Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

Przy kawie

26.03.2003 | Życie małżeńskie

Giełda pomysłów

Nie ma między płciami zgody w kwestii umów przedmałżeńskich. Rozgraniczenie przeprowadzone w oparciu o płeć jest zapewne uproszczeniem, lecz dopuszczalnym i koniecznym, aby naszkicować charakter sporu i sylwetki antagonistów.

Generalnie stanowisko kobiet jest jasne dla każdego mężczyzny, który wkroczył na ścieżkę dojrzałych związków, czyli zazwyczaj zaraz po szkole średniej. Całkiem słusznie kobiety w tej materii wykazują się bezkompromisowością. Okazywana milcząca niezgoda, niezbity dowód kobiecej kolektywnej przebiegłości, onieśmiela mężczyczn i studzi ich zapał do polemik, które są niczym innym jak próbą rozmiękczenia partnerki. Nieocenione w walce z zakusami mężczyzn są również solidarność pań i, poniekąd przeznaczone dla męskich uszu, komentarze na temat honoru i tego, jak niegodne miłości są w ich oczach choćby drobne napomknienia o ustanowieniu odrębności majątkowej.

Alergia uwarunkowana jest historycznie i społecznie, tylko głupiec dziwiłby się antymęskiemu pragmatyzmowi i wspólnemu frontowi przyszłych małżonek. Więc dyskutujemy skrycie, z dala od uszu partnerki i bez ryzykowania ostracyzmu ze strony jej koleżanek, wśród których szybko rozeszłoby się, jakim to niegodziwymi draniami jesteśmy. Przypominają te konspiracyjne rozmowy mężczyzn giełdy pomysłów, jak przechytrzyć partnerkę, uśpić czujność i uniknąć piętnowania nas jako osoby małostkowej. Czy taka sytuacja jest powszechna? Nie da się oczywiście zataić faktu, że wciąż dominuje wśród par zdrowy i niekontrowersyjny pogląd o bezwarunkowej wspólnocie, jaką jest małżeństwo. Moje słowa są wyłącznie konstatacją zjawiska, które obserwuję w pewnym, tak się zdarzyło, że również moim, środowisku: nie w pełni samodzielne kobiety i zamożni mężczyźni, którym sen z powiek spędza pytanie, jak utrwalić dysproporcje majątkowe i chronić własny stan posiadania na wypadek separacji.

Powtórne zainteresowanie zagadnieniem wspólnoty czy też odrębności majątkowej rozbudził we mnie tekst opublikowany w "Gazecie Prawnej" 20 marca br., gdzie omówione zostały właściwe dla sprawy uregulowania prawne, co prawda przywołane w węższym kontekście odpowiedzialności za podatki. Czytamy tam, że "z podatkowego punktu widzenia zawieranie umów o rozdzielności majątkowej ma zatem sens wtedy, gdy umowę taką zawiera się jeszcze przed ślubem." "W dużej mierze jest to spowodowane obowiązującym obecnie przepisami podatkowymi. Przewidują one, że w przypadku osób pozostających w związku małżeńskim odpowiedzialność za podatki obejmuje majątek odrębny podatnika oraz majątek wspólny podatnika i jego małżonka. [...] I to nawet wtedy, gdy z podatkami zalega nie sam małżonek, ale prowadzona przez niego firma." Oznacza to tyle, że małżonkowie być może będą zmuszeni solidarnie odpowiadać za błędy zawinione przez jedno z nich. Nietrudno wyobrazić sobie sytuację, w której niefrasobliwość jednego z małżonków lub podytkowane ambicjami uporczywe skrywanie kłopotów własnych prowadzić może do bankructwa obojga małżonków. Biorąc pod uwagę, że to właśnie męski "styl" radzenia sobie z kłopotami bliższy jest introwertyzmowi, negowaniu problemów i desperackim próbom "zachowania twarzy", to właśnie kobiety postrzegam tutaj jako potencjalne ofiary.

Podpisywać intercyzę czy nie. Jakie jest stanowisko Czytelniczek?
Wersja do druku

Wasze komentarze

Autor: anegdotka  26.03.2003 zgłoś

Jako kobieta nie będąca jeszcze w związku małżeńskim, mogę jedynie spekulować nad sensem, lub jego brakiem, umów przedmałżeńskich. Biorąc ślub ze swoją ukochaną "połówką" przysięgamy kochać się i wspierać na dobre i na ZŁE. Uważam jednak, że kwestie finansowe należy jak najbardziej oddzielać od tych dotyczących naszych (czasem irracjonalnych) uczuć. Może to brzmieć zimno, ale jedynie chłodne traktowanie sprawy pieniędzy nie powoduje tylu konfliktów. Wszystkie możliwe badania opinii wskazują, że to spory o pieniądze są głównymi powodami separacji i rozwodów. Czyż nie lepiej na początku rozgraniczyć "co moje a co twoje"? Żadnych sporów i żalów. Dochodzi jeszcze kwestia odpowiedzialności. Każdy powinien brać odpowiedzialność za WŁASNE decyzje i błędy. Małżeństwo jest po to by się wspierać, pomagać sobie nawzajem a nie by zrzucać własne kłopoty na barki współmałżonka. 200 lat temu za długi męża cała rodzina szła do więzienia. Dziękuję bardzo za taki scenariusz. Wszystko zależy więc od tego, z jakich powodów ktoś bierze ślub, z miłości czy dla pieniędzy? Na to pytanie niech sobie odpowie każdy mężczyzna "przy forsie" wybierający właśnie z ukochaną pierścionek z brylantem...(znacie takiego?:):)

Autor: Ew  26.03.2003 zgłoś

Ja sądzę, że nie bo wg mnie małżeństwo to: - miłość, -zaufanie, -związek dwojga ludzi. Ale pewnie znajdą się inni, którzy myślą inaczej. Już widzę te komentarze o tzw. przekrętach, manipulacjach itp. ze strony drugich osób. No tak nie jesteśmy w stanie uchronić się przed tym wszystkim, ale wtedy chce sie rzec: to po co sie pobieracie? W życiu musi być pewien obszar, na którym czujemy się pewnie. Jeśli to nie jest małżeństwo.....? No cóż...... Pozdrawiam :-)

Autor: lidka  29.03.2003 zgłoś

cholera trudno powiedziec jak mialabym duzo kasy to napewno nie chcialabym zeby sie do niej dobral ale z drugiej strony na dobre i na zle nie? wiec jesli mialabym te kase to odlozylabym spora jej czec ukryta na czarna godz. zeby nikt nie wiedzial

Autor: kobitka  31.03.2003 zgłoś

Miłość to hormony, chemia, czarodziejska sprawa, którą nii erządz rozum i logika. Ale za to życie, codzienność, szczególnie zaś pieniądze jak najbardziej są przyziemną, prostą i rządzoną przez rozsądek sprawą. Najkorzystniej zatem jest , moim zdaniem, odzdzielić jedno od drugiego, żeby uniknąć nieporozumień. Jeśli kocha, to to uszanuje, a ludzie niech myślą, co chcą, akurat to jest najmniej ważna,prawda? Ja nie mam co odzielać z moim ukochanym, on też biedny jak mysz kościelna. Gdy będziemy się pobierać nie sporządzimy intercyzy, bo wszystkiego i tak dorobimy się wspólnie, ale gdybym miała jakiś dorobek, majątek, zabezpieczyłabym sie. Dlaczego? Bo w życiu bywa różnie: jednym się udaje, innym nie. I byli tacy, co szli do ołtarza uskrzydleni, gloryfikowali miłość, patrzyli razem w księżyc, a potem przyszły kłopoty i koniec sielanki. Trzeba kochać, ale i umieć odzielić uczucia od prozy życia.

Autor: IKa  31.03.2003 zgłoś

inertcyza jest dobra gdy ludzie mają dużo kasy, i nie chcą aby pieniądze przesłoniły dalsze życie. lub gdy jedna ze stron ma mieszkanie a druga nic. ale przeprowadzać odrębność majątkową w czasie trwania związku jest ogromnie trudno. i chyba nigdy bym się na to nie zdecydowała chyba że mąż alkoholik, i bałabym się komornika.ale ogólnie w naszym społeczeństwie utarł się zwyczaj że młode ałżeństwo powinno dorabiać się na wspólny rachunek ale i to juz coraz rzadxziej. Coraz częściej dziewczyny robią karierę zawodową i finansową, lecz w chwili gdy dołącza do nih partner chcą mieć swoje dochody o nie zmienionych wysokościach. Tak samo chcą się zabezpieczyć majętni kawalerowie. intercyza ułatwia jeszcze jedno ROZWÓD tu juz nie ma problemu że ona go oskubie do ostatniej koszuli a on jej noc nie zostawi. to też jest i pewne ułatwienie po co mamy żyć razem przeciez można osobno - może to uogólnienie ale jeżeli oboje jednakowo pracuja i dorabiają się na wspólny rachunewk to nikt mi nie powie że to nie wiąże.

Autor: Rude:)  01.04.2003 zgłoś

No cóż, tak się składa , że ostatnio rozmawiałam na ten temat z moim znajomym (fajny facet niestety nie mój) i jestem zdania, że małżeństwo to cos wiecej niż tylko umowa handlowa i jeśli podpisuje się intercyzę to zupelnie jakby zakładalo się z góry,że małżeństwo się rozpadnie.... moja naiwnośc każe mi jeszcze liczyć na to ,że wyjdę zamąż z miłosci do drugiej osoby a nie jego pieniedzy:)

Autor: MonA  03.04.2003 zgłoś

Ponieważ jestem w trakcie rozwodu i co za tym idzie podziału majątku temat szczególnie mnie zainteresował. Kiedy wychodziłam za mojego męża nie mieliśmy nic, więc nikt nie myślał o umowie. Jednak teraz wiem, że gdybym powtórnie z kimś się związała zrobię taką umowę. Kiedy uczucie się kończy lub tylko są chwilowe problemy zawsze temat pieniędzy i majatku wypływa na wierzch. W myśl zasady "kochajmy się jak bracia, a liczmy się jak Żydzi..." Jestem za umową przedmałżeńską. Wszystkim zakochanym i planującym małżeństwo radzę usiąść wspólnie, przemyślec temat i zrobić taką umowę. Pozdrawiam :)

Autor: Tiliacordata  05.04.2003 zgłoś

Jeszce rok temu powiedziałabym, że po co intercyza czy podział majątku jeśli ludzie się kochają??! tak też zapewne myślała moja koleżanka. Teraz mogę powiedzieć, że nawet jeśli ona pracuje to i tak musi si e tłumaczyć z każdej wydanej złotówki( dosłownie złotówki)!! Ja nazwałabym to przemoca finansową w rodzinie . I pomimo,że wszyscy myślą, iż ona opływa we wszelkie dostatki a jej mąż dba o rodzine to niestety nie jest tak. Najgorsze jest to, że bardzo trudno taki stan zmienić. Może ktoś podpowie jaki na to możę być sposób-myślę,że rozwód nie wchodziłby w rachubę. Pozdrawiam TILIACORDATA

Autor: IKA  09.04.2003 zgłoś

Na to nie ma lekarstwa skąpstwo facetów i kobiet jest uciążliwe dla całej rodziny ale można się do tego przyzwyczaić tylko bardzo rani to psyche tej drugiej strony, ale gdy tylko jedna strona utrzymuje dom to trzeba się z tym pogodzić natomiast w sytacji gdy oboje zarabiają to ta sytuacja działa w obie strony. Także Tiliacordata w tym co piszesz trzeba spojrzeć i z drugiej strony.może ten facet oszczędza na ważny cel życiowy? tu nie da się ferrować wyroków tylko rozmowa i jeszcze raz rozmowa pomiędzy pertnerami to oni między sobą ustalają granicę i także tą dotyczącą finansów Ja mam trudną sytuację gdyż nie pracuję ale oboje składamy sobie "zeznania" co kupiliśmy i co jeszcze trzeba kupić.

Autor: kashubek  21.07.2006 zgłoś

hmmm - tak tak.... zwiazek dojrzalych ludzi... milosc... zaufanie... ptaszki spiewaja... a ile razy okazywalo sie, ze facet z ktorym sie wlasnie rozstajecie to totalnie inna osoba od tej, z ktora bylyscie w zwiazku? jeden z moich eks zachachmecil co mogl. a utrzymywal, ze z rozpaczy spalil lub wyrzucil przez okno... terefere!!! wiec ja na 90% bede chciala intercyzy... nie, nie planuje sie rozstac, ale w koncu z zadnym z moich bylych nie planowalam.. z jedym nawet wydawalo mi sie ze jestesmy tuz przed zareczynami!!! chwilowo wprawdzie biednam jak mysz, ale - nie mam nic przeciwko intercyzie!!! uwazam, ze to dbry pomysl zarowno dla kobiety jak i dla faceta!

Autor: smartie  30.12.2007 zgłoś

nie jestem mężatką, ale dorobiłam się trochę i z oszczędnościami na moich kontach czuję się bezpiecznie. jednak, gdybym miała wyjść za mąż, to na pewno będę chciała podpisać intercyzę. w życiu różnie bywa, liczba rozwodów wzrasta i wiem, że na rozprawach sądowych różnie bywa. zatem dlaczego miałabym się dzielić z facetem, który będzie [załóżmy] chciał się ze mną rozstać, tym co mam na tych kontach? życie to nie bajka .... co czwarta moja koleżanka z pracy jest rozwódką ...

Autor: "naiwna"  26.09.2008 zgłoś

a ja jestem w sytuacji gdy rodzice chca dac mieszkanie i jako zabezpieczenia zadaja intercyzy. problem polega na tym, jak budowac wspolny dom, zaczynajac od przygotowan do rozwodu? na poczatku bede na utrzymaniu meza, z pewnoscia. a wiec: w ramach wspolnoty mamy ustalac, co remontujemy za "moje od niego" a co "za jego", ktora szafka bedzie czyja i ktory talerz? tak sie zaczyna budowac rodzine, od starannego ustalania dzien po dniu, co czyje? pewnie, ze na swiecie sa rozczarowania, ludzie bywaja poranieni itd. ale czasem asekuranctwo tez moze popsuc nieco. moze dzieci tez opieczetujemy na zapas: to bedzie kiedys twoje, a to moje? rozumiem, kiedy kogos zycie doswiadczylo, ale wychodzic w zycie z takim nastawieniem - nie wiem, czy to dla mnie. poza tym to dowodzi ogromnej rezerwy i nieufnosci wobec przyszlego meza, ustawia go w dziwnej sytuacji: utrzymujacego zone w jej mieszkaniu, tylko jej - na zyczenie rodzicow. pewnie: jak kocha zrozumie. moim zdaniem, i to nie jest brak rozsadku ale zdrowy rozsadek wlasnie, nie prowokuje sie pewnych sytuacji, pewnych sporow. a rozdzielnosc majatkowa w sytuacji gdy nie ma sie nic procz tego mieszkania od rodzicow jest ogromna prowokacja podzialu miedzy malzonkami od poczatku.

Dodaj własny komentarz

(twój pseudonim, imię lub nazwisko)

(nieobowiązkowo; nie musisz podawać adresu e-mail!)

Min. liczba znaków: 3

Kafeteria / Zamów reklamę w Kafeterii / Redakcja (PR + autorzy) / Kosmetyki do testów / Patronaty
© 1999-2014 Grupa Wirtualna Polska Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu