Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

Przy kawie

01.03.2010 | Reportaż

Białe małżeństwo

Są po ślubie, śpią w jednym łóżku, ale o seksie nie ma mowy - białe małżeństwa. Powodów, dla których rezygnują ze współżycia, może być wiele, najważniejsze jest jednak, żeby obie strony chciały tego samego.

Biel w różnych kulturach symbolizuje czystość i dziewictwo. W przypadku białych małżeństw to nie do końca trafne określenie, ponieważ decydują się na nie również pary, które miały wcześniej życie erotyczne. Dla większości z nas całkowita rezygnacja ze współżycia jest jednak nie do pomyślenia. Seks jest bardzo ważny w związku, nie tylko pozwala rozładować napięcie, ale też buduje bliskość i emocjonalną więź, jest formą okazywania uczucia. Rezygnacja z seksu może mieć różne przyczyny. Jedną z nich są poglądy religijne, kiedy ciało jest postrzegane jako źródło grzechu. Warto jednak pamiętać, że Kościół zakazuje jedynie seksu przedmałżeńskiego. Po ślubie małżonkowie mogą współżyć i wydawać na świat potomstwo. A w świetle prawa kościelnego jeśli małżeństwo nie zostało skonsumowane, to fakt ten może stać się podstawą do jego unieważnienia.

Decyzja o rezygnacji z seksu bierze się też z lęku przed bliskością, ciążą czy z braku akceptacji własnego ciała. Powodem są najczęściej dramatyczne wydarzenia z przeszłości - molestowanie seksualne, gwałt czy też nieudane pierwsze związki. Innym powodem może okazać się aseksualność, która charakteryzuje się brakiem popędu płciowego (dotyczy ona 2 proc. społeczeństwa). Jednocześnie osoby, które mają lęk przed współżyciem, nie tracą jednak potrzeby bliskości i poczucia bezpieczeństwa wynikającego z bycia w związku. Pół biedy jeśli oboje mają takie same poglądy na wstrzemięźliwości seksualną albo oboje nie mają potrzeb seksualnych. Gorzej jeśli tylko jedno unika zbliżeń, a drugie przez to ma niezaspokojone ważne potrzeby bliskości i seksu. Taki związek ma małe szanse na przetrwanie. Pomóc może terapia.

Zuzanna (28 lat, nauczycielka z Lublina):

- Z Michałem jesteśmy dwa lata. Po roku zdecydowaliśmy się na ślub. Oboje jesteśmy religijni. Zresztą, inaczej być nie może, nie wyobrażam sobie życia z mężczyzną, który nie ma tych samych wartości co ja. Chyba nie bylibyśmy w stanie zrozumieć się. Pochodzę z bardzo religijnej rodziny, mój brat jest księdzem. Zastanawiałam się nad zakonem, ale spotkałam Michała i zakochałam się. Widać Bóg chciał inaczej.

Jestem dziewicą. Michał wcześniej miał kobietę, z którą spał, ale ja mu to wybaczyłam. Nie można nazywać się katolikiem i nie przestrzegać zasad Kościoła. Wiem, że on tego żałuje. Bóg jest miłosierny i myślę, że też mu to wybaczy. Rok temu wzięliśmy ślub. Zdecydowaliśmy się nie współżyć po ślubie jeszcze dwa lata. Nie całujemy się też, żeby nie kusić losu. To nasz dar dla Pana. Bóg dał nam to, co najcenniejsze - życie, czym wobec tego są dwa lata w czystości. W dzisiejszym świecie nawet herbata ma kojarzyć się z seksem, bo reklamuje ją roznegliżowana para. Zmierza to w złym kierunku. Ludzie zapominają, jaką siłę daje moralność i wiara w Boga.

Myślę, że to nie rozbije naszego małżeństwa, ale je wzmocni. Dzięki temu jesteśmy pewni siebie. Wiemy, że nie kierują nami popędy, że potrafimy nad nimi zapanować. Jeśli ktoś nie umie zapanować nad popędem, nie będzie wierny. Chcemy razem przejść tę próbę.

Magda (32 lata, księgowa z Wrocławia):

- Mój mąż zawsze powtarzał, że miłość to dużo więcej, niż seks, to zrozumienie i rozmowy. Prawdziwa miłość to uczucie, wszystko co najważniejsze dzieje się w głowie. Mówił, że seks tylko po ślubie. Oboje uważamy się za katolików. Chodzimy w niedzielę do kościoła, nawet nie w każdą, czasami chcemy się wyspać. Jak większość ludzi w tym kraju, nic szczególnego. Tym bardziej, że w soboty często wypuszczamy się ze znajomymi do pubów, późno wracamy, a w niedzielę nie dajemy rady podnieść głowy z poduszki. Marek trochę nawet zaskoczył mnie decyzją o czystości przedmałżeńskiej, bo nie jeden nasz znajomy od czasu do czasu chodzi do kościoła, ale sypia ze swoją dziewczyną. Na to jednak mogłam się zgodzić, ale jesteśmy małżeństwem już od prawie trzech lat i jeszcze nie skonsumowaliśmy związku. Nie jestem dziewicą, przed mężem miałam chłopaka, z którym uprawialiśmy seks.

Myślałam, że mam dużo szczęścia w życiu, bo spotkałam wartościowego, wrażliwego chłopaka. Kocham go, pociąga mnie fizycznie, bo to przystojny mężczyzna. Dzisiaj coraz częściej zastanawiam się jednak, czy on nie ma jakichś problemów, a wiara w Boga, w sumie dość umiarkowana, jest tylko przykrywką. Czasami wydaje mi się, że nie znam swojego męża, że ma jakąś tajemnicę, do której nie mam dostępu.

Właściwie bez samego seksu mogłabym wytrzymać. Marzę jednak o dziecku, a nawet dwójce. Mogę czekać, boję się jednak, że mój mąż nigdy nie zdecyduje się na współżycie. Coraz częściej myślę, że to się nie uda. Rozmawiałam z seksuologiem, powiedział mi, że mąż może mieć jakieś zaburzenia, negatywne doświadczenia czy kompleksy i to pewnie jest faktycznym powodem unikania współżycia. Ale nie może mu pomóc, zanim nie zdecyduje się na wizytę. Kiedy powiedziałam mu o tym, krzyczał, że tylko seks mi w głowie, że jestem zboczona. Czuję, że znalazłam się w jakiejś sytuacji bez wyjścia i widzę, jak oddalam się od niego. Nie wiem, czy moje życie bez dzieci będzie pełne. Czasami myślę, że on mnie oszukał, a może oszukuje też siebie i nie chce zobaczyć, że ma problem.

Maria (52 lata, prawniczka z Krakowa):

- Z moim pierwszym mężem rozwiodłam się, bo zaczął pić. Zdarzało mu się podnieść na mnie rękę. Był dyrektorem firmy, ale dzisiaj, w większym stopniu niż kiedykolwiek wcześniej, liczy się nadanie polityczne, a nie kompetencje. Zwolnili go, kiedy stanowisko było potrzebne dla młodego działacza. Mieliśmy za co żyć, ale on gasł w oczach. Zawsze był porywczy i nerwowy, ale zaczął regularnie podnosić na mnie rękę. Chciałam mu pomóc, namawiałam na terapię antyalkoholową. Nic nie skutkowało. Odeszłam, zanim by i mnie pogrążył. Syn i córka byli już dorośli, wyprowadzili się z domu. Zostałam sama. W tych najtrudniejszych chwilach pomogła mi wiara w Boga. Właściwie to ta sytuacja spowodowała, że stałam się bardziej religijna. Zaangażowałam się w pracę charytatywną przy parafii. Tam poznałam Zdzisława. Jest nam razem bardzo dobrze. Dopiero przy nim zobaczyłam, że mężczyzna, z którym jestem, może być przyjacielem. Dopiero teraz wiem, co to jest partnerstwo w związku. Często pomieszkujemy u siebie, zastanawiamy się nawet nad zalegalizowaniem naszego związku. W świetle zasad Kościoła, nadal jestem jednak mężatką, żona Zdzisława nie żyje. Postanowiliśmy więc, że nie będziemy współżyć. Czułość można okazać sobie w inny sposób. Może nasza decyzja była o tyle łatwiejsza, że nie jesteśmy już młodzieniaszkami.
Monika Bołtryk
Wersja do druku

Wasze komentarze

Autor: fiki miki  01.03.2010 zgłoś

seks to sprawa między dwojgiem ludzi w zaciszu ich sypialni a nie do publicznego omawiania.

Autor: tioneehilson  01.03.2010 zgłoś

ta pierwsza jest nieźle nawiedzona. religijna, hahaha, znam takich religijnych co to po kolanach do kościoła, a drugiemu człowiekowi nóz w plecy.

Autor:  01.03.2010 zgłoś

Czemu w artykule są opisane tylko przykłady religijnej rezygnacji z braku seksu? Przez to paradoksalnie wpisuje się on w hedonistyczne rozpasanie naszych czasów, mówi "Nie bzykają się tylko fanatyczne katole i czubki!". A jest sto innych powodów niż mentalność zakonnicy.... albo traumatyczne doświadczenia, albo choroba uniemożliwiająca współżycie, albo nawet aseksualizm, o którym tak niewiele się mówi, a aseksów traktuje się jak ufoli i zboczeńców. Drażni mnie zarówno epatowanie seksem z każdej reklamy jak i pobożna fanatyczna świątobliwość. Seks jest dla ludzi i nie ma co go sobie odmawiać w imię jakichś kosmicznych zasad rządzących wszechświatem, ale cycki świecące do mnie z każdej reklamy są przegięciem w drugą stronę. To, co człowiek robi w nocy (albo i w dzień, nieważne) z partnerem to tylko i wyłącznie jego sprawa i nie widzę potrzeby gadania w kółko o tym co kto robi z mężem i dlaczego.

Autor: Pure  01.03.2010 zgłoś

Kiedyś uprawiałam seks bardzo intensywnie, teraz nie mam na zbliżenia najmniejszej ochoty. Zaprzestałam nawet masturbacji. Jeszcze kilka lat temu puknęłabym się w głowe słysząc coś takiego, ale tak, orgazm mi się znudził. Nie zwracam uwagi na facetów, co ciekawe-oni przestali zwracać uwagę na mnie. Jestem ładną i zadbaną kobietą, ale jak to kolega stwierdził-wionie ode mnie chłodem na kilometr. Prawdą jest też, że przestałam lubić mężczyzn. Nie mam konkretnego urazu-życiowe doświadczenia mam niezbyt traumatyczne, ot tak jakoś doszłam do wniosku, że mężczyźni w życiu tylko mi przeszkadzają. Mieszkam z przyjaciółką-bynajmniej nie jest to relacja partnerska, nie jestem lesbijką, ona też nie.

Autor: Jolik  01.03.2010 zgłoś

Oj coś pod skórą czuję, ze ten Mareczek Magdy to jest po prostu gej, który ukrywa swoją seksualność pod płaszczykiem wiary!!! Brzydzę się takimi.

Autor:  01.03.2010 zgłoś

ten od magdy to na bank gej albo ma jakąś wadę, nie wiem cokolwiek, ale ściemnia na maksa. Zaś ci pierwsi- kompletna maskara jakaś. Niech każdy myśli i robi jak chce - jasne, ale jak dla mnie to jest tak pokręcone, że szok. Już wyobrażam sobie tych ludzi - jestem pewna , że mogę dosłowanie opisać jak wyglądają i jaki styl preferują ;)))))))))))))

Autor: ---  01.03.2010 zgłoś

ta Pani Zuzanna to nieźle stuknięta

Autor: lolitka25  01.03.2010 zgłoś

nie wyobrażam sobie życia bez seksu... nie takiego zwierzęcego, przypadkowego, bez bliskości. Dla mnie najważniejesza jest właśnie bliskość w seksie, to że mogę dotykać, pieścić mojego mężczyznę , czuć go wszystkimi zmysłami, pokazać jak bardzo na mnie działa. Lubię tą namiętność w naszym związku, nie mamy problemów na tej płaszczyźnie :) gdy się kochamy to rozładowujemy wszystkie problemiki i negatywne przeżycia w ciągu dnia w najlepszy możliwy sposób. Najpierw długie pieszczoty, smyranie po skórze, delikatny i czuły dotyk, namiętne pocałunki, rozgrzanie się do czerwoności zanim zacziemy, potem się kochamy.. Dla mnie to najlepsze zwieńczenie dnia :) kochani, bierzcie i czerpcie z tego przyjemność :D nic tak nie buduje bliskości i więzi :)

Autor: żona 24  01.03.2010 zgłoś

Aż mnie zatkało! Dlaczego niby miałabym odmawiać sobie seksu z własnym mężem!? W imie wiary, religii?! W głowie mi sie to nie mieści! Pani Zuzanna nie jest wierząca, to fanatyczka religijna! A nadinterpretacja wiary bywa groźna, w tym wypadku na szczęście tylko dla nich samych. Seks tak największa radość i przyjemność jaką można sprawić bliskiej osobie, ale Pani Zuzanna najwyraźniej tego nie wie... wyrazy wpólczucia!!!

Autor: Jerzy73  01.03.2010 zgłoś

malzenstwo bez seksu??? nie jestem napalonym nastolatkiem, ale nie wyobrazam sobie byc z kochana osoba i nie uprawiac seku, ktory zbliza rowniez emocjonalnie ( o przyjemnosci nie wspomne). Jesli przypadek Zuzanny jest prawdziwy, to zal mi ludzi, ktorzy przedkladaja watosci religijne nad bliskoscia w zwiazku. To skrajny fanatyzm religijny. W pewnych religiach taki fanatyzm prowadzi do wysadzania sie na srodku rynku w godzinach szczytu. Jesli chodzi o pana, ktory nie chce wspolzyc z zona, to zdecydowanie jest z nim cos nie tak. Jako zdrowy przedstawiciel rasy samcow moge potwierdzic, ze nie ma takiej mozliwosci. Moze ma problemy emocjonalne albo zdrowotne. Nie podejrzewam, zeby byl gejem. Po co mialby ukrywac swoja seksualnosc? Reasumujac az "zbaranialem" ze zdziwienia, dowiadujac sie, ze sa zwiazki, ktore nie kochaja sie fizycznie.

Autor: brat  01.03.2010 zgłoś

a ten drugi to pewnie z zona nie chce a w kiblu z gazetkami porno konia wali i to mu przeszkadza sie z kobieta kochac

Autor: agais  01.03.2010 zgłoś

wszystko moge zrozumiec,chociaz ja akurat uwielbiam seks,to potrafie pojac osoby,ktore go nie potrzebuja. jednak tendencyjne jest nazywanie zycia bez seksu "trwaniem w czystosci",bo czy niby seks jest czyms brudnym?? jedna pani nazywa czystoscia brak seksu nawet z wlasnym mezem,czyli wg niej kochanie sie po slubie jest brudne? zle? niech nawet do konca zycia nie sypiaja,ale niech nie nazywaja tego czystoscia,bo to bzdura.

Autor: agais  01.03.2010 zgłoś

co do Pani Zuzanny jeszcze: przede wszystkim jestem ciekawa,jak silny poped Pani odczuwa.Cale to gadanie o probie,przetrwaniu,nie-kuszeniu losu,panowaniu nad popedem mialoby tylko sens jesli Ci panstwo maja conajmniej zwykly poped. bo jesli ktos ma niskie libido to gdzie tu proba i samokontrola,skoro nawet im sie nie chce bzykac. a wiem z obserwacji,ze najczesciej wlasnie ludzie ktorzy i tak popedu nie maja wynosza sie ponad zwyklych grzesznikow i daja rzekomy przyklad wytrwalosci...

Autor:  01.03.2010 zgłoś

Ja go nie mam (czy też mam niewielkie potrzeb w tym zakresie). I tym bardziej wkurza mnie, że jestem wkładana do jednego worka z takimi fanatycznymi cnotkami. I nie, nie wywyższam się z tego powodu (jestem ateistką), wręcz powiem wam, że to utrudnia życie, zwłaszcza w obecnych czasach, kiedy to jest na topie być napalonym. A ci co napaleni nie są, są od razu postrzegani jako nawiedzeni katole.

Autor: pakamera  01.03.2010 zgłoś

Tej pierwszej pani przydałoby sie porządne bzykanko, żeby nie powiedzieć dosadniej, bo fanatyzm religijny pozbawił ją rozumu i realizmu. Wszystko można wybaczyć, ale glupoty to chyba nie...

Autor: pakamera  01.03.2010 zgłoś

Tej pierwszej pani przydałoby sie porządne bzykanko, żeby nie powiedzieć dosadniej, bo fanatyzm religijny pozbawił ją rozumu i realizmu. Wszystko można wybaczyć, ale glupoty to chyba nie...

Autor: gu ty  01.03.2010 zgłoś

tej pierwszej to by sie egzorcyzmy przydaly bo jakas nawidzona jest, 2 lata po slubie i nie uprawiaja seksu! gdzie sie takie dzwiadla rodza o zesz...

Autor: dodaj własny komentarz  01.03.2010 zgłoś

Pani Monika Bałtryk pisząc ten artykuł musiała gdzieś coś usłyszeć, ale nie bardzo wie o co chodzi. Jak zawsze w tonie kafe jest robienie idiotów z ludzi wierzących. Nic dziwnego, że pierwsza bohaterka opowiadania to chora kobieta. Niemniej wyobraźnia pani Moniki jest bardziej chora, żeby coś takiego wymyślić! Jak już wcześniej zauważył/a autor/ka trzeciej opinii powody, dla których ludzie nie uprawiają seksu są różne. Ale kafe musiało pojechać "religijnie". Nie mając pojęcia o co chodzi.

Autor: agais  01.03.2010 zgłoś

nie zgadzam sie z powyzszym postem.trzecia pani tez nie kocha sie z mezem z powodow religijnych,ale nie jest ukazana jako "idiotka".

Autor: kazamira  02.03.2010 zgłoś

A ja mam takie doswiadczenie jak pani z drugiej historii - mialam chlopaka, nawiedzonego katolika, ktory nie chcial seksu "z powodow religijnych". Ale gdy jednak zdecydowal sie sprobowac, okazalo sie, ze jest calkowitym impotentem (byc moze jest gejem, tego nie wiem, ale z kobieta na pewno nie moze). No i skonczylo sie udawanie. Jak ta pani bedzie tak czekac, to zycie sobie zmarnuje i bedzie coraz bardziej sfrustrowana. Nie rozumiem, dlaczego z mezem o tym nie rozmawia, boi sie ze go urazi? On sie nie boi, ze jej jest z tym zle, tylko ma to gdzies. Raczej bym sie nie wahala takiego "urazic". A ood katolikow od tej pory trzymam sie z daleka.

Autor: żona  02.03.2010 zgłoś

Ja nie uprawiałam seksu przez 4 lata po ślubie, bo cierpiałam na pochwicę. Dopiero leczenie u dwóch seksuologów pomogło, chociaż i tak do końca nie mogę w różnych pozycjach bo za bardzo boli, pozostaje mi tylko ''na jeźdźca'' bo wtedy ja reguluję głębokość i szybkość i wtedy nie boli. Różne są przyczyny nie uprawiania seksu, nie tylko te ''religijne''

Autor: Viki  02.03.2010 zgłoś

Wiara to najłatwiejsza przykrywka dla problemów seksualnych. Po co wysilać się, iść do lekarza, psychologa, zaglądać w głąb siebie. To trudne. Powiedzieć - wiara nie pozwala dużo łatwiej. I problem z głowy. Tylko po co oni męczą swoich partnerów.

Autor: free  02.03.2010 zgłoś

religie od tysiacleci wypaczaja seksualnosc, wmawiaja ludziom, ze to cos zlego, brzydkiego, brudnego. Ta indoktrynacja jest tak gleboka, ze nawet czlowiek, ktory nie uwaza sie za specjalnie religijnego ma poczucie gleboko ukryte poczucie wstydu i winy, gdy sie kocha. Czlowiek nie umie sie juz cieszyc seksem, rozkoszowac, otworzyc. Wmowiono nam, ze narzady plciowe sa brzydkie, brudne, ze nagosc jest brzydka. Ta ohydna manipulacja kosciolow wszelkiej masci niszczy czlowieka, ktory na sklada swoja seksualnosc na koscielnym oltarzu. Staje sie ofiara, pozwala soba rzadzic i manipulowac, bo trzymany jest na krotkiej smyczce grzechu i winy. Bog stworzyl tez zwierzeta. Sa one nagie, nie zakrywaja rzadnych czesci ciala, nie wstydza sie. Kazde jest piekne: jelen i ptak i tygrys. Cala przyroda jest piekna, naga i niewinna, kocha sie i rozkwita wedlug swoich rytmow. Tylko czlowiekowi zalozono kaganiec grzechu.

Autor: bogusia  02.03.2010 zgłoś

uwielbialam seks z moim mezem az do czasu, kiedy zaczal szukac panienek w internecie, myslal, ze sie nie dowiem, nie chcial mnie stracic, ani zamienic na inna, chcial miec mnie w realu i inne wirtualne; teraz moze miec wszystkie panienki swiata, a ode mnie - WARA!!! spimy w jednym lozku, nie rozwodzimy sie, ale o mnie moze tylko pomarzyc i to trwa juz kilka lat, ja chcialabym, zeby do ktorej ze swoich panienek sie wyniosl, ale nie idzie go przegonic, nie umie beze mnie zyc - ZA POZNO!!! bedzie musial, ja czekam tylko na doroslosc moich dzierci, jestem juz po 40, dzieci prawie dorosle, skonczylam w tym czasie nowe studia, wkrotce zaczynam nowe zycie, jak tak na niego patrze, na te jego teraz smutne oczy, to az mi go zal, ale nie ma wybaczenia dla zdrajcow, moje oczy nie tylko byly smutne, one byly martwe przez niego...

Autor: ktos_obiektywny  02.03.2010 zgłoś

a nie słyszeliście o ludziach aseksualnych? dlaczego trzeba akceptować gejów, lesby i inne zboczenia a aseksualnych to już nie? aseksualność to orientacja, mają nawet własne strony i fora, sama przez długi czas myślałam, że jestem aseksualna, teraz, wiem, ze nie, choć przyznam, ze seks w sumie mógłby dla mnie nie istnieć i ps. aseksualność akurat z wiarą nie ma nić wspólnego

Autor:  02.03.2010 zgłoś

gdzie jest Orbitowski?

Autor: paul  02.03.2010 zgłoś

A mnie ten fragment najbardziej się podoba : "Jestem dziewicą. Michał wcześniej miał kobietę, z którą spał, ale ja mu to wybaczyłam. Nie można nazywać się katolikiem i nie przestrzegać zasad Kościoła. Wiem, że on tego żałuje. Bóg jest miłosierny i myślę, że też mu to wybaczy" Jak przeczytałem to nie wiedziałem śmiać się czy bać. Przerażenie ogarnia jak czyta się takie głupoty!!! Pozdrawiam

Autor: Lusi64  02.03.2010 zgłoś

Myślę ,że można być w związku i nie uprawiać seksu, kiedy zaistnieje taka potrzeba. Jeśli się kogoś kocha to można czerpać bliskość i być szczęśliwym, na przekór wszystkiemu...Problem tylko byłby w tym, jeśli jedno z partnerów było by nieszczęśliwe z tego powodu...To zmienia postać sprawy...Akceptacja tej sytuacji u obojga nie powinna nikogo dziwić,bo zamiast seksu można ofiarowywać sobie tyle uczuć i dawać tyle szczęścia sobie wzajemnie,że nawet sam seks trwający kilka minut nie da tyle bogactwa co może ofiarować partner lub partnerka sobie przez całe dnie wspólnego życia o ile lata świetności w związku już minęły.Pisząc to ,mam na myśli związki które młodość mają już za sobą a co do młodszego pokolenia to każdy przypadek jest inny i seks powinien być jak najbardziej ważny w tym okresie...

Autor: Paulla  02.03.2010 zgłoś

ojej to przykre co pisze pani Z. ja mam 22 lata i kocham seks nie moge sobie wyobrazic zycia bez tego. mieszkam ze swoim chlopakiem, nie mamy slubu a uprawiamy seks i co?????wszystko jest dla ludzi!!! Mysle ze rezygnacja decyzji o wstapieniu do zakonu to byl twoj blad.....krzywdzisz nie tylko siebie ale pewnie i swojego meza!!!! sory to moje zdanie.....

Autor: pannape  03.03.2010 zgłoś

To jest jakaś MASAKRA!

Autor:  06.03.2010 zgłoś

hmm... EX mojego męża nie uprawiałą z nim sexu przez kilka lat, bo jak tweirdziłą "nie ma potrzeby" :D Po latach, gdy oznajmił, że ma kogoś, mieszka z kimś i nie chce już jej więcej wiedzieć, zapragnęła nagle seksu, pisząc że bardzo jejtego brakuje. Jest kompletnie aseksulana, dziwna jakaś. Seks był dla niej obowiązkiem, któy na początku spełnaiła a później już nie - bo po co. Dopiero jak dotarło do niej, że między innymi przez to straciła faceta, zaczęła nagle tego pragnąć (jakoś w to nie wierzę) I nie jest religijna. A żeby było zabawanie wielce się oburzyła, jak jej powiedzial, że przez te kilka lat miał inne kobiety, bo po prostu musiał spełniać swoje potrzeby ,któe każdy normalny i zdrowy człowiek ma.

Autor: irka 34  06.03.2010 zgłoś

Nie rozumiem jak mlodzi ludzie zamezni moga decydowac o bialym malzenstwie.Zawarty zwiazek to milosc,czulosc i spelnienie sie,mam na mysli powiekszenie rodziny,ktora staje sie owocem tego zwiazku.Natomiast rozumiem ludzi starszych,schorowanych,przepracowanych -pracowali zawodowo,spolecznie i prowadzili wlasny dom- tacy ludzie maja prawo do bialego malzenstwa jezeli ta decyzja jest obopolna.

Autor:  07.03.2010 zgłoś

zuzanna - paranoja.... ciezko mi slowami wyradzic jak wielkie jest moje zdziwienie - kochaja sie - sa po slubie i co? I NIC?!

Autor: migotka27b  09.03.2010 zgłoś

"Zuzanna (28 lat, nauczycielka z Lublina): " parodia!! religijni?? a ksiadz nie mowił ze po slubie to nie tylko mozna ale nawet trzeba?? chyba naprawde trzeba być nawiedzonym a jej mąż jest pewnie gejem - ona go nie pociaga tylko jest przykrywką bo sie wstydzi przyznać światu że woli mężczyzn... a ona - powinna isc chyba do tego zakonu ;]

Autor: or  20.04.2010 zgłoś

Jestem w takim małżeństwie i powiem tym którzy mają nie pokolei w głowie to jest chora sytuacja i ją się leczy jak każdą chorobę ,oziębłość sexualna to choroba a nie wybór czy że ja taki/a jestem .pituś bajduś. :) a i to ja jestem facetem i to ja mam z tym problem dla jasności :)

Autor: paula  21.04.2010 zgłoś

amen.

Autor: G  22.04.2010 zgłoś

Zuzzana to jakaś ostra dewotka. Wogole ludzie godzacy sie na cos takiego, sa wg mnie nienormalni

Autor: Kaś  14.05.2010 zgłoś

Małżenstwo bez seksu? Nie nie nie. Tak się po prostu nie da.

Autor: 19nastka  14.05.2010 zgłoś

hmmm.... jestem wierząca i praktykująca.Bolą określenia typu: "katole" Na artykuł trafiłam zupełnym przypadkiem, szukajac wiadomości o małżeństwie św. Aleksego do maturki. Osobiście uważam mimo wszystko, że był on totalym egoistą zostawiając w noc poślubną swą żonę i oddając sie ascezie. Rozumiem, że nasze realia są coraz bardziej wyuzdane, pełne seksu itd. ale z drugiej strony coś mi śmierdzi w opisanych tu relacjach. Tak naprawdę potrafię zrozumieć tylko czystość przedmałżeńską (choć jej nie praktykuję, mimo iż usilnie się staram) jak również decyzję pani Marii. Religia po prostu tak zakłada. Potrafię to zrozumieć, z praktyką jest gorzej. Seks z moim chłopakiem daje mi nie tylko mnóstwo przyjemności ale także niezwykłe uczucie bliskosci, której nie da się opisać. Ale są też wyrzuty sumienia- bo w końcu ulega się popędom, no i ten lęk przed ciążą. Po ślubie planujemy mieć gromadkę dzieci i "dzielić łoże" na miarę naszych sił fizycznych:P Uważam, że uprawiając seks jeden drugiemu daje kawałek siebie, swojej intymności, dlatego nie wyobrażam sobie życia bez współżycia. PZDR XD

Autor: Anika1234  19.06.2010 zgłoś

Ja uciekłam przed takim małżeństwem .Dla mnie to było nie do przyjęcia. Po pięciu latach znajomości uciekłam .Narzeczony chciał Białego Małżeństwa .Dla mnie jest to niezrozumiałe .Myślę ,że jest homoseksualistą ,ale woli to ukrywać .Myślę ,że jest wiele ukrytych gejów w związkach małżeńskich .Bardzo krzywdzą drugą stronę !

Autor: lukasz 20  29.06.2010 zgłoś

wedlug mnie to chore troche poza tym jest udowodnione naukowo ze sperma u mezczyzny dlugo wstrzymywana traci swoja zdrowotnosc i sily ze laska nie daje moge zrozumiec molestowanie w dziecinstwie oki czy cos innego ale ze facet nie chce?? co z wami ludzie seks jest naturalna sprawa kazdego czlowieka i trzeba sie z niego cieszyc poza tym dla mnie wiara to wiara a kosciol to tylko dokladka do calosci nie bede spowiadal sie jakiemus facetowi ze kocham sie z moja dziewczyna to chore ja mu opowiem a on pozniej konia sobie zwali wyobrazajac sobie co my robimy nie nie nie sex jest w malzenstwie koniecznoscia i juz :)

Autor: ewita  28.10.2010 zgłoś

Białe małżeństwo Wielokrotnie słyszałam określenie „białe małżeństwo". Proszę o wyjaśnienie tego określenia bliżej. Czy ludzie którzy żyją ze sobą w tzw. "białym małżeństwie", którzy mają dzieci, ślub cywilny, tworzą rodzinę w społecznym określeniu tego słowa mogą przyjmować Komunię? Magda W. Dziękuję za pytanie. W odpowiedzi postaram się najpierw naszkicować ogólnie problem, potem przytoczę fragmenty adhortacji apostolskiej „Familiaris consortio” (wydanej przez Jana Pawła II po zakończeniu Synodu Biskupów poświęconego rodzinie, który odbył się w Rzymie w 1980 roku), które wprost odnoszą się do wspomnianego problemu. Bywa, że ludzkie drogi się bardzo pokrzyżują, pogmatwają. Dzieje się tak z różnych przyczyn: z powodu lekkomyślności, nieodpowiedzialności, czasem na skutek piekła, jakie mąż alkoholik zgotował swojej rodzinie… Rozwód, wejście w ponowny cywilny związek małżeński – to wszystko na początku wydaje się proste. Komplikacje i ból przychodzą później… Kościół broniąc świętości sakramentu małżeństwa podtrzymuje praktykę (potwierdzoną podczas ostatniego synodu w 2005 r.) niedopuszczania osób żyjących w konkubinatach (związkach niesakramentalnych) do sakramentu pokuty i Eucharystii. Przyczyna: niemożność udzielenia rozgrzeszenia z powodu braku postanowienia poprawy i rezygnacji z nieprawidłowej relacji. Nieraz, szczególnej przy okazji wizyty kolędowej, księża podejmują ten temat. Nie są to łatwe rozmowy. Niemożność przystępowania do Komunii św. powoduje ogromny ból, poczucie opuszczenia, wyobcowania. Dochodzi do tego poczucie skrzywdzenia np. przez męża alkoholika. Z drugiej strony - trudno powiedzieć komuś, kto w takim związku przeżył np. 20 – 30 lat, gdy są w nim dzieci, gdy rodzina jest szczęśliwa, aby odszedł w siną dal. To byłoby też jakimś podeptaniem dobra, które się przez te lata zrodziło. Życie jest życiem i pewnych sytuacji nie da się cofnąć. Bywa, że podczas takich rozmów pada wtedy propozycja tzw. białego małżeństwa. Jest to jakieś wyjście z sytuacji – niełatwe, związane z pewnymi ograniczeniami, ale stanowiące pewną alternatywę. Na czym ono polega? Polega na tym, że mężczyzna i kobieta żyjąc dalej razem w związku niesakramentalnym, wychowując dzieci etc. rezygnują świadomie z prawa do współżycia seksualnego. Postanawiają żyć na zasadzie: brat – siostra. Są razem, nadal wspierają się wzajemnie, ale nie wchodzą ze sobą w grzeszne relacje. Po podjęciu takiej decyzji - mówiąc o tym jasno na spowiedzi – warunkowo mogą otrzymać rozgrzeszenie i przystąpić do Komunii św. Wtedy też razem ze spowiednikiem ustalają warunki swoich praktyk sakramentalnych. Jest jeszcze jeden problem: kwestia zgorszenia. Żyjąc w jednym blok, w jednej wiosce, na jednej ulicy są znani sąsiadom, współmieszkańcom. Także znany jest ich status i znana jest - co by nie mówić, jednak dość surowa - praktyka Kościoła w tym względzie. Sytuacja, gdy nagle zaczynają oni przystępować do Komunii św. w swojej parafii - kiedy na zewnątrz nic się nie zmieniło - mogłaby wywołać zgorszenie, zdziwienie, niezrozumienie. Sąsiedzi nie muszą przecież wiedzieć o ich intymnym postanowieniu. Dlatego też proponuje się zwykle takim osobom, aby uczestniczyli w Eucharystii tam, gdzie nie są znani, gdzie ich postawa nie będzie wzbudzać kontrowersji. Uprzedzając pytanie odpowiadam: nie jest to hipokryzja - Pan Bóg wie, co się kryje w ludzkim sercu i to jest najważniejsze. Podjęcie decyzji o „białym małżeństwie” nie jest łatwe. Jeszcze trudniej jest wytrwać. Ale jest to jakieś sensowne rozwiązanie w tej obiektywnie trudnej sytuacji. Na koniec chciałbym przytoczyć fragmenty adhortacji apostolskiej Jana Pawła II „Familiaris consortio”. Zobowiązuję ona Kościół do pasterskiej troski wobec „wszystkich rodzin, a szczególnie wobec tych, które znajdują się w sytuacjach trudnych czy nieprawidłowych.”(FC. 65) Obszernie na temat związków niesakramentalnych i ich miejsca w Kościele papież wypowiada się w pkt. 82 - 84 FC: ”Coraz więcej jest takich przypadków, że katolicy ze względów ideologicznych lub praktycznych wolą zawrzeć tylko ślub cywilny, odrzucając lub przynajmniej odkładając ślub kościelny. Sytuacji tych ludzi nie można stawiać na równi z tymi, którzy współżyją bez żadnego związku, tu bowiem istnieje przynajmniej jakieś zobowiązanie do określonej i prawdopodobnie trwałej sytuacji życiowej […] Chociaż osoby te trzeba traktować z wielką miłością i zainteresować je życiem wspólnot kościelnych, to jednak, niestety, pasterze Kościoła nie mogą ich dopuścić do sakramentów. […]Kościół ustanowiony dla doprowadzenia wszystkich ludzi, a zwłaszcza ochrzczonych, do zbawienia, nie może pozostawić swemu losowi tych, którzy - już połączeni sakramentalną więzią małżeńską - próbowali zawrzeć nowe małżeństwo. Będzie też niestrudzenie podejmował wysiłki, by oddać im do dyspozycji posiadane przez siebie środki zbawienia. Niech wiedzą duszpasterze, że dla miłości prawdy mają obowiązek właściwego rozeznania sytuacji. Zachodzi bowiem różnica pomiędzy tymi,

Autor:  28.10.2010 zgłoś

SORRY ale widzę tu TOTALNE NIEZROZUMIENIE tematu!! Białe małżeństwo to NIE JEST DEKLARACJA WSTRZEMIĘŹLIWOSCI SEKSUALNEJ W NORMALNYM ZWIĄZKU ALE ALTERNATYWA DLA LUDZI pogubionych, którzy się nawrócili i pragną być w Kościele cyt:"Białe małżeństwo Wielokrotnie słyszałam określenie „białe małżeństwo". Proszę o wyjaśnienie tego określenia bliżej. Czy ludzie którzy żyją ze sobą w tzw. "białym małżeństwie", którzy mają dzieci, ślub cywilny, tworzą rodzinę w społecznym określeniu tego słowa mogą przyjmować Komunię? Magda W. Dziękuję za pytanie. W odpowiedzi postaram się najpierw naszkicować ogólnie problem, potem przytoczę fragmenty adhortacji apostolskiej „Familiaris consortio” (wydanej przez Jana Pawła II po zakończeniu Synodu Biskupów poświęconego rodzinie, który odbył się w Rzymie w 1980 roku), które wprost odnoszą się do wspomnianego problemu. Bywa, że ludzkie drogi się bardzo pokrzyżują, pogmatwają. Dzieje się tak z różnych przyczyn: z powodu lekkomyślności, nieodpowiedzialności, czasem na skutek piekła, jakie mąż alkoholik zgotował swojej rodzinie… Rozwód, wejście w ponowny cywilny związek małżeński – to wszystko na początku wydaje się proste. Komplikacje i ból przychodzą później… Kościół broniąc świętości sakramentu małżeństwa podtrzymuje praktykę (potwierdzoną podczas ostatniego synodu w 2005 r.) niedopuszczania osób żyjących w konkubinatach (związkach niesakramentalnych) do sakramentu pokuty i Eucharystii. Przyczyna: niemożność udzielenia rozgrzeszenia z powodu braku postanowienia poprawy i rezygnacji z nieprawidłowej relacji. Nieraz, szczególnej przy okazji wizyty kolędowej, księża podejmują ten temat. Nie są to łatwe rozmowy. Niemożność przystępowania do Komunii św. powoduje ogromny ból, poczucie opuszczenia, wyobcowania. Dochodzi do tego poczucie skrzywdzenia np. przez męża alkoholika. Z drugiej strony - trudno powiedzieć komuś, kto w takim związku przeżył np. 20 – 30 lat, gdy są w nim dzieci, gdy rodzina jest szczęśliwa, aby odszedł w siną dal. To byłoby też jakimś podeptaniem dobra, które się przez te lata zrodziło. Życie jest życiem i pewnych sytuacji nie da się cofnąć. Bywa, że podczas takich rozmów pada wtedy propozycja tzw. białego małżeństwa. Jest to jakieś wyjście z sytuacji – niełatwe, związane z pewnymi ograniczeniami, ale stanowiące pewną alternatywę. Na czym ono polega? Polega na tym, że mężczyzna i kobieta żyjąc dalej razem w związku niesakramentalnym, wychowując dzieci etc. rezygnują świadomie z prawa do współżycia seksualnego. Postanawiają żyć na zasadzie: brat – siostra. Są razem, nadal wspierają się wzajemnie, ale nie wchodzą ze sobą w grzeszne relacje. Po podjęciu takiej decyzji - mówiąc o tym jasno na spowiedzi – warunkowo mogą otrzymać rozgrzeszenie i przystąpić do Komunii św. Wtedy też razem ze spowiednikiem ustalają warunki swoich praktyk sakramentalnych. Jest jeszcze jeden problem: kwestia zgorszenia. Żyjąc w jednym blok, w jednej wiosce, na jednej ulicy są znani sąsiadom, współmieszkańcom. Także znany jest ich status i znana jest - co by nie mówić, jednak dość surowa - praktyka Kościoła w tym względzie. Sytuacja, gdy nagle zaczynają oni przystępować do Komunii św. w swojej parafii - kiedy na zewnątrz nic się nie zmieniło - mogłaby wywołać zgorszenie, zdziwienie, niezrozumienie. Sąsiedzi nie muszą przecież wiedzieć o ich intymnym postanowieniu. Dlatego też proponuje się zwykle takim osobom, aby uczestniczyli w Eucharystii tam, gdzie nie są znani, gdzie ich postawa nie będzie wzbudzać kontrowersji. Uprzedzając pytanie odpowiadam: nie jest to hipokryzja - Pan Bóg wie, co się kryje w ludzkim sercu i to jest najważniejsze. Podjęcie decyzji o „białym małżeństwie” nie jest łatwe. Jeszcze trudniej jest wytrwać. Ale jest to jakieś sensowne rozwiązanie w tej obiektywnie trudnej sytuacji. Na koniec chciałbym przytoczyć fragmenty adhortacji apostolskiej Jana Pawła II „Familiaris consortio”. Zobowiązuję ona Kościół do pasterskiej troski wobec „wszystkich rodzin, a szczególnie wobec tych, które znajdują się w sytuacjach trudnych czy nieprawidłowych.”(FC. 65) Obszernie na temat związków niesakramentalnych i ich miejsca w Kościele papież wypowiada się w pkt. 82 - 84 FC: ”Coraz więcej jest takich przypadków, że katolicy ze względów ideologicznych lub praktycznych wolą zawrzeć tylko ślub cywilny, odrzucając lub przynajmniej odkładając ślub kościelny. Sytuacji tych ludzi nie można stawiać na równi z tymi, którzy współżyją bez żadnego związku, tu bowiem istnieje przynajmniej jakieś zobowiązanie do określonej i prawdopodobnie trwałej sytuacji życiowej […] Chociaż osoby te trzeba traktować z wielką miłością i zainteresować je życiem wspólnot kościelnych, to jednak, niestety, pasterze Kościoła nie mogą ich dopuścić do sakramentów. […]Kościół ustanowiony dla doprowadzenia wszystkich ludzi, a zwłaszcza ochrzczonych, do zbawienia, nie może pozostawić swemu losowi tych, którzy - już połączeni sakramentalną więzią małżeńską - próbowali zawrzeć nowe małżeństwo. Będzie też nies

Autor: Wojtek  04.11.2010 zgłoś

Nie wierzę w te historie, bo brzmią jak bajki. Jeżeli byłoby napisane że jakaś kobieta nie uprawiała seksu przed ślubem i po ślubie też nie uprawia, to mógłbym w to uwierzyć, bo słyszałem że są ludzie aseksualni, ale jeżeli jest opisana historia (Magdy, 32 lata, księgowej z Wrocławia) w której niby owa pani uprawiała sex przed ślubem nie ze swoim przyszłym mężem, a teraz od 3 lat w małżeństwie nie uprawia seksu i związek nie został skonsumowany, to nie może być to prawdą !!! To są bajki dla dorosłych !!!! Nie warto tego czytać !

Autor: luciolla  01.12.2010 zgłoś

artykuł jest tak beznadziejny ze az zal go czytac, nieobiektywny, wrecz wieje od niego krytyka i pogarda dla ludzi nie uprawiajacych seksu, i to powody dlaczego ludzie nie uprawiaja seksu.... to nie jest tylko sprawa religi, czy choroby....niektorzy ludzie poprostu wola w inny sposob okazywac sobie bliskosc i milosc, nie zalezy im tylko na bzykaniu i ja to rozumiem doskonale, sama przyznaje ze seks moze dla mnie nie istniec, a tym bardziej nie jest dla mnie sposobem rozladowania napiec w zwiazku, bo niby lepiej wszystkie problemy przemilczec udac ze ich nie ma a zeby zagluszyc sumienie to trzeba sie pieprzyc??/////

Autor: magdap  14.12.2010 zgłoś

Ja chce być w białym małzenstwie. Nie chcę seksu. Ja chce związku opartego na miłości szacunku przywiązaniu i wierności. Seks dla mnie może nie istnieć. Za to pieszczotki takie niewinne to tak. Miałam poronione dzieciństwo, paskudnego ojca i chorą matkę. Oziębłe cioty i cwaniaka wuja. Rozklejam się na dobranockach i dopiero szukam zrozumienia sprawy całej w religii. Jednak nie wierzę w księży, Kościół tworzymy my ludzie. Szukam miłości niewinnej, jak dziecko. magdap

Autor: APEL  06.03.2011 zgłoś

Normalny człowiek nie pojmie ofiary, którą radujemy Boga. Większość uważa, że Tam Nic Nie Ma. Zdziwią się po śmierci, że wszystko, co głosi KrK jest prawdziwe. Na tą stronę trafiłem w prowadzeniu Bożym w ramach intencji modlitewnej 05.03.2011: "za małżeństwa żyjące w czystości". Wyjaśnienie na stronie www.wola-boga-ojca.pl Dziennik duchowy lekarza-mistyka. Pozdrawiam

Autor: kasee  03.04.2011 zgłoś

pierdo@@nie i tyle

Autor: xyz  03.04.2011 zgłoś

białe małżeństwo to bzdura. Tak jak wypowiadały się osoby wyżej, homoseksualna osoba w związku heteroseksualnym, impotencja, choroby. Co jak w małzeństwie nagle jedna strona zaczyna odczuwać popęd(nie wierze, że nie bo to jest tak samo jak z jedzeniem i szczaniem!) a druga strona jest przykładowo aseksualna? Frustracja? bo skoro małżeństwo takie czyste tu chyba nie wypada kalać gniazdka onanizmem. Kłótnie, wyładowanie złości, zdrady? Nie wierzę, że takie małżeństwo sprawdza się na dłuższą metę w przypadku osób całkowicie zdrowych pod tym względem bez żadnych zaburzeń, lęków, u osób nieaseksualnych.

Autor: kaska  01.05.2011 zgłoś

xyz ma racje, zycie w bialym malzenstwie jest chore. Znam to bo sama to przezywam. Ciaza przed slubem, potem slub i koniec. Maz mnie nawet nie dotknie. Nie wiem czy jest aseksualny czy ukrytym homoseksualista. Rozwod nie bo despotyczna matka, bo dziecko, bo slub koscielny. Wiec co zostalo - praca, praca, praca i alkohol. W domu klutnie, wyladowywanie zlosci, calkowita obcosc, udawanie przed znajomymi ze jestesmy normalni. I co teraz zostalo? Mieszkamy w jednym domu zupelnie sobie obcy ludzie, samotni, sfrustrowani.Dziecko dorosle juz odfrunelo. Zmarnowalam swoje zycie w imie jakis irracjonalnych zasad.

Autor: malinka  18.05.2011 zgłoś

a jeżeli facet Ci sie nie podoba,po prrostu nie czujesz nic,ale dobrze Ci sie rozmawia,myslisz ,ze byłby dobrym mężem to co zrobić?wchodzic w taki układ?boje sie samotnosci.

Autor: malinka  18.05.2011 zgłoś

zupełnie nie wyobrażam sobie pożycia z tą osobą,ale też nie chciałabym go odrzucić i zranić,bo na to nie zasługuje.czy można tak kogoś oszukiwac i udawac miłość tylko dlatego,że nie chce być sama..a może jednak miłośc przyjdzie z czasem ?

Autor: Justyna  11.09.2011 zgłoś

czystosc w małrzenstwie jest czyms wspaniałym i rzadko spotykanym a ci wszyscy ktorzy negatywnie sie wypowiadajom na ten temat muwią tak poniewarz nie som w stanie tak życ jest to dla nich zbyt trudne mnie osobiscie fascynowało życie św. kobiet kture własnie tak żyły, moge tylko chylic czoła tym ktuzy sie zdecydowali na takie życie z miłosci do Boga !!

Autor: Szaga  04.10.2011 zgłoś

Każdy ma swój problem, mój mąż włąściwie tez ze mną ni eśpi. Mamy dwoje dzieci na początku było dobrze, choć on nie do końca chyba uważął seks za coś dobrego. Teraz współżyjemy raz na miesiąc, albo rzadziej i to zawsze z mojej inicjatywy. Nie jestem ani aseksualna, ani nie mam nie wiem, jakich potrzeb, bardziej niż seksu potrzebuję tego, żeby on chciał być ze mną blisko. Tak mi czasem ciężko, że brak mi słów Proszę o pomoc

Autor: aum  16.01.2012 zgłoś

religie od tysiacleci wypaczaja seksualnosc, wmawiaja ludziom, ze to cos zlego, brzydkiego, brudnego. Ta indoktrynacja jest tak gleboka, ze nawet czlowiek, ktory nie uwaza sie za specjalnie religijnego ma poczucie gleboko ukryte poczucie wstydu i winy, gdy sie kocha. Czlowiek nie umie sie juz cieszyc seksem, rozkoszowac, otworzyc. Wmowiono nam, ze narzady plciowe sa brzydkie, brudne, ze nagosc jest brzydka. Ta ohydna manipulacja kosciolow wszelkiej masci niszczy czlowieka, ktory na sklada swoja seksualnosc na koscielnym oltarzu. Staje sie ofiara, pozwala soba rzadzic i manipulowac, bo trzymany jest na krotkiej smyczce grzechu i winy. Bog stworzyl tez zwierzeta. Sa one nagie, nie zakrywaja rzadnych czesci ciala, nie wstydza sie. Kazde jest piekne: jelen i ptak i tygrys. Cala przyroda jest piekna, naga i niewinna, kocha sie i rozkwita wedlug swoich rytmow. Tylko czlowiekowi zalozono kaganiec grzechu. do free: Proponuję otworzyć biblię i poczytać, a znajdziesz odpowiedz na to, kto założył człowiekowi kaganiec grzechu, jak to ładnie nazwałeś/aś. Otóż wyobraź sobie, że to sam właśnie człowiek zgotował sobie taki los...:(

Autor: tomek  09.03.2012 zgłoś

Ludzie którzy dwa lata po ślubie nie uprawiają seksu i mówią że jest to ofiara dla boga, to albo są fałszywi, albo mają zaczątek choroby psychicznej. Ja nawet się nie spowiadam bo uważam że nie będę "pluł" do ucha komuś kto wyprawia o wiele gorsze rzeczy niż ja. Znaczny procent księży regularnie uprawia seks, tak są tylko ludźmi, ale ja nie zgadzam się aby ktoś taki wyznaczał mi granice moralności.

Autor: inesik  13.03.2012 zgłoś

Uwazaja sie za katolikow,ale do Kosciola czasem w niedziele nie pojda bo wstac sie nie chce.Jaka hipokryzja i paranoja!Jedno przeczy drugiemu.

Autor: kismat  16.03.2012 zgłoś

czy znają Państwo tzw. białe małżeństwa? przygotowuję program tv do którego chcemy zaprosić takie pary. proszę o kontakt , mail: kismat807@wp.pl pozdrawiam!

Autor: karolina  20.05.2012 zgłoś

Ja jednak jie widze nic zlego w takich postanowieniach.Sadze,ze takie biale postanowinia buduja wiez z partnerem/partnerka.Oczywiscie,nie zgadzam sie z tymi pocalunkami.Bo co one maja takiego zlego?.... Oczywiscie seks tylko po slubie.....w koim przypadku. Pozdrawiam:D

Autor: Nick  20.06.2012 zgłoś

Ja tu tych pseudo katolików nie kumam. Przestrzegają niby 10 przykazań i innych pewnie też ale co z tym pierwszym? Bądźcie płodni i rozmnażajcie się? Przecież to było pierwsze co ludzie usłyszeli od Boga jak mówi pismo.

Autor: Renata  09.07.2012 zgłoś

Każdy ma prawo wyboru i nie rozumiem tych zjadliwych uwag. Jeżeli Zuzanna i jej mąż postanowili się poddać próbie, żeby umocnić własne małżeństwo, to ich sprawa, są szczęśliwi więc skąd to całe ujadanie? Seks naprawdę nie jest najważniejszą rzeczą w życiu i oni chcą właśnie postawić na to, co jest najważniejsze, gdy umocnią się we wzajemnym obdarowywaniu siebie, czułości, uważności na małżonka, powstrzymywaniu się wtedy myślę, że ich seks będzie fantastyczny.

Autor: Dąbrówka  01.08.2012 zgłoś

Zawsze zastanawiałam się czy coś takiego jest możliwe. A gdy się o tym dowiedziałam zaczęłam się zastanawiać, czy jest możliwość znalezienia takiego faceta.

Autor: xxx  05.02.2013 zgłoś

Sex jest bardzo mocno w naszej kulturze przereklamowany. Dodatkowo jedynie słuszna wydaje się być opinia większości (tylko oni mają rację, reszta to "odmieńcy"). Wyobraźmy sobie sytuację: jedna z osób w małżeństwie z jakiegoś powodu przestaje móc współżyć (np. choroba) z przyczyn od siebie niezależnych. Druga strona nie przyjmuje tego z radością... A chcą być razem i chcą być sobie wierni bo tak było do tej pory. I CO? TO KONIEC ZWIĄZKU!? Są z góry straceni bo sex jest aż tak ważny? W moim odczuciu podstawą związku, jak i wszystkiego innego w życiu, jest prawdziwa MIŁOŚĆ (nie mylić z "motylami w brzuchu"). To na niej opieramy wszystko to co w pełni wartościowe i prawdziwie dobre. Sex jest dobry i z niej powinien wypływać i jej służyć. To on jest sługą miłości, a nie na odwrót. Nigdy nie powinien być traktowany tylko jako zaspokajanie naturalnych potrzeb. Naprawdę jeśli coś wypływa z miłości służy związkowi. Dlatego uważam, że białe małżeństwo, nawet z wyboru, to niekoniecznie musi być fenomen na skalę ogólnoświatową, dziwactwo i zaprzeczenie naturze człowieka itp. Być może, w pewnych szczególnych wypadkach, może być tej NATURY WSPANIAŁYM UWZNIOŚLENIEM. Kościołowi Katolickiemu życzę natomiast odświeżenia nieco zagadnień i zasad regulujących życie seksualne małżonków. Są oni niejako "skazani" na sex. Skazani na dzieci. Małżeństwo jest tu wybitnie nastawione na dzieci. A mam odczucie że jego jedynym prawdziwym sednem jest MIŁOŚĆ, jej urzeczywistnienie w życiu dwojga ludzi. Z tego dzieci mogą wynikać, choć NIE MUSZĄ. Nie tylko z powodu bezpłodności ale też wyboru. Nie mam oczywiście nic przeciwko współżyciu i dzieciom. Szczególnie dzieci to wielki dar. Jednak są też dary inne. One często wymykają się czysto ludzkiemu rozumieniu i bywają rzadkie. Nie udawałabym jednak że ich nie ma. Trochę więcej wolności i zdrowego indywidualizmu w podejściu do tych spraw byłoby zbawienne. Małżeństo to odbicie miłości Chrystusa, to zdecydowanie więcej niż sex i dzieci. To prawdziwa tajemnica między dwojgiem ludzi. Coś co warte jest najwyższego szacunku. Pozdrawiam wszystkie "standardowe" i "niestandardowe" związki. Życzę miłości.

Autor: gość2010  10.02.2013 zgłoś

Witam. przeczytałem Wasze komentarze i powiem tylko tyle. białe małżeństwo to choroba(ale to tylko moje zdanie). byłem żonaty 5 lat i żona moja nie spełniała obowiązku małżeńskiego,(dalej jest dziewicą) do lekarza też nie chciała pójść i niestety nie wytrzymałem i musieliśmy się rozstać. uważam że jeśli którekolwiek z partnerów ma takie zamiary aby żyć w białym małżeństwie to niech szuka takiego partnera który też tak chce a niech nie wiąże drugiej osobie życia.

Autor: gość  02.04.2013 zgłoś

aseksualni są niektórzy, ale nie wiedziałam że są takie pary, myślałam że jak wiążą się to już musi być seks, że ludzie takie coś akceptują to jest dziwne

Autor: intruz  25.04.2013 zgłoś

:-( :-( :'( płakalem dzisiaj całe przedpołudnie bo nie kochałem się z żoną od prawie trzech miesięcy. Już nie wiem co mam zrobić żeby nasza bliskość odżyła . Najbardziej boli mnie to że wogóle nie czuje potrzeby bliskość i nie potrafi mi powiedzieć czy coś się zmieni

Autor: gość  12.05.2013 zgłoś

Białe małżeństwo? Dla mnie to zwykła choroba, znałam pewną Włoszkę,która żyła w białym małżeństwie i nie wierzę aby mąż nie zdradzał jej na boku. A po za tym małżeństwo powinno być skonsumowane - dla mnie białe małżeństwo to rodzaj grzechu- po to Pan Bóg stworzył seksualność aby ludzie po slubie ją w odpowiedni sposób wykorzystywali.Seks jest uwieńczeniem bardzo ważnej dla każdego człowieka miłości i tego nikt nie zmieni.Według prawa kościelnego nieskonsumowany związek może być unieważniony. Po to się zakłada rodzinę aby mieć potomstwo bo to jest najważniejsze.

Autor: gość  19.06.2013 zgłoś

Nie wszyscy muszą rozumieć pobudki i intencje drugich osób, przykre i płytkie jest to że niektóre komentarze są przesiąknięte jadem ,seks jest pięknym aktem miłości i temu nie zaprzeczam ale są ludzie-najczęściej są to osoby bogobojne-ponieważ one widzą więcej, dla których takie akty rezygnacji ze zmysłowych doznań są aktami miłości względem Boga! Piszecie że sex jest dopełnieniem miłości i to jest prawda,ale zapominacie że Miłość to też Bóg,czemu sami sobie nie potrafimy odmówić przyjemności?A to dlatego że tak naprawdę brak w nas Miłości bo jest tylko zmysłowość!!!

Dodaj własny komentarz

(twój pseudonim, imię lub nazwisko)

(nieobowiązkowo; nie musisz podawać adresu e-mail!)

Min. liczba znaków: 3

Kafeteria / Zamów reklamę w Kafeterii / Redakcja (PR + autorzy) / Kosmetyki do testów / Patronaty
© 1999-2014 Grupa Wirtualna Polska Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu