Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

Przy kawie

21.09.2010 | Reportaż

Jestem kochanką

Do tanga trzeba dwojga. Czasami jednak robi się ciaśniej, wtedy tango traci swój urok i zwykle ktoś wypada z rytmu. Geometria życia jest dość surowa – trójkąt miłosny nigdy nie jest równoboczny. Prędzej czy później któreś z ramion nie będzie w stanie udźwignąć ciężaru. Co skłania kobiety do angażowania się w romans z zajętym mężczyzną?

Anna (42 lata, ginekolog z Wrocławia) przez prawie rok wysłuchiwała szumnych deklaracji żonatego faceta. Doczekała się nawet chwili, w której on dzierżąc w dłoni papiery rozwodowe oznajmił, że od tej chwili będą już zawsze razem. Najwyraźniej jednak jego „zawsze” ma charakter krótkoterminowy.

- Im dłużej jesteś kochanką, tym wyraźniej widzisz, w jak fatalnej tkwisz konfiguracji. Przecież nawet jeśli awansujesz na jego partnerkę, jaką masz pewność, że on będzie ci wierny? Skoro dla ciebie zostawił jakąś kobietę, dlaczego nie miałby zostawić ciebie dla kolejnej? Ja podzieliłam los jego żony. Zdradził mnie tak samo, jak ją. Tyle, że ja nie zdążyłam zostać jego żoną. Był mi wierny może miesiąc, może dwa. Potem znalazł kochankę, o której dość szybko się dowiedziałam – byłam czujna. Nie mogłam uwierzyć, że najpierw zostawił dla mnie żonę, a potem poszedł w tango z jakąś inną panną. Może lepiej dla mnie? Rozczarowałam się okrutnie.

Druga to też podium…

Ale to pierwsza zgarnia główną nagrodę. Iza (32 lata, nauczycielka z Łodzi) zrobiłaby wszystko, by facet z którym ma romans, zostawił dla niej swoją żonę. Żyła w przeświadczeniu, że pewnego dnia tak się stanie, opierając się na jego obietnicach i wizjach wspólnej przyszłości, jakie przed nią roztaczał. Czy warto było zainwestować tyle emocji i wysiłku w relację o charakterze mydlanej bańki?

- Chciałam mieć męża, dzieci, ładny dom z ogrodem. On żerował na moich marzeniach, codziennie powtarzał, że będziemy kiedyś razem, tak naprawdę, bez potrzeby ukrywania, udawania, bez kłamstw i poczucia, że kogoś krzywdzimy. Mówił, że nie kocha swojej żony, że to pomyłka. Miał wiele określeń na to małżeństwo, w żadnym z nich nie występowało słowo „miłość”. Podobnie, jak i między nami jej nie było, przynajmniej z jego strony. Fajnie to sobie urządził, taki strateg. Ocknęłam się po ponad roku, kiedy zobaczyłam, jak bezbłędnie odgrywa rolę wiernego kochającego męża, jak bez mrugnięcia okiem oszukuje i siebie, i ją. I mnie, przy okazji. Postanowiłam odejść, zbierając resztki godności z podłogi.

Kamila (26 lata, wizażystka z Krakowa) połasiła się na narzeczonego swojej koleżanki. Była gotowa zająć jej miejsce przed ołtarzem licząc, że nikt nie zauważy drobnej podmiany. Tak czy siak, z pozoru wymarzona suknia ślubna uwierała jeszcze bardziej niż sumienie.

- Maciej od początku mi się podobał. Paradoksalnie, to ja zapoznałam go z koleżanką. Wpadli sobie w oko, od tamtej pory byli nierozłączni, a ja cierpiałam. Niespodziewanie Maciej zaproponował mi spotkanie, potem kolejne. Wiadomo, jak się sprawy potoczyły. Byłam wściekła, kiedy dowiedziałam się, że zamierza ożenić się z tamtą dziewczyną. Zrobiłam aferę, a on stwierdził, że zamiast z nią, ożeni się ze mną. Jakkolwiek absurdalnie to brzmi, dałam się złapać. Wierzyłam, że oboje organizują nasz ślub, że w pewnej chwili Maciej podziękuje koleżance za udział, a ja szybko zajmę jej miejsce. Byłam tak naiwna, że aż mi siebie żal. Do ostatniej chwili wierzyłam, że to ja będę tą, której będzie przysięgał wierność. Wierność, której nigdy nie umiał dochować. Oczywiście nie ożenił się ze mną, zresztą z koleżanką też nie, bo w porę odkryła, jakim jest padalcem. Chyba niewiele straciłam prócz czasu i nerwów, bo to nie był wymarzony kandydat na męża.

Przeklęty trójkąt

Aneta (29 lat, kasjerka z Bydgoszczy) upiera się przy swojej wersji szczęścia. Dla niej bycie ponad dziesięć lat kochanką starszego żonatego faceta to najwyraźniej szczyt marzeń. Aneta jest przekonana, że osiągnęła mistrzowski poziom w sterowaniu nim. I nie widzi, że zmierza w kierunku katastrofy.

- Kochamy się, jest prawdziwa namiętność, oprócz tego wielkie uczucie. To wspaniały człowiek, który za szybko się ożenił, w dodatku z niewłaściwą kobietą. Miał dosyć samotności, ona dała mu namiastkę bliskości – przepis na małżeńską porażkę gotowy. I nagle spotkał mnie, poznał smak prawdziwego oddania, ciepła, przywiązania. Nieustannie dziękuje mi za każdy dzień, jaki spędzamy razem, obsypuje prezentami, jest czuły. Potrafimy przegadać całą noc i cały dzień. Jest idealny, w każdym calu. Tylko ta żona, ten jeden mankament, rysa na obrazku naszego szczęścia. Niebawem się jej pozbędziemy, Artur już załatwia formalności, czekam na rozwód, zaczęłam nawet oglądać obrączki u jubilera.

Artur jest we mnie zakochany, musi nam się udać. Jego dzieci mnie nie znają, ale jest przekonany, że mnie pokochają równie mocno, co on sam. Będę dla nich dobrą matką, dla naszych własnych jeszcze lepszą. Mam już na oku mieszkanie dla nas, na razie jednak czekam, bo przecież to nie jest taka łatwa sprawa, Artur nie może wszystkiego rozegrać zbyt pochopnie. Wspieram go i akceptuję jego decyzje, nie naciskam. Jak tylko się rozwiedzie, wyjeżdżamy na wakacje, gdzieś do ciepłych krajów - all inclusive, tylko my dwoje, dwa tygodnie miłości.

Jestem szczęśliwa i wiem, że kochanka to tylko stan przejściowy, etap na drodze do bycia żoną. Nie boję się, ufam mu i wiem, że ze mną będzie mu dobrze, że będzie mi wierny jak ja jemu. Teraz rzadko się widujemy – on załatwia rozwód, ma dużo pracy, wyjazdów. Wytrzymam tyle, ile będzie trzeba, czekam trzy lata i wiem, że teraz jesteśmy bliżej niż dalej. Nie żałuję, że postawiłam wszystko na jedną kartę, było warto.
Anna Pałasz
Wersja do druku

Wasze komentarze

Autor: żonaty  21.09.2010 zgłoś

Jestem żonaty od 22 lat, mamy 4 dzieci ale od 6 lat mam kochankę, wspólne dziecko, jest nam dobrze choć za każdym razem wracam do domu do rodziny i do żony, żadko się kochamy bo żona jest oziębła, leży jak kłoda i nie chce się angażować choć kiedyś było inaczej, ze swoją przyjaciółką spotykamy się ardzo często, blisko siebie mieszkamy, dziecko nasze daje nam wiele radości a sex jest cudowny i nie trzeba gasić światła kładąc się do łóżka a w łóżku wiem co to sex oralny czy analny, jak smakują pieszczoty, każdy z nas patrzy ile jeszcze może z siebie dać a nie ile otrzymać. Gdyby nie było żon oziębłych nie było by zdradzanych żon.

Autor: jednorazowa kochanka  21.09.2010 zgłoś

moja sytuacja jest trochę inna... Przespałam się z żonatym facetem. Tylko 1 raz po kilkudniowej znajomości. Nie mamy teraz kontakt każde z nas wróciło do swojego życia. Spotykając się z nim chodząc na spacery itd wiedziałam że ma żonę choć sam o tym nie mówił nie nosił obrączki itd chyba myślał że nie wiem. Nie planowałam tego, sama byłam zaskoczona swoim zachowaniem ale to było silniejsze ode mnie po prostu strasznie mnie kręcił nie tylko fizycznie ale i intelektualnie. Nie mam w tej chwili nikogo więc ja nie zdradziłam. Ale teraz mam wyrzuty sumienia że nie powinnam bo ma żonę. Chociaż z drugiej strony to on powinien dbać o to by być jej wiernym... Jednego jestem pewna nigdy więcej się na takie coś nie zgodzę. Nie tkwi to w mojej naturze.

Autor: 1234  21.09.2010 zgłoś

Ja też byłam kochanką. Na początku znajomości myślałam, że może jest po rozwodzie, że może małżeństwo jest w fazie rozpadu? Sama przechodziłam przez taki etap, więc myślałam, że może jest podobnie. Pan nigdy nie mówił źle o swojej żonie, tylko przyznał, że w jego małżeństwie brakuje seksu. Zgodziłam się z ciekawości, byłam od kilku lat sama i w celibacie. Najgorsze było to, że po jakimś czasie zaczęłam tęsknić do niego. Zakończyłam ten związek , ale mój były kochanek przywrócił mi poczucie, że jestem kobietą. Ogólnie nie polecam, chyba, że ktoś lubi bawić się w konspirację i ma dobre zadatki na partyzanta.

Autor: rene83  21.09.2010 zgłoś

nigdy więcej spotkań z rozwodnikami, czy z separatystami. Podzieliłam los tej pierwszej poniekąd. Dla mnie zostawił żonę, rozwiedli się, my zamieszkaliśmy razem, on miał synka z tego małżeństwa i razem z mamą byli odpowiedzialni za jego wychowanie, to też synek czasem bywał u nas. Prawie dwa lata razem, każdy z zewnątrz uważał nas za cudowną parę, bezproblemową, rozumiejącą się bez słów. bo tak było. do momentu, kiedy sama niestety - poznałam go z moimi znajomymi, w tym z moją wtedy dobrą przyjaciółką. Nie wiedziałam w którym kościele dzwoni, aż do samego końca. zaserwował mi taką samą psychicznie wykańczającą gierkę na koniec związku, jak i swojej byłej pierwszej żonie. Dopiero po czasie, dowiedziałam się z naszejklasy, z kim jest - z moją przyjaciółką. wpadli, mają dzieciaka, ożenił się z nią. I co? tak, dręczy ją sumienie. po prawie pięciu latach od tamtego zdarzenia miała sucz czelność odezwać się do mnie przez gg, że jej głupio i przepraszała. przy okazji przyznała, że jej "ukochany cudowny mąż" nie jest jej wierny. Co najlepsze, w krótkim czasie potwierdził mi jej słowa nasz wspólny znajomy. Otóż... nie jest ona tą ostatnią jakby jej się wydawało. Facet ma dar do bajerowania kobiet do tego stopnia, że następnej zrobił dziecko o czym ta jego druga już żona a moja ex przyjaciółka udaje, że nie wie. Czy mi jej szkoda? Nie. sama wiedziała, co robi, pchając się w moje szczęście na którym żerowała. A ja co z tego mam? Nauczkę i to bardzo wielką. Co się tyczy faceta? Cóż... typowy rozwodnik szukający wygody przy każdej kobiecie.. typowy skakający w boki zawodowiec w przyprawianiu rogów kobietom. najbardziej to mi żal tych dwójki dzieci. i tego syna z 1szego małżeństwa i tego z małżeństwa z moją ex przyjaciółką.. i tego, co jest w drodze z następną naiwną

Autor:  21.09.2010 zgłoś

faceci... jak macie zamiar zdradzać, to chociaz zabezpieczcie się gumka, coby nastepnych pokrzywdzonych dzieci nie robić... :/

Autor: zona do zonaty!  21.09.2010 zgłoś

typowy z ciebie bubek.Choc nie zle udajesz swietego,ja zdradze ci tajemnice dlaczego kobiety sa ozieble to banalnie proste ale wam facetom nawet nie chce sie pomyslec.A mianowicie dlatego ze nie potraficie sie w lozku postarac dla swojej zony chcecie tylko jak najpredzej wsadzic poruszac zeby sie spuscic i tyle,traktujecie kobiete jak worek na sperme,a po drugie zaniedbywacie sie i przestajecie ja krecic,wasze opasle wiszace brzuchy,smierdzace skarpetki,spocone cielsko,zepsute zeby i ptaszek cuchnacy ryba nie sa specjalnie zachecajace czyz nie????trzecia rzecz ze zona ma przewaznie etat cala dobe-opieka nad dziecmi,domem,praca zmeczenie,uzeranie sie z trudnosciami nie pozwala na igraszki na ktore ty nalegasz skarzac sie ze zona lezy jak kloda to wez pomoz jej choc raz,przynies kwiatka,pochwal,powiedz mile slowo tak by kobieta poczula sie wartosciowa wtedy napewno odzyska ochote.Dbaj tez o zabezpieczenie bo mysl o nie chcianej ciazy paralizuje wiekszosc kobiet...tylko dbaj o to zeby nikt sie nie dowiedzial ze masz dziecko na lewo bo to cios w serce na Boga,a pomyslales co z tym dzieckiem?ono sie wygada przedzej czy pozniej ze ty jestes jego ojcem i twoja bajka prysnie jak banka mydlana.Nie zycze ci zle,wiem jedno gdyby moj maz zrobil sobie dziecko na lewo zniszczylabym go bo dla takich niema litosci.

Autor: facet  21.09.2010 zgłoś

Kobiety....jeśli nie chcecie żeby facet was zdradzał, bądzcie dobrymi matkami,kucharkami a przede wszystkim dobrymi kochankami! facet jak dobrze zeżre w domu nie musi jadac na mieście!

Autor: zona do wszystkich kochanek!  21.09.2010 zgłoś

jestescie tylko odskoczniami i workami na sperme pamietajcie bo zona chocby nie wiadomo jaka zawsze bedzie wazniejsza i nawet jak facet sie dla was rozwiedzie to z nia i dziecmi jego bedziecie musialy "zyc" tzn widywac sie bo zona i dziecko to nie ciemna przeszlosc ktorej sie mozna kiwnieciem palcem pozbyc.I ciekawe jak sie zyje z poczuciem ze zbudowalo sie swoj zwiazek na czyjms nieszczesciu,tak nieszczesciu bo rozwod i bycie olana dla innej,lepszej jest tragedia i nieszczesciem,

Autor:  21.09.2010 zgłoś

Żona...pieprzysz jak opętana. Ja nie zaniedbuje sie...jestem czysty , pachnący bez brzucha, gdyż dbam o formę fizyczną.Nie rozrzucam skarpetek bo codziennie sam sobie je piorę i rano zakładam czyściutkie. Kochając sie z żoną, dbam przede wszystkim o to, żeby jej było dobrze , korzystajac przy tym samemu(na koniec).Dbam o zabezpieczenie i w tym zakresie moja nie ma żadnych obaw. Przynoszę kwiaty żonie,jestem miły dla niej, a mimo wszystko dopuszczany jestem b.rzadko. I co Ty na to powiesz?.

Autor: inna żona do żony  21.09.2010 zgłoś

Nic dodać, nic ująć moja droga. Podpisuję się pod Twoją wypowiedzią z całego serca. Lepiej nie potrafiłabym wyrazić swojej reakcji. Zastanawia mnie tylko jedno... Jak taki brak odpowiedzialności może komuś pasować?

Autor: do innej żony  21.09.2010 zgłoś

Ty sie lepiej zastanównad swoim postepowaniem w trakcie trwania związku! Myslicie, że dla faceta to łatwa decyzja odejśc i zostawic wszystko ot tak? Facet chce być szczęśliwy, a nie marnowac zycie żyąc z kimś z kim sie męczy!

Autor: inna żona  21.09.2010 zgłoś

Skoro chce szczęścia, to po cholerę jasną odgrywa tę farsę? Bo kogoś skrzywdzi? W tym układzie zawsze się znajdzie ktoś pokrzywdzony... Jeśli ma resztki godności, niech dokona wyboru. A co do mojego postępowania w moim związku... Należałoby porozmawiać z moim mężem. Jakoś nie czuje się nie kochany i nie męczy Go bycie ze mną od 17 lat!

Autor: 007  21.09.2010 zgłoś

Dziwi mnie, że takie lewe "d", gdy nie uda im się, odbić faceta, to żałują straconego czasu, a nie ewentualnej cnoty ...

Autor: do innej żony  21.09.2010 zgłoś

No własnie, ciekawy jestem co Twój mąż powiedziałby.Czy rzeczywiście jest usatysfakcjonowany pożyciem seksualnym, czy mu to wystarcza?Czy nie mysli żeby gdzieś wreszcie dać upust swoim fantazjom?Wiadomo jak to z żoną, przy zgaszonym świetle i po " bożemu".A może juz nie tylko pomyślał? Zastanawia mnie jedno, jakie wy kobiety jesteście pewne swoich mężów! Nie dopuszczacie myśli,że wasz mąż mógłby, bo i skąd , dlaczego,przecież wszystko było ok.

Autor: inna żona  21.09.2010 zgłoś

Szkoda, że ograniczasz się do "jednej strony medalu". O naszym pożyciu nie zamierzam dyskutować ani udowadniać, że jest OK.

Autor:  21.09.2010 zgłoś

oj dziwki zwykłe dziwki Żałują czasu, a tego, że same sobą przetarły podłogi to nie żałują? utraty godności? braku zasad ? tego nie żałują? co za dno Znam 3 takie dna moralne, aż szkoda, że takie coś chodzi po ziemi. Rynsztok patologia i tyle!

Autor: do innej żony  21.09.2010 zgłoś

Wcale nie chce dyskutować z Tobą o Waszym pożyciu.Są to Wasze intymne sprawy.Nie pisz tylko, że brak odpowiedzialności komuś pasuje! Nie uogólniaj! Pozdrawiam Cię serdecznie.

Autor: inna żona  21.09.2010 zgłoś

Tu nie chodzi o uogólnianie, ale o punkt widzenia. Takie zachowanie uważam za nieuczciwe i tyle. Za zwykły brak odwagi postawienia kropki nad "i". Życie jest tylko jedno i każdy ma prawo do własnego szczęścia, ale nie w tak perfidny sposób... Pozdrawiam równie serdecznie.

Autor: do innej zony  21.09.2010 zgłoś

No i każdy będzie optował za swoim.Zgadzam się ,że jest to nieuczciwe, ale w jakiś sposób uzupełnia odczuwalne braki. :*)

Autor: Ja  21.09.2010 zgłoś

Żonaty facet to dla mnie martwy facet. Nie wiem w ogóle jak można zabierać męża i ojca innej rodzinie. Wyrzuty sumienia chyba by mnie zjadły

Autor: irno  21.09.2010 zgłoś

żona go nie dopuszcza hahaha - dopuszczac to można byka do krowy, a nie męża do żony. Wy wszyscy wspaniali mężowie dla których żona jest kulą u nogi - zacznijcie myśleć trochę głową a nie tylko tym co macie między nogami

Autor: do irno  21.09.2010 zgłoś

te madralo, ciekawe z kim ci faceci zdradzaja swoje żony, pewnie z facetami-buhahahaha

Autor: do rene irno  21.09.2010 zgłoś

no widzisz, twoja przyjaciółka wepchala się w wasze szczęście, a ty już nie wepchałaś się w szczęście jego pierwszej żony. Prawda jak to boli? Trochę więcej samokrytyki i spojrzenia na problem nie tylko ze swojego punktu widzenia

Autor:  21.09.2010 zgłoś

Jak suka nie da , pies nie ruszy-ot i tyle mam do powiedzenia Skoro suki dają to psy biorą!!!!!!!

Autor: irno  21.09.2010 zgłoś

do autora 08:50 - zgadzam się z tobą - z mężczyznami też chociaż w mniejszym stopniu. Kiedyś ta wredna obecnie żona była wspaniała, a teraz nie chce ani oralu ani analu - co za beznadziejne babsko. Też na twoim miejscu dawno kopnęłabym ją w zadek. I powiedzcie mężczyżni że myślicie głowami .............

Autor: aha i achh  21.09.2010 zgłoś

I znowu facet święty i naiwny, a te kobiety takie złe...Oj, głupie baby. :O

Autor: do zonatego  21.09.2010 zgłoś

wiesz dlaczego twoja zonka jest oziebla?Pewnie ma kochanka i tam traci cala energie i pewnie wie,ze masz kochanke ,poprostu jej zwisa wasze malzenstwo;-)Siedzi z toba,bo jej tak wygodnie ,tak jak i tobie wygodnie jest.Ty kase dajesz i na rodzine nr.1 i na rodzinenr.2.Myslisz,ze wszystko jest cacy?Mylisz sie.A moze zonka i kochanka sie znaja i ciebie poprostu doja:-)!A ty jestes heppy:-)))))!!!

Autor: .  21.09.2010 zgłoś

----- Jak suka nie da , pies nie ruszy-ot i tyle mam do powiedzenia Skoro suki dają to psy biorą!!!!!!! Czyli sex to tylko zwierzęcy pociąg? Gratuluje takiego podejścia. Tylko współczuć.

Autor: irno  21.09.2010 zgłoś

jeszcze wracając do pierwszego komentarza. Czlowieku i ty się dziwisz że żona jest oziębła?. A nie przyszlo ci do glowy ze ona wie o twojej kochance i kolejnym dziecku? Oprócz tego że przy czwórce dzieci to na pewno się nie nudzi, nie mówiąc już o utrzmaniu domu, to ona pewnie najnormalniej w świecie tobą się brzydzi. Ona pewnie chciala męża tylko dla siebie - prawda jakie to dziwne? A swoją drogą to twoja nowa zdobycz to niezla........... uczepić się chłopa który ma czworo dzieci

Autor:  21.09.2010 zgłoś

mnie osobiście zawsze zastanawia tłumaczenie panów "że jak suka nie da to pies nie weźmie". No panowie panowie to wy sami siebie stawiacie na poziomie psa? A ponoć twierdzicie panowie drodzy, że cywilizację zbudowaliście i że mądrzy jesteście, a z drugiej strony głośno się przyznajecie że jak "suka" jest chętna to mózg przestaje działać. No to jak to jest, myślicie tylko tą małą główką między nogami czy też jednak jesteście kimś więcej niż psem ?

Autor: kochanka do żon  21.09.2010 zgłoś

gdybyście, wy żony były dla swoich mężów również kochankami, to my nie byłybyśmy potrzebne! Ale wam się wydaje, że mając papier w szufladzie można przestać się starać i dbać o związek. A to g... prawda!

Autor: kjh  21.09.2010 zgłoś

kobiety to qrwiszony rozbijaća cudze małzeństwa, taki dziwki jebane specjalnie to robią, i dobrze. Tak powinno być. Te qrwt mają nam ssssssać pałe i cicho siedzieć.

Autor: ******  21.09.2010 zgłoś

To nie tak, że jak żona nie dba, to facet zdradza. I nie tak, że jak mąż nie mówi miłych słów to kobieta zdradza. Zdrada rodzi się w głowie, bo choćby partner nie wiadomo jak się starał a "ta myśl" jest w głowie to nic nie powstrzyma... wtedy to już jest szukanie okazji. I przestańcie zwalać winę z jednego na drugie ... Bo to już się śmieszne robi, te argumenty jak zwisający brzuch czy brak kwiatów co dzień. Najlepsze wyjście mieć dużo pracy, albo po prostu spędzać sporo czasu z partnerem.

Autor: Eternal  21.09.2010 zgłoś

mnie najbardziej zabił tekst z "dopuszczaniem męża do żony" ;] jeżeli tak wyglądają wasze relacje seksualne, to szczerze współczuje i nie dziwię się, że zdradzacie się na prawo i lewo. Niech mi któryś z panów wytłumaczy, tak a propo tego tematu, co ma zrobić kobieta której właśnie w danym momencie się nie chce? Ma się do seksu z wami zmusić? Ma dać się zgwałcić? Bo nie rozumiem tego toku rozumowania, że faceci zdradzają, bo jak im się akurat chce to żone głowa boli. Przecież seks to jest sprawa wspólna, tak? Czy wam się wydaje, że wasze żony też nie pragną zbliżeń w których mogłyby przeżywać rozkosz? Oczywiście, że pragną, tylko wy stawiacie sprawy roszczeniowo... ja chce włożyć, a ty jako moja żona masz mi udostępinić dziurę! No proszę was, panowie.... braliście sobie żonę jako worek do spuszczania sie i lalkę do spełniania waszych fantazji, czy jako kompana życiowego? Bo kobieta traktowana w ten pierwszy sposób nie będzie miała nigdy ochoty na seks. A jeśli do tego dojdzie jeszcze zdrada, to wasza żona zwyczajnie się wami brzydzi i sytuacja już się tylko nakręca. A co do powiedzenia o psie i suce... cóż, z tego co mi wiadomo z lekcji biologii akurat człowiek jest takim stworzeniem u którego do zaistnienia aktu płciowego potrzebne są dwa osobniki, starania jednego bez inicjatywy drugiego można co najwyżej nazwać masturbacją.

Autor: K.  21.09.2010 zgłoś

A ja właśnie rozpoczynam romans. On ma żonę, ja męża, chcemy się dobrze zabawić, odskoczyć od problemów w domku. Prosty układ, nic więcej od siebie nie chcemy prócz kilku miłych chwil. I wcale to nie była dla mnie trudna decyzja. Gdy czegoś brakuje szuka się gdzie indziej.

Autor: irno  21.09.2010 zgłoś

no właśnie - komentarz powyższy oddaje wszystko, nic dodać, nic ująć. Po to jesteście kochane kochanki żeby '' ssać pałę''.

Autor: K.  21.09.2010 zgłoś

Podobne mam zdanie co do Kochanków :) Fajnie, że nie tylko kobiety są tymi 3-mi :D

Autor: irno  21.09.2010 zgłoś

gdy czegoś brakuje to wspólnie rozwiązuje się problemy, a nie pójście po najmniejszej linii oporu. Długo nie będziesz musiała czekać żeby ten prosty układ zamienił się w poważny dramat. Mam nadzieję że nie macie dzieci. Hmmm - traktować siebie jak miejski wychodek to wspaniałe posunięcie - życzę powodzenia w rozbijaniu dwóch rodzin.

Autor: hegla  21.09.2010 zgłoś

Ludzie skąd ten stereotyp, że z żoną to tylko po ciemku pod kołdrą i po bożemu? Skoro jest tak beznadziejnie, to także WASZA wina, bo w tym uczestniczycie. Ale oczywiście łatwiej odejść od kogoś innego niż starać się to zmienić prawda? Zauważcie, jaka jest motywacja zdradzających facetów - bo nie ma seksu takiego jak by chcieli. Zabawne, że żaden z nich nie spróbował rozmowy z żoną o tym seksie, tylko traktuje to jako niemalże dyspensę od papieża na zdradę, a głupia kochanka kiwa głową - no tak, skoro żona mu nie obciąga na 15 sposobów, to biedny pokrzywdzony misio ma ŚWIĘTE prawo ją zdradzić! Tyle że sama nie widzi, jak pod własną dupą też dół kopie, bo skoro facet jest bogiem i władcą, którego należy zaspokajać pod groźbą odejścia (i nie zapominajmy koronnego argumentu kochanek "w końcu żona sama jest sobie winna, że od niej odszedł, mogła się starać"), to tak samo będzie w waszych nowych, cudownych związkach. Jego potrzeby będą na 1. miejscu, wasze - tak samo jak żony - na drugim. I tak, dajcie sobie wmawiać, że z nią to pomyłka, że z wami to "zupełnie coś innego" buahahaa. I nie zapomnijcie pocieszać i wspierać misia, gdy zmęczony podejrzeniami żony pojedzie z nią na wakacje z dziećmi "żeby nie nabrała podejrzeń", ale to oczywicie tylko na chwilę, bo "zaraz rozwód", a na dodatek "on z nią od dawna nei sypia". Oczywiścieeeeeee

Autor: K.  21.09.2010 zgłoś

Rozbijaniu? Chcemy się zabawić, a naszych małżeństwa układają się wyśmienicie. Zakazany owoc lepiej smakuje. Wszystko jest dla ludzi - oczywiście z umiarem. Nam wystarczy dobry sex bez żadnych ceregieli z uczuciem.

Autor: K.  21.09.2010 zgłoś

Dlaczego wszyscy uważacie, że romans to od razu po to by odrzucać swe rodziny ? Rozwody ? po co to ? Romans to także dobra zabawa i nic więcej

Autor:  21.09.2010 zgłoś

Jak suka nie da , pies nie ruszy-ot i tyle mam do powiedzenia Skoro suki dają to psy biorą!!!!!!! -sory ale to nas rozni od zwierzat ze facet moze odmowic a nie leciec jak pies za cieczka

Autor: K.  21.09.2010 zgłoś

Kochanek = przygoda pełna sexu, igraszek, orgazmów i niezapomnianych chwil. Mąż - opiekun, żywiciel, pogawędka, szybki sex.

Autor: miniaturka  21.09.2010 zgłoś

Do Wszystkich żon, które tak jadą po mężach i kochankach tych mężów. Drogie Panie, niestety jako kobieta muszę stanąć w obronie Żonatego. Historia wzięta z mojego domu rodzinnego. Mój ojciec: przystojny, kochany, czuły opiekuńczy. Dbał o moją matkę jak o nikogo na świecie. To on nas wychowywał w większości, to on gotował obiady, a oboje z matką pracowali. Matka tylko potrafiła narzekać że jest zmęczona, a wcale nie miała pracy fizycznie ciężkiej, bo w większości siedziała na dupsku. Jednak mimo wszystko to ojciec zajmował się domem. Robił dla mojej matki wszystko, starał się stwarzać jak najbardziej romantyczną atmosferę kiedy chciał się z nią kochać, ale chyba Boże Narodzenie było częściej niż pozwalała mu się dotknąć. Nie zdziwiłam się, kiedy po 25 latach małżeństwa znalazł sobie kochanke - nikt o tym nie wiedział, tylko ja i może domyślał się mój brat (nie wiem nie mieszkam już tam trochę i nie mam najnowszych informacji). Kiedy to się stało, to poczułam ulgę, bo ileż można się starać??!! Ten człowiek za te wszystkie lata cierpliwości powinien dostać Nobla i najbardziej namiętną kobietę do łóżka jako rekompensatę. Matka sama mówiła że lubi romantyzm, ale w końcu skwitowała "ja seksu nie potrzebuję". Oczywiście wychodziła z założenia że skoro ona nie potrzebuje, to mój ojciec też nie. Taką żonę to ja bym w dupę kopnęła żeby wylądowała wystarczająco daleko i nie zatruwała mi życia. Mój ojciec i tak jest na tyle subtelny że zachowuje dyskrecje z kochanką i stara się być miły dla matki-ja bym się na to nie zdobyła. Dla wszystkich którzy zaraz wyskoczą z pytaniem skąd ja wiem tyle o życiu moich rodziców, to powiem tyle - jako nastolatka nie byłam ślepa, a jak dorosłam, to sama przycisnęłam każdego z osobna. Acha, kochanką nigdy nie byłam, ale w takich sytuacjach jak Żonatego czy mojego ojca, wyrażam pełne poparcie dla szukania odskoczni. Pozdrawiam Wszystkich.

Autor: Taylor  21.09.2010 zgłoś

współczuć? dlaczego? bo czym niby jest seks? uczuciem, przedmiotem czy czymś jeszcze innym?

Autor:  21.09.2010 zgłoś

do miniaturka a widzisz ja bym zrozumiała twojego ojca gdyby odszedł. Bo skoro z żoną nie jest szczęśliwy (no bywa i tak) to po kiego grzyba z nią jest. Niech się kulturalnie z żoną rozstanie dalej stara się być dla niej miły i układa życie z inną kobietą. Dzieci jak sama piszesz zrozumieją to w czym problem? Albo rybki albo akwarium, źle mi w związku, próby naprawcze nic nie dały, nie mam siły dalej walczyć to mówię "papa" a nie szukam sobie "odskoczni".

Autor: nata  21.09.2010 zgłoś

Jestem powiedzmy nie kichanka a przyjaiółka do seksu od 8 lat w tym czasie urodziłam jego dziecko. On miał żonę ja męża i spotykaliśmy się dla przyjemnosci. W trakcie tych 8 lat on sie rozwiódł, zwiazał ze swoja pracownicą (ale nie mieszka z nią tylko sam ) nadal spotyka sie ze mną na seks i co wy na to?

Autor: kasia  21.09.2010 zgłoś

Czytam i czytam.... masakra... XXI wiek a współczesni mają podejście do relacji damsko-męskich na poziomie człowieka jaskiniowego ( jakieś "suki", jakieś "psy", jakieś "da mu' , jakieś "nie jestem dopuszczony")- ... no masakra. Zdrady, trójkąty, ukrywane dzieci... taaa... historie stare jak świat , tak stare jak stara jest ludzkość. Tylko czy naprawdę nie ma siły żeby się cos pozmieniało w mentalu ludzi?? Pytam się : czemu kobiety zamiast stać za soba potrafią jedna drugiej szpile wtykac, rozwalać rodzinę?? Czemu kochanka nie widzi że jest tylko kolejną ZABAWKĄ w rękach wyrachowanego, zimnego , nie potrafiacego nikogo (nawet własnych dzieci) kochać facecika który pomimo ciała 30-sto, 40-stolatka jest w srodku małym kilkuletnim wrednym chłopczykiem?? Czemu zony nie rozumieją że to nie kochanka je zdradza - tylko ten mąż ?? czemu żony winią za taki stan rzeczy tę "trzecią", to jej by wydrapały oczy a nie mężowi. Mąż to taki boroczek - zwabiony, podstępnie podrzegany przez te "wredną sukę', winna jest ONa- kochanka!! Co za BZDURY!! A kochanki?? czemu powtarzają jak zdarta i zacięta płyta te głupoty w stylu : "on nie ma zrozumienia u żony", "ona jest oziębła', "on sie pomylił a teraz musi cierpieć", ale "ja go rozumiem, poczekam, zawalczę, zrobimy jego rozwód i będziemy sobie zyli DŁuuugo i szczęsliwie"- co za bzdury!!!! Robi to tamtej kobiecie i dzieciom spłodzonym z nią, to i zrobi kochance i dzieciom z nia spłodzionym!!! Wystarczy przeczytac pierwsza wypowiedź "żonatego"- jeszcze się typek chwali swoimi "osiągnięciami" - żenada!! Póki kobiety nie zrozumieją że mają się trzymać razem a faceta za jego nieuczciwośc rozliczać- póty zarówno żony jak i kochanki będa przez takich mętów wykorzystywane emocjonalnie i fizycznie, a jak się pasożyt już napasie, to porzuci obydwie i znowu poszuka kolejnych dwóch ofiar: czyli jedną zalegalizuje, drugą będzie szczuł na pierwszą, obie bedą na siebie najeżdżały- a on bedzie korzystał na dwa fronty. No masakra- dziewczyny, kobiety!! Zasługujecie na coś więcej niż: 1. mąż w postaci szmaty która , wlezie na każdą kobietę która da sie zbajerować 2. bycie odskocznią, zabawką dla małego chłopczyka , który nie szanuje żadnej kobiety , nawet tej która zaszczyciła go wychodzac za niego i dając mu dzieci , wiec was jako kochanki tez nie uszanuje. Troche więcej wiary we własna wartość,zasługujecie na bycie z ludźmi, a śmieci wyrzuca sie z domu - coś wiem na ten temat i zapewniam WARTO BYŁO POSPRZĄTAĆ :-) powodzenia

Autor: Agaa  21.09.2010 zgłoś

Byłam młodsza,głupia i zakochana. Też spotykałam się z żonatym. Nikomu nie polecam takich układów. Koniec końcem okazał się palantem.

Autor: miniaturka  21.09.2010 zgłoś

Po pierwsze: moja matka nie miałaby dokąd pójść, mieszkanie jest mojego ojca i ja nie widzę żadnych powodów dla których miałby to mieszkanie jej oddawać (ona sama zarabia za mało żeby móc wynajmować i jeszcze się utrzymać). Po drugie: ona sobie sama nie poradzi, nie potrafi nawet napisać podania do urzędu, wszystko zawsze załatwiał za nią ojciec bo ona się bała i teraz nie umiałaby się odnaleźć. Nawet zakupów nie umie zrobić, zawsze księżniczkowała i chciała żeby wszyscy robili wszystko za nią. Odejście od niej byłoby dlań zbyt dużym ciosem, toteż nie dziwie się że mój ojciec nie chce mieć jej na sumieniu.

Autor: Do Nata  21.09.2010 zgłoś

A my na to że, rozgarnięta to chyba nie jesteś skoro przez 8 lat pasuje Ci bycie jak to ktoś brzydko napisał panienką od "ssania". Skąd się biorą takie naiwne i prosto myślące kobiety?! A raczej gdzie podziały się prawdziwe kobiety? Dziewczyno koleś ci powie "nara" i jesteś w czarnej dupie - sama ze swoim dzieckiem.

Autor:  21.09.2010 zgłoś

Jestem powiedzmy nie kichanka a przyjaiółka do seksu od 8 lat w tym czasie urodziłam jego dziecko. On miał żonę ja męża i spotykaliśmy się dla przyjemnosci. W trakcie tych 8 lat on sie rozwiódł, zwiazał ze swoja pracownicą (ale nie mieszka z nią tylko sam ) nadal spotyka sie ze mną na seks i co wy na to? Widziałam ze nie jest szczesliwy z żona ale nigdy nie proponowałam mu zeby się rozwódł bo uwazałam że to ma byc jego śiadoma samodzielna decyzja. kocham go ale nie nalegam na bycie razem wtedy prawdopodobnie czar szybko by prysł. uwazam ze i tak ja jestem w najlepszej sytuacji ze wszystkich jego trzech kobiet.

Autor: nata  21.09.2010 zgłoś

Jestem powiedzmy nie kichanka a przyjaiółka do seksu od 8 lat w tym czasie urodziłam jego dziecko. On miał żonę ja męża i spotykaliśmy się dla przyjemnosci. W trakcie tych 8 lat on sie rozwiódł, zwiazał ze swoja pracownicą (ale nie mieszka z nią tylko sam ) nadal spotyka sie ze mną na seks i co wy na to? Widziałam ze nie jest szczesliwy z żona ale nigdy nie proponowałam mu zeby się rozwódł bo uwazałam że to ma byc jego śiadoma samodzielna decyzja. kocham go ale nie nalegam na bycie razem wtedy prawdopodobnie czar szybko by prysł. uwazam ze i tak ja jestem w najlepszej sytuacji ze wszystkich jego trzech kobiet.

Autor: asia do kasia  21.09.2010 zgłoś

Nic dodać, nic ująć. Jedyna rozsądna wypowiedź

Autor: nata  21.09.2010 zgłoś

jak narazie to ze ną zdradzał zonkę za mną zdradza obecna kochanke a ja mam przeciez swoja rodzine i nie jestem samotna i powiem CI jeszcz ze jestem rozgarnięta i uważam że dobrze zrobilam że ja się nie rozwiodlam ja mam do kogo sie w omu odewać...

Autor:  21.09.2010 zgłoś

do miniaturka jak by na to nie patrzeć to majątek musieliby jakoś podzielić. Mieszkanie może być tylko ojca ale cały pozostały majątek już trzeba by podzielić na pół (nie wierzę, że przez całe dorosłe życie nic się nie uzbierało). Matka pracuje więc jaką własną kasę ma. Dwa skoro ojciec zdradza to rozwód jest z jego winy a co za tym idzie matka mogłaby dostać alimenty na siebie. Co do tego, że by sobie nie poradziła to ja w to nie wierze. Teraz sobie nie radzi bo nie musi. Nie byłoby męża to by musiała. Przecież ojciec może kiedyś umrzeć i wtedy też będzie musiała sobie jakoś z tym radzić. Po prostu ojcu jest tak wygodnie. Bo rozwód, podział majątku, utrata opinii "idealnego" nie jest niczym przyjemnym. A może nie chce tracić świetnej wymówki przed kochanką. Co do księżniczkowania i zbyt wielkiego ciosu, cóż ja nie miałabym wyrzutów sumienia, mówimy o dorosłej osobie, która ma pracę i odchowane (chyba dorosłe) dzieci. Ja naprawdę nie rozumiem twojego ojca. Po co on się męczy w związku który go tylko unieszczęśliwia.

Autor: dorota  21.09.2010 zgłoś

no tak wszyscy tylko o seksie, a gdzie obowiazek wychowania dzieci, facet idzie i zone zostawia, bo mu biedaczkowi żle, straszna rzecz.

Autor:  21.09.2010 zgłoś

dzisiejsi ludzie to sa jednak straszni egoiści mslacy tylko o własnych potrzebach

Autor: 1-wszy  21.09.2010 zgłoś

Ślub to nie akt własności, o czym często zapominają tzw. żony. Wielu facetów ożeniło się zbyt młodo i przeważnie z wpadki z cwanymi poszukiwaczkami męża. Po kilku latach "poszukiwaczka" i zdobywczyni "własnego" męża jest zdziwiona , że facet jej nie kocha, a właściwie nigdy nie kochał i wpada w panikę. Zaczyna "walczyć" o swoją "własność". Prowadzi szeroko zakrojone śledztwo, a potencjalnej "złodziejce" jest gotowa łeb rozwalić w imię tzw. dobra rodziny. Myśli sobie: jak taka suka śmiała wyciągnąć brudne łapy po MOJE. A facet drogie panie mamusie, matki Polki to nie pies, którego można przywiązać do budy, dawać mu żreć i oczekiwać wierności w imię WASZYCH ZASAD. Jeśli facet nie kochał was przed ślubem to w jaki , kuźwa, sposób ma być wierny fałszywej przysiędze"...ślubuję ci miłość...". My faceci jesteśmy wolnymi ludźmi i wbrew temu co się tu wypisuje o "wierności" ludźmi odpowiedzialnymi. A MIŁOŚĆ może istnieć tylko w oparciu o WOLNOŚĆ!

Autor: dorota  21.09.2010 zgłoś

do 1-wszy Więc swiadczy o to jednym, że jestescie niedorozwinięci emocjonalnie jeżeli dajeci sie biedaczki łapać na poszukiwaczke meża, hahahahahahahahahahahahahahahahhahahahahaha szkoda mi was biedne żuczki beeeeeee

Autor: dorota do 1-wszy  21.09.2010 zgłoś

i zastanów sie co ty piszesz, jeżeli myslisz, że to takie odkrywcze i madre to się mylisz - to co piszesz to pierdoły, które świadczą o tym, że jesteście podgatunkiem a nie myślacymi ludźmi. każdy może popełnic bład bo taka jest natura ludzka, ale trzeba umieć się do tego przyznac i głupio nie tłumaczyc

Autor: gość  21.09.2010 zgłoś

Do wszystkich matek,żon i kochanek przypomnijcie sobie film OCH KAROL i na Boga trzymajcie się razem ;-)

Autor: kasia  21.09.2010 zgłoś

Wiesz co pierwszy - naprawdę ręce opadają na takie banialuki. Jak nie kocha- to niech nie prosi o rękę, nie oszukuje, nie korzysta z dobrodziejstw i pracy oszukanej żony, a na końcu niech nie płacze że ON BYŁ TAKI KRZYWDZONY BO SIĘ NA MĘŻA I OJCA NIE NADAWAŁ a ona go w ojcostwo wrobiła. Niech ma od poczatku odwagę powiedzieć: "będę płacił alimenty ale ślubu- nie, nie kocham Cię. A jak popełni ten błąd- podejmie złą decyzję i się bez zastanowienia hajtnie - niech ma odwagę rozwiązać krzywdzący układ!! Dokładnie u nas : czyli u mnie i byłego męża tez było tak jak piszesz . Czyli była wpadka dwojga głupich dzieciaków, niepotrzebny ślub, szarpaka przez 10 lat, bo "starsi i mądrzejsi" z jego prokatolickiej rodzinki nagadali mu że nie ma wyjścia- MUSI się żenić i MUSI MNIE KOCHAĆ bo dziecko... no co co miał zrobić "biedactwo"... przylazł do załamanej dziewczyny i nagadał głupot że ją kocha, że bez niej nie mógłby zyć, że nie ma co rozpaczać : i tak byśmy się hajtnęli za jakiś czas to tylko się przyspieszy to co miało i tak byc... uwierzyłam... okłamał i siebie i mnie. Mama mi mówiła: dasz radę sama, nie pchaj się w to, dzisiaj nie te czasy żeby przez ciąże się ładowac na całe życie... ale co zrobić, zauroczona, ogłupiona jego kłamliwymi deklaracjami mówiłam mamie "Ale ja kocham go a on mówi że kocha mnie"...no i poszliśmy do tego ślubu. Powtórzył te banialuki pod przysiegą, jak to mnie kocha, jak mi to slubuje i wierność i uczciwośc- od poczatku szyte to było na podszewce oszustwa - ale tym gorszego że oszukaliśmy każdy siebie samego. A potem było to "docieranie się" - i znowu "mądrzejsi i starsi" mawiali: DOTRZECIE SIĘ , tylko trzeba czasu... jakoś po ośmiu latach nadal byliśmy niedotarci, było coraz gorzej, wrzaski, wzajemna niechęć, na wszelkie propozycje terapii rodziny prychał że nie jest wariatem... przestało go juz całkowicie cokolwiek interesowac co dotyczyło domu, dziecka, finansów, żony (zreszta od poczatku nie za bardzo się angażował - a ja czekałam na jego dorośnięcie) , w końcu poczatki przemocy , pijaństwa, kochanki... odważył się po pijanemu wykrzyczeć po ponad dziewięciu latach "ŻE ON MA DOŚĆ" - żył wbrew sobie przez 10 lat ( bo rozwód zrobiłam na dziesiątą rocznicę ślubu, on nie miał odwagi - jeszcze się odgrażął że NIE DA MI ROZWODU) , umęczył siebie, mnie , dziecko, nakrzywdził niemiłosiernie niepotrzebnie dla zabawy stworzoną rodzinę... Z jednym się zgadzam - jak nie kochał ,to nie będzie kochał... tylko po co zabral mi ,sobie, dziecku 10 lat z życia... może miało mnie to czegoś nauczyć... nie wiem. ale z perspektywy czasu proszę tylko o jedno : Bądźcie ludziska bardziej szczerzy ... WZGLEDEM SIEBIE SAMEGo i nie oszukujcie sie że jest oki kiedy wcale a wcale nie jest, nie wchodźcie w układy które nie mają szans- tylko wszystkich zranią niepotrzebnie

Autor: miniaturka  21.09.2010 zgłoś

Teoretyzujesz, Kochana. W praktyce to wygląda inaczej, trudniej. Każda sytuacja jest inna, wymaga innego podejścia. Generalnie chodzi mi o to, że kobiety również czasem są winne temu że ich mężowie znajdują sobie kochanki i w takich wypadkach nie dziwię się tym facetom. Krew nie woda i nie ma tłumaczenia że "jak kocha to zrozumie". To tyle. Pozdrawiam Wszystkich i życzę harmonii w związkach i jak najmniej bolesnych zdrad.

Autor: cloe  21.09.2010 zgłoś

Spotykalam się przez krótki czas z żonatym facetem, to było po rozpadzie mojego związku, bardzo to przeżyłam, on mnie pocieszał. Nie sypialiśmy ze sobą tylko dlatego, że ja nie umiałam się przełamać, on twierdził, że jest cierpliwy, poczeka, oczywiście twierdził, że w domu śpi na kanapie, z żoną w ogóle nie sypia. Gdy psychicznie stanęłam na nogi i obiektywnie spojrzałam na nasz "związek" to zobaczyłam faceta, któremu było bardzo wygodnie tak jak było - ja, przecież w końcu i tak wylądowalibyśmy w łóżku, odpowiadalam mu przede wszyskim dlatego, ze z racji jego i mojej pracy mogliśmy się spotykać w godzinach przedpołudniowych, nigdy nie umówił się ze mną na wieczór, bo wtedy musiał być w domu z rodziną i żona, z którą spędzał każdy weekend, będąc ze mną wyjechali na rodzinny urlop, czyli jednym słowem kochający mąż i ojciec. Bardzo szybko to zakończyłam i naprawdę szkoda mi tej żony, podobno straszna jędza, ale przecież jeśli mu tak źle to czemu sie nie rozwiedzie, tego nie rozumiem, sama byłam mężatką i gdy nie było co ratować, każde z nas poszło w swoją stronę. Aha, gdy "zrywalam" to żadnych deklaracji rozwodowych nie slyszałam, czyli po prostu bardzo wygodny facet. A nawet gdyby się zadeklarował to i tak nic by nie było między nami, bo nie zaufałabym mu, daję sobie głowę uciąć, że zdradzałby dalej. Także rada na koniec - od żonatych na kilometr.

Autor: Tina  21.09.2010 zgłoś

Zadziwiające jest to że w większości komentarzy winą obarczane są kobiety, które decydują się na bycie kochanką a nie faceci, którzy najzwyczajniej w świecie skaczą w bok dając światu dowód, że ma w dupie żonę i on musi bo ma potrzebę. Czemu nitk nie użala się tak nad wykorzystywanymi kobietami tylko nad tymi biednymi żuczkami, którym okrutne żony "nie dają". Sama miałam kiedyś propozycję od takiego biednego żuczka, który był taki nieszczęśliwy w małżeństwie, żona go nie rozumiała, wszystko było be a dla mnie był taki kochany i pomagał, i miłe słówka słał, i prezenty...tylko się bidak zapomniał, że nie jestem z pierwszej łapanki, że jestem czujna jak ważka w locie i koduję wszystko co mówi, z czego jasno wywnioskowałam, że nie byłabym pierwszą taką pocieszycielką i podejrzewam że nie ostatnią a z żoną to całkiem dobrze się dogaduje, tylko czasem mu się nudzi... . Dziewczyny po to macie mózgi aby właśnie rozpoznawać takich gagatków. Ja osobiście mam wielką satysfakcję z tego że nie dałam się nabrać na te wszystkie gierki, oczywiście biedny żuczek, gdy się dowiedział, że nigdy nie będzie mnie miał jeszcze bardziej zaostrzył polowania ale nic z tego, nawet śpiewki o rozwodzie mnie nie przekonają bo jak ktoś tu dobrze wspomniał, skoro był w stanie zostawić dla mnie będzie i w stanie zostawić dla innej. To taki typ a ich należy się wystrzegać bo najgorsze jest to że oni wcale nie czują się winni.

Autor: zawiedziona  21.09.2010 zgłoś

Aprropo.....Jak suka nie da, pies nie ruszy. Sory, ale to nas różni od zwierząt, ze facet może odmówic, a nie lecieć jak pies za cieczką. Uważam, że facet nie skorzysta tylko wtedy, gdy kobieta odmówi. No może z małymi wyjątkami, ale tych można na palcach policzyć. Znam tylko kilku porządnych facetów, którzy dbają o swoje rodziny i są ok.

Autor: kkkkllol  21.09.2010 zgłoś

kobiety to sa teraz puste maja rozczenia nie generalizujmuy ale 90 procent nic nie daja w zamian nawet obiadu nie ma na stole nawet nie jest posprzatane w domu placka domowego nie ma nic nie daja nawet d:) nie chca dac bo to to nie tak tamto. Wiec po co sie tymi stworzeniemi przejmowac skoro jako faet sie starasz zarabiasz pieniadze zarobiles na dom samochod a tutaj co przychodzisz do domu sam sobie pierzesz bierzesz ja na miasto i nic z tego nie masz milosc bezgraniczna hmm przychodzisz do domu i slyszysz ze ona nie ugptpwala nie posprzatala bo nie bedzie kura domowa nie zalezy jej zeby cos dla Ciebie zrobic i nie widzi i niedocenia ze pracujesz albo powie ze prala co robisz przychodzisz po robocie bo kupiles jej wypas pralke i sam se pierzesz albo wzuczas ustawiasz opoznienie przychodzisz i sobie tylko wieszasz zajmuje 10 min. a wy kobiety wiecznie nieszczeliwe niekochane wiecznie za malo wyzwolone. Tez chccemy miec cos z zycia nie dostajemy od was biezemy gdzie indziej nie oszukuje sie mam teraz tylko kochanki kazda jest inna i z kazda mi dobrze kosztuje mnie mniej niz zona muj dom slni i sam sobie gotuje lodowka jest zawsze pelna a domowe prace zajmuja mi zupelnie chwilke mam czas na realizowanie siebie podroze i wlasne hobby nikt mi nie marudzi tak jestem szczesliwy i czuje to szczescie w sobie nigdy tak szczesliwy sie nie czulem. Wiece Co kobietki wy teraz toscie sfiksowaly i same nie wiecie na czym wam du paa jezdzi

Autor: Nuwanda  21.09.2010 zgłoś

Zdrada to KŁAMSTWO przede wszystkim! Szanuję facetów którzy najpierw odchodzą od rodziny a potem pchają się do innej dziurki. Reszta to tchórzliwe cioty, które są z żoną dla wygody lub z tchórzostwa właśnie (bo nie chcą mieć wyrzutów czy czegoś w tym rodzaju).

Autor:  21.09.2010 zgłoś

placek domowy....sam jestes placek, jeżeli masz zone to ona pewnie tez pracuje i to ty zrób dla niej placek, bo oprócz pracy to jeszcze dom. dzieci no i oczywiście obowiazki, żeby nie uchodzic za oziębłą, leniuchy, myslicie , że tylko wy zarabiacie kase

Autor: do kkkkllol  21.09.2010 zgłoś

błędy robisz takie, że masakra

Autor: aga  21.09.2010 zgłoś

a ja jestem kochanka i dobrze mi z tym:) spotykamy się czasem na seks i tyle nikt do nikogo nie ma pretesji a jak poszuka se innej ... to co ja tez mogo znalezć następnego

Autor: lena  21.09.2010 zgłoś

zycie potrafi nas zaskoczyc i niezle dac batow... mialam kochanka tzn .. ja mezatka i on zonaty, pomogl mi odejsc od meza tyrana , sam twierdzil , ze mu sie w malzenstwie nieukladai szuka szczescia.... moje z nim trwalo ponad 2 lata , urodzila sie corka i czar prysl, wyjechal do rtodziny i tam zostal , na moje pytanie czy wrocil do zony otrzymalam odp...;SPIERD....: tak sie konczy znajomosc z zonatym . Ja mam pretensje tylko do siebie , ze tak zmarnowalam sobie zycie , ale mam piekna i zdrowa corcie, ktorej on nigdy nie zobaczy . Bo przeciez ma juz swoje kochane malzenskie dzieci... ( NIEROZUMIEM JEGO ZONY TYLE ZDRAD I KOLEJNE DZIECKO Z KOCHANKA A ONA WCIAZ KOCHA )))

Autor: do minaturki  21.09.2010 zgłoś

wspolczuje twojej matce ze ma taką żmiję za córkę

Autor: patologia  21.09.2010 zgłoś

facet, który zdradza, kobieta kochanka - to jest patologia. Dla normalnych uczciwych ludzi jest to chore i poniżej pewnego poziomu moralnego. Ot, zwierzęta parzące się w ukryciu. Porównanie do suk i psów jednak nie jest do końca pozbawione sensu, brakiem szacunku tego też nie można nazwać, bo takie osoby już dawno szacunek straciły.

Autor: inka  21.09.2010 zgłoś

Czytam te komentarze i tak się zastanawiam skąd się te kochanki biorą i faceci, którzy szukająkochanek skoro większość grzmi oburzeniem. Toż w tym układzie powinno byćłatwiej znależć igłę w stogu su\iana niż kochankę. Pozdrawiam]wszystkich matki zony i kochanki:)

Autor: fan  21.09.2010 zgłoś

W każdej kobiecie jest coś z kurwy. One to po prostu lubią i jeśli się taką zadowoli to nic jej nie przeszkadza nawet fakt że jest tą drugą, czy że się ma dzieci z inną.. Po prostu muszą mieć mokro

Autor: kasia  21.09.2010 zgłoś

Nie wiem do kogo miniaturka pisała o teoretyzowaniu- jeżeli do ŻYCIOWO opisanego przykładu moich dziesieciu lat z zywota- to sorki, ale ja pisałam własie nie teorie tylko praktykę. Natomiast ona własnie teoretyzuje i na podstwaie jakiś pseudoargumentów pewnie wcisnietych jej do głowy przez KOCHANEGO TATUNIA próbuje nam pocisnąć kit : DLACZEGO MOŻNA ZA STAN ZWIĄZKU RODZICÓW OBWINIAĆ TYLKO MAMĘ, A TATĘ WYBIELAĆ I DAWAĆ MU NAWET PRZYZWOLENIE NA COŚ TAK OCHYDNEGO JAK ZDRADA. To wszystko znam dokładnie z mojego domu : manipulacje ojca, jego "delikatność " i "niechęć do zrobienia jej krzywdy" w postaci rozwodu ( oczywiście póki była zdrowa i mogła zajmowac się domem, wychowywac dzieci i zarabiac , jak się pochorowała i stała się inwalidka z laską to nagle zaczał wymyslać że niby ona ma pewnie romans i on potrzebuje rozwodu)... tak... moje 13-letnie dziecię mawia : "jak nie wiesz o co chodzi to idzie o kasę"... no cóż takie "UWOLNIENIE" się od wstrętnej rodziny to podział majątku , to alimenty w przypadku schorowanej żony 9 xczyli same straty kasy) , to pokazanie ludziom wokół siebie swojej twarzy zdrajcy, a najwazniejsze sa przecież "maski" i dulszczyzna. Więc tacy "delikatni" tkwią " w nieszczęsliwych związkach", nie dzielą majątku i opowiadaja dzieciom i sąsiadom jak to mają strasznie z tymi "księżniczkami i chorymi , oziębłymi żonami", maja kochanki na boku, plują na rodziny i jeszcze manipulują dziećmi i mieszaja im w głowach. faktycznie tylko współczuć mamie miniaturki, ale.... tak naprawde to współczuć przede wszystkim miniaturce... taka nienawiść do krzywdzonej , jedynej matki jaką ma, takie gloryfikowanie i tłumnaczenie tak podle zachowujacego się ojca... to wszystklo się wróci w jej związkach.. no cóż sami sobie układamy życie.

Autor: hmmm  21.09.2010 zgłoś

Ja myślę, że jeśli ktoś jest szczęśliwy w związku nie ma kogoś na boku.

Autor: zona do innej zony!  21.09.2010 zgłoś

teraz ja podpisuje sie pod twoimi slowami,a ci ktorzy sa tacy swieci i wyzywacie kochanki od kurew itp to ciekawe czy sami z takiej byscie nie skorzystali czasem he??dam se cycka uciac ze tak,lecielibyscie z wywieszonym ozorem zeby tylko w gnoj ptaka wsadzic i sie zaspokoic,takie same z was kurwiarze wobec tego,jest popyt jest i podaz.Przyjelo sie ze kobieta kochanka to dziwka a facet to co niby do jasnej cholery!!!!!swiety archaniol??poznalam w zyciu wielu facetow,zonatych tez i ich bajeczki o ozieblych zonach,separacjach,niezaspokojeniu,itp znam na pamiec-kazdemu mowilam stop,to nie dla mnie,nie chce klopotow i powybijanych zebow albo kwasu na twarzy przez wynajetych kolesiow zdradzanej zony...a Ty zonaty widac malo robisz dla swej zony albo po prostu sie nie dobraliscie,przed slubem galy nie widzialy co braly??

Autor: leo  21.09.2010 zgłoś

Mili ludzie, przecież wszystko sie zmienia! Czy po ożenku ktos nam robi lobotomię? Przecież dalej widzimy, czujemy. Zdarza się, że związalismy sie z osobą, która kochamy przez resztę naszego życia. Ale bywa także tak, że na skutek wpływów środowiska zmienilismy sie my lub nasz partner/partnerka. Dojrzeliśmy oboje, podoba nam sie inna muzyka, inne wnetrza, inne ksiazki i filmy, mamy inne poglady na swiat. Owszem, mamy również dzieci i trzeba o nich pamiętać, ale życie mamy jedno i czy powinnismy spedzić je męcząc się z kims, kogo juz nie znamy? Z kim nie chcemy spedzac wolnego czasu? W imię przysięgi powiedzianej w młodym wieku powinnismy wiekszośc naszego życia cierpieć w ciszy? Lub we wrzaskach? Jedni sa odważniejsi i ryzykują odchodząc przez poznaniem kogoś innego, inni rozwiazują to mając przyjaciółki. Czy kochanek/kochanka to tylko seks? Nieprawda. To, jak juz ktoś wcześniej napisał, wiele emocji, miłych chwil, a później wspomnień. Pod koniec zycia mozna miec o czym mysleć. Podoba mi sie definicja miłości/małżenstwa podana przez Whartona, według którego powinny być "podziw, szacunek i namietność". Trudno zdradzać kogoś kogo się podziwia za czyny i wiedzę oraz szanuje za jego zyciowa postawę. A jeżeli istniej jeszcze namiętność, to wtedy jest idealnie. Ja rozumiem tego spokojnego meza zdradzającego po cichu zonę. On nie opuszcza jej, bo to nie jest takie proste. Spedził zycie w spokoju, maja wspólnych znajomych, rodziny, wnuki, szacunek otoczenia. Ale przez kilkadziesiąt lat brakowało mu czegos w małżeństwie. I znalazł to gdzies na boku. I na pewno nie do konca dobrze sie z tym czuje, ale lepiej niż wcześniej. Dlaczego, w imie tylko jednej z wielu potrzeb psychiczno - fizycznych ma opuszczać dom, na który pracował? Dlaczego ma nastapic degrendolada jego dotychczasowego życia? Bo żona nie ma potrzeb seksualnych, a on je ma? Lepiej tak życ niż kumulowac w sobie nienawiść do drugiej osoby. Ludzie, krytykujacy od razu w "czambuł" są po prostu sami niedojrzali. Życie nie jest czarno - białe. Życie to odcienie szarości. Nic nie jest monogamiczne lub poligamiczne. Czasem przeciez kobiety ubieraja się dla kobiet, a mężczyźni przez soba prężą muskuły. Nie bądźmy tacy krytykantcy.

Autor: do kkkkllol  21.09.2010 zgłoś

brawo! jestem kobietą i w pewnym momencie mojego życia doszłam do podobnych wniosków. Dobrze zarabiam, żyję na wysokim poziomie, mam hobby, jak chcę sexu to umawiam się z przystojnym mężczyzną. Życie w pojedynkę ma same zalety - można robić co się chce i nikt (czytaj partner, mąż)nie marudzi, nie poucza, nie oszukuje, nie zdradza, nie ma pretensji i co najważniejsze nie wyżala się do kochanki jaka jestem "okropna". Pozdrawiam singli z wyboru!

Autor: glistha69  21.09.2010 zgłoś

Nigdy bym się nie posunęła do tego żeby się brać za zajętego mężczyznę. Przeszkadzało by mi to że on ma zobowiązania wobec kogoś innego, że nie jest tylko MÓJ. Niektóre kobiety mają zainstalowaną głupotę, łatwowierność i kurwiarstwo do kompletu. Bo nazwijmy sobie rzecz po imieniu: jeśli spotykasz się z żonatym świadomie, to jest to kurwiarstwo najgorszego gatunku. Kochanki zwykle źle kończą i wcale mi ich nie żal.

Autor: natalii88  21.09.2010 zgłoś

ja byłam kochanką.. ale zaczeło sie niewinnie.. mowil ze jest wolny.. zakochalam sie.. ii po kilku miesiacach wyszlo.. mąż, ojciec. popłakałam sie ii dalej tkwiłam w tym kłamstwie i tak zlecialo 1.5 roku. mialam juz dosc i przerwalam too.. nie polecam.. po pierwsze nic na tym nie zyskasz... sex?! a po co sex z żonatym jak jest wiele singli.. miłosc? nie da ci miłości bo przelewa ją na swoja rodzine! a ty mozesz przeoczyc prawdziwa milosc.. ktora da Ci to wszystko.po 3.nigdzie sie nie wyjdzie chyba ze tam gdzie nie znaja.. w ciaglym strachu.. po 4 ok zostawi ja do ciebie.. ale czy bedziesz pewna ze nie zrobi tego samego tobie?! chcesz zyc w niepewnosci? ja uwzam ze jak juz czlowiek ma taka sklonnośc i brak skrupułów too zawsze bedzie w nim tkwić tooOo cos nazywane zdrada, obłuda, kłamstwem i wcale sie tego nie boi.

Autor: kochanka mimo woli  21.09.2010 zgłoś

Bylam kochanka i nawet o tym nie wiedzialam. Poznalam fajnego faceta, spotykalismy sie jakies pol roku az w koncu razem zamieszkalismy - w tygodniu. Bo na weekendy jezdzil jak mowil do rodzicow i schorowanych dziadkow zeby pomoc. Nie narzucalam sie, poznal moich rodzicow i zrobil dobre wrazenie a nawet poprosil o reke. Tylko jakos z ustaleniem daty slubu sie nie spieszyl. No i nie przedstawil mnie swojej rodzinie chociaz nalegalam, mowil, ze jak przyjdzie pora ... Pewnego dnia do drzwi zadzwonila obca kobieta pytajac o tego szmaciarza bo dzisiaj nie mam innych slow na to meskie scierwo. W drzwiach stala w sumie dosc mloda osoba, kolo 35 lat. Przedstawila sie jako pani X, nazwiskiem mojego juz na szczescie ex. Myslalam, ze to siostra a tymczasem pani okazala sie zona. O malo nie dostalama zawalu. Jak to zona? Mial tez czworke dzieci, mieszkali sobie wygodnie w malym miasteczku na mazurach, zona prawodzila pensjonat a on pracowal jako informatyk w stolicy. Na weekendy jezdzil do zony a a w tygodniu zyl sobie ze mna jak gdyby nigdy nic. Nigdy nie pomylily mu sie imiona, zawsze mial doskonala wymowke, zeby nie zabrac mnie do rodzicow ... Jak znalazla mnie jego zona? Wcale nie znalazla, po prostu musiala przyjechac do stolicy i postanowila zobaczyc gdzie mieszka mezus.Jej mina byla rownie zdziwiona na wiesc, ze jej maz jest rowniez moim znarzeczonym co moja na wiesc, ze ten szmaciarz jest zonaty.

Autor: natalii88  21.09.2010 zgłoś

kochanka-mimo-woli.. aa to miałaś przeboje... nie zazdroszcze... ale mial facet tupet.. to jest dowód na to zee sa ludzie i ludziska :P brak słow

Autor: też żona  21.09.2010 zgłoś

A mówią,że to kobiety mają większe potrzeby seksualne w dojrzałym wieku,skąd więc ta oziębłóść u nich ???Panowie starać sie ,aby żonie byłó dobrze,bo jak nie to znajdzie sobie innego do kochania.Większą winą obarczam mężczyzn,bo są leniwi i prawda jest taka,że oziębłość żony to tylko wymówka,po prostu już nie ma tego pożądania i namiętności.Ze strony żony także.

Autor: gigi  21.09.2010 zgłoś

a ja sie boje. Poznalam Adama na studiach, zakochal sie we mnie od pierwszego wejrzenia, wiedzialam to. Przyjaznilismy sie przez 5 lat, ja bylam w zwiazku z artysta bucem, Adam zmienial dziewczyny jak rekawiczki, szukal 'tej wlasciwiej', w koncu znalazl i sie oswiadczyl, los chcial, ze moj zwiazek wtedy sie rozpadl - z reszta moj artysta tez mnie olal dla innej. Adam jakby wyczekiwal tego momentu, a moje zlamane serce szybko przelalo uczucie z bylego na najlepszego starajacego sie od zawsze przyajciela. Zerwal zareczyny z tamta i po roku ozenil sie ze mna. Od tego momentu minelo juz prawie 6 lat. To dziwne, kocham go, ale mam oczy dookola glowy, wiedzac co wyprawial jako student i fakt, ze zerwal dla mnie zareczyny nie daja mi spokoju i wciaz go o cos podejrzewam.. to straszne jest.

Autor: Łukasz  21.09.2010 zgłoś

Kochanki robia za materace :D

Autor: żona a jakze  21.09.2010 zgłoś

W niedziele wracalismy z wizyty u kuzynow, przy co drugim zjezdzie w las staly panny przydrozne, starsze , mlodsze co druga w bialych kozaczkach. Kim jest kochanka? Taka wlasnie panną przydrozną, ktora nadstawia sie facetowi ktory musi sie oproznić akurat w danym momencie. Jesli mezczyzna jest w stanie zatrzymac samochod i odbyc stosunek z kazdą przypadkową to czy jest to potrzreba uczuciowa? E tam to zwykla fizjologia. A kochanka to potrzeba odmiana. Nie na lepszą ale na inną. Najlepiej wyposzczoną ktora przebiera nogami i czeka juz bez majtek. Jak panna przydrozna.

Autor: atlantyda600  21.09.2010 zgłoś

Dla mnie to przykre, że bycie kochanką bądź zdrada to chleb powszedni. Bycie razem to fajna sprawa. Teraz tylko liczy się konsumpcja. Podryw, zdrada, flirtowanie z koleżanką/kolegą będąc w związku, oszukiwanie drugiej osoby..... Świat schodzi na psy....

Autor: miniaturka  21.09.2010 zgłoś

Kasiu, Kasiu, przede wszystkim pisałam do pewnej osoby która niestety nie podała żadnego nicku, może gdybyś była mniej zacietrzewiona to prześledziłabyś komentarze i szybko znalazła post na który odpowiadałam. To po primo. Po secundo: czy ja gdzieś napisałam, że nienawidzę mojej matki? Otóż tylko przedstawiłam stan rzeczy i wysunęłam słuszny wniosek, iż za ten stan odpowiada właśnie moja matka, czy obiektywizm jest objawem nienawiści? Czy to, że widzę, jaka jest oziębła oznacza, że jej nie kocham?? Nie bądźmy śmieszni. Po tertio: Przedstawiłam tutaj tylko to co związane z tematem kochanek, reszta rzeczy związana z moją rodziną nie ma tu nic do rzeczy. Jesteś frustratką, rzucasz jadem na lewo i prawo bo ktoś Cię skrzywdził. Ja mam swoją filozofię życiową, póki co tworzony na niej od lat związek kwitnie i jestem w nim bardzo szczęśliwa. Tobie się nie udało, bo zostałaś przymuszona do małżeństwa. Nie należy współczuć mi, ale Tobie, bo to Ty masz skrzywioną psychikę. Pozdrawiam i życzę równowagi emocjonalnej.

Autor: ....  21.09.2010 zgłoś

on ma narzeczona, ja mam meza. oboje mamy taka prace ze poniekad bylismy skazani na swoje towarzystwo przez dluzszy czas i na rozlake z naszymi partnerami. zlapalismy swietny kontakt, super nam sie rozmawialo. ani ja ani on nie planowalismy tego. jeden drink i kilka slow za duzo...pocalowal mnie a ja ten pocalunek odwzajemnilam...mialam chwile wachania ale jednak nie wycofalam sie. nasz romans trwal do konca kontraku. potem mielismy zerwac kontakt. nie mielismy do siebie zadnych namiarow. los chcial ze spotkalismy ze po pewnym czasie zupelnie przypadkowo na miescie. kawa, rozmowa...i wszystko zaczelo sie na nowo. nawet kiedy bylismy na dwoch roznych kontraktach utrzymywalismy kontakt. widywalismy sie bardzo sporadycznie. a teraz... ja tesknie, on takze ale wiemy ze nie mozemy tego dalej ciagnac. postanowilismy "zerwac" jesli mozna to tak okreslic. mimo iz jest mi teraz ciezko to nie zaluje tych chwil spedzonych z nim. ale wiem tez ze nigdy wiecej nie wpakuje sie w takich uklad. nie mozna budowac swojego szczescia na nieszczesciu innych. jestem mezatka z wlasnej nieprzymuszonej wolo i mam obowiazek dac szczescie mojemu mezowi nawet jesli sama tego szczescia nie zaznam. choc perspektywy czasu mysle ze moze lepiej bylo zyc w nieswiadomosci ze zwiazejk moze byc tak niesamowity, pelen emocji. moj maz jest bardzo spokojnym czlowiekiem, nie mam z nim fajerwerkow.w lozku bardzo sie stara i ja to doceniam ale niestety nigdy nie poczuje z nim tego co z tamtym mezczyzna.

Autor: hegla  21.09.2010 zgłoś

OK ja rozumiem, że kochanki biedne wykorzystywane, że nie ta trzecia winna, tylko ten mąż, ja się w 100% zgadzam. Mam tylko pytanie do kochanek: dlaczego, drogie panie, po dowiedzeniu się prawdy (rozgrzeszam te, co po odkryciu obrączki u "singla" wykopały za drzwi, brawo!) brną dalej w taki związek i łykają te kłamstwa o złej żonie, no powiedzcie mi, co was pcha w te związki? OK, facet to świnia i cham, bo to on zdradza, nie wy, tę żonę. Tylko dlaczego tak się tulicie do tego zdradliwego ścierwa, wytłumaczcież mi? Czytam dyskusje kochanek z żonami już dłuższy czas i nie mogę pojąć, niby wszystkie zgodne, że to facet najbardziej winny, a jednak trzyma się jedna z drugą tego chłopa pazurami, bo to ON, Ten przez wielkie T, miłość życia, jedyny, najukochańszy... a w drugim wątku "nie czepiajcie się kochanek, to faceci są świniami!" Rozdwojenie jaźni? Jestem w stanie zrozumieć żony, bo mają długą wspólną przeszłość, poza tym żona go brała, jak był wolny... a kochanka bierze zajętego i co ma na swoje usprawiedliwienie? Najczęściej bzdety typu "bo tak się zdarzyło", "tak trafiłam". Brzmi to równie głupio, jakbyś szła ulicą i się facetowi na ch... nadziała, droga kochanka. Nic nie trafiłaś, to był twój i niczyj inny świadomy wybór - przyłożyć rękę do zdrady. Jakie pobudki kierują kobietami, które biorą sobie takich facetów, nie mogę pojąć. Przecież jak już prawda o żonie i dzieciach wyjdzie na jaw, to w tym momencie tylko splunąć gęstą śliną i odejść ze wzgardą od takiego! Gdzie wy macie honor i szacunek do siebie, kochanki drogie?

Autor: ___gha____  21.09.2010 zgłoś

świadome kochanki to dziw.ki. jesli wiesz, że on jest zajęty - nie ruszasz. jeśli nie - jesteś szmatą. trudno mi rozczulać się nad "skrzywdzonymi" kochankami. same krzywdzą, niszczą, a potem chcą wiernosci. nie mam szacunku do osób bez zasad. potrzebujesz tatusia, bo ten prawdziwy cię nie kochał? albo chcesz coś sobie udowodnić? dumnym można być z przezwyciężenia pokusy, nie z niszczenia czyichś relacji. to nie jest siła. ludzie kochają się głupio tłumaczyć. gardzę takimi.

Autor: Po prostu Ja  21.09.2010 zgłoś

Czytam i dziwie się co do niektórych wypowiedzi np.''zona.....''Od 16 lat jestem mężatką,na początku było cudownie,nasz rekord 18 razy na dobę.Od jakiś 3 lat mąż ''zapomniał''co to sex.Mimo rozmów,prób urozmaicenia..... poprosił o czas no i czekam nadal.Zdarza nam się może raz na 3 mies ''coś'' zrobić,on uważa ze to wystarczy.Wiec......mam kogoś na dodatek 9 lat młodszego,kto¶y 3 mies temu się ożenił.Oboje, zwłaszcza ja,wiemy czego oczekujemy.Potrafimy przegadać godziny a w łóżku jest nam cudownie.Powiedzcie mi czy źle robię??? Jeśli tak to gdzie i jak mam dać upust swoim pragnienia????

Autor: wpis z 14:32  21.09.2010 zgłoś

Brawo :)

Autor: słodkogorsza:)  21.09.2010 zgłoś

Ja opiszę sytuację odwrotną to ja zdradzam męża bo właśnie jest śmierdzący ,alkoholik i do tego gruby (stało się to chyba z dobrobytu)mam kochanka o 7 lat młodszego i nie czuję się z tym oki , bo on czyli ten kochanek chce już czegoś więcej , już mu nie odpowiada rola kochanka ,więc zachowuje się podobnie jak te panienki co się łudzą że zbudują szczęście na czyimś nieszczęściu.A ja cóż nic nie obiecywałam jemu .Kończąc chcem powiedzieć że my kobietki jesteśmy prawie takie same jak nasi faceci:) pozdrawiam cieplutko!

Autor: jaaaaaaaaaaaaa  21.09.2010 zgłoś

Czytam to wszystko i nigdy ale to nigdy nie zaufam facetowi a ble a mam 22 lata jestem od 4 lat w związku i się załamałam jak tak można!!!ale mi też się nie chce z tym moim no nie wiem czemu może przez to że go tak dobrze znam i nie umiem udawać w łóżku jakiejś wyuzdanej itp. a tak wogóle jak się pies szanuje to byle jakiej suki nie weźmie hahhaha

Autor: no to jaaa  21.09.2010 zgłoś

Jeśli był takim ogierem a teraz nie może to w gre wchodzą też problemy medyczne,rozmawiaj i kopuluj z tym małolatem a wolnej chwili pogadaj z mężem bo znając mężczyzn to im niekoniecznie wpadnie do głowy ta myśl-jak nie boli to po co mi lekarz-sama to przerzyłam.

Autor: subtelna  21.09.2010 zgłoś

faceci to straszne matoly powinni na dzień dobry po ryju zbierać. Żona mi nie daje- tak mówi tylko skończony cwel zbolały a jego zona to zwykły wór na spermę tylko z obrączką

Autor: sąd ostateczny  21.09.2010 zgłoś

Szkoda, że nie ma w pobliżu Wezuwiusza i zalał to plugastwo raz na zawsze, ale może Pan Bóg nie rychliwy ale sprawiedliwy

Autor: pablo_82  21.09.2010 zgłoś

Pozdrawiam i Szacuneczek dla porządnych żon; Co do "facetów" to seksoholicy albo niedojrzałe rozpieszczone bachory, jako mężczyzna potrafiłem się określić i powiedzieć czego oczekuje od mojej drugiej połówki obecnie już żony; prawdziwy mężczyzna ma jaja i potrafi się przyznać nawet jeśli popełni błąd a taką "ścierę" przepędzić, przykro mi to stwierdzić jestem mężczyzną i mężem a nie facetem jak już powiedziałem. Moja kochana żona mnie kocha, miała wielu chłopaków i facetów przede mną, ale mi zaufała. Owocem miłości jest nasza 4 letnia córka, którą się zajmuje jestem bezrobotny, potrafię przejąć obowiązki kobiety w domu. Zawsze kiedy widzę ją zmęczoną nawet kiedy przychodzi po pracy to widzę że wywołuje na jej buzi uśmiech i te oczka, chce się przytulić i usnąć w moich ramionach. Mało tego mam dla niej wspaniałą kolację oraz (czasami wino i kwiaty), potem po wspólnej kąpieli robię jej wspaniały masaż a...dalej nie czekam tylko sama się we mnie wtula i kocha a później zasypia jestem szczęśliwy powiedziała iż czuje się bezpieczna ;) Pozdrawiam wszystkich szczęściarzy!

Autor: john  21.09.2010 zgłoś

a wy kobiety jak zwykle głupie i naiwne, kiedy to sie skonczy ??

Autor: pablo_82  21.09.2010 zgłoś

Odnośnie wątku "przykro mi to stwierdzić.".. miałem na myśli że większość ludzi pogubiła się w życiu. Błędnie odczytują pewne wartości. Twierdzę że nie są przygotowani do roli bycia ojcem/matką to się tyczy obydwóch stron. Nie myślą o dzieciach iż to one są najbardziej pokrzywdzone bo się na świat nie prosiły.

Autor: weranda  21.09.2010 zgłoś

Ja nie jestem naiwna, zakładam z góry ze każdy facet to gówno a nuż pozytywnie mnie zaskoczy

Autor:  21.09.2010 zgłoś

1. Przedewszystkim nie nalezy traktowac kobiety instrumentalnie. Milosc jest najwazniejsza, a nie seks. Jak ktos chce miec super seks niech to podkresla na poczatku znajomosci, z reszta po paru latach z ta sama osoba czlowiek sie troszke *znudzi*. To nie znaczy, ze ma prawo zdradzac. 2. Zeby byl ambaras dwoje musi chceic na raz. Jesli kobieta nie chce seksu to nie oznacza, ze to jest jej wina. Czesto ozieblosc jest obu stronna a poniewaz facet lubi seks to i tak by sie pobzykal, ale kobieta juz nie. Dlatego trzeba dbac o relacje w zwiazku i upewnic sie, ze malzonka nie jest zatyrana. 3. Mowi sie, ze zona ma byc dobra kucharka, sprzataczka, matka i kochanka. Jesli tak to prosze traktowac zone jak kochanke. Obrzucac prezentami(ale nie ze wspolnej kasy ale wlasnej tak, ze nie pomysli ze marnotrawisz kase..), zapraszac do restauracji, na wakacje tylko we 2 itd. Byc romantycznym i starac sie to i kobieta (jesli kocha) sie odwdzieczy. Jesli jednak facet mysli, ze bedzie mial zone jak darmowa kochanke to sie myli. W zyciu jest zawsze cos za cos, a nawet jesli jedna strona tylko ciagle daje(bo jest to dobry czlowiek) nie znaczy, ze sie nie znudzi po jakims czasie(tzn zrozumie, ze to zwiazek tylko jedno stronny?). 4. Kochanka to zla sprawa, i nie chodzi tu o lamanie jakis katolickich spraw ale jest to sprawa HONORU. Przysiege skladaj na co chcesz, ale jesli ja zlamiesz to tracisz honor i szacunek. Pomysl, czy czulbys/czulabys sie dobrze lamiac przyrzeczenie dane np wlasnemu rodzicowi/dziecku? Zona/maz ma nawet wieksza wartosc, tak ze zdradzac sie nie powinno.

Autor: Anetta  21.09.2010 zgłoś

Moją szwagierkę facet zdradził tuz przed ślubem, a żeby było ciekawiej to zrobił to z jej kuzynką. Były jak siostry, ta kuzynka nawet chodziła z nia suknię wybierać, pomagała w przygotowaniach i z tego co wiem to do końca myślała że on zrezygnuje ze ślubu. Okazało się że nie zrezygnował, co więcej chciał ratować związek po tym jak się szwagierka dowiedziała, ona zrezygnowała ze ślubu. Pamiętam że powtarzała wtedy ze nie życzy nikomu tego. Nawet rok nie minął jak dowiedziałam sie że w pracy spotyka się z żonatym facetem z trójką dzieci, jednocześnie próbując ratować swój związek ze swoim narzeczonym co ją zdradził. Nie rozumiem tego.

Autor: rene83  21.09.2010 zgłoś

ja odpowiem Hegli :) pytasz, skąd u kochanek to trzymanie się tego jakby się zdawało jedynego faceta, jak już się dowiedzą że zajęty/żonaty/zaręczony. Powiem na swoim przykładzie. Ja głupio bardzo poznałam swojego ex już..to miało miejsce ponad 5lat temu.. poznaliśmy się via internet, spotkaliśmy kilka razy, ale wcześniej wiele rozmów gg, mail, sms, telefon. Traktowałam te znajomość jako koleżeństwo, i nie myślałam ani chwilę nad tym, by przejść do czegoś więcej, na tzw high level. Przez łeb by mi też nie przeszło że jest żonaty. Zdjęcia z dyskotek, bo jest vj-em na nich, zawsze sam na zdjęciach. Miło ciepło pisał etc etd. Jak się już dowiedziałam po ok kilku miesiącach pisania i kilku spotkaniach, że on ma żonę.. to mnie zmroziło. Nie spotykałam się z nim dla seksu wtedy, jednak każdy widział, że facet ewidentnie się do mnie dostawia. Co najlepsze, miał czelność poznać mnie ze swoją wtedy żoną i synkiem. Mieliśmy iść wspólnie na imprezę do jednego z klubów w którym pracował. Jednak mały ich zachorował, żona została w domu.Zapytałam jej, czy nie ma nic przeciwko, że ja tam pojadę z jej mężem jednym samochodem - dalej powtarzam, że były to stosunki koleżeńskie - odpowiedziała, że mu ufa i że mam jechać bo przez nią nie mogę sobie psuć zabawy, że ona nie mogła. Ok, pojechałam. na tej imprezie, co najśmieszniejsze "pozwolił mi się nieświadomie" przyłapać na tym, jak obściskuje się w loży z jakąś panną. nie wiedziałam co z sobą zrobić, zjebałam go jak psa, że co on sobie myśli, najpierw przedstawia mi rodzinę, potem taki widok, gdzie wkłada jęzor innej do ust i się liżą na moich oczach. Przed moimi oczami stał ich synek - cud chłopiec, śliczny. Bystry.. i się rozryczałam i miałam imprezę pozamiataną. Długo się nie odzywałam do niego, nie chciałam spotkać. Jakoś potem doszłam - nie moja sprawa, jego, nie będę się wtrącać. Po ponad pół roku się coś rozkręciło... ale pierw zaczęło się bezczelnie typowo fizjologicznie - czysty układ - kontakt fizyczny, nic więcej bez emocji. Tylko to. Ja się tego non stop trzymałam. I tu muszę wszystkich zadziwić, nie przeszło mi przez myśl, by się zakochać. Za to pewnego dnia powiedziałam mu "ty się we mnie zakochałeś". Nie wiedział, co powiedzieć. Ha, wydało się. Ja długo się z tym męczyłam. Znałam ich sytuację i niestety wiedziałam, że to nie jest kłamstwo, że jego już ex żona, była niezbyt rozgarniętą osobą. Po jakimś czasie w małżeństwie to wyszło, więc nie mógł tego przewidzieć. Minęło kilka dobrych miesięcy od pierwszego "kocham cię" i pieprzenia, "rozwiodę się, zamieszkamy razem, wynajmiemy coś, kotku, chcę być z tobą". ah, głupia byłam i naiwna. Okay, rozwiódł się.. ale ja mu dałam ultimatum - ma powiedzieć, do kogo odchodzi, i dlaczego. by była jasność. bo jego ex podejrzewała trzy różne osoby, a już mnie najmniej. w końcu kilka razy mnie widziała w swoim życiu i nie przeszło jej to przez myśl. Od razu się posypało od ich wspólnych znajomych "ty kurwo, ty przeszczepie, rozpi..dalasz rodzinę, jak tak możesz, co ci do tej łepetyny strzeliło, myślisz cipą" etc... Ale nikt nie wiedział, że ja naprawdę w pewnym momencie wpadłam jak śliwka w kompot i najzwyczajniej w świecie, ślepo się zakochałam. Synka wychowywał razem z żoną. Nigdy nie pozwalałam by mówił do mnie mamo, chociaż tamten tego chciał, to ja małemu mówiłam że jestem tylko ciocią a mamę ma jedną i by to pamiętał. Było dużo wojen, przez co maluch najwięcej cierpiał ale po ponad roku z jego ex żoną już doszłyśmy do porozumienia. Zrozumiała co jest nie halo. I zaczęła wtedy grać przyjaciółkę męża swojego. Wiecie co tu się zaraz stanie? Koło się zatoczy.... Bo.. resztę historii znacie z 1szego komentarza. poznałam go z moimi przyjaciółmi. Mnie obiecywał ślub, że będziemy mieć bejbusia, i jego synek będzie miał rodzeństwo..blablabla, pierdu śmierdu. Po czym nagle ostatnie pół roku krzyczał, zakrzykiwał, nie zabierał mnie ze sobą co weekend jak zwykle do klubu na imprezę gdzie pracował. I potem się dowiedziałam... był z kimś, był na weselu kuzyna jako kamerzysta i kuzynkę którą spotkałam wygadała się "był z koleżanką do pomocy". Nosz.. potem jakoś do mnie dotarło... próbowałam go pod włos brać, jednak zaszczuł i psychicznie zmaltretował, potraktował jak wycieraczkę, szmatę, przechodnią przystań, z której można bezkarnie po dwóch latach odejść by znaleźć inną kobietę i wygodnie zamieszkać u jej rodziców z nią,wcześniej spładzając jej dzieciaka. Moje zdziwienie jakże wielkie, kiedy okazało się, że dla mojej best friend to zrobił. Nie będę tutaj marudziła że żałuję, czy nie żałuję.to nie po to piszę. Mam nauczkę, wielką. jestem podejrzliwa i taka pozostanę. A ta moja ex przyjaciółka? hm... teraz nagle jej się przypomniało, co mi wyrządziła, że to jednak od niej dostałam nóż w serce, a od niego w plecy. bo jej ufałam bezgranicznie i jej się zwierzałam, a ona to perfidnie wykorzystała. W tym przypadku mogę przyznać, tak, wydrapać jej oczy tylko bym chciała. ale już ma za swoje - facet niestety okazał się być typow

Autor: kochanka a teraz zona  21.09.2010 zgłoś

wiecie co to wszystko jest chore zazwyczaj slub jest pod przymusem bo dziecko ja bylam kochanka a teraz jestem ZONA moj maz byl mezem innej przez 2 lata tak ja rozbilam to malzenstwo i nie zaluje bo mam cudownego meza a dzieci maja swietnego ojca a tamta nadal pluje jadem pomimo ze to ja jestem zona od 8 lat jest roznica dla ciekawskich nie nie zdradza mnie jest wierny bo nie jestem zona slozaca ale zona kobieta matka jego dzieci i jego kochanka w jednym a reszta dzielimy sie po pol drokie zony faceta tez mozna zaglaskac on musi znac swoje miejsce musi byc tez potrzebny w domu musi wyprac ugotowac posprzatac itd pamietajcie dama na ulicy w domu dziwka tego chca faceci mezowie i nigdy was nie zostawia

Autor: rene83  21.09.2010 zgłoś

(..) facet okazał się być typowym samcem, który jest wygodny i lubi latać wszędzie tam, gdzie mu dobrze. Najbardziej żal mi z tej zagmatwanej historii tych dwóch dzieci i tego, co już spłodził następnej niewiedzącej o istnieniu jego drugiej żony - kobiecie... Po prostu porażka. Mnie tylko nasi wspólni znajomi teraz mówią "ciesz się że nie masz z nim dziecka, bo tych dzieci to najbardziej nam żal". Tak jak i mnie. Ciekawa jestem tylko, kiedy mu się noga podwinie i kiedy w końcu jego rodzina też przestanie go wspierać i traktować poważnie, jak do tej pory. bo jeszcze nikt z nich nie wie, co on robił, na jakiej zasadzie się rozstał z żoną 1szą, czemu mnie zostawił (wiedzą, że to moja wina, a jakżeby inaczej:]).. Ja z perspektywy czasu mogę powiedzieć - rozumiem teraz żonę i jej pretensje. Do siebie nie mam żalu, stało się. Podsumowując - głupio ślepo się zakochałam i mam za swoje. Więcej nie mam zamiaru dotykać się, spotykać chociażby kolegować z kimś, kto jest zajęty a myśli o mnie jako o obiekcie seksualnym, z którym chciałby od razu do łóżka. Nie, nie od tego jestem. Postanowiłam zupełnie inaczej teraz na to patrzeć. Wyciągnęłam z tej nauczki wnioski, i staram się ich trzymać. Swoje przeszłam i nie życzę nikomu. I nie staję w obronie ani żon,ani kochanek w tym forum-bo głupio wszystkie piszecie. ja pozostanę neutralna..

Autor: seksocholik  21.09.2010 zgłoś

, nie chcem tylko chcę nie pragnienią tylko pragnieniom, ludzie,,,, a suka jest suką,,,

Autor: Ola  21.09.2010 zgłoś

.... Jestem kochanką .Już rok.Od początku wiedzieliśmy czego chcemy ,jasne określenie oczekiwań.Nie chce rozbić jego małżeństwa choć jest mi bardzo bliski i bardzo dla mnie ważny.Ja też nie jestem mu obojętna.Nigdy nie mówi o zonie żle ,choć wiem ,że nie jest najlepszą żoną,dba o rodzinę.I choć jest mi go mało (nie mówie o seksie (choć ten jest cudowny),ale o wspólnych chwilach spędzonych razem).To rozumiem i mam świadomość ,że będą rzeczy ważniejsze niż ja może to moja kara za to co robię .Nie umiemy i nie chcemy z tego zrezygnować bo to nasze małe szczęście.

Autor: kochanka  21.09.2010 zgłoś

jestem kochanką od 18lat i zycze wszystkim kobietom ,aby przezyły życie tak pięknie jak ja ,żona to schabowy z kapustką a Kochanka WYKWINTNE DANIE i zawsze tak było jest i będzie ,a wiekszość kochanków bardzo kocha swoje kochanki ,wieloletnie kochanki,z perspektywy czsu nigdy bym nie chciała być zoną nigdy Pozdrawiam wszystkie szczesliwe kobietki ,i nieszczesliwe zony

Autor:  21.09.2010 zgłoś

Do kochanki, czy nie znudził Ci się en układ po 18 latach? Czy przypadkiem on oprócz Cibie nie ma jeszcze jednej na boku? Pytam z czystej ciekawości ;)

Autor: kochanka  21.09.2010 zgłoś

nie nie ma jestem pewna ,a uklad jest super od18lat mialam jednego męzczyzne tylko JEGO I JESTEM NAJSZCZESLIWSZA NA ŚWIECIE

Autor:  21.09.2010 zgłoś

Do kochanki, aż mi się w to wierzyć nie chce.... zresztą nie wiesz na 100% czy nie ma. Swoją drogą Ty jesteś samotna, tzn na co dzień nie masz stałego partnera?

Autor: KOCHANKA  21.09.2010 zgłoś

uwierz ,tak jestem samotna ,nauczyłam sie zyc sama ,pracuje jest ok ,ale zycie mam bajkowe ,cudowne uwierz

Autor:  21.09.2010 zgłoś

Nie masz wyrzutów sumienia? On ich nie ma? Skoro jesteście tacy szczęsliwi i się kochacie to dlaczego nie zostaniecie parą? Wiesz zadając te wszystkie pytania nie potepiam Cię. Nie potepiam tutaj niekogo bo każdy związek, przypadek, cłowieki tak jak i miłosć jest inna.... Pytam z pozycji obserwatora jak i też przez moje doświadczenia.

Autor: KOCHANKA  21.09.2010 zgłoś

napisze Ci wiecej ,kochanki madrych męzczyzn są szanowane,kochane,są niezależne i WIERNE a że zycie zrobiło niespodzianke i spotkało sie mężczyzne zycia jak był w związku to ZYCIE

Autor: KOCHANKA  21.09.2010 zgłoś

ma tak być ,nie mogę zabrać Ojca dzieciom nie mogę ,a nasze szczescie jest tylko nasze ,w rodzinie u mego Kochanka wszystko jest ok

Autor:  21.09.2010 zgłoś

nie chcesz z nim zamieszkać? nie chciałabys meć go tylko dla siebie? Bo ten Wasz układ to juz prawie małżenstwo ;)

Autor: KOCHANKA  21.09.2010 zgłoś

ja Go mam dla siebie ,uwierz ,a o zamieszkaniu to rozmawialismy wiele razy i doszlismy do wniosku ,że jak bysmy mieszkali razem to by nie było namietnosci by było inaczej ,a tak jest naprawde fajnie ,pracujemy w jednej branzy i w branzy to mysla ze my jesteśmy małżeństwem i nikt nikogo z błedu nie wyprowadza

Autor:  21.09.2010 zgłoś

Skoro jesteście tyle lat "razem" to wynika, że dzieci są juz prawoe dorosłe... Być może jego żona też mogłaby sobie ułożyć zycie. Moja hipoteza - myśle, że jednak boisz się, ze gdybyście zostali prawdziwą parą to wszystko mogłby się skończyć.

Autor: KOCHANKA  21.09.2010 zgłoś

tak dokładnie tak jest ,za wiele lat bylam,żyłam sama by być razem

Autor:  21.09.2010 zgłoś

Kiedyś czytałam o pewnej parze - o ile można to tak nazwać , ze prowadzą podwójne zycie. W swoijej rodzinnej miejscowści mają męża/żonę a w pracy (częste wyjazdy) wynajęli wspólnie mieszkania i zyją prawie jak małżeństwo

Autor: KOCHANKA  21.09.2010 zgłoś

My mieszkamy w innych miastach pracujemy w jednym zawodzie ale zupełnie w innych firmach , ale sciśle ze soba współpracujacych wiec spotykamy sie też zawodowo, spotykamy sie 2 ,3 razy w tygodniu i jest super od wielu lat ,jak sie poznaliśmy byłam młoda dziewczyna bardzo młoda ,on nauczył mnie ZYC ,KOCHAC,SNIC,jestem Ksiezniczka i niech tak zostanie na zawsze

Autor: winna  21.09.2010 zgłoś

moja historia jest trochę inna, to ja pozwoliłam sobie na flirt z żonatym facetem ( bo seksu nie było) uwodził mnie przez dwa lata i w końcu pozwoliłam mu się pocałować i to w miejscu publicznym. Miałam męża i było nam dobrze mamy też dziecko

Autor: KOCHANKA  21.09.2010 zgłoś

tak z ciekawości jesteś żonaty

Autor: KochanaKochanka  21.09.2010 zgłoś

Mam podobna sytuację, dlatego doskonale rozumiem. Jest znakomicie, ale mało kto jest to w stanie zrozumieć. Mój też ma żonę i dorosłe dzieci, ale nikt z nich nie jest dla mnie problemem - w końcu to nie z nimi się spotykam, nie przeszkadzają mi w niczym. Żyję sama, a O jest dodatkiem do mojej codzienności.

Autor:  21.09.2010 zgłoś

Do Kochanki, dla ścisłości (o ile to pytanie było do mnie) - jestem mężatką :)

Autor: winna  21.09.2010 zgłoś

kończę moją historię: mamy 12 letnią córkę. Jak to w życiu bywa ktoś nas widział, ktoś powiedział, po miesiącu mąż się dowiedział, nie było nawet awantury, wytłumaczyłam mu jak było, powiedziałam, że go kocham i tylko z nim chcę być, bo tak faktycznie jest. Wszystko wydawało się, że jest na dobrej drodze, ale on się zmienił, bardzo mnie kontrolował i po roku powiedział dość, że to jest silniejsze od niego, że ta chora zazdrość go wykańcza, a on nie może z tym sobie poradzić. Teraz mieszkamy oddzielnie, każde z nas ma własne życie, ale nadal jesteśmy sami. Przez chęć docenienia się jako kobieta straciłam fajnego facet i rozwaliłam naszą rodzinę. Nie zrobiłam faktycznie nic złego i mój były mąż to wie, ale straciłam zaufanie, a tego nie da się tak szybko odzyskać, jeżeli w ogóle się da.

Autor: KOCHANKA  21.09.2010 zgłoś

czyli tą zdradzaną żoną ,to Ci nie zazdroszcze ,

Autor:  21.09.2010 zgłoś

Do Kochanki, nie jestem zdardzoną żoną. To ja nie byłam w porządku wobec męża...

Autor: do seksocholika  21.09.2010 zgłoś

nie seksocholik a seksoholik...

Autor: KOCHANKA  21.09.2010 zgłoś

jezeli kochasz swego Kochanka to badz szczesliwa ,radosna i usmiechnieta

Autor:  21.09.2010 zgłoś

ehhh Wszystko to u mnie bardzo skomplikowane notabene - to są Twoje rady? :)

Autor: KOCHANKA  21.09.2010 zgłoś

Badz szczesliwa i WIERNA dobranoc

Autor:  21.09.2010 zgłoś

Dziękuję za rozmowę i też dobrej nocy! :)

Autor: KOCHANKA  21.09.2010 zgłoś

Dziekuje dobrej nocki :)

Autor: KochanaKochanka  21.09.2010 zgłoś

Nie wiem czy kocham, bo nie zaznałam tego uczucia, ale dzięki Niemu poznałam tyle emocji jak z nikim innym, bo wcześniej nie spotykałam się z kimś dłużej niż miesiąc. To teraz trwa prawie 2 lata. Jest mi dobrze. Wiem teraz jak się tęskni, myśli o kimś, jak kogoś brakuje, jak jest się zadowolonym i nakręconym na spotkanie i po nim, jak można się o kogoś martwić i jak jest otrzymywać to wszystko i odczuwać samemu.

Autor:  21.09.2010 zgłoś

a czemu pani kochanka nadużywa tak capsloka. Czyżby jakiś kompleksik.

Autor: KSIADZ  21.09.2010 zgłoś

kochanek to zdrada przykazania mówia o zdradzie jako grzechu smiertelnym zamykajacym droge do zbawienia

Autor: Ewa  22.09.2010 zgłoś

Po osiemnastu latach małżeństwa i wychowaniu dwójki dzieci dowiedziałam się , że byłam totalnie zdradzana.Wydawało mi się,że jesteśmy normalnym małżeństwem,tylko on ciągle był jaiś zdenerwowany,rozbiegany.Myślałam,że mój ideał jest przepracowany,więc brałam na siebie coraz więcej obowiązków,zaniedbując sie coraz bardziej, bo ile można wytrzymać kładąc sie o 1.00 lub 4.00 i wstajac o 6.00 do pracy.Pewnego dnia mąż jego ostatniej kochanki,z którą jak się okazało był od dwóch lat zadzwonił do mnie z pretensjami czy nie widzę co sie dzieje? On znał dobrze swoją "żonę" i wiedział ,że lubi skoki w bok.Jak się okazało mój ślubny był jej czwartym .Przeżyłam szok,z którego nie mogę otrząsnąć się do dziś a minęło już sporo czsu Jesteśmy nadal małżeństwem, ponieważ prosił mne o to, ale dla mnie jest już tylko ojcem moich dzieci. Kobiety angażujcie mężów we wszystkie domowe przedsięwzięcia.Obowiązki dzielcie na pół.A seks jest ważny ale nie najwazniejszy.Zmęczona,"zajechana" żona nie będzie dobrą kochanką.

Autor: młody facet  22.09.2010 zgłoś

Autor: K. (2010-09-21 10:22:05) ----- Kochanek = przygoda pełna sexu, igraszek, orgazmów i niezapomnianych chwil. Mąż - opiekun, żywiciel, pogawędka, szybki sex. A ty z kolei widać, zdradzasz faceta bo seks jest nie taki jakbyś chciała. Jakaś kobieta niedawno w komentarzach tutaj napisała tak o facetach, przykro, naprawdę przykro. W ogóle chciałem powiedzieć że jestem młody (22 lata) i przeraża mnie w ogóle ilość tych Waszych komentarzy opisujących wasze zdrady (lub znajomych). Kosmos dosłownie, nie przypuszczałem że aż tylu ludzi zwyczajnie okłamuje i oszukuje swoich partnerów. Nie kochasz go/jej ? to po co do cholery ją oszukujesz? dlaczego ludzie zachowują się jak dzieci? Nie potrafią odejść i mieć czyste sumienie? potem płacz i lamenty i choćby wypisywanie tego na takich forach.. porażka. A najbardziej żałośni moim zdaniem są WYGODNICCY, obojętnie kobieta czy mężczyzna którzy mają przez dłuższy okres czasu kogoś na boku "bo rodzina, bo to bo tamto". Nie ma wytłumaczenia na to. Zdradzasz? jest to tylko i wyłącznie twoja wina a dlaczego? bo źle widocznie wybrałeś/aś skoro szukasz czegoś w innej osobie. To tyle. I nie próbujcie mi wmawiać "jesteś młody, nic nie przeżyłeś, zobaczysz jak to będzie". Dla mnie zdrada to najgorsze skurwysyństwo jakie można zrobić drugiemu człowiekowi

Autor: pal  22.09.2010 zgłoś

Ja żadnej nie zdradziłem i nie mam takiego zamiaru, czy w takim przypadku jestem jakiś inny?? głupi czy jak ?? :) Nie ma to jak sex z uczuciem :) Tylko czasem brak tego uczucia ;)

Autor: Ewa  22.09.2010 zgłoś

Kiedś miałam jak Ty 22 lata wychodziłam wtedy za mąż , z wielkiej odwzajemnionej miłości,za wspaniałego człowieka, którego zazdrościły mi koleżanki, ale proza życia okazała swoją perfidną twarz, chociarz moja twarz podobno jest ślicza.

Autor: młody facet  22.09.2010 zgłoś

Autor: Ewa (2010-09-22 00:42:35) ----- Kiedś miałam jak Ty 22 lata wychodziłam wtedy za mąż , z wielkiej odwzajemnionej miłości,za wspaniałego człowieka, którego zazdrościły mi koleżanki, ale proza życia okazała swoją perfidną twarz, chociarz moja twarz podobno jest ślicza. No właśnie, widocznie źle wybrałaś.. koleżankom się podobał a widocznie za mało Tobie. Wybierajcie sobie partnerów którzy tylko Wam się podobają a nie dla kasy, czy lansu. fakt ja nie mówię że jak już się za kogoś wyjdzie to trzeba z nim być do końca życia "bo tak i koniec". Nie..tylko jak już się rozstać to z klasą, normalnie po ludzku, powiedzieć wszystko jak jest, jak już nie ma naprawdę wyjścia a nie głupie myślenie "bo zupa była za słona to ją zdradzę" albo "bo ona mi nie daje", bo to bo tamto, to mi przypomina kłótnię dzieci z piaskownicy - "ukradł mi wiaderko to mu przejadę szpadelkiem przez mordę" ludzie naprawdę...

Autor: Ewa  22.09.2010 zgłoś

Zaczynaliśmy od 0. Nie było kasy, nie było lansu, była wielka miłość, króra skończyła sie chyba z chwilą nadejścia kasy,krórą zarabiał no i lans też wtedy był większy.

Autor: tylko żona  22.09.2010 zgłoś

Piszę do "zona do wszystkich kochanek!" Kobieto! skad w tobie tyle nienawiści do innych kobiet........skąd tyle goryczy...... dlaczego nie masz żalu do swojego faceta.......to on cie oszukał.....nie inne kobiety ......używanie słów "worek na spermę" jest po prostu wulgarne.....ale skoro go używasz to ty też byłaś przez wiele lat takim workiem..........Pozdrawiam.......

Autor: kapuscinska  22.09.2010 zgłoś

do mlody facet zgadzam sie z Toba w 100% mysle, ze podstawowym bledem jest to, ze ludzie zbyt wczesnie sie wiaza, biora slub. moze to sie zmieni, bo i czasy sie zmieniaja i w wieku 21 lat nie jest sie stara panna. ja mam 33 lata, jestem w zwiazku ponad trzyletnim, wczesniej mialam kilka powazniejszych, miedzy innym 6 lat bylam kochanka zonatego faceta /ozenil sie zaraz po wojsku, bo wszyscy koledzy tez sie pozenili/ ale nie to jest najwazniejsze. zastanowcie sie ludzie z kim sie wiazecie, bo jesli slub ma byc na cale zycie, to warto te decyzje przemyslec. warto rowniez glebiej rozwazyc kwestie przysiegi malzenskiej, bo z tego co tu widac to wiele osob podchodzi do slubu jak to zabawy.

Autor: a.  22.09.2010 zgłoś

witam, też jestem żoną i prawdopodobnie kochanka, bo nie wiem czy mozna tak to nazwać, moze to silna przyjażń połączona z sexem; oboje mamy rodziny ale jest nam cudownie wiem ze jest to złe, ale przy nim jestem najszczesliwsza osoba na ziemi, podnieca mnie tak strasznie, pragnę go ponad wszystko, spotykamy sie rzadko ( odległość), bo pracujemy w jednej firmie ale w róznych oddziałach i miastach. nie potrafiłabym sama dobrowolnie to zakończyć jest cudownie bycie z nim chociaż przez chwilę

Autor: ...........  22.09.2010 zgłoś

pozwolę sobie nie zgodzić się z wypowiedzią powyzej .21 letni człowiek jest juz w pełni ukształtowaną jednostką ludzką. nie upupiajmy na siłę młodych ludzi i nie róbmy z nich pozbawionych mózgu dzidzioli. nie znam nikogo, kto musiałby w ostatnim 20leciu brać ślub bo przystawiano mu pistolet do głowy. Myślę, że posiadanie kochanki/kochanka( tak -posiadanie to chyba najlepsze określenie ) jest to synonim luksusu - oczywiście jedynie dla posiadacza takowego. Kochanki były jak świat światem i mężczyźni nigdy z tego tytułu kamienowani nie byli. Kobiety- i owszem - w niektórych krajach kochankowanie konczy się do dziś dla zony karą śmierci.Jednak w naszym kraju na szczęście konczy się to często tylko rozwodem.

Autor: Alik  22.09.2010 zgłoś

Jest jeszcze kwestia demograficzna. Mężczyzn jest mniej, a tzw. normalnych facetów jeszcze mniej. Dlatego jest taka ciągła walka wśród kobiet. Szczególnie panie po rozwodzie (z dziećmi) mają małe szanse na znalezienie kolejnego stałego prtnera, są jednak wyjątki. Dlatego my fececi wybrzydzamy, jak nie ta to inna. Chętnych pań (kochanek) jest wiele, ale nie zawsze są chętni na ich wdzięki.

Autor: Ja  22.09.2010 zgłoś

A ja jestem w stałym związku z mężem od 21 lat, nie jestem szczęśliwa. Chyba strach przed przyszłością nie pozwala mi odejść, myślę że go nie lubię jako człowieka. A jeśli chodzi o sferę sexu to po prostu porażka, przez cały związek nie przeżyłam z nim ani jednego orgazmu- jemu nie jest to potrzebne, kiedyś troszkę bardziej się starał. Nie wiem co to będzie dalej? Myślę że znając kiedyś mojego męża tak jak teraz, nigdy w życiu bym za niego nie wyszła. Tak na prawdę to smutne!

Autor: artwi  22.09.2010 zgłoś

Nie potraficie ze sobą rozmawiać!! Od dwóch lat jesteśmy małżeństwem, mamy dziecko, drugie w drodze. Kochamy się średnio kilka razy w tygodniu. Czuje się wpełni spełniony, czasem próbujemy czegoś nowego, żona zajmuje się dzieckiem ja pracuję. Wracam dostaję buziaka, czasem piszemy do siebie sprośne smsy. Po ciąży i w małżeństwie częściej się kochamy niż przed. Jeżeli dwie osoby potrafią ze sobą rozmawiać po co mają szukać kogoś innego? jak mogą to dostać na miejscu? Trzeba myśleć też o tym jak spełniać drugą osobę a nie tylko siebie

Autor: kasia  22.09.2010 zgłoś

No własnie ja o tym kobitki: póki my dajemy sygnały , ze będziemy walczyły , czy to o niewiernego , szmacacego się męża, czy to o kochanka, którego trzeba wydobyć " z łap tej złej , nierozumiejącej go żony" - póty Aliki i inni menowie bedą sobie żyli beztrosko w przeświadczeniu że to oni są "diamentami", niezależnie co zrobią , jak się zachowaja, nie muszą się starać, bo to o nich się zabiega... swiat do góry nogami wywrócony... jeżeli facet nie zabiega o kobietę tylko sam chce byc jak "księżniczka" którą się "zdobywa"- to sorki ale z takim pseudomenem nie może być żadna szczęśliwą - ani żadna żona , ani żadna kochanka czy jak jeszcze by tam zwał i jaką rolę jej przydzielał w jego życiu... każda kobieta dla takich to tylko tło ich życia, dodatek, rzecz... a rzeczy się wymienia... na lepsze.

Autor: tomuś  22.09.2010 zgłoś

chętnie zajmę się zaniedbaną żoną jestem młody, czuły,potrafię zadowolić dzwońcie kochane 794317755 kocham was!!!!

Autor:  22.09.2010 zgłoś

glupi temat dajcie nowy!

Autor: Ja  22.09.2010 zgłoś

No i jak tu się nierozglądać za tomusiem?

Autor: modlishka  22.09.2010 zgłoś

szczerze uważam ze nie zawsze kochanki sa winne. Czesto jest to wina facetów. Jesli jest zonaty to on powinien wiedziec co moze a czego nie. Tym bardziej, ze oni nie zawsze mowią jaka jest ich faktyczna sytuacja. Osobiscie spotykalam sie z fajnym chlopakiem pare miesiecy. Poznal prawie cala moja rodzine. A przy jednej sprzeczce dowiedzialam sie ze ma zone. Nie moglam w to uwierzyc. Zadzwonilam do jego znajomych z ktorymi sie trzymalismy i tez mnie oklamali. Udawali glupich ze nie wiedza o co chodzi. Poczulam sie podle. Kolejnego sprawdzilam w USC czy nei ma zony. Bywaly te z inne sytuacje moich znajomych ze sciemniali ze zona jest zla, ze ich nie rozumie, ze nie spia ze soba, ze nie zyje , ze sie rozwiodł. Mezczyzni to potrafia bajki opowiadac. Choc nie zaprzecze ze bywa tak ze zna sie sytuacje a mimo to brnie sie w to dalej. Nie oceniam i inni tez nie powinni. Nie wiecie co was z wyzciu spotka ....moze tez kiedys zdradzicie. nigdy nie mow nigdy

Autor: modlisha do tomusia  22.09.2010 zgłoś

Tomus a tylko żona czy singielka tez??

Autor: longman36  22.09.2010 zgłoś

mój Harley mnie nigdy nie zdradził i nie zawiódł

Autor: taki co miał kochankę  22.09.2010 zgłoś

Ileż można o tych zdradach? Ten temat pojawia się na każdym forum i zawsze są tam podobne zdania do tych tu wypowiadanych. Jak to jest i dlaczego się zdarza wiedzą tylko Ci którzy zdradzili i zostali zdradzeni. Czasem jest to stereotyp a czasem życiowa tragedia i koszmar gdy pojawiają się prawdziwe uczucia a nie tylko zabawa. Zresztą zabawa szybko nie skończona też przeradza się w uczucie. To do tych co myślą, że tylko na seksie się skończy i oni tak naprawdę kochają tych "legalnych". Bzdura. Gdy się naprawdę kocha to się nie zdradza.

Autor: Była Alicja  22.09.2010 zgłoś

Hmmmm....przeczytałam wszystkie wypowiedzi i pozwolę sobie opowiedzieć wam moja historie :) Ex kochanka, ex żona, aktualnie w wolnym związku, to skrótem :) Szerzej...jako 23 latka zakochałam się w żonatym mężczyźnie (nigdy nie umiałam sypiać z byle kim i na chwile, jestem z tych chorych romantyczek, które to musząc "coś" czuć, a po za tym, jestem paskudne wybredna;) ) Po nieudanym związku szukałam raczej stałego partnera do łóżka (a nie do związku), a żonaty kolega z pracy wydawał się być idealnym (żonaty, nie będzie chciał związku!;) ) i sam wpadł w moje sidła...Tak, pokazałam mu inny świat (weekendowe, szalone wyjazdy itp), tak, było nam cudownie (kochaliśmy się wszędzie i zawsze jak mieliśmy na to ochotę), tak, był żonaty i dzieciaty, tak, nie czułam żadnych wyrzutów sumienia. Czemu? Może dlatego, ze nigdy nie odciągałam go od domu, zawsze przypominałam o urodzinach/imieninach/rocznicach ważnych dla domu (dzieci i zona), a przede wszystkim nie znałam jego zony, co sprawiało, ze hmmmm jak się bardzo "wczułam" to jej "nie było" (głupia naiwna nieświadomość) :) Niestety po roku cudowności, mój Pan się zakochał...we mnie. Zaczął szaleć, wyprowadzać się z domu, oświadczać się i inne tego typu zachowania. Nigdy tego nie chciałam, wiedział o tym od samego początku, wiec proszę nie mówić, ze byłam niedojrzała emocjonalnie egoistka. Miotał się, czemu wcale się nie dziwie. Wreszcie postanowiliśmy zrobić porządki z tym wszystkim, zamieszkaliśmy razem (4 miesiące) i się zaczęło....ona nie pozwalała mu widywać dzieci, od wiądł, ja stałam i na to patrzyłam. Podjęłam wtedy jedna z trudniejszych decyzji w życiu, sprawiłam, ze odszedł ode mnie (w dzień moich urodzin, masochistka, nie?), jak nie pytajcie..kosztowało mnie to wiele wysiłku. I on i ja wiedzieliśmy, co powinien zrobić, wrócił do domu (mężczyzna nie może wybierać między miłością do kobiety, a do dzieci...one są najważniejsze) Co było później? Oboje ciężko to odchorowaliśmy, wspólni znajomi donosili nam "co u nas", a my niby chcąc, niby nie dowiadywaliśmy się tego. Ja sama, emocjonalnie rozbita, on przy dzieciach i znów zamknięty w sobie. Małżonka szczęśliwa, bo znów mogla siedzieć na tyłku i liczyć, ze on ja będzie utrzymywał :) Obiecałam sobie, nigdy więcej pokręconych związków i tego się trzymałam. Dwa lata później sama zostałam zona. Z początku tą kochaną, szczęśliwa, jedyna :) Do chwili ciąży (tak znów mój "egoizm", wcale nie chciałam być w ciąży, chciałam najpierw się "wybawić" z moim mężem). Poronienie, złapanie takiej blikosci z ukochanym, ze wiekszej chyba juz nie mozna. Nastepna ciąża, teraz juz chciana przez obydwoje. Szczescie, milosc, szczescie raz jeszcze:D Mając roczna córkę i cudowna wiadomość dla męża o następnym potomku (8 tydz), ja dostaje wiadomość....od 3 miesięcy ma kochankę. Szok, ból (poronienie)...po czasie oprzytomnienie. "Alicja, po drugiej stronie lustra" tak powiedziałam sama do siebie. Karma powróciła, to co zrobiłam sama, do mnie wróciło. Z pokora to przyjęłam, długie rozmowy o nowym początku, jego łzy, moje łzy....nowy początek. Przez następne 3 lata małżeństwa, było 9 takich "nowych początków". Po jednym z nich wreszcie zrozumiałam ze karma, karma, ale mam do czynienia z idiota, który nie umie utrzymać ptaka na miejscu i ze mojej winy już w tym nie ma. Człowiek zupełnie uzależniony od pierwszego stanu "zakochania", 100% zapatrzenia w niego, chcący uchodzić za tego bez wad. Starałam się to wszystko jakoś ratować(nie, nie "odstawiłam go", nie, nie przestałam się zajmować domem, nie, nie chodziłam po domu jak obrażona kwoka, nie nie wyglądałam jak kur domowy pospolity), łapać te cienkie niteczki, ale teraz już wiem, ze to było niemożliwe. Odeszłam. Uwolniłam się. On? Po trzech miesiącach od rozwodu ożenił się, ona była w ciąży, a rodzina mocno katolicka. Ona? Nienawidzi/ła mnie jakbym to, co najmniej ja jej męża odebrała (choć było zgoła odwrotnie) i może ma trochę racji, bo wiem, ze ciągle ja do mnie porównuje. Ja? Szczęśliwa :D W normalnym, choć lekko luźnym związku, wychowując córkę i realizując się zawodowo. Wiem, ze ja zdradza, wiem to od niej, odezwała się chcąc powiedzieć przepraszam....powiedziałam jej jedno zdanie "Mnie to nie interesuje, twoja karma, Alicjo" Nie zrozumiała. Konkluzja mojego przydługiego wywodu? Nie ma złych kochanek i dobrych zon, nie ma dobrych kochanek i złych żon...są tylko ludzkie tragedie. Oczywiście trafiają się szlauchy i niedojrzali emocjonalnie gnoje, ale nie wolno nam generalizować, każdy z przypadków jest osobny i tyle. Pozdrawiam, A. :)

Autor: jarek 33  22.09.2010 zgłoś

Dziwne komentarze, Ludzie zawsze "szukali" swojej połówki, może to i dobrze, że zdarzy się komuś szczęście i trafi na swoją osobę. Ale to może być tylko wtedy dobre jeśli stanie się to przypadkowo, w życiu. Źle jest jeśli kobieta sama z premedytacją poprzez net szuka kochanka i na GG "uskutecznia" namawianie facetów do seksu, wysyła im pornole i jeździ na rzekome szkolenia z kochankiem. Kończy się to tym, że rozpada się rodzina, bo wszystko dla niej staje się nieważne, a jak już gdzieś jedzie z mężem to bierze go, bo "fajnie mieć szofera", bielizna i gorsety kupuje dla kochanka, nie dla męża. Pieniądze wyda na swoje kosmetyki i potrzeby, a nie na dzieci. Taki jest obraz kochanki, niszczy wszystko w imię kochanka i to przeważnie dla takiego co ją ma gdzieś, bo szuka nowej młodszej i bez strachu że ta go usidli A wszystko zaczyna się od tego że kobiety nie chcą rozmawiać szczerze z mężem, wolą z przez GG z obcymi im mówią wszystko o swoich potrzebach i marzeniach erotycznych,. Tu gdzie męża zwyzywa od zboczeńców bo chce rozmawiać o seksie, dopiero zaczyna się atrakcyjność i "normalność" rozmowy na GG, rzygać się chce jak pomyślę o takich internetowych dziwkach.

Autor: szikila  22.09.2010 zgłoś

Ja to najchętniej takim sukom co włażą żonatym do łóżka bym zaszyła pewną część ciała:P to samo zrobiłabym zdradzającym mężom!!!!!

Autor:  22.09.2010 zgłoś

to szikila poczytaj sobie to co pisze BYŁA ALICJA - świetnie opisała to co na końcu stresciła zdaniem : Nie ma złych kochanek i dobrych zon, nie ma dobrych kochanek i złych żon...są tylko ludzkie tragedie.

Autor: Modliszka  22.09.2010 zgłoś

23 lata w związku,wierna po grób,ale dlaczego? bo tak postanowiłam....

Autor: atka  22.09.2010 zgłoś

do żonatego...skoro z kochanką jest ci tak super........to dlaczego nie porzucisz beznadziejnej zony i nie związesz sie z nią....i tak utrzymujesz dwie rodziny...

Autor: ja  22.09.2010 zgłoś

Jak dla mnie wszystkie kobiety, które wdają się w romanse to zwykłe... k..... (nie będę przeklinać bo nie ładnie). Owszem wina leży po dwóch stronach, ale gdyby nie tak perfidna baba łaziła za facetem, on by się nawet nią nie zainteresował, nie spojrzał. A jeśli już spojrzy to wypadało mu powiedzieć "nie dziękuję, masz żonę". i tyle. To jakieś desperatki, które nie umiały znaleźć faceta jak były młode. Niestety, taka prawda.

Autor: Dominika SGGW Warszawa  22.09.2010 zgłoś

Bardzo proszę o pomoc! Prowadzę badania na SGGW dotyczące świadomego odżywiania. Bardzo proszę o pomoc w wypełnieniu ankiety, jest ona anonimowa, a jej wypełnienie zajmuje naprawdę mało czasu. Dziękuję. Link do ankiety: http://moje-ankiety.pl/respond-1830.html

Autor: hegla  22.09.2010 zgłoś

Dla mnie kobieta, która z pełną świadomością podrywa żonatego, nie zasługuje na usprawiedliwienie. Owszem, to jego decyzja, że zdradza, to on przysięgał itd... ale można mieć po prostu zasadę "nie ruszam zajętych", ja taką mam i dobrze w życiu na tym wyszłam. A kochałam się kiedyś w jednym zajętym bardzo namiętnie. Nie umiałam jednak wchodzić pomiędzy nich, rozbijać, podrywać. Nie chciałam pakować się w to bagno podrywania go potajemnie, ukrywania się. Byliśmy kumplami. Potem zostawił tamtą dla jeszcze innej. Kiedy tę trzecią też zostawił, nagle sobie przypomniał, że ja jestem obok... wtedy mi się otworzyły oczy, zrozumiałam, jaki to zwykły niedojrzały palant. Jestem przeszczęśliwa, że nigdy z nim do niczego nie doszło, bo miałabym dzisiaj kupę kiepskich wspomnień. A na samą myśl, że to mógł być mój pierwszy łóżkowy, zlewa mnie zimny pot przerażenia. To moja historia. Kto chce, niech ją postawi obok tych wcześniejszych.

Autor: joanna  22.09.2010 zgłoś

A ja mam to gdzieś. Sypiam tylko z żonatymi. To jest rodzaj zemsty. Nie wiele obchodzi mnie to, że ma żonę i dzieci. Ważne, że mogę mieć każdego z żonkosi oni łasi są na fajne dupki i wilgotne cipki. Po kilku spędzonych chwilach jak dobrze się takiemu podłożę to gość dostaje ptasiego rozumu. Jak trzeba rozbiję każde małżeństwo nawet to deklarowane jako nie naganne. Mogę się założyć o każdy pieniądz. Wystarczy że pójdę na imprezę bez bielizny i jak tylko te samce wyczują, że nie masz majtek to się nie opędzisz jak od sfory psów. A ja czerpię z tego satysfakcję jak taki supermen musi wyjść ze swoją gwiazdą, bo ona go za kołnierz ode mnie do domu wyciąga, a on na drugi dzień dzwoni i się ze mną umawia. Wyobrażam sobie te świeczki w gałkach takiej paniusi co uważa, że on jej nie zdradzi za żadne skarby.

Autor: a.  22.09.2010 zgłoś

sama zdradzam męża, ale Tobą w tym momencie gardzę Joanno, bo u mnie tak wyszło chemia itp., a nie czysta kalkulacja, a poza tym chemia powstaje miedzy obiema stronami, a Ty dobrze mówisz musisz sie podkladać - niestety; żal mi Ciebie!!!

Autor: do ''joanna''  22.09.2010 zgłoś

Wiesz jstes bardzo zepsuta osoba i nie masz do siebie za grosz szacunku jestes jak dosłowinie porecz w autobusie kazdy kto chce moze cie dotknac jestes brudna i oblesna. moze twój problem tkwi w tym ze kiedys ty byłas z jakims facetem szczsliwa a on sie puscił z inna. bolało co? ale to nie znaczy ze musisz krzywdzic inne kobiety.zrobisz z siebie tylko zwykła szmate i zaden przyzwoity facet na ciebie nie spojrzy.

Autor: do joanny  22.09.2010 zgłoś

jesteś po prostu zerem ,bez zasad ,bez klasy ,po prostu bez niczego ,smiem przypuszczac ze bez szkoły również ,zwykła dziwka!

Autor:  22.09.2010 zgłoś

Sprawa stoi tak wszyscy faceci(bywaja wyjatki) sa poprostu niedorozwinieci emocjonalnie u nich góre biora emocje a nie rozum, maja łatwiejsze zycie, jak ich jakas kobieta zrani nie przezywaja tego tak bardzo a kobieta potrafiła by sie zabic z powodu zdrady (wiem bo byłam w takiej sytuacji) sa takimi egoistami potrafia zniszczyc komus zycie z głupich powudek a potem zostawic bo im sie cos jednak odwidziało.Potrafia mówic ze kochaja nawet jak nic nie czuja bo chca zaciagnac dziewczyne do łuzka albo dla tego ze potrzebuja słuzacej kucharki i sprzataczki, jak dla mnie nie warto sie wiazac zymi załosnymi istotami.

Autor: a.  22.09.2010 zgłoś

a ja opowiem wam swoja historię i czekam na opinię jestem mężatką 1,5 roku ale w zwiazku od 9 lat, bez dzieci; jestem bardzo szczęsliwa, sex z mężem mamy rewelacyjny kilka razy w tygodniu i urozmaicony,wiec tylko pozazdrosc, ale od 6 miesiecy spotykam sie z facetem zonatym i jedno malutkie dziecko; chyba zakochalismy sie w sobie taka szczeniacka miloscia, ale nic sobie nie obiecujemy a wrecz oboje wiemy ze nigdy nie odejdziemy od swoich partnerów;dzieli nas dość duza odległosc i obowiazki w pracy wiec spotykamy sie rzadko ok . 2 razy w miesiacu. Nigdy przynajmniej ja nie planowałam ze skonczy sie na zbliżeniu ale było cuddownie , spontanicznie, pragnelismy siebie tak strasznie ze nie bylismy stanie nawet odtworzyc sobie naszych spotkań, silne emocje, poządanie, i wszystko co najpiekniejsze, on zobaczył mnie w pracy i jakos zgadalismy sie po paru miesiącach,spotykamy sie nadal sex jest rewelacyjny, wiele wspólnych tematow, i silne emocje i pragnienia, nie potrafie tego przerwac i zreszta raczej nie chce, musiałby on chciec, a on tez twierdzi ze " nigdy w zyciu"; brniemy w to dalej, szalejemy na swoim punkcie; a musze napisac ze nie jestem jakims podlotkiem mam 32 lata on jest starszy o 4; i co wy na to mam wszystko potrzebne do szcescia; praca,mąz, wiec dlaczego szukamy wrażen, chyba jednak tego potrzebujemy, ja na dzien dzisiejszy promienieje, jestem usmiechnieta, co odbija sie na relacji w domu i jestem mega szczesliwa jak zakochana siedemnastolatka, on zreszta równiez wiec moze to nie jest takie złe, dopóki nikt sie nie dowie -zapewnie, ale na razie jestem cudownie szczesliwa

Autor: żona 234  22.09.2010 zgłoś

Dlaczego żona jest oziębła i unika seksu? To proste! Mąż nie potrafi dać jej przyjemności! Jest młoda, w pełni sił, ale nie ma możliwości rozładowania, w sposób naturalny, wewnętrznego napięcia. Na początku myśli, że to kiedyś się zmieni. Zwykle radzi sobie inaczej (masturbacja). Jednak z biegiem czasu nabiera do siebie coraz większej pogardy, ponieważ czuje się jak zbiornik na spermę swojego męża (co zostało tu wielokrotnie podkreślone). Różnica polega na tym, że nawet "najgorszy" seks partnerski jest genezą orgazmu u mężczyzny, ale wierzcie mi, znam wiele kobiet z 20 lub 30-letnim stażem małżeńskim, które w swoim związku nie przeżyły ani jednego (!) orgazmu. Straszne jest to, że ludzie ze sobą nie rozmawiają! Tu nie chodzi o obwisłe brzuchy, brzydko pachnące oddechy, czy nieświeże skarpety. Znam związki, w których u partnerów higiena osobista pozostawia wiele do życzenia, a mimo to seks jest przede wszystkim na porządku dziennym. Problem polega na tym, że mężczyźni, w większości, są ignorantami w zakresie wiedzy o różnicach anatomicznych. Szybko osiągają samozadowolenie nie dbając o partnerkę. W większości uważają, że powinna tak samo reagować, jak oni. Niestety.... Przyczyną oziębłości jest właśnie to, że po jakimś czasie kobieta nie może (i nie chce) być dłużej traktowana instrumentalnie, bo traci poczucie własnej godności. Swoją drogą, czy nie zastanawiałyście się miłe Panie nigdy nad tym, jak to jest, że facet prawie nigdy nie wchodzi w czyjś związek. Szuka kobiety wolnej, bo po co sobie życie komplikować, skoro "tego kwiatu jest pół światu". To zwykle kobiety preferują taką rywalizację i uwielbiają być tą trzecią. Zastanawiające.... Pozdrawiam wszystkich myślących!

Autor: Joanna do joanny  22.09.2010 zgłoś

za parę lat będziesz starą, zmiętą qrwą! I nawet, jak zapomnisz ubrać spódnicy, to i tak nikt tego nie zauważy. Szlajaj się dalej! Byle jak najdalej ode mnie. Nie lubię HIV-ów i tym podobnych:( Powodzenia.

Autor: do młodego faceta  22.09.2010 zgłoś

"Dla mnie zdrada to najgorsze skurwysyństwo jakie można zrobić drugiemu człowiekowi". Jestem pełna uznania dla Twojego komentarza. Na pewno jesteś wiekowo młody, ale psychicznie bardziej dojrzały, niż 98% respondentów na tym forum. Cała Twoje wypowiedź jest jest jedną wielką zasadą i gdybyśmy wszyscy jej przestrzegali, to życie mniej by bolało. Przecież zdrada to brak odpowiedzialności, oszustwo, drwina z drugiej osoby, poniżenie (dla własnej wygody: mieszkanie, szmaty, utrzymanie i takie tam duperele). Poza tym, aby powiedzieć o tej 3 osobie, to jeszcze potrzeba odwagi i spojrzenia w oczy drugiemu człowiekowi. A z tym jest, po prostu: TRAGICZNIE! Nie zazdroszczę tym zdradzającym, bo kiedyś przecież też trzeba spojrzeć do lustra...

Autor: bezpardonu  22.09.2010 zgłoś

Ja zdradzam tylko wtedy jak mi się chce ruchać,a schabowszczaki wpierdalam na okrągło

Autor:  22.09.2010 zgłoś

ja nie lubie seksu bo moj partner mnie nie potrafi zadowolic i mnie nie umie podniecic wr;/// a mam dopiero 22 lata i co mam zrobic zdradzic? nie umiem;/

Autor:  22.09.2010 zgłoś

Budowanie szczęścia na czyimś nieszczęściu... Nic nikomu dobrego nie przyniesie...

Autor: Krysta  22.09.2010 zgłoś

Proponuje kolejny temat dyskusji- czy sa wsrod nas cudowne, wspaniale , kochajace sie rodziny, dla ktorych slowa przysiegi malzenskiej maja znaczenie? Dlaczego usprawiedliwia sie oszustwa, klamstwa, zdrady? Dlaczego nie nazywa sie rzeczy po imieniu? Kurewstwo to kurewstwo, dziwka, to dziwka a nie partnerka, gnojek to gnojek a nie szanowany biznesmen. Kto w malej rzeczy jest nieuczciwy ten i w wielkiej bedzie. Jak ktos oszukuje od lat zone , bo mu to latwo przychodzi to oszuka i swojego partnera biznesowego, zdradzi przyjaciela,.Zdrada jest zdrada . Nie ma dobrych , uczciwych zdrad,ktore da sie wytłumaczyć Nalezy opowiedziec sie po jednej stronie a nie byc smierdzacym konformistycznm tchorzem.Dokonanie wyboru to odwaga, a ci co zdradzaja ,to zazwyczj tchorzliwe gnojki. Czlowiek odpowiedzialny, uczciwy , prawy nie zhanbi sie zdradą. Wiec, gadanina o anatomii, roznicach w budowie mozgu to bzdury. Odroznic dobro od zla , a gówno od perfum juz male dziecko potrafi.

Autor: Beta  22.09.2010 zgłoś

Moja siostra od 10 lat jest kochanka zonatego mezczyzny. Cala nasza rodzina to zakceptowała.Wszyscy go uwielbiaja .A jego zona to temat tabu. Chore, niemoralne i nienormalne.Czasami wstydze sie za nich. Nic nie wiem o tej kobiecie ale czasami chcialabym sie z nia spotkac i porozmawiac. Poznac ją.Chcialabym zobaczyc druga strone medalu, może ona cierpi, moze my wszyscy jestesmy autorami jej krzywdy, tragedii? Jest to dla mnie bardzo trudne.Siostra go kocha a ja czuje,ze ten czlowiek to jedno wielkie klamstwo.

Autor: kasia  22.09.2010 zgłoś

Spotkałam po 10 latach mojego byłego chłopaka i zdradziłam mojego męża a on żonę...co nas skusiło? Kochaliśmy się kiedyś bardzo, ale życie nie pozwoliło nam być razem, a teraz to było coś niesamowitego jakby wszystko wróciło, tego nie da się opisać, liczyło się tu i teraz.Czy żałuję? Nie. Chociaż sumienie nie pozwala mi zapomnieć że zrobiłam świnstwo.

Autor: smarts  22.09.2010 zgłoś

czytając te wszystkie komentarze kobiet dochodzę do wniosku, że są one (kobiety) bardzo głupie .... eech.... istne kretynki

Autor: menager  22.09.2010 zgłoś

wszystkie kobiety to qrwy i ladacznice

Autor: Cleo  23.09.2010 zgłoś

Piszecie, ze facet szuka tego czego nie ma w domu (lepszy sex) a jeżeli w domu to ma dlaczego stara sie 2 lata o odrobinę sexu z inną ( znacznie gorszą w łóżku ) . Czyż to nie zagadka.....

Autor: kasia ( nie ta spotykająca po 10 latach swego byłego)  23.09.2010 zgłoś

Cleo- piszesz że nie rozumiesz faceta który ma wspaniałą żonę , w łózku też niezłą, a szuka gdzies... czegoś... wcale nie lepszego... i czemu??? A co tu rozmieć, nad czym sie tu zastanawiać... takiemu gnojkowi chodzi tylko o zdobywanie coraz to nowej "zwierzyny łownej" , taki nie szanuje, nie kocha, nie ma pojecia co to uczucia, nie ma dla niego znaczenia jak zrani którąkolwiek (czy to żonę, czy zakochaną w nim kochankę) , dzieci i ich cierpienie czy ich zwichnięta przez niego psychika tez nic dla nie znaczą... Taki gnojek nie zostal "nauczony" w dzieciństwie uczuć- "zaprogramowano" go na bycie "zwierzątkiem posiadającym większą inteligencję, większa sprawność ciała od innych przedstawicieli fauny" , ale nic poza tym- nie kocha rodziców, nie kocha swoich dzieci, nie pokocha nigdy żadnej kobiety, ba- nie kocha nawet siebie samego... Dla mnie (znam wielu takich facetów, ich żony, byle żony, kochanki) - są to jednostki od podstaw "zepsute"- nie ma żadnej nadziei na jakiekolwiek zmiany w nich , żadna kobieta naiwnie mysląca - JA MU POKARZĘ MIŁOŚĆ, ON ZROZUMIE, POCZUJE, JA GO NAUCZE KOCHAĆ - nie jest w stanie tego dokonać. Jedynie co możemy zrobić kobietki to szanować i kochać siebie same- nie pozwalać się niszczyć psychicznie takim nie czujacym nic robokopom, a jeżeli już mamy z takimi dzieci - to uczyć te dzieci od malenkiego milości, dawać im tę milość, zwłaszcza jeżeli mamy synów- trzeba nauczyć ich od pierwszych chwil życia kochać - żeby w przyszłości nie było już cierpiących żon ktore się zastanawiają czemu mój mąż któremu tyle z siebie ofiarowałam wszystkie dary podeptał, nie uszanował, nie był wdzięczny za miłość, za dar posiadania ze mną dzieci i po prostu na to wszystko napluł. Czasy się zmieniają, mija już średniowieczny , patriarchalny pogląd na rolę i miejsce kobiet w społeczności, czas żebyśmy to kobietki zrozumiały, jak każda z nas zmieni w swojej głowie podejście do siebie samej , to takie zepsute-gnojki staną się w końcu gatunkiem ginącym, to w sumie od nas zależy czy będziemy im dawały rację bytu, czy przestaniemy sie już ogladać na takie barachła i pójdziemy szukać sobie LUDZI za znajomych i partnerów.

Autor:  23.09.2010 zgłoś

Jestem żonaty od 22 lat, mamy 4 dzieci ale od 6 lat mam kochankę, wspólne dziecko, jest nam dobrze choć za każdym razem wracam do domu do rodziny i do żony, żadko się kochamy bo żona jest oziębła, leży jak kłoda i nie chce się angażować choć kiedyś było inaczej, ze swoją przyjaciółką spotykamy się ardzo często, blisko siebie mieszkamy, dziecko nasze daje nam wiele radości a sex jest cudowny i nie trzeba gasić światła kładąc się do łóżka a w łóżku wiem co to sex oralny czy analny, jak smakują pieszczoty, każdy z nas patrzy ile jeszcze może z siebie dać a nie ile otrzymać. Gdyby nie było żon oziębłych nie było by zdradzanych żon. Żonaty jesteś przede wszystkim facetem bez charakteru. Nie szanujesz żadnej z kobiet z którymi jesteś.Biedne te kobiety i dzieci które spłodziłeś. żona bo zmarnowała z toba wiele lat zycia,ale najbardziej żałuję twojej kochanki bo jest dla ciebie tylko do zaspokajania twoich potrzeb. Tak naprawdę na jej miejscu kopnęłabym cie w dupę obrzydliwy draniu.Gdyby zona była inna miałbyś w dupie swoją kochankę. Traktujesz ją jak kobietę,bez zasad, włąsnych ambicji, Zal mi jej, bo do żony jednak wracasz...a ona, jej dziecko współczuje jej bardzo...

Autor: anna21  23.09.2010 zgłoś

Tak naprawde nic nie dzieje sie bez przyczyny gdyby nie było drani nie było by oziebłych kobiet bo przeciesz nie ozeniłbys sie z oziebła kobieta ktura nie potrafi okazywac uczuc od samego poczatku taka nie była no nie? najwyraznie to ty musiałes cos zrobic!!!!! BO ZADEN Z WAS GŁUPKI NIE ROZUMIE ZE O UCZUCIA TRZEBA DBAC A NIE ZACHOWYWAC SIE JAK JAKIES POKRZYWDZONE CIPY I LECICIE DO INNEJ!!!!!( TO DO FACETÓW)

Autor: anna21  23.09.2010 zgłoś

W sumie sadze ze nie ma prawdziwych mezczyzn bo prawdziwy mezczyzna wie jak zajac sie kobieta która kocha!!!! teraz to sa same mamin synki co sobe sami nawet gaci uprac nie potrafia a w łuzku kompletne zera bo widza tylko własne potrzeby (i prawda jest taka ze kobieta poradzi sobie bez faceta ale facet bez kobiety ginie) załosne mieczaki!!!

Autor: jestem hardkorem  23.09.2010 zgłoś

Wszystko zależy od charakteru.Mam żonę,dziecko,wszystko poukładane.Podejrzewam,że kiedyś mnie zdradziła,ale pff.Kocham córkę i dla niej się poświęcam.Baba to baba.Ostatnio kiepsko się wali,tylko wymaga.Obiady rzadko gotuje.Piorę sam.Przytyła trochę.I co?Musiałem szukać inną.Fajnie gdy możemy się dogadać.Preferuję męzatki.Kilka miłych spotkań(lub jedno) i koniec.Czasem jakieś młode laseczki.Nie dopuszczam tematu związku z innymi,odejścia od mojej itd.Każda jedna jest rewelacyjna,spotkania są wypełnione namiętnością.W mojej sytuacji są i faceci i kobiety.Wielu się ze mną zgodzi.Poza tym mam 3 telefony i jestem kierownikiem handlowcem,więc dużo jezdżę i mam możliwość spotykania,poznawania wspaniałych kobiet.Należę do przystojnych i to mi ułatwia sprawę.Kochane jesteście.Jak coś to zapraszam najlepsze na świecie Wielkopolanki...

Autor:  23.09.2010 zgłoś

naród specjalnej troski

Autor: xxx  23.09.2010 zgłoś

zauwazyłam ze duzo facetów nazeka ze kobieta nie gotuje nie sprzata itp a ja jestem młoda atrakcyjna gotuje codziennie i tez sprzatam codziennie wszystko podstawiam swojemu pod nosek układam mu gacie skarpety i wiem ze to załosnie zabrzmi czasem nawet go myje dosłownie a i tak mnie zdradził i spotykał sie niby to tylko "kolezanki" nie okazuje mi uczuc nawet nie podziekuje za nic. wiec o co chodzi ktos moze mi wyjasnic?

Autor:  23.09.2010 zgłoś

do xxx ja ci powiem mój powiedział niedawno "nie ma jak świerz dziurka".

Autor: xxx  23.09.2010 zgłoś

To był brutalne! upokarzajace! i bolesne! jebac wszystkich cweli co sie za mezczyzn uwazaja!!! a to zwykłe cioty!!!

Autor:  23.09.2010 zgłoś

napisałam ci prawde tacy są nasi panowie

Autor: ZONA_50  23.09.2010 zgłoś

Bycie dobra kochanka? tak. DObra kucharka? Tak. ALe najlepiej jest byc partnerka, ze swoim zyciem. Jak raz zdradzi? Niech idzie do psychologa. Jak zdradzi następny raz? Wystawiam walizki. Wystawialam 2 razy - 3-ci szanuje nasz uklad i korzysta od 20 lat z wzajemnoscia. Dla faceta, ktory sie nie stara potrzebna jest pielegniarka. Ja swietnie wygladam, uwielbiam seks, ale kazde z nas ma swoje miejsce w zwiazku. Nie rajcuja mnie zwiazki z klamacami.

Autor:  23.09.2010 zgłoś

a ja chętnie zostane kiedyś czyjąś kochanka jak mi się mąz znudzi.....:)

Autor: dzisiaj  23.09.2010 zgłoś

kazdy ma kogoś na boku. normalka.

Autor: :*  23.09.2010 zgłoś

Kocham go...i nic na to już nie poradzę. Jedna godzina, minuta bycia razem są ważniejsze niż tysiąc komentarzy obcych osób, obelgi i brak zrozumienia-niestety miłość też kiedyś może się skończyć...i co wtedy? cierpieć do końca życia dla samej idei???. Czasem spotyka się kogoś za późno albo wiąże się z kimś zbyt pochopnie, na szczęście nigdy nie jest za późno na miłość.

Autor: petras  23.09.2010 zgłoś

tak czytam, czytam to wszystko.....i zaczyna mi pasować. od 5 lat w pseudo cudownym małżeństwie, od 10 lat z jedną i tą samą kobieta.... dwójka dzieciaków na koncie.... od ponad roku zaczeło się sypać nie miała czasu, wiecznie zmęczona nie potrafiła o siebie zadbać... zaczęły się zdrady najgorsza była pierwsza.... potem jakoś poszło... dziś jestem zakochany czuję że mógłbym spędzić z nią życie jest nam dobrze ona o wszystkim wie... widziała zdjęcia więc do ukrycia nic nie mam jedynie czego mi brakuje to odwagi.... odwagi aby zostawić dzieciaki.... bo żona wie prawie o wszystkim.... ale żyję nadzieją że odwaga przyjdzie sama wraz ze zmianą swoje życia...pracy....otoczenia....i pewnie miejsca zamieszkania :) P.S. gdybym był w posiadaniu wehikułu czasu....moje życie potoczyło by się innym torem...podejmowałbym inne decyzje....

Autor: olo  23.09.2010 zgłoś

Tak kobiety sa naiwne,szukają tego czego nie mają w domu,jak mąz sie nie stara to konczy sie to zdradą bo nikt nie bedzie kozłem ofiarnym i poswięcał sie do konca ZYCIA!!!!!!!!!

Autor: do petras  23.09.2010 zgłoś

Uwierz mi kazda kobieta by tak chciała i twoja zona chyba najbardziej!!!

Autor: sisi  23.09.2010 zgłoś

zwykłe zdziry bo jak nazwać kobiety które sypiają z żonatymi

Autor: tylko żona  24.09.2010 zgłoś

Jestem zoną, a kim jest kochanka? To takie sama kobieta, która miała te same marzenia , plany na zycie. Ze odnajdzie ją książe, poprowadzi w biełej sukni z welonem do ołtarza, ze będą zyli długo i szczęścliwie. Ja zona poniekąd to osiągnęłam. Był książe , biała suknia i dom z ogrodem. Tylko , ze mój książe zapukał do innej królewny, obiecywał jej pewnie to samo co mi..miłość , plany na przyszłość, tylko zapomniał dodać, ze w jego zamku jest już jedna królewna i nie zamierza tego zmieniać. Kiedy kochanka ocknęła sie jak jest naprawdę, była juz w nim tak zakochan, że zgodziła sie na jego układ, życie w związku, który był dla niej cierpieniem i upokorzeniem. W imię miłości oczywiście jednostronnej godziła sie na bycie jego zabawką do zaspakajania wyuzdanych potrzeb seksualnych, których żonie nie smiał by nawet zaproponować. w swoim zauroczeniu, czekaniu na odrobine szczęscia ..uczucia z nim nie potrafi zauważyć, ze ten książe to zwykły drań. Tak naprawdę, to żona na tym korzysta , bo po fizycznym zaspokojeniu u kochanki jest lepszym męzem, bardziej czułym , kochającym. A ona -kochanka ? Jest sama ze swoimi złudzeniami, marzeniami i rozdartym sercem. Żal mi jej bardzo, życzę wszystkim kochankom i oczywiście żonom teŻ, żeby znalazły w swoim zyciu faceta, który na nie zasługuje. a do panów apeluje, jeżeli wasza zona nie realizuje sie w łóżku rozmawiajcie z nia, a jeżeli okazuje sie nieodpowiednią miejcie odwagę odejśc i ulożyć życie od nowa, a nie w imie jakichś "wyższych celów -rodzina" szmacić kolejne zakochane w was kobiety..... Pozdrawiam i życze wszystkim szczęscia ...

Autor:  24.09.2010 zgłoś

Do seksoholika przez (CH) mam nadzieję , ze ci ta pała kiedyś zgnije i ze twoja żona też była, jest,lub będzie czyjąś kochanką

Autor:  24.09.2010 zgłoś

Faceci! kochanki to takie same kobiety jak wasze żony, czasem kochają was bardziej niż one .Dlaczego potraficie szanować swoje żony ( nieraz też wam przyprawiające rogi,ksantypy i inne ) a obrzucacie błotem kochanki-kobiety, które jeszcze wieczorem całowaliście , przytulaliście, z którymi czasem macie dzieci. Trochę więcej kultury, szacunku i godnosci. Robiąc szamty z tych kobiet sami stajecie sie nimi.

Autor:  24.09.2010 zgłoś

do sisi....nie oceniaj zbyt ostro....bo kiedyś może będa ciebie oceniać.....

Autor: ;)ania  24.09.2010 zgłoś

Nie rozumiem jestem w zwiazku 0d 4 lat i no nie powiem podejrzewam mojego o nie jedno i choc nie udało mi sie go przyłapac bo jest bardzo cwany i tak wiem ze cos tam było i mimo to nawet jakby cos miał nic by nie powiedział a gdybym ja cos miała na boku i by sie dowiedział on i tak by udawła swietego a ze mnie by najgorsza szmate zrobił mimo ze sam sie puszczał! i nierozumiem dlaczego kobieta zawsze jest ta najgorsza? nie rozumiem mezczyzn którzy oczekuja wiernosci po grób od kobiety a wogle nie przykładaja sie w łuzku i do tego puszczaja sie mimo ze maja zone! moze mi ktos to wyjasnic?

Autor: do sisi  24.09.2010 zgłoś

Wiesz wiekszosc kobiet ktore wplatuja sie w romans nawet nie wiedza ze facet z którym własnie lezy w łuzku ma zone a w wiekszosci przypadków tak jest a ze sa takie co ten fakt maja gdzies no to masz racje ze to sa akurat zwykłe zdziry a nie kobiety.

Autor: maria  24.09.2010 zgłoś

Ja właśnie zrezygnowałam z układu, który mi jeden żonaty pan zaproponował. Na początku jak się poznaliśmy nie przeszło mi nawet przez myśl, że on może chcieć ode mnie czegoś więcej. Potem pierwszy pocałunek, drugi, powoli zaczęłam coś czuć. Jedna intymna sytuacja, w której się ostatnio znaleźliśmy dała mi dużo do myślenia. Jak byłam z nim było dobrze a potem ja wracałam do siebie a on do swojego domu to zaczynało się analizowanie przeze mnie wszystkiego. Czułam się okropnie. Jak rzecz. Przemyślałam sobie wiele spraw i wiem, że nie dam rady być z kimś w nieformalnym związku, nie chcę bo wiem, że za jakiś czas jeszcze bardziej zaangażuje się uczuciowo i będę cierpieć. Może niektóre kobiety podchodzą do seksu instrumentalnie, potrafią to zrobić i potem jak gdyby nigdy nic wrócić do domu i czuć się ok albo jak go widzą na ulicy udawać, że się nie znają. Ja tak nie umiem. Przykro mi strasznie teraz bo mimo, że nie znamy się długo już zdążyłam coś poczuć do niego, nie wiem co to dokładnie za uczucie, może przywiązanie, może fascynacja, zauroczenie. Dobrze się czuje w jego towarzystwie, wiem, że możemy o wszystkim porozmawiać, lubię jak mi o czymś opowiada albo jak się uśmiecha. Ale chciałam się wyplątać z tego póki jest wcześnie bo z każdym naszym kolejnym spotkaniem było by mi trudniej. On uszanował moją decyzję. Jestem z siebie dumna, że tak postąpiłam, że powiedziałam jasno, że nie chcę tego kontynuować. Wiem, że taki związek by mnie zniszczył.

Autor: Anna  24.09.2010 zgłoś

Mario jestes mądrą porządna kobietą...wytrwaj w swoim postanowieniu, bo inaczej bedziesz bardziej cierpieć ( znam ten ból). Napewno znajdzie sie jakiś rozsądny godny twojej miłości facet .Ten nie wart był twojego uczucia i ciebie... Mam nadzieję, ze będziesz szczęśliwa. Tego ci życze z całego serca.

Autor: gość  24.09.2010 zgłoś

A ja bym chciała poznać żonatego faceta i mieć z nim romans. Przeżyć jakąś przygodę, odskocznię, ale być z nim na stałe - nie! Bo skoro ją zdradził to jaką mam pewność, że mnie nie zostawi dla innej?

Autor: do : petras  24.09.2010 zgłoś

zastawic dzieciaki, drań jeden, wszyscy zostawiacie i nie pomyślicie, żebyście to wy zajęli sie dziećmi, idziecie na łatwizne i nie wymaga to żadnej odwagi , wręcz przeciwnie to tchórzostwo najwyższego stopnia, szkoda mi was łachudry wstretne

Autor:  24.09.2010 zgłoś

każda kobieta chciałaby kochac i być kochana...tego wszystkim Paniom życzę....

Autor: ANKA-ŻONA  24.09.2010 zgłoś

Żonaty facet to dla mnie martwy facet. Nie wiem w ogóle jak można zabierać męża i ojca innej rodzinie. Wyrzuty sumienia chyba by mnie zjadły Zgadzam się z Tobą dziewczyno w 100%!!!!!! A co do autora pierwszego komantarza-jesteś żałosnym dupkiem i analfabetą (żadko-hahahahaha)do szkoły a nie na kochanki-bo człowiekiem cię nie nazwę podelcu!!!

Autor: Ewa  24.09.2010 zgłoś

Gdyby mężczyźni część energii seksulnej przełożyli na pomoc w wychowaniu i edukowaniu dzieci,mielibyśmy w szkołach samych geniuszy , dobrze wychowanych i pewnych siebie, bo ojcowie byli by ich wsparciem i ostoją , a wypoczęte matki stały by się lepszymi kochankami niż te przygodnie napotkane "demony seksu" Panowie weźcie to pod rozwagę.

Autor: Antoni  24.09.2010 zgłoś

Mam młodą piękną żonę i córeczkę. Spotkałem dziewczynę w moim wieku, którą zauroczyłem się niesamowicie. Nie była ładna ale przyczepiła się do mnie tak,że nie umiałem powiedzieć jej nie.Codziennie dzwoniła.Chwaliła i wciskała mi jakie to ona znalazła szczęście. Chciałem zobaczyć jak mieszka / wyglądała na zadbaną i bardzo czystą dziewczynę. Ale to co zobaczyłem w jej domu przeraziło mnie.Brud i smród, a w dodatku jeszcze jej dziecko,które chyba nie wie dokładnie z kim ma. Przecież wiedziała,że mam żonę i dziecko, dlaczego na mnie polowała? Przemyślałem to i wiem na 100% że dla kasy. Była dobrym psychologiem. Wyczuła mój słaby charakter, ale już wszystko się skończyło.Pamiętajcie koledzy, jeżeli macie żony i dzieci nie róbcie głupot.Możecie wpaść w taką pułapkę jak ja, z której może nie być wyjścia.Jak to dobrze,że się w porę opamiętałem i że wiem teraz co znaczy dla mnie moja rodzina. Moja żona jest kochana. Pozdrawiam !

Autor:  24.09.2010 zgłoś

Do petrasa Jak znudziły ci się stare zabawki wybierz nowe.Dlaczego brak ci odwagi. Na zdradę żony się odważyłeś,a teraz się boisz. Jeżeli nie szkoda ci tego co zostawisz to idz i daj tej kobiecie i swoim dzieciom święty spokój. A może jej lepiej będzie bez ciebie. Ty się boisz tego, co się stanie jak minie zauroczenie. Ta też jak żona może się znudzić. Niech Pan Bóg broni aby twoja żona cię wtedy przyjęła. Dwoje dzieci i mąż łajdak.Musiała mieć dużo pracy, a może jeszcze pracowała zawodowo na utrzymanie rodziny bo ty wydawałeś na kochankę.Jakbyś ją wspierał i pomagał wtedy zadbałaby bardziej o siebie i o wasz związek. Dla tej drugiej nie bądz taki okrutny bo wylecisz szybciej niż myślisz. Ale k... zawsze lepsza od żony. Ona ma czas.

Autor: J.S.  24.09.2010 zgłoś

Kiedyś moja babcia powiedziała mi( nigdy nie pokazuj facetowi całej dupy). Zrozumiałam to dopiero w wieku 40-lat. Nie warto oddawać się całej facetowi . Mój mąż wykorzystał moją naiwność.

Autor: vera  24.09.2010 zgłoś

Ja miałam wielu kochanków, ale po 3 latach zorintowałam sie że jak sie kogoś kocha to sie nie zdradzi. myślałam że za jakiś czas mi przejdzie, ale było coraz gorzej. liczyłam że to on mnie zostawi ale tak sie nie stało. ślubu nie było i nie planowaliśmy, na szczęście. Wiedział o każdej mojej zdradzie, sama mu mówiłam. jego to chyba bawiło bo pytał o szczegóły, a może go to podniecało. Związek sie skończył. On chodził za mną że mnie kocha ale ja zadałam sobie pytanie czy ja go kocham. Znalazłam sobie innego, chciałam zobaczyć czy zatęsknie. Tak sie nie stało. pokochałam innego, teraz wiem że to miłość. Miałam na koncie rozwodników, separatów, żonatych, z narzeczonymi, samych i całą reszte. Obiecywali wiele, po seksie uciekali do domu. Teraz jestem szczęśliwa narzeczoną. Mam wiernego faceta i ja też jestem wierna. jest delikatnym mężczyzną i nie potrafiła bym go zdradzić, a okazji mam wiele nadal. On wie o mojej przeszłości ale zaufał mi. Ja mu też ufam. On miał tylko 3 kobiety, przelotne. Nie poznały sie na nim. Stracił ze mną prawictwo a ma 28 lat. Załuję ze ja mu nie mogłam podarować tego samego. Chociaż z drugiej strony to ja go wprowadziłam w zycie seksu. jest nam cudownie razem. Za 2 lata ślub. Odkrył we mnie romantyczkę, która skrywała sie pod oziębłością. Tylko on. Kobietki kochane nie warto. Naprawdę. znajdżcie miłość w związku. zastanówcie sie czy robicie wszystko by facet miał dobrze. Kiedyś umiełyście, na początku związku. To samo tyczy sie facetów. ja bede sie zawsze starała. jestem tego pewna. nie oddam go nikomu. obietki olejcie tych żonatych. nie warto. skoro żona ich tak a nie inaczej traktuje to musi być powód, a ona na pewno lepiej wie po np 6 latach małżeństwa niż wy po 6 miesiącach. Uwieżcie.

Autor: vera  24.09.2010 zgłoś

Nie zrzucajcie kobietki też winy na facetów. facet musi mieć seks. Nawet jak nie macie ochoty to sie zmuście (ja jeszcze nie musze sie zmuszać) ;) facet to zwirze jak nie podupczy to szuka innej samiczki. a kobiety szukają czułości, jak to kobiety. Faceci !!! bądźcie bardziej romantyczni. nie kupujcie prezentów ale przytulajcie, rozmawiajcie, głaszczcie, słuchajcie, pocieszajcie a będziecie mieć niebo w łóżku i w domu. Bo kobieta doceniana jest kocicą.

Autor: Lady D.  24.09.2010 zgłoś

Smutne te komentarze...Patrząc na powyższe wpisy dochodzę do wniosku, że Polacy dali się zmanipulować, porwać "modzie" z Zachodu na zdrady. Większość komentujących to osoby które chwalą...przepraszam...p y s z n i ą s i ę zdradą, czasem pod otoczką: "i co ja mam zrobić, jaka ja biedna...". Niektóre wręcz usprawiedliwiają zdrady, jak np. ~miniaturka, której bardzo mi żal - ojciec Tobą zmanipulował tak, że nie potrafisz już kochać swej matki, widzisz w niej głównie złą żonę swego ojca, a przecież to Twoja Matka; rodzice nigdy nie powinni mieszać swych dzieci we własne małżeńskie sprawy, bo efekty tego są nie do odwrócenia - wiem co piszę. Ja mam 27 lat i napiszę nieskromnie, że jestem dziewczyną atrakcyjną (aby nie wyjść na próżną - to opinia wielu innych osób), ale nigdy, przenigdy nie zabrałabym się za żonatego mężczyznę. Nie mogłabym sprawić takiego cierpienia jakiejkolwiek osobie, a poza tym za bardzo siebie lubię i szanuję. Proszę pamiętać wszyscy chwalący się swymi zdradami, że zdrada w końcu wyjdzie na jaw i przynosi tyle cierpienia, że wiele osób nie jest w stanie już po takiej traumie normalnie żyć (skrajnym przypadkiem jest ~joanna). Dla własnej chwili przyjemności miażdzy się życie tak wielu osób...Smutne jest to, że żadnych skrupułów nie mają nawet kobiety, na ogół bardziej przecież wrażliwe i empatyczne niż mężczyźni - pewnie zaczytują się w Cosmopolitanach... Mówi się, że życie po zdradzie przypomina wazon, który upadł - można go posklejać, ale on już nigdy nie będzie wyglądał tak jak kiedyś, śladów pęknięć nie da się usunąć. I to prawda, zdrada to one way ticket - z tej drogi nie ma powrotu. Dodam jeszcze, że nie wszyscy pragną zdrady i ulegają pokusie. Również mężczyźni. Ja znam takiego, co jest tak bardzo zakochany w swej żonie, z którą jest non stop 8 lat, że nigdy nie pomyślałabym że można tak kochać. Choć czasem ona jest wredną zołzą, złośliwą i wstrętną, foszy się i księżniczkuje, w dodatku beznadziejnie gotuje a sprząta tylko w rękawiczkach żeby przypadkiem lakier z paznokci jej nie odprysnął, to od tych 8 lat kochają się jak szczeniaki, mnóstwo rozmawiają, a sex....huuuh...lepszy niż na początku znajomości. Skąd to wiem? Bo ja jestem tą żoną ;P Buziaki dla wszystkich szczęśliwych niezdradzających! :D

Autor: Lady D.  24.09.2010 zgłoś

I podpisuję się pod tym co napisała ~vera (pomijając fakt, że aby dojść do tych wniosków musiała skrzywdzić wiele osób) - prawda jest taka, że faceci myślą inaczej niż my, mają inaczej skonstruowany mózg. Jeśli przez dłuższy czas (dla każdego mężczyzny indywidualny) facio nie uprawia seksu, to jest bardziej wyczulony na bodźce. Tzn. bardziej zwraca uwagę na piękne kobiety, na ich biust, seksowne nogi, uwodzicielskie zachowanie, aż w końcu będzie rozbierał je wzrokiem i widział same gołe piersi. Jest więc bardziej podatny na zdradę, ale jeśli jest dojrzałym, odpowiedzialnym mężczyzną to się powstrzyma. No ale zawczasu lepiej dbać o to, by nie widział tych gołych piersi na ulicy. Jeśli on na co dzień (a nie tylko gdy mu się zachce) będzie ją adorował, opiekował się nią, poświęcał jej wiele uwagi to ona będzie, jak napisała koleżanka, kocicą, dziwką w łóżku dla własnego męża ;P

Autor:  24.09.2010 zgłoś

mnie też przeraża to co się dzieje wokół w związkach. jatez jestem czasem zołzą jestem atrakcyjnia kobieta mająca 37 lat. miałam okazje do zdrady, nigdy nie chciałam zdradzić. męzczyzna którego fascynowałam, ten który chciał mieć ze mną romans powiedział że dziekuje za to ze go odrzuciłam, za to ze takajestem. ja jestem z siebie dumna,ze nie byłam ta nadozepkę. dobranoc

Autor: Do antoni  25.09.2010 zgłoś

Miałam taka sama sytuacje tylko ze szkoda ze mój maz stracił muzg! a tez ładna nie była wogle! i do tego w ciazy a tak mu zakreciła w głowie ze mało mnie i naszej 4 letniej cureczki nie zostawił, bo go na litosc brała a tak naprawde nie wiedziała z kim zaciazyła wiec szukała frajera dla kasy i do tego to była taka suka bez sumienie ze była w stanie rozwalic nasz zwiazek, ale udało mi sie mezowi otworzyc oczy ale od tamtej pory nie wiele dla mnie znaczy! a ja jestem młoda i atrakcyjna i tamta dziewucha mi do pient niedorastała. I dlatego tez uwarzam ze nie warto poswiecac sie facetowi

Autor: Do EWY  25.09.2010 zgłoś

Masz racje! Bo wiekszosc mezczyzn mysli ze jak pracuje to juz nic wiecej ich nie powinno obchodzic taka kobieta co cały dzien zajmyje sie dzieckiem sprzata gotuje potem znowu zajmuje sie dzieckiem i nie ma zadnej pomocy od meza a ten sobie odpoczywa reszte dnia! a zona moz e sie połozyc dopiero jak dzieci zasna i po takim dniu kobieta naprawde nawet zmusic by sie do sexu nie mogła! Niech kturys z was tak zapierdziela cały dzien zobaczymy czy bedziecie mieli jeszcze wieczorem ochote na sex i jacy beda z was kochankowie!!!

Autor: d  25.09.2010 zgłoś

sex z kochanką jest jak polowanie z żoną to tylko świniobicie - w obie strony to działa

Autor: laseczka  25.09.2010 zgłoś

a jabym chetnie zonatego poderwala i rozbila jakas rodzinke zeby wam babom na zlosc zrobic boscie sa wstretne zazdrosne.

Autor: Blue Angel  25.09.2010 zgłoś

Życzę Ci laseczka, żeby i tobie ktoś kiedyś rozwalił rodzinę. Wątpię jednak w to, bo kto by chciał się wiązać z taką szmatą jak TY!

Autor: obserwator  25.09.2010 zgłoś

Laleczki nie okłamujcie się , Kochanką to jest żona A wy jesteście KURWAMI!!!

Autor: łodzianka22  26.09.2010 zgłoś

Witam wszystkich, nie zawsze jest tak jak się chce, opiszę wam moją sytuację, Jestem w związku od ponad 6 lat, jestem dość atrakcyjna dbam o siebie, itp Mój narzeczony nie lubi sexu, ma problemy z bliskością, chyba trochę "daru" do nałogów" a przedewszystkim traktuje mnie bardziej jak "kumpele" z którą można kraść konie niż kobiete której trzeba pokazać że ja się kocha, czasami powiedzieć ciepłe słowo, przynajmniej przytulić przed snem, i mój płacz codzienny od dwóch lato choćby mała zmianę, nic, absolutnie nic nie daje, a ja naprawdę kocham, a nawet jesli już niejest to samo, a niech mnie skarcą, ale nie chce go zostawic bo paradoksalnie nie chce zeby cierpiał...paradoksalnie... Poznałam żonatego mężczyznę, starszy ode mnie o 8 lat, inteligentny, ....blebleble..nie wiem jak to się stało że zaczeliśmy pisac, tak po prostu spontanicznie. Minęły już dwa miesiące, jesteśmy po dwóch spotkaniach, nie było sexu, ale caowaliśmy się ,przytulał mnie, tulił, nie wspomne o smsach, pięnych słowach. Nie wierze mu, nie wierze w ani jedno jego słowo i powtarzam mu to co 10 minut. Mam wyrzuty sumienia on tez, ale ja nie potrafie skończyc tego a bardzo bym chciała...daje mi wyraźnie do zrozumienia ze jesli sie zakocha i "kiedyś" nam wyjdzie nie chce traktowac mnie jak kochankę, nie przyjmuje z pokorą do wiadomości faktu iż chce to skonczyc bo czuje się źle, nie pomaga blokowanie. Blaga, prosi o szanse, chce sprobowac, nie może zapomnieć... Ma córkę 5 letnią ktora ma padaczke z tego co mi mowi i ciezko chora (z tego tez co mi mowil) żone. I teraz najstraszniejsze, żóna w szpitalu a on mi pisze i przyjeżdza do mnie. Chciałabym pokazać wam druga strone, tym żonatym kobietom również, to nie tylko nasza wina, mi ciężko z tego wyjśc ponieważ on mi na to nie pozwala, jestem kobietą wiem że to zle, ze to nie moj mezczyzna ale co mam zrobic? wiem że nie powinnam wierzyć, znalazlam jego żonę na naszej klasie i mam coraz większą ochotę napisac jej wiadomość uwzględniając jego wiadomości do mnie...ale nie wiem czy powinnam chociaż korci mnie bo mu nie wierze. Co robic? powiedziec? nie ma mi kto pomóc, nie chce nikogo krzywdzic, chcialabym z kims podobnym porozmawiac szczerze czy to z kobieta czy z mezczyzna....pozdrawiam

Autor: łodzianka22  26.09.2010 zgłoś

zamężnym* bardzo przepraszam za moje bledy, to przez szybkie pisanie i chyba jeszcze się nie obudziłam. Jeśli znalazłaby się taka osoba która ma podobny problem chce się z kims bezinteresownie tym podzielic, moze porozmawiac...

Autor: laseczka do Blue Angel  26.09.2010 zgłoś

nie martw sie o mnie,ja niemam zamiaru miec faceta na dluzej ani rodziny wiec mnie nikt nic nie rozwali;-0

Autor: laseczka  26.09.2010 zgłoś

czas na nowe podboje hihi zeby wszystko bylo moje,placzace zonki sprawiacie mi dzika satysfakcje a wasi mezowie to zwykle mendy,z zadnym bym sie nie zwiazala a wy myslicie ze wiecznie zakochani w was beda.

Autor: malinka  26.09.2010 zgłoś

Kochanki ja po 25 latach zostałam zdradzona,mój małżonek prowadził listę kochanek a było ich ponad 15 i nawet myślałam aby każdej z nich podać na siebie namiary lecz zrobiłam co innego.Wywaliłam go z domu,sprawa w sądzie zakończyła się dla mnie pomyślnie mam na siebie alimenty i na córki.Nie mamy rozwodu,a moje życie układa się o wiele lepiej pomijając zniszczone zdrowie.A małżonek szanowny kasy już nie starcza na sponsorowanie kochanki a bez kasy nie chce go żadna z jego listy o i koniec miłości bo kochanki szukają nadzianych sponsorów czytaj kochanek.

Autor: ....  26.09.2010 zgłoś

a ja i żona i kochanka do zon mówicie że kochanki to szmaty i worki na sperme a prawda jest taka ze wy to niby kim jestescie słuzace swoich meżów seks z wiekszoscia z was zaniedbanych rozmemłanych zonek to czynność fizjologiczna dla waszych meżów a z nami kochankami flirtuja opsypuja nas komlementami pieszczotami robią nam prezecy ... a baby do garów i do wychowywania dzieci im słuzycie hi hi hi a to do kochanek bawcie sie puki czas pukiscie młode ale nie wierzcie w wyznania o miłosci jak zdradził zonke z toba to za jakis czas i ciebie zadradzi nie wierzcie w opowiaski o milosci kożystajcie z przyjemności...

Autor: lwica33  26.09.2010 zgłoś

Witajcie, Długo zastanawiałam się czy w ogóle zabierać głos .... Ale chyba dojrzałam do tej decyzji. Jestem od lat 10 - przyjaciółką ale jednocześnie "kochanką" - nie lubię tego słowa ...ale to określenie jest przyjęte w naszym społeczeństwie. Tak, znamy się od bardzo dawna / ale bywaliśmy zawsze ze swoimi "połówkami"/ nawet nie pomyślałabym, że COŚ takiego może wydarzyć się w moim, naprawdę uczciwym życiu. Długo, długo nie widzieliśmy się /kilkanaście lat/....i przypadek ... potrzebna była pomoc w pewnej dziedzinie życia. Przyjaciółka pomogła - Ten człowiek, we wszystkim pomoże ..............itd. i tak się zaczęło ... podziękowania za załatwienie sprawy .... następne spotkanie - kolacja. Później telefony, prośby o pomoc w mojej dziedzinie.....zobowiązania i tak to się zaczęło. Przekazuję, że jestem wdową / wychowałam dwoje wspaniałych dzieci/, On żonaty / wiedziałam od początku naszej znajomości/, dwie samodzielne córki. Nadmienię, że ja jestem w wieku 54 lat, On 67 lat. Ale naprawdę różnica wiekowa w naszym związku nie odgrywa roli. Jest świetnym PRZYJACIELEM i świetnym KOCHANKIEM. Uwielbiamy przebywać z sobą. Rozmawiamy o swoich domach, dzieciach ...pracy i w ogóle o wszystkim. Jest nam bardzo dobrze. Nadmienię, że do spraw łóżkowych doszło dopiero po dwuletnich spotkaniach. Nie chodziło tylko o seks. Ale już teraz wiem, że zaczynam się dusić w tym związku... mimo, że chyba Go naprawdę kocham. Moje dzieci dorosłe... a ja mimo swojej aktywności zawodowej i towarzyskiej czuję się samotna. Poznałam fajnego człowieka / wdowca/, ale oczywiście patrzę przez pryzmat mojego Przyjaciela. Nie potrafię Go zdradzić i również nie potrafię oszukiwać. Będę wdzięczna za rady, ale proszę o wczucie się w moją sytuację. Krytyka, owszem TAK. Dziękuję. Zośka

Autor: Crux  26.09.2010 zgłoś

Lwico33-Zośko: czytam, i myślę sobie tak: po pierwsze, to wszystko brzmi hm, normalnie. brzmi dobrze. Życie lubi jak się dobrze dzieje w każdym wieku i sytuacji. więc niech będzie przyjaciel. nie znam opowieści żony przyjaciela. moze jest odwrotnością Twojej? ale może jest jeszcze inna. może jego żonie jest dobrze z mężem-Twoim przyjacielem-kochankiem? może? tak może być, może być inaczej. Rozumiem poczucie duszenia. Potrzebujesz własnej ścieżki, ale nie musisz rezygnować z przyjaciela. na własnej ściezce użyj wlasnego pryzmatu do oglądu nowego fajnego człowieka. nie przyda ci się stary pryzmat do oglądu przyjaciela. Idąc własną scieżką spotykasz kogo chcesz. ty wybierasz, ty pozwalasz się wybrać. wtedy się nie będziesz dusić. Twój wybór może być taki: przyjaciel i nowy fajny człowiek. to możliwe - pomyśl. lub jeden, lub inny. lub żaden. pojdziesz dalej tak jak chcesz. a jak chcesz? - pomyśl

Autor: zacofana  26.09.2010 zgłoś

Na jakim świecie Ja żyję? Jakie bagno..... Wierna jestem już 28 lat mężowi i zaczęłam tego żałować, no i myślę - rozejrzę się za jakimś KOCHANKIEM -i czytam tę stronę, i włos mi się na głowie jeży.... Gdzie są prawdziwi mężczyźni, gdzie te dyskretne kochanki, gdzie cała magia uczucia. Wszystko sprowadza się do jakiegoś plugastwa. Dziękuje za Wasze wpisy, to Ja już zostanę wierna temu swojemu mężowi jaki On tam jest, a o romansach poczytam w książkach.

Autor:  26.09.2010 zgłoś

Crux, Serdeczne dzięki za pomoc. Tak, bardzo ładnie określiłeś "potrzebujesz własnej ścieżki"... tak, to chyba jest TO. Przemyślę Twoje podpowiedzi.... Dziękuję i pozdrawiam. Zośka

Autor: KrEdka  27.09.2010 zgłoś

POTĘPIAM WAS!!!! Jesteście jak zwierzęta! Które nie potrafią zapanować nad popędem seksualnym!!! Za takie coś się powinno karać! K...wy!

Autor: Crux  27.09.2010 zgłoś

do zacofanej: gratuluję 28 letniej wierności mężowi. ale zaskakuje mnie Twój wpis - zaczynasz żałować wierności z powodu lektury na tym forum? byłbym bardzo zdziwiony. wolisz dalej być wierna z powodu plugastwa tego co czytasz? byłbym niepomiernie zdziwiony, że to jest powód wierności. słaba to podstawa bycia wiernym. A co do plugastwa - nie brakuje go nigdzie. mieso w hamburgerze też jest plugawe, a miliony je jedzą i oblizują tłuste buzie. może to ci co zdradzają? oprócz plugastwa jest i uroda. łatwo ją znajdziesz w wielu postach, nawet na tym forum. wystarczy się nieco wczytać i wmyśleć w to co się czyta, zamiast pośpiesznie rzucać plugawymi słowami. poniżej swojego wpisu masz KrEdkę. tej to się hamburger z seksem zlał w jedno. chyba była nieobecna na lekcji biologii, kiedy pani mówiła o tym, że człowiek jest ssakiem. jest w tym i optymistyczna treść: będąc ssakiem, warto possać choć trochę mądrych treści. pozdrawiam.

Autor: Crux  27.09.2010 zgłoś

do Lodzianki22: odpuść sobie tego żonatego z dzieckiem i żoną chorą na padaczkę. odpuść, bo będziesz w naprawdę koszmarnych tarapatach, jeszcze masz chwilę na zamknięcie drzwi. On szuka pomocy,m pociechy w swoich kłopotach, ale nie może w to wikłać ciebie. i nie tak! rozumiem go, to normalne - szukać pomocy i bliskości, ale z tego powstaje nowy problem - gigantyczny - dla ciebie. jemu to da wytchnienie, tobie - dramat na pełną skalę. Twoje ja broni się przed nim. i dobrze, reaguje zdrowo. więc posłuchaj tego głosu i nie daj się świadomosci zwodzić. a źródło problemu tkwi w nierozstrzygnietej sytuacji z twoim narzeczonym. po co ci to? po co ci taki narzeczony? po co ci jeszcze drugi klopot? szukasz okazji do dramatu, by potem ze łzami w oczach się zwierzać przyjaciólkom?? nie warto, z przyjaciólkami są lepsze tematy. lepiej sobie taki dramat przegadać w wersji filmowej, nie własnej, nie na żywo.

Autor: Crux  27.09.2010 zgłoś

do Lady D. : fantastyczny wpis! dzięki na przewrotny humor i trafność w takim temacie. tego właśnie trzeba. miej tak następne 100 lat. aha, ale w tym czasie popróbuj różnych kolorów lakieru...

Autor: DOBRY GRACZ Z TROJMIASTA :)  27.09.2010 zgłoś

Och kobiety, nie ma wspanialszych zabawek niż "Wy"... Mam żonę , zdradzam ją od 3 lat, obecnie spotykam się z 3 młodymi dziewczynami...Nieprawdopodobny komfort jaki daje mi możliwość spotykania się i sypiania z 3 kobietami, które zaślepione wyszukanymi komplementami nie zdają się widzieć, że są "chwilą zapomnienia", utwierdza mnie to wszystko w przekonaniu, iż życie jest piękne!!! Mam 32 lata, żona jest młodsza o 3 lata, nic nie wie i nie podejrzewa nawet w jakim układzie funkcjonuję...Alibi posiadam niepodważalne, będąc właścicielem dobrze prosperującego przedsiębiorstwa, wyjazdy służbowe są rzeczą normalną:) Wiem, że spotkam się z falą krytyki, ale nie widzę nic złego w tym, że zdradzam żonę...Nie mamy dzieci, ponieważ dotychczas stawialiśmy na "życie zawodowe"... Jedno jest pewne, po spotkaniu z inną, wracając do żony i zasypiając obok niej czuję że ją kocham :) 3 lata temu, dawałem sobie odciąć rękę, że nigdy nie zdradzę swojej zony itd. Dzisiaj jest jak jest , oczywiście gdyby ona w ten sam sposób podeszła zdrady mnie...Straciłaby wszystko dom, swoje spokojne beztroskie życie, pieniądze...W sumie zniszczyłbym ją. Reasumując drogie koleżanki i koledzy, lepiej spróbować i ponieść porażkę , niż do końca życia zadawać sobie pytanie : "co by było gdyby" ?

Autor: j.s. do laseczki  27.09.2010 zgłoś

Czytałam twoje opinie i powiem Tobie że przyjdzie na ciebie kolej. Chciałabym zobaczyć jak płaczesz w poduszkę. Żal mi Ciebie bo to jak i co piszesz świadczy tylko o tobie. Jeżeli jesteś młodą kobietą może dorośniesz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Jeżeli jesteś dojrzałą kobietą nie ma dla Ciebie ratunku. I na takie zachowania jest odpowiednie określenie lecz nie mi Ciebie tak naprawdę oceniać.

Autor: TY,DOBRY GRACZ!  27.09.2010 zgłoś

wywolujesz na mym pieknym obliczu tylko usmiech politowania!jest wiecej niz pewne,ze dziewczeta,ktore wykorzystujesz maja nie wiecej niz dwa zwoje mozgowe,a jeden tylko po to by pod siebie nie robic.czy wobec tego nadal czujesz sie takim dumnym zdobywca? doprawdy politowania godne!

Autor: Justi  27.09.2010 zgłoś

Drogie panie drodzy panowie, romanse istniały od zawsze i istnieć będą i nie ma powodu aby się nad tym rozczulać....tylko od namiętności do miłości to już tylko jeden krok i wtedy pojawia się problem.

Autor: szok n' show  27.09.2010 zgłoś

ciężki szok przeżyłam czytając to wszystko.... wręcz można w jakąś depresje wpaść.... a napewno osoby będące w związku czytając to samoczynnie zaczynają myśleć: hmmmmm a jak jest u mnie??? i ja właśnie też zaczynam mysleć... a mam o czym... chyba? otóż jestem w stałym związku od 11 lat - w tym 6 lat po ślubie. mój mąż od lat jest w delegacji przyjeżdża tylko na weekendy - od piątku do niedzieli jest w domu, w poniedziałki wczesnym porankiem wyjeżdża. na 100% jestem pewna że jest mi wierny, ponieważ nasze pożycie małżeńskie, w tym seksualne jest co najmniej bardzo udane, ale czytając wszystkie wypowiedzi dochodzę do wniosku czy to wystarczy??? czy mężczyzna będący poza domem jest w stanie nie ulec pokusom? czy kochająca, zadbana żona oraz dzieci wystarczą aby ptaka utrzymać w kagańcu? czy to, że nie widzimy się na codzień, że zdążymy się za sobą stęsknić, nie "przejedliśmy się" sobie jakoś pomaga? a i jeszcze jedna istotna sprawa: mieszkamy na wsi, to ciut inna kultura, w sensie zachowań - uważam, że jest tu troszkę mniej zdrad niż w mieście. ale być może koloryzuje

Autor: gentelmen  28.09.2010 zgłoś

facet to samiec i tak juz bedzie, mozna poszalec z inna ale nigdy sie rozwodzic, jesli ta druga wierzy w rozwod jego to niezapamieta ze kiedys bedzie na miejscu tej pierwszej, zycie to nie tylko sex, sex trwa chwile a zycie troche dluzej nalezy o tym pamietac

Autor: KrEdka  28.09.2010 zgłoś

BRAWOOO!!!! OBSERWATOR! W końcu ktoś z jajami, patrzący na wszystko przez pryzmat moralności!

Autor: Lady D.  28.09.2010 zgłoś

Łodzianko22: w żadnym, ale to w żadnym wypadku nie wdawaj się w romans z tym facetem!!! Mi to pachnie na odległość oszustwem - naciąga Cię na litość, jaki to on jest biedny, życie tak okrutnie go doświadcza ciężką chorobą żony i córki, on jest taki załamany, pewnie na skraju depresji...i tylko Ty możesz mu pomóc, pewnie jesteś jego światełkiem itd. itp. Z Twego wpisu wynika, że jesteś wrażliwą na ludzką krzywdę, dobrą dziewczyną i na tej dobroci oraz na niepowodzeniach z chłopakiem ten gościu żeruje. Tacy wiedzą jakie sidła zastawić na swoją ofiarę, jakich słów i gestów używać, przeczytaj wpis gościa z Trójmiasta co nazywa siebie dobrym graczem. Idiotek co wystarczy pomachać im Roleksem a już, za przeproszeniem, mają kisiel w gaciach jest pełno. Ten typ próbuje Cię nabrać na bajer z wyższej półki, bo na litość, ale nie daj się. Twoja intuicja wie lepiej. A jaka jest jego żona na naszej-klasie?Czy rzeczywiście na zdjęciu widać chorą, zmarnowaną osobę? Nie bądź naiwna, nie tylko ze względu na cudzą rodzinę, ale i ze względu na siebie, bo potem będziesz bardzo cierpiała, a on Cię i tak zostawi. A co do Twego narzeczonego - nie możesz być z nim z litości, tym bardziej że ma nałóg. Domyślam się, że nadużywa alkoholu i to tak intensywnie, że nie jest w stanie się z Tobą kochać, pewnie dlatego jest również taki bezuczuciowy w stosunku do Ciebie, a może w dodatku czasem podnosi na Ciebie rękę? Dziewczyno, jeśli nie chcesz zmarnować sobie życia, to każ mu iść na leczenie, to ma być absolutny warunek dalszego istnienia Waszego związku i powiedz mu to jasno. Jeśli odmówi, to nie masz wyjścia - zostaw go. Niech on z tym nałogiem, który widać, że osiągnął bardzo zaawansowany stopień, dalej niszczy sobie życie, ale sam. Ty masz szansę zbudować swe życie od nowa z kimś innym, kto będzie Cię kochał, szanował i pieścił. Przecież na to zasługujesz, prawda?:) Mężczyźni potrafią być wspaniali, ale trzeba trochę takiego skarbu poszukać, a nie brać jak leci. Buziaki

Autor: marcus  09.11.2010 zgłoś

Czytam te komentarze, bo zdradziłem żoną i nawet się grzecznie przyznałem i teraz rozwód. Zdarzyło się to na przestrzeni 8 lat w sumie 8 razy to wypada raz na rok :) tak aby nie dostać obłędu. Ale hmm czy to normalne ? Żona twierdzi, że tak przerwy roczne, pól roczne, miesięczne to standard - bez sexu i cykliczne wojny co pół roku, które i tak nic nowego nie wnosiły. Z początku małżeństwa korzystałem z tzw swojego prawa, ale a czasem stwierdziłem, iż nie będę przecież żony gwałcił. Ona iż to ja jestem zwichrowany i ciągle mam pretensje o ten cholerny sex. Nie jestem odrażający, dbam o siebie inne kobiety uważają mnie za atrakcyjnego. Inne pragną tylko nie żona. Prosiłem, błagałem przez lata, aby coś z tą oziębłością uczynić. Badania, seksuolog .. , ale nic bo to ja mam problem. Uprzedzałem, że coś się w końcu stanie, bo oszaleję ileż w końcu można "kochać" się z telewizorem. Ale nic i stało się i teraz jestem najgorszym człowiekiem na świecie, gdyż jak ja to mogłem zrobić. Mam dwójkę dzieci, utrzymuję rodzinę, gdzie popełniłem błąd ? Popieprzone to wszystko i tyle.

Autor: magda  17.10.2011 zgłoś

mam silną opinię- kobiety szlag trafia, bo są zmęczone- potrzebna jest rewolucja w ludzkiej mentalności o obowiązkach domowych. dzieci wykańczają, niszczą w matce kobietę, sprzątanie, gotowanie, niejednokrotnie jeszcze praca, brak snu, martwienie się o dzieci- potem łeb boli. pary powinny w życiu ze sobą WSPÓŁPRACOWAĆ! a ja wam coś z serca powiem- najprędzej to jeszcze uważam, że to własnie te dzieci w związku dużo psują, bo ludzie mamo i tato nawzajem do siebie zaczynają mówić. uważam, że bezdzietne pary z wyboru, są szczęśliwsze. umieja się doceniać, słuchać, zaspokajać- w końcu są dla siebie całym światem.

Autor: magda  17.10.2011 zgłoś

i jeszcze jedno- partnera lub partnerke należy bardziej kochac niż dzieci, bo to z nim/nią brało się ślub i z nim/nią zostanie się na starość. niestety ludziom odbija jak pojawia się dziecko i czytamy na tym forum o rezultatach. ot całej ewangelii. a to, że niektórzy są psami/sukami to inna para butów, oczywiście, że zdarza się, że ktoś jest zwyczajnie nie w porządku, mimo, że pupę się miodem smaruje. myślec przed ślubem, MIESZKAĆ PRZED ŚLUBEM przede wszystkim!!!!!!

Dodaj własny komentarz

(twój pseudonim, imię lub nazwisko)

(nieobowiązkowo; nie musisz podawać adresu e-mail!)

Min. liczba znaków: 3

Kafeteria / Zamów reklamę w Kafeterii / Redakcja (PR + autorzy) / Kosmetyki do testów / Patronaty
© 1999-2014 Grupa Wirtualna Polska Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu