Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

Przy kawie

27.09.2004 | Jedną nogą w dorosłości

Maybe baby

Od dziecka bawisz się lalkami. Takimi szmacianymi bobasami, które kładzie się do wózka, a w plastikową buzię można wcisnąć smoczek. Naśladujesz dorosłe kobiety, kołysząc w ramionach swoją zabawkę. Bawisz się w mamę, dom, macierzyństwo. Gotujesz lalkom jedzenie w plastikowych garnkach wielkości dziecięcej rączki.

Potem do twojego świata wkracza Barbie. Rodzice znoszą zakurzone niemowlaki do piwnicy, a główne miejsce w dziecinnym pokoju zajmuje piękna, długonoga dziewczyna - niezależna, z własnym domem i muskularnym kochankiem Kenem. To na razie zabawa. Pozwala przynajmniej „na niby” zbliżyć się do marzeń, które kiedyś może zrealizujesz.

Gdy stajesz się nastolatką, zabawki powoli znikają z twojego życia. Na długo. Skupiasz się na nauce, ukochanym chłopaku albo wizycie u kosmetyczki. Nie masz w głowie lalek, bobasów. Wręcz przeciwnie. Chcesz się rozwijać. Studia i praca to dwa priorytety, dla których poświęcasz wszystko, no, prawie wszystko. Widok kobiety z wózkiem wzbudza w tobie uczucie litości. Płacz dziecka w autobusie irytuje. „Wpadka”, jak sama nazwa wskazuje, to dla ciebie wyrok i złamane życie. Myślisz, że tak będzie zawsze. “Po co mi dziecko?” - wzruszasz ramionami.

Nagle jednak coś się zaczyna zmieniać. Potrafisz zapatrzyć się na małe szkraby biegające niezdarnie po podwórku. Zapominasz wtedy o koszmarnych sprawach, które zalegają w szufladach twojego firmowego biurka. Omijane wcześniej artykuły o porodach w kobiecych pismach teraz czytasz z zapartym tchem. Malutkie buciki, podziwiane podczas wizyty u ciężarnej koleżanki, wzruszają cię do łez. Ale nadal macierzyństwo to dla ciebie odległa przyszłość. Przecież sama jesteś jeszcze dzieckiem. Nie wyobrażasz sobie pieluch i smoczków w twoim wypieszczonym mieszkanku, gdzie książki i drogie sole do kąpieli zajmują honorowe miejsce. Jeszcze nie teraz. Chociaż...

Wreszcie zdarza się, że upojna noc kończy się pewnym niepokojem. Zabezpieczenie okazało się najwyraźniej zawodne, nadszarpnęło zaufanie pokładane w antykoncepcji. Upragnione bóle brzucha i czerwona plamka na bieliźnie nie nadchodzi. Martwisz się? Chyba nie. Jesteś spokojna, wyczekująca. „A jeśli nawet?” – myślisz sobie i delikatny dreszczyk emocji przebiega ci po kręgosłupie. Z wahaniem nalewasz sobie kawy do filiżanki. Może nie powinnaś? W samochodzie myślisz, jak powiedzieć o tym rodzicom. Na pewno się ucieszą. W końcu najwyższy czas ustatkować się, mieć dzieci. „Mieć dzieci?! Teraz?! Nie, to niemożliwe, bez sensu” – wracasz do rzeczywistości. Ale w twojej głowie kiełkuje nowa myśl, której towarzyszy nieznane wcześniej uczucie. To coś zupełnie innego niż projekty wymyślane na potrzeby zawodowej kariery. Starasz się przypomnieć sobie, gdzie widziałaś te piękne, błękitne śpioszki z kaczuszką na przodzie... Maja? Tak. Od zawsze przecież chcesz tak nazwać córeczkę. Bo to musi być dziewczynka.

Au! Ból brzucha daje o sobie znać. Stan oczekiwania zmienia się nagle w zniechęcenie. Już wiesz, że dzisiejszy dzień spędzisz w towarzystwie tabletek przeciwbólowych. Uff, uniknęłaś „wpadki”. Ale czy naprawdę cieszysz się z tego powodu?

Wydaje się, że wszystko jest w porządku, twój dzień wypełniają codzienne zwykłe sprawy, lecz coś się zmieniło. Uczucie niedosytu? Niezależna Barbie nie jest już atrakcyjna. W twojej głowie zadomowił się obraz małego człowieczka – niemowlęcia.
Dorota Nowakowska
Wersja do druku

Wasze komentarze

Autor: RED  27.09.2004 zgłoś

Coś w tym jest...chociaż na razie nie przyznaję się do tego ;) Na razie stoję przy nowym modelu Barbie... Niezy artykuł. Pozdr

Autor: konbysieusmial  27.09.2004 zgłoś

A ja na razie myslę jaki model samochodu sobie kupic: Audi 6 czy BMW1?... Smutno, bo nie mam jak na razie miec dziecka, koleżanka ma to jej unikam, bo czasem aż płakać się chce tak bym chciała swoje mieć. Niechby się nawet darło i spać nie dawało. Mój kolega tak jest za swoimi dziecmi, że nie podejrzewałam u niego takiej dojrzałości... Nie mam jak się rozmnożyć.

Autor: mimi  27.09.2004 zgłoś

Już nie wiem już, gdzie mam tą kiełkującą myśl chować i czym ją zasłonić. Czas ciągle nie ten, pracy niu ma, o mieszkaniu nie ma co marzyć na dzień dzisiejszy... A latka lecą. A co będzie jak dostanę upragnioną pracę? Przecież po dwóch tygodniach pracy nie może się okazać, że będę miała dzidziusia :(. I tak źle i tak niedobrze. Kobiety mają przerąbane. Może lepiej było nie walczyć o równouprawnienie (to był żart... :) ). Sidziałybyśmy wtedy w domku, w fotelu bujanym, robiąc na drutach kolejne śpioszki - z kolejnym dzidziusiem w brzuchu, a nasi mążowie byliby w stanie utrzymać swoją rodzinę. Dzisiejszy świat jest okrutny pod tym względem. Wszędzie się trąbi, że rodzi się za mało dzieci i że społeczeństwo się starzeje. Ale jak tu rodzić, skoro nie ma na to żadnych możliwości? Polityka prorodzinna leży, już nawet nie opłaca się zostać przysłowiową samotną matką, bo i tak nikt nie pomoże. A wkoło widzę same babki z brzuchami... :(. I ta świadomość, że na mnie też już czas, że też już bym chciała nosić pod sercem istotkę moją i mojego kochanego mężczyzny. Wybór straszliwie trudny, a czas ciągle nie ten. Nie mogę się doczekać wpadki :)

Autor: Carmen  27.09.2004 zgłoś

To strasznie przykre, że tak wiele aspektów codzienności potrafi przysłonić to, co najważniejsze i najpiękniejsze w życiu... Dziecko (a jeszcze lepiej - dzieci) jest największym cudem, jaki może stać się udziałem człowieka na tej ziemi. I w chwili, kiedy uda się "być ponad" ograniczenia, jakim każdego dnia trzeba stawić czoła można dostrzec, że tak naprawdę wszystkie sukcesy i osiągnięcia (= kariera zawodowa, samochód, mieszkanie..... + 1500 innych rzeczy...) nie są potrzebne ani nam ani naszemu maleństwu do tego, żeby być szczęśliwym. Do tego potrzebujemy właściwie wyłącznie siebie nawzajem i miłości. I koniec. Częstszych "wpadek" :) Pozdrawiam

Autor: Kitty  27.09.2004 zgłoś

Witam:) przeczytalam ten artykul i tak jakbym słyszała siebie, coraz czesciej rozczulam sie gdy widze kobiety wciązy, wrecz im zadroszcze.................mimo iz moj wiek jest taki ze spokojnie moglabym m ec dzidizusia to walsnie tysiac innych rzeczy mi na to nie pozwala - szkoła, parca, brak mieszkania:(:(:( ............ i mimo ze mam ukochanego mezczyzne ktory wiem ze bedzie ojcem moich dzieci ale poźnije, za roka ,2 3 nie wiem kiedy. z jednej strony oby jak najszybciej z innej strony oby jak najpóźniej............!! wydaje mi sie ze nie pogon za kariera opóznia rodzenie dzieci,a to ze bez tej kariery nie bedzie perspektyw na urodzenie dzieci i zapewnienie im bytu. Straszne!!! ......... ah ai nigdy nei chciałbym wpasc tylko zaplanowca dzidzisusi i cieszyc sie z chwili poczecia i oczekiwania:)

Autor: Kitty  27.09.2004 zgłoś

do konby sie usmial:) wsółczuje ze nie mozesz miec dziecka, zastanawiam sie z jakiego powodu - braku partnera??????? a moze jest inny o jakim nie chcesz piasac. ale wybór samochodu ( a konkretnie marki) i pisanie o tym na forum jest dosc ndziwen, nei wiem co to mialo na celu, chawleni sie??? bo tak to odebrałam, ze masz kase ale nie mozesz miec dzieci, ciezko sie do tego ustosunkowac

Autor: Doti  27.09.2004 zgłoś

Ja miałam 21,5 lat gdy urodziła się Karolcia. Byłam już 1,5 roku po ślubie ale to spadło jak grom z jasnego nieba. Miałam świetną pracę, dorabialiśmy się, planowaliśmy szalone wakacje... Z początku były głupie myśli, ale oswoiłam się. dziś, po ponad 5 laatch, wiem że za żadne skarby nie cofnęłabym tych zdarzeń! Były wzloty i upadki, bo macierzyństwo to więcej niż cały etat, ale gdy patrzę na rozkochane oczy Karolci to wiem, że warto mieć taki Skarb. Nie patrzcie na nic i powierzcie cząstkę siebie dla tej Okruszyny. Nic nie zastąpi uścisku małych raczek, dżwięcznego śmiechu czy zapewnień słodkim głosikiem "Mamusiu, Tatusiu, tak bardzo was kocham!". Nie patrzcie na karierę, nie czekajcie na "lepszy czas", Poddajcie się biologii! Jeśli tylko ten ejdyny, ukochany partner jest tak samo dojrzały - do roboty! A wtedy podzielicie moje zdanie. Pozdrawiam!

Autor: Netka  27.09.2004 zgłoś

:))) Tez odkladam... Moze za rok, moze za dwa... Jeszcze studia, jeszcze podyplomowe, moze w koncu normalniejsza praca? I tak zlecialo... a widoków na poprwe sytuacji nie widac.. Poczekam jeszcze z rok, moze dwa...

Autor: marianna  27.09.2004 zgłoś

Jak zaszlam w ciaze to panicznie balam sie ze przepadnie moja kariera, ze bede w firmie niewygodna. W dniu porodu przewartosciowal sie caly moj swiat! Zapomnialam w jednej chwili kto zajmie sie moimi sprawami w firmie do mojego powrotu. Juz wtedy zakochalam sie bez pamieci w mojej Okruszynce. Ponadto awansowalam na macierzynskim (trwal wtedy pol roku!). Jesli masz stracic prace, to i tak ja stracisz... Lata mijaja, a nie ma nic gorszego niz dowiedziec sie ze nie mozna miec dziecka. Sa osoby, ktore zagluszaja potem to pragnienie milosci, ale nic niestety nie uleczy goryczy.

Autor: maja  27.09.2004 zgłoś

a ja chcę mieć dziecko, olewam fakt, że mam w pracy nieciekawie, że będę mieć rozstępy, cellulitis, żygac dalej niż widzę i wogóle mam gdzieś cały ten świat. chcę bobaska i już! może sie uda tym raezm .... :)

Autor: *elle  27.09.2004 zgłoś

Piekny arykuł :) Choc póki co też jeszcze jestem, i chyba dły\ugo pozostanę na etapie Barbie...

Autor: Elysia  27.09.2004 zgłoś

No tak to jest to co mnie boli, bo chcę już zacząć takie życie, no wiecie, z kochanym mężczyzną i może jeszcze dziecko, ale niestety brak finansów na samodzielne życie wszystko komplikuje. Nie mam pracy. W sumie jest osoba, którą kocham, ale kiedy będziemy razem? Nie wiem. :-( Wywrócił mój świat do góry nogami i świat stał się piękny. Przy nim zrodziła się po raz pierwszy myśl, że ja wielka przeciwniczka posiadania dzieci, też chciałabym mieć takie maleństwo do kochania. Najpierw to było zaskoczenie, ale potem pojawiło się wielkie szczęście. Tylko że niemając pracy, jak ja utrzymam to dziecko? Rodzice nie pomogą-to pewne. A on? Narazie niemamy możliwości być razem, ale mam nadzieję że kiedyś będziemy razem. Nigdy nie miałam kontaktu z małymi dziećmi i trochę się boję jak ja sobie poradzę z tym maleństwem, ale liczę na to że przecież jako kobieta mam to gdzieś zaprogramowane w genach i że będzie dobrze. Dziecko to jest dziwna i zaskakująca sprawa... Pozdrawiam!

Autor: Anka  27.09.2004 zgłoś

Fajny artykuł, na czasie, zyciowy....Ja na szczęscie mam już dziecko ale w żaden sposób nie mogę zdecydować sie na drugie i po cichu liczę na wpadke. Miałam już taka sytuację, że troche zawiodło zabezpieczenie i okres mi sie bardzo spóźniał, z jednej strony cieszyłam sie a z drugiej strony byłam po prostu przerażona. Z pierwszym dzieckiem (synek 4 lata) to była ewidentna wpadka. Byłam mniej więcej w połowie studiów, wolna, niezależna, brałam pigułki i nagle zaczęła mnie bolec lewa pierś, przerażona pobiegłam do lekarza, zbadał mnie, stwierdził małego włókniaczka i poradził odstawić taletki. Tak też zrobiłam, uwierzcie mi, naprawde nieźle się wystraszyłam. Miesiąc po odstawieniu zaszłam w ciąże. Tak bardzo cieszyliśmy się z moim chłopakiem (obecnie mężem) ze spotkania (nie widzieliśmy się przez pewien czas bo wyjechał) ze zapomniałam że nie mam już zabezpieczenia. Patrząc z perspektywy czasu myslę że było to najlepsze co mogło mi się przydażyć. Nie byliśmy przygotowani na dziecko, nawet martwiłam się że nie mam instynktu macierzyńskiego, tak jakoś nic nie czułam przez cała ciąże do tego dziecka, a nawet po porodzie nie było szczególnego przełomu. Coś zaczęło się dziać dopiero wtedy gdy zaczęłam go karmić, to było niesamowite, zaczynałam go powoli kochać. Teraz dałabym się za mojego synka "pokroic, posolić i przemielić w maszynce" byleby mu włos z głowy nie spadł. Bardzo wyczuliłam się na dzieci (kiedyś byłam totalnie obojętna). Macierzyństwo mnie zmieniło, pozwoliło mi dojrzeć. I wszystko dobrze sie skonczyło, facet okazał sie dobrym męzem i cudownym ojcem, oboje ukonczyliśmy studia, dajemy sobie radę, dziecko rośnie, ale o drugim narazie nie ma mowy. Troche głupie czasy dla kobiet, takie "niewygodne", ale z drugiej strony róbmy wszystko aby nasze dzieci (te obecne i przyszłe) były z nas dumne, uczmy się, pracujmy, to wszystko da się pogodzić. Do pewnego czasu miałam wyrzuty sumienia, że moze za mało poświęcam dziecku czasu, że moze powinnam była zrezygnować ze studiów, albo nie podejmowac tak szybko pracy...Myslałam tak do czasu, gdy usłyszałam co mój synek powiedział z dumą do pewnej dziewczynki na placu zabaw: "Powiem ci ważną rzecz, moja mama jest inżynierem i zna sie na chemii". Dziewczyny, życzę Wam udanych wpadek (tych całkiem przypadkowych i tych bardziej przemyślanych), jeśli macie sensownego faceta przy sobie to nie zastanawiajcie sie za długo, bo ze względu na pewien deficyt tego typu facetów, istnieje obawa że wam go ktoś sprzątnie sprzed nosa.

Autor: len  27.09.2004 zgłoś

hm.. a co jeśli facet jest w porządku ale uparcie twierdzi, że nie chce mieć dzieci. wygaduje bzdury o złych genach którymi nie będzie nikogo karał. szlag...

Autor: milla  27.09.2004 zgłoś

hmmm, a ja nie chcę jeszcze, choc mam 30... mówie jeszcze, a czy to nie to samo co kiedykolwiek? Tak sie moze okazać. Mąż tez nie chce. Dobrze, wygodnie, coraz trudniej o taką decyzję, choć czasem kiedy nie wszystko jest jak w zegarku, przychodzi myśl, ze moze jednak "wpadłam". Nawet miłe uczucie mnie wtedy ogarnia, a wiec dlaczego nie chcę? Niczego nam nie brak. Jednak nie mogę świadomie podjąć takiej decyzji. Żałosne!

Autor: Anka  27.09.2004 zgłoś

A ja jestem najszczęśliwszą kobietą na świecie.Chciałam skończyć studia,robić karierę-nie wyszło-zakochałam się do szaleństwa!Jesteśmy 6 lat po ślubie,kochamy się coraz bardziej i namiętniej,mamy dwóch wspaniałych zdrowych synków (4 i 0,9) i żyć bez siebie nie możemy. Coś Wam powiem-pieprzyć karierę,pieniądze,kolejne auto...Nic.Nic na świecie nie da Wam takiego szczęścia,spełnienia,miłości, jak Maleństwo...Każda Matka wam powie,że wtedy tylko ono się liczy,że w końcu trzeźwo patrzymy na życie i przekonujemy się co tak naprawdę jest w życiu ważne...Jeden bezzębny uśmiech dzidzi wynagradza każdą nieprzespaną noc,to panaceum na każdy cios od tego chorego świata.Wierzcie mi:nie ma nic słodszego niż śpiący na Waszym ramieniu,cieplutki i pachnący Maluch cudnie posapujący Wam do uszka...A karmienie piersią to najwspanialsze doznanie macierzyństwa...Szkoda,że tak krótko trwa... Dziewczyny!Kochajcie się ze swoimi facetami,rodźcie cudowne Maluchy i poznajcie pełnię prawdziwego szczęścia!!!!

Autor: Anka  27.09.2004 zgłoś

I jeszcze jedno:natury nie da się oszukać-ona nie poczeka na spełnienie Waszych kolejnych planów,na tzw. odpowiedni moment.Wielki autorytet,Pan Lew-Starowicz od zawsze alarmuje,że najlepszy czas na poczęcie pierwszego Malucha to do 25 roku życia.Ze względu ma zdrowie Mamy i Dzidziusia....Więc nie płaczcie potem,że macie lat 30 kilka i straszne problemy z zajściem w ciążę...Same jesteście sobie winne...Weźcie to pod uwagę.

Autor: Zaneta  27.09.2004 zgłoś

Alez absolutnie....dzieci to tylko ciagle zmartwienia i koniec swobodnego zycia....jest mi dobrze samej i nie potrzebuje aby moje zycie bylo zapelnione krzykiem, piskiem, brudnymi pieluchami.. przerazajace....dziecko NIGDY nie zawita w moim zyciu!!!

Autor: Anka  27.09.2004 zgłoś

Zaneta,wiesz co? Zal mi Ciebie....Zdrowo myśląca i czująca kobieta tak nie myśli....Chyba ,że nie jesteś jeszcze kobietą?

Autor: Netik  27.09.2004 zgłoś

Potrzebę bycia mamą odzuwam od 3 lat. Przez 2 lata, oboje z mężem staralismy się zajść w ciążę, ciągłe monitorowanie cyklu, zajadanie się hormonami, stres, że jeszcze nie możemy się kochać, to znowu, że możemy, ale nie mamy ochoty. To był horror. W dodatku teściowa za ścianą. W końcu, odpuściliśmy sobie na pewien czas, teściowej wynajęliśmy mieszkanie. I nagle okazuje się, że jestem w trzecim tygodniu ciąży. To była wielka radość dla nas obojga. Dziś zaczęłam 7 miesiąc, właśnie wróciłam od lekarza. Moja córeczka waży juz 1 kg 58 gram, rozwija się prawidłowo. Od miesiąca, kiedy zaczęła mnie kopać, reagować na moje głaskanie brzucha poczułam, że już ją kocham i nie mogę doczekać się kiedy pojawi się ta istotka na świecie. Właściwie nie ma chwili, abym nie myślała o dziecku, o zakupach związanych z wyprawką. Mąż również bardzo się cieszy, jest trochę przerażony odpowiedzialnością jaka na nim teraz spoczywa, ale mimo to, z wypiekami na twarzy jeździ ze mną na każde USG i patrzy z podziwem jak rozwija się owoc naszej miłości. Uważam, że do tego etapu trzeba dorosnąć, przewartościować swoje podejście do życia i przede wszystkim znaleźć wspaniałego męża i ojca dla swoich dzieci. Ja takiego znalazłam. Wam też tego życzę. I życzę Wam, abyście wreszcie zdecydowały się na zajście w ciążę, bo zbyt szybko czas ucieka i nagle może się okazać, że jest juz za późno. Trzymajcie się ciepło.

Autor: Sissy  27.09.2004 zgłoś

Wlasnie dojrzelismy z mezem do decyzji, aby starac sie o dziecko. Jestesmy juz dwa lata po slubie i chcielismy troche poczekac, az skonczymy studia i dostaniemy prace. Jestesmy jeszcze mlodzi, wiec moglismy tak sobie myslec i czekac. Nie chcielismy, zeby nasze dziecko bylo "dzielem przypadku" (popularnej wpadki), tylko calkowicie chcianym i bardzo oczekiwanym Malenstwem. Trzymajcie za nas kciuki, zeby sie nam udalo. Pozdrawiam wszystkich zdecydowanych, tych bardziej i tych mniej tez- zycze wszystkim powodzenia. I pamietajcie - nigdy nie jest dobry czas na dziecko, wiec nie warto czekac do "po 30-tki" i stwarzac zagrozenie dla siebie i dzieciatka. Same zreszta wiecie (lub domyslacie sie), o czym mowie...

Autor: Zaneta  27.09.2004 zgłoś

Aniu....nie trzeba mnie zalowac...zrozum , ze nie kazda kobieta ma takie same potrzeby i ja jestem jedna z nich. Jestem 27 letnia kobieta i mam inny cel zyciowy. Gratuluje kazdemu dumnemu rodzicowi pociechy z dzieci....maciezynstwo nie jest moim losem zyciowym i nie bedzie.

Autor: zrospaczona G  27.09.2004 zgłoś

Wiecie co. To szczera prawda ,że macieżyństwo to najpiękniejszy dar pod słońcem. Od pięciu lat jestem szczęśliwą mężatką i mam códowną córeczkę,która w lutym pszyszłego roku skończy 4 latka.To bardzo mądra i rezolutna dziewczynka. Tylko,proszę powiedzcie mi jak ja mam wytłumaczyć dziecku ,że z jednej pensji taty , mieszkając w małym miasteczku,w malutkim pokoju z kuchnią (warunki typowe dla kawalerki),nie stać mnie na to by moje małe słoneczko miało braciszka lub siostrzyczkę? A ja w pszyszłym roku skończę 31 wiosen i co dalej ? Nie wiem.A tak bardzo chciałabym pozostać mamą po raz drugi. Dlatego dziewczyny , nie bójcie się macieżyństwa ,jeżeli tylko macie gdzie i za co wychować swoje maleństwa . Nawet z pszysłowiowej wpatki może być kupę szczęścia i radości ,kiedy dowiecie się że rośnie w was nowe życie.To naprawdę cudowne uczucie, a najpiękniej jest kiedy po raz pierwszy możesz zobaczyć swoją kruszynkę na USG . a potem ok 8 mieś.już zobaczysz po raz drugi śliczną buzię na USG ( napewno się to uda lekarzowi) i zo baczysz jak przez parę miesięcy w Twoim łonie zmieniła się ta mała istotka.jak bardzo jest Ci bliska . Ale najbardziej zadowolona będziesz z tego gdy po wszystkim . Po tych dziewięciu miesiącach po raz pierwszy będziesz mogła pszytulić swoje małe szczęście . Swój mały skarb, który rósł w Tobie pszez tez ten czas , a który tyle cię kosztował aby zdrowo mógł pszyjść na świat . I wiedz ,żę to jest cząstka CIEBIEi TWOJEGO partnera , to nowe ŻYCIE które stwożyliście razem . Gdybym miała jeszcze jeden pokój moja Julia miałaby już rodzeństwo w drodze w drodze , a tak muszę czekać . Tylko zabardzo nie wiem kiedy zdaży się ten cód abym mogła mieć chociaż jeszcze jedno dziecko.

Autor: elunia  27.09.2004 zgłoś

Wiesz, Żaneta,jak ja miałam 27 lat,to też się zarzekałam...Mówiłam, że do 30-stki zdążę.No i okazało się, że jednak nie.Staramy się już kilka miesięcy,a ja świra dostaję,bo moje koleżanki, które "nie chciały" - mają dzieci,a ja dalej nie... Ale chyba jeszcze nic straconego. Mam nadzieję. Ja to już nawet co miesiąc testy ciążowe kupuję - i ciągle pokazują jedną kreskę.Te trzy minuty czekania na wynik są najbardziej stresujące w całym miesiącu!A co do artykułu... jakbym o swoich ostatnich kilkunastu (?) miesiącach czytała. A wszystkim dzieciom wspomnianych koleżanek kupuję ciuszki. Śliczne są, takie malutkie. I ciuszki i dzieci, oczywiście.Żanecie pewnie się kiedyś zmieni, a jeśli nie... Cóż, nie każdy musi być matką, nie ma co zaraz oceniać.

Autor:  28.09.2004 zgłoś

a co masz zrobić gdy już masz wszystko?! szkoły, studia pokończone i masz cudowne dziecko?! Jak mu powiesz, że nie ma ojca?? Bo facet Cię maltretował psychicznie bądź fizycznie?! To wszystko nie jest taka sielanka. Dziewczyny o tym właśnie piszcie. Co zrobić jak się nie ma tego wsparcia w partnerze? Ja sobie daję radę, jestem bardzo silna, ale czasami jest mi tak cholernie smutno... bo jesteśmy same.

Autor: aniuta  28.09.2004 zgłoś

Piekny artykul i bardzo prawdziwy. Boimy sie tego kroku w doroslosc... ale musimy pamietac, ze czasem moze byc juz za pozno i wtedy zdajemy sobie sprawe, ze po co nam to wszystko skoro nie mamy komu tego dac? Moj maz bardzo pragnal miec dziecko, ja nie bylam jeszcze gotowa. Wtedy powiedzial: kochanie potem moze byc za pozno.... Postawilismy wszystko na jedna karte... w odstawke poszly tabletki i czekalismy w ciszy na ten dzien.... Gdy zobaczylam te dwie kreski na tescie, byl to jeden z najpiekniejszych dni w moim zyciu... kolejnym bylo zobaczenie bijacego serduszka na USG. I wiele rzeczy przestalo sie liczyc dla mnie juz teraz... nie ta praca to inna... dla tego malenstwa, ktore nosze w sobie jestem gotowa na wielkie poswiecenia.. bo ono powstalo z milosci... dla milosci... przeciez zyjemy aby dawac zycie

Autor: Dorota  28.09.2004 zgłoś

Coś Wam powiem, mam obecnie 31 lat - dwoje dzieci - nieplanowanych - dobrą pracę - studia w trakcie, ponieważ wcześniej dzieci wymagały większej uwagi niż teraz - wiem jedno - gdyby nie wpadki podzieliłabym zapewne los tych wszystkich ambitnych dziewcząt. Podejrzewam, że trudno byłoby mi wybrać odpowiedni moment. Poza tym kiedyś myślałam, że wszyscy mogą mieć dzieci - tylko nie ja - są przecież takie krzykliwe, wredne i egoistyczne. Tak - są. Ale też są kimś szczególnym w naszym życiu. kimś kto kocha bezinteresownie, kto widzi nas lepszymi niż w rzeczywistości jesteśmy, potrafi nas rozbawić, zaskoczyć jak nikt inny,itd. Bilans wad i zalet wyjdzie uwierzcie mi z korzyścią dla dzieci. Pozdrawiam obecne i przyszłe Mamuśki :)

Autor: zena  28.09.2004 zgłoś

Dwa słowa na temat mężczyzn. Mój był dla mnie wielkim wsparciem podczas narodzin i opieki nad naszą córeczką. wtedy oboje niepracowaliśmy, teraz pracujemy bardzo długo i intesywnie,a chcielibysmy mieć drugie dziecko. I jak to pogodzić, oprócz męża i córeczki nie mam w moim miasteczku przyjaciół, nie chcę być skazana na samotność z malutkimi dziećmi. I tak gryzę się z tym mooim pragnieniem juz od paru miesięcy. dobrze,że istnieje Internet!Pozdrawiam wszystkie przyszłe mamy!

Autor: Paulik  28.09.2004 zgłoś

Nie ma nic piękniejszego niż macierzyństwo! To prawda, że nigdy nie jest dobry moment na dziecko, ale także nigdy nie jest zły. Ja urodziłam mojego synka mając22 lata, byłam na 3 roku studiów i to jeszcze AWF. A jednak nie przerwałam studiów, nie miałam urlopu , wiadomo, żę rodzice, a głownie mama mi dużo pomagali, ponieważ mój mąż dostał akurat nową pracę takiej o jakiej nawet nie marzyliśmy. Ale jeszcze była druga strona medalu, o której nie bardzo mam ochote mówić. Od urodzenia synka mineły 2 lata, teraz jesreśmy szczęśliwi. Wybaczcie musze kończyć bo właśnie moje Słoneczko wstało, a On ma mnie zawsze na wyłącznoćś!!! Same zobaczycie jak to jest!!!

Autor: Nel  28.09.2004 zgłoś

A co, jeżeli nic nie kiełkuje? Wbrew pozorom, to też jest problem - nierozwinięty instynkt macierzyński. Mam 31 lat, pracę, która na mnie poczeka, rodziców, którzy deklarują wszelką pomoc i mimo dość trudnej sytuacji finansowej moglibyśmy z mężem pozwolić sobie na dziecko. A tymczasem widok baraszkujących pociech moich przyjaciółek nie robi na mnie najmniejszego wrażenia, a na samą myśl o wielkim brzuchu robi mi się słabo. Mówią, że na wszystko przyjdzie czas, ale obawiam się, że tego czasu nie mam już zbyt wiele...

Autor: jana  28.09.2004 zgłoś

a co jeśli rozpaczliwie chce się być mamą a nie ma z kim? chwilami myślę, że zwariuję z tego pragnienia. chwilami chciałabym być wiatropylna... ale nie jestem. niestety.

Autor: Aneczka  28.09.2004 zgłoś

Oj, mnie też ta myśl prześladuje... Jana, ja też tak jak ty marzę o dzieworództwie , tak to chyba bycie witropylną się nazywa. Nie spotkałam jeszcze tego, z którym wyobrażam sobie spłodzenie potomstwa. Słyszę z każdej strony jak to powinnam się spieszyć bo 30 na karku, rodzice, przyjaciele, szef w pracy, koleżanki schizują mnie widmem pt 'będzie już za późno'. Wiem, że może być za późno ale nie potrafię nic na to poradzić. Może zrobię sobie taką zawieszkę na szyję: szukam męża, odpowiedzialnego ojca moich dzieci. Będę sobie z taką zawieszką chodzić po mieście, może ktoś się skusi... Bardzo tęsknię za kimś dobrym i opiekuńczym, tęsknię też za ciepłem małych rączek wokół szyi... Boże, daj mi zdążyć...

Autor: Andzia  28.09.2004 zgłoś

Dziecko,to największy skarb jaki może dostać kobieta.Jeszcze do niedawna nie myślałam w ten sposób,choć byłam już sporo po 30 (34 lata).Miałam wspaniałą pracę,urządzałam nowe mieszkanie,kupiłam samochód ,a facet z którym byłam niekoniecznie nadawał się na ojca.I pewnego wiosennego ranka zrobiłam test,bo czewona plamka,która miała być wczoraj nie przyszła.W jednej chwili musiałam przewartościować cały świat.Powoli oswajałam się z ciążą,z nową sytuacją.Zimą urodziłam córeczkę,teraz każdego dnia moja miłość do niej jest coraz większa,to najwspanialsze uczucie usłyszeć kocham cię mami.Mój skarb ma już prawie dwa latka,w pracy awansowałam,facet okazał się wspaniałym tatusiem i wszyscy jesteśmy szczęśliwi.Wszystkim niedecydowanym życzę szczęśliwej wpadki.Uwierzcie maleństwo zmienia całe dotychczasowe myślenie na ten temat.

Autor: Katarzyna_20  28.09.2004 zgłoś

Ja gdy robilam pierwszy raz test ciazowy bylam przerazona do bedzie dalej jesli okaze sie ze jestem w ciazy.........po czym gdy zobaczylam wynik negatywny...bylo mi okropnie jakos...tak dziwnie......z jednej strony czlowiek stawia kariere, prace, anuke., dom i obowiazki a z drugiej ogromna chce posiadania dziecka..... po wyniku negatywnym bylam po prostu smutna ze nie jestem w ciąży..... ...........teraz Bardzo sie Ciesze (...) choc wiem, że dziecko wcale nie u łatwi mi życia, ale wytrwam...bo ma mnie kto wspierać i jestem za to bardzo wdzięczna i zarazem BARDZO SZCZĘŚLIWA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Autor: J  28.09.2004 zgłoś

Ten artykul - to jakby zupelnie o mnie... Pewnie kazda z Was tak myslala. Ja tez wlasnie w tej chwili czekam z niepewnoscia, jutro wszystko powinno sie wyjasnic. I chociaz mam widoki na blyskotliwa kariere, prace za granica, itd, chyba bede jednak rozczarowana, jezeli okaze sie, ze tym razem nici z dziecka... Dam Wam znac... Pozdrawiam Wszystkie

Autor: mala  28.09.2004 zgłoś

Nareszcie ktos napisal to dokladnie tak, jak ja czuje: "Widok kobiety z wózkiem wzbudza w tobie uczucie litości. Płacz dziecka w autobusie irytuje" Dzieki. Myslalam, ze tylko ja tak mam. Wreszcie jest ktos, kto mysli tak samo. Mam nadzieje, ze to sie nigdy nie zmieni. Ale przyszle mamusie pozdrawiam.

Autor: KLEOPATRA  28.09.2004 zgłoś

DZIEWCZYNY WIECEJ TOLERANCJI TO TAK JAK Z CZEKOLADA WIEKSZOSC LUBI ALE SA TEZ TACY CO NIE PRZEPADAJA KTÓRA CHCE NIECH RODZI I CIESZY SIE SZCZESCIEM A KTÓRA NIE TO NIE !!!SAMA MAM CÓRECZKE 2 LETNIĄ I KOCHAM JĄ NAD ŻYCIE ALE WIEM JEDNO NIE CHCE NA RAZIE MIEĆ WIĘCEJ DZIECI MAM TEŻ INNE POTRZEBY SAMOREALIZACJI MAJĄC JEDNO DZIECKO MOZNA WSZYSTKO POGODZIĆ MAJAC WIECEJ NIZ DWÓJKE ZOSTAJESZ NA ZAWSZ MATKĄ POLKĄ CHYBA ZE CIE STAC NA OPIEKUNKĘ I POMOC DOMOWĄ LUB KOCHASZ TYLKO ZAJMOWAĆ SIE DOMEM DZIECMI JEŚLI TAK TO O.K JEŚLI NIE BEDZIESZ NIESZCZĘŚLIWA RÓBCIE TAK ABY BYLO DOBRZE POWODZENIA

Autor: Krzysztof Kurbiel  29.09.2004 zgłoś

O taak! Marzę o takim (fercira) szczęściu... Doskonalszy model mnie - moje dziecko (syn). Ewolucja->krok naprzód itd. Tylko jak tu mieć dziecko bez (matrixa) macicy? No jak ? Może teraz kobiety zmnieniają się w mężczyzn. Dwie koleżanki w mojej klasie mają wąsy... Ale (Jahwe) Bóg sprawił, że jestem mężczyzną albo chociaż samcem. ŻADNA MNIE NIE CHCE, WIĘC !! Pozostają dwie alternatywy: 1. Samobójstwo 2. Samotność I jest jeszce trzecia droga... GWAŁT !! W NADZIEI NA "WPADKĘ" :]] Pozdrowienia dla SLD i Trzaskosia, Karoliny... Krzysztof Kurbiel, Kościuszki 32, Gorlice 38-300, 0 18 352 78 50 :D Baju, baju... Xysiu

Autor: m  29.09.2004 zgłoś

jak bylam w szole sredniej to bardzo chcilam miec dziecko (niewyobrazalnie bardzo i to nie jedno), jednak z czasem moje pragnienie zmienilo sie o 180 stopni. Gdy zaszlam w ciaze to ryczalam na okroglo, bo tak bardzo nie chcalam tego dziecka. Myslalam, ze zwariuje - tyle mysli krazylo mi po glowie, a co gorsza, nie milalm z kim pogadac (nikt nie rozumie, ze maljac kochajacego meza, mieszkanie, samochod i prawie studia mozna nie chciec miec dziecka). Porod byl koszmarem. Kolejne miesiace coraz gorsze. Nie moge powiedziec - synek nam sie udal, ale co z tego jak ja jestem bardzo NIESZCZESLIWA. Moj maz mnie nie rozumie - uwaza ze bluznie. Miec dzieci to wcale nie jest taka wspaniala perspektywa. Pamietajcie, ze ciaza i dziecko zmienia i mozna tego niezaakceptowac. Moze jakby mnie ktos rozumial byloby inaczej......... Zycze szczescia

Autor: nutria 7  29.09.2004 zgłoś

ja sie panicznie boję, że nie podołam, że zrobie swojemu dziecku kuku psychiczne jak mnie moi rodzice, chcę mieć dziecko ale na razie leczę depresję nie wiadomo kiedy będzie dobrze z mojš głowš, w naszym małzeństwie tylko ja mam pracę a trzydziestka na karku...a zegar biologiczny tyka...wyć się chce

Autor: rr  29.09.2004 zgłoś

O kurcze, chyba wiem jak się czujesz, miałam podobną sytuację. Mąż długo był bez pracy, a ja miała taką że "pożal się Boże". Ile ja się napłakałam, namartwiłam....Na szczecie mam dziecko ale nawet ono mnie nie cieszyło, bałam sie o jego przyszłość. Nabawiłam się niezłej nerwicy. Moje zdrowie dosłownie się sypało, chociaż podobnie jak ty jestem dopiero przed trzydziestką. Ale wszystko powoli się stabilizuje, mąż dostał pracę, zaczynam dostrzegać jakieś jaśniejsze barwy, jakąś nadzieję na przyszłość. Odstawiam leki. Moja rada, mów sobie: I TO TEZ MINIE. Będzie lepiej, jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było. Jak zaczyna mnie coś boleć, albo łapię doła, to zaczynam porządnie sprzątać całe mieszkanie, robie zieloną herbatę, jem czekoladke, takie tam drobne przyjemności....Pamiętaj, dużo, dużo ruchu i nie poddawaj się. Trzymam za ciebie kciuki, wiem że ci się uda.

Autor: konbysieusmial  29.09.2004 zgłoś

nie nie jestem taka forsiasta to był sarkazm (widzialam te samochody na bilboardach).

Autor: ef  30.09.2004 zgłoś

sciskam nel i mala...kto powiedzial, ze trzeba miec dzieci? nie mam, 37 mam lat i nic z potrzeb...mam meza od 14 lat i jakos nic mnie nie sciska...za duzo ludzi na tym swiecie i tak, wiec po co komu... jak kundera napisal - nie chce nikogo w ten kanal wpuszczac...nie martwcie sie dziewczyny, te bez dzieci...moze i to naturalna funkcja kobiety ale bez przesady, nie dajcie sobie mozgu wyprac...a mowcie mi , ze nie jestem kobieta...no moze nie jestem , no i co? kazdy powinien zyc jak naprawde czuje...moja przyjaciolka, ktora nigdy nie chciala miec dzieci - wpadla i dala sie przekonac, ze wszystko sie zmieni jak urodzi...eh...nic sie nie zmienilo...probuje grac mame ale tak naprawde czeka kiedy jej corka wyjedzie na studia...co w tym zlego? dla jednych szczesciem jest to co dla innych niekoniecznie nim jest... sciskam wszystkie kobiety i facetow...niezaleznie - z czy bez dzieci...odpuscmy sobie oceny, ok?

Autor: Magda  30.09.2004 zgłoś

Ja... jakoś nigdy nie bałam się, że zajdę w ciążę. Potwornie tego chciałam, już jako 20-letnia dziewczyna marzyłam o córeczce, której dam na imię Natalia. No i w końcu w wieku 23 lat urodziłam Natalkę, która za miesiąc kończy roczek. I co fajniejsze zaraz po tym jak ja urodziłam większość moich (tak niezależnych koleżanek) postanowiła zajść w ciążę i teraz albo właśnie rodzą, albo noszę swe szkraby pod serduszkiem. To naprawdę piękne... I jeszcze jedno, gdy staraliśmy się o dziecko ja byłam bez pracy (szukałam, ale teraz o nią ciężko), a mąż pracował ale cięko zarabiał. Ja jesnak wierzyłam, że jak pojawi się Natalia, to wszystko się ułoży... i ułożyło się. Mąż dostał naprawdę dobrą pracę i teraz już o nic nie musimy się martwić. Warto zostać mamą, to najpiękniejsza chwila na świecie, gdy możesz wziąć na ręce swoje nowo narodzone maleństwo... :)

Autor: Monika  30.09.2004 zgłoś

Mam 20 lat i właśnie zaczynam drugi rok studiów.. do tej pory patrzyłam na dzieciaki jak na największy koszmar, który możemy sobie zafundować, ale odkąd moja koleżanka zaszła w ciążę, trochę to się zmieniło. Teraz to chcę i nie... to takie słodkie nosić dzieciaczka pod serduszkiem, patrzeć, jak się uśmiecha, gdy już przyjdzie na świat. Jest też oczywiście druga strona medalu- płacz, wrzask, pieluchy... to taki symbol końca młodości. Może "wpadka" to faktycznie jedyna metoda by mieć i nie wyrzucać sobie, po co się zdecydowałam? Świat z perspektywy matki tak bardzo się zmienia... Pozdrawiam wszystkie mamuśki :)

Autor: aga  30.09.2004 zgłoś

Z uwagą przeczytałam wiele zamieszczonych powyżej opinii. sama zdecydowałam się ( swiadomie )na dziecko, gdy byłam na trzecim roku studiów. momentami było mi bardzo ciężko, ale studia ukończyłam w terminie, wraz z moja grupą. Pamnietam noce, kiedy kułam do egzaminów, a szelest kartek budził mojego synusia ze snu. uciekałam z książkami do łazienki. Dzisiaj jak mu o tym opowiadam nie bardzo mi wierzy. To przecież niemożliwe. Zmierzam do tego, że obecnie nie mam odwagi zdecydować się na drugie dziecko, choć syn ma już 11 lat. Gdybym nie urodziła go na studiach z dużą dozą prawdopodobieństwa twierdzę, że dzisiaj nie zdecydowałabym się na dziecko. dławi mnie strach o utratę pracy. a czasyu są nieciekawe. Pracodawca ni patrzyłby na mnie przychylnym okie. ale kto wie. Tyum razem liczę na wpadkę. Nie pogniewam się na kos. pozdrawiam.

Autor: J  01.10.2004 zgłoś

To znow ja! Nie myslalam, ze przyjdzie mi to napisac, ale... tak, jestem w ciazy, wiem to od wczoraj. Ale sama jestem przerazona wlasna reakcja, zawsze myslalam, ze bede sie bardzo cieszyc, a tymczasem - jestem przerazona po prostu! Pewnie wszystko byloby inaczej, gdyby moj partner mial inna sytuacje osobista, a tak czekam na jego decyzje co do naszej przyszlosci... Kurcze, zeby sie udalo...

Autor: Katarzyna_20  01.10.2004 zgłoś

do J: to GRATULACJEE!!!!!!!!!!!!!!!! Nawet nie wiesz jakie szczęście Cię spotkało...sama zobaczysz za 9 miesięcy :)))) Teraz dbaj o siebie, wcinaj kwas foliowy, same owocki i warzywa :) Pozdrawiam Kasia

Autor: Delphini  01.10.2004 zgłoś

Ale chwytliwy temat, chyba jeszcze nie widziałam tu tyle komentarzy ;) Ale faktem jest że to temat woda. Dziecko to nie nowy mebel, chyba nigdy nie ma tego super odpowiedniego momentu na decyzję. Czytałyście "Poczwarkę"? Polecam. Nie wszystko w życiu można realizować zgodnie z planem. Mi też latka lecą... Nigdy nie miałam specjalnej potrzeby posiadania potomstwa, ale obawiam się, że gyd mnie dorwie insynkt macierzyśnki to już będzie po jabłuszku ;) Z biologią się nie wygra. No więc może trzea by teraz się o maleństwo postarać, żeby potem mieć dla kogo żyć. Ale TERAZ to ja nie bardzo mogę. Facet może i OK, ale czy na pewno...? ;))) Załóżmy że to TEN. No ale co z pracą. Teraz jest, ale po ciąży nie wiadomo czy będzie gdzie wracać. No ale załóżmy że poczekają na mnie w pracy. OK, ale co z mieszkaniem. Teraz wynajmujemy. Przyjdzie dziecko - koszta wzrosną. Czy będzie nas stać na wynajem. Poza tym co to za życie wciąż w cudzym lokum... A znów na własne zero szans. Więc grzecznie czekam na... oj właśnie na co właściwie. Bo nikt mi mieszkania nie da, gwarancji na pracę no i na faceta ;) Bez sensu te czasy. Ktoś tu już napisał że trąbi się w mediach o niżu demograficznym. Szkoda że nijak się to w praktyce nie odbija. Rozsądnych szans nie ma. Pozostaje tylko łykać prochy coby nie wpaść. Naprawdę nie chcę wpaść, bo kompletnie nie mam warunków na dziecko. Już za dorosła, za rozsądna jestem, za dużo wiem o życiu. Czasem żałuję że nie wpadłam koło 20. Zamiast martwić się, powinnam sobie beztrosko strzelić baby, zrzucić kłopoty na rodziców, niech pomagają. Przynajmniej teraz bym na zebrania do przedszkola ganiała, a nie ślęczała z lubym przed TV wieczorami. Ale zawsze byłam za grzeczna, za rozważna. No i tchórz. I tak mi pozostało. A moja znajoma właśnie ma trzeci brzuszek. Umowę o pracę na czas określony czyli nie ma gdzie wracać. Mąż różnie z pracą miał. Ale jakoś tam będzie. Grunt że jest rodzina. Mojej chyba nie będzie. Nie mam warunków.... Ale nieco lepiej się poczułam że jednak nie tylko mnie te rozterki dopadają. Myślałam że tylko ja naiwnie czekam na odpowiedni moment....

Autor: J  01.10.2004 zgłoś

Do: Katarzyna 20 Dzieki, wiem, ze masz racje, ale w tej chwili nie potrafie sie jeszcze cieszyc ze wzgledu na okolicznosci "towarzyszace"... Pozdrawiam, dam znac jak sie sprawa zakonczyla

Autor: dzika  01.10.2004 zgłoś

fajny artykul tylko troche przerazajacy w swojej prawdziwosci.................

Autor: indygo  01.10.2004 zgłoś

"..a ja nie, po prostu nie, mnie to się nie podoba..." lubię dzieci, one lubią mnie. umiem się imi opiekować od pierwszych chwili życia - mieszkałam z Siostrą która ma dwójkę dzieci. dużo jej pomagałam i wiem jak to jest. jej dzieci jako niemowlęta nie były zbyt kłopotliwe, nie było nocnch płaczów czy kolek. spokój ;-) ale są na świecie dwa typy kobiet - te, które chcą być matkami i te, które nadają się na ciocie. ja jestem typową ciocią - nie ma we mnie za grosz instynktu macierzyńskiego - przeraża mnie ciąża, jest dla mnie wręcz okropna, a poród obrzydliwy i upokarzający dla kobiety. nie chcę być w ciąży i zabezpieczam się ze' wszyskich ' stron. Tylko niech nikt nie pisze, że nie uważa mnie za kobietę - każdy ma prawo do swoich decyzji. nie chcę być matką! tylko jest jedna rzecz...człowiek, którego kocham nad wszystko nie wyobraża sobie życia bez dzieci. a nie urodzę dziecka dlatego, że on tak chce bo to moje życie, moje ciało i moje więzienie....

Autor: Agnieszka  01.10.2004 zgłoś

Mam 25 lat, jesteśmy z mężem 2 lata po ślubie i jestem wręcz chora z potrzeby posiadania dziecka. Ale obecnie nie mam pracy. I nie potrafię tak świadomie się zdecydować na maleństwo. Nie wyobrażam sobie jak mogłabym spędzić całą ciążę w domu, bardzo chcę pracować, rozwijać się, studia skończyłam dopiero 1.5 roku temu. Z jednej strony pragnę dziecka a z drugiej chcę się sama realizować. Wiem, że prawdą jest to, iż gdyby dziecko pojawiło się, jakoś znlazłyby się środki, aby je wychować. Czasami chcę, żeby to natura za nas zdecydowała, bo jak znajdę satysfakcjonującą pracę, to pewnie będzie mi szkoda ją stracić. Co robić?? Dlaczego to jest takie trudne?

Autor: Trisch  01.10.2004 zgłoś

Z uwagą przeczytałam wiele Waszych komentarzy.Mam 24 lata, skończone studia, aktualnie zaczynam studia doktoranckie. Mój partner już jest po doku (jest ode mnie sporo starszy).Jestesmy ze sobą od kilku lat, ale teraz zostalismy "rozdzieleni" ze względu na mój wyjazd do innego miasta. Obserwuje panie pracujące w moim Instytucie.Wiele z nich (ale oczywiście nie wszystkie) to kobiety świetnie wykształcone, inteligentne, elokwentne, atrakcyjne i...zagubione jak dziecko w lesie. To smutne i przykre. Ja chce kiedyś (tylko kiedy?) stworzyć ciepłą rodzinę, chce mieć dziecko (dzieci). Chce zdobyć dobre wykształcenie, ale nie zależy mi na robieniu kariery naukowej. Wiem, że w nauce, by osiągnąć wiele trzeba i z wielu rzeczy zrezygnować. Dotyczy to zwłaszcza kobiet, mężczyzna często nie musi z niczego rezygnować. Nie chce, aby mój partner rezygnował z ambicji zawodowych (habilitacja), to ja zrezygnuję. I nie nazwę tego wyrzeczeniem, czy poświęceniem. Chce stworzyć nam dom, na tyle ciepły na ile to będzie możliwe. Nie musimy mieć willi z basenem, super auta, zagranicznych wakacji. Wystarczy spokojne życie. Nie chce być kurą domową, chce pracować, ale praca nie przesłoni mi calego świata. Pozdrawiam.

Autor: Magda  02.10.2004 zgłoś

Wiecie, to jednak jest nie w pożądku, jedni wpadają w wieku 20 lat i mają z głowy, a inni gdybają czy mieć czy nie to dziecko, a gdy już się zdecydują to okazuje się że jest coś nie tak, że nie mogą zajść, że ciąża zagrożona... Ja na swoją ciążę czekałam ponad rok, a później okazało się że jest zagrożona i musiałam ciągle leżeć (dużo na patologii ciąży, gdzie nasłuchałam się jak inne rodzą - można się przerazić), udało się urodziłam zdrowe i silne maleństwo na dwa tygodnie przed terminem, ale ile mnie to stresu kosztowało... Dziewczyny nie ma się nad czym zastanawiać, chcecie tego maluszka to śmiało, bo później może być za późno... Pozdrawiam

Autor: Monika  02.10.2004 zgłoś

Przeczytalam wszystkie Wasze komentarze i postanowilam podzielic sie z Wami swoja opinia. Odkad pamietam zawsze - nie wiem czemu - balam sie, ze nie bede mogla miec dzieci. Zaszlam w ciaze z moim obecnym i mam nadzieje jedynym mezem, kiedy ja mialam 23 lata a on 30. Nigdy nie zapomne mojej reakcji jak odczytalam test ciazowy! To bylo najwieksze Swieto w moim zyciu ( nie liczac porodu ), po prostu oszalalam z radosci! Przytylam 30 ( baba monstrum ) kg., cala ciaze staralam sie odpoczywac, glaskalam sie po brzuchu i duzo do niego gadalam. Po 9 miesiacach urodzilam mojego wytesknionego synka. I wiecie co? To bylo straszne, ale ja w ogóle nie czulam z nim wiezi, jaka powinna laczyc matke z dzieckiem! Bylam przerazona, do tego doszly potworne problemy z karmieniem piersia ( po tygodniu meczarni przerzucilismy sie na butelke) i oczywiscie baby blues + nerwowa atmosfera miedzy mna i mezem, który w ogóle mnie nie rozumial! A teraz, po prawie 11 latach..... jestem kompletnie szurnieta na punkcie naszego syna, kocham go jak nigdy nikogo na calym swiecie, dla niego zrobilabym wszystko i jeszcze wiecej! Nie daj Boze, jak dzieje mu sie krzywda - walcze o niego jak lwica, nikt nie ma prawa go tknac, potwornie boje sie zlych ludzi, pedofili, narkotyków, sekt itp. Jesli tylko jakis kolega go uderzy albo nauczyciel odezwie sie do niego po chamsku czy uderzy ( tak, tak, pani katechetka!!!) od razu ostro reaguje, nawet moj maz sie ze mnie smieje, ze wariuje! I oczywiscie duzo z nim o wszystkim rozmawiam, zeby zdawal sobie sprawe z zagrozen i zeby nigdy nie wstydzil sie rozmawiac ze mna na jakikolwiek temat. Staram sie byc dla niego powiernica jego dzieciecych klopotów - doskonale pamietajac o swoim fatalnym dziecinstwie, gdzie moi rodzice byli zajecie tylko soba i praca a potrzeby duchowe dzieci byly im obce i niezrozumiale - non stop go przytulam,caluje, mówie, ze kocham i ze jest moim najwiekszym skarbem. Uwazam, ze szczesliwe dziecinstwo i ocean milosci daje najlepszy strat w dorosle zycie. Wydaje mi sie, ze kocham go z dnia na dzien coraz bardziej, wiele osób mi mówi, ze jestem bardzo zakochana i wpatrzona w syna i ze przydaloby mi sie drugie, i ja to doskonale wiem. Wiem, ze majac tylko jego robie mu krzywde, jestem jak taka matka - kwoka, czuje sie jakbym miala nieodcieta pepowine i on chyba tez czesto tak sie zachowuje. Dlatego chodzil do przedszkola a od pierwszej klasy co roku wysylam go na kolonie, zeby uczyl sie samodzielnosci i wspolzycia w grupie rówiesników. I marze o drugim dziecku, tak jak mój syn i maz, ale..... nie moge od kilku lat zajsc w druga ciaze. Mam zamiar sie leczyc, chcialabym miec córeczke ( moglby byc tez drugi synek, najwazniejsze, zeby dziecko bylo zdrowe ), zeby móc podzielic te moja milosc na dwoje. Bo choc mam wspanialego syna, czuje, ze mimo moich staran, zeby nie byl nigdy egoista, bedac w domu traktowanym jak oczko w glowie, moze troche nim byc w przyszlosci. A tego nie chce, chcialabym wychowac swojego syna tak, zebym nigdy przed nikim nie musiala sie za niego wstydzic. Jak na razie mi sie udaje na 6+ - sorry za przechwalki. Przepraszam, ze tak sie rozpisalam, choc na temat mojego dziecka moglabym nawet do rana. Chcialam tylko przekazac dziewczynom, które sie zastanawiaja nad podjeciem decyzji - naprawde, uwierzcie mi, kiedys moze byc za pozno. Ale na pewno nie powinna byc to decyzja pochopna na zasadzie "bo wszystkie kolezanki maja dzieci" albo dlatego, ze rodzina ponagla. Dla prawidlowego rozwoju dziecka potrzebna jest pelna rodzina czyli mama i tata. U nas jest pewien niepisany podzial - ja jestem od wyglupów, dlugich rozmów, wyzalenia sie, przytulenia, poczytania ksiazek a tata od majsterkowania, sadzenia kwiatków, basenu, jazdy na rowerze, nartach czy ogladania sportu. Poza tym staram sie - jak dotad z pozytywnym skutkiem - nauczyc mojego syna jak powinien wygladac ( czyt. byc zawsze czystym, miec obciete paznokcie, biale skarpetki zakladac tylko do gry w tenisa ) i zachowywac sie ( panie maja pierwszenstwo, lubia kwiaty i komplementy, trzeba im pomagac w pracach fizycznych) mezczyzna. I jak dotad powiem Wam, ze mój syn jest o niebo lepszym facetem niz mój maz! Potrafi przykryc mnie kocem, zrobic sniadanie do lozka, kupic za ostatnie pieniadze na koloniach kolczyki dla mnie! Ja mimo jednego dziecka nie moge ponownie zajsc w ciaze i jest to dla mnie dramat, marze obsesyjnie o drugim i modle sie, zeby w koncu sie udalo. Wybieram sie na leczenie i mam nadzieje, ze tym razem nam sie uda, trzymajcie kciuki. Pozdrawiam wszystkie obecne i przyszle mamy :-)))

Autor: Magda  03.10.2004 zgłoś

Monika, wzruszyła mnie Twoja historia. Ja mam narazie jedno dziecko (roczną córcię), ale też marzę o jeszcze jednym, o chłopcu, ale nie teraz, za parę lat. Narazie chcę się nacieszyć Natalcią. A za ciebie będę trzymać kciuki i mam nadzieję, że znów zajdziesz w ciążę. Nie poddawaj się. Pozdrawiam.

Autor: Dziewczyna  03.10.2004 zgłoś

Mam 25 lat, z moim chłopakiem jestem od sześciu (ponad), natomiast od dwóch marzę o dziecku. Jednak ON stanowczo i kategorycznie powiedział, że nigdy. Nie, że nie teraz, bo i studia trzeba skończyć i pracę dostać, ale nigdy. Nie życzy sobie, nie zatoleruje. Przeżyłam dramat, lecz dla NIEGO wszystko. Na razie nie nalegam. Może kiedyś? Chociaż wątpię. He - pozostaje mi oglądanie się za wózkami. Z miłości do mężczyzny nigdy nie będę uśmiechała się, jak kobiety, które te wózki pchają. Coś za coś. Marzenia i tak rzadko się spełniają.

Autor: Monika  03.10.2004 zgłoś

Do Magdy => Dzieki wielkie za trzymanie kciuków, ja te| bede trzymac za Ciebie :-)))

Autor: Magda  03.10.2004 zgłoś

Do Moniki - oki, teraz napewno na się uda :)

Autor: Doświadczona  03.10.2004 zgłoś

Do dziewczyny nie warto poświęcać się dla faceta możesz tego żałować.Co to za życie jak dla kogoś poświęcasz coś na czym bardzo Ci zależy i cózż to za facet jak tego nie rozumie. Współczuję Ci bardzo

Autor: eri  03.10.2004 zgłoś

ja jestem na etapie coś trochę za lalkami barbie... ale jeszcze nie... za wcześnie... najpierw studia... praca... no i trzeba spotkać kogoś odpowiedniego kto by mnie kochał.. kto byłby na to gotowy... a jak na razie takiego mężczyzny mi brakuje... pozdro

Autor: Kacha  03.10.2004 zgłoś

Coż wszystkie te opinie to samo życie!!!!. Mam 25 lat, skończone studia, dobrą pracę i faceta od ładnych 8 lat. Wydawałoby się, że wszystko ok. Ale cóż, jak narazie nie pobieramt się , bo jak większość naszego pokolenia mamy tzw, "problem mieszkaniowy". Marzę juz o Dziecku, bo czuję, że to juz ten moment, by zostać matką. Jednak nic na siłę, wszystko w swoim czasie. Po cichu myślimy o ślubie (może w przyszłym roku) a potem o Maleństwie, które wypełni nasz dom szczęściem i radością. Odezwę sięjeszcze jak coś się wydarzy!!! Życzę Wam powodzenia, rozsądnego podejmowania decyzji i wzystkiego naj... na co dzień!!!!

Autor: Dziewczyna  03.10.2004 zgłoś

Do Doświadczonej. Wiem, masz rację, ale tylko z mężczyzną, którego kocham, mogłabym mieć dziecko, które jest dla mnie uzupełnieniem miłości. A JEGO kocham, nie będę pisała, jak bardzo, bo byłoby to pustosłowie. Rozejść się z nim, wybrać pierwszego lepszego, by się rozmnożyć... Już próbowałam. Każdego porównuję do NIEGO i każdy wypada blado.

Autor: mysza  03.10.2004 zgłoś

A ja mam 21 lat,meza i córeczke która za tydzien skonczy roczek. wydawalo by sie na pozor wspaniale mlode malzenstwo, no coz ale jest jeszcze druga strona medalu. z mezem nie mieszkam od tygodnia, od zajscia w ciaze nie mam ochoty na seks(i jest mi z tym dobrze) przez co nie uklada mi sie z mezem. mieszkamy oddzielnie ze wzgledow finansowych. sama nie wiem czy go jeszcze kocham , czy jestem z nim z obowiazku bo mamy dziecko. ale musze powiedziec jedno , ze moje dziecko jest jak najbardziej chciane i ciesze sie ze urodzilam coreczke w tym wieku. moja corka jest moim najwiekszym skarbem nigdy na nic bym jej nie zamienila. wystarczy jeden usmiech i jeszcze niewyrazne slowo "mama", a wszystkie chocby najgorsze zmartwienia znikaja...

Autor: olimpia  03.10.2004 zgłoś

Ja wlaśnie jestem na etapie czekania na upragniony ból brzucha jak sobie pomyśle że moge być w ciązy to az mi .......... nie chce nawet o tym myślec stwierdzam ze jestem na to za mloda zdecydowanie!!!!!!!!

Autor: ANIA  03.10.2004 zgłoś

Do Dziewczyny-nie wiem co jest takiego w Twoim Facecie,że nie mozesz od niego odejść.Jeśli Ty będziesz szczęśliwa tylko wyedy gdy zostaniesz mamą,a ON kategorycznie tego nie chce to niestety Twoje życie będzie bardzo smutne i puste.Ja mam dwie córeczki i jestem bardzo szczęśliwa.Chociaż bardzo kocham mojego męża to uczucia do dzieci są silniejsze.Bez męża mogłabym żyć ale bez moich córek mnie by nie było!Radzę Ci zmień faceta i to szybko!

Autor: Zazdrośnica  03.10.2004 zgłoś

Ja mam 27 na karku i dalej jestem sama:(. Z wielkę zazdrością zagladam szczęśliwym mamom do wózków, z zazdrością patrzę na kobiety w ciąży i zastanawiam się czy spotka mnie kiedyś takie szczęście ze i ja sie tego doczekam. To uczucie ciagle sie nasila, spotegowało to sie wtedy kiedy opiekowałam sie małym dzieckiem koleżanki: kazdy ruch, pierwsze kroki i pierwsze słowa, kazdy usmiech malucha- uwierzcie i choć to nie było moje to było dla mnie bardzo wazne. A kiedy to wypowie Twoje dziecko to pewnie lepsze uczucie niż wygrana w totka

Autor: Ankaa  04.10.2004 zgłoś

Mam 25 lat i jestem dwa lata po slubie. Poltorej roku temu poronilam. I choc ta pierwsza ciaza byla planowana, to teraz jakby cos sie we mnie odmienilo i nie chce na razie dzieci. Postanowilismy z mezem odlozyc plany powiekszenia rodziny na jakies 4 lata. Nie wiem, czy powoduje mna jakis podswiadomy strach, ze zmowu moze sie nie "udac". Bo przezylam to strasznie. Musze tu dodac, ze moj maz byl juz raz zonaty i ma synka. Marco - tak maly ma na imie, od razu mnie zaakceptowal. Od pierwszej chwili, gdy mnie zobaczyl, chcial bawic sie tylko ze mna, nie z moim mezem. Wszedzie prowadzal mnie za raczke i mowil mi, ze mnie kocha. Ja tez obchodzilam sie z nim bardzo delikatnie, Tomek bral ( pisze w czasie przeszlym i zaraz wyjasnie dlaczego ) go na noc, zawsze spali razem w lozku, a ja w drugim pokoju. Staralam sie na kazdym kroku podkreslac, ze on jest dla tatusia najwazniejszy i, ze ja jestem na drugim miejscu. Mowilam mu, ze to on jest najwiekszym skarbem i miloscia taty, chcialam, zeby byl pewny milosci Tomka i nie bal sie, ze mu odbiore ojca. Naprawde, nieraz bylo mi ciezko, bo przeciez nikt nie lubi byc ciagle na drugim miejscu, ale tlumaczylam sobie, ze to male dziecko i dla niego ta sytuacja jest najciezsza, wiec my dorosli, musimy przede wszystkim uwzgledniac jego dobro. Mysle, ze oplacilo mi sie to, bo maly w pelni mnie zaakceptowal i nasze relacje byly naprawde wspaniale. Poza sytuacjami, w ktorych buntowala go jego matka. Ach, to tez taka historia. Kiedy Tomek opowiadal mi, jak byl traktowany przez bylo zone, to az mi sie wlos na glowie jezyl. Ale myslalam sobie - no tak, to tylko jego subiektywna opinia, a wina lezy przeciez zawsze po obu stronach - jednym slowem podchodzilam do tego sceptycznie. Niestety mialam okazje przekonac sie na wlasnej skorze co to za kobieta... Jesli w ogole mozna ja tak nazwac. Otoz nawet znajome Tomka opowiadaly mi, ze ona mowila im, ze nie kocha Thomasa tylko dziecko, a maz byl jej potrzebny tylko po to, by jej to dziecko "zrobil" i na nia pracowal. Ogladalam tez kasety video np. z ich urlopow i gdy Tomek kupil jej kwiaty, ta zwyzywala go od ch..., ze jej sie nie podobaja i, ze nie ma prawa wydawac pieniedzy bez jej wiedzy... W ogole doprowadzila go do takiego stanu, ze musialam go wyslac do psychologa, zeby w koncu w siebie uwierzyl. On byl przekonany, ze jest zlym ojcem, a dyplomowany psycholog, ktory z nia tez rozmawial, stwierdzil, ze powinien byc z siebie dumny i, ze ma bardzo dobre podejscie do dziecka, natomiast ona jest glupia ( doslownie tak sie wyrazil ) i chce miec wladze nad Tomkiem, i zrobi wszystko, zeby go zniszczyc, nawet kosztem wlasnego dziecka. Na poczatku, gdy ona dzwonila do mojego meza, jemu doslownie trzesly sie rece - a rozmowa toczyla sie w ten sposob, ze ona darla sie do sluchawki " ty szmato, mowilam Ci, ze Marco ma dostac na obiad rosol, a nie pomidorowa i co ma znaczy ten psi wlos na jego ubraniu, mowilam Ci sk.........., ze nie wolni mu sie bawic z psami " Ale od samego poczatku zaczela buntowac Marco - opowiadal, ze mamusia ciagle go straszy, ze ja bede dla niego niedobra i bede go bila, lecz on ze swoimi czterema latkami byl taki madry, ze powiedzial do mnie: " moja mamusia sie myli, ty nigdy nie bedziesz mnie bila, bo ty jestes dobra " . Tak mnie to rozczulilo. Kilka razy Marco mowil mi, ze on nie chce zyc, bo mamusia ciagle mowi mu, ze tatus juz go nie kocha, bo znalazl sobie nowa dziewczyne. Co to za matka, zamiast ulatwic dziecku te cala sytuacje i cieszyc sie, ze ja jestem dobra dla jej dziecka, to ona sama go wpedzala w depresje . To wszystko po to, zeby malego przeciwko nam nastawic. Ja w takich momentach tlumaczylam mu, ze to nie prawda, ze on jest czescia ciala i seduszka taty i, ze tata moze miec jeszcze wiele dziewczyn, a jego ma tylko jednego i najbardziej na swiecie go kocha. Wtedy Marco spojrzal na mnie tymi swoimi, madrymi oczkami i powiedzial " Nie, tatus bedzie mial tylko ciebie ". Takich sytuacji bylo tysiace, czesto Tomek jechal po Marco, ktory spedzal u nas co drugi weekend i zastawal tylko kartke na drzwiach - Marco nie ma dzisiaj ochoty Cie widziec. Maly mowil mi tez, ze nie rozumie dlaczego jego mamusia mnie tak nienawidzi :" mamusia mowi o tobie posrana krowa, a mnie wtedy jest przykro, ty nigdy nie powiedzialas nic zlego na moja mamusie ". Byly takie okresy, ze Tomek przez trzy miesiace nie widzial dziecka, bo tamtej cos odstrzelilo i nie pozwalala mu na kontakty z dzieckiem. Ostatnio znowu nie widzial dziecka przez pol roku, ale oczywiscie slal mu kartki i prezenty ( zadzwonic nie moze, bo ona go wtedy wyzywa od ostatnich i nie chce mu dac dziecka do telefonu ) . Marco zadzwonil "przypadkiem" w nasza rocznice, ktora planowalismy jakos romantycznie spedzic. Mamy rocznice w Walentynki i Tomka byla zona dokladnie o tym wie, wiec bylo to specjalnie, zebysmy nie mogli jej swietowac - tym bardziej, ze przez nastepne trzy miesiace znowu nie pozwalala na kontakty. Ale przeciez Tomek nie mogl odmo

Autor: Ankaa  04.10.2004 zgłoś

odmowic dziecku, ktorego tak dlugo nie widzial... Ostatni raz widzielismy Marco w maju i bylo to okropne przezycie. Malemu bardzo sie u nas podobalo i chcial zostac na noc, wiec zadzwonil do mamy, zeby ja poprosic o zgode. Ale oczywiscie nie zgodzila sie. Jak on ja prosil, jak plakal, serce sie krajalo i az ja sie poryczalam, bo chlipal w sluchawke " mamusiu, pozwol mi, blagam, ja tak dlugo nie widzialem mojego tatusia, ja tak bardzo za tatusiem tesknilem, ja chce zostac z tatusiem, blagam cie ". A ona powiedziala mu na to, ze jesli zostanie wbrew jej woli, to zniszczy mu wszystkie zabawki... Wtedy Tomek do niej zadzwonil i uslyszal " jasne, chcialbys, ty szmato pier..." Marco caly czas plakal, zaczal mowic, ze najlepiej bedzie, jak sie zabije, ciagle mnie pytal dlaczego jego mama mu to robi, dlaczego ona go nie kocha.. Nasze nerwy byly juz zszarpane jak postronki, Tomek w koncu sie wkurzyl i zdecydowal, ze Marco u nas zostaje, przeciez jest jego ojcem i tez ma prawo podjac jakas decyzje dotyczaca dziecka. Ale maly ciagle nie mogl sie uspokoic, nic go nie cieszylo, nie chcial sie bawic, siedzial na kanapie i bujal sie do przodu, i do tylu, i drzacym glosikiem pytal: " a moze ja jednak powinienem wrocic, bo ona mnie zabije, co ja mam zrobic, powiedzcie mi prosze, co ja mam zrobic " I uderzal w placz. On sie wrecz panicznie boi matki. To byl widok rozdzierajacy serce, Tomek strasznie sie gryzl, mowil do mnie: " dlaczego ja nie mam z toba tego dziecka, tylko z taka idiotka, ktora ciagle robi mu krzywde ". Wreszcie postanowilismy zadzwonic na policje, zeby dowiedziec sie, czy mamy prawo zatrzymac dziecko u nas. Powiedzieli, ze tak na odleglosc nie moga nam udzielic zadnych informacji, a poza tym musza zobaczyc papiery z sadu, jak to wszystko wyglada z prawami rodzicielskimi. Przyjechalo dwoch milych policjantow, przeczytali wyrok i okazalo sie, ze jest on strasznie gumowy tzn. oboje rodzicow zachowuje prawa rodzicielskie, ale to matka decyduje o miejscu pobytu dziecka. Czyli, ze nie mamy prawa zatrzymac dziecka bez jej zgody. Najgorsze bylo to, ze nasz adwokat o niczym takim nas nie poinformowal. Policjant, widzac zaplakanego malca, zadzwonil do jego matki i zaczal ja prosic, zeby sie zgodzila na te jedna noc. Ale ona byla nieugieta, nawet policjanci dziwili sie, co to za kobieta i powiedzieli, ze jej obojetne jest dobro dziecka, ona chce po prostu pokazac, ze ma wladze i, ze to ona decyduje. To bylo straszne, ja plakalam, maly plakal, byl strasznie smutny i wykonczony, bo ta sprawa ciagnela sie od godziny 15 do 22. Jakos po 22 matka Marco przyjechala po niego. Policjanci dali nam swoje wizytowki i powiedzieli, ze w razie jakiejs rozprawy mozemy wezwac ich na swiadkow, bo to co ona wyprawia z dzieckiem jest niedopuszczalne. Od tej pory nie mielismy z Marco zadnego kontaktu. Zmienilismy od razu adwokata i wnieslismy sprawe do sadu. Chodzi nam o to, zeby Tomek mial na pismie, ze moze widywac dziecko co drugi weekend, np. od soboty 10 rano, do niedzieli, do 15, oprocz tego w co drugie urodziny, dwa tygodnie wakacji i w jeden z dni swiatecznych. Jednoczesnie ona wniosla sprawe, o ograniczenie Tomkowi praw rodzicielskich, tak aby nie mogl widywac syna. Nie rozumiem tego. Ta kobieta sama odeszla od Tomka. Ja poznalam go, gdy byli juz poltorej roku po rozwodzie, wiec o zadnej zazdrosci nie moze byc mowy. Jak ona moze tak krzwywdzic swoje wlasne dziecko i patrzec na jego lzy, to mnie sie kraje serce, a to przeciez nie moj synek. Niektore kobiety ni powinny byc matkami.

Autor: zielona  04.10.2004 zgłoś

Ankaa, trzymaj sie, jeszcze bedzie dobrze ,zobaczysz. Podziwiam Cie, ze potrafilas tak zepchnac w kat wlasne potrzeby i okazalas dziecku meza tyle serca i czulosci. Dlatego dziecko przekonalo sie do Ciebie, dzieci wyczuwaja dobrych ludzi. A ta matka jeszcze sama sobie biedy napyta, bo syn odwroci sie od niej, gdy bedzie starszy. Wtedy nie bedzie mogla go wiecej molestowac psychicznie ani zabraniac mu kontaktu z ukochanym tata. To naprawde straszne i bolesne dla dziecka, ono potrzebuje przeciez obojga rodzicow, Zycze Tobie i Twojemu mezowi duzo sily w walce o dziecko i trzymam kciuki. Pozdrawiam serdecznie

Autor: Monika  04.10.2004 zgłoś

Zgadzam sie z Ankaa, ze niektóre kobiety nie powinny byc matkami i z zielona, ze syn kiedys sie od niej odwróci. Ta "mamusia" nie rozumie, ze robi potworna krzywde swojemu dziecku zakazujac mu kontaktow z ojcem! To jest niebywale potrzebne do prawidlowego rozwoju dziecka! Poza tym gdyby byla madrzejsza wiedzialaby, ze to, co jest miedzy nia a jej bylym mezem nie powinno miec absolutnie wplywu na kontakty ojciec - syn. To, ze jej malzenstwo sie rozpadlo nie jest wina dziecka! Madra matka nie obrzuca epitetami ojca swoich dzieci i pozwala a nawet domaga sie czestych spotkan z tata! Przeciez to jest maly, niczemu niewinny dzieciak, ona kaleczy jego psychike i NA PEWNO to sie bardzo odbije na dziecku! Najgorsze jest to, ze czesto dzieci rozwiedzionych rodziców obwiniaja siebie za rozpad malzenstwa i takie przepychanki miedzy rodzicami utwierdzaja dziecko w tym. Wedlug mnie Aniu powinniscie z mezem wytrwale walczyc o jak najczestsze spotkania z Marco i pukac do wszystkich drzwi ( moze do rzecznika praw dziecka i tym podobnych instytucji ?) i prosic o pomoc w rozwiazaniu tego problemu. Szkoda mi tego chlopca, z tego co napisalas wynika, ze ta kobieta faktycznie nie nadaje sie na matke. Ale rodziców sie sobie nie wybiera. Mam podobny przypadek w dalszej rodzinie : dziewczynka ma 12 lat i nie chce rozmawiac z tata nawet przez telefon, bo "madra" mamusia zabrania jej nawet tego, opowiadajac bzdury, ze tatus jej nie chce i nie kocha! Takim "mamuskom" odebralabym prawa rodzicielskie, noz sie w kieszeni otwiera, jak sie slyszy o takich przypadkach! Trzymam kciuki za Was i za Marco, nie poddawajcie sie, walczcie o dziecko, bo naprawde warto! A "Pan Bóg nie rychliwy, ale sprawiedliwy" - ta mamunia jeszcze sie o tym przekona, oby tylko nie bylo za pózno. Pozdrawiam.M.

Autor: Minia  04.10.2004 zgłoś

Tu chodzi o posiadanie dziecka a nie walkę o cudze. Chyba ostatnie komentarze nieco minęły się z sednem sprawy...

Autor: anusia  04.10.2004 zgłoś

swiete slowa...najgorsze ze niewinne dziecko najbardziej cierpi przez psychiczne choroby doroslych...ta matke to powinin przebadac specjalista i to powinna byc do tego zmuszona..

Autor: Magda  04.10.2004 zgłoś

Po urodzeniu pierwszego dziecka przysięgłam sobie, że na tym koniec z rozmnażaniem. Miałam już 8 letnią córkę gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży... Początkowo nie byłam zadowolona... Dziś moja córcia ma 11 m-cy a ja świata poza nia nie widzę!!!

Autor:  04.10.2004 zgłoś

Minia, przeciez to co napisala Ankaa, tez traktuje o posiadaniu dzieci, a raczej o tym, ze niektorzy ludzie nie powinni ich posiadac. Czasem kobiety decyduja sie na dziecko, bo po prostu maja taka zachcianke, co nie znaczy, ze sa psychicznie przygotowane do roli matki, ktora jest niesamowicie odpowiedzialna i ktora pelni sie przeciez przez cale zycie. Najgorsze jest to, ze jak napisala Anusia, przez falszywe decyzje niedojrzalych emocjonalnie rodzicow, cierpia nie oni sami, lecz ich niewinne dzieci. Uwazam, ze kazdy rodzic powinieni kierowac sie przede wszystkim DOBREM DZIECKA

Autor: Monika => do Minia  04.10.2004 zgłoś

Owszem, wlasciwie wypowiedz Ankii jest w pewnym sensie nie na temat, ale ja to rozumiem tak, ze dziewczyna jest w trudnej dla niej sytuacji zyciowej i chcialaby sie kogos poradzic, a moze tylko wyzalic. Nie widze w tym nic zlego Miniu, moze nie ma z kim o tym pogadac? Postaw sie w jej sytuacji i spróbuj zrozumiec. :-)))

Autor: Hana  04.10.2004 zgłoś

W końcu każdą dopadnie niedosyt świata barbie, i zapragnie bobasa z dzieciństwa realistycznej wersji. Każdy z nas chce rozwinąc swój potencjał życiowy w trzech aspektach: intelektualnym, fizycznym i duchowym. Niekoniecznie w takiej kolejności. Bo dziecko to stan duch miłośc w szerokim znaczeniu, no fizycznym też :) iUważam, że tylko wtedy wpełni osiągamy szczęście życiowe. Ja spodziewam się dzidziusia i odliczam dni do Tego ważnego egzaminu. Nawet obrona pracy mgr "wysiada" do niego. Bo ten egzamin trwa nie mniej niż 18 lat! Pozdrowionka!

Autor: Hana do MONIKI  04.10.2004 zgłoś

TY POPROSTU MUSISZ MIEĆ DRUGIE DZIECKO I TRZYMAM KCIUKI ABY TAK SIĘ STAŁO!!!!!!

Autor: Monika do Hany  04.10.2004 zgłoś

Wielkie dzieki za slowa otuchy. Trzymam kciuki za Twoj poród i zdrowego dzidziusia! Pozdrawiam :-))) M.

Autor: Ankaa  04.10.2004 zgłoś

Dziekuje Moniko, masz racje, dokladnie wlasnie tak jest. Dziekuje Wam wszystkim kochane kobietki za trzymanie kciukow i pozytywne mysli. Wydawalo mi sie to w miare spokrewnione z tematem, ale jesli ktos sie poczul urazony, to przepraszam. Ja sama, jak juz pisalam poronilam. I bylo to niestety spowodowane stresem, ktory mamy przez te ciagle boje i walki o synka mojego meza. Dlatego teraz chce poczekac, aby cala sytuacje sie wyklarowala i uspokoila. Nie chce, aby moje dziecko bylo wciagane w te klotnie, nerwy. Poza tym, boje sie, ze znowu moze mi sie przydarzyc poronienie... Bo na wszelkie nerwowki reaguje bardzo emocjonalnie. Musze wiec chyba troche sie na to wszystko uodpornic, zdystansowac. Poza tym, nie wiem ja zareagowalby synek meza na "nasze" dzieciatko. Czy znioslby to? Jak mu to w przyszlosci ulatwic? Wiecie, gdy bylam pierwsz raz w ciazy, to mama Marco powiedziala do niego, ze ten dzidzus to bedzie dla niego obcy czlowiek, wiem, ze gdy my bedziemy mieli dzidziusia, ona bedzie na pewno probowac przekonac Marco, ze teraz to juz tata na pewno go nie kocha i nie potrzebuje, bo ma nowa dzidzie. A ja nie chce, zeby synek meza czul sie gorszy i wiem, ze bede robila wszystko, zeby byl pewny milosci taty i mojej. Mam nadzieje, ze wszystko sie ulozy i pewnego dnia, bedzie mi dane to szczescie, trzymac w ramionach wlasne, zdrowe, cieplutkie, pachnace malenstwo... Pozdrawiam goraco Monike, Anusie i wszystkie inne kobitki

Autor: Ankaa  04.10.2004 zgłoś

Moniko, jeszcze do Ciebie, mysle, ze jestes bardzo madra zyciowo kobieta i wiele matek powinno brac z ciebie przyklad. Twoj synek bedzie na pewno szczesliwy w zyciu, dzieki temu, ile dajesz mu na dalsza droge. Ja rowniez przesylam Ci pozytywne fluidy i jestem pewna, ze niedlugo zawita pod Twoj dach nowe, slodkie malenstwo. Po prostu tak bedzie, bo Pan Bog jednak sprawiedliwy, wiec komu mialby dac, jesli nie Tobie? Hana, ja tez dolaczam sie do trzymania kciukow!

Autor: anusia  04.10.2004 zgłoś

Dziekuje za pozdrowenia rowniez pozdrawiam goraco Ankee moja imienniczke i trzymam kciuki!:)

Autor: Kamila  04.10.2004 zgłoś

A ja chyba nie jestem jeszcze dojrzala na tyle, by zostac mamusia. Miewam okresy, gdy bardzo, wrecz fizycznie pragne dziecka, a nastepnego dnia, mowie, ze to ostatnia rzecz na swiecie, ktorej teraz chce i ciesze sie, ze nie jestem w ciazy. Nawet moj partner twierdzi, ze przerazaja go moja ciagle zmiany zdania. Gdyby ktos, bardziej doswiadczony , moglby mi poradzic, bylabym bardzo wdzieczna. Czy juz zawsze bede taka rozchwiana, czy to sie kiedys zmieni, po prostu dojrzeje do tej decyzji i podejme ja z pelna swiadomoscia? Przeciez dla dziecka tyle trzeba poswiecic, dac mu tyle cierpliwosci i milosci. Moze ja jakos pozniej dojrzewam. Moja mama zostala dwa razy matka, raz po dwudziestce i raz, po trzydziestym roku zycia i twierdzi, ze przy pierwszym malenstwie, sama czula sie jeszcze dzieckiem, to bylo dla niej za wczesnie. Natomiast, przy drugim dziecku - przy mnie - w pelni delektowala sie urokami macierzynstwa, czula, ze tym razem jest w pelni gotowa na bycie mama. Moze ja jestem taka sama? Ale gdzies tam, w srodku kielkuje we mnie ziarenko niepewnosci, a co jesli nigdy nie bede gotowa? Jesli zawsze bede sie tak wahac? Postanowilam jednak poczekac, takze z tego powodu, ze obecnie mamy z mezem bardzo ciezka sytuacje finansowa, a ja mam jeszcze 3 lata do skonczenia studiow. Nie chce byc dla swego dziecka rozwrzeszczana matka, ktora odczuwa go jako balast i nie ma cierpliwosci, jednego dnia go wielbi, a drugiego ma dosyc. Boje sie, ze tak wlasnie mogloby byc. Poczekam jeszcze, moze w koncu nadejdzie ten dzien, w ktorym stane sie pewna tego, czego chce. To taka wazna decyzja, dziecko to nie zabawka. Nie chce unieszczesliwiac siebie, meza i malenstwa swoimi humorami i niedojrzaloscia, tak, poczekam.

Autor: Monika  04.10.2004 zgłoś

Wiecie co dziewczyny? Dzieki Wam, Waszym milym slowom i trzymaniu za mnie kciuków zrobilo mi sie cieplej na sercu, naprawde, pomyslalam sobie :"jesli tyle osób tak dobrze mi zyczy, nie moze sie nie udac!". Jeszcze raz dziekuje za slowa otuchy, natchnelyscie mnie ogromnym optymizmem, czego i Wam serdecznie zycze. Trzymam za Was kciuki, pozdrówka dla Ankii ( udanego porodu i zdrowego dzidziusia ) , Hany i pozostalych forumowiczek. :-)))

Autor: agnieszka  04.10.2004 zgłoś

Witajcie jestem pod wielkim wrazeniem tego co tu przeczytalam, staram sie napisac cos sensownego, madrego ale nie umiem . Kazda z was po czesci ma swoja racje swoje opinie i doswiadczenia zyciowe. Kazda z was moze cos na ten temat powiedziec,a ja, ja jestem studentka, mieszkajaca z rodzicami, szukajaca pracy, mieszkania . Staram sie zyc jak kazda nastolatka a raczej mloda kobieta bo w koncu mam tylko 23 lata. m am chlopka z ktorym jestem szczesliwa i wiem ze on tez jest ze mna szczesliwy, chcemy byc ze soba ale wiemy doskonale ze niestyety nasze czasy nie ulatwiaja nam tego, mimo to staramy sie zyc, nie zalamywac , po prostu cieszymy sie kazda chwila spedzona razem. Nie jestesmy malzenstwem ani nawt po zareczynach, nie ktore z was moga powiedziec to na co czekamy- nie wiem, ale dla nas to nie jest az tak wazne , to jest tylko dla rodzicow, rodziny, znajomych. A my po prostu chcemy byc ze soba i kiedy bedziemy uwazali ze bedzie nam to potrzebne do pelni szczescia to zacementujemy to tak jak potrzeba. Teraz on mieszka u siebie ja u siebie co prawda nie mamy dziecka ale ja tego pragne i on tez -spytacie to na co czekacie!!! do roboty, dzialajcie!! - latwo sie mowi pewne rzeczy ze jak juz to malenstwo bedzie to sie to wszystko jakos ulozy, damy sobie rade. Jetsem wlasnie po wszystkim, myslalam ze jestem w ciazy, a nawet bylam tego pewna ,z jednej strony cieszylismy sie z drogiej byly obawy, NORMALNE, jedankdzis wiemy ze nie ma nic nie ma tego malego czlowieczka ktory moglby dac nam tyle szczescia ile my moglibysmy jemu dac. Tlumaczymy to sobie ze moze tak mialo byc, moze jeszcze nia pora. Nie stosujemy zadnych zabezpieczen nic- po prostu obydwoje stwierdzilismy ze jesli ma byc ktos jeszcze w naszym malym zyciu to -bedzie!! Chcialbym juz zostac mamusia, boje sie tego ale mimo tego chce. to chyba normalne. nie czekamy na odpowiednia chwile bo takiej chwili po prostu nie ma, czekamy na maly cud, moze w koncu cos sie stanie-A noz.... , Swiat jest strasznie pokrecony jak dla mnie, nie rozumiem.. staram sie funkcjonowac ale jesli ten nasz kraj nie zmieni sie to my moldzi ludzie nie bedziemy mieli zadnych szans, ale to nie wazne dzieci sa napiekniejsza istota na calym tym pokreconym swiecie !!!! nie twierdze ze trzeba sie rozmnazac na przymus (domy dziecka sa przepelnione) musimy wiedziec po co nam to dziecko??? dla mnie kazda matka jest w pewnym sensie bohaterka,bo to ona przeciez wie najlepiej co jej dziecku potrzeba , to ona zna swoje dziecko najlepiej, to ona odda zycie za nie, po prostu matka jest .... no wlasnie u kazdego z nas jest kims innym, to kazdy z nas musi sobie odpowioedziec jaka jest matka albo jaka ma matke , czy po prostu jaka by byla matka???? pozdrawiam wszystkie odwazne kobiety a najbardziej ciebie "ankaa" poniewaz uwazam ze jestes cudowna kobieta, trzymaj sie , mam nadzieje ze uda wam sie odzyskac malego Marco powodzenia

Autor: anusia  04.10.2004 zgłoś

piszecie tak fajne rzeczy ze sama zapragnelam miec dziecko a mam 19 lat:)

Autor: Ankaa  04.10.2004 zgłoś

Monika, Agnieszka, Anusia, Hana, jestescie po postu wspaniale! Wiecej takich babeczek i caly swiat bylby lepszy. Jestem pewna, ze wszystkie jestescie juz, lub dopiero bedziecie wspanialymi mamusiami i wychowacie najcudowniejsze dzieci pod sloncem. A wiec, ze tak brzydko powiem, "idzcie i rozmnazajcie" sie, aby bylo na swiecie coraz wiecej takich cudownych istot jak Wy!!! Agusiu, dziekuje za mile slowa. Za Ciebie tez trzymam kciuki i uwierz mi, predzej, czy pozniej zjawi sie na swiecie Twoj CUD, bo w pelni na niego zaslugujesz. A Twoje malenstwo na pewno bedzie zadowolone, majac taka kochajaca i madra mame. Buziaczki dla Was

Autor: ~Magdusia/Magdalena  05.10.2004 zgłoś

tik- tak, tik- tak, tik- tak................... mam 22 lata, dobra prace, cudownego chlopaka (niedlugo narzeczonego wlasciwie) i od dluzszego czasu slysze to denerwujace tykanie zegara..... Czy nie jestem jeszcze na to za mloda?? przestaly mnie irytowac placzace dzieci w srodkach komunikacji miejsckiej i nie tylko tam..... rozczulaja mnie dzieciatka moich dwoch kolezanek.... i zastanawiam sie czy nie odstawic pigulek.... Gdy poszlam do pracy, to stwierdzilam, ze bede zarabiac na studia (jeszcze nie stdiuje- dopiero od przyszlego roku), ale coraz czesciej przylapuje sie na mysli, ze te odlozone pieniadze przeliczam w glowie i kalkuluje czy starczy na wozek, lozeczko, nosidelko, fotelik i.......... rozpedzam sie w tych swoich fantazjach o dziecku. Czy oto nadszedl ten czas?? Jeszcze rok temu bylo tak: "Dziecko?! Nie!!! Moze za 5 lat!". A teraz czuje jak budzi sie we mnie instynkt macierzynski. Tak bardzo chcemy miec dziecko, ale nie wiemy czy to odpowiednia pora??? A co ze studiami? Szczerze mowiac, to kiedy mysle dziecku, to jestem gotowa zrezygnowac z dalszej edukacji- mysl o macierzynstwie daje mi radosc, czuje, ze jako matka czulabym sie spelniona. Jakos przestalam odczuwac pęd ku karierze...

Autor: nienormalna  05.10.2004 zgłoś

NIGDY nie bawilam sie lalkami w ksztalcie bobasa. Nie znosze niemowlakow. Brzydzi mnie mysl, ze sama kiedys bylam taka mala ohyda. Lubie dzieciaki, czemu nie, ale tak gdzies od 5 roku zycia wzwyz. Co ciekawe, dzieciaki mnie tez lubia, wiec nie jestem jakas czarownica-potworem. Mam 23 lata, moje dwie najlepsze przyjaciolki niedlugo zostaja matkami, a ja... a mnie skreca na sama mysl. Chcialabym byc bezplodna...

Autor: Myszka  05.10.2004 zgłoś

do nienormalnej: masz tylko (!) 23 lata, każda z nas dojrzewa do tej myśli w swoim tempie, jestem zaledwie dwa lata starsza od ciebie i do tej pory mogłam sięz Tobą w 100% zgodzić, rewolucja przyszła niedawno, inicjatorem był mój ukochany, będzie świetnym ojcem, ja nie chcę mu tego odmawiać, bo dzięki niemu wiem, że sama spełnięsię w roli matki. A wracając do dojrzewania do tego, moja mama miała 33 lata kiedy mnie urodziła, a kiedy skończyła 37 "podarowała" mi braciszka, ona też potrzebowała czasu, nie mów NIGDY, bo nic jeszcze nie jest przesądzone... może też zapragniesz...

Autor: nutria7  05.10.2004 zgłoś

Dzięki rr za słowa otuchy...Chyba będzie lepiej bo musi;-) A propos dojrzewania do macierzyństwa to moja prababcia wyszła za mąż mając 28 lat!!!Przed wojną! Już 19-latki to były starszawe panny...I jeszcze moją babcię urodziła.... To co ja mam teraz się zadręczać. Dopiero mam 29;-) A medycyna na przód idzie hehe

Autor: nutria7  05.10.2004 zgłoś

A tak z innej beczki to miło, że tyle świetnych kobitek jest na świecie. Przynajmniej w kafeterii...Już miałam wrażenie, że ja mam coś z głową i moje poglądy dziwne nieco są. W moim środowisku nikt nie ma żadnych przemyśleń na temat ciąży, planowania (co to jest?), wychowywania, relacji rodzinnych itp itd Wpadka-ślub-wzajemna niechęć-wspólne hodowanie (w odróżnieniu od wychowywania) dziecka-przyprawianie rogów obustronne-rozpad związku-nowa wpadka etc.etc. Bo to też i nie moje środowisko tylko zostałam przeszczepiona i przyszło mi tu żyć i oczy mi się ze zdziwienia cooraz szerzej otwierają...inny świat panocku... Znajomi mego męża z dzieciństwa mają stada żon, mężów, dzieci ślubnych i nie..., kochanków, kochanek. Na naukach przedmałżeńskich byliśmy jedyną parą nie w ciąży...Takie stare konie, po 26 lat. A reszta 17, 18 góra 20. wszystko z brzuszkiem. No i zgadnijcie kto się METODY musiał uczyć, no kto...I jako osobnik z wyższym wykształceniem i do tego lekarskim, nie w ciąży, i z rodziny katolicko-ewangelickiej od razu byłam podpadnięta;-)Bo najlepsza jest 18-letnia ciężarna katoliczka w naszym małym pipdowie hihi A od pigułek to włosy na języku wyrastają... Ale trochem z temata zboczylam

Autor: Delphini  05.10.2004 zgłoś

Do Nutrii Ja patrząc wokoło to pomału zaczynam wierzyć, że normą jest właśnie 19-tka z brzuchem,, że jedynym powodem małżeństwa jest ciąża i że jeśli po 25 nadal nie ma się dziecka to można się czuć już kosmitą. 30-tka a do mnie nadal nikt nie mów "Mama"... mi tak w środku to nawet nie jest strasznie potrzebne do szczęścia. Póki co ;))))) Ale z drugiej strony jak widzę nastolatką z dzidziusiem to czuję się conajmniej ułomna. W kafaeterii widze, że od tbraku dziecka przed 30-tką jeszcze nikt nie umarł. Ale... ;)))) może lepiej nie ryzykować... Ale ja się tak strasznie boję o pracę, porodu, wychowywania, przeszkadza mi brak mieszkanka no i przeraża mnie czuwanie nad niemowlakiem, wiedzieć kiedy i czym karmić, w co ubrać, z czym do lekarza itd itd. Im więcej o tym myślę tym więcej problemów widzę i tym mniej mi się chce dzidziusia. To abstrakcja. Tylko jak nie teraz to kiedy? Piszą tu 23 - latki, że już pora, już czas. Czyli ja to już całkiem żółwik jestem....

Autor: nutria7  05.10.2004 zgłoś

Delphini nie panikuj, może w dwie bezdzietne się zestarzejemy;-) Mam 28 lat i nawet moje koty nie mówią do mnie mamo... Z mężem mieszkamy w wynajętym mieszkaniu, mąż nie ma pracy, ja w związku z tym aż nadmiar. Mąż jest panem doktorowym przy żonie więc ja nie skoczę na łeb na szyję w macierzyństwo. Chcę mieć dziecko i to nie w przyszłosci odległej o lata świetlne ale nie na gwałt już. Wiem, że to oznacza bycie kosmitką(kosmatką?). Nie chcę dla mojego dziecka lekcji angielskiego od 4 miesiąca życia, nauki żeglowania i gry na pianinie od 7 oraz studiów na Oksfordzie ale obecnie nawet kupno pieluch tetrowych finansowo by mnie zabiło, nie wspominając o pampersach buhaha jak śpiewa Violka Villas "...jeszcze przyjdzie czas, przyjdzie czas, przyjdzie czas..." buhaha całuję żółwika w karapaks

Autor: gosiaczek  05.10.2004 zgłoś

Zaczytałam się w Waszych opiniach... mam 28 lat, kończę zaoczne studia, mam faceta którego baaardzo kocham, on mnie też. Mamy mieszkanie. On ma dobrą pracę, ja nie (to chyba jedyny minus naszej sytuacji) Gdzie problem??? właściwie sama nie wiem, chcę małżeństwa, On niby też... ale jakoś nie możemy dojść do ołtarza. Rzadko o tym rozmawiamy bo nie chcę mieć odczucia że, go tam ciągnąć na siłę- więc milczę. On też. Dwa razy rozmawialiśmy o ślubie, mówi bez namysłu że chce ale nic nie robi w tym kierunku, nie oświdcza się, nie jest zainteresowany datą, miejscem... każdą z tych dwóch rozmów ja zainicjowałam i jakos tak rozeszło się po kościach, nic nie ustaliliśmy. Najpierw muszę to jakoś rozwiązać bo dziecko ( mimo że bardzo Go pragnę) chcę mieć po ślubie. Chcę żebyśmy się pobrali dlatego że chcemy a nie musimy. Pozdrawiam wszystkich!!!

Autor: agnieszka  05.10.2004 zgłoś

witam ponownie zauwazylam ze pojawilo sie troche kontrowersyjnych wypowiedzi. Moze faktycznie, komentarze odbiegły od tematu przewodniego, ale w koncu to tylko nasze zycie i kazda z nas chciala cos dodac od siebie. Jednak to wciaz ten sam temat tylko ze przez kazda z nas inaczej interpretowany. Chyba nie pomyle sie duzo jesli powiem ze kazda z nas to dotyczy, bo przeciez kazda kobieta myslala o tym malym, niewinnym dzieciatku. Moim zdaniem, kazda kobieta wie co jest dla niej najlepsze. Ponadto wydaje mi sie, ze jesli kobieta chce miec dziecko czy tez nie, to w koncu jest to jej indywidualna sprawa. I nikt nie powinien ja naklaniac na sile. Ja osobiscie chce miec dzidziusia jak juz wspomnialam, ale to chyba nie jest nic zlego ze w tym wieku (23), wiem doskonale ze sa kobiety ktore oddaly sie wylacznie karierze, swobodzie, zyciu towarzyskiemu i nieneguje ani nie namawiam ich aby to zmienialy- bron Boze!! ja tylko chce powiedziec ze nie jest wazny wiek, wazne jest to czy dana kobieta chce miec dziecko, czy chce mu sie poswiecic, czy chce je po prostu kochac?? Niestety w naszych obecnych czasach jest za duzo kobiet ktore oddaja swoje dzieci do domu dziecka, wiem ze dla malucha jest to dobre niz glodowac, byc wykorzystywanym czy nawet nie kochanym ale wiezcie mi ze taka kobieta jest gorsza niz ta co mowi ze nie chce miec dziecka. Dlaczego, po prostu ona nie rodzac dziecka nie krzywdzi Go. Zeszlam z tematu ale przeraza mnie to co sie dzieje w naszej zakichanej Polsce. Pisze o tym bo jestem studentka ktora bywa w takich osrodkach opiekunczych i widze jak te dzieci cierpia. Powiedzcie czy to jest ich wina ze sie urodzily??? Przepraszam ze tak zakoncze swoja wypowiedz ale nie wiem co moge jeszcze dodac. Pozdrawiam was wszystkie, te młode i te nieco starsze kobietki i mam nadzieje ze ten komentarz nie urazil zadnej z was.

Autor: Ali  05.10.2004 zgłoś

A ja też chciałabym mieć już swojego bobaska. Mogłaby być wpadka, ale wpierw chciałabym aby mój facet zaproponował wspólne mieszkanie albo się oświadczył, Bo tak na "brzuch" to nie chciałabym go brać. Za każdym razem gdy mam sodtać okres, to czekam dostane czy nie, i jak w końcu jest to czuje małe rozczarowanie. Ach...

Autor: anusia  06.10.2004 zgłoś

Tak ja sie zgadzam ze wszytkimi kobietami majacymi po 23 lata i mowiacymi ze juz czas poniewaz dziecko siedzi czlowiekowi zamin sie usamodzielni20 lat...a my nie konczymy zycia jak mamy 40 lat tylko mozemy je na nowo zaczac totalnie wolni z mezem..Mozna wtedy wydawac kaske na siebie..a nie 35 lat dziecko sie rodzi a stray zgrzybialy czlowiek wychowuje syna ktory powinien byc wnuczkiem..juz sie nie ma tyle sily i nerwow ..czlowiek chce isc na emeryture wczesniej i miec luz a nie moze bo kasy nie straczy wtedy...wiec nie uwazam 30 letnich kobiet za bardziej odpowiedzialne jesli mialy wczesniej dobrego partnera i tylko z wlasnej wygody nie chcialy dziecka...potem dziecko cierpi bo jakie moze miec wspole tematy 15 latek z 50 latkiem??!! Caly czas sie swiat zmienia z nim ludzie mlodziez..a rodzice powinni rozmawiac rozumiec problemy dziecka...Strasznie to egoistyczne patrzec tylko Ja Teraz a nie Ono Przyszlosc..zycie sie nie konczy gdy dziecko sie pojawia..

Autor: a 25  06.10.2004 zgłoś

MAM 25 LAT PODCZAS ZESZŁOROCZNYCH WAKACJI PONAD WSZYSTKO ZAPRAGNĘŁAM MIEĆ DZIECKO.TO BYŁO TAKIE NIESPODZIEWANE.WCZESNIEJ MYŚLAŁAM, ZE WOGOLE NIE BEDE CHCIAŁA MIEC DZIECI ALE PRZECIESZ DZIECKO TO NAJWIĘKSZE SZCZEŚCIE JAKIM LOS MOŻE OBDAROWAC KOBIETE.MARTWIŁAMSIĘ JAK MOJSZEF W PRACY ZAREAGOJE NA TĘ WIADOMOŚĆ ALE OKAZAŁO SIE,ŻE TRAKTOWAŁ MNIE LEPIEJ NIZ DO TEJ PORY. TO FAKT, ŻE POSIADANIE DZIECKA WSZYSTKO ZMIENIA ALE MACIERZYNSTWO UCZYNIŁO MNIE W PEŁNI KOBIETĄ I TERAZ MAM WSZYSTKO CZEGO PRAGNEŁAM.NIE BÓJCIE SIE MIEĆ DZIECI.T MAŁE SZKRABY UCZĄ NAS MIŁOŚCI I CIERPLIWOSCI A TEGO WŁAŚNIE SWIAT POTRZEBUJE.....

Autor: Monika C.  06.10.2004 zgłoś

Czytajac wypowiedzi czytelniczek zdalam sobie sprawe w jak bardzo komfortowej sytuacji sie znajduje...choc poczatki wcale nie byly latwe. Przerwalam studia na drugim roku bo nadarzyla sie okazja, wyjazd za granice, w Polsce nawet po studiach o prace trudno, wiec nie wahalam sie ani chwili. Tutaj poznalam swego obecnego meza. Znalismy sie dosc krotko, gdy zaszlam w ciaze, mialam jeszcze mozliwosc zabezpieczenia sie ale on powiedzial ze co ma byc to bedzie, wiedzialam zreszta ze pragnie dziecka, byl juz po 30-dziestce. Ja dziecka pragnelam od zawsze, szybko dojrzalam, zawsze tez uwielbialam dzieci a one mnie. Kiedy test ciazowy wypadl pozytywnie, cieszylam sie jak wariatka. Ciaza zawsze byla dla mnie czyms pieknym, a gdy patrzylam na kobiety w ciazy-na mej twarzy wital usmiech. Mimo, ze "stan blogoslawiony" znosilam wyjatkowo zle, byl to najpiekniejszy okres w moim zyciu. Urodzilam zdrowa (4280g) sliczna coreczke. Nie musze pracowac bo moj maz w pelni zaspokaja potrzeby naszej rodziny. Teraz, kiedy malutka ma prawie 7 mies. planuje skonczyc kursy, doksztalcic sie, miec jakies zabezpieczenie na przyszlosc, zeby po odchowaniu dzieci miec jeszcze jakis cel, zinteresowania, spelnic sie tez zawodowo. Bardzo chce miec drugie dziecko, ale planuje je za mniej wiecej dwa lata, a ten czas wykorzystam na doksztalcanie sie. Z wypowiedzi czytelniczek czesto przebija obawa o prace, pieniadze, czesto chca miec dzieci ale warunki im na to nie pozwalaja. Jest to bardzo przykre, z pewnoscia decyzja o dziecku jest wtedy duzo trudniejsza...Ja postanowilam najpierw zalozyc rodzine, a czas na kariere zawodowa postawilam na drugim miejscu, wiem jednak ze nie kazdy moze sobie na to pozwolic i jestem szczesciara ze tak akurat sie ulozylo. Dzieci to Dar Bozy, pozwalaja czlowiekowi dojrzec, wziac odpowiedzialnosc nie tylko za siebie ale i za tego drugiego Czlowieka. To najpiekniejsze co moglo mnie w zyciu spotkac, i wcale nie twierdze ze jest to najlepsze co moze spotkac kazda kobiete, bo nie kazda odczuwa potrzebe posiadania dziecka. Nie jest to zle. Kazdy podejmuje decyzje sam i bierze za nie odpowiedzialnosc. Milo czytac wypowiedzi kobiet, ktore macierzynstwo i posiadanie dzieci traktuja jako Dar i ciesza sie z jego posiadania:) Juleczka wlasnie sie obudzila i daje znac, zebym do niej przyszla, wiec lece...:)) Buziaczki i powodzenia wszystkim kobietom, tym z dzidziusiami i tym bez:))M.

Autor: ~Gość  06.10.2004 zgłoś

Wczoraj czytałam ten artykuł i nie zdawałam sobie jeszcze sprawy z tego, że to właśnie mnie dotyczy... od wczoraj powinnam być w dniach księżycowych ale tak nie jest, zamiast zmarwienia ogarnia mnie od rana nieopisana radość... na samą myśl, że może życie podjęło decyzję za mnie... ;) Zastanawiam się z uśmiechem na ustach: kupić test już dzisiaj, czy poczekać do końca tygodnia. Choć z drugiej strony to nie jest odpowiedni czas... studia, od miesiąca prowadzę własną dzialalność... jednak, czy kiedyś przyjdzie ta odpowiednia chwila? Nadmienię, że do tej pory nigdy nie chciałam mieć dzieci, coś się we mnie zmieniło....

Autor: Katie - do Ani  06.10.2004 zgłoś

Nie znam szczegółów z Twoim mężezm i Jego byłą żona ale jest coś co możecie zrobić. Podobna sytuacja zdażyła się mojemu dalekimu kuzynowi. Chodzi o to, że ma dziecko z kobietą z którą bierze rozwód. I ona również osiąga to co chce kosztem dziecka, wmawia mu że tatuś nie daje jej pieniedzy i dlatego nie kupi zabawek, Mała jest znerwicowana i dopiero przy rodzinie ojca sie uspokaja. Wydawało sie ze sprawa jest przegrana bo matka jak zwykle dostała opieke rodzicielska z prawem decyzji, ale...jej zachowanie na sali sądowej wzbudziło pewne podejrzenia sędziny (raz euforia, zadowolenie to znowu krzyki i wyzwiska na byłego męża) i skierowała ja na badanie psychiatryczne. I okazało się, że coś nie jest tak jak być powinno. Teraz mój kuzyn walczy o całkowite prawa rodzicielskie i unieważnienie małżeństwa. Nie wiem jakie są wymagania aby skierowac kogos na taki badania ale może spróbujcie tego. Jak wyjdzie,że jest niestabilna emocjonalnie to już punkt dla was. Zawsze warto spróbować. Zycze powodzenia!!!

Autor: monia  07.10.2004 zgłoś

DROGIE DZIEWCZYNY ! ZACZYTAŁAM SIĘ W WASZYCH OPINIACH (1,5 GODZINY) A JEDNAK SĄ KOBIETY, KTÓRE MYŚLĄ I CZUJĄ TAK JAK I JA ! MAM PODOBNIE JAK WIELE Z WAS.TEŻ BYŁAM ŚWIETNĄ, ZOORGANIZOWANA I ODPOWIEDZIALNĄ DZIEWCZYNĄ, DOBRĄ UCZENNICĄ I CÓRKĄ I ŻADNA "WPADKA" NIGDY NIE WCHODZIŁA W RACHUBĘ.MOJA MAMA MIALA ZAWSZE DO MNIE OGROMNE ZAUFANIE, MÓJ CHŁOPAK (OBECNIE MĄŻ) KIEDY TYLKO CHCIAŁ MÓGŁ ZOSTAWAĆ U NAS NA NOC (PODKREŚLAM ŻE JUŻ WTEDY BYLIŚMY DOROŚLI I ODPOWIEDZIALNI ZA SWOJE CZYNY) ALE WTEDY BYLIŚMY BARDZO, ALE TO BARDZO OSTROŻNI, "TYSIĄC" ZABEZPIECZEŃ AŻ ŚMIESZY MNIE TO TERAZ ! Z KOLEI MOI TEŚCIOWIE NIE POZWOLILI SPAĆ NAM ZE SOBĄ NA DWA DNI PRZED ŚLUBEM (NAWET NIE CHODZI O RELIGIE, BO SA NIE WIERZĄCY) A DZISIAJ STANOWCZO DOMAGAJA SIĘ WNUKA/WNUCZKI ! CZASEM TROCHĘ ŻALUJĘ, ŻE WTEDY BYLIŚMY TACY OSTROŻNI ! MOŻE DZISIAJ NIE MUSIELIBYŚMY CO MIESIĄC RZUCAĆ MONETĄ (ORZEŁ CZY RESZKA) CZY MAM NADAL BRAĆ PIGUŁKI CZY TEŻ MOŻE NIE.WIEM TO ŚMIESZNE ! TAK WŁAŚCIWIE TO MÓJ UKOCHANT TO TYLKO CZEKA NA MOJĄ DECYZJE (ON BARDZO CHCE MIEĆ DZIECKO), A JA JESTEM CZASEM TAKA ZŁA, ŻE WCIĄŻ NIE MOGE SIĘ ZDECYDOWAĆ I CO GORSZA BARDZO SIĘ BOJĘ ! CZASEM TO NAWET CHCIALABYM ŻEBY KTOŚ PODEJMOWAŁ ZAMNIE DECYZJE, BO JA JESTEM MAŁO ELASTYCZNA ! NAJPIERW STUDIA,PRACA NAJLEPIEJ DOBRA, STAŁA. CHCĘ RODZINIE, WSZYSTKIM DOOKOŁA POKAZAĆ ŻE JESTEM KOBIETĄ AMBITNĄ, SAMODZIELNĄ I POTRAFIĘ COŚ OSIĄGNĄĆ A Z DRUGIEJ STRONY MYŚLĘ, ŻE TRZEBA CZASEM DAĆ SOBIE ODROBINKĘ SZALEŃSTWA. JAK TO JEST ŻE NIEKTÓRE KOCHAJĄ SIĘ I WOGÓLE NIE MYŚLĄ O ZABEZPIECZENIU?! CZYLI TCHÓRZ?! OK ! ALE CORAZ CZĘŚCIEJ CHCIAŁABYM PRZYTULIĆ DO SIEBIE MOJE WŁASNE DZIECKO, APRZEDE WSZYSTKIM DAĆ SZANSE GENOM MOJEGO MĘŻA, BO NAPRAWDĘ WARTO ! TAKA MAŁA REPLIKA MOJEGO UKOCHANEGO MI SIĘ MARZY ! MYŚLĘ TEŻ CZASEM, ŻE WARTO SPRÓBOWAĆ ABY PRZEKONAĆ SIĘ CZY RZECZYWIŚCIE MOŻEMY BYC RODZICAMI. NACHODZĄ MNIE CZRNE MYŚLI ( MOŻE KTÓREŚ Z NAS JEST BEZPŁODNE). WIEM JEDNO MOJE KOLEŻANKI, KUZYNKI TE KTÓRE STARAŁY SIĘ O DZIECI I TE KTÓRE WOGÓLE O TYM NIE MYŚLALY SĄ WSPANIAŁYMI MATKAMI I BARDZO KOCHAJĄ SWOJE MALEŃSTWA ! MAM NADZIEJE, ŻE I JA KIEDYŚ TEGO DOŚWIADZCZĘ ALE JAK NA RAZIE KOŃCZE STUDIA, SZUKAM PRACY, ZAPISUJĘ SIĘ NA KURS KOMP,ANGIELSK,FRANCUSK I AEROBIKU, A POTEM WAKACJE NAD CIEPŁYM MORZE ! ZAWSZE JEST COS DO ZROBIENIA !!!!!!!!!!!!! WIĘC MOŻE ZDAM SIE NA LOS?! CO O TYM SĄDZICIE?!

Autor: Jolka => moni  07.10.2004 zgłoś

Wedlug mnie powinnas zdac sie na los, bo moze byc tak, ze jak "ci sie zachce" za 10 - 15 lat - moze byc za pozno! W zyciu jest zawsze cos fajnego do zrobienia i zawsze cos do kupienia, ale uwierz mi - mam dziecko - bycie mama nie przeszkadza w realizowaniu wlasnych marzen, jesli bardzo czegos chcesz! Ja mam dziecko i jednoczesnie pracuje, jedno drugiego nie wyklucza! Minely juz czasy "stania przy garach" - mozesz urodzic i odchowac dzidziusia i wrócic do pracy! "Idz na calosc"! Zadna praca nie da Ci takiego szczescia jak dzidzius, wiem co mówie! Trzymam a Ciebie kciuki :-)))

Autor: J  07.10.2004 zgłoś

J do ~Gosc Jezeli czytalas, co napisalam wczesniej, to wiesz, ze dokladnie tydzien temu bylam w takiej sytuacji jak Ty. Kupilam test - i TAK... Pierwsze 3 dni byly straszne - ogromna niepewnosc reakcji "szczesliwego tatusia", nie docieralo do mnie kompletnie, ze chodzi tu nie o problem, ale o dziecko! Ale juz jest lepiej, ciagle jeszcze nutka niepewnosci, ale i znacznie wiecej optymizmu. Z calego serca zycze Tobie i sobie powodzenia!

Autor: Katarzyna_20  07.10.2004 zgłoś

Do monia: Tez taka chcialam byc pokazac moje ambicje itd. Mam kochającego chlopaka juz za 2 tygodnie meza. Planowalismy miec dziecko ale nie jeszcze teraz...i trafilo sie...cieszymy sie bardzo...i tez mam studia i prace....ale malenstwo jest najcudowniejszym darem...jaki mozna dostac z gory...zastanow sie i zdecyduj na dzicko poki jestes mloda....potem moga byc komplikacje i ..... bedziesz zalowac.... Poza tym trzeba cieszyc sie tym ze mozna miec dzieci.....inni nigdy ich miec nie beda....i to przykre ale tak jest Zycze Ci powodzenia!!!!!!!!!!!! Dziecko to najwiekszy skarb!!!!!!!!! Pozdrawiam Kasia

Autor: DELPHINI  08.10.2004 zgłoś

NUTRIA7!!! Jak powiem że mi lepiej po Twoim mailu to będzie trochę za ptymistyczne, ale i tak miło wiedzieć że nie ja jedna jestem TA ROZSĄDNA. Aczkolwiek niektóre panie tu obecne (wirtual) zjadłyby mnie żywcem - jakiż to rozsądek babcia wychowująca własne dziecko. Bo jeśli się niebawe za maleństwo nie wezmę to faktycznie w weku lat 40 będe ganiać do przedszkola wcale nie po wnuka.... Jednak brak własnego M nieco paraliżuje. Widzę że i Ciebie, więc witaj w klubie. Problem z pracą też nas obie się tyczy. Niby oboje ją mamy póki co, ale nie koniecznie super płatną i nie kocznie pewną. I właśnie dlatego jak pomyślę ile efekt brzuszka kosztuje to pospiesznie sprawdzam czy na pewno dziś wzięłam procha ;)))) Ciuszki, akcesoria, papki,, lekarze.... łomatko! skąd na to brać? Tak żeby nie żerować na wszystkich wokoło... A ponoć i za poród czasem trzeba zapłacić.... Trudne to jak cholera! Czasem sobie kompletnie nie radzę. Przeraża mnie życie. A Ty Nutria, jak się bawisz w zdobywanie tytułów to zapewne wolnym czasem nie grzeszysz cio? I weź tu wpakuj jeszcze baby... Ja wychodzę z pracy koło 18. W domu jestem godzinę później, i sił mi starcza na dotarcie do wanny, zasypiam w drodze do poduszki. Gdzie szanse na odbiór z przedszkola, ugotowanie jedzonka, zaprowadzenie do lekarza, poczytanie na dobranoc, pouczenie literek itd.... W teorii to wygląda jak thriller... dlatego nie wiem czy świadomie się kiedyś zdecyduje na to do czego nas stworzyła natura... Pozdro

Autor: buka  08.10.2004 zgłoś

a ja już od 10-ciu prawie lat mam swoją MAJĘ, no i Zochę! Jestem szczęśliwa z tego faktu.

Autor: kriby  09.10.2004 zgłoś

...hehe, czytając ten artykuł widziałam siebie, ale jestem jeszcze bardzo młodziutka i wystarczają mi odwiedziny moich dwóch siostrzeńców. próbuje nie myśleć jeszcze o dzieciach, i tu zacytuje d.o.p. "ja mam dopiero lat dwadzieścia kilka, to jest ten wiek kiedy życie nie może gdzieś obok przemykać", narazie nastawiam sie na uzyskanie jakies pozycji, żebym mogła niezależnie od faceta wychowywać moje baby, choć nie mówie,że sama ;)...

Autor: kriby  09.10.2004 zgłoś

...no i na zabawe tez sie nastawiam, bo wiem,że potem będę chciała odstawić te wszystkie balety na bok;)

Autor: Izka  10.10.2004 zgłoś

Być może tak jest... ale ja jestem nastolatką. Ledwie wyobrażam sobie mój przyszły pierwszy raz a tu już dziecko... Jeśli mam napisać coś głupiego lub przemądrzałego to lepiej żebym nic nie napisała. Pozdrawiam wszystkich...

Autor: agi  11.10.2004 zgłoś

A ja chcę bardzo, bardzo być mamą, od zawsze chciałam. Uwielbiam dzieci, ale czasem ich widok powoduje u mnie łzy. 2 razy poroniłam i teraz mam kłopoty z zajściem w ciążę :(. Nie liczą się pieniądze, choć wydajemy ich bardzo dużo na wizyty u specjalistów, leki, szczepienia. Przez te 2 lata przechodziłam różne stany od radości z dwóch krech na teście, przez płacz w szpitalu, zabiegi, myśli samobójcze, zobojętnienie.... można tak wymieniać i wymieniać. BYŁO I JEST BARDZO CIĘŻKO. W tej chwili pozostaje mi modlitwa o ten jeden cud, cud narodzin, bo pozytywny test, to tylko malutki kroczek do dziecka. Wytrwać 9 miesięcy, to prawdziwa sztuka. Mam 26 lat, a czuję się już bardzo stara. Każdy miesiąc kończy się tak samo i wydaje mi się, że życie ucieka. Wszyscy mówią, że jestem młoda i mam czas. Jak ja nie lubię tego gadania :[. Dziewczyny nie czekajcie z decyzją do czasu, gdy będziecie miały super pracę, dom, samochód. To naprawdę nie daje szczęścia. Na starość nie będziecie mieli nikogo. Boję się, ale wierzę, że może kiedyś stanie się CUD.

Autor: bella  11.10.2004 zgłoś

mnie przeraza tylko jedna mysl, mam 24 lata i po przebytych chorobach moze grozic mi bezplodnosc,jedynym wyjsciem jest zajsc w ciaze jak najpredzej.tylko ze nie mam z kim.boje sie ze za rok moze byc juz za pozno, nie wyobrazam sobie zycia bez dziecka.

Autor: kaka  11.10.2004 zgłoś

dziewczyny mam, mam ta kochana córeczke i nie wyobrażam sobie życi bez niej ma już pięć lat więc nie jest juz słodkim bobaskiem ale wszystko co do tej pory dzięki niej przeżyłam jest cudowne czasem mistyczne. Kiedyś też myślałam najpierw mieszkanie, samochód itd. los dał mi ta cudowna osóbkę i dziękuję za to każdego dnia, ponieważ już drugiej szansy nie będę miała, niestety. Dlatego apeluje jak kilka moich poprzedniczek : NIE CZEKAJCIE, niech nic nie będzie ważniejsze. Bo po co ten samochód dom i inne rzeczy materialne jeżeli nie ma dla kogo żyć?

Autor: ika  11.10.2004 zgłoś

Dziewczyny,nie czekajcie z ciążą....to wspaniały okres życia mimo mdłości i kilku kg więcej,potem macie obok taką małą istotke przy sobie...To wynagradza wszystko.Ja nie wyograżam juz sobie życia bez moich dwóch chłopaków(4mies).Mimo,że mam 21 nie żałuję,a cała gadka z tym,że nie skończycie studiów i kariera wam sie sypnie....gówno prawda!!! Ja jestem na 3 roku medycyny,i radze sobie....Wiec zdecydujcie sie co jest ważniejsze zajebista bryka czy mała kopia ciebie???? Pozdro dla all

Autor: "wariatka_29"  11.10.2004 zgłoś

He he... A ja właśnie jestem w 6 miesiącu i tym razem to będzie synek ( mam już w domu 8 letnią swoją podobiznę ). I mimo, że wcale nie planowałam Niuniusia, że jestem po rozwodzie a z obecnym partnerem żyję na kocią łapę to cieszę się !!! W dzisiejszych czasach trudno podjąć świadomą decyzję i jeszcze trudniej powiedzieć, że właśnie ta chwila jest tą odpowiednią na posiadanie dziecka. Wiem, że teraz już zawsze w moim domu będzie wesoło i będzie nas więcej. I właśnie z tego się cieszę, że mój głód domu i rodziny w końcu zostanie zaspokojony.I mimo, że muszę wynajmować mieszkanie bo na swoje wciąż nas nie stać to cieszę się z tej ciąży jak wariatka ... A tym, którzy chcą mieć wszystko poukładane i udaje im się zachować kolejnoś praca, mieszkanie, samochód, dzieci gratuluję - pewnie, że tak jest prościej i bezpieczniej. Natomiast niezdecydowanym posiadaczkom dóbr materialnych mówię, że z rzeczą nigdy nie połączy Cie taka więź jak z dzieckiem, bez względu czy będzie to A6 czy też BMW ...

Autor: mabebe  11.10.2004 zgłoś

Ja również chciałabym założyć rodzinę i mieć dzieci, planujemy to razem z moim chłopakiem. Niestety narazie na planach się kończy i tak naprawdę nie wiadomo kiedy spełnią się nasze marzenia. Powód: brak funduszy, mieszkania, pracy, która dałaby nam możliwość realizacji tych naszych największych w chwili obecnej marzeń. Polska zdecydowanie nie jest krajem, który stwarza jakiekolwiek perspektywy na przyszłość. Nasi "kochani" parlamentarzyści doskonale dbają o to, żeby na świat nie przychodziły kolejne buźki do wykarmienia.

Autor: black_girl  11.10.2004 zgłoś

po pierwsze gratuluję artukułu.. dobry i daje do myślenia! tyle że nie pasuje do każdej kobiety. nie kazda z nas "ewoluuje" w ten sposób.. sama znam wiele młodych dziewczyn, moich koleżanek które pragną mieć dzieci to nawe sporo.. argumenty typu "Polska zdecydowanie nie jest krajem, który stwarza jakiekolwiek perspektywy na przyszłość"(choć osobiście się z tym zgadzam) do nich nie rpzemawiają.. one pragną owszem mieć muskularnego Kena ale do tego minimum dwójkę malutkich babe... najczęstszy model to 2+3... na pytanie KIEDY? na studiach, za 5 lat czy za dziesięc.. odpowiadaja dośc często że już w trakcie studiów, no ewentualnie zaraz po...ale im szybciej tym lepiej.. "wyjątków" od opisanej reguły znam więcej niż przypadków ją potwierdzających... no cóż... były też wersje Barbie w ciąży i Barbie i jej dzieci...:):D pozdawiam black_girl

Autor: Kasia  11.10.2004 zgłoś

Zawsze mówiłam że najpierw będę żoną potem mamusią... Tymczasem od paru dni męczę się z myślą o tym że chce mieć dziecko.. jestem na 3 roku studiów i nieuchronnie posiadanie dziecka łaczy się z urlopem dziekańskim... Boje się też reakcji rodziców... tak bardzo zazdroszcze wszystki mamusiom... także tym przyszłym... Na tą chwile marze o tym aby poczuc TO pod sercem.... Moja sytuacja jest dość trudna... ale wiem że oboje chcemy tego dzidziusia... i jeszcze pare dni.. i chyba nic mnie nie powstrzyma... przecież to jest piękne... czyż nie??

Autor: Kasia  11.10.2004 zgłoś

P.S I oczywiscie jak na zlosc trafiam na ten artykul.... ;)

Autor: Zuzia  11.10.2004 zgłoś

Moim zdaniem,mieć dziecko to prawdziwe szczęscie,ale nie można na nie sie decydować nie mając na to srodków,jednak jakby nie patrzeć dziecko to poważna i bardzo duża inwestycja,nie można powiedziec chce dziecko to sobie zrobie,,trzeba pomyślec co bedzie potem,za co je ładnie ubiore,czy dam mu to czego oczekuje.

Autor: Gumi  11.10.2004 zgłoś

o rany... a ja w ogole nie mysle o dziecku...to znaczy mysle, gdy maz mnie pyta, czy moze...? kiedy...? dlaczego nie...? A ja po prostu NIE CZUJE tego pragnienia...nie wiem dlaczego i to mnie niepokoi, wymyslam sobie coraz to nowsze zadania itp, a nie mam po prostu TEGO pragnienia...i co zrobic? leczyc sie?????????????????? mam 27 lat...porazajace!

Autor: marta  11.10.2004 zgłoś

A ja wam powiem dziewczyny, ze od jakis 2 moze wiecej lat strasznie interesuje mnie macierzynstwo. Nie zebym sie do tego zabierala juz teraz ale jestem pewna ze w przyszlosci chce byc mama i wiem ze moj mezczyzna tez kiedys chcialby byc tata. Wiem nawet ze napewno bedzie kochanym tatusiem, przyznam ze nawet czesciej o tym wspomina niz ja sama.. ale to takie slodkie jak o tym mowi, jeszcze bardziej mnie do tego ciagnie. Zycze wam wszystkim takiego faceta (nie zeby byl idealem) ;) Macierzynstwo musi byc fascynujace a do tego jak sie jeszcze ma oparcie w drugiej osobie... zyc nie umierac. Uwielbiam czytac wszystkie artykuly na team ciazy, porodu, karmienia i w ogole bycia mama. Na mnie jeszcze czas jestem przed dwudziestka a le juz teraz chcialabym sie jakos dobrze do tej roli przygotowac nie wiem czemu to mnie tak pociaga... to musi byc naprawde wspaniale! a tak na marginesie pozdrawiam was wszystkie stworzylyscie niezwykla atmosfere, buziaki;)

Autor: Jane  11.10.2004 zgłoś

A co zrobić jak rok po slubie (kiedy chciałoby się mieć dziecko) dowiaduje się człowiek, że "mąż" go zdradza?.Związek niby trwa dalej, ale to już nie to.Czy mozna się zdecydować na dziecko z takim facetem? Może ktoś podpowie ............

Autor: vicki1x  11.10.2004 zgłoś

Jestem 2 miesiące po ślubie, ale juz od dawna probóje zajsc w ciaże. niestety - wszystko idzie nie tak jak trzeba. Uwielbiam dzieci są one dla mnie wszystkim i to nieszczęście odbiera mi szasami rozum. Dlaczego na śiwcie jest taka niesprawiedliwość, że kobiety które pragną mieć dzieci ogarnia taki koszmar, a z rodzin patologicvznych matki rodzą co roku......!!!!!??????

Autor: agi  12.10.2004 zgłoś

Wszystkim walczącym o Dzidziusia polecam forum na stronie: www.nasz-bocian.pl A te które nie chcą dzieci, niech poczytają, jak inne muszą cierpieć.

Autor: Izolda  12.10.2004 zgłoś

Drogie Kobietki, Czytam o waszych przeżyciach i aż łezka się w oku kręci.Mam 23 lata od niedawna jestem mężatką.Tydzień temu moja młodsza siostra urodziła maleństwo.Koleżanka z pracy urodzi za pare dni.A ja wiem, że czeka mnie leczenie i hormony aby móc począć moje maleństwo.Przeraża mnie fakt, że nie mogę nawet rozpocząć próby zajścia w ciążę, bo przecież nowe stanowisko w pracy wymaga podniesienia kwalifikacji a ja nie mam studiów i pieniędzy na nie,więc mninie kolejny rok potem następne trzy lata do licencjatu.I tak bardzo się boje, że mnie nie będzie dane cieszyć się macierzyństwem a to moje wielkie pragnienie.A żal jest tak wielki,że nie mogę nawet patrzeć bez wzruszenia na mojego siostrzeńca. Życzę wszystkim kobietkom w podobnej sytuacji więcej szczęścia.

Autor: ja  12.10.2004 zgłoś

ja nie chcialam miec dziecka..jeszcze nie teraz...a tu "wpadka" ..co robic? wiedzialam ze wszystko sie ulozy..mam wspanialego faceta..z jednej strony sie cieszylam a z ddrugiej panicznie balam..te uczucia przeplataly sie we mnie nawzajem...zaczelam kochac moje dziecko..wyobrazalam sobie ta okruszynke w moim brzuchu..instynkt macierzynsk sie odezwal...i co?? i stracilam ta moja okruszynke ...poronilam...:(

Autor: Sylwia_21 lat  12.10.2004 zgłoś

Ja również chciałabym mieć już takie maleństwo.W czerwcu przyszłego roku kończę studia licencjackie,a 3 miesiące później (we wrześniu) wychodzę za mąż. Mam świetnego,odpowiedzialnego narzeczonego, który również chciałby mieć już dziecko. Dziewczyny widziałam go często jak opiekował się dzieckiem swojej kuzynki, to było cudowne, świetnie się nim zajmował, przewijał,karmił.Wiem że będzie się naszym równie dobrze zajmował.Dużo rozmawiam z nim na ten temat. Czasem przechodzą mnie ciarki jak pomyślę że nas mogłaby spotkać bezpłodność. Dziewczyny życzę Wam powodzenia,kochajcie swoje maleństwa i zachęcajcie mężów do zajmowania się nimi. Buziaki.

Autor: Justyna  12.10.2004 zgłoś

Ja także chciał bym mię juz dziecko. Chciaż mam dopiero 18 lat to chciała bym sie już orzenić. spotykam sie z chłopakiem swtarszym ode mnie 4 lata i babzo go kocham i wiem ze on również mnie kocha i też pragnie tak samo jak ja dziecka. Nie czhciałabym być bezpłodna bo nigdy bym sobie tego nie wybaczyła i rozumiem kobiety które są bezpłade, przynajmiej staram sie zrozumiec. Zycze wam wszystkim powodzenia kochajcie swoje dzieci bo ta jest najwiekszy skarb na świecie. Pa pa pa pozdrawiam.

Autor: malwa  12.10.2004 zgłoś

dawno nie czytałam tak poruszącego i ciepłego artykułu, mam nadzieje że to na plus dla autoki a nie powód do rozpaczy że pisze babskie teksty. Dla mnie był to bardzo potrzebny artykuł. Dziękuję i pozdrawiam

Autor: Młoda  12.10.2004 zgłoś

Ja osobiście chciałabym mieć taką małą istotkę w domu , ale ponieważ mam dopiero 15 lat , więc narazie nie zamierzam rodzić dzieci .

Autor: Sylwia_21  12.10.2004 zgłoś

Raz opóźnił mi się okres o kilka dni, a że zawsze miewałam regularne miesiączki troszkę mnie to zaniepokoiło. Szczerze powiedziawszy przez te kilka dni przeleciało mi całe życie przed oczyma. Ale byłam przygotowana na to że jestem w ciąży. Mój chłopak mi mówił: "Teraz muszę o Ciebie dbać". Tak bardzo mnie wspierał. Po kilku dniach w towarzystwie chłopaka zrobiłam test. Była tylko jedna kreska. W tą samą noc dostałam okres. To był tylko stres, ale co prawda w środku czułam lekkie zawiedzenie. Mam nadzieję, że jeśli będziemy już po ślubie i będziemy pragnąć dziecka, to się uda. Wierzę w to. Wy też wierzcie.

Autor: 30-latka  12.10.2004 zgłoś

Mam trzydziesci lat, od niedawna jestem mezatka (bardziej ja chcialam zalegalizowania zwiazku niz moj obecny maz). Znamy sie od 5 lat, bywalo lepiej i gorzej, jak w kazdym zwiazku. Oboje mamy skonczone studia, prowadzimy wlasna firme. Mam wrazenie ze to jednak ja zarabiam na zycie. Bardzo pragne miec dziecko ale niestety boje sie (kto nas utrzyma kiedy nie bede mogla pracowac) a moja druga polowa twierdzi ze jeszcze nie czas.Wiem, wiem zegar biologiczny cyka, ale co mam zrobic? Wpadka nie wchodz w rachube, biore tabletki. Boje sie ze jak on sie zdecyduje bedzie zapozno. Co mam robic? Ja naprawde bardzo bym chciala miec dziecko

Autor: Aurorra  12.10.2004 zgłoś

jestem jeszcze młoda ale co ja bym zrobiła gdyby sie okazało że nie moge mieć dzieci??? UMARŁABYM!!!! kobiety nie po to sie meczą z bolącymi miesiączkami przez całe życie aby nei mieć później jakiejś nagrody! a ma być nią dziecko!!!!!!! CHCE BYĆ MAMUSI>Ą! od urodzenia mam styczność z małymi dzieciakami i potrafie pokochać nawet obce dzieciaki a co dop[iero własne!!! pozdrawiam wszystkie mamusie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Autor: SMUTNA  12.10.2004 zgłoś

Większości z Was zazdroszczę. Obecnie robię karierę i mam fantastycznego faceta, który ma jeden defekt, choc jest ode mnie o 10 lat starszy to nie chce miec dzieci. Ja się strasznie "trzesę za dziećmi" i zaczepiam wszystkie Maluszki, gdziekolwiek jestem. Mam za soba kilka nieudanych związków i wiem, jak ciężko jest znaleźć kogoś, kto jest bezproblemowy, bardzo wesoły i w każdej sytuacji sie sprawdza. W każdej, ale nie chce w swooim życiu dziecka. Ja nie mam prawa ingerować w jego życie planując wpadę, bo wiem, że on tego nie chce. Każdy nas uważa za doskonałą parę. Mamy wszystko. Nie wiem, co mam robić. Czuję, że nie znalazłabym już nigdy takiego faceta, jednak pustka jest coraz większa. Jednocześnie ja sama nie mam zaplecza, ani środków, aby się zaopiekować samotnie Maleństwem. Czy ktoś ma jakiś pomysł? Wpadka nie wchodzi w gre, za dużo zabezpieczeń.

Autor: do smutnej  12.10.2004 zgłoś

wspolczuje Ci bardzo, to naprawde ciezka sytuacja, ale jak to bylo w jednej reklamie "zycie to sztuka wyboru". Zastanow sie dobrze czy TEN MEZCZYZNA ktory jest dla Ciebie naprawde fantastyczny jest jednak wart TAKIEGO poswiecenia? a z drugiej strony ciezko mi zrozumiec dlaczego nie chce miec dzieci? czy chodzi o jakies uprzedzenie (jesli tak to z pomoca specjalisty moznaby go jakos naklonic) ? moze pororzmawiaj z nim szczerze o tym, moze jeszcze jest jakas nadzieja? marta

Autor: Jud  12.10.2004 zgłoś

Artykuł jest poprostu świetny!!! Chyba każda kobieta myśli / myślała podobnie :) pozdrawiam przyszle i obecne mamy :) P.S. Ja jestem jeszcze za młoda na macierzyństwo (19lat), ale mam nadzieję, że do 24 roku życia będe miała juz własne maleństwo w ramionach :)

Autor: agi  12.10.2004 zgłoś

Aurorra, ja też myślałam, że umrę, ale taraz chwytam się wszystkich metod leczenia, żeby jednak udowodnić, że i ja mogę zajść w ciążę i urodzić Dzidziusia.

Autor: kika  12.10.2004 zgłoś

Do Jane: jeśli mąż zdradza to na pewno nie radze mieć z nim dziecka, jeśli wybaczysz on może zrobić to ponownie i po co wam takie więzi jak wspólne dziecko i wspólne sprawy na całe życie z nim związane. Możesz byc po zdradzie tak ugodzona, że nigdy mu tego nie wybaczysz, na okrągło będziesz przypominać i życie zamieni się w horror więc bycie razem będzie nie możliwe. Są na pewno różne kobiety pod względem chcenia czy też nie dziecka. Współczesna kultura pozwala na uświadamianie tego sobie i wybory ( także dzięki środkom anty..). Ale jaka uzyskamy pewność w odpowiedzi sobie samej co jest dla mnie dobre? A znajomi moga nas traktować jak dziwaków i ludzi nie cierpiących dzieci.

Autor: Magdalena  12.10.2004 zgłoś

Któraś z Was napisała: "nikt nie rozumie, ze maljac kochajacego meza, mieszkanie, samochod i prawie studia mozna nie chciec miec dziecka" MOŻNA!!! Mam kochającego męża, pracę, jestem po studiach (nie tylko magisterskich, bo oprócz tego skończyłam dwie podyplomówki), duże, piękne mieszkanie, swój samochód (mąż też ma swój), znajomi uważają nas za niemal idealną parę - żyć nie umierać, prawda? Ale jest zgrzyt. Mąż BARDZO chce dzieci, a ja nie. I nie chodzi tylko o to, że buntuję się przeciw naciskom ze strony nawet nie Rodziców a koleżanek ("zegar biologiczny tyka" -> mam 27 lat, "jesteś głupia - jak można nie chcieć dzieci", "ależ jesteś egoistką", "jak zajdziesz w ciążę, to Ci się światopogląd zmieni" itp... itd...) ale o to, że świat wywraca się do góry nogami. Dobrze mi tak, jak jest i nie chcę tego zmieniać. Boję się odpowiedzialności za drugą, jakże bezradną, istotę. Nie wiem, czy uda mi się wychować dziecko na dobrego człowieka, czy będę umiała dać tyle miłości, ile potrzebuje. Nie mam pojęcia, czy będę w stanie zapewnić mu taki standard, jaki sama chciałam mieć, jako dziecko. Poza tym za dużo widziałam - moje przyjaciółki mają już dzieciaczki. I wiem, jak się wygląda dzień po porodzie, tydzień po porodzie, 2 miesiące po porodzie. I nie chodzi mi o wygląd fizyczny, tylko o zmęczenie i to, że w pewnym momencie wszystkie mi płakały "jeden dzień bez tego bachora, tylko jeden dzień!!!!" I ja mam chcieć mieć dzieci, jak to się wiąże z tyloma wyrzeczeniami???? (Wiem, wiem - dopóki nie jestem matką nie zrozumiem, że uśmiech dzieciaczka wynagradza wszystko) Tylko jak ja mam to wszystko wytłumaczyć mojemu Mężowi, który klepie mnie po ręce i mówi "Przecież wszystko będzie dobrze, Maleńka, zobaczysz, jakiego będziemy mieć fajnego bąbelka". Jak mam mu powiedzieć, że nie jestem gotowa? I czy kiedykolwiek będę....?

Autor: Magdalena  12.10.2004 zgłoś

Zapomniałam - pozdrowienia serdeczne dla Nutrri7 i Delphini :) Też chyba jestem kosmitką :)

Autor: m23  12.10.2004 zgłoś

świetny artykuł!!! i aż łezka mi się zakręciła... bo chciałabym już, ale.... ciągle jest coś, co sprawia, że...."nie teraz":(((

Autor: goska  12.10.2004 zgłoś

do Magdaleny: podobno instynkt macierzyński budzi się u kobiet w wieku 28 lat. U mnie to sie sprawdziło w 100%. Tez nigdy nie chciałam mieć dzieci, drażnił mnie ich wrzask, zresztą robiłam studia, potem praca.. i nagle w wieku 28 lat zaczęłam zauważać wózeczki na spacerkach i mautkie buciki w sklepie :) Wiec cierpliwości. może jeszcze dla ciebie nie nadszeł ten moment. Nic na siełę A swoją drogą to ci zazdroszcze że twoj facet chce mieć dzieci. Bo ja jużod 2 lat nie mogę się mojego doprosić, a napewno nie chcę zostać samotną matką, bo powie mi że skoro sama chciałam to mogę sobia sama bawić i się z nim męczyć ... Ech życie. pozdrawiam

Autor: TRUSKAW  12.10.2004 zgłoś

Pieprzyć facetów!! A poważnie : Jeśli naprawdę kocha to istotę zrodzoną z tej miłości też pokocha! Ale pozostaje jeden przerażający fakt! Czy warto wydawać małą istotkę bezbronną na świat pełen złą i nienawiści?! A jesli któraś z was nie chce mieć dziecka to niech go sobie nie robi! Dość mam już słuchania, czytania, ogladania tego i o tym jak to znaleziono zwłoki 2 dniowego dziecak na śmietniku, że ojciec zgwałcił miesięcznego chłopca itd itd. Kobiety rodźcie dzieci jeśli macie taką możliwość i chęć! Ale nie po to by je krzywdzić!

Autor: Lukiana  12.10.2004 zgłoś

Nie bylo malej "czerwonej plamki na bieliznie"... :-) Zamiast niej wyrazna czerwona kreseczka na pasku testu ciazowego zrobionego w toalecie w pracy :-) Trzydziestoletnia "Barbie" zostanie mamusia!!!! Przez rozmowe z rodzicami jakos przebrnelam.Potem 9 miesiecy czekania, czytania stresujacych artykulow w internecie i studiowanie wypocin roznych "mezow uczonych".Wreszcie jest!!!Wyczekany, wymarzony, najukochanszy na swiecie malutki ludzik!!!!Ma teraz 5 tygodni.Sa nieprzespane noce, po ktorych wydaje sie, ze to juz "koniec" a odpoczynek przyjdzie dopiero w przyslowiowym "grobie" :-) Zadziwiajace jest to jak szybko sie czlowiek regeneruje.Codziennie to samo- karmienie,przebieranie,pranie i "medytacje nad kupa"...ktorych nie zamienilabym na zadna najlepsza na swiecie impreze!!!!Mam swoja wlasna rodzine i to jest niesamowite. W tym roku pierwsze swieta!!Bardzo sie ciesze! Pozdrawiam wszystkie mamy ( te "przyszle"tez!!!!:-)

Autor: El Gniotek  13.10.2004 zgłoś

hmm fajny temat :D lalki wymiataja...fajnie mozna bawic sie barbie i kenem :D ale i tak szmaciane sa lepsze:D sama jestem nastolatka i brakuje mi malego bobaska mama niepozwala mi sie"rozmnazac" przykre ale prawdziwe .. T_T

Autor: 100krotka  13.10.2004 zgłoś

Ja o dziecku nie myslalam wcale bylo dokladnie tak jak w artykule skoncze studia potem praca wlasne mieszkanie, a moze pozniej dziecko.... Byle nie teraz... Lecz coz za trzy miesiace urodze najprawdopodobniej coreczke i juz nie moge sie jej doczekac. To bedzie chyba najszczesliwszy dzien w moiom zyciu.. Szafa jest juz pelna spioszkow i kaftanikow a na poddawszu stoi wozek. Mam nawet wydruk z usg to naprawde niesamowite uczucie jestem teraz zupelnie inna osoba. A studiow wcale nie przerwalam wrecz przeciwnie dziecko to dla mnie najwieksza motywacja...

Autor: fifka  13.10.2004 zgłoś

Ściska mnie w dołku, Mam synka. Chcę mieć więcej. Mąż wymyśla ale jego argumentacja przelatuje mi koło uszu. Nie chcę jej słyszeć. Nie potrafię tego słuchać. Przekonuję..... Nie umiem go przekonać. Chcę wpaść. ot tak.. po prostu.... mam nadzieję, że mnie za to nie zabije. Trzymajcie kciuki.

Autor: Nikita  13.10.2004 zgłoś

Świetny artykuł.Ja równiez po odłożeniu lalki Barbie zaczęłam się rozglądac najpierw za chłopakami a traz za maluszkami biegającymi gdzies na placu zabaw.Są takie słodkie.Sama mam chrześniaka, który skończył roczek.Jest cudowny!Wszystko go interesuje,a szczególnie to co jest schowane w szufladach.:-) Niestety ja nie mogę jeszcze pozwolic sobie na takiego małego szkraba.Nie te czasy.najpierw jest walka o posadkę,później wspinasz sie po drabinie kariery.A czas ucieka.Ja jestem jeszcze młoda,mam jeszcze czas.Często to słyszę.Ale nie zdajemy sobie sprawy jak życie nam ucieka.

Autor: Maryś  13.10.2004 zgłoś

to ja się dorzucę...33 lata i facet 1,7r. Bez tatusia,ta przysłowiowa "samotna matka" w chorym związku z informacją,że jak nie teraz...to nigdy.Zero instynktu macierzyńskiego.Praca taka sobie.Myślałam,myślałam,myślałam...wiedziałam,że to spadłoby na mnie w 100%.Przestałam brać tabletki-oczywiście za zgodą "dawcy".Myślałam tak-w tej sekundzie nie chcę,a ja za pięć minut zechcę,a już nie będę mogła? Nigdy nie ma wystarczająco dużo czasu,pieniędzy,ochoty i co tam jeszcze.Chyba bardzo niewiele z kobiet trafia w ten właściwy punkt-właściwe miejsce,czas,partnera. Urodziłam i...nic nie drgnęło.Patrzyłam i zmuszałam się do minimum-współczucia,opieki,pogłaskania (to przecież MOJE dziecko),byłam sama,koszmarnie zmęczona,...itd. Brak ciepła w rodzinie też nie pomagał,nie umiałam kochać,opiekować się...W którymś momencie,sama nie wiem kiedy,kilka dni..."pękłam".Samo przyszło.Dalej jestem sama,pracę nadal mam tę samą (mój pracodawca wie,że jestem jedynym opiekunem),wciąż wstaję w nocy... Co zrobiłabym dziś,mając te doświadczenia i możliwość wyboru? Zrobiłabym dokładnie to samo,może starałabym się jedynie być bardziej czuła od pierwszego dnia. Praca-tę możesz stracić każdego dnia,kasa-zawsze jest jej za mało,oparcie-no cóż,to bywa złudne... nie żałuję.Kiedyś może znajdę kogoś,kto zaakceptuje nas obydwoje,a wtedy może...jak się uda...

Autor: barbi?  13.10.2004 zgłoś

dzis otrzymałam ten list poczta mailowa....dziś dostałam miesiączke której juz nie oczekiwałam trafililiście w mój nastrój...dzieki...pozdrawiam ...za miesiac znowu szansa :)

Autor: wiewiora  13.10.2004 zgłoś

ja jak to sie mowi "wpadlam". na poczatku bylam przerazona, nie chcialam w to uwierzyc. ale kiedy poczulam pierwsze ruchy mojego dzieciatka to wszystko stalo sie niewazne. zakochalam sie we wlasnym dziecku. teraz nie wyobrazam sobie zycia bez mojej malutkiej coreczki. i wiecie co nawet mi przez mysl nie przychodzi ze zaluje. mimo ze jest najwazniejsza to i tak mam wlasne zycie, studiuje i staram sie realizowac marzenia na ile to mozliwe. i daje sobie rade. wystarcza optymizm i codzienie rano usmiech corci. i dziekuje za to Bogu, ze dal mi ja, rodzine i ze moje zycie, ktore sie tak dobrze uklada. nie warto czekac!!!

Autor: agniecha  13.10.2004 zgłoś

ja też bardzo pragnę mieć dziecko,mam skończone studia,dobrą pracę,mam mieszkanie, narzeczonego no i właśnie narzeczony jest młodszy ode mnie o 2 lata jest na trzecim roku studiów i nie chce słyszeć na temat dziecka bo jest jeszcze za młody, chce skończyć studia i znaleźć dobrą pracę (w tej chwili też pracuje), ślub bierzemy w przyszłym roku.bardzo pragnę maleństwa ale on jest nieugięty, wiem że jak odstawię tabletki i zajdę w ciąże bez jego zgody wtedy mogę go stracić a bardzo go kocham.i co ja mam robić?

Autor: N.  13.10.2004 zgłoś

Zawsze gdy coś u siebie zauważę, kilka dni później ktoś publikuje tekst, który idealnie wpasowuje się w obraz jaki powstał w moim umyśle. Odkąd pamiętam wydawało mi się, że nie chcę mieć dzieci. Nie czułam u siebie instynktu macierzyńskiego i bałam się, że gdybym "wpadła" nigdy nie pokochałabym tego maleństwa. Wielokrotnie mówiłam, że dziecko nie jest mi potrzebne do szczęścia, że to same kłopoty, nieprzespane noce i zszargane nerwy. To normalne, mam dopiero 21 lat i całe życie przed sobą. Jednak kilka tygodni temu coś się zmieniło. Coś we mnie pękło. Rozmarzonymi oczkami spoglądam na dziecięce śpioszki zawieszone na wystawach. Uśmiecham się do dzieci i zwyczajnie się rozpływam na ich widok. Każdego dnia rano myślę, że cudownie byłoby mieć kogoś kto będzie nas kochał, żył dzięki nam. A przecież jeszcze nie pora... nie teraz, może później. Jednak teraz doskonale rozumiem jak to jest...nieważne, że jeszcze studiuję, że mieszkam z rodzicami...tak bardzo chciałabym poczuć nowe życie pod sercem...

Autor: tina  13.10.2004 zgłoś

Bardzo lubie dzieci ale niemyśle narazie ze juz najwyszszy czas miec swoje na to mam jeszcze czas. Niewiem czemu ale kazde malutkie dziecko bardzo mnie lubi traktuja mnie jak swoja opiekunke i wiedza ze niezrobie im krzywdy , czuja sie przymnie bezpieczne . Wasz artykuł bardzo mi sie podoba, nielubie czytac ale jak juz przeczytałam pierwsze zdanie to nieumialam skonczyc. :)

Autor: do smutnej  13.10.2004 zgłoś

Wiesz, mialam taka kolezanke. Tez miala starszego faceta, on nie chial dzieci, ona chciala. On byl po rozwodzie i mial dwojke wlasnych, na ktore musial placic, wiec ciagle jej tlumaczyl, ze dzieci to tylko niepotrzebny wydatek. Powiedzial jej, ze jak zajdzie w ciaze, to on odejdze. Posluchala go, dala sie wysterylizowac. Efekt? Minelo dziesiec lat, zostawil ja, a sam jest teraz z dwudziestolatka .... z ktora ma dziecko. A ona jest sama, okaleczona psychicznie i fizycznie. Uwazam, ze nikt nie ma prawa narzucac Ci zdania w tak waznej sprawie. Natura jest niestety niesprawiedliwa, facet moze zostac ojcem do poznej starosci, kobieta niestety nie. Znam jeszcze jedna historie, opowiedziane przez znajoma. Kobieta strasznie chciala miec dziecko, facet zapieral sie rekami i nogami, nie skutkowaly zadne argumenty. Bylo nie i juz. Kobieta potajemnie odstawila tabletki, zaszla w ciaze. Powiedziala mu dopiero po kilku tygodniach. Wsciekl sie, odszedl. Ona plakala, ale po paru dniach, pozbierala sie i stwierdzila, ze musi byc silna dla swojego malenstwa, ze ten facet nie jest ich wart, jesli ich nie chce. I wiesz co sie stalo? Facet wrocil po kilku tygodniach, powiedzial, ze nie moze bez niej zyc i, ze jakos dadza sobie rade. Byl jednak sceptyczny, mowil, ze nie wie, czy bedzie umial pokochac malenstwo. Jakze sie myli. Po porodzie zupelnie stracil glowe dla malutkiej coreczki, teraz ona jest jego oczkiem w glowie, a on mowi, ze nie wyobraza sobie bez niej zycia i jest wdzieczny zonie, ze postawila go przed faktem dokonanym, bo sam z siebie nigdy by sie nie zdecydowal. Teraz planuja drugie dziecko... Wiem, to tylko dwa przyklady, ale zastanow sie. W koncu mamy tylko jedno zycie, zyjmy wiec po swojemu, nie pod czyjes dyktando. Dlaczego najczesciej musi byc tak, ze to kobieta rezygnuje z dzieci dla faceta, a nie, ze facet decyduje sie na dziecko, dla kobiety.

Autor: Melka  13.10.2004 zgłoś

Pieknie piszecie, naprawde wzruszajace sa te slowa o maciezynstwie. Ale mocno draqzniace sa gadki o tym, by nie gonic za "kariera, wspanialym domem, super samochodem etc" tylko pozwolic sobie na dziecko. Tyle, ze pewnie wiekszosc tych przedkladajacych inne psrawy nad dziecko wcale nie goni za jakas tam karierą i domem z basenem! Teraz sa takie czasy, ze juz nie pracuje sie na "kariery" i "domy", ale na zwykla, czasem minimlaną pensję i wlasny kąt, chocby kawalerkę! O aucie nie wspominam. Pracuje sie na obecny BYT i czesto wcale nie ma wyboru miedzy "wielka kariera, domem i autem" a dzieckiem. Bo trzeba sie przyslowiowo zarzynac by PRZEZYC jako tako. Bo ledwie starcza na biezace sprawy dla bezdzietnego malzenstwa, ktore np mieszka katem u rodziny i zbiera wklad na wlasne "35m2".

Autor: ropuszka  13.10.2004 zgłoś

ja mam cztery siostry i brata, z tego trzy siostry maja już swoje dzieci. na razie nie chcę mić własnych. wiem że nie ma nic piękniejszego na świcie niż usmiech dziecka. rączki które obejmuja twoją czyję i malutkie usteczka którymi zasypuje cię maluch. z drugiej strony jak patrzę na ich życie to za nic na świecie nie chciałabym skończyć tak jak one. ciągłe kłótnie z mężem o to kto ma pilnować maluszka, kto ma iść do pracy, kasy ciągle brakuje a tu trzeba kupić jakiś ciuszek, zabawkę, zapłacić za światło, wodę, zjeść też coś trzeba. kocham moje siostrzenice i siostrzeńca i choć nie byłoby w tym nic strasznego gdybym teraz zaszła w ciążę, to na razie ich miłość mi wystarcza, a ja kocham je najbarziej na świecie i zajmuję się nimi kiedy tylko mam czas- pomagam siostrom a przy okazji zdobywam doświadczenie.

Autor: margolitka  13.10.2004 zgłoś

Nadchodzi czas gdy dziecko naprawdę jest potrzebne. A szczegolnie zmienia wszystko. Ż ycie nie jest monotonne. Kobieta czuje się spełniona a mężczyzna dopiero wtedy zaczyna dbać o rodzinę.

Autor: aga  13.10.2004 zgłoś

Nikt nigdy nie opisał lepiej moich uczuć, niż autor artykułu. Ciąża była nieplanowana, na 3-cim roku studiów. Typowa wpadka... A jednak .......No właśnie. Teraz myślę, że ja tego podświadomie chciałam i skrycie cieszyłam się tym. Oficjalnie to była tragedia która według całego otoczenia miała zmarnować mi życie. Nie miałam pieniędzy, nie miałam gdzie mieszkać, ojciec dziecka właśnie rzucił studia i nie miał pracy, pieniędzy ani niczego. Poza tym właśnie mieliśmy się rozstać. Moi rodzice zażądali ślubu, więc się pobraliśmy (wzięłam normalny ślub kościelny z ateistą, fałszując w tym celu dokumenty !). Dzięki temu mogliśmy przynajmniej przez jakiś czas mieszkać w mieszkaniu rodziców, co okazało się być koszmarem, bo rodzice są chorzy z nienawiści do mojego męża, a mnie po prostu nie szanują. (nie przesadzam ani trochę !). Ostatecznie rodzice wyrzucili z domu mojego męża. A jednak to dziecko dało mi szczęście i pozwoliło się pozbierać, jakoś wszystko poukładać. Teraz myślę, że właściwie dobrze się stało. Ja na tamtym etapie życia chciałam mieć dziecko i założyć rodzinę - prawdziwą. Obecnie z mężem i córką tworzymy rodzinę. Oczywiście są wzloty i upadki, ale generalnie jest dobrze, a stare rany między mną i mężem po prostu muszą się zagoić, na co trzeba czasu. Mamy mieszkanie, on pracuje, ja zostałam panią magister, robię doktorat i studiuję drugi fakultet............ Czuję się spełniona i szczęśliwa jak nigdy w życiu. Coraz częściej też jestem lekko rozczarowana comiesięcznym bólem brzucha, choć to raczej nienajlepszy moment na kolejne dziecko, bo jest kredyt, studia, trzebaby szukać pracy... Drogie Panie, oczywiście wszystko mogło mi się ułożyć inaczej i mogłam teraz być na przykład na dworcu. Jednak myślę, że czasem warto słuchać swojego wewnętrznego głosu, bo to on naprawdę wie, co jest nam w życiu potrzebne, co da nam szczęście (choć nie polecam pakowania się w tak dramatyczne sytuacje). Po prostu przy decydowaniu się na dziecko warto przede wszystkim słuchać samej siebie i partnera. Względy materialne i inne są ważne, ale powinny odgrywać drugorzędną rolę.

Autor: agnieszka  13.10.2004 zgłoś

Hmmm...a ja jak na razie nie mogę sobie pozwolić na dzieci. Mam 27 lat, studia podyplomowe, mam bardzo dobrą, niestety pochłaniającą strasznie dużo czasu pracę w której się spełniam, własne mieszkanie i z roku na rok, coraz bardziej wydaje mi się, ze nie jestem gotowa na dziecko. Hmmm może jestem coraz większą egoistką? A może coraz więcej rzeczy mam do osiągnięcia? Całe dnie spędzam w pracy która pochłania mnie bez reszty, dokształcam się, w domu spędzam tylko noce choć często jednak nawet w nocy mnie tam nie ma. Ciągłe delegacje, życie w stresie. Od 2 lat nie miałam ani jednego dnia wolnego od pracy, żadnego urlopu. I wiecie co? To mi się podoba. Cały czas wstaję rano optymistycznie nastawiaona do świata i z chęcią zaczynam nowy dzień. Kupiłam działkę budowlaną, odkładam na nowy samochód... I myśl o tym, że mogłaby mi się przydażyć wpadka, przeraża mnie AAAAAAAAA. Jeszcze nie teraz, jeszcze mam tyle do zrobienia i osiągnięcia, życie to ciągły wyścig i nie moge sobie pozwolić na kilkumiesięczny zastój. I co najważniejsze jestem szczęśliwa!! Zyczę Wam wszystkim optymizmu, obojętnie czy pociechy już macie, czy dopiero planujecie. Pozdrawiam

Autor: Marmo*lady  13.10.2004 zgłoś

Dołaczę do tych co by chciały a nie mogą... Do tych co unikają swoich ciężarnych i "dzieciatych" koleżanek, szczęsliwych małżeństw i poważnie patrzących na siebie par bo niedobrze sie robi na myśl, że kalendarz juz strzelił 30, kogoś kochamy, on jest, ale niedorosły do ojcowstwa i odpowiedzialności, a i tak najukochańszy z wszystkich spotkanych do tej pory... Mam nieodparte wrażenie, że kiedys, dawno podeptałam coś ważnego, na własne zyczenie zmieniając trajektorię swojego losu... teraz pozostaje biernie patrzeć i brać życie za karby tam, gdzie się da... Bóg nierówno dzieli. Ale mam swoje powody do szczęscia, i za to jestem mu wdzięczna. Błagam, niech już żadna "mamuśka" nie ośmiela się zarzucać tym, które z jakichś powodów nie chcą dzieci zgnilizny moralnej i innych ciemnych stron charakteru. Nie wiecie, szczęsliwe i chyba otepiałe z tego szczęscia baby, że czasem GORYCZ przemawia przez człowieka. Tak go juz wszystko boli, że staje się twardy, i dochodzi do etapu kiedy ryk niemowlęcia (kiedyś wywołujący łzy wzruszenia) powoduje najwyżej irytację. Najpierw trzeba zanaleźć się w czyjejś skórze aby móc go osądzać.

Autor: _k@siunia_  13.10.2004 zgłoś

dobry tekst dający wiele do myślenia...każda z nas przypuszczam nigdy nie zastanawiała się co by było, gdyby...dziecko pojawiło sie w naszym życiu w taki, czy inny sposób...nie ważne, czy "powstało" by z tzw. wpadki, czy było zaplanowanym i długooczekiwanym owocem miłości, ale czy byłoby obdarowane przez nas miłością i poczuciem bezpieczeństwa...nie bez powodu zresztą dzieci określa sie mianem "pociecha"... pozdrawiam :)

Autor: Basia  13.10.2004 zgłoś

Jak sobie pomyślę, że kiedyś mogę zostać mamusią, takiego malutkiego szkraba:) Od razu pojawia się na mojej twarzy promienny uśmiech... To musi być cudowne uczucie:) Co prawda w grę w chodzi wiele wyrzeczeń, ale jestem w stanie, tak myślę, podołać wszystkim obowiązkom:) Pozdrowienia dla wszystkich mam(przyszłych i tych, które swoje pociechy mają już jakiś czas) Jesteście wielki kobitki:)

Autor: Ewka  13.10.2004 zgłoś

Kurcze, powazna sprawa. Mam za soba 26 wiosen i 1,5 miesieczny staz malzenski. Od zawsze bardzo emocjonalnie przezywam wazne zmiany w swoim zyciu. Kiedy planowalismy slub slyszelismy pytania czy zaraz zdecydujemy sie na dziecko. Wtedy nie umialam na nie odpowiedziec. Poprostu uznalismy ze najpierw musimy zobaczyc jak jest nam we dwoje, nauczyc sie naszych "innosci" i dopiero zauwazac czy byloby fajnie z malym BABY. Jak narazie razem z mezem nie odczuwamy potrzeby bycia rodzicami. Ja pracuje do pozna, ucze sie gotowac, sprawia mi frajde internet i spotkania ze znajomymi. Moj maz konczy studia zaoczne i wlasnie stracil prace. Na okraglo oglada koncerty na DVD i pomaga mi w obowiazkach domowych. Planujemy powiekszyc rodzine za jakis czas, powiedzmy za rok o tej porze chcialabym byc w ciazy. Najpierw musimy sie siebie troche nauczyc.

Autor: czarna  13.10.2004 zgłoś

ale wam zazdroszcze, ja mam dopiero 17 lat i już wiem że niemogę mieć dzieci :( chciałabym mnieć swoje dziecko ale niestety nic z tego, jedyne co mogę zrobić to adopcja. Jesteście szczęściarami pozdrawiam pa

Autor: Karolcia  13.10.2004 zgłoś

Hejka..fajny artykulik..naprawdę wzrusza ale ja niebędę nigcy szczęśliwa bo mnie nikt nie zauważa..dla chłopców jestem tylko dobrą kumpelką niczym więcej..cóż..może to moje przeznaczeni-być sama, a może z dzieckeim ale bez ojca dziecka.....hm zastanówmy się czy ja tego chcę?NIE!!!przykro mi :to dla tych którzy nie mogą mieć własnych dzieci...nie wiem czy i ja będę mogła je mieć..papa

Autor: Justyna  13.10.2004 zgłoś

Powiem wam tyle: nigdy nie ma odpowiedniego czasu na dziecko. Zawsze coś stoi na przeszkodzie. Ja postawiłam sobie za cel urodzić pierwsze dziecko przed 30-tką choćby nie wiem co! Żeby się potem nie obudzić z "ręką w nocniku" . Moja córka ma teraz 6 miesięcy. Mój mąż, jak oswoił się z ojcostwem, to stwierdził: zróbmy sobie jeszcze jedno! Za rok planuję kolejną ciążę :-)) Pozdrawiam wszystkich, którzy odważyli się na ten krok, bo życie z dziećmi jest cudowne.

Autor: Dobra  13.10.2004 zgłoś

Przyjemnie było czytać zarówno arytkuł jak i te wszytkie komentarze. Od roku jestem z mężczyzną, który jest moją miłością i wielkim szczęściem, właśnie on jest odowiedni na ojca naszych dzieci. Jestem jeszcze na początku studiów, ale jedna nie chciałabym czekać na ich ukończenie ani ze ślubem ani z dziećmi. Już teraz gdy opóźnia mi się troszkę okres mam nadzieję, że zaszłam w ciążę. Jakoś tak nie chcę jednak chcę. Dokładnie tak jak pisałyście. Nieco to pokręcone, ale cóż my kobiety mamy prawo do swoich wybryków. ;-))) Dużo zdrowia i szczęścia wszystkim przyszłym i obecnym mamusiom i tym które jednak mamami nie chcą być, wiecie co robicie i możecie spełniać się inny sposób. Pozdrawiam wszystkie internautki!!!

Autor: zapalka  14.10.2004 zgłoś

nie czekajcie na lepsze czasy, nie nadejdą. Ten czas ta chwila jest najlepsza. Gdy urodziłam Szymka byłam prawie na bruku, już chcieli mi dać wymówienie, przeczekałam, wróciłam do pracy z 2xlepszą pensją;-)) tylko teraz się liczy może znowu jestem mamą? pełna obaw, jednak wiem, że jeśli tak to cudownie i sobie poradzę, nawet sama pozdrawiam wszystkie niepewne

Autor: Omeg@  14.10.2004 zgłoś

Kochane Kobietki:) Ten artykuł mnie również wzruszył, choć ja jestem już mamą od ponad 6 lat! :) Chciałam Wam troszkę opowiedzieć jak to się stało: "Wpadka"...z mężczyzną którego kochałam i kocham nadal, jest moim mężem. Ale najpierw była wpadka. Kiedy się o tym dowiedziałam i zrobiłam test u lekarza mój świat się zawalił, wszystko co do tej pory było poukładane nagle się rozwaliło... Długo rozmawialiśmy z moim chłopakiem i....aż wstyd się przyznać ale przez myśl mi przebiegło...usunąć?!!! Tak było tylko jednego dnia. Na drugi dzień nagle słońce wyglądało tak pięknie jak nigdy wcześniej, w moich oczach były gwiazdy, na twarzy dziwny uśmieszek, a w sercu.....nie potrafię opisać. Aż moja szefowa dziwnie na mnie patrzyła i pytała czy coś się czasem nie stało? :)) Dziś już wiem, że to się nazywa szczęście... Ale nie trwało to długo. Poroniłam......... :(((((( Wielki cios, niewypowiedziany żal, złość na samą siebie i na cały świat. Potem przez jakieś dwa lata moje życie kreciło się wokół jednego....chciałam zajść w ciąże, chciałam jak wariatka ale jednocześnie strasznie się obawiałam, że historia się powtórzy. Długo trwał ten stres. Aż wreszcie zajęliśmy się przygotowaniami do ślubu.... Wesele było cudne, a na drugi dzień rano pojechaliśmy w podróż poślubną do Hiszpanii. Pierwsza noc, a właściwie ranek bo wtedy dojechaliśmy i...... stało się. Wiedziałam, że to wtedy!!! Córeczka poczęta w Hiszpanii prawie w noc poślubną :)) Tak długo na nią czekałam. Kochałam ją już w brzuszku a kiedy przyszło do porodu i kiedy zaczęły się bóle parte a mój lekarz do mnie powiedział: zaraz ją zobaczysz.... ja zamiast przeć prawie się rozpłakałam ze szczęścia!!!! Dzisiaj ma 6,5 roku i jest najukochańsza na świecie, mój Skarb do którego tak tęskniłam... Piszę Wam o tym, bo czasami życie traktuje nas nie tak ulgowo i lekko jakbyśmy chciały. Ja kiedyś też nie chciałam mieć dzieci, wręcz ich nie lubiłam, ale z chwilą świadomości noszenia w sobie życia coś się włącza, samo, raz na zawsze i już nie potrafimy tego zagłuszyć. Nawet jeśli zdarzy się Wam wpadka, niech Was to nie przeraża, nie podejmujcie głupich decyzji, prześpijcie się jedną noc a drugi dzień będzie początkiem szczęścia, obiecuję :))) Pozdrawiam Was wszystkich i mój Skarb, który właśnie teraz w zerówce pomału poznaje tajemnice tego dziwnego świata. Anna:)

Autor: Adzia  14.10.2004 zgłoś

Witam wszystkie kobitki. Te przy nadziei i te co nie są jeszcze, choć bardzo chcą, tak jak i ja. Wlasnie stuknęło mi 31 latek. Mam cudownego faceta, własnie w urodzinki się z nim zaręczyłam, ale ślubu na razie nie planujemy. Pierwszy raz w życiu spotkałam faceta, który tak bardzo chce mieć swojego potomka. Ja również bym chciała, ale jak na razie nic :-( "ani widu, ani słychu". Powoli zaczyna mnie ta cała sytuacja stresować (może niepotrzebnie) a może po prostu nie trafiamy w odpowiedni dzień :-) Trzymam za wszystkie oczekujące na CUD, trzymajcie też kciuki za mnie :-) Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo szczęścia.

Autor: PAULA  14.10.2004 zgłoś

czesc kobietki! Zaczełam tak z grubsza czytać co nie które komentarze. bardzo mnie zainteresowała wypowiedz i cała historia OMEGI. Przykro mi bardzo z tego powodu to co ci sie przytrafiło za nim urodziłas swoją córeczkę. Ja mam dopiero 21 lat i dziecko chodzi za mna juz od ponad roku. Mam wspaniałego chłopaka z którym jestem ponad rok, bardzo go kocham i planujemy dalsze życie razem. Jest starszy ode mnie o 2 lata. Planujemy sie zareczayc w świeta.A za rok ślub jesli wszystko pojdzie po naszej mysli( wierze ze tak). Rafał strasznie chce miec ze mna juz dziecko- ja tez tego chce ale przeraza mnie ten caly swiat. Pracujem oboje ale nie stac nas ani na mieszkanie wsumie na nic przez ten swiat i warunki na nim jakie sa. I boje sie co bedzie jak juz bede w ciazy. boje sie tego i mysle sobie ze moze jak poczekamy to nastanie lepszy swiat i bedziemy mogli wychowac nasze dziecko w lepszych warunkach. trudne to wszystko.... I co ja mam zrobić- chce a nie moge.? czy co??/

Autor: Patrycja  14.10.2004 zgłoś

Niesamowity artykuł. Aktualnie właśnie przechodzę identyczne sytuacje. Czytając go pomyślałam sobie że ktoś mnie wyręczył i moje uczucia i myśli przelał właśnie w tym artykule. Moja kolezanka niedawno urodziła maleńkiego chłopczyka. Nie moge sie nim nacieszyc. Totalnie zapominam o wszystkim kiedy się spotykamy a ja mogę przytulić tego maleńkiego człowieczka. Obecnie też myślę głęboko o tym czy nie jestem w ciąży. Boję się zrobić testu i chyba poczekam do następnej miesiączki wtedy się wszystko okaże. Z jednej strony bardzo bym tego już chciała, pomimo ze nie jestem jeszcze mężatką. Mam już swego mężczyznę życia i planujemy wspolną przyszłość. I własnie z jednej strony marzę o maleństwie, lecz z drugiej to właśnie nie wiem czy to już ten moment. Ale wiem że gdy dostanę następny opkres bedzie mi czegoś bardzo brakowało. Pozdrawiam serdecznie. Cieszcie się macierzyństwem

Autor: Ola M.  14.10.2004 zgłoś

Na wstępię chcę powiedzieć, że to jest świetny artykuł. Ja już od kilku miesięcy wyczekuję momentu kiedy będę w ciąży. Od czterech miesięcy jestem szczęśliwą mężatką, ale już przed ślubem zaczęliśmy się z mężem starać o dziecko. Wcześniej, ale już po zaplanowaniu ślubu, nawet nie chciałam słyszeć o dziecku, myślałam, poczekamy jeszcze ze dwa, trzy lata, dorobimy się, Paweł skończy studia, ja podejmę pracę. Ale w pewnym, konkretnym momencie coś się stało, że się przełamałam. Tym momentem była wizyta u mojej kuzynki, która ma dwoje cudownych dzieci w wieku 5 i 3 lat lecz mimo to, że ciąża zmusiła ją do urlopu dziekańskiego, a jej studia przedłużyły się o kilka lat, nie poddała się i jest szczęśliwą żoną, matką i potrafi realizować się zawodowo. Stała się dla mnie swoistym przykładem do naśladowania. W tej chwili moim największym marzeniem jest zajść w ciąże i urodzić upragnione dziecko! Jednak los czasami bywa przekorny i w chwili kiedy z mężem zdecydowaliśmy się na powiększenie rodziny, zaczęły się komplikacje. Podjęliśmy już wspólne leczenie i mocno wierzymy w to, że uda nam się w końcu, bo czym jest życie bez dzieci?

Autor: pałaa  14.10.2004 zgłoś

spoko artukuł

Autor: nata  14.10.2004 zgłoś

na wstępie chcę powiedzieć że super artykuł.chce powiedzieć kobitki że nie ma się co zastanawiać nad czasem kiedy zaplanować dziecko.mam28 lat jestem mam siedmioletni staż małżeństwa a dopiero od pół roku starałam się z mężem o maleństwo ale niestety wszystko prysło jak bańka mydlana w kwietniu tego roku kiedy mój mąż miał wypadek i zmarł....:( nic mi po nim nie zostało oprócz fotografii, kaset video.niemieliśmy co narzekać na brak pieniędzy mamy piękny domek, auto i ciągle było nam mało ciągle jakieś bzdurne wyjazdy, wycieczki zawsze mówiliśmy że jeszcze mamy czas a tu co?koniec niema nic, wszystko przestało być nieważne.tak bardzo dużo bym dała żeby cofnąć czas bym mogła mieć z moim ukochanym mężem dzidziusia...a tak niemam nic!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Autor: madziara  14.10.2004 zgłoś

Jest to bardzo ciekawe , ale za długie . Chociarz nie zasnęłam przy tym tekście to apeluję aby takie e-maile były krótsze chodż o połowę . Dziękuję myślę że mój komentarz nie jest za długi . Jeszcze raz dziękuję . Proszę o przysyłanie mi więcej takich e-mailów !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Autor: Andzia  14.10.2004 zgłoś

Cudowny artykuł!!! Wspaniałe wypowiedzi i aż mnie ściska w środeczku bo tez pragnę własnego maleństwa. Jak większość z Was drogie czytelniczki nie mam warunków, by go teraz mieć (brak pracy, kasy, mieszkania). Sprawia mi to ból bo nie wiem kiedy ten najwspanialszy moment w moim życiu będzie mógł się zacząć (różowa kreseczka).... Mam 23 lata i brak rzeczywistych szans. A może by tak pójść na żywioł??? Ale przeraża mnie perspektywa, że nie będe miał co do garnka włożyć i za co ubrać dzieciaczka. Mówi się, że jkoś to będzie, że się ułoży... ale czy na pewno??? Boje się a z drugiej strony jestem chora już z tej tęsknoty za maleństwem, które będzie częścią mnie i mojego ukochanego mężczyzny.... Pozdrawiam wszystkie mamusie i te przyszłe również!!!!!

Autor: bettik  14.10.2004 zgłoś

A ja mam 30 lat, od 5 lat mam męża i nie staramy się o dzieci. Ja poprostu nie czuję "tego czegoś" myslę że nia mam powołania do bycia matką, poprostu. Jedna z moich ulubionych artystek powiedziała kiedyś, że niektóre kobiety rodzą się żeby być matkami inne - ciotkami :-). Moje przyjaciółki mają dzieci, którymi często i z wielką ochotą się zajmuję, nie czuję do niech niechęci ale też nic mnie nie "rusza" myśl o własnym maleństwie. Nie czuję takiej potrzeby ani nie czuję się na siłach zostać matką. Mój mąż także sobie nie wyobraża posiadania dzieci. jest nam dobrze tak jak jest. Może kiedyś zmienimy zdanie a może nie, nie przeraża mnie myśl iż umrę jako kobieta bezdzietna. Mówiene, że każda kobieta powinna mieć dziecko jest jak mówienie że każdy powienien lubić i jeść czereśnie. A ja ich nie lubię. :-) pozdrawiam wszystkie kobiety.

Autor: Omega@  14.10.2004 zgłoś

Do PAULI U mnie po urodzeniu córeczki też nie było kolorowo. Musiałam wziąść urlop wychowawczy bo nie mogłam liczyć na pomoc rodziny, po prostu tak się poskładało. Natomiast nie wyobrażałam sobie powrót do pracy po macierzyńskim i oddanie dziecka opiekunce??!! Nigdy. Tak więc nie było mnie w pracy ponad 1,5 roku. Potem wróciłam i..... dostałam wypowiedzenie. :( W takich chwilach człowieka szlag trafia na niezrozumienie przełożonych, na cały ten system "pomocy rodzinie" jak to ładnie się nazywa a tak naprawdę niewiele daje. Ale teraz oboje z mężem pracujemy i niczego nie żałuję. Jak tu już ktoś napisał wcześniej, usmiech dziecka, jego ufność, dotyk maleńkich rączek a potem kiedy pierwszy raz słyszy się od własnego dziecka: Mamusiu kocham cię..... po prostu aż serce ściska ze szczęścia. Bo widzicie, dziecko kocha matkę miłością naturalną, niewymuszoną, bezinteresowną i dlatego tak czystą. Jednocześnie w swoim zaufaniu jest bardzo bezbronne dlatego chrońmy je bo to są najważniejsze nasz Bogactwa w życiu. Nie nowy ciuch czy samochód czy kolejny awans w firmie....

Autor: wolfik  14.10.2004 zgłoś

Żona kazała przeczytać i musze powiedzieć, że artukuł powinien być skierowany do młodych mężczyzn co muszą znosić nastroje (nie tylko macieżyńskie) swoich Pań. Uświadamia ;))) Pozdrawiam

Autor: Aga Łódź  14.10.2004 zgłoś

Jestem po slubie od roku, mamy z mężem dobrą prace, nie mamy mieszkania-to fakt, ale od 3 m-cy staramy się o dziecko i...nic. Mam taką schizę na tym punkcie, ze najchętniej co chwila robiłabym testy ciązowe. Wiem, ze do 1 roku trzeba próbowac naturalnie, ale ja bym bardzo chciala już czuć w sobie to maleństwo. Macie moze podobne doświadczenia? I to prawda, jak dopadnie nas instynkt to nic nie jest ważniejsze. Pozdrawiam wszystkich rodziców! Może niedługo ja z mężem też nimi bedziemy? Trzymajcie kciuki....:)

Autor: schiza  14.10.2004 zgłoś

Podpisuje się pod tym artykułem obiema rękami i nogami ....:) - naprawdę , to ja w 150% , nic dodać nic ująć ..... no cuż .... ale chyba ostatnio mądrzeję i coś z tym zrobię , instynkt to instynkt z tym nie da i nie można walczyć , a jeśli się próbuje to wszystko powoli zatraca sens - mąż , praca , hobby , czas wolny ..... a więc ... jeszcze raz to przemyślę - nie ! nawet nie ma co myśleć .... poprostu niech się stanie !

Autor: ali  14.10.2004 zgłoś

Jestem matka czteromiesięcznego chłopca:)mimo,że moja ciąża wypadła w czasie(wydawało mi sie wtedy)nienajlepszym,to teraz nie potrafie wyobrazić sobie życia bez mojego kochanego dziecka.Jeszcze studiuje,jestem na piątym roku,w planach mam sudia podyplomowe i pare jeszcze innych rzeczy związanych z nauka,i wiecie co..wszystko da sie zrobić,ze wszystkim mozna sobie świetnie poardzić,przy dobrej organizacji,dziecko nie tylko nie przeszkadza ale ogromnie(przynajmniej mnie)dopinguje do działania:) Wydaje mi sie,że nie ma co odkładac tej decyzji,po prostu trzeba to zrobic!!:)Teraz to widzę,że życie bez dzieci(dziecka) było puste,bo nic tak nie wypełnia i nie uszczęśliwia jak widok tej małej istotki,która po prostu z nami jest:):):)pozdrawiam!:)

Autor: lucia  14.10.2004 zgłoś

no ja jestem jeszcze na dzidzusia za mloda ale tez uwazam ze to jest dar od boga... kiedys nie lubilam dzieci teraz nie moge sie doczekac odpowiedniego faceta i moich 19 urodzin kiedy bede juz dorosla i samodzielna i nie wazne czy bede pracowac czy nie, chce to dziecko miec chociaz jedno taką mala okruszynke...

Autor: kikka  14.10.2004 zgłoś

ja mam 6 letnią córke ale bardzo, chciałabym drugie dlatego prosze Boga o wpadkę. Dzieci z wpadki są w 89% najmocniej kochane!!!!!!!!

Autor: rawen  14.10.2004 zgłoś

Bardzo dobryartykuł. Na przykładach widać, ze tak faktycznie jest..

Autor: pusia  14.10.2004 zgłoś

witam... przeczytałam ten artykułkilka razy.pochodzez wielodzietnej rodziny,mój mąz tez.bardzo chcemy miec dziecko.staramysie o nie odkąd jestesmy małżenstwem ,czyli od 6 lat.cały czas ja biore jakies tabletki,potemprzerwa badania i znówtabletki.kochamy sie wtedy gdy mamy ustalone,nawet gdy nie mamy ochoty.tojest koszmar.ie wiemjakdługojeszcze to wytrzymam.bardzo kochamdzieci,adziecimnie uwielbiają,lecz jak narazie nie mam swojego.nie poddaje sie ,choc mam czasami dośc.uważam,ze jesli nam sie nie uda,jest przeceiz tyle samotnych, skrzywdzonych dzieci,które czekaja,aby ktos je pokochał.wiele razy spóźńiał mi się okres z drzeniem rąk i serca wiele razy robiłam testy ciążowe,i.... okazywało się ze to falszywy alarm.płakałąm,lecz na nowo próbuje,w koncu sie uda.dziecko jest najwspanialsza istotką,niespodzianka,jaka moze sie nam przytrafić w zyciu.przed slubem bałąm sie ze zajde w ciąże,lecz gdyby tak sie stało byłabym najszczesliwszą osobą na ziemi...dla meza i dziecka poswiecę wszystko.mój mąż jest bardzo wyrozumiały i kochany,gdyby nie on juz dawno bym się załamała.dlatego uwazam ze trzeba miec dzieci,one dają nam siłę dowalki o sój byt i ich byt.dziecidodająkolorytu i radosci w naszym życiu.

Autor: Herda  14.10.2004 zgłoś

o czym pisze ta autorka artykułu: Studia i praca to dwa priorytety, dla których poświęcasz wszystko.............Sama skończyłam studia i pracuję, ale: po pierwsze - nie każda kobieta która to przeczytała skończyła studia po drugie - nie nastawiajcie się na bóg wie jaką karierę - najważniejsze że jest praca w dzisiejszych trudnych czasach po trzecie - te priorytety o których pisze autorka niezbyt dobrze napisanego artykułu (felietonu) - spowodują że będzie już za późno Kochane koleżanki - zawsze jest czas na dzidzię - wszystko można pogodzić. ŻYCIE JEST PIĘKNE - a miłość najważniejsza !!!!

Autor: agnes  14.10.2004 zgłoś

ale sie poryczalam:-((((( Tak bardzo chce mieć dziecko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! mam prawie 30lat prace mieszkanie ale nie mam faceta,straciłam juz nadzieję,że są odpowiedzialni faceci:-(

Autor: krizia  15.10.2004 zgłoś

Len: ja mam to samo, nie wiem co ja mam juz robic, nie jest gotowy i nie jest gotowy a mi lata leca bez ustanku, widze siebie pomarszczona na wywiadowkach a nauczycielka mysli, ze to babcia. No i teraz-czekac? Uknuc intryge? Dac sobie spokoj? Jak Ty sobie z tym radzisz?

Autor: kania  15.10.2004 zgłoś

od pewnego czasu bardzo odczuwam brak dziecka, jesteśmy z mężem juz 7 lat po ślubie, ale się nie składało, moje studia, jego praca w oddaleniu ode mnie o 300 km, wizyty 1 raz w miesiącu, uff koszmar, dobrze że to już się skończyło... Później szukałam pracy. Po co? Żebym mogła zagwarantować dziecku wszystko co najlepsze. Bez pracy z pensji mojego męża byłoby kiepsko. Teraz od 2 lat bardzo chcemy i się staramy o dziecko, jakoś nie wychodzi... Ktoś mógłby się przyczepić że mogłam nie czekać tylko wpadać od razu. Cóż moje poczucie odpowiedzialności mi na to nie pozwoliło, uznałam (i do dziś tak myślę) że mieć dziecko to nie problem, gorzej jest w obecnych czasach zapewnić mu to co możnaby gdyby miało się pracę własne mieszkanie i samochód. Głupota? No cóż w dzisiejszych czasach to standart - dla dziecka chciałam mieć jak najwięcej, a teraz nie wiem czy to dziecko w końcu pojawi się na tym świecie...

Autor: Magdzik  15.10.2004 zgłoś

Czesc wszystkim musze wam powiedziec ze ja mam lat 18 i jestem w 6 miesiacu ciazy na poczatku sie zalamalam bo szkola nie skonczona teraz z praca ciezko mieszkam z mama fakt ze chclopak jest ,ale co to da na pieniadzach nie spimy a przeciez dziecko to wydatek ale po pewnym czasie jak pooszlam na USG i zobaczylam tego slodkiego malucha to sie poplakalam ze moze byc cos tak pieknego w zyciu jak dziecko to szczescie je miec i jestem pewna ze to dla tego chce sie zyc to cos dla kogo istniejemy na tym świecie.I już mi przeszło załamanie trzeba myśleć pozytywnie napewno jakos sie ulozy wam wszyskim pozdawiam.

Autor: Magdzik  15.10.2004 zgłoś

Na początku myślałam ze jeszcze do tego nie doroslam przeciez cale zycie mam przed sobą,ale teraz to juz koniec będzie dziecko wszyscy dookola mowią ze jestem za mloda i tak dalej ale przeciez to nie moja wina ze (wpadłam) bralam pigolki anty.Po za tym nigdy w zyciu nie przyszloby mi do glowy usunąć nie zabilabym człowieka.Ale mam cichą nadzieje ze sobie z chlopakiem poradzimy jestesmy ze soba 2 lata fatycznie troszke krotko ale zareczylismy sie i mamy zamiar stwarzyc wlasna rodzine on juz ma 25 lat i chyba jest powazny i nie zostawi mnie.Pozdrawiam.

Autor: Aneta  15.10.2004 zgłoś

Witam wszystkie Mamy. Ja mam 5,5 letniego synka i od ok. 2 lat czuję, i to coraz intensywniej, że czas na następne dziecko. Siedzę sobie i czytam Wasze komentarze i ryczę jak bóbr, bo zazdroszczę wszystkim tym,które " wpadły". Ja tak strasznie, strasznie chce mieć drugie dzieciątko! Mieszkam, niestety, w wynajętym mieszkaniu, dojeżdżam na studia 350 km co 2 tygodnie,ehhhh. Ale, z drugiej strony, mam pracę, mój mąż też, a może dalibyśmy radę? Póki co, kombinuję, co by tu odpowiedzieć mojemu synkowi, który coraz częściej pyta, kiedy będzie miał braciszka. Tak bardzo chce tego dziecka, że nie mogę przestać o tym myśleć. Za "chwilę" skończę 29 lat...mam mętlik w głowie. Życzę szczęścia wszystkim Mamom .

Autor: kach  15.10.2004 zgłoś

Ten artykuł to o mnie ale tylko do pewnego momentu. Mamy cudowną już duża córeczke i ciesze sie że to "ona" wzieła nasz los w swoje rece.

Autor: Matylda  15.10.2004 zgłoś

Do Anety: NA PEWNO dasz radę i wszystko się szczęśliwie ułoży, kto nie ryzykuje ten nie ma! Jedno czy dwoje... Na to samo wychodzi :-) Masz już doświadczenie w wychowaniu dziecka, synek podzieli się zabawkami (jeden wydatek mniej) a im mniejsza różnica wieku między rodzeństwem tym lepiej dla mamy, dzieci się lepiej rozumieją i umią zająć sobą nawzajem. Powodzenia!!!

Autor: gosia  15.10.2004 zgłoś

w życiu tyle opini pod artykułem nie widziałam :))) fajnie ja też się starm, na razie dopiero kilka dni :))) pozdrawiam wszystkie przyszłe i obecne mamy i również te dziewczyny co na razie nie chcą :)) A do Nutri, ja jestem w podobnej sytuacji jak Ty - mój mąż ma taką sobie pracę i ustaliliśmy po prostu że kiedy urodzi się dziecko to on się nim zajmie :)) i tyle, a dzieci są sensem życia i tego się trzymam. Pozdrawiam

Autor: malaMi  15.10.2004 zgłoś

Ja nie wiem co mam robic- mam 25 lat, skonczyklam studia i jestem wlasnie na stazu.Od roku jestem meżatką i mój mąż bardzo chce miec dzieci-mamy mieszkanie prace, samochód-powiecie czego wiecej do szczescia potrzeba-róbcie dzieci i juz- ale ja sie boje!!!!!Ja nie wiem czy dojrzalam juz do tak poważnej decyzji, Boje sie tym bardziej, ze mąż wymusza prawie na mnie to bym zaszla w ciąże...kurcze niby wiem, ze on mnie kocha i ze wszystko co potrzeba mam ale boje sie panicznie!przestalam nawet brac pigułki-dla niego-ale teraz boje sie z nim kochac!!miotam sie strasznie- chce dziecka i boje sie tego!!!AAA!!! czy ktos mnie zrozumie???

Autor: schiza  15.10.2004 zgłoś

jestem 2 lata po ślubie , szaleję na widok każdego dziecka jakie znajdzie się w moim polu widzenia :) , instynkt to instynkt mam 29 lat , latka lecą a mąż narazie nie chce mieć dzieci , mówi że to jeszcze poczeka ... a ja już nie mogę czekać ...... właśnie leże na sofce , zbliża się koniec cyklu i mam nadzieję że wpadliśmy chociaż paradoksalnie jestem pewna że nic z tego , tak jest co miesiąc NADZIEJA i smutek z rozczarowania . Nieraz mnie kusi żeby sprawy wziąć w swoje ręce ...... może to egoistyczne ale tak chyba zrobię ..... no cuż powiem tak , bo mądrzeję powoli : KOBIETY ! mążczyźni są z regóły mniej dojrzalsi psychicznie u nich instynkt ojcowski pojawia się w trakcie ciąży albo nawet po narodzinach , także jeżeli wiecie że mąż WAS kocha to myślę że będzie musiał się oswoić z tą nową sytuacją - ja mam taką nadzieję . Trzymajcie za mnie kciuki za moje podchody ..... nie potępiajcie mnie.......

Autor: schiza  15.10.2004 zgłoś

do malejMi możesz być dumna że Twój mąż takie ma zdanie , to świadczy o jego dojrzałości do bycia w rodzinie . Wiem z obserwacji i opowiadań koleżanek które starały się o dziecko przez 5 -8 lat , a przeszły one wszystko terapia hormonalna , in vitro , a nawet adopcja , one naprawdę nie rozumieją takich artykułów dla nich jest to abstrakcja !!! oddały by wszystko żeby mieć dzieci ( nabierały na wadze , traciły same na zdrowiu wydawały olbrzymią kasę wszystko po to TYLKO żeby mieć jedno dziecko !!! , nie bądźmy śmieszne , nie chce nikogo obrażać , straszyć ale sama się boję bo mam już 29 lat jak to będzie u mnie , czy też będę musiała tak walczyć o dziecko . Jeśli trzeba będzie to TAK

Autor: schiza  15.10.2004 zgłoś

do małejMi Miotaję Cię uczucia obawa i chęć posiadania dziecka - to normalne !! zawsze się boimy tego co nieznane , boimy się czy podołamy , czy sprostamy wymagniom dziecka , czy nieokarzemy się niedojrzałe , wyrodne itp. ..... . Sama to przeżywam , choć ja już wiem że chcę mieć dziecko i bardzo bardzo tego pragnę ! ! !

Autor: Aszli  15.10.2004 zgłoś

A mi się udało mam śliczna córeczkę, która kocham całym sercem , czesto budzę sie w nocy i przytulam ją BOŻE JAK DOBRZE ŻE JEST TU Z NAMI !!!!!!!!!!!!!! Co prawda moje życie nie jest usłane różami,czasem jest tak ciężko,że chce się wyć.Ale nie poddaje sie mam przecież tą śliczną istotkę dla której zrobię wszystko.Ostatnio złapałam się na tym że nie umie przejść obojętnie obok dziecięcego wózka. Zaczęłam marzyć o drugim dziecku ale to niestety muszę wybrać między zdrowiem a rodzeństwem dla mojej córci TO STRASZNE!!! **********MOJA RADA :jeśli pragniecie dziecka nie czekajcie z tym zbyt długo, natomiast jeśli nie macie takiego pragnienia nie róbcie tego. Maciezyństwo powinno być świadomym wyborem,bo wierzcie mi mimo wielu cudownych chwil bywają również cieżkie chwile. Pozdrawiam wszystkie mamy również te przyszłe :-)

Autor: SOFIJKA  15.10.2004 zgłoś

mam 22 lata, moj 3 letni zwiazek polega na ciaglym dawaniu sobie szans, frustracjach, zaczynaniu od nowa, placzach itp... z jednej strony jest mi bliski i jest najlepszym przyjacielem a z drugiej mamy inne potrzeby, pragnienia i wkurzamy sie nawzajem. w sumie 2 miesiace temu poraz kolejny powiedzielismy sobie: koniec. niewazne bo i tak zaczelam od tylka strony. w kazdym razie zaczelam sie spotykac z innym. uprawialismy sex. i co...? brak okresu! moja glupota wiec i moj problem!!!! w takich przypadkach czlowiek modli sie o wynik negatywny. czasem zycie potrafi sie zamotac. ciekawa jestem, jak zareogowal by ten"nowy" facet?! jest kochany i uwielbiam go i bez wzgledu na to czy bedzie przy mnie, czy tez nie, dam sobie rade!!!! o ile jestem w ciazy......

Autor: Anka_28  15.10.2004 zgłoś

Czytając Wasze opinie zdałam sobie sprawę jaka ze mnie szczęściara. Mam 28 lat, super męża, "dobrą" pracę (która mnie już niestety nie kręci - marzę o swoim choćby najmniejszym interesie) no i najważniejsze - jestem w 4 MIESIĄCU CIĄZY. Widziałam ostatnio na USG Twarz Małego - główkę, oczki i to było super uczucie. Trzymam kciuki za dziewczyny starające się o małe baby !

Autor: agat  15.10.2004 zgłoś

W niedługim czasie po śmierci mamy poznałam mojego obecnego męża i zaszłam w ciążę. Nie ważne dla mnie wtedy było, czy zostanie ze mną ten mężczyzna, czy też nie. A raczej przypuszczałam, że odejdzie, bo miał z inną już dziecko. To prawda, kochałam go, to jednak było mniej istotne niż posiadanie własnej, kochanej istotki. Istotka przyszła na świat ima już 10 lat. Potem druga się pojawiła. Mam dwie córcie. Ale to z moją Majką, 10-cio letnią mówimy tym samym językiem. Młodsza nigdy nie będzie powiernicą. Są obie wspaniałe i mężczyzna pozostał (jest bardzo wyrozumiały). Podziwiam go, że wiedząc o mojej nieuleczalnej chorobie zaakceptował mnie (nie widać na zewnątrz). Kiedy byłam w ciąży braliśmy ślub cywilny, a to ze względu na otoczenie,ja chciałam poczekać do rozwiązania. Nie jest to łatwe, gdy niciskają ze wszystkich stron. Uległam. Do dziś żałuję, imam żal. MAM MAJĘ I TO TYLKO SIĘ LICZY !!!

Autor: buka  15.10.2004 zgłoś

do małej Mi też się bardzo bałam , kiedy byłam w ciąży , że nie podołam, że nie dojrzałam do roli matki. Dziś jestem już podwójną mamcią i córki mnie b. kochają, a wiele osób twierdzi, że są dobrze wychowane. A to buduje. Pamiętam, że rozmawiałam z maleństwem, kiedy było pod moim serduchem. To pomagało w ciężkich sytuacjach. A moż spróbujesz porozmawiać z tym maleństwem, które być może ma ochotę zamieszkać pod twoim sercem, jak z przyjacielem? pirwsze dziecko urodziłam mając 25 lat.

Autor: MaLuTkI  15.10.2004 zgłoś

Kobiety nie myslcie o karierze - dajcie dojsc do glosu naturze. Kariere zawsze mozna robic a najwazniejsze jest zycie rodzinne. Pozwolcie by facet sie cieszyl z mozliwosci bycia ojcem. Kazdy facet tego pragnie lecz nie kazdy sie do tego otwarcie przyzna czasami skrywa to latami by tworzyc udany zwiazek . Dziecko daje wiele radosci i checi do stawiania sie przeciwnosciami losu - a kariera to monotonia - ciagle gonienie w wyscigu szczorow . Kobiety pamietajcie ze matka mozna zostac do okreslonego momentu w zyciu czasami zdajecie sobie z tego sprawe ale jest juz za pozno. Nieodbierajcie sobie i partnerowi szansy cieszenia sie z owocu waszego uczucia........ kazdy pragnie dziecka leecz nie kazdy zdaje sobie z tego sprawe w odpowiednim momencie..... ...... prosze o przemyslenie tej kwestji ...... myslenie nie boli a moze czasami pomoc........ zycze udanych przemyslen........

Autor: aNNA  15.10.2004 zgłoś

Schiza ,ja wzięłam sprawy w swoje ręce i jestem szczęśliwa, bierz się do roboty i to szybko, nie myśl za wiele!

Autor: Malgos  16.10.2004 zgłoś

MalaMi ja mam ten sam problem, a mam już 27 lat i podobną sytuację do Twojej. Teraz zaczęłam się oglądać za wózkami, małe dzieci mnie rozbrajają, przepadam za nimi! Staramy się z mężem o dziecko ale mam takie mieszane uczucia że sama nie wiem co się ze mną dzieje.Boję się żeby nie mieć blokady psychicznej, tyle już sie naczytałam nasłuchałam, niekiedy żałuję że nie jestem taka spontaniczna tylko wszystko analizuję i chyba za dużo o tym myślę. Cieszę się że nie jestem sama z tym problemem.Chcę być dobrej myśli...

Autor: kami_77  16.10.2004 zgłoś

Bardzo sympatycznie czyta się ten tekst. Napisany niezwykle przystepnie. Za 15 dni kończę 27 lat. Mam 4,5 letniego synka - moje kochane szczęście. Mam pracę, własne mieszkanie, jestem niezależna i ...zaczęłam myśleć o kolejnym dziecku. Myśl ta "prześladuje" mnie - dosłownie, od 2 miesięcy. Niestety narazie nie mogę pozwolić sobie na taki krok, podjęłam studia podyplomowe, w czerwcu szykuje się do egzaminu na nauczyciela mianowanego, do tego mnóstwo pracy w szkole...Dlaczego życie nie jest chociaż odrobinkę prostsze ???

Autor: elinka  16.10.2004 zgłoś

dzieci???narazie nie!!!jeszcze sie nie wyszalalam nie lyknelam zycia ,musze zrobic jeszcze kilka rzeczy pozyc,moze kogos pokochac itd jak sie ustawie przynajmniej troszke to moze moze pozniej ale to odlegle plany!!!czuje ze nie moglabym robic wielu rzeczy,dziecko to duza odpowiedzialnosc i na calutkie zycie.to wazna decyzja a ja nie dojrzalam do macierzynstwa.nie wiem jak mi sie w zyciu ulozy ale napewno nie moglabym teraz bawic sie w pieluszki nie to nie na moje nerwy ,mysle ze nie potrafilabym byc tak dobra mama jak moja mama nie mam tyle cierpliwosci wiec na razie to odkladam.wiekszosc obowiazkow spada na kobiete matke bo faceci to troche wieksze dzieci,wiec nie chce miec na stale teraz ani malego ani duzego dzidziusia!!!!!!!!!!!!!!!!!!11

Autor: mauske  17.10.2004 zgłoś

Ten tekst jest o mnie. Co do joty. W czwartek przyszła jednak czerwona plamka... uczucie niedostytu... naprawdę nie sądziłam, że mnie tak to ruszy! Hhmm, a może by tak...pomóć tej wpadce trochę za miesiąć?Ależ mi myśli po głowie chodzą! Tak, latka lecą...

Autor: Cicha  17.10.2004 zgłoś

.....chociaż nie wiem jakbym chciala mieć dziecko,moj partner i polowa ludzi jest temu przeciwne...w gre wchodzi konflikt serologiczny co moze bysc powaznym zagrozeniem jak nie dla mojego zycia to dla zycia dziecka...a poza tym jak moj partner usłuszał o dzieciach...widzialam tą gęsią skórke na rękach i dziwny grymas na twarzy..troche mi sie przykro zrobilo bo myslalam ze wreszcie w naszym zyciu pojawi sie cos nowego,a nie tylko codzienne opowiesci jak to jest być policjantem.jak mnie minał dzien,jaki dzis obiad,czy ide do Kali na kawe...Kala to ma dobrze,jej facet od roku wybierał imie dla dziecka,nie mogl sie doczekac,narodziny syna tak obświetował ze wszyscy mysleli ze on trafi na inny oddzial tego samego szpitala,na szczescie skonczylo sie tylko na mocnym kacu...a ja? Kupilam kwiaty,śliczne buciczki i czapeczke..i płakałam razem ze szczęsliwą Kalą-ona z radosci a ja ?Dawidek ma takie sliczne rączki,takie malutkie,taki sliczniusi nosek i to jak zeiwa....I juz nawet nie wiem co mam ze sobą robic.Mam nadzieje ze urodze dziecko w tej pięćdziesięciolatce,no chyba ze mnie menopauza wczesniej dopadnie.ehhhh. Pozdrawiam serdecznie wszystkie mamy i te przy nadzieji.Trzymajcie sie kobiety!

Autor: Iwka  17.10.2004 zgłoś

do Majeczki Majeczko życze tobie żeby spełniły się twoje marzenia a może już masz bobaska?? -------- Ale to jest prawda , że od lat młodszych chodzi mi o dziewczęta wpierw bawimy się lalkami (Ja mało bawiłam się nimi. Lalke dopiero dostałam to od dziadka jak wyjechałam do Lwowa a byłam już 5 klasie ale też sie nie bawiłam bo wychowywałam sie wśród swoich braci którzy mnie wszędzie brali.). A potem przychodzi taki czas i moment, że człowiek tęskni za swoim wymarzonym bobaskiem Ps przepraszam za błędy i serdecznie pozdrawiam

Autor: AGUSIA  17.10.2004 zgłoś

A co zrobić gdy pęcio latka wcale nie domaga się rodzeństwa??? Rozmawialiśmy z nią na ten temat by czula sie kimś ważnym aby byla to nasza wspulna decyzja nie tylko moja i męża. Ćórka nie chce ani brata ani siostry.Może ktos mial podobne zdarzenie i sie wypowie na ten temat.Chcę drugie dziecko ale boję sie czy nie będe miala klopotow z pierwszym dzieckiem. CO ROBIĆ???? A MOZE JUZ JEST ZA DUŻA RÓZNICA WIEKU.....

Autor: krzyna  17.10.2004 zgłoś

Witam, Ja właśnie jestem w takiej sytuajcji. Czekam na plamkę bo niby ma być, no i czekam;-) Ale wiecie co.......Jak nie przyjdzie to wcale się nie zmartwie, że jej nie będzie przez następne 9 m-cy. Wiem, że jeszcze moglibysmy się wstrzymać ale jesteśmy gotowi na nowego współlokatora..;-) Pozdrawiam krzyna

Autor: Aneta  17.10.2004 zgłoś

Dziękuję Matylda za słowa pociechy, zgadzam się z Tobą i czuję, że jakoś dałabym radę, tylko,że ja tak bardzo chciałabym usłyszeć od mojego męża,że on też już chce mieć drugie dziecko,że już czas najwyższy. A on jakoś tak ciągle znajduje więcej 'przeciw' niż 'za'. To nie miało być tak, a niech to.

Autor: mamacórek  17.10.2004 zgłoś

chyba nie jest aż tak źle z tym wyborem pomiędzy byciem mamą i robieniem kariery. jestem mamą dwóch córeczek - 3-letniej żosi i półrocznej Basi i jestem dyrektorem szpitala. teraz jeszcze na urlopie. jestem szczęśliwa choć bardzo zapracowana. coś za coś, owszem, ale bez przesady z konieczności rezygnowania z własnych marzeń i ambicji.

Autor: aNa  17.10.2004 zgłoś

Artykuł piękny, niektóre wypowiedzi jak z bajki, ale rzeczywistość zupełnie inna. Ja mam 22 lata, moje koleżanki rodziły w wieku 17- 18 lat, miały kochających chłopaków i dobrych teściów. Dzisiaj są po rozwodach, bez pracy, bo nikt ich nie chce przyjąć z powodu małych dzieci, matury, studiów i pieniędzy, łażą po opiekach społecznych i proszą o łaskę i pare groszy. A miało być tak pięknie ?? Wszystko by dały by cofnąc czas i nie zaliczać wpadek, wiedzą, że nie mogą dać swoim dzieciom tego co by chciały i zawsze sobie wymarzyły czyli dom, pieniędzy, wakacji, komputerów, fajnych ciuchów , ojców itp. Chciały by rodzić w wieku 30-35 lat bo wtedy jest najlepiej, kiedy się ma doświadczenie i jest się kimś, ma się dom i jest się ustawionym, bo bez tego w dzisiejszych czasach to nie jest wychowywanie dzieci tylko chodowla, a raczej ich wegetacja - wiem coś o tym bo sama jestem pedagogiem i znam wszystkie fundacje i placówki w łodzi, które pomagają takim dzieciom z wpadek i wielkich miłości, których przyszłość miałabyć taka piękna. Kobiety zastanówciwcie się poważnie nad swoim życiem i partnerem z którym chcecie być i mieć dziecko, bo póżniej możecie zrobić im straszną krzywdę wydając je na świat, gdy za kilka lat takie dziecko powie ci : Po co mnie rodziłaś ? Nie chce cię znać bo nie miałem przy tobie, tego co moi koledzy, itp. Dziecko to nie zabawka, którą można oddać, trzeba się 1000 razy zastanowić, zaczym się je pocznie. Nie nie piszcie takich różowych artukułów, bo świat Barbie, a nasza Polska szara żeczywistość, to dwa różne światy. A wy zdajcie sobie z tego sprawę drogie zwolenniczki rodzenia dużej ilości dzieci. A zamiast drzeć z powodu spóżniającego się okresu, kupcie sobie tabletki antykoncepcyjne za 2,80gr Stediril30, są super i kochać się możecie kiedy chcecie bez obawy, wiem bo sama używam, a dziecko chce mieć za 7-9 lat planowane i kochane, gdy będę mieć warunki żeby je wychować i dać mu wszysko. :)

Autor: blanka  17.10.2004 zgłoś

Mimo ze jestem jeszcze młoda, mam 22 lata, mam już córeczkę.Julia za niedługo skończy dwa lata, nie zamieniłabym uczucia byci mamą na nic innego,żadna kariera nie jest w stanie zastąpić mi miłości swojego dziecka.Całe życie marzyłam aby pierwszym dzieckie była dziewczynka i tak jest.Każdego dnia Julka uczy mnie cierpliwości, miłości, sensu życia.Życzę każdej kobiecie aby mogła być mamą i niekiedy jest niestet już za późno.

Autor: livka  17.10.2004 zgłoś

4 rok studiow, praca tymczasowa i ciagle nowi nieodpowiedzialni kolesie... a ja juz bym chciala miec takie malenstwo. Tylko skad wziac odpowiedniego tatusia?

Autor: Aneta  17.10.2004 zgłoś

Do mamacórek: Podziwiam, zazdroszczę i życzę powodzenia i samej radości w wychowywaniu dwu Szkrabów. A ja idę pomyśleć co dalej..... bo , jak się okazuje, wszystko można pogodzić. Pozdrowienia dla wszystkich Mam!

Autor: Teosia  17.10.2004 zgłoś

Mam 13 letnią córkę i 12 letniego syna (chyba jestem tutaj"najstarszą" mamą). Zaczynają się z nimi nastolatkowe problemy. W tej chwili są oboje na urodzinach u kolegi a ja zaczynam się zastanawiać czy szczęśliwie wrócą do domu. To fajnie, że są w miom, w naszym (mam szczęście mieć fantastycznego męża - od 17 lat ciągle ten sam!) Powoli myślę jak to będzie, kiedy moje dzieci odejdą. Już są bardzo samodzielni, lubią jeździć na obozy, kolonie; bez nas. Dobrze pamiętam pierwszy dzień mojego syna w przedszkolu - odwrócił się i pobiegł krzycząc: "cześć mama!" - a ja stałam dość osłupiała i myślałm, że to Jego pierwszy krok w dorosłość. Uwielbiam mieć dzieci i szczerze mówiąc dyskutujemy z Mężem nad następną parką, ale staram się pamiętać, że to nie One są dla mnie a ja dla nich. I wiecie co? To chyba jest w tym najfajniejsze. Nigdy i od nikogo nie nauczyłam się tyle ile od nich... Kocham moją młodzież ( za "dzieci" już się obrażają) i potrafię być jak lwica, kiedy ktoś robi Im krzywdę; potrafię 6 dni siedzieć przy szpitalnym łóżeczku i nie robić sobie nawet przerw na kawę (przerabiałam), ale wiem też że moje życie nie jest od nich uzależnione. Gdybym nie miała dzieci - żyłabym i będę żyła kiedy odejdą (a zrobią to na pewno, jak wszystkie na świecie jak do tej pory); mam już nawet pewne plany z tym związane, w celu realizacji jestem teraz przykładną studentką zdrowo po 30. Te z Was, które nie mogą mieć swoich Maleństw niech nie dają się wpakować w poczucie winy i takie tam różne - nasza (kobiet)wartość wcale nie zależy od umiejętności czy nawet chęci rodzenia dzieci, możemy okazywać miłość, cierpliwość i być pomocą na 1000 innych sposobów. DO AGUSI: Wiesz myślę że dla Twojej Córki to "święty czas" na rodzeństwo. Chyba bałabym się na Twoim miejscu dłużej czekać. A jest kilkaset różnych sposobow na unikanie zazdrości pomiedzy rodzeństwem. Duża różnica czy mała - problemy są zawsze ale ich pokonywanie rozwija nas i nasze dzieci. np. kiedy moje przyjaciółka urodziła synowi 6 lat młodszego braciszka zrobiliśmy wielkie święto "Pasowania na Starszego Brata" z "dorosłym" rowerem w roli głównej - zazdrość prysnęła jak mydlana bańka. Powodzenia!

Autor: Wiki  17.10.2004 zgłoś

DO aNa: Ładnie to sobie zaplanowałaś:) dziecko za 7-9 lat. Tylko czy o czyms nie zapomiłaś, czy twój organizm po takiej dawce tabletek się nie zbuntuje? Może za te kilka lat będziesz bogata, będziesz miała wszystko i pomyślisz sobie:"już czs na dziecko" i wtedy okaże się, ze tego planu nie zrealizujesz:( i powiedź mi kto będzie wtedy szczęśliwy? Ty z kasą, pałacykiem i bryką czy matka tuląca do swej piersi dziecko, które cicho powie "Mamusiu, kocham Cię"... Czy wtedy nie pomyślisz, że coś straciłaś? Pieniądze sa ważne w życiu, ale nie najważniejsze! Życzę Ci, aby pogoń za kasa nie stała sie celem Twego życia.

Autor: Iwka  17.10.2004 zgłoś

witam Faktycznie macie problem Ja mam już po wszystkim, ale problem mam do tej pory bo moja córuchna nie chciała zaakceptować swojego braciszka bo były małżonek nie przygotował córeczki naszej że będzie miała braciszka jak wróciłam ze szpitala powiedziała żebym go oddała skąd przyniosłam taki był mądry jej ojciec, że sie śmiał z tego co ona mówiła Musiałam cały czas pilnować żeby krzywdy nie zrobiła swojemu braciszkowi a teraz cały czas się kłócą i biją się mimo, że maja 13 i 11 lat tak się nie nawidzą Ja skoleii stoje pośrodku i rozwiązuje ich problem. ale to nie jest łatwe Pozdrawiam

Autor: ANNA  18.10.2004 zgłoś

DO Wiki _ popieram twoja wypowiedz ja równierz tak uwarzam. Ja decydujac sie na dziecko mieszkałam w jednym pokoju< za dzwiami męża babcia> Ja pracowałam mąz także i to nam wystarczało.Dzis jesteśmy siedem lat po ślubie, nasza córka ma pięć lat i ma wszystko to o czym ja kiedys marzylam. Pomalu dorobiliśmy się i teraz gdy będziemy sie starać o drugie dziecko moze sie okazać że nie będe mogla zajść w ciąze Dzieki temu ze urodzilam w wieku 22 lat mam dla kogo zyć i ciesze sie ze najpierw wybrałam dziecko bo teraz moze być na nie za puźno.Tak naprawdę dzieciom nie są potrzebne te wszystkie żeczy materialne tylko miłość rodziców, zabawa z nimi i zadne super zabawki tego nie zastąpią... Pozdrawiam. Co z tego że bedziecie miały worek pieniędzy jak nie będziecie mialy na kogo go wydać.??????????????

Autor: Didi  18.10.2004 zgłoś

Wspaniałe Kobiety:) Mam 27 lat,wspaniałego męża i najwspanialszych pod słońcem dwóch synów!!!Przeczytałam tekst i znajdujące się pod nim komentarze (przynajmniej część)z należytą temu tematowi uwagą.Miłe Panie:)cieszę się niezmiernie,że wiele z Was jest tak świadomych własnych pragnień,dążeń i dróg wiodacych ku ich realizacji:).Całkowicie się zgadzam,że czasy są trudne patrząc przez pryzmat finansów,życiowego startu e.t.c. Polityka prorodzinna "leży" jak napisała któraś z Was...To zostało już napisane...Może ja nie dołożę nic nowego...Chcę powiedzieć,że moim marzeniem (do którego dziś dziewczynie wręcz przyznawać się nie wypada)było zawsze mieć rodzinę-dobrego męża,dzieci...I Wiecie co? Mam i męża i dzieci i jestem SZCZĘŚLIWA.Nie umarłam tym samym dla świata.Studia przerwałam kiedyś,jeszcze przed zajściem w pierwszą ciążę...Żałuję czasem -owszem,braku tego "mgr"przed nazwiskiem,załuję czasem braku styczności z czytelniami i bibliotekami.Jestem jednak świadoma swoich wyborów.Jestem dumna ze swoich Synów-są WSPANIALI-dlatego,że Ich pojawienie się w naszym życiu jest cudem samym w sobie i dlatego,że są tacy jacy są-a to już nasza-rodziców zasługa! I posłuchajcie-dla mnie posiadanie rodziny stanowiło podstawę satbilizacji.Trzeba było oczywiście zweryfikować nieco plany,ale cóż czy to problem? Problemem coś staje się tylko wówczas kiedy sami tak do tego podejdziemy. Nikt nie powiedział,że pieluchy pachną fiołkami,nikt nie powiedział,że mając dziecko przesypiasz wszystkie noce, nikt nie powiedział też,że stając się MAMĄ (to brzmi dumnie!)przestaje się myśleć o własnych dążeniach,wręcz przeciwnie! Trzeba się do tego przyznać przed sobą!Przecież ja żyję!Żyję pełną piersią,jestem człowiekiem,jestem kobietą,Matką i żoną i to że doświadczywszy cudu poczęcia,rozwoju dziecka w mym łonie,porodu,a póżniej paru rodzicielskich porażek ,a mnóstwa sukcesów ,radości i dumy nie mam już prawa marzyć o wykształceniu,kursach językowych,wyjazdach ,stażach,o podwyższaniu zawodowych kwalifikacji...To wszystko świadczy jak najbardziej o moim (i mi podobnych :))człowieczeństwie.Pragniemy rozwijać się,poznawać świat ,zyskiwać nowe umiejętności-ponieważ ŻYJEMY,przemy do przodu!A bycie Mamami jest tym aspektem człowieczeństwa zarezerwowanym akurat tylko dla nas!!! Same powidzcie- czy jest coś co może być ponad to? Pozdrawiam ciepło:)

Autor: Didi  18.10.2004 zgłoś

Jeszcze jedno-Teosiu-Dziękuję!!! Zgadzam się w pełni,że to czy mamy dzieci czy nie nie jest wyznacznikiem naszej wartości jako ludzi. Bardzo ciepła wypowiedź-DZIĘKUJĘ:)))Pozdrawiam:)

Autor: carmen  18.10.2004 zgłoś

A ja chyba właśnie wchodzę w ten etap, w którym zaczynam myśleć, że chciałabym mieć dziecko. Jeszcze rok temu na myśl o ciąży ciarki mnie przechodziły, ale teraz coś się zmieniło. Zdaję sobie sprawę, że jescze nie jestem gotowa na zajście w ciążę i mój chłopak też nie, ale w przyszłości... kiedy już skończę studia na pewno się zdecyduję. To bardzo życiowy artykuł, dokładnie oddaje to, jak się zmieniało moje podejście do macierzyństwa

Autor: ivona  18.10.2004 zgłoś

ZYCIE JEST OKRUTNE poprostu krew czlowieka zalewa jak słyszy o niechcianych dzieciach,wyrodnych matkach ,domach dziecka albo o zgrozo.....wyrzucaniu dzieci na smietnik!!!! Jak to jest ze sa takie przypadki.....i tez przysłowiowe wpadki ktore najczesciej koncza sie aborcja.....A JAK KTOS NAPRAWDE CHCE I SIE STARA ..GDY OBYDWOJE RODZICE CHCA WKONCU POWIEKSZYC RODZINE.....TO OKAZUJE SIE ZE CIAGLE NIC I NIC...... mam mase kolezanek ktore staraja sie i nic z tego a czasem slysze ze laska wpada po czym jak ma roczne dziecko znowu jej sie przytrafia!??? na litosc boska powinny dziekowac bogu ze beda mialy dziecko.....kiedys jedna panna usunela tlumaczac sie tym ze jej partner nie chce o dziecku slyszec.....coz wart jest taki facet????traktuje was powaznie????????trzeba sobie zadac pytanie czy ja chce a nie facet.....

Autor: Jula  18.10.2004 zgłoś

Jesteś świetna ivona twoja wypowiedż powaliła mnie z nóg. Masz świętą rację, dziewczyny być może ten facet, który mówi wam dziecko ała, nie tylko nie dziecko to dupek do entej potęgi. Zostawć drania niech szuka palant dalej. Jesteśmy tak stworzone, że wydajemy potomstwa nasze kochane istotki ale do tego trzeba dwoje. PAMIĘTAJCIE o tym dziewczyny.

Autor: gunia  19.10.2004 zgłoś

jak porozmawiać o dzieciach z facetem, żeby nie miał wrażenia, że go namawiamy. Mój kiedyś powiedział, że chciałby mieć dwójkę, ale kiedy... jamam już 26 lat, on jest dwa lata starszy. Jesteśmy razem dopiero dwa lata, ale od samego początku razem mieszkamy i razem się utrzymujemy - więc nasz związek dobrze rokuje. Ale ja nie potrafię z nim tak poważnie porozmawiać o ślubie, dzieciach, przyszłości. Boję się, że ucieknie. A tak długo na niego czekałam. Nigdy nie miałam dużego powodzenia, więc nie bardzo mogłam też 'przebierać' w facetach i wybrać takiego, który byłby i dobrym mężem i dobrym ojcem. Na razie planuję szybko skończyć studia i znaleźć jakąkolwiek pracę - dosłownie jakąkolwiek - ale na umowę o pracę na czas nieokreślony - po to aby przysługiwały mi te wszystkie wychowawcze i macieżyńskie. Bo mimo, że na codzienne wydatki pieniędzynam nie brakuje, dziecko jest ogromną inwestycją i w dodatku wieloletnią. Nie chciałabym również wpaść zanim mój mężczyzna mi się oświadczy, bo nigdy nie byłabym pewna czy nie robi tego z obowiązku, bo tak trzeba. Tak więc mój plan jest następujący: 6 miesięcy do końca studiów, napisać w tym czasie pracę i się obronić, a potem jak najszybciej znaleźć pracę, dzięki której będzie te pare złoty na śpioszki... a potem spełnię to największe i najważniejsze marzenie o ile ON mi na to pozwoli wiem, że muszę się zdecydować na TĘ rozmowę, bo może to nie ten mężczyzna - jeśli nie podziela moich marzeń a przyszłość powoli dojrzewam do jet rozmowy

Autor: goska_78  19.10.2004 zgłoś

ja mam 2 łobuzow i jestem z tego dumna!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Autor: Justys  19.10.2004 zgłoś

Pozdrawiam wszystkie szczęśliwe mamy. Gratuluje Wam wytrwałości, cierpliwości i zdecydowania. Mam nadzieję, że dołączę do Waszego grona. Buziaczki

Autor: SSS  19.10.2004 zgłoś

A ja mam 26 lat i wiem ze wiek ok 30 to najlepszy dla mnie by miec male bobo :):) Majac 18 lat i chlopaka od 5 miesiecy myslalam ze jestm w ciazy i mialam podejrzenia nowotwora- strasznie sie balamNa szczescie obie sprawy byly tylko przypuszczeniem. Skonczylam juz studia- mgr. inz , od 5 mcy mam wymarzona prace , wlasne mieszkanko i kochanego mezczyzne. A dzidzie chce miec za 3 lata :):) WSZYSTKO W SWOIM CZASIE - a bedziecie w pelni szczesliwe

Autor: Alabama  19.10.2004 zgłoś

Co to za bzdury i ostrzeganie, ze zostanie sie samemu, tylko z "workiem pieniedzy". Uwazam, ze aNa bardzo madrze mysli. To nie sztuka narobic sobie dzieci. Ale co potem? Co, gdy nasze dziecko jako jedyne nie pojedzie na wycieczke klasowa? Gdy wszyscy inni dostana na kino, a my z ciezkim sercem, bedziemy musialy powiedziec "nie moge ci dac"? A jesli nie bedziemy mogly mu dac kromki chleba? Przeciez to boli kazda matke ! Zadna nie chce, aby jej dziecko czulo sie gorsze. To juz nie te czasy, zeby gonilo sie za "palacem" i trzecim autem. Co w tym zlego, ze kobieta chce najpierw zdobyc zawod i doswiadczenie w pracy, by pozniej moc to dziecko utrzymac, by zapewnic mu godne zycie, przeciez powinno sie ja chwalic za to, ze nie skazuje swego dzieciatka na glod i biede! Juz dosyc sie naczytalam, o kobietach, ktore maja po siedmioro dzieci i daja im rano wode przegotowana do picia, zeby zapchaly zoladek, a jedyny posilek to obiad placony przez szkole... Albo dziewczyna, ktora mieszkala w jednym pokoju z mezem, jego bratem, szwagierka i ich dzieckiem - swiadomie zdecydowala sie na dzidzusia, mimo tego, ze zadne z nich nie mialo pracy. Teraz urodzila i placze, ze nie ma tego dziecka za co wyzywic i, ze zabije dziecko i siebie. Czy nie lepiej pomyslec wczesniej? Wiec prosze, nie potepiajcie i nie zastraszajcie mlodych kobiet, ktore sa swiadome tego, ze dziecko nie zyje, niestety, sama miloscia, ale potrzebuje tez kawalka chleba - bez tego po prostu sie nie da. Dlaczego nikt nie uswiadomi tych pan, ktore rodza na potege, nie robiac sobie nic z tego, ze nie beda mogly zaspokoic ich podstawowych, czlowieczych potrzeb! Zreszta, sama znam mnostwo kobiet, ktore zostaly matkami po trzydziestce. I sa szczesliwymi, spelnionymi matkami. Moga sobie pozwolic, by pierwsze trzy lata spedzic z dzieckiem w domu, a to przeciez nieslychanie wazne - juz nigdy pozniej mozg nie rozwija sie w takim tempie. Moga wyjechac ze swoimi dziecmi na urlop, pokazac im morze, gory, inne kraje. Uwazam, ze nie nalezy potepiac kobiet za rozsadek i myslenie, nalezy je za to chwalic. Kazda kobieta podswiadomie czuje, kiedy jest "jej czas", czy juz jest gotowa, by zostac matka, czy ma na to warunki. Taka matka, kocha swoje nienarodzone dzieciatko, bo jesli sie kogos kocha, to chce mu sie dac wszystko co najlepsze. Nie warto rodzic z czystego egoizmu, "bo ja chce miec dziecko i juz", bo inne maja - to zawsze powinna byc przemyslana decyzja.

Autor: Zuza  19.10.2004 zgłoś

Do guni: Tylko Ty wiesz, jak porozmawiać o dzieciach ze swoim mężczyzną. Wydaje mi się, że nie powinnaś na długo odkładać tej rozmowy. Rozumiem Twoje obawy co do ucieczki, ale tylko tak się przekonasz, czy on naprawdę Cię kocha i chce z Tobą założyć rodzinę... no właśnie, rodzinę, a nie związek oparty na zasadzie "dobrze nam tak, nie psujmy niczego". Jak ma się ulotnić, to im wcześniej, tym lepiej. Wpadka po zaręczynach? Zaręczyny zawsze można zerwać... można się nawet rozwieść (lub unieważnić małżeństwo)... dlatego szczerość na pierwszym miejscu, zwłaszcza w sprawie dziecka. Powiedz mu o Twoich marzeniach, pragnieniach i obawach (może z pominięciem szczegółów o ucieczce mężczyzny). Wiem, że łatwo pisać, ale u nas to działa, jesteśmy szczęśliwi i gotowi na przyjęcie małego bobaska :) Pozdrawiam

Autor: kati  20.10.2004 zgłoś

dziecko... wpadki... czasem wpadka to najlepsze rozwiazanie... choc to bardzo egoistyczne podejscie.... mialam w lutym "alarm" ze moze jestem w ciazy.... przerażenie.. strach... tym bardziej ze bylam w nowym zwiazku, ktory nie wiem czy wtedy w ogole powinnam nazywac zwiazkiem... znalismy sie krotko... zrobilam badanie krwi na hormon B-HCG... pierwszy wynik byl pozytywny... i jak go odebralam to nie wiedzialam czy sie cieszyc czy plakac.... przedziwne uczucia i emocje wtedy we mnie szalaly... powtorne badanie krwi nie potwierdzilo ciazy... pojawil sie okres....wiec sprawa sie rozwiazala... ja i ONprzestalismy byc razem po jakims czasie.... teraz jest pazdziernik a ja juz od jakiegos czasu zaczelam zalowac ze jednak nie bylam w ciazy ... teraz bylabym tuz przed porodem... albo juz bym byla mama... fakt ze mama samotna... a dziecko nie mialo by pelnej rodziny... nie wiem jak ON by sie zachowal, ale nie mysle o tym, tylko o tym ze jestem sama... nic mi sie nie udaje... zaden zwiazek nie wychodzi.... a tak - mialabym dziecko... kawalek siebie i JEGO... wiem ze to strasznie egoistyczne... nie mozna dziecka traktowac jako pamiatki czy wlasnosci... ale taki jest teraz stan moich emocji...

Autor: niezdecydowana  20.10.2004 zgłoś

Mam 20 lat, czy to jest za wczesnie, zeby myslec o dziecku? Nie mam pracy, ucze sie, ale moj chlopak pracuje i dobrze mu sie wiedzie. Jest ode mnie starszy i wydaje mi sie, ze mysli juz o rodzinie, chociaz nie przyznaje sie do tego. Ja mam mieszane mysli w tej sprawie, boje sie, ze bede wlasnie tak odkladac "to" i ockne sie za pozno, gdy bede sama i w takim wieku, ze nie bede miala mozliwosci spelnic mojego najwiekszego marzenia, jakim jest rodzina. Moze powinnam pomyslec o "wpadce"? hehe!

Autor: kaska  20.10.2004 zgłoś

Jestem nastolatka , nauka moj chlopak, ale nie patrze z litoscia na kolezanki z mojego wieku ktore maja juz dzieci , wpadka zdazyc moze sie kazdemu wszystko rozumiem , a moze tabletki sa za drogie? i dlatego jest tak duzo mlodych mam....

Autor: kasia24  20.10.2004 zgłoś

Martynke urodziłam mając 24 lata po 12-tu godzinach męczarni zobaczyłam największy cud Bozy moją córeczke Martynke,i ból był nie wazny Jej pierwszy krzyk wynagrodził to wszystko ale bałam sie kazdej chwilki spedzonej samej z nią,taka mała delikatna istotka ale po trzech tygodniach nastapiła zmiana,po tym jak pierwszy raz pojawił sie usmiech na jej twarzyczce przełamałam strach przeciez nie mogłam jej zrobic krzywdy i powolutku dawałam sobie rade nawet z kompiela tej malutkiej istotki .Dzis mała ma 8 miesięcy siedzi juz,gaworzy,ma 1-go ząbka a ten głosny smiech to mozna godzinami słuchac i za nią zycie bym oddała, jest tak jak kazdy facet mowi wazniejsza od niego i to chyba potwierdzi kazda mama chociaz bardzo kocham mojego męza.Macierzynstwo to jest cudowna sprawa.Pozdrawiam szczesliwa mama.

Autor: Dorota  20.10.2004 zgłoś

MAM OBECNIE 17 LAT NA RAZIE NIE CHCĘ ZOSTAĆ MATKĄ ,ALE W PRZYSZŁOŚCI CZEMU NIE.UWARZAM ZE DZIECI TO NIE ZABAWECZKI I TRZEBA DO TEJ SPRAWY Z ROZSĄDKIEM I WIELKĄ ODPOWIEDZIALNOSCIĄ.

Autor: gUSIAK  20.10.2004 zgłoś

Przerażające!!! A czy nie można tak - planujesz zycie i wiesz od zawsze, że będzie w nim miejsce dale dwójki/trójki/ czwórki dzieci. Kiedy nadchodzi własciwy czas, pobierasz się z facetem, który Cię kocha i z wielką pasją tworzycie razem małego człowieczka. Przytulając sie do siebie myślicie, czy własnie w tej chwili uda sie powołac nowego człowieka do zycia. U mnie tak własnie było. Zawsze chciałam miec dwoje dzieci, nigdy nie wydawałam kasy na kosmetyczkę czy drogie sole do kąpieli. Przepraszam, ale chyba komuś przestawiały sie priorytety. Mam synka, "zrobionego" z premedytacją. Jestem w drugiej ciąży. Nie mamy domu, super samochodu, choć mamy dużo szczęścia, bo oboje pracujemy. Ciężko, jak każdy w Polsce, kto prace ma i nie chce stracić. I wiem, że dziecku do szczęścia nie potrzeba markowych ciuchów i zabawek tylko miłości, zrozumienia i ciepła.

Autor: elcia  21.10.2004 zgłoś

TO WSZYSTKO CO PISZECIE TO BZDURA.ZGADZAM SIĘ ŻE DZIECKO JEST KIMŚ WAŻNYM I W ZYCIU I BARDZO SŁODZIUŚKĄ ISTOTĄ ALE TRZEBA TEŻ POMYŚLEĆ O ODPOWIEDZIALNOŚCI.JA NIE CHCĘ MIĆ DZIECI BO POPROSTU NIE NIE MYŚLE O TYM.A NAJWAŻNIEJSZYM POWODEM JEST CHYBA TO ŻE NA TYM ŚWIECIE NIE MA ODPOWIEDNIEGO I ODPOWIEDZIALNEGO FACETA. BO WSZYSCY (BEZ WYJĄTKU) FACECI TO ŚWINIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! POZDRAWIAM ICH WSZYSTKICH?!

Autor: do gUSIAK- Lidka  21.10.2004 zgłoś

A co ty na to by dzieko mialo jak piszesz :miłości, zrozumienie iciepła ORAZ normalny standard zycia( SWOJ POKOJ, JEZDZILO NA WYCIECZKI SZKOLNE, CHODZILO LADNIE UBRANE, NIE SLYSZLO ZE MAMUSIA NIE MA PIENIEDZY).

Autor: do Lidki - Alabama  21.10.2004 zgłoś

Popieram Cie w zupelnosci, Lidko. Przeciez nikt tu nie mowi, ze dziecko ma oplywac w bogactwa, miec najnowszy model komorki i ciuchy najjlepszych marek. Chodzi o to, by zylo na normalnym poziomie i nie musialo borykac sie z bieda i glodem, aby nie bylo wytykane palcem przez swoich kolegow. Dzieci sa szczere i potrafia byc bardzo okrutne dla kogos, kto za bardzo odstaje od "przecietnosci". Zreszta, to bez sensu mowic, ze albo sie daje dziecku milosc, cieplo i troske albo dobra materialne. Dziecko powinno od nas otrzymywac to wszystko razem. Poza tym, z wiekiem rosna tez jego oczekiwania i potrzeby. Kilkuletnie dzieci nie zwracaja jeszcze uwagi na to jak ubrani sa ich rowiesnicy, ale nastolatki tak. Pewnie, ze milosc jest najwazniejsza, ale miloscia nikogo nie nakarmisz, taka jest juz proza zycia.

Autor: DO Alabama  21.10.2004 zgłoś

A czy ty ALABAMA masz wogóle dzieci,????????

Autor: Alabama  21.10.2004 zgłoś

Nie jeszcze nie mam, na razie mnie nie stac.

Autor: Aleksandra  21.10.2004 zgłoś

Mam dwojke dzieci i mysle podobnie jak Alabama i Lidia. Coreczka byla wynkiem tzw. "wpadki", co nie zmienia faktu, ze jest moim kochanym skarbem. Ja nie mialam wtedy pracy, maz splacal kredyt, ledwie nam starczalo na przezycie... I wierzcie mi, nieraz sciskalo mi sie serce z bolu, gdy musialam kupowac jej uzywane rzeczy, nawet wozek dostalismy od znajomych, tez uzywany, a sklepy kusily polkami, male raczki wyciagaly sie po kolorowe opakowania, a ja ciagle musialam mowic, "nie mam pieniazkow kochanie".. Potem los sie do nas smiechnal, maz dostal lepsza prace, ja tez zarabialam, powodzilo nam sie niezle i zdecydowalismy sie na jeszcze jedno dziecko. Kubus ma piec latek, jestem w stanie zapewnic mu wiecej niz kiedys Agusi. Bardzo przezywalam to, ze moja coreczka czula sie gorsza, kiedys wrocila z placzem z przedszkola, bo jej kolezanki smialy sie, ze ma takie znoszone buciki... To byl dla mnie koszmar, bo ona tak blagalnie na mnie patrzyla, a ja po prostu nie mialam pieniedzy na nowe.. Teraz jest inaczej, Kubusiowi i Agniesi niczego juz nie brakuje, moze nie oplywamy w jakies wielkie luksusy, ale mozemy dobrze zyc. Wierzcie mi, to uspokaja i cieszy serce matki, gdy nie musi sie ona martwic, czy stac ja bedzie na zimowa kurteczke, dzieci rosna tak szybko.. Kocham swoje dzieci ponad zycie i staram sie je wychowac na dobrych ludzi, aby szanowaly kazdego czlowieka, nie zaleznie od stanu jego portfela. Niestety nasze spoleczenstwo patrzy na zycie bardzo materialistycznie, dlatego dzieci z biedniejszych rodzin czesto sa odsuwane i musza przelykac gorzkie lzy, moja coreczka tego doswiadczyla. Ciesze sie, ze chociaz Kubusiowi moglam tego zaoszczedzic. Moje dzieci sa dla mnie wszystkim, ale gdybym mogla wybierac, wolalabym urodzic Agusie troche pozniej, by nie doswiadczyla pewnych przykrych sytuacji. Tak wiec pospisuje sie pod teza, ze kazdemu dziecku naleza sie godne warunki zyciowe i szczesliwe dziecinstwo, i to rodzice powinni pomyslec o tym, by mu je zapewnic. Pozdrawiam wszystkie mamusie i te, ktore planuja dzidziusie. P.S. To moja osobista opinia, ale nie kytykuje i nie osadzam tych, co mysla inaczej. Kazdy musi te kwestie rozstrzygnac za siebie i najwazniejsze, aby byl z tym wyborem szczesliwy.

Autor: Picco  21.10.2004 zgłoś

Do niedawna zagoniona robieniem wielkiej kariery zawodowej , bo jakby inaczej .. skończyć tak dobre studia i usiąść na laurach, a może co gorsze w obsranych pieluchach !!! Świat codzienności kobiety zabieganej i niezależnej - to były moje pryjorytety.Taką chciałam być NIEZALEŻNĄ i podziwianą przez innych. I co mi to dawało spytałby ktoś - na co z uśmiechem odpowiadałam: zadowolenie!!! Od 9 tygodni jestem w ciązy i uwieżcie mi: żadna premia nawet w wysokości 12 tyś.zł. nie przyniosła mi tyle szczęścia i radości co to maleństwo, które noszę w sobie zaledwie 2 miesiące. Teraz mogę powiedzić szczerze: "dopiero teraz czuję się spełniona"!

Autor: Madzia  21.10.2004 zgłoś

Gratuluje Ci Picco! I trzymam kciuki, zeby bobasek byl zdrowy, a ciaza bezproblemowa. Ja niestety, dwa i pol lata temu poronilam, bylam wtedy w 3 miesiacu. To bylo straszne. Od dwoch lat juz probujemy i probujemy z mezem, i jak na razie nie widac efektow. Lekarze mowia, ze wszystko jest w porzadku, wiec czemu tak dlugo to trwa? W koncu mam dopiero 25 lat, moje kolezanki zachodza z reguly po paru miesiacach od zdecydowania sie na potomka, a ja przez dwa lata nie moge. A moze ja za bardzo chce? Moze los jest przekorny i daje tym, co nie chca lub nie mysla o tym? Moze jestem za bardzo spieta i podswiadomie boje sie kolejnego poronienia? Juz sama nie wiem. Wszyscy radza mi, zebym nie koncentrowala sie tak bardzo na checi posiadania dzidzusia, ale to cholernie trudne dla mnie!!!

Autor: niezdecydowana  21.10.2004 zgłoś

A ja sama nie wiem, czy chce teraz dziecko. Czasem mysle, jak to byloby slodko przytulic wlasne malenstwo, a czasami, gdy widze takie rozwrzeszczane i rozhisteryzowane dzieci, to mysle sobie co za BACHORY; NIE CHCE SIE MECZYC TAK JAK TE MATKI!!!. Ale przeciez nie moze byc tak zle, tutaj wiekszosc z was, wlasciwe wszystkie, opisuje macierzynstwo, jak najpiekniejsza rzecz, ktora moze przytrafic sie kobiecie. A co z tymi zlymi momentami? Czy nigdy nie mialyscie dosyc? Ani na moment? Boje sie, ze ja bede miala dosyc swojego dziecka, ze przyjdzie taki dzien, ze juz nie bede go chciala. I co wtedy? Moje kumpele, matki, mowia mi na to, ze jestem glupia, ze moze czasem sobie ponarzekam, ale nigdy nie bede chiala oddac. Fakt, jestem uczuciowa osoba, ale co bedzie, jesli jednak jestem inna niz wszystkie?!!! Jesli mi sie odwidzi, jak juz to dziecko bedzie na swiecie? Tak w ogole to czasem zajmowalam sie dziecmi znajomych i juz po jednym dniu mialam dosyc. No ale to obce dzieci, moze ze swoim bedzie inaczej. A jak nie? Jesli bede WYRODNA MATKA? Nie chce tego? Czy to znaczy, ze mam jeszcze poczekac, az mi sie "myslenie" zmieni? Jak myslicie?

Autor: Anja  21.10.2004 zgłoś

Dobry wieczor. Chce poklonic sie nisko wszystkim cudownym polskim matkom, za to ile trudu znosza i jak wspaniale wychowuja swoje dzieci, na kulturalnych, madrych ludzi. Od dziecinstwa mieszkam w Niemczech. Tutaj dostaje sie co miesiac, do ukonczenia przez dziecko 18 roku zycia, 150 Euro - Kindergeld. Oprocz tego, jesli kobieta nie pracuje, to przez pierwsze trzy lata dostaje tzw. wychowawcze - 300 Euro co miesiac. Oprocz tego wszystkie medykamenty, jak i tabletki antykoncepcyjne sa do 18 roku zycia bezplatne, ksiazki do szkoly sa za darmo, w czysie wakacji dzieci i mlodziez szkolna maja darmowy wstep na basen, znizke na kino i dyskoteki. Myslalam, ze w Polsce jest tak samo, ale moje kuzynki, mieszkajace w Polsce powiedzialy mi, ze na dziecko nie dostaje sie ani grosza??? To przeciez niemozliwe! Przeciez to pieniadze dziecka! Jestem bardzo czesto w Polsce i widze duzo mlodych mam, rozesmiane buzie dzieci, ktore wygladaja na zadbane i szczesliwe. Naprawde nie wiem, jak Wy polskie Kobiety to robiecie? jak udaje Wam sie przezyc i zwiazac koniec z koncem!! Jestem dla Was pelna podziwu!!!!

Autor: helen  21.10.2004 zgłoś

A ja wpadłam i chociaż na początku byłam ciężko zszokowana, nie żałuję. To prawda, wol- ność się kończy definitywnie, bo najpierw ciąża, a potem dziecko zobowiązują do dbania o sie- bie oraz uczą odpowiedzialności ogromnej jak cały świat. Nigdy przed zajściem nie czułam instynktu macierzyńskiego, jednak po porodzie coś się ze mną wydarzyło. Nagle potrafię się rozczulać na widok innych dzieci, rozumiem płacz dziecka w au- tobusie, bo dużo ludzi, bo nie ma gdzie usiąść (zawsze ustępuję, bo rozumiem również, że jest naprawdę ciężko trzymać dziecko na ręku podczas jazdy). Serce mi pęka na wieść o tragedii dzieci (przypomnijcie sobie Biesłan) i ich rodziców. Wszystko się zmieniło. I wiesz co, panno niezdecydowana? Myślę, że twoja niepewność jeszcze o niczym nie świad- czy. Do wszystkich, które chcą i nie chcą jednocześnie: zawsze i nigdy jest odpowiedni czas, by mieć dzieciaczka. Tylko czasem, jak już się wreszcie zdecydujecie, może być za póżno.

Autor: ivona  21.10.2004 zgłoś

do juli.... niestety same przyklady z zycia wziete ja na miejscu kolezanki urodzilabym i obdarzyla jeszcze wieksza miloscia...a facet ..no coz nie bylby mi doniczego potrzebny ...jeszcze nadszedlby czas ze przyszedlby na kolanach...ale obawiam sie ze dziecko wtedy odrzuciloby go tak jak on je kiedys....uwazam ze kobieta nawet jesli potrzebuje pomocy finansowej w takiej sytuacji powinna skroic faceta z alimentow nie tylko na dziecko ale i na siebie ...... ja na szczescie mam wspanialego partnera i razem podjelismy decyzje o tym aby "zrobic":) sobie dziecko ale oczywiscie nie jest to takie proste ....leci juz 4 miesiac...dlatego jak slysze o mordowanych czy wyrzuscanych dzieciach.....mam ochote zabic wlasnymi rekami.!!!!...... pozdrawiam

Autor: diabi  22.10.2004 zgłoś

zgadzam sie z toba dorota..mam 20 lat,ale juz od ponad roku pragne malenstwa.A to za sprawa mojego cudownego faceta,to bedac przy nim dojrzalam do wielu spraw i wlasnie do tego,by miec bobaska.Za rok planujemy slub,a potem(no tak mam studia;ale...;) )w koncu...Mamy juz imiona dla chlopca i dziewczynki,i wiemy kiedy ma sie narodzic naasze malenstwo:)takze musimy byc jeszcze troszke cierpliwi:)

Autor: Lidka -do Alabamy i Aleksandry  22.10.2004 zgłoś

Ciesze sie ze popieracie moje poglady , tym bardziej iz Aleksandra jest kobieta, ktora wie to z wlanego doswiadczenia. Dlatego polecam innym przeczytanie naszych wypowiedzi ( ALABAMY, Aleksandry i Lidki).

Autor: ambrozja  22.10.2004 zgłoś

Całkiem ciekawy artykuł z lekka nutą humoru, ale szkoda,że w warunkach naszej-polskiej-rzeczywistości kobiety nie moga pozwolić sobie na chwilę zapomnienia,gdy jeszcze nie ukończyły studiów(niektórym dziecko marzy się już w wieku 21-22 lat) ;( Cóż trzeba poczekać na lepsze czasy dla bobaska;) pozdróweczka;))

Autor: schiza  22.10.2004 zgłoś

do ANNY - dzięki za poparcie , nie jestem sama , nawet nie wiesz jak to buduje :) proszę o klika rad jak SPROWOKOWAĆ wpadkę , tak żeby się mąż nie domyślił ?? , wiem że jestem wredna .... nieodpowiedzialna i zasrana egoistka i jeszcze takie tam .........

Autor: schiza  22.10.2004 zgłoś

no może przesadziłąm trochę z tym obrażaniem siebie ..... przepraszam siebie :)

Autor: schiza  22.10.2004 zgłoś

kurcze - nie moge tak za jego plecami ..... kurcze ....... trzeba byż fer wobec siebie to podstawa udanego związku .... ..........................................

Autor: słodziutka  23.10.2004 zgłoś

ja chvcę mieć dziecko pomomo,że mam doopiero 15 lat!!!chcę dać komuś swoje ciepło i chcę go kochać!!!!pomiomo,ze niemam obecnie chłopaka chcę się ''puścić'' i mieć dziecko!!!!!!!!

Autor: do niezdecydowanej  23.10.2004 zgłoś

Droga NIEZDECYDOWANA .Pewnie ze sa takie momenty ze ma sie wszystkiego dosc jak dziecko ma kolki,jak wyzynaja sie zabki,jak placze a ty nie wiesz jak mu pomoc,ale zapominasz o tym jak taka mala istotka usmiechnie sie do ciebie jak zaczyna cos nowego,poznaje smaki i robi takie przekomiczne minki,to naprawde jest slodkie i warte nawet niekiedy nie przespanych nocy i pomysl sobie ze to ty jestes jego mama to od Ciebie ta istotka jest zalezna i do Ciebie sie przytuli jak bedzie plakac i to Tobie powie to magiczne slowo MAMA i to jest cudowne uwierz mi.MAMA 8-miesiecznej Martynki.

Autor: Do mamy Martynki  24.10.2004 zgłoś

Dziekuje Ci za te slowa, dodaly mi otuchy. Moze czlowiek nie powinien wszystkiego tak w nieskonczonosc rozwazac, bo zawsze znajdzie sie jakies argumenty przeciw... Jednak wychowanie dziecka to ogromna odpowiedzialnosc i boje sie, ze jej nie podolam, ze zrobie mu psychiczna krzywde albo bede za miekka i dam sie sterroryzowac. Mam znajoma, ktorej synek notorycznie wali po glowie ja i jej meza, pluje na nich, wyzywa od najgorszych, doszlo do tego, ze wlasna matka sie go boi. Ten synek ma dopiero szesc lat, ale zachowuje sie jak POTWOR, zdaje sobie jednak sprawe, ze to nie jego wina lecz rodzicow, ktorzy ciagle mu ulegaja, ktorym brak konsekwencji. Tak wiec mam "boja", ze i ja taka bede. No, ale coz, w koncu przekonac moge sie tylko w praktyce. Jakos instynktownie czuje, ze jeszcze nie jestem gotowa na moj "skarb", musze jeszcze troche na niego poczekac i nauczyc sie zycia. Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Twoja coreczke

Autor: Anka  25.10.2004 zgłoś

Do niezdecydowanej - Moim zdaniem powinnaś jeszcze poczekać skoro masz takie huśtawki.Jesteś jeszcze młoda, no ale zrobisz jak zechcesz. Kiedyś byłam w podobnej sytuacji jak Ty Miałam 20 lat gdy wyszłam za mąż z myślą ze raczej nie chcę dzieci, mogłam się nimi zajmować tylko przez chwilę potem mi się to nudziło. Po czsie wiele się naczytałam i nasłuchałam jak to cudownie być matką jakie to piękne gdy ci położą maluszka na piersi, chcialam też to poczuć- po dwóch latach urodziłam córeczkę i cały mój świat wywrócił się do góry nogami, miało być tak pięknie ale nie było. Uwierz - było mi bardzo ciężko, nasza córka urodziła się w ósmym miesiącu, płakala codziennie do dwoch lat w między czasie była rechabilitacja tułaczka po lekarzach, wspominam to jako koszmar. Mimo wszystko że nie bylam na to przygotowana poradzilam sobie. Dzis ma prawie sześć lat i cieszę się że ja mam. Nie potrafię zdecydowac się na drugie dziecko tak bardzo to wszystko przeżylam????? POZDRAWIAM

Autor: Anka  25.10.2004 zgłoś

Do niezdecydowanej - Moim zdaniem powinnaś jeszcze poczekać skoro masz takie huśtawki.Jesteś jeszcze młoda, no ale zrobisz jak zechcesz. Kiedyś byłam w podobnej sytuacji jak Ty Miałam 20 lat gdy wyszłam za mąż z myślą ze raczej nie chcę dzieci, mogłam się nimi zajmować tylko przez chwilę potem mi się to nudziło. Po czsie wiele się naczytałam i nasłuchałam jak to cudownie być matką jakie to piękne gdy ci położą maluszka na piersi, chcialam też to poczuć- po dwóch latach urodziłam córeczkę i cały mój świat wywrócił się do góry nogami, miało być tak pięknie ale nie było. Uwierz - było mi bardzo ciężko, nasza córka urodziła się w ósmym miesiącu, płakala codziennie do dwoch lat w między czasie była rechabilitacja tułaczka po lekarzach, wspominam to jako koszmar. Mimo wszystko że nie bylam na to przygotowana poradzilam sobie. Dzis ma prawie sześć lat i cieszę się że ja mam. Nie potrafię zdecydowac się na drugie dziecko tak bardzo to wszystko przeżylam????? POZDRAWIAM

Autor: Czekająca  25.10.2004 zgłoś

Ja czekam na mojego meza az sie wreszcie zdecyduje, bo ja juz dawno to zrobiłam!!! a nie zrobie tzw. wpadki bo zle bym sie z tym czula, nie bylabym ok. On ma 33 latka, dobrze zarabia- nie chwalac sie nawet bardzo dobrze, nie ma zadnych powazniejszych problemow, ze zdrowiem jest ok, bardzo mnie kocha i z wzajemnoscia, co roku jezdzimy na super wakacje, a on mowi ze go nie stac, ze to obowiazek itp. O co chodzi? Jak mam go przekonac??? Prosze o podpowiedz.

Autor:  26.10.2004 zgłoś

Pamiętam to uczucie kiedy okres się spaźnaił. Nerwy, natłok myśli, raz radość drugim razem płacz. I ciągle powracało, że jestem jeszcze młoda, że studia, że praca, że ... I odruchowe kładzenie rąk na brzuchu, i radość kiedy oczami wyobraźni widziałam siebie dużą. Wybrane imiona i On tak troszczący się o mnie. "Nie chodź po słońcu, uważaj na schodach... ". I dzień, w którym dostałam przedtem tak oczekiwany okres, a teraz...to było jak wyrok. I najboleśniejsza świadomość, że nie będzie jednak maluszka. I ból, rozczarowanie, gorycz. Marzę o dziecku. Boże spraw bym go miała!!!

Autor: schiza  26.10.2004 zgłoś

............................ mam 29 lat , nie wiem co pisać , poprostu marze o dziecku ........ , kupiłam sobie testy owulacyjne żeby wyznaczyć dzień owulacji DOKŁADNIE !!! :) , biorę kwas foliowy , tylko nie wiem jak przekonać męża że najwyższy czas na dziecko - to smutne . , Boże spraw żebym "wpadła" !!

Autor: Olka  27.10.2004 zgłoś

GRATULUJĘ NAPRAWDE DOBREGO ARTYKUŁU!

Autor: **********  27.10.2004 zgłoś

Tem artykuł jest naprawde super.Czytam go z zapartym tchem już 6 raz i myśle o jego treści.Jestem jeszcze młoda,ale gdy patrze na te małe biegające szkraby,to aż serce mi się ściska.Chyba każda kobieta chce mieć w swoim życiu takiego małego promyczka,którego będzie nosiła na rączkach,przytulałą,czytała mu bajki itp.Sądzę,że każda.Myśle juz jak będzie wyglądała moja przyszłość.Studia,praca,rodzina,DZIECKO.Jak sobie poradze????Ale przecież będę miała kochającego męża,który będzie mnie wspierał i mój najdroższy SKARB.Tak wyobrażam sobie moje życie.Teraz jednak nie marze o dziecku,bo jestem jeszcze stanowczo za młoda.Teraz skupiam się na nauce,ale w przyszłości .............;)))

Autor: blondasek  28.10.2004 zgłoś

ja mam dopiero 21 lat,ale mam chyba jakas obsesje na punkcie dziecka.marze o macierzynstwie!majac 17 lat wszystko wskazywalo na to,ze jestem ciazy.nawet testy tak wychodzily.bylam nastawiona,ze zostane mama.wiedzialam,ze to za wczesniie,ale pragnelam tego dziecka i juz je kochalam.niestety po miesiacu okazalo sie,ze mialam tylko jakies zapalenie macicy i dlatego mialam takie objawy.to byl cios.strasznie to przezylam-chcialam miec dziecko!!! od tamtej pory za kazdym razem gdy mam jakies mdlosci mam nadzieje ,ze jestem w ciazy...ale jak dotad nic.narzeczony jest ode mnie pare lat starszy i chcialby miec dziecko,ale niestety ja jeszcze studiuje i zdecydowalismy sie zaczekac.jest mi potwornie z tym czekaniem,bo kazda reklama z niemowlakami,berbecie na ulicy czy placz niemowlaka sasiadki przypominaja mi,ze jeszcze tyle czasu...mialam tyle planow na przyszlosc-chcialm wyjechac do pracy do londynu.kupic swietny samochod,zdobyc dobra pozycje.jednak pragnienie posiadania dziecka kazalo mi o tym wszystkim zapomniec...coz bede czekac-moze to zaprocentuje. pozdrawiam wszystkiem mamusie:* SCHIZA! TRZYMAM KCIUKI ZA TWOJA CIAZE-POWODZENIA!!!

Autor: blondasek  28.10.2004 zgłoś

jeszcze do SCHIZY- wcale nie jestes zasrana egoistka!!! a o twojej odpowiedzialnosci swiadczy to,ze nie zorganizowalas bezmyslnie takiej wpadki tylko powaznie sie nad tym zastanawiasz.to nic zlego. mezczyzni rzadko potrafia powiedziec "kochanie chce miec dzidziusia", ale jak juz okazuje sie,ze zona jest w ciazy sa szczesliwi.twoj maz tez napewno bedzie szczesliwy, a ty bedziesz fantastyczna mama:) daj znac jak bedziesz nosic pod sercem swoje malenstwo!

Autor: NIunia  28.10.2004 zgłoś

CHoć nie mam jeszcze 18 lat bardzo bym chciała już mieć dzidziusia gdy widze na ulicy matke z malutkim bobaskiem to mięko mi się robi pod sercem. Takie niewinne stwożonko kture widzi świat swoimi malutkimi oczkami jest poprostu słodkie. Moja siostra ma dwujkę małych dzieci są poprostu słodziutkie mogłabym spędzać z nimi każdą wolną chwile. Mój chłopak śmieje się zemnie że ja bym najchętniej przygarneła każde małe dziecko a on by tylko miał je utrzymywać (hihi) Ale wiem że on też je strasznie lubi , Ja chcę skończyć szkołę i napewno potem urodzić dziecko narazie nie śp[ieszy mi się z moim ukochanym choć jesteśmy już razem 3,5 roku to wiemy że się bardzo kochamy i będziemy już zawsze razem. Pozdrawiam wszystkich i bardzo całuje!!

Autor: żurek  28.10.2004 zgłoś

FAJNE TE BOMBELKI NA POCZATKU...

Autor: schiza  28.10.2004 zgłoś

Dzięki BLONDASEK , miło wiedzieć że ktoś moje wywody czyta , to takie budujące jak trzyma ktoś kciuki :) , ja ostro wkraczam do akcji , odliczam dni do owulacji ( która mam nadzieję będzie bo jak słyszałam są cykle bezowulacujne -co z wiekiem się zdaża częściej ..... a ja mam już 29 latek , jestem świadoma tego że to może nie być tak hop-siup i bobas....) , kupiłam testy owulacyjne i za 2 dni zaczynam :):):):) , punktem kulminacyjnym będzie romantyczny wieczorek z mężem :) i może zakończy się códem poczęcia , kto wie .....:) DO BLONDASKA - my jkobiety , już tak mamy z tym instynktem że jak nas dopadnie to "umarł w bucie":) , mnie już tak męczy ok 6 latek , a ja też mam coś takiego że gdy widzę reklamy z małym bobasem to mnie aż skręca ( a sporo tych reklam teraz robią , chyba specialnie - ale działają ! ) dlatego rozumiem. Masz wspaniałego chłopaka że nie boi się odpowiedzialności .... naprawdę , sporo jest tchórzy ...... wierzę żę zrealizujesz swoje marzenia i będziesz wspaniałą mamą dla upragnionego przez Ciebie Dziecka :) POZDRAWIAM

Autor: blondasedk  29.10.2004 zgłoś

dzieki SCHIZA to bardzo mile co napisalas:) najgorsze jest to, ze faktycznie z wiekiem coraz trudniej zajsc w ciaze-wcale nie twierdze przez to, ze jestes stara-moj narzeczony jest twoim rowiesnikiem:) mam nadzieje,ze ten romantyczny wieczor zaowocuje cudem. kurcze jek ja ci zazdroszcze,ze masz taka mozliwosc. teraz to ja sie zastanawiam czy tez niezorganizowac wpadki, ale kurcze te studia!!! chyba nie jestem na tyle odwazna,by wychowywac dziecko i studiowac, choc mam na uczelni kolezanki,ktore godza to wszystko. coz...zaczekam......a ty rob swoje,bo czekam na pozytywne wiadomosci:))) BUZIACZKI :*

Autor: schiza  29.10.2004 zgłoś

Do BLONDASKA , jestem po studiach już 6 lat , zmieniałam kilka razy pracę , także jakoś nigdy nie mogłam się zdecydować żeby powiększyć rodzinę , zawsze na starczie ( zaczynając każdą pracę ) jest trudno tak z mety zdecydować się na dziecko , bo trzeba się pokazać z najlepszej strony szefostwu , no i tak zwlekałam zwlekałam , bo kilka razy zmieniałam prackę , a latka lecą i ...... no i wiadomo instynkt macieżyński i te sprawy , teraz się zdecydowałam . Ale chę powiedzieć jedno że w moich pracach spotykałąm się z koleżankami , które urodziły dzieci na studiach i nie mają teraz tego dylematu co ja , studia skończyły , co prawda mówiły że miały duże wsparcie u rodziców , narzeczonego czy męża i są w miom wieku i mają dzieci w wieku 6-9 lat , zajmują się spokojnie pracą , też chiały by powiększyć rodzinę ale jakoś nie dają rady w tym natłoku obowiązków . Wybór należy do Ciebie kiedy postanowisz mieć dziecko , ważne żeby się na nie świadomie zdecydować . u mnie na roku dziewczyny decydowały się na dziecko na 3-5 roku chociaż było małżeństwo co na początku drugiego roku zjawiło się z bobaskiem :) , mieszkali w akademiku no i mieli wsparcie w rodzicach . Decyzja należy do ciebie POZDRAWIAM - napisze jeszcze ( aby stona była aktywna :)

Autor: Matta  29.10.2004 zgłoś

Moje drogie Panie.A ja jestem chyba z was najstarsza i powiem wam,ze urodzilam corke juz 30 lat temu.I gdybym zaczynala zycie od poczatku,to nigdy nie zdecydowalabym sie na dziecko.Poswiecialm studia ,potem mozliwosc dobrej pracy a teraz moja corka od kilku miesiecy nawet nie zadzwoni do mnie.Dzieci sa wspaniale jak sa male,daja ci radosc.A potem te same dzieci wyrastaja /nie wszystkie oczywisce/na egoistow.Zycze wszystkim paniom pragnacym miec dzieci wiele szczescia i radosci ze swoich pociech ale pamietajcie,ze nie wszystkie one przysporza wam w przyszlosci takiej samej radosci.Smutne to ale prawdziwe.Pozrdawiam i zycze szczescia.

Autor: Ola 23  29.10.2004 zgłoś

W moim przypadku ta historia zakonczyla sie testem ciazowym...jestem szczesliwa bo za 5 miesiecy urodzi sie moje dziecko.Tez bylam na etapie Barbie i ta ciaza pokrzyzowala wiele planow moich i mojego chlopaka (studia itd...), ale teraz nie wyobrazam sobie zycia bez tego dziecka.Ciaza jest czyms cudownym...Ciaza to nie koniec swiata lecz poczatek :):)

Autor: Mandy  30.10.2004 zgłoś

Czytam te komenty i zazdroszcze, wzruszam, współczuje... Jest we mnie tyle sprzecznych emocji. Mam 20 lat, studiuje. Nie wiem czy jest to mój wymarzony kierunek ale tak wyszło. Nie mam pomysłu na siebie, jest tyle ciekawych rzeczy, które mogłabym robić. Ale tak naprwde to chciałbym się zakochać, tak porzadnie z wzajemnością :) I miec dziecko. Wiem, ze zjadłabym je z miłości :) Uwielbiam dzieci. Chciałabym być w stanie dac mojemu wszystko co najlepsze, wychowywać, uczyć, pokazywać swiat. Na to potrzeba kasy...może wyjde kiedyś na swoje. Tymczasem patrze na kolezanki z dziecmi, które rodziły w wieku 17 lub 18 lat. Bez skończonej szkoły, opuszczone przez facetów, bez pracy, na zasiłkach. Nie wyobrazam sobie czegos takiego. Dzieciom takim bedzie ciężko w zyciu. Ale znam tesh przykład cudownej wielodzietnej rodziny, która sobie swietnie radzi :) Są niesamowici! Długo by o nich pisać. Z nimi aż chce się być...ja jestem z rozbitej rodziny dlatego jestem ostrozna w stosunku do facetów, boje się czy mi się uda, bo pragne stworzyć taką cudowną rodzinę. Widze jak Ci, co to jush osiągneli traktują to tak zwyczajnie. Żona, mąż, dzieci, praca i pojawiaja się kłopoty i inne marzenia. Przestają dostrzegać jak ważne jest to co mają i cenne :) Tacy ludzie powinni okazywać to szczęście na codzień, aby zarażać nim innych :)

Autor: kerila  30.10.2004 zgłoś

Przykro czytać wypowiedzi ludzi, którzy piszą "uwierz mi , wpadka to dobra rzecz", ", i stwierdzeń typu"na początku byłam przerażona, a teraz świata poza moją okruszynką nie widzę". Nic potem dziwnego, że tatusiowie odwiedzają burdele (o czym mowa na innym topicu) Dziecko w ogromnej ilości przypadków niszczy związek(który powinen być najważniejszy), dewastuje ciało i psychikę! kobiet. Zwłaszcza nieplanowane. Przestańcie więc kłamać. Każdy zna życie i widzi, co się wokół dzieje. Zresztą gdyby ciąża i wychowywanie były takie cudowne nie znajdowalibyśmy dzieci na śmietniku. Poza tym, co 6 dziecko w Polsce jest wykorzystywane seksualnie przez swoich kochających rodziców, którzy tak do posiadania dzieci namawiają. Jeśli wam przykro, że rozsypał się wasz związek, seks, dobry wygląd czy cokolwiek innego, to postarajcie się to naprawić zamiast takie bzdury wypisywać. PRZESTAŃCIE KŁAMAĆ!

Autor: Nela  30.10.2004 zgłoś

Kerila, Ciebie chyba życie mocno skrzywdziło... Jesteś rozgoryczona i zasłaniasz sie maską szorstkiej i twardkiej. Te osoby nie kłamią (bo po co miałyby to robić), one po prostu tak postrzegają swe życie, podczas gdy Tobie nie chce się to pomieścić w głowie. Sama zastanawiam się nad dzieckiem i na razie odkładam tę decyzję, ale niezależnie od tego co postanowię, nie będę krytykować tych, którzy mają na temat posiadania dzieci odmienne zdanie. Pozdrawiam :)

Autor: mewa_22  30.10.2004 zgłoś

hm..odkąd pamietam zawsze chciałam mięć dziecko..bo je uwielbiam..znalazłam dobra prace..męzczyznę..z pespektywy czasu niestety rozczarowanie..ale mój synek skończy za 2 tygodnie roczek..i jest spełnieniem moich marzen..jesteśmy razem i wiem,że dzieki niemu mam ochote żyć,pracowac,uśmiechać się..jego miłośc jest najprawdziwsza jaką spotkałam w swoim zyciu..i nie chce juz innej..na temat ojca mojego szczęścia nie moge,nie potrafię i nie chcę wypowiadać się źle..bo on pomógł mi w zdobyciu szczęścia..nie mam żalu..dla synka potrafie odmówic sobie wszystkiego i wiem,że zawsze tak bedzie..dziękuję Bogu za CUD jakim jest mój IGOREK! ps.pozdro dla wszystkich mam...

Autor: blondasek  31.10.2004 zgłoś

do KERILA: nikt nie napisal,ze wpadka to dobra rzecz!!! ale kobiety (choc nie tylko) gdy juz maja dziecko bardzo je kochaja.i to wlasnie ono jest ich radoscia zycia. niestety nie kazdy jest w stanie wychowywac swoje dziecko i niektore matki decyduja sie na obrzydliwy krok jakim jest zostawienie noworodka na smietniku.byc moze nie wiedza, ze dziecko mozna zostawic w szpitalu bez zadnych konsekwencji. poza tym z tego co napisalas wynika,ze dziecko to koniec zycia matki i ogolnie tragedia! byc moze dla ciebie tak, ale dla wielu kobiet (podejrzewam,ze dla wiekszosci) dziecko jest najwazniejsza istota na swiecie, a dla innych celem ich zycia jest macierzynstwo. no i skoro dzieci sa wykorzystywane, bite (swoja droga to straszne) to znaczy, ze my kobiety nie powinnismy ich w ogole rodzic??? moze przestanmy sie rozmnazac i wszystko bedzie ok tak??? nie rozumiem twojego podejcia.byc moze nela ma racje,ze zycie nie bylo dla ciebie laskawe,ale dlaczego oskarzasz matki (lub chcace p;osiadac dziecko). uwazasz,ze klamia,bo popsul im sie zwiazek?tatusiowie odwiedzaja burdele?bo co? bo maja dziecko?bzdura!!! ludzie sa szczesliwi,ze maja dzieci i tyle. jezeli ich dzieciakki sa dzielem przypadku to poprostu pogodzili sie ztym i pokochali je.niektorym to nie wychodzi,fakt. ale to, ze ty jestes zgorzkniala nie znaczy,ze inni tez tacy maja byc. jezeli jestes matka to wspolczuje twoim dzieciom, ze masz tak okropne podejscie do macierzynstwa, jezeli nie jestes mama to zycze ci, zeby nia nigdy nie zostala.mocne slowa-wybacz do MEWA22: gratuluje synka i nie poddawaj sie-masz dla kogo zyc. jestem z toba. pozdrawiam wszystkie mamusie i OLE23-fajnie masz,ze jestes szczesliwa ze swoja ciaza,oby tak dalej!

Autor: J 29  31.10.2004 zgłoś

Przeczytałam przypadkiem, potwierdzam z całą pewnością. Jak na razie nie żałuję w moim życiu niczego.Na 25 urodziny zrobiłam sobie mój "PLAN 5-letni".Udało mi się zrealizować z niego już dużo: studia, potem podyplomówka, niełza praca, stanowisko, małżeństwo,własnościowe mieszkanie, samochody, dom w budowie.Jedno z tych moich marzeń, coraz częściej odraczaliśmy w czasie.Było to DZIECKO.I to nie z braku warunków, ale z egoizmu i wygody.Tak,to prawda.Tabuny znajomych, praca,wakacje,luzik.Ale myśl,że zegar biologiczny tyka każdej z nas w odpowiedznim wieku zaczyna świtać.I podświadomie zaczynamy działać: odstawiamy hormony,żadnych drastycznych diet,kwas foliowy,tak na wszelki wypadek.I choć seks nadal bezpieczny,to myśl o tym,że bez dziecka będzie pustaka,wisi nad nami. Żeby się nie rozpisywaćmój mąż wyjechał na 3 dni, wrócił w moje urodziny,około 4 nad ranem.Poniosła nas spontaniczność.To był sex na"chybił tyrafił" i.....trafił.... Test.Siedziałam sobie na wannie czekając na wynik.Ta nasza kobieca intuicja - to prawda.Nawet nie wiecie,jaki błogi spokój był we mnie i delikatne podekscytowanie.Pozytywny.Potem jeszcze jeden,kiedy sie spóźniało kilka dni,aż w końcu potwierdzenie u lekarza. Wiecie, co Wam powiem, czasem nie warto czegoś za dokładnie planować, bo ten ból brzucha i kropelki na bieliźnie,kiedy się pojawią, mogą rozczarowywać i powodować złe myśli o bezpłodności i takie tam (przerabiałam to u przyjaciół). Teraz jestem 3,5 m-ca w ciąży.Wszyscy się cieszą.Ja też,choć jeszcze tego tak do końca nie czuję.Zawsze bedę pamiętała, że prócz normalnego prezentu urodzinowego dostałam od męża jeszcze jeden - na całe życie.... PS. Jeśli wszystko dobrze się ułoży, końcem kwietnia wezmę go na ręce....

Autor: vivien  01.11.2004 zgłoś

Przeczytalam opinie wszystkich z Was. Znajduje sie w calkiem innej sytuacji. Jestem mlodą, 27letnią kobietą, atrakcyjną, kobiecą, jestem zdrowa- niestety nie mogę mieć dziecka i nie jest to spowodowane przez naturę. Jestem w cudownym związku, przyslowiowo jestem "zakochana po uszy". Wiekszość z Was zaatakuje mnie zaraz, po tym co napisze.. Jestem w związku z kobietą, którą kocham ponad życie, jesteśmy rodziną tak jak wy jesteście ze swoimi partnerami. I jest tylko ten jeden problem.. Bardzo chciałysbyśmy mieć dziecko.. Czy zdajecie sobie sprawę z tego co znaczy chcieć mieć dziecko, mieć ku temu warunki finansowe..a być w takiej nietypowej i uwierzcie mi- bardzo cięzkiej i bolesnej sytuacji.. Pozdrawiam wszystkie z Was.

Autor: Karolcia  01.11.2004 zgłoś

choć mam dopiero 19 lat bardzo chciałabym mieć bobaska (takiego malutkiego). Ostatnio moja koeżanka urodzia dzidziusia mówie wam byl taki piękny myśle sobie, że każda kobieta jest stworzona aby mieć takigo bobaska i mówie wam nie ma co patrzeć na mężczyzn bo oni nigdy nie powiedzą wprost, że chca mieć dziecko dlatego uważam,że to do nas należy decyzja powodzenia

Autor: mewa_22  01.11.2004 zgłoś

do vievien.. ja was nie neguje..i mam nadzieje,że uda wam się miec dziecko..najlepszy sposób..jedno nocna przygoda z mężczyzną..w waszym przypadku niestety z mężczyzna..ale warto..aby miec dziecko..powodzenia...

Autor: Cruelllla  01.11.2004 zgłoś

.. wzieło mnie, poznałam Ritę - wiek 3 tygodnie - jest śliczna. Rozpłynęłam się jak tylko ja zobaczyłam, szkoda ze jej tata zginał w wypadu i nie mial okazji jej nawet poznać w tym realnym śwecie. Ja wierzę, że oni się poznają w jej snach - Krzyś będzie nad nią czuwać. Ja też będe jej aniołem stróżem i przysięgam, będę jej najlepszą ciotką jaka widział świat, będę ją rozpieszczać, och TAK. Krzyś, czyli tata Rity był najlepszym przyjacielem mojego mężczyzny. Krzyś zginął w wypadku, taki jest wstrętny ten świat. My nadal nie możemy się z tym pogodzić, jego żona najprawdopodobniej też. Nawet nie wiecie jak to jest strasznie - najpierw bawic się na weselu, a za kilka miesięcy być na pogrzebie. Ryczę, a powinnam być twarda. Oni we dwóch bawili się razem w piaskownicy..... Ja teraz tez chcę mieć dzidzię, Rity - najlepsza przyjaciółkę. Nie dlatego, że wypada, że jej mamie jest potrzebne wsparcie, NIE, a może i TAK, dlatego że dorosłam do tego, 28 lat na karku i chyba najbardziej przełomowy rok za sobą. Rok sukcesów, radości i tych cholernie przywalających przykrosci. Najpierw mój dziadek zmarł w trakcie naszych wymarzonych wakacji (tuż przed urodzinami mojego mężczyzny), po powrocie wypadek - Krzyś - nie żyje, mózg się lasuje, a potem cała seria ... . Krzysiek miał być ZAWSZE, nasz świadek na ślubie, planowany, niestety nie doczekał, albo my....... , się zbyt ociągaliśmy. Nasza WINA, ale nadal z punktu racjonalnego, nie możemy miec dziecka, nie ta kasa..., moje nie to stanowisko, jego firma ma też kryzys. ale czy to wszystko jest ważne... ???? Ja chcę być w ciąży i urodzić, śliczną dzidzię i wiem, że ona zaprzyjaźni się z RItą. To jestem winna Krzyśkowi, za to że czułam sie ich. Dlaczego on zginał, dlaczego tak mial być?? Nasza Mała będzie nazywac się Nina :-)) !!!! Na pewno, dogadaj się, oj będ obie niezle lale. już one dadzą czadu .............

Autor: blondasek  02.11.2004 zgłoś

do VIVIEN: ja tez uwielbiam kobiety. jestem biseksualna.trzy lata bylam z dziewczyna,ale nam nie wyszlo....wierze w prawdziwa milosc miedzy osobami tej samej plci i wierze w wasza chec posiadania dziecka.coz,byc moze MEWA ma racje z ta jedna noca z mezczyzna....tak czy inaczej pozdrawiam i zycze szczescia!

Autor: ANNA  03.11.2004 zgłoś

Do MEWY przecież nie mogą pujść do łóżka z facetem bo to by była zdrada. Gdyby to było takie proste to kobiety które mają mężów bezplodnych też musiały by zrobić sobie dziecko z innym, a przecież żaden mąż lub facet by się na to nie zgodził. Swoją drogą Vivien jak byście wytłumaczyły dziecku dlaczego ma dwie mamusie a nie ma tatusia??????????????? Mam córkę, widzę jaki ma świetny kontakt z tatą i nie wyobrażam sobie by moglo być inaczej. Mam nadzieję że Was nie uraziłam?? Pozdrawiam...

Autor: blondasek  03.11.2004 zgłoś

do ANNA : chyba nikogo tym nie urazilas:) bo z cala pewnoscia masz racje...ja sama nie jestem pewna jak bym sie czula majac dwie mamusie...to bardzo trudna sytuacja-niestety.

Autor: M.B.  06.11.2004 zgłoś

Witam Wszystkich! Mam 23 lata jestem 5 miesięcy po ślubie i niestety niedawno odezwały się we mnie tzw. instynkty, znamy się trochę z mężem jednak boję się czy to nie za wcześnie? czy czasem najpierw nie powinnam ukończyć studiów, poszaleć? Czytam wasze wypowiedzi i się "załamuję" bo okzazuje się że wszystko można połączyć, praca i szkoła jest mozliwa niestety mam jeden poważniejszy problem, mimo że mąż ma 30 nie chce zbytnio dziecka gdyż ma już dwoje z poprzedniego związku i teraz jak stwierdził cieszyłby się ale jeszcze nie czas.............. co zrobić z takim gagadkiem? patrze na córeczkę siostry i syna bratowej to serce mi sie kroi bo wiem że też kochałabym i opiekaowała się mimo pracy i szkoły. Nie piszcie tylko że mam zmienić męża;-))

Autor: Mary  09.11.2004 zgłoś

Wiecie co, mam 18 lat nic nie wiem o swiecie i wogole pewnie powiecie ze jestem gowniara ale wiem jedno ze dla kobiety naprawde nie ma nic piekniejszego niz bycie mamusią.moja siostra ma coreczke ktora ma 1,5 roku.kocham ja ponad zycie i nie wyobrazam sobie przyszlosci bez takiej osobki w moim zyciu.to fakt ze najgorsza jest sytuacja materialna ale jakos to bedzie najwazniejsze zeby moje przyszle dzieciatko bylo zdrowe(tylko nie wiem jezszcze z kim je bede milala i kiedy ale na pewno bede je miala)to nieprawda ze dzieci to rozwrzeszczana egoistyczne stworzenia wszystko zalezy od ciebie w biblii jest napisane ze dzieci sa jak strzala, my ja mamy ukierunkowac...i wypuscic

Autor: misia  09.11.2004 zgłoś

ale jaja

Autor: Mango  11.11.2004 zgłoś

No hehe ten artykuł jest w części podobny do mojego życia. W prawdzie mam 15 lat ale za 6 miesięcy bede spodziewać się dziecko. Ciesze sie :]. W końcu moje marzenie sie spełni. (Mam nadzieje że to bedzie dziewczynka) Pozdro, Mango :D

Autor: ANNA  11.11.2004 zgłoś

Oj za wcześnie, za wcześnie???? Dziecko to duża odpowiedzialność, a Ty sama jeszcze nim jesteś. No ale życzę Ci jak najlepiej, niech maleństwo przyniesie Ci wiele radości a jak naj mniej trosk. Widocznie tak miałaśpisane???????

Autor: Agnes  12.11.2004 zgłoś

Ja mam mieszane uczucia na ten temat.Nie skonczylam jeszcze studiow i to wlasnie moze by bylo przeszkoda,choc mam prace to nie jest ona moze wymarzonym miejscem spedzania czasu, ale jak widze znowu kobiety w ciazy i takie male malenstwa to cos takiego mnie ogarnia,ze tez bym tak chciala.Mam kochanego Piotrusia,ale on mieszka daleko mnie.Choc wiem,ze to z nim bede,to chyba jeszcze odlegla przyszlos na takie maleństwo...

Autor: Ines  16.11.2004 zgłoś

Tak, tak dziś wygląda model współczesnej kobiety. Wiecznie zabiegana, pomiędzy biurem, spotkaniami w interesach a salonem fryzjerskim, kosmetycznym, sałną, siłownią, solarium,(zapomniałam jeszcze o czymś?) bo musi dobrze wyglądać! A do tego wymaga się od niej by spełniła "swą życiową powinność", by wyszła za mąż, urodziła dzieci-wnuki, tak niecierpliwie oczekiwane przez przyszłych dziadków. Jak można to pogodzić? Niektórym kobietom udaje się to, ale jakim kosztem? Lecz czyż kobiety tego nie chciały, czy nie walczyły o równość, o emancypację?Takie są tego konsekwencje. Po drodze zapomniano jednak, że tylko kobiety potrafią rodzić dzieci, i w świecie wywalczonym przez emancypantki nie zrobiono miejsca na to. Ja jestem u progu wkroczenia w etap samodzielnego życia, i bardzo często zastanawiam się którą drogę wybrać? Czy zgodzić się z zasadami wpojonymi mi przez kulturę, podjąć nisko opłacane stanowisko, wyjść za mąż, urodzić dzieci i sprawiać wrażenie szczęśliwej i spełnionej kobiety wedle oczekiwań; czy być egoistką?, zburzyć stereotypy, skoczyć na głęboką wodę i płynąć ze wszystkich sił ku realizacji własnych marzeń????

Autor: truskawa  16.11.2004 zgłoś

Do KERILA: ja miałam wpadke i myślałam że to jest najgorsze co może być ponieważ jestem jeszcze niepełnoletnia, ale od początku chciałam mieć to dziecko chociaż były osoby które mi doradzały abym usuneła. teraz moja córeczka ma już 6 miesięcy i bardzo ją kocham a jej ojciec zrobił się bardziej dojżały i czuły, też bardzo nas kocha. mamy wsparcie w rodzicach ja robie szkołe zaocznie i jest wszystko dobrze. Fakt, że jest wielu rodziców którzy nie dbają o swoje pociechy ale nie każdy jest taki jak oni.

Autor: HEJ ???  20.11.2004 zgłoś

Coś ta strona pomału zamiera...... gdzie jesteście kobitki. Ja mam dziecko i juz więcej nie chcę - za duża odpowiedzialność. Chyba się do tego nie nadaję........ Pozdrawiam

Autor: Scorpio  21.11.2004 zgłoś

Dla mnie też zawsze było za wcześnie na dziecko, do czasu gdy nie poznałam mojego Męża. On dał mi oparcie, czułam Jego odpowiedzialność - wiedziałam, że taki właśnie facet nadaje się na ojca (ja go nie miałam). Wcześniej nikogo takiego nie spotkałam i dlatego nie zdecydowałam się. Byliśmy obydwoje po studiach, mieliśmy duże ładne mieszkanie, niezły samochód. Wszystko było zaplanowane - daliśmy sobie rok po ślubie, aby zacząć starać się o dziecko. Ten rok był bardzo dobry - pokazał, że jest nam naprawdę bardzo dobrze razem, że jesteśmy stworzeni dla siebie. Zawsze bardzo bałam się bycia matką, może dlatego, że moja Mama powtarzała, że dzieci to tylko problem, a kobietom jest dużo gorzej w życiu niż mężczyznom. Jednak gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży poczułam się wspaniale. Zmieniły się proritety. Poczułam, że to jest właśnie TO! Byliśmy szczęśliwi oby dwoje. Teraz nie ma mieszkania, nie ma samochodu. Nie ma Męża. Mam rocznego Synka, w którym jest kawałek mojego Męża, którego już nie ma na tym świecie... I mimo zmęczenia (pobudki w nocy, wszystko jest tylko na mojej głowie) oraz strasznej tęsknoty za Mężem cieszę się, że mam chociaż Synka. I postaram się zrobić wszystko, aby nigdy nie zabrakło Mu miłości i aby wiedział, jak wspaniałym człowiekiem był Jego Tata. Nie żałuję niczego, chociaż życie bardzo dało mi w kość w tak krótkim okresie czasu...

Autor: karolcia  24.11.2004 zgłoś

a ja mam 17 lat i tesh chcialabym miec dziecko i co z tego...niektorzy pomysla ze jestem chora dziecko w takim wieq..hmm..moze dlatego ze mam chlopaka ktory mnie bardzo kocha i ja jego bardzo kocham?? nie wiem...wiem ze on tez chcialby miec malutkiego szkraba ale coz..rodzice nie byliby zachwyceni sytuacja finansowa bylaby ciezka..mialam juz raz taka sytuacje ze bylam pewna ze jestem w ciazy..ale to byl jedynie falszywy alarm..z jednej strony sie cieszylam a z drugiej..wiecie...rozczarowanie i lekki smutek...moze w koncu nadejdzie dzien ze bedziemy mieli w koncu nasze ukochane dziecko- owoc naszej milosci:) wszystko sie okaze..:) buziaki dla wszystkich:*

Autor: młoda mama  25.11.2004 zgłoś

Wczoraj po raz pierwszy zobaczyłam swojego malutkiego synka na ekranie USG. Pukał paluszkami po swojej malutkiej główce. Łzy zakręciły mi się w oczach. Taty nie było, bo jest daleko. Jednak gdy opowiedziałam mu wszystko wzruszył się bardziej niż ja. Oboje chcieliśmy dziecko, chcieliśmy wychowywać je jeszcze jako młodzi i niewypaleni obywatele. Udało się i nic nie jest w stanie odebrać mi chwili którą wczoraj przeżyłam. Jedna chwila i zmienia całe życie. Nie ważne kiedy ważne że z miłości!!!!!!!!

Autor: elisabeth_b  26.11.2004 zgłoś

No tak,temat jest piékny,nie ma co;poranne mdlosci, niepokój o przyszlosc tej juz zyjacej malej istoty...popatrujesz na reakcje partnera, czy mozesz rowniez w jego oczach wypatrzec odrobine radosci, oczekiwania, ekscytacji?????"&pound;$% Odpowiedz jest "fifty- fifty", chyba tak jak i u ciebie? Czego jednak mozna dowiadczyc gdy jestes w Anglii w zwiázku z Brytyjczykiem, jedziesz do Polski na wakacje i dowiadujesz sie ze jestes w 6 [!!!] m-cu ciazy i musisz mu o tym powiedziec za pomoca sms-a,ha,ha...Cos tak dlugo nie odpisuje? Nie podoba mi sie to wiec bez wzgledu na koszty dzwonie na jego brytyjska komorke i...slysze slowa radosci i podniecenia zmieszanego z zaskoczeniem! Cale szczescie ze sie kochamy i jakos nam sie ze soba wiedzie. A teraz czas na kalkulacje: gdzie lepiej urodzic i wychowac dziecko,w Polsce czy Anglii-przeciez to oznacza ze moj synus bedzie w 50% Brytyjczykiem, choc z mojá pomoca dwujézycznym.Lecz jak sobie poradze? Kruczki prawne dopadajá cie i doluja ze wszystkich stron, a tu jeszcze staraj sie byc dobrá matka, patrnerká+ nie trac siebie, tego kim bylas....A jednak podjélam decyzjé: wrocilam do UK, jestesmy razem, wciáz walczé z systemem by dac mojemu dziecku wszystko co mu ssie prawnie nalezy, a reszté zalatwimy po slubie...:))) elisabeth,choc wciáz po polsku Elzbietaxxx

Autor: Agusia  03.12.2004 zgłoś

Może ktoś napisze do mnie "Co Ty wiesz o życiu???". Mam niecałe 19 lat.W tym roku czeka mnie matura.Mam pierwszego poważnego chłopaka,ale widzę przyszłość w kolorowych barwach. Pomimo iż jestem teraz przerażona usamodzielnieniem się.Nigdy starałam się nie wierzyć chłopakom,że w razie wpadki będą ze mną.Jakoś żaden jeszcze nie zaciągnął mnie do łóżka,nawet mój chłopak nie nalega.Nieraz mieliśmy okazję,ale wolimy poczekać.Wiem jednak (przynajmniej tak mi się wydaje),że w razie wpadki on zostałby ze mną.Może to z obiektywnego punktu widzenia śmieszne.Nawet gdybym została sama,to byłabym chyba najszczęśliwszą dziewczyną. Życie jest za krótkie by się nad sobą użalać.Wiem,że gdybym wpadła,to na pewno urodziłabym to dziecko.Koleżanka ma 17 lat i jest w ciąży,zachowuje się okropnie,nie dba o siebie,takiej to tylko walnąć.Na wakacje chciała to dziecko usunąć,ale walczyłam o nie i modliłam się do Boga,by ta istotka miała prawo żyć. Droga koleżanka w moim wieku ma już od 2 lat jedno dziecko.Ostatnio wpadła,ale usunęła je.Nic o tym nie wiedziałam.Płakałam jak dowiedziałam się prawdy. PRZECIEŻ MALUTKI DZIDZIUŚ POWINIEN BYĆ NAJBEZPIECZNIEJSZY POD SERCEM MATKI,TYMCZASEM TO ONA WŁAŚNIE JE ZABIŁA!!!!!!!! DZIEWCZYNY POMYŚLCIE 1000 RAZY ZANIM COŚ ZROBICIE. Szanuję decyzje tych,którzy jednak nie chcą mieć dzieci.Pozdrawiam cały Wąsosz i wszystkie mamusie!!!!!!!!:))))))))

Autor: Stulikrotka  07.12.2004 zgłoś

Nie zapomne dni kiedy zaczęłam oglądać się za dziećmi, patrzyłam i marzyłam. To była chwila, krótkie przemyślenie i poszłam za głosem serca.... to było 10 miesięcy temu kiedy ostatni raz trzymałam w ręku tabletki antykoncepcyjne, dziś trzymam 3 tygodniowego Sebastiana. Kochamy go z mezem ponad wszystko...

Autor: Aneta  08.12.2004 zgłoś

Witam wszystkich jestem po ślubie rok czasu bardzo bym chciała z moim kochanym mężem mieć takie kochane maleństwo takie bezbronne tylko nasze najlepiej to synka bo to jest naszym marzeniem choć córeczka też mogłaby być płeć nie ma znaczenia oby było zdrowe.Moim koleżankom i znajomym bardzo zazdroszczę ale myślę że nie na długo bo uważam że tak naprawde jak się nie chce mieć dziecka to najczęściej się wpada prawda?I jak tak uważam i nie myślimy już o dziecku i może się wtedy uda.Życzę wszystkim małżeństwom spełnienia i upragnionego maleństwa jak również i sobie.TAKIE KOCHANE MALEŃSTWO JEST NAJLEPSZĄ OSOBĄ W ŻYCIU KAŻDEJ KOBIETY SPEŁNIĆ SWOJĄ ROLĘ.

Autor: KAROLINA  07.01.2005 zgłoś

NAWET NIE JESTESCIE SOBIE W STANIE WYOBRAZIC JAK BARDZO PRAGNEŁABYM MIEC PRZY SOBIE TAKIEGO SLODKIEGO BOBASKA... JESTEM PRZED 30 I OD WIELU LAT PRAGNE MALENSTWA! NIEDLUGO MINIE 6 LAT ODKAD WYSZLAM ZA MOJEGO UKOCHANEGO. TUZ PO SLUBIE NIE MIELISMY NIESTETY PERSPEKTYW ANI NA MIESZKANIE, DOBRA PRACE, UKONCZENIE STUDIOW , AUTO - TYM BARDZIEJ DZIECKA. TAK TAK...MOZE MYSLELISMY NIECO EGOISTYCZNIE ALE CHCIELISMY ZAPEWNIC NAM I DZIECIATKU NORMALNE GODZIWE ZYCIE. I CHOC WIELE RAZY PODEJMOWALAM TEMAT DZIECKA - MAZ MOJ BYL NIEUGIET. MOWIL ZAWSZE- JESZCZE NIE TERAZ, TO NIE TEN CZAS! I TO ON PILNOWAL ABY NIE BYLO DZIDZIUSIA! NA NIC ZDALO SIE CIAGANIE NOSEM NA WIDOK BOBASOW Z MATKAMI NA SPACERZE, POKAZYWANIE MALENSTW KOLEZANEK, LZY I ROZGORYCZENIE NA WIDOK WOZKOW W KOSCIELE CZY NA MIESCIE... 2 LATA TEMU, KIEDY DZIEKI SZALENCZEJ PRACY, LICZNYM ROZSTANIOM, OGROMU TESKNOTY I SPELNIENIU MARZEN O STUDIACH, MIESZKANKU, KARIERZE ZAWODOWEJ AUCIE - PODJELISMY DECYZJE O DZIECKU...ONO SIE NIE POCZELO! I TU ZACZELA SIE NASZA TRAGEDIA! PRZEZ KILKA PIERWSZYCH MIESIECY LUDZILISMY SIE ZE WSZYSTKO BEDZIE DOBRZE. DOPIERO KIEDY NA PROSBE LEKARZA ZROBILISMY BADANIE MEZOWI , WYSZLO ZE MAMY NIKLE SZANSE NA POTOMSTWO. I TU ZACZELA SIE WEDROWKA PO KLINIKACH NIEPLODNOSCI! DO TEGO OGROM PIENIEDZY WYDANYCH NA WIZYTY I BANDY LEKARZY- NACIAGACZY, KTORZY NIE ZAMIERZALI PODJAC BADANIA I LECZENIA MOJEGO MEZA TYLKO Z GORY PROPONOWALI NAJDROZSZE ZABIEGI - IN VITRO. KREW NAS ZE ZLOSCI ZALEWALA! DO TEGO DOSZLY INNE PROBLEMY TJ. PRZYPADKOWO WYKRYTE U MNIE GUZKI NA PIERSI, TORBIELE, ETC.CO CALKIEM UTRUDNIALO ZAJSCIE W CIAZE. W OSTATNIM CZASIE PRAGNELISMY NIECO UCIEC OD TEGO WSZYSTKIEGO I PRZESTAC SIE PRZEJMOWAC . KUPILISMY SLICZNE AUTKO - TAKIE O JAKIM MARZYLAM I POJECHAC SOBIE W ALPY . NIE WIEM CZY TO ZAZDROSC OSOB CZY FATUM SCIAGNELO NA NAS NIESZCZESCIE I WYPADEK! MEZOWI NIC SIE NIE STALO - ALE JA JESTEM TROCHE POLAMANA. SIEDZE SOBIE WIEC W DOMU W GIPSIE I CZEKAM NA WYZDROWIENIE...A POTEM ZNOWU MOZE KOLO LATA ...ZACZNIEMY WALKE! O DZIDZIUSIA! DZIEWCZYNY! NIE PATRZCIE NA TO CZY TO JUZ CZAS, CZY MACIE ZASOBNE PORTWELE, EXTRA PRACE, CZY ZWIEDZILYSCIE SWIAT...BO TO WSZYSTKO JEST NICZYM - KIEDY POTEM OKAZUJE SIE ZE WASZE MARZENIE O DZIECKU PRYSKA JAK BANKA MYDLANA! NIGDY DO KONCA NIE WIADOMO DOPOKI NIE URODZICIE - CZY WSZYSTKO JEST OK Z WAMI LUB WASZYMI MEZCZYZNAMI. JA - STRASZNIE ZALUJE ZE NIE OSZUKALAM MEGO MEZA I NIE PROBOWALAM WCZESNIEJ...MOZE KIEDYS BYL NA TO LEPSZY CZAS, MOZE PODJELIBYSMY DAWNO TEMU LECZENIE A MOZE TAK NAM PISANE...JAK NA RAZIE DZIEKUJE BOGU ZA DAROWANE ZYCIE. OD SMIERCI DZIELIL MNIE TYLKO METR! GDYBY TO DRZEWO UDERZYLO WE MNIE ...AZ STRACH MYSLEC! BYLOBY TRAGEDIA GDYBY MOJE DZIECIATKO MIALO STRACIC MATKE, LUB GDYBYM JA - MIALA JE STRACIC W TYM WYPADKU...

Autor: Anka  16.01.2005 zgłoś

Karolina, strasznei mi przykro z powodu tego co przeszlas. Ale pomysl, ze tak po prostu mialo byc i nie ma sensu wracac do przeszlosci i rozstrzasac starych spraw, myslac "co by bylo gdyby"... Wiem, ze duzo zalezy od psychiki, znam pary, ktore latami pragnely dziecka, byly wrecz sfiksowane na tym punkcie i ... nic sie nie dzialo, los nie dawal im szansy. I jakos tak sie dziwnie dzialo, ze gdy tylko pogodzili sie ze swoim losem, puszczaly wszystkie blokady i jakims cudownycm trafem kobieta zachodzila w ciaze. Oczywiscie, nalezy sie leczyc i probowac wszelkich sposobow, przeciez sa ludzie, ktorzy wiele lat walcza o dziecko. Badz pozytywnej mysli i pamietaj, abyscie w tej walce nie zatracili siebie nawzajem, bo te wszystkie stresy i rozczarowanie moga sie negatywnie odbic na zwiazku. Moze to co teraz napisze zabrzmi dla Ciebie brutalnie, ale poysli sobie, ze istnieje jeszcze tysiace sposobow, by zajsc w ciaze - chociazby zaplosnienie in vitro - slyszalam, ze jest bardzo skuteczne, gdy "wina" lezy po stronie mezczyzny - plemniczki sa za leniwe :-) A jesli i to sie nie uda? Moj Boze, pomysl, jest tyle biednych sierotek, ktore moglabys obdarowac miloscia i dla ktorych stalabys sie ukochana mamusia. Znam nawet pare, ktora probowala wszystkiego, bez skutku i w koncu adoptowala slodka dziewczynke. Po dwoch latach stal sie cud - kobieta zaszla w ciaze. Teraz ma dwie wspaniale coreczki, ktore kocha ponad zycie. Dlatego zaufaj, ze jest gdzies tam jakas reka, aniol stroz, ktory sie Toba opiekuje ( wypadek z ktorego wyszlas jest na to dowodem ) i mysl pozytywnie, bedzie dobrze!!!

Autor: Asia  21.02.2005 zgłoś

Hallo!! czytając wasze wszystkie wypowiedzi stwierdziłam ze każda kobieta inaczej traktuje swój stan ...ale ja sadze ze dziecko w naszym życiu daje te słońce też spodziewamy sie z mom mezem małego krasnalka i jesteśmy bardzo śzcześliwi nie mozemy sie już doczekac codziennie obserwując muj brzuszek.........który rośnie bardzo powoli ale nosząc w sobie nowe życie wiesz że nie jestes sama... pzpzpz

Autor: wera  02.08.2005 zgłoś

naprawde cudowny artykul ja jestem w 8 miesiacu ciazy zaszlam na studiach niestety musialam sobie zrobic rok przerwy bo ciaza byla bardzo zagrozona po roku wroce bez zastanowienia ale bede miala kogos kogo nie moglam miec przynajmniej tak mowili lekarze tak ich diagnoza to nie bedzie pani mogla miec dzieci bylam przerazona w akademiku po nocach plakalam zazdroscilam kobitom w ciazy z moim ukochanym postanowilismy sprobowac on byl przekonany ze lekarze mowia bzdury.Ja zawsze wierzylam lekarzom bo moi rodzice nimi sa i mama tez miala na studiach dzieci mnie i brata ja wiem ze wszystko sie ulozy jestem szczesliwa ze bede miala malenstwo juz moj ukochany jest moim mezem a kariera dlaczego sadzicie ze maluch przeszkadza w karierze to tylko nowa droga w ktora wchodzimy droga ktora nie ma bram zamykajacych inne drogi moja mama miala 2 dzieci na 3 roku medycyny oboje rodzice studiowali mammnostwo przykladow niestarczylo by miejsca zeby je opisac a moje motto to dazyc do szczescia i wiem ze jak skoncze studia bede miala wszystko o czym marzylam a jak siade sobie kiedys w okularach jako staruszka nie bede zalowala niczego bo beda mnie otaczali najblizsi a nie bede sama jak palec nieszczesliwa i sfrustrowana stara panna powodzeni\a dziewczyny i robcie to co wam instynkt mowi

Autor: mała czarna  28.09.2005 zgłoś

wiecie co.....? jestem jeszcze taka młoda - niedługo czeka mnie matura, potem studia, chcę jeszcze szaleć na imprezach. podróżować, zmieniać chłopaków tak często jak się tylko da. Macierzyństwo to PIĘKNA rzecz tylko wtedy gdy nastąpi w odpowiednim czasie.. dlatego uważam że można a nawet TRZEBA użyć rozumu w sytuacji trudnej żeby nie spieprzyć sobie mładości, która jest przecież taka cudowna... :)

Autor: asia  20.02.2007 zgłoś

ale dziewczyny co zrobic jak facet niechce jeszcze miec dzieci? jestem 4 lata po slubie, i od roku bardzo chce miec dziecko, ale moj facet niepodziela mojego zdania.on chce sie najpierw dorobic, dobra praca,dom,itd.nic nieidzie mu wytlumaczyc,stalo to sie juz tematem tabu.nikt nieporafi i nic poradzic.moze wy wiecie jak o tym rozmawiac z facetami aby poskutkowalo.prosze o pomoc.napisze jeszcze ze on ma 27 lat czyli powinien juz do tego dojrzec prawda?

Autor: dove  11.04.2008 zgłoś

tak jak Asia,mam meza 27 lat prawie 8 na karku,ja juz dawno czulam ze czegos mi brakuje,DZIECKA... ciagle mu o tym mowie,staram sie przekonywac a on tylko twierdzi ze mamy jeszce czas ale dlaczego podejmuje decyzje za nas obu???jest to nie fair,i co z tego ze mowie mu o tym co mysle?czasem sie zastanawiam dlaczego sie ze mna ozenil?czego sie boi?jak odpowiednio do tego podejsc?jak przekonac?ucieka od takich rozmow,DLACZEGO???czuje ze znowu powoli zaczynam sie zalamywac a on nic nie zauwaza(albo nie chce zauwazac).Czuje sie okropnie,i jestem z tym problemem zupelnie sama...Poradzcie!!!!!!!!!!!!!

Autor: lzy  17.04.2008 zgłoś

slucham smutnych piosenek,beczec mi sie chce,w filmach wszystko jest takie proste...znowu sama,znowu,znowu!!!komu mam sie zwierzyc?dookola mnie nie ma nikogo takiego,a ja potrzebuje rozmowy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!maz nie widzi ze sie cos dzieje,lub nie chce widziec(???)mysli ze jesli sie o tym nie gada lub jesli sie raz mowilo to juz nie ma problemu.A przeciez to na logike tak nie jest,wrzeszczec mi sie chce aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa ale co to zmieni?nic,i doskonale o tym wiem,niestety... :-( dla mnie problem staje sie coraz wiekszy,boje sie co z tego moze wyniknac,tyle juz zlego bylo...

Autor: dove  23.08.2008 zgłoś

witam,jestem zalamana.niewiem co sie dzieje w mojej glowie,nie potrafie sobie z tym poradzic,maz ucieka ode mnie,jestesmy malzenstwem nie caly rok a on juz ma mnie dosyc :-( wiem ze jestem trudna osoba(kto jest latwa???)ale przeciez wiedzial z kim sie zeni!!!placze coraz czesciej,wszystko mnie dobija,maz mnie nie slucha i przez to nie rozumie co sie we mnie dzieje i jest mi przez to BARDZO ciezko,mijamy sie,nie chce spedzac ze mna zadnej wolnej chwili,nie chce rozmawiac,woli kumpli a jak cos na to powiem to mowi ze przesadzam,ze przeciez caly czas jestesmy razem,ale niby kiedy?????????????/i tak w kolko,nie mam nikogo,z kim bym mogla o tym pogadac,kumpele sie odsunely,mama nie zauwaza problemow,co robic???

Autor: dove  23.08.2008 zgłoś

jestem z tym wszystkim sama,zawsze musialam sie z wszystkim uporac solo,nie chce tak zyc!!!!!!!!!!!!serce mnie boli,ciagle o tym mysle co sie dzieje,rozrywa mnie jak se pomysle ze tak ma byc caly czas,kiedy to sie skonczy i bedzie wreszcie super,tak jak sobie to wyobrazalam jeszcze przed slubem?tak pieknie mialo byc a w rzeczywistosci???klapa...przynajmniej z mojej strony to tak wyglada,ale z kim mam to porownac?z kim o tym pogadac?jak kazdy woli udawac ze nie ma zadnego problemu,tak jest latwiej,tylko ze potem oczy sie otwieraja i jest zdziwienie,ale za pozno...boje sie jak ja to wytrzymam,ile jeszcze to potrwa?na ile jestem silna??czy ja naprawde jestem taka zla kobieta ze kazdy mnie teraz olewa???co mam zrobic???boje sie zeby mi co nie wpadlo do glowy i impulsywnie to zrobie a potem bede tego znowu zalowac,za pozno...a ja tylko chce byc szczesliwa i stworzyc prawdziwa szczesliwa rodzine...

Dodaj własny komentarz

(twój pseudonim, imię lub nazwisko)

(nieobowiązkowo; nie musisz podawać adresu e-mail!)

Min. liczba znaków: 3

Kafeteria / Zamów reklamę w Kafeterii / Redakcja (PR + autorzy) / Kosmetyki do testów / Patronaty
© 1999-2014 Grupa Wirtualna Polska Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu