Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

Przy kawie

01.06.2011 | Reportaż

Kobieta-bluszcz

Kiedy poznaje faceta, zakochuje się na zabój. Oddaje mu się bez reszty, ale... w zamian chce tego samego. 100% jego czasu i zainteresowania tylko nią. Gdy tego nie ma, cierpi. Ale nie tylko ona. Prawdopodobnie jej wybranek cierpi jeszcze bardziej.

Kobieta-bluszcz zaborczo i ślepo kocha swojego mężczyznę. Nigdy nie ma dość, chce spędzać z nim każdą chwilę. Oplata go swą chorą miłością, uniemożliwiając normalne życie. Nie widzi wad ukochanego. Wierzy, że znalazła swojego księcia. Tymczasem rzeczywistość jest zupełnie inna.

Psychologowie twierdzą, że takie kobiety automatycznie poszukują miłości skazanej na niepowodzenie. Angażują się w związki, które bardzo rzadko mają szansę na przetrwanie. Wybranek tak naprawdę nie jest ich wymarzonym kochankiem, miłością życia, tylko wyzwaniem. Celem do zdobycia.

Jak taki związek wygląda z perspektywy naszych rozmówczyń?

Joanna (22 lata, kelnerka z Lublina):

- Chyba jestem toksyczną stroną w moim związku. Kiedyś tego nie zauważałam. Ostatnio zdaję sobie z tego sprawę i jest mi z tym źle. A jednocześnie nie potrafię tego zmienić. Kontroluję swojego partnera na każdym kroku. Jestem zła, gdy gdzieś wyjeżdża, gdy idzie z kolegami na piwo. Czuję, że nie jestem sobą, robiąc mu draki z tego powodu.

Ostatnio mój chłopak przyłapał mnie na tym, jak przeglądałam jego komórkę. Tym razem to on zrobił mi awanturę. Wiem, że słusznie. Nawet nie wiem, czemu to robiłam. Chyba tylko dlatego, że jestem o niego chorobliwie zazdrosna. Nawet niczego złego w tym telefonie nie znalazłam.

Jesteśmy razem rok. Niedawno dowiedziałam się od jego przyjaciela, że mój chłopak zdradzał moje poprzedniczki. Wtedy narodziła się moja podejrzliwość i obsesja, że i ja nie uniknę takiego losu. Teraz wiem, że jest źle i jemu, i mnie. Dusimy się w takim związku i bardzo się boję, że niebawem to się skończy. A nie chcę tego, bo go kocham.

Ostatnio wykrzyczał mi, że go usidliłam, że jego koledzy się śmieją, że zrobiłam z niego pantoflarza, że robię z nim, co chcę. Ja tego nie odbieram w ten sposób. Po prostu nic nie poradzę na to, że panicznie boję się być kobietą zdradzaną. Nie wiem, co bym wtedy zrobiła.

Kinga (29 lat, masażystka z Gliwic):

- Zwą mnie kobietą – bluszczem. A ja tam jestem zadowolona ze swojego postępowania. Mam swojego męża w garści i przynajmniej nie wywinie mi żadnego numeru jak mój poprzedni małżonek, który mnie zdradził. Tym razem trafiłam na dobry materiał. Jacek jest spokojny, wpatrzony we mnie, taki „misio pysio”.

Na początek powiedziałam - koniec wyjść z kolegami. Żadnych meczyków, piwek po pracy. Ewentualnie na to przystanę, jeśli pójdziemy razem. Jacek nie protestował. Czasem zapraszam do nas do domu moje koleżanki. Jacek pomaga mi przyrządzać posiłki i uczestniczy w posiadówkach. Nie podoba się? Mógł się ze mną nie żenić.

Nie ukrywałam od początku naszej znajomości, że mam silny charakter. Zaznaczyłam mu też na początku naszego małżeństwa, że mam swoje potrzeby seksualne i ma się ze mną kochać codziennie. Jak do tej pory, a jesteśmy dwa lata po ślubie, powiem szczerze, że się wywiązuje. No raz, był taki zmęczony, usnął. Na drugi dzień ochrzaniłam go tak, że już mu na całe życie zmęczenie przeszło.

Gdy jest w pracy, ma mi się meldować. Rozumiem, czasem może mieć zebranie w firmie i nie odebrać, ale SMS-a zawsze napisać można. Wyjazdy? Tylko wspólne. Jacek już nie wywinie się przymusowymi delegacjami, oj nie. Zdarzyło mu się raz. Zaszantażowałam go rozwodem, jeśli to się powtórzy. Jeździmy tam, gdzie ja chcę, mąż nie ma żadnych pomysłów, więc przynajmniej ja mogę spełnić swoje podróżnicze marzenia. On jest zawsze zadowolony.

Jego rodzice za mną nie przepadają. Powiedziałam Jackowi, że ja go odseparować od jego rodziców nie chcę. Ale jestem jego najbliższą obecnie rodziną i nie pozwolę, by tak mnie traktowali. Więc niech sobie dzwoni do nich, niech odwiedza, ale na pewno nie kosztem naszego wspólnego czasu i życia.

Niby kobiety – bluszcze tworzą toksyczne związki? Ale my jesteśmy szczęśliwi. Nie narzeka ani Jacek, ani ja. Wszystko działa jak w szwajcarskim zegarku. Powinnam udzielać rad innym żonom.

Bożena (35 lat, nauczycielka w szkole prywatnej w Warszawie):

- Zawsze uważałam, że powinnam mieć wszystko, co najlepsze. Jestem atrakcyjna, skończyłam dwa fakultety, znam cztery języki. Pochodzę z dość zamożnej rodziny. Nigdy niczego mi nie brakowało. Niczego, oprócz wielkiej spełnionej miłości.

Ten dzień zmienił moje dotychczasowe życie. W kinie w trakcie samotnego seansu przysiadł się do mnie przystojny facet. A po filmie zaprosił na kawę. Przegadaliśmy razem cały wieczór, a ja się w nim zakochałam. Potem regularnie zaczęliśmy się spotykać. Po dwóch miesiącach zaproponowałam, by się do mnie wprowadził. Nie odmówił. Byłam szczęśliwa...

Było nam cudownie razem. Zrezygnowałam z całego etatu w szkole na rzecz pół etatu, by miał ugotowane, posprzątane, wyprane, wyprasowane. Zaczęłam bardziej dbać o swój wygląd, chciałam mu się podobać. Było mi miło, gdy widziałam, jak mój facet zauważa podziw w oczach innych mężczyzn, którzy na mnie patrzyli. Nawet zastanawiał się, dlaczego wybrałam właśnie jego.

Pewnego razu mój partner oznajmił, że wyjeżdża na tydzień na szkolenie. Dostałam histerii. Prosiłam, by tego nie robił, błagałam by nie wyjeżdżał. Pojechał, a ja cierpiałam. Byłam pewna, że mnie zdradza, że to już koniec. Kiedy wrócił, rzuciłam mu się na szyję. On traktował mnie zimno. Ale z czasem wszystko wróciło do normy. Znów byłam w siódmym niebie, ale zaczęłam być mocno podejrzliwa. Nie pozwalałam na jego spotkania z kolegami, robiłam awantury, gdy zostawał po godzinach w pracy. Chciałam go mieć na wyłączność.

To trwało 5 miesięcy. Wreszcie mój partner postawił mi ultimatum. Albo pozwolę mu normalnie żyć, albo się rozstaniemy. Wpadłam w szał, groziłam samobójstwem. Tydzień po tym incydencie zostawił mnie. Próbowałam się otruć. Uratowano mnie, bo po zażyciu tabletek zadzwoniłam do niego, by się pożegnać. Wezwał karetkę, ale do mnie nie wrócił.
Sylwia Kowalska
Wersja do druku

Wasze komentarze

Autor: Rozsądn@ Kobiet@@@  01.06.2011 zgłoś

Mam nadzieję, że kolejny artykuł będzie nosił tytuł : Mężczyzna bluszcz;-) Mam dokładnie odwrotny problem z facetami! To ja jestem osobą, która ma dużą potrzebę wolności, niezależności itp. Przerabiałam to i już naprawdę nie dawałam rady psychicznie, kiedy facet musiał mnie widzieć codziennie!? Rozumiem zakochany;-) ale ja nie miałam wogóle czasu dla siebie!!! MaSaKrA!!!

Autor:  01.06.2011 zgłoś

Usidlenie nic nie zdziala-glupie baby!

Autor:  01.06.2011 zgłoś

Im nantretniejsze babsko-tym bardziej zniechecajace i obrzydliwe-popieram przedmowce! Adam.

Autor:  01.06.2011 zgłoś

Fakt,chlop i tak zrobi swoje:)bez wzgledu na to czy ma pozwolenie czy nie.... A te panie treserki,to naprzod trzebaby wytresowac...pani Kinga ,pierwsza....Mimba,jakiej zal...;)

Autor: ania_frania  01.06.2011 zgłoś

Te trzy historie jakby sfabrykowane ...

Autor: Męzatka  01.06.2011 zgłoś

Współczuje każdemu kto ma taki charakter jak te osoby opisane w artykule .......Takie zachowanie trzeba leczyć.Zawsze uważałam ze drugą osobę powinno sie traktować tak jak samemu się chce być traktowanym.

Autor: też mężatka  01.06.2011 zgłoś

Współczuję panu z drugiej historii. Nie narzeka? Bo pewnie gdyby zaczął to wręczyłaby mu pozew o rozwód. Moje małżeństwo, nie wiem czy dobrze, jest oparte na wspólnym zaufaniu. Mąż ufa mi a ja jemu. Ja nie mam nic przeciwko gdy on idzie z kolgami na piwo czy koleżanka na kawę, on kiedy ja wychodzę ze znajmomymi (niestety zawsze dogadywałam się lepiej z facetami niż z kobietami). Wychodzę z założenia, ze jak mamy się zdradzać to nie ważne jak się nie będziemy pilnować i tak to zrobimy. Ludzie w życiu trzeba mieć trochę oddechu od siebie.

Autor: aguśka;)  01.06.2011 zgłoś

Masakra jakaś. Zawsze myślałam że to ja jestem takim bluszczem ale po przeczytaniu artykułu stwierdziłam że na pewno nie jestem. Kingo jak można doprowadzić rodzinę do takiego stanu ! ty jesteś dyktatorem i nikt nie ma prawa mieć odmiennego zdania , ja osobiście nie chciałabym żyć z mężczyzną który nie ma nic do powiedzenia, ba on nawet nie wie gdzie chce jechać na wakacje ! dramat. Ja też uważam że z mężem powinniśmy się mieć na wyłączność ale litości tak samo jak ja potrzebuje czasem oderwać się od wszystkiego i wyjsć z koleżankami wiem że i on potrzebuje swojego meczu i piwka z kolegami ! dziewczyny zajmijcie się troche sobą !

Autor: diabelecke  01.06.2011 zgłoś

Panu z drugiej historii naprawde wspolczuje. Opieprzyla faceta, bo byl zmeczony, a MA sie z nia kochac codziennie. Z tego co wiem sex ma byc przyjemnoscia, a nie obowiazkiem. Jak mozna w domu taki terror wprowadzic. Nawet w zwiazku potrzebna jest wolnosc. Jesli sie komus nie ufa i boi o zdrade to nie powinno sie z ta osoba byc, zwiazek powinien byc oparty na zaufaniu. Glupie baby

Autor: ludzik123  01.06.2011 zgłoś

ja bylam po tej drugiej stronie... to mnie kontrolowano... nie polecam... ucieklam z krzykiem... zycie w klatce to nie zycie... ja tam mam klaustrofobie...

Autor: andżela  01.06.2011 zgłoś

Jezuuuuuuuuuu, ta Kinga z drugiej historii to jakis hitler..... Poza tym nie wiem jak można być z facetem bez ambicji, własnego zdania i jaj...

Autor: Monika  01.06.2011 zgłoś

Kinga - idiotka

Autor: Monica  01.06.2011 zgłoś

Ja chyba jestem bluszczem, ale do końca nie wiem czy takim pełnym. Kontroluję mojego męża - sprawdzam telefon, maile, gg i inne komunikatory. Kilkakrotnie przyłapałam go na słodkich esemesach z koleżanką z pracy. Takich rzeczy się nie zapomina. Wybaczyłam, ale już nie ufam. Nie chcę spędzać z nim całego czasu. Mam swoją ukochaną pracę ( jestem kosmetyczką) i za nic w świecie nie poświęciłabym swojej pasji, by gotować facetowi obiadki. Ale trzymam go krótko. Jak tylko wyjdzie, że zdradzał mnie emocjonalnie - to koniec. Czy jestem bluszczem?

Autor: selin dijon  01.06.2011 zgłoś

O ile pierwsza pani jeszcze jest do odratowania, to dwie następne już nie do końca. Druga pani jest jak dla mnie do odstrzału, a trzecia nadaje się na kaftanik i pokój bez klamek. Tyle w temacie. Te panie, które uważają się za silne, to tak naprawde tylko sobie to wmawiają. Niech spróbują być takie silne i niech zawładną facetem z silnym charakterem a nie spokojnym misiem, bo zdominowanie spokojnego człowieka to akurat żadnym problemem ani wyczynem nie jest. Zresztą już sam fakt, że pani z trzeciej historii została porzucona, znaczy tyle że normalny facet od wariatki ucieka jak najdalej.W ogóle dobija mnie jak laska mówi: "zrobiłam mu awanturę" - no i już pokazuje że słaba zniej histerczyczka, a nie żadna tam silna kobieta. Sztuką jest rozmawiać i argumentami dotrzeć do celu - jak ktoś na mnie podnosi głos, to po prostu wychodzę.

Autor: Fawila  01.06.2011 zgłoś

Ja jako jedyna chyba rozumiem te bluszcze, no...ale sama takim jestem. Może nie wpadam aż w takie extrema, ale kiedy o tym ogólnie myślę to chyba mocno przesadzam. Z drugiej jednak strony pozbawiłam faceta wszystkich kolegów, nie może chodzić na piwo (w ogóle nie może wypić nawet jednego). Poucinałam wszelkie kontakty i dopiero niedawno nauczyłam się, że kiedy nie odbiera to pewnie bierze prysznic i 14 nieodebranych plus 10 SMS'ów niewiele zmieni w tej kwestii, bo nikt z komórką do łazienki nie chodzi.

Autor: Michaszkoo  01.06.2011 zgłoś

buhahaha wszystkie te panie maja problem ze soba a Pani Kindze to proponuje terapie albo najlepiej dom wariatow :D ps. wszystkie sie boja zdrady i wszystkie zostana zdradzone to tylko kwestia czasu :D:D:D:D

Autor: Fawila  01.06.2011 zgłoś

Michaszkoo- akurat pani Kinga wydaje się być zadowolona. Gdyby poszła do wojska byłaby świetnym generałem :)

Autor: sz.  01.06.2011 zgłoś

hm,no właśnie. a jak chodzi do łazienki tylko z komórką i włącza suszarke.... ?

Autor: TE WSZYSTKIE HISTORIE SĄ WYMYŚLONE. NIE WIDZICIE TEGO?  01.06.2011 zgłoś

Zważając przede wszystkim na to, że takie toksyczne osoby, jak te opisane w artykuke, rzadko kiedy zdają sobie sprawę z tego, jakie są.

Autor: Karol  01.06.2011 zgłoś

A co za znaczenie ma wymyslone czy nie. Może trochę przejaskrawione ale życie bywa zaskakujące. Ja pierniczę, ja facet jestem bluszczem. Mężatka napisała cyt. "Zawsze uważałam ze drugą osobę powinno sie traktować tak jak samemu się chce być traktowanym" My bluszcze chcemy być traktowani z równą zachlannoscią jak traktujemy innych. Jasne że nie ma powodu truć się gdy tak nie jest:) Co mogę powiedzieć.. Bluszcze łączmy się, eee, pobluszczmy się:D

Autor: żona bluszcza  01.06.2011 zgłoś

Kobieta-bluszcz, a mężczyzna-bluszcz? Faceci też tacy są. Taki właśnie jest mój mąż. Masakra! Uciekam z tego związku gdzie pieprz rośnie, bo jeszcze chwila, a w psychiatryku skończę :/

Autor: gosc xxx  01.06.2011 zgłoś

a ja zauwazylam ze te kobiety 'bluszcze' to najczesciej maja jakies powody do tego zeby sie tak zachowywac. bardzo czesto w zyciu spotykalam kobiety ktore np sprawdzaly komorke faceta, zawsze uwazalam to za manie ale okazuje sie ze kazda z tych kobiet poprostu byla zdradzana albo w najlzejszym wypadku slodkie smsy od kolezanke do jej faceta sie pojawialy (co oczywiscie jest juz zdrada dla mnie). mozecie mi teraz mowic ze np nie mozna karac obecnego faceta ze kiedys ktos nas zdradzil ale prawda jest taka ze tak sie nie da w psychice to zostaje i chce sie tego uniknac, a ponad to ich faceci od razu mi mowia ze NIE maja nic do ukrycia i je kochaja, wiec mimo ze to moze nie fajne, to wiedza i przyzwalaja na wlasnie np sprawdzanie komorki. a inny przyklad to delegacje, ile sie widzi i czyta na roznych forach ze faceci na takich delagacjach zawsze zdradzaja! mozecie mowic sobie ze nie kazdy itp ale kto wie czy akurat nie on, a kolejne wytlumaczenie ze jesli bedzie chcial zdradzic to i tak zdradzi czy sie bedzie pilnowac czy nie jest oczywiscie prawdziwe ale nie zmienia to faktu ze jesli nie bedziemy pilnowac to sie poprostu o tym nie dowiemy!!! i bedziemy robic z siebie idiotki, bedziemy wiazac z facetem nadzieje wyjdziemy za maz urodzimy mu dzieci a to moze okazac sie zwykly cham. wiec powtarzam jesli facet nie ma nic do ukrycia to sie bedzie na to zgadzal a jesli nawet tylko sobie bedzie na chatach flirtowal z jakimis lasekami to juz mu bedzie przeszkadzala taka kobieta, bo wiadomo co bedzie jego kolejnym krokiem zdrada w realu!

Autor: Uh_huh_her  01.06.2011 zgłoś

O matko :o czytam i wprost uwierzyć nie mogę :o wiadomo, można być trochę "nadgorliwym" ale w/w przykłady to jak z horroru S. King'a 'Misery' - duża przesada :/ samobójstwo?! Dajcie spokój :/

Autor: Rozsądnaaa  01.06.2011 zgłoś

Mąż ma w domu służyć jak piesek, wykonywać polecenia bez dyskusji, całą wypłatę co do grosza oddać żonie. W przeciwnym razie kara. Polecam dobry pejczyk. Szybko się takiego męża tresuje :)

Autor: Thira  01.06.2011 zgłoś

Współczuję serdecznie mężowi pani Kingi-masażystki z Gliwic. To jest przypadek stricte patologiczny - ta kobieta powinna się leczyć! Bezkrytycznie (bezczelnie, bezmyślnie?) powiada: "my jesteśmy szczęśliwi". Jacy "MY"?! Przecież WAS nie ma, nie ma żadnego związku! Jest tylko PANI KINGA i Jacek, z którego PANI KINGA "ulepiła" bezwolnego, zastraszonego pieska, który ma wykonywać jej najbardziej durne rozkazy! Myślę, że wszystko ma swoje granice więc i ten układ, wprawiający panią masażystkę w samozachwyt również kiedyś się skończy. Dobrze jeśli tylko odejściem Jacka, bowiem tak toksyczny związek może mieć także finał tragiczny...Opisany przypadek jest tak jaskrawy, tak skrajny, że aż nieprawdopodobny. Prowokacja pani masażystki?

Autor: eweLinkqaa  01.06.2011 zgłoś

chyba też taka byłam. ale po rozowie z ukochanym stwierdziłam, ze postaram się zmienić. i chyba z bluszcza zrobiłam sie bardziej normalna. moze mi się udało...

Autor: Avia  01.06.2011 zgłoś

a ja nie kontroluję, proszę, żeby dzwonił, gdy jedzie gdzieś daleko samochodem, ale na zasadzie - dojechałem szczęśliwie, czuję się dobrze. On ma cukrzycę, co prawda typu II, ale i problemy z krążeniem. Bardzo dużo pracuje - i to nie są jakieś jego "przykrywki" tylko tak jest. Wraca bardzo zmęczony, późno, nawet nie chce mu się rozmawiać - podtykam jedzenie, usuwam się, nie odzywam się (jestem małomówna) nie domagam się seksu, bo facet zmęczony. Ja go nie zmuszam do takiej pracy - on to lubi. Mi tyle pieniędzy nie potrzeba, ja nawet na zakupy nie lubię chodzić. Ciuchów nie lubię kupować (mało co mi się podoba) - no anioł nie kobieta ze mnie - jak czasem mówi ale ... prosiłam - weź tydzień wolnego odpocznij, pobądźmy razem, przecież na co dzień nie masz czasu, w weekendy też nie za bardzo - często w niedzielę pracuje - no to byliśmy razem całe 3 dni - na Wielkanoc. W końcu wziął wolne i jedzie sobie do Egiptu na tydzień - sam, bo przecież musi odpocząć, tak, wiem, musi odpocząć. Wróci - i znów będzie praca i brak czasu dla mnie . Czuję się już jak mebel - mebel zna swoje miejsce, a przynajmniej powinien znać. Może powinnam odejść - do sprzątania, prania i prasowania może sobie wynająć kogoś, rachunki może ustawić jako zlecenia stałe. Musiałby o swoich tabletkach sam pamiętać, ale owa potencjalna pomoc domowa też mogłaby przygotować na cały tydzień - tak jak jak to robie, gdy wyjeżdża w delegację. Nie czuję się bluszczem, naprawdę, ale może się mylę ?

Autor: bilu  01.06.2011 zgłoś

1 historia : byc może uleczalne bo pani 22 lata 2 historia to tragedia dla faceta, ale to jakaś melepeta, że sobą tak daje pomiatać. Skoro ona szantażuje rozwodem to proszę bardzo. Kto by chciał z taką być. Związek to nie więzienie. Pani jest nienormalna, wpatrzona w siebie i egoistka. 3 historia sądzę, że następne związki tak samo się zakończą bo pani ma 35 lat i wątpię aby się zmieniła. Takiego charakteru się raczej nie wypleni.

Autor: eweLinkqaa  01.06.2011 zgłoś

@Avia: jesteś aniołem, jak sama powiedziałaś, ale z opisu wydajesz się w tym związku troszkę samotna. Szkoda, ze masz takie przemyślenia, ze jesteś niepotrzebna. porozmawiajcie tak od serca. ja mam taki specyficzny charakter, ze NIE DAM się postawić w roli mebla i jestem dość pozytywnie pokręcona. ale MUSICIE porozmawiać trzymam kciuki, Linka

Autor: kika  01.06.2011 zgłoś

w moim związku przestałam być człowiekiem, byłam tylko żoną mojego byłego. Robił mi awanturę o to, że pojechałam do matki na Dzień Matki oraz wiele innych. Do końca życia będę modlić się za Panią, która mi go odebrała . Dziękuję L. ;-)

Autor: gvefasvs  01.06.2011 zgłoś

Nie wierze w te hhistorie! Słabe to i naciągane

Autor: Mirek  01.06.2011 zgłoś

Ja mam taką żonę. Katastrofa. Właśnie zamierzam się rozwieść.

Autor:  01.06.2011 zgłoś

Pani numer 2 - będzie sama w tej swojej szwajcarskiej zegarkowości. Mąż wreszcie odejdzie - czytając tekst miałam wrażenie JA !!! Nie podoba się to wynocha. Nie długo sama tego doświadzy ! Pani numer 1 i 3 mają spore problemy psychiczne powinna spotakć się z dobrym psychiatrą. 1 [rzynajmkniej zdaje sobie sprawe że coś jest nie tak.

Autor: do Avbia  01.06.2011 zgłoś

Avia jak on sam do Egiptu wypoczywac jedzie to cos jest nie tak z waszym malzenstwem. Pewna jestes, ze on na boku jakiejs panienki nie ma? Moze do Egiptu to z nia jedzie a nie z toba, no chyba, ze jedzie do Egiptu na panienki, bo wiadomo, ze po Tajlandi to bys sie poznala... Nie rozumiem jak mozna jechac na wakacje samemu wypoczywac. Ty przeciez nie jestes mu zawada, utrapieniem i jak sama mowisz nie jestes natretna w zwiazku. On powinien wiec odczuwac potrzebe bycia z toba, a jest odwrotnie - chce sie wybrac w sina dal od roboty i od CIEBIE. Serio, cos tu nie gra.

Autor: do Avia..  01.06.2011 zgłoś

Avia jak on sam do Egiptu wypoczywac jedzie to cos jest nie tak z waszym malzenstwem. Pewna jestes, ze on na boku jakiejs panienki nie ma? Moze do Egiptu to z nia jedzie a nie z toba, no chyba, ze jedzie do Egiptu na panienki, bo wiadomo, ze po Tajlandi to bys sie poznala... Nie rozumiem jak mozna jechac na wakacje samemu wypoczywac. Ty przeciez nie jestes mu zawada, utrapieniem i jak sama mowisz nie jestes natretna w zwiazku. On powinien wiec odczuwac potrzebe bycia z toba, a jest odwrotnie - chce sie wybrac w sina dal od roboty i od CIEBIE. Serio, cos tu nie gra.

Autor: Hehehe  01.06.2011 zgłoś

Jak ja tym chłopom w dzisiejszych czasach współczuje heheheheh. Chłop ma mieć czas na wyjście na piwo z kumplami i na dzień bez swojej kobiety, chce siedzieć oglądać mecz Niech ogląda !!!!! Chce gdzieś wyjść sam... Niech idzie !!!!!. Krzyż na drogę. Jak ma zamiar zdradzać to i tak będzie. Nie kumam tego oplatania i pozbawiania wolności drugiej strony. Wariatki !!!

Autor: gość  01.06.2011 zgłoś

Kinga z tych opowieści jesteś po******* po co ci zwiazek jak myslisz tylko o sobie, seks codziennie, a wbrew pozorom facet też czasami nie chce, piszesz jeszcze ochrzaniłam go rano jak był zmęczony to ty sobie pozapier***** i potem pofikaj pewnie leżysz jak kłoda i wymagasz nie wiadomo cudów, takie szmaty to powinno sie wieszać

Autor: Syn_Tuluka  01.06.2011 zgłoś

Mowcie co chcecie, ale facet, ktory jest pod pantoflem to jakas pipierdolka :) Prawdziwy meczyzna nigdy nie da sie zdominowac zadnej babie. Wychodne z kolegami na piwo, mecze czy meskie wieczory to cos normalnego i kobietom wara do tego. Jak im sie nudzi niech ida sobie do kolezanki poogladac tv lub plotkowac, albo na zakupy. Ja sam kazdy piatek mam zarezerowany na spotkania z kolegami i tyle. W sobote czasem dochodza mecze. Moja kobieta to rozumie i nie czepia sie. Gdyby zaczela mi rozkazywac co mam robic, to zarobila by kopa w tylek i tyle :) Panowie szanujmy sie i nie dajmy zdominowac.

Autor: Fawila  01.06.2011 zgłoś

Jestem pewna, że skakałbyś z radości gdyby Twoja partnerka wychodziła w każdy weekend, wracając podpita o 3 nad ranem :) Odwracając sytuacje-Twoja kobieta to idiotka i dała się wsadzić pod pantofel zakompleksionego popierdółka, który jak dziecko w podstawówce musi bawić się z kolegami.

Autor: do avia  01.06.2011 zgłoś

hej, u mnie trochę podobnie jest. niby mój facet nie wyjeżdża do egiptu, ale też nie często ma dla mnie czas, weekendami pracuje w domu (czyli w sumie tak jakby go nie było). ja wtedy też staram się znaleźć sobie coś do robienia, sprzątam, robię pranie (nawet w niedzielę), bo poprostu jak mam usiąść obok niego i patrzeć jak pracuje to chce mi się płakać, nigdzie razem nie wychodzimy... porażka ... Ostatnie nasze "wyjście" było zeszłego lata- 2 dni nad morzem ...

Autor: pustamiska  01.06.2011 zgłoś

Pomagamy pieskom, każde kliknięcie się liczy żeby pomóc psom w schroniskach. 70 kliknięć poprawia byt 1 psa w schronisku - http://9.bb/183291/pustamiska - Dziękujemy!

Autor: Kilamanila  02.06.2011 zgłoś

Mój mąż jest takim bluszczem. Niczego nie mogę zrobić sama, nigdzie wyjść, o spotkaniu z koleżanką (z 1 koleżanką, tylko ona jeszcze nie uciekła z krzykiem) nie ma w ogóle mowy. Mam siedzieć w domu, gotować, prać i sprzątać. A jak skończę prace domowe, albo mi się znudzi, to mam, cytuję: "leżeć i pachnieć". Kontrola jest na każdym kroku, przeglądanie telefonu i maila na porządku dziennym (nie wolno mi kasować żadnej wiadomości), ostatnio wypytywał sąsiadów, czy w czasie jego nieobecności ktoś do mnie nie przyjeżdża. Nie mam własnych pieniędzy, chciałam wrócić do pracy, nie wolno. Chciałam pracować w domu (robię biżuterię), też nie wolno. Nawet kawę i cukier potrafi sprawdzać, czy nie za dużo się zużyło, bo może to świadczyć o tym, że w domu byli goście, o których on nie wie... Jestem zmięta jak śmieć w koszu, stłamszona i zamknięta w złotej klatce. Koszmar - to mało powiedziane. Nie wiem, jak długo to wytrzymam. Zastanawiam się nad rozwodem...

Autor: Aśka  02.06.2011 zgłoś

Kilamanila, uciekaj od niego. im dłuzej bedziesz z nim zyła tym gorzej dla Ciebie. psychicznie się wykończysz. co do mnie, kiedys byłam z takim, co to mnie na kazdym kroku kontrolował. ja bylam głupia i slepa az wydało się... on mierzył mnie swoją miarą... sam kłamał, spotykał się z innymi kobietami, on robił co chciał podczas gdy ja miałam się podporządkować, meldowac o wszystkim, gdzie z kim co robię... nawet pracę on mi wybrał, taką, by nie było męzczyzn innych, paranoja, a ja go kochałam i nie bylabym nawet w stanie zdradzic... za wszystko obwiniał mnie, awantury bez powodu, chyba dla zasady by pokazac kto tu rządzi, myslalam, ze się zmieni, gdy raz go zostawiłam, na miesiąc. gdy zobaczył, że ochłonęłam, wyszłam do ludzi, zaczełam spotykac się z innymi błagał, przepraszał, płakał... zmiękłam i dałam mu szansę, moze z miesiąc był normalnym facetem... takich najlepiej omijac szerokim łukiem, bo takiego czlowieka nie da się zmienic, a naprawdę nie ma sensu probowac kosztem własnego zdrowia, nerwów...!!! A za 2 miesiące biorę ślub z facetem, który w zyciu nie traktował mnie zle. jestesmy dla siebie najlepszymi przyjaciolmi, ufamy sobie. to normalne ze czasem odczuwamy zazdrosc. mój mezczyzna jest atrakcyjny, ja ponoc także, w każdym razie nigdy nie narzekałam... nie zabraniam mu wychodzic z kolegami na piwko, tak jak on nie utrudnia mi kontaktow z moimi znajomymi. do glowy by mi nie przyszlo, by sprawdzic jego telefon czy wiadomosci na facebooku, bo pomimo ze jestesmy ze soba 3 lata to znamy się ponad 10, jestem go pewna. oboje mamy swoje pasje, realizujemy sie zawodowo, nikt nikomu nie robi niepotrzebnych przeszkod, nakazów, zakazów. uważam, że w zyciu chodzi o to, by umiec pojsc na kompromis i samemu wyznaczyc sobie granicę tego co nam wolno a co nie. traktuję swojego partnera z szacunkiem tak, jak chcę sama byc traktowana. u nas to działa w obie strony. także wspolczuję ludziom, którzy zyją w złotej klatce... uciekajcie, powaznie, nie ma co się marnowac przy frustratach i egoistach.

Autor: doswiadczona  02.06.2011 zgłoś

a jak bierze prysznic z komorka to na bank zdradza a przynajmniej flirtuje.Moj juz prawie ex-maz tak wlasnie robil.Jak bylismy razem to komorka przy tylku 24/7...a jak go poszukiwalam to zawsze mial wytlumaczenie a to zostawil a to wyciszyl a to nie slyszal.Kiedy bylismy razem wyciszal rzeczywiscie zebym sie nie dopytywala o te ciagle wibrujace sms-y i pozne telefony.No i kiedys zapomnial idac pod prysznic...i dowiedzialam sie ,ze ona "nie moze o nim przestac myslec po tym co bylo miedzy nimi wczoraj"..a on wraca spod prysznica patrzy mi czule w oczy i szepce do uszka jak bardzo mnie kocha i pragnie...nawet po tym co bylo miedzy nimi wczoraj..hahaha.a potem znalazlam jeszcze kilka dowodow obciazajacych go katastrofalnie.No i zblizamy sie do rozwodu wielkimi krokami bo pomimo zapewnien i blagan nie uwierzylam w jego metamorfoze...zaczelam obsesyjnie go kontrolowac i co chwila cos znajdowac nawet jezeli w innej sytuacji bym nie zwrocila uwagi na tego typu sygnaly.Meczarnia!!! On nie chce rozwodu bo mnie kocha...ja go kocham(idiotka skonczona) ale chce rozwodu i zrobie to!

Autor: tutti  02.06.2011 zgłoś

a ja wierzę, że małżeństwo Kingi jest bardzo udane. jest wielu ludzi, którzy z natury są po prostu ulegli, lubią sytuację, w której ktoś decyduje za nich i na seks to się również przekłada. mąż Kingi jest po prostu takim człowiekiem. co w tym dziwnego? każdy ma inne usposobienie. a i ona jest spoko kobietą, bo jest bardzo otwarta. dobrze powiedziała, że wiedział, z kim się żeni. i taka prawda. kiedy i jednej, i drugiej stronie odpowiada, jak wygląda ich związek, co wam do tego? po co bronicie rzekomo pokrzywdzonego faceta, kiedy związek z dominującą kobietą najwidoczniej jest tym, co mu odpowiada i tym, co go podnieca.

Autor: Twoje imię  02.06.2011 zgłoś

do Kingi jesteś małą, żałosną prowokatorką. Takim trollem sieciowym z chorą, zrytą dyńką....

Autor: Karol  02.06.2011 zgłoś

Dlaczego Sporo z Panstwa dostrzega w bluszczu tylko potrzebę kontrolowania, inwigilacji, wpychania nosa w każdą dziedzinę życia, ograniczania gwarantowanych Konstytucją swobód obywatelskich. A może spedzacie więcej czasu na delegacji niż z partnerką? a może Wy wolicie długie rozmowy przy drinku z koleżanką czy kumplem, niż wielogodzinne migdalenie się z partnerką. Bluszcze uwielbiają migdalenie, uwielbiają przebywanie z partnerem i chorują z powódu rozłąki. Zgadzam się ze jezeli to przeszkadza to zwyczajnie zły dobór. Bluszcz nie rozumie jak można rezygnować ze wspólnego przebywania. Jego pasją jest partner/partnerka i wszystko co można wspólnie robić. Takie pejoratywne znaczenie słowa bluszcz nie do końca ma uzasadnienie w mojej opinii. Postawy ekstremalne wynikają stąd, iz ich potrzeby nie są zaspokajane nawet w minimalnym wymiarze. Nie jest to usprawiedliwienie ale próba wytłumaczenia:)

Autor: gość  02.06.2011 zgłoś

Aż nie chce się wierzyć, że ta cała Kinga to realna postać, a nie naciągnięty tekst na potrzeby artykułu. No w każdym razie radziłbym jej, żeby się mocno rozpędziła i wpakowała łbem centralnie w grubą sosnę!!! Z daleka na kilometr od takich.... A facetowi współczuję, ale doradzam, żeby się otrząsnął bo mu babsko porządnie móżg wyprało.

Autor: braga  02.06.2011 zgłoś

ten artykuł sprawdza się tylko jesli kobiecie za bardzo zależy :-) która normalna na siłę chciałaby trzymać faceta ? której by sie chciało sprawdzać komórki, wyliczać godziny i wyjścia ???? Dajcie żyć , ludzie ! Jak zdradza, nie poświęca czasu to jest ich przecież połowa ludzkości !!!! Można zmienić na innego , jest ich na pęczki w końcu ...

Autor: ala  02.06.2011 zgłoś

Krytykujecie Kingę i jej relacje z mężem nie zdając sobie nawet sprawy z tego, ze są faceci którzy zwyczajnie takie traktowanie uwielbiają i czego tu współczuć...Obydwoje w tym związku mogą być spełnieni i pewnie rzeczywiście są. Nie wierzycie? Ja też spotkałam takiego faceta który wpatrzony we mnie jak w obrazek robił i zamierzał robic dla mnie wszystko 24/7 oczekując TYLKO tego żebym od niego WYMAGAŁA. Ja byłam centrum jego wszechświata. Nie moja bajka...ale to nie znaczy, że ludzie którzy się tak dobiorą nie są szczęśliwi. Kinga szukała takiego i znalazła a on najwyraźniej nie chce jej stracić...Powodzenia

Autor: kochanek  02.06.2011 zgłoś

Ile czasu potrzeba na zdradę? 15 minut. Znajoma prostytutka opowiadała, że ma klienta, który przychodzi do niej na 15 minutowy numerek, bo: żona w sklepie obok właśnie przymierza jakieś fatałaszki. Baba szczęśliwa, że ma faceta na smyczy, a facet szczęśliwy, że babę wykiwał... Tylko, co to za szczęści?

Autor: mięta  02.06.2011 zgłoś

Mojego przyłapałam na kłamstwie -późne powroty z pracy, zmęczenie żeby gdzieś wyjść razem i komórka - zapchana wiadomościami od " dziewczęcia ". Przyznał się, że spotkał kogoś kto go słucha, nie obarcza problemami. Uśmiech od rana do wieczora, ale poznała jakiegoś faceta i spotyka się z nim. Nie wie co ma wybrać- żonatego czy tego drugiego - taka rozdarta duszyczka. A mój luby przyciśnięty - deklaruje że chce być z e mną i dzieckiem i przeprasza. Skończyły się późne powroty powroty , spełnia moje polecenia i próbuje naprawić relacje między nami. Dałam mu szansę z paru powodów - córka , problemy rodzinne.Nie mogę się pozbyć podejrzliwości - są esemesy i spotkania w pracy. Chcę to przetrzymać , ale siadam psychicznie.

Autor: milka  02.06.2011 zgłoś

Jeśli kochasz, daj wolność - nie osaczaj, a wówczas ukochana osoba będzie czuła się dobrze w twoim towarzystwie i nie będzie uciekać, ani na siłę szukać wolności. Bo nikt nie lubi być niewolnikiem. Związek wartościowy to nie jest więzienie, tylko miejsce, gdzie dwoje ludzi stanowi jedno... ~~pozdrawiam~~

Autor: edek  02.06.2011 zgłoś

Kinga - je... sooch! zatłukł bym młotkiem :)

Autor:  02.06.2011 zgłoś

Masakra jakaś te kobiety, ja o sobie myślę, że też mam skłonności do zazdrości choć u mnie to ija z czasem, jestem z moim mężem już 8 lat i nauczyłam się mu ufać, choć przychodziło mi to z trudem, bo miałam za sobą pewne doświadczenia, a i o nim wszyscy mówili, że raczej nie trzyma się jednej kobiety. Tylko, że kiedy pojawia się prawdziwe uczucie wierność nie stanowi problemu, to poprostu wybór. Nawet kiedy mieliśmy problemy to jakoś żadne skoki w bok mnie nie interesowały. Ważniejsze zawsze było szukanie porozumienia niż ucieczka od kłopotów, ale my się kochamy, to nie przypadek że jesteśmy razem.

Autor: fajter  02.06.2011 zgłoś

Fawila, a Ty dalej utrzymujesz kontakt z koleżankami? bo w sumie ze znajomymi spotykają się najwyżej dzieci w piaskownicy... na miejscu faceta albo bym Cię okłamywała, albo uciekła jak najprędzej, kiedy tylko zaczęłyby się problemy z pierwszym piwem.

Autor: sarajoanna  02.06.2011 zgłoś

Współczuję tym paniom. No i ich partnerom, ale związek z taką kobitą to już ich świadomy wybór. Dla mnie wszystkie się kwalifikują do leczenia psychiatrycznego. Mówią że są silne, ale tak na prawdę są bardzo słabe, a na dodatek irracjonalnie się zachowują.

Autor: Kate  02.06.2011 zgłoś

A ja napiszę szczerze, że mi by to odpowiadało gdybym miała chłopaka, który chciałby się ze mną codziennie spotykać, wszędzie wyjeżdżać ze mną itd. Kobietą-bluszczem nigdy nie mogłabym być i nigdy nie będę. Uważam, że ciągłe szantażowanie drugiej osoby jest po prostu chore! Prędzej czy później osoba szantażowana nie wytrzyma tego i odejdzie...

Autor:  03.06.2011 zgłoś

wiosna... piękne niebo... ptaki spiewają, żyć się chce... a ja sama... to sobie myslę : może jednak ja też mogłabym pomarzyć , pochcieć , porozglądac się wokół.. może też mogłabym z kimś iść przez życie... w końcu od rozwodu i toksycznego związku minęło troszku czasu"... a tu patrze - taki artykuł o bluszczach, o ludziach, którzy chcą MIEĆ drugiego czlowieka jak się ma jakąś rzecz, nie kochają partnera - tylko "meblują " sobie nim wygodne życie, wykręcają takiego/taką zakochaną osobę z wszystkich dobrych sił, emocji, energii, a jak już jak wampiry wyssią co się dało- porzucaja i idą ssać siły z innych... i wiecie co... NIEEE jednak nie chcę jeszcze próbować sił z kimś, nadal wolę cieszyc się tym o co tak długo walczyłam: WOLNOŚCIĄ... takie dokladnie miałam uczucia czytając to co powyżej napisane: zaczęłam się od razu dusić, brakowało mi tlenu, odechcialomi sie sprawdzac czy przyciagnę nastepnego bluszcza czy może już znormalniałam i przychodzą do mnie normalni ludzie... źle jest być samemu, ale jeszcze gorzej dac się zamknąć w koszmarnym więzieniu toksycznego związku.. .. no i co wiosna nadal ... a ja się zastanawiam czy jest na świecie człowiek , który nie będzie mnie chciał zdominowac, nie bęzie chciał by jego dominować, który będzie tym KIMŚ i będzie mi wierny?? Póki co posłucham sobie ptaków za oknem :-))

Autor:  03.06.2011 zgłoś

boze i ta pojebana bozena uczy dzieci co za dramat

Autor: jimenes  03.06.2011 zgłoś

Pan z drugiej historii to dupa, nie facet... Jak pan Dulski. A wszystkie panie jak z horrorów. Bycie bluszczem to żerowanie, wkorzystywanie, oplatanie, zabieranie powietrza i światła... I takie są te babsztyle. Nie można nikogo zniewalać w taki sposób, każdy potrzebuje niezależności. Szlag by mnie trafił, gdyby mój kwękał na moje babskie wyjścia albo gdyby siedział, kiedy kumpele przychodzą do mnie na kawę;) W takiej sytuacji sama wyganiam na browarka z kumplami albo do sąsiada:)

Autor: anka  03.06.2011 zgłoś

do:gosc xxx Ale masz fantazje, dziewczyno. Gdyby, jesli, bedzie, nie bedzie... O czym ty mowisz? Co to za glupoty: facet ZAWSZE zdradzi? Chyba niewielu "facetow" poznalas w swym zyciu. Jesli postrzegasz swoich partnerow przez pryzmat wlasnych urojen na temat przyszlosci, przeszlosci i terazniejszosci, to nie wroze ci dlugich lat plawienia sie w szczesciu. Podejrzenia oparte na wymyslach sa tylko przykrywka dla ukrycia wlasnych prywatnych obsesji. Moj facet jest szczesliwy ze mna, ja jestem szczesliwa z nim, niby czemu mialby mnie zdradzac? Facet tez czlowiek, dajcie na luz dziewczyny! Prawda jest taka, ze wiele z nas podejrzewa zdrade bo jest niepewna siebie, a innym z kolei kontrolowanie sprawia po prostu czysta przyjemnosc. Badzmy uczciwe wobec siebie. Dodam ze tylko wscibscy i niewychowani ludzie czytaja cudza korespondencje, smsy, gg itd. Nawet jak jestes wspolmalzonkiem, jest to po prostu swinstwo! Kazdy ma prawo do prywatnosci i intymnosci relacji z innymi i nikt nie powinien wtykac w to nosa. Zalosne sa te tlumaczenia "bo podejrzewalam/em". I co z tego? Skutek najczesciej jest odwrotny od zamierzonego. Im bardziej kogos podejrzewasz o zdrade, tym bardziej czynisz ja prawdopodobna. Dotyczy to obu plci. I na koniec: zycze wszystkim milego wieczoru, pelnego milosci i wzajemnego zaufania :-)

Autor: Bogini Kali  03.06.2011 zgłoś

Dobra jest kobieta bluszcz . Jest i facet jemioła.

Autor: kabao  04.06.2011 zgłoś

Niestety jestem takim bluszczem, co prawda po wielu zmianach i ogromnej pracy nad soba, mozna to z siebie wykorzenic, ale to ciezkie. Ja napatrzylam sie latami jak ojciec zdradzal, oszukiwal matke i inne kobiety. Mam wbity schemat faceta - nielojalnego oszusta. Wiele lat nie rozumialam swoich reakcji, poddawalam sie im, bylam jakos bezwolnie poddana nieracjonalnych zachowaniom. Poszlam na terapie i teraz zyje jak inny czlowiek. I mam udany zwiazek juz 7 lat, wiec mozna to zwalczyc. I przestalam sie meczyc, bo uwierzcie - latwo nas, bluszcze, wysmiac i skrytykowac, ale my sie meczymy koszmarnie z nasza przypadloscia, wewnatrz caly czas niepewnosc i ból. Nie do opisania to jest i kto tego nie czuł nigdy ten nie zrozumie. Polecam profesjonalną pomoc.

Autor:  05.06.2011 zgłoś

A co zrobic z facetami bluszczami? Ja mam takie pechowe szczescie, ze niby na poczatku sa samodzielni, potrafia sie zajac soba i byc szczesliwi, to potem coraz bardziej chca usidlic i ograniczyc kobiete, ktora chcialaby miec jakies swoje zycie. Jestem zdania, ze kazdy MUSI miec swoja prywatna przestrzen, w ktorej moze odpoczac od partnera, szczegolnie gdy zdarzy sie nieporozumienie lub jest sie zwyczajnie zmeczonym towarzystwem ludzi. Przeciez to nie oznacza zdrady! Ale kobieta tez ma swoeich znajomych, swoje pasje, i nie wszedzie ma ochote brac faceta, ktory od razu kombinuje co ona takiego knuje. To jest chore!

Autor:  05.06.2011 zgłoś

kinga z drugiej opowiesci to psycholka!

Autor: Mnie to  05.06.2011 zgłoś

Mnie to zawsze się marzyła taka kobieta.... ;- )

Autor: wera  05.06.2011 zgłoś

pani Kingo,masazystko z Gliwic,jest pani nie tylko bluszczem ale tez terrorystka,jak mozna chciec sexu gdzie naprawde maz mowi ze jest zmeczony,w ogole sie ma pani za cudo swiata,gwiazde ale wszystko do czasu,pani wciaz szantazuje meza a on kiedys nie wytrzyma i kopnie pania wiem to na 200% bo taka byla moja synowa prawie jak pani blizniaczka,pewna siebie,nie pozwalajaca nawet zadzwonic do nas,i sie skonczylo dzis zaluje ale nie ma odwrotu,syn nareszcie odzyl i ma druga swietna zone dajaca mu troszke wolnosci ale przy tym tez jest kontrol

Autor: m  05.06.2011 zgłoś

też miałam kiedyś zadatki na kobietę-bluszcz, ale praca nad sobą sprawiła, że jakoś sobie radzę z chorobliwą zazdrością i daję swojemu facetowi oddychać...może sobie chodzić z kumplami na piwo, na mecze czasem z nim chodzę a czasem chodzi z kumplami, ostatnio wyjechał do pracy za granicę a ja nie zamęczam go smsami czy telefonami...ale niech tylko jakaś baba się pojawi w pobliżu, to koniec, mało mi jakaś żyłka nie pęknie i robię się nieprzyjemna...ale nie awanturuję się...grunt to zachować spokój i wnikliwie obserwować.

Autor: Zosia  06.06.2011 zgłoś

Hej!!! Aparaty, perfumy, komórki, gadżety, ubrania, książki, muzyka... Wszystko całkowicie za darmo! Nie czekaj - wpisz w wyszukiwarkę: aukcje dambomam

Autor: wolna w związku  06.06.2011 zgłoś

Ludzie. Co to za pomysły, aby związek był więzieniem, a baba policjantem. Jak facet inspiruje się innymi to trzeba pracować nad swoją atrakcyjnością, a obawa, że znajdzie inną jest śmieszna. Baby atrakcyjne też znajdą innych - wiadomo, że znajdują ci co szukają. A jeśli na siłę chcą trzymać chłopa dla kasy to jest to małżeńska PROSTYTUCJA A NIE ZWIĄZEK.

Autor: Magda  06.06.2011 zgłoś

Do Avia W

Autor: Magda  06.06.2011 zgłoś

Do Avia Wez sie kobieto w garsc i poszukaja pracy - obojetnie jakiej- zby mu pokazac, ze sama potrafisz sie utrzymac. Idz na fitness, zube znajdz cos co Cie zafascynuje, wyjdz z domu, zacznij dbac o siebie. Kobieta aniol- kobieta aniolem, ale KOBIETA PRZEDE WSZYSTKIM musi byc zadbana i dobrze ubrana. Zaden facet nie usiedzi dlugo przy szarej myszce, ktora siedzi sobie cichutko w kaciku...Gdzie seks, zadza, pozadanie, motyle w brzuchu? Dlaczego on jedzie sam? W glowie mi sie to nie miesci. Albo jest sie z kims kogo sie kocha i che sie z nim spedzac czas i wypoczywac albo ma sie go gdzies... I niestety fakty swiadcza same za siebie Twoj maz traktuje Cie jak mebel...jezeli w pore sie nie otrzasniesz i nie wezmiesz za siebie i swoje malzenstwo zostaniesz wymieniona na nowy. Przykro mi ale taka prawda

Autor: Yogi  07.06.2011 zgłoś

Jakbym mial taka zone jak Kinga z artykulu to bym od razu poszedl do prawnika i zlozyl pozew o rozwod. Byc moze teraz gosc jest "misiu pysiu" ale do czasu. Poza tym jest to cholerna egoistka i nic wiecej. A juz zmuszanie kogos by sie kochal codziennie to skrajny egozim i dranstwo. Za chwile zacznie mu podawac Viagre po kryjomu jak gosc bedzie starszy i jego potrzeby i mozliwosci beda mniejsze. To nie "bluszcz" tylko jakas pijawka i jędza.

Autor: Karol  09.06.2011 zgłoś

Ja osobiście mam nadzieję, że Pani Kinga chciała kochać się częsciej niż tylko raz dziennie.

Autor: lola  28.08.2012 zgłoś

Człowiek bluszcz to człowiek niepewny siebie. Nieważne czy to kobieta czy mężczyzna. Obsesyjnie pragnie kontrolować by nie stracić tego co sobie "znalazł" i "owinął". I to jest swoista dewiacja, o ile nie dotyczy to przypadków, gdy druga połówka to jeszcze lepszy manipulant i cwaniak, który nie chce mieć zobowiązań i zahamowań. Ja jestem osobą wolną, nie daję się nikomu obluszczyć, ale powiedzmy sobie jasno- gdy dostajemy za dużo wolności od partnera łatwo to wykorzystać. A teraz podsumowując każda kobieta bluszcz chce usidlić swego chłopa by żadna inna mu go nie odebrała, by nie zdradził i inne srele morele. Więc do rzeczy- same sobie psujemy rynek, jestem kobieta atrakcyjną, ale jak wchodzę do klubu i widze te wszystkie zrobione niunieczki, które się prześcigają w tym by uwieść i przywołać uwagę to powiem jedno: BABY, SAME SOBIE PSUJEMY RYNEK. Żyjcie dla siebie, a facetowi powinno wystarczyć to że jesteście, macie ręce nogi i umiecie czytac i pisać. Mam dość czytania poradników w stylu: by wyrwac faceta musisz KONIECZNIE ubrać wysokie szpilki, być MIŁA ( to już o zgrozo), uśmiechać się, interesować się nim, być zalotna i przygryzać usta. Nosz.... Naprawdę żenujące.

Dodaj własny komentarz

(twój pseudonim, imię lub nazwisko)

(nieobowiązkowo; nie musisz podawać adresu e-mail!)

Min. liczba znaków: 3

Kafeteria / Zamów reklamę w Kafeterii / Redakcja (PR + autorzy) / Kosmetyki do testów / Patronaty
© 1999-2014 Grupa Wirtualna Polska Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu