Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

Przy kawie

27.05.2011 | Reportaż

Przyjaciółka z jadem

Z przyjaźnią bywa tak samo jak z miłością. Zdarza się, że nim trafimy na odpowiedniego człowieka, spotykamy ludzi, którzy nas ranią. Toksyczna przyjaźń uwiera, powoduje frustrację i fatalne samopoczucie. Jak ją rozpoznać i jak zerwać taką relację?

Danuta (27 lat, prowadzi zajęcia z tańca brzucha we Wrocławiu):

- Wszystko było w najlepszym porządku, kiedy byłyśmy tylko we dwie. Rozumiałyśmy się w oka mgnieniu, to samo nas bawiło, śmieszyło i to samo wyciskało łzy z oczu. Gorzej, kiedy pojawiał się między nami ktoś z zewnątrz: moja współpracowniczka, koleżanka, którą zaprosiłam na zajęcia, lub chłopak. W Sylwię wtedy jakby wstępował zły duch. Niby żartem mówiła, że powinnam troszkę schudnąć, zmienić fryzurę, styl ubierania się. Kiedy zdarzyło mi się popełnić jakiś słowny lapsus, poprawiała mnie mówiąc specjalnie tak głośno, żeby wszyscy słyszeli, czym nieraz sprawiała, że czułam się okropnie zawstydzona i o mało nie zapadałam się pod ziemię. Tak samo bywało, kiedy organizowałam jakieś przyjęcie w domu. Moja przyjaciółka nie zostawiała na mnie suchej nitki, a to krytykując za brak odpowiednich sztućców, a to za niezbyt dokładnie umyte jej zdaniem kieliszki czy za mocno doprawioną potrawę. Doszło do tego, że nim się z kimś spotkałyśmy, zaklinałam, żeby powstrzymała się od ośmieszania mnie. Upominałam się o coś, co w przyjaźni należy się chyba z definicji. Niestety moje prośby nie przynosiły skutku.

Sylwia z uporem wpędzała mnie w kompleksy i pluła w moją stronę jadem. Przy niej czułam się głupia, gruba, po prostu nic nie warta. Pozbawiała mnie energii i wykańczała psychicznie. W końcu wygarnęłam jej prosto w oczy wszystko to, co tak długo dusiłam w sobie, i raz na zawsze zakończyłam tę „przyjaźń”. Cena, jaką przychodziło mi płacić za tę znajomość, była zbyt wysoka.

Barbara (31 lat, prawniczka z Torunia):

- Zawsze lubiłam ładnie i modnie się ubierać i nigdy nie oszczędzałam na ciuchach i kosmetykach. Na szczęście stać mnie było na dobre marki i gatunki. I chociaż nigdy nie byłam zwolenniczką wymieniania się ubraniami ani pożyczania sobie ich, odkąd zaprzyjaźniłam się z Beatą, stało się to dla mnie czymś zupełnie naturalnym. Tym bardziej, że obie fascynowałyśmy się modą. Bywało, że zakładałam jej słomkowy kapelusz, a ona moją bluzkę.

Kłopot pojawiał się w momencie, kiedy upominałam się o swoją rzecz, której Beata nie oddawała mi przez parę dobrych tygodni. Zupełnie nie speszona zakładała ją po parę razy, chociaż pożyczała tylko na tę jedną, jedyną imprezę. Irytowało mnie to, bo w taki sposób straciłam jedwabną bluzkę, a chwilę potem drogą sukienkę z żorżety. Beata nie tylko nosiła je po parę razy, ale też, nie patrząc na metki, prała, lekceważąc wytyczne producenta i zwyczajnie w świecie niszczyła tak moje drogie ciuchy! Czułam się wykorzystana, bo ona dobrze bawiła się moim kosztem.

W dodatku „moja przyjaciółka” z uwielbieniem kopiowała mój styl, wzorując się na mnie. Malowała się i czesała niemal identycznie, używała tych samych perfum. Kiedy zwracałam jej na to uwagę, mówiła, że coś sobie wymyślam. Denerwowało mnie to tak, że odsunęłam się od niej.

Anita (32 lata, nauczycielka biologii z Tychów):

- Zanim sobie uświadomiłam, że to co mnie łączy z Kaśką to po prostu toksyczna relacja, upłynęło sporo czasu. Długo myślałam, że oto mnie kobiecie bądź co bądź już dorosłej zdarzyło się coś wyjątkowego, co przecież nie zdarza się często w takim wieku – prawdziwa przyjaźń. Byłam przekonana, że Kaśka, którą przypadkiem poznałam na forum kosmetycznym, gdzie rozmawiałam o naturalnych kosmetykach, to osoba szczera, wrażliwa, oddana mi całym sercem. Byłam nią zachwycona i oczarowana. Oto w moim nudnym życiu wreszcie pojawił się ktoś, kto potrafił mnie rozweselić, tak o niej wtedy myślałam.

Miała charyzmę i dar zjednywania sobie ludzi. Podobało mi się to tym bardziej, że szybko zaakceptowali ją też moi znajomi. Wprowadziłam ją do swojej paczki. Po pewnym czasie jednak zaczęły mi się otwierać oczy. Spostrzegłam, że Kaśka uczestniczy w moim życiu na każdym nieomal kroku, nie dając przerwy na oddech i że ostro protestuje, kiedy na przykład chcę iść gdzieś sama. Zwyczajnie szantażowała mnie emocjonalnie. Doszło do tego, że funkcjonowałyśmy niczym papużki nierozłączki. Nic nie działo się bez jej wiedzy, ingerowała w niemal wszystkie sfery mojego życia, pytała kto dzwonił i po co, a także o to kim jest osoba, którą zaprosiłam do grona swoich znajomych na portalu. To stawało się dla mnie coraz bardziej męczące, a w końcu doprowadziło do ostrej wymiany zdań.

Nie spotykamy się od pewnego czasu, ale doszły mnie słuchy jak „odpłaciłam” Kaśce za jej troskę. Żali się wszystkim moim znajomym, jak okropnie ją potraktowałam i jak to ona bardzo się zawsze o mnie martwiła.

Sabina (30 lat, urzędniczka z Krakowa):

- Moje małżeństwo rozpadło się z hukiem po kilku latach. Powodem rozwodu była inna kobieta, dziewczyna którą mój mąż poznał w pracy i która gwałtownie wywróciła jego dotychczasowe życie do góry nogami. Trudno to znosiłam i sama nie wiem, jakbym przez to wszystko przeszła, gdyby nie Anka. To ona spędzała ze mną długie godziny, wysłuchiwała żali i cierpliwie pozwalała, żebym wypłakiwała się w jej rękaw. Miałam ją za swoją prawdziwą przyjaciółkę i szczerze zwierzałam ze wszystkiego. Psioczyłam na byłego męża, czując, że przynosi mi to dużą ulgę. Ona potakiwała, mówiąc jaki to drań z niego i kobieciarz. Czułam, że trzymamy wspólny front. Jakież więc było moje zdziwienie, kiedy przypadkiem dowiedziałam się, że pewnego dnia widziano ją na mieście z moim eksmężem! Kiedy zapytałam wprost, odpowiedziała, że po prostu na niego wpadła w supermarkecie, że tak się przecież zdarza. Uwierzyłam. Jednak kiedy ponownie ktoś zobaczył ich razem, tym razem w parku, nie dałam się tak łatwo zwieść. Byłam stanowcza. Anka przyznała, że od pewnego czasu, a dokładnie od dnia, w którym Marcin rozstał się z tamtą dziewczyną, spotyka się z nim! Nigdy nie podejrzewałam ją o taką nielojalność.

Czułam, jak świat usuwa mi się spod nóg. Do dziś nie mogę zrozumieć, jak mogła bez mrugnięcia okiem tak mydlić mi oczy! Wygadywała na niego takie okropne rzeczy, a potem jakby nigdy nic biegła się z nim spotkać.
Katarzyna Piórkowska
Wersja do druku

Wasze komentarze

Autor: ajka  27.05.2011 zgłoś

Od przyjaciół chroń mnie Panie Boże z wrogami poradzę sobie sama !!! - PAMIĘTAJCIE !!!

Autor: aleale  27.05.2011 zgłoś

bo naszym przyjacielem powinien być przede wszystkim nasz partner/partnerka życiowa a nie inne osoby, jeśli już to zostawmy przestrzeń dla siebie i nie zwierzajmy się obcym ludziom ze swoich najprywatniejszych czy intymnych wręcz spraw bo to się zawsze źle kończy i zawsze w najmniej odpowiednim momencie zostanie użyte przeciwko nam niestety :( miłość w związku jest wtedy trwała jeśli jej fundamentem jest szczerosć oddanie i lojalność a to są przecież cechy przyjaźni - pielęgnujmy więc najpierw tę w związku a chwile prywatności zostawmy sobie na koleżeństwo z innymi kobietami :) przyjaciółki papużki nierozłączki tak jak i książe na białym koniu to tylko w filmach :)

Autor: Z.  27.05.2011 zgłoś

Jedna baba drugiej babie wsadziła do dupy grabie.. Z punktu widzenia faceta - totalnie abstrakcyjne sytuacje oraz problemy. Ja swojemu przyjacielowi jestem w stanie oddać przysłowiową ostatnią koszulę czy pieniądze a tu że "styl mi skopiowała" i bluzeczkę schodziła. Prawdziwe, życiowe TRAGEDIE, nie ma to tamto..

Autor: aleale  27.05.2011 zgłoś

Z. właściwie racja :) piszę jako kobieta i przyznać trzeba, że niektóre panie naprawdę mają w życiu za dobrze więc wynajdują sobie problemy :)

Autor: selin dijon  27.05.2011 zgłoś

W sumie to tylko pierwsza i ostatnia historia wskazują na istnienie problemu. Historia pani modnisi dodana była chyba po to, by pokazać jakie "problemy" lubia wynajdywać sobie ludzie. Wiecie co, jak widzę że jakaś babka ma podobną bluzkę albo suknienkę do mojej, to odczuwam radość i ulgę, że skoro innym podobają się takie same rzeczy, to z moim gustem w gruncie rzeczy wszystko jest ok. Pozdrawiam

Autor: Kajka  27.05.2011 zgłoś

Ooooo wiem coś o tym! moja "przyjaciółka" była świtna do momentu aż nie poznała swojego obecnego męża, który był moim kolegą ze szkoły. Była do tego stopnia niego zazdrosna że nie raz dawała mi do zrozumienia że jestem niemile widziana. A że ja jestem w miarę kumata, to nasza znajomość ogranicza się do smsa lub rozmowy na gg raz na 2 miesiące. Od pewnego czasu jednak daje mi do zrozumienia że chętnieby się spotkała, może znudziła się mężem :) ja jednak nie mam na to ochoty. I niech tak już zostanie :P

Autor:  27.05.2011 zgłoś

Wydumane problemy? Sama miałam taki przypadek. "Przyjaciółka" dosłownie kopiowała wszystko co kupiłam, każdą bluzkę, spodnie, spódnice, perfumy, kremy... Wszystko! Nie zdajecie sobie sprawy jakie to męczące

Autor: ar  27.05.2011 zgłoś

Mi kiedyś moja przyjaciółka kazała udawać, że ja to nie ja, tłumacząc to tym, że chciała mnie chronić przed kimś tam. Wydawało mi się to kosmicznie dziwne i do dziś tego nie rozumiem, po prostu poprosiła mnie bym udawała ze jestem kimś innym. Co byście sobie pomyśleli jakby was przyjaciel w czyjejś obecności powiedział do was " jakby co to Stefan to NIE TY , powiedziałam ze jesteś Ziutek mój kolega z pracy....

Autor: zo  27.05.2011 zgłoś

"Z punktu widzenia faceta - totalnie abstrakcyjne sytuacje oraz problemy. Ja swojemu przyjacielowi jestem w stanie oddać przysłowiową ostatnią koszulę czy pieniądze a tu że "styl mi skopiowała" i bluzeczkę schodziła. Prawdziwe, życiowe TRAGEDIE, nie ma to tamto.. " do z. tutaj chodzi o fakt że ktoś pożycza na jedną imprezę i nosi tygodniami, a nie prosi "daj mi " .Swoją drogą czy ci przyjaciele , którym tą ostatnią koszulę oddajesz potrafią to docenić a nie plotkować że koszula była schodzona...

Autor: eddi  27.05.2011 zgłoś

ooooooooooo tak dobry temat, miałam podobnie, dopóki pozwalałam pasożytować w swoim domu, imprezować na całego i nie liczyć się ze szkodami było SUPER, moja "przyjaciółka" mnie uwielbiała wręcz kochała, ale w momencie kiedy poczułam się zmęczona tymi ciągłymi imprezami u mnie w domu to jakby piorun w nią strzelił. Zaczęła obrażać mnie, wyśmiewać mojego męża, obraziła się wręcz i czekała na przeprosiny, no bo jak mogłam zażądać czegoś od niej........ Wyleczyłam się już z tej toksycznej przyjaźni, uffff

Autor:  27.05.2011 zgłoś

Tak to jest z tymi przyjaciółkami. Mi moja po kryjomu układała sobie życie z moim facetem, nastawiała mnie przeciwko niemu, tzn opowiadała mu dużo, b. dużo złych rzeczy na mój temat

Autor:  27.05.2011 zgłoś

straciłam moje "przyjaciółki" w momencie, gdy wyznaczyłam granicę i przestałam dawać się wykorzystywać, wtedy nagle stałam się tą niedobrą, przestały się odzywać, co to za przyjaźń?

Autor: natalucha  27.05.2011 zgłoś

hmm.. miałam raz taką pseudo-przyjaciółkę. Zawsze wszędzie i wszystko razem, wszystkie imprezy, smiechu tyle co nie miara itd.. no ale nie ze wszystkim miałam zamiar się z nia dzielić.. Zamiast pocieszać mnie po zerwaniu z facetem w którym byłam bardzo zakochana (1 raz, 1 miłosć itd) to sama się za niego wzięła. Przez jakiś miesiąc nic mi nie mówiąc ze coś jest między nimi, że się z nim spotyka..dowiedziałam się o tym przypadkiem..no i kiedy zaszła w ciąże z nim moje wątpliwości co do jej przyjaźni się rozwiały całkowicie. Zrezygnowałam z kontaktów z nią choć nalegała, zeby to zmienić..właściwie to chciała całą sprawę "przemilczeć" jakby nigdy nic wrócić do porządku dziennego. Od tej pory nie nazwę już żadnej kolezanki nawet najbliższej "przyjaciółką". Amen.

Autor: papryka  27.05.2011 zgłoś

no ja też straciłam "przyjaciółki" w chwili, kiedy nie byłam na każde zawołanie, nie dostosowywałam się do nich Wtedy nagle przyjaźń padła, a potem od osób trzecich dowiedziałam się jaka to ja jestem podła, bo nie mam czasu dla przyjaciółek A na 5 moich propozycji spotkań *ze sporym wyprzedzeniem czasowym - dostałam odmowę (3 razy tuż przed spotkaniem) Więc sobie je odpuściłam całkowicie No i pseudo przyjaźń szwagierki Poznałam ją, okej siostra chłopaka pasuje się jakoś dogadać Niestety zawiść i kompleksy nie pozwalają tej babie normalnie żyć, zawistna o wszystko dosłownie Przy każdej okazji próbuje dokucząć, obrażać .... i najbardziej biedaczkę boli, że nie schodze na jej poziom, tylko ignoruję Jak ta biedna cipa nie może tego znieść, że ją olewam :) hehe przyjaciolki .... kupa gówna :)

Autor: tutaj anonimowa  27.05.2011 zgłoś

ja też miałam taką przyjaciółkę.. Przyjaźniłyśmy się od dawna, prawie od dziecka. Trudno zrozumieć ten typ bo sie dobrze maskowała. Nie wiem czy mi czegoś zazdrościła czy chciała być lepsza ode mnie. Do tego zaborcza, też potrafiła mnie w "subtelny" sposób ośmieszyć w towarzystwie. Nigdy nie cieszyła sie z moich sukcesów, była dla mnie tzw zimnym prysznicem. Dlugo tego nie widziałam, ale po czasie poczuła sie pewniej i pokazała prawdziwe oblicze. Nie mogę napisać dokładnych sytuacji bo bywa często na kafeterii, ale zraniła mnie bardzo, a każdy swój błąd chciała odkręcić tak, zebym to ja czuła sie winna a nie ona. Dzisiaj już nie utrzymujemy kontaktow, żadnych, i była to najlepsza decyzja mojego życia

Autor:  27.05.2011 zgłoś

Baby to chyba nie potrafią się przyjaźnić, są zazdrosne i zaborcze. Mam wiele dobrych koleżanek i to mi wystarczy...

Autor:  27.05.2011 zgłoś

Mam 3 osoby, które mogę nazwać przyjaciółkami, w tym moją siostrę. Ale teraz potrafię być asertywna w kontaktach z ludźmi, dzięki temu nie włażą mi na głowę pseudo przyjaciółki. Lata temu miałam właśnie taką pseudo przyjaciółkę, zawsze mnie ośmieszała przy znajomych, obrażała. Pijawka

Autor: BEKA  27.05.2011 zgłoś

Naprawdę chciało się wam kumplować z takimi osobami ??? moje koleżanki spotykam rzadko, ale nawet po kilkunastu latach wiem, że gdybym potrzebowała czegokolwiek, pomogą mi. Jest też oczywiste dla mnie, że ja również.

Autor: papryka  27.05.2011 zgłoś

beko :) pewności nie masz :) no i jak widzisz większość osób jak przejrzała na oczy odpuściła sobie takie "przyjaznie" Ja np odcielam sie calkowicie i jest mi dobrze Bledu z przyjazniami juz nie popelnie:)

Autor: __G  27.05.2011 zgłoś

hah, skąd ja znam taką "przyjaźń". swego czasu przeżywałam ciężki okres. wychudłam nieco ze stresu, zminiłam środowisko, bo stare okazało się toksyczne. generalnie uparta, by być silną, nie byłam jeszcze w swojej standardowej formie. poznałam jedną dziewczynę. spędzałyśmy sporo czasu razem, ceniłam jej wrażliwość, nie przeszkadzała mi jej specyficzność. wszystko było ok, dopóki nie zaczęło się u mnie poprawiać - z naszej szkapki stawałam się znowu kobietką, wróciły mi kształty, a że zawsze w odpowieni sposób o siebie dbałam, to i musiałam zacząć zwracać na siebie uwagę. Dziewczyna miała kompleksy - nie żeby obchodziło mnie to przy doborze znajomych, ale nosz po prostu brzydka była i już. Ładna, coraz zdrowsza koleżanka u boku zaczęła jej przeszkadzać. Kiedy byłyśmy same - było ok, kiedy byłyśmy wśród ludzi - "tak jakoś" musiała zacząć mnie krytykować, żeby przypadkiem inni nie zwracali na mnie bardziej uwagi. Nie o to w przyjaźni chodzi. Trochę po świńsku przerwałam tę znajomość - nie pomagając jej, kiedy sama sobie nawarzyła piwa, oczywiście winą obarczając wszystkich innych dookoła. Przyjaźń wymaga lojalności - dla mnie krytykowanie kogoś, by nie czuć się od niego gorszym w towarzystwie i by uleczyć swoje kompleksy nie jest lojalnością. Unikam takich kobiet, bo to zdradliwe zdziry.

Autor: essi  27.05.2011 zgłoś

@aleale nie zgadzam się z Tobą. Partner nigdy nie zastąpi przyjaciółki. Choćby dlatego, że nie jest kobietą i inaczej myśli, inaczej rozmawia. Poza tym uważam, że koniecznym jest mieć inne bliskie osoby poza partnerem. A to, że nie każdemu się udało z przyjaciółką - no to chyba tak samo jak nie każdemu się udało w małżeństwie, nie?

Autor: mimi  27.05.2011 zgłoś

Ja sie tylko zastanawiam dlaczego wszystkie te historie zawsze sa pisane tym samym stylem?////////???// OOOO!!! Wiem!Zebysmy sie sobie wyzalili i wygadali bo przyjaciel nie wystarczy

Autor: Aja  28.05.2011 zgłoś

Mam wspaniałego męża (przyjaciela), Matkę (najwspanialsza przyjaciółkę jaka mogłam sobie wymarzyć) i jakoś inne przyjaźnie nigdy mi nie wyszły w zyciu. Za to dobrych kolezanek mam i miałam sporo i jedną taką bliższą, ale boję się powiedzieć o niej przyjaciółka, to nie jest ktos na "śmierć i życie". Po prostu nie wierze, że to moze sie udac. Czasem myśle jakby to było mieć wspaniałą przyjaciółke, do której biegnie sie jak na skrzydłach i we wszystkim jej można zaufac. Nie wiem czy to moja wina, czy tak już po prostu bywa, że albo tej przyjaźni nie ma i niektórzy myla ją ze zwykła kolezeńskościa, która skończy się przy pierwszej lepszej próbie życiowej, czy tez jest tak rzadka, ze niemal nieosiągalna. W każdym razie życze i Wam i sobie byście poznali cos takiego. ale od fałszywych przyjaciół chroń mnie Panie Boze, z wrogami poradzę sobie sam.... tak jak napomknął pierwszy(a) komentujaca. Najgorzej jesli ktos komu ufasz okazuje sie byc najgorzej Ci zyczącym na świecie.

Autor: Robert  28.05.2011 zgłoś

Nie rozumie kobiet . Jak mogą mieć nawet kilka przyjaciółek ? Ja osobiście mam jednego przyjaciela praktycznie od dzieciństwa mam też wielu dobrych znajomych których z tego co zauważyłem większość kobiet nazwałaby przyjaciółmi . Jak nam się podobała ta sama dziewczyna to podrywać ją mógł ten który pierwszy się nią zainteresował , nie było między nami w tej dziedzinie konkurencji . Chciał coś pożyczyć to mu pożyczałem nie upominając cię nawet o zwrot . Wiem tak samo jak on że jakbyśmy zawiedli swoje zaufanie to nie moglibyśmy sobie spojrzeć w oczy i żadna dziewczyna czy rzecz nie jest tego warta . Prawdziwego przyjaciela szuka się latami , nie po paru miesiącach znajomości w pracy czy w innym miejscu . Ile z was drogie panie ma pewność że w razie konieczności otrzyma pomoc od pseudo przyjaciół o każdej porze dnia i nocy bez marudzenia drugiej strony ?

Autor:  28.05.2011 zgłoś

Robert, a Ty masz taką pewność? Stare przysłowie mówi "prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie". Byłeś już w takiej sytuacji? Byłeś? Gdy wszyscy się od Ciebie odwrócili a przyjaciel został? Ja byłam. I uwierz mi, bardzo się zawiodłam. Ludzie uciekają od znajomych, którzy mają kłopoty, nawet (!) jeśli wcześniej nazywali ich swoimi "przyjaciółmi". Być może kluczem jest tu zdefiniowanie kto jest przyjacielem a kto tylko znajomym. Wiem jedno, bardzo ostrożnie dobieram znajomych. Na określenie "przyjaciel" trzeba zapracować...

Autor: Kate  28.05.2011 zgłoś

Do Roberta . A ja uważam , że jednak kobieta jest warta kłótni z przyjacielem . Czasami zdarza się tak , że wybiera się miłość a nie przyjaźń, bo to właśnie z tą osobą będzie się miało dzieci ( prawdopodobnie) i dom i to nią spędzi się całe życie. A przyjaciel nie będzie przy tobie zawsze.

Autor: do Kate  28.05.2011 zgłoś

uwierz mi Kate, żaden partner czy partnerka nie jest warta kłótni z prawdziwym przyjacielem. Absolutnie żaden!

Autor: basia  28.05.2011 zgłoś

Nie mam przyjaciolki od roku... mysle ze najszczesliwszym dniem w jej zyciu byl dzien, w ktorym uslyszala ze nie jestem ze swoim juz exem... Wtedy zaczela mu sie zwierzac, wyciagac na piwo, to komputer jej sie popsul, to w ramach rewanzu zaprosila go na obiad do siebie itp. Wczesniej mialam takie wrazenie, ze on jej sie podoba ale przy mnie krytykowala go na kazdym kroku. Sa dzis razem, ale plakac nie bede bo facet za bardzo kocha piwo wiec zycze im powodzenia:) Od tamtej pory mam jedna dobra kolezanke i oczy szeroko otwarte. Nie ufam kobietom.Jak masz faceta to nie masz przyjaciolek/kolezanek....

Autor: Triss  28.05.2011 zgłoś

Biedni i ubodzy emocjonalnie ludzie z brakiem świadomości i empatii. Czytam i stwierdzam. Nie macie pojęcia o tym, na czym polega przyjaźń i z pewnością większość z Was nigdy się tego nie dowie.

Autor: ada  28.05.2011 zgłoś

heheh, mam przyjaciółkę, jedną, jedyną i ta jedna mi wystarcza. Są ludzie którzy muszą się otaczać dużą ilością ludzi, ja wole mieć jednego człowieka a zaufanego, albo wcale. Mam swoją W. i nigdy mnie nie zwiodła, kiedy była potrzeba to była, razem ze mna płakała, razem ze mną sie śmiała. Zawsze szczerze mi powie co myśli o danej sytuacji, jak cos sie jej nie podoba, to mówi, ale w cztery oczy, a nie publicznie. Jak mam doła, zawsze wie co powiedzieć, żeby było lepiej na sercu i duszy. Jak mówi, że sie cieszy z mojego szczęścia i życzy mi jak najlepiej, to wiem że jest to najszczersze na świecie. Jest dobrą i wrażliwą kobietą. Mówimy do siebie "siostro" , bo mamy pokrewne dusze. Trafiłam też na fałszywa sukę, która ładnie mówiła, uśmiechałą się, a za plecami pluła jadem, przekręcała wszystko, aby mnie oczernić w oczach innych. Ale nie wiedziałą że ludzie sa życzliwsi dla mnie i mówili mi o wszystkim. Ja jej za przyjaciółkę nie uważałam, ale ona mnie niby tak. Hahaha Długo by pisać. Najlepsze że to moja kuzynka. Szybko ją spławiła i to w taki sposób na jaki sobie zasłużyła.

Autor: babs  28.05.2011 zgłoś

mam kilka bardzo dobrych koleżanek, kiedyś byłyśmy bardzo blisko, potem więzi się rozluźniły, ale nadal świetnie się dogadujemy. z dawnych czasów została mi jedna wypróbowana przyjaciółka. jej jestem 100% pewna, bo po prostu jest dobrym człowiekiem. oprócz tego wolę jednak kumplować się z facetami. te relacje są jakieś takie prostsze. mniej skomplikowane. poza tym, mój mąż jest moim najlepszym przyjacielem. ale toksyczną przyjaźń też mam za sobą. z dziewczyną, z którą znałyśmy się od dzieciństwa. nigdy jakoś nie była popularna w klasie, więc się nią zajęłam. wprowadziłam w swoje towarzystwo, chociaż nie do końca tam pasowała. ona desperacko próbowała się zaadaptować a moi znajomi z sympatii do mnie byli dla niej tak przyjacielscy jak tylko mogli. ja w sumie widziałam, że czasami woleliby spędzać czas bez niej ale po jakimś czasie było to niemożliwe. wpraszała się na wszystkie nasze spotkania, stosowała małe niewinne szantaże, na zasadzie: "co robisz w sylwestra? bo ja to pewnie będę siedziała pod kocem przed telewizorem i piła herbatę". nie mówiąc o tym, że wszystko co jej mówiłam, czasami bardzo osobiste rzeczy po chwili powtarzała swojej matce, która potrafiła mnie powitać pytaniem o to, czy rozwiązałam swój problem sprzed tygodnia albo robić wykłady moim rodzicom, że źle mnie traktują. wytrzymywałam to długo aż wreszcie jakaś pierdoła przelała czarę goryczy i zerwałam z nią kontakty z dnia na dzień. powiem szczerze, że mi ulżyło jak cholera.

Autor: Piotrek  28.05.2011 zgłoś

Baby tak mają - potrafią być najbardziej podstępne i fałszywe właśnie wobec innych kobiet, traktując je jak potencjalne rywalki. My faceci, może często jesteśmy zbyt narwani i zaraz okładamy się po przysłowiowych mordach, ale przynajmniej wszystko jasne. A baby to sobie noże w plecy wbijają, albo jak żmije czy pijawki wysysają krew, ale tak, by "przyjaciółka" tego nie spostrzegła za szybko.

Autor:  28.05.2011 zgłoś

Ja mam tak naprawdę jedną przyjaciółkę i jedną dobrą koleżankę. Mam też fajne dziewczyny w pracy, ale jak będzie dalej czas pokaże ;) Miałam niestety też kilka takich toksycznych znajomości, ale z wszystkich wyciągnęłam wnioski i teraz cieszę się, że stanęły na mojej drodze. Ale może i Wy spotkałyście podobne typy: egoistka, która obrażała się za nawet delikatne słowa krytyki, chociaż sama ich nie szczędziła i załatwiała sprawy w pracy od razu u szefa - ja siedząca obok dowiadywałam sie od niego, że mam ją akurat zastąpić.., manipulatorka, która przyjaźniła sie z całym światem, a za plecami go obgadywała (człowiek nie był pewien, kiedy i co mówi na ciebie), tak sugestywna, że zawsze zostawała nutka niepewności... A te znajomości, które przetrwały... O przyjaźń trzeba walczyć i nie poddawać sie od razu, wszyscy mamy gorszy lub lepszy czas, prawo do popełniania błędów. Bywa różnie, ale jak w związku... Nie zgadzam sie, że to partner ma być najlepszym przyjacielem, a na pewno nie jedynym. Wprzypadku rozstania będziemy podwójnie zdradzeni, bo przez partnera i przyjaciela i zostaniemy sami, całkiem sami... Trzeba mieć też kogoś, komu sie ufa i porozmawia o codziennych błahostkach, innych facetach, lękach związanych z własną atrakcyjnością i partner niekoniecznie jest tu najlepszy, bo może wszystko odbirać osobiście... Ale takie jest moje zdanie ;)

Autor: kasiulla  28.05.2011 zgłoś

brawo dla pani papryki,w pełnki ją popieram i rozumiem,pozdrawiam goraco..".przyjaciólki...kupa gówna",przyjaciółki to to tylko chwyt marketingowy,w naszych czasach nie ma przyjaźni,każdy jakby mógł wbiłby drugiej nóz w plecy

Autor: do Triss  28.05.2011 zgłoś

ale ty jesteś pusta lalko

Autor: Andzia  28.05.2011 zgłoś

wierzę w opowieść Sabiny sama przeżyłam coś podobnego

Autor: kasiulla  28.05.2011 zgłoś

prawdziwych przyjaciół poznaje sie w biedzie.....a gdy masz problemy zawsze pomagaj ci po których bys sie wogole nie spodziewał...

Autor: Aga  28.05.2011 zgłoś

Czytam Wasze komentarze i szczerze Wam współczuję. Mam dwie przyjaciółki, które nigdy mnie nie zawiodły i mam nadzieję, że one myślą o mnie tak samo. Bywało różnie, i kochałyśmy się nad życie i ostro się kłóciłyśmy ale zawsze dochodziłyśmy do porozumienia. To jest kwestia podejścia, zaufania i wyrozumiałości. Każdy człowiek jest przecież inny. Kobiety są zbyt zapatrzone w siebie, dlatego to nie działa. Każda z Was, która pisała o toksycznej przyjaźni udowadnia, że to ta druga kobieta jest zła, wytyka błędy itd. A Wy jakie byłyście Wobec tej kobiety, Waszej przyjaciółki?

Autor: mila  28.05.2011 zgłoś

Mam fajne koleżanki, ale zwierzam się tylko mężowi imamie, wiem że są lojalni. Co do innych kobiet to nie potrafią być lojalne. We krwi mają obgadywanie innych, kokietowanie innych mężów. Takie mam doświadczenia i nie zaufam już żadnej koleżance.Mam dobre koleżeńskie znajomości, trochę powierzchowne, bo nie opowiadam o sobie, ale to mi wystarczy

Autor: do Aga  28.05.2011 zgłoś

wiesz jaka byłam? w szkole, gdy moja "przyjaciółka" była chora woziłam jej codziennie zeszyty do domu, żeby zaległości nie miała, gdy ja byłam chora, to słyszałam - to przyjedź sobie po zeszyty. Na studiach fajnie się jej kserowało moje notatki z wykładów, moje materiały na zajęcia ale jak ja potrzebowałam to już nie chciała mi dać - no wiesz ale ja to sama przygotowałam. Kupowała takie same ciuchy jak ja, ale jak ja kupiłam to samo to się obrażała. sądzisz, że powinnam była dać z siebie coś jeszcze tej "przyjaciółce"? a, no i spotkania ze znajomymi. zawsze mi wsadziła szpile, zawsze. nawet roztrąbiła znajomym coś co powiedziałam jej w zaufaniu. ten układ działał tylko w jedną stronę a może mi się tylko wydaje?

Autor: Aga  28.05.2011 zgłoś

Gdyby moja przyjaciółka kazała mi 'przyjechać sobie po zeszyty' automatycznie nie byłaby moją przyjaciółką. Ofc nie chodzi mi o zeszyty, ja z tym nigdy nie miałam problemu. Chodzi mi o to, że większość wypowiedzi jest sprowadzana do materialności. Byłaś dobrą przyjaciółką skoro odwiedzałaś ją jak była chora, ona powinna zrobić to samo, olać zeszyty! Skoro nie miała czasu dla Ciebie jak leżałaś w łóżku i sie nudziłaś to pierwszy sygnał, że coś jest nie tak. Dlaczego zadajesz się z osobami, które wsadzają Ci 'szpile' (obojętnie czy przy znajomych czy nie)? Wyczuwam w tym brak pewności siebie. Na pewno zasługujesz na lepsze towarzystwo, bez zazdrości i zawiści. Nie dajcie sobą manipulować! Macie swój rozum, musicie wiedzieć ile jesteście warte i zadawać się z tymi, którzy to docenią. No chyba, że odpowiada Wam rola 'ofiary'...

Autor: Kaśka  28.05.2011 zgłoś

dziwi mnie owa skłonność do generalizowania - te, które zawiodły się na swoich "przyjaciółkach" piszą, że to kobiety sa takie a nie inne(czyli złe) , że te owa kobiecość powoduje nielojalność , złośliwość i inne negatywne cechy ich de facto znajomych a nie - przyjaciółek. Chciałam więc zauważyć, że wnioskowanie na podstawie jednego - dwóch przypadków z populacji jest błędne - żeby ocenić kogoś jako swojego przyjaciela, trzeba się głęboko zastanowić i przeanalizować ową relację - a można to zrobić jeszcze zanim dojdzie do sytuacji kryzysowej, która jednoznacznie zweryfikuje rodzaj relacji. I oczywiście - dotyczy to w takim samym stopniu relacji męsko-męskich. Nie było mnie w kraju kilka lat, wróciłam bez fortuny - i było to doskonałym "filtrem" na wszelkiego rodzaju znajomych i przyjaciół. Ci , co pozostali, wiem, że są przyjaciółmi. Mało ich , ale jest to nieodłączna cecha przyjaciół.

Autor: sasanka  28.05.2011 zgłoś

Także przezyłam taką "przyjaźń"... Dziś bardzo żałuje czasu jaki poświęciłam Magdzie to była toksyczna znajomość i nie chciałam o tym słuchac gdy mówili mi o tym bliscy... musiałam sama się o tym przekonać. Na szczęście mam innych przyjaciół którzy sa ...poprostu są i tego sie teraz trzymam nie szukając innych przyjaźni.

Autor: Kaśka  28.05.2011 zgłoś

Dodam jeszcze do panów - przyjaźnie męskie tak samo często rozpadają się, jak i damskie, i takie same w nich panują układy, jaki i w damskich. Owszem, tam może nie występować problem, że jeden z przyjaciół ubiera się tak samo jak drugi, bo to, z reguły, dla panów mało istotna rzecz (jako i dla mnie), ale różne zawiści i zawistki tak samo między nimi krążą, tyle, że pewnie są obiektem mniejszej uwagi, rozważań i dyskusji.

Autor: pyzata  28.05.2011 zgłoś

Ja tak sobie mysle - moze czasem widzimy falsz tam gdzie go nie ma? Mialam kiedys przyjaciolke.Razem dorastalysmy - bylysmy niemal jak blizniaczki. Kiedy doroslysmy - przestalo byc fajnie. Zmienilysmy sie, porozumienie dusz zamienilo sie w udawane zainteresowanie, po prostu nasze drogi rozeszly sie w przeciwnych kierunkach. Nasza "przyjazn" zakonczyla ona, ku, musze przyznac, mojej niebotycznej uldze. Ale przedtem przez dlugi czas obie posadzalysmy siebie nawzajem o celowe falszywe intencje. Kazda krytyka dla tej drugiej byla "jadem", kazda roznica zdan w wiekszym towarzystwie - wbijaniem noza w plecy. Wiec moze po prostu nie wystarczylo nam obu wyrozumialosci dla wzajemnych roznic? A moze te roznice byly nie do pogodzenia? Teraz jestem ostrozna, ale nie zakladam najgorszego - jest tylu roznych ludzi dookola. Wszystko przede mna!

Autor: vanillka 2010  28.05.2011 zgłoś

Nigdy nie miałam prawdziwej przyjaciółki, może koleżankę którą błędnie jak się okazało potem tak nazywałam.Robiłyśmy wszystko razem,zakupy, kino, imprezy.Miałam poczucie,że będziemy zawsze-na dobre i na złe.Nie wchodząc w szczegóły-zrobiłam jej przykrość ale zupełnie poza świadomością-przez takie rzeczy nie zrywa się "przyjaźni"-minęło kilka lat, a ja ciągle nie umiem sobie z tym poradzić-żal, nie potrafię jej wybaczyć, po prostu nie potrafię...jakieś pomysły jak zapomnieć? :)

Autor: kamila  28.05.2011 zgłoś

vanillko 2010 - jak wybaczyć? Znalazłam kiedyś tekst i wybaczaniu - wg mnie najlepszy, bo mi pomógł. Może i Tobie pomoże, http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=363

Autor: papryka  28.05.2011 zgłoś

dzieki kasiulla :) widze po wpisach dziewczyny, że wiele miało takie nieprzyjemne doświadczenia Ale :) przynajmniej czegoś się uczymy i lepiej przewieźć się na przyjaciółce wcześniej niż później i przy mniejszej sprawie, niż grubszej (jak np. podpieprzanie się do meza)

Autor: papryka  28.05.2011 zgłoś

kamila poleciłas vanilce super tekst Kiedyś mi bardzo pomógł :) tylko troche czaasu trzeba, zeby sie samemu przekonac do siebie :)

Autor: ktosia  29.05.2011 zgłoś

Jeszcze 4 m-ce temu byłam przekonana, że mam przyjaciółkę, że jedna za drugą poszłaby w przysłowiowy ogień. Brutalnie zostałam sprowadzona na ziemię, kiedy znalazłam się na życiowym zakręcie. Ja byłam zawsze gotowa. Przy okazji wywaliłyśmy swoje żale... Powaliła mnie swoimi niesłusznymi oskarżeniami, podejrzeniami, a najbardziej oczekiwaniem, żebym była głupsza, niż jestem! Na jakiś czas świat mi się zawalił, popadłam w zwątpienie, niemal depresję. Dźwignęłam się, nabrałam dystansu, bo nie potrafię przekreślić bardzo długiej znajomości, tylko nieco krótszej zażyłości i faktów, kiedy ona mi pomagała. W sercu została zadra, a w umyśle przestroga.

Autor: Asia  29.05.2011 zgłoś

ja miałam kiedys najlepszą przyjaciółkę, znałysmy się i przyjazniłyśmy od dziecinstwa, zawsze razem, papużki nierozłączki. przyjazn wytrzymywała rownież, gdy bylysmy z kims w związku... jednak wszystko posypało się w momencie gdy u mnie w pracy zwolnilo się jedno stanowisko i zaproponowałam ją szefowi, bo przeciez nikogo lepszego nie potrafilam sobie wyobrazic a ona akurat pracy potrzebowała. bez wahania przyjela propozycję a szef za moją namową przyjął ją od razu. wlasciwie to ja juz bylam po studiach a ona uczyla się dziennie, wiec poszlam jej na reke i pracowałysmy w tygodniu praktycznie tak, by ona mogła studiowac spokojnie. ulozylysmy grafik pod jej zajecia, co dla mnie nie bylo zbyt komfortowe, ale naprawde zalezalo mi zeby studia mogla kontynuowac. lecz schody zaczęły się, gdy ona miała te swoje zajecia a ja zachorowałam i pilnie potrzebowałam wolnego, by isc do lekarza, zaczeły się pretensje do mnie, skarzenie na mnie szefowi z byle powodu itd. gdy dostalam zwolnienie lekarskie, bo z 40stopniowa goraczka trafilam na pogotowiu ona przyszla z wyrzutem mnie odwiedzic i szefowi nagadala, ze udaję, bo na chorą nie wyglądam, podczas gdy ja lezalam w lozku rozlozona przez chorobę. ogolnie gdy wrocilam ona w stosunku do mnie zachowywała się juz inaczej, moim zdaniem niewdziecznie i nielojalnie. potraktowała mnie jak gówno miałam dosyc sytuacji jaka panowała w pracy, tego jak z moim wlasnym szefem obrabiała mi dupę, szkoda ze dowiedzialam sie tego od osob ktorych nawet dobrze nie znalam, ona klamala w zywe oczy... ale byly pewne fakty o ktorych mowilam tylko jej, nikomu innemu, skąd wiec mogli o tym wiedziec?. nie jestem msciwa ale unioslam sie honorem i zlozylam wymowienie akurat w czasie, gdy jej na studiach zaczęła się sesja i miala egzamin za egzaminem, na wolne nie miala szans ja przez caly okres wypowiedzenia siedzialam na swoim zaległym urlopiku :D dzis jak ja widzę mowię jej "czesc", bo czemu nie, ale wyczuwam ten jej fałsz, sztuczne usmieszki. czasem gdy chwile porozmawiamy to zachowuje się jak wielka Pani, jest wyniosła, choc udaje miłą, boli ją fakt ze potrafię zyc bez niej u boku i ze mam swoje inne znajome, ona jest dla mnie nikim, dwulicowa mała zawistna suka :-) ta znajomosc nauczyla mnie ze nawet znajac sie z kims 20 lat nie jest sie pewnym tego, jak zachowa się druga osoba. naprawdę mam straszny dystand do ludzi. jedyna osoba, ktorej ufam jest moj narzeczony, wiem ze tylko na niego liczyc... (pomijam rodzinę, na którą też mogę

Autor: KK  29.05.2011 zgłoś

nie mam przyjaciolek- nie mam problemow z tego powodu... na studiach spotkalam i trzymalam sie z dwoma dziewczynami ... obecnie od 6 lat utrzymujemy kontakt spotykamy sie... mieszkamy nawet blisko siebie ... oprocz tego kazda uklada sobie zycie inaczej i zadna nie ingeruje w to... jak jest potrzeba to sa spotkania nawet w szostke ... jakos tak sie tez ulozylo ze nasi facevi czasami tez potrafia sobie wyjsc sami i to chyba najlepszy uklad miedzy kobietami :) bo lepiej miec dobrych znajomych niz nie jedna taka "prawdziwa" kolezanka ktora ci moze w piety pojsc pozdrawiam :)

Autor: homo  29.05.2011 zgłoś

Większość ludzi lubi się dowartościować cudzym kosztem.Moje motto życiowe: nigdy nikomu nie ufaj.Nie znając Twoich słabości nie trafią Cię w czuły punkt. Może to jest przyczyną pewnego osamotnienia, ale wolę to,niż zwątpienie w człowieczeństwo. Spotkało mnie dużo cierpień,wręcz niszczenia tylko dlatego,że cechuję się dużą kreatywnością,pracowitością.Efekty moich starań wcześniej czy później stawały się powodem zawiści i prób torpedowania moich drobnych radości. Większość ludzi to lenie,i widzą tylko efekty cudzej pracy,a nie widzą trudów dochodzenia do sukcesu.Palcem nie kiwają,aby coś poprawić w swoim życiu,ale doskonale wiedzą,jak je spieprzyć innym.

Autor: przyjaciele  29.05.2011 zgłoś

Taa... tak to jest. Prawdziwymi przyjaciółmi są często ludzie, od których nie spodziewalibyśmy się pomocy... Ja mam kilkoro dobrych przyjaciol mieszkajacych daleko ode mnie. Ale wiem, ze zawsze (bezinteresownie) moge liczyc na ich pomoc. I wice versa. Rodzina czasami takze zawala... Honor, zawisc... Czyli bzdety. Ale moga byc powodem zerwania kontaktu. A szkoda...

Autor: Judyta  29.05.2011 zgłoś

Historia Barbary - rodem z podstawówki. ;] Ok, jej przyjaciółka nie zachowywała się dobrze, ale żeby takie pierdoły jak markowe ciuchy były NADRZĘDNE? Dajcie spokój... (Aha, uprzedzam komentarze w stylu "Piszesz tak, bo sama nie masz markowych rzeczy." Mam, ale mam też do nich coś, czego pani Barbarze brakuje: DYSTANS.)

Autor: kika1  29.05.2011 zgłoś

taką toksyczną znajomość trzeba zerwać jak najszybciej. wiem coś o tym. miałam paczkę przyjaciółek, w tym tą jedną toksyczną - gośkę. jej toksyczność polegała na dowartościowywaniu się moimi np. gorszymi ocenami, oblanym prawem jazdy itd. zawsze musiała brylować w towarzystwie, a że nie miała takiego powodzenia u facetów jak ja, każdy przejaw większego zainteresowania mną ze strony np. nowo poznanych facetów musiałam potem odcierpieć znosząc jej docinki, oczywiście w towarzystwie, gdy miałam ograniczone pole manewru- nie chciałam robić kwasu przy ludziach. gdy związałam się z mężczyzną, na którym bardzo mi zależało, ona stwierdziła, że nic tak nie dowartosciowuje kobiety jak odbicie chłopaka przyjaciółce. wtedy postanowiłam zerwać znajomość raz na zawsze, bo poprostu zrobiło sie niebezpiecznie. aha, zapomniałabym o wieczbym chwaleniu się "gdzie to się nie było, czego to się nie kupiło i ile to sie nie zapłaciło"- snobizm na maksa. odcięłam się grubą kreską i wreszcie już nie męczę się w niczyim towarzystwie. wszystkim polecam to samo- u mnie to "odciecie się" zaczęło się od odrzucenia zaproszenia na jej ślub- może bolesne, ale skuteczne.

Autor: gabusia  29.05.2011 zgłoś

Żyjemy sobie spokojnie z moim mężem i nie potrzebne nam są żadne przyjaciółki czy też przyjaciele. Nasz dom jest naszą twierdzą, więc nie życzymy sobie nikogo do niego wpuszczać. Poza tym nie ufamy nikomu i dobrze na tym wychodzimy, bo nie mamy żadnych problemów. Wszystko robimy wspólnie, nie nudzimy się w swoim towarzystwie. Dziwię się Wam, że tak dajecie sie podejść jakimś intrygantkom !

Autor: on  29.05.2011 zgłoś

ale baby to są okropne masakra ,jednak to prawda gdzie diabeł nie może tam babę pośle ...nic dodac nic ując ,a ile takich kobiet niszczy nam zycie ..a przynajmniej mi taka psełdo narzeczona i psełdo przyjaciółka w jednej osobie ,gdy po 8 latkach postanowiła zmienic zycie to wszystkie słabostki wykorzystała przeciwko mnie ,wiedziała co mnie zaboli i jak mi dopierd..... by jeszcze bardziej bolało gdy ona szalała z innym wiem jedno i to sie tyczy i kobiet i męzczyzn nigdy nie nalezy do konca ufac to co sie mysli zachowac do siebie a bełkot który ktos chce usłyszec powiedziec psełdko przyjaciółkom ....

Autor: papryka  29.05.2011 zgłoś

homo święte słowa podpisuję się obiema rękami :)

Autor: elka  29.05.2011 zgłoś

Przyjaźń jak to pięknie brzmi Życie , to życie i kto je zna , ten wie że zawsze jak się coś nie układa w przyjaźni , to wina leży nie po jednej a po 2 stronach, tylko ,że się o tym nie pamięta.Czy przyjaźnią można nazwać relację , gdzie się tylko bierze a nie daje nic z siebie?

Autor: frog  29.05.2011 zgłoś

Lepiej nie mieć przyjaciół, najrozsądniej mieć znajomych i liczyć jedynie na siebie, ludzie są okrutni i mało kto posiada w sobie chęć niesienia pomocy, telerancję czy też lojalność.

Autor: ebbb  29.05.2011 zgłoś

Ja mam przyjaciółkę najwspanialszą na świecie. Od lat już jesteśmy "razem" i nawet wielomiesięczne rozłąki nas nie złamały. A to dlatego, iż mimo, że jesteśmy zupełnie różne to szanujemy się nawzajem. I choćby ona zrobiła największe głupstwo na świecie czy wciskała największy istniejący kit to ja trzymam i będę trzymać jej stronę. 120% szacunku, zrozumienia i akceptacji z obydwu stron. Tak więc pozdrawiam Cię serdecznie Ewelinko. A co do toxic frends to miałam taką jedną, dzieliłam się wszystkim, radością, smutkami, jedzeniem itd. po niemal roku "przyjaźni" okazało się, że dziewczyna rozpowiada powierzone jej sekrety, i opowiada jakieś wymyślone bajki na mój temat.. wydawało mi się, ze dostałam szpadlem w twarz, kiedy wyszło szydło z worka. I natychmiastowo zakończyłam tę znajomość. Tak więc szukajcie a znajdziecie!

Autor: c  30.05.2011 zgłoś

a jak u was z sytuacja - mialam przyjaciolke dopoki nie znalazla sobie chlopaka ?

Autor: ja  30.05.2011 zgłoś

A ja kocham moją Przyjaciółkę! znamy się już z 16 lat i uważam ją za jedną z najmądrzejszych osób w moim otoczeniu. Cokolwiek mnie w życiu spotka złego czy dobrego to z nią pierwszą się tym dzielę. Życzę wszystkim takich zaufanych przyjaciółek! Niestety nie spędzamy z sobą dużo czasu ale ciągle rozmawiamy i zawsze mamy o czym! A jej życiowe rady są bezcenne.

Autor: fryget  30.05.2011 zgłoś

ostatnia historia jest mi bardzo dobrze znana... z tym, że byłam w związku, który jak się sypał, to podtrzymywała mnie na duchu moja "bardzo dobra koleżanka". dzwoniła, pytała o samopoczucie, spędzała ze mną czas. facet zostawił, dowiedziałam się, że dla innej. i z internetu ze zdjęcia na nk dowiedziałam się, dla kogo. dla tej mojej "bardzo dobrej koleżanki", bo się w sobie podobno zakochali. Tia...... to było dobrych kilka lat temu. Obecnie, z tego co się orientuję, już nie jest z nim, bo ją zostawił dla innej. zrobił jej to samo, DOKŁADNIE, co mnie. ona po tych kilku latach, nagle się opamiętała i przeprosiła mnie, tłumacząc, że gryzło ją cały czas sumienie.. tia... wyrachowanie nie zna granic. :) co do przyjaźni - jedna jedyna osoba najlepiej na świecie mnie zna - mój brat. przyjaciółki mam dwie, sprawdzone, od serca. możemy się pokłócić pożreć, nie odzywać, fochać, ale i tak się kochamy i po pewnym czasie nie wytrzymujemy bez obecności naszej nawzajem.

Autor:  30.05.2011 zgłoś

Moja "przyjaciółka" też była "super" - wskoczyła mojemu mężowi do łóżka. Jak sobie z tym poradziłam, to stwierdziłam ze dobrze ze stało się to tak szybko. Teraz mam świetnego, kochającego drugiego męża i dwoje cudownych dzieci.... Pozdrawiam

Autor:  30.05.2011 zgłoś

a ja? ja uwolniłam się na szczęście od toksycznej przyjaźni, od pijawki która ze słodkim wyrazem twarzy wypijała ze mnie radość życia. Jej smutki, choroby (bo tylko o tym umiała rozmawiać najczęściej) i jej przeżycia już mnie nie interesują, wyleczyłam się. Dostrzegłam swoje zalety te które ona wyśmiewała bo sama takowych nie miała, idę do przodu a ona stanęła w miejscu, nie ma konika który ciągnął ją wszędzie za sobą. Czuję się jakbym zgubiła balast, bardzo duży balast. Żyję od nowa, lżej, weselej.....jakby codziennie świeciło słońce, cieszę sie że mam to za sobą :)) życzę Wam kochane tego samego, PS. i co ciekawe, wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, że obok mnie jest (jak uważałam) koleżanka, która na miano przyjaciółki zasługuje w 100 %, sprawdziła się wtedy kiedy poznaje się prawdziwych przyjaciół.....w biedzie...., natura nie lubi próżni

Autor: Grigorij  30.05.2011 zgłoś

No cóż, przysłowie mówi;"Prawdziwego przyjaciela poznasz w biedzie" i niestety jest prawdziwe bo oparte ma doświadczeniu życiowym. Przykro mi drogie Panie, że się zawiodłyście na przyjaciółkach. Miałem kiedyś niby przyjaciela, odwiedzałem go kiedyś w szpitalu, przywiozłem go do domu bez pytania. A kiedy znalazłem się w szpitalu, to nawet mnie nie odwiedził czy zadzwonił itp. Pomyślałem sobie wtedy, to taki jesteś przyjaciel?! Od razu skasowałem go z mego życia. Kolegów możesz mieć na pęczki, a prawdziwego przyjaciela możesz nie mieć wcale. "Umiesz liczyć, licz się na siebie..." mówią słowa piosenki. Pozdrawiam.

Autor:  30.05.2011 zgłoś

Nie ma reguly. Facet czy kobieta - zawsze sie moze trafic jakas łajza, ktora nam krwi napsuje. Wiem jednak, ze facet z drugim jak sie pokloca to dadza sobie w gebe w najgorszym wypadku i tyle. Kobiety potrafia sie zniszczyc wzajemnie od srodka. Na szczescie sa na tym swiecie normalni ludzie, ale w czasach pogoni za kasa ciezko o znajomosc warta kazdych pieniedzy.... przykre ale prawdziwe.

Autor:  30.05.2011 zgłoś

tez mialam taka ;przyjacioke dobre 20 lat.Do czasu...Zwierzalam jej sie z wszystkiego, szczerze mowilam o tym co mnie boli i jak widze swiat. Okazalo sie przez zupelny przypadek, ze wszystkim naszym wspolnym znajomym wmawiala, ze ja cos do nich mam i ich obgaduje. Wykorzystala to,ze mialam tylko ja i ze z innymi nie bylam blisko.W tym samym czasie dowiedzialam sie, ze wyprawia impreze na ktora zaprosila dziewczyne,na ktora wczesniej bardzo sie zalila i obgadywala.Mnie nie zaprosila.Wszystko wyszlo przypadkiem.Odcielam sie i nie zaluje ani troche, teraz z perspektywy czasu wiem, ze zawsze zyczyla mi zle, ze gadala za plecami, jak byla w Anglii 3 lata ani razu mnie nie zaprosila np na zakupy.A ja dla niej wszystko. Naszczescie to juz za mna

Autor: wandeczka  30.05.2011 zgłoś

a moja szwagierka straaaasznie się chciała ze mną przyjaźnić Jako że kiedyś się przejechałam na kimś byłam ostrożna i .... bardzo dobrze :) usiłowała się ze mną zaprzyjaźnić, by ...... odkryć moje sekrety (bo w jej ocenie na pewno jakies muszę mieć :D) i powiedziec o tym jej bratu, a mojemu mężowi, żeby mnie zostawił Powód - bo on kocha mnie bardziej niż ją :D i ona nie może znieść tego, że jej brat ma żonę i z nią spędza życie Ile chamskich uwag usłyszałam od niej to nie zliczę Brat jej powiedział parę słów Zobaczyła że nic nie zdziała to ..... nagle wyznanie, że mnie kocha jak siostrę ... i nękanie o spotkanie, nękanie na gg, po kilkadziesiąt wiadomości na tydzień ... A powiem Wam, że na początku była taka miła, że prawie się nabrałam na jej "szczerość" ;)

Autor: Nikola  30.05.2011 zgłoś

Witam! Może mówię nie na temat, ale myślę, że warto. Sama w tym uczestniczę od tygodnia i jest naprawdę dobrze! Myślałam, że to ściema, a teraz namawiam innych do udziału w tym przedsięwzięciu, bo wiem, że przez to i ja, i inni mogą zarobić. Sama w tydzień wyciągnęłam prawie 2300 zł(to nie jest jakieś tam Kasino, następna piramida albo inne głupoty). Jeżeli chcesz zarobić wejdź tutaj bit.ly/twojakasa Też nie wierzyłam i negowałam taki sposób zarabiania, ale przekonałam się i nie żałuję. 90% ludzi podchodzi do tego z uśmiechem na twarzy, nie korzysta, albo boi się. A jedynie te 10% ryzykuje i wygrywa wielką szansę od losu. Jak się boisz i nie ryzykujesz to nawet nie odwiedzaj tej strony - no bo po co, bez sensu. Jeżeli natomiast jesteś otwartą osobą na nowe"kreacje", spostrzeganie na życie z innej perspektywy - to spróbuj i udowodnij innym, że to działa - Uśmiechniesz się sam/ sama do siebie, że to ty masz wszystkich w garści. Więc do dzieła. Spróbuj, to nic nie kosztuje! bit.ly/twojakasa

Autor: szokmenka  30.05.2011 zgłoś

,,Przyjaźń, jest piękna, piękniejsza od slońca, lecz tylko wtedy gdy wytrwa do końca" ... no, a ja bym dodała, że musi być prawdziwa. Zapraszam na www.glitery.pl/polecam,timidx3

Autor: karok  30.05.2011 zgłoś

A ja mam przyjaciolke od przedszkola. takie papuzki nierozlaczki. zawsze razem. ona ma juz meza i dziecko ja narzeczonego i nadal jestesmy najlepszymi przyjaciolkami. to ze ma sie faceta nie znaczy ze nie ma sie przyjaciol. trzeba tylko odpowiednio dbac o przyjazn:)

Autor: pomorzanka  31.05.2011 zgłoś

Ten świat jest zbyt zepsuty, aby mogły w nim istnieć niczym nie splamione relacje między ludźmi. Zawsze stanie się coś, co zakłóci tzw. złudną sielankę. Dlatego najlepiej zachowywać odpowiedni dystans do ludzi i nie wprowadzać obcych w swoje osobiste problemy, bo najczęściej nie kończy się to rozczarowaniem...

Autor: pomorzanka  31.05.2011 zgłoś

poprawka: bo najczęściej kończy się to rozczarowaniem...

Autor: mery yu  31.05.2011 zgłoś

Na przyjazń trzeba zasłuzyć.Zanim komuś zaufasz sprawdz go wiele razy.Nie mozna lekkomysnie kogoś obdarzac zaufaniem.Jak mozna strcić przyjaciela? Przez wyjawienie jego tajemnicy.Wtedy nie usiłuj biec za nim.Moja matka 85l miała przujaciólkę od podstawowki,i nigdy nie powtarzala na jej temat niczego swemu mężowi,zadnych zwierzeń,tylko fakty ,ktore widać i tak.Byla silnym zacnym czlowiekiem- miala wielu oddanych ludzi.

Autor: yamo  31.05.2011 zgłoś

Do "C". Ja właśnie tak miałam. Przyjaciółka od podstawówki, nie było zawsze różowo między nami bo czasami ona zawodziła a czasami ja, ale zawsze uważałam to za przyjaźń. Kilka miesięcy temu związała się z chłopakiem, a dokładniej bratem mojego chłopaka. I odtąd dla niej nie istnieję. Zrobiłam kilka prób kontaktu- bez powodzenia, a na moje uwagi że olała mnie udaje ze nie widzi problemu, ze przesadzam. Jak przesadzam skoro ja próbowałam się jeszcze kontaktować a ona ani nie pisze, nie dzwoni, nie przychodzi. Czy nic to przesada? Darowałam sobie tę przyjaźń, jak jestem zmuszona ją widzieć to staram się być miła- nie będę przecież strzelać focha, mam 26 lat- ale to wszystko. Najchętniej nie widziałabym niewdzięcznicy na oczy.

Autor:  01.06.2011 zgłoś

moim przyjacielem jest mój mąż i nikogo więcej nie potrzebujemy, do przyjaźni oczywiście bo do kumplowania się to i oczywiście

Autor: mery yu  01.06.2011 zgłoś

do yamo Tylko spokojnie ,przyjazń to nie jest nieustanna adoracja poczekaj ,az ona zechce kontaktu ,nie obrazaj sie.Zrozum że widocznie teraz ma inne sprawy.Daj drugiej osobie przestrzeń i czas. Tak jak sie mówi o miłosći ze jest cierpliwa i łaskawa .Poczytaj ks Twardowskiego to się umocnisz.

Autor: Kasiakasia  01.06.2011 zgłoś

Tak tu czytam i czytam i nadziwić się nie mogę... Dlaczego w was wszystkich jest tyle żalu? "Przyjaciółka" zdradziła, oszukała? A więc kit jej w oko! Najwyraźniej nie zasługiwała na waszą przyjaźń... Miałam kilka naprawdę dobrych koleżanek, ale żadna nie sprawdziła się tak, jak mój przyjaciel. Mariusz był przy mnie zawsze. Biegł do mnie w deszczu, podczas burzy, 12km... Obronił mnie przed wściekłym eks-narzeczonym. Bronił mojego dobrego imienia, gdy "koleżanka" wymyślała bzdury na mój temat. Pomógł mi znaleźć lepszą pracę, sprzedać samochód, opiekował się moim synem z pierwszego małżeństwa. W końcu z przyjaźni narodziła się miłość. A teraz mój przyjaciel jest moim mężem i wiecie co? Nic się nie zmieniło... Nadal jest przy mnie zawsze, w każdej chwili, gdy go potrzebuję. Kocham go.

Autor: Kwiatek  24.11.2012 zgłoś

Prawdziwych przyjazni niema

Autor: Ewa  22.09.2013 zgłoś

Miałam w życiu dwie przyjaciółki, osoby nie bez wad, ale takie, których obecność uskrzydla. Przed kilkoma laty obydwie zmarły, w krótkim odstępie czasu. Poczułam się bardzo samotna i szukałam podobnych osób. Nie udało mi się niestety. Zdałam się na znajomych i staram się nie stawiać im wysokich wymagań, bo przyjaźń, a znajomość, to są dwie różne sprawy. Najbardziej przykrą cechą u znajomych jest chęć zdołowania i poprawienia sobie w ten sposób samopoczucia. Jedna z moich znajomych chętnie słuchała moich zwierzeń, umiejętność słuchania jest rzadką umiejętnością. Kiedyś jednak wykorzystała to, co o mnie wiedziała, i to nawet nie za moimi plecami, tylko wprost powiedziała mi, że jestem głupia. Znajomość się zakończyła. Najbardziej jednak przeżyłam koniec znajomości z kobietą, którą znałam od dziecka. Motywem była zawiść.

Dodaj własny komentarz

(twój pseudonim, imię lub nazwisko)

(nieobowiązkowo; nie musisz podawać adresu e-mail!)

Min. liczba znaków: 3

Kafeteria / Zamów reklamę w Kafeterii / Redakcja (PR + autorzy) / Kosmetyki do testów / Patronaty
© 1999-2014 Grupa Wirtualna Polska Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu