Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

Przy kawie

14.09.2006 | Firmowy savoir-vivre

9 rad na udaną imprezę integracyjną

Niby zwykła impreza, a jednak inna. Bo organizator i skład osobowy pochodzą z firmy, w której pracujesz. Reguły nie są tu tak dowolne jak na każdym innym party. Impreza firmowa jest zabawą kontrolowaną i rządzi się swoimi prawami. Poznaj je, zanim pójdziesz na całość.

Dowiadujesz się, że w pracy szykuje się impreza: uroczyste przyjęcie na rocznicę działalności firmy, wyjazd integracyjny, wspólne wyjście do pubu czy też piknik w plenerze. Po wakacjach, kiedy większość pracowników zdążyła już wrócić z urlopów, towarzyskie życie firmowe ulega ożywieniu i sprzyja organizowaniu integracyjnych spotkań. Niezależnie od tego, czy cieszysz się na myśl o braniu w nim udziału, czy nie, to idź i baw się! Ale pamiętaj: bądź tak ostrożna, jakbyś chodziła po polu minowym. Na imprezie służbowej jesteś stale pod ostrzałem czujnych oczu szefów i współpracowników. Przygotuj się dobrze.

Iść? Nie iść?

Kiedy idą wszyscy lub zdecydowana większość osób, niech do głowy nie przyjdzie ci nie pójść. Zwierzchnicy mogą źle odebrać twoją nieobecność i uznać, że nie identyfikujesz się z firmą. A koleżanki i koledzy z pracy, że odczuwasz do nich niechęć lub że się wywyższasz, nie mając ochoty z nimi spędzać czasu. Nie przysporzy ci to ani sympatii, ani popularności. Jeśli nie masz prawdziwych i poważnych powodów, dla których nie możesz uczestniczyć w imprezie, to nie zasłaniaj się brakiem czasu. Dziś nikt go nie ma w nadmiarze. Nawet jeśli masz stałe zajęcia (np. kursy językowe, zajęcia sportowe itd.) w tym samym czasie, kiedy jest planowane wspólne spotkanie, to postaraj się dołączyć do kolegów po ich zakończeniu. Wcześniej zawiadom i przeproś, że się spóźnisz. Kiedy przyjdziesz, zostaniesz miło powitana, że w końcu udało ci się dotrzeć.

Z kim pójść?

Jeśli jest to impreza tylko dla pracowników, to sprawa jest oczywista: idziesz sama. Gdy zaproszenie jest dla ciebie i osoby towarzyszącej, a nie masz z kimś pójść, zastanów się, czy prosić znajomego lub przyjaciela, żeby ci towarzyszył. Warto to zrobić tylko wtedy, gdy wiesz, że jest osobą na poziomie, która potrafi dostosować się do różnych sytuacji, a przede wszystkim chce z tobą pójść. Nie ciągnij nikogo na siłę tylko po to, żeby uniknąć współczujących spojrzeń koleżanek z pracy: „A ona ciągle nikogo nie ma”. Może się bowiem okazać, że więcej najesz się wstydu, niż gdybyś poszła bez niego. Bo co będzie, jak się upije i będzie potem poufale klepać prezesa po ramieniu albo zacznie opowiadać sprośne dowcipy, albo zje pół stołu szwedzkiego? Wiadomo, że on to nie ty, ale świadczy o tobie. Bo kto z kim przestaje...

To samo dotyczy sytuacji konfliktu z partnerem. Jeśli pójdziecie razem, będziecie musieli udawać, że wszystko jest w porządku. A nawet gorzej: ty będziesz musiała udawać, bo jemu niekoniecznie musi zależeć na twojej opinii w pracy lub stosunkach z przełożonymi i współpracownikami. Nie wszyscy muszą widzieć, że wam się nie układa. Dla niektórych szefów życie rodzinne stanowi cenną wskazówkę. Jeśli nie potrafisz ułożyć sobie życia osobistego, to możesz zacząć przenosić problemy do pracy i mniej wydajnie pracować. Jeśli obawiasz się, że partner nie zachowa się na poziomie, idź sama, a o nim powiedz: „Nie mógł przyjść bo (wybierz dowolnie): wyjechał, jest chory, wezwano go do pracy... Bardzo żałował, że nie może przyjść”.

W co się ubrać?

Tu zasada jest prosta i mało odkrywcza – ubieramy się stosownie do sytuacji i okoliczności. To podstawa savoir-vivre'u. Na co dzień ubierasz się elegancko i nie masz często okazji założyć swoich balowych, imprezowych lub sportowych kreacji. I tym razem nie traktuj takiej imprezy jako okazji do ich zaprezentowania. Lepiej wyróżnić się jako interesująca rozmówczyni, osoba aktywnie uczestnicząca w zorganizowanych konkursach czy innych atrakcjach, niż przyciągnąć uwagę przesadą w stroju. Wybierz ubiór odpowiadający charakterowi imprezy, ale w którym będziesz się czuła komfortowo. To samo dotyczy makijażu. Nie zakładaj pawich piór, przezroczystego tiulu czy kabaretek. Prędzej się ośmieszysz, niż zrobisz wrażenie. To nie awangardowa rewia mody. Jesteś na imprezie, ale w pracy, nie zapominaj o tym. Natomiast skromna elegancja zawsze mile widziana, nawet jeśli jest to piknik pod chmurką.

Nie jedz, nie pij

Nieważne, że jesteś głodna, że masz nieposkromiony apetyt i że sałatka, śledź i serniczek wyglądają równie kusząco i chcesz zjeść je wszystkie. Nie zgarniaj z bufetu wszystkiego, na co masz ochotę. Nie wystawiaj sobie świadectwa obżartucha. Alkoholowi powiedz „nie”. Absolutnie nie wolno ci się upić. Zwłaszcza jeśli wiesz, że po jego wypiciu możesz się zachowywać zbyt swobodnie. Historyjki o twoich popisach mogą długo cię potem prześladować, a może i nawet dużo kosztować. Lepiej nie dawać innym powodów do plotek i nie narażać się na nadwątlenie swojej dobrej reputacji. Rzymianie powiadali „in vino veritas”, czyli „w winie prawda”. Po wypiciu alkoholu jest się bardziej szczerym i otwartym w rozmowach, niż gdy się jest trzeźwym. Zachowaj trzeźwy umysł, aby nie dać się naciągnąć na plotki, zwierzenia czy wydawanie sądów o rzeczach, które ci się w firmie nie podobają. Twoje słowa mogą obrócić się przeciwko tobie i potem będziesz tego żałować.

Plotki, plotki

Na wszystkich imprezach firmowych się plotkuje. Atmosfera jest swobodniejsza i sprzyja nieformalnej wymianie informacji. Nie daj się wciągnąć w wir plotek. Pewne informacje są znane tylko tobie i niech tak pozostanie. Szczególnie jeśli są ci powierzane sprawy poufne. Wymaga się od ciebie dyskrecji i przestrzegaj tej zasady. Zachowuj dla siebie sprawy, o których inni nie powinni wiedzieć, ale też słuchaj uważnie, co mówią pozostali uczestnicy imprezy. W każdej plotce jest cząstka prawdy. Może uda ci się dowiedzieć czegoś o planach dotyczących rozwoju twojego działu albo zwolnień. To może pomóc ci wykorzystać sytuację w pracy. Trzeba wiedzieć, co piszczy w firmowej trawie. Zatem uszy otwarte!

Niewinny flirt

Od zawsze podobał ci się przystojny kolega z innego działu? Nie było okazji go poznać, pouwodzić, a teraz sądzisz, że jest najlepsza sposobność? Nic bardziej mylnego! Na imprezie integracyjnej zachowuj odpowiedni dystans do kolegów czy adoratorów. Koleżanki z pracy od razu wezmą cię na języki, tym bardziej że im też może się podobać mężczyzna, który się do ciebie wdzięczy. Zwykła zazdrość. Nie zostawią na tobie suchej nitki. Nie poświęcaj jednej wybranej osobie swojego całego czasu na imprezie. Staraj się bawić ze wszystkimi – zyskasz miano osoby towarzyskiej i sympatycznej. O flirt nikt cię nie posądzi.

Poznawaj innych

Na razie same zakazy: tego nie rób, tamtego nie wolno. To po co się męczyć? – zapytacie. Otóż złe podejście – takie imprezy są organizowane w celach, jak sama nazwa wskazuje – integracyjnych. To tu masz możliwość spotkania osób, których nie miałaś szans poznać wcześniej: kolegów z innych oddziałów, dyrektorów, prezesa. Wykorzystaj to, nawiąż z nimi rozmowę, daj się poznać od najlepszej strony. Niech zapamiętają cię jako inteligentną, błyskotliwą i rokującą młodą kobietę. Być może twój wizerunek, na jaki zapracowałaś na imprezie, w przyszłości zaowocuje konkretną propozycją, np. awansu czy przeniesienia cię do działu, w którym chciałaś się znaleźć.

Nawiązuj kontakty z różnymi osobami. Może ta dziewczyna z sąsiedniego pokoju, która nigdy nic nie mówi, ma podobne zainteresowania do twoich i teraz razem będziecie jeździć konno albo chodzić na wystawy sztuki współczesnej? Może stanie się twoją najlepszą koleżanką z pracy? Spróbuj ją zagadnąć, warto poznawać ludzi.

Bądź aktywna

Impreza jest dla wszystkich pracowników i korzystaj z tego. To również dla ciebie zorganizowano konkurs w strzelaniu z łuku albo przedstawienia scenki z ulubionego filmu. Co z tego, że ktoś się może śmiać? To dowód na to, że potrafisz świetnie rozbawić ludzi. To tylko zabawa. Śmiej się ze wszystkimi. Co najwyżej zostaniesz uznana za osobę śmiałą i odważną oraz wesołą. A to pozytywna opinia.

Jak wyjść?

Kiedy cała ta impreza to istna pomyłka i udręka, nie daj tego po sobie poznać. Wymyśl jakąś wymówkę, np. że źle się poczułaś, pożegnaj się, a osobom, które zajmowały się w firmie całą organizacją przedsięwzięcia, podziękuj oraz pochwal ich wysiłek. Gdy nie możesz tego zrobić od razu, zrób to w ciągu najbliższych dni po imprezie. A jeżeli się świetnie bawisz, to baw się. Do końca.
Ewelina Kitlińska
Wersja do druku

Wasze komentarze

Autor: zuzka  14.09.2006 zgłoś

jestem kilka dni po takiej imprezie, ale w mojej firmie wyglada to zupełnie inaczej :) zawsze swietnie sie bawimy, no i juz kilka dni po czekamy na nastepna :)

Autor: ~jOLKA  14.09.2006 zgłoś

Jestem przed taką imprezą, niestety w mojej firmie istnieje mobing i wcale nie uśmiecha mi się pójście na impreze z ludźmi których poprostu nie znoszę. Na ostatniej takiej imprezie dostałyśmy z kolezanką POLECENIE zabawiania klientów, którzy zostali przypadkowo zaproszeni na tą imprezę. To był koszmar. Mam dyrektora działu, z wykształceniem średnim - zarządza 3 osobami :) a raczej rządzi i poniża! Nawet koleżanka, która jest w szpitalu ma szybko wracać bo on ma dość robienia czegoś za kogoś. Tylko, że ona w tym szpitalu jest przez niego:( Cały czas szukam pracy, żeby się z tego piekła uwolnić ale niestety nie mogę sobie pozwolić na obniżenie wynagrodzenia, i dlatego ciężko mi ze znalezieniem nowej posady. W NOSIE MAM imprezę z okazji lecia tego piekła!

Autor: babsztyl  14.09.2006 zgłoś

a ja zmieniłam pracę. Zarabiam mniej. Ale ide do niej z przyjemnością, radością i przedw wszystkim bez bólu brzucha. Skończyły się podejrzenia o raka jelit, skończyły sie problemy. Jest NORMALNIE. Moje dziecko widzi mnie uśmiechniętą, a z mężem mam wreszcie czas i ochote rozmawiac. Warto! Być - na miec można zapracować inaczej, dodatkowo :)

Autor: marylka  14.09.2006 zgłoś

He he he!ja własnie jesyem po takie imprezce - było super, tylko osoba towarzyszaca narobiła mi wstydu - to było straszne. klepanie po ramieniu i takie tam inne bardziej kontrowersyjne wydarzenia. także nastepnym razem idę sama!!

Autor: zmorka  14.09.2006 zgłoś

świat plastikowych kukiełek w wyścigu szczurów

Autor: bamber  14.09.2006 zgłoś

porady powyższe nikomu nie zaszkodżą .Ale pijcie wódkę nie z chlebem lecz z głową

Autor: memphis  14.09.2006 zgłoś

To chyba jakis modny ostatnio temat- w jakiejś babskiej gazetce był ostatnio podobny, tyle że o wyjazdach integracyjnych. Kazali tam przynosic zaświadczenie od lekarza(!), jeśli ktoś nie chce skakać na bungee albo nurkować. Bo nie wypada odmawiac... Nie dotrwałam do końca tamtego artykułu, bo głupota argumentów zbiła mnie z nóg...

Autor: Mariolka  14.09.2006 zgłoś

Bardzo dobre rady. Znam mnóstwo osób, które nie potrafią się zachować i bardzo by im się one przydały! U mnie w firmie handlowcy szczególnie wyznają zasadę, że taka impreza jest po to, żeby się za darmo uchlać. A szefowie na ogól stoją obok i kontemplują...

Autor: memphis  15.09.2006 zgłoś

Dla mnie to idiotyczne- takie obowiązkowe imprezy, na ktorych trzeba się obowiązkowo zaprzyjaźniać i nie wolno nie mieć na to czasu "bo dziś nikt go nie ma w nadmiarze". Jak pisze Mariolka- u niej w firmie ludzie nie wiedzą jak się zachować i imprezy nie są specjalnie udane (bo co to za impreza ze stadem urżniętych w trupa facetów?- ani nie powoduje to przyjaźni, ani wzajemnego szacunku)- więc po co tracić na coś takiego czas? Widziałam już lepsze rozwiązania- sami pracownicy organizują sobie wyjazdy (np. nocleg w stadninie,bryczki, ognisko, bigos i grzaniec), jadą osoby, które mają na to ochotę i bawią się razem PO pracy- bez podsłuchiwania, bez przypochlebiania się szefom, bez tłumaczeń "a czemu on przyszedł a ona nie", ubrani na luzie itd. Nie ma durnych gier zespołowych, w których trzeba brać udział nawet jak się nie ma ochoty, bo trzeba pokazać się jako "inteligentna, błyskotliwa i rokująca młoda kobieta". Luz-blues i wszyscy fajnie się bawią.

Autor: lukkas  15.09.2006 zgłoś

to chyba rady dla pracowników Arthur Andersen albo innego PriceWatera... NIC u mnie nie ma pokrycia - faceci tankują, laski też he he..luz blues zabawa nie ma żadnego gadania potem kto spadł pod stolik a kto puścił pawia - co to w ogóle za impreza gdzie wszyscy "nadstawiają ucha" żeby uzyskać przydatne informacje ????? ludzie ! opanujta się ! nie pracujcie w takich chorych szitach !!!!

Autor: Julia69  15.09.2006 zgłoś

A ja nie pracuję na razie, ale za to mój małżonek pracuje w firmie, w której nagminnie są organizowane cholerne imprezki integracyjne, przez które moje małżeństwo stanęło na rozdrożu. Mój małżonek,w dosłownym tego słowa znaczeniu, integrował się ze swoimi koleżaneczkami z pracy aż w końcu z tej integracji urodził się romans. Nie dosyć, że praca w dzisiejszych czasach pochłania 3/4 życia to dodatkowo organizuje się imprezki z dobrym jedzonkiem, z alkoholem, fajną muzyczką do potańczenia do białego rana itp atrakcjami. Więc, do czego to zmierza ........??????? A no właśnie, do rozbijania rodziny. Bo jak to inaczej nazwać. Jntegrują się ludzie za darmo tylko że,nie z tymi co dzielą życie. Nienawidzę tych imprez, gdyż jedni się bawią i korzystają z okazji a drudzy płaczą, bo mają dylematy życiowe przez te firmowe darmówki. Nie życzę nikomu tego co przechodzę, ale taki niestety jest obecny świat czyli totalny burdel na kółkach. Pozdrawiam panienki czychające na żonatych frajerów. Bawcie się i tasujcie między sobą!!!! Pa, pa.....

Autor: BULINKA 24  15.09.2006 zgłoś

u mnie tez od czasu do czasu sa imprezy, wyjazdy. byly 4 imprezy/wyjazdy i bylam tylko na jednej. nie lubie takich imprez. ja sie czuje sztucznie. nie umiem sie wyluzowac. ale na pewno u mnie w pracy kazdy sie obserwuje i obgaduje!!!! wiec omijam takie imprezy. ale co dopiero jak szefowie zabieraja swoich pracownikow (mezczyzn) do burdelu??? i nie ma ze nie ide!!!

Autor: Mariolka  15.09.2006 zgłoś

Mamphis - weź się nie pojaw na takiej imprezie, to potem Cię zamęczą pytaniami - czemu nie byłas, etc. niektórzy to pare miesięcy poxniej potrafią wytknąć. Dlatego chodzę pokazuję się, że jestem, po czym staram się dość szybko ulotnić, po angielsku. Bulinka - nie wyobrażam sobie tego, że mój facet miałby pracować w takiej firmie.

Autor: BULINKA 24  15.09.2006 zgłoś

ja tez nie. nie wyobrazam sobie jak moze istniec taka firma!!!! ja tez jak bylam albo jesli bede na imprezie to ulatniam sie dosc szybko!

Autor: Julia69  15.09.2006 zgłoś

Tylko dlaczego faceci nie ulatniają się tak szybko z imprezek?????????????????????

Autor: .  16.09.2006 zgłoś

Julia 69 masz 100% racji

Autor: lizaczek  16.09.2006 zgłoś

BZDURA BZDURA I JESZCZE RAZ BZDURA............JAK KTOś JEST PIJAKIEM TO NIM ZOSTANIE......JAK KTOś UMIE SIę BAWIć ODNAJDZIE SIę NAWET NA NAJGORSZEJ BALANDZE

Autor: asiaaa  16.09.2006 zgłoś

jeny ale bzdury totalne

Autor: ja tam to lubie  16.09.2006 zgłoś

U mnie imprezy takie sa czesto i wszyscy na nie czekaja. TE rady "nie jedz nie pij " to jakas bzdura. U nas kto chce to sie obrzera (prawie wszyscy hihi), kto chce to pije i jest pelen luz. Nie rozumiem jak moze byc taki klimat w pracy zeby uwazac na kazde slowo. Ludzie w koncu spedzamy tam polowe swojego zycia. Osobiscieuwazam ze imprez integracyjnych powinno byc duzo :) A jak ich braknie to idziemy sobie z ekipa z pracy sami nawet gotowi do pioswiecenia wlasnych pieniedzy :P Takiego zespolu jak u mnie zycze wszystkim :)

Autor: BULINKA 24  17.09.2006 zgłoś

Do "ja tam to lubie" - a w jakiego rodzaju firmie pracujesz? wydaje mi sie ze to tez zalezy... ja pracuje w duzej zagranicznej firmie jako pracownik biurowy

Autor: ja tak to lubie  17.09.2006 zgłoś

korporacja, branza IT, programista... i w dodatku w grupie mam znaczonca przewage mezczyzn :P (nawet fajnie)

Autor: ja tak to lubie  17.09.2006 zgłoś

znaczaca oczywiscie :P

Autor: ninka  17.09.2006 zgłoś

Te wszystkie rady są okropne! Dlaczego autorka zakłada, ze przeciętnie wykształcony człowiek nie potrafi się KULTURALNIE zachować na imprezie, tym bardziej firmowej, gdzie wiadomo, że skompomitować się po prostu nie wolno? Nie jeść, nie rozmawiać, nie ubrać się, nie wyróżniać! Koszmar... Mizdrzyć się, nadskakiwać przełożonym, prezentować się, polować na dobry moment, żeby zostać zauważonym - a nuż po takiej imprezie dostanie się awans!!! Cha, cha, cha, może i dostanie, ale ten awans na pewno będzie szeroko i długo komentowany w firmie!!! A co ze zwyczajnym byciem sobą? Na to nie ma mody? A przecież to najlepsza autoprezentacja. I zawsze procentuje - przecież sami w sobie jesteśmy najczęściej dużą wartością. Byle kto w dobrej firmie po prostu nie pracuje i tyle.

Autor: Kasia  18.09.2006 zgłoś

Ja też jestem bardzo zaskoczona tymi wytycznymi jak mam się zachowywać na imprezie integracyjnej. Pracuję w dużej firmie międzynarodowej. Imprezy są organizowane dla 200-300 osób i zawsze jest świetna zabawa. To jest dla nas fajna zabawa i idą tylko te osoby, które chcą i lubie sie bawić. Ubieramy sie jak komu wygodnie. Czasem zdaży sie komuś przesadzic z alkoholem, ale to są pojedyncze wypadki. W poniedziałek w pracy, oglądamy zdjęcia i jest kupa smiechu. Jak to dobrze,ze nie muszę udawać kogoś kim nie jestem.

Autor: Justys  18.09.2006 zgłoś

Ja niedługo mam miec taka impreze,nie chce na nia isc,bo nie bede miala co tam robic, o czym mam gadac z ludzmi ktorzy sa w wieku moich rodzicow?!a ja jestem w tej firmir najmlodsza-20lat. Nie za specjalnie przepadam za tymi ludzmi,pogadac w pracy moge,ale na takim czyms?to juz za duzo,do tego dovhodzi moja cicha natura wiec ja sobie tam nie proradze,predzej z rozpaczy sie upije niz bede dobtrze sie bawic,mam nadzieje ze bede miala tym samym czasie zjazd i wykrece sie szkoła:)

Autor: to nie tak  18.09.2006 zgłoś

są różne imprezy rózni ludzie, tak jak w życiu ja byłam na podobnym spotkaniu gdzie kobiety są w mniejszość, to faceci chcą nas spić zrobią wszystko aby się dobrze zabawić- takie są moje spostrzeżenia, moją koleżankę upili coś wrzucili jej do szklanki a potem mieli radochę, każdy się do niej slinił, a jej urwał się film, nie pamięta ok 50 % wydarzeń tego wieczora, ale chłopcy nie dali sobie z nią rady tak jak chcieli, bo inna koleżanka jej pilnowała, tak to jest koledzy górą im tylko tanie zabawy w głowie!!!!! uważajcie na swoje szklanki bo później są problemy, luki w pamięci to jest najgorsze!!!

Autor: morela  18.09.2006 zgłoś

nie jedz, nie pij - masakra :) :) :) :) :)

Autor: Ania  19.09.2006 zgłoś

Pracuję już 25 lat i niestety musze stwierdzić, że na takich imprezach zawsze trzeba sie kontrolować, to nie wypad z przyjaciółmi - niestety.Ktos mi kiedys powiedział, że w pracy nie ma przyjaciół, są tylko koleżanki i koledzy, potem dłuuuuugo nic i SZEF! Z doświadczenia wiem, że plotka jest najgorszą rzeczą pod słońcem, zawsze obróci sie przeciwko nam nawet jeśli jest maleńka - zapewniam urośnie do gigantycznych rozmiarów.Na imprezy chodzić trzeba i starać się w nich znaleźć coś miłego dla siebie! Romans (czemu nie, ale nie z żonatymi Panami).Kobiety wejdzcie w skórę zdradzanych żon!!!Potem zostaje koszmarny kac moralny!!Flirt jest sztuką czarodziejską.

Autor: córka prezesa  19.09.2006 zgłoś

No to ja z innej strony :) Jestem pracownikiem i zarówno córką prezesa. Firma niewielka, oddział w którym pracuje ma 10 osób, drugi również tyle. Były i są imprezy, integracja z grupą wyszła początkowo do czasu, kiedy zaczęłam być niewygodną osobą na tego typu imprezach, gdyż sam prezes bywa na nich tylko przez pierwsze 2 godziny, a potem dzieją się różne rzeczy... Różne rzeczy mówione są na co dzień, ale również też na tego typu imprezach. I tu wypada mieć jakieś hamulce, gdyż córka prezesa słucha. Nadmiar alkoholu robi swoje, co nie sprzyja dobrej opinii (to dotyczy wszystkich). Zawsze chciałam pracować na równi ze wszystkimi, sam Prezes mnie w żaden sposób nie wyróżnia, ale ludzie są uprzedzeni - szczególnie ci którzy są nie szczerzy. Po roku pominięto moją osobę przy zaproszeniu, tłumacząc się że nie tylko mnie ale ktoś tam jeszcze też "przez przypadek" został pominięty bo nie było pewne czy owa zabawa się odbędzie. Do tego ktoś się wygadał że dla kogoś byłam niewygodna. Co za zawiść i głupota ludźmi kieruje, bezczelność i chamstwo - dlaczego? Bo nie mogą obgadać prezesa, bo nie mogą wyciągnąć pewnych informacji od finansowego po pijaku? Prostactwo i tyle. Potem rano następnego dnia z obleśnym uśmiechem podają rękę prezesowi i opowiadają jaka to szkoda że tak szybko wyszedł. Żenujące jak dla mnie. Od tamtego czasu nie mam zamiaru bywać z tamtymi ludźmi, są dla mnie osobami które wykonują swoją pracę, lepiej lub gorzej. Nie interesuje mnie co komu dolega, czy ma dzieci chore czy psa. Od tego mają swoich znajomych i rodziny a praca jest pracą. Mogą się spotykać po pracy prywatnie i upijać swoje fałszywe pyski za swoje prywatne pieniądze, a nie chlać na konto "beznadziejnego" szefa. Powyższy artykuł jest dobrą radą. Pewne osoby muszą sobie zdawać sprawę że Prezesowi i firmie są bliskie różne osoby i nie tylko kochanka-sekretarka, ale po prostu życzliwe osoby, niekoniecznie to musi być tylko i wyłącznie rodzina. pozdrawiam -zawiedziona Córka Prezesa

Autor: Ijon  19.09.2006 zgłoś

Julia69 - traktujesz swojego meza jak bezmozgiego fiuta. Nie dziwie mu sie ze polecial w bok przy sprzyjajacej okazji ...

Autor: Hancia  19.09.2006 zgłoś

Ja swojego Meza puszczam na takie imprezy,mimo iz nie zawsze mi to na reke...po prostu jemu trudno odmowic szefowi z ktorym bbardzo sie lubimy,jestesmy na "Ty",wyjezdzamy na wakacje....Jesli jest taki dzien,ze chcemy pobyc ze soba,nacieszyc sie po prostu ja do niego dzwonie i mowie ze nie pojdzie moj mezunio z nimi na impreze i koniec bo chcemy miec siebie dla siebie...Szef wie ze jak ja powiem ze nie to nie ma wyjscia,a jest na tyle madry ze nie chce nas stawiac w klopotliwej sytuacji.Dlatego nie rozumiem obowiazku bycia na takiej imprezie,dla mnie to bzdura,jak juz pisaly to dziewczyny przedemna-potrafi cos takiego rozbic kochajace sie malzenstwo(chociaz z drugiej strony maz jak by nie chcial to by sie do lasek nie dobieral-swinia z nigo i tyle)

Autor: ninka  19.09.2006 zgłoś

Hancia, czy mogłabyś opisać dokładniej ten swój przypadek, bo bardzo interesująco się zapowiada...? Chciałaś może powiedzieć, że to ty decydujesz, czy twój mąż będzie na imprezie integracyjnej, bo jego szef ciebie pyta o przyzwolenie? Zaiste, to niebywałe... Czyżby szef twojego męża miał wobec ciebie jakieś zobowiązania? Pytam także dlatego, że sama przyznajesz się do tego, że nie rozumiesz dlaczego takie imprezy mogą (nie piszę, że zawsze mają) mieć zły wpływ na stabilność rodziny! Może ty akurat jesteś wyjatkowo infantylna, a szef twojego męża lubi takie babki? Doprawdy, nie wiem co o tym myśleć...

Autor: bozencia  20.09.2006 zgłoś

Moj maz na takie imprezy nie chodzi...korecta...moj drugi maz na takie imprezy nie chodzi (z wlasnej woli, ja do szefa nie musze dzwonic). Pierwszy zachowywal sie jak byk na pastwisku: za byle krowa lecial. A panie nie sa tutaj niewinne jak te krowy. Maja swoje powody. Sekretarka miala romans z szefem. Wynik romansu? Dostala promocje: stanowisko szefowej jednego z wydzialow i pensja jej sie potroila. Julia69, rozwod to nie koniec swiata.

Autor: rudzik  21.09.2006 zgłoś

zawsze jest bawa jak jest alkohol ,ze będzie za luźno.bzyk bzyk i takie tam.a potem żal.......albo i nie

Autor: frajer  21.09.2006 zgłoś

a ja lubię zdradzać i żreć za friko

Autor: Justys  22.09.2006 zgłoś

niestety nie mam zjazdu kiedy mam te impre integracyjna,no i teraz to dopiero niewiem czy isc:((((jestem dosc spokojna i małomowna,moze macie jakies sposoby aby przetrwac na takiej imprezie,prosze o jakies rady!:(

Autor: Trochę_smutny_70  01.10.2006 zgłoś

Ja też nienawidzę tej "nowej świeckiej tradycji". Moja żona jest nauczycielką, a wyjazdy integracyjne organizowane przez szkoły (ustawowy fundusz socjalny....) są modne od kilku lat. I tak nie mam żony w domu przez kilka dni w okolicach Dnia Nauczyciela i weekendu majowego. A drogim koleżankom mojej żony i jej samej nawet do głowy nie przyjdzie, że na taki wyjazd (organizowany zresztą przez nie same) można zabrać męża. Po powrotach żony słyszałem (przeważnie przypadkiem, mimochodem) opowieśći o fajnych góralach, dyrektorze z innej szkoły, który mocno zainteresował się moją żoną, popijawach do rana i MAM TEGO SERDECZNIE DOŚĆ. Byliśmy do tej pory naprawdę kochającym się małżeństwem, teraz wszystko zaczyna się pieprzyć ..... W tym roku uprzedziłem żonę, że jeśli pojedzie, to ja też zbieram "ekipę" i jadę sie pobawić (do dupy, jak zaczyna się robić coś wbrew sobie i swoim przekonaniom, ale trudno, nie będę kozłem ofiarnym). Pozdrawiam mniejszosć, która nie lubi wyjazdów integracyjnych, a woli rodzinę i dom.

Autor: mela  05.10.2006 zgłoś

A ja lubię takie imprezy i zawsze na nich bywam. Mam wyluzowanych kolegów - współpracowników, z którymi fajnie się bawię, ponieważ traktują mnie jak kumpla z pracy a nie jak potencjalną partnerkę w życiu prywatnym. Muszę nadmienić, że jestem jedyną kobietą w firmie. A mój mąż... nie ma nic przeciwko moim wyjazdom, bo ma do mnie zaufanie, bo wie, że go kocham, bo udowodniam mu ciągle, że może na mnie polegać, że nie zawiodę jego zaufania. Zawsze po każdej imprezie opowiadam mojemu mężowi wszystkie wydarzenia - nie muszę niczego zmyślać, niczego ukrywać, a mąż słucha tego z zainteresowaniem a nie niechęcią. Szczerze mówiąc, dla mnie współpracownicy są "aseksualni", tzn. nie traktuję ich wg płci. I proponuję, aby wszystkie panie brały ze mnie przykład - wtedy imprezki firmowe będą przynosiły wyłącznie zadowolenie i satysfakcję, a nie wstyd, frustrację i antypatie współpracowników. Pozdrawiam

Autor: asia  07.12.2006 zgłoś

Od kilku lat zajmuję się organizacją szkolen i konferencji oraz imprez integracyjnych. i co najdziwniejsze - sama za nimi nie przepadam. Owszem jeżeli ekipa jest zżyta, fajna, zna się od kilku lat a nawet znająsię nawzajem żony i mężowie pracowników - może być fajnie. Ja może jestem dziwna ale najlepiej bawię się z własnym mężem, który bawi się fajnie i można go zabrac nawet na imprezy organizowane przeze mnie dla innych firm. A tak naprawdę im więcej przypadkowych ludzi tym gorszy sajgon. Trzeba pamiętać, że nie wszyscy mają rodziny a taka impreza to dobry powód do poznania kogoś czy zabawy. Są tez tacy, któży mają gdzieś, że są zamężni, żonaci i po prostu szukają okazji. Jedno jest pewne - firmy generalnie wychodza na plus na zatrudnieniu organizatora z zewnątrz bo unkają wtedy odpowiedzialności a osoba z zewnątrz nie ma uprzedzeń i nawyków - nie wartościuje osób bo ich nie zna. Na ok 100 zorganizowanych przez nas imprez ok 3 można zaliczyć do nieudanych. Dlaczego? Z powodu alkoholu. Zauważyłam jednak , że bywają szefowie, którzy potrafia zdyscyplinować swoich ludzi i dopilnowac by traktowali się z szacunkiem. Jeśli jednak sam szef jest niewychowany - tragedia gotowa. największym plusem takich spotkan jest fakt, że z przeciętnej pensji nie było by nas stac na pobyt w **** hotelu, na wyjazd zagraniczny i na dodatkowe atrakcje. Cóż jeśli człowiek lubi dzielić takie żeczy z partnerem. Firmy powinny brac to pod uwage i stawiac na rodzinne imprezy bo pracownik szczęśliwy w domu pracuje lepiej w firmie. Jeśli nasz partner zaakceptuje naszą pracę i naszych kolegów - wspiera nas w pracy. Ale jak na razie imprezy rzeczywiście moga rozbic rodzinę.

Autor: midian  25.01.2007 zgłoś

To wszystko jest totalny idiotyzm! Byłem na kilku takich imprezach i widziałem co się działo zawsze... totalne pijaństwo i puszczalstwo :-( Szczególnie na imprezach z noclegiem. 1. Nie wypada "nie iść"? Bo pomyślą,że nie chcę z nimi spędzać czasu? Spędzam z nimi pół życia! Mało? Mam jeszcze życie prywatne i swoich znajomych! Z jakiej niby racji firma ma mi organizować i zawłaszczać mój wolny czas? 2. Z kim pójść? To problem czysto teoretyczny, bo przeważnie takie imprezy są "tylko dla pracowników". Szefowie są cholernie nie fair, że nie można przyjść z osobą towarzyszącą. W efekcie osoba "w związku" albo się nie bawi bo smutno jej, że nie ma ze sobą najbliższej osoby albo sama zachowuje się nie fair, szczególnie po alkoholu. Postawy pośrednie to naprawdę wielka rzadkość. 3. W co się ubrać? Tym też się tak naprawdę nikt nie przejmuje - istna pstrokacizna jest na takich imprezach więc rady jak powyższe są kompletnie bezwartościowe, no chyba, że jest to bankiet na wysokim szczeblu. 4. Nie jedz nie pij? Największa bzdura chyba w tym artykule! Większość żre i pije ile wlezie, a późniejsze efekty? Zwroty, puszczalstwo istna Sodoma i Gomora! Ludziom kopmletnie puszczają wszelkie hamulce... 5. Plotki? hahaha wszyscy wszystkim tyłek obrabiają, jak tylko dana osoba nie słyszy 6. Niewinny flirt... jeszcze większa bzdura! Aż się hotele trzęsą, tak wszyscy kopulują. A jak nie chcesz się choćby obmacywać, bo masz dziweczynę, to jesteś jakiś dziwny, "bo przecież ona i tak się nie dowie"... Więc z krzaków aż liście spadają... 7. Poznawanie innych? Owszem jest! Czasami nawet bardzo dogłębne :-( i to dosłownie. Najobrzydliwszym jest jak szef/szefowa wykorzystuje swoje stanowisko by kogoś "poznać" 8. Być aktywnym? Jasssne... a jak ktoś ma kompletnie w tyle wygłupy typu bieg w workach? Jak organizatorzy chcą się zachowywać jak dzieci, to ich problem ale niech nie nakłaniają do tego innych, a czasem potrafi to być "polecenie służbowe", a przecież to niby jest "czas wolny". Podsumowując jest to kolejna idiotyczna "moda", która przyszła do nas ze Stanów czy Japonii. Związywanie pracownika z firmą jak najściślej, nawet, a właściwie zazwyczaj kosztem jego życia prywatnego. Tego typu owcze spędy są dobre dla lemingów typu BMW - Bierny Mierny ale Wierny. To tworzenie nowej odmiany niewolnictwa. Bo jeśli pracownicy się lubią i lubią spędzać ze sobą czas nawet poza pracą, to sami się zorganizują i sami pojadą sobie razem na wycieczkę, pójdą na piwo czy potańcówkę i pójdą ze swoimi mężami, chłopakami, dziewczynami i wszyscy będą zadowoleni. Praca jest bardzo ważną częścią życia, owszem. Ale pracodawcy poprzez takie imprezy dążą do tego aby stała się całym życiem, dlatego tolerują całe to ochlejstwo i puszczalstwo. Jest im to po prostu na rękę. Tacy "zintegrowani" pracownicy mają coraz gorszą sytuację w domu rodzinnym i coraz chętniej spędzają czas w pracy. Organizuje się więc jak najwięcej "okazji" by do tego doprowadzić. Już nie chodzę na takie imprezy - wolę iść z dziewczyną i znajomymi na imprezę w naszym sprawdzonym gronie PRAWDZIWYCH PRZYJACIÓŁ. A w firmie walę prosto z mostu; "To jest MÓJ wolny czas i jak chcecie go czymś wypełnić, to OK ale pod warunkiem, że będę miał płacone jak za godziny pracy albo przychodzimy z osobami towarzyszącymi". I to jest zazwyczaj koniec rozmowy, bo ani jedna ani druga możliwość "szefom" nie odpowiada.

Autor: Dotka  31.03.2008 zgłoś

ostatnio byłam na imprezie integracyjnej naszej firmy w warszawskiej Hulakula. i jak zawsze omijałam takie spędy szerokim łukiem, tak ciesze sie że jednak zdecydowałam sie i jednak poszłam. bardzo byłam zdziwiona luźną i naprawdę sympatyczna atmosferą. jesteśmy w pracy bardzo oficjalni i sztywni więc dobrze na zrobiło wspólne granie w kręgle, śpiewanie karaoke i wygibasy na parkiecie. fajne miejsce na imprezę to chyba podstawa.

Autor: JOLKA  20.11.2011 zgłoś

MĄŻ JEST ALKOHOLIKIEM I NA DODATEK POLICJANTEM I BOJE SIĘ IŚĆ Z NIM NA JEGO IMPREZĘ...JAKIEŚ RADY??

Autor: Tomala  09.05.2012 zgłoś

Wyjechać poza Polskę w końcu z tymi ludźmi z pracy. Pracuje akurat w dziale gdzie każdy z nas wiele podróżuje po świecie. I wcześniej cieszyły mnie opcje wypadu z kumplami gdzieś w Polskę na kilka dni, odprężyć się. Ale po ostatnim wyjeździe integracyjnym do Portugalii z szefami, którzy na co dzień są niedostępni, i wszystkie te atrakcje, wspólna rywalizacja naprawdę bardzo pozytywnie wpłynęły na zespół. Poza tym cena była rewelacyjna bo właśnei dzięki timesharingowi dla firm, około 40% taniej.

Autor: underss  04.02.2013 zgłoś

Fajnym pomysłem jest zorganizowanie gry fabularnej KtoZabił? O co chodzi w skrócie - kupuje się scenariusz gry (kryminalnej/detektywistycznej) i każdy z graczy wciela się w jakąś rolę. Chodzi o to, żeby rozwiązać zagadkę i dowiedzieć się kto zabił:)

Dodaj własny komentarz

(twój pseudonim, imię lub nazwisko)

(nieobowiązkowo; nie musisz podawać adresu e-mail!)

Min. liczba znaków: 3

Kafeteria / Zamów reklamę w Kafeterii / Redakcja (PR + autorzy) / Kosmetyki do testów / Patronaty
© 1999-2014 Grupa Wirtualna Polska Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu