Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

2.02 | Reportaż
Małżeństwa znów w modzie
Po latach, kiedy życie singla było trendy, a ślub był przeżytkiem, znów przyszła moda na wchodzenie w związki małżeńskie. Pobierają się nawet bardzo młodzi ludzie, często jeszcze na studiach. Tłoczno zrobiło się w salach weselnych, które trzeba zamawiać nawet z rocznym wyprzedzeniem.

W badaniach społecznych przeprowadzonych przez konsorcjum firm LRDP, Pentor i EFICOM zapytano Polaków, czy uważają, że małżeństwo to przestarzała instytucja. „Tak” odpowiedziało zaledwie 7% Polaków i 5% Polek. Powrót do życia w zalegalizowanych związkach widać w Urzędach Stanu Cywilnego, kościołach, salonach sukien ślubnych i firmach organizujących śluby. Najlepsze domy weselne i restauracje dziś zgłoszenia przyjmują już na 2011 rok. Wszyscy zgodnie przyznają, że w branży ruszyło, liczba ślubów wzrosła o 20 – 30% w porównaniu do około 3 lat wstecz.

Dlaczego ludzie tak chętnie stają na ślubnych kobiercach?

Przede wszystkim małżeństwo daje poczucie stabilizacji, bezpieczeństwa i kontroli nad własnym życiem, co w niestabilnych czasach ma duże znaczenie. Poza tym zaspokaja potrzebę bliskości i więzi z drugim człowiekiem. Przeczytajcie, co na temat małżeństwa mówią inni.

Joanna (26 lata, polonistka z Bydgoszczy):

- Z Jarkiem pobraliśmy się dwa lata temu, na ostatnim roku studiów. Byliśmy razem od trzech lat. Jarek nigdy nie miał ciepłego, dobrego domu, bo jego rodzice rozstali się, kiedy skończył 3 lata. Ojca widział dwa razy w życiu i za każdym razem był pijany. Dziś nie wie nawet, co się z nim dzieje. Miałam więcej szczęścia w życiu, bo mam dobrą rodzinę. Oboje marzyliśmy o prawdziwym domu i oboje byliśmy zgodni, że życie bez ślubu to nie do końca rodzina. To jakby zostawianie sobie furtki na ewentualne rozstanie, takie bycie ze sobą na pół gwizdka. A my chcieliśmy być razem do końca, na dobre i na złe.

Moi rodzice wcale nie byli szczęśliwi, kiedy mając 22 lata powiedziałam, że planuję wyjść za mąż. Wpadli w panikę. Ciągle słyszałam, że jesteśmy za młodzi, że ten związek nie jest jeszcze dojrzały, że nie będziemy mieli z czego żyć, że musimy się wyszumieć i poznać świat. Stawali na głowie, żeby nie dopuścić do małżeństwa. Niby akceptowali Jarka, ale wciąż przypominali, że jego ojciec to pijak, dopytywali, czy Jarek nie zagląda do kieliszka. Nigdy wcześniej nie zawiedli mnie tak bardzo; pokazali, że nie mają do mnie nawet odrobiny zaufania. Było mi strasznie przykro, bo okazało się, że uważali mnie za nieodpowiedzialną osobę, gówniarę, która nie wie, na co się porywa. Po którejś kłótni wyprowadziłam się z domu, nie odzywaliśmy się do siebie ze dwa miesiące. W końcu mama zadzwoniła do mnie, powiedziała, że się martwi, prosiła, żebyśmy porozmawiały. Nie zamieszkałam z nimi ponownie, ale przynajmniej zaczęliśmy naprawiać relacje. Ojciec nadal był obrażony, powiedział, że nie dołoży do ślubu, skoro jesteśmy tacy dorośli, to możemy sami sobie poradzić. Nie potrzebowaliśmy wesela. Mogliśmy równie dobrze wziąć skromny ślub.

W końcu zrozumieli, że nic nie zdziała ich protest i pogodzili się z naszą decyzją. Wszystko się poukładało. Mój mąż jest programistą, ma dobrą pracę, ja zaczęłam uczyć w szkole. Wesele zorganizowali rodzice, bo to oni chcieli przyjęcia, na którym będzie cała rodzina. Nie ciągniemy jednak pieniędzy od nich, chociaż są dość zamożnymi ludźmi. Może chcemy im pokazać, jak bardzo się mylili, że damy sobie radę, a może też chcemy sami do wszystkiego dojść. Najważniejsze jest to, że jesteśmy razem. Kochany człowiek u boku jest ważniejszy, niż imprezy, kariera zawodowa, pieniądze rodziców i lepszy model samochodu razem wzięte.

Julita (37 lat, graficzka z Warszawy):

- Nigdy więcej nie wyjdę za mąż. Po prostu, uczę się na własnych błędach. Bycie w związku to kwestia miłości i zaufania i nic do tego urzędnikom. Jeśli ludzie kochają się i szanują, to będą razem tak czy inaczej.

Marka poznałam jeszcze na studiach, na ASP. To specyficzne środowisko, wszyscy dobrze się bawią i są zwariowani. Tylko, że niektórzy nigdy nie dorastają. Dwa lata po studiach zaszłam w ciążę. Postanowiliśmy, że się pobierzemy. Chyba trochę pod wpływem nacisków naszych rodzin, które powtarzały, że „dziecko musi mieć rodzinę”. Ale też kochaliśmy się i myśleliśmy, że będziemy razem; mówiliśmy, że ten ślub nam nie zaszkodzi. Zaszkodził i to bardzo. Pijakowi i lekkoduchowi musiałam oddać połowę majątku, na który pracowałam ja, ale też moi rodzice. Zaraz po ślubie dostaliśmy od nich mieszkanie. Pracuję w firmie reklamowej, poświęciłam swoje ambicje zawodowe, żebyśmy mogli żyć na dobrym poziomie. Kupiliśmy samochód, domek nad jeziorem, bo oboje uwielbiamy Mazury. Mąż ciągle zajmował się sztuką i robił pseudokarierę. Do dziś czeka aż docenią jego „geniusz”. Jest zwykłym pijakiem i leniem. Wiem, że nikt go nie doceni, bo on niczego sensownego nie robi. Prowadzi bujne życie towarzyskie i wydaje moje pieniądze. Mamy dwójkę dzieci, wolałabym, żeby ta połowa majątku była dla nich na przyszłość, ale mojemu mężowi nie drgnęło sumienie, kiedy po rozwodzie walczył ze mną o każdy grosz. W świetle prawa połowa majątku należała do niego. Dziewczyny nie dajcie się oszukać.

Kalina (53 lat, nauczycielka z Białegostoku):

- Pół roku temu wyszłam za mąż trzeci raz. Nie miałam szczęścia w życiu. Mój pierwszy mąż był przystojnym mężczyzną, ale hulaką. Podczas jakiejś imprezy doszło do bójki, chłopak zmarł w szpitalu, a on poszedł siedzieć. Czekałam na niego 5 lat, wrócił inny człowiek, pił jeszcze więcej, zrobił się agresywny. Zaczął podnosić na mnie rękę. Odeszłam od niego. Po kilku latach dowiedziałam się, że miał drugi zawał i zmarł. Drugiego męża poznałam w pracy, złoty człowiek. Łagodny, i posprzątał, i ugotował. Mam z nim cudowną, mądrą córkę. Zginął w wypadku. Znowu zostałam sama. Nie miałam z kim się podzielić problemami, ale też i radości przeżywałam sama. Trzeciego męża - Waldka poznałam przez znajomą. Jego żona zmarła. Na początku nie zaiskrzyło. Ale on chciał się spotykać. Zapraszał mnie na kolacje, kupował kwiaty, nie wiem skąd się dowiedział, jakie są moje ulubione perfumy. Ponad rok mnie zdobywał. Pierwszy chyba raz w życiu czuję się kobietą adorowaną, dowartościowaną. Dostaję od niego akceptację, jakiej nigdy w życiu wcześniej nie doświadczyłam. Jestem katoliczką i dla mnie życie bez ślubu jest grzechem. Poza tym uważam, że tylko ludzie, którzy nie chcą brać za siebie odpowiedzialności żyją na kocią łapę.
Monika Bołtryk
Praca czeka na kobiety - Szukaj ofert Gorące dyskusje - Forum lobiece
Wasze komentarze...
Autor:  (2010-02-02 20:03:59)
-----
E tam, po prostu ludzie z wyżu demograficznego zaczynają wchodzić wiek 'ślubny' i tyle. A tak na marginesie nie zgadzam sie z Kaliną ('tylko ludzie, którzy nie chcą brać za siebie odpowiedzialności żyją na kocią łapę.') Zyje bez slubu juz ponad 6 lat i to nie dlatego ze boje sie odpowiedzialnosci, po prostu- jestem z osoba ktora kocham i nie potrzeba mi zadnego urzednika ktory jakims swistkiem bedzie to potwierdzal. To ze zyjemy na kocia lape, nie znaczy ze jutro moze mi sie odwidziec i skoncze zwiazek, odejde w swoja strone... Bede z nim, dopoki bede go kochac, jezeli wzajemnego szacunku i milosci zabraknie- bedzie to oznaczalo koniec. Czy z papierkiem, czy bez. Z ta roznica, ze nie bedzie to sie nazywalo 'rozwod', a 'rozstanie'.
Autor:  (2010-02-02 21:33:32)
-----
ja tam wole byc niemodna i zyc jako wolny czlowiek z drugim wolnym czlowiekiem z wlasnego wyboru, a nie dlatego, ze przy rozwodzie trzeba by bylo walczyc w sadzie o co lepsze kaski...
co to w ogole za tekst, ze "ludzie, którzy nie chcą brać za siebie odpowiedzialności żyją na kocią łapę" - co ma piernik do wiatraka? Odpowiedzialni sa raczej ludzie, ktorzy nei robia sobie dzieci na slepo nie majac na nie warunkow, mimo ze ksiadz kaze sie mnozyc jak kroliki...
Autor:  (2010-02-02 23:14:14)
-----
Możecie sobie mówić co chcecie, ale osoby żyjące w konkubinacie są o wiele gorzej traktowane niz takie żyjące w małżeństwie. Wiem, bo doświadczyłam. Dziś cieszę się, że był to tylko konkubinat a nie małżeństwo, bo rozstanie było prostsze. Niestety mamy dziecko
Autor:  (2010-02-02 23:17:59)
-----
Powinny byc rozprawy przedslubne w sadzie, tak jak sa rozprawy przed rozwodem. Przy rozwodzie gdy obie strony go chca takie przeciaganie jest bez sensu, a z kolei slubow sie udziela nie sprawdzajac w ogole, czy ludzie sie na malzenstwo nadaja. Gdyby wziecie slubu bylo nielatwe, rozwodow tez byloby mniej, ludzie bardziej by cenili to, o co musieli sie mocno postarac. A tak... zenia sie osoby, ktore czasem w ogole sie nei znaja, po to by po paru miesiacach sie rozwiesc. Bez sensu.
Autor: Tionee  (2010-02-03 09:11:04)
-----
Uważam,ze to sprawa każdego człowieka z osobna, jak chce żyć i nic nikomu do tego, nawet rodzicom.Ja wybralam małżeństwo, ślub był skromny tylko my i świadkowie polączony z chrzcinami. Wzięliśmy go bo tak jest prościej i dziecko nie bedzie miało w przyszłości niezręcznych pytań prymitywnych ludzi.
Autor:  (2010-02-03 11:18:27)
-----
To fakt ze ci, co interesuja sie czy para posiada papierek na pozycie czy nie, sa rownie chamscy jak ci, co zagladaja do cudzych lozek. Takie pytania i komentarze dowodza zlych manier i braku podstaw wychowania.
Autor: free  (2010-02-03 11:43:48)
-----
całkowicie się zgadzam z poprzedniczką / kiem. To jest prywatna sprawa, z kto z kim żyje i na jakich zasadach. Zainteresowanie postronnych osób świadczy o braku kultury. Mieszanie do tego jeszcze spraw wyznaniowych to już całkowita kołtuneria. Religia czy wiara jest równie prywatną sprawą jak upodobania seksualne i nigdy, przenigdy nie powinny te sprawy być przedmiotem inwigilacji wścibskich i ciekawskich.

Autor: mea  (2010-02-03 11:50:41)
-----
Żyłam na kocią łapę parę lat. Ślub wzięliśmy w końcu dla wygody, żeby nie tłumaczyć ciągle dlaczego córka ma inne nazwisko niż mama. Różne instytucje traktują różnie taką sytuację. Dla jednych byłam samotną matką, dla innych "konkubiną". Pierwsze było nieprawdą, drugie brzmi okropnie i ma w naszym języku pejoratywny wydźwięk. Po prostu poddaliśmy się normom społecznym i pobraliśmy się. Była okazja do fajnej imprezy :) Dla nas ślub nie miał żadnego znaczenia.

Autor: 34all  (2010-02-03 15:01:09)
-----
nieodpowiedzialni to są ludzie którzy się żenią mają dzieci i DOPIERO WTEDY się rozwodzą - to jest dopiero padaka bo robią sobie dzieciaka mimo że do siebie nie pasują (brak odpowiedzialności) - a potem jeszcze sprawa rozwodowa która szybka w naszym kraju nie jest.... z tego co słyszałem.
Autor: adżi  (2010-02-03 15:02:49)
-----
zgadzam się z przedmówczynią. Identyczna sytuacja. Panna z dzieckiem albo konkubina :), więc bierzemy ślub
Autor: kiciar  (2010-02-03 15:08:21)
-----
Ja wzięłam ślub kościelny i nie wyobrażałam sobie innej opcji. No, ale jestem praktykującą katoliczką. Wśród naszych znajomych nie ma par bez ślubu Kościelnego czy cywilnego. Jeśli rozmawiam z parą żyjącą na kocią łapę o ślubie, to zazwyczaj jedyną przeszkodą jest brak pieniędzy na ślub, wesele itd. Większość kobiet chce ślubu ale finanse im na to nie pozwalają dlatego czekają na bardziej sprzyjające czasy i wtedy organizują uroczystość.
Autor:  (2010-02-03 15:08:42)
-----
Polska to zapyziala wies, gdzie ludzie wciaz uwazaja, ze musza sie tlumaczyc ze swojego zwiazku, posiadania/nieposiadania dzieci, wyznania lub jego braku i nawet z tego, co jedza lub czego nie jedza. To pozostalosc po totalitarnym wychowaniu, gdzie na wszystko trzeba bylo miec pozwolenie i z wszystkiego trzeba sie bylo tlumaczyc. Zrzuccie wreszcie te kajdany, one sa tylko w waszych umyslach! Nie musicie ani sie zenic jak nie chcecie, ani miec dzieci, ani jakiejs religii. To jest WASZA PRYWATNA SPRAWA i nikomu nic do tego, a jak ktos sie wtraca, to sam powinien sie wstydzic swojego chamstwa.
Autor:  (2010-02-03 16:31:21)
-----
A ja poznałam chyba tego własciwego i teraz jestem szczęśliwą męzatką. A całe życie byłam przeciwna ślubom. Głosiłam wszem i wobec ,że życie na kocią łapę to jest najlepsze wyjście. Jak poznałam mojego męża to po 2 miesiącach chciałam byc jego żoną. Po tylu latach życia w róznych związkach, niechęci do ślubów, zapragnełam byc "JEGO" żoną. To jest cudowne uczucie!!!!
Autor: Madzix  (2010-02-03 17:05:44)
-----
ja jestem mloda osoba bo mam 21 lat i mam cudownego chlopaka. Moze nie jestesmy ze soba dlugo bo 8 miesiecy ale bardzo mocno sie kochamy. Nasza milosc jest wciaz na takim samym etapie jak na poczatku a byc moze i glebsza. Noe boimy sie tego okazywac sobie. PRzez ostatnie 3 lata pelno moich kolezanek wyszlo za maz, maja dzieci. Niektore malzenstwa musialy byc z powodu "wpadki". Ja ostatnio zaczelam sporo myslec o slubie i nawet rozmawiac o tym z moim ukochanym. Wspolnie planujemy swoje zycie i jestesmy pewni swoich uczuć. Bez sensu zyc na kocia lape bo nigdy nie masz pewnosci czy na 100% ukochana osoba traktuje Cie serio. Pozniej jeszcze problemy z chrzcinami dziecka by byly z komunia... niee.. ja jestem sentymentalna i o niczym innym nie marze jak nosic obraczke na palcu :)
Autor:  (2010-02-03 17:35:36)
-----
ja mam wywalone w ślub i to całe zamieszanie z tym związane!!!!dla mnie dobrze jesst tak jak jest i nigdy tego nie zmienie - co nie oznacza że żyje na pół gwizdka czy nie jestem pewna naszych uczuć!!!!!pieprzycie głupoty i współczuje wam takiego myslenia!!!wielcy katolicy jeszcze żeby wszyscy postępowali tak jak biblia nakazuje!a katolikami jesteście dlatego że rodzice ochrzcili was bez waszej wiedzy tak jak i mnie:-p
Autor:  (2010-02-03 17:37:04)
-----
a po ślubie będziecie mieli pewność czy ktoś was traktuje serio??????????????hahahhah ludzie nie rozśmieszajcie mnie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!żAl
Autor: Sony  (2010-02-03 17:45:24)
-----
Niestety Polska to pseudokatolicki kraj,tak wnioskuję, dlatego,że ponad 80% obywateli uważa się za wierzących.Jeżeli naprawdę tak jest to dlaczego nie stosują się do przykazań? i do tego,że dzieci powinno się płodzić PO ślubie,a nie brać ślub w pośpiechu bo dziecko w drodze.A Księża dlaczego udzielają ślubu parom,z powodu dziecka w drodze?.podobno spłodzenie dziecka przed ślubem to grzech śmiertelny.Mieszkam w Stanach i my tutaj tego nie rozumiemy,a Polacy żyjący tutaj nie potrafią nam tego wytłumaczyć.
Autor: JA  (2010-02-03 19:15:35)
-----
Ja mam już 32 lata i żyje w 4 letnim już związku. Z czego od 3 lat mieszkamy razem. Nie jestem wierząca, więc ślubu nie potrzebuję z powodu przekonań, jednak coraz bardziej mam watpliwości, czy dalej chcę brnąć w taki układ. Jestem jak żona, ale nie jestem żoną. Nie mam żadnych praw, które żona posiada. Gdybyśmy sie rozstali, zostaję z niczym. A rozstać się znacznie łatwiej, niż mając ślub.... Niedawno kupiłam własne mieszkanie..... niby jako inwestycje na przyszłośc, pod wynajem. Ale coraz częściej przychodzi mi do głowy by samej tam zamieszkać. partner sam mnie namawiał, mówił, masz racje, kup mieszkanie, bo każdy powinien miec cos własnego. Owszem, miał rację. Tylko czemu teraz mi przykro? On ma swoje, ja mam swoje. Mieszkamy razem, ale naprawde u niego. Łapie sie na tym, że coraz mniej w jego mieszkanie inwestuję, bo nie czuje, że jest mój, nie umiem stworzyć tu prawdziwego domu, bo wciąż mam poczucie że jestem gosciem. Poczucie tymczasowości.
Mój partner slubu nie chce, ma za sobą przykry rozwód z kobieta, która go zdradzała, a była zdeklarowana katoliczką. Dla niej sie wybierzmował i wziął slub kościelny. Przed wspólnym zamieszkaniem nie mówilismy o ślubie, jednak z czasem zaczęlismy mówić o dzieciach. Wtedy rzuciłam połżartem - no tak najpierw slub, a potem dzieci, a mój facet zdębiał. Dla niego to nie żart, ślubu sie boi i już.... A mnie sie coraz bardziej wydaje, że boi sie ślubu, ale ze mną, że gdyby kochal mnie naprawdę slub nie stanowiłby problemu, tak jak podobno dla niektórych nie stanowi problemu jego brak. Mi sie tez zdawało, że tak mozna, ale teraz myslę, że slub to kolejny etap bycia razem, dowód wzajemnego zaufania, deklaracja, chce byc z toba na dobre i złe.
Autor: kary  (2010-02-03 19:22:06)
-----
Do planujacych slub:

Polecam rozwazenie podpisania intercyzy, w razie wypadku moze wam duzo czasu i nerow uratowac. Co wiecej w kontrakcie malzenskim mozna zawrzec szereg ustalen nie koniecznie odnoszocych sie do plaszczyzny materialnej a do samej formy zwiazku, obowiazkow czy nawet warunkow typu "jak mnie zdradzisz to slono zaplacisz "Powiecie ze to jest brak zaufania i jak ludzie sie kochaja to tak nie robia.. a ja powiem: Wsiadasz do samochodu, zapinasz pasy - planujesz miec wypadek? chcesz go miec? To samo z hajtaniem, nikt rozwodu nie przewiduje ale zdarzaja sie jak wypadki.. a bez pasow wiaomo jakie sa skutki. Jak czlowiek zakochany i zapatrzony w siebie to to co powyzej napisalem wydaje sie byc groteska i zartem ale kochani popytajcie w swoim otoczeniu jak wygladaly rozwody (ktorych mialo nie byc!) i o co najczesciej kloca sie potem ludzie. Kazdy ci powie ze gdybym wiedzial to bym takie cos podpisal. Madry Polak po szkodzie :/ To tak tylko pod rozwage.

Co do trendu slubnego to tak jak wyzej napisali, wyz demograficzny sie hajta i tyle w temacie. Same sluby sa napewno dla ludzi odpowiedzialnych, swiadomych, zdecydowanych i konsekwentnych. Oczywiscie obie strony musza w te instytucje wierzyc i czuc jej potrzebe. Zawieranie ich pod wplywem presji moze okazac sie najgorsza decyzja w zyciu. Czasami lepiej samotnej matce z perspektywami niz ponizanej, bitej, "zonie" z zapijaczonym, leniwym, psychopatycznym "mezem" - duzo takich przypadkow niestety :/
Autor: jagoda369  (2010-02-03 19:42:45)
-----
ja jestem szczesciaara bo mam cudownego meza. Nie zaluje ze sie pobralismy, dba o mnie i o naszego synka. Jestesmy uz razem ponad 2 lata. :))) Kocham Go bardzo. Ale nie wyobrazam obie zebysmy zyli bez slubu - obydwoje jestesmy katolikami.
Autor: Krófsko  (2010-02-03 20:07:42)
-----
Do JA
Może zaproponuj partnerowi intercyzę albo zapytaj dlaczego masz cierpieć za błędy Jego żony???
Do Kary
Zgadzam się w 100%
Autor:  (2010-02-03 21:37:11)
-----
hmmmmmmmmm może tylko ty czujesz sie szczesciara a ktos obraca twojego meza po godzinach hahhhahaha!!!w zyciu nie mozna byc niczego pewnym!!!!!!!!!!!!!!!!!!sorry za polskie znaki ale nie mam w kompie pozdr
Autor:  (2010-02-03 21:44:16)
-----
ja zyje juz 7 tat w wolnym zwiazku mamy 2 dzieci i jest nam obojgu super wszystko mamy ustalone
ja dziedzicze po nim on po mnie mamy pelne prawa tylko to trzeba ustalic u notariusza jest tam z tym dobrze a za kase jaka mielibysmy wydac na slub i wesele mielismy syper wypad 3 tyg na florydzie
Autor: misia  (2010-02-03 21:44:54)
-----
ja zyje juz 7 tat w wolnym zwiazku mamy 2 dzieci i jest nam obojgu super wszystko mamy ustalone
ja dziedzicze po nim on po mnie mamy pelne prawa tylko to trzeba ustalic u notariusza jest tam z tym dobrze a za kase jaka mielibysmy wydac na slub i wesele mielismy syper wypad 3 tyg na florydzie
Autor: MMM  (2010-02-03 21:46:13)
-----
Od ponad 4 lat mieszkam z moim obecnym mężem, a po ślubie jesteśmy rok i kilka miesięcy. Mamy 9 letnie dziecko. Hmm... ślub w naszym przypadku niczego nie zmmienił między nami. Wprowadził urozmaicenie i był piękna uroczystością. Już nie jestem nazywana konkubiną (nie cierpię tego stwierdzenia) i w róznych instytucjach, np urząd i choćby poczta, jestem traktowana poważnie. Kiedyś mój mąż miał sprawę w sądzie grodzkim o mandat, no i jak poszłam na świadka jako jego narzeczona to nie byłam traktowana poważnie, sędzina skwitowała -"narzeczonych może być wiele".. Przykre. No i kwestia nazwiska, bo dziecko ma inne i ja mam inne. Poza tym miło nosi sie obrączkę na palcu :) A jeszcze milej pokazuje ex dziewczyną mojego mężą haha (zwłaszcza jednej, która probowała wiele lat zniszczyć nasz zwiążek)
Autor:  (2010-02-03 21:57:09)
-----
sony:
W Polsce wcale nie ma tylu katolikow, te 80% to ochrzczeni bez pytania w wieku, w ktorym nie byli w stanie podjac samodzielnie decyzji. Katolicy sa na ogol niewierzacy w nic i te ich zasady obowiazuja tylko ich sasiadow, nie ich samych, wiec nie dziw sie ze beda pietnowac Ciebie za cos, co sami robia z pelnym samozadowoleniem ;)
MMM:
Wcale nie musialas dawac dziecku nazwiska meza, w ogole jest prosciej gdy dziecko ma nazwisko matki, takze w sytuacji rozwodu... Nie kwestionuje potrzeby malzenstwa, ale w Twoim wypadku wydaje mi sie, ze bylo Ci potrzebne tylko do podniesienia niskiego poczucia wartosci - ze Tobie sie udalo cos, co nie udalo sie innej. Szanujaca sie kobieta tak nie postepuje, raczej uwaza, ze to jej maz powinien byc dumny, ze go chciala...
Autor: Lolinka  (2010-02-03 22:01:04)
-----
owszem, Polska to pseudokatolicki kraj - dlatego taka masa ludzi krzyczy w miejscach takich jak to, że ksiądz im nie ma prawa zaglądać do łóżek, mieszać się do ślubu i kazać się rozmnażać jak króliki. tylko to naprawdę nie oznacza, że katolicy są hipokrytami. to oznacza tyle, że ludzie, którzy tak mówią nie są katolikami. i tyle, nie ma co krzyczeć. mnie tam jakoś nikt nie zagląda do łóżka, nie miesza się do ślubu i nie każe rozmnażać jak króliki. a hipokryzją prawdziwą i głupotą godną pożałowania jest branie ślubu po to, żeby 'prymitywni ludzie' nie zadawali głupich pytań.
Autor: do Ja  (2010-02-03 22:02:27)
-----
Napisałaś:
"Mieszkamy razem, ale naprawde u niego. Łapie sie na tym, że coraz mniej w jego mieszkanie inwestuję, bo nie czuje, że jest mój, nie umiem stworzyć tu prawdziwego domu, bo wciąż mam poczucie że jestem gosciem. Poczucie tymczasowości".

Kupcie sobie wspólne mieszkanie - będziecie razem jego współwłaścicielami z udziałami 50/50. Albo odkup od niego połowę tego mieszkania w którym już mieszkacie. Będziesz się wtedy czuła jak na swoim. W czym problem?
Autor:  (2010-02-03 23:03:49)
-----
do JA
a nie lepiej, zebys pomieszkala u siebie? Bo teraz i tak zyjesz jak na walizkach, a nie ma to jak we wlasnym domu... Bedziesz mogla odwiedzic ukochanego, kiedy Ty bedziesz miala na to ochote, docenicie nawzajem swoje towarzystwo gdy bedziecie miec tez wlasna przestrzen. Cos o tym wiem, zawsze mieszkalam z facetami a teraz mieszkam u siebie, a on u siebie. Gdy sie widujemy, to jest czas szczegolny. Nie codziennosc i koniecznosc. Jak dla mnie bomba.
Autor: JA  (2010-02-03 23:32:52)
-----
Myslę, że tak właśnie zrobię :-).
Potrzeba jakiegos bodzca w moim zwiazku, a wyprowadzka nie musi oznaczac konca.... moze jednak dac czas i przestrzen do przemyslenia.

Zastanawiam sie czasem jak to jest z tym slubem. Wydaje mi się, że podswiadomie go chcemy, tego nas się uczy. W bajkach, w filmach, w ksiazkach są happy endy bohaterowie sie pobierają, żyja dlugo i szczesliwie. Niby niepotrzebny nam slub, ale juz jako małe dziewczynki o nim marzymy. Może dlatego wczesniej czy później zaczynamy na niego nalegać. Bo niby dlaczego nie? Kolezanki go mialy, czemu my nie mozemy? W czym jestesmy gorsze, czym sie od nich roznimy?
Niewiele znam kobiet, ktore nie chca slubu z zasady. Nawet jesli tak deklarują, wczesniej czy pozniej zmieniaja zdanie.
Autor: Doma  (2010-02-04 00:03:43)
-----
DO JA:
Nie jestem z Twojej skórze ale przechodziłam przez coś bardzo podobnego- każdy obrabiał swoje poletko, inwestował w swoje rzeczy... Swoje, nie- wspólne. I wiesz co? Posypało się bo im więcej ludzi dzieli, tym mniej ich łączy. Jeżeli nie wyobrażasz sobie życia bez kogoś to układasz wspólne życie, wspólne inwestycje, myślisz "my", "nasze", "dla nas". Po nieudanym związku (w którym każdy miał de facto swoje, oddzielne życie) widzę teraz wyraźnie, że to nasze odmienne priorytety i cele życiowe pchały nas do szukania tylko własnych osobnych rzeczy. Bez kłótni i szarpania- rozstaliśmy się bo wciąż byliśmy od siebie coraz dalej. Mój obecny związek to zupełnie inna bajka, której i Tobie życzę.
Autor: xiądz robak  (2010-02-04 08:30:31)
-----
teraz w modzie śluby, a za rok rozwody... huczne obchodzenie rozwodów to będzie nowa świecka tradycja!
Autor: memek  (2010-02-04 08:56:49)
-----
Ja wyszłam za mąż po ponad pięciu latach związku i dwóch mieszkania ze sobą. Szczerze mówiąc nie chciałam bo miałam trochę ponad 22 lata i czułam się za młoda na taki krok. Mój mąż jest ode mnie starszy o kilka lat. Muszę powiedzieć, że przygotowania do ślubu też nie należały do przyjemności. Trzeba było wszystkiego dopatrzeć, załatwić - sala, suknia, garnitur itd. Teraz po ponad 2 latach od ślubu muszę powiedzieć, że jestem najszczęśliwszą kobietą świata. Bardzo się cieszę, że doszło do ślubu i mąż mnie namówił. Chyba bałam się, że będzie się to wiązało od razu z posiadaniem dzieci i "upupieniem" w domu.
Jest inaczej. Inwestujemy w siebie, ja studiuję drugi kierunek, mąż też. Pracujemy zarabiamy dobrze. Dużo podróżujemy, zwiedzamy. Nie mamy włąsnego domu tylko wynajęty. I na ten czas, w którym jesteśmy odpowiada nam ta "wolna" sytuacja, a po ślubie czujemy się tacy "bardziej dla siebie", mimo że dla nas ślub był formalnością i niczym więcej :)
pozdrawiam wszystkich :)
Autor: hellex  (2010-02-04 09:12:34)
-----
Moda na małżeństwa - niezły tytuł - wezmę ślub bo teraz to w modzie - żenada...
Autor: do JA  (2010-02-04 10:14:24)
-----
Raczej jest odwrotnie: chcemy tego, co nam sie programuje, bo trudniej jest zyc na przekor spoleczenstwu (ale w zgodzie z soba). Choc tak naprawde... nie jest trudniej, tylko lek przed robieniem czegos innego niz wszyscy jest paralizujacy, gdy sie go przelamie, okazuje sie, ze tylko takie zycie ma sens. Zobacz czego TY tak naprawde chcesz. Czy chcesz na pewno na dluzej byc z aktualnym mezczyzna? Jakby to byl TEN facet, nie mialabys zadnych watpliwosci, ze chcesz z nim mieszkac, byc, gdziekolwiek. Jezeli sa watpliwosci, to nie jest jeszcze ten wlasciwy. Jestes mloda, wiele sie jeszcze moze zmienic w Twoim zyciu, jeszcze mozesz spotkac kogos. I mozesz zalowac, ze nie poczekalas. Slub niczego nie zmienia w zwiazku, a jak juz to na gorsze, natomiast prawnie zmienia duzo i duzo trudniej sie z tego potem wyplatac. Ja bym na Twoim miejscu cieszyla sie wlasnym mieszkaniem (jak wielu ludzi go nie ma!) i mozliwoscia wyprobowania zwiazku w nowych warunkach. Bedac na swoim, jestes tez bardziej niedostepna, nie na kazde zawolanie, dyktujesz warunki - czego nie mozesz robic zyjac u niego. A nic tak nie wplywa na starania faceta jak fakt, ze nie jest pewny swojej kobiety, ze nie "posiada" jej na 100%. Gdy Cie "posiadzie" - dla wielu oznacza to slub - polowanie zakonczone i wszystkie inne niezdobyte zdobycze staja sie ciekawsze...
Autor: k2  (2010-02-04 10:18:47)
-----
fajnie to ostatnia pani ujęła,ze to odpowiedzialność za drugiego człowieka.

mój poprzedni facet z którym byłam 4lata uważał,ze lub to przeżytek,jest bez sensu,zabiera mu wolność itp.
mój mąż był z dziewczyną 6lat i tez nie chciał brać ślubu.mówi,ze czekał na mnie.
my postanowiliśmy się pobrać dokładnie po 1,5 miesiąca.chcieliśmy być ze sobą dla siebie,czuć to,nie mieć wyjść awaryjnych,podziału moje twoje,ja chciałam nosić jego nazwisko i poczuć z nim tą więź.
Gdy powiedzielismy rodzicom,ze chcemy brać ślub to serdecznie gratulowali,bardzo się cieszyli.Jednak nie było wolnych miejsc na sali i ślub wzięliśmy po roku.
w międzyczasie wzięliśmy cywilny[wtedy byliśmy ze sobą jakoś rok].
Nie mieliśmy nacisków od rodziców w żadnej kwestii;zresztą u nas w rodzinie temat kościoła jest,ze tak powiem luźno traktowany.
Ślub to był strasznie wzruszający moment,dosłownie przepełniało nas szczęscie.Ja sie wciaz usmiechałąm az mnie szczęka bolała,ale nie umiałam inaczej:)
Mielismy tez wesele na 44osoby.Tylko najblizsza rodzina i przyjaciele,ci ktorzy sie od nas nie odwrócili.To była najlepsza impreza na jakiej byłam.
Za miesiac mamy pierwsza rocznice pierwszego slubu w pierwszy dzien wiosny:)
smiejemy sie,ze wzielismy dwa razy slub zeby miec jeszcze wieksza pewnosc,ze to jest to:)to naprawde bardzo miła,budująca i szczególna więź.
Autor: ona  (2010-02-04 10:35:01)
-----
dla mnie śmieszne jest podpisywanie "umowy na miłość" i tylko konieczność (np przy braniu kredytu mieszkaniowego) mogłaby mnie do ślubu nakłonić. nie wiem dlaczego ludziom tak na tym zależy, zwłaszcza kobietom. czy mężowie nie zdradzają? nie odchodzą?
żyję z moim facetem bez ślubu już ponad 13 lat - niektórzy po ślubie tyle nie wytrzymują, więc nie piszcie mi o "nie braniu odpowiedzialności", bo to jest świadomy wybór.
Autor: maciek  (2010-02-04 10:38:49)
-----
NIGDY WIECEJ formalnych związków, na początku jest cudownie pieknie, człowiek robi wszystko aby wejść drugiemu "w tyłek" a po iluś tam latach dostaje w podzięce zdrade, kłamstwo i wtedy zaczyna się kłopot, podział majątku, rozwód itp.
Autor: Marika37  (2010-02-04 10:41:04)
-----
Do k2 - jak będziesz obchodzić 10 rocznice ślubu napisz to samo. Niemniej życze powodzenia
Autor: k2  (2010-02-04 10:51:25)
-----
do Marika37 właśnie zapomniałam dopisać,ze mam taka nadzieje,że za 10lat napisze to samo:)
Autor: aro  (2010-02-04 11:09:40)
-----
do DO JA
Gdy patrzysz tylko i wyłącznie przez pryzmat, że jeśli są wątpliwości tzn że to nie ten i trzeba zmienić na "lepszy model", to nigdy nie zbudujesz trwałego, prawdziwego związku. A wiesz dlaczego? Po patrzysz egocentrycznie.
W życiu niestety nie ma ciągle różowo i nawet najbardziej kochające się pary mają kryzysy.. I co wtedy? Zwiększasz populację rozwodników, nie dajesz szansy na dialog. A wiele błędów i nieporozumień to tak na prawdę dość lekkie sprawy i przy odrobinie wysiłku z obu stron - żegnasz zatarg i wszystko wraca do normy.
My ludzie po prostu tacy jesteśmy, czasem nie możemy wytrzymać sami ze sobą, a cóż dopiero z drugą, całkiem inną osobą.
Autor:  (2010-02-04 11:11:00)
-----
Kobiety z reguły nie pchają się przed ołtarz, bo prawda jest taka, że jak facet zapieczętuje, że "jego" to już się nie stara. Wyjatki tylko potwierdzają regułę.
Autor: coolman  (2010-02-04 11:49:01)
-----
niebawem sejm przegłosuje prawo do natychmiastowej eksmisji facetów bez wyroku sąd pod pretekstem "przemoc w rodzinie" i w tym momencie skończy się owczy pęd facetów do zawierania jakichkolwiek związków czy życia z kobietami w konkubinacie.Przepis ten daje prawo wyrzucenia faceta jednym patrolem interwencyjnym(który oprze decyzję na podstawie kłamstw kobiety) na bruk więc żaden myślący facet w RP nie będzie kretynem i nie zaryzykuje.Brawo polski sejm,tym przepisem skutecznie rozbijecie już niebawem połowę obecnych związków oraz skutecznie zahamujecie nowe związki.Brawo kościół katolicki,który jak zwykle schował ogon pod tyłek i udaje że nic nie słyszał o tej nowej skandalicznej ustawie,którą jak zwykle po cichu niebawem przegłosują również i wasi posłowie! Brawo "polskie feministki"bo to był wasz skandaliczny projekt!Ośmieszyliście kolejny raz Polskę na cały świat i jaką macie panie z tego satysfakcję?Że miliony dzieci pozostaną bez ojców,którzy zasilą schroniska dla bezdomnych to was panie feministki w ogóe nie obchodzi?Bo wy panie feministki z natury oziębłe ,gderliwe i w wieększości o orientacji homo niewiadomo,po iluś tam nieudanych z waszej przyczyny związkach-rozwiązkach, dzieci a szczególnie płci męskiej totalnie nienawidzicie!Wychowywanie dzieci dla was to "przeżytek","ujma dla kobiety"itd(to są hasła panie feministki z waszych ulotek).O to wam panie feministki chodziło?Jeśli tak ma wyglądać wasza walka o władzę i takimi metodami będzie zjednywać sobie głosy wyborcze polskich kobiet,to ja osobiście dziękuję,wyjeżdżam z tego ześwirowanego kraju z tak chorym prawem.
Autor: konkubina  (2010-02-04 12:22:22)
-----
Gadania, gadanie, gadanie... Kobiety żyją w tzw. wolnych związkach, ponieważ ich partner nie poprosił ich o rękę, natomiast ambicja nie pozwala na przyznanie się do tego.
Lata mijają, rodzą się dzieci a nasz ukochany nadal twierdzi, że nie jest gotowy na stały związek, że to tylko papierek itp. A my kobiety, już nie widzimy innego wyjścia i żyjemy w tym „układzie” zapewniając, że właśnie taki związek nas satysfakcjonuje.
Wiem to z własnego doświadczenia i obserwacji innych par żyjących na tzw. kocią łapę.
Autor: elektryk  (2010-02-04 12:23:01)
-----
Miłość jest jak światło. Małżeństwo jest rachunkiem za ów światło...
Autor: Bronka Biedronka  (2010-02-04 12:47:00)
-----
Do Coolmana
Bardzo dobra ustawa.Wreszcie zrobią porządek z alkoholikami i naromanami!!! Do tej pory żony z dziećmi musiały uciekać z domu,a facet robił (za przeproszeniem)melinę z domu/mieszkania,a teraz to On będzie musiał się bać o dach nad głową i podjąć leczenie!!! Nareszcie ktoś ruszył tyłek wobec tej ustawy,bo Polska była pośmiewiskiem całego świata.W innych krajach już od dawna jest tak,że domownik,który zagraża reszcie rodziny jest z niej po prostu "usuwany".
Autor: zawiedzony  (2010-02-04 13:23:40)
-----
Do Bronka Biedronka BRAWO COOLMAN.
Tak na marginesie żyłem z pod jednym dachem ponad 8 lat z kimś komu ufałem, kochałem, nigdy nie nakrzyczałem, nie uderzyłem, nie robiłem meliny gdyż nie piłem, zajmowałem się domem, dziećmi, nie szlajałem się z kumplami bo barach, nie przesiadywałem przed TV, byłem na każde zawołanie, skinienie - I CO ? do czasu gdy sodówka uderzyła do głowy i moja małżonka poszukała sobie nowszy model, mnie nakazała się wynosić w przeciwnym wypadku (żebym zdawał sobie sprawę) może w każdej chwili zadzwonić po policje i powiedzieć że znęcam się nad rodziną, tak jej uwierzą!!! I DLA CIEBIE TO JEST DOBRE ROZWIĄZANIE ? Dziekuje bardzo. Wy kobiety same nie wiecie czego tak naprawde chcecie w życiu, jedyne czego wam zapewne brakuje to wrażeń, za wszelką cenę. Dostałem nauczkę od życia, cholernie wielkiego kopa, chyba jednak bardziej opłaca się być w domu tyranem alkoholikiem i wtedy przynajmniej wie się za co można wylecieć na bruk.
Autor:  (2010-02-04 13:35:36)
-----
Moja poprzedniczka przesadza.To,że Ciebie partner nie prosi o rękę,nie znaczy,że żaden tego nie robi.Ja żyję w wolnym związku 26 lat i jestem bardzo szczęśliwa,nie czuję się gorsza i nie oczekuję od partnera małżeńskiej propozycji.
Przeżyłam już małżeństwo i rozwód.Ślub był po czterech latach znajomości,a małżeństwo trwało pół roku!!!Rozwód to uwłaczający godności proces - nie chciałabym przeżywać tego po raz drugi.A co do pewności w związku,to zawsze jest taka sama.Każdy związek może się rozpaść - i ten formalny i ten wolny.
Pod względem prawnym - wiadomo - inaczej traktuje się konkubinat,inaczej małżeństwo.Ale przecież można uczynić dorobek wspólnym w sensie prawnym,przecież można zrobić testament na mocy którego każdy ma takie same prawa do mieszkania,do dorobku itd.A co do miłości "do końca życia",cóż...metryka małżeńska nam jej nie zapewni.
Dla mnie małżeństwo to nie "podstawowa komórka społeczna",dla mnie to związek oparty na zaufaniu,tolerancji i miłości.
Autor: gość  (2010-02-04 13:49:30)
-----
ja także uważam, że życie bez ślubu to nie życie, dla mnie tacy ludzie są tylko chłopakiem i dziewczyną nawet jak mają dziecko, a co do naszego kraju to uważam, że jest coraz gorzej, trzeba stąd uciekać jak jest gdzie, bo lepiej już nie będzie, tutaj się nic nie opłaca, a jak chcesz coś zmienić to prawo zaraz cię zahamuje i tyle twoich zmian. U nas w Polsce na pewno trudno jest się samemu utrzymać, bo nawet jak zarobisz 1500 zł, to na życie ci nie starczy i opłaty. Pozdrawiam :)
Autor: coolman  (2010-02-04 14:10:16)
-----
Bronka Biedronka
ta ustawa dotyczy wszystkich a nie tylko alkoholików czy narkomanów a więc nie ściemniaj skoro nie masz zielonego pojecia o tym,jakie przyniesie spustoszenie.Na podstawie tego kretyńskiego przepisu każda żona czy konkubina może pod byle pretekstem wezwać patrol a ten będzie decydował zanim jakikolwiek sąd zajmnie się dochodzeniem czy zgłoszona przez szalejącą w amoku kobietkę sprawa była wiarygodna.Oczywiście kobieta nie poniesie skutków bo przeciez w tym kraju feministki dyktują takie chore przepisy a one ja wybronią nawet jak wyrzuci własne dziecko na śmietnik.
Dzięki temu kretyńskiemu przepisowi niebawem ilość związków kobieta-mężczyzna w RP spadnie do zera.Przy okazji nasze władze pozbęda sie problemu np.becikowego.Oczywiście media cały czas milczą a jeśli już cos napisały(wczoraj wp.pl wspomniała jako jedyna)to piszą połowiczna prawdę,bo tak mają widać nakazane.Podciąganie wszystkich facetów w RP pod bandytów,narkomanów czy alkoholików uważam za wyjątkowa perfidię .
Autor: E.  (2010-02-04 14:51:07)
-----
Do COOLMAN

Mój ojciec jest tyranem. To my musieliśmy wyprowadzić się z domu. I co to znaczy że liczba związków zmaleje do zera? Związek, którego kobieta nie chce (a jeśli każe wynosić się facetowi, to zaperwne nie chce związku z nim) to przeciez już żaden związek... I to nie jest tak, że w tym kraju to mężczyźni sa nieszczęśliwi- może akurat w Twoim przypadku było inaczej, ale zwykle to właście facet rujnuje życie bliskich
Autor: Do JA  (2010-02-04 14:53:05)
-----
Miala podobna sytuacje do Ciebie. mieszkalismy razem u niego ale ja zawsze sie czulam jako ta obca jak gosc. Mam 27 lat i od poltora roku jestesmy w zaiwaku mazkenski. Niw chal o tym slyszec ale wymusilam na nic ze miedzy nami koniec i ze sie wyprowadzam jezli nie chce sie ze mna ozenic.
Autor: dfdfdf  (2010-02-04 15:00:36)
-----


W Polsce zawsze byla moda na to ze ludzie ubierali sie w plastikowe firanki i zarli torty z masla i szpanowali przed sasiadami
Autor: zafon  (2010-02-04 15:01:38)
-----
niektorzy ludzie sa naprawde smieszni... jak mozna uwazac ze papierek wydany przez ksiedza tudziez urzednika zapewni szczescie, trwalosc, bliskosc i zaufanie... nie wydaje mi sie.... jestesm w zwiazku (nieformalnym, na kocia lape, konkubinacie, czy jak to tam jeszcze zwa) juz lat 10 i w tym czasie widzialalam wiele rozpadajacych sie zwiazkow i tych formalnych i nie... nie sadze zeby posiadanie papierka czy tez jego nie -posiadanie zmienialo cokolwiek... wlasnie jestesmy w trakcie planowalnia naszego slubu - tyle ze z powodow formalnych to robimy...kazdy pwienien zyc tak jak jemu sie podoba - tylko czemu ludziom zawsze sie wydaje ze oni wiedza najlepiej jak zyc i jak postepowac powinni inni... (przepraszam za brak polskich znakow)
Autor: :-o  (2010-02-04 15:05:49)
-----



Ja zyje na zachodzie w Firmie ze 100 osob jest tylko jeden zonaty , inni nie mieli slubu lub sa po rozwodzie.

Mam pare kolezanek ktore maja i po 3 dzieci i zyja bez slubu no bo po co ten slub , nikt tego nie rozumie.


Slub biora tylko Turczynki i Polki dla papierow z jakimis uposledzonymi umyslowo tubylcami.


Smieszne te Polskie problemy z "komkubinatami" to wtedy ta mnatki sa dziwkami czy co? bo konkubina to chyba dziwka.
Autor: ????  (2010-02-04 15:08:30)
-----
coolman jestes debilem a niby dlaczego pobita zona ma opuszczac mieszkanie a gnoj bedzie siedzial w domu
Autor: 567  (2010-02-04 15:13:14)
-----


Smieszne kobiety ktore twierdza ze zycie bez malzenstwa to nie zycie. Nigdy nie chcstraszne.horror.
Autor: Bronka Biedronka  (2010-02-04 15:18:51)
-----
Do Coolman
Mylisz się,jeżeli kobiecie udowodni się kłamswo,czyli bezpodstawne wezwanie Policji,składanie fałszywych zeznań to czeka Ją proces,nawet jeżeli dostanie wyrok w zawiasach to i tak jej życie nie będzie nic warte,bo kiedy,np będzie chciała podjąć (legalną)pracę to potencjalny pracodawca prędzej,czy pózniej dowie się o wyroku,a i środowisko lokalne(rodzina,sąsiedzi i inni) też nie dadzą żyć takiej francy.Mnie chodzi o patologię i dotyczy ona nie tylko facetów bo kobiety też nadużywają używek i robią w domu piekło.
Do zawiedzionego
Bardzo mi przykro z powodu Twojej historii ale nie ty jesteś winien tylko Ona bo nie potrafiła docenić skarbu jaki ma przy sobie i to Ona kiedyś pożałuje kogo i co straciła.Życzę Ci abyś znalazł kobietę,która Cię docenia i szczerze pokocha.
Autor: coolman  (2010-02-04 15:54:54)
-----
Bronka Biedronka : nie znam i nie słyszałem o takim przypadku w RP.Z autopsji powiem ci że nasza policja i prokuratura ewidentnie cyklicznie biorąca udziała w szkoleniach z cyklu "pije i bije" a organizowanych przez zakamuflowane organizacje feministyczne,z góry przyjmuje fakt,że każdy facet jest sprawcą przemocy w rodzinie i nie ma innej opcji.Mam na swoim koncie już kilka zgłoszeń w sprawie gnebienia psychicznego.Jedna umorzona,druga "odmowa wszczęcia postepowania (umotywowana jako "drobne konflikty rodzinne")a trzecia dla odmiany z mojego zgłoszenia zrobiła się oskarżeniem wobec mnie!I to w dodatku z moich materiałów żeby było bardziej komediowo!Takie jest chore polskie prawo i dlatego każdy przepis zmieniający uprawnienia kobiet w RP w tym temacie jest niebezpieczny dla związków damsko-meskich bo interpretacja zawsze jest jedna-zamknąć za wszelką cenę faceta .Przykład-kobieta wywala noworodka na smietnik i zostaje uniewinniona bo "była w szoku porodowym"ale zawsze natychmiast policja szuka ojca a ten dostaje zawsze wyrok bo nie ma szans udowodnić że np.nie podżegał. Chory kraj,który pod szumnymi hasłami pije i bije traktuje wszystkich mężczyzn jak śmieci bez względu na rzeczywistość.Ja od urodzenia nie pije ,nie biję a jednak już prokuratura węszy ,przyjmuje z góry wiarygodność przestępcy-kobiety ,daje jej wiarę.Dlaczego?Bo wiekszośc prokuratorów i sędzin w RP to kobiety i niestety działa zwierzęca solidarność jajników oraz efekty szkoleń urzadzanych przez tzw.organizacje kobiece(czytaj feministki).
Autor: coolman  (2010-02-04 16:01:33)
-----
aby nie było niedomówień dodam,że dzieje się to Na Praga Płd.Dzieki takim "działaniom"organów władzy na którą bulę podatki będę wkrótce jednym z setek facetów na mojej dzielnicy ,którzy będą wolni(wniosłem o rozwód bo nie widzę innych mozliwości uwolnienia się od bestii ewidentnie bronionej i ochranianej przez organa,które miały podobno mnie bronić).
Autor: kobieta  (2010-02-04 16:04:18)
-----
Autor: (2010-02-04 11:11:00)
-----
Kobiety z reguły nie pchają się przed ołtarz, bo prawda jest taka, że jak facet zapieczętuje, że "jego" to już się nie stara. Wyjatki tylko potwierdzają regułę.

Ha, ha, ha. Co za bzdury, kobiety z reguły nie pchają się przed ołtarz!!!!???
Chyba umrę ze śmiechu.
Autor: do konkubiny  (2010-02-04 16:07:59)
-----
Mylisz się. Ja zawsze kończyłam związki, gdzie facet parł na slub, bo nie czuję tego zwyczajnie. Jak mi jest z kimś dobrze, to po co mi papier, a jak ma to dla niego zabezpieczać jego "stan posiadania", to ja dziękuję. Moje koleżanki tez się do ślubu nie pchały i w wiekszości zyją w wolnych związkach. Ale my jesteśmy z dużego miasta, niewykluczone że w małych miejscowościach sytuacja jest całkiem inna, bo tam sąsiedzi sa czasem bardzo chamscy i ludzie nie przestrzegają tak bardzo zasad dobrego wychowania.
Autor: ....  (2010-02-04 16:23:12)
-----
Do COOLMAN:
Gdzieś Ty człowieku, na jakiej ulotce wyczytał, że feministki nie gardzą dziećmi i rodziną? Gdzieś Ty widział faceta skazanego za to, że jego żona lub partnerka zamordowała dziecko (mówię tu oczywiście o wypadku gdzie faktycznie nie było żadnej jego winy)??? Jesteś rozwścieczonym człowiekiem nie rozumiejącym pewnych pojęć. Dam sobie uciąć rękę, że nigdy nie znałeś i nie rozmawiałeś z żadną opluwaną przez Ciebie feministką. W przeciwnym wypadku nie pisałbyś takich, przepraszam- głupot. W krajach Unii powszechną praktyką jest usuwanie agresora z domu więc o śmieszność się nie bój. Nie twierdzę, że nie zdarzają się ze strony kobiet nadużycia, jednak jest to promil w morzu przemocy domowej wypływającej od pijanego męskiego tyrana. Więc zaryzykuję stwierdzenie, że ustawa ma niepodważalne znaczenie dla dobra ogółu. Nie wolno brać dobra ogółu za kryterium- powiesz. To usuń z polskiego prawa przepisy gwarantujące możliwość zatrzymania każdego podejrzanego. W końcu niektórzy są faktycznie niewinni....
Autor:  (2010-02-04 16:30:47)
-----
coolman po prostu widzi tylko siebie i swoja historie i w dupie ma wszystkie kobiety i dzieci - ofiary... Nikt mu nie przemowi do rozumu, bo on nie dojrzy dalej, niz na swoje podworko. Chyba ze jest agresorem i w ten przewrotny sposob chce chronic wlasny tylek.
Autor: iskra  (2010-02-04 16:44:05)
-----
pomyślcie raczej o przekrętach i tanim zarobkowaniu na waszych umysłach ,ciałach i duszach i się nie dajcie ,a małżeństwo niech interesuje małżeństwo KAZDY JEST KOWALEM SWOJEGO LOSU.
Autor: Madzix  (2010-02-04 16:46:51)
-----
cytat:
a po ślubie będziecie mieli pewność czy ktoś was traktuje serio??????????????hahahhah ludzie nie rozśmieszajcie mnie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!żAl

Gdyby ktos kogos nie traktowal serio to by sie nei zenil, bo by mial watpliwosci caly czas. Zawsze chcialam miec prawdziwa rodzine, slub malzenstwo i nawet nie myslalam o tym zeby byc konkubina. Boze jak to slowo w ogole brzmi?
Ci co mysla ze malzenstwo to tylko papierek, to wiekszosc z nich to wielcy miastowi. Natomiast na wsiach i w mneijszych miasteczkach rzadko sie zdarza aby taki zwiazek nie byl zawarty koscielnie. Aha, jeszcze coś. Papierek na milosc to tylko wymowka. Tak naprawde to sie boicie po prostu ze osoba ktorej ufacie moze was kopnac w tylek albo zdradzic. A gdzie zaufanie?
Autor: Gonzo  (2010-02-04 17:38:56)
-----
Madzix
Nie rozśmieszaj mnie kobieto.Na wsiach bierze się śluby kościelne,ponieważ ludzie by gadali.Tak samo jest z wpadkami.Od razu biorą ślub,bo co ludzie powiedzą.HIPOKRYZJA!!
Autor:  (2010-02-04 17:45:45)
-----
Madzix nigdy nie widzialas pary, ktora sie rozwiodla? A przeciez BYLI PO SLUBIE... Oj naiwna naiwna...
Autor: Max  (2010-02-04 17:51:46)
-----
Do Julity37! Ślub kościelny można zawrzeć bez konieczności "rejestracji" w urzędzie,i nie mówie tu o konkordatowym ale za tym trzeba troszke pochodzić.Wszelkie informacje można uzyskać np. od księży warto sie czegoś więcej dowiedzieć tak uważam!
Autor: coolman  (2010-02-04 18:37:33)
-----
do autorki:
rozumiem twoją zajadłość jako feministki w obronie swoich "ideałów"ale niestety to jest chore i potwierdza jedynie nienawiść kobiettwoją zwierzęcą nienawiść do facetów.Rozumiem że być może urodna nie jesteś (faceci nie lecą na ciebie)lub zepsułaś swoją "niezależnością"swój związek ale nie jest to powód,aby teraz mścic się na wszystkich facetach i opluwać nas w kolejnym artykuliku.Niestety fakty są takie,że wystarczy rozejrzeć sie chociazby po necie i popatrzeć tylko na tytuły artykulików które piszecie wy,kobietki wyzwolone,uznające się za feministki.W tych artykulikach aż zionie nienawiścią do facetów!Ośmieszacie nas ,dyskryminujecie a tymczasem bez nas i naszej kasy nie mając w pobliżu do tępienia jakiegoś faceta,wymyślonego przez was "wroga", zginęłybyście marnie z waszymi hasełkami i populizmem,który uprawiacie na bieżąco w mediach.
Nic to nie ma do idei ruchu feministycznego w Unii, do którego polskie organizacje kobiece(czyt.polskie feministki )jak dotąd nie dorosły i pewnie nawet za 100 lat nie dorosną.
Autor: konkubina  (2010-02-04 18:38:39)
-----
Autor: do konkubiny (2010-02-04 16:07:59)
-----
Mylisz się. Ja zawsze kończyłam związki, gdzie facet parł na slub, bo nie czuję tego zwyczajnie. Jak mi jest z kimś dobrze, to po co mi papier, a jak ma to dla niego zabezpieczać jego "stan posiadania", to ja dziękuję. Moje koleżanki tez się do ślubu nie pchały i w wiekszości zyją w wolnych związkach. Ale my jesteśmy z dużego miasta, niewykluczone że w małych miejscowościach sytuacja jest całkiem inna, bo tam sąsiedzi sa czasem bardzo chamscy i ludzie nie przestrzegają tak bardzo zasad dobrego wychowania.

W ogóle nie zrozumiałaś tego co napisałam.
Napisałam, że WIĘKSZOŚĆ tzw. wolnych związków wynika z tego, że facet nie proponuje ślubu a kobiety żeby zachować „twarz” udają, że taki układ im pasuje (dotyczy to oczywiście kobiet, które nie mają za sobą nieudanego małżeństwa).
Gdyby Twoje koleżanki były z Tobą NAPRAWDĘ SZCZERE, to dowiedziałabyś się dlaczego większość z nich godzi się na konkubinat.
Myślę, że jeżeli kończyłaś związki, gdzie facet parł na ślub, to tylko dlatego, że to nie był TEN FACET. Jeżeli spotkasz SWOJEGO mężczyznę i będziesz miała z nim dzieci, to Twoje myślenie będzie inne i zapragniesz tego „śmiesznego papierka”.
A tak na marginesie, jestem z dużego miasta i sąsiedzi nie mają nic do tego.
Nie sądzę, żeby na wsi konkubinaty były w modzie.

Autor:  (2010-02-04 18:53:22)
-----
na wsi nie sa w modzie.
a nie sadzisz, ze facet tez z tego samego powodu nie prosi o reke, bo to nie jest TA kobieta?
Autor: maksio  (2010-02-04 19:13:26)
-----
coolman rece opadaja jak czytam twoje wypociny. Nie wiem w jakim wieku jestes ale masz prostackie podejscie do ludzi, kobiet i zywisz do nich ogromna nienawisc (mizoginia??) Twoj sposob rozumowania jest totalnie aspoleczny, apodyktyczny, egocentryczny i prymitywny.

Feministki mnie nie obchodza i zwisaja ale przemoc domowa to nie jest haslo przez nie wykreowane tylko przez alkohol i ludzi ktorzy sobie nie radza z wlasna agresja i rozwiazywaniem problemow (glownie faceci ale kobiety tez) Laski ktore symuluja to bedzie smutny margines ale jest duza grupa ktorej to moze zycie uratowac(szczegolnie dzieciaki).
Jak slysze takiego pajaca to z checiabym cie zamknal z takim zapijaczonym psychopata, ktory bedzie sie nad toba znecal a ty mu gowno mozesz zrobic ewentualnie cos tam w zawiasach dostanie i i tak bedzie z Toba mieszkal.. Moze wtedy bys pseudointeligencie zrozumial po co to komu. Przejdz sie do osrodkow pomocy rodzinie, pogadaj z dziecmi w pogotowiach opiekunczych czy chca zeby tatus/mamusia wrocili z izby wytrzezwien i dalej robili im z zycia pieklo !!

wiem wiem, to tez wina feministek
Autor: ...  (2010-02-04 20:03:28)
-----
MAKSIO masz 100% racji. Wina leży też po stronie Żydów, masonów, Murzynów i wszystkiego innego czego COOLMAN nie zna i nie rozumie!
Autor: ...  (2010-02-04 20:05:53)
-----
aaa i wątki oskarżeń o znęcanie psychiczne w jego wypowiedziach też nabierają sensu w świetle tego co pisze...
Autor:  (2010-02-04 21:11:27)
-----
Konkubinat,strasznie brzmi ale też nie chciałabym tak żyć.Ślub,ślub i tak trzeba zyć.
Autor:  (2010-02-04 21:20:04)
-----
i siać siać siać.
Autor:  (2010-02-04 21:24:26)
-----
maksio dobrze radzisz. palant powinien posiedziec w zamknietym miejscu z agresywnym swirem, atakujacym jego oraz jego dzieci, to mu sie mozg uruchomi.
Autor: ŻONATY  (2010-02-04 21:32:44)
-----
Żyjcie sobie bez ślubu ale powinniście pamiętać, że w życiu różnie bywa i w przypadku śmierci partnera, jeżeli nie sporządzicie testamentu, mogą być kłopoty.

Skutki powołania konkubenta na spadkobiercę (testament):
podstawowym skutkiem ustanowienia partnera (konkubenta) spadkobiercą jest to, że (zakładając, że będzie jedynym spadkobiercą) staje się podmiotem wszystkich praw i obowiązków spadkodawcy, które podlegają dziedziczeniu – a więc zarówno ma prawo do aktywów spadku, jak i jest zobowiązany do uregulowania długów spadkowych.
W sytuacji, w której długi spadku są duże spadkobierca testamentowy może przyjąć spadek z dobrodziejstwem inwentarza, jak również go odrzucić.
W przypadku odrzucenia spadku przez jedynego spadkobiercę testamentowego spadek przypada spadkobiercom ustawowym.

Najistotniejszym z kłopotliwych faktów związanych z przyjęciem spadku jest jednak KONIECZNOŚĆ WYPŁACENIA ZACHOWKU CZĘŚCI SPADKOBIERCÓW USTAWOWYCH SPADKODAWCY.
Do zachowku uprawnieni są :
- małżonek spadkodawcy (jeżeli nie był rozwiedziony),
- zstępni spadkodawcy (jeżeli miał dzieci z innych związków,),
- rodzice lub rodzeństwo spadkodawcy (jeżeli nie miał dzieci).
Wysokość zachowku wynosi 1/2 tego co dany spadkobierca otrzymałby, gdyby testament nie został sporządzony. Co ważne uprawnieni małoletni i niezdolni do pracy mają prawo do zachowku w wysokości 2/3 swojego udziału spadkowego.
Zachowek powinno wypłacić się na żądanie spadkobiercy, ten może skorzystać ze swojego uprawnienia w ciągu 3 lat od daty ogłoszenia testamentu.
Pozdrawiam
Autor: SAGA  (2010-02-04 21:54:31)
-----
Mój facet poprosił mnie o rękę 3 lata temu...Gdy chcę z nim porozmawiać o ślubie(tylko cywilny)słyszę że nie stać go na ślub...:(
Autor: SAGA  (2010-02-04 21:59:30)
-----
Zaczynam już bardzo wątpić w to czy kiedykolwiek się ze mną ożeni.Jesteśmy ze sobą już 7lat.W sumie to nie wiem kim tak naprawdę dla niego jestem dziewczyną,konkubiną?Przyszedł taki czas że trzeba iść w życiu dalej,ale nie chce nic na siłę.Więc pewnie dalej będę żyła w tym związku i udawała że tak mi dobrze i wszystko pasuje:(
Autor: konkubina  (2010-02-04 22:00:57)
-----
Autor: (2010-02-04 18:53:22)
-----
na wsi nie sa w modzie.
a nie sadzisz, ze facet tez z tego samego powodu nie prosi o reke, bo to nie jest TA kobieta?

Chyba masz rację. Można wywnioskować, że konkubinaty to związki partnerów, którzy jeszcze nie znaleźli TEJ kobiety lub TEGO mężczyzny.
Autor:  (2010-02-04 22:06:16)
-----
Ta wypowiedz powstała na podstawie Twojego wniosku. Wielu ludzi wyciąga inne wnioski i dobrze im z tym :)
Konkubinat - choć nazwa brzmi jak z raportu policyjnego - jest moim zdaniem najbardziej twórczym i sensownym związkiem, bez mieszania w to rodzin, majątków itd. Ile zmienia ślub, wychodzi dopiero przy rozwodzie. A niestety większość ślubów kończy się rozwodami... Tak więc nie jest to recepta na szczęśliwy i trwały związek, za to zapewnia trudny i nieprzyjemny rozwód. Rozstawanie się bez ślubu, jakkolwiek bolesne, zwykle pozbawione jest tego upodlenia, które staje się udziałem wielu ludzi walczących o swoje w sądzie...
Autor: Ashka  (2010-02-04 22:16:29)
-----
jestem kobietą, mam 26 lat. Nie cchę ślubu. Nie pochodzę z patologicznej rodziny a jednak moim rodzice często się kłócili, może to nawet pod przeom psychiczna da się podpiąć ;( Po takich obserwacjach boje się ze sama mogłabym kiedys tak ranic ukochaną osobę a tego nie chce. Wiem ze konkubinat to łatwizna a w razie problemów zabieram swoje zabawki i idę gdzie chcę....

Nie chce ślubu, mój facet niestety tak...
Autor: B.  (2010-02-04 22:27:50)
-----
Bękart. Taki człowiek jest ułomny od poczęcia: co za start?! - rodzice z jakimiś zastrzeżeniami, niepewni swojego uczucia i wspólnej przyszłości, o nieuregulowanym prawnie statusie związku. Jak u zwierząt! Brr.
Ślub, ślub i jeszcze raz ślub. Bez ślubu ani rusz. Ślub to nie tylko zwykła formalność. To wspólnie podjęta, dobrze przemyślana decyzja, świadcząca o obopólnej woli, potwierdzona uroczystym aktem.
Moi starzy nie byli małżeństwem. Żyli na kocią łapę. Matka była "samotna matką". Niby.To ohydne. Nie wyniosłem z "domu" nic dobrego, tylko cwaniactwo i wyrachowanie. Ja na pewno się ożenię, i nie dlatego, że to modne. Dlatego, że tak trzeba. Ludzie, który się kochają, biorą ślub!
Autor: były konkubent  (2010-02-04 22:33:44)
-----
Konkubinat - choć nazwa brzmi jak z raportu policyjnego - jest moim zdaniem najbardziej twórczym i sensownym związkiem, bez mieszania w to rodzin, majątków itd.

O tym, czy związek jest twórczy i sensowny nie decyduje brak ślubu.
Jesteś pewna, że Wasze rodziny i majątek nie są już zamieszane w Wasz związek?
Rzeczywiście po Waszym (oczywiście hipotetycznym) rozstaniu nie spotkacie się w sądzie, bo nie będziecie mieli podstaw do jakichkolwiek roszczeń.
Ale czy nie będziecie walczyć o swoje?
Pożyjecie, zobaczycie:)
Autor: zzz  (2010-02-04 22:35:30)
-----
Ja też nie znoszę mojej matki- czyjejś konkubiny. Żona, to jest ktoś. Jak można szanować matkę, z którą nie chciał sie nikt ożenić. I nie wnikam, czy ona chciała, czy nie. Powinno być coś takiego, że urodzenie dziecka bez ślubu, powinno być niemożliwe. Ludzie byliby wtedy normalni i normalnie by żyli. Po ludzku właśnie, a nie jak zwierzaki.
Autor:  (2010-02-04 23:41:58)
-----
No niezle niezle, pojedzcie jeszcze po swoich matkach, prostaki. Powinniscie im stopy calowac, ze was glupoli nie usunely, za takie durne gadki nalezaloby sie. Jezeli czujecie sie bekartami i czujecie sie gorsi z tego powodu, wybierzcie sie do psychiatry, takie nieuzasadnione kompleksy mozna wyleczyc.
Autor: Podsumowanie:  (2010-02-05 00:16:02)
-----
Osoby z rodzin patologicznych i nizin społecznych prą do ślubu, bo to społeczna nobilitacja gwarantująca święty spokój. Indywidualiści i inteligencja ma wiekszy luz i swobodę wyboru statusu cywilnego, bo nie uważaja, że maja komukolwiek się tłumaczyć i wolą komfort wolności.
Autor: Seeth  (2010-02-05 08:39:54)
-----
Taaaa, jasne ciekawe w jakim kraju ta moda trwa, bo napewno nie w Polsce. A swoją drogą podajcie jakie plusy są życia w małżeństwie, co nasze państwo oferuje młodej parze (nicccccccccccccccccc) ale mkoge za to podać mnustwo minusó małżeństwa . Więc sami pomyślcie
Autor: Nathan  (2010-02-05 09:19:53)
-----
warto jednak dodać, że ogromny odsetk tych małżeństw rozpada się po 2-4 latach :P
Autor: gość  (2010-02-05 09:39:29)
-----
Do Posumowanie

W takim razie większość społeczeństwa pochodzi z rodzin patologicznych i niżin społecznych.
Autor: szczęśliwa mężatka (od 18 lat)  (2010-02-05 09:59:52)
-----
Do Seeth i do Nathan:

Małżeństwo i rodzina są tylko i wyłącznie tym, CO SAMI Z NICH CZYNIMY.
Autor: anitka  (2010-02-05 10:06:48)
-----
a ja mam 23 lata. w sierpniu 2009 wyszlam za maz za cudownego mezczyzne.
przed slubem bylismy razem 11 miesiecy a oswiadczyl mi sie po 2 miesiacch znajomosci.
a wiec nie znamy sie nawet 2 lata a juz jestesmy mezem i zona.
jak powiedzialam o tym znajomym a on swojej stronie to wszyscy zadali tylko jedno pytanie:W KTORYM ONA JEST MIESIACU???...co za dziwaczne myslenie !
w zyciu bym nie zwiazala sie z czlowiekiem na zawsze tylko dlatego ze jestem w ciazy.
a mianowicie nie jestem w ciazy,bo mamy czas a pozatym chcemy nacieszyc sie soba.podrozowac,tanczyc,lubimy poimprezowac.
jest mi z nim cudownie.opiekujemy sie soba,spedzamy gorace noce a przede wszystkim jestesmy najlepszymi przyjaciolmi !!!:)
i nie oddalabym go nikomu za zadne skarby,bo to byla najlepsza decyzja.uzbieralismy na slub w pare miesiecy,moi rodzice sie dolozyli,zrobilismy wesele w pieknym zamku,mialam piekna suknie,nikt nie wtracal nam sie w przygotowania,to byl cudny czas,a w podroz poslubna wybralismy sie do egiptu:)
i POWIEM WAM JEDNO ZE DLUGOSC ZWIAZKU WCALE NIE MA NIC WSPOLNEGO Z ODPOWIEDNIM ZAKONCZENIEM.NIE MA LEKARSTWA.SA LUDZIE CO PRZED SLUBEM ZNAJA SIE 10 LAT ,SPOTYKAJA 6,POBIERAJA I ZYJA OKROPNIE I SMUTNO,A NA KONIEC SIE ROZWODZA.
UWAZAM ZE JAKOS I DLUGOSC TO PRACA OBU STRON I PRZESZLOSC.BO WIADOMO,ZE JAK PIL CHLOP PRZED SLUBEM TO I BEDZIE PO,ZE JAK BIL PRZED TO BEDZIE PO.
jestem szczesliwa! moi rodzice kochaja mojego meza jak syna wiec co mi wiecej trzeba ! mam idealna sytuacje.mieszkamy z moimi rodzicami,choc placimy po polowie,wiec nie ma awantur o kase,a moj maz caly czas zartuje z moja mama i pomagamy sobie we wszystkim.dodam ze ucze sie gotowac a maz mi asystuje i mamy gdzies co sadza o nas inni.to my ze ssoba mamy wytrzymac cale zycie,wiec sie przyjaznimy.a ja nie mialam zamairu z nim mieszakc bez slubu,bo to nie jest do konca w naszej wierze to raz,i nie jest mile mowic w wieku 45 lat,ze to moj partner.ja mam meza.i koniec .
Autor: mona  (2010-02-05 10:44:48)
-----
do Ja: rozumiem Cię doskonale. Mam 35 lat mieszkałam z facetem rok - u niego. I z czasem również zaczęłam mieć wątpliwości, m.in. jeżeli chodzi o inwestycje u niego w mieszkaniu. Nigdy nie dał mi odczuć , żeby było to nasze wspólne gniazdko. Podjęliśmy decyzję o rozstaniu i dopiero wtedy wyszło szydło z worka. Przy wyprowadzaniu się stwierdził, że to co kupiłam powinno zostać u niego. Dopiero po długich rozmowach zmienił zdanie. Jestem również zwolenniczką zalegalizowania związku. Uważam, że to nie jest żaden problem jeżeli pragną tego obie strony. Ale często jest tak, że faceci są wygodni i niedojrzali emocjonalnie, aby takie decyzje podejmować. U mnie było tak, że nie chciało mu się walczyć o ten związek, jak zaczęły się schody. Po prostu woli znów zacząć kolejny nowy związek i cieszyć się nim dopóki coś się nie popsuje i tak w kółko. A związek ludzi to praca tak naprawdę dwojga osób. Mam nadzieję, że teraz spotkam otwartego człowieka na dialog i emocjonalnie dojrzałego.
Autor: "Krówka"(na granicy)  (2010-02-05 10:56:47)
-----
Anitka, życzę wam szczęścia.
Ja też jestem szczęśliwą mężatką. W związku pełne partnerstwo. Oboje sprzątamy, oboje gotujemy i zajmujemy się dzieciaczkami. I rodzinka pomaga. Jak nie ma ślubu, to nie ma rodziny, a tylko każdy sobie rzepkę skrobie.
B. i zzz - rozumiem was. To prawda: "ludzie, którzy się kochają, biorą ślub". Bo dlaczego nie biorą, skoro się kochają? No dlaczego? - wytłumaczcie jak krowie na granicy. - Czegoś się boją? Bo, ten z którym żyją, nie nadaje się na ślub? - To po co z nim żyją?
Autor: "Krówka"  (2010-02-05 10:58:50)
-----
Mona, tobie też życzę szczęścia.
Autor: "Krówka"  (2010-02-05 11:16:31)
-----
Ci indywidualiści i inteligencja (...) nie uważają, że maja komukolwiek się tłumaczyć i wolą komfort wolności. Ja mężata, nie muszę się tłumaczyć nikomu (czy to urząd, czy szpital: jest ze mną MĄŻ. Nie będę też musiała odpowiadać dzieciom na pytanie, dlaczego maja inne nazwisko niż ja, dlaczego, ich ojciec nie ożenił się ze mną- więc to ja nie będę się musiała tłumaczyć - ja mężata. I śmiem twierdzić, że życie mężatej kobiety jest bardziej kofortower, niż "wolnej". W naszym małżeństwie, cieszymy się wolnością, ale to co robimy, robimy wspólnie dla naszych dzieci, a nie każde dla siebie. Bez ślubu, może bvyć tak, jak napisała mona.
Tak więc, kiepskie podsumowanie, to do autora:( Podsumowanie), może dlatego, że późno było (o5.02.10, godz. 00 :16). Ja o tej porze... nie musiałam szukać towarzystwa w sieci.
Pa.
Autor: zamężna  (2010-02-05 11:46:14)
-----
Są pary, które doskonale znajdują się w relacji wolnego związku, mieszkają razem, kochają się i szanują. Są związani, ale nie pragną ślubnej fety i potomstwa. Cenią sobie niezależność. Takie związki potrafią trwać nawet całe życie.
Myślę, że wolny związek jest w pewnym sensie asekuracją. To swoisty strach przed zaangażowaniem, ale jednocześnie niechęć do życia wbrew sobie.
Ocenę takich relacji należy sobie odpuścić.
Autor: Bartk  (2010-02-05 11:58:26)
-----
A mi zależy na dobrej opinii i wezmę ślub. Bo to jest ważne, żeby ludzie nie gadali.POZA TYM, LUDZISKA PO ŚLUBIE KOCHAJĄ SIĘ BEZSTRESOWO. I staruszkowie się cieszą. A jak się cieszą, to i zdrowsi są i dłużej żyją. Nie ma to jak ciche błogosławieństwo starszego pokolenia. Młodzi zawsze będą chcieli coś po swojemu, tak dla pokazania, że świat starych im nie leży. Ale robią sobie tym źle. Bo psują dobre relacje i układy, a i o pomoc (np. przy dziecku) wtedy głupio poprosić. Jeszcze szczawik jestem, ale mamy i ojca nie uraczyłbym swoim konkubinatem, czy jak tam zwał. Zresztą, oni mnie inaczej wychowali. Gdybym to zrobił, życie bym im skrócił, a tego nie chcę. Mam dziewczynę, ale nie wiem na 100%, czy to z nią się ożenię. Mówią mi, żeby nie ranić jej, bo miła jest. Ale i tak sam zdecyduję, z kim się ożenię. Na razie chyba musimy sobie przerwę jakąś zrobić.
Autor: krakremija  (2010-02-05 12:02:13)
-----
gość:
a czy widziałaś takie społeczeństwo, w którym wiekszość to elita?
anitka:
a co złego jest w słowie "mój partner" czy "mój chłopak"? Mnie sie osobiście podoba partner, gdyż wskazuje na rzadkie w Polsce równe rozłożenie obowiązków (oczywiście z tym się kojarzy, a jest tak jak sobie pozwolimy). Mąż z reguły (w polskich realiach) kojarzy się z wyzyskiwaczem i nierobem, któremu trzeba zrobić jedzenie, pranie i po nim posprzątać. Oczywiście to również teoretyczne skojarzenie, ale pierwsze, jakie się pojawia... Tak więc myślę, żę słowo partner jest fajniejsze.
"Krówka":
to fajnie, że jest z Tobą mąż, ale zakładanie konieczności tłumaczenia się przed kimkolwiek jest błędne. Po pierwsze, dzieciom warto dać własne nazwisko, w końcu jesteś ich matką, czy nie? Po drugie, jeżeli ktoś zadaje durne pytania, to on jest nietaktowny i ma problem, a nie Ty, więc nie widzę potrzeby, żebys Ty się tłumaczyła. Polacy sa narodem chamów ze względu na obecnie panujące przyzwolenie na robienie bydła, gdzie na porządku dziennym jest roztrząsanie kwestii kto z kim śpi i jak to robi oraz czy ma na to glejt, oraz kto w co wierzy i kogo należy z tego powodu eksterminować. Nie musimy tego chamstwa popierać, uważam że burackie zachowania powinny być piętnowane, wtedy mają szansę zniknąć.
Autor:  (2010-02-05 12:03:26)
-----
uśmiecham się do "Krówki": :) :) :)
Autor: zona -służąca  (2010-02-05 12:14:17)
-----
nie ma znacezenia czy jest się po ślubie czy nie. Najważniejsze jest poszanowanie partnera.Tego nie otrzyma się z aktem małżeństwa.
Jestem mężatką 15 lat, mam 2 dzieci, pracuje, prowadze dom. jestem mężatką, mam partnera i tak naprawde jestem sama. nie ma recepty na udany związek, przykre jest to że mąż realizuje siebie, jeździ ze swoją paczkąna narty ,a ja dom, dzieci , bo mu się należy, przecież niepije i nie bije. (faceci są do bani z małymi wyjątkami)
Autor: "Krówka"  (2010-02-05 14:31:17)
-----
Żono - służąca, przecież ty też się realizujesz. Wykonujesz pracę najtrudniejszą na świecie. Twój mąż jeździ na narty z paczką , ale przecież o rodzinę dba. Może za mało rozmowy miedzy wami, żadnych wspólnych zainteresowań, pasji. Pojedź też ze swoją paczką gdzieś. Nie może być tak, że Ty tylko dom, a on tylko praca i rozrywka. Wychowanie dziecka jest najtrudniejszą i najpiękniejszą pracą na świecie. Ale przecież możesz je powierzyć opiece tatusia na 2 tygodnie. Najlepiej by było, gdybyście swoją paczka (Rodzinką) wyjechali.
Zgadzam się z Tobą: najważniejsze jest poszanowanie partnera. Ale szanować się da tylko tych, którzy się szanują sami. Jeśli pozwalamy sobie na jakieś traktowanie, czy zachowanie 1x, potem 2x i 3, (i nie zostaje to skorygowane), to staje się to normalne, wchodzi w krew, jak to się mówi.

Krakremija, mąż = wyzyskiwacz, nierób? Straszne skojarzenia. Mój tata i mój mąż i wszyscy żonaci w mojej rodzinie i znajomi wcale takimi nie są. Raczej w Polsce jest tak, że nazwisko dzieci otrzymują ojca, a nie matki.
Polacy nie są tacy jak piszesz. Czasami po prostu nie mają możliwości, albo umiejętności. Ale przecież większość jest o.k. I w mojej wypowiedzi nie dałam do myślenia, że kiedykolwiek zakładałam potrzebę tłumaczenia się. Są jednak sytuacje, kiedy trzeba odpowiadać na proste pytania. Ja wolę odpowiadać na nie z podniesionym czołem. Pisząc o tym odniosłam się do wypowiedzi Autora Podsumowanie, który nie wiem na odstawie jakich doświadczeń twierdzi, że jak ślub - to niziny społeczne.

Zamężna, dziękuję za wypowiedź.
Czy jeszcze ktoś odpowie na pytania, które postawiłam ok. 11ej?

Autor: Madzix  (2010-02-05 17:31:31)
-----
Gonzo:
No to jesteś w wielki błędzie. Nie żenią sie ludzie gdzie uczucia nie ma, bo wtedy taki związek nei ma sensu i się rozpada po 2-3 latach. Może w Twoich okolicach ludzie się żenią z przymusu ale nie w moich okolicach :)

Każdy ma inny gust co do zawierania małżeństwa, być może też jest to kwestia wychowania. Ciekawa jestem jak wytłumaczycie swojemu dziecku gdy już podrośnie i zapyta dlaczego wy - rodzice nie wzięliscie ślubu? Bo przecież katecheta na religii czy ksiądz nauczają inaczej i później będzie was naśladował...ehh.. brak słów
Autor: Gonzo  (2010-02-05 19:04:03)
-----
Do MadziX
W moich okolicach jest tak,że ogromnym obciachem jest ,kiedy okazuje się,że panna młoda idzie do ślubu z brzuchem!!! A wolny związek to prywatna sprawa pary.Księdza w to nie mieszaj,bo on o posiadaniu żony i dzieci guzik wie.
Pozdrawiam!!!
Autor:  (2010-02-05 20:26:09)
-----
Krówko:
napisałaś: "Żono - służąca, przecież ty też się realizujesz. Wykonujesz pracę najtrudniejszą na świecie. Twój mąż jeździ na narty z paczką , ale przecież o rodzinę dba."
Ciekawe, czy jakby sytuacja była odwrotna, tzn pani bujała by się z paczką, a ojciec siedział w domu i tyrał na dzieci i miał byc zadowolony, że pani nie pije i go nie bije - czy napisałabyś mu to samo? Że ona dba o rodzinę, a on się realizuje? Wydaje mi się , że raczej po niej byś pojechała, a jemu słusznie współczuła... Bo uważam, że tej żonie akurat należy się współczucie. W czym masz rację, to że jest współodpowiedzialna za ten stan rzeczy, że jej chlop olewa rodzinę (nie bójmy się tego słowa, ma ich w d... i bawi się sam) a ona tyra za siebie i za niego. Bo wychowywanie dzieci to nie taki miód, to bardzo ciężka tyra, cieższa niż na etacie. A ona wzieła to bez szemrania na siebie, nie postawiła granic, a teraz juz jest za późno.
Madzix:
Jeszcze jestes młoda i widzisz wszystko w różowych okularach, to naiwnośc przynależna do wieku. Oby jak najdłużej świat był taki dla Ciebie, ale nie jest to rzeczywistość... Pożyjesz, zobaczysz...
Autor:  (2010-02-05 20:28:55)
-----
Madzix co ma ksiądz do małżeństwa na litość boską? To jest chłop który żyje z założenia w celibacie, jak twój ksiądz ma kobiete to popełnia wykroczenie przeciwko swojemu kościołowi! A jeżeli żyje w celibacie to wie tyle o związkach co świnia o gwiazdach...
Autor: kasia  (2010-02-05 21:14:12)
-----
Wzięliśmy ślub kościelny jako bardzo młodzi ludzie... ja miałam 20 lat a on 21, cywilny ślub odbył się po 3,5 roku.... Małżeństwem jesteśmy 13(kościelny) i 9 (cywilny). Mamy dwoje dzieci:) Jak na razie nie narzekam.... Wiek nie ma znaczenia albo się kogoś kocha albo nie. Życzę wszystkim udanych związków... ze ślubem lub bez:)
Autor:  (2010-02-05 21:30:46)
-----
jesli panna mloda idzie z brzuchem do oltarza oznacza to ze byla wpadka ale w takiej sytuacji zanim kobieta zajdzie w ciaze i robi to z kims kogo nie kocha i nie chce sie z ta osoba wiazac powinna myslec o konsekwencjach a nie o przyjemnosci!!
Autor:  (2010-02-06 00:30:07)
-----
No to czego właściwie żona -służąca zazdrości mężowi? Tego, że na narty wyjechał, czy tego, że ją i rodzinę olewa?
To ona tylko tyra w tym domu? Na jego narty też? On nie tyra?
A jeśli tej żonie należy się współczucie, to chyba tylko dlatego, że będąc tak niezadowoloną ze swojego życia, wciąż tylko tylko tyra i narzeka.
Kobieta nie powinna tyrać, bo wtedy na kobiecości traci i nudna się robi. Od zatyranych kobiet mężczyźni się oddalają. Jak kochanka przeobraziła się w zatyraną mamuśkę, nie ma się co dziwić chłopu, że z paczka woli czas spędzać.
Autor:  (2010-02-06 11:27:51)
-----
Zgadzam sie z poprzedniczka, ze kobieta nie powinna tyrac, bo wtedy nie tylko oddalaja sie mezczyzni (na mezczyznach swiat sie nie konczy) ale ona oddala sie od samej siebie. Traci zycie na obowiazki, ktore mogliby wykonywac z nia inni i wydaje jej sie ze to jedyne, co jej pozostalo. Absurd. Ale kobiety dotad byly tak wlasnie programowane, na tyrajace nieatrakcyjne kuchty, ktore zdradza sie z tymi leniwymi, na ktore trzeba robic, ale za to atrakcyjnymi i niezaleznymi...
Tak wic, zono tyrajaca, jezeli to jeszcze czytasz, wyciagnij wmnioski i wez sie za swoje zycie poki nie jest za pozno. Dzieci sa nie tylko Twoje, to tez dzieci meza, Ty sie natyralas to daj jemu sie "zrealizowac" a sama pojedz na narty. Wrocisz piekniejsza i bedziesz bardziej ceniona, gwarantuje.
Autor:  (2010-02-06 12:58:59)
-----
tak a jesli tyrac nie bedzie to cala rodzina utopi sie w brudzie i smrodzie!! dlatego obowiazki powinny byc podzielone. Po co facetowi atrakcyjna kochanka ktora wyglada jak seksbomba ale nei zamoczy pazurkow w wodzie, nie umyje podlogi bo nei daj Boze co to bedzie jak sie jej paznokietki zlamia a juz nie wspomne o posilkach co nawet "wode moze przypalic".
Autor:  (2010-02-06 19:05:38)
-----
niestety, mężczyźni takie kochają - i przy nich uczą się gotować, sprzątać i robić to wszystko, co robi dla nich na codzień żonka... Żona zatyrana jest do roboty i do służby, a nie do miłości.
Autor: żona-służaca  (2010-02-06 20:40:30)
-----
AUTORZE nie zazdroszcze nart. Szkoda, że mąż nie bierze nas. szlag mnie trafia jak jestem olewana. jestem świetną babką, atrakcyjną. nie jestem typem kuchty domowej.
mężom po kilku latach małżeństwa wydaje się, że żona należy do nich i ma obowiązki.może żyjąc na kocią łape nie byliby tacy pewni swego?
Autor:  (2010-02-06 22:59:17)
-----
Zono cos w tym jest co piszesz. Slub daje facetowi wrazenie, ze zapieczetowal juz ta pania dla siebie i nie musi sie wiecej starac. Zapewne sa wyjatki, ale malo. No coz jedyne wyjscie z Twojej sytuacji to zostawienie tatusia z dziecmi i obowiazkami, ktorych zapewne w ogole nie zna, bo jako matka polka pewnie traktowalas go jak jeszcze 1 dziecko i robilas wszystko za niego... A sama pojedz na narty, do Afryki czy gdzies, bez wyrzutow sumienia i poczucia winy, ktore sa grzechami codziennymi matek polek, i poczuj sie wreszcie kobieta, a nie sluzka. Wtedy Twoja atrakcyjnosc dojrzy tez Twoje otoczenie.
Autor: Krówka  (2010-02-07 19:22:02)
-----
Ale dyskusja!
A ja myślę, że to właśnie panie myślą w ten sposób: jak poślubiony, to pewny, to mój. A facet potrzebuje zainteresowna sobą. Ciągłego zainteresowania i podziwu. A my, jak tylko urodzimy, stajemy się " mamuśkami" wspólnego potomstwa i zapominamy, że nasz facet jest dla nas najważniejszy. Bo przecież dzieci wychowujemy dla kogoś, one kiedyś odejdą, będą mieli swoje dzieci. A my z kim wtedy zostaniemy? Z facetem, który ma do nas żal? Z facetem, który widzi w na tylko służące? Trudno szanować służącą. Kocha się kobietę, która jest interesująca, i to nie tylko dla swojego faceta. Facet powinien zauważyć, że kiedy jest z nami, inni panowie przyglądają się nam. Nie powinnyśmy zagrzebać się w domu.
Zgadzam się na podział obowiązków. Ale to nie znaczy, że tylko ja kuchnia, a on tylko praca i paczka.
Trzeba tak żyć, żeby na stare lata mieć co pokazać wnukom, opowiedzieć im o tym gdzie babcia z dziadkiem byli ze swoimi dziećmi itd. Wtedy powstają więzi. Przeżycia powinny być WSPÓLNE i wspomnienia WSPÓLNE.
Autor: maxmara1313  (2010-02-07 20:17:58)
-----
a ja mysle ze ślub to dobrze wymyślona instyyucja.tylko ludzie nie wiedza jak z niej korzystac.
ja jestem szczesliwa mezatka od 4 lat.moze ktosz was powie ze to nie duzo czasu ale ja wierze w to ze ślub scala dwie osoby,i dopelnia miłosc.
Autor: Caramel  (2010-02-08 02:07:27)
-----
Hehehehehehe, moj facet oswiadczyl mi sie ponad 2 lata temu, a mimo to nie chce brac z nim slubu:P I co z teoria, o tym, ze faceci nie prosza kobiet o rekei temu zyja w konkubinacie? Ja nie chce slubu na razie, bo nie jestem na to gotowa, jak bede czula, ze tego potrzebuje to ok, oswiadczyny przyjelam, bo go kocham, ale na wstepie zaznaczylam, ze slub sie odbedzie w przyszlosci kiedy ja zadecyduje. Nie ma sensu podejmowac takich powaznych decyzji nie bedac na 100 % pewnym. I to nie chodzi o pewnosc, ze to odpowiedni facet, bo ja jestem pewna, ale na dzien dzisiejszy nie chce byc czyjas zaobraczkowana "wlasnoscia" z obcym nazwiskiem, ktora nie moze trzasnac drzwiami jak jej sie podoba tylko isc do drugiego pokoju, lol, moze kiedys dorosne do tego, na razie wokolo tylko rozwody i jakas ogolna podnieta slubami, masakra
Autor: Do Caramel  (2010-02-08 08:25:34)
-----
Jeżeli dla Ciebie małżeństwo to cyt. „czyjaś zaobrączkowana wlasność, z obcym nazwiskiem, ktora nie moze trzasnac drzwiami jak jej sie podoba, jakaś podnieta ślubami i masakra” to rzeczywiście jeszcze baaaaaardzo nie dorosłaś do małżeństwa.
Łoł dziecinko, łoł.
Autor: gosc  (2010-02-08 09:02:29)
-----
a ja oswiadczylem sie mojej „narzeczonej” i bo chcialem zeby zamieszkala ze mna i mam spokoj hehehe
Autor:  (2010-02-08 10:40:11)
-----
Caramel zgadzam sie, to glownie mezczyzni pra na slub, nie wiem skad sie biora te kobiety ktore tak tego pragna, a ten jedyny sie nie oswiadcza... Pociesze Cie, ze jezeli nawet sie zdecydujesz na slub, nie musisz zmieniac nazwiska, coraz mniej kobiet to robi, bo ten przestarzaly obyczaj wiecej utrudnia niz ulatwia. Chyba ze on ma tak piekne nazwisko, ze polubisz je bardziej niz swoje ;) Natomiast z mieszkaniem niestety nie jest tak latwo, bo malo znam par po slubie, ktore mieszkaja osobno, w Polsce prawie nikt. Tak wiec slub w tym przypadku skomplikuje sprawe, i nie da sie ukryc, troche odbiera wolnosc.
A ta podnieta slubami to chyba tylko w artykule ;)
Autor: gość  (2010-02-08 13:18:41)
-----
Jak się poczyta niektóre komentarze, to nie dziwota, że jest tyle rozwodów. Dziecinne narzeczone, zostają dziecinnymi żonami.
Zamiast zastanawiać się nad pięknym nazwiskiem, „zaobrączkowaniem własności”, brakiem możliwości trzaskania drzwiami itp. to pomyślcie, czy jestescie na tyle odpowiedzialni, żeby być razem na dobre i na złe, czy będziecie dbać i szanować swoich współmałżonków, czy wychowacie swoje ewentualne dzieci na odpowiedzialnych, mądrych i dobrych ludzi itd. Małżeństwo to codzienne podejmowanie mądrych i dojrzałych decyzji, które decydują o Waszej i dzieci przyszłości.
Ręce opadają.
Autor:  (2010-02-09 00:56:29)
-----
nie tylko malzenstwo, w ogole bycie razem to "codzienne podejmowanie mądrych i dojrzałych decyzji, które decydują o Waszej i dzieci przyszłości" i dbanie i szanowanie swoich partnerow...
Autor: oooo!  (2010-02-09 15:34:30)
-----
powyższe w pełni popieram. podpis na papierze nie czyni nas lepszymi.
NajNaj, są pierwsi klienci, nie daj plamy gdy będą dzwonić. no!
Autor: 40-parolatka  (2010-02-10 14:02:25)
-----
Moje pozostałości z kilkunastoletniego związku: depresja, wykończenie fizyczne i psychiczne, a on ... no cóż , dzisiaj ma przy swoim boku młodą "laskę" i żyje pełną piersią .Kobietki nie dajcie się podporządkować żadnemu facetowi finansowo, bądźcie zawsze samodzielne, wtedy będzie" łatwiej "zapomnieć o łajdaku.
Autor: oficjalna żona  (2010-02-10 16:06:29)
-----
Większość piszących tu,i tych po ślubie i tych bez,nie ma pojęcia czym jest małżeństwo.Jaka jest jego idea.To nie kwestia papierka,pewności czy "schwytania" zdobyczy i braku potrzeby starania się.
Autor: Dagmara  (2010-02-10 22:51:29)
-----
Małżeństwo ,to chęć bycia razem,to wspólne smutki i radości.Mój mąz jest moim najlepszym przyjacielem.Nie przejmujemy się forsą,opinią innych,nie potrzebujemy samochodu,a najlepiej czujemy się w swoim towarzystwie.Mamy takie same poglądy,nie zmusza mnie do gotowania ,czy sprzatania.Robię to tylko po to,aby sprawić mu przyjemnosc.W tym roku jedziemy w Bieszczady odpocząć od ludzi,zgiełku smrodu spalin.Nie rozumiem małzeństw z rozsadku,w których panuje odwieczna wojna płci...Typu:on leń,pijak,ona zrzęda,tylko kasa ją obchodzi...trzeba się bylo nie chajtać...Pozdrawiam.
Dodaj własny komentarz
Autor opinii:
(twój pseudonim, imię lub nazwisko)
E-mail autora:
(nieobowiązkowo; nie musisz podawać adresu e-mail!)
Twój komentarz:



Kafeteria / Zamów reklamę w Kafeterii / Redakcja (PR + autorzy) / Kosmetyki do testów / Patronaty

© 1999-2010 Grupa o2 Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu.