno potraktowany jak nigdy ktoś do kogo nigdy nic nie czuła... zaczyna dziewczyna mieć problem.. wysyła sygnały przez koleżankę, płacze w poduchę,mamie w ramie, jej mama prosi o pomoc przy samochodzie wysyłając aluzje, że jej córka chyba doceniła kogo miała... Czekałem na to co powiedziała jej mama bardzo długo i cieszę się bo zaczynam wierzyć, że jednak kochała... Szkoda tylko, że potem miała jeszcze kilku partnerów w tak krótkim czasie... Narazie sama nie ma odwagi powiedzieć więcej jak to, że tęskni i to wysyłając to smsem a nie mówiąc nawet przez telefon... Tak, kocham ją i chciałbym by wróciła ale jaką decyzję podejmę nie wiem... bo poznałem już kogoś kto może nie jest tak "piękny" na zewnątrz ale wnetrze przynajmniej narazie ma wspaniałe a sex jest równie udany.. i co najważniejsze jest z czystym kontem... ale wiecie co ? Mimo wszystko wolałbym cofnąć czas i przez to mam problem bo kto wie czy teraz ja nie bede musial powiedziec komuś... przepraszam.. Pytanie jednak mnie tylko dręczy ..
Autor: ride-with-me  (2009-11-18 16:06:31)
-----
Zrywając z facetem, starajcie się być zawsze stanowcze. Wyjaśnijcie dokładnie, dlaczego. Mamy prawo przestać kochać, ale rozstańmy się z godnością. Druga osoba, choćby nie wiem jakby cierpiała, musi pogodzić się z wolą byłego partnera. Ale mówie o ludziach zdrowych psychicznie. Takich, którzy nie grożą śmiercią, ani nie posuwają się do przemocy fizycznej. Na takich panów policja, polcja Drogie Panie.Dopuszczają się przestępstwa. Nie czekać aż mu się znudzi. Miałam taką sytuację z przyjaciółką, która była prześladowana, i o mnie też się otarło to prześladowanie bo byłam jej przyjaciółką. Wiem jak to jest czuć się zaszczutym, bać się odebrać telefon, wyjść z domu...

Nie możemy flirtować? Zakochać się, ale też z czasem odkryć że niewiele mamy z tą osobą wspólnego? Niektóre cechy u człowieka odkrywamy z czasem. Czy nie lepiej rozstać się, niż żyć na siłę, z pewnością obie osoby będą wtedy nieszczęśliwe.
Uważam, że szczera rozmowa, i wyjaśnienie dlaczego podjeliśmy taką decyzję powinno wystarczyć. Nie jestesmy niczyją własnością. Jeśli druga osoba nie może się z tym pogodzić ,to już jej problem. Można pomóc, ale są pewne granice. Wiem jak np. facet potrafi błagać, płakać dosłownie skamleć byle by postawić na swoim. Musimy być twarde i konsekwentne, i nie bać się w razie potrzeby prosić o pomoc innych.
Autor: Paluch  (2009-11-18 16:54:13)
-----
do ride-with-me: dokładnie! nic dodać, nic ująć :))!

do paluszek: może na codzień uchodzę raczej z zachowania na faceta, jednak wyglądam no jak baba i drzemie we mnie totalne babsko ;pp
Autor: akacja  (2009-11-18 19:45:55)
-----
do taki jeden

niewazne czy w zlosci czy nie. to jest wlasnie traktowanie protekcjonalne kiedy stwierdzasz, ze kobiete poniosly nerwy i dlatego tak sie skonczylo. zrobila co chciala.

zdradze wielka tajemnice kobiet - jestesmy uczone od malego, ze samiec twoj wrog (mowie o swoim pokoleniu 20-30) wiec nie liczymy sie z waszymi uczuciami. bo jestesmy nauczone, ze takowych nie macie. pozniej kazda z nas ma przeboj z jakims panem, ktory uzywa nas jak zabawke i schemta sie utrwala. poniewaz jestesmy nauczone tego, ze wy nie macie uczuc nie rozmawiamy - proste.

ze wstydem to przyznaje, ale wiekszosc 'mojego gatunku' (hehe - jak to brzmi) to tchorze i idiotki. nie maja odwagi powiedziec wprost co im nie odpowiada juz podczas zwiazku (udawanie orgazmow itd) wiec czemu mialyby sie zachowywac inaczej przy zerwaniu. wywoluja klotnie zeby to byla wina samca i zawijaja sie zeby opowiadac jakie to sa biedne i jaki on byl glupi.

PANOWIE NIE WARTO WALCZYC O KOBIETE. wstyd mi to pisac, ale taka jest prawda. na pocieszenie powiem tylko, ze skoro kobieta nie potrafila pogadac, rozstac sie godnie tylko musi z siebie zrobic ofiare - to ona nie byla dla was. znajdzie sie ktos lepszy.

rozumiem, ze chcecie wyjasnic sie dogadac - ale nie warto i ja rozumiem, ze czesto nie robicie niczego zlego, ale kobiety ktore z wami zrywaja maja o cos zal. nigdy sie nie dowiecie o co. prawdopodobnie nawet ich przyjaciolki sie nigdy nie dowiedza. ale narzucanie sie drugiej osobie nie jest ok. nie jestescie chciani wiec zacznijcie sobie ukladac zycie inaczej.

podsumowujac to sa dwa powody dla ktorych kobieta tak sie zachowuje:
- jestesmy nauczone, ze wy nie macie uczuc (wiem, ze to nieprawda, ale stwierdzam jak jest)
- kazda spotkala niezbyt fajnego faceta, ktory ja wykorzystal wiec nie ma skropulow.

ale nie myslcie, ze to emocje, nie jestesmy delikatne i kruche. bardziej bym powiedziala, ze WYRACHOWANE

co nie tlumaczy przesladowania, nawet lagodnego:)

ma to jakis sens co napisalam?
Autor: Marta  (2009-11-18 22:21:59)
-----
Nigdy nie przypuszczalam ze mnie to spotka a jednak...bylam z nim pol roku,juz po trzech miesiacach bycia razem oswiadczyl mi sie-chociaz nie mial pracy,mieszkania-NIC i dalej nie ma!W koncu po ponad pol roku a w sumie to juz nawet wczesniej uswiadomilam sobie ze jest NIEZROWNOWAZONY PSYCHICZNIE i szukalam pretekstu zeby go rzucic,w koncu to zrobilam i teraz twierdzi ze ODBIERZE SOBIE ZYCIE bo beze mnie nie ma ono sensu!Tyle ze wczesniej jak z nim bylam tez tak uwazal-ze zycie nie ma sensu i nie chce zyc bo nie ma pracy itp itd-generalnie znal w zyciu tylko dwa slowa:problem i obowiazki!Ja przez pol roku bycia razem placilam za wszystko-za kazde nasze wspolne wyjscie,prezent dla kogos z rodziny,jedzenie (pomieszkiwalam z nim kilka miesiecy w jego jednopokojowym "mieszkaniu"-jedno poieszczenie i nic poza tym-porazka jakas=/) a jak chcialam gdzies isc slyszalam:"Kochanie my nie mamy pieniedzy,dobrze o tym wiesz wiec daj sobie spokoj z jakim kolwiek wyjsciem i gdziekolwiek" Tylko ze nie iwdzila tej roznicy ze ja mialam pieniadze,a on nie!!!W koncu skonczylo sie na tym ze szlam sama na piwo z kolezanka,ekipa a pozniej okazywalo sie ze to juz jest koniec bo mnie rzucil i tak chyba z 10 razy mnie rzucil przez pol roku!Gdy go w koncu sam rzucilam zrobil ze mnie wariatke przed cala moja i jego rodzine a tak naprawde to on jest wariatem a nie ja bo ja sobie radze w zyciu i to dobrze-praca,studia,znajomi a on w ogole bo wszystko go przerasta!Wisi nad nim windykator-nie ma z czego zyc a chce zebym do niego wrocila!Gdybym wrocila stracilabym kolejne 1000 zl na samo jedzenie+reszta ktore mialy isc na oplate mych studiow i kolejne nerwy,klotnie,przeplakane noce-mi to niepotrzebne!Problem tkwi w tym ze mnie zaczepia na ulicy (bo niestety mieszkamy blisko siebie) i ciagle slysze hasla w stylu:"Jak sie bedziesz czula ze swiadomoscia ze umarlem z milosci dla Ciebie?!" "Jak to jest zniszczyc komus zycie?!" Boje sie ze zrobi cos glupiego bo kiedys idac do mnie po naszej klotnie napisal smsa mojej przyjaciolce pt "BEDA DWA TRUPY" Malo tego jak mu oznajmilam u niego ze to definitywny koniec przetrzymywal mnie 3 godz w mieszkaniu i nie mialam mozliwosci ucieczki bo zabral mi klucze,telefon i wzial w rece zapalki-mialam wrazenie ze chce odkrecic kurki z kuchenki,a nozem zaczal sobie jezdzic po rece dajac mi wyrazny znak ze jest w stanie podciac sobie zyly!Wczesniej dwa razy probowal popelnic samobojstwo poprzez otrucie i musialam w srodku nocy o 2 jechac taksowka do niego i go ratowac...wiem ze slowo musialam jest tutaj nie odpowiednie bo nie powiennam nic robic w tej sprawie poniewaz jemu nikt nie jest w stanie pomoc!Dlatego tez po co mialabym do niego wracac jak raz ze go juz nie kocham-po tym wszystkim raczej sie go boje i czuje wstret,dwa-jest nieobliczlny,niezrownowazony i nie tylko ja tak mylsle bo cala moja rodzina i znajomi a trzy to wlasnie to ze jemu naprawde nikt nie jest w stanie pomoc!Ostatnio mi powiedzial ze zostane poinformowana od pewnej osoby z jego rodziny o jego smierci ktora wedlug niego nastapi za tydz poniewaz byl na pogotoiu,nic nie je,pije kawe i pali fajki-to sa jego jedyne "possilki" w ciagu dnia i ciagle wymiotuje,takze krwia (i wiem ze to wszystko jest prawda bo bylam tego swiadkiem) Ja naprawde szykuje sie juz na najgorsze,bojesie tylko zeby mi czasem czegosnie zrobil tymbardziej ze calkiem niedawno byla na mym osidlu taka wlasnie sytuacja ze chlopak zasztyletowal swoja dziwczyne a sam sobie nic nie zrobil i teraz odsiaduje wyrok!Uwierzczie mi ze jestm na tyle przerazona cala ta sytuacja ze boje sie sama wychodzic gdziekolwiek-nawet z psem na spacer a gdziekolwiek nie ide widze tylko jego-takie juz mam przez niego schizy=/ BOJE SIE GO=(
Autor: akacja  (2009-11-18 22:34:33)
-----
Marta, zadzwon na pogotowie i po sprawie. wsadz go do psychiatryka bo ani ty ani jego rodzina, ktokolwiek mu nie pomoze. tutaj tylko lekarz
Autor: Paluszek  (2009-11-18 23:26:18)
-----
Do Paluch: Po prostu Twój nick mnie zmylił :D , patrząc na mnie że jestem facetem i mam palec nick to paluch tez bardziej brzmi na faceta , wybacz pomyłkę

p.s. Jakby nie patrzeć cos nas łączy :) ;)
Autor: -- -- --  (2009-11-19 09:40:19)
-----
Co mnie obchodzi, że są Panie tak gupkowate wychowane? I wcale nie "samiec wróg" ale raczej "samiec to frajer".. Od mamy mej lubej usłyszałem, heh, przeczytałem: suka musi się suczyć! Boooożżżżżżżżżżżżeeeee! Szczęka mi opadła... Zwłaszcza, że luba ma wstydzi się mnie przed mamą, a jej przede mną, tak wesoło sobie lawiruje.. Zresztą, zdaje się że nie pasuję do katalogu Jej facetów, bo ma dziwny pociąg do szpetoty fizyczno-umysłowej. Pozwala sobie teraz mnie sprawdzać, łącznie z wybebeszaniem poczty internetowej, NIC nie znalazła bowiem to nie w mej naturze. W związku z tym wykoncypowała, że jeśli JESZCZE nie zdradził, to na pewno ZROBIĘ TO w przyszłości. Dla mnie to żenada. Zwłaszcza, że oblała najgłupszy test pod słońcem, całkiem przypadkiem (bo dla mnie bycie z kimś to także ZAUFANIE i LOJALNOŚĆ-ja nie "sprawdzam"), i wylądowała w łóżku kolegi nim zdążyłem się z Nią ponownie umówić. Wybaczyłem, by dostać "prezent".
Autor: --- --- ---  (2009-11-19 10:07:50)
-----
A teraz trochę inna historia prześladowania. Poznałem pewną Panią Psychiatrę, która postanowiła uwolnić kurwiki tkwiące w moich oczach. Nie powiem, przystojna, zadbana, pełna elegancji. Tylko nie potrafiła się pogodzić z moim NIE (cóż, kocham lubą mą). Gdybym był pacjentem tej Pani, byłbym ZGOTOWANY, w każdym calu. Gdybym był pacjentem, szanse na wyleczenie równałyby się ). Jako Pani Psychiatra, szanowana żona i matka (!!!) miałaby pełnię władzy... gdyby zadzwoniła do lubej mej, że niepokoi się moim wybujałym seksoholizmem, to co miałbym do powiedzenia? Komu by uwierzyła, zwłaszcza że jest bardzo zazdrosna:p Na szczęście było to na imprezie w lokalu, wylałem jej kubełek lodowatej wody i zawstydziłem. I nie bywam w lokalu:( coraz mniej przyjemności z tego życia...
Autor: -.-.-  (2009-11-19 10:43:50)
-----
...and the last but not at least... wczoraj próbowałem załatwić robotę koledze (ot, malowanie, nie każdemu się przelewa i parę groszy na święta się przyda), w związku z czym miałem się spotkać z moją, hmm, ex. zazdrość mej lubej doprowadziła do tego, że do spotkania nie doszło. mało tego, luba ma wymyśliła sobie, że cały czas się spotykamy, bo mieszka w 3 ulice dalej. DEMENTUJĘ! nie mieszka tam, natomiast JA wynajmuję tam garsonierę, w której spotykam się od 5 lat z moim 1000 kochanek na 10 minutowy sex. Czy ta wersja Ją uspokoi?
KOCHANA, NIE PRZEŚLADUJ, KOCHAJ !!! :)
Autor: Prześladowana  (2009-11-19 13:46:38)
-----
Gdy byłam bardzo młoda (miałam 19lat), wdałam się w związek z 6 lat starszym facetem. Byłam z nim ponad rok... To był toksyczny związek, próbowałam skończyć z tym chłopakiem wiele razy, ale stosował wobec mnie szantaż emocjonalny i zostawałam... w końcu odeszłam na dobre, a on zaczal mnie przesladowac... non stop pisal obrazilwe smsy z wielu przyczyn nie chcialam zmienic numeru telefonu, wiec bylam przesladowana... poczatkowo odpisywalam na chamstwa chamstwem, ale to go tylko zagrzewalo do dalszej walki w koncu zignorowolam go i po roku mojej ignorancji dal mi spokooj
Autor: EVOL  (2009-11-19 13:51:17)
-----
LUDZIE !!!
NO KOCHAJCIE SIĘ !!!

Wołam niczym ksiondz proboszczsz.
Albo Ten, Któremu Zależy.
Miłość to moja misja.

Prześladowana, i inni, to było, uff, a co bendzie?
Autor: akacja  (2009-11-19 18:46:06)
-----
a ty kolego co wyzej napisalas o swojej lubej - czemu ty wlasciwie z nia jeszcze jestes? jakbym byla toba to bym kopnela w dupsko to puste dziewcze.
Autor: madziula  (2009-11-19 18:56:30)
-----
Witam ja tez mam wielki kłopot jestem mezatkam muj mazż był zemnam tylko 3 miesiace na swiat przyszło dziecko wyczymał 6 dni i odszedł teraz natgrywa wszystkie rozmowy nasze wysyła mi wiadomośći żejestem wariatkom chodzi zamnąm przyjeżdza do mojej mamy do pracy robi awantury a ja niemam jusz siły pomuszcie
Autor: Paluch  (2009-11-19 20:07:51)
-----
do madziula: Twój tekst to albo prowokacja, albo jesteś totalną kretynką i nie dziwię się, że mąż z Tobą nie wytrzymał :).
Autor:  (2009-11-19 21:18:52)
-----
dziekuje Ci serdecznie Akacjo za odp=) jak go moge wsadzic do szpitala bez jego oraz jego rodziny zgody???!sytuacja bez wyjscia=/ po co ja to w ogole zaczynalam=/?!!!
Autor: Randman  (2009-11-20 02:54:33)
-----
Czytam i oczom nie wierzę. Robi sie psycholi z zupełnie normalnych facetów którzy kochają i walczą o swoja miłość! Chyba kazdy tu czytał "Ogniem i mieczem" ? Czy Bohun był psycholem? Po prostu walczył! Po prostu był romantycznym bohaterem! W zasadzie nie znam książek czy tak lubianych przez wszystkich "komedii romantycznych" w których podobne postępowanie faceta byłoby napiętnowane. Moim zdaniem to co oni robią tylko dobrze o nich świadczy, natomast jest to z drugiej strony bez sensu o tyle, że kobiety o które sie walczy nie są tego warte.
A co do lasek, to naprawde wkurzajace, że nie powei wpost "nie" tylko zwodzi. Facet traci niepotrzebnie czas, dziwicie sie, ze sie wkurwia?
Poza tym oki, laska zostawi faceta bo nei ma ten pieniedzy i wybierze kogos z kasą, ekstra wozem, ustawionego. Czy zdajecie sobie sprawę drogie panie, że kobieta która tak postąpi w samczym slangu i opinii to "szmata" ? Nie dziwcie sie potem gdy facet tak was nazwie.
Autor: merry40  (2009-11-20 18:49:30)
-----
boję się...............spotkałam mężczyznę,który zrobił ze nie swoje bóstwo jestem jego naj,naj........,czy to jest normalne????a co będzie jeżeli się roztaniemy????...strach pomyśleć.Co mam zrobić -pomóżcie!!!HELP!!!!!!
Autor:  (2009-11-21 00:04:37)
-----
ja pierdziele to chyba sie tylko cieszyć a nie panikować... Prosze przykład jak laska już ze swojego ukochanego robi świra..
Autor: Kermit  (2009-11-21 02:58:01)
-----
No bez przesady...co innego jakis psychol a co innego zakochany facet ktory ma nadzieje ze odzyska swoja milosc, szczegolnie jak to jest jego zona i maja dzieci.
Ale ja nie chcialem o tym. Z mojego doswiadzcenia zyciowego widze odwrotna strone. W koncu balem sie dziewczyny nawet pocalowac...bo jak nie chcialem z nia byc..czy jak to sie onegdaj mawialo "chodzic" to proby samobojstwa, tabletki, podcinanie zyl, gaz, szpitale, pretensje rodzicow.
To byl koszmar..i to niejeden raz.
Autor: Paluch  (2009-11-21 13:18:24)
-----
do Kermit i Randman: dlaczego wy już z góry ustalacie, że skoro kobieta nie chce być z facetem to od razu "nie jest tego warta", no proszę was, już robicie z takiej baby jakieś NIC, a przecież to, że nie chce z kimś być na siłę nie robi z niej kogoś gorszego, no skończcie fandzolić. Po drugie, tylko pare zdarzyło się tu lasek, które twierdziły, że psycholem jest facet wysyłający kwiaty, reszta przedstawiała same mocne argumenty przeciwko prawdziwym psycholom, którzy np. : nachodzili w pracy, grozili, pchnęli nożem .. Ich też usprawiedliwicie? Coś chyba z w takim razie jest z wami nie tak .. Albo .. Jesteście tymi właśnie psycholami, a jak wiadomo, taki nigdy nie przyzna się do choroby ..

p.s. wasze generalizowanie, że albo każda laska leci na kasę, albo nie potrafi powiedzieć stanowczego "nie" jest kompletnie debilne, ja nie wiem jak, waszy zdaniem, laska by miała "po ludzku" zerwać tak by waćpanów czasem nie urazić, a może mamy się męczyć w związkach z takimi właśnie ignorantami?
Autor: Sisuuu  (2009-11-21 14:41:43)
-----
2 razy w zyciu miałam sytuacxje ze przyczepił sie do mnie taki rpzesladowaca.. nigdy zadnemu nczgo nie obiecywała, nigdy z nimi mnie nic nie łączyło, nie było zadnego flirtu ani nic, tylko zwykła kolezeńska rozmowa od czasu do czasu. Raz trwałoo to prawie 2 lata.. moi rodzice, brat, znajomi, moje stanowcze "NIE" nic go nie zniechęcało, to był koszmar, zmieniałam numer, zdobywał skad nowy, wydzwaniał do domu do rodziców, łaził pod domem:/ porazka pocałosci, ile ja wtedy nerwów straciłam, dodam ze był to wspolny znajomy moich znajomych, oraz ze niedaleko mieszkał, wiec było to naprawde okropne, nic do niego niedocierało,dał spokój jak wyjechał do Angli, ale tez nie od razu:/
Kolejny świr w te wakacje.. 2 miesiace, jakas głupia kolezanka dała mu moj numer, co on wyczyniał, monologi smsowe, bzdury o układaniu wspolnegoi zycia, nie opdisywałam , nie reagowałam a on dalej, potem zdobył gg, musiałam zmienic numer. NIe rozumiał wcale słowa nie, tłumaczył ze nie jest natrętny tylko próbuje mnie blizej poznac, kiedy ja juz byłam bliska paniki... NIkt mi nie wmówi ze tacy ludzie są normlani, mają jakies problemy psychiczne i tyle, jak dla mnie. Mam nadzieje ze nigdy wiecej na taką osobe nie trafię, bo potem boje sie tez normalnych facetów.
Autor: Paluszek  (2009-11-22 04:26:32)
-----
Sisuuu mozemy sie zapoznać ?? :) ;)

Paluch co tam słychować u Ciebie :?? :D
Autor: sisuuu  (2009-11-22 17:00:58)
-----
zajrzałam tylko dodać ze wywołałam wilka z lasu, odezwał sie znów na nowe gg:P zmieniłam kolejny raz numer! :/ dziewczyny przy 1 podejrzeniu ze cos jest nie tak, nie czuc sie nie tak, ze jest sie chamskim czy cos, jesli macie przeczucie ze jest zbyt nachalny, nawet jesli jest miły, zbyt naciska, nie mając ku temu zadnych podstaw tylko własne chore wizje i ze cos jest z facetem nie tak, ZWIEEEEEEEEEEEEWAC! to samo dotyczy facetów , z daleka od psychicznych lasek, bo to sie może źle skończyć.
Autor: --a--  (2009-11-23 09:08:16)
-----
"Dziwny jest ten swiat"tak to trzeba ujac.Nie moge pojac zaborczosci bez wzgledu na plec.Dlaczego ludzie nie rozumieja znaczenia slowa-nie? dlaczego uzurpuja sobie prawo do traktowania drugiego czlowieka jak swojej wlasnosci?Milosc ma dla wielu osob calkiem inne znaczenie,szkoda tylko ,ze takich psychicznie niezrownowazonych jest tak duzo i dlaczego w wiekszosci sa to jednak mezczyzni?Jezeli facet nagle stwierdza ,ze wypalilo sie juz uczucie-odchodzi bez wiekszych skrupolow a kobieta...?Mimo calej emancypacji i tego ,ze mamy juz XXI wiek niewiele sie zmienilo w mentalnosci ktora nosimy w sobie od poczatkow istnienia swiata.Dodam tylko ,ze pisze to z wlasnego doswiadczenia
Autor: Paluch  (2009-11-23 18:15:19)
-----
heh, Paluszek, "sztuczne problemy" się pojawiły w okół mnie, chcąc nie chcąc, jestem od tego niestety zależna ;) (na szczęście nie chodzi o psychoadoratora :p).

--a-- : też nie potrafię zrozumieć tego poczucia własności, jak ktokolwiek może drugiemu dyktować jak ma/z kim/kiedy/po co żyć .. no, ale cóż, świrom nie wytłumaczysz ;).
Autor: Marta  (2010-02-03 13:36:52)
-----
c.d.nastapil...wczesniej opisalam moja historie i dostalam odp ze mam mego narzeczonego wyslac do szpitala psychiatrycznego ale ja glupia,naiwna (choc pracujaca,sudiujaca i niezle w zyciu sobie radzaca feministka) WROCILAM DO NIEGO 1 mies po tym jak go rzucilam.Zrobilam to bo sie zmienil-mial prace,byl bardziej opanowany,troskliwy,twierdzil ze jest juz innym czlowiekiem bo po tym jak go rzucilam nabral innego podejscia do zycia i chce tego co ja teraz i wie ze osiagnie to tylko ze mna...Zaczelismy sie od nowa spotykac a ja jak ta glupia koza znow zaczelam u niego mieszkac (chociaz mam gdzie bo u rodzicow).Po 2 miesiacach a nawet wczesniej okazalo sie ze moze i sie zmienil ale dalej jest cholerykiem,pedantem i despota,ktory mi mowi co,gdzie,z kim a nawet jak dlugo moge robic a co nie.I zabawa zaczela sie od nowa-zero wyjscia z kolezankami,zero pubow,dyskotek-nic,nawet jak sobie cos kupilam to krzywo patrzyl uwazajac to za zbedny wydatek poniewaz tak jak mialo to miejsce wczesniej tak i teraz ja nas musialam utrzymywac+oplacac studia,niemiecki.Gdy chcialam z nim poruszyc ten temat i powiedziec ze mam dosc ze wszystkie prace po kolei rzuca,wyciaga pieniadze od rodzicow na glupoty(np akwarium+rybki) a nie ma jedzenie dowiedzialam sie ze to JA MAM SIE ZMIENIC bo jestem niewyrozumiala,nierzyczliwa i chamska dla innych a m.in.dla nego ale prawda jest tak ze ja po prsotu jestem zyciowa i twardo stapam po ziemi-trzeba cos robic w zyciu-albo sie uczyc,albo pracowac ale nie siedziec calymi dniami na silowni a wieczorami 2 godz wpatrywac sie w rybki zamiast w ukochana i czekac jak cos kupi i zrobi do jedzenia-zachowanie jak u 2latka!!!Gdy zasugerowalam ze sie nie zmienie bo i tak bylam dla niego nie kobieta a ANIOLEM to chcial mi wyrzucic wszystke rzeczy przez okno a skonczylo sie na tym ze wyladowalo to na klatce schodowej,do tej pory mam u niego poniektore ubrania i kosmetyki wraz z swiadectwem maturalnym i innymi dokumentami bo nie chce mi ich oddac i wciaz go nie ma w domu a ja kluczy nie mam-bo mi zabral i zastanawiam sie czy tego gdziesi nie zglosici-przywlaszczenie mego mienia...Oczywiscie juz nie jestesmy razem ale pisze to aby przesztrzec inne kobiety przed takimi psycholami jak on bo swait niestety dzieli sie na noramlnych mezczyzn i psycholi ktorzy jeszcze nie dorosli do doroslego zycia a pozniej jeszcze je zatruwaja komus!!!Teraz juz wiem ze zawsze na samym poczatku nalezy kogos BAAARDZO DOBRZE POZNAC i nie nasawiac sie odrazu na bycie z kims,zareczyny,slub,zalozenie rodziny tylko wziasc to na lajcie-spotkania:kino,pizza,spacery bo ja tego nie mialam-pominelo mnie wiele przyjemnosci przy nim!!!Ponadto czesto juz na samym wstepie mozna wiele rzeczy wywnioskowac-wazne jest piewrsze wrazenie ktore u mnie bylo bardzo negatywne ale dalam mu szanse bo wyobrazalam sobie ze to przeznaczenie skoro razem chodzilismy do zerowki,mieszkalismy na tym samym osiedlu i obydwoje mielismy zlamane serce.Poswiecilam dla niego znajomych,studia i prace ale teraz to wszystko po malu odzyskuje.Bliska nam osoba powinna to zycie ulatwiac,sprawiac ze staje sie kolorowe a nie uniemilac,dokladac nam problemow i jeszcze ciagle miec pretensje.Od teraz marzy mi sie seksmisja-to by bylo najlepsze wyjscie,bynajmniej dla mnie=P POZDRAWIAM=*
Autor: ala  (2010-02-22 19:09:55)
-----
W zeszlym roku mialam taka dziwna historie, w sumie nie wiem czy kolesia mozna nazwac stalkerem ale na pewno mial nierowno pod sufitem. Przyjechalam na weekend do domu i siedzilam z mioim chlopakiem kiedy nagle zadzwonil tel. Moja wspollokatorka powiedzila ze byl u nich jakis chlopak i wypytywal o mnie. Strasznie ja to zaskoczylo bo zna mnie dobrze przyjaznimy sie juz trzy lata i tyle ze soba mieszkamy a jego pierwszy raz widzila na oczy. Powiedziala ze opowiadala dziwne rzeczy, mowil ze sie spotykalismy tylko ja nagle przestalam sie odzywac a on nie wie co sie dzieje. Karolina (moja kolezanka) stala jak wmorowana wiedziala ze na pewno sie z nim nie spotyklam bo dobrze zna mojego chlopaka z którym jestem juz 7 lat i wiedzial ze bym go nie zdradzila. Ponoc chlopak, ktory przedstawil sie jako Pawel powiedzial jej ze bardzo mu na mnie zalezy i to sie nie moze tak skonczyc. Probowal wyciagnac jakies namiary, ale nie zyskal. Bylam strasznie zaskoczona ale tez swiecie przekonana ze jest to zwykla pomylka, ze chodzi o inna Ale mieszkajaca moze gdzies w poblizu.Jak przyjechalam na stancje w pon to inna wspollokatorka powiedziala ze byl tu jakis chlopak i o mnie wypytywal. W tym czasie nie bylo Karoliny tylko Paula. Stwierdzila ze koles byl jakis dziwny i nerwowy. Zamienila z nim dwa zdania i zamknela drzwi. Bylam przekonana ze jak pojawi sie nastepnym razem i mnie zobaczy to prezkona sie ze to byla pomylka, ale niestety... Nastepnego dnia zjawil sie na stancji jak tylko otworzylam drzwi, zaczla sie usmiechac mowic ze za mna teskni i takie bzdety. Stalam jak wmorowana, nie wiem czemu ale myslalam ze wybuchne smiechem. Dalam mu skonczyc i powiedzilam ze sie nie zamy (bo widzialam go pierwszy raz na oczy), a on na to ze jakis czas temu sie spotykalismy po czym oznajmil ze mnie kocha. Zamknelam mu drzwi przed oczami mowiac zeby wiecej sie tu nie zjawial. Myslalam ze to koniec, ale on co chwile przechodzil kolo mojego bloku. Jak tylko szlam na zajecia czy wracalam krecil sie gdzies w poblizu i wygadywal ze mnie kocha, zebym sie z nim umowila. Staralam sie go calkowicie ignorowc , albo odpowiadalam krotkimi slowami, ale on stawal sie coraz bardziej natarczywy i bezczelny. Mowil rozne sprosne rzeczy ktorych nawet tu nie napisze bo mi wstyd, jak szlam na przystanek szedl za mna, jak szlam do sklepu nie opuszczal mnie na krok a potem za mna wracal i bez przewy mowil te sprosnosnosci, albo zachowywal sie tak jakbysmy byli ze soba tylko sie poklocili. Ludzie na okolo odwracali sie za mna i bylo mi strasznie glupio. Balam sie ze pojdzie za mna do szkoly i zrobi jakas afere.. Zreszta raz jak wracalam z kolezanka z uczelni to mnie dopadl i zaczal te swoje "co tam slychac, kiedy sie z nim umowie, ze ostatnim razem bardzo mu sie podobalo i chcialby to powtorzyc" , a ja musialam pozniej wszystko odkrecac, bo robil to tak ze naprawde wygladalo jakbysmy cos ze soba krecili. Po jakis 2 tyg powiedzialam mu dosadnie co o tym wszystkim mysle, postraszylam ze pojde do jego ojca (nie weim czemu pomyslalam ze to zadziala), a jak to nie pomoze zglosze sprawe na policje. Zaczal mnie wyzywac od najgorszych ale najwazniejsze ze juz go wiecej nie spotkalam tzn jak tylko go widzialam gdzies z daleka natychmiast uciekalam zeby mnie czasem nie zauwazyl. Teraz juz jestem po studiach, ale do tej pory nie wiem skad koles wiedzial jak sie nazywam i gdzie mieszkam, skad wogole mnie znal. Przez jakis czas myslalam ze ktos ze znajomych robi mi glupi zart, no ale to wydaje mi sie watpliwe. Jedno wiem na pewno chlopak byl niezrownowazony psychicznie i na pewno nie bylam jego jedyna "miloscia".
Autor: yvonne  (2010-03-06 12:45:46)
-----
Moja historia bedzie najdziwniejsza z tych wszystkich tu opisanych.
Byłam załamana, mąż odszedł odemnie po 7 latach małżeństwa,świat mi się zawalił.
Zostałam sama z dzieckiem,wyleciałam z pracy ,mieliśmy własny sklepik,męża nie obchodziło co będzie ze mną,pozbierał zabawki i poszedł do innej piaskownicy.
Szybko musiałam znaleść pracę ,aby nie narobic sobie długów,znalazłam pracę w sklepie obuwniczym ,myslałam ze dam radę teraz i wzystko bedzie dobrze ,ale zaczął sie dopiero teraz koszmar dla mnie nie porównywalny z niczym .
Zakochał się we mnie właściciel sklepu,facet mający kasę ,chorobliwie wstydliwy,praktycznie bojący się kobiet.
Wiedziałam ze przyjeżdza zeby rozpocząć znajomość ze mną,nie potrafił sie normalnie zachować , normalnie zagadać ,gadał ze mna przez swojego przyjeciela ,kierownika sklepu,ale w sposób chamski,sugerująć mi romans ,bo nie mam wyjścia ,albo będę zapiepszać w sklepie i bedzie tylko gorzej ,i kłody będą walać mi się pod nogi non stop.
Wszystko mogło by wyglądać inaczej ,ale choć jestem biedna ,nieporadna,prosta kobieta,nie potrafiłam tego zachowania strawić.
Czułam się upokorzona,wiedziałam ,że jak sie zgodzę to moja duma ,w ogóle moja godność ucierpi tak ,że zawsze będę sobie pluła w twarz.
W pracy nie szło wytrzymać,działy sie różnie dziwne rzeczy,np.układałam cały dzień towar ,dokładnie dla siebie zeby sie szybko odnaleśc jak klient zapyta,na drugi dżień wszystko bylo pomieszane,dowiedziałam sie ze pracownik zrobiał to na rzadanie szefa,ludzie podchodzili i gadali rózene wzmianki z mojego życia ,koleżanki mnie wypytywały ,ja sie zwieerzałam a one powtarzały szefowi za kasę co mówiłam,było strasznie miałam tyle roboty 100 kartonów do rozpakowania ,bez sensu z firmy przysłane po to zebym miała co robić,kolezanki zmnieniły się do mnie ,zaczeły sie ze mnie wyśmiewać,robić mi na przekór,komentowano i wysmiewano każdy mój ruch,myślałam ,że oszaleję,koszmar,płakałam każdej nocy ,bo nie mogłam tego zrozumieć.
Zwolniłam się,myślałam ,że się uwolnię,że to się skończy,usłyszałam tylko na odchodne, ze JACEK załatwi mnie w białych rękawiczkach.
Minęło 6 lat ,i to nadal trwa ,zmieniłam pracę ,nadal jestem szykanowana, w pracy jak przechodzę szepczą takie epitety jak; wiedzma,krowa,gruba świnia,itprózne nieprzyzwoite teksty ,.,jak coś mówię do klientów przedrzeżniają mnie,męczę sie z tą agresją wobec mnie,bo mam córkę na utrzymaniu.Nie umię tego udowodnić a rozpacz i złość ,że to się dzieje obraca się przeciwko mnie i wychodzę na walniętą.
Wiem ,ze nie mam dowodu,zeby go oskarżyc i ukarać,że narusza moją prywatność,wyjdę na kompletną wariatkę,on ma kasę ,wie co i jak zrobi ze mnie wariata ,nikt mi nie uwierzy ,jak o tym mówię to same mi się to wydaje dziwne.
Byłam z facetem 3 lata ,myślałam ,ze bedziemy razem ,ale on powtazał ,ze się ze mna nie ozeni,robił mi wszystko na przekór ,potem dowiedziałam się ,że jeżdzi na schadzki z starszymi paniami ,myślę że to męska dziwka ,myślę ze mnie nagrywał podczas sexu i pewnie mój chory adorator na to patrzył .
Czuję się z tym żle,bardzo,wiem ,brzmi to dziwacznie,ale poukładałam sobie rózne zdarzania i wszystko sie zgadza to nie wyobrażnia tylko prawda. Co o tym sądzicie??
Kiedyś odezwał sie do mnie sms ,powiedziałam ze jak mnie nie zostawi ,to dojdzie do nieszczęscia a on odpisał ,to wykop dwa groby ,to walniety ,kasiasty facet a taki moze spiepszyc zycie człowiekowi.
Dodaj własny komentarz
Autor opinii:
(twój pseudonim, imię lub nazwisko)
E-mail autora:
(nieobowiązkowo; nie musisz podawać adresu e-mail!)
Twój komentarz:



Kafeteria / Zamów reklamę w Kafeterii / Redakcja (PR + autorzy) / Kosmetyki do testów / Patronaty

© 1999-2010 Grupa o2 Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu.