|
|
|
|
|
1.02 | Reportaż
Jadę na debecie
|
|
|
|
|
Praca i brak czasu dla najbliższych. To rzeczywistość większości z nas. Chcemy żyć spokojnie i wygodnie. Tylko jak to osiągnąć? Kiedy zdobędziemy już upragnioną posadę, a na nasze konto co miesiąc wpływa określona kwota, winniśmy być zadowoleni. Ale, jak brzmi znane przysłowie, w miarę jedzenia, apetyt rośnie. Chcemy mieć wyższą pensję i lepszą umowę. A kiedy już to osiągniemy, wciąż nam mało, więc robimy debet. Ale czy to dobrze?
Aneta (37 lat, kosmetyczka z Żor):
- Prowadzę mały gabinet kosmetyczny, dorabiam w salonie koleżanki. Moje miesięczne dochody wahają się między kwotą 1400 a 1700 zł. Nie narzekam, ale mimo wszystko chciałabym zarabiać więcej. Na szczęście ktoś mądry wymyślił debet - lubię to słowo! Zdecydowanie lepiej brzmi, niż na przykład „ujemne saldo na koncie”. Niemal zawsze wypłacam więcej, niż w danym miesiącu zarobię. Siostra nabija się ze mnie, że nie potrafię liczyć, że wydaję przecież nie swoje pieniądze, tylko banku, że za miesiąc i tak będę musiała je oddać. Tak, to prawda, ale ja bank traktuję jak osobę, do której zwracam się w momencie, w którym potrzebuję więcej kasy. A zdarzają się miesiące, że mam masę klientów i debet likwiduje się sam. Nie rozumiem dlaczego nie miałabym z niego korzystać. Wolę to rozwiązanie, niż branie 10 tysięcy kredytu i płacenie rat. Poza tym nie potrzebuję aż takiej kwoty. Co złego w pożyczaniu małej sumy od banku? Naliczane odsetki są dla mnie nieodczuwalne, więc co jakiś czas jadę na debecie.
Marlena (29 lat, bibliotekarka z Tych):
- Często korzystam z debetu. Nie dlatego, że muszę, ale czasem pozwalam sobie na chwileczkę zapomnienia i wydaję, w rzeczywistości nie swoje pieniądze, na ciuchy i kosmetyki. To dopiero frajda!
W zeszłym roku dzięki debetowi sprawiłam niespodziankę mojemu mężowi. Kończył 30 lat i chciałam zorganizować mu małą imprezę - niespodziankę. Niestety moje zarobki pozostawiają wiele do życzenia, na rękę dostaję zaledwie 1600 zł. Wynajmujemy mieszkanie na jednym z tyskich osiedli, domek ładny, przytulny, świetnie wyposażony przez właściciela, ale cóż z tego skoro koszt najmu plus opłacenie wszystkich rachunków zabiera mi ponad pół pensji. Dzielimy się wydatkami z mężem, ja mam na głowie opłacenie mieszkania, wody, gazu i prądu, on telefony, zakupy, paliwo, ubrania itp. Nie mogłam mu w marcu powiedzieć, że nie mam pieniędzy na czynsz, bo wyszłoby na to, że za swój urodzinowy prezent zapłacił sam. Toteż opłaciłam wszystko jak zwykle i zaciągnęłam debet. Uważam, że to lepsze niż jakaś szybka pożyczka, która w gruncie rzeczy kosztuje nas 3 razy więcej. O kredycie też mowy nie było, bo pracowałam od stycznia, a bank wymagał zaświadczenia za ostatnie 3 miesiące. A przecież mąż nie mógł się dowiedzieć, że coś kombinuję. 600 zł debetu, genialna impreza, a potem… no cóż, jeden miesiąc zaciskania pasa! Wojtek do dziś nie wie, jak udało mi się to zorganizować i skąd miałam pieniądze. Fajna sprawa!
Mirka (31 lat, weterynarz z Katowic):
- Takie czasy - pensje marne, a potrzeby ogromne. Często korzystam z dobrodziejstwa, jakim jest możliwość zaciągnięcie debetu. Wszystkie „chwilówki” mają ogromne oprocentowanie, a człowiek czasami naprawdę potrzebuje tych kilku stówek więcej w miesiącu. Jak każdą pożyczkę i debet trzeba spłacić, ale nie bije on tak po kieszeni jak kredyty. Ja osobiście nie znam osoby, która co jakiś czas nie zaciąga takiego bankowego zobowiązania. Żadnych dokumentów, formalności, tłumaczenia, zgody współmałżonka, tylko ty, twoja karta i bankomat! Lubię proste rozwiązania.
|
|
|
Paulina Majewska |
|
 |
|
|
|
|
 |
 |
Wasze komentarze...
|
|
Autor: Kama80 (2010-02-01 13:13:22)
A ja znam taka osobę, która nigdy nie zaciąga debetu:))To ja....zarabiam około 2000 tysięcy...sama wynajmuję mieszkanie....utrzymuję siebie i samochód....i jeszcze jestem w stanie odłożyć jakiś grosz...nie wyobrażam sobie, żeby nie mieć w zapasie tych 300 - 400 zł miesięcznie;)))Ale nie chodzę ubrana w markowe ciuchy...kupuje je w zwykłych butikach w mieście....nie wychodzę do kina 5 razy w miesiącu a 2...do małego kina gdzie są tańsze bilety:)Nie oszczędzam za to na kosmetykach...ale znowu bez przesady:))) |
|
Autor: xxxeny (2010-02-01 13:23:42)
Też jadę na debecie.
Najgorsze jest to, że zarabiam 2300 na rękę, mieszkam z rodzicami, część posiłków jadam w domu u rodziców, nie mam żadnych własnych opłat ani rachunów (tylko benzyna + telefon, razem jakieś 300zł miesięcznie). Sama nie wiem gdzie ucieka mi kasa...
Pod koniec miesiąca muszę zaciskać pasa. |
|
Autor: Iza_30 (2010-02-01 14:43:21)
Ja mam 3000-3200 na reke. Maz ma o 1500 wiecej. Mamy sporo oszczednosci, nie wiem co to debet., nie wiem co to kredyt. |
|
Autor: Aga 30 (2010-02-01 15:46:41)
Ja zarabiam 2000 mój maż 2,5 raza więcej. Nigdy nie mamy debetu. Jeszcze odłożymy kilka groszy co miesiąc.Odkładamy też pieniądze na lokacie,z myślą o dziecku -żeby gdyby ocoś się stało miało za co się uczyć. Nie wyobrażam sobie, jak mogłabym zyć za debet pod koniec miesiąca. Będąc studentką mogłam zrobić 300zł debetu i tak zostało mi na koncie.Czy skorzystałam z tego.Tak raz jako studentka,ale z wielkim bólem serca, bo wiedziałam,że wydaję nie swoje pieniądze. |
|
Autor: do Izy i Agi (2010-02-01 18:15:10)
A gdzie pracujecie, ze tak dobrze zarabiacie?
Pytam z ciekawosci, bo ja w UK zachrzaniam i czesto mi brak :( |
|
Autor: Iza_30 (2010-02-01 18:36:10)
Ja pracuje na panstwowej posadzie. Administracja wyższej uczelni. Stolica. |
|
Autor: aga (2010-02-01 19:04:05)
ja pracując w administracji wyższej uczelni w woj Podkarpackim i na rękę mam niecały 1000 |
|
Autor: Ma (2010-02-01 20:43:14)
Do pierwszej wypowiedzi: 2000 zł i wynajmujesz mieszkanie, utrzymujesz samochód i kupujesz drogie kosmetyki i odkładasz....albo kłamiesz albo mieszkasz w na jakimś zadupiu, albo wynajmujesz mieszkanie z 5 osobami. Bo mniej więcej za wynajem mieszkania trzeba liczyć 1200 + 300 odkładasz (jak twierdzisz)+ 300 benzyna (jeśli jeździsz wogóle tym samochodem) to daje 1800 zł. Czyli zostaje Ci 200 zł na jedzenie i baaaaaaardzo drogie kosmetyki i jeszcze do kina sobie mykniesz i pewnie Ci na te ciuchy w tych butikach wystarczy. Zal dupę ściska jak się takie rzeczy czyta.
|
|
Autor: melancholia (2010-02-01 21:28:53)
Utrzymuję się sama, jestem singielką. Nie mam debetu i nie chcę mieć. Nie jest to dobre rozwiązanie przy zarobkach 1300, gdzie opłacam sama wynajmowane mieszkanie. Nie mam też możliwości odłożenia na cokolwiek. Nie mam też od kogo i jak pożyczyć. Nie mam też partnera na tzw. "kocią łapę". Na życie zostaje mi niecałe 400 zł. Z czego w zasadzie idzie na bilet miesięczny jeszcze i jedzonko. Jeśli miałabym brać debet to przy takich zarobkach nigdy bym go nie spłaciła. Wolę zbierać do skarbonki. Idzie się utrzymać i gdzieś od czasu wyjść na przyjemności, ale to bardzo rzadko. Nie kupuję markowych ciuchów. Kosmetyki są z średniej półki - ale są bardzo dobre. Poza tym singiel ma życie w mieście dużo droższe. Nadal szukam pracy... |
|
Autor: numm (2010-02-02 05:18:54)
W życiu bym sobie nie pozwoliła na debet na kocie, chyba nie potrafiłabym zasnąć 8/ Wolę czegoś nie kupić, ale mieć spokojną głowę i finanse pod kontrolą. Pracuję w UK, nie zarabiam dużo (ok.350funtów/tyg), wynajmuję mieszkanie 1 bedroom z chłopakiem, i po kilku latach mam odłożone ponad 40.000 funtów. Nie odmawiam sobie wszystkiego i nie chodzę głodna - po prostu, nie piję alkoholu, nie palę, nie imprezuję - bo nie lubię, jestem domatorką 8) Nie jestem zakupoholiczką i nie kupuję 20stu par butów, bo więcej niż jednej i tak naraz nie założę ;) Nie potrzebuję najnowszych gadżetów, bo się nie lansuję. A jednocześnie stać mnie na zakup tego, co naprawdę chcę mieć: fajny aparat foto, oryginalny Photoshop, tablet (lubię bawić się zdjęciami). Mogę poratować finansowo rodzinę, jeśli jest taka potrzeba. I śpię spokojnie, wiedząc, że jakby odpukać coś mi się stało i nie mogłabym pracować, to spokojnie utrzymałabym się przez kilka lat z oszczędności. Jestem bardziej mrówką niż konikiem polnym, jeśli ktoś kojarzy tę przypowieść 8) |
|
Autor: fghfrttg (2010-02-02 11:30:21)
350 f na tydzien to jest baaaaaaardzo duzo, ja pracuje ciezko caly miesiac na 800 funtow nie gadaj glupot bo ludzie przez Ciebie rodziny zostawiaja i przyjezdzaja bo jest tak rozowo. |
|
Autor: gazela80 (2010-02-02 11:33:10)
do numm
Cyt. : "Pracuję w UK, nie zarabiam dużo (ok.350funtów/tyg)" Uff!! 350 funtów na tydzień to mało!!! Nie zarabiasz duzo!!! Kobito, po co w ogóle wchodzisz na te forum, przy takich zarobkach wejdz na forum "jak można duzo odłożyć nie żyjąc w Polsce". Co za kretynizm i brak obiektywizmu!!! |
|
Autor: (2010-02-02 12:06:44)
350 funtów tyg, 40 tyś na konie, wychodzi że od 28 lat odkładasz całą wypłatę :P no chyba że 56 lat jej połowe :D hahaha |
|
Autor: lolek (2010-02-02 12:53:29)
Talent matematyczny komentatora powyżej jest powalający:) Jesli już to 28 miesięcy, bądź 56 miesięcy połowę:) |
|
Autor: nesti (2010-02-02 13:27:01)
ale co niektórzy tutaj fantazjują :D tylko po co, zeby się samemu pocieszyc i zyją w swojej wyobrazni? nie wiem jak można wyżyc za 1,5 - 2 tys placac za wynajem mieszkania i jeszcze paliwo, jedzenie, ubranie... żyjac z kims i płacąc po połowie to już duzo lepiej. |
|
Autor: pinia (2010-02-02 13:37:33)
ona ma 4 tysie odłożone, a nie 40...znam jA |
|
Autor: (2010-02-02 13:46:28)
do nesti
Dlaczego niemożliwe? Zobacz moje wyliczenie (wynajem mieszkania dotyczy miasta nie wojewódzkiego)
- wynajem mieszkania + opłaty tzw. liczniki 9.000 zł - 1.000 zł
- wyżywienie dla 1 osoby (gotującej dla siebie) 300 zł
- samochód, kosmetyki, ew. ciuchy 600 zł
------------------------
- zostaje 100 zł - 200 zł
I co można????? |
|
Autor: (2010-02-02 16:25:37)
a ja mam 1000zl na siebie i 2 dzieci, dom na glowie i zastanawiam sie jak oplace rachunki czy na chleb z dżemem starczy ....tak moze cos odłoze heheby na debecie nie jechać, przecież to Polska kochana...p.s. na net mam heheh bo umowa podpisana jak pracowałam i niestety trzeba płacic by dzieci mialy dostep do świata i edukacji... |
|
Autor: (2010-02-02 17:25:40)
ta ciekawe z czego z 2000 zl wynajac mieszkanie utrzymac samochod i odlozyc grosz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! |
|
Autor: takajedna (2010-02-02 18:31:00)
2000 zł małe miasto zarobki
600 zł kawalerka
200zł jedzenie-odchudzam sie
100 zł opłaty
200 zł paliwo
tel internet 100 zł
800 zł mi zostaje i je wydaje ;)
|
|
Autor: Miki (2010-02-02 18:45:24)
Pracuję normalnie w naszym kraju a nie w jakichś UK - mieszkam sam z córką. Zarabiam 3800 na rękę - za mieszkanie z ratą kredytową płacę 1200 PN + ... nasze wydatki. Auto służbowe do całodobowego użytkowania, telefon służbowy, net służbowy - mamy z córką super.
Podziwiam tych którzy zostawiają własne rodziny dla paru groszy zmywając garki w UK...
|
|
Autor: lisica (2010-02-02 19:00:09)
wypowiedz marleny to jakas farsa, pokazcie mi gdzie w Tychach mozna wynajac domek w pelni wyposazony za kwote, ktora podaje Marlena (ponad pol pensji z 1600 na reke - bo zakladam ze oblicza z rzeczywistych pieniedzy - to nieco ponad 800 zlotych), gdzie tu wiarygodnosc?? |
|
Autor: olivka_mw (2010-02-02 19:22:35)
do numm
ja sie zastanawiam gdzie ty pracujesz- albo masz naparwde dobra posade albo zapi**** gdzies na akord poza tym zastanawiam sie co ty masz za zycie?siedziec wiecznie w domu i pewnie wiekszosc jedzenia przywozisz z polski zeby taniej, po chleb do tesco po godzinie 20 zeby przeceniony itd. byl kiedys facet co potrafil za trzy funty przezyc tydzien -pierwsze lata pewnie spedziliscie na pokoju oszczedzedzajac ile sie
pewnie ze chcialabym miec tyle na koncie co ty ale najgorsze jest ze ludzie ci wierza i zostawiaja wszytsko zeby tylko miec tak jak ty |
|
Autor: muszka (2010-02-02 19:24:51)
A ja z mężem mam do dyspozycji w miesiącu 2500. Z tego rata kredytu na meszkanie, czynsz przedszkole córci i na życie tez kokosy nie zostają, ale debetu bałabym się zaciągnąć. |
|
Autor: fudien (2010-02-02 19:25:46)
a ja sie nie musze martwic o kase ;-) |
|
Autor: (2010-02-02 20:06:40)
Oboje z mężem nie mamy żadnych kredytów. Mieszkamy z moimi rodzicami którzy mają dom. My mamy górę a oni dół, opłtami dzielimy się po połowie, rodzice się do nas nie wtrącają . Nie wyobrażam sobie wziąść teraz kredyt na mieszkanie i spłacać go 40 lat.Jest dobrze. |
|
Autor: Bżydki (2010-02-02 20:12:05)
Tak wygląda niewolnictwo w 21 wieku!Pozdrawiam was. Żyd |
|
Autor: Kasia 21 (2010-02-02 20:47:21)
Nie ogarniam ludzi! Piszecie, że nie da się żyć za 2000zł?! Pitolenie! Nie jestem ze stolicy ale tutaj studiuję (na prywatnej uczelni). I o ile na czesne zarabiam w wakacje, w czasie roku akademickiego muszą wystarczyć pieniądze od rodziców i stypendium. Mieszkam z narzeczonym co miesiąc rodzice mu przysyłają 200funtów- średnio daje to 900zł + 700zł mojego stypendium to 1600. Żeby nabić 2koła dokładają się moi rodzice. Z tego opłacamy pokój-1000 z wliczonymi opłatami (na Białołęce), karty miejskie, internet, utrzymujemy 2telefony, mamy na życie i raz w miesiącu jedziemy do rodzinnych domów. Da się?
Wprawdzie rzadko kupujemy w Polsce ubrania i kosmetyki-( zwykle przywozimy pełne stelaże z Anglii- po sezonie mozna kupić markowe ciuchy za naprawdę śmieszne grosze, np.spodnie czy t-shiry po 2funciaki), ale raz na jakiś czas wychodzimy gdzieś razem, albo organizujemy domówkę:) I nie daliśmy się wmanewrować w debet albo w posiadanie karty kredytowej od mBanku:) |
|
Autor: morki (2010-02-02 20:54:27)
Do wszystkich fantastów, co to zarabiają krocie lub odkładają jeszcze z mikroskopijnej pensyjki żyjąc na całkiem niezłym poziomie, a głównie do Izy, która to w administracji uczelni państwowej zarabia ponad "trzy kołki". Jestem adiunktem na uczelni państwowej (co prawda ściana wschodnia) dostaję netto około 2500; na benzynę (bo dojeżdżam ok.50 km dfo pracy) miesięcznie wydaję ok 700 -800 zł, co dwa miesiące 300 zł rachunku za prąd, co miesiąc 150 tel i internet, pozostałe opłaty stałe (śmieci, podatki, parking pod pracą, abonament RTV) to średnio 100 zł miesięcznie, opał na zimę (czyli wydatek raz na rok) 1000 - 1400 zł, też raz w roku ubezpieczenie samochodu średnio 1600 - 1800 zł (AC, OC, NWW, Assistance), przegląd i serwisowanie samochodu co 20 tys km (czyli w moim przypadku co 8 miesięcy) 600 - 700 zł, od czasu do czasu dentysta, czy ginekolog, bo bezpłatne leczenie w Polsce jakie jest kazdy wie . Uff to byłoby chyba tyle wydatków stałych. Czasami idę do kina, czy teatru, czasami kosmetyki, ale już kosmetyczka nie. Gotuję sama, ubrania często z second hand - jak się to elegancko określa. I nie udaje mi się zaoszczędzić zbyt dużo, ot tyle żeby np nie debetować konta na przegląd samochodu. Może po prostu nie jestem gospodarna, jak to mawiały nasze babcie. |
|
Autor: MARIAM (2010-02-02 21:26:24)
JESTEM GORNIKIEM ZARABIAM OKOŁO 2700 . NIGDY NIE BIORE DEBETU. NIE UFAM BANKOM WSZELKIE UMOWY SĄ TAK NAPISANE ZE ZAWSZE KLIENT JEST STRONĄ , KTORA NAJWIECEJ TRACI. WSZELKIE KARTY KREDYTOWE, DEBETY, CHWILOWKI TO NIE DLA MNIE. NAJFAJNIEJ BY BYŁO ODBIERAC WYPŁATE W OKIENKU NA ZAKŁADZIE JAK KIEDYS. WTEDY BYŁBYM WOLNY OD TYCH KRWIOPIJCOW Z BANKU , GDZIE DARMOWE KONTO KOSZTUJE KILKASET ZŁOTY W CIĄGU ROKU |
|
Autor: gość (2010-02-02 21:36:00)
Jja na ręke dostaje 1200 zł, jestem singieką mieszkam z rodzicami. Miesięcznie opłacić muszę ratę za samochód, paliwo, tel i internet. Co miesiąc(niewiele) staram się coś odłożyć gdyż co roku jeżdzę na zagraniczne wakacje. Reszta na moje przyjemności jednak debet mam i uważam że jest to bardzo pomocna rzecz choćby nawet kiedy przychodzi kwestia opłat samochodu czy też wakacji. |
|
Autor: (2010-02-02 21:48:29)
do MIKI
ty czlowieku wszystko masz sluzbowe wiec nie gadaj ze sie dziwisz ze ludzie wyjezdzaja bo jak bys sam na wszystko musial zarobic a nie dostawal do lapy to tez bys sie zastanawial czy wyjechac!! madrala sie znalazl cholera |
|
Autor: (2010-02-02 21:52:01)
Nie wolno jeść na mieście. Stąd uciekają pieniądze już od małolatów. |
|
Autor: Juzek z kielc (2010-02-02 22:52:43)
i tak wszyscy umrzemy!: ( |
|
Autor: Facet z Polski (2010-02-02 23:19:31)
Wiekszosc tutaj wypowiadajacych sie ma bujna wyobraznie ,albo ustawilo sie w latach 90-tych..Teraz to jest istna tragedia i ja malo znam osob ktorzy uczciwie pracuja i nie maja debetu albo kredytu..Nasz rzad doprowadza do tego,ze teraz jedyna deska ratunku zeby przezyc beda przestepstwa bo komu chce sie pracowac caly mieisac zeby na koniec dostac 1600 zl no komu?? |
|
Autor: do faceta z polski (2010-02-02 23:45:23)
No widzisz, a od lekarzy społeczeństwo wymaga, żeby pracowali za darmo 24 godziny na dobę, zawsze byli pod telefonem i niezależnie od wszystkiego byli dla nich uśmiechnięci. Nawet jak pacjenci są niemili i brudni :) |
|
Autor: (2010-02-03 01:33:49)
Niestety kraj dobrobytu i takie jest zycie... |
|
Autor: JPG (2010-02-03 01:35:37)
Niestety kraj dobrobytu i takie jest zycie... |
|
Autor: numm (2010-02-03 05:11:19)
@pinia: dziwne, że mnie znasz i nawet stan mojego konta... Jasnowidzem jesteś? A może siedzisz w skarbówce?..
@... : przez 6 lat pobytu, odkładając 130 funtów tygodniowo można zaoszczędzić ok. 40.000 funtów.
@ fghfrttg, gazela80: ja nie piszę, że 350 funtów/tyg to mało. Po prostu wiem, że dla przeciętnego Anglika to niewiele - oni zarabiają dużo więcej, a i tak żyją na debecie. Przy rozsądnym gospodarowaniu 350 f. to całkiem sporo i można bez problemów zaoszczędzić spora sumę.
@olivka_mw : dlaczego zakładasz, że albo kłamię, albo żyję na papierowym chlebie z tesco? Napisałam, jak żyję - nie na kupie z gromadą innych Polaków - wynajmuję mieszkanie z chłopakiem. Jem to, co lubię, gotuję sobie czy bigos, bo smakuje mi polska kuchnia, a nie uznaję take away'ów. Chleb - jak najbardziej polski. Do kraju jeżdżę dwa razy do roku, i owszem, na początku przywoziłam prowiant typu polska kiełbasa czy zupki Amino, które uwielbiam (choć są okropnie niezdrowe, sama sól...). Teraz wszystko mogę dostać na polskich półkach w angielskich sklepach, ceny porównywalne, więc z urlopu przywożę tylko bohenek świeżutkiego chleba z ulubionej piekarni 8)
Co do pracy - nie zamierzam być snobką i udawać, że pracuję w biurze - jestem kelnerką 8) I lubię tę pracę, mam w niej kontakt z ludźmi, lubię swoich współpracowników, można pogadać, pośmiać się. Pracuję ok.45 godzin tygodniowo, dwa dni wolne, tak więc nie "zapieprzam na akord", jak to raczyłaś ująć.
Oczywiście, 6 lat temu, gdy zaczynałam, moja pensja wynosiła ok 200 funtów i pracowałam na nią dłużej, nawet do 60 godzin tygodniowo. Mieszkaliśmy wtedy ze znajomymi w 3 pokojowym mieszkaniu, zatem i komfort życia był niższy. Zanim znaleźliśmy pracę, rzeczywiście żywiliśmy się głównie tanim chlebem z dżemem i ryżem z sosem z torebki, a ja prowadziłam szczegółowe notatki, ile i na co wydaliśmy (funt kosztował wtedy 7.20PLN, a my przywieźliśmy ze sobą 300 funtów). Dopiero jakieś pół roku po znalezieniu pracy pozwoliliśmy sobie na głębszy oddech - co tydzień na konta wpływały wypłaty, my uczyliśmy się nowych rzeczy, szlifowaliśmy język. Ale ten początek nauczył nas szacunku do pracy i własnoręcznie zarobionych pieniędzy. Tu nie ma mamy i taty, do których się biegnie, jak coś pójdzie nie tak. To szkoła życia.
Co do jakości mojego życia, olivko, nie martw się o mnie ;) Może dla niektórych siedzenie w domu to sricte siedzenie i gapienie się w telewizor, ale nie dla mnie. Mam kilka hobby, które uskuteczniam właśnie w domu: malowanie na szkle, obróbka zdjęć programami graficznymi, lubię szyć, gotować lub choćby układać puzzle. Bycie domatorem polega na tym, że lubi się być w domu i nigdy się w tym domu nie nudzi. Lubię się przejść po muzeach (Museum of Natural History - the best :) , okazyjnie mogę wyjść ze znajomymi potańczyć, ale cotygodniowe imprezowanie połączone z upijaniem się w trupa?. Dziękuję, postoję 8] No ale, de gustibus non est disputandum, prawda?..
Rozpisałam się, ale chciałam po prostu pokazać, że emigranci to normalni ludzie, z problemami, ale i z sukcesami na koncie. A sukces każdy mierzy swoją miarą - dla jednego będzie to posada prezesa i super bryka, a dla innego - spokojne życie, praca i poczucie bezpieczeństwa.
Pozdrawiam. |
|
Autor: No to gratuluje (2010-02-03 07:20:30)
rozrywkowego zycia:D:D |
|
Autor: (2010-02-03 09:04:35)
"Marlena (29 lat, bibliotekarka z Tych):"
nie mówi się z Tych tylko z Tychów |
|
Autor: (2010-02-03 09:07:00)
Nie mamy z mężem żadnych kredytów. Mąż odziedziczył mieszkanie po dziadkach ale nie każdy tak ma. Ja pracuję w urzędzie miasta 1400 na rękę, mąż ma 200 zł więcej więć nie są to kokosy, ale nam starcza. Zależy też jak kto żyje, my nie musimy mieć najnowszej plazmy, samochód nasz ma 12 lat, nie musimy mieć wypasionych komórek itp.Wolimy odłożyć trochę grosza i pojechać na wakacje niekoniecznie za granicę.Mamy znajomych którzy spłacają cały czas jakąś pożyczkę: ato nowe meble chociaż poprzednie miały trzy lata, a to nowy większy telewizor, apoprzedni kupiony rok wcześniej itp. |
|
Autor: k2 (2010-02-03 09:44:18)
numm: strasznie sie wzruszyłam jak czytałam twoje posty.bardzo gratuluje sukcesu i odnalezienia sie tam.dobrze napisałas,ze sukces mierzy sie swoją miarą.
my z mezem mamy po 27 lat; razem zarabiamy ok 6tys na miesiac.spłacamy kredyt za mieszkanie i panele[moj mąż sobie wymarzył takie drogie,ze musielismy to kredytowac,ale jeszcze tylko dwie raty] i moja krate kredytową,zeby juz zamknąć temat.
Jesli nic nam nie wypada w miesiacu [np. traz musieliśmy naprawic cholerne wtryski w samochodzie za 3tys.] to smialo możemy odłożyć 1,5-2tys.DA SIĘ.
i biedy nie ma,stac nas na wiele chociaż wiadomo apetyt rośnie w miarę jedzenie.latamy na wakacje za granicę,chodzimy do kina,imprezy,wyjazdy.
ALE:
- do kina studyjnego,tańsze bilety i wspaniała atmosfera
- ciuchy rzadko kupuje w sklepie; 90proc mamy z allegro,mam kilku użytkowników ktorzy handlują ciuchami używanymi z UK i tam wszstko kupujemy [wiadomo oprócz butów i bielizny].Ja to traktuje jak sport,tani sport.Dzieki temu mamy dużo ubrań,ciągle cos 'nowego'.
- wakacje tylko last minute; druga rzecz,ze w Polsce jezdzimy poza sezonem,wiec tez taniej płacimy
- kosmetyki : szukam promocji w rossmanie,carrefourze lub kupuje wieksza ilosc na allegro
- jedzenie kupujemy najczęściej w Lidlu,oprocz mięsa
- do fryzjera chodze u mamy,bo płace 1/4 tego co w Poznaniu; dzieki temu chodze częściej
a gdy siedzimy w domu to pijemy grzane wino i gramy w różne gry do białego rana [monopol,scrable,rummikub] i tez jest super:)
a i najważniejsze pracy nie załatwili nam rodzice.Ja pracuje juz od 9lat,mam doświadczenie i znam sie na tym co robię.Mój mąż ciężko pracuje również po pracy,duzo pracy robi w domu,często jeździ w delegacje.Zarabiamy po połowie.
Także w Polsce da się żyć,da się oszczędzać.Wiadomo potrzeba odrobiny szczęścia,ale tez samozaparcia i wytrwałości.Chociaz jak widac bez kredytu czasem sie nie da,ale trzeba zdrowego rozsądku.Pozdrawiam |
|
Autor: maaaaa (2010-02-03 10:04:54)
Ja mam 1350 na rękę mój mąż 1950 (obydwoje państwowe etaty). Rodzice spłacają za nas kredyt na mieszkanie. My właśnie skończyliśmy spłacać kredyt na samochód (około 1000 zł miesięcznie - płaciliśmy po kilka rat na raz żeby szybciej spłacić) i za 3 miesiące przejmujemy kredyt po rodzicach! Mamy chore dziecko - po 2 operacjach - czeka nas przeszczep a potem już z górki! Z pomocą rodziców da się żyć! Nawet czasem do kina czy teatru wyjść lub pizze zamówić! Nie ma tragedii trzeba tylko dobrze gospodarować kasą! PS. kasę trzymam ja bo mąż ile ma tyle wyda:) zawsze coś kupi mnie lub synkowi, jak weźmie na zakupy 13,50 zł to dokładnie tyle wyda:) Ale jestem pewna, że bez pomocy rodziców byłoby dużo gorzej! na zakupy ubraniowe udało nam się dorobić 1500 ale to był jednorazowy strzał! a teraz czekamy na trzynastkę - żeby kupić coś do mieszkania i ubezpieczenie auta opłacić! Jak się tylko chce to wszystko się da! |
|
Autor: muszka (2010-02-03 10:42:01)
Do gościa z 20:06 ja nigdy bym sie nie zdecydowała na meszkanie z rodzicami, ponieważ znam przypadki że po 10, 20 latach cos tam się psuje w relacjach i co wtedy? w wieku 40 lat bierzesz kredyt i zaczynasz wszystko od początku?Ja uważam że nie ma to jak własne 4 kąty i jestem dumna z tego że je mam:) a jeśli nie dostałaś mieszkania w spadku to w dzisiejszych czasach bez kredytu mieszkania nie kupisz. My wzięliśmy kredyt w wieku 25 na okres 10 lat bo na szczęście spora część pieniędzy mieliśmy.uzbieraliśmy :) więc jak dobrz pójdzie to mając 35 lat będe miała redyt z głowy i piękne mieszkanie:)) nie jeździmy na razie na jakieś zagraniczne wojaże wystarczą nam tygodniowe wakacje nad jeziorami, samochodu tez nie mamy przynajmniej na razie:) nie można mieć wszystkiego. |
|
Autor: visagold (2010-02-03 10:56:28)
Ja zawsze korzystam z debetu na karcie kredytowej podczas zakupów wyposażenia do mieszkania. Nieraz trzeba wydać kwotę którą mogę uzbierać z 2 pensji, więc nie ma wyboru. Kredytów juz nie chcę bo spłacam hipoteczny i to dla mnie wystarczająca dawka adrenaliny ;-) Należy pamiętać że ustawiając sobie na karcie kredytowej poziom spłaty na 100% nie płacimy żadnych odsetek i mamy praktycznie 56 dni na uzbieranie pieniędzy. Mając pensje ze stycznia można zdebetować kartę powiedmy 1 lutego. Wtedy mamy czas na spłatę bez odsetek do 25 marca. Dokładamy kaskę z pensji z lutego i debet znika. Ja dostaję pensje 24 każdego miesiąca, więc w moim przypadku mogę wykorzystać pieniądze z 2 pensji na spłatę. Karta kredytowa to świetna rzecz pod warunkiem myślenia jak się z niej korzysta. Nigdy nie płaciłem odsetek i nie zamierzam. Pozdrawiam. |
|
Autor: korakora (2010-02-03 11:17:01)
hej kochni czytam was i sie zastanawiam jak z malej pensji odkladacie jeszcze kase . Tez tak chce , nauczcie mnie proszę.
|
|
Autor: ed (2010-02-03 11:37:21)
JAk mozna wydać miesięcznie na jedzenie 300 pln na singla Przecież ja jak ide do sklepu po bułki na sniadanie to zostawiam 20- 30 pln i to nie są wcale wielkie zakupy tylko tyle tam... wlasnie bułki, mleko, kawalek czegos do obkładu etc |
|
Autor: załamana (2010-02-03 11:43:55)
Ja zarabiam 1500 na rękę, opłacam czesne (400zł)/mies, plus benzyna 300 zł na mies + opłaty w stylu jedzenie. I ciężko ciężko, błogosławiony ten co wymyślił karty kredytowe... |
|
Autor: jolanda (2010-02-03 12:19:13)
wcale się nie dziwię ,że Ci co mają po 2500 tys. na rękę nie muszę żyć na kredycie,brać pożyczek,ja dostaję 950 na rękę ,mąż trochę więcej -a żyć trzeba - opłaty wszystko trzeba porobić tak jak inni ...a jak ...??!! |
|
Autor: X-ray (2010-02-03 12:20:59)
jestem technikem rtg w warszawie, zarabiam ok 4 tysiecy na reke (umowa zlecenie), maz zarabia 2,5 tys + premie.
Nie mamy dzieci, mieszkanie dostalismy w spadku, nie utrzymujemy samochodu.
Co miesiac czyszcze konto do zera, wiem ze nie umiem oszczedzac, jak tylko sie uzbiera wieksza suma na koncie to albo jedziemy na weekend do paryza albo kupujemy jakis gadzet ( oboje mamy drogie hobby) |
|
Autor: Ann (2010-02-03 12:39:00)
Czym wy się przechwalacie niektórzy zarabiają po 600zł na rękę tzw. umowa -zlecenie a w rzeczywistości gorszy zap... jak umowa o pracę - osoba po studiach żeby nie było....dla mnie to jakaś paranoja bo to nie ja jestem tą osobą, aktualnie szukam pracy i jest teraz naprawdę kiepska sytuacja, nie wiem jak mam iść do pracy za 900 zł na rękę bo teraz tylko takie ofert są na tym zad...piu, chciałabym jakoś normalnie żyć ale się nie da...Zarabiając w poprzedniej pracy 2000zł starczało na skromne życie...a teraz ...zęby w ścianę. Dodam że mieszkam sama z dzieckiem we własnościowym mieszkaniu, nie mam samochodu . wydatki na mieszkanie ok 700zł msc, żeby było śmieszniej to mi zabrali zasiłek rodzinny bo mam teraz za duży dochód ( za tamten rok) ZEROWY -TERAZ. Myślę sobie teraz o podpaleniu pewnego gmachu w Warszawie....pewnie to i tak nic nie da.... ale jak by ktoś chciał się przyłączyć ;-))) |
|
Autor: Kas (2010-02-03 13:13:36)
:) Kama80 zarabia 2000tys to nie dziw ze nie ma debetu |
|
Autor: iwik (2010-02-03 13:18:16)
Do ed -ano można ży za 300 zl mies. Ja tyle mam na miesiac na 3 osoby.Do tego dochodzą leki bo oboje z mężem jesteśmy schorowani.Niestety, nie wszystkie leki wykupujemy,bo nie wystarczyłoby nam na zycie. A na sniadanie nie wydajemy 30 zl tylko kupujemy chleb i dzielimy na kromki, do chleba po plasterku wedliny, najlepiej tej najtańszej, na obiady głównie zupy bo zostanie na następny dzien.Takie jest żyvcie tych ,co zarabiaja przeciętnie,jak czytam,ze ktoś ma 3000 tys na mies. i płacze że nie wystarcza to smiac mi się chce.Oszczędzam na czym się da a i tak jadę na debecie, zresztą gdyby go nie było to nie mogłabym przeżyc,bo czasem cos sie zepsuje i wtedy debet poratuje. Pozdrawiam wszystkich. |
|
Autor: ja wiem najlepiej (2010-02-03 14:28:45)
i żyją tacy ludzie jak szczury, gryzonie, zjadają resztki z pańskiego stołu.
Nie chciało się uczyć, nie ma się ambicji to się nie dziwcie że tyle zarabiacie.
Narobiło się pseudo-magistrów ze szkółek menadzerskich, zarzadzania, turystyki i innych niby-kierunków.
Prawdziwe zawody dobrze zarabiają, inżynierzy, informatycy, lekarze.
Czasem ogladam cv wysyłane do działu obsługi naszej firmy.
Kobiety 20-25 z dzieckiem albo i dwojka, brak znajomosci jezykow obcych, niby-magister z zarządzania.
A najgorsze jest to że niz społeczny się mnoży na potęge. Ludzie na poziomie maja 0-3 dzieci, rzadko wiecej.
Śmieszne jest to jak taka kobieta-nieudacznica, nazywa swoje dziecko Amelia, Jessika, chyba zeby sobie tym status podnieść, Amelia Kiełbasa, Jessika Świniewicz. |
|
Autor: ja wiem najlepiej (2010-02-03 14:34:01)
i wcale mi was nie zal
kazdy ma to na co zapracowal
jak się nie skończyło porządnych studiów, to na cuda nie czekajcie.
Potem taka kobieta z 2-3 dzieci się domaga od państwa jakichś profitów, jaka to ona nieszczesliwa ze ma dzieci i nikt jej nie pomoze.
|
|
Autor: (2010-02-03 14:43:29)
Do ja wiem więcej: ale z ciebie bije pogarda do innych, uważasz się za lepszego? A wcale lepszy nie jesteś, tylko zwykły przeciętniak. |
|
Autor: ash (2010-02-03 14:59:40)
350 funtow tyg to duzo????????? nie zartujcie sobie. to zaledwie 1400 futow miesiecznie. choc nawet przy takiej wyplacie mozna oszczedzic. czemu nie wierzycie ze ma 40 tys zl odlozone? to niecale 10 tys funtow. |
|
Autor: ed (2010-02-03 15:39:34)
Do iwik Sorrki, że zmartwie ale ja czasmi 300 pln potrafię przez weekend przepuścić. Oczywiście, że mam długi Kto ich nie ma ale staram się nie utracić płynności finansowej.
Zapomniałem napisać jednej ważnej rzeczy - te 20 -30 pln to ze względu na mój okropny nałóg Fajki kosztują niestety coraz więcej. |
|
Autor: MARTYNA79 (2010-02-03 15:49:36)
za komuny nikt nie brał debetów -zeby do konca mca starczylo mu na podstawowe rachunki i jedzenie.osoby pracujące caly miesiac- nie niebieskie ptaki !-nie są w stanie kupic PODSTAWOWYCH rzeczy dla siebie i dzieci z wypłat! czy my taką wolość chcielismy ??? |
|
Autor: ania (2010-02-03 16:35:23)
Do ash
Ona pisze ze ma odlozone 40 tys ale funtow nie zlotych. Drobna roznica. |
|
Autor: diablica (2010-02-03 17:25:59)
praktycznie co miesiąc jestem na debecie :| zarabiam około 1000zł miesięcznie, mieszkam z teściową i mężem (mąż nie pracuje), nie wydaję pieniędzy na opłaty, praktycznie cała moja pensja idzie na jedzenie, a jeżeli coś mi się zostanie to zazwyczaj mąż wydaje i tak się koło toczy. chciałabym umieć oszczędzać, ale jak moje kochanie mnie prosi żeby coś kupić ciężko mi odmówić, nie nauczyłam się jak być asertywna :| |
|
Autor: korakora (2010-02-03 17:47:36)
do ja wiem lepiej
niewszyscy mieli pieniadze by isc na dobre studia
niektorzy musza pracowac i uczyc sie by cos osiagnac
dobrze sie gada komus kto niemiał biedy
|
|
Autor: magister (2010-02-03 17:52:12)
do korakora
Co do studiów, najlepsze są te bezpłatne, w trybie dziennym.
Po magisterkach weekendowych ciezko o prace jak sie nie ma znajomosci ( wyjatkiem jest informatyka) |
|
Autor: AnnaK (2010-02-03 17:55:25)
Debet to moje drugie imie :) |
|
Autor: mc (2010-02-03 18:39:44)
buractwo i tyle .Jak można oszczędzać i żyć na poziomie.
Już wyliczam:2 osoby po 2200zł =4400.(tak u mnie jest).
Samochód(mały stary )oc+ac +paliwo(przeboeg ok1000km /mies)=400zł.
Telefony z internetem ok 250zł/mies.
Podatek i abonament rtv 50zł /mies
ogrzewanie300zł/mies
prąd 150/mies
woda 100/mies
smieci40/mies
gaz (tylko do gotowania)20/mies
szkoła i korepetycje jedego dziecka200zł/mies
środki czystości 150/mies
Teraz jedzenie ubranie i kultura?
Kultura na normalnym poziomie to znaczy chociaz2razy na mies kino dla całej rodziny,
dziennik choc jeden kupowany ,tygodniki chocby dwa,miesięczniki ze dwa,do tego CHOĆBY DWIE PŁYTY.
ILE ZOSTANIE???
Nie wspominam o jedzeniu dla 4 osób.
Gdybym chciał wypić drinka,czy jak inni palą to już nie wiem? |
|
Autor: Tomek (2010-02-03 19:47:43)
"Marlena (29 lat, bibliotekarka z Tych):"
nie mówi się z Tych tylko z Tychów
Jak już poprawiasz to poprawiaj poprawnie. Po pierwsze tu sie pisze a nie mówi ;) A i tak nie masz racji bo poprawnie jest właśnie z Tych. Więc przestań się wymądrzać skoro guzik wiesz. |
|
Autor: jak zyc (2010-02-03 20:13:33)
mamy z mężem ok 2800 na miesiąc i gdyby nie to że byłam głupia i narobiłam sobie kiedys dlugów9 właśnie przez debety i pożyczki) to bylo by dobrze a tak musze teraz placić ok 800 zl raty. i jest cieżko. bo jeszczr trzeba zaplacic mieszkanieok 1100 zl przedszkole 250 zostaje 750 na zyci e i opłaty ale za błedy trzeba płacić |
|
Autor: wkurzona (2010-02-03 20:57:31)
Nerw mnie bierze, jak czytam wypowiedzi tych, co zarabiajac 2 tys.zł jeszcze jęczą!
Gdybym zarabiała tyle, to byłabym szczesliwa.
Ja miesiecznie mam 1100zł. Mój debet od kilku lat to prawie 3 tys. zł, których nie idzie spłacic, bo co jakis czas z nienacka pojawiają sie nieprzewidziane, a konieczne do przezycia, wydatki.
Nie wydałam kasy na bzdety jak kosmetyki, ciuchy czy szalone zycie klubowe. Kasa poszła przede wszystkim na opłacenie studiów zaocznych, na dojazdy, na podreczniki oraz na leczenie zębów prywatnie ( wiadomo jak robia z NFZ-tu).
Mieszkam na wsi przy matce emerytce (ona ma 550zł).
Na kredyt kupiłam auto, starego rupcia, by dojezdzac do pracy. Auto sie psuje i trzeba naprawiac, trzeba też ubezpieczyc, więc zmuszona byłam wziąc karte kredytowa, bo juz mi nie starczyło kasy.
Obecnie moje miesieczne wydatki przy pensji 1,1tys. zł to: spłata kredytu na auto 200zł, benzyna 250zł, dorzutka na jedzenie 400zł,spłata karty kredytowej 100zł,i 100zł odkładam by było na opał na zimę.
Przestałam kupować gazety, przestałam chodzic do kina, nie chodze do kawiarni na herbate, po pracy od razu do domu.Zdzieram stare swetry sprzed kilku lat,stare niemodne juz kurtki (czuje spojrzenia ludzi), buty kupuje, jak zrobi sie dziura w podeszwie.
Proszę nie jęczcie, ze za 2 tys. nie mozecie przezyć, skoro mimo to jezdzicie na zagraniczne wycieczki.
Ja mam 29 lat i w zyciu nie byłam za granicą. Polski tez nie zwiedzę, bo nie mam za co. |
|
Autor: wkurzona (2010-02-03 21:03:30)
Zapomniałam dodac, ze sa jeszcze wydatki na leki. Ostatnio zrezygnowałam z zakupu leku za 50zł.
Przeczytałam wpis jednej z osob, ze chciałaby kupic w miesiacu ze dwie płyty. Człowieku, ja od kilku lat to tylko w sklepie ogladam okładki i ewentualnie przesłucham na miejscu. Opłacacie internet, macie kompy? Ja korzystam z kawiarenki internetowej. Przy takim poziomie zycia to sie tylko płakać chce. |
|
Autor: ewa78 (2010-02-03 21:05:43)
Kelnerce zarabiajacej 350 funtow tygodniowo gratuluje ze zdolala odlozyc 40tys zl czy tez 40 tys funtow. Sama mieszkam w UK, moj maz jest anglikiem i powiem ze pensje i wydatki miesieczne sa bardzo podobne. Oboje z mezem przynosimy do domu miesiecznie 4 tysiace funtow... A ponizej nasze wydatki (tez miesieczne):
800 funtow - rata za dom
600 funtow - przedszkole dla naszej Lucy (niestety nie mamy oboje rodzicow ani znajomych co by nam robili za nianie)
150 - gaz/swiatlo/woda/tv license
130 - council tax (oplata ne zecz urzedu miasta za smieci itp)
68 - telewizja kablowa + internet
60 - nasze telefony komorkowe
85 - ubezpieczenia za dwa samochody (niestety pracujemy w przeciwnych kierunkach wiec dwa auta to byl mus)
160 - paliwo dla nas obojga
100 - lekcje aktorstwa dla starszej corki
2153 funtow na same oplaty, nie liczac wycieczek z przedszkola czy szkoly dla corek, moich studiow, jedzenia, ciuchow itd. Uwerzcie ze nie mamy wiele oszczednosci, fakt raz do roku lecimy na wakacje do Hiszpani na tydzien. A teraz zarobki (dla porownania) mojego brata ktory pracuje w firmie mojego meza, a jego zona i corka sa w Polsce:
1500 funtow na miesiac
mieszkanie - nic (bo mieszka w mieszkaniu dla pracownikow)
oplaty - nic
jedzenie - 120/mies
nie ma samochodu, przedszkola itd
Roznica? Mozna zaoszczedzic jesli jest sie we dwoje albo samemu, ale majac dzieci niestety to studnia bez dna. Moje poczatki w Anglii byly podobne jak tej pani kelnerki. czyli wynajem pokoju za 60 funtow na tydzien , zero oplat tylko jedzonko i ja tez oszczedzilam wtedy sporo kasy - obecnie niewiele. Dlatego uwazam ze zarobki w Anglii i Polsce rozni jedynie exchange rate, a gdyby to pominac to jest identycznie. I tez od czasu do czasu uzywam debetu, jak wiekszosc anglikow. Pozdrawiam x |
|
Autor: Rozrzutna (2010-02-03 22:54:47)
Czytam i czytam te wasze komentarze i nadziwić się nie mogę :) Zazdroszcze ludziom gospodarności :)
studiuje na 2 kierunkach ( na szczescie w tym rku koncze ) więc kasy za duzo nie mam stypendium i dorabiam ok 1000 zl mieszkam z partnerem od 4 lat,który prowadzi dzialalnosc i ma dochod ok 13 tys Kiedys myslalam ze taka kwota to jak wygrana w totka :) ale majac takie wydatki jak my to jest porażka
-mamy rat ok 7000 tys - koszmar w tym raty za 2 samochody, meble, plazme, kredyt brany na3 lata (rozszerzalismy dzialalnosc i kasa byla potrzebna) jakies glpie karty kredytowe - to jest jedno wielkie cholersto błedne kolo.
- wynajmujemy mieszkanie ( jeszcze planujemy budowe ale nie wiem za co ;) na pewno po splacenie tych wszytskich rat czyli za ok 2 lata ) - 900zl z oplatami
- paliwo min 1500 zl/msc
- telefony ok350 zl
- jedzenie myśle ze kolo 1000 zl ( pewnie beda wrzaski co jemy, zaokraglilam kwote bo niekontroluje tego pewnie jest i wiecej troche jemy na miescie, mamy non stop gosci a wiec forsa leci)
- plus papierosy mojego faceta ok 300 zl ,ba! kiedys palil po 2 paczki kolejne cholerstwo
( ja nie pale)
- rozrywki hmm kino male imprezy mysle ze 200 - 300 zl miesiacznie
- a gdzie jakies kosmetyki lekarz fryzjer nie mowiąc o ciuchach ksiazkach porażka :)
non stop sa jakies uroczystosci rodzinne urodziny praezenty
facet moj ma jakies stare dlugii i to sporo i to tez splacamy :):)
za pare miesiecy ja otwieram swoja malutka dzialalnosc i moze bedzie lepiej heh :)
pozdraiwam wsztrskich
|
|
Autor: gość (2010-02-04 10:14:39)
rozbrajają mnie komentarze tych, którzy dostali mieszkanie w spadku, albo rodzice im spłacają i przekonują innych że się DA. hahaha dobre sobie |
|
Autor: olka (2010-02-04 10:16:52)
1 praca-900zl-czynsz 600zl swiatlo 200.2 kochanych dzieci.koncze jedna prace zaczynam 2-800zl-17 godzin.2 prace dziennie.fakt troche duzo.ale jak zyc w Polsce.jak juz dzieci beda samodzielne -wyjezdzam.nigdy nie kozystam z pomocy opieki,a debet norma.dzieci nigdy nie byly na wakacjach,ja tez.debet norma.minimalny,ale coz.ale jaka ja mam figure.zero tluszczu.prawda,ale troche humoru nie szkodzi.powodzenia.ale nauczylam sie sama 3 jezykow,korepetycje nie wchodza w rachube.pozdrawiam.kiedys i ja wyjde z debetow. |
|
Autor: do ewa 78 (2010-02-04 10:58:54)
ja tez zyje w anglii. wynajmuje mieszkanie i mam samochod. moja pensja to 2000 f na reke.tez staram sie cos odlozyc. wiem ze nie jest latwo, ale uwazam ze porownanie anglii do polski to lekka przesada.
splacasz raty za dom, macie dwa auta, utrzymujecie dwojke dzieci, posylacie je na lekcje aktorstwa i na pewno macie telefony komorkwe, laptopa i internet (to przeciez standard) i jezdzicie na wakacje przynajmniej 2 razy do roku.
mysle ze nie bylo by Was na to stac w polsce.
|
|
Autor: (2010-02-04 11:22:39)
Do gość: a co w tym złego że ktoś dostał mieszkanie w spadku.Nie trzeba wtedy zaciągać kredytu na mieszkanie.Jak ktoś nie potrzebuje wypasionej plazmy i innych gadżetów, to się da jakoś wyżć z dwóch średnich pensji. |
|
Autor: do k2 (2010-02-04 14:18:40)
@k2 no z 6000 to ja sie nie dziwię, że możecie oszczędzić 2k. Powiedz to innym, którzy tyle nie zarabiają. Rozumiem, że najlepiej sobie strzelić w łeb. Akurat ja nie mam najgorzej, bo zarabiam 3k na rękę ale moja żona już nie, bo jest na urlopie wychowawczym. I powiem tak. Z mojej pensji i jej zasiłku nie zostaje nam na koniec miesiąca nic. Takie życie. Mam dwa kredyty do spłacenia - samochód i pożyczkę remontową z pracy - razem 600 zł. Czynsz i inne rachunki (gaz, prad, telefon, internet) - 700 zł, paliwo miesięcznie - 200-300 zł, coś do jedzenia - 500 zł. leki dla małej + wizyty płatne u lekarzy (bo kurvva z NFZ nie mogę się doprosić i naczekać) + rehabilitacja - 700 zł i jeszcze jakiś drobiazg no i po pieniądzach. |
|
Autor: Paulina (2010-02-04 19:50:14)
Studiuję dziennie, nie biorę pieniędzy od swoich rodziców. Od czerwca do końca września pracuję po 14h dziennie, więc odkładam na cały rok akademicki. Mam stypendium naukowe w wys. 500zł, czasem chodzę na promocje weekendowe i wtedy wpada jakaś dodatkowa stówka. Mam taki system, że tygodniowo wydaję 100zł, za pokoj płacę ok. 400zł. Do tego płacę za Internet (50zł) i telefon (50zł). Więc miesięcznie potrzebuję 900zł. Z pracy sezonowej mam ok 4000tys. Nie jest różowo, bo nie chodzę po knajpach, do kina naprawdę rzadko. Pozwalam sobie od czasu do czasu na modny ciuszek, wyszukuję wiele rzeczy na promocjach. Szału nie ma, bo z wielu rzeczu muszę rezygnować, ale wiem też, że inni mają gorzej. |
|
Autor: zyga (2010-02-04 22:17:35)
Najwazniejszy jest dach nad glowa i zeby bylo co jejsc reszte mozna zdobyc z czasem,tylko ze nasze zarobki sa tak niskie ze zarabiajac nawet 2000 miesiecznie przecietny polak ktory wchodzi w zycie zeby miec wlasne przynajmniej m2 kmusi pracowac i odkladac mnostwo lat lub wziasc kredyt i go mnostwo lat splacac oczywiscie jak jest jeszcze u rodzicow bo gdyby mial placic za wynajem i odkladac to cale zycie nie odlozy na swoje za takie ceny jakie sa mieszkan.Ja zasuwam na akord i mam te 4000 na miesiac ale co to za zycie od rana do wieczora i soboty nic odpoczynku ani czasu dla siebie ujest to dobre rozwiazanie dla mlodych chcacych sie dorobic ale ile mozna a gdy tak zachoruje albo cos innego sie stanie nie ma zabezpieczen jakis umowy sa zlecenie wiec pieniedze ok ale gdzie emerytura lub renta w nie daj badz wypadku.panstwo dba ale o wlasne zycie a nie nasze przejzyjcie na oczy kazdy jakby byl na ich miejscu dbalby o siebie,samemu dzisiaj jest ciezko sie dorobic czegokolwiek albo zasuwac i nic z zycia nie miec ale miec pieniedze albo znajomosci i dobre stanowisko albo wlasna firma co tez pochlania mnostwo czasu albo bida az piszczy i koniec z konce,m wiazac,jest jeszce pare rozwiazan slub wtedy jest lzej we dwojke razniej albo zostac gangsterem najlatwiej i najszybciej lecz to krotko trwa.KAZDY MA WYBOR DZISIAJ WKONCU TO MY POLACY CHCIELISMY DEMOKRACJI I SOLIDARNOSCI. KOMUNO WROC |
|
Autor: michaa (2010-02-04 23:07:55)
Ja do tej pory nie miałam debetu. Ale czuję, że mnie czeka. Pracuję w laboratorium w szpitalu i na rękę mam 1000zł. Mieszkam z rodzicami i co miesiąc daję im 300zł. Do tego studia 2 razy w miesiącu czyli kolejne 300zł. Telefon i rata za sprzęt to 200zł. Choruję, więc jestem na lekach- 100zł. I zostaje mi 100zł na "przyjemności". A niedługo zacznę spłacać kredyt studencki czyli 300zł miesięcznie. Więc będę sporo w plecy... O podwyżce nie ma mowy... Więc będę musiała zaprzyjaźnić się z DEBETEM :( |
|
Autor: maagda (2010-02-04 23:19:13)
a jam od dwoch lat 3 tys. debetu, którego nie moge spłacić :/. No ale 2 dzieci to studnia bez dna... Decydując się na drugie dziecko, wiedzialam na co się piszę. Musialam zostac na wycchowawczym, bo niestety niańki żadnej pod ręką niet, a opiekunki z mojej pensji opłacić to się chyba nie opłacało . |
|
Autor: jogas (2010-02-05 10:30:07)
a ja zarabiam 2200 zł na ręke
studia 350 zł
kawalerka 1100 zł płace 550zł bo mieszkam z kumplem
telefon 100zł
bilety 50zł
jedzenie 400zł
kosmetyki 100zł
internet 50zł
skrzynka piwa na miesiac 50 zł
jakies wyjscia, upominki dla kobiety razem 200zł
wychodzi 1850zł
zostaję jakieś 350 zł. więc jakoś ogarniam. Czasem jakieś nadgodzinki to wpadnie 0k 200 zł i jak tu planować przyszłość !!!!!!!!coś tam odkładam ale szału niema |
|
Autor: ewa78 (2010-02-05 12:15:18)
Do osoby ktora skomentowala moj wczesniejsz post;
Stwierdzenie ze dochody w Anglii sa proporcjonalne do wydatkow to przeciez nie wymysl. Rata za dom, dwa auta, wakacje dwa razy do roku to w koncu standard dla przecietnej rodziny Angielskiej. I musze sie tez niezle z mezem nagimnastykowac pieniedzmi zeby ow standard dosiegnac. Czyli robie dokladnie nie mniej ani wiecej niz przecietna polska rodzina - kombinowac zeby starczylo na to czy owo, a apetyt rosnie w miare jedzenia. W poprzednim poscie nie dodalam ze Polisy na zycie i prywatne ubezpieczenie zdrowotna dla naszej czworki to dodatkowy koszt 300 funtow na m-c! Kasa chorych dziala w Anglii tak jak w Polsce, wiec prywatne ubezpieczenie medyczne to jest mus. Nie umieram z glodu ale tez nie spie na pieniadzach. Dla mnie jako Polki posiadanie wlasnego domu to byla podstawa, stabilizacja dla dzieci i rodziny jako calosci. Moj maz bylby happy wynajmowac dom co rok to inny, bo to jest rownie powszechne zjawisko/standard dla angielskich rodzin. Kazdy jest kowalem swojego losu, a ja 8 lat temu zaczynalam w Anglii od przyslowiowej lyzki. Bylo ciezko ale z roku na rok jest coraz lepiej - bo musi byc lepiej! Zycze wszystkim wytrwalosci wiary i sukcesu. x |
|
Autor: my (2010-02-05 18:46:58)
a my zarabiamy ok. 10000pln/mies. i niestety debet 5000pln, kredyt na mieszkanie 500000pln, kredyt na firmę 30000pln, zero oszczędności. Same miesięczne opłaty to ponad 6000pln. Nie mamy bogatych rodziców, musimy do wszystkiego dochodzic sami, ale nie narzekamy, bo lubimy zyc na dość wysokim poziomie. |
|
Autor: (2010-02-06 00:08:29)
śmieszni są ludzie co wpadli tutaj by pochwalić się, że mają zarobki kilka-kilkanaście tysięcy jakby to były jakieś nieskończone pieniądze. Najlepsze jest to, że rozpuszczają je w beznadziejny sposób, standard dla wielu pseudo nowobogackich, zachłysnęli się i wydaje im się, że są milionerami, od razu auta na kosmiczne kredyty po kilka tysięcy miesięcznie, dom i wszystko na raty. I po co ? Połowę tych pieniędzy wyrzuca się na odsetki dla banków, zabawne jest to, że ludzie zarabiający dużo w skali kraju mają więcej kredytów niż ludzie zarabiający mniej.
Co to za żenujące przechwałki ? że masz plazmę ? o rly? to pewnie najnowszy cud techniki co kosztuje 20000 zł.
Znam różnych ludzi, różne modele życia i wyciągam wnioski, potem niestety są tacy co to na początku upili się kasą, chcieli mieć wyczesany dom i wszystko, nagle działalność gospodarcza upada i trzeba się z żalem wyprowadzić, albo windykatorzy przychodzą i zabierają. Znam też takich co preferują wysoki stopień życia, gdzie 10tys. mimo, że nie ma tam żadnych rat za dom i tak nie starcza, żeby nie wchodzić na debety i kupować aut na kredyt. Jest to model akurat z mojego domu rodzinnego, sam zarabiam na studiach różnie, w zależności od ilości godzin przepracowanych (ale ogólnie dla wielu może się to wydać olbrzymia suma, sory taka specjalność) i nie muszę płacić za nic, żadnych opłat, rachunków, i tak zobaczyłem że w kilka miesięcy rozpuściłem kilkanaście tysięcy zł. Teraz wyciągam z tego wnioski i przestałem bezmyslnie szastać kasą |
|
Autor: ja_gda (2010-02-06 00:20:55)
Mam zgodę banku na debet, ale od roku nie korzystam, bo nie muszę. Świadomość, że jeśli będę musiała skorzystać jest bezcenna. Kartą kredytową płacę za zakupy robione przez internet, spłacam w terminie nie ponosząc żadnych kosztów jej posiadania. Wszystkim życzę takiego komfortu :) |
|
Autor: lilka (2010-02-06 13:11:32)
wiecie co ludzie to ja wypadam swietnie w swoich oczach
zarabiam 1050 zlotych miesiecznie wynajem plus czynsz kosztuje mnie 520 zlotych plus rachunki a dalej jedzenie itd chodze nie jak oberwaniec debetu nie mam ale uskladanych tez nie mieszkam sama i nikt mi nie pomaga
co wy na to oczywiscie szukam lepiej platnej pracy bo chcia;abym cos odlozyc ew dorobic pozdr |
|
Autor: lilka (2010-02-06 13:21:59)
aha powiem jedno niektorym materializm przewrocil w d.....
jestem sama rodzina mi nie pomoze chetnie by pozyczyli odemnie
1050 minus 520
530-telefon 50
580-rachunki 120ok raz mniej raz wiecej
460-300jedzenie
160-70lekarz
90-leki co prawda nie co miesiac ale prawie
i co wy na to
a nie moge wykonywac kazdej pracy bo mialam powazny wypadek
a niestety bez dawania dupy i koneksji nie da rady tu co z tego ze mam studia i nie jestem glabem
pozdro |
|
Autor: znowu lika (2010-02-06 13:23:17)
aha powiem jedno niektorym materializm przewrocil w d.....
jestem sama rodzina mi nie pomoze chetnie by pozyczyli odemnie
1050 minus 520
530-telefon 50
580-rachunki 120ok raz mniej raz wiecej
460-300jedzenie
160-70lekarz
90-leki co prawda nie co miesiac ale prawie
i co wy na to
a nie moge wykonywac kazdej pracy bo mialam powazny wypadek
a niestety bez dawania dupy i koneksji nie da rady tu co z tego ze mam studia i nie jestem glabem
pozdro |
|
Autor: basia (2010-02-06 15:24:11)
Mam prośbę do K2-czy mogłabyś podać jakieś adresy SKLepów interneowych gdzie można kupić tanie ubrania z UK?Możesz na maila.Z góry dziękuję.
Ja kupuje czasem w lumpikach,ale tam już wybór coraz mniejszy,ciuchy coraz gorszego gartunku i zawrotne ceny...
Podziwiam za umiejętność naprawdę rozsądnej oszczędności.
Pozdrawiam!!!! |
|
Autor: lilka (2010-02-06 16:34:55)
troszke palnelam w obliczeniach
TY CO WIESZ LEPIEJ
troszke ci sie w d,,,poprzewracalo
wiesz co ci powiemm
gdyby cie zwolnili ciekawe co bys powiedzial
ale pewnie masz koneksje i bogatych rodzicow rozpieszczony przydupasie nie znasz realiow zwyczajnego zycia
glabie |
|
Autor: lilka (2010-02-06 16:40:28)
wciskaja kit i ludzie kupuja coraz to nowe gadzety
potem nawe nie jest to w uzyciu bo wiesniackie miec pokazac jest popularne
nawet gdybym zarabiala 5000 co moze dojsc do skutku nie kupilabym pseudoladnej szmaty za 2000 ktora nadaje sie tylko do zmycia podlogi co z tego ze jakis nazwiskowy megasciemniacz ja zaprojektowal
a rat wolalabym nie brac na byle gowno
pozdo |
|
Autor: kk (2010-02-06 19:16:05)
Ja na samo słowo ,,debet,, dostaję gęsiej skórki. Jak słyszę kredyt to mdleję. W życiu. Wydaję tylko tyle ile mam!!! A najlepiej jest odłożyć coś co miesiąc jakiegoś zaskórniaka.
Zanim kupiłem samochód kalkulowałem na wszystie sposoby czy będzie mnie stać na utrzymanie graciora, a więc naprawy, paliwo ubezpieczenia itd itp.
Fajnie by było dostać mieszkanie w spadku albo w prezencie od rodziców, ale niestety trzeba było samemu się starać. Pięć lat się szarpałem i w końcu się udało, bez kredytu, bez zobowiązań. W końcu mam te M.Nic wielkiego ale WŁASNE.
Jakieś drogie, markowe ciuchy czy perfumy - nie kupuję bo i poco. Można kupić o wiele tańsze bez znaczka. A czy życie na debet to dobry pomysł, tylko popatrzcie na te wspaniałe usa - ha ha. Wszystko wypasione mieli, ale co z tego system się załamał i ludzie na bruku wylądowali, właśnie za nie płacenie na czas. Tak więc ja debetowi mówię NIEEE |
|
Autor: ktosiek (2010-02-06 22:08:36)
Wszystko zależy od tego jak się żyje i co uważa się za niezbędne minimum. W najgorszym czasie w życiu jakies 5 lat temu zarabiałam 1000 zl na ręke, mieszkałam w swoim mieszkaniu (kupionym bez kredytu z pieniędzy odłożonych na ten cel przez rodziców) ale utrzymać musiałam się sama.Nie wiem jakim cudem co niektórzy tu maja takie niskie opłaty. po uregulowaniu wszystkiego zostawało mi 200-250 zł na zycie. To jest dopiero jazda jak jest 50 zl na tydzień na wszystko. Teraz powodzi mi się dużo lepiej. Ale wtedy też dało sie wytrzymac bez kina, bez wyjścia do knajpy, bez zamawiania żarcia, piwka co wieczór czy lepszych kosmetyków. Pamietam, że dopiero jak dostawałam premie kwartalną szłam do fryzjera, do lekarza specjalisty na prywatna wizytę itp.
Nie mniej jednak uważam że minimane ustawowo wynagrodzenie powinno wynosić min 1500 na rekę |
|
Autor: (2010-02-07 14:37:45)
hmmm czytam i czytam i końca nie widać ... :) Fajne że niektóry się dobrze powidzi bo to znaczy że w Polsce nie jest tak źle hehe
Ja mam w sumie 1300 zł z czego połowa to rachunki ... zostaje jakieś 600 zł w sumie nie jest źle i nie narzekam czasami jest ciężko ( dodam że mam synka na półtorej roku). Ciężko jest w tedy jak nie daj boże mały zachoruje i trzeba 100 zł na leki wydać wtedy to trzeba kombinować. Ubieram się nie ciuchach i jakoś z tego powodu nie płaczę. Mój brzdąc ma obiad zawsze na stole choć czasami mi zostaje wczorajsza zupa , ale najważniejsze jest dziecko. No i jakoś się żyje ... mówią że samotni rodzice mają dobrze ... nic bardziej mylnego. Jak dziecko nie ma nazwiska ojca to jest ok kasa leje się strumieniem, a jak ma ...to głupiego rodzinnego nie dostaniesz ( o ile partner płaci alimenty dobrowolnie ). A jak chcesz kaske to trzeba do sądu pozew składać i w zasadzie przyznają mniej niż dostawałaś dobrowolne. hmmm czasami wymiękam , ale nie ma co się łamać ;) aaa teraz jeszcze do pracy na pól etatu idę to będzie mi lżej .... heee takie życie a kredyt ... jeden jedyny na komputer wzięłam ale juz jest spłacony i jakoś nie kombinuje z kolejnym ;) |
|
Autor: ewa (2010-02-07 18:19:07)
ehhh...
dobrze, ze Polska zarabia, pozostałym polecam www.zobaczTo.dorota.mojawaga.pl
|
|
Autor: jepetoe (2010-02-08 11:25:18)
ja mieszkam w irlandi zarabiam 2200 na miesiac moja dziewczyna 2000 euro a i tak nie mamy odlozone nic. moze 2000 max ale nikt nam nie zabierze tego ze zyjemy jak ludzie... |
|
Autor: medyk (2010-02-08 15:34:37)
ktos pisze o 200 funtach tyle to chyba zarabia sie na nielegalu ja zarabiam kolo 2000 funtow na miesiac mam kredyty mam rodzine jade caly czas na debecie ale mozna sobie poradzic tutaj zadko kto nie uzywa debetu :) |
|
Autor: Alvit (2010-02-08 15:58:37)
Nikt nie musi jechac na debecie .Wiele osob smieje sie z marketingu wielopoziomowego ja juz przestalam .Tez bylam ignorantem .Ale teraz wiem ze trafilam na genialny produkt i genialny markating.Jesli ktos chce wiedziec wiecej.Wysle plan marketingowy kilka zdan o produkcie.Ito wszystko trzeba tylko chciec. Pozdrawiam wszystkich debetowcow. |
|
Autor: Alvit (2010-02-08 16:07:51)
Nikt nie musi jechac na debecie .Wiele osob smieje sie z marketingu wielopoziomowego ja juz przestalam .Tez bylam ignorantem .Ale teraz wiem ze trafilam na genialny produkt i genialny markating.Jesli ktos chce wiedziec wiecej.Wysle plan marketingowy kilka zdan o produkcie.Ito wszystko trzeba tylko chciec. Pozdrawiam wszystkich debetowcow.alina_alina@o2.pl |
|
Autor: kk (2010-02-09 11:18:06)
Parę forumowiczów pisze jakie to funty i eurasy zarabiają, napiszcie proszę ile kosztuje was życie za tą granicą. W jakich warunkach żyjecie (pseudo dom kartonowy, wynajęte mieszkanie a może piękna willa). Napiszcie też proszę czym się zajmujecie zawodowo...
PS Nie piszę tego żeby komuś urągać czy takie tam, chodzi mi raczej o porównanie sytuacji, stanu życia za granicą i w naszym kraju.
Pozdrawiam |
|
Autor: Do Mojej Najboskiej (2010-02-09 13:30:18)
jakbyś mnie przytuliła to byłby prezent że hoho!
całus morze być niezłym bonusem :-) |
|
Autor: kwiatuszek (2010-02-09 13:51:24)
Ja prowadzę kawiarnie na basenie, gdzie płacę ogromny czynsz i prawie co miesiac dokladam na oplaty. Mój mąż zarabia 1500 zł z czego dorabia miesięcznie ok. 2000- 2500 kosztem tego, że nie ma go całymi dniami w domu i widzimy się wieczorami i czasem nie mamy siły na to aby spędzić ze sobą wieczór:( Nie mamy debetu, ani też kredytu. Mąż kupił mieszkanie za gotówkę przed naszym ślubem z własnych oszczędności. Nie odkładamy gotówki bo nie mamy z czego. Na wakacje wyjeżdzamy zagranicę ale tylko dlatego, ponieważ mąż ma możliwość pobrania pożyczki z pracy bez oprocentowania- dzięki Bogu:) Ciuchy kupuję zazwyczaj w lumpeksach - super sprawa, nawet buty gdy trafia się nowe. Taka rzeczywistość - takie życie! |
|
Autor: k2 (2010-02-10 12:44:38)
chcialam napisac do Pana ktory mi 'zarzuca',ze to nie problem odlozyc.racja.
my nie mamy dziecka,wiem ze potem będzie trudniej.nie chcialam se tu wywyższac czy cos; tylko napisalam o nas po to,zeby pokazac,ze nie trzeba wyjezdzac za granicę.
Nawet przy 6k. trzeba gospodarować mądrze;opłat mamy co miesiac ok 1800-2000tys zalezy jak wyjdzie za ogrzewanie[gaz].
Kiedys w poprzedniej firmie zarabiałam sama 5k miesięcznie [tak w Polsce,jakies 3lata temu] i co?g... mi zostało bo rozwalałam wszystko na ciuchy,imprezy i wycieczki,ale za to sporo zwiedziałam.dzis żałuje,ze nie oszczedzałam,pluje sobie w brode jak cholera,ale czasu nie cofne.dopiero moj mąż mnie nauczył oszczędzania i odmawiania sobie zachcianek głupich.
pozdrawiam serdecznie i życze wszystkim powodzenia a do Basi wysyłam maila. |
|
|
|