|
|
|
|
|
4.02 | Reportaż
Rodziny zastępcze
|
|
|
|
|
Wokół rodzin zastępczych wciąż wiele szumu. Opiekują się czyimiś dziećmi z dobrego serca czy dla pieniędzy? Jak jest naprawdę i z jakimi problemami się borykają, wiedzą tylko sami "rodzice na zastępstwo". Prawdziwy obraz można zbudować w oparciu o ich relacje, a także wypowiedzi dzieci, których wychowują przez jakiś czas oraz osób bezpośrednio zaangażowanych w życie tych rodzin.
Podjąć wyzwanie
Moi rozmówcy - Maria, Basia, Ela, Marek i Andrzej to niezwykli, ciepli ludzie o wielkich sercach. Od lat tworzą rodziny zastępcze, a każde z nich wychowuje po dwoje przysposobionych dzieci – z rodzin alkoholowych i rozbitych.
Maria ma duży dom, w którym jest masa wolnego miejsca pomimo tego, że wraz z mężem mamy czwórkę własnych dzieci; mam też ogrom miejsca w sercu – śmieje się – i stąd w naszym życiu Kasia i Ewa. Basia nie mogła bezczynnie patrzeć na dzieciaki skrzywdzone przez los, w tej chwili wychowuje Pawła i Grzesia. Ela, która chciała uprawiać wolny zawód, który wypełniałby jej życie sensem, opiekuje się Krysią i Justyną. Decyzja Andrzeja to zryw serca – kiedy przygarnął do siebie Konrada i Beatę nie zastanawiał się, co będzie dalej - dopiero kilka dni później wraz z żoną postanowili stworzyć rodzinę zastępczą. Z kolei na pomysł, by powiększyć rodzinę Marka wpadły jego biologiczne dzieci. Teraz mają trójkę „przyszywanego” rodzeństwa.
Całodobowa praca
Sama decyzja o zostaniu zastępczym rodzicem nie jest najtrudniejsza - prawdziwe schody zaczynają się w momencie, kiedy do rodziny wchodzi dziecko. Okazuje się, że nie wystarczy go przygarnąć, przytulić i obiecać, że teraz będzie tylko lepiej. Pojawiają się spięcia, problemy.
Większość dzieci wymaga pomocy specjalistów - nie zdajemy sobie sprawy, co ono już widziało, czego doświadczyło. To zawsze jest dziecko z problemami, nawet jeśli jest to niemowlę. Prawie 80% dzieci ma FAS (zespół alkoholowy płodu). Na początku ich biologiczni rodzice dzwonią, tłumaczą się, przychodzą – u dzieci pojawia się konflikt lojalności, a współpracę z nimi utrudnia tęsknota za domem i niezrozumienie sytuacji – mówi Basia – Są u nas chłopcy, których rodzice się rozwodzą. Dzieci kochają ojca, nienawidzą matki. Współpracujemy ze specjalistami, by pomóc im przez to przejść, wybaczyć. Rodzice robią krzywdę przerzucając winę z jednego na drugie, traktując dzieci jak kartę przetargową - często obiecują im szybki powrót do domu lub inne niestworzone rzeczy.
Matka dziewczynek, którymi opiekuje się Maria, jest człowiekiem absolutnie niepoważnym - przypomina sobie o nich raz na jakiś czas, gwałtownie nasila częstotliwość kontaktów, a potem szybko osłabia je. Istna karuzela. Szkoda tylko, że karmione bajkami dziewczynki niemal siedzą na walizkach w oczekiwaniu na „jutro”, kiedy to tata zabierze je do domu.
Również według Marka rodzice biologiczni stanowią problem – my opiekunowie stajemy się dla nich wrogiem numer jeden. Ich kontakty z dziećmi to proces pogłębiania ich traumy, to przekonywania ich do nieposłuszeństwa i czynnego oporu, to okazja do przekazywania informacji ze środowiska zamieszkania: kto kogo zabił lub kto poszedł do wiezienia; jednym słowem - żadnego wspomagania wychowawczego.
Maria dodaje, że czasem nowa sytuacja jest tak trudna, że zaczyna zagrażać rodzinie – jeśli nie jesteście dość silni, to nie warto poświęcać się dla idei.
Przygotowanie do zastępczego rodzicielstwa
Pracownicy ośrodków odpowiedzialnych za tworzenie rodzin zastępczych starają się poprzez szkolenia przygotować kandydatów na trudne sytuacje. Przez kilka miesięcy prowadzą wykłady, warsztaty, odgrywane są scenki sytuacyjne. Współpracują z tymi chętnymi, którzy mają dobrą sytuację materialną i bytową.
Ale to nie wystarczy – trzeba mieć serce, gotowość do walki z przeciwnościami losu i wolę współdziałania z instytucjami. Trzeba starać się rozwiązać problemy, z którymi te dzieciaki przyszły – dodaje Beata.
Maria podkreśla, że na szkoleniach niepotrzebnie wszystko wyidealizowano, przez co w życiu czekało na nich więcej niespodzianek, niż przypuszczała.
Ela dodaje: generalnie jest fatalnie. My uczestniczyliśmy w 17-godzinnym szkoleniu, które do naszej pracy z dziećmi prawie nic nie wniosło. Gdy nadeszły problemy, pomocy szukaliśmy sami - w książkach, w specjalistycznych poradniach, aż w końcu zapadła decyzja o psychoterapii.
Szkolenie to pro forma. Podczas czterokrotnych spotkań, gdzie podlegaliśmy bliżej nieokreślonemu programowi "autorskiemu", miałem wątpliwości natury: mnie szkolą czy ja szkolę? - Andrzej nie ma złudzeń - najlepszymi nauczycielami są po prostu inni rodzice.
Kontrowersyjne pieniądze
Rodziny zastępcze, choć pracują społecznie, otrzymują z powiatu pomoc na częściowe pokrycie kosztów utrzymania dzieci. Pomoc finansowa dla niezawodowej rodziny zastępczej wynosi od 8oo do 1200 zł. Wynagrodzenie zawodowych rodzin zastępczych wynosi około 1600 - 1900 zł. I tu pojawiają się głosy, że opiekunowie wykorzystują dzieci dla własnych potrzeb finansowych, a pieniądze są podstawowym powodem wzięcia dziecka pod swe skrzydła.
Nikogo nie oburza fakt, że wychowawcy w domach dziecka mają pensje, że pieniądze na wnuczka dostaje babcia, choć ma moralny obowiązek opieki nad nim. Nie, to bulwersujemy my – ci obcy, dostający pieniądze za darmo, za nicnierobienie. To nie są pieniądze za pracę – jedzenie, prąd, ubrania – te dzieci, choć potrzebują miłości, nią i powietrzem nie wyżyją - stwierdza Maria.
Społeczna filozofia: jak chcesz kochać sierotki, to rób to na zasadzie wolontariatu przekłada się według Eli i na ustawodawstwo – myślę, że zmieni się to dopiero wtedy, gdy ustabilizuje się sytuacja ekonomiczna w kraju.
Basia z kolei upatruje winy w działaniach mediów, które lansują kłamliwy obraz donosząc, jakie to pokaźne sumki dostają rodziny zastępcze. Nikt też nie myśli o tym, że często kobieta rezygnuje z pracy zawodowej, aby jak najlepiej zaopiekować się dzieckiem. Ostatnio uświadomiłam sobie, że przez lata poświęcone dzieciom nie mam szansy na wypracowanie emerytury.
Gdy nie chodzi o dziecko
W jednej z poznańskich rodzin zastępczych zamieszkał Daniel, siedmioletnie dziecko alkoholików i narkomanów. Ma dom, jedzenie, czyste ubranie, ale wykorzystywany jest do opieki nad młodszym rodzeństwem i niedołężnym dziadkiem oraz do sprzątania. Jest traktowany inaczej - nie jak pełnowartościowy członek rodziny - żałuje mu się słodyczy i ciasta, nowych ubrań, pokój musi dzielić ze starszym bratem, który mu dokucza. Nie ma go też na rodzinnych fotografiach, na przykład z chrztu najmłodszego dziecka opiekunów. Gdzie są pracownicy socjalni, kuratorzy? A może wystarczy dziecko postraszyć, by milczało, uśmiechało się i nie mówiło prawdy?
Moja sąsiadka nigdy nie pracowała, wychowywała swoje dzieci. Kiedy poszły do szkoły, ona wzięła do siebie dziecko w ramach rodziny zastępczej. I nie pracuje nadal, śmieje się, że nie musi.
Kamila, obecnie wychowanka domu dziecka wspomina, że czuła się jak zabawka, która miała żyć według scenariusza, jaki wymyślili sobie jej opiekunowie – ani mnie nie kochali, ani nie rozumieli. Myślę, że wzięli dziecko dla poprawy samopoczucia i aby pokazać innym, jacy są dobrzy i szlachetni.
A jednak z dobroci serca
Moi rozmówcy są zgodni - bycie rodzicem zastępczym to misja. Trzeba naprawdę w to wierzyć - jeśli kogoś motywują pieniądze czy egoizm, ta motywacja szybko się wypali.
Marka cieszy: pierwsza otrzymana szóstka, umycie się przed snem bez przypominania, umiejętność wykazania własnej inicjatywy. Basię uszczęśliwia: to, że zasialiśmy w nich dobroć, wrażliwość. Mama jednego z chłopców jest szczęśliwa, że nam udało się wypracować w nim to, czego jej nie udało się zmienić. Nie byliśmy tylko opiekunami. Oni w naszych sercach zaznaczyli coś szczególnego, my w ich także.
Najważniejsze, że dzieci podniosły swój wzrok znad ziemi i mają aspiracje, marzenia i plany – dodaje Ela.
Powrót do domu
Z założenia każda rodzina zastępcza jest instytucją czasową - jeśli sytuacja życiowa rodziny naturalnej ulegnie trwałej poprawie sąd może orzec powrót dziecka. Szczęściem jest, jeśli owa poprawa nie jest fikcją i dziecko wraca do normalności. Ale jeśli tak nie jest? Czy nie nazbyt dużym obciążeniem psychicznym jest ryzyko powrotu do tego samego bagna? Czy nie okrucieństwem jest pozwolenie na przywiązanie do nowych opiekunów i do lepszego życia, a potem brutalne wyrwanie go z tego świata?
Doświadczona mama i pedagog - Maria przekonuje - Wyobraź sobie, że to ciebie odebrano od rodziny, z tego bagna właśnie - pili, bili, byłaś głodna, ale to był twój dom. I innego nie chcesz! Masz nową rodzinę, bo tak zadecydowali dorośli dla twojego dobra. Nie zapominasz o matce, o ojcu, o domu. Nie masz pojęcia, jak dzieci krzywdzone przez rodziców idealizują ich! „Moja mama ZAWSZE robiła mi kakao!" - opowiada 10-latka, która właśnie pije je po raz pierwszy. „Mój tato NIGDY mnie nie zbił" - pewnym głosem mówi pobity do krwi ośmiolatek, choć dobrze wie, że jak wróci do domu, znów dostanie. To odejście z domu rodzinnego jest obciążeniem psychicznym - przekonuje Maria.
Moim zdaniem bardzo ważne jest ukierunkowanie młodego człowieka na samodzielność tak, by nabrał pewności siebie, dystansu do swojej rodziny, by ją zrozumiał, może nawet wybaczył, a sam żył według samodzielnie napisanego scenariusza. – mówi Ela.
Potrzebne są zmiany
Rodzina zastępcza to piękna i słuszna idea – moi rozmówcy nie mają wątpliwości. Dodają jednak, że potrzebne są zmiany: nowa, dostosowana do realiów ustawa z przepisami wykonawczymi; nadanie wszystkim rodzinom zastępczym statusu zawodowych; powołanie realnie współpracujących zespołów, które tworzyliby rodzice, opiekunowie i kuratorzy oraz zmiana nastawienia społecznego.
Maria uważa, że dodatkowo trzeba jasno określić czas, na jaki dziecko trafia do rodziny zastępczej i poświęcić go na pracę z rodziną biologiczną. Po jego upływie dziecko wraca na łono naturalnej rodziny albo trafia do adopcji.
No i gdyby tak jeszcze ustawodawca zapobiegał paradoksalnym sytuacjom jak ta, kiedy z powodu ubóstwa zabiera się matce dziecko, po czym na jego utrzymanie w rodzinie zastępczej przyznaje się kwotę kilka razy wyższą niż zapomoga z MOPS. I wszyscy są zgodni – chyba już czas, by w całej tej machinie decydenci dostrzegli dziecko. W tej chwili można bowiem odnieść wrażenie, że o los najmłodszych najmniej w tym wszystkim chodzi.
|
|
|
Monika Zalewska-Biełło |
|
 |
|
|
|
|
 |
 |
Wasze komentarze...
|
|
Autor: Joanna P (2008-02-04 21:49:28)
Podoba mi się ten artykuł. Naprawdę dobrze napisany. :-) |
|
Autor: może to głupie ale (2008-02-05 00:09:22)
Ja tytułem komentarza chciałbym się zapytać, czy rodzina biologiczna może później odebrać swoje dziecko rodzinie zastępczej ? Np kiedy dzieci podorastają a naturalnemu rodzicowi przypomni się że kiedyś miał dzieci, a na stare lata może będzie wymagać opieki, to czy może zażądać ich "zwrotu" ? |
|
Autor: Monika (2008-02-05 08:13:24)
rodzina zastępcza z założenia jest rozwiązaniem czasowym - dzieci są przekazywane pod jej opiekę po to, by ich rodzina biologiczna dźwignęła się z kryzysu. Po unormowaniu sytuacji rodziny biologicznej sąd może orzec powrót dzieci do biologicznych rodziców. |
|
Autor: dobrze im tak (2008-02-06 11:42:09)
te dzieciaki to banda bachorow co to poderzna ci gardlo w nocy, ja bym takich pod dach nie wziela, zapomnijcie!!!
i wam dobrze radze, lepiej kupcie sobie psa. |
|
Autor: Jawor (2008-02-06 12:46:11)
dobrze im tak, mam nadzieję, że piszesz to tylko dla żartu, ale powiem Ci od razu, że jest raczej mało zabawny
Myślę, że ludzie, którzy są zdolni do czegoś takiego są naprawdę niesamoiwci. Słyszałam kiedyś, że niektórzy robia to dla pieniędzy, ale to chyba żaden zarobek...Ale nie wyobrażam sobie, że moglabym później, tak po prostu oddać dziecko, taka okoliczność wydaje mi sie dość patologiczna. |
|
Autor: monika (2008-02-06 14:10:52)
nawet jeśli zdarzają się wśród nich "bachory" (a zdarzają się nawet w rodzinach "zwyczajnych"), to nie można wsadzać wszystkich dzieciaków do jednego wora! i mam nadzieję, ze autorka powyższej, krzywdzącej, bo generalizującej opinii ani dzieci, ani psa jednak nie posiada... |
|
Autor: doro (2008-02-06 14:58:11)
zgadzam sie wszystko sie moze zdarzyc i kazdy dzieciak jest inny.. my adoptowalismy..2 lata temu...latwo ne było i w osrodku poznalismy rodzine zastepcza i to o czym mowi jawor, ze musieli sie rozstac ze swoim podopiecznym po roku jak juz czuli ze to ich dziecko bylo najgorsza rzecza..
warto spojrzec na pewne rzeczy z roznych stron, bo takie stwierdzenia generalizujace moga tylko i wylacznie skrzywdzic i na pewno nie wniesc nic dobrego.. jesli moge cos zaproponowac to na forum smyka http://smyk.com/index.php?option=com_forum&Itemid=0 pojawil sie nowy dzial dla rodzin adoptujacych i zatepczych i czasem warto poczytac o tym jak niektorzy ludzie sa wspaniali i jak niektore dzieciaki potrafia byc wspaniale..
|
|
Autor: Ewa78 (2008-02-06 16:07:58)
Witajcie. Mam 29 lat i jestem wychowankiem takiej wlasnie rodziny zastepczej.. Moimi opiekunami zastepczymi byli siostra mojej matki i jej maz. Moja biologiczna rodzina patologiczna nie byla, poprostu moi rodzice zmarli jak mialam 13lat. Oni rowniez otrzymywali miesiecznie pieniadze z MOPR itd. Mieli dwoje swoich malych dzieci ktore musialam nianczyc bo jesli nie to dostawalam w twarz od wujka.. Duzo bym mogla pisac ale szkoda klawiatury. Wspominam ten czas jak najgorszy w moim zyciu i dzis mysle ze byloby mi lepiej w domu dziecka niz z nimi w "rodzinie zastepczej".
Dzis sama mam swoja rodzine, mieszkam i pracuje od lat w Anglii i kazdego roku przed wyjazdem do mojego rodzinnego miasta wpadam w depresje na mysl ze powinnam ich odwiedzic tymbardziej ze odwiedzam pozostale siostry mojej matki. Katastrofa i tyle. Przed laty za powrot w nocy do domu w stanie alkoholowego upojenia bylabym prawdopodobnie niesamowicie pobita przez mojego wujka, a jego corka ktora ma 15lat robi gorsze rzeczy i jest cudowna itd. Prawda jest taka ze niewazne jak wielkie serce maja niektorzy ludzie albo jak szczere intencje, niestety swoje wlasne dzieci zawsze bedziemy traktowac inaczej(czyt lepiej) niz przysposobione. Wiesz ze musisz je akceptowac i kochac bez wzgledu na ich bledy bo nie ma innej alternatywy, bo komu je oddac? Za bledy przysposobionych dzieci mozna winic geny, wiek itp no i oczywiscie jesli cos idzie nie tak bardzo szybko takie dzieci przekreslamy tudziez swoim wlasnym dajemy szanse za szansa, bo musimy, bo to nasza krew. Wierze ze sa gdzies tam malzenstwa ktore faktycznie maja wielkie serca i ktorym zalezy, ale wiem rowniez co mnie spotkalo z reki wlasnej rodziny.. Pozostaje tylko sobie wyobrazic co moze spotkac dziecko X z reki zupelnie obcych ludzi.
Pozdrawiam |
|
Autor: juloa (2008-02-06 17:07:14)
A co wy na to ?? syn znajomej z X ozenil sie z kobieta z dzieckiem kilku letnim
Ona powiedziala mu ze jest w ciazy 4 tyg (zawiodly zabezpieczenia) Po 6 nastapilo poronienie samoistne
Rodzice rodzice przestrzegali o konekwencjach obowiazkach itp itd
Za kare rodzice zostali wykluczeni Pomine opis w jaki sposob tych wykluczonych rodzicow sie traktuje poniewaz przestali rowniez udzielac sie finansowo |
|
Autor: Iza W. (2008-02-06 22:26:10)
Hmmmm... niektorzy to są genialni ... :P |
|
Autor: Krystyna (2008-02-06 23:01:19)
Ja też jestem rodziną zastępczą w jednej osobie, ojcem i matką, dla dwóch dziewczynek. Dzisiaj już są dorosłe, nigdy nie żałowałam podjętej decyzji o rodzicielstwie zastępczym. Nie miałam własnych dzieci i myślę, że te opinie o różnicy w traktowaniu dzieci urodzonych przez siebie i nie, są po części prawdziwe. Myślę, że tak do końca, szczerze, nie można tak samo kochać, choć chciałoby się bardzo. Mnie to ominęło. Ale nie zgodzę się nigdy z opinią, że to są bachory, to są takie same kochane dzieci, trzeba chcieć je pokochać, chcieć je zaakceptować takie jakimi one są, a jednocześnie próbować pomalutku wyeliminować to z nich co złe. Mnie się to udało i bardzo się z tego cieszę i dziękuję Bogu, że taką decyzję podjęłam. Życzę wszystkim rodzicom takich rodzonych dzieci jakimi są moje. |
|
Autor: uma (2008-02-07 17:21:46)
okej, ja weszlam tam na symyka, fajne forum, ale jakoś nie widzę szczegolnje rożnicy między rodzicami zastepczymi a innymi, może prawne, ale to chyba o to że w opiece i jakimś uczuciu i czułości powinni być tacy sami??? |
|
Autor: RENIA (2008-02-09 00:30:12)
TO NIE SA BACHORY JAK NAPISAL JAWOR TE DZIECI SA NICZEMU WINNE.JA MAM DZIEWCZYNKE W RODZINE ZASTEPCZEJ JEST TO KOCHANE DZIECKO PO PRZEJSCIACH DUZO W SWOIM ZYCIU WIDZIALO I PRZEZYLO NI ZYCZE NIKOMU . A PODERZNAC GARDLO MOZE NAWET DZIECKO WYCHOWANE W DOBREJ PELNEJ RODZINIE TU NIE MA REGULY .JAWOR ZACZYM COS NAPISZESZ ZASTANOW SIE BO JESTES EGOISTA A JA OSOBISCIE CIEBIE BALABYM SIE WZIAZC POD SWOJ DACH BO NIE MIEM CZEGO BYM MOGLA SIE SPODZIEWAC PO TOBIE NAPEWNO TO TY BYS MI PODERZNAL GARDLO TY EGOISTO |
|
Autor: emka (2008-02-09 11:53:14)
to nie jawor to napisal tylko dobrze im tak. nie rozumiem po co ludzie wypisuja takie glupoty... |
|
Autor: MAŁA (2008-02-11 14:43:40)
Ja też byłam przez pięć lat w rodzinie zastępczej. Przez 5 lat mieszkałam z bratem i jego żoną.Kocham mojego brata ale jego zona to toksyczny człowiek,podczas gdy on był w pracy ja byłam praczka opiekunka do dziecka.Przez 5 lat Wmawiała mi moja kochana bratowa że jestem pasożytem że nawet złotówki nie dostaja na mnie upokarzała mnie przy koleżankach ,wyjścia z domu miałam ograniczone bo nie zasłużyłam nie kupywali ubrań komitetu w szkole nie opłacali o ubezpieczeniu nie było nawet mowy .Ona nie pracowała .Mój brat wie jak mnie traktowała ale co z tego.dzis mam 24 lata zostawiła mi w prezencie dług który musiałam za nią spłacić.Ja byłam wzięta dla pieniędzy ,mi nikt nie wierzył nikt jej nie sprawdzał a ona mnie okradała jak tylko mogła .Fajna Rodzina Prawda!!! |
|
Autor: Anna Piękna (2008-02-12 11:06:51)
Moj synek zastępczy bywa wspaniałym chłopcem a czasem bywa bachorem:-) Z reguły czuję jego przywiązanie do nas, a czasem mam wrażenie że by nas sprzedał za 100 zl:-) Rośnie, pięknieje, mądrzeje i ..nie wiem jak będzie - może będzie wspaniałym człowiekiem, może przeciętnym a może niestety draniem. To samo moge napisać o synu biologicznym- nie wiem na kogo wyrośnie...
Tak naprawdę to TERAZ jest najwazniejsze, na przyszłość naszych dzieci nie mamy chyba tak wielkiego wpływu jak się nam wydaje. Jeżeli jakies moje dziecko ma poderżnac mi gardło- to trudno, jakoś trzeba umrzeć:-) może lepiej niż konać w szpitalu . :-) Lepiej żyć naprawdę ryzykując, niż siedzieć jak mysz pod miotłą dziwąc się złu na świecie. Będzie dobrze, jest dobrze ;-) |
|
Autor: dobrze im tak (2008-02-12 17:58:49)
ja wciaz obstaje przy swoim-lepiej nie zasypiajcie zbyt glebokim snem w nocy i miejcie pod reka paralizator. a, i pieniadze liczcie czy cos nie ginie hehe |
|
Autor: Rogusia (2008-02-14 10:14:51)
Moja bliscy krewni zostali kilka miesięcy temu rodziną zastępczą dla 5 dzieci/jedno opóźnione w rozwoju/ z sąsiedztwa/matka piła,biła, nie karmiła, nie posyłała do szkoły, zostawiała w domu na pastwę losu; ojcowie różni i nie zawsze znani/. Dzieci przeżyły chyba cudem, bo lekarza też nigdy nie widziały i te zaniedbania najgorzej naprawić. Brak szczepień, chore oczy, serca, o zębach szkoda mówić. Gdyby przyszło zapłacić za to wszystko z własnej kieszeni, o rodzinie zastępczej nie można by nawet marzyć. Wychowują trójkę własnych dzieci. Jedno z rodziców musiało zrezygnować z pracy, bo inaczej nie ma możliwości ogarnięcia wszystkiego. A wyobrażacie sobie koszty przebudowy domu/na szczęście dużego/, który trzeba było dostosować do życia dla kolejnych osób/łazienka, kuchnia, sypialnie, miejsce do nauki, garderoby/. Przez pewien czas, do uprawomocnienia się wyroków sądowych łożyli na dzieci z własnych pieniędzy. Kiedy szykowali dzieci do szkoły, to nie mogli się doliczyć potrzebnych par butów/do szkoły, poi szkole, na w-f.../Dużo by pisać, dają tym dzieciom serce, a my, cała duża rodzina staramy się nie dzielić dzieci. One są zwyczajnie już nasze, są w rodzinie. Takie same czekolady przy odwiedzinach, takie same rozmowy. Wiem jednak, że są ludzie traktujące "dzieci zastępcze" jako źródło dochodów i są tacy, którzy ludziom o wielkich sercach potrafią właśnie to zarzucić. Cóż, są LUDZIE i ludziska. Pozdrawiam |
|
Autor: Rogusia (2008-02-15 14:25:27)
Widzę, że temat"umarł"...Chcę jednak dopisać jeszcze kilka zdań. W normalnej rodzinie nie mówi się o wykorzystaniu, niewolnictwie i.t.p. Wiadomo, że każdy ma swoje prawa i obowiązki. Nikt nie może być zwolniony np. z wynoszenia śmieci "bo przecież płacą Ci to JA nie będę wynosił-nie jestem parobkiem"/takie zdanie też usłyszeli moi krewni od szesnastolatka/. A w rodzinie jest tak, że dziś Ty pomożesz mnie, jutro ja Tobie. Trudno przecież biegać za każdym i wszystko za wszystkich robić. Obowiązki muszą być podzielone i dzieci muszą to zrozumieć. Nie można wymagać od rodzonych dzieci a tolerować "humory" przysposobionych i odwrotnie. Jeżeli chodzi o niewłaściwe wykorzystanie pieniędzy i "wyżywanie" się na dzieciach - moich krewnych sprawdza tyle instytucji, piszą tyle raportów i sprawozdań...Na lekarzy, zwłaszcza stomatologa, na dojazdy do specjalistów i na kolejne zabiegi i operacje wydają czasem i własne pieniądze. Całe wakacje spędzili z dziećmi na "docieraniu się" i wtedy dzieci były na ich utrzymaniu. Były nad morzem, teraz jeżdżą na każdą wycieczkę, na basen. Mają normalny dom, a ciociu i wujku najchętniej zamieniłyby na mamo i tato. Powtarzam więc, są LUDZIE i ludziska. Pozdrawiam |
|
Autor: beatrisa (2008-02-20 21:15:17)
podziwiam ludzi ktorzy sa rodzina zastepczą,ja wychowywałam się w domu dziecka przez pięć lat,wiele osób nie wie ile takie dzieci po przejściach potrzebują miłości i zrozumienia, a przedewszystkim te dzieci muszą nauczyć się na nowo kochać i okazywać miłość.a to nie jest łatwe, to prawda nigdy nie wiemy jakie bedzie to obce dziecko ale też nie wiemy jakie bedzie nasze dziecko. |
|
Autor: (2008-02-28 15:34:53)
Tak,nie wszystkie dzieci są ideałami,zdarzają się takie,które są agresywne,aroganckie, a przemoc im nie obca;Są to jednak najczęsciej dzieci takich idiotek jak ty,Dobrze Im Tak.Nie wiem czy pamiętasz,ale ty też dzieckiem byłaś. Być może dlatego masz taki stosunek do dzieci,może to ty na rodziców w nocy z nożem chodziłaś?? |
|
Autor: (2008-05-24 00:13:05)
Nie tak latwo odebrac dziecko z rodziny zastepczej. Cztery lata temu oddalam corke do rodziny zastepczej spokrewnionej a dokladnie do mojej matki. Dodam takze ze chodzilo o pieniadze. Teraz moje zycie calkiem zmienilo pod wzgledem materialnym i chcialam rozwiazac rodzine zastepcza ale moja matka sie zbulwersowala ze zostanie bez kasy i na rozprawie sadowej stwierdzila ze moja corka wcale nie chce do mnie wrocic. Sad dal wiare slowom mojej matki i niestety moja coreczka ma teraz przejsc badania psychologiczne. Szukam teraz pomocy zeby moje dziecko nie musialo przechodzic koszmaru z jakimis psychologami bo nie wiem jak mala to znesie. Odradzam wszyskim samotnym matkom ukladow takich jak moj poniewaz ludzie glupieja z powodu pieniedzy tak jak to zrobila moja matka. |
|
Autor: kasia (2008-08-21 17:28:59)
A ja mam takie pytanie.
Znam właśnie taką "rodzinę zastępczą" - opiekun pradziadek lat 83 /ledwo się poruszający i tracący pamięć/, pomaga mu babcia dziecka lubiąca alkohol i palenie tytoniu również w obecności dziecka /czasem zabiera go w takim stanie/.
Dziecko obecnie chodzi do 2 gimnazjum - codziennie babcia robi mu śniadanie, obiad i kolacje, podaje do stołu, odrabia za niego lekcje, robi pranie. Sam nigdy tego nie robi i ostro się tego domaga. Jednym słowem wnuczek jedyne zadanie jakie ma to siedzenie przed telewizorem lub wysiadywanie z chłopakami z "przestępczego światka" do bardzo późnych godzin nocnych gdzie jak zauważyłam popija alkohol i pali nie tylko papierosy oraz nadużywa bardzo wulgarnego słownictwa, bywa że w nich odgraża się swoimi znajomymi.
Żadne uwagi do opiekuna czy pomagających mu dziadkom nie dają żadnych rezultatów wręcz przeciwnie przynoszą odwrotny skutek.
Można zatem powiedzieć że dziecko w takiej rodzinie zastępczej nie tylko się nie rozwija, ale także jest w jakimś sensie "upośledzane" co w efekcie prowadzi do tego że schodzi na drogę przestępczą /nikt mu tego nie broni/ a wręcz umożliwia.
Czy ja jako osoba postronna mogę mieć jakiś wpływ aby rodzina ta została rozwiązana.? Chodzi tu w końcu o dobro dziecka. |
|
Autor: matka (2008-09-07 13:06:34)
Jestem w trakcie szkoleń dla rodz zastepczej . I czekam z utęsknieniem na ten moment,kiedy dziecko wejdzie pod mój dach.Chce swoją miłość przelać na dziecko pokrzywdzone przez los.Aby to nastąpiło jak najszybciej. |
|
Autor: Merlin (2008-09-21 19:49:41)
Stwierdzam, że lepszymi rodzinami zasępczymi są rodziny niespokrewnione.kontrola nad ich postępowaniem i traktowaniem dzieci jest o wiele wieksza. Rodzina często robi to z z poczucia obowiązku natomiast tamci bardziej z dobroci serca. zgadzam się z jedną z wypowiedzi na innym forum, że nasze prawo jest chore i naj mniej dba o dobro tych najbardziej pokrzywdzonych- DZIECI. |
|
Autor: blondi (2008-11-06 14:27:41)
Mam 25 lat jestem od kwietnia 2007 roku rodzina zastępcza dla brata, który obecnie chodzi do 3 klasy gimnazjum.Zostałam rodziną zastępczą po śmierci naszej mamy, która w lutym 2007 odeszła z powodu nowotworu. Byla wspaniałym człowiekiem. Rozstała się z brata ojcem, gdyz ten nadużywał alkoholu i był człowiekiem agresywnym. Nie bronię ojcu kontaktu z bratem, bo wiem, że to dla brata bardzo ważne. jednak jest on ojcem jedynie weekendowym, bo pracuje w delegacji. Mam wrażenie, że mój brat jest dla niego dodatkiem i co prawda jak mam problem natury wychowawczej to z nim na ten temat rozmawia to czuję, że to tylko na odczepnego, chociaz wiem, że nie mam prawa tak mu powiedziec, bo wogóle nie będzie się angażował. Sama zrezygnowałam ze swojego życia, znajomych, bo chciałabym, aby mój brat nie czuł się gorzej niż inni, staram się jego wszystkie potrzeby w miare możliwości zaspokoic, chociaż zdaje sobie sprawe , że to jest nie mozliwe do końca. I powiem szczerze sytuacje, jaka opisuje kasia ja mam w domu. Chociaż staram się jak mogę. Jestem nauczycielem, zwróciłam sie o pomoc do MOPS, ale jedyne co dostałam to 2 numery telefonów do psychologów, gdzie mój brat odmawia pójscia. sama poszłam na szkolenia jak radzic sobie z młodzieżą agresywna i odurzająca się, ale powiem szczerze nie wiem, jak będzie z moim bratem. Do czego zm,ierzam to nie zawsze wina ropdziny zastępczej, że dziecko takie jest i w tym momencie ja jako opiekun mojego brata czuję się troche pokrzywdzona. Rozumiem, żebym się nim nie interesowała, nie starała się wprowadziła pewnych zasad i nie wyciagała konsekwencji z jego czynów, ale to robię i to nie przynosi żadnego rezultatu. Czuję, że wpływ grupy rówieśniczej jest tak silny, że moje wysiłki spełzna na niczym. Staram sie o zamianę mieszkania, żeby wyrwatego środowiska. Dużo z nim rozmawiam, ale czasami jest tak, że jego wypowiedzi mnie przerażają, chociaz dużo mi mówi. Chociaż tyle:(, ale jestem przerażona jego postępowaniem. Kocham go bardzo i chciałabym mu pomóc, ale nie mam pojęcia juz jak. Każdemu wydaje się, że to takie proste, ale uwierzcie mi tak nie jest! czasami jest tak, że pomimo naszych starań i tak ponosimy klęskę wychowawczą . ja mam jeszcze nadzieje, że uda mi sie cos zrobic, żeby zmienic życie mojego brata, ale dużo też zależy od niego i jeżeli on tego nie będzie chciał to moje wysiłki nie są nic warte. pamietajcie o tym! |
|
Autor: xmena (2008-11-23 15:58:12)
my też jesteśmy rodziną zastępczą dla chłopczyka który ma w tej chwili 14-m ,dostaliśmy go jak miał 4m oczywiście nasz P.C.P.R. jak tylko matka została pozbawiona praw rodzicielskich postawił nam warunek albo adopcja albo zabieramy niech inni adoptują na nasze szczęście sędzia która prowadziła naszą sprawę o rodzinę zastępczą na następnej sprawie zrobiła z nas opiekunów prawnych dodam że z jej inicjatywy P.C.P.R. dał nam tymczasowo spokój i chłopczyk nadal jest z nami przyznam się że nie wiem co by było gdyby ktoś nam go zabrał P.C.P.R. nie obchodzi dobro dziecka tylko pieniądze jak ktoś słusznie zauważył my braliśmy adopcje pod uwagę ale w takim razie dla kogo jest ta rodzina zastępcza dla spokrewnionych wybrańców którzy z poczucia obowiązku powinni zająć się swoimi wnukami czy kuzynami osobiście znam takie patologie gdzie mamusia z synkiem się dogadała i bierze pieniądze na wnuczka i wszyscy są zadowoleni a to że babcia jest niewydolna wychowawczo to już P.C.P.R. nie obchodzi to też ktoś pisał my w tej chwili mamy dobrą sytuację materialną i tylko jedno dziecko biologiczne czy za to musimy pokutować że sobie radzimy i chcemy wychować mam nadzieję wartościowego człowieka w tej chwili jest cudownym dzieckiem co z niego wyrośnie nie wiem tak jak nie wiem co wyrośnie z naszego dziecka aktualnie gimnazjalisty pozdrawiam wszystkich
życzę wytrwałości
jestem s
|
|
Autor: aras (2008-12-21 19:10:40)
Cała prawda o Państwie Tuskowym. Lepiej dać rodzinie zastępczej 1900zł niż rodzinie która boryka się z problemami. Ja i moja żona pracowaliśmy w tym samym zakładzie 10 lat, straciliśmy prace, bo zakład został zlikwidowany. Zona może liczyć conajwyżej na 100zł i musi szukać razem ze mną pracy. 1900zł rozwiązałoby wszystkie nasze problemy, żona mogła by się zajmować dzieckiem. Niestety lepiej zabrać nam dziecko i płacić obcym niż pomóc rodzicom!!! Parodia na kółkach!!! |
|
Autor: Vanesa (2009-01-23 23:21:26)
Mojej znajomej córka przebywa w rodzinie nie spokrewnionej od ponad 3-lat,do chwili obecnej nie ma ograniczonych praw,wychowuje dwoje dzieci z mężem w wieku 2i3 lat,rodzina zastępcza bez kwalifikacji,szkoleń ,karani,rok czasu nie wydają dziecka zgodnie z postanowieniem Sądu na kontakty do rodziców biologicznych ,odrywają dziecko od rodziców biologicznych (babci,dziadka,cioci,wujka ).Panie z PCPR wszelkie skarki potwierdzające pomijają i wieżą rodzinie zastępczej.Rodzina zastępcza posiada wykształcenie podstawowe,wnioskodawca był karany za jazdę po pijanemu,za jazdę za brak prawa jazdy dwu krotnie ...itpWiem ,że dzieci cierpią w takich rodzinach kiedy dorosną to jest już nie czas na leczenie tych ran. Ludzie którzy decydują o losach tych dzieci zapewne nie posiadają dzieci i nie rozumieją rodziców . |
|
Autor: maria (2009-01-27 17:17:29)
tyle prawdy ile falszu w stwierdzeniach,komentarzach. a dzieci rosna i....nie mowia dziekuje
Piec lat wychowywalam dziecko w moim domu.zaszczepialam wzorce uczylam manier.Gdy byla dorosla powiedziala -czesc i wyszla w samodzielnosc czy udana pokaze czs.
dzieci rosna ze skaza wlasnych rodzin wiec nie oczekuj niczego.Rob to jesli czujesz potrzebe nie czekajac na wdziecznosc
pieniadze?
gdyby one wystarczaly na potrzeby dzieci byloby komfortowo.to media stwarzaja dziwna otocZke wokol sprawy pieniedzy a ja splacam ZUS-owi 10 000 zl bo stalam sie rodzina zawodowa wiec...?
Pani w zUSIe stwierdzila
trzeba bylo pomagac inaczej a nie brac takie dzieci do domu
|
|
Autor: Vanesa (2009-01-30 22:06:06)
Za co mają dzieci dziękować skoro było im zle w rodzinie zastępczej i jak dorastają to jest im brak słów co przeżyływ tym piekle i nikt w tedy nie wierzył w ich problemy i nie próbował pomagać .Wiem ,że gdyby nie otrzymywała rodzina zastępcza pieniędzy na dziecko to napewno nie pokochali by go tak ..... . |
|
Autor: Vanesa (2009-02-02 23:23:35)
Czy rodzina zastępcza tymczasowa może nie wywiązywać się rok czasu z postanowienia Sądu nie wydając dziecka rodzicom zgodnie z postanowieniem i nie ponosić z tego tytułu konsekwencji prawnych.
|
|
Autor: grazyna (2009-02-06 14:03:59)
przerażają mnie te komentarze. jest to obrzucanie błotem. pełne jadu i ninawiści Ludzie opamiętajcie się, czy za 650 zł można się wzbogacić.Dziecku trzeba zapewnić jedzenie ,ubranie,wyposzżyć do szkoły,zapewnić wypoczynek(zi mowisko,wakacje).Wychowuję 2 dzieci w rodzinie zastępczej ,bardzo dobrze się uczą i nappewno wyrosną na wspaniałych ludzi. |
|
Autor: Vanesa (2009-02-06 18:51:08)
Wiem,że rodzina zastępcza która posiada jedno dziecko pobiera ok 1,5 tys...(nie spokrewniona , bez szkoleń )widziałam na własne oczy w piśmie Sądowym znajomej itp . |
|
Autor: Katrina (2009-02-08 01:37:51)
ZGADZAM SIĘ z VANESĄ |
|
Autor: zat (2009-02-11 21:24:22)
To co Katrina zakładasz rodzinę zastępczą ? Przecież to to opłacalne. |
|
Autor: beatricze (2009-02-18 18:56:02)
Ludzie opamietajcie sie to chore co piszecie.Mam piatke dzieci w rodzinie zastepczej na karzde dziecko dostaje 650zl . Czy to sa takie ogromne pieniadze bardz czesto dokladamy z wlasnej kieszeni bo niestarcza do pierwszego. porownajcie sobie ceny. w tym momencie tona wegla najgorszego jakosciowo kosztuje 720zl.Trzeba ogrza 250m mieszkanie do tego dochodzi swiatlo karzde dziecko chce miec komputer telewizor w pokojach dosc ze trzeba to kupic , to jeszcze placic za prad.Jezeli to taki oplacalny interes to dlaczego tyle dzieci czeka na rodziny zastepcze.PCPR maja ciagle klopoty z lokalizacja umieszczeniem dzieci.Bierzcie dzieci i bogaccie sie. |
|
Autor: Katrina (2009-02-19 20:55:41)
Katrina nie ma zamiaru być rodziną zastępczą niech się inni dorabiają na cudzych dzieciach ja mam swoje i wiem ile kosztują i nikt mi na nie nie dokłada ,ja rozumię o co chodzi Vanesie i się z nią zgadzam jak by ktoś nie zrozumiał.Można mieć 5 dzieci swoich i wyżywić za swoje dochody bo pomocy na każde dziecko własne ( 650 ) nikt nie da jak rodzinom zastępczym . |
|
Autor: bogs (2009-03-17 17:24:18)
popieram całkowicie beatricze. Każdy umie tylko na innych psy wieszać, nieważne czy robi się dobrze czy źle,ważne żeby o kimś źle pogadać. Jak niektórzy są tacy mądrzy to niech znajdą inne wyjście wyjście niż rodziny zastępcze, skoro one są takie złe i tylko liczą na pieniądze . Pieniądze są solą w oku , ciekawa tylka mam własne dzieci i córeczkę w rodzinie zastępczej. Podejrzewam , że gdyby PCPR nie dawał pieniędzy też bym była, ale kiedy są jest zawsze lżej. o jestem czy ktoś chciałby otrzymywać takie pieniądze /650zł/ za miesięczną pracę. Nikt by nic nie zrobił ale podokuczać na forum innym można, no bo co. Skoro sami nie macie tyle odwagi, serca by pomóc , biorąc dzieci do rodziny zastępczej to po co takich ludzi krytykujecie. Nie macie pojęcia jak ich krzywdzicie, ale pewnie o to Wam chodzi. Na świecie są ludzie o ogromnych sercach,pełnych miłości dla dzieci biologicznych i zastępczych i to są ich dzieci= , ich ,ich, ich. Niestety są to tylko ludzie a nie wszyscy są tacy sami,nikt nie jest Duchem Świętym i nie przewidzi co będzie dalej. Tak jak w każdym zawodzie są ludzi i LUDZIE więc nie rańcie tych co chcą robić dobrze, przez takie komentarze , opinie,które się liczą w naszym życiu wielu ludzi rezygnuje, a kto na tym traci biedne dzieci, będące w domu dziecka. Trzeba robić tak, by Sąd dzieci nie zabrał, a nie obrzucać innych ludzi błotem. Trzeba zacząć od siebie, choć zawsze jest łatwiej zwalić winę na kogoś. Zgadzam się tylko jeszcze z opinią ARASA to parodia taka sytuacja. Tak być nie powinno , trzeba walczyć dla dobra dziecka. Takie sytuacje się zdarzają ale nie można się poddawać, upominać się, pisać wszędzie gdzie się da, może wreszcie ktoś zrozumie i pomoże. Jak znam życie dzieci z takich rodzin nie trafiają do domów dziecka, do rodzin zastępczych niespokrewnionych trafiają dzieci z rodzin patologicznych, gdzie dominuje alkohol, przemoc, wychowanie ich nie jest łatwe ale dzieci już same w sobie jako dzieci są przecudowne, w nasze życie wnoszą tyle radości choć czasami i łez, ale nikt nie obiecał, że będzie łatwo. Z każdej sytuacji jest wyjście byle tylko zdrowia nie zabrakło. Mam dwoje dzieci bilogicznych i jedno zastępcze. Jest cudownie.Pieniądze ,które otrzymam z PCPR będą pomocne ale jedno jest pewne, nie przeznaczę ich na alkohol tylko na to, by moim dzieciom było lepiej. Jest jeszcze jedna sprawa która mnie bardzo męczy, bo ja nie potrafię tego zrozumieć - jak można wziąć dziecko i je oddać, bo są z nim problemy. Tacy właśnie rodzice powinni zwracać otrzymanych czesc pieniedzy, bo bilogicznych dzieci na pewno by nie oddali. dziecko to nie mebel, zanim sie podejmie decyzje trzeba sie nad tym zastanowic. pozdrawiam serdecznie |
|
Autor: OLA (2009-04-07 22:48:31)
zgadzam się z Vanesą ciekawe jak przestaną dawać pieniądze na te dzieci czy będą chętni zająć się z dobrego serca te rodziny, przecież można adoptować itp...lecz trzeba wychowywać za swoje .................czym więcej takich rodzin tym więcej jest krzywdzonych matek zabierając im nie słusznie dzieci, są wyjątkowe sytuacje kiedy trzeba odebrać lecz nie do przesady ,rodziny zastępcze też są potrzebne lecz takie ,które są do tego stworzone , szanują te dzieciaczki itp. |
|
Autor: kafka (2009-04-24 01:09:32)
Ola,nie kazde dziecko mozna adoptowac. Ich sytuacja prawna nie pozwala na adopcję. Rodzice biologiczni mają ograniczone prawa, moga współuczestniczyc w wychowaniu dziecka . Pytanie :czy chcą? Statystycznie takich chetnych jest mało. Najczesciej rozkłądaja ręce, bo nie maja warunków, pracy itp. Nie chce oceniac, nie chce tez ich tłumaczyc. Jest jak jest i rodziny zastepcze sa potrzebne. jakos nikt nie nie poniósł larum w przypadki DD. któras z pan pisała,ze widziała 1,5 tys na dziecko. Moze ta rodzinka ma jakies wzgledy u starosty? oczywiscie zartuje. Ustawa mówi jakiego rzędu sa to pięniądze, to sa kwoty brutto, dlatego takie wielkie.
Pmietajcie nie-zwolennicy Rz- przyjecie dzieci do RZ to wielka rewolucja w domu, dzieci biologiczne musza rezydnowac z mnostwa rzeczy. I ja juz teraz wiem,ze nie stac mnie na wysłanie biologicznych dzieci na wakacje, zainwestowałam pieniadze w dzieci, ktore maja u nas zamieszkac. I kto tu mówi o wyzysku? ja sie czuje wyzyskiwana systematycznie przez dd, placówki i sad |
|
Autor: Vanesa (2009-05-05 13:43:42)
Kafka , ja myślę ,że ta rodzina która tyle otrzymuję na dziecko to ma bardzo duże względy wszędzie ponieważ otrzymali dziecko przez Sąd bez wymaganych uprawnień,mają dwu pokojowe mieszkanie i nie własnościowe i mieszczą się 6-osobową rodziną w tym troje własnych dzieci,bez wykształcenia(podstawowe)a tobie współczuję ponieważ ktoś stwierdził,że masz dobre warunki i finanse to cię wyzyskują. |
|
Autor: Mirella (2009-05-12 18:32:39)
a,jak wy wszyscy myslicie ,nasz kraj zostal tak stworzony aby dołować wszystkich którym bieda zastukała do drzwi.Ludzie którzy stracili pracę i przez to znalezli się w trudnej sytuacji mają odbierane dzieci i oddawane do rodzin zastępczch lub domów dziecka,gdzie na jedno dziecko panstwo łoży po 2,500 tyś miesiecznie lub płaci rodzinie zastępczej po 1.200 zł miesięcznie. To zdaniem naszych polityków mądre posunięcie oddanie dzieci obcym ludziom dopłacenie im za opiekę ,a rodzice biologiczni i dzieci są w tym nieważni co czują w takiej sytuacji gdy tylko z powodu finansowego odebrano im dzieci bo niemają dlanich na chleb.Ludzie w rządzie opamiętajcie się dajcie te pieniądze biologicznym rodzicom chociaż po 500zł miesięcznie na dziecko a skożystają na tym wszyscy ,a przedewszystkim dzieci które są najbardziej krzywdzone,a państwo Polskie zaoszczędzi na tym pieniądze i stosy biurokratycznych bezsensownych papierów........HAŃBA >>>>WSTYTD... |
|
Autor: Vanesa (2009-05-12 22:18:14)
Nareszcie ktoś mądrego coś napisał, mam na myśli Mirelle zgadzam się z tym wszystkim lecz za jakiś czas co nie którzy będą swoje interesy finansowe bronić i podważać opinie mam na myśli rodziny zastępcze w szczególności tylko te ,które budują własne życie za pieniądze dzieci rodzin biologicznych.Pozdrawiam Mirelle i wszystkich ,którzy się z nami zgadzają. |
|
Autor: (2009-05-12 23:43:46)
witam ....jestem tutaj ,ponieważ mam pewien dylemat i nie bardzo wiem co z nim zrobić....ostatnio poznałam dziewczynę ,która ma dziecko w rodzinie zastępczej-chłopca z problemami rozwojowymi...problem polega na tym ,ze ta dziewczyna jest bardziej patologiczna niż rodzina tego dziecka...krzyczy bezustannie na to dziecko używając przy tym okropnych wulgaryzmów...chłopiec spędza całe dnie na dworze ,nie potrafi się normalnie bawić ,nie umie pisać...ona praktycznie się nim nie zajmuje ...rozstała się z mężem zmieniając często partnerów-od roku ma stałego partnera ,ktory traktuje to dziecko jak zbędny balast...w tym domu krzyki i awantury są na porządku dziennym...ta kobieta ma straszne długi ,których nie spłaca ,ponieważ nie pracuje ...otrzymuje na dziecko 800 zł ,które trwoni na ciuchy ,imprezy ze swoim mężczyzną,rozrywki.....kiedyś powiedziała mi,że chętnie by go oddała ,ale potrzebuje jego pieniędzy ......co ja mam robić ?...boję się zgłosić ten stan rzeczy bo po 1 nie wiem gdzie a po drugie nie wiem czy jest sens ,ponieważ ona ponoć miała już sprawę w sądzie o złe traktowanie dziecka ,ale nadal go wychowuje ....dziwne to wszystko ...proszę poradżcie co mam robić!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! |
|
Autor: Vanesa (2009-05-13 13:39:17)
......uważam ,że powinnaś nagrać na dyktafon w telefonie aby mieć jakiś dowód lub pujść z kimś w towarzystwie osoby drugiej do tej pani z rodziny zastępczej i z dowodem lub świadkiem zdarzenia danej sytuacji na policję lub do prokuratury. Tu chodzi o dziecko i trzeba mu pomuc ,a Sądy to wiadomo jak takie sprawy traktują dlatego też dziecko znalazło taką rodzinę ponieważ Sąd tak zadecydował. ODWAGI |
|
Autor: Mirella (2009-05-13 15:40:32)
ZNAM TAKĄ RODZINĘ W KTÓREJ BYŁY KONFLIKTY MIEDZY RODZICAMI CIGŁE BURDY ITAKIE TAM ,DZIĘKI OSOBIE TRZECIEJ I JEJ DONOSOWI DZIECI ZOSTAŁY ZABRANE DO PLACÓWKI OPIEKUŃCZEJ A NIE ODRAZU DO RODZINY ZASTĘPCZEJ TERAZ WIEM ZE PO KILKU MIESJĄCACH BIOLOGICZNI RODZICE ZMONDRZELI I TOCZY SIĘ POSTĘPOWANIE O ODDANIE IM DZIECI WRAZ Z KURATOREM KTÓRY MA NADZOROWAC TĘ RODZINĘ,MYŚLĘ ZE TO W TEJ SYTUACJI BYŁO NAJLEPRZE WYJSCIE.TAK WIĘC JEŚLI DZIECKU EWIDĘTNIE DZIEJE SIĘ KRZYWDA NALEŻY ALARMOWAC ,A WSZYSTKO ZALEŻY OD SĄDÓW I ICH DOBREJ LUB ZŁEJ WOLI.RODZICE OCZYWISCIE MAJĄ TAKŻE DUŻY WPŁYW NA TO CO BEDZIE DALEJ JESLI ZAWIEDLI SWOJE DZIECI,TO OD NICH BEDZIE ZALERZAŁO CZY ODZYSKAJĄ JE PONOWNIE I W JAKIM OKRESIE CZASU.POZDRAWIAM WSZYSTKICH RODZICÓW KTÓRZY NIEMAJA TAKICH PROBLEMÓW I ABY IM SIĘ NIEZDARZYŁY. |
|
Autor: kafka (2009-05-19 00:27:38)
Autor, poinformuj o tym PCPR lub MOPS, reaguja na kazde zgłoszenie. Niestety , rodziny zastepcze nie zawsze sa wydolne wychowawczo. Po to sa te wszystkie naloty kuratorów i prac socjalnych. I dobrze, im czesciej tym lepiej, mnie to nie przeszkadza,wrecz cieszy.
Ktos napisał o odbieranych dzieciach z zagrozonych ubóstwem rodzin. Macie racje, te pieniadze powinny trafic do kieszeni rodziców. Tacy ludzie potrafia wygospodarowac z małych stałych sum prawdziwe cuda. I nie ma patologii, nie trzeba dzieci zabierac.
Ktos narzekał na rodziny zastepcze,ze inaczej traktuja biologiczne a inaczej nowoprzybyłe. Moi znajomi przywozili do siebie co tydzien dziewczynke, miała z nimi zamieszkac jak sprawy w sadzie rusza na dobre. Mają dzieci biologiczne i zastepcze. Ta dziewczynka zrobiła im prawdziwa rewolucje w domu. O mało nie doszo do rozpadu rodziny. Nie mieszka z nimi, wszystkie dzieci sie zbuntowały, bo poczuły przynaleznosc do rodziny. |
|
Autor: ola23 (2009-05-20 21:57:00)
Witam wszystkich
Różni ludzie różne opinie i dobrze że się o tym chociaż pisze
P.C.P.R. ma pomagać rodzinom tak?? ale do tej pory nie wiem na czym ta ich pomoc ma polegać no może od wypłacania świadczeń i tu nie zgodzę się z opinią Vanesy
ja dostaję 1,5 tys ale na troje dzieci, na obecne czasy śmieszna suma.
Od prawie 3 lat wychowuje sama troje młodszego rodzeństwa- chłopacy w wieku 13,16,18, sama mam lat 23 i muszę się nieźle nakombinować by podołać ich potrzebom, wszyscy wiemy ile kosztuje utrzymanie dziecka.
|
|
Autor: kafka (2009-05-20 22:33:46)
fakt, mało dostajesz kasy. Taki paradoks-im większe dzieci tym mniejsza kasa. |
|
Autor: mama zastępcza (2009-05-21 18:47:39)
czytam i doszłam do wniosku że w postach rodzin zastępczych i ludzi którzy wiedzą lub mieli styczność z dziećmi z RZ mówią o problemach dzieci o ich przeżyciach w przeszłości niestety całej reszcie np.kafce chodzi wyłącznie o pieniądze!!!!!!!!!!!! |
|
Autor: wiolleta (2009-05-21 20:52:13)
Jak czasem trudno zrozumiec i ogarnąc wszystko to co dzieje się z dziecmi i ich rodzicami kiedy do ich rodziny wedrze sie intruz i popsoje wszystko co bylo miedzy nimi.Bedąc matka dwojki dzieci niejestem w stanie zrozumiec takiej sytuacji kiedy matce zostalo zabrane dziecko kilka lat temu i do obecnej chwili przebywa w rodzinie zastepczej ktorato niepozwala nawet matce na kontakty z tym dzieckiem,poniewaz obawia sie iż gdy dziecko zacznie spotykac sie z matka zechce do niej wrocic a oni pozostana bez srodkow do zycia poniewaz zyja za pieniadze ktore otrzymuja na jeego wychowanie.1.500zl.Biologiczna matka ma juz dwoje mlodszych dzieci wychowoje je wspaniale troszczy sie o nie i kocha.Pierwsze dziecko zabrano jej po donosie ze zle sie nim opiekuje,gdy miala niecale 18lat a trwa to juz ponad 6 lat jak jest dziecko w rodzinie zastepczej,miedzy czasie wyszla za mąż i urodzila te dwojke ale ktora wychowoje super,mimo to sad do obecnej chwili niewidzi podstaw aby dziecko moglo wrocic do biologicznej matki .Nierozumiem tego jak matka moze wychowywac swoje dwoje dzieci dobrze a to ktore jest w rodzinie zastepczej juz nie! Przeciez kocha je tak samo mocno i nikt tego niedostrzega?Dlaczego bledy z przeszlosci maja wplywac na relacje miedzy matka a dzieckiem zlitujcie sie i powiedzcie jak to mozliwe .Bo jesli byla by taka zla matka to niemogla by wychowywac wszystkich dzieci a nie tylko jednego czy nieprawdą jest że gdzieś cos jest cos nietak............! |
|
Autor: kafka (2009-05-22 00:03:20)
Mamo zastepcza- odpowiedz była kierowana wylącznie do Oli23. Prosze, przeczytaj dokładnie post Oli, odpowiedz adekwatna. Czuje sie urazona Twoja wypowiedzią, nic o mnie nie wiesz a juz oceniasz.
Viletta- osoba, o ktorej pisałaś musi złozyc wniosek do sadu o przywrócenie praw. Jeżeli jest rzeczywiscie tak jak mówisz to sąd przychyli sie do wniosku. Sady sprzyjaja tym ,ktorzy cos robia lub probuja.
Zanim rodzina zastepcza dostanie pieniadze na utrzymanie musi wykazac sie dochodami, musi pracowac przynajmniej jedna osoba. Jest to sprawdzane dosyc często. 1500 na utrzymanie..hmm nie znam takich stawek, chyba, że dziecko jest niepełnosprawne , ale to i tak jest za duzo.
Mama zastepcza- twoje zdenerwowanie czesciowo jest uzasadnione, bo masz do czynienia z pokrzywdzonymi dziecmi i ich rodzicami. Ludzie mowia,ze sie za te pieniadze zyje. Nie pochwalam naszego prawa w przypadku odebrania dzieci z przyczyn ekonomicznych i nierównej stawki w przypadku spokrewnionej rodziny. Ale nie moge zdzierzyc, gdy ktos zarzuca,ze powinno sie to robic friko. panie z DD tez dostaja pensje, panie z mops i tp takze.. Rodziny zastepcze maja biologiczne dzieci, ktore takze potrzebuja jedzenia , ubran, rzeczy do szkoły. A jak ktos taki madry i zazdrosny to prosze bardzo do PCPR , dzieci jest duzo w placówkach. |
|
Autor: wiolleta (2009-05-22 20:28:00)
sluchaj Kawka ja wcale niemam zamiaru nikogo obrazac bo kazdy zasluguje na szacunek,niewiem gdzie mieszkasz ale powiem Ci jedno gdyby nawet to ta matka ma tylko ograniczone prawo do tego dziecka a wnioski sklada bezprzerwy przez 5lat niemiala nawet ograniczonych praw do dziecka,dopiero teraz kilka miesjecy temu sad ograniczyl jej prawo do dziecka na podstawie akt sprzed 5 lat,niesugerowal sie obecna sytuacja i postepowaniem matki w obecnej chwili tylko bledami sprzed lat.Jak dlamnie jako osoby postronnej niejest to normalne.A jesli masz swoje dzieci to dobrze wiesz ile potrzeba pieniedzy na wlasne dzieci to gdyby ktos chcial ci zabrac dzieci bo niemasz na chleb dlanich i oddal do rodziny zastepczej i im dawal pieniadze na utrzymanie tych dzieci niebyla bys wsciekla na caly swiat i ten caly ustroj.Ja mysle ze takie przypadki sa bardzo czeste i bolesne dla obu stron,a wszystkiemu jest winne Panstwo Polskie nasz Rzad i wszyscy politycy ktozy wymyslaja to prawo.A panie z PCPR to terz sa dobre jak dostana kilka czekolad albo bąbonierek od rodziny zastepczej ,oczywiscie bez obrazy ale niewszedzie tak jest,lecz zdarza sie i pilnujcie sie przed niezbyt wiarygodnymi urzednikami .....!Przedewszystkim Wy rodzice biologiczni. |
|
Autor: kafka (2009-05-23 00:04:06)
Poddaje sie. najpierw matka zastepcza na mnie naskoczyła jak przytaknełam ,ze Ola23 mało dostaje kasy. a teraz ty. Sytuacja tej osoby, o ktorej pisałas jest dziwna. Cos tutaj nie gra. Chyba,ze trafiła na wyjatkowo cieta sedzine. z autopsji wiem,ze sad najpierw bierze pod uwage to, czy rodzice biol przejawiaja jakies chęci zeby dzieci wrociły. Sama to słyszałam z ust sedziów- dają wpierw szansę rodzicom- tak przynajmniej jest w moim rejonie
Ps. wyraziłam przeciez moje niezadowolenie z zabierania dzieci z przyczyn ekonomicznych. |
|
Autor: wiolleta (2009-05-24 13:09:06)
Sory Kawka ale chyba zle zrozumialas nikt na ciebie nienaskakoje,cieszy mnie ze jestes taka wspanialomyslna osoba, aby takich wiecej na tym forum.Fakt w tej sprawie jest cos nie tak i to bardzo,ale my szaraki nic na to nieporadzimy.Widze ze do wielu spraw podchodzimy tak samo cieszy mnie to. Pozdrawiam serdecznie.:) |
|
Autor: kafka (2009-05-24 20:16:32)
Moze ciebie to zdziwi,ale jestem rodzicem zastepczym od kilku lat. Dostałam nie raz po głowie od biolog rodziców, ale czasami mozna sie dogadac i to jest nafajniesze, bo relacje wtedy zdrowsze i dla dzieci lepiej. Wtedy wiadomo,ze rodzicielstwo zastepcze ma jakis sens i cel. Niestety, takich rodziców niezbyt duzo...szkoda. |
|
Autor: miki (2009-06-03 12:07:36)
słyszałam ostatnio ,że rodzina zastępcza musi posiadać wykształcenie średnie nie mówiąc o specjalnych szkoleniach to jak rodzina którą znam bez wymaganych uprawnień,wykształcenie podstawowe,niespokrewniona z dzieckiem mogła zostać uznana przez sąd....... |
|
Autor: ola (2009-06-03 12:50:04)
znam identyczny przypadekjak matka przez cztery lata walczy o dziecko ponieważ sąd na posiedzeniu nie jawnym przekazał dziecko ludziom bez wymaganych uprawnień,wykształcenie podstawowe,karani itp,rodzina ta utrudniała kontakty dziecka z rodzicami biologicznymi gdzie musiał ingerować w przekazanie dziecka rodzicom kurator oprzymusowe odebranie z rodziny zastępczej,ataki rodziców zastępczych na rodziców biologicznych sprawy trafiały do sądu karnego gdzie są karny ukarał kilka razy rodzinę zastępczą za swoje czyny,sąd rodzinny po około czterech latach ograniczył prawa matce biorac sytuacje sprzed czterech lat i pominął wszelkie sprawy przeciwko rodzinie zastępczej matka złożyła apelacje i liczy na sprawiedliwość wychowuje troje własnych dzieci i wszelkie wywiady kuratorów są pozytywne.Dzieci wychowuje wraz z mężem ponieważ wyszła za mąż i mąż uznał dziecko. |
|
Autor: kafka (2009-06-03 21:58:00)
Rodziny zanim zostaną zastepczymi przechodzą rekrutacyjne sito-spotkanie z psychologiem , radca prawnym, pedagogiem. Rozmowy, szkolenia itp. I pomimo tego zawsze znajdą sie jakies czarne owce.
Zanim zostanie sie rodziną zastępcza trzeba 3 m-ce dreptac tydzien w tydzien na kilkugodzinne szkolenia, trzeba przejsc wizyte kuratora i prac socjalnego, brac udział w innych szkoleniach. Rzeczywiscie, powinno sie miec wykształcenie srednie, ale z braku chetnych na rodz zastepcze(w moim rejonie brakuje)bierze sie pod uwage takze z zawod wykształceniem. Musze przyznac,ze znam sporo rodz zastepczych z zawod wykształceniem i na prawdę sa dobrzy w tym co robią. Pcpr i Mops "cisnie ' na te rodziny aby podwyzszyły wykształcenie, ale nie zawsze maja na to czas, bo zazwyczaj 6-ro dzieciakow plus biologiczne, wiec jest co robic. Nie słyszałam,aby ktokolwiek był rodzicem zastepczym bez szkolenia. Sad nie przydzieli dzieci takim rodzinom, bo nie ma podstaw (ustawa).
Sąd w moim rejonie daje przede wszystkim szanse rodzicom biologicznym. Sedziowie zawsze podkreslaja na kazdym spotkaniu,ze rodzina zastepcza ma pomóc dzieciakom na czas powrotu rodziców do stanu odpowiedniego na wych dzieci. Statystyki niestety nie sa imponujace, bo mało dzieciakow wraca do domów rodzinnych. Takich rodziców jak bohaterka mojej przemówczyni -Oli,jak na lekarstwo. Jakie sa tego przyczyny? jak? mmyslicie? Czy tylko finansowe?Nie sadze. |
|
Autor: ola (2009-06-05 10:18:34)
Dzięki Kafka ,ale w Lubelskim tak nie jest ponieważ osoba prywatna poleciła w Sądzie tą rodzinę i wiem na sto procent ,że nie posiadali wymaganych dokumentacji,wykształcenia itp i Sąd w ciągu jednego dnia wydał taką decyzję o umieszczeniu dziecka w tej rodzinie a rozmawiałam z innymi rodzinami zastępczymi i nie mogą w to uwierzyć ,że tak jest ponieważ musieli posiadać certyfikat rodziny zastępczej i uczęszczać na różne spotkania tak jak informujesz ,uważam że ktoś powinien w końcu to wyjaśnić i odpowiadać za przepisy...... |
|
Autor: kafka (2009-06-05 10:32:47)
To rzeczywiscie dziwna sytuacja... Myslę,ze tutaj musi juz matka dojsc do porozumienia z PCPR czy Mops. Wykaza sie najlepiej jak tylko potrafi, pójsc na rozmowe z psychologiem , opowiedziec o swoich rozterkach, poprosic o rady.Zostawi swój slad w swiadomosci pracowników, pokaze swoja "ludzką" twarz,swoje starnia i chec starania sie o dzieci pomimo tylu lat rozłąki.
|
|
Autor: ola (2009-06-05 23:18:34)
Kafka matka gdyby nie miała tyle czasu bez rozłąlki dzięki rodzinie zastępczej to by dawno odzyskała dziecko a ta osoba prywatna teraz prawuje się w Sądzie Karnym za opinię przez PCPER za nieprawidłowości w opiece nad tym dzieckiem ,przewożenie dziecka bez fotelików i swoich troje dzieci ,wstrząśnienie mózgu,pomoc logopedy itp.....a PCPR trzyma stronę za tą rodziną ,jak byś się czół , jak zgłaszasz prawdę a ktoś na stanowisku urzędowym wykorzystał przeciwko tobie ,że jesteś osobą roszczeniową ,lubiącą donosić na innych ,konfrliktową itp......gdzie matka ma szukać spraWIEDLIWOŚCI SKORO PANI kierownik mąż pracuje w RUP a starosta na górze.....matka tego dziecka wzywa n POMOC .... |
|
Autor: kikaa (2009-06-16 11:29:31)
Jak czytam niektóre komentarze to po prostu krew mnie zalewa. Wiedziałam, że jest duża niewiedza na temat rodzin zastępczych, ale, że aż taka to nie:( Ludzie wy nie wiecie co piszecie. Nie wiecie jakie są to dzieci i ile pracy potrzeba, by wyszły na ludzi. Począwszy od nauki mówienia, załatwiania potrzeb fizjologicznych(u dzieci w wieku szkolnym, nie niemowląt!), nauki mycia etc. Może ktoś z tych mądrych ludzi skusi się za 650 złotych, z tego co wiem cały czas jest deficyt takich ludzi, wtedy wszyscy będą bogaci i szczęśliwi. Wierzcie lub nie, ale dla pieniędzy nie da się tego robić, egoista nie wytrzymałby nawet tygodnia.
Więc zanim zaczniecie udzielać się w temacie dowiedzcie się dokładnie na czym polega instytucja rodziny zastępczej!
|
|
Autor: ehhh (2009-07-30 16:21:23)
ja byłam 4 lata w rodzinie zastępczej o to były najgorsze 4 lata w moim życiu,nie życzę nikomu takiego koszmaru,na szczęście policja w pora zabrała nas z tamtąd... |
|
Autor: pati (2009-09-26 19:21:42)
czy rodzic zastępczy może wyjeżdżać za granicę na ok pół roku łącznie w roku i pozostawiać opiekę nad dzieckiem osobom trzecim................gdzie powinnam interweniować jeżeli tak nie powinno być..... |
|
Autor: Jeżyna (2009-10-18 23:18:36)
Chcialabym nawiazec kontakt z rodzinami zastepczymi.Mysle o zalozeniu takiej rodziny i dlatego chcialabym poznac opinie innych |
|
Autor: marta7 (2009-11-22 01:57:57)
tak to wszystko czytam i trudno zrozumieć.....znacie dzieci które rozrabiają w szkołach ,moczą się w nocy ,albo wybrzydzają przy z trudem przygotowanym jedzeniu.Nie ma osoby wychowanej w R.Z. ,która by ją chwaliła.Człowieka nie zmienisz,żadnego, nawet małego.Rodzina zastępcza to siedzenie dziecka na walizce i czekanie aż jego jutro się porawi.I kiedy ktoś musi sprzątać choć w swoim domu tego nie robił chodzić normalnie spać zajmować się rodzeństwem ,odrabiać lekcję .....i długo bym wyliczała,to będzie z tego średnio zadowolony.powie ,że coś musiał choć nie chciał.A ty będziesz biegać po psychologach,słuchać uwag w szkole ,zmieniać obsikane materace (zapomnij wtedy o zwykłym łóżku) i dzielnie wyławiać marchewkę z zupy.Dasz radę, twoje własne dzieci może też sobie jakoś poradzą.czy warto-każdy ma swoja drogę do przejścia.Ja nie wiem ,cały czas się zastanawiam czy wejść na tą drogę................... |
|
Autor: Ciocia Zibi (2009-11-23 13:28:53)
Jestem rodzina zastepcza pokrewna dla dwojki bratankow w wieku 14 i 8 lat.Jestesmy razem juz prawie trzy lata.Trafili do mnie niemal z chodnika,mieli wowczas po 5 i 8 lat.Pochodza ze zwiazku ,pozamalzenskiego.Po rozstaniu z ojcem dzieci,matka szukala nastepnego konkubenta i za kazdym razem trafiala na coraz gorszego.Alkohol,imprezy,brak czasu dla dzieci,opuszczanie szkoly,zaniedbania w nauce,w higienie i wychowaniu,doprowadzily w koncu do dramatycznej decyzji kuratora o zabraniu dzieci.I co mialam robic?Brat tez nie jest osoba odpowiedzialna,ineresuja go kkoledzy,piwo,nie ma stalej pracy.Zdecydowalam w jednej chwili-biore dzieci,znam je,rozumiemy sie,jestesmy do siebie przywiazani-damy jakos rade.Nie wiedzialam ile dostane wsparcia finansowego,kto mi pomoze,ale wtedy nad tym sie nie zastanawialam.Mowilam sobie musze dac rade,a jednoczesnie przewrocilam swoje zycie do gory nogami.Nigdy tej decyzji nie zalowalam,pomimo ogromu pracy i obowiazku jaki na mnie spadl,nie mowiac o ogromnej odpowiedzialnosci za nie swoje przeciez dzieci.Powod tego jest bardzo prosty.To sa naprawde wspaniali chlopcy.Wspolnie dopracowalismy sie partnerskich relacji,wzajemnego zrozumienia.Chlopcy ucza sie dobrze,przez dwa lata nadrabialismy zaleglosci w nauce,maja osiagniecia sportowe,nie mam z nimi wiekszych problemow wychowawczych.Jestem z nich dumna i glosno im to oznajmiam,szczegolnie po powrocie z wywiadowek.Oni tez doceniaja moja prace.Problemem sa natomiast finanse.Podreczniki,ubrania,wyzywienie,sprzet sportowy to dla mnie nie lada wyzwanie,to ja musze rezygnowac z wielu rzeczy,aby im zapewnic jaka taka egzystencje.Matka natomiast ma swiety spokoj.To ja piore,gotuje,sprzatam,pilnuje nauki,przytulam,czasem obsztorcuje itp.Zastanawiam sie tylko czy na starosc nie wystapi o alimenty od dzieci,bo sama emerytury nie wypracuje,dzieci nie alimentuje,a panstwo wobec takich ludzi jest bezradne.Czy sad nakaze chlopcom utrzymywac matke,ktora ich nie wychowywala,a lata ktore z nia spedzily byly dla nich koszmarem.Sama myslalam,ze moze sie opamieta,ze milosc do dzieci zmobilizuje ja do zmin i stabilizacji,ale widze ze bardzo sie mylilam, |
|
Autor: tylko ja (2009-12-02 13:38:16)
Jeszcze apropos pieniędzy i porównywania rodziny zastępczej do biologicznej. Jeżeli masz swoje dziecko i nie masz pieniędzy na przykład na jakąś zabawkę ono troszkę się podąsa ale w końcu zrozumie.Dziecko w rodzinie zastępczej nie zrozumie...musisz kupić i już, bo jak nie to rozpowie, że na wszystko mu żałujesz:( Nie macie również świadomości w jak zastraszającym tempie niszczone są rzeczy(ubrania, przybory szkolne, zabawki, telefony komórkowe, nawet meble). My musimy to oczywiście na bieżąco uzupełniać, bo jeśli nie to ludzie tacy jak Wy na pewno zauważą, że dziecko chodzi w używanej kurtce, czy też biedactwo wraca ze szkoły bez szalika(bo akurat przez pomyłkę zgubiło 4 raz w miesiącu). Nie wiecie ile nasze dzieci potrafią zjeść( na kolację 8 kanapek, które trzeba czymś obłożyć, marmolada odpada bo za tania, do tego dwa jogurty i parówka na przegryzkę). Do tego dochodzą astronomiczne opłaty za prąd, wodę...Ludzie mi nie wystarcza, już 3 rok chodzę w tej samej kurtce i o jakichkolwiek przyjemnościach mogę sobie tylko pomarzyć. Jak myślicie dlaczego jest tak mało rodzin zastępczych... |
|
Autor: kinga (2009-12-09 12:01:26)
Ludzie jak jest wam tak ciężko z tymi dziecmi to po jaką ........decydujecie się na bycie rodziną zastępczą ,ciągle się jak zauważyłam usprawiedliwiacie i zwalacie wine na te dzieci.Jak nie dajecie rady i jest tak wam biednie to czemu wam jeszcze nie zabrali tych dzieci jak rodzicom biologicznym. |
|
Autor: tylko ja (2009-12-14 12:11:58)
To jest moja odpowiedź na zarzuty dotyczące "dorabiania się na biednych dzieciach". NIE DORABIAMY SIĘ!!! |
|
Autor: julitka (2009-12-14 12:24:41)
Najlepiej wysłać SMS na "I Ty możesz zostać świętym Mikołajem", a potem mądrzyć się w temacie, o którym tak naprawdę się nic nie wie. |
|
Autor: Ewelina 23 (2009-12-14 19:47:28)
hej,
(jestem rodziną zastępczą dla mojej 13 letniej siostry, zmusił mnie do tego alkoholizm mojej matki). na początku tego forum napisane było o pieniądzach jakie zostaje zawodowa rodzina zastępcza, zastanawia mnie dlaczego rodzina spokrewniona dostaje dużo mniej a przecież tyle samo czasu i pracy musi poświęcić...moim zdaniem to krzywdzące ja dostaję na siostrę ok 360 zł. a siostra nie ma mniejszych potrzeb niż dziecko z rodziny niespokrewnionej.... pozdrawiam |
|
Autor: Kinga (2009-12-16 10:36:30)
Zgadzam się z Eweliną 23 tylko zastanawiam gdzie jest ta sprawiedliwość dla tej dziewczynki i jej siostry.Oczywiscie ,że rodziny niespokrewnione otrzymują dużo więcej ale dlaczego.......widocznie mają większe potrzeby a rodziny spkrewnione musi stac na utrzymanie ,kiedy to się zmieni......a do tego mają większe przeszkody aby zostac rodziną zastępczą spokrewnioną.To jest wogle nie normalne i krzywdzące dla tych dzieciaków.
|
|
Autor: (2009-12-27 19:30:11)
dzień dobry ja mam wielki problem chciałabym się dowiedzieć co mam zrobić w sytuacji kiedy na moich oczach siostra która wychowuje dwoje dzieci w tym jedno niepełnosprawne mieszka w mieszkaniu socjalnym bez meża bo jest alkoholikiem ,otrzymuje pieniądze na dziecko niepełnosprawne i zaliczkę alimentacyjną na dzieci w sumie ok 1500zł wszystkie pieniądze zamiast na utrzymanie przekazuje na spłaty rat w prowidencie są to sumy 1300 1500 na utrzymanie zostaje jaj nic wszystkie pruby związane z pomocą czyli na poczatku spłaty dziwnych kredytów kiedy myślałam że coś zrozumiała bierze ciągle nowe i nowe sama nie chce iść na ugode aby zamieszkała z rodzicami bo sama nie potrafi odnaleść się w sytuacji czy ja jako siostra mogę jej odebrać dzieci skoro i tak ona pochłonieta sama nie wie czym wszystko odbiera dzieciom przecież po troszku to staje się nie zdolna ich wychowywać bo i za co nie ma na jedzenie ubrania dla nich czy dać ją na leczenie bo to jest chore skoro sama nie wie co się dzieje koło niej |
|
Autor: Endriu (2009-12-29 20:30:29)
Witam.rodzina zastępcza spokrewniona jest dobra w zależności jakie relacje są miedzy R.Z a biologiczną.Ja osobiście mam wiele nie przyjemnych przeżyć.Jestem pokazany jako wróg numer 1 w rodzinie.Wiem z własnego doświadczenia ze lepiej się zastanowić 10 razy zanim się podejmie taka decyzję.Pokazywanie rodzin biologicznych które utraciły prawa rodzicielskie w pięknym świetle jest dość dziwne ponieważ nic nie dzieje się bez przyczyny prawda?na chwile obecna powiedziałbym nie bo 4 lata użerania się z rodziną biologiczną w zupełności wystarczy |
|
Autor: (2009-12-31 14:18:48)
Najgorsze jest to użeranie się z rodziną biologiczną................ale jak przychodzi pora na pieniądze to warto cierpiec ............na to wychodzi.Uważam ,że rodzice biologiczni mają prawa walczyc o swoje dzieci,a rodzina zastępcza dążyć do tego aby to dziecie mogło wrucić do swojej rodziny.Nie wszyscy rodzice biologiczni są zli tylko dlatego ,że odebrano im nie słusznie dzieci,tak jak i rodziny zastępcze są uczciwi ,ale większość
tylko dla korzyści lecz to wszystko z czasem wychodzi.
Miejmy nadzieję ,że w tym nadchodzącym Nowym Roku 2010 będzie jak najmniej rodzin
zastępczych, a dzieci będą mogły się cieszyć życiem w rodzinach biologicznych.
|
|
Autor: xxx (2010-01-01 18:30:42)
Mam 16 lat i od 3 lat jestem w rodzinie zastępczej i chce się z niej uwlonić!
Nienawidze jej,nie znosze matki tej kobiety! Co mam zrobić? |
|
Autor: XXXXXXXXX (2010-01-02 21:17:09)
WITAM
czytam niektóre artykuły i ręce mi opadają Obecnie zastanawiam się nad założeniem rodziny zastępczej. do tej pory zajmowałam się maluszkami jako pogotowie opiekuńcze. Wszystkie te dzieciaczki są kochane i pełne miłości tylko trzeba z nich umieć to wydobyć , nigdy nie powiedziałabym że to są bachory. dla wyjaśnienia - pracuję i jestem na dość dobrej pensji więc pieniądze nie mają tutaj znaczenia . Rodzina zastępcza powinna być zakładana z powołania swojego sumienia nie dla pieniędzy, pieniądze jakie się dostaje na te dzieciaczki mogą służyć na lepszy ich byt i start w życie dorosłe. wiele kobiet ma swoje dzieci pracuje i wychowuje i dają sobie znakomicie radę , więc dlaczego to nie może funkcjonować w rodzinach zastępczych-może. więcej chęci i serca
do xxx
co masz zrobić ????
więc jeżeli dzieje się Tobie krzywda w rodzinie zastępczej zgłoś się do opieki społecznej bądź do pierwszej placówki wychowawczej z jaką miałeś do czynienia i opowiedz o tym, ale przemyśl to dokładnie bo w domu dziecka nie będzie lepiej i możesz sobie o wiele bardziej pogorszyć sytuację.
POWODZENIA.
|
|
Autor: jolek (2010-01-10 13:26:53)
Tworze rodzine zastępczą dla chłopca od 5 lat .Mamy własną córkę.
Chłopiec przyszedł do nas gdy miał 9 lat.
Wychowywałam różne dzieci wcześniej i były to normalne problemy.
Nigdy nikomu ,nie życzę aby przeżył piekiełko jakie moze stwożyć w normalnym domu 9 letni chłopiec.
Nawet nie można tego opisać to trzeba przeżyć .
Wcześniej nie uwierżyłabym nikomu ,że 9 letni dzieciak może być tak zły .
Co przeżywamy każdego dnia wiemy tylko my -rodzina-domownicy.
Mowa że biorą ludzie dzieci w rodziny zastepcze dla pieniędzy jest ignorancją i brakiem wiedzy .Taka opinia jest żenująca,bolesna i krzywdząca...
Bóg widocznie tak chciał.Walczymy o rodzine i dziecko...tóra
Nie byłam naiwna kobietą nie mająca pojęcia o wychowaniu dzieci.Dlaczego musi byc tak strasznie.Chłopiec jest coraz lepszy ale zaczynam mieć problemy ze zdrowiem
|
|
Autor: jolek (2010-01-10 13:30:10)
...ratując jedno życie ratujesz cały świat... |
|
Autor: jolek (2010-01-10 13:35:29)
odpowiedz dla Kinki !!!!!!
Dlaczego nie oddajemy tych trudnych dzieci skoro jest tak ciężko?
odpowiedz prosta:bo tak się nie robi!!!!!!!!!!!to nie komórka Panienko którą zmieniasz bo już jej nie lubisz i się psuje.żal.pl
|
|
Autor: Kinga (2010-01-16 18:59:20)
ODPOWIEDZ DLA jolek
Nie bądz taka mądra w pisaniu tylko w wychowaniu i licz się z tym ,że te dzieciaczki powinny wracac do rodzin biologicznych , od tego jesteś,aby dążyć do tego jako rodzina zastępcza .Myślę,że posiadasz wymagane uprawnienia z tytułu rodziny zastępczej bo to podstawa tam zapewne powinnaś zapoznać się z postępowaniem..............PANIENKO..............MYLISZ SIĘ. |
|
Autor: jolek (2010-01-17 15:17:23)
odpowiedz dla Kingi
Żal mi Ciebie dziewczyno .
Nie masz o niczym pojęcia.
Wyobraź sobie ,że dzieci te nie są przez nikogo chciane,rodziny biologiczne od sióstr i babć począwszy na matkach i ojcach kończąc nie chcą ich znać.
Teoria ma się nijak do praktyki.Obys nie musiała nigdy przechodzic tego co moja rodzina.Szczęścia życzę i pokory.... |
|
Autor: jolek (2010-01-17 15:25:03)
dla Kingi:
więcej pokory i mądrości w wypowiedziach na temat ludzi i rodzin których nie znasz...:)
|
|
Autor: kachna (2010-01-19 22:46:33)
Znam rodzinę, która zrezygnowała z tej funkcji i wcale nie uważam ich za złych ludzi. Nie umieli pokochać tych dzieci i woleli sami zrezygnować , bo wiadomo na zimno nic się nie da zrobić. Lepiej dać szanse dzieciom w innym miejscu. |
|
Autor: Kinga (2010-01-20 17:29:29)
DLA JOLEK
Jak widać to nie znasz ty ludzi a szczególnie rodziców biologicznych wrzucasz ich do jednego worka a gdybyś była taka mądra to miałabyś więcej pokory właśnie ty bo ja trochę więcej znam życie dziewczyno .Znam przypadki gdzie rodzice są niczego winni wystarczy anonim od schorowanej schizofreniczki i sąd działa itp.
WIĘCEJ POKORY I MĄDROŚCI NA TEMAT LUDZI KTÓRYCH NIE ZNASZ.
|
|
Autor: (2010-01-26 10:53:24)
Jestem rodziną zastępczą i muszę napisać, że tak naprawdę wszystko zależy od chęci rodziców biologicznych. Jeżeli mają silną wolę, aby odzyskać dzieci często im się to udaje(sądy wbrew pozorom są przychylne, bo matka to zawsze matka) ale istnieją takie rodziny, które mają wszystko gdzieś i dla nich jest to w pewnym sensie bardzo wygodne odciążenie. Coś o ty wiem, bo moje dzieci bardzo tęskniły za matką i dosłownie prawie siłą musiałam ją zmusić do przyjazdu.
Nie należy więc wszystkich wkładać do jednego wora w życiu jest różnie. |
|
Autor: (2010-01-26 11:00:19)
Kingo masz rację, że rodzina zastępcza powinna dążyć do tego aby dzieci wróciły do domu rodzinnego. Niestety jednak w życiu bywa różnie. Ja osobiście bardzo bym chciała aby nasze dzieci wróciły do mamy, widzę jak bardzo tęsknią. |
|
Autor: jolek (2010-02-02 04:28:06)
do Kingi:
brak komentarza to najlepszy komentarz,szkoda słów |
|
Autor: Kinga (2010-02-06 23:30:05)
Jak widać są ludzie którzy rozumieją i znają życie ,dlatego też myślę ,że ,,jolek,,
rozumiesz o co chodzi. |
|
Autor: renka (2010-02-07 22:09:56)
te dzieci są biedne i skrzywdzone, ale też mają swoje korzenie społeczne.Spokrewnieni czy nie musimy się z tym zmierzyć.I pewnie byłoby nam łatwiej gdyby wszyscy dookoła nie byli bardziej kompetentni od nas w kwestii wychowania, miłości i intencji.Po roku bycia RZ nie zdecydowałbym bym się ponownie na taki krok.Trzeba mieć niesamowicie silną psychikę i wierzyć, że jest sens znieść wszystkie przykrości dla dobra dziecka, które nam powierzono.To nie jest sielanka. |
|
|
|
|