Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

Przy kawie

25.08.2010 | Felieton

Śpię z dzieckiem

W końcu otwarcie możemy się przyznać: tak, śpię ze swoim dzieckiem w jednym łóżku. Dzięki nurtowi rodzicielstwa bliskości po takim stwierdzeniu nie jesteśmy już odbierani jako niezdarni rodzice, którymi rządzi szkrab ważący zaledwie kilka kilogramów. Wręcz przeciwnie: jesteśmy nowocześni i doskonale dbamy o rozwój poczucia własnej wartości naszego dziecka.

Przed narodzinami pierwszego synka często słyszałam twardą jak pięść radę: Tylko nie pozwól mu spać z wami w łóżku, bo wtedy już go stamtąd nie wygonisz. Już w pierwszej dobie po porodzie chciałam dostosować się do tych zaleceń, ale mały od razu płakał, gdy tylko odsuwałam go od mojego ciepłego boku. Po trzech godzinach gimnastyki i krążenia między łóżkiem a kuwetą dla niemowlęcia, którym obdarzona zostaje w szpitalu każda świeżo upieczona mama, skapitulowałam przed własnym i dziecka zmęczeniem. Przytuliłam je do siebie i zasnęliśmy razem. W końcu było tak, jak należy. Błogi sen i uczucie bliskości ukoiły nasze nerwy i zmęczone ciała.

Kolejne miesiące wyglądały podobnie. Po trzech pobudkach w środku nocy, nieprzytomna ze zmęczenia, brałam w końcu maleństwo do łóżka i z zadowoleniem zasypialiśmy na dłużej. Oczywiście pojawiały się wyrzuty sumienia, że nie potrafię „wytresować” dziecka. Pewnej nocy nastąpił przełom. Miałam dość spania na raty i ciągłego podchodzenia do łóżeczka, nawet wtedy gdy dziecko spało w nim cicho. Czasem za cicho jak na mój gust. Zaprosiłam szkraba do naszego małżeńskiego łóżka. To była jedna z lepszych decyzji w moim życiu. Mąż? Był zadowolony, że skończyły się nocne wrzaski i w końcu może się wyspać.

Widzę już na twarzach niektórych czytelniczek kwaśne miny. Dlaczego to dziecko ma mi dyktować, gdzie będzie spać? W ten sposób nigdy się od niego nie uwolnię itp, itd. Zadajmy sobie jednak pytanie: po co urodziłyśmy swoje dzieci? By je tylko mieć czy z nimi być i cieszyć się wspólnymi chwilami? W końcu jak długo będziemy spać z dziećmi? Sytuacja szybko wróci do dawnego rytmu. A wtedy patrząc na krążącego po domu nastolatka z rozrzewnieniem wspomnimy wspólne poranki sprzed dziesięciu lat, gdy w trójkę budziliśmy się i wygłupialiśmy do woli.

Śpię z dzieckiem
Do tych prostych i naturalnych wniosków doszłam sama. W przekonaniu o istotnym dla relacji rodzice – dziecko wspólnym spaniu umocniłam się po lekturze rewelacyjnej książki Jean Liedloff W głębi kontinuum (Wydawnictwo Mamania, Warszawa 2010).

Nie jest to nowość na rynku, ale absolutny ponadczasowy hit. Nie jest to też kolejny poradnik dla mam. To książka naukowa napisana przez Amerykankę, która przez kilka miesięcy żyła w wenezuelskiej dżungli pośród plemienia Yequana. Było to w latach 70. XX wieku. Zafascynowała ją kultura osobista członków plemienia: ich spokój, poczucie własnej wartości i prosta radość życia, której nie mógł naruszyć nawet poważny w kategoriach człowieka cywilizowanego problem np. z transportem łodzi przez wodospad. Liedloff kilka lat badała przyczynę tak doskonałego poczucia harmonii i spełnienia się w roli człowieka, jaki zaobserwowała u Yequańczyków. Do jakich wniosków doszła? Rodzice przez pierwsze 6 – 8 miesięcy byli non stop z dzieckiem. Spali z nim, pracowali trzymając dziecko w chuście lub na rękach. Gdy mama się zmęczyła, zastępowały ją inne osoby w rodzinie. Niemowlę od początku istnienia dostawało to, co było dla niego najistotniejsze. Bliskość i zainteresowanie drugiego człowieka, co budowało w nim mocne poczucie własnej wartości i przynależności do grupy. Wbrew pozorom te dzieci bardzo szybko się usamodzielniały. Wiedząc, że mama zawsze będzie na nie czekać, same przemierzały na czworakach pierwsze metry po dżungli. Wracały do matki wtedy, gdy chciały. Nie musiały żebrać o jej uwagę płaczem czy krzykiem, bo dostały od niej wystarczającą dawkę miłości i bliskości. Ze strony rodziców nie było ograniczania przestrzeni. Yequańscy rodzice ufali swoim dzieciom i ich instynktowi samozachowawczemu i do woli pozwalali eksplorować maluchom bliskie otoczenie. Bez aktywnego udziału dorosłych. Również nie izolowali dziecka od tego, co właśnie działo się w rodzinie. Czy to była głośna impreza z tańcami czy nawet seks rodziców. Te dzieci nie wiedziały co to samotność lub tęsknota.

Ktoś może zadać z niedowierzaniem pytanie: ale czy cywilizowane dziecko ułożone w pięknym łóżeczku czuje się samotne i stęsknione? Jeśli spędza w nim większość czasu i nikt nie reaguje na jego płacz zgodnie z zasadą „nie można go rozpieszczać, musi się wypłakać”, to oczywiście czuje się samotne i opuszczone. Niegodne tego czego od początku oczekiwało. W końcu okres w macicy spędziło słuchając wciąż bicia maminego serca, czując każdy ruch i oddech matki. Robiło z nią razem wszystko. Według Liedloff niemowlę, przyzwyczajone do takiego stanu rzeczy, oczekuje kontynuacji tej relacji – przynajmniej w pierwszym półroczu życia.

Co jednak zastaje? Zacytuję tu Jean Liedloff:

[...] Kładą dziecko do łóżeczka nie zważając na jego krzyki; umieszczają w nieruchomej pustce. [...] Jedyne dźwięki jakie słyszy to krzyki innych ofiar, które cierpią tę samą niewypowiedzianą mękę. [...] Dziecko krzyczy i krzyczy, płuca, nieprzyzwyczajone do powietrza, napięte są do granic możliwości. Nikt nie przychodzi. A ponieważ zgodnie z naturą dziecko wierzy w prawidłowy porządek rzeczy, robi jedynie to, co potrafi: krzyczy dalej. W końcu wyczerpane zasypia – mija cała wieczność.

Budzi się wśród nieprzytomnej grozy ciszy i bezruchu. Krzyczy. Od stóp do głów pełne jest palącej tęsknoty, z niecierpliwości nie do zniesienia. Z trudem łapie powietrze i krzyczy, aż pulsuje mu głowa pełna zgiełku. Krzyczy aż do bólu piersi, aż jego krtań staje się raną. Nie może już dłużej znieść tego bólu, szlochanie staje się słabsze i cichnie. Dziecko nasłuchuje. Otwiera i zaciska piąstki. Przekręca główkę z boku na bok. Nic nie pomaga. To nie do zniesienia. Znowu zaczyna płakać, ale dla nadwerężonej krtani to za dużo, szybko przestaje. Usztywnia zmaltretowane, stęsknione ciało [...] macha rączkami i wierzga...

Dziecko rozgląda się. Za barierkami łóżeczka jest ściana. Światło jest przyćmione. Niemowlę nie może się obrócić. Widzi tylko nieruchome pręty łóżka i ścianę. W pobliżu jest cisza. Wpatruje się w ścianę, aż oczy same się zamykają. Kiedy je znów otwiera, pręty i ściana są dokładnie takie jak przedtem.

[...] wieczność upływa kiedy tak patrzy na szczebelki i ścianę, wieczność, gdy wodzi wzrokiem od szczebelków do dalekiego sufitu.

[...] dość często potrząsają mu przed oczami grzechoczącą zabawką i kiedy przedmiot jest blisko, dziecko czuje, że jest blisko życia. Wyciąga się i macha rękami, chcąc znaleźć się na miejscu tego przedmiotu. Kiedy wsuwają mu grzechotkę do rączki, łapie ją i wkłada do buzi. To źle. Macha rączkami i grzechotka upada daleko. Ktoś przynosi ją z powrotem. Dziecko uczy się, że jeśli rzuci zabawkę, ktoś do niego podejdzie. Chce, żeby osoba znów przyszła, wyrzuca więc grzechotkę [...] tak długo póki sztuczka ta działa.

Kiedy dziecko zaczyna płakać w wózku, w nagrodę coś się zaczyna dziać. Matka kołysze wózkiem, przekonała się bowiem, że działa to na nie uspokajająco. Bolesna potrzeba ruchu, doświadczeń [...] bywa przez to kołysanie trochę łagodzona. Choć skromne, lepsze takie doświadczenie niż żadne.

Ktoś podchodzi i wreszcie podnosi je do góry. Dziecko ożywia się. [...] Nareszcie jest na swoim miejscu. Zniknęła cała męczarnia, jakiej doznawało, spoczywa w obejmujących je ramionach. [...] Jest smak i struktura piersi. Ciepłe mleko płynie do głodnych ust, bije serce, które powinno być potwierdzeniem związku z życiem rozpoczętym w macicy. [...] Niemowlę ssie, a kiedy czuje się pełne i zadowolone, zasypia.

Budzi się w piekle.[...]

Według Liedloff pierwsze miesiące spędzone u boku matki czy innego opiekuna w istotny sposób kształtują psychikę nowego człowieka, jakim jest niemowlę. Dzięki tej bliskości i poczuciu bycia w centrum świata dziecko wierzy, że jest kochane i godne życia, które dostało. To buduje jego poczucie własnej wartości, a tym samym siłę do przezwyciężania życiowych trudności i ufność we własne zdolności.

Dzięki takiemu wychowaniu Amerykanka nie doświadczyła wśród plemienia Yequana krzyków czy histerycznego płaczu u dzieci. Dorośli również nie sprzeczali się, a wszystkie prace wykonywali z uśmiechem na ustach. Mając to, co najistotniejsze: miłość drugiego człowieka, nic innego nie było dla nich trudne czy frustrujące.

Oczywiście cywilizowane mamy, wychowane w zachodniej kulturze, muszą mądrze zaadaptować mądrości Yequańczyków w wychowywaniu własnych pociech. Nie puszczą przecież raczkującego dziecka na ulicę pełną samochodów bez podstawowej kontroli. Niestety nie mogą także wziąć w chustę dziecka do pracy, bo rodzaj wykonywanych czynności, czy raczej kulturowe obostrzenia w tym temacie zabraniają zabierania dziecka do biura.

Można jednak zaadaptować tę specyficzną dla Yequańczyków sferę bliskości rodziców z dzieckiem. Intensywność i jakość kontaktu z dzieckiem pozwoli na lepszy start malucha. A na tym przecież rodzicom najbardziej zależy. To dlatego książka Jean Liedloff W głębi kontinuum zapoczątkowała na Zachodzie nurt rodzicielstwa bliskości. Wtedy właśnie do łask powróciły chusty i nosidła.

Ta moda rozprzestrzeniła się już w Polsce. A rodzice w końcu przyznają się z dumą, że śpią ze swoimi maleństwami w jednym łóżku. Wbrew pozorom nie jest to tak niebezpieczne, jak niektórzy twierdzą.

Uduszenie się niemowlęcia pod kołdrą rodziców wydaje mi się niemożliwe, jeśli będą oni świadomi jego obecności – piszę Liedloff. Znacznie większa jest możliwość uduszenia się przez niemowlę własną kołderką, gdy pozostawi się je osamotnione w pokoju.

Na koniec jeszcze raz oddam głos Jean Liedloff: Jeśli matka zrozumie, że dopilnowanie noszenia dziecka przez pierwszych sześć lub osiem miesięcy życia zapewni mu niezależność i stworzy podstawę dla rozwinięcia się w nim instynktu społecznego, że stanie się ono niewymagające i zdecydowanie współdziałające przez następnych 15 lub 20 lat spędzonych w domu, wówczas nawet jej własny interes podpowie jej, że nie warto szczędzić trudu noszenia go podczas codziennych czynności.
Dorota Rosłońska
Wersja do druku

Wasze komentarze

Autor: Zyta888  25.08.2010 zgłoś

Moj dwuletni synek nadal spi ze mna w lozku, zasypiamy przytuleni i uwielbiam to. I nigdy nie widzialam w tym nic zdroznego, zlego ani niewlasciwego.

Autor: Centka  25.08.2010 zgłoś

Nie mam za wiele czasu żeby się rozpisywać, może później coś napiszę, ale w artykule jest wyraźnie napisane że rodzice śpią z dzieckiem, co może i jest owocne, a w naszych realiach to wygląda najczęściej tak że mamusia śpi z dzieckiem do n-tego roku życia a tatuś w tym czasie jest gdzieś w drugim pokoju, czy na podłodze, co już nie jest owocne ani dla małżeństwa tych osób ani w efekcie dla tego dziecka i jego poczucia bezpieczeństwa.

Autor: kama  25.08.2010 zgłoś

Ja tez spie z moim syneczkiem dwuletnim , maz wcale nie cierpi z tego powodu bo przychodze do niego noca lub nad ranem. I wszyscy sa zadowoleni

Autor:  25.08.2010 zgłoś

superniania by się za głowę złapała :P ale ja też uwielbiam spać z moją córeczką i nie mogę znieść jej płaczu, kiedy się budzi w nocy w swoim łóżeczku..

Autor: glistha69  25.08.2010 zgłoś

Tak sobie myślę że do 5 roku życia ok. Ale w wieku przedszkolnym spanie z rodzicami to chyba lekka przesada. Nie wiem, jak urodzę dziecko to pewnie mi odbije:)

Autor: Gorzata  25.08.2010 zgłoś

Tak, drogie panie, spijcie z dziecmi, a nawet sie nie obejrzycie, jak ktos inny zacznie sypiac z waszymi mezami :]

Autor: anusiak  25.08.2010 zgłoś

Nasz mały spał od początku tuż przy naszym łóżku ale jednak sam. Na każde kwilenie był brany do łóżka, dostawał pierś, odbijanie i zasypiał natychmiastowo a ja odkładałam go do kosza dla niemowląt i spał błogo kolejne 2-3h. W dzień też był dużo noszony, ciągle przytulany, płakał w sumie tylko podczas szczepień, jest bardzo pogodnym 15 miesięcznym chłopcem. Nic płaczem nie wymusza mimo że potrafiłam z nim pół dnia chodzić nosząc go na rękach, jak tylko miałam czas to spał mi na brzuchu a ja np czytałam książki, oglądałam tv. Odłożony nie płakał, nie panikował, ale tez nigdy nie zostawiałam go na dłużej czy zostawiałam płaczącego!!!! Teraz chętnie zostaje z tatą, zostawał z dziadkami, wcale "przylepa" mi nie rośnie. Też uważam że warto "przemęczyć się" kilka pierwszych miesięcy ale spanie z dzieckiem moim zdaniem nie jest dobre ani dla niego ani dla rodziców. "Złoty środek" jak we wszystkim był dla nas najlepszym rozwiązaniem.

Autor: zula  25.08.2010 zgłoś

Może to i niezbyt wygodne, ani mądre. Ale zasypiamy z naszymi dziećmi. Mają 5,5 oraz 3 latka. Robią się coraz większe, albo łóżko coraz mniejsze... Lubię te chwile przytulenia, kiedy mogę patrzeć z miłością na nasze dzieci. Celowo piszę nasze, bo to mąż ulega dzieciakom i pozwala im kłaść się z nami. Śmiejemy się, że musimy leżeć, jak śledzie w puszce. Kocham moją rodzinę.

Autor: Jagoda369  25.08.2010 zgłoś

Ja jestem wlasnie w trakcie oduaczania swojego syna od spania z nami. Jestem w szoku bo bardzo szybko sie przestawil i teraz wszyscy sa szczesliwi i wyspani :)

Autor: Klempa  25.08.2010 zgłoś

Ja spałam z synkiem do jego trzeciego miesiąca życia. Najpierw spałam z nim w jego pokoiku, a potem przenieśliśmy się do męża do sypialni. :) Jednak jak skończył 3 miesiące wyewakuowałam go do swojego pokoju i łóżeczka. Nie było żadnych problemów z przestawieniem. Teraz młody śpi już u siebie, my mamy łóżko wolne i tak jest wszystkim dobrze. :) Mam elektroniczną nianię z monitorem oddechu, także jestem spokojniejsza. Jak się młody budzi tak ok. 8 rano to biorę se go do siebie i się tulimy i kulamy po łóżku. Uważam, że dziecko powinno spać u siebie. Nie wyobrażam sobie, żeby spać z przedszkolakiem, a mąż miałby pójść w odstawkę. Potem się baby dziwią, że ich mężowie szukają se innych bab. :) Takie jest moje zdanie, możecie mnie zlinczować. :)

Autor: ewag  25.08.2010 zgłoś

synek od 1 nocy spi w swoim lozeczku, jakies 50 cm od mojego lozka. i nigdy nie bylo sytuacji ze zostawialam go placzacego na dlugie godziny. a chociaz kilka razy zdazylo mi sie wziasc go nad ranem do siebie- nie uwazam to za super pomysl- bo oboje z natury wiercipiety nie potrafimy lezec spokojnie- i to ciagle uwazanie zeby go nie przygniesc nie jest zbyt relaksujace. a ww. ksiazke uwazam za mocna przejaskrawiona w swoich opisach

Autor: Klempa  25.08.2010 zgłoś

Też uważam teksty z tej książki za przejaskrawione. Moje dziecko ma swoje ładne łóżeczko, swój ładny, przytulny pokoik i nie uważam, żeby ogarniał go tam taki paniczny strach. Bez przesady. Przesypia mi całe noce, budzi się z uśmiechem, więc tak chyba nie wygląda nieszczęśliwe, wystraszone dziecko. :) Jutro kończy 5 miesięcy. :)

Autor: agggga  25.08.2010 zgłoś

Co to jest kuweta dla dziecka???Pierwsze slysze... Czytajac poczatek artykułu mialam wrazenie ze odobie czytam. Pierwsze pol roku kiedy moja Mala budzila sie raz, czasem dwa na cycka, a ja nie musialm isc na drugi dzien do pracy to wstawalam i po kazdym karmieniu odnosilam ja do lozka. Po pol roku Malazaczela sie budzic co 2 godziny, ja wrocilam do pracy i jakbym miala zamiar trwac w odkladaniu do lozka to chyba bym zwariowala. Odkryalam jak to cudnie zasnac z wtulajacym sie dzieckiem, jak to cudnie nie wychodzic z lozka w srodku nocy tylko odpowiednio sie polozyc zeby byl dostep do piersi, z czasem w malzenskim lozu zaczelo sie robic ciasno. Mala uwielbiala spac w poprzek albo z rozlozonymi lapkami...Maz przeniosl sie do drugiego pokoju. Dzis moje dziecko ma 13 miesiecy a ja zamierzam podjacwalke o samodzielne zasypianie w lozeczku-najlepiej na cala noc. Juz widze ta histerie...Czy zaluje? Nie te chwile juz nigdy nie wroca a byly cudne, ale czas na zmiany...najwyzszy czas, jesli chce miec normalny zwiazek !

Autor: essi  25.08.2010 zgłoś

Jasne. We wszystkich podręcznikach pediatrii wyraźnie jest napisane, że 3-miesięczne niemowlę jest w stanie przespać całą noc. Jeśli tego jeszcze nie robi, to znaczy, że trzeba go szybko tego nauczyć. Oczywiście, śpiąc z nim razem w łóżku nie jesteśmy w stanie nauczyć go tego przez następne dwa lata. Egzaltowane teksty o sfrustrowanym noworodku do mnie wybitnie nie trafiają. Nie można wrażeń noworodka przenosić na wrażenia dorosłego. Dziecko inaczej odbiera świat i - przede wszystkim - przyjmuje wszystko, co go spotka, za naturalne. Że tak ma być. I na dodatek jest bezwzględnym egoistą - bez tego by nie przeżyło.

Autor: samanta  25.08.2010 zgłoś

moj maz spal sam przez poltora roku. Seks byl wtedy kiedy mielismy na to ochote, a maly spal. niekoniecznie robilismy to w lozku. potrzeba zmusila nas do wiekszej fantazji:) polecam

Autor: Centka  25.08.2010 zgłoś

Zauważmy, że artykuł nawiązuje do książki której autorka opisywała jakieś plemię. Wydaje mi się, że nie jest to adekwatne do naszych warunków. W takim plemieniu na pewno są tradycje, które mówią jak wychowywać mężczyznę na mężczyznę a kobietę na kobietę, sa pewne zasady, które dotyczą każdej z płci typu, że faceci chodzą polować a kobiety rodzą dzieci, pracują w polu i tak dalej, faceci uczą facetów jak być mężczyzną, pewnie są jakieś inicjacje na mężczyznę, a kobiety uczą kobiety jak być kobietą. U nas różnie to bywa, najczęściej mamusia się zajmuje dzieckiem nie ważne, jakiej jest płci a tatuś najchętniej by się dzieckiem zajął jak będzie można z nim normalnie pogadać, a najczęściej wtedy jest za późno. Tak naprawdę nie wiadomo, co wpływa na to, że tamte dzieci wyrastają na dowartościowane, odpowiedzialne i radosne. Przypuszczam, że wiele czynników wpływa, a nie tylko to gdzie śpią rodzice. Nie pisze żeby wogóle z dzieckiem nie spać, ale chodzi o to żeby nie przesadzać z tym, w końcu trzeba je oduczyć, bo nie będziecie spały z nim do 18 roku życia, chociaż znam przypadek, że matka śpi z 13 letnim synem a ojciec jeździ pod byle pretekstem do Szczecina prawie, że na drugi koniec Polski wiadomo po co. Druga sprawa to taka, że na studiach spotkałam się po raz pierwszy z tym że dzieci się rodzą z depresją. Dzieci z niechcianej ciąży czy jak matka podczas porodu miała jakieś silne przeżycia, to dziecko może sie urodzić bardziej nerwowe bo przez okres 9 miesięcy czuło to co mamusia. Więc może to nie plemiona Yequańczyków są bardziej radosne, spełnione, dowartościowane, może to my jesteśmy bardziej nerwowi niedowartościowani i przenosimy to na nasze dzieci. Poza tym apeluję do kobiet, jeśli chcecie spać z dziećmi to niech mężowie też w tym uczestniczą. Można świetnie o dziecko zadbać cieszyć się z bliskości z nim ale w ten sposób spieprzyć nawet najlepsze małżeństwo co temu dziecku na pewno na dobre nie wyjdzie.

Autor: Loco  25.08.2010 zgłoś

Essie, nie zgodzę się z Tobą. Spójrz na to wszystko od innej strony. Komu się opłaca aby dziecko spało samo, nie ssało cycka? Zdrowie? Cywilizacja? Postęp? A może za tym wszystkim stoi po prostu pieniądz, kasa. Zaczynając od gazet kobiecych, poprzez koncerny spożywcze, kończąc na stolarniach i fabrykach wózków. Dziecko cykowe, dziecko śpiące z rodzicami to mniej dla kogoś pieniędzy. To mniej zysku. A to wszystko w imię postępu, cywilizacji. Teraz najlepiej aby nie było cyca, spało od razu w swoim łożeczku, pokoju. Załatwiało się jako dwu latek i najlepiej aby mówiło w obcym języku jako czterolatek. Piszesz, że śpiąc razem w łóżku nie nauczymy to dziecko same spać. A skąd wiesz? A może śpiąc same częściej takie dzieci mają adhd, nie umieją się skoncentrować? To tak samo jak pisanie o tym, że spanie z dzieckiem to niezadowolony mąż. To możliwość rozwodu itp. A może to zwykły egoizm?

Autor: Mika  25.08.2010 zgłoś

Moja malutka urodziła się na początku tegorocznej mroźnej zimy i... chociaż w mieszkaniu była normalna temperatura, ja, wiedząc, że jest mróz -30 stopni, wolałam ją brać do siebie do łożka, przytulać i razem z nią lulać. Bo gdyby nagle pękła rura i kaloryfery przestały grzać, ona, taka malutka, nie wyziębiłaby się, zanim poczuję zimno i się obudzę. I tak sobie lulałyśmy. Na wiosnę przełożyłam ją do łóżeczka obok mojego łóżka, tak blisko, że zawsze, kiedy zakwiliła, mogłam ją pogłaskać po pysiu, pobawić się jej rączką, okazać dotykiem, że jestem blisko. To jej wystarczało i wystarcza. Tak jest chyba dobrze. Jest pogodną, słodką dziewczynką. Teraz zastanawiam się, czy wyprowadzić się ze spaniem do innego pokoju i kiedy... Chyba jeszcze jedną zimę przebędziemy razem, a usamodzielnię ją w kwestii spania, jak będzie około półtoraroczniaczką. Nie chcę wpadać w przesadę z bliskością, ale też nie chcę "zimnego wychowu". I własnie najtrudniej znaleźć "złoty środek"...

Autor:  25.08.2010 zgłoś

Nie jestem zwolenniczką aby dzieci spały z rodzicami. U mojej teściowej to malżeńskiej sypialni spi teściowa i 16 córka, a teść śpi sam w gościnnym. Moim zdaniem to chore. nie wszystko co opisują poczytne (modne) książki jest dobre. Ostanio czytałam, że by dziecko było szczęścliwe i nie mailo syndromu "odstawienia" powinno się je karmić piersią dopóki samo tego chce (newet do wczesnego wieku szkolnego). Moim zdaniem zdrowy egoizm ze strony matki (np chęć pospania z własnym partnerem) raczej nie zaszkodzi dziecku.

Autor: Znafca  25.08.2010 zgłoś

ŚMIERĆ ŁÓŻECZKOWA FRAGMENT: układać dziecko w osobnym łóżeczku – wspólne spanie malucha z rodzicami stanowi wysokie ryzyko śmierci łóżeczkowej. http://sennik.wieszjak.pl/sen-dziecka/203508,Tajemnice-smierci-lozeczkowej.html FRAGMENT - Dziecko powinno spać samo w łóżeczku. Choć przyznaje się, że spanie w jednym łóżku rodziców z dzieckiem niesie ze sobą pewne korzyści, ostatnio zaczyna przeważać pogląd, że ryzyko jakie jest z tym związane (w czasie snu druga osoba może nieumyślnie przydusić dziecko ) jest większe niż te korzyści. Dlatego zaleca się, aby dziecko nie dzieliło miejsca snu ani z dorosłymi ani z rodzeństwem. Zdecydowanie odradza się wspólne spanie, jeśli rodzice są palaczami. Najlepiej jest, gdy dziecko śpi w swoim łóżeczku, ale w tym samym pokoju co rodzice. http://www.angelcare.pl/angelcare/html/smierc_lozeczkowa.html WASZE OPINIE, ZGADZACIE SIĘ CZY NIE, CZY PRZEZ OSTATNIE DWA MILIONY LAT DZIECI SPAŁY Z RODZICAMI CZY OSOBNO I JAKIE TO MOGŁO MIEĆ WPŁYW NA ICH ŚMIERTELNOŚĆ

Autor: sonialack  25.08.2010 zgłoś

na te co umarły-niewielki..

Autor: mloda matka  25.08.2010 zgłoś

a ja wam opowiem moja historie....na nasze upragnione dziecko czekalismy 8lat i kiedy juz sie pojawil wolelismy aby spal z nami,i wygladalo to tak,lozko wzdluz sciany,synek,pozniej ja i dopiero tatus.Synek byl karmiony piersia,wygodne bylo tylko rozpiac koszule i dac mu.Po pol roku zrobilo sie ciasno,mialam tez juz dosc spania z reka pod poduszka,ciaglego czuwania bo maly im wiekszy to lubil zmieniac pozycje,rozpychac sie, ,i seksu poza lozkiem zeby nie obudzic malego.zaczelismy go usypiac na reku-kolanach i odkladac do lozeczka,dziecko przyjelo ta zmiane bez zastrzezen i buntu,spi w swoim do dzis a my wreszcie sie wysypiamy.

Autor: toska  25.08.2010 zgłoś

Bardzo nie podoba mi sie ten artykul. Przedstawiono w nim dwie skrajne postawy. Pierwsza to taka, ze spie ze swoim dzieckiem i w zwiazku z tym jestem dobra mama. Druga - moje dziecko spi w swoim lozeczku, a ja sie nim nie interesuje i nie reaguje na jego placz, wiec jestem straszna jedza. Przepraszam bardzo, ale istnieje jeszcze cos pomiedzy. Moj synek od pierwszego dnia w domu spi w swoim lozeczku i co lepsze w swoim pokoju. Sypialnia moja i meza przylega sciana do pokoju synka. Przez sen jestem w stanie uslyszec najcichszy pomruk czy placz mojego synka i zawsze na niego reaguje nawet gdybym musiala wstac w nocy 20 razy. Rano, gdy ide wyjac synka z lozeczka, na moj widok usmiecha sie radosnie i macha raczkami i wcale nie wyglada na nieszczesliwego. Dodam jeszcze, ze ogolnie jest bardzo wesolym i pogodnym dzieckiem. Uwazam, ze uczac go spac samemu pomagam mu wyrobic poczucie wlasnej odrebnosci i niezaleznosci. Matki plemienia opisanego w artykule tez pomagaja w tym swoim dzieciom dajac im po 8 miesiacach nieskrepowana wolnosc. Nie wyobrazam sobie matki w naszej zachodniej cywilizacji dajacej dziecku taka wolnosc. Model z plemienia Yequana nie moze sie wiec sprawdzic w naszych warunkach. Poza tym rodzice potrzebuja czasem chwili bliskosci tylko dla siebie. To tez jest wazne. A dziecko spiace z rodzicami trudno wyrzucic z lozka. Wiem bo znam taki przypadek z rodziny. Nie potepiam matek spiacych z dziecmi, wiec niech one nie potepiaja mnie, a tak sie poczulam po przeczytaniu tego artykulu.

Autor: ufooo  25.08.2010 zgłoś

wezcie idzcie juz do domu!

Autor: gosik  25.08.2010 zgłoś

Powody dla ktorych w tym plemieniu postepuje sie tak a nie inaczej sa bardzo trywialne. Nosi sie dziecko wszedzie ze soba, bo nie ma go z kim zostawic. Nie ma taryfy ulgowej dla nikogo, trzeba pracowac. Tak jak nasze prababki, ktore trzy dni po porodzie szly pracowac w pole. A po 6-8 miesiacach dziecko jest juz za ciezkie by pracowac z nim na plecach wiec sie je puszcza samopas bo dalej nie ma sie nimi kto zajac, wszyscy pacuja. I oto caly sekret, a cala reszta to tylko dorobiona ideologia. My ludzie zachodu kochamy ideologie. Ci ludzie sa pogodni i szczesliwi bo zyja w zgodzie z soba i natura i wspolne spanie nie ma tu nic do rzeczy.

Autor: ja  25.08.2010 zgłoś

ja tez spałam z synkiem kiedy był malutki... dlatego, ze wszystko mnie bolało, szwy się nie goiły po porodzie, i ciagłe wstawanie po małego do karmienia było ponad moje siły... synek nie wisiał mi na piersi całą noc, po karmieniu tata go "odbijał", i zasypiał przy nas.. przez 3 godziny spałam wygodne, choć baaardzo czujnie... nigdy bym go nie przygniotła, mój mąż także - po urodzeniu dziecka sen rodziców naprawdę sie zmienia.. kiedy synek skonczył rok miał swój pokój,ale nie spał tam sam z koniecznosci - pokój był na drugim końcu mieszkania, a on się ciągle odkopywał, nad ranem się wybudzał, i zasypiał dalej jesli tylko wyczuł naszą obecnosć :) kiedy skonczył 3 latka przeniósł się z dnia na dzień do nowo zakupionego łóżka w kształcie samochodu, beż zadnych grymasów i szlochów.. teraz spi u siebie - wszyscy jestesmy zadowoleni :)

Autor: essi  25.08.2010 zgłoś

Loco - nie utożsamiaj karmienia piersią ze spaniem z dzieckiem, bo to dwie całkowicie różne rzeczy. Akurat w podręcznikach pediatrii, o których wspomniałam, zaleca się karmienie wyłącznie piersią przez pierwsze pół roku i kontynuacje jako dokarmianie do końca 1-go roku życia. Jest to uzasadnione ze względów medycznych. O dwóch modelach nie wspominam, bo to nie miejsce na te dyskusje. Spanie z dzieckiem jest wygodne i przyjemne dla matki i dziecka, natomiast nie wyobrażam sobie, by ktoś, kto to praktykuje nie posiadał w ogóle łóżeczka, bo chyba gdzieś musi dziecko w ciągu dnia położyć, jak choćby idzie do łazienki albo sprząta mieszkanie Co do tego, skąd wiem, że dziecko się nie nauczy spać samo - jeśli śpi od urodzenia rodzicami co noc przez dwa lata, to jak się ma nauczyć... :) Co do kosztów i opłacania się - pewnych rzeczy nie przeskoczysz. Nawet jak chcesz nie dać się ponieść lansowi mediów, to i tak zapłacisz za ubranka, za pieluchy, za choćby i najbardziej normalne kosmetyki, za fotelik do samochodu (jeśli masz samochód i minimum zdrowego rozsądku) i jakikolwiek wózek albo chustę. Ktoś i tak zarobi na tym, że jesteś matką. No chyba, że się wyniesiesz do buszu. Rozumiem, że jest szerokie grono zwolenników "co-sleeping'u" ale jakoś w dziwny sposób są to te same osoby, które zastanawiają się jak nauczyć dwuletnie dziecko, żeby nie budziło się trzy razy w nocy na cyca... o_O

Autor: ola  25.08.2010 zgłoś

my z mężem spaliśmy z naszymi dzięćmi w jednym łóżku , z córką do 3-go roku ,a syn miesiąc temu się sam wyprowadził , przy dość dużym łóżku nie odczuwaliśmy niewygody a opiekę nad maluchami mogliśmy sprawować na zmianę Teraz mamy wolne łożko ale chętnie pozwalamy bąblom wpasowywać się do nas i sądzimy że jeszcze jeden malec mógłby się zmieścić Spanie z dziećmi to nie tylko wygoda -dla malucha to poczucie bezpieczeństwa u boku rodziców

Autor: jutha  25.08.2010 zgłoś

ja rozumiem takie maluszki powinny spac z mama moja od urodzenia tak do 3 mcy spala ze mnai mezem bo szczerzez balam sie smierci lozeczkowej pozniej spala sama teraz ma 1,5 roczku i zaczela spac z nami bylismy skopani przemeczeni i niewyspani, ostatnio zaczelam ja klasc do lozeczka i siedze kolo niej kiedy niezasnie i jak narazie odpukac jest dobrze w nocy tez tak nieplacze moja siostrzenica ma 3 lata spi z mama a szwagier na materacu kolo lozka i widze ze to im niesluzy noworodki rozumiem ale od roku dziecko powinno juz samo spac w niczym go niekrzywdze ani nic podobnego

Autor: Kit  25.08.2010 zgłoś

Normalne rodziny -zajmujące się prokreacją w celach społecznych- w odróżniemiu od snobów fundujących sobie z nudów pojedyncze "żywe lalki", mają kilkoro dzieci w dość krótkim odstępie czasu. I co wtedy z tym spaniem w jednym łóżku? Proponuję urządzić cały pokój sypialny materacami i uszyć taką wieeelką kołdrę. Bo inaczej wszystkie starsze dzieci będą poszkodowane emocjonalnie i nieuspołecznione, że o naturalnym uświadomieniu seksualnym w optymalnym wieku rozwojowym (1-3lat) nie wspomnę.

Autor: matka i żona  25.08.2010 zgłoś

Okres kiedy moje dziecko spało z nami w łóżku to czas odpoczynku, cudownego przytulania, oczywiście śpi się wtedy czujniej tak by nie zrobić krzywdy maluchowi, dało mi to wiele, między innymi lepsze odczuwanie potrzeb dziecka, macieżyńska empatia obudziła się z ogromną siłą. Moje dziecko urodziło się z trzeciej już mojej ciąży, wcześniejsze poroniłam. może dlatego miłość do dziecka przesłoniła mi oczy na to , że mąż się oddala, miał romans, potem następny. Myślę,ż e to nie przez to, że ja tak bardzo poświęciłam się dziecku, ale dlatego, że on nigdy takiej miłości nie dostał od swojej matki, był zwyczajnie zazdrosny, już miłość nie wróciła.. Moje dziecko było zawsze uśmiechnięte, przytulało się ,niestety do dziś ojciec nie potrafi okazać uczucia naszemu synowi...To jest najbardziej dla mnie przykre.

Autor: Iga  25.08.2010 zgłoś

Myślę,że jak zwykle- każdy ma rację! Ja mam córeczkę już 4,5-letnią, sama nauczyłam ją spać ze mną. Tak długo się o nią staraliśmy, mąż pracował "wyjazdowo"- przeważnie byłyśmy same. I tak uczciwie- to dla siebie chciałam mieć ją ciągle przy sobie, nawet w nocy. I ona ciągle chce przy mnie zasypiać. Czasem jet to uciążliwe, ale przecież to ja jestem dla niej, nie mam ważniejszych od niej spraw. Kiedy będzie gotowa- zmienię pokój, ale nic na siłę. I niech Superniania rwie włosy z głowy! Córcia jest samodzielna, lubi wyjeżdżać do rodziny, spędza kilka dni poza domem. A jak wraca- zasypia przy mnie. I nikt mnie nie przekona, że postępuję źle. Tak jak zresztą dobrze postępują ci, którzy od początku lokują dziecko we własnym pokoiku. Każdy ma własny sposób na opiekę i wychowanie, zapewnienie ciepła i bezpieczeństwa. I nie sądzę,aby którakolwiek z "frakcji" popełniała błąd- o ile relacje emocjonalne z dzieckiem są normalne.

Autor: Jola  25.08.2010 zgłoś

Wiadomo że dziecko w łonie matki było przyzwyczajone do tego, że jest ciepło że czuje bicie serca i na początku powinno czuć się bezpiecznie, ale jak to w życiu bywa dziecko powinno się uczyć samodzielności, w każdym etapie życia. Nie mówię tutaj o tym że nie wolno spać z małym dzieckiem i że od początku to jest złe od początku, ale żeby to jakoś rozsądnie trwało. Moja znajoma spała z synkiem podczas gdy mąż spał najpierw na podłodze a potem całkiem w sąsiednim pokoju, potem był problem bo po 2 latach urodziło się drugie dziecko i powtórka z rozrywki, a jeszcze synek zazdrosny o siostrę. A mąż, na początku się chwalił że on sie poświęci, że on będzie spał na podłodze, bo jego syn chce spać z mamą. Spotykam go czasem, jak na początku był jeszcze super tatusiem to teraz jest nerwowym tatusiem pracującym na 2 etaty. Nie mam pojęcia w jaki sposób to ma służyć dzieciom.

Autor: ola  25.08.2010 zgłoś

nie mieliśmy sytuacji że mąż spał poza naszym łóżkiem ,dzieci próbowaliśmy EKSMITOWAĆ ale uważam że same powinny podjąć decyzję o wyprowadzce i nie żałuję tych nocy spędzonych z mężem gdzie między nami leżało któreś z dzieći ,nauczyliśmy się dbać o siebie i pielęgnować naszą miłość do siebie co tereaz zwaca mi się w 200% ,dzieci[ 12 i 5 lat] mogą na nas liczyć a my możemy liczyć na nie ,są naprawde odpowiedzialne ,zarówno 12-latka jak i 5-letni maluch,kochają się bezgranicznie i wiedzą że my zawsze będziemy stać za nimi

Autor: Jola  25.08.2010 zgłoś

Co do superniani to szczerze, może i jakies jej sposoby bym zastosowała i w wielu kwestiach wydaje mi się że ma rację, ale jaki autorytet może mieć kobieta która zafundowała własnym dzieciom rozwód rodziców, bo poznała nowego gacha na sympatii.

Autor: ola  25.08.2010 zgłoś

śpijce z dziećmi w czasach w których teraz żyjemy to może być jedyna chwila którą będzie się wspominać ze łzami w oczach ,to nic że było mało miejsca w łożku i budzicie się ze stopą , pupą dzieciaka na twarzy ale jest co powspominać

Autor: petroz  25.08.2010 zgłoś

witam drogie panie i włącze sie do dyskusji która nie powiem bo bardzo mnie zaintrygowała.... otóż moja partnerka także dość długo spała z swoim synkiem...obecnie chłopak ma prawie 12 lat i nadal ,,nie może zasnąć" i co noc nie dość iż sam nie chce spać to jeśli już sie to uda o 2-3 rano przychodzi do sypialni budząc mamusie bo sam spać sie boi.... dodam iż spać chodzi po 23-24 i mama nie widzi w tym nic nadzwyczajnego jak i w tym iz potem śpi do 11-12 w południe....tłumaczeniem jest iz przecież sa wakacje.... chłopak 12 letni właściwie najchętniej nieoddalałby sie od mamy a takie wyzwanie jak np. letnie kolonie z rówieśnikami to dla niego po prostu SF. Czekam na wasze opinie .Pozdrawiam.Czy uważacie iż ma partnerka postępuje właściwie????

Autor: a potem  25.08.2010 zgłoś

mamy stado maminsynków bo mamusie uczą synków że spanie z mamusią do 18 roku życia jest cacy

Autor:  25.08.2010 zgłoś

A moj synek od urodzenia spal w lozeczku glownie sie budzil jak byl glodny po jedzeniu slodko zasypial. zreszta nie na lezal do placzliwych dzieci nie plakal bez powodu. A jesli juz plakal nigdy nie pozostawal sam zapewnialam mu wtedy bliskosc czasami latalam nawet po 10 razy. Predzej czy pozniej trzeba dziecko nauczyc samodzielnego zasypianaia a nie da sie zazwyczaj bez placzy ja zastsowalam metode 3-5-7 udalo sie po 3 dniach i wcale nie plakal strasznie. A razem czasem spalismy w dzien ucinajac wspolne drzemki.

Autor: bhu  25.08.2010 zgłoś

macie rację, dziewczyny. Czasem musi być tak, a czasem inaczej. Trzeba być elastycznym i czujnym, bo dziecko czasem wykorzystuje naszą "słabość", ale jakże często zwyczajnie potrzebuje mamy i jej przytulenia. Pozdrawiam :) P.S. Ja już czekam na bycie babcią :)))

Autor: xs  25.08.2010 zgłoś

Spanie z mamunia? Czemu nie. 15 letni syn mojej bratowej nadal spi razem z nia, cieplutko wtulony. Czy to normalne? Zdrowe? Dla mnie to przedziwna sytuacja.

Autor: wsdf  26.08.2010 zgłoś

Ależ dużo mądrości...podręczniki pediatrii radzą...a ja( facet) wraz z żoną odchowaliśmy 3 synów i wszyscy mniej więcej do roku spali z nami. Poźniej w łóżeczku koło łóżka , a poźniej w odrębnym pokoju. Tak było wygodnie i naturalnie. Mały w nocy dostawał cyca i mogliśmy spać.

Autor: mamusia  26.08.2010 zgłoś

czemu mąż tych rozanielonych mamuś nie powie jak się czuje? nie ma dla niego miejsca w łużku zony .grunt że im jest dobrze i czują się spełnione jako mamy a żony?????

Autor: Ambber  26.08.2010 zgłoś

Bo tatusiowie są w tej chwili zajęci przytulaniem do jakiejś innej pani ;) Kiedyś mi było żal zdradzanych zon, ale im dłużej żyję, tym wyraźniej widzę, że 3/4 z nich bardzo ciężko na to pracuje. I dostają to, czego chciały.

Autor: centka  26.08.2010 zgłoś

widzę po komentarzach że jest więcej takich mamuś co śpią z nastoletnimi już dziećmi. Myślałam że ci nasi znajomi to juz taki skrajny przypadek. Właśnie, matka śpi z nastoletnim synkiem czy córeczką to wszystko ok ale jakby tatuś robił to samo to chyba by było odpowiednio nazwane

Autor: kaka  26.08.2010 zgłoś

moim zdaniem spanie z dzieckiem nie jest dobre. dziecko szybko przyzwyczaja sie do dobrego i jak chcesz je przestawic na jego lozeczko zaczyna sie placz... a pozniej co?? tak jak ktos napisal matka z dzieckiem w lozku a maz na kanapie w salonie albo na lozku polowym. czesto matka jest tak zaobskorbowana dzieciekiem ze na kazda chcec zblizenia tatusia odsowa go od siebie, bo dziecko obudzisz, bo to bo tamto, a pozniej wielki placz w rekaw kolezanki bo on mnie zdradzil. dziecko dzieckiem, ale bez przesady, wiadomo to owoc milosci, ale niech oprocz tego dziecka bedzie ez milosc rodzicow. ktos napisal ze dziecko spi ze mna a do meza chodze... jak w mlodosci po cichu skoczyc do faceta kochac sie z nim i szybko uciekac... pomyslcie z kim bedziecie na starosc?? z dziecmi czy z mezem?? wredna synowa np bedzie odciagac meza od rodzicow, przyjada 3 razy w roku i tyle... a to z mezem mamy spedzic cale zycie. takie jest moje zdanie

Autor: re - kit  26.08.2010 zgłoś

Gratuluję króliczkowi , który podpisał się Kit wydolności seksualnej. Jak już spłodzisz całe stadko dzieci to mam nadzieję ze potem nie pójdziesz do pomocy społecznej i nie będziesz oczekiwał aby te snoby z jednym dzieckiem płaciły na wychowanie i edukacje twojej normalnej i bardzo licznej rodzinki.

Autor:  26.08.2010 zgłoś

„Gratuluję króliczkowi , który podpisał się Kit wydolności seksualnej. Jak już spłodzisz całe stadko dzieci to mam nadzieję ze potem nie pójdziesz do pomocy społecznej i nie będziesz oczekiwał aby te snoby z jednym dzieckiem płaciły na wychowanie i edukacje twojej normalnej i bardzo licznej rodzinki.” To liczne stadko prawdopodobnie będzie kiedyś zarabiać na twoją emeryturkę

Autor: mmm  26.08.2010 zgłoś

Nasza córa skończyła 2 latka od samego początku spała z nami. Nie wyobrażałam sobie gdzieś ją "porzucić" w kącie Chyba pękło by mi serce... Do dnia dzisiejszego łóżeczko jest przystawione do naszego łóżka i jak małej jest nie wygodnie sama do niego przechodzi, choć zdarza się to rzadko. Mąż nie cierpi z tego powodu , sam się smieje że miał jej noge na głowie czy placach i wstaje połamany ale nie narzeka wręcz jest mu żal gdy małą wkładam do łóżeczka jak zaśnie z nami. Seks? Jak w artykule. Nikt na tym nie traci nie ma wstydu małą śpi gdy łóżko się kołysze i wszyscy sa zadowoleni, mąż żona dziecko wszystko da sie pogodzic zalezy od podejscia przekonan i swoich odczuc

Autor: Kasia  26.08.2010 zgłoś

Czekajac na drugie dziecko, kupilismy wieksze lozko. Zdarza nam sie w nim spac w czworke, czasem spimy w dwojke - wedrowki ludow trwaja i czesto nad ranem laduja w nim wszyscy lacznie z kotem. Jest super :)

Autor:  26.08.2010 zgłoś

ja nie wyobrażam sobie sytuacji gdzie dziecko śpi z rodzicami w jednym łożku ,lub matka z dzieckiem w łożku a tatuś gdzieś tam indziej . dziecko musi mieć swoje łożeczko ,a rodzice swoją prywatność

Autor: ciekawe co na to panowie  26.08.2010 zgłoś

widzę że wypowiadają się panie i twierdzą jaki to mąż zadowolony że dzieci śpią z nimi albo że mamusia śpi z mężem bla bla i jakie to one zadowolone. Ciekawa jestem czy mąz ma takie samo zdanie. Może nie chce wyganiać dzieci z łóżka, bo boi się zostać nazwanym "egoistą" albo wyrodnym ojcem i milczy a wręcz udaje zadowolonego. Byłam ostatnio na naukach przedmałżeńskich i temat spania z dziećmi i odstawienia męża na boczny tor jest poruszany jako jeden z ważniejszych i jest traktowany szczególnie. Pani która prowadziła nauki prowadzi też kursy dla małżeństw i z tego co mówiła to jest częsty problem, który rodzi później inne problemy.

Autor: Anka  26.08.2010 zgłoś

ja od poczatku nie spie z moim dzieckiem w łóżku,wystarczyl mu smoczek i kocyk

Autor: dr. ring ding  26.08.2010 zgłoś

"To liczne stadko prawdopodobnie będzie kiedyś zarabiać na twoją emeryturkę" jeśli ktoś nieposiadający dziecka/dzieci będzie co miesiąc odkładać tyle co wynoszą średnie alimenty - niech to będzie 500 zł przez 20-24 lata - tyle mniej więcej trwa utrzymywanie dziecka, to wyjdzie nam 12mies. x 500 PLN x 20 lat = 120 000 PLN. wiadomym jest, że na dziecko wydaje się często więcej, więc zaoszczędzona kwota wcale nie jest mała i można sobie spokojnie odłożyć "drugą" emeryturę. a rodziny, które mają po kilkoro dzieci, często gęsto uczą je niezaradności życiowej, czy też zaradności "inaczej", tzn. kombinowania, co tu robić by się nie narobić i szukania frajerów - nierzadko po prostu nas - społeczeństwa, wyciągając łapy po wszelkiego rodzaju zasiłki i zapomogi.

Autor: Krzysztoforow  26.08.2010 zgłoś

A ja śpię już trzeci rok na podłodze pod stołem z komputerem bo dziecko śpi z żoną, nawet już się wysypiam... :-)

Autor: Kaśka  26.08.2010 zgłoś

dr. ring ding Znasz kogoś kto tak odkłada? Pewnie nieliczni się znajdą, sama do takich należę, pytanie co z resztą, którzy wydają to co mają na bieżąco. Nie krytykowałabym rodzin wielodzietnych, moi rodzice pochodzą z wielodzietnych rodzin i praktycznie każdy z ich rodzeństwa był nauczony odpowiedzialności, prawie każdy się podorabiał, prawie każdy wychowuje dzieci na odpowiedzialne. Piszę prawie każdy bo właśnie najmłodszy brat mojej mamy jako że został sam z rodzicami liczy na to że wszyscy mu wszystko dadzą. Piszę o tym, bo część znajomych mojej mamy pochodzi z rodzin gdzie było po 2 osoby i niektórzy do tej pory mieszkają z rodzicami i użerają się z nimi. Oczywiście już pomijając jakąś patologię. Osobiście wolę żeby pieniądze społeczne szły na jedzenie dla dzieci z wielodzietnych rodzin nawet tych patologicznych, niż na przestępców czy renty dla pijaków. Przepraszam że nie na temat

Autor: Misia  26.08.2010 zgłoś

My śpimy w trójkę gdy maluch sie budzi w nocy zabieram go do naszego łóżka a gdy jest spokojny śpi w swoim. Uwielbiam zasypiac czując jego mleczny zapach i bicie małęgo serduszka

Autor: jest rada  26.08.2010 zgłoś

Trzeba kupić większe ,szersze łużko,- i wszystko gra

Autor: Andzia  26.08.2010 zgłoś

NIkt mi nie będzie prawił morałów, jak mam wychowywać dziecko. Moje dziecko śpi w osobnym pokoju, a ja wysypiam się z mężem w naszym łóżku. Mieszkamy w domku jednorodzinnym, dlatego jak dziecko płacze, to nikt od niego nie wstaje. Zmęczy się za godzinę i śpi lepiej niż te wszystkie noszone, pieszczone pasożyty, które nie dają rodzicom ani pięciu minut dla siebie. Jestem wypoczęta, mam czas na gimnastykę, dbanie o siebie, wychodzenie z mężem do kina, na kolację (w tym czasie z dzieckiem jest teściowa lub moja mama) i wszystko gra. Dziecko zasypia około godziny 19 i śpi do rana. Na płacze nie reagujemy. I na koniec - karmię butelką, zbam o piersi i ciało. Pewnie się tu zaraz burza rozpęta, ale wisi mi to :D Jestem szczęsliwa, a dziecko i tak nie pamięta początkowych miesięcy, a nawet lat życia, więc po co mam nad nim nadskakiwać. Jest odżywiane prawidłowo, ma wszystko co potrzebuje, ale nic zanadto. Pierwsze wspominienia człowiek ma z okresu jak już potrafi chodzić, z początku to tylko urwane sceny. Ja nie pamiętam, czy moja matka mnie wszędzie nosiła ze sobą, wierzę jej na słowo, ale nie sądzę, żeby to miało jakikolwiek wpływ na rozwój dziecka.

Autor: Do Misi  26.08.2010 zgłoś

a lubisz jego zapach jak się zesra lub popierdzi w śpioszki?

Autor: do ciekawe co na to panowie  26.08.2010 zgłoś

Oczywiście, poruszasz bardzo istotny problem. Samice po połogu mają w większości zaburzony przez hormony odbiór rzeczywistości, kiedy to: - traktują męża jako dawcę spermy - traktują męża jako żywiciela rodziny - traktują męza gorzej niż psa, każąc mu spac na podlodze - seks z mężem po rozmnożeniu się uważają za zbędny, nie uwzględniając potrzeb partnera (w końvu one już spełniły się życiowo) A na koniec dziwią się, że mąż ma kochankę. Psioczą na niego razem z nienawidzącą mężusia mamusiąi wszystkimi paniami w sklepie (to w dużej mierze jedyny kręg znajomych samicy z młodym) i oczywiście krzyczą, jak to, że powinien przynosić pieniądze, dbać o rodzinę, spać na podłodze bez narzekań, a on z jakąś młodą panienką ze zgrabnym tyłeczkiem i bez rozstępów się spotyka. Dobrze wam tak durne baby, jeśli nie potraficie uszanować partnera, to tak potem jest. Ps. pisała go kobieta

Autor: gaiki  26.08.2010 zgłoś

Uwazam ze kazdy powinien robic tak jak czuje i tak zeby czul sie swobodnie. Ja i moj maz spalismy i nadal jeszcze spimy z dzieckiem, dzieki czemu po jego urodzeniu oszczedzilismy sobie nocnych stresow i nie wyspania. Nasz wybor byl dla nas rzecza naturalna i jest nam razem dobrze tak sobie spac . Fakt ten nie wplywa absolutnie negatywnie na nasze zycie malzenskie wrecz przeciwnie, daje nam mozliwosc rozwijania naszej fantazji, a do tego mamy szczesliwe i czujace sie bezpieznie dziecko! A i jeszcze jedno , smiesza mnie poglady ze jesli kobieta tak robi to maz bedzie mial kochanki. Jesli tak sie dzieje to w danym malzenstwie problemy juz byly a nie pojawily sie przez sypianie w jednym lozku z wlasnym dzieckiem.....???!!!!! Kobiety opanujcie sie i nie wmawiajcie sobie jakis bzdur do glowy!!!!!!!!!!

Autor: 3 grosze  26.08.2010 zgłoś

do Andzia...ty sama jestes pasozytem i wstretna matka skoro pozwalasz aby dziecko sie zanosilo od placzu nie reagujesz!!!!!!!!!!!pamietaj ze czesto dziecko placze z bolu lub ma goraczke,czy poczatek choroby a nie zeby zrobic ci na zlosc!ja nie robie tak jak ty i jakos tez mam na te luskusy co ty czas a do tego pracuje,gotuje mezusiowi,oporzadzam dom,robie przetwory na zime,dbam o siebie,karmilam piersia moj biust jest sliczny i jedrny a mam 30lat ty wredna egoistko!

Autor: Sigga  26.08.2010 zgłoś

Artykuł napisany stronniczo, autorka nawet nie siliła się na pozory obiektywizmu - te mamy, które śpią z dzieckiem to dobre mamy, a te, które nie śpią to samo zło. Niech każdy postępuje tak jak mu serce każe - przecież nikt wam do łóżka wchodził nie będzie i nakazywał lub zakazywał spania z dzieckiem czy bez. Ja jednak łoże małżeńskie chcę zachować dla mnie i męża, i nikomu nie dam prawa wtrącania sie w nasze intymne sprawy. jeśli ktoś chce spac z dzieckiem - jego broszka, nic mi do tego, ale jak czytam niektóre stwierdzenia kobiet, które próbują wciskać na siłę innym swój styl życia to złość mnie ogarnia.

Autor: Kasia W.  26.08.2010 zgłoś

Człowiek jako jedyny ssak po urodzeniu odstawia swoje Dziecko do łóżeczka.

Autor: lordoftheboard  26.08.2010 zgłoś

a macie mezow?

Autor:  26.08.2010 zgłoś

"Nikt na tym nie traci nie ma wstydu małą śpi gdy łóżko się kołysze i wszyscy sa zadowoleni, mąż żona dziecko " chyba pójdę zwrócić kolację:(:(:( co za patologia! mąż zadowolony??? tak sobie wmawiaj pedofilko. mąż cię dla świętego spokoju pokryje wieczorem (bo jak inaczej można nazwać tą czynność pod kołdrą i z dzieckiem przy boku), a seks i namiętność ma zapewne u innej pani (tudzież pań).

Autor:  26.08.2010 zgłoś

żenada ten artykuł "Uduszenie się niemowlęcia pod kołdrą rodziców wydaje mi się niemożliwe, jeśli będą oni świadomi jego obecności˛˛ tak kurwa przeciez kazdy jest cholernie siwadomy podczas snu a te opisy przezyc meczarni piekielnych... bez jaj pisane toto z punktu widzenia swiadomosci osoby doroslej, a dziecko nie ma jej tak rozwinietej by to tak odczuc. czy ktokowliek na tym forum pamieta takie swoje przezycia??? albo cokolwiek z okresu niewmowlecego?????? lepiej sie baby zajmijcie potrxebami doroslego malzonka a nie jakims wyimaginowanym pieklem niemowlakow

Autor: amela  26.08.2010 zgłoś

Andzia, masz dziecko, bo pewnie tak wypadało...Urodziłaś i bawisz się dalej nie zwracając uwagi na jego potrzeby. Bidulko - Twojego dziecka mi żal, to oczywiste; ale Ciebie żal mi jeszcze bardziej. Pamiętaj - dziecko nigdy nie płacze bez powodu (wg mojego pediatry). Wysil się czasami i to sprawdź. Ps. Karmiłam ( i to dwoje dzieci) i mam nadal piękne, jędrne piersi.

Autor: fruu  26.08.2010 zgłoś

Zadowolone mamy śpiące ze swoimi pociechami? A i owszem, na początku jest to wskazane. W końcu to właśnie cielesna bliskość umacnia więzy. Jednak po pewnym czasie należy z tego zrezygnować. Nie mówię, że wtedy gdy dziecko ma 2 lata, 3 czy 4. Jest taki moment, którego nie wolno przekroczyć. Niestety nie trąbi on o tym na cały świat więc większość mam śpiących ze swoimi pociechami go nie zauważa. A to zemści się za kilka lat ;-) No i wspomnieć trzeba o mężu/ojcu, który jest w tym momencie na doczepkę. I nie łudźcie się, że gdy On się pięknie uśmiecha i twierdzi, że wszystko jest Ok to tak też myśli. A poranne wzwody u mężczyzny, którymi dziecko się zainteresuje? Może jeszcze powiecie, że od małego trzeba mu wytłumaczyć, że natura już tak ma? Nie, nie zgadzam się na wspólne spanie z dzieckiem później jak 7-8m-cy. pozdrawiam fruu fruu

Autor:  26.08.2010 zgłoś

Z moich obserwacji wynika, ze nie tak łatwo wywikłać się ze spania z dzieckiem. Z reguły dzieciak przyzwyczaja się , że ma matkę "na własność" i wcale nie mija to naturalnie powyżej 8 m-ca życia. Wręcz przeciwnie - dziecko wchodzi wtedy w okres pierwszego lęku społecznego i i separacyjnego i dopiero wtedy protestuje, jeśli wcześniej nie przyzwyczaiło się do swego łóżeczka i wtedy przeżywa faktyczny lęk odrzucenia. Zaś jeśli spanie z mamą trwa do 2 r.ż (bo na ogól tatusiowie wymiękają i przeprowadzają się na kanapę w dużym pokoju ...) - to doczekujemy się okresu przekory i "rządzenia" - no i wtedy do widzenia - aż do okresu szkolnego... Takie dzieci niestety przeważnie nie są dobrze rozwinięte społecznie i nie mają wcale poczucia bezpieczeństwa. W większości są właśnie nerwowe, nie tolerują oddalenia od matki, bo nie mają takich doświadczeń, panicznie boją się zostać same i nie adaptują się w przedszkolu. W małżeństwie narasta konflikt, wbrew pozorom mężowie nie zadowalają się wcale szybkim numerkiem nad ranem i paradoksalnie są oddaleni od opieki nad dzieckiem. Ja praktycznie od początku spałam z mężem, a córeczka w łóżeczku dosuniętym obok, początkowo z opuszczonymi szczebelkami, a mąż nawet przynosił mi ją na karmienie. Spanie dziecka z mamą jest tak naprawdę potrzebne tylko na samym początku - przez okres 1-2 m-cy, gdy dzidziuś nie przesypia nocy i mama ma mało siły, by co chwilę wstawać. A przytulanie, zabawy i bliski kontakt należy załatwiać w innych porach. Dziecko śpi samo, ale zawsze wie ,że rodzice są do jego dyspozycji, dają mu miłość i opiekę zawsze, gdy tego potrzebuje, nie musi w tym celu mieć matkę w zasięgu ręki, bo ona jest wtedy i otacza dziecko opieką, nawet, gdy jej nie widzi.

Autor: Magda  26.08.2010 zgłoś

Śpię z dzieckiem od 4 miesiaca życia(ma 7m.)i dopiero teraz czuję,że tak powinno być od początku. Śpimy w trójkę z mężem,wysypiamy się,jest cudownie. Mam w d.... czy komuś się to podoba czy nie

Autor:  26.08.2010 zgłoś

Do Andzi: Nie powinnaś jeszcze mieć dziecka. Szkoda mi go. Życzę ci, żeby wobec Ciebie ktoś wykazał się podobną obojętnością i chłodem. I wiem, że to się spełni. I powiem Ci, że udowodnione jest, że na dziecko, jego osobowość i psychikę, wpływ mają nawet wydarzenia jeszcze z życia prenatalnego.

Autor: helana  26.08.2010 zgłoś

niech was wasze dzieci ru**ją wy zidiociałe rasple

Autor: Klempa  26.08.2010 zgłoś

Tak jak pisałam spałam z synkiem do jego trzeciego miesiąca życia. A to dlatego, że po cesarce spieprzyła mi się rana i nie dawałam rady w nocy wstawać (w dzień pomagał mi mąż). Wolałam mieć więc synka przy sobie, by nie musieć się niepotrzebnie podnosić i naciągać. Jednak z czasem wszystko się pogoiło, młody podrósł i zaczął spać w swoim łóżeczku, w swoim pokoju. Nie było żadnych problemów z przeniesiem go. Mam podłączoną elektroniczną nianię z monitorem oddechu, więc jestem spokojniejsza. Do tego pokój małego i nasza sypialnia ma wspólną ścianę, więc nieraz prędzej słyszę sama synka, niż zakomunikuje mi to niania. :) Ktoś zarzucił takim matkom jak ja tzw. "zimny wychów". Otóż nie zgodzę się. Mój synek ma miłości pod dostatkiem. Całymi dniami się bawimy, przytulamy, razem leżymy, kulamy po łóżku itp., itd. Jakoś nie zauważyłam, żeby moje dziecko było nieszczęśliwe. Gdyby tak było to nie przesypiałby mi całych nocek w swoim łóżeczku. Nieszcześliwe dziecko tak nie wygląda. :) On jest wesołym, rezolutnym chłopczykiem, który po przebudzeniu się rano w swoim własnym łóżeczku obdziela mnie takim uśmiechem, że wymiękam. :) I tak jak pisałam już wcześniej, dziecko powinno spać same. Nie wierzę, że ci wszyscy tatusiowie są tak bardzo szczęśliwi śpiąc z całą rodziną. Tylko co mają powiedzieć?? Jak się odezwą są zaraz linczowani przez swoje żony - kwoki trzymające swoje dzieci pod skrzydełkami do ich pięćdziesiątego roku życia. A potem baby się dziwią, że mąż poszedł i zdradził. Ja pomału przestaję się dziwić. :)

Autor: sieuda  27.08.2010 zgłoś

Mam syna 20 lat i córkę 12 lat. Oboje z mężem mamy wyższe wykształcenie. Z synem spaliśmy razem do jego 7,5 roku żyvcia!!!!!!(ze względów lokalowych) na łożku rozkladanym - gąbki o wysokości 5cm i w poprzek- sobie pod nogi-,bo było łóżko za krótkie, kładliśmy takie poduszki od wersalki. Potem zmieniliśmy mieszkanie, byłam w ciązy i przestaliśmy spać w trójkę, nie było żadnych problemów. Syn radzi sobie bardzo dobrze, mamy dobry kontakt, studiuje w Londynie computer science (King's College Computer- 15 miejsce w rankingu światowym). Były warunki lokalowe (3 pokoje) ale córka potrzebowała bliskości i spałam z nią do 10 roku życia !!!!!!! Persią karmiłam do 14 miesiąca życia, do tego czasu wołała mnie kilka razy w nocy, brałam ją z łóżeczka, a po 2 razach w nocy zasypiałyśmy i rano budziliśmy się w trójkę, ja, córka i mąż wciśnięty w ścianę :) tak było do 2 roku zycia. Potem kupiłam jej tapczanik, który po rozłożeniu miał 140 cm szerokosci. Zasypiała sama, z całym rytuałem: czytanie, leżenie, bywało, że zasypiałam (lub mąż) szybciej niż ona. Spalismy w innym pokoju niz ona, w nocy się budziła i płakała; szłam do niej i spałam z nią do rana- i tak do 10 roku życia. Potem nie płakała, tylko mnie wołała, czasami spałam tak twardyn snem, że mąż mnie budził, bym do niej poszła. Łapałam kołdrę i przechodziłam (uwielbiam zawijać się w kołdrę- więc każdy u mnie śpi pod swoja), rano czasami nie wiedziałam gdzie się budzę. Już mnie nie woła. Z perspektywy czasu uważam, że taka była jej potrzeba i dobrze że chodziłam w nocy spać do niej. To żaden wstyd. Córka jest otwarta do ludzi, ma wysoką samoocenę, jest lubiana w klasie (a ma nadwagę!!!!!)' Kochane mamy- jak wasze dzieci chcą byscie z nimi spały- to śpijcie!!! Ja zasypiałam z mężem, wtulona w jego ramiona,a około 2:00 na jej płacz lub wołanie, zmieniałam, niemalże bezwiednie łóżko.

Autor: Nuwanda  27.08.2010 zgłoś

Andziu - poczytaj o komunikacji niewerbalnej dziecka i o rozwoju emocjonalnym - dziecko nie musi pamiętać "mózgiem", jest coś takiego jak pamięć emocjonalna, nie ta w mózgu. Dziecko pamięta emocje od najwcześniejszych chwil (dlaczego fizycznie łatwiej jest nosić dzieci na lewym ramieniu - żeby widziały lewą część naszej twarzy która jest bardziej mimiczna emocjonalnie - natura jest sprytna). Jeśli dziecku nie zapewni się właściwego rozwoju emocjonalnego (czym jest np. odpowiedź na płacz) potem jest takie dzieciątko z ADHD albo rośnie mały psychopata, albo dorosły z "syndromem" takim czy innym. Radzę porozmawiać z psychologiem (niekoniecznie dziecięcym - to co napisałam to podstawy, każdy psycholog to zna). Dziecko się wychowuje a nie hoduje (dobre odżywianie itp.). A jeśli nie chcesz mu poświęcić swojego czasu to po co Ci dziecko?

Autor: maite  27.08.2010 zgłoś

Niespanie kobiety z dzieckiem wymyslili mężczyźni, zeby nic nie utrudniało im skorzystania z prawa do ciała kobiety, kiedy tylko maja na to ochotę.

Autor: mmmmmm  27.08.2010 zgłoś

polecam "ZASYPIANIE BEZ PŁACZU"- mądra ksiazke o tym, że tylko dziecko, ktore dostaje poczucie bezpieczenstwa (przez karmienie piersia, spanie z mamą) dojrzewa do tego, aby samo z tego zrezygnowac. Inne dzieci beda musiały być tego "uczone" z płaczem (swoim i Mamy) i poczuciem krzywdy. W dniu, w ktorym moja coreczka "odrzucila piers" i sama zasneła, bylam dumna i szczesliwa. Mam nadzieje, ze podobnie będzie z samodzielnym spaniem i że wychowują ufną, odważną i samodzielną kobietę.

Autor: maite  27.08.2010 zgłoś

Wyobrazcie sobie kotkę albo suczkę, ktore rodza młode, umieszczają je w osobnym legowisku, ucza je zasypiania metoda 3-5-7., a same do legowiska samca, żeby go dowartosciowywac i zaspokajac.....Ten gatunek by nie przeżyl. To tylko ludzkie samce nie rozumieją, co jest w takiej sytuacji priorytetem.

Autor: nauki przedmalzenskie  27.08.2010 zgłoś

Jeszcze komentarz do wypowiedzi o naukach przedmalzenskich. Na naszych naukach tez poruszano ten temat, prowadzace malzenstwo przekazalo nam nawet "genialna porade", zeby kochac bardziej partnera niz dzieci, bo partner zostanie, a dzieci odejda. Niech mi teraz jakas Mama powie, ze mozna porownac milosc do dziecka z miloscią do partnera: czy to dla partnera bylas w stanie wytrzymac rok permanentnego braku snu???) :

Autor: RRR  27.08.2010 zgłoś

Moja 9-letnia córka często śpi z mamą w łóżku. Ja od 5 lat sypiam gdzie indziej ( w swoim mieszkaniu). Grunt ze samica się samorealizuje... A Dawca ma tyrać i płacić rachunki - swoje zadanie już wykonał.

Autor: ka_tula  27.08.2010 zgłoś

mój maluch spał z nami przez pierwsze dwa tygodnie zycia - potem przeprowadzilismy go do własnego pokoiku i łozeczka oczywiscie. Spokojny sen, bez sprawdzania czy z dzieckiem wszystko ok zapewniał nam pieluszkowy monitor oddechu. Maleństwo spało spokojne - do ten pory (16 miesiąc) gdy zdarza się maluchowi niespokojna noc (choroba lub zeby) to spimy z nim. Nie można przeginac by spanie z dzieckiem nie odbywało się kosztem małżeństwa bo gdy ono się rozpadnie dziecko na pewno straci poczucie bezpieczeństwa.

Autor:  27.08.2010 zgłoś

Piszecie o innych ssakach to może we wszystkim się zaczniemy do innych ssaków porównywać, czy jak samica leży z małymi to jej samiec grzecznie krąży koło samicy czy zapładnia inne samice? Poza tym czy jak małe ssaczki już umieją chodzić, jeść itp. to czy samica dalej z nimi śpi, czy pozwala im na zdobywanie samodzielności? A samica człowiecza co robi? „nie ruszaj tego syneczku/ córeczko zrobię to za ciebie” i rosną życiowe niemoty, co nie umieją sobie nawet same herbaty zrobić i potem taki czy taka bierze ślub i podrzucają swoje młode, albo wychowują kolejne niemoty. U mojego męża w rodzinie jest przypadek gdzie mamusia głowę synkowi myła do 14 roku życia, żeby też mu myła na siłę do 12 roku chyba, potem mu już głupio było bo chłopak ja przerósł o głowę. Juz nie wspomnę o innych takich oczywistych sprawach jak 25 letnia córka której wszystko sie podstawia pod nos a ona wybrzydza.

Autor: mnm  27.08.2010 zgłoś

a ja jestem w ciazy i wspolnie z mezem postanowilismy, ze synek jednak bedzie spal razem z nami, bo bez sensu jest wstawac 5 razy w nocy i go brac z lozeczka i karmic i odkladac. dziecinstwo to nei jest oboz przetrwania, nie zamierzam mu odbierac jedynego bezpieczenstwa jakie czuje - mamy! tylko dlatego 'zeby nie bylo problemow z samodzielnym spaniem' w d.. to mam. to wyczekane i kochane dziecko, a na spanie oddzielnie bedzie mial potem cale zycie.

Autor: ble  27.08.2010 zgłoś

Andzia egoistka!a mezusiowi jak sie opieka nad dzieckiem i czasowy brak seksu niepodoba to fora ze dwora palantowi!

Autor: justi  27.08.2010 zgłoś

Tez sypiam z moim synkiem i nikt na tym nie cierpi.Mój mąż mieszka we Włoszech i tylko nas czasami odwiedza a my razem czujemy sie bezpiecznie i zawsze wiem kiedy jest odkryty czy coś niepokojącego zaczyna sie dzieć

Autor: Kajaa  27.08.2010 zgłoś

Siostra juz 3-ci rok próbuje oduczyć córke spac w jej łóżkuza to mąż poszedł sobie sam.

Autor:  27.08.2010 zgłoś

A JA MAM TO GLEBOKO GDZIES CO MOWIA INNI.JA TEZ SPIE ZE SWOIM ROCZNYM SYNKIEM W LOZKU I OBYDWOJE JESTESMY SZCZESLIWI.JEZELI UZNAM ZE CZAS PRZENIESC GO DO LOZECZKA TO TAK ZROBIE .TERAZ ZASYPIAMY RAZEM I JEST CUDOWNIE.UWIELBIAM CZUC ZAPACH I JEGO BLISKOSC PRZECIEZ TO MOJE DZIECKO.

Autor: wacek  27.08.2010 zgłoś

ja też sypiam z dzieckiem ma chyba 15 lat ,ale jest ładna.

Autor: anna  27.08.2010 zgłoś

super sa takie generalizujace artykuly. Jedni spia z dzieckiem i dziecko jest zadowolone. Inni nie i dziecko jest przerazone. Dziecko to nie przedmiot z dolaczona specyfikacja. dzieko to czlowiek a kazdy czlowiek jest inny. Corka mojej kolezanki nie potrafila zasnac tulona. Zasypiala od razu odlozona do swojego lozeczka i pozostawiona sama. Moja corka na odwrot :)

Autor: madzia  28.08.2010 zgłoś

Jak mozna kilku miesieczne dziecko zaniesc do swojego pokoju,to chore!!!mam prawie 2-letniego synka i spie z nim,jak widze wiekszosc mam i tatusiow.Ale gdy byl malenki spal w kojcu obok nas,potem zaczal wiecej rozumiec i wtulony zasypia do tej pory.

Autor: rk  29.08.2010 zgłoś

Moja córcia ma 2 latka i 3 miesiące i nadal śpimy razem.Jest super,uwielbiam,jak się do mnie tuli.Czasami nocuje u dziadków,wcale nie jest przyklejona do mamy.Jest pogodnym i radosnym dzieckiem. Do Andzi:Ty chora egoistko!Współczuję Twojemu dziecku!!!

Autor:  29.08.2010 zgłoś

Autor: 3 grosze (2010-08-26 17:16:21) ----- do Andzia...ty sama jestes pasozytem i wstretna matka skoro pozwalasz aby dziecko sie zanosilo od placzu nie reagujesz!!!!!!!!!!!pamietaj ze czesto dziecko placze z bolu lub ma goraczke,czy poczatek choroby a nie zeby zrobic ci na zlosc!ja nie robie tak jak ty i jakos tez mam na te luskusy co ty czas a do tego pracuje,gotuje mezusiowi,oporzadzam dom,robie przetwory na zime,dbam o siebie,karmilam piersia moj biust jest sliczny i jedrny a mam 30lat ty wredna egoistko! NA BOGA, TO PRZECIEŻ PROWOKACJA JEST.

Autor:  29.08.2010 zgłoś

mojn synek ma 3 i pol roku i spi ciagle z nami (tak chcial moj maz, mysle zeby byc daleko ode mnie).1,5 roku temu dziecko spytalo nas czy moze spac samo w swoim lozeczku.wsadzilismy go na jedna noc.we dwojke sami w lozku,kazdy na swojej polowie jak najdaleej.na drugi dzien polozylismy go z nowu z nami.dziecko rano(5) sie budzi i idzie spac na tapczan w pokoju goscinnym.widac ze chciloby miec swoje wlasne miejsce...ale my unikamy tego tematu :( boje sie ze hamujemy dziecko w rozwoju..ale boje sie tez samotnosci w wielkimlozku.moc przytulic kogos, dac buziaka...

Autor: 3 grosze  29.08.2010 zgłoś

a ja watpie ze to prowokacja,sporo takich nowoczesnych mamusiek jest,co to dziecko chcialy a potem okazalo sie ze nie podola bo chca miec czas dla siebie i piekne cialo,wiec dziecko i jego placz olewaja.

Autor: Jamaica00  29.08.2010 zgłoś

To nic drogie panie, ja jeszcze dzieci nie posiadam, ale a propo tematu przypomnial mi się pewien fakt. Otóż parę lat temu miałam sobie chłopaka, którego strasznym dla mnie problemem była jego rodzina. Był tak przywiązany do matki i siostry, że było to nie do zniesienia dla mnie. Podczas jednej rozmowy, nie pamiętam o czym, dowiedziałam się od niego że kiedy już chodził do gimnazjum, i później, czyli był nastolatkiem, podczas kiedy jego ojciec (oficer) wypływał w morze na kilka miesięcy, chłopak spał z matką w sypialni rodziców. A spał z nią, bo mama sama go do łóżka wołała, bo nie chciała sama. Jak to usłyszałam oczy mi wyszły z orbit, a on tak o tym mówił jakby trochę jednak uważał to za dziwne i lekko się wstydził. I mam wrażenie że to przez to wspólne spanko z mamusią, do tej pory jest na każde jej zawołanie, to jest masakra on by najchętniej 24h na dobę spędzał z rodziną, potrafił odebrać tel od siostry kiedy uprawialiśmy seks! Między innymi dlatego na szczęście dla mnie postanowiłam go zostawić. Dodam że miał wtedy 22 lata. :] Jak dla mnie porażka a nie facet. Z kolei moja siostra ma córkę już 10 letnią i dopiero rok temu przyzwyczaili ją do spania we własnym łóżku. Do tej pory z wygody spali z nią, jak trochę podrosła to wiadomo zrobiło się ciasno, zasypiała u siebie ale w nocy było chodzenie do rodziców, nie mieścili się w łóżku to tata wstawał i szedł spać z małą do jej pokoju i tak parę lat. Dla mnie to nie do pomyślenia żeby kurczę 9-cioletnie dziecko nie potrafiło samo spać przez całą noc w swoim pokoju, a żona ze swoim mężem. Porażka wychowawcza jak dla mnie. To tyle w temacie, pozdrawiam!

Autor: niebieska chmurka  29.08.2010 zgłoś

Co za beznadziejny artykuł jakiejś nawiedzonej mamusi! Rozumiem, że jakaś kobieta woli spać z dzieckiem przez pięć lat w jednym łóżku (i nie przeszkadza jej że od 3lat mąż pewnie ma kochankę)... Kilka/kilkanaście pierwszych miesięcy życia maleństwa - ok. To naturalne (choć ja wolałabym postawić łóżeczko tuż przy łóżku rodziców) Ale nikt mi nie wmówi, że spanie kilkulatka w łóżku rodziców to normalne! Od czasu do czasu taki maluch przyjdzie w nocy do mamy - to słodkie. Codziennie - dla mnie osobiście to niezdrowe. Gdzie miejsce na intymność? Pod kocem przy dziecku (jak napisała jakaś - przynajmniej dla mnie - waria..tka) A co drugiej także ekstremalnej mamusi - nie wierze, że można co noc olewać płacz dziecka. Masakra! Wystarczyłoby podejść i przytulić niemowlę... Co za wyrodna matka...

Autor: co do wypowiedzi pani Andzi  30.08.2010 zgłoś

Pewnie to nie pomoże temu biednemu dziecku to co napiszę, ale na studiach czytałam na temat takich różnych eksperymentów wychowawczych i jest dowiedzione że dziecko nawet w tym okresie prenatalnym przejmuje wszystkie uczucia matki, czuje czy jest chciane czy nie, czuje wszystko co mama robi czy chce zapalić papierosa czy wypić alkohol, nawet poranne nudności zależą od tego jak kobieta i mężczyzna są nastawieni na ciążę, niektóre kobiety wogóle ich nie mają. W pierwszych miesiącach swojego życia dziecko porozumiewa się głównie niewerbalnie, przez dotyk. Tzw zimny chów dzieci może powodować w przyszłości u dzieci z pełnych rodzin, chorobę sierocą. Nawet jeśli u nastolatków rodzice zaprzestawaną dotyku, to potem takie dziecko czuje się odtrącone. Pamiętacie jak jeszcze niedawno był podniesiony alarm na to że dzieci nie wolno przytulać dotykać bo molestowanie i tak dalej. To też miało swoje negatywne skutki, bo dziecko nagle pozbawione dotyku czuje że jest w jakiś sposób odtrącone przez rodzica. Oczywiście ten dotyk powinien być zamieniony, zamiast nastoletnią córkę czy synka prowadzić za rękę to można od czasu do czasu poklepać po plecach czy poczochrać po włosach, przytulić. Wszystko powinno byc stopniowo wprowadzane, a nie że nagle z dnia na dzień. Co do tematu. w mojej rodzinie dobrym sposobem jest jak rodzice na ten okres niemowlęcy wprowadzają się do pokoju dziecka, a nie dziecko zabierają do siebie i potem próbują go przestawić do drugiego pokoju. Dziecko poznaje pokój w którym jest i przyzwyczaja się do niego, rodzice są w pobliżu, jak rodzice pójdą do drugiego pokoju, to dziecko zostaje w miejscu które już zna. A jak jest tak że dziecko przenosimy nagle w nowe otoczenie i to jeszcze bez rodziców to musi się ono przyzwyczajać do dwóch nowych sytuacji, do nowego otoczenia i do tego że rodziców nie ma w pobliżu.

Autor: tatra mocna  31.08.2010 zgłoś

moja żona też śpi z synem od 2 lat w łóżku, ja w innym pokoju, sexu brak, mam tego dość!!, mówię jej o tym ale ona ma to w du..ie, mówi: "proszę bardzo możemy się zamienić..." tylko ona nie potrafi zrozumieć że mi brakuje jej ciepłą, przytulenia się do siebie, bliskość i sexu, jak dawniej... zdaje sobie sprawę że po narodzinach dziecka już nie będzie jak dawniej ale żeby wszystko się zmieniło o 180 stopni??rozumie też na początku po narodzinach nawet przez rok ale 2?? a nie zanosi się na zmiany... szkoda że przed ciążą nie była taka sama jak teraz, przynajmniej bym wiedział co mnie czeka, a nie teraz siedzę po nocach sam przy kompie pije piwo czytam pierdoły, oglądam pornusy waląc konia i coraz częściej myślę o kochance bo nie chce zmarnować moich najlepszych lat sprawności sexualnej waląc konia przy kompie, chcę się kochać z kobietą, czuć jej drżące ciało i tego jak mnie pragnie.. ehh rozmarzyłem się... Nie zaniedbujcie swoich mężów, bo nie wiecie jak oni się czują...:(

Autor: lila  31.08.2010 zgłoś

Najlepiej dzieciaka nie mieć- problem z głowy. Żadna z moich koleżanek ani sióstr nie ma i nie chce dziecka, uczymy się, pracujemy, robimy doktoraty, dwie z nas piszą książki naukowe, podróżujemy, inwestujemy w szkolenia, języki i... w mężów- mamy czas na wyjście do kina, na wspólne wieczory przy winie, na wypady w góry... Jesteśmy z mężem we dwoje i z miłości a nie dlatego że mamy dzieci, u nas nie ma nudy, rutyny, śmierdzących pieluch, płaczu i nieprzespanych nocy, jestem szczęśliwa i on też:) I z moich 7 bliskich koleżanek ani jedna nie chce dzieci, to kobiety w wieku lat 30-35, 4 pracują ale 3 są w domu, nie są karierowiczkami, żyją dla siebie i razemz mężam,i a nie dla dzieci i obok mężów,. Mąż nie służy jedynie jako ogier rozpłodowy a po narodzeniu dziecka nie jest odsuwany i nie śpi na podłodze- to jest chore żeby człowiek którego się kocha spał na podłodze nie mógł się przytulić do żony bo w łóżku jest intruz- miejsce dziecka jest w łóżeczku obok łóżka rodziców, gdzie tu intymnośc i miłośc małżonków gdy dzieciak całkowicie pochłania mamusię i przepraszam ale nie dziecko uczy spania z rodzicami ale rodzice uczą dziecko!! Heh, na szczescie mam ten problem z głowy. I coraz więcej ludzi nie będzie miało dzieci. Średnio mnie interesuje kwestia emerytur, ja nie roztrwaniam kasy jak większośc ludzi i odkłądam połowę swojej pensji,mąż też odkłada, oszczędności mieć będziemy na starość, dołoży się do psiej emerytury i będziemy żyć spokojnie i podróżować, zyjemy dla siebie a nie dla pasożytów któzy tylko czekają aż umrzemy żeby po nas dziedziczyć/ A odłożone pieniądze przeznaczymy na wyprawę do Amazonii, nasz marzenie, a nie będziemy finansować dzieciakowi-obibokowi i leniowi zakup mieszkania czy samochodu:// Mam trzy siostry i też nie będą mieć dzieci, mam też brata któy już zostałzatrudniony jako ogier, żona go kochałą do czasu gdy nie mieli dzieci, teraz go wywaliła do drugiego pokoju, on się nie liczy, ona siedzi w domu z trójką dzieci i chce następnego- on się już nie chce godzić bo kto robi na te dzieci na 2 etatach- on a jego żonka się bawi w reproduktorkę i nawet sprzątnąć w domu nie raczy- mamuśka z niej jak cholera ale mogklaby też choć na 1/2 etatu ruszyc tłustą dupę i trochę zarobić,a ona nic tylko tv, dziecko, latanie po sklepach i kupowanie tony ciuszków i tycie....

Autor: Mundek  31.08.2010 zgłoś

Nigdy nie spałam z dzickiem uważam że ( choć maleńki to człowiek) i powinien mieć swoje łóżeczko i tak też robiliśmy ale na karmienia zabierałam synka do łóżka, odbitka, buziaczek i do łóżeczka,jak już nauczył się chodzić to wyjeliśmy szczebelki i rano synek zabierał zabawki i przychodził do naszego łóżka albo przytulić się albo robił z nas tor dla swoich zabawek zawsze był czas na tulenie pieszczoty i zapewnienia że jest najważniejszy na świecie dzięki temu mąz nigdy nie został odstawiony na boczny tor, był bardziej uczuciowym i świadomym tatą.Teraz jest już prawie dorosły ale nadal czasami przychodzi przytulić się, uwielbiam to.

Autor: Ja  31.08.2010 zgłoś

Witam. Mam dwójkę dzieci, syna 5 lat i córkę 2 lata. Wszyscy całą czwórką śpimy w jednym łóżku. Nie wyobrażam sobie zeby było inaczej. Takie cudne chwile z nimi. Jak rok temu chcialam nauczyć dzieci spać w innym pokoju to mąż na to nie pozwolił twierdząc, ze wiecznie z nami spać przecież nie będą, a to najwspanialsze lata z takimi maluchami. I nieprawdą dla mnie jest ze dziecka potem się nie da "wyrzucić" jak to ktoś napisał ze swojego łóżka. Syn coraz częsciej mówi ze on już jest coraz starszy więc już niedługo się przeprowadzi do własnego łóżka bo jak taki duży mężczyzna ma spać z rodzicami :) Także jak widać - synek sam dorasta do tego, ze chce spać sam. Bez potrzeby 3-5-8 czy jakichś innych dramatycznych scen :)

Autor: 3 grosze do lila  31.08.2010 zgłoś

wiesz zal mi cie naprawde,uwazasz ze dziecko to pasozyt ?jak sobie wychowasz tak masz,a co do wachania pieluch to wierz mi wcale nie smierdza tak mozno jak chocby pot doroslego czlowieka jak i jego kupa.Poza tym pieluchy sa do 2 giego roku zycia,potem dziecko korzysta z nocnika i w koncu z wc-kiedy juz siegnie.Moj maz nie sluzy jako ogier rozplodowy,ja nie stracilam figury po porodzie,jestem ladna,zgrabna,szczupla,,wrecz w lozku jest nam jeszcze lepiej niz kiedys.Co do kwestii finansowych-tez idzie przezyc,dziecku az tak duzo nie potrzeba w przeciwienstwie do doroslego ktory tak jak ty ma wielkie marzenia wiec musi je finansowac cale zycie oszczedzajac,mowisz ze nie interesuje cie kwestia emerytur bo odkladasz...hm a jak ci sie forsa spali w pozarze to co zrobisz?:)Amazonia??odradzam,sam syf i pelno chorobska,szczepionki cie przed wszystkim nie uchronia.Wspolczuje twojej matce,wychowala corki egoistki myslace tylko o wlasnej cip......e,a co do twego brata to przeciez jego zonka sobie sama dzieci nie zrobila!trza bylo ptaka na supel zawiazac skoro na nastepne nie stac a nie teraz narzekac ze musi tyrac na dwie zmiany.Ciekawe co masz jeszcze do powiedzenia ciekawego,ja mam synka przeslicznego,zywe odbicie meza i niczego nie zalujemy,co rano jego usmiech daje nam sile,napedza na zycie,Ty tego nie doswiadczysz egoistko,zadne podroze ci tego nie zastapia bos zimna i tyle.

Autor: lila  31.08.2010 zgłoś

Ale jesteś chamska, kultury nie nauczyli 3 grosze? Co ciebie obchodzi moja postawa i postawa moich znajomych, możesz mnożyć się jak królik jak cię to cieszy, ja nikomu nie zabraniam, nie każdy lubi dzieci, zastanów się trochę nad sobą. Kultura wypowiedzi świadczy o braku wykształcenia i wartościach jakie wpoisz swojemu synowi ( cip...e), dobór słów na poziomie ograniczonej gimnazjalistki, podejrzewam że pisała to agresywna osoba z niższej klasy społęcznej, o ile w ogóle wierzysz w coś takiego. Czy byłaś w Amazonii że tak odradzasz czy raczej z synem na balkonie albo nad brudnym polskim morzem żeby dziecku sprzedać trochę alegenów? Nie każdy, oświadczam ci, realizuje się będąc rodzicem. Myślisz że jesteś wspaniałą matką, a gdy twój syn za prę lat to przeczytał,taką "kulturalną",chamską do bólu, podwórkową wypowiedź? Nie byłoby ci wstyd za takie słownictwo? Ty nie żałujesz posiadania dziecka, a ja nie żałuję nieposiadania potmostwa i nikt mi nie wmówi że to jest gorsze,to jest inne a innośc nie musi być ani zła ani dobra, ja nikogo nie namawiam żeby nie mieli dzieci- ci którzy chcą je mieć,mają je, ci którzy nie chcą- nie maja,proste. Nie jestem agresywna w swoich wypowiedziach jak ty. Twoja postawa jest typowa dla osoby która nie rozumie co oznacza inny punkt widzenia i dziwne jakoś że dzieciate osoby tak bardzo naskakują na niedzieciate czyżby podświadomie uważały że podjęły jednak złą dezycję i są złymi rodzicami a namówienie innych na dziecko ma to jakoś zrekompensować? I co do mojego brata, brat chciał dwoje dzieci od zawsze ale nie więcej, po urodzeniu drugiego dziecka żona zapewniła że bierze tabletki anty, trudno żeby mężczyzna to sprawdzał tym bardziej że 12 godzin jest poza domem, poza tym ją kocha więc jej uwierzył. Bratowa tabletki brałą dwa miesiące i odstawiła, nie informując nikogo. Zaszłą w trzecią ciąże i brat już nie miałwyjścia, to ona sama spanikowała w pewnym momencie i mówiła wszem i wobec o aborcji, brat ją odwiódł od tego pomysłu. Tyle. Moja mama jest ze mnie bardzo dumna, jak i z moich sióstr, jest lekarzem tak a propos i katoliczką i nawet jako lekarz nie widzi potrzeby zmuszania kogoś do tego by miał dzieci jeśli nie chce, jest liberalna, co mnie cieszy. I nie jestem egoistką bo egoizmem byłoby powoływanie na świat dziecka któego nie chcę a potem go podrzucanie rzodzicom- co czyni bardzo wiele "wspaniałych" mamusiek, takich które plują na innych mających odmienne zdanie. Rada na przyszłośc- naucz się kultury wypowiedzi bo jesteśmatką i pewnie się w domu też tak wyrażasz przy dziecku, ciekawe na kogo wyrośnie.... A, co do pieluch, niewazne że rok,nieważne czy dwa, my nie chcemy mieć do czyienia z tym ani przez godzinę.

Autor: Lila  31.08.2010 zgłoś

I dodam jeszcze że jedna z moich sióstr jest pediatrą i ma podejście do dzieci, ale nie chce mieć własnych, za to wielokrotnie zajmowała się bratanicami gdy ich mamusia siedziała na naszejj klasie i facebooku...

Autor: 3 grosze  01.09.2010 zgłoś

kochana ja slownictwo mam do ciebie a nie do dziecka,napisalam tez w skrocie co juz swiadczy o mej delikatnosci i kulturze wypowiedzi bo inni tu sie nie patyczkuja z takimi zimnymi rybami jak ty:-0 slowem ojczyzna polszczyzna,na ulicy i w sklepie nawet w kosciele tez nie brakuje ludzi mowiacych lacina...ale wracajac do meritum tematu,nie bede sie tu opisywac ani mego wyksztalcenia,ktore niema nic do rzeczy bo liczy sie doswiadczenie zyciowe ani tego czy i gdzie jezdze na zagraniczne wojaze.Nie jestem taka jak twoja bratowa,niemam zamiaru mnozyc sie nie kontrolowanie ani zmuszac meza do gromadki dzieci,na portalach spolecznosciowych typu NK,FC tez nie siedze bo po 1.Nie trawie ich a po 2.Niemam czasu,wole ten czas ktory mam poswiecic na dbanie o siebie,dziecko lub dom w zaleznosci od sytuacji.I to nie chodzi ze jestem agresywna i nie rozumiem twego punktu widzenia,po prostu mam inne wartosci i priorytety w zyciu,zreszta tak jak moj maz,nie patrzymy tylko na siebie wiec sadze lila ze sie nie dogadamy a nasze posty czas przerwac bo polegac beda tylko na przepychankach slownych,szkoda mi na to cennego czasu.P.S ty TEZ robisz kupe.:-)

Autor: 3 grosze  01.09.2010 zgłoś

...a jeszcze przyszlo mi do glowy male pytanko...co zrobisz jak wpadniesz?bo wiesz wpadki sie zdarzaja,jakos nie wierze w wasza abstynencje seksualna cale zycie, Poddasz sie aborcji byleby kupy na oczy nie widziec?dobra,nie wazne.

Autor: lila  01.09.2010 zgłoś

Nawet nie skomentuję posta ale jeśli chodzi o wpadkę.... Gdyby do tego doszło, co jest praktyczne niemożliwe w naszej sytuacji gdy ja biorę zastrzyki a jeśli nie biorę nawet bo robię przerwę to mam regularny cykl i wiem kiedy mam dni płodne a kiedy jest bezpiecznie to musiałabym wychować dziecko, co miałabym niby zrobić. Nie uważam że aborcja jest zła ale osobiście się tego boję, nawet jeśli chodzi o aborcję farmakologiczną w przypadku ciąży bardzo młodej więc bałabym się o swoje zdrowie. W efekcie zostałabym mamą i wychowałabym dziecko jak najlepiej się da, wiele razy zostawałam z bratanicami nawet gdy były bardzo małe i jakoś sobie radziłam, pieluchy,karmienie itd-wszystko fajnie i miło i nawet było mi przyjemnie jak się dzieciak uśmiechnął czy złapał za palec, ale tylko w takim wymiarze, parę godzin czy jeden dzień, dlatego nie chcę mieć dzieci bo wiem że dziecko miałoby nieszczęśliwą mamę bo ja po prostu nie lubię dzieci, poświęciłabym się itd ale raczej z niechęcią a i mąż ma do dzieci stosunek obojętny i umie się z nimi bawić ale tak jak ja- po paru godzinach ma dosyć i chce tylko jednego- powrotu do naszego domku, położenia się z książką przed kominkiem, rozmowach ze mną- tak jest od 11 lat i ten układ świetnie się sprawdza, my już ograniczyliśmy nawet pracę w naszych firmach bo nie ma po co tak gonić, spędzamy ze sobą mnóstwo czasu i to nam służy i dzięki temu jesteśmy szczęśliwi ze sobą i nie czujemy się samotnie ani niczego nam nie brakuje. A gdyby jakimś cudem zdarzyła się wpadka to bylibyśmy we troje po prostu, jakoś by się to urządziło, mimo że ja mam cierpliwosc do dzieci r się szybko wyczerpuje i po tygodniu albo bym sfiksowała albo udwała że wszystko jest ok a w środku ryczała, pewnie to drugie. Jednak wpadki nie będzie, ja już mam 34 lata, wszystko jak w zegarku, szczerze mówiąc jakoś nie mamy ja i siostry z tym problemów, po prostu nasza i naszych partnerów decyzja i wątpię żebym żałowała kiedyś na stare lata. Utrzymujemy kontakt z dd, jesteśmy rodziną zaprzyjaźnioną, w naszej sytuacji chcemy coś zrobić dla tych dzieci opuszczonych, które mają małą szansę na adopcję, choćby to był dwie wizyty w tyogdniu ale one czekają na nas. Ja widzę tak swoje życie-ja i mąż i pomoc tym opuszczonym, nie tylko materialna ale i wysłuchanie dziecka, niekoniecznie swojego. I nie o kupę chodzi ale o wszystko. Bo z dzieckiem są piękne chwile ale i chwile straszne, nie mam na myśli zmieniania pieluch itd( mnie to obrzydza ale ja nie musiałabym tego robić) ale tego co jest później, w wieku lat nastu, postawy roszczeniowej, głowy nabitej reklamami itd. I nawet ktoś kto tak jak ja skończył pedagogikę i jest też psychologiem bałby się wychowywać dziecko w XXI wieku, chyba że byłby nieświadomy zagrożeń związanych z totalitaryzmem i ogłupiającym wpływem mass mediów- słowem, kiedyś było to znacznie prostsze.

Autor: 3 grosze  02.09.2010 zgłoś

nie boj sie komentowac mego posta,ja biore wszystko na klate i opinii sie nie boje:-)mamy inne wartosci i juz,wam lepiej samym ze soba bez zobowiazan i ryzyka wynikajacego z posiadania dziecka-czuc egoizmem na kilometr a my wolimy naszego malego grzecznego synka i pewnie niedlugo zaczniemy pracowac nad nastepnym bo stac nas na dwojke spokojnie.Co do tematu dd to odradzam ci kontakt z dzieckiem na takiej zasadzie jak ty sobie to wyobrazasz,takie dzieci latwo sie przywiazuja,dziecko to nie rzecz ktora mozesz sobie odstawic kiedy chcesz bo cie meczy.A zastrzykow moja droga do konca zycia brac nie bedziesz mogla,masz 34 l,niedlugo zaczniesz miec problem z zylami,a to juz pierwsze przeciwskazanie.Sprawdzaj systematycznie czy nie robia ci sie pajaczki na nogach,na twarzy,z dniem kiedy zauwazysz to koniec takiej antykoncepcji,grozi ci zakrzepica a co to jest pewnie wiesz bo taka wyksztalcona jestes.Potem czeka cie pewnie antykoncepcja naturalna czyli jej brak he he bo ma najmniejsza skutecznosc.Sadze ze podczas ciazy moga ci sie priorytety odmienic bo w tym czasie sie zaczyna kochac swoje dziecko a po urodzeniu juz calkiem.

Autor: Beata  02.09.2010 zgłoś

Oj mamuski... Kompletnie pomieszały Wam się pojęcia... Dzieci stawiacie na piedestał, lekceważycie partnerów i swoje prawo do intymności małżeńskiej. A potem Rozwód i zdziwienie. Dlaczego odszedł, przecież mamy dziecko i jest tak fajnie... Moim zdaniem dzieci powinny spać same, a w razie potrzeby przez kilka pierwszych miesięcy trzeba do niego wstawać tyle razy ile trzeba. Nie usprawiedliwiajcie wygodnictwa dobrem dziecka. Załam panne- 16 lat- która nadal spała z mamą. Zgroza. Ha!Ha!

Autor:  04.09.2010 zgłoś

Autor: 3 grosze (2010-08-29 19:38:04) ----- a ja watpie ze to prowokacja,sporo takich nowoczesnych mamusiek jest,co to dziecko chcialy a potem okazalo sie ze nie podola bo chca miec czas dla siebie i piekne cialo,wiec dziecko i jego placz olewaja. Oczywiście, że prowokacja, kto normalny wypisywał by takie pierdoły. zresztą jeżeli zostawiała dziecko od 19 i pewnie wracała do niego rano, czyli dzieciak niekarmiony bylby min 12 h, to już po 1 nocy wpadl by w śpiączkę na skutek spadku glukozy( z drugiej strony to rozwiązałoby problem plakania)

Autor: monia  05.09.2010 zgłoś

do Lila;żal mi ciebie kobieto;[

Autor: joasia  09.09.2010 zgłoś

mam dwu letnią Córeczkę i śpię z nią w sypialnym łóżku. w tygodniu Mąż śpi sam w dużym pokoju a w weekendy z nami. ja jestem szczęśliwa, Malutka spokojna a Mąż nie ma nic przeciwko. na pewno mnie nie zdradza, bo nasze życie seksualne jest na wysokim poziomie (można to robić nie tylko w sypialni) przyjdzie czas, że Córka będzie miała swój pokoik i swoje łóżko. poki co, nie akceptuje swojego łóżeczka a my nie mamy zamiaru jej do niczego zmuszać. żal mi kobiet, które odrzucają macierzyństwo, ale szanuję ich wybór. jednak od dwóch lat wiem, że nasze życie jest takie cudowne, bo mamy nasze kochane Szczęście, naszą Córeczkę. jak ludzie się kochają, to spanie w oddzielnych pokojach nie zmieni tego. w nocy się śpi, a baraszkować można zawsze i wszędzie. jestem atrakcyjna, zajmuje się domem, dzieckiem i mężem. jestem spełniona i bardzo szczęśliwa. pozdrawiam wspaniałe Mamy a tym zgorzkniałym życzę Słonka.

Autor:  10.09.2010 zgłoś

Seks seksem ale w tym wszystkim nie chodzi o seks ale o bliskość z mężem

Autor: joasia  10.09.2010 zgłoś

Mąż to dorosły, myślący człowiek, który lepiej niż dziecko rozumie sytuację...bynajmniej powinien... ci frajerzy, którzy uciekają do kochanek to na bank nie szukają bliskości tylko wściekłego seksu

Autor: edna  11.09.2010 zgłoś

Szkoda że nie mówi się o tym ile małych dzieci zostało przyduszonych, podduszonych, popchniętych,kopniętych i uderzonych przez sen przez rodziców którzy z nimi śpią. NIe ma bata- człowiek we śnie się rusza, matka też i nie kontroluje tego i może 80% dzieci nic się nie stanie ale 20% zarobi niechcący łokciem czy nogą. Ileś tam dzieci rocznie umiera w wyniku przyduszenia podczas spania z rodzicem w łóżku, nie jest ich dużo ale to się zdarza. każdy ma prawo robić co mu się podoba. Ja z dzieckiem skończyłam spać po 4 miesiącach gdy obudziłam się w nocy i zobaczylam dziecko wciśnięte w drugą poduszkę usiłujące się przekręcić jakoś na bok i prawie niebieskie na twarzy. I skończyło się spanie z dzieckiem bo ja nie jestem na tyle wygodnicka jak niektore kobiety żeby narażać syna na to że go niechcący uderzę czy za mocno przykryję we śnie. Syn śpi sam,najpierw miał łóżeczko obok a potem we własnym pokoju. Każdy w domu ma swoje miejsce u mnie- ja i mąż w sypialni,dziecko we włąsnym ślicznym niebieskim pokoiku, mamy nianię elektroniczną, nawet pies nie włazi na łóżko ale ma własne spanie w kuchni. Wszyscy są szczęśliwi a dziecko śpi zdrowo i jakoś nie płącze. 3 grosze- głupoty piszesz i do tego jesteś chamska i niekulturalna. Jeżeli ktoś nie chce dziecka to jego sprawa. Mnie pachnie egoizmem postawa mamusiek które robią z siebie chodzące inkubatory w ciązy, idą od razu na zwolnienie a potem siedzą w domu z dzieciakiem kilka lat i rozpuszczają latorośl, a w ciąże zachodzą bo tak wypada,bo rodzice chcą wnuka itp itd . Egoizm moja droga to spłodzenie dziecka które masz w nosie i je zostawiasz u matki lub teściowej a sama brykasz i wiedziesz życie jakbyś nie była matką. Egoizm to spłodzenie dziecka przez tatusia i natychmiastowe odejście od mamusi które musi sobie radzić sama. Wreszcie-egoizm to robienie wszystkiego żeby mieć dziecko mimo że partner nie jest przekonany żeby być rodzicem. Ja sama mam dziecko mimo że go nie chciałam a w ciąże zaszłam bo mąż nalegał, matka krzyczała że chce mieć wnuka i właśnie że jestem egoistką. I wierz mi 3 grosze że jest wiele kobiet które nie darzą uczuciem dziecka które nosza pod sercem, nie lubią go bo go nie chcą a potem wychowują i męcza się z tym, nie widzą siebie w roli matki Polki ale kobiety- sama znasz takie osoby chociaż nikt się do tego nie przyznaje. Ja kocham syna ale pokochałam go nie wtedy gdy zobaczyłam 2 kreski na teście- wtedy byłam tak wściekła że chciałam wyć i stan ten trwał wiele miesięcy a porod i cc nie nastawiło mnie jakoś od razu wielką miłością do dziecka przez które cierpiałam bóle, przez które miałam krwotok i operację i przez które 2 dni leżałam nieprzytomna. A na widok wielkiej blizny i żylaków które m isię zrobiły w ciązy właśnie( a przytyłam 12 kg tylko) nawet teraz jestem zła, nie na dziecko ale na męża który mnie namówił na dziecko i na siebie że się zdecydowałam. I doskonale rozumiem to że możn a nie chcieć dziecka bo wie się że będzie się złą matką a ciąża wydaje się być przekleństwem i czymś najgorszym na świecie- dla mnie to nie były piękne chwile ale 9 miesięcy koszmaru. Więcej dzieci mieć nie będę nigdy. I mimo że mam pajączki na nogach to biorę właśnie zastrzyki, krążenie mam świetne,badania super, zakrzepica mi nie grozi. A przynajmniej nie wiem już co to znaczy mieć okres i kocham się wtedy kiedy chcę,jak chcę i nie mam schizów że zajdę w niechcianą ciążę. Znam też 2 pary które od lat nie stosują antykoncepcji i nie mają dzieci a mają z tego co wiem normalne życie seksualne. Jeżeli tylko ktoś ma regularny cykl i myśli co robi to nie wpadnie raczej. Podziwiam takie kobiety jak Lila,zazdrosze im bo mają ŻYCIE i wielką miłość a nie dziecko i tak jak ja-męża który najpierw chciał dziecka a potem w ogóle miał gdzieś syna i nawet nie raczył zmieniać pieluchy czy nakarmić dziecka o które tak żebrał przez lata!!!A potem kochany tatuś poszedł sobie precz jak ten pies powąchawszy inną babę a syna widywac nie chce bo "po co"! Już mu i tak jest ciężko płącić alimenty i uważa że to wystarczy. Ja zostałąm sama z dzieckiem i teściowa która też nalegała na wnuka rownież nie chciała nawet na 3 godziny zostać czasem z chłopcem żeby no poszła do lekarza sobie albo po zakupy a mojego syna nie widziałą od dwóch lat. Mam teraz kogoś kogo kocham i kto kocha mnie ale dzieci mieć nie będziemy, on lubi mojego syna a ja go kocham bo jest moim dzieckiem ale nie mam "powołania" do bycia matką i nie lubię tego po prostu, tak jak nie lubiłam pieluch tak teraz nie lubię siedzieć z nim i odbraiać lekcji. Nie lubię i już- nie muszę lubić. I podziwiam Lilkę która śmialo o tym mówi że nie chce dziecka,ja się wstydziłam i potem jak to cielę zgodziłąm się na syna mimo że też dzieci nie chciałam i dzieci ogólnie nie znoszę. Syna mam świetnego ale miłośc do dziecka do nie wszystko-trzeba jeszcze lubić babrać się w pieluchach, ganiać po parku z dzieckiem i bawić z nim-ja tego nie znoszę, to nie jest mój świat, dla mnie dzieci mogłyby nie istnieć. Zazdroszczę k

Autor: joasia  11.09.2010 zgłoś

edna- jesteś żałosna!!! to nic dziwnego, że nie spałaś z dzieckiem skoro to nie twój skarb ale zło konieczne' tragedia!!!

Autor: edna  12.09.2010 zgłoś

Joasia- sama jesteś żałosna. Ja nikogo nie krytykuję, nie oceniam nikogo, nawet kobiet które mają po sześcioro dzieci, ani tych które jedyny cel zycia widzą w spłodzeniu dziecka. Ty natomiast musisz krytykować i wyrażać swoje najświętsze oburzenie mimo że nikt cię o to koleżanko nie prosi. Jeżeli myślisz że osoby takie jak ja przejmują się tym jakoś to się mylisz. Skończyły się czasy gdy o wartości kobiety stanowiło to czy jest matką. Nawet w Polsce zachodzą już zmiany i kobiety świadomie wybierają jak będzie wyglądac ich życie i nie sugerują się tym, że "nawiedzonym" się to nie podoba. Jeżeli ktoś chce mieć dziecka-prosze bardzo tylko niech z łąski swojej to dziecko wychowa porządnie a nie doprowadza do tego że gnojek jest agresywny, ma postawę roszczeniową, a w gimnazjum zaczyna eksperymenty z piciem, paleniem, wulgaryzmami- ile jest takich dzieci które przy rodzicach są grzeczne,kochane, a gdy mamusia znika do pracy, wśród kolegów zaczynają puszczać wiązanki, opalają się papierochami czy trawą, łażą po galeriach albo w necie szukają seksu i sponsorów i śpią z kim popadnie w wieku lat 15-stu, bo kochana mamusia i tatuś pozwalają szczylowi chodzić po całonocnych imprezach i nie reagują gdy dzieciak rzyga po przepiciu w ich domu:/ I to się dzieje w tzw porządnych domach koleżanko,może tak będzie u ciebie, może twój dzieciak będzie cię oszukiwał na każdym kroku a ty nie będziesz miałą o tym zielonego pojęcia. Ja jasno wyrażam swoją opinię i nie dyskutuję na ten temat a ocenę pozostawiam komuś wyższemu, mniejsza jak on się nazywa Bóg czy Allah, czy sila stwórcza, nie takim maluczkim jak niektore rąbnięte mamuśki. I tragedia,koleżanko,to twoja postawa i zerowa tolarancja dla innych,wyjedż sobie np do Holandii gdzie mieszkałam kiedyś, tam tak nie ma, każdy żyje jak chce, nikt nikogo nie krytykuje że nie chce dziecka albo nie lubi być matką, jedynie w naszym ciemnogrodzie pełno jest takicj jak ty czy niejaka 3grosze, świętych za życia mamusiek oburzonych. Zobaczymy czym ci odpłąci twoje wspaniałe wyczekane dziecko i czy czasem nie poża łujesz za parę lat że je masz.

Autor:  12.09.2010 zgłoś

Popieram wypowiedź edny i lily. Wszystkie baby plujące żółcią i wyżywające się na nich, to kury domowe, które nie zdają sobie nawet sprawy z tego jak fajni ejest w Amazonii :) Znają tylko kawałek brudnej piaskownicy i plują jadem, ze ktoś woli zyć inaczej i coś w życiu zobaczyć :) Życzę szczęścia lily oraz ednie, żeby wszystko jej się w życiu poukładało :)

Autor: joasia  12.09.2010 zgłoś

jesteście beznadziejne!!! własnie w Holandii jest pełno dzieciaków naćpanych od najmłodszych lat, byłam i widziałam. edna-ciekawe jak ty wychowasz swojego dzieciaka!!! kura domowa??? mam dwa fakultety i świetną pracę do której wrócę jak Dziecko pójdzie do przedszkola. zajmuję sie domem, Mężem i dzieckiem. poza tym, jestem zadbana, atrakcyjna, chodze do kosmetyczki, fryzjera, solarium... do kury domowej mi daleko... edna- ciekawe czemu już nie mieszkasz w tej świetnej Holandii?????????

Autor: edna  15.09.2010 zgłoś

Joasia, wiesz czemu nie mieszkam teraz? Wyjechałam bo mój szanowny eks małżonek nie potrafił zyć bez swojej mamusi a poza tym nie chciało mu się za bardzo pracować i wolał objąc firmę ojca gdzie mógł się poopieprzać- ja musiałam zostawić świetną pracę i wrócić do kraju gdzie pracuje się za grosze u wyzyskiwaczy. I też moja droga mam wyższe wykształcenie- jestem magistrem finansów i rachunkowości, mam też drugi fakultet( socjologia) oraz studia podyplomowe( fundusze ue zrobione w tym roku i drugie- zrobione z pasjii- antropologię).Bardzo fajnie że ty masz zamiar wrócić do pracy itd, może ci się uda znaleźc coś przyzwoitego( albo ktoś pomoże...), bo ja mimo 12 letniego doświadczenia,studiów dziennych a nie zaocznych i to na UJ, znajomości 3 języków perfect + serbskiego po urodzeniu dziecka i macierzyńskim zostałam wywalona przy pierwszej redukcji właśnie dlatego że mam syna i nie mogę być w pełni dyspozycyjna. I takie są realia w PL, jak się nie ma znajomości i szczęścia to można sobie pracować za 1300 zł w jakimś biurze albo za nieco więcej na produkcji jak kto woli. Dlatego niedługo z obecnym mężem wyjedziemy do normalnego kraju gdzie zarabiałam ok 4-5 tysięcy euro i nikt mi łaski nie robił ani nie traktował jak podkuchenną. Do solarium nie radziłabym chodzić chyba że lubisz styl lalki Barbie( tak mi się wydaje sądząc po twoim poście), robią się od tego zmarszczki, no i oczywiście poza tym że skóra się starzeje 2 razy szybciej to można zachorowac na np. czerniaka. Dziwne że masz 2 fakultety i o tym nie wiesz... Większośc dobrze wykształconych osób nie korzysta z solarium, jakoś na uczelniach nie widziałam profesorów którzy zrobili się na Murzyna i coraz więcej ludzi opala się od środka( mogę ci kochana polecić pewien środek, ja jestem po nim ladnie opalona no ale zmarszczek nie mam ani rak mi nie grozi...). Ciekawe jeszcze za czyje pieniądze tak chętnie korzystasz z tego solarium czy kosmetyczki, bo chyba nie pracujesz... Łatwo jest wydawać pieniądze zarobione przez męża czy chłopaka a samemu siedzieć w domu z dzieckiem,.często mieć do pomocy mamę czy nianię i biegac po kosmetyczkach i fryzjerach... Zazdroszczę, ja po macierzyńskim musiałam wrócić do pracy,zresztą wolałam nawet pracować niż tylko sprzątać,gotowac i zajmowac się rozwrzeszczanym niemowlakiem. Szkoda tylko że potem musiałam zmienić pracę na mniej interesującą. W każdym razie dzieckiem zajmowała się albo teściowa( sama o to prosiła),a po odejściu szanownego eks małżonka moja mama lub niania( koleżanka notabene). No a teraz dziecko jest już starsze, samo się sobą zajmuje( mycie, ubieranie itd), jest bardzo samodzielny, ja go wychowuję tak żeby umiał dbać o siebie i żeby mu za przeproszeniem nie podcierać tyłka czy myć włosów, nie robić mamisynka który w wieku lat kilkunastu nie potrafi zrobić sobie herbaty... Mylisz się też co do dzieci w Holandii. Byłaś chyba na przedmieściach Amsterdamu czy Hagi ale nie w normalnych dzielnicach, dzieci są takie jak wszędzie ale narkomanów jakoś nie widzę, palić też nie palą za bardzo, a co w Polsce, co chwila afera że w gimnazjum ktoś się naćpał,zapił, osobiście widziałam na ulicy w centrum Warszawy gnojków lat 7-8 którzy palili jakieś skręty, rzucali wulgaryzmami i na zwróconą uwagę odszczekiwali się po chamsku. Coraz więcej jest takiej młodzieży, akurat w Holandii naprawdę dzieciaki są w miarę spokojne, za to w Polsce zaczyna się dziać jak w UK czy Irlandii co jest efektem nie tylko bezstresowego wychowania ale też konsumpcyjnego stylu życia ich kochanych rodziców, którzy dziecko chcą mieć ale wychować już się nie kwapią.. Kazdy w życiu powinien grać swoją rolę- każdy ma swoje miejsce- ja uważam że decyzja o dziecku nie była najmądrzejsza i choć kocham syna( bo jak nie kochać...) to nie lubię roli matki- jestem do niej zmuszona ale nie lubię po prostu. Niedługo gdy wygasną moje zobowiązania wraz z obecnym mężem i synem wyjeżdżamy z tego nietolerancyjnego kraju,. właśnie do tej "okropnej" Holandii. Z radością porzucę pracę za 2200 netto by zarabiać na godne życie w lepszej pracy.

Autor: Ja  03.05.2011 zgłoś

No tak, śpię od 7-miu lat w osobnym łóżku, bo sypialnie okupują córki 3 i 7 lat. Kontak z żoną - żaden, z dziećmi z dnia na dzień gorszy. I co nazwiecie mnie egoistą? A mi się marzy tylko zwykła, moja żona. Czas na inną...........?

Autor: saab  04.07.2011 zgłoś

znam przypadek gdzie mamusia spi z synkiem 9-cio letnim! rowniez tatus czasem z nim spi.a jak dziecko wyjezdza np do babci na weekend to spi z babcia, wujkami, ciocia, wrrr dla mnie to chore chore i jeszcze raz chore.dodam ze wujkowie i ciocia sa w wieku okolo 20tki. masakra.a jakby bylo u nich mlode malzenstwo to ciekawe czy do nich tez by sie kladl do lozka.sama jeszcze nie mam dzieci choc mam nadzieje ze niedlugo to sie zmieni.nikogo nie potepiam bo nie wiem jak sama sie zachowam.ale na chwile obecna uwazam sie spac mozna z noworodkiem lub dzieckiem 1,2 miesiecznym ale kilkulatka sobie nie wyobrazam spiacego z rodzicami czy innymi osobami w rodzinie.moim zdaniem to jest poprostu nie zdrowe,

Autor: Olimpia  23.02.2012 zgłoś

noo...wiesz po prostu weż ją z tego łóżko i do swojego pokoju niech idzie...!!!

Autor: fila  03.07.2012 zgłoś

A ja spalam z mama jakos tak do 16 roku zycia i zrobila mi straszna awanture kiedy sie uparlam ze chce w koncu spac u siebie w pokoju sama w swoim lozku. Sytuacje sa rozne w zyciu. Moim rodzicom sie nie ukladalo, a mnie jeszcze molestowal ojciec rodzony, ale moja matka potrzebowala mnie chyba miec po prostu jakby w zastepstwie kogos bliskiego, kogos do kogo mozna sie przytulic. Dla mnie to wszyskto bylo chore, i teraz maja malenka coreczke ani jednej nocy z nia nie przespalam. Spi w swoim lozeczku obok mojego, budzi mnie rano i pierwsze co widzi to moj usmiech do niej i sie cieszy. Widzi mnie z odleglosci metra. Za rok, lub pare miesiecy byc moze bedzie miala wieksze lozeczko i bedzie juz spala w swoim pokoiku. Poki co ma roczek i jeszcze chce sie nacieszyc jej obecnoscia kolo mnie i nie rzucac jej na 'gleboka wode', ale balabym sie brac ja do spania ze mna w jednym lozku. Jestem samotna matka i boje sie ze moglabym zrobic jej krzywde tak jak moja matka, tak dlugo ja trzymac przy sobie, zeby sie nie czuc samotna. Nie chce tego. Chce zeby sie czula wolna, a do mnie przychodzila kiedy sama bedczie chciala. Otwarte ramiona tylko czekaj.

Autor: magda  14.07.2012 zgłoś

1- prawda, że fragmenty książki pisane są emocjonalnym językiem, który ma manipulować najgłębszymi matczynymi instynktami. Dla mnie przedstawiony opis niemowlęcych mąk jest niewiarygodny. 2- mam pytania do tych, którzy popierają i praktykują ten pomysł: Gdzie to robicie i kiedy? Pod prysznicem? Na ile pozycji wam to pozwala? W salonie, na stole? Gdzie są wtedy dzieci, kto się nimi opiekuje? Na ławce w parku? Kto dogląda wtedy dzieci? Super, że macie fantazje, ale jak tak można przez 3 lata? W pośpiechu, byle gdzie? Czy wy kobiety macie wtedy chociaż orgazmy? Bo sorry, ale nie da się polemizować z faktem, że łózko to miejsce, w którym najwięcej pozycji jest możliwych, tam można się kochać w nocy, gdy dzieci już śpią i można się rozluźnić na spokojnie. ciekawi mnie to.... dzieci zostają w jakimś kojcu na 15 minut, a wy uciekacie do garażu? ile miesięcy można to wytrzymać, szczególnie w zimę...chyba, że ten seks jest 3 minutowy, tylko czysto kopulacyjny, tak dla faceta, a wy tylko posłusznie czekacie aż skończy.....tylko, że to jest dużo bardziej rutynowe od takiego seksu w łózku. I przy nowych, odpowiedzialnych obowiązkach rodzicielskich... no nie wiem, zostawiacie z babcią i mówicie- weź mamo popilnuj, my skoczymy za płot się bzyknąć, jesteśmy za 5 minut.... no LUDZIE, SKORO JESTEŚCIE JUŻ TAKIMI DOBRYMI RODZICAMI, TO WYTŁUMACZCIE MI JAK TO ROBICIE, BY SOBIE FACET KOGOŚ NA BOKU NIE ZNALAZŁ!!!!!!!!! małżeństwo to jest fundament rodziny. F U N D A M E N T!!!!!! Przemyślcie to. Ktoś napisał- jak się ludzie kochają, to nie muszą ze sobą spać. Czego jeszcze nie muszą robić ludzie, którzy się kochają? Jadać razem? Trzymać się za ręce? ROZMAWIAĆ? Mówimy o związku damsko-męskim, a nie platonicznym, braterskim. Co to za tekst, że jak się ludzie kochają, to nie muszą ze sobą spać? Ludzie potrzebują swojego dotyku, także erotycznego, a łóżko to intymny obszar, który powinien się kojarzyć z seksem i bliskością. A wy tam dzieci zapraszacie.....Łóżko to także symbol, wiecie? tego pożycia,... gdzie wy tacy zmęczeni niemowlęciem uskuteczniacie te wybujałe fantazje? Dziecko je przy stole a wy pod stołem, kurka wodna?? śmieję się z was w tym momencie... Co do tego, że w kościele na naukach przedmałżeńskich mówi się o tym problemie.... nie chodzę do kościoła, ale tu akurat kościół ma u mnie plusa....To z partnerem docelowo ma się spędzić życie, marzenia wspólne, lata wspólne.... piękna rzecz.... o związek trzeba dbać, także w łózku, całeż ycie spędzone razem.... boże, piękna rzecz. Dzieci nie są dla nas, lecz dla świata, po prostu, by były... a to z partnerem łączy nas największa zażyłość, bliskość wynikająca z natury związku. Kiedy dzieci będą mieć swoje sympatie, to partner zostanie, by wspólnie snuć dalsze marzenia... ale po drodze niesteyy wiele można podeptać... Po urodzeniu się dzieci siłą rzeczy jest dla siebie mniej czasu. Więc łóżko, wspólny sen, przytulenie się pod koniec dnia do siebie we dwójkę, taka intymność, tylko we dwoje jak dawniej... to jest taka przystań. Małżónkowie są dla siebie nawzajem nagrodą po całym dniu pracy, zajmowania się domem. A wy tak lekko rezygnujecie z tego..... Nie wierzę, że przy lodówce za dnia można tyle sobie okazać i tak się seksualnie spełnić, co w ciepłym łóżku w nocy, gdy jest już cicho..... tylko ludzie mega religijni i mało fantazyjni śpią z dziećmi, sorry.... albo tacy, co im się nie układa..... teoria wymyślona przez panie, które nie mogą nawiązać bliskości z mężczyzną. Tłumią tę samotność śpiąc z dziećmi. Biedne kobiety.... dziwny jest ten świat. co do porównywania do świata zwierząt- że suka karmi i śpi przy młodych.... i dobrze ktoś zauważył, że w tym czasie samiec zapładnia inne suki.... takie nie bądźcie NATURALNE, bo jak widzicie medal ma dwie strony...;-///

Autor: gość  30.11.2013 zgłoś

Zgadzam się z powyższą wypowiedzią w 100%. Dzieci są najważniejsze. Co nie znaczy, że muszą rządzić nami i naszym życiem. My wychowujemy je dla innych, a nie dla siebie.

Dodaj własny komentarz

(twój pseudonim, imię lub nazwisko)

(nieobowiązkowo; nie musisz podawać adresu e-mail!)

Min. liczba znaków: 3

Kafeteria / Zamów reklamę w Kafeterii / Redakcja (PR + autorzy) / Kosmetyki do testów / Patronaty
© 1999-2014 Grupa Wirtualna Polska Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu