Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

18.11 | Reportaż
Warto wybaczyć zdradę?
Życie na dwa fronty nie jest uczciwe. Przelotny romans staje się jednak coraz bardziej powszechny. Dla wielu jest właściwie niczym ważnym. Bo to tylko seks. Ale przecież zdradza się kogoś. Ktoś będzie cierpiał. Czy nad zdradą można przejść do porządku dziennego - przyjąć do wiadomości, pogodzić się z tym i zapomnieć? Można być szczęśliwym z kimś, kto zawiódł nasze zaufanie... Czy związek po zdradzie ma sens?

Filip (29 lat, prawnik ze Szczecina):

- To spadło na mnie jak grom z nieba. Pewnego dnia usłyszałem – zdradziłam cię. Nie było „wybacz”, „żałuję”. Tylko życie dalej, jakby nigdy nic. Kochałem Annę, dlatego ja też nie zrobiłem nic. Chciałem udawać, że nic się nie stało. Nawet nie spytałem, z kim to zrobiła. Jednak w czasie zbliżeń nie odczuwałem już tego co kiedyś. Byłem zimny, Anna podobnie.

Zwierzyłem się kumplowi. Powiedział, że jeśli raz mnie zdradziła, to mam się nie łudzić, że więcej tego nie zrobi. Ale ja chciałem w nas wierzyć. Nie mogłem bez niej żyć. Mimo że było to bardzo bolesne doświadczenie, które nie powinno mieć miejsca w związku kochających się ludzi. Tłumaczyłem ją, szukałem winy w sobie. Ale rozmowy między nami nie było. Sądziłem, iż błąd popełniony przez Annę, przyniesie mi nagrodę za cierpienie, za to, że jej nie zostawiłem. Łudziłem się też, że ona mając wyrzuty sumienia będzie się bardziej starać, dbać o mnie, uwodzić jak na początku znajomości. Jednak cały czas była niczym królowa śniegu.

Wreszcie po miesiącu od tego wyznania, wyprowadziła się. Bez słowa. Gdy wróciłem z pracy, już jej nie było. Zostawiła tylko kartkę, że tak nie da się żyć. Świat mi runął. Mam do siebie żal, że udawałem. Że nie wykrzyczałem, nie rozmawiałem. Tylko taka agonia...

Od tamtego czasu minął rok. Jestem sam. Ciągle myślę o Annie, jednak nie mamy ze sobą kontaktu. Nie żałuję, że umiałem wybaczyć, ale żałuję, że udawałem, że nic się nie stało. Wciąż mam nadzieję, że ona do mnie wróci.

Danuta (38 lat, urzędniczka z Jeleniej Góry):

- Zdradził mnie mąż. Odkryłam to, gdy przeczytałam jego e-maile. Zastał mnie przy laptopie. Nie miał wyjścia. Tak pikantnych listów nie dostaje się od koleżanki. Pół roku musiałam walczyć sama ze sobą, by mu wybaczyć. Stwierdził bowiem, że kończy z tamtym natychmiast. Że to tylko chwila. Że najważniejsza jestem ja i dzieci. No i wybaczyłam mu dla naszych córek właśnie.

Jednak męczyłam się z tym potwornie. Byłam przeczulona, sprawdzałam go, kontrolowałam. Nie wierzyłam, że zmiana jest możliwa. Że jak ktoś kogoś zdradził, już więcej tego nie zrobi. Bardzo często kłóciliśmy się, bo mąż nie mógł znieść mojego śledzenia i przepytywania z kim był, gdzie i po co.

Było mi z tym strasznie ciężko. Przed dziećmi udawałam, że wszystko jest w porządku. Jednak one nie dawały się oszukać i ciągle wypytywały, co się stało. Wszyscy moi znajomi i rodzina mówili, że powinnam być z nim, bo mamy córki. No i byłam. Cierpiałam. Trwałam w bezsensownym związku z pełną świadomością rujnowania sobie życia.

Po pół roku zobojętniałam. Otworzyłam się dla innych mężczyzn. Wreszcie zaczęłam ich zauważać. Leszek był moją największą miłością w życiu, ale i największym rozczarowaniem. Ale wierzę, że przede mną nowa miłość. Wtedy nie zawaham się wystąpić o rozwód. Nawet ze względu na córki, które są nieszczęśliwe, gdy patrzą na nieszczęśliwych i obcych już sobie rodziców.

Beata (23 lata, studentka z Krakowa):

- Miłość to wspaniałe uczucie, którego warto szukać, pielęgnować i szanować. Dlatego byłam taka szczęśliwa, gdy na studiach poznałam Huberta i wzajemnie obdarzyliśmy siebie tym niesamowitym uczuciem. W życiu zdarzają się jednak sytuacje, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć, ani też im zapobiec. Czasem przytrafiają się nam, aby nas sprawdzić i umocnić. Po roku naszego bycia razem zdarzyła się rzecz straszna. Zdrada! Gdy Hubert zdenerwowany zaprosił mnie na spacer po Rynku, wiedziałam już, że coś nie gra. Obawiałam się najgorszego. Miałam rację. Przyznał się do zdrady. Klękał, błagał o wybaczenie. Płakał, strasznie płakał. Twierdził, że już nigdy w życiu tego nie zrobi. Mówił, że gdyby nie poszedł na imprezę i się nie upił, nie napalił trawy, to by się to nigdy nie wydarzyło.

Zawsze byłam zdania, że gdy dwoje ludzi łączy prawdziwe uczucie, to warto dać tej drugiej osobie drugą szansę, bo jeśli tego nie zrobimy, możemy bić się z własnymi myślami, do końca życia myśląc co by było gdyby... Wybaczyłam mu. Wiedziałam, że łączy nas prawdziwe uczucie i warto wybaczyć, bo nie można być zawziętym i zarozumiałym. Mądry człowiek potrafi wybaczyć. Głupi i zawzięty będzie tkwił w swej zatwardziałości.

Teraz Hubert jest dla mnie aniołem. Nigdzie się beze mnie nie rusza. I choć cząstka tamtego zdarzenia tkwi gdzieś we mnie głęboko, to nie żałuję, że mu przebaczyłam. Teraz jest między nami nawet lepiej niż było. Tydzień temu oświadczył mi się. Może po prostu uświadomił sobie, ile dla niego znaczę i że nie może mnie stracić.

Bartosz (35 lat, bankowiec z Radomia):

- Zdradziła mnie moja partnerka, z którą byłem wiele lat. Z kolegą z pracy. Przyznała się, bo sama sobie nie radziła z wyrzutami sumienia. To wydarzyło się w trakcie wyjazdowego szkolenia. Jakież to typowe... Przebaczyć - OK, ale nie sadzę, żeby można było zapomnieć. Traci się zaufanie.

Ja wybaczyłem. Czy zapomnę? Nie wiem. Wydaje mi się, że nie. Ale mimo wszystko nie można tak szybko przekreślić 10 lat. Jeżeli się kocha, to warto wybaczyć.

Zauważyłem, że straciłem poczucie pewności siebie. Nie czuję się prawdziwym facetem. Cały czas, gdzieś to we mnie w środku siedzi. Zastanawiam się jaki on był, co takiego miał w sobie, czego ja nie miałem. Czy był lepszy w łóżku.

Już jej nie ufam. Nie potrafię, choć bardzo bym chciał. Rozmawialiśmy o tym. Zaproponowała mi, bym ją też zdradził w ramach zemsty i byśmy zaczęli wszystko od nowa. Niedługo jadę na konferencję do Poznania. Wszystko się może zdarzyć...

Ostatnio mój kolega spytał się o radę w podobnej sytuacji. Jego zdradziła żona. Czy warto wybaczyć zdradę? Nie. Nie warto właśnie przez ten brak zaufania.

Gabriela (22 lata, hostessa z Łodzi):

- Minął już prawie rok, a ja wciąż pamiętam i nie jest mi z tym ani trochę lepiej. Dwa lata temu wyjechałam do Anglii z założeniem uzbierania kasy na ślub. Stwierdziliśmy z moim chłopakiem, że po 2 latach związku to najlepszy czas na sformalizowanie. Rodzice odradzali mi ten pomysł, bo byłam za młoda. Ale Tomek miał wtedy 26 lat i pragnął szybko założyć rodzinę. Kochałam go i też tego chciałam. Na początku on bardzo tęsknił, nawet przyjechał pod koniec wakacji w odwiedziny. Miał dojechać w październiku, ale poznał kobietę - 7 lat starszą, samotna matkę. I zaczęło się...

Zaczął być nieprzyjemny, gdy dzwoniłam. Wciąż jednak chciał przyjechać. Na dzień przed przyjazdem powiedział mi, że się zakochał. Że ja jestem bardzo młoda i znajdę sobie kogoś. A tamta bardzo go potrzebuje i natychmiast chce mu dać rodzinę, o jakiej marzył. Po takim „wyznaniu” miał jeszcze tupet, by jednak przyjechać do mnie. Chciałam pokazać klasę. Tak, by żałował tego, co zrobił. Przyjęłam go najlepiej jak potrafiłam. Kłamał, sam nie wiedział, czego chce. Wahał się, którą z nas wybrać. Twierdził, że kocha nas obie. Tego już nie zniosłam. Wywaliłam drania za drzwi!

Gdy wróciłam do Polski, czekał na mnie na lotnisku. Z bukietem. Stwierdził, że zdecydował się i chce ślubu ze mną. Potem się dowiedziałam, że tamta spiknęła się z ojcem dziecka. Czułam się kompletnie skołowana. Samotna, zła, niezrozumiana przez rodziców. Zgodziłam się mu wybaczyć. No i minął już prawie rok, a ja ciągle walczę z myślami. Ślubu na razie nie chcę. Nie wiem nawet, czy chcę z nim być.
Sylwia Kowalska
Praca czeka na kobiety - Szukaj ofert Gorące dyskusje - Forum lobiece
Wasze komentarze...
Autor: na tak postawione  (2009-11-18 16:59:58)
-----
pytanie nie ma trafnej odpowiedzi. zalezy od okoliczności. inaczej sie to traktuje 35 lat po slubie, inaczej pół roku po ślubie. kazdy z nas jest inny itd. itd. na ogół kazdy jest zaborczy i dokad sam nie zdradzi..........
Autor: ja  (2009-11-18 20:16:51)
-----
Zdradziłam. Nie wiem czemu i nie znajduję dla siebie żadnego usprawiedliwienia. Teraz pytanie jak odejść? Nie chcę mu nic mówić, bo nie chcę go mocniej zranić. Biję się z myślami. Tak go kocham, ale teraz nikt mi nie uwierzy, tym bardziej on. Powiedział kiedyś, że nie chciałby wiedzieć o zdradzie. Ale jak odejść? Nie wiem. Myślałam, że gdzieś w sobie to głęboko schowam i nikt nigdy się nie dowie, że sama zapomnę, a każdym dniem będę udowadniać jak mocno go kocham, wynagradzać mu wszystko po cichu. Ale ja go oszukuję. I nie chcę bardziej go skrzywdzić późniejszym brakiem zaufania do innych kobiet. Nie wiem co robić, nie wiem. Chciałabym nie żyć. Mam ogromne poczucie winy. Ogromny żal do siebie. Nienawidzę siebie.
Autor: jolka  (2009-11-18 23:05:13)
-----
Zdrada to nie tylko wina kochanków.,to cztery osoby powinny się zastanowić czego zabrakło w naszych związkach że do tego doszło.A wybaczyć może i można ale zapomnieć się nie da, bo i tak partner będzie już zawsze podejrzliwy i z biegiem czasu któreś z nas z braku zaufania się udusi.Do sklejonej filiżanki już nigdy nie nalejesz gorącej wody.Wiem to z życia
Autor: jolu  (2009-11-19 08:17:09)
-----
ja Ci powiem czego zabrakło w związku...szczególnie zdradzającym partnerom... znajomości właściwej hierarchii wartości, to się wynosi, albo nie jeżeli rodzice zdradzali, z domu. Wiem to z życia
Autor: Ela  (2009-11-19 08:41:22)
-----
A ja nie zdradziłam... Ale bardzo trudno jest mi się powstrzymać. Podoba mi się ktoś inny. Mojego mężczyzny już nie kocham, ale jest moim największym przyjacielem, nie chcę go stracić. Może miłość między nami jeszcze wróci? A może nie warto już na nią czekać???
Autor: Basia  (2009-11-19 09:05:53)
-----
W moim domu rodzinnym nie miałam przykładów zdrady a co gorsze do tego dnia kiedy zdradziłam byłam gorliwą rzreciwniczką tego typu przygód a jednak ,stało się.Uważam tak jak jola,gdzieś w pewnym momencie czegoś brakuje a z reguły wszystko co nowe to bardzo ekscytujące.
Autor: oliwias  (2009-11-19 09:07:32)
-----
mój chłopak poznał kilka lat temu jakąś dziewczynę - przez internet. Odległość jaka ich dzieliła uniemożliwiła (na szczęście) spotkanie, jednak sms-y i maile (plus pikantne zdjęcia), które znalazłam (czułam, że coś się dzieje, więc sprawdziłam...) były upokarzające. Wybaczyłam, nawet chyba zapomniałam, wtedy właśnie widziałam pierwszy raz jego łzy... Głównym powodem tego, że dałam mu drugą szansę był fakt, że kilka tygodni po tym jak zaczęliśmy być razem - zostawiłam go dla byłego... kilka dni później prosiłam, by pozwolił mi wrócić, że to on, a nie ktoś inny. Czułam się winna i miałam wrażenie, że musiałam mu wybaczyć za to, co ja zrobiłam wcześniej... Przez długi czas wychodziły jakieś syfy w związku z tamtą sytuacją, jednak oboje chcieliśmy to naprawić. I udało się. Jednak jakiś czas temu coś mnie tknęło i sprawdziłam jego maile i gg. Okazało się, że nadal ma kontakt z tamtą dziewczyną (choć już raczej taki "normalny" - o ile nie znalazłam tylko tego co chciał, abym znalazła) no i jeden mail... do koleżanki ze studiów, że mu się śniła (coś o ostrym seksie...), itp. Myślałam, że się roztopię z rozpaczy. Kiedy wrócił do domu byłam już spakowana. Nie wiedział o co mi chodzi i oczywiście kompletnie nie pamiętał, że taką wiadomość wysyłał. Pijany był... a ja spałam obok...

Kolejny raz mu wybaczyłam. Ale tym razem nie zapomniałam. Sprawdzam go na każdym kroku, nie ufam w niczym, o wszystko się czepiam. Z drugiej strony bywają chwile, że udaje mi się całkowicie od tego odciąć i jestem szczęśliwa. Szkoda mi tych wspólnych lat, planów na przyszłość i miłości, jaka nas łączy, bo jednak ona jest. I jest bardzo silna. I piękna.

Czy potrafię z tym żyć? Nie wiem. Boję się, że to się powtórzy, albo, co gorsza, wreszcie zdradzi mnie również fizycznie (o ile już tego nie zrobił....)

BOLI!! Szkoda mi jednak naszego wspólnego życia i czasu, jaki poświeciliśmy na naprawę...

Chciałabym mieć gwarancję, że to się nie powtórzy...
Autor: kobieta  (2009-11-19 09:33:27)
-----
Z doświadczenia wiem ,że nie warto wybaczać zdrady- przynajmniej w moim przypadku okazało sie to słabością . Wybaczyłam zdradę, bardzo starałam się zapomnieć. Niestety ....mąż zdradził ponownie i przekreślił jakiekolwiek szanse na posklejanie naszego związku. Uważam ,że nie warto wybaczać , kiedyś usłyszałam że "ciało raz puszczone ciągle się puszcza"...i coś w tym jest.
Pozdrawiam wszystkich :)
Autor: NIEPRAWDA !!  (2009-11-19 11:03:13)
-----
"pytanie nie ma trafnej odpowiedzi. zalezy od okoliczności. inaczej sie to traktuje 35 lat po slubie, inaczej pół roku po ślubie. kazdy z nas jest inny itd. itd. na ogół kazdy jest zaborczy i dokad sam nie zdradzi.......... "
NIEPRAWDA !! Zdrada boli zawsze tak samo i nie ważne rok czy 30 lat po ślubie. NIe mam zamiaru zdradzać ale też nie mam zamiaru byc zdradzana !! Koniec kropka
Autor: ZDRADA  (2009-11-19 11:05:43)
-----
Jak była raz to się znów powtórzy i nie warto być ze sobą i męczyć się . Bo po co ?? Albo jestesmy i sobie ufamy albo niech każde idzie w swoją stronę i robi co chce
Autor: Cinderella  (2009-11-19 11:36:37)
-----
Ja bym drugiej szansy raczej nie dala :/ Nie potrafilabym pozniej dac dotknac sie temu czlowiekowi.. Moze i potrafilabym wybaczyc, ale na pewno nie bylam w stanie wymazac z tego z pamieci i zapomniec o tym co sie stalo. Moze i potrafilabym z nim zyc nadal pod jednym dachem, ale jestem pewna, ze wszystko by sie zmienilo, a zal we mnie, rozczarowanie i to, ze ktos mnie tak bolesnie oszukal nie pozw
Autor: Cinderella  (2009-11-19 11:37:16)
-----
Ja bym drugiej szansy raczej nie dala :/ Nie potrafilabym pozniej dac dotknac sie temu czlowiekowi.. Moze i potrafilabym wybaczyc, ale na pewno nie bylam w stanie wymazac z tego z pamieci i zapomniec o tym co sie stalo. Moze i potrafilabym z nim zyc nadal pod jednym dachem, ale jestem pewna, ze wszystko by sie zmienilo, a zal we mnie, rozczarowanie i to, ze ktos mnie tak bolesnie oszukal nie pozwolily by mi prowadzic miedzy nami normalnych relacji. Nie mam jeszcze meza, ale przezylam klamstwo ze strony mojego eks chlopaka z ktorym bylam jakis czas. I chociaz do tej pory nie wiem czy to byla zdrada, to byly sms-y i telefony gdzie potrafil oklamywal mnie cale popoludnie, stawac na glowie, prosic i plakac caly czas mowiac, ze to dzwonila jego kolezanka (ktora swoja droga z nam i z ktora faktycznie nigdy nic go nie laczylo), to jak sie na nastepny dzien okazalo przyznal mi sie, ze to jakas tam dziewczyna, ktorej nie widzial 5 lat :/ No prooooosze Was :/ I co? Zdecydowalam sie go nie zostawic, bo plakal mi i spazmy robil wrecz rzucajac sie po ziemi i walac piastkami o podloge.. Ale co z tego? Jak zaufanie szlag trafil, jak mialam zal o to co zrobil ciagle ukryty.. jak bardzo duzo stracil w moich oczach przez ten jeden incydent! Rozstalismy sie nie mogac razem zyc pod jednym dachem, bo juz prawie na talerze szlo ;) Nie zaluje i nigdy nie bede zalowac, ze go zostawilam. I w sumie to nie byla 'jawna zdrada', bo nie wiem tak naprawde co tam sie dzialo miedzy nim, a ta 'kolezanka', po co dzwonila, itp. dlaczego on sklamal. W tym wszystkim moge jeszcze dodac, ze kobieta ZAWSZE WYCZUJE! ZAWSZE !!! ze cos jest nie tak.. mamy swoja wlasna intuicje i jezeli czujemy, ze cos nie gra, to w 90% przypadkow okazuje sie, ze faktycznie cos NIE GRA! Kazda z Nas, kobiet zasluguje na dobrego mezczyzne, wiernego mezczyzne !! A jak takiego nie znajdzie, to Bog mi swiadkiem, ze juz lepiej spedzic zycie w pojedynke!
Autor: walentynka:*  (2009-11-19 11:45:40)
-----
Facet, który zdradził zasługuje na wybaczenie..... ale u innej kobiety.... dziewczyny nie miejcie złudzeń...Facet, który zdradził raz zadradzi drugi trzeci kolejny i kolejny...
Autor: Abi  (2009-11-19 11:50:48)
-----
A czym jest w dzisiejszych czasch zdrada?
Czy to wyłącznie sex, czy już wejścia na czat, oglądanie innych dziewczyn na koncie sympatia.pl?
Autor: gość  (2009-11-19 12:24:26)
-----
Zdrada macie rację boli jak djabli ,mój tak do konca nie wiem czy poszedł z nią na całość ale sam fakt że się z nią spotkał to już zdrada ,byłam w tedy w 4miesiącu ciązy wybaczyłam ale nie zapomnę i to myślenie co robi , a czego nie wraca,sprawdzanie telefonu ,jest choleryczne .Był pewny siebie ,a zgubiło go to że nagminie łaził z telefonem nawet do łazienki ,tak się dziwnie zachowywał aż raziło w oczy,ale by powróciło zaufanie to jest trudniejsze niż wybaczyć zdrade.
Autor: Ala  (2009-11-19 14:29:17)
-----
Dziewczyny, zdrada, to nie tylko sex, fizyczna, psychiczna również.
To sędzia uświadomiła mojemu ex na sprawie rozwodowej, ponieważ
ex mąż uważał ,że pisanie miłosnych smsów, bywanie z obcą kobieta na dyskotekach i innych wyjazdach, to nie zdrada. Dostałam rozwód na pierwszej sprawie, do tego z orzeczeniem o winie ex. Wczesniej wybaczałam własnie wyjazdy beze mnie i to poza
granice Kraju, bywanie na dyskotekach itd.
Każdy pierwszy raz, niesie za soba kolejne, nie warto wybaczać, ja to wiem
Autor: efqa40  (2009-11-19 15:19:01)
-----
Nieprawda że jak ktoś wcześniej napisał "zdrada jak była raz to się znów powtórzy". Ja zdradziłam - nie wiem dlaczego, może zauroczenie, może nuda w małżeństwie - nie wiem, ale stało się i już, żałuje bardzo. Gdybym mogła cofnąć czas... Mężowi nigdy się nie przyznałam - nie zasłużył sobie na takie cierpienie. I tamta zdrada nauczyła mnie jednego - nigdy już więcej nie zdradzę męża, a minęło od tamtego czasu już 15 lat...
Autor:  (2009-11-19 15:25:37)
-----
Która pani chce zdradzić męża?:) Pisać dziewczyny do 37 latka. wienio1972@o2.pl
Autor: iwonka  (2009-11-19 15:41:55)
-----
...zdradzilam mego meza;/ po czym on sie o wszyskim dowiedział błagałam o wybaczenie ze tamten nic nie znaczył,przyszedl czas ze maz nie zauwazał mnie i stalo sie fakt to nie jest powod do zdrady....ale stalo sie;/
teraz juz prawie rok od tamego wydarzenia z mezam jest nam wspaniale,nie wracamy do tego co było,owszem maz sprawdzal moj tel.i maile ja mu w ty nie przeszkadzalam:)
kocham meza juz wiecej sie do zdrady nie posune
Iwonka 27
Autor: ona  (2009-11-19 15:44:51)
-----
zdrada, jest nie tylko fizyczna, mój eks zdradził mnie słownie, pisał na róznych czatach z kobietami, wysyłał zdjęcia itp.
Autor: Kawa o 6.30.  (2009-11-19 15:49:47)
-----
a ja byłam ta z która On zdradził....... i nie traktowałam go przedmiotowo, nie liczył sie sex, liczyła sie symbioza....., zrozumienie...., możliwośc powiedzenia o wszystkim......, zaufanie....! Oddychałam dzięki niemu a On mna!!!! Zapytacie skoro było tak... to dlaczego sie skonczyło? Odpowiem , ze sama nie wiem, On zdecydowała a ja ..... umarlam i ledwo co oddychac potrafie. On zastanawia sie czy powiedziec zonie, staram sie odwies go od tego bo to popsuje wszystko!!!! Czasem szczerośc nie do konca sie opłaca:(:(:(
Autor: majeczka  (2009-11-19 16:02:38)
-----
Mój mąż jest alkoholikiem a co się z tym wiąże moje życie nie należy do udanych .Tak sobie czytam i czytam i sama juz nie wiem co gorsze :być zdradzaną/ym czy mieć takiego męża jakiego mam.I jedno i drugie do niczego .I na jedno i na drugie nie ma dobrej rady .iJedni i drudzy niszczą rodziny , trudno w takich zwiazkach o zaufanie ,wiarę w drugiego człowieka .Jedni i drudzy okłamują ,oszukują ,nie można na nich liczyć .
Autor: Kobieta  (2009-11-19 16:38:19)
-----
Ja również zdrdzałam, zdradzam i pewnie zdradzać będę swojego męża... Każdego partnera zdradzałam...Kiedyś chciałam to leczyć, jednak nawet nie wiem od czego zacząć, tyle tego było...Czasem czuję się jak Kobieta Śmietnik...Niczego mi nigdy nie brakowało przy mężu, a robię to i co najgorsze, sama tego szukam... Powiem jedynie tyle... Nie róbcie sobie tego nawzajem, sama bym raczej nie zniosła zdrady...Tak. Oto ja, kobieta heretyczka...
Autor: mrówka  (2009-11-19 16:46:52)
-----
ja zdradziłam męża!nie wiem co bedzie dalej,na razie on chce sprobowac byc ze mna ale chyba sie do tego zmusza!jest mi z tym bardzo zle ale walcze o niego jak tylko moge!Nie jest proste z tym zyc,ze kogos kogo tak na prawde sie kocha rani rownoczesnie!Zyje nadzieja ze nie zostawi mnie i dziecka!!!
Autor: zeero  (2009-11-19 16:55:33)
-----
a mnie wyjazd do Angli otworzyl oczy.. po 3 latach mojej bylej wystarczylo kilka dni i zdradzila mnie z zupelnie przypadkowo poznanym facetem.. fakt mielismy troche problemow ale to chyba normalne w kazdym zwiazku... teraz zaluje tylko tego ze sam przez tyle czasu bylem wierny...
Autor: Fudien  (2009-11-19 16:57:16)
-----
Ja tez zdradzilam, ale to on byl winny, bo mu na mnie nie zalezalo.
Autor: jaaaak  (2009-11-19 17:00:56)
-----
ludzie o czym wy mówicie?!Zdrade mozna wybaczyc i uwierzcie ze z czasem mija o tym nawet mysl!!!Zawsze trzeba dac szanse drugiej polowce jesli sie ja na prawde kocha!Ja swojej zonie dalem i jestem najszczesliwszym czlowiekiem na ziemi bo jest jeszcze piekniej niz przed jej zdrada!!!!Idzie z tym zyc trzeba tylko uwierzyc!
Autor:  (2009-11-19 17:25:08)
-----
Wszystko zależy od człowieka. Kiedy mój chłopak powiedział mi o zdradzie świat stanął mi przed oczami,życie migneło w ciągu sekundy,a zdrowie prześlizgowało się między palcami. Nie mogłam w to uwierzyć,że zniszczył tak piękny,pełen zaufania i miłości związek. Wszystko przestało mieć jakie kolwiek znaczenia, runeło jak domek z kart. Za żadne pieniędze nie chcę cofnąć się o te miesiące. Jednak postanowiłam wybaczyć. Widziałam w jego oczach,że mnie kocha i żałuje. Mówi,że zrozumiał co jest ważne dla niego,że to ja go uszczęśliwiam i to moje usta muszę być jego. Nie jestem w stanie wyobraźić sobie jego z inną kobietą, lecz fakt faktem stało się. Po powrocie postawiłam twarde warunki. Musi pożegnać się z dyskotekami i tego typu imprezami,bo nie ufam mu-krótka piłka. Zgodził się bez wahania. I co najważniejsze pojechał za mną do innego miasta. Teraz ja studiuje, a on pracuje. Nasze życie wychodzi na prostą. Lecz czasem patrząc na niego nocą chcę płakać. To wciąż boli,wybaczyłam mu lecz nie zapomniałam. Nigdy nie zapomnę. Co jakiś czas mam sny gdzie rozstajemy się i ten przeszywający ból-najgorszy z możliwych. A jednak wciąż kochamy się! On wie,że mu nie ufam. Nawet teraz gdy jest nieco już lepiej z tym,nie mówię mu tego. Nie chcę by wiedział,że odzyskał maleńką cześć tego co było pół roku temu. MOŻNA ZDRADĘ WYBACZYĆ ALE NIGDY NIE ZAPOMNIEĆ! -JEDYNIE NA TO MOŻNA DOSTAĆ GWARANCJĘ - NIGDY NATOMIAST JEJ NIE DOSTANIESZ NA BRAK REPLAY'A!
Autor: ZDRADZONYfacet  (2009-11-19 17:34:48)
-----
uwazam ze NIE warto wybaczyc tylko niestety(a moze i STETY) ZAKONCZYC owy zwiazek... sam zostalem zdradzony, WYBACZYLEM, ale doszlo do tego znow... wg mnie trzeba byc naprawde silnym psych partnerem, jak rowniez oddanym, aby nie pojawialy sie takie "zagrywki"... uwazam ze ktos kto zdradzil raz, albo bedzie na tyle silny, i po wybaczeniu nie zrobi tego nigdy wiecej, albo "to" bedzie sie powtarzalo... wiec SAMI OCENCIE WG SIEBIE, a pzrede wszystkim WASZEGO PARTNERA - JAK TRZEBA BYC SILNYM CZLOWIEKIEM, ABY NIE ULEC WLASNYM SEKSUALNYM ŻĄDZOM(?), i odpowiedzcie sobie na to pytanie zadane w artykule "czy warto jemu/jej wybaczyc?" bo kazdy czlowiek jest inny, wiec nie skreslam wszystkich, nadal uwazam ze jest gro lojalnych ludzi, lecz niestety sa ta nieliczne jednostki w tych czasach... Jak dla mnie - warto ich szukac z przyslowiowa "świecą"...
Autor: niezapominajka  (2009-11-19 17:38:28)
-----
Ja dałam razem z dziecmi drugą szansę przebaczyłam kolejny raz,niestety to trwa jak niekończący maraton,nie widać mety tj.końca,To jest u mojego małżonka choroba,seksoholozm.A najgorsze to że nie chce się leczyć.Ja chciałam z nim iść do seksuologa,psychologa,androloga ,psychiatry i do terapeuty.Nic z tego ,nie mogę go zmusić bo według niego to ja z dziećmi mam prpblem a on nie.Człowiek musi sięgnąc dna i jeszcze chcieć się od tego dna odbić żeby swoje życie zmienić tak mi powiedziała pani psycholog niestety wybrałam się do niej sama.A mój małżonek do końca życia będzie żył z pogardą własnych dzieci one są już dorosłe i kolejnej szansy nie dadzą mu, a ja żyję pod jednym dachem z nim ale psychicznie osobno miłość ,szacunek to pękło jak bańka mydlana a w moim wypadku już się nie poskłada rozbitego 25 małżeństwa. Nadmienię tylko oż ironio żadna kochanka na dłużej mojego małżonka nie chce, seks, sponsoring tak ale wiązać się na dłużej oj to nie no i co załosne ale to już jego problem bo ja powiedziałam dość i żyjemy każde na własny rachunek.Można i trzeba dać drugą szanse ale tylko raz bo dalsze przebaczanie nie ma sensu.
Autor: KRYSTYNA  (2009-11-19 17:41:54)
-----
JESLI SIE DWOJE LUDZI KOCHA NAPRAWDE TO NIE POTRZEBUJA CHODZIC NA BOKI,SWPJE PROBLEMY,NIEJASNOSCI ZAŁATWIAJĄ W DOMU NIE W RAMIONACH INNYCH
Autor: AB  (2009-11-19 18:01:35)
-----
Miałam podobną sytuację. Po trzech latach związku, zdrada. Ja studiowałam w innym mieście, a ona była "pod ręką". Była zupełnym przeciwieństwem mnie: potrafiła zakląć, zadziorna, nie dbała o konwenanse. Na dzień dobry była gotowa dać mu to czego nie dawałam mu ja... Mój świat legł w gruzach. On przekonywał, że nie chce mnie skrzywdzić...Zabolało gdy powiedział, że "nie wie" czy ją też kocha... Odechciało mi się żyć, nie chcialam go jednak zatrzymać na siłę, nie chciałam mu stać na drodze - pragnęłam o nim zapomnieć ... o dziwo taka postawa spowodowała, że go olśnilo. Pogodzilismy się, a po miesiącu od zdarzenia oświadczył się... Bałam się bardzo, jednak powiedziałam TAK... ze ślubem nie było mi śpieszno. Narzeczeństwem byliśmy dwa lata(dwa lata lustracji, podejrzeń), dziś jestem jego żoną. Ogromna z poczatku nieufność, straciła na sile lecz nie zniknęła. Modle się, żeby moja decyzja okazała sie słuszna.
Autor: Keoos  (2009-11-19 18:06:16)
-----
Ja wybaczyłem zdradę, żyliśmy długo z tym "piętnem" - 11lat!! I żałuje że to zrobiłem do dziś!!. Jestem już 2 lata po rozwodzie. Żałuje tego wstydu, tego upokorzenia, żałuje straconego czasu!! Przy zdradzie jest tylko jedno wyjście - rozstanie!! Nie ma tłumaczenia że dzieci że rodzina!! Osoba która zdradza doskonale sobie zdaje sprawę z tego co robi!!
Autor: zdradzona  (2009-11-19 18:19:35)
-----
zdrada to kłamstwo, a chyba nie ma nic gorszego, jak być okłamywaną|okłamywanym przez osobę, którą kochamy, której ufamy, z którą powinniśmy dzielić i radości i zmartwienia.Ja zostałam zdradzona po 19 latach małżeństwa, pozornie wybaczyłam i próbuję z tym żyć, ale jak to już ktoś pisał tego sięz serca nie wymaże i pozostaje smutek. Czuję się brzydka, nieatrakcyjna i poniżona, najgorzej jest wtedy, kiedy spotykam tę drugą.Mówiłam mężowi, że jeżeli ktoś ma odwagę zdradzić, to dlaczego nie ma odwagi o tym powiedzieć lub odejść do innej.
Autor: gosc  (2009-11-19 18:21:01)
-----
Hym co tu mowic zdrady sie nie wybacza ludziska, jezeli ktos zdradzil w imie zemsty to nie ma sie czym tlumaczyc, jest taki sam jak zdradzajacy czy tez zdradzajaca ,to tylko preteksty ,zeby cos zrobic takiego nie badzimy naiwni, pozdro i wspolczucia dla ludzi ktorzy wybaczyli i zyja z mysla ze jest ok.
Autor: znafca  (2009-11-19 18:24:17)
-----
ja, jakbym był przystojny i błyskotliwy, to brałbym z życia pełnymi garściami, zdradzał, skakał z kwiatka na kwiatek i mataczył, no, ale niestety nie jestem, to będę udawał, że jestem romantyczny i kochliwy i się ożenię :P
Autor: ola  (2009-11-19 18:33:41)
-----
hej zapraszam do komentowania moich fotek
na randki.osa.pl, po logowaniu napisz moj
nick!
dzięki i pa :*
Autor: lalka  (2009-11-19 18:40:53)
-----
mozna wybaczyc ale tylko 1 raz...jednak wiem ze swego i innych doswiadczenia ze przewaznie agonia trwa kilka lat i w koncu zwiazek sie rozpada bo malo kto potrafi zapomniec,ufac i niewypominac przy kazdej okazji o zdradzie.A swoja droga to ludzie przestancie ze soba byc "dla dzieci"bo to bez sensu!co one widza dobrego wtedy?wasza niechec wzajemna,jakas skrywana tajemnice...niema sensu dla dzieci,jesli ktores zdradzi to rozstancie sie jak nie dacie rady z tym zyc bo przeciez tatus ktory zdradza nie umarl!zyje i mozna sie z nim widywac.
Autor: kruk119  (2009-11-19 19:11:05)
-----
Zdradziła mnie 6-lat po ślubie ,miałem się rozwieśc ,nawet namawiała mnie do tego p Psycholog .Postanowiłem zostać dla dobra syna ,chciałem wszystko poukładać ,zapomnieć i zyć tak jak przed 6-ciu laty .Wyśmiewałem się z p Psycholog ,że jestem mądrzejszy od niej ,że tyle lat i jakoś idzie .Nieprawda po paru latach ,ja zacząłem zdradzać ,nie mogąc pogodzić się z tą myślą ,która mnie wciąż dręczyła .Teraz wiem że p Psycholog miała rację -po 18 latach rozwodzik ,a przed rozwodem piekło przez ok 2 lata .Czy warto było ,tyle lat się jeszcze męczyć ?
Autor: igi  (2009-11-19 19:12:05)
-----
Zdrada cos dziwnego z jednej strony swinstwo z drugiej nowa przygoda. Dla jednej osoby to oderwanie sie od w pewnym sensie monotoni, dla drugiej cos bolesnego. Wiem jakie to uczucie przezylem je oba najpierw mnie zdradzila kobieta - to potworne poczucie niedowartosciownia, jakiejs pustki, bolu.
Jest bardzo trudno wybaczyc, a niemozliwe jest zapomniec.
W drugim zwiazku to ja bylem tym zlym, ja zdradzilem to byl moment chwila zapomnienia i stalo sie. Nie powiedzialem jej o tym co zrobilem, wiem jak by sie czula.
Zaluje tego co zrobilem, trzymam to wszystko w sobie.
Powiem jedno NIE WARTO zdradzac jesli sie kogos kocha i jest sie kochanym!!!!!!!!
Autor: Krysieńka:)  (2009-11-19 19:49:36)
-----
Ten,kto zdradza nie umie na prawdę kochać,tylko pragnie miłości od kogoś,to złuda,zawsze partnerka bedzie miała w głowie myśl:co ze mną nie tak ,skoro poszedł do innej,i zadne słowa tego nie uleczą,czas trochę zmniejsza ból,same spotkania z inną kobietą,to dawanie sobie okazji do zdrady,to psychiczna zdrada,to też boli,doświadczyłam tego.Jak się kocha to codziennie mysli się o tej osobie i szuka się możliwości żeby z nią podzielić się sobą,nie każdy jest zdolny do miłości,niektórzy do bzykania i przyjemności-taka wegetacja...
Autor: dfsg  (2009-11-19 21:06:43)
-----
Powinna być kara śmierci dla kobiet, które zdradzają swoich mężów i dla facetów, którzy podrywają zamężne kobiety.
Autor: Ola  (2009-11-19 21:07:05)
-----
potrzebuje rady, spojrzenia na ta sprawe bez emocji, moj facet mnie zdracil, fakt bylo to na poczatku naszego bycia razem( to ja sie o niego staralam) i po pierwszym spotkaniu jako para pojechal do swojej ex.po 4 miesiacach sprawa wyszla na jaw.przyznal sie plakal przepraszal powiedzial tez wtedy ze byl jeszcze raz u innej dziewczyny, ale nie wspomnial wtedy ze sie z nia calowal.teraz sprawa wyszla.nie wiem czy mu wybaczyc bo od momentu co mu wybaczylam za pierwszym razem on bardzo sie zmienil...i naprawde nie mam mu nic do zarzucenia.....nie chce przekreslac tego wszystkiego co nas laczy.co myslicie?
Autor: jula  (2009-11-19 21:07:34)
-----
Nigdy. Jeśli się kocha naprawdę nie zdradzi się. Nie ma wyjątków. Bo był pijany? Ale myślał, po to ma rozum żeby się opamiętać. Tym bardziej dłuższy romans. Zamiast rozwiązać problemy we dwoje idzie do trzeciej. To nie facet wart Ciebie :]
Autor: kWIATUSZEK  (2009-11-19 21:12:54)
-----
JA TEŻ ZOSTAŁAM ZDRADZONA-I W TAKI PRZYKRY SPOSÓB: ZNALAZAŁAM OBCĄ DAMSKA BIELIZNE. W CIAGU 1 MIN.SLYSZALAM 5 RÓŻNYCH TŁUMACZEŃ.
WYBACZYŁAM- BO GO KOCHAM... BAŁA BYM SIE MYSLI " CZYEMU MU NIE WYBACZYŁAM"
NA TĄ CHWILE JEST DOBRZE. CO PRAWDA SPRAWDZAM GO, I KONTROLUJE - JESLI JESZCZE RAZ TO ZROBI ZNIKNE Z JEGO POLA WIDZENIA RAZ NA ZAWSZE.
BO UWAŻAM ŻE LOS DAJE TYLKO JEDNĄ SZANSE.
Autor: Ola  (2009-11-19 21:15:04)
-----
no ja jestem prawie pewna ze to byly same pocalunki a nie sex. i ze to bylo jednorazowe spotkanie.
Autor: do KOBIETA  (2009-11-19 21:28:34)
-----
Ja rowniez zdradzam,zdradzalam i bede to robila,choc wiem jak zdrada potwornie boli...ale jego nic nie boli,on potrafi jedynie ranic.
Jedyne czym mu moge sie przeciwstawic jest zdrada,tym pokazuje ze gwizdze na jego piesci i nie boje sie awantur oraz wyzwisk...to jedno co czyni mnie wolna!!!
za to ze mnie zdradzono,podeptano moje zaangazowanie i zniszczono zaufanie-bede zdradzac,bo predzej czy pozniej on rowniez zdradzi.Nigdy nie bede ta druga,co wierna w swojej naiwnosci czeka i mysli....
Autor: Magic  (2009-11-19 21:34:59)
-----
Nie powinno sie nikogo oceniac - nic sie nie dzieje bez przyczyny - nikt szczesliwy i zakochany nie zaryzykuje i sie nie zapomni.Zdrada to przygoda, to nowe wyzwanie i nowa szansa, to poszukiwanie tego czego brakuje - to szczescie - choc czasem tylko chwilowe i plytkie, ale zawsze prawdziwe i doslowne.
Autor: kamilooo  (2009-11-19 21:57:14)
-----
wybaczycć można ale nie zapomieć.mimo wszystko nie zostałbym z osobą która mnie zdradziła nigdy.prędzej bym ze sobą skończył:/
Autor: aneta filipiak  (2009-11-19 21:58:04)
-----
Jeżeli jest okazja róbcie to spontanicznie , przecież życie to "slalom gigant ", wszystko zależy od tego na jakim etapie życia (wieku) jesteśmy , całą resztę można uzupełnić powiedzeniem ,że partner lub partnerka to "brudna pralnia pieniędzy dla własnego sumienia" . Nie nakłaniam
do tego , ale wszystko zależy w jakich kategoriach to postrzegamy.
Autor: taaaa  (2009-11-19 22:06:43)
-----
zdrada to efekt falszywej milosci. Nie tej prawdziwej
Autor: nikt  (2009-11-19 22:08:35)
-----
Tu nie może być mowy o wybaczeniu przez drugą osobę! Wybaczyć sobie mysi zdradzający. Tak! Bo jeśli był to tzw wypadek, to przeykro mi bardzo - morda w kubeł i męcz się z tym sam/a do końca życia. Nie udawaj fałszywej szczerości, żeby ulżyć swojemu poczuciu winy. Z szacunku do drugiej osoby i do tego co chesz ratować wykop dołek w ziemi, wyszeptaj co musisz, a potem go szczelnie zakop i przydeptaj. Jeśli nie potrafisz z tym żyć, to czego oczekujesz od drugiej osoby? Swoje brudy pierzmy sami.
A jeśli to nie był wypadek... coż tu nie ma co prosić o wybaczenie.
Wniosek jeden - ten kto sam zdradził, niech sam się z tym buja. Niech nie prosi o wybaczenie, bo to egoistyczne.
Autor: Tomek  (2009-11-19 22:23:09)
-----
Nie warto.
Autor: kicia  (2009-11-19 22:37:34)
-----
Ja zdradziłam , byłam głupia, zaślepiona.... straciłam miłość mojego życia...
Po nim miałam kilku chłopaków i każdy mnie zdradził - los sie odwrócił- nie wybaczałam, tak jak mnie nie wybaczono...
Poznałam rok temu faceta, zostawił mnie dla innej, potem wrócił.... głupia przyjełam go,bo go kocham... ale nie wiem czy dobrze zrobiłam i nie wiem czy on nie zrobi tego drugi raz...
Autor: ja  (2009-11-19 22:43:14)
-----
nigdy nie wybaczajcie!!!!! nie warto
Autor: a  (2009-11-19 22:44:54)
-----
nie warto nigdy i pod rzadnym pozorem!!!!!!!!!!
Autor: Johan  (2009-11-19 22:56:24)
-----
nie wiecie jak to człowieka boli,
Autor: zdradzona  (2009-11-19 23:03:02)
-----
Przeczytałam wypowiedzi ludzi zdradzonych i zrobiło mi się lepiej na sercu, że to nie tylko ja tak się czuję! przepraszam, że tak pomyślałam, ale tak było! zostałam zdradzona! niestety nie tylko raz!!! nie znam drugiej takiej głupiej! z mężem się rozwiodłam bo wyczułam, że już mnie nie kocha, teraz ma nowa żonę! od kilku lat żyję w związku z innym facetem, zdradę odkryłam dwa miesiące temu! próbuję wybaczyć, ale nie jest to łatwe! cały czas go kontroluję i jeszcze bardziej się tą całą sytuacją męczę!!! co gorsza kochanka wciąż nie odpuszcza i robi wszystko, żeby wybrał ją!!!
szczerze mówiąc żałuję że go od razu za drzwi nie wywaliłam!!!! ale gdybym go nie kochała pewnie bym go wykopała! ale jak to zrobić???
Autor: Edyta  (2009-11-19 23:11:56)
-----
Po rozstaniu z chlopakiem z ktorym bylam 3 lata stalam sie dla innych zimna wyniosla. doprowadzam chlopakow do tego by mnie pokochali, jestem slodka wesola sympatyczna kokietuje posuwam sie krok na przod poznajc ich rodzicow sprawiam ze mnie kochaja...potem odchodze bez slowa.znikam.czasami decyduje sie na zwiazek a gdy wiem ze jest juz moj zdradzam notorycznie czasami na oczach kogos by "ten moj" sie dowiedzial. to chamskie wiem i zdaje sobie z tego sprawe, jednak nie potrafie inaczej nie potraie pokochac i zaangazowac sie. jak to wytlumaczyc ?? nie wiem. czy juz nie jestem zdolna do kochania? czy wiecznie bede bawic sie chlopakami? boli mnie to a zmienic sie nie potrafie
Autor: przegraniec  (2009-11-19 23:30:35)
-----
Nie wybaczyła,mój świat się zawalił,kocham ja ponad życie i nie wiem co mnie do tego popchnęło.Byl rozwód,ale wiedziałem ze musi coś w jej sercu jeszcze dla mnie zostać.
Bardzo ja skrzywdziłem,ale przez wszystkie lata małżeństwa kochałem prawdziwie.
Bardzo cierpię,to już trzy lata samotności,a serce wyje mi z bólu.
Moja kobieta poznała innego,nie wierze ze myśli o niej poważnie,łatwo jest być facetem od przyjemności,wyjściem do kina,wspólnego urlopu.
Nie potrafię się pozbierać,kocham ja ponad wszystko,ale nie mam wyjścia i muszę z tym żyć.
Mam 50 lat i dla mnie życie z inna kobieta jest niewyobrażalne.
Będę czekał na nią cala resztę życia,myślę ze popełniła błąd,tak mi naszej miłości zal,tego nie da się opisać.Mądrość przychodzi w samotności.
Żadna zdrada nie jest warta funta klaka.

Autor: fog.  (2009-11-19 23:52:17)
-----
niestety zobaczcie kochani ludzie co się dzieje z nami. Ciągle nagłówki: zdrada, zdradzona, zdradzam. Sama przeżyłam zdradę. To był poważny cios w serce. Próbowałam z tym żyć. 4,5 roku razem z czego 2 lata narzeczeństwa. Razem a jednak osobno. Tak mnie ciężko przytłoczyły problemy, studia, dom, rodzina, zawsze byłam pod ręką dla innych ludzi, i on ... w końcu ledwo mnie odratowano. Wykryto początek choroby, prócz tego astma oskrzelowa, przez którą omal się nie udusiłam ... mija już 2 m-c od tego wszystkiego i jak na razie zaczynam żyć z świadomością,że tak jest lepiej. Kobieta nieufna ... co się z nami dzieje? to nie tak miało być.
Autor: mlody maz  (2009-11-19 23:57:04)
-----
nie wybaczylibyście zdrady a wybaczacie kilku poprzednich łóżkowych partnerów? Jeśli wasz partner uprawiał seks z innymi osobami zanim weszliście z nim w związek to jest ok. Natomiast skok w bok za waszej kadencji jest już traktowany z obrzydzeniem... Trochę dziwne.
Zrozumiałbym, gdyby zdrada pojawiła się w związku, w którym nigdy wcześniej partnerzy nie mieli doświadczeń z innymi. W innym przypadku co za różnica. Jeden/jedna osoba w łóżku więcej czy mniej...
Autor: sonia  (2009-11-20 00:02:15)
-----
ja zdradzilam pocalowalam sie pare razy z kims innym z chlopakiem jestem 3lata, on kiedys czesto wyjezdzal w delegacje ale zawsz emowil zeby mi tego nie zrobil ja mu nie ufaalam. zrobilam to choc z 2 str to nie byl seks i nic w tym stylu ale mu nie powiem bo sie boje poza tym minelo juz sporo czasu kilka miesiacy zaluje tego kazdego dnia i nigdy tego nie zrobie. i wiem ze moj chlopak nie zrozumial by mnie nie zaufl by mi a ja dzieki temu wydarzeniu przestalam sie zadreczac ze on cos moglby zrobic itp!!!! wierze ze o tym zapomne i bede z nim szczesliwa bo duzo mnie to zdarzenie nauczylo , milosc trzeba pielegnowac...
Autor: Sylwia lat 29  (2009-11-20 00:23:30)
-----
Dziś wiem że mąż mnie zdradzał przed slubem, zdradza tez w małżenstwie. Nie z jedna kobietą.On uważa je za przyjaciółki- a to nie zdrada, pogadać czy spotkac się, przeciez nikt prześcieradłem nie jest i nie wie czy doszło do zdrady.To boli jak chol...Mamy synka (2 lata).Czy warto to ciagnąć?Nie ma żadnej skruchy z jego strony.Nikt go nie przyłapał na zdradzie.On uważa że nic złęgo nie zrobił.Stale wyciszony telefon o niczym nie śwaidczy?Pisanie smsów w łazience.Szkoda pisać.Tylko ból w sercu...a przeciez było on dla mnie całym światem...
Autor: kobieta58  (2009-11-20 08:24:18)
-----
zdrada jest piekielniczo wyniszczajaca! mozna zachowac klase,realizowac idee,a nawet jakos sie lubic pod tymi pozorami...tyle ze nie warto!bylo...wiem po 31 lat malzenstwa
i nawet corka za zle mi to ma, choc myslalam, ze dla niej to....
Autor: ja  (2009-11-20 08:33:10)
-----
trele-morele
Autor:  (2009-11-20 08:41:18)
-----
do sylwi lat 29
Mam córeczke w styczniu skończy 5 lat,jestem 29 letnią kobietą ,kiedyś mężatką (sierpień 2009 rozwódka),Kiedy moja córeczka skończyła 2 lata mój mąż postanowił mnie zamienić na nowy model,zastanawiałam się dlaczego????nigdy nieodmawiałam mu sexu,nie mia łam wymówek ,że boli mnie głowa ,starałam się być atrakcyjną kobietą i za taką uchodziłam dbałam o włosy ,paznokcie,ciuchy, figurę i myślałam dlaczego spotkało mnie to .Razem byliśmy ok 8 lat,początki piękne ,wynajmowaliśmy mieszkania,jak urodziłam dziecko to nieraz brakowało pieniędzy,ale postanowiłam wrócic do pracy -zarabiałam nieźle wzieliśmy mieszkanie na kredyt ,umeblowaliśmy ,wykończyliśmy bo było w stanie deweloperskim i zaczęło się .........najpierw smsy pisane potajemnie ,noszenie telefonu nawet do łazienki,wyłączanie telefonu,ppóźniej późne powroty i..............brak pieniędzy u mojego męża na koncie bo konta osobne tylko dokładanie się do rachunków,domyśliłam się kiedy zaczął niewracać na noc.Spakowałam kilka rzeczy odeszłam wiedziałam,że jest nie tak skoro powiedział ,że już mnie niekocha ,klękał na kolanach i zapierał się ,że nikogo w jego życiu nie ma.Zamieszkałam u mamy ,ale posiadałam klucze do naszego mieszkania pojechałam otworzyłam drzwi atam zastałam wszystkie pamiatki ,zdjęcia moje i dziecka wyrzucone a nowej dziewczyny ,wziełam kamere ,a na niej filmy z okresu w którym razem mieszkaliśmy mojego męża i dziewczyny.Dziewczyna buła młodsza o 2 lata mniej atrakcyjna miała syna 8 lat.Po 9 miesiacach mój mąż przyjezdzać zaczął i błagać na kolanach żebym wróciła ,że on popełnił błąd bo kocha nas dziecko i mnie i niemoze żyć bez nas.Płakałam schudłam jeszcz 5 kg wyglądałam jak śmierc wybaczyłam bo kochałam go bardzo...................I minęły 2 lata i znowu telefony potajemne smsy ,trzymanie tel przy sobie wyjazdy na weekendy domyślałam się udawałam ,że tego niewidzę i co potajemnie podał o rozwód-znalazłam pozew w jego dokumentach ,poszłam ,wziełam adwokata i rozwiodłam się mam dość spędzania samotnie wieczorów ,dzielenia się pieniędzmi i spłacania męża długów,mam dość snów koszmarów jak odchodzi ,maiałam dość wymóweg ,że obiad nie taki,miałam dość telefonów nocnych od dziewczyn na tel stacjonarny,miałam tego serdecznie dość ,gdy kochałam się z mężem i myślałam co te dziewczyny mają w sobie i niemogłam zapomnieć tego jak mogła wtym łóżku być inna kobieta,miałam dość sprawdzania komputera i tel......................................
Jestem wolna po rozwodzie ,mieszkamy razem mamy wspólne mieszkanie 30 lat kredytu a on niezamierza zrezygnować z mieszkania,ja też bo gdzie pójdę z dzieckiem na ulice.
Zyje mi się inaczej lżej o nic sie niemartwie ,że koszula niewyprasowana,że mąż niema śniadania,obiadu sam sobie gotuje,jestem i ja i dziecko i nic więcej się nieliczy
,walczę w sądzie o alimenty bo mąż się wymiguje ,ale wiem ,że żyję odycham ,wstaje każdego dnia i wiem ,że mogę liczyć na siebie samą ,ale juz nie muszę wysłuchiwać marudzenia,i jaką ma starą i grubą żone wypisywania na internecie i w smsch i jak niedobra
Autor:  (2009-11-20 08:46:27)
-----
Wcale tak nie jest nigdy nienarzekałam nie robiłam awantur. Dziękuje ,że spadły mi różowe okulary i niechcę być dla dobra dziecka z nim.Dziewczyna obecna go zostawiła i znowu się przymila ,a ja wiem ,że jestem porozwodzie i niemam zamiaru żyć w kłamstwie i ponowniw wybaczać niewarto..........................Bo nie da się tak żyć i zapomnieć to bardzo boli jak ktoś cię tak traktuje.Warto ułożyć życie z kimś innym bo niezapomni się zdrady.........................
Autor: Zdradzony  (2009-11-20 08:56:02)
-----
Ja też zostałem zdradzony,wybaczyłem ? Sam nie wiem,napewno nie zapomniałem.Mineło od tego zdarzenia prawie dwa lata.Pobralismy sie miesiac temu a jestesmy ze soba już 17lat.NIe zapomniałem tego,dałem drugą szanse... Kocham ją i zawsze kochałem.Myslałem że to ta jedyna,na całe życie,teraz już tak nie myśle,wacham sie,co bedzie dalej,czy znów zdradzi,ta niepewność,stres ale czego sie niezrobi dla miłości.Nie wiem co będzie dlej... Człowiek musi w cos wierzyć,i staram sie wierzyć że juz tego mi nigdy nie zrobi,zaufac jej,myśleć pozytywnie.Jak narazie jest OK Kto wie może znow bedzie ta moją jedyną... trzeba czasu Każdy człowiek popełnia błedy... Sory za błędy!!
Autor: Anna 22  (2009-11-20 09:07:27)
-----
Mój mąż zdradził mnie z moją najlepszą koleżanką po 2,5 roku małżeństwa. Biłam się z myślami przez 8 miesięcy. Wybaczyć czy nie?? Rozwodzić się czy nie?? W końcu doszłam do wniosku, że nie jestem ze śmietnika i nie pozwolę tak się traktować. Mam 24 lata i znajdę sobie kogoś kto będzie mnie kochał naprawdę. W sumie zrobiłabym to samo mając 50 lat. tak myślę.
Właśnie jestem po 3 rozprawie rozwodowej. Mąż nie pogodził się z tym że nie chcę z nim być. Wciąż próbuje się przymilić. Ale ja już podjęłam decyzję... Wszystkim zdradzonym życzę wytrwałości w postanowieniach.
Autor: winna  (2009-11-20 09:28:01)
-----
Ja też zdradziłam i choć bardzo tego ŻAŁUJĘ nie dostałam drugiej szansy. Błagałam o wybaczenie ale szansy nie dostałam. Rozstaliśmy się. Teraz żałuję jeszcze bardziej i myślę że już nigdy nie będę szczęśliwa. Największy błąd w moim życiu, jedyny ale taki, który doszczętnie zmarnował mi życie.
Jeśli kochacie swoich partnerów , nie zdradzajcie ich. A jeśli nie kochacie , to najpierw odejdzcie a potem łączcie się z innymi. Nie życzę nikomu by znalazł się w mojej sytuacji.
Autor: wasze zwierzenia  (2009-11-20 09:28:24)
-----
sa cenna wskazówką że u mężatki można miec szanse. nieraz rezygnowałem, widac ze niesłusznie. WNIOSEK. jak sie spodobam to o zawsze mam szanse na seks. życie jest piękne!!!
Autor: zazza23  (2009-11-20 09:29:16)
-----
HEhehe Jak suka nie da to pies nie weźmie . Żałośni są Ci co "wybaczają" bo nie ma co wybaczać zdrada to tchórzowski koniec związku - tak robią Ci co nie potrafią prosto w oczy powiedzieć już Cię nie chcę . Albo cwani co przez jakiś czas żyją na 2 fronty i swoisty casting na partnera życia sobie robią - zostaną z tym co się bardziej stara. Zdradzający brzydzę się wami tchórze jesteście.
Autor: .....  (2009-11-20 10:26:51)
-----
...zdrada...wybaczyć tak... zapomniec nie. I rozstać się, bo tak jest najlepiej,
bez nieprzespanych nocy,braku zaufania ,co jeszcze wymysli co nowego zrobi,czym mnie zrani.
Zdradziłaś,zdradziłeś... to paszoł won... tam ...gdzie Ci było lepiej... ale pamietaj zło wyrządzone innej osobie ZAWSZE wraca... i wróci do Ciebie w najmniej spodziewanym momencie...
.... to tylko kwestia czasu...uwierz

i pamiętaj suko... bo do ciebie to piszę... Q..wo z która byłem o 9 lat za długo
Autor: Iv  (2009-11-20 10:33:46)
-----
To, że nie wybaczyłabym zdrady nie znaczy, że jestem "głupia i zawzięta", znaczy jedynie, że już nigdy bym nie zaufała, a związek bez pewnych "konieczności" jest toksyczny. Nie widzę powodu, dla którego miałabym się męczyć w takim związku.
Autor: Ala  (2009-11-20 10:33:53)
-----
zazzza23, myślę dokłądnie tak samo, tyle, że ja 3 razy wybaczyłam, czara sie przelała, choc ex stale podkreslał, ze nie zdardził mnie fizycznie, wiem ,ze kłąmie, bo to nie jest możliwe, ale gdyby nawet, smsy, jakie odczytałam do"niej", nie pozwoliły mi dłuzej byc z takim obłudnikiem. Nie były to czysto koleżeńskie wiadomości, do takich bym sie nie przyczepiła. Wybaczaniem, dajemy przyzwolenie na dalsze zdrady, uspieni na trochę, budzą się znowu.
Pozdrawiam
Autor: olinek  (2009-11-20 10:52:43)
-----
moj nazeczony tez mnie zdradzil i boli mnie to mimo ze to bylo nietak dawno bo zaledwie 2 miesiace temu ja niepotrafie zapomniec tyle obiecywal przyzekal nigdy tego nie zrobie zalezy mi tylko na tobie i co?? jestem za granica wyjechalam by zarobic na wspolne nasze zycie a on jak by nigdy nic pozwolil sie zauroczyc jakiejs szmacie ktora zniszczyla wszystko miedzy nami kocham go i wiem ze on zaluje tego co zrobil po 2 tyg sie przyznal mi przez telefon bo ja siedze za granica a on w Polsce mowim ze tylko mnie kocha i ze mna mu jest tylko dobrze ale co ja mam zrobic cierpie bo zostalam zdradzona boje sie mu uwierzyc w jego slowa ze tylko mnie kocha i bedzie sie staral zebym zostala jego zona ale ja sie boje bo jesli raz to zrobil bedzie chcial zrobic jeszcze a ja niepotrafie juz przebaczyc mimo ze go kocham i cierpie boje sie to przerasta mnie specjalnie nawet urlop bralam by przyjechac do niego i bysmy sobie to wyjasnili mowi mi ze niema kontaktu z ta dziewczyna widzialam kilka razy jak mu napisala smsa albo na gg i bolalo mnie to zaczelam byc szorstka juz nawet niedoznaje rozkoszy z nim bo zaraz staje mi przed oczami on z tamta boje sie bo jeszcze dlugo potrwa zanim wroce na stale do Polski a skad moge wiedziec czy on powaznie mowi mimo ze tyle mi obiecuje to niejest latwe przebaczylam mu ta zdrade a zdradzil z gupiego powodu bo sie poklucilismy a ja piercionek zareczynowy sciagnelam z palca i wsadzilam gleboko do szafy powiedzialam to jego siostrze a ta mu to wygadala dlatego zdradzil bo powiedzial ze go to zabolalo bo tyle zarabial na temn pierscionek by pokazac mi jak mnie kocha jak narazie rozmawiamy ze soba codziennie na ile mozemy ale niewidzimy sie ja tesknie ale boje sie mu zaufac jeszcze swieza to jest rana mimo ze on chce zapomniec o tym co zrobil mowi ze zaluje ze jak by mogl skonczyl by z soba bo przez to zrozumial jakim jestem skarbem dla niego niewiem moze z czasem zapomne i bede szczesliwa ale trudno mi jak narazie jest Pozdrawiam i zycze szczescia wszystkim zdradzonym jak ja
Autor: agi  (2009-11-20 11:03:01)
-----
ZDRADZIŁAM 1 związek pierwsze błędy , wyjechałam na studia na 2 koniec polski bez rodziny nikogo byłam sama z nikąd pomocy ......
Był 10 LAT starszy a mimo wszystko TAKI NIEPORADNY ,sylwester spędzaliśmy przez 3 lata beznadziejnie nie zorganizowany , .... powiedziałam !żałowałam że powiedziałam , nie mówiłam wszystkiego , wybaczył ale przez długi czas ponad rok nagle jak było dobrze pytał a gdzie Cię dotykał , jak tak ....a może tak .... nie miał prawa nie wiedział przecież , może czuł ale nie ale nie wiedział ... więc nie powinien tak bez dowodów ...... byłam z nim 6 lat , jeden z 3 gości starszych ode mnie .... nie prawda że jeśli jest ktoś starszy to że mądrzejszy .... i.t.p zdradziłam go chyba z 7 razy i nagle dotarło do mnie że to mnie psuje od środka bo jednak jestem kobietą i w tych gościach się jednak zakochuję , zerwałam .... myślę że wiele razy zrywałam tylko że to była tak silne ( i nierealne wyobrażenie mnie takie nie ma ludzi idealnych) uczucie z jego strony które niszczyło bo po prostu było a nic się nie zmieniało , tłumaczyłam pokazywałam eh...... a jak się zaczęło zmieniać to już było za późno .... nie mam z nim kontaktu już od 4 lat ...(to też jest przykre chociaż podeszłam do tego na,, lajcie ,,)tyle te 6 lat było warte . Jak mi z tym trochę źle ale szczerze nie myślałam o nim za wiele przez ten czas ................................................................. WIEM JEDNO OD TEGO CZASU NIE ZDRADZAM !!!!!! WIEM SWOJE ŻE JAK JUŻ BYM 1 ZDRADZIŁA TO WIEM ŻE TO JUŻ KONIEC ŻE COŚ JEST NIE TAK ZE MNĄ , Z NAMI , W ZWIĄZKU I NIE MA CO NAD TYM PŁAKAĆ . TAKA JUŻ JESTEM ŻE CZUJĘ A POTEM WIUEM CO TO OZNACZA .PLUSY NIE OSZUKUJĘ SIĘ , MAM CHONOR .

WIELE RAZY BYŁAM ZDRADZANA ..... I WIEM CO TO OZNACZA . JAK SIĘ COŚ MA TO WALCZY SIĘ O TO KAŻDEGO DNIA!!!!! Każdy dzień od nowa .
NIE MA CIEPŁYCH KAPCI , KAŻDY DZIEŃ MOŻE BYĆ OSTATNIM .
MAM 30 LAT KRYZYS WIEKU ŚREDNIEGO MI JUŻ MINOŁ A BYŁO OKROPNIE CZŁOWIEK MA PLAN ŻE KOŁO 30 ROKU ŻYCIA MUSI MIEĆ DZIECKO , PRACE BUDOWAĆ DOM .... A TY .... NIC , PRAWIE BO JESTEM ZNÓW ZAKOCHANA I WALCZE O KOŻDY DZIEŃ , CAŁE SZCZĘŚCIE ON TEŻ JEST ZNOWU MŁODSZY ODEMNIE ALEE ........ WIDOCZNIE TAKI MÓJ LOS .
Autor: do mlody maz  (2009-11-20 11:07:42)
-----
Tak, posiadanie wcześniej partnerów jest w porządku, skoki w bok - NIE. Dlaczego?
Ja miałam kilku partnerów seksualnych. Ale nie robiłam tego byle gdzie i z byle kim. Kiedy byłam z kimś związana, to nie robiłam tego z nikim innym. Prosta zasada - jestem z kimś, to jestem wobec tego kogoś w porządku i tego samego oczekuję od drugiej strony. Jest kolosalna różnica między posiadaniem parterów "przed", a posiadaniem kilku jednocześnie (zwłaszcza jeśli nie maja o sobie pojęcia). Nie bardzo wiem, czemu Ty nie widzisz w tym różnicy ? A skoro związek jeden, drugi, kolejny mi nie wyszedł? To co wg Ciebie powinnam zrobić? Po pierwszym związku przyjąć celibat?
Coś mi się wydaje, że Ty i Twoja żona mieliście tylko siebie. Ok, to jest piękne i zazdroszczę. Ale.... Skoro miałeś tylko swoją żonę, a ona tylko Ciebie, to mówiąc w ten sposób pokazujesz wszystkim, że masz kompleksy. Bo skoro żona zna seks tylko z Tobą, to nie ma porównania, a być może w konfrontacji z kimś wcześniejszym po prostu wypadłbyś blado....
Autor: enia  (2009-11-20 11:13:26)
-----
czuję że mnie zdradza jak to sprawdzić mąż twierdzi ze po 20 latach w malzenstwie cos mi odbilo
Autor: agi  (2009-11-20 11:23:04)
-----
Miałam w liceum koleżankę imienniczkę miała chłopaka bardzo ładnego i zaradnego szczęście niby idealnie .... od zawsze go zdradzała kiedyś zapytałam się jej dlaczego właściwie go zdradza ze mówi że go kocha i chce z nim żyć ..... i ona mi na to wiesz aga ja jestem teraz młoda i piękna ale kiedyś będę miała 40 lat i będę stara a mój idealny mąż nagle będzie miał kryzys wieku średniego znajdzie sobie młodszą i.t.p banał , i co nie będę go zdradzała i wtedy spojrzę w lustro w te pomarszczone oczy i pomyślę że byłam młoda i piękna , mogłam i tego nie robiłam, a tak to przynajmniej już tak nie będzie .....
wydało mi się to wtedy zabawne ;)
Jej ojciec zdradzał jej matkę , w dosyć widowiskowy sposób , laska o dziwo bo raz byłam światkiem tej sceny to samo co matka tylko że młodsza ,

problem .... ? osobiście brzydzę się laskami co myślą że rozbijając związek znajdą w tym swoje szczęście .... nic bardziej mylnego ...... ale to już chyba na kiedy indziej. W końcu nie piszecie tu głupot;)
Autor: gość  (2009-11-20 11:23:30)
-----
pewno że można wybaczyć nawet chyba trzeba. człowiek to prymitywna istota która często ulega słabością. życie jest tylko jedno trzeba je przeżyć na każdy możliwy sposób. jedni kochają i nie zdradzają a drudzy tez kochają ale zdradzają i tak się kręci wkoło. nie ważne. pewno że wybaczyć chcesz to żyj z ta druga osoba nie to nie. zawsze masz prawo wyboru i robisz tak jak tobie jest najlepiej. nikt nikogo nie zmusza by tkwić w czymś co się nie podoba. proste jak konstrukcja cepa:) rada dla zdradzonych - nie lamentujcie, widziały gały co brały :)
Autor: do olinek  (2009-11-20 11:29:35)
-----
Wiem, że to co powiem Cię zaboli, ale uwierz, że tak będzie lepiej. Ja też przeżyłam zdradę, więc wiem co mówię. Odejdź od tego chłopaka jak najszybciej! Jesteś zagranicą, rzadko się widujecie, więc będzie Ci łatwiej.
Pomyśl sama, co to jest za powód do zdrady? Że zdjęłaś i schowałaś pierścionek? Widocznie Twój narzeczony jeszcze nie dorósł do tego, żeby się z kimś związać na poważnie! Gówniarz po prostu. Co to za argument, że on się tyle napracował, żeby kupić Ci pierścionek, a Ty go śmiałaś zdjąć? Pierwsza sprawa-cena pierścionka nie jest wykładnikiem siły miłości, jest tylko pewnym symbolem. Jeśli jest prawdziwa miłość, to nie potrzeba jej potwierdzać w takich drogich symbolach (i wtedy nie potrzeba pierścionków. Albo wystarczy pierścionek za 10, 20 czy 50 zł). Druga sprawa- skoro już kupił kosztowny pierścionek, to niech nie wypomina, bo to nie po dżentelmeńsku. I wreszcie dochodzimy do sedna. Skoro zdradził Cię, bo się pokłóciliście, a Ty zdjęłaś pierścionek, to pomyśl, jaką będzie miał następną wymówkę? Zdradzi Cię, bo jesteś daleko, a jak już się pobierzecie, to zdradzi Cię, bo mu nie uprałaś skarpetek, bo zupa była za słona itp itd. Daj sobie z nim spokój dziewczyno. Pokazał Ci, że tak naprawdę jego miłość jest płytka i powierzchowna. Że pierwszy lepszy problem, a on już leci szukać pocieszenia u innej. A właściwie w innej (pochwie). Nie dorósł jeszcze. I myślę, że Ty też nie. Ale zostaw go, bo jeśli wybaczyłaś mu raz, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że zrobi to znów. Bo skoro raz dasz się przebłagać, to następnym razem też się uda. Powiedz, czy warto? Czy warto wciąż truć się myślami "co on z tamtą robił? jak ją pieścił, całował? czy było mu dobrze, lepiej niż ze mną?" Ja myślę - a nawet wiem- że nie warto. Jesteś młoda, ułożysz sobie życie. A z gówniarzem daj sobie spokój.
Autor: zona 20 lat pozniej  (2009-11-20 11:47:53)
-----
zdradzil rok po slubie, zostalam, bo nasz synek potrzebowal ojca, ja i tak juz umarlam... odejsc mozna zawsze, na to zawsze jest czas, nie chcialam niczego robic pochopnie, gdyby nie bylo dziecka, wiem ze bym odeszla, dalam sobie czas, bo skad moglam wiedziec, co bedzie pozniej, jak to bedzie, czy on to powtorzy, czy nie, a moze ja wybacze kiedys, np. za 5,10, 20 lat? A teraz po 20 latach juz wiem, ze nie ma zycia po zdradzie. Rozwodze sie po 20 latach, gdy dzieci juz dorosly, ciesze sie, ze mialy ojca, pelna rodzine, ze wytrzymalam, chociaz czasem gryzlam piesci z bolu. On tego nie docenil, ze z nim zostalam, potraktowal to raczej, ze nic sie nie stalo. Myslal, ze bedziemy ze soba na zawsze. Zlozylam pozew o rozwod, gdy mlodszy syn skonczyl 18 lat. On jest zdziwiony i zrozpaczony, nie potrafi beze mnie zyc. Plakal w sadzie, zaklinal sie, blagal - sedzia nawet sie wzruszyla, a ja mialam przed oczami obrazek sprzed 2o lat, jak wylam jak zwierze z malutkim dzieckiem na moscie i walczylam ze soba, zeby sie zmusic do zycia, a on w tym czasie zabawial sie z panienka. Czlowiek jak szczur przezyje wszystko. Mnie tez go nawet szkoda, ze byl taki glupi, zeby mnie stracic, chociaz go ostrzegalam, ze bedzie zalowal, a on wtedy smial sie ze mnie. Nie czuje satysfakcji, wiedzialam, ze tak bedzie. Przesunelam rozstanie w czasie o 20 lat. Mam pewnosc, ze nie wybacza sie nigdy, gdybym odeszla wtedy, nigdy bym sie o tym nie przekonala...
Autor: ss  (2009-11-20 12:00:07)
-----
Wspomnę moją przyjaciółkę, która będąc w wieloletnim związku z X, w którymś momencie bardzo chciała sprawdzić, jak w ogóle "smakuje" inny mężczyzna. Nie była pewna, czy kocha pana X. Więc zaczęła się spotykać z jakimś gościem - młodziutkim metrykalnie i psychicznie panem Y. Nie było co prawda między nimi seksu. Chodzili na spacery, na piwo. Ale przecież był to rodzaj zdrady. Po jakimś czasie przyjaciółka zadzwoniła do mnie załamana, jak ona mogła to zrobić, że X to cały jej świat, że nie wyobraża sobie życia bez niego. I co ona ma zrobić? Czuje się winna i chce mu wszystko powiedzieć, ale boi się. A ja na to: "Widocznie ta zdrada uświadomiła Ci, jak bardzo kochasz X. Popełniłaś błąd, ale najważniejsze, że w porę to zrozumiałaś. Nie mów nic X pod żadnym pozorem. Jeśli się dowie, to może uda mu się wybaczyć Ci, ale nie odzyskasz jego zaufania. A dla Ciebie największą karą niech będzie ukrywanie tego faktu". Posłuchała. Od tamtej rozmowy minęło już z 5 lat. Przyjaciółka nadal jest z X, tworzą świetną, dobraną parę. I ani razu nawet przez myśl jej nie przeszło, żeby choćby pomyśleć o innym mężczyźnie.
W tym wypadku zdrada w czymś pomogła. Ale niestety, to niezwykle rzadkie, prawie niespotykane zjawisko, aby zdrada komukolwiek wyszła na dobre.
Autor:  (2009-11-20 12:02:29)
-----
DO ŻONA 20 LAT POZNIEJ
Przeżyłam to samo tylko 8 lat ,niemogłam zapomnieć mamy córeczkę i niechcę tak żyć w tym roku się rozwiodłam i nie żałuję bo ciagłe zadręczanie się to koszmar mam 29 lat i myślę ,że mam szanse na normalne życie nawet sama z dzieckiem dam radę ,aby tylko się niezadręczać ,nie patrzec na zegarek,w okno wróci ,czy niewróci...............koniec rozdział zamknięty historia jak z bajki ,tylko ,że zakończenie z horroru.............
Podziwiam takie kobiet jak ŻONA 20 LAT...,życzę Ci dużo szczęścia i ulgi takiej jak ja odczułam teraz powodzenia......
Autor: mc  (2009-11-20 12:07:00)
-----
Ja uważam, że jeśli mąż zdradzi i prosi o wybaczenie, to należy też go zdradzić i będzie remis. I wtedy można planować czy chce się nadal być razem.
Autor: zona 20 lat pozniej  (2009-11-20 12:12:41)
-----
wygralas kawal zycia, ja juz jestem po 40, ale patrze w przyszlosc z nadzieja i ufam, ze zasluzylam na prawdiwa MILOSC a do mc - mialam zostac szmata, bo on nia byl???
Autor: agi  (2009-11-20 12:19:51)
-----
kiedyś spotykałam się z kimś po rozwodzie z winy żony ..... mieli małe dziecko tak z 1,5 roku on poczuł się urażony wziął rozwód .... poznał mnie i tu z siebie jestem dumna ;) bo po wielu rozmowach wrócił do niej zrozumiał że sam też zrobił kilka błędów , (jak można zostawić kobietę w ciąży i wyjechać, DO PRACY ZAGRANICE nie być przy porodzie i,t,p ) BOLAŁO TROCHĘ ....ALE NIE JESTEM EGOISTKĄ , NIE BUDUJĘ SZCZĘŚCIA NA CZYIMŚ NIESZCZĘŚCIU . DO TEJ PORY ŻYJEMY W PRZYJAŻNI , no prawię , dla mnie jest fajne że komuś pomogłam i wiem że jest im ok chociaż 2 ślubu nie wzięli , ale budują razem dom i żyją RAZEM , może nawet lepiej , on jej nie zdradził , chociaż ze mną się przespał ,ale to jeszcze przed ...... czy ma miętę? może ale nadal nie pozwalam sobie ,nie prowokuję sytuacji ,nie jest mi to potrzebne bo wiem że mimo wszystko robię dobrze .... spotykamy się tylko przelotnie pogadać przez 5 min , kilka razy w roku sms nic więcej , myślę że jak na ,,przyjaźń,, damsko męską to wystarczy więcej kontaktu było by dziwne...... NIE MA PRZYJAŻNI DAMSKO MĘSKIEJ .
CZY JAW BYM WYBACZYŁA , ZAPOMNIAŁA , ZAUFAŁA , BO Z TYM MI SIĘ KOJARZY WYBACZENIE , NIE!!!!! MAM ZA SŁABĄ WOLE I PROBLEMY W ZAUFANIU PO RAZ 2 ,ALE nikt nigdy nie wie do czego jest zdolny jak już coś się dzieje .Ale wiadomo nie jest fajnie chylę czoła dla ludzi co wybaczyli ,zapomnieli ,zaufali, wyciągnęli wnioski stworzyli coś lepszego .
A ile to kosztowało nie ważne jak jest lepiej .
Ja na razie pilnuje swojego , nie to że mu nie ufam bo ufam ale pilnuję po prostu . Z dnia na dzień można znaleźć się pod wozem , jak jest dobrze zawsze może być jeszcze lepiej .
Autor:  (2009-11-20 12:23:54)
-----
DO ŻONA 20 LAT PÓŹNIEJ

Masz jeszcze szanse na normalne życie 40 lat nieprzekreśla tego ,wystarczy ,że znajdzie się ktoś normalny.
Tak myslałam ,że mój mąż jest zwykłym chłopakiem normalnym z biednej rodziny ,kochałam go nadżycie ,mamy piękną 5 letnia córeczkę i myślałam ,że jak będe dobrą żoną wybaczyłam raz po raz kolejny niepotrafiłam niemogłam myśleć jak może płakac i robić to kolejny raz o potem udawać jakby nic się niestało .A zdrada męża nic niedałaby tak jak pisze mc nie ma pojęcia co się wtedy przeżywa,zresztą mój mąż zaśmiałby się pod nosem
Podziwiam cię Żono 20.......bo sama to przeżyłam może warto odejść bo nic nie dzieje się bez przyczyny, wiem,że żyję jestem sama i na razie boję się z kimś wiązać ......kwestia czasu. Niewarto czekać na zmiany i skruche warto odychać pełna piersią ,a nie dusić sie w toksynach
Pozdrawiam
Autor: MONIQQ  (2009-11-20 12:27:57)
-----
a ja wrócę do tematu internetowych podbojów facetów, co jakiś czas mój chłopak gada na gg z jakimiś laskami, flirtuje, przeszukuje mu telefon regularnie i zawsze znajde cos niepokojącego, nie chce tego robic, ale nie umiem sie powstrzymac i szukam realnego dowodu zdrady, a jednoczesnie jak mu cos wypomne, ze nie powinien tak robic, to ma żal, ze nie mam do niego nzaufania, nie ufam mu za grosz, ale kocham i nienawidze siebie ze jestem tak słaba, sama marze o tym zeby poznć kogoś, kto mnie od niego uwolni, bo sama odejść nie umiem... czuję się chora... beznadziejna, ale nie mam dowodów, więc bez sensu sie czepiać, ale czuje ze to nie są zwykle flirty, że jest bardzo nie fair...
Autor: nikt  (2009-11-20 12:31:46)
-----
Jeśli zdradziłeś/-aś nie próbuj zwalać winy na osobę zdradzaną, jest to obrzydliwe. Jeśli czegoś ci brakowało w związku trzeba było rozmawiać o tym i ewentualnie odejść.Jak można twierdzić, że sie kogoś kocha i robić temu komuś krzywdę?
Autor: misia  (2009-11-20 12:47:33)
-----
Ja zdradziłam , mimo , że miałam wspaniałego męża.Romans nie trwał długo , ale jednak wyszedł na jaw.Maz mi wybaczył , ale przez pół roku kontrolował dyskretnie co robie.Dzisiaj mineło juz 6 lat od tamtego zdarzenia i stwierdzam że w jakiś sposób scementowalismy bardziej nasze małżeństwo Jesteśmy Naprawdę Szczęśliwi
Autor:  (2009-11-20 12:47:59)
-----
Kobieta ,która została zdradzona jest juz martwa ona nie żyje ........................umarła
Sprawdza telefon,bilingi,smsy,komputer,spogląda na zegarek ,notuje spóźnienia to nie życie tylko powolna śmierć i ta niepewność ,brak planów na przyszłość niewarto ,lepiej zostawić ,odejść,bo niewart być obok tej osoby,życ dosłownie obok,to nie miłość ,to nie słowo kocham to tylko wegetacja i tkwienie w chorym związku,można to wyleczyć odejść ........................czas lekarz uleczy sam,boimy się zostać same ,ale czasem warto odpocząć ,niełudzić się ,że wszystko będzie dobrze,majac 29 lat czułam sie jak babcia zmęczona życiem!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Autor: ss  (2009-11-20 12:49:47)
-----
A ja też byłam zdradzona. Zanim do tego doszło, to był związek, w którym miłość eksplodowała z nas. Każdy razem spędzony dzień wydawał mi się fantastyczną przygodą. Po jego zdradzie chciałam wybaczyć i myślałam że jemu też na tym zależy. Płakał jak dziecko i mówił, że tak mu strasznie źle z tym, co zrobił, że myśli o samobójstwie. Że kochał mnie tak bardzo. Że poprzednia dziewczyna go zdradzała i on się tak strasznie brzydził zdrady. Ale telefon do kibla nawet zabierał. Z gg zniknęły jego rozmowy z jego koleżanką E. Ona była jeszcze w liceum, on miał 27 lat, a ja 25. E. pochodziła z tej samej miejscowości, co on (on odkąd poszedł na studia, mieszkał w dużym mieście), ale zawsze mi powtarzał, że rozmawia z nią tylko na gg, że E. jest jeszcze dzieckiem, no i że jest daleko itd itp. Ale archiwum z rozmowami z E. zniknęło. Kiedy spytałam, czy to z nią mnie zdradził, zapierał się, że nie. Ale na 99,99% jestem pewna, że to była ona. Tym bardziej, że "to" stało się ponoć podczas jego wyjazdu na wieś do rodziców. A co najciekawsze.... pomimo tego, że płakał i łaził taki załamany, to ani razu nie powiedział mi "wybacz, chcę to naprawić, nie chcę przekreślać tego, co między nami było". Próbowaliśmy niby być z sobą, ale to było bez sensu. Ja w końcu siebie zaczęłam obwiniać o to, że on zdradził! Chore! I w jednym momencie przekonałam się, że to nie ma sensu. Kiedy leżeliśmy razem przytuleni, a w jego kieszeni zawibrował telefon. Spojrzał tylko na wyświetlacz, nic nie powiedział, ale nie odebrał. Nie wiem kto dzwonił. Może mama, może kolega, a może E. Nieważne. Wiedziałam już, że NIE DA się tego odbudować. Że ja nie wybaczę tego. Że z kiedyś z rozpaczy i żalu mogę zrobić to samo.
Dziś nie wiem, co się z nim dzieje. Ja jestem w związku, w którym nie ma takich uniesień, takich "eksplozji". Mój obecny facet nie powiedział mi nawet, że mnie kocha. Ale pokazuje to w czynach każdego dnia... A jego telefon ZAWSZE leży na wierzchu....
Autor: agi  (2009-11-20 12:55:48)
-----
czytam tak i nie mogę uwierzyć jakie wy kobiety głupie jesteście znajdujecie jakieś ,,gówno ,, i nie macie 100 % pewności co jest grane i lamentujecie od razu a potem się dziwicie że wasz ,,kochany pan,, z tego ładnie wychodzi robiąc z was tępe głupie cipy ...
potem bardziej się tylko kontroluje wpisuje hasło i.t. p nic wam to nie daje ..... a wystarczy tylko REGULARNIE PRZEGLADAĆ PO CICHU POCZTE GG , I TEL !!!!!!! TAK ŻEBY NIE WIDZIAŁ!!!!!!! I ZADAWAĆ UMIEJĘTNE PYTANIA kserować zbierać dowody a potem spokojnie papiery rozwodowe z winy ex ..... takie czasy panie , to śmieszne ale fotka.pl randkao2.pl naprawdę łatwo kogoś poznać , Mój były właśnie przez fotkę , zapoznał dupę , a ja głupia tylko 3 razy zajrzałam do archiwum gg..... miło nie było mieszkaliśmy ze sobą i jeszcze jak mu to wyrzuciłam dodając że nie ma jaj ,,bo zawsze dziwiła mnie jego agresja,, i wiedziałam co będzie ;);( wylądowałam na ścianie , a potem na podłodze ,uraz kręgosłupa i kilka siniaków , miesięcy bólu , czy było warto ..oooo...TAK !!!! bo wiem kim jest .......było mi przykro ale tego nie pokazałam , podczas lądowania ze ściany na podłogę się śmiałam.... wiem jedno jest zerem ,i zawsze nim będzie .
To co się dowiedziałam wystarczyło by wszystko zamknąć i by sobie pozwolić na to co czuję teraz spokój żadnego gdybania ...... myślę że podświadomie nie zbieracie dowodów jak z byle dwuznacznym sms lecicie biegniecie do waszego męża i władcy i liczycie że wam sprzeda kolorową bajeczkę że to przez pomyłkę było i nie do niego ..... litości.
Autor: MONIQQ  (2009-11-20 13:10:25)
-----
100 % racji, ale brak 100 % pewności... Ciebie Agi zatrzymała ściana i wszystko uświadomiła, a co zrobić z brakiem niepewności?
Autor: MONIQQ  (2009-11-20 13:10:52)
-----
tzn pewności...
Autor: agi  (2009-11-20 13:12:14)
-----
Można ufać ale nie być głupim i ślepym na wszystko. Nie ma co tracić życia z kimś lata wam lecą ... nie wiecie co będzie będziecie się czuć samotne ..... na początku potem będzie tylko lepiej , zaczniecie robić rzeczy na które nie było czasu albo które nie robiłyście chodzić w \szpilkach , pójdziecie do fryzjera ..... i tp . a potem się samo ułoży nie ma się co bać .... jak już wiadomo co zrobić trzeba to zrobić i nie odwracać się za siebie, Bo życie jest krótkie i szybko mija ..... a przy okazji potrafi być na prawdę piękne.
Autor: agi  (2009-11-20 13:29:52)
-----

Pewność to pewność ,,,,, dowód ... trzeba być mądrym ostrożnym , i zbierać , u mnie to trwało kilka miesięcy , telefon przy dupie ....taaak ,potem wyjścia niby z kolegami , .....oziębłość ,nuda , gry komputerowe , i sex przedmiotowy!!!... no i co boli język świerzbi ale jak zwrócisz na to uwagę nie będziesz wiedziała czy kłamie , a myślę że to bardziej boli niż jakieś dupczenie świadomość kłamstwa , nieliczenia się z praniem skarpetek i gotowaniem obiadków ......Jak już pisałam ja ufam na tyle ile mogę ufaj obecnie z każdym dniem coraz bardziej jednocześnie staram się cały czas ,a raczej staramy .Daje tyle ile biorę nie więcej ....nie mniej ....
Autor: agi  (2009-11-20 13:34:51)
-----

pewność że nie wrócisz do niego jak uklęknie i zapłacze
Autor: jkhdjgk  (2009-11-20 13:47:42)
-----
coś inaczej..
mielismy kryzys w małżeństwie przeze mnie. poznałam kogoś. Mąż go znał. nie zrobiłam nic złego,żaden seks itd.. mężowi powiedziałam że chyba się zakochałam.. nie wiedzielismy co dalej. Spotykałam sie z tym drugim. On na etapie zycia rozstania z żoną. W koło nas działy się rózne dziwne okolicznośći. Piękno dookoła nas kiedy się spotykaliśmy a później nagle coś takiego co dawało czuć potworny niepokój. Przerażała mnie ta druga "nowa" miłość.. nic pięknego nie może powstać wyrządzając krzywdę innym. Ostatnio wydarzyło się coś takiego że wiem że męża kocham. Jestem z mężem nadal pomimo że pojawiły się wątpliwości. Czułam się znim samotna teraz mam w nim oparcie. Chciałam zmienić swoje życie. On mnie kocha tak jak tego pragnełam zawsze. Czuję że mam coś jeszcze do zrobienia i to mi nie daje spokoju. Ze strony tego drugiego nie tak jak sądziłam że będzie. pomimo że utrzymuje że to miłość na wieki nie pozwala mi sie od niego uwolnić ale podjęłam ostateczną decyzję. Chore to wszystko. Relacje chore. Dobrze że się w porę obudziłam. Kocham męża nadal. Coś takiego kompletnie nieracjonalnego subiektywnego się wydarzyło co mi pomogło zrozumieć. Od spotkania z tamtym mężczyzną ciągle wokół mnie działy się dziwne niezrozumiane sytuacje. Wszystko połączyło się w jedną spójną całość.
... Tak ku pokrzepieniu innym zabłąkanym kobietom. Głowę trzeba mieć na karku. Słuchać swojego głosu. Nie zawsze coś co wydaje się piękne takim jest. Pozdrawiam!
Autor: agi  (2009-11-20 13:52:06)
-----

ze nie chcesz go widzieć , znać , mówić dzień dobry na mieście !! od miłości do nienawiści ...?...... ocenić ile w tym prawdy a ile kłamstwa , albo rozmawiamy , ok mamy dzieci alee.... albo ok ta twoja sekretarska od zawsze na ciebie leciała ..... upiła cię ,nic nie pamiętasz , ale majtek nie miałeś a ona leżała obok ,i od razu zadzwoniłeś , mi o wszystkim powiedzieć ..... pewność , co robić , jak wiele chcesz wiedzieć , a ile możesz znieść czy wiesz np. że mąż będzie cię zdradzał zawsze , czy jest do tego zdolny , ale ze nigdy cię nie zostawi ,generalnie to trochę dziwne jak dla mnie ...ale nie mnie to oceniać ....ja jednak zbyt zaborcza jestem zbyt cenie swój czas , można naprawdę w życiu robić różne rzeczy zamiast się męczyć przy dr Hausie .wierząc przy okazji w mit o 2 połówkach ja się z 4 razy zakochałam już w życiu ....i za każdym razem wierzyłam że to ten ostatni jedyny .....;) myślę teraz że to polega na czymś innym , po prostu , np. książka polecam , ,,dlaczego mężczyźni lubią zołzy,, cenić trzeba siebie i swój czas niektórzy nazywają to też szacunkiem do siebie ,
jak nie wiadomo o co chodzi to wiadomo o sex albo kasę , a w mieszance podwójnej wybuchowa mieszanka.
Autor: yfff  (2009-11-20 13:52:29)
-----
" Magic" szczesliwy i zakochany moze nie zaryzykuje... a co z ludzmi, ktorzy sa ze soba po 10-20 i wiecej lat... maja rodziny, wspolne wspomnienia, dzieci, zobowiazania, itd... sa dla siebie wszystkim, bo tylko siebie mieli od x lat... ALE... nie sa juz tacy zakochani jak na poczatku, czuja pewne znudzenie, rutyne...?? dla nich taka "przygoda" to niesamowite przezycie! niektorym sie wydaje, ze odmieni ich zycie i wyrwie ich z nudnej, szarosci, w ktorej tkwia... i co wtedy?? wybaczyc, nie wybaczyc, zyc z kims takim bez zaufania, czy porzucic 20 letnia przeszlosc i zaczynac od nowa?? to sa dopiero tragedie!!
Autor: agi  (2009-11-20 13:57:28)
-----
... Tak ku pokrzepieniu innym zabłąkanym kobietom. Głowę trzeba mieć na karku. Słuchać swojego głosu. Nie zawsze coś co wydaje się piękne takim jest. Pozdrawiam!

Jak najbardziej się pod tym podpisuję;) działa w 2 strony.
Autor: MONIQQ  (2009-11-20 14:05:06)
-----
a może faceci tak mają, podobno kobieta zdradza tylko z rozpaczy, facet dla sportu...
Autor: agi  (2009-11-20 14:07:12)
-----
ja bym odeszła ..... nie chce poświęcać swojego rzycia dla gościa co w każdą sobotę biegA NA DZIWKI ! DZIECI TEŻ ŚLEPE NIE SĄ , I WIDZĄ ŻE ZE STARSZSZKAMI JUŻ NIEGRA OD KILKU LAT .ZOBOWIĄZANIA WSPUŁCZUJĘ TROCHĘ POBOLI A BYŁO TSZEBA POMYŚLEĆ O INTERCYZIE A TAK TO ADWOJKACI I PODKŁADANIE ŚWIN , MOŻE NIE ALE JA BYM ZA WIELE NIE LICZYŁA ...... GENERALNIE GRANIE NA EMOCJACH ,TROCHE STRESU ZMIAN ALE NIC CZEGO NIE DA SIĘ ZAŁATWIĆ JAK NIE NORMALNIE TO PRZEZ PRAWNIKA ZWŁASZCZA JAK BĘDĄ DOWODY , NAPEWNO NIE CICHE PRZYZWOLENIE , JAK PISAŁAM TSZEBA SIĘ SZNOWAĆ ... ! BO JAK SAMEMU CZŁOWIEK SIĘ NIE SZANUJE TO KTO MA CIĘ SZANOWAĆ
Autor: agi  (2009-11-20 14:19:39)
-----

. myślę że raczej nikt nie zdradza dla sportu zawsze coś wynika z czegoś a jeśli jest przyzwolenie na ten proces to się wpada w pewnego rodzaju ciąg , ja kiedyś spotykałam się z 4 naraz , do tej pory jak jest mi smutno po kimś wskakuję do łóżka następnemu szybciej się zapomina ...... nikomu nie polecam można się pogubić .... z tym że teraz o tym wiem kiedyś po prostu się działo faceci to prostszy gatunek ale jednak wydaje mi się że chodzi o to samo ,co nam tylko że oni to prościej nazywają , czasem jest to problem z zaufaniem , problemy wywodzące się z domu ,i wychowania ,forma odreagowania , zabicia kompletów , .....
Autor: dr preszer  (2009-11-20 14:29:21)
-----
agi , niezla z Ciebie patologia. Zainwestuj w edukacje i zmien srodowisko. Dresy z bmw to nie jest dobry material na partnera.
Autor: agi  (2009-11-20 14:41:47)
-----
ale byś się zdziwił , sama się dziwie.hehe
Autor: agi  (2009-11-20 14:46:30)
-----
eraz magistra ma każdy . a od bmw wolę WARSZAWĘ o ile wiesz o czym piszę , dresy tak ale na siłowni , a z tzw dresami nigdy nie byłam, szufladkujesz ludzi dziecino . a nic o mnie nie wiesz
Autor: MONIQQ  (2009-11-20 14:49:57)
-----
dajcie spokoj, agi czytalam ta ksiażkę o zołzach, jest wyśmienita, szkoda ze wszystko to gra, ze nie oplaca sie kochac, bo kocha sie naprawde z reguly drani, a dobvrzy faceci wydaja sie ciapciani i nie sa doceniani...
Autor: agi  (2009-11-20 14:51:44)
-----
. gość który mnie żuci o ścianę był informatykiem , w okularkach i z typowym brzuchem jak to u informatyków. to nie ma reguły , nie wiem geny albo charakter a raczej jego brak .Ja też studiuję obecnie 2 kierunek.
Autor: MONIQQ  (2009-11-20 14:52:28)
-----
mezczyzna to ser, ser sie psuje, wiec wąchaj swój ser, bo poza tym inne myszy czyhają... sprawdzaj ser, czy nie zielenieje, czy nie zaczyna smierdziec, bo to tylko ser... znacie to? :)
Autor: ojoan  (2009-11-20 14:56:28)
-----
Wybaczyłam. Pamiętam i teraz stosuję metodę "ograniczonego zaufania". Mam nadzieję, że wyjdzie mi/nam to na dobre. Chociaż tak trudno żyć ze świadomością, że ten jedyny, po wielu latach małżeństwa okazał się zdrajcą, judaszem. Z wyczatowaną kobietą nie było (chyba?) seksu w realu, ale nastąpiła zdrada bardziej bolesna: zdrada emojonalna, psychiczna. Dla mnie jest cięższa niż ta fizyczna. Usłyszałam wiele gorzkich, krzywdzących mnie słów... czułam się ośmieszona i upokorzona, ale jakoś dałam sobie radę z tym demonem. Czy warto było? Czas pokaże. Na razie jest dobrze. Ale ta cholerna niepewność ciąle mnie nie opuszcza... Jak długo jeszcze? Mam teraz w sobie tę pewność, że kolejnego mężowskiego wyskoku już nie wybaczę. I dopiero wtedy będę mogła mówić "nie warto".
Autor: dr przeszer  (2009-11-20 14:56:44)
-----
Widzac te wypowiedzi nie mozna CIe inaczej zaszufladkowac i nie dziwie sie ze lgnie do CIebie najwieszy shit jaki matka ziemia nosila :D
Autor: agi  (2009-11-20 14:59:39)
-----
ja obecnie poznałam kogoś to znaczy znałam go wcześniej ale tak jakoś nie zauważyłam , nie znałam , jest inny , cm niższy spokojny nie był ale jest teraz i po raz 1 mam wrażenie że kończy moje zdania a ja jego .... i nic więcej mi nie potrzeba jest wiele schodów , ale najważniejsze chcemy być szczęśliwi razem i o to dbamy oboje , długo na to czekałam po zdradach mojego ex .... muszę zrobić badania na hiv a nie jest to przyjemne ,,,... to też jest problem nie boicie się chorób wenerycznych ? te panie którym zdrada nie przeszkadza bo wolą mieś święty spokój?
Autor: ta ktora zdradzila  (2009-11-20 14:59:40)
-----
ja zdradzilam swojego partnera po 6 latach bedac w zawiazku, bardzo tego zaluje... ale stalo sie! przyznalam mu sie do tego, teraz jestesmy na etapie "powrotu" jednak czy sie uda to ja nie wiem ... moim zdaniem wina zawsze lezy po obu stronach, wszystko zaczelo sie psuc, przestal mnie szanowac, zaczal sie wywyzszac, w koncu wyjechal do anglii, poznalam kogos, znowu poczulam sie wyjatkowo, dobrze i bezpiecznie, mimo to zaluje i to bardzo, wszystko zalezy od czlowieka nie ma na to recepty - ze jak mezczyzna sprawia swojej kobiecie komplemanty to ona tego nie zrobi, ja bylam wpatrzona w niego jak w obrazek, ale cos sie zmienilo , wypalilo, .....
zycie toczy sie dalej, niektorzy musza z tym zyc, inni naprawiaja swoje bledy, nigdy nie myslalam ze bede w stanie posunac sie do takiego kroku
Autor: Raskolnikow  (2009-11-20 15:10:44)
-----
WYBACZYĆ ZDRADĘ ?
W życiu! Niech by mnie moja Luśka zdradziła... dwa łepy sie potoczą...
Autor: agi  (2009-11-20 15:10:56)
-----
ja wiem z własnego doświadczenia nie zdradzam i nie lubię być zdradzana ..... ale najbardziej na świecie zazdroszczę ludziom którzy tak bardzo kochają tak mocno że potrafią wybaczyć zapomnieć ..... żyć dalej i dalej ufać ...... mi niestety się to nie udało powiedziałam i niby miało być wybaczone nie było odbijało się czkawką . i zaczęło się robić toksyczne ... Teraz myślę ze tak miało być .... i coraz mniej o tym myślę ...... bo więcej wiem ,
staram się po prostu ufać .... ufanie daje wiele radości wbrew pozorom . ja już sobie idę pozdrawiam wszystkich.
Autor: amu  (2009-11-20 15:13:32)
-----
Telefony wyciszone, schowane. "Zniakanie" i nieodbieranie telefonu, wyjścia "na basen", "do sklepu" (telefon był w samochodzie, wiec nie odbierał)... Brak zainteresowania seksem. Brak czułości. Na pytania jedna odpowiedź: "Wszytko jest ok. Oczywiście, że cię kocham". Tylko słowa. Brak czynów. Zwodzenie. Trzymanie w obiegu. W wieku 30 lat czułam się jak stara baba, zamartwiona, chuda, wiecznie zdenerwowana. Latałam za nim jak głupia kukła, wydzwaniałam, wierzyłam we wszystkie teksty. Złapany na kłamstwie - tradycyjnie "To nie tak jak myślisz"... Pewnego dnia najzwyczajniej w świecie nie zadzwonił i ja nie zadzwoniłam. Tak nagle. Urwaliśmy kontakt. Bez kłótni, rozmowy, pożegnania. Wzięłam się za siebie. Zaczęłam normalnie jeść, spokojnie spać, kąpać się w wannie pełnej piany. Skupiłam się na swoim życiu. Zdałam sobie sprawę, że przez cały czas bycia z nim zajmowałam się jego problemami, dostosowywałam się do jego trybu życia itd. Kiedy się skończyło - poczułam ulgę. Wolność. Radość. Moje oczy znowu nabrały blasku!!! Tak umarła miłość. Jednostronna oczywiście.
Autor: Kahn  (2009-11-20 15:28:39)
-----
Powiem tak, każda zdrada jest zdradą i tyle! Czy to esowanie, czy gadania na gadulcu, czy flirt...Zdradzać nie znaczy tylko dotykać i iść do łóżka, zdrada to też i myśleć o innej/innym.
Ja byłem w związku z rozwódką, zwał jak zwał. Dwójka jej dzieci, kochałem i ją i jej dzieci. Nie wiem, czy to rozwód na nią tka wpłynął, czy... Poznałem ją na necie i w imię moich zasad i wartości, ważna była ona i jej dzieci , kochałem. Innych nie było, innej nie było, nie było nikogo poza nią. Jednak była podejrzliwa. Miała pretensje do mnie ze siedziałem na necie, choć wymagała i wymaga tego moja praca, i że szukałem na necie innej. Brzmiało to jak brednie potłuczonej. Kochałem ją i jej dzieci, świata poza nią nie widziałem, dlatego jej podejrzliwość raniła, sprawiała ból.Byłem jej wierny, innej nie było.Zaczęła się dziwnie zachowywać, nagle zaczęła mnie atakować pod byle pretekstem...Potem dowiedziałem się,że miała trzy profile na randkach w necie!!!!! I gadała z facetami!!!! A mnie larwa posądzała o posiadanie jednego!!!
Zabawne,że o zdradzie piszą tu same kobiety...że to facet cham i gnida,że zdradza....Kobiety też potrafią.
gardner36@o2.pl
Autor: Malina  (2009-11-20 15:35:23)
-----
A ja myślę, że jak jest dobrze, to niech tak zostanie. Najgorsze jest poszukwanie dowodów na jakieś słabości drugiej osoby. Nie wiem, czy mąż mnie zdradza i nie obchodzi mnie to. Czuję, że mam w nim oparcie, że mnie docenia. Większą krzywdą dla mnie byłoby, gdyby mnie poniżył, gdyby zdradził nasze tajemnice, gdyby wyśmiał to co nas łączy i przekreślił to. Gdyby mnie zdradził, oczywiście wolałabym nie wiedzieć.
Co do wybaczania: Nikt nie jest święty i dlatego nie możemy być przekonani, że nasi partnerzy święci są. Każdy ma prawo popełnić błąd. Chociaż zdrada w wykonaniu panów nie wydaje mi się taka pustosząca zwiazek i rodzinę, jak zdrada w wykonaniu kobiet. Bo mężczyżni nie podchodzą tak bardzo emocjonalnie do seksu jak kobiety. My potrzebujemy uczucia (ale przy nadmiarze alkoholu niekoniecznie), mężczyznom wystarczy to co mogą zobaczyć. I nie angażują się zbytnio w przelotne miłostki, które mogą traktować tylko jak trofea.
Generalnie wybaczać trzeba, i to z powodów zdroworozsądkowych. Wybaczyć, jednak nie znaczy zapomnieć. A pamiętać, nie znaczy wciąż wspominać, zatruwać się tym nieustannie i wyrzucać to partnerowi. Wybaczenie oczyszcza. Przede wszystkim tego, kto wybacza. Oczyszcza z toksycznych uczuć, z gniewu, z żalu, z rozpaczy, z chęci odwetu. Oczyszcza też związek. Ne oczyszcza jednak tego, któremu wybaczamy. Ten kto zawinił musi wybaczyć sam sobie. To jest najtrudniejsze.
Autor: tak tak to ja  (2009-11-20 17:00:40)
-----
Wybaczyc zdrade?? Zycze powodzenia!! Brak zaufania, kontrola na kazdym kroku i podejrzenia.. Nigdy nie bedziecie pewni/pewne czy to sie znowu nie zdarzy i ta mysl jest chyba najgorsza. Nie da sie odbudowac zaufania, a jesli juz to baaardzo dluga droga... Ale czy warto??
Autor: tak tak to ja  (2009-11-20 17:01:46)
-----
OK, zgodze sie, ze wybaczyc mozna, ale zzapomnieniem gorzej...
Autor: tak tak to ja  (2009-11-20 17:03:29)
-----
Autor: zazza23 (2009-11-20 09:29:16)-----

HEhehe Jak suka nie da to pies nie weźmie . Żałośni są Ci co "wybaczają" bo nie ma co wybaczać zdrada to tchórzowski koniec związku - tak robią Ci co nie potrafią prosto w oczy powiedzieć już Cię nie chcę . Albo cwani co przez jakiś czas żyją na 2 fronty i swoisty casting na partnera życia sobie robią - zostaną z tym co się bardziej stara. Zdradzający brzydzę się wami tchórze jesteście.

SUKA DAJE, PIES NIE MUSI BRAC!!!!!!

A tak poza tym to zgadzam sie z autorka wpisu.
Autor: oto-on  (2009-11-20 17:18:41)
-----
Zdrada.., mam coś takiego na koncie. Powody były raczej moje, wewnętrzne, nie na linii ja-żona. zorientowała się w sprawie, która zresztą już przechodziła do historii. Cierpiała.
oboje bardzo się kochaliśmy. kochamy się nadal. a także się przyjaźnimy. może to zabrzmi nieco dziwnie, ale z tą drugą kobietą nie łączyło mnie udawanie, że nie jestem rozumiany przez żonę. chyba to wszystko razem zdecydowało, że zaczęliśmy o tym co się stało rozmawiać. to nie jest łatwe, ale rozmawianie jest niezwykle ważne. to jedna z najważniejszych spraw, które łaczą ludzi ze sobą. To, że moja żona postawiła na rozmowę zamiast na śledzenie mojego telefonu czy korespondencji było chyba najmądrzejszym posunięciem. szpiegowanie zatruwa szpiegującego. i coś jeszcze, co nie każdy zrozumie. wystarczy kochać. nie zawsze warto żądać monopolu na wszystko inne. nie każdy to uniesie. jak się kocha, to może wystarczyć.
Autor: to po co zdradziles  (2009-11-20 17:36:35)
-----
???
Autor: sigma44  (2009-11-20 18:30:46)
-----
zdrada....po paru latach coś się wypala...po 17latach małżeństwa mąż mnie zdradził zaczeło się psuć między nami, nie mogłam mu wybaczyć tego,więc w odwecie mu też oddałam.Nie żałuję tego co zrobiłam od 1,5roku jestem z facetem ,który mnie kocha,szanuje i co najważniejsze nie zdradza.Jest nam dobrze ze sobą.Czasami warto spróbować.Mnie się udało.Nie wierzyłam w miłość chyba,że książkową,a jednak doczekałam się na nią.Jak to miło spotkać bratnią dusze iiiii ciało...
Autor: Beata  (2009-11-20 20:16:26)
-----
Dyskutujecie wybaczać nie wybaczać.Opowiem Wam historie z życia wziętą świeża sprawa.Moja znajoma mężatka zdradziła męża zaszła z kochankiem w ciąże ,tego akurat nie żałuje ale On jednak stwierdził że wraca do żony.Wyspowiadał się przed żoną ze wszystkiego i tu dla Was wszystkich zaskoczenie ONA WYBACZYŁA.Uważają się za ludzi bardzo wierzących i twierdzą że to wiara nakazuje im wybaczać ale z drugiej strony gdzie była jego wiara jak zdradzał?Ja podejrzewam że jest w ich związku dużo obłudy bo żyją w bardzo małym wiejskim środowisku i jak to Państwo chodzący co niedziela pod rękę do kościoła i takie rzeczy.Widzicie czego się nie robi dla... choć on twierdzi że żona mu szczerze wybaczyła,Chcę jeszcze dodać że bardzo czynnie udzielają się w życiu kościelnym ,oazy ,zgrupowania itp .Co o tym myślicie bo ja jestem wygłupiona .Kto w ich związku jest nienormalny ON czy ONA?
Autor: jeszcze Beata  (2009-11-20 20:20:09)
-----
Dodam jeszcze że pan dosyć znana postać w okolicy jako działacz społeczny itp a ciąża kochanki jest ciążą bliżniaczą.Pozdrawiam
Autor: xxx  (2009-11-20 21:30:09)
-----
NIE!!zdrada jest gorsza od smierci
Autor: do do młody mąż  (2009-11-20 21:37:51)
-----
dlaczego tak obrażasz chłopaka? Najpierw piszesz,że "zazdrościsz" a potem sugerujesz że pewnie jest kiepski skoro mial tylko żonę a ona tylko jego.A może to ty masz kompleksy, bo za długo szukalaś (5 partnerow, nieźle).To co napisał młody mąż jest bardzo ważne, bo tak naprawdę świadomosć,że ten jedyny/ta jedyna miał/miała kogos przed nami jest podobnie bolesna jak zdrada.zapytajcie sami siebie, czy nie jesteście zazdrośni o tych ex, nie myslicie czasem,że ktoś ukradł wam ukochana osobe, te jedyna, która miała byc stworzona dla was?Nie chodzi o to,żeby przywdziać wlosienice i zacząć celibat po nieudanym związku.Ale może odrobinę później podejmować decyzje o współżyciu....tak dla własnego dobra (bo wiekszość z piszących tu, to jak mniemam, straszni egoiści).Znam ludzi którzy najpierw pchaja sie do lózka, a potem dopiero myślą, analizuja, poznaja bliżej partnera.Gdyby odwrócic kolejność byłoby mniej takich "poszukujących".To nie jest fajne kochać się z dziewczyną/chłopakiem, którzy mieli wcześniej kilku partnerów, a obrażanie tych, którzy są w tej kwestii odrobinę mądrzejsi to tylko tuszowanie wlasnych problemów,taka polska bezinteresowna zawiść.
Autor: mieta przez rumianek  (2009-11-20 21:44:01)
-----
czuje sie zdradzona...dla niego to tylko rozmowy..nie ma poczucia winy, uwaza ze nie zrobil nic zlego. Odejść sam nie chce, a i mnie zatrzymuje. kocham go, lecz milosci z jego strony nie czuje. zdecydowałam sie poczekac, dac szanse...poki bol jest jeszcze do zniesienia, dopoki jest szansa na szczesliwa przyszlosc. Czy miłość jest najwazniejsza?...z pewnoscia nie wazniejsza od godnosci ...
Autor: ?>  (2009-11-20 22:00:19)
-----
wybaczyłam.. choć długo było mi ciężko. Ale teraz wiem że nie będę z nikim innym, kochamy się mocno i jesteśmy razem najszczęśliwsi.
Autor: do beaty  (2009-11-20 22:14:01)
-----
a kto ci powiedział dziecino,że do koscioła chodzą święci, bezgrzeszni????????nienawidzę takiego durnego rozumowania.Niech tam sobie będa katolikami czy buddystami.Ludzie zawsze będą skomplikowani, niezależnie od swiatopoglądów i wierzeń.Nie ma ludzi wyłącznie dobrych i wyłacznie złych.Zatrzymałaś się na etapie bajek dla dzieci o dobrych królewnach i złych wiedźmach?Obudź się, po tym,że umiesz pisać i czytać, wnioskuję,że już trochę żyjesz na tym świecie i powinnaś rozumieć,że ktos może chcieć zyć według jakichś zasad ale mu nie wychodzi.Ty możesz też marzyć o piatkach w szkole ale ich nie dostawać.Najlepiej jest zadeklarować brak jakichkolwiek zasad?Nie sądzę.Wole katolika który grzeszy ale żałuje, niż zadeklarowanego ateiste, ktory nie ma żadnych zasad, robi to samo co ten pierwszy, nie żałuje i jeszcze wyzywa tego pierwszego od obłudników.Sama nie jestem wierzaca, ale szanuję ludzi z zasadami.Nawet takich którym nie wychodzi.Jasne?????
Autor: Krysieńkka:)  (2009-11-20 22:15:40)
-----
Nie ma żadnej miłości ,jak jest zdrada.jest ból,cierpienie,utrata wartości,zranienie,nie robi sie takich rzeczy dla osoby ,którą się kocha:)
Autor: marta26  (2009-11-20 22:52:43)
-----
Ja po 6 latach więzienia mnie w domu przez mojego męża zaczęłam pracowac,dowartosciowałam siebie i stwierdziałm że cos od życia mi sie nalezy.zdradziłam go z moim kolegą z pracy,to juz trwa ponad rok,nie wiem jak to mozliwe,ale ja kocham mojego nowego faceta i chce z nim ulożyc zycie,nie mam jednak odwagi by spakowac dzieci ,siebie i wyjsc z domu.mój mati mnie kocha ale nie nie chce na siłe zabierac mnie od męża czeka cierpliwie na te chcwile az sama zadecyduje co dalej.zdrada to nowe spojrzenie na swiat,i mozliwosc nowego lepszego życia.pozdrawiam
Autor: do Beaty  (2009-11-20 23:31:10)
-----
gratuluję koleżanki!
i co z tego że do kościoła jej kochanek chodzi z żoną za rączkę a ona to co lepsza?
sama urodziła bękarta którego wychowuje mąż i ona jest lepsza? ona jest gorsza niż ten kochanek, bo przynajmniej on nie wmówił swojej żonie bękarta którego żona musiałaby utrzymywać!
Autor: Olga  (2009-11-21 01:58:10)
-----
m i dalam mu szansę. Niestety dalej mnie oszukiwal z jedna, bo z druga faktycznie zakonczyl.Dowiedzialam sie o tym i po raz drugi dalam mu szanse. Teraz bardzo sie stara odbudować moje zaufanie od kilku miesiecy, nosi mnie niemal na rekach ,ale mimo że własciwie to nie mnie zdradził , lecz tamte, bo jednak mnie wybrał, a one były pierwsze, i bardzo go kocham, to jednak nie moge sie pozbierac. Bardzo go kocham, ale jest mi ciezko wytlumaczyc jego postepowanie i przywiazanie do tamtych kobiet, bo wiem na pewno ze innych, a zwłaszcza przelotnych romansow nie mial. Ze mną spędzał cały czas wolny a z nimi spotykal sie przelotnie obiecujac im, a zwłaszcza jednej że bardzo ja kocha i jest jej wierny i zostanie z nia na ZAWSZE tylko musi poukladac swoje sprawy zawodowe .Wyznał mi że nie umiał ich zostawic ,bo bardzo sie do nich przywiazal i polubil ich dzieci, a do tego pomagal finansowo.To dopiero GALIMATIAS.
Autor: BIG AAAAA  (2009-11-21 06:31:19)
-----
cudowny kochajacy maz... aniol...ale czegos brakowalo.... pasji..ambicjii.testosteronu. pojawil sie tamten-wulkan pasji i erotyzmu. romantyczne uniesienia sprawiaja ze kobieat czuje sie od razu jak krolowa swiata... pomimo ze kocham mojego meza i wiem ze bede z nim- chociaz juz sama nie wiem czy dlatego ze chce czy dla tego ze wiem ze on bedzie najlepszy dla mnie....??? zdradzilam. po jakims czasie nie udzwinelam ciezaru klamstw i braku czasu dla dwoch facetow. ale wiem ze nie bedzie latwo w przyszlosci oprzec sie pokusoe kolejnej zdrady.. tak to jest- kiedys wielka przeciwniczka zdrady - dzis oglada sie a innymi facetami ..bez wyrzutu... bez zalu..
Autor: ,,,,,,,,,,  (2009-11-21 09:03:59)
-----
oj kobietki ale fantazjujecie....przecież to takie proste,każdy facet po ślubie podwija ogon i myśli ,,moja słodka idiotka"zaobrączkowana to będzie spokojnie znosić moje fochy,nie muszę się zbytnio starać .Wymyślacie jakieś miłości,przywiązania-srata tata,może być tylko chwilowe zauroczenie i miła chwila przy orgażmie.Każdy facet to świnia, który tak naprawdę szuka miani dla siebie,sprzątaczki,kucharki i czasami dziwki żeby zaspokoić swoje potrzeby.Tylko jedno pozostaje co warte jest styknięcia z facetem DZIECKO,ale to już inna sprawa.
Autor: jaska75  (2009-11-21 10:14:00)
-----
mnie mój partner też zdadził pod wpywem alkoholum na imprezie na której i ja byłam...ale wiem że ona go uwodła...byliśmy bardzo młodzi mieliśmy po kilkanaście lat a ja go już bardzo kochałam...i bolało jak cholera...ale wybaczyłam mu...choc nie tak łatwo bo pod wpływem innych którzy widząc jak cierpi prosili bym dała mu szansę...
Jesteśmy już 14 lat po ślbue a 17 lat razem i nie żałuje że wybaczyłąm...
Jestem prawie pewna że nie zdradził mnie nigdy bo przeważnie siedzi w domu z dziecmi bo ja częściej wychodzę...jesteśmy szczęśliwi:
ps. pare lat pamiętałam o zdradzie ale z biegiem czasu przeszło a teraz juz nie ma śladu bo wiem że ona była dla niego nikim a mnie naprawde kocha
Autor: do autora do Beaty  (2009-11-21 11:34:41)
-----
.Nie ważne kto urodzi czy zrobi ważne kto wychowa .A ten kochanek poinformował żonę o dzieciach,tylko co z niej za kobieta i matka własnych dzieci że ją nie zainteresowały dzieci męza na boku bo na boku ale niczemu nie winne dzieci ,lecz to już by był skandal na głębokiej prowincji.
Autor: max32  (2009-11-21 11:36:48)
-----
wybaczyłem, dałem jej drugą szansę i to było najgorsze co mogłem zrobić!
minęło prawie 5 lat i znowu sytuacja się powtórzyła, a ja jak głupi straciłem już 5 lat na bycie z osobą która z natury jest szmatą, naprawdę jeżeli ktoś zdradził raz zrobi to ponownie bo skoro za pierwszym razem tej osoby nie interesowało to że wskakuje innemu do łóżka i tak łatwo wskoczyła to dlaczego drugi raz tego nie miałaby ta osoba powtórzyć?
naprawdę wybaczyć można ale już po zakończeniu związku z osobą która zdradziła (osoba która zdradziła musi oczywiście na to wybaczenie zasłużyć). związek z osobą która zdradziła niema najmniejszego sensu, bo ta osoba sama poprzez zdradę pokazała że ten związek jej nie interesuje, więc po co utrzymywać na siłę coś co już umarło?
Autor: do Beaty  (2009-11-21 11:43:28)
-----
aha to czyli kobieta ma prawo wmówić mężowi że będzie wychowywał bękarta, bo nie ważne kto zrobił ważne kto wychował? ale w takim razie to po co wskakiwało się na innego skoro można to dziecko było zrobić z mężem? każda wymówka jest dobra aby usprawiedliwić puszczalstwo...
co by było gdyby kochanek nie zostawił jej i dalej żył w trójkącie? a jestem pewien że ta by wychodziła na specerki z dzieckiem i kochankiem a później z mężem i to nie byłoby złe tak?

weź się kobieto ogarnij, bo to ta żona która romansowała z kochankiem jest najbardziej winna, bo wiedziała w co się pakuje ale mimo to kiedy kochanek ją olał wróciła z podkulonym ogonem i zgrywa teraz cnotkę do następnego razu...
Autor: ja bym nie używał  (2009-11-21 20:04:11)
-----
słowa "bękart". Pojęcie to pochodzi z czasów gdy sadzono ze winny jest ten kto został poczety. Ja myśle ze winna jest hołota która nas poczyna. Czyli twoi rodzice. Najpierw tata począł cię na gazie a potem rozważano czy cie nie spuśćić do kanalizacji.
Autor: ....  (2009-11-21 20:24:12)
-----
Spotykalem sie z dziewczyna przez 5,5 roku. wszystko bylo ok spedzalismy razem bardzo duzo czasu i bylo naprawde fajnie :) niestety na 3 roku studiow onna poznala kolege z uczelni i po kolezensku zaczeli sie spotykac wiedzialem o tym ale przeciesz byl to tylko kolega.... do czasuuuuuu. Spotykali sie coraz czesciej i tak sie rozpadl nasz zwiazek. Teraz po 8 miesiacach dostalem sms ze kiedys kiedys sie pogubila i stracila cos pieknego... mysle ze jakbym sie postaral to moglibysmy znowu byc razem ale caly czas sobie zadaje pytanie czy warto???? wydaje Mi sie ze potrafilbym wybaczyc i isc dalej przez zycie ale Ja nigdy jej nie oszukalem i chcialbym kiedys potkac kobiete ktora bedzie Mi wierna i Ja jej... nie iwem czy to jest mozliwe ale mam taka nadzieie:) co Wy byscie zrobili na moim miejscu?? pozdrawiam
Autor: juras  (2009-11-21 20:26:17)
-----
Tu chyba Beacie o coś innego chodziło.Czy możliwe aby żona wybaczyła mężowi zdradę bo go kocha i wiara jej tak nakazuje a z drugiej strony jest pytanie .Czy te dzieci poczęte przez jej cudownego męża nie mają prawa znać ojca bo jakoś jemu potrafiła wybaczyć a dzieci ,PRECZ a przecież akurat ta wiara mówi że dziecko poczęte jest Darem od Boga.
Autor: Beata  (2009-11-21 20:46:52)
-----
Masz rację o dzieciach Ci państwo nie chcą nic wiedzieć ani słyszeć.Akurat tej mojej znajomej na tym nie zależy ale ja jako człowiek postronny zastanawiam się czy uda mu się spokojnie żyć wiedząc że tam gdzieś jest jego cząstka.
Autor: do ....  (2009-11-21 21:42:00)
-----
ja bym tej znajomosci nie reaktywował. chodzi o to że ty nigdy do końca nie wybaczysz jej tego. zawsze bedzie ta zadra w pamięci. to wam zepsuje zwiazek.
Autor: sylwia  (2009-11-21 23:44:25)
-----
DO: "mlody maz"
"do młody maz"
"do do młody maz"
Tak czytam te Wasze przepychanki i muszę wtrącić swoje trzy grosze. Po pierwsze uważam, że one nie do końca związane są z tematem zdrady. Po drugie, w każdym z tych postów jest trochę racji. Ale każdy z rozmówców trochę za bardzo przegina na swoją stronę. Uważam, że każdy powinien żyć tak, jak mu najbardziej odpowiada. I nikomu nic do tego. "mlody maz" nie powinien krytykować tego, że ktoś miał więcej niż 1 partnera, bo różnie się w zyciu układa. "do młody mąż" nie powinna krytykować "mlody maż" za jego poglądy, skoro sama nie miała szczęścia. Z kolei "do do młody mąż" nie powinien/powinna krytykować "do młody mąż" za jej partnerów seksualnych, bo... no właśnie, bo różnie to w życiu bywa. czy 5 partnerów to dużo? Nie mnie to oceniać!
Zresztą ludzie, o co tu się kłócić? Tak to już jest, że jedni ludzie trafiają od razu na właściwą osobę, odkrywają się, poznają... I to jest piękne. Inni z kolei nie mogą trafić długo na tę jedyną/tego jedynego i nie koniecznie dlatego, że najpierw idą do łóżka. Jedni drugich nigdy nie zrozumieją, tym bardziej nie powinni się obrzucać błotem. Ze swojej strony powiem tak: jak miałam lat 19, to nieziemsko bolało mnie, że mój ówczesny chłopak miał dziewczyny przede mną. Chciałam wiedzieć, jak z nimi było, czy było mu dobrze, czy nie, i przede wszystkim ile ich było.
Dziś mam "pod trzydziestkę" i patrzę na to z zupełnie innej perspektywy. Owszem, pięknie jest mieć tego jedynego partnera. Ale NIGDY nie wiadomo, jak potoczy się życie. Znam 2 osoby, które mając "tego jedynego", zaczęły się zastanawiać, jak to jest kochać się z kimś innym. Niestety, jedna z tych znajomych po kilku latach małżeństwa (zawartego nota bene z wielkiej miłości) postanowiła sprawdzić, jak to jest z kimś innym. A właściwie z innymi. Raz mąż jej wybaczył. Kolejnego (kolejnych?) już nie. Małżeństwo przestało istnieć:(
A ja... cóż... byłam "tą głupią, która najpierw szła do łóżka, a później chciała się poznawać". Strasznie źle mi z tym było, a moja frustracja objawiała się właśnie krytykowaniem osób nie mających doświadczenia. Teraz nie krytykuję nikogo. Nie jestem zazdrosna o mojego mężczyznę za to, że uprawiał seks z kimś przede mną, ani on nie jest zazdrosny o moich poprzednich absztyfikantów. Jestem w końcu szczęśliwa u boku cudownego mężczyzny. A do zdrady nie ciągnie mnie zupełnie. Po części właśnie dlatego, że mam porównanie, wiem że z nikim nie było tak cudownie, jak jest mi z moim narzeczonym... Ale najważniejszy powód jest taki, że kiedyś ktoś mnie zdradził... Związek się rozpadał z dnia na dzień, a ja nie mogłam nic zrobić. Bolało strasznie... NIKT nie zasługuje na takie cierpienie. Nie zrobię tego mojemu obecnemu mężczyźnie...
Autor: Gabi  (2009-11-22 07:37:47)
-----
Nie warto ! już nigdy nie będzie dobrze. Nawet jeśli wybaczysz, stracisz zaufanie. Takie życie jest zrujnowane i beznadziejne.
Autor: Jolanta- naiwna  (2009-11-22 10:40:17)
-----
Kiedyś mnie uczono, ze nie należy wchodzić w czyjąś prywatność tj. nie otwierac listów nie zaadresowanych do siebie, nie przysłuchiwać się rozmowom telefonicznym nie prowadzonych oficjalnie itd. , nie szpiegować co się dzieje np. u sąsdaida, w gabinecie dyrektora itd. Nadal tak uważam, z jednym wyjątkiem !!! Jakim? Wobec osób które się kocha nie wyłączając w niektórych tylko sytuacjach - własnych dzieci, wnuków

Teraz inne nieco czasy. Czasy internetu, komórkowych telefonów rozszerzyły "zakazy wstępu"
Kiedyś tak uważałam : szanuj czyjąś prywatność . Teraz uważam, że N I E należy sznować jej w przypadku osób z którymi jest się w związku. W normalnych, kochających się związkach nie ma miejsca na tajemnicze prowadzenie rozmów, wysyłanie sms-ó nie widomo komu, siedzenie w necie i spędzaniu czasu na pogaduszkach , czatach i tp.
Warto więc sprawdzić czy przypadkiem nie jesteśmy jednymi z wielu . Mój ukochany, z którego bardzo kochałam przez ponad 6 lat mówił mi z pięć razy dziennie że mnie kocha !!! Llos sprawił że na podane mi niczym na tacy jego hasło - domator- weszłam do jego poczty i nie znalazłam niczego za wyjątkiem adresu do jego innej poczty, w tamtej innej 3 poczcie ( a zaklinałał się że ma tylko dwie ! ) były jego zdjęcia po nagu, zdjęcia innych pań po nagu i nie po nagu, było jednoznacznym, ze czatował z nimi bo pisało przy ich nickach - zaproszono itd.. Poszłam dalej na oslep niemal. Okazało się że ma też Facebook i tam też sex , sex i sex. Ma też konto skypa i też wywaliłam mu z tamtąd Urszulki z Wrocławia i innsze nabytki. To było teraz.

Kiedyś rozeszliśmy się po tym jak znalazłam go w randkomacie. Podeszłam go odpowiednio i okazało się że tam też mnie zdradzał. Powiedział mi wszystko bo ja podszyłam się za jakąś zainteresowaną mężczyzną samotną wdoowę . Dla wdowy byłam kochanką, ale wyjechałąm do niemiec a on taki samotny, bez seksu. Wybaczyłam, kochałam . Obiecał że tylko ja, że tamto to przeszłość . Uwierzyłam, wybaczyłam i zapomniałam. Niepotrzebnie !!!!!!! Nie dawno była powtórka z rozrywki. Powiem tak: facet poznany w necie to po prostu męska SZMATA seksocholik i nikt wiięcej. Był moim kochankiem. Ujął mnie wiedzą, opiekuńczością w stosunku do córek, Z czasem zostawiłam dla niego męża, dom, znajomych- po tym jak Mąż zaczął coś podejrzewać i skutecznie mnie wyśledził. Odeszłam. Dziś cierpię , jestem wściekła na siebie , na niego . Mam spieprzone życie rodzinne. Czuję nienawiść do nas obu.
Tak moi kochani. Gdzie się zaczynają tajemnice i bronienie prywatności, gdzie zaczyna się mówić o zmęczeniu , konieczności położenia się wcześniej, to znak , że pojawiła się kolejna "zabawka" Tak , więc mam w tyłku etykę. Dzięki jej złamaniu wiem na czym stoję. Wiem, że moje marzenia, wira w miłość legły w gruzach. Cierpię, płaczę to prawda. Teraz dałam sobie czas na spokojne popłakanie sobie . POtem powrót do domu.

Reasumując- nie warto wybaczać!/ lepiej było pocierpieć wtedy i nie rujnować rodziny. Odradzam więc facetów z netu. Oni nie przestaną .
Autor: Krysia:)  (2009-11-22 10:42:06)
-----
tak eksytujecie się zdradą,at zwyczajnie oszustwo,nikomu nie służy:)
Autor: Jolanta-naiwna  (2009-11-22 12:02:41)
-----
Do krysi

Masz rację. NIKOMU!!!!! Ani żonom, ani meżom ani ich dzieciom ani pracodawcom !!!!
Autor: turbo dymo boy  (2009-11-22 12:12:36)
-----
zdrada jest zajebista do chwili gdy się nie wyda - później już bagno jakiego sobie nie wyobrażacie - zwłaszcza parę lat po ślubie i gdy są dzieci - nie polecam nikomu ale i tak wiem że będziecie to robić bo na swędzącą cizię - fiutka nie ma lekarstwa innego jak jebnąć się w łeb zamiast szukać kochanka tylko że kochanek przyjemniejszy.
jak nie pasuje wam w związku to kończcie to i rozwód - to jest wyjście nie zdrada
Autor: do Jolanty  (2009-11-22 12:23:50)
-----
najgorsze jest to że to się szerzy jak świńska grypa , gdy odkryłem identyczne zdrady mojej laseczki ślubnej dokładnie to co piszesz wytrzymałem parę miesięcy ale się w końcu rozwiodłem , postanowiłem zajrzeć innym w rodzinne tajemnice bo pomyślałem może u mnie coś nie tak popytałem to tu to tam , niestety załamka , wszędzie ktoś kogoś zdradza , w internecie , w pracy , sąsiad sąsiadka , esemesy , maile , czaty , boję się że nie ma już porządnych kobiet a jeśli są to na ile ? na rok , dwa aż w to gówno nie wlezą .
Autor: k  (2009-11-22 14:30:44)
-----
nie warto!! i prośby "kochasz mnie to mi wybacz" są głupie bo jeśli kocham to nie zdradzam :/ proste
Autor: trzeba!  (2009-11-22 16:50:55)
-----
Dotyczy to rodzin katolickich.
Prasa donosi.
"W liście, zatytułowanym "Bądźmy świadkami miłości", arcybiskup Zimoń wskazał, że "w duchowości małżeństwa kluczową rolę odgrywają dialog i PRZEBACZENIE". Za fundament tego uznał modlitwę i coraz pełniejszy udział małżonków, a potem całej rodziny, w Eucharystii.
Wasz duszpasterz wskazuje Wam droge. Więcć nie błądźcie!!!!

Autor: czekolada  (2009-11-22 16:52:21)
-----
nigdy nie wybaczylabym zdrady. jestem kochanka od dwoch lat i wiem jak to wyglada "od kuchni". ja jestem wolna, on od czterech lat ma dziewczyne, z która mieszka. spedzamy ze soba cale weekendy, ona niczego sie nie domysla. ja juz powoli trace sile i niebawem koncze te znajomosc, chociaz mam swiadomosc, ze bede bardzo cierpiec. bardzo go kochan, ale wiem ze czasem trzeba ze sceny zejsc...
Autor: Klara  (2009-11-22 17:54:30)
-----
zdrada nie bierze się z niczego, może zdradzony też powinien trochę się nad sobą zastanowić,a nie uważać że jak się jestem mężem czy żoną, to już mogę mieć na wszystko wywalone?
Autor: JA  (2009-11-22 18:26:25)
-----
ja też kiedyś zdradziłam. w małżeństwie nie byłam szczęśliwa.mój mąż o tej zdradzie nigdy się nie dowiedział. Odeszłam, rozpoczęłam nowe życie i pierwszy raz od 13lat jestem naprawde szczęśliwa.mój mężczyzna, z którym zdradziłam byłego męża daje mi to wszystko czego nie małam w małzeństwie. jest moim przyjacielem, partnerem, jest cudownym człowiekiem.powiem tylko jedno:NIE ŻAŁUJE TEGO ŻE KIEDYŚ ZDRADZIŁAM.GDYBY NIE TO, NIGDY NIE POZNAŁABYM SMAKU PRAWDZIWEJ MIŁOŚCI.
Autor: OLAla  (2009-11-22 19:21:05)
-----
Jestem mężatka od 15 lat. od roku zdradzam męża. Jest mi dobrze z kochankiem, najchętniej odeszłabym od męża, któy cały czas mnie krytykuje, poniża, seks bez czułości, często nie pracuje i ja musze go utrzymywać, część pensji przeznacza na swoje nałogi:papierosy+piwo. Niestety kochanek ma niepełnosprawne dziecko, którym opiekuje się zona. Nawet gdyby odzedł, musiałby ich utrzymywac, nie chce miec takiego bagazu.
Autor: Nie rozumiem  (2009-11-22 19:27:07)
-----
Do czekolada

Wiesz co ??> Facet mieszka tylko z dziewczyną , nie żoną , matką jego dzieci !! W zyciu nie dopusciłabym do siebie faceta wolnego stanu by być tylko kochanką !!. Albo wy albo on i tamta. A tak w ogóle najgorsze to zdradzac kochankę. Przecież tu nie ma przysiąg, więzów cywilnych. Nie rozumiem czegość w Twoim przypadku
Autor: Jolanta-naiwna  (2009-11-22 19:39:25)
-----
Do Jolanty

Trzeba szukać pań nie znających się na kompach. Ale czy są takie ??? tacy ??? jeden jest na pewno mój mąż i mój szwgier . Martwi mnie to wszystko. Masz racje . Dookoła zdrada jak nie on to ona. To kolejna choroba społeczna . W necie kobiety nie szukaj. dla mnie net już tylko pozostanie jako źródło informacji potrzebnych do pray lub jakieś forum pod artykułem jako przerywnik w pracy.
Autor: Alik  (2009-11-22 20:06:35)
-----
Do Jolanty-naiwnej
Ja tez poznałem kobietę przed 2 laty z netu, a jestem od 3 lat po rozwodzie. Po 1,5 roku mnie zdradziła, ale potem powiedziała, że się rozstajemy. Po 2 m-cach wróciła do mnie twierdząc, że mnie kocha. Chciała podobno sprawdzić jak to jest z podobnym do mnie facetem po rozwodzie.
Widać, że kobiety z netu są też niewiele warte, choć seks jest udany. Ma duże doświadczenie w tym temacie. Czy powinienem być jej wierny?
Autor: Alik  (2009-11-22 20:49:19)
-----
Dodam, że aktualna kobieta jest ponad 20 lat młodsza i sądzę, że ten romans nie przetrwa. Chce wyjść za mąż i mieć dziecko, a ja wprost przeciwnie. Płacę już alimenty na dzieci i kolejne opłaty nie są mi potrzebne.
Autor:  (2009-11-22 21:44:32)
-----
Jak czytam ten artykul to masakra. Ja bym nie umiala wybaczyc... nawet po 10 latach zwiazku. Nawet gdybym wybaczyla to ciagle bym o tym myslala i przy 1 większej klotni wszystko i tak by sie skonczylo na dobre. nie umialabym byc szera z ta osoba i jej zaufac. Nie ma sensu 2 razy wchodzic w to samo "bagno". Takie jest moje zdanie.
Autor: ?  (2009-11-23 00:19:17)
-----
A czy kochanka może czuć się zdradzona? Bo ja właśnie tak się czuję! Po kilku latach "związku" odkryłam,że ON nie gra ze mną fer. Wiem, że skoro mógł zdradzić żonę ze mną to dlaczego w drugą stronę to mniało nie zadziałać?- tylko , że ja kilka razy pytałam czy chce odejść, wrócić NIE CHCIAŁ (tak mówił) wcześniej ustaliliśmy, że będziemy ze sobą szczerzy i tak zawsze w stosunku do niego postępowałam i oczekiwałam, myślałam że z jego strony też tak jest SZCZEROŚĆ I ZAUFANIE, a teraz dowiaduję się, że od 2tyg. sypia z nią. Sama do tego doszłam, zapytałam potwierdził. Dlaczego nie powiedział mi sam, gdzie podziała się szczerość??? To głupie wiem, ale ja czuję się zdradzona, bardzo mnie to zabolało bo ja go bardzo ale to bardzo kochałam/kocham i w imię tej miłości zrozumiałabym decyzję o powrocie do żony. Cierpiałabym bardzo, ale musiałabym zrozumieć a tak czuję się upokorzona no i Zdradzona.
Autor: memel  (2009-11-23 01:02:45)
-----
tak to ja - memel - znienawidzony memel :)

chciałem tylko pozdrowić wiedźmę kafeteryjną i

powiedzieć
jedno

nie warto wybaczać - ---- chyba
że ma się predyspozycje na świętego ...
Autor: lilas65  (2009-11-23 07:25:57)
-----
Moja matka,z którą prawie nie miałam kontaktu dała mi tylko jedną radę,ale za to najlepszą na świecie"jeżeli przydaży ci się dzieko chwila zapamnienia,a życie jest długie i niesie wiele niespodzianek,to nigdy przenigdy,żeby nie wiem co nie przyznawaj się,bo przyznanie śię,a nie sama zdrada zrujnuje ci życie".ZDRADZAJĄCY NIE ZAPOMINAJCIE O TYM!!!!!
Autor: Do Lilas  (2009-11-23 07:46:33)
-----
Lilas

święte słowa. Ja mówię to samo. Kochankowi też tak radziłam. Dopóki nie przyłapią to sasmemu nic nie mówić . Jak przyłapią , to się trzeba zastanowić w która stronę pójść. ZSTANOWIĆ.
Na pytanie czy kochanka może czuć się zdradzona ? Tak może. Jak najbardziej. Ja też tak się jak ty czujeę.
Autor: ewka  (2009-11-23 08:10:49)
-----
ja też zostałam zdradzona po pięciu latach . Mój partner przebywał wtedy w Gdańsku u swojej mamy i stało się . Muszę dodać że przewidywałam że może do tego dojść taka kobieca intuicja .Oczywiście od niego nie dowiedziałam się prawdy. Wrócił po trzech miesiącach i wtedy zaczeło się piekło ukradkowe smesy rozmowy telefoniczne w pracy z tą drugą .Kiedyś zapomniał usunąć wiadomości od niej i wyszło szydło z worka . Owszem zakończył tą znajomość ale ona nadal nie daje za wygraną . To trwa już prawie trzy lata . nie pomagają zmiany numeru telefonu . Myślałam że uda mi się o tym zapomnieć nadal jesteśmy razem ale zadra ciągle we mnie siedzi . Nie potrafię już mu tak ufać jak dawniej choć on bardzo się stara . wybaczyć zdradę da się ale zapomnieć o tym że było się zdradzonym nie
Autor: do autorki do lilas  (2009-11-23 08:19:40)
-----
a nie lepiej już teraz wybrać którą drogą pójść?
jak sprawa wyjdzie na jaw i tak będziesz szła tą samą drogą (czyt. kurewską drogą).

a ty lilas cóż współczuję matki która ewidentnie się puszcza na boku pod przykrywką "chwili zapomnienia" spytaj się ojca czy chciałby wiedzieć o takiej "chwili zapomnienia" twojej matki.
Autor: to ja głupia niestety  (2009-11-23 13:40:10)
-----
Mój mąż zdradza mnie już przez 8 lat. Wiem o tym od roku. I chociaż mu wybaczyłam nie potrafię zapomnieć. Nie potrafię z nim życ ale i nie potrafię żyć bez niego. Z nowa partnerka ma 7 letnie dziecko. Nie chce odejść do tej drugiej.
My, jesteśmy razem przez 30 lat z nawiazką. Tak jak wyzej czytałam: byłam dobra żona, atrakcyjną intelektualnie i fizycznie, wspierałam go w trudnych chwilach. On mnie zreszta też, I jak teraz żyję? Męcze się strasznie. Nie żyje tylko wegetuję. Moje życie jest poczekalnią: zdradzi jutro , nie zdradzi? Wyjedzie , nie wyjedzie? Wiem, że zdradza mnie fizycznie i psychicznie nadal. Na każde jej wołanie wyjeżdża. Twierdzi , że mnie kocha. Ale ja już tak dalej nie mogę żyć. Nie wiem jak to sie skończy.
Wiem, wiem drodzy internauci - powiecie mi , że przezciez wszystko zalezy odemnie, że powinnam podjąć decyzję, że się nad soba użalam. Wiem. Pewnie i tak jest. Ale pomimo, że zawsze uważałam się za osobę zdecydowaną, tej jednej decyzji-decyzji o rozwodzie nie potrafie podjąć. Pozdrawiam wszystkich skrzywdzonych. A tych, którzy niszczą egoistycznie innym życie ? No cóż może kara ich kiedys dosiegnie. Jak nie ukarzą ich ludzie , to na pewno Pan Bóg.
Nie ma wytłumaczenia może nie na zdradę - ale na krzywde wyrządzaną bezdusznie drugiej bliskiej osobie: żonie, dzieciom, zabieranie im życia, marzeń....
Autor: chwila zapomnienia  (2009-11-23 13:44:01)
-----
jakie to żałosne
np zabiłam kogoś go miałam chwilę zapomnienia - czy dostanę mniejszy wymiar kary ?
zdrada jest zbrodnią morderstwa na duszy partnera - zabijamy jego duszę i serce
Autor: BARB  (2009-11-23 13:49:35)
-----
do Jolanty (2009-11-22 12:23:50)
-----
najgorsze jest to że to się szerzy jak świńska grypa , gdy odkryłem identyczne zdrady mojej laseczki ślubnej dokładnie to co piszesz wytrzymałem parę miesięcy ale się w końcu rozwiodłem , postanowiłem zajrzeć innym w rodzinne tajemnice bo pomyślałem może u mnie coś nie tak popytałem to tu to tam , niestety załamka , wszędzie ktoś kogoś zdradza , w internecie , w pracy , sąsiad sąsiadka , esemesy , maile , czaty , boję się że nie ma już porządnych kobiet a jeśli są to na ile ? na rok , dwa aż w to gówno nie wlezą .

Tez sie nad tym zastanwiam... teraz chyba nie ma normalnych ludzi.. znajomi sie zdradzaja w necie o zdradach.. jak czytam jeszcze wypowiedzi na forach to mi sie noz w keiszeni otwiera.. Nigdy nikogo nei zdradzilam Mialam kilku facetow ktoryz mnie zdradzili. Z kazdym zakonczylam znajomosc. Lepiej chyba pocierpiec na poczatku niz meczyc sie potem. Wydaje mi sie, ze jak ktos zrobil juz raz to bedzie to robil. Teraz mam faceta z ktorym jestem na reszcze szczesliwa. Mieszkamy razem, myslimy o przyszlosci. Gdybym sie dowiedziala - odeszlabym od razu.. mimo, ze bolalaby chyba najbardziej z tych wszystkich zwiazkow... jak to twierdzi moj facet - nie wiem ile w tym prawdy- on unika takich sytuacji, twierdzi, ze nie dopuszcza do nich.. Chcialabym w to wierzyc.. ze na prawde tak jest. Chociaz ja jesli widze co sie kroi mowie otwarcie: jestem w zwiazku, jestem szczesliwa i nie zdradzam. To taki zimy prysznic dla uwodzicieli. wiecie... smutne to wszystko.. ze tyle zdrad jest i tyle cierpien przez to.. jestem jakas naiwna, bo wierze w milosc, przywiazanie, zaufanie i oczywiscie wiernosc.. Nie wybaczylabym, nie potrafila... widzialabym tylko przed oczami jak facet puka inna laske, albo nie wiem caluej sie z nia, spotyka... takie sceny nie pozwolilyby mi zyc normalnie... Chyba sa jeszcze na swiecie ludzie normalni. ktorzy mysla podobnie.. powiedzcie, ze tak bo powoli stwierdzam, ze nie warto byc z kims ani wychodzic za maz..
Autor: do : to ja głupia niestety  (2009-11-23 13:54:52)
-----
kobieto.. wyrwij sie z marazmu!!! chcesz byc zawsze ta 2...? jak Ty to znoszisz? szczerze? podziwiam. Przeprszam, za to co teraz napisze ale zajebalabym sie psychicznie w takiej sytuacji. Odejdz- nawet jesli bedzie ci ciezko.. Nie rob z siebie meczennicy i przepraszam ale szmaty- bo Twoj maz tak cie traktuje.. Pomysl o sobie o dziecku jesli masz. tyle zycia przed Toba.. sa inni mezczyzni.. szczerze? odeszlabym i jeszcze tak sie zemscila, zeby pamietal na cale zycie... Kobieto w psychiatryku wyladujesz.. I on mowi, ze cie kocha? kocha ego.. Bo Ty pewnie sprzatasz, gotujesz i go opierasz a tamta do kurwienia sie jest.. sluzaca z Ciebie zrobil. Bylam w pdobnej sytuacji- tylko to byl facet nie maz.. 2 lata bylam glupia a potem odeszlam. Ciesze sie, ze to zrobilam.. dzisiaj wiem, ze zyje i jestem szczesliwa...

pomysl nad tym... przeprszam, ze tak obrazowo.. ale to starszne i smutne co piszesz...

Tak jak mowisz Twoje zycie zalezy od Ciebie. Zrob z nim cos...!! i nie narzekaj!!

zycze wsyztskeigo dobrego

Autor: Koci Mięta  (2009-11-23 14:15:46)
-----
mięto, ja tylko rozmawiałem... przecież KOCHAM tylko Ciebie

i JUŻ !
Autor: to ja głupia niestety  (2009-11-23 14:23:27)
-----
Dziękuję za komentarz. Naprawdę. Potrzebuję takich opinii. Może mi pomogą. Wiem, że on kocha tylko siebie. Starałam się, żeby moja wypowiedź nie była użalaniem się nad soba. Wiem, że mogę TO zrobić /odejść/. Ale nie potrafię. Rozpaczliwie go kocham. Wiem , że marnuje kolejne lata życia. Ale on był kiedyś , dawno temu moim jedynym przyjacielem, jedynym kochaniem, jedyną miłością.
I wiem , że sobie mna pogrywa. Jak jestem miła, to jest wszystko ok. Jeżeli nie jestem miła, to biega po mieszkaniu, krzyczy...
Tresuje mnie jak psa.
Ja staram się nie narzekać. Pomóżcie mi, żebym zebrała w sobie siły na decyzję. Wiem wszystko - wiem naprawde jaki on jest. Wiem, że ta cudowna druga jest jego warta. Skupiona na sobie, nie licząca sie z innymi ludźmi, z drugim człowiekiem, z jego ślubnym dzieckiem, z jego uczuciami... Wszystko wiem. Mozecie mi 'nawciskać'. Wiem, jestem niemądra. Napradę - mam doskonałe rozeznanie sytuacji, w której się znajduję.
Wiem , że żyję z egoistą i podłym człowiekiem.
Dlaczego jeszcze z nim jestem - nie wiem. Może na to trzeba czasu.
Jestem przeraźliwie samotna. Nie mam oprócz tego forum nikogo, komu moge sie wygadać.
Będę wdzięczna za wszystkie wypowiedzi wspierające mnie na duchu.
Potrzebuję Waszej pomocy, Waszych rad.
Jeszcze raz - dziękuję.
Autor: ewka  (2009-11-23 15:10:02)
-----
ja też wiem jak to boli co prawda mój partner nie ma dziecka z tą drugą bo poroniła ale ciągłe drżenie czy znowu gdzieś się nie spotkają i zacznie się to znowu to piekło .Tkwie w tym już trzeci rok zrobiłam się małomówna nigdzie nie chce mi się wyjść żyję pracą
Autor:  (2009-11-23 15:17:00)
-----
DO MIĘTA PRZEZ RUMIANEK
Mój mąż uważa, że dla niego ona nic nie znaczy. Stawia się okoniem. Poznali się w nowej pracy i twierdzi, że łączą ich tylko interesy. Widzę jak ona patrzy na niego. Na pewno nie jak na zwykłego kolegę wsród których przebywa. Poznałam ją, kilka razy bylismy na imprezie firmowej. Odnosi się do mnie z wielkim dystansem. Jesteśmy 7 lat po ślubie. Miesiąc temu znalazłam w aktówce męża prezerwatywę. Stosuję plastry antykoncepcyjne. Jak zatem wytłumaczyć w racjonalny sposób pojawienie się jej?
Autor: OLAla  (2009-11-23 16:35:52)
-----
Do: to ja głupia niestety
Kobieto! Odejdź od niego, nad czym się zastanawiasz????
Autor: Monika  (2009-11-23 16:36:45)
-----
Przepraszam, ale nie podpisałam się pod moim postem, który napisałam do MIĘTA PRZEZ RUMIANEK. mAM NA IMIĘ MONIKA (TO DLA UŁATWIENIA GDYBY KTOŚ ZECHCIAŁ MI ODPISAĆ. pOZDRAWIAM.
Autor: krysia:)  (2009-11-23 18:07:32)
-----
Na prawdę nikt zdradzający nie boi się aids i chorób psychicznych po zranieniach???????????????,nie wierzę,że obnażenie zdrady,wykrycie oszustwa nie boli,bo to przeszłam,po co się narażać samemu na takie przeżycia,myślę,ze nie każdemu dana jest prawdziwa miłość,a taka krótkotrwała to przereklamowana przyjemność,rozstania bolą i niszczą
Autor: Monika2288  (2009-11-23 18:24:01)
-----
Wybaczanie to jakaś głupota, zdradził raz to zrobił by to raz jeszcze. jest to jedynie kwestia czasu, gdy poczuje ze odzyskał to "ważniejsze" Ja mimo swojego ,mlodego wieku też wybaczyłam(może nie tyle wybaczyłam co dałam na luz z tym, nie wypominałam nie wchodziłam na ten temat). Zaczynając od początku... Miałam 18 lat jak go poznałam. zawładnął sercem myslami , wszystkim. Straciłam dla niego głowe, moja pierwsza i jedyna pierwsza miłość. Był taki jakiegosobie wymarzyłam kochany slodki szarmancki ale i stanowczy potrafił sprwadzic mnie na ziemie wiele sie od niego nauczylam, byl ode mnie starszy 8 lat. byliśmy ze sobą 3 lata. On po 2 latach zdradzil mnie ze swoja kolezanka, bolało i boli nadal stwierdziłam ze pozwole mu zaczac raz jeszcze, chcialam sie przekonac czy to ze mnie na jakis zas straciul postawilo go do pionu czy stanie na... głowie ale udowodni mi ze juz nigdy to sie nie powtórzy, ze mnie koha i jak mnie kocha, czy faktycznie jest tak jak on sam mowil ze nie rzuca słów na wiatr. Długo nie musialam czekać... po 5 miesiacach od pierwszej zdrady dopuscił sie kolejnej a w tedy powiedzialam nie!Za zadne skarby juz bym mu nie ufała, brzydze sie go.Wiecie.... Czasem mysle ze te 3 lata to stracone lata. Poznałąm go jako mloda dsziewczyna zmienilam wiele, w tedy mialam zas na imprezy, na zycie "na wariata" a ja tylko z nim bez niego niegdzie nie chodzilam nawet nie chcialam, przestały mnie krecic impry,melanże itp.Usiadalam soebie na d***e tylko dla niego dla niego moglam zrobic wszystko.A on ot tak przekreslil to, byl swiadomy tego ze kolejny raz mu nie popuszcze, kocham, jasne ze kocham, ale nie moge wybaczyc, niew wierze mu, co to za zwiazek bez zaufania, po co mam sie zastanawiac gdzie pisze gdzie dzwonie i czemyu spoznia sie 15 min.
Teraz boje sie ze nikogo tak nie pokocham ze przy kazdym facecie bede sie obawiac tego ze zdradzi, wiem ze nie mozn a wszystkich mierzyc jedna miara ale on zaszsczepil we mnie tą niepewnosc. Powyżej jest komentarz ze jak suka nie da to pies nie wezmie, zgadzam sie z tym, do tanga trzeba dwojga. Jesli ta z ktora meżczyzna zdradza miala by w glowie mysl ze " sluchaj tak nie mozna, to podle, zranisz ta druga osobe, NIE BUDUJE SIE PRZECIEZ SWOJEGO SZCZESCIA NA CUDZYM NIESZCZESCIU", to nie doszlo by do tego, sila by nie wziął. Dlategfo mysle ze nie warto wybaczac czy dawac kolejna szanse, bynajmniej ja juz bym tego nie zrobilla. Ja juz niepokocham tak, zablokowalam sie, pierwszy moj facet dla ktorego stracilam glowe i pierwsza porażka:((
Autor: krysia:)  (2009-11-23 18:31:35)
-----
Monika,też tak myślałam,zablokowałam się na lata,jestem nieufna ale kochać potrafię,głowa do góry to nie Ty masz problem,Ty masz zasady i to jest ważne,a Ci co zdradzają nie umieją kochać!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Autor: Jolanta-naiwna  (2009-11-23 20:11:09)
-----
Obserwuję ten topic i reasumując: NIE WARTO WYBACZYĆ. Zdrady wracają jednak jak bumerang. Też kocham , ale powiedziałam sobie DOŚĆ. 1 etap - straszliwego zdołowania, sięgniecia po alkochol , upijania się juz za mną mam nadzieję. Mija właśnie 3 tydzień mojego koszmaru. Czytam ten topic i wiecie co ?? ON MNIE UMACNIA !!!! Tak . Nabieram z każdą godziną przekonania , że dobrze robię .
Życzę siły w Waszych postanowieniach. Jest cholernie trudno, ale to lepsze jak niepewność jutra.
Autor: Monika2288  (2009-11-23 20:32:34)
-----
Krysiu... Może i pokocham ale boje sie ze nie uwierze zadnemu facetowi jak jemu... Mogłam mieć przed sobą zdrową miłość i żyć długo i szczęśliwie,tylko to było by zbyt cudowne aby było prawdziwe. Przy nim dorosłam, nie kożystałąm z żyia jak rówieśnicy, ale mnie on impomnował i to bardzo teraz mam wyrzuty że przy nim za szybko dorosłam i niepotrzebnie bo jego juz nie ma a drugiego takiego faceta nie bedzie, w kazdym dopatruje sie cech tego ktory bylnajwazniejszy. Mineło trochę czasu myśle kazdego dnia i wieczora ale za chwilę wmawiam sobie 3 słowa "tak będzie lepiej" tak musiało byc. Moze pisany jestr mi ten ktory nie sprawi mi takiego bólu, nie wiem, temat rzeka, swoje z nim przeszlam i tego mi nikt nie zabierze jak z reszta wiekszosc sób tutaj bedacych i majacych podobna sytuacje.Jak to jest kochać a nie ufac? czy taki zwiazek jest mozliwy? ciagla niepewnosc...
Autor: Monika2288  (2009-11-23 20:55:18)
-----
JOLANTA-NAIWNA : Teraz powinnno byc juz tylko lepiej.Też przerabiałam to co TY jak nie dawalam rady to siegalam po używki nie tylko alko, w pore przestałam po miesiecznym uzywkowym mitingu,ciesze ze nie doszlo do zadnej tragedii choc malo brakowało. Teraz nie chce mowic ze jest super i fantastycznie bo tak nie jest ale czuje ze to co najgorsze mam za sobą. Z Toba jest podobnie, powoli ale do przodu.
Autor: longman  (2009-11-23 23:03:41)
-----
ja natomiast zdradzam swoją kochankę ze swoją żoną, kochanka niczego się nie domyśla i nic nie wie, że mam na boku żone, troche się z tym źle czuje prowadzić takie podwójne życie to straszne, z żoną spotykam się na codzień, bo mieszkamy razem. Jak mnie kochanka odwiedza to zazwyczaj ukrywam żone w szafie albo w wersalce, najgorzej było jak kochanka odwiedziła mnie na łikend bożona musiała sędzić w szafie prawie 3 doby, jak kochanka szła wziąć prysznic albo skorzystać z toalety podrzucałem żonie kiełbase i bułki żeby jakoś przeżyła. Nie wiem co dalej robić, poszedłbym w sumie na grzyby, ale jest za zimno - a są wogóle jeszcze grzyby w lesie?
Autor: Hanka  (2009-11-23 23:24:06)
-----
.Do - To ja głupia niestety.Jeszcze do niedawna tez tak siebie traktowałam i tez myslałam o sobie zle ale dzisiaj wiem- byłam uczciwa , wierna , lojalna zona, mój maz mógł i liczyl na mnie zawsze, nigdy go nie zawiodłam,byłam przy nim gdy był biednym studentem i bogatym biznesmenem , trzymałam kciuki gdy zdawal egzaminy , lezałam krzyzem i błagałam Boga aby guz , który mial na szyi nie okazal sie zlosliwy. Był najwazniejszy- mama zawsze mowiła- dzieci odejda a wy zostaniecie na starosc razem- on od 10 lat mial regularne "drugie zycie przebil w klamstwach i perfidii działani awszystkich tu razem wzietych, ja przezyłam koszmar koszmarów, 3 lata ratowania siebie, dwa lata bez ksiazek ,gram na pianinie, zamkniete, nie siadam jeszcze do niego, wychodze z piekla, które zgotowal mi człowiek , któremu uratowałam zycie, człowiek , przeciwko , któremu ni e zrobiłam nigdy nic złego , człoweik dla którego oddałabym kiedys własne zycie, tak to było. Czy byłam głupia? Na pewno madra nie, alke kochałam , kochałam uczciwie . Seks tez był dobry , mówił- z własna zona po 30 latach to kazirodztwo , ale on byl taki jaki był , a nie taki jakim ja sobie go stworzyłam , był kłamca , perfidnym oszustem , bezwzgl lednym egoistą. Zdradzał mnie ze swoja kochanka przez cale lata a ja ze mną. Ni obwiniam siebie, nie obwiniam jej , obwiniam za kazda moja łze tylko jego , bo czlowiek, który tak oszukuje , kazdej moze wmowic wszystko, a zakochana kobieta jest zakochana kobieta . Najgorzej , gdy sie dostanie w lapy bezwzglednego socjopaty.Mialam szczescie do takiego. Teraz pozostał ból i rany na duszy, które sie beda goic chyba do mojej smierci , ale głupia nie jestem i nie byłam . Nie moze byc tak ,ze dobroc ,uczciwosc , miłosc, lojalnosc sa uwazane za głupote a to co amoralne, niegodne i nieludzkie jest dzisiaj wybaczane , uwazane za zbładzenie i kaze sie nam zonom szukac winy w sobie,ze a nuz mialysmy zle umalowane paznokcie, albo fryzura była nie taka ,albo ciało z lekka przytyło , wiec , pan musiał szukac szczęscia. Są ludzie, którzy nie zdradzaja , sa ludzie dla których istnieja prawdziwe wartosci , tacy dla których " kocham cie " to nie pustopsłowie. Nie wolno gloryfikowac tych co zdradzaja , tych co oszukuja i "szukaja szczęscia" kosztem bólu, rozpaczy i tragedii niekiedy całycyh rodzin. Mój maz skrzywdzil nie tylko mnie. Moje dzieci przestały ufac swoim bliskim , córka boi sie panicznie,ze i ja tez ktos tak oszuka, a syn, chodzi do terapeuty bo boi sie aby nie stac sie podobnym do ojca. Najlepiej ma ojciec, bo on ma nas wszystkich , nie powiem gdzie , i jest ze swoja kochanką Jestem coraz silniejsza ale zycie to nie poradnik psychologiczny i nie latwo wymazac z pamieci 35 lat . Dzisiaj wiem, z egdy mój maz mówił niby w zartach- gdybys ty byla jeszcze cudza i młodsza, wcale nie zartował, niestety , nie dalam rady odmłodzic sie o 18 lat a cudza nie chciałam byc , bo po prostu kochalam jego . No cóz zycie pisze rózne scenmarisze, moje było naprawde filmowe, mam nadzieje ,że zakonczy sie też filmowo moze happt endem. Widzicie wiec, ze sa rózne oblicza zdrady , sa takie które sa faktycznie incydentalne i zaskakuja i zdradzanego , czasami oni sami chca o nich , jak najszybciej zapomniec , ale sa i takie, które niszca , okaleczaja , czasami zabijają. J a doswiadczylam wszystkiego. Zyję , teraz wiem ,że unicestwiajac siebie uczynilabym go najszczęsliwszym czlowiekiem ale moje dzieci byly by psychicznymi kalekami do konca zycia. Jeszcze brakuje mi odwagi , bardzo jej poptrzebuję.
Autor:  (2009-11-24 00:56:57)
-----
a co z tymi trzecimi? Kiedys sie w cos takiego wplatalam, spotykalam sie z facetem zonatym. Bylam bardzo mloda, nie mialam swiadomosci..ze robie zle. A on mnie w tym utwierdzal, mowil: 'moje malzenstwo nie istnieje, jestem z nia, bo mamy dziecko, ale kocham ciebie'. Potem wyprowadzil sie z domu, wynajal kawalrke, ja z nim prawie zamiaszkalam. kiedys zawiozl mnie na budowe, powiedzial ' tu buduja blok, w kotrym kupilem mieszkanie dla nas'. Chcial miec dzieci ze mna. Sranie w banie. Gdy to sie wydalo, podkulil ogon i zniknal. a mnie zostaly ciezkie rozmowy z jego zona, kilka miesiecy jadowitych sms'ow, raz mnie wyzywala, raz sie zwierzala. Chora sytuacja, przyplacilam to zalamaniem nerwowym. Ale nauczke mam na cale zycie. Nigdy nie zdradze i nigdy nie bede ta 'druga'. A zdrady bym nie wybaczyla.
Autor:  (2009-11-24 07:46:16)
-----
Niewarto tkwić dziewczyny w takich związkach ,wiem sama to przeżyłam mam córke 5 lat z mężczyzną ,którego naprawdę kochałam,podziwiałam i dla którego byłam służącą i kuchta domową,dla niego nic nieznaczyłam,zawsze była ta druga ciągle nowa ,bo mój mąż traktował dziewczyny jak marionetki pobawił się i do śmieci zawsze mi tłumaczył ,że jestem tą z którą będzie do końca życia ,tylko wiecie co ja niechciałam już dłużej tak żyć poświęciłam mu 10 lat i stwierdziłam ,że koniec poświecania się dla kogoś kto nie jest tego wart. Mam 29 lat i tego roku postanowiłam się rozwieść i zakończyć tą błazenadę i stwierdziłam po tych latach ,że ja naprawdę byłam chora z miłości i bałam się bardzo samotnośći ,dziś jestem sama z córeczką i wiem ,że żyję w imię czego mam tak dalej się poświęcać .....................................................myślę ,że ktos kto tak cierpi to jest chory i to trzeba długiej terapii
Dziewczyny z chora miłościa trzeba skończyć jak najszybciej ....................juz teraz o tym wiem bo sama tkwiłam w tym 10 lat ,a facet i tak się niezmieni,każda z kochanek broniła go jak mogła nawet kłamały dla niego...............i zawsze kończyło się tak samo zostawały na lodzie...............
Autor: BARB - kobiety to....  (2009-11-24 08:25:27)
-----
wiecie co straszne!!! nie moge tego czytac!! na prawde... czytajac Wasze komentarze zaczynam myslec, kiedy moj facet mnie zdradzi.. Zwlaszcza, ze przez pierwsze kilka miesiecy jak sie spotykalismy byly dziwne akcje.. nie wiem, moze to dlatego ze to byl pocztek. Sam tlumaczyl sie, ze nie wiedzial co bedzie z teog na poczatku. Powiem Wam, ze ja to mam jakas schize..Facet mi mowi, ze chce sie zareczac, chce brac slub a ja sie boje jak diabel swieconej wody. Czytam te Wasze komentarze (zreszta nei tylko tu) i to mnie utwierdza w przekonaniu, ze ja chyba nie wyjde za maz. To dziwne ale nie chce zmarnowac sobie zycia... Jest wszystko dobrze, kochamy sie itd.. A co dalej? co bedzie po slubie? a jesli okaze sie zwykla menda (nie powinnam tak mowic) i bede w podobnej sytuacji?. Coz wiem ,ze jestem silna przerabialam juz takie 2 toksyczne zwiazki i powiedzialam koniec. Nie wiem czy bym przezyla jeszcze raz cos takiego.. zwlaszcza, ze to by bylo juz malzenstwo.. Przepraszma ale no.. nie wiem... zajebalabym takiego faceta... a potem odeszla... Jednak to by mnie zalamalo psychicznie

Ale, ale... to taka dygresja. O czym to ja chcialam napisac? AA

Wlasniem, powiedzcie mi, czy nie myslicie czasem nad tym, ze to kobiety kobietom zgotowaly ten los? czy nie wydaje sie Wam, ze to wszystko wina nas samych? kobiet? jestesmy jak bluszcz, co jak sie przyczepi do mezczyzny to juz go nie pusci.. A jak zajety, to jeszcze lepiej.. To znak, ze wartosciowy!! W koncu jakas go chciala! Ja uwazam, ze nie ma wiernych facetow. Po prostu ten ,,wierny'' nie trafil jeszcze na kobiete, ktora zaciagnelaby go do lozka.. bo jak baba sie zaprze to nie ma ,,ch...... we wsi'' musi miec.. chocby miala go tylko przebzykac. To nic, ze rujnuje cudze szczescie, czesto niszczy rodzine, cierpia dzieci.. Co niektorymi kobietami kieruje? Kasa? sex? chec odbicia kogos? Dla mnie zajety facet to swietosc... wiele razy zdarzalo mi sie, mnie zajeci podrywali... zawsze ich gasilam... nie moja kosc nie ruszam.. chocby nie wiem co robil. Podoba mi sie u facetow, ze oni wiecej godnosci maja. Tak mysle.. sa oczywiscie wyjatki ale gerealnie to chyba lepiej podchodza. Cudza dupa - nie ruszam! A kobiety? Dla nich sie nic nie liczy.. Powiem Wam, ze nie mam szacunku do takich. Zadnego to zwykle kurwiszony i lachociagi.. I nie wierze w ,,my sie kochamy, on mnie rozumie'' itd sranie w banie. Nie mozna budowac szczescia na cudzym nieszczesciu. zreszta znam takie zwiazki. Tak cudownie bylo na poczatku a potem okazalo sie, ze jednak jest jak zwykle;)

dobra wyzalilam sie

pozdrawiam:)
Autor: Hanka  (2009-11-24 08:48:48)
-----
Mozna budowac szczescie na cudzym nieszczesciu i ci co to robia wcale nie mysla o tym ,oTo tylko nieszczesliwi pocieszja sie tym,ze spotka ich, tamtych ,jakas kara. Nie ma tak, oni nie mysla o niczym , tylko o sobie, a jakies hipotetyczne kary za grzech maja głeboka gdzieś.To jest nasze pobozne zyczenie i to daje nam jakies pocieszenie, że moze jednak, ze moze zaplaca za lzy,ze moze kara... Ale nie oni sa szczesliwi amy nie i tak to jest , zwycieza silniejszy, bezwzgledniejszy, pazerniejszy, bardziej cwany no a jedyny pocieszeniem jest pytanie czy dostanie faceta , ktory cale lata zdradzal i oklamywal najblizszych to takie wielkie szczescie???
Autor:  (2009-11-24 09:40:48)
-----
A co w sytuacji kiedy, dawno 100 lat temu była piękna miłość, która myślałem, że przetrwa wieki i nagle bach... Wszystko rozpadło się przez jeden wieczór. moja głupota, alkohol i zmachałem dziecko innej... Musiałem się żenić... A ta pierwsza... no cóż właśnie ona nie chciała budować swojego szczęścia na cudzym. Bolało bardzo... Trudne było rozstanie. Po wielu latch spotkaliśmy się, przypadkiem i teraz pytam czy w tej sytuacji zdrada (kiedy ja i ona żyliśmy przez wiele lat w kłamstwie i z ukrywantm uczuciem) byłaby złem ? Na razie są to tylko spotkania, ale wiem, że dłużej nie mogę i ona też... Mamy swoje rodziny i wiem, że to nie jest w porządku ale czy po tylu latach tęsknoty nie mamy prawa do chwili szczęścia ?!
Autor: carlito  (2009-11-24 09:43:02)
-----
Ojj dziury,dziury,jestescie chuja warte!
Autor: carlito  (2009-11-24 09:43:42)
-----
Ojj dziury,dziury,jestescie ch.u.j.a warte!
Autor: Monika2288  (2009-11-24 10:00:10)
-----
Cóż sam sobie zgotowałeś trali los... Życie nikt nie mowił że będzie proste, za błędy sie płaci i to baaardzo słono. Zawaliłeś sprawę co tu dużo mówić, po co bardziej komplikować sobuiie życie, nie wchodzis sie dwa razy do tej samej rzeki. Nie komplikuj bardziej niz i tak robi sie toksycznie.I jak to widzisz dalej? Nie przyszło Ci do glowy że jesli cos z tego będzie i sie wyda( a wyda sie na pewno predzej czy pozniej bo klamstwo ma na prawde krotkie nogi) to zniszczysz to co ona ma teraz, zniszczysz, rozwalisz to co ty tez masz. Zostaw to, będą same problemy z tego i wiecej cierpenia
Autor: do hanki od ja glupia niestety  (2009-11-24 10:01:04)
-----
Czytajac to co napisalas, to tak jakbym widziala wlasne zycie. Moj tez mial czerniaka. Kochanka powiedziala : nie ruszać, ja blagalam : usun. Usunął i dobrze zrobił bo wywinął się śmierci.
Nasza dorosła córka boi się, że mąż też zgotuje jej taki los , jak tatuś mamusi.
Tez mi mówi : seks z własna żona to kazirodztwo, też mi mówi niby w żartach: żebyś ty jeszcze obca była.
Też martwię sie, że nie mam 16 lat mniej jak ma jego kochanka. Wyglądam nie gorzej od niej pomimo róznicy wieku. Ale ciągle dzieki niemu mam obsesję małego biustu. Bo tamta ma znacznie większy.
Też ciagle szukam winy w sobie - co ja takiego zrobiłam, że mnie zdradził?
Napisz mi proszę , jak się udało z nim rozstać. Jak przeszłaś przez rozwód i podział majątku. Moj maż zdaje się, zostawi mnie pod mostem , gdyby do tego doszło.
Tę , podobnie jak Ty staram się realizować w pracy i tam zapomniec o wszystkim. Przychodzę do domu i dusze sie tą zgniła atmosferą.
A on nie chce odejść, robi półkroczki, które powodują, że znowu zaczynam wierzyć, że może jednak sie opamięta.
Prosze cię Hanko - napisz do mnie. Twoje życie , to tak jak moje. Może mi cos poradzisz.
Autor: Monika2288  (2009-11-24 10:06:22)
-----
>>>DO CARLITO
Autor: Monika2288  (2009-11-24 10:13:38)
-----
>DO CARLITO
Autor: MONIKA20088  (2009-11-24 10:19:54)
-----
SAM JESTES CH... WARTY!!
Autor: Isia  (2009-11-24 11:08:11)
-----
Myślę, że zdrada w związku zawsze z czegoś wynika. To nie jest tak, że ktoś zdradza bo taka jest kolej rzeczy. Jeśli dzieje się zdrada to wina zawsze leży po obu stronach, a nie tylko po jednej, więc po co dopuszczać do takiego przebiegu zdarzeń, jeśli miłość, którą partnerzy pielęgnują tak na prawdę nie jest prawdziwą miłością, bo czegoś jej jednak brakuje ...?
Autor: kobieta po przejściach  (2009-11-24 11:21:35)
-----
Do Hanki i To ja glupia niestety ,...
Miłe poprzedniczki ,musze napisac że jest nas więcej ..... Wychowałyśmy sobie żmiję na własnej piersi i po latach płacimy za to wysoką cenę.
Ja wyszłam za mąż z wielkiej miłości , prawdziwe uczucie ,pierwszy partner ...wydawałoby się że stworzymy cudowną rodzinę. Przez wiele lat byłam prawdziwą panią domu,matką ,żoną i świetną kochanką ,największą troską otaczałam męża i dzieci. Dbałam o domowe ognisko, wyręczając męża we wszystkim, niejednokrotnie rezygnując ze swoich -marzeń i ambicji.Przez 17-cie lat byliśmy fajną rodziną . A potem zostałam zamieniona na "nowszy" model. Podobnie jak moje poprzedniczki szukałam winy w sobie, zadawałam sobie tysiące pytań ...co robię nie tak, może nie dbam o siebie, może powinnam coś zmienić w sypialni???? Głupie bezsensowne pytania zatruwały mi życie. Poztanowiłam wybaczyć łudząc się,że to chwilowe zapomnienie i jednorazowy przydek. Mieliśmy naprawiać nasze relacje- niestety tylko mnie zależało na naprawianiu, mężowi...nie. Po 2-ch latach pojawiła się nowa miłość w życiu męża, a ja usłyszłam "nie lamentuj- zachowaj resztki honoru i godności". Te słowa bardzo mnie otrzeźwiły- zrozumiałam ,zę mąż traktuje mnie jak szmatę ,nie ma dla mnie ani odrobiny szacunku . Dla niego nie jest ważne to ,że ja przebaczyłam i chcę ratować rodzinę - on się tym brzydzi. Wygoniłam go z domu.
To było 3 lata temu....a teraz?
Mieszkam z dziećmi (pełnoletnie), chętnie wracam do domu( bo nie myślę czy mąż przyjdzie i o której, a może znów ma wyjazd służbowy, a może jest w złym humorze i się nie odezwie), chodzę na areobik, pływalnię. Kontynuuję studia(które zaniechałam ze wzgledu na obowiązki domowe).Nauczyłam się żyć dla siebie i zbudowałam lepsze realcje z dziećmi, już nie płaczę za moim ex. Sama wniosłam pozew o rozwód.Moje kochane da się to przeżyć , wbrew pozorom jest to łatwiejsze niż trwanie w chorym związku, gdzie tylko jedna strona kocha a druga to wykorzystuje.Trzymam za Was kciuki, pamiętajcie ,że jak same nie będziemy się szanować i nie pozolimy na poniżnie - to nikt nas nie będzie szanował.Tto najprawdziwsza prawda, sprawdziłam to na własnej skórze.Pozdrawiam gorąco.
Autor: Monika2288  (2009-11-24 11:38:42)
-----
DO ISIA : Isia nie do końca sie z Tobą zgodzę... Co powiesz na historiew których kobieta była do rany przyłóz, dała z siebie wszystko a dostałą za to po łbie??? Za co? za miłość? za troske,? wiernosc? opieke? Mnie sie wydaje że męzczyzna po jakims czasie chce trzymac 2 sroki za jeden ogon.Jasne, są przykłady gdzie faktycznie wina jestv po obu stronach. I jeszcze jedno nie chce tu wynosic kobiet na piedestały jakie to ne sa biedene pokrzywdzone myszki bo facet je zdradził, mimo ze tez mnie to spotkało. Mężczyźni tez są zdradzani , też sie na nich to odbija,ciezko jest powiedziec dlaczego niektore kobiety zdradzaja swoich partnerow a faceci kobiety, mozechcą spróbowac czegfos zakazanego a ze to smakuje to ciagna to dalej? Nie wiem. Wiem natomiast ze wybaczanie zdrady nie wchodzi w grę bo gdy kobieta wybaczy raz to i tak mezczyzna zrobi to raz jeszcze.
Autor: Żaba  (2009-11-24 12:13:58)
-----
Ze zdradą to jest tak jak z gorzałą. Jeden nachla się i obetrze gębę a drugi aż dziugnie nochem w stół ale w obydwu przypadkach główka boli .... A tak poważnie, to każdy z nas ma chwile słabości. I niezależnie od tego czy cielesna czy platoniczna zdradzamy. Tylko jeśli to ja, to w porządku ...:) Ale druga strona, no nie tego nie powinno być ...:) Itak dalej, i tak dalej... Przyczyny są różne i myślę, że nie chodzi tu o coś zakazanego tylko po prostu brakuje w pewnym momencie życia tego czegoś ... Zeby tylko jeszcze potrafić przestać i jeśli już umieć wybaczyć i żyć... Pozdrawiam zdradzanych i zdradzonych serdecznie a życie jest piękne tylko k...wa trzeba je sobie umieć ułożyć albo dostosować do rzeczywistości.
Autor: to ja głupia niestety do moniki, isi i innych  (2009-11-24 12:18:06)
-----
Wina lezy po dwóch stronach?
Ja naprawde po głębokiej analizie , nie czuje się winna. A mój - jeszcze mąż - też zapewnia mnie, że nie ma mi niczego do zarzucenia. Więc jak to jest z tą winą?
A może po prostu chciało mu się ciekawszego życia i tyle.
Tak jak pisałam wcześniej /a co on potwierdza , potwierdzaja znajomi, jego i nasza rodzina.../ byłam atrakcyjna fizycznie, atrakcyjna intelektualnie, nie zaniedbywałam rodziny, byłam wesoła, wierna, często wychodzilismy, wyjeżdżaliśmy, dni spędzalismy ciekawie, ... Nie kłóciliśmy się. Problemy rozwiązywaliśmy wspólnie. Oczywiście , wiem , że miałam i mam wady. Nikt przeciez nie jest ideałem. NAPRAWDĘ MAM ICH SWIADOMOSC.
Na moje pytanie dlaczego tak zrobił odpowiedział, że nie ma mi niczego do zarzucenia, że tylko w nowym miejscu , w nowej pracy , poczuł się samotny. I dlatego.
A przecież dzwoniliśmy do siebie codziennie, przyjamniej 2 dni w tygodniu spędzaliśmy razem , jak ja do niego jechałam albo on przyjeżdżał do domu. Chyba więc ze mną był szczęśliwy lub przynajmniej było mu dobrze , skoro przez tyle lat jednak nie poszedł sobie na stałe do kochanki. Proponowałam mu rozwód, rozejście w zgodzie i porozumieniu. Dlaczego więc nie chce do niej póść?
To, że dwie strony sa winne to tylko stereotyp. I czasami oczywiście tak bywa.
Ale jak chce sie usprawiedliwić swoje postępowanie to mozna zastosowac stare przysłowie : "jak się chce psa uderzyć , to kija się znajdzie".
Po prostu : albo chce sie byc wiernym i szanować żonę, męża, swoją rodzinę, albo myśli sie egoistycznie o swoich potrzebach i tyle!!!
Można wybaczyc jeden, dwa , błędy w życiu. Ale człowiek tym różni się od innych ssaków, że ma rozum. I powinien odpowiadać za swoje czyny a nie szukać winy w innych, by usprawiedliwic swoje podłości.

Autor:  (2009-11-24 14:03:12)
-----
do Isia
ciekawe czy twój związek jest idealny!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! na 5 lat może,..........................
Autor: Monika2288  (2009-11-24 14:55:38)
-----
DO JA GŁUPIA NIESTETY : Zgadzam się z Tobą!Słuchaj mnie sie wydaje ze Twój jeszce mąż szukał sobie odskoczni przy tej kochance, nie chce do niej isc bo z toba ma wiecej jak sama napisałas jestes atrakcyjna kobieta, mądrą troskliwa, a facetowi sa na reke takie rozwiazania z jednej strony kochana piękna zona a z drugiej odskoki z kochanka. Nie m a sobie nic do zarzucenia? Sorry ale to juz jest podłe, podejżewam ze nawet gdyby zrównał cie z błotem to tez nie miał by sobie nic do zarzucenia a jego tłumaczenie ze nowe miejsce ze jest osamotniony ze nowa praca to smieszne, bo co miałby ci niby innego powiedzieć?? On wg mnie chciał z inną kobietą, może chciał sm sobie udowodnic ze moze miec kilka rzeczy naraz, stały dom, rodzine ale i czas dla innej kobiety. Nie proponuj mu nic moja droga, spakuj go i usun z zycia poczatek bedzie ciezki i jakis czas bedzie ci ciezko i to bardzo, widac ze go kochasz ale uwierz lepiej rozejsc sie bez echa dac sobie spokuj niz codziennie tkwic w tej toksycznej sytuacji, założe sie ze meczy cie niemiłosiernie ta sytuacja ze boli cie, wyrzuc go z zycia a z czsem zaczniesz znów życ na nowo.
Autor: Nieskromny  (2009-11-24 16:38:34)
-----
Gratulacje i ukłony dla beatki z krakowa :)
Autor: Krysia:)  (2009-11-24 16:41:06)
-----
Monika mozna pokochac uczciwie na nowo uczciwego i jest oki,zdrada to morderstwo na duszę niby prezent hehehe dla ukochanej:)
Autor: Monika2288  (2009-11-24 16:47:49)
-----
>Krysia:)< a ską ja mma wiedziec ze kolejny nie zrobi mi tego co poprzedni?? nie chce go sprawdzac i snuc domysłów juz tak bede miec ze bede niespokojna, poprzedni mowil ze jestem za bvardzo przewrazliwiona i chyba mialampowod teraz to przerabiam z innymi, no za cholere nie jesem w stanie uwierrzyc juz.
Autor: magnolia ta co zdradziła  (2009-11-24 18:40:29)
-----
Hmm to ja jestem tą która zdradzila faceta,ktory szalał z milosci do mnie.Gdy wiedzialam że on już wie i tylko kwesita czasu kiedy zbierze sie na odwage i powie że wie sama postanowilam z nim porozmawiać.Jestem do dziś jego jedyna kobietą krotą kochał,jest nieśmialy.Przed dwa lata słuchaląm docinek typu''''a jak nie to co??do niego pójdziesz?''itp....ze wzgl.że to ja bylam tą zła i czułam jak bardzo go yo bolało znosiłąm to.Ale po 2 latach powiedzialąm dość.......dość docinek,dość krzywienia jak dlugo można.Albo wybacza,daje spokój albo sie rostajemy.Po długiej rozmowie daliśmy sobie szanse nawzajem......dziś mamy dwójkę cudownych dzieciaków i gdy w zeszlym tyg Owy pan(przyczyna zdrady)zajrzał do nas moj kochany mąż,choć z pocztkowym dystansem wypił z nim dwa piwa a dzień póżniej razem naprawiali auto.Ja??????Nigdy nie kochalam męża tak mocno.Jego wsparcie w każdej sprawie było warte tych 2 lat wyciętych z życia.A owy pan???Na mnie nie działą!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Autor: kamiko34  (2009-11-24 18:45:02)
-----
Czy warto TAKIE COŚ WYBACZYĆ????? NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE!!!!- Bo nie urodziłam się by być ofiarą i cierpiętnicą :-))
W naszym świecie - tak bardzo piętnowane są wolne związki (na kocią łapę) dwojga ludzi którzy nikomu tym, że są ze sobą nie robią żadnej krzywdy. Tak wiele krzyczy się o lafiryndach , puszczalskich (oczywiście podwójna moralność pozwala z kolei w takim przypadku nazywać mężczyzn "prawdziwymi kogutami" , Macho" itp) . Nie rozumiem tych wyzwisk, agresji, oceniania.
A sytuacje gdy jest ewidentna zdrada, podeptanie rodziny, szczęścia dzieci, ślubnego partnera, albo choćby szczęścia ojca/matki własnego dziecka , z którym żyje się bez ślubu ale jak w małżeństwie - to wszyscy w naszym społeczeństwie są pełni zrozumienia. Lecą hasła w stylu: druga szansa, trzeba umieć wybaczać , dla dobra dzieci... jasne... jak by się dało tak po prostu dostać amnezji.
ZDRADA- wszystko jedno czego by dotyczyła- to ZDRADA. Kiedyś - w czasach gdy honor to nie było puste słowo- nikt nie chciał mieć do czynienia ze zdrajcami, dzisiaj jest solidaryzowanie się z takimi, może nawet żałowanie ich-"bo przecież raz jakąś głupotę strzelił taki/taka, a już partner przekreśla wieloletni z nim związek"... szkoda gadać - świat do góry nogami...dulszczyzna i wpieranie , że wszyscy jesteśmy skazani na brak szczęścia. ZDRADA - TO KONIEC ... i nie ma znaczenia jak długo będziemy reanimowali trupa - to taki związek jest już trupem i tyle.
Autor: do magnolii  (2009-11-24 18:59:18)
-----
współczuje faceta który jest frajerem, zdradziłaś i dalej utrzymujesz kontakt mało tego on nawet was odwiedza...facet gdyby miał jaja zakończyłby związek albo z tobą albo waszą znajomość z tym panem, ale widać że jest leszczem a ty pewnie jesteś zadowolona bo masz dwóch z którymi możesz się bawić...
Autor: Monika2288  (2009-11-24 19:04:14)
-----
>>>>KAMILKO34
Autor: monika2288  (2009-11-24 19:12:59)
-----
kamilko34 swieta prawda podpisuje sie pod tym co napisalas!!
Autor: krysia:)  (2009-11-24 19:20:49)
-----
Moniko:)Będziesz nieufna i to dobrze,ale nie dasz się oszukać,miłująca kontrola Ci na to pozwoli,ale to kwestia czasu,rozstanie bardzo boli,wiem coś na ten temat,ale okazuje się że bez tej osoby da się żyć i warto trzymać się swoich zasad,na kłamstwie i oszustwie nie da się nic prawdziwego zbudować,ja długo zamykałam książkę wspomnień,ona się sama otwierała,ale im mniej oczekuję od życia,tym mi z tym lepiej,to nieprawda ,że facet musi wypełniać całe nasze życie,znalazłam wiele pasji,pogodziłam się ze sobą i chce być nadal uczciwa,nie chcę ranić i być poraniona i tego Ci życzę
Autor: Pseudo  (2009-11-24 23:15:08)
-----
Piszecie tylko o relacji "miłość - zdrada". A dlaczego nie bierzecie takiej sytuacji pod uwagę, że np. istnieje uczucie i więź intelektualna ale z sexem FATALNIE?! I co, g. Was obie strony maja się onanizować?
Autor: Hans21  (2009-11-24 23:47:43)
-----
Czy warto wybaczyć zdradę , ? Hmm ciężkie pytanie , ale moim zdaniem w wielu sytuacjach warto wybaczyć . Zastanówcie się , czy jeden "skok w bok" ma od razu stać się przyczyną trwałego rozpadu 20-letniego małżeństwa ??? Czy jeden "skok w bok" ma się stać przyczyną odwołania planowanego ślubu, gdy para zna się od np. 5 lat.

Chyba warto spojrzeć na te wszystkie lata z perspektywy czasu i policzyć, że plusy przeważają znacząco nad minusami albo minusem. A najlepiej( gdy doszło już do zdrady) jak zdrada męża, żony , chłopaka, dziewczyny itp. nie wychodzi na jaw. Przyznawanie się do zdrady jest miom zdaniem kompletnie bez sensu. Wiele par by dalej było szczęśliwych, gdyby któraś ze stron nie wygadała się o "skoku w bok" . Przyznanie się do zdrady miłości jest oznaką słabości, sprawianiem ogromnej przykrości drugiej stronie, człowiek opanowany umie spokojnie się zachować, ukryć swoje wyrzuty sumienia,wziąć odpowiedzialność za swoje czyny, a nie zachowuje jak panikant. Ale gdy jakaś zdrada wyszła już na jaw... myślę, że warto porozmawiać na spokojnie, nie należy podejmować pochopnych decyzji, nerwy i negatywne emocje są w tym przypadku wrogiem człowieka. bardzo często warto pozwolić komuś na drugą szansę . Życie pisze różne scenariusze i Ci co piszą o tym, że będą non-stop wierni drugiej stronie nie wiedzą co wydarzy się za 5, 10 , 20 , 30 lat...
Autor: half  (2009-11-25 01:04:02)
-----
Jeśli człowiek zdradził raz i żałuje to lepiej niech się sam z tym kisi o ile chce ratować związek.
Nie ma sensu zadręczać tym partnera. Niech to się po prostu nie powtórzy. Nie ma nic dobrego w przyznawaniu się do zdrady oprócz lepszego samopoczucia winowajcy :/.
Jeśli zdradzę, to nigdy się nie przyznam.
Jeśli zostanę zdradzona, to mam nadzieję, że się o tym nie dowiem :)

... a wybaczyć zawsze warto ale nie należy bagatelizować doznanej krzywdy. Nie musisz ponownie zaufać... Pytanie tylko czy warto trwać w takim związku ?
Autor:  (2009-11-25 07:29:44)
-----
do kamiko34
Masz bardzo mądre i przemyślane komentarze i zawsze trafiasz, zgadzam się z Tobą całkowicie ,każda z pań ,która niewie jak zakończyć ten związek powinna to przeczytać ..........................................trupa niemożna już reanimować
Autor: Monika2288  (2009-11-25 09:55:32)
-----
DO KRYSIA:) Mam nadzieje ze sie nnie mylisz w tym co mowisz, nie chciala bym pamietac tego co bylo kiedys choc na chwile obecna sie nie da, chciałą bym zeby kiedys s ie uwolnic od kontrolowania faceta i przede wszystkim chciala bym zaufac. Narazie sie zapieram rękoma i nogami ze juz nigdy ale moze to jedynie kwestia zasu moze za pare latek zaufam moze i przejdzie ta obsesja tego ze kazdy zdradzi mnie.

DO PSEUDO Słuchaj jak moze cie ktos pociagac intelektualnie a fizycznie nie? Jesli z seksem jest źle to nie wiesz co sie w tedy robi??? WIĘCEJ WYOBRAŹNI WKŁADAJ W WYRO ZARÓWNNO TY JAK I PARTNERKA.Powiedz czego chciałbyś czego oczekujesz, co jak co ale kwestie wyra da sie jeszcze uratowac.
Autor: tomuś  (2009-11-25 10:38:05)
-----
gotowy na wszystko 515486585
gg11858363 łódzkie
przystojny obdarzony 27 lat
Autor: ALA  (2009-11-25 14:28:53)
-----
OBDARZONY BRAKIEM ROZUMU ,ALBO HIV
Autor: niespokojna  (2009-11-25 15:12:31)
-----
Czy mężczyzna, któey ma coś na sumieniu w odpowiedzi na domysły żony bedzie miły, bedzie próbował się tłumaczyć, czy też będzie trzymał się swojej wersji, że jest niewinny i bedzie opryskliwy, nieczuły i zdegustowany, że kobieta się czepia?
Autor: biern23  (2009-11-25 15:15:30)
-----
jak mozna mowic, pisac o milosci, uczuciu ze kocha sie dana osobe, a nastepnie zdradzic! ja sobie nie wyobrazam bedac w stalym zwiazku zebym mogl zdradzic! jesli podaja slowa Kocham z obu stron NIE! i nie kumam ludzi ktorzy w jaki kolwiek sposob probuja usprawiedliwic zdrade! chcesz bzykac sie co miesiac ew. co tydzin nie wchodz w staly zwiazek koniec piesni!
Autor: Hmmm  (2009-11-25 16:16:31)
-----
Mam nadzieje ze czegoś takiego nie doświadcze... To smutne i bolesne. ;/
Autor: krysia:)  (2009-11-25 17:37:30)
-----
Tak Monisiu,to kwestia czasu,obsesja przejdzie i sama się zdziwisz,ze tak dużo o tym myślałaś,podczas gdy on miał to w wielkim poważaniu
DO niespokojna:porozmawiaj wprost o tym co Cie dręczy i sama zuważysz co trzeba,powodzenia!!!!!!!!
Autor: Monika2288  (2009-11-25 18:50:59)
-----
Krysiu mam taka nadzieje bo niewyobrazam sobie ze mogla bym snuc domysłu zadreczac sie pytaniami gdzie jest co robi czemu go jeszcze nia ma, nie chciala bym szpiegowac mojego faceta, narazie i tak daje sobie spokuj z facetami, narazie zwiazki nie dla mnie. dzieki:)
Autor: agus  (2009-11-25 21:52:42)
-----
'Ciało puszczone raz
puszcza się cały czas"!!!
Autor: śliski  (2009-11-26 09:12:40)
-----
Małżeństwo, to fatalne połączenie miłości, zaufania, pracy, zobowiązań, wystawione na zagrożenia z zewnątrz. Połączenie metafizyki miłości i instynktów z fizyką jesiennej szarugi.
Zdrada kobiety jest cięższa gatunkowo, bo może przynieść mężowi nie tylko obcą spermę do degustacji ale i obcego bachora.
Mężczyźni bywa, że kochają żony, jak córki, zdradzając je, by nie rozwalać związku z powodu niezadowolenia z seksu.
Tak, ja wiem, równouprawnienie i podobne bzdury, że jej też wolno.
Nie wolno, bo kiedyś łby spadały za zdradę kobiety, bo jej zdrada groziła przejęciem majątku przez obce dziecko.
Panowie, niezależnie jakie macie owe fatalne powiązania, ile macie domów, samochodów, firm, czy szczęśliwie nic nie macie : ODEJDŹCIE, NIE UDAWAJCIE WYBACZENIA!
Żona, to świętość, o którą troszczy się i osłania przed posranym światem prawdziwy fajter, a nie "równouprawnienie" do seksualnych ekscesów zwanych " zdradą".
Żona, to wspaniały, odebrany z salonu samochód, a nie blaszak z robolami- kochankami i drabiną na dachu.
Który z Was chciałby dzielić się swoimi tajemnicami i intymnością i wybaczać?
A honor, godność, udawanie, że "deszcz pada"?
Czas biegnie, tracisz czas, by może dać szczęście lepszej kobiecie lub choćby mieć parę lat spokoju.
Zostaw Kolego toto badziewie, niech "idzie do ludzi", jak rzęch z komisu, bo zasługujesz na lepszy model :)


Autor: kinga  (2009-11-26 15:46:13)
-----
nie warto wybaczac. mam 23 lata i juz wiem na cale zycie ze nie warto.
Autor: monika2288  (2009-11-27 12:20:23)
-----
KINGA ja mam 21 i dostałąm kopniaka w du*****e na całe życie. NIE WARTO NIE WARATO!!
Autor: ta z którą zdradzał  (2009-11-28 07:10:15)
-----
a ja jestem po drugiej stronie tej bariery'.To ze mną facet zdradzał swoją partnerke z którą był kilka lat . jak się wydało wywaliła go z domu
Autor:  (2009-11-30 07:34:12)
-----
i co masz z tego przyjemność
Autor: zdradzona  (2009-11-30 11:47:43)
-----
Wiecie co, jestem świeżo po odkryciu zdrady przez mojego męża, spotkał się z nią tylko jeden raz - kochali się, miało to miejsce pół roku temu, a ja teraz dopiero to odkryłam, kiedy dowiedziałam się o tym czułam się strasznie, świat mi się zawalił... dużo o tym rozmawiałam z mężem i myślę że dzięki temu jest teraz dobrze, nigdy mu tego nie wybaczę ale bardzo go kocham i wiem że on mnie też kocha (zdradził bo mieliśmy "kryzys łóżkowy" tzn. ja miałam, wiem że nie mogę zwalać całej winy na siebie, a jego nic nie tłumaczy) ten jednorazowy skok w bok nie miał dla niego żadnego znaczenia, strasznie to przeżył, do tej pory ma koszmary, czuje do siebie wstręt... a ja ... powinnam też tak czuć... ale nie czuję... wiecie co od dnia w którym się dowiedziałam kochamy się jak nigdy dotąd... wstąpił we mnie demon seksu, boję się że za niedługo to on mnie nie będzie potrafił zaspokoić... czas pokaże... a mi jest teraz bardzo dobrze... Pozdrawiam
Autor: do ta z którą zdradzał  (2009-11-30 15:49:29)
-----
Sprawiało Ci to przyjemność, ciekawe czy choć przez chwilę zastanowiłaś się jak będzie czuć się jego partnerka kiedy się dowie. życzę Ci żebyś też kiedyś to przeżyła, żeby Ciebie zdradził mężczyzna którego kochasz, no chyba że jesteś pozbawiona wszelkich skrupułów i uczuć.
Autor: ta z którą zdradzał  (2009-11-30 21:44:27)
-----
nie interesuja mnie wasze opinie ja go nadal kocham i gdyby tylko zechciał yo znowu poszłabym z nim do łóżka a że jego partnerka cierpi to jej problem nie mój
Autor: dp ta z którą zdradzał  (2009-12-01 15:15:33)
-----
bo ty zwykła szmata jesteś!!!!! jak ci brakuje rozrywek to wsadź sobie granata do ci*y syfiaro!
Autor: nic nie wiem  (2009-12-04 11:59:48)
-----
pomóżcie bo nie mogę sama sobie z tym poradzić 1,5 rou temu sama wysłalam męża wraz z dzieckiem nad morze na zielone przedszkole była tam pewna rozwódka z dziećmi która próbowała go uwieść(on twierdzi że skończyło się na pocałunkach)ale już jak tam był mi w domu jakby ktoś serce rozszarpał na kawałki.Przyjechał i zapewniał że nic nie było ale będąc tam nie odbierał moich telefonów lub je odrzucał wyszła ta sytuacja przy innych problemach dopiero teraz sam się przyznał ale jak mu wierzyć skoro przychodzą do niego dziwne smsy z propozycjami wysłania fotek oczywiście nagich.twierdzi że licz się ja i dzieci ale jak mógł mi to zrobić.Dodam że jak widze tą panią w przedszkolu zawsze przedemną ucieka jest chuda i brzydka a to ja się czuję teraz podle BYŁA TO ZDRADA CZY NIE? pomóżcie
Autor: kasia  (2009-12-05 14:55:23)
-----
blagam pomozcie jestem z chlopakiem 3 lata zdradzilam go byly to pocalunki;///// czuje sie fatalnie od tej sytuacji minely 4 miesiace boje sie mu powiedziec bo wiem ze mnie nie zostawi zaluje tego strasznie mysle o samobojstwie bo juz nie moge sobie poradzic ale co mam zrobic?? juz wiem ze tak nigdy sie nie zachowam i nigdy nikogo nie zdrdze ja mam 21 lat a on 23. moj chlopak wyjezdzal przez rok na delegacje i wracal na weekendy i ja mu nigdy nie ufalam i zawsze obwinialam ale on mowil ze nigdy by mnie nie zdradzil!!!! juz nie wiem co myslec i co robic powiedziec mu? zdarzenie to bylo za granica. niech mi ktos pomoze bo sie boje ze zrobie najgorsze...
Autor: kasia  (2009-12-05 14:56:29)
-----
blad wiem ze mnie zostawi:(( czy pocalunek to taka duza zdrada?
Autor: Monika2288  (2009-12-05 23:20:46)
-----
KASIU... pocałunek...... to niby niewiele ale wiele... To jeszcze nie tak ogromna zdrada ale tracissz zaufanie do faceta ,,,,, wiem... zostaw to , to pocałunek.... zapomnij o tym. Besdziesz kontrolowac ale zostaw to....
Autor: kasia  (2009-12-06 16:13:05)
-----
czyli mam ot tak zapomniec??? chcialabym ale ciezko mi bo jestem z nim 3lata bylam w nim zawsze zakochana zalezalo mi od poczatku na nim a potem stalos ie cos jakis
kryzys i popelnilam blad;///// on tez byl za granica 3 miesiace w tym ze byl 2 razy w tym okresie na przepustce no i byl tez w delegacji w polsce i wracal tylko na weekendy i ja zawsze myslalam ze mnie zdradza choc nie mialam powodow bo byl dobry kochany choc czesto sie klocilismy ale ja sie boje ze jak mu powiem to on nawet w 1% nie zrozumie jak ja zaluje;///nie ma dnia zebym nie plakala mam mysli zeby sobie cos zrobic bo ja zawsze bylam uczciwym czlowiekiem i nie potrafie z czyms takim zyc no ale wspolni znajomi znam dobrze jego rodzine i jak ja im spojjrze w oczy a on mi nie wybaczy pewnie rozpowie wszystkim itp wiadomo jacy sa mezczyzni i ta ich meska duma kobieta doszukuje winy w sobie gdy mezczyzna ja zdradzi a facet.... no i pozatym nie byl to seks tylko pocalunki i flirty , doluje sie tym strasznie chce isc do spowiedzi moze ksiadz mi powie co zrobic ale boje sie ze mnie nawyzywa i powie za mam sie przyznac bo jak nie to nie da mi rozgrzeszenia, marze o tym zeby zachorowac nie wiem albo stracic pamiec cokolwiek. czuje sie taka wypalona jakby moj sens zycia sie skonczyl i9 ja to WSZYSTKO na prawde czuje. sorki za bledy!!!! nie powiem mu w grudniu bo nie chce mu psuc sw i sylwestra jestem dla niego bardzo dobra nie kloce sie z nim a jesli on cos przeskrobie nie robie mu afer ale to mi nie pomaga wyrzuty mam nadal
Autor: Monika2288  (2009-12-06 21:42:25)
-----
KASIU... Hm zastanawia mnie czy gdybys byla z nim szczera i wyznałą mu ze taka sytuacja miala miejsce to czy faktycznie by cie zostawił... wiesz ja sama powiedzialas to byly pocalunki flirty... glupie by bylo gdyby nie wybaczyl ci, dlugo jestescie ze soba.. poza tym to jak o nim i waszym zwiazku piszesz to... to widać za to porawdziwa miłość, miłośc wybaczy to. Pocałunek to nie jest zdrada,, bynajmniej ja tak sadze... wiesz gdybym sie dowiedziala ze moj facet calował sie z inna flirtował... byla bym wsciekła nie wykluczne ze zawiesila bym nasze bycie razem ale podejzewam ze po jakims czasie przeszlo by mi. Nie znam twojego chlopaka, wydajew mis ie ze powinien wybaczyc ci a czy tak sie stanie.. nie wiem...
Autor: do zdradzających  (2009-12-07 08:38:33)
-----
Nie prawda, wiecie co każdy pisze coś innego ale tak naprawdę to jest tak, gdy zdradzi Cię kochana osoba (nawet gdy całuje się z innym/ą) to dla tej zdradzonej osoby jest to straszny szok i przeżycie... do cholery ludzie jak wiążecie się z innym człowiekiem to dajecie mu bezpieczeństwo, jakąś obietnice wierności składacie... jeśli chcecie zdradzać to darujcie sobie stały związek, dogadajcie się z drugą osobą że macie zamiar flirtować z innymi to ta druga osoba też sobie poflirtuje, a nie myśli że wszystko jest okej a potem dowiaduje się o zdradzie, lepiej utrzymywać wolny związek... mnie mąż zdradził pół roku temu, dowiedziałam się 3 tyg temu i niby jest okej ale po nocach nie mogę spać, cały czas wyobrażam sobie jak oni to robili, do czego konkretnie doszło, na pewno wszystkiego mi nie powiedział... dręczy mnie to strasznie i boję się że nie wytrzymam napięcia i w końcu wybuchnę jak wulkan, jak się dowiedziałam o tej zdradzie to płakałam przez 5 dni, ale pozwoliłam mężowi zostać w domu, powiedziałam mu że ze względu na dzieci (mamy dwójkę) i na to że bardzo go kocham, to ma zostać i naprawiać ten błąd, nigdy mu tego nie wybaczę i boję się że teraz ja będę chciała się mu odwdzięczyć. Wiem że to nie jest lekarstwo... ale czuję się tak wykorzystana...
Autor: monika2288  (2009-12-07 10:44:28)
-----
niw mowie ze jesli kochana osoba pocaluje kogos innego to to wcale nie boli, ja wiem ze boli i nie musi mi nikt tlumaczyc, pocałunek a seks nalezy traktowac tak samo?? ba tej samej linii? to jest troche chore pocalunek to pocalunek a seks, intymna bliskosc fizyczna to drugie. Ja wiem ze to straszny bol gdybym guzik o tym wszystkim wiedziala to pewnie nie pisala bym tutaj. Jasne ze świadomosc tego ze "on" z kims innym byl blisko calowal dotykal, jest okropna , nie da sie uwolnic od tych mysli. zmierzam do tego ze po pocalunku az tak to nie gryzie i da sie szybciej zapomniec niz w chwili gdy facet kocha sie z inna kobieta a ty lezysz obok niego i czujesz nie chcec obrzydzenie, zastanawiasz sie co robili jak robili. To dwie rozne rzeczy.
Autor: do zdradzających  (2009-12-09 16:09:37)
-----
Wiesz nawet gdyby facet powiedział mi że on się tylko całował z inną to i tak snułabym domysły czy czasem nie poszli na całośc, bo takiej pewności nigdy nie masz, facet nie powie Ci całej prawdy... więc nie wiem czy mniej boli to że powie Ci że się tylko całował... takie jest moje zdanie
Autor: kasia  (2009-12-13 23:55:14)
-----
wariuje juz nie mam pojecia co robic chce zaomniec ale nie moge nie spie bli mnie serce czuje ze dlugo tak nie wytrzymam nie mam glowy do nauki a tu sesja nie dlugo masakra!!!!!! chyba sobie kupie tabletki nassenne ....
Autor: monika2288  (2009-12-16 20:05:48)
-----
hmmm tak sie dzieje bo naduzyje twoje zaufanie ja pewnie byla bym naiwna i wierzyla ze jesli byl to pocalunek to bylby to pocalunek, jasne ze juz ziarenko niepewnosci zasiane by bylo ale nie traktowala by tego jako zdrade


Kasiu... nie mow tak, teraz cie to boli, teraz masz swiadomosc ze stracilas wszystko czujez sie upokorzona wykorzystana... stuka jest jakos przetrzymac ten bol i powolutku stawac na nogi, za jakis czas.... za jakis czas ci sie to uda
Autor: do monika2288  (2009-12-17 16:39:07)
-----
o czym Ty piszesz, przecież to nie Kasia została zdradzona tylko Ona zdradziła. Ja na miejscu jej faceta odeszłabym od niej... póki nie są małżeństwem i nie mają tylu wspólnych spraw i przede wszystkim dzieci... w jakim sensie ona niby miałaby się czuc wykorzystana i upokorzona, przecież nikt jej krzywdy nie zrobił, to ona skrzywdziła swojego faceta, a teraz musi z tym życ i dobrze jej tak, ją to boli, a jak jej facet się dowie to będzie jej jeszcze gorzej bo będzie bolało ich obydwóch...
Autor: monika2288  (2009-12-19 12:09:01)
-----
nie zrozumialam jej zle odebralam jej komentarz, zrozumialam ze to ją zdradzono. to zmienia postac rzeczy. niech sie rozejda. stalo sie raz stanie sie i drugi.
Autor:  (2009-12-29 14:10:53)
-----
Ja tez naleze do grona zdradzanych kobiet...mijaja juz trzy lata a to dalej boli...Jeszcze nie potrafie sie cieszyc z zycia, ale bede potrafila juz niedlugo ...mimo wszystko!!!
Autor: monika2288  (2010-01-06 13:50:43)
-----
gratuluje pani wyżej samozaparcia i stawania na nogi, tylko brać przykład:)
Autor: Jolanta- naiwna  (2010-01-12 21:54:47)
-----
Pisałam wyżej , że zdradzał mnie kochanek z kobietami z netu. Powiedziałam DOŚĆ. Piosenka ONA mi w tym pomogła i ten topic. Wróciłam do meża. Jestem od ponad miesiaca w domu swoim spowrotem. Dom po burzy jest teraz spokojny. Mieszka w nim dwoje małżonków i obcych sobie ludzi ale jest spokój. Popłakuje sobie to fakt. Uczucia jakimi darzę nadal kochanka to Miłosc na szczęście dla męża !!! wymieszana ze wstretem. Wydawało mi się że czuję do kochanka nienawiść. Ale nie. Doszłam do wniosku ze to poprostu wstret i niecheć do niego. Nie wybacze nigdy tych rzucanych na wiatr kocham cię ... a za chwilkę .. musze pokroic sałatkę lub chce mi się spać, i ... prezentacja swojej nagości innym paniom na czatach.
Na tym wszystkim najlepiej wyszedł mąż bo cieszy się że ma obiad na stole, ciasteczka upieczone i czyściuteńki dom.. Wszystko co najlepsze juz chyba za mną. Czas na obojętnosc po emocjach, cudownych chwilach jaki mi dostarczył kochanek. Jestem wierna obietnicom i nie zrobię już nikomu krzywdy. Nie zrobie juz krzywdy ani jego żonie ani swojemu meżowi. Internet dla mnie to tylko wiadomosci, porady, ciekawostki, i nasza klasa z zamknietym profilem którą przeglądamy wspólnie bo tam sami nasi znajomi i rodzina za wyjatkiem 3 osób . Wytłumaczyłam kto to i juz wkrótce ich pozna.
Reasumując - Polecam jednak NIE bycie tą drugą.
Autor:  (2010-02-01 19:45:08)
-----
Ojjjjjjjjjjjj, ja dołączyyłam do grona zdradzanych! Co za potworne uczucie
Autor: dorotap  (2010-07-27 20:55:48)
-----
prosze o pomoc dowiedzialam sie dwa dni temu ze moj facet z ktorym spotykalam sie przez jakis czas ZDRADZIL mnie. A do tego z moja MATKA.Zalezy mi na nim tyle razy probowalam ukladac sobie zycie jestem po rozwodzie 7 lat i nadal nie znalazlam nikogo konkretnego.Nie wiem co powinnam zrobic narazie wyzwalam jego od najgorszych i nie odzywam sie do niego i matki .Co dalej bo nie moge przestac myslec o nim .
Autor: agnieszka  (2010-08-05 05:37:28)
-----
Kilka dni temu na pewnym z portali internetowych na którym byłam zalogowana dostałam wiadomość od bardzo młodej dziewczyny, że mój narzeczony spotyka się z nią od 4 miesięcy... Poznali sie na imorezie o której ja nic do tego czasu nie wiedziałam... Zadzwoniła do mnie kilka dni pozniej... Nawet nie wiem skad miala numer... To byla dziewczyna ktora przyjezdza z innego rejonu Polski w nasze okolice do rodziny... Nas łączyły 4 lata, myśli o wspólnej przyszłości, plany, nadzieje... On na początku wypierał się ale jednocześnie dzwonił i pisał do tej dziewczyny obrażając ją dobitnie, mówiąc że zrujnowała mu życie... Ona mówi że doszło do czegoś więcej niż tylko pocałunku... - on wypiera się... mówi że nie jest to tak jak ona mi powiedziała ale nie mówi tez nic konkretnego... Prosi mnie o wybaczenie, ciągle przeprasza. mówi że chce sie zmieić, że ona nic dla niego nie znaczyła i że nie jest tak jak ona mówi i jak ja myślę... A ja juz nie wiem co mam mysleć... Nie mówie tego z próżności, ale niczego mi nie brakuje... Nie wiem dlaczego zaczęła mu sie podobać bardziej inna, dlaczego kłamał i co tak naprawde się wydarzyło... Jestem obecnie sama ze swoimi myślami... Nie wiem czy wybaczę... Wiem że bardzo go kocham i żal mi tych wszystkich lat i marzeń... Wiem że moge to zrobić z czasem jeśli on pokaże mi że sie stara że to jest dla niego teraz najwazniejsze... Pod pewnymi warunkami mogłabym dac 2 szansę... Boli bardzo:( Ale jesli ktoś szczerze żałuje a uczucie mimo że wystawione na próbe nadal jest silne to warto spróbować... KIBICUJE WSZYSTKIM BARDZO!!!! Trzymam kciuki i zycze wytrwałości i duuuużo szczęścia wszystkim!!!!
Autor: Ja matka  (2010-08-12 21:11:26)
-----
Mój syn też miał zakręt ale skończyło się ok dla zdradzonej. Kocha ją i nawet wzięli ślub. Spróbuj. Ale net z dala od was obojga.
Autor: Mk.  (2010-09-05 17:07:15)
-----
Ja byłem zdradzony kilkukrotnie przez soją dziewczynę....
To był potężny strzał w plecy :(( Ale jak to mówią ...Co Cię nie zabije to Cię wzmocni. Po dwóch latach od tego zajścia doczekałem się przeprosin od swojej byłej dziewczyny...Prosi mnie bym jej wybaczył i do niej wrócił . :))
Kurcze, tu nie trzeba być psychologiem żeby stwierdzić że koleżance nie wyszło z chłopaczyną z którym mnie zdradzała ....
Teraz się żali jaka ona głupia była, że strasznie żałuje i jak by mogła to by cofnęła czas..
Panowie nie zachowujcie się jak CIOTY !!! i nie wierzcie w cuda !! Jeśli raz zdradzi to nie czarujcie się że już tego nie zrobi !!!
Może kiedyś byłem ślepy , ale na pewno nie jestem głupi...
Miłość istnieje .... ale tylko w filmach :))
Dodaj własny komentarz
Autor opinii:
(twój pseudonim, imię lub nazwisko)
E-mail autora:
(nieobowiązkowo; nie musisz podawać adresu e-mail!)
Twój komentarz:



Kafeteria / Zamów reklamę w Kafeterii / Redakcja (PR + autorzy) / Kosmetyki do testów / Patronaty

© 1999-2010 Grupa o2 Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu.