Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

13.11 | Reportaż
Nie mogłam jej pożegnać
Historii takich jak historia Marty jest mnóstwo. W Polsce od dawna mówi się o ochronie życia poczętego, jednocześnie odmawiając pochówku matkom dzieci urodzonych przedwcześnie. O tak zwanych martwych urodzeniach właściwie nie mówi się wcale.

Marta (27 lat, specjalistka PR z Warszawy):

- Staraliśmy się o dziecko przez rok po ślubie. Kiedy w końcu zobaczyłam dwie kreski na teście, rozpłakałam się jak dziecko. Poczucie, że w środku rośnie nowe życie, jest naprawdę trudne do opisania. Uważałam i dbałam o siebie, zdrowo się odżywiałam. Ale niespodziewanie pod koniec piątego miesiąca poczułam skurcze. Ból był okropny, przeraziłam się i natychmiast pojechałam do szpitala. Po badaniu, zza parawanu usłyszałam: Już po wszystkim. Niedługo później urodziłam dziecko. Martwe. Córeczkę.

Myślę, że jeśli ktoś tego nie przeżył, nie będzie potrafił zrozumieć mojej rozpaczy. Mojej i męża. Z dnia na dzień, z godziny na godzinę, moje ciało zmieniło się: tętniło życiem po to, żeby zaraz zmienić się w cmentarz...

Chciałam zobaczyć moje dziecko. Chciałam wiedzieć, jak wyglądała moja córeczka. Chciałam ją pożegnać, przytulić. Położna powiedziała: A po co to pani, niech pani lepiej nie patrzy, łatwiej będzie zapomnieć. Zaprotestowałam. Lekarz wyglądał na zniecierpliwionego. A potem zasnęłam, chyba po jakimś zastrzyku.

Po przebudzeniu dowiedziałam się, że moja córka trafiła na śmietnik razem z innymi odpadami medycznymi. Nie potraktowano jej jak człowieka, ale jako medyczny odpad, śmieć. Kiedy próbowałam protestować (po takich przeżyciach trudno o siły, żeby wstać rano i umyć zęby, a co dopiero walczyć z systemem), powiedziano mi, że to standardowa procedura. Tylko w niektórych szpitalach oferuje się płodom pochówek. Płodom, nie dzieciom. Nie ludziom nawet, ale płodom.

Choć od czasu, kiedy umarło moje dziecko minęło kilka miesięcy, choć korzystam z pomocy terapeuty, ta sprawa nie daje mi spokoju. Często myślę o moim dziecku, rzuconym jak kawałek mięsa gdzieś do śmieci. Jak takie rzeczy mogą mieć miejsce w kraju, w którym kobiety umierają z powodu wykonywanych pokątnie skrobanek, bo przecież aborcja jest tu nielegalna z powodów etycznych? Dla obrońców życia poczętego zlepek komórek tuż po poczęciu to człowiek, a pięciomiesięczne dziecko to płód? Dlaczego obrońcy życia poczętego nie walczą o godny pochówek dla tych maleńkich ludzi?

Nie jestem katoliczką, ale zwróciłam się z tą sprawą do księdza w najbliższej parafii. Zapytałam, dlaczego nie ma pogrzebów dla dzieci, które rodzą się martwe. Powiedział, nie patrząc mi w oczy, że dla martwych dzieci pogrzeby są. Moje dziecko nie było jeszcze dzieckiem. Tak powiedział. Powiedział też, że prywatnie to on rozumie mój problem, ale taka jest tradycja i on nic nie poradzi.

Dziś, po kilku spotkaniach z psychologiem wiem, że pogrzeb to pożegnanie, ostatnie pożegnanie. Po pogrzebie należy przeżyć wszystkie etapy żałoby, nie uciekać od rozpaczy, od smutku, nawet przerażenia. Jeśli człowiek odpycha od siebie te uczucia, one zostają gdzieś w środku i ciągle drążą, męczą, nie dają spokoju. Mnie i mojej córce odmówiono pogrzebu, tego ostatniego rytuału. Dlatego moja rozpacz trwa tak długo, bo nie dano mi się z nią pożegnać.

Ostatnio dostałam maila od koleżanki, która mieszka w Abu Dhabi. Nie widziałam się z nią od wielu lat, mamy ze sobą luźny kontakt via internet. Asia nie wiedziała, że byłam w ciąży i że moje dziecko umarło. W ostatnim liście był link do oficjalnej strony jednego z seulskich dzienników. Żałuję, że tam zajrzałam.

Artykuł, który przeczytałam, mówił o tym, że w Chinach coraz bardziej popularna jest zupa z... ludzkich płodów. W przeludnionych Chinach aborcje są na porządku dziennym; kiedy rodzice dowiadują się, że dziecko jest dziewczynką, usuwają ciążę nawet do piątego, szóstego miesiąca. Dzieci (dla mnie to dzieci) trafiają nielegalnie do kuchni, gdzie przyrządza się na nich zupę. Ci, którzy ją jedzą (porcje osiągają horrendalne ceny) święcie wierzą, że zupa ma cudowne działanie uzdrawiające i wzmacniające. Artykuł opatrzony był zdjęciami. Ich obraz mam przed oczami do dziś. I myślę sobie – czy to jest ten sam świat, czy my żyjemy na tej samej planecie? Czy ci, którzy wyrzucają martwe dzieci na śmietniki nie są podobni do tych Chińczyków?

Mówię o tym wszystkim, bo wiem, że kobiet w sytuacji takiej jak moja, jest więcej. Są nas setki, tysiące. Jedyne pocieszenie, jakie znajdujemy, to głosy najbliższych: jakoś to będzie, będzie dobrze, poradzisz sobie, jeszcze będziesz miała dużo dzieci... Wszyscy dookoła udają, że nic się nie stało. A przecież stało się. Poronienia, martwe urodzenia – traktuje się nas jak typowe przypadki medyczne, nie jak ludzi, których spotkało wielkie nieszczęście. Kobieta w ciąży jest święta, kobieta, która traci dziecko jest niewidzialna.

Myślę, że gdyby tabu zostało przełamane, gdyby można było chować godnie przedwcześnie urodzone, martwe dzieci, mnie i innym kobietom byłoby łatwiej przeżyć żałobę po stracie.
Marianna Kalinowska
Praca czeka na kobiety - Szukaj ofert Gorące dyskusje - Forum lobiece
Wasze komentarze...
Autor: tak mi przykro...  (2009-11-13 11:35:12)
-----
Bardzo mi przykro z powodu utraty dziecka. DZIECKA, a nie płodu. Płód to nazwa formalna, wymyślona przez człowieka. Formalnie i prawnie tak nazwane jest dziecko w łonie matki, które się jeszcze nie urodzi. I tu dochodzimy do problemu. Nie podoba mi się to, że jak zawsze w tego rodzaju artykułach miesza się religię katolicką. Dziecko tej Pani potraktowano tak w szpitalu! W szpitalu świeckim, który "ma taką procedurę" jak sam przyznaje. To tu leży problem i to tu trzeba go zmienić! Prawo trzeba zmienić tak, aby każdy mógł pożegnać swoje dziecko. Prawo świeckie! Po co znów tekst, którego celem jest pokazywanie jaka to religia katolicka jest zła? Zamiast skupić się na problemie znów nadmuchiwana jest bańka... A jak katolicy nazywają "płód" dzieckiem to się jedzie po bandzie wrzeszcząc, że to mohery! Bo kobieta ma prawo! A ta nienarodzona nie ma i już! Pani, która straciła dziecko jest ateistką, ale ja znam księży, którzy by jej jednak pomogli, gdyby zostało wydane ciało dziecka. I żeby było jasne. ZA DARMO.
Autor: no cóż...  (2009-11-13 12:03:33)
-----
Istnieje forma katolickiego pogrzebu dziecka zmarłego przed narodzinami, dziecka nie ochrzczonego. Wystarczy oświadczenie rodziców, że chcieli dziecko ochrzcić.

Czym różni się dziecko zmarłe przed narodzeniem od dziecka zmarłego po urodzeniu? tylko i wyłącznie wyglądem!!! Dzieci, które widziały świat choćby przez minutę są traktowane jak zmarli ludzie. Dzieci którym nie było to dane, to "odpady biologiczne". Troszkę to trąci bezsensem...

Czytałam kiedyś artykuł, w którym matka po poronieniu poprosiła lekarzy o wydanie ciała dziecka, żeby je pochować. Lekarka zbyła ją ironicznym "Taa, chyba w słoiku"...

A nawet jeśli?!?!?!?!
Autor: do poprzedniczki  (2009-11-13 12:04:24)
-----
Prawo polskie nie jest prawem swieckim, tak na poczatek. Jest to prawo ustalone przez kosciol, zmuszajace ludzi innych wyznan i bezwyznaniowcow do podazania za nakazami i zakazami kosciola.
Wiekszosc tych krzykaczy, ktorzy tak zajadle osadzaja kobiety w imie "ochrony zycia poczetego", nie sa w ogole tym zyciem zainteresowani. Tu chodzi o polityke, wladze i manipulowanie ludzmi. Ludzkie tragedie ich nie obchodza, dla nich dziecko w lonie matki jest "plodem", chyba ze trzeba zrobic polityczna kampanie, wtedy staje sie "zyciem poczetym". To cyniczni hipokryci, dla pieniedzy sa w stanie udawac zainteresowanych losami poczetych dzieci, ale w sytuacji opisanej jak i po narodzeniu tych dzieci nagle zainteresowanie mija. Ilez dzieci poczetych i narodzonych nie ma domu i cierpi glod, i gdzie sa wtedy ci wszyscy, ktorzy tak zazarcie chronili zycie poczete? Bohaterka arytkulu padla ofiara takich ludzi. Bardzo jej wspolczuje. i wszystkim, ktorzy kiedykolwiek spotkali sie z cynizmem i bezwzglednoscia politycznych biznesmenow.
Autor: mialo byc do poprzedniczki  (2009-11-13 12:05:19)
-----
z samego poczatku...
Autor: tak mi przykro...  (2009-11-13 12:33:14)
-----
ta.... no to teraz przynajmniej wiadomo czyja to wina nie? Skoro szpital nie wydał ciała to oczywiście księży katolickich. I głód i bieda to też ich wina. Ciekawe co jeszcze. Przecież "no cóż" wyjaśniła, że istnieje forma pożegnania nienarodzonego dziecka, a tu ni z tego ni z owego następczyni jest w 100% pewna, że ustawę podpisuje arcybiskup Nycz, a nie prezydent...
Autor: tylko ja  (2009-11-13 12:43:59)
-----
Autorko strasznie mnie to poruszylo co napisalas. Tez planujemy po slubie starac sie o dziecko a kazda historia podobna do twoich napawa mnie lekiem. Boje sie tego panicznie tym bardziej ze niedawno moja kuzynka poronila w 4 miesiacu ciazy. Bardzo ci wspulczuje jedyne co moge ci powiedziec to ,to ze ty juz swoja kruszynke pozegnalas , zachowalas ja w sercu i bedziesz o niej pamietac. Sama mozesz symbolicznie zapalac swieczke w domu w dzien tego nieszczescia pielegnuj w sobie wspomnienie o niej od pierwszych chwil. Mam nadzieje ze jeszcze uda sie wam razem z mezem doswiadczyc tego cudu i tym razem zakonczy sie szczesliwie
Autor: majako  (2009-11-13 13:04:54)
-----
Sprawa trudna do rozwiazana. tej matce akurat odmowiono oddania plodu d pochowku, nie pozwolono sie z nim pozegnac, wiec jest zle, ale jeszcze niedawno czytalam wypowiedz matki, ktora byla nagabywana przez jakies stowarzyszenie zajmujace sie pochowkiem martwych plodow do pogrzebu plodu i nadania mu imienia! matka czula sie zaszczuta, przezyla ponownie koszmar chociaz starali sie z mezem o tragedii zapomniec. Najlepiej byloby tak,zeby kazda matka sama mogla podjac decyzje czy chce plod nazwac i pochowac czy tez zapomniec i zostawic w szpialu i bez naciskow z niczyjej strony. problem tylko,ze znajac zycie, powodowaloby to jeszcze wiecej konfliktow. bo zaraz by sie okazalo,ze znajda se tacy, ktorzy potepia ta, co nie chciala pochowc i znowu beda debaty spolecznie i sad ludu nad kobieta.
ja mysle,ze jest dobrze tak jak jest. ci co chca naprawde zeby plod im oddano to go dostaja. w historie powyzej troche ne wierze, moim zdaniem dziewczyna nie byla do konca przekonana,o mezu to juz w ogole nic nie pisze wec pewnie i jego zapytali a on machnal reka.
mysle tez, ze pielegniarka nie chciala zle. moze i powinna dla swietego spokoju wydac plod, ale miejmy tez zaufanie do lekarzy. oni nie jedna taka tragedie juz "przezyli" z pacjentem i wiedza co jest dobre. najlepiej jak najszybciej zapomniec a potem, kiedy zdrowie pozwoli starac sie o nastepne dziecko, chocia to trudne.
Autor: Anq25  (2009-11-13 14:11:58)
-----
Muszę powiedzieć, że to pierwszy reportaż takiego kalibru na tym lekkim portalu...nie trąca płytkością, porusza...I choć nie jest raczej formą przyjemnego artykułu do poczytania w ramach relaksu to mam nadzieję, że wzbudzi zainteresowanie wśród kafeterianek i takie sprawy wyjdą na światło dzienne...i kiedyś ta sytuacja się zmieni...nie ze względu na czyjąś wiarę czy szacunek dla ciała dziecka...ale dla matki, która niczym nie zasłużyła sobie żeby do końca życia myśleć o tej traumatycznej sytuacji...
Autor: vika77"""  (2009-11-13 16:27:55)
-----
W Irlandii matka ma prawo zeby pozegnac sie z dzieckiem na osobnosci,gdy jest mozliwosc wykapac i ubrac...
Moja coreczke zawinieto w kawalek szpitalnego fartucha jak odpadek i wyniesiono,ale wywalczylam pogrzeb i wywalczylam to ze otwarli trumne i moglam ja zobaczyc,choc przez chwile...wiem jakie to bylo wazne,a pomimo to uwazam ze powinno sie robic tak jak w Irl...ale to inna bajka,wystarczy porownac prace pielegniarek,ich szacunek i poprostu wspaniale podejscie do pacjenta...nawiasem mowiac nie wiem po co na wyspach chcieli naszych pielegniarek do pracy-najczesciej nieuprzejmych gburowatych bab,ktore z wielkiej lachy kiwna palcem,z takim wyrazem twarzy ,ze sie rzygac cghce
Autor: lasiczka77  (2009-11-13 19:19:15)
-----
Witajcie, ja tez straciłam dziecko, co prawda na początku ciąży w 9 tygodniu. Ale moje DZIECKO.I co? Zrobili zabieg, wróciłam na szpitalną salę, na której leżały 2 kobiety w 7 i 9 miesiącu ciąży. Codziennie miały odsłuchiwanie tętna dziecka....i ja po zabiegu, po stracie ukochanej, wyczekiwanej Istotki...szok...wyszłam ze szpitala, wróciłam do pustego domu, płakaliśmy z mężem....jednak uznaliśmy, że po prostu tak musiało się stać...schowaliśmy tę stratę gdzieś w kąciku świadomości, czasem się zastanawiamy jakie byłoby to nasze pierwsze dzieciątko...teraz mamy dwoje wspaniałych dzieciaczków.Kobietki, mamy prawo do pochowania naszych dzieci, nieważne w którym miesiącu je straciłyśmy.Nikt nas o zdanie nie pyta.Kiedy to się zmieni i czy w ogóle to możliwe...?
Autor: marrioolcia  (2009-11-13 20:13:54)
-----
Witam.Urodzilam martwe dzieciatko w piątym m-cu.Podczas porodu trafiłam na ludzi którym cichutko szelesciły skrzydła za plecami...Polożne,pielęgniarki,lekarze-wszyscy pomagali mi tak zwyczajnie,po ludzku.Ciagle ktoś przy mnie był,glaskal,poił.Bylo nawet pytanie czy wolę zostać na sali czy pójść na porodówke(tam rodziły trzy kobiety).Po porodzie nie zostalam sama,moje dziciatko zawinięto w czystą chustę z pytaniem czy chcę zobaczyc czy dotknąc?Panie z administracji poinformowaly mnie o pochowku,gdzie i w jaki sposob odebrać ciało,co przynieść aby je ubrac,jak zalatwić formalnosci.Wszystko odbywalo się spokojne,z widocznym współczuciem.Musze zaznaczyć że bylam w "zwykłym"miejskim szpitalu,do lekarza chodziłam do panstwowej przychodni,nikogo w szpitalu nie znałam.Wiem ze różnie sie zdarza,ale winic za to nie można ogólnie lekarzy,polożne,księży tylko poszczegolnych ludzi.A ci wszędzie sa dobrzy i zli.Będę wdzięczna zawsze tym na ktorych trfiłam,dzięki nim koszmar tego porodu łatwiej mi było znieść.A moze ja trafilam na anioły?...
Autor: Zielona Pantera  (2009-11-13 23:04:19)
-----
majako
tak się składa, że nawet jesli historia powyżej nie jest prawdziwa, to jednak wiele w niej z prawdy... Piszesz, że lepiej nie widzieć dziecka urodzonego w takich warunkach, w tym czasie... Nie mogę się z tym zgodzić... Jeśli dziecko było wyczekiwane i kochane od momentu poczęcia, dla rodzicow (a zwłaszcza matki) nie tylko potrzebne, ale na ogół wręcz KONIECZNE jest zobaczenie dziecka po porodzie. Zeby pogodzić się ze stratą ukochanego człowieka należy przeżyć wszystkie etapy żałoby (do tego trzeba pożegnać się z namacalnym ciałem-popatrzeć na nie, dotknąć, zobaczyć, że jest martwe). Jeśli z jakiegoś powodu zabraknie tego elementu w psychice powstanie niegojąca się rana. Jeśli do tego dochodzi niehumanitarne traktowanie ze strony personelu medycznego, tym gorzej. Matka, która kochała już swoje dziecko, czuła jego ruchy nie tylko go nie zapomni, ale może nigdy nie pogodzić się z jego stratą.
Autor: agnieszka  (2009-11-14 09:14:15)
-----
straciłam dziecko 4 miesieczne... Dziecko nie płod. TO, że było to 13 lat temu nie zmienia nic. Wyobrazam sobie jaka (nie wiem czemu ale przekonana byłam, ze była to dziewczynka) by dziś była, ma imie... to chore wiem... ale to było moje dziecko, marzenie, czesc nas... najgorsze dla mnie jest to, ze nie ma miejsca w którym czułabym jej obecnosc.. nie ma grobu.. na który jak do Mamy mogłabym isc i pobyc z Nia..
czas nie zaleczył ran, nie przestało bolec, po prostu przyzwyczaiłam sie do bólu...
Autor:  (2009-11-14 12:34:19)
-----
Bardzo poruszyło mnie zdanie,że kobieta po stracie dziecka jest niewidzialna. TO PRAWDA . Straciłam dziecko 3 razy i wiem jak to jest jak ludzie unikaja kontaktu.Nie wiedzą co powiedzieći itp.ale my chcemy zainteresowania ,dobrego słowa a nie udawania że nic się nie stało. Moia bliska przyjaciółka nawet do mnie nie zadzwoniła po stracie dziecka.Teraz po czasie wiem ,że sie bała ale i tak w sercu głęboko mam do niej żal.Powinna być na dobre i na złe.
Autor: Jot.  (2009-11-14 21:42:06)
-----
nie przeczytałam wszystkich komentarzy, ale Marto jako przyszły psycholog mogę poradzić Ci byś na cmentarzu znalazła jakiś grób dziecięcy, który jest zaniedbany i po prostu zaczeła o niego dbać. przynosić kwiaty, sprzątać, zapalać znicze, nawet mówić. Dobrą formą jest też pisanie listów do Twojego zmarłego dziecka. Pisz o wszystkim-zwłaszcza co czujesz.

mam nadzieję, że to coś da.
pozdrawiam,
Jot.
Autor: olaxus  (2009-11-14 23:39:18)
-----
Wiecie w czym jest problem - w naszej polskiej mentalnosci. Niektorzy (lekarze, piekarze, pielegniarki itp...) po prostu czuja sie jak WIELKIE PANISKA, i gleboko w d...e maja wszystko dookola.
Od 10 lat mieszkam w GB, rok tem zaszlam w ciaze. Wielka radosc itp. Tutaj pierwsze usg wykonuje sie w 12 tyg. nie moglam juz sie doczekac kiedy uslysze bicie serduszka mojego maluszka. Niestety okazalo sie ze dziecko jest martwe. byl to dla mnie szok! pierwsze co to przyszla do mnie pani psycholog, zabrali mnie do osobnego gabinetu i delikatnie wyjasniali co i jak. po rozmowie zaproponowano ze moge udac sie do przyszpitalnej kapliczki i tam uczcic pamiec mojego BABY- tak caly czas mowiono.
nastepnego dnia kolejna wizyta u psychologa i konsultacja w sprawie zabiegu.
Kiedy przyjechalam do szpitala na zabieg polozono mnie w osobnej sali z dala od ciezarnych.Zabieg byl pod pelna narkoza(z tego co wiem w PL odbywa sie to tylko na "glupim jasiu".Bardzo sie balam ale caly czas ktos byl przy mnie i caly czas pocieszal (mowie o per.medycznym).
I tu uwazam ze jest najwiekszy problem w polsce - nikt nie szanuje uczuc!!
Po prost kolejny przypadek!
Autor: mama  (2009-11-15 11:57:34)
-----
Minelo juz prawie 18-e lat.....moje bliznieta bylyby juz prawie dorosle.... a ja nie moge o nich zapomniec,ciagle przesladuja mnie sny o ciazy,porodzie,dzieciach.. Mialam wtedy niecale 19-e lat,bylam swiezo upieczona mezatka,w dodatku zamieszkalam na obczyznie i niewzne czy jest to Polska czy inny kraj,mnie potraktowano podobnie . Bylam w piatym miesiacu,wiedzialam,ze oczekuje blizniat....bylismy szczesliwi i troche przerazeni wizja obowiazkow,bylismy zdani sami na siebie,nie bylo kolo nas ani mam,babc....tylko garstka znajomych.Martwilismy sie tym jak to bedzie?Duzy wozek?Podwojne lozeczko,wlasciwie wszystko mialo byc podwojnie..... I stalo sie,w czasie rutynowego badania okazalo sie,ze serduszko jednego dziecka nie bije......szok,szok,szok......potem lekarz powiedzial,ze niestety drugie takze nie zyje......widzialam je na ekranie USG,nie poruszaly sie.................. Pobyt w szpitalu,podano mi jakies tabletki ,po kilku godzinach dostalam boli i zaczal sie porod,nie chcialam narkozy...pamietam wszystko doskonale,nie trwalo dlugo jak urodzilam....taaak urodzilam pierwsze dziecko,zawinieto je w zielone ,papierowe reczniki,nie moglam nic zobaczyc a tak chcialam..Slabo mowilam wtedy po niemiecku,ale zrozumialam,ze lepiej dla mnie jak nie bede patrzyla...Trwalo cala wiecznosc,zanim urodzilam nastepne,lezalam tak sama,w zimnej,niebieskiej sali operacyjnej.....na koniec zgodzilam sie by podano mi narkoze i `"wyczyszczono"z reszty..... Nigdy mi nie powiedziano jakiej plci byly moje aniolki,choc ciagle pytalam,nigdy nie dowiedzialam sie dlaczego tak sie stalo,chyba nie traktowano nas powaznie,moze dlatego,ze bylismy Polakami.Nie wspomiano nawet o mozliwosci pochowania moich maluszkow....
Dzis mam dwojke wspanialych ,zdrowych dzieciaczkow....ale moje bliznieta sa zawsze ze mna,nie moge sie od nich uwolnic...
Czasem mysle,ze te przesladujace mnie sny to kara za to ,ze nie pochowalam moich dzieci po katolicku,ze kraza te biedne duszyczki gdzes zawieszone pomiedzy swiatami i nie maja spokoju...
Zawsze zapalam swieczke w Swieto Zmarlych,za ich pamiec...
Autor: K.  (2009-11-15 17:16:55)
-----
Też straciłam nasze Dziecko w 10 tyg.ciąży po lekach rozkurczowych wyszło w całości ze mnie mogłam wziąść to niespełna 2 cm.ciałko na ręce,ucałować,pożegnać i krzyczeć DLACZEGO.Pani Psycholog uświadomiła mi jakie to było ważne,że nie każda Kobieta ma możliwość pożegnania się ze swoim Dzieckiem,ja swojego Dzidziulka dostałam w pojemniczku na mocz,mogłam zanieść moje Dzieciątko na cmentarz i zakopać przy grobie moich Dziadków.Marta Tobie życze wiele siły i wytrwałości powinno być Ci dane pożegnanie się z Córeczką,myśle że dobry Prawnik zrobił by z tego użytek,bo nikt nie zapytał Cię o to co dalej z Twoim Maluszkiem.Lekarzom i Pielęgniarkom życze więcej empatii by potrafiły zrozumieć co Kobieta która traci swoje Dziecko przeżywa i co czuje.Przykre,że statystyki są tak okrutne,że coraz więcej Kobiet traci swoje Dzieci z powodu poronienia.Marta zostawiam @ jak będziesz miała ochote to napisz,pomożemy sobie.Pozdrawiam Wszystkie Kobiety które skomentowały temat,przytulam te Które straciły swoje Dzieciątka i życze by jak najmniej Kobiet dołączyło do nas.
Autor: waldek  (2009-11-15 18:20:59)
-----
Witam.
Strasznie mi jest przykro, że w dyskusji biorą udział same Panie. Przecież faceci, ojcowie zmarłych dzieci, też przeżywają ból, tez cierpią...
Mam podobne doświadczenie, prawie rok temu, w czwartym miesiącu ciąży odszedł nasz Jasiek. NIe udało się go uratować. Przyzwoita lekarka zapytała żonę na zabiegowym, czy chce wydania zwłok, no i po podpisaniu stosownego dokumentu dowiedzieliśmy się, że od następnego dnia ciało naszego synka będzie do odbioru w pobliskim zakładzie pogrzebowym.
no i następnego dnia zaczęło się.
Ordynator oddziału, uzbrojony w wyszczekaną pielęgniarkę oddziałową, długo przekonywał mnie że nie moze wydać świadectwa zgonu.
Dopiero jak przedstawiłem mu rozporządzenie ministra zdrowia z grudnia 2005, które weszło w życie w styczniu 2006 ( jest tam mowa, że bez względu na okres trwania ciązy na żądanie rodziców ależy wystawić świadectwo zgonu dziecka ) - prosząc o podanie przepisu który znosi to rozporządzenie - lekarz pękł i wystawił śiadectwo zgonu. Na ile mógł, na tyle był zlośliwy, pisząc m.in. że chodzi o płod a nie o dziecko i że zaświadczenie wystawia na żądania ojca ...płodu. Już nie miałem siły z nim walczyć, a chodziło przecież o ważną rzecz - o naszą godność. No ale udało się zarejestrować Jaśka w urzędzie i już ogicjalnie, jako człowieka z małej trumience odebraliśmy za zakładu pogrzebowego.
Ustaliliśmy z żoną, że pochowamy Jaśka obok grobu moich dziadków.
No i tutaj kolejna, miła niespodzianka - ksiądz z miejscowej parafii zachował się bardzo, bardzo ładnie. Zaprosił nas do KOscioła - żona nie jest katoliczką zaznaczam - przed głównym ołtarzem odprawil skróconą mszę. Chciał potem iść z nami na cmentarz. Bardzo ładnie mówił o naszym Janku, że nie dane mu było zobaczyć świata. Bardzo wzruszony podziękował nam, że chcieliśmy pochować nasze dziecko, że jechaliśmy specjalnie prawie 200 km w moje rodzinne strony. To były bardzo miłe słowa o dodawały otuchy w trudnych chwilach.
Teraz wiemy, że Jasiek leży obok mojej babci, że jest wsród swoich. Zawsze jak jesteśmy w tych okolicach wiemy, że możemy pójść na cmentarz, zapalić świeczkę. Wiem, ze dobrze zrobiliśmy, odbyliśmy żałobę, zwariwałbym i chyba żóna te ż, myśląć, czy nasze dziecko trafiło na jakieś wysypisko śmieci, albo jak śmieć zostało spalone gdzieś...
Mówcie proszę swoim znajomym, niech mają świadomość - macie prawo pochować swoje zmarłe przedwcześnie dziecko godnie, jak ludzie i macie prawo do traktowania waszego dziecka jak człowieka.
Pozdrawiam wszystkich którzy przezyli podobne tragedie - oby nikt do naszego grona nie dołączył już więcej.
waldek
Autor: A.  (2009-11-15 19:24:00)
-----
Ja dopiero co pochowałam swoje nienarodzone dziecko i tak jak Wldek napisał, jest rozporzadzenie, które pozwala na pochówek niezależnie od trwania ciąży, a kobiecie przysługuje 8 tyg. urlop macierzyński. U mnie na szczęście nie było problemów, w szpitalu poinformowano mnie o wszystkim o moich prawach, a pracodawc udzielił mi urlopu. Pochowaliśmy moją córeczkę, którą miałam mozliwośc zobaczyć. Problem w tym, że placówki zdrowia nie mają wiedzy na temat podstawowych przepisów niestety, a nie każdy ma prawo walczyć.
Autor: Anka  (2009-11-15 19:52:00)
-----
Idźcie się leczyć,macie jakieś histerie!Jeszcze urlop macierzyński sie należy w takim przypadku, to skandal!
Autor: elza  (2009-11-15 19:55:37)
-----
Bardzo współczuję autorce tekstu i wszystkim innym rodzicom którzy utracili swe dzieci :(
Autor: mama  (2009-11-15 21:41:46)
-----
do Anki!!!
Skandal to ,ze smiesz oceniac nas rodzicow,ktorzy przezyli tragedie!!!
Nie zycze tobie bys kiedykolwiek przeszla taka "histerie".......
Autor: waldek  (2009-11-15 23:09:48)
-----
Do mama - nie daj się sprowokować. Na forach występują różni zakompleksieni, niezrównoważeni osobnicy, którzy liczą na chwilę uwagi swoim zachowaniem. Ta Anka to prawdopodobnie jakiś niezrównoważony facet, kobieta by tak nie mogłą napisać. Proponuję nie reagować na takie zaczepki, bo to pożywka dla tych świrów.
Autor: chuwi  (2009-11-16 00:52:43)
-----
tyle się mówi że to już człowiek i nie można go zabić... ale również pochować bo "to" nie żyło (nie zostało "żywe urodzone" - nie wiem co to znaczy ale tak powiedział ksiądz mojej cioci), skandal (do Anki) skandalem jest to że nie ma normalnej, fachowej i rzetelnej opieki medycznej (fizycznej i psychicznej), nie pozwalają aborcji bo "to" życie poczęte, in-vitro bo ingerencja w wolę boską itd.... ale nie chowają a inni wytykają palcami....
współczuję wszystkim które/rzy przez to przechodzą
Autor: Kati  (2009-11-16 08:36:17)
-----
Przeczytałam artykuł i wszystkie komentarze.To strasznie bulwersujące,że tak się dzieje w "cywilizowanym" świecie.Jestem mamą dwójki dzieci i nie wyobrażam sobie co mogą czuć mamy po stracie dziecka.Bo jaka jest różnica kiedy straci się dziecko, przed czy po porodzie,przecież kiedy na usg widzimy rączki,nóżki,bije serce to jest już człowiek.
Oburzające jest też to,że kościół broni życia poczętego a niekiedy odmawia pochówku.W 1966 roku kuzynka mojej mamy zatruła się lodami,była w 8 miesiącu ciąży.Urodziła syna który niestety nie przeżył,ona sama zmarła po kilku dniach.Nie wiem jakie wtedy były procedury pochówku,ale z tego co opowiadała mama,dziecko było wydane do pochówku.Ksiądz jednak odmówił odprawienia mszy,bo synuś był nie ochrzczony.Kiedy więc zmarła mama dziecka9dzień lub dwa po porodzie),rodzina w wielkiej konspiracji włożyła malca do trumny matki.Matka ubrana była w sukni e ślubną(była rok po ślubie) i malucha włożono pod sukienkę.Na księdzu rodzina wymogła modlitwę za matkę i zmarłe dziecko i w ten sposób dziecko zostało pochowane z pełną godnością.Szczerze powiem,ze nie wiem jak to wtedy wyglądało,bo dziecko nie ma grobu.Zagineło?Niezupełnie.Kiedy w 1989 zmarła babcia dziecka,dopisano na nagrobku do matki a jej córki Janina.....z synkiem Piotrusiem.
Autor: Waszkaa  (2009-11-16 10:59:26)
-----
Jasne.... jak aborcja - człowiek
Jak poronienie - odpad medyczny
Oto jest katolicki kraj
a ten dramat znam a autopsji.
Autor: pompka  (2009-11-16 13:56:11)
-----
a po co widzieć małe nienarodzone i umarłe dziecko? po to żeby do końca życia mieć tą chwile przed oczami? po to zeby do konca zycia nie spać spokojnie?
ja rozumie...miłosć,pamięć,szczęście podczas ciąży i rozpacz po utracie dziecka....rozumie-to okropne-poprostu straszne...ale mozna to jakos wytlumaczyc,ja wiem,ze kazda kobieta i matka ma inna psychike,ale ja w takiej sytuacji oszalalabym trzymajac w dloniach moje niezywe dziecko,i co....i myjac je przed pogrzebem plakalabym i mowilabym do siebie,ze moglabym je myc do momentu kiedy samo sie nauczy,ze powinnam dzisiaj spiewac kolysanke a jutro pojsc na spacer? nie potrafilabym....wiem,ze zeszlo by wiele lat az bym nauczyla sie znowu zyc,a moze przez te nastepne pare lat przyszla by na swiat kochana malizna,ktora wysuszylaby mi lzy? drogie Panie.a co maja powiedziec matki,ktore rodza zdrowe dzieci,wychowuja ja a pewnego dnia okazuje sie,ze dziecko wpadlo pod samochod i nie zyje?co jest wieksza tragedia w zasadzie nieporownywalna,a jednak?
uwazam,ze kazde cierpienie trzeba umiec sobie wytlumaczyc,a rodzina-ciotka,czy kuzyn np.i tak zdobywaja sie na wiele pocieszajac.przeciez moga dostac w twarz,lub moga byc wykleci....niewiadomo co czai sie w psychice takiej kobiety.urodzic umarle dziecko....to najgorsza tragedia....wspolczuje.....sa jeszcze miliony dzieci czekajace na milosc w sierocincach i nasi mezowie cierpiacy,lecz chcacy probowac dalej..........
Autor:  (2009-11-16 16:32:24)
-----
Nie wiem ile w tym jest prawdy, ale z własnego doświadczenia wiem, bo sama poroniłam, że w szpitalu w którym się znalazłam dokładnie pół roku temu jest inaczej. Poroniłam. Byłam tylko w 5 tygodniu ciąży, 3 dni wcześniej dowiedziałam się, że w ogóle jestem w ciąży. Moja radość trwała tylko 3 dni, no cóż, takie życie... Wracając do tematu, po zabiegu wyłyżeczkowania (na który musiałam wyrazić zgodę pisemną) podano mi do podpisania kolejny papier, w którym było wyraźnie napisane, że mogę zabrać "płód", albo pozostawić go do badań. Jasno było zaznaczone, że jeśli się na to zdecyduję, to po okresie 2 tygodni (tyle trwa czekanie na wyniki histopatologii) mogę je zabrać. Nie wiem do jakiego szpitala trafiła autorka artykułu, współczuję, bo odebrano jej ważne prawo, jakim jest decydowanie, co dalej począć ze swoim dzieckiem. Nie ma co uogólniać, bo nie w każdym szpitalu jest tak źle. Ja trafiłam do cywilizowanego szpitala i wiem, że zrobiono wszystko co było możliwe żeby podtrzymać moją ciążę przy życiu. Niestety nie udało się... Takie jest to życie...
Autor: dorota  (2009-11-16 16:42:29)
-----
bardzo mi przykro z powodu utraty córeczki :(
Autor: dorota  (2009-11-16 16:44:25)
-----
każda matka oraz ojciec powinni mieć prawo pożegnać się z dzieckiem i je pochować . ktoś powinien się w końcu tym zająć !!! jeszcze raz głębokie wyrazy współczucia
Autor: do pompki  (2009-11-16 17:12:40)
-----
od razu widać, jaka jesteś ograniczona: "ja wiem,ze kazda kobieta i matka ma inna psychike,ale ja w takiej sytuacji oszalalabym trzymajac w dloniach moje niezywe dziecko" - to TY!!! A każdy ma prawo czuć inaczej i decydować według swojego uznania! Nie przyszło ci oczywiście o łepetynki, że INNA kobieta oszalałaby, gdyby nie dane jej było choć zobaczyć jej dziecka? Nie dość, że uzurpujesz sobie prawo do decydowania, co inni mają czuć, myśleę i jak postepować, to jeszcze głupio piszesz "ja wiem, ja rozumiem"... GÓWNO wiesz i jeszcze mniej rozumiesz
Autor: a w dodatku wszystko  (2009-11-16 17:15:49)
-----
o czym piszesz, to czyste teoretyzowanie pustej idiotki-nie przeżylaś, wiec nie mów, co być zrobiła! Bo nie wiesz!
Autor: szooook  (2009-11-16 17:21:24)
-----
bardzo Ci współczuje i mam nadzieję że doczekasz pięknego potomstwa ,a co do systemu to paranoja, m,ówi sie o ochronie zycia poczetego i jednocześnie odmawia nam rodzicom ,pochowania 5 miesięznego dziecka????????1 tygodniowe w łonie to dziecko?????a 5 miesięczne nie jest dzieckiem??????nierozumiem ,kompletnie nie rozumiem tej hipokryzji i braku spójności wmpogladach i ko,ścioła,żarliwie broni,acego życia poczętego i państwa ,wydawało by się XXI wiek i światłe społeczeństwo a tu ciemnogród ,koszmar!!!!
Autor: dosia  (2009-11-16 17:45:11)
-----
ja jestem obecnie w 6 mies ciazy,od 2 mies czuje ruchy dziecka od miesiaca naprawde silnie az nauczylam sie nawet rozpoznawac w jakich porach i nawet godzinach,reaguje ono na emocje tak samo silnie jak ja i nie wyobrazam sobie takiej sytuacji zeby w razie smierci teraz bylo wyrzucone na smietnik bo slowo daje zaje....bym tych co to zrobili.
Autor: kasia  (2009-11-16 17:55:38)
-----
też tego nie rozumiem - nie rozumiem dlaczego kosciol oto nie walczy - skoro dzidzia OD POCZĘCIA ma juz duszę, to dlaczego nie można jej pochować? (5ty miesiac to juz kilogramowe dziecko - ma rączki, nóżki, paluszki i... duszę przecież... współczuję okropnie
Autor: GGG  (2009-11-16 18:24:57)
-----
Pffffff..."płód to nazwa formalna" a dziecko to nazwa nieformalna?! Coś co jest wielkości małego palca i nie ma wykształconych organów zwłaszcza unerwienia jest tylko zlepkiem komórek - to w tym okresie ciąża jest najbardziej narażona na poronienie. Czego tu płakać?! Zawsze można zacząć wszystko od nowa a w naszej kulturze robi się z igły widły i później takie kobiety mają załamanie nerwowe itp. Jak ktoś chce może pochować, zrobić ceremonię to jego prywatna sprawa.
Autor: GGG  (2009-11-16 18:30:53)
-----
Jaką duszę??? Nie wierzę w to co tu ludzie wypisują zdawało by się inteligentni (bo pisać umieją).
Autor: Lila  (2009-11-16 18:42:45)
-----
Do GGG - nie wiem czy jesteś kobietą czy mężczyzną, ale jedno wiem na pewno - nigdy nie przeżyłeś tragedii utraty dziecka.
Dziecko dla matki jest zawsze dzieckiem, nawet jak ma tylko 2 cm. Ja straciłam dziecko w 14 tygodniu ciąży i nie był to "zlepek komórek" ale dziecko !!! Przepłakałam wiele godzin i nawet dzisiaj jako matka dwóch wspaniałych dzieci zawsze pamiętam o mojej Fasolce.

Autor: Magda  (2009-11-16 18:44:01)
-----
Widzisz GGG... Sprawa jest o tyle skomplikowana, że to co dla Ciebie wydaje się być 'zlepkiem komórek' dla matki jest czymś najważniejszym, małym człowiekiem, nowym życiem, o którego rozwój dba i pragnie, by w dziewiątym miesiącu urodziło się całe i zdrowe. Faktycznie z medycznego punktu widzenia nie można nazwać go dzieckiem, ale powiedz czy ciąża jest znana Ci aż tak dobrze, że traktujesz ten stan obojętnie, bez emocji? Uwierz mi, że nawet najtwardsza, najsilniejsza kobieta pod wpływem buzujących hormonów zmienia się na czas rozwoju jej dziecka. Jeśli chodzi o duszę-tutaj muszę się z Tobą zgodzić, ale cała reszta... no cóż ;)
Autor: kapsula  (2009-11-16 19:34:21)
-----
napisze jedno bardzo wspulczuje rodzica jesli straca dziecko przed urodzeniem jak i po urodzeniu.cierpienie jest jednakowo duze! i wspulczuje ance i GGG i innym co tego nie rozumieja bo nie maja ani troche ludzkich uczuc. i moge to z czystym sercem napisac jestescie NIKIM. Jestescie "ZLEPKIEM KOMOREK" bo te male istotkie sa CZŁOWIEKIEM!!
Autor:  (2009-11-16 20:21:14)
-----
Moje kondolencje.Sama jestem miesiąc po porodzie i nie wyobrażam sobie życia bez tego maleństwa. Gdyby coś ... Boże chroń. Jeszcze raz kondolencje dla wszystkich kobiet które przeżywają "tragedię Antygony"
Autor: ania  (2009-11-16 21:07:13)
-----
Do ANKA!
Dziewczyno, Ty maz chyba nierowno pod sufitem! Gdybym Cie mogla teraz dorwac, to tak bym Ci dupsko skopala, ze dopieromialbys skandal. Glupia babo!!!

GGG Ty jestes nielepsza! No niemoge. Idiotko, jak kiedys ktos Cie zechce i bedziesz miala szanse nosic w soie mala istotke, to moze zrozumiesz. Leczcie sie!
Autor: Kaśka  (2009-11-16 22:01:26)
-----
to rzeczywiście straszne co zrobiono z Twoim dzieckiem, a raczej, że nie zrobiono tego czego powinno się zrobić... Chciałabym Cię jakoś pocieszyć, ale niestety nie potrafię, bo nie ma nic co może człowieka podnieść na duchu w tak trudnych chwilach, przez to trzeba po prostu przejść. Lecz nie zawsze samemu, spójrz na swojego męża i pomyśl, że on również czuje to co Ty. Jeśli razem będziecie się starli przez to przejść będzie wam trochę łatwiej zaakceptować ta tragedię.
Jeżeli mogę tylko coś Ci poradzić (co już opisał ktoś w poprzednim komentarzu, bodajże pani psycholog "Jot.") pisanie listów do córeczki. Mogłoby być to coś w formie pamiętnika, w którym opisujesz trudy kolejnego dnia oraz radości. Straciłaś kogoś najważniejszego na świecie (dla rodzica najważniejszą osobą na świecie zwykle jest dziecko), tak jak ja kiedyś w wieku 9 lat (teraz mam 18) straciłam matkę (najważniejszą osobę w życiu dziecka...). Może jakieś 3,4 lata po jej śmierci gdy to do mnie doszło po raz kolejny, może nawet ze zdwojoną siła, przeczytawszy pewną książkę, gdzie był właśnie taki motyw, postanowiłam spróbować pisać do mamy. Założyłam sobie zeszyt w którym opisywałam w formie listów (było wszystko daty, miejsce gdzie wtedy przebywałam oraz nagłówek, zwykle: kochana, czy najdroższa mamusiu!) co robiłam, kiedy, gdzie, z kim... I po pewnym czasie zaczęłam to odbierać jako pewną rozmowę w której ja mówię, a mama słucha. I ta świadomość, że przynajmniej w ten sposób mogę jej powiedzieć/napisać jak bardzo ją kocham dodawała mi sił naprawdę. Pisałam listy prawie trzy lata, czasem co miesiąc, tydzień, a były okresy kiedy i codziennie. Teraz już ich nie piszę, na razie tego nie potrzebuję, ale wiem, że kiedy będę chciała się jeszcze komuś wyżalić, czy opowiedzieć o moich sukcesach, zawsze zostaje mi mój osobisty powiernik (o którym wiem, że nikomu nie rozpowie moich sekretów:)). Nie wiem, czy taka forma by Ci pomogła, ale zawsze warto spróbować:)
Może trochę nie na temat, wiem, że to miała być teoretycznie refleksja nad służbą zdrowia i traktowaniem dzieci zmarłych przed urodzeniem, ale do tego po przeczytaniu po prostu zabrakło mi słów...
Hmm.. mam nadzieję, że moje rady z serca przydadzą się Tobie albo komuś innemu. Pozdrawiam serdecznie Ciebie i wszystkich mądrych ludzi (nie muszę chyba dodawać kto do nich nie należy:P) w tym temacie. Dopóki będziemy pamiętać o zmarłych (dziecku, matce, małżonku itd.) pozostaną wciąż żywi w naszych sercach... 3majcie się:)))
Autor: mama  (2009-11-16 22:04:55)
-----
Czytam,czytam i nie moge uwierzyc,ze sa takie bezduszne osoby na tym swiecie...
Ja podkreslam,ze to co mi sie przytrafilo to juz spory kawal czasu temu a jednak ciagle wspominam moje bliznieta,moja tragedia bylo podwojna tak jak mialo byc podwojne szczescie....

mam dzis wspaniale ,zdrowe dzieci a wlasciwie nastolatki a jednak strach o nie jest wrecz paniczny,moj maz twierdzi,ze to pozostalo w mojej psychice...
zwykle przeziebienie czy grypa(choc to ostatnie jest powodem do zmartwienia w dzisiejszych czasach)wywoluje u mnie stany lekowe,czasem mysle,ze stanie mi serce jak widze moje chore dziecko....
na codzien jestem normalna,silna babka-moje dzieciaki mowia-mama jest cool,luzak....zeby wiedzialy ile mnie kosztuje byciem taka cool mama kiedy one cierpia...
Autor: Karolina  (2009-11-16 22:15:10)
-----
Tragedia i skandal. Własnie czytam i łzy mi leca po policzkach. Spoglądam za siebie i widze jak spi moja półroczna córeczka. Pamietam 2 kreseczki i myśli, jak usunac ciążę. Tak- zastanawiałam się nad aborcją farmakologiczna o ile ciażą będzie krótsza niż 9 tygodni. Bóg mi świadkiem, jak bardzo się nienawidzę za tamte myśli.

Wyrazy współczucia...

Autor: zanetapatryk  (2009-11-16 22:30:19)
-----
wiem co czujesz.... ja moje/nasze maleństwo straciłam w 11 tyg. ciąży...Twoje dziecko dla medyków było płodem, a moje tylko "wczesną ciążą".......wiem doskonale jak "TO" boli... strata maleństwa jak i fakt , że NASZE DZIECI dla ludzi z "zewnątrz" nie były dziećmi. Polecam stronę dla kobiety po stracie www.dlaczego.org.pl ja właśnie tam "otrzymałam" pomoc..... Światełko dla TWojego DZIECKA (*) (*) (*)
Autor: fog  (2009-11-16 23:04:45)
-----
studiuje położnictwo, jestem na 3 roku, niejednokrotnie widziałam poronienie ... u nas w szpitalu dzieci się chowa, nie ma takiego czegoś jak wywalenia na śmietnik. Moim zdaniem dziecko od samego poczęcia jest dzieckiem. Każdy ma swoje myślenie ale dla mnie zawsze to będzie dziecko ... mam wiele empatii w sobie, ponieważ samo życie mnie nauczyło po paru przejściach ... nie chce i nie będę oschła ... gdy kobieta traciła dziecko byłam przy niej ... aż trzeba uczyć się siły na codzień.
Autor:  (2009-11-16 23:42:00)
-----
To ja jednego nie rozumim... jeżeli to pół a nie dziecko to dlaczego zabroniona jest aborcja???? Skoro specjaliści tak twierdzą. Niby komunizmu nie ma,ale nadal Nas Polaków próbują trzymac w ciemnocie. Kazdy powinien wybrac i decydowac ale jak widac u Nas tak nie ma.
Przesyłam.........Światełko dla TWojego DZIECKA (*) (*) (*)
Autor: jolesia  (2009-11-17 00:00:18)
-----
Tak, Pompko, tak, matka ma prawo utulić swoje martwo urodzone dziecko w ramionach, ma prawo zaśpiewać mu jeśli ma taką potrzebę i ma prawo je dotknąć, przytulić, pocałować.... Ja kochałam moje dziecko od pierwszej chwili, od pierwszej chwili to było moje dziecko a nie zlepek komórek(bo to bzdura jakaś z tym zlepkiem!!!) i jeśli matce przytrafi się to nieszczęście i urodzi martwe dziecko, wcale nie znaczy że jest ona z nim mniej zżyta niż matka nastolatka ginącego w wypadku, że to dziecko ma jakąś mniejszą wartość.... Co za bzdury tu niektórzy wypisują, aż nóż się w kieszeni otwiera, ludzie!!! Ja rozumiem, jest sobie frustrat, siedzi na necie, przegląda i nagle wyżywa się na niewinnych kobietach które naprawdę wiele przecierpiały, wylewa całą swoją złość, frustrację.... Idźcie się leczyć,psychole!!!
Jakaś kobieta, niepamiętam już nicka,cos na M było, napisała że to w sumie wina matki że nie mogła pochować dziecka bo o tym nie powiedziała.. A przyszło ci do głowy tłumoku, że może autorka artykułu była w tak strasznym szoku że nie była w stanie myśleć??? Planować??? Ojciec również miał prawo nie myślećlogicznie w takiej sytuacji!.....
Ludzie.... Trochę zrozumienia i empatii, i taiej zwykłęj, ludzkiej dobroci... Po co kogoś kopać, żeby podbudować swoje ego, dowartościować się w jakiś chory sposób??
A wszystkim matkom, wszystkim Wam, kochane dzielme kobiety, przesyłam gorące pozdrowenia. Bo tylko my wiemy jak ciężko nam się żyje w tych czasach............

Autor:  (2009-11-17 00:12:39)
-----
To jest tragedia. Utrata dziecka to ogromna tregedia. I dla każdego inna. Jedni chcą się pożegnać z Maleństwem i pochować. Inni chcą poprostu zapomnieć i zostawić za sobą. Nie oceniajcie ani jednych ani drugich, bo i jedni i drudzy mają rację. Na swój sposób mają.
A propos aborcji - dlaczego tak wszyscy duzo mówią tylko o poczętym dziecku? Dlaczego tylko to interesuje? A czemu nie ma zainteresowania dla dzieci już urodzonych, a niechcianych? Czemu nikt się nie martwi o jakość zycia tych dzieci? Nie ma znaczenia czy zygota jest dzieckiem, czy nie jest. Ważne jest to, aby było kochane, zadbane, dopieszczone i wychowane na porządnego człowieka, a o to czasem trudno. Dlaczego tak wielu, tak mało interesują te narodzone dzieci?
Autor: eda  (2009-11-17 04:06:05)
-----
W tym roku też straciłam córeczkę. W 31 tygodniu ciąży. Gdyby dało się przewidzieć co się zdazry i zrobić cesarkę wcześniej mielibyśmy dziecko. Udało nam się ją pochować, chociaż nasza wola wywołała spore zaskoczenie wśród personelu szpitalnego. Przeżyłam szok, gdy zwróciliśmy się do księdza... Byłam przekonana, że będzie maiła normalny pogrzeb... Nic z tych rzeczy... Nie wpuszczono nas nawet do kaplicy. Moje martwe, chciane dziecko nie było dla Kościoła Katolickiego człowiekiem! A to właśnie Kościół Katolicki głosi ludzkie prawa zygoty. Czy ja jestem głupia? Czy może więcej z Was tego nie potrafi pojąć?
Autor: lkjhgf  (2009-11-17 07:37:34)
-----
Do ok. 10 tygodnia to nowe kiełkujące życie jest dla mnie płodem, choć zaniżyła bym tę granicę do 8 tygodni. Choć malutkie i nie potrafi sobie samo poradzić, wręcz pasożytuje, to już jest mały człowieczek.
Historia z artykułu jest bardzo smutna i wręcz nieludzka. Rozumiem, że nie chcieli pokazać dziecka matce, bo możliwe, że coś było nie tak z jego ciałem itp. Nie rozumiem jednak, jak mogli od tak je 'zutylizować'. To nienormalne. Jeżeli dochodzi do takich przypadków, to lekarze powinni być uświadomieni, że dla zrozpaczonej mamy ten pogrzeb jest naprawdę ważny, ale nie!
Polska - kraj, w którym ludzie przeczą sobie nawzajem, w którym na politykę wielki wpływ ma kościół, który posuwa się wręcz do szantażu. A dnia 11.11 w kościołach czyta wiernym o tym, że bez krzyży w szkołach nie ma demokracji. Brednie.
Ta sprawa powinna być rozwiązywana zgodnie z sumieniem człowieka a nie zgodnie z systemem wymyślonym przez kogoś, kto uważał się za 'obiektywnego'.
Autor: lkjhgf  (2009-11-17 07:38:59)
-----
Do Eda:
jesteś normalna i rozumiem cię, w końcu kochałaś to dziecię :(
Autor: mama2  (2009-11-17 07:54:53)
-----
Kochane mamy dzieci martwo urodzonych WALCZCIE! Prawo rodziców jest po naszej stronie. Dzięciątko mamy prawo zarejestrować- stworzyć akt urodzenia z adnotacją o urodzeniu martwym w USC, mamy również prawo pochować nasze ANIOŁKI. Są na to odpowiednie ustawy i przepisy. Istnieją stowarzyszenia rodziców, których wolentariusze doskonale spełniają się w pomocy w takim nieszczęściu jak strata dziecka. Szukajcie Informacji na portalach o poronieniu i WALCZCIE. Polecam poronienie.pl
Autor: kamiko34  (2009-11-17 08:06:50)
-----
Moja największa radośc życia- to mój syn. Szczerze współczuję i choć na szczęście nie przeżyłam czegoś tak potwornego jak utrata dziecka- łączę się w bólu. Zaświecę dzisiaj wieczorem świeczkę za wszystkie nie mogące być wśród nas dzieciaczki.
Autor: waldek  (2009-11-17 08:10:30)
-----
Czytam kolejne komentarze i cały czas nie mogę zrozumieć, a nawet uwierzyć. Jak pisałem, w naszym przypadku ksiądz zachował się bardzo przyzwoicie, zaprosił do kościoła pod główny ołtarz i chciał iść z nami na cmentarz.
Pamiętajcie - księża mają swoje wytyczne i nie mogą, ot tak sobie, odmówić pochówku Waszym zmarłym przedwcześnie dzieciom. Wymagajcie tego od nich, wiem że po śmierci dziecka rodzice nie są nieraz na siłach walczyć o cokolwiek - pamiętam jak 3 godziny rozmawiałem z ordynatorem żeby wydał świadectwo zgonu - ale to jest chyba jedyna rzezc jaką możńa zrobić już dla tych dzieci.Chodzi o Waszą godność i godność Waszych Dzieci - skoro jesteście wierzący - to chowacie nie płód a dziecko , a dzieciom należy się pochówek jak każdemu człowiekowi. I nie jest rolą księdza oceniać czy nalezy się pogrzeb, czy nie. On ma dziecko pochować, ma poświęćić ciało w trumnie i pomodlić się za dziecko. Jezlei tego nie zrobi, to znaczy że chyba nie wie na czym polega rola księdza i po co nim jest.
no i jedno jeszcze na koniec - jak dziecko będzie miało swoje miejsce pochówku, nawet bez tablicy ( najczęściej się chowa przy grobach rodzinnych ) to zawsze można mu poterm zapalić świeczkę. To daje duży spokój, kiedy nie trzerba się domyślać, czy zwłoki dziecka posżły na jakiś śmietnik, czy jak śmieci zostały spalone.
Zyczę wszystkim rodzicom dotkniętych podobnymi tragediami dużo sił.
Autor: nemo91  (2009-11-17 09:57:00)
-----
Kiedys nikt się nie rozczulał nad tym jak kobieta poroniła w polu czy gdzie kolwiek indziej i było dobrze a teraz od zarodka biega się koło tego małego czegoś a jak niedajbóg cos mu sie zaczyna dziać to zaraz gwardie narodową wzywają muszą mieć zdjecie pierwszego puszczonego bąka i pierwszej kupy bo to bedzie niesamowita pamiątka to jest chore moim zdaniem natura powinna regulowac w sposób naturalny bez ingerencji lekarzy czy ktos ma sie urodzic czy nie tak było kiedys i wszyscy byli zdrowi a teraz słysze tylko o coraz to nowszych chorobach dzieciecych pneumokoki klocki lego
Autor: kamiko34  (2009-11-17 10:06:28)
-----
nemo91- mylisz pojęcia, naturalna selekcja czy przeciwności losu nie oznaczają automatycznie znieczulicy czy "zamrożenia emocjonalnego". Niezależnie jakie były czasy- czy to dotyczyło naszych babć, mam czy jeszcze starszych pokoleń , ból był bólem, żaloba - żałobą... A dzisiaj mamy już takie wspaniałe czasy że w końcu mówi się o tym jak ważna jest psychika, poczucie własnej godności i wartości- dzisiaj można a nawet trzeba walcyć o swoje prawa, na przykład o prawo do pożegnania się ze swoim martwo urodzonym dzieckiem. Nie pójdziesz dalej w życiu - jeżeli nie załatwisz sprawy z przeszłości- czyli schowasz swój ból "do kieszeni" i udasz że tego nie było.
Autor: Piotr  (2009-11-17 10:19:46)
-----
to jest szok co ja tu pszeczytałem .Spułczuje tylko tym rodzicom
Autor:  (2009-11-17 10:24:05)
-----
Wspolczuje z calego serca.
Autor: niestetywiem  (2009-11-17 11:07:17)
-----
Wiem co czujesz. Chociaz moje DZIECKO stracilam w 13tygodniu ciazy i tak bardzo ciezko mi przez to przejsc. Bol i pustka sa niedoopisania.:(
Autor:  (2009-11-17 11:14:58)
-----
szczerze współczuje rodzicom zmarłych dzieci ...sama nie mam dzieciątka ale moja siostra ma synusia którego wszyscy kochamy nad życie ..nie mieści mi się w głowie sytuacja gdyby coś mu się stało a ból jaki się z tym wiąże jest na pewno nie do opisania ..niestety to prawda że w naszych szpitalach lekarze(i pielęgniarki) nie mają szacunku do swoich pacjentów czują się jak ;święte krowy; no chyba, że przychodzi do nich pacjent z grubą kopertą ..to smutna prawda ...śmieszy mnie jak się mówi ,że lekarz ,ksiądz to zawody z powołania 8(
Autor: do mama  (2009-11-17 11:25:48)
-----
Kochana! One nie są zawieszone. One są w niebie! Nie widzą Boga, ale są w niebie szczęśliwe! Przyrzekam CI to :)
Autor: yaaaa  (2009-11-17 12:51:07)
-----
Nie zawsze tak się dzieje jak w przypadku Autorki. Moja kuzynka niespodziewanie w 7 m-cu ciąży dostała ogromnych buli trafiła do szpitala okazało się że dzicko nie żyje. Wywołali pród zrobili sekcję zwłok ( bo tydzień przed tym zdarzeniem wyniki badań były bardzo dobre ), potem wydali ciało. Dzicko zostało pochowanene na cmentarzu katolickim w niedużym miesteczku w podkarpackim.
Autor: yaaaa  (2009-11-17 12:55:47)
-----
ehhh bóli nie buli przepraszam
Autor: natalia  (2009-11-17 12:58:44)
-----
U mnie w mieście (zachodnia Polska) jest do wyboru. Matka może wybrać czy chce wziąć dziecko i pochować na własną rękę w osobnym grobie, czy zostawić i są wtedy organizowane wspólne pogrzeby takich dzieci do wspólnej mogiły "dzieci nienarodzonych". Moja bratowa poroniła bodajże w 4 m-cu i miała możliwość tego wyboru. Współczuję Ci, że Ty tej możliwości nie miałaś.
Autor: Mamuśka  (2009-11-17 13:06:24)
-----
jestem w ciąży w 13 tygodniu. Przez 6 lat walczyliśmy z mężem o to by móc być rodzicami, by móc doświadczyć cudu narodzin. Wydaliśmy fortunę i udało się. Dawano nam 10% szans, malo tego wiemy, ze jeśli coś pójdzie nie tak, już nigdy w ciąże nie zajdę (zdrowotne sprawy). Byłam mamą zanim zaszłam w ciążę, moje dziecko miało imię i osobowość za nim zaszłam w ciąże. Każdego dnia prześladuje mnie lęk o możliwości jego straty. Umieram ze strachu, i marze by dotrwać chwili, kiedy będzie miało ono szanse przetrwać w tym świecie. Jak czytam artykuł i opinie, budzi się we mnie straszliwy lęk, żal i smutek. Dla mnie dziecko, było już dzieckiem jako śnieżynka, blastocysta zamrożona w inkubatorze. Dla każdego dziecko oznacza coś innego. Strata dziecka niezależnie kiedy się traci ów ciąże, jest poprostu traumatyczna....
Autor: gosc  (2009-11-17 13:24:46)
-----
to jest nie ludzkie co ja tu czytam.martwe dziecko w łonie matki to nie człowiek?my jestesmi ludzmi to to maleństwo dla mnie tez.jak mozna wyrzucic jak smiecia.jak sie urodzi zywe,to jest człowiekiem.przeciez matka czuje ruchy,maluch ziewa,ssie kciuk i bije mu serduszko.obojetnie czy dziecko sie poroni,czy urodzi martwe,powinnło byc pochowane zgodnie z nasza wiara choc czasami nie rozumiem koscioła bo nie ochrzczone to nie moze byc godnie pochowane.byłam na takim pogrzebie,ze nawet ochrzczone to nie było mszy,tylko sam pogrzeb.przeciez dla Boga jestesmy wszyscy równi.rozumiem matki ktore straciły swoje dzieci,ja o .mało tez bym poroniła.byłam w drugim miesiacu,ale udało sie zatrzymac ciaze dzieki lekarce i Bogu.drugi raz bym straciła dziecko jak byłam tuz przed porodem.dziecku gasło tetno ,szybko wzieli mnie na cesarke i dzieki Bogu wszystko dobrze sie skonczyło.syn ma juz 25 lat,ale ile przezyłam strachu to tylko zrozumie mnie ktos kto był lub jest w podobnej sytuacji.
Autor: jo-aha  (2009-11-17 14:02:09)
-----
Bardzo współczuję Marto straty dziecka. Dziwi mnie i oburza fakt, że nie wydano Ci dziecka do pochówku, bo tuż za miedzą W-wy czyli w Pruszkowie jest to na porządku dziennym. Teraz niestyty nic już się w tej sprawie nie da zrobić, ale na przyszłość do wszystkich rodziców- walczcie o możliwość pochówku swoich dzieci!!! Dzieci, którym nie było dane zobaczyć światana zawsze pozostaną w sercach swoich bliskich.
Autor: Hera  (2009-11-17 14:10:40)
-----
Przede wszystkim nie zgadzam się z opinią że po stracie dziecka najlepiej o tym szybko zapomniec i starac sie o drugie... ta tragedia dalej bedzie tkwic gdzies w podświadomości matki. Po zmarłym dziecku powinno się odbyć zalobe, opłakac, ale nie zapomniec, po prostu żyć dalej. Dla jednych żal bedzie trwał 3 miesiace, innych rok a innych kilka lat. Ale tego opłakiwania nie powinno sie pomijać.
Autor: Ula 44  (2009-11-17 15:45:36)
-----
Wiem, jakie to bolesne, bo sama tego doświadczyłam. Ktoś powiedział mi, że gdyby moje dziecko chciało się urodzić żywe, to by się urodziło. A ktoś inny, że widocznie tak miało być. To, że ciąża obumarła, to niczyja wina. Przytrafiło mi się to trzy razy.
Nie pozwalano mi zobczyć poronionych. Jednak za każdym razem wiedziałam, gdzie są. (Były na szpitalnych nerkach w brudowniku, przeznaczone na kremację.) Za każdym razem coś mnie pchało, żeby tam iść. I szłam. A strugi łez płynęły mi po twarzy.
Nigdy nie myślałam o swoim ciele, jak o grobie.
Natura sama wie co dobre. Z jakichś powodów te dzieciątka miały się nie urodzić. Z pokorą godziłam się z ich i moim losem.
Poroniony płód nie ma tożsamości, imienia.. . To etyczny i moralny dylemat, od kiedy jest się człowiekiem... Na pewno żadnych praw nie ma 18 tyg. płód (poza niepisanym prawem do rozwoju). Nie wiem jak wspaniałymi ludźmi byliby ci, którzy się poronili, lub urodzili się martwi. I nie wiem, co pomyślicie o mnie, ale przy całej mojej tęsknocie, rozpaczy i bólu, nie odczuwałam wtedy potrzeby zabierania ich ze szpitala. To dla mnie były martwe tkanki. Dzieła boskie, ale z Jego woli -niedokończone. Nie dane im było zaczerpnięcie powietrza, nie dane im było ssanie piersi, nie dany był im ten stres narodzin. To z tym nie mogłam się pogodzić. To dlatego te łzy i depresja. Ale: "czy może dzban mieć pretensje do garncarza, że ulepił go właśnie takim"?
Te doświadczenia nauczyły mnie pokory.

Teraz mam dziecko. Ma 15 lat.
Jestem wdzięczna.

Autor: Misia  (2009-11-17 15:46:38)
-----
---
Prawdę mowiąc dziwne było zachowanie lekarzy, moje przyjaciółka w 11 tygoniu poroniła i miła czyszczenie, pielegniarka, zapytała jej czy zgadza sie aby maluszek trefił do pochowku z reszta maluszków czy chce pogrzeb.

WIec to zalezy pewnie od ludzi.
Autor: gość  (2009-11-17 17:14:43)
-----
w woj. lubelskim w wielu szpitalach pytają się matki czy chce pochować swe martwe dziecko. to ona decyduje czy jej "płód" będzie miał pogrzeb czy szpital je wyrzuci. myślałam, ze tak jest wszędzie. ostatnio nawet w mojej okolicy 19latka chowała dziecko które urodziła martwe w 7miesiacu ciąży. nikt nie robił jej z tego powodu problemów.nawet ksiądz.tym bardziej dziwi mnie to co przeczytałam w tym liści. to oznacza, że nie ma jasnego prawa co do takich rzeczy i każdy lekarz, ksiądz itp sam decyduje wedle swoich widzimisi czy pogrzeb jest możliwy czy nie?
Autor: longman  (2009-11-17 19:15:44)
-----
płód to jedna z faz w życiu człowieka, każdy z nas był w tej fazie i powinien być pochówek - ze względu na szacunek do człowieka i matki do dziecka
Autor: ona-39  (2009-11-17 19:34:19)
-----
Tez stracilam dziecko w 6m miesiacy ciazy poprzez skopanie mnie przez BYLEGO eks meza.Szybko wykopalam go z mojego zycia. Ogromnie nienawidze go do dzisiejszego dnia.Nigdy nie zyczylam i nie zycze mu nic dobrego za tamto.Wiem,ze stracil wzrok przez te 18lat kiedy nie jestesmy razem i wcale go nie zaluje. Ale tez nie czuje nic,ze stracilam to dziecko (dziewczynka).Plakalam krotko,potem jakby cos wyczyscilo mnie z uczuc do tamtego dziecka. Mam dzis 39lat.Od 15lat jestem w drugim szczesliwym zwiazku,mam dwoje fantastycznych dzieci-chlopca i dziewczynke (15 i 11lat).I nadal chlodno mysle o tamtym dziecku a nienawistnie o bylym eks.Wczesniej jako 17latke i 28latke probowano mnie zgwalcic.Dwa razy cudem z tego wyszlam.Ten drugi raz 2tygodnie nie moglam polozyc sie do lozka po obrazeniach i powiem Wam mimo tego pierwszego przezycia a gdyby dokonczyl i mnie zaplodnil gwalciciel bez wachania bym usunela ciaze i nie w Polsce.Nie moglam spac po nieudanych napadach a spalam bez klopotu po tamtym przypadku.Duzo w moim zyciu odgrywa moj drugi fantastyczny malzonek,niewyobrazam sobie zeby moich dzieci nie bylo na swiecie a do TYCH DWOCH,TRZECH SPRAW,SYTUACJI MAM TAKIE PODEJSCIE.I nie wierze ,ze potrzebuje psychologa,wtedy nawet nikt nie myslal nad taka pomoca.Poradzilam sobie sama.I duzo dala mi moja rodzina. A MIMO TO-JAK PISALAM MAM TAKIE PODEJSCIE DO WYZEJ PRZEDSTAWIONEGO. I TEZ WTEDY WYRZUCONO MOJE DZIECKO NA SMIETNIK. Nigdy specjalnie nie rozczulalam sie,ze bylam dwa razy w ciazy,ani nad rodzicielstwem,macierzynstwem.Kocham je ale tez staram sie NIE PRZEGIAC...Mysle,ze rozumiecie bo nie sposob tyle opisac.I nie mamy problemow z mezem. Pozdrawiam.
Autor: kamisia  (2009-11-17 19:42:01)
-----
Głęboko pani współczuję choć mnie osobiście taka tragedia nie spotkała.Powiem pani tylko tyle,że jak byłam z moja córeczką w ciąży (jakiś 3/4 tydz.) to byliśmy u męża babci w odwiedzinach,tak bardzo się cieszyłam że jestem w ciąży i że mój dzidziuś choć nie przypominał kształtami jeszcze człowieka rośnie we mnie każdego dnia.Pokazałam babci zdjęcie USG i powiedziałam jej :"babciu ta dzidzia bedzie twoim prawnukiem bądź prawnuczka" i.....wtedy nie sądziłam że to usłyszę:"przecież to nie jest jeszcze dziecko."Bardzo mnie to zabolało bo jak można powiedzieć że to nie dziecko....no to co w końcu? KOT.....PIES.....a może owad?......Bardzo dużo ludzi uważa że dopóki dziecko-"płód" się nie urodzi to nie jest człowiekiem.Mylą się!!!Ja uważam że ci którzy nazywają dziecko w łonie matki-"płodem" nie są dobrymi ludźmi.A odnosnie księży zgadzam się z tym że oni sami robią to co im się podoba i nie prawda że nie można pochować "płodu"tak jak oni to nazywają wielu patrzy tylko na to ile kto przyniesie w kopercie!!!I dokładnie jest tak samo z lekarzami!!!
Autor: normalna  (2009-11-17 20:49:10)
-----
Dziecko, to mały człowiek. Dopóki nie opuści macicy, nie jest dzieckiem. Ciężarna kobieta mówi: "BĘDĘ miała dziecko" . Chodzi wyrażnie o przyszłość. To samo powiedziała kamisia babci : "BĘDZIE twoim prawnukiem" (a nie JEST). Dopóki nie ma go na świecie, jako odrębnej istoty, nie ma dziecka. Jest ciąża. Jest kobieta w ciąży. Nie kobieta z dzieckiem w brzuchu. Nie ma pesela, nie ma imienia. Nic nie ma. Wiek człowieka liczy się dopiero od pierwszego oddechu, nie od poczęcia.
Ja rozumiem żal i smutek kobiet, które poroniły. Ale to właśnie WY się liczycie. To wy żyjecie i macie być rozsądne, bo macieżyństwo przed wami. Nie można się zatracić w żalu, za poronioną ciążą.
Głowy do góry. Bądźcie atrakcyjne dla Waszych mężów, a nie zaryczane i dalekie od normalnego życia.
Świetne komentarze Ona-39 i Ula44.
A z tym śmieciem (tak o poronionej ciąży), to przesada.
Autor: Paula  (2009-11-17 21:21:20)
-----
Nie wiem tak na prawde co napisac... Jestem w szoku...a lekarza chyba bym zabiła! Darlabym sie az daliby mi to DZIECKO! A ksieza powinni ogladac wiecej zdjec dzieci w 4, 5 czy 6 mcu ciazy to moze do nich tez by dotarlo, wielce obrncy nienarodzonych, ale pogrzebu dla urodzonych przedwczesnie lub martwych to nie ma! bo to nie czlowiek jeszcze! no to co w koncu?? Naginaja zdanie adekwatnie do sytuacji? nie mam slow...
Autor: mira  (2009-11-17 21:45:47)
-----
O chwili poczęcia jest życie! Nowe życie, choć nie ma jeszcze kształtu malutkiego człowieka, ale to jest człowiek w swojej pierwszej fazie życia. Nieważne że medycznie nazwano to płodem. OK. Nie musimy patetycznie kłócić się o nazewnictwo. Ale podejście opisanego lekarza jest skandaliczne. Księża też są niekonsekwentni. Droga matko nieutulona w żalu, Twoje maleństwo śpi snem śmierci i nie krąży w żadnych tam zaświatach. Nic nie czuje i nie wie, ale jest w Twojej iBożej pamięci. Jeśli wierzysz w zmartwychwstanie to ... pamietaj o NIM ale nie trwaj w rozpaczy. Pozdrawiam serdecznie.M.
Autor: kobieta  (2009-11-17 22:17:17)
-----
noo oczywiście bo to Polska...
chce usunąć dziecko nie ważne czy to 1 miesiąc ciąży czy 4 czy też 6 jest to zabicie dziecka ale jak idzie o pochowanie dziecka które niestety urodziło się martwe to jest to płód czyli odpad medyczny..chyba faktycznie nie warto wierzyć w kościół ;/
w Ameryce są legalne aborcje, a dzieci urodzone martwe można normalnie chować i robić pogrzeby tylko w Polsce jest tak głupio
Autor: oburzona  (2009-11-17 23:39:45)
-----
Ja bym zrobiła aferę gdyby ktoś mnie tak potraktował ,mnie a przede wszystkim moje dziecko.
Jak można dziecko 5 miesięczne wyrzucić na śmietnik,jak by taka sprawa otarła się o telewizję to szpital zyskał by złą opinie i może w tedy coś by się ruszyło w przepisach i procedurach.Warto taką sprawę zgłosić do któryś programów no Uwagi lub interwencji.Jestem pewna że wiele kobiet doświadczyło takiej tragedii jak Pani.
Autor: oburzona  (2009-11-17 23:42:57)
-----
Ja bym zrobiła aferę gdyby ktoś mnie tak potraktował ,mnie a przede wszystkim moje dziecko.
Jak można dziecko 5 miesięczne wyrzucić na śmietnik,jak by taka sprawa otarła się o telewizję to szpital zyskał by złą opinie i może w tedy coś by się ruszyło w przepisach i procedurach.Warto taką sprawę zgłosić do któregoś z programów np Uwagi lub interwencji.Jestem pewna że wiele kobiet doświadczyło takiej tragedii jak Pani.
Autor: ona-39  (2009-11-18 00:52:59)
-----
OBURZONA,napewno masz racje ale jest to ale... Czytalas mnie pewnie wyzej-co napisalam?To powiem Ci jeszcze lepszy "kawal". Po tym wszystkim co opisalam wyzej i mimo,ze dostalam wypis ze szpitala ale do rozprawy sadowej byla potrzebna dokumentacja tego co wtedy przezylam.I wyobraz sobie,ze sa wszystkie kobiety tamtego krytycznego dnia (08.03.1991),ktore byly ze mna razem na oddziale a moja historia medyczna wyparowala nie ma jej.Nie bylo jej rok po fakcie,nie bylo jej ani 8 ani 18lat po fakcie.Przezylam to a tak jakby wtedy nie bylo mnie w szpitalu. Wybudzono mnie po tamtej utracie dziecka,rowniez po smierci klinicznej (bylam zbita,skopana na amen).Nie bylam wtedy wstanie o nic prosic,zareagowac,o nic mnie wiecej nie pytano.Zorientowalam sie rok po fakcie kiedy w koncu i tak z trudem rozwiodlam sie z BYLYM EKS.Plunelam na jego tzw milosc oglaszana przed sadem. A po ostatnie-TO mi zgotowal w dniu 08 marca... NAWET GDYBYM CHCIALA ZGLOSIC TO DO TV-TO Z CZYM...??? DZIS NA SZCZESCIE JAK PISALAM MAM SZCZESLIWE ZYCIE.
Autor: ONA30  (2009-11-18 08:48:50)
-----
też straciłam dziecko w 9 tyg ciązy. Tragedii tej doświadczyłam 9 miesięcy TEMU (luty 2009). Cieszyłam się TYLKO 3 dni z ciązy, (bo tyle o niej wiedziałam- dłuższa historia…) a jednocześnie miałam milion wątpliwości, które same się w końcu rozwiały. Nigdy nie myślałam o sobie jako o MATCE. Po TYM wydarzeniu, zmieniłam się. Czytająć te historie mam łzy w oczach, bo mimo wszystko wiem, jaki to straszny ból – stracić dziecko. Nie ma dnia, abym nie myślała, jak by dzisiaj wyglądała moja córka – mam przeczucie że byłaby to dziewczynka. Nie ma dnia, abym nie rozmyślała CO BY BYŁO GDYBY….
Dzisiaj miałaby 2 miesiace…
Zaskoczyła mnie wtedy ta ciąza. Ale w głębi serca cieszyłam się. I płakałam po stracie. Nie chciałabym jednak odbywać całej tej ceremonii pogrzebowej, oglądania płodu…. Przeżywania tej straty….. nie wiem czy to był bład że nie pozegnałam się z tym dzieckiem, ale do dziś to boli. Boli jak cholera. Z zazdrością patrzę na szczęśliwe matki, i dzieci. Boję się kolejnej ciązy, kolejnego rozczarowania, bólu… kolejnych łez… tysiaca pytań bez odpowiedzi. Boję się, że znowu mi się nie uda. Boję się. Zostałam sama z tym wszystkim. Od straty dziecka, z nikim nie rozmawiałam, o tym co naprawdę czuję. Nawet z męzem. Nie chciałam aby ktoś pomyślał że jestem głupia płacząc po utracie, albo czując smutek. Teraz wiem, ze mój żal jest jak najbardziej na miejscu, łączę się w wyrazach współczucia dla wszystkich niedoczekanych matek, i życzę powodzenia w kolejnych staraniach. Ja, na razie się boję starać o dziecko. Jeśli ktoś chce pogadać, zapraszam.
Autor: doktor  (2009-11-18 10:23:59)
-----
Chciałbym wypowiedzieć się.
W czasie ciąży orgnizm kobiety przygotowuje się do roli matki. Uruchamiają się wszystkie mechanizmy, te fizyczne i psychiczne. Utrata stanowi zaburzenie w organiżmie, we wszystkich płaszczyznach (w sferze fizycznej i psychicznej -w tej drugiej w zależności od stopnia wrażliwości kobiety i jej stosunku do utraconego dziecka oraz jego ojca. Bo zgodzimy się wszyscy, że ciąża z tzw. gwałtu, będąc niepożądaną, gdy ulegnie poronieniu, nie będzie stanowić dla kobiety straty, ale ulgę.)
Zastanówcie się więc.
Co do tego, że od poczęcia mamy do czynienia z nowym życiem - nie ma żadnej wątpliwości. Dlatego również jestem za jego obroną (z wyjątkiem przypadków gwałtu, i zagrożeń dla życia matki; skłaniałbym się nawet i do przypdków stwierdzenia poważnych wad rozwojowych płodu) Ale , jak zauważyłem, nawet tu, na forum, nierozstrzygiętą sprawą jest, czy płód, to człowiek. Staży ludzie nie mają z tym problemu (Babcia autorki komentarza: kamisia). Zauważają to również niektóre z pań tu się wypowiadajcych.
Dawniej, kiedy moim zdaniem ludzie byli praktyczniejsi i bardziej odpowiedzialni, mniej roszczeniowi, gdy porodami zajmowały się akuszerki, nie było wątpliwości, co zrobić z dzieckiem urodzonym żywo, ale wykazujacym poważne anomalie - takie dziecko przedstawiało się matce (nawet nie pokazując) jako urodzone martwe, albo jako zmarłe tuż po porodzie, bo dla społeczeństwa jego życie byłoby kłopotem. Nie do mnie należy osądzać takie praktyki, ale zauważam w tym rozsądek.
A co powiedzieć o poronieniu. To też naturalna selekcja. Gdyby ciąża rozwijała się prawidłowo, rozwinęła by się do porodu. Musiały wystapić jakieś zmiany, które to uniemożliwiły. Więc na zdrowy rozsądek, nie stało się nic złego. Jednak zmiany w organiżmie kobiety powodują uzasadniony biologicznie szok. Stąd jej reakcja. Choć jak pisałem wyżej nie zawsze poronienie będzie tragedią.
Co do pożegnań ( pogrzebów) poronionych. To sprawa indywidualna każdego człowieka. I proszę nie powoływać się na praktyki w innych krajach, które nie maja nic wspólnego z praktycznością. Tam nawet zwierząta mają spektakularne pogrzeby. Proszę nie zrozumieć mnie źle. Proszą też wyobrazić sobie, jak czują się kobiety w Chinach, i proszę sobie wyobrazić cały świat, gdyby nie było tam tej kontroli urodzeń.
Dlatego należy do całego problemu podchodzić z wyjtkową ostrożnością, nikogo nie osądzając. I zauważcie Panie, że lekrz, mając do wyboru życie matki, czy dziecka - zawsze wybierze życie matki. Bo dla społeczeństwa jej życie jest wartością wyższą. A poroniony płód w szpitalu rzeczywiście nie ma znaczenia ( poza medycznym), ale to nie znaczy, że jest "śmieciem" i tak jest traktowany.
Na pewno lepiej dla kobiet, które poroniły, urodziły przed czasem martwe dziecko, będzie nie traktować tego jako tragedię zbyt długo. Bo może to być przyczyną bezpłodności wtórnej albo (i) poważnych problemów w związku.
Życzę radości z życia.
Autor: o.n.a. 24  (2009-11-18 10:34:45)
-----
A ja poroniłam w 8 tyg. ciąży, gdy się załatwiałam. To było dla mnie bardzo trudne doświadczenie, ale mój ginekolog mi powiedział, że dużo ciąż tak się porania, i że nawet o tym się nie wie. I co z pogrzebem dla takiego dziecka? Moje poleciało do kanalizacji, ale to nie znaczy, że się z nim nie pożegnałam.
Autor: Pzu  (2009-11-18 11:00:25)
-----
A mnie się wydaje, że z tymi pogrzebami to głównie o kasę chodzi.
Autor: emes  (2009-11-18 11:50:37)
-----
Współćzuję autorce artykułu i wszystkim dotkniętym taka tragedią.... To jest nienormalne, że w kraju katolickim (by się zdawało) nie ma pogrzebów dla takich dzieci..
Niektórzy z nas mają tak zaślepione oczy i otępiałe mózgi, że nie są w stanie pojąć, że ta istota w łonie matki to też człowiek, tylko, ze mały....
--- Jak można być za aborcją ?!! Mówić, że to tylko zlepek komórek.... To kiedy wg tych osób ten zlepek staje się człowiekiem ? przy narodzinach nagLe staje się cud ? !!
---- TO JEST CHORE !!!
Aborcja to prawo kobiety do decydowania o sobie, o własnym życiu.... A co do cholery z prawem dziecka ?!! Co z odpowiedzialnością za własne życiowe wybory ??!!!
--- Wszytko zaczyna się od słowa, od języka, takie rzeczy naLeży nazywać po imieniu :
ABORCJA JEST ZABÓJSTWEM NIENARODZONEGO DZIECKA.
Jest niezgodna z najwyższym prawem, prawem naturalnym, które stoi na straży wszystkich praw.
Autor: zula, matka 4-latki i 2-latka  (2009-11-18 15:03:14)
-----
poroniłam dwa razy. staram się nie pamiętać tego bólu. łatwiej mi to przychodzi, bo mam teraz dwoje cudnych dzieci. ponad pięć lat temu nikt nie zapytał mnie (z czego teraz się cieszę), czy chcę zobaczyć swoje dziecko. zawsze miały i mają w moim sercu swoje miejsce. na 1 listopada palę im świeczki na grobie ich babci. ale na rozpacz nie ma miejsca w moim życiu. albo zatrzymujemy się i rozpaczamy, albo bierzemy życie za rogi!
Autor: kira  (2009-11-18 16:08:06)
-----
rozumiem autorke. tez mi sie w glowie nie miesci ze aborcja to zabicie malego czlowieka ale urodzone martwe DZIECKO to juz nie maly czlowiek? a jaka jest roznica?

i widzialam zupe z dzieci. ci kanibale obgryzaja mieso jak obgryza sie udko z kurczaka!
Autor: syla  (2009-11-18 16:50:17)
-----
Rozumię Cię ,ja o tym iż moja ciąża jest ciążą martwą dowiedziałam się pod koniec trzeciego miesiąca. Z tą różnicą że lekarz poinformował mnie o możliwości pochówku, pozwolił że bym sama zdecydowała co chcę zrobić z moim dzieckiem.
Autor:  (2009-11-18 18:50:30)
-----
Pzu, o kasę, której chce ksiądz, czy której chce matka z ubezpieczenia?
Teraz wszyscy zresztą kąbinują skąd tu parę groszy wyrwać.
Autor: ona-39  (2009-11-18 19:51:51)
-----
Doktor-calkowicie sie z Toba zgadzam...
Autor: kira  (2009-11-18 20:35:19)
-----
"nemo91 (2009-11-17 09:57:00)
-----
Kiedys nikt się nie rozczulał nad tym jak kobieta poroniła w polu czy gdzie kolwiek indziej i było dobrze a teraz od zarodka biega się koło tego małego czegoś a jak niedajbóg cos mu sie zaczyna dziać to zaraz gwardie narodową wzywają muszą mieć zdjecie pierwszego puszczonego bąka i pierwszej kupy bo to bedzie niesamowita pamiątka to jest chore moim zdaniem natura powinna regulowac w sposób naturalny bez ingerencji lekarzy czy ktos ma sie urodzic czy nie tak było kiedys i wszyscy byli zdrowi a teraz słysze tylko o coraz to nowszych chorobach dzieciecych pneumokoki klocki lego "

misek a wiesz ze kiedys jak zab bolal to sie szlo do kowala on bral obcegi i rwal na zywca? polecam.
Autor: starababa  (2009-11-19 02:24:43)
-----
A skąd biorą się ci wszyscy niedorobieńcy? - czyż nie z tych ciąż szprycowanych prochami na podtrzymanie? Najpierw taka nie chce dziecka, bo za wczesnie, łyka prochy, żeby w ciążę nie zajść, a potem - kłooty, i dawaj na siłę: a to in witro, a to jakieś cuda na kiju. I rodzi sie jakiś cherlak z alergią na życie. Po co ingerować w naturę? Dajcie jej eliminować słabe jednostki. To zdrowe dla całej "wsi". To co robiły babki dawniej (wspomniał doktor wyżej) z wybrakowanymi niemowlakami było całkiem niegłupie. A teraz, społeczeństwo coraz bardziej słabe i co mnie irytuje -słabość tę wykorzystuje. Wkurzaja mnie te niby reklamy różnych fundacji, albo jakieś akcje wyłudzające od ludzi pieniądze na jakieś niedojdy. I w dodatku szantaż: "daj, bo przecież i ciebie może to spotkać ".Chorujesz? - twój problem, nie mój. Ja choruję? - nie twój problem. Albo wyzdrowieję, albo umrę. A i tak wszystko nie odemnie zależy, tylko od Tego na górze. Nie dane było urodzić, to trudno; może następnym razem.
Świat teraz ogłupiał. O byle co ludzie mają pretensje. Pogrzeby dla poronionej ciąży - po co te koszty, jaki z tego pożytek.
Chińczyków dużo - nie dobrze. Eliminować nadmiar Chińczyków - nie dobrze. Zostawcie ich, niech się pozjadają nawet.
Kiedyś, gdy człowiek twardy był, to i zdrowszy był. Teraz niby wrażliwy, delikatny, wychuchany i ...cherlak. Ludzie na wojnie ginęli, wojnę przeżyli, to były tragedie. A tu taka beczy, bo jej martwa ciąża nie miała pogrzebu. Ciesz się kobieto, że twój mąż żyje i już się nie smarkaj, bo pójdzie na bok.
Autor:  (2009-11-19 09:15:27)
-----
taaa... dzieci , emocje, uczucia nieważne, ale byle były "portki" w domu, no i nie okazuj że masz uczucia "NIE BECZ"- bo jeszcze Ci te "portki " się zniecierpliwią i uciekną... noooo , taaaa- nic tylko gratulować myslenia ( i braku uczuć- w końcu to podstawa do "szczęścia" w życiu)!!
Moja kumpelka ma BARDZO MĄDRĄ BABCIĘ - i ta babcia czasami mawia różne SWOJE przysłowia- jedno z nich brzmi : NIECH BIJE , NIECH KOPIE , NIE MA JAK PRZY CHŁOPIE - i mruga przy tym zabawnie okiem ( nie muszę dodawac chyba że jest bardzo szczęśliwą wdową i pomaga swojej wnuczce która władowała się mając niecałe 20 lat w chory związek i dzięki babci mogła uciec przed psycholem i godnie żyć)
Autor: luty  (2009-11-19 13:18:04)
-----
Drogie mamy i tatusiowie. Naprawdę nie ważne jest ile upłynęło czasu w życiu naszego dziecka. Dziecko jest od poczęcia. Nasz synek został uprowadzony i zamordowany miał 7 lat.Jak czytam Wasze komentarze łzy płyną po policzkach. Tak ważne jest jeśli tak się stało ze dziecko umarło ,żeby je pożegnać i pochować.
Jak byliśmy "szczęśliwi"jak zostało odnalezione ciałko synka.Mogliśmy zrobić pogrzeb. Dziś możemy zapalić świeczkę,pomodlić się i porozmawiać z NIM.
Łącze się z Wami i serdecznie współczuje.
Autor: Anita  (2009-11-19 13:21:00)
-----
To co spotkało Martę to bardzo duży cios...sama mam 11 miesięczną córeczkę dla której spędziłam w łóżku kilka miesięcy ponieważ od 17tc zagrażał mi przedwczesny poród.Gdy przeczytałam jej opowieść ze łzami w oczach zrozumiałam że miałam dużo szczęścia....Kościół katolicki to banda zakłamanych wygodnickich co nie płacą podatków -
in vitro beee, aborcja też ochrona życia poczętego jak najbardziej a kiedy dzidziuś nagle umiera to kościół katolicki wypina się!! to niesamowite jaka wiara jest zakłamana...że służba zdrowia jest taka a nie inna ale żeby kościół wchodził z buciorami w in vitro piepsząc te swoje frazesy a dzieciom przedwcześnie urodzonym odmawiał pochówka to szczyt wszystkiego!!! Nie zapomnę jak w zeszłym roku dzień przed sylwestrem przyszedł ksiądz na kolędę i dwukrotnie nazwał moją dwutygodniową córeczkę poganinem...
Autor: GIGA  (2009-11-19 13:53:38)
-----
WIDAĆ ŻE GLUPIA BABA NIE MA INNYCH PROBLEMÓW.
Autor: BEZ FANABERII  (2009-11-19 16:44:09)
-----
To był PŁÓD, niewykształcony organizm ludzki!
Jeśli by sie zaczęło robić pogrzeby płodom to wkrótce cmentarze by się rozrosły do niewyobrażalnych rozmiarów, pozatym trzeba by rozwiazać kwestie refundacji pogrzebu, z tego co sie orientuje to teraz płaci za to ZUS, rodzina w tym przypadku byliby to rodzice dostali po ok 5-6 na głowę na koszty pogrzebu.

Już widzę naduzycia jakie by były w rodzinach patologicznych, niektóre kobiety pewnie by zachodzily po 3-4 razy rocznie w ciaze a potem wymuszały poronienie, zeby tylko dostac ta kase.

Za dziecko moim zdaniem należy uznac dziecko które przeżyje poród. A nie płody , wkrótce nie było by granicy kiedy uznać płód za dziecko, niektóre rozchisteryzowane kobiety pewnie by tez chciały pogrzeby za 4 tygodniowych fasolek.
Autor: ola  (2009-11-19 18:34:11)
-----
hej zapraszam do komentowania moich fotek
na randki.osa.pl, po logowaniu napisz moj
nick!
dzięki i pa :*
Autor: klara  (2009-11-19 20:06:43)
-----
do bez fanaberii gdybyś tego doświadczył, nie pisał byś takich fantazji, ja przeżywałam to dwukrotnie raz moje dziecko miał 23 tygodnie i 6 dni i powiedziano mi że gdyby mała miała 24 byłaby dzieckiem a tak cóż płód, wyszłam ze szpitala na własne żądanie, a drugie 11 tygodni. Dla osób które tracą maleństwa to jest niezrozumiałe dlaczego???????? to jedyne co przychodzi do głowy i nie ważne czy dziecko zmarło po porodzie czy przed, w moim przypadku odmówiono mi przewiezienia do specjalistycznej kliniki pod opieką której się znajdowałam wtedy moje dziecko miałoby być może szansę, trafiłam do lokalnego szpitala gdzie Pan i władca czyli ordynator mimo że chciałam zapłacić za transport karetką, "dla mojego dobra" nie wyraził na to zgody, nie nadawałam się do transporty samochodem prywatnym i w bólach 3 dni walczyłam o dziecko przy rozwijajacym się zakażeniu, lekarze mieli mnie głęboko w d..., a jeżeli chodzi o dobrodusznych księży, to mój proboszcz nawet nie znalazł czasu by porozmawiać o pogrzebie zapytał o akt zgonu, a skoro go nie było to on nie miał czasu. Jeżeli chodzi o pomoc psychologiczną to oczywiście powinna być dostępna ale każdy powinien mieć wybór, w drugim przypadku nachodzili mnie psycholodzy, wolontariusze, nawet psychiatra a ja chciałam zostać sama, myślę że każdy indywidualnie powinien decydować czego chce. Myślę że łatwiej się pogodzić ze stratą osobom które mają dzieci /ja niestety do nich nie należę/ a trudniej tym którym nie jest to dane. Do bez fanaberii mówisz o naciąganiu a co z fikcyjnym utrzymywaniem praw rodzicielskich dla pijaków narkomanów itp, dzieci w ostatnio modnych rodzinach zastępczych gdzie "mamusia i tatuś" mogą przyjść i zobaczyć jak pięknie rośnie ich dziecko, na co dzień nie ponosić odpowiedzialności kosztów utrzymania od święta grać rodzinkę, gdyby te dzieci trafiały do adopcji sądzę że miałyby znacznie lepiej, ale cóż stwórca tego świata spieprzył robotę na całej linii ich utrzymanie jest znacznie droższe.
Autor: mamaaniołeczków  (2009-11-20 12:21:15)
-----
to co piszesz to nie prawda
straciłam dwóch synków- dwa razy urodziłam w 26 tygodniu ciąży (niewydolnośc szyjkowa i nieodpowiednie postępowanie medyczne). kiedy rodziłam pierwszy raz mieszkałam na totalnej wsi gdzie ludzie nie są zbyt otwarci na poglądy ale mimo tego nie było żadnych problemów z pochówkiem. po badaniah histopatologicznych ciałko mojego syneczka odebrał zakład pogrzebowy a ksiądz odprawił tzw "pokropek" (ochrzczenie zmarłego). drugi raz rodziłam w warszawie, po porodzie szpital uzgodnił ze mną czy chcę odebrać ciało czy zostawić(ciała dzieci pozostawionych w szpitalu są chowane na koszt szpitala we wspólnych mogiłach). pogrzeb był piękny i dał mi poczucie spokoju po tym wszystkim co się stało. na cmentarzu obok mojego drugiego synka leży mnóstwo dzieci wiele urodzonych przedwcześnie, wiele jest też grobów dzieci poronionych.
podstawą do organizacji pogrzebu jest akt zgonu a ten jest wystawiany na podstawie zaświdczenia za szpitala o odbytym porodzie czy poronieniu. nie wiem gdzie mieszkasz że praktykuje się takie rzeczy ale ja wiem że inaczej to funkcjonuje- nie byłaś sama po to jest mąż, zeby w sytuacji kiedy ty nie jesteś w stanie nic załatwiać on się tym zajął a jeśli tak się nie stało to wynika to pewnie z niedoinformowania. kiedy ty spałaś po prodzie on powinien zająć się sprawami związanymi z wydaniem ciała dziecka. szpital ma obowiązek ciało wydać!!!zaintaresuj się aktualnymi przepisami na ten temat ponieważ jest to sprawa która dotycy wielu ludzi i wielu już dyskusji na ten temat publicznie zostało przeprowadzonych- sprawy te są coraz lepiej uregulowane.
Autor: mamaaniołeczków  (2009-11-20 12:38:20)
-----
jeśli potrzebujesz mieć grób dziecka żeby móc zapalić mu znicz czy zanieść kwiatki to jest też taka procedura która pozwala na utworzenie grobu symbolicznego. rodzice dzieci poronionych zwracają się do zarządu cmentarza o przyznanie miejsca na cmentarzu- niestety jesli nie masz dokumentów za szpitala i nie wyrobiłaś aktu zgonu wszytskie koszty będziesz musiała pokryć sama. jednak wiem z własnego doświadczenia że grób na którym można odwiedzać swoje dziecko, zanosic mu kwiatki i lampki- dużo daje dla własnego odczuwania sytuacji. Daje to poczucie że sprawy są uporządkowane- cmentarz jest miejscem dla zmarłych i tam też jest moje dziecko- kiedy takie zmarłe dziecko jest tylko w twojej głowie, w twojej świadomości a to jest wielkie obciążenie i rozwiązanie niebezpieczne- świadomośc może różnie reagować na różne sytuacje. istnieją też w różnych miastach w polsce takie symboliczne mogiły zbiorowe dla rodziców dzieci zmarłych i nie pochowanych- posukaj sobie no na stronie dlaczego.pl
Autor: ma  (2009-11-20 12:57:15)
-----
wg autorek powyższych komentarzy moje dzieci powinny byc eliminowane ponieważ ne jestem w stanie bez pomocy medycznej donosić ciąży- mam niewydolność szyjkową- to nic że moje dzieci były całkowicie zdrowe a zmarły dlatego że szyjka nie utrzymała ciężaru i nie mogły oddychać bo jeszcze nie miały wystarczająco rozwiniętych płuc. trzecią ciążę donosiłam bo miałam świetną opiekę lekarską a moje dziecko jest zdrowe i na pewno nie stanowi obciążenia dla społeczeństwa. teraz jestem w 4 ciąży i moja córeczka też jest zdrowa a jedynym problemem jaki mam jest moja szyjka. Leżenie i odpowiednie leki pomogą mi donosić ciążę i nikt z was nie przypuszczałby nawet że tak trudnym dla mnie okresem była ciąża i jaki strach o życie maluszków jej towarzyszył. A argumenty że kiedyś mordowano chore dzieci jest śmieszny- mordowano te dzieci które posiadały widoczne wady- a co z tymi których nie widać? wiele chorób ujawnia sie u dzieci w późniejsyzm wieku, kiedy przez pierwsze lata rodzice cieszą sie zdrowym i słodkim bobaskiem, dopiero później okazuje się ze coś nie tak. i takie kilkulatki u których wykryje się chorobę też byście mordowali żeby nie obciążać społeczeństwa kosztami? jeśli nie ma miejsca dla chorych dzieci w tym społeczeństwie to jak któraś z was ujadających nowoczesnych feministek zachoruje na raka czy np na anginę to proponuję eutanazję zamiast pójścia na zwolnienie i pobieranie zasiłków chorobowych bo generujecie koszty dla społeczeństwa. i kim jest kobieta która obojętnie przechodzi obok śmierci własnego dziecka? suką która rodzi w polu i zagryza swoje młode...?zwierzęta czasem tak robią ale ludzie dostali rozum i emocje- warto z nich czasem korzystać
Autor: głośno myślę  (2009-11-20 14:45:52)
-----
Na macicach można więc nieżle zarobić!Ale nie tylko jako matka tymczasowa (z braku laku). Podobno są już kobiety, które noszą ciąźe na przszczepy serca, nerek i czego sie tam da, a ich "produkcja" jest chowana jak zwierzęta (tylko mają urosnąć).
Firma w brzuchu.
Za ile poronionych ciąż dostanie się kasę? Ile macica wytrzyma? Ile się da? Czy jest ustalony jakiś limit, po którym już kaski nie będzie? A w ogóle czy takiego człowieka (płoda) to się melduje, czy zanim dostanie się akt zgonu (z którym po kasiorę), to musi być najpierw papier, że się urodził (taki z urzędu)?
Może, gdy babki zaczną przeznaczać swoje macice na wylęgarnię... pieniążków, to skończy się sprwa usunięć ciąż. A w ogóle to można ubezpieczyć płoda w jakimś zakładzie (np. comercialu)?
Gorzej, jakby babki na to poszły, a płody nie chciały się poronić. Wtedy to może mielibyśmy zakaz zachodzenia w ciążę więcej razy. Ha, ha. Jak u chińczyków! Znowu by się narobiło. Ciekawe, czy oni tam robią pogrzeby swoim płodom.
Przecież wiadomo, że dusza nie umiera. A ciało, to tylko opakowanie, tak naprawdę. Kiedyś też był kanibalism. A dusze tamtych zjedzonych i tak są w niebie. I jest też przeznaczenie. Jak ktoś miał być zjedzony, to był zjedzony. Ja tam wierzę w kościól. Ale to i tak jest ciekawe. Ja jestem na świecie, bo tak miało być. Jezus był na świecie i został zabity(jego ojciec na to się zgodził), bo tak było przeznaczone. No nie? Trzeba się chyba na wszystko zgodzić, no bo jak jest przeznaczenie, to po co się kłócić. I tak się stanie, co ma być. Co nie?
Autor: autor  (2009-11-21 09:01:46)
-----
..jaki ten ś↑wiat niesprawiedliwy,kobieta która kocha swoje dziecko,traci je i jeszcze w tak okropny sposób,jest potraktowana,a druga idzie na zabieg,pyk i dziecka nie ma..nie mogę się z tym pogodzic...
Autor: luty  (2009-11-21 14:32:56)
-----
do głosno mysle.
ty wierzysz w kosciol?
W Pana Boga sie wierzy nie w kosciło. Bardzo płytkie jet Twoje myślenie.
Pozdrawiam.
Autor: Ala  (2009-11-22 19:46:11)
-----
Dlaczego nie pozwalają pochować dzieci poronionionych?
Dla rodziców dziecko poronione to dziecko i to jest najważniejsze.A kim jest takie dziecko dla lekarzy to nie powinno mieć znaczenia.Bo to rodzice powinni decydować a nie obcy ludzie.I jeśli rodzice chcą dziecko pochować to powinni mieć do tego pełne prawo.
Autor: mjablonsky  (2009-11-22 21:47:46)
-----

Artykuł 1

W rozumieniu niniejszej konwencji "dziecko" oznacza każdą istotę ludzką w wieku poniżej osiemnastu lat, chyba że zgodnie z prawem odnoszącym się do dziecka uzyska ono wcześniej pełnoletność.
Konwencja o Prawach Dziecka

przyjęta przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych dnia 20 listopada 1989 r.

[Dz.U. z 1991 r. Nr 120, poz. 526]
Autor:  (2009-11-22 22:26:26)
-----
Do luty: O.K. Wierzę w Pana Boga, który swojego Syna pozwolił zabić.
Autor: Magda  (2009-11-23 15:10:21)
-----
Można już pochować dziecko poronione, nie zależnie w którym miesiącu to się stało. Poroniłam miesiąc temu w 10 tygodniu i bez problemu pochowaliśmy nasze maleństwo. Każdy ma prawo wyboru. W szpitalu dano mi do wyboru 2 opcje albo pochówek w szpitalu we wspólnym nagrobku lub na własną odpowiedzialność. Jeszcze ZUS zwraca koszty pochówku jak przedstawisz odpowiednie dokumenty. Dlatego apeluję do kobiet dotkniętych problemem poronienia. Nie zostawiajcie swoich dzieci w szpitalu. Tak naprawdę nie macie gwarancji, że je godnie pochowają! Dawniej nie było takiej możliwości nawet w bardziej zaawansowanych ciążach, kobiety walczyły o prawo do godnego pochówku.
Autor: protestująca  (2009-12-05 19:02:38)
-----
ja też nie rozumiem takiego postępowania ze zmarłymi dziećmi. Wczesny noworodek to jednak noworodek - człowiek. Nie wiem jak to wygląda, ale mój szef opowiadał jak jego żona poroniła w 5 m-cu. Wtedy zrobili "pogrzeb", pochowali dziecko w trumience w rodzinnym grobie, a to było z 27 lat temu. Nie wiem od czego to zalezy, od stanowczości rodziców i ich woli czy od dobrej chęci lekarzy czy wogóle to nie możliwe??????
Dodaj własny komentarz
Autor opinii:
(twój pseudonim, imię lub nazwisko)
E-mail autora:
(nieobowiązkowo; nie musisz podawać adresu e-mail!)
Twój komentarz:



Kafeteria / Zamów reklamę w Kafeterii / Redakcja (PR + autorzy) / Kosmetyki do testów / Patronaty

© 1999-2010 Grupa o2 Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu.