Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

Przy kawie

20.07.2006 | Reportaż

Podejrzewam, że mam nerwicę

Czasem bywa tak, że sytuacja nas przerasta, nie umiemy sobie poradzić z lękami i zmartwieniami. Stres w pracy, kłopoty w życiu rodzinnym, samotność, nagła choroba, rozwód, a nawet rozterki związane z dojrzewaniem – to najbardziej powszechne powody groźnej choroby cywilizacyjnej jaką jest nerwica. Mogą towarzyszyć jej różne dolegliwości: bóle głowy i żołądka, drżenie ciała, skurcze mięśni, ból w klatce piersiowej, podwyższenie ciśnienia, bezsenność oraz agresja. Wyróżnia się wiele rodzajów nerwic, jednak wspólnym dla nich wszystkich objawem jest uświadomiony bądź nieuświadomiony lęk. Według niektórych szacunków nerwica dotyka nawet 25% ludzi na pewnym etapie życia, ale głębsze i przewlekłe postacie tej choroby występują jedynie u 4-5% populacji. Jeśli po rozwiązaniu problemu, który nas stresował, dolegliwości nie ustępują i utrzymują się nadal lub co gorsza nasilają – należy jak najszybciej udać się do psychologa.

Nerwica to choroba emocji, która polega na konflikcie wewnętrznym: między dążeniami i niemożnością ich urzeczywistnienia, między obowiązkami a potrzebami, pomiędzy pragnieniami a normami etycznymi. Pojawia się wtedy, gdy zamiast stawać się tym, kim chcemy się stać, rozmijamy się ze sobą. Na szczęście nerwicy można się pozbyć i znów uwierzyć w siebie, cieszyć się życiem, odzyskać równowagę ducha, jednak wymaga to pracy nad sobą, często konieczna jest też psychoterapia.



Agata (30 lat, Biała Podlaska):
- Moje problemy zaczęły się od momentu, gdy zadałam się z niewłaściwym mężczyzną – kolegą z pracy. Byłam w nim zakochana. Wiedział jak postępować z kobietami – przesyłał mi bukiety polnych kwiatów, kartki z roześmianymi bobasami, książki mojego ulubionego autora, a jego smsy były jak poezja. Wkrótce okazało się, że nie był ze mną szczery. Oprócz mnie, w jego życiu była jeszcze inna. Pobrali się, bo zaszła z nim w ciążę. Nawet wtedy, gdy był już mężem, nie powiedział mi o jej istnieniu. Dowiedziałam się przypadkiem, w pracy, od szefa działu. To był dla mnie szok. Nie mogłam w to uwierzyć. Czułam się pusta w środku, jakby ktoś wyciął mi serce lub wypalił wszystko w środku. To był ktoś inny, nie znałam takiego mężczyzny, jakby było ich dwóch – ta sama osoba nie mogła być tak różna. Zdałam sobie sprawę, że kochałam kogoś, kto nie był prawdą, nie istniał, kochałam iluzję, jaką mi stworzył przez dwa lata naszego związku. Nigdy nie doszło miedzy nami do konfrontacji. Gdy powiedziałam mu, że wiem o jego małżeństwie, zamilkł i unika mnie do dziś. Wyrzuciłam wszystko, co było z nim związane – wszystkie zdjęcia, szpargały, ręcznik, którego używał, gdy u mnie nocował, jego kubek, książki, które mi podarował. Jednak coś zostało. W nocy krzyczę i płaczę przez sen. Moja mama i siostra są przerażone. Czasem budzę się z krzykiem, zlana potem, albo czuję potworny lęk. Innym razem mam problemy z zaśnięciem. Przekładam się z miejsca na miejsce, a potem idę nieprzytomna do pracy. Nie byłam jeszcze u lekarza, ale wiem, że wreszcie muszę się wybrać, bo mój stan nie mija, lecz się nasila.

Lena (31 lat, Warszawa):
- Mój szef – jego chamskie zachowanie i psychiczne znęcanie się nade mną wywołały u mnie nerwicę żołądkową. Przyczepiał się do mnie codziennie. Innym było wolno wszystko, a mnie nic. Kilkakrotnie próbowałam z nim rozmawiać, żeby mi wyjaśnił, dlaczego tak mnie traktuje - inaczej niż pozostałych pracowników. On jednak odpowiadał mi, że nie ma czasu na bzdury. Nie mógł się przyczepić do mojej pracy, bo wykonywałam ją sumiennie – wszystko było zrobione rzetelnie i na czas. Przyczepiał się, że jestem za długo na papierosie, chociaż chodziłam z innymi pracownikami i do nich nie miał pretensji. Wszyscy jedliśmy rano słodką bułkę i piliśmy kawę – tak zaczynaliśmy dzień pracy, ale tylko mi zwrócił uwagę, że jem zamiast pracować. Do wszystkich dzwoniły prywatne osoby, ale tylko do mnie miał pretensję, że w czasie pracy urządzam sobie pogaduchy. Byłam znerwicowana. Nie rozumiałam dlaczego przyjął mnie do pracy i dlaczego mnie nie zwalnia, skoro jest ze mnie niezadowolony. Narzekałam na potworne bóle. Zaczynały się, gdy tylko wchodziłam do pracy i trwały, dopóty weszłam do domu. Gastroskopia nie wykazała jednak wrzodów. Lekarz zdiagnozował, że mam nerwicę żołądkową. Przepisał tabletki na uspokojenie, leki osłonowe na żołądek i zalecił, żebym się nie denerwowała i unikała sytuacji stresowych. Musiałam zmienić pracę. Udało się przypadkiem, ale jestem bardzo zadowolona. Panuje tam partnerska atmosfera. Bóle same znikły. Zdarzają się, ale bardzo rzadko.

Hela (29 lat, Kielce):
- Mam problemy z napadami agresji. Wszystko zaczęło się, gdy moja siostra zachorowała na nowotwór. To był szok dla całej naszej rodziny. Nie mogłam się pogodzić z tym, że spotkało to właśnie ją. Miałam pretensję do całego świata i do Boga - ponieważ jestem osobą wierzącą - że moja siostra musi tak cierpieć i walczyć. Wtedy zaczęła we mnie wzbierać agresja. Nie umiałam jej rozładować, cały czas byłam napięta, bolała mnie głowa, kark, trzęsły mi się ręce i nogi, nie mogłam spać. Zdarzało się, że wydarłam się na kogoś w tramwaju, kto się przepychał lub na dziecko wrzeszczące w piaskownicy pod moim oknem. Wcześniej nigdy to się nie zdarzało. Należę do osób bardzo spokojnych i opanowanych. Raczej należałam – teraz nie umiem zapanować nad sobą ani w domu, ani w pracy. Wyżywam się na rodzicach i na mojej współpracownicy. Na każde zapytanie, rozmowę reaguję tak, jakby ktoś mnie zaczepiał. Chciałabym, żeby to minęło. Może minie, gdy moja siostra wyzdrowieje. A mam nadzieję, że tak się stanie.

Asia (32 lata, Wrocław):
Nie mam pojęcia dlaczego płaczę z byle powodu. Wzrusza mnie wszystko – papież, małe lwiątka w programie przyrodniczym, reklama pieluszek, jaskółki nad moim oknem, teleturniej, w którym ktoś wygrywa fortunę, starsze małżeństwo na ławce w parku, małe dziecięce buciki na wystawie sklepowej. Podejrzewam, że jest to związane z moją samotnością. Nie mam męża, dzieci, nie jestem zakochana. Mam wielu przyjaciół, ale po pracy wracam do pustego domu. Ta pustka jest przygnębiająca, ale przecież wielu ludzi tak żyje. Reagowanie płaczem i wzruszanie się bez powodu nie jest normalne. Przeszkadza mi to, że jestem płaczkiem. Na pozór jestem silną osobą. Sama radzę sobie w życiu, zarabiam, robię zakupy, prowadzę dom. Jestem samodzielna i samowystarczalna. Pod tą powłoką zdecydowanej i pewnej siebie osoby kryje się jednak moje drugie, bezbronne „ja”. Boję się samotności i braku oparcia. Jestem sfrustrowana. Koleżanki bezwzględnie wysyłają mnie do lekarza. Na razie wstydzę się mówić obcej osobie o tym, co siedzi we mnie głęboko. Będę musiała się przemóc, żeby zacząć normalnie funkcjonować – bez chusteczek higienicznych każdego dnia.
Magdalena Trawińska
Wersja do druku

Wasze komentarze

Autor: Catia  20.07.2006 zgłoś

A mi jakoś przeszło samo....chyba pogodziłam się z tym, czego nie mogłam zaakceptować. To było trudne, mówię wam. Bardzo dużo przeszłam, a nerwica to było...coś co nie pozwoliło mi wziąść się w garść. Byłam wrakiem, trzęsły mi się łapy, miałam napady lęku, uciekałam z domu...w sumie zaczęło się od kłopotów małżeńskich, a później poszła lawina... Cieszę się że to za mną. Jedno co mi zostało, to kiedy coś idzie nie tak płaczę. Nie złoszczę się, nie kłóceę. Zamykam się gdzieś i beczę. ale to już żadko.

Autor: nikt  20.07.2006 zgłoś

tak to już jest z tym życiem! JA czuję się odrzucona przez męża chociaż jesteśmy już ze soba 16 lat. odkad mamy komputer coś si e zepsuło.Mam wrazenie ze jestem zdradzana wirtualnie.Mąz nic w domu nie robi.Lubi przebywac sam na sam z komputerem.Ja najwyrazniej przeszkadzam.Boję się,że dłuzej tego nie zniosę!!!!

Autor: Beata  20.07.2006 zgłoś

Do Nikt :To powiedz mu o tym, niech wie, zjak Cię to mocno irytuje. A zanim tego nie zmieni znajdz sobie jakieś fascynujące zajęcie najlepiej poza domem, niech on tez za Tobą zatęskni. Powodzenia, pozdrawiam serdecznie!

Autor: Catia  20.07.2006 zgłoś

Mój mąż jest uzależniony od komputera. Kiedyś to była moja zmora, ale już to olałam. sama nawiązałam interesującą znajomość przez sieć, ale na zasadzie skrzynki zwierzeń. Bardzo mi to pomogło, choć mąż się tym też irytował....od kiedy "nie jesteśmy razem" w sensie tylko mieszkamy ze sobą, już mnie to nie rusza...w ogóle przestało mi zalerzeć na poprawności naszych układów. Mieszkamy ze sobą i tyle...niech sobie robi co mu się podoba.

Autor: emi  20.07.2006 zgłoś

Kobiety moje kochane! Ci faceci sa okropni! Az sie boje zaczynac cos powazniejszego z facetem - mieszkac, wysjc za maz; bo to napewno skonczy sie klapa... dobrze ze mam swojego przyjaciela na boku...to daje duzo satysfakcji i pozytywnuch wibracji.....

Autor: karo  20.07.2006 zgłoś

ja nie dawno zdalam sobie sprawe ze chyba tez pomalu popadam w nerwice. miala na to wplyw sytuacja, nad ktora nie bede sie rozpisywac. wiecznie mnie wszystko denerowalo do tego stopnia, ze trzesly mi sie rece, w srodku mi sie telepalo, az sie slabo czulam. czasem mialam te objawy i uczucie takiego zdenerwowania i niepokoju zupelnie bez powodu. bylam maksymalnie zdenerwowana bez zadnej konkretnej przyczyny... to trwalo pare tygodni. mocno zaniepokoilam sie jak zaczely mi wypadac wlosy... kiedy zaczelam miec silne skurcze w lydkach ktorejs nocy siegnelam po magnez, bo przyczyna skurczy jest czesto wlasnie jego niedobor. Przeczytalam przy okazji ulotke - to co tam przeczytalam jak ulal pasowalo do mnie: nadpobudliwosc nerwowa, stres, skurcze itd... moze to glupie ale sama sobie postawilam diagnoze ze przyczyna wszystkiego jest niedobor magnezu w organizmie, zwlaszcza ze przez ostatnie miesiace, a wlasciwie rok, pilam o wiele wiecej kawy niz wczesniej... biore magnez jakies 2 tygodnie i sytuacja znacznie sie poprawila :) czasem nawet kawke wypije :) pozdrawiam!

Autor: jadzia  20.07.2006 zgłoś

Miałam tak silną nerwicę, przewracałam się na prostej drodze takie miałam skurcze mięśni. nie spałam, bałam się wszystkiego i wszystkich. Leczyłam się, ale to nic nie dało, nauczyłam się z nią żyć. Czasami jest ciężko, ale nie mam innego wyjścia.

Autor: ameelia  20.07.2006 zgłoś

niestety ze smutkiem,musze równiez przyznac,ze mam nerwice....od czego to sie zaczeło..hmm....smierc ojca,nieudany zwiazek( a mialo byc tak pieknie....)czesto placze,czasem zaczasto....mimo iz poznalam cudownego faceta i ogolnie niby wszytsko uklada mi sie dobrze,cos jest nietak....płacze,mam zmiany humorku,zamykam sie w domu...juz nie pamietam keidy ostatnio zrobilam sobie jakis wypad po clubach....noo i kawusia,moje nowe uzaleznienie....i te wszystkie pozory,usmiech na twarzyczce,wesolutki glosik....nie chce zeby ktos sie nademna uzalał...musze podkreslic,ze dzisiaj mam kiepski dzien;)hehe,noo ale znajac mnie jutro obudze sie z usmiechem,znowu wszystko bedzie wydawalo sie cudowne....i tak przez pare dni,pozniej smutny filmik,mala kłotnia z przyjaciolka i znowu placz,bole kaltki piersiowej ,skurcze....itp itd...ale coz,nie mozna sie poddawac i kazde dnia nalezy wstac z bananem na twarzy i trzymac kciuki,ze zostalo tak do wieczora;)buziaki i pozdrowienia:*:*:*

Autor: ewawarszawa  20.07.2006 zgłoś

czy ktoś może polecić jakiegoś psychologa albo bioterapeutę , znającego problem, bo ja bez wspaarcia nie dam sobie rady

Autor: Pola  20.07.2006 zgłoś

A moje nerwy i emocje dają o sobie znac przez bóle w klatce piersiowej i trudności z oddychaniem...Poczatkowo myslałam, ze to może coś z sercem, ale zrobiłam wyniki i wszystko ok. Lekarz internista stwierdził, że to może byc na tle emocjonalnym, przepisał kropelki Milocardin i ewentualnie ziołowy syrop na spanie...Czasem pomaga...a czasem nie... Najgorsze jest to, że czasami problem wcale nie jest istotny i sama wiem, że nie powinnam się przejmowac, a jednak mojej psychice nie da się tego wytłumaczyc:( Dodatkowym problemem jest u mnie brak wiary w siebie, ciągle coś nie tak robie według innych, nie wierze, że może byc lepiej, że uda mi się i zarazem przejmuje się tym... Zastanawiam się nad wizytą u specjalisty, bo męcze się w takim stanie...a mam 23 lata i jak przetrwam trudniejsze sytuacje...? Proszę o rade:) Pozdrawiam wszystkich BuZiaki

Autor: marta  21.07.2006 zgłoś

Moje objawy nerwicy: nagly , niczym niepsowodowany lek. zaczynam sie bac.I denerwowac z tego powodu , ze sie boje.Mam jakis taki atak paniki i nie wiem co ze soba zrobic w takim momencie, Czasami czuje sie jakbym miala zaraz zemdlec.Irytuje mnie wszystko dookola, halas, glosno mowiacy ludzie. Mam trudnosci z oddychaniem.Wiem , ze dzieje sie to z nerwow, kiedys mialam inne , bardziej stresujace.Teraz mam kochajacego meza,lepsze zycie, spokojniejsze. Ale mimo wszystko dopada mnie jeszcze czasem taki lek, przed niewiadomo czym.Nawet nie potrafie tego dobrze wytlumaczyc. Mam 25lat.Chcialabym miec kiedys dziecko, ale boje sie , ze moje nerwica bedzie zle na to wplywac. pozdrawiam wszystkich.

Autor: iza  21.07.2006 zgłoś

a ja z nerwow wymiotuje....

Autor: gosi  21.07.2006 zgłoś

tez mam naerwice objawia sie uciskiem w klatce piersiowej trudnosci w oddychaniu poca mi sie rece i szybciej bije serce do tego jeszcze paniczny lek bez powodu to jest okropne bardzo i to utrudnia zycie i nie wiem czumu najczesciej dzieje mi sie to jak jade tramwajem, chociaz wczesniej jezdzilam bez problemu lekarz kazal mi brac hydroxyzinum tabletki uspakajajace

Autor: BASIA  21.07.2006 zgłoś

JA TEŻ MAM NERWICĘ.MAM JUŻ TEGO DOSYĆ.PRZYSZŁA NAGLE.NIEUZASADNIONE LĘKI, KŁOPOTY ZE SNEM, RANO WSTAJĘ Z BICIEM SERCA,CAŁA JESTEM ROZDYGOTANA.UTRUDNIA MI TO ŻYCIE I NIE WIEM DLACZEGO.KTOŚ POLECIŁ MI ZAŻYWAĆ MAGNEZ I NERWOGRAN W GRANULKACH-MA POMÓC-ZOBACZĘ

Autor: Catia  21.07.2006 zgłoś

Magnes i tak warto brać. Nawet jeśli uważacie że nie pomaga. W końcu zacznie. Cudownym lekarstwem jest np. wypad nad jezioro (wiem, że nie każdy ma możliwość...może więc spacer?)....Ważne są drobiazgi! Zielona herbatka raz dziennie, coś co wpływa dobrze na organizm. A sama nie wiem, czy bez specjalisty da się to całkowicie pokonać...

Autor: aisog  21.07.2006 zgłoś

ja tez podobno mam nerwice.ja po porodzie ( 2 dziecko) dziwnie sie poczulam.myslalam ze sie przewroce wiec wrocilismy z mezem do szpitala bo mogly to byc kompklikacje poporodowe ale bylo ok od tej strony tzn ginekologicznej.po jakims czasie niestety to sie powtorzylo i nasililo.chodzilam "trzymajac sie scian" bo myslalam ze upadne. i tak co jakis czas przez 3-5 dni wyniki badan ok az wyladowalam u neurologa zrobil przeswietlenie glowy i ok a w poniedzialek ide na tomograf glowy.zobacze ale mam nadzieje ze to jednakl nerwica a nie cos powazniejszego.moze haotycznie pisze ale chcialam wszystko tu zamiescic-przepraszam mam nadzieje ze zrozumiecie moje wypociny. pozdrawiam

Autor: kropa8  21.07.2006 zgłoś

Catia...litosci co TY im tu radzisz...zrobia sobie dziewczyny przyciaganie:)bédá miec jeszcze wiéksze problemy...Magnez rybenko.Pozdrawiam

Autor: nika  21.07.2006 zgłoś

z medycznego punktu widzenia pojęcie nerwicy jest czymś bardzo ogólnym, już w sumie nie używa sie tego pojęcia chyba ze względem osób chorujacych na te ,,chorobe " nagle i krótko ( teraz określa sie to mianem zaburzeń np. fobistycznych , dysocjacyjnych ). Ja zaliczam sie do tych 5 % i wierzcie mi użeranie się z tą chorobą przez 10, 15 lat i posiadanie wszelkich objawów jakie ten świat widział począwszy od dolegliwości psychosomatycznych a kończąc na na całkowitej izolacji od ludzi i świata jest prawdziwym koszmarem. Każda osoba któa leczy się od wielu lat myślała nie raz o samobójstwie i nie raz go próbowała, a jedynym sposobem żeby się tego paskudstwa pozbyć jest tylko psychoterabia behawioralna lub psychodynamiczna, która zresztą działa w 70%, jak nie pomoże , no cóż tylko ciemność .....

Autor: Lillou  21.07.2006 zgłoś

Dzięki temu artykułowi uświadomiłam sobie, że mam nerwicę, bo do tej pory nie wiedzialam co mi jest, podejrzewałam niemalze poczatki choroby psychicznej. Obwinialam się za napady agresji, które nigdy wczesniej nie zdarzały mi się. Za duzo stresujących i do tego powaznych sytuacji w moim zyciu, brak sensu zycia, ciagla presja otoczenia, niespełnianie oczekiwań, to mnie zabija. Oprócz napadów agresji, czyli tego, ze doprowadzenie mnie do białej goraćzki jest dziecinnie proste, dochodzą skurcze mięsni, zawroty głowy, bole w klatce peirsiowej, niekiedy uczucie takie jak przed egzaminem, czyli kolatanie serca, jakby zaraz mialo wydarzyc się coś rozstrzygajacego w moim zyciu i ciagla obawa, ze bedzie to niekrozystne (i jak do tej pory własnie takie jest). Bralam magnez, z zupelnie innych powodów, chyba musze do tego wrócić i czekac na wyklarowanie sytuacji zyciowych, coś dzialac, choc cokolwiek juz robię-nie wierzę w powodzenie. Chyba tylko splot szczelsiwych okolicznosci, przypadek jest mi w stanie pomoc, na własne dzialanie z pasją, zaangazownaiem nie znajduje siły psychicznej ani fizycznej.

Autor: Baśka  21.07.2006 zgłoś

Moja nerwica ma delikatniejsza postac niż te tu opisywane ale tez mi dokucza...... u meni to bóle żoładka takei że nic nie moge zjeść przełknąć bo boje sie że no wiecie zwyiotuję. Dlatego najlepiej czuje się w swoim domku jeśli cos mnie denerwuję stresuje biore obiad do swojego pokoju właczam telewizor albo przed kompem i jem go z pół godziny, inny sposób to jedzenie na powietrzu przed domem. Ale ten stres który mnie z byle powodu łapie.. gdy w moim życiu zajść ma zmiana, inna sytuacja. Też boje się że nie sprostam oczekiwaniom innym zbyt bardzo sie tym rpzejmuję, brak mi pewności siebie. Poza tym potrafie sobie z tym poradzic gdy jestem sama problem jest gdy mam cos wtedy jeść przy innych ludziach np jadę z chłopakiem na wczasy i nie chce jeść chociaż on wie co mi dolega ma do mnie ot o pretensje... mama gdy jej opowiedziałam że nie moge jeść gdy sie tak denerwuje same wiecie pewnie to tez was dopada stwiedziła że jestem problemowa (bo ona tego nie rozumie i nie ma czegos takiego) chłopak rozumie bo sam to rpzechodził za czasów podstawówki ale też hmm chciałabym byc silna w jego oczach a tez jestem problemowa i dziwna. Moją ucieczka jest samotność wtedy moge uspokoić rozkołatane serce i spokojnie zjeść. Nie chce iśc do lekarza chce sama dac sobei z tym rade być silna, zdobyc pewnośc siebie... trzymajcie za mnei kciuki przez następne 4 dni bo jadę z chłopakiem na wczasy..... obym mogla normalnie jeść nei chce mu robic problemów tylko normalnie się cieszyć wspolnym czasem a moja nerwica mi nie pozwala na to.

Autor: Catia  21.07.2006 zgłoś

oooooopssss...:))))) ale gafa....:)))))) W taki upał to chyba wybaczycie ;)

Autor: leczciesie  21.07.2006 zgłoś

na stronie PTP znajdziecie kontakt do licencjonowanych terapeutow, zycze Wam powodzenia, ja zaczelam i mam nadzieje ze wyjde z tego i Wy rowniez:) trzymam kciuki...a jak nie macie kasy na prywatnych terapeutow to jest chyba w szpitalu na sobieskiego w wawie oddzial dla nerwicowcow

Autor: kropa8  21.07.2006 zgłoś

Catia...jasne,ze tak.....ja czasami dostaje ale Qrwicy tylko. Basia i tu jest blad ..nie mécz sié sama...skorzystaj z rady lekarza jezeli uzna to rowniez ze srodkow farmakologicznych..Z tá @ mozna spokojnie dac sobie rade. Powodzenia

Autor: ?  21.07.2006 zgłoś

a ja nawet nie pomyślałam zeby swoje objawy przypisać nerwicy....ale lekarz owszem, jak już nie mogłam oddychać to sie do niego zgłosiłam. łykałam tabletki, które mi przepisał było ok. teraz juz ich nie łykam też było ok, ale ostatnio wracają objawy, nie tak nasilone....mam nadzieję ze nie będe musiała nic łykać cały czas

Autor: leniwy legwan  21.07.2006 zgłoś

Ja po prostu wyjechalam z kraju, bo czulam, ze nie jestem w stanie funkcjonowac w takiej rzeczywistosci...przez 6 miesiecy bylam wrakiem czlowieka...teraz nie jest mi latwo, bo zbieram zniwa nerwicy, ktora wyhodowalam (brak pewnosci siebie, napady leku), nie leczac sie...ale tu mam wsparcie, ktorego brakowalo mi w Polsce, poza tym nie zalezy mi tak bardzo na spelnianiu oczekiwan innych...tu moge byc kim chce...

Autor: zainteresowana  21.07.2006 zgłoś

Wiecie... ja napewno mam nerwice. Denerwuje mnie wszystko dookola. Jestem z mezczyzna 2 lata, ale nie jest pieknie. Wiele, rzeczy mi w nim przeszkadza. To miedzy innymi on mnie nabawil tej choroby. Jestem atrakcyjna, wyksztalcona kobieta, znam swoja wartosc... To nie Ty jestes chory/a. To sytuacja, ludzie, sprawy, wydarzenia powoduja,ze jestes chory na nerwice... To nie takie proste, ale wiem, ze mozna zmienic swoje zycie, a wraz z tym pozbyc sie tej choroby. Rozejzyj sie wokol siebie, otworz oczy i zauwaz co Cie doprowadza do stanu nerwicy, potem to zmien. Wiem, ze pewnych, rzeczy juz nie da sie zmienic tak jak np. smierc mojej mamy, ale mozna jeszcze zmienic to co otacza Cie teraz. I zaden specjalista Ci nie pomoze, musisz pomoc sobie sam/a. I to predko bo kazdy nastepny dzien to kolejny siwy wlos...

Autor: podsłuch  21.07.2006 zgłoś

W szkole œredniej i podstawowej miałem nieprzyjemnoœci z paroma kolegami. 10 lat temu napisałem list otwarty do katolickiego radia m.in. że koleżanka z Radia wraz z kolegami ze szkoły doprowadziła mnie do paranoi i depresji oraz obawiam się, że to będzie mialo poważny wpływ na całe moje życie. Upubliczniono sprawę, założyli mi podsłuch nie wiem jak i nabijali się ze mnie. Nikt mi nie chciał pomóc, nawet policja i prokuratura. Czy wiecie jak można zabezpieczyć się i sprawdzić, czy mam założony podsłuch?

Autor: Tzw popapraniec  21.07.2006 zgłoś

Nerwica? Można ją leczyć farmakolog., sięgać do głębokiego dzieciństwa. coś przepracowywać, zmieniać - wszystko to ma sens. Ja bym zaproponował jeszcze coś jednego, zdawałoby się może zbyt prostego, by w to uwierzyć, że potrzebne i że działa. Otóż niech mężczyzna z nerwicą powie sobie że ma być męski i mężny. A kobieta z nerwicą, że ma być kobieca. I tak niech żyją i wytrwają. Pewne rzeczy powinny wrócić na swoje własciwe miejsca.

Autor: znerwicowana  21.07.2006 zgłoś

Kobietki przy nerwicach pomocny jest i owszem magnez (bo takowy wypłukiwany jest z organizmu w stanach napięć lękkowych)ale zapewniam że bez wizyty w poradni zdrowia psychicznego się nie obejdzie..Musimy zazywać leki uspakajające lub antydepresyjne..dodatkowo kożystając z rad psychologów..Leczę się już przeszło 13 lat..są dni remisji ale czy to aby da się wyleczyć..echh..pozdrawiam i optymizmu życzę!

Autor: Baśka  21.07.2006 zgłoś

Jutro jade na wakacje z moim chłopakiem i już teraz mam skurcze zoładka jejku czemu ja nie umie wrzucic na luz zawsze tak u mnie jest przed impreza przed egzaminem zawsze juz mam dość jak by tak mozna sie wyłaczyc i nie myslec... nie chce popsuć tych wakacji ohhh...

Autor: stokrotka  21.07.2006 zgłoś

kochane moje jestescie cudowne wrazliwie i swiadome własnych słabosci a to wielka cnota nie chce opisywac tego co mnie spotkało bo nie chce wracac do przeszłosci wiem jedno nie ma lekko wszystko zalezy od nas samych i od naszych bliskich bo to ciezka choroba ale w takim kraju jak nasz przy naszych realiach trudno nie zachorowac uwierzcie w siebie leki mina znow zobaczycie swiat w pogodnych barwach polecam ziołowe tabletki uspokajające labofarn,perhip,magnez(codziennie,meteo(tak,tak to pomaga!)i powodzenia i duzo miłosci

Autor: AABB  21.07.2006 zgłoś

Przeczytałem wasze wypowiedzi i myśle ze nie wszyscy/tkie panie maja to co moznaby nazwac wyczerpaniem nerwowym. Nie jestem lekarzem ale starszym menem i uważam ze należałoby może tak postąpować w życiu. Jeżeli komus pomaga terapia magnezem lub Deprim /dziurawiec/ to bardzo dobrze ale zapewne większość z was ma jednakże mniejszą lub większa depresje i powinna iść porozmawiać o tym chociażby z lekarzem pierwszego kontaktu. Zwłaszcza gdy dolegliwości sa w ich ocenie nieuzasadnione okolicznościami życiowymi. Gdy są uzasadnione, no to trudno szukać innych przyczyn i dziwić sie swoim dolegliwościom. Można tylko rozważac odpornośc na stres. Jeden może znieść więcej inny mniej. Ważna w w zyciu jest umiejętnośc relaksowania sie, korzystania z dostępnych przyjemności życiowych, uprawianie hobby. Odrywanie sie psychiczne od zmartwień. Dobrze jest też miec przyjaciół/ki, więcej przebywać z ludźmi.

Autor: Daniel  21.07.2006 zgłoś

Mam dokladnie takie same problemy, nerwy sa straszne nie mozna normalnie funkcjonowac,ale staram sie z tym walczyc nie poddam sie prubuje wszystkiego.Czego ostatnio sie dowiedzialem ze przyczyna tych stanow lezy w mozgu w wiekszosci przypadkow z czego bardzo sie ucieszylem.Jeszcze tego osobiscie nie sprawdzilem ale zastanawiam sie nad ta metoda nazywa sie to EEG BIOFEEDBACK mozliwe ze jest to antidotum,co prawda bardzo kosztowne ale warto sprobowac bo tu chodzi o nasze zycie chcialbym sie wreszcie z niego zaczac cieszyc pozdrawiam wszystkich i zycze powodzenia

Autor: aga  21.07.2006 zgłoś

Tgz Popaprańcu przyznaje ci rację, wiele zależy od nas. Niestety nie na wszystkie sytuacjie mamy wpływ.

Autor: ANA  21.07.2006 zgłoś

po przeczytaniu tego artykułu i Waszych komentarzy zdalam sobie sprawe z tego, ze nie tylko ja mam takie problemy, choc nikt z moich bliskich nie potrafi mnie zrozumiec i mi pomoc!! mam dopiero 20 lat, a ta choroba dopadla mnie juz jakis czas temu!! najbezpieczniej czuje sie w domu i nie lubie z niego wychodzic!! w tym roku poszlam na studia do obcego miasta, gdzie nikogo nie znalam!! mialam duze z tym problemy i nieustanny stres!! boje sie, ze gdyby mi sie cos stalo nikt by mi nie pomogl!! mam problemy z zasypianiem, prawie przez caly czas jestem poddenerwowana i mam stany lekowe!! najgorsze jednak dla mnie jest to gdy musze gdzies sama wyjsc, jechac autobusem, a ostatnio nawet jak prowadze samochod to bardzo mnie to stresuje!! problem sprawia mi takze to, gdy mam przebywac gdzies w zamknietym pomieszczeniu z obcymi ludzmi!! na egzaminach zawsze siedze z brzegu lawek przy przejsciu!! mam dusznosci, zawroty glowy, mam wrazenie, ze zaraz zwymiotuje i zemdleje!! prawie za kazdym razem przed wyjsciem z domu biore 2 lub 3 tabletki PERSEN!! czasem mam wrazenie, ze popadam w jakas paranoje!! boje sie tego, ze taka jestem i ta sytuacja przeraza mnie jeszcze bardziej!! nie wiem co mam robic!!

Autor: IG@  21.07.2006 zgłoś

Ja mam nerwicę, bo chyba ją sobie uroiłam. Nie wiem czy zrozumiecie, o co mi chodzi, ale ... wszystko jest wporządku: praca-niezła, mąż-kochany, studia-skończone, no i cała reszta ok, a ja i tak czasami miewam takie doły, że szkoda mówić. Płaczę, palę papierosy, obgryzam paznokcie, wyżywam się na mężu i to jak się zachowuję, to chyba jest chore. Stwarzam sobie sama problemy.

Autor:  21.07.2006 zgłoś

Ano musisz z tym problemem pójść koniecznie do lekarza. Może to być lekarz rodzinny. Najlepiej idz poprostu do psychiatry pewnie da ci jakież łagodne środki farmakologiczne, pogada z tobą. Jeśli nie psychiatra to psycholog, psychoterapeuta, jakiś fachowiec. Nie wstydz się iść do psychiatry. Nie trzeba skierowania.

Autor:  21.07.2006 zgłoś

Czasem my kobiety mamy doła bo dopada nas zespół napięcia przedmiasiączkowego. Z wiekiem jest z tym napięciem jeszcze gorzej.

Autor: ally  21.07.2006 zgłoś

Do "Baśki" - ja miałam/mam identyczną fobię. Moja nerwica rozpoczeła się w dość nieoczekiwanym momencie. Rozpoczynałam studia, miałam chłopaka...W czasie pierwszej sesji tak mnie ścieło, że nie mogłam nic jeść, ani spać..Mimo to poszłam na wpół przytomna i zdałam wszystko na..4. Po sesji jednak napięcie nie opadało, chodziłam na zajęcia, ale ciągle myslalam że sobie nie poradzę...Do tego doszła "fobia na jedzenie".Ja nie tylko nie miałam apetytu, ale zdarzało mi się wymiotować przed jakimś sterującymi sytuacjami. Niestety mój chłopak nie potrafił zrozumiec tego, co się ze mną dzieje. To mnie dobijało, że moja "choroba" rozwalała ten związek. Oczywiście od samego poczatku brałam rózne leki, bo skierowano mnie do psychiatry.Niestety żadne z nich mi nie pomagały co powodowało jeszcze większą flustrację. Myślalam, że ten koszmar sie nie skończy...Ja też ciągle myślałam 'obym mogła normalnie jeść', ta ciągla obsesja...to skupianie się na swojej fobii nie pozwala cieszyc się życiem! Na szczęscie jest już lepiej:) ale to ciągła praca nad sobą...PS>Teraz dopiero uwierzyłam w to że nie jestem odosobnionym przypadkiem.

Autor: X  21.07.2006 zgłoś

Moja nerwica przeradza sie juz w depresje... Jest mi bardzo ciezko, mam 24 lata, maz 27lat (Holender), oboje mieszkamy w Holandii- bez rodziny. Mamy 6 miesiecznego bobasa, ktory zabiera nam kazda chwile. Zanim zostalismy rodzicami prowadzilismy bardzo bogate zycie towarzyskie- od kilku miesiecy jest to niemozliwe. Jestem strasznie zla, nerwowa, wybuchowa, placzliwa, bo nie mam zadnej pomocy, mimo iz dwa dni temu z Wloszech przeprowadzila sie do naszego miasta matka mojego meza- myslelismy ze bedziemy miec w niej jakies oparcie, jakakolwiek pomoc, abysmy mogli wyjsc i oderwac sie troche od malca, ale strasznie sie zawiedlismy. Moja cala rodzina mieszka w Polsce. Nasze zycie zmienilo sie tak bardzo, ze nie daje sobie rady z mysla, ze wszyscy sa ode mnei tak daleko, a ja sama borykam sie ze swoimi problemami. I mimo, ze mam tesciowa na miejscu to przysparza mi to wiecej nerwow, gdyz nie moge zrozumiec jak moze nie chciec spedzic nawet godziny ze swoim wnukiem, isc na spacer, itp.

Autor: kicia  21.07.2006 zgłoś

Ja sie urodziłam z nerwicą.Odkąd pamiętam zawsze wszystko mnie denerwowało.Zycie dawało mi coraz to nowe kopniaki i daje dalej tyle ze wczesniej dawałam sobie z tym rade a teraz nawet najmniejsze niepowodzenie doprowadza mnie do rozstroju żąłądka.Denerwuje sie w pracy w domu itd.Nie potrafie sie zatrzymac a maz mnie nie rozumie.Uwaza ze przesadzam.a ja nie wiem jak mu wytłumaczyc moje napady zlosci agresji itd Ja nie pamietam kiedy sie smialam wszystko mnie przytlacza.tylko co dalej ????????????Sama sobie juz nie porazde choc jestem silna przeżyłam chorobe mamy jej smierc jak bylam dzieckiem i zycie bez niej teraz wstretny rak gnebi moja siostre ja tez moge byc nastepna lekarze nie potrafią pomoc mojej rodzinie.........

Autor: G8  21.07.2006 zgłoś

Wszystkie nadajecie się na oddział psychiatryczny nawet pisać poprawnie po Polsku nie potraficie! Przeklęte debilki.

Autor: grazka  21.07.2006 zgłoś

od dłuższego czasu zastanawiam się co mi jest, teraz wiem. Wszystkie te objawy pasują - to nerwica. Od kilku tygodni mam mam skurcze mięśni, które wręcz przeszkadzają, nie mogę się pozbieradź. Chciałabym najlepiej się połoźyć do łóżka i spać, przespać kilka tygodni aż to wszystko minie. Ale nie wiem czy jest to rozwiązanie, muszę wybrać się do psychologa bo jet coraz gorzej.

Autor: grazka  21.07.2006 zgłoś

od dłuższego czasu zastanawiam się co mi jest, teraz wiem. Wszystkie te objawy pasują - to nerwica. Od kilku tygodni mam mam skurcze mięśni, które wręcz przeszkadzają, nie mogę się pozbieradź. Chciałabym najlepiej się połoźyć do łóżka i spać, przespać kilka tygodni aż to wszystko minie. Ale nie wiem czy jest to rozwiązanie, muszę wybrać się do psychologa bo jet coraz gorzej.

Autor: Afra  21.07.2006 zgłoś

Komentarz do chłopaka, który miał podsłuch. Jeśli im się udało tobie założyć podsłuch, dlaczego nie odpłaciłeś im się tym samym. A wogóle miałeś jakieś dowody, że ten podsłuch był założony? Przecież to jest karalne. Może brakowało ci dowodów??

Autor: Daniel  21.07.2006 zgłoś

Do G8 /to nie konkurs polonistyczny.Oczywiscie i wszystko jasne, jak karty na stole,tylko ze te twoje niczego nie wygraja PS przepraszam za bledy

Autor: body-movin'  21.07.2006 zgłoś

do G8: dlaczego uwazasz ze wszyskie nadaj sie na oddzial psychiatryczny? niektore osoby maja problemy! a poza tym po polsku pisze sie z malej litery bo to jest przymiotnik, przekleta debilko, wlasnie przez takich idiotow twojego pokroju swiat jest powalony moherowcu

Autor: Depra  21.07.2006 zgłoś

Ja nie wiem czy kiedykolwiek zaufam jeszcze jakiemuś facetowi.Każdy mnie okłamywał, zdradzał. Mam dość trafiania na skonczonych debili. Mam prawie 30 lat , jestem atrakcyjna, mądra i przyciągam ich do siebie jak pszczoły do miodu , ale czemu ciągle źle trafiam. Może popełniam jakieś błędy. Mój mąż był wierny jak pies. W końcu facet , któremu mogłam zaufać.Dwa lata temu rozwiodłam się, ale powodem rozstania było niedopasowanie charakterów. Zaczyna brakować mi juz cierpliwości, właściwie to wpędziło mnie to w nerwicę. Jestem teraz podejżliwa, nieufna, upierdliwa. Chyba już nigdy nie zmienię się w człowieka, którym byłam kiedyś.

Autor: h2ozgadnijkto  21.07.2006 zgłoś

ja sie mecze od 5 lat lipa i tyle niestety zalapalem sie do tych 5% bylo mi dane urodzic sie z ta przekleta skaza neurotyczna .Niestety jeden człowiek jest spokojniuejszy jeden nerwos.taki jest dziwny ten swiat. wszystkim chorujacym polecam ksiazke Anny Polander "Pojedynek z nerwicą"głowa do góry powodzenia zycze -NIEZNAJOMY paczkowianin

Autor: maja  21.07.2006 zgłoś

Choruję na nerwice od przeszlo 4 lat.Poczatków choroby mogę sie doszukiwać znacznie wcześniej ale zdiagnozowano mnie 4 lata temu.Mam 23 lata i cudowne zycie.Kochającego chłopaka,świetną rodzinę.Niebawem zacznę piąty rok studiów i niedługo potem bębę panią magister.Niby wszystko pięknie się układa ale ja nie mogę pozbyć sie tego ciągłego napiecia.Czasem tak fatalnie się czuję ze nie mogę wstać z łozka.Cierpie na bezsennosc,mam bóle w klatce piersiowej,dodatkowe skurcze komorowe,trzęsa mi sie ręce,mam zawroty głowy i nudnosci,czuje w gardle cos w rodzaju tzw" kluski",czasem mam wrazenie jakby cos przygniatało mi klatkę piersiową i wtedy mam wrazenie ze nie mogę oddychac.Jednak najgorszym objawem jest ten paraliżujący lęk który utrudnia normalne funkcjonowanie.Byłam juz u psychologa,psychiatry i neurologa.Dostawałam bardzo silne leki psychotropowe jedak zdałam sobie sprawę ze przyczyna mojej choroby leży w mojej głowie.Obecnie nie zażywam żadnych leków gdyz powodowały u mnie zaniki pamięci i otępiały mnie.Nie chodzę również do lekarzy bo skoro nie pomogli mi przez 4 lata nie pomogą i teraz.Chce wam uświadomic ze leczenie tej choroby zalezy w duzej mierze od nas samych, od tego jakie mamy nastawienie.Zamiast łykać kolejne tabletki spróbujcie sami zwalczac wlasne lęki i słabości.Bardzo pomocne w leczeniu może okazac się znalezienie nowego hobby albo przynajmniej uprawianie sportu.Ja głęboko wierze że kiedys wyjdę z tej choroby.Wszystkiego dobrego:)

Autor: HEJ G8..!!!!  22.07.2006 zgłoś

Czy mnie wzrok nie myli czasem ????????? Tyżes to ten mój uczony interlokutor z Krakowa,który po założeniu kaptura wybierał się na wojnę z całym światem.? A tak między nami krakusami : po kiego licha włoczysz sie po damskich forach ? W domciu lubisz zakladać majtusie z koronki i sukieneczkę z falbankami ? Sprawia ci to frajdę ? Mogę się założyć o lodowy puchar od Wenzla,że tak jest...hih.. Podrawiam...Magda 25...

Autor: przed 30ką jak bankrut  22.07.2006 zgłoś

jakiś czas temu nie wytrzymałam narzuconego sobie tempa - praca, działalność, drugi kierunek studiów w dodatku wszystko na pół gwizdka ..bo problemy rodziny w jednej chwili wyrzucono mnie z pracy, padła też działalność (nie miałam jak wyegzekwować pieniędzy) - może gdyby byli przyjaciele (ci dawno wyjechali, pozostale przyjaciółki okazały się nimi nie być nawet przyslowiowym dobrym slowem nie wspomogly), rodzina.. spotkałam tez mężczyznę, potem kolejnego - zajętego jak się okazało - mężczyzna sam miał "straszne problemy", na wieść o moich kontakt się urwał. jak się potem okazało trafiłam na kogoś kto nigdy nie stracił pracy (wyjątkowe szczęście w życiu) - otoczyła mnie ściana milczenia z każdej strony milczał też konsekwentnie zgodnie z moimi przewidywaniami mężczyzna, którego wcześniej "żona nie rozumiała" niedawno poznałam nowych ludzi, w nich widzę dobre cechy(jedna z dziewczyn powiedziala "o rety, jaka ty byłaś wtedy wydajna!") starych znajomości nie ma, staram się wymazać je z pamięci, nie mogę słuchać radia, piosenek, które sluchają wszyscy, bo wszystko przypomina mi to milczenie i ostracyzm, z jakim się spotkałam podnoszę się...tylko czemu to tak długo trwa? drugi raz podnoszę się po załamaniu najtrudniej jest milczeć -o swoich sprawach rozmawiam tylko z psychologiem trudno jest przed każdym grać milcząc

Autor: podsłuch  22.07.2006 zgłoś

Łatwo powiedzieć załóż podsłuch. To była doœć duża grupa osób i być może to nie koniec. Prowadzę własne dochodzenie. Mówili obok mnie o sprawach, które działy się w domu i poza nim, a o których nikt nie powinien wiedzieć. Czy prokuratura lub inne instytucje mogš ujawnić materiały z podsłuchu maklerowi, księżom i paru zwykłym ludziom?

Autor:  22.07.2006 zgłoś

no nieeee! podsłuch!

Autor: G8  22.07.2006 zgłoś

AAAAA to ty wredna małpo Magda25!To ty mi wtedy rozbiłaś koalicję antykoniokradową oochchch....jak ja Cię nie cierpię,od samego początku ryłaś przeciwko mnie,niszcząc mój sojusz z tym mięczakiem z Rzeszowa.Cholerna mącicielka!!!nawet się nie przyznawaj skąd jesteś bo obciach przynosisz naszemu miastu! Zawsze się znajdzie jakaś męda która będzie mieszać,buntować i kręcić,i nie przebieram się w żadne babskie gacie,rozumiesz!!! Wstrętna prowokatorka.

Autor: Gosia  22.07.2006 zgłoś

Mam 15 lat...w tamtym roku moi starzy wzieli rozwód...i od tego sie zaczęło. Gdy czegoś sie boje (nie wiem z jakiego powodu) robi mi sie gorąco, a potem nagle zimno, ręce mi się trzęsą, słabo mi, płacze... Podobam się pewnemu chłopakowi i to ze wzajemnocią, ale jak on prosi o spotkanie to ja znowu zaczynam się trzęść, robi mi sie słabo itd.... Nie wiem dlaczego, bo bardzo chce sie z nim spotkać, ale sie boje, nie mam pojęcia czego. Na dodatek zaczęłam się ciąć, dlatego żeby sie rozładować... Zanim zasne, mija kilka godzin, a rano jak wstaje kręci mi sie w głowie... Kiedyś tak miałam, że wogóle nie mogłam zasnąć i po całej nie przespanej nocy poszłam do szkoły, a tam mało co nie zemdlałam, kręciło mi sie w głowie, zaprowadzili mnie do pielęgniarki. Ona powiedziała, ze mam nerwice. Zaraz wparowała dyrektorka i pedagożka do pokoju pielęgniarki. Matka ciągle pracuje, więc ja musze sie opiekować moją 7 letnią siostrą. Czasem mam ochote sie na nia wydrzeć (nawet wtedy gdy jest grzeczna). Wciąż odgrywam się na moich kuzynkach, które mieszkają obok nas. Ja już tego nie wytrzymuje... Chciała bym żeby było normalnie. Codziennie przed wyjście do szkoły ręce mi się trzęsły, a w szkole najchętniej schowała bym sie wubikacji i nie wychodziła. NIe wiem co mam zrobić w związku z tym chłopakiem, bo naprawde on mi sie podoba, a jak ja nadal będe taka skryta i sie nie spotkamy to nic z tego nie wyjdzie, a chciała bym mieć kogoś kto by mnie przytulił, z kim mogła bym porozmawiać. Mam przyjaciółkę, ale to nie to samo... NIE WIEM CO MAM ROBIĆ!!! HELP ME =(

Autor: krysia  22.07.2006 zgłoś

poddenerwowanie, ekscytacja, albo przysłowiowe motyle w brzuchu, myślałam, że to normalne ale kiedy po egzaminie w sesji wyszłam z sali z czerwonymi plamami na szyji i dekolcie, albo myjąc włosy wypadła mi ich cała garść, tak jest zawsze...zawsze gdy się denerwuję, ściska mnie w żołądku, nie mogę jeść, pocę się jak mysz, albo nie mogę zasnąć, gdy jestem zła ściska mnie za gardło, chcę mi się płakać, nie wspominając już np. sytuacji gdy mam się z kimś spotkać, no wiecie randka te sprawy, jestem cała roztrzęsiona, boję się konfrontacji z drugą osobą, zwłaszcza osobą, na której mi zależy. Wiadomo każdy się denerwuje i różne są tego objawy, ale gdy zaczyna to przeszkadzać w normalnym funkcjonowaniu i to chyba jest choroba.....

Autor:  22.07.2006 zgłoś

GOSIA! Masz dopiero 15 lat i spadło strasznie dużo na Twoją głowe. Pogadaj z mamą, powiedz że już nie dajesz rady z siostro, że nie możesz się skupić na szkole. Jeśli to nie pomoże to pogadaj z pedagogiem w szkole on jest od tego żeby Ci pomuc.

Autor:  22.07.2006 zgłoś

GOSIA! Masz dopiero 15 lat i spadło strasznie dużo na Twoją głowe. Pogadaj z mamą, powiedz że już nie dajesz rady z siostro, że nie możesz się skupić na szkole. Jeśli to nie pomoże to pogadaj z pedagogiem w szkole, on jest od tego żeby Ci pomuc. Jesteś jeszcze za młoda żeby sobie sama z tym poradzić. A z chłopakiem to musisz dać sobie rade sama. Wiadomo ,że jak sie ma 15 lat to wszystko jest trudne, ale nie przejmuj sie każdy to przechodził. Życzę powodzenia!

Autor: kamila  22.07.2006 zgłoś

mnie tez dotknela mnie ta choroba (lęk). nie umiem sobie z tym lekim poradzic. ciagnie sie to od listopada 2005 roku. az do dzis. mam dopiero 15 lat. co mam zrobic zeby sie tego pozbyc.

Autor: HEJ G8..!!!!  22.07.2006 zgłoś

Mój kochany........ znawco polszczyzny.Jak już ,to ........menda,co się szwenda...po takim pięknym mieście.Oczywiście to się tyczy ciebie. Po co ci jakiś mięczak ? Ja ci nie wystarczę ? Wiesz ile ja mogę zdziałać w koalicji ?!! Tylko w sojusze z byle kim nie wchodzę !! A co się stało,serce,że ty jesteś na forum o nerwicy.Czyżby ..hmmm...coś nie tak z sumieniem ? Gryzie cię może,jak mól....wycieraczkę w Jamie Michalikowej ? Wierzę ci,że się nie przebierasz w damskie majtki.Jednak ta patologiczna wręcz niechęć do kobiet,przejawiająca się obrzucaniem forumowiczek inwektywami,musi mieć jakieś ukryte przyczyny.Ja myślę,że zazdrościsz nam wyglądu w owych majteczkach... ...Wiesz,my nie posiadamy ...ptaszka...i majtusie lepiej leżą... Spróbuj zakładać bolerko i kapelusz a 'la Charlie Chaplin.Ręczę ci,że wzbudzisz zainteresowanie na Rynku.Wszak nie tylko kapturem człowiek żyje [ ach, ta nerwica ]. I pamiętaj G8 ,pisząc tutaj ; Kobietę należy traktować głębiej i na szerszym podłożu !!! [ cytat z mistrza Wańkowicza ]. Pozdrawiam...Magda 25........

Autor: M  22.07.2006 zgłoś

Magda 25 i Ty po tym bluzgu piszesz do niego "Mój kochany"....nie wierzę własnym oczom O) Gdyby to mnie tak się coś wyrwało, to by mnie oskubała ! Nieprzewidywalna kobietka. Pozdrawiam

Autor: maja  22.07.2006 zgłoś

do MARTY i nie tylko polecam stronę www.drbach.pl sama od tygodnia stosuje krople i dzieje sie cos na lepsze

Autor: Agnieszka  22.07.2006 zgłoś

Jas od zawsze byłam nerwowa ale nasiliło się gdy zaczełam sie spotykać z pewnym chłopakiem na którym mi bardzo zależało a to był straszny latawiec ja siedziałam sama w domu i sama nie wiem czemu nie kopłam go w d... tylko czekałam aż sie zmieni. Po 2 latach zaszłam w ciąże i było podobnie ba nawet gorzej bo sostawałam sama z małym dzieckiem , moje nerwy odbijały sie na dziecku. trwało to jeszcze z 3 lata dopiero potem sie zmienił-warto było czekać ale psychika została uszkodzona. teraz jestesmy ze soba 7 lat i jest ok. Ale ja musiałam zacząć się leczyć bo sama nie dawałam już rady bule w klatce piersiowej drętwienie rąk uciski na łopatkach nadpobudliwosć i wogule...

Autor: cd Agnieszka 26lat  22.07.2006 zgłoś

zaczynałam żucać wszystkim bić figurki, żucać kwiatami i wogule musiałam sie naczyms wyżyć nawet dochodziło do tego że obkładałam nawet mojego chłopaka na którego dak długo czekałam aż sie zmieni... i zmienił sie ale teraz nie ma życiaa łatwego bo odbija sie nanim najgorsze jest to że każde ukłucie w klatce piersiowej -ja myśle że to serce i zaczynam się bać nie raz jak boli boje się wyjsc z domu a zwłaszcza z małym bo nie wiem czy nie padne. Ale byłam u kardiologa serce jest ok ale zawsze pojawia się lęk że to właśnie ono

Autor: M25  22.07.2006 zgłoś

DROGA M............. Ty...to jesteś TY...człowiek przez duże C... nie ma żadnego odniesienia do popapranego czerwonego kapturka...Wprawdzie mój krajan...ech...ale może ?..zawsze się wściekał na takie awanse. Inna sprawa,że wczoraj wróciłam z babskiego zebrania,gdzie omawiałyśmy plan strategiczny pt."jak wypuścić faceta z jedną torbą i bez skarpetek " [ chodziło o rozwód jednej z przyjaciółek ].Wieczór zakończył sie pomyślnie - przyszła rozwódka odtańczyła szalonego trepaka na Starowiślnej,twierdząc iż jest to taniec godowy Masajów.Ja dotarłam do domu,tocząc przekrwionym wzrokiem w poszukiwaniu krwi ....męskiej.Komitet powitalny złożony z psa i męża,uciekł podwinąwszy ogon i głucho wyjąc...tzn; wył pies,mąż nie smiał... Otworzyłam laptopa,temat dla mnie - nerwica - właśnie ją miałam...a tam ?? kto ? G8,który poległ kiedyś przeze mnie. M !!!...nie uwierzysz !..ucieszyłam się!..Taki smarkacz!...i ta morda taka paskudna....Ciekawe dlaczego? Wróg , a był na miejscu..i może się z nim gdzieś minęłam...I ta pewnośc,że uda mi się go wyciągnąć za uszy.No i w końcu - zakopać. Uściski..dla Ciebie... Zajrzę tu jeszcze...

Autor: greczynka  22.07.2006 zgłoś

Myślę, że wszyscy mają nerwicę w mniejszym luib w większym stopniu ponieważ NIKT nie jest DOSKONAŁY. Najważniejsze, że zdajemy sobie z tego sprawę bo to pierwszy krok do tego, żeby sobie pomóc. Trochę szczerego uśmiechu, miłego słowa od ludzii to kolejny kroczek. Kobietki jesteście wspaniałe:) z istoty natury....(gg 1754247)

Autor: Ania  22.07.2006 zgłoś

Mam 23 lata, a nerwicę od chyba 18 roku życia. Nerwicę lękową dokładnie, nagle dopadam mnie lęk nie wiadomo czemu boję się i muszę uciekać,czasami sam lęk przed napadem lęku jest straszny. nie mogę złapać oddechu -duszę się rece mi sie pocą ,czuję że zaraz umrę, w głowie mam tylko jedno-żeby to się wreszcie skończyło. Jest to dla mnie tragedia bałam się wyjśc z domu, myślałam że zawalę studia. Leczyłam się i jest lepiej choćjuz od dawna przestałam brać tabletki. nie chcę, sama muszę sobie z tym poradzić.po prostu boję się że uzależnie się od leków. gdyby nie moi przyjaciele którzy wspierali mnie w najgorszych momentach, nie pozwolili gnić w domu to nie wiem czy pisałabym to teraz...wsparcie jest strasznie ważne. po tylu latach z lękami potrafię je przeczuć i zająć się czymś innym, przeczekać napad. Ciągle jest to straszne ciągle nie mogę sobie pozwolić na wszystkie szaleństwa młodościale cieszę się z tego co mam. i wiem że pomoc w tej chorobie jest potrzebna, siła rozmowy jest wielka. nie bójmy się iść do psychiatry i psychologa-to lekarz jak każdy inny-mi to uratowało życie.pozdrawiam

Autor: pytająca  22.07.2006 zgłoś

Ja mam 16 lat i nie wiem czy to co mi dolega to nerwica, depresja czy coś innego. A może tak naprawde to nic mi nie dolega, tylko taka po prostu jestem. Moje życie nie było i nie jest łatwe. Czuje się bardzo samotna, nie mam wsparcia w rodziacach, a właściwie to nie mam z nimi prawie kontaktu. Oni rozstali się jakiś rok temu i teraz mieszkam w jednym pokoju z tatą i ciocią. Czasem odwiedzam mame ale nie chce z nią zamieszkać bo nadużywa alkocholu, tata zresztą też. Nie mam dużo znajomych, ani osoby na którą mogłabym liczyć zawsze. Nie chce pisać ze wszystkimi szczegółami o tym co przeżywałam i przeżywam nadal ponieważ jest to trudny dla mnie temat. Od kilku już lat jestem bardzo lękliwa, boje się praktycznie wszystkiego, a zwłaszcza w nocy. Mój lęk to coś w rodzaju napadu podczas, którego zaczynam płakać i panicznie się boje. Kiedy się zdenereuje bardzo to płacze i krzycze i trudno mi się uspokoić dopuki nie wezme jakiś tabletek. Strasznie częsą mi się wtedy ręce albo kolana, i to nie jest takie zwykłe drganie bo one po prostu latają tak, że aż musze je trzymać. Płacze często ale to akurat to uwarzam za normalne ponieważ z natury podchodze do wszystkiego bardzo emocjonalnie. Ostatnio mam też problemy z zasypianiem. Kłade się około 2 w nocy a wstaje 8-9. Skurcze mieśni mam też dość często, a sportu raczej nie uprawiam. Czy powinnam zgłosić się do jakiegoś lekarza? I przede wszystkim powiedzieć rodzicom o tych dolegliwościach? Chciałam jeszcze zaznaczyć, że oni widzieli jak się trzęse i płacze i stwierdzili, że robię to specjalnie.

Autor: szcesnastka  22.07.2006 zgłoś

Nie wiem czy to neriwca czy tylko momentalne napady czegos. Bywaja dni kiedy zastanaiwam sie nad tym co zrobilam w ubieglym czasie dla siebie i w jaki sposob. zchudlam okolo 14kg wygladam co prawda o niebo lepiej ale ciezko mi wykorzenic stare metody znecania sie nad soba . Czasami gdy popelnie tzw "grzeszki " mecze sie z ta mysla a dodatkowo rozpamietuje inny swoj problem to miewam długotrwałe bóle w klatece piersiowej bardzo silny ból głowy, trzesa mi sie konczyny, mam goraczke i meczy mnie bezsennosc. Cały ten nawal dolegliwosci trwa zazwyczaj cały dzien . Ale żyje sie dalej wkoncu wszystko mija . "Nie ma co traktowac życia tak serio i tak nie wyjdziemy z niego zywi " ;P

Autor: greczynka  22.07.2006 zgłoś

Opisując SWOJE życiowe wydarzenia, SZCZEGÓŁY objawów choroby nie pomożecie sobie. Od tego są SPECJALIŚCI.

Autor: Miłka  22.07.2006 zgłoś

Kochani jesteśmy ludżmi-czujemy,stres jest reakcją organizmu,czyli częścią nas.Nie zagłębiacie się w swoich fobiach-cieszmy się z życia póki ono trwa.Chyba potraficie?Jeżeli nie to popracujcie nad swoją OSOBOWOŚCIĄ-wtedy świat będzie przyjemniejszy.Pozdrawiam zlękane bezosobliwe drżące galaretki.

Autor: PP  22.07.2006 zgłoś

Mam 20 lat,pewnego dnia dopadl mnie silny bol w klatce piersiowej,myslalam ze sie koncze:-(Zawieziono mnie do lekarza,zrobili mi ekg,dr stwierdzil nerwice.To byl szok!Pierwsze pyt dr TO CZEMU W TAK MLODYM WIEKU TAK SIE DENERWUJE??A denerwuje sie strasznie!Jestem nieszczesliwie zakochana,nie mam faceta,czasem nie chce mi sie zyc.Wole nie dzielic sie swoimi problemammai z nikim bo napewno by mnie wysmiali.Czasem mowie mamie o TYM facecie ktorego pragne,ktory mi sie podoba,ale nic,ciagle jedna odp-daj sobie spokoj!Wolam o pomoc ale jest to niezauwazalne!

Autor: biss_kiss  22.07.2006 zgłoś

Opisze Wam moja historie...mam skonczone trzy fakultety, elitarne studia, praktyke w najwiekszej metropolii swiata, doswiadczenie zawodowe, do tego talent, w Polsce stanowiska na bardzo wysokim szczeblu..i tak bylo do 29 roku zycia...po powrocie z zagranicy, mialo byc tylko na Swiata Bozego Narodzenia, i znowu mialam wrocic do swojego miejsca przeznaczenia, do pracy, ktora byla dla mnie pasja..niestety...wszystko nagle runelo, caly swiat...dlaczego? pytanie banalne, jeszcze bardziej banalna odpowiedz...nieszczesliwa milosc!!! przeszlam straszne zalamanie, kiedy trafilam do psychiatry i zadal mi pytanie, czy mysle o samobojstwie- zaprzeczylam, a tak naprawde o niczym innym nie myslalam...stracilam prace, opuscili mnie wszyscy, telefony zamilkly, czlowiek. ktory byl dla mnie calym swiatem, okazal sie moja najwieksza zyciowa kleska...nie moglam juz wrocic do swojej pracy, stracilam zyciowa szanse, wiem ze w zyciu nic dwa razy sie nie zdarza, teraz to wiem...po prawie poltora roku wrocilam do siebie, jestem innym czlowiekiem, pracuje gdzies w Polsce, w bardzo zwyczajnej przecietnej firmie, nikt nie wie kim bylam, co robilam, zreszta sa to tak prymitywni ludzie, ze nie ma nawet o czym mowic...po prostu jestem niemowa z oczami pelnymi wyrazu...lek dopada mnie wciaz, kto przeszedl w zyciu traume...wie, jak ciezko wrocic pozniej do zycia, ile wysilku trzeba wlozyc, aby zyc "normalnie"...to wszystko...wiem tylko jedno...nie warto w zyciu kochac ponad wszysko, jeszcze gorzej, gdy ktos padl ofiara czyjejs perfidnej, bezwzglednej gry...ja wlasnie bylam taka ofiara....ale to juz niewazne...wyzbylam sie ambicji, swojej tozsamosci...nie wiem kim jestem, czuje sie jak zawodowy i emocjonalny tranwestyta...i nie wiem co bedzie dalej...pozdrawiam Was wszystkich...

Autor: anula22wawa  22.07.2006 zgłoś

Pioczątki mojej nerwicy.. już w dzieciństwie.. Ojciec- znęcał się nade mną psychicznie, od zawsze żyłam w strachu przed nim.. TEn strach.. wyczekiwanie kiedy przyjdzie, czy trzeźwy, czy obrażony, czy będzie krzyczał (to akurat zawsze było oczywiste, że tak..).. Odżyłam lekko kiedy wyprowadziłam się z domu na studia do innego miasta.. Kolejna przyczyna mojej nerwicy -Poznałam faceta, mieszkaliśmy razem przez 2 lata..Kochaliśmy się.. Planowaliśmy wspólne życie .. Ale okazał się nie do końca szczery.. Zostawiłam go.. i depresja.. Nerwica pogłębiona.. On próbował popełnić przez rozstanier samobójstwo.. nieskuteczne, groził mi kolejnymi.. a ja- kochając go chyba nadal- nie mogłam wrócić.. Nerwica przypierała mnie coraz mocniej.. Potem- ojciec się mnie wyparł (nie w sensie, że nie jestem jego córką, tak ot, po prostu), pogł,ebienie choroby.. Teraz poznałam faceta- wspaniałego- związałam się z rozwodnikiem z dzieckiem (dziecko przy żonie), którego wyciągnęłam z dołka dzięki mojemu podejsciu do życia- miałam ten bardzo optymistyczny moment.. Wiem, że nie mgę z nim być, bo on moja chorobą pogłębia... A teraz.. wpadłam w dołek znowu.. 5 rok studiów przede mną..22 lata... i .. mam depresję,, dodatkowo wpadłam w bulimę,, nie potrafię się wydostać, wyplątać z tego.. na terapię u psychologa- nie mogę sobie pozwolić ze wzlędów finansowych jeszcze.. Przyjaciół- straciłam- pokazali, ile są warci.. I to baardzo zabolało.. Jestem sama, totalnie sama- prócz przyjaciół- nerwicy, depresji, bulimii.. I boję się, że one mnie nigdy nie opuszczą.. Że zestarzeję się z nimi, że nie poznam nikogo, kogo pokocham od nowa, że nigdy nie będę miała z kim pogadać, że pozostanie mi tylko wypłakanie się na forum.. A one zawsze będą ze mną..

Autor: omi  22.07.2006 zgłoś

Ja w zasadzie mam problem z diagnozą mojej dziwnej osobowości,tzn. czy jest podyktowana schorzeniem,czy to tylko ciężki charakter.Zreguły nie jestem osobą konfliktową,ale często irytują mnie sytuacje nie mające jakiegoś głębszego podłoża strsogennego,reaguję na nie agresją,w domu dostaję ataków,podczas których silnie uderzam pęśćmi o uda,krzyczę i zaczynam się cała trząść.Poza domem,panuje nad tym,ale ale gdy tylko usiłuję nie poddać się emocjom,drętwieją mi nogi i ręce,przykładowo na egzaminach silnie trzęsą mi się ręce,mimo,iż wcale nie odczuwam stresu,wszystko jest chyba w mojej podświadomości-ja nie jestem w stanie nic przez to napisać,dopóki to nie minie.Wiewczorem,nim zasnę odczuwam silne skurcze łydek,na nic zdał się magnez i kuracje,to są skurcze nerwowe.Nie panuję nad odruchem,który polega na wbijania paznokcia pod drugi-brzmi może jakoś śmiesznie,ale to doprowadziło do stanu,że odeszła mi płytka paznokcia od skóry w trzech palcach u prawej ręki.Robiłam badania na mikozę,ale nic nie wykazały,są to urazy mechaniczne,ja nad tym w ogóle nie panuję!Odkładam wizytę u lekarza z obawy pprzed diagnozą,świadomość ewentualnej choroby,może nawet paranoidalnej wytrąciłaby mnie z codziennego rytmu,moglabym całkowicie popaść w skrajne odchylenia w moim zachowaniu.żyjE z tym nadal.Mam 23 lata.

Autor: ~ beta ~  22.07.2006 zgłoś

JEST JEDEN CAŁKOWICIE SKUTECZNY SPOSÓB NA POZBYCIE SIĘ NERWIC I DEPRESII--SAMA PRZEZ TO PRZESZŁAM. TERAZ CIESZĘ SIĘ ŻYCIEM, CHOĆ NIE JEST LEKKO.KAŻDY DZIEŃ PRZYJMUJĘ JAKO DAR A KŁADĄC SIĘ SPAĆ CIESZĘ SIE SPOKOJEM I POCZUCIEM SENSU ZE SWOJEGO ŻYCIA. BRZMI NIEWIARYGODNIE ? ALE TO FAKT. POZDRAWIAM.

Autor: spokojna  22.07.2006 zgłoś

Dziewczyny! do psychologa marsz! Nie zastanawiajcie sie ani minuty. Jak wam nie pomoze (jak nie poczujecie sie choc na chwile lepiej po pierwszej wizycie) zmiana na innego! Ja trafilam na super psychologa i zawsze mi pomaga. To troche moze potrwac (pare tygodni) ale warto, nawt jak wam sie wydaje ze nie macie wlasciwie z czym isc, albo jak chwilowo jest lepiej!! Powodzenia

Autor: G8  22.07.2006 zgłoś

Nie,nie,nie ja oszaleję ja po prostu nie wierzę ta baba doprowadza mnie do szaleństwa!jak i wy wszystkie chore umysłowo histeryczki! Ja przez was a szczególnie przez tę wydrę rzeczywiście mogę nabawić się nerwicy! Czy wy nie widzicie że Magda25 głaszcze mnie pod włos wyprowadzając mnie z równowagi! Wie szelma doskonale jak mi dokopać.Wstrętny perfidny babsztyl.Na dodatek sama się przyznała że wczoraj podżegała jakąś koleżankę do niemiłosiernego oskubania swojego męża!.Sami teraz widzicie kim jest Magda25.Ja reprezentuję tradycyjne wartości wobec tego proponuję wykurzyć ją z tego forum,kto jest ze mną?

Autor: Megusia  22.07.2006 zgłoś

ja mam dopiero 16 latek ale dobrze wiem co to jest nerwica bo sama ja mam od 6 lat :/ Jest ona spowodowana problemami w domu utd :/ Moje objawy to ostre bule brzucha, ale mam nadzieje, ze z tego wyjde...

Autor: M25  22.07.2006 zgłoś

.....J A...J A...J A....!!!!! Jestem za wykurzeniem tej wstrętnej baby z tego forum !!!! Ona nie tylko podżegała ! ! ! do niemiłosiernego oskubania biednego faceta ! ! ! Ona,ta ohydna Magda ,zorganizowała perfidny spisek [ przy pomocy przyjaciólek na tzw. stanowiskach ],że już wiadomo,niestety....biedny kochaś wyleci w samych gaciach. A wiesz sam, G8 ;prawdziwy Krakus może stracić żonę ,dzieci ..[ nieszczęścia chodzą po ludziach ], no ,nawet życie ! Ale majątek ? I to cały ?...hih.. Ja też G8 reprezentuję tradycyjne wartości . I w imię tych wartości nieszczęsnik ,który ukrywał swoje łajdactwa pójdzie do piekła ....czyli do wynajętego mieszkania ..:-) Mało tego G8 ; wiesz,że od dzisiaj krakowska prasa może publikować zdjęcia róznych łachów bez ochronnych kapturów ....ach ta moja nerwica... Może pamiętasz G8 taką scenkę onegdaj : wytworna niewiasta kłusująca za złodziejem okularów na Rynku w samo niedzielne południe i oddająca tegoż złodzieja w ręce władzy ...poniekąd wykonawczej...To ja ! Się wnerwiłam.Zaczęłam podżegać.Dzisiaj pierwszy landsztafcik w gazetce. Ty,mój przyjacielu jesteś na deser :-) ps; zanim się do ciebie dobiorę,powiedz komu kibicujesz - Cracovii czy Wiśle ? Bo może wystarczy zrobić ci garottę z szalika..i ..brzdęk... Ech , to wszystko nerwica ! Pozdrawiam.

Autor: maxx  22.07.2006 zgłoś

no własnie... ja z tego wszystkiego zaczełam sięgać po alkohol i wiecie jest mi z tym dobrze śpie spokojnie w nocy i t.d no ale wiem ze to nie jest wyjscie...mam nadzieje że to samo przejdzie to tylko dwa piwka przed snem pozdrawiam wszystkich!

Autor: %%%%%  22.07.2006 zgłoś

alkohol...pogłębia wszystko. Kiedy kac stanie się normalnością, a zasypianie przy kilku butelkach piwa koniecznością...aż wsztyd się przyznać. I nikogo do pomocy...nikogo, kto złapie cię za rękę, kiedy chceszkolejne....bo ktoś kto jest obok jest już uzależniony... póki możesz, odstaw, błagam...

Autor: ja  22.07.2006 zgłoś

moj chlopak ma nerwice. jestesmy ze soba juz 2 lata. czasem wydaje mi sie ze troche to wykorzystuje zeby zmienic moje podejscie do siebie. ale nie w tym rzecz. ma 16 lat dopiero.boje sie o niego... nie wiem czy moglabym mu jakos pomoc... :(

Autor: inez  22.07.2006 zgłoś

do Miłlki: to powiedz jek to zrobić

Autor: G8  22.07.2006 zgłoś

To naprawdę byłaś ty? a dlaczego ja jestem na deser? odczep się wreszcie ode mnie kobieto i pozwól mi swobodnie działać czyli tropić różnych popaprańców! Słyszałaś o Golasie1? za niego się zabierz.Podobno jest z Wrocławia,a szkoda bo bardzo lubię to miasto,no ale gnidy żyją wszędzie,niestety! Co to znaczy łachów bez kapturów? że co,że niby ja do nich należę,hę? tyyyy,tyyyy ,wiesz co nie przecholuj! a kibicuję drużynie Ojca Świętego!

Autor: Hee  22.07.2006 zgłoś

Widze, że grupa krkowskie " security" trzyma się razem i walczy na słówka; Swój na swego zawsze trafi.

Autor: maxx  22.07.2006 zgłoś

do %%%%%: chciałabym żeby było tak ale wiesz za dużo tego naprawde za dużo tylko nie mam tej wyciągniętej do mnie ręki.. nie mam

Autor: MAGDA 25  22.07.2006 zgłoś

Hej ! G8.. No ,ja też Cracovii...hmm....." puszczaj chamie,daruję cię zdrowiem " - Onufry Zagłoba.. Garottę muszę jeszcze przemyśleć... A kurtki z kapturem nie masz? I kto to Golas 1 ? Szkoda,już myślałam,że polegniesz ; grałeś dokładnie wg.scenariusza.. Ale może nic straconego ?..Co robiłes na tym forum ? Przecież tu piszą normalni ludzie o swoich problemach,a ty atakujesz ni z gruszki ,ni z pietruszki , hę ? Odpowiadaj !

Autor: Spoko  22.07.2006 zgłoś

Rzeczywiście ten topik jest dla nerwowo chorych bo tacy sie tu wypowiadają. To jest chore co piszecie do siebie - idzcie do psychiatry !!!!!!!!

Autor: MAGDA 25  22.07.2006 zgłoś

Tyyy Hee...nio !! Od Krakowa - wara ! Nie mam czasu teraz,bo piję nervosol.. Nie pozdrawiam.

Autor: inez  22.07.2006 zgłoś

to co wy w końcu w ty Krakowie robicie????????????????? wielkie rzeczy?

Autor: inez  22.07.2006 zgłoś

ODCZEPCIE SIĘ OD MAGDY 25

Autor: Lusi  22.07.2006 zgłoś

Przeczytałam Wasze listy i jestem przerażona .Ile nas cierpi.? Przez kogo?Najczęściej przez facetów.Miałam ten sam problem.Mam 53 lata.Najgorszy był strach.Bałam się wszyskiego.Jak jechał tramwaj a ja szłam chodnikie bałam się ,że na mnie wjedzie,.Zdarzało mi się,że potrafiłam stracić oriętację w moim mieście,bałam się prowadzić samochód itp.Nie udane małżeństwo,zdrady,przeklinanie,chamstwo,alkohol.W tym roku po 33 latach małżeństwa usłyszłam od mojego męża ,że każdy z nas może robić co chce ,nie musimy się rozwodzić.Według niego będziemy mieszkać w jednym domu ,ale osobno.Dla mnie jest to bardzo trudne.Kto ma prać,sprzątać,myć gary ?Czy któraś z as ma taką sytuację ,jak sobie radzicie? Dzieci mamy dorosłe ,nie mieszkają z nami.Ale zbaczam z tematu,nie umiałam sobie poradzić z tym problemem.Rozpacz /dlaczego?\ nigdy nie było dobrze,myślałam o samobójstwie \strach,wstyd dla dzieci/.Zdecydowałam się na psychiatrę.Leczę się 3 miesiące ,przyjmuję lek ZOLOFT jest super.Przedtem wspierałam się magnezem,deprimem,kalmsem,i innymi,ale żaden nie dał mi takich efektów.Teraz uważam ,że lecząc się sama ,zmarnowałam z 30 lat,żyjąc ciągle w nerwach,strachu.Może któraś z Was po przeczytaniu,spróbuje sobie pomóc ,korzystając z porady specjalisty.Ja mam taką nadzieję,że i Wy traficie na dobrego lekarza.Pozdrawiam serdecznie.

Autor: G8  23.07.2006 zgłoś

Jak to było z tym złodziejem okularów bardzo mnie to ciekawi ?Wojna z G8 wojną,ale powiedzieć możesz, ja dwa lata temu będąc na wycieczce we Wrocławiu podchaczyłem jednego faceta za którym krzyczano złodziej,złodziej!no i okazało się że ów młodzieniec wyrwał z ręki jakiejś staruszki 100zł.Wiesz Magdo,masz inteligentny cięty języczek i dyplomacji Ci nie brak.Trudno by mi było Cię nie lubieć! Przemyśl to G8!Bo Magda ewidentnie wyciąga do Ciebie rękę na zgodę!

Autor: G8  23.07.2006 zgłoś

Jak piszesz do mnie to racz używać swojego psełdonimu nygusie! i o czym ty człowieku ględzisz? przecież ja nie twierdzę że Magda 25 jest nie wykształconą babą! to jest zaprawiona w bojach pieniaczka!a Ciebie nie znam ,coś ty za jeden cudaku? Co do Ciebie M25 jacy tu piszą normalni ludzie,co? przecież prócz mnie na tym forum występują sami biedni sfiksowani ludzie!

Autor: anula22wawa  23.07.2006 zgłoś

Lusi, moi rodzice żyją pod jednym dachem, ale osobno.. trwa to już od lat.. 4-5.. Z tym, że ojciec zajuje parter, a mama z dwójką małoletnich pętro 1 i 2. Jedna kuchnia -na dole- z której korzystają wszyscy, oczywiście nie wchodząc sobie absolutnie w drogę.. To istna paranoja! Sytuacja totalnie niepoprawna, nienormalna i absurdalna. Mama również miała ciężką depresję i silną nerwicę, którą ma do tej pory. Wizyty u psychiatry i leki przeciwdepresyjne, wsparcie rodziny i dzieci sprawiły, że wyszła na prostą. Ale żyć w małżeństwie, ale osobno- to nie jest życie. Nalezy się na coś zdecydować. Albo wóz, albo przewóz.

Autor: %%%%%%%  23.07.2006 zgłoś

Nie zawsze się da wóz albo przewóz. Ja tak żyję od ponad roku. Nerwica nie dopadła mnie nagle, zaczęło się, kiedy jeszcze wszystko było w miarę normalne. Później decyzja o tej "separacji"...co wolno, czego nie wolno. Nauczyłam się, idzie to wytrzymać. Małzeństwo to to nie jest, ale rozwód też nie prędko...bo istnieją kwestie mieszkaniowo-finansowo - obyczajowe. Ciężko mi to wytłumaczyć, więc niech na tym zostanie. A alkohol wkradł się po cichu. Nie ma imprez, nie ma awantur, przemocy....po prostu najpierw na zaśnięcie, później Ot tak do obiadu, później bo głowa boli....a teraz każde znas ma taki moment, że nie ma dnia bez przynajmniej dwóch browców! więc zapytacie, czemu się na to godzę? Nie wiem, czasem jest mi wszystko obojętne...niech tylko będzie spokojnie. TYLKO. Bez pretensji, bez wzajemnych oskarżeń i wyrzutów...jeśli jest spokojnie, to da się wytrzymać. No i poza tym nie mam dokąd iść. Straciłam pracę i chwilowo nie mogę nic znaleść :( Sytuacja nie jest normalna, ale nauczyłam się jakoś przmykać przez każdy dzień. Nerwica trochę odpuściła...czasem wraca.

Autor: irenka  23.07.2006 zgłoś

do Catii pisze i mowi sie -wziac-po pierwsze ,a po drugie -rzadko przez rz!!!!! ortografia sie klania-az oczy bola...wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr

Autor: Mery  23.07.2006 zgłoś

tak to wszystko czytam o Was dziwczyny i dochodze do wniosku, że mam nerwice. Wprawdzie chyba łagodna wersje ale jednak :( Zaczęło sie półtorej roku temu, najpierw doweidziałam sie ze facet z ktorym byłam 2 lata zdradzał mnie przez cały związek, potem okazało sie ze moim przyjaciele to banda niedojrzałych egoistów, zostałam sama ze swoimi problemami. Potem na dokładke pare kompletnie nieudanych związkow; zrobiłam w tym czasie pare głupst, polało sie troche alkoholu i odbyło pare imprez dla zagłuszenia tych wszystkich negatywnych uczuc we mnie. Denerwuje sie zwykle wtedy kiedy chodzi o faceta. Podejrzewam, ze został mi jakiś uraz po tym pierwszym oszuście. Zaczynam się trząść, mam szybki i płytki oddech, ból w klatce piersiowej ale to zadko a potem to tylko juz lawina łez. Czasami minie godzina za nim przestane płakać. Wtym czasei kiedy pojawia sie jakis problem kompletnie nie potrafie sie skoncentrowac. Mowie do siebie jak do małego dziecka ze wszytko bedzie dobrze, ze histeryzuje zabardzo i ze powinnam byc silną kobietą ktora nie da sie skrzywdzic zadnemu facetowi. Przestałam sie cieszyc zyciem tak jak kiedyś, juz nawet nie pamietam kiedy byłam naprawde szczesliwa; teraz wszystko jest smutne i szare. Zyje bo musze, bo chyba jest jeszcze we mnie nadzieja ze bedzie tak jak dawniej. Ogromnie brakuje mi przyjaciolki bo na prawde nie mam w nikim wsparcia :(

Autor: shikalaboom  23.07.2006 zgłoś

ja tez mam nerwice jak czytam te wasze posty ;)

Autor: nerwusss  23.07.2006 zgłoś

ja mam wszystkie obiawy nerwicy,wiem ze tylko mocna wiara w siebie(ktorej niemam) pomoze wyleczyc te swinstwo!

Autor: kasia25  23.07.2006 zgłoś

Witam!!! Moja historia zaczęła sie od pewnego epizodu, kiedy to siedziałam sobie na kursie prawa jazdy, na wykładach i nagle serce zaczęło mi przyspieszać i jakoś ogólnie dziwnie sie poczułam. Najgorsze było to serducho, bo nawet nie myślałam, że serce może bić tak szybko. Minęło po jakiś 5 minutach. Następnego dnia poszłam na EKG serca i okazało się, że z sercem wszystko dobrze, ale w zapisie badania wyszła nerwica. Żyję z tym już jakieś 3 lata... Jest roznie, bo nie ukrywam, iż są momenty, że mam takiego doła, że najchętniej wszystkich naokoło bym opierniczyła (sama nie wiem za co) i płakała, płakała, płakała... Mam również kłócia w klatce piersiowej, wtedy nie mogę nabrać powietrza. No i ostatnio bóle żołądka. Oczywiście jak jestesm zestresowana czyms, zbiera mnie na płacz i trzęsą mi sie dłonie, cała drżę. Powiedzcie mi, Wy też w sytuacji doła, stresu, kiedy zaszyjecie się gdzieś same, czujecie się takie bezradne i wszystko wydaje sie takie trudne? Ja nawet tego stanu nie potrafię ująć w słowa :////

Autor: MAGDA 25  23.07.2006 zgłoś

Ty G8... Zaprawiona w bojach,ale nie netowych i nie pieniaczka... Cóż,Cracovii kibicują różni ludzie - od wybitnych jednostek począwszy,na szemranym elemencie skończywszy...To drugie to ty G8.Przykro mi,boś mi krajanem.Iten twój system wartości ! Ja i reszta ! Nie umiesz czytać co piszą ludzie,kupo zaległego śniegu ? Nikt ci nie każe.Ale nie wsadzaj swoich marnych 5-ciu groszy i nie nazywaj ludzi debilami,jak nie wiesz co oznacza to słowo ,popaprany piwożłopie.. Idź zbawiać świat,ale swój własny... Co do okularów :-) Sprawa prosta : jakiś menel ukradł na wyrwę 4 pary okularów z jednego ze stoisk na Rynku.Kobiecinka prowadząca ten interes zaczęła krzyczeć i płakać.Ja akurat tam byłam - po włączeniu biegu na galop - dopadłam menela..i to wszystko. Stanowczo trzeba coś z tym zrobić,inaczej wszyscy dostaniemy nerwicę i ulicofobię.. Nigdzie nie jest teraz bezpiecznie ; nawet we własnym laptopie ! Otwierasz.... a tam łeb wychyla taki G8 ...i co masz zrobić biedna kobieto ? Ostry nóż do ręki i ściąć jak pieczarkę ! Pozdrawiam , idę do wody :-)))

Autor: P  23.07.2006 zgłoś

Wiem czym jest nerwica i depresja.Najgożej jest,gdy dopada mnie lęk,jest to lęk absurdalny,irracjonalny,bo nie wiem przed czym to lęk,nie wiem czego się boję.Mam przeczucie,że będzie źle,że coś niedobrego się wydarzy i rzeczywiście tak się dzieje,bo oczekiwanie na to sprawia,że chyba sama taką sytuację stwarzam.Jestem bardzo emocjonalna i wrażliwa,tak bardzo,iż niezmiernie mnie to męczy,przytłacza i nie pozwala normalnie żyć.Ciągle się czymś przejmuję,nawet nieistotne sytuacje urastają w moich oczach do rangi katastrofy.Poza nerwicą mam nawracające depresje,które odbierają mi chęć do życia.Brałam różne leki,po nich było lepiej,ale nie chcę brać ich stale,gdyż boję się uzależnienia,boję się,że nie będę umiała sobie już bez nich radzić.Więc teraz nie przyjmuję żadnych leków,ale czuję się źle,jestem rozchwiana emocjonalnie:w jednej chwili uśmiecham się, a za moment płaczę nie wiedząc nawet z jakiego powodu.Takie życie jest bardzo męczące,ale i tak się cieszę,bo pamiętam,że wielokrotnie było gorzej.

Autor: jakubek  23.07.2006 zgłoś

kochani!!Wasze problemy to każdy inny, osobny rozdział.Jeden nie może spać,drugi ma lęki, bóle serca następny czuje bezradność,samotność.Oczywiście są to stany nerwicowo-depresyjne których nie należy lekceważyć bo zaburzenia będą z czasem się nasilać.Sam to przeszedłem przez 25 lat i nie sądzę aby samo przeszło lub jak piszecie wziąść się w garść!!!! Należy śmiało udać się do psychiatry który pomoże rozwiązać każdy inny indywidualny problem! Obenie medycyna, farmakologia jest b.szeroko rozwinięta i w krótkim czasie może chorego postawić'' na nogi '' . DOBREGO SAMOPOCZUCIA .

Autor: jadzia2  23.07.2006 zgłoś

a ja wam powiem ze ja tez chyba mam nerwice i ze straszne jest w tej chorobie to ze czlowiek ma swiadomosc swojego stanu tzn. jaka jest przyczyna tej choroby (niezadko prozaiczna) i nie potrafi sam sobie z nia poradzic. ja np.mam napady agresji bo mieszkam ze wscibska tesciowa i musze udawac ze wszystko jest ok poniewaz siedze w domu emocje tylko we mnie urastaja i z niewielkiego problemu robi sie prawdziwa afera. pozdrawiam wszystkich musimy dac sobie rade

Autor: jj  23.07.2006 zgłoś

witam ...nie będę pisała o swojej chorobie i nie powiem, że mam nerwicę... na forum weszłam z ciekawości...A po przeczytaniu prawie wszystkich "historii chorób" jestem w ciężkim szoku, jak wiele osób zmaga się z problemami.. Na codzień zdrowi, zwykli, niezwykli, LUDZIE...a w rzeczywistości pod maskami uśmiechu, wyluzowania, niezwykłości ukrywają swoje emocjonalne problemy, z obawy przed drugim człowiekiem. Dlaczego musi tak być??? dlaczego ten cały świat jest taki zabiegany, chory, popaprany? Dlaczego boimy się odezwać do drugiego człowieka, powiedzieć mu o tym co czujemy? co nas boli???krzywdzimy siebie nawzajem... Sami tworzymy sobie ŁAŃCUSZEK NERWICY!!!!!jedni drugim stawiamy co raz, to wyższe wymagania...i padamy ich ofiarami... Nie potrafimy zaakceptować siebie i innych... ...I nie wiem czy jest na to jakieś lekarstwo... być może... pozdrawiam serdecznie

Autor: aga  23.07.2006 zgłoś

Nerwica mnie wykańcza. Mam trudności ze spaniem od 3 lat. Koszmar

Autor: Ania  23.07.2006 zgłoś

Mam 31 lat i nie mam chłopa a to mnie tak frustruje, że ciągle wyżywam sie na innych na bracie, mamie... Nie jestem brzydka... wydaje mi sie, że mam za duże wymagania ale brat mówi, że wręcz przeciwnie powinnam wybierać "z wyższej półki"... Skończyłam renomowaną wyższą uczelnie znalazłam szybko dobrą prace jestem doceniana, potrafie o siebie zadbać zorganizować sobie czas ale powroty do domu gdzie wciąż jest tak samo ta rutyna mnie wykańcza nie daje rady czasami i dre sie na niczego nie winnego mojego kochanego brata - maltretuje go psychicznie - absolutnie mieszam go z błotem... chociaż bardzo go kocham - albo kochałam bo już mnie wszystko wkurza...pasuje do mnie teoria nerwicy czyli konflikt między dążeniami i niemożnością ich urzeczywistnienia być może mam też problem z nadmiernym podporządkowywaniem sie strukturom hierarchicznym i co z tym sie wiąże normami etycznymi

Autor: Przyszła terapeutka  23.07.2006 zgłoś

Drogie Kolezanki ! Niedługo zostanę psychologiem:)Widze ze bardzo wiele kobiet ma problem z zaburzeniami nerwicowymi.Sama przeszłam przez ten koszmar potwornego, nieuzasadnionego lęku przed wszytskim, co rujnowało moje życie. Moja recepta Drogie Panie : nie skupiajcie się na lękach, na swojej niemocy !TO wlasnie jest pożywką dla nerwicy - SKUPIANIE SIE NA SWOICH EMOCJACH, nadwyraz zazwyczaj interpretowanych! Życie jest tak cudne że nie można marnować go na zapętlanie sie w swojej nerwicy!! Pozatym relax- choćby maseczka ogórkowa , choćby dłuższy spacer ze koleżanką, z narzeczonym,z samą sobą. Dobre ziołowe herbatki ,magnez!! i wieksza wiara w to że sie uda :) Pozdrowienia :)

Autor: Ann  23.07.2006 zgłoś

Nikt nie zaczyna cierpieć na nerwicę bez powodu.Powody te mogą być różne,czasem poważne,czasem całkiem błahe,będące wynikiem skłonności psych.Zależy od człowieka.Ludzie,radzę Wam dobrze,sięgnijcie do swojej przeszłości i zastanówcie się powaznie,co jest przyczyną choroby.Żeby wyleczyć nerwicę trzeba rozwiązać problem.Myślę,że w 99% przypadków najlepiej byłoby zasięgnąć porady psychologa.Leki i techniki relaksacyjne też ułatwią życie. Wiem o czym piszę,bo sama przezyłam nerwicę.Nie wyleczyłam się z niej do końca,ale jest o wiele lepiej niż np.3 lata temu.U mnie przyczyna jest jasna-gwałt,którego padłam ofiarą 3 lata temu spowodował,że straciłam poczucie własnej wartości,zaufanie do ludzi,szczególnie mężczyzn(znałam sprawców),przestało mi zależeć na czymkolwiek.Nerwica,depresja,to było za dużo jak na młodziutką dziewczynę,która dopiero wchodziła w dorosłe życie.przez kilka miesięcy mogłam tylko leżeć i gapić się w ścianę.A kiedy już musiałam wyjść do domu traciłam kontrolę nad nerwami-bez przerwy sie trzęsłam,w szkole zaczęły się problemy-bałam się odezwać,miałam czarne dziury w pamięci,nie mogłam się skupić,do teraz mam problemy z kontaktem z mężczyznami,zaufaniem.Jedyny związek w jakim byłam od tego czasu właśnie się rozpadł,bo jedna mała rzecz sprawiła,że nie potrafiłam już zaufać swojemu chłopakowi.Nadal go kocham,ale już nie mogę z nim być.I pewnie tracę coś b.cennego-szansę na miłość i szczęście. Ale i tak nie jest źle-gdyby nie to,że poszłam do psychologa pewnie już by mnie nie było,alo rodzina odwiedzałaby mnie w szpitalu psychiatrycznym.Lekarz pomógł mi zrozumieć,co się ze mną dzieje,uwierzyć,że to wszystko to nie moja wina,że życie ma sens.Zakończyłam terapię półtora roku temu.To nie znaczy,że jestem już wyleczona,nie.Ale zrozumiałam,że muszę radzić sobie sama.Jestem teraz o wiele silniejsza i pomimo koszmarów w nocy i (już rzadszych)napadów lęku daję sobie radę.Raz jest lepiej raz gorzej,ale nauczyłam się jakoś z tym wszystkim żyć.Wiem,że juz gorzej być nie może,niż było,więc może byc tylko lepiej!Ważne jest też,żeby doceniać to, co dobre.Dla mnie sukcesem jest juz to,że spróbowałam związać się z kimś.Co prawda nie wyszło,ale przynajmniej wiem,że jestem zdolna do bliskości.Zaczynam cieszyć się życiem,doceniać to,że mam wspaniałych przyjaciół i rodzinę(bez nich nie dałabym rady).Zrozumiałam,że mój świat się nie skończył na tej tragedii.Smutne wspomnienia zostaną,ale życie toczy się dalej i jeśli chcę coś z niego mieć muszę sama zacząć żyć jego pełnią.I właśnie to staram się robić.Tylko szkoda mi tych 3 lat wyjętych z życiorysu.Muszę teraz nadrobić stracony czas. Dużo tego,ale piszę to,dlatego,że chciałabym,żebyście,drodzy Znerwicowani,pamiętali,że mozna wyjść z koszmaru nerwicy.Skoro mi się udało zacząć żyć normalnie,to Wam też się uda!WALCZCIE,moi drodzy,i nie poddawajcie się!Życie jeszcze może być piękne,tylko trzeba czasu,żeby to zrozumieć. Pozdrawiam serdecznie

Autor: GRECZYNKA  23.07.2006 zgłoś

Jak CHORY wda się w dyskusję z CHORYM to NIC z tego DOBREGO. Mozna naprawdę wzajemnie się ZADRĘCZYĆ a chyba nie o to tu chodzi.

Autor: _____-  23.07.2006 zgłoś

A kto tu się chce zadręczać?????????????????

Autor: poradnik  23.07.2006 zgłoś

Ty gosciu, co to piszesz ze jak chory z chorym dyskutuje to z tego nic dobrego nie bedzie!! Sluchaj! Nerwice, depresje to choroby, ktore wymagaja wsparcia, oparcia w drugim czlowieku!!!!! Gdybys nie byl takim egoista, to moze pomoglbys komus, moze ktos z bliskich jest wtakiej potrzebie, a TY tego nawet nie widzisz nedzny bufonie!!!! Te choroby to nic innego jak brak bliskosci i zrozumienia drugiego czlowieka! Oby TAKICH jak Ty bylo jak najmniej na tym swiecie!

Autor: do pzryszlej terapeutki  23.07.2006 zgłoś

..marna z ciebe bedzie pomoc.............

Autor: Mariola  23.07.2006 zgłoś

Przeczytawszy te wszystkie problemy jakie trapią młode przede wszystkim osoby , dochodzę do wniosku , że jeszcze nie jest to co ja przeszłam i przechodzę . jestem pielęgniarkąze stażem 28 letnim praccuję w szpitalu na odd. reanimacyjnym. Ktoś zaraz powie , że to wina pracy wcale nie . Moja nerwica powstała 23 oku życia , mam 48 lat . Problemy życiowe , dwoje dzieci do wychowywania od małego , zły kontakt z matką , prblemy finansowe na duża skalę , nic nie ma bez powodu . Z tego wszystkiego problemy z sercem kołatanie notabene powstała wada serca, lęki , w domu nie mogłam sama zostać bo zaraz coś się stanie, zostałam przyjechało pogotowie nic sie nie stało . Wiele osób nie wie , że ma tzw. prolaps mitralny , który daję takie objawy jak obumieranie , lęki . Należy wykonać U.S.G serca. Wlczę z tą chorobą latami środki uspakające to tylko pdpora , lekarz psychiatra yo też podpora ,nale ży spotkac osobę , ktora zrozumie , przeszła to samo inna Ciebie nie zrozumie nawet psycholog uwiżcie . Moja rada jeżeli dopada Cię chandra praca fizycza tj. sprzątanie , pranie itp. broń boże siedzieć i myśleć, jazda na rowerze wspaniała terapia , a przedewszystkim praca nad sobą jest to ważne . Niepozwolić nerwom rządzic , widome , że życie nas nierozpieszcza jest trudne , a chwilami brutalne . Można brać magnez po 0,5mg , Validol 2razy dz., Burlecitin wpłynie , są bardzo dobre tabletki homeopatyczne pod język . To tylko pobieżnie opisałam , jeżeli są pytania proszę napisac odpowiem Mariola

Autor:  23.07.2006 zgłoś

"Jak ChORY z CHORYM wda się w dyskusję to nic z tego DOBREGO. Mozna wzajemnie się ZADRĘCZYĆ a chyba nie o to chodzi" Podczas LECZENIA istotne JEST BEZINTERESOWNE WSPARCIE i OPARCIE w DRUGIM CZŁOWIEKU. -p o r a d n i k u - zacytowane słowa są prawdą. Pomyśl o tym i postaraj się NIE OCENIAĆ i NIE PRZEZYWAĆ innych bo ich nie znasz. Możesz w ten sposób bardz kogoś skrzywdzić. Specjalnie dla Ciebie :) i pozdrowienia.

Autor: kasia  23.07.2006 zgłoś

Ja zyje znerwicowana juz od ladnych paru lat, niestey roczna terapia u psychologa tez na nic sie zdala, bralam leki i to dosc silne..tez zadnych perspektyw na polepszenie mojego samopoczUcia, a to wszytko zawdzieczam facetom, a konkretnie dwom eks..w sumie to nie byli moi partnerzy gdyz byli zonaci..oni zyja sobie nadal w sielance a ja szaleje z nerwow. ten pierwszy rozwalil mnie psychcznie po czym ten drugi na poczatku pomogl, pozwoli sie w sobie zakochac mimo ze tak go prosilam aby zaprzestal kontaktow ze mna,.niestey nie udalo sie i zakochalam sie w nim, potrzebowlam uczucia i wsparcia jakie on mi dawal lecz po trzech latch naszego niby tajemniczego zwiazku wszytko szlak trafil stal sie podlym chamem, ktory doprowadzil mnie do tego samego stanu z jakiego kiedys mnie wyciagnal..teraz codziennie mam wrazenie ze gdybym mogla to bym go zabila,mam potezna nienawisc w sobie co przeradza sie w agresje do wszytkich, trzesa mi sie rece, zaczelam znowu palic, nie potafie sie skupic i znowu powracaja mysli samobujcze..nie wiem jak ja dalej to wytrzymam, wiem ze potrzeebuje bardzo drugiej osoby nie potrafie zyc sama, a to mnie najbardziej dobija, ze nie potrafie znalezc nikogo mimo, ze jestem atrakcyjna dziewczyna,ale taka ktora stale przyciaga do siebie TYLKO zonatych facetow, CZEGO JUZ NIE CHCE!!!!!!!

Autor: M  23.07.2006 zgłoś

Hydroxyzyna i magnez sa tylko po to zeby dojsc do lekarza w jednym kawalku.

Autor: Do KASI  23.07.2006 zgłoś

PODOBNO samotni faceci nie interesują się atrakcyjnymi dziewczynami bo z góry uważają, że one są już zajęte lub że, będą musieli o nie rywalizować. Natomiast niektórzy ze związków czemu nie zawsze mają gdzie wrócić. Kasiu USPOKÓJ się szkoda Twojego ZDRÓWKA. Napewno znajdzie Cię ktoś właściwy. Skup się na sobie doceń siebie samą. Życie jest piękne i jest wiele przyjaznych serc. Musisz również pamiętać, że Kobieta i mężczyzna to dwie różne osoby, rózne psychiki, różne sposoby myślenia.

Autor: kinia  23.07.2006 zgłoś

Moja nerwica i moje Ja! Baba z wiecznym dołem. Baba zawsze znerwicowana. Baba mądrala......czasami aż nie chce się żyć ...... ps .pewnie i tak nikt tego nie przeczyta

Autor: kurczak  23.07.2006 zgłoś

Dacie radę dziewczyny, tylko trzeba się przemóc i iść do specjalisty. Im szybciej tym lepiej. Ja sama miałam na tle nerwicowym fobię. Bóle brzucha, biegunki, duszności, a do tego lęk przed jazdą autobusami i tramwajami. Zmusiłam się i poszłam do psychiatry, dał mi tabletki. Jadłam je 6 miesięcy. Sama odstawiłam, bo poczułam że jest lepiej. Teraz nie jem już żadnych tabletek na to. I sama wędruję po mieście. Wkurzała mnie ta fobie strasznie, dlatego ją załatwiłam :) Może to jest jakiś sposób. Najgorsze było to, że wiedziałam że te lęki są głupie i bezsensu. No i to że organizm zaczyna z tobą robić co chce. Pozdrawiam serdecznie

Autor: Nadzieja  23.07.2006 zgłoś

Sami wikłamy się w problemy, których potem nie dajemy rady rozwikłać, stąd nerwice. Myślę, że system nerowy ma swoja określoną wytrzymałość i w pewnych sytuacjach, w długotwałym stresie - zawodzi. Teraz, po tylu latach (mam 49), wiem już, że o nerwy nalezy dbać, tak jak o serce, figurę, cerę, samochód... Choroby duszy trudniej się leczy niż choroby ciała. Ale zgadzam się z Pielęgniarką, że pomaga oderwanie sie od problemu, ruch fizyczny, praca fizyczna, basen itp. Pozdrawiam wszystkich znerwicowanych. Trzymam za Was kciuki. Czasami problemy rozwiązują się same, czasem maleją, odchodzą w zapomnienie. Trzeba mieć nadzieję i trzeba ją umieć ludziom dawać. Czasem wystarczy dobre słowo, uśmiech, żeby "złe" minęło. Czasem trzeba przebudować całe swoje życie i zacząć od nowa. Magdo25, tak trzymać. Podobasz mi się.

Autor: MAGDA 25  23.07.2006 zgłoś

Weszłam tu i na wstępie miłe słowa pod moim adresem.Dzięki Nadziejo .:-) Życzliwości nigdy za wiele.To najlepsza terapia jaką możemy sobie zafundować wzajemnie.Wredny ze mnie babsztyl,jak zauważył mój ulubiony autor - G8 -mimo to i ja często popadam w przygnębienie.. A propos , gdzież on ? Poległ był ...już ? A szkoda . Tak nam się miło zaczęło rozmawiać... Biedak ....ten dopiero miał nerwicę - natręctw.Wszędzie widział wroga...Nieszczęsny G8 .Jak ci pomóc ? Nie wiem doprawdy.Wiesz,że z prądem i z własnym ptakiem ,nie wygrał jeszcze żaden facet ? Ty dołóż do tego jeszcze Magdę25 i zaraz lepiej się poczujesz ..:-) Śpij słodko i niech Ci się przyśnię.!. Wszystkich pozdrawiam bardzo serdecznie :-)))

Autor: AnetWawa  24.07.2006 zgłoś

Witam wszystkich znerwicowanych:) Ja też mam nerwicę lękową i żyję z tym od 3 lat. Na początlu było tragicznie, kołatanie serca, drżenie rąk, i paniczny lęk przed wejściem do komunikacji miejskiej. To było straszne - denerwowało mnie prawie wszystko - sama zorientowałam się że choruję na agorafobię. Zaczęłam czytać książki, poszłam na pólroczną terapię do fajnego psychologa i jest trochę lepiej. Leki, które przepisywał mi psychiatra nie pomagały ani uspokajające ani antydepresyjne. Dopiero wizyta u lekarza rodzinnego dała efekty. Wyobraźcie sobie, że zaczęłam brać "seroxat" - to lek ,który pomaga wyleczyć nieśmiałoś. Bo czy na tym nie polega problem - na naszej nieśmiałości. Naprawdę zmieniłam się z szarej myszki, która bała się własnego cienia stałam się pewną siebie osobą, nawet pójście do mojego pracodawcy po podwyżkę nie paraliżuje mnie.Zaczęłam czytać książki o poprawieniu sobie jakości życia, a przede wszystkim wyrzuciłam ze słownika słowo "MUSZĘ" - teraz jest tylko chcę:) Mam nadzieję, zę kiedyś się tego pozbędę. trzymajcie za mnie kciuki a ja będę trzymać je za Was:))) Pozdrawiam:))

Autor: Luzak  24.07.2006 zgłoś

Do Magda 25 Ty masz porzadna nerwicę i zdrowo jestes kopnieta. Jak jest spokój i nikt Cie nie zaczepia to sama zaczepiasz, judzisz i sie wymądrzasz. Czasami jak wchodze na jakis topik a widzę twój nick to wiem, że zaraz zaczniesz swoją wojnę. Ty naprawde idz do psychiatry i sie lecz albo znikaj i wyśliniaj się w wariatkowie :)))))

Autor:  24.07.2006 zgłoś

Ja chyba tez mam nerwice, ale musze sobie radzic sama,od chlopaka tylko slysze ze nie potrafie sie niczym cieszyc i zawsze jest mi zle.

Autor: MAGDA 25  24.07.2006 zgłoś

Ty ,jak ci tam..luzak.. "Czasami jak wchodze na jakis topik a widzę twój nick to wiem, że zaraz zaczniesz swoją wojnę" Napisz na jakim ja topiku pisałam,poza dwoma w życiu i gdzie była ta wojna,poza wykopaniem wyjątkowego chama......i obrzydliwego ,perwersyjnego dowalacza... Jak nie znajdziesz,znaczy iż jesteś na przepustce z owego wariatkowa ,za dużo się sliniłeś { aś } i musieli cię dać pod opiekę rodziny... Nie mam teraz czasu na bzdety,a ty nim jesteś... G8 przy tobie to oaza dobroduszności...Ty jesteś uosobieniem perwersyjnej złości .Na dodatek kłamiesz..i cenzurujesz wypowiedzi...Kto ci dał takie prawo ? Ps.po jaką cholerę tu jesteś ? ..przecież nikt cię nie zaczepia ? ...więc po co sie wymądrzasz ? Myślę,że własna złosć cię udławi,szkoda że mnie przy tym nie będzie .... Walnięcie w twoje plecy,w moim wykonaniu,doszło by do neuroprzekaźników twego mózgu ; po tej operacji byłbyś { bylabyś } innym człowiekiem..Jak jesteś z W-wy,daj znać.Będę tam za 3 godziny..Adieu..

Autor: Mati  24.07.2006 zgłoś

Magda25. niestety masz potężna nerwice. Dałas się podłozyć Luzakowi i poleciał stek wyzwisk całkiem w Twoim stylu. Jestes niestety zbyt pospolita, żeby można z Tobą wogole rozmawiać ale trzeba przyznac, że ten topic wyjatkowo do ciebie pasuje tylko daj spokojnie pisac znerwicowanym ale kulturalnym ludziom :D

Autor: MAGDA 25  24.07.2006 zgłoś

"stek wyzwisk całkiem w Twoim stylu'

Autor: kasia25  24.07.2006 zgłoś

:) Radzę nie wchodzić ta ten topik osobom nie znerwicowanym... Czytając wypowiedzi G8 i Magdy25 można się niewątpliwie nabawić nerwicy :)

Autor:  24.07.2006 zgłoś

proszę o cytat....:-)...znowu nie ma ??? Mam nadzieję,że może tym razem wyjaśni się tajemnica...Blondie,w pończoszkach z koronki ?-) Niestety,już muszę wyjeżdżać,chyba nie chcesz,mimo wszystko,abym spowodowała wypadek ? Ps.a z czego wnosisz,że ja działam wyłącznie w białych rękawiczkach? Proszę o cytaty :-))))))))))))))0

Autor: d..  24.07.2006 zgłoś

Wy to macie teksty.... zamiast zastanawiac sie nad nerwica to mozna posmiac sie z... wymiany zdan...szczegolnie tych niektorych :P powodzenia dziewczyny, na pewno kiedys pokonacie te chorobsko :)

Autor: zaniepokojona  24.07.2006 zgłoś

Już od dawna zdałam sobie sprawe że z moją psychiką nie najlepiej sie dzieje.Już od wczesnej pobudki coś było nie tak.Nie wyspanie ..ciągły stres w pracy no i ta SAMOTNOŚĆ.Miałam swój obieg pozadania jednak nasuwały sie duzo przeszkód...Wiedziałam ze ta druga osoba coś wiecej czuje do mnie po za sympatią ponieważ jego gesty ,zachowania oraz rozmowa były bardzo jasne.Jednak rzeczywistosc czesto bywa okrutna i w moim przypadku równiez taka zaistaniała.Nie mozemy byc razem chociaz bardzo bysmy tego chcieli.Nasza róznica wieku oraz ta "trzecie"osoba nie pozwalaja na nasze wpólne SZCZĘSLIWE życie..Poprostu trzea sie pogodzic z ta sytuacja .Ale to nie jest takie proste.Łatwo to sobie powiedziec ale z wykonaniem idzie znaczniej trudniej.Poprzez ta sytuacje staje sie bardziehj z nerwicowana i agresywna..Mało tego nie czuje tak silnego wsparcia od moich przyjaciółek..Wnioskujac SAMA musze sobie poradzic..z moim problemem ..Ja wiem ze czas leczy rany ale ileż mam czekac..Czesto mówie sobie ze zycie przedemna jesczze nie w jednej osobie oddam sie sercowo..jednak na dzien dzisiejszy "mój" męzczyzna zawładnął moja duszą..śni mi sie kazdej nocy i towarzyszy myslami każdego dnia..nie moge sie od niego uwolnic :(((

Autor: Zoja  24.07.2006 zgłoś

wydaje mi się ,albo jestem raczej pewna ,że też nabawiłam się nerwicy ,objawy te same a wiecie dlaczego przez małżonka nigdy nic sobie ze mnie nie robił,do tego jest niezaradny,leń,czekający kiedy za niego się coś zrobi a nawet pomyśli,w dodatku zaprzestał sexu od roku ,dużo by tego było no ale cóż........

Autor: Wojtek  24.07.2006 zgłoś

A mnie nie wiem, co tak naprawdę pomogło. Leki na pewno, bo wyciszyły i pozwoliły zdystansować się od przyczyn stresów. Psychiatra też na pewno pomógł - człowiek wyjątkowy i fachowy. Po pierwszej wizycie uwierzyłem, ze ktoś może mi jednak pomóc. I pomógł.

Autor: Wojtek  24.07.2006 zgłoś

Nie bójcie się! Jeszcze zaświeci słońce w Waszym życiu! A jeśli naprawdę nie dajecie już rady, znajdźcie dobrego specjalistę! Szukajcie, a znajdziecie!

Autor: orioNNN  24.07.2006 zgłoś

moje kłopoty zaczeły sie juz w dzieciństwie, rodzice pozbawili mnie najcudowniejsze rzeczy jak sie moze przytrafic miłości ciagle wymagali nie dajac w zamian nic zorientowałem sie dopiero kilka lat temu jak zaczałem mniec typowo nerwicowe stany teraz rozpada mi sie malzenstwo, zona mi powiedziala ze mnie nie kocha a na domiar wszytkiego nic nie daje mi radosci ciagle zle sie czuje pije alkohol dla znieczulenia i ciagle nie moge uwierzyc ze to znow mi sie przytrafia... ciagle jednak wierze ze wszytko kieys sie wyprostuje, bez tego chyba bym podziekował za uwage

Autor: Gosia  24.07.2006 zgłoś

Do "Przyszłej terapeutki" Wydaje mi się, że Twoje rady są bardzo ubogie, mierne powiedziałabym nawet, zważywszy na fakt, iż niedługo masz zostać terapeutką. Albo nie chciało Ci się wysilić, żeby napisać coś poprawnego, .....?

Autor: Beba  24.07.2006 zgłoś

I ja też chcę się podzielić swoim doświadczeniem sprzed lat. Miałam wredną szefową, pracowałam z nią 2 lata, a to były lata udręki. Dziś wiem, że jej zachowania miały charakter mobbingu, ale te 8 lat temu nie było takiego pojęcia. Kobieta zgryźliwa, z perspektywy czasu uważam, że zburzona. Obiektywnie, dobry fachowiec i perfekcjonistka, ale typ człowieka wyładowujący swoje niezadowoleniu na drugim czlowieku. Nie zapomnę gdy któregoś dnia poszukiwała jakiejś dyskietki, której ja nie miałam w ręce, od rana gdzie dyskietka i gdzie dyskietka, tak przez kilka godzin, przeszukałam swoje biurko i wszystkie szuflady, dyskietki nie ma, rozbolał mnie brzuch i głowa, a ta dalej swoje. Pod koniec dnia okazało się że miała dyskietkę na swoim biurku. Dziś wiem, że nie warto było się męczyć, ja nikomu nie powiedziałam, jak bardzo mi jest źle, ale dziś widzę, że nie warto było, szkoda było moich stresów i poniżenia. Szkoda życia żeby być nieszczęśliwym.

Autor: Beba  24.07.2006 zgłoś

Przepraszam rozpisałam się a pominęłam wątek nerwicy - otóż jestem człowiekiem zrównoważonym i z natury realistką, ale ta kobieta (czyli była szefowa) razu pewnego doprowadziła mnie do takiego stanu gdy miałam myśli samobójcze. Nigdy wcześniej nic takiego mi się nie zdarzyło, ale tak mi dała popalić, że chciałam się zabić. Dziś uważam że to pożałowania godne gdy się kogoś doprowadza do takiego stanu. Po 2 latach zmieniłam firmę, awansowałam i sama jestem szefową, ale szanuję ludzi i staram się ich zrozumieć. Nie zdarzyło mi się kogoś poniżyć, albo znieważyć, choć jako szef muszę też wymagać. Nie leczę swoich kompleksów czyimś kosztem.

Autor: Marta  24.07.2006 zgłoś

Ja sama juz nie wiem co mam - czy nerwice czy jakas fobie spoleczna??? Od dobrych pare lat, gdziekolwiek mam wyjsc, nawet dla wlasnej przyjemnosci jak do pubu ze znajomymi, na zakupy, czy jechac cos zwiedzac;strasznie sie denerwuje-poce sie mocno i w zoladku mam dziwne uczucie jak bym miala zaraz zwymiotowac(i nieraz mi sie to zdazylo!) Mie wspomne juz o tym jak musze gdzies jechac srodkiem transportu! Strasznie utrudnia mi to zycie,boje sie wychodzic z domu zebym czasem gdzies nie wymiotowala.Nikt o tym nie wie, nawet moj chlopak, z ktorym jestem od pieciu lat! Przed wszyskimi sie tlumacze, ze to choroba lokomocyjna albo zle sie dzis czuje. Nie mam odwagi nikomu o tym powiedziec (nawet specjaliscie) bo sie tego wstydze i potem beda mowic, ze jestem wariatko. Pozrawiam wszystkich.

Autor: tyk tyk...  24.07.2006 zgłoś

mam 19 lat i nerwicę... :/

Autor: M....  24.07.2006 zgłoś

M25 dojechałaś? Przez te Twje nerwy przedwyjazdowe to ja nie będę mogła spać! Jak można było taką łagodną i spokojną kobietę aż tak wyprowadzić z równowagi!! Tylko osoba rozchwiana emocjonalnie mogła się tak zachować. Magda, olej!! I uważaj na trasie ...jakiejkolwiek. Najlepiej byś zrobiła dosiadając wierzchowca ze stepów .

Autor: Przyszła terapeutka do Gosi a  24.07.2006 zgłoś

..hehehe:)O tak moje rady są może i bardzo ubogie ..bo przeciez mozna streścić w kilku słowach panaceum na każdy ból i każdy typ nerwicy:)prawda 'Gosia' ?? Spotkajmy się w moim gabinecie za parę ładnych lat :) Pozdrawiam !

Autor: Przyszła terapeutka  24.07.2006 zgłoś

Do napisania o SKUPIANIU SIĘ NA SWOIH EMOCJACH (jako oczywiśćie jednym z tysiąca potencjalnych stresorów)skłoniła mnie pewna dama którą napotkałam w autobusie.Otóż opowiadała ona swojej koleżance iż ma ADD.Opisywała dokładnie jak to pozostawia w całym domu karteczki, ponieważ z roztrzepania nie jest skłonna nic zrobić!Pani terapeutka powiedziała jej:"Proszę absolutnie nie doszukiwać się niczego o swojej rzekomej chorobie(napisała jej to na karteczce;), prosze nie szperać w bibliotece". Pani jednak uznała iż nie rozumie owego postępowania i ona szuka dalej a jutro to ma juz zamówioną ksiązkę o ADHD i ADD.Dokładnie opisywała swój stan, widac było iż choroba jest jej życiem. Nie widac było w jej przemówieniu walki, tego co robi by jej było lepiej(poza NIEsłuchaniem terapeutki)głosiła jedynie co ją dręczy i jak jej objawy są ksiązkowe.To skłoniło mnie do napisania 'bardzo ubogiego posta' na temat korelacji PRZESZUKIWANIA stanu swojej duszy,dopasowywaniu sobie objawów z nerwicą. Przeczytawszy powyższe wypowiedzi,zdaję sobie sprawe iż wygranie z chorobą trwać moze wiele lat dlatego trzymam kciuki za was wszystkich .

Autor: emocje skupne  24.07.2006 zgłoś

Przyszła terapeutka i pyta pacjenta jak On może jej pomóc:(

Autor: jo-anna  24.07.2006 zgłoś

Ja nie mam nerwicy -to juz chyba galopujaca schiza!MOze to schematyczne ale moje zycie bylo pogmatwane od poczatku.Pozniej wielka milosc-jako forma ucieczki od rzeczywistosci.Nagle przebudzenie-rozwod- i pasmo niespełnionych ambicji.Mysli samobojcze ale chyba jestem zbyt wielkim tchorzem.Teraz mam przy sobie cudownego czlowieka a mimo to ciagle wypatruje jakiejs katastrofy-byc moze sama ja nawet prowokuje.Chyba jestem fatalistką,brak mi wiary w siebie i w szczesliwe zakonczenia.

Autor: Przyszła terapeutka do EMOCJE SKUPNE  24.07.2006 zgłoś

Hehehehe:)bardzo bawią mnie niektóre wypowiedzi- te ,że tak nazwę 'głupsze' - Do EMOCJE SKUPNE -kierując słowa do 'GOSIA' pisałam używając ironii:> heheh- pozdro :)(przetłumacze na - bez ironii-nie jest łatwo ułozyć panaceum na kazdy ból w krótkim texciku,każda historia wiąze sie z wieloletnią praca terapeuty oraz oczywiście pacjenta) Pozatym jeżeli używasz nomenklatury, której nie znasz -moja rada- lepiej jej nie używaj .Jest to bowiem... żałosne :)

Autor: CzirsBrejwe  24.07.2006 zgłoś

Nerwice to syf który zgotował nam za szybki tryb życia, ciągły podświadomy przymus starania się, aby być lepszym, ciągłe podświadome poczucie presji i bycia najlepszym. Robimy wszystko, dla wszystkich, a dla siebie nic i to jest najgorsze! A trzeba czasem olać robotę, olać znajomych, olać szefa, powiedzieć sobie NIE! nie bede już wiecej znerwicowanym kupasem i mimo, ze mam fałdy tłuszczu to ide na ten głupi basen, bo mam totalnie gdzieś wszystko i wszystkich. Liczycie sie tylko wy, wasze pragnienia i wasze ochoty. Koniecznie musi być wysiłek fizyczny, tudziez umysłowy. Bez tego ani rusz. Przedewszystkim nie należy sie dobijać swoim rzeczywistym, fatalnym stanem rzeczy-tzn nie nalezy zbyt mocno sobie uświadamiać, że ma się najgorzej, bo rodzice pili, bo ja nie mam miłości, ja tak bardzo chcialam stworzyć własną kochającą się rodzine, a tu NIC! Po pierwsze tak narzekając nic nie zmienimy, po drugie- mysląc cały czas o tym jak ja mam się źle i w ogole najgorzej wpędzi nas jeszcze bardziej w nerwice.Po trzecie- gdyby branie się w garść było najłatwiejszą robotą na świecie, to nie byloby tak łatwo się stoczyć, a trudno podciągnąć. Załóżmy, że życie ma się tylko jedno, więc walczmy o nie, żeby bylo nam jaknajlepiej, walczmy czasem egoistycznie- o swoje potrzeby, ale pomagajmy bliskim i ogolnie ludzkości, bo to w dziwny sposób uskrzydla. To było spojrzenie ze strony psychicznej:) A teraz z fizycznej- własciwe odżywianie- zbalansowana dieta, o unikaniu petów i alkoholu nie mówiąc.Wysiłek, wysiłek, wysiłek fizyczny, sport, sport, sport. I nie ma, że za gruby, za chudy, czy za stary. Powal w worek treningowy, rozpędź się na rowerze po wertepach i wyobraź sobie, że każdy wertep to twój problem, który przejeżdzasz, mijasz i juz go nie ma. Wasze życie jest w waszych rękach, a skoro chcecie dla siebie jak najlepiej, to czemu macie sie sobie nie oddać w 100 procentach? Pieprzyć zafajdany stres, jesteście najlepsi i możecie wszystko!

Autor: harna  25.07.2006 zgłoś

ja mam dopiero 17 lat, do okropnego stanu doprowadził mnie rok w miejscowym ogólniaku. Każda myśl o szkole nawet w wakacjw wywołuje u mnie smutek, agresje, wszystko po kolei. Każde małe potknięcie w szkole to dla mnie katastrofa która doprowadza mnie do załamania i przepłakania całego wieczoru. Nie wiem kto może mi pomóc, wszyscy tylko mówią, że nie powinnam się tak przejmować a ja nie potrafię. Mój przyjaciel pomaga mi jak może ale on też nie jest w stanie mnie z tego wyleczyć, rodzice nawet kiedy im o tym mówię traktują to jak jednorazowy incydent i właściwie nie traktują tego poważnie a ja się męczę. Moje ambicje przerastają moje możliwości i przez to nie radzę sobie z emocjami. Nie wiem kto może mi pomóc a nie chcę od razu iść do psychologa.

Autor: alicja  25.07.2006 zgłoś

no ja tez zauwazylam u siebie ta okropna chorobe cywilizacyjna, mam nerwice wiem o tym i nic nierobie by to zmienic. zle sypiam i mam koszmary wszystko mnie denerwuje , irytuje i drazni mam kochanego chlopaka a pomimo to nieradze sobie mialam ciezki okres ostatnio robilam 2 szkoly naraz i pracowalam jeszcze dodatkowo a teraz to wychodzi i jeszcze zdrowie mi szwankuje mam genetyczna chorobe jajnikow i w podswiadomosci boje sie ze niezajde w ciaze, niedawno mialam piata operacje kolana i chyba jeszcze jedna przedemna staram sie to wszystko odpychac od siebie ale moje zachowanie sama mnie zaskakuje placze z byle powodu wzruszam sie i placze ktos cos powie i ja placze wszystko biore do siebie i zaczynam tracic poczucie humoru nierozruzniam zartu od normalnego stwierdzenia wszystkiego sie boje mysle na zapas o wszystkim i wybucham krzykiem na bliskich jak sobie z tym samemu pomuc moze to jest jeszcze do wypedzenia samemu niechce isc do psychologa moze zaczne brac magnes i wtaminy i pozytywnie myslec przestane ogladac horory i tego typu filmy ale przy wzruszajacych placze bez sensu to est teraz studia i nerwówka sie nie skonczy . Alicja lat 21

Autor: Pozatym jeżeli używasz nomenklatury  25.07.2006 zgłoś

...to jest to żałosne Absolutnie się zgadzam Pozdrawiam:-)

Autor: A  25.07.2006 zgłoś

Ludzie,przestańcie się nad sobą użalać!Z tego,co piszecie wynika,że potraficie tylko narzekać zamiast działać(nie kieruję tego do wszystkich!).Rozumiem,że czasem trzeba sie wygadać.Mam jednak wrażenie,że większość osób chce tylko,żeby ktoś je pożałował.Żeby wygrać trzeba walczyć.Weźcie przykład z Ann,która po koszmarze,który przeszła potrafi jeszcze nastawić się optymistycznie do życia i próbować pomóc innym.Ona dała radę,to Wy też dacie! Pozdro!

Autor: MAGDA 25  25.07.2006 zgłoś

Tak,smutne to wszystko... Ale moi młodzi przyjaciele,macie wolę życia i zdobycze najnowszej medycyny.Człowiek który ma w sobie jakąś elastyczność,da sobie radę ze swoimi emocjami - wcześniej czy później.Jak trawa ,którą się przejedzie walcem - podniesie się w końcu,pięknie się zieleniąc. O wiele gorzej jest z tzw.człowiekiem silnym,któremu zawsze wpajano iż okazanie słabości,łzy i strach są grzechem .Takiego kogoś można tylko złamać...i to w sensie dosłownym.Jeżeli jeszcze w rodzinie są przykłady odebrania obie życia po stracie tego,co było drogie dla danego człowieka,to potomkowie mają zakodowaną pewność iż zawsze zostanie im takie wyjście.Trzeba tylko impulsu. Myślę iż ta pewność,wraz z oczekiwaniem na cios ostateczny jest też rodzajem nerwicy,co oznacza że ją mam,niestety.....i jak to dobrze ,że jestem tu anonimowo... I tu przyznaję rację gwieździe Caffe,nie podejmująć więcej dyskusji .Kibicuję swojej drużynie zawsze,nawet jeśli z I ligi spadnie do IV ;niestety jeżeli ktoś od zarania jest wyłącznie w tej IV,to szkoda fatygi.Prowokację też trzeba umieć zrobić.Można kląć,pić i palić....ale ślinić się publicznie...nie uchodzi...Pani już dziękuję.. Pozdrawiam wszystkich znerwicowanych,żegnając się bardzo serdecznie :-)

Autor: M....  25.07.2006 zgłoś

Tak wiele powiedziano na tym forum o nerwicy, że na moment oddam głos komuś , kogo bardzo cenię omawiając czy konsultując ten temat: Czym jest nerwica? Najkrócej mówiąc, jest chorobą emocji. Polega na wewnątrzpsychicznym konflikcie między naszymi świadomymi a nieświadomymi tendencjami. Nerwica nie ma nic wspólnego z organiczną strukturą i stanem nerwów człowieka w sensie anatomicznym i fizjologicznym. Nie jest uwarunkowana jakimikolwiek patologicznymi zmianami mózgu czy nerwów, lecz raczej nieświadomymi konfliktami psychicznymi, nad którymi nie panujemy. Konflikty wewnętrzne sprowadzają się najczęściej do: zderzenia dążeń jednostki z możliwościami ich urzeczywistnienia, sprzeczności między obowiązkami a potrzebami, rozdarcia między pragnieniami a normami etycznymi. Przykładem nieuświadomionego konfliktu wewnętrznego jest poczucie obowiązku pozostania z partnerem ze względu na dzieci, jego chorobę, warunki ekonomiczne, przy jednoczesnym pragnieniu stworzenia sobie innego, lepszego związku niż ten, w którym się żyje. Podobnym konfliktem jest sprzeczność między dążeniem do wejścia w związek emocjonalny z partnerem a pragnieniem swobody i niezależności albo - u młodych ludzi - potrzeba usamodzielnienia się od rodziny, której towarzyszy sprzeczny z nią lęk przed dorosłością. Według prof. Erwina Ringela, dyrektora Instytutu Psychologii Lekarskiej Uniwersytetu w Wiedniu oraz kierownika Oddziału Psychosomatycznego w Uniwersyteckiej Klinice Psychiatrycznej, nerwica jest - na poziomie głębszych poziomów psychiki - przeciwieństwem rozwoju i samorealizacji człowieka. W przebiegu nerwicy człowiek poddaje się samodestrukcji cząstkowej lub całkowitej. Zamiast stawania się tym, kim mógłby się stać, rozmija się sam ze sobą. A od siebie dorzucę jedno: macie problem, idźcie do specjalisty. Punkt wyjścia w rozwiązaniu problemu jest bardzo ważny! A do Magdy 25 prośba gorąca. Wiem, ze masz dobre intencje, ale przemyśl CO chciałaś powiedzieć a co powiedziałaś w zakończeniu swojej wypowiedzi. Nie mam czasu wchodzić na topiki bo mam strasznie dużo pracy (pokrewnej tematowi), ale teraz zareagowałam po konkretnym telefonie który ktoś do mnie wykonał "Odpal kompa i przeczytaj wypowiedź ....! " Pomyśl. Zanim zaczniesz pisać , pomyśl. Bo piszesz ciekawie, pięknie i biglem ale... Dziękuję za możliwość prześledzenia paru stanowisk. Pozdrawiam i życzę ...dobrego. Wiele dobrego.

Autor: ja  25.07.2006 zgłoś

Ja też od pewnego czasu denerwuję się wieloma rzeczami. Wracam do spraw sprzed kilku lat, rozpamietuję je, sprawdzam dawne dokumenty. To jest jak obsesja. Mam coraz częściej ściśnięte gardło, nie mogę jeść, obsesyjnie myślę o tym, ze coś zaniedbałam, że czeka mnie jakaś kara. Strasznie mnie to męczy. Przechodzi na kilka dni i znów się pojawia. Ten straszny lęk. Jestem już tym zmęczona, ale nie umiem sobie poradzić. Łagodne ziołowe tabletki uspokajajace nie działają...

Autor: Osnowa  25.07.2006 zgłoś

Magda 25. Piszesz z biglem to fakt, ale z biglem dajesz riposty na poziomie.... no właśnie, poniżej poziomu a to już o czyms świadczy. My Pani również dziękujemy!!!!

Autor: salma  25.07.2006 zgłoś

właśnie siedzę z pracy i ściska mnie w klatce piersiowej, jest mi duszno , żle, mam wrażenie, że zaraz eksploduje, czuję że chcę uciekać , ale nie wiem dokad i dlaczego, moze problemy mnie przerastaja? mam dopiero 30 lat a moje zycie sie rozwala mam dwie śliczne córeczki i doswiadczenie życiowe takie jak 60 latka chyba mój mąż odszedł ode mnie jakieś półtora roku temu to było tak przykre dla nas że nawet po tym czasie łzy ciekna jak sobie przypomnę, odszedł jak tchórz, uciekł z domu i nic go nie interesuje, odszedł do 18latki pewnego dnia spakował sie i wyszedł , tak poprostu, bez żadnej rozmowy, nic ,została pustka i latanie z dziecmi po psychologach i z sobą tak mam wielka nerwicę, kilka razy lądowałam w szpitalu cała zdrętwiała,lekarz powiedział mi że jestem wartosciowym człowiekiem i prawdziwe wartości się dla mnie liczą i to kiedyś zaprocentuje ale co z tego jak teraz nie panuje nad swoim życiem, czuję że jestem nic nie warta, pomimo tego że jestem osoba wykształcona i mówią że jestem ładna, to mam tak niskie poczucie własnej wartości że brak mi sił do walki o siebie, nie moge oddychać całą piersią , mam lęki, fobie, ciągle mi się wydaje że jestem chora, czytam o chorobach różnych w ksiązkach medycznych , jest mi żle, mam objawy wszystkich najgorszych chorób, a tak naprawde to moja dusza jest bardzo chora i żaden psycholog i psychiatra mi nie pomógł, faszerowali mnie lekami, po których nawet pracowac nie mogłam, o rozmowie nie było mowy, bo kazdy byle szybciej,przepisał leki i cześć mam wrazenie że to co miałam juz przezyc to przezyłam i nic już dl;a mnie nie ma na tym świecie żyje(a raczej wegetuje , nic mnie nie cieszy) dla moich dwóch córeczek kochanych, sa dla mnie wszystkim ale eh co to za życie

Autor: Pan siedzący obok ...  25.07.2006 zgłoś

agresja...agresja...agresja....mściwość My Pani mówimy: to nie są riposty na poziomie, to wogóle nie sa riposty. To jest skrzywienie kliniczne i paniczny lęk przed krytyką. Domniemaną , wydumaną. Przeczytałem wszystkie, tak WSZYSTKIE wypowiedzi spod tego nicku. Jestem facetem o bardzo wyważonym oglądzie świata i ludzi który po takich forach biega tylko czasami, na potrzeby moich pacjentów. Dla Jej własnego dobra życzę szalejącemu nickowi dobrego specjalisty. To nie wstyd. My naprawdę znamy różne przypadki, ktoś zawsze pomoże. Proszę nie mścić się na sobie za cudze , choć rodzinne przypadłości. To co osoba prezentuje nie zaboli nikogo tak, jak ją samą. Widz po spektaklu wychodzi, Ty po spektaklu zostajesz sama ze sobą. Facet do bólu neutralny jakich wielu w tej "branży". I życzę Ci dobrze, tylko dlatego zdecydowałem się na ten wpis.

Autor: Psychiatra (prawdziwy!)  25.07.2006 zgłoś

Nie kryję ,że ten materiał czytam w towarzystwie dwu innych osób z którymi na codzień pracuję. Jestem zdumiona tym co widzę. I mam takie pytanie do właścicieli tego portalu: czy wchodząc z tak poważnym tematem nie macie Państwo moralnego obowiązku zatrudnienia do moderowania i komentowania osoby z wiedzą , zrównoważonej i odpowiedzialnej za słowa? Nie można takiego tematu puszczać na żywioł komentarzy kogoś, kto swoją wypowiedź kończy informacją o możliwości popełnienia samobójstwa ! Czy obsługujący portal śpią? To jest najzwyklejsza społeczna granda! Bez względu na to KTO zawiaduje tym statkiem o2. tu nie może być bezkarności. Potwierdzali to wcześniej moi studenci i potwierdzają moi pacjenci. Net nie może tak krzywdzić ludzi popisami ich "erudycji". Do prowadzenia takiego tematu niezbędne są uwagi specjalisty.

Autor: ?????????  25.07.2006 zgłoś

:-) :-)))))))))))))))))))))))))))) ???????????????????? Tyle trudu ???????????? ....czyżby i tu udało mi się zdobyć przyjaciół ?....

Autor: jenny  25.07.2006 zgłoś

ja mam dopiero 22 lata i czuje, ze robie sie coraz bardziej nerwowa, placzliwa, a moja wiara w siebie maleje z kazdym dniem... zawsze bylam radosna osoba, dusza towarzystwa, cieszylam sie kazdym dniem...do czasu kioedy poznalam mojego obecnego chlopaka. Zrezygnowalam dla niego ze studiow( glupia), wyjechalam do Anglii, gdzie znam tylko jego, zamieszkalismy razem i przez jakis czas bylo super...a potem sie zaczelo... korespondowal z innymi dziewczynami przez internet, krzyczal, na mnie, nie slucha moich opinii i narzuca swoje...siedze ciagle w domu, a jak wychodze to ciagle sama, bo on ze mna nie wyjdzie, bo mowi, ze kontroluje czy on patrzy na inne kobiety... nie czuje, ze mnie kocha...boje sie wrocic do kraju, boje sie opinii ludzi co mnie przed nim ostrzegali... kiedy placze, mam trudnosci z oddychaniem, nie moge zlapac powietrza...rece mi sie trzesa i czuje sie bardzo samotna...nie wiem co mam robic, moje marzenia rozprysly sie w pyl, ambicje wyparowaly, chce cos z tym zrobic ale czuje sie zbyt slaba...nie chce reszty zycia spedzic w domu lub miec prace poniej moich ambicji. jestem inteligentna i ladna, ale co z tego, skoro nie ma nikogo kto mnie wspiera..

Autor: Konrad  25.07.2006 zgłoś

Mam 26 lat. Domyslałem się juz od jakiegoś czasu, że mam nerwicę. A może mam coś po prostu zbliżonego. Od dzieciństwa niczym się nie wyróżniałęm, zawsze najsłabszy( w sporcie), nieśmiały wobec płci przeciwnej, małomówny. już po podstawówce coraz bardziej wychodziły problemy z nawiązywaniem kontaktów zarówno wśród dziewczyn jak i chłopaków. Coraz większy brak pewności siebie, nieśmiałość i problemy w komunikcji z ludźmi zaczęły mi przeszkadzać. Ale w ostatnich latach zdałem se dopiero sprawę, że niemal brak mi kumpli, o koleżankach nie wspominając. Nigdy nie miałem dziewczyny. Niedawno zacząłem się z jedną umawiać. Było fajnie, miałem wszystko czego potrzebowałem, lecz szybko zaczęło się coś psuć. Przestałem być jedynym obiektem zainteresowania. Gdy po wielu latach pustki ktoś się trafił, nagle równie szybko się to skończyło. I znów jestem sam. Podziałało to na mnie bardzo przygnębiająco. Często o tym myślę. Kolejne niepowodzenia działały na mnie coraz gorzej. Zacząłem myśleć coraz bardziej pesymistycznie, nie mam apetytu, mało jem, brak mi wiary w przyszłość. Po tym rozstaniu jest jeszcze gorzej. Wszystko wróciło do szarej rzeczywistości. Zaczynam się w tym pogrążać. Jest coraz gorzej. Jestem coraz bardziej przygnębiony, zaczynam robić się nerwowy, potrafię czasem na kogoś wrzasnąc z dość błachego powodu, czasami przygnębienie zaczyna zastępować nerwowość. Sprzyja temu atmosfera w domu, tzn brak prywatności, wtrącanie się w nie swoje sprawy. Widzę że dzieje się źle i nie radzę sobie z tym. Nie wiem jak podejść do dziewczyn, co zagadać, jak potoczyć to dalej. I to powoduje rosnącą frustrację. Nie chcę być sam, ale do tego to wszystko zmierza. Nie wiem co będzie dalej - za kilka lat. Nudzi mnie moje życie, nie widzę w nim sensu, czasami mam go już dość. :(

Autor: DarkAngel  25.07.2006 zgłoś

Mam 17 lat i już od dawna podejżewałam, że mam nerwice ale wolałam nie dopuszczac do siebie tej myśli.Dopadaja mnie silne skurcze łydek(zawsze myslałam, że są one przyczyną niedoboru magnezu jednak gdy zaczęłam go spożywać nie skutkowało).Mam problemy ze snem, stany lekowe, huśtawki nastroju:rycze z byle powodu, a zwłaszcza gdy dopada mnie bezsilnosc,codziennie mam depresje, trzęsą mi się ręce, bolą mnie mięsnie, wkurza mnie wszystko dookoła, nawet najmniejsza błachostka jest w stanie wyprowadzic mnie z równowagi, mam bóle w klatce piersiowej, bóle głowy.Czasami na sama mysl o jedzeniu jest mi niedobrze i wtedy wpycham w siebie pokarm zeby nie zemdlec.Nadmierny stres towarzyszy mi na codzien.Panicznie boje sie samotnosci, i dlatego na sile szukam sobie faceta, zeby miec kogos zawsze przy sobie."przyjaciele" po 11 latach pokazali czego sa warci i nagle sie ode mnie odwrocili.Na rodzinie nie moge wogole polegac.Naszczescie teraz w wakacje jest troche lepiej, poniewaz pracuje i przy zyciu trzymaja mnie znajomi z pracy.Juz nie raz się ciełam.Jestem agresywna. Zawsze byłam spokojna i cicha osoba a teraz gdy tylko ktos powie cos co mi sie nie spodoba ale zrobic cos nie tak od razu wydzieram sie na niego i dostaje białej goraczki.Boje sie sam na sam spotkac z chłopakiem, nawet jesli jestesmy razem! To jest chore! Mam tego dosc:( W roku szkolnym gdy trzeba sie nauczyc np. na sprawdzian moge godzinami siedziec czytajac ksiazki ale i tak nic nie zapamietam. Nie moge wysiedziec i ustac spokojnie. Zawsze musze miec czyms zajete rece bo inaczej zaczynam stukac palcami o stolic lub o kolana a gdy siedzie to ( jak to mawiaja) hustam diabła na nodze:( Nie pojde do psychologa bo za dobrze wiem co powiedza. I tak w niczym nie pomoga wiec po co wogole marnowac na nich czas i dodatkowo dokładac sobie stresu. Pozdrawiam.

Autor: Konrad  25.07.2006 zgłoś

Mam 26 lat. Mój problem jest pewnie błachy. Nie radzę sobie z płcią przeciwną. Nie potrafie umwiac się z dziewczynami. Jestem nieśmiały, małomówny i brak mi pewności siebie. Niestety z biegiem czsu problem ten narasta. Prawie codziennie jetem przygnebiony, w kiepskim humorze. Juz nic mnie nie bawi. Znajomości z gg mnie nużą, bo to nie to samo co rzeczywistość, ale nawet i tam jest problem z komunikacją. Nie potrafie rozmawiać. Jestem już mocno sfrustrowany swoim życiem. Brak umiejętności nawiązywania kontaktów z dziewczynami powoduje u mnie częsty stres, zdaję sobie sprawę z niemożności pokonania tego problemu, oraz z tego że coraz bardzij to we mnie narasta. Czasami reakcją na to staje się nerwowość. Mam 26 lat i tylko raz na poważnie spotykałem się z dziewczyną. Lecz jakies pół roku temu sie to skończyło. I teraz jest jeszcze gorzej. Czasami miewam już dość swego życia. Nie moge odnaleźć swojego miejsca w tym świecie. Mam niewielu kolegów, jeszcze mniej koleżanek. I zupełny brak zainteresowania ze strony płci przeciwnej. Gnębi mnie to niemal codziennie. Myślę o tym cały czas, nie daje mi to spokoju. Już prawie nic mnie nie cieszy. i wszystko zmierza jedynie ku pogłębieniu uczucia samotności, braku kceptacji, niemożności zmiany tego stanu. Mam już wszystkiego dość. :(

Autor:  25.07.2006 zgłoś

hmm, myślałem że pierwszy tekst nie zapisało stąd napisałem drugi. Podobny. znów wpadka :(

Autor: Kejcik  25.07.2006 zgłoś

Mam podobny problem co i Konrad

Autor: aga  25.07.2006 zgłoś

nie ma wpadki. Chyba nauczyłeś się tak myśleć o sobie. Spróbuj zapisać się na jakiś kurs, może taniec lub coś w tym stylu.Jak będziesz zamykać się w sobie to nigdy nie powiększy się krąg twoich znajomych. Jesteś młodym człowiekiem ciesz się tym. więcej się uśmiechaj się do siebie i do innych.

Autor: maria  25.07.2006 zgłoś

juz od dziecka bylam osoba strasznie nerwowa denerwowalam sie zawsze przed wiekaszym wydazeniem w mojim zyciu gdy czegos sie balam zawsze zasypialam i w snie wyobrazalam sobie ze jakos to sie wszystko dobrze ulozy wychowywala mnie mam bo ojciec umarl jak mialam 15 lat od tamtego czasu nie mialam juz dziecinstwa 3 lata pozniej zmarla moja mama mialam raka to byl totalny szok dla mnie nie moglam sie z tym pogodzic zostalam kompletnie sama pomyslalam chcialam zasnac i zapomniec przeczekac az wszysko sie skonczy i jakos ulozy moja nerwica zaczela sie od tego ze nie moglam zasnac w nocy pewnego wieczoru obudzilam sie bardzo zoztrzesiona nie moglam sie uspokojic serce walilo mi jak szalone i draznil mnie kazdy odglos sasiadka zadzwonila po karetke lekarz stwierdzil u mnie nerwice i powiedzial ze musze udac sie do psychologa wiec poszlam jednak nie moglam wydac z siebie zadnego slowa poniewaz przez caly czas plakalam nie potrafilam nikomu powiedziec jak bardzo mi przykro ze nie mam nikogo kto mi pomoze rodzina tez sie odemnie odwrocila bo stalam sie ciezarem dla niech kiedy chcialam opowiadac jak bardzo mi jest zle i jak cierpie psycholog przepisal mi tabletki po ktorych mialam odzyskac radosc zycia i w koncu wyspac sie pewnego dnia doszlam do wniosku ze zadne leki mi nie pomoga dopuki sama sie z tym nie uporam a moja depresje i nerwice uleczyl pies to moze wydac sie smieszne ale wiedzialam ze ktos na mnie czeka ze ucieszy sie gdy wejde do domu i bedzie przy mnie gdy bede zasypiac dzis minely juz 2 lata od smierci mojej mamy mysle ze jakos sobie radze ale moje nerwy sa juz spokojniejsze ale jednak bardzo sie denerwuje i przeraza mnie mysl co bedzie dalej.......

Autor: niezapominajka  25.07.2006 zgłoś

Witam! NERWICA- myślę, że często Ludzie Ludziom zafundowali to cierpienie. Z życia trudno wyeleminować cierpienie: chorobę, śmierć bliskich, problemy finansowe. Wiem, wiem NIKT nie obiecywał, że będzie Łatwo. Ale tak niewiele nieraz potrzeba w trudnych chwilach: ciepłe słowo np.będzie lepiej, jestem z Tobą ..... Pomagają nieraz środki farmkologiczne ale chwilowo. Trzeba SIEBIE dobrze poznać, zrobić TESTY u dobrego psychologa, wyciągnąć właściwe wnioski, bo tak naprawdę na tę chorobę jesteśmy skazani na całe życie ONA jest tam gdzieś w tle. Dlatego DOBRZE, że istnieją jeszcze tacy, którzy poprostu będąc razem, próbują sobie pomóc, doradzić, coś podpowiedzieć. pozdrawiam:)

Autor: POLA ;)24  25.07.2006 zgłoś

JA NADAL Z NERWICA WALCZE OBJAWY MAM BARDZO CIEŻKIE, DRETWIENIE LEWEJ STRONY CIAŁA, REKA , NOGA, MIGRENY, MDŁOŚCI, NAPADY GORĄCA, ZABÓRZENIA WIDZENIA, DRESZCZE, DUSZNOŚCI, PALPITACJE, SKÓRCZE NEREK, DRGAWKI MIĘŚNI, TRZĘSĄ MI SIĘ RĘCE, PRZEZ 3 TYGODNIE NIE WYCHODZIŁAM Z DOMU, NA POGOTOWIU BYŁAM 2 RAZY, I U NEUROLOGA PANI DOKTOR ODPRAWIŁA MNIE Z KWITKIEM DALA RECEPTE NA ATARAX SRODEK USPOKAJĄCY ALE NIE POMÓGŁ, 2 TYGODNIE PÓŹNIEJ PO WIELKICH MĘCZARNIACH POSZLAM DO LEKARZA RODZINNEGO Z PŁACZEM POWIEDZIAŁAM CO MI JEST .... DOSTAŁAM ZASTRZYKI WITAMINOWE I SRODKI USPAKAJACE, PO 4 ZASTRZYKACH OBJAWY TROCHE PRZYGASŁY ALE NADAL ODCZUWAM CZASEM NAPADY LĘKU , MROWIENIA, ALE JEST LEPIEJ ;) PRZEDEMNA JESZCE PEWNIE DŁUGA DROGA BY DOJŚĆ DO SIEBIE .... A POWÓD ?????? NIEWIEM NIE ODCZUWAŁAM ZADNYCH WIELKICH STRESÓW, NIE MIALAM WIELKICH PROBLEMÓW ...... ZAŁUJE TYLKOI ZE ZLEKCEWARZYŁAM OBJAWY NA POCZĄTKU I NIE POSZŁAM DO RODZINNEGO ODRAZU MOZE JUZ BYM BYŁA ZDROWA I MOGŁA WRÓCIC DO NORMALNEGO ZYCIA ...........

Autor: magda25  25.07.2006 zgłoś

Ja mam 9identyczne objawy jak Pola tylko do tego dochodza napady agresji. Wszystko dlatego, ze mam klopoty w malzenstwie, a niedawno dowiedziala sie, ze jestem w ciazy!!! Boje sie, ze to wszystko moze miec wplyw na dziecko.

Autor: 2magda25  25.07.2006 zgłoś

DOPIERO ZAUWAZYLAM, ZE JESTEM JUZ DRUGA MAGDA 25

Autor: Agata.41  25.07.2006 zgłoś

Mam te same problemy co wy i wiem na pewno ,ze trzeba iść do specjalisty.jak nie pomoze jeden ti do drugiego.same leli to za mało .Trzeba wyjsc do ludzi.siedzenie samej w donu pogłebia tylko depresje i złe mysli.Pozdrawiam goraco.Agata

Autor: harna  25.07.2006 zgłoś

czy jest jakas możliwość kontaktu z psychologiem przez maila albo coś w tym stylu? Znalazłam tylko płatne oferty a nie stać mnie na wysłanie drogiego smsa. Zna ktos z was moze kogos takiego...?

Autor: pytająca/y  25.07.2006 zgłoś

Aaaa.... właśnie podobno internet to Super Sprawa. Bank Wiadomości i Możliwości... Mamy takie samo pytanie co Autor: harna

Autor: Mistyk  26.07.2006 zgłoś

Witam wszystkich znerwicowanych! Przyczyną nerwicy nie są na pewno : nieudane związki z mężczyznami, stresująca praca, nieudane życie seksualne itp. Oczywiście to jest nerwicogenne, ale wtórne, aby wyjść z nerwicy musimy zająć się pierwotnymi przyczynami, a nie wtórnymi. Przyczyny zaburzeń emocjonalnych mogą wynikać ze złych relacji dziecko-rodzic, z jakiś traumatycznych przeżyć, z ciężkiego porodu, z poprzednich wcieleń. Wiem co piszę sam chorowałem na nerwicę i depresję 10 lat, ale przeszedłem gruntowną psychoterapię, i jestem zdrów, to znaczy nie mam lęków, depresji, jestem spokojny i szcześliwy. Polecam ustawienia Helingerowskie, terapię Gestalt, reberting, analizę jungowską. Pokój z samym sobą jest możlwy!!!!!

Autor: sponge  26.07.2006 zgłoś

dziecinstwo i okres dojrzewania spedzilam jako ciche, wstydliwe dziewcze. wstydzilam sie wszystkiego i wszystkich. ogryzalam paznokcie do krwi; pamietam dzien, gdy wybieralam sie do kosciola. to bylo jedno z moich wyzwan: stac w tlumie ludzi z wrazeniem, ze cie oceniaja, krytykuja. zawsze czulam sie brzydkim dziewczatkiem. owego dnia zawrocilam z drogi. dopadl mnie tak potworny lek. ukrylam sie w pokoju i przeplakalam spora chwile. ale! innego dnia, moze rok, dwa lata po incydencie z kosciolem, niemal doslownie: tupnelam noga w zlosci na sama siebie; powiedzialm sobie, ze tak dalej byc nie moze! ze nie chce strawic zycia siedzac w kacie i bojac sie wszystkiego i wszystkich. obserwowalam kolezanke z liceum (bardzo pewna siebie) i zdecydowalam, ze wezme z niej przyklad. bylo cholernie trudno, ale udalo sie. wyszlam z kata i choc pod mina `odwaznej` kryje nadal swoje leki, jest lepiej. jestem bardzo towarzyska ale mam swoje ciche dni. nie siedze w pokoju i nie ogladam swiata przez szybe. ciesze sie, ze odwazylam sie powalczyc z soba sama. nadal ogryzam paznokcie gdy dopadaja mnie slabsze dni czy pomimo, ze `chodze na rzesach` nie moge zasnac czy, ze serce wali jak oszalale. mam tak nadal ale nie tak czesto. wypracowalam dziwny mechanizm: nie myslec. na sile staram sie nie myslec o czyms co wzbudza lek, czy wmawiac sobie, ze to nieistotne; albo, ze jesli nie kazdy to wielu, wielu ludzi ma podobnie. rzecz jasna, jak kazdy mechanizm i ten jest zawodny ale czesciej pomaga. mam tez uzasadnienie swoich problemow: jestem wrazliwym czlowiekiem. tak samo jak wrazliwi jestesmy na piekno i dobro, tak samo mocno na zlo i chlod. tak zwyczajnie. a to nie jest przeciez powod do winy, nieprawdaz???? ;-) czy slonce, zielen drzew i usmiech oczu drugiego czlowieka nie sa wystarzcajacym powodem by cieszyc sie egzystencja ??? p.s. jakby nie bylo, jutro zaopatruje sie w magnez... ;-))

Autor: MŁODA OSÓBKA  26.07.2006 zgłoś

MAM 17 LAT. CZESTO KLUCILAM SIE ZE SWOJIM CHLOPAKIEM Z KOTRYM JESTEM OKOLO 2 LATA. KOCHA MNIE ALE POTRAFIL SIE PRZYCZEPIC O BLACHOSTKI I ROBIC TAKA AWANTURE I WMAWIAC MI ZE ODEJDZIE ZE TO ZE TAMTO. JEST POWAZNYM CZLOWIEKIEM MA 21 LAT I SADZE ZE NA TYLE JEST DOROSLY ZE WIE CO MOWI I BIEZE ZA TO ODPOWIEDZIALNOSC. TE KLUTNIE RWALY 3 MIESIACE , WSZYSTKO BYLO OK POZNIEJ ZACZELAM BUDZIC SIE W NOCY , WOGOLE NIE MOGLAM SPAC CZEKALAM TYLKO AZ BEDZIE RANEK, ZACZELAM MIEC ROBIONE PRZEROZNE BADANIA BO MIALAM BOLE W KLATCE PIERSIOWEJ PRZY KTOREYCH PLAKALAM 3 RAZY DZIENNIE BOLU , ZWIJALAM SIE W KULKE I PRZEZ OKOLO POL GODZINY CIERPIELAMA, MIALAM ROBIONE BADANIA OD USG BRZUCHA , USG SERCA, DO USG TARCZYCY, ALE WSZYSTKO BYLO OK, MIALAM ROBIONE RTG PŁUC, I NAJGORSZE GASTROSKOPIE. W OSTATNIM BADANIU WYSZLO ZE MAM PRZEKRWIONY ZOŁĄDEK OD TYCH WSZYSTKICH NERWÓW, ZALOZYLI MI TAKZE PEWIN APARAT , CISNIENIOMIERZ TAKI ZE NA PASKU NA BRZCHU BYLO PUDELECZKO A CO 15 MINUT PRZEZ 24 SAM ZACZYNAL SIE POMPOWAC I MIEZYC MI CISNIENIE W ŁAPIE. WYSZLO TRAGICZNIE MAM BARDZO NISKIE CISNIENIE NAWET GDY SIE DENERWUJE TO MI NIE ZA BARDZO ROSLO. POWYZEJ 90 NIE ZAREJESTROWALO TO URZADZENIE CISNIENIA I JAK NA SWOJ WIEK MAM BARDZO SLABY PULS, DALI MI DUZO LEKOW KTORE MI WOGOLE NIE POMAGALY, NERWY DALEJ BYLY AZ WKOCU STALO SIE. SZLAM PO ULICY CALA W NERWACH I STRACILAM PRZYTOMNOSC. ON BARDZO SIE PRZESTRASZYL. BYLAM U WIELU SPECJALISTOW MIALAM ROBIONE EEG. I TERAZ JUZ JEST ZA POZNO , MAM ZEPSUTE NERWY

Autor: mayday  26.07.2006 zgłoś

Wszystkim cierpiącym z całego serca współczuję i również z całego serca życzę im poprawy zdrowia.Ja męczę się juz kilka lat i w różny sposob probuje sobie radzic ze swoim lękiem, ktory juz teraz wiem jest we mnie . Nerwica jest to okropny psychiczny i czasem tez fizyczny bol, ktory uniemozliwia normalne zycie i nawiazanie normalnych relacji z ludzmi. Ja poszlam w strone samoakceptacji i odbudowe milosci do siebie poprzez modlitwe, powtarzanie w myślach pozytywnych opinii o sobie sprawianie sobie drobnych przyjemności. Wiem ze w moim przypadku jest to dosc gruntowne zachwianie poczucia bezpieczenstwa i zablokowanie roznych emocji ktore czasem czasem a zwłaszcza zlość probuje bezpiecznie (nie na ludziach) rozladowac.Ale leki biore i nie wiem jak bedzie dalej. Kochani zycze wam duzo radosci , ona na pewno nie zaszkodzi a może pomoże. Zauwazyłam że radość jest zdrowiu tak potrzebna jak tlen i pożywienie.

Autor: Mistyk  26.07.2006 zgłoś

Witam ponownie W problemach emocjonalnych może pomóc tylko specjalista psychoterapeuta, nie polecam psychiatrów, oni przepisują tylko leki, działają one tylko na objawy, a przyczyna jest nietknięta. Oczywiście jeżeli trzeba, należy brać leki, ale łączyć to psychoterapią. Z tego co piszecie wynika, niestety, że gdzie indziej szukacie przyczyn swoich problemów, a gdzie indziej one są. Nie wiem czy to wynika z niewiedzy, czy ze znanego mechanizmu wyparcia i racjionalizacji. Samemu poradzić sobie z problemami emocjonalnymi nie można, jest to walka z wiatrakami. Na początku psychoterapia, a dopiero póżniej można rozwijać się samemu(tzw.autoterapia). Gdy my się zmieniamy zmienia się cały świat!!!

Autor: Dzisiejszym solenizantkom całusy i uściski  26.07.2006 zgłoś

Robię Wam Drogie moje "zskoczka". Kiedy to odkryjecie możecie mnie uściskać:-). Niech Was zło i głupota omijają i tacy nerwicowcy któtych macie aż nadto każdego dnia. Pięknych chwil a kwiaty na biurkach są ? Mowa! Czekam na "odkrycie" i buziaki. Marek tu się mnie nie spodziewacie, prawda? M.W

Autor: Izabela  26.07.2006 zgłoś

Ja mam dopiero 18 lat ale cierpie na nerwice od 3 lat.Wszystko zaczeło sie gdy poszłam do liceum. Wysokie wymagania, które mi stawiano, ciągły stres oraz ciągłe obniżenie samooceny spowodowały ten straszny problem. Niepotrafię sobie z tym poradzic. Ciągle jestem zfrustrowana i zdenerwowana. Mam napady agresji, jestem przeczulona na dźwięki i ludzi,ciągle płacze a czasemnie moge zasnąć.Czuje że moje życie jest bez sensu i nie potrafie sie odnaleźć.Często ludzie się śmieją gdy wspomne o nerwicy.Pewnie dlatego, że sami nigdy nie mieli tego problemu. U lekarza nigdy nie byłam gdyż zawsze sie zastanawiam czy mam rację z tą nerwicą i czy lekarz nie zbagatelizuje mojego problemu. To przecież takie częste...

Autor: ewek  26.07.2006 zgłoś

Ja mam dopiero 19 lat a juz mam wrazenie ze moje zycie jest cale do dupy, po raz kolejny zostalam odrzucona przez faceta, na ktorym mi nadal zalezy a na dodatek mam problemy z dostaniem sie na studia, to wszystko ma wplyw na to jak sie zczynam czuc. Bardzo czesto jest mi duszno, nie potrafie zlapac oddechu, bole w klatce piersiowej i tym podobne rzeczy. Czesto tez placze, praktycznie na wszystkich wolnych piosenkach. A jeszcze bardziej przygnebia mnie fakt ze caly czas musze robic dobra mine do zlej gry, przed wczoraj mialam urodziny, smialam sie dosc czesto ale w glebi serca czulam ogromny bol, nadal go czuje. Mam duzo przyjaciol ale nie chce ich zanudzac moimi problemami bo boje sie ze mnie nie zrozumia. Nie wiem co ze soba zrobic. Pozdrawiam wszystkie smutne dusze.

Autor: szatański pomysł:-)  26.07.2006 zgłoś

Dzięki za cudny bukiet i ...żart. Nie przyszło mi do głowy aby dziś wchodzić na o2! Ty kpiarzu z wrzosowisk:-) Mira za Anię nie odpowiadam, tkwi na Kom.Kred. ale ja uśmiałam się serdecznie M:-)

Autor: MIKA  26.07.2006 zgłoś

Witam. Ja chciałabym się z wami podzielić tym, co mnie się przydarzyło. Artykuł traktuje o nerwicy... i ja też ją mam, ale innego rodzaju. Mam nerwicę naczyń krwionośnych (tzw. akrocyjanoza). Nigdy wcześniej nie słyszałam o takiej chorobie. Wszystko zaczęło się od tego, iż zaczęły mi puchnąć palce u rąk. Obrzęk nie schodził przez 3 miesiące, palce bolały, pojawiły się na nich małe rany. Po gruntownych badaniach (naczyń krwionośnych, płytki paznokcia, itp.) dowiedziałam się wreszcie co tak naprawdę mi dolega. Jest to choroba, z którą można żyć. U mnie zwykle uaktywnia się zimą. Muszę tylko uważać na ręce; dbać, aby nie były narażone na nagłe zmiany temperatury; unikać urazów; i przede wszystkim nie denerwować się! Jak widać nerwica może przybierać różne formy... Życzę wszystkim pogody ducha i dużo uśmiechu! :)

Autor: DarkAngel  26.07.2006 zgłoś

Witam ponownie. Dzisiaj nad ranem gdy byłam w pracy miałam "napad". Tak mnie zdenerwowały dziewczyny, które mi przydzielono na linie produkcyjna, że nie wytrzymałam i wydarłam sie na nie tak, że wszyscy zamilkli i patrzyli na moje wyczyny:( Po tej "scenie" długo nie mogłam się uspokoić. Cała sie strasznie trzesłam i nie mogłam opanować drżenia całego ciała. Jakiś czas później dostałam jeszcze silnych skurczów, które mam do tej pory. Naszczeście już nie tak silne jak przedtem. Wogóle nie mogłam chodzić. Ostatnio gdy byłam tak zdenerwowana(przedwczoraj) zaczęło mnie paraliżować z jednej strony i czułam jakby ktoś z całej siły ściskał mi żołądek i nerki:( Chyba wkońcu pójde do lekarza bo juz nie mam siły a moze pomoga mi jakieś leki. Naszczescie w tym roku jeszcze nie zdarzyło mi sie zemdlec. Bardzo czesto jest mi słabo ale "panuje" nad tym.

Autor: cheetoska  26.07.2006 zgłoś

do Salmy, czytając to co napisałaś poryczałam się jak bóbr, ja mam taką samą sytuację tylko na własne życzenie, po 13 latach bycia z mężem brutalem i zazdrośnikiem rozwód był dla mnie wyzwoleniem, myślałam że odetchnę, niestety moje serce nie idzie w parze z rozumem i teraz czuję się tak jak Ty, i myślę o tym ciągle i nie mogę się pozbierać..strasznie mi

Autor: padaka  26.07.2006 zgłoś

ja mam 31 l. Dre się - na męża. Zatyka mnie w piersiach,awanturuje się - biję go. On wie, że mnie po części do tego doprowadził. Ale ciągle jest to samo. teraz jeszcze żłopię masę kawy. Mamy 3 dzieci. Mieszkamy z dala od rodziny (za granicą). Mąż praktycznie nie ineresuje się domem i rodzinnymi sprawami. Coraz częściej mam napady eksplozji - wtedy zucam czym popadnie - zabiłabym go najchętniej. Przeszkadza mi że się kręci, śpi, je - a innym znowu razem lepię się do niego - bo boję się samotności,ciszy - tego że nie mam w nikim oparcia. Ciągle boję się przyszłości, martwię się o pieniądze, aprzede wszystkim o to, czy mi on znowu jakis nr wykręci (zapomni o dzieciach, napije się, nie zrobi czegoś ważnego). teraz czepiam się już byle czego, np. że nie tak odłozył szczoteczkę do zębów. Wtedy przychodzi furia,wyzwiska........ . Podobno jestem wariatką. Trochę to chaotyczne - ale nie mam wiele czasu.

Autor: Ania  26.07.2006 zgłoś

Wszystkim znerwicowanym polecam spacer po wrzosowiskach, pielęgnowanie cudownych przyjaciół, aktywność zawodową która daje satysfakcję i poczucie humoru (np w zabawie "szukaj mnie" ). To jest życie!

Autor: Mo  26.07.2006 zgłoś

Hej! Pozdrawiam wszystkich znerwicowanych! Nie poddawajcie się, nie djacie sobie wmówić, że jesteście nienormalni! Do psychologa obowiązkowo, magnez też troszkę pomaga i wit b kompleks.

Autor: Do KONRADA  26.07.2006 zgłoś

Ja także mialam problemy z nerwicą. Jestem 24 letnia dziewczyną, zaczęłam mięć problemy z nerwicą parę lat temu. KONRADZIE jesli możesz to proszę podaruj mi nr swojego GG, lub e-mail. Chcialabym bardzo porozmawiac z Tobą i pocieszyć Cię ze wszystkich moich sił!!! Proszę uwierz że ja na pewno Cię wysłucham z wyrozumiałościa i postaram się być dla Ciebie duchowm wsparciem! Proszę skontaktuj się ze mną...moj e-mail: veronika6@tlen.pl Ja bardzo chcę być po Twojej stronie, więc proszę odezwij się do mnie!!! Pozdrawiam Cię i przesyłam Tobie buziaczki!!!

Autor: Ewwel.  26.07.2006 zgłoś

Witam wszytskich ja tez od dwóch lat ciepie na nerwice, Początek był bardzo ciężko ogromny lęk strach przed smiercią ,dreętwienie lewej ręki, poskęcane jelita,dusznosci,suchosc w gardle, nawet strach przed jazda tramwajem czy autobusem, nie mowiac o zakupach w hipermarkecie. Długo sie leczyłam i szukałam pomocy az w koncu mój lekarz postawił diagnoze:Nerwica, poczatkowo lek Cloranxen, poniewaz inne nie działały, Hydroksyzina, estazolam... zdazały sie wizyty na pogotowiu :( .Szukałam pomocy u psychologa ,jednak On mi powiedział ze wyolbrzymiam i ze nic u mnie nie widzi, musiałam pomuc sobie sama...Mam cudowna Mame ktora była zawsze przy mnie i do tej pory mnie wspiera , Musiałam nauczyc sie zyc z nerwicą Co wieczór Prosze Bozie by pomogła mi sie pozbyc tej choroby , i wiem ze ta wiara mnie uspokoiła .Teraz juz jest duzo lepiej (przynajmniej tak mi sie wydaje) Biore Afobam, czasem Validol -bardzo dobry lek dorazny polecam wszytskim bez recepty koszt. ok4 zł. Pozdrawiam wszystkich -Trzymajcie sie chętnie wymienie sie gg :) Powodzenia

Autor: ka_  26.07.2006 zgłoś

Czytając objawy nerwicy, stwierdzam, ze niestety ja mam. Jestem 23-latka, studenka o wygórowanych ambicjach, których niespełnienie czesto rodzi frustracje, rozgoryczenie, a potem zasmucenie i zdołowanie. Wiem jedno, ze aby poradzic sobie z problemami trzeba odnalezc w zyciu jakas pasje i oddac sie jej, a przede wszystkim rozmawiac, ale tylko z zaufanymi osobami, a nowo poznanych mezczyzn, czy w przypadku panów - kobiety, niestety ale lepiej traktowac z rezerwą, nie ulegac psychedelizmowi i na dzien dobry nigdy nie idealizowac obrazu tej osoby. Ale połowa sukcesu to akceptacja samego siebie, czasem trzeba byc takim Narcyzem, niech nasze potrzeby beda najwazniejsze, szczególnie w tych chwilach marazmu, smutku... koncowego wyniku zdenerwowania. Pozdrawiam Wszystkich.

Autor: bo mam prawdziwych przyjaciół  26.07.2006 zgłoś

Tak, najważniejsi jesteśmy my sami. Każdego samolubnego palanta jakiejkolwiek płci, mitomana, kłamcę, furiata , nie szanującego nas , zapierającego się znajomości czy wręcz przyjaxni (to już zwykła szmata!), najzwyczajniej przekreślić i wymazać z pamięci. Jak będziemy mieli zdrowe kontakty towarzyskie i fajnych ludzi obok siebie to ani złość ani nerwica, ani insza cholera nas się imać nie będzie. Lubmy samych siebie , reszta już sama się ułoży!!! jp

Autor: kurde, inteligentna prowokacja  26.07.2006 zgłoś

Autor: alicja  26.07.2006 zgłoś

Mam 22 i zauwazylam juz pierwszy bialy wlos. Czy macie jakas strategie aby zapobiec dalszemu rozwojowi tego procesu?

Autor: kozaczki białe  26.07.2006 zgłoś

...ono ma tylko to: fetyszyzm to dewiacja seksualna (parafilia), będąca zaburzeniem w zakresie preferencji seksualnych. W ICD-10 F65.0, F65.1 (transwestytyzm fetyszystyczny), F65.2 (ekshibicjonizm), F65.3 (oglądactwo), F65.4 (pedofilia), F65.5 (sadomasochizm). Strój króliczka: body z ogonkiem, pluszowe uszy i białe dodatki- bielizna tego rodzaju znajduje się w ofercie większości sexshopów Kluczową cechą fetyszu jest jego oderwanie od właściwego obiektu seksualnego. W normie wiele cech czy przedmiotów powoduje podniecenie seksualne, gdyż są powiązane z obiektem seksualnym i to właśnie dzięki niemu uzyskują swoje znacznie; przedmioty i cechy przygotowują niejako do stosunku seksualnego. W fetyszyźmie fetysze stanowią wartość samą w sobie i cel sam w sobie. Ponadto charakterystyczne dla fetyszyzmu jest pewne uwiązanie do jednego rodzaju przedmiotów czy cech: fetyszystę podnieca zwykle jeden i ten sam obiekt.

Autor:  26.07.2006 zgłoś

wyrwij ten siwy, jesteś tak łysy że jeden mniej jeden więcej jest bez znaczenia

Autor: JUZ PRAWIE ZDROWA  26.07.2006 zgłoś

Moje spotkanie z nerwicą zaczęło się 12 lat temu.Wlaściwie nic nie zwiastowało wcześniej tej choroby.Wszystko rozpoczęło się od omdlen i gwaltownych spadkow cisnień.Bałam się wszystkiego:wyjścia z domu,zostania samej w domu,jazdy autobusem,stania w kolejce w sklepie...Wiele badan u różnych specjalistow a na koniec diagnoza:nerwica lękowa.Obecnie jakoś funkcjonuję chociaż są gorsze dni.Na początku bralam bardzo silne leki psyhotropowe aż trafiłam na bardzo dobrego psychologa.Trwało to kilkanaście miesięcy ale pomogło.Psycholog uświadomila mi że lęk przychodzi i odchodzi,nie trwa wiecznie.Nie należy się samemu ,,nakręcać,, trzeba go spokojnie przeczekać.Wiem że to trudne ale należy próbować.Leki poszly w odstawkę.W zamian musialam brać magnez,witaminy i zestaw witamin z grupy B.Gdy jest gorzej sięgam po środki uspakajające ale j€ż nie tak silne jak kiedyś.Zawsze powtarzam sobie zalecenia psychologa i wiem że uda mi się taki atak przetrzymać.Nauczyłam się prosic o pomoc innych.Przestalam dusić w sobie zlość.Lepiej wytłuc najlepsza zastawę stołową niż zniszczyć siebie lub najbliższych.Wierzę że kiedyś całkowicie pozbędę się tej wstrętnej choroby i wam życzę tego samego.

Autor: niezapominajka  26.07.2006 zgłoś

-HARNA masz rację ! Wiemy już na czym polega to cierpienie i narzekaniem nie pomożemy sobie. Myślę, że większość cierpiących trafiła już lekarza czy terapeuty. Dostała jakieś konkretne porady, wskazówki i mogłaby się nimi podzielić. Każdemu może coś innego pomóc, ulżyć w cierpieniu. Kilka rad już było i tojest optymistyczne. Ja również postaram się coś napisać. Pozdrawiam spokojnego wieczoru.

Autor: zmęczona ale spokojna  26.07.2006 zgłoś

Omijajcie tych, którzy z zimną krwią wyżywają się na Was. Za każde dobre słowo , ciepły gest potrafią dać bluzg, upokorzenie z których czerpią satysfakcję. A później są gotowi udzielać "dobrych rad". Najlepsza rada jest jedna: skreślić ! Szarpanie się napędza spiralę zła. Nerwica i sadystyczne skłonności to jednak różne sprawy. Słowa które było mi dane usłyszeć od takiej właśnie osoby, nie mieszczą się w żadnych kategoriach człowieczeństwa jakie znam. Mam swój bagaż tragicznych , cięzkich przeżyć, jestem wrażliwcem i nerwusem. Ale życzliwym i uważnym na cierpienie innych. Pomagam ludziom z problemami emocjonalnymi. Ale takiego bagażu wyzwisk, złorzeczeń, prób upokorzenia nie doświadczyłam nigdy. I nie pozwolę aby powtórzyły się kiedykolwiek. Choroba która powoduje takie zachowania jest nieodwracalna. I nie jest nią tylko (czy wogóle) nerwica. Ale to temat na zupełnie inne opowiadanie. W moim najważniejsze jest , że to KONIEC. Szaleństwo zabija ale nie jest moją własnością i nie mnie zabije. Mam jeszcze wiele do zrobienia i wielu dobrych ludzi obok siebie. A ZLE niech spoczywa w pokoju +

Autor: rafiki  26.07.2006 zgłoś

do- zmęczona ale spokojna: troszke sie zaplatalem w twoim poscie, nie wiem co jest biale a co czarne. a ty chyba sama nie wierzysz w to co napisalas?. piszesz tak nie schlujnie i bez jakiegokolwiek przemyslenia. chodzby to ze piszesz iz jestes osoba znerwicowana a zarazem wrazliwa, pomagasz ludziom, pomijajac to ze sama potrzebujesz pomocy...nerwica to choroba neurologiczna, ale nie zapomnij iz to pojecie bardzo ogolne. Nerwcia faktycznie moze miec fundamentalne przyczyny w naszej podswiadomosci np. jekaies przykre przezycie traumatyczne ale i nie tylko. mysle w twoim przypadku (jak sama wspomnialas- chyba ze sklamalas) twoja nerwica ma postac egocentryczna tzn. koncentrujesz sie na swoich i tylko wylacznie na wlasnych problemach i gleboko przekonana, ze to cierpienie jest nie porownywalne z innymi. ps. co do pierwszych zdan nie chodzi mi o wysmiewanie sie ale troszke wiecej wstrzemiezliwosci w tym co sie pisze

Autor: rafiki  27.07.2006 zgłoś

do harna.. ja tak samo myslalem co ty w technikum, moze z ta roznica ze w pierwszej klasie dosc wyraznie wyroznialem sie z nauki (chcialem zaimponowac kolegom), ale natrafilem na taka klase, a nie inna i dostawalem od paru nie sfornych i b. dokuczliwcyh chlopakow w kosc. w mojej klasie nie bylem odosobnionym przypadkiem, ale to w niczym nie zmienia, ze dopiero po 3 latach tortur i katuszy (szkola zrobila porzadek z nimi)- tzn. wszechobecny lek przed przemoca fizyczna, zadreczanie, wyzywanie, wysmiewanie sie ze mnie i innych odczuc towarzyszacy przez caly czas sprawialo, ze moja samoocena z dnia na dzien obnizala sie diametralnie. przestalem sie uczyc, stawalem sie zimny i bez uczuciowy, latwo bylo mnie wyprowadzic z rownowagi. w twoim mniemaniu jestes glupsza, mi rowniez zdawalo sie odczuwac ten dynskonfort, ale w ostatniej klasie pokazalem, ze mnie stac jeszcze na cos i ze skutkiem dosc dobrym...jako jeden z dwoch ktorzy dostali sie na uczelnie i utrzymali sie. ps. niska samocena w moim przypadku byla sprowokowana przez innych, to ja ja dalej poglebilem i wyimaginowalem sobie ja, az do takiego stopnia ze stawalem sie odlutkiem. pomoglo mi to jedynie to, ze wzialem sie w garsc. bardzo duzo w swoim mlodym wieku przezylem cierpien i zawodow, ale w wiekszosci poradzilem sobie z tym. taka mala rada dla ciebie: to poprostu badz soba, pokaz ze nie jestes glupia od innych, a wrecz przeciwnie i miej to na uwadze, ze jak podwyzszysz swoje osiagniecia w nauce to i zyskasz nowych przyjaciol i nie tylko.

Autor: rafiki  27.07.2006 zgłoś

zapomnialem dodac, iz samoocena moze barac sie z naszej niesmialosci...ja jestem do tej pory niesmialy i nie kiedy sprawia mi klopoty np. jak rozmaiwm z dziewczyna i chce sie jej przypodobac, to sprawiam wrazenie neandertalczyka.

Autor: G8  27.07.2006 zgłoś

Cholera gdzie ta baba się podziała? to takie typowe dla niej,namieszać,namieszać i chodu! Pewnie znowu uciekła do Warszawy.

Autor: harna  27.07.2006 zgłoś

wiesz, jeśli chodzi o moje wynik w nauce to pewnie nie jeden w klasie mi ich zazdrości, może nie jestem w czołówce ale zdecydowanie bliżej początku niż końca. Mam fajną klase (to jedyna sprawa którą lubię w tej szkole), moja niska samoocena wynika z tego, że nie potrafię osiągnąć efektów które bezpardonowo pokazałyby, że jestem równie zajebista jak byłam w gimnazjum. Momenatmi marzę żeby moja stara kumpela z ławki (teraz jest na innym profilu w tej samej szkole) znów kopnęła mnie w dupe i wyzwała od kujona śmiejąc się razem ze mną. Spadłam o całą ocene w dół a myśl o tym, że mogłabym nie wyciągnąć na wyróżnienie na świadecwie ukończenia szkoły doprowadza mnie do febry. Pomińmy już fakt, że trafiłam na beznadziejnego wychowawce...po prostu nienawdzę tego miejsca i sama myśl o tym, że minęła połowa wakacji a ja nie nabrałam do tego ani kszty dystansu powoduje u mnie alergie. Po i przed każdym trudniejszym sprawdzianem przepłakuję cały wieczór i dostaję mdłości. Moi rodzice nie widzą żadnego problemy w moim zachowaniu nawet jak im o tym mówię. Ale i tak jest coraz większa szansa na to, że niedługo rozpoczę leczenie

Autor: @  27.07.2006 zgłoś

DO WSZTSTKICH ZNERWICOWANYCH. niby chcecie pomocy,ale jak ktoś pisze,np.~ beta~ że zna sposób na nerwice to nikt nie zapytal jaki...

Autor: :-)  27.07.2006 zgłoś

.......a jaki?........

Autor: ja12  27.07.2006 zgłoś

Wszystko zaczelo sie od tego, że w szkole mialam takie objawy jak: bol głowy, uczucie zmeczenia, brak apetytu, ciagly stres przed lekcjami, uczucie jak bym miala zaraz zemdlec, zwymiotowac. Zaczelo sie to od listopada 2005 r. W kosciele o maly wlos bym zemdlala. nie chodzilam do szkoly okolo 2 miesiecy. Rano jak sie budzilam mialam atak stresu. Bolal mnie troche brzuch, zle sie czulam, mialam wrazenie ze zaraz zemdlaje. mama mi nie wiezyla ze ja sie naprawdwe zle czulam. to byl koszmar. kolezanki ze szkoly myslaly ze ja nie chodze dlatego ze mi sie nie chce(ale to nie prawda).inni mysleli jak wychodzilam na korytarz, ze mi sie nie chce siedziec w klasie, albo uciekam przed klasówka.chodze do psychologa od stycznia. Wszedzie jak szlam to balam sie ze zemdleje(nawet do sasiadki). jesli ktos wie jak temu zaradzic to niech napisze na moj numer gadu-gadu : 9437573. prosze o podpowiedz

Autor: DAJANKA  27.07.2006 zgłoś

PODMIOTEM WYLOWUJACYM U MNIE NERWICE JEST MOJA RODZONA MATKA I 8 LETNI BRAT. POWODY SA BLACHE: WYSTARCZY MI ICH WIDOK, MLASKANIE PRZY JEDZENIU,UDERZANIE PAZNOKCIEM O PAZNOKIEC, MACHANIE REKAMI,ROZMOWA ITP. JAKA JEST MOJA REAKCJA NA TAKIE SYTUACJE?: KRZYK, AGRESJA, CHEC UCIECZKI, ZAMYKANIE OCZU, ZATYKANIE USZU,DENERWOWANIE SIE.......CZESTO NIE MOGE JUZ WYTRZYMAC I SP.......... Z MIEJSCA AKCJI. FAJNIE NIE???? MYSLE, ZE TAK JEST BO ICH NIENAWIDZE

Autor: jaśka  27.07.2006 zgłoś

A ja nie wiedziałam co to nerwica. U nas w miasteczku jak ktoś miał coś z nerwami to się nie mówiło. I ja też nie mówiłam. A było tak, że jak mama szła do sadu i mnie wołała żeby śliwki zrywać, to ja się oblewałam zimnym potem. Bo bałam się wyjść z domu na drogę. Ale jakoś mi się udawało i w końcu rwałam te śliwki tylko mnie denerwowało że śliskie i ciągle myłam ręce. Aż przyszedł dzień święta Bożego Ciała i mama ubrała mnie w białą sukienkę, dała kwiatki do koszyka i miałam iśc z procesją. Jak stanęłam z dziewczynami przed tym tłumem na ulicy to...bach, zemdlałam. Wszyscy myśleli że to z upału. Ale to nie było z upału tylko jak ja zobaczyłam tyle ludzi i ze mam tak iść w tym tłumie to mi się ciemno w oczach zrobiło , mdło i reszty nie pamiętam. Za parę dni to wszystko się powtórzyło jak był tłok w sklepiku i ja chciałam wyjść i nie mogłam. Czułam że się duszę, cała się trzęsłam i zaczęłam się przepychać i w końcu biegłam do domu. Jak dobiegłam to zemdlałam. Wtedy zawieźli mnie do szpitala a tam lekarz powiedział "jej nic nie jest , to TYLKO nerwica". Coś tam przepisał ale mama wyrzuciła receptę. Powiedziała, ze to wstyd mieć w domu wariatkę. Nie wiem tak do końca czy ja jestem zdrowa czy chora. Ale od tego momentu rano wstaję z bólem całego ciała, często nie mogę czegokolwiek zjeść a jak zjem to wymiotuję. Wtedy jestem spocona i blada i kładę się do łóżka. Mama mówi :ty lepiej nie chodź, niech takiej głupiej nikt nie ogląda, jeszcze powiedzą, ze cię zadręczam albo jeść nie daję. No to mam dużo nieobecności i nie wiem jak to będzie z maturą. I wogóle nie wiem co to ze mną jest. Jak przeczytałam co piszecie, to mam myśl że to u mnie jest nerwica. Bo tak samo wygląda jak u wielu tu osób. I co ja mam zrobić? Czy ja jestem wariatka? Przecież lekarz powiedział, że mnie nic nie jest. Sama nie wiem i nie chce mi się żyć. Jaśka

Autor: miła  27.07.2006 zgłoś

Pozdrawiam wszystkich-nie tylko znerwicowanych! Nerwica niejedno ma imie podobnie jak miłość! Stąd taka mnogość objawów i reakcji. Ale całe szczęście że tak jest-w końcu jesteśmy od siebie różni. I to jest właśnie naszą siłą. Ale chciejmy być sobą zamiast spełniać marzenia wszystkich wokół o tym jacy mamy być>MyJUZ JESTESMY. a recepta na dobre życie-kochaj siebietakim jakim jesteś -przestań ze sobą walczyć!każdy jest jedyny i niepowtarzalny-zechciej zauważyć jakim jesteś cudem!POZDRAWIAM MISTYKA-on już to wie!Nawet z nerwicą jesteśmy ludzmi wartymi miłości i dobrego życia

Autor: bea  27.07.2006 zgłoś

a ja piję kropelki homeopatyczne, i działają, lub moja wiara w nie... wszystko jak u was śmierć ojca, nieudane związki z zakłamanymi facetami i lęk że już nic się nie wydarzy, że zamroziłam uczucia. koszmarne sny, uczucie odpływania, drętwnienie. wydawało mi sie że jestem z tym sama, widzę że wiele moich rówieśniczek czuje tak samo, przykre. mam 30 lat i wrażenie że za mną zgliszcza, przede mną pustynia

Autor: niezapominajka  27.07.2006 zgłoś

Witam! Dziewczyny Wiem co to jest nerwica i związane z nią dlegliwości. Walczę z nią od około 10 lat. Na początku kiedy było tragicznie trafiłam do terapeutki z tzw. "urzędu", która stwierdziła, że jestem oporna na terapię. w związku z powyższym dała mi do poczytania i przemyślenia teksty /krótkie treściwe/ p.Renaty Arendt-Dziurdzikowskiej. "Zatroszcz się o siebie czyli wybacz wszystkim którzy kiedykolwiek uczynili ci krzywdę", Ruch ćwiczenia fizyczne dają energię dożycia i działania" "Oddech znaczy życie" "Bądź egoistką" "Kochaj,dotykaj" "Nie oceniaj" "Gdy poczujemy, że nas ktoś rozumie,współczuje nam, mamy ochotę się zmieniać" "Twój przyjaciel strach' "Ani dnia bez śmiechu" "Relaks, relaks,relaks" 'Wszystko czego potrzebujemy,jest w nas,nie na zewnatrz" "Życie to teraz" Oddech znaczy życie" "Słowa znaczą przyszłość" "Słowa mają moc sprawczą,tworzą rzeczywistść, w której żyjemy" "Powiedz światu:TAK" Jeśli, jesteście zaintersowane, którymś z wymienionych tytułów mogę przesłać pocztą pisząc na E-mail grecja888888@wp.pl

Autor: logitech  27.07.2006 zgłoś

Każdy jest jedyny i niepowtarzalny...To prawda. A są tacy, dla których stanowimy bardzo ważną część Świata. Niezapominajko to mądre książki, chociaż bywa, ze złoszczą takich co mają trochę "pod górkę" i nie mogą pojąć KTO i ZA CO miałby ich lubić czy kochać. Najpiew muszą polubić i pokochać siebie. Choćby na początek odbiciem w oczach przyjaciół.

Autor: jenny  27.07.2006 zgłoś

Do Jaski: twoj lekarz stwierdzil, ze masz nerwice, powinnas zaczac terapie, profesjonalista pomoze ci zaczac zyc normalnie. Nie jestes wariatka, jestes wartosciowa osoba, na pewno zajdziesz w zyciu daleko..daj sobie pomoc. twoja matka nie powinna cie tak nazywac. ja mialam podobne obiawy co ty, w tlumie ludzi czulam sie stesznie,bylo mi goroco i ciemno przed oczami...i tez mialam incydent na Bozym Ciele, plakala i darlam sie cala procesje...ludzie nie rozumieli co mi jest... w koncu nadszedl dzien kiedy powiedzialam, ze tak dalej byc nie moze, ze musze wyjsc do ludzi, ze mam duzo do zaoferowania, ze warto mnie poznac...specjalnie wychodzilam w miejsca gdzie bylo duzo ludzi, staralam sie czuc komfortowo i choc bylo to dla mnie bardzo trudne na poczatku to po jakims czasie stalo sie czyms normalnym. warto znalesc ludzi z ktorymi mozna porozmawiac, ktorzy wysluchaja i nie oceniaja..a unikac tych co dzialaja na nas negatywnie. jestem z toba Jaska i z wami wszystkimi. pozdrawiam

Autor: ~ beta ~  27.07.2006 zgłoś

DO :-) CHCESZ POZNAC MÓJ SPOSÓB ?

Autor: niezapominajka do Logitech  27.07.2006 zgłoś

To nie są tytuły książek lecz tekstów z poradnika i właśnie międzyinnymi o tym na co słusznie zwróciłeś/zwróciłaś uwagę jest tam mowa. Dziękuję za uwagę. Dobrej nocy

Autor: bajka  27.07.2006 zgłoś

Moi kochani.O nerwicy mogę powiedzieć tyle co wy a nawet więcej.proszę was tylko o to byście koniecznie zgłosiły się z tymi problemami nie do lekarza pierwszego kontaktu lecz do psychoanalityka -psychiatry Tylko on jest specjalistą który w nerwicach pomoże w 100% CAŁUSY i nie wstydzcie się tego to choroba jak każda tylko nie ciała a duszy

Autor: Julka33  28.07.2006 zgłoś

Kurcze nie wiem czy to nerwica ale czasem ciężko mi żyć.Zawsze myślałam,ze to PMS ale teraz sama już nie wiem.Brdzo łatwo się denerwuje. A najgorsze w tym wszystkim jest to,że potrafie wpaść w szał z powodu,który normalnie nie powinien mnie wyprowadzic z równowagi.A niestety tak nie jest.Np.fakt ,ze mój ukochany ogląda się w mojej obecności za innymi kobietami.Robie mu z tego powodu karczemną awanture.A on nawet nie potrafi sie mi p przeciwstawić i to mnie dobija jeszcze bardziej.Niewiem czy przesadzam a może mam choc troche racji?Może to nie ze mną jest cos nie tak .Moze to ten konkretny człowiek tak na mnie wpływa?Prosze pomóżcie!!!!!

Autor: SMUTNA  28.07.2006 zgłoś

Problem jest powazny i widzę, że większość tu piszacych to dziewczyny i kobiety. Może to sprawa hormonów ? a moze łatwiej sie przyznajemy ? CZęsto w sytuacjach stresowych kołacze mi serce, wali nieprzeciętnie szybko jakbym przebiegła sprintem 500m, ręce mi drżą, mam biegunkę a potem ... często tydzień smutku, zmęczenia. Ale to tylko raz na 3 miesiace. Kiedys przeciez bałam sie wyjezdzac z domu. Powoli, powoli to głowa wszystko kontroluje i NAJLEPIEJ SKUPIC SIę NA RZECZYWISTEJ SYTUACJI A NIE NA REAKCJI NASZEJ. TO POMAGA.

Autor: Logitech  28.07.2006 zgłoś

do Smutnej Nerwice to ogromny problem który utrudnia lub wręcz niszczy życie wielu ludziom . I mówię z całą odpowiedzialnością, że winę za ten stan rzeczy ponosza lekarze. Pacjent przedstawia im objawy somatyczne. I wtedy najczęściej słyszy "to tylko nerwica". Jakieś tabletki wyciszające, witaminy, mikroelementy.... O skierowaniu czy pokierowaniu do psychologa zero rozmowy. A powinno to być święte przykazanie! Ale wojna światów tych dwu zawodów odbija się na pacjencie. Nawet w szpitalu pacjent zostanie oddany wyłącznie w ręce psychiatry, psycholog będzie jeden dla wielu pacjentów. I fałszywe , ciemnogródzkie spojrzenie na chorego a....w społeczeństwi co trzeci obywatel ma nerwicę! Kobiety wiecej i chętniej o tym mówią więc i łatwiej znajdują wsparcie albo samoistne "ujście" napięcia . Dla mężczyzn jest to dramat rozwijający się w ukryciu, powoli i z wybuchem. Bo im jakby kulturowo nie wypada! To my kobiety, matki, babcie, narzeczone, kochanki i żony oczekujemy że będą wiecznymi myśliwymi potężnymi jak Goliat. My możemy stękać bez powodu a oni mają powód i "nie wypada" zapłakać. Co dopiero mieć nerwicę, depresję. Tworzymy chory swiat pozorów i dziwimy się, że nie funkcjonuje. Wiem co mówię, bo opieram się na faktach, na codzienności. Brakuje wiedzy i dobrej woli nas wszystkich i odpowiedzialności zawodowej tych, którzy powinni zająć się problemem. Spokojnego dnia dla wszystkich którzy mają dość odwagi i determinacji aby szukać rozwiązań tego OGROMNEGO problemu.

Autor: pytanie  28.07.2006 zgłoś

Po utworzeniu uprwnień dla psychologii zwierząt ich właściciele spokojnie i troskliwie prowadzą swoich podopiecznych do psychologa. Leczą nerwicę u swoich pupilów dzielnie współpracując z prowadzącym terapie. Dlaczego tak samo troskliwie i serio nie zajmą się swoimi problemami ? Ich pupile cierpią często przez kłopoty PANI/PANA. Może warto o tym pomyśleć? I nie przyjmujcie mojej wypowiedzi jako żart. Jest wynikiem obserwacji z życia wziętej.

Autor: Mistyk  28.07.2006 zgłoś

Cześć Jest jeden sposób, aby zobaczyć światełko w tunelu. Musimy zwrócić się do swojego Wyższego Ja, Boga, Anioła Stróża, Przewodnika Duchowego, Wewnętrznego Mistrza itp., o pomoc. Na ile można trzeba się wyciszyć i np. w myślach lub nagłos powiedzieć "Proszę swoje Wyższe Ja o pomoc, o to aby moja sytuacja uległa zmianie, proszę o wskazówki, informacje o ludzi którzy mogą mi pomóc w dojściu do zdrowia, proszę o zmiejszenie objawów mojej nerwicy, depresji, bezseności itp." . Starać się mówić te słowa z "całego siebie", ze "wszystkich sił", z najszczerszą intencją, tak, jak to by była najważniesza rzecz na świecie. Można to zmieniać, dostosowywać do siebie, jest to taki rodzaj modlitwy(można stosować tradycyjną modlitwę, ale nie zapoomieć o intencji), jeżeli ktoś wierzy w Boga, a jeśli nie to, to jest to prośba wysyłana do naszej psychiki, aby sie samoregulowała. Najlepiej robić to kiedy czujemy taką potrzebę i czujemy się, w miarę dobrze. Działa na pewno, sam sprawdziłem, zdarzają się takie małe cuda. Pozdrawiam

Autor:  28.07.2006 zgłoś

SEKTA CHYBA ?

Autor: paluszki  28.07.2006 zgłoś

mistyk jak czytalem twoja mysl, czy jakby to nie okreslic spazmatyczna zakrecona porade to se tak mysle, ze jednak na tym swiecie sa nadal pokreceni ludzie. nie mowie tu o twoim poczuciu humoru, a nie sadze zeby kogokolwiek to cieszylo co napsales, a tymbardziej satysakcjonowalo. jak juz tu mowa o nerwicy to badzmy realistami, nie wdajmy sie w tego typu leczenia, to choroba neurologiczna wymagajaca leczenia psychiatrycznego. znam b. wiele przypadow o zalamaniu nerwicowym, przyczyna jak myslicie co bylo? oczywiscie brak odpowiedniej terapii, brak wczesnijejszej diagnozy specjalisty, brak rozwagi i jakze zarozumialosc i wynioslosc tych osob. "bo ja nie jestem chory". przy tak blednym mysleniu mestyka to czlowiek naprawde moze uwierzyc ze jest zdrowy, az do czasu, gdy kogos skrzywdzi...i zrozumie wtedy ze te brednie byly gowno warte!!!

Autor: Mistyk  28.07.2006 zgłoś

Część paluszki Może to co napisałem wcześniej nie zabrzmiało za bardzo profesjonalnie, ale chodziło mi o to, żeby poprzez "modlitwę", "afirmaccję", choć trochę zmienić podejście do swoich problemów. Zgadzam się żeby wyjść z nerwicy należy podać się profesjonalnej psychoterapii, moim zdaniem i większości psychologów przyczyna nerwicy nie jest neurologiczna, biologiczna, ale co stwarza szansę na wyleczenie: nabyta, emocjonalna, poznawcza, duchowa. Neurologiczne, organiczne są niektóre rodzaje schizofreni, psychozy, choć nauka cały czas nie ma jasnych odpowiedzi co warunkuje te choroby. Nerwica w większośći wypadków jest wyleczalna, jeżeli trafi się na dobrego specjalistę. Jeżeli ktoś oczekuje bardziej profesjonalnej "rady", odnośnie moditwy do Wyższego Ja, zachęcam do czytania książek na temat HUNY. Sorry Paluszki jeżeli cię wkurzyłem, ale trudno oddać coś ważnego, w kilku zdaniach. Pozdrawiam

Autor: sunrise  29.07.2006 zgłoś

hey. Moze to dziwne dla niektorych co napisze,ale zgadzam sie z Mistykiem. Mi wiara bardzo wiele pomogla,szczegolnie rozmowa z Bogiem,oczucie bycia kochanym i ze "ma sie kogos" kto nnigdy cie nie zawiedzie..... Wiara daje poczucie bezpieczenstwa,obniza leki ale pod warunkiem ze jest wiara dojrzala czyli ze celem twojej wiary nie jest obnizanie lekow lecz poznanie Boga i milosc do Niego. Dzieki wierze przebaczamy innym,wierzymy w siebie,i wiele innych aspektow ktoe sprawiaja ze naza osobowosc reguluje sie jakby,wszystko zaczyna byc jak powinno,mila zlosc,nienawisc,lecz to wymaga pracy nad soba,trzeba modlic sie o przebaczenie w sensie aby potrafilo sie przebaczyc jakiejs osobie ktoranas skrzywdzila,byc moze z ktora mamy przezycia tramatyczne.Wtedy dzieje sie tak;jakbby tez przezycia znikaly,nie mamy poczucia krzywdy..... To jest temat rzeka,moglabym tak pisac i pisac na ten temat. Tak wiec uwierzcie ze jest ktos na tym swiecie kto Was kocha,bezgranicznie, kto jest Waszym Ojcem, jest przy Was caly czas i smutno mu gdy cierpicie,ale nie opuszcza Was, smutno Mu ze musicie cierpiec bo nie idziecie Jego drogą. Jest jednak Ktoś kto dał Wam wolną wolę takze,w swej Wielkiej Milosci,nie zmusza Was do milosc do Siebie,do tego abyscie szli Jego drogą. Kazdy z nas ma wybor. Jest Ktoś,kto jest czysta miloscią, kto daje dar wiary dzieki ktoremu odczuwamy taka milosc do Niego a takze3 czujemy ze On ma do nas podobną, podobną bo nieskonczenie razy wiekszą. Jestesmy ludzmi Boga ktory stworzyl ten swiat i nas na swoje podobienstwo!! Wiec jestesmy Jego ukochanymi dziecmi!!! Trzeba tylko wierzyc i isc Jego droga,droga bez grzechu "a wszytsko bedzie Wam dane......" A teraz z innej beczki,jedna z wiekszych postaci olskiej psychologii podkreslala ze przyczyna zaburzen nerwicowych jest konflikt religijny. Wydaje mi sie ma racje. Gdyz w czlowieku jest wiele konfliktow,mniejszych wiekszych,ale tak naprawde podstawa tego jest konflik dobra i zła w czlowieku...... reszte sami wydedukujcie......:)

Autor: sunrise  29.07.2006 zgłoś

Przepraszam za multum błędów ale to latego zeszybko pisalam.Mam nadzieje ze mnie rozczytacie.

Autor: nooo...  29.07.2006 zgłoś

sunrise masz dużo racji z tym konfliktem dobra i zła...cóż, trzeba zawalczyć ale nie może to trwać następne STO lat...

Autor: <",)  29.07.2006 zgłoś

OSOBIŚCIE ZNAM MIEJSCA,GDZIE WCHODZI SIĘ Z NERWICĄ,ZE SWOIMI DEMONAMI - A WYCHODZI BEZ .SPRAWDZIŁAM TO NA SOBIE. SKUTECZNE. NIE TRZEBA WYDAWAĆ GRUBYCH PIENIĘDZY I BYĆ SKAZANYM NA CZŁOWIEKA - TERAPEUTĘ,KTÓRY SAM ŻYJE W MATRIKSIE.PAMIĘTACIE A. SAMSONA - PSYCHOLOGA-PEDOFILA.BRR..,OHYDA.CZŁOWIEK JEST ZAWODNY . TERAPEUCI CZY PSYCHIATRZY -POWIERZCHOWNI. ICH SKUTECZNOŚĆ TO KILKA PROCENT. JASNE-KIEDY ŻYCIE PRZYPOMINA KOSZMAR - TRZEBA COŚ Z TYM ZROBIĆ. ALE LEKARZE BEZ TABLETEK NIC NIE MOGĄ.A LEKI? UZALEŻNIAJĄ. I Z JEDNEJ NIEWOLI WPADASZ W DRUGĄ. BEZSENS !

Autor: kacha  29.07.2006 zgłoś

Ja również cierpię na nerwicę tyle że lękową teraz jest już dużo lepiej choć było na prawdę ciężko. A zaczęło się od stresów w szkole i od nieszczęśliwej miłości, chłopaka z którym chodziłam do jednej klasy. Najpierw moje kłopoty zaczęly się niepozornie lekkie rozdrażnienie apatia, później było coraz gorzej nie mogłam wyjść z domu bez zażycia środka uspakającego te nerwy doprowadziły u mnie do powstania nieżytu żołądka. Do szkoły wychodziłam czując się tak jakbym miała silne zatrucie pokarmowe. Dostawałam na przemian dreszczy oblewały mnie na przemian zimne i gorące fale, ból żołądka w klatce piersiowej i zawroty głowy i tak cały czas. Naszczęście nieżyt już minął a dzięki przejściu na inną dietę nawet w sytuacjach gdy jestem poddenerwowana nie boli mnie żołądek. Dalej zdarza mi się niestety że boję się wyjść z domu trzęśa mi się ręcę co kompletnie dezorganizuje mi życie. Staram się z tym żyć ale czasem jest to bardzo trudne. Już od dłuższego czasu planuję wybrać się do psychologa bym mogła prowadzić życie takie jak przedtem czyli wolne od nerwicy ale jakoś nie mogę się przemóc. Chociaż wiem że taka terapia pomogła już wielu osobom wizytę u lekarza zawsze przekładam na kiedy indziej, ale mam nadzieję że wkrótce uda mi się to pokonać. Pozdrawiam wszystkich i życzę wytrwałośći

Autor: kacha  29.07.2006 zgłoś

Autor: Victoria__  29.07.2006 zgłoś

kacha a bierzesz jakies leki?? jak sobie radzisz poza tym??

Autor: 501-330-968 ,puść sygnał  29.07.2006 zgłoś

to jest to wyjście dziewczyny a później nocny spacer

Autor: Poltergeist  30.07.2006 zgłoś

ja to mam nerwicę że hohoho! Taką mam! I starannie ją pielęgnuję

Autor: nie musisz podawać adresu  30.07.2006 zgłoś

Przeczytałem wasze wypowiedzi i myśle ze nie wszyscy/tkie panie maja to co moznaby nazwac wyczerpaniem nerwowym. Nie jestem lekarzem ale starszym menem i uważam ze należałoby może tak postąpować w życiu. Jeżeli komus pomaga terapia magnezem lub Deprim /dziurawiec/ to bardzo dobrze ale zapewne większość z was ma jednakże mniejszą lub większa depresje i powinna iść porozmawiać o tym chociażby z lekarzem pierwszego kontaktu. Zwłaszcza gdy dolegliwości sa w ich ocenie nieuzasadnione okolicznościami życiowymi. Gdy są uzasadnione, no to trudno szukać innych przyczyn i dziwić sie swoim dolegliwościom. Można tylko rozważac odpornośc na stres. Jeden może znieść więcej inny mniej. Ważna w w zyciu jest umiejętnośc relaksowania sie, korzystania z dostępnych przyjemności życiowych, uprawianie hobby. Odrywanie sie psychiczne od zmartwień. Dobrze jest też miec przyjaciół/ki, więcej przebywać z ludźmi.

Autor: wiola33  30.07.2006 zgłoś

Dziewczyny polecam topik,,moja nerwica,,

Autor: edyś  30.07.2006 zgłoś

a u mnie zaczelo sie jak mezczyzna ktorego pokochalam pierwszy raz w zyciu,zabrzl mnie na wesele na ktorym olal mnie kapletnie a potem zdradzil z inna.potem "przyjaciolka" olala mnie jak zaszlam w ciaze,nie oddala dlugu jaki wobec mnie miala i ani mysli oddac a ja jestem w finansowych tarapatach a jej sie swietnie powodzi.teraz mam ataki paniki,dusznosci-wtedy siedze i prawie nie oddycham bo mnie cala klatka piersiowa boli,czasami wymiotuje,przy stresie trzesa mi sie rece i nogi.czuje sie wykonczona.juz nie daje rady bo te dolegliwosci strasznie mi przeszkadzaja.teraz nie uklada mi sie w zwiazku.jestem beznadziejna matka bo krzycze na dziecko.snia mi sie koszmary i dre sie przez sen.czasami nie jem po kilka dni innym razem objadam sie niemilosiernie.nawet nie wiem kto mogl by mi pomoc i czy warto.

Autor:  30.07.2006 zgłoś

jestem cala podrapana a nerwica juz mnie wykancza psychicznie,

Autor: samotna stara panna  30.07.2006 zgłoś

Cześć Mistyku! Głosuję na Ciebie! Miałam może trochę inny problem(chociaż nerwicę też pewnie mam) ale ja również (właściwie całkiem niedawno) uwierzyłam w moc modlitwy czy też afirmację jak kto woli. Wołanie o pomoc pomaga! Nie rozwiązuje naszych problemów (o nie!) to oczywiste ale kiedy modlimy się to czasem zdarza się coś takiego, że mamy wrażenie jakby z góry spadł ponton, który ocala nas przed utonięciem...Może trudność polega na umiejętności zauważania tych wszystkich pontonów i kół ratunkowych które spokojnie pływają sobie wokół nas. Myśę sobie że jak człowiekowi jest już tak źle i jak się przekroczy pewną granicę to łatwiej zauważasię te pontony...Cieszę się że wierzę i życzę tego wszystkim nerwicowcom pa i wielkie sorry za błędy dla polonistów i nie tylko

Autor: Perełka  30.07.2006 zgłoś

Moi kochani wszyscy macie trochę racji.Jestem 56-ciolatką.Z nerwicą borykam się ponad 20 lat.Najpierw tabletki,lekkie wyciszenie/ uważać,zeby sie nie uzależnić.Trzeba mieć dobrego i życzliwego lekarza/a potem cięzka i wieloletnia praca nad sobą.Afirmacje,muzykoterapia.ćwiczenias jogi,długie spacery itp.Ale generalnie ataki nerwicy dopadają mnie jeszcze od czasu do czasu.Jak jest raz mocno osłabiony system nerwowy,do tego inne schorzenia,to niestety dopada Ciebie ta "koleżanka " nerwica.Trzeba ją polubić ,nauczyć się z nią żyć,nie ma wyjścia.Właśnie teraz mnie dopala .Mam straszny nerwoból w okolicy serca.Parę lat temu wzywałabym pogotowie,a dzisiaj zasiadam do kompa ,piszę i czekam aż odpuści.Zyczę wszystkim znerwicowanym cierpliwości i wytrzymalości.Nie jest to proste ale można z tym żyć chociarz bywa dokuczliwe.Pozdrawiam.

Autor: Mistyk  30.07.2006 zgłoś

Witam Nie ma przeznaczenia, nie ma fatum, nie ma kary boskiej, nie ma "tak musi być", to wszystko hasła, aby zostać w starym bagnie, jest nasz umysł, dzięki któremu, możemy WSZYSTKO zmienić. Nic więcej już nie mogę napisać, choć wiem co to znaczy cierpienie, ból, lęk, rozpacz, sam dotknąłem granicy ludzkiej wytrzymałośći, byłem w piekle, ale chciałem z niego wyjść i wyszedłem. W też możecie, to nie kwestia wiary, ale decyzji, że chcę się z tego wyjść. Na pożegnanie, chciałbym powiedzieć wam, tym, którzy cierpią, że istnieje koniec cierpienia i trwałe szczeście. POWODZENIA

Autor: bejbe  31.07.2006 zgłoś

Jak przeczytałam ten artykuł to postawiłam sobię diagnozę (nie wiem czy właściwą) a miwnowicie, iż ja też należę do osób chorych na nerwicę.. Bezsenność, czyli przewracanie się z boku na bok, drżenie ciała, bóle w klatce piersiowej.. na dodatek cały czas myślę o tym co będzie i myślę w ten sposób, że na pewno mi się to nie uda, że nie podołam... że mnie wszystko przerasta a ludzie są zbyt wymagający... najwięcej stresów przysparza mi szkoła, to w niej zawsze przeżywam piekło, zamieram gdy nauczyciele wywołują do tablicy, a gdy padnie na mnie - choćbym umiała dany materiał nie odpowiem tak, jakbym chciała, trzęsę się i nie umiem ułożyć zdania! W przyszłym roku będę zdawać maturę i już dziś nie mogę przez to spać, ciągle wyobrażam sobie jak to będzie jak nie zdam i jak sobie poradzę !!!!!!!!!!!!

Autor: mayday  31.07.2006 zgłoś

Kochani pisze do tych, ktorzy podobnie jak ja przezywaja pieklo nerwicy lekowej. Kiedy nie konkrektna sytuacja ale ciagle odtwarzajace sie WYOBRAZENIE zagrazajacej nam sytuacji powoduje nasz lek a co zatem idzie nasze cierpienie. Moze jest to cecha umyslu pierwotna kiedy jedyna mozliwoscia unikniecia zagrazajacej nam sytucji byla ucieczka, umysl sklania nas do ucieczki, ale my musimy wrocic do szkol do pracy do domu.A wiec swoja wlasna wola nalezaloby sklonic umysl aby nam pomogl.Na prawde nie jestesmy bezsilni , ale jak sie o tym przekonac jest sprawa indywidualna.Na pewno przydaloby sie powiedziec stop paralizujacym wyobrazeniom. Przypomniec sobie sytuacje kiedy dalismy sobie rade bylismy szczesliwi bylismy docenieni. CI KTORZY DRWIA Z NAS NIE MAJA RACJI KAZDY Z NAS JEST CZLOWIEKIEM I MA PRAWO ZYC I CIESZYC SIE ZYCIEM MA TEZ PRAWO SIE MYLIC I CIERPIEC I SZUKAC POMOCY. Pozdrawiam was i zycze duzo radosci i oczywscie zdrowia. Pozdrowienia dla MISTYKA.

Autor: Łukasz  31.07.2006 zgłoś

Zabawnym jest fakt, że gdy powstawała nauka zwana psychologią i bodaj Freud twierdził, że histeria, nerwica i inne choroby emocjonalne nie są wyłącznie domeną kobiet, to główny nurt ekspertów mocno wątpił. Komentowany artykuł świadczy o pewnej "przewadze" płci pięknej w emcjonalnych słabościach. Nie jestem seksistą, bynajmniej, sam nieraz wybucham, ale jak mawiał pewien bohater filmu "mean machine" -"nie rozumiem, czemu Wy biali miewacie depresję - cieszcie się, jesteście biali". Cieszmy się zatem, mogło być gorzej.

Autor: ooo  31.07.2006 zgłoś

i wlecze się ten topik jak flaki z olejem...nadal ?

Autor: <",)  31.07.2006 zgłoś

POGLĄDY MISTYKA SĄ BLISKIE PRAWDY,ALE BZDURĄ JEST ,ŻE WYSTARCZY JAKAŚ TAM WIARA,JAKAŚ TAM MODLITWA. A NASZ UMYSŁ? "GRATULACJE" DLA TYCH CO WIERZĄ W JEGO MOC.PRZECIEŻ NERWICA CZY DEPRESJA TO WŁAŚNIE DOWÓD,ŻE W NASZYM UMYŚLE JEST WIĘCEJ LĘKÓW,NIEWIARY,REZYGNACJI I TEGO WSZYSTKIEGO CO NAS NISZCZY. I WŁAŚNIE PROBLEM W TYM, ŻE TAK TRUDNO SIĘ TEGO POZBYĆ - I WŁASNIE ZUMYSŁU.WIĘC CZEGO TRZEBA UŻYĆ,ŻEBY UMYSŁ POSŁUCHAŁ NASZEJ WOLI ?? I WŁAŚNIE DO TEGO POTRZEBNY JEST KTOŚ-PRZEZ WIELKIE -K- NIE JAKIŚ TAM BÓG I JAKAŚ TAM WIARA. TU POMOŻE TYLKO TO, CO JEST PRAWDZIWĄ WIARĄ I PRAWDZIWYM BOGIEM.PODRÓBKI NIE DZIAŁAJA-A JEŚLI NAWET TO TYLKO POZORNIE.WIEM CO "MÓWIĘ". pozdrawiam

Autor: inka  31.07.2006 zgłoś

Edyś, trzymaj się, i nie zawracaj głowy ludżmi pozbawionymi wartości jak twói eks i rzekoma przjaciółka. Główka do góry, wiem , że to nie łatwe, ale mój problem chorobowy jest o wiele wiekszy niż was wszystkich pod względem odbioru społecznego....nie będę wdawała się w szczegóły, uważam natomiast że siła woli, próby, samodocenienie się w połączeniu z lekarzem mogą zdziałać dużo i przywrócić wam radość życia. Ja sama jestem zestresowana jak cholera, nerwicy aż tak strasznej jak wy nie mam, ale stres paniczny przed pewnymi rzeczami które mogłyby się zdarzyć w związku z moją chorobą a i owszem, np. zielone światło na przejściach, wywoływanie do tablicy, dzwoniący telefon dokładnie po drugiej stronie pokoju......i świadoamość czy trafi mnie " szlag" w połowie pokoju czy jeszcze nie....nie trafia od 8 lat.Ale cieżko mi uwierzyć że to prawda. Stres mnie nie opuścił, czasami to paraliżująca sekunda, ale kosztuje mnie chyba z miesiąc życia.I co wy na to?? Życzcie powodzenia.

Autor: zmeczony  31.07.2006 zgłoś

Ztego co tutaj wyczytałem wynika ze też jestem ofiara nerwicy:(( Opisywane wyżej objawy pasuja do tych które sam miewam: drżenie rąk, problemy ze snem, duszności, poczucie cieżaru na piersiach, zawroty głowy, skurcze żołądka, nudności, czasem brak apetytu, "mroczki" przed oczami, uderzenia gorąca i zimna, problemy z wstaniem z łóżka, zniechęcenie. Badania okulistyczne, kargiologiczne i osłuchiwanie nie nie dało - jestem zdrowy a to pewnie jakieś chwilowe zaburzenia np dot. niestrawnosci lub pogody :( Ostatio te objawy sie nasiliły w związku z powanymy problemami zwiażanymi z pracą i finansami. Po wielotygodniowych intensywnych poszukiwaniach udało sie znaleźc tylko fatalna prace za fatalne pieniądze :(( z fatalna atmosferą i warunkami. Najdziwniejsze jest to ze wszyscy wokoło uważają to za swietna okaze z wyjątkiem mnie :( Kolejna frustrująca sprawa jest to ze nawet powazne panśtwowe instyucje wykorzystuje duzę bezrobocie i robia "w konia" szukających pracy np podmieniając oferty w ostatniej chwili i traktując ludzi jak "bydło" Gdybym wiedział ze tak to bedzie wygladać to bymbym sie za to nie brał :( i skorzystał i ofert które potem odrzuciłem. Wkurzające i frustrujący jest praktyczny brak mozliwości do zadowolenia z pracy a w moim przypadku problemy z rezygnacja z obecnej marnej pracy ale za to w tzw "dobrej państwowej firmie" . Problemy w znalezieniu własciwejpracy dające szanse na stabilizacje i dobra atmosfere i przynajmniej minimalne zarobki zaczyna graniczyć zcudem :(( Dla faceta problem z praca i pieniadzmi to jest łatwa droga do nerwicy czy nawet depresji , tym bardzije jeśli nie jest sie tzw dynamicznym, przebojowym i mocno ,a tylko zwykłym spokojnym troche nieśmiałym człowiekiem po 30 tce :(( Słowa o "... konflikcie wewnętrznym: między dążeniami i niemożnością ich urzeczywistnienia, między obowiązkami a potrzebami, pomiędzy pragnieniami a normami etycznymi. Pojawia się wtedy, gdy zamiast stawać się tym, kim chcemy się stać, rozmijamy się ze sobą.... " idealne pasuja do mojeje obecnej sytacji i przyczyn kiepskiego samopoczucia z którym zmagam sie coraz cześciej :(( i z każdym nastepnym razem jes trudniej:(( Jeśli chodzi o terapie psychologiczna to zwyczajnie brakuje miejsc, a terminy sa odległe :(( A na prywatne wizyty brak środków (podbnie jak na leki) I jak to sie pozbyć tego cholerstwa :((

Autor: dzastimna  31.07.2006 zgłoś

Hej mam 20 lat i mam ten sam problem jak Wy czyli problem z sobą zastanawiałam sie czy to juz nie neurotyczne zachowania. Lęki które mnie czasami dopadąja tak mnie paralizuja że wtedy czuje się jak obłakana. za dużo sytuacji mnie przerasta i dla tego duzo rzeczy odwlekam na pózniej ale to jeszcze bardziej mnie niszczy. w tan tym roku zapisałam się na prawo jazdy ale przez mój lek strach i brak pewności nie jestem w stanie ich sskączy. Naprawde nie wiem co mam robić. Jestem naprawde do niczego Pozdrawiam wszystkich którzy czują się podobnie jak ja

Autor: Przyjaciel  31.07.2006 zgłoś

Nerwicy można nabyć z byle czego /prasa,filmy,dzienniki w TV,atmosfera w pracy,nieudany seks,brak zainteresowań i t,p/,jeżeli człowiek sam nad sobą nie panuje.Brak więc silnej woli - takiej,że to ja będę dyktować świadomie:co mam w danym momencie robić,co robić,jak długo,ale to co będzie dla mnie nie udręką a przyjemnością.Panować nad sobą i swoim postępowaniem,to jest klucz do sukcesu.Jeżeli mnie coś wkurza,to odrazu trzeba mieć pomysł na to,jak się niewkurzyć do reszty,a opanować się,Na to niema recept,bo każdy organizm jest iinny,i nie kto inny tylko ja moge wiedzieć w jaki sposób poskromic swoje bunty,by nie dochodziło do nerwicy. PROPONUJĘ KLIKNĄĆ:ww.kuzmicz.pl Gdy Cię coś boli,pomyśl o większych bólach,będzie lżej.Jeżeli uderzyłeś się i boli,to pomśl,jaki musi mieć ból człowiek,ktoremu w tym czasie urwało nogę lub rękę.To psychicznie działa jak balsam.Złamań i boleści nikomu nie życzę,ale umieć odwrócic powstała sytuację radzę spróbować.

Autor: mama  31.07.2006 zgłoś

Witajcie, ja mam 29 lat i nerwicę od dawna, tzn. nie byłam u lekarza ale wiem że to nerwica. objawy są identyczne jak opisaliście. Nie wiem co mam robić ? Mam męża i 6 letnie dziecko. Z malżonkiem cały czas się kłócimy, czuję już do niego wstręt-a tak Go bardzo kochałam... Nie wiem co mam dalej robić z małżeństwem??? Moje nerwy wyładowuje na synku. On również jest przez te wszystkie sytuacje nerwowy, płacze z każdego powodu :( Naprawdę nie wiem co mam zrobić ze swoim życiem ??? Jak pomóc sobie i diecku??? Odpiszcie mi, proszę pozdrawiam

Autor: mayday  01.08.2006 zgłoś

Kochani leczenie nerwicy wymaga rowniez waszej niestety trudnej pracy nad soba. Najpierw pomaga wam w tym psychoterapeuta a potem samemu trzeba kontynuwac ta prace. Nikt was w tym nie wyreczy. Ale to prawda najpierw pomoc z zewnatrz ale nic o was bez was. Leczenie nerwicy wymaga poznanie samego siebie w czym tez na poczatku pomagaja inni. Dociekac trzeba zmudnie i dlugo przyczyn. Zycze Wam WYTRWALOSCI I SPOTKANIA MADRYCH I ZYCZLIWYCH LUDZI KTORZY WAS ZROZUMIEJA I POMOGA.

Autor: Nastka  01.08.2006 zgłoś

Instytut Psychiatri i Neurologii, Klinika Nerwic (są dwa oddziały: dzienny i całodobowy) na Sobieskiego w Warszawie (zapewne w innych miastach też). Jestem rok po terapii, czuję się naprawdę dobrze, a nawet jak dni są gorsze to przynajmniej wiem dlaczego, umiem sama nazwać problem i sobie pomóc. Moja rada: nie bać się psychatrów, nie bać się mówić o tym co nas dręczy i dlaczego boli nas dusza. Na terapii dowiedziałam rzeczy dla mnie odkrywczej ;-) Wszystko zależy ode mnie!!! Powodzenia i pamiętajcie: WSZYSTKO ZALEŻY OD WAS!

Autor: AŚKA  01.08.2006 zgłoś

Witam !ja mam nerwice lękową juz od kilku lat i nie moge sobie z tym poradzic ,biore tabletki na uspokojenie ale nie pomagaja,dopiero niedawno sie dowiedziałam ze mam nerwice od lekarza kardiologa bo mi uderzylo na serce -niemiarowosc i nadpobudliwosc i bole w klatce piersiowej ,w nocy nie mogłam spac bo dosłownie mnie "telepało "a serce tak walilo ,ze mysłałam ze wyskoczy ,czasmi musiałam sie zatrzymywac jak szłam bo mi tak pikalo ze masakra -okropnie sie wtedy czułam,teraz tez sie boje jak wychodze z domu nawet do sklepu nie mowiac juz o egzaminach i to wszystko przez NERWICE,zastanawiam sie wlasnie czy nie odwiedzic jakiegos psychiatre albo psychologa ,boje sie co bedzie potem w dalszym zyciu a mam dopiero 22 lat

Autor: taka rada...  01.08.2006 zgłoś

Jeśli komukolwiek, starszemu czy młodszemu dolega coś "z nerwami" nie czekajcie i nie manipulujcie na własną rękę. Człowiek to naprawdę tak skomplikowana jak i wrażliwa materia. A utrwalona, pogłębiona nerwica sprawia choremu ogromny ból , często izoluje go od świata, plącze rzeczywistość w strach i poczucie beznadziejności. Trudno zacząć współpracę z takim pacjentem. Taka osoba nie jest naznaczona ani wyjątkowym złem ani wyjątkowym dobrem. Choć bywa, że jej cierpienie przerasta wszelkie inne a jej złości, agresja przerażają ludzi będących obok, na codzień. Ale przyczynę takich zachowań należy zdiagnozować i nazwać tak, aby ten cierpiący rozumiał gdzie tkwi przyczyna. Sam będzie czynnie brał udział w tropieniu kiedy i dlaczego TO się zaczęło. Nie będzie łatwo. Bo to "odpływa" i wraca ale rozumienie popycha do obrony siebie i swojego prawa do spokojnego życia. I nie obawiajcie się i nie oskarżajcie kiedy terapeute powie, że macie skłonność do dręczenia innych, do agresji i autoagresji. Bywa. Bądźcie wówczas zdeterminowani do pomocy, zdyscyplinowani w wykonywaniu codziennych , rutynowych czynności z tzw normalnego zachowania. To są cięzkie i zagmatwane drogi. Ale wygracie jeśli będziecie zdeterminowani do wyjścia na prostą. I zawsze będzie ktoś kto pomoże. Powodzenia. I ufajcie tym, którzy idą obok Was z determinacją trzymając za rękę. Uwierzcie, ich wysiłek bywa ogromny a ufnośc w wygraną bezbrzeżna.

Autor: jaga  01.08.2006 zgłoś

mam nerwicę!

Autor: jaga  01.08.2006 zgłoś

odpiszcie proszę!

Autor: Kaśka  01.08.2006 zgłoś

aj ja mam podobnie...te wszystkie objawy pasują do mnie, mimo że mam zaledwie 16lat..za dużo stresu w domu, szkole..ogolnie na codzień...wyłądowuje swoje negatywne emcije na mamie wiem że jest jej przykro -mi też...dlaczego to zycie jest takie okrutne same problemy, kłutnie, sprzeczki...czy tak będzie zawsze.?!..jesli tak to ja wole zrezygnować z życia!!!:(

Autor: beta  02.08.2006 zgłoś

do MAMY, KAŚKI, JAGI jeśli macie potrzebę z kimś pogadać - możecie do mnie napisać i podać kontakt do siebie pozdrawiam

Autor: beta  02.08.2006 zgłoś

beta_tom@o2.pl

Autor: AniaMaja  02.08.2006 zgłoś

Hmm... czemu dostajemy nerwicy, depresji? Możnaby podać ze trzydzieści czynników środowiskowych, a i tak ktoś stwierdziłby na koniec, że decydują geny. Inna sprawa - kto ją w nas wywołuje - my sami czy otoczenie? Nie zamierzam tu opowiadać całej swojej historii, bo chcę już ją zamknąć raz na zawsze. Tyle, co napiszę, to że ja też mogę się 'odnaleźć' w objawach nerwicy, a raczej mogłam - bo to przeszłość. Lęki, fobie, dramatycznie niska samoocena, porównywanie się z innymi, zazdrość, brak poczucia bezpieczeństwa, druzgocąca SAMOTNOŚĆ - to moje dzieciństwo. Uwierzcie, znam ten lęk przed podróżowaniem, ten strach przed pojechaniem w niewłaściwą stronę. Moje miasto w swojej fobii wyolbrzymiłam i wypełniłam złymi, nieprzychylnymi ludźmi. Bałam się żyć. Teraz już się nie boję. Pomógł mi psycholog - czego by nie twierdzić, bez specjalisty ani rusz. Pomogła mi też jakaś siła, którą w sobie czułam, nawet w najgorszych momentach ( zeszłe lato). Ta siła to była chęć życia i potrzeba buntu przeciwko wszystkiemu, co mi życie zabiera. Teraz inna sprawa - pomoc. Jak sobie pomóc? Każdy daje Wam ( chorym na nerwicę) inne porady. Każda ciotka, przyjaciel, były chory mówi, pisze i poleca środki na wyleczenie - ruch, magnez, relaks, afirmacje, psychoterapia. I jak tu wybrać coś dla siebie??? Od czego zacząć? Co Wam pomoże? Metody wyboru są dwie - iść do specjalisty i nie słuchać niczyich porad bądź słuchać wszystkich porad i wypróbowywać je po kolei. Myślę, że obie są sensowne i wybór należy tylko do Was. A co do tej drugiej - z metodami wychodzenia z nerwicy jest tak samo jak z częścią leków - to, że pomogły komuś innemu, nie znaczy, że zadziałają na Was. Na każdego działa coś innego. Szukajcie, a znajdziecie te Metody Walki z Nerwicą, które akurat na Was zadziałają. Co jeszcze mogę napisać? Czytam i czytam Wasze komentarze, i mam ochotę wesprzeć słowami większość z Was. Jest w Was - wszystkich!- siła. I w końcu się ujawni, dajcie jej tylko szansę. Pozdrawiam

Autor: aga  02.08.2006 zgłoś

Mam 22 lata i kawał życia przed sobą, ale jak tylko o tym pomyślę to robi mi się niedobrze. Czasami chciałabym przespać całe życie, żeby nie musieć zmagać się z rzeczywistością. Na pozór wszystko wydaje się w porządku ale tak naprawde jest beznadziejnie. Myślałam kiedyś żeby wybrać się do specjalisty ale za to trzeba (zresztą jak za wszystko) płacić. W dodatku nie ma się pewności czy trafiło się na odpowiedniego lekarza. Może w przyszłości kiedy będę miała bardziej ustabilizowane życie wybiorę się do psychologa. Nie wiem właściwie skąd wynikają moje problemy, ale czesto dopada mnie uczucie lęku i "lekkiej paniki" kiedy musze podjąc się nowych wyzwań. Ktoś może powiedzieć, że przecież każdy tak ma ale nie sądzę. Co innego jak kogoś lęk mobilizuje do działania a co innego jak kogoś paraliżuje i nie pozwala myśleć.

Autor: J23  02.08.2006 zgłoś

Super forum szkoda że stworzone pozornie tylko dla kobiet. Ponieważ same widzicie drogie panie; zgłaszją się panowie. I trzeba to akceptować bo chłopaki też ludzie. Bardzo podoba mi się to że w kraju gdzie nerwica jest piętnowana jest miejsce gdzie mozna ją regulować. Zastanawia mnie tylko jedno; dlaczego psychiatrzy, psychologowie i inni mędrcy tu zaglądają? Pod jakim szylem np. Psycholog, jestem psychologiem. Czy opinie pseudo mogą zaszkodzić? I czy należy do końca brać do serca to co piszą. Ludzie nawet psycholog są tylko ludzmi i błędy popełniają. To co jest na forum jest zalążkiem tego by profilaktycznie nerwicę usuwać z naszego życia. Naprawde o tym trzeba rozmawiać. Wyjść na ulicę, nawiązuwać rozmowy z obcymi ludzmi. Weżmy przykład staruszka który to potrafi. On też musiał się tego nauczyć kiedy tego nie wiem. Pomocny może być pies. Może papuga. Nieśmiałośc, wstyd te blokady bolą bardzej niż nawiązanie rozmowy, bardziej niż samotność. Rzadne pieniądze nie są w stanie wynagrodzić odseparowania się od społeczeństwa. Wytrwałość popłaca tak jak uśmiech na co dzień który może być wspaniałym treningiem walki z nerwicą. mówię o uśmiechu do ludzi obcych na ulicy tak wprost stary czy młody. Nie wstydzmy się tego karpia na ustach. pzeżlata chodowany karp sam ściąga nasz uśmiech i powoduje czasem zmarszczki mimiczne. Tak czy owak w lusterko wypuść karpia i na ulicę.

Autor: paprryczka  03.08.2006 zgłoś

To co tu przeczytałam to nic w porównaniu do nerwicy, którą miałam a właściwie jeszcze mnie nie opuściła od 5 lat. Nawet siedząc przy komputerze teraz czuję się często niespokojnie i mam "odloty", nie spowodowane oczywiście zażyciem czegokolwiek. Czy ktoś z was miał "odloty"? i sam nie wiedział co m u jest? Miałam tysiądce objawów, chorych myśli, napadów lęków, ciągle porzyjeżdżało pogotowie. Rozumiał mnie jedynie mój lekarz rodzinny, rodzicy byli nawet na mnie źli,że ich córka uważana za atrakcyjną , pogodną dziewczynę, zawsze zdrowa, może nagle zachorować.Myślę nawet ,że oni do tej pory nie uznali tego za chorobę. Nie ten facet, praca po 12-14 godzin, trzecie studia...... I nagle idziesz i urywa ci się film...Nie mdlejesz,ale wiesz że coś jest nie tak, chcesz jak najszybciej wezwać pogotowie....podcina Ci nogi apotem silne drgawki konwulsyjne... Duża dawka zastrzyku...miałąm po nim usnąć....tak powiedział lekarz.Za godzinę znowu umierałam znowu pogotowie,znowu końska dawka zastrzyku.... Bóle w klatce piersiowej, nocami tak zimno jakbym spała w iglo, drgawki.....i 1000 innych objawów.... Dziś jest lepiej , nie brałam nigdy dłużej żadnych psychotropów, teraz też nie, ale w głowie siedzi lęk, praktycznie przed wszystkim. Chętnie nawiąże kontakt z kimś kto czuł podobnie jak ja. Pozdrawiam

Autor: Madeline  03.08.2006 zgłoś

Dzieki, Nadziejo. Sama mam nerwice, szukajac przyjaciela sprzed lat. Moze bylam okrutna? Ale wowczas nie bylam soba. Zaluje... Teraz jestem aniolem:) Boje sie jednak ponownego spotkania, ale musze, bo zwariuje!

Autor: niezapominajka  03.08.2006 zgłoś

Witam! Pewien starszy stażem lekarz wytłumaczył mi ze strony medycznej, iż na nasze złe samopoczucie istotny wpływ mają trzy układy : układ nerwowy, układ krążenia, układ immunologiczny. Są one zależne od siebie. np. napięty NERW uciska na sąsiadujące naczynie krwionośne w wyniku czego czujemy dyskomfort krążeniowy. Narządy wewnętrzne są wówczas niedokrwione. A co zatym idzie...bóle, ściski, itd . sami wiecie... Dlatego bardzo ważna jest równowaga układu nerwowego. A jak nad nią pracować wiele rad i porad już tutaj się pojawiło. pozdrawiam

Autor: maja  03.08.2006 zgłoś

hej moja nerwica zaczela sie na 2 roku studiow kiedy to z lenistwa opuszcalam zajecia albo tez z powodi innych ciekawszych zajec a na sesji trzeba bylo zdobyc zaliczenie no i trafilam na pania bardzo uparta ktora przysporzyla mi siwych wlosow wlasciwie to moja zasluga do tej pory kiedy kobiete widuje a widuje ja rzadko reaguje wymiotami i biegunka inne nerwice na pewno tez cos mam jak kazdy ale jeszcze zadna nie dala mi w kosc jak ta podczas studiow pozdrawiam

Autor: usasusa  04.08.2006 zgłoś

tez mialem jeszcze do niedawna nerwice lękową i "nie polecam". objawy lagodne zostaly i zostana na dlugo, na szczescie moge juz wychodzic z domu

Autor: :-)  04.08.2006 zgłoś

TO, CO SIĘ W NAS KOTŁUJE, CZYLI O ZŁOŚCI Czy bycie złym, czyli odczuwanie złości jest... złe? Negatywne spostrzeganie tej emocji ma być może częściowo związek z tym, iż wyraz &#8220;zły&#8221; w naszym języku oprócz emocji gniewu znaczy też tyle, co: negatywny, ujemny, przeczący, pechowy. Złość jest też często utożsamiana z agresją. Tymczasem nie jest tym samym odczuwanie złości a atakowanie kogoś w słowny bądź fizyczny sposób. Z odczuwaną złością możemy postąpić w różny sposób- w zależności od tego, jak potrafimy i jak chcemy. Należy zatem odróżnić uczucie(złość) od działania(agresja). Po co nam złość? Zdolność odczuwania złości jest naturalna. Jest to pierwotna emocja odczuwana również przez część zwierząt. Pełni ona istotne funkcje. Służy przetrwaniu na poziomie zarówno fizycznym jak i psychicznym. Pomaga rozpoznawać własne potrzeby i odpowiadać na nie. Jest sygnałem, że dzieje się coś niekorzystnego dla jednostki i może być &#8220;motorem&#8221; do działania. Reakcja walki może mobilizować do zmagania się z niesprawiedliwością społeczną, czy zagrożeniem osobistego niebezpieczeństwa. Jest fundamentem wszelkich działań niepodległościowych, które opiewane są chwałą w naszej historii. Okazanie złości jest ostrzeżeniem dla innych, że coś jest nie w porządku i powinni się mieć na baczności, czyli jest w pewnym sensie regulatorem życia społecznego. Już małe dzieci uczą się, iż po nieodpowiednim zachowaniu następuje złość rodziców. Ekspresja tej emocji może czasem dawać poczucie mocy, siły. Jest czasem sposobem wyzbycia się uczuć rozpaczy i bezsilności. Ma to miejsce w przypadku ofiar przemocy czy w rodzinach alkoholowych. Ekspresja złości zapobiega załamaniu się tych osób i umożliwia doświadczanie innych emocji. Okazywanie złości może stanowić dowód troski i zaangażowania- może sprzyjać zbliżeniu emocjonalnemu

Autor: niezapominajka  05.08.2006 zgłoś

Złość - emocja. Jak reagujesz, gdy pojawia się złość? Jesteś wściekła. I zamiast jednej masz już dwie wściekłości. W efekcie czujesz się jeszcze gorzej. Każda nie wyrażona złość osłabia organizm, energia odpływa i nie mamy chęci do działania. Ale czy to jest metoda wychowawcza? Może należałoby się zastanowić nad zasadami i konsekwencją przemyślanych metod wychowawczych.

Autor: Tomek  05.08.2006 zgłoś

Niektóre komentarze wogóle tu nie pasują. Jakaś urażona duma, smutek itd to nie to. Ja nawet nie wiem co jest przyczyną mojej nerwicy, nic mnie nie cieszy, a nerwobóle atakują różne części mojego ciała. Przespana noc? Nie pamiętam takiej. Szczery śmiech? Też nie wiem już kiedy to było. Żadne przyjemności nie są dla mnie przyjemnościami. Nie potrafię sobie wyobrazić rzeczy, która by mnie ucieszyła. Nie ma sił. I nie wiem gdzie szukać pomocy. Ale chyba nie u zakopleksionych psychologów. Czasem może i pomogą.... ale w mało skomplikowanych przypadkach. Jak człowiek jest już w takim etapie jak ja, to już jest do odstawki. Połowa z was jest po prostu smutna, nie macie pojęcia o braku chęci do życia, nawet popełnić smobójstwa wtedy człowiekowi się nie chce...

Autor: Iza  07.08.2006 zgłoś

Tomku! to zdecydowanie objawy deprwsji.Koniecznie zglos sie do lekarza.Moze w pierwszej kolejnosci do lekarza rodzinnego.

Autor: Iza  07.08.2006 zgłoś

Mialam na mysli depresje(blad w pisaniu).To powazna choroba i koniecznie wymaga leczenia.Jezeli stac Cie na leczenie prywatne to zglos sie do dobrego psychiatry.Zycze powaznej decyzji i pozdrawiam,szkoda zycia,docenisz jak poczujesz sie zdrowszy

Autor: DORKA  08.08.2006 zgłoś

WITAM!!!!! MAM PYTANIE- PISZECIE CZĘSTO, ŻE BADANIA WYKAZAŁY U WAS NERWICE, NAPISZCIE JAKIE TO BADANIE JA STWIERDZA.

Autor: Iza  08.08.2006 zgłoś

To jeszcze raz ja.Chcialabym Ci pomoc.Nic nie piszesz o swojej sytucji rodzinnej ,w jakim jestes wieku,czym sie zajmujesz,czy i jakich masz przyjaciol.Musisz szukac pomocy.Sam sobie nie poradzisz.To,oczym piszesz jest juz wolaniem o pomoc.Dzialaj dalej.Wiem,ze w dalszym ciagu boimy sie wizyty u psychiatry, a szczegolnie tego jak inni nas ocenia ( to ciemnogrod).Niejednokrotnie zglaszalam sie do psychiatry nie chwalac sie tym wsrod znajomych.Pomogl mi dopiero czwrty z kolei.Zapisal mi odpowiednie leki,dokladnie wysluchal moich problemow, zapewnil ,ze w kazdej chwili moge sie z nim skontaktowac. Z pewnoscia nie pomoglo z dnia na dzien, ale po miesiacu,dwoch poczulam sie lepiej. Specjalista przede wszystkim pomoze Tobie pozbyc sie bezsennosci.To ona bardzo Cie oslabia ( zwala z nog).Przede wszystkim dobry,spokojny sen a nastepnie dalsze leczenie i wracanie do ludzi,do zycia. Rozpocznij dzialanie od zaraz,trzymam za Ciebie kciuki. Musze jeszcze dopisac, ze w gabinetach lekarskich mozna spotkac wielu mlodych ludzi ktorzy borykaja sie z podobnymi problemami , te dolegliwosci, schorzenia jak kazde inne mozna wyleczyc,wazne azeby nie poddawac sie. Pozdrawiam

Autor: Iza  08.08.2006 zgłoś

Moja wypowiedz byla skierowana do Tomka.

Autor: aska23  11.08.2006 zgłoś

Witam wszystkie kobiety ktore nie daja sobie rady z nerwica!!! Ja mam tez ten problem a zaledwie skaczylam 23 lata mieszkam w londynie od 8 lat pracuje od 16 roku zarabiam na siebie i moge powiedziec ze jestem silna osoba... Mam faceta jest w mojm wieku on ma napady nerwicy z agresia dochodzi do czestych starc po przez slowa a potem dochodzi do rekoczynow zdazylo mu sie to 3 razy wyzywal mnie od najgorszych itp.... Dostalam nerwicy balam sie wychodzic do sklepu ,na piwo z siostra balam sie isc z nim na impreze zaczelam sie denerwowac w pracy nie usmiecham sie od roku zycie nie ma juz sesu dla mnie tak ciezko pracuje place za wszystko on nie pracowal przez rok a w londynie naprawde jest drogo trzeba miec nie zla prace by sie utrzymac i kogos. nie moge spac nie moge jesc nie raz sie zdaza ze nie jem nic tylko pije wode caly dzien. zaczelam siegac po alkohol 2 razy w tygodniu nie upijam sie ale pije a nigdy tego nie robilam krzycze na wszystkich nie mam ochoty pracowac jak ktos chce sie mnie o cos zapytac to zaraz robie sie jak wredna zouza ogladam televizje przez6 godzin i sie nie odzywam by zasnac w nocy wypozyczam filmy jakies 4 moze 5 i ogladam poki nie zasne na fotelu zawsze mowie sobie okropne rzeczy jak jestem brzydka gruba i takie tam chodz bylam modelka 2 lata temu prosze jesli ktos to czyta i moze mi pomoc to ja z chcecia wyslucham please

Autor: PAWEŁ  11.08.2006 zgłoś

Nie popadaj w alkocholizm! piwko czy gozałka potęgują Twoje lęki.Sprawiają sytuacje bardzo konliktowe.Z czasem możesz się ztoczyć.Doświadczyłem tego na włsnej skóże. Uwazałem że jestem silniejszy,że mnie to nie dotyczy. Jednak stało się Inaczej.Moje małżeństwo rozpadło się po ponad piętnastu latach. Też szukałem ukojenia w % , przez parę dobrych miesięcy nie potafiłem myśleć. Jestem dopiero od trzech tygodni,bez kropli alkoczolu;i powoli dochodzę do siebie. Lecz przez ten czas stracilem wiele,z życia zawile.ŻAŁUJĘ BARDZO. NIE DOPROWADZAJCIE SIĘ DO TAKIEGO STANU!! Nie dajci sie .

Autor: antonita  13.08.2006 zgłoś

przeczytalam wszystkich;wariatow;i dochodze do jednego wniosku,dziewczyny,brakuje Wam naprawde problemow skoro same je wymyslacie,czlowiek z nerwica naprawde bardzo cierpi,przewaznie w samotnosci,bo wie ze jest zdrowy a jednak dzieje sie z nim cis dziwnego,mnie tak naprawde pomogl lekarz neyrolog ktory powiedzial,ze jesli sama sobie nie pomoge to nie pomoze mi nikt,leki tylko wyciszaja,ale nie wylecza,bywaly momenyy ze jak mnie brala;telepawka;to bralam sie za najbardziej glupie zajecia,i robilam to dotat dopoki nie zaczely dzialac leki i nie padlam,mam momenty paniki co jakis czas a ta moja nerwica trwa ponad 30lat,potrafie wyczyc ta france i zadzialac ale tak naprawde to sie ujawnia zawsze wtedy kiedy tlumimy w sobie nasze wszyskie emocje,kardiolog powiedzial ze powinnam byla sie wykrzyczec,wyplakac a nie pielegnowac swojego cierpienia,idealna recepta to miec jakies zajecie,nie wolno sie nudzic i litowac sie nad soba,rower,porzadki,wszystko to co pomoze nam oderwac sie od wsluchiwania w swoje dolegliwosci,i pamietajcie nie wszystko jest nerwica,wiele zalezy od wrazliwosci czlowieka,nie kazdy ma pancerz ktory go chroni,dosyc grafomani,pozdrawiam

Autor: Do ANA  15.08.2006 zgłoś

Ana mam to samo, wiec cie rozumiem. Nie dzieje się nam nic złego, a jednka ten niepokój powraca, nie???To jest okropne. Ale i tak najgorsze są te napady paniki, bo tak to się nazywa. Ostatnio jechałam do kuzynki i zrobilo mi sie slabo, nie wiem czemu, jakis niepokoj mnie ogarnął i wiedzilam ze nie dojade. Jak wysiadlam z autobusu i skierowalam sie do domu, wszystko minelo jak reka odjal. Z wymiotami tez mam to samo, to nawet nie sa wymioty ile nudnosci. Caly czas mam wrazenie (w chwli strseu) ze zaraz zwymiotuje. Tez siadam z brzegu, jak widsze dluga kolejke to nawet w niej nie staje, bo cisnienie mi potem rozsadza cale cialo.I za kazdym razem mam wrazenie ze zemdleje. Ale nie lecze tego tabletkami, bo to najprostsza droga. Jesli trzeba to wracam do domu, staram sie zajac mysleniem o czyms innym (jak mam wrazenie ze zemdleje) i jakos dochodze.2 lata temu zemdlalam w autobusie, nikt niec chcial mi pomoc. Siedzialalm jak sierota a wszyscy mowili ze pewnie narkomanka.A ja myslalam ze umre.Od tego wszytko się zaczelo.Nie moglam sie nigdzie sama ruszyc, od razu slablam. Wszedzie chodzil ze mna moj chlopak, wozil mnie nawet do szkoly. Przez to zawalil swoja. Musial wziac dziekanke.Chodzilam nawet do psychologa, ale on powiedzial mi ze jestem silna i sama se poradze.Sama to przezwycięzylam, odzyskalam swoje zycie, a moj chlopak swoje. Drugi raz do tego nie dopuszcze. Więc chce ci powiedziec ze nie jestes sama, mnie np. pomaga jak znajduje sobie taka baze do ktorej mam dojsc;moze to byc osoba, z ktora zawsze moge sie skontaktowac i wtedy czuje sie bezpiecznie.Pozdrawiam :)

Autor: edzio32  16.08.2006 zgłoś

czesc moje problemy zaczely sie w niemczech,zwykłego dnia gdzies o gdz 12 w poludnie zaczołem zle sie czuc,tak jak by mioło cos sie wydazyc złego,spanikowalem poszlem w tłum ludzi kolegow i mowie ze zle sie czuje jak bym miał dostac zawału.Kumpel powiedzial(ty naprawde zawiescie go na pogotowie),to mnie zwaliło z nog, prawie,zaczeły drętwiec mi nogi i recew koncu szpital tam zrobiono EKG dobre o pól nocy drugi raz EKG dobre,badanie krwi troszke malo potasu ogolnie dobre.Pojechałem do polski chodze do psychiatry czasem mi duszno boli mnie klatka ale daje rady z poczatku jezdziłem co drugi dzien na pogotowie,niemam juz sił ale trzeba zyc pozdrawiam czesc

Autor: Aga  21.08.2006 zgłoś

Ja też jestem bardzo nerwowa a do tego ciągle nie zadowolona z życia.Mimo ze mama już 37 lat za wszystkie moje niepowodzenia obwiniam rodziców a właściwie ich wychowanie które mi zafundowali. Ojciec zawsze faworyzował mojego brata, matka uległa i bojąca się ojca nigdy nie miała własnego zdania, nigdy nie było między mani jakieś zdrowej więzi jakie są pomiędzy matką a córką. Mimo że mama własną rodzinę ciągle nosze w sobie poczucie braku rodzicielskiej miłości i akceptacji. Czasmi wydaję mi się ze nie umiem kochać innych i samej siebie.Boję się życia w codziennych sytuacjach życiowych towarzyszy mi nieustanny lek. Myślę że poniekąd jest to już chowobliwe choć ciągle mam nadzieję że (kiedyś) będzie normalnie i będę zadowolona z życia i z tego co mam, ale póki co czuję sie chora.

Autor: aska  23.08.2006 zgłoś

wydaje mi sie G8 ze twoj atak na 'znerwicowanych' kryje za soba niemoc wobec wlasnej nerwicy. jak sie znalazlas na tym forum i naczytalas tych wszystkich zwierzen? przypadkiem? nawet jesli ktokolwiek nadaje sie na Oddzial Psychiatryczny to nie Tobie to stwierdzac. zycze Ci przemyslenia kilku spraw, otwartosci i wiecej szacunku dla czlowieka..

Autor: Mona  15.09.2006 zgłoś

dziś jestem zdrowa. nie mam nawrotów nerwicy. Leki tylko mnie przytępiały więc postanowiłam zrozumieć własną psychikę na trzeźwo i przytomnie. zrodlo problemu znajduje sie w naszej umyśle. usunęłam napady lęku dzięki temu że zrozumiałam co je wywołuje. praca z własnym umysłem doprowadziła mnie do pełni zdrowia.polecam : rebirthing - metoda Leoanarda Orra i regresing - metoda Leszka Żądło.

Autor: nika17  25.09.2006 zgłoś

ja zakochałam sie w meszczyznie ktury jest starszy o 20 lat wszystkie moje plany łacze z nim kocham go i ciagle o nim mysle nie wiem co zrobic czy mam mu to powiedziec boje sie ze pomysli ze zwarjowałam i mnie wysmieje nie daje sobie rady z ta miłoscia

Autor: asia  29.09.2006 zgłoś

Nie wiem co mam napisac....moze ,to ze nie chce mi sie żyć wiem to co pisze jest bez sensu.Od pewnego czasu nie daje sobie rady z niczym wszystko mnie przerast mam problemy w pracy i na uczelni ,ciągle płacze po kątach ,nic mi nie wychodzi.Nie mam z kim pogadać bo nikt nie ma czasu.Teraz tez płyną mi łzy ...nie wiem jak mam sobie poradzic bo potrzebuje dużo sił zeby opiekować sie mamą i znosić mojego ojca który tak naprawde przestał nim być.Zastanawiam sie kiedy wybuchne i przestane udawac bo moje zycie to ciągłe udawanie przed innymi ,że wszystko jest ok....

Autor: Iza  04.10.2006 zgłoś

Z wiekszosci wypowiedzi mozna odczytac smutek i jeszcze raz smutek.Z pewnoscia ktos zdrowy,nie majacy takich problemow oceni taki stan za wymyslanie,uciekanie w chorobe przed trudnosciami zyciowymi a po czesci i lenistwo.Tak jednak nie jest. Nadwrazliwosc,sklonnosci do nerwicy, brak poczucie bezpieczenstwa w dziecinstwie to miedzy innymi czynniki,ktore powoduja powazne klopoty zdrowotne zarowno neurologiczne jak i somatyczne. Bardzo duzy wplyw na nasze zdrowie i samopoczucie ma atmosfera jaka tworzymy z mezem i dziecmi jak rowniez praca zawodowa i sytuacja materialna.Jest to wiec problem bardzo zlozony i tu potrzebna jest madrosc zyciowa, nie wymaganie od siebie zbyt wiele i ciagla walka ze swoimi slabosciami.Pozdrawiam

Autor: żona  10.10.2006 zgłoś

do nikt czuję to samo co Ty,mój mąż zachowuje się identycznie może porozmawiamy o tym?

Autor: marek grabowski  08.12.2006 zgłoś

mama problem i nie wiem jak go rozwiazac

Autor: Basia  11.01.2007 zgłoś

od roku nie sypiam po nocach do np 10 godziny nad ranem.bylam u psychologa i powiedzial ze moja bezsennosc nie ma podloza psychicznego,ale moze miec neurologiczne.zasatanawiam sie jakie badania mi zrobia?zmierza poziom hormonow??czy ktos potrafi odpowiedziec na moje pytanie?

Autor: juska  31.01.2007 zgłoś

Pierwszy raz znalazłam ta stronke i od razu mi lepiej ze nie jestem samotna.Ze moje dolegliwosci to nerwy.Lekarz stwierdził u mnie nerwice ale jak z nia zyc?Mam ogolne leki lecz najgorszy jest lęk przed rakiem.Moja mama zmarła na raka i od tego czasu ciagle o tym mysle i jakby oczekuje ze i mnie to spotka...takze.Kazdy bol mi nieznany,kazdy zawród głowy i juz sie nakrecam ze to moze byc to.Jak sie uwolnic od tych mysli??????????????

Autor: nata  11.02.2007 zgłoś

JA też ciesze sie że nie jestem sama. Od dziecka np. miłam kłopoty z snem, jednak "na dobre" wsyztko rozpętało sie jak poszłam na medycynę. Nie lubię moich studiów, chciałabym robic coś innego w życiu- tzn. zajmowac sie końmi, ale w dzisiejszych czasach ten zawód nie ma przyszłości w przeciwieństwie do lekarza...Więc się męczę, niby wsyzstko zdaję za pierwszym razem itp. niby sa osoby którym wiedzie się o wiele gorzej na tych studiach ale....po prostu czuje się odmóżdzona tymi studiami, ucze sie tylko i wyłącznie po to rzeby mieć święty spokój tzn. zadnych tyłów i poprawek, a co do objawów nerwicowych- w styczniunp. cierpiałam na bezsenność, potrafiłam przez cały tydzień zasypiać dopiero o 4 nad ranem a o 6 musiałam wstawac, poza tym mam b silne bóle w klatce piersiowej w okolicach serca, skurcz mieśni, napiecie, nerwowość, agresja, płaczliwość,obojętnosć na codzienne sprawy. Poza tym czuje się bardzo samotna, nikomu nie ufam , nie mam a raczej nie chce miec przyjaciół, a do tego ciagle wydaje mi sie ze po prostu tragizuję i wszystko przejaskarwiam i mam wtedy wyrzuty sumienia i jestem na siebie zła ze tak sie ze sobą pieszczę zamiast wziąść się w garść...Bo przeciez nie mam najmniejszych powodów żeby sie denerwowac, wszystkojest super...sa momenty kiedy lubię to co robię czyli autosugestia działa

Autor: renia  06.05.2007 zgłoś

mam nerwice! a przez co! przez ludzi ktorzy mnie otaczaja.przez meza rodzicow itd. kazdy ode mnie cos chce ,a w zamian nic nie daje.Ja jestem sprzataczka, slozaca, kochanka( oczywiscie dla meza) a na koncu qrwa i zdzira.ja jestem glupia i niedouczona.Pracuje robie wszystko co powinna zona i matka robic i nic z tego nie mam.Jeszcze 4 lata temu sie z tego cieszylam , ze bede zona itd.Ale teraz wymiekam strasznie sie denerwuje ,kolacze mi serce w glowie mi sie kreci az w koncu wybucham i krzycze ,krzycze i krzycze itd. najgorsze jest to ze wyzywam sie nad swoim dzieckiem. to najbardziej mnie boli a nie umiem sie opanowac,a wystarcza rozrzucone platki. staram sie opanowac ale nie wiem jak dlugo dam rade. pozdrawiam

Autor: agnieszka  09.05.2007 zgłoś

siemka nazywam sie agnieszka mam prawie 18 lat i juz od miesoaca czuje sie kiepsko...nagle zlapaly mnie bole serce...bola mnie kosci,rece ,głowa i wkrecam sobiew rozne bajki ze umre,ze jestem chora aprawda jest taka ze mam wsyztko prawidlowe ekg,badania krwi,wydaje mi sie ze to nerwica lekarze tez tak mysla.....moze to przezto ze zostalam mocno osuzkana zed prze mojego bylego chloapaka i przezyłam wiele stresu:(nie wiem jak mam życ z tym ze wkolko mnie cos boli.......przyznam ze w towarzystwie jestm bardzo lubiiana kazdy mi ponmaga na swoj sposob.....ale boje sie ze moze to byc cos innego......ale rada jest jedna nie przejmowac sie tym i zyc normalnie moze minie z czasem........siostra mnie dobija bo gdaa mi nie przyjemne rzeczy ze oszlalalm....rodzice wierza mi ze mnie boli ale robilam badania i nic nie wykazalo jedynie moze to byc przez stres.....tzreba sie wziazc za siebie tylko nie wiem jak przeciez wsyztko mnie boli jak mam z tym życ normalnie......czasem jest tak ze bnic mnie nie boli ale jak mnei zlapie to boli bardzo długo........kiedys bylo dobrze chcialabym zeby bylo jak dawniej bym byla pelna energi teraz to nwet nie mam ochoty sie uczyc ani nigdzie wychodizc z przyjaciolmi ktorzy o nnie sie martwia.......moze keidys wrtoce do formy i bedzie jak dawniej...bardzo tego chce i wszysyyc co maja takie same objawy to wspolczuje wiem jak jest ciezko życ z takimczyms kazdemu pewnie przychodiz na mysl choroba tak jak mi.....reniu nie martw sie tym musisz sobie z tym poradzic nie mysl o sobie zle.....porozmaiwiaj z mezem i rodzicami i powiedz wkoncu sobie z ejestess wartsociowa zrob cos dkla siebie idz sie pobawic z przyjaciolmi...idz do fryzjera...zrob wioele przyjemnosci dla siebie to ci pomoze....pewnie ejstes strasza odemnie i moje rade sa zbedene ale badz soba i korzystaj z życia............ja sie boje bo za rok pisze mature jezeli tak daklej bedzie to jej nie zdma i nie skoncze szkoly...ja poprostu przez te bole nie chcem sie uczyc ani nic ale postanowilam isc zrobic cos dla siebie......wyjsc na impreze jak zadawnych czasów.........spedzac czas z przyjaciolmi........i nie myslec o bolach to jest rozwiazanie...jednymn slowem co ma byc to bedzie:)))))przed niczym nie uciekniemy:){pozdrawiam wszytskich znerwicowanych i dajcie siebie wsyztko by przezwyciezc NERWICE KTORA NAS ZABIJA PSYCHICZNIE:((

Autor: karolinka  24.05.2007 zgłoś

witam , ja chyba też mam nerwicę piszę chyba bo nikt racjonalnie nie umie mi na to nic poradzić zaczęło się to w cztery miesiące po urodzeniu dziecka , najpierw zaczęły mrowieć mi dłonie i palce u stóp , potem do tego doszły drgawki mięśni , koleżanka poleciła mi magnez i potas nie wiele mi to pomogo bo te objawy mam do dziś , byłam u wszystkich możliwych specjalistów lekarzy okazało się że wszystko dobrze , wyniki morfologii też super więc co to jest najgorsze jednak jest to że kiedy zaciskam powieki lub kicham to strasznie drga mi brew i boli mnie w okolicy lewej zatoki , nie wiadomo co jest przyczyną tych dolegliwości nikt taki jeszcze się nie znalazł co dałby mi konkretną odpowiedź wmawiam sobie różne choroby przez to boję się że nie będę mogła normalnie funkcjonować

Autor: ewa  04.07.2007 zgłoś

Hej ja takze cierpie na ta chorobe i jest mi z tym ciezko nie daje sobie rady a najgorsza jest noc kiedy wszyscy spia a ja nie moge zasnac nie wiem co mam robic biore magnez probuje sobie wszysko odalac lecz jest ciezko najgorsze jest to ze jestem mloda dziewczyna mam 18 lat aco dalej ze mna bedzie. Boje sie nastepnego dnia bo nie wiem jak dalej bede funkcjonowac.Teraz mam wolne ale niedlugo do pracy a tam sie najgozej czuje mam take wrazenie ze odbieraja mnie jako osobe nienormalna potrzebuje pomocy

Autor: syla  08.07.2007 zgłoś

Agata 30 ja tez nerwicy nabawilam sie przez faceta bylam z nim 1,5 roku a on mnie zostawil dla innej zdradzal mnie miesiaca mieszkal u mnie tez mi nic nie mowil ze ma inna po prostu unikal tego tematu jak dzwonilam nie odbieral tel nie wracal do domu na noc po prostu szkoda gadac od 4 dni nic nie jem ciagle wymiotuje ajak zjem pare lyzek zupy zaraz lece wymiotywac boli mnie brzuch tak jak by mnie cos w nim uciskalo nie daje sobie rady schudlam w ciagu tych pare dni3 kg ale podcazs naszego zwiazku czesto sie denerwowalam bo dawal mi do tego powody ciagle przez niego plakalam teraz nie moge spac nie umie jesc mam wszystkiego dosyc cviagle o nim mysle aon mnie zostawil dla rozwodki ktora jest 3 lata starsza od niego ze mna nawet sie nie pozegnal nic nie wyjasnij po prostu odszedl apo swoje rzeczy przyslala kolege nie mial odwagi sam przyjechac byl ze mna a po kryjomu juz zalatwial sobie mieszkanie najlepsez bylo to ze ciagle mowil ze mnie kocha i nigdy nie zostawi co mma robic ja przez niego sie wykoncze wygladam juz okropnie chcila bym jesc a le nie umie bo zaraz wymiotuje w ogole nie odczuwam glodu pomozci mi co robic moze jakies tabletki na sen zebym o tym nie mysalla nie wiem :( ;( zalamana

Autor: doswiadczona  23.07.2007 zgłoś

Mam 24 lata a zaczelo sie 3 lata temu.Zauwazylam ze jest to typowy wiek na zlapanie tego schorzenia.Tylko nie wiem dlaczego niektore z was maja to prawie bez powodu.Doszlam do wniosku,ze jesli tylko nie macie mysli samobojczych to zostwcie to w spokoju.Ja faszerowalam sie lekami uspokajajacymi,(choc na bole w klatce piersiowej pomaga wtedy zwykla pabialgina),ale prawdziwa ulge odczulam dopiero po pozbyciu sie sytuacji stresowych i zabliznieniu ran.A uwierzcie mi,powodow do nerwicy bylo wiele wiecej niz u niejednej z was:pijacy awanturujacy sie ojciec,pozniej pijacy chlopak-kobieciarz,z ktory zylam 5 lat,a w tym czasie,moze mnie potepicie,seks za pieniadze zebym sie mogla utrzymac na studiach,bo rodzice niebogaci a chlopak nic nie umial zarobic i troche przymieralam glodem,zero telewizji,wylaczanie pradu.Teraz jestem juz 2 lata z kims innym z kim w miare mi sie uklada i widze ze mu na mnie zalezy.Z ojcem lepsze stosunki bo widze go tylko podczas niedzielnych odwiedzin u rodzicow.Prostytucja poszla w niepamiec itd i z moim zdrowiem duzo lepiej.Nie poiem ze nie mam chwil zalamania,zlych wspomnien ktore beda juz zawsze ale na szczescie moj obecny partner wszystko rozumie,jest moim powiernikiem we wszystkich tych sprawach i to mnie jakos podtrzymuje.Dacie rade!!!Prawie sie wyleczylam sama.Moze odpowiednia osoba u waszego boku zdziala cuda.

Autor: ewka-kraków  23.07.2007 zgłoś

Witam-ja rownież mam nerwice i to od paru lat poczatkowo było bardzo ciężko niewiedziałam co mi sie dzieje:( szukałam pomocy dosłownie wszedzie,kiedy lekarz stwierdził nerwice nie mogłam w to uwierzyć ja zawsze wyluzowana i nerwica???ale jednak okazało sie to prawdą Oogromny lęk przed wszytskim jazda autobusem -dramat,zakupy w markecie koszmar a im dalej od domu tym gorzej.Przez jakiś czas brałam leki typu cloranxen ,ale udało mi sie to odstwaić bardzo mocno uzalenia,potem lekarz przepisał mi afobam i na tym jestem do dziś,w razie nerwów doraznie biore validol...Jeszce ok. rok temu udało mi sie zaleczyc nerwice ..ale teraz znów sobie o mnie przypomniała:( bole w klatce,ciezki oddech,paniczny lęk:(... staram sie być silna i wytrzymać to ale jak długo można???? Ostatni raz jak byłam u psychologa to powiedział ze dramatyzuje i ze nic mi nie jest :( bo na ogoł zawsze jestem usmiechniętna mało kto wie jak sie czuje:( Jeżeli jest ktoś kto chciałby czasem pogadac na ten temat lub wyzalić sie to zapraszam na gg 8727859Trzymajcie sie mocno i nie Dajcie się!!!Pozdrawiam bardzo serdecznie

Autor:  05.09.2007 zgłoś

Mam to samo co ty Ewke czuje sie coraz gorzej .Boje sie kazdego dnia.

Autor: kylo  12.02.2008 zgłoś

wpadajcie do torunia,na browar,jest tu tyle ludzi,że nie ma nic więcej ważnego,olejcie męzów,żony,chwila sie liczy,ja mam piękne życie,bo żyje jak chce,sorry ale nawet nie chece mi sie czytać tych żalów,zostawcie to i jedźcie w polske albo całą europe.Nie bójcie sie każdego dnia,tyle ludzi macie w około,jesteście młodzi,co z wami?Początek życia.Jakaś Agata30,dawaj jesteś młoda,masz szanse na wszystko,nie moge przestać wierzyć w takich ludzi,że za późno i takie tam(bullshit).To wasze życie i nikt nie ma wam prawa mówić co macie robić(tymbardziej ja).Ale na boga(którego nie wieżę)kożystajcie jak możecie,jak nieszczęśliwi,zrywajcie,przyzwyczjeni,zrywajcie,lepiej czegoś żałować,niż żałować,że sie tego nie zrobiło!!!Itd,itp,etc.......Ja znam same piękne kobiety w wieku 25 lat(co najmniej,tak a propos 25 lat,sam mam tyle)Kto wyżalić to na piwo,kto nie to na piwo,i spoko ludziska.Ogólnie zapraszam do torunia,olejcie psychologów.

Autor: malami  16.05.2008 zgłoś

witajcie! zagladam tutaj czasem, głównie wtedy kiedy mam nasilone objawy. ostatnio jest nie do wytrzymania! prosze Was napiszcie jak radzicie sobie z bezsennością i walącym sercem, az cala klatka piersiowa drży(a przynajmniej tak to odczuwam). tej nocy nie spałam prawie w ogole. wzielam kropelki nasenne(przeciwnerwicowe) ale nie pomogły! byłam pewna, ze bedzie ok i naprawde mialam pozytywne nastawienie. ale zasnelam dopiero ok 6, a przed 8 musialam wstac. koszmar!!! nie moge sobie znalezc miejsca. juz od prawie 2 lat zyje w tym błednym kole (wczesniej nigdy nie mialam az tak przykrych objawow).nie ide do psychiatry, bo mam wewnetrzne przekonanie, ze potrafie sobie radzic z nerwicą, ale czesto sobie nie radze...jednak mam zahamowania przed psychiatrą, bo nie chce sie uzaleznic od lekow. najchetniej w ogole nie brałabym lekow. ale podczas takiej nocy pragne jakiejs tabletki. dosc przykry obrazek, co...?

Autor: malami  16.05.2008 zgłoś

podobasz mi sie kvlo :) musisz byc naprawde fajnym czlowiekiem :)

Autor: Mała233  10.08.2008 zgłoś

Hejka tak tu weszłam bo muszę z kimś pogadać może wy mi pomożecie...podejrzewam ,że mam nerwicę -wszystko mnie denerwuje potrafię wyżyć się na swojej rodzinie jak coś mi nie pasuje,słownie ale jednak wiem,że przychodząc z pracy od wejścia załącz mi się agresor poza tym wiele od siebie wymagam i wszystko musi być perfekcyjnie!!!Taki mam charakter więc wchodzę i zaczynam sprzątać...potem się wściekam bo chcę być idealną mamą a dla dziecka brakuje mi czasu a potem ryczę bo mam wyrzuty ,że nie jestem dobrą mamą....i tak w kółko ...biorę Persen Forte i krople ale niewiele mi to pomaga czasem mam tak ,że nie mogę spać,trzęsę się ,dusi mnie w klatce piersiowej,a czasem nawet nie mam siły wstawać z łóżka...Pomóżcie

Autor: Ola  24.10.2008 zgłoś

witajcie..ja na nerwice taka silna choruje od ponad roku,jest mi strasznie ciezko nie moge pracowac.uczyc sie:( mam napady paniki zaczyna walic mi serce nie moge oddychac cala sie trzese mam szczekoscisk,nic do mnie nie dociera boje sie wtedy ze umre ze dostane zawalu..:(tak bardzo mi ciezko nie wiem jak dalej zyc..boje sie kazdego stresu wyjscia na spacer do sklepu bo zaraz mnie lapie szybkie bicie serca..ciagle towazyszy mi to szybkie bicie serca...i boje sie zawalu mam 21 lat,mialam robione badania serce sa OK!nie mam juz sily,nie potrafie juz normalnie zyc...

Autor: krzys1  03.12.2008 zgłoś

Moja zona tez ma nerwice. Duzo by tu opowiadac. Znalezlismy na to lekarstwo. Jesli ktos chcialby dowiedziec sie wiecej to prosze o maila.

Autor: Tosia  16.01.2009 zgłoś

Hello, czytam wasze wypowiedzi i wiem jak ciezko zyc z nerwica. Jestescie wspanialymi, wrazliwymi, dobrymi ludzmi. To dlatego jestescie znerwicowani. Najlepiej sie zyje tym co niczym sie nie przejmuja, innych maja za nic i mysla tylko o sobie. "Pieklo to inni", "Niektorych ludzi nalezy zazywac tylko w malych dawkach". Pozdrawiam wszystkich, reniu ja wiem co czujesz.

Autor: Tosia  17.01.2009 zgłoś

Hello, jestescie? ostatnio nikt nie pisze postow, nie wiem co sie z wami dzieje, czy pokonaliscie te chorobe.

Autor: aj  24.01.2009 zgłoś

no..ja tez jestem ciekawa :)

Autor: merci  10.02.2009 zgłoś

Witam!Ja równiez podejrzewam u siebie nerwice.Przez 4 lata bylam w zwiazku z chlopakiem ktory wykanczal mnie psychicznie,zdradzal,ciagle sie bawil,nie wracal do domu na noce a ja w tym czasie siedzialam z telefonem w reku trzesac sie i biegajac ciagle do ubikacji...Od poltora roku jestem w zwiazku ze wspanialym chlopakiem,jest dla mnie bardzo dobry,do niedawna wydawalo mi sie ze wszystko jest ze mna w porzadku wszelkie leki minely po prostu o nich zapomnialam.Jakies dwa miesiace temu chlopak wybral sie na wodke z kolegami aby przywitac jednego z nich ktory wrocil z zagranicy,dlugo nie wracal a ja siedzialam i ciagle wysylalam mu smsy odpisywal i zapewnial ze niebawem bedzie w domu ja jednak stresowalam sie i denerwowalam coraz bardziej zasnelam dopiero jak wrocil.Od tamtej pory jak gdzies wychodzi sytuacja sie powtarza ja ciagle bym do niego dzwonila,pisala a jak dlugo nie wraca zaczynam sie telepac i biegac do ubikacji.Dostalam jakies fobi gdy wychodzi odemnie wieczorem odrazu pisalabym mu smsa, ze go kocham, gdy rano wstaje zaraz bym dzwonila,jak zadzwonie minie 3 godziny a ja nagle pomysle ''co robi'' , ''gdzie jest'' i znowu bym dzwoniła A WCALE NIECHCE!tylko ze to jest sliniejsze odemnie musze zadzwonic aby sie uspokoic,czesto mysle ze on mnie nie kocha,ze niechce spedzac ze mna czasu,dlaczego tak sie dzieje przeciez nigdy nawet nie zawiodl mojego zufania.Jestem jedynaczka bardzo szybko przywiazuje sie do ludzi,ale kiedys przed paru laty nie mialam az tak,takich mysli.Jak mam sobie pomóc,co mi tak naprawde dolega,czy potrzebuje jakis leków,jestem jeszcze bardzo młoda mam dopiero 20 lat,czy to mozliwe aby tamten czlowiek az tak zniszczył mi psychike?.Prosze o odpowiedz.Pozdrawiam

Autor: pomponkaaaa  13.04.2009 zgłoś

Przychodzi baba do lekarza: - Panie doktorze ciągle jestem wkurzona, wszyscy mnie wkurzają, a najbardziej wkurza mnie to, że wszystko mnie wkurza, prosze mi pomoc! - Czy probowała Pani w jakiś sposób sie wyciszyć, uspokoić, np. spacery w lesie, parku wśród śpiewu ptakow, spacerując boso po trawie. Kontakt z przyrodą bardzo pomaga... - E tam, Panie Doktorze - ptaki mnie wkurzają, bo drą ryje, w trawie pełno robactwa, pajęczyny, gałęzie zaczepiają o ubranie, nie, nie, przyroda mnie wkurza! - To może inny sposob, np. kąpiel w wannie pełnej piany z aromaterapią, przy nastrojowej muzyce? - E tam, Panie Doktorze, tego też próbowałam - piana mnie wkurza, bo szczypie w oczy, muzyka mnie wkurza, ta nastrojowa najbardziej mnie wkurza, a te olejki zapachowe, to dopiero wkurzające, kleją się, lepią, plamią, nie, nie, olejki najbardziej mnie wkurzają! - No dobrze, to może sex. Jak wygląda Pani życie seksualne? - Sex!? A co to takiego? - Nie wie Pani co to sex!? No dobrze, zaraz Pani pokaże, prosze za parawan. Po chwili na parawanie lądują kolejne części garderoby: spodnie, spódnica, kitel, bluzka, biustonosz, majtki. Po kolejnej chwili słychać sapanie i wzdychania, wreszcie słychać głos kobiety: - Panie Doktorze, prosze sie zdecydować:?!!!! Pan wkłada czy wyciąga, bo już mnie to zaczyna wkurzać!!! to tak na poprawę nastroju uśmiechnij się :)

Autor: daughter  06.07.2011 zgłoś

Witajcie!:) od jakiegoś czasu przechodzę bardzo ciezki okres, ciezko tu opowiadac od zera, ale odkad wczoraj biorac prysznic moja twarz stala sie goraca az czerwona to zaczelam szperac w necie co to jest (przez 5 min mialam czerwone poliki) po nictce do klebka trafilam na pojecie nerwicy czy ja mam? nie wiem ale tyle rzeczy mnie dobija przeraza, stresuje itd ze moglabym tu szukac przyczyn. coraz czesciej mam sciski w sercu, bola mnie zyly na szyi i czuje jak pulsuje krew, kiedys (z 3 razy w zyciu) mialam dusznosci tak ze nie moglam nic powiedziec, czesto miewam skurcze miesni, stopy i kosteczki w nich mi sie zakleszczaja i te skurcze bola strasznie, wczoraj mialam tez jakis dziwny objaw dreszcz na nogach (pierwszy raz wiec bylam zaskoczona) czasem mam wrazenie ze mam objawy derealizacji - siedze obok kogos a nagle ta osoba jest dalej niz w rzeczywistosci, jakby mniejsza, czasem sie wtedy wylaczam czasem nie. Jak sie wylacze to ktos cos mowi ja tylko mowie tak nie ale nie slucham kompletnie. czasami budzialm sie z reka lub noga sztywna bez krwi i musialam ja masowac zeby zaczac ja czuc. ok na recy moglam zasnac i krew nie doplywala, ale kiedy mialam problem z noga od kolana w dol to zwatpilam zebym mogla ja przygniesc.. czasem mam uczucie ciasnoty w klatce piersiowej,napięciowy ból głowy, ból serca, drżenie kończyn, kołatanie serca, nagłe uderzenie gorąca miałam raz, ostatnio tez zauwazam ze nie pamietam np czy cos sie dzialo tego dnia czy nie, np w pracy czy byla dana osoba czy cos zrobila (to moze wynikac z tego tez ze mam czasem duzo pracy, sytuacje sie powtarzaja wiec moge mylic dni i zdarzenia od samego ich ogromu, ale kiedys pamietalam wiecej stad sugestia) zaburzenia emocji niestety tez mam :(( obawiam sie wszystkiego przyszlosci, szkoly pracy, bardzo duzo rzeczy mnie irytuje, glownie niesprawiedliwosc, lub to ze ktos mnie traktuje gorzej, lub to ze malo zarabiam i nic z tym nie umiem zrobic, to ze niedlugo bede pisac prace mgr a nienawidze pisac takich dlugirz rzeczy, to ze ucze sie rzeczy potrzebnych i moja wiedza jest zbyt plytka zeby z wielkim zasobem wiedzy napisac prace wiedziec co z czego i po co! to ze studiuje kierunek ktory sama nie wiem po co wybralam bo finanse!! a wiecznie sie myle w liczbach i jestem roztargniona, najchetniej zawsze szla bym na latwizne i sciagala! albo chcialabym zebo ktos mi pokazal droge podal reke pomogl! ale w dzisiejszym swiecie w tym posranym wyscigu szczurow kazdy mysli tylko o sobie a pomoc moze jedynie rodzina o ile jest dobra rodzina!! coraz czesciej sie denerwuje ;( nienawidze swojego dziecinstwa bo do latwych nie nalezalo, nienawidze tego ze jestem ze wsi, i nienawidze wsi! wstydze sie tego bo chce z tamtad uciec, owszem wynajmuje w miescie pokoj itd ale nie mam przyszlosci potrzebuje pieniedzy zeby nareperowac mozg czesia :( pomijam inne leki... teraz to wszystko sie nasila bo z roku na rok jestem starsza mam 27 lat musze myslec o przyszlosci a jestem nikim szarym gownem ktore nie moze sie wybic bo nie ma kasy, ktore zapiepprza w pracy i udaje ze ma kase a tak naprawde gowno mam nic sobie nie kupuje prawie zeby przezyc i zeby miec na prewne okazje jak gdzies jade czy cos zeby pokazac ze tez moge.. uwielbiam wyjazdy uwielbiam zapominac o swoim zyciu obowiazkach!! ale nawet na takie wyjazdy zeby odreagowac nie mam kasy matko ;( aaa i nienawidze tego ze nie mam kasy na swoj rozwoj chce sie nauczyc jezyka ang ale nie mam kasy czasu moze tez nie mam ale bym znalazla, a przez brak znajomosci ang to juz nie wspomne jaka mam fobie.. w miare rozumiem a nic nie mowie bo sie boje!! pomijam ze popadam w nalog hazardowy i wiecznie kupuje totka liczas na magiczny zwrot akcji :(( zaczelam grac o coraz nizsze stawki zeby wygrac jakis tysiaczek, ale przepierdzielam tam kase a wygralam moze z 24 zl ;/ podejrzewam ze polowa z Was juz nie moze mnie czytac, ale chcialabym Was zapytac co zrobic? do jakiego lekarza isc? najpierw internista a pozniej skierowanie do specjalistow? nie chce lykac lekow bo juz lykalam na sen sygnopam czy jakos tak kiedy to mialam zaburzenia snu.. nie jestem wariatka, nie okazuje swojej nerwicy, tylko sie tlumie, chce tylko zrobic cos ze swoim zyciem bo juz nie umiem tego znosic, bo swiadomosc poczucia beznadziejnej sytuacji dobija mnie najbardziej nienawidze tego stanu a jest coraz gorzej! czasem biegam czy cos sobie kupie ale to nie pomaga na dluzsza mete! odechcialo mi sie nawet juz sprzatac w swoim pokoju :( pokierujcie mnie jakos,

Autor: aga  10.09.2011 zgłoś

witajcie.boje sie ze ja tez mam nerwice.mam takie same dolegliwosci jak wy i czuje ze przez ta chorobe rozpadnie mi sie malzenstwo...czy magnez naprawde pomoze?

Dodaj własny komentarz

(twój pseudonim, imię lub nazwisko)

(nieobowiązkowo; nie musisz podawać adresu e-mail!)

Min. liczba znaków: 3

Kafeteria / Zamów reklamę w Kafeterii / Redakcja (PR + autorzy) / Kosmetyki do testów / Patronaty
© 1999-2014 Grupa Wirtualna Polska Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu