Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

Przy kawie

26.07.2010 | Reportaż

Gdy on nie chce seksu

Kiedy kobieta odmawia seksu swojemu partnerowi, uważa się to za normalne zjawisko. Ale co innego, gdy to ona ma ochotę, a jej wybranek nie chce się kochać. Prawdziwy dramat przeżywają kobiety, które nie mogą żyć bez seksu i są jedyną osobą w związku bardzo potrzebującą tej formy zbliżenia.

Mężczyźni tak samo jak kobiety czasem nie chcą się kochać. To się zdarza. Ale kiedy odmowy pojawiają się coraz częściej, sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli. Wiedzą o tym dziewczyny, które żyją w takich związkach. Wystarczy przejrzeć fora internetowe, żeby poznać skalę tego niepokojącego zjawiska.

– Ja zawsze inicjuję seks. Nie było takiej sytuacji przez cały okres naszego związku, żeby to on zaczął. Problem leży w tym, że ja bym chciała więcej, a nawet jak już dochodzi do zbliżenia, to nie mam większej przyjemności. Zazwyczaj stosunek trwa około pięciu minut, o grze wstępnej nie będę wspominać. Zwykle mój chłopak leży, a ja jestem na nim, podczas gdy on się nie rusza i nie wydaje żadnego dźwięku. Seks uprawiamy raz na dwa miesiące, jeśli nie rzadziej – to wyznanie jednej z internautek. Wpisów takich jak ten są na forach dziesiątki, setki, tysiące. A bezradnych kobiet – jeszcze więcej.

Dlaczego mężczyźni nie chcą się kochać?

Powodów może być masa: stres, choroba, problemy, intensywne przeżycia, przemęczenie, wpadnięcie w rutynę. Takie trudne sytuacje, z którymi przedstawiciele płci przeciwnej nie potrafią sobie poradzić, sprawiają, że zaczynają wątpić we własną męskość. Czasem jednak ich chwilowa niechęć do seksu może przerodzić się w stałe psychiczne zniechęcenie. Niektóre sytuacje są tak dramatyczne, że często wymykają się spod kontroli. Tak jest u cytowanej przez nas internautki.

– Mój facet dwa razy podczas zaspokajania mnie zasnął i dla mnie to jest tragedia – wyznaje.

Są kobiety, które nie mogą żyć bez współżycia. Jedną nogą stoją na skraju nimfomanii, a drugą tkwią w związku, od którego oczekują namiętnego, intensywnego oraz częstego seksu. I go nie dostają, bo ich mężczyźni nie chcą się z nimi kochać. Tak fatalna sytuacja prędzej czy później doprowadza do oszustw, kłamstw, zdrad. A kobietę do frustracji seksualnej, która wbrew pozorom może być bardzo niebezpieczna dla zdrowia. Według Lwa Starowicza frustracja o podłożu seksualnym to negatywny stan emocjonalny, który powstaje na skutek niemożności zaspokojenia potrzeb seksualnych. Zaawansowana frustracja może doprowadzić do aktów agresji, zachowań regresyjnych, jak np. popadanie w przesadną rozpacz, przygnębienie, zniechęcenie, apatię, smutek. A takie stany należy leczyć – wtedy niezbędna okazuje się wizyta u psychologa, bez którego zwalczenie frustracji może być niemożliwe.

Brak seksu sprawia, że niektóre kobiety zaczynają czuć się jak nimfomanki, choć do tej pory nie miały żadnego problemu ze swoją seksualnością. Kiedy odmawia facet, który zgodnie z powszechną opinią powinien chcieć się kochać zawsze i wszędzie, ich partnerki widzą w sobie kogoś, kim nie są. I zaczynają obwiniać siebie, uważając, że to one tworzą wydumane problemy. Tak jest w przypadku pewnej pragnącej zachować anonimowość dziewczyny, która przez brak seksu z własnym facetem poczuła się jak uzależniona od współżycia.

– Może to ze mną jest coś nie tak? – zastanawia się – Może to ja jestem nimfomanką, która by uprawiała seks 24 godziny na dobę? – pyta samą siebie. A stąd już niewielki krok do całkowitego zrezygnowania z seksu, który może oznaczać początek końca związku.

Brak zbliżenia w związkach, w których kobiety potrzebują go częściej niż inne dziewczyny, oznacza dla nich przede wszystkim zwątpienie. Niezaspokojone partnerki wpadają w stan, który może uniemożliwić im normalne funkcjonowanie w codziennych sytuacjach. Nasza bohaterka pisze:

– Czułam się nieatrakcyjna, beznadziejna, za gruba, za brzydka. Cierpię za każdym razem, gdy widzę jakąś parę na ulicy, w kawiarni, w pubie, gdziekolwiek! Przecież prędzej czy później nie wytrzymam i go z kimś zdradzę.

Co robić w takiej sytuacji?

– Przede wszystkim nie kończyć znajomości ze swoim mężczyzną, gdy pojawiają się problemy – radzi kobieta, która była w związku z seksualnie oziębłym mężczyzną. Dlatego tak ważna jest rozmowa. Ta w przypadku wielu dziewczyn niezaspokojonych przez swoich partnerów bardzo pomogła. Zdaniem kobiet będących w takiej sytuacji, bardzo duży wpływ na seks mają relacje między partnerami. Ochotę na seks osłabiają ciągłe kłótnie, a także tzw. zrzędzenie. Zabójcą podniecenia jest także stała krytyka. Warto zaznaczyć, że lekarstwem na stagnację seksualną wywołaną przez obojętność mężczyzny może być urozmaicenie – zmiany w sypialni bardzo często budzą uśpioną ochotę na zbliżenie, bo rutyna jest jedną z głównych przyczyn zniechęcenia seksualnego.

Trzeba podkreślić, że bardzo często brak ochoty na współżycie może oznaczać również coś więcej i być sygnałem ostrzegawczym, że w związku dzieje się coś niepokojącego. Tak uważa jedna z kobiet, która zetknęła się z tym problemem Arleta.

– Zawsze jest jakieś podłoże, czasem zrozumiałe, czasem nie... Bo aby spełnić czyjeś pragnienia, najpierw należy je poznać, a złe relacje temu nie służą – uważa. I dodaje: – Zastanówcie się miłe panie, gdzie leży wasz problem, może seks, a właściwie jego brak, jest sygnałem o głębszym podłożu?
Ewa Podsiadły
Wersja do druku

Wasze komentarze

Autor: kadora  26.07.2010 zgłoś

oj tak.... dobrze to znam......

Autor: no a ja  26.07.2010 zgłoś

wspomagam sie masturbacją codzienną. polecam bardzo ciekawe i niedrogie sztuczne atrapy penisów. kazdy rozmiar!! chińskie!! no i do tego różne lubrikanty wzmacniające ...no super!!

Autor:  26.07.2010 zgłoś

haha niestety wspolczuje...

Autor: jedna z wielu...  26.07.2010 zgłoś

znam to, cierpialam strasznie przez kilka lat, doszlo do tego, ze wpadlam w depresje i zaczely nawiedzac mnie ataki paniki. Mecze sie z tym do dzis. Wszelke masturbacje i wibrator, niestety nie trzymaja dlugo mojego zadowolenia. Facet nie da sie po prostu intymnie niczym zastapic - taka jest prawda. Wszelie uprawianie sportu, yogii i innych protez emocjonalnych to tylko oszukiwanie samego siebie. A jak dlugo mozna sie oszukiwac. Kilka razy zdradzilam, ale to tez na dluzsza mete nie rozwiazuje problemu...a maz? nigdy nie chcial na ten temat rozmawiac, bo twierdzil, ze od gadania lepiej nie bedzie...i nie na seksie zycie sie konczy. W sumie to szkoda mi jego i siebie, ale widac tak mialo u nas byc. Jestesmy 30 lat po slubie i nie jest prosto zamienic siekierke na kijek.

Autor: Nijakaaa  26.07.2010 zgłoś

Byłam w takim związku 3 lata. Pod koniec rzeczywiście zachowywałam się jak nimfomanka! Nie jesteśmy razem. Jestem sama, nie uprawiam seksu od ponad 7 miesięcy, a moje ninfomańskie zapędy zniknęły!:)

Autor:  26.07.2010 zgłoś

współczuję...

Autor: Amaranta  26.07.2010 zgłoś

U mnie taki związek właśnie się skończył. Ja miałam zdecydowanie większe potrzeby, niż on- urozmaicałam, szukałam ciekawych miejsc. Jemu wiecznie coś przeszkadzało, aż w końcu i mnie ochota przeszła. Okazało się, że energię pożytkował na koleżankę z pracy.

Autor:  26.07.2010 zgłoś

no ja tez w takim zwiazku jestem od 6 lat... zwykle to ja zaczynam wszystko! zdarza sie ze on ma ochote ale bardzo żadko!! czasem czuje sie ze ze mna jest cos nie tak... ze to moze ja mam problem a nie on? kochamy sie średnio 2 moze 3 razy w miesiacu~! :(

Autor: jusstus  26.07.2010 zgłoś

Będę wredny. Jak faceci mają większą ochotę a kobiety im odmawiają to większość damskiej opinii jest taka że facet musi się dostosować, trzeba partnerkę zachęcać, kwiatki, sratki, kolacyjki, pomoc biednej przepracowanej kobiecie. Jak kobieta ma większą ochotę od faceta rada w/w grona jest jedna. Zmień faceta. A gdzie Drogie Panie tak hołubione przez Was partnerstwo i równouprawnienie?

Autor: Agata  26.07.2010 zgłoś

Temat jest mi dobrze znany. Też przez to przechodziłam, zapracowany mąż zbyt zmęczony na seks a nie dosyć zmęczony żeby móc siedzieć przed kompem i grać w kolejna durną grę. Kiedyś potrafił przyjść po 36 godzinach z pracy i nie było problemów później był zbyt zmęczony. Wszystko zaczeło się w krótkim czasie po tym jak zaczeliśmy mieszkać ze sobą, było to dopiero parę miesięcy po ślubie bo wcześniej żeśmy nie mogli z różnych powodów mieszkać razem. Mam wrażenie że wcześniej po prostu korzystaliśmy z okazji, a po wspólnym zamieszkaniu to wyglądało tak że skoro mamy warunki na seks cały czas to można z nich skorzystać na przykad jutro albo pojutrze, tyle że to jutro czy pojutrze zdarzało się raz na miesiąc. Czułam się jak w artykule, nieatrakcyjna, sfrustrowana i czułam sie jak nimfomanka. Nie myślałam o zdradzie, bo mój mąz to wspaniały człowiek, nie zasługuje na to, ale to były uczucia nie do opisania, przepłakane noce, odsuwanie się od niego gdy już on chce, bo wydaje się to z litości. Urozmaicanie? Moim zdaniem bzdura. Owszem działa przez jakiś czas, a co potem, trójkąty czworokąty inne orgie? Raz na jakiś czas wskazane ale nie wolno przecholować z tym. Mój wymyślał a to seks na jakiejś łące a to coś tam innego, raz się zgodziłam i wyszło na to że nawet do tego nie doszło bo mu się nie chciało. Seksowna bielizna? Po tygodniu przestał zauważąć że założyłam stringi czy coś innego. Rozmowa? Tak, zdecydowanie tak. U mnie po rozmowie 2 tygodnie było fajnie a potem znowu to samo i tak za każdym razem, ale jest potrzebna. Potem właśnie gdy już nawet chciał to ja nie chciałam bo czułam że to właśnie robi tylko po to żebym nie płakała i żeby mieć spokój. Potem nastąpił moment gdzie ja byłam sfrustrowana tym że tylko ja zabiegam żeby były rozmowy, że tylko ja wymyślam zeby cos zrobić i urozmaicić. W międzyczasie zrezygnowalismy z antykoncepcji na korzyśc metod naturalnych, on nie lubił gumy ja też nie, o pigułkach nie było mowy. To pomogło bardzo, jednak po tej całej przeprawie byłam tak nastawiona na anty że to chyba ja stałam się oziębła. Były sytuacje że nie chciałam żeby się do mnie zbliżał albo płakałam już po, a dlaczego? Bo czułam że to litość, ponad rok się tak czułam czemu miałoby teraz być inaczej. Musiałam zacząć pracę nad sobą żeby powoli wyjść z tego stanu. Czytałam o podobnych problemach ludzi i też najczęściej doradzane było urozmaicanie i rozmowa i też w pewnym momencie ktoś napisał że to przestaje działać. Wiecie co jest największym problemem? Moim zdaniem jakieś chore statystyki i nasze wyobrażenia. "Przeciętne małżeństwo uprawia seks 2 razy w tygodniu" a my sobie myślimy że jak odbiegamy od normy to coś już jest nie tak. Jak kobieta nigdy nie miała orgazmu ale czerpie przyjemność z seksu to też myśli że coś jest nie tak i się robią problemy. Ja też tak myślałam, że raz w miesiącu to jest coś z nami nie tak i to mnie też nakręcało. Potem troszkę odpuściłam, znajdywałam sobie inne zajęcia, oczywiście zadbałam żeby mąż nie siedział przed kompem za długo, tylko normalnie wypoczywał, żeby się nie przepracowywał. Wbijałam sobie do głowy że to normalne że moze jemu się nie chcieć czy mi i można powiedzieć że problem sam minął. Jeśli chodzi o seksowną bieliznę to zakładam ją od czasu do czasu a czasem śpię w koszulce czasem w spodekach i tishercie. Seks jest średnio kilka razy w miesiącu. Przepraszam za być może chaotyczną wypowiedź ale ciężko jest 1,5 roku opisac w kilku zdaniach. Życzę dużo cierpliwości i nie kierujcie się jakimiś statystykami czy nakręcaniami przez media jak to powinno być.

Autor: mmmmmm  26.07.2010 zgłoś

Mój mąż lubi być 'zdobywany' w bardzo lubieżny sposób.... widzę że ma ochotę na seks: to jak patrzy na mnie...itp ale sam nie zacznie...więc zaczynam ja... czasem zdarza mu się przez chwilke opierać ale tylko przez chwilkę i dla 'pieprzyku'... nie kochamy się często... oboje lubimy napięcie, które między nami rośnie.... lepiej rzadziej ale na maksa niż często ale na zasadzie odbebiania obowiązku... taki seks nas nie interesuje....

Autor: on  26.07.2010 zgłoś

...Seks jest średnio kilka razy w miesiącu... te kilka razy, to ile? swoją drogą masz rację co do statystyk, częstotliwość zbliżeń jest rzeczą indywidualną. wierz mi jednak, że 2 razy w tygodniu dla niektórych to norma, inni nie wyobrażają sobie dnia bez seksu. podobała mi się wypowiedź jusstus, w pełni się zgadzam z jego spostrzeżeniem.

Autor: kropa  26.07.2010 zgłoś

Ostatnio byłam z facetem,który strasznie mnie pociągał. No jak przyszło co do czego, to mogłam (za przeproszeniem) skakać po nim jak dziad po czereśni. Kochałam go bardzo. Uwielbiałam z nim rozmawiać, wygłupiać się i kochać. Niestety, chyba miał jakieś kompleksy, bo stwierdził,że chodzi mi tylko o seks:| Brakuje mi go. Jego...nie jego fiuta.

Autor: Agata  26.07.2010 zgłoś

Pisząc "kilka razy w miesiącu" chciałam uśrednić, bo czasem jest to 10 razy a czasem 2, 3 jak nam się nie chce albo jak mąz ma nocki w pracy. Korzystamy z metod naturalnych a tam jest kilka dni wstrzemięźliwości wiec to odpada. Nie wyobrażam sobie i nawet w najgorszych momentach nie przyszło mi na myśl żeby zdradzić mojego męża z tego powodu. Wiem że się starał, ale po niektórych wypowiedziach własnie widać że panowie nawet nie chcą słuchać że jest problem i nie dziwię się kobietom, które myślą wtedy o zdradzie.Agata

Autor: główny powód takich  26.07.2010 zgłoś

sytuacji jest oczywisty. przestajecie byc atrakcyjne dla swoich menów. nie podniecacie ich. Cczy wy tego nie rozumiecie??

Autor: Bożena  26.07.2010 zgłoś

Popieram, że to wszystko przez te statystyki. Sex jest indywidualną sprawą każdej pary. Ja jestem z chłopakiem od 4 lat, sex uprawiamy od 3 i robimy to prawie za każdym razem jak się spotykamy (średnio 2 razy w tygodniu).

Autor: a wez go sobie :)  26.07.2010 zgłoś

u mnie bylo podobnie! choc na poczatku przez pierwsze dwa trzy lata - rewelcja. potem wspolne zamieszkanie i krok po kroku gwozd do trumny naszego pozycia.. teraz juz wiem, ze zdradzal mnie co najmniej kilka lat, wiec na seks ze mna juz sily i ochoty nie bylo.. pytalam zatem po co ze mna byl? odpowiedz - bo jestes taka fajna i kochana. Ale do lozka potrzebowal co raz to nowych 'jednonocnych' zdobyczy. uwolnil mnie z tego zwiazku. Przeplakalam rok, moze dwa lata - teraz wiem, ze wolnosc ktora mi dal jest najlepsza rzecza jaka od nie go otrzymalam. Teraz mam seks taki i jakiego istnieniu dawno zapomnialam.. chociaz na powazny zwiazek jeszcze za wczesnie..

Autor: jedna z wielu...  26.07.2010 zgłoś

"przestajecie byc atrakcyjne dla swoich menów. nie podniecacie ich. Cczy wy tego nie rozumiecie?? " rozumiemy, wy natomiast jestescie coraz bardziej atrakcyjni dla nas. Z wiszacym brzuchem, wlosami wyrastajacymi z nosa, z usranymi gaciami...i bekaniem po kilka razy dziennie. Dziekujemy Bogu ciagle, za to, ze was mamy. Jeszcze jakies pytania?

Autor: nie ma  26.07.2010 zgłoś

pozostaje tylko wasze zdeformowane, ociężałe, bezwładne, otyłe ciało, smród z ust.

Autor: Agata  26.07.2010 zgłoś

Jakby na to patrzeć w ten sposób że przestajemy pociągać naszych facetów to ludzie powinni po max 5 latach kończyć związki i zaczynać nowe, oczywiście że nowa laska będzie atrakcyjna dla faceta nawet często bardziej niż własna żona, a dlaczego? Bo jest nowa. Ja jak dostaję coś nowego to też jest to dla mnie atrakcyjne a potem rzucam na półkę. Wiadomo że o 5 latach nie będzie tak samo w związku jak na początku ani po 10 latach nie będzie tak jak po 5 latach. Pewne sprawy trzeba przyjąć jako kolej rzeczy.

Autor: penelopa nie cruz  26.07.2010 zgłoś

Porno. Epidemia porno i zaspakajania się samemu przed kompem - to jest główna przyczyna tego, że potem takiemu "menszczyźnie" się nie chce .

Autor: justus  26.07.2010 zgłoś

No dobrze a dlaczego takiej "kobiecie" się nie chce? Czy to też z powodu porno i zaspokajania przed kompem ? --->penelopa nie cruz typowe rozumowanie żeńskiej szowinistycznej świni

Autor: do Agata  26.07.2010 zgłoś

tu chodzi o to że jak kobieta prrestaje być atrakcyjna to go nie podnieca a jak nie podnieca to brak wzwodu. To co on ma zrobić? W tej sytuacji to i Viagra nie pomaga bo potzrebuje podniecenia. Jego podnieca tylko nowe ciało najlepiej atarkcyjne.

Autor: jedna z wielu...  26.07.2010 zgłoś

nas tez najbardziej podnieca nowe i atrakcyjne cialo...tymczasem prosimy o jalmuzne szanownego meza, jak ten biedak na ulicy. Przykre! Jestem 50-latka. Szczupla, zadbana, uprawiajaca duzo sportu. Nigdy nie odmawialm mezowi, bo mam duzy temperament i, prawie zawsze mialam tez ochote, a nawet jak nie mialam to tez to robilam...bo ja wzwodu nie potrzebuje. I w tym, my kobiety, mamy zdecydowanie przewage i wygode. Ale facet, ktory jest ok, to nawet jesli zona juz go tak nie kreci jak pornole w internecie, powinien byc przynajmniej na tyle fair, ze powinien wlaczyc sobie w glowie "kino" i tez zrobic raz na jakis czas zonie przyjemnosc, tak samo jak ja to robie, jesli akurat nie mam ochoty. To tyle w temacie...bo sam powiedzial kiedys, ze jesli ma ochote, a ja nie chce to on to bardzo zle znosi, tyle, ze jak ja jemu teraz powtarzam te same slowa, to slysze odpowiedz - nie przesadzaj, nie seks jest w zyciu najwazniejszy. A jesli dla mnie tak, to co, mam sie tego wstydzic, czy ukrywac to przed wlasnym mezem?

Autor: nie proste to  26.07.2010 zgłoś

sprawy. osobiście sądze że najczęściej /w 90% przypadków/ bywa odwrotnie. ONA NIE CHCE to znaczy jak musi no to trudno, taki los mężatki.

Autor: gwoli wyjasnienia  26.07.2010 zgłoś

ONA NIE CHCE nie o tym tu rozmawiamy, tak na marginesie!

Autor: Paula  26.07.2010 zgłoś

W moim związku rzecz się ma na odwrót. To ja jestem stroną bardziej bierną - to mnie mój narzeczony musi zdobywać, kusić, urozmaicać każde zbliżenie. Ja nie mam wielkiego temperamentu, wystarcza mi seks raz na miesiąc, choć mam dopiero 21 lat... Jemu ciągle jest mało, mógłby się ze mną kochać kilka razy dziennie, jak sam stwierdził. Nie podniecają go żadne pornosy - kiedyś specjalnie włączyłam jednego przy nim - powiedział, bym go zamknęła, bo go to nudzi. Regularnie przeglądam mu historię przeglądanych stron - ani razu nie trafiłam na pornole. Mój ukochany twierdzi, że od naszego pierwszego razu (ponad 2 lata temu) stracił zainteresowanie wszelkimi filmami, zdjęciami, baa nawet ciałami innych kobiet... A ja... cóż, ja nie potrzebuję seksu częściej niż raz na miesiąc, mogłabym napisać, że zazdroszczę Wam nikłego temperamentu Waszych partnerów, ale po części cieszę się, że tak mocno działam na mojego mężczyznę. Po przeczytaniu tego artykułu zaczynam się jednak bać, że po kilku latach mojej oziębłości seksualnej, on z powrotem zacznie zauważać inne dziewczyny... :( Oby nie. Pozdrawiam wszystkie oziębłe i gorące!

Autor: Pawlo244  26.07.2010 zgłoś

Jestem 2 lata w zwiazku i powiem wam tak, na początku było super robiliśmy to kiedy tylko mogliśmy. Teraz od poł roku mieszkamy razem i że tak powiem jej się chce od świeta raz na tydzień albo 2. Przez te kilka miesiecy ciągle musiałem namawiać zachecać itd od około miesiąca nie robie już nic bo mi się już nie chce prosić wiec teraz jest zdziwienie co mi jest... Co wole że tak powiem sam sobie zrobić dobrze nisz liczyć na jej dobry dzień i postanowiłem sobie że przez rok jej nie ruszę żeby wiedziała jak ja sie czuje

Autor: onaaa  26.07.2010 zgłoś

ja mam tak samo- moj mi mowi ze jest przepracowany tylko ze w pilke chodzi grac i na to sile po pracy ma. Jestem raczej atrakcyjna z tego co mi wiadomo-nawet biust sobie powiekszylam bo mialam z tym kompleks a i on powiedzial ze tylko piersi w kobietach go kreca... Jestem z nim dopiero rok, mowi ze mnie kocha ale ja zaczynam sie zastanawiac czy to nie zwykla przyjazn. Wszyscy ktorzy wiedza o naszej sytuacji sa w szoku i mowia ze to prawdopodobnie gej :/ Jest ode mnie starszy 10 lat. Ja 21 a o 31 i kochamy sie GÓRA 2 razy w miesiacu a czasem nawet raz lub rzadziej. Dbam o siebie i jestem adorowana przez innych mezczyzn. Musze tylko zdecydowac czy bede z nim zyc w przyjazni i kochac go platonicznie jako czlowieka nie oczekujac czestego seksu czy szukac innego faceta z ktorym poczuje ten dreszczyk emocji albo raczej to czym wlasnie rozni sie zwiazek partnerski od przyjacielskiego :(

Autor: onaaa  26.07.2010 zgłoś

Pawlo244 masz glupie postanowienie bo przez ten rok sie moze w waszm zwiazku tyle zepsuc ze dojdzie do rozwodu. Mysle ze nie musisz czekac roku zeby zrozumiala jak sie czujesz. zobaczysz co sie bedzie dzialo jak zbyt dlugo nie bedziesz z nia sypial- pomysli ze ja zdradzasz.

Autor: Pawlo244  26.07.2010 zgłoś

To niby co mam robić jak rozmawiałem już nie jeden raz na ten temat. Zawsze zwala że nie jest doświadczona że nie wie co i jak a jak zaczynam rozmowe że możemy tego się nauczyć to mówi że jeszcze nie teraz itd Ja mam dość proszenia niechce się kochać trudno jakoś to przeżyje, ale i niech ochona odczuje co to brak sexu...

Autor: onaaa  26.07.2010 zgłoś

ok...skoro tak to chyba masz racje. tylko ze moim zdaniem bedzie coraz gorzej. nawet jesli teraz bedzie sie z toba czesciej kochac to po slubie wszystko wroci do normy. obawiam sie ze u mnie tez tak bedzie.

Autor: kwasek  26.07.2010 zgłoś

Ech, chciałbym żeby moja dziewczyna miała często ochotę na sex. Niestety nie ma prawie nigdy. Powoli sam tracę ochotę :|

Autor: Rycząca trzysiestka  26.07.2010 zgłoś

Prawda jest taka, że facet szczyt swojej sexualności ma w okolicach 20, brzydko mówiąc bzyka co się rusza i na drzewo nie ucieka. On testuje, próbuje, sprawdza siebie i swoją męskość. U kobiet ten szycz przypada na około 30. Kobieta z wiekiem uczy się swojego ciała, co lubi a czego nie, przeżyła już trochę i wie czego chce. I stąd te problemy :/

Autor: oszukana  26.07.2010 zgłoś

męskość mojego męża umarła wreaz z nocą poślubną. Póżniej już było tylko gorzej. Byłam młoda i chętna, ale oszukał mnie. Jesteśmy razem wiele lat, ale właściwie to obok siebie i na pewno juz bym nie chciała nigdy sie z nim kochać.Gdyby był moim jedynym mężczyzną to nawet nie wiedziałabym jak pięknie może być z drugą osobą.

Autor: grazka  26.07.2010 zgłoś

myśle że jak mężowi się nie chce to wiadomo że ma inną ;faceci się zamną oglądają tylko dla męża jestem przezroczysta to co robić

Autor: grażka  26.07.2010 zgłoś

spróbowałam z innym ,ale ja nie nadaję się na jedną noc ,chciałabym ,żeby mój mężczyzna mnie szanował potrafił mnie pochwalić za to ,że dla niego chcę ładnie wyglądać

Autor: Agata  27.07.2010 zgłoś

Grażka Możesz mi wierzyć lub nie ale o wierności mojego w tamtym czasie jestem przekonana. Wiem że faceci potrafią się dobrze ukrywać jeśli zdradzają i zawsze znajdą czas ale akurat zdrada jest ostatnią rzeczą w jaką bym wtedy uwierzyła.

Autor: grażka  27.07.2010 zgłoś

dopiero gdy ja go zdradziłam uświadomiłam sobie z jaką łatwością dawałam się rolować ,tyle razy mogłam go złapać ,ale ja klapki na oczach myślałam ,że jak ja kocham to jestem też kochana

Autor: przed_50  27.07.2010 zgłoś

To wszystko jest smutne. Moja frustracja narastała latami. Mąż najpierw się migał, a potem wprost zaczął odmawiać mi seksu. Tłumaczył się zmęczeniem, "seks nie jest najważniejszy" itd. Było mi czasem tak ciężko, że trudno opisać. Domagałam się zainteresowania, kontaktu, seksu i... nic Groch o ścianę, co najwyżej dowiadywałam się, że "mam za duże wymagania od związku". Jakoś wytłumiłam w sobie potrzebę bliskości, żeby się nie męczyć i żeby nie zdradzać. Mamy dziecko, każde z nas już jest po jednym, nieudanym małżeństwie. Nie zamierzałam powtarzać tego jeszcze raz. Zagryzłam wargi i wytrwałam. Okupiłam to niechęcią do życia, depresją i ogólną degrengoladą. Kochaliśmy się ostatnio.... parę lat temu. Nie pamiętam już ile. Miałam do męża duży żal, mówiłam o tym otwarcie ale to nic nie zmieniło. Nie mam pojęcia, czy mąż mnie zdradzał, zdradza, czy nie, czy może naprawdę seks w nim umarł raz na zawsze?Jest pracoholikiem i to praca jest dla niego najważniejsza. Kiedyś w rozmowie powiedział, że jeśli wspomogę się np. wibratorem, to dla niego będzie to najboleśniejszy cios. Ciekawe dlaczego? Wibrator jednak kupiłam i zaspokajam się sama. W tajemnicy, nie wiem, co by zrobił, gdyby wiedział, ale powoli przestaje mnie to interesować. Polubiłam mojego sztucznego przyjaciela i korzystam z niego tak często, jak tego potrzebuję, czyli czasem kilka razy dziennie, a nie rzadziej niż 5-6 razy w tygodniu. Co będzie dalej? Nie wiem. Mam 48 lat, mąż 10 lat więcej. Może tak już zostanie? Jeśli odkryje, że mam wibrator - pewno będzie załamany, ale już mnie to nie obchodzi.

Autor: fajny((-;  27.07.2010 zgłoś

..DYSKRETNY,ZADBANY 42L DLA MEZATKI ZANIEDBYWANEJ WAWA, fanfan41@o2.pl

Autor: As  27.07.2010 zgłoś

w moim przypadku brak chęci na sex ze strony mojego juz ex męża okazała się "przyjaciółeczka" z pracy

Autor:  27.07.2010 zgłoś

A może "przyjaciółeczka" była lekarstwem na Twoją oziębłość?

Autor: x2Fast4u  27.07.2010 zgłoś

Jesli sie kocha to sie nie zdradza tak dla kolezanki Grazki sa ludzie ktorzy kieruja sie w zyciu pewnymi wartosciami i to jest dla nich wazne a "zdrada w odwecie" to nic jak bezradnosc wywolana zloscia. Sam bylem zdradzony ale "zycie to dzi...ka" i tak juz bywa ale przynajmniej patrzac w lustro z rana jesli o tym sobie przypomne to wiem ze JA bylem wporzadku to sie liczy. "Staraj się być najlepszy,rób więcej niż możesz,kochaj przyjaciół,mów prawdę,bądź wierny,szanuj swego ojca i matkę.Przestrzegając tych zasad będziesz panem samego siebie.Uczynią cię silnym,napełnią nadzieją,wskażą drogę ku wielkości"

Autor: mała_czarna  27.07.2010 zgłoś

a ja sie meczylam dwa lata, zastanawialam sie o co chodzi z moim facetem:( czemu nie chce... przylapalam go na zdradzie, glupia wybaczylam... znow to zrobil:( to sie odgryzlam, zdradzam go regularnie:) on mnie przestal, zabiega o mnie... teraz ja mam go w d...:D stalam sie pewna siebie, w pracy odnosze sukcesy:) a on jest teraz na moich warunkach ze mna i jesli mi sie znudzi to go wyrzuce:D facetow nie pociagaja grzeczne, spokojne, potulne panienki:/ tylko pewne siebie, atrakcyjne, majace malo czasu kobiety niezalezne, ktore na codzien sa "sukami" wobec innych:)

Autor: palmasek  27.07.2010 zgłoś

jestem facetem, moja dziewczyna w porównaniu z z dziewczyną z artykułu nie prawie wcale ochoty. inicjatywa prawie zawsze wychodzi ode mnie. twierdzi ze jestem zboczony bo ciągle chce to robić.

Autor: blazko(mogeCodziennie)  27.07.2010 zgłoś

.. drodzy czytelnica... rada prosta a nie widziałem żeby ktoś wpadł na coś tak oczywistego.. Jesli jesteści w związku , który nie daje wam satysfakcji to można poczekać rok, dwa , a potem nalęży dokonać zmian.. bo przecież tysiąc kobiet , które minąłęs dizisejszego dnia zaspokoiłoby Cie o wiele bardziej niz Twoja aktualna partnerka.. to samo się tyczy kobiet... SEX jest ważny adla jednej a drugij nie to nie pasują i tyle.. :) proste jak świński ogon.. :)

Autor:  27.07.2010 zgłoś

----- W moim związku rzecz się ma na odwrót. To ja jestem stroną bardziej bierną - to mnie mój narzeczony musi zdobywać, kusić, urozmaicać każde zbliżenie. Ja nie mam wielkiego temperamentu, wystarcza mi seks raz na miesiąc, choć mam dopiero 21 lat... Jemu ciągle jest mało, mógłby się ze mną kochać kilka razy dziennie, jak sam stwierdził. Nie podniecają go żadne pornosy - kiedyś specjalnie włączyłam jednego przy nim - powiedział, bym go zamknęła, bo go to nudzi. Regularnie przeglądam mu historię przeglądanych stron - ani razu nie trafiłam na pornole. Mój ukochany twierdzi, że od naszego pierwszego razu (ponad 2 lata temu) stracił zainteresowanie wszelkimi filmami, zdjęciami, baa nawet ciałami innych kobiet... A ja... cóż, ja nie potrzebuję seksu częściej niż raz na miesiąc, mogłabym napisać, że zazdroszczę Wam nikłego temperamentu Waszych partnerów, ale po części cieszę się, że tak mocno działam na mojego mężczyznę. Po przeczytaniu tego artykułu zaczynam się jednak bać, że po kilku latach mojej oziębłości seksualnej, on z powrotem zacznie zauważać inne dziewczyny... :( Oby nie. Pozdrawiam wszystkie oziębłe i gorące! nie ma faceta,którego porno nie interesuje:)NIE MA.

Autor: Gość  27.07.2010 zgłoś

Moje Drogie Panie.... Prawda jest taka, że wszystkie przed ślubem lub na krótkiej znajomości stroicie się aby sie podobać partnerowi i robicie różne rzeczy aby zwrócić jego uwagę. Co skutkuje większą ilością sexu oraz zabawami w łóżku... Natomiast po ślubie lub dłuższej znajomości zaczynacie ubierać się w byle co, zero makijażu, brak seksownej bielizny... Wszystko to powoduje, że facet nie ma ochoty na seks bo nie ma przyjemności z tego. Jak wiadomo każdy facet jest wzrokowcem (wiec co widzi jest ważne). Dlatego prosta rada... Troszkę trzeba się postarać i pokazać od czasu do czasu, że macie co pokazać...

Autor: gość na złość  27.07.2010 zgłoś

Panie i Panowie Prawda jest taka, że wystarczy wysmarować się feromonami, jemu do zupki dosypać viagry, drzwi na kluczyk, i jazda całą noc!

Autor: onaaa  27.07.2010 zgłoś

ja sobie powiedzialam ze poczekam w tym zwiazku jeszcze rok. jesli nadal nic sie nie zmieni to odejde bo po latach bedzie jeszcze gorzej a potem do piachu i pocieche ze mnie beda mialy tylko robaki. i nie piszcie panowie ze nie dbamy o siebie bo ja mam 21 lat i dbam o siebie na prawde bardzo, nie narzekam na nic choc wiem ze brzmi to zarozumiale a mimo to on potrafi "podziwiac" moja urode nie dotykajac mnie nawet palcem gdy leze kolo niego w ladnej bieliznie;/ moze to faktycznie gej...

Autor: do Agata  27.07.2010 zgłoś

Ja jestem w związku ponad 1,5 roku i mam dokładnie to samo. Bardzo rzadko się spotykamy i w ogóle a kiedy jesteśmy razem to on bardzo często siedzi na kompie i gra w gry... ;/ A ja wtedy jak bym nie istniała. Jeśli chodzi o rozmowę, to jeżeli zacznę rozmawiać na ten temat to on po prostu "ucieka", nie chce rozmawiać. Od pewnego czasu nie potrafi mnie już zaspokoić. Źle się z tym czuje i nie mam kompletnie na nic ochoty... :(

Autor: Agata  27.07.2010 zgłoś

Po ślubie schudłam 15 kg i zaczęłam nosić spódniczki, sukieneczki itp. czego za zwyczaj nie robiłam przed ślubem, dalej to robię. To by przeczyło teorii Gościa.

Autor: onaaa  27.07.2010 zgłoś

a prawda taka ze powinnysmy sie z nimi rozstac i szukac faceta odpowiedniego dla siebie bo jak mowi moja mama i ten aspekt w zyciu jest wazny...

Autor: on  27.07.2010 zgłoś

Ciekawy artykuł! Myślałem, że takich kobiet nie ma choć słyszałem że są. Sam mam 30 l i kilkanaście partnerek w życiu i zawsze to ja musiałem inicjować zbliżenia i zawsze był to wyproszony sex i zawsze chciałem za dużo, za często i podobno to było dla mnie najważniejsze. I tak jak już jeden kolega napisał :jak kobieta nie chce powinno to być normalne i zrozumiałe i powinniśmy to zrozumieć. A jak się facet stara: kwiatki, kina restauracje, prezenty nic nie potwierdza prawdziwego zainteresowania i słyszy się tylko "Chcesz tylko sexu" I niestety trzeba brać sprawy w swoje ręce kiedy ona śpi obok :(

Autor: ja13  27.07.2010 zgłoś

Ja mam podobnie, jak wiele innych kobiet. Ciągle zmęczony, zestresowany i zero seksu. Ale wiem, że jak mnie nie ma w domu, to sam robi sobie "dobrze", żeby się odstresować!!! Czasami proponuję, że zrobię mu masaż, ale też nie ma na to ochoty. I właściwie to najczęściej ja inicjuję zbliżenia, to mnie niemal upokarza. A jesteśmy ze sobą dopiero od roku, a co dalej? Co robić?

Autor: onaaa  27.07.2010 zgłoś

ja13 - zmienic faceta tak samo jak i mi radza inni :) ja juz tez nie inicjuje seksu bo za czesto mi odmawial

Autor: Słodziak  27.07.2010 zgłoś

jestem facetem 36l, poznalem cudowna kobiete 34l, ostatnio spedzilismy ze soba 10dni tylko my i nikt wiecej, nie mamy zadnych dzieci z przeszlosci. w tym czasie mielismy szalone dni kiedy to kochalismy sie jednego dnia 6 razy (w czasie 27godzin) a innym razem 4 na dobe. normalnie jest to 2 razy i oboje chcemy tego samego , kochamy sie i chcemy ze soba byc. mysle ze nie widzimy swiata poza soba a co najistotniejsze ona ma orgazmy kazdego razu kiedy dochodzi do zblizenia i spelniamy sie oboje . Nie opieramy znajomosci tylko na seksie ale obecnie jest to doznanie jakie nas zbliza i umacnia nasze wiezi i czerpiemy z tego nieograniczona niczym przyjemnosc. kazdy nasz sex jest inny a kiedy ja pieszcze ona wije sie jak zaskroniec, nie boimy sie mowic o swoich pragnieniach i realizujemy to w lozku i nie tylko :)

Autor: onaaa  27.07.2010 zgłoś

słodziak- a ty tu nas dobić przyszedles? ;/ a moj mnie nie doprowadzil nigdy i nie pytal nigdy o moje potrzeby

Autor: olo  27.07.2010 zgłoś

Kobiety jak z artykułu są jak Yeti- podobno istnieją, ale nikt nie widział. 95% facetów których znam, ma 10x większy apetyt seksualny niż ich żony/partnerki. Pozostałe 5% to geje (gejowie?? :D). Kobieta na sex musi mieć ochotę, nastrój, czas, grę wstępną, itp. Facet potrzebuje "gumki" i zgody partnerki. "Oziębły mężczyzna"- NIE ISTNIEJE w przyrodzie!

Autor: x2Fast4u  27.07.2010 zgłoś

INFO dla malej czarnej. To co piszesz to jakieś brednie "on przestał zabiega o ciebie" może chce żeby tak wyglądało bo to na pewno nie jest podejście ludzi którym na sobie zależy .Mówisz ze facetom sie podobaja takie kobiety MASZ RACJE !! ale gowno ma do tego niezaleznosc czy to ze sa pociagajace odpowiem ci dlaczego?.Bo mozna je zabrac na jedna noc wydymac,zaspokoić sie a potem powiedziec "co ty tu jeszcze robisz" i nie miec wyrzutow sumienia ze sie kogos skrzywdzilo twoje zachowanie wskazuje na zachowanie zwyklej szmaty a wiesz czym sie rozni szmata od kobiety ? .......... tym ze kobiete sie szanuje. Powodzenia w ukladaniu sobie zycia z takim podejsciem .

Autor: 3434  27.07.2010 zgłoś

Oj, mój były Kochanek potrafił przyjść dwa razy dziennie ;-))) A kiedy powiedział swojej żonie, że wyjeżdża, to...... A ta żona wcale nie chce z nim sypiać , dziwne?

Autor: andrzej  27.07.2010 zgłoś

Jestem 28 lat po ślubie starszy od żony o 11 lat ale to ja musiałem inicjować seks, który sprawiał mi ogromną frajdę.Żona zachowywała się biernie leżąc na boku i czekając aż skończę. Nie pozwalała na grę wstępną, przytulanie, pocałunki i.t.p. po prostu zrób swoje i daj mi spokój. Byłem przekonany, że seks jej nie interesuje gdy nagle sprawa "się rypła". Przez przypadek naszedłem na sytuację w swoim mieszkaniu gdzie sąsiadowi klęcząc "robiła laskę". Po awanturze gdy już się uspokoiliśmy wyznała mi, że robiła laskę wielu mężczyznom i najbardziej uwielbia to robić z nowo poznanymi. Robiła to w samochodach zabierana na okazję, w mieszkaniach koleżanek gdy zastała ich mężów samych i w innych sytuacjach gdy była sam na sam z mężczyznami. Tylko seks oralny, który zawsze ona inicjowała. Typowe stosunki uprawiała sporadycznie gdyż rzadko ma na nie ochotę i tylko po alkoholu. Zapytałem dlaczego ze mną nie chciała tego robić odpowiedziała, że już dawno jej się znudziłem. Zaznaczam że mężczyźni z którymi to robiła byli w różnym wieku od ok. 30 do 66 lat. Obecnie żyjemy obok siebie, jej szczerość mnie obezwładniła a ona twierdzi, że jest jej lżej bo nie musi już się kryć ze swoimi potrzebami i ciężar spadł jej z serca. Mamy jeszcze dwoje nieletnich dzieci a ja nie wiem jak się zachować czy ratować rodzinę (dzieci nic nie wiedzą) i akceptować zachowanie żony (obiecała dyskrecję) czy wystąpić o rozwód chociaż nie mam świadków (panowie zainteresowani na pewno się nie przyznają) i pozbawić dzieci matki (jest dobrą i dbającą matką). Sprawa mnie przerasta bo w moim wieku trudno zmieniać życie. Bardzo kocham dzieci ale wiem, że muszę coś zrobić. Może żona ma jakąś chorobę psychiczną i da się wyleczyć chociaż o odwiedzinach u lekarza na razie nie chce słyszeć.

Autor: onaaa  27.07.2010 zgłoś

albo chcesz normalnego zwiazku i poszukasz sobie normalnej kobiety a nie ku*wy, albo bedziesz zyl na takich samych zasadach jak ona- raz bzykniesz ja a raz skok w bok. pytanie co ci bardziej odpowiada tylko radze uwazac na choroby weneryczne. ja bym jej nie dotknela szczerze mowiac. za chwile wszyscy was beda palcami wytykac...

Autor: x2Fast4u  27.07.2010 zgłoś

Andrzej nie bede ci radzic ani mowic co masz robic ale powiem ci czego masz nie robic na 100% . Nie myslec ze cos cie moze przerosnac ."Szacunek do samego siebie to taki skarb jest on na pewnej gorze o pionowych zboczach jak sie z niej spadnie ...... niemozna juz wrocic " sam sobie odpowiedz co powiniennes zrobic.

Autor: p...  27.07.2010 zgłoś

ten problem dotyczy rowniez,jestem z facetem od 2 lat przez pierwszy rok seks byl cudowny ciagle bylo go nam malo i malo i nagle po roku cos sie zmienilo seks sporadycznie z mojej inicjatywy, probowalam rozmawiac dowiedziec sie czemu tak jest to tylko slysze ze seks nie jest najwazniejszy ze juz mu sie nie chce tak jak kiedys a jesli seks juz jest to byle szybko byle odpykac, a ja mam swoje potrzeby ktorych on nie rozumie a jak probuje porozmawiac z nim o moich potrzebach to on uwaza ze mysle tylko o seksie, kocham go ale nie jestem w stanie zrezygnowac z seksu dla niego niestety to okrutne ale tez mam swoje potrzeby i boje sie ze predzej czy pozniej dojdzie z mojej strony do zdrady, nie wiem kiedy seks przestal go interesowac nie wiem kiedy ten moment przeoczylam kiedys sie staral zeby i mi w lozku bylo dobrze a teraz nawet nie chce mnie pocalowac ani dotknac jestem zrozpaczona:(((

Autor: Słodziak  27.07.2010 zgłoś

///do onaaa/// czytalem twoja historie i mysle ze bedzie lepiej jak zmienisz sobie faceta. ja mialem dawniej znajomosci z kobietami i jakies tam zblizenia ale z perspektywy czasu nazwe to epizodami bo to ja staralem sie o wszystko budowalem wiezi ale nie odwzajemniano tego to co jest teraz jest czyms wiecej niz bym mogl sobie wyobrazic i oczekiwac . lgniemy do siebie jak niedzwiedz do miodu :) i to jest niesamowite, dajemy sobie wszystko co najlepsze a nawet konkurujemy o to kto bedzie lepszy . nikt z nas na sile nie wymusza zachowan drugiej strony , wszystko jest naturalne spontaniczne :) Pozdrawiam

Autor: Agata  27.07.2010 zgłoś

On Miałam sama ten problem i nie chodzi o to że kobieta inicjuje seks zawsze i bo tak chce, kobieta inicjuje seks bo prawdopodobnie jakby tego nie robiła to by tego seksu wogóle nie było albo byłby raz na ruski rok. Ja nie miałam problemów z inicjowaniem seksu, problem zaczął się gdy mój facet przestał inicjować wogóle. Jak w związku jest tak że jedna osoba chce więcej seksu a druga nie wyrabia albo jest tym wręcz zmęczona, to moim zdaniem normalne że ta druga nie będzie dodatkowo inicjować nic. Gorzej jest jak jedna osoba chce chociaż raz na jakiś czas a druga nie chce prawie wcale. U mnie zaczynało się od tego że na początku tych problemów to ja inicjowałam seks, co jeszcze było do zniesienia, ale już nie do zniesienia stały się sytuacje gdy on na przykład bał się mnie dotknąć albo jak mnie dotkną to szybko zabierał rękę, raz się wygadał że zabiera bo zaraz będzie mi się znowu chciało. I co mam na to powiedzieć. Brakowało nie tylko seksu ale też zwykłego dotyku. Pamiętam że dotykał mnie tylko w momentach kiedy nie było absolutnie mowy o seksie, czyli np. przed wyjściem do pracy. Słodziak Ja miałam 3 lata związku, gdzie mogę się pochwalić tym co ty. Czasami właśnie porównywanie do tamtych czasów rodzi największe frustracje. Staram się tego nie robić już - nie porównywać się z przeszłością ze statystykami. Dodam jeszcze o czym nie napisałam, na nas pozytywnie wpływały też rozstania. Miałam taki czas że wakacje spędzałam w domu bo tam mogłam sobie dorobić i spotykaliśmy się wtedy w weekendy, wtedy mój mąż potrafił też po 3 razy dziennie nawet jak był po pracy. Jak za dawnych czasów po prostu korzystało się z okazji, ale na dłuższą metę nie polecam.

Autor:  27.07.2010 zgłoś

slodziak - wiem ze masz racje ale dam temu jeszcze rok, o ile wytrzymam

Autor: Agata  27.07.2010 zgłoś

olo Pewnie dlatego, że kobiety się tym nie chwalą, a facet zawsze się wygada facetowi że żona nie chce. Ja pamiętam jak siedzieliśmy kiedyś z kumplem i coś zaczął gadać o "bolącej głowie". I przecież nie powiem że to mojego męża to głowa częściej boli, bo dla faceta to jest cios i ujma na honorze gdybym coś takiego powiedziała.

Autor: onaaa  27.07.2010 zgłoś

Agata- a moze wlasnie powinnas byla powiedziec w koncu to prawda a moze by sie wzial do roboty po takim ciosie ;)

Autor: Słodziak  27.07.2010 zgłoś

///do Agata/// wiem ze nie bedzie tak zawsze ale oboje jestesmy zgodni z moja partnerka ze jestesmy soba zafascynowani i stad takie czeste zblizenia, normalne zycie zawsze wyglada inaczej a jak beda dzieci to juz wszystko bedzie calkiem inne . nie jestem maniakiem seksu bo dlugo tez go nie mialem i zylem,ale teraz ciesze sie z czyjejs obecnosci i sprawia mi ogromna przyjemnosc kiedy moge byc przyczyna radosci uniesien osoby ktora mnie kocha z wzajemnoscia . ona z reszta tez miala spora przerwe w kontaktach z mezczyzna i to co przezywa teraz po raz pierwszy ma miejsce w jej zyciu mimo ze byla w dluzszym zwiazku. dla nas obojga sa to najpiekniejsze momenty w zyciu mimo ze nie mamy po 20 lat . :)

Autor: Agata  27.07.2010 zgłoś

onaaa O to chodzi że nie byłam w stanie tak mu dokopać i to by było nie fair z mojej strony. Napisałam wcześniej że mój mąz był w tej kwestii skory do współpracy, dlatego nie w głowi mi były ani zdrady ani takie numery żeby mu świadomie dowalać z tego powodu. kocham go i nie zasługuje na to. Przeżyliśmy ten kryzys teraz jest ok, tak mi się wydaje. Większość osób wypowiadających się tutaj ma problem z facetami którzy nie chcą słuchać że mają problem i bagatelizują sprawę, mój tak nie robił, zawsze wysłuchał, zawsze porozmawiał.

Autor: onaaa  27.07.2010 zgłoś

agata- acha, no u mnie jest wprost przeciwnie niz u ciebie. skoro tak to gratuluje ze umiecie wspolpracowac :)

Autor: Agata  27.07.2010 zgłoś

W artykule też piszą że najważniejsza jest rozmowa, tutaj jedna osoba nic nie załatwi bez tej drugiej.

Autor: Agata  27.07.2010 zgłoś

onaaa Czasem w złości powiedziałam mu parę ciepłych słów i gryzłam się w język żeby nie powiedzieć więcej. Starałam się go nie obwiniac o sam brak seksu, ale na przykład ganiałam go żeby nie siedział tyle przed kompem i żeby nie mówił że potem jest zmęczony. Mąż mi tłumaczył że jak siedzi przed kompem czy spędza czas jakoś aktywnie to nie jest ten sam wysiłek jak podczas seksu (to też jest dobre tłumaczenie) tylko że jakby poświęcił tego czasu trochę na odpoczynek to by miał więcej tej siły.

Autor: PimpuśSadełko  27.07.2010 zgłoś

Jestem facetem i żyję bez seksu już ponad rok. Nie jest mi on do niczego potrzebny. Jestem aseksualny i wiem że tak mi pasuje, nie chcę już więcej seksu bo to tylko wymiana płynów i nic ponad to.

Autor: ona  27.07.2010 zgłoś

Jestem z facetem dwa lata od początku związku był problem z seksem. Pierwszy raz jak miało dojść do zbliżenia nie miał wzwodu już wtedy myslałam, ze coś jest nie tak, ale tlumaczyłam to, że może za szybko może musimy się bardziej poznać, że w końcu facet to nie maszyna itp. Cierpliwie czekałam.Następna próba była dwa tygodnie później udało się, ale nie byłam zadowolona. Oczekiwałam czegoś zupełnie innego. Kolejny raz nastapił dopiero za następne dwa tygodnie, tez był taki sobie. Niby wszystko ok, ale mało namiętności w tym było. Cały czas tłumaczyłam sobie, że to się z czasem zmieni. Ale niestety nie zmieniało, a wręcz było coraz gorzej. Panowie piszą o staraniu....ok uważam, że starałam się bardzo, jednak on od siebie nie dawał nic. Robiłam wszystko od delikatnych pocałunków całego ciała, bardziej intensywnych mocniejszych a kończąc na seksie oralnym, który wprost uwielbiam jeśli kocham faceta. Jednak jak zaczynałam robić zawsze mówił przestań nie rób tego. Irytowało mnie to strasznie, nie lubiłam gdy przerywał. On dwa razy zrobił mi minetę, pierwszy raz trwało to może 20 sekund, a drugi raz wręcz zasnął, w trakcie robienia. Podczas całowania mnie po ciele wzwód mu zanikał więc przestał całować. Zawsze ja zaczynałam zawsze robiłam wszystko, żeby on chciał, podniecałam go widziałam to jednak jemu odechciewało się w trakcie. Zaczęłam czuć się nieatrakcyjna mimo, że do niedawna byłam pewna siebie i swojej seksualności. Nigdy wcześniej żaden facet nie zachowywał się tak jak on. Żaden nie chciał tak mało seksu. Z poprzednim facetem byłam 7 lat i kochaliśmy się codziennie. Szokiem dla mnie jest obecny facet. Nie chcę zrywać tylko z powodu seksu jednak brakuje mi i coraz częściej myślę, że może lepiej będzie pójść swoimi drogami, zakończyć i nie męczyć się. A męczymy się oboje, ja dlatego że brakuje mi seksu, cielesnej bliskości nawet minety, on męczy się bo wie że nie jestem zadowolona, że oczekuję innego życia seksualnego. Oczekuję zmian a nie seksu pod kołderką bez dotyku, pocałunku. Czasami mam wrażenie, że on mnie się brzydzi...... Tylko dlaczego on człowiek, którego kocham? Z każdym poprzednim nie było takich problemów to ja ich nie mogłam odgonić, to oni jak zaczynali robić minetę nie mogli przestać. Może po prostu przyzwyczaiłam się do myśli, że faceci to robią, może dlatego tak odbieram obecnego faceta i nie przyjmuję do siebie faktu, że jakiś może nie lubić. Już sama nie wiem co myśleć i co robić......

Autor:  27.07.2010 zgłoś

Agata: No trochę racji masz- faceci potrafią pogadać "szczerze przy piwku". Ale przez ostatnie 10 lat- bo tyle mniej więcej trwa moje życie seksualne- nie spotkałem kobiety nimfomanki. Ba, nie spotkałem nawet kobiety która miałaby równie często ochotę na sex jak ja. Wiem- żaden ze mnie Don Juan czy mistrz Kamasutry, ale z grubsza obeznany z tematem jestem. Mam 2 ręce (10 palców), język i ... to co trzeba, ale prawie zawsze to kobieta wymięka. A przysłowiowe "zaciągnięcie partnerki do łózka" to czasem czysta ekwilibrystyka.

Autor: niezadowolony  27.07.2010 zgłoś

...podobny staz małżeński jak wyżej, zawsze mogłem to robić i chcę dalej to robić nawet codziennie....ale oczywiście seks dla niej moze nie istnieć....nie liczy się dla niej partner, może faktycznie jest mną znudzona.....kilkanaście lat temu mówiła: zostaw na starość....ale przyłapałem ją jak się sama masturbowała w nocy a ja obok spałem....? jak by miała wibrator to napewno bym był jej niepotrzebny.....najchętniej to by mi robiła laskę....na odczepnego.....ale już mam pewne postanowienie co do niej, nie mogę tak dłużej żyć, męczy mnie to psychicznie.....teraz szukam kobiety, która potrzebuje miłośći ale z seksem....każdy ma swoje potrzeby i kazdy bez względu na wiek musi mieć odpowiedniego partnera....był taki okres że miała nawet wytryski....myślę że za długo jesteśmy razem....jeżeli znajdę odpowiednią kobietę to napewno się nie zawacham odejść...szkoda mi każdej chwili.. ...tu widać jak na dłoni jak niektórzy małżonkowie traktują swioch partnerów.....u mnie rozmowa nie wiele pomaga i to jest przykre.....ale niestety te same problemy dotykają i żon i mężów i to jest smutne....pozdrawiiam wszystkich serdecznie

Autor: Nova  27.07.2010 zgłoś

Mnie się przydażyła podobna sytuacja. Z moim byłym na pocztąku znajomości kochaliśmy się nawet 6 razy na dobę. Facet nie miał dość i za każdym razem stawał na wysokości zadania. Po roku coś się zaczęło psuć między nami. On stale spał i nawet przestał mnie dotykać, całować. Nie analizowałam sytuacji, bo nie jestem jakimś psychologiem. Na początku tej nowej sytuacji to ja inicjowałam zbliżenia, zachęcałam go tak jak facet lubi, ale po jakimś czasie doszłam do wniosku, że to mnie poniża, no bo dlaczego ja mam się starać, a on tylko sobie jest i już. No i zostawiłam faceta. Trzeba podejmować męskie decyzje, żeby potem możba było bez obaw spojrzeć sobie w oczy i niczego nie żałować. Ja nie żałuję.

Autor: olo  27.07.2010 zgłoś

Nova: I tak chyba powinno być. Sex jest dla wielu bardzo ważnym elementem związku. Skoro mamy się dopasować z przyszłą partnerką/partnerem, to właśnie w tych najważniejszych sprawach.

Autor: ninka 10101  27.07.2010 zgłoś

"Ja mam podobnie, jak wiele innych kobiet. Ciągle zmęczony, zestresowany i zero seksu. Ale wiem, że jak mnie nie ma w domu, to sam robi sobie "dobrze", żeby się odstresować!!! Czasami proponuję, że zrobię mu masaż, ale też nie ma na to ochoty. I właściwie to najczęściej ja inicjuję zbliżenia, to mnie niemal upokarza. A jesteśmy ze sobą dopiero od roku, a co dalej? Co robić?" To jest właśnie efekt "robienia sobie dobrze" samemu,potem zaczyna się traktować seks tylko jako zaspokojenie własnych potrzeb,odreagowanie stresów,problemów.I okazuje sie ze druga osoba nie jest potrzebna.Nie mozna tak traktować seksu,bo on ma służyć przedewszystkim do wyrażania miłości.

Autor: psudo  27.07.2010 zgłoś

......bo on ma służyć przede wszystkim do wyrażania miłości w agencjach towarzyskich i służbowych wyjazdach integracyjnych.

Autor: tak tak  27.07.2010 zgłoś

takie rzeczy się dzieją przez złe podejście do seksu....

Autor: slodkijakmiod26@o2.pl  27.07.2010 zgłoś

W moim związku było inaczej niż jest to opisywane. Jako, że zawsze miałem ochotę to się musiałem prosić, a jak kiedyś nie ukrywam, że złośliwie nie wyraziłem chęci to w powietrzu latały talerze. Ponieważ po zaspokojeniu dziewczyna nie przejawiała najmniejszej troski o moje potrzeby zastrajkowałem z seksem, co spowodowało wielką falę kłótni i niezadowolenie. Dziewczyny naprawdę zastanówcie się czasami jak podchodzicie do kochania się, bo dla facetów to sprawa nie kończy się tylko na waszym parokrotnym orgaźmie. Czasami też byśmy mieli ochotę dojść tyle razy co wy:(

Autor: slodkijakmiod26@o2.pl  27.07.2010 zgłoś

W moim związku było inaczej niż jest to opisywane. Jako, że zawsze miałem ochotę to się musiałem prosić, a jak kiedyś nie ukrywam, że złośliwie nie wyraziłem chęci to w powietrzu latały talerze. Ponieważ po zaspokojeniu dziewczyna nie przejawiała najmniejszej troski o moje potrzeby zastrajkowałem z seksem, co spowodowało wielką falę kłótni i niezadowolenie. Dziewczyny naprawdę zastanówcie się czasami jak podchodzicie do kochania się, bo dla facetów to sprawa nie kończy się tylko na waszym parokrotnym orgaźmie. Czasami też byśmy mieli ochotę dojść tyle razy co wy:(

Autor: zimna zośka  27.07.2010 zgłoś

A nie liczy się dla was nic więcej niż seks? (PS. Facet mojej kumpeli stracił ochotę na seks prawdziwy, bo zaspokajał się przed ekranem. Widać internet i porno to potencjalne "rywalki".)

Autor: NOOOOBY  27.07.2010 zgłoś

Tak jak facet pragnie seksu to kobieta odmawia bo mysli ze tylko mu na tym zalezy , a jak facet odmawia to zaraz cos jest z nim nie tak albo jest gejem i wybucha panika. Wezcie sie ogarnijcie bo coraz wiecej kobiet podchodzi do seksu jak do zwyklych czynnosci np. mycie , nie przykladacie sie gadacie ze facet to swinia ale czasami mi sie wydaje ze wy jestescie o wiele gorsze i perfidniejsze i dobrze ze sie buntujemy bo nas interesuje seks zmysowy magiczny z mnostwem uczucia i poswiecenia a nie wez walnij dostan orgazmu i nara

Autor:  27.07.2010 zgłoś

Ja odmówiłem tylko raz. Powiedziałem, że nie chce mi się. Teraz ona kiedy mi odmawia, mówi dokładnie tak samo. To nie pozwala mi zapomnieć. Taka kara.

Autor:  27.07.2010 zgłoś

Do Ona: Wyobraź sobie jak by było gdyby ten Twój facet był Twoim pierwszym. Też byś narzekała?

Autor: Don'tTalkToMe  27.07.2010 zgłoś

No cóż, jak się wzięło faceta w wieku 50 lat, dla szybkiej fury, to muszę zdradzić straszną tajemnicę - faceci tracą libido wraz z wiekiem. Tak samo, facet eksponujący swoją męskość, zazwyczaj ma kłopot z dorównaniem w łóżku swojemu "macho" wizerunkowi. Polecam dziewczynom po prostu znaleźć odpowiedniego partnera...pfff

Autor: Michał Kołubiec  27.07.2010 zgłoś

Ja tam wolę walić konia przed ekranem, niż seks z żoną. To proste, moja żona ma 70 lat i zwyczajnie mnie nie podnieca, doszło do tego, że ma bardziej ciasne usta, niż szparę. A poza tym śmierdzi i wypluwa sztuczną szczękę.

Autor: David  27.07.2010 zgłoś

Jesteś zaniedbywana przez swojego mężczyznę??? Potrzebujesz zbliżeń? Nic prostszego, napisz: poczta@land.ru

Autor: ten z twardymi plecami  27.07.2010 zgłoś

sex jest ważny ale jezdzic do dieczyny 3 miesiace i nic, zarazem jestesmy 3 lata ,2 po zareczynach i nic !!!!!!!!!! po alkocholu to tak a nawet mnie za dziwiala !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ale caly czas na bani !!!!!!!!!!!! dalcie se spokuj!!!!!!!!!!!!!!!!a ze pytac sie was kobiet jak kochanie dzis CHCESZ to zle, czyli jak wam sie nie chce to nie ruszaj a jak sie przymila to na kolana i KOCHANIE jak dzis bedzie !!!!!!!!!!!!!!!!!! nierozumiem !!!!!!!!!!!!! to nie chodzi o sex !!!!!!!!!to jest cos dziwnego !! rozmowa mowiom pomaga u mnie nie !!!!!!!!:( 2 lata sam i jest problem zeby miec normalnom dzieczyne !!!!! gdzie to sie podzialo !!!!!!!!!!!!!!! ten swiat schodzi na psy i te z azji !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ZMIENIAMY SIE ....................................ALE W CO !!!!!!!!!!!!!!

Autor: yanux  27.07.2010 zgłoś

/Do andrzeja/ Szkoda, że ja takiej żony nie mam jak Ty masz. Ja również jestem starszy od swej żony o 15 lat i żyjemy razem już 18 lat. Od kilku lat nasze zbliżenia sex., wpadły w pewną rutynę i nie dawały mi pełnej satysfakcji. Odkrylem w sobie inne zainteresowanie w sferze erotycznej a mianowicie zacząlem namawiac swoją żonę aby się wdała w romans z innym mężczyzną. Oczywiscie z wielkimi oporami - tak własnie sie stało, że poznała odpowiedniego pana z którym sie spotykała. Po jej kontaktach erotycznych stała sie dla mnie bardzo pociągająca i to mnie cholernie nakręcało i wzbudzało pożądanie - natychmiast pragnąłem sie z nią kochac. Niestety, ale to nie trwało długo, poniewaz żonie taki układ nie odpowiadał, czuła sie urażona miała poczucie rozwiązłosci i poniżenia. Naciskają na żonę do dalszych kontaktów sex., na boku, żona postanowiła złożyć pozew w sądzie o separację. Już jestesmy ponad 3 lata w separacji i żadne współżycie nas nie łączy. Teraz szukam takiej pani prowadząca rozwiązły tryb życia, tylko o takich zachowaniach spełni moje marzenia.napisz na gg.11007509

Autor: pancia  27.07.2010 zgłoś

ja tez mialam taki przypadek.musze nadmienic nieskromnie,ze jestem sliczna dziewczyna,z duzym powodzeniem u mezczyzn.rok oszukiwalam sie i czekalam na zmiane na lepsze.nie doczekalam sie.probowalam wszystkiego:seksownej bielizny,rozmow,wspolnego ogladania pornoli...i jesli juz do czgos doszlo to tak jakby chcial a nie mogl.czesto mnie odtracal,NIGDY nie doszlo miedzy nami do zblizenia wiecej niz raz w ciagu doby !a o seksie w dzien ,czy jakimkolwiek innym miejscu poza lozkiem nie bylo mowy.bylo to niezwykle przykre i frustrujace.czulam,ze moja mlodosc,uroda i cala umiejetnosc ars amandi zostaje pogrzebana zywcem.czulam sie niekobieca i nieatrakcyjna.szukalam winy w sobie.okazalo sie,ze podniecaja go tylko te panie,ktore sa zajete,lub nieosiagalne.rozstalismy sie i nagle ,bedac w innym zwiazku stalam sie dla niego nieslychanie atrakcyjna.tylko dlatego,ze juz nie jestem z nim.bylo to strasznie,strasznie ponizajace!przeplakalam tyle dni i nocy!prosilam,osmieszalam,mobilizowalam.wszystko na nic.to typ faceta,ktory pozuje na wielkiego macho a w srodku jest malutki.dlatego musi caly czas sam sobie udowadniac swoja meskosc wciaz szukajac nowych seksualnych zdobyczy,ktorych zreszta nie jest w stanie zaspokoic.bylo to smutne o tyle ,ze ponad rok marnowalam swoje seksualne umiejetnosci dla tego na wpol impotenta!a moje lozkowe talenty naprawde przewyzszaja srednia.teraz mam faceta o temperamencie podobnym do mojego!zycie nabralo barw.ja jestem zaspokojona i szczesliwa.czuje sie atrakcyjna,dowartosciowana kobieta!

Autor: pancia  27.07.2010 zgłoś

koncowa konkluzja jest taka:nie warto marnowac czasu na kogos kto nie spelnia naszych seksualnych oczekiwan!seks nie jest wszystkim,ale jest bardzo istotna czescia zwiazku i nie da sie zbudowac dobrej,trwalej relacji z osoba o niekompatybilnym z naszym temperamencie seksualnym.

Autor: Bandzior  28.07.2010 zgłoś

Ja jestem z Moją kochaną kobietą już 7 lat. Oboje teraz mamy 24 lata i nadal bzykamy się po 2, 3 razy dziennie. Myślę że po prostu trzeba trafić na tę jedyną, która zrobi dla ciebie wszystko i na odwrót ty dla niej. Wtedy jest ochota żeby wszystko razem robić. I jeszcze jedna rada Płeć piękną trzeba zawsze rozpieszczać np. z 3 razy w tygodniu wstać prędzej przed pracą i zrobić śniadanko i przynieść do łóżeczka. To tylko jeden z przykładów. Ja tak robie. Ona odwdzięcza mi się tym samym. A więc ruszcie głową panowie a nie tylko główką to i wasze kobiety będą miały ochotę na seks i na odwrót moje panie.

Autor: Łukasz S  28.07.2010 zgłoś

onaaa noc może być nasza ino światło zgasza

Autor: wolny  28.07.2010 zgłoś

lubie piescic, calowac , kochac cialo kobiece, szczegolnie piersi, wolno bez pospiechu. Czuc jej zapach. Potrzebuje czasu. Ja musze czuc uczucie. Wiem kiedy kobieta udaje. Potem seks (stosunek). I na tym zabawa sie konczy, zazwyczaj w 90 procentach. Ale nie dla mnie. Ja po seksie potrzebuje jeszcze popiescic , poglaskac delikatnie cialo kobiety. Wycalowac. Wiem, ze dla wiekszosci to moze glupoty, ale ja takim jestem. I to zadna reklama. Kobiety o tym wiedza, ze tacy mezczyzni sa, ale jest ich niewielu. Bo kobiet na dobra sprawe co lubia (chce to kazda) sie kochac tez jest niewiele choc zdecydowanie wiecej niz mezczyzn. Nie chce sie rozpisywac. Tylko krotko - Gdyby Bzykanie (jak ktos wyzej wspomnial) bylo najwazniejsze w zyciu - NIE BYLOBY TYLE ROZWODOW !

Autor: r  28.07.2010 zgłoś

Słuchajcie-czytajcie! Ja mam 28 lat (niby nic) jestem żonaty od 2 latek i nie mogę opisać szczęścia jakie nam dopisało w "dopasowaniu się". Wszak tylko o to chodzi, ile ludzi tyle temperamentów, wszystko jest kwestią dopasowania. Jeżeli kobieta/mężczyzna mają taki a nie inny "charakter" to bielizna, feromony, gadki, szmatki nie pomogą. Tego po prostu nie da się zmienić. Miałem wiele partnerek w życiu, sam mam nie lada temperament i trafiłem na tę jedyną no jakże by inaczej!! PRZEZ SEX. Więc jeżeli moja teoria jest słuszna to drogie panie/panowie albo tkwijcie w tym związku nie mając szans na lepsze pożycie, albo puki czas szukajcie partnera/partnerki idealnego dla siebie i swoich potrzeb. Cała reszta to już tylko rutyna

Autor:  28.07.2010 zgłoś

a co zrobić jak każda proba rozmowy o tym kończy sie awanturą i wykrzykiwaniem że ,,jak ci sie chce to kup sobie wibrator"? sex był ok, potem coraz rzadziej a od dwóch lat nic, nawet nie ma przytulania, chodzimy spać jak obcy sobie ludzie, poradzcie co zrobić, jak dotrzeć i przekonąć do wizyty u lekarza

Autor: Raven  28.07.2010 zgłoś

Mieliśmy udany sex, a ona mnie zdradziła z kolegą z pracy;/ żeby podnieść swoją samoocenę... Cóż, kocham ją i jej wybaczyłem ale niesmak pozostał. Może po prostu powinnyście też popatrzyć na nas i nasze potrzeby, a nie tylko na swoje.

Autor: Piotr _28  28.07.2010 zgłoś

Gdy nie mozna, nie powinno sie, nie nalezy..to sie chce..a jak cos sie juz powinno, nalezy, tak trzeba - to juz sie nie chce. Polska jeszcze jako ciemnogrod ma w podswidomosci zasade katolicka - przed slubem NIE, po slubie TAK. Gdy nie mozemy, to nawet jak fizycznie kobieta nie pociaga, jak brak sil, zle miejsce, choroba, klotnie - sie chce sexu i juz, ale po slubie w lozu malzenskim - etam, po co. Wiec szukamy czego tu nie mozna, a nie mozna - z "przyjacioleczka" z pracy. Ponadto dopiero po slubie wiekszosc mieszka ze soba przez co spedzamy wiecej czasu i mamy wiecej sporow w zwiazku zwiazanych ze wspolna egzystencja pod jednym dachem. To ze jestes prawnie moja i powinienem oraz to ze ciagle z Toba spedzam czas i to glownie na "omawianiu" problemow zniecheca mnie do Ciebie skutecznie.

Autor: onaaa  28.07.2010 zgłoś

Łukasz S- że hę? :/ slodkijakmiod26- ladny apel z tym ze nadaje sie tez dla facetow co moze cie zdziwic. Moj moze tylko raz bo to juz chyba nie ta kondycja co dawniej a jak juz dojdzie to umyc sie idzie i kladzie spac. na orgazm nie mam co liczyc bo wiecznie zabawy mna przeklada na inny termin... Caly czas przeklada prace nade mnie. Tak juz jest od miesiecy a jestesmy ze soba rok. nie wiem czy mam czekac az bedzie mniej pracowal i liczyc na to ze to sie zmieni czy dac sobie spokoj. Nawet gry wstepnej nie ma- potrafi wejsc gdy jeszcze nawet nakrecona nie jestem. Ostatnio tak bylo i przerwalam w polowie bo sie czulam jak kur*wa- zero przyjemnosci ;/

Autor: Łukasz S  28.07.2010 zgłoś

onaaa to proste na Twojego faceta nie działają młode sarny widać w lufie nabój marny

Autor: Wisnia  28.07.2010 zgłoś

Masakra jakaś, na szczęście nie znam tego problemu. Jestem z moim facetem już 4 lata, raz było lepiej, raz gorzej, ale sądzę, że w tych "gorszych" miesiącach nie schodziliśmy średnio z 1 razu na tydzień, w każdym razie mi mój kochany rzadko kiedy odmówi i staje na wysokości zadania. Zawsze jak tylko poczułam rutynę albo małą ochotę z jego strony, leciałam do sklepu po pończochy, gorsety, żele smakowe i tym podobne, pomysłów jest mnóstwo. Zwłaszcza, że to chyba jasne - kobieta może się kochać tysiąc razy w tej samej pozycji bo nie to jest najważniejsze. To facet potrzebuje dodatkowych bodźców wzrokowych, urozmaiceń... Później się nie dziwcie, że wasi mężczyźni nie chcą się z wami kochać. To samo się tyczy tych, które o siebie nie dbają - nie trudno jest zadbać o to, żeby wszystko było przystrzyżone, ogolone jak trzeba, żeby nogi nie kuły jak kaktusy, żeby włosy były czyste, miłe, pachnące, no i oczywiście, żeby kochany pod waszym ciężarem się nie dusił.

Autor: ARAGORN  28.07.2010 zgłoś

Moja żona przed ślubem miała ochotę zawsze i wszędzie. Natomiast po slubie jakos dziwnie jej przeszła ochota na seks. Teraz jestesmy 7 lat po ślubie i bzykamy sie raz w miesiącu !!!! Nadmienie tylko że ja mógłbym sie z nią zabawiać kilka razy dziennie. Starałem sie porozmawiać z nią co jest przyczyną ale nigdy nie uzyskałem odpowiedzi. Męczyłem sie tak przez dwa lata ale w pewnym momencie coś we mnie pękło. Znalazłem sobie kogoś na boku i teraz nie musze prosić, namawiać i jest super

Autor:  28.07.2010 zgłoś

Piotr28 pokusił się o psychologiczne wyjasnienie powstania takiego problemu- może coś jest w tym co piszesz, może odnalazłabym częściowo jakieś elementy własnej przekory aleeee- ale jak dla mnie trąca lekko dziecinadą , przedstawia sposób myślenia nabuzowanego hormonami nastolatka, a gdzie w tym wszystkim myslenie albo jak bym wolała ODCZUWANIE dojrzałego człowieka... Ja tez się pokuszę o psychologiczne wyjeśnienie zależności w związku- tyle że bardzo uproszczone : - ponieważ ani mężczyźni ani kobiety ABSOLUTNIE nie zostali stworzeni na bycie przez całe zycie z jednym partnerem a jednozesnie ODCZUWAMY coś takiego jak WIERNOŚĆ będąc w tym momencie z kimś - możemy być w jakimś związku TAK DŁUGO PÓKI ŁĄCZĄ NAS CIEPŁE UCZUCIA, PÓKI CHCEMY (a nie że "musimy" bo dzieci, bo kredyty, bo opinia publiczna, bo przysięga i inne ble, ble , ble). Jak kończy się to co ciepłe - nie ma sensu się męczyć. Mówię tak- bo to już wypróbowałam- straciłam 10 lat na mrzonki, trzymałam na siłę przy sobie kogoś kto tylko się męczył bo rózne ble, ble, ble mu przeszkadzały w odejściu, bo nie miał odwagi być otwartym egoistą, wolał zachowywać społeczne pozory a zdradzać na boku. A- no tak, miało byc niby o seksie- a jakże- i u nas nie było potem ochoty na sex- a zaznaczam że jestesmy oboje ludźmi o duzym temperamencie, ale później to już nie była TA OSOBA - i tyle. Oczywiście naprzemian zarzucaliśmy sobie oziębłośc i takie dyrdymały- a to wszystko wynikało z o wiele głębszych przyczyn- których woleliśmy nie widzieć. Po latach mam takie skrótowe podsumowanie związku miedzyludzkiego: 1. na poczatek przyciagamy się feromonami (chemia i te inne mądrze już dawno stwierdzone fakty naukowe) - czyli początek to SEX. 2. jeżeli ludzie zamieszkują ze soba i nie chca być tylko parą a rodziną- przychodzą DZIECI- czyli nastepstwo sexu ( po to zaistniał na poczatku- tak jestesmy skonstruowani biologicznie i już). 3. Po latach wzajemnego , wspólnego zycia, borykania się z problemami,docierania i wspierania- odchodzi SEX przychodzi MIŁOŚĆ- ale taka kolej rzeczy spotyka bardzo mało ludzi- do tego trzeba być dojrzałym i umieć odczuwać. Obserwuję może z 5% takich par- reszte trzymają różne ble, ble, ble... Nie doszłam jeszcze w zyciu do PUNKTU 3 z moich schematycznych rozważań - ale mam ciągle nadzieję, innym też zyczę by wasze problemy nie kończyły się na tym czy jest SEX, tylko czy jest po nim milość- ba!! Życze by ona była.

Autor: Wisnia  28.07.2010 zgłoś

Dla ścisłości dodam, że mieszkamy ze sobą już 2 lata i na dniach bierzemy ślub, a nic nie zapowiada się, żeby po ślubie się coś zmieniło. Denerwuje was, że wasz facet gra zamiast zająć się wami? Ja wtedy siadam mu na kolanach i łupiemy razem w xboxa do rana, a pozniej idziemy spac, moze się kochać, a moze nastepnej nocy tez bedziemy grac do rana, za to 3 kolejne spedzimy razem w lozku, zamiast obrazac sie przez najblizszy tydzien. Także nie użalajcie się nad sobą. I nie piszcie bzdur, że kogoś nie interesują porno filmy, bo chyba nie ma faceta, który y ich notorycznie nie oglądał. Więc nie można zwalać na filmy.

Autor: On86  28.07.2010 zgłoś

Jestem z dziewczyna 3 lata... kocham sie z nia na siłe... poprostu juz mi zbrzydla,nic nowego ten sam nudny sex. , wiem ,ze bede ja zdradzal. Teraz dopiero żałuje ze nie jestem singlem . Zwiazek to wiezienie dla ciala i umyslu...

Autor: on  28.07.2010 zgłoś

Często to coś ze zdrowiem. Nieraz musicie chłopa do lekarza pogonić bo pewnie u urologa w życiu nie był aby go posprawdzał. Powiedzcie, że to nie tak jak kiedyś paluch w d...ę tylko usg bo tam może być problem i że coraz częściej jest to problem młodszych niż 40lat. Ja niestety do lekkiego uszkodzenia kręgosłupa o który mnie wiedziałem byłem chłopem który by codziennie nawet kilka razy się seksił i z czasem coś rzadziej i rzadziej. W końcu żona pogoniła mnie do urologa i badania zwykłe usg było ok i dopiero przy prześwietleniu kręgosłupa wyszło że mam lekki ześlizg dolnej części i uciska nerwy. Po rozciąganiu, ćwiczeniach i pływalni co z resztą obojgu nam dobrze robi wszystko wraca do normy:) Koleżanka także narzekała na męża, w pewnym momencie stracił pracę i trzeba mu było pomóc więc znajoma lekarka skierowanie do psychologa aby zwolnienie dłuższe załatwić. Aby mógł bez stresu roboty poszukać. Na badaniu u psychologa wyszło dopiero że ma problemy ze sobą, załamanie i deprechę i że musi się leczyć bo będzie coraz gorzej z sexem i życiem codziennym

Autor:  28.07.2010 zgłoś

RAVEN - jestes facetem?? Bo Twoja wypowiedź : "Może po prostu powinnyście też popatrzyć na nas i nasze potrzeby, a nie tylko na swoje" - zabrzmiała jakby to mówiła kobieta. I nie piszę tego bo się wyśmiewam - tylko dlatego że rozumiem Twoje rozgoryczenie. I bardzo duzo kobiet które znam tez by mi w tym przytaknęło- rozumiem Twój niesmak. Nie wiem jak Ci się udaje być nadal z nią. Ja po zdradzie czułam się jakby mnie opluto i skopano, nie potrafiłabym szczerze sama przed soba powiedzieć WYBACZYŁAM, a gdybym samą siebie w tej materii okłamała, została z tym który mnie zdradził- to wiem że swiadomie lub nieświadomie ale bym się mściła- to by zniszczylo i mnie i jego. I dlatego nie mam pojęcia (mierząc swoją miarą) jak Ci się udaje być z nią .

Autor: joł  28.07.2010 zgłoś

"przestajecie byc atrakcyjne dla swoich menów. nie podniecacie ich. Cczy wy tego nie rozumiecie?? " rozumiemy, wy natomiast jestescie coraz bardziej atrakcyjni dla nas. Z wiszacym brzuchem, wlosami wyrastajacymi z nosa, z usranymi gaciami...i bekaniem po kilka razy dziennie. Dziekujemy Bogu ciagle, za to, ze was mamy. Jeszcze jakies pytania? aaaaaaaaahahhahahahaha:)))))) dobre dobre.... popieram!!

Autor: Dawid  28.07.2010 zgłoś

Od trzech lat jestem żonaty. Mam wspaniałą żonę, z którą nie jedno przeżyłem :-). Z czasem popadliśmy w monotonię i życie seksualne zeszło na drugi plan. Teraz spodziewamy się dziecka i przez najbliższy czas z sexu nici :-(. Obawiam się że po narodzianach dziecka przy zbliżeniu będziemy się czuli jakbyśmy robili to pierwszy raz, po prosu nie swojo. Z drugiej strony czuję że mogę nie wytrzymać tak długiej wstrzemięźliwośći. Trzymajcie za mnie kciuki, mam nadzieję że robutki ręczne wystarczą ;-P

Autor: magda  28.07.2010 zgłoś

Przyznam, że temat dotyczy mojej osoby . Mam 36 lat i czuje się niezaspokojona w małżeństwie. W początkowym okresie, to mąż byl inicjującym zbliżenie ale teraz....Najwyraźniej nasze potrzeby uległy zmianie, jest mi przykro z tego powodu bo nie potrafię sobie z tym poradzić. Lubię się kochać, a nie slyszeć ,,jestem zmęczony, może jutro". Jeżeli ktoś ma jakies ciekawy pomysly w jaki sposob można poprawić i usprawnić zycie seksualne chetnie poczytam propozycje.

Autor: milutkimen  28.07.2010 zgłoś

a ja mam dwie kobiety i ciagle mi malo :) uwielbiam francuski :)

Autor: cactus  28.07.2010 zgłoś

Dawid, mimo ciąży można się kochać!!!

Autor: gość  28.07.2010 zgłoś

a co my to zwierzęta które zawsze muszą ja pi...ole, to jakaś przesada po całym dniu w pracy nie raz liczymy na to że wrucimy do domu i kima nie wiem jak wy ale nas bhp nie ratuje przed durzymi ciężarami a nie każdy facet to pudzian i 100 kg to nie przelewki jak ktoś pracuje fizycznie to na wasze zachcianki na seks nie zawsze ma ani siły ani ochoty i tyle, praca psychiczna też potrafi wykończyć odpowiedzialność za zespół ludzi z którymi się wspópracuje to nie przelewki i wykończyć potrafi bardziej niż makijaż u koleżanki więc czasem zanim coś powiecie choć raz same to przemyślcie

Autor: Luna  28.07.2010 zgłoś

Tak czytam i się zastanawiam. ARAGORN, czemu to tak jest, że jak kobieta nie daje i partner znajdzie sobie kogoś na boku, to czuje się usprawiedliwiony, bo go odtrącała, bo ma swoje potrzeby,itd. Żąda od kobiety by mu wybaczyła. A jak to mężczyzna nie daje, i to kobieta czuje się odtrącona i jej potrzeby nie są zaspokajane i kobieta w związku z tym zdradzi, to już wielkie halo, że "jak ona mogła", że dziw*a, i mężczyzna nie może jej tego zapomnieć ani wybaczyć?? No dlaczego tak jest?? Mój ex narzeczony nie mógł mi wybaczyć, że spotykałam się z kolegą. Nie, nie było seksu. Kolega zabierał mnie do barów, dyskotek, do stadnin koni, itp. Dlaczego z nim jeździłam? Bo mój chłopak mi tego nie zapewniał, choć bardzo, bardzo tego potrzebowałam i wielokrotnie go o to prosiłam. Olewał mnie. Po ok roku dowiedziałam się, że mnie zdradził. Powiedział, że to moja wina, bo ja się z tym kolegą spotykałam zamiast trwać u jego boku i się śmiertelnie nudzić. Prosił o wybaczenie- czego nie dostał. Bo skoro ja potrafiłam trzymać piczę na wodzy, mimo ogromnej ilości pokus (a jestem bardzo atrakcyjna), to czemu on nie mógł? Gdzie tu logika?

Autor: onaaa  28.07.2010 zgłoś

"gosc" - jakbym mojego faceta slyszala z tym ze ile mozna?? On pracuje po 14 h dziennie a wolne ma moze 4 dni w miesiacu. Widujemy sie nieczesto a jak juz nawet to on nie ma na nic sily poza ogladaniem tv i o dziwo gra w pilke nozna. To co ja i inne kobiety mamy zrezygnowac z zycia erotycznego bo oni kariere robia i nie maja wcale czasu dla nas??? Moj znajduje czas na seks dokladnie raz lub co najwyzej dwa razy w miesiacu ale tylko 5 minut zeby sie spuscic ze tak brzydko powiem i kladzie sie spac a o grze wstepnej nie ma mowy- ani on mi nie robi ani sam nie chce zeby sie nim zajac bo on juz sie nie moze "doczekac":/

Autor: ARAGORN  28.07.2010 zgłoś

LUNA a czy ja napisałem chociaż słowo potępienia w stosunku do kobiet ? Obecnie jestem na takim etapie że najprawdopodobniej sie rozwiodę i nie mam żadnych wyrzutów sumienia w stosunku do swojej "starej"

Autor: cactus  28.07.2010 zgłoś

Tak na prawdę każdy związek jest inny i każdą sprawę należałoby rozpatrywać osobno a nie generalizować ile to jest często ile rzadko... Ja też mam podobny problem. Jestem ze swoją narzeczoną już od wielu lat. Mieszkamy razem też bardzo długo. Kiedyś byłem ciągle napalony a mojej kobiecie nie bardzo się chciało. Po części ją rozumiałem ale z czasem odmowy co raz bardziej mnie raniły. Oczywiście sex uprawialiśmy ale jak pisałem wcześniej jedni potrzebują więcej inni mniej... Z czasem zacząłem walczyć sam ze sobą i co raz rzadziej inicjować zbliżenia. Po części pomagało mi w tym porno i długie przesiadywanie przy kompie. W końcu częstotliwością dopasowałem się do swojej partnerki i wreszcie przestałem odczuwać frustrację. Niestety, ona zaczęla mi insynuować, że błądzę gdzieś myślami kiedy się z nią kocham, że jestem jakby nieobecny itp. Dołożyła sobie do całości porno i masz babo placek... Tyle że ja w ogóle niczego sobie nie wyobrażam, nigdy nie dopuszczałem myśli o zdradzie i bardzo ją kocham. Co więcej, nigdy nie ukrywałem przed nią faktu iż przeglądam takie strony. Ona dobrze o wszystkim wiedziała i nigdy wcześniej jej to nie przeszkadzało... Wiec postanowiłem z tym skończyć dla niej i naszego związku. Pozbyłem się wszystkiego co było związane z seksem. Wierzcie mi drogie panie, porno nie nie znaczy dla faceta kompletnie nic. Jest tylko substytutem, odskocznią od rutyny. Niestety uzależnia! To jak z papierosami - palisz nie wiadomo po co i zaprzestać trudno... I mnie również jest teraz ciężej. Dalej siedzę do późna przed kompem, gram w jakieś głupie gry, serfuje po necie, tyle że omijam tą wszędobylską nagość. Albo jestem uzależniony od kompa albo siedzę tak długo by nie mieć już sił na nic kiedy się kładę obok niej. Wydaje mi się że wszystko mi sie już poplątało. Chyba sam popadam w oziębłość... Moja kobieta niestety nie ułatwia mi sprawy mimo iż częstotliwość naszych zbliżeń wzrosła. Rozmawiałem z nią że chciałbym żeby np zaczęła nosić krótkie spódniczki. Nic z tego... Twierdzi że ma krzywe nogi... Kiedy ja uwielbiam jej całe ciało i zdaję sobie sprawę że ja też nie jestem idealny. Powiedzcie co robić? Można rozmawiać ale ile? Nakłaniać ale nie zmuszać... Tracę przyjemność płynącą z seksu!!! Kocham ją całym sercem i nie potrafię bez niej żyć

Autor: Agata  28.07.2010 zgłoś

"Gdy nie mozna, nie powinno sie, nie nalezy..to sie chce..a jak cos sie juz powinno, nalezy, tak trzeba - to juz sie nie chce. Polska jeszcze jako ciemnogrod ma w podswidomosci zasade katolicka - przed slubem NIE, po slubie TAK. Gdy nie mozemy, to nawet jak fizycznie kobieta nie pociaga, jak brak sil, zle miejsce, choroba, klotnie - sie chce sexu i juz, ale po slubie w lozu malzenskim - etam, po co. Wiec szukamy czego tu nie mozna, a nie mozna - z "przyjacioleczka" z pracy." Ktoś się spytał wcześniej skąd Piotr _28 znalazł taką teorię. Przecież to jest logiczne, zakazany owoc smakuje najlepiej, tylko że trzeba pamiętać że ta przyjaciółeczka z pracy prawdopodobnie się znudzi temu facetowi szybciej niż ta żona i warto pomyśleć czy warto ryzykować dla niej budowany wiele lat związek. Jeśli już mowa o zmianie partnerów na lepszy model, to moja jedyna rada w tej kwestii, jak juz macie szukać to znajdźcie takiego z którym można rozmawiać o wszystkim, który w razie problemów podejmie próby rozwiązania ich, dla którego w razie czego nie będzie ujmą na honorze pójscie do lekarza czy seksuologa czy wogóle jakiegoś terapeuty, a nie szukajcie takiego który przez pierwsze pół roku moze 6 razy dziennie. Nie ma gwarancji że za 4 lata za 10 lat lub przy jakiejś zmianie w waszym życiu nie pojawi się podobny problem.

Autor: pan  28.07.2010 zgłoś

ja mam zatwardzenie i wzdęcia więc się nie duźdam, przejdzie mi albo jak zrobię kupę to sie poduźdam. Jak narazie mam taki stan jakos juz tydzień.

Autor: Agata  28.07.2010 zgłoś

onaaa Zaraz po ślubie ja i mąż żeśmy się rzadko widywali ze względu na jego pracę i na moją pracę, mieszkaliśmy oddzielnie, bo mieszkanko mieliśmy zaklepane dopiero od września. Mąż wtedy pracował po 12 godzin codziennie praktycznie czasem miał pod rząd 24 a raz nawet 36 i tak przez prawie 3 miesiące i mu się chciało jak przychodził z pracy. A jak już zamieszkaliśmy, pracy tez już miał mniej i o wiele lżejszą i co się dzieje? Nawet nie można było tego nazwać rutyną, bo poza tym mieliśmy dość ciekawe zajęcia.

Autor: mam nadzieje....  28.07.2010 zgłoś

Jestem z chlopakiem nie dlugo bo tylko 4 miesiace ale juz po takim krotkim czasie zaczynam miec te same problemy co wiekszosc pań powyzej... Mam tylko 22 lata moj partner jest nie wiele starszy i dlatego tak mnie dziwi dlaczego to zawsze ja musze sie prosic o jakies zblizenie zwyklego buziaka czy o seks. Na poczatku moglismy to robic codziennie po kilka razy ... i nic nam w tym nie przeszkadzalo . Nie wieze ze moglam mu sie tak szybko znudzic przeciez bylo nam tak cudownie .. dalej jest bo dogadujemy sie doskonale tylko ten sex ... Boje sie ze przez luzko sie miedzy nami popsuje bo nie ukrywam uwielbiam sex i mogla bym eksperymentowac non stop....

Autor: onaaa  28.07.2010 zgłoś

agata - czyli nawet gdy mial wiecej czasu nie ukladalo sie juz w seksie? bo nie wiem czy dobrze zrozumialam

Autor: kol  28.07.2010 zgłoś

Ja nie potrafię wyobrazić sobie sytuacji w której mi się nie chce uprawiać seksu z żoną. Raz jej odmówiłem z powodu grypy, to mi wypomina do dnia dzisiejszego, a tyle lat już minęło. Kobieta musi manipulować facetem. To facet nie może odmówić, a kobietę trzeba cały czas zdobywać i ona może odmawiać raz na jakiś czas. To facetów nakręca. Równouprawnienie w kwestii wodzenia za nos nie istnieje, choć jest wiele bezpłciowych kobiet (zwykle zranionych przez facetów, albo naoglądały się bzdur o równouprawnieniu i są nowoczesne), które chciałyby zniewieściałych facetów, bo same próbują być męskie. To straszne i obrzydliwe. Oczywiście raz na jakiś czas, to żona musi zainicjować seks, żeby mężczyzna poczuł się dowartościowany. Jednak kobieta cały czas musi udawać niedostępną. Pewnie, że czasami wkurza mnie żona, jak 2-3 dni w tygodniu odmówi mi, ale z drugiej strony to mnie nakręca. Jak za szybko biorę się do roboty i za mało jest gry wstępnej, to odwraca się do mnie plecami. Wkurzam się, ale robię tak jak chce, a po seksie zapominam o jej foszkach. Nawet podczas okresu moja żona sama zaprasza mnie pod prysznic na ręcznego, choć czasami naprawdę ma ostre bóle. Jak poproszę, to zawsze mnie pomasuje, choć seksu czasami odmawia. Moja żona może przeglądać strony internetowe, a drugą ręką mnie masować. Podzielność uwagi kobiet jest cudowna. Bóg wiedział co robi, bo ja tak w życiu nie dałbym rady. Jednak ja zainicjowałem ustaleniem reguły, Powiedziałem jej, że nie chce się z nią kochać, jeśli nie ma ochoty, wtedy może mnie po prostu pomasować. Seks bez ochoty kobiety można mieć za 100 zł, więc ja tak nie chcę. Najgorzej na popęd seksualny wpływają tabletki antykoncepcyjne, jak ostatnio zrobiła przerwę, to miała straszną ochotę na kilka miesięcy przerwy. Najważniejsza jest miłość(czytaj chęć i gotowość bezinteresownego poświęcenia), jak jest to nie ma żadnych problemów z seksem. Ważne również, żeby problemy małżeńskie rozwiązywać na bieżąco, bo łóżko nic nie rozwiąże. Jak macie jakieś podejrzenia w stosunku do małżonka, to lepiej powiedzieć to wprost i wywołać jednodniowa wojnę podczas której powiecie wszystko, co Wam nie podoba się, niż udawać że wszystko ok. Nawet nie zwracajcie uwagi na sąsiadów, którzy jak typowy Polak cieszy się z problemów innych i przylepi do Was odpowiednią łatkę. Jak ktoś jest z kimś dla bezpieczeństwa (czytaj kasy), dla dziecka aby miało świetlaną przyszłość, tylko dla gorącego seksu i chciałby widzieć jak inny facet posuwa jego żonę ( np. w Egipcie widziałem, jak zwykłe kobiety na wieczornych animacjach po zwykłym zachęceniu przez animatorów wykonywały przy wszystkich taniec erotyczny dla swoich mężów, czasami facetów z widowni. Powiedziałem żonie chcącej wyjść, że jak by tak zatańczyła, to któryś z animatorów dostałby w ryj, a później to chyba poszedłbym się ochlać jak dzika świnia, bo kobiety to nie potrafię uderzyć), myśli że żona albo mąż będzie zachowywało się tak jak gwiazdy pornoli, ma kredyt na 300 tys. wierząc w american dream , ma super dom oraz samochód i stado chodzących za sobą młodych laseczek, lub mężczyzn szukających bezpieczeństwa i wreszcie skusi się na takiego kogoś, jak teściowa decyduje co jecie na obiad itp. , to niech się nie dziwi, że któryś z małżonków nie ma ochoty na seks. Seks bez miłości jest pusty i nie daje żadnego szczęścia, a jedynie chwilowe zaspokojenie własnych potrzeb seksualnych, a później chce się więcej i więcej po czym ma się jeszcze większe doły. Ja jak byłem kawalerem i umawiałem się co tydzień z inną, to często kobiety przyszywały mi łatkę napaleńca chcącego ich za wszelką cenę zaciągnąć do łóżka, a one takie święte i mi nie dawały, choć wielokrotnie odmawiałem im seksu nawet po jakiś tam pieszczotach, bo jak sobie pomyślałem że taka może być przez przypadek matką moich dzieci, to od razu mi opadał. Nawet nie mogłem na początku umówić się z żona, bo mi koleżanki przyszywały łatkę seksoholika i musiałem starać się miesiącami, żeby wreszcie się umówiła, choć jak mnie tylko poznała, to chętnie chciała się umówić. Jak się umówiła ze mną i powiedziała mi co mówią jej koleżanki, to powiedziałem że jak mi przyprowadzi koleżankę w której był mój penis, to dam jej spokój, bo do masowania przyznaję się. Tylko raz wszedłem w kobietę, którą nie kochałem i starczy mi na całe życie. Oczywiście naoglądaliście się telewizji i faceci pragną w łóżku gotowych na wszystko prostytutek, a kobiety bogatych i mega romantycznych księciuniów z telenowel, ale wy przecież wszystko kontrolujecie w swojej podświadomości. Połóżcie na stole szklankę z wodą i powiedzcie sobie 20 razy że obudzicie się o 3 rano jak wypijecie tą szklankę, a nie będzie potrzebny Wam budzik. To prosty dowód na to, że wszystko czego słuchacie na okrągło bardzo mocno na Was wpływa. Kiedyś byłem na Ukrainie i widziałem, jak mnóstwo pustych zwykłych dziewczyn szukało u mnie bezpieczeństwa. Tak samo wiele Polek zachowuje się na zachodzie. Jeśli sami nie szanujecie się, to kto Was będzie szanował. Ślub w temacie

Autor: kol  28.07.2010 zgłoś

szacunku nic nie zmieni. Aha i najważniejsze oglądajcie M jak miłość i siedźcie całymi dniami przed telewizorem, to będziecie wiedzieć co robić, aby zainteresować drugiego małżonka. Kobiety mają tyle możliwości, żeby facet chodził koło nich, jak wytresowany piesek. W kwestii seksu i chyba nie tylko ja jestem właśnie takim szczęśliwym pieskiem mojej żony. Jest tylko jeden warunek musi być miłość (czytaj szacunek i chęć bezinteresownego poświęcenia dla drugiego małżonka, a nie jakieś fascynacje np. jego urodą, statusem materialnym, albo wielkością penisa) na którą pracuje się latami, a można ją stracić w jednej chwili przez swoja głupotę, której dzisiaj nie brakuje, wręcz Nas po prostu zalewa, a każdego normalnego człowieka nazywa zacofanym średniowiecznym obłudnikiem. Ja mam to już gdzieś, ale współczuje kobietom poszukującym prawdziwej miłości z którą wiąże się człowiek na dobre i złe, bo teraz to nie wiadomo czy facet jest facetem, czy może faceto-kobietą, a może kobietą. Widzę również kobiety zachowujące się jak mężczyźni i udające nowoczesne i samowystarczalne paniusie, które chodzą na terapie do psychologa, a potrzebują czasami jedynie przytulenia i ramienia mężczyzny w które można się wypłakać. Kiedyś taka równouprawniona paniusia po stracie przeze mnie pracy i kilku miesięcznym szukaniu nowej na koszt żony nazwała mnie nieudacznikiem, to przekonałem się na czym polega ta nowoczesność kobiet. Czasami to mam nieodparte wrażenie, że media tylko antagonizują kobiety i mężczyzn, wierzących i niewierzących itp. , żeby mogli sami robić przekręty na miliony, a wy się tym wszystkim tak podniecacie, a przecież to zwykły cyrk z tresowanymi ludźmi.

Autor: Agata  28.07.2010 zgłoś

onaaa Chodziło mi o to że jak miał mniej czasu i był przepracowany to się bardziej układało niz jak miał więcej czasu i był mniej przepracowany. Swoją drogą to do póki mnie to nie dotknęło to myślałam że takich sytuacji jest niewiele że facetowi się nie chce i na prawdę myślałam że to ze mną jest coś nie tak jak do tego doszło. Myślałam że to kobiety częściej nie chcą niż mężczyźni. Dopiero jak zaczełam szukać, znajdywałam na forach całe masy kobiet z podobnymi problemami. Chyba jest to problem bardzo utajony.

Autor: onaaa  28.07.2010 zgłoś

kol- ja chetnie poudaje niedostepna i odmowie raz na jakis czas mojemu facetowi z tym ze wtedy to juz sie chyba bedziemy kochac raz na pol roku. W sumie niedawno mu odmowilam, zapytal tylko "nie chcesz?" a ja "nie" na co odpowiedzial tylko "szkoda" i na tym sie skonczylo. Jak mam bardzo chciec skoro on jest w tym kiepski i nawet sie interesuje moimi potrzebami;/ Dluzsze rozmowy na ten temat mamy juz za soba ale niczego nie zmienily a aj trace tutaj durna czas żalac sie obcym ludziom zamiast zakonczyc ten zwiazek. Zyje wspomnieniami.

Autor: onaaa  28.07.2010 zgłoś

agata- moze nie tyle utajony co zwyczajnie my kobiety nie trabimy o tym wszystkim naokoło ze facet nie chce z nami sypiac tak jak oni to robia wypowiadajac sie wlasnie na temat swoich partnerek

Autor:  28.07.2010 zgłoś

a ja bym tam czesciej poprzytulal i poruch....co by blizej do kraka bylo hehehe :) Podhalański góral :)

Autor: laska  28.07.2010 zgłoś

a ja niemam ochoty na seks z moim mezem bo on smierdzi!!!!!!!!!jak wy wiekszosc polakow facetow,smierdzicie piwskiem ,macie wielkie brzuchy,popsute zeby,smierdzi wam penis ryba i skarpetki padlina!nie chce sie kapac,majtki zmienia raz w tygodniu!rozmawialam z nim wiele razy i sie obraza albo mowi ze mam sobie zoperowac nos:((i co ja mam zrobic ?mecze sie z nim juz 9lat,ja mam 30 lat jestem podobno atrakcyjna,ladna,mam powodzenie i narazie odrzucam zaloty ale jak spie obok mojego czesto cuchnacego meza to mam ochote na kazdego byle czystego!!!faceci sie skarza ze zonki ozieble ale jak ja mam uprawiac seks z takim smierdzielem to wole odmowic i zrobic sobie sama dobrze w samotnosci!!mysle nad rozwodem i niech sie z nim inna frajerka meczy:(

Autor: Emilii  28.07.2010 zgłoś

Moim zdaniem zasługujemy na uczucie i mezczyzni powinni nam je okazywac! Tez mozemy miec stres, problemy i nie wiem czemu to niby my mamy im (meżczyzna) "usługiwac". Fakt ze to my jestesmy mocnejsza płcia, co udownili naukowcy ale bez przsady! To oni powinni zabiegac o nasze wzgledy (jak na poczatku mysle kazdej milosci). Bzdurne sa tlumaczenia ze sa przemeczeni itp. SEX jest przyjemnoscia dla obojga partnerów, odstresowuje, rozluznia miesnie i co najwazniejsze podnosci hormon szczescia!!! Wiec najlepszym sposobem na "zrzedzenie" waszych Pan drodzy Mezczyzni jest sex, duzo sexu i wszystko bedzie cacy:) pozdrawiam!

Autor: Emilii  28.07.2010 zgłoś

..a ha! jescze jedno-dbajcie o swoje narzady bo nieuzywane podobno zanikaja:p

Autor: kaśka  28.07.2010 zgłoś

Podstawowa różnica między kobietą a mężczyzną: facet potrzebuje 24 sekundy gry wstępnej a kobieta - 24 godziny!!!! To tak w odpowiedzi na posty panów biorących udział w dyskusji...

Autor: 7 letnia mężatka  28.07.2010 zgłoś

Mój facet jest oziębły seksualnie i emocjnalnie, potrzebuję więcej sexu niż on, ale bardzo go kocham, więc ciągle dbam o siebie, przyciągam jego wzrok krótką spódniczką, fajną bielizną, nawet jak mam ochotę na dres to zakładam taki obcisły. Poza tym często się do niego uśmiecham, przytulam, całuję, więc najczęściej udaje mi się skruszyć jego lód. Nie załamujcie się, na wszysto jest rada :)

Autor: kol  28.07.2010 zgłoś

Do onaa. Myślę, że niepotrzebnie się obwiniasz. Widzę, że dużo robisz, żeby Wasz związek utrzymał się. Walczysz o Twój związek. Jak jesteś przed ślubem i nie przysięgałaś, to zawsze możesz powiedzieć narka, nawet nie mając ku temu jakiś określonych powodów. Pewnie dużym problemem jest jego przepracowanie, ale to nie jest żadne usprawiedliwienie, bo jak Cię kocha to musi być gotowy na poświęcenia. Jeśli nie umie pracować krócej teraz, to później będzie tylko gorzej. Po co tak się obwiniasz i szukasz na siłę rozwiązania problemu. Chcesz zostać psychoterapeutą? Możecie po prostu nie pasować do siebie. Ja kiedyś powiedziałem żonie, że jak będzie tak dużo pracować, to wyjadę zagranicę, bo i tak nie spędzamy ze sobą dużo czasu. Pomogło, choć do tej pory muszę ją czasami mocniej uświadomić, że przesadza z pracą. Jednak ja jestem po ślubie i muszę uważać, bo przysięgałem w kościele i nie wyobrażam sobie, żebym mógł złamać świętą przysięgę. Jednak jeśli Ty przed ślubem wszystkiego próbowałaś i czujesz się nieszczęśliwa, to po co to ciągnąć? Jak byłem kawalerem, to zrywałem i nie przejmowałem się nawet jednego dnia, choć czasami nawet nie umiałem znaleźć powodu zerwania. Między dwojgiem musi być taka iskra, to czuje się czy to jest właściwa osoba. Zwykłe zauroczenie na początku i motylki w brzuszku, to trochę mało, szczególnie jeśli zostało tylko wspomnienie tego zauroczenia. Jeśli będziesz dalej kontynuowała ten związek, to facetowi z czasem będzie jeszcze ciężej przełknąć rozstanie, bo czas robi swoje. Seks to bardzo ważna sprawa. Nie chce Cię moralizować, bo święty nie jestem, ale z seksem przed ślubem naprawdę trzeba uważać, bo znam kilku kolegów, którzy zmarnowali sobie życie przez wpadówki. Wpaść można zawsze, bo jak ma się pecha, to nic nie pomoże. Dziecku nie wytłumaczysz, że to była chwila słabości, bo ono pragnie dwojga kochających się rodziców i przeżywa każdy poważniejszy kryzys w związku. Dlatego ja tak bardzo bałem się wchodzić w kobietę przed ślubem, bo od pieszczot to nie mogłem się powstrzymać. Żeby wzajemnie zadowolić się, to nie trzeba koniecznie wkładać kobiecie penisa, to chyba oczywiste. Mam apel do kobiet. Weźcie przed ślubem pogońcie facetów, jeśli czujecie się nieszczęśliwe, facet Was zlewa, pije, ćpa, słucha swojej mamusi jak wyroczni, zdradza, uderzył Was nawet jeśli zrobiłyście największe na świecie świństwo itd, bo po ślubie może być tylko gorzej. Nawet jego kasa Wam nie pomoże, jeśli wewnętrznie nie będziecie pewne, że to ten jedyny. Samo wewnętrzne poczucie, że to nie jest ten powinno wystarczyć, żeby faceta zostawić. Ja wiem, że jesteście uczuciowe, ale nie bójcie się zostawiać palantów i przestańcie bawić się w psychoterapeutów swoich związków. Jeśli nie przysięgałyście w kościele, bo nie wierzycie, albo nie zdecydowałyście się na taki krok, to jesteście wolne jak dzikie świnie. Pamiętam, jakie podchody do zrywania robiły mi niektóre kobiety. Po co ten cyrk? Walcie prosto z mostu. To koniec i tyle, a nie bo to, bo tamto i sranto. Jeśli o coś obwiniałem byłe, to tylko o te podchody przy zrywaniu, albo zrywanie przez telefon. Jak ktoś jest prawdziwym facetem, to nawet jeśli mu zależało to zaciśnie zęby i poszuka innej. Jak tak nie umie, to już jego problem, nie Wasz. Z kobietami trzeba zrywać delikatnie i stanowczo również bez szukania jakiś wydumanych powodów, ale litowanie się nad facetem jest dla niego jeszcze gorszym ciosem, niż powiedzenie prosto w twarz to koniec i żegnam. Powiedzcie, ze nie życzycie sobie już żadnych kontaktów ze sobą, bo czasami są takie faceto-kobiety wydzwaniające i mające nadzieję z każdym odebranym telefonem większą, że nastąpi reaktywacja związku. Pozdrawiam kobiety odważnie szukające własnego szczęścia.

Autor: onaaa  28.07.2010 zgłoś

kol- ja wiem ze jest duzo racji w tym co piszesz ale nadal mi obiecuje ze bedzie inaczej i ze to tylko kwestia czasu ;/ kiedys gdy mu powiedzialam ze zaczynam sie rozgladac za innymi facetami bo ze mna nie sypia i ze powinnismy cos z tym zrobic bo to nam nie wrozy dobrze to powiedzial ze on by dla mnie wszystko zrobil i ze pracuje tez aby nam bylo w przyszlosci lepiej a ja jestem niewdzieczna;/ Nigdy w domu nie widzialam czulosci i nigdy tam nie bylo spokojnie- patologiczny ojciec i dlatego tak trudno mi odejsc bo moj chlopak jest dobrym i pracowitym czlowiekiem. za bardzo sie przywiazuje do ludzi i boje sie zmieniac partnerow...a wiem ze jesli zerwe to juz go nie zobacze :( a to moj przyjaciel....

Autor: kol  28.07.2010 zgłoś

onaa: To jest Twoja decyzja i Twoje życie. Pamiętaj tylko, że mogą to być tylko słowa. Najważniejsze w związku są czyny. Nie usprawiedliwiaj go patologicznym ojcem, bo to nie ma sensu. Jak się postarasz, to nawet największą zbrodnię można usprawiedliwić. Życie masz tylko jedno. Pozdrawiam i kieruj się głosem serca

Autor: Basia65  28.07.2010 zgłoś

No to nie jestem jedyną kobietom,ktora cierpi bo mąż nie chce... ..a faceci którzy są chętni i mogą ....piszą, aby mnie podreczyć hahahahaha kazda wypowiedz to jak moja historia z zycia wzieta... pozdrawiam:)

Autor: Agata  28.07.2010 zgłoś

Kol jak tak piszesz o tych wpadkach to przypomniało mi się coś apropo problemu odwrotnego czyli "gdy to kobieta nie chce", czytałam kiedyś o pewnej teorii. Kobieta utożsamia każde zbliżenie z możliwością poczęcia dziecka i jeśli nie ma przy tym poczucia bezpieczeństwa że facet jej pomoże w razie co, ze nie wywalą jej z pracy, że sama sobie poradzi, że moze miec problemy z ciążą: to nawet jak się najlepiej zabezpiecza to będzie się podświadomie bała tego seksu. Jeśli tak boi się przez dłuższy czas to zacznie go unikać i niestety nie przestanie się bać nawet jak sytuacja się zmieni, chyba że dopiero po jakimś czasie.

Autor: czytacz  28.07.2010 zgłoś

KOL TO GOS ?:)

Autor: ~@~  28.07.2010 zgłoś

Co począć z takim "Egzemplarzem". Atrakcyjną żonę omija wielkim łukiem już parę lat, jej wszelkie zaloty kończą się niepowodzeniem. O lekarzu jakiejkolwiek specjalności (aby się przebadać) nie chce słyszeć. "Rozmowy" są tylko monologami z jej strony. Na wszystkie jej pytania odpowiada "nie wiem",,,

Autor: Ja  28.07.2010 zgłoś

Jestem kobietą 50+...chcącą i lubiącą.A mój mąż..raz na tydzień..owszem i jeszcze z wielkim wymuszeniem.Zawsze tak było.Nawet mi się z nim o tym rozmawiać nie chce.bo to tak..jak grochem o ścianę.Za dużo mam latek,ale nawet po 30 latach małżeństwa bez żadnych wyrzutów ....zrobiłabym "coś" i nie prosiła więcej.

Autor: Boguś L.  29.07.2010 zgłoś

wszystkie jestescie tempymi cipami i nie umiecie sie zajac facetem wiec jak mawial Bogus : "wypier*alac..."

Autor:  29.07.2010 zgłoś

no cóż Boguś- może ja miałam to szczęście w życiu, że nie zakochałam się w żadnym impotencie i przez to nie muszę w imię wyzszych uczuć zamęczać się i zadręczać psychicznie i fizycznie, ale już Ty może nie będziesz mial tego szczęścia i jak Ci stukną tzw. "siątki" zostaniesz takim własnie IMPOTENTEM psychicznym i fizycznym ( może już nim zresztą jesteś i stąd ta agresja) - a jakaś mądrzejsza niecierpiętnica nie będzie miała zamiaru się męczyć i to Tobie powie : jak mawial Bogus : "wypier*alac..." Odnośnie "zajmowania się facetem"- to się już w ogóle nie chce komentować! Jak będę potrzebowała zwierzątka domowego do "zajmowania się nim" to sobie kupie kotka albo pieska, a niepelnosprawnych umysłowo i fizycznie do obsługi nie potrzebuję w moim życiu, zajmuję się sobą i dziećmi , nie wymagam by ktoś mnie traktował jak swoje dziecko tylko jak partnerkę i też nie traktuję mężczyzn jak dodatkowego dziecka czy króliczka w klatce.

Autor: ksjp  29.07.2010 zgłoś

cyt: ...Mój facet dwa razy podczas zaspokajania mnie zasnął i dla mnie to jest tragedia ..... a dla mnie tragedia to sformułowania"podczas zaspokajania mnie ..." i co dziwne że zasnąl!!????

Autor:  29.07.2010 zgłoś

no jeżeli jest kryptogejem to nie jest dziwne że zasnął ;-)))

Autor: niezadowolony  29.07.2010 zgłoś

do ja ...jestem facetem, mam taki sam problem i tyle latek w małzeństwie....już o tym pisałem wcześniej..... mój email:leoo5@onet.pl

Autor: NINA  29.07.2010 zgłoś

Jestem w takim związku od 3,5 roku. wydaje mi się że mój popęd sexualny jest normalny. Niestety popęd mojego narzeczonego nie. To ja w 9 przypadkach na 10 inicjuje sex. ćzasem mam tego dosyć. Nie jestem osobą zdolną do zdrady. a może powinnam powiedzieć że jeszcze nigdy nie zdradziłam żadnego z moich partnerów. Zastanawiam się tylko jak długo wytrzymam. Raz na kilka tygodni (kilka tzn nie 2-3 tylko 4-7 tygofni) stanowczo mi nie wystarczy. Są wokół mnie mężczyźni którzy dają mi do zrozumienia że się im podobam i że chętnie pogłębiliby naszą zanjomość. Boję się że mogę ulec. Narazie bronię się przed tym jak mogę, ale nie wiem jak długo wytrzymam. Staram się rozmawiać z moim partnerem ale bez skutku. Na początku naszego związku było inaczej ale od jakichś 2,5 roku się popsuło. Kocham go i nie chcę się z nim rozstawać. Planujemy dziecko, ale zakładanie rodziny z mężczyzną który nie przepada za sexem trochę mnie przeraża.

Autor: NINA  29.07.2010 zgłoś

Do Boguś L. Widzę że nie borykasz się z problemem o którym tu mowa. Jeżeli nie masz żadnej dobraj rady to nie wypowiadaj się w tak wulgarny i chamski sposób. Zastanów się ja ty byś się czuł gdyby twoja partnerka odmawiała ci sexu. A może "krowa która dużo muczy mało mleka daję" Swoją niechęć do sexu nadrabiasz chamskim zachowaniem na forum. Pozdrawiam.

Autor: buba  29.07.2010 zgłoś

jesteśmy razem 18 lat i przez pierwsze 14 było super, teraz sex raz na miesiąc ( jak bym chciała częściej) i taki przewidywalny. Mąż mnie kocha i nie zdradza, a jednak po latach pożądanie chyba mija, rutyna zabija a ja coraz częściej myślę o romansie.

Autor: Anonim  29.07.2010 zgłoś

Ja myślałem, że mam problem bo sex raz na 2 tyg(ja mogę codziennie), ale po seksie przynajmniej oboje padamy ze zmęczenia. ;-) Współczuję tym co mają nieczęsto i zero przyjemności. Jeżeli wasi partnerzy nie chcą niczego zmienić, postawcie jakieś ultimatum, bo bez grożących konsekwencji nie będzie motywacji i co za tym idzie żadnego efektu. :)

Autor: anija  29.07.2010 zgłoś

jestesmy 4 lata po slubie,dla innych podobno jestem atrakcyjna,dla meza niekoniecznie-kochal sie ze mna 3 razy,za kazdym razem konczylo sie klotnia,miewam mysli samobojcze

Autor: Lusi64  29.07.2010 zgłoś

Jeżeli nie chce ale szuka ratunku to dobry znak , jeśli nie chce nic z tym zrobić....To szkoda....A dni i lata płyną....

Autor: hm.....  29.07.2010 zgłoś

seks nie jest najwazniejszy....tak, to prawda, ale jest bardzo wazny!!!!bo milosc to" kochac to odczuwac rozkosz ogladajac, dotykajac, czujac wszystkimi zmyslami, jak mozna najblizej istote kochana i obdarzjaca nas miloscia"nie ma szans na przetrwanie zwiazek gdzie nie ma bliskosci i haromnii seksualnej...jezeli pojawia sie to jako przejsciowy problem, to ok, mozna rozwiazac, przeczekac itp..jezeli jest to juz temperment, cecha stala to jest juz koniec....niestety...seks powinien byc przyjemnoscia dla obojga,bo t jest nawieksza rozkosza widziec rozkosz partnera

Autor: kawaler z odzysku  30.07.2010 zgłoś

najpierw, drogie panie, zacznijcie sobie odpowiednio dobierać facetów. jeżeli jest dla was najważniejsza fotografia ślubna to macie to na co zasługujecie. To nie my was sobie dobieramy tylko wy nas, dobrze o tym wiecie a więc pretensje do siebie a nie do faceta. I nie wirzcie w mity typu ze kobieta to chce po 30tce a facet po 20tce. To jest w genach - jeden rucha od przedszkola do grobowej deski a drugi tylko w noc poslubną. I tak samo jest z wami - jedna jest jak bomba atomowa a druga jak snięta księżniczka. TRZEBA SIE DOBRAĆ.

Autor: Naomi  30.07.2010 zgłoś

Yhym pamietam te dni...ja napalona jak bum cyk cyk a on ..... ani reka ani noga ....po 4 latach wspanialego wspolzycia wszystko pryslo....jak w bance......nie zdradzialam go ...wybralam wolnosc ..jestem wolna bawie sie zyciem...mieszkam za granica od 8 lat kocham to miasto ... pozdrawiam wolnych i wspanialych ludzi

Autor: Zagubiona  30.07.2010 zgłoś

Hmm Wy przynajmniej mieliście udany sex przez kilka lat. Ja mam dopiero 27 lat i jestem z chłopakiem od roku. Ale juz po 3 miesiącach bycia ze sobą sex byl raz na miesiac. Robiłam co mogłam: bielizna, kolacja, niespodziewanie wskakiwałam na niego rano itd i co? I nic!!!Były rozmowy, płacze i dalej nic nie pomogło. On sam twierdzi, że nie wie czemu mu się nei chcę. ?Ja natomiast mogłabym 2-3 razy dziennie ale w ostatecznosci potrzebuje sexu raz na tydzien ra nie na miesiac.Teraz wpadłam w kopleksy i nieczuję sie kobieco. A nie jestem ani brzydka ani gruba, Natomiast moja wartosc siebie spadła do 0. Teraz mam non stop sny erotyczne i codziennie zabawiam sie sama. To wszystko spowodowało, ze chce on niego sie uwolnic bo czuje sie jak bym miala za chwile eksplodowac. Najgorsze jest to, ze pod kazdym innym wzgledem on jest cudowny. Ale mi juz nei starcza sil na tak związek a co mówic zeby byc z nim na cale zycie?Wydaje mi sie ze wole czerpac z zycia ile sie da i byc szczesliwa choc przez niedługi czas niz zyc z kims bo jest dobry .Najgorsze jest to ze jestem w tym wszystkim zagubiona.

Autor:  30.07.2010 zgłoś

Do kawaler z odzysku : To co napisałeś jest świętą prawdą i się z tym zgadzam w 100% tylko że ... ... no własnie : jak w końcu już uświadomiłam sobie że to JA mam wybrać, że wcale nie muszę się godzić na to co w społeczeństwie uważane jest za normę ( wiele moich znajomych w ogóle nie rozumie po co się rozwodziłam - przecież nie bił mnie i dziecka po za jednym razem i pił tylko okazjonalnie- w Polsce nadal pokutuje pogląd że jak nie BIJE I NIE PIJE ZA WIELE TO FACET - PERŁA). Uświadomiłam sobie w końcu że też jestem człowiekiem, że mogę mieć swoje marzenia, chcieć czasem też zrobić coś dla siebie a nie tylko mąż, dom, dzieci i praca zawodowa jeszcze aby na to wszystko zarobić... no to jak się rozwiodłam, przeszłam okres żałoby po rozwodzie , okres żałoby po własnej głupocie że dokonałam wyboru- nie dokonując go, zaczęłam się rozglądac wokół...zaczęłam się umawiać z facetami... ... od kilkunastu mięsiecy odechciało mi się nawet chodzic na niezobowiązujące randki , z których może "coś miałoby w przyszłości wyniknąc , rozwinąc się "... po prostu poziom umysłów moich równolatków, singli i rozwodników mnie rozwalił - widocznie jeszcze nie nadszedł dla mnie czas, może nigdy nie spotkam tego kogoś, ale jeżeli mam być z hologramem człowieka - bo tak trzeba, bo nie można być samą, bo w Polsce często z samotną kobietą to wielu fachowców i urzędasów to nawet nie chce gadać- to ja to kicham!!! To jest mój wybór : wybiorę człowieka , albo wolę byc sama, na udawane związki z niby-ludźmi już nie mam ochoty i siły. Masz rację- pretensje moge mieć tylko do siebie - tylko jeszcze nie doszłam do tego czemu nie spotykam intelientnych facetów, czemu nie przychodzą do mnie lciekawi ludzie. I to nie tak , że ja ich krytykuję w ogóle - jako znajomi są świetni, ale do wspólnego życia ABSOLUTNIE SIĘ NIE NADAJĄ.

Autor: MS  30.07.2010 zgłoś

Czy wy głupie baby myślicie, że w erze takich komputerów i takich gier komputerowych ktoś ma ochotę uganiać się za wami? Bez żartów! Nikt już nie potrzebuje waszych fochów, PMS'a i innych kobiecych zalet. Przez wieki faceci za wami gonili, a wy wybrzydzałyście... Ja tam wolę gry komputerowe. :]

Autor:  30.07.2010 zgłoś

No i chwała Ci MS za to że wolisz gry od kobiet!!! Dziekuję Ci z góry za to że nie zawracasz głowy zdrowym na umyśle ludziom, nie zwodzisz żadnej kobiety, nie wciskasz kitów, ba- dziekuję Ci że otwarcie mówisz że kobieta dla Ciebie to tylko fochy i strata czasu. Bo przez całe wieki Twoi przodkowie i im podobni po których masz te geny nie mieli odwagi na prawdę- UDAWALI uganianie się , bo wygodnie było jakąś głupią kobietę przekonać do siebie i już po slubie - MOJA WŁASNOŚĆ to i mogę pokazać prawdziwe oblicze , już i tak nie ucieknie. A dzisiaj się zmieniaja czasy- mogą "UCIEC", nie musza się męczyc- no to pseudopanowie- czas zając się grami, życie pozostawcie tym kilku procentom prawdziwych mężczyzn, którzy wiedzą po co się żyje, którzy wiedzą czego chcą i wiedzą że kobieta to człowiek, a uczucia to nie fochy!!

Autor: kawaler z odzysku  30.07.2010 zgłoś

do zniechęconej bez nicka nie szukaj facetów wśród równolatków, to obojętne czy singiel czy rozwodnik, musi być od ciebie starszy o 10 lat i DOŚWIADCZONY, wiesz, taki przeżyty w dobrym sensie. Samo to że ktoś jest po związku, rozwodzie itp nie wystarczy - powinien mieć doświadczenie z wieloma kobietami i lubić kobiety. Każda mysli że taki sie będzie puszczał na prtawo i lewo, nieprawda jeżeli będzie starszy, jak sie wyszaleje to będzie bardziej doceniał jedną kobietę a poza tym będzie bardziej opiekuńczy a opiekownia się wzmacnia potencje u faceta. Ciekawa rzecz. Jak sie spotkasz z równoilatkiem to on nie będzie miał tej motywacji opiekuńczej w stosunku do ciebie. A druga sprawa to kompleksy, za bardzo sie przejmujecie swoją urodą, kobieta zadowolona z sibie, taka narcystka (obojętnie czy gruba czy chuda czy garbata) przyciąga wielu facetów bardziej niż modelka z telewizora.

Autor: marian  30.07.2010 zgłoś

nie ma takiej opcji że nie chce, jak nie chce to jest gejem albo impotentem

Autor: Aziraal  31.07.2010 zgłoś

a tak MS ma rację ...jestem 27 lat po ślubie...ciągle tylko nie teraz ...nie bo to bo tamto...daj wytrzepię ...nie bo zasapię się bo głowa boli...w końcu dałem sobie spokój z lataniem za nią (przed ślubem to mało nie urwała i odgryzła....a z dupy to wióry szły taka była chętna....)w końcu kiedy od czasu siedzę przy kompie i nie ciupciam jej od miesiąca lub dwóch to przyłazi i mędzi....a ja mam już dość...nie chciałaś to masz...i jeszcze jedno kobiety która chce naprawdę seksu nie ma to mit...i tyle.....dupa to tylko środek do manipulacji facetem...a kiedy on nie chce dupy ...to dopiero tragedia...brak środka manipulacji...i to was boli....

Autor: Ech...  31.07.2010 zgłoś

Nie dogodzisz. Za łatwa, to szybko się znudzi. Jak trzeba zabiegać, też źle. "Złej baletnicy przeszkadza rąbek spódnicy". Nie ma już prawdziwych,normalnych, zdrowych facetów. I to jest smutna prawda.

Autor:  31.07.2010 zgłoś

do ech...przeczytaj mój post z zrozumieniem...są zdrowi normalni faceci przede wszystkim myślący.....i uczący się też ;))))...tylko że kobiety nauczyły się przez wieki że droga do zmiękczenia faceta(czyt. zmuszenia do tego co chce kobieta w sposób prosty lub zawoalowany)prowadzi przez dawanie dupy....w różny sposób ... i kiedy okazuje się że facetowi do szczęścia kobieca dupa zbędna to powód do paniki.....i bicia na alarm że faceci nie chcą seksu...są ogólnie be....drogie panie przez lata to wy manipulowałyście facetami za pomocą kart które natura dała wam między nogi...teraz role się odwracają....i trzeba się z tym pogodzić ....chcecie dymanka...to się starajcie i tyle.....

Autor: Marianna  31.07.2010 zgłoś

"nie ma takiej opcji że nie chce, jak nie chce to jest gejem albo impotentem "-autor Marian Krótko i na temat,bez owijania w bawełnę. Podpisuję się pod tym obiema rękami. Dziewczyny nie pozwólcie się upokarzać i nie odbierajcie mężczyznom naturalnego prawa-zdobywania kobiety.Wykopcie ze swojego życia i łóżka jak najszybciej,a nie tłumaczcie ich. To ,że facet odmawia seksu,nie świadczy o braku waszej atrakcyjności.Nie łudźcie się,że to się zmieni i nie wpadajcie w poczucie winy.To ich problem i niech z nim spadają na drzewo.Dla prawdziwego mężczyzny byłoby żenujące,żeby kobieta żebrała o czułość,seks,bliskość itp.

Autor: Proroctwo  31.07.2010 zgłoś

Kiedyś wracaliśmy o 4 nad ranem ze święta Trybuny Robotniczej /było takie na Śląsku/ piechotą. Na środku Rynku w Katowicach zaczęliśmy się z moją ówczesną dziewczyną a teraz moją żoną namiętnie całować. Niespodziewanie pojawił się patrol w postaci dwóch milicjantów , starszego i młodzika. Młodzik na nasz widok wyrwał do przodu w wtedy starszy złapał go za ramię osadził w miejscu i powiedział : "Zostaw go - ożeni się z nią to za trzy miesiące nie będzie mógł na nią patrzeć" . I tak też się stało Ostatni raz miałem z nią zbliżenie około 1997 roku bo po prostu na babe patrzeć nie moge. Z drugiej strony sytuacja nie pozwala nam się rozejść ale gdyby sobie kogoś znalzła to bym nic przeciwko nie miał co jej powiedziałem. Ale babsko się upiera żeby robić za Penelopę .

Autor: dupa wołowa  01.08.2010 zgłoś

Marianna chce powiedzieć ( tłumacząc to na polski :)), że to jest kurwa mać jego PSI OBOWIĄZEK ! ;) Ma rację Marianna oj ma ;) Ale niech mi będzie wolno zapytać, na czy w ogóle jest a jeśli tak, to na czym polega SUCZY OBOWIĄZEK ?:)

Autor: joe  01.08.2010 zgłoś

Swiat według Bundych i wszystko jasne.

Autor: john  01.08.2010 zgłoś

Kurwa jak faja nie dryga to chociaż tą minetę możńa strzelić żeby kobitka sie cieszyła.

Autor: avik  01.08.2010 zgłoś

Ech... (2010-07-31 21:34:33) ----- Nie dogodzisz. Za łatwa, to szybko się znudzi. Jak trzeba zabiegać, też źle. "Złej baletnicy przeszkadza rąbek spódnicy". Nie ma już prawdziwych,normalnych, zdrowych facetów. I to jest smutna prawda. prawie dokładnie to samo sądze o kobietach. Gdzieś czytalem okreslenie "kobiety wykastrowane" i potwierdzam, jest coś takiego. 80% kobiet czyli te normalne, do seksu sie nie garnie, bo tak zostały wychowane. Im kraj bardziej religijny tym więcej kur domowych i musicie sie z tym pogodzić. A w odwrotną strone - in kraj bardziej religijny tym więcej pedałów. I z tym też sie musicie pogodzić.

Autor: Marianna  01.08.2010 zgłoś

do "dupa wołowa" Z tym "tłumaczeniem na polski" nie idzie Ci najlepiej.Jesteś niewątpliwie "dobry" w "tłumaczeniu weterynaryjnym"albo jakimś zoologicznym:) Jeśli postrzegasz seksualność człowieka wyłącznie przez pryzmat zwierzęcych instynktów i zachowań,to nie dziwię się,że ludzki język,zachowania,uczucia i potrzeby są dla Ciebie czymś z kosmosu i,co za tym idzie,wyzwalają agresję.Z Twojego posta wynika,że: -mężczyzna to pies -kobieta to suka -seksualność to obowiązek -relacje,związek kobieta-mężczyzna to....czarna magia. W takim kontekście nie rozumiem Twojego pytania i nie pokuszę się na odpowiedź.Zostań sobie w swoim "zwierzęcym"świecie.Obawiam się jednak,że i "tam"nie znajdziesz akceptacji:)A może spróbuj zamienić suczki na krówki.... Współczuję.....tym biednym zwierzątkom.Sodomia to zboczenie,jakbyś nie wiedział:)

Autor: dalsza  01.08.2010 zgłoś

ale gdy on nie chce to nie da rady...gorzej jak nam kobietą się nie chce...

Autor: o....  01.08.2010 zgłoś

Moim zdaniem dwoje ludzi musi się tak dobrać, aby ich potrzeby seksualne były podobne. Inaczej ciężko będzie wytrzymać w związku, w którym jedno chce a drugie ciągle odmawia. Nie o to w tym wszystkim chodzi. A seks ma bardzo istotne znaczenie w życiu.

Autor: kaśka  02.08.2010 zgłoś

Mam to samo ,na początku było cudownie póżniej klapa jemu się nie chciało i co się okazało na kompie ogląda pornusy godzinami w jego przkonaniu daje mu to męskość , a gdy powiedziałam to gdzie ta jego męskość w łóżku bo jakoś nie widzę? cisza i doczekałam sie ale celibatu , ile nasz związek jeszcze wytrzyma niw wiem

Autor: rosomack  02.08.2010 zgłoś

no cóż wszystko co przeczytałem na tym forum potwierdza moją teorię że seks to najbardziej przereklamowana rzecz na świecie...HOWGH....

Autor: Zbigniew  02.08.2010 zgłoś

Kobieta nie jest juz zadna zagadka, pragnieniem, marzeniem. Jest miechem, ktorego pelno na porno stronkach. Masz ochote w realu pocwiczyc to co oferuje internet, to umawiasz sie z niedoinwestowana studentka i masz... Kobiety, ktore nie maja nic poza cialem (zadnego sposobu na zycie, nie sa kreatywne, a jedynie konsumuja...) nie maja nic mezczyznom juz do zaoferowania, tym samym nie podniecaja ich. I zgodze sie, ze dziala to we dwie strony. Moze czas odlaczyc komputer od internetu, wylaczyc telewizor i popatrzec na swoje odbicie w oczach partnera?

Autor: Zbigniew  02.08.2010 zgłoś

"Autor: (2010-07-29 07:23:21) ----- no cóż Boguś- może ja miałam to szczęście w życiu, że nie zakochałam się w żadnym impotencie i przez to nie muszę w imię wyzszych uczuć zamęczać się i zadręczać psychicznie i fizycznie, ale już Ty może nie będziesz mial tego szczęścia i jak Ci stukną tzw. "siątki" zostaniesz takim własnie IMPOTENTEM psychicznym i fizycznym ( może już nim zresztą jesteś i stąd ta agresja) - a jakaś mądrzejsza niecierpiętnica nie będzie miała zamiaru się męczyć i to Tobie powie : jak mawial Bogus : "wypier*alac..." Odnośnie "zajmowania się facetem"- to się już w ogóle nie chce komentować! Jak będę potrzebowała zwierzątka domowego do "zajmowania się nim" to sobie kupie kotka albo pieska, a niepelnosprawnych umysłowo i fizycznie do obsługi nie potrzebuję w moim życiu, zajmuję się sobą i dziećmi , nie wymagam by ktoś mnie traktował jak swoje dziecko tylko jak partnerkę i też nie traktuję mężczyzn jak dodatkowego dziecka czy króliczka w klatce. " Ot, chocby ten wpis. I kto tu kogo traktuje przedmiotowo? Tu za pozno na ewolucje. Bez rewolucji sie nie obejdzie... Impotencja powiadasz? Wiekszosc wspolczesnych samcow ma dosc kobiecego "o tak, rznij mnie swoim kutasem, jestem twoja kurwa..." albo "wez sie na mnie wysikaj" albo "wsadz mi do tylka", ktorymi kobiety racza ich raz po raz. To, ze mezczyznie nie staje na widok roabuchanej sadomasochistycznej golonki nie powinno nikogo dziwic. A jednak dziwi....

Autor: Ech...  02.08.2010 zgłoś

Zbigniew, piękna wypowiedź. W obecnych czasach zagubił się gdzieś urok delikatnych sygnałków i gestów, niewinnych flirtów dla samego flirtu, interesujacych rozmów. Jest konsumpcja. Seks stał się czynnością fizjologiczną odartą z niuansów obdarowywania miłością.

Autor: patii  03.08.2010 zgłoś

ja bylam pol roku temu przez 4 lata :P i nie zaluje ze to skonczylam bo nabylam duzo strasznie duzo kompleksow i cale 4 lata musialam zdradzac.. no coz.. teraz moj facet nowy jest zupelnie inny i odzyskuje wiare w siebie i to co robie :) pozdrawiam :D

Autor: Mar  03.08.2010 zgłoś

Zbigniew, dziękuję za twój komentarz. Ty chyba piszą tylko głupiutkie dziewczyny. Mają do zaoferowania tylko seks. Dziecko to dla nic produkt uboczny. Rodzina, dom, ten nastrój, ciepło (takie jakie pamiętam z mojego domu) to dla nich abstrakcja. O czym one myślą? Tak żal, że skończyły się te czasy, że to my ubiegaliśmy się o nie, to my staraliśmy się... Teraz faceci nie mają o co zabiegać. Bo teraz kobieta kojarzy się tylko z piep...niem i paznokciami takimi, że od razu widać jaka jest pusta. Kobieta na zdjęciach reklam..., w filmach... to tylko przedmiot męskich uciech. Czy taka jest warta mojego zainteresowania? Czy z taką to warto mieć dziecko? Na zewnątrz zachęca, ale środek śmierdzi. Ale ponieważ facet swoje potrzeby ma, to dla własnego dobrego samopoczucia jakąś mieć będzie. I nie dziwcie się, że nam się po jakimś czasie nie chce. Zmieńcie się. Za dużo was wszędzie (internet, gazety...)z tą waszą komiksową seksualnością. SEKS NIE JEST NAJWAŻNIEJSZY!!!!!!!!!!! A żeby był udany, musi być porozumienie. Przypatrzcie się światu. SEKSU wszędzie pełno - a gdzie MIŁOŚĆ? Szukacie MIŁOŚCI i znajdźcie ją, wtedy seks będzie was cieszył i nie będziecie się żalić, że "on nie chce".

Autor: ta  03.08.2010 zgłoś

Psu na budę to całe Wasze równouprawnienie. Baby się maskulinizują i chcą mieć we wszystkim przewagę ale spróbuj coś od nich - to zaraz przemoc itd.. Świat stanął na głowie ciekawe, jak długo tak wytrwa ??

Autor: dupa wołowa  03.08.2010 zgłoś

Droga Marianno :) Pozwól, że nie będę ustosunkowywał się do ostatniej twojej wypowiedzi ( musiałbym Cię ośmieszyć ) ale tylko powtórzę moje pytanie, formułując je w sposób bardziej zrozumiały dla Ciebie :) Uproszczę je do tego stopnia, że uciekanie przed odpowiedzią na nie w jakąś paplaninę "życiowej" baby :) starającej się być inteligentną i zabawną :) stanie się praktycznie niemożliwe :) ( "Czy aby na pewno ?" spytała moja wątpliwość ;) " Przecież to prosta kobieta jest ? " :)) Oto pytanie: Jeśli według Twoich słów "WYKOPANIE MĘŻCZYZNY Z ŻYCIA I ŁOŻA" kobiety / żony ma być postulowaną przez Ciebie dlań karą za ODMOWĘ/BRAK SEKSU z jego strony, chciałbym wiedzieć czy podobną sankcję postulowałabyś w stosunku do kobiet, które jak wynika z niektórych przynajmniej postów dopuszczają się podobnych wykroczeń ? :) Parafrazując Ciebie, bardzo "MĄDRA KOBIETO" ;) pytam: CZY WYKOPANIE KOBIETY Z ŻYCIA I ŁOŻA mężczyzny/ męża ;) tylko dlatego, ze odmawia mu seksu to także postulat do NIEGO ?:) ( Byłbym wdzięczny za krótką odpowiedź i krótkie uzasadnienie ;)) Pozdrawiam ;)

Autor: Spoon  03.08.2010 zgłoś

Od 6 lat (2 po slubie) jestem zwiazany z kobieta, ktora nie potrzebuje seksu niemal w ogole. Inicjuje kazde nasze zblizenie i powoli mnie to wypala. Nie pomagaja zadne 'sztuczki i triki". Probowalem doslownie wszystkiego oprocz...wizyty u specjalisty. Czy powinnismy sie udac i czy takie seanse sa w stanie poprawic nasze sprawy lozkowe?

Autor: tomibor  03.08.2010 zgłoś

Niestety prawdziwe kobiety to rzadkość - bardziej interesują je zakupy, kasa i własne paznokcie niż romantyczny wieczór. Chętnie porozmawiam z tymi, które myślą inaczej. tomibor5@o2.pl

Autor: andy  03.08.2010 zgłoś

W moim związku od samego początku to ja zawsze miałem potrzeby. Przynajmniej raz dziennie, mogłem więcej, ale ona miała potrzeby dużo mniejsze. Często musiałem włączac sam pornola, bo Ona zmęczona, nie ta pora, itp. więc zagryzałem wargi.... Nie wpadła na pomysł jak wyżej, zrobie coś dla niego, łatwiej się odwrócic w drugą stronę i spac. Z czasem zaakceptowałem (musiałem) to raz-dwa razy w tygodniu dla dobra związku. Minęło kilka lat a ja się dowiaduję, że ją zaniedbuję... że ona ma potrzeby...że w internecie piszą...bo przeczytała... Myślę, że każda para sama powinna rozwiązywac swoje problemy. ewentualnie z pomocą specjalistów. Posiłkując się internetem w każdej sprawie stajecie się "statystycznymi" z pudelka. W połowie szczęśliwi w związku, w połowie zdradzający partnerów (bo tak robią europejki), w 40% lubicie sex oralny, w 27 analny,itp. Aż nieraz boję się otworzy stronę bo się może okazac, że najmodniejszy dziś jeszt seks grupowy, albo, że orgazm kobiety muszą miec zawsze, bo jak nie to wina faceta... zatracamy po drodze przyjemności z odkrywania siebie i partnera.

Autor: poppy  03.08.2010 zgłoś

O! ile razy ja słyszałam, że sex nie jest najważniejszy, mój też zmęczony, przejedzony, nie ma siły iść pod prysznic itp pierdoły.. słyszałam już dziesiątki wymówek. Ostatnio powiedział, że nie może tylko leżeć i mnie bzykać - a nie robił tego już od miesiąca he he. No i co robić? żebrać, żeby mnie przeleciał?? Ps, żeby było śmiesznie, to dość niedyskretnie wypowiadał się o byłych partnerkach (prostak!) że były oziębłe i nijakie w łóżku a ja to niby ho ho - śmigło... no i po roku coś zdechło bo seksu ni ma;-)

Autor: lookas  03.08.2010 zgłoś

*1 - zdradzić z sąsiadem *2 - zdradzić z listonoszem *3 - zdradzić z całym działem w pracy itd no i delikwenta zostawić, są jeszcze na świecie faceci potrzebujący seksu drogie Panie!!!

Autor: poppy  03.08.2010 zgłoś

bo ja nie rozumiem, jak można deklarować wspólną przyszłość, kupno mieszkania itp, a nie uprawiać seksu??? To co ja mam z nim w bierki grać do późnej starości?!

Autor: Marianna  04.08.2010 zgłoś

do "dupa wołowa" Koniecznie doszukujesz się jakiegoś "drugiego dna" w zwykłych,krótkich postach.Jakie "sankcje i postulaty"?Niech Ci jednak będzie:) "Wykopać z łóżka i życia" znaczy rozstać się z partnerem(ką),definitywnie nie "na pół gwizdka".Rozumiem,że pytasz ,czy mam takie samo przekonanie odnośnie mężczyzn,którym partnerki odmawiają z premedytacją seksu.Tego akurat to forum nie dotyczy,ale odpowiem Ci,skoro pytasz.Tak.Za najlepsze i jedyne wyjście,uważam rozstanie się z kobietą,która ignoruje mężczyznę,odmawia seksu,bliskości itp.Jaki sens ma taki związek.Totalna beznadzieja i pustka,która prowadzi do bycia z sobą na siłę,poczucia samotności,zdrad,frustracji,spadku poczucia wartości,często dramatów.Jak najbardziej dotyczy to zarówno kobiet i mężczyzn.Dla jasności,forum jest o odmawianiu seksu -"nie,bo,nie"lub obwinianiu partnerki za swoje "braki"w seksualności.Możesz to nazwać "uporczywością",bo widzę,że lubisz taką terminologię. Rozstanie się dwojga ludzi jest trudną decyzją,W szczególności kiedy nie ma bliskości,seksu,miłości,a wcześniej ta sfera nie była zaniedbywana,wręcz przeciwnie.Jednak uważam za jedyną,rozsądną i uczciwą w stosunku do siebie i partnera(rki). Mam nadzieję,że będziesz usatysfakcjonowany odpowiedzią na Twoje pytanie.Rzecz jasna,to wyłącznie mój pogląd na ten temat i szanuję poglądy innych osób,byle nie chamskie i agresywne.Pozdrawiam:)

Autor: Ana  04.08.2010 zgłoś

Drogie dziewczyny...jak wiadomo każdy przypadek jest indywidualny, jednak chaciałabym podzielić się z wami jak to było w moim przypadku. Byłam w związku z facetem dwa lata i oczywiście na początku było pięknie, często i namiętnie..jednak bardzo szybko to się zmieniło. Nie uważam, że jestem jakąś nimfomanką - absolutnie nie, nasz związek się rozsypał, nie tylko z braku seksu ale to też bardzo się do tego przyczyniło. Jak już byłam pewna, że nigdy do niego nie wrócę to wygarnęłam wszystko...nawet to że czasem przychodziło mi na myśl że jest gejem!!! Przez ten okres zakompleksiłam się strasznie, straciłam pewność siebie i w ogóle. Bo choć zawsze bardzo się podobałam facetom to wcześniejszy związek zachwiał moje poczucie wartości. -Po jakimś czasie związałam się z innym kolesiem z którym czułam się jak bogini seksu, pierwszy raz to ja miałam dość :-) Koleś chciał się zemną ożenić i to bardzo szybko po tym jak się poznaliśmy, jednak znów wszystko się rozsypało z wielu powodów, których nie chce tu opisywać. Finał jest taki że znów jestem z tym kolesiem z którym życie seksualne nigdy wcześniej mi się nie układało. Ale tym razem 1. DUŻO ROZMAWIAMY, nie wstydzimy się gadać o wszystkim, dzielimy się swoimi przeżyciami i traktujemy to na luzie, 2. JA CZUJE SIĘ DOWARTOŚCIOWANA i zdaje sobie sprawę ze swojej atrakcyjności, 3. PRZESTAŁAM MYŚLEĆ O TYM CZY PRZYPADKIEM NIE KOCHAMY SIĘ ZA RZADKO!!! i to jest w tym najlepsze, nasze życie seksualne zmieniło się diametralnie, jest super a mi nigdy nie było w łóżku tak dobrze. Jeśli nie mamy ochoty na seks to nie robimy z tego wilkiej tragedii!!! Tak więc wydaje mi się że często cięzko nam mówić tak naprawde szczerze co nam się w łóżku podoba a co nie, czasem dobrze w delikatny sposób wygarnąć co jest nie tak i wspólnie postarać się to zmienić, wtedy z każdym rokiem seks jest coraz lepszy a nie odwrotnie :-) Pozdrawiam.

Autor: lechosław  04.08.2010 zgłoś

Piosenka do Ani ;) Brawo Aniu, prawdziwa miłość zwyciężyła ;)

Autor:  04.08.2010 zgłoś

możliwe, że rozmowa coś by zmieniła ale uważam, że to poniżające. A w ogóle to jak zacząć? Znaczenie seksu w udanym związku jest tak oczywiste, że nie mam ochoty edukować głąba w tym temacie. Poza tym jak kobieta nie ma ochoty to mówią, że zimna ryba a jak facet odmawia to mówią, że seks nie jest najważniejszy...

Autor: to teraz ja  28.10.2010 zgłoś

powiem tak - oziębłość mojego męża doprowadza mnie do szału wręcz! non stop się kłócimy i zdaniem mojego męża to ja jestem winna, bo ZRZĘDZĘ. A jestem zrzędą bo potrzebuję więcej czułości, więcej miłości, więcej seksu. I błędne koło się zamyka... Nie widzę już wyjścia z tej sytuacji i zaczynam myśleć o rozwodzie bo brak mi już sił a nie jestem w stanie żyć w pustym, zimnym związku :(

Autor: ona...  17.02.2011 zgłoś

Drogie Panie, ulżyło mi że jest wiele kobiet o takich problemach jak moje. Nie mam już siły się wściekać, kłócić, wywierac presji a tym bardziej rozmawiać na ten temat z mężem bo to jak rzucanie grochem o ścianie. Samo zadowalanie po jakimś czasie już nie sprawia przyjemności i nie zastapi nigdy bliskości i czułości drugiej osoby. Jak mój maż wielokrotnie w przypływie złości lubi mawiać " jesteś egoistką" ...o tak, i nie zamierzam rezygnować z czegoś co sprawia mi ogromną przyjemność w wieku 30 lat. Chce być rogaczem, więc będzie na własne życzenie bo ja tak dłużej nie mogę i nie chce. Wystarczy poszukać, mężczyźni się wręcz proszą o sex, dobry dyskretny przyjaciel koniecznie żonaty to idealne lekarstwo;) Szkoda naszego zdrowia a tym bardziej nerwów....

Autor: Ewela  24.04.2011 zgłoś

Tez mam ta sama sytacje ale pamietam ze kiedys mialam taka sukienke ale harcerka jak go to bralo hehe tylko ją ubrałam i już chociaż teraz już pewnie by nie działała. Mi mówi otwarcie że nie ma ochoty i też nie wiem co z tym zrobić

Autor: krystynka  17.01.2012 zgłoś

mam 40 lat i nie wiem co sie w moim małuzeństwie dzieje ,ostatni rok to koszmar ,muszę prosić sie o seks własnego męża pomużcie ,moje rozmowy na ten temat kończą się zawsze tak samo .jestem zmęczony,chce mi sie spac,pewnie już jestem za stary ,ostatnio przeszedł samego siebie mówiac,ze cały dzień mysli o seksie, a gdy kładzie sie do łuzka ochota go mija ,czy to moze być inna kobieta nie wiem co mam robić pomocyyyyyyyyyyyyyyy

Autor: ona  01.10.2012 zgłoś

tez mam problem z chłopakiem raz na 2 tygodnie sie kochamy ale jak ja chce to on nie chce i mówi że wiesz ile to mnie kosztuje żeby sie od tego powstrzymac i zawsze mówi że seks nie jest najważniejszy

Dodaj własny komentarz

(twój pseudonim, imię lub nazwisko)

(nieobowiązkowo; nie musisz podawać adresu e-mail!)

Min. liczba znaków: 3

Kafeteria / Zamów reklamę w Kafeterii / Redakcja (PR + autorzy) / Kosmetyki do testów / Patronaty
© 1999-2014 Grupa Wirtualna Polska Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu