Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

Przy kawie

14.12.2010 | Reportaż

Nienawidzę Bożego Narodzenia!

Nie każdego cieszy grudzień, ubieranie choinki i pieczenie ciasteczek. Dla niektórych z nas to najgorszy miesiąc w roku. Nie każdy ma jednak odwagę się przyznać i powiedzieć: nienawidzę Bożego Narodzenia!

Ala (29 lat, urzędniczka z Opola):

- Jak ja nienawidzę Bożego Narodzenia! Wielkanoc jest też straszna, ale Boże Narodzenie jest chyba najgorsze ze wszystkich świąt. Dlaczego?

Zaczyna się już w listopadzie, każdego roku kilka dni wcześniej niż poprzedniego. Te wszystkie ckliwe dekoracje w sklepach, te gwiazdki śnieżne, światełka i choinki... Świat zmienia się nagle w wesołe miasteczko. A po co to wszystko?

Ano po to, żeby sprzedać nam więcej chłamu. Sklepy wmawiają nam, że każdego roku musimy mieć nową czapkę, nowe rękawiczki i nowy szalik, i że ma to coś wspólnego z narodzinami Jezusa Chrystusa. Że Święty Mikołaj to facet, który specjalizuje się w dystrybucji sprzętu AGD i telewizorów plazmowych. Że dwa dni świąt to czas, na który trzeba koniecznie wziąć pożyczkę, żeby pożyć. Wszyscy latają po sklepach jak z ogniem w tyłku, wyrywając sobie z rąk chiński badziew. Kupują tony niepotrzebnych rzeczy, byle tylko zapchać gardła krewnych czymkolwiek, żeby tylko było pod choinką. Wiem z własnego doświadczenia.

Najgorsza jest wigilia. Ludzie, którzy na co dzień się nawzajem nie znoszą, nie lubią, a czasem nawet nienawidzą, siadają razem przy jednym stole, na twarze przywdziewają sztuczne uśmiechy i udają wielką miłość do wszelkiego stworzenia i siebie nawzajem. Nie dbają o to, co mają w sercach, w głowach, skupiając się tylko na tym, co mają na stołach i pod choinkami, jakby tylko o to chodziło. Część nawet idzie nocą na mszę czy śpiewa kolędy, ale jaki to ma sens, skoro nic nie zostaje z nauk, które niesie ze sobą narodzenie Dzieciątka?

Nie jestem wierząca. Bardzo chciałabym, jak każdego roku, uniknąć tych wszystkich szopek związanych ze świętami, ale wiem, że rodzina by mi nie wybaczyła, gdybym nie usiadła z nimi przy jednym stole nad martwym karpiem i nie zaśpiewała Lulajże Jezuniu. Nie przeszkadza im ani to, że w żadnego Jezunia nie wierzę, ani to, że przez alkoholizm matki nasza rodzina od dawna istnieje tylko na papierze, ani nawet to, że się nie lubimy. Dwudziestego czwartego mamusia pije mniej niż zwykle, lepi maleńkie pierożki, na twarz przywdziewa sztuczny uśmiech i przed całym światem udajemy, że się kochamy. I że się cieszymy z kolejnego ohydnego szalika w kolorze kupy chorego psa, z beznadziejnej książki z taniej księgarni...

Jak ja nienawidzę świąt!

Monika (26 lat, pracownica kolei z Warszawy):

- Nienawidzę Bożego Narodzenia. Mam bardzo dużą rodzinę, która uważa, że naturalne jest, że wigilia jest każdego roku u nas. Rekordowego roku mieliśmy na wigilii dwadzieścia siedem osób! Mieszkam z rodzicami w domu po dziadkach. Pewnie dlatego całemu rodzeństwu mojego ojca wydaje się oczywiste, że święta są u nas. To zrozumiałe, z jednym tylko zastrzeżeniem: dlaczego musimy wszystko przygotowywać sami?

Już na początku grudnia zaczynamy z mamą przygotowania. Pracujemy zawodowo, więc czasu jest naprawdę mało. Żeby wykarmić tyle gęb, za przeproszeniem, potrzebujemy kilkuset uszek, a przecież święta to nie tylko uszka! Kilka dni przed świętami nie mamy czasu na spanie, mówię serio! Stoimy wszyscy, razem z mamą, tatą i bratem przy garach i pichcimy, jakbyśmy mieli gościć sztab wojska. A kiedy się już wszyscy zwalą, dopiero się zaczyna. Monisiu, zrobisz cioci herbatkę? Ciocia chce herbatkę, wujek kawkę – temu podaj to, temu tamto. Całe towarzystwo siedzi przy stole, jakby im tyłki przyrosły do krzeseł, a my latamy dookoła nich, usługując jak kelnerzy. Szlag mnie trafia każdego roku, ale co można? Namawiałam rodziców, żeby zwyczajnie pogadali ze swoimi krewnymi, że tak dłużej być nie może. Owszem, możemy się spotykać u nas, mamy dużo miejsca i w gruncie rzeczy miło jest usiąść razem przy stole, ale może można by jakoś podzielić obowiązki związane z przygotowaniem świątecznych potraw? Ale rodzice twierdzą, że kontynuują rodzinną tradycję, że babcia i dziadek zawsze wszystkich przyjmowali i nie żądali, żeby każdy coś ze sobą przynosił... tak więc każdego roku nasz dom zmienia się w restaurację dla przynajmniej kilkunastu osób. Kiedy inni podczas świąt odpoczywają, leżą i jedzą, ja i cała moja rodzina zasuwamy jak robociki, żeby tylko nakarmić i obsłużyć wygodnickich krewnych. Im nawet nie przyjdzie do głowy, żeby odnieść naczynia do kuchni... przecież od lat robię to ja!

Marzę, żeby zabrać rodziców i brata na święta w góry. Może kiedyś się uda. Może wtedy przestanę powtarzać, że nienawidzę Bożego Narodzenia?
Marianna Kalinowska
Wersja do druku

Wasze komentarze

Autor: Indygo  14.12.2010 zgłoś

Taaaa... święta powinny być dla wierzących, ateiści mogą co najwyżej zrobić sobie symboliczną gwiazdkę. A ktoś wierzący mógłby nam opisać o co tak naprawdę chodzi w tych świętach. Z tego co wiem, to Dekalog zaczyna się od słów boga: "(...) który Cię wywiódł z ziemi egipskiej z domu niewoli (...)". Słowa te wg mnie symbolizują zmianę egipskich wyznań bazujących na czczeniu słońca jako boga. Czy papież was nie oszukuje (do katolików) trzymając datę świąt Narodzenia Pańskiego w tym szczególnym dniu (z tego co wiem nikt dokładnie nie wie kiedy narodził się Chrystus, Watykan celowo wybrał datę 24 grudnia jako symboliczną) ? Może celowo chodzi im o pewną dwuznaczność, byście oddawali cześć czemuś innemu (chyba egipskiemu bożkowi Ra). Czekam na konkretną odpowiedź. Pozdro

Autor: Jola J.  14.12.2010 zgłoś

JAK JA LUBIE SWIETA BOZEGO NARODZENIA!!. Macie dużo racji moje drogie kobiety. Jezeli bedziemy patrzec na te święta od strony konsumpcyjnej to faktycznie można ich mieć dość!. Bo przecież usługiwanie leniwym krewnym a wczesniej przygotowywanie tych wszystkich wyjątkowo pracochłonnych potraw jest męczarnią dla gospodarzy. Druga sprawa- te idiotyczne zakupy telewizorów,pralek,lodówek itd. kredyty, "zastaw się a postaw się"-to jest śmieszne!!!. ALE.............. PRZECIEZ "SWIETA BOZEGO NARODZENIA" TO WYDARZENIE DUCHOWE!! I WLASNIE W DUCHU RADOSCI I MILOSCI DO NARODZONEGO JEZUSKA POWINNISMY JE SPEDZIC. Niestety współczesni chrześcijanie ( i ja dawniej też) zupełnie zapomnieli jak nalezy obchodzic tak piękne świeta. Teraz własnie liczy sie bogactwo na stole swiatecznym i "pokazanie się" innym z jak najlepszej strony. A przeciez dawniej nie było pieknych,wydziwionych choinek ani ozdób. Mój tata chodził do lasu i przynosil zwyczajną żywą choinke, często była ona taka sobie-bez pięknych gałęzi ale dla nas była NAJPIęKNIEJSZA!!! bo ślicznie pachniała i była taaaaka wysoka!. Choinke dekorowaliśmy łańcuchem z papieru kolorowego a bombki były robione z kasztanów obłożonych sreberkiem po czekoladzie. Wtedy cała rodzina pochłonięta była strojeniem tego marnego drzewka i wlasnie we wspolnym dekorowaniu byla cala radośc. Tata mój także popijał alkohol ale gdy był pijany nigdy nas nie uderzył ani nie przeklinał,to wyjątkowo spokojny i kulturalny alkoholik:-). Jak był trzezwy także zachowywał sie poprawnie,jednak nie bylo nam dane czeste z nim przebywanie bo to człowiek "samotnik" najlepiej czul sie z ksiązką sam w pokoju.Ale wlasnie przy okazji strojenia choinki stawał się bardzo rozmowny i wszystko nam pomagał. I TO WłASNIE BYLA JEDNA RADOSNA CHWILA KTORA MOGLA ISTNIEC DZIEKI SWIETOM. Wracając do roku dzisiejszego: Dawniej nie obchodziły mnie rzadne świeta a jak juz nastały to tylko interesowaly mnie prezenty i dobre jedzenie. Nawet jak bylam juz mężatką i miałam córeczke-przychodzilam "na gotowe" do rodzicow męża aby zjesc wigilie a na msze świeta tez szłam bardziej z poczucia obowiązku niż z chęci spotkania się z Bogiem. Wszystko to zmieniło się po moim pierwszym poważnym wypadku samochodowym (nie z mojej winy). Wtedy czułam jakby świat mi się zawalił!.Byłam już 10 lat mężatką, mąż okazał się totalnym alkoholikiem z tygodniowymi ciągami w dodatku wynosił z domu co tylko mógł. Córka była wychowywana przeze mnie i moja mame.Tydzień przed wypadkiem wyprowadziłam się od męza i poszłam z dzieckiem na wynajęte mieszkanie i właśnie wtedy-miesiąc przed świętami Bożego Narodzenia-pijany kierowca (o ironio losu!) poprostu wpadł na mnie lotem błyskawicy. Nic nie mogłam zrobic, był to szok!!. To,że żyje i jako tako się trzymam- TYLKO I WYLACZNIE ZAWDZIECZAM BOGU I JEGO MATCE!. Ale nie tak szybko doszłam do tego wniosku.Przez pare lat po tym wypadku nie zastanawialam sie nad niczym jedynie męczyl mnie fakt,że mąz dalej pije a ja nie mogę nic z tym zrobic. Poprostu całkowicie uzależniłam się od alkoholika. Przelomem byla depresja,ktorą spowodował własnie alkohol. Wtedy nie mogłam zrozumieć co się ze mna dzieje.Ja kobieta wesoła,zaradna,mająca mnóstwo przyjaciól i znajomych,muzyk,mająca dobrą prace-nagle stałam się drżącą słabą kobietą z lękami!!!. Wtedy przyszła mi z pomocą moja mama,potem wspaniała lekarka która przede wszystkim wytłumaczyła mi na czym polega mój problem. wiem,że rozmowa z nią dala mi mozliwosc powrotu do normalnego zycia. Wtedy też szukałam miejsca gdzie mogła bym się wyciszyć,pobyć sama i nie udawać,że jestem taka wesoła jak zawsze. Znalazłam to miejsce,nie było ono mi obce bo mmnóstwo czasu w nim spędziłam ale nigdy nie było mi tak bliskie jak wtedy!. WESZLAM DO MOJEGO PARAFIALNEGO KOSCIOLA,W ZWYCZAJNY DZIEN-DO POLUDNIA.BYLY MOZE 2 OSOBY. SIADLAM W LAWCE I WTEDY USWIADOMILAM SOBIE,ZE PRZECIEZ TO JEST TO MIEJSCE KTOREGO SZUKALAM!! MIEJSCE W KTORYM CZUJE SIE SWOBODNA,BEZ STRESOW I LEKóW i TAKA BEZPIECZNA. SIEDZIALAM WIEC DLUGO W TEJ LAWCE,NIE MODLILAM SIE TYLKO SLUCHALAM.................KOLED PLYNACYCH ZE ZLOBKA BO WLASNIE BYL TO CZAS "BOZEGO NARODZENIA" TERAZ PO LATACH WIEM,ZE TO WLASNIE MALY JEZUSEK ZAWOLAL MNIE DO SWOJEGO DOMU,DO SWOJEGO ZLOBKA I POWIEDZIAL "NIE MARTW SIE,TUTAJ ODPOCZNIESZ I NABIERZESZ SIL". Uwierzcie mi dziewczyny,ze nie jestem jakąs nawiedzoną babą, dewotką która siedzi w pierwszej ławce albo jakims "mocherowym beretem". Jestem zwykła kobitą,która jak się wkurzy to i przeklnie. Mam i wady i zalety. W dodatku 3 lata temu wzięłam rozwód z moim mężem bo doszlam do wniosku,ze trzeba siebie ratowac. Zdaje sobie sprawe,że popełniłam cięzki grzech i jest mi naprawde zle kiedy nie moge przyjąc komunii świetej (wyszłam powtórnie za mąż i mam kochanego i dobrego męża) i nieraz poplynely mi łzy z tego powodu. Pewnie niektóre z Was pomyślą : "to jakim prawem Ona nas poucza i pisze o Bogu skoro sama jest grzesznicą"?! i pew

Autor: Marta  14.12.2010 zgłoś

A ja bardzo lubię Święta. U mnie nie ma zadnych prezentów pod choinkę. Na wigilii faktycznie jest około 20 osób i wigilia jest zawsze u mnie. Ale co do przygotowania to miesiąc wcześniej jest ustalone, ze siostra robi i przywozi rybę, brat (a raczej bratowa) to, mama i tata tamto, teściowie cos innego. TAkże nie powiem, że mam jakiś niesamowity zapier.... przed świetami. W domu ZAWSZE JEST CZYSTO wiec nie mam duzo roboty i wyspać sie naprawdę moge. Tylko moja rodzina naprawdę żyje w zgodzie. NIe od świeta ale po prostu zawsze.

Autor: Okolicznościowa posługaczka  14.12.2010 zgłoś

Ja też NIENAWIDZĘ tych świąt. Po pierwsze za komercję jaka zaczyna się od razu po święcie zmarłych, po drugie tak samo jak w feletonie autorki jako kobieta jestem "zobowiazana" do obsługi mojej wielkiej rodzin: braci , ich żon i dzieci. Gdybym ja tego nie robiła, robili by to sami moi starsi rodzice. Inaczej bym się na wszystko "wypięła", jednak sumienie mi nie pozwala. I tak od dziecka....

Autor: Do Indygo  14.12.2010 zgłoś

Hmmm chyba kolego/koleżanko szukasz zaczepki. Pytasz o katolików, a dlaczego nie o protestantów, prawosławnych? Bo co za mało popularni? Czy co? Protestanci też obchodzą świeta Bożego narodzeni i wigilę choć nie uznają papieża jako zwierzchnika. Prawosławni tak samo. Jeżeli jests nie wierząca/cy to ok masz do tego prawo i nikt Ci nie zabrania. Ale czemu czepiasz się tradycji i świat Katolickich, Prawosławnych, Protestanckich to nie rozumiem. Proponuję Ci prowadzic dyskuję z kimś na Twoim poziomie czyli w gimnazjum (bo cos tam usłyszałeś/aś ale tak do końca to nie wiesz o co chodzi ale pogadac i powalczyc masz ochotę).

Autor: kuka  14.12.2010 zgłoś

Szanowny Indygo W dupie to mam czy to jest dzień narodzin boga RA. Wiem dokładnie o co chodzi w świętach i mam to gdzieś co o tym myslisz. U mnoe świeta wygladają po chrzescijańsku. Czyli min. nie ma na stole mięcha i nie nażeramy się tak aby nie móc się ruszyć. Idę później na pasterkę. ( z resztą często chodzę do kościoła, więc zadna nowość). Z rodziną bardzo sie kochamy i szanujemy, nie tylko od święta. Mamy do jasnej ciasnej demokrację chyba i każdemu jest wolno wierzyć w co tam sobie tylko życzy. CZy ja udowadniam Ci,że Bog istnieje? Nie? TO po jaką cholerę Ty próbujesz mi wciskać jakiś badziew. A co do cytatu ze wstępu dekalogu to możesz go rozumieć jak tam sobie chcesz. Ale zeby coś prawidłowo zinterpretować to trzeba mieć o czymś troche pojecia a nie usłyszec coś gdzieś i szukać tematu do dyskujsji. Pozdro

Autor: do indygo  14.12.2010 zgłoś

inteligencja nie blysnąłeś bo twopj komentarz jest zupełnie nie na temat :) przeczytaj jeszcze raz artykuł ze zrozumieniem- podczas czytania zwróć uwagę o czym mowa :) może uda ci się zrozumieć w końcu. poza tym jesteś ateistą to co sie wypowiadasz o nie swoich świętach i nie swojej religii? zdumiewające jak bardzo ateiści zazdroszczą nam naszej wiary i próbują ją daremie ośmieszyć :)

Autor: Orchidea  14.12.2010 zgłoś

Do Joli J. - Jaką grzesznicą...to wymysl ludzi-grzech,potepienie,odrzucenie itd..Bog nikogo nie ocenia i nie potepia,nie jest taki maloduszny jak sadzisz...pozdrawiam

Autor: kali  14.12.2010 zgłoś

a dla mnie te święta to wyjątkowo dobry czas... czas oczekiwania na ponowne przyjście Jezusa na ziemie, bo tym jest ta symboliczna pamiątka narodzin. Przypomnieniem , którym żyli pierwsi chrześcijanie; z reszta nie obchodzący narodzin Jezusa, gdyż urodziny uchodziły za zwyczaj pogański; dotyczącym obietnicy powtórnego przyjścia Jezusa na ziemie i końca czasów. tym dla chrześcijan miedzy innymi są święta Bożego Narodzenia. Ozdoby, renifery, bombki itd, stanowią coraz bardziej nachalna oprawę wokół tych świat, pęd ku zakupom również. Zdarzało mi się przeżyć te świeta w wielkiej biedzie, ale najsmutniejsze były wtedy, gdy nie mogłam przystąpić do komunii.

Autor: Iza87  14.12.2010 zgłoś

Ci, co nie lubia swiat to jacys sad fockers normalnie. Gbury wstretne. Moim zdaniem to badziewie w sklepach, swiatelka, choinki - to wszystko jest fajne wlasnie raz do roku. Nawet jak sie jest niewierzacym to i tak swieta to czas, który sie spedza z przyjaciolmi i rodzina (spójrzcie na UK). Dzieci uwielbiaja ten czas, wiec i doroslym sie robi cieplej na sercu jak dzieci biegaja usmiechniete.

Autor: <>  14.12.2010 zgłoś

Jaa wlasnie za te badziewiaste ozdobki, reklame coca-coli i chodzacych mikolaji, uwielbiam swieta:) maja cos w sobie. Cos na co sie czeka caly rok i nie sa to prezenty, ale czas cudow:)

Autor: kama1  14.12.2010 zgłoś

A ja w tym roku poszlam na strajk! Lubilam swieta ale od 3 lat kazde swieta byly u nas i dwa razy w roku mialam najazd obzartuchow i nierobow, i nadmieniam, ze ich wizyta nie trwala 2-3 dni ale tydzien! Przez ten czas bylismy z mezem wykonczeni psychicznie i fizycznie. Nie wiem co to znaczy usiasc i pogadac cz poogladac TV w swiata. Ja wtedy nie wiem jak sie nazywam, ale mam dokladna instrujcje ile kaw i herbat mam jeszcze zrobic. Ci ludzie- nasze rodziny to jakies modliszki, z permanentnie przylepionymi tylkami do kanap czy krzeselek. Pod koniec marzymy z mezem zeby isc do pracy i odpoczac.... Ja juz nie wspomne ile to kosztuje, bo czywiscie nikt nawet kawalka taniego ciasta nie przywiezie. A w tym roku, niestety, albo stety, he he he, wylgalismy sie z organizacji swiat ze wzgledow finansowych. Nie mamy na takie wydatki i koniec! I nagle cala rodzina zaczela pytac sie czy nam nie dolozyc kasy... He he he, ja nie chce od nich pieniedzy i kasy od nich nie wezme- ja chce spokoju!!!!! Zapanowala ogolna histeria, no bo jak to? Swieta nie u nas, to gdzie???? A my idziemy na wigilie do jednych rodzicow, na pierwszy dzien swiat- wieczor do drugich, a reszte czasu mamy WOLNE. I nareszcie ja i moj maz bedziemy mieli swiata jak normalni ludzie, ale rodzina jest nieutulona w zalu i glosno nad tym rozpacza.... Tak mi przykro....

Autor: ola34  14.12.2010 zgłoś

Nie lubię świąt. Ludzie przed świątami dostają w sklepach małpiego rozumu, gonią z obłędem w oczach, rozpychają się w "walce" o jedzenie tak jakby to była jedyna okazja w roku by się najeść ;( Do tego co roczne fochy mojej matki że przy wigilii nie modlę się - niestety nie może zaakceptować że jestem niewierząca i nie będę się modliła na pokaz. Próbowałam jakoś to zcierpieć ale w końcu powiedziałam sobie nigdy więcej wigilii z rodzicami - wolę iść do teściów czy nawet sama w domu zostać!

Autor:  14.12.2010 zgłoś

Ja jestem wierzaca i od strony wiary święta maja dla mnie sens. Natomiast to trudny dla mnie czas, bo moja rodzinka nie lubi sie za bardzo i mimo ze jest duza, nie spedza razem wigilii i swiat (mam na mysli ciotki, wujkow i rodzenstwo cioteczne).... :-( A mogloby byc tak fajnie.... Bylabym w stanie nawet stac przy tych garach i gotowac dla 30 osob i zaprosic wszystkich do siebie...ehhhh

Autor:  14.12.2010 zgłoś

A ja uważam, że ludziom którzy nienawidzą świąt należy współczuć. Przecież nikt nie każe latać po sklepach, brać kredyty na górę prezentów pod choinką i jeszcze większą furę jedzenia na wigilijnych stole. Mnie szokują ludzie, którzy przed świętami wyjeżdżają z supermarketów z kilkoma wózkami załadowanymi z górką, płacą po kilkaset złotych (co ja piszę, nawet tysiąc!) Przecież święta to nie prezenty i żarcie a ludzie. Spotkanie z rodziną. Czas na wspomnienia, może nawet na pogodzenie się z kimś a nie szał zakupów, prezenty mogą być symboliczne przecież, jako dowód pamięci.

Autor: 1111  14.12.2010 zgłoś

ci wszyscy wierzący którzy tak "strasznie" nie lubią świąt to nic innego jak tylko mało asertywni frustraci, którzy zamiast czerpać duchowa pociechę z tych dni, odpoczywacćz najbliższą rodziną, zatrzymac się biegu życia, spacerować, jeźzić na sankach z dziećmi - boją przeciwstawić się "kochanej" rodzince, no bo jakże by inaczej, a potem wylewają żale i smęty na forum, szkoda tylko, że te święta postrzega się jako okazja do darmowego najedzenia i picia na czyjś koszt.

Autor: minika  14.12.2010 zgłoś

do Joli - TYLKO I WYLACZNIE ZAWDZIECZAM BOGU I JEGO MATCE!. ----- a od kiedy to Bog ma matke?? a jak chodzi Ci o Jezusa to ona byl prorokiem a nie synem Boga.

Autor:  14.12.2010 zgłoś

Ej ludzie,dajcie spokój.

Autor: lilek  14.12.2010 zgłoś

Wystarczy podzielic sie obowiazkami. Ja wyprawiam co roku swieta z momi rodzicami. Mąż sporzadza liste co kto kupuje ( mniej wiecej dzilimy sie po rowno wydatkami) potem ustalamy co kto robi. Tylko pierogi lepimy wszyscy zeby bylo szybciej. zmywaniem zajmuje sie moj maz bo caly rok ja zmywam zazwyczaj. Maz zmywa na bierzaco zeby sie nie zbieralo w zlewie. i wszyscy sa zadowoleni i nie spia przy stole ze zmeczenia.

Autor: Iza_30  14.12.2010 zgłoś

Do kuka..... musisz byc tym jednym z katodebili bo kosciół juz kilka lat temu zniósł post w wigilie. zreszta takie zjawisko było tylko w Polsce.

Autor: Kiki  14.12.2010 zgłoś

Indygo niestety ma rację dodzy katolicy , 25.12 to Święto Boga Słońca , a Jezus urodził się w marcu . Datę 25.12. określono specjalnie dla pogan jak wchodziło chrześcijaństwo aby nie mieszać w głowach . Wystarczy trochę zgłębić religioznastwo zanim się na kogoś słownie napadnie. A wizerunek samego Boga czyli starszego mężczyzny z brodą też jest zapożyczony z mitologii greckiej z Zeusa .

Autor: marta  14.12.2010 zgłoś

ja tez nienawidze Bozego Narodzenia. Od lat. matka z ojcem zostawiali mnie czesto sama wtedy (bylam dzieckiem opuszczonym, wczesniej wychowywanym przez dziadkow a potem niestety bylam w domu "rodzinnym". Mimo wszytsko jakos wyszlam na ludzi, historia dluga, smutna ale nie o tym chcialam. 6 lat bylam w zwiazku, od kilku miesiecy jestem sama, on od 3 lat mnie oszukiwal, zdradzal a ja tkwilam w tym, kochalam go nad moje zycie jak to czesto przydaza sie doroslym dzieciom opuszczonym. 2 razy wczesniej zostawil mnie na wiglinie sama, poprostu zrywal ot tak, tlumaczac sie swoimi problemami z samym soba, depresja (depresja to byla nazwa na "inne dupy" ), mimo ze 4 lata mieszkalismy razem, raz po prostu w wigilnie o 14 powiedzial ze zrywa i wyjechal, to byl najgorszy moment w moim zyciu, wylam dzien i noc i nie wychodzlam z lozka, sytuacja powtorzyla sie raz jeszcze. az kilka mies temu stwierdzil ze nasze charaktery do siebie nie pasuja i zerwal, teraz w 3 miesiace od zerwania!, sprzedal sportowy samochod zastapujac go rodzinnym, kupil dom (!), ma nowa dupe i z tego co mnie sluchy dochodza ona jest w ciazy... Wiem nie powinno mnie to juz interesowac, ale bol jest straszny, bo zdaje sobie sprawe ze oszukiwal mnie od dawna, ja caly czas cierpie, minely dopiero 3 miesice, w naszym domu caly czas sa jego rzeczy, nawet majtek nie wzial, nic, nawet szczoteczki, zostawil wszystkie ciuchy, szlafrok wisi caly czas w lazience, kosmetyki stoja - chyba nie chcial miec nic wspolnego z rzeczami ktore mial bedac ze mna... On zyje, ja cierpie, tydzien minie i swieta. A ja przerycze i przepije ten wieczor jak i nastepne i rowniez wczesniejsze...

Autor: Gorzata  14.12.2010 zgłoś

A ja tam swieta lubie. Tak, nawet ten badziew w sklepach, swiatelka w oknach i rozlegajace sie wszedzie dzwieki "Last Christmas". Lubie korzenny zapach pierniczkow unoszacy sie w domu, lubie samodzielne robienie prezentow (w tym roku poszlam na calosc i wiekszosc podarkow pod choinka bedzie domowej roboty) i przygotowywanie wigilijnych potraw. I ciesze sie jak dziecko, ze w tym roku wigilia u mnie. Bo to pierwszy raz na swoim. Inna sprawa, ze wigilia bedzie skladkowa: wszyscy rozumieja, ze nie wypada zostawic calych przygotowan na glowie jednej osoby. No i przy stole zasiadziemy w gronie bliskich - tak naprawde, a nie tylko z nazwy - osob. A to bardzo wazne.

Autor: czarnykwiat  14.12.2010 zgłoś

a jak do tej wiary maja się obrzędy dzikich plemion, też wierzą w BOGA tego samego- bo przecież jest tylko jeden

Autor: Iza87  14.12.2010 zgłoś

A ja sie dziwie, ze niektórym sie tak wszyscy potrafia bez pardonu zrzucic na swieta. Od kilku lat wigilie robimy u rodziców. Mama robi czesc potraw, czesc ja, a czesc bratowa. W tym roku na na wigilie nic nie bede raczej gotowac, bo zaprosilam reszte na pierwszy dzien swiat do mnie na tradycyjnego angielskiego indyka (mieszkamy w UK i mam chlopaka Anglika). Tak wiec dzielimy sie z rodzina obowiazkami. Nie wyobrazam sobie, zeby jedno domostwo mialo przygotowywac wszystko, a inni nic zupelnie i tylko przyjsc sie najesc.

Autor:  14.12.2010 zgłoś

Odpowiadam do pierwszego komentarza (tylko pierwszy przeczytałam). Jezus urodził się jakoś w czerwcu - z tego co wiem to naukowcy są tego pewni. Poza tym nie tylko katolicy obchodzą święta, protestanci też (na pewno luteranie :P ). pozdrawiam

Autor: Indygo  14.12.2010 zgłoś

Taaaa... nie wiem dlaczego tak się oburzyliście, zapytać nie wolno o istotę całego rytuału? Dalej czekam na odpowiedź o co w nim chodzi. Tylko taką pełniejszą, nie na zasadzie opisania co się robi (bo to jest stosowne, akuratne, pokazali nam to naśladujemy), tylko pełną, podającą mechanizmy przyczynowo skutkowe kierujące osobami obchodzącymi święta. Przecież podjęcie tych rytuałów (wysiłku) musi być czymś uwarunkowane, jakimiś uczuciami, nakazami które popychają was do czynności świątecznych. Pytanie celowo zamieszczam na forum pod artykułem opisującym krytyczne podejście do świąt ponieważ szukam kogoś kto rzeczowo opisze inny punkt widzenia, nie zgodzi się z tym, że święta w Polsce, w całym swoim tradycjonaliźmie są puste i tak naprawdę nic nie znaczą. M. in. przez zachowanie księży, podobne do zamieszczanych do tej pory postów skierowanych do mnie, odszedłem z Kościoła Katolickiego. Pamiętam jak na religii pytałem o podobne rzeczy, a księża/zakonnice zachowywały się... jakbym gwałcił ich matki. Dodam, że jeśli naprawdę w coś się wierzy, to bez problemu można opisać dlaczego tak się dzieje, wystarczy sięgnąć do swojego wnętrza i lać z niego jak z nieskończenie głębokiej studni. No chyba że studnia jest pusta... wtedy każda prośba o kropelkę wody będzie atakiem który trzeba odeprzeć. Pozdro

Autor: rober  14.12.2010 zgłoś

Podzielam pogląd , nienawidzę świąt , hipokryzja , obłuda , zakłamanie , jedni drugich przed i po robią w w "konia" , dla kasy , by jak najwięcej puścic chłamu w imię miłości bliźniego

Autor: lubiąca swięta  14.12.2010 zgłoś

nie musicie lubić świąt,nikt wam tego nie zabrania ,,róbta co chceta,,

Autor: shalima  14.12.2010 zgłoś

nie nawidze swiat... nie chodzi tu chore tlumy w sklepach i stan permanentnego kociokwiku, ktory ogrania ludzi ale o pieprzona rodzinna hipokryzje... dzielenie sie oplatkiem z ojcem, ktory jest podlym gnojem. Od kilku lat mieszkam za granica raz nie przyjechalam do Polski na swieta i bylo swietnie... niestety w tym roku po raz kolejny uleglam presji i jade... za pieniadze w owe swieta zainwestowane, prezenty, bilet w absurdalnej cenie itp moglabym sobie teraz lezac na Goa...

Autor: shalima_bis  14.12.2010 zgłoś

nienawidze* oczywiscie

Autor: __Kreska__  14.12.2010 zgłoś

Dlaczego piszecie że nienawidzicie świąt? Święta w ścisłym tego słowa znaczeniu, to święta duchowe.. a jak ktoś widzi w tym sterty garnków, coraz to nowe wydatki, bo prezent musi być (polecam koszyk słodyczy pod choinką dla wszystkich, miło i sympatycznie,i bez ganiania za głupawymi paczkami..) itd..o trochę przykre..cała otoczka świąt jest skomercjalizowana, żeby sprzedać jak najwięcej, więc nie wystarczy po prostu MYŚLEĆ ? zrobić listę zakupów, kupić co potrzeba na prostą, tradycyjną kolację (ryba, kapusta, pierogi, niekoniecznie w ilości słoniowej ), i może wystarczy ? po co prezent dla każdego członka rodziny? po co kilka ciast, skoro po zjedzeniu ryby i całej reszty wypada się napić mięty a nie pakować kilo cukru? po co świecidełka, bałwanki, witrażyki? przecież nikt nie każe tego kupować ! Wrzućcie na luz ludzie, naprawdę, bo co drugi komentarz to conajmniej jakby komuś do drzwi pukali i pchali się do mieszkania co 10 min i namawiali do kupienia wanny ryb, kilu choinek, plastikowego bałwana czy 10 paczek lampek choinkowych ..

Autor: maja30  14.12.2010 zgłoś

ja juz tez nie lubie swiąt- w tym roku umarła moja mama, ojciec nie zyje od 12 lat, brat alkoholik, a pozostałe rodzenstwo ma mnie gdzies, albo jak juz to patrzy tylko wydoic z kasy. niech juz bedzie po swietach- samotnych swietach

Autor: marynazwawki  14.12.2010 zgłoś

"Najgorsza jest wigilia. Ludzie, którzy na co dzień się nawzajem nie znoszą, nie lubią, a czasem nawet nienawidzą, siadają razem przy jednym stole, na twarze przywdziewają sztuczne uśmiechy i udają wielką miłość do wszelkiego stworzenia i siebie nawzajem." czy naprawdę każdy człowiek zasiada przy wigilijnym stole z ludźmi, których nienawidzi bądź nie znosi? Czy każdy idzie na pasterkę tylko dlatego, że musi? Ja zasiadam przy stole z ludźmi, których kocham i oddałabym życie za nich, a spędzanie z nimi czasu to czysta przyjemność i wielka frajda. Szkoda, że zdarza się tak rzadko. a świat zmieniający się w wesołe miasteczko jest dla mnie wspaniały i niesamowity i nie interesuje mnie, czy to od grudnia, od listopada czy od października :) a badziewków ze sklepów nikt kupować nie kazał- jak nie masz silnej woli to kupujesz ja chodzę po sklepach i oglądam dekoracje, prezenty, ale jedynym wydatkiem jest gorąca czekolada dla poprawy nastroju i drobnostka dla mamy pod choinkę jak człowiek chce to wszystko udowodni- nawet takimi bzdurnymi tekstami jak ten powyżej to, że ktoś miał przykre dzieciństwo i nie miał okazji do przeżywania szczęśliwych świąt i spotkań rodzinnych to nie musi od razu oczerniać tych chwil, bo to tylko jemu coś nie pasuje, a nie całej reszcie taka chora zazdrość troszkę... inni mająlepiej to pojadę ich szczęście, żeby im zbrzydło. wtedy nie będę sam w swojej pustce. prawda:) ?

Autor: marynazwawki  14.12.2010 zgłoś

oczywiście chodziło mi o artykuł, a nie komentarz powyżej :)

Autor: do Indygo  14.12.2010 zgłoś

Przecież każdy napisze coś innego,dlaczego obchodzi święta. Zrób ankietę, parę krótkich, konkretnych pytań jeśli chcesz mieć jakąś ogólniejszą orientację. Ale nie wiadomo, ile odpowiedzi uzyskasz. Poza tym osoby na kafaterii nie są reprezentatywne dla całego społeczeństwa, więc ogólnego obrazu nie uzyskasz.

Autor: hagsiugyx  14.12.2010 zgłoś

Zal mi tych ludzi ktorzy pisza ze nie lubia Swiat

Autor: Ja  14.12.2010 zgłoś

No Marty. Spakuj rzeczy byłego w karton i oddaj do schroniska dla bezdomnych. I nie rycz już.

Autor:  14.12.2010 zgłoś

Wspołczuje Majeczko30, moje pierwsze swieta bez Mamy tez byly trudne. Trzymaj sie cieplo. Bardzo Cie pozdrawiam Anka

Autor: Niezapominajka  14.12.2010 zgłoś

Boze dopomóz.......to jakis koszmar. Koszmar prawdziwy. Ludzie sie totalnie pogubili. Pralka ,telewizor i karp za 9,99 wszedzie promocje swiateczne z okazji Twojego narodzenia...........,,,,,,,,,,,

Autor:  14.12.2010 zgłoś

A mnie święta kojarzą się z wielką trgedią jaka spotkała naszą rodzinę właśnie w tym czasie. Więc może nie to że nie lubię, ale co roku boję się że znów stanie się coś strasznego. Nie potrafię sobie z tym poradzić.

Autor: agaaaaaaaaaaa  14.12.2010 zgłoś

Ja też nie lubię Świąt. W tym roku wzięłam a pracy wszystkie świąteczne zmiany - przynajmniej zajmę sie czymś sensownym. Siadanie do stołu z rodziną z którą się nienawidzimy?? Z matką alkoholiczką, która powie, bo akurat zabraknie jej piwa i fajek przed wigilią, a my nie damy kasy na następne, że z takim barachłem przy jednym stole jeść nie będzie. Pamiętam, kiedy jeszcze na studiach, które sama opłacałam (nie jest to łatwe na dziennych ścisłych) i ledwo mi na jedzenie starczyło, dałam pieniądze na wigilię (chociaż potem jadłam zupki chińskie z promocji z tesco), kupiłam węgiel mamie, bo marzła, a pod choinkę - talerzyki ozdobne do powieszenia na ścianę. Bardzo ładne były i takie - trafłam na fajna promocję. Mama je odpoakowała, po awanturze oczywiście, i zapytała, dlaczego dałam jej taki badziew zamiast pieniędzy. Nienawidzę Świąt.

Autor:  14.12.2010 zgłoś

W III w., u schyłku Rzymskiego Imperium, dzień 25 grudnia ustanowiono świętem "Natali solis invicti" - narodzin niezwyciężonego słońca, świętem światła i życia. Kiedy w IV w. poczęto masowo przyjmować chrześcijaństwo, pogańskie dotąd święto schrystianizowano. Święta Bożego Narodzenia mają więc pogańskie korzenie...

Autor: słonko  14.12.2010 zgłoś

A mi jest bardzo przykro w święta i myślę sobie wtedy, ile dziwnych sytuacji jest na świecie, ilu ludzi nie zasiądzie do stołu bo nie będzie miało co na ten stół położyć, ilu będzie cierpieć i przelewać łzy z powodu pijącego któregoś z rodziców i braku spokoju w domu od awantur i bijatyk, ilu tak naprawdę będzie cierpieć po utracie bliskich

Autor:  14.12.2010 zgłoś

Być może niejeden spyta, dlaczego wobec tego wszyscy dzisiaj świętują narodzenie Chrystusa 25 grudnia? Przykro o tym pisać, ale zadecydował o tym wzgląd na bardzo popularne pogańskie święto ku czci perskiego boga Mitry obchodzone właśnie tego dnia. Kościół nie mogąc sobie dać rady z tym świętem przemianował je wspaniałomyślnie na narodziny Chrystusa. Świadczy o tym fakt, że na początku przyjmowano różne daty narodzin Jezusa. Jednak w końcu wybrano 25 grudnia. Oto co pisze katolicki historyk Daniel Rops: "Dzień zaś narodzenia, za który dziś cała ziemia przyjmuje 25 grudnia, jest datą opartą wyłącznie na tradycji. W wieku III Klemens Aleksandryjski wyznaczył Boże Narodzenie na 19 kwietnia; czasem wysuwano także 29 maja i 28 marca, na Wschodzie przez długi czas obchodzono to święto 6 stycznia; wydaje się, że dziś przyjęta data zostaje na dobre ustalona dopiero około roku 350. Niektórzy przypuszczali, że mogła mieć jakiś związek ze świętem boga Mitry lub "Słońca niezwyciężonego", przypadającego wedle kalendarza rzymskiego w okresie przesilenia zimowego. Znamy wiele wypadków, gdy liturgia chrześcijańska wyzyskała dla swoich celów święta pogańskie" (Dzieje Chrystusa, Daniel Rops, Pax, Warszawa 1987, str 98-99). W katolickiej "Historii Kościoła" możemy przeczytać: "Wspomnienie o Bożym Narodzeniu w dniu 25 grudnia pojawia się w Rzymie na jakiś czas przed rokiem 336; wydaje się, że tryumfujące chrześcijaństwo zaanektowało dla siebie, nadając mu nowe znaczenie, pogańskie święto Niezwyciężonego Słońca, którego kult cesarz Aurelian usiłował wprowadzić w roku 274 jako powszechną religię Cesarstwa" (Historia Kościoła, Pax, Warszawa 1984, str 237). Natomiast rzymskokatolicki ks. Mieczysław Żywczyński rozbrajająco szczerze przyznaje pisząc o kulcie boga Mitry: "Dzień jego przyjścia na ziemię czczono 25 grudnia. Dlatego też chrześcijanie, którzy widzieli w mitraizmie śmiertelne niebezpieczeństwo, przyjęli 25 grudnia jako dzień narodzin Chrystusa" (Kościół i społeczeństwo pierwszych wieków, Pax, Warszawa 1985, str 148). Polska historyk Maria Janczewska pisze: "Kult Mitry przez długi czas był bardzo poważnym rywalem chrześcijaństwa w szerokim oddziaływaniu na masy ludności, obie religie miały zresztą wiele cech podobnych, a zwyciężony ostatecznie mitraizm wywarł pewien wpływ na chrześcijaństwo. Tak np. świętowana przez wyznawców Mitry data jego urodzin (25 grudnia), obchodzona jako główne święto w kulcie solarnym Słońca Niezwyciężonego, została przez chrześcijan uznana za dzień Bożego Narodzenia" (Historia starożytnego Rzymu, PWN, Warszawa 1976, str 298). Czy godzi się, aby zmieniać prawdziwą datę narodzin Jezusa tylko po to, aby zyskać przychylność niewierzącego świata? Gdyby Bóg tego chciał to mógł sprawić, aby Chrystus naprawdę narodził się 25 grudnia. Bóg jednak sprawił narodziny Swego Syna w innym terminie. Czy jest słuszne, aby człowiek poprawiał Boga?

Autor: do Indygo  15.12.2010 zgłoś

moim zdaniem to cale zamieszanie w sklepach itd jest jak zwykle na wyrost. chodzi o to zeby sie spotkac porozmawiac spedzic ze soba czas i swietowac. jak sama nazwa mowi sa to swieta bozego narodzenia a wiec urodziny. a jak urodziny to i swe=ietowanie stad wg mnie to cale szykowanie, prezenty itd. przynajmniej ja tak to czuje. i mam nadzieje ze sie to nigdy nie zmieni bo ja po prostu kocham swieta i ich przeslanie milosci blizniego:) pozdrawiam wszytskich i juz dzis zycze wam radosnych swiat:)

Autor: wry  15.12.2010 zgłoś

Tradycja z choinką, prezentami i kolacją jest ważna dla dzieci. Jako dziecko czekałem na ten dzień i moje dzieci również czekają. To jeden z wielu elementów spajających rodzinę. Denerwujące są natomiast tzw. "wigilie" firmowe, przeważnie połączone z bilansem rocznym. Po jednej z takich "wigilii" dostałem wypowiedzenie od szefa, który godzinę wcześniej składał mi życzenia. To jest obrzydliwe.

Autor: zaha  15.12.2010 zgłoś

Nie znoszę świat, sylwestra, nowego roku ponieważ jestem sama nie mam z kim sie podzielic opłatkiem z kim sie zabawic i ogólnie totalne doły dla mnie dosłownie przepaść. Mogę ksiażkę na ten temat napisać. Wszystko przez nieudane małżeństwo :((

Autor: Realista  15.12.2010 zgłoś

Polaczkow pojebalo.Jak czegos nie lubisz to nie musisz tego robic i nie terroryzuj innych.Nie lubisz swiat to mozesz pojechac sobie na wczasy w tym okresie i rob cochces i nie zawracaj d..innym.

Autor: ja  15.12.2010 zgłoś

a ja lubię święta, mam normalną rodzinę, normalne obowiązki ale sezon zimowy jest dla mnie ciężki pod względem finansowym, zwyczajnie nie mam pieniędzy żeby kupić rodzicom i rodzeństwu jakiś upominek pod choinkę czy żeby normalnie raz w roku wydać więcej i się cieszyć że mogę sobie na to pozwolić, ciężko jest zapracować na opłaty a co dopiero na dwa dni świąt, prezenty, ewentualnie sylwestra... :(

Autor: Do Indygo  15.12.2010 zgłoś

No cóż podobno katolicyzm czy raczej chrześcijaństwo jest religią opierającą się na kulcie słońca. Jak wiele dużych religii. Problem z katolikami jest taki że są święcie przekonani że ich wiara jest jedyną słuszną wiarą. A ja myślę, że nie ma znaczenia jak nazywamy swojego Boga, jeśli wiara w niego uczy nas bycia poprostu dobrymi ludźmi. Ja sama trzymam się z daleka od kk ale wierzę w Boga (jakąś siłę wyższą), który pozwala mi nie czuć osamotnienia, lęku itp. Mój mąż twierdzi, że wiara jest dla ludzi słabych i ma pewnie sporo racji bo ludzie słabi potrzebują swiadomości, że jest nad nami ktoś, kto nam pomoże w trudnych chwilach. I nie ma w tym nic złego. Trzeba tylko pamiętać że to iż wierzymy że nie jesteśmy sami nie daje nam prawa to tego by czuć wyższość nad wszystkimi innymi.

Autor: Wren  15.12.2010 zgłoś

Święta są wspaniałe, ale nie takie jakimi ludzie je zrobili.

Autor: Dubzy  15.12.2010 zgłoś

bla bla abla... Zamiast biadolić że nie lubimy świąt, lepiej zapakować tyłek w pociąg i dawać 24.grudnia do Częstochowy. Jest mega impreza BASSTERKA dla wszystkich, którzy nienawidzą świąt. (Rodzinie ściemniacie, że chcecie tą wigilię spędzić na Jasnej Górze, ...żeby nie zwyzywali was od szatanów i heretyków :) Częstochowa - Bassterka - go!

Autor: mła  15.12.2010 zgłoś

Bardzo współczuję Pani nr 1 bo ktoś musiał ją bardzo skrzywdzić, skoro zrobila sie tak zgorzkniałą babą. A co do Pani nr 2- ja z taka rodzina raz dwa zrobilabym porzadek. Sama bym wszystkich obdzwonila i powiedziala co maja ze soba przyniesc.

Autor: olga  15.12.2010 zgłoś

A ja nie lubię świąt,bo pracuję w supermarkecie i widzę co się dzieje.Na dwa dni sklep jest zamykany to trzeba zrobić zapasy jak na wojnę...A jak jest jakiś dzień ustawowo wolny od pracy to klienci mają do nas pretensje,że zamykamy market...Żenada...Najśmieszniejsze jest to,że w wigilię o 15 przyłażą i się pytają czy mamy świeżego karpia ;-P

Autor: wqeweqwe  15.12.2010 zgłoś

żal mi was narzekające niedojdy... nie lubisz świąt to ich nie obchodź. Proste.

Autor: olga  15.12.2010 zgłoś

do wqeweqwe czy jak mu tam... ciekawe jak nie obchodzić świąt,skoro większość z nas jeszcze mieszka z rodzicami...tak więc nie jest tak łatwo.a ja i tak pracuję w wigilię do 16 więc nie miałabym jak uciec przed tą szopką...

Autor: egoistka  15.12.2010 zgłoś

przeraża mnie bliskość świąt bo znowu muszę spotkać się z teściową, która mnie nienawidzi za wszyst ko co sobie ubzdurała... a mimo to oczekuje zaproszenia, i nie wiem co robić... wysłać męża samego do niej i zostać samej w domu? czy usiąść przy wspólnym stole i czekać na kolejne wyzwiska, oskarżenia i pretensje...

Autor: apo19  15.12.2010 zgłoś

dla mnie święta to koszmar! każdy udaje, że się lubi, włażą sobie do d*py.... okropność, na szczęście resztka mojej rodziny wie, ze tego nie lubię więc jak już idę na "wigilię" to po prostu jemy obiadek w gronie najbliższych, z którymi spotykamy się na co dzień, nie ma sztuczności i "szału" związanego ze świętami, nie spotykam się z rodziną która w ciągu całego roku nie potrafi podnieść telefonu i zadzwonić. fakt, że bardzo lubię ubierać choinkę i robię to-bardzo fajny klimat nadaje w domu, ale żadnych "świętości"...

Autor: apo19  15.12.2010 zgłoś

do egoistka. olej to! skoro teściowa się tak zachowuje to nie masz obowiązku tego znosić, ja będę sama w wigilię bo chłopak w pracy będzie i jakoś nie mam nastroju iść do bliskich bez niego. powinni organizować jakieś spotkania dla takich jak my:D

Autor:  15.12.2010 zgłoś

precz z ateistami ! oni są jak zwierzęta !

Autor: Rosalina1991  15.12.2010 zgłoś

Heh. Mam nadzieję, że wierzący wiedzą to, że święta Bożego Narodzenia nie są najważniejsze w Waszej religii. Podstawę tejże religii stanowi Wielkanoc- wtedy Zmartwychwstał Jezus i to jest podstawą, a nie rzekome narodziny. ot co. PS. nie ma to jak wierzyc w cos, czego się nigdy nie zgłębiało i nad czym się nigd nie zastanawiało. Mam również wrażenie, że Ci którzy nie wierzą, więcej wiedzą to jej całej religii.

Autor: agnieszka  15.12.2010 zgłoś

A ja świeta bardzo lubię! Bo : mam fajną i szczęśliwą rodzinę, kochającego męża, dobre, madre dziecko ( syn, student, 23 lata) i mamę, któr a bardzo kocham. Każdego dnia cieszę się, że zyje i jest z nami ( w styczniu skończy 85 lat). Tata już nie żyje niestety od 20 lat. Uwielbiam stroić choinkę i całe mieszkanie, bo to przecież tylko raz w roku.! Ciepła, radości i zdrowia życzę wszystkim.A prezenty można kupować lub nie.

Autor:  15.12.2010 zgłoś

Ja naleze do osob na...NIE lubie,choc w domu rodzinnym zawsze tradycyjnie,choc zdarzalo sie ze mama wylewala garnek moczki na taty glowe bo ja zdenerwowal,mimo wszystko nie lubie.Jestem juz ateistka,dzieci sa ochrzczone po komunii bo maz jest niepraktykującym katolikiem.Choc lubie krecic sie po kuchni majac przy boku meza a i dzieci pomagaja to nie lubie tej komercji,zamieszania.....np.dzis kolezanka pisze'''echh ile jeszcze pracy...juz uszka,pierogi zrobilam tyle sprzatania...'''szok.Kurcze to co ona caly rok nie sprzata??Ja co 2i dzien kurze,raz w mies odsuwam polki wiec o co chodzi???!!!!!!!!!!!!Nas jest 4ech,chlopcy w wieku14 i 16 lat,mlodszy wcina po 70-pierogów a mimo to nie szaleje!!!!!Jakbym teraz to zrobila....przeciez to sie zje!!!!My robimy''na bierzaco''i tez jest dobrze!!!! Najwazniejsze...nauczyc sprzatac za soba!!!Przynajmniej zaniesc do kuchni.mamy dyzury w kuchni.Nie lubie mrozonych rzeczy,zrobi sie swierze...ale no tak jak nauczylo sie rodzinke'''przychodzic''na gotowca to czego wy chcecie????Przeczytalam poczatek artykulu.........jakby mnie ciotka poprosiła o herbatke''''ciociu to swieta...czuj sie jak u siebie w domu...nie jestes u nas 1y raz''' znajac siebie dodala bym'''kuchnia nie zmienila polozenia od zeszlego roku''wiec skonczcie narzekac i zacznijcie mowic co sie nie podoba!!!!!Mi sie nie podoba zamieszanie,robienie zakupów na ''zapas''z czego polowa laduje w smietniku!!Czy ktos z was zauwarzyl ile jedzenia po swietach w smietniku????Nie lubie gosci przychodzacych na gotowca,narzekania ze sie obrzarlo,rozleniwilo...kurcze troche organizacji i bedzie OKI!!!Choc nie lubie zamieszania...........to lubie czas spedzony z dziecmi,mezem w kszatajac sie po kuchni....granie w rozne gry.pozdr

Autor: Arkadiusz  15.12.2010 zgłoś

Fajnie czytać, że ktoś święta lubi - ja też kiedyś lubiłem i czekałem z niecierpliwością na Kevina, Mikołaja i choinkę. Teraz mam dziewczynę, której rodzice są rozwiedzeni, moi też się w międzyczasie rozwiedli. W wigilię - cała czwórka wymaga zatem, abyśmy byli u nich wieczorem na kolacji. To nie jest miłe, NIENAWIDZĘ TEGO DNIA, 4 kolacje w jeden wieczór? I każdy wielce się obrazi jak nie przyjedziemy. Wspaniały dzień - wściekły i chory jestem na samą myśl już tydzień wcześniej...i z politowaniem patrze na stos jedzenia, ktorego nikt nie zje i pojdzie do smieci - ale musi byc na bogato, zeby nic nie zabraklo...

Autor: Do Jola J.  15.12.2010 zgłoś

Boze co za pierdoły!!!!!!!

Autor: zuziek  15.12.2010 zgłoś

Dołączam się, nienawidzę świąt: Tyle przygotowań potem 2 dni picia, oglądania tv, jedzenia i wszyscy mowia ależ te święta szybko przeleciały(dziwne nie) Wszędzie choinki, mikołaje itd. sztuczne to jest strasznie Święta radości- z czego ja mam sie niby radować, dzień jak co dzień, jak było źle tak dalej jest- 2 dni i życzenia na wigilię jak nie zmieniły tego, tak i nie zmienią. Jak pójde do roboty, mam nadzieję ze bede sobie jakos prace ustawiał na wigile i BN wiec bedzie problem z głowy.

Autor: POMYSL  15.12.2010 zgłoś

Macie pomysl jak sie wykrecic z wigilii u tesciow? Idziemy oboje z mezem do pracy w ten dzien ale nalegaja zebysmy oboje przyszli nawet o 12 w poludnie...

Autor: max  15.12.2010 zgłoś

wg autorki listu 1szego lepiej zeby w ogole ludzie nie swietowali i zeby caly okragly rok byli wredni, bez wyjatkunawet w BN.Dobrze rozumiem? Akurat tym konsumpcjonizmem w BN nie zarzadzaja chrzescijanie, wrecz przeciwnie,sa to handlowe srodowiska zydowskie i ateistyczne- probojace zbic kase przy okazji swiat. Jezeli nie lubisz swiat w chrzescijanskim kraju bo jestes niewierzaca (akurat choinka i prezenty to symbol poganski, wiec ?), to trudno.W kraju muzulmanskim pewno tez nie lepiej by bylo. Za za to nie lubie Halloween, czy valentines day?A ty to lubisz?Pewno tak ,bo tam sie czci diabelskie motywy... Poza tym zyjemy w demokracji czyli rzadow wekszosci, dopuki wiekszosc sie w to bawi to musimy z tym zyc, prawda? A w sumie nie jest tak zle, czlowiek musi swietowac tak czy inaczej Jakby niebylo swiat BN to ludzie by wymyslili inne, zaloze sie ze duzo gorsze...

Autor: Anka  15.12.2010 zgłoś

też nie lubię świąt i prawie nigdy nie lubiłam - przez tą całą nerwowość i warczenie w wykonaniu mojej siostry (bo ona taaaak dużo robi - ale nie pozwala sobie pomóc) i ciągłe pretensje mojej mamy, zazdrosnej, że siostra wpada na 2 godziny na wigilię do swoich teściów - bo przecież nie powinna ! (nie wiem, dlaczego). W same święta jest ok. Ale czuję się najpierw odrzucona w przygotowaniach (nie ma dwu lewych rąk !), a potem traktowana protekcjonalnie przez moją siostrę (pośliznęło mi się w życiu, nie mogę znaleźć odpowiedniej pracy i mam bardzo ograniczone środki, choć do niej ręki nie wyciągam po wsparcie). Tym razem nie pojadę, choć szkoda mi mamy. Nie chcę, żeby czuła się dotknięta, więc zmyśliłam, że w wigilię pracuję i zaraz w poniedziałek po świętach też. Chcę być sama. Będzie mi z pewnością lepiej.

Autor: VALANCY S  15.12.2010 zgłoś

Ja lubie swieta :) Lubie ta kilkudniowa krzatanine, lepienie pierogow, gderanie mojej mamy ze za malo sernik jej wyrosl....:) Obowiazki dzielimy na 4 osoby . Tata robi dwie salatki i idzie po choinke, ja z mama urzeduje w kuchni, brat odkurza i myje lazienke. Wspolnie ubieramy choinke a ojciec krzyczy ze znowu nie nawinelismy lampek w zeszlym roku na karton i sa poplatane :P Na Wigilii jest nas przewaznie siedmioro. Spiewamy koledy, dzielimy sie oplatkiem a w tle leci Kevin sam w domu,na ktorego nikt nie zerka bo i tak znamy go na pamiec:) Prezenty robimy ale skromne, za rok mamy robic losowanie i wtedy kazdy bedzie mial jeden prezent do kupienia a nie szesc.

Autor: max  15.12.2010 zgłoś

Anak , wiec siedz sama jak ci tak dobrze i nie zatruwaj powierza swoimi frustracjami, bo stajesz sie podobna do swojej rodzinki ktorej najwyrazniej nie cierpisz.Moze to rodzinne....popatrz w lustro... Wyobraz sobie ze sa ludzie ktorzy doceniaja wysilki innych i ciesza sie spotkaniami z bliskimi.a swieta sa miła okazja.Na tym polega wyrozumiałosc i miłosc zeby umiec zyc z innymi. Jakby niebylo swiat to bylabys zadowolona pewno bo nie trzeba byloby sie ludzmi spotykac.Czesc z twojego pokolenia juz ma idealne swiaty w wirtualnej rzeczywistoski i spotyka sie z wirtualnymi osobami siedzac przed kompem samotnie- ach jakie to wygodne... i puste...wesołych swiat!

Autor: zo  15.12.2010 zgłoś

do Iza 30 'zreszta takie zjawisko było tylko w Polsce '-nieprawda bo we Wloszech tez i we Francji w Quebeku we wszystkich katolickich krajach.A w Quebeku w wieczor wigilijny ale po polnocy je sie mieso i to jest w zgodzie z tradycja...

Autor: czestochowa  15.12.2010 zgłoś

Częstochowa - impreza Bassterka - sensowna alternatywa dla zakłamanej wigilii

Autor: fred  15.12.2010 zgłoś

czestochowa, a po co organizowac alternatywe?? nie lepiej siedziec w domu ogladac dvd i nie zawracac nikomu d....y , zamiast pierdziec ze tak zle jest jak inni obchodza wigile...? Daj se luz.... bo za chwile moze zorganizujemy alternatywe dla twoje alternatywy bo mi si enie podoba Bassterka...? w ogole co to znaczy, jestem ciekaw , jaki jest program imprezy?.., ha ha ha ..!

Autor: ..  15.12.2010 zgłoś

nie jestem wielkim fanem swiat, nie jestem nawet wierzaca, ale uwazam, iz ze wzgledu na tradycje nalezy wykrzesic z siebie troche bardziej swiateczne podejscie do swiata. Tak po prostu, zeby samemu poczuc sie lepiej

Autor: do nienawidzacych  15.12.2010 zgłoś

pewno tez nienawidzicie urodzin , imienin i innych okazji do spotkan z innymi ludzmi, bo po prostu jetescie zakopleksione pindziei i pierdzicie jak to inni was irytuja tym ze sie staraja.... Zapewne wy jestescie miód i malina..he he. Jezeli chodzi o wymiar duchowy,to nie rozumiem czego tu nienawidzic jak sie jest niewierzacym?????? Moze tego ze inni maja wiare a wy jestescie puste jak pustaki....i musicie te pustke zapelniac napredce nowymi ideologiami... Jestem ciekaw jak by sie te wszystkie nienawidzace swiąt osoby spotkały na imprezie dla nienawidzacych-moze wtedy przyczyna nienawidzenia bylaby zrozumiala...

Autor: tradycja  15.12.2010 zgłoś

Przeczytałam większość postów i mam wrażenie, ze ludzie przed swiętami wylewają swoje flustracje. Nie bardzo chce mi się wierzyć,żeby wiekszość nielubianej rodziny nagle w wieczór wigilijny zwalała sie bez zapowiedzi i "balowała" przez parę godzin. Tradycyjne święta rodzinne polegają na tym,ze jedni robią wigilię inni 1-wszy czy 2w-gi dzień świąt i nie słydzałam, żeby obciążać co roku te same osoby.Wspólczuję ludziom, którzy czują się samotni, ale nie wierzę z kolei, żeby 30-latka nie miała z kim spędzić wigili. Nawet jeśli nie ma najbliższej rodziny, to przecież nie żyje na bezludnej wyspie. Chyba każdy ma jakiś przyjaciół, koleżanki, kolegów sąsiadów, dalszych kuzynów.Nie wyobrażam sobie, żebym nie zaprosiła na wigilię swojej samotnej koleżanki czy koleżanki mojej córki.Którąś z Pań zostawił facet i teraz Ona już nie widzi sensu życia i świąt. To co tylko zna tego obskurnego faceta, który nie jest wart nawet jednej łzy???Niektórzy chyba sami "mają" to czego chcą. Ja i moja rodzina podchodzimy do Świąt Bożego Narodzenia jak do tradycji. Tak się wszyscy wychowaliśmy. Jest to czas miły i wesoły. Nikt nie robi "cyrków" z prezentami , ale jest może mobilizacja, zeby pod choinką znalazły się rzeczy, ktore będą nam służyły (uzgadniamy to wcześniej). Dzieci mają dużo radości, bo w taki zwykły dzień nie dostają tylu róznych prezentów (czasem głupot) z których się najbardziej cieszą. Myślę, ze właśnie w PL jest 90 % takich rodzin jak moja.Przekazujemu pokoleniom tredycje (ile jest wiary nie wnikam, każdy to przeżywa duchowo inaczej i ma do tego prawo). Jak nie lubimy latania po sklepach(ja też nie lubie) zróbmy zakupy w osiedlowych sklepikach, kupmy tyle i potrzeba nam na 3 dni, usiądżmy z najbliższymi oczywiście ktorych lubimy i cieszmy się wolnymi dniami. trzeba się cieszyć z tego co jest, bo nikt z nas nie wie co nam przyniosą następne swięta.

Autor: Andrzej  15.12.2010 zgłoś

Święta, święta i po świętach. Spędzajcie je po swojemu bez przymusu, zawsze to parę dni wolnych od pracy.

Autor: Zuza  15.12.2010 zgłoś

Ja kocham święta, tylko mam już dość tego wszystkiego przez 24 lata nie wiem może 5 razy byliśmy w święta u moich rodziców. Najczęściej spędzamy święta z moimi teściami a to za sprawą tego że mój mąż jest jedynakiem, kiedyś tłumaczyłam to sobie tak że oni mają tylko jego, ale teraz mam już dość tego wszystkiego. Jak przyjadą w wigilie to siedzą całe święta i jeszcze 2 dni po świętach. Mam już dość tego szykowania i usługiwania teściom zwłaszcza teściowej w niczym nigdy mi nie pomogła nawet gdy naprawdę potrzebowałam pomocy, dlatego teraz jak zbliżają się te święta normalnie płakać mi się chce jak pomyśle że znowu muszę jej usługiwać. Tak tęsknie do świąt spędzonych z moimi braćmi i rodzicami właściwie to z mamą bo tata już 15 lat minęło jak nie żyje. Moja teściowa no cóż nigdy nie narzekałam i pewnie źle mogłam zawsze mówić co na sercu leży może było by inaczej, ale cóż ona ciągle narzekała i narzeka jaka to ona chora mam już dość. Marzę o świętach spędzonych chociaż raz nawet tylko z mężem i córką w spokoju i harmonii bez teściów bez tych marudzeń i narzekań teściowej tak jakby tylko ona była chora i nikt więcej , ale to chyba nie jest realne. No i jak można kochać święta jak spędza się z ludźmi którzy wiecznie tylko narzekają zero radości z życia. Ja jestem pogodnym człowiekiem ale przy teściowej to odechciewa mi się żyć. Przepraszam, ale musiałam troszkę się wyżalić nawet mi ulżyło.

Autor: eva  15.12.2010 zgłoś

Nie lubie swiat!

Autor: Sara  16.12.2010 zgłoś

Bo nie trzeba tymi świętami tak się przejmować - a wtedy dają się polubić. Mnie najbardziej raziło coś, co nazwę "Wielkim Ołowianym Balonem" narosłym wokół tych świąt. To ciężar skomplikowanych tradycji, zabiegów, nieludzkich wręcz wymagań, który spada na biednego człowieka. Żyjemy sobie normalnie, spokojnie - i nagle ten czas: I mamy mieć naraz wielkie sprzątanie, wielkie zakupy, wielkie gotowanie, a przy tym zamęcie i wyczerpaniu: wszystkich wyjątkowo kochać i mieć świetny humor! W dodatku, o paradoksie! - wypocząć - bo w święta się wypoczywa. I jeszcze oświecić się duchowo - bo Pan Jezusek! Tak ma być cudnie, a często bywa paskudnie, bo po prostu jesteśmy uchrzanieni wielką robotą i panującym dookoła zamętem, wielkimi wymogami rodzinnymi, i w tych warunkach cudność jest niemożliwa. Trzeba olać Wielki Ołowiany Balon, zbuntować się i potraktować Święta jako kilka wolnych dni do spędzenia miło. I zrobić to, wedle własnego gustu. Wtedy będziemy te dni lubić.

Autor: ;/  16.12.2010 zgłoś

a ja już nie lubie świąt... kiedyś miały swoją magię, od początku grudnia już chodziłam po sklepach i kupowałam prezenty - mam sporą rodzinkę do obdarowania, później pakowanie itp. Było zajebiście. a teraz ? Połowa grudnia, a mnie nic nie rusza... Ps. zanim coś zrobicie / powiecie komuś w czasie świąt zastanówcie się - bo może to komuś skutecznie spie**** święta na resztę życia.

Autor: asda  16.12.2010 zgłoś

zastanowiła mnie jeden z komentarzy powyżej w którym ktoś twierdzi że Jezus nie był synem Boga - przeraziło mnie to !!

Autor: Biedronka  16.12.2010 zgłoś

Ja nie lubiłam Świąt Bożego Narodzenia do dnia, kiedy spędzałam je w domu z rodzicami i rodzeństwem. Przez pijaństwo mojego ojca nasza rodzina trzyma się tylko dlatego, że mam wspaniałą mamę, ale co z tego? Miałam jak co roku siąść do stołu, przedzielić się opłatkiem ze znienawidzonym przeze mnie człowiekiem i życzyć mu wszystkiego najlepszego...Do tego nie zapominając o grzecznościach i uśmiechu. Taką maskę musiałam przywdziewać każdego roku. Obiecałam sobie świąt nigdy więcej nie spędzać w domu, do czasu kiedy ten typ zdechnie! W tamtym roku spedziałam święta u teściów i było jak nigdy tak normalnie i szczerze. Nie było kolęd i syto zastawionego stołu (inny kraj, inna kultura), ale było tak, jak sobie to zawsze wyobrażałam. Mimo, że są ateistami, całą 4 poszliśmy do kościoła (zrobili to ze względu na mnie) i w tym roku też święta spędzam w ich gronie, z czego bardzo się cieszę :-) Co do rodzinnych świąt, to co roku siostra dostaje życzenia, żeby wreszcie znalazła sobie jakiegoś faceta...To musi być dla niej jak co roku ciężki cios! I co z tego, że niby wszystko jest według zasad, jak na drugi dzień wszystko wraca do normy. Do ojca się nikt nie odzywa, a wszyscy są zmęczeni gotowaniem i sprzątaniem i do tego te kolędy, które zamiast cieszyć sprawiają, że płakać się chce!

Autor: smutna  16.12.2010 zgłoś

Święta!? 1grudnia zmarł nagle mój ukochany smutek, żal, rozpacz nie mam nikogo z kim mogłabym podzielić opłatkiem

Autor: lili  16.12.2010 zgłoś

kama1 - i bardzo dobrze, nareszcie się Dziewczyno postawiłaś! Nie daj się!

Autor: syk  16.12.2010 zgłoś

Boże narodzenie było przed 2000 lat, a dzisiaj to jest tylko tradycja religijna. Jeśli ktoś jest słabej wiary, to w nic nie będzie wierzył i nic mu się nie będzie chciało!!! Zwierzęta też mają te same cechy, bo nie mają żadnej świadomości i wiary ducha. Człowiek jest istotą rozumną i nie powinien naśladować złych cech ludzkich ani ich złych nawyków!!! Każdy lubi coś innego i też będzie miał inne upodobania. A w jednym zdaniu, bo jak można dzisiaj wierzyć w ludzi nas oszukujących, okłamujących i propagować politykę religijną!!!! Ilu ludzi zostało z swą wiarą bez pracy, pieniędzy i innych dóbr mając poczucie sprawiedliwości i dumy! Nie warto być uczciwym...

Autor: delegatka  16.12.2010 zgłoś

zeby pogodzic jednych i drugich napisałam wiersz przed laty ... wesołych swiat i szczesliwego... co roku sobie życzymy. Dobrego zdrowia,roku do siego mówimy śpiewamy,piszemy. gdy pierwsza gwiazdka zabłyśnie jasno siądziemy razem zgłodniali, od dań niezwykłych na stole ciasno; choinka pięknie się pali. miła to chwila, dobre nastroje ileż wzruszenia,radości! bielutki obróz,odświętne stroje na ustach uśmiech sie mości. w blasku choinki skupieni wszyscy pośród zapachów świątecznych myślimy czule o naszych Bliskich żyjacych i nieobecnych. Tyle dobroci i obfitości, słów serdecznością tchnących, pięknych prezentów,rodziny,gości miłości(?),uczuć gorących(?) Swięta to moment naszego życia mały wycinek całości może...rozłóżmy nawał tych życzeń -na każdy dzień coś z radości. w śród obfitości kolęd i "darów" niech też chwila zadumy,czy... całoroczne nasze uczynki dają nam powód do dumy??! Bo miną święta,uschnie choinka, powróci codzienność i praca. Bądzmy dla siebie lepsi serdeczni, wspomnienie świąt niech powraca. pozdrawiam Jednych i Drugich bo sama mam zmienne podejście do tych swiat.

Autor: olaa34  16.12.2010 zgłoś

Łatwo powiedzieć - nie lubisz świąt to ich nie obchodź. A co mam zrobić z moimi rodzicami którzy chcą tradycyjnie spędzać z nami wigilię mimo że kazdego roku to była porażka? Chętnie bym z mężem wyjechała na święta ale kasy szkoda. Już raz zresztą udawaliśmy że nas nie ma w domu ale chyba nie o to chodzi...

Autor: Kulka  16.12.2010 zgłoś

Czemu chrześcijanie są tacy agresywni w swoich wypowiedziach odnosząc się do wypowiedzi niewierzących? Święta macie. Luz.

Autor: DO INDYGO  16.12.2010 zgłoś

Zeitgeista sie naoglądałeś/łaś i teraz próbujesz błysnąć tzw inteligencją. Niestety, film też widziałam i jest w nim bardzo dużo nieścisłości, jako dokument jest szalenie nieobiektywny.

Autor: kAmil  16.12.2010 zgłoś

Jak dla mnie święta są spoko i nie rozumiem jak można ich nienawidzić wolny czas od pracy w którym można odpocząć i porobić różne fajne rzeczy do Mikołaja też nic nie mam jest spoko (ale niektórym zawsze się coś nie podoba i będzie nie podobać nie rozumiem tych narzekających marudów) jedynie nie lubię wigilii sztuczne zasiadanie do stołu z osobami z którymi nie mam ochoty zasiadać bo albo mnie nie rozumieją albo mam ich dość np.moja siostara ma mnie gdzieś nie rozmawia zemną od prawie 2 lat a ja mam z nią siedzieć i jeszcze sie dzielić opłatkiem i już słyszę jej życzenia wszystkiego naj. i w ogóle ble ble ble lepiej robić coś i być dla kogoś nis sztucznie mówić coś takiego

Autor: basia  16.12.2010 zgłoś

zgadzam sie w 100 % z Iza 87, przy okazji zycze wszystkim wspanialych Swiat, nawet tym ktorzy nie nawidza Swiat, wspolczuje im

Autor: Gorzata  16.12.2010 zgłoś

Delegatko, wiersz niczego sobie, ale ten "obroz" az mnie zaklul w oczy, i to wcale nie biela ;)

Autor: Pola_Ola  16.12.2010 zgłoś

U mnie to nie jest tak, że nienawidzę, ale nie przepadam. I dlatego w tym roku po raz pierwszy postanowiliśmy z mężem, że na święta lecimy do Egiptu. Choinkę oczywiście ubraliśmy, prezenty sobie kupujemy, ale lecimy odpocząć od całego tego rozgardiaszu i tej straszne zimy, która coraz bardziej mnie przygnębia. Decyzję właściwie podjął mąż. Przyszedł kiedyś po pracy i powiedział, że właśnie wpłacił w alfastarze pieniądze i 22 grudnia lecimy do Sharm z Warszawy. Wracamy 29, więc akurat przed samym Sylwestrem. Nie powiem, bardzo się ucieszyłam z takiego obrotu spraw, nie chce mi się kolejny rok stać przy garnkach i bez przerwy sprzątać. Będę w gronie najbliższych mi osób ( bo leci z nami też córka), odpocznę i z pewnością będą to szczęśliwe i udane święta.

Autor: Smutas  16.12.2010 zgłoś

Jestem osobą wierzącą i zawsze dla mnie Święta Bożego Narodzenia były wyjątkowe takie rodzinne,piękne,śpiewanie kolęd jeszcze przy zapalonych świeczkach na 'żywej choince" wśród kochającej się rodziny.Dziś już jako osoba starsza mam inne zdanie na temat Świąt....Ci którzy kiedyś byli mi bliscy albo już nie żyją albo stali się "starymi"zgorzkanymi ramolami.A najbardziej nie mogę zrozumieć dzielenia się opłatkiem,z uśmiechem składaia sobiee wzajemnie życzeń,aby za kilkanaście minut te same osoby,które były życzliwe i uśmiechnięte w czasie skladania życzeń stawaly się zgryżliwe i wredne(tak było w Domu Starców,gdzie siostry zakonne składały życzenia pracownikom,dyrekcja również,chorym pensjonariuszom,dzieliły się z nimi opłatkiem,a póżniej je traktowały jak "zło nieczyste" i patrzyły co dobrego mogą od nich wyciągnać z paczek,które przynosiły im rodziny lub dostawały od dyrekcji D.S.I to właśnie zmieniło mój pogląd o Świetach Bożego Narodzenia.Nienawidzę obłudy i chamstwa a to właśnie widziałam od osób,które powinny być przykładem.A moje rodzinne Święta są skromne,ale z szacunkiem względem siebie i beż wygórowanych prezentów i potraw,poprostu takiee na jakie stać moją rodzinę.Zyczę wszystkim,którzy wchodzzą i opisują o swoich tradycyjnych Świętach zdrowych i pogodnych Świąt.

Autor: kama1  16.12.2010 zgłoś

A wiecie co? Bardzo bym chciala miec nascie lat! Wtedy jedynym obowiazkiem byla nauka. Jak wszystkie dziewczyny chcialam byc dorosla i co? Ta doroslosc mi bokiem wychodzi. Wydawalo sie wtedy, ze doroslosc daje wolnosc, he he he. Owszem ale i niesie za soba obowiazki, zaleznosci, uklady o ktorych sie nie mialo pojecia. W nosie ma taka doroslosc, nie ma tej beztroski, tej radosci z zycia jaka mialam miec po osiagnieciu pelnoletnosci. Jak to sprowadza sie do swiat? A no tak, ze wtedy swieta byly wazne ale najwazniejszy byl sylwester!!!!! Teraz sprzataj, jedz na zakupy, pakuj do reklamowek te bambetle, przytachaj do domu, rozpakuj, i ugotuj z tego pyszne swiateczne dania. W same swiata badz pachnaca, zadbana, wypoczeta i usmiechnieta. Podawaj pod nos, wymieniaj talerzyki, zmywaj, gotuj i roztaczaj wokol swoj urok, he he he. Jak to dobrze, ze strajkuje w tym roku. Kupie sledzie, salatke, zrobie sernik i makowiec (to moj wlasny pomysl- koncze przed swietami diete....) i zabiore taka walowe w gosci. Wystarczy! A Sylwester to juz zupelnie inna sprawa :))) Wypoczynku w Swieta zycze!!!!

Autor: Jola J.  16.12.2010 zgłoś

do minika: "Jezus jest prorokiem a nie synem Bożym". CO TY BURAKU PISZESZ?????????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! . Jeżeli jestes katolikiem to WSTYDZ SIE TAKIEJ NIEWIEDZY!!! Myśle jednak,że daleko Ci do tej religii. Dla Twojej informacji pisze,że: JEZUS JEST!!! SYNEM BOżYM!!. "....... wierzę w jednego Boga,ojca wszechmogącego,stworzyciela nieba i ziemi i SYNA JEGO JEDYNEGO,PANA NASZEGO.......... " A jeżeli chodzi o "matkę Boga" to .... być może SZCZEGLNIE DLA CIEBIE mogłam napisać "wyrazniej" bo coś Ci się w główce pomieszało. No ale są ludzie........... i taborety :-). ---------------------------------------------------------------- Do Pani (a) który stwierdziła " Boże co za pierdoły" Skoro pisałam pierdoły to po co czytałaś?? Ale kazdy ma prawo do swojej opinii. A a propos: to może "Boga" zostaw w spokoju, Bóg sam zdecyduje czy są to "pierdoły" Mimo wszystko.... życzę wam pięknych,zdrowych i wartościowych SWIAT BOZEGO NARODZENIA!!!

Autor: Jola J.  16.12.2010 zgłoś

do wqeweqwe: Brawo!! krótko i na temat!. do wszystkich: Nie do końca jest wydrukowany mój komentarz wiec chcę dopisać,że WSZYSTKIM NAM ZYCZE SUPER SWIAT BOZEGO NARODZENIA. NIECH MALY JEZUSEK ZAGOSCI W WASZYCH SERCACH NA ZAWSZE..... .

Autor:  16.12.2010 zgłoś

ja jakos nie lubie świąt Bożego Narodzenia... cały ten klimat jaki jest na zewnątrz i cała ta tradycja przeszkadza w duchowym przeżywaniu tego święta:( taki konsumpcjonizm wlasnie:( caly czas siedzi sie w kuchni i pichci czy to ciastka czy jakies uszka klei zalezy gdzie kto mieszka i ta sztucznosc ze musi być miło itp itd... było by miło gdyby nie trzeba było w tej kuchni siedziec bo gdyby nikt tam tyle nie siedział to nie było by tyle narzekania rodziców ze dzieci im nie pomagają rodzice mieli by tez wiecej czasu by spokojnie posiedziec z dziecmi a nie kleic ciasta jakies... w Wielkanoc za to jest cudownie... jest Wielki Tydzien... a na końcu Triduum Paschalne... co dzien do kościoła rozważa się o naszym zbawieniu o śmierci Jezusa o jego zmartwychwstaniu... i rezurekcja... najpiekniejsza Msza w całym roku.... wtedy mozna poczuć co tak na prawde stało się tamtej pięknej nocy i jakie to miało znaczenie dla całej ludzkości, nastąpiło nowe życie dla każdego z nas... ogromne szczęscie się czuje jak się to umie poprawnie przeżyć:)

Autor: evka  16.12.2010 zgłoś

Ja też nie lubię Świąt. I widzę, że jest nas więcej. Najpierw moja matka szaleje ze sprzątaniem, gotowaniem itd. Atmosfera ogólnie nerwowa i boję się, że nieopatrznie coś zrobię nie po jej myśli i awantura gotowa! Ojciec często 'łapie focha' i ostentacyjnie chodzi nabzdyczony. Jednego roku w Boże Narodzenie wynosił do piwnicy prezenty, które dostał (sam nigdy nic nie daje). Siostra-bogata singielka, ma generalnie wszystko w 'dużym poważaniu'. Jak czasem pchnie coś palcem, to matka jest w euforii. A ja - zasuwam w kuchni, obsługuję gości, bo przecież to mój obowiązek. Po Świętach z radością wracam do pracy.

Autor: jurek  16.12.2010 zgłoś

ja też nienawidzę świąd dużo niepotrzebnego zamieszania po prostu. tak w skrócie, najlepiej by było zaszyć się na te parę dni gdzieś daleko w górach w małej przytulnej chatce z ciepłym kominkiem ze swoja ukochana osoba, i miło spędzić ten czas. ale niestety tak się nie da jak byś my nie udawali tej całej zabawy w święta to rodzice pewnie by nas wydziedziczyli a sąsiedzi uznali za dziwaków, a wiec lepiej przecierpieć te 2 dni i mieć święty spokój, a wiec teraz widzę ze nie ja sam mam takie podejście do tych świat pozdrawiam trzymajcie się i wesołych:).

Autor: dziobak  16.12.2010 zgłoś

Tez nie lubie tych swiąt. Ludzie traktują Jezusa jakby zmarł za nasze grzechy jako dziecko a nie jako dorosły mezczyzna. Przypominam ze Jezus w chwili smierci miał 33,5 roku i spiewanie kolend lulaj ze lulaj jak małemu dziecku jest idiotyczne. Te szopki gdzie Jezus jest w kołysce są smieszne. Poza tym nie urodził się w grudniu ta data jest tylko umowna. Skoro zmartwychwstał w wielkanoc ktora przypada zazwyczaj w marcu lub kwietniu a miał 33,5 roku w chwili zmartwychwstania to do rownego rachunku 34 lat do marca dodaje te 6 zaległych miesiecy i wychodzi wrzesien jako miesiac urodzin Jezusa a nie grudzien. Marzec 3 miesiac + 6 brakujacych miesiacy wychodzi wrzesien lub pazdziernik jesli wielkanoc mamy w kwietniu. Czyli Jezus urodził się pewnie na przełomie tych miesiecy.

Autor: pielgrzym  16.12.2010 zgłoś

Gdyby data urodzin Jezusa była wazna pewnie byłaby podana w Bibli w Ewangeliach. A nie jest więc pewnie data jego urodzin nie ma znaczenia. Zrasztą nigdzie w Pismie nie ma nic o tym ze Jezus obchodził swoje urodziny. Za to podana jest dokładna data jego smierci 14 Nisan i to jest wazna data , ale mało kto o niej wie. Pierwsi chrzescijanie nie obchodzili urodzin nigdzie nie ma o tym wzmianki zeby apostołowie swiętowali swoje lub czyjes urodziny. Za to urodziny są jednym z wazniejszych swiąt w obrządkach satanistycznych. Biblia opisuje 2 przyjecia urodzinowe na obu zamordowano ludzi. Pierwsze to urodziny faraona gdzie kazał stracic swojego poddanego a drugie to urodziny Heroda podczas ktorych zabito Jana Chrzciciela.

Autor: venic  17.12.2010 zgłoś

... kiedy każde z Was ma możliwość takiego czy innego sposobu spędzenia Świąt w gronie bliskich, czy też niekoniecznie aż tak bliskich, często nie docenia tego, że nie spędza ich sam. A gdy przyjdzie taki czas, że pierwszy raz będziecie je musieli kiedyś spędzić sami, będziecie z utęsknieniem wspominać te wspólne chwile spędzone przy wigilijnym stole, to świąteczne śniadanie, - i naprawdę nie będziecie pamiętać nawet tych prezentów albo tego ile się napracowaliście przed świętami. Bedziecie pamiętać atmosferę i te magiczne chwile. Pozdrawiam i Życzę Wszystkim magicznych Świąt Bożego Narodzenia.

Autor: Janex  17.12.2010 zgłoś

Witajcie,a moje swieta to pierwsze od czasu ,gdy zona zostawila mnie z dziecmi,jest z facetem za granica,jednak jako kochajaca matka przyjezdza na swieta,zeby spedzic je z dziecmi.w naszym mieszkaniu.Wyobrazacie sobie nasza wspolna wigilie?a tak lubialem swieta....

Autor: Ted  17.12.2010 zgłoś

,,Nie jestem wierząca.'' - właściwie to wszystko wyjaśnia. Tak podatni jesteście na ten konsumpcyjny, materialistycznie oceniany świat, no to cierpcie...

Autor: kasia  17.12.2010 zgłoś

odniosę się tu do wpisu venic (2010-12-17 00:25:57) ... kiedy każde z Was ma możliwość takiego czy innego sposobu spędzenia Świąt w gronie bliskich, czy też niekoniecznie aż tak bliskich, często nie docenia tego, że nie spędza ich sam. A gdy przyjdzie taki czas, że pierwszy raz będziecie je musieli kiedyś spędzić sami, będziecie z utęsknieniem wspominać te wspólne chwile spędzone przy wigilijnym stole, to świąteczne śniadanie, - i naprawdę nie będziecie pamiętać nawet tych prezentów albo tego ile się napracowaliście przed świętami. Bedziecie pamiętać atmosferę i te magiczne chwile. Jestem własnie na etapie zbierania sie psychicznie i ma m nadzieję , że odważe się TO ZROBIC : czyli zostać w SWOIM WŁASNYM DOMU, nie dac się zmanipulowac hasełkami w stylu "daj spokój, przecież są święta", "bo rodzina", " bo dzieci", "bo jak to możesz NAM zrobić"... itp... nie mam pojecia venic o jakiej magii mówisz, ja w każdym razie mam już powyżej dziurek od nosa i nie tylko manipulacji, nieakceptacji, winienia mnie w rodzinie za wszystkie plagi egipskie jakie tylko sa, a za co?? Bo nie jestem TAKA, bo to ja czegoś tam nie rozumiem, bo jeszce za mało z siebie daam rodzinie, a tyle otrzymałam... mam dosyc udawanych rozmów, monologów ze strony bliskich, których nie interesuje ani jak żyję, ani jakie mam problemy czy plany, ktorych wywody kończa się zawsze w jeden sposób, że to ja czegoś tam nie rozumiem, że to ja jestem egoistka , że to ja tylko o sobie, że to ja jestem wiecznie nie taka i wiecznie winna wszystkiego...jak powiem że nie robię z nimi świąt to bedzie oburzenie- bo jak ta KTORA NIC Z SIEBIE NIE DAJE- może się urwać- to kto pojedzie po zakupy, to kto bedzie gotował, a jak to wszystko zrobię to i tak będzie awantura - bo będę zła , nie taka, okrutna, raniąca. jak to pisze to muszę się powstrzymywać żeby nie zacząć płakać- więc sobie dam już spokój... taaa... grunt to rodzina, obłuda i zakłąmanie. o nieeeeee- może jednak dam rade zostac w domu sama- zrobię wigilię dla siebie i swojego syna- potem go podrzuce jak bedzie chciał na zlot rodzinki- a ja sobie posiedze w domu sama- bez wyzwisk, ran - bez tej całej "hehe- magii"...

Autor: Hińczyk  17.12.2010 zgłoś

Pania numer 1 (z Opola) mieć całkowita racja, a ten szalik w kolorze .... to mistrzostwo świata być. Pania numer 2 (z Warszawy) być po prostu dupa wołowa i sama sobie być winna. Być stare hińskie przysłowie: "czemuś biedny - boś głupi, czemuś głupi - boś biedny" i ono dokładnie pasować do tej pania.

Autor: kasia  17.12.2010 zgłoś

Janex- zazdroszczę Ci jednego- tego że kiedyś lubiłeś święta. Reszta u ciebie już nie do pozazdroszczenia. Ja z kolei tylko marzyłam o tym, że kiedyś gdy będę dorosla- to je polubie- bo zrobie takie jakie będę chciała- ale to nie jest tak... W dzieciństwie nawet nie rozumiałam czemu w święta jest zawsze tak nerwowo, jakby to co nieuchwytne na codzień- ta jakaś "głęboko schowana drzazga" - wyłaziła własnie i bardziej doskwierała rodzibnie w czasie tej nerwowej krzataniny. Po latach się dowiedziałam - że małżeństwo moich rodzicow to wielka mistyfikacja i udawanie mojej matki, mojego ojca. Okazało się , że mój ojciec tak jak mi się w okresie dorastania wydawało ( no okazało się że nie jestem wariatką- i że nic mi sie nie wydawaŁo) - tak naprawdę nie potrafi nikogo kochać- rodzina to tylko takie tło- na którym on się ladnie prezentuje, dlatego choć matka sama siebie oszukiwała- nigdy nie czuła się szczęśliwa, kochana, zabiegała o coś co bylo ułudą , a wkurzała się własnie w okresie świąt. Dlugo twało zanim zrozumiałam po zajściu w ciąże , wyprowadzeniu się z domu i założeniu swego domu- że MÓJ WYMARZONY DOM- jest bardzo podobny do tego z dzieciństwa. Już nie moja mama, a ja zabiegałam, krzątałam się, a MÓJ WYBRANEK- i tak nie wyobrażal sobie innych świat - jak tylko u swojej mamuni. No i odpusciłam sobie- z wielu innych wzgledow w końcu sie rozwiodłam. No i co?? mam swój dom- swoje mieszkanko, mam wspaniałego syna, czy moge z nim rodzinnie we własnym domu spędzać świeta, razem z nim się szykować , razem z nim rodzinnie coś przeżywać?? Oczywiście że nie. Bo odzywa się cała reszta rodziny- czyli moja siostra, brat, mama- "No chyba normalne że będziemy razem i u mamy"- No i nie byłoby w tym nic złego- gdyby to wspólne przebywanie bylo prawdziwie miłe,przwdziwie cieszące. Ale tak nie jest- jestem zawsze ta zła, zawsze nie tak sie zachowuje ,nie tak myślę , nie tak postepuję, mam dosyć... Taaaa- Janex - zazdroszcę Ci że kiedykolwiek lubiłeś święta- ja ich nie polubiłam, choć się staram sama po swojemu życ- nie pozwala mi na to "magiczna rodzinka". Poddałam sie w tym roku- skoro jak nie pojdę to będzie żle, a jak pójdę to będzie tak samo źle- tyle że będą mnie mieli na widelcu i będą mogli ranić by na końcu krzyczeć " Jaka to ja jestem okrutna i jak ich to własnie poraniłam" - to jest mi już wszystko jedno. już nie wierrzę że cokolwiek można tu zmienić- dotąd jeszxcze wierzyłam. Przez to że w święta gromadzą się rodziny- jest mo bardzo ciężko- ale włąsnie zrobię sobie magię świąt- zostanę w domu sama. I mam tylko jedno marzenie- ze kiedyś uda mi sie stworzyć takie prawdziwe, moje, radosne i serdeczne święta- tak jak marzyła od dzieciństwa. Tobie Janex też życze lepszych i serdeczniejszych świąt na przyszłość... może już calkiem niebawem :-))

Autor:  17.12.2010 zgłoś

... a tak w ogóle to co mają dzisiejsze święta (z calym gotowaniem, choinką, kupą prezentów zakupionych na kredyt który będzie sie spłacalo do listopada nastepnego roku)- do chlopca narodowości żydowskiej, z jednej z sekt żydowskich ,urodzonego na bliskim wschodzie ponad dwa tysiace lat temu. Nie wiadomo kiedy się urodzin ( ani rok, ani miesiac ani dzien nie jest znany)- dla jednych był prorokiem, dla innych synem boga, dla innych przywódca politycznym, dla jeszcze innych wielkim mędrcem, buddą jednym z wielu którzy przewijają się przez historię ludzkości, albo jednym z najpotężniejszych bioenergoterapeutów wszechczasów... jedno jest pewne- że był, że był wielki i że byl dobrym czlowiekiem- reszta jest niewiadomą, kwestia czyjegoś zdania czy wiary- nie rozumiem czemu różnice w zdaniu na jakiś temat, czy różnice w wierze - maja prowadzic do takich wyzwisk, obelg i wzajemnej przepychanki nienawiści... a ponoć tematem jest tu Bóg - a Bóg to miłość- to skąd te wszystkie negatywne uczucia... nie pojmuję czemu najokrutniejsze konflikty zawsze mają podloże religijne czyli raczej zahacza to o siły zła a nie dobra

Autor: lejla  17.12.2010 zgłoś

Oczywiście są ludzie, którzy święta lubią, którzy spedzają je z na prawde kochanymi i kochającymi osobami, którzy mają szczęśliwe życie i święta są dla nich tą wisienką na torcie. Są ludzie, którzy przeżywają święta wielce duchowo, są tak głęboko wierzący, że wierzą nawet w rzeczy których nigdy nie było i nie będzie. Ale większość z nas obchodzi święta z przymusu, z tradycji, która narosła przez lata i stała się nierozerwalną częścią życia. Osobiście należę do tej grupy, która świąt nie lubi, nie cierpi, nienawidzi. Ta wszechogarniająca sztuczność po prostu mnie wkurza. Wszędzie gdzie nie spojrzeć ludzie są wściekli - bo trzeba stać w kolejce po cholernego karpia, którego tak naprawdę nikt jeść nie lubi, bo trzeba wysprzątać całe mieszkanie od góry do dołu i z powrotem, jakby się robiło to tylko ten 1 raz w roku, bo trzeba wymyślić i kupić prezenty dla rzeszy ludzi, których często widują tylko 1-2 razy do roku, bo trzeba wydać furmankę pieniędzy, których każdemu brakuje, a do tego wszystkiego trzeba udawać cholernie szczęśliwych i zadowolonych z życia. Wszyscy się śpieszą, przepychają, wyzywają, bo stałem tu wcześniej więc co się kretynie wciskasz, bo jak ty jeździsz baranie jeden, bo jakiś debil skończony... i tak dalej... Oto właśnie magia świąt. I dlatego, jak co roku, mam ochotę się spakować i zwiać gdzie pieprz rośnie w jakiejś ciepłe kraje. I jak co roku zostają, by brać udział w tej szopce, bo nie stać mnie na ciepłe kraje, a poza tym co to za święta bez rodziny...

Autor: JAFO  17.12.2010 zgłoś

Mi się święta kojarzą z magią, zapachami pomarańczy, bakalii, cynamonu, piernika, choinki:-) I kolorowymi światełkami na choince, prezentami. Magią zimy, rodziny. I niestety, gonitwą matki w kuchni, napięciami, czasem udawaniem rodziny. Wszechobecnym chamstwem w sklepach, kolejkami, ogólną samotnością, totalnym obżarstwem, chlaniem na umór. Miałem ojca pijaka i skurwysyna, potrafił zniszczyć każdy klimat świąt. rodzinę z czasem też. Dlatego czasem trudno mi poczuć ową rodzinną atmosferę" świąt. I cały klimat świąt psuje fakt, że w tym okresie zabijane są miliony zwierząt, co dla nas jest świętami, dla nich rzezią. Dlatego święta straciły swą magię dawno temu. Sami to spieprzyliśmy!!!

Autor: venic-dlaKasi  17.12.2010 zgłoś

Przeczytaj siebie ze zrozumieniem, bo ja po przeczytaniu tak to widzę: Brat, siostra, były mąż, mama i reszta rodziny to hipokryci którzy stworzyli Ci piekło. Piekło było tak duże że niemile wspominasz dzieciństwo i małżeństwo. Tylko Ty jesteś dobra, a WSZYSCY ŹLI ! Życie jest sztuką kompromisów, ale takich które nie godzą w Twoją godność. Wygłąda, że albo nie miałaś w sobie dość determinacji i konsekwencji aby je sobie wypracować, albo po prostu nie umiałaś tego zrobić. Obstaję obiektywnie przy drugiej wersji. Gratuluję samopoczucia i życzę Ci, aby za kilka czy kilkanaście lat Twój syn miał takie samo odczucie i był tak niezależny emocjonalnie od Ciebie jak Paweł Staliński od swojej mamusi.

Autor: Bomka wielkanocna  17.12.2010 zgłoś

Doradzcie wiec skoro dyskusja trwa w takim przypadku: -mieszkam za granica, 4 raz nie jade do Pl na rodzinne swieta (rodzice rozwiedzeni), mieszkam z chlopakiem, czy musze w tym dniu jechac z nim do jego matki? Nie lubie jej ani swiat. Prosze o porady

Autor: taki nick  17.12.2010 zgłoś

czemu współczujecie tym co nie lubia świąt ? Jest taki czas co uwielbia sie święta nie nawiedzi sa obojętne jest to kwestia czasu w jakim sie znajdujecie ... cieszcie sie juz takie swieta sie nie powtórzą ,każde inne....

Autor: ll  17.12.2010 zgłoś

ci ktorzy nie lubią świat tych albo innych , to nie są katolikami, a szczególnie chrześcijanami, a świadkowi jechowy albo ateiści albo jeszcze inne wyznania w bzdure niech nie piszą jak im sie nie podoba, czy my cos im zarzucamy, to co oni robią albo wyznaja???

Autor: lubicz  17.12.2010 zgłoś

a ja lubię święta.współczuję tym co myślą inaczej.jest na to rada WYŁĄCZYĆ telewizor.

Autor: jakasia  18.12.2010 zgłoś

Bravo Dziobak,bravo Pielgrzym...jedyni myślący ludzie.... ciekawe czy do kogokolwiek dotarło co napisaliście......

Autor: Nika  18.12.2010 zgłoś

Ja też nie nawidzę Świąt, dlaczego? bo co roku jest to samo, mam 30 lat i mieszkam z rodzicami, mam brata który ma juz rodzinę, dziecko itp.Przy chodiz wiec na gotowe, nie przejmuje się co i jak.A ja ? musze pomóc , rok w rok i mam dosyć juz etgo.Nie mam nikogo jestem sam, samotna.Chciałabym też mieć swoją rodiznę, to znaczy faceta i juz mieszkac razem anie z rodzicami.To straszne ale źle mi z tym a jak przyhcodzą Święta to już w ogóle.Z roku na rok jest coraz gorzej, najchętniej bym zasnęła i się obudziała w innym czasie i innym miejscu.Zawsze mi sie chce płakać wtedy.

Autor: ll  18.12.2010 zgłoś

do dziobaka i pielgrzyma , jak byscie znali Pismo Świete to byscie poznali , a nie pisac bzdury , jak napisałem w czesniej, śj do 1928r sami kiedys obchodziliscie swieta i co? tylko sobie sami zmieniacie co chcecie i co chcecie , takze trzymajcie sie dalej waszych proroków co macie ,ktorzy przepowiadają koniec swiata , ktoty juz miał bys kilkanascie razy i co???

Autor: gramulka  18.12.2010 zgłoś

Ja również nie przepadam za śwętami, a to dlatego , ze jestem singielką a nie mam juz obojga rodziców, więc śwęta spędzam z siostrą i jej rodziną. Z siostrą też nie pałamy do siebie sympatią, jesteśmy jak ogien i woda. Ale na świeta zakopujemy topór wojenny. Zdarzyło sie parę razy ze nie zaprosiła mnie na świ ęta , bo była akurat obrazona, lub postanowiła wyjechać do teściów. W sumie zaprasza mnie zawsze w ostatniej chwili, wiec w tempie expresowym nabywam prezenty , coś na stół wigilijny i w drogę. Było mi smutno gdy , święta spędziłam w hotelu obżerając sie i uzalając się nad sobą. Ale w ty roku postanowiłam się uniezależnić. i chcę spędzić swieta pozytecznie, jeszcze nie zdecydowałam sie na 100%, ale prawdopodobnie zgłosze sie gdzieś gdzie sa organizowane swieta dla samotnych, bezdomny do pomocy ( gdzieś pewnie przy parafii ) i w ten sposób planuję spędzić ten czas. Hipermarkety w tym okresie omijam szerokim łukiem, na szczęscie mam duzo pracy wiec nie mam czasu na łażenie po sklepach i wpadaniu w pułapki zastawione przez handlowców. Nigdy nie byłam tradycjonalistką i starałam sie nie wpadac w stereotypy. Wiec uwazam, ze jesli ktos nie lubi swiatecznej gonitwy i spedznia czasu z ludzmi, ktorych bie lubi to zawsze moze wybrac inna alternatywe. Cóz.... ale to wymaga odwagi i przeciwstawienia sie otoczeniu, a nie kazdego na to stac. Wiec wiekszość woli ponarzekac jacy to są nieszcesliwi w swieta i jak ich nie lubią.

Autor: aaaaa  19.12.2010 zgłoś

zgadzam się z wami nie znoszę tej sztucznej atmosfery tego udawania gonitwy zakupów i całej tej otoczki . wolę spędzać czas kontemplując tajemnicę Bożego Narodzenia w ciszy i spokoju niż te wszystkie sztucznie pompowane zwyczaje głupie beznadziejne prezenty itp

Autor: Salomon  19.12.2010 zgłoś

Święta są dobrym sondażem ile w Polsce i nie tylko jest debili!

Autor: Wół i osioł  19.12.2010 zgłoś

Święta święta i po świętach a to jest opium dla ludu!

Autor: Kanty  19.12.2010 zgłoś

Poczytałem sobie i doszedłem do wniosku że psychole i psycholki nienawidzą Bożego Narodzenia. W te święta musimy patrzeć sobie prosto w oczy a oni nie potrafią. Ciemności piekieł im imponują i tam dążą swoim życiem ....miejmy nadzieję że Nowonarodzony im to wybaczy.

Autor: kasia  20.12.2010 zgłoś

do jakiegos/jakiejś venic : powiedz czemu z niby tak pięknej okazji jaką są wysławiane przez ciebie świeta - tak źle życzysz mojemu synowi?? Czemu ma kiedyś mieć takie samopoczucie jak ja- czyli czuć się tak podle i samotnie?? Chmm.. to pewnie ma być ta magia świąt - nie rozumiem Ciebie. Co do wypracowywania kompromisów które nie godzą w godnośc czlowieka idacego na kompromis- tu trafileś/łaś chyba w "piętnastkę" a nie "dziesiątkę". Nie potrafię tego robić - jestem za miękka, uginam sie i uginam do granic wytrzymalości materiału, aż w końcu przyparta do muru musze warknąć , szcęknąć zębami i wtedy jest koniec. Oburzenie , zaskoczenie ludzi wokól , zbulwersowanie, moje rany- wszystko to powoduje że chowam się w sobie i wolę odejść niż sie dalej szarpac z "potworkami" których sama tworzylam latami. I potrafię sie postawić i wywalczyć swoje z każdym na kim mi nie zależy- z bliskimi jest jakaś porażka, której nie pojmuję w sobie totalnie. Jedynym odstępstwem od tego są moje relacje z moim dzieckiem- jedynym bliskim z którym moge przebywać, rozmawiać, śmiać się , słuchac go i mu coś opowiadać.Tak bardzo się bałam powtórki z tego co miałam w dzieciństwie, że bardzo starannie budowalam te relacje latami. Nie chciałm by jak ja - marzyl o szybkim dorośnieciu i ucieczce z domu by budowac swoj dom. Ja chcę by wyszedł a nie wybiegl z domu rodzinnego w świat. Właściwie to tak powoli juz wychodzi - ma swoje sprawy, zajęcia , znajomych, swój świat. Mam nadzieję , że będzie umiał żyć szczęśliwie - już dzisiaj przejawia chyba wiecej asertywności niż ja kiedykolwiek a jednoczesnie nie jest głazem nic nie czującym. To trochę do góry nogami- ale ja przy nim uczę się jak walczyć o swoje. Myślę , że jak obserwowalam jego walke o własną godność ,której mu własnie odmawiała rodzina jego ojca i jego ojciec- to ja sama zaczęłam się stawiać mojej rodzinie. Rezultat dzisiejszy- opłakany- ale nie mogłam już inaczej , nie mogłam już dłużej... czas pokaże co będzie dalej. mi już wszystko jedno- byle bylo inaczej niż dotychczas. Tobie venic życze jak najlepszych świąt- nie wiem czemu pisałeś/łaś o tym że trzeba doceniać bycie razem - bo może się przytrafic że trzeba bedzie spedzić świeta samotnie... jeśli to przejaw jakiejs samotności która się u Ciebie nagle pojawia to zycze Ci odnalezienia Twoich bliskich i przeżycia tych świąt właśnie tak magicznie jak Ty to opisujesz .

Autor:  20.12.2010 zgłoś

Do Autor: (2010-12-19 21:05:26) - nie jestem pewna czy tych którzy nie umieją patrzec tak pieknie i obłudnie w oczy rozdzince przy wspólnym wigilijnym stole i nie potrafią udawac że wszystkich brudów rodzinnych nie ma i jest cacy- na pewno powinieneś wyzywac od psycholi...a juz koniec Twojej wypowiedzi : "Ciemności piekieł im imponują i tam dążą swoim życiem ....miejmy nadzieję że Nowonarodzony im to wybaczy"... taaa- przekonuje mnie - proszę nazwij mnie psycholem i nie karz mi siedzieć przy stole i patrzec Ci w oczy!! Ułaaaaaa.... i zwiałam gdzie pieprz rosnie przed taką bliskością i świętami !!

Autor:  20.12.2010 zgłoś

Nie obchodze Swiat od 20 lat, ucieklam od tego zaklamanego polskiego obzarstwa, szpanowania, zaklamania. W czasie Swiat pracuje lub jade na Urlop i mi zwisaja te cale waruiactwa, zakupy itp. eventualnie jakis koncert. Kiedys spedzilam Swieta w klasztorze buddystycznym na medytacjach 10 dni i bylo chyba najlepiej. Ludzie ktorzy sie skarza sa sobie sami winni po co gotuja dla tylu leni, przewaznie kobiety siedza w kuchni a faceci przy kompie i przy talerzu. I po co tyle zarcia? Kiedys bylam w polsce raz jedyny to przytylam przez swieta chyba z 10 kg. Wigilia do 2 w nocy zarcie, na sniadanie o 9 kielbaski i resztki z wigilii, o 10 kolacz z kawa, o 13 obiad, po poludniu znowu kawa z ciastem , o 18 kolacja. Ilez mozna zrec.

Autor: bnvvghgh  20.12.2010 zgłoś

Strach sie bac co za ciemnota w Polsce szczegolnie te glupie baby ktore nie rozwioda sie z alkoholikiem , jak sie ma depresja to do sanatorium a nie do kosciola i ta glupia z wypranym mozgiem przez kosciol co popelnila grzech bo sie rozwiodla i teraz nie moze sie spowiadac pedofilskiemu ksiedzu,chorzy psychicznie ludzie.. w Polsce brakuje jedynie dobrych psychiatrykow-

Autor:  20.12.2010 zgłoś

Swieta sa strasznie zaklamane szczegolnie te katolickie , chodzi tylko o prezenty i zeby sie nazrec a jak ktos nie ma rodziny to siedzi sam jak palec i nikogo nie obchodzi bo nie z tej samej spermy zrobiony, milosc bilzniego sie to nazywa. Jak ktos nie ma kasy to tez siedzi sam bo wszyscy ida tam gdzie wieksze prezenty dostana.

Autor: fgggfhgh  20.12.2010 zgłoś

Ktos napisal ze zaprasza sie samotnych przyjaciol. g. prawda, nikt nie zaprosi samotnych przyjaciol bo musi w Wigilie do rodzicow nawet jak ich nienawidzi.

Autor: tsssssssssssss  20.12.2010 zgłoś

Choinka i Swieta w grudniu to poganska impreza ktora ukradli katolicy. 1.Jezus byl czlowiekiem a nie Bogiem 2.Dziewica rodzaca to byl blad w przetlumaczeniu biblii. Mialo byc "mloda Maria " a nie "dziewica Maria" 3. Jezus byl synem bozym tak jak kazdy z nas. 4. Jezus nie byl katolikiem. 5. Takich Jezusow bylo kiedys pelno, ukradli troche z Buddyzmu , troche z religii zydowskiej i od starych bozkow. Ta cala szopka to wymysl dla pastuchow. Zydzi ktorzy mieli starsza kulture wymyslili religie dla pastuchow i analfabetow i wysly z tego szopki z owcami w ktore polscy katole wierza do dzisiaj z blonami dziewiczymi na glowie. Swieta Bozego Narodzenia to zupelna bzdura, chodzi o klepanie kasy i przezimowanie na alkoholu przewaznie.

Autor: kiedy się skończą?  20.12.2010 zgłoś

NIEnawidzę Świąt ponieważ: 1) cała moja rodzina, zwłaszcza rodzice kłócą się od 2 tygodni wstecz, wymyślają niestworzone problemy, zaczepki, przy okazji wciągając mnie w to (z racji, że jeszcze nie wyprowadziłam się z domu, aczkolwiek te Święta to przyspieszą, bo mam już serdecznie dość) 2) wydaje się pieniądze na prezenty, które chcesz komuś sprawić, a i tak zawsze jest krzywa mina i sie nie podoba! 3) pieprzone sprzątanie!!-sprzątasz i sprzątasz już od 1 grudnia i tak jest brudno i tak mówią, że nic nie robisz,no jasne-nic nie robisz, więc po cholere to mycie porcelany, która i tak stoi za szybą i nikt jej nie widzi, po cholerę mycie okien na które i tak pada śnieg? W ogólę po cholerę sprzątać od miesiąca, nie można 2-3 dni wcześniej? 4) jak już przetrzymasz te całe awantury przed, to przychodzi reszta rodzinki i siada na gotowizne i tyłka nie podniesie żeby sobie barszczu chociażby nalać, bo po co, rzecież jest służba!! 5) a jak już i to przeżyjesz to musisz sobie składać serdeczne życzenia dzieląc się opłatkiem z ludźmi, którzy bądź to ciebie nie cierpią, bądź to ty ich nie cierpisz, bądź jedno i drugie i życzyć im najlepszego, toż to ironia! 6) przy tym całym cyrku musisz jeszcze udawać, że ten cały zapierdziel i te wszystkie przedświąteczne awantury nie miały miejsca i masz wyśmienity humor!! A na koniec posprzątaj po wszystkich!!!

Autor: kaska  21.12.2010 zgłoś

Sama nie wiem czy nienawidzę świąt.Na pewno nie mam się z czego cieszyć.Mój mąż jest alkoholikiem a ma 33lata .Niby podjął leczenie,ale już mu nie wierzę.Oczywiście nie pracuje a kasy na święta nie ma.Do tego znów będę musiała jechać do teściowej i wysłuchiwać jaki to jej synek biedny.nikt nie pomyśli o mnie i naszym dziecku jak my cierpimy przez niego.Rodziny przy sobie najbliższej nie mam,bo wszyscy są za granicą,maja swoje życie.Tęsknię za świętami u dziadków jak byłam mała.Tam czułam tą atmosferę.Teraz udaję,że cieszę się ze względu na dziecko i ubolewam nad tym,że mała nigdy nie będzie miała takich świąt jak ja kiedyś.

Autor: apococito?  21.12.2010 zgłoś

Podsumowując, święta lubią ci, którzy mają warunku ku temu, by świętować. Ja osobiście mam w domu mamę-alkoholiczkę. Widzę, jak pomiata tatą, w Wigilię pije do nieprzytomności, ale co zrobić? Wiele razy proponowałam tacie, żeby przeniósł się do nas, ale on ją za bardzo kocha. ja jestem bardzo wdzięczna losowi, że pozwolił mi poznać tak kochaną osobę jaką jest mój mąż, że dał mi dwójkę przecudownych dzieci i mały, acz przytulny domek. Święty spokój - najcenniejsze co jest w życiu. Nikt nigdy nie zrozumie jak to jest być synem alkoholika, kto tego nie przeżył. Jak się stoi w oknie i obgryza wszystkie paznokcie, bo jest 17.16, a mama wraca o 17.15. Jak nasłuchuje się cały czas, czy aby mamusia nie kłóci się z tatusiem. Większość ludzi pomyśli, włącz głośno muzykę, nie słuchaj. Dobrze, a co jeśli matka rzuca czymś w ojca, popycha go? Gdybym była pewna, że się 'tylko' pokłócą, to byłoby super. Święta w takim gronie nie mają sensu. Nie lubię świąt, nie obchodzę ich bo źle mi się kojarzą, ale wierzę w Boga. Wierzę, bo dał mi inteligencję, urodę i wspaniałe życie po 25 oku życia. W zamian oddałam 25 lat okrutnego dzieciństwa, ale to chyba uczciwa cena za moją teraźniejszą sielankę.. Podsumowując, jeśli ktoś od dzieciństwa miał w domu miłą atmosferę, świętował szczęśliwie to i teraz jest szczęśliwy. A ktoś kto nienawidzi Bożego Narodzenia? Jeśli kojarzy mu się to z tym, że mama rzuca w tatę butelkami po piwie, to raczej woli ten czas spędzić w pracy...

Autor: cecile  23.12.2010 zgłoś

a coz mnie obchodzi, ze jesteś niewierzaca i ze masz alkoholikow w rodzinie? Dobra wiem.. moglam nie czytac tego jak mnie nie obchodzi.. ale .. nie rozumiem dlaczego glupie jest to, ze ludzie sobie wybaczaja i staja sie przy stole przyjaciółmi. Niewierzacy ludzie lubia nienawisc? Dziwnie troche Moze w Twojej rodzinie jest to sztuczna życzliwość. ale w mojej i w rodzinach moich znajomych w swieta panuje super rodzinna i mila atmosfera..

Autor:  27.12.2010 zgłoś

jak pierwszy raz czytalam wpis tej jakiejś cecile to pomyślalam - jaka glupia baba, ale im wiecej razy czytam ten wpis- tym wiecej widze w nim zła i nienawiści... powiedz : o tych niewierzących to o sobie?? Ale nie obrażaj ludzi- nie każdy niewierzący ma w sobie tyle zła co ty...a poza tym ten gość powyżej - DDA (dorosłe dziecko alkoholika) jest wierzący więc nie wiem o czym ty pierniczysz- może po prostu też sie upiłaś i nie na trzeźwo jego wpis czytałaś.

Autor: cecile  28.12.2010 zgłoś

Moze troche przesadzilam.. jednak jestem osoba wierzaca i niestety nie udalo Ci sie mnie obrazic, bo jestem nie pijaca. Ale rzeczywiscie.. przepraszam, zle sie zachowalam. jak zwykle widzi sie swoje zle czyny, dopiero po.

Autor: Beatka  30.12.2010 zgłoś

A ja z rodziną w tym roku na święta uciekłam... mąż przyszedł na początku grudnia do domu i powiedział, że w tym roku jestem zwolniona z szykowania kolacji. Zdziwiłam się na początku, ale jak powiedział, że lecimy na tydzień do Egiptu to szczerze mówiąc bardzo się ucieszyłam. Wykupił wycieczkę z alfastaru, bardzo fajne biuro, dobra organizacja. Spędziłam święta tak naprawdę w gronie najbliższych, ale trochę inaczej niż zawsze. I wiecie co, nigdy ich nie zapomnę!

Autor: anlo  13.01.2011 zgłoś

Chociaż ja uwielbiam świeta Bożego Narodzenia, to na pewno w przyszłym roku wyjadę. Znajomi byli teraz w Egipcie. Niby wiało, niby coś tam, ale 25 stopni w dzień było. Bawili się wspaniale, a najlepsze jest to, że wcale jakoś dużo za takie wczasy nie zapłacili!

Autor: A.  23.12.2011 zgłoś

Jak ja nienawidzę Bożego Narodzenia. Magii świąt nie czuje od paru lat. Co roku w Wigilię kłócę się z mamą (i to nie ja wszczynam awantury). Wigilia zawsze jest u nas, bo babci nie chce się nic szykować, ale jakby jej drugi syn miał przyjechać to by latała po sklepach, aż by ją wszystko bolało. Do tego te fałszywe życzenia, już bym wolała, żeby już mi nikt nie składał życzeń. Na dodatek co roku słyszę, że ja jestem najgorsza, że moje rodzeństwo cioteczne jest 100 razy lepsze Jest mi po prostu przykro. Słyszę to często, ale w święta boli najbardziej.

Autor: Przemo  23.12.2012 zgłoś

Fakt mam teraz usiąść do stołu obok faceta mojej mamy, który znęcał się nade mna moją matki i rodzenstwem w dzieciństwie ?? No chyba qurwa nie !!!!

Autor: Obcy  02.12.2013 zgłoś

Ja również nienawidzę Bożego Narodzenia. Właśnie podczas świąt wychodzi fałszywość ludzi. Każdego dnia najważniejsze żeby komuś doj... , a na święta uśmiechy itd . . . no żesz k... . Albo te uszczypliwe życzenia z podtekstami i sugerowaniem czegoś ... albo ja żyje w p***b..... otoczeniu albo to wszystko jest poje.... . Co do wigilii ja również muszę spędzać u babki do której zjeżdża się rodzina i tak wszyscy siedzimy w sztucznie miłej i życzliwej atmosferze. Na następny rok postanowiłam zebrać pieniążki i wyjechać na wycieczkę na czas świąt. Mam nadzieję że się uda. A póki co zaciskam zęby żeby przeżyć tegoroczne święta. Dziękuję że mogłam wylać tu trochę żółci.

Autor: do:Iza87  14.12.2013 zgłoś

Równiez nienawidzę tych świąt,ale nie przez wystrojone sklepy czy tłumy w każdym z nich,ale za to,że w zeszłą wigilię zmarł mój tato.Pytam więc cie dziewcze:jestem wstrętnym gburem?Mam udawać?Zastanów się co piszesz zanim zaczniesz ubliżać takim osobom jak ja oraz tym,którzy maja odmienne zdanie!

Dodaj własny komentarz

(twój pseudonim, imię lub nazwisko)

(nieobowiązkowo; nie musisz podawać adresu e-mail!)

Min. liczba znaków: 3

Kafeteria / Zamów reklamę w Kafeterii / Redakcja (PR + autorzy) / Kosmetyki do testów / Patronaty
© 1999-2014 Grupa Wirtualna Polska Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu