Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

Przy kawie

04.02.2008 | Reportaż

Rodziny zastępcze

Wokół rodzin zastępczych wciąż wiele szumu. Opiekują się czyimiś dziećmi z dobrego serca czy dla pieniędzy? Jak jest naprawdę i z jakimi problemami się borykają, wiedzą tylko sami "rodzice na zastępstwo". Prawdziwy obraz można zbudować w oparciu o ich relacje, a także wypowiedzi dzieci, których wychowują przez jakiś czas oraz osób bezpośrednio zaangażowanych w życie tych rodzin.

Podjąć wyzwanie

Moi rozmówcy - Maria, Basia, Ela, Marek i Andrzej to niezwykli, ciepli ludzie o wielkich sercach. Od lat tworzą rodziny zastępcze, a każde z nich wychowuje po dwoje przysposobionych dzieci – z rodzin alkoholowych i rozbitych.
Maria ma duży dom, w którym jest masa wolnego miejsca pomimo tego, że wraz z mężem mamy czwórkę własnych dzieci; mam też ogrom miejsca w sercu – śmieje się – i stąd w naszym życiu Kasia i Ewa. Basia nie mogła bezczynnie patrzeć na dzieciaki skrzywdzone przez los, w tej chwili wychowuje Pawła i Grzesia. Ela, która chciała uprawiać wolny zawód, który wypełniałby jej życie sensem, opiekuje się Krysią i Justyną. Decyzja Andrzeja to zryw serca – kiedy przygarnął do siebie Konrada i Beatę nie zastanawiał się, co będzie dalej - dopiero kilka dni później wraz z żoną postanowili stworzyć rodzinę zastępczą. Z kolei na pomysł, by powiększyć rodzinę Marka wpadły jego biologiczne dzieci. Teraz mają trójkę „przyszywanego” rodzeństwa.

Całodobowa praca

Sama decyzja o zostaniu zastępczym rodzicem nie jest najtrudniejsza - prawdziwe schody zaczynają się w momencie, kiedy do rodziny wchodzi dziecko. Okazuje się, że nie wystarczy go przygarnąć, przytulić i obiecać, że teraz będzie tylko lepiej. Pojawiają się spięcia, problemy.
Większość dzieci wymaga pomocy specjalistów - nie zdajemy sobie sprawy, co ono już widziało, czego doświadczyło. To zawsze jest dziecko z problemami, nawet jeśli jest to niemowlę. Prawie 80% dzieci ma FAS (zespół alkoholowy płodu). Na początku ich biologiczni rodzice dzwonią, tłumaczą się, przychodzą – u dzieci pojawia się konflikt lojalności, a współpracę z nimi utrudnia tęsknota za domem i niezrozumienie sytuacji – mówi Basia – Są u nas chłopcy, których rodzice się rozwodzą. Dzieci kochają ojca, nienawidzą matki. Współpracujemy ze specjalistami, by pomóc im przez to przejść, wybaczyć. Rodzice robią krzywdę przerzucając winę z jednego na drugie, traktując dzieci jak kartę przetargową - często obiecują im szybki powrót do domu lub inne niestworzone rzeczy.
Matka dziewczynek, którymi opiekuje się Maria, jest człowiekiem absolutnie niepoważnym - przypomina sobie o nich raz na jakiś czas, gwałtownie nasila częstotliwość kontaktów, a potem szybko osłabia je. Istna karuzela. Szkoda tylko, że karmione bajkami dziewczynki niemal siedzą na walizkach w oczekiwaniu na „jutro”, kiedy to tata zabierze je do domu.
Również według Marka rodzice biologiczni stanowią problem – my opiekunowie stajemy się dla nich wrogiem numer jeden. Ich kontakty z dziećmi to proces pogłębiania ich traumy, to przekonywania ich do nieposłuszeństwa i czynnego oporu, to okazja do przekazywania informacji ze środowiska zamieszkania: kto kogo zabił lub kto poszedł do wiezienia; jednym słowem - żadnego wspomagania wychowawczego.
Maria dodaje, że czasem nowa sytuacja jest tak trudna, że zaczyna zagrażać rodzinie – jeśli nie jesteście dość silni, to nie warto poświęcać się dla idei.

Przygotowanie do zastępczego rodzicielstwa

Pracownicy ośrodków odpowiedzialnych za tworzenie rodzin zastępczych starają się poprzez szkolenia przygotować kandydatów na trudne sytuacje. Przez kilka miesięcy prowadzą wykłady, warsztaty, odgrywane są scenki sytuacyjne. Współpracują z tymi chętnymi, którzy mają dobrą sytuację materialną i bytową.
Ale to nie wystarczy – trzeba mieć serce, gotowość do walki z przeciwnościami losu i wolę współdziałania z instytucjami. Trzeba starać się rozwiązać problemy, z którymi te dzieciaki przyszły – dodaje Beata.
Maria podkreśla, że na szkoleniach niepotrzebnie wszystko wyidealizowano, przez co w życiu czekało na nich więcej niespodzianek, niż przypuszczała.
Ela dodaje: generalnie jest fatalnie. My uczestniczyliśmy w 17-godzinnym szkoleniu, które do naszej pracy z dziećmi prawie nic nie wniosło. Gdy nadeszły problemy, pomocy szukaliśmy sami - w książkach, w specjalistycznych poradniach, aż w końcu zapadła decyzja o psychoterapii.
Szkolenie to pro forma. Podczas czterokrotnych spotkań, gdzie podlegaliśmy bliżej nieokreślonemu programowi "autorskiemu", miałem wątpliwości natury: mnie szkolą czy ja szkolę?
- Andrzej nie ma złudzeń - najlepszymi nauczycielami są po prostu inni rodzice.

Kontrowersyjne pieniądze

Rodziny zastępcze, choć pracują społecznie, otrzymują z powiatu pomoc na częściowe pokrycie kosztów utrzymania dzieci. Pomoc finansowa dla niezawodowej rodziny zastępczej wynosi od 8oo do 1200 zł. Wynagrodzenie zawodowych rodzin zastępczych wynosi około 1600 - 1900 zł. I tu pojawiają się głosy, że opiekunowie wykorzystują dzieci dla własnych potrzeb finansowych, a pieniądze są podstawowym powodem wzięcia dziecka pod swe skrzydła.
Nikogo nie oburza fakt, że wychowawcy w domach dziecka mają pensje, że pieniądze na wnuczka dostaje babcia, choć ma moralny obowiązek opieki nad nim. Nie, to bulwersujemy my – ci obcy, dostający pieniądze za darmo, za nicnierobienie. To nie są pieniądze za pracę – jedzenie, prąd, ubrania – te dzieci, choć potrzebują miłości, nią i powietrzem nie wyżyją - stwierdza Maria.
Społeczna filozofia: jak chcesz kochać sierotki, to rób to na zasadzie wolontariatu przekłada się według Eli i na ustawodawstwo – myślę, że zmieni się to dopiero wtedy, gdy ustabilizuje się sytuacja ekonomiczna w kraju.
Basia z kolei upatruje winy w działaniach mediów, które lansują kłamliwy obraz donosząc, jakie to pokaźne sumki dostają rodziny zastępcze. Nikt też nie myśli o tym, że często kobieta rezygnuje z pracy zawodowej, aby jak najlepiej zaopiekować się dzieckiem. Ostatnio uświadomiłam sobie, że przez lata poświęcone dzieciom nie mam szansy na wypracowanie emerytury.

Gdy nie chodzi o dziecko

W jednej z poznańskich rodzin zastępczych zamieszkał Daniel, siedmioletnie dziecko alkoholików i narkomanów. Ma dom, jedzenie, czyste ubranie, ale wykorzystywany jest do opieki nad młodszym rodzeństwem i niedołężnym dziadkiem oraz do sprzątania. Jest traktowany inaczej - nie jak pełnowartościowy członek rodziny - żałuje mu się słodyczy i ciasta, nowych ubrań, pokój musi dzielić ze starszym bratem, który mu dokucza. Nie ma go też na rodzinnych fotografiach, na przykład z chrztu najmłodszego dziecka opiekunów. Gdzie są pracownicy socjalni, kuratorzy? A może wystarczy dziecko postraszyć, by milczało, uśmiechało się i nie mówiło prawdy?
Moja sąsiadka nigdy nie pracowała, wychowywała swoje dzieci. Kiedy poszły do szkoły, ona wzięła do siebie dziecko w ramach rodziny zastępczej. I nie pracuje nadal, śmieje się, że nie musi.
Kamila, obecnie wychowanka domu dziecka wspomina, że czuła się jak zabawka, która miała żyć według scenariusza, jaki wymyślili sobie jej opiekunowie – ani mnie nie kochali, ani nie rozumieli. Myślę, że wzięli dziecko dla poprawy samopoczucia i aby pokazać innym, jacy są dobrzy i szlachetni.

A jednak z dobroci serca

Moi rozmówcy są zgodni - bycie rodzicem zastępczym to misja. Trzeba naprawdę w to wierzyć - jeśli kogoś motywują pieniądze czy egoizm, ta motywacja szybko się wypali.
Marka cieszy: pierwsza otrzymana szóstka, umycie się przed snem bez przypominania, umiejętność wykazania własnej inicjatywy.
Basię uszczęśliwia: to, że zasialiśmy w nich dobroć, wrażliwość. Mama jednego z chłopców jest szczęśliwa, że nam udało się wypracować w nim to, czego jej nie udało się zmienić. Nie byliśmy tylko opiekunami. Oni w naszych sercach zaznaczyli coś szczególnego, my w ich także.
Najważniejsze, że dzieci podniosły swój wzrok znad ziemi i mają aspiracje, marzenia i plany
– dodaje Ela.

Powrót do domu

Z założenia każda rodzina zastępcza jest instytucją czasową - jeśli sytuacja życiowa rodziny naturalnej ulegnie trwałej poprawie sąd może orzec powrót dziecka. Szczęściem jest, jeśli owa poprawa nie jest fikcją i dziecko wraca do normalności. Ale jeśli tak nie jest? Czy nie nazbyt dużym obciążeniem psychicznym jest ryzyko powrotu do tego samego bagna? Czy nie okrucieństwem jest pozwolenie na przywiązanie do nowych opiekunów i do lepszego życia, a potem brutalne wyrwanie go z tego świata?
Doświadczona mama i pedagog - Maria przekonuje - Wyobraź sobie, że to ciebie odebrano od rodziny, z tego bagna właśnie - pili, bili, byłaś głodna, ale to był twój dom. I innego nie chcesz! Masz nową rodzinę, bo tak zadecydowali dorośli dla twojego dobra. Nie zapominasz o matce, o ojcu, o domu. Nie masz pojęcia, jak dzieci krzywdzone przez rodziców idealizują ich! „Moja mama ZAWSZE robiła mi kakao!" - opowiada 10-latka, która właśnie pije je po raz pierwszy. „Mój tato NIGDY mnie nie zbił" - pewnym głosem mówi pobity do krwi ośmiolatek, choć dobrze wie, że jak wróci do domu, znów dostanie. To odejście z domu rodzinnego jest obciążeniem psychicznym - przekonuje Maria.
Moim zdaniem bardzo ważne jest ukierunkowanie młodego człowieka na samodzielność tak, by nabrał pewności siebie, dystansu do swojej rodziny, by ją zrozumiał, może nawet wybaczył, a sam żył według samodzielnie napisanego scenariusza. – mówi Ela.

Potrzebne są zmiany

Rodzina zastępcza to piękna i słuszna idea – moi rozmówcy nie mają wątpliwości. Dodają jednak, że potrzebne są zmiany: nowa, dostosowana do realiów ustawa z przepisami wykonawczymi; nadanie wszystkim rodzinom zastępczym statusu zawodowych; powołanie realnie współpracujących zespołów, które tworzyliby rodzice, opiekunowie i kuratorzy oraz zmiana nastawienia społecznego.
Maria uważa, że dodatkowo trzeba jasno określić czas, na jaki dziecko trafia do rodziny zastępczej i poświęcić go na pracę z rodziną biologiczną. Po jego upływie dziecko wraca na łono naturalnej rodziny albo trafia do adopcji.
No i gdyby tak jeszcze ustawodawca zapobiegał paradoksalnym sytuacjom jak ta, kiedy z powodu ubóstwa zabiera się matce dziecko, po czym na jego utrzymanie w rodzinie zastępczej przyznaje się kwotę kilka razy wyższą niż zapomoga z MOPS. I wszyscy są zgodni – chyba już czas, by w całej tej machinie decydenci dostrzegli dziecko. W tej chwili można bowiem odnieść wrażenie, że o los najmłodszych najmniej w tym wszystkim chodzi.
Monika Zalewska-Biełło
Wersja do druku

Wasze komentarze

Autor: Joanna P  04.02.2008 zgłoś

Podoba mi się ten artykuł. Naprawdę dobrze napisany. :-)

Autor: może to głupie ale  05.02.2008 zgłoś

Ja tytułem komentarza chciałbym się zapytać, czy rodzina biologiczna może później odebrać swoje dziecko rodzinie zastępczej ? Np kiedy dzieci podorastają a naturalnemu rodzicowi przypomni się że kiedyś miał dzieci, a na stare lata może będzie wymagać opieki, to czy może zażądać ich "zwrotu" ?

Autor: Monika  05.02.2008 zgłoś

rodzina zastępcza z założenia jest rozwiązaniem czasowym - dzieci są przekazywane pod jej opiekę po to, by ich rodzina biologiczna dźwignęła się z kryzysu. Po unormowaniu sytuacji rodziny biologicznej sąd może orzec powrót dzieci do biologicznych rodziców.

Autor: Jawor  06.02.2008 zgłoś

dobrze im tak, mam nadzieję, że piszesz to tylko dla żartu, ale powiem Ci od razu, że jest raczej mało zabawny Myślę, że ludzie, którzy są zdolni do czegoś takiego są naprawdę niesamoiwci. Słyszałam kiedyś, że niektórzy robia to dla pieniędzy, ale to chyba żaden zarobek...Ale nie wyobrażam sobie, że moglabym później, tak po prostu oddać dziecko, taka okoliczność wydaje mi sie dość patologiczna.

Autor: monika  06.02.2008 zgłoś

nawet jeśli zdarzają się wśród nich "bachory" (a zdarzają się nawet w rodzinach "zwyczajnych"), to nie można wsadzać wszystkich dzieciaków do jednego wora! i mam nadzieję, ze autorka powyższej, krzywdzącej, bo generalizującej opinii ani dzieci, ani psa jednak nie posiada...

Autor: doro  06.02.2008 zgłoś

zgadzam sie wszystko sie moze zdarzyc i kazdy dzieciak jest inny.. my adoptowalismy..2 lata temu...latwo ne było i w osrodku poznalismy rodzine zastepcza i to o czym mowi jawor, ze musieli sie rozstac ze swoim podopiecznym po roku jak juz czuli ze to ich dziecko bylo najgorsza rzecza.. warto spojrzec na pewne rzeczy z roznych stron, bo takie stwierdzenia generalizujace moga tylko i wylacznie skrzywdzic i na pewno nie wniesc nic dobrego.. jesli moge cos zaproponowac to na forum smyka http://smyk.com/index.php?option=com_forum&Itemid=0 pojawil sie nowy dzial dla rodzin adoptujacych i zatepczych i czasem warto poczytac o tym jak niektorzy ludzie sa wspaniali i jak niektore dzieciaki potrafia byc wspaniale..

Autor: Ewa78  06.02.2008 zgłoś

Witajcie. Mam 29 lat i jestem wychowankiem takiej wlasnie rodziny zastepczej.. Moimi opiekunami zastepczymi byli siostra mojej matki i jej maz. Moja biologiczna rodzina patologiczna nie byla, poprostu moi rodzice zmarli jak mialam 13lat. Oni rowniez otrzymywali miesiecznie pieniadze z MOPR itd. Mieli dwoje swoich malych dzieci ktore musialam nianczyc bo jesli nie to dostawalam w twarz od wujka.. Duzo bym mogla pisac ale szkoda klawiatury. Wspominam ten czas jak najgorszy w moim zyciu i dzis mysle ze byloby mi lepiej w domu dziecka niz z nimi w "rodzinie zastepczej". Dzis sama mam swoja rodzine, mieszkam i pracuje od lat w Anglii i kazdego roku przed wyjazdem do mojego rodzinnego miasta wpadam w depresje na mysl ze powinnam ich odwiedzic tymbardziej ze odwiedzam pozostale siostry mojej matki. Katastrofa i tyle. Przed laty za powrot w nocy do domu w stanie alkoholowego upojenia bylabym prawdopodobnie niesamowicie pobita przez mojego wujka, a jego corka ktora ma 15lat robi gorsze rzeczy i jest cudowna itd. Prawda jest taka ze niewazne jak wielkie serce maja niektorzy ludzie albo jak szczere intencje, niestety swoje wlasne dzieci zawsze bedziemy traktowac inaczej(czyt lepiej) niz przysposobione. Wiesz ze musisz je akceptowac i kochac bez wzgledu na ich bledy bo nie ma innej alternatywy, bo komu je oddac? Za bledy przysposobionych dzieci mozna winic geny, wiek itp no i oczywiscie jesli cos idzie nie tak bardzo szybko takie dzieci przekreslamy tudziez swoim wlasnym dajemy szanse za szansa, bo musimy, bo to nasza krew. Wierze ze sa gdzies tam malzenstwa ktore faktycznie maja wielkie serca i ktorym zalezy, ale wiem rowniez co mnie spotkalo z reki wlasnej rodziny.. Pozostaje tylko sobie wyobrazic co moze spotkac dziecko X z reki zupelnie obcych ludzi. Pozdrawiam

Autor: juloa  06.02.2008 zgłoś

A co wy na to ?? syn znajomej z X ozenil sie z kobieta z dzieckiem kilku letnim Ona powiedziala mu ze jest w ciazy 4 tyg (zawiodly zabezpieczenia) Po 6 nastapilo poronienie samoistne Rodzice rodzice przestrzegali o konekwencjach obowiazkach itp itd Za kare rodzice zostali wykluczeni Pomine opis w jaki sposob tych wykluczonych rodzicow sie traktuje poniewaz przestali rowniez udzielac sie finansowo

Autor: Iza W.  06.02.2008 zgłoś

Hmmmm... niektorzy to są genialni ... :P

Autor: Krystyna  06.02.2008 zgłoś

Ja też jestem rodziną zastępczą w jednej osobie, ojcem i matką, dla dwóch dziewczynek. Dzisiaj już są dorosłe, nigdy nie żałowałam podjętej decyzji o rodzicielstwie zastępczym. Nie miałam własnych dzieci i myślę, że te opinie o różnicy w traktowaniu dzieci urodzonych przez siebie i nie, są po części prawdziwe. Myślę, że tak do końca, szczerze, nie można tak samo kochać, choć chciałoby się bardzo. Mnie to ominęło. Ale nie zgodzę się nigdy z opinią, że to są bachory, to są takie same kochane dzieci, trzeba chcieć je pokochać, chcieć je zaakceptować takie jakimi one są, a jednocześnie próbować pomalutku wyeliminować to z nich co złe. Mnie się to udało i bardzo się z tego cieszę i dziękuję Bogu, że taką decyzję podjęłam. Życzę wszystkim rodzicom takich rodzonych dzieci jakimi są moje.

Autor: uma  07.02.2008 zgłoś

okej, ja weszlam tam na symyka, fajne forum, ale jakoś nie widzę szczegolnje rożnicy między rodzicami zastepczymi a innymi, może prawne, ale to chyba o to że w opiece i jakimś uczuciu i czułości powinni być tacy sami???

Autor: RENIA  09.02.2008 zgłoś

TO NIE SA BACHORY JAK NAPISAL JAWOR TE DZIECI SA NICZEMU WINNE.JA MAM DZIEWCZYNKE W RODZINE ZASTEPCZEJ JEST TO KOCHANE DZIECKO PO PRZEJSCIACH DUZO W SWOIM ZYCIU WIDZIALO I PRZEZYLO NI ZYCZE NIKOMU . A PODERZNAC GARDLO MOZE NAWET DZIECKO WYCHOWANE W DOBREJ PELNEJ RODZINIE TU NIE MA REGULY .JAWOR ZACZYM COS NAPISZESZ ZASTANOW SIE BO JESTES EGOISTA A JA OSOBISCIE CIEBIE BALABYM SIE WZIAZC POD SWOJ DACH BO NIE MIEM CZEGO BYM MOGLA SIE SPODZIEWAC PO TOBIE NAPEWNO TO TY BYS MI PODERZNAL GARDLO TY EGOISTO

Autor: emka  09.02.2008 zgłoś

to nie jawor to napisal tylko dobrze im tak. nie rozumiem po co ludzie wypisuja takie glupoty...

Autor: MAŁA  11.02.2008 zgłoś

Ja też byłam przez pięć lat w rodzinie zastępczej. Przez 5 lat mieszkałam z bratem i jego żoną.Kocham mojego brata ale jego zona to toksyczny człowiek,podczas gdy on był w pracy ja byłam praczka opiekunka do dziecka.Przez 5 lat Wmawiała mi moja kochana bratowa że jestem pasożytem że nawet złotówki nie dostaja na mnie upokarzała mnie przy koleżankach ,wyjścia z domu miałam ograniczone bo nie zasłużyłam nie kupywali ubrań komitetu w szkole nie opłacali o ubezpieczeniu nie było nawet mowy .Ona nie pracowała .Mój brat wie jak mnie traktowała ale co z tego.dzis mam 24 lata zostawiła mi w prezencie dług który musiałam za nią spłacić.Ja byłam wzięta dla pieniędzy ,mi nikt nie wierzył nikt jej nie sprawdzał a ona mnie okradała jak tylko mogła .Fajna Rodzina Prawda!!!

Autor: Anna Piękna  12.02.2008 zgłoś

Moj synek zastępczy bywa wspaniałym chłopcem a czasem bywa bachorem:-) Z reguły czuję jego przywiązanie do nas, a czasem mam wrażenie że by nas sprzedał za 100 zl:-) Rośnie, pięknieje, mądrzeje i ..nie wiem jak będzie - może będzie wspaniałym człowiekiem, może przeciętnym a może niestety draniem. To samo moge napisać o synu biologicznym- nie wiem na kogo wyrośnie... Tak naprawdę to TERAZ jest najwazniejsze, na przyszłość naszych dzieci nie mamy chyba tak wielkiego wpływu jak się nam wydaje. Jeżeli jakies moje dziecko ma poderżnac mi gardło- to trudno, jakoś trzeba umrzeć:-) może lepiej niż konać w szpitalu . :-) Lepiej żyć naprawdę ryzykując, niż siedzieć jak mysz pod miotłą dziwąc się złu na świecie. Będzie dobrze, jest dobrze ;-)

Autor: Rogusia  14.02.2008 zgłoś

Moja bliscy krewni zostali kilka miesięcy temu rodziną zastępczą dla 5 dzieci/jedno opóźnione w rozwoju/ z sąsiedztwa/matka piła,biła, nie karmiła, nie posyłała do szkoły, zostawiała w domu na pastwę losu; ojcowie różni i nie zawsze znani/. Dzieci przeżyły chyba cudem, bo lekarza też nigdy nie widziały i te zaniedbania najgorzej naprawić. Brak szczepień, chore oczy, serca, o zębach szkoda mówić. Gdyby przyszło zapłacić za to wszystko z własnej kieszeni, o rodzinie zastępczej nie można by nawet marzyć. Wychowują trójkę własnych dzieci. Jedno z rodziców musiało zrezygnować z pracy, bo inaczej nie ma możliwości ogarnięcia wszystkiego. A wyobrażacie sobie koszty przebudowy domu/na szczęście dużego/, który trzeba było dostosować do życia dla kolejnych osób/łazienka, kuchnia, sypialnie, miejsce do nauki, garderoby/. Przez pewien czas, do uprawomocnienia się wyroków sądowych łożyli na dzieci z własnych pieniędzy. Kiedy szykowali dzieci do szkoły, to nie mogli się doliczyć potrzebnych par butów/do szkoły, poi szkole, na w-f.../Dużo by pisać, dają tym dzieciom serce, a my, cała duża rodzina staramy się nie dzielić dzieci. One są zwyczajnie już nasze, są w rodzinie. Takie same czekolady przy odwiedzinach, takie same rozmowy. Wiem jednak, że są ludzie traktujące "dzieci zastępcze" jako źródło dochodów i są tacy, którzy ludziom o wielkich sercach potrafią właśnie to zarzucić. Cóż, są LUDZIE i ludziska. Pozdrawiam

Autor: Rogusia  15.02.2008 zgłoś

Widzę, że temat"umarł"...Chcę jednak dopisać jeszcze kilka zdań. W normalnej rodzinie nie mówi się o wykorzystaniu, niewolnictwie i.t.p. Wiadomo, że każdy ma swoje prawa i obowiązki. Nikt nie może być zwolniony np. z wynoszenia śmieci "bo przecież płacą Ci to JA nie będę wynosił-nie jestem parobkiem"/takie zdanie też usłyszeli moi krewni od szesnastolatka/. A w rodzinie jest tak, że dziś Ty pomożesz mnie, jutro ja Tobie. Trudno przecież biegać za każdym i wszystko za wszystkich robić. Obowiązki muszą być podzielone i dzieci muszą to zrozumieć. Nie można wymagać od rodzonych dzieci a tolerować "humory" przysposobionych i odwrotnie. Jeżeli chodzi o niewłaściwe wykorzystanie pieniędzy i "wyżywanie" się na dzieciach - moich krewnych sprawdza tyle instytucji, piszą tyle raportów i sprawozdań...Na lekarzy, zwłaszcza stomatologa, na dojazdy do specjalistów i na kolejne zabiegi i operacje wydają czasem i własne pieniądze. Całe wakacje spędzili z dziećmi na "docieraniu się" i wtedy dzieci były na ich utrzymaniu. Były nad morzem, teraz jeżdżą na każdą wycieczkę, na basen. Mają normalny dom, a ciociu i wujku najchętniej zamieniłyby na mamo i tato. Powtarzam więc, są LUDZIE i ludziska. Pozdrawiam

Autor: beatrisa  20.02.2008 zgłoś

podziwiam ludzi ktorzy sa rodzina zastepczą,ja wychowywałam się w domu dziecka przez pięć lat,wiele osób nie wie ile takie dzieci po przejściach potrzebują miłości i zrozumienia, a przedewszystkim te dzieci muszą nauczyć się na nowo kochać i okazywać miłość.a to nie jest łatwe, to prawda nigdy nie wiemy jakie bedzie to obce dziecko ale też nie wiemy jakie bedzie nasze dziecko.

Autor:  28.02.2008 zgłoś

Tak,nie wszystkie dzieci są ideałami,zdarzają się takie,które są agresywne,aroganckie, a przemoc im nie obca;Są to jednak najczęsciej dzieci takich idiotek jak ty,Dobrze Im Tak.Nie wiem czy pamiętasz,ale ty też dzieckiem byłaś. Być może dlatego masz taki stosunek do dzieci,może to ty na rodziców w nocy z nożem chodziłaś??

Autor:  24.05.2008 zgłoś

Nie tak latwo odebrac dziecko z rodziny zastepczej. Cztery lata temu oddalam corke do rodziny zastepczej spokrewnionej a dokladnie do mojej matki. Dodam takze ze chodzilo o pieniadze. Teraz moje zycie calkiem zmienilo pod wzgledem materialnym i chcialam rozwiazac rodzine zastepcza ale moja matka sie zbulwersowala ze zostanie bez kasy i na rozprawie sadowej stwierdzila ze moja corka wcale nie chce do mnie wrocic. Sad dal wiare slowom mojej matki i niestety moja coreczka ma teraz przejsc badania psychologiczne. Szukam teraz pomocy zeby moje dziecko nie musialo przechodzic koszmaru z jakimis psychologami bo nie wiem jak mala to znesie. Odradzam wszyskim samotnym matkom ukladow takich jak moj poniewaz ludzie glupieja z powodu pieniedzy tak jak to zrobila moja matka.

Autor: kasia  21.08.2008 zgłoś

A ja mam takie pytanie. Znam właśnie taką "rodzinę zastępczą" - opiekun pradziadek lat 83 /ledwo się poruszający i tracący pamięć/, pomaga mu babcia dziecka lubiąca alkohol i palenie tytoniu również w obecności dziecka /czasem zabiera go w takim stanie/. Dziecko obecnie chodzi do 2 gimnazjum - codziennie babcia robi mu śniadanie, obiad i kolacje, podaje do stołu, odrabia za niego lekcje, robi pranie. Sam nigdy tego nie robi i ostro się tego domaga. Jednym słowem wnuczek jedyne zadanie jakie ma to siedzenie przed telewizorem lub wysiadywanie z chłopakami z "przestępczego światka" do bardzo późnych godzin nocnych gdzie jak zauważyłam popija alkohol i pali nie tylko papierosy oraz nadużywa bardzo wulgarnego słownictwa, bywa że w nich odgraża się swoimi znajomymi. Żadne uwagi do opiekuna czy pomagających mu dziadkom nie dają żadnych rezultatów wręcz przeciwnie przynoszą odwrotny skutek. Można zatem powiedzieć że dziecko w takiej rodzinie zastępczej nie tylko się nie rozwija, ale także jest w jakimś sensie "upośledzane" co w efekcie prowadzi do tego że schodzi na drogę przestępczą /nikt mu tego nie broni/ a wręcz umożliwia. Czy ja jako osoba postronna mogę mieć jakiś wpływ aby rodzina ta została rozwiązana.? Chodzi tu w końcu o dobro dziecka.

Autor: matka  07.09.2008 zgłoś

Jestem w trakcie szkoleń dla rodz zastepczej . I czekam z utęsknieniem na ten moment,kiedy dziecko wejdzie pod mój dach.Chce swoją miłość przelać na dziecko pokrzywdzone przez los.Aby to nastąpiło jak najszybciej.

Autor: Merlin  21.09.2008 zgłoś

Stwierdzam, że lepszymi rodzinami zasępczymi są rodziny niespokrewnione.kontrola nad ich postępowaniem i traktowaniem dzieci jest o wiele wieksza. Rodzina często robi to z z poczucia obowiązku natomiast tamci bardziej z dobroci serca. zgadzam się z jedną z wypowiedzi na innym forum, że nasze prawo jest chore i naj mniej dba o dobro tych najbardziej pokrzywdzonych- DZIECI.

Autor: blondi  06.11.2008 zgłoś

Mam 25 lat jestem od kwietnia 2007 roku rodzina zastępcza dla brata, który obecnie chodzi do 3 klasy gimnazjum.Zostałam rodziną zastępczą po śmierci naszej mamy, która w lutym 2007 odeszła z powodu nowotworu. Byla wspaniałym człowiekiem. Rozstała się z brata ojcem, gdyz ten nadużywał alkoholu i był człowiekiem agresywnym. Nie bronię ojcu kontaktu z bratem, bo wiem, że to dla brata bardzo ważne. jednak jest on ojcem jedynie weekendowym, bo pracuje w delegacji. Mam wrażenie, że mój brat jest dla niego dodatkiem i co prawda jak mam problem natury wychowawczej to z nim na ten temat rozmawia to czuję, że to tylko na odczepnego, chociaz wiem, że nie mam prawa tak mu powiedziec, bo wogóle nie będzie się angażował. Sama zrezygnowałam ze swojego życia, znajomych, bo chciałabym, aby mój brat nie czuł się gorzej niż inni, staram się jego wszystkie potrzeby w miare możliwości zaspokoic, chociaż zdaje sobie sprawe , że to jest nie mozliwe do końca. I powiem szczerze sytuacje, jaka opisuje kasia ja mam w domu. Chociaż staram się jak mogę. Jestem nauczycielem, zwróciłam sie o pomoc do MOPS, ale jedyne co dostałam to 2 numery telefonów do psychologów, gdzie mój brat odmawia pójscia. sama poszłam na szkolenia jak radzic sobie z młodzieżą agresywna i odurzająca się, ale powiem szczerze nie wiem, jak będzie z moim bratem. Do czego zm,ierzam to nie zawsze wina ropdziny zastępczej, że dziecko takie jest i w tym momencie ja jako opiekun mojego brata czuję się troche pokrzywdzona. Rozumiem, żebym się nim nie interesowała, nie starała się wprowadziła pewnych zasad i nie wyciagała konsekwencji z jego czynów, ale to robię i to nie przynosi żadnego rezultatu. Czuję, że wpływ grupy rówieśniczej jest tak silny, że moje wysiłki spełzna na niczym. Staram sie o zamianę mieszkania, żeby wyrwatego środowiska. Dużo z nim rozmawiam, ale czasami jest tak, że jego wypowiedzi mnie przerażają, chociaz dużo mi mówi. Chociaż tyle:(, ale jestem przerażona jego postępowaniem. Kocham go bardzo i chciałabym mu pomóc, ale nie mam pojęcia juz jak. Każdemu wydaje się, że to takie proste, ale uwierzcie mi tak nie jest! czasami jest tak, że pomimo naszych starań i tak ponosimy klęskę wychowawczą . ja mam jeszcze nadzieje, że uda mi sie cos zrobic, żeby zmienic życie mojego brata, ale dużo też zależy od niego i jeżeli on tego nie będzie chciał to moje wysiłki nie są nic warte. pamietajcie o tym!

Autor: xmena  23.11.2008 zgłoś

my też jesteśmy rodziną zastępczą dla chłopczyka który ma w tej chwili 14-m ,dostaliśmy go jak miał 4m oczywiście nasz P.C.P.R. jak tylko matka została pozbawiona praw rodzicielskich postawił nam warunek albo adopcja albo zabieramy niech inni adoptują na nasze szczęście sędzia która prowadziła naszą sprawę o rodzinę zastępczą na następnej sprawie zrobiła z nas opiekunów prawnych dodam że z jej inicjatywy P.C.P.R. dał nam tymczasowo spokój i chłopczyk nadal jest z nami przyznam się że nie wiem co by było gdyby ktoś nam go zabrał P.C.P.R. nie obchodzi dobro dziecka tylko pieniądze jak ktoś słusznie zauważył my braliśmy adopcje pod uwagę ale w takim razie dla kogo jest ta rodzina zastępcza dla spokrewnionych wybrańców którzy z poczucia obowiązku powinni zająć się swoimi wnukami czy kuzynami osobiście znam takie patologie gdzie mamusia z synkiem się dogadała i bierze pieniądze na wnuczka i wszyscy są zadowoleni a to że babcia jest niewydolna wychowawczo to już P.C.P.R. nie obchodzi to też ktoś pisał my w tej chwili mamy dobrą sytuację materialną i tylko jedno dziecko biologiczne czy za to musimy pokutować że sobie radzimy i chcemy wychować mam nadzieję wartościowego człowieka w tej chwili jest cudownym dzieckiem co z niego wyrośnie nie wiem tak jak nie wiem co wyrośnie z naszego dziecka aktualnie gimnazjalisty pozdrawiam wszystkich życzę wytrwałości jestem s

Autor: aras  21.12.2008 zgłoś

Cała prawda o Państwie Tuskowym. Lepiej dać rodzinie zastępczej 1900zł niż rodzinie która boryka się z problemami. Ja i moja żona pracowaliśmy w tym samym zakładzie 10 lat, straciliśmy prace, bo zakład został zlikwidowany. Zona może liczyć conajwyżej na 100zł i musi szukać razem ze mną pracy. 1900zł rozwiązałoby wszystkie nasze problemy, żona mogła by się zajmować dzieckiem. Niestety lepiej zabrać nam dziecko i płacić obcym niż pomóc rodzicom!!! Parodia na kółkach!!!

Autor: Vanesa  23.01.2009 zgłoś

Mojej znajomej córka przebywa w rodzinie nie spokrewnionej od ponad 3-lat,do chwili obecnej nie ma ograniczonych praw,wychowuje dwoje dzieci z mężem w wieku 2i3 lat,rodzina zastępcza bez kwalifikacji,szkoleń ,karani,rok czasu nie wydają dziecka zgodnie z postanowieniem Sądu na kontakty do rodziców biologicznych ,odrywają dziecko od rodziców biologicznych (babci,dziadka,cioci,wujka ).Panie z PCPR wszelkie skarki potwierdzające pomijają i wieżą rodzinie zastępczej.Rodzina zastępcza posiada wykształcenie podstawowe,wnioskodawca był karany za jazdę po pijanemu,za jazdę za brak prawa jazdy dwu krotnie ...itpWiem ,że dzieci cierpią w takich rodzinach kiedy dorosną to jest już nie czas na leczenie tych ran. Ludzie którzy decydują o losach tych dzieci zapewne nie posiadają dzieci i nie rozumieją rodziców .

Autor: maria  27.01.2009 zgłoś

tyle prawdy ile falszu w stwierdzeniach,komentarzach. a dzieci rosna i....nie mowia dziekuje Piec lat wychowywalam dziecko w moim domu.zaszczepialam wzorce uczylam manier.Gdy byla dorosla powiedziala -czesc i wyszla w samodzielnosc czy udana pokaze czs. dzieci rosna ze skaza wlasnych rodzin wiec nie oczekuj niczego.Rob to jesli czujesz potrzebe nie czekajac na wdziecznosc pieniadze? gdyby one wystarczaly na potrzeby dzieci byloby komfortowo.to media stwarzaja dziwna otocZke wokol sprawy pieniedzy a ja splacam ZUS-owi 10 000 zl bo stalam sie rodzina zawodowa wiec...? Pani w zUSIe stwierdzila trzeba bylo pomagac inaczej a nie brac takie dzieci do domu

Autor: Vanesa  30.01.2009 zgłoś

Za co mają dzieci dziękować skoro było im zle w rodzinie zastępczej i jak dorastają to jest im brak słów co przeżyływ tym piekle i nikt w tedy nie wierzył w ich problemy i nie próbował pomagać .Wiem ,że gdyby nie otrzymywała rodzina zastępcza pieniędzy na dziecko to napewno nie pokochali by go tak ..... .

Autor: Vanesa  02.02.2009 zgłoś

Czy rodzina zastępcza tymczasowa może nie wywiązywać się rok czasu z postanowienia Sądu nie wydając dziecka rodzicom zgodnie z postanowieniem i nie ponosić z tego tytułu konsekwencji prawnych.

Autor: grazyna  06.02.2009 zgłoś

przerażają mnie te komentarze. jest to obrzucanie błotem. pełne jadu i ninawiści Ludzie opamiętajcie się, czy za 650 zł można się wzbogacić.Dziecku trzeba zapewnić jedzenie ,ubranie,wyposzżyć do szkoły,zapewnić wypoczynek(zi mowisko,wakacje).Wychowuję 2 dzieci w rodzinie zastępczej ,bardzo dobrze się uczą i nappewno wyrosną na wspaniałych ludzi.

Autor: Vanesa  06.02.2009 zgłoś

Wiem,że rodzina zastępcza która posiada jedno dziecko pobiera ok 1,5 tys...(nie spokrewniona , bez szkoleń )widziałam na własne oczy w piśmie Sądowym znajomej itp .

Autor: Katrina  08.02.2009 zgłoś

ZGADZAM SIĘ z VANESĄ

Autor: zat  11.02.2009 zgłoś

To co Katrina zakładasz rodzinę zastępczą ? Przecież to to opłacalne.

Autor: beatricze  18.02.2009 zgłoś

Ludzie opamietajcie sie to chore co piszecie.Mam piatke dzieci w rodzinie zastepczej na karzde dziecko dostaje 650zl . Czy to sa takie ogromne pieniadze bardz czesto dokladamy z wlasnej kieszeni bo niestarcza do pierwszego. porownajcie sobie ceny. w tym momencie tona wegla najgorszego jakosciowo kosztuje 720zl.Trzeba ogrza 250m mieszkanie do tego dochodzi swiatlo karzde dziecko chce miec komputer telewizor w pokojach dosc ze trzeba to kupic , to jeszcze placic za prad.Jezeli to taki oplacalny interes to dlaczego tyle dzieci czeka na rodziny zastepcze.PCPR maja ciagle klopoty z lokalizacja umieszczeniem dzieci.Bierzcie dzieci i bogaccie sie.

Autor: Katrina  19.02.2009 zgłoś

Katrina nie ma zamiaru być rodziną zastępczą niech się inni dorabiają na cudzych dzieciach ja mam swoje i wiem ile kosztują i nikt mi na nie nie dokłada ,ja rozumię o co chodzi Vanesie i się z nią zgadzam jak by ktoś nie zrozumiał.Można mieć 5 dzieci swoich i wyżywić za swoje dochody bo pomocy na każde dziecko własne ( 650 ) nikt nie da jak rodzinom zastępczym .

Autor: bogs  17.03.2009 zgłoś

popieram całkowicie beatricze. Każdy umie tylko na innych psy wieszać, nieważne czy robi się dobrze czy źle,ważne żeby o kimś źle pogadać. Jak niektórzy są tacy mądrzy to niech znajdą inne wyjście wyjście niż rodziny zastępcze, skoro one są takie złe i tylko liczą na pieniądze . Pieniądze są solą w oku , ciekawa tylka mam własne dzieci i córeczkę w rodzinie zastępczej. Podejrzewam , że gdyby PCPR nie dawał pieniędzy też bym była, ale kiedy są jest zawsze lżej. o jestem czy ktoś chciałby otrzymywać takie pieniądze /650zł/ za miesięczną pracę. Nikt by nic nie zrobił ale podokuczać na forum innym można, no bo co. Skoro sami nie macie tyle odwagi, serca by pomóc , biorąc dzieci do rodziny zastępczej to po co takich ludzi krytykujecie. Nie macie pojęcia jak ich krzywdzicie, ale pewnie o to Wam chodzi. Na świecie są ludzie o ogromnych sercach,pełnych miłości dla dzieci biologicznych i zastępczych i to są ich dzieci= , ich ,ich, ich. Niestety są to tylko ludzie a nie wszyscy są tacy sami,nikt nie jest Duchem Świętym i nie przewidzi co będzie dalej. Tak jak w każdym zawodzie są ludzi i LUDZIE więc nie rańcie tych co chcą robić dobrze, przez takie komentarze , opinie,które się liczą w naszym życiu wielu ludzi rezygnuje, a kto na tym traci biedne dzieci, będące w domu dziecka. Trzeba robić tak, by Sąd dzieci nie zabrał, a nie obrzucać innych ludzi błotem. Trzeba zacząć od siebie, choć zawsze jest łatwiej zwalić winę na kogoś. Zgadzam się tylko jeszcze z opinią ARASA to parodia taka sytuacja. Tak być nie powinno , trzeba walczyć dla dobra dziecka. Takie sytuacje się zdarzają ale nie można się poddawać, upominać się, pisać wszędzie gdzie się da, może wreszcie ktoś zrozumie i pomoże. Jak znam życie dzieci z takich rodzin nie trafiają do domów dziecka, do rodzin zastępczych niespokrewnionych trafiają dzieci z rodzin patologicznych, gdzie dominuje alkohol, przemoc, wychowanie ich nie jest łatwe ale dzieci już same w sobie jako dzieci są przecudowne, w nasze życie wnoszą tyle radości choć czasami i łez, ale nikt nie obiecał, że będzie łatwo. Z każdej sytuacji jest wyjście byle tylko zdrowia nie zabrakło. Mam dwoje dzieci bilogicznych i jedno zastępcze. Jest cudownie.Pieniądze ,które otrzymam z PCPR będą pomocne ale jedno jest pewne, nie przeznaczę ich na alkohol tylko na to, by moim dzieciom było lepiej. Jest jeszcze jedna sprawa która mnie bardzo męczy, bo ja nie potrafię tego zrozumieć - jak można wziąć dziecko i je oddać, bo są z nim problemy. Tacy właśnie rodzice powinni zwracać otrzymanych czesc pieniedzy, bo bilogicznych dzieci na pewno by nie oddali. dziecko to nie mebel, zanim sie podejmie decyzje trzeba sie nad tym zastanowic. pozdrawiam serdecznie

Autor: OLA  07.04.2009 zgłoś

zgadzam się z Vanesą ciekawe jak przestaną dawać pieniądze na te dzieci czy będą chętni zająć się z dobrego serca te rodziny, przecież można adoptować itp...lecz trzeba wychowywać za swoje .................czym więcej takich rodzin tym więcej jest krzywdzonych matek zabierając im nie słusznie dzieci, są wyjątkowe sytuacje kiedy trzeba odebrać lecz nie do przesady ,rodziny zastępcze też są potrzebne lecz takie ,które są do tego stworzone , szanują te dzieciaczki itp.

Autor: kafka  24.04.2009 zgłoś

Ola,nie kazde dziecko mozna adoptowac. Ich sytuacja prawna nie pozwala na adopcję. Rodzice biologiczni mają ograniczone prawa, moga współuczestniczyc w wychowaniu dziecka . Pytanie :czy chcą? Statystycznie takich chetnych jest mało. Najczesciej rozkłądaja ręce, bo nie maja warunków, pracy itp. Nie chce oceniac, nie chce tez ich tłumaczyc. Jest jak jest i rodziny zastepcze sa potrzebne. jakos nikt nie nie poniósł larum w przypadki DD. któras z pan pisała,ze widziała 1,5 tys na dziecko. Moze ta rodzinka ma jakies wzgledy u starosty? oczywiscie zartuje. Ustawa mówi jakiego rzędu sa to pięniądze, to sa kwoty brutto, dlatego takie wielkie. Pmietajcie nie-zwolennicy Rz- przyjecie dzieci do RZ to wielka rewolucja w domu, dzieci biologiczne musza rezydnowac z mnostwa rzeczy. I ja juz teraz wiem,ze nie stac mnie na wysłanie biologicznych dzieci na wakacje, zainwestowałam pieniadze w dzieci, ktore maja u nas zamieszkac. I kto tu mówi o wyzysku? ja sie czuje wyzyskiwana systematycznie przez dd, placówki i sad

Autor: Vanesa  05.05.2009 zgłoś

Kafka , ja myślę ,że ta rodzina która tyle otrzymuję na dziecko to ma bardzo duże względy wszędzie ponieważ otrzymali dziecko przez Sąd bez wymaganych uprawnień,mają dwu pokojowe mieszkanie i nie własnościowe i mieszczą się 6-osobową rodziną w tym troje własnych dzieci,bez wykształcenia(podstawowe)a tobie współczuję ponieważ ktoś stwierdził,że masz dobre warunki i finanse to cię wyzyskują.

Autor: Mirella  12.05.2009 zgłoś

a,jak wy wszyscy myslicie ,nasz kraj zostal tak stworzony aby dołować wszystkich którym bieda zastukała do drzwi.Ludzie którzy stracili pracę i przez to znalezli się w trudnej sytuacji mają odbierane dzieci i oddawane do rodzin zastępczch lub domów dziecka,gdzie na jedno dziecko panstwo łoży po 2,500 tyś miesiecznie lub płaci rodzinie zastępczej po 1.200 zł miesięcznie. To zdaniem naszych polityków mądre posunięcie oddanie dzieci obcym ludziom dopłacenie im za opiekę ,a rodzice biologiczni i dzieci są w tym nieważni co czują w takiej sytuacji gdy tylko z powodu finansowego odebrano im dzieci bo niemają dlanich na chleb.Ludzie w rządzie opamiętajcie się dajcie te pieniądze biologicznym rodzicom chociaż po 500zł miesięcznie na dziecko a skożystają na tym wszyscy ,a przedewszystkim dzieci które są najbardziej krzywdzone,a państwo Polskie zaoszczędzi na tym pieniądze i stosy biurokratycznych bezsensownych papierów........HAŃBA >>>>WSTYTD...

Autor: Vanesa  12.05.2009 zgłoś

Nareszcie ktoś mądrego coś napisał, mam na myśli Mirelle zgadzam się z tym wszystkim lecz za jakiś czas co nie którzy będą swoje interesy finansowe bronić i podważać opinie mam na myśli rodziny zastępcze w szczególności tylko te ,które budują własne życie za pieniądze dzieci rodzin biologicznych.Pozdrawiam Mirelle i wszystkich ,którzy się z nami zgadzają.

Autor:  12.05.2009 zgłoś

witam ....jestem tutaj ,ponieważ mam pewien dylemat i nie bardzo wiem co z nim zrobić....ostatnio poznałam dziewczynę ,która ma dziecko w rodzinie zastępczej-chłopca z problemami rozwojowymi...problem polega na tym ,ze ta dziewczyna jest bardziej patologiczna niż rodzina tego dziecka...krzyczy bezustannie na to dziecko używając przy tym okropnych wulgaryzmów...chłopiec spędza całe dnie na dworze ,nie potrafi się normalnie bawić ,nie umie pisać...ona praktycznie się nim nie zajmuje ...rozstała się z mężem zmieniając często partnerów-od roku ma stałego partnera ,ktory traktuje to dziecko jak zbędny balast...w tym domu krzyki i awantury są na porządku dziennym...ta kobieta ma straszne długi ,których nie spłaca ,ponieważ nie pracuje ...otrzymuje na dziecko 800 zł ,które trwoni na ciuchy ,imprezy ze swoim mężczyzną,rozrywki.....kiedyś powiedziała mi,że chętnie by go oddała ,ale potrzebuje jego pieniędzy ......co ja mam robić ?...boję się zgłosić ten stan rzeczy bo po 1 nie wiem gdzie a po drugie nie wiem czy jest sens ,ponieważ ona ponoć miała już sprawę w sądzie o złe traktowanie dziecka ,ale nadal go wychowuje ....dziwne to wszystko ...proszę poradżcie co mam robić!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Autor: Vanesa  13.05.2009 zgłoś

......uważam ,że powinnaś nagrać na dyktafon w telefonie aby mieć jakiś dowód lub pujść z kimś w towarzystwie osoby drugiej do tej pani z rodziny zastępczej i z dowodem lub świadkiem zdarzenia danej sytuacji na policję lub do prokuratury. Tu chodzi o dziecko i trzeba mu pomuc ,a Sądy to wiadomo jak takie sprawy traktują dlatego też dziecko znalazło taką rodzinę ponieważ Sąd tak zadecydował. ODWAGI

Autor: Mirella  13.05.2009 zgłoś

ZNAM TAKĄ RODZINĘ W KTÓREJ BYŁY KONFLIKTY MIEDZY RODZICAMI CIGŁE BURDY ITAKIE TAM ,DZIĘKI OSOBIE TRZECIEJ I JEJ DONOSOWI DZIECI ZOSTAŁY ZABRANE DO PLACÓWKI OPIEKUŃCZEJ A NIE ODRAZU DO RODZINY ZASTĘPCZEJ TERAZ WIEM ZE PO KILKU MIESJĄCACH BIOLOGICZNI RODZICE ZMONDRZELI I TOCZY SIĘ POSTĘPOWANIE O ODDANIE IM DZIECI WRAZ Z KURATOREM KTÓRY MA NADZOROWAC TĘ RODZINĘ,MYŚLĘ ZE TO W TEJ SYTUACJI BYŁO NAJLEPRZE WYJSCIE.TAK WIĘC JEŚLI DZIECKU EWIDĘTNIE DZIEJE SIĘ KRZYWDA NALEŻY ALARMOWAC ,A WSZYSTKO ZALEŻY OD SĄDÓW I ICH DOBREJ LUB ZŁEJ WOLI.RODZICE OCZYWISCIE MAJĄ TAKŻE DUŻY WPŁYW NA TO CO BEDZIE DALEJ JESLI ZAWIEDLI SWOJE DZIECI,TO OD NICH BEDZIE ZALERZAŁO CZY ODZYSKAJĄ JE PONOWNIE I W JAKIM OKRESIE CZASU.POZDRAWIAM WSZYSTKICH RODZICÓW KTÓRZY NIEMAJA TAKICH PROBLEMÓW I ABY IM SIĘ NIEZDARZYŁY.

Autor: kafka  19.05.2009 zgłoś

Autor, poinformuj o tym PCPR lub MOPS, reaguja na kazde zgłoszenie. Niestety , rodziny zastepcze nie zawsze sa wydolne wychowawczo. Po to sa te wszystkie naloty kuratorów i prac socjalnych. I dobrze, im czesciej tym lepiej, mnie to nie przeszkadza,wrecz cieszy. Ktos napisał o odbieranych dzieciach z zagrozonych ubóstwem rodzin. Macie racje, te pieniadze powinny trafic do kieszeni rodziców. Tacy ludzie potrafia wygospodarowac z małych stałych sum prawdziwe cuda. I nie ma patologii, nie trzeba dzieci zabierac. Ktos narzekał na rodziny zastepcze,ze inaczej traktuja biologiczne a inaczej nowoprzybyłe. Moi znajomi przywozili do siebie co tydzien dziewczynke, miała z nimi zamieszkac jak sprawy w sadzie rusza na dobre. Mają dzieci biologiczne i zastepcze. Ta dziewczynka zrobiła im prawdziwa rewolucje w domu. O mało nie doszo do rozpadu rodziny. Nie mieszka z nimi, wszystkie dzieci sie zbuntowały, bo poczuły przynaleznosc do rodziny.

Autor: ola23  20.05.2009 zgłoś

Witam wszystkich Różni ludzie różne opinie i dobrze że się o tym chociaż pisze P.C.P.R. ma pomagać rodzinom tak?? ale do tej pory nie wiem na czym ta ich pomoc ma polegać no może od wypłacania świadczeń i tu nie zgodzę się z opinią Vanesy ja dostaję 1,5 tys ale na troje dzieci, na obecne czasy śmieszna suma. Od prawie 3 lat wychowuje sama troje młodszego rodzeństwa- chłopacy w wieku 13,16,18, sama mam lat 23 i muszę się nieźle nakombinować by podołać ich potrzebom, wszyscy wiemy ile kosztuje utrzymanie dziecka.

Autor: kafka  20.05.2009 zgłoś

fakt, mało dostajesz kasy. Taki paradoks-im większe dzieci tym mniejsza kasa.

Autor: mama zastępcza  21.05.2009 zgłoś

czytam i doszłam do wniosku że w postach rodzin zastępczych i ludzi którzy wiedzą lub mieli styczność z dziećmi z RZ mówią o problemach dzieci o ich przeżyciach w przeszłości niestety całej reszcie np.kafce chodzi wyłącznie o pieniądze!!!!!!!!!!!!

Autor: wiolleta  21.05.2009 zgłoś

Jak czasem trudno zrozumiec i ogarnąc wszystko to co dzieje się z dziecmi i ich rodzicami kiedy do ich rodziny wedrze sie intruz i popsoje wszystko co bylo miedzy nimi.Bedąc matka dwojki dzieci niejestem w stanie zrozumiec takiej sytuacji kiedy matce zostalo zabrane dziecko kilka lat temu i do obecnej chwili przebywa w rodzinie zastepczej ktorato niepozwala nawet matce na kontakty z tym dzieckiem,poniewaz obawia sie iż gdy dziecko zacznie spotykac sie z matka zechce do niej wrocic a oni pozostana bez srodkow do zycia poniewaz zyja za pieniadze ktore otrzymuja na jeego wychowanie.1.500zl.Biologiczna matka ma juz dwoje mlodszych dzieci wychowoje je wspaniale troszczy sie o nie i kocha.Pierwsze dziecko zabrano jej po donosie ze zle sie nim opiekuje,gdy miala niecale 18lat a trwa to juz ponad 6 lat jak jest dziecko w rodzinie zastepczej,miedzy czasie wyszla za mąż i urodzila te dwojke ale ktora wychowoje super,mimo to sad do obecnej chwili niewidzi podstaw aby dziecko moglo wrocic do biologicznej matki .Nierozumiem tego jak matka moze wychowywac swoje dwoje dzieci dobrze a to ktore jest w rodzinie zastepczej juz nie! Przeciez kocha je tak samo mocno i nikt tego niedostrzega?Dlaczego bledy z przeszlosci maja wplywac na relacje miedzy matka a dzieckiem zlitujcie sie i powiedzcie jak to mozliwe .Bo jesli byla by taka zla matka to niemogla by wychowywac wszystkich dzieci a nie tylko jednego czy nieprawdą jest że gdzieś cos jest cos nietak............!

Autor: kafka  22.05.2009 zgłoś

Mamo zastepcza- odpowiedz była kierowana wylącznie do Oli23. Prosze, przeczytaj dokładnie post Oli, odpowiedz adekwatna. Czuje sie urazona Twoja wypowiedzią, nic o mnie nie wiesz a juz oceniasz. Viletta- osoba, o ktorej pisałaś musi złozyc wniosek do sadu o przywrócenie praw. Jeżeli jest rzeczywiscie tak jak mówisz to sąd przychyli sie do wniosku. Sady sprzyjaja tym ,ktorzy cos robia lub probuja. Zanim rodzina zastepcza dostanie pieniadze na utrzymanie musi wykazac sie dochodami, musi pracowac przynajmniej jedna osoba. Jest to sprawdzane dosyc często. 1500 na utrzymanie..hmm nie znam takich stawek, chyba, że dziecko jest niepełnosprawne , ale to i tak jest za duzo. Mama zastepcza- twoje zdenerwowanie czesciowo jest uzasadnione, bo masz do czynienia z pokrzywdzonymi dziecmi i ich rodzicami. Ludzie mowia,ze sie za te pieniadze zyje. Nie pochwalam naszego prawa w przypadku odebrania dzieci z przyczyn ekonomicznych i nierównej stawki w przypadku spokrewnionej rodziny. Ale nie moge zdzierzyc, gdy ktos zarzuca,ze powinno sie to robic friko. panie z DD tez dostaja pensje, panie z mops i tp takze.. Rodziny zastepcze maja biologiczne dzieci, ktore takze potrzebuja jedzenia , ubran, rzeczy do szkoły. A jak ktos taki madry i zazdrosny to prosze bardzo do PCPR , dzieci jest duzo w placówkach.

Autor: wiolleta  22.05.2009 zgłoś

sluchaj Kawka ja wcale niemam zamiaru nikogo obrazac bo kazdy zasluguje na szacunek,niewiem gdzie mieszkasz ale powiem Ci jedno gdyby nawet to ta matka ma tylko ograniczone prawo do tego dziecka a wnioski sklada bezprzerwy przez 5lat niemiala nawet ograniczonych praw do dziecka,dopiero teraz kilka miesjecy temu sad ograniczyl jej prawo do dziecka na podstawie akt sprzed 5 lat,niesugerowal sie obecna sytuacja i postepowaniem matki w obecnej chwili tylko bledami sprzed lat.Jak dlamnie jako osoby postronnej niejest to normalne.A jesli masz swoje dzieci to dobrze wiesz ile potrzeba pieniedzy na wlasne dzieci to gdyby ktos chcial ci zabrac dzieci bo niemasz na chleb dlanich i oddal do rodziny zastepczej i im dawal pieniadze na utrzymanie tych dzieci niebyla bys wsciekla na caly swiat i ten caly ustroj.Ja mysle ze takie przypadki sa bardzo czeste i bolesne dla obu stron,a wszystkiemu jest winne Panstwo Polskie nasz Rzad i wszyscy politycy ktozy wymyslaja to prawo.A panie z PCPR to terz sa dobre jak dostana kilka czekolad albo bąbonierek od rodziny zastepczej ,oczywiscie bez obrazy ale niewszedzie tak jest,lecz zdarza sie i pilnujcie sie przed niezbyt wiarygodnymi urzednikami .....!Przedewszystkim Wy rodzice biologiczni.

Autor: kafka  23.05.2009 zgłoś

Poddaje sie. najpierw matka zastepcza na mnie naskoczyła jak przytaknełam ,ze Ola23 mało dostaje kasy. a teraz ty. Sytuacja tej osoby, o ktorej pisałas jest dziwna. Cos tutaj nie gra. Chyba,ze trafiła na wyjatkowo cieta sedzine. z autopsji wiem,ze sad najpierw bierze pod uwage to, czy rodzice biol przejawiaja jakies chęci zeby dzieci wrociły. Sama to słyszałam z ust sedziów- dają wpierw szansę rodzicom- tak przynajmniej jest w moim rejonie Ps. wyraziłam przeciez moje niezadowolenie z zabierania dzieci z przyczyn ekonomicznych.

Autor: wiolleta  24.05.2009 zgłoś

Sory Kawka ale chyba zle zrozumialas nikt na ciebie nienaskakoje,cieszy mnie ze jestes taka wspanialomyslna osoba, aby takich wiecej na tym forum.Fakt w tej sprawie jest cos nie tak i to bardzo,ale my szaraki nic na to nieporadzimy.Widze ze do wielu spraw podchodzimy tak samo cieszy mnie to. Pozdrawiam serdecznie.:)

Autor: kafka  24.05.2009 zgłoś

Moze ciebie to zdziwi,ale jestem rodzicem zastepczym od kilku lat. Dostałam nie raz po głowie od biolog rodziców, ale czasami mozna sie dogadac i to jest nafajniesze, bo relacje wtedy zdrowsze i dla dzieci lepiej. Wtedy wiadomo,ze rodzicielstwo zastepcze ma jakis sens i cel. Niestety, takich rodziców niezbyt duzo...szkoda.

Autor: miki  03.06.2009 zgłoś

słyszałam ostatnio ,że rodzina zastępcza musi posiadać wykształcenie średnie nie mówiąc o specjalnych szkoleniach to jak rodzina którą znam bez wymaganych uprawnień,wykształcenie podstawowe,niespokrewniona z dzieckiem mogła zostać uznana przez sąd.......

Autor: ola  03.06.2009 zgłoś

znam identyczny przypadekjak matka przez cztery lata walczy o dziecko ponieważ sąd na posiedzeniu nie jawnym przekazał dziecko ludziom bez wymaganych uprawnień,wykształcenie podstawowe,karani itp,rodzina ta utrudniała kontakty dziecka z rodzicami biologicznymi gdzie musiał ingerować w przekazanie dziecka rodzicom kurator oprzymusowe odebranie z rodziny zastępczej,ataki rodziców zastępczych na rodziców biologicznych sprawy trafiały do sądu karnego gdzie są karny ukarał kilka razy rodzinę zastępczą za swoje czyny,sąd rodzinny po około czterech latach ograniczył prawa matce biorac sytuacje sprzed czterech lat i pominął wszelkie sprawy przeciwko rodzinie zastępczej matka złożyła apelacje i liczy na sprawiedliwość wychowuje troje własnych dzieci i wszelkie wywiady kuratorów są pozytywne.Dzieci wychowuje wraz z mężem ponieważ wyszła za mąż i mąż uznał dziecko.

Autor: kafka  03.06.2009 zgłoś

Rodziny zanim zostaną zastepczymi przechodzą rekrutacyjne sito-spotkanie z psychologiem , radca prawnym, pedagogiem. Rozmowy, szkolenia itp. I pomimo tego zawsze znajdą sie jakies czarne owce. Zanim zostanie sie rodziną zastępcza trzeba 3 m-ce dreptac tydzien w tydzien na kilkugodzinne szkolenia, trzeba przejsc wizyte kuratora i prac socjalnego, brac udział w innych szkoleniach. Rzeczywiscie, powinno sie miec wykształcenie srednie, ale z braku chetnych na rodz zastepcze(w moim rejonie brakuje)bierze sie pod uwage takze z zawod wykształceniem. Musze przyznac,ze znam sporo rodz zastepczych z zawod wykształceniem i na prawdę sa dobrzy w tym co robią. Pcpr i Mops "cisnie ' na te rodziny aby podwyzszyły wykształcenie, ale nie zawsze maja na to czas, bo zazwyczaj 6-ro dzieciakow plus biologiczne, wiec jest co robic. Nie słyszałam,aby ktokolwiek był rodzicem zastepczym bez szkolenia. Sad nie przydzieli dzieci takim rodzinom, bo nie ma podstaw (ustawa). Sąd w moim rejonie daje przede wszystkim szanse rodzicom biologicznym. Sedziowie zawsze podkreslaja na kazdym spotkaniu,ze rodzina zastepcza ma pomóc dzieciakom na czas powrotu rodziców do stanu odpowiedniego na wych dzieci. Statystyki niestety nie sa imponujace, bo mało dzieciakow wraca do domów rodzinnych. Takich rodziców jak bohaterka mojej przemówczyni -Oli,jak na lekarstwo. Jakie sa tego przyczyny? jak? mmyslicie? Czy tylko finansowe?Nie sadze.

Autor: ola  05.06.2009 zgłoś

Dzięki Kafka ,ale w Lubelskim tak nie jest ponieważ osoba prywatna poleciła w Sądzie tą rodzinę i wiem na sto procent ,że nie posiadali wymaganych dokumentacji,wykształcenia itp i Sąd w ciągu jednego dnia wydał taką decyzję o umieszczeniu dziecka w tej rodzinie a rozmawiałam z innymi rodzinami zastępczymi i nie mogą w to uwierzyć ,że tak jest ponieważ musieli posiadać certyfikat rodziny zastępczej i uczęszczać na różne spotkania tak jak informujesz ,uważam że ktoś powinien w końcu to wyjaśnić i odpowiadać za przepisy......

Autor: kafka  05.06.2009 zgłoś

To rzeczywiscie dziwna sytuacja... Myslę,ze tutaj musi juz matka dojsc do porozumienia z PCPR czy Mops. Wykaza sie najlepiej jak tylko potrafi, pójsc na rozmowe z psychologiem , opowiedziec o swoich rozterkach, poprosic o rady.Zostawi swój slad w swiadomosci pracowników, pokaze swoja "ludzką" twarz,swoje starnia i chec starania sie o dzieci pomimo tylu lat rozłąki.

Autor: ola  05.06.2009 zgłoś

Kafka matka gdyby nie miała tyle czasu bez rozłąlki dzięki rodzinie zastępczej to by dawno odzyskała dziecko a ta osoba prywatna teraz prawuje się w Sądzie Karnym za opinię przez PCPER za nieprawidłowości w opiece nad tym dzieckiem ,przewożenie dziecka bez fotelików i swoich troje dzieci ,wstrząśnienie mózgu,pomoc logopedy itp.....a PCPR trzyma stronę za tą rodziną ,jak byś się czół , jak zgłaszasz prawdę a ktoś na stanowisku urzędowym wykorzystał przeciwko tobie ,że jesteś osobą roszczeniową ,lubiącą donosić na innych ,konfrliktową itp......gdzie matka ma s\zukać spraWIEDLIWOŚCI SKORO PANI kierownik mąż pracuje w RUP a starosta na górze.....matka tego dziecka wzywa n POMOC ....

Autor: kikaa  16.06.2009 zgłoś

Jak czytam niektóre komentarze to po prostu krew mnie zalewa. Wiedziałam, że jest duża niewiedza na temat rodzin zastępczych, ale, że aż taka to nie:( Ludzie wy nie wiecie co piszecie. Nie wiecie jakie są to dzieci i ile pracy potrzeba, by wyszły na ludzi. Począwszy od nauki mówienia, załatwiania potrzeb fizjologicznych(u dzieci w wieku szkolnym, nie niemowląt!), nauki mycia etc. Może ktoś z tych mądrych ludzi skusi się za 650 złotych, z tego co wiem cały czas jest deficyt takich ludzi, wtedy wszyscy będą bogaci i szczęśliwi. Wierzcie lub nie, ale dla pieniędzy nie da się tego robić, egoista nie wytrzymałby nawet tygodnia. Więc zanim zaczniecie udzielać się w temacie dowiedzcie się dokładnie na czym polega instytucja rodziny zastępczej!

Autor: Jeżyna  18.10.2009 zgłoś

Chcialabym nawiazec kontakt z rodzinami zastepczymi.Mysle o zalozeniu takiej rodziny i dlatego chcialabym poznac opinie innych

Autor: marta7  22.11.2009 zgłoś

tak to wszystko czytam i trudno zrozumieć.....znacie dzieci które rozrabiają w szkołach ,moczą się w nocy ,albo wybrzydzają przy z trudem przygotowanym jedzeniu.Nie ma osoby wychowanej w R.Z. ,która by ją chwaliła.Człowieka nie zmienisz,żadnego, nawet małego.Rodzina zastępcza to siedzenie dziecka na walizce i czekanie aż jego jutro się porawi.I kiedy ktoś musi sprzątać choć w swoim domu tego nie robił chodzić normalnie spać zajmować się rodzeństwem ,odrabiać lekcję .....i długo bym wyliczała,to będzie z tego średnio zadowolony.powie ,że coś musiał choć nie chciał.A ty będziesz biegać po psychologach,słuchać uwag w szkole ,zmieniać obsikane materace (zapomnij wtedy o zwykłym łóżku) i dzielnie wyławiać marchewkę z zupy.Dasz radę, twoje własne dzieci może też sobie jakoś poradzą.czy warto-każdy ma swoja drogę do przejścia.Ja nie wiem ,cały czas się zastanawiam czy wejść na tą drogę...................

Autor: Ciocia Zibi  23.11.2009 zgłoś

Jestem rodzina zastepcza pokrewna dla dwojki bratankow w wieku 14 i 8 lat.Jestesmy razem juz prawie trzy lata.Trafili do mnie niemal z chodnika,mieli wowczas po 5 i 8 lat.Pochodza ze zwiazku ,pozamalzenskiego.Po rozstaniu z ojcem dzieci,matka szukala nastepnego konkubenta i za kazdym razem trafiala na coraz gorszego.Alkohol,imprezy,brak czasu dla dzieci,opuszczanie szkoly,zaniedbania w nauce,w higienie i wychowaniu,doprowadzily w koncu do dramatycznej decyzji kuratora o zabraniu dzieci.I co mialam robic?Brat tez nie jest osoba odpowiedzialna,ineresuja go kkoledzy,piwo,nie ma stalej pracy.Zdecydowalam w jednej chwili-biore dzieci,znam je,rozumiemy sie,jestesmy do siebie przywiazani-damy jakos rade.Nie wiedzialam ile dostane wsparcia finansowego,kto mi pomoze,ale wtedy nad tym sie nie zastanawialam.Mowilam sobie musze dac rade,a jednoczesnie przewrocilam swoje zycie do gory nogami.Nigdy tej decyzji nie zalowalam,pomimo ogromu pracy i obowiazku jaki na mnie spadl,nie mowiac o ogromnej odpowiedzialnosci za nie swoje przeciez dzieci.Powod tego jest bardzo prosty.To sa naprawde wspaniali chlopcy.Wspolnie dopracowalismy sie partnerskich relacji,wzajemnego zrozumienia.Chlopcy ucza sie dobrze,przez dwa lata nadrabialismy zaleglosci w nauce,maja osiagniecia sportowe,nie mam z nimi wiekszych problemow wychowawczych.Jestem z nich dumna i glosno im to oznajmiam,szczegolnie po powrocie z wywiadowek.Oni tez doceniaja moja prace.Problemem sa natomiast finanse.Podreczniki,ubrania,wyzywienie,sprzet sportowy to dla mnie nie lada wyzwanie,to ja musze rezygnowac z wielu rzeczy,aby im zapewnic jaka taka egzystencje.Matka natomiast ma swiety spokoj.To ja piore,gotuje,sprzatam,pilnuje nauki,przytulam,czasem obsztorcuje itp.Zastanawiam sie tylko czy na starosc nie wystapi o alimenty od dzieci,bo sama emerytury nie wypracuje,dzieci nie alimentuje,a panstwo wobec takich ludzi jest bezradne.Czy sad nakaze chlopcom utrzymywac matke,ktora ich nie wychowywala,a lata ktore z nia spedzily byly dla nich koszmarem.Sama myslalam,ze moze sie opamieta,ze milosc do dzieci zmobilizuje ja do zmin i stabilizacji,ale widze ze bardzo sie mylilam,

Autor: tylko ja  02.12.2009 zgłoś

Jeszcze apropos pieniędzy i porównywania rodziny zastępczej do biologicznej. Jeżeli masz swoje dziecko i nie masz pieniędzy na przykład na jakąś zabawkę ono troszkę się podąsa ale w końcu zrozumie.Dziecko w rodzinie zastępczej nie zrozumie...musisz kupić i już, bo jak nie to rozpowie, że na wszystko mu żałujesz:( Nie macie również świadomości w jak zastraszającym tempie niszczone są rzeczy(ubrania, przybory szkolne, zabawki, telefony komórkowe, nawet meble). My musimy to oczywiście na bieżąco uzupełniać, bo jeśli nie to ludzie tacy jak Wy na pewno zauważą, że dziecko chodzi w używanej kurtce, czy też biedactwo wraca ze szkoły bez szalika(bo akurat przez pomyłkę zgubiło 4 raz w miesiącu). Nie wiecie ile nasze dzieci potrafią zjeść( na kolację 8 kanapek, które trzeba czymś obłożyć, marmolada odpada bo za tania, do tego dwa jogurty i parówka na przegryzkę). Do tego dochodzą astronomiczne opłaty za prąd, wodę...Ludzie mi nie wystarcza, już 3 rok chodzę w tej samej kurtce i o jakichkolwiek przyjemnościach mogę sobie tylko pomarzyć. Jak myślicie dlaczego jest tak mało rodzin zastępczych...

Autor: kinga  09.12.2009 zgłoś

Ludzie jak jest wam tak ciężko z tymi dziecmi to po jaką ........decydujecie się na bycie rodziną zastępczą ,ciągle się jak zauważyłam usprawiedliwiacie i zwalacie wine na te dzieci.Jak nie dajecie rady i jest tak wam biednie to czemu wam jeszcze nie zabrali tych dzieci jak rodzicom biologicznym.

Autor: tylko ja  14.12.2009 zgłoś

To jest moja odpowiedź na zarzuty dotyczące "dorabiania się na biednych dzieciach". NIE DORABIAMY SIĘ!!!

Autor: julitka  14.12.2009 zgłoś

Najlepiej wysłać SMS na "I Ty możesz zostać świętym Mikołajem", a potem mądrzyć się w temacie, o którym tak naprawdę się nic nie wie.

Autor: Ewelina 23  14.12.2009 zgłoś

hej, (jestem rodziną zastępczą dla mojej 13 letniej siostry, zmusił mnie do tego alkoholizm mojej matki). na początku tego forum napisane było o pieniądzach jakie zostaje zawodowa rodzina zastępcza, zastanawia mnie dlaczego rodzina spokrewniona dostaje dużo mniej a przecież tyle samo czasu i pracy musi poświęcić...moim zdaniem to krzywdzące ja dostaję na siostrę ok 360 zł. a siostra nie ma mniejszych potrzeb niż dziecko z rodziny niespokrewnionej.... pozdrawiam

Autor: Kinga  16.12.2009 zgłoś

Zgadzam się z Eweliną 23 tylko zastanawiam gdzie jest ta sprawiedliwość dla tej dziewczynki i jej siostry.Oczywiscie ,że rodziny niespokrewnione otrzymują dużo więcej ale dlaczego.......widocznie mają większe potrzeby a rodziny spkrewnione musi stac na utrzymanie ,kiedy to się zmieni......a do tego mają większe przeszkody aby zostac rodziną zastępczą spokrewnioną.To jest wogle nie normalne i krzywdzące dla tych dzieciaków.

Autor:  27.12.2009 zgłoś

dzień dobry ja mam wielki problem chciałabym się dowiedzieć co mam zrobić w sytuacji kiedy na moich oczach siostra która wychowuje dwoje dzieci w tym jedno niepełnosprawne mieszka w mieszkaniu socjalnym bez meża bo jest alkoholikiem ,otrzymuje pieniądze na dziecko niepełnosprawne i zaliczkę alimentacyjną na dzieci w sumie ok 1500zł wszystkie pieniądze zamiast na utrzymanie przekazuje na spłaty rat w prowidencie są to sumy 1300 1500 na utrzymanie zostaje jaj nic wszystkie pruby związane z pomocą czyli na poczatku spłaty dziwnych kredytów kiedy myślałam że coś zrozumiała bierze ciągle nowe i nowe sama nie chce iść na ugode aby zamieszkała z rodzicami bo sama nie potrafi odnaleść się w sytuacji czy ja jako siostra mogę jej odebrać dzieci skoro i tak ona pochłonieta sama nie wie czym wszystko odbiera dzieciom przecież po troszku to staje się nie zdolna ich wychowywać bo i za co nie ma na jedzenie ubrania dla nich czy dać ją na leczenie bo to jest chore skoro sama nie wie co się dzieje koło niej

Autor: Endriu  29.12.2009 zgłoś

Witam.rodzina zastępcza spokrewniona jest dobra w zależności jakie relacje są miedzy R.Z a biologiczną.Ja osobiście mam wiele nie przyjemnych przeżyć.Jestem pokazany jako wróg numer 1 w rodzinie.Wiem z własnego doświadczenia ze lepiej się zastanowić 10 razy zanim się podejmie taka decyzję.Pokazywanie rodzin biologicznych które utraciły prawa rodzicielskie w pięknym świetle jest dość dziwne ponieważ nic nie dzieje się bez przyczyny prawda?na chwile obecna powiedziałbym nie bo 4 lata użerania się z rodziną biologiczną w zupełności wystarczy

Autor:  31.12.2009 zgłoś

Najgorsze jest to użeranie się z rodziną biologiczną................ale jak przychodzi pora na pieniądze to warto cierpiec ............na to wychodzi.Uważam ,że rodzice biologiczni mają prawa walczyc o swoje dzieci,a rodzina zastępcza dążyć do tego aby to dziecie mogło wrucić do swojej rodziny.Nie wszyscy rodzice biologiczni są zli tylko dlatego ,że odebrano im nie słusznie dzieci,tak jak i rodziny zastępcze są uczciwi ,ale większość tylko dla korzyści lecz to wszystko z czasem wychodzi. Miejmy nadzieję ,że w tym nadchodzącym Nowym Roku 2010 będzie jak najmniej rodzin zastępczych, a dzieci będą mogły się cieszyć życiem w rodzinach biologicznych.

Autor: xxx  01.01.2010 zgłoś

Mam 16 lat i od 3 lat jestem w rodzinie zastępczej i chce się z niej uwlonić! Nienawidze jej,nie znosze matki tej kobiety! Co mam zrobić?

Autor: XXXXXXXXX  02.01.2010 zgłoś

WITAM czytam niektóre artykuły i ręce mi opadają Obecnie zastanawiam się nad założeniem rodziny zastępczej. do tej pory zajmowałam się maluszkami jako pogotowie opiekuńcze. Wszystkie te dzieciaczki są kochane i pełne miłości tylko trzeba z nich umieć to wydobyć , nigdy nie powiedziałabym że to są bachory. dla wyjaśnienia - pracuję i jestem na dość dobrej pensji więc pieniądze nie mają tutaj znaczenia . Rodzina zastępcza powinna być zakładana z powołania swojego sumienia nie dla pieniędzy, pieniądze jakie się dostaje na te dzieciaczki mogą służyć na lepszy ich byt i start w życie dorosłe. wiele kobiet ma swoje dzieci pracuje i wychowuje i dają sobie znakomicie radę , więc dlaczego to nie może funkcjonować w rodzinach zastępczych-może. więcej chęci i serca do xxx co masz zrobić ???? więc jeżeli dzieje się Tobie krzywda w rodzinie zastępczej zgłoś się do opieki społecznej bądź do pierwszej placówki wychowawczej z jaką miałeś do czynienia i opowiedz o tym, ale przemyśl to dokładnie bo w domu dziecka nie będzie lepiej i możesz sobie o wiele bardziej pogorszyć sytuację. POWODZENIA.

Autor: jolek  10.01.2010 zgłoś

Tworze rodzine zastępczą dla chłopca od 5 lat .Mamy własną córkę. Chłopiec przyszedł do nas gdy miał 9 lat. Wychowywałam różne dzieci wcześniej i były to normalne problemy. Nigdy nikomu ,nie życzę aby przeżył piekiełko jakie moze stwożyć w normalnym domu 9 letni chłopiec. Nawet nie można tego opisać to trzeba przeżyć . Wcześniej nie uwierżyłabym nikomu ,że 9 letni dzieciak może być tak zły . Co przeżywamy każdego dnia wiemy tylko my -rodzina-domownicy. Mowa że biorą ludzie dzieci w rodziny zastepcze dla pieniędzy jest ignorancją i brakiem wiedzy .Taka opinia jest żenująca,bolesna i krzywdząca... Bóg widocznie tak chciał.Walczymy o rodzine i dziecko...tóra Nie byłam naiwna kobietą nie mająca pojęcia o wychowaniu dzieci.Dlaczego musi byc tak strasznie.Chłopiec jest coraz lepszy ale zaczynam mieć problemy ze zdrowiem

Autor: jolek  10.01.2010 zgłoś

...ratując jedno życie ratujesz cały świat...

Autor: jolek  10.01.2010 zgłoś

odpowiedz dla Kinki !!!!!! Dlaczego nie oddajemy tych trudnych dzieci skoro jest tak ciężko? odpowiedz prosta:bo tak się nie robi!!!!!!!!!!!to nie komórka Panienko którą zmieniasz bo już jej nie lubisz i się psuje.żal.pl

Autor: Kinga  16.01.2010 zgłoś

ODPOWIEDZ DLA jolek Nie bądz taka mądra w pisaniu tylko w wychowaniu i licz się z tym ,że te dzieciaczki powinny wracac do rodzin biologicznych , od tego jesteś,aby dążyć do tego jako rodzina zastępcza .Myślę,że posiadasz wymagane uprawnienia z tytułu rodziny zastępczej bo to podstawa tam zapewne powinnaś zapoznać się z postępowaniem..............PANIENKO..............MYLISZ SIĘ.

Autor: jolek  17.01.2010 zgłoś

odpowiedz dla Kingi Żal mi Ciebie dziewczyno . Nie masz o niczym pojęcia. Wyobraź sobie ,że dzieci te nie są przez nikogo chciane,rodziny biologiczne od sióstr i babć począwszy na matkach i ojcach kończąc nie chcą ich znać. Teoria ma się nijak do praktyki.Obys nie musiała nigdy przechodzic tego co moja rodzina.Szczęścia życzę i pokory....

Autor: jolek  17.01.2010 zgłoś

dla Kingi: więcej pokory i mądrości w wypowiedziach na temat ludzi i rodzin których nie znasz...:)

Autor: kachna  19.01.2010 zgłoś

Znam rodzinę, która zrezygnowała z tej funkcji i wcale nie uważam ich za złych ludzi. Nie umieli pokochać tych dzieci i woleli sami zrezygnować , bo wiadomo na zimno nic się nie da zrobić. Lepiej dać szanse dzieciom w innym miejscu.

Autor: Kinga  20.01.2010 zgłoś

DLA JOLEK Jak widać to nie znasz ty ludzi a szczególnie rodziców biologicznych wrzucasz ich do jednego worka a gdybyś była taka mądra to miałabyś więcej pokory właśnie ty bo ja trochę więcej znam życie dziewczyno .Znam przypadki gdzie rodzice są niczego winni wystarczy anonim od schorowanej schizofreniczki i sąd działa itp. WIĘCEJ POKORY I MĄDROŚCI NA TEMAT LUDZI KTÓRYCH NIE ZNASZ.

Autor:  26.01.2010 zgłoś

Jestem rodziną zastępczą i muszę napisać, że tak naprawdę wszystko zależy od chęci rodziców biologicznych. Jeżeli mają silną wolę, aby odzyskać dzieci często im się to udaje(sądy wbrew pozorom są przychylne, bo matka to zawsze matka) ale istnieją takie rodziny, które mają wszystko gdzieś i dla nich jest to w pewnym sensie bardzo wygodne odciążenie. Coś o ty wiem, bo moje dzieci bardzo tęskniły za matką i dosłownie prawie siłą musiałam ją zmusić do przyjazdu. Nie należy więc wszystkich wkładać do jednego wora w życiu jest różnie.

Autor:  26.01.2010 zgłoś

Kingo masz rację, że rodzina zastępcza powinna dążyć do tego aby dzieci wróciły do domu rodzinnego. Niestety jednak w życiu bywa różnie. Ja osobiście bardzo bym chciała aby nasze dzieci wróciły do mamy, widzę jak bardzo tęsknią.

Autor: jolek  02.02.2010 zgłoś

do Kingi: brak komentarza to najlepszy komentarz,szkoda słów

Autor: Kinga  06.02.2010 zgłoś

Jak widać są ludzie którzy rozumieją i znają życie ,dlatego też myślę ,że ,,jolek,, rozumiesz o co chodzi.

Autor: renka  07.02.2010 zgłoś

te dzieci są biedne i skrzywdzone, ale też mają swoje korzenie społeczne.Spokrewnieni czy nie musimy się z tym zmierzyć.I pewnie byłoby nam łatwiej gdyby wszyscy dookoła nie byli bardziej kompetentni od nas w kwestii wychowania, miłości i intencji.Po roku bycia RZ nie zdecydowałbym bym się ponownie na taki krok.Trzeba mieć niesamowicie silną psychikę i wierzyć, że jest sens znieść wszystkie przykrości dla dobra dziecka, które nam powierzono.To nie jest sielanka.

Autor: fruzia  09.02.2010 zgłoś

Ja jestem rodziną zastępczą od 7 lat dla 4 dzieci i szczerze mówiąc zastanawiam się nad rezygnacją z tej funkcji. Jestem już bliska tej decyzji. Wiem, jak ktoś tu napisał dziecka się nie wyrzuca bo to nie komórka, ale jeśli rujnuje się życie twojej rodziny biologicznej to wybiera się jej dobro. Tym bardziej, że my rodzice zastępczy nie mamy wsparcia z nikąd. Sami musimy zmagać się z przeciwnościami(a wierzcie mi jest ich wiele). Ja przez siedem lat miałam 2 tygodnie wolnego w tym roku, bo pierwszy raz udało mi się wszystkich wysłać na kolonie(za własne oszczędności nie z żadnej fundacji). Jestem wrakiem. Kingo może twoi znajomi po prostu pogubili się w życiu ale jeśli to dobrzy ludzie to na pewno uda im się odzyskać dzieci. Jednak zanim zaczniesz nas oceniać poczytaj sobie o problemach z jakimi musimy się zmagać, poczytaj sobie o zaburzeniach takich jak FAS i RAD(większość dzieci z tych rodzin to ma). Nas nikt wcześniej nie uprzedzał z jakimi przeciwnościami będziemy musieli się zmagać, wszystko przekazano nam w formie teoretycznej niestety... Największą domeną naszych dzieci jest manipulowanie ludźmi, więc czasem pozory mylą...

Autor: renka  09.02.2010 zgłoś

to jak dostać "obuchem w głowę".Wielu z nas nie jest gotowych na to co nas czeka.Zachęcam wszystkich przyszłych RZ, żeby dobrze przyswoili sobie problemy i sposoby radzenia sobie z nimi po przyjęciu dziecka do rodziny.Jeśli ktoś myśli że wystarczy dobre serce, to szybko boleśnie spadnie na ziemię.Trzeba pomagać i podziwiam osoby które robią to latami, ale błagam podejmujcie takie decyzje świadomie i po zapoznaniu się ze wszystkimi możliwymi aspektami.Ja tego nie zrobiłam i teraz żałuję naiwności.wydaje mi się że rozumiem fruzie, i współczuję tej sytuacji.Dla mnie najgorsze jest to że do niczego nie dochodzimy a boimy sie zrezygnować, żeby nie skrzywdzić jeszcze bardziej

Autor: Kinga  19.02.2010 zgłoś

,,FRUZIO,, JAK NAJBAEDZIEJ ROZUMIĘ CIĘ I MYŚLĘ,ŻE NIE WSZYSCY DOKOŃCA MNIE ROZ UMIEJĄ,JAK WIEM TO SĄ ,,RZ,,ZŁE JAK I RODZICE BIOLOGICZNI DLATEGO WIEM ŻE NIE WSZYSCY SĄ PRZEZEMNIE ODBIERANI NEGATYWNIE BO JA DOSKONALE ROZUMIĘ JAK JEST. TYLKO JAK TO JEST ,JEŻELI RODZINA ŁAMIE JAK I UTRUDNIA KONTAKTY Z RODZINĄ BIOLOGICZNĄ DZIECKA POMIMA ,ŻE TA RODZINA NAPRAWDĘ WALCZY PIĄTY ROK O DZIECKO I CHCĄ SIĘ Z DZIECKIEM WIDYWAĆ A JEST TO NIEMOŻLIWE.CZY SĄD PRZEZ PÓŁ ROKU NIE MOŻE COŚ Z TYM ZROBIĆ CZY TAK POWINNO BYĆ,CZY PCPR MA PRAWO WYSTĘPOWAĆ NA KORZYŚĆ ,,RZ,, A PRZECIWKO RODZICOM NA NIEKORZYŚĆ.JAK I CO TA RODZINA MA UCZYNIĆ ABY PRAWO BYŁO PO ICH STRONIE.CIĄGŁE SPRAWY KARNE JEDNYM ZDANIEM ŻYJĄ W KONFLIKCIE................

Autor: HANIA  26.02.2010 zgłoś

Mam problem jestem w rodzinie zastępczej wraz z siostrą ale chciałybyśmy jakoś się usamodzielnić chociażby wynająć jakieś mieszkanko.Czy może to być jakiś problem?Czy przypadkiem nie zabraliby nam tych pieniędzy które od pcpru dostajemy? Jesteśmy pełnoletnie.

Autor: gagunia  04.03.2010 zgłoś

a ja marzą o stworzeniu rodziny zastępczej dla jakichs biednych dzieciaczkow, jak pomysle, że moje mają wszystko a tamte , ach szkoda słow

Autor: gagunia  04.03.2010 zgłoś

a ja marzą o stworzeniu rodziny zastępczej dla jakichs biednych dzieciaczkow, jak pomysle, że moje mają wszystko a tamte , ach szkoda słow

Autor: joanna w  12.03.2010 zgłoś

Gaguniu zanim podejmiesz decyzję radzę Ci przyjrzeć się temu dokładnie. Najlepiej jakbyś porozmawiała z rodziną zastępczą, która pełni tę funkcję od lat. Przyjrzyj się problemom z jakimi możesz się zetknąć ponieważ jest ich bardzo dużo. I radzę Ci z całego serca: Bierz małe dzieci takie do 3 lat, one jeszcze nie mają takiego bagażu doświadczeń jak te starsze. Z tego co napisałaś masz biologiczne dzieci, dla nich też może to być ciężkie przeżycie. No i na koniec miłością wszystkiego nie naprawisz, niestety nie u dzieci porzuconych...

Autor: karollajna  15.03.2010 zgłoś

witam!MAM TAKIE PYTANKO:od ponad dwóch tygodni mam troje rodzeństwa na utrzymaniu,tzn.tymczasową opiekę przyznaną przez sąd aż do odwołania.chciałabym się dowiedzieć czy należą mi się jakieś środki finansowe na ich utrzymanie?

Autor: saretta  17.03.2010 zgłoś

witam wszystkich na forum!!! mam jedno pytanie moja znajoma ktora od roku jest jako rodzina zastepocza opiekuje sie dwojka dzieci 15-letnia dziewczyka i 12-letnim chlopcem z tego co mi mowila ze ona niby nie dostaje zadnych pieniedzy z Panstwa, jakos mi sie nie chce w to wiezyc!czy tylko tak mowi zeby wyciagnoc wiecej pieniedzy od rodzicow biologicznych? bardzo prosze o odpowiedzi i dziekuje.

Autor: jolek  17.03.2010 zgłoś

dla Kingi Wychowuje niewłasne dziecko od 5 lat.Ma teraz 15.Ma biologiczną siostre ,babcie,wujka i nikt go nie chce . Mając 8 lat był tak trudny ,że Babcia go oddała -teraz ją rozumiem...Chłopiec nas przeraża....Nie wszystko da się naprawić jeśli ktoś dzieciaka zniszczył .My już nie mamy siły.Marzymy aby ktoś do 18-stki przejął opieke nad chłopcem z biologicznej rodziny.Niestety.....Nie mam siły....Pani Kingo niech Pani nie ocenia.Mimo wszystko rozumiem ,wszystkich ludzi którzy nie doświadczyli trudu wychowania zniszczonych dzieci ,że wyrokują i opiniują...kiedyś też byłam mądra .To było 5 lat temu....

Autor: jolek  17.03.2010 zgłoś

dla fruzia:czy mogłybyśmy kiedyś pogadać na gg?

Autor: Teresa  17.03.2010 zgłoś

Zauważyłam ,że osoby które były w rodzinach zastępczych mają problemy z matkami zastępczymi dlaczego?-ponieważ to one borykają się z codziennymi problemami i wychowują a tego trudne dzieci nie lubią.Najlepiej pozwalać na wszystko,nie wymagać i dawać=tego oczekuje mój podopieczny.Zastanówcie się jacy Wy byliście dla swoich rodzin zastępczych-byliście miodem na rany =wątpie!!!!!!!!!!

Autor:  17.03.2010 zgłoś

apropos wynagrodzenia rodzin zastępczych-normalnie powinna mieć pieniądze na dzieci /jesli jest to bardzo bliskie podobieństwo może nie mieć /=do sprawdzenia

Autor: jolek  17.03.2010 zgłoś

do renka: mądre słowa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!11

Autor:  18.03.2010 zgłoś

Rodziny spokrewnione z dzieckiem: - 658, 80 zł, czyli 40 % podstawy dla dzieci w wieku 7-18 lat, - 988, 20 zł czyli 60 % podstawy dla dzieci do lat 7; dla dzieci w wieku 7-18 lat posiadajacych zasiłek pielęgnacyjny: dla dzieci w wieku 7-18 lat umieszczonych na podstawie ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich - 1317,60 zł, czyli 80% podstawy dla dzieci do 7 lat z zasiłkiem pielęgnacyjnym; dla dzieci 7–18 lat umieszczonych na podstawie ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich i pobierających zasiłek pielęgnacyjny Rodziny spokrewnione z dzieckiem otrzymują dodatkowo 10% podstawy , czyli 164,70 zł Niespokrewnione z dzieckiem zawodowe wielodzietne i specjalistyczne rodziny zastępcze obok świadczeń dla dzieci otrzymują wynagrodzenie w wysokości do 120% podstawy tj. do 1 976,40 zł Niespokrewnione z dzieckiem zawodowe rodziny zastępcze o charakterze pogotowia rodzinnego obok świadczeń dla dzieci otrzymują wynagrodzenie: - 1 976,40 zł, czyli 120 % podstawy, za sprawowaną opiekę i wychowanie - 1317,60 zł, czyli 80 % podstawy, za pozostawanie w gotowości

Autor:  18.03.2010 zgłoś

ja dostaje 1000 zł-te dane są z kosmosu/więc jak wytłumaczyć ile się dostają

Autor: saretta  18.03.2010 zgłoś

dalej nie wiem ile dostaje rodzina zastepcza i ile pieniazkow na dzieci czy ktos mi moze odpwiedziec na to dreczace mi pytanie????

Autor:  18.03.2010 zgłoś

według tego różnie/to z ustawy -średnio 900zł

Autor: edyta  30.03.2010 zgłoś

witam, od trzech miesięcy jestem tymczasową rodziną zastępczą dla mojego niepełnosprawnego brata.czekam na główną rozprawę sądową,po której mam nadzieję zostanę rodziną zastępczą na stałe.rodzice mają ograniczone prawa rodzicielskie,do tej pory rodziną zastępczą dla mojego brata byli dziadkowie,ale babcia zmarła i wzięłam brata do siebie.mam też swoje dziecko-1,5rocznego synka. chciałabym nawiązac kontakt z innymi rodzinami zastępczymi.prosze piszcie edyta250908@wp.pl

Autor: edyta  30.03.2010 zgłoś

tak czytam ile mi się należy na brata... ja dostaję 911,70zł a nie 988,20zł to dziwne... czy coś nie tak mi wypłacają z PCPR?

Autor: cdr  03.04.2010 zgłoś

Bycie rodzicem zastępczym to bardzo ciężka praca. Piszę praca, bo po czasie tak właśnie zaczynamy to traktować niestety... Wszystko fajnie wygląda tylko na pokaz, a to co dzieje się w naszych domach daleko odbiega od tego co widać na zewnątrz. Nasze dzieci jak to ktoś tu wcześniej napisał są świetnymi aktorami i manipulantami lepszymi niż nie jeden dorosły. W towarzystwie zachowują się pięknie, a w zaciszu domowym urządzają piekło. Nawet jak zostaną złapane na kradzieży(chociaż rzadko im się zdarza być schwytanym na gorącym uczynku, bo są bardzo sprytne) to zawsze mają powód, bo na przykład są "głodne". Pani w szkole oczywiście się nabiera i wybacza bo one są takie biedne. Na prawdę nie jest to sielanka wierzcie mi, ja żałuję tej decyzji.

Autor: boołka  06.04.2010 zgłoś

Do wszystkich zainteresowanych. Ja dostaję 658,80 na każde zdrowe dziecko powyżej 7 roku życia(do 7 roku życia jest ok 900 zł). Takie kwoty dostają prawie wszystkie rodziny niespokrewnione. Kwoty mogą się trochę różnić w zależności czy jest to rodzina zawodowa czy nie. Cały czas zastanawiam się skąd u ludzi cały czas powtarzają się te 2 tys na jedno dziecko(ostatnio znowu gdzieś to przeczytałam), za tyle to byśmy żyli jak pączki w maśle. LUDZIE OPAMIĘTAJCIE SIĘ I ZANIM ZACZNIECIE PRZELICZAĆ NASZE DOCHODY DOBRZE TO SPRAWDŹCIE, NP W PCPR, TAM WSZYSTKIEGO MOŻNA SIĘ DOWIEDZIEĆ.(piszę to pod wpływem ostatnio przeczytanych informacji na innym forum)

Autor: Aleksandra  07.04.2010 zgłoś

Ja wam powiem tylko tyle : sama na własnej skórze przekonałam się co to znaczy mieć dziecko w rodzinie zastępczej która jest z tobą spokrewniona. Odradzam całkowicie takie rozwiązanie . moja córka jest w rodzinie zastępczej u mojej cioci (siostry mojego ojca) a tak naprawdę to zajmuje się nią mija 84 letnia babcia, rodzina zastępcza tylko na pokaz (szczególnie przed pracownikami opieki społecznej) zajmuje się dzieckiem. Córka jest buntowana na mnie, utrudniany jest mi kontakt z dzieckiem : np nie mogę córki zabierać na spacery, do siebie do domu a już o spędzeniu z nią weekendu nie ma mowy ponieważ oni zawsze mają inne plany. Kiedy dzwonie z zapytaniem czy mogę przyjść do mojego dziecka to przeważnie słyszę ze nie przychodź bo my mamy gości, a jak zaproponuje ze na czas obecności gości wezmę małą na spacer to słyszę ze nie bo to znajoma z dziećmi przyjeżdża. Czasem mam wrażenie ze moja ciotka robi mi na złość i chce doprowadzić do tego ze odbierze mi córkę (ona sama nie może mieć więcej dzieci- ma tylko syna), jej maż w ogóle nie udziela się w sprawie wychowania dziecka- tylko potrafi na nią krzyczeć, moja babcia tez sobie z tego nic nie robi i ma ciągle pretensje do mnie ze ona się moją córką zajmuje. Zgłaszałam to w opiece niejednokrotnie lecz za każdym razem słyszę odpowiedz - "podczas wywiadu nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości" Ojciec dziecka nie interesuje się nim i choć ma przysądzone tylko 50 zł alimentów to ich nie płaci- bezkarnie ponieważ rodzice zastępczy nie podali go do komornika. Natomiast ja cały czas wysłuchuje o tym jak to mało pieniążków dostają na córkę i ze teraz nie dostaną już nic bo córka idzie do szkoły. Nie jest to biedna rodzina ,ich miesięczny dochód to ok 5000 zł a oprócz mojej córki mają na utrzymaniu tylko syna, nie będę się tu już rozpisywać na ten temat bo zajęło by to za dużo czasu. Porostu wg mnie prawo polskie jest niesprawiedliwe i krzywdzące. Cierpię ja cierpi moja córka bo łatwiej jest zabrać dziecko rodzicom i płacić rodzinnie zastępczej zamiast dać pieniądze matce żeby mogla otrzymać własną córkę, w moim przypadku właśnie tak było. Mieszkałam u mojego ojca który mi i mojej córce robił z domu piekło, nikt mi nie chciał pomoc- opieka się za przeproszeniem wypiela urząd miasta tez (a chodziło tylko o mieszkanie socjalne albo umieszczenie mnie w domu samotnej matki i dziecka) bo łatwej jest zabrać dziecko od matki która nie zrobiła nic prócz tego ze nie stać jej na wyprowadzenie się z domu i płacić komuś za to ze je wychowuje.... teraz mam bardzo wiele problemów żeby zabrać córkę ale znowu nikt nie chce mi pomoc nawet w napisaniu wniosku a na zatrudnienie prawnika porostu mnie nie stać. Zauważcie ile jest stron internetowych poświęconych rodzinom zastępczym gdzie można pobrać za darmo wniosek a nigdzie nie ma konkretnych wiadomości jak odzyskać dziecko z takiej rodziny. Chciała bym odzyskać córeczkę bo jest dla mnie całym światem. Wiem ze istnieją rodziny zastępcze które kierują się sercem i chęcią niesienia pomocy innym ale w tym przypadku akurat tak nie jest. Dlatego zawsze będę powtarzać ze lepiej jak rodziną zastępczą są obcy ludzie, którzy nie patrzą na korzyści. Pozdrawiam.

Autor: Aleksandra  07.04.2010 zgłoś

dodaję ze moja córka nie była "zniszczonym" dzieckiem i rodzina zastępcza się nie musiała męczyć ani nad nią pracować- jak każde dziecko (czy po przejściach czy tez nie) ma swoje gorsze dni ale takie jest prawo dzieci.

Autor: Ania  08.04.2010 zgłoś

do aleksandry.moja historia jest bardzo podobna do twojej.

Autor:  08.04.2010 zgłoś

Opisze ją w skrocie bo tak to bym mogła pisac pare dni.10 miesiecy temu moje dzieci zostaly umieszczone w rodz zastepczej.corka 8 lat u babci a synek 4 lata u rodzicow chrzestnych.Przed zapadnieciem rozstrzygającego wyroku dzieci byly w tych rodzinach około póltorej roku,brak mi słow na to co teraz sie dzieje...A zostaly tam umieszczone tylko dlatego ze mialam chwilowe problemy mieszkaniowe.Przez półtorej roku trwania tego wszystkiego byłam sprawdzana od A do Z przez pracownikow socjalnych,pań z MOPS-U itd,szukali przyczyn czemu wyrazilam zgode na umieszczenie dzieci w rodzinie zastepczej gdyz fakt ze tylko nie mialam chwilowo gdzie sie z nimi podziac nie był dla nich dosc przekonujący.Przejde do chwili obecnej,otorz moja sytuacja znacznie sie poprawila ale kogo to obchodzi?D la ludzi z wyzszych sfer takich jak chrzestni ktorzy sa rodziną zastepcza dla mojego synka ja jestem nikim i udowadniaja mi to przy kazdej okazji.Wierzcie mi lub nie ale zeby cofnac czas oddała bym wszystko!Ból jaki w sobie nosze jest wrecz nie do opisania,tylko wiara w to ze odzyskam pełnie praw( mam tylko ograniczone)do moich dzieci daje mi sile aby rano wstac i funkcjonowac normalnie.Mam utrudniane celowo wizyty z synkiem,co do córki to z mama jeszcze w miare moge sie dogadac i nie utrudnia mi wizyt z nia,jak rowniez pozwala zabierac do siebie na weekendy.A co do synka to wiem ze nie jest mu tam dobrze,mimo ze ma 4 lata jest bardzo madrym chłopcem,ostatnio miałam ich dwoje na czas świat,było super,gorzej jak musiały wracac z powrotem.

Autor:  08.04.2010 zgłoś

Ciezko mi o tym pisac,synek nie chcial tam wracac wymyslając ze boli go brzuch,co ja wtedy czułam?Serce pękło mi na drobne kawałki,nie poraz pierwszy zreszta.Nie pisze tego zeby ktos mi tu wspołczuł,nie oczekuje tego,nie osadzajcie jednak matek takich jak ja bo nie wiecie co one czuja jak nie moga tulic swoich dzieci przed snem.Łatwo jest odebrac dziecko ale trudno jest je odzyskac...czuje sie napietnowana ze strony ludzi ktorzy pobierznie znaja moja sytuację ale mam to gdzieś bo nikt nie zabroni mi ich kochac.Będę walczyc o nie dopóki moje serce bedzie bic,nie poddam sie nigdy i tobie Aleksandro radze zrobic to samo,walcz o swoją córke i nigdy nie pozwol sie osądzac ludziom ktorzy nie wiedzą co czujesz,patrz dumnie przed siebie i prosto w oczy ludziom ktorzy chca cię zgnębic psychicznie.M usisz byc dumna-wkońcu masz córkę.aneczka79.79@tlen.pl to mój mejl,czekam na kontakt od osob w podobnej sytuacji, ANIA.PS.MÓJ ANIOŁ STRÓŻ CZUWA NADEMNĄ:)

Autor: autor  09.04.2010 zgłoś

Dzieci nie są zabierane od rodziców bez powodu! Chwilowe problemy??? Musiało być na prawdę źle skoro tak się stało i nie piszcie, że jesteście takimi wspaniałymi matkami. Kiedy dziecku było źle to serca Wam nie pękały??? Najbardziej z tego wszystkiego cierpią dzieci, w ich głowach tworzy się myśl, że były niechciane przez rodziców. Potem trafiają do rodzin zastępczych i nie oszukujmy się taki dom nawet najlepszy nigdy nie będzie ich prawdziwym domem, a obcy ludzie nigdy nie będą ich rodzicami(dlatego też są takie problemy w rodzinach zastępczych)zawsze będą tęsknić(nawet za matką alkoholiczką). Jednak żal do matki pozostanie w nich do końca życia choćby nie wiem jak się zmieniło. Takie dziecko zawsze będzie bało się porzucenia. Więc jeżeli uda Wam się odzyskać dzieci(czego wbrew pozorom życzę Wam i Waszym dzieciom z całego serca), to musicie wiedzieć, że nie będzie łatwo i "chwilowe problemy" rozwiązujcie na bieżąco. Dziecko jest najważniejsze nie Wy!

Autor: autor  09.04.2010 zgłoś

I jeszcze jedno. Zróbcie sobie rachunek sumienia i zastanówcie się co teraz działoby się z Waszymi dziećmi, gdyby nie trafiły do Tych "złych ludzi". Trzymam kciuki za to, aby się udało i życzę większego poczucia odpowiedzialności.

Autor:  09.04.2010 zgłoś

Dziwie sie ze ktos wydaje opinie tak naprawde nie znając sprawy od tzw podszewki.Drogi autorze!Zyjesz iles tam lat na świecie i nie wiesz CHYBA JAKIE JEST ZYCIE,JAK POTRAFI BYC OKRUTNE.Nie zarzucaj wszystkim braku odpowiedzialnosci i nie nazywaj kazdej kobiety złą matką,łatwo ci napisać regułke o umoralnianiu i co dalej?

Autor: autor  17.04.2010 zgłoś

Tak się składa, że często spotykam się z takimi sytuacjami i jeszcze nie zdarzyło się aby dziecko było odebrane rodzinie z byle powodu. Zamiast się wybielać przyznajcie się do błędu i spróbujcie go naprawić. A tak swoją drogą to chylę czoła osobom, które podejmują się wychowania tak trudnych dzieci i nie potępiam ich gdy rezygnują, jest to ciężka praca, wymagająca wielu wyrzeczeń i poświęceń, naoglądałem się już trochę.

Autor: autor  17.04.2010 zgłoś

Szanuję Was jednak za to, że walczycie, nie tak jak większość"matek", które uważają, że pozbyły się kłopotu wolących wygodne życie bez dzieci(takich jest wiele, wierzcie mi). Jeżeli Was uraziłem, to przepraszam.

Autor: danuta  06.05.2010 zgłoś

Przeczytalam co sie pisze w sprawie doplat do rodzin zastepczych , ja jestem rodzina zastepcza dla swojej wnuczki (spokrewniona)i jedna z czytelniczek pisze ze babcie nie powinny dostawac zasilko MPRZ bo maja moralny obowiazek ale moralnoscia dziecka sie nie wyzywi .Moja wnuczka ma 16lat jest ze mna od zawsze bo mieszka od urodzenia moj syn a jej ojciec nie zyje matka poszla za konkubentem zostawiajac ja z dnia na dzien kiedy Patycja konczyla szkole podstawowa.Dostaje z pomocy 386zl na czesciowe pokrycie jej utrzymania moja emerytura to 850zl moj maz ma emeryture 1300 po ojcu ma 580 zl .Samym wyzywieniem nie mozna ksztalcic dziecka trzeba jej dac lepszy start do zycia oplacic kurs angielskiego uwielbia tanczyc chce zostac choreografem wiec kursy taneczne i czy z tych naszych zarobkow po oplaceniu swiaqdczen (mieszkanie prad gaz) no i ubranie dziadkowie moga bez wsparcia pomocy dac to czego potrzeba do dobrej edukacji dotego korepetycje. Dziwie sie ze czytelniczki nie biora tego pod uwage tylko zaslepia ich pomoc z MOPRZ

Autor: Danuta  06.05.2010 zgłoś

Chce jeszcze dodac ze bardzo czesto dziadkami osoby w wieku tak jak my maz ma 76 ja 69 nalezalby sie nam spokoj wieku ale z poczucia milosci do wnukuw nie wyobrazamy sobie aby nasze pociechy byly u innych rodzin. Wiec nie obrazajcie nas ze dostajemy troszke zapomogi aby moc dac dobre wyksztalcenie naszym wnukom z pomoca panstwa bo to sie zwroci z nawiazka

Autor: jolek  17.05.2010 zgłoś

Nauczyłam się będąc rodzina zastepczą przez 6 lat(rezygnuje)aby nikogo nie osądzać ,byc pokornym i nigdy nie mówić nigdy...Nie życzę tego co przeszlismy nikomu

Autor: frec  12.06.2010 zgłoś

Ostatnio oglądałam ekspres reporterów i nie mogę uwierzyć w to co się dzieje. Czy ktoś w końcu odważy się zrobić reportaż, jak to wygląda naprawdę???Cały czas oczernia się rodziny zastępcze. Wszyscy biją, głodzą, karzą z byle co. Czy w końcu ktoś się ocknie i zorientuje, że te dzieci po prostu kłamią!!!!!!!!!!!!!!!!!Czy ktoś w końcu zrobi reportaż o zaburzeniach jakie mają te dzieci. Biorą dzieci niedobrze, oddają bo nie dają rady, też nie dobrze. Może lepiej zlikwidować wszystkie rodziny zastępcze i byłby spokój. Te biedne, głodne, brudne dzieci miałyby lepiej i ich opiekunowie mogliby spokojnie podleczyć swoje zdrowie psychiczne po horrorze jaki funduje się im od lat.

Autor: jolek  20.06.2010 zgłoś

frec wreszcie napisałeś to co sama chciałam napisać.Nikomu nie życze piekiełka w domu jakie potrafią zafundować takie dzieci

Autor: jolek  20.06.2010 zgłoś

drugie piekiełko kiedy dzieciak już u nas nie jest -fundują nam teraz ludzie ...ludzie którzy nie mają pojęcia co przeżyli domownicy i nigdy nie mieli przyjemności wychowywać trudnych dzieci Ludzie nie oceniajcie .......!!!!!!!!!!!!!!!! !ludzi którzy stracili zdrowie aby ratować czyjeś dzieci i im się to nie udało

Autor:  20.06.2010 zgłoś

FREC!!!!! DZIĘKI ZA MĄDRY KOMENTARZ TE DZIECI TO MISTRZOWIE AKTORSTWA (przepraszam wyjątki)

Autor: Kinga  01.07.2010 zgłoś

Do Ani znam przypadek rodziców ,którzy walczą o córkę pięć lat ,widzenia na papierku bo rodzina niespokrewniona bez kwalifikacji uchyla się od wydawania dziecka jest wiele nieprawidłowości i urzędy jak i sąd tego nie dostrzegają

Autor: Kinga  01.07.2010 zgłoś

cd.Aniu zaproś kuratora kiedy nadchodzi dzień oddania dzieci niech opisze zachowanie dzieci i przedstawi w sądzie w końcu to dobro dzieci jest najważniejsze,rodziny zastępcze nie idą do więzienia jak nie wydają dzieci rodzicom biologicznym,dlaczego rodzice biologiczni mają być za to surowo karani. Pamiętaj każdy dzień kolejny przebywania w rodzinie zastępczej dzieci jest wzmocnieniem więzi z tymi ludzmi nie licz na natchnienie urzędów ,jeżeli sytuacja twoja jest stabilna walcz i nie zwlekaj,wyobrażam sobie co czują matki i rodzice gdzie zostały zabrane dzieci bezpodstawnie nikt z urzędów nie przyzna się do tego ,będzie to trwało wieki.POWODZENIA

Autor: ŁYSOL  24.07.2010 zgłoś

Zgadzam się z ZIBI pedrylem condomem z poddębic. ZOMOwiec.

Autor: ZOMOwiec  24.07.2010 zgłoś

Moja stara uciekla do holandii za komuny z holendrem. I tam jest do dziś. Mnie wyleli z ZOMO bo piłem. Ja piłem bo ona dawała. Zibi zomowiec z Poddębic.

Autor: wioletta:(((  30.07.2010 zgłoś

ja mam 16 lat jestem z rodziny zastepczej chce sie wyprowadzic do chlopaka... czy mam takie prawo??? chce wiedziec bo bardzo mi na tym zalerzy bardzo go kocham i chce z nim mieszkac nie wiem co mam z tym robic prosze o pozytywny komentarz i pomoc mi w tej sprawie...

Autor: edyta  15.08.2010 zgłoś

zgadzam sie z tym co napisał Jolek, jestem rodzina zastepcza dla 12 letniej dziewczynki, zmieniła nasze życie rodzinne w koszmar, posądziła nas o znęcanie sie nad nią o głodzenie i wykorzystywanie w pracach domowych, opowiadała te straszne rzeczy swoim koleżanką, które opowiadały to swoim mamusią a one nas posądziły o te strasze rzeczy piszac do Sądu, nie mozemy zrozumiec dlaczego dziecko które siedziało z nami przy kolacji, jeżdziło z nami na narty, rowery i konie tak potrafiło nas oszukac............. ktos kto nie doświadczył tego nie zrozumie błagam nie oceniajcie nikogo nie znając sytuacji są też takie dzieci to fakt..... pozdrawiam wszystkich , jeżeli ktoś potrzebuje pomocy to chetnie podam mój tel

Autor: dorka  30.08.2010 zgłoś

jestem w rodzinie zastępczej na początku było super ale teraz nie jest czuję i myślę jak bym się od nich odsuwała nie wierzcie w to co zapewniają na początku

Autor: zaniepokojona  02.09.2010 zgłoś

Od 10 lat jesteśmy rodziną zastępczą dla 2 moich kuzynów (jestem ich zastępczą siostrą). Chłopcy mają teraz 16 i 19 lat. do roku 2007 było całkiem w porządku chociaż młodszy już od dawna miał problemy z nauką mimo zachęt typu perkusja itd. brak ambicji. W 2007 roku Mój ojciec umarł i wszystko zostało na głowie mamy to jest nasza 5 i 2 kuzynów. Mama musiała pójść do pracy żeby żyło się choć trochę lepiej. Młodszy Kuzyn od śmierci Mojego Taty zaczą robić się nie do wytrzymania uwagi w szkole palenie picie a nawet coś mocniejszego (nie ma mowy o braku opieki ze strony mojej matki która co 2 tyg chodziła do szkoły a prawie codziennie dostawała telefony że dziecka nie ma w szkole lub że coś zrobiło) na początku mama stosowała kary w stylu zakaz komputera itd lecz nie pomagały. Pozostały długie rozmowy z których Kuzyn i tak nic nie wynosił. Starszy kuzyn wyszedł w miare na ludzi chociaż też ma swoje humorki ale to jak każdy z nas. Mama nabawiła się nerwicy przez młodszego. niedawno usłyszeliśmy że w wieku 18 lat nie będzie musiał słuchać gadań pieprdol**ych kur* (na temat tego że nie ma sensu pić palić że tym nic nie rozwiąże) i się wyprowadzi pokazując środkowy palec. Mając tylko matkę bo tylko ona nam została nie chcę jej stracić przez kuzyna. Jak przekonać mamę że rezygnacja w tym wypadku nie jest złym wyjściem...Pomocy

Autor: OLA  06.09.2010 zgłoś

Dlaczego tak jest ,każdy broni swoich interesów.Co mają zrobić rodzice,którzy posiadają widzenia z dzieckiem na papierku ,a rodzina zastępcza unika,nie ma ich w domu ,dziecko nie chce iść z rodzicami,jak była policja i kurator to sąd twierdzi ,że to też nie jest zbyt przyjemne dla dziecka w chwili obecnej przez rok matka nie widzi dziecka bo nie chce wzywać policji i kuratora bo będzie odebrane to nie korzystnie,co mają zrobić ci rodzice aby zauważył ktoś wszelkie starania,dlaczego rodzina zastępcza pisemnie w przedszkolu składa pismo ,że zabrania widywania się rodzicom z dzieckiem ,gdzie i kiedy i co mają zrobić..........

Autor: edyta  09.09.2010 zgłoś

droga Olu, tak jak wspomniała wczesniej jestem rodzina zastepczą dla 12 letniej dziewczynki, bardzo chciałabym aby jej matka chciała sie z nią spotkac ale ona nie chce, wiem jednak, że rodzice którzy mają odebrane prawa rodzicielskie moga spotykac sie tylko z dziemi za zgodą rodziców zastepczych, rodzice biologiczni zawsze moga starac sie aby odzyzkac dzieci to nie jet trudne......zaczełabym od zorganizowania spotkania w PCPR w miejscu zamieszkania dzieci poracownicy PCPR musza pomagac to jest ich rola powodzenia i czekam na Wasze inne opinie mam propozycje rodziny zastępcze które potrzebuja wsparcia i pomocy prawnej moglibysmy nawiązac współprace i sobie pomagac oraz sie wspierac pozdrawiam i czekam na Wasze propozycje

Autor: ola  12.09.2010 zgłoś

Droga pani Edytko, a co zrobić jeżeli PCPR jest wrogiem rodziny biologicznej ,tylko i wyłącznie wspomagają rodzinę zastępczą pomimo,że ta rodzina utrudnia kontakty dziecka z rodzicami,czy już weszła ta ustawa kary grzywny za utrudnianie kontaktów bardzo proszę odpowiedz.

Autor:  15.09.2010 zgłoś

Prowadzenie rodziny zastępczej, to bardzo ciężka praca dla twardzieli. Nie dość, że dzieci tam trafiające to "aniołki", które potrafią rozchrzanić nawet najlepszą rodzinę, to jeszcze te "psie pieniądze", jakie dostaje się na utrzymanie dzieci(nie adekwatne do ich potrzeb). Proszę zauważyć, że dzieci, które wychowują lub wychowywały się w rodzinach zastępczych są w większości niezadowolone(np. Michał Wiśniewski, był chyba w czterech rodzinach i każda była zła). Trochę to dziwne, bo rodziny zastępcze zakładają z reguły odpowiedzialni ludzie mający w sobie dużo empatii, ich decyzja jest świadoma i przemyślana. Problem tkwi niestety w większości w dzieciach, które nie potrafią kochać i nie dają się kochać. Więc ile można wytrzymać mając w domu dziecko, które tak naprawdę cię nienawidzi i robi wszystko, by uprzykrzyć Ci życie. Inną sprawą są jeszcze problemy z rodzinami biologicznymi, które zrobią wszystko, by oczernić rodziny zastępcze. Nie wiem z jakiego powodu(zazdrości???). Nikt nie napisze, ani nie zrobi programu na temat rodziców zastępczych, których dzieci wykończyły psychicznie i przez lata nie mogą się pozbierać. Każdy tylko użala się nad dziećmi, jakie to dla nich nieszczęście, kiedy rozpada się rodzina zastępcza. Tak na prawdę, to żadna dla nich trauma, im tak naprawdę jest obojętne gdzie mieszkają, ważne są tylko korzyści jakie można uzyskać. Przykre jest to, jednak taka jest prawda, dzieci opuszczone przez rodziców biologicznych, nigdy do nikogo się nie przywiążą(nie dotyczy to tylko całkiem małych dzieci). Najgorsze jednak jest to, że tak naprawdę nigdy nie wierzy się rodzicom zastępczym, wszyscy uważają, że to co mówią dzieci jest prawdą, a że dzieciaczki są bardzo dobrymi mówcami i manipulatorami, to niestety nikt nie wie. A propos reportażu w Ekspresie Reporterów, to moim zdaniem, służył on do wyrównania jakiś porachunków między dyrektorem, a rodzicami zastępczymi, lub do wylansowania się w jakimś celu...

Autor: IGA  16.09.2010 zgłoś

Dlaczego akurat ,,Michał Wiśniewski,,najwidoczniej nie miał takiej wspaniałej rodziny zastępczej ,która by go zrozumiała i nie wszystko zwalajcie na te dzieci bo przecież wychowując swoje nie wiecie co z nich wyrośnie ,najlepsza metoda to wspierać rodziny a nie zabierać dzieci i rozdawać jak zwierzątka po schroniskach itp.

Autor: gyda  20.09.2010 zgłoś

Adopcja i tylko adopcja i to bardzo małych dzieci. Większe niech pozostaną z rodzicami, którym powinno dać się wsparcie, lub powinny trafiać do większych placówek, by rodzice mogli je odwiedzać i zabierać do domu. Instytucja rodziny zastępczej powinna być zlikwidowana. Dzieci powyżej 3 roku życia nigdy nie zapomną o rodzinie, zawsze będą tęskniły, a rodzice zastępczy, będą dla nich tylko żywicielami i choćby nie wiem jak się starali. Dlatego właśnie te wszystkie problemy. Rozumiem tych wszystkich zgorzkniałych rodziców zastępczych, bo ich rodzina nie jest prawdziwą rodziną i nigdy nie będzie, a ich dom traktowany jest tylko jako miejsce do spania i jedzenia. Ale rozumiem też dzieci, które mimo, że mają wszystko, to i tak rodzice zastępczy nigdy nie zastąpią im prawdziwych rodziców, nawet najgorszych. Właśnie stąd te konflikty

Autor:  27.09.2010 zgłoś

Wytłumaczcie mi proszę jak można pokochać od razu kilkoro obcych dzieci, zwłaszcza starszych(bo przecież takie najczęściej trafiają do rodzin zastępczych). Uważam, że jest to niemożliwe.

Autor: IGA  02.10.2010 zgłoś

Wielki szacunek dla ,,gyda,,cała wypowiedz z sensem i myślą o dzieciach bo tak naprawdę jest tylko szkoda,że taka mała ilość osób ma takie zdanie na ten temat.Pozdrawiam wszystkich zaaaaaaaa.

Autor: gyda  06.10.2010 zgłoś

Nadmienię, że byłam rodziną zastępczą dla rodzeństwa, które wróciło do swojej rodziny. Sama o to się starałam, bo sytuacja z dnia na dzień stawała się coraz gorsza. Dzieci są szczęśliwe(mamy kontakt), rodzice również i my też. Jedno wiem na pewno, już nigdy nie zdecyduję się na wzięcie następnych dzieci, a już na pewno nie takich, które mają własną rodzinę i są w wieku powyżej 5 lat. Muszę Wam również napisać szczerze, że gdyby to wszystko dłużej trwało nie wiem jakby się skończyło. Co do kochania, to niestety muszę zgodzić się z poprzedniczką. To nie jest prawdziwa miłość macierzyńska, raczej przywiązanie. Gdybym wówczas na szali postawiła mojego syna i któreś z dzieci zastępczych, to oczywiście wygrałoby moje dziecko, bezapelacyjnie. Takie odczucia ma większość rodziców zastępczych, jednak nikt się do tego nie przyznaje.

Autor: myszka  17.10.2010 zgłoś

Jestem w tej samej sytuacji tylko że mi wdzieli dziecko gdy miałam 17 lat bez mojego pozwolenia . powiem tak przyszła kuratorka z sądu spytała się tylko czy moja mama może być opiekunem dziecka powiedziałam tak ale nie na rodzinie zastępczą .Oczywiście sprawa się bez zemnie odbyła stwierdzili że wogulę nie jestem tam po czebna bardzo mnie to zabolało po prostu zrobili to wszytko za moimi plecami . Przyszedł mi tylko wyrok sodu informowanym że dziecko zostało umieszczone u mojej matki a ja nie mam prawa niedługo będę kończyć 18 lat i ma być ponownie sprawa jestem teraz ciekawa czy mnie wedzwią ale mi się wydaje że tak bo alimęty będą chcieli mi do solić ładnie aż się boje tej sprawy sędzina od początku mnie nie lubi wiem to od dawna jak też komuś zabrali bezprawnie dziecko proszę o kątakt e- mail myszka20@buziaczek.pl tlen myszk123.90@tlen.pl

Autor:  17.10.2010 zgłoś

podaje jeszcze raz tlen myszka123.90@tlen.pl

Autor:  26.10.2010 zgłoś

Jak najbardziej się z Tobą zgadzam blondyno. Ze strony instytucji rodziny zastępcze nie mają żadnej pomocy. Jeżeli opiekunowie pojawiają się z jakimiś problemami, to dla osób tam pracujących jest to jednoznaczne z tym, że sobie nie radzą, nikt nie potrafi im pomóc. Pokuszę się na stwierdzenie, że tak na prawdę dla pracowników tych instytucji nie liczą się ludzie, tylko cyferki, statystyki itp. Swojego czasu szukałam dla dziecka odpowiedniego psychologa dziecięcego, a że byłam na początku swojej drogi związanej z rodzicielstwem zastępczym, pierwsze kroki skierowałam do pcpru. Pomocy nie uzyskałam żadnej, dano mi nawet do zrozumienia"wzieliście dziecko, to sobie radźcie". Myszko zrzekasz się dziecka i nic Ci nie dosolą(nie wiem skąd wzięły się w tobie takie absurdy o tych alimentach). Swoją drogą to zastanów się, czy tak naprawdę chcesz i dasz radę opiekować się dzieckiem, czy w gruncie rzeczy chodzi o pieniądze.

Autor: mariusz  06.12.2010 zgłoś

Witam mój syn jest w rodzinie zastępczej,niedługo będzie miał roczek.zabrali jego dlatego że mieszkaliśmy osobno jakiś czas i się stało,jaki tego powód był niewiem do końca.

Autor: mariusz  06.12.2010 zgłoś

chcieli byśmy jego odzyskać to już trwa przeszło trzy miesiące,to trochę długa historia,dziewczyna moja była niepełnoletnia,obecnie skończyła 18,przed tym nie miała pełnych praw do dziecka,a ja z kolei nie mogłem być prawnym ojcem dziecka.Czy teraz powinno się to zmienić?

Autor: mariusz  06.12.2010 zgłoś

widze że nie tylko my takie problemy mamy niestety.i trzeba z nimi jakoś życ

Autor: mariusz  06.12.2010 zgłoś

najgorsze jest to ze od nikogo nie ma pomocy nawet od rodziny jesteśmy tylko na siebie skazani.

Autor:  13.12.2010 zgłoś

Rodziny zastępcze na pewno nie mają łatwo. Dzieci na zewnątrz miłe, grzeczne, cichutkie, takie cukiereczki. Niestety zachowują się tak tylko w obecności obcych. Mam sąsiadów, którzy zajmują się takimi dziećmi i wiem co piszę. W obecności innych aniołeczki, a domu szkoda gadać... Z naszej klatki zniknął rower i okazało się, że to córka zastępcza sąsiadów go ukradła. Nikt się po niej tego nie spodziewał, bo taka milutka, ułożona...

Autor: Graża  08.01.2011 zgłoś

Czytam komentarze i aż unosi mnie na krześle, sama jestem od 7 lat rodziną zastępczą dla 13 letniej dziewczynki. Biologiczna matka zajmowała się nią tylko pół roku od 4 roku życia, wcześniej Kamilka była u babci wychowującej wszystkie swoje wnuki - również niewydolnej wychowawczo byłej wychowanki domu dziecka teoria o powielaniu schematów tu wyjątkowo się sprawdza. Ojciec Kamilki nieznany, matka pozbawiona władzy rodzicielskiej a Kamilka za "duża" na adopcję. Rok nabierała zaufania nieustannie upewniając się że tu zostanie. przed pójściem do szkoły funkcjonowała dobrze. Szkoła dopiero "dała popalić" nauczyciele wiedzieli o sytuacji dziecka a jednak na lekcji historii kiedy dzieci mają wykonać drzewo genealogiczne pani się popisała... siłą rzeczy niektóre gałęzie drzewa były nieopisane i przy całej klasie pani powiedziała "to musisz się dowiedzieć" - nieznajomość prawa nie zwalnia od odpowiedzialności ja nie mogę o takie rzeczy się dowiadywać w urzędach, takie zapytanie może wystosować pełnoletnie dziecko. Ten incydent zburzył podstawy zaufania - ja mówiłam że nie można się dowiedzieć a pani w szkole że można.... Koledzy kpiący - nie masz taty, byłaś w domu dziecka - mimo że to niezgodne z prawdą. Do całości jeszcze brak samoakceptacji - jestem do niczego moja mama mnie zostawiła. Zaczęły się kłopoty... mój upór doprowadził że postawiono wreszcie diagnozę - ADHD z deficytami uwagi, FAS-u / alkoholowego zespołu płodowego ze względu na brak informacji o matce nie zdiagnozowano co nie znaczy że pewnych elementów nie ma... Złe zachowania, kradzieże, papierosy, złe towarzystwo to wszystko był krzyk o akceptację. Kąśliwa uwaga kolegi sprawiła że 12 letnia Kamilka wpadła w anorexię rozpoczęła się długotrwała walka, było leczenie szpitalne teraz psycho i socjoterapia. I niech mi ktoś powie że to wszystko byłoby zauważone w domu dziecka. Teraz uczy się lepiej snuje plany na przyszłość, zachowanie uległo poprawie, ale to ja krzyczałam o pomoc stukając do pedagoga i psychologa szkolnego /nawiasem mówiąc te stanowiska należałoby zlikwidować bo pomocy od nich żadnej/ piszecie tu dużo o pieniądzach nie mam pojęcia skąd suma wymieniana kilkakrotnie 1500 złotych na dziecko Rodziny zastępcze niespokrewnione otrzymują na dziecko do 7 roku życia 80% kwoty 1600 złotych a po ukończeniu 7 roku życia / czytaj od następnego dnia po urodzinach/ 60% tej kwoty + 10% dla rodzin niespokrewnionych / nie wiem czy potrzeby dziecka gwałtownie ulegają zmniejszeniu? Nie ma rozwiązań systemowych wspierających rodziny zastępcze, dostępu do specjalistów czy pomocy psychologicznej dla rodziców zastępczych u których często występuje syndrom wypalenia. To praca 24 godziny na dobę 365 dni w roku, praca bez wynagrodzenia bo to otrzymują tylko rodziny specjalistyczne lub zawodowe a ta kwota o której tyle tu piszecie stanowi "częściowe" pokrycie kosztów pobytu dziecka w rodzinie zastępczej i kosztuje Państwo mniej niż utrzymanie dziecka w Domu dziecka i jest bardziej efektywna, dzieciom udaje się nawiązywać więzi dlatego błędem jest umieszczanie dzieci na rok czy dwa w rodzinie zastępczej, takie dzieci będą miały poczucie tymczasowości a nie stałości uczuć, nie da się wychowywać dziecka nie kochając go tylko wówczas można pozytywnie oddziaływać na jego zachowania.Cieszy mnie każda dobra ocena zdobyta przez "moje"dziecko każdy jej uśmiech, każdy dzień walki o siebie i mam nadzieję że poradzi sobie w przyszłości i zawsze może na mnie liczyć... Przypadki rozwiązywania rodzin zastępczych wynikają albo z braku wsparcia albo z nierozpoznanych do końca kandydatów. Ale ludzie są różni nie wszyscy nadają się do pracy z dziećmi.... Państwo nie wspiera rodzin zastępczych a my rodzice zastępczy jesteśmy zajęci naszymi dziećmi i nie wystarcza nam sił aby krzyczeć w ich obronie i interesie. Ustawa o pieczy zastępczej leży w sejmie i Bóg jeden raczy wiedzieć kiedy i czy w ogóle wejdzie w życie w końcu rodzice zastępczy jakoś te dzieci karmią, ubierają, wychowują głowiąc się jak wydać te ogromne kwoty. Nie mam pojęcia jak żyją z tych pieniędzy te rodziny, które nie pracują zawodowo. Ja muszę pracować więcej niż na etacie całe szczęście że jadąc do internatu na dyżury weekendowe mogę zabrać córkę ze sobą, pracuję w szkole i mogę być w domu kiedy córka wraca ze szkoły,kiedyś pracowałam w prywatnej klinice i zarabiałam więcej ale chcąc wychowywać dziecko musiałam podjąć decyzję o zmianie pracy na mniej płatną - ale cieszą mnie efekty tej pracy już widoczne. Proszę piszcie o problemach z jakimi się spotykacie o trudnościach w kontaktach z rodzinami biologicznymi o postawie szkoły, o trudnościach szkolnych i nierozpoznanych problemach, zdrowotnych dzieci. Piszę pracę o problemach rodzin zastępczych i wszystkie wasze uwagi będą dla mnie cennym źródłem informacji, służę również pomocą i radą pozdrawiam wszystkich Grażyna

Autor: krysia  18.01.2011 zgłoś

Pracowałam kilka lat w PCPR-ze jako księgowa i z jendym muszę się zgodzić. Pieniądze wypłacane jako częściowe pokrycie kosztów utrzymania dziecka w rodzinie zastępczej stanowią iloczyn procentowy i podstawę podaną w ustawie o pomocy społecznej. Dla dzieci w wieku do 7 lat 80%, powyżej 7 lat 60% podstawy, która wynosi około 1600,00 zł. Czyli im dziecko strasze tym pomoc finansowa mniejsza. Przeczytałam wiele głosów, że ludzie "biorą" dzieci dla pieniędzy. Pewnie prawda leży pośrodku, ale ..... sama zastanawiała się nad utworzeniem rodziny zastępczej i do dnia dzisiejszego nie podjęłam tego wyzwania. Dlaczego? Pieniądze jak niektórzy uważają duże, można zarobić. Moim zdaniem cały system rodzin zastępczych jest chory. Co to znaczy utworzć rodzinę zastępczą? Zaopiekować się biednym dzieckiem to szczytny cel, ale nie można tego zrobić na kilka chwil. Wiem jedno PCPR i MOPR nie są przygotowane do pomocy dzieciom z "przeszłością" często tragiczną, której w momencie odebrania dziecka nikt tak naprawdę nie zna. Nie istnieje żaden system współpracy, w całym moim powiecie nie ma ani jednego psychoterapeuty. Tak naprawdę rodzina zastępcza musi sobie radzić sama. Jeśli są to ludzie z siłą przebicia, stanowczy w działaniach mogą zrobić wiele dobrego, ale jeśli nie to mogą sobie nie poradzić. Nie wiem czy umiałabym aż tak się zaangażować. Pewnie nie i dlatego nie podjęłam działań.... Z drugiej strony. Niektórzy z was piszą, że znają ludzi, którzy zajmują się dziećmi w celach czysto zarobkowych .Dzieciom dzieje się krzywda której nikt nie widzi. Wiem, że to prawda. Wywiady środowiskowe umawiane na telefon to totalna pomyłka. Brak konktetnego systemu, który by monitorował i pomagał tam gdzie pomoc jest potrzebna stwarza takie, a nie inne sytuacje. Są ludzie i ludziska i oby tych ostatnich jak najmniej...Co lepsze DD czy RZ? napewno dobra RZ, ale tych jest chyba jeszcze bardzo, bardzo mało.

Autor: Nuta  26.01.2011 zgłoś

Ludzie co Wy piszecie??? Opluwanie się nawzajem do niczego dobrego nie prowadzi. Matki biologiczne zarzucają rodzicom zastępczym chęć zysku...rodzice zastępczy traktują biologiczne matki jak zwyrodniałe, pozbawione uczuć alkoholiczki. Przecież kazda historia jest inna i jeśli w grę wchodzi dobro dziecka nie może być mowy o generalizowaniu. Zdarzają się podli ludzi zarówno wśród rodzin zastepczych jak i rodzin biologicznych. Myślę, że tego typu fora powinny dostarczac rzetelnej wiedzy, a nie taniej sensacji, bo ktos kogos znał..widział...słyszał i jest afera. Przeraża mnie to co tu czytam. Nie jestem osobą naiwną, w mojej pracy stykałam się z dziećmi i nastolatkami z rodzin dysfunkcyjnych lub wielodzietnych. Wiem, że praca z dziećmi z tych rodzin nie jest łatwa. Zrozumiałam, że gdy dzieci są starsze bardzo trudno jest na nie pozytywnie wpłynąć, dlatego rozważam zostanie rodzicem zastępczym dla młodszych dzieci. Jednak to co tu czytam zniechęciłoby najwiekszego entuzjastę. Smutne to i odbierające nadzieję. Nie chodzi mi o to, że chciałabym czytać tylko różowe scenariusze ale chyba poza tą codzienną walką (wierzę, że trudną i wyczerpującą) są momenty gdy ciepło się robi na sercu patrząc na spokojny sen zaniedbanego kiedyś dziecka czy osiągając jakieś, nawet najmniejsze, zwyciestwa w jego wychowaniu. Zyczę wszystkim więcej wyrozumiałości i serdeczności w podejściu do ludzi.

Autor: danuta  05.02.2011 zgłoś

mam pytanie od kilku dni jestem rodziną zastępczą(spokrewnioną) dla swoich dwoje wnucząt jedno ma 8 latek a drugie 15 lat. córka (mama moich wnucząt) dostawała na dwoje dzieci 650 zł alimentów oraz około 180 zł rodzinnego- czy te pieniążki bedą mi również przysługiwac czy tylko te które będę dostawac za to ze zgodzilam się byc rodziną zastępczą.

Autor: hodowcy kaczek z okolic Olsztyna  08.02.2011 zgłoś

Obrońcy Rodzin Zastępczych twierdzą, że obrzuca się wszystkie przysłowiowym błotem i wrzuca do jednego worka. Wierzę, że są dobre i wspaniałe Rodziny Zastępcze. Naprawdę w to wierzę. Moim zdaniem poznałam BARDZO ZŁĄ rodzinę zastępczą. Może ktoś mnie z błędu wyprowadzi. Dla tych ludzi opieka nad dziećmi wydaje się być po prostu czystszym zajęciem niż hodowla kaczek. I na pewno bardziej opłacalnym, skoro za opiekę nad 4 dzieci otrzymują około 4.500zł ( za dziecko do 7 lat 80% od ok. 1600zł, to jest 1280zł x2 a za dziecko powyżej 7 lat 60% od podstawy ok. 1600zł, czyli 960złx2). Posłuchajcie mojej opowieści. Kilka miesięcy temu los zetknął mnie z dziećmi, które od ponad roku przebywają w zawodowej Rodzinie Zastępczej. Od początku byłam przekonana, że dzieciom tym powinno być lepiej w owej rodzinie niż u biologicznych rodziców, skoro biologiczna matka jest alkoholiczką, która traci pieniądze otrzymywane z MOPS a ojciec jest nieporadny i od alkoholu również nie stroni. Dzieci stosunkowo długo przebywały w patologicznej rodzinie, mimo że od lat zgłaszano problem odpowiednim instytucjom. Dzieci jest spora gromadka, najstarsze weszły z zatarg z prawem i w końcu i MOPS przejrzał na oczy i dzieci rodzicom biologicznym odebrano. Najmłodsze trafiły do zawodowej rodziny zastępczej. Rodzina wprost z obrazka, PCPR się nią na lewo i prawo chwali. Dlaczego więc dzieci wymiotują, kiedy tam jadą? Problem choroby lokomocyjnej nie występuje, kiedy ktoś inny je wozi ( na przykład pracownica Domu Dziecka ). Dlaczego dziecko, które wymiotuje jest straszone, że jeśli "zarzyga" ( cytat ) samochód, będzie wysadzone z samochodu i będzie za nim biegło? Dlaczego dziecko jest straszone, że wywiezie się je do lasu? Dlaczego jest jeszcze wiele tych dlaczego? Wiem, że jest mało rodzin zastępczych. Wiem, że te dzieci nie powinny być z rodzicami biologicznymi. W zakuluarowej rozmowie pewien urzędnik powiedział, że kiedy dowiedział się, że ci ludzie są rodziną zastępczą, oniemiał. Bo znał ich lata jako sąsiadów i to bardzo źli ludzie. Może rzeczywiście kontrola PCPR jest niewłaściwa i nie bez powodu ktoś wspominał powyżej, że na kontrole pracownicy umawiają się telefonicznie i taka zła rodzina zastępcza potem to wykorzystuje. Może trzeba tych hodowców kaczek skontrolować bez zapowiedzi. Może warto posłuchać dzieci.

Autor: renka  17.02.2011 zgłoś

witam czytam, czytam i cieszę się, że teraz mogę odbierać te komentarze tylko jako obserwator. bez względu na to jak bardzo krytykuje się rodziny zastępcze, które oddały dziecko- ja to zrobiłam i jestem szczęśliwa. jedno wiem na pewno żadna krytyka mojej osoby czy też decyzji nie jest w stanie przebić uczucia ulgi, jaką odczułam odkąd rozstaliśmy się z naszą podopieczną. I chociaż nadal docierają do mnie echa komentarzy to wiem jedno- uwolniłam naszą rodzinę od wielkiego stresu. Poniosłam porażkę jako społecznik, opiekun, człowiek. Wyniosłam życiowe doświadczenia, nie wierzę już w spoty reklamowe typu przygarnij sierotkę, nie wzoruje się na serialu "rodzina zastępcza" i nie ufam ślepo pracownikom socjalnym.Jednymi z ważniejszych wniosków do których doszłam na końcu tamtej drogi było to iż niepotrzebnie słuchałam dobrych rad mądrych ludzi przez ostatnie półtora roku.powinnam od początku bardziej wierzyć moim osobistym doświadczeniom i intuicji. moje spostrzeżenia są takie: swiat się nie zawalił bo oddałam dziecko, wprost przeciwnie, my odżylismy i ona też.Dla niej to nowe możliwości i horyzonty.Przecież na początku kazda historia jest taka piękna... martwi mnie jedno- może zbyt łatwo pokazujemy tym dzieciakom furtkę -jak nie ta rodzina to inna- rodzin jest wiele i w każdej można próbować

Autor: renka  17.02.2011 zgłoś

hodowco kaczek... czasami to bycie rodzicem zastępczym czyni z nas "złych ludzi" w moim przypadku tak było i głównie dlatego zrezygnowałam

Autor:  23.02.2011 zgłoś

renka w 100 procentach Cię popieram. Czasem lepiej się w porę rozstać.

Autor: hodowcy kaczek z okolic Olsztyna  23.02.2011 zgłoś

Proszę czytać ze zrozumieniem. Hodowcy kaczek z okolic Olsztyna, to właśnie ta zła rodzina zastępcza i nie twierdzę, że wszyscy są tacy. Twierdzę jednak, że system przyzwala, aby większość była właśnie taka. Zdaję sobie sprawę, że mogłaś mieć tragiczne doświadczenia i że zostałaś sama z problemami. Mnie samej wydaje się, że PCPR i MOPS wolą takich cwaniaków jak ci przeze mnie opisywani i nieudolność kontroli urzędników sprzyja patologii. Mam wrażenie, że nie ma się co oszukiwać. Rodziny zastępcze się nie sprawdzają w naszym społeczeństwie. Może dlatego, że urzędnicy są nieudolni i niekompetentni, może dlatego, że większość rodzin chce zarobić. Rozwiązaniem w naszej sytuacji są domy dziecka, ale takie, gdzie jest duża liczba wychowawców, praktycznie 1 wychowawca na maksymalnie 2-3 dzieci. Wiem, to utopia. Ale to jedyna rada. W domu dziecka mimo wszystko więcej osób patrzy sobie na ręce. W rodzinach zastępczych, za zamkniętymi drzwiami dochodzi do patologii. I nie są to od razu molestowanie czy bicie. To w większości nękanie psychiczne, poniżanie. Te dzieci wrócą do społeczeństwa. I będą generować jeszcze większe koszty. Bo wujkowie i ciocie z rodzin jak z obrazka robią im straszną krzywdę psychiczną. Dziecko ma 6 lat a wujek pozwala, aby dziecko z innej rodziny wyśmiewało się z matki tego pierwszego. I powiecie mi, że to normalne? Skąd ten chłopiec wie takie rzeczy, których wiedzieć siłą rzeczy nie może? To jest właśnie system tego hodowcy kaczek. Jestem przekonana, że on po prostu wie, że żadna pani psycholog ani pracownik społeczny nie porozmawia z dziećmi. Wiem, wiem. Rozpętam burzę. Ale rodziny zastępcze nie sprawdzają się w większości i jedyną radą są bogatsze i lepsze domy dziecka.

Autor: Ewa  04.04.2011 zgłoś

Gdyby istniała pomoc dla rodziny, rodziny zastępcze nie byłyby potrzebne. LUdzie biorą cudze dzieci razem z niemałymi pieniędzmi. Gdyby nie ta forsa, nie byliby tacy "dobrzy".

Autor: Ania  17.04.2011 zgłoś

Ludzie ,co Wy tylko o pieniądzach? Przecież o tych zarobkach piszą tylko te osoby ,co nigdy nie miały doczynienia z rodziną zastępczą, ba nawet nie są obserwatorami w bliskim sąsiedztwie! A ja jestem rodziną zawodową od sześciu lat dla piątki dzieciaków i mimo tych 658.8 na dziecko i wydatków często ponad te, które otrzymuję na ich utrzymanie, to nie zamieniłabym się na inną pracą. Mimo różnych trudności wychowawczych z ktorymi walczę- jestem zadowolona!!

Autor: beciiia  20.04.2011 zgłoś

mam 28 lat jestem rodzina zastepcza dla brata ma lat 15,strasznie ciezko wychowywac dziecko samej,pracujac ..a to 650 pln to sa smieszne pieniadze dla samotnej matki przy tych smiesznych zarobkach w polsce

Autor: Ewelina.Ew  02.05.2011 zgłoś

Ewelina 21 lat Z rodzinnego domu gdzie była patologia trafiłam i wychowałam się w rodzinie zastępczej. Czytając te komentarze ośmielam się stwierdzić jedno - niedouczone społeczeństwo XXI w. - Pani Ewo czy naprawdę jest Pani taką hipokrytką? Uważa Pani, że Matczyne dobro względem dziecka można wycenić? Mówi Pani, że "nie małe pieniądze" ludzie "zgarniają" widać, że nie ma Pani pojęcia na te tematy i posługuje się pani wiedzą (na zasadzie plotek). Przemawia przez Panią hedonizm, tak bardzo Pani zazdrości tym rodzinom, które sobie " biorą nie małe pieniądze wraz z cudzymi dziećmi" - dlaczego Pani sobie nie weźmie dziecka?, wszyscy mają takie samo prawo.. - tylko jedna odpowiedz mi się nasuwa na myśl, nie sprostałaby Pani takiemu wyzwaniu i obowiązkowi jakim jest "wychowanie", bo w tym wszystkim widzi pani tylko pieniądze i "bachory". Wyjaśnię Pani pewną kwestię - Matka, która wychowuje dziecko w rodzinie zastępczej otrzymuje 650zl (na, odzież, jedzenie, leki, książki(edukację), tzw zachcianki i drobiazgi dla dziecka) - wszystkie te ww rzeczy nie mieszczą się niestety w kwocie 650zł (przykra prawda). Faktem jest, że nie co miesiąc kupuje się książki czy też leki, ale proszę samemu stwierdzić, gdy ma Pani pod opieką dziecko, które kocha, martwi się Pani o nie, chce dla Niego jak najlepiej to czy naprawdę zepchnie Pani na pierwszy plan pieniądze? Przykro mi się robi, gdy pomyśle, że jest Pani Kobietą i kiedykolwiek mogłaby mieć Pani dziecko. Hodowco Kaczek.! Utopię którą przedstawiłaś zapewne będziemy mogli doświadczyć - nigdy! - takie realia :) Chcę natomiast nawiązać do domów dziecka, wydaje Ci się, że tam bardziej zwracają uwagę na dobro dziecka, czy im się nie dzieje krzywda fizyczna i psychiczna, - mit obalony.! Nikt kto nie był w domu dziecka nie może stwierdzić jak tam jest od podszewki, a wszystkie programy emitowane na stacjach tvp to przekoloryzowana historyjka ludzi którzy chcą pomóc tym dzieciom i się nimi "przejmują" Trafiłam do domu dziecka w młodym wieku - to jest prawdziwe piekło na ziemi, opiekunki się niczym nie przejmują dodatkowo czekają tylko na sytuację by móc dziecku zadać karę cielesną, nie mówię tu o tzw. "klapsie na tyłek", chodzi mi o zupełnie gorsze rzeczy, podchodzące pod znęcanie się, nie będę się już wypowiadać na temat znęcania psychicznego bo to odrębna kwestia przez które dzieci w późniejszym wieku przeżywają traumę. Opiekunki nie mają żadnej kontroli. Nie mają się komu poskarżyć te dzieciaki - ja też nie miałam.. Natomiast w rodzinie zastępczej wywiad środowiskowy jest co pół roku, socjolog przychodzi niezapowiedzianie do domu i prowadzi rozmowę na osobności z dzieckiem i rodzicami - tak tez było u mnie. Kontrola nad dzieckiem jest ogromna, czy chodzi do szkoły, czy ma się w co ubrać, czy ma co jeść i jak jest traktowane. Każde dziecko wolałoby trafić to rodziny zastępczej niż do nie wiadomo jak bogatego domu dziecka. Pozdrawiam :)

Autor: ona  02.05.2011 zgłoś

Dzieci w rodzinach zastępczych często mają Zespół FAS.Fetal Alkohol Syndrome (FAS) jest to zespół nieprawidłowości, stwierdzany u niektórych matek spożywających alkohol w okresie ciąży. Następuje on w wyniku picia alkoholu przez kobiety ciężarne. Dzieci z FAS/FAE bardzo często wykazują problemy z zachowaniem a większość z nich nie będzie w stanie normalnie funkcjonować w społeczeństwie. Najczęściej występujące problemy z zachowaniem: * nadaktywność; * nieustępliwość; * pasywność; * impulsywność; * drażliwość; * problemy ze snem; * złośliwość; * nadwrażliwość na dotyk i dźwięk; * trudności z adaptacją; * problemy z organizacją; * niska samoocena; * trudności z samokontrolą; * łatwość popadania w stany depresyjne; * problemy z absencją; * problemy ze sferą seksualną. Dzieci z FAS/FAE bardzo często mają problemy z nauką. Ich przyczynę stanowi słaba pamięć, kłopoty z myśleniem (zwłaszcza abstrakcyjnym i przyczynowo- skutkowym) a także niezdolność przetwarzania informacji. Zazwyczaj dziecko pomimo, że posiada określony zasób informacji, nie potrafi ich wykorzystać w konkretnej sytuacji. Nauka tych osób jest niesystematyczna, przeplatana okresami, w których dziecku łatwo jest przyswoić nowe informacje z okresami, w których ma ono problemy z zapamiętywaniem i umiejętnością wykorzystania wcześniej zdobytej wiedzy. Często na tej podstawie nauczyciele oceniają takie dzieci jako leniwe, niesystematyczne, nieprzykładające się do nauki. Osoby z FAS/FAE często charakteryzują się nieodpowiednimi zachowaniami społecznymi. Są także niezdolne do tego, aby analizować skutki własnego postępowania. Nie potrafią odczytywać podtekstów ukrytych w mimice, gestach czy słowach. Są one społecznie i emocjonalnie niedojrzałe. Dzieci z FAS/FAE, zwłaszcza w wieku dorastania, mają kłopoty z nawiązywaniem kontaktów z rówieśnikami. Są bardzo podatne na manipulację i wykorzystanie. Z powodu swojej ufności i łatwowierności często stają się ofiarami przemocy seksualnej, fizycznej, psychicznej. Dlatego wymagają stałego nadzoru ze strony osób dorosłych.

Autor: ona  02.05.2011 zgłoś

Dzieci do rodzin zastępczych kierowane są gdy rodzice biologiczni źle traktują dzieci lub poważnie je zaniedbują. Dzieci te często przejawiają zachowania zaburzeń więzi. Zespół zaburzenia więzi (RAD). Symptomy RAD u dzieci: 1. Nadzwyczaj czarujące i ujmujące, szczególnie w stosunku do obcych lub tych, którymi mogą manipulować. 2. Bezkrytycznie czułe, często w stosunku do obcych, ale brak czułości w stosunku do rodziców (nawet celowe ranienie ich uczuć) 3. Problem z utrzymaniem kontaktu wzrokowego, z wyjątkiem sytuacji kiedy są zezłoszczone lub kłamią 4. Posiadające ogromną potrzebę kontrolowania wszystkiego i wszystkich, nasilająca się wraz z wiekiem 5. Nadzwyczaj czujne 6. Nadaktywne, ale leniwe w wykonywaniu zadań 7. Kłótliwe, często o nie mające znaczenia rzeczy (sprawy) 8. Często wybuchające wściekłością, dostające napadu szału, nawet w trywialnych sprawach 9. Wymagające lub czepliwe, często w nieodpowiednim czasie 10. Trudno rozumiejące (lub wcale) związek między przyczyną i skutkiem 11. Słabo kontrolujące impulsy (odruchy) 12. Brak morale (zasad moralnych), wartości i wiary duchowej 13. Słaba lub brak empatii, często nawet brak rozwiniętego sumienia 14. Okrucieństwo wobec zwierząt 15. Kłamanie bez powodu 16. Fałszywe zarzuty o nadużycie 17. Niszczenie własności lub siebie samego 18. Kradzież 19. Bezustanne gadanie, bezsensowne pytania 20. Nienormalny (dziwny) sposób mówienia, brak zainteresowania w rozwijaniu umiejętności komunikowania się 21. Opóźnienia (braki) w przyswajaniu wiedzy, przy normalnym rozwoju umysłowym 22. Fascynacja ogniem, krwią, bronią, złem, dokonywanie zwykle złych wyborów 23. Problemy z jedzeniem: albo objadanie się, albo odmawianie przyjmowania jedzenia 24. Koncentrowanie się na detalach, ale ignorowanie spraw ważnych 25. Posiadanie niewielu lub nie na długi okres przyjaciół, tendencja do bycia samotnym 26. Postawa roszczeniowa, egoizm 27. Podbieranie rzeczy bez pozwolenia, nawet jeśli można je otrzymać po poproszeniu o nie 28. Manipulowanie dorosłymi, nastawianie ludzi przeciwko sobie

Autor: ona  02.05.2011 zgłoś

Moje dwa wcześniejsze posty pokazują dlaczego wcale nie jest łatwo być rodzicem zastępczym. Nie wszystkie dzieci w rodzinach zastępczych mają Fas, lecz chorobę sierocą lub Rad ma bardzo dużo.

Autor: Ewelina.Ew  03.05.2011 zgłoś

Proszę nie szufladkować tych dzieciaków, proszę zważyć na to, że normalne dzieciaki z normalnych domów również mają Rad oraz Fas i również jest dużo takich dzieciaków. Nie zawsze dzieci których matka piła alkohol w czasie ciąży, przejawiają popęd do alkoholu - to absurd.! to jest tylko mały procent! pozdrawiam :)

Autor: ona  03.05.2011 zgłoś

Bardzo przepraszam jeżeli odebrałaś moje posty jakoś negatywnie. Masz rację co do tego, że także dzieci w normalnych domów mają objawy Fas bowiem wystarczy lampka wina wypita gdy kobieta nie wie, że jest w ciąży by dziecko miało pełnoobjawowy Fas. Czasami zaś mimo, że kobieta wypiła w ciąży kilka kieliszków dziecko nie ma FAS. Natomiast RAD zdarza się także w rodzinach uważanych za nie patologiczne.Czytałam moje wypowiedzi kilka razy i nie znalazłam natomiast części o której piszesz - "dzieci których matka piła alkohol w czasie ciąży, przejawiają popęd do alkoholu" . Wydaje mi się, że ja tak nie napisałam i wcale tak nie twierdzę. Pozdrawiam z sympatią:))

Autor: Baska  20.05.2011 zgłoś

Moi drodzy cos Wam opisze jestem rodzina zastepcza od 5 lat (dzis chlopak 16 i dziewczynka 6 lat)moja decyzja o zostaniu matka zastepcza to zryw serca(mozecie niewierzyc ale tak bylo)kiedy przygarnelam dzieci nie zastanawialam sie co bedzie dalej.Samotnie wychowalam i wyksztalcilam dwie corki(jak bylo ciezko to tylko ja wiem)moj b.maz to alkocholik do dnia dzisiejszego..w moim zyciu caly czas przewijaly sie dzieci (22 lata pracy w przedszkolu)Kiedy zostalam matka zastepcza pracowalam sobie spokojnie mialam wymagane dochody i bylam szczesliwa ze dwojka dzieci znalazla u mnie poczucie bezpieczenstwa i spokoju.Sama radosc kiedy na ich smutnych buzkach pojawial sie powoli powoli usmiech i radosc.PCPR wyplaca swoje swiadczenia 860 zl na dwojke + 300 zl alimentow nieregularnie i 600 zl rentajulci (ojciec nie zyje) + moje dochody i bylo baardzo milo spokojnie acz nie bogato.Czar prysnal kiedy 3 lata temu utracilam prace i swoje dochody- tu zaczyna sie koszmar z dnia na dzien zaczelo brakowac na wszystko bylo coraz gorzej. Fakt ten zglosilam w PCPR jak rowniez u p.Starosty zaczely sie problemy finansowe pogorszyly sie warunki materialnej wobec powyzszego postanowilam wystapic do sadu rodzinnego skladajac rezygnacje z pelnienia funkcji rodz.zastepczej(chce podkreslic ze przez te 3 lata borykania sie z przeciwnosciami nie otrzymalam zadnej pomocy i wsparcia rodzinnego>dopoki mialam swoje dochody sprawy finansowe nie interesowaly mnie od strony PCPR. Jednak miesiac temu dowiedzialam sie iz zostalam zakwalifikowana 5 lat temu jako rodzina zastepcza spokrewniona z dziecmi( sa to dzieci mojej bratowej siostry - wiec zadne pokrewienstwo) jako niespokrewniona otrzymywalabym ok.330 zl na dwojke za opieke 24h. Bylam tego nieswiadoma i probuje wyjasniac zaistniala sytuacje z PCPR ktorzy twierdza ze to moja wina bo podalam sie za ciocie bzdura.Mam pytanie komu chodzi o zyski finansowe w tym ukladzie? 25 maja dzieci zostana odebrane i przekazane (jak przedmiot)do domu dziecka. co ich czeka jaki los gotuje tym dzieciaczkom zycie jestem niespokojna i przestraszona bo los tych dziei nie jest mi obcy dziekuje za wysluchanie pozdrawiam

Autor: cycu  22.05.2011 zgłoś

to ja chciałam powiedzieć że jestem w rodzinie zastępczej i nikomu gardła nie pocięłam i nawet nie miałam zamiaru tamta dziewczyna chyba ma coś z głową! ale chciałam powiedzieć że chce zrezygnować z rodziny zastępczej i wrócić do domu dziecka ale mnie straszą psychiatrykiem lub ośrodkiem zastępczym ich córka zawsze święta a ja najgorsza kompletnie nie wiem jak wrócić do domu dziecka bo ten rok tutaj to najgorszy jaki mógł być bo wzieli mnie tylko dla kasy

Autor: ***E  16.06.2011 zgłoś

Witam wszystkich aktywnych. Czytając te wypowiedzi tak na prawdę mozna zwariować. Ze skrajności w skrajność... Dla tych, którzy uważaja że RZ robią to dla kasy... zróbice kursy i zabierzcie dzieci do własnego domu , bądźcie RZ i cieszcie się tą kasą. Każdy może...zrób to też i TY...poczujesz smak tych pieniążków... Dla tych którzy są RZ. Chwała wam za to. Kolejne dzieci mogą zobaczyć trochę normalności... dajcie im szanse zmienić swoje zycie. Mają taką możliwość..czy skorzystają -? inna bajka. Dla wątpiących -nie czarujmy sie, te dzieci są po przejściach. W normalnych rodzinach zawsze ktoś sie dzieckiem zaopiekuje. Stąd problemy i potrzebna praca -nikt nie mówił,że bedxie łatwo... Do pomocy PCPR -zgadzam sie -porażka-tylko instytucja-nic po za tym. Życzę wszystkim wytrwałości i czynienie dobra -tyle na ile sie da. a gdyby miało być inaczej -lepiej rozwiązać RZ i dac szanse innym. ***E

Autor:  24.06.2011 zgłoś

od kilku miesięcy jesteśmy z mężem rodzina zaprzyjaźnioną dla rodzeństwa: chłopiec 14 lat- ma bardzo duże problemy z nauką, dziewczynka 8 lat- również ma problemy z nauką i bardzo duże problemy z koncentracją. Na początku było tak, że dzieci miały bardzo duże oczekiwania i nastawienie raczej roszczeniowe: najlepiej byłoby gdyby dostawały prezenty, chodzić do kina i na konie ( bo my jesteśmy z pogotowia opiekuńczego, nam zawsze dają i nas zabieraja), ciuchy tylko markowe- reszta fuj (chociaż sami wiadomo mają ubrania takie jakie zapewni im ośrodek). Matka biologiczna alkoholiczka, ze strony ojców również brak zainteresowania. Sami mamy małego synka (2latka),konsekwentnie powtarzaliśmy dzieciom, że na prezenty nas nie stać, że to jest również ich wybór czy chcą z nami spędzać czas, że jesteśmy im w stanie zapewnić to co naszemu dziecku: czyli ciepłe uczucia, wspólne zabawy, gry, spacery, wspólne gotowanie, przyrządzanie śniadań, kolacji, rozmowę, wsparcie, że zawsze jak tylko będą tego potrzebowały przytulimy ( dziewczynka bardzo się garnie, a chłopiec wiadomo to już facet:). Po kilku miesiącach spotkań widzimy zmiany, gorzej jest jak wracaja do ośrodka, tam znów przechwytują zachowania starszych kolegów i koleżanek. Zasatnawiamy się nad zostaniem rodziną zastępczą tylko boję się że "nasze" dzieci są już "za duże" i że nie będziemy w stanie wygonic lenia z chłopca, a z drugiej strony wiemy że jeśli by tylko chciał i miał dla kogo to może zacząłby się uczyć, zrozumiałby że to jego przyszłość, mieć jakiś fach w rękach. Tylko czy z drugiej strony po dłuższym pobycie u nas, nie zbuntują się że coś muszą, że coś powinny?

Autor: Przemek  08.07.2011 zgłoś

Z żoną mamy trzech synów, wychowaliśmy już 2 pełnoletnich i trzeciego 17-nastoletniego który jeszcze z nami mieszka. Ja mam stałą prace, żona nie pracuje ponieważ od urodzenia sie pierwszego dziecka zajmowała sie domem i dziećmi . Nie jeden raz chciała, planowała iść do pracy ale puki moje zarobki starczają na utrzymanie domu to wole żeby sie nim opiekowała. Teraz kiedy duży dom sie zrobił pusty żona poważnie zastanawiała sie nad opieką jedno lub dwoje dzieci oby im pomóc, wychować. Nie chodzi tu wcale o pieniądze bo tych zawsze mogło by być więcej, ale skoro jest możliwość żeby państwo wspomogło finansowo wychowanie (600zł netto) to czemu takiej pomocy nie przyjąć , przecież to będzie z korzyścią dla dziecka/dzieci, więcej pieniędzy bedzie na niego (włącznie z naszymi prywatnymi). Każdy rodzic wie ile kosztuje miesięczne utrzymanie dziecka, i wie że 600 zł to nie jest wiele aby spełnić wszystkie potrzeby (szkoła kieszonkowe komputer internet wyżywienie ubiór pranie itd.) więc nie rozumiem wielu ludzi wypowiadających sie tu na forum, albo nie mają dzieci albo nie umieją liczyć. Ostatnio widziałem reportaż i powiedziano w nim że jedno dziecko w zakładzie opiekuńczym kosztuje nawet 2,5 tyś/miesięcznie. Po przeczytaniu tych wszystkich postów musimy raz jeszcze przemyśleć tę decyzje a dokładniej to zona musi bo to ona bedzie sie nimi sam zajmować jak ja będę w pracy. Wiem tylko że ona potrzebuje tego bo odkąd dzieci dorosły nie ma kogo obdarować matczyną miłością , ale boje se takich ludzi jak wyżej komentujący, że wyjdziemy na spacer z dzieckiem a ludzie będą psioczyć za plecami . Pewnie dlatego Zawodowych rodzin zastępczych ( niespokrewnione z dzieckiem) w 2010 roku było tylko 1514 a dzieci czekających na ich pomoc jest znacznie więcej. Sam nie wiem może lepiej niech żona zapisze sie na wolontariat albo zaoferuje pomoc sąsiadce w opiece nad dzieckiem skoro ludzie sądzą że to złe dla państwa dzieci dla nas (ktoś napisał że dziecko może mi w nocy gardło podciąć) jak i osób tym niezainteresowanych.

Autor: hodowcy kaczek z okolic Olsztyna  13.07.2011 zgłoś

Weźcie dziecko / dzieci, ale sami to przemyślcie. I nie miejcie potem pretensji do garbatego, że ma proste ( i własne ) dzieci. Podkreślam, podziwiam dobre rodziny zastępcze. Ale tę, którą mam okazję obserwować, oceńcie sami. Wszystkim oburzonym ( i chyba nie do końca potrafiącym czytać ze zrozumieniem ), powtarzam, moje oceny nie dotyczą wszystkich rodzin zastępczych ( pewnie są i dobre ). Moje oceny dotyczą tej jednej, którą mam okazję obserwować i systemu kontroli nad tą rodziną. Sąd przydzielił prawo do urlopowania dzieci obu babkom. Jedna, nazwijmy ją nr 1, ma zajmować się chłopcami ( są w domu dziecka ), druga, tę nazwijmy babką nr 2, ma się zajmować dziewczynkami ( są w rodzinie zastępczej ). Dzieci nie mogą, co oczywiste, przebywać pod wyłączną opieką rodziców i spać w ich domu, bo to alkoholicy i ludzie niewydolni wychowawczo ( pominę już kwestię warunków, jakie panują w ich domu – brak energii elektrycznej od ponad roku z powodu zadłużenia ). A jak faktycznie wygląda wprowadzanie prawa w życie? Około dwa tygodnie temu w sobotę owa sztandarowa rodzina zastępcza ( PCPR chwali się nią na lewo i prawo ), przywozi dziewczynki do babki nr 2, odjeżdża w tak zwaną siną dal a już po 5 minutach dziewczynki wraz ztobołkami wędrują do domu ( tak zwanego rodzinnego ) z rodzicami, według instytucji przecież, niewydolnymi wychowawczo. Od chwili przyjazdu dziewczynki mieszkają jedynie z rodzicami w ich mieszkaniu, w czym świetnie orientuje się i rodzina zastępcza, i MOPS. Nie wiedzą tylko tego Sąd ani PCPR. Sąsiedzi ( sytuacja trwa od ponad roku ) w końcu zgłaszają sprawę w MOPS we wtorek. No i popłoch i po kwadransie ( GRATULACJE ) dwie panie z MOPS przybywają do babki nr 2, aby sprawdzić, czy są dziewczynki. Dzieci oczywiście nie ma ani ich ubrań, ani jakichkolwiek namacalnych dowodów, że dziewczynki przebywały u babki nr 2 od soboty. To jest widać dla pracownic MOPS wystarczającym dowodem, że sąsiedzi jednak ślepi nie są, trzeba pracować, jak ustawa nakazuje i panie dzwonią do rodziny zastępczej, aby ta przyjechała i zabrała dziewczynki. Po powiedzmy 2 godzinach rodzina zastępcza przyjeżdża, zabiera dziewczynki ( notabene, ku ich rozpaczy ) a co robi Hodowca Kaczek, Ojciec Zastępczy? Otóż, dzwoni za maksymalnie 15 minut do babki nr 1 (tej, która zajmuje się chłopcami ), że skoro babka nr 2 nie chce dziewczynek, to on, jak sytuacja się uspokoi, jak już chłopcy pojadą na kolonie ( za około 10 dni ), proponuje, aby matka ( przypominam, alkoholiczka ) przyjechała po dziewczynki, podpisała mu oświadczenie i on pozwoli, żeby dziewczynki były u babki nr 1 pod opieką ( przypominam, niewydolnych ) rodziców bilologicznych. Ktoś nadal uważa, że ta troska Ojca Zastępczego wynika tylko z troski o dziewczynki i ich kontakt z rodziną biologiczną? Nie jest czasem tak, że przez dwa miesiące dziewczynki miały być poza domem rodziny zastępczej ( urlop u babki a potem kolonie )? W poprzednie wakacje tak właśnie było. Widocznie sąsiedzi już są bardziej wyedukowani dzięki telewizji i wiedzą, że na taki stan rzeczy nie należy się zgadzać. A teraz, no teraz to naprawdę trzeba być z dziewczynkami 24h na dobę, proszę państwa. I taka jest prawda, bo wcześniej to 2 dziewczynki w szkole przez sporą część dnia, często u rodziny biologicznej ( całe ferie, całe święta, wszelkie praktycznie wolne dni ). Mam wrażenie, że instytucja rodziny zastępczej to totalna ściema. Są ludzie z powołaniem, kórzy czynią dobro. Ale przykład tych HODOWCÓW KACZEK SPOD OLSZTYNA pokazuje dobitnie, o co chodzi naprawdę. A co do kontroli. To one, moi kochani, odbywają się w obecności rodziców zastępczych. Tak jest w tym przypadku. I nie powołujcie się na FAS, FAE, RAD. Jest takie powiedzenie, widziały gały co brały. Dać pieniądze domom dziecka. Tam są urzędnicy, którzy dostają pensję a nie mama i tatuś zastępczy, którzy udzielają wywiadów gazecie a karmią dzieci łapkami od kaczek, których te dzieci nienawidzą. ( Wiem, wiem, zaraz ktoś napisze, że to zdrowe ... ) Poza tym, kochani moi, jeśli w rodzinie zastępczej jest wszystko dobrze, jeśli dzieciom się krzywda nie dzieje, to dlaczego takie larum o te kontrole? Jeśli rodziny zastępcze już muszą istnieć, to kontrolować je i to o wiele częściej a nie raz na pół roku i to w obecności opiekunów zastępczych ( tak to jest u HODOWCÓW KACZEK Z OKOLIC OLSZTYNA ). Jak ktoś ma czyste sumienie, to kontrola może przyjść o każdej porze dnia i nocy, CZYŻ NIE? Pozdrawiam wielbicieli polsatowskiego serialu Rodzina Zastępcza. Wierzę, że są takie wspaniałe rodziny zastępcze i te rodziny, które takie właśnie są, nie obruszą się moją opinią, bo nie wezmą jej do siebie.

Autor: Izka  25.07.2011 zgłoś

Od ponad roku jestem rodziną zastępczą dla mojego siostrzeńca. Moja siostra i jej partner piją..........Powinnam wcześniej odebrać im dziecko, ale moja mama była temu przeciwna. Kocham Kubusia tak jak swoich synów. Nie wyróżniamy z mężem żadnego. Traktujemy na równi wszystkich trzech. Jakub jest najmłodszy więc mu trochę pobłażamy. Nie pobieram żadnych pieniążków bo nie jest nam to potrzebne, wystarcza nam to co mamy. Mam nadzieję że Kubuś nigdy nie napisze że było mu u nas tak strasznie źle. Kocham to małe "stworzonko" i zrobie wszystko by był szczęśliwy. Pozdrawiam wszystkie rodziny zastępcze oraz wszystkie dzieciaki które stały się ich częścią. My naprawdę WAS kochamy no może z małymi wyjątkami.....ale na to nie mam wpływu. Piszę to dlatego żeby pokazać że są wśród rodzin zastępczych dobrzy ludzie:)

Autor: Goska  26.08.2011 zgłoś

Witajcie.Przejrzalam Wasze wypowiedzi wlasnie.Mam ogromna prosbe_jesli zagladaja tu nadal babcie,ktore sa rodzina zastepcza dla wnukow to bardzo prosze o kontakt. gg35505789.gdyby zechciala sie odezwac jaka dobra dusza wlasnie stanowiaca rodzine zastepcza spokrewniona to bylabym wdzieczna niezmiernie.czekam z niecierpliwoscia.

Autor: aga  30.08.2011 zgłoś

Witam-niejednokrotnie widzę na własne oczy jak traktowane są dzieci w rodzinie zastępczej mieszkającej nie daleko mnie. 1.własnych dwoje-urodziny,odpoczynek,drogie prezenty,wyjazdy, zakupy itp. 2.jedno adoptowane dwoje w rodzinie zastępczej-praca(pranie,sprzątanie,czyszczenie dywanów,zajmowanie się "rozpieszczonym rodzeństwem",praca w ogródku,, itp...) W ogóle te dzieci nie są traktowane na równi ,są często poniżane,karane bez powodu .Ich matka często wyładowuje na nich swoją chyba złość,nienawiść bo inaczej tego nie można nazwać. Używając słów ????nie wiem,czy istnieją jakieś kontrole?Mam nadzieję,że może to tak tylko wygląda z mojego punktu widzenia.

Autor: kozucha  18.09.2011 zgłoś

jestem matka zastepcza dla siedmioletniej dziewczynki. przebywa u nas juz 5 lat. mam dwoje swoich biologicznych dzieci juz doroslych. opieka nad mala daje nam wiele radosci, chociaz bywaja bardzo trudne chwile.kochamy ja, a za pomoc finansowa z pcpr jestesmy bardzo wdzieczni bo dzieki niej malej niczego nie brakuje. chcialabym moc odprowadzic ja do bram pelnoletnosci i patrzec jak wchodzi w dorosle zycie. instytucja rodziny zastepczej nie jest doskonala tak jak kazdy erzac, ale ja osobiscie ciesze sie, ze male slonko zawitalo do naszej rodziny i dostarcza nam codzienna porcje usmiechu.troski - no coz kto ich nie ma?jedno wiem - kochamy ja jak wlasne dziecko.

Autor: aga  19.09.2011 zgłoś

To tylko podziwiać Panią za takie podejście i miłość do dziecka-oby więcej takich rodzin:)

Autor: tyniucha  20.09.2011 zgłoś

Witam serdecznie staram się aby zostać rodziną zastępczą dla dzieci mojego brata który przestał interesować się dziećmi irodziną razem z matką dzieci zaprzepaścili godne życie dziś nie są już razem nie mają domu ani pracy a dzieci znalazły się u mnie uwielbiam je, jak gdyby były moje rodzone. Nie potrafiłabym traktować je gorzej niż moje dzieci. Staram się żeby nic im nie brakowało choć lekko nie jest .Dzieci chodzą u mnie do szkoły są zadowolone z faktu mieszkania u mnie Starsze dziecko jakiś czas temu sam mnie zapytał czy może u mnie zamieszkać,podjęliśmy decyzje razem z mężem że zajmiemy się nimi .Siostra chłopca również mieszka u nas i chodzi do szkoły już od kwietnia .Mqam tylko wielką nadzieję że uda mam się stworzyć fajną rodzinkę i że sąd się do tego przyczyni.Dzieci boją się że mogą pójść do domu dziecka uspakajam je że będzie wszystko dobrze.jesteśmy bardzo związani ze sobą gdyż dzieciaczki często były moimi gośćmi jeszcze przed tymi kłopotami mamy ze sobą super kontakt.co mnie cieszy.

Autor: aga  20.09.2011 zgłoś

-to życzę Pani wszystkiego dobrego i żeby wszystko się udało,a dzieciom szczęśliwej RODZINY:)

Autor: mama  25.09.2011 zgłoś

mam pytanie jestem w rodzienie zastepczej od 8 lat i odchodze juz bo dostalem mieszkanie od panstwa i moja opiekunka mowi ze dostane 5000 zl na beble czy cos... a wczesneij mowila ze nalezy sie wiecej czy ktos wie ile ?? z gory bardzo dziekuje

Autor: magda  12.10.2011 zgłoś

Też byłam w rodzinie zastępczej ale u babci rodzicą zostały ograniczone prawa słyszałam o tym 5000 zł że się dostaje mój brat takie coś miał ale nie skorzystał bo stwierdził że to za dużo załatwiania a babci powiedzieli niby że ja z siostrą już tego nie dostaniemy nie wiem czy to prawda...

Autor: J  12.10.2011 zgłoś

Ja mam pytanie, dostaję dofinansowanie z PCPR, idzie ono co prawda na konto dziadka (dziadkowie to rodzina zastępcza), ale jest moje. Jestem pełnoletnia, świeżo po maturze, ale nie poszłam na studia, bo zdecydowałam się skończyć szkołę muzyczną, w której został mi ostatni rok. Jeśli poszłabym do jakiejś pracy (nie na cały etat), odebraliby mi to dofinansowanie? Nie ukrywam, że każdy grosz się przyda, bo chcę uzbierać na prawo jazdy i egzaminy wstępne na uczelnię.

Autor: magda  12.10.2011 zgłoś

Też byłam w rodzinie zastępczej ale u babci rodzicą zostały ograniczone prawa słyszałam o tym 5000 zł że się dostaje mój brat takie coś miał ale nie skorzystał bo stwierdził że to za dużo załatwiania a babci powiedzieli niby że ja z siostrą już tego nie dostaniemy nie wiem czy to prawda... proszę o odpowiedz z góry dziękuję..

Autor: Gusia  16.10.2011 zgłoś

staramy się z mężem żeby być póki co rodziną zastępczą dla siostrzenicy męża - 3 lata - a docelowo starać się o adopcję...mamy już przyznane prawo do opieki nad małą, w trybie pilnym wniosek został rozpatrzony bo mała trafiła do szpitala przez uczulenie...matka dziewczynki zostawiła ją u opiekunki w styczniu 2011 na półtora miesiąca i chyba o niej zapomniała,a ojciec też nie miał ochoty się nią zajmować więc mała od lutego była u teściowej. Teraz my się staramy by być rodziną zastępczą,czekamy na rozprawę a dziś w moich drzwiach pojawiła się matka dziewczynki-po 10 miesiącach braku kontaktu!!!-i chciała ją zabrać!!!nie wiem czy my mamy takie prawo żeby jej nie oddać małej ale po tym co usłyszałam od matki ojca małej - bo też dziś do nas wparowała jak do stajni-to matka dziewczynki opowiada jakieś bajki!!!i boję się starsznie że na rozprawie też te bajki opowie i że mała do niej wróci a ona naprawdę nie miała z nią dobrze...od 2 lat nie była szczepiona, próchnica, blizna po jakimś oparzeniu...czy może ktoś się podzielić swoim doświadczeniem w takiej sytuacji?...proszę...

Autor: mikołaj  28.10.2011 zgłoś

Tak jak wszędzie, jest dobry i zły policjant, dobry i zły ksiądz, dobra i zła rodzina zastępcza, dobry i zły dom dziecka. Każdy przypadek należy oceniać indywidualnie. Nikomu nie życzy się losu sieroty. Jednak są takie sytuacje w których koniecznością staje się zastępcza forma opieki nad dzieckiem:-( Mam nadzieję, że internetowe anonimki reprezentujące brukowy poziom krzykaczy i pieniaczy, nie będą podsycać w takich miejscach jak to atmosfery szaleństwa i głupoty. Rodziny Zastępcze TAK, pod warunkiem, że dobrze przygotgowane, systematycznie kontrolowane i gdziwie opłacane. Tak, tak, każdy z nas gdzieś pracuje i jakoś nie dziwi nikogo że zarabiamy pieniądze na życie. Ci co krzyczą że nie dawać pieniędzy zastępczym, niech się uderzą w głowę... to może srtażacy, pielęgniarki, lekarze też za darmo albo za najniższą krajową... Pozdrawiam wszystkich, którzy w uczciwy sposób realizują się na rzecz dzieci w pieczy zastępczej:-)

Autor: Zastępcza mama  16.11.2011 zgłoś

Witam. Przesyłam link do listu zaprezentowanego w Gazecie Wyborczej, dot. rodziecielstwa zastępczego. http://wyborcza.pl/1,95892,10654104,Jak_Centrum_Pomocy_Rodzinie_zniszczylo_rodzine___list.html# Pozdrawiam mama zastępcza

Autor: madzia  23.11.2011 zgłoś

Mam w rodzinie przypadek gdzie rodzice 2 dzieci wolą alkohol i inne środki odurzające .Przez to zaniedbują swoje dzieci. zdarza się tak że oboje z dzieci przez kilka dni nic nie jedza bo rodzicom szkoda pieniędzy na jedzenie dla nich. Opieka społeczna nie reaguje na skargi sąsiadów i nadal wypłacają im pieniądze na zakup żywności . Mało to jedno z dzieci ma 7lat i wazy 25kg a gdy lekarze zwracaja uwage mamie to ona twierdzi ze moze robic se swoimi dziecmi co chce . CO MAM Z TYM ZROBIC??

Autor: madzia  23.11.2011 zgłoś

MAM SYNA KTORY MA DZIECKO A MATKA DZIECKA ZGLOSILA SYNA W PROKURATUR W POWIADOMIZE ZE UCHYLA SIE OD PLACENIA NA DZIECKO A SYN WYSYLA PRZKAZY A ONA NIE PRZYJMUJE PIENIEDZY I ODSYLA JE SPOWROTEM CO MAM ZROBIC PISZE PISMA DO PROKURATURY TO MI ODP ZE NIE JESTEM STRONA W SPRAWIE A W CZERWCU POWIADOMILEM SAD IDO DZISIAJ NIEMAM ODP CZ SADY NIE OBOWIAZUJA ZADNE PRZEPISY ZEBY ODP NA PISMA PROSZE O POMOC DZIEKUJE

Autor: madzia  23.11.2011 zgłoś

MAM SYNA KTORY MA DZIECKO A MATKA DZIECKA ZGLOSILA SYNA W PROKURATUR W POWIADOMIZE ZE UCHYLA SIE OD PLACENIA NA DZIECKO A SYN WYSYLA PRZKAZY A ONA NIE PRZYJMUJE PIENIEDZY I ODSYLA JE SPOWROTEM CO MAM ZROBIC PISZE PISMA DO PROKURATURY TO MI ODP ZE NIE JESTEM STRONA W SPRAWIE A W CZERWCU POWIADOMILEM SAD IDO DZISIAJ NIEMAM ODP CZ SADY NIE OBOWIAZUJA ZADNE PRZEPISY ZEBY ODP NA PISMA PROSZE O POMOC DZIEKUJE

Autor: ELA  26.11.2011 zgłoś

JESTEM RODZINĄ ZASTĘPCZĄ DLA MOJEGO WNUKA PATRYKA.Z MOPS OTRZYMUJĘ KWOTE 650 ZŁ . SĄ PRZYZNANE ALIMENTY ZE STRONY OJCA W WYS. 250 Z CZEGO MOPS ZABIERA MI 125 ZŁ. CZY JEST TO ZGODNE Z PRAWEM. DLACZEGO RODZINY SPOKREWNIONE Z DZIECKIEM SĄ GORZEJ TRAKTOWANE FINANSOWO OD OSÓB OBCYCH DLA DZIECI TWORZĄCYCH RODZINY ZASTĘPCZE ?

Autor: lelek  01.12.2011 zgłoś

Państwo zawsze zabiera 50% dochodu dziecka - niezależnie od tego, czy rodzina zastepcza jest spokrewniona, czy nie. P.S. Rodziny niespokrewnione wyręczaja Państwo za kilkaset złotych, a koszt utrzymania jednego dziecka w Państwowym Domu Dziecka to 3000-8000 miesięcznie (w zależnosci np. od regionu Polski)

Autor: MEG  28.12.2011 zgłoś

Witam Wszystkich Zainteresowanych, Jestesmy z mężem rodziną zastępczą dla czworga rodzeństwa od 11lat, mam obecnie 38 lat, decyzję o utanowieniu rodziny podjeliśmy w ciągu godziny, bo dzieci z sąsiedztwa miały trafić do DD. Początki to była wspinaczka na Everest, mniej więcej po 3latach sytucja się ustabilizowała, lecz przez ten czas nie przespaliśmy pełnej nocy- dzieci były tak potwornie skrzywdzone, ze budziły się z krzykiem. Walczylismy uparcie o dosłownie wszystko. W chwili obecnej jesteśmy już 7osobową rodziną. Nasza biologiczna córka ma 3lata. Dzieci są uczniami dobrymi choć miały zdiagnozowane rózne dolegliwości. Najstarszy syn ma 17 lat. Wiem napewno, iż nam wszystkim się udało, ale sukces ten zawdzięczmy naszej wspólnej pracy. Jesli chcesz to zrobisz wiele i dla wielu, natomiast jeśli nie zauważsz drugiego człowieka to skupisz się tylko na swoim ego i kupisz sobie psa albo kota bo on prawie niczego od Ciebie nie oczekuje. Pozdrawiam wszystkich Meg

Autor: Dziwny?  08.01.2012 zgłoś

Witam Wszystkich! A przede wszystkim przeciwników RZ, widać gołym okiem, że u tych ludzi zawiść jest motorem działania. Krytykować, ubliżać to takie normalne w naszym kraju "pełnym fachowców" i znawców problemów. Moim skromnym zdaniem, zanim zaczniesz krytykować czy zazdrościć, po prostu przynajmniej spróbuj, nie zachowuj się jak kundelek, który obszczeka każdego, by dać do zrozumienia, kto tu jest ważniejszy. Drogie Rodziny Zastępcze, przygotujcie się na zmasowany atak "fachowców", bo jak wiecie od 1 stycznia podniesiono stawkę, na częściowe pokrycie kosztów utrzymania dziecka do 1000 zł. Myślę, że teraz to będzie brakowało dzieci, a wręcz nastąpi walka i naturalna selekcja RZ, bo z nadmiaru złotówek popadną w różne nałogi. Przychodzi mi namyśl jeszcze jedna uwaga, zamiast krytykować pokażcie przeciwnicy troski o dzieci, jak czysto społecznie przez 24 godziny na dobę i 7 dni w tygodniu być matką, kucharką, sprzątaczką, psychologiem, logopedą, sanitariuszem, konserwatorem i wieloma jeszcze profesjami. Drodzy Rodzice Zastępczy, niech hasła przeciwników będą naszym motorem do pracy, bo tak naprawdę to tylko my wiemy dlaczego to robimy. Powodzenia i wytrwałości w pracy.

Autor: Anka kanka  18.01.2012 zgłoś

Przeraza mnie ta postawa roszczeniowa dzieci- kazdy musi miec komputer, modne ciuchy, wyjazdy na kolonie. A czy dzieci w ubogich, ale kochajacych sie rodzinach maja takie rzeczy? Nie rozumiem ludzi, ktorzy zazdroszcza 'tych pieniedzy' rodzicom zastepczym. Dlaczego ludzie pracujacy w zawodach strazaka, policjanta, lekarza, pielegniarki, nauczyciela dostaja pieniadze za swoja prace a takie osoby, ktore zajmuja sie cudzymi dziecmi 24 godziny na dobe maja to robic za darmo? Czy w domach dziecka opiekunowie pracuja za frico? Czy rodzice biologiczni nie domagaja sie od panstwa rodzinnego na wlasne dzieci? Przeciez to ich decyzja,ze zrobili te dzieci, to czemu od panstwa chca pomocy? Noz sie w kieszeni otwiera jak czyta sie o takich pracownikach MOPS-u , sedziach, pseudopedagogach czy inkszych ludziskach, ktorzy sa slepi na problemy rodzin i dzialaja wbrew prawu. Tacy powinni byc natychmiast usunieci ze swoich stanowisk. Nie ma kar na takie dziadostwo a moze trzeba wlasnie glosno krzyczec i naglasniac sprawy?

Autor: piotras  19.01.2012 zgłoś

Pisanie o pieniądzach, każdy może starać się o dziecko czemu nie? mam dziecko w RZ 4 letnią dziewczynkę, i swoją córę biologiczną 8 letnią kocham je jednakowo na pewno kiedyś zostanie adoptowana, ale tylko wtedy gdy będzie to ostateczne. Gdy by to był normalny kraj, to Biologiczni rodzice powinni chodniki zamiatać i dawać na dzieci alimenty matka i ojciec. A na cyganów czeczenów i różnych zjebów macie w powiecie? bo z tego co widzę to tak. :))

Autor: nana2020  22.01.2012 zgłoś

Od 2 lat mieszka z nami siostrzeniec męża. Sprawa w sądzie do dnia dzisiejszego się nie odbyła. Dziecko ma 12 lat i powiem szczerze, że przeraża mnie czasem ta sytuacja.Wyszedł z takiego domu, że lepiej tego nie opisywać.Najgorsze dla mnie jest to jak on się czasem zachowuje.Nie mieliśmy, żadnego przygotowania, żadnych rozmów z psychologami, pedagogami. Jak wychowywać takie dziecko? Jak nagradzać i jak karać. Utrzymujemy go z własnych pieniędzy, nikt finansowo nam nie pomaga.rezygnujemy z rzeczy dla siebie, żeby tylko on mniał dobrze. Powiedzcie mi proszę, jeżeli macie doczynienia z takim problemem, czy takie dziecko można nauczyć kochać, szanować itd. czasem mam wrażenie, że on gra , wszystko robi, żeby tylko do matki nie wrócić. Czy wysłać go do psychologa? Dodam tylko, że ostatnio z domu ukradł pieniądze i nie chciał się przyznać. A mój mąż po rozmowie z nim, zaczął mnie oskarżać, że to ja zrobiłam. Dopiero jak oboje na niego naparliśmy to się przyznał. Napiszcie mi proszę co mam robić bo obecnie jestem już na takim etapie, że mam ochotę go spakować i zaprowadzić do matki, ale wiem, że tego zrobić nie mogę. Coraz bardziej się o niego kłócimy w kwestii wychowania.

Autor: adela  06.02.2012 zgłoś

Witam! Na wychowanie dzieci powinni łożyć rodzice. Czyli ludzie, którzy je powołali do życia. Jeśli nie chcą ich osobiście wychowywać, to niech chociaż płacą innym ludziom, którzy za nich to robią. W innym przypadku to my, czyli społeczeństwo, jesteśmy obciążani tymi kosztami, ponieważ wszystko jest regulowane z naszych podatków. Na dodatek żadna normalna rodzina nie może pozwolić sobie na miesięczne inwestowanie w dziecko takiej kwoty, jaką łoży na dziecko przysposobione państwo. Tak niestety to wygląda. Na każdym kroku społeczeństwo jest okradane. Każdy z nas chciały dostawać na dziecko po 2 tys. zł. Cudownie by się żyło.

Autor: BB  17.02.2012 zgłoś

Jestem Pogotowiem opiekuńczym.Przewinęło się już wiele dzieci przez nasz dom.Nie powiem że jest łatwo bo nie jest ale czy ktoś mówił że będzie.Dzieci jak to dzieci są różne.Ale praca ta daje dużo satysfakcji bo są wymierne efekty n.p Dziecko 14 miesięcy nie siedzi jak gumka podpierane leci bezwładnie po pewnym czasie wesołe samo siada gaworzy, to nasza nagroda!Albo niemowlaczki które odbierałam z porodówki mające 6 dni potem po uregulowaniu sytuacji trafiaja do adopcji czesto maja ponad rok /tak w sadach to sie ślimaczy/Jestem bardzo szczęśliwa kiedy wiem że rodzice adopcyjni widza w tym dziecku wszystko.Dzwonią opowiadaja jakie robi postępy często nas odwiedzaja dumni z pociechy,Albo dziewczynka 14 lat któras z kolei rodzina zastępcza spokrewniona Niewypał trafia do nas i jest do chwili obecnej po mimo tego że ma już 19 lat nie chce nigdzie iść i nadal chce być u nas.To chyba nie jest tak żle z tymi rodzinami zastępczymi.A jak chodzi o kontrolę to mnie jest naprawdę wszystko jedno czy uprzedzają czy nie w domu jest zawsze tak samo to co tu kryć.A jak chodzi o finanse to po nowelizacji , wypłata moja zamiast wzrosnąć to zmalała i to dość pokaznie ,ale to nie powód żebym miała oszczędzać na dzieciach.Taka jest prawda i kto tym się nie zajmuje to w ogóle nie ma pojęcia co to za praca jaka odpowiedzialna i czasami bardzo męcząca, ale są takie chwile że warto to robić do końca świata a nawet jeden dzień dłużej.

Autor: monick  27.02.2012 zgłoś

Mam pytanie czy jeśli stworze rodzinę zastępczą dla swojej siostry to będzie ona liczona jako kolejne dziecko? jestem rodziną wielodzietną chodzi mi o zasiłek rodzinny.

Autor: ala  15.03.2012 zgłoś

Witam, pisze prace mgr o młodych dorosłych czyli ludziach w wieku 20, 30 lat którzy wychowywali się w rodzinach zastępczych a teraz juz prowadzą swoje zycie. Jeżeli ktoś chciałby sie podzielić swoją historią na temat zycia w takiej rodzinie i obecnego będe bardzo wdzieczna. Służy to wyłącznie pracy mgr. Mój mail to ala999@op.pl Z góry bardzo dziękuje

Autor:  16.04.2012 zgłoś

uważam, że końcówka artykułu jest bardzo ciekawe: cytując, że z powodu ubóstwa zabiera się dziecko gdzie indziej, gdzie nagle znajdują się pieniądze na jego wychowanie w rodzinie zastępczej. jak matka może zająć się dzieckiem za 50 zl miesięcznie? od MOPSu wydajemnie się także, że dużo osób woli być rodziną zastępczą niż adopcyjną też ze względów finansowych... nie dziwię się dzisiaj wychowanie dzieci kosztuje, ważne, aby dzieci były kochane a każda pomoc od państwa ZA RZETELNE wywiązywanie się z opieki jest zawsze pomocna i potrzebna wydaje mnie się, że powinno się połączyć aspekt adopcji z aspektem rodziny zastępczej z jednej strony fakt, że dziecko jest adoptowane, czyli nasze i pomoc od strony finansowej.

Autor: aaa  16.04.2012 zgłoś

uważam, że końcówka artykułu jest bardzo ciekawe: cytując, że z powodu ubóstwa zabiera się dziecko gdzie indziej, gdzie nagle znajdują się pieniądze na jego wychowanie w rodzinie zastępczej. jak matka może zająć się dzieckiem za 50 zl miesięcznie? od MOPSu wydajemnie się także, że dużo osób woli być rodziną zastępczą niż adopcyjną też ze względów finansowych... nie dziwię się dzisiaj wychowanie dzieci kosztuje, ważne, aby dzieci były kochane a każda pomoc od państwa ZA RZETELNE wywiązywanie się z opieki jest zawsze pomocna i potrzebna wydaje mnie się, że powinno się połączyć aspekt adopcji z aspektem rodziny zastępczej z jednej strony fakt, że dziecko jest adoptowane, czyli nasze i pomoc od strony finansowej.

Autor: aniac  25.04.2012 zgłoś

Witam serdecznie! Prowadzę badania na temat rodzin zastępczych. Szukam chętnych opiekunów zastępczych, którzy wypełnią krótką ankietę. To kilka minut, a może być niezwykle pomocne w moich badaniach. Oto link: http://www.ebadania.pl/3b5c6245cf8f2c3b Nie trzeba się logować, ankieta zostanie automatycznie wysłana do mnie. Z góry dziękuję! Ania C.

Autor: rozella  26.04.2012 zgłoś

Piszesz, Ze babcia ma"moralny obowiązek", a jak babcia ma 750 zł emerytury i zajmuje się 13 letnią wnuczką, która nie interesują się rodzice i nie dają na utrzymanie córki, to babcia i wnuczka z "moralnego obowiązku" mają się utrzymać i uiścić wszystkie opłaty"?

Autor: babcia  26.05.2012 zgłoś

słuchajcie kochani wiele jest prawdy w tym co piszecie ale to niejest takie proste mam wnuczka w rodzinie zastępczej przyszedł domnie gdy miał 9 miesięcy w dość dramatycznych okolicznośćach miał jusz inny przydział do rodziny zastępczej w ostatniej chwili zmieniłam decyzje sądu i mały trafił domnie niewiem czy zastanawiałam sie chwile to poprostu moja krew mój wnuk wiele sie pisze natemat pieniędzy i jestem zatym żeby te pieniądze były pod kontrolą dziecko powinno mieć swoje konto gdzie wpływaly by pieniądze które były by pod kontrolą np koordynatora niebyło by wtedy niepotrzebnych emocji sama znam rodzine zastępczą ktura wzieła troje dzieci izamiesiąc wzięła nowe auto na raty tłumacząc sie że musi wozić dzieci do szkoły moim zdaniem pieniądze i to niemałe powinny iść tylko na same dziecko a reszta powinna być zgromadzona na specjalnym koncie co do rodzin zastępczych mam mieszane uczcia tak sieskłada ze niezawsze pracują oni z rodzicami biologicznymi a sens jest taki rzeby dziecko miąło kontakt z rodzicami kiedy córce odebrali dziecko a ja je odebrałam rodzinie zastępczej sama zostałam zmuszona rodziną zastępczą być i dziś wiem że zrobiłam dobrze bo dziecko niestraciło kontaktu z matką i mimo że córka go zostawiła nieinteresowała sie nim ja wysyłałam jej zdjecia muwiłam jakiego ma islicznego synka że warto dla niego żyć po dwuch latach córka zerwała z narkotykami w ruciła do domu zaczeła sie małym interesować z aczeła go kochać na nowo i poto powinny być rodziny zastępcze pozwolić a nawet pomóc rodzicom w powrocie dziecka do domu i nie pieniądze są tu ważne tylko szczeście dziecka dziś wnuczek uczy sie nowego słowa MAMO

Autor: ewa  12.06.2012 zgłoś

moze ty bylas kiedys bahorem debilko

Autor: edzik  18.06.2012 zgłoś

aniac -chętnie wypełnię tą ankietę:) ale chyba jeszcze jej nie ma na stronie...

Autor: edzik  18.06.2012 zgłoś

nana2020 odezwij się do mnie- edyta250908@wp.pl ja wychowuję brata i też mam z nim bardo duże problemy-może jakos razem byśmy się wspierały, wymieniały doświadczeniamy, doradzały sobie:) pozdrawiam i czekam na wiadomość:)

Autor: Iza  29.07.2012 zgłoś

To prawda niewiem kto w danej chwili to opisał ale zastanowić się trzeba co się pisze Rodzina zastępcza dostaje od stycznia 1000 zł Ale nie chodzi o pieniA E To prawda że rodziny zastępcze są opłacane ale nie zawsze pieniądze są góra Popieram Jedną z osób choć w tym forum Jej ne zapisałam Ale faktycznie to dostają od stycznia 1000 zł na jedno dziecko dla rodziny obcej i wcale nie chodzi o pieniądze A co było do stycznia 700 z groszem dla dziecka kture poszło do szkoły czy to taki majątek jeśli chcemy dla tego dziecka wszystkiego co mają inne dzieci książki przybory i wszystko aby nie czuło s ię gorsze Pomyślcie Wy ktozy piszecie brednie przeciesz one tak samo chcą ładnej kurtki i wyglądać ładnie Ja mam dziecko od urodzenia i wiekowo niemam 20 lat ale przez zwykły przypadek choć mam 3 córki dorosłe zdecydowałam się wziąć małą Jej mama zrzekła sę praw rodzicielskich Sama I co poleciałam na kase Nie Jagby mi wtedy ktoś powiedział że jeszcze dziecko będę chować pomyślałabym że wariat A dziś mi się z mężem nie układa i Myśle co dalej bo Jestem z małom sama choć ma 11 lat podejmuję pracę dla niej aby nikt nie gadał że żyję z jej pienieniędzy dziewczyny moje rodzone córki dają mi po700 zł mąż ktu TT

Autor: marla  09.08.2012 zgłoś

Witam.Czytam te wszystkie komentarze i uważam że nie rozumiecie niektórych nagłych sytuacji jakie kierują nami rodzinami zastępczymi.Jestem z męzem rodziną zastępczą dla dwójki dziewczynek 9 lat i 5 lat .Są to dzieci z naszej rodziny .Sytuacja jaką zastaliśmy w domu dzieci była okropna.Alkochol policja tragedia.Okazało się ze rodzice mają ograniczone prawa rodzicielskie przez 5 lat.Starsza dziewczynka prosiła nas o to aby je zabrać z tego domu.przeszliśmy wszystkie procedury.Dziewczynki trafiły do nas tak jak stały bez niczego.My mamy swoje biologiczne dziecko.Dodajmy że obydwoje jesteśmy niepełnosprawni ruchowo ale nigdy nikogo nie prosiliśmy o pomoc radzimy sobie.Nikt nie mówił że będzie łatwo.Dzieci jak to dzieci raz mają lepsze raz gorsze dni.A przyszły do nas zaniedbane na maksa.Młodza nie umiała mówić starsza uważała że nie trzeba się uczyć nie potrafiły jeść zachować się gdziekolwiek nie widziały zwierząt domowych nie były nad wodą w kinie kompletnie nic.Jeżeli ktoś pisze że chodzi nam o kasę to nie wie co mówi.My pracujemy z dziećmi dniami nocami a jeżeli chodzi o ich rodziców biologicznych to zachowują się jak kawaler z panna totalny luz a dzieci woogóle ich nie interesują!!!

Autor: szelok48  10.08.2012 zgłoś

Przeczytałem kilka komentarzy i doszedłem do wniosku że częśc ludzi nie rozumie rodzicielstwa zastępczego. To jest poświęcenie a nie zarobek . Kiedyś jak byłem młody to słyszałem takie powiedzenie ;żebyś cudze dzieci wychowywał; myślałem ,że to żart ale teraz rozumiem co autor tych słów miał na myśli. Prowadzę z żoną rodzinny dom dziecka od 8 lat wychowujemy siedmioro dzieci w wieku 7 do 17 lat w tym pięcioro niepełnosprawnych , i jak ktoś chce zarobic to niech się zgłosi do nas to my umożliwimy mu te zarobki .

Autor: Julia .  20.08.2012 zgłoś

http://mojarodzinazastepcza.blogspot.com/ warto zajrzeć

Autor: rozczarowana  28.09.2012 zgłoś

Zawodowa rodzina zastępcza ma bardzo dobrą opinię w PCPR. Przeprowadzane wywiady i rodziców zastępczych wypadają rewelacyjnie. Jednak doniesienia innych rodzin zastępczych, niekoniecznie z tego samego powiatu przedstawiają tą rodzinę w zupełnie innym świetle - matka zastępcza wulgarna wobec dzieci, opowiadając o Nich używa takich słów jak: bachory, bękarty, darmozjady, debile itp. Jednak są to tylko doniesienia a może plotki. Nie wiem. Wiem jednak z pewnością - jest to rodzina roszczeniowa, która liczy tylko pieniądze a niewiele mówi o dzieciach, chyba, że coś złego. Ponadto ma olbrzymie długo komornicze, które potrącane są z jej wynagrodzenia. komornicy przysyłają postanowienia jedno po drugim. W ciągu półtora roku jest to 4 lub 5 a wysokości od kilku tysięcy do ok 60.000 zł. Moje pytanie - czy PCPR ma jakieś narzędzia prawne aby coś z tym zrobić? Czy ma prawo ingerować w tę prywatną sprawę jak twierdzi ta "rodzina". Z czego w takim razie żyje ta rodzina - z pieniędzy dzieci? Pozdrawiam. rozczarowana

Autor: BiologicznaCórka.  12.10.2012 zgłoś

a coś o biologicznych dzieciach rodziców zasępczych? Nie wszystkie mają w sobie tyle empatii by udźwignąć taki ciężar. Nie mają pomocy ze strony nikogo. Psychologowie przeprowadzają sesje pod kątem ich zaangażowania , a jeśli ktoś powie - czuję się odrzucony, bo mamusia nie ma dla mnie wogóle czasu, to dostaje kwitek, że rodzina ma poważny problem i matka zastępcza nie daje sobie rady.

Autor: Babunia  30.11.2012 zgłoś

A ja, jestem już babcią. Rodziną zastępczą zostałam, jak moje biologiczne dzieci miały od 10 do 15 lat. Wydawało mi się, że dośc dobrze sobie radzimy, ale po latach, dociera do mnie jak dużo straciliśmy( wspólnych chwil, serdeczności, ... itd.). Nie wszystko jest do nadrobienia. Z drugiej strony, coś tam zyskaliśmy ( doświadczenie, empatia, ... itd.) i to jest do wykorzystania. Szkoda tylko że, Ustawodawcy jak do tąd, nie brali pod uwagę tego że, biologiczne dzieci, też są dziećmi w rodzinie zastępczej. Może Państwo powinno się, nimi również zainteresować ( na życzenie rodziców, oczywiście ). Nie chcę tutaj rozpisywać się o wszystkich moich przemyśleniach. Obawiam się że niepotrzebnie wywołam dyskusję.

Autor: wujo  02.12.2012 zgłoś

mamy pogotowie rodzinne mamy problem z widzeniami zawsze odbywają się w inne dni nisz prosiliśmy a od kuratora usłyszeliśmy że rodzicom inne terminy nie pasują teraz mamy w soboty popołudniu chociaż mówiliśmy że soboty i niedziele to dla nas dni święte czy ktoś wie jak to się powinno odbywać i kto powinien się dostosować . mam też swoje dzieci i takie postępowanie pana kuratora i sądu bardzo dezorganizuje nam czas wolny

Autor: Babunia  02.12.2012 zgłoś

My nigdy nie prosiliśmy o wyznaczanie terminów. Natomiast proponowaliśmy, by RB umawiały się z nami, na wizytę. Wiadomo że, ani nam ani im, nie zawsze pasują konkretne ( wyznaczane ) terminy. Gdy przyjezdżają nie zapowiedziani, to tylko na "chwilkę", a jak się umawiają, to od czasu do czasu mogą nawet przenocować. Dzieciaczki tylko na tym zyskują, a i my zyskujemy. Nawiasem mówiąc, rzadko korzystają - z braku czasu (własnego, oczywiscie ).

Autor: wujo  02.12.2012 zgłoś

my też na początku umawialiśmy się na telefon do momentu kiedy to RB zaczęła wydzwaniać o 23 i chciała porozmawiać z dziećmi chociaż ciężko było ją zrozumieć mają problem z alkoholem przez 6 miesięcy nie zdążyli podjąć leczenia ale utrzymują że chcą odzyskać dzieci i obwinia wszystkich prócz siebie a co do odwiedzin na chwile to efekt jest taki że dzieci się buntują a nic nie zyskują tylko puste obietnice

Autor: Babunia  03.12.2012 zgłoś

No cóż, nie wszystkich można włożyć do jednego wora. Do nas też dzwoniono póóóóoźnym wieczorem ;) ale dziecko samo, odkładało słuchawkę po udzieleniu reprymendy rodzicowi. Myślę że, każdy przypadek, należy traktować indywidualnie. A buntujące się z tego powodu dzieciaki, możemy wtedy przytulić, pożałować .... i tyle :( Wujo, a może na gg porozmawiamy ? Podam Ci jeszcze linka na forum dla takich jak my. Możesz się zalogować i porozmawiać. Warto :) . Oto on: http://rodzinazastepcza.vgh.pl/news.php , albo wpisz w google; Strona Dla Rodzin Zastępczych.

Autor: wujo  03.12.2012 zgłoś

możemy na GG45496735 tylko po 21-szej

Autor: brainworms  03.12.2012 zgłoś

Przeszukuje różnorodne fora w poszukiwaniu natchnienia i materiałów dotyczących rodzin zastępczych, ponieważ postanowiłam napisać prace magisterską o marginalizacji niespokrewnionych rodzin zastepczych w środowisku lokalnym. Czytam i nie mogę się nadziwić...To takie smutne, a nawet nie smutne, tylko przerażające. Brak wiedzy, brak zrozumienia, zazdrość i chyba brak refleksji nad życiem. Tragedie, które przytrafiają się w rodzinach zastępczych dotyczą prawie zawsze RODZIN ZASTĘPCZYCH SPOKREWNIONYCH. Czyli wyobraźmy sobie, że rodzice są alkoholikami, dzieci zostają im odebrane a przysposabia je np. ciotka, która ma różnorodne problemy ze sobą wynikające z tego samego źródła co choroba alkoholowa rodziców dziecka. No i powiedzcie mi czy jest to odcięcie dziecka od patologi? Czy Nie jest to wysoce prawdopodobne, że owa ciotka będzie również krzywdziła (choć może w inny sposób) te dzieci? Czym kierują się rodzice zastępczy biorąc dziecko? Nie nam to sadzić? Czy TY człowieku potrafisz czytać w czyichś myślach? Czy potrafisz odgadnąć ludzkie motywacje? No raczej nie... Wszystkim wyrażającym opinię typu "oni biorą te dzieci dla pieniędzy" gratuluję wysoce rozwiniętego zmysłu zazdrości i sprowadzania wszystkiego do poziomu konsumpcji! Jeśli jest to taki dobry "deal" to dlaczego mamy jeszcze w Polsce domy dziecka? Dlaczego wygłaszający zazdrosne opinie sami nie spróbują "dorobić się" na tym "interesie"? Właśnie.... Przypatrując się niespokrewnionym rodzinom zastępczym możemy zaobserwować zjawisko np. kupna nowego domu, większego czy kolejnego samochodu (nie ważne że ma już 25 lat i niebawem będzie jeździł na żółtych tablicach jeśli do tego czasu się nie rozsypie, a większy czy kolejny jest z powodu powiększenia się rodziny a nie polepszenia się statusu finansowego), częstszych wyjść do teatru czy kina ( nie no bo po co brać dzieci, które nie miały nawet własnej książki, do miejsc związanych z kulturą wysoką...) itp. Jeszcze taka mała uwaga na temat tego, że dzieci oderwane od patologicznej rodziny cierpią jeszcze bardziej, bo przecież są dowody na to że idealizują rodziców, tęsknią itp. Oczywiście że tak, z tego względu oczywiście powinnismy pozostawić dzieci w domu rodzinnym aby dalej były głodne, molestowane i patrzyły na pijaństwo rodziców, bijatyki, awantury itp. No ewentualnie jak zostanie pobite do nieprzytomności itp pokażemy to w telewizji i będziemy mogli ponarzekać trochę na brak rozpowszechnienia środków antykoncepcyjnych aby znów zająć się ciekawszymi morderstwami. Zastanawiam się czy "odbierając" dzieci, dajemy szansę rozwoju im samym oraz pomagamy rodzicom biologicznym? Sądzę że tak w istocie się dzieje (wszystkich wątpiących odsyłam to treści kursu PRIDE czy do PCPR-u) Nie pozostawiamy ich samych sobie ( cóż, swoją drogą czy tak działa kochany PCPR?). O słodka ironio.... Spójrz na siebie czlowieku... jeśli jesteś zdolny choć na tak "brawurowy" gest jak zrobienie paczki mikołajkowej dla biednych dzieci swojego sąsiada czy w ogóle dla jakiegokolwiek potrzebującego człowieka? Podsumowując. Rodziny zastępcze niespokrewnione (czy jakiekolwiek inne)są marginalizowane za swoje dobro w stopni tak zatrważającym, że to się nie mieści w głowie. A tak BTW. Czy ktoś z wypowiadających się na temat rzekomo "potężnych sum" dla rodzin zastępczych sięgnął po realne dane i zestawił to z finansami przeznaczonymi na jedno dziecko przebywające w domu dziecka? Nie wiem jak wy, ale gdybym miała wybierać między rodziną zastępczą a niekończącą się kolonią (wyobraź sobie że całe swoje dzieciństwo spedzasz na koloni...) zwaną Domem dziecka chciałabym choć na kilka lat znaleźć się wśród osób, które nie boja się przyjąć kogoś obcego i wspierać jak własne dziecko pomimo tego że całe społeczeństwo bedzie odtąd patrzec na nich podejrzliwie. Jeszcze raz zachęcam do zapoznania się z rzetelną wiedzą ( może ktoś bedzie tak wybitnie ambitny że przeczyta nie tylko artykuł z jakiejś gazety ale pokusi się o literaturę fachową albo o ustawę) i spojrzenia na rodziny zastępcze jako na instytucje wspierające prawidłowy rozwój naszego społeczeństwa, w którym przyszło nam żyć ( no chyba że zlikwidujemy te rodziny i powysyłamy wszystkie te skrzywdzone dzieci na przymusową całożyciowa kolonię - wspaaaaniała perspektywa). Pozdrawiam serdecznie!

Autor: Babunia  04.12.2012 zgłoś

hej wujo.niestety po wpisaniu twojego nr. gg, wyświetla mi się że, jest nieprawidłowy nr

Autor: Babunia  04.12.2012 zgłoś

Witaj BRAINWORMS :) jakże miło wiedzieć że, są tacy LUDZIE. Dziękuję Ci za twój głos :) bardzo, bardzo :)

Autor: wujo  04.12.2012 zgłoś

nie wiem o co chodzi z tym GG bo raczej działa sprawdzaliśmy

Autor: wujo  04.12.2012 zgłoś

brainworms- jak to miło, że ktoś widzi drugą stronę medalu , to prawda ze nie jest tak słodko jak to się mówi na ulicach wśród ludzi , którzy nie znają tematu, popatrz na wiadomości i zobacz co się dzieje z tamtą rodzina jak myślisz ,czy teraz rodziny zastępcze nie zastanowią się dwa razy zanim wezmą do swojego domu dziecko , ale my wiemy że tak właśnie buntują się przychodzące do nas dzieci ,często kłamią , oczerniają potem kiedy już pogodzą się ze swoją sytuacją często pytają czy będą mogły nas odwiedzać jak pójdą dalej , ale ludzie nie wiedzą ile satysfakcji daje widok dziecka , które po kilku miesiącach widzi różnice zaistniałe w jego życiu i zaczyna się nawet uśmiechać , nie wiedzą ile się trzeba starać żeby zdobyć odrobinę szacunku i zaufania i nie wiedzą jak dzieci obserwują i oceniają

Autor: gość  09.12.2012 zgłoś

caly ten artykuł jest o tym jakie wspaniałe sa rodziny zastepcze a rodziny biologiczne do niczego , tylko ze dziwi mnie ze sa opisani rodzice biologiczni tylko ci co sa alkoholikami badz narkomanami a co o tych co nie sa ani alkoholikami ani narkomanami a maja dziecko w rodzinie zastepczej z innych przyczyn jak np; depresja, zaburzenia osobowosci, jakis uszczerbek na zdrowiu...czy ich tez zapisze sie do alkoholikow narkomanow..?? wydaje mi sie ze nie!!!! zgodze sie sa osoby co z czystego serca i dla dobra dzieci maja takie rodziny ale sa i tacy co sami nie wiedza co chca, no moze tylko kasy:D teraz sa takie czasy ze ciezko jest nawet rodzina biologicznym a co dopiero rodzina zastepczym - uwazam ze niektorzy porywaja sie z motyka na ksiezyc czasem warto sie zastonowic i przezyc jedno i drugie potem komentowac. badzcie tymi rodzicami zastepczymi, rodzicami biologicznymi i tym dzieckiem badz dziecmi jak juz poczujecie kazdego z osobna emocje z jakimi sie borykaja to moze zacznijcie wtedy komentowac. nikt nie jest ani gorszy ani lepszy tylko czasem jakas strona w tym wszystkim przegina i trzeba sprowadzic ta osobe na ziemie:)

Autor: go  09.12.2012 zgłoś

brainworms chcesz pogadac o tych rodzinach to mam taka jeda ciekawa:)

Autor: Ewa  10.12.2012 zgłoś

System, który rozbija rodzinę i rozdaje dzieci obcym ludziom i jeszcze im za to płaci, jest chory. Ten system powinien przestać istnieć. Lepiej dać te pieniądze samotnej kobiecie i dziecku. System rodzin zastępczych krzywdzi i dziecko i matkę, te rany nigdy się nie goją.

Autor: Ewa  10.12.2012 zgłoś

Odebrano mi 12-letniego syna, którego wychowywałam samotnie, zrobiła to moja siostra i jej mąż. Nie mogli mieć dzieci i coś tą metodą chcieli coś sobie załatwić. Mój syn był manipulowany i nastawiany przeciwko mnie (nie jestem alkoholiczką ani narkomanką). Uniemożliwiali mi kontakt z synem przez 6 lat, sąd był głuchy na moje prośby o uregulowanie kontaktów. Raz udało mi się wejść do ich mieszkania. Mój syn spał w brudnym barłogu, w jego pokoju (raczej psiej budzie) był wielomiesięczny brud, w oknie wisiała brudna szmata. Mój syn, zimny uczuciowo facet ma teraz 29 lat. Finansowo dobrze wyszedł na tych nowych rodzicach. Za to ja popadłam w skrajną nędzę, straciłam pracę, mieszkanie (kazano mi zamienić na małe, bo 2 pokoje dla 1 osoby, to za dużo, teraz mieszkam w ciemnej norze). Mój kontakt z synem jest prawie żaden, to dla mnie obcy człowiek. Dziękuję temu choremu systemowi. Proszę o kontakt z osobami w podobnej sytuacji.

Autor: Babunia  10.12.2012 zgłoś

Witaj Ewa. Pomimo że, jetem RZ, to w większości się z tobą zgadzam. Na szczęście, od tego czasu gdy odebrano ci syna, mineło już dużo czasu i w tej chwili wygląda to zupełnie inaczej. System zmienił się i zaczyna opiekować się rownież matkami odebranych dzieci, dbając, by jak najszybciej wracały na ich łono. Z drugiej strony, wierzyć się nie chce że, "ten system pozwolił", na taką egzystencję dziecka w RZ. W twoim przypadku, jak sama piszesz, największą krzywdę wyrządziła ci twoja rodzina, bo to ona, przed całym tym systemem, miała moralny obowiązek, pomóc ci w ułożeniu życia i utrzymaniu dziecka. Boże chroń, przed takimi rodzinami. A co sama zrobiłaś, by odzyskać syna ? Czy miłaś pracę, która zapewniłaby wam utrzymanie ? Jeśli nie, to trzeba było o to zadbać. Byłaś sama, więc miałas dużo czasu. Myślę że, nikt nie kazałby ci, zmieniać mieszkania, tylko dlatego że było za duże, bez poważnych powodów. Znam rodziny, ktore dołożyły starań, by odzyskać dzieci. Zadbały o źródło dochodów, o utrzymanie mieszkań, pełne lodówki itd. i system oddał im ich pociechy. Pozostają nawet w dobrych stosunkach z RZ, które opiekowaly się ich dziecmi, w czasie gdy oni porządkowali swoje życie. Może twój syn na to też czekał ?

Autor: Ewa  11.12.2012 zgłoś

PS Na początku, kiedy moja siostra (to słowo wymawiam z trudem) i jej mąż złożyli pozew, tzw. kurator poczynił tzw ustalenia. Nigdy u mnie nie był,unikał mnie przez całe lata. Spytałam innego kuratora, skąd tamten wziął takie rewelacje na mój temat, a ten cynicznie powiedział , cytuję : ZAWSZE SIĘ TAK PISZE. Dyżurne zarzuty : alkoholizm, narkomania, choroba psychiczna, molestowanie. Trudno dowieść, że to nieprawda. Dlatego naturalne matki, to zawsze alkoholiczki i narkomanki. Jest tak, że wpierw jest wyrok, a do wyroku dopasowuje się ustalenia. Dla dobra dziecka oczywiście. Mój syn nie miał praktycznie ojca, ojciec albo płacił alimenty, albo nie. Odebrano mu matkę. To jest taki system, proszę Pani. Jest fundusz na RZ, a nikt nie pomaga prawdziwej rodzinie, która ma kłopoty finansowe. Prawdziwa matka, to z założenia alkoholiczka i narkomanka. Sadzi Pani, że łatwo udowodnić w sądzie, że to nieprawda ? To jest po prostu niemożliwe. Cudowne, kochające RZ lekceważą sobie obowiązek wychowywania dziecka. Brudny barłóg w psiej budzie i markowe ciuchy. Nikt nie sprawdził, jak naprawdę żyje mój syn, tam nigdy nie był kurator. Na pokaz są wspaniali, i nikt nie wie, co naprawdę dzieje się w czterech ścianach RA.

Autor: Ewa  11.12.2012 zgłoś

PSPS Mam kontakt z synem, kocham go, on kocha mnie,ale szkody wyrządzone przez RZ i przez sąd są nie do naprawienia. Takie rany nigdy się nie goją, uspokajają się na jakiś czas i przy najdrobniejszym zgrzycie otwierają się na nowo. Leczy się weteranów wojennych i ofiary wypadków, nikt nie leczy skrzywdzonej rodziny. Mój syn prowadzi rozrywkowy tryb życia, zmienia dziewczyny jak skarpetki, poucza mnie, jak mam żyć, to jest koszmar. Dziecku wybacza się wszystko, ale nie mogę pogodzić się z tym, że odwiedza RZ.

Autor: Ewa  11.12.2012 zgłoś

Samotnie utrzymywałam dom, syna i siebie przez 12 lat, dbałam o niego, a teraz słyszę zewsząd, że to oni go wychowali. Byli nieobecni, kiedy wymagał najwięcej opieki, kiedy dwoiłam się i troiłam godząc pracę zawodową z domem, kiedy brałam L-4, bo chorował. Dwunastolatek nie wymaga takich wysiłków, wręcz przeciwnie, kiedy chorował, zostawał sam w domu, gotował im obiady, wyprowadzał psy na spacer, robił zakupy. Oni go wychowali, przecież to mnie obraża. Wychowali aroganckiego playboya, który ma problemy z nawiązywaniem kontaktów z ludźmi. Facebook, to jest jakaś dziwaczna namiastka kontaktu, szukanie poklasku, aprobaty. Czasem myślę, żeby zerwać całkiem ten kontakt z tym dziwnym tworem RZ.

Autor: Ewa  11.12.2012 zgłoś

Myślę, że kiedyś, w dalekiej przyszłości zostanie rozliczony ten nieludzki, barbarzyński system rozbijania rodzin, tak, jak teraz rozlicza się komunę. Jesteśmy biednym krajem i prawdopodobnie to jest powód. W komunie była praca dla każdego i można było spokojnie wychowywać dzieci, teraz wszechogarniająca bieda i bezrobocie powodują, że rozdaje się dzieci jak kociaki. Żyjemy w ponurym, barbarzyńskim systemie.

Autor: Ewa  11.12.2012 zgłoś

Zwracam się do NANA 2020. Co Pani i Pani mąż zrobiliście, żey pomóc CAŁEJ rodzinie ? Umożliwiliście leczenie alkoholizmu ? Nie dziwię się, że dziecko się buntuje. Chce widzieć zgodną rodzinę, a nie niekończące się procesy rozbijające ją.

Autor: Ewa  11.12.2012 zgłoś

Zgadzam się z hodowcą kaczek.

Autor:  11.12.2012 zgłoś

Pani Ewo :) jest Pani osobą wykształconą, z dużym intelektem. Co łatwo można stwierdzić, po przeczytaniu Pani postów. Nie jest to komplement. Może zastanowi się Pani, nad założeniem Stowarzyszenia Samotnych Matek, które zajmie się pomocą dla takich kobiet ? Mogłoby to przynieść korzyści nie tylko dla nich, ale i dla Pani :). Jest wiele takich osób, również ojców, borykających się z takimi problemami. Już same rozmowy podczas spotkań są w stanie naładować energią :) Wiem co mówię. Sama działam w stowarzyszeniu. :) pozdrawiam.

Autor: Ewa  11.12.2012 zgłoś

Dziękuję za wiadomość, dopiero od niedawna mam w domu internet i obawiałam się, że moje pisanie trafia w próżnię. Pomysł jest bardzo dobry, ale jak się do tego zabrać ? Przed laty próbowałam zrobić takie stowarzyszenie korespondencyjnie. Zamieściłam w prasie ogłoszenie i zostałam zasypana listami. W każdym liście był inny problem i inne nieszczęście. Okazało się, że pomysł był dobry, ale to mnie przerosło.Zrobiłam tak, że skontaktowałam parami wszystkie Panie. Zwykle pisały do mnie ofiary przemocy domowej, choć prawdę mówiąc, w niektórych przypadkach miałam wątpliwości, kto jest oprawcą, a kto ofiarą. Jedna z pań posługiwała się dzieckiem jak kartą przetargową, na przemian odpychała i przyciągała męża, miałam wrażenie, że ją to bawi. Dziecko było w tej zabawie na trzecim planie. Miała szanse odizolować się od męża-oprawcy, i to w bardzo komfortowych warunkach, a jak tylko jej się to udało, znów go prowokowała. Nie wiem,, czego oczekiwała ode mnie, może dopingu do tej zabawy ? Inna pani napisała mi, że zaszła w ciążę z premedytacją, żeby zatrzymać partnera, nota bene żonatego. W moim mieście był taki mały zalążek takiego stowarzyszenia, pod inspicjami Stowarzyszenia Aktywne Kobiety, ale spalił na panewce. Ogólnie mówiąc, niepełne rodziny są smutne i często, a to dotyczy zwłaszcza kobiet, wystawione ostrą krytykę otoczenia i zepchnięte na margines.. Poza tym są postrzegane jak zagrożenie dla pełnej rodziny i nikt ich nie zaprasza. Dobrze, jeśli rodzina pomaga, ale nie zawsze tak jest. Można liczyć na babcię i dziadka, to na pewno. Na mojej ulicy są dwie panie, które urodziły nieślubne dzieci. Pomagali im dziadkowie, gdyby nie ta pomoc, nie wiadomo, co by było. Samotne matki liczą, że znajdą partnera, ale takie związki są albo niemożliwe, albo bardzo trudne. Proszę napisać, w jakim stowarzyszeniu Pani działa ? Może coś się uda na tym forum. Pozdrawiam

Autor: aga  11.12.2012 zgłoś

Pani Ewo czytam i tak myślę , że faktycznie przydałby się ktoś pomagający rodzicom biologicznym , jednak wiem , ze byłaby to bardzo trudna praca , bo jak odróżnić tych , którym zalezy od tych którzy wykorzystują swoje dzieci np.żeby nie pracować tylko korzystać z zasiłków a znam takie i takie , ale pomoc tym prawdziwie zainteresowanym jest niezbędna , a mężczyzna ,samotny ojciec to juz w ogóle

Autor: Ewa  11.12.2012 zgłoś

Pani Ago, miło mi, że Pani się wypowiedziała. Jeśli chodzi o zasiłki na dzieci z opieki społecznej, to nie ma takich zasiłków na dzieci, z których mogłaby się utrzymać rodzina. To są sporadycznie niewielkie kwoty. Oczekuje się, że rodzice będą pracować. W klasie szkoły podstawowej, do której chodził mój syn była kobieta, która samotnie wychowywała córkę. Korzystała z każdej pomocy opieki społecznej i w ten sposób zapewniła córce jako taki byt. Ta pani pracowała jako nauczycielka, ale zarobek jednej osoby nie wystarczy na utrzymanie domu i 2 osób. Dlatego byłam pełna podziwu dla jej determinacji i żałuję, że byłam ambitna (?) i nie poszłam w jej ślady. Dziewczyna skończyła studia, jej matka trudne życie opłaciła wylewem i II grupą renty, ale są razem. Zapewniam Panią, że z zasiłku na dziecko nie utrzyma się rodzina.

Autor:  11.12.2012 zgłoś

No cóż. Najlepiej jest, jak takie stowarzyszenie działa na terenie np. jednego powiatu. Przynajmniej na początku. Ułatwia to, zebrania i załatwianie formalności. Należy zebrać kilkunastoosobową grupę osób, które chciałyby być, co najmniej członkami, takiej organizacji. Później skontaktować się z jakimś prawnikiem, który pomoże ze strony prawnej. Chodzi o statut, składki i takie tam. A potem do dzieła. Raz będzie lepiej, a raz gorzej, ale najważniejsze żeby się nie poddawać. A można rozszerzyć grono członków i stworzyć Stowarzyszenie Rodzin Rozbitych ? Ja działam w Stowarzyszeniu Zastępczego Rodzicielstwa. Tak, tak, my też czasem jesteśmy szykanowani, niestety. Ale to nie jest jedyny powód. Organizowanie imprez dla nas i naszych dzieci, wycieczki, zwykłe spotkania, wsparcie, reprezentowanie naszych członków ( i nie tylko) przed urzędnikami itd. W każdym razie, warto :)

Autor: Ewa  11.12.2012 zgłoś

Pomysł jest dobry, muszę to przemyśleć. Możliwe, że będzie to o tyle łatwe (?), że mieszkam w dużym mieście. Oczywiście wyobrażam sobie,że nie będzie to w antagonizmie do SZR, tylko grupa wsparcia i ewentualnie pomocy. Na poparcie potrzeby zaistnienia takiej grupy, przykład z życia. Od 18 lat mieszkam sama, i dlatego miałam dość czasu, żeby poznawać ludzi. Czasem przychodziła do mnie na kawę kobieta, która miała trudne życie. Bardzo zniszczona, mężatka ok. 50-tki, z problemem alkoholowym. Wrażliwa, niezaradna życiowo, miała 2 dzieci, nastolatków. Fantastyczne dzieciaki. Ale rodzice, to ewidentnie patologia, oni pili, jak mieli za co. O dzieci jednak dbali. Na swój sposób. Kiedyś powiedziała mi, że urodziła córkę, miała wtedy 18 lat. Nie umiała się nią zajmować i teściowa sądownie odebrała niemowlę i adoptowała je. Nie utrzymują ze sobą kontaktów. Ta kobieta płakała i więcej do mnie nie przyszła. Możliwe, że było to najtrudniejsze wyznanie w jej życiu.

Autor: Ewa  11.12.2012 zgłoś

Rozpisałam się. Jeszcze jedna historia jako kwiatek do tego ogródka. Po tym, jak zabrano mi syna, poznałam w pracy 50-letnią samotną, zamożną, bardzo elegancką kobietę. Była ławniczką w sądzie rejonowym. Mówiła, że zaproponowano jej funkcję ławniczki w wydziale rodzinnym. Odmówiła, powiedziała, że woli sądzić złodziei i morderców, niż rodziny. Sprawy karne są wymierne, jeżeli rodzina trafia do sądu, wszyscy są skrzywdzeni. ŻYCZĘ SPOKOJNEGO WIECZORU, DOBRANOC

Autor: Paula  12.12.2012 zgłoś

Może odezwie się ktoś, komu odebrano dziecko i umieszczono w rodzinie zastępczej. Chętnie podzie3lę się doświadczeniami i przemyśleniami. pozdrawiam

Autor: Paula  12.12.2012 zgłoś

Grupy wsparcia dla rodzicielstwa zastępczego ? To już forsa nie wystarczy ?

Autor: Paula  12.12.2012 zgłoś

Wszyscy dodzą się na rodziny zastępcze ? Oj, nie wierzę.

Autor: Babunia  13.12.2012 zgłoś

Och Paulo, jakiż sarkazm od Ciebie bije, Nikt nie powiedział że, mamy z tego ( Stowarzyszenia ) dodatkowe profity, w postaci dodatkowej kasy. Wręcz przeciwnie, sami płacimy za wszystko. Mamy wspólne konto,na które odprowadzamy składki,a później wykorzystujemy zebrany fundusz, na różnego rodzaju atrakcje dla naszych dzieci (zastępczych oczywiście ). Mówiąc o wsparciu, miałam na myśli, wzajemną pomoc w rozwiązywaniu problemów, opiekę nad dziecmi w czasie jakichś wypadków losowych itd. Na dodatek, ta praca jest nieodpłatna. A trzeba poświęcić sporo czsu i energii. Zapewniam Cię że nie każdego na to stać ( nawet gdy taka osoba ma potencjał) Swoją drogą, jeśli Twoje dziecko umieszczono w rodzinie zastępczej, wbrew Twojej woli, to złóż wniosek do Sądu Rodzinnego o przeniesienie do innej placówki. Masz takie prawo ( o ile nie masz całkowicie odebranych praw rodzicielskich). Zyczę Ci, aby Twoje emocje trochę opadły. Jak się to już stanie, porozmawiaj z koordynatorem rodzin, albo kuratorem o odzyskaniu dziecka. Napewno zauważy że Ci na tym zależy i poprowadzi Cię do celu. Tymczsem, odwiedzaj swą pociechę. Interesuj się zdrowiem, nauką itp. Przynieś dziecku, jakiś drobny upominek, np. batonik, maskotkę, zdjęcie. Może to być, jakaś rzecz, zabawka z domu, którą dziecko lubiło, używało. Zapewni to trwałość więzi między wami. Poproś o urlopowanie i nawet jak sąd nie wyrazi zgody, to za jakiś czas znów to zrób. To musi działać na Twoją korzyść. Zapewniam Cię że, kilkoro dzieciaków z mojej rodziny, po takim postępowaniu rodziców wróciło do domku. Życzę Ci Paulo powodzenia.

Autor: Babunia  13.12.2012 zgłoś

Ps. Tyiko podczas odwiedzin, zachowaj spokój. To bardzo ważne. Nie tylko do zachowania dobrych relacji z RZ, ale i dla spokoju i ufności dziecka że, w krótce znów będziecie razem.

Autor: Paula  13.12.2012 zgłoś

TAK, BATONIK ZAPEWNI TRWAŁOŚC WIĘZI. JAK MI PORYPANA RODZINA ZASTĘPCZA OTWORZY DRZWI. WIESZ, BABUNIA, JAK SIĘ NAZYWA MIŁOŚĆ ZA PIENIĄDZE ? BABUNIA, WEŹ NA PRZECZYSZCZENIE.

Autor: Paula  13.12.2012 zgłoś

babunia, zrezygnuj z państwowej dotacji, idź do roboty, zarób na dom, siebie i dziecko i wtedy pogadamy.

Autor: Paula  13.12.2012 zgłoś

Zabierajcie sobie to ogłupione dzieci razem z forsą, wspierajcie się, itp. Kochana, czy nie rozumiesz, że jak sąd raz coś zabierze, to już nie odda ? Co do mnie, nie mam nic do udowodnienia ani sądowi, ani nikomu.. Niszczycie cudze dzieci.

Autor: Paula  13.12.2012 zgłoś

Po co wam grupy wsparcia ? jak wam tak ciężko, to po co bierzecie cudze dzieci do domu ? Znam łatwiejsze prace. Nie podoba mi się to dzieciolubstwo na koszt podatników. Tak pani ciężko ? Trzeba zmienić pracę, najlepiej z daleka od cudzych dzieci.

Autor: Babunia  14.12.2012 zgłoś

Paula, im bardziej starasz się mnie obrazić, tym bardziej mi Ciebie żal. Z twoich postów wnioskuję że, okropnie zostałaś skrzywdzona, a z takim podejściem do życia, jake reprezentujesz na tym forum, to nic dobrego nie zdziałasz, a i dziecka nie odzyskasz. Zbliżają sie Swięta Bożego Narodzenia, więc życzę Ci Paula, by przyniosły ukojenie i miłość w twoim sercu.

Autor: Paula  14.12.2012 zgłoś

Pani Babuniu, bardzo przepraszam, jeśli panią uraziłam. Ja już dawno straciłam dziecko i wiem, że go mnie odzyskam. Czy może być coś gorszego ?, już chyba nie. Po prostu jestem przeciwniczką rodzin zastępczych i mam prawo mieć własne zdanie. Obowiązujące trendy, jakiś dziwny pęd na rodziny zastępcze, tak jak każdy trend, po prostu mnie nie dotyczy. Jestem odporna na wszelkie mody. Popisywanie się spokojem i dobrocią jest nieskuteczne, kiedy jest się obrzucanym błotem. Takie udowadnianie, że nie jest się wielbłądem. Już jest za późno. Nie będę żyła drugi raz i nie będę miała, bo jestem na to za stara.

Autor: Paula  14.12.2012 zgłoś

Panią bawi to, że ktoś jest od pani zależny ? Każe pani matce robić jakieś przedstawienia i od tego uzależnia pani odzyskanie dziecka ?

Autor: Paula  14.12.2012 zgłoś

Mój syn ma 29 lat, i to jest dla mnie obcy człowiek. Przez dwa lata rodzina zastępcza nie pozwalała mu na kontakty ze mną, potem tak go urobili, że stał się dla mnie obcy. I co ja mam z tym zrobić ? Jego wypowiedzi są cytatami z rodziny zastępczej. Wszelkie więzi rodzinne zostały zerwane.

Autor: Babunia  14.12.2012 zgłoś

Nie jest łatwo po stracie dziecka, zwłaszcza gdy ma się świadomość, że się go nie odzyska. Ja też, przed laty, straciłam dziecko. W innych wprawdzie okolicznościach ale mogę sobie wyobrazić co sie czuje po takiej stracie. Pozbierałam się jakoś bo ktoś mi pomógł i teraz robię co mogę, by pomóc innym. Między nami jest pewna różnica. Ja swoją energię poświęcam dla dzieci, a Ty Paula, co robisz ze swoją ??? Tymczsem żegnam. Życzę wesołych Świąt Bożego Narodzenia oraz szczęśliwego Nowego Roku.

Autor:  14.12.2012 zgłoś

Ps. Popatrzcie na Szopkę Bożonarodzeniową. Czy Św. Józef nie kojarzy się wam z zastępczym rodzicielstwem ? Mnie tak :)

Autor: Paula  14.12.2012 zgłoś

Kobiecie, której odebrano dziecko, nikt nie powierzy dziecka. Poza tym nie da się zastąpić jednego dzieckiem innym dzieckiem.. Święty Józef był z Jezusem od urodzenia, nikt mu nie płacił, był mężem Marii, i jest automatycznie uważany za ojca. Ja nie odwoływałabym się do Nowego Testamentu mówiąc o rodzinach zastępczych, to jednak przesada. Medycyna nie zna przypadków dzieworództwa wśród ludzi. A czy Pani wie, że ja kocham syna. Bardzo łatwo, bardzo szybko i bardzo chętnie wierzy pani w rozpad rodziny. Dlaczego ?

Autor: Babunia  14.12.2012 zgłoś

Miałam juz więcej nie pisać, ale przeczówałam że, znów postarasz się powiedzieć mi coś przykrego. Dlatego jeszcze pare chwil poświęcam. Moje dziecko zmarło, a gdybym wierzyła w szybki rozpad rodziny nie robiła bym tego co robię. Do NTsię odwołuję bo wierzę w BOGA, a mówiłam o św. Józefie, a nie dzieworództwie. Wiesz Paula. dzięki Ci za to że, ze mną dyskutowałaś. Dałaś mi dobrą lekcję. Przypomniałaś mi że, nie należy pchać się ze swoją dobrocią, puki człowieka nikt o to nie prosi, bo za "kromkę chleba" można dostać po twarzy. Jeszcze raz pozdrawiam świątecznie i żegnam. Idę dalej czynić dobro, tam gdzie mnie potrzebują.

Autor: aga  14.12.2012 zgłoś

no i wyszło na to , że za dobre uczynki trzeba zapłacić , czytam i obserwuję i nie mogę się nadziwić skąd w ludziach taka zapalczywość , złość , zacięcie no bo czy to warto tracić energię na takie myślenie może lepiej zróbmy coś co nam sprawi przyjemność , no chyba że pielęgnowanie uraz to sens czyjegoś życia , nie warto.

Autor: bambo  14.12.2012 zgłoś

A co nam sprawi przyjemność ? Proszę o przykład. każdy ma inne przyjemności. O jakich dobrych uczynkach mowa ? Pytam, bo nie wiem. Co do mnie, zawsze byłam sceptycznie nastawiona do tzw. działalności społecznej. Pani babunia rekompensuje sobie brak dziecka opieką nad cudzymi dziećmi. Mnie cudze dzieci nie interesują. Proszę o propozycje przyjemności, pani Ago.

Autor: bambo  14.12.2012 zgłoś

Na jakie przyjemności można liczć mając 878 zł emerytury i 63 lata ? Może znaleź sobie dziadka, który będzie mnie obmacywał i może postawi mi kolację , albo i nie postawi.

Autor: bambo  14.12.2012 zgłoś

jedyna przyjemność, jaką znam, to słuchanie muzyki Marvina Gaye'a. Co Pani sądzi o Marvinie Gaye' u ?

Autor: aga  14.12.2012 zgłoś

nie wiem dlaczego jest pani taka samotna , moja mama ma 440 zł renty i nie jest taka zgorzkniała , ale ma dzieci, wnuki i może to jest ten plus

Autor:  14.12.2012 zgłoś

nie wiem co pani powiedzieć ,u nas jest ciągle pełno dzieci ,choć swoich tylko dwoje ,z czego jedno dorosłe , ale jak jadą na wakacje to nam się nudzi i nie możemy sobie miejsca znależć

Autor: Babunia  14.12.2012 zgłoś

Nie rekompensuję sobie braku dziecka, bo mam jeszcze kilkoro innych, własnych i już kilkoro wnucząt :) i tu masz rację AGA. Mnie cieszy radosc w oczach dziecka, jego uśmiech, a nade wszystko świadomość bycia potrzebnym innemu człowiekowi. Zwłaszcza temu małemu i bezbronnemu. Dobranoc.

Autor: bambo  14.12.2012 zgłoś

Ale nie zna pani Marvina Gaye'a. To, co uprawiacie na koszt podatników, to sie nazywa DZIECIOLUBSTWO

Autor: bambo  14.12.2012 zgłoś

Jesteście takimi samymi ofiarami tego chorego systemu, jak te biedne dzieci , skazane na was. Ja nie wspominałam o rekompensowaniu sobie braku dziecka, to pani powiedziała. Co mamuśka robiła, że ma 440 zł renty ? Chyba niewiele. I nie mieszka pod mostem, to prawdziwy cud. Takie jesteście dobrrrrre, PUCIO PUCIO. Ja wolę Marvina Gaye'a i dlatego z dużą ulgą opuszczam tę stronę. Pa, ponure, dzieciolubne społeczniczki.

Autor: bambo  15.12.2012 zgłoś

Pani babuniu, mój syn żyje. już go pani uśmierciła, a dlaczego ?

Autor: paula  15.12.2012 zgłoś

Zapraszam do rozmowy wszystkich rodziców, którym odebrano dzieci, bo z powodu biedy nie mogli ich utrzymać, ludzi, których skrzywdziły sądy i rodziny zastępcze. Zapraszam. Ten system jest chory i trzeba mu się przeciwstawić.

Autor: Wujo  15.12.2012 zgłoś

Pani paula co to znaczy z powodu biedy zanim założyliśmy rodzinę zastępczą to pracowaliśmy obydwoje i wychowywaliśmy dwoje swoich dzieci i nikt nam nie pomagał i nikt nie próbował nam ich odebrać dlatego nie rozumie tłumaczenia '' bieda'' według mnie jest to przykrywka dla lenistwa,braku chęci do podjęcia pracy , bo tak jest wygodniej dla mnie niema tłumaczenia że niema pracy albo że niema kto z dzieckiem zostać uważam że jak ktoś chce to prace znajdzie. Ja sam pracowałem po 16-18 godzin na dobę po to by mojej rodzinie nic nie brakowało teraz prowadzimy pogotowie rodzinne i nadal jedno z nas pracuje a co do odbierania dzieci przez sądy to faktycznie krzywdzą ale dzieci bo w WIĘKSZOŚCI przypadków zabierają stanowczo za późno .A tym co mówią że robimy to dla pieniędzy to powiem wam że '' ŻAL MI WAS'' .

Autor: paula  16.12.2012 zgłoś

Proszę Pana, chyba się nie rozumiemy. Kogo Panu żal ? Ja Panu nie zarzucam, że czerpie Pan korzyści z rodziny zastępczej, niepotrzebnie Pan się o to oskarża. Kto pilnuje dzieci, kiedy przez 16 - 18 godzin jest Pan w pracy ?. Dzieci nie mają opieki, a takie dzieci pozostawione bez opieki sąd zabiera rodzicowi. Proszę sobie wyobrazić sytuację, kiedy samotna matka musi zarobić na siebie, dziecko i dom. jak Pan to sobie wyobraża, że to jest możliwe ? Miesza Pan różne pojęcia. Mam rozumieć, że teraz nie pracujecie ? A dlaczego żona nie pracuje ? Bo żyje na koszt dzieci. Ja nie miałam męża, i sama utrzymywałam dom. Pan to rozumie ? Ja nie piszę, że nie pracowałam, ale jedna pensja nie wystarcza na utrzymanie domu na odpowiednim poziomie. Jakim prawem zarzuca mi Pan lenistwo ? Czy starcie się, aby dzieci miały kontakt z rodzicami ? I co w tym kierunku robicie ? Obowiązkiem rodziny zastępczej jest odbudowanie rodziny naturalnej, Pan to rozumie ?

Autor: paula  16.12.2012 zgłoś

Jeżeli dzieci nie widują się z prawdziwymi rodzicami, to znaczy że nie spełniacie warunków rodziny zastępczej i powinien interweniować kurator. Jak pan taki dobry, to niech pan zrezygnuje z państwowej kasy i sam utrzymuje całą gromadkę. Wtedy będę panu współczuła, bo się pan nie wyrobi. Pana żona jest leniwa, bo nie chce jej się iść do pracy. Kupa lenia, i tyle. Żal mi was.

Autor: paula  16.12.2012 zgłoś

Jeżeli dzieci nie widują się z prawdziwymi rodzicami, to znaczy że nie spełniacie warunków rodziny zastępczej i powinien interweniować kurator. Jak pan taki dobry, to niech pan zrezygnuje z państwowej kasy i sam utrzymuje całą gromadkę. Wtedy będę panu współczuła, bo się pan nie wyrobi. Pana żona jest leniwa, bo nie chce jej się iść do pracy. Kupa lenia, i tyle. Żal mi was.

Autor:  16.12.2012 zgłoś

Czy Pan zdaję sobie sprawę z tego, że wychowanie dzieci, to nie jest hodowla kaczek ? te dzieci kochają swoich rodziców i potrzebują nie tylko kontaktu z nimi, ale także chcą do nich wrócić. Jeśli mówią coś innego, to znaczy, że się Was boją i są zmanipulowane. Wychowujecie ludzi zimnych uczuciowo. A co będzie z nimi w przyszłości. Pracuje Pan przez tyle godzin, to wzoru ojca też nie mają. Jak Pan widzi ich przyszłość ? Pośle ich Pan na studia ? Będzie Pana na to stać ? To kogo Pan właściwie hoduje, oprócz kaczek ? Liczy pan na ich wdzięczność ? Na co Pan liczy ?

Autor:  16.12.2012 zgłoś

Czy Pan zdaję sobie sprawę z tego, że wychowanie dzieci, to nie jest hodowla kaczek ? te dzieci kochają swoich rodziców i potrzebują nie tylko kontaktu z nimi, ale także chcą do nich wrócić. Jeśli mówią coś innego, to znaczy, że się Was boją i są zmanipulowane. Wychowujecie ludzi zimnych uczuciowo. A co będzie z nimi w przyszłości. Pracuje Pan przez tyle godzin, to wzoru ojca też nie mają. Jak Pan widzi ich przyszłość ? Pośle ich Pan na studia ? Będzie Pana na to stać ? To kogo Pan właściwie hoduje, oprócz kaczek ? Liczy pan na ich wdzięczność ? Na co Pan liczy ?

Autor: paula  16.12.2012 zgłoś

Przeczytałam wszystkie fora , w których opisana jest krzywda rozbitej rodziny. te fora są zablokowane. Dlaczego ? Wiadomo, psują obraz SYSTEMU.

Autor: Wujo  16.12.2012 zgłoś

jak pani przeczyta ustawę o pieczy zastępczej to się pani dowie że tylko jedno z nas pracuje a drugie zajmuje się dziećmi co do interwenci kuratora nie wiem jak to się odbywa w pani województwie ale u nas ze względu na trudnych rodziców biologicznych mamy takie wizyty raz na dwa tygodnie a co do współpracy z rodzicami to nie ze wszystkimi da się współpracować

Autor: paula  16.12.2012 zgłoś

Współpracować ? O czym pan mówi. Ci ludzie wychowywali swoje dzieci. Ustawy mam gdzieś. Pana żona, to śmierdzący leń. ma iść do pracy i już. A obowiązkiem was obojga jest przywrócenie dzieci prawdziwej rodzinie, a nie żerowanie na podatnikach, trzeba dokładniej czytać ustawy.

Autor: paula  16.12.2012 zgłoś

Kto odrabia z dziećmi lekcje ? Jeśli pan, to masakra, bo z trudem posługuje się pan językiem polskim, robi pan błędy ortograficzne.

Autor:  16.12.2012 zgłoś

Masz rację Wujo. Oto jeden z przykładów. Jedno z moich dzieciaków, dzisiaj rano, zazdroszcząc innym że ich rodzice kontaktują cię z nimi systematycznie, dała dziś mamusi szansę na wspólne życie, bo jak nie to ma zapomnieć że miała córkę. 15-latka zażądała, by rodzicielka odwiedziła ją z okazji świąt. Ta w ciągu 9 lat pobytu dziecka u nas, odwiedziła ją TRZY razy. Ostatnio rok temu. Oby się zjawiła, bo dziewczyna znów będzie miała doła. A ja ją uczę żeby się nie denerwowała, bo mama jest ciężko chora na alkoholizm, potrzebuje pomocy. Mówię jej by, się uczyła, bo to zapewni jej przyszłość i mamie pomóc będzie trzeba. Myślicie że, się jej to podoba. Mówi mi że, sama rozumie i wie czego chce. Że matka, przez lata jej pobytu w DD i u nas, miała czs by się wyleczyć, znaleźć pracę, od czasu do czasu odwiedzić, zadzwonić i zaprosić ją, choćby jeden raz na święta. Nie mam pojęcia, co powoduje taką opieszałość i bezradność tej matki. Walka o uratowanie tej rodziny trwa już 13 lat. Ile jeszcze trzeba zrobić by się udało ? Fakt, każdemu może się noga powinąć. Nie należy osądzać.Ważne, co ten ktoś, potem z tym zrobi. Bo miałam do czynienia i z takimi rodzicami. Wspaniałymi ludźmi, którzy naprawdę wykazywali się wielką miłością i odpowiedzialnością. Ich dzieciaczki do nich wracały, po dłuższym, czy krótszym czasie. Mam do nich dużo szacunku. ......Ile ludzi, tyle różnych historii..... Ps. Wiesz Wujo, chyba nie ma sensu pisanie na tym forum, bo niestety nie da się wszystkich zadowolić, a najgłośniej i najbardziej obraźliwie krzyczą ci, co sami ( tak podejrzewam ) niewiele zrobią, by sobie samym pomóc, nie mówiąc o tym by, pomogli innemu człowiekowi.

Autor: paula  16.12.2012 zgłoś

Rany, połowa matek, to alkoholiczki. Wychowywanie dzieci, to nie hodowla kaczek, a wy nie odróżniacie dzieci od drobiu na ubój. Nie ma o czym z wami gadać.

Autor:  16.12.2012 zgłoś

powtarza się pani

Autor: paula  16.12.2012 zgłoś

WUJU, kurator zostanie powiadomiony on tym. że nie spełniacie warunków nałożonych na rodzinę zstępczą.

Autor: paula  17.12.2012 zgłoś

Zwracam się do anonimowej osoby, która tak pociesza 15-letnią podopieczną. Skoro matka była w ciągu 9 lat 3 razy u córki, to skąd pani tyle o niej wie ? Wciska pani dziewczyninie, że matka jest alkoholiczką (no jasne, to pasuje do schematu). Dziewczyna zażądała ? Ona ma prosić, a nie żądać. Czego jeszcze ta panienka żąda ?

Autor:  17.12.2012 zgłoś

ciekawe czy pani, kogoś lubi, może szanuje, albo przynajmniej toleruje ? o matce 15-latki, wiem więcej, bo to jedna z moich szkolnych koleżanek i sama prosiła by jej pociecha mogła u mnie być umieszczona ? a dziewczyna prosiła. płakała i prosiła ............itd i itd. ... w końcu nie wytrzymała. niech lepiej już sobie odpuści, bo wyrośnie na kogoś takiego jak pani. a pani Paulo, ( delikatnie mówiąc ) jest samolubną, zgorzkniałą cierpiętnicą - jak można wnioskować z pani słów. wstyd. żal mi pani.

Autor: paula  17.12.2012 zgłoś

Oj, nie wierzę, że szkolna koleżanka nie odwiedza ani pani, ani córki. Coś mi tu nie pasuje. Widziała ją pani 3 razy w ciągu lat i nie ma pani żadnych wątpliwości co do jej nałogu. Ona już w szkole piła wódkę ? Pani kłamie, to nie jest pani szkolna koleżanka. Z reguły rodziny zastępcze kłamią, manipulują dziećmi i ich rodzicami. Wy to nazywacie TRUDNĄ WSPÓŁPRACĄ.

Autor: paula  18.12.2012 zgłoś

Czyżby wszyscy rodzice, którym odebrano dzieci byli alkoholikami, narkomanami i degeneratami. Nie wierzę w to, dlatego proszę, odezwijcie się, nie milczcie, nie dajcie się zakrzyczeć cudownym rodzinom zastępczym. Pozdrawiam Was

Autor: hanna22  19.12.2012 zgłoś

Dzień dobry. Interesują mnie losy osób w wieku 20-30 lat, które spędziły co najmniej 5 lat w rodzinie zastępczej. Proszę o maile na adres : bienewa@onet.pl. Pzdrawiam wszystkich.

Autor: dziadek 70  19.12.2012 zgłoś

Jestem już dziadkiem, mam dwoje dzieci i troje wnuków. W rodzinie mojej siostry odebrano mojej siostrzenicy córkę. Dziewczynka ma teraz 17 lat i mimo starań matki, nie chce z nią utrzymywać kontaktu. Moja siostrzenica bardzo cierpi z tego powodu, kocha córkę i chciałaby odzyskać jej uczucia. Co ma zrobić, poradźcie, jestem ojcem, dziadkiem , ale ta sytuacja jest dla mnie niezrozumiała.

Autor: dziadek 70  20.12.2012 zgłoś

I cisza. Nikt nie był w rodzinie zastępczej. A może wstyd, że się opuściło matkę w biedzie ?

Autor: dziadunio70  22.12.2012 zgłoś

Rozmowa na temat uroków rodzin zastępczych utknęła w martwym punkcie, i to dość dziwnym punkcie.

Autor:  22.12.2012 zgłoś

nie napisał pan dlaczego i jak długo dziecko było w rodzinie zastępczej ,więc trudno o odpowiedź ,może wnuczka ma żal o to ,że mamy nie było jak jej potrzebowała?

Autor: dziadunio70  23.12.2012 zgłoś

Moja siostrzenica cierpi na PTSD. tę chorobę zawdzięcza choremu systemowi rozbijającemu rodziny w imię tzw. dobra dziecka. Czy koniecznie trzeba kogoś zniszczyć, żeby kogoś "uratować" ? Rodziny zastępcze zabijają uczucia rodzinne, powodują konflikty i choroby. Trzeba pomóc prawdziwej (nie "biologicznej", bo z biologią ma to niewiele wspólnego) rodzinie. Płacenie obcym ludziom za tzw. miłość, kwalifikuje się dość jednoznacznie.

Autor: .............................  23.12.2012 zgłoś

Rodziny zastępcze mówią tylko o pieniądzach, na różne sposoby. Jak jesteście tacy dobrzy, to idźcie do roboty i zaróbcie na te biedne dzieci alkoholików i narkomanów. Wtedy pogadamy o dobroci. Albo od cudzych dzieci łapska z daleka. ZAWODOWA RODZINA ZASTĘPCZA ? To jest chore. ZAWODOWA ŻONA, ZAWODOWY MĄŻ, ZAWODOWA CIOTKA, ZAWODOWE DZIECKO, ZAWODOWY PIES, ludzie, zacznijcie myśleć.

Autor: ,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,  23.12.2012 zgłoś

PRZED PAROMA LATY POWSTAŁA (NIESTETY NA KRÓTKO) LUKA W PRAWIE, NA PODSTAWIE KTÓREJ WSZYSTKIM RODZINOM ZASTĘPCZYM ODEBRANO PIENIĄDZE. Ile krzyku narobili dobroczyńcy, nagle pozbawieni forsy. Komentarz mediów był taki : nie stać was na dzieci, to je oddajcie do domu dziecka. Nie wymyśliłem tego, to są fakty. Dobroczyńcy, przestańcie wyciągać łapska po pieniądze, może to spowoduje zmianę chorego systemu, kiedy tysiące dzieci znajdą się w domach dziecka. Powinno się pozwalniać wszystkich dobrze opłacanych urzędasów za to, że podtrzymują ten system. Każda ideologia jest niebezpieczna i niehumanitarna.

Autor:  26.12.2012 zgłoś

TAK znam przypadek gdzie dziecko wróciło do taty i przyznaję trudne to było ,walka z sądem i urzędnikami trwała 1,5 roku ,tata zrobił WSZYSTKO żeby pokazać jak bardzo mu zależy i nie był alkoholikiem tylko właśnie dzięki decyzjom urzędników nie mógł opiekować się synem , ale udało się i obydwaj teraz są szczęśliwi,a co do wnuczki to jest w bardzo trudnym wieku i pewnie nie potrafi jeszcze odróżnić kto dla niej jest ważny ,rodzina czy znajomi , zasady i ograniczenia nie podobają się nastolatkom i to niezależnie od tego kto ich wychowywał, może niech mama poczeka ,obserwuje i będzie w pobliżu kiedy córka przyjdzie po pomoc ,może wtedy sie uda odbudować więzi ,które na pewno są tylko uśpione, bo wszystkie dzieci kochają rodziców nawet jak tego nie okazują

Autor: dziaduno 70  26.12.2012 zgłoś

Nareszcie głos rozsądku. DZIĘKUJĘ. Walka o odzyskanie dziecka jest trudna i często bezskuteczna. Udowadnianie, że nie jest się alkoholikiem, przypomina udowadnianie, że nie jest się wielbłądem. Jakaś pani pisze, że batonik wzmacnia więź. Batonik nic nie wzmacnia. Autorowi powyższej wypowiedzi życzę wszystkiego najlepszegp, pomyślności w 2013 Roku.

Autor:  27.12.2012 zgłoś

dziękuje bardzo za życzenia ,,ale co do "batonika" to się nie zgadzam ,to jest dla dziecka taki symbol który oznacza że mama pamiętała o mnie,i ten drobiazg w zasadzie bez wartości materialnej jest dla niego najważniejszą rzeczą na świecie dlatego że właśnie od mamy

Autor: dziadunio70  27.12.2012 zgłoś

Moja siostrzenica utrzymywała samotnie córkę przez 12 lat i karmiła ja nie tylko batonikami. Kiedy zaproponowała jej, że kupi jej bułkę, dziewczynka wrzasnęła, że matka chce ja przekupić. Tak zmanipulowała ją rodzina zastępcza. To była bułka, a co dopiero byłoby w sprawie BATONIKA. Pozdrowienia dla wszystkich toksycznych manipulatorskich rodzin zastępczych. Mało wam forsy, to się weźcie do uczciwej pracy, ponure nieroby !! Wychowywanie dziecka, to nie jest uczciwa praca, to bezczelne żerowanie na podatnikach. Symbolami dzieci się nie nakarmi, a pokazówki na użytek sądu i kuratorów........... Nawiązując do w/w wypowiedzi : symbolami dzieci się nie nakarmi. Jeden kurator zapytany, dlaczego oszkalował moją siostrzenicę powiedział, cytuję : " ZAWSZE SIĘ TAK PISZE".Wyrok jest gotowy, brakuje ustaleń, to się je przepisuje ze sztancy : matka jest alkoholiczka i narkomanką,. Z domu dziecka łatwiej wrócić do prawdziwej rodziny, niż z zastępczej. Zastępcza walczy o kasę. Pozdrawiam

Autor: prowokator2013  30.12.2012 zgłoś

No i cisza, która oznacza potwierdzenie tego co napisano. Biologiczne matki alkoholiczki i narkomanki, ile kasy na dziecko, batoniki, zachować spokój, wielkie serca rodzin zastępczych, bez jaj, dobra ?

Autor: krystynna  30.12.2012 zgłoś

Rodziny zastępcze i gromady urzędasów są finansowane z funduszu Unii Europejskiej. Unia zamiast stwarzać miejsca pracy, finansuje całe gromady nierobów i powoduje rozpad więzi rodzinnych. Co wyrośnie z dzieci, którym za unijne pieniądze wmawia się, że matka jest alkoholiczką. Bardzo nie lubię rodzin zastępczych,bo to patologia powstała dzięki Unii Europejskiej.

Autor: wujcio40  03.01.2013 zgłoś

Rodziny zastępcze zamurowało ?

Autor: renka  06.01.2013 zgłoś

a jak to wszystko wygląda w świetle tej rodziny gdzie zginęła 2 dzieci? dla mnie ta tragedia najlepiej przedstawia słabości systemu rodzin zastępczych, Weź dziecko, bierz pieniążki i nie narzekaj że masz problemy i sobie nie radzisz z sytuacją. Wielu ludzi naprawdę chce pomagać ale kiedy sytuacja zaczyna ich przerastać nie mają żadnego wsparcia, RZ powinni zostawać ludzie którzy maja doświadczenie zarówno w wychowywaniu dzieci jak i w zwykłym życiu, Wtedy problemy nie przytłoczą ich aż tak,

Autor: krystynna  06.01.2013 zgłoś

Zgadzam się z Panią, ale jak to sprawdzić i zmierzyć czyjeś doświadczenie i dobrą wolę ? tego się nie da sprawdzić. Opieka społeczna i podobne instytucje sprawdzają głównie, czy dzieci są CZYSTE, jak gdyby umycie dziecka wystarczyło , aby dobrze się nim opiekować. Na pokaz WSZYSTKIE rodziny zastępcze prezentują się świetnie, i nie ma możliwości sprawdzenia, co naprawdę dzieje się w 4 ścianach RZ. Nie każda RZ zabija dzieci, ale zwykle są one źle traktowane, a w najlepszym razie traktowane przedmiotowo. Przyczyna jest prosta : nikt nie kocha cudzych dzieci, kocha się tylko własne dzieci. Instytucja RZ powinna zostać zlikwidowana, natomiast powinny powstać małe domy dziecka z dobrze wykształconym personelem i szansą dla dzieci do jak najszybszego powrotu do prawdziwej rodziny. Bez batoników, teatrzyków i testowania rodziców pod kątem tzw. wydolności. To słowo zupełnie dla mnie niezrozumiałe. Trzeba dać ludziom pracę, aby mogli utrzymać rodzinę, a nie bajdurzyć o niewydolności, alkoholizmie i narkomanii. Pozdrawiam

Autor: mila  11.01.2013 zgłoś

mam takie pytanie....jakie warunki trzeba spęlniać, by zostać rodziną zastęczą dla siotrzeńca?ile trwa procedura uznania za rodzinę zastępczą, jeśli biologiczni rodzice zostalo pozbawieni praw rodzicielskich. Czy konieczne jest ukonczenie jakiegos kursu przygotowującego? z góry dziękuje za odpowiedz

Autor: małgorzata  11.01.2013 zgłoś

Z takim pytaniem należy zwrócić się do adwokata, który napisze wniosek o ustanowienie rodziny zastępczej. Skoro rodzice są pozbawieni władzy rodzicielskiej, to znaczy, że siostrzeniec jest w domu dziecka. Wniosek o ustanowienie rodziny zastępczej składa się w Wydziale rodzinnym najbliższego sądu i od sądu zależy, czy zostaniecie rodziną zastępczą dla siostrzeńca, czy nie, bo niewykluczone, że dziecko zostanie adoptowane przez osobę niespokrewnioną. W sądzie trzeba się wykazać dobrymi warunkami mieszkaniowymi i finansowymi, bo jako rodzina spokrewniona dostaniecie najwyżej ok. 650 zł. Radzę się pospieszyć, by uprzedzić ewentualna adopcję.

Autor: do mili  15.01.2013 zgłoś

Zamieszczam fragment ustawy o rodzinnej pieczy zastępczej: Pełnienie funkcji rodziny zastępczej może być powierzone osobom, które: 1. dają rękojmię należytego sprawowania pieczy zastępczej; 2. nie są i nie były pozbawione władzy rodzicielskiej, oraz władza rodzicielska nie jest im ograniczona ani zawieszona; 3. wypełniają obowiązek alimentacyjny - w przypadku gdy taki obowiązek w stosunku do nich wynika z tytułu egzekucyjnego; 4. nie są ograniczone w zdolności do czynności prawnych; 5. są zdolne do sprawowania właściwej opieki nad dzieckiem, co zostało potwierdzone zaświadczeniami o braku przeciwwskazań zdrowotnych do pełnienia funkcji rodziny zastępczej lub prowadzenia rodzinnego domu dziecka, wystawionymi przez lekarza podstawowej opieki zdrowotnej; 6. przebywają na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej; 7. zapewnią odpowiednie warunki bytowe i mieszkaniowe umożliwiające dziecku zaspokajanie jego indywidualnych potrzeb, w tym: a) rozwoju emocjonalnego, fizycznego i społecznego, b) właściwej edukacji i rozwoju zainteresowań, c) wypoczynku i organizacji czasu wolnego. Opieka zastępcza może być powierzona osobom, które nie były skazane prawomocnym wyrokiem za umyślne popełnienie przestępstwa. W przypadku rodziny zastępczej niezawodowej co najmniej jedna osoba musi posiadać stałe źródło dochodów.( nie ma określonej wysokości ) Nadmieniamy, iż Starosta właściwy ze względu na miejsce zamieszkania rodziny zastępczej udziela miesięcznej pomocy pieniężnej na częściowe pokrycie kosztów utrzymania dziecka w rodzinie zastępczej niezawodowej i zawodowej i wynosi ona 1000,00 zł. Natomiast w przypadku rodzin spokrewnionych z dzieckiem jest to kwota 660,00 zł. Powyższe kwoty pomniejsza się o 50% dochodu dziecka Najlepiej pójść do miejscowego PCPR, GOPS lub MOPS i poprosić o radę. Zależy gdzie ma pani bliżej i wygodniej. Tam wytłumaczą co i jak. Od tego są :)

Autor: renka  16.01.2013 zgłoś

pd razu widać profesjonalistę.

Autor: daniela  17.01.2013 zgłoś

Co sądzicie o nazywaniu dziecka odebranemu rodzinie i umieszczonemu w rodzinie zastępczej "niechcianym dzieckiem" ? 12-letniego chłopca odebrano z powodu biedy. Co sądzicie o nazywaniu jego matki "biologiczną matką" ? Co sądzicie o nazywaniu przez kuratora i sąd dziecka urodzonego przez niezamężną kobietę "panieńskim dzieckiem" ? Dodam, że kobieta urodziła syna mając 34 lata I partner opuścił ją, kiedy była w ciąży (nie zatrzymywała go). To, co przytoczyłam , to nomenklatura, jaka posługują się sądy i sadowi kuratorzy, z pełną akceptacją sądów. Taka jest rzeczywistość. Nie wiem, jak inne wydziały sądów, ale wydziały rodzinne posługują się słownictwem i sposobem myślenia z czasu rozbiorów. Dziecko w sądzie jest towarem, który można dobrze sprzedać. Pracowałam w sądzie i wiem, że tzw. ustalenia kuratorzy robią przy biurku, mają gotowe sztance, które się po prostu powiela (alkoholizm, narkomania, niewydolność itp. brednie). tak jest tanio i zdrowo. Sędziom i kuratorom płaci się od łebka. Tzw. dobro dziecka nikogo nie interesuje. Trzeba dla dobra dziecka wszystkich zmieszać z błotem. Grunt, żeby plan podziału fuduszu Unii Europejskiej został wykonany. Im więcej rozwalonych rodzin i rozdanych dzieci, im więcej rozdanej forsy, tym wyższe dotacje na następny rok. Horror.

Autor: daniela  17.01.2013 zgłoś

Nie wiem, kim są ludzie, którzy biorą pod swój dach cudze dziecko, i czy wzięliby je z dobroci serca, gdyby nie dostali pieniędzy na jego utrzymanie. Przypuszczam, że nie. Nazywanie opieki nad cudzym dzieckiem "pracą" z dzieckiem, jest skandaliczne. Z dzieckiem się nie pracuje, dzieckiem się opiekuje i wychowuje je. Ci wszyscy dobroczyńcy (im bardziej pieją zachwyty nad swoją dobrocią i im bardziej szkalują prawdziwych rodziców) są dla mnie bardziej podejrzani. Wiarygodna jest dla mnie bacia, która po śmierci córki wychowuje wnuka i nie wyciąga wpierw ręki po pieniądze. Wszyscy inni dobrzy ludzie prawdopodobnie chcą sobie coś załatwić biorąc do domu cudze dziecko, może chcą coś udowodnić sobie nawzajem, albo otoczeniu ? Pieniędzmi też nie gardzą.

Autor: Marvin  18.01.2013 zgłoś

Moim zdaniem przyczyną rosnącej popularności rodzin zastępczych jest narastająca bieda. Dzieci odbiera się głównie z powodu biedy. Oczywiście żaden sąd nie nazywa sprawy po imieniu, najprościej jest napisać, że rodzice sa alkoholikami i narkomanami. Im trudno jest dowieść, że to nieprawda, Pół biedy, jeśli rodzina zastępcza umie żyć w zgodzie z naturalną rodziną, ale zwykle oni krytykują rodzinę naturalną, ale zwykle uniemożliwiają rodzicom kontakt z dziećmi w obawie, że maskotka będzie chciała wrócić do matki, bo maskotka w gruncie rzeczy kocha matkę i chce z nią być. Nie wiem, co wyhoduje pokolenie rodzin zastępczych,. najprawdopodobniej ludzi zimnych uczuciowo, pełnych poczucia winy i poczucia krzywdy. Państwo powinno dać ludziom pracę i możliwość godnego życia, zamiast odbierać im dzieci. Ale widocznie lepiej opłaca się finansować rodziny zastępcze, niż stworzyć miejsca pracy. Polska zmierza ku upadkowi, margines biedy jest coraz większy. Może powinno się kastrować biedaków tak, jak kastruje się koty ? Tak się składa, że nie można nikomu zabronić mieć dzieci. Ja jestem za kastracją, a WY ?

Autor: Marvin  18.01.2013 zgłoś

Moim zdaniem przyczyną rosnącej popularności rodzin zastępczych jest narastająca bieda. Dzieci odbiera się głównie z powodu biedy. Oczywiście żaden sąd nie nazywa sprawy po imieniu, najprościej jest napisać, że rodzice sa alkoholikami i narkomanami. Im trudno jest dowieść, że to nieprawda, Pół biedy, jeśli rodzina zastępcza umie żyć w zgodzie z naturalną rodziną, ale zwykle oni krytykują rodzinę naturalną, ale zwykle uniemożliwiają rodzicom kontakt z dziećmi w obawie, że maskotka będzie chciała wrócić do matki, bo maskotka w gruncie rzeczy kocha matkę i chce z nią być. Nie wiem, co wyhoduje pokolenie rodzin zastępczych,. najprawdopodobniej ludzi zimnych uczuciowo, pełnych poczucia winy i poczucia krzywdy. Państwo powinno dać ludziom pracę i możliwość godnego życia, zamiast odbierać im dzieci. Ale widocznie lepiej opłaca się finansować rodziny zastępcze, niż stworzyć miejsca pracy. Polska zmierza ku upadkowi, margines biedy jest coraz większy. Może powinno się kastrować biedaków tak, jak kastruje się koty ? Tak się składa, że nie można nikomu zabronić mieć dzieci. Ja jestem za kastracją, a WY ?

Autor: Anonim  18.01.2013 zgłoś

Dzieci odbierane rodzicom i umieszczane w rodzinach zastępczych nie są trudnymi dziećmi , i to nieprawda, że większość z nich ma zespół PAS. Ten absurdalny system, u którego podstaw leży bieda, każe wierzyć ludziom w jakieś ciężkie przejścia dzieci odebranych rodzicom. Ludzie, którym płaci się za to, żeby opowiadali takie bajki, powinni zostać ukarani i jestem pewna, że kiedyś ten barbarzyński, nieludzki system zostanie rozliczony. A ludzie, którzy uczestniczyli w tym przestępstwie będą tak sądzeni, jak Kiszczak i Jaruzelski. Nie doczekam tego, a szkoda. Każda ideologia znajduje swoich zwolenników, zwłaszcza, jeśli się ich dobrze opłaca, ale trzeba myśleć, od tego nikt nie jest zwolniony. Żadna absurdalna ideologia i idiotyczny, nieludzki system nie zwalnia od myślenia. Ludzie, którzy podpisywali lojalki i donosili ubecji na sąsiada, szmalcownicy, wierzyli w słuszność tego, co robią. To samo dotyczy wszelkich służb rozwalających rodziny, kuratorów i sędziów. W przyszłości, niestety, będą za starzy tak jak Kiszczak i Jaruzelski, żeby im łby poucinać. Ba, pracują teraz na niezłe emeryturki.

Autor: Anonim  18.01.2013 zgłoś

W Polsce bieda była powodem niejednej patologii. na pewno pamiętacie czasy, kiedy sądy z pełną świadomością, że to przestępstwo, udzielały fikcyjnych rozwodów. Ba, władze gorąco do tego namawiały, bo powstał fundusz alimentacyjny. Ojciec tracił pracę, brakowaŁO PIENIĘDZY NA ŻYCIE, KOBIETA WYSTĘPOWAŁA O ROZWÓD I O ALIMENTY, A PONIEWAŻ OJCIEC NIE MIAŁ Z CZEGO PŁACIĆ, matka dostawała pieniądze z funduszu alimentacyjnego. Nikt wtedy nie myślał o tym, że fundusz alimentacyjny, to nie jest worek bez dna, i po latach tatusiów sprowadzano do sądu jak kryminalistów, w kajdankach i mówiono mu, ile jest dłużny państwu. Z odsetkami oczywiście. Muszę sprawdzić, jak działa fundusz alimentacyjny, ale założę się, że kasa jest pusta. Mam nadzieję, że rodziny zastępcze też zostana sprowadzone do sadu w kajdankach i zażąda się od nich zwrotu forasy. Plus odsetki. A dlaczego by nie ? Przecież system rodzin zastępczych jest tak samo absurdalny, jak fikcyjne rozwody. Osoba, która udziela powyżej porad na ten temat jest też ofiara tego systemu i dlatego proponuję, aby wzięła się do uczciwej pracy, zamiast żerować na cudzej biedzie. Jest tyle syfu na ulicach, że warto by się wziąć za zamiatanie ulic, albo odśnieżanie. Co do rodzin zastępczych, proponuję milczeć, bo nie wiadomo, czy za 10 lat nie staniecie przed sądem. Dlaczego ? Bo Unia Europejska przestanie was finansować i zażąda zwrotu długu. Żyjecie na kredyt, dobroczyńcy !! A kredyty trzeba spłacać.

Autor: Anonim  18.01.2013 zgłoś

Jakiś kretyn nazywa tutaj naturalną rodzinę bagnem. Kochany, lecz się.

Autor: Anonim  18.01.2013 zgłoś

System pozwala, i wręcz zachęca do donosicielstwa. Wystarczy napisać donos na sąsiadów, że dzieci są źle traktowane i sąd natychmiast odbiera dzieci. A może by tak zapukać do sąsiada, zamiast się czaić, i zapytać, czy nie potrzebuje pomocy? Czasem nawet drobna pomoc jest nieoceniona. Zgadzam się z Tuleią, że wracamy do stalinizmu i do stosowanych za Stalina metod. Historia kołem się toczy............

Autor: Anonim  18.01.2013 zgłoś

Sprawdziłem, z funduszu alimentacyjnego można dostać najwyżej 500 zł. Najniższa zapomoga dla rodziny zastępczej, to ok. 650 zł. Prosty rachunek, jak nie wiadomo , o co chodzi o pieniądze. Ale żeby rozwalić rodzinę dla 150 zł, to trzeba być........

Autor: rodzic  27.01.2013 zgłoś

czytam to forum i nie wierzę ,że ludzie wypowiadający się na nim mają tak złe zdanie o rz .Dzieci nie lądują w rz z winy rz a z winy rb. Jeżeli system jest taki zły i niepotrzebny to co- dzieci mają ladowac na ulicy jak było dawno temu,a obecnie jeszcze gdzies na świecie. Przecież to nie ich wina ,że urodziły sie nieodpowiedzialnym ludziom, Całe szczęście ,że są na to pieniądze aby nimi mógł się ktoś zając. Bo te same peiniądze dane dysfunkcyjnej rodzinie sytuacji dzieci na pewno by nie zmieniły a tak mają szanse na godne dorastanie i opiekę.

Autor: seddator  27.01.2013 zgłoś

Mam 70 lat i wychowałem się w nienajbogatszej dzielnicy dużego miasta, ale nie pamiętam, aby "dzieci lądowały an ulicy". Gdzie to tak było ? Co rodzic nazywa "dysfunkcyjną rodziną" ? Czy taką rodzinę, w której jeden z rodziców, albo oboje tracą pracę ? Tak, to jest dysfunkcyjność. Takie sytuacje zdarzają się nawet odpowiedzialnym ludziom. Znam wiele osób po pięćdziesiątce, których zwolniono w ramach redukcji etatów, lub likwidacji przedsiębiorstwa. Nazywa ich pan nieodpowiedzialnymi ? a dlaczego ? pan jest tak pewny, że jutro nie zostanie pan bez grosza ? Tego nigdy nie można być pewnym. Teraz nie istnieje praca "na stałe" i "na zawsze". Każdy może mieć dzieci, bez żadnego certyfikatu. Jedynym certyfikatem może być na przykład dobrze prosperujący własny biznes. Ale losy takich takich fortun też znamy, one też nie są dane na zawsze. Wciąż jest mowa o pieniądzach. A co będzie, jak Unia Europejska zakręci kurek z forsą na rodziny zastępcze. weźmie pan na własne utrzymanie stadko cudzych dzieci ? Wątpię.

Autor: seddator  27.01.2013 zgłoś

Co dla pana jest kryterium braku odpowiedzialności ? W Chinach trzeba mieć zgodę władz na posiadanie więcej, niż jednego dziecka, może by to wprowadzić i u nas ? Państwo powinno zagwarantować pracę wszystkim obywatelom i państwo nie wywiązuje się z tego obowiązku. Ryba psuje się od głowy, proszę pana, a radość z istnienia dziwnego funduszu pozwalającego na rozbijanie rodzin jest nieporozumieniem.

Autor: rodzic  28.01.2013 zgłoś

Nie spotkałem sie z sytuacją aby sądy odebrały dzieci z powodu biedy jak uważa seddator. Nieodpowiedzialnośc to porzucanie dzieci,pozostawianie pod niby opieką niewydolnej rodziny.bagatelizowanie potrzeb dzieci . Tak uważam, że aby byc rodzicem trzeba by było posiadac zgodę jak zwał tak zwał ale kogoś kto stał by na straży dobra dziecka.Obserwuje niewydolnośc wychowawczą dzisiejszej rodziny .brak jakichkolwiek wartości.świętości i autorytetów - jestem przerażony tym. A ten'' dziwny fundusz'' pozwala tym najsłabszym zaznac choc odrobinę normalości,która może kiedyś zaowocuje w ich życiu jako dorosłych mądrych ludzi. Dobrze,że są jeszcze tacy ludzie, którzy potrafią i chcą nieśc tę pomoc i nie wypominajcie im tych pieniędzy bo to co robią dla dzieci nie da się wycenic w żaden sposób .CHWAŁA IM ZA TO !!!

Autor: seddator  29.01.2013 zgłoś

Pan jest pracownikiem sądu, sędzią, kuratorem czy pracownikiem MOPS ?

Autor: seddator  30.01.2013 zgłoś

Milczenie pana rodzica jest dość wymowne, to znaczy mamy do czynienia z dobrze opłacanym pracownikiem sądu lub (gorzej opłacanym) pracownikiem MOPSu. Porzucanie dzieci, pozostawianie pod opieką niewydolnej rodziny, bagatelizowanie potrzeb......... Takie teksty są rozpowszechniane w podejrzanych broszurach agitujących do oddawania dzieci do rodzin zastępczych. Od takiego myślenia tylko krok do kastracji i sterylizacji, a to już kiedyś było, prawda ? Okazuje się, że 35 procent dzieci przychodzi na świat w biedzie, gdzie dochód na 1 osobę nie przekracza 500 zł. 35 procent społeczeństwa do kastracji, bo to alkoholicy i narkomani.

Autor: Kalina  30.01.2013 zgłoś

Moja znajoma po rozwodzie została z dwójką nastoletnich chłopców, czyli klasyka : samotna matka. Wystąpiła o rozwód, ponieważ jej mąż rozpił się i pił coraz więcej. Z tego powodu stracił pracę, potem zmarł. Ona wystąpiła o rentę dla synów, ale odmówiono jej, bo były mąż przez parę lat przed śmiercią nie był nigdzie zatrudniony. Zanim wpadł w alkohol i bezrobocie, przepracował 30 lat. Mimo to dzieci nie dostały renty rodzinnej. Co więcej , zaproponowano jej oddanie dzieci do rodziny zastępczej. Od tamtej pory nikomu, kogo nie zna, nie otwiera drzwi. Wniosek : pilnujcie dzieci, walczcie o zapomogi z MOPS i byle komu nie otwierajcie drzwi, bo stracicie dzieci na zawsze.

Autor: gizela 43  30.01.2013 zgłoś

Każde dziecko ma ojca i matkę, a jeżeli dziecko 10 lat spędzi w domu rodzinnym i 10 lat w rodzinie zastępczej, to ma chyba problemy z własną tożsamością. O ile wiem, rodziny zastępcze uniemożliwiają swoim wychowankom kontakt z rodziną naturalną, bo chcą mieć dziecko na własność, razem z pieniędzmi oczywiście. Kiedy dziecko dorasta, odbiera się im zapomogi na dzieci i tracą nimi zainteresowanie. Bo kocha się własne dzieci, nie cudze. Kim jest osoba wychowana w rodzinie zastępczej, nie znająca własnych korzeni ? , zniechęcana do prawdziwych rodziców i całymi latami manipulowana przeciwko nim ? Ludzie lubią gdzieś przynależeć, znać swoich rodziców nawet, jeśli ci nie są milionerami. W kraju jest wiele patologii, ale najokrutniejsza patologia , to rodzina zastępcza.

Autor: rodzic  31.01.2013 zgłoś

Jestem rodzicem 5 dzieci mieszkamy na wsi dochód w naszej jak i 90% moich sąsiadów rodzinach nie przekracza 500 zł ale nasze dzieci wychowują się w normalnych warunkach w kochającej i wspierającej sie rodzinie.Nie jest lekko i całe życie uczciwie pracujemy aby dzieci wyrosły na porządnych i madrych ludzi.Jest naprawdę ciężko mieszkamy na terenach po PGR -qwskich ale w naszyj okolicy nikt dzieci nie zabiera do r.z. Znam rz mieszkającą w okolicy i wiem po jakich przejściach trafiają do nich dzieci odbierane kochajacym tatusią i mamusią To co robią ci ludzi dla tych zaniedbanych,wygłodzonych,chorych i porzuconych dzieci zasługuje na szacunek a nie na potępienie tylko dlatego że otrzymują za tę pracę częściowy zwrot kosztów bo przecież nie wszyscy są rz zawodowymi czyli na pęsji. Nie piszcie tu takich głupot bo mam wrażenie ,że w wiekszości na tym forum żle o systemie opieki nad dziecmi to pisza tu ludzie którzy mają lub mieli problemy w sprawowaniu opieki nad dziecmi i obwiniaja za to wszystkich w koło tylko nie siebie - wiem ciężko z tym życ -szukajcie pomocy .pracujcie nad sobą , podejmijcie leczenie naprawdę warto , zróbcie to dla swoich dzieci czekającech na was w rz bo one na takie gesty z waszej strony czekają bo mimo wszystko was kochają i chcą byc z wami. Przepraszam za tą szczerośc ale ja to tak widzę jako rodzic,

Autor: .....................  31.01.2013 zgłoś

Ktoś mądrze powiedział, że ludzie szczęśliwi są do siebie podobni, natomiast każde nieszczęście jest inne. Dlatego wrzucanie do jednego worka rodziny zastępczej dla dziecka odebranego szesnastolatce, która nie radziła sobie z opieką nad niemowlęciem (w moim sąsiedztwie mieszka jej syn, obecnie 27-letni student, dla którego rodziną zastępczą była babcia, a po jej śmierci opiekuje się nim ojciec i jego żona - chłopak nie ma kontaktu z matką, nie dopuściłaby do tego nowa żona ojca, biologiczna matka wyszła za mąż i ma dwoje nowych dzieci. O ile pamiętam, nie znalazł się nikt, kto pomógłby wtedy tej dziewczynie), dziecka odebranego parze alkoholików i dziecka, które trafiło do rodziny zastępczej, bo matkę nie było stać na utrzymanie go. Sam pan widzi, że każde nieszczęście jest inne, ale cieszy mnie , że nie odziera Pan dzieci z rz z ludzkich uczuć, bo i takie opinie słyszałam.

Autor: C.D.  31.01.2013 zgłoś

Zdiagnozowano u mnie zespół stresu pourazowego, zwanego inaczej stresem bojowym, ale nikt nie podejmuje się terapii. Powiedziano mi, że PTSD leczy się tylko u weteranów wojennych i ofiar wypadków.

Autor: C.D.  31.01.2013 zgłoś

Pan uważa, że strata dziecka spływa po człowieku, jak woda po gęsi, że mobilizuje do czegoś ? NIE. Traci się to, co pozostało, w moim przypadku była to praca i mieszkanie. Bo jakaś toksyczna para chciała się zabawić w dom. Zabawa się skończyła, kiedy odebrano im pieniądze, i tak uważam, że szybo mieli jej dość. Mój syn nie wiedział o istnieniu przychodni rejonowych, bo nawet katar leczył w prywatnych gabinetach. Kiedy skończył 18 lat, nie miał do czego wracać, bo musiałam zamienić duże, jasne mieszkanie na klitkę, po tym, jak straciłam pracę. Tam jakaś pani napisała, że trzeba dziecku kupić batonik. To brzmi jak makabryczny żart.

Autor: C.D.  31.01.2013 zgłoś

Czy Pan wie, jak samotnej kobiecie trudno jest utrzymać dom i rodzinę z jednej pensji ? Jak Pan to sobie wyobraża ? Trzeba płacić czynsz, wszystkie rachunki i jeść przez cały miesiąc.. Opieka społeczna daje jednorazową zapomogę w kwocie 100 zł , i to wszystko.

Autor: C.D.  31.01.2013 zgłoś

Byli tacy, którzy radzili mi wyjść za mąż. Czyli uwiesić się na facecie. Próbowałam, jeden pan szukał kogoś, kto zastąpi mu leciwą matkę, inny pan liczył na dobrą zabawę, a ogólnie nikt nie chce kobiety z dzieckiem, a jeszcze bardziej nie chcą kobiety z kłopotami. Takie są fakty.

Autor: Maria  31.01.2013 zgłoś

Czy rodzicowi wiadomo, jaka jest sytuacja samotnych matek w Polsce ? bo obawiam się, że nie. W Pana miejscowości takich rodzin nie ma ? Oj, nie wierzę. Sądy są opieszałe, lub wręcz bezradne w egzekwowaniu alimentów od "tatusiów". W moim konkretnym przypadku "tatuś" jest taki, że zdechnie na worku dolarów, a dziecku nie kupi zabawki. tego mu zresztą życzę, żeby zdechł na stosie forsy. On jeździ fabrycznie nowym Oplem. Sąd nie potrafi wyegzekwować minimalnych alimentów od psychopaty. O wiele łatwiej jest odebrać dziecko i dać je rodzinie zastępczej. Co do instytucji takich jak Centrum Pomocy Rodzinie, to słyszał Pan z pewnością, że tak, jak w Pucku, wystarczy dać jakiejś babie bombonierkę, i ona przymknie oko naa to, w jakich warunkach przetrzymywane są dzieci. To jest norma, proszę Pana.

Autor: ........................  31.01.2013 zgłoś

Z pewnością jest Pan dobrym ojcem i dobrym mężem, ale są też faceci, którzy nigdy nie dojrzewają do roli męża i ojca. Wiele kobiet bez wykształcenia trwa przy bandziorze, który każe dzieciom chodzić w butach wyciągniętych ze śmietnika, i który obraża żonę na każdym kroku. Ja do takich nie należę, ale cena, jaką płacę za niezależność, jest widać dość wysoka. Pomawianie mnie o alkoholizm i narkomanię jest przestępstwem. Czy pan wie, że jesteśmy jedynym krajem w Unii, gdzie sędziów nie obowiązuje kadencyjność ? rewelacja, prawda ? Jak się głupia prymitywna baba dorwie do sędziowskiego stołka, to trzyma się go do siedemdziesiątki. Takie są u nas sądy. Jeśli nie ma się w rodzinie prawnika, milicjanta itp, nie ma szans do dostania się na studia prawnicze. Prawnicy, to jedna ponura klika, nawet nie mafia, bo w mafii obowiązują twarde zasady. W sądach jest klika, kolesiostwo.

Autor: Anna  03.02.2013 zgłoś

Doszły mnie słuchy, że matka zastępcza, w której rodzinie umieszczono mojego syna skarży się krewnym i znajomym, że mój syn nie umie sobie ukroić chleba. To dziwne, bo u mnie umiał.

Autor: Blondie45  03.02.2013 zgłoś

Czytam różne wypowiedzi na tym forum, każdy ma inne doświadczenia i inne zdanie. Bardzo zdenerwoqała mnie Babunia, która chce egzaminować biologicznych rodziców. Dawać prezenciki, zachować spokój itp. jak zachować spokój, kiedy widzi się swoje dziecko dwa razy w roku. Chce się płakać, o spokoju nie ma mowy. Bardzo nie lubię wymuszania takich teatrzyków na użyterk podejrzanych służb społecznych. Często tacy społecznicy , a przodują w tym kobiety, dają w takich trudnych dla rodziny sytuacjach upust jakimś chorym, sadystycznym skłonnościom. Co do sądów, to mam nadzieję, że zostaną wreszcie zreformowane pod kątem przydatności i kompetencji sędziów do orzekania w sprawach rodzinnyxh.

Autor: krystian  05.02.2013 zgłoś

O wiele ciekawszą lekturą jest portal SAMOTNE MATKI. Tylko 14 % zasądzonych alimentów jest płacone. Reszta samotnych matek, to alkoholiczki i narkomanki.

Autor: Endriu  10.02.2013 zgłoś

Rodzina zastępcza ma sens jeśli współpracuje z rodziną biologiczną.Ja osobiście wychowuję z żoną syna szwagierki.Postaram się opisać jak moja sytuacja wygląda w pigułce .Jesteśmy rodziną zastępczą od 5 lat,rodzice biologiczni nie utrzymują kontaktu z dzieckiem ani z nami.Chcąc odzyskać prawa rodzicielskie pisali skargę na mnie i na Centrum Opieki Rodzinie bezskutecznie były to pomówienia ale, nerwy mam do tej pory zszarpane.Sprawy toczyły się o rozwiązanie rodziny zastępczej 3 lata.Chciałem pomóc rodzinie biologicznej stanąć na nogi niestety nie byli zainteresowani nawet kontaktem z dzieckiem choć udostępniłem widzenia.Mając dosyć całej tej sytuacji z R.B. Byłem skłonny zrezygnować z pełnienia funkcji rodziny zastępczej gdy usłyszała to pani Kurator złożyła pozew o pozbawienie mnie praw rodzicielskich na mojego drugiego syna.Więc pytanie do was co mogę w tej sytuacji zrobić?Pozdrawiam wszystkich zainteresowanych postem

Autor: abel  10.02.2013 zgłoś

O ile rozumiem, rodzice biologiczni byli jednak zainteresowani odzyskaniem dziecka, skoro toczyły się sprawy o rozwiązanie rodziny zastępczej. Rodziny biologiczne nie chcą spotkań z dzieckiem "pod kontrolą", poza tym chyba nie prosili Pana o pomoc, chcieli odzyskać dziecko, i nic ponad to. Obraził się Pan , jak primabalerina, i nic dziwnego, że takiemu obrażalskiemu sąd postanowił odebrać biologiczne dziecko. Myślę, że powinien się Pan zdecydować, o co Panu chodzi, o wychowywanie dzieci, czy o zabawę w chowanego.

Autor: Endriu  10.02.2013 zgłoś

Abel nie masz racji nie obraziłem się.Jeśli r.b nie chce współpracować nie odwiedza syna to może moja wina? Bzdury.Niedługo takie osoby jak ty będą mi wciskać chorobę że to z mojej winy szwagierka została pozbawiona praw rodzicielskich.

Autor: lancelot44  11.02.2013 zgłoś

Proszę Pana, doszukiwanie się sensu w działaniach sądów, wydziałów rodzinnych i ich kuratorów mija się z celem. Oni są niezawiśli od rozumu.

Autor: ,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,  16.02.2013 zgłoś

Zwolennicy rodzin zastępczych zamilkli, a czemu to tak ?

Autor: Olka  17.02.2013 zgłoś

Jestem rodzina zastepcza od kilkunastu lat. Jestem absolutnie swiadoma faktu,ze rodzina zastepcza jest po to,zeby wesprzec rodzine biologiczna dziecka w kryzysie. Nie przywlaszczam sobie cudzych dzieci,staram sie wspierac rodzicow biologicznych w ich walce o powrot dzieci do domu,udostepniam im kontakt kiedy sobie tego zazycza. Nigdy nie mowie zle o rodzicach moich dzieci,nie osadzam ich ani nie oceniam.Od tego sa sady,ktore decyduja o losach dzieci. Opiekowalam sie 9 dzieci przez ten czas i tylko JEDNO dziecko wrocilo do rodzicow! Tylko jedna rodzina zawalczyla o swojego syna - ojciec przeszedl leczenie odwykowe,znalazl prace - w ciagu 6 miesiecy dziecko wrocilo do domu i jest tam nadal. Pozostalymi dziecmi rodzice sie po prostu nie interesowali - najpierw przychodzili,obiecywali dziecku zlote gory,ze juz,ze za chwile je zabiora i ..pili nadal. W tej chwili mam pod opieka troje nastolatkow - rodzice maja rente i mieszkanie,ale nie wystepuja o przywrocenie wladzy rodzicielskiej,bo sie dowiedzieli,ze jak dzieci skoncza 18 lat to im "panstwo" da mieszkanie i zasilek na kontynuowanie nauki. Toz to jakas paranoja kompletna! Bo prawda jest taka,ze dzieci nie zabiera sie rodzicom "z biedy" - w 99 procentach powodem zabrania dzieci z domu rodzinnego jest alkoholizm rodzicow. Osobiscie juz nie wierze w zadne cudowne recepty,kolejne rozwiazania systemowe itd. Jesli ktos nawet nie probuje niczego zmienic w swoim zyciu,to jak mozna mu pomoc? Tylko tych dzieci zal - bardzo kochaja swoich biologicznych rodzicow i najczesciej ..siebie obwiniaja o to,ze je odebrano z domu.Jeden z chlopcow ( pieciolatek),powiedzial mi kiedys,ze to przez niego tato zaczal pic,bo byl niegrzeczny:( Rodzice - jakiej pomocy oczekujecie??? Tylko konkretnie. Czasem wydaje mi sie,ze chodzi tylko o pieniadze - "niech nam dadza tyle co rodzinie zastepczej to nam na wszystko wystarczy". A niby z jakiej racji??? Za utrzymanie dzieci odpowiedzialni sa biologiczni rodzice i tyle. A jesli rodzice sa ,sorry,niewydolni,to wyrecza ich panstwo. Doslownie. Rekami rodzicow zastepczych. A pieniadze sa na potrzeby dziecka -niby z jakiej racji rodzice zastepczy maja utrzymywac cudze dzieci??? Rodzina zastepcza to nie adopcja!

Autor: .............................  17.02.2013 zgłoś

Pyta Pani, czego oczekujemy ? PRACY. Konkretnie.

Autor: Janka  17.02.2013 zgłoś

Dzień dobry, Wypowiedź pani, która jest rodziną zastępczą jest sensowna. Mam jednak jedno pytanie : gzie Pani , lub/i Pani mąż pracowaliście , zanim zostaliście rodziną zastępczą ? I ile (własnych ) dzieci utrzymywaliście wtedy ? A może teraz też pracujecie zawodowo.? Brak konkretnej odpowiedzi uznam za przyznanie się do faktu, że nie stać Was było na wiele z pracy zawodowej i że teraz żyjecie na koszt dzieci, którymi się opiekujecie.

Autor: Krzychu  17.02.2013 zgłoś

9 dzieci, to jest co najmniej 9 tysięcy zł. Niezły biznes. Jeśli rodzice biologiczni są bezrobotni (zakładam, że trudno pracować po pijanemu), to chyba dobrze o nich świadczy, że cieszą się, że dzieci będą miały zagwarantowaną przyszłość. Do myślam się, że rodzice tych dzieci nie są milionerami i nie są bogaci, a wydanie 1000 zł na dziecko, to jest dla nich kosmos. Nie chcą , aby dzieci wracały do biedy, i dlatego nie walczą o nie. To proste.

Autor: ............................  17.02.2013 zgłoś

Moja nastoletnia córka spędziła kilka lat w rodzinie zastępczej, w której było 6 dzieci w różnym wieku. Miała na sobie ubrania, na które nie byłoby mnie stać, to samo dotyczy wyposażenia pokoju, itp. Odwiedzałam ją coraz bardziej niechętnie, bo wstydziłam się swojej biedy. Kiedy skończyła 18 lat, rodzinie zastępczej odebrano zasiłek i stracili zainteresowanie nią. Okazało się, że moja córka jest bezdomna. Rodzina zastępcza nie interesowała się jej przyszłością. Na jej miejsce przyjęto już inne dziecko. Proszę nie traktować ludzi, jak skończonych kretynów, wszyscy odróżniają rodzinę zastępczą od adopcji. Czy byłoby Panią stać na adoptowanie choć jednego dziecka ?

Autor: ............................  17.02.2013 zgłoś

w 10 lat po tym , jak sąd odebrał mi córkę (wychowywałam ją sama, odebrano mi ją, bo straciłam pracę) zaczepiła mnie na ulicy jakaś kobieta i spytała, czy naprawdę jestem narkomanką. Byłam w szoku. Przez długi czas dostawałam wulgarne anonimy, w których nazywano mnie k......., zboczeńcem i pedofilem. WSZYSTKO DLA DOBRA DZIECKA.

Autor: .......................  17.02.2013 zgłoś

Podobno odbiera się dzieci alkoholikom. Skąd ci alkoholicy mają pieniądze na wódkę ?

Autor: Jaśka  17.02.2013 zgłoś

Moja znajoma z pracy, 50-letnia stara panna, osoba bezdzietna i bardzo sfrustrowana postanowiła swojemu młodszemu bratu odebrać 2 synów, jeden 14 lat, drugi 6 lat. Postawiła dwa zarzuty : brat i jego żona piją, to nałogowi alkoholicy. Drugi zarzut : nie zajmują się synami, bo on pracuje na dwa etaty, a jego żona jest kasjerką na dwie zmiany. I tutaj zgodzę się z przedmówcą : to kiedy właściwie oni piją ? Chyba pomiędzy etatami , a żona przed, lub po zmianie przy kasie. Jej pozew oddalono.

Autor: Olga  18.02.2013 zgłoś

Odpowiadam na pytania - jestesmy rodzina zastepcza niezawodowa,to znaczy,ze nie otrzymujemy wynagrodzenia za opieke nad dziecmi.Pracuje zawodowo moj mąż.Ma wlasna firme i dobrze zarabia. Wychowalismy i usamodzielnilismy troje biologicznych dzieci. Mamy rowniez dziecko adoptowane,ktoro jeszcze sie uczy. Nie mielismy naraz 9 dzieci - przyjmowalismy dzieci rowniez interwencyjnie,na czas znalezienia im rodziny adopcyjnej lyb powrotu do rodzicow biol. Powtarzam raz jeszcze - jestem przekonana,ze dzieci powinny sie wychowywac we wlasnych rodzinach,rodzice powinni miec wsparcie i finansowe i w sprawach opiekunczych,ale na Boga,nie mowcie mi,ze nie wolno zabrac kilkuletniego dzieciaka z pijackiej meliny! Do mnie trafialy dzieci z wszami,swierzbem i kiłą! Zaglodzone,bite,skrajnie zaniedbane! Nigdy z "biedy"! Kto ma sie takimi dziecmi zająć? A pieniadze? Za przedszkole placilam 550 zlotych/mies.Prywatne,bo do panstwowego dziecka z RZ nie przyjeli a PCPR wymaga,zeby dzieci chodzily do przedszkola. Ok.150/mies - oplaty domowe ( rachunki podzielone na liczbe mieszkancow domu ) Zostaje 300 zlotych/mies na dziecko,czyli 30 zlotych dziennie i to jest na jedzenie,ubranie,srodki czystosci,leki,dentyste,zabawki,korepetycje,jesli trzeba,zajecia dodatkowe,wakacje,kieszonkowe itd. I to nie jest tak,ze rodzina zastepcza dostaje kase i wydaje na co chce - my jestesmy wciaz sprawdzani,kontrolowani - w szkole,w przychodni,w srodowisku i ok,tak ma byc. Decydujac sie na RZ na to sie zgodzilismy. Bo wciaz mam z tylu glowy,ze gdyby MOJE dziecko kiedys potrzebowalo pomocy,to chcialabym,zeby trafilo do uczciwych ludzi,ktorzy opiekowali by sie nim jak najlepiej. I zeby panstwo,ktoro im moje dziecko powierzylo,sprawowalo nad tym nadzor. Zeby sie takie horrory jak w Pucku nie zdarzaly! Ludzie,nie wiem jakie macie doswiadczenia,ale naprawde nigdy nie trafiliscie na kogos,kto bylby wam zyczliwy? Ktos napisal - PRACY potrzebuje. Bezrobocie to problem,ale tu rodzina zastepcza nie pomoze,bo po prostu nie ma takich mozliwosci. Rodzina zastepcza nikomu dzieci nie zabrala i nie trzyma ich sila,dla pieniedzy. Czego oczekujecie od rodzin zastepczych? Jakie maja byc i czy powinny byc w ogole? A moze uwazacie,ze lepiej,jesli juz dziecko maja zabrac to do Domu Dziecka?

Autor: ......................  18.02.2013 zgłoś

Nie wiem, w jakiej części Polski Pani mieszka, ale widocznie daleko od Śląska, albo może ja miałam pecha. Ludzie są obojętni, nie interesują się tym, co dzieje się za ścianą. Mieszkam w sąsiedztwie ulicy Floriańskiej, gdzie mieszkali znani wszystkim z mediów Waśniewscy. To jest duże miasto, czy ktoś pomógł Katarzynie Waśniewskiej ? Nikt, proszę Pani. Teraz ta ludowa sprawiedliwość chce jej głowy, na pewno obejrzy Pani to przedstawienie w telewizji. A Pani pyta, czy ja spotkałam kogoś życzliwego. NIE. Nie sugeruję, że ktoś prosi o zatrudnienie w firmie Pani męża. Widocznie miała Pani dużo szczęścia, na pewno więcej, niż inni, bo nie każda kobieta ma dobrze zarabiającego męża. Na pewno zna Pani statystyki bezrobocia. Tutaj kobieta po czterdziestce może najwyżej zamiatać ulice, jeśli ją przyjmą, i to przy dużej dozie szczęścia.

Autor: ......................  18.02.2013 zgłoś

Moja córka przyniosła z przedszkola i wszy, świerzbem zaraziła się od kota, którego przygarnęłyśmy z pobliskich działek zimą. Co do kiły, to nie mam żadnej wiedzy na ten temat. To bardzo szlachetne z Pani, a zwłaszcza męża strony, że opiekujecie się cudzymi dziećmi na własny koszt (to dziwne). Jestem pod wrażeniem.

Autor: ...............................  18.02.2013 zgłoś

Gdyby mnie diabli wzięli, kiedy moja córka miała koci świerzb na plecach (bardzo trudne i długotrwałe leczenie), i musiała iść do rodziny zastępczej, mogłabym zostać uznana za jakąś patologiczną matkę. Pani nie chodziła do przedszkola i nie miała Pani wszy ?

Autor: ............  18.02.2013 zgłoś

Ja też w dzieciństwie miałam wszy. Złapałam je podczas wakacji w górach, gdzie moi rodzice wynajmowali pokój u górali. Okolica była piękna, ale górale nie przejmowali się wszami. Świerzb też złapałam od tej kotki, w końcu musiałam ją uśpić. A jak dziecko wraca z kolonii letnich różyczkę, to też jest patologia ?

Autor: ...........................  18.02.2013 zgłoś

Nie wiem, skąd wziął się stereotyp pijackiej meliny, gdzie wszyscy są pijani, a dzieci są brudne, zawszone, itp..... Chyba z jakiejś kiepskiej literatury dla kucharek.

Autor: jan  18.02.2013 zgłoś

olka piszesz prawdę ale ci ludzie wszystkich winią za wszystkie swoje ułomności i niepowodzenia tylko nie siebie a w swojej zawistności gubią najważniejsze OBOWIĄZKI WOBEC WŁASNYCH DZIECI.

Autor: .........................  18.02.2013 zgłoś

Prosimy, tatuś się odezwał. Tatuś co prawda nie umie ani czytać (Olga, nie olka) ani pisać (w języku polskim słowo "zawistność" nie istnieje, pewnie tatusiowi pomieszała się zawiść z nienawiścią i wyszedł bigos), ale zna obowiązki wobec własnych dzieci. Nie zazdroszczę im lekcji polskiego w wydaniu tatusia.

Autor: jan  18.02.2013 zgłoś

Ty - wykropkowana polonistko- jak ty wszystko wiesz i potrafisz odwracać kota ogonem ale to twoje ostatnie wpisy zdradzają - twoje a nie moje problemy -co ciężko z tym żyć, że zawiodło się maleństwa a tak lekko obwiniac innych za swoje ułomności

Autor: ...........................  19.02.2013 zgłoś

Jestem wykształcona, proszę Pana, a tego Panu brakuje. Właśnie zarobiłam 1000 zł w ciągu 4 dni, i będzie mi łatwo żyć. Pozdrawiam

Autor: .....................  19.02.2013 zgłoś

Maleństwo ?! Człowieku, moje dziecko, to kawał baby. Jeszcze jeden DZIECIOLUB z trzema klasami podstawówki. Nie chciało się nosić teczki, to się teraz ciągnie woreczki.

Autor: .............................  19.02.2013 zgłoś

Niestety, tacy właśnie ludzie bez wykształcenia zarabiają na cudzych dzieciach. Strach pomyśleć, kim jest dziecko, które wychodzi z takiej rodziny. Jest nieukiem.

Autor: Krzysztof  19.02.2013 zgłoś

Pan Jan, to taki więcej czuły na punkcie dzieci. Ciekawe, czy woli chłopców, czy dziewczynki.

Autor: jan  19.02.2013 zgłoś

wykropkowana wykształcona paniusi co ty robisz na takim forum tu nie zarobisz tysiaka w 4 dni bo za obrażanie ludzi tu nikt nie płaci . Dzieci .które wyszły z mojej rodziny są też wykształcone ale w przeciwieństwie do ciebie są kulturalne i szanują innych nawet jeśli mają inne zdanie w danej sprawie Krzysztof a ty to chyba masz jakieś złe skojarzenia albo szukasz atrakcji - to nie to forum. Potraficie tylko obrażac ludzi.Tak postepują tylko ci co mają coś na sumieniu - żal mi was- leczcie się pozdrawiam

Autor: jan  20.02.2013 zgłoś

Kto tu kogo obraża ?

Autor: Norbert  20.02.2013 zgłoś

Od długiego czasu nurtuje mnie pewna sprawa, może ktoś pomoże mi wyjaśnić to zjawisko. Ludzie roztkliwiają się nad śmiercią dziecka, a obojętnie przechodzą wobec śmierci osoby dorosłej. Dlaczego ? Bo dziecko jest bezbronne ? Czy dziewczyna zgwałcona i zabita jest mniej bezbronna ? Słyszałem, że w więzieniach szczególnie prześladowane są osoby, które skrzywdziły dziecko. Przecież to są przestępcy, mający na sumieniu cudze życie, zdrowie albo mienie. Bandzior rozczulający się nad MALEŃSTWEM, to jakaś makabra. Proszę o wypowiedzi.

Autor: Gabi  20.02.2013 zgłoś

0,Mam sąsiadkę (w tej rodzinie nikt nie pije, ani nie używa narkotyków), która wstydziła się rodzić w szpitalu, w efekcie z 4 dzieci przeżyło tylko 2. Dwoje dzieci umarło w czasie porodu w domu. Sąsiadka (dziś staruszka) niechcący urwała palec 3-letniemu synowi (włożył palec do durszlaka, a ona , żeby go uwolnić, gwałtownie szarpnęła durszlakiem), dopuściła do tego, żeby 5-letni syn wypił kwas solny (kwas w butelce wyglądał jak kawa), wmówiła córce, że będzie gwiazdą filmową, i jest tak piękna, że nie musi się uczyć. W efekcie synowi wycięto kawał żołądka, córka wyjechała do Niemiec jako sprzątaczka (to dziwne, bo wygląda jak prosty.......tka), tam się rozpiła, w tej rodzinie panuje jakiś kult cwaniactwa i nieuctwa, kompletne dno. Teraz sąsiadka mówi, cytuję "ja bym dziecku krzywdy nie zrobiła". Czy to jest patologia ? U nich się nie pije i nie ćpa. Nikt nie odebrał jej dzieci i nie ukarał za tragiczne domowe porody. Jestem pewny, że granica między normalnością i patologią jest bardzo płynna, i do patologii niepotrzebny jest alkohol, wystarczy przesąd, głupota i niewiedza.

Autor: Iggi  20.02.2013 zgłoś

Dla mnie paradoksem jest,ze ludzie oburzaja sie na dzieci odebrane niewydolnym rodzicom "z biedy" a jak sie pojawiaja tragiczne informacje np.o trzymiesiecznym dziecku pobitym na smierc przez konkubenta matki( tez z "biedy" - tak byl sfrustrowany,ze zasilku nie dostal,ze musial na kims odreagowac) to ten sam przejety narod krzyczy - "A gdzie byly służby? Dlaczego NIKT nie reagowal wczesniej?".

Autor: krystian  21.02.2013 zgłoś

Przeczytałem ostatni wpis, i nie bardzo wiem, o co Panu/Pani chodzi, o jakich służbach mowa ? Czy Pan/Pani Iggi tylko ubolewa i załamuje ręce, czy ma jakiś pomysł na zlikwidowanie patologii? O ile wiem, jest projekt istnienia tzw. asystenta rodziny, w miejsce rodziny zastępczej. Istnieją całe enklawy ubóstwa finansowego i moralnego (zwykle idzie to w parze), a rola asystenta polegałaby na tym, że towarzyszyłby ( nie na zasadzie wizyty raz w miesiącu i sprawdzeniu, czy "dzieci są czyste", jak to robią panie z MOPSu)) rodzinie, pomagając jej wyjść z biedy, bezrobocia, a przynajmniej taka osoba nauczyłaby rodzinę, jak żyć, żrby radzić sobie w trudnych warunkach. Taki pomysł wydaje mi się sensowny. Dlatego zamiast rozwalać rodziny, kontrolowane sporadycznie, warto takim ludziom pomagać. Są ludzie, którzy nie radzą sobie z transformacją. Za komuny ktoś, kto nie uczył się i nie pracował nazywany był bumelantem. Są środowiska, gdzie nie chce się pracować za 1000 zł,i w ogóle nie opłaca się pracować. Ubolewanie i piętnowanie jest tylko poprawianiem własnego samopoczucia, bo akurat ma się lepszą sytuację, czy też inny system wartości. Asystent rodziny, to na razie niestety, tylko projekt, ale mam nadzieję, że będzie realizowany. Rozdawanie dzieci ludziom, którzy chcą na tym zarobić, do niczego nie prowadzi.

Autor: krystian  23.02.2013 zgłoś

Wszystkim korespondentom Kafeterii polecam stronę ASYSTENT RODZINY. Funkcja asystenta rodziny zaczyna działać od tego roku. Polecam ją zwolennikom i przeciwnikom rodzin zastępczych, wszystkim dzieciolubom, ubolewającym i załamującym ręce nad losem MALEŃSTW zaniedbywanych przez pijanych rodziców. Jesteście tacy dobrzy dla dzieci, idźcie na kurs dla asystenta i pomagajcie rodzinom , zamiast użerać się o pieniądze z państwowej kasy. W przeciwieństwie do kandydatów na rodziny zastępcze, kandydatom na asystentów stawia się jednak wysokie wymagania, przede wszystkim muszą mieć wyższe wykształcenie, to jest warunek. I dość tego biadolenia i ubolewania.

Autor: Paweł  08.03.2013 zgłoś

Trzeba było tylu tragedii, żeby wreszcie skończyły się zabawy w rodziny zastępcze.

Autor: Ewa  25.03.2013 zgłoś

Coś ta rozmowa o rodzinach zastępczych utknęła w martwym punkcie. Czekacie, aż dostaniecie dzieci Bajkowskich razem z forsą ? Powodzenia. Tylko ich nie zabijajcie.

Autor: .......................................  27.03.2013 zgłoś

Kieruję również ten apel do analfabety, który pisał o porzuconym maleństwie. Synowie pp Bajkowskich to rozdokazywani chłopcy. Nie rodźcie dzieci, bo je wam zabierze sąd, a wyżej wymienione upiorki (babunia i analfabeta) obrzucą was błotem.

Autor: Ciotunia klotunia  29.03.2013 zgłoś

Sądy rodzinne i ośrodki adopcyjne maja roczny i miesięczny plan rozbijania rodzin i odbierania dzieci. Jeśli go nie wykonują, to znaczy, że są nieprzydatni. Każdy urzędas trzyna się swojego stołka , jak pijany poręczy, czyli budżetówka. To powinno bć karane, a urzędasy na zasiłek i pod most.

Autor: Ewa 43  01.04.2013 zgłoś

Bardzo mi brakuje zachwytów nad rodzinami zastępczymi. Szczególnie brak mi pytań : ile płacą od łebka.

Autor: !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!  08.04.2013 zgłoś

Ja chcę babunię z batonikiem !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Autor: Ewa  01.05.2013 zgłoś

I koniec szumu wokół rodzin zastępczych.

Autor: Maria  17.05.2013 zgłoś

Rodziny zastępcze na zawsze zabijają w podopiecznych uczucia rodzinne. Są hodowlą ludzi bez serca, za państwowe pieniądze, które można by przeznaczyć na pomoc naturalnej rodzinie. W rodzinie zastępczej dziecko jest tarktowane jak własnośc, nie jak człowiek, nawet, jeśli zaspokajane są jego e;lementarne [potrzeby. Żadna rodzina zastępcza nie kocha swoich podopiecznych, nazywa to "pracą". Wychowanie dziecka i opieka nad nim, to nie jest praca, a jeśli ktoś tak to traktuje, powinien zostać ukarany.

Autor: Janka  23.05.2013 zgłoś

Mój syn spędził w rodzinie zastępczej 6 lat. Rodzina zastępcza uniemożliwiała mi kontakt z nim i źle nastawiała do mnie. JUż nigdy nie udało mi się odbudować z nim dobrych relacji. Nikt nie kontroluje rodzin zastępczych.

Autor: Grażyna 55  24.05.2013 zgłoś

Proponuję, aby wypowiedzieli się tzw. rodzice biologiczni (ta nazwa jest bardzo obraźliwa), który odebranie dzieci zniszczyło życie, i którzy zostali skrzywdzeni przez kuratorów i sędziów. Proszę o wypowiedź rodziców, który rodziny zastępcze uniemożliwiły kontakt z dzieckiem i manipulowały nim, nastawiając przeciwko matce. Nie wstydźcie się, nie macie się czego wstydzić, nie milczcie, protestujcie przeciwko rozbijaniu waszych rodzin w imię jakiejś chorej idei, w chorym systemie, w chorym państwie. Nie pozwólcie się obrażać urzędasom, piszcie, walczcie o swoje prawa do wychowywania własnych dzieci. Czekam na Wasze wypowiedzi, im będzie ich więcej, tym więcej dzieci będzie można uratować przed hodowla na ludzi bez korzeni, ludzi bez serca i bez prawdziwej rodzicielskiej miłości, której ŻADNA instytucja zastępcza nie da. CZEKAM.

Autor: Grażyna55  24.05.2013 zgłoś

Trzeba walczyć z bandą urzędasów dobrze opłacanych przez niewydolne państwo.

Autor: Grażyna55  29.05.2013 zgłoś

Trudno mi uwierzyć w to, że rodziny naturalne, którym odebrano dzieci, są zadowolone. Milczą, bo się wstydzą, zwykle otoczenie przykleja im etykietkę "wyrodna matka, wyrodny ojciec". Z tym piętnem trzeba żyć, i nie wiadomo jak. Poza tym sytuacja finansowa i społeczna, że nie wspomnę o stresie, depresji i tęsknoty za dzieckiem, pogarsza się. Rodziny zastępcze są zazdrosne i skutecznie 3uniemożliwiają kontakt dziecka z prawdziwymi rodzicami. System rodzin zastępczych jest systemem wyjątkowo barbarzyńskim i kiedyś w przyszłości, władze będą się musiały z tego rozliczyć. Oczywiście nie będzie winnych, jak zwykle w przypadku każdego przestępstwa.

Autor: Pawka  30.05.2013 zgłoś

Zgadzam się z przedmówcą. Odbieranie dzieci i oddawanie im obcym ludziom , razem z niemałymi pieniędzmi, to absurd. To jest działanie antyrodzinne. Państwo powinno wspierać finansowo naturalne rodziny, zamiast mnożyć socjopatię. Podobno jest za niski przyrost naturalny. Kto zaryzykuje posiadanie dziecka, jeśli nie ma pewności, czy za tydzień nie zostanie bez pracy.

Autor: MłodaPani  30.05.2013 zgłoś

Przeczytałam wszystkie komentarze .... Jestem rodziną zastępczą dla 4 obcego mi rodzeństwa. Mam 21 lat , jestem w 6 miesiącu ciąży i .... nie widzę przyszłości swojej z partnerem. Wyrwałam się z patologicznego domu, z patologicznego otoczenia i na własne życzenie znów weszłam w patologie! Przestańcie pieprz*** że zarabiamy na dzieciach ... Dostaje 660 zł na 3 z 4 dzieci, i 558 zł i uważacie że za to udało mi się utrzymać te dzieci? Że nie muszę z własnej kieszeni dokładać! Państwo i wszystkie inne instytucje mnie oszukali! Powiedzieli że to co zapłacą na pewno mi wystarczy!! Dzieci są u mnie 6 miesięcy, nadal nie są na pełnomocnym postanowieniu, a tzw. zabezpieczeniu, sąd wymiguje się... sprawy są odraczane a po co ? Nie rozumiem. Odkąd dzieci są w moim domu musiałam utrzymać je z własnej kieszeni przez 4 miesiące, bo oczywiście państwo zwlekało z wypłatą środków, także te państwo nie pomogło mi finansowo aby przygotować dla dzieci pokoje , meble, ubrania , książki... NIE OTRZYMAŁAM ŻADNEJ POMOCY! Po 6 miesiącach podliczam wynajęcie mieszkania, opłaty, książki , ubrania , jedzenie... Wydałam 43 tysiące z czego 13 tysięcy wypłaciło mi państwo.

Autor: gość  30.05.2013 zgłoś

- Wynajem mieszkania 1300 zł miesięcznie - opłaty :400 zł - raty:300 zł - jedzenie 1600zł Nie wspominam o jakiś ubraniach, wycieczkach, opiekunce , składkach szkolny itd. Co miesiąc dokładałam i dokłądam i kto mi to odda? Nie mogę pracować ze względu na mój stan ciąży... i mój w chemi zawód... To kto mi teraz dołoży do utrzymania 1-2 tys ? Nikt, jestem z tym sama, Państwo umywa ręce! Mają to gdzieś! Najlepiej wcisnąć dzieci zapłacić grosze i papa. Zrezygnowałam z dwójki dzieci bo nie daję rady, jedno dziecko ma 15 lat i jest wrakiem człowieka, przesiakniety tą patologią, nie potrafi czytać a nawet pisać.. 3,5 letni chłopiec nie mówi, załatwia swoje potrzeby w spodnie. I co ocenicie mnie za to że umywam ręce .. Że chce pozbyc się problemu? Chciałam pomóc! Robiłam wszystko... Ale żadna poradnia nie udzieliła mi pomocy specjalisty! Bo prawnie nie jestem ich opiekunem i nie mam żadnych praw bo BRAK PEŁNOMOCNEGO POSTANOWIENIA. Nie mam sił, nie mam pieniędzy i chęci by dalej to wszystko ciągnąć. Całe swoje młodzieńcze lata spędziłam na pomaganiu w wolantariacie a te dzieci wyssały ze mnie chęć do pomagania, do miłości. Nie ma juz we mnie nic, jestem kłębkiem nerwó, nie potrafię juz ich przytulić, ciągle pytania co z nimi będzie doprowadzają mnie do obłędu a wszystko dzięki naszemu PAŃSTWU. Ja ze swojej strony zrobiłam wszystko, pewnie gdybym wiedziała ze jestem w ciązy nie zdecydowałabym się ich wziąść, ale trudno wzięłam i zrobiłam wszystko co mogłam- SAMA! Czekam na badania i na ostateczną decyzję gdzie zostaną umieszczone ta dwójka dzieci bo chciałabym w końcu zacząć kompletować wyprawkę, przeprowadzić się i zacząć jakoś zyć. Po zbierać sie z tego bagna w które sama weszłam. Pozdrawiam

Autor: Pawka  30.05.2013 zgłoś

Zwracam się do Młodej Pani. Nie wiem, jak to jest z pieniędzmi na utrzymanie dzieci w rodzinie zastępczej. Oczywiście, powinny być wypłacane w odpowiedniej wysokości (o ile wiem, 150 zł na jedno dziecko, czyżby ?) i niezwłocznie, bo nie może Pani popadać w długi. Zawsze jest szansa wyrwania się z patologii, i tego serdecznie Pani życzę. Oczekuje Pani własnego dziecka i to jest w tej chwili najważniejsze. Sytuacja jest trudna, chciała Pani pomóc obcym dzieciom, ale musi Pani myśleć przede wszystkim o SOBIE i o dziecku, które Pani urodzi. Nie cierpię udzielać rad, ale jednak to zrobię. Jeśli nie widzi Pani przyszłości z Pani partnerem, trzeba niezwłocznie, JUŻ TERAZ, wystąpić o alimenty na dziecko (może Pani żądać od niego sądownie pieniądzy na wyprawkę dla dziecka, i o sfinansowanie okresu połogu, o ile wiem, są to trzy miesiące po porodzie). To przykre, ale trzeba zrezygnować z rodzicielstwa zastępczego. Dla dobra Pani i dobra Pani dziecka. Dziękuję za korespondencję i proszę o kontakt, może Pani zawsze liczyć na moje wsparcie psychiczne.

Autor: Pawka  30.05.2013 zgłoś

Dlaczego usunięto mój post do Młodej Pani ?

Autor: Pawka  30.05.2013 zgłoś

Zwracam się do gościa : Nikt nie krytykuje rodzin zastępczych , ale niewydolny system. Jakoś nie wyobrażam sobie, aby można było komuś WCISNĄĆ DZIECI DO RODZINY ZASTĘPCZEJ. Może zaszkodził Pani wolontariat. Nie można dać się wykończyć w imię idei. Dobroć, dobrocią, ale Pani i Pani dziecko są najważniejsze w tym momencie. Trudno, dzieci wrócą do Domu Dziecka, ale teraz będzie Pani miała własne dziecko, i na tym trzeba się skupić, na to postawić. Obowiązkiem państwa jest zaopiekowanie się osieroconymi dziećmi, a Pani (sory, nie lubię tego słowa) obowiązkiem jest dbanie o własna rodzinę, bo Pani, i Pani dziecko, to już jest Rodzina.

Autor: MłodaPani  31.05.2013 zgłoś

ALe tak jak wspominałam to jest moje obce -bo ich się z nimi nie wychowywałam ,,rodzeństwo'' i ciężko mi podjąć takie decyzję.. Co do wypłacanych środków napisałam że jest to 660 zł na każde dziecko (3) a na 4 dziecko tylko 558 zł bo ma zasądzone 150 zł alimentów. Mój narzeczony mnie kocha i Nieba by mi uchylił, ale jest rozsądniejszy niż ja i widzi że nie poradzimy sobie finansowo . Gość i Młoda Pani to ja , tylko nie mogłam całości wysłać więc musiałam rozdzielić.

Autor: Pawka  31.05.2013 zgłoś

Domyśliłam się, że Młoda Pani i gość, to jedna osoba. Tak, owszem, dla rodziny spokrewnionej dostaje się 66o zł. Jeśli chodzi o Pani Narzeczonego, to trzeba go wziąć w obroty, jeśli chce z Panią być i akceptuje (nie mówię "kocha") Pani dzieci, MUSI pracować na utrzymanie całej rodziny. Nie wolno mu odpuszczać. Moim zdaniem powinna Pani zwrócić się o pomoc do opieki społecznej , walić pięścią w stół i tupać - MUSZĄ Pani regularnie pomagać finansowo. Regularnie. Bieda i niedostatek, to nie jest patologia. Wieczorem jeszcze wszystko przemyślę i odezwę się do Pani. Pozdrawiam. Pawka

Autor: Pawka  31.05.2013 zgłoś

Uważam, że nie jest Pani odpowiedzialna za dzieci, co prawda z Pania spokrewnione, ale ni Pani dzieci. Jest Pani odpowiedzialna za siebie i za dziecko, które przyjdzie na świat. I za nic poza tym. Nie wiem, jaka jest postawa Pani narzeczonego. Jesli nie akceptuje Pani dzieci (krewnych), trzeba je oddać do Domu dziecka, nie ma innego wyjścia.

Autor: MłodaPani  01.06.2013 zgłoś

Wiem , że nie jestem ale poczuwam się do takiej odpowiedzialności. Napomniałam dzieciom że może ,,lepiej będzie im w innej rodzinie niż ze mną'' jeden z nich na to że i tak wróci do mnie :( Nie mam serca oddać tej drugiej dwójki , chociaż nie są to Anioły wiem że mogą wyjść na ludzi. Co do mojego partnera, to jego stanowisko jest takie że ta dwójka może zostać ale on przez pierwsze 2-3 lata nie będzie łożył na nie bo są inne wydatki, zgodziłam się ponieważ, po przeprowdzce odpadną mi opłaty za wynajem, partner ma duży dom więc jak 300-400 zł dołoże się za dzieci to wystarczy na opłaty, a reszte czyli ten 1000 zł będę mogła przeznaczyć na wycieczki, czy ubrania i jedzenie dla nich. Nie będę mogła pracowac, bo u mojego partnera w rodzinie to kobiety zostają z dziecmi w domu do 6 roku życia, tylko że mam wolny zawód i w każdej chwili będę mogła do robić sobie dla mojego rodzeństwa. Wszystko pięknie i ładnie ale ale.... Sąd nie podjął żadnej decyzjii... za 9 dni wypowiedzenie najmu mieszkania nastąpi a ze mną nadal jest 4 dzieci i nikt się nie kwapi do tego by zabrać już tą dwójke... A mój partner nie zezwala by w jego domu mieszkały :( I jestem w ciemnej d*** , miało być pięknie i ładnie 27 Czerwca miałam się przeprowadzić i zacząć żyć a tymczasem codziennie wypłakuję w poduszkę bo czuję że to się nie skończy w Czerwcu i będzie tak że będę musiała rodzić tutaj :(

Autor: MłodaPani  01.06.2013 zgłoś

Pisałam już do sądu ponaglenie, nic to nie dało. Wydzwaniałam prosiłąm o jak najszysze podjęcie decyzji, nic... Cisza...Od ostatniej sprawy minął ponad miesiąc a ja nadal wiem tyle co 2-3 miesiące temu... Rezygnaje z dwójki dzieci złożyłam w Lutym i na siłe dzieci są u mnie nadal, więc jaką funkcje pełni sąd oprócz tego ze siedzi sobie i gdyba .... Czekają na badania które mają się odbyć 13 Czerwca, i po opini biegłych o stanie psychicznym dzieci dopiero podejmą decyzje... tylko ile znów będę czekać na podjęcie tak banalnej decyzji???? Znów pół roku ? :( Mówi Pani oddać do DDZ , to teraz widzi Pani ze oni wcale nie chcą ich zabrać , nie mówie o 4 dzieci a o dwójce. Od 4 miesięcy są u mnie chociaz na piśmie i osobiscie powiedziałam że nie chcę się nimi zajmować. Byłam w PCPR i zapytałam się co mam zrobić kiedy będę chciała się już wyprowadzić a dzieci nadal będa ze mną... Odpowiedziały ,, Sama Pani wystapiła z wnioskiem o opieke to trzeba ponosić konsekwencje swoich czynów, jest Pani za te dzieci odpowiedzialna i tylko decyzja sądu może to zmienić'' Wieć ,,Proszę czekac'' ... I tak czekam i czekam i myślę że to się nigdy nie skończy, potrzebuje lekarza, bo to co Państwo zrobiło z moim tokiem myślenia to... ehhh szkoda pisać

Autor: Pawka  01.06.2013 zgłoś

Wierzę, ma Pani bardzo trudną sytuację. Możliwe, że jeśli u dzieci, którymi się Pani opiekuje (czworo dzieci dla 21-letniej kobiety, to niewiarygodne i po prostu nieludzkie) badania wykażą jakieś niepełnosprawności fizyczne, lub rozwojowe, i wtedy trzeba nalegać w sądzie, aby jak najszybciej umieszczono dzieci w innej rodzinie zastępczej, albo w domu dziecka, ......ALBO , (dobrze by było, gdyby badania potwierdziły niepełnosprawność), niech dzieci u Pani zostaną, ale proszę złożyć wniosek o podwyższenie zasiłku na dzieci, bo możliwe, że będzie Pani musiała chodzić z nimi do specjalistów. W Ośrodku diagnostycznym i w sądzie proszę nalegać na przyspieszenie rozstrzygnięcia sprawy. Opieka nad czwórką dzieci przerasta Panią, sąd MUSI to zrozumieć. Jest jeszcze taka możliwość : Przy każdym ośrodku opieki społecznej jest prawnik, który udzieli Pani porady (bezpłatnie) i napisze odpowiednie pismo. Proszę mnie źle nie zrozumieć, nie życzę źle dzieciom, którymi się Pani opiekuje, przecież nie chce się Pani ich (mówiąc ordynarnie) pozbyć, tylko chce Wam wszystkim ułatwić codzienne życie. Finansowo też. Musi Pani stanowczo walczyć w pierwszym rzędzie o SWOJE PRAWO do spokojnego donoszenia ciąży. Proszę podkreślać, że nie chce Pani zerwać kontaktu z dziećmi, ale ani finansowo, ani czasowo, ani fizycznie nie wyrabia się Pani. Trzynasty już niedługo, trzymam za Panią kciuki i czekam na wiadomości. Życzę Pani dużo siły i stanowczości. Pozdrawiam serdecznie. Pawka

Autor: Pawka  01.06.2013 zgłoś

Mój post do Młodej Pani ! To jest WAŻNE !!!!!!

Autor: Pawka  01.06.2013 zgłoś

jeszcze dodam, że w takiej sytuacji Opieka społeczna musi w całości dotować Pani mieszkanie. Mieszka Pani z czworgiem dzieci, niedługo z piątką. Nie może Pani płacić 1300 za mieszkanie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Proszę skontaktować się z najbliższym Centrum Pomocy Rodzinie, oni MUSZĄ Pani pomóc. Praktycznie jest Pani samotną matką z czwórką dzieci. Jeśli sąd nie umieści dwójki dzieci w innej rodzinie zastępczej, stanowicie RODZINĘ WIELODZIETNĄ. Na Pani miejscu zwróciłabym się do telewizji (Sprawa dla Reportera, Interwencja, Uwaga TVn, itp) telefonicznie, lub mailem. Rząd deklaruje pomoc rodzinom wielodzietnym, teraz trzeba stawiać wymagania.

Autor: MłodaPani  01.06.2013 zgłoś

Opieka społeczna nie chciała mi wypłacić dodatku mieszkaniowego a co dopiero płacić za wynajem mieszkania... Uwierzy mi Pani , że ja wszędzie byłam i pytałam się jaką moge otrzymać pomoc od Państwa i nie dostałam nic... Nawet pomocy specjalistów dla dzieci ani dla siebie, nikt mnie nie przygotował nawet do bycia matką, i co najlepsze że nikt mnie nie kontroluje, uwierzyli mi na słowo że pracuję, nie interesowało ich to w sumie. Sędzina mimi iż widziała mój już widoczny brzuch nawet mnie nie zapytała czy jestem w ciązy czy mam za co życ, i czy daję sobie rade;/ Ale ja już postanowiłam że zostaje ze mną dwójka dzieci albo żadne, nie ma możliwości by została ze mną cała czwórka. Byłam już u takiego prawnika, pisaliśmy pismo, ale ja na pisałam tyle pism przez swoje życie że wcale nie był mi potrzebny bo po prostu to co on na pisał sama bym napisała . Ja juz nic nie chce od państwa tylko tego by pozwolili mi żyć i zabrali dójkę dzieci, kosmosu nie wymagam ...

Autor: Pawka  02.06.2013 zgłoś

Głupio mi, że nic mądrego nie mogę wymyślić, ale........ Jeśli pisze Pani pisma, to zawsze proszę zachować kopię, albo dowód nadania. Jeśli dostaje Pani odpowiedź odmowną, albo wykrętną, proszę to skrupulatnie przechowywać. Dobrze założyć sobie taką teczkę (to już chyba gruba teka) i zbierać wszystkie wysłane i odebrane pisma. Z doświadczenia wiem, że w przyszłości to się może przydać, naprawdę, na wypadek, gdyby stało się (odpukać) coś złego. Proszę pisać do mnie, jak tylko chce pani porozmawiać. Pozdrawiam. Pawka.

Autor: Pawka  02.06.2013 zgłoś

PS Wszelkie władze, i urzędy są aroganckie, leniwe i bezczelne. Wiadomo, budżetówka, czyli czy się stoi, czy się leży, itd. Jeśli coś się Pani nie uda, i będą zwalali winę na Panią, trzeba się asekurować, gromadząc wszystkie pisma, zwłaszcza te, w których Panią spławiają. Chce Pani ratować rodzinę, robi Pani wszystko w tym kierunku, a urzędom (w tym sądowi nie można ufać).

Autor: Gaga  02.06.2013 zgłoś

Proszę o kontakt z osobami, którym niesłuszni (pomówienie, donos, zawiść) odebrano dziecko. Proponuję stworzenie forum dla osób w ten sposób skrzywdzonych przez urzędy.

Autor: Gaga  03.06.2013 zgłoś

Odebrała mi dziecko para moich znajomych, ludzi bezpłodnych i sfrustrowanych. Dziecko przetrzymywane było w skandalicznych warunkach, gorzej, niż pies. Miało zakaz widywania się ze ma. RZ straciła nim zainteresowanie, kiedy skończył średnią szkołę i w związku z tym odebrano im zasiłek. Wyhodowali zimnego, twardego egoistę bez korzeni, bez rodziny i bez serca, dla nikogo. Przez 6 lat kształtowali w nim model faceta gardzącego kobietami, tak, jak tatuś zastępczy, despota i oprawca. Sąd, ktory do tego doprowadził, powinien stanąć przed sądem, ale dla tej bandy nie ma kary. Za karę przenosi się sędzinę do innego sądu, gdzie ma mniej roboty, i więcej zarabia. To SKANDAL.

Autor: gość  03.06.2013 zgłoś

Do Gaga:y Dlaczego odebrali CI dziecko ?? Nie jest to takie proste jak się wydaję, musiały być jakieś dowody

Autor: Gaga  03.06.2013 zgłoś

Chciałaś/chciałeś chyba napisać kotku : POWODY. A skoro mowa o dowodach, to dowody NA CO ? Odebrano Ci dziecko ? Jak Ci odbiorą, to się przekonasz, jakie to proste.

Autor: gość  03.06.2013 zgłoś

No ja odebrałam komuś dziecko, i wcale tak łatwo nie było.... Chociaż matka ćpala i piła to i tak miała duzo do powiedzenia bo była matką. Ale teraz dziewczynka skonczyła 4 lata i jest szczęśliwa że ma nowy dom. Dowody a nie powody.

Autor: Gaga  03.06.2013 zgłoś

Bajkowscy z Krakowa też ćpali i pili. Co do szczęścia, to pogadamy o tym za parę lat.

Autor: Gaga  03.06.2013 zgłoś

Ponawiam pytanie : DOWODY NA CO ?

Autor: Gaga  03.06.2013 zgłoś

No, chyba że chodzi o DOWODY NA POWODY, czyli bełkot.

Autor: gość  03.06.2013 zgłoś

Nie każda rodzina zastępcza zaniedbuje dzieci. Jeżeli dziecko zostało Ci odebrane to musiały być ku temu powody , za darmo to nawet kopa w tyłek się nie dostanie...

Autor: gość  03.06.2013 zgłoś

Ja się wychowałam w takiej rodzinie mam dziś własną rodzinę i dziękuję Bogu że pozwolił mi żyć normalnie jak dziecko!

Autor: Gaga  03.06.2013 zgłoś

To widać, ta patologia przechodzi na dzieci.

Autor: Pawka  04.06.2013 zgłoś

Pawka do Młodej Pani : Proszę się odezwać. Pozdrawiam

Autor: MłodaPani  04.06.2013 zgłoś

Wszystkie dokumenty mam, ksera ale co z tego ? Jak i tak są one mi zbędne ... Czy ja wygram z sądem ? Z ich zaniedbaniem ... Dzis przyszło potwierdzenie na badania listownie więc pozostało mi tylko czekać

Autor: gość  04.06.2013 zgłoś

Nie toleruje matek które zaniedbały swoje dzieci a teraz mają wielkie pretensje do wszystkich !

Autor: Gaga  04.06.2013 zgłoś

Do gościa : człowieku, lecz się, zrób coś ze sobą, bo plujesz nienawiścią. Ty się nie nadajesz na rodzinę zastępczą i ja to zgłoszę do kuratora.

Autor: gość  04.06.2013 zgłoś

Tak zdesperowana matka , której zabrano dziecko chce złożyć wniosek ustny do kuratora - bo ktoś wyraża swoje zdanie :) Suuuper , to może podam Ci chociaż nr IP komputera by było szybciej

Autor: Gaga  05.06.2013 zgłoś

Do gościa :Kochany, współczuję dziecku, które drapnąłęś razem z pieniędzmi,. Ze sposobu, w jaki się wyrażasz wnioskuję, że biedne dziecko trafiło do bagna. Taki prostakom powierza się dzieci, świetna reklama rodzin zastępczych. Nie chce się pracować, co ? A wiesz, kotku, jak się nazywa zarabianie na dzieciach ?

Autor: Pawka  05.06.2013 zgłoś

Wiadomość do Młodej Pani : Trzymam kciuki.

Autor: gość  05.06.2013 zgłoś

Gaga wyobraź sobie że pracujemy i świetnie zarabiamy :) Nie pluj tym jadem... Kończę dyskusje z desperowaną matką .

Autor: Gaga  05.06.2013 zgłoś

Przestraszyłeś się, prawda ? I bardzo dobrze. A co to jest DESPEROWANY ? W języku polskim nie ma takiego słowa. Ma się te trzy klasy podstawówki, co ? Ty mnie swoim prostactwem i brakiem elementarnej znajomości języka polskiego rzucasz na kolana. Na twoim miejscu nie byłabym takim optymistą, informatyk namierzy cię bezbłędnie. Pisze się DYSKUSJĘ, a nie DYSKUSJE. Analfabeta. Co nazywasz dyskusją , prostaku ? Obrażasz mnie, i nazywasz to dyskusją. Doradzam dużą ostrożność w tym co piszesz, bo , patrz j.w.

Autor: Grażyna55  10.06.2013 zgłoś

W dalszym ciągu proszę o kontakt z rodzinami, lub osobami skrzywdzonymi przez kuratorów i sądy prze odebranie im dzieci, niezależnie od wieku i powodu odebrania. Pozdrawiam.

Autor: Teresa  12.06.2013 zgłoś

Odebrano mi 10-letniego syna i umieszczono w rodzinie zastępczej, u moich krewnych. Rodzina zastępcza nie pozwalała mi ani odwiedzać syna, ani w ogóle widywać się z nim (mieszkają na sąsiednim osiedlu). Sąd wciąż odracza sprawę o uregulowanie kontaktów i o przywrócenie mi pełni władzy rodzicielskiej (mam tylko ograniczoną). Rzecznik Praw Dziecka w moim mieście podjął się negocjować z tymi ludźmi, i powiedział, że jeśli zajdzie potrzeba, pojedziemy tam z policją.

Autor: KokoFlanel  12.06.2013 zgłoś

Rodziny zastępcze, to patologia, znak czasów.

Autor: Kobra  12.06.2013 zgłoś

Dlaczego moderator nazywa mnie ŁOBUZEM ? Płacą ci za to, żebyś pracował, a nie obrażał ludzi. Nie podoba ci sie ta praca, to ja sie postaram, że ją stracisz.

Autor: MłodaPani  13.06.2013 zgłoś

Witam. Wróciliśmy z badań. Nic nowego nie wiem. Tylko tyle że mam czekać minimum dwa tygodnie na opinie , a ja za 2 tygodnie muszę opuścić mieszkanie i nie wiem nadal co robić z tą dwójką dzieci. Matka ich ma do mnie żal , że nie mam sumienia ich oddać w obce ręce, a gdzie było jej sumienie kiedy chlała nocami ;/ Rozmawiałam z tymi kobietami z RODK i powiedziały że po wywiadzie już z nią przeprowadzonym nie ma szans by dzieci wróciły do niej

Autor: Pawka do Młodej Pani  14.06.2013 zgłoś

Proszę nie zwracać uwagi na matkę dzieci, którymi się Pani opiekuje, ale szturmować wszystkie możliwe organizacje o pomoc, i napisać do sądu(jeszcze dzisiaj), że sprawa jest bardzo pilna , i za dwa tygodnie znajdzie się Pani z czwórką dzieci, , w ciąży, na ulicy. Nie wiem. gdzia Pani mieszka, ja mieszkam na Śląsku i tutaj jest człowiek, który nazywa się Grzegorz Leks. Proszę napisać do niego maila, list, albo zadzwonić, on jest tutaj bardzo znaną osobą, broniacą praw dzieci i rodziny. GRZEGORZ LEKS. Jest w biurze codziennie.

Autor: MłodaPani  14.06.2013 zgłoś

Jestem z Warmi. Dzwoniłam dziś do sądu, i zostało dziś wysłane pismo z kolejnym zapytaniem do PCPR-u czy są inne rodziny zastępcze dla dzieci. Mają 3 dni na odpowiedź. Ja ze swojej strony napisałam : Zwracam się z prośbą o umieszczenie dzieci w pogotowiu opiekuńczym do rozstrzygnęcia całkowitego postepowania . Dnia 27 Czerwca muszę upuścić mieszkanie które dotychczas wynajmowałam gdyż nie jestem w stanie dalej utrzymywać je z własnej pracy. Do domu w którym zamieszkam dzieci nie mogą się ze mną przeprowadzić ponieważ nie radzę sobie z ich wychowaniem. Nad O... i J... chcę nadal sprawować opiekę i dać im w końcu spokój i własny dom. Proszę o pilne rozstrzygnęcie tej sprawy.

Autor: Pawka  14.06.2013 zgłoś

Pawka do Młodej Pani : Dobrze Pani zrobiła. To w końcu musi dotrzeć do urzędników, jaka jest Pani sytuacja. Dokąd się Pani przeprowadzi ? Wciąż trzymam za Panią kciuki i czekam na wiadomości. Pozdrawiam

Autor: MłodaPani  15.06.2013 zgłoś

Mam dość rozłąki z narzeczonym, chcemy być w końcu razem, cały okres ciązy poświęciłam dzieciom , chcę chociaż te dwa miesiące tego stanu w którym nigdy już nie będę spędzić z nim. A na samą myśl że mam tu siedzieć bezczynnie i tylko dlatego ze państwo nie potrafi się zorganizować wzbiera się we mnie gniew. Polecili mi bym poszła na terapie dla Dorosłych Dzieci Alkoholików, oni zauważyli że już mój stan emocjonalny przeżywa kryzys że już jestem w rozsypce ...

Autor: Pawka  15.06.2013 zgłoś

Pani stan emocjonalny nie jest spowodowany tym, że jest Pani DDA, proszę nie dać upchać się w jakiejś szufladce. Ma Pani prawo do zmęczenia i irytacji, nie z powodu bycia DDA, ale z powodu nadmiaru obowiązków, które Panią przerastaja. Pozdrawiam.

Autor: Marvissa  16.06.2013 zgłoś

Nienawidzę rodzin zastępczych.

Autor: Leonera  17.06.2013 zgłoś

Polecam wszystkim forumowiczom (z wyjątkiem wulgarnych analfabetów) argentyński film "Lwica". Pozdrawiam wszystkie samotne matki.

Autor: Leonera  22.06.2013 zgłoś

Rodzinom zastępczym wcale nie zależy na powrocie dziecka do rodziny naturalnej ("rodzina biologiczna - to brzmi obraźliwie"). RZ są zazdrosne o uczucia dzieci, chcą je mieć na własność (razem z forsą, oczywiście) i nie spełniają swojego zadania Nie wiem, co mogłoby powstać zamiast rodziny zastępczej, jestem za małymi domami dziecka, wspaniały jest także pomysł wiosek dziecięcych. To nieprawda, że biologiczni rodzice nie interesują się odebranymi im dziećmi, zwykle nastawiane ą wrogo do prawdziwych rodziców. Tzw. biologiczny rodzic nie jest cudotwórcą, tylko zwykłym człowiekiem, i jeśli traci kontakt z dzieckiem, to dlatego , że widzi bezskuteczność swoich działań, i w końcu poddaje się, bo ma dość wojny z rodziną zastępczą. Jest tak, że sądy jeśli już raz odbiorą dziecko, to nie oddają go prawdziwym rodzicom. Łatwo jest odebrać dziecko, wystarczy pomówienie, anonim wynikający z zawiści, bezinteresownej chęci dokuczenia. Z rodzin zastępczych wychodzą ludzie pozbawieni uczuć rodzinnych, okaleczeni psychicznie przez barbarzyński system prawny.

Autor: Leonera  22.06.2013 zgłoś

Rodzinom zastępczym wcale nie zależy na powrocie dziecka do rodziny naturalnej ("rodzina biologiczna - to brzmi obraźliwie"). RZ są zazdrosne o uczucia dzieci, chcą je mieć na własność (razem z forsą, oczywiście) i nie spełniają swojego zadania Nie wiem, co mogłoby powstać zamiast rodziny zastępczej, jestem za małymi domami dziecka, wspaniały jest także pomysł wiosek dziecięcych. To nieprawda, że biologiczni rodzice nie interesują się odebranymi im dziećmi, zwykle nastawiane ą wrogo do prawdziwych rodziców. Tzw. biologiczny rodzic nie jest cudotwórcą, tylko zwykłym człowiekiem, i jeśli traci kontakt z dzieckiem, to dlatego , że widzi bezskuteczność swoich działań, i w końcu poddaje się, bo ma dość wojny z rodziną zastępczą. Jest tak, że sądy jeśli już raz odbiorą dziecko, to nie oddają go prawdziwym rodzicom. Łatwo jest odebrać dziecko, wystarczy pomówienie, anonim wynikający z zawiści, bezinteresownej chęci dokuczenia. Z rodzin zastępczych wychodzą ludzie pozbawieni uczuć rodzinnych, okaleczeni psychicznie przez barbarzyński system prawny.

Autor: Leonera  22.06.2013 zgłoś

Nikt nikogo nie zmusza do bycia rodziną zastępczą, a jeśli ktoś decyduje się wziąć cudze dziecko na wychowanie, to bez pieniędzy nie zrobi tego na pewno. Dlatego narzekania rodzin zastępczych na zbyt małe pieniądze, i na to, że to są "trudne" dzieci, to zwykła hipokryzja. O własnych dzieciach nie mówi się źle, o cudzych łatwiej. Powtarzam : nie ma konieczności bycia rodziną zastępczą.

Autor: Leonera  22.06.2013 zgłoś

Nikt nikogo nie zmusza do bycia rodziną zastępczą, a jeśli ktoś decyduje się wziąć cudze dziecko na wychowanie, to bez pieniędzy nie zrobi tego na pewno. Dlatego narzekania rodzin zastępczych na zbyt małe pieniądze, i na to, że to są "trudne" dzieci, to zwykła hipokryzja. O własnych dzieciach nie mówi się źle, o cudzych łatwiej. Powtarzam : nie ma konieczności bycia rodziną zastępczą.

Autor: gość  22.06.2013 zgłoś

Piep**** Leonero głupoty! Wyszłam z takiej rodziny i wcale nie jestem pozbawiona uczuc rodzinnych, wręcz są one silniejsze i bardziej czuje to wszystko. I wszystko dzieki temu że trafiłam do takiej rodziny.

Autor: opffe  22.06.2013 zgłoś

Piep**** Leonero głupoty! Wyszłam z takiej rodziny i wcale nie jestem pozbawiona uczuc rodzinnych, wręcz są one silniejsze i bardziej czuje to wszystko. I wszystko dzieki temu że trafiłam do takiej rodziny.

Autor: Leonera  23.06.2013 zgłoś

Do opffe, przedstawiającej się także jako "gość" (nie wiadomo, skąd to niezdecydowanie). Kochanie, Twoje uczucia rodzinne pokaże czas.

Autor: Leonera  23.06.2013 zgłoś

Nie wiem, czego opffe nauczyła rodzina zastępcza, ale wulgarnego słownictwa na pewno. Gratuluję.

Autor: Marvissa  23.06.2013 zgłoś

Czy do jasnej cholery, jest tutaj wśród tych p******ych dzieciuolubów jakiś fan Marvina Gaye'a ????!!!!. Jeśli wszystkie dzieciolubne ćwoki wiedzą, o kim mówię ????????!!!!!!!!!!!

Autor: Marvissa  23.06.2013 zgłoś

Czy do jasnej cholery, jest tutaj wśród tych p******ych dzieciuolubów jakiś fan Marvina Gaye'a ????!!!!. Jeśli wszystkie dzieciolubne ćwoki wiedzą, o kim mówię ????????!!!!!!!!!!!

Autor: Marvissa  23.06.2013 zgłoś

Nie cierpię dzieci, dzieci są zakałą ludzkości.

Autor: Magda  25.06.2013 zgłoś

Powrót dzieci do rodziny naturalnej jest fikcją, bo po odebraniu dzieci z reguły sytuacja naturalnej rodziny pogarsza się, a nie polepsza. Na czym ma polegać współpraca wychowawcza z rodziną zastępczą ? Dzieci razem z pieniędzmi stają się własnością rodziny zastępczej, która nie tylko nie ma ochoty z nikim współpracować, ale wręcz manipuluje dziećmi przeciwko prawdziwej matce. To oni dostali patent na wiedzę o tym , co jest dobre, a co złe i wszystkie działania rodziny biologicznej są ignorowane lub tępione. Z pełnym poparciem kuratorów i sędziów. Jak sprawdzić, czy sytuacja rodziny biologicznej uległa stałej (!!!!!!!!!) poprawie. Na stałe są tylko pieniądze dla rodziny zastępczej.

Autor: Mammamia  02.07.2013 zgłoś

A gdzież się zapodział ten specjalista od kopania ?

Autor: Ewka  07.07.2013 zgłoś

Ten zwolennik rodzin zastępczych, który kopie dzieci, jest z Pucka.

Autor: .....................  18.08.2013 zgłoś

Braknie latarni

Autor: //////////////////  23.08.2013 zgłoś

Kto przyjmie do rodziny zastępczej dzieco odebrane dziadkom z powodu otyłości ? Dziecko trzeba pogłodzić, żeby schudło, dla was kochane babunie i wujciowie zostanie więcej kasy.

Autor: Magda  24.08.2013 zgłoś

Czy nie można by tej strony kafeterii jakoś odnowić i spowodować, żeby nie było na niej wpisów sprzed 10 lat ? Kafeteria, to nie archiwum, poza tym politycznie poprawny tekst moderatorki stracił na aktualności. Ta dyskusja, w której , jeśli się chce wziąć udział, trzeba przejechać przez cały szereg często głupich wypowiedzi, po prostu nie ma sensu. Pozdrawiam wszystkich. Magda

Autor: Magda  24.08.2013 zgłoś

Nie wiem, ile dobrego zrobiły rodziny zastępcze, bo pisze się głównie o tym , co zrobiły źle. Rodziny zastępcze są przykrą koniecznością, alternatywą dla domów dziecka, a nie dziecięcym rajem.

Autor: sara  10.10.2013 zgłoś

zabrali moja siedemnastoletna corke w ciazy zdomu mam ograniczone prawa do niej .Umiescili ja w pogotowiu opiekunczym a malenstwo zabrali do domu dziecka.sad odmowil slubu corce z ojcem dziecka u ktorego mieli mieszkac gdyz ma lepsze warunki mieszkaniowe.nie mamy zadnej rodziny boimy sie ze dziecko trafi do adopcji.Corka cierpi bardzo ja nie spie po nocach nie wiem co robic jak pomoc corce iwnusi aby byly razem

Autor: Jodie  13.10.2013 zgłoś

Wydziały tzw. rodzinne = LEBENSBORN.

Autor: gość  15.10.2013 zgłoś

od tego co tu wyczytałam rozbolała mnie głowa

Autor: gość  15.10.2013 zgłoś

od tego co tu wyczytałam rozbolał mnie brzuch

Autor: Ewa  25.10.2013 zgłoś

To po co to czytasz ? Nudzisz się ? Świnie nakarm, bo głodne.

Autor: Ewa  25.10.2013 zgłoś

Sądy handlują dziećmi. Dziecko w sądzie jewst towarem.

Autor: Ewa  01.11.2013 zgłoś

Kobiety, nie dajcie sobie odbierać dzieci, walczcie z idiotycznym, faszystowskim bezdusznym systemem, z debilnymi urzędasami, głupimi, nieko mpetentnymi sędziami. Żądajcie alimentów od tatusiów-nierobów, glupie, sfrustrowane teściowe wyrzucajcie za drzwi z hukiem. nie pozwólcie złamać sobie życia ! wasze dzieci nie są towarem, ale Waszą milością, o miłość trzeba walczyć.

Autor: Bob  06.11.2013 zgłoś

W moim mieście 30-letniej sąsiadce sąd odebrał 2-letnie dziecko i podarował razem z forsą jej teściowej. tatuś jest bezwolną kukłą, nadajacaą sie najwyżej do reprodukcji. Czy nie lepiej było dać samotnej matce pieniądze, zamiast jakiejś starej sfrustrowanej, niewyżytej macierzyńsko krowie ? To jest chory, dziki kraj, nienawidzę polski i polskich sądów i sędziów.

Autor: farba  08.11.2013 zgłoś

Ja też nienawidzę rodzin zastępczych. Miłość za pieniądze.............. to prostytucja.

Autor: gość  08.11.2013 zgłoś

Rodziny zastępcze zabijają uczucia rodzinne.

Autor: gość  09.11.2013 zgłoś

Dziecko stało się własnością państwa, jak w innych systemach totalitarnych. To ma na celu zabicie uczuć rodzinnych, czy Ty tego nie rozumiesz ?

Autor: gość  10.11.2013 zgłoś

Witam. Chciałam się dowiedzieć czy rodzina zastępcza powinna zapewnić dziecku mieszkanie,bądź środki do życia po jego usamodzielnieniu? Bardzo proszę o pomoc!!!!!

Autor: gość  10.11.2013 zgłoś

Dzień dobry, Piszę, bo mój syn był właśnie w takiej sytuacji, to znaczy kiedy skończył 18 lat, rodzinie zastępczej odebrano zasiłek i rodzina zastępcza straciła zainteresowanie jego losami. Taka jest praktyka. Teoretycznie rodzina zastępcza powinna zapewnić przyszłość podopiecznemu, dlatego przed ukończeniem 18 roku życia powinna wystąpić o zapomogę na zagospodarowanie, ta zapomoga wynosi 5 tysięcy złotych. Powinni to zrobić. Jeśli sa porządnymi uczciwymi ludźmi, powinni też zapewnić mieszkanie, ale zwykle nie maja na to środków. Proponuję zwrócić się z tą sprawą do prawnika, i przycisnąć rodzinę zastępczą. Często niestety 18-latek opuszczając rodzinę zastępczą , nie ma dokąd pójść. Trzeba pójść do prawnika prywatnie, albo do prawnika MOPS. Pozdrawiam

Autor: gość  10.11.2013 zgłoś

Dzień dobry, Piszę, bo mój syn był właśnie w takiej sytuacji, to znaczy kiedy skończył 18 lat, rodzinie zastępczej odebrano zasiłek i rodzina zastępcza straciła zainteresowanie jego losami. Taka jest praktyka. Teoretycznie rodzina zastępcza powinna zapewnić przyszłość podopiecznemu, dlatego przed ukończeniem 18 roku życia powinna wystąpić o zapomogę na zagospodarowanie, ta zapomoga wynosi 5 tysięcy złotych. Powinni to zrobić. Jeśli sa porządnymi uczciwymi ludźmi, powinni też zapewnić mieszkanie, ale zwykle nie maja na to środków. Proponuję zwrócić się z tą sprawą do prawnika, i przycisnąć rodzinę zastępczą. Często niestety 18-latek opuszczając rodzinę zastępczą , nie ma dokąd pójść. Trzeba pójść do prawnika prywatnie, albo do prawnika MOPS. Pozdrawiam

Autor: gość  10.11.2013 zgłoś

Dziękuję bardzo za pomoc. A czy mogą z dnia na dzień wyrzucić dziecko, które skończyło 18 lat ???

Autor: gość  10.11.2013 zgłoś

Dobry wieczór, Żaden przyzwoity, uczciwy człowiek nie wyrzuca z domu osiemnastolatka, którym opiekowano się przez parę lat. Obowiązkiem rodziny zastępczej jest umożliwienie powrotu swojego podopiecznego do naturalnej rodziny, i wokół tego powinny skupiać się starania rodziny zastępczej. Jeśli RZ to zaniedbała, to znaczy, że trzymali dziecko tylko dla pieniędzy, albo, że nie żyli w zgodzie z podopiecznym. Jestem pewna, że nikt przy zdrowych zmysłach nie zrobi czegoś takiego. Pozdrawiam

Autor: gość  11.11.2013 zgłoś

Rodzina zastępcza i zdrowe zmysły ? To jakiś żart.

Autor: gość  11.11.2013 zgłoś

Czyli jednak mogą, choć wiedzą, że dziecko nie ma dokąd pójść. To jest jakiś absurd, tak być nie powinno!

Autor: gość  11.11.2013 zgłoś

To jest chore państwo. Rodzina zastępcza wyrzuca dzieci jak jakieś śmieci pod most bez żadnego zabezpieczenia chociażby pieniężnego!!

Autor: gość  12.11.2013 zgłoś

TAKIE SĄ FAKTY

Autor: gość  12.11.2013 zgłoś

samotne matki, pilnujcie się ! Nie otwierajcie drzwi byle komu. Banda (sąd, MOPS, kuratorzy pierdalnięte teściowe odbiorą Wam dzieci) Uwaga, żyjecie w dzikim kraju !

Autor: gość  15.11.2013 zgłoś

W 1994 roku wtstąpiłam do sądu o podwyższenie alimentów. Sędzia obrażała mnie i odmawiała podwtższenia ich. Prosiłam o zmianę składu sędziowskiego i opisałam chamstwo i niekompetencję sędzi (nazywa się Barbara Owczarek). Alimentów mi nie przyznała i wymierzyła kare porządkową wysokości połowy mojej pensji. Za obrazę sądu !!!!!!!! W rok później przysłała 2 dorodnych komorników. Dałam im wszystkie pieniądze, jakie miałam. W parę dni później mój syn został uprowadzony spod domu i umieszczony w rodzinie zastępczej. Rodzina zastępcza uniemożliwiła mi całkowicie kontakt z synem, a sądy solidarnie odmawiały mi uregulowania kontaktu z dzieckiem i przywrócenia mi władzy rodzicielskiej. Poza tym sądy solidarnie okradły mnie ze wszystkiego. Nigdy nie odzyskałam syna, jest dla mnie obcym człowiekiem, zmanipulowanym przeciwko mnie przez ludzi, którym dobrze za to płacono. Sędzi na rozprawie niejawnej zarzucono niekompetencję, po czym awansowano. Powodzenia w rozbijaniu rodzin !!!!!!

Autor: gość  15.11.2013 zgłoś

W 1994 roku wtstąpiłam do sądu o podwyższenie alimentów. Sędzia obrażała mnie i odmawiała podwtższenia ich. Prosiłam o zmianę składu sędziowskiego i opisałam chamstwo i niekompetencję sędzi (nazywa się Barbara Owczarek). Alimentów mi nie przyznała i wymierzyła kare porządkową wysokości połowy mojej pensji. Za obrazę sądu !!!!!!!! W rok później przysłała 2 dorodnych komorników. Dałam im wszystkie pieniądze, jakie miałam. W parę dni później mój syn został uprowadzony spod domu i umieszczony w rodzinie zastępczej. Rodzina zastępcza uniemożliwiła mi całkowicie kontakt z synem, a sądy solidarnie odmawiały mi uregulowania kontaktu z dzieckiem i przywrócenia mi władzy rodzicielskiej. Poza tym sądy solidarnie okradły mnie ze wszystkiego. Nigdy nie odzyskałam syna, jest dla mnie obcym człowiekiem, zmanipulowanym przeciwko mnie przez ludzi, którym dobrze za to płacono. Sędzi na rozprawie niejawnej zarzucono niekompetencję, po czym awansowano. Powodzenia w rozbijaniu rodzin !!!!!!

Autor: gość  16.11.2013 zgłoś

Bezpłodna baba, która odebrała mi dziecko, nazywała je (w jego obecności) "NIECHCIANYM DZIECKIEM". Jej by było CHCIANE. Gdyby je miała.

Autor: gość  18.11.2013 zgłoś

Znam ją. Specjalnością tej sędzi było obrażanie kobiet ubiegających się o alimenty dla dzieci, lub dla siebie. Jednej schorowanej staruszce powiedziała, że czuje do niej wstręt.

Autor: renka/  18.11.2013 zgłoś

Nie oceniam ale tez nie rozumiem. Zawsze miałam wrażenie, że polskiemu systemowi bardzo nie na rękę jest dbanie o dobro dzieci i naprawdę wiele musi się zdarzyć żeby system zainteresował się potrzebującym dzieckiem.Kiedy już zadziała, to ciężko jest mi uwierzyć, że wszyscy kolejni urzędnicy a później także sądy działają w zmowie i na złość biologicznym rodzinom.Co zrobiły przez lata pobytu dzieci w rodzinach zastępczych te wszystkie matki którym je odebrano i które teraz tak pomstują?Przecież jest możliwość odzyskania dziecka a jeśli nie, to można z dzieckiem spędzać czas na widzeniach.Ile takich spotkań doszło do skutku?Można zwalać winę na sąd i rodziny zastępcze ale co wy robiłyście???Rodziny zastępcze nie wskazują palcem dziecka i nie mówią:to chcemy, to zabierzcie matce;zajmują się tymi , którym ktoś nie stworzył domu i nie dał bezpieczeństwa.Dzieci zawsze najbardziej kochają rodziców , nawet najgorszych i wiele trzeba złego żeby się od nich odwróciły.Nie zawsze tak jest ale...zamiast pielęgnować żółć może lepiej jeszcze raz spróbować nawiązać nić z dzieckiem

Autor: renka/  18.11.2013 zgłoś

Ddramatem jest że dzieciom dzieje się krzywda.Można się spierać kto i jak ale to nie zmienia położenia dzieci.Pamiętajmy, sednem sprawy jest DZIECKO

Autor: Grażyna  19.11.2013 zgłoś

Do Pani renki : od tej pory wszystkie moje wypowiedzi są spamowane. Przyczyny nietrudno się domyślić.

Autor: Grażyna  19.11.2013 zgłoś

Proszę o zamieszczenie moich dzisiejszych wypowiedzi, będących odpowiedzia na wpis Pani renki. Albo to jest kafeteria, albo kółko różańcowe.

Autor: Baby  19.11.2013 zgłoś

Ja też miała do czynienia z ta kobietą. Ubiegałam sie o alimenty dla mojej 4-letniej córki od byłego męża (damskiego boksera), dobrze sytuowanego. Powiedziałam, jakiej kwoty żądam, na co ta pani, mrugając do mojego eks męża spytała "a ile pani będzie chciała, jak dziecko będzie miało 14 lat ? Odpowiedź powinna brzmieć : JAK NAJWIĘCEJ. Ale to nie w tej instytucji można mówić o dzieciach. W tej instytucji dziecko jest tylko towarem, a sędziom płacą od łebka.

Autor: Grażyna  19.11.2013 zgłoś

W moim przypadku moje dziecko zostało wskazane przez moją siostrę i jej męża. Drugiego zresztą, ani z pierwszym a ni z drugim nie mogli mieć dzieci. Nie utrzymywałam z siostrą kontaktów, ponieważ ona i jej mąż obrażali mnie od czasu, kiedy byłam w ciąży. Nazywali mojego syna "niechcianym dzieckiem", albo "panieńskim dzieckiem". pOWODEM BYŁA ZAWIŚĆ, TAKA POSTAWA "Ona ma, ja nie mam, to ja jej zabiorę". Dodam, że urodziłam syna mając 34 lata, nie byłam "panienką", i dobrze wiedziałam, czego chcę. Taką obraźliwa nomenklaturą bardzo skwapliwie posługiwał się kurator.

Autor: Grażyna  19.11.2013 zgłoś

W moim przypadku moje dziecko zostało wskazane przez moją siostrę i jej męża. Drugiego zresztą, ani z pierwszym a ni z drugim nie mogli mieć dzieci. Nie utrzymywałam z siostrą kontaktów, ponieważ ona i jej mąż obrażali mnie od czasu, kiedy byłam w ciąży. Nazywali mojego syna "niechcianym dzieckiem", albo "panieńskim dzieckiem". pOWODEM BYŁA ZAWIŚĆ, TAKA POSTAWA "Ona ma, ja nie mam, to ja jej zabiorę". Dodam, że urodziłam syna mając 34 lata, nie byłam "panienką", i dobrze wiedziałam, czego chcę. Taką obraźliwa nomenklaturą bardzo skwapliwie posługiwał się kurator.

Autor: anka  19.11.2013 zgłoś

"Dobro dziecka" jest ważne, ale tak się składa, że z dzieci wyrastają na ludzi dorosłych, i niestety, są to ludzie pozbawieni rodziny, bo rodzina zastępcza jest tymczasowa, a więź z rodziną naturalna została zerwana (oni walcza przez dwa lata, a potem poddają się nieludzkiej sądowej dyktaturze). Rodziny zastępcze chcą mieć dzieci na własność, razem z pieniędzmi, oczywiście. Czlowiek, który opuszcza rodzinę zastępczą przez resztę życia musi dźwigać ciężar nie do zniesienia. To samo dotyczy naturalnych rodziców. A może by tak zacząć pomagać prawdziwym rodzicom, zamiast finansować rodziny zastępcze ? Te same pieniądze, a ile ocalonych uczuć i człowieczeństwa....................................

Autor: anka  19.11.2013 zgłoś

Nie da się nawiązać porozumienia z dzieckiem, któremu przez 6 lat wmawiano, że matka go nie chciała, a matce ta sama rodzina zastępcza wmawia, że dziecko nie chce jej znać. To pozostaje na resztę życia.

Autor: Nona  19.11.2013 zgłoś

Przed paroma laty przeczytałam rozwieszone na mieście ogłoszenia ośrodka adopcyjnego, w którym było napisane, że pomagają rodzinom biologicznym. Poszłam do nich i spytałam, jak mogą pomóc. Okazało się, że pomagają, ale odbierać dzieci. Nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać.

Autor: Igor  19.11.2013 zgłoś

Raz zerwanych więzów z dzieckiem nie udaje się odbudować. To już obcy sobie ludzie.Dzieje się to teraz na masową skalę, chyba jest w tym jakiś cel ? Zmanipulowanym dzieckiem niczyim łatwiej manipulować i rządzić.

Autor: Anna  21.11.2013 zgłoś

Umieszczanie dzieci w rodzinach zastępczych jest powodem powstawania sieroctwa społecznego.

Autor: baba  21.11.2013 zgłoś

Wczoraj rozmawiałam z osobą, która przedstawiła się jako doradca rodzinny-pracownica sądu. Ta pani powiedziała mi, że dzieci powinny przychodzić na świat TYLKO w małżeństwie. Szkoda, że dzieci o tym nie wiedzą, a gdyby wiedziały, to co mają zrobić z tą wiedzą ? Klasyczny przykład sądowej głupoty.

Autor: Karolina  25.11.2013 zgłoś

Jeśli dziecko jest umieszczane w rodzinie zastępczej, to nie bez powodu. NORMALNYM RODZINOM DZIECI SIĘ NIE ODBIERA ! Sądy nie są aż takie głupie, by zabierać dzieci tam, gdzie nie jest to konieczne. Mam wrażenie, że większość z Was- ludzi piszących tutaj- to ludzie którym odebrano dziecko/dzieci, ludzie z taką postawą roszczeniową, że drzazgę w oku innych widzicie, a belki w swoim nie dostrzegacie! Dzieci w rodzinach zastępczych, to dzieci skrzywdzone przez własnych rodziców, widzę to każdego dnia patrząc na FAS mojego zastępczego synka, blizny po przypalaniu mojej zastępczej córeczki przez jej biologicznych rodziców. O jakich naturalnych więzach rodzinnych Wy w ogóle mówicie? Gdy rodzice biologiczni odwiedzają moje dzieci, te ze strachu przed nimi moczą się w majtki uciekając w najdalszy kąt pokoju!!!

Autor: Karolina  25.11.2013 zgłoś

Jeśli dziecko jest umieszczane w rodzinie zastępczej, to nie bez powodu. NORMALNYM RODZINOM DZIECI SIĘ NIE ODBIERA ! Sądy nie są aż takie głupie, by zabierać dzieci tam, gdzie nie jest to konieczne. Mam wrażenie, że większość z Was- ludzi piszących tutaj- to ludzie którym odebrano dziecko/dzieci, ludzie z taką postawą roszczeniową, że drzazgę w oku innych widzicie, a belki w swoim nie dostrzegacie! Dzieci w rodzinach zastępczych, to dzieci skrzywdzone przez własnych rodziców, widzę to każdego dnia patrząc na FAS mojego zastępczego synka, blizny po przypalaniu mojej zastępczej córeczki przez jej biologicznych rodziców. O jakich naturalnych więzach rodzinnych Wy w ogóle mówicie? Gdy rodzice biologiczni odwiedzają moje dzieci, te ze strachu przed nimi moczą się w majtki uciekając w najdalszy kąt pokoju!!!

Autor: Iga  25.11.2013 zgłoś

Są zwolennicy i są przeciwnicy rodzin zastępczych. Tak, jak różne są rodziny naturalne i rodziny zastępcze. Różne są powody, dla których odbiera się dzieci. Nie każde odebrane dziecko ma zespół FAS. Pani Karolina należy do zwolenników rodzin zastępczych. To wszystko.

Autor: Ewa  25.11.2013 zgłoś

Do pani Karoliny : Roszczeniowa postawa biologicznej rodziny ? To pani ma roszczeniowa postawę, bo na chore dzieci dostaje pani niemałe pieniądze. Nietrudno jest bawić się w "matkę" za 2 tysiące miesięcznie na 1 dziecko. Proponuję zrezygnować z tych pieniędzy, iść do pracy i zarobić na kochane chore dzieciaczki. Jestem pewna, że ta miłość i współczucie prysną jak bańka mydlana, bo nie da sobie pani rady. No, chyba, że ma pani dobrze zarabiającego męża, w co wątpę. Oby tylko nie puścił pani w trąbę, bo ganiająca z wywieszonym jęzorem żonka szybko przestaje być atrakcją. Co do spotkań dzieci z prawdziwymi rodzicami, to proponuję przestać źle o nich mówić przy dzieciach, a zobaczy pani, że przestana się moczyć i przed nimi uciekać. Taki eksperymencik, no, trochę wysiłku, ale to chyba pania przerasta. Ponadto zapytam : dlaczego podjęła się pani roli rodziny zastępczej ? Bo tak kocha pani dzieci, czy może po prostu dlatego, że to się opłaca ?

Autor: Karolina  26.11.2013 zgłoś

Zarówno ja jak i mąż dobrze zarabiamy, ja pracuję w aptece na pół etatu, mąż jest lekarzem. Pieniądze jakie dostaję na utrzymanie dzieck to nie 2000 na jedno, tylko 1000zł. Proszę doczytać, potem pisać, Pani Ewo. Jeśli to tak wielkie pieniądze, to dlaczego Pani nie ma rodziny zastępczej? Lepiej, by było, gdyby mój zastępczy synek trafił to rodziny biologicznej, do matki tak pijanej, że nie pamięta, że ma syna? W stanie krytycznym policja przywiozła go do szpitala, gdzie pracuje mąż. Tak go poznaliśmy. A może lepiej dać go do domu dziecka? Zostałam jego rodziną zastępczą, bo go pokochałam, kolejne dzieciątko przyjęłam do rodziny, bo widzę, że teraz moje życie ma sens. Kocham obydwoje, nawet bez tych 1000 zł bym ich kochała :)

Autor: Karolina  26.11.2013 zgłoś

Zarówno ja jak i mąż dobrze zarabiamy, ja pracuję w aptece na pół etatu, mąż jest lekarzem. Pieniądze jakie dostaję na utrzymanie dziecka to nie 2000 na jedno, tylko 1000zł. Proszę doczytać, potem pisać, Pani Ewo. Jeśli to tak wielkie pieniądze, to dlaczego Pani nie ma rodziny zastępczej? Lepiej, by było, gdyby mój zastępczy synek trafił to rodziny biologicznej, do matki tak pijanej, że nie pamięta, że ma syna? W stanie krytycznym policja przywiozła go do szpitala, gdzie pracuje mąż. Tak go poznaliśmy. A może lepiej dać go do domu dziecka? Zostałam jego rodziną zastępczą, bo go pokochałam, kolejne dzieciątko przyjęłam do rodziny, bo widzę, że teraz moje życie ma sens. Kocham obydwoje, nawet bez tych 1000 zł bym ich kochała :)

Autor: Karolina  26.11.2013 zgłoś

Mówiąc, że cokolwiek mnie przerasta, po prostu mnie Pani obraża. Nie zna mnie Pani, wiec proszę tego nie robić. i jeszcze jedno: Nigdy nie mówię, źle o rodzicach biologicznych przy moich dzieciach, nie muszę nic mówić, bo one same widzą aż nadto dużo.

Autor: Ewa  26.11.2013 zgłoś

Drążę ten temat, bo interesują mnie motywacje ludzi, którzy podejmują sie opieki nad cudzymi dziećmi. Nie podjęłabym się takiego zadania, ponieważ nie wierzę w to, że można pokochać cudze dzieci. Kocham moje własne i to mi wystarczy, tutaj pojemność mojego serca się kończy. Gdybym nie miał dziec***prawdopodobnie jako wolontariuszka zajmowałabym sie bezdomnymi kotami, ale na pewno nie cudzymi dziećmi. Uważam, że najlepszym rozwiazaniem są małe liczebnie domy dziecka, gdzie rodzic może swobodnie odwiedzić syna lub córkę, bez czujnego spojrzenia tzw służb, to znaczy kuratorów, pańć z CPR, psychologów, itp. Spotkania z dzieckiem w takim środowisku i w takiej sytuacji, moga bardzo skutecznie zniechęcić do kontaktów z dzieckiem, bo są nacechowane sztucznością. Z moich obserwacji wynika, że biologiczni rodzice interesują się odebranym dzieckiem przez dwa lata, a potem godzą sie z tym, że już go nie odzyskają (bo nie odzyskają). Co więcej w większośc**przypadków odebranie dziecka nie działa mobilizująco na biologicznych rodziców, ale wręcz przeciwnie, ich sytuacja społeczna ulega pogorszeniu. Domyślam się, że nie ma Pani własnych dzieci, no cóż, może uwierzyłabym w chęć czynienia dobra pod pojemnym i bardzo chwytliwym hasłem "dobro dziecka", ale nie wierzę. Hm , pół etatu w aptece, z tego nie utrzyma Pani jednego dziecka. Znam bezdzietne małżeństwo, które postanowiło ratować rozlatujący sie związek dzieckiem wziętym do rodziny zastępczej. To zadanie ich przerosło, dziecko bylo w rażący sposób zaniedbywane (hodowane, nie wychowywane), a małżeństwo i tak się rozpadło. Powtarzam : najlepszym rozwiązaniem sa małe domy dziecka, a nie rodziny zastępcze. A motywy podejmowania sie opieki nad cudzymi dziećmi są różne, i nie zawsze jest to miłość do "dzieciaczków" (nie cierpie tego słowa). Z dzieciaczków wyrastaja najczęściej bardzo nieszczęsliwi dorośli.

Autor: Ewa  26.11.2013 zgłoś

Drążę ten temat, bo interesują mnie motywacje ludzi, którzy podejmują sie opieki nad cudzymi dziećmi. Nie podjęłabym się takiego zadania, ponieważ nie wierzę w to, że można pokochać cudze dzieci. Kocham moje własne i to mi wystarczy, tutaj pojemność mojego serca się kończy. Gdybym nie miał dziec***prawdopodobnie jako wolontariuszka zajmowałabym sie bezdomnymi kotami, ale na pewno nie cudzymi dziećmi. Uważam, że najlepszym rozwiazaniem są małe liczebnie domy dziecka, gdzie rodzic może swobodnie odwiedzić syna lub córkę, bez czujnego spojrzenia tzw służb, to znaczy kuratorów, pańć z CPR, psychologów, itp. Spotkania z dzieckiem w takim środowisku i w takiej sytuacji, moga bardzo skutecznie zniechęcić do kontaktów z dzieckiem, bo są nacechowane sztucznością. Z moich obserwacji wynika, że biologiczni rodzice interesują się odebranym dzieckiem przez dwa lata, a potem godzą sie z tym, że już go nie odzyskają (bo nie odzyskają). Co więcej w większośc**przypadków odebranie dziecka nie działa mobilizująco na biologicznych rodziców, ale wręcz przeciwnie, ich sytuacja społeczna ulega pogorszeniu. Domyślam się, że nie ma Pani własnych dzieci, no cóż, może uwierzyłabym w chęć czynienia dobra pod pojemnym i bardzo chwytliwym hasłem "dobro dziecka", ale nie wierzę. Hm , pół etatu w aptece, z tego nie utrzyma Pani jednego dziecka. Znam bezdzietne małżeństwo, które postanowiło ratować rozlatujący sie związek dzieckiem wziętym do rodziny zastępczej. To zadanie ich przerosło, dziecko bylo w rażący sposób zaniedbywane (hodowane, nie wychowywane), a małżeństwo i tak się rozpadło. Powtarzam : najlepszym rozwiązaniem sa małe domy dziecka, a nie rodziny zastępcze. A motywy podejmowania sie opieki nad cudzymi dziećmi są różne, i nie zawsze jest to miłość do "dzieciaczków" (nie cierpie tego słowa). Z dzieciaczków wyrastaja najczęściej bardzo nieszczęsliwi dorośli.

Autor: Monika  27.11.2013 zgłoś

Bardzo nieszczęśliwym dorosłym to chyba pani Ewa jest, skoro mierzy innych swoją miarą:/ Ja nie mogłabym zająć się kotami, nawet gdyby mi płacono za opiekę, dlatego podziwiam ludzi, którzy się opiekują nieswoimi dziećmi.

Autor: Ewa  27.11.2013 zgłoś

Ależ ja uwielbiam koty !!!!! Są wspaniałe. Wydaję na nie mnóstwo pieniędzy. Na pewno są milsze, niż dzieci.

Autor: Ewa  27.11.2013 zgłoś

Ależ ja uwielbiam koty !!!!! Są wspaniałe. Wydaję na nie mnóstwo pieniędzy. Na pewno są milsze, niż dzieci. Dzieci są milsze niż dorośli, Zwierzęta są milsze , niż dzieci, Idąc tym tokiem rozumowania powiem, że milszy mi pantofelek pierwotniak Czy ktoś z dzieciolubów lubi Andrzeja Bursę ?

Autor: Karolina  27.11.2013 zgłoś

Pani Ewo... naprawdę drąży Pani temat, ponieważ interesują Panią motywacje jakimi się kierują rodziny zastępcze przyjmując dziec***od swój dach? Z Pani wypowiedzi wynika, że "już Pani wszystko dobrze wie" i nie chce Pani by ją przekonywano. Wie Pani, że przyjęłam dwójkę dzieci bo nie mogłam mieć swoich, wie Pani, że robię to dla pieniędzy, wie Pani, że mąż na pewno- cytuję: "puści mnie w trąbę, bo ganiająca z wywieszonym jęzorem żonka szybko przestaje być atrakcją". Wie Pani również, że krytykuję biologicznych rodziców w obecności Dzieciaczków. ( tak dzieciaczków- z moich obserwacji wynika, że dzieci na które rodzice mówią "bachory" wyrastają na bardzo nieszczęśliwe, a nie na które mówi się "dzieciątka") Wie Pani, że najlepsze dla dzieci są domy dziecka, niż kochająca się rodzina..... Nie wiem, czy Pani dostrzegła, ale w każdym moim zdaniu napisanym o Pani "wiedzy" ukrywa się sarkazm i ironia.... bo to co Pani pisze, to JEDNO WIELKIE KŁAMSTWO. Mam nadzieję, że nie pracuje Pani z dziećmi ;)

Autor: Karolina  27.11.2013 zgłoś

Pani Ewo... naprawdę drąży Pani temat, ponieważ interesują Panią motywacje jakimi się kierują rodziny zastępcze przyjmując dziec***od swój dach? Z Pani wypowiedzi wynika, że "już Pani wszystko dobrze wie" i nie chce Pani by ją przekonywano. Wie Pani, że przyjęłam dwójkę dzieci bo nie mogłam mieć swoich, wie Pani, że robię to dla pieniędzy, wie Pani, że mąż na pewno- cytuję: "puści mnie w trąbę, bo ganiająca z wywieszonym jęzorem żonka szybko przestaje być atrakcją". Wie Pani również, że krytykuję biologicznych rodziców w obecności Dzieciaczków. ( tak dzieciaczków- z moich obserwacji wynika, że dzieci na które rodzice mówią "bachory" wyrastają na bardzo nieszczęśliwe, a nie na które mówi się "dzieciątka") Wie Pani, że najlepsze dla dzieci są domy dziecka, niż kochająca się rodzina..... Nie wiem, czy Pani dostrzegła, ale w każdym moim zdaniu napisanym o Pani "wiedzy" ukrywa się sarkazm i ironia.... bo to co Pani pisze, to JEDNO WIELKIE KŁAMSTWO. Mam nadzieję, że nie pracuje Pani z dziećmi ;)

Autor: Ewa  27.11.2013 zgłoś

Jedno jest pewne : nie zna Pani wierszy Andrzeja Bursy.

Autor: Ewa  28.11.2013 zgłoś

Tak się składa, że pracowałam z dziećmi, bo byłam nauczycielką w szkole podstawowej. Dzieci były fantastyczne, dyrekcja i grono nauczycielskie o wiele mniej. To, co piszę, to wielkie kłamstwo ? Napisałam, co myślę, i mam do tego prawo. Ludfzie dorośli posługując się dziećmi, załatwiają jakieś swoje sprawy, dziecko jest tylko pretekstem. Co do "dzieciaczków" i "bachorów" , droga Pani, to liczą się czyny, nie słowa. Poczytałam to i owo o dzieciach z FAS. Uważam, że zamiast odbierać dzieci naturalnym rodzicom, powinno się im pomóc. Domyślam się, że są to prości ludzie, którym życie nie dało zbyt wielu szans. Nie skończyli studiów tak jak Pani i Pani mąż, a dla alkoholu nie było alternatywy. Oczywiście opieka nad niepełnosprawnymi dziećmi, to poważna misja, ale o ile wiem, wzięła Pani na swoje barki ogromny ciężar, i oby on Pani nie przerósł. Uciekanie dziec**przed rodzicami - to zwyczajna reakcja dzieci z FAS. One uciekaja przed obcymi. O to Pani szło ? No to tak Pani dobrze, że dobrze Pani tak. Oby kiedyś nie uciekły przed Panią.

Autor: Karolina  29.11.2013 zgłoś

To dlaczego Pani nie pomaga rodzicom- alkoholikom? Przecież rozwiązałaby wiele problemów Dzieciaczków z rodzin zastępczych, jeśli mogłyby być z rodzicami biologicznymi wolnymi od patologii? Tylko to nie rodziny zastępcze decydują o odebraniu dziecka, a Pani tak bardzo pała nienawiścią właśnie do rodzin zastępczych. Wrócę jeszcze do Wiosek Dziecięcych- w czym byłyby lepsze niż rodziny zastępcze? W tym, że są to " getta" dla dzieci z rodzin zastępczych, a dzieci są tam do 16 roku życia,a potem do placówki. Nie mogę jednak powiedzieć, że są całkiem złe- dobre w nich jest to, że dziecko wychowuje się w RODZINIE. Tego niestety brak w małych liczebnie domach dziecka, a to prowadzi w zdecydowanej większośc**przypadków do tzw choroby sierocej pozostającej w dziecku do końca życia (proszę doczytać, jeśli nie wie Pani co to takiego). Proszę wybaczyć, ale jakoś nie wierzę, by mogła Pani pracować jako nauczycielka -zbyt mało Pani wie o dzieciach, a szczególnie o dzieciach skrzywdzonych- to co Pani doczytała o FAS to stanowczo za mało. Bardzo dziwne, że moje dzieci zastępcze ( mam jeszcze biologicznego dorosłego syna, jeśli jest Pani ciekawa) moczą się tylko przed rodzicami biologicznymi, a przed innymi obcymi dla nich ludźmi, odwiedzającymi nasz dom, jakoś nie :/ Jest Pani Ewą, czy Leonorą, a może jeszcze kilka innych ksywek?

Autor: Ewa  29.11.2013 zgłoś

Proszę Pani, ksywki , to są w więzieniu, ja nie mam żadnych ksywek. Wiem, co to jest choroba sieroca, proszę nie traktować mnie jak kretynkę. To Pani problem, w co Pani wierzy, a w co nie. Problem dziec***ozostawionych w szpitalu po urodzeniu, jest problemem nierozwiązanym , a nawet wręcz nierozwiązywalnym, i ani Pani, ani ja go nie rozwiążemy. O ile wiem, z rodzin tzw. patologicznych dzieci odbierane są na wniosek opieki społecznej, kuratora, sądu, itp. Rozdawane są "z przydziału". Tak się składa, że mieszkam w dużym mieście, w dzielnicy, gdzie jest parę melin, niekoniecznie biednych i brudnych, to są takie luksusowe meliny. W których często się pije i zaniedbuje się dzieci. Można by te dziec****odbierać, np. matce, dla której ważniejszy jest konkubent. Tylko po co ? W życiu jest pewna równowaga, znam bardzo porządnych i ambitnych ludzi wyrosłych w otoczeniu menelskim. Znam także degeneratów, córki i synów z tzw dobrych rodzin. Co do syna, który się moczy na widok biologicznej rodziny, to pisze Pani o tym z nieukrywana satysfakcją, można wiedzieć, skąd ta satysfakcja ?

Autor: Ewa  29.11.2013 zgłoś

Proszę Pani, ksywki , to są w więzieniu, ja nie mam żadnych ksywek. Wiem, co to jest choroba sieroca, proszę nie traktować mnie jak kretynkę. To Pani problem, w co Pani wierzy, a w co nie. Problem dziec***ozostawionych w szpitalu po urodzeniu, jest problemem nierozwiązanym , a nawet wręcz nierozwiązywalnym, i ani Pani, ani ja go nie rozwiążemy. O ile wiem, z rodzin tzw. patologicznych dzieci odbierane są na wniosek opieki społecznej, kuratora, sądu, itp. Rozdawane są "z przydziału". Tak się składa, że mieszkam w dużym mieście, w dzielnicy, gdzie jest parę melin, niekoniecznie biednych i brudnych, to są takie luksusowe meliny. W których często się pije i zaniedbuje się dzieci. Można by te dziec****odbierać, np. matce, dla której ważniejszy jest konkubent. Tylko po co ? W życiu jest pewna równowaga, znam bardzo porządnych i ambitnych ludzi wyrosłych w otoczeniu menelskim. Znam także degeneratów, córki i synów z tzw dobrych rodzin. Co do syna, który się moczy na widok biologicznej rodziny, to pisze Pani o tym z nieukrywana satysfakcją, można wiedzieć, skąd ta satysfakcja ?

Autor: gość  01.12.2013 zgłoś

Przeczytałem wszystkie posty ( trochę ich było ;) Biedna jesteś Leonora, Ewa, Marvinn, Katrina, Vanessa, Paula, bambo, Gaga czyli jedna i ta sama osoba pod kilkowa pseudonimami plujesz jadem na wszystkich wokoło: sądy- Mopsy, Pcpry i rodziny zastępcze. Nie masz się komu wyżalić, że Ci synka zabrali, winisz wszystkich za nieudane życie i macierzyństwo zdesperowana mamuśko...Zacznij wreszcie wyliczać jak wiele ty dobrego robisz dla swego syna, jak dużo zrobiłaś? Kochasz bardziej swoje koty niż synka więc nie dziwne jest, że ci go zabrali...rozumu życzę.

Autor: EWa  01.12.2013 zgłoś

Widzę, że gość zadał sobie trud przeczytana wszystkich postów. Gość się nudzi ? Jedynym sposobem na nudę jest pluć i łapać. Zmartwię Cię, kotku, ja już nie mam syna i nie mam ochoty nic dla niego robić, i nic dla niego nie zrobię. Tak, bardziej kocham koty, a jeszcze bardziej pantofelki pierwotniaki. Co do Ciebie, znudzony krytykancie, to dedykuję Ci z całego serca wiersz Andrzeja Bursy pt.:"Pantofelek".

Autor: Ewa  01.12.2013 zgłoś

Gościu, coś mi tu śmierdzi. To ty jesteś B.O.. Nikt przy zdrowych zmysłach nie zadałby sobie trudu przeczytania tego wszystkiego. Wiesz co, zamiast analizować brednie pisane w kafeterii, proponuję poczytać jakąś lekturę, która podniosłaby twoje kwalifikacje zawodowe (o moralnych nie wspominam, bo to się albo ma, albo nie, ty akurat tego nie masz). Najlepiej przyjrzyj się temu co robi twój syn wyrzucany ze wszystkich możliwych szkół, i zastanów się, czy to nie twoja wina, i co zrobiłas w kierunku naprawienia jego sytuacji. Pozdro.

Autor: gość  01.12.2013 zgłoś

To jest publiczne forum, na którym każdy ma prawo się wypowiedzieć, ale trzeba mieć silną motywację i dużo czasu, aby przeczytać wszystkie posty. Domyślam się że osoba, która ostatnio przedstawia si jako gość, ma też ksywę Karolina. Pytanie, jaka motywację i skąd ma tak dużo czasu Karolina, wychowująca dwoje dzieci z FAS ? Co do mnie, koty nie są absorbujące. I jeszcze pytanie do Karoliny : co można zrobić dla dziecka, kiedy rodzina zastępcza uniemożliwia mi kontakt z nim, szkaluje mnie i wmawia dziecku, że jest "niechciane", to znaczy krzywdzi dziecko, a mnie obraża. Mam przekonywać dziecko, że jest "chciane" ? Ależ ja je świadomie urodziłam i wychowywałam przez 12 lat. Mam mu pocztą posłać batonik albo maskotkę ? Ja je karmiłam , ubierałam i utrzymywałam przez 12 lat, zaspokajałam wszystkie jego potrzeby. Zupełnie sama. Spróbuj to sobie wyobrazić, wysil uśpione szare komórki. Twoim zdaniem co mogę mu teraz dać ? Pytam całkiem poważnie. Mam go przekonywać, że był "chcianym" dzieckiem ? Jak to zrobić po spustoszeniach, jakie zrobiła jego rodzina zastępcza ?

Autor: gość  01.12.2013 zgłoś

Do Karoliny : nie zapominaj, że twoim obowiązkiem jest podtrzymanie dobrych kontaktów z prawdziwą rodziną. To ci się nie udaje, to znaczy, ze nie nadajesz sie na rodzinę zastępczą.

Autor: gość  01.12.2013 zgłoś

Mam nadzieję, że rodzina zastępcza zdechnie w takim samym brudnym barłogu, a jakim przetrzymywała mojego syna. To samo dotyczy kuratora i B.O.

Autor: gość  02.12.2013 zgłoś

SPADAJ

Autor: Karolina  02.12.2013 zgłoś

hahaha, ale się uśmiałam. Teraz dopiero po weekendzie mam chwilkę czasu by usiąść i co widzę? Opisała się Pani Ewa co niemiara :) Mam pytanie do gościa, który przeczytał wszystkie posty: co przekonało Cię, że wszystkie te osoby, to jedna i ta sama Pani Ewa? Ja doszłam tylko Leonory, bo też przytaczała autorów, trącała wersety zupełnie oderwane od tematu. Ale dlaczego bambo czy Gaga to Pani Ewa?

Autor: gość  02.12.2013 zgłoś

No, nareszcie zajęła się pani dziećmi, zamiast tkwić godzinami przy komputerze. To, co pani pisze, jest tak niejasne, że nie wiem, o co chodzi.

Autor: gość  02.12.2013 zgłoś

Leonera, nie Leonora, trzeba czytać dokładnie. Trącała wersety ? Co to znaczy "trącać wersety". Jeśli tak dokładnie czyta pani recepty w aptece, to współczuję klientom tej apteki. To grozi śmiercią lub kalectwem.

Autor: gość  12.12.2013 zgłoś

No i czemu to B.O. tak zamilkła ? Przyszła, pośmierdziAŁA I ZNIKNĘŁA,

Autor: gość  13.12.2013 zgłoś

Niekompetentnych sędziów, rozbijąjacych rodziny kara się przeniesieniem do innego sądu, gdzie dalej uprawiają swój proceder.

Autor: Katrina  15.12.2013 zgłoś

Zgadzam się w 100% z Panią Karoliną! Szkoda tylko, że takich osób jest bardzo mało:/ Rzadko kiedy zdarzają się takie rodziny zastępcze (wiem po sobie, ponieważ jeszcze nie tak dawno byłam w rodzinie zastępczej )

Autor: Ewa  16.12.2013 zgłoś

A to znowu ja. Nawiązując do wypowiedzi pani Karoliny, chciałabym zapytać, co to jest NORMALNA RODZINA ? Na czym ta normalność polega ?

Autor: Katrina  16.12.2013 zgłoś

Chyba każdy wie jak wygląda normalna rodzina, więc nie wiem czemu Pani o to pyta

Autor: Ewa  16.12.2013 zgłoś

Ja nie jestem KAŻDY, dlatego pytam. Może Pani opisze mi, na czym ta normalność polega. Kiedy ktoś mówi o NORMALNOŚCI, zaczynam być podejrzliwa. Coś mi się wydaje, że Katrina, to ksywa Karoliny, skoro już lecimy więziennym slangiem.

Autor: gość  17.12.2013 zgłoś

Normalna rodzina, to tatuś, mamusia, dzieciaczki, czyli PUCIO PUCIO.

Autor: Katrina  17.12.2013 zgłoś

Pani Ewo ja nie jestem Panią Karoliną ! Proszę takich głupot nie pisać. Chciałam na tej stronie zasięgnąć rad, ale widać, że tu panuje niemiła atmosfera, więc lepiej będzie jak poszukam innego forum. A co do normalności to ja tego tematu nie zaczęłam, więc nie mam zamiaru się wypowiadać. Nie mam rodziny, więc proszę mnie zrozumieć

Autor: Katrina  17.12.2013 zgłoś

Pani Ewo ja nie jestem Panią Karoliną ! Proszę takich głupot nie pisać. Chciałam na tej stronie zasięgnąć rad, ale widać, że tu panuje niemiła atmosfera, więc lepiej będzie jak poszukam innego forum. A co do normalności to ja tego tematu nie zaczęłam, więc nie mam zamiaru się wypowiadać. Nie mam rodziny, więc proszę mnie zrozumieć

Autor: gość  17.12.2013 zgłoś

Nie ma Pani rodziny więc po co wypowiada się Pani o rodzinie. Wyjdzie Pani za mąż, urodzi Pani dzieci, to wtedy może się Pani z czymś zgadzać, lub nie. Rzeczywiście to nie to forum.

Autor: gość  17.12.2013 zgłoś

Dzisiaj byłam mimowolnym świadkiem dziwnej sceny. Na *****iwej ulicy pod apteką stała około 1,5 roczna dziewczynka i rozpaczliwie płakała, ba, darła się wniebogłosy. Wokół niej zaczęli się gromadzić ludzie. jakaś kobieta zaproponowała wezwać policję. Nagle z apteki wyszedł ojciec dziewczynki, wziął ja na ręce, a ludziom kazał się rozejść. Okazało się, że dziewczynka chciała zostać z ojcem, a matka, zamiast ją wywlec z apteki, czekała w pewnej odległości. Ludzie się rozeszli, a jakaś baba skomentowała to : "szczęśliwe dzieci nie płaczą". Pozostawię to bez komentarza.

Autor: gość  17.12.2013 zgłoś

Dzisiaj byłam mimowolnym świadkiem dziwnej sceny. Na *****iwej ulicy pod apteką stała około 1,5 roczna dziewczynka i rozpaczliwie płakała, ba, darła się wniebogłosy. Wokół niej zaczęli się gromadzić ludzie. jakaś kobieta zaproponowała wezwać policję. Nagle z apteki wyszedł ojciec dziewczynki, wziął ja na ręce, a ludziom kazał się rozejść. Okazało się, że dziewczynka chciała zostać z ojcem, a matka, zamiast ją wywlec z apteki, czekała w pewnej odległości. Ludzie się rozeszli, a jakaś baba skomentowała to : "szczęśliwe dzieci nie płaczą". Pozostawię to bez komentarza.

Autor: Katrina  18.12.2013 zgłoś

Nie wypowiadałam się o rodzinie, Pan/Pani pomylił/a osoby. To jest forum dla rodzin zastępczych, a ja właśnie chciałam zasięgnąć kilku rad na ten temat i to wszystko.

Autor: Ewa  23.12.2013 zgłoś

Wszystkim Rodzicom, którym odebrano dzieci chcę złożyć życzenia pomyślności, zdrowia, wytrwałości i Świąt Bożego Narodzenia, spędzonych razem z własnymi dziećmi, a także odzyskania dzieci na zawsze.

Autor: Inga  27.12.2013 zgłoś

Proszę o wypowiedzi osób, którym odebrano dziecko (chodzi o ograniczenie władzy rodzicielskiej) i umieszczono w rodzinie zastępczej. Czy macie kontakt z dzieckiem (dziećmi), jak odczuwacie tę stratę i czy macie szanse na odzyskanie dzieci ? Czy Wasza sytuacja społeczna po stracie dziec***oprawiła się, zmieniła się, czy pogorszyła się ? Proszę o wypowiedzi.

Autor: Ewa  28.12.2013 zgłoś

No i co, Basiu, jak tam twoje DZIECIACZKI , które sikają na widok mamuśki ?. Wymyśliłaś tą bajeczkę. Jesteś prawniczką, której zarzucono niekompetencję, a twój mąż nie jest lekarzem, ale pożal się boże, architektem. Komu wciskasz ten kit :? Tobie trzeba było odebrać syna, bo nie miałaś dla niego czasu. Wyrażał się o tobie bardzo źle. I ja się temu nie dziwię, bo jako matka jesteś zerem.

Autor: gość  28.12.2013 zgłoś

Twierdzę, że Karolina i Katrina, to jedna osoba. Co więcej twierdzę, że wiem, kim jest, to B.O. którą dość dokładnie opisałam. Odezwała się zgodnie z zasadą "uderz w stół, a nożyce się odezwą". Bajki, które opowiadasz o dwojgu dzieciaczków (jakby nie można powiedzieć "dzieci".......) z PAS są bardzo mocno naciągane.

Autor: gość  03.01.2014 zgłoś

Czy ktoś z forumowiczów wie, gdzie można znależć terapię PTSD w woj. śląskim ?

Autor: gość  04.01.2014 zgłoś

No i co Basiu ? Klika działa dalej. Już teraz mam pewność, że Karolina i Katrina , to jedna osoba, mianowicie Barbara Owczarek, przeniesiona z powodu niekompetencji "za karę" do Wydziału Apelacji. Kasa ta sama, a obowiązków mniej. Teraz może na całego rujnować cudze życie, tyle, że już z daleka od dzieci.

Autor: gość  05.01.2014 zgłoś

Sędzi wydziału rodzinnego Barbarze Owczarek, która okradła i rozbiła rodzinę zarzucono niekompetencję i ukarano dyscyplinarnie przeniesieniem do sądu okręgowego, gdzie zarabia tyle samo, albo więcej. Niekompetentnego pracownika, w każdej innej branży po prostu zwalnia się z pracy, mniej, lub bardziej niedelikatnie. Osobom, którym odebrano dziec****olecam Fundację Wsparcia Rodziców. Nie bójcie się i nie wstydźcie się prosić o pomoc, trzeba walczyć z tą bandą urzędasów, chronionych immunitetem. jesteśmy jedynym krajem w Unii Europejskiej, gdzie sędziów nie dotyczy kadencyjność. Tą babę w Holandii wywalono by z pracy na zbity pysk za najmniejszy błąd.. W Polsce takie ponure mendy nagradza się "przeniesieniem na placówkę zagraniczną". Ten gnój dalej pierdzi w stołek na koszt podatników.

Autor: gość  05.01.2014 zgłoś

Można ją sobie obejrzeć na portalu AFERY PRAWA, jak z głupkoewatym uśmiechem pierdząc w stołek odmawia odszkodowania mężczyźnie bezprawnie umieszczonemu w szpitalu psychiatrycznym. BARDZO POLECAM i powtarzam : pilnujcie dziec**prze takimi pozbawionymi zasad moralnych i skrópółów moralnych mendami.

Autor: gość  06.01.2014 zgłoś

Dodam jeszcze, że renka, Karolina i Katrina, to jedna osoba, patrz j.w.

Autor: ajj  10.01.2014 zgłoś

Witam. Jest tu ktoś, kto stanowi rodzinę zastępczą dla dzieci z DD?

Autor: gość  11.01.2014 zgłoś

A bo co ? Chcesz wiedzieć, ile forsy dostaniesz ?

Autor: gość  11.01.2014 zgłoś

Normalna firma wywala na zbity pysk niekompetentnego pracownika. Niekompetentny sędzia za karę przenoszony jest do innego sądu.

Autor: gość  11.01.2014 zgłoś

Tu jest kupa ludzi. którzy wzięli dzieci z domu dziecka. Bierz kobito. te dzieci, razem z fors na ich utrzymanie. Powodzenia, nie zazdroszczę. Ale zarobek niezły. PA !!!!!!

Autor: gość  11.01.2014 zgłoś

Precz z rodzinami zastępczymi, czuyli miŁością za pieniąsdze. Są DOMY DZIECKA, TO WYSTARCZY. Rząd niech oszczędza na sobie, nie na dzieciach.

Autor: gość  12.01.2014 zgłoś

Zgadzam się z gościem. Skoro pobyt dziecka w DD jest kosztowny, to może sądy zastanowią się lepiej, zanim odbiorą dziecko rodzicom. Z DD łatwiej wyciągnąć dziecko, niż z rodziny zastępczej, bo rodziny zastępcze lecą na pieniądze. Często źle się to kończy.

Autor: gość  13.01.2014 zgłoś

Utrzymanie dziecka w DD jest kosztowne. Rodzina zastępcza wychodzi taniej. Jeszcze taniej wychodzi pomoc finansowa dla rodziców naturalnych w biedzie. Prosty rachunek Baśka, a ty w ogóle umiesz liczyć ?

Autor: gość  13.01.2014 zgłoś

Polecam telefon "wsparcie rodziców". Koniec z pasożytami nazywanymi rodzina zadstępczą.

Autor: gość  13.01.2014 zgłoś

Baśce Owczarek, zwaną "wesołą Baśką" , specjalistce od rozwalania rodzin dedykuję wiersz Andrzeja Bursy pt. : "Pantofelek". Baśka, ty masz 62 lata. Pora na emeryturę.

Autor: gość  13.01.2014 zgłoś

Mającym wątpliwości bardzo polecam : Barbara Owczarek Afery prawa. Czy wiecie, ile rodzin rozbiła ta zadowolona z siebie menda ?

Autor: gość  15.01.2014 zgłoś

Bardzo polecam artykuły dotyczące samobójstwa 16-latka w Suwałkach. Takie są skutki rozbijania rodzin i odbierania dzieci. Może wreszcie rząd i dobrze opłacane głupie, bezmyślne urzędaski zaczną myśleć. Choć ja w to nie wierzę.

Autor: gość  15.01.2014 zgłoś

Rodzinom zastępczym zalecam więcej pokory, zamiast nadymania się i bajdurzenia o siusiających na widok matki "dzieciaczków".. Bawicie się w dom na koszt podatników, a za tym wszystkim jest ogromna krzywda całej rodziny.

Autor: gość  15.01.2014 zgłoś

Rodzinom zastępczym zalecam więcej pokory, zamiast nadymania się i bajdurzenia o siusiających na widok matki "dzieciaczków".. Bawicie się w dom na koszt podatników, a za tym wszystkim jest ogromna krzywda całej rodziny. erek 2014-01-13 11:25 Taka opieka nad rodziną to eksterminacja. Po pierwsze, nie szkodzić - to tak mądra zasada, że obowiązuje nie tylko lekarzy. Co sprytniejsi wyjeżdżają. Z czwórką dzieci raczej się nie da emigrować. To państwo chyba jednak po coś istnieje. Skoro płacimy podatki, to nie po to, by takie rodziny, jak ta musiały sobie radzić same, bo okazuje się że ta państwowa "pomoc" nie pierwszy raz robi więcej złego, niż dobrego. Ktoś to tak poustawiał i ktoś jest temu winny i to na wysokim szczeblu. Ktoś ma na rękach krew tego chłopca. Panowie urzędnicy, obejrzyjcie swoje ręce!

Autor: dziadunio  16.01.2014 zgłoś

O tempora, o mores.

Autor: gość  16.01.2014 zgłoś

Polska mnie jest państwem opiekuńczym, ale eksterminacja słabszych, to faszyzm.

Autor: Anna  21.01.2014 zgłoś

Szukam kontaktu z osobami, którym odebrano dzieci. Chciałabym podzielić się z nimi doświadczeniami. Czekam na wiadomości.

Autor: Ewa  24.01.2014 zgłoś

Z UK (gość) (82.17.49.***) 15 października, 8:59 Odpowiedz Zgłoś nadużycie Zawsze w kazdej tego typu sprawie nalezy szukac pieniedzy. Oto potencjalne obszary, gdzie moga byc pieniadze: 1. Urzednicy dostaja jakies punkty lub nagrody za dobra prace (= zabranie dzieci) 2. Urzednicy maja uklad z rodzinami zastepczymi, ktore biora dzieci i dostaja na nie pieniadze No, ale zostaje jeszcze jedna mozliwosc - zwykla radosc z pognebienia innego czlowieka, zwlaszcza kobiety to lubia jak inna kobieta wyje z rozpaczy, a one sobie mysla spokojnie o swoim cieplym i ladnym domku, mezu i dzieciach.

Autor: Ewa  24.01.2014 zgłoś

Odbieranie dzieci rodzicom z powodu biedy, to już nie incydenty. To przerażająca reguła

Autor: Ewa  24.01.2014 zgłoś

"W Polsce odbiera się dzieci rodzicom tylko dlatego, że ci są biedni albo bezrobotni. Sędziowie i urzędnicy, zamiast pomóc, w ubiegłym roku rozłączyli z rodzicami ponad 1800 dzieci" - alarmuje "Super Express". Z raportu przedstawionego w Sejmie przez resort polityki społecznej wynika, od początku 2012 roku dokładnie 1827 dzieci zostało zabranych rodzicom tylko dlatego, że ci byli biedni, nie mieli mieszkania lub byli bez pracy.

Autor: Ewa  24.01.2014 zgłoś

Urzędnicy nie potrafią pomóc ludziom w bardzo trudnej sytuacji materialnej. Chcą pozbyć się problemu. Złożenie wniosku o odebranie dzieci wydaje się najłatwiejsze. A to przecież patologia

Autor: Ewa  24.01.2014 zgłoś

Ludzie decydujący o odbieraniu dzieci rodzicom ubogim sami pochodzą z ubóstwa i nie mają pojęcia o więzi rodzinnej i jej roli w życiu człowieka. Większość tzw. polskiej "elity" to potomkowie chłopów pańszczyźnianych i ludzi z najniższych warstw społecznych, którzy poczuli się panami w powojennej komunistycznej i antyinteligenckiej Polsce. Oni nie znają litości nad biedą, są pazerni i bezwzględni. Kradną i są nienasyceni, bo odrabiają zaległośc*****oleń i depcą prawa słabszych od siebie, aby nigdy nie powrócić tam, skąd wyszli. Oddanie władzy w ręce takich ludzi było błędem wyborców, którzy dają się manipulować przez przysłowiowych szmaciaków. Kraj, którego reprezentanci nie znają żadnego obcego języka i słabo posługują się własnym, nie może dotrzymywać kroku normalnym państwom, a francuska minister prosząca brzydką narzeczoną o trzymanie buzi na kłódkę, mówiła prawdę na podstawie obserwacji bezpośredniej.

Autor: Ewa  24.01.2014 zgłoś

M@ksymilian (gość) (85.115.60.***) 15 października, 13:02 Odpowiedz Zgłoś nadużycie Chcesz żeby Ci nie zabrali dzieci - nie idź po kuroniówkę - państwo oszczędzi.

Autor: Ewa  24.01.2014 zgłoś

ALEKSANDER (gość) (217.153.123.***) 15 października, 11:11 Odpowiedz Zgłoś nadużycie To zjawisko ma swoją nazwę i takiej należy używać i jest karalne - to jest kidnaperstwo . Zorganizowane z premedytacją , bo wykonywane rękami urzędników w imię tzw. dobra dziecka. Ogłupianie społeczeństwa trwa i daje wyniki . Żądajmy karania wszystkich tych którzy uczestniczą w tym procederze .

Autor: Ewa  24.01.2014 zgłoś

Antygłup z prowincji (gość) (79.191.176.***) 15 października, 9:39 Odpowiedz Zgłoś nadużycie W tym przypadku wzorujemy się na Korei Północnej. Czekajmy końca... kilim (gość) (94.42.241.***) 15 października, 9:36 Odpowiedz Zgłoś nadużycie Ci urzędnicy tym dzieciom robią wielką krzywdę oddzielając dzieci od rodziców przez swoje wygodnictwo. buntu (gość) (83.29.79.***) 15 października, 9:30 Odpowiedz Zgłoś nadużycie wyskrobane światłe kobiety nie mogą mieć dzieci ale to nic, wystarczy zabrać upatrzone dziecko innej kobiecie przecież ona jest płodna to se jeszcze urodzi

Autor: Ewa  24.01.2014 zgłoś

Piotr (gość) (83.27.18.***) 15 października, 9:13 Odpowiedz Zgłoś nadużycie Doskonały mechanizm ukrywania biedy społeczeństwa. Społeczeństwa samo przestaje się skarżyć z lęku o swoje potomstwo. Nie prosi państwowych instytucji społecznych nawet o pomoc, a te zamiast pomagać potrzebującym tropią biedę. JerzyP (gość) (108.70.152.***) 15 października, 9:07 Odpowiedz Zgłoś nadużycie Najprościej byłoby dać pieniądze biednej rodzinie (zasiłki na dzieci). Utrzymanie urzędnika, który ma 'pomagać' dużo więcej kosztuje. Oczywiście państwo nie wierzy ludziom i musi 'sprawdzać' więc urzędnicy mają pierwszeństwo. Co za chory system. W Ameryce jest program co się nazywa 'big brother/sister'. Ludzie mogą adoptować biedne dzieci, ale tak na niby. Dzieci żyją z rodziną, big brother czy sister interesuje się, pomaga finansowo kiedy trzeba, etc. Jeśli tego nie ma, może warto wprowadzić.

Autor: Ewa  24.01.2014 zgłoś

zek (gość) (89.76.73.***) 15 października, 9:03 Odpowiedz Zgłoś nadużycie To zaczyna być coraz bardziej "szemrany biznes".Zamiast 500 pln. zapomogi dla biedniejszych wielodzietnych rodzin przeznacza się z budżetu wielotysięczne środki na tzw. "utrzymanie dziecka w domach dziecka".A dziwne upodobanie do zabierania dzieci z biedniejszych a nie patologicznych rodzin zaczyna budzić gorsze podejrzenia.

Autor: Ewa  24.01.2014 zgłoś

Moherek (gość) (83.238.175.***) 15 października, 8:57 Odpowiedz Zgłoś nadużycie Ot sposób myślenia urzędnika (info z pierwszej ręki): rodzice biedni czy bezrobotni - to niezaradni życiowo. Skoro niezaradni życiowo to i niezaradni wychowawczo. Wniosek: należy im odebrać dzieci. Butterfly (gość) (89.77.130.***) 15 października, 8:43 Odpowiedz Zgłoś nadużycie Lenistwo i bezduszność a może ....HANDEL DZIEĆMI. Na Zachodzie jest duże zapotrzebowanie na białe dzieci. Butterfly

Autor: Ewa  24.01.2014 zgłoś

Biznes na dzieciach – Nieuzasadnione przypadki orzekania przez sądy o odebraniu dzieci rodzicom są niestety coraz częstsze. Dotyczy to sytuacji, w których takie rozstrzygnięcia podejmuje się z powodu ubóstwa czy nieporadności rodziców, a nie rzeczywistego zagrożenia bezpieczeństwa dziecka – mówi „GP” Zbigniew Cichoń, adwokat występujący przed Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu. I dodaje: – Bezzasadne odbieranie dzieci rodzicom godzi w prawo do poszanowania życia rodzinnego, gwarantowane w art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Jak słusznie zauważył Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu, istotą życia rodzinnego pomiędzy rodzicami a dziećmi jest „wzajemna radość z przebywania ze sobą”. Zgodnie z art. 8 ust. 2 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka niedopuszczalna jest ingerencja władzy publicznej w to prawo. Czemu więc sądy i opieka społeczna decydują się na walkę z rodziną? Chodzi zarówno o ideologię, czyli o próbę zniszczenia tradycyjnego ładu społecznego przez bezduszny aparat urzędniczo-sądowy, jak i o pieniądze. Wokół wychowywania dziec***owstał bowiem bazujący na państwowych pieniądzach biznes.

Autor: Ewa  24.01.2014 zgłoś

GP” dotarła do statystyk Ministerstwa Pracy. Okazuje się, że między 2005 a 2012 r. znacznie spadła liczba rodzin zastępczych spokrewnionych z dzieckiem – niemal dwukrotnie. Zamiast tego odbierane rodzicom dzieci zaczęły trafiać do zawodowych rodzin zastępczych, otrzymujących za opiekę nad maluchami spore kwoty od państwa – w latach 2005–2012 r. liczba takich zawodowych rodzin wzrosła aż trzykrotnie: z 625 do 1843. Jednocześnie w ostatnich latach odnotowuje się ogromny wzrost liczby wniosków kuratorskich o odebranie dziecka – w 2006 r. skierowano w tej sprawie do sądu 466 takich pism, a 2010 r. już 1073. Zawodowe rodziny zastępcze oprócz miesięcznej podstawy w wysokości 2 tys. zł otrzymują co miesiąc ok. 1 tys. zł za każde wychowywane dziecko. Oznacza to, że rzekomo gruby 5-latek – po odebraniu go dziadkom i przekazaniu rodzinie zastępczej – „zarabiałby” dla niej 3 tys. zł. W przypadku rodzeństwa – np. opisywanych czterech chłopców odebranych matce, która „miała w przeszłości depresję” – zastępczy rodzice mogliby liczyć co miesiąc na kwotę 9 tys. zł.

Autor: Ewa  24.01.2014 zgłoś

Państwo zabiera nam dzieci. Maluchy chodliwym towarem

Autor: Ewa  24.01.2014 zgłoś

Powyższe cytaty dedykuję wszystkim batonikowym babciom, renkom, karolinom, ale przede wszysstkim OWCZARKOM. Pora na emeryturę dzidziu, już sie dorobiłaś na cudzej krzywdzie.

Autor: Ewa  24.01.2014 zgłoś

Rozdzielenie dzieci z rodzicami powinno być stosowane 
tylko wtedy, gdy jest zagrożone ich życie bądź zdrowie 
– twierdzi w rozmowie z Markiem Domagalskim adwokatka 
z Warszawy Anisa Gnacikowska zajmująca się sprawami rodzinnymi Rz: „Rzeczpospolita" opisała niedawno kłopoty krakowskiej rodziny, która zwróciła się 
do Instytutu Psychologii, by rozwiązać problemy ze starszymi synami, gdyż nie chcieli chodzić do szkoły. Było kilkanaście spotkań, 
ale po rezygnacji z terapii psycholodzy zawiadomili sąd rodzinny, a ten nakazał umieścić chłopców w domu dziecka. 
Media co jakiś czas informują o takich wątpliwych, mówiąc najdelikatniej, ingerencjach sądu w relacje rodzinne. 
Czy to indywidualne przypadki, 
a może świadectwo głębszych nieprawidłowości?

Autor: Lolo  24.01.2014 zgłoś

Zgadzam się z Ewą, batonikowa babcia, to przykład bezprzykładnego babskiego okrucieństwa. Matka ma przynieść batonik, maskotkę i zbudować więź z dzieckiem, I ZACHOWAĆ SPOKÓJ !!!!!!!!! To jest chore.

Autor: Ewa  24.01.2014 zgłoś

SławekN (gość) (89.76.150.***) 15 października, 11:17 Odpowiedz Zgłoś nadużycie Ogłaszać nazwiska sędziów i urzędników!!! Wyć się chce, jak się to czyta. Czy ktoś wyobraża sobie, że mu zabierają dziecko! Przecież to jest tragedia nieporównywalna z czymkolwiek. Nawet jak się uda to odkręcić po kilku miesiącach to dziecko jest kalekie emocjonalnie do końca życia bo nigdy nie odzyska poczucia bezpieczeństwa i własnej wartości. Na PO nie liczę ale gdzie do k.. nędzy jest PiS? Czy oni nie potrafią w naprawdę ważnych sprawach zająć jasnego stanowiska. Z sześciolatkami do szkół dopiero po milionie podpisów się zorientowali, że się powinni pod to podpiąć. W sprawie faszystowskich wyroków w Niemczech zakazujących mówienia z dziećmi po polsku też ich nie słyszałem. Niech Prezes wyjdzie i powie, że zrobi wszystko aby tych sędziów odsunąć na zawsze od sądzenia i nie będzie słuchał żadnych bredzeń o "niezawisłości" bo zabranie dziecka to nie jest żadna niezawisłość tylko kryminał. Niech uświadomi lemingom, że na tej zasadzie mogą i im zabrać dzieci, jak np. przestaną spłacać swoje kredyty w CHF. Wtedy naprawdę by zaplusował.

Autor: Ewa  24.01.2014 zgłoś

lec (gość) (81.108.7.***) 15 października, 10:12 Odpowiedz Zgłoś nadużycie Gdyby tym panstwem zarzadzali profesjonalisci to I urzednicy by dzialali profesjonalnie.Odebranie dziecka rodzica to jest ostatecznosc, nawet tzw.patolgi.Najpierw trzeba tym rodzica zapewnic minimum socjalne, pomoc psychologa.Po wyczrpaniu takiego rodzaju mozliwosc***omocy dopiero decydowac o czsowym lub stalym odebraniu potomstwa.

Autor: Ewagość  24.01.2014 zgłoś

Na niejawnym posiedzeniu Tymczasem większość problemów, które mają biologiczni rodzice odbieranych dzieci, dałoby się rozwiązać za kilkakrotnie mniejsze pieniądze. Zwłaszcza że kuratorom do sporządzenia wniosku o zabranie dziecka wystarcza często brak pokoju dla syna lub córki, niewłaściwe odżywianie czy niestabilna sytuacja finansowa rodziców.

Autor: Ewa  24.01.2014 zgłoś

Niestety, w rodzinach zastępczych nastawionych wyłącznie na korzyści materialne dochodzi często do patologii. Skrajny przypadek wydarzył się w Pucku, gdzie zastępczy rodzice doprowadzili do śmierci dwójki dzieci, które wcześniej odebrano kochającym je biologicznym rodzicom. „Zeznania dzieci, które przeżyły, są przerażające: zamykanie w kotłowni, bicie pogrzebaczem, kopanie po brzuchu, duszenie, przypalanie” – mówił Daniel Elend, ojciec zabitych dzieci. Z zeznań złożonych przed sądem przez osoby znające rodzinę zastępczą jednoznacznie wynika, że adopcja odbyła się ze względu na korzyści finansowe. Biznes na dzieciach – z udziałem aparatu kuratorskiego i sędziów – przeprowadzono błyskawicznie. „Pani kurator pokazała mi papier, postanowienie sądu, że odbierają mi prawo opieki nad dziećmi. Nawet nie dostałam go do ręki, tylko miałam natychmiast ubrać dzieci. W kurtki i buciki, miały zabrać tylko to, co mają na sobie. A potem mi je zabrali, całą piątkę” – mówiła „Faktowi” Hanna Elend, biologiczna matka zabitych dzieci.

Autor: Ewa  24.01.2014 zgłoś

Niestety – rządzącym taki stan najwyraźniej odpowiada. Rząd Tuska najpierw przeforsował ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, ułatwiającą odbieranie dzieci (np. za klapsa), a teraz wydaje się aprobować bezkarne działania pracowników opieki społecznej i wymiaru sprawiedliwości. W marcu 2013 r. ówczesny szef resortu sprawiedliwości Jarosław Gowin zapowiadał co prawda nowelizację Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, polegającą na zapisaniu w przepisach expressis verbis, że dziecko może być odbierane rodzinie jedynie w ostateczności – na razie jednak w tej sprawie nic nie zrobiono. Ministerstwo Sprawiedliwości na pytanie „GP”, czy zapowiedź Gowina jest lub będzie realizowana, nie odpowiedziało.

Autor: Ewa  25.01.2014 zgłoś

Jak widać , nie ma społecznego przyzwolenia ani na odbieranie dzieci, ani na płacenie amatorom cudzych DZIECIACZKÓW, za PRACĘ Z DZIEĆMI. I nie opowiadajcie bredni o dzieciach sikających na widok matki, i o szczęśliwych uśmiechach bogu ducha winnych, okaleczonych społecznie dzieci.

Autor: Ewa  26.01.2014 zgłoś

Owczarek do nogi, służ, aportuj,faj głos, leżeć, podaj mi kapcie. Do tego są takie pieski.

Autor: do Barbary Owczarek  29.01.2014 zgłoś

Prowadzenie dwóch lub więcej spraw jednocześnie świadczy o nękaniu, matki zasypywane są korespondencją sądową (czasem ponad 10 listów miesięcznie), stosowane są przez ojców i sędziów oskarżenia bezprawne w kierunku pomawiania matek o choroby psychiczne bez żadnej wyraźnej podstawy. Działanie funkcjonariuszy sądowych świadczy o naruszaniu praw Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej i Unii Europejskiej w zakresie ochrony dóbr osobistych obywateli, Sędziowie wszczynając sprawy Nsm rzucają oskarżenia/pomówienia o choroby i zaburzenia psychiczne w stosunku do matek i dzieci bez żadnych postaw i dowodów i niszcząc dziecka i matki dobra osobiste.

Autor: do Barbary Owczarek  29.01.2014 zgłoś

1. robienia z dzieci i matek obiektów do badań: w badaniach sądowych matkom przypisuje się nagminne manipulacje, syndrom Gardnera (PAS) i tym podobne opinie, które mają na celu z dobrej i oddanej dziecku matki stworzyć opinię niekorzystną dla matki i dziecka a korzystną dla ojca po to by dziecko i matkę poddawać kolejnym badaniom i wkręcać w kolejne badania i sprawy sądowe, 2. odbierania środków finansowych dzieciom i matkom - kontakty są traktowanie jak dług a dzieci jako przedmiot długu. Sądy nie przyjmują do wiadomości, że jak jest prawomocne postanowienie dziecko może nie mieć ochoty na kontakty, że jest chore lub ma odrabiać lekcje czyli wywiązywać się ze swoich społecznych zadań jakimi jest nauka - "ojciec płacący alimenty" mający postanowienie do kontaktów staje się wierzycielem i za nie wykonane kontakty będzie teraz miał podstawy prawne do egzekucyjnego ściągania pieniędzy od dziecka i matki czym będzie mógł odbierać sobie w ten sposób kwotę alimentacyjną a dłużnikiem staje się matka dziecka a dziecko przedmiotem długu jakim są kontakty.

Autor: do Barbary Owczarek  29.01.2014 zgłoś

1. robienia z dzieci i matek obiektów do badań: w badaniach sądowych matkom przypisuje się nagminne manipulacje, syndrom Gardnera (PAS) i tym podobne opinie, które mają na celu z dobrej i oddanej dziecku matki stworzyć opinię niekorzystną dla matki i dziecka a korzystną dla ojca po to by dziecko i matkę poddawać kolejnym badaniom i wkręcać w kolejne badania i sprawy sądowe, 2. odbierania środków finansowych dzieciom i matkom - kontakty są traktowanie jak dług a dzieci jako przedmiot długu. Sądy nie przyjmują do wiadomości, że jak jest prawomocne postanowienie dziecko może nie mieć ochoty na kontakty, że jest chore lub ma odrabiać lekcje czyli wywiązywać się ze swoich społecznych zadań jakimi jest nauka - "ojciec płacący alimenty" mający postanowienie do kontaktów staje się wierzycielem i za nie wykonane kontakty będzie teraz miał podstawy prawne do egzekucyjnego ściągania pieniędzy od dziecka i matki czym będzie mógł odbierać sobie w ten sposób kwotę alimentacyjną a dłużnikiem staje się matka dziecka a dziecko przedmiotem długu jakim są kontakty.

Autor: Lea  29.01.2014 zgłoś

Jestem po 10 letniej walce z PTSD Obecnie jestem prawie zdrów. Prawie bo już wiem że część tej choroby zostaje na zawsze. Byłem u wielu psychologów i paru psychiatrów. Nie mają żadnej wiedzy a jedynie domysły i zgadywanie. Żaden z nich nie miał pojęcia o czym ja mówię i z czym przyszło mi się zmierzyć. Proszę was zaprzestańcie pisać i mówić że to jakiś stres. To jest walka o każdą sekundę życia ! To tak jakby wszystkie lęki, choroby, bezsilności, bule i cierpienie z całego życia jednego człowieka skomasował do jednej sekundy ! Niema i nigdy nie będzie odpowiednich słów pozwalających na uzmysłowienie ludziom zdrowym z czym walcz ludzie chorzy na PTSD. Aby Psycholodzy i Psychiatrzy mogli to zrozumieć powinni poczuć to sami. Zapewniam was że po 5 sekundach życia w tej chorobie całą wiedzę jaką mają na temat psychiki człowieka wyrzucili by do kosza, a kolejne dni spędzili by na błaganiu aby to nie wróciło. Nigdy więcej nie powiedzieli by pacjentowi ,, musisz myśleć pozytywnie "

Autor: Ewa  29.01.2014 zgłoś

Popatrzcie4sobie, amatorzy DZIECIACZKÓW, do czego doprowadzają chore urzędasy.

Autor: Ewa  12.02.2014 zgłoś

Jeśli dziecko zostanie odebrane… To jest bardzo długi i żmudny proces, aby je odzyskać. Sądy są tutaj bezduszne. Jesteśmy w kontakcie z rodzinami, gdzie trwa to już ponad pół roku i sprawy ciągle się toczą. Więc mi nie p********e, że można się czymś WYKAZAĆ.

Autor: Ewa  12.02.2014 zgłoś

do wszystkich amatorów dzieciaczków, czyli o miłości za pieniądze.

Autor: gość  12.02.2014 zgłoś

Owczarek, ty tępa krowo, oddaj mi syna.

Autor: Ewa  12.02.2014 zgłoś

Wszystkim samotnym kobietom, który takie śmiecie jak Owczarek i kuratorskie mendy odebrały dzieci, dedykuję piosenkę Maryli Rodowicz pt.: "Polska Madonna".

Autor: Ewa  12.02.2014 zgłoś

Kuratorowi, co mnie oszkalował na polecenie Owczarkowej (nazywa się Szewczyk albo Krawczyk, jakieś takie chłopskopańszczyźniane nazwisko) życzę śmierci w męczarniach.

Autor: gość  18.02.2014 zgłoś

Ewa,plujesz jadem.Twoje wypowiedzi to syk żmii.Nie jestem RZ,mam trzech synów,razem z mężem ciężko i bez pomocy państwa pracujemy na ich utrzymanie.Znam jednak RZ(moja znajoma) Dzieci,które tam trafiają nie znają często smaku np.mleka,itp.Chłopiec 5 lat był zdziwiony,że na obiad jest zupa czy mięso.Zapytałam co jadł w domu,odpowiedział,że chleb z cukrem.Jego rodzona mama ,miłośniczka rozrywkowego stylu życia zostawiała go w domu na wiele godzin bez opieki .Kiedy znajoma (mama zastępcza) go przytuliła,stwierdził,że jego mama tak nigdy nie robiła.Nie trafiło tam jeszcze dziecko odebrane z biedy.Nie będę się dalej rozpisywać bo to nie ma sensu.Ludzie są różni,matki są różne i RZ też są różne.System nie jest doskonały,ale nie przychodzi mi do głowy żadne idealne rozwiązanie. DD też jest złym pomysłem. Ciężko dyskutować z osobą wulgarną i agresywną,pewnie dlatego ludzie ,którzy mogliby wnieść coś do rozmowy wycofują się.

Autor: wrażliwa  18.02.2014 zgłoś

Jestem przerażona tonem wypowiedzi Ewy.Wszystkich wrzuciłaś do jednego worka.Rodzice biologiczni ,którym odbiera się dzieci są cacy,RZ są be.Nie rozumie Pani motywacji RZ,ponieważ nie jest Pani zdolna do empatii.Sama chcę zostać rodziną zaprzyjażnioną .Jak Pani się domyśla nie robię tego dla pieniędzy .Z góry Pani zakłada,że takich osób ,którzy chcą pomóc dziecku,a nie "dorobić się na nich fortuny "nie ma.Jeśli jest Pani matką,której niesłusznie odebrano dziecko,współczuję i życzę,żeby je Pani odzyskała.Proszę jednak nie obrażać osób,którym dobro dziecka(nawet nie swojego) nie jest obojętne.Jestem przeciwna odbieraniu dzieci z powodu biedy,jeśli jednak jest pijaństwo i przemoc pozostawienie tam dziecka oraz jakakolwiek pomoc finansowa nie ma sensu.Wiem,co mówię,sama leczę rany z dzieciństwa.Pozdrawiam Panią i życzę powodzenia.

Autor: Ewa  20.02.2014 zgłoś

Zwracam się do dwóch poprzednich rozmówczyń : mój syn nie głodował. Ja mogłam chodzić w starych butach, a on musiał mieć nowe, proszę bez takich insynuacji. Do pani wrażliwej : to nie ja powiedziałam, że rodziny zastępcze biorą dzieci po to, żeby się dorobić. Po prostu takie panuje przekonanie, którego ja nie podzielam. Natomiast twierdzę, że BEZ TYCH PIENIĘDZY nie byłoby chętnych do bezinteresownej pomocy cudzemu dziecku. Pani nie widzi różnicy, ale ta różnica istnieje. Co do mnie, ja już nie odzyskam syna, bo rodzina zastępcza zabija uczucia rodzinne. A może ma Pani jakiś pomysł nad odzyskanie uczuć mojego syna ? Że wrzucam wszystkich do jednego worka ? A zauważyła Pani, że jestem bodaj trzecią osobą, która na tym forum czuje się skrzywdzona przez ten okrutny system ? Większość wypowiedzi, to hymny pochwalne na cześć rodzin zastępczych. Też chętnie wzięłabym od państwa 1000 zł plus hymn pochwalny od osób uszczęśliwionych przez RZ. To raczej milczą osoby, którym odebrano szansę wychowywania własnych dzieci - zwykle z powodu biedy. Wstydzą się, boją sie, że zostaną wrzuceni do jednego worka z alkoholikami i narkomanami.

Autor: Ewa  20.02.2014 zgłoś

Edyta Wieczorkiewicz dziecko od szóstego dnia po urodzeniu widywać może dwie godziny dziennie. Małego Filipa odebrano jej wprost ze szpitala i oddano pod opiekę fundacji "Bezpieczna Przystań". Matce nie wolno noworodka nawet nakarmić. Synka urodziła 29 marca br. 1 kwietnia, kiedy leżała na porodówce, Sąd Rodzinny i Nieletnich w Gdyni wydał zarządzenie. Mały Filip nie może wrócić z kobietą do domu, bo matki nie stać na jego utrzymanie. Dodatkowo lokal do niej należący nie spełnia warunków odpowiednich dla noworodka. Pani Edyta ma pretensje do sądu, iż potraktował jej sprawę tak "nie po ludzku". Jednak o wiele większe pretensje ma do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Gdyni, do którego to jeszcze w czasie ciąży zwróciła się o wsparcie.

Autor: Ewa  20.02.2014 zgłoś

Taki scenariusz ciągle sie powtarza. A oto inne cytaty : Lekter (gość) • 01.12.12, 18:11:48 Przez ponad 4 tysiące lat ludzkość żyła w warunkach często gorszych od tych jakich mają te biedna matki...i co jakoś jesteśmy. Stan mieszkania zagraża jakoś zdrowiu dziecka..na prawdę ? OK , no to proszę sprzedać choćby tylko jeden stadion Narodowy który kosztował miliardy z naszych podatków i dać tym biednym osobom lokale. Biedne kobiety nie ze swojej winy mają takie warunki i tu przychodzi państwo i zachowuje się jak mafia i działa na zasadzie"masz mieć taki a taki stan materialny ,nie obchodzi nas ,że to nie Twoja wina. Chcesz dzieciaka, to się milcz i spełnij warunki , nie to do widzenia". - Dla mnie to jest Sadyzm w najczystszej postaci. Nie ma matek idealnych ,ale uważam ,że niemal każde odebranie im dzieci jest sadyzmem.

Autor: Ewa  20.02.2014 zgłoś

Kolejny cytat : ANTY NKWD (gość) • 22.03.13, 14:51:49 To wszystko pokłosie organicznej nienawiści do Polaków. Okrągły stół i gruba kreska - to był projekt na "przycupnięcie staliniątek" i cichutkie urządzenie się w biznesie i wszelkich szczebli urzędach. Teraz, wypełni goryczą i jeszcze większą nienawiścią do Polaków, pokażą pazury. Sądy, które są reliktem w niezmienionej obsadzie od czasów władzy bolszewickiej, będą narzędziem do cichutkiego nękania społeczeństwa. W mediach nagłaśniany jest tylko wierzchołek góry

Autor: Ewa  20.02.2014 zgłoś

To się nazywa plucie jadem ? TO SĄ FAKTY.

Autor: Kolejny cytat  20.02.2014 zgłoś

mama (gość) • 26.05.11, 22:48:34 W takim razie niech genialny MOPS zabierze wszystkie dzieci od ich matek, a sądy niech zakażą jakiegokolwiek kontaktu dzieci z matkami, bo komu w dzisiejszych czasach starcza pieniędzy na utrzymanie dziecka ( nie mówię już o liczbie mnogiej), mieszkania, a co z resztą?!? Sama jestem mamą i wiem, że dziecko to duży wydatek. Codziennie coś się rodzi nowego, nowy wydatek i trzeba kupić albo lekarstwa, albo nowe buciki, albo kurtkę, bo okazało się, ze aktualne są za małe. Niektóre mamy mają szczęście, a niektóre proszą o pomoc. POMOC - NIE ZDRADĘ. Nie mogę zrozumieć jak ktoś mógł wydać nakaz odebrania niemowlęcia, które przez 9 miesięcy było związane z mamą, po urodzeniu tylko jej ufa, tylko ja rozpoznaje, i przy (tylko) niej czuję się bezpieczne, niemowlęcia, które nie może powiedzieć oddajcie mi mamę, do której mogę się przytulić, przy której czuję się bezpiecznie, którą chcę czuć cały czas, która nakarmi mnie, utuli do snu. Przecież takie dziecko "dzięki" pracownikom MOPSU i sądu od samego początku swego życia skazane jest na nerwicę, brak przywiązania do najbliższych, nienawiść itp itd. Pani Edyta nie jest ani alkoholiczką, ani narkomanką, ani patologią. Próbuje wszystkiego, aby zapewnić wszystko co najlepsze swoim dzieciom. Naprawdę nie rozumiem myślenia niektórych ludzi. Albo nie mają dzieci, albo nie myślą głową, albo... sami powiedzcie. Pani Edyto trzymam kciuki za Panią i brzdące i wiem, że ten dramat skończy się szybko i szczęśliwie dla Was.

Autor: c.d.  20.02.2014 zgłoś

zdzich (gość) • 26.05.11, 09:03:46 proszę się nie dziwić państwo i rząd potrzebują dużo dzieci a jak nie umieją kobiet zachęcić do rodzenia,to muszą biednym matkom je kraść bo a nuż wyjadą z nimi za granicę.ciekawe tylko dlaczego tusk wybrał takiego chłopca na rzecznika praw dziecka,co on wie o dzieciach i ich rodzicach.a mops to mops sprawdzcie ich podopiecznych co drugi to rodzina jak nie pracowników mopsu to burmistrza wójta i ludzi na innych stanowiskach,po zapomogi przyjeżdżają wypasionymi samochodami.

Autor: gość  20.02.2014 zgłoś

Mam 70 lat i nie pamiętam, aby komuś odbierano dzieci, a wychowałem się w ubogiej dzielnicy. Całemu złu winny jest system i wszechobecna bieda.

Autor: wrażliwa  20.02.2014 zgłoś

Ewo,przykro mi z powodu Pani dziecka.Myślę,że warto nadal próbować odbudować więż z synem.Straszne są historie opisane na tym forum.Odebranie dziecka biednej rodzinie to czyste okrucieństwo.Przyznaję jednak,że nigdy się z czymś takim nie spotkałam.W mojej okolicy jest kilka bardzo biednych ,a nawet patologicznych domów,ale nikt się nimi nie interesuje.Czyżby to znaczyło,że u nas ludzie bardziej ludzcy a może obojętni ? Przyznaję,że teraz,kiedy spojrzałam na ten problem oczami rodziców,którzy stracili dzieci widzę to trochę inaczej.Sama mam dzieci i dałabym się za nich posiekać na kawałki.Jak pisałam,myślę o zostaniu rodzinę zaprzyjażnioną ,kiedyś może rodziną zastępczą.Nie chcę podjąć pochopnej decyzji.Wiem,że prędzej "dołożę do tego interesu" niż zarobię.Nie chodzi o pieniądze,ale ma Pani rację Ewo,bez nich nie podjęłabym się tego wyzwania.Zwyczajnie nie miałabym za co ich utrzymać.Nie umniejsza to jednak pracy,którą włożyłabym w ich wychowanie.Naprawdę Ewo,chciałaby Pani dostać od państwa te kilka stów i OBCE dziecko na wychowanie.?Dzień i noc ,na każde zawołanie.To nie jest zwykła praca.Moi znajomi pukają się w czoło,mówią,że mi odbiło.Możemy się wściekać na chory system,złą wolę,głupotę i obłudę naszych polityków ale nie ma sensu wylewanie pomyj na rodziny zastępcze.To tylko ludzie.Jedni mądrzy, drudzy głupi,dobrzy i żli,ale TYLKO LUDZIE.

Autor: Ewa  20.02.2014 zgłoś

Odpowiadam Pani Wrażliwej : Przede wszystkim dziękuję Pani za to, że wierzy Pani, że coś jeszcze można odbudować. Ja sama jestem psychicznym wrakiem, a kiedyś byłam pełną życia, energii i wiary w ludzi kobietą. To wszystko mi odebrano, przede wszystkim straciłam wiarę w rodzinę, w sprawiedliwość sądów i w rzetelność kuratorów. Tego już nie ma, a bez tego trudno żyć. Na pewno , za żadne pieniądze nie podjęłabym się opieki nad cudzym dzieckiem, bo wciąż myślałabym, co czują jego rodzice, a mając jeszcze własne dziecko, lub dzieci, co one czują, czy nie zaniedbywałabym ich , starając się ratować cudze dzieci. Kiedyś przypadkiem poznałam kobiete prowadzącą zawodowa rodzinę zastępczą. Ona dostawała dzieci "z przydziału" i z założenia RZ jest rozwiązaniem tymczasowym. Powiedziała mi, że nie mówiono jej nic o rodzinie biologicznej, a ona ze swojej strony nie wymyśla bajek na ich temat. To wszystko jest bardzo trudne, zbyt trudne. To nawet nie jest "praca", ale misja, bez oczekiwania na wdzięczność, czy wzajemność. Co do osób bezdzietnych, będących RZ, to mam mieszane uczucia, bo z doświadczenia wiem, że potrafią być bardzo okrutni, i chcą mieć dzieci "na własność".

Autor: wrażliwa  20.02.2014 zgłoś

Ewo,pisze Pani " Na pewno , za żadne pieniądze nie podjęłabym się opieki nad cudzym dzieckiem, bo wciąż myślałabym, co czują jego rodzice"Czy gdyby dziecko trafiło do DDziecka byłoby tym rodzicom łatwiej?Ja też boję się,że skrzywdzę własne dzieci(16,14 i 9 lat) próbując ratować świat.Uczę ich jednak, że jak ktoś płacze trzeba mu otrzeć łzy.Nie chcę,żeby myśleli tylko o sobie.Decyzji jeszcze nie podjęłam.Mam nadzieję,że Pani słowa trafią do wielu RZ i zmienią,jeśli jest taka potrzeba nastawienie rodziców zastępczych do rodziców biologicznych dzieci . Wcześniej napisała Pani " Mam kontakt z synem, kocham go, on kocha mnie,ale szkody wyrządzone przez RZ i przez sąd są nie do naprawienia. Takie rany nigdy się nie goją".Odebrano Pani 12 letniego syna,a nie niczego nieświadome niemowlę. Przez te 12 lat byliście razem.Nikt Wam tego czasu nie odbierze.Niech się Pani trzyma,Pani Ewo.Czas goi rany.Podejrzewam,że syn też cierpi,ale tak po swojemu.Pani nie wie co się dzieje w jego głowie.Cierpliwości.Niech Pani pamięta,że FORTUNA KOŁEM SIĘ TOCZY.Jeszcze przyjdą dobre dni.

Autor: Ewa  21.02.2014 zgłoś

Dziękuję Pani i pozdrawiam.

Autor: gość  13.03.2014 zgłoś

dziecko w sądzie jest chodliwym towarem, a rodzina zastępcza, to dochodowy biznes.

Autor: gość  14.03.2014 zgłoś

Koszt utrzymania dziecka w domu dziecka - 5 tysięcy zł, w zawodowej (!!!) rodzinie zastępczej - 2 tysiące zł, w spokrewnionej rodzinie zastępczej - 1 tysiąc zł. A Wy ile zarabiacie ?

Autor: gość  16.03.2014 zgłoś

dlatego ze chodzi o wychowanie dzieci państwu nie potrzebni są rodzice, państwu potrzebny jest nowy człowiek, a rodzice nie wychowają potulnego robotnika, o takiego chodzi rządzącej klasie!

Autor: gość  16.03.2014 zgłoś

Koniecznie podawac nazwiska tych sędziów. Koniecznie!!!!!!!! Oni zostana postawieni przed sądem w Strasburgu. Koniecznie podawac nazwiska tych sędziów. Koniecznie!!!!!!!! Oni zostana postawieni przed sądem w Strasburgu.

Autor: gość  21.03.2014 zgłoś

Nie ma pieniędzy na leczenie i rehabilitację chorych i niepełnosprawnych dzieci i starych ludzi, ale za to są dla nierobów z rodzin zastępczych. To jest chore.

Autor: Ewa  22.03.2014 zgłoś

Wczoraj rozmawiałam (anonimowo) z kobietą, ktora jest zawodowa rodzina zastępcza dla 5 dzieci. Dzieci są rodzeństwem. Ta pani przeszła przeszkolenie i twierdzi, że nigdy nie mówi dzieciom źle o rodzicach, których prawie nie zna. Ojciec dzieci zmarł, a pani matka zastępcza zaczęła na całego nadawać na matkę tej piątki. Mówi, ze dzieci idą do niej tylko po to, żeby sprawdzić, czy jeszcze żyje (skąd ona to wie !!???). Ta kobieta dostaje co miesiąc 15 tys. zł. Niezły biznes i nic dziwnego, że boi się powrotu dzieci do matki. Trudno rozstać się z taką kasą. Taki jest obraz rodzin zastępczych. To standart.

Autor: Triktrak  22.03.2014 zgłoś

Matka alkoholiczka ? No jasne. A może po prostu nie stać jej na utrzymanie 5 dzieci ? Podobno mamy niż demograficzny. Żerują na tym różne hieny.

Autor: gość  26.03.2014 zgłoś

Owczarek, masz 63 lata, pora na em,emeryturę, jak długo jeszcze będziesz żyła na koszt podatników, ty przestępco ?

Autor: gość  26.03.2014 zgłoś

Owczarek, co nazywasz "NORMALNĄ RODZINĄ" ? Ile razy twojego syna wyrzucano ze szkoły ? Pracuj, pracuj , bo syn i tak kopnie cie w d**ę.

Autor: PASZKA  27.03.2014 zgłoś

Rodziny zastępcze opiekują się dziećmi z DOBREGO SERCA ? Odebrać im zapomogi, a szybko kończy się DOBRE SERCE.

Autor: Krak  27.03.2014 zgłoś

Odebranie dziecka nie działa budująco na nikogo. Rodzina biologiczna walcząc o dziecko traci czas, energię i pieniądze. Dziecko traci rodziców. Zyskuje na tym tylko rodzina zastępcza.

Autor: gość  09.04.2014 zgłoś

Witam wszystkich, przeczytalam Wasze posty i nie wiem jak się do tego odnieśc... wiem jedno, zarówno dzieci z patologicznych rodzin, jak również rodzice zastępczy są tylko ludźmi i jak to w życiu jest, ludzie są niestety różni, to troche jak los na loterii... Jesteśmy z mężem małżeństwem nie posiadającym dzieci i choć nadal się o nie staramy ,mamy coraz mniejsze szanse. Postanowilismy zostać poki co rodziną zastepczą, sami zastanawiamy się nad uczuciami do przysposobionego dziecka, nad tym czy byśmy je pokochali , czy jedynie lubili i szanowali, również nad tym jak by wyglądały nasze emocje gdyby na swiecie pojawilo sie nasze wlasne dziecko... ale to wszystko w naszym przypadku nie ma decydującego znaczenie . Poprostu postanowiliśmy. Na pewno ostatnią rzeczą o jakiej pomyśleliśmy to była kwestia finansowa. Nasza sytuacja materialna jest na tyle dobra , ze nie mamy potrzeby dorabiać w żaden sposób. Generalnie najpierw myslelismy o adopcji, ale właśnie kwestia emocjonalne, uczuciowa przewazyła by najpierw zostać rodziną zastepczą z możliwościa adopcji tego dziecka ( pod warunkiem uregulowanej sytuacji prawnej podopiecznego) W ostatnim czasie mam mozliwośc kontaktu z dziecmi z takich właśnie rodzin i serce mi pęka , ze mają takie właśnie zycie i nie znaja innego , tego lepszego...że nie wiedza ze mogliby a nawet powinni domagać sie od swoich rodziców lepszego dzieciństwa , bardziej odpowiedzialnego rodzicielstwa, poczucia bezpieczeństwa i cie,la oraz miłości najbliższych im ludzi - rodziców.

Autor: gość  11.04.2014 zgłoś

Proszę nie odebrać źle tego, co napiszę, ale osoby, które marzą o dziecku, a nie mogą go mieć, wyobrażają sobie, że byliby lepszymi rodzicami niż inni i że wiedzą lepiej, jak wychować dziecko. Moi rodzice byli prostymi ludźmi, nie robili mi żadnej krzywdy, ale byli oschli, nie mówili mi często, że mnie kochają. Ale dali mi wszystko, co mogli i kocham ich. To złudzenie, że byłoby się lepszym rodzicem, niż inni, ci "źli" rodzice. Rodzicielstwo jest trudnym zadaniem i proponuję starać się o własne dziecko, zamiast uszczęśliwiać cudze. No, chyba, że będzie to niemowlę, które nie pamięta swojej matki. Ale trzeba się liczyć z tym, że kiedyś będzie jej szukać.

Autor: gość  11.04.2014 zgłoś

Znam przypadek, kiedy dwoje bezdzietnych ludzi adoptowało 5-letnia dziewczynkę. Dziewczynka w wieku 15 lat zaczęła kraść, upijać się i źle sie prowadzić, itp. Naturalny rodzic wybaczy wszystko i będzie walczyć do końca, a adopcyjny......... będzie szukać przyczyny w złych genach. Własnym dzieciom wybacza sie wszystko, cudzym NIE.

Dodaj własny komentarz

(twój pseudonim, imię lub nazwisko)

(nieobowiązkowo; nie musisz podawać adresu e-mail!)

Min. liczba znaków: 3

Kafeteria / Zamów reklamę w Kafeterii / Redakcja (PR + autorzy) / Kosmetyki do testów / Patronaty
© 1999-2014 Grupa Wirtualna Polska Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu