Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

Przy kawie

20.05.2008 | Sprawdź czy się nią "zaraziłeś"

Choroba alkoholowa

Choroba jest podstępna. Człowiek, który na nią zapada, prawie nigdy nie zdaje sobie z tego sprawy; nie wie też, że na skutek choroby obróci w ruinę życie swoje i najbliższych. Jeśli w porę nie zda sobie sprawy, że jest chory, prawdopodobnie umrze w ogromnych cierpieniach, najczęściej osamotniony i znienawidzony przez członków rodziny. Mowa o chorobie alkoholowej.

Świat się zmienia, zmienia się także nazewnictwo. Dziś, pouczeni przez WHO (Światową Organizację Zdrowia) nie powinniśmy mówić „alkoholizm”, ale „zespół uzależnienia od alkoholu” lub „uzależnienie od alkoholu”. Jakkolwiek jednak nazywa się ta choroba, nie wolno zapominać, że „zarazić się” nią mogą wszyscy, którzy sięgają po alkohol.

Specjaliści uznali, że najbardziej zagrożeni chorobą są ci, którzy spełniają trzy warunki: biologiczne, psychologiczne i społeczne. Z punktu widzenia biologii uzależnienie należy traktować jak przewlekłą chorobę mózgu – wiele różnorodnych badań pozwoliło wysnuć wniosek, że wrodzone różnice w budowie mózgu sprawiają, że niektórzy z nas są bardziej podatni na uzależnienia. Ponadto po pewnym czasie stosowania używek pojawiają się zmiany w budowie i funkcjonowaniu mózgu, co znacznie utrudnia wyjście z nałogu.
Jeśli zaś chodzi o warunki psychologiczne, należy zauważyć pewną prawidłowość: prawie wszystkie osoby uczestniczące w terapii przyznają, że ich choroba rozwinęła się na tle jakiegoś emocjonalnego deficytu. Mówiąc inaczej: najczęściej przyczyną picia był jakiś problem, z którym nie potrafili sobie konstruktywnie poradzić (w „zdrowy” , nie szkodzący sobie i innym sposób).
Czynnik społeczny, na którego tle wyrasta choroba, jest oczywisty – chodzi o społeczne przyzwolenie na picie. A to, jak wiemy, jest ogromne. Chodzi nie tylko o otaczanie się ludźmi, którzy piją: pijących rodziców, którzy dają szkodliwy przykład czy „wykolejonych” kolegów. Bardzo istotna jest również powszechna dostępność alkoholu, jego niska cena i kampanie reklamowe, które sprawiają, że zaczynamy kojarzyć dobrą zabawę lub czas relaksu z alkoholem (koncerty organizowane przez producentów piwa, ksiądz produkujący wino ze swoim wizerunkiem itp.)

Joanna, specjalistka psychoterapii uzależnień z Wrocławia, pracująca na co dzień z uzależnionymi od alkoholu mówi, że wśród społeczeństwa panuje często bardzo szkodliwy stereotyp mówiący o tym, że alkoholikiem jest ten, który na ławce w parku pije denaturat lub tanie wino: cuchnący, opuchnięty, z czerwonym nosem. Ten, kto pijany bije żonę i katuje dzieci. Kto leży w nocy zasikany na schodach. Mówiąc krótko, według powszechnego stereotypu alkoholikiem jest ktoś skrajnie zaniedbany, kogo sytuacja społeczna to brak pracy i kontaktu z rodziną.

- Nic bardziej mylnego. Chorobą zagrożony jest każdy, kto używa alkoholu bez względu na wiek, status społeczny czy zasobność portfela – mówi terapeutka.
– Ludzie, nawet ci wykształceni, rzadko mają świadomość, że alkoholikiem może być dyrektor dużej firmy, który zalicza trzy ciągli alkoholowe w ciągu roku. Ważny jest sposób, w jaki pije się alkohol i okoliczności jego spożywania, a nie rodzaj wypijanego alkoholu. Jednak diagnoza to zawsze indywidualna sprawa. Ważne jest, żeby mieć świadomość ogromnego zagrożenia i nie wstydzić się szukać pomocy, kiedy choćby zaczynamy podejrzewać, że coś jest nie tak. Uzależnienie od alkoholu to bardzo poważna choroba, ale można ją leczyć. Z mojego doświadczenia wynika, że na terapię trafiają najczęściej osoby, którym choroba zdążyła już narobić szkód w życiu osobistym, zawodowym, którym zrujnowała zdrowie - doświadczane duże straty w różnych obszarach życia to właśnie najczęstszy powód szukania pomocy. A przecież leczenie można zacząć wcześniej.

Uważa się, że uzależnienie to zespół składający się (co najmniej) z trzech spośród sześciu objawów, występujących w ciągu ostatniego roku: z silnej, natrętnej potrzeby spożywania alkoholu (tzw. głodu alkoholowego), upośledzenia zdolności kontroli picia (zaczynanie wcześniej, niż się planowało, trudności z zakończeniem picia, brak kontroli nad ilością przyjmowanego alkoholu), objawów abstynencyjnych (przykre objawy psychofizyczne pojawiające się w wyniku odstawienia alkoholu lub zmniejszania się jego poziomu w organizmie tj. drżenie mięśni, zlewne poty, wymioty, biegunka, zaburzenia snu, nadciśnienie, wysuszenie śluzówek, stany lękowe, obniżenia nastroju, drażliwość, oraz „klinowanie”, czyli zapobieganie występowania objawów abstynencyjnych poprzez przyjmowanie kolejnej dawki alkoholu), zmiany tolerancji na ilość wypitego alkoholu (najczęściej konieczność zwiększania dawek), zaniedbywanie dotychczasowych form spędzania czasu (hobby, przyjemności, zainteresowania), wreszcie picia alkoholu wbrew wiedzy o szczególnej szkodliwości dla zdrowia osoby pijącej (np.: problemy z wątrobą, nadciśnieniem, depresja, urazy pod wpływem alkoholu, zachowania ryzykowne dla zdrowia lub życia itp.).

Należy jednak pamiętać, że właściwą diagnozę uzależnienia bądź jego braku może postawić tylko specjalista. I o tym, że z choroby alkoholowej są tylko dwa wyjścia: śmierć na skutek picia lub jego następstw, albo leczenie, utrzymywanie abstynencji i życie w trzeźwości.
Marianna Kalinowska
Wersja do druku

Wasze komentarze

Autor: DDA  20.05.2008 zgłoś

Moj tata wybral śmierć na skutek picia... Ja do dzisiaj gdzieś tam w środku nie moge się z tym pogodzić.

Autor: abc  20.05.2008 zgłoś

A mnie się udało wyjść z tego gówna i całe trzeźwe życie przede mną... :-)

Autor: ble  20.05.2008 zgłoś

a ja plem, pije i pic bede. uwielbiam sie napierdalac wodka :)

Autor: Bata  20.05.2008 zgłoś

jeszcze wczoraj szukałam informacji na necie na temat alkoholizmu ...a tu niespodzianka znalazłam go tutaj..moja mama pije ..tata też pił i zmarł...mama ma ciągi wydaje mi się że rzadziej niż jak żył tata ale my cały czas tylko czekamy kiedy będzie nastepny ...w amoku wyzywa mnie od k... i td to jest bardzo przykre ...za każdym razem obiecuje sobie ,że już nigdy nie odezwę sie do niej .ale nie zostawiam jej..jak ma ciąg próbuję go z niego wyciągnąć ...idziemy na spacer do lasu...albo robimy coś na działce byle tylko nie była sama i zeby się wyrwała z ciągu...przestaje pić na 3-6-8 miesięcy aż do następnego razu ...teraz nie jest tak żle jak byłam dzieckiem ...rodzice mieli ciągi 2 miesięczne ...a przerwy kilku dniowe gdy już organizm nie pozwalał iść do sklepu.....to jest straszna choroba...będe starała sie namówić mamę na leczenie...nie wiem czy się uda ...mam dosyć życia w strachu...pozdrawiam wszystkich borykajacych sie z alkoholem....

Autor: Magdalena24  20.05.2008 zgłoś

Wyszłam za mąż kiedy byłam w ciąży. Mój mąz nie wykazywał żadnych skłonności do alkoholizmu, aż w końcu się zaczeło. Wiecznie siedział przed komputerem i popijał. Na początku nie wiedziałam co sie święci, myślałam ,że czasami ma prawo na piwko. Myliłam sie bo odkryłam ,że nie kończy się na jednym piwie, tylko wtedy gdy zaczynał zasypiać. Zaczeły sie problemy , kłótnie, nie mogłam normalnie z nim porozmawiać , wszystko na mojej głowie... czułam się samotna.... brak jakich kolwiek czułości z jego strony... bo przecież smrodu browara niezniosę... doprowadzał mnie do skrajnosci i wyczerpania pychicznego. Postanowiłam się rozwieść. Dzisiaj mieszkam razem z moim 5 letnim synusiem i ciesze się z tego mimo że, bardzo się bałam samotnosci. Jeśli macie takie problemy nie poddawajcie sie , zróbcie coś z tym . Mi się udało i bardzo się cieszę ,ze to wszystko juz się skończyło

Autor: neve  20.05.2008 zgłoś

ja tez cos na ten temat wiem, byłam 3 lata z chłopakiem, który miał ten problem, o 3 lata za dużo. Nie był alkoholikiem, bardzo przystojny chłopak, jednak lubił sobie czasem wypić i wtedy stawał się zupełnie innym człowiekiem. To była moja wielka miłosc, on mnie tez bardzo kochał, robiłam wszystko aby go z tego wyrwac, jednak dopiero wtedy gdy odeszłam zdał sobie sprawę co stracił, wczesniej nie wierzył ze mogę to zrobic. Tylko ja wiem ile mnie to kosztowało aby od niego odejsc, zapłaciłam wysoką cenę za ten związek. On robił wszystko aby mnie odzyskac ale ja się boję, nigdy już mu nie uwierzę, nie mogłabym przechodzic przez to jeszcze raz. Nie wiem co się z nim teraz dzieje, bo mieszkamy w różnych miastach, staram się zapomniec, ale nie ma dnia żebym o nim nie myslała, to bardzo boli...

Autor: sad girl;;;;;  20.05.2008 zgłoś

moj ojciec jest alkoholokiem, gdy pije tak go nienawidze!!!!!!!!!! najbardziej szkoda mi mamy, bo ja teraz studioije dziennnie i nie mieszkam z nimi, ale gdy przyjezdzam na weekend jaest mi tak smutno, plakac mi sie chce, bo on jak zaxcznie pic, to potrafi caly tydzien ,a mama...serce mi si ekraje.... i wtedy do pracy nie idzie, kiedys malo barakowalo zeby go wyrzucili, okropienstwo,, raz lezal w szpitalu przez tydzien byl i przytomny, o innych incydentach juz wole niue wspominac, nie rzycze nikomu takiego ojca czy meza, porsazka na calej lini, wydaje mis ie ze mma teraz rozwalona psychike przez niego, nie jest dobrze gdy bedac dzieckiem patrzy sie na alkoholizm i na dodatek jest sie bezsilnym...... teraz jestem wyczulona na to,mam chlopaa i caly czas patrze na niego czy nie ma pociagu do tego paskudztwa, oczywiesci pije okazjonalinie, na weselach itpale nie duzo czasmi razwm pijemy wno czy idziemy na piwo ze znajomymi, i nie uwazam tego za cos zlego, ale niegdy nie bedzie dobrze, nigdy nie zapomne ojcu co on robi, on nawet sobienie zdaje sobie z tego sprawy...... patrzac na normalne nie patologiczne rodziny, lapie dola na maxa. o alkoholizmie ojca moglabym napisac ksiazke, tylko po co , to i tak nc nie zmieni!!!!!!!!!! na codzien, bdac daleko od rodzinnego domu tyle o tym nie mysle , tylko czasami, na ogol staram si ezyc normalnie. naprawde bywa okropnie

Autor: to ja DDA  20.05.2008 zgłoś

ja tez wychowalam sie w rodzinie z problemem alkoholowym, piła moja mama odkąd pamietam,a ojciec też nie stronił od alkoholu, byl wtedy agresywny. Rodzice zajęci chlaniem nie zauważyli ze na dno stacza im sie dziecko-syn,złe towarzystwo-alkohol ,narkotyki. Mama podjela leczenie-probowala ratować syna, niestety za pozno, nie zyje. moja mama nie pije ponad 8 lat, jest innym czlowiekiem, stara sie nadrabiać stracony czas,ale tego juz nic nie wroci i nie zmieni mnie:( Ojciec jak kiedyś tylko sobie popijał,tak teraz chla codziennie i powoli stacza się na dno. A ja?Mały zagubiony człowiek, nie potrafie odnaleźć sie czasem w tym wszytskim, jestem w trakcie terapii DDA. Alkoholizm to okrutna choroba,w perfidny sposob niszczy czlowieka i jego rodzine. Wierze w moją mamę, każdego dnia dziekuje Bogu ze wyszla z nalogu, ze ją mam. Może i komuś sie uda,tego zycze zmagajacym sie z tą chorobą.

Autor: córka alkoholika  20.05.2008 zgłoś

Mój tata też pije OD KIEDY TYLKO PAMIETAM....A teraz doszedł już do takiej skrajności (od ok. 3 lat) że stracił nadzieje na żucenie tego świństwa. Jest mu obojętne czy dożyje jutra, czy yeż nie... Wątroby to on prawie wogóle nie ma i pomimo ostrzeżeń lekarzy lekcewarzy to. Przyznał się otwarcie przed całą rodziną że wie że jest alkoholikiem, a podobno to pierwszy krok do leczenia, ale on to wykorzystuje w drugą strone - napierdala się przy rodzinie ile wlezie bo jak on twierdzi- jest chory i uzależniony, I NIE KONTROLUJE TEGO. Moja mama jest kobietą "do rany przyłóż" i podziwiam ją że tyle lat to wszystko toleruje, choć nie mało nerwów ją to kosztowało...i zdrowia też. Pomimo wszystkiego złego co zrobił mi tata, ja go kocham.Jest alkoholikiem, ale oddałby wam wszystko co ma gdyby ktoś potrzebował pomocy. Szkoda że zawładnął nim alkohol....

Autor: m  20.05.2008 zgłoś

Alkohol w moim domu rodzinnym nie cieszył się popularnością. Mnie alkohol nie interesuje. Czasem do obiadu lampka wina, to wszystko. Ale mój chłopak pochodzi z rodziny alkoholowej. Otrzymał geny i wzorce, które dają o sobie znać. On to świństwo naprawdę lubi.Obserwuję go i ilekroć zdarzy mu się przesadzić, ostatnio nie pamiętam kiedy, ale jednak zdarzało się przez jakiś czas, myślałam o odejściu. Mimo uczucia, mimo zalet jego charakteru. Nie wiem gdzie przebiega granica normalności i kiedy jest to już choroba, a kiedy nie. Niby nie zaniedbuje pracy, stara się ostatnio oszczędzać, jednak boję się, że ten demon czai się w nim. Otacza się ludzmi z podobnymi upodobaniami do picia. Niepokojące. Ma w ogóle skłonności do używek. Ja tego nie rozumiem, nie potrzebuję. Może przesadzam, może to moi niepijący rodzice wpoili mi jakieś nierealne wzorce?

Autor:  21.05.2008 zgłoś

To jest bardzo smutne, i jak bardzo popularne wśród młodych ludzi. -- http://www.ile-zarabiamy.pl

Autor: smutna40-tka  21.05.2008 zgłoś

A ja nie wierzę w wyleczenie z alkoholizmu. Wyszłam za mąż z wielkiej miłości, dla niego przewróciłam swoje życie do góry nogami, przeprowadzając się do jego rodzinnego miasteczka. Jego bliscy wiedzieli, że pije, ale ja bylam ślepa na podszepty intuicji. Może też, jak każda zakochana myślałam, że moja miłość go zmieni. Uwierzcie mi - tacy ludzie do końca życia pozostają "chorzy". Mój mąż od dwóch lat nie pije....... tylko że wcześniej zdążyl zniszczyć moją godność, wiarę w ludzi i chęć do życia. Zapytać by można, dlaczego nie odeszlam. To proste - nie miałam dokąd. Poza tym mamy córeczkę - dziś wspaniałą czternastolatkę, a dla mnie - wychowywanej przez rodziców matki ( byłam przypadkowym owocem miłości 17-latki ) najważniejsze było, aby moje dziecko miało rodziców. Więc najpierw przez kilkanaście lat chroniłam Pana przed konsekwencjami jego picia, szukałam rozbitych samochodów, wydzwaniałam do pracy, myslałam za co opłacić rachunki itp. Starałam się jednocześnie, aby moja córka zawsze wiedziała, że bardzo ja kocham. Nie udało mi się niestety uchronić jej przed pewnymi widokami. Uwierzcie mi, strasznie jest usłyszeć od 10-letniego dziecka, że przecież jeszcze znajdziemy swoje miejsce na ziemi i możemy być szczęśliwe.......... Potem przyszła nadzieja - Pan postanowił się leczyć. I tu dopiero zaczyna się jedno wielkie kłamstwo. Bo jeżeli myślicie, że "nie pije" oznacza, że odtąd wspólnie wychowujemy dziecko, rozwiązujemy problemy i tworzymy "Rodzinę", to jesteście w błędzie. Ja też uwierzyłam, że będzie już tylko lepiej........... Nie jest, choć nasza córka wybaczyła ojcu niemal wszystko. Niestety, nadal na mojej głowie jest wszystko to, co do tej pory, tylko sił mam coraz mniej. Nadal muszę usuwać Panu spod nóg wszelkie przeszkody - przeprasam, nie muszę, mogę też nie robić nic i tak jak on koncentrowac się na czubku własnego nosa, bo przecież "nie pije" ....... i czego jeszcze chcesz, kobieto..... Od cudów, zwłaszcza finansowych oraz ododpowiedzialnosci za codzienne problemy jest nadal tylko jedna osoba. Nie wiem, jak długo jeszcze dam radę, bo ostatnio miewam nawet myśli samobójcze. Mam dosyć samotności, bo Pan kiedyś miał kolegow z baru, teraz z AA. Wiem, że sama jestem winna takiego stanu, że przez te wszystkie lata zaponiałam o sobie. O tym, że mam tylko jedno życie........ i wiecie co, czasem mam wrażenie, że on przestał pić z wyrachowania. Po kolejnym występie zakończonym kontuzją zajrzał mu w oczy strach, a poza tym zdawal też sobie sprawę, że ryzykuje miłość córki. Szkoda, że dla mnie to już za późno............

Autor: axe  22.05.2008 zgłoś

Choroba alkoholowa....... też coś..... kto to wymyślił ? .......chyba alkoholik. Jeżeli ktoś świadomie systematycznie, często pije to jest nałóg i jeżeli choroba to psychiczna na własne życzenie trzeba to zawsze dodać, żeby tak ładnie nie brzmiało. leczy się ją w zakładach psychiatrycznych. Do , smutnej 40-tki,----- pewna starsza policjantka dała mi kiedyś radę, której się trzymam i zawsze dobrze wychodzę ( od 7 lat). Jeżeli nie wiesz co zrobić, to ...........wyobraź sobie,że masz przyjaciółkę taką od serca, która jest w takiej sytuacji jak Ty i ,,poradź ,, jej co ma zrobić. a potem sama to zrób, i mie zastanawia się nie szukaj żadnego ale, bo ja nie mam, nie mogę , co ludzie powiedzą itd Bo my gdzieś w podswiadomości wiemy co mamy zrobić, tylko zawsze jest jakieś ale... Twoje 10 letnie wówczas dziecko powiedziało Ci ,że możecie być szczęśliwe... i nie skorzystałaś z tej rady , spróbuj jjeszcze raz może nie jest za późno, jak będzie miała lat 16 to powie Ci, Ze to Twoja wina ,bo nic nie zrobiłaś. To straszne co piszę, ale ja jeżdziłam do AA , kiedy moje dzieci miały 7 i 9 lat i mówiły, że nie chcą zostać z tatą same. Usłyszałam , że dzieci są bardzo krytyczne i widzą złe postępowanie ojca alkoholika i widzą moje starania, chcą też efektów, jeżeli ich nie będzie za parę lat oskarżą również mnie. Zarabiem mniej niż średnia krajowa, nie dostaję grosza, bo jednak przekraczam limity i .... jestem szczęśliwa, mam kochające dzieci i spokojny sen. Kosztowało to parę lat, mnóstwo łez, ale jest możliwe, najgorzej zacząć i czekać , bo urzędy mają czas. Życzę powodzenia i siły. i na pewno nie jest za późno... mam 45 lat.

Autor: 40tka  22.05.2008 zgłoś

Do smutnej 40-ki a ja tez mam 40 lat i zaczynam zycie od nowa. To co mowi Axe jest bardzo madre, sama skorzystam. i polecam "Koniec Wspołuzaleznienia" Melody Beattie

Autor: Krysia  22.05.2008 zgłoś

Jestem samotna osoba po 40. Poznalam mezczyzne ktory jest trzezwym alkoholikiem,nie pije juz 11 lat.Jestem z niego taka dumna i bardzi go podziwiam.Dla mnie jest WIELKI!

Autor:  22.05.2008 zgłoś

czy picie codziennie 3 do 5 piw moze byc oznaka alkoholizmu??

Autor: dominuszku  23.05.2008 zgłoś

tak, 3-5 piw dziennie moze byc choroba alkoholową. artykul rzeczywiscie w porę. stoję nad dylematem - poznalam fantastycznego faceta, planujemy przyszlosc, chcialabym się z nim związac. jednak od prawie początku mam przypuszczenia, ze on ma problem z alkoholem. Widzialam często, że pije piwo lub kilka, ale zawsze jakos to sobie wytlumaczylam. Jednak czulam sie z tym zle, szczegolnie, ze czasem spędzalismy razem kilka dni, non stop, in on pil kazdego dnia. Niby niewinnie, piwo w pubie, cos do obiadu czy kolacji, ale co dzień! I dzis pierwszy raz zobaczylam go pijanego, to bylo straszne dla mnie! Szok! Tymbardziej, ze przebywa teraz za granicą i rozmawialismy przez internet. W czasie normalnej rozmowy, powoli mówił coraz gorzej, aż w koncu zaczął zasypiac przy biurku! Najgorsze jest to, ze dotarło chyba do mnie, ze to ''to'', a mam wątpliwosci, co zrobie. Choc wiem, co powinnam.

Autor: dylemaciarz  23.05.2008 zgłoś

tez mam dylemat. Moja dziewczyna też pijem nie duzo ale piję - zdarza sie jej mocno upić. Na imprezach w pracy. delegacje. wekkend imprezy itak czasami jest ze alkohol jest codziennie przez kilka dni. Martwo mnie to strasznie. Zalezy mi na niej, gadam z nią o tym ale jesli nic do niej nie dotrze to odejdę. Itu nie chodzi o to, że jestem przeciwny temu by się napiła piwa raz na jakiś czas czy lampki wina. Po prostu alkohol jest dla ludzi ale trzeba go sotosowaćz umiarem.

Autor: rzekotka  23.05.2008 zgłoś

Moj maż leczy sie od paru miesiecy. 8 lat kłamstw i znoszenia poniżania, awantur. ale w końcu nie wytrzymałam i powiedziałam że albo terapia albo do widzenia. nie chodził do baru nie szlajał sie po imprezach. Siadał sobie wieczorem i wypijal piwko jedno drugie potem drinka. Rano nieprzytomny, zły, rozwalał cała rodzine, z pretensja jak to on ciezko pracuje ze musi odreagować. Wszystko go wkurzało dzieci cały świat do wszystkich miał pretensje. Był agresywny i nerwowy. Teraz kiedy jest trzeżwy przeraża go to co widzi w przeszłości ma straszne wyrzuty i bardzo szybko do niego dotarło jak strasznie krzywdził nas. to naprawde jest mozliwe stworzyc na nowo rodzine pod warunkiem ze leczy sie para. nie wystarczy ze osoba pijaca pojdzie na terapie ta zdrowa, współuzależniona tez musi sie leczyc, z tych chorych schematów w których funkcjonowała, zeby zrozumiec zdrowiejacego alkoholika to nie jest łatwe zwłaszcza jak patrzy sie wstecz. Ale własnie o tym trzeba zapomniec i wybaczyc i pomoc odnależć sie tej "nowej osobie" w nowym życiu bo wierzcie mi zmiany sa ogromne. ale trzeba czasu nam udalo sie to szybko ogarnac ale czasem wiem ze to zajmujedluzo wiecej czasu. Jeśli kochacie walczcie ja bardzo kocham mojego męża. Mimo tego wszystkiego to wspaniały cz lowiek i zawsze to w nim widziałam Jest wspanialym ojcem i chybo to pozwoliło mi tyle znieść. Pamiętajcie ze samo zaprzestanie picia przez alkoholika nie poprawi sytuacji musi sie leczyc inaczej jego agresja i kumulacja wybychnie predzej czy póżniej albo tak wam zatruje zycie ze oszalejecie. Pozdrawiam

Autor:  23.05.2008 zgłoś

:(((( jak mu powiedziec zatem ze ma problem, on nie widzi nic zlego w piciu paru piw dziennie :((

Autor: rzekotka  23.05.2008 zgłoś

na poczatku poszedl ze mna bo twierdzil ze to ja jestem nienormalna ale po paru spotkaniach dotarlo do niego i mialam to szczescie ze chcial sie leczyc. polecam podsunac ksiazke "grzech czy choroba" wiktora osiatynskiego. i samemu tez przeczytac. niestety czesto poki nie dochodzi do dramatow nie zdajemy sobie sprawy z problemu i jak sa lepsze chwile to bagatelizujemy sprawe a potem znowu wraca to pieklo. najlepiej umowic sie ze idziemy pare razy jesli dalej bedziesz twierdzil ze nie masz problemu to pasujemy. jesli traficie na dobrego terapeute to naprawde szybko poprzez rozmowe i testy uzmyslowi mu ze ma problem. życze powodzenia.

Autor: konwalia  23.05.2008 zgłoś

moj ojciec tez BYL alkoholikiem. byl bo zmarl 3 lata tem u ...na szczescie,,,przykro to mowic ale ja mu zyczylam smierci, do tej pory nie potrafie wybaczyc choc go nie ma juz z nami. NAWET NAJWIEKSZEMU WROGOWI NIE ZYCZE RODZICA ALKOHOLIKA! pomijamwszelskie inne klopoty jakie nam zostawil...kredyty, zrabana psychike .... :-( mam juz to za soba ale mam nadzieje ze ja nie trafie juz wiecej na nikogo takiego

Autor: kiksa  23.05.2008 zgłoś

Mój tata też jest alkoholikiem. Przez wychowanie w takiej rodzinie popełniałam wiele karygodnych błędów życiowych. Tak, jak większość DDA strasznie martwiłam się o innych, a nie o siebie, strasznie współczułam swojej matce, a nie sobie, ojcu też współczułam, bo myślałam, że to "życie go zmusiło do picia", bardzo prosto było manipulować mną biorąc "na litość"... Ale powiedziałam sobie DOŚĆ! Poszłam na terapię i trafiłam na wspaniałą panią psycholog. Teraz już nikomu nie współczuję! Matka wybrała sobie mojego ojca na męża i jeśli z nim siedzi, to widocznie jest jej dobrze. Jest dorosłą osobą i ja za nią życia nie przeżyję, szkoda tylko że jej wybory życiowe sp....liły mi psychikę. Ojciec wybrał życie alkoholika i też mu dobrze, gdyby było inaczej, to by się leczył. Więc po co mam martwić się o ludzi, którzy z własnej nieprzymuszonej woli wstąpili na taką, a nie inną drogę życia? Czy ja mam tłumaczyć coś osobie dwa razy starszej ode mnie?!?! Teraz martwię się tylko o siebie i wreszcie w moim życiu układa sie coraz lepiej. Muszę się jeszcze wyzbyć empatii dla innych, gdyż zbyt wiele razy byłam wykorzystywana przez ludzi. Robiłam cos dla kogoś kosztem siebie i nawet tego nie zauważałam. Wokół mnie było zbyt wielu "fałszywych przyjaciół".Otworzyłam się na normalnych ludzi, mam swoje grono, wreszcie wyleczyłam sie z depresji, coraz rzadziej odczuwam strach przed wszystkim, nie myślę też cały czas ,jakby tu zadowolić innych, teraz coraz bardziej mam gdzieś, co inni o mnie sądzą: o moim wyglądzie, o moich poglądach, o moich zainteresowaniach i o moim wszystkim, mam swoich przyjaciół i tylko oni mnie obchodzą. Moja rada dla wszystkich DDA: mnie bardzo pomogło rozbudowanie grona znajomych, mam swoje środowisko poza domem i dzieki temu nie myślę o tym, co jest w domu. Nie zamęczam ich moimi problemami, po prostu mamy wspólne zainteresowania, chodzimy na imprezy, na kawę, śmiejemy się, gadamy i to mnie odciąga od szarej rzeczywistości mojego domu rodzinnego. Oczywiście mam też osoby bardzo bliskie, osoby do których mogę zadzwonić nawet o trzeciej nad ranem i wiem, że mi pomogą, bo już nie raz tak było. Każdemu DDA życzę , żeby pokonał swoje problemy. Poszukajcie pomocy z zewnątrz, terapia naprawdę pomaga!

Autor: karolina.  24.05.2008 zgłoś

juz od roku usiluję przemoc sie i porozmawiac z nia.. tym razem nie rodzic jest alkoholikiem lecz samotna ciotka, siostra mamy. nie umiem tak jak kolezanka wyzej olac jej i innych.poprostu nie potrafie. chcialabym jakos przekonac ja do leczenia ale nie mam zielonego pojecia jak. jesli komuś udalo sie namowic alkoholika do leczenia i narazie jest ok, to blagam PISZCIE JAK MAM TO ZROBIC bo trace sily.........

Autor: współuzależniona  25.05.2008 zgłoś

Podoba mi się to co napisała ,,rzekotka" Ja ma podobne zdanie na ten temat .Mój mąż nie pije od 13 lat i wiem jedno że trzeba włożyć dużo wspólnej pracy w związek żeby się udało Ja tez postawiłam sprawę jasno albo leczenie albo odchodzę bo nie dam się pociągnąć na dno Ale żeby walczyć z choroba alkocholową trzeba o niej się dowiedzieć wszystkiego z książek od spcjalistów i koniecznie zacząć zmiany od siebie Brzmi to może dziwnie ale to nasze chore zachowanie ,,współuzależnienie" nie pozwala dostrzec alkoholikowi problemu Ja mimo tego że mąż pił zaczęłam chodzić na terapię do poradni odwykowej tam poznałam wspaniałych ludzi którzy utwierdzili mnie w moim postępowaniu i to że zaczęłam się zmieniać skloniło mojego męża do tego że świadomnie przestał pić i zaczął trzeźwieć (a trzeźwienie polega nie tylko na odstawieniu alkoholu ale na pracy nad sobą uczestniczeniu w mitingach AA ,terapiach ) Wiem jedno że odejście od alkoholika jest pewną ulgą ale jeżeli nie uświadomimy sobie ,,naszej choroby " to dalej nasze postępowanie będzie chore w stosunku do innych ludzi a najgorsze odbije się to na naszych dzieciach np. nie nauczymy ich odpowiedzialności za swoje zachowanie Wiem że nie raz się nie udaje i mąż pije dalej ale to co zrobimy dla siebie na pewno zaowocuje w naszym życiu będziemy wolne od poczucia winy i inaczej spojrzymy na świat Prze te lata poznałam wspaniałych ludzi w tym środowisku i wiem że są to prawdziwe przyjaźnie i rozumiemy się bez słów . Warto walczyć o rodzinę ale trzeba pamiętać o swoich potrzebach i budować razem związek od początku inaczej się nie da Życzę wszystkim wytrwałości a do osób które są przed wejściem w związek i widzą problem ostrzegam że żadne uczucie nie wpłynie na zmianę człowieka dopóki on sam tego nie zechce tylko nasz zdrowe podejście do życia obnaży drugiego człowieka (nie usprawiedliwjajcie zachowań, nie ponoście konsekwencji postępowania za drugą osobę , nie usprawiedliwiajcie zachowania, nie płaćcie długów, )

Autor: qwert1  26.05.2008 zgłoś

prosze powiedzcie mi jak wyzbyc sie nienawiscie do osoby ktora zniszczyla rodzine:( moj szwagier pije(pil?) od jakihs 15 lat albo i lepiej!.Moja siostra stracilam tyle nerwow przez niego,ze brak slow,nie wspomne juz o rodzicach i mnie samej,gdzie jako 11 latka bywalam tam u nich na wakacjach i tak w ciagu dnia po szkole(bywalam tam poniewaz opiekowalam sie siostrzenica mala),dzis pamietam go tylko i wylacznie pijanego i chwiejacego sie.Mowie tak bo od grudnia ubieglego roku siostra jest po rozwodzie"straszenie" typu jezeli nie zaczniesz sie leczyc bedzie separacja nie pomogly.Leczyl sie ,zaczal pic,leczyl sie znowu,zaczal pic,wiec byla separacja,a pozniej juz tylko pil pil i byl rozwod.Od stycznia siedzi w jakims wiezieniu(nawet nie wiemy za co).Siostra nie chce wiedziec,ona mu wybaczyla(chodzila na te wszystkie grupy AA i inne),siostrzenica pamieta krzyki,pamieta ojca brudnego,pijanego i belczacego ale tez mu wybaczyla i czasami teskni za nim(tylko wydaje mi sie ze teskni za ojcem-mezczyzna a nie nim samym).Sa po rozwodzie a on przesyla listy do domu,ze teskni,ze kocha.Te listy sa napelnione ogromna pustka.Sa pelne pustki.Tak jak jego slowa przez te wszystkie lata byly przepelnione pustka tak te listy..Pozostaly kredyty,nie zaplacone alimenty i inne ktore przejal komornik.A dzis ja bedac tam u nich w domu i sprawujac piecze nad siostrzenica poniewaz siostra wyjechala zarabiac pieniadze za granice bo dom sie rozsypuje,spiac tam sni mi sie ON pijany,zahwiany,krzyczacy,plujacy sie..A ja?Ja krzycze na niego-ze zniszczyl wszystko co mial,jest zerem,nie ma niczego..Nie potrafie wyzbyc sie tej zlosci,tej nienawisci..:((((Bardzo chcialabym aby moja siostra ulozyla sobie zycie z kims kto bedzie ja szanowal,bo ona zasluguje na milosc,po tym co przeszla:(Wspolczuje gleboko tym wszystkim kobieta ktore sa upokarzane przez swoich mezow alkoholikow(i nietylko alkoholikow),ktore sa traktowane jak jakies przedmioty,wspolczuje i gleboko sie modle za nie (choc wiem,ze powinnam chyba modlic sie za tych niu udolnych zycoiwo mezczyzn)Nie potrafie go scierpiec,nie potrafie sluchac nawet jak siostrzenica mowi,ze ona nie pamieta krzykow,ze chyba jednak nie bylo tak zle..nie potrafie bo zaraz sie we mnie gotuje jak to slysze i jak jej tlumacze i mowie jak to tak naprawde wygladalo to robi na mnie wielkie oczeta i mowi,nie-powaznie?(ona ma 13 lat w tym roku).Czasami pytam sie dlaczego musialo to spotkac wlasnie ja?Dlaczego nie moze miec spokojnego zycia?Tak bardzo ja kocham..

Autor: gonia  31.05.2008 zgłoś

mam męża alkoholika,który wywiera presje na całą rodzine,poniża mnie w oczach dzieci i chce zdyskredytowac w oczach moich rodziców.właśnie zaczęłam terapię .boje się .on nie ma ciągów-po prostu wraca pijany z pracy i zaczyna być bardzo agresywny w słowach nawet na trzeżwo.walka trwa od 2 miesięcy alle on lubi wypic odkąd go znam -ponad 23 lat.widziałam go wymiotujacego,zasikanego,wsciekłego i płaczącego po alkoholu.zniszczył juz prawie wszystko.ja chcę odejść ,mam zamiar złożyc pozew o rozwód.szukam pomocy

Autor: śliczna  31.05.2008 zgłoś

Ja też mam męża alkoholika, który broń boże się nigdy do tego nie przyzna! Mieszkałam z ojcem alkoholikiem 20 lat i wiem dokładnie czym to się objawia. Moja mama jest cudowną kobietą i tylko dzięki niej ja i moje rodzeństwo wyszliśmy na "ludzi". Ale trauma pozostała! Krzyki, nocne ucieczki z domu, wyzwiska.... Teraz mam to samo ale z mężem. Na okrągło mnie upokarza jakby mu to sprawiało straszną przyjemność! Próby rozmowy i uświadomienia mu problemu nic nie dały!Typowe! Chce odejść bo ma już dość! Już sobie zaplanowałam jak to zrobię.Chcę znowu być kochana i szczęśliwa i nie myśleć o sobie źle!

Autor: Stokrotka  31.05.2008 zgłoś

A ja mam męża alkoholika. I co najgorsze to do niego nie dociera. Robi się coraz bardziej agresywny po wypiciu. Nie zwraca uwagi na to że choruję, że są inne potrzeby. Mam go dosyć. Czuję że go zostawię.

Autor: ...  31.05.2008 zgłoś

Tak odejście i odcięcie się od alkoholika to jedyne rozsądne wyjście choć trudne ...bardzo trudne, pomimo że miałam ojca alkoholika zrobiłam ten sam błąd co moja mama i związałam się z facetem który stał się alkoholikiem. Cóż ja młoda, zaledwie 19 letnia dziewczyna z głową pełna marzeń i planów że go zmienię...zresztą skąd niby miałam wiedzieć że to naiwne plany jak miałam nieprawidłowy wzorzec w domu. Był moim pierwszym mężczyzna, moją miłością i mieliśmy już synka, chciałam tylko szczęśliwej kochającej się rodziny. Wyszło na to, że poświeciłam 10 lat małżeństwa, picia, wyzwisk, awantur, trudności finansowych i samotnego borykania sie z dwójką małych dzieci, a on Pan i Władca jak się nazywał miał to gdzieś , dzielnie pocieszany przez swoją mamusię. Po przeniesieniu sie do nowego domu było jeszcze gorzej,notoryczne picie, wyzwiska, najazdy Policji i uciekanie z dziećmi - finał :1 wyrok o jego leczenie odwykowe, 2 pozew o seperacje i alimenty, 3 wyrok karny o znęcanie się nad rodzina, 4 ograniczenie praw rodzicielskich. 2 lata i ok. 18 różnych rozpraw sądowych poważnie wyczerpało mój organizm, chorowałam, dorobiłam sie astmy i nerwicy, dzieci również bardzo to przeżyły. Ale powiem, że warto powalczyć o swoje, o bezpieczeństwo, o spokojny sen i cichy dom. Udało nam się go pozbyć, 5 lat po separacji i rozwodzie jestem sama i jestem szczęśliwsza niż przedtem, ale nie powiem... boję się ponownie zaufać komuś innemu...dzieci są już duże, syn kończy gimnazjum , córka 5 klase i czasem czuję się trochę samotna . Problemy całkowicie z eks nie zniknęły, gdyż mieszka w tej samej miejscowości i złośliwość jego trafia do mnie w różny sposób, tak że wole z nikim się nie spotykać (chodzi o mężczyzn, jest obsesyjnie zazdrosny) i ciąży nad nami widmo sądu i podziału majątku itd... Pomomo trudności finansowych, aktualnie braku pracy mamy się lepiej i jak przypomnę sobie tamten koszmar aż mnie telepie.Kobiety, dziewczyny odwagi i uporu w dbaniu o swoją godność i bezpieczeństwo pozdrawiam.

Autor: Mała  02.06.2008 zgłoś

Mój tata jest alkoholikiem- co prawda juz nie pije, ale alkoholik zawsze pozostanie alkoholikiem! Kiedys nie bylo dnia,zeby tata byl trzezwy. Moze nie byl tak pijany,zeby nie mozna bylo z nim pogadac, czy cos..ale pil codziennie. W koncu zaczal pic w pracy... Ktos doniosl i tata stanal przed wyborem-albo sie z tego wyleczy, albo traci prace! Poszedl na zabieg, i juz nie pije 4 miesiace!!! nie moze.... i nie chce... Wszystko sie zmienilo, w rodzinie panuje szczescie, radosc... zamiast alkoholu pojawily sie slodycze, owoce.. Ale ja mam teraz inny problem! Moj chlopak tez czesto pije... nie wiem jak mam mu pomoc. On juz i tak sporo zrobil,zeby sie zmienic... i ograniczyl picie! Ale kiedy zacznie to nie moze skaczyc. i najgorsze,ze dla niego to nie jest wcale zle. oczywiscie nie upija sie codziennie, ale raz na jakis czas! Jednak na piwko z kumplami lubi sobie pojsc a ja czuje sie taka samotna i do niczego. Wiem,ze mnie kocha.. czeste lotnie miedzy nami, nasze łzy wiele juz zmieniły.nie chce zeby wszystko sie rozpadło.. Nie wiem co robic ;(

Autor: WSPÓŁUZALEŻNIONA  02.06.2008 zgłoś

Nie piszesz ile masz lat ale bez względu na wiek jeżeli już teraz widzisz że picie twojego chłopaka nie jest normalne i zdarza mu się utracić kontrolę nad piciem to zrób coś dla siebie i daj sobie trochę czasu zostaw go na jakiś czas i zobacz co się będzie działo Pamiętaj nawet największe uczucie nic nie pomoże jeżeli ta druga osoba nie widzi problemu jemu zawsze będzie się wydawało że on pije jak wszyscy i będzie ci to wmawiał a ty będziesz się dręczyć między tym co sama sądzisz i widzisz i tym co on chce ci wmówić. Już samo to że jesteś córką alkocholika świadczy o tym że jesteś współuzależniona idź do poradni poczytaj książki dostępne na ten temat możesz odszukać grup DDA (dorosłe dzieci alkocholików) poszukaj w internecie poczytaj zasiędnij porady jeżeli nie chcesz mnieć takiego domu jaki ty mniałaś bo jesteś na ,,dobrej: drodze :( pamiętaj nie jesteś jedyna i to nie wstyd szukać pomocy dla siebie żeby godnie żyć i w sposób rązsądny kierować swoim życiem Nie daj się okłamywać miłość w chorym związku to więcej bólu niż radości Na pewno nie wszyscy są złymi ludźmi w ludzi warto wierzyć ale nie wolno dać siebie sprowadzić na dno Mów otwarcie o tym co widzisz i czujesz . SZUKAJ POMOCY

Autor: karolina.  02.06.2008 zgłoś

tak...odciac sie...latwo powiedziec. a jesli w momencie odciecia sie od osoby chorej ona jeszcze bardziej popadnie w ta chorobe i umrze? tego bym nigdy sobie nie darowala...;/

Autor: zdesperowana...  03.06.2008 zgłoś

to co piszece jest naprawde przykre.wiem o tym bo sama borykam sie z tym problemem od 9 lat.Mam męża alkoholika,ale on mówi,że mi się tylko wydaje bo sama nie piję.Złożyłam papiery rozwodowe,bo nie mam już siły słuchać wyzwisk itd.mam dość.Jednak gdy mój mąż dowiedział się o tym,że złożyłam papiery rozwodowe chwilowo przestał pić.Wiem,że chwilowo,bo już to przerabiałam(miesiąc miodowy alkoholika).Myśli,że wycofam ponownie pozew a on dalej będzie robił to co mu się podoba.Udaje teraz dobrego męża i niby wszystko jest ok,ale wiem że nie na długo i najgorsze jest to,że okres abstynencji u mojego męża zaczyna być coraz krótszy,bo kiedyś trwał 2-3 miesiące a teraz trwa tylko miesiąc.nie chce się leczyć...bo rzekomo nie ma czasu?!?Oni robią nam sieczkę z mózgu.

Autor: WSPÓŁUZALEŻNIONA  03.06.2008 zgłoś

Nie ma nic gorszego od braku kosekwencji wobec alkocholika JEŻELI COŚ MÓWIMY ŻE ZROBIMY TO RÓBCIE A JEŻELI NIE JESTEŚCIE PEWNE CZY DACIE RADĘ TO NIC NIE MÓWCIE I UPEWNIJCIE SIĘ JAK TO ZROBIĆ (CZY TO CHODZI O ROZWÓD CZY RÓŻNE INNE DROBNE CODZIENNE SPRAWY) I WTEDY DOPIERO ZACZYNAJCIE DZIAŁAĆ Alkocholik wykorzysta każdy wasz słaby punkt który macie jak zobaczy że się boicie to będzie straszył i upokarzał a jak pokarzecie że potraficie sobie radzić same i np. jeżeli robi awanturę dzwonicie na policję , nie płacicie długów za niego, nie usprawiedliwiacie jego postępowania wobec najbliższych....to będzie próbował i jak sie przekona że zrobicie tak jak mówicie to wtedy wygracie Nie dajcie sie upokarzać ZOSTAWIENIE ALKOCHOLIKA SAMEMU SOBIE TO JEST NAJLEPSZYM DLA NIEGO LEKARSTWEM TO JEST ZDROWA MIŁOŚĆ A JAK SIĘ OBUDZI ,,Z RĘKĄ W NOCNIKU" I POPROSI O POMOC ZGŁOSI SIĘ DO GRUPY AA WTEDY MOŻNA MU POMÓC ALE NAJLEPSZĄ POMOCĄ JEST PRACA NAD SAMĄ SOBĄ polecam książkę ,,Małżeństwo na lodzie" jest dużo literatury na ten temat ale najbardziej pomocne jest znaleźienie sobie na w grupach Al -anon kobiet z podobnymi doświadczeniami które już coś ze sobą zrobiły , albo porady w poradni od psychologa ja trafiłam na wspaniałą panią psycholog i na grupę wsparcia która dała mi siłę do dalszego życia i nauczyła mnie żyć i budować zdrowy związek czy z alkocholikiem czy bez Jest to temat ,,morze" ja mam dużo doświadczenia ale nie jest to proste żeby wszystko przekazać na forum mogę jedynie zachęcić was do poszukiwań i do walki o swoje szczęście bo na prawdę warto Ja jestem teraz szczęśliwa wiem czego chcę od życia mój mąż nie pije 13 lat ale ja wiem że alkocholikiem jest sie przez całe życie Cały czas razem budujemy nasz związek aktywnie uczestnicząc w spotkaniach z ludźmi z tym samym problemem Życzę wszystkim wytwałości

Autor: Confused  04.06.2008 zgłoś

echh... ja tez uwazam ze moj narzeczony ma problem z alkoholem... nie pije on codziennie i nie upija sie non stop, chodzi o to jak sie zachowuje po alkoholu. Jest w ogole inny, w ogole, jak taka bestia, tkora poczuje zapach krwi, ta krwia jest dla niego alkohol. Zdarzylo mu sie podniesc na mnie reke, oczywiscie nie pamieta, bo byl tak pijany. Raz po prostu mnie popchnal, ot tak, za nic, niby nic wielkiego tylko ze on ma 2 metry wzrostu i niezle mnie odrzucilo, to byl dla mnie totalny totalny szok, ale niestety bylam zmuszona do przebywania w jego towarzystwie bo akurat jechalismy na wakacje. Drugim razem zaczal mnie bic w nocy, w polsnie, ja tylko poprosilam go zeby sie przesunal, nic nie pamieta, bo praktycznie spal, ale byl pijany... On po prostu nie powinien pic skoro tak sie dzieje, ale wedlug niego to on nie ma zadnego problemu z alkoholem, bo on niby duzo nie pije. Nastepnym razem jak podniesie na mnie reke po pijaku to powiem to komus kto mu odda porzadnie i to bedzie koniec tego zwiazku...

Autor: qwert1  04.06.2008 zgłoś

lepiej już zakończ ten związek.Nik nie ma prawa podnosić ręki na kobietę,na dziecko..wogóle na istotę żyjącą!!!Jak tak można?A ty jeszcze to tolerujesz-chora miłość:-/

Autor: ;p  08.06.2008 zgłoś

Neinawidzę pijaków

Autor: :)corka  08.06.2008 zgłoś

Moja mama odeszla od ojca alkoholika. To byla najmadrzejsza decyzja. Mialam 11 lat i mimo tego, ze finansowo bylo ciezko, bylam jej wdzieczna. Nareszcie spalysmy spokojnie.

Autor: iq  10.06.2008 zgłoś

CZY WIESZ JAKIE MASZ IQ? NiIE? SPRAWDź SIĘ: www.iq-test.pl/?d=7342 CZY WIESZ JAKIE MASZ IQ? NiIE? SPRAWDź SIĘ: www.iq-test.pl/?d=7342

Autor: Kasia666  10.06.2008 zgłoś

Alkoholizm to Alkoholizm wy co pijecie tylko patrzycie że wam to nie przeszkadza GÓWNO PRAWDA!!!!! Wam to nie przeszkadza ale popatrz jak krzywdzisz swoje dziecko. ide do szkoły a mi mówią że mój tatus wieczorem szedł taki narypany że to z chodzeniem miało niewiele wspólnego. Pomyśl o swoich najbliższych a nie tylko o sobie

Autor: Ad  17.06.2008 zgłoś

A mnie jest bardzo, bardzo ciężko. Wiem co to za choroba i chcę się leczyć. Wstydzę się tego i tyle.

Autor: ka.  17.06.2008 zgłoś

Ad. nawet nie wiesz jak bardzo mi..obcej osobie zalezy zebys z tego wyszla. i nie pisze tego tylko dla tego zeby cie zmotywowac.. to jest naprawde wielki sukces przestac pic....nawet jesli za pierwszym razem sie nie uda to za drugim napewno wyjdzie.trzymam kciuki.a i nie wstydz sie. jestes tylko czlowiekiem, a czlowiek popelnia bledy...

Autor: WM  22.06.2008 zgłoś

Piłem około 40 lat.Mocniej lub słabiej ale konsekwentnie.Zerwałem z tym z pomocą prawdziwie trzeżwiejących alkoholików w AA.To jedyne i najlepsze lekarstwo na alkoholizm.Jeśli przerobisz z nimi pierwszy krok i zaakceptujesz swoją chorobę będziesz uratowany i szczęśliwy. "Boże użycz mi pogody ducha abym godził się z tym czego nie mogę zmienić"

Autor: dora  28.07.2008 zgłoś

mój maż już 2 razy próbował przestać pic a jednak wracał do tego.teraz jest znowu w ciagu alkoholowym.bardzo go w tej chwili nienawidze,a siebie jeszcze bardziej że jestem taka słaba i nie umiem go zostawić.to jest bardzo trudne.

Autor: monia  01.08.2008 zgłoś

Jestem zona alkocholika ktory pije przez 13 lat .Były podjete proby leczenia znalazł sie na odtruciu pozniej terapa 2 miesieczna całodobowa odwykowa .Dało to cos bo nie pi l 4 lata i niestety powrocił i wraca to coraz czesciej i coraz gorzej ,Jestem po separacji ,ale myslałam ze zrozumie niestety nie zaprzepascił nawet to ,Staje sie coraz bardziej agresywny wobec rodzicow i mnie ,postanowiłam działac wzywajac policje .załozyłam mu niebieska karte ma sprawe o ograniczenie praw rodzicielskich ,Teraz ponownie prosi o szanse niewiem co robic

Autor: siago  22.08.2008 zgłoś

Ciezko jest zaczac pisac o mezu w ktorego tak mocno sie wierzy ichyba kocha a on pije Tyle razy juz go wyciagalam na prosto tyle terapi ..szpitali .Wierzyłam że da sobie radę bo jest silny i mądry ale..jak nie pije .Dziś mija 20 dzień jego ciagu nie ma go juz tyle dni Kiedys martwilam sie a teraz jest mi dobrze ze nie ma go w domu jest w piwnicy i tam śpi bo cigle spi i zdobywa skads alkohol Chodzi jak szpieg po nocach ale dobrze ze go nie ma .tak wygiada strasznie moze to juz koniec Ma podaczke kiedys bardzo sie bałam a teraz wola Boska Nie mam wpływu nie mam siły A mam tyle problemów ...

Autor: klemi  19.09.2008 zgłoś

Osoby pijące nałogowo nie są problemem dla siebie a jedynie dla najbliższych. Nie wiem czemu się tak dzieje, ale z kim się nie zwiąże to potem okazuje się, że jedno z ich rodziców jest uzależnione, w mniejszym lub większym stopniu - ale jest. I z opowiadań a niekiedy i z obserwacji wnioskuję, że alkohol szkodzi po prostu rodzinie. Dobrze, ze w moim domu rodzinnym nie było takiego problemu... Pozdrawiam!

Autor: baba  07.11.2008 zgłoś

Kocham swojego męża bo jest wspaniałym człowiekiem.Jak nie pije.Teraz jest w ciągu a ja nie wiem jak mu pomóc.On sam prosi o pomoc a ja nie wiem co robić.Czy podać mu jeszcze ręke?

Autor: carrie_bradshaw  18.12.2008 zgłoś

mój ojciej pije od trzech lat z przerwmi na trzeźwośc - różnymi -półtora roku, rok teraz to tylko kilka miesięcy. dlaczego on nie widzi w tym problemu - nie awanturuje się, nie bije, jest spokojny, ale pije od rana niewielkie, co prawda, ilosci alkohollu - z perspektywy całego dnia jest cały czas na rauszu. przeprasza, obiecuje - KŁAMIE!!! był już na kilku odtruciach - potem kilka miesięcy albo i dłużej SPOKOJU i abarot to samo... mam 33 lata, nie mam męża dzieci.... on jest moimm dziekiem, nie mogę się wyprowadzi.... nie stac mnie... żyję z tym od 3 lat. A ON jest dobrym człowiekiem, szkooda mi go, kocham go i nienawidze tak bardzo że czasami życze mu smierci. nie mam więcej problemów - ON jest moim jedynym i największym. Jesteśmy doś dobrze sytuowaną rodziną, nigdy mi niczego nie brakło.... JEDYNACZKA, nie mam gdzie uciec, boje się że jestem skazana na niego do końca mojeo życie mojego albo JEGO... nic do niego nie dociera... ja sama za alkoholem nie przepadam - okazjonalnie drink na impezie albo i wcale, a o npije z nudów, bo nic go nie interesuje.... stac nas na odtrucia w najlepszej klinice, ale co z tego jeśli TO wraca... jak bumerag co jakiś czas. Ani AA, ani esperal (straszak) na niego nie działają. dlaczego na TO nie ma lekarstrwa, dlaczego TO w nim siedzi tak głęboko, że wszystko innne traci sens i wagę... nawet ja - jego jedyna córka, osoba która go kocha bezinteresownie i na zawsze... mojego lub JEGO zawsze....

Autor: Germaniak  16.01.2009 zgłoś

Rozumiem ten problem, zacząłem używac alkoholu w wieku 17 lat, mineło półtora roku a zorientowałam się że nie moge zyc bez kieliszka, odpowiednio ukrywałem to przed swoimi rodzicami(którzy mnie adoptowali), do tej pory o niczym nie wiedzą, teraz mieszkam sam i chodze na terapie AA. Nie piłem już prawie dwa miesiące i mam nadzieje że wytrwam w tym postanowieniu.

Autor:  05.02.2009 zgłoś

Mimo wszystko jest to straszna choroba Wiem to z autopsji Janusz

Autor: Meg  20.05.2009 zgłoś

gdzie moge znalesc cos na temat terapi albo innych form leczenia??? Jak mam praekonac ojca ze ma sie leczyc???????? Co powiedziec??????? Prosze jeśli macie jakies informacje o bede wdzieczna.

Autor: Aga  04.06.2009 zgłoś

Ja też mam męża alkoholika, dwa razy był zaszyty i znowu zaczął. Mam taką nerwicę przez niego, ale nie mam odwagi aby iść do Sądu i złożyć pozew o rozwód. Kłamie na każdym kroku, upija się po kryjomu prze demną,potem leży chory jak zwierz. Boże jak ja bym chciała męża który dał by mi wsparcie, na kim mogłabym polegać.......

Autor: kra  08.06.2009 zgłoś

jestem zoną alkoholika od 25 lat. sama pracuję na dom i borykam się z wszystkimi problemami. byl dwa razy na terapi po 6 tygodni.WZYWAŁAM POLICJĘ KILKA RAZY BYŁ NA IZBIE WYTRZEŻWIEŃ ZALOZYLAM SPRAWĘ O ZNECANIE SIE PSYCHICZNE I NAJDZIWNIEJSZ JEST TO ŻE SĄD UZNAŁ ZE LECZENIE GO NIE INTERESUJJE DOSTAŁ WYROK 6 MIESIĘCY W ZAWIESZENI NA DWA LATA I KURATORA KTORY NIE UMIAL ZROBIC Z NIM NIC. PIŁ I ŚMIAL MU SIE PROSTO W OCZ.Y ZAŁUJĘ ZE NIE ODESZŁAM OD NIEGO JUŻ DAWNO ZNISZCZYL MI CAŁE ŻYCIE.JEDYNĄ WARTOŚCIA SA JESZCZE DZIECI KTÓRE KOŃCZĄ STUDJA. WIELE TRUDU MNIE KOSZTOWAŁO ICH WYKSZTAŁCENIE MUSIAŁAM GODZIĆ SIE Z PONIZANIE I WSTYDEM. JEST PASOŻYTEM RODZINY ŻERUJE NA NASZYCH UCZUCIACH A CHCECIE WIEDZIEĆ DLACZEGO PIJE BO WSZYSTKICH NINAWIDZI ALE KOCHA BUTELKE I MARGINES SPOŁECZNY. NAWET BLUZNI PRZECIWKO BOGU. NIGDY NIE LICZYL SIE ZDRUGIM CZLOWIEKIEM GDY DZIECI BYLY MALE A JA SZLAM DO PRACY TO POTRAFIL IM WYNIESC JEDZENIE ZEBY MIAL ZA CO PIC NIE POTRAFIE SIE POGODZIC ZTYM ZE TACY LUDZIE MAJA PRAWO BYTU A NAJGORSZE JEST TO ZE NA IZBE WYTRZEZWIEN MOZNA WYWIEZC I WYPUSZCZAC PO PARU GOZINACH BO POCO SIE MECZYC ZE SWIREM ALE NA DETOX NIE IDZIE WYWIEZC BO MUSI CHCIC SAMMA PELNE PRAWA CHOC CHOROBA ALKOCHOLOWA TO PRZECIEZ CHOROBA PSYCHICZNA SAMI CHRONIMY ICH BO TO CZLOWIEK A MY WSPOLUZALEZNIENI TO CHYBA KOSMICIZALUJE TYLKO JEDNEGO ZE OKAZALAM TAKIEMU POTWOROWI TYLE POMOCY W ZYCIUMLODZI LUDZI NIE WIERZCIE ZE WASI PARTNERZY PRZESTANA PIC TO UDAJE SIE MOZE JEDNEMU NA MILION A POMOCY POZNIEJ Z NIKAD LUDZIE WOKOL WAS SA JAK WKOKONIE NIC NIE WIDZA INIC NIE SLYSZA ALE ZA PRZYSLOWIOWA ZLOTOWKE KUPIA BO JES OKAZJA W SKLEPACH TEZ NIE MA PRAWA BO SPRZEDAJE SIE ALKOHOK MOCNO PIJANY BYLE ZAROBI

Autor: kamor7  20.07.2009 zgłoś

" W poszukiwaniu wolności " Zawiesiłem czas , chce zmieniać jego tory. chcę wiedzieć więcej niż można, ale wiem, że jestem bezradny. Tkwi jednak we mnie iskra nadziei - więc , zawieszam swoje pragnienia ; np. na 5 tygodni. Autor Zapisane w dniach : 21.03.1999 - 29.04.1999 Opracowane ; marzec- kwiecień 2004 r. Gorzyce Na początek. Obiecałem sobie, że wstęp napiszę po zakończeniu całości. Tak się stało. Musiało minąć pięć lat od momentu, kiedy prowadziłem te zapiski, aby zdecydować się na zebranie wszystkiego w całość. Słowa tu zawarte czekały tak długo, bo nabierały wartości. Często czytałem swoje zapiski, wracałem wspomnieniami do minionych dni, jednak zawsze pozostawał swoisty niedosyt lub strach przed definitywnym podsumowaniem całości. Kartki zaczynały żółknąć a słowa nabierały prawdziwości. Myślę, że to dobry pomysł. Na wszystkie takie relacje należy spoglądać z perspektywy czasu. Nie chcę niczego koloryzować i tworzyć sielsko - anielskiej drogi do sukcesu. Napisałem te notatki w formie dziennika dla wszystkich, którym problem uzależnienia alkoholowego nie jest obojętny. Zarejestrowałem kawałek samego siebie dla tych, którzy mają problem z własnym uzależnieniem lub dla tych, którzy muszą żyć z uzależnionym. Być może ktoś, kto będzie czytał ten tekst pochyli się nad problem z pokorą i zobaczy w ludziach uzależnionych prawdziwych, często zagubionych bohaterów indywidualnych tragedii. Być może ktoś, kto jeszcze jest na etapie podjęcia decyzji o leczeniu, zobaczy pobyt w Ośrodku Leczenia Uzależnień jako ostatnie miejsce pomocy. Zrozumie, że nigdy nie jest za późno na podjęcie leczenia. Wszędzie znajdą się ludzie, którzy potrafią i chcą pomóc. Trzeba się jedynie zgodzić na pomoc. Zwracam się z prośbą do wszystkich czytających ten tekst o informacje zwrotną do autora. Wasze reakcje i przemyślenia postaram się umieścić jako uzupełnienie problematyki. Całość takich zapisków nabiera wartości, gdy inni widzą w tym sens. Będę wdzięczny za wszelkie uwagi co do formy, treści i zawartości. Problem jest na tyle ważny w naszym społeczeństwie, że obojętność i brak wiary w ludzkie zrozumienie należy zamieniać na mądrą i skuteczną pomoc wszystkim potrzebującym. Autor: x Czekając na własny lęk... 21.03 Trzeci dzień pobytu. Dopiero teraz mogę tak naprawdę zacząć pisanie. W kolejności; dzień pierwszy to jedynie pełny zespół oddstawienny, dokładnie książkowe objawy, drgawki, wymioty, kompletny brak apetytu, "siódme poty", tak wszystko poprzestawiane, że normalny opis jest raczej mało prawdziwy. Nie będę tu dodawał ubarwień i zachęcał do sprawdzania , czy piszę prawdę. Słowem myślałem, że "zdechnę". Tyle wystarczy! Przyjęto mnie na oddział, zbadano na wstępie alkomatem, czy jestem "czysty" i zaczęto stawiać wstępnie na nogi. Na śniadanko dwie kroplówki , parę psychotropów w celu złagodzenia drgań, magnez i garstkę witamin w celu wstępnej regeneracji , a dla urozmaicenia bolesny zastrzyk z grupy witaminowej B. To tak dla przypomnienia, że nie jestem tu na wczasach. Dochodzenie do formy trwa bardzo wolno. W pierwszy dzień prawie nie spałem. To wszystko dokładnie uniemożliwia sen. Dzień drugi to powtórka z rozrywki z dnia pierwszego. Dzisiaj na nowo powróciły drgawki , ale mogę wreszcie coś przełknąć. Wcześniej nie mogłem nic jeść. Małymi łyczkami odzyskuje sprawność w przełykaniu. Pojęcia nie miałem, że jadłowstręt to coś tak okropnego. Trudno zrozumieć, że jedzenie może powodować ból i wstręt a jednak. Nadal jestem oszołomiony tymi lekami i obolały od wszelakich igieł. Jutro ma być wizyta lekarza, zobaczę więc co czeka mnie dalej. Tak trudno mi się skoncentrować, moje myśli biegają rozpędzone po wszystkim i niczym jednocześnie. Od jednej skrajności do drugiej, bez ładu i składu. Brak mi poczucia logicznej całości. Jestem jak na rozbiegu, jak na jakiejś skoczni i boję się tego skoku w niewiadomą. Później opisze zasady pobytu w tym miejscu. Teraz jedynym moim pragnieniem jest to, żeby ustąpiły wszystkie reakcje "odstawienia "- to za bardzo boli. Przeszkadza mi to na każdym kroku. Nawet teraz przy tym pisaniu drżą mi dłonie i staram się to ukryć, nie wiem tylko przed kim. Byłem w palarni, ale to podobnie jest oddzielny temat .Świat jest pełen osobliwości - nie wiedziałem, że znajdę się w jednym z jego centrów. Mój mały środek własnej rozpaczy, małe "błotko". Sam na sam z niczym, co siedzi w moim środku. Gdybym potrafił zasnąć... Po czasie... w tym samym dniu. Opowie

Autor: KURCZACZEK  07.11.2009 zgłoś

WITAM! PROSZę POMóżCIE!!!!!!!!!!!!! JA JUZ NIE MAM SIł! MOJA MAMA PIJE OD 5 MIESIęCY I NIC NIE POMAGA,TłUMACZENIA PROśBY GROżBY KOMPLETNIE NIC.NAWET UTRATA PRACY DOMU NIC NIESKUTKUJE .CZY MAM CZEKAC Aż SIE ZAPIJE?SZKODA MI JEJ GDYż JEST MOJA MAMA I WIEM żE JEST DOBRYM CZłOWIEKIEM,ALE NIE DAJE SZANSY SOBIE, ABY INNI JEJ POMOGLI. BYłAM NA POLICJI ,U PSYCHIATRY,NA SPOTKANIU AA ,I NIKT KOMPLETNIE NIKT, MI POMóC NIE MOżE .JEST SKIEROWANA NA LECZENIE SZPITALNE.ALE CZY TO POMOżE? I CZY ZDążY POJECHAć, ZANIM SAMA SIE WYKOńCZY? BOJE SIE ZE NIE ZDążE JEJ POMóC I STANIE SIE NAJGORSZE,A WTEDY BęDę MIALA DO SIEBIE PRETENSJE. DLACZEGO JEST MI TAK TRUDNO? INNI żYLI BY SWOIM żYCIEM NIE MYśLąC O RODZINIE, A JA?NIE MOGę ZAPOMNIEć .NIE IDZIE MI NAUKA ANI PRACA CZUJę SIę PUSTA ,NIC NIEWARTA ,GORSZA OD WSZYSTKICH.DLACZEGO MUSZę WALCZYć Z Tą CHOROBą OD 20 LAT? DLACZEGO ZABIERA NAM BLISKIE OSOBY? TO PYTANIA I INNE Są BEZ ODPOWIEDZI,KTóRA JA NIE PIJąCA NIEMOGę ZROZUMIEć.

Autor: kari  15.06.2010 zgłoś

moj chlopak jest alkoholikiem. Ma 22 lata. Jest mlody ja jeszcze mlodsza. Juz od roku z tym walcze. Kocham go nad zycie. Mecza mnie klutnie jego wrogosc i klamstwa. Jak jest trzezwy ( z rana) to zawsze chce przestac ale jak wypije... Ma tylko mnie bo rodzina go zostawila. Mial 16 lat jak przestali sie nim interesowac. Nic go nie tlumaczy ale nie potrafie go zostawic. Nie wiem z jakich powodow chce przy nim byc. Boje sie ze wykoncze sie szybciej niz on. Nie mam nawet do kogo sie zwrucic.

Autor: goha  06.11.2010 zgłoś

moja siostra jest alkoholikiem nasz brat ma jej dwojke wspanialych dzieci pomozcie jak ja przekonac zeby zaczela sie leczyc wlasnie dla tych dzieci

Autor: małgorzata  11.03.2011 zgłoś

wspołczuje tobie alkoholizm to straszna sprawa sama jestem w szponach alkoholizmu mojego meza błagania , prpsby nic nie pomaga jak sama niebedzie chciała sie leczyc na nic prozby i grozby ale zycze powodzenie a moze sie uda

Autor: joa  16.08.2011 zgłoś

Chyba wszystko już na tym forum zostało napisane,ciężko inną historię napisać bo każda tak samo brzmi,człowiek czytając je po kolei w każdej odnajduje cząstkę swojej .Ogólnie alkoholizm jest taka choroba która wyniszcza i nosiciela i środowisko w którym przebywa.Jestem żoną alkoholika od jedenastu lat,a od dwudziestu pozostajemy w związku.Nie posiadamy dzieci,(mąż nie może ich posiadać) O chorobie alkoholowej mojego męża uświadomiłam sobie dwa lata temu,zawsze jakoś to nie docierało do mnie,pił jak wielu innych czasem i mi się zdarzyło wypić piwo.W tym momencie nie posiadamy nic,maż sprzedał nawet moja obrączkę ślubną wszystko co miało jakąkolwiek wartość finansową,ja pracuje za granica i spłacam długi i sama się zastanawiam dlaczego jeszcze trwam w tym związku dlaczego nie mogę odejść.Dziwne to życie .Maż uczęszcza na terapie, leczy sie ale ciągle wpada w ciągi alkoholowe ,nie mam już nadziei ,i chyba muszę coś zmienić w swoim życiu .

Autor: zdesperowany  08.03.2012 zgłoś

............. a jak przyjdą mnie aresztować, to będę odpowiadał za zabicie pełnoprawnego obywatela RP, a nie alkoholika katującego rodzinę (bo takie jest prawo)............... :( ......... ale wiem, że przynajmniej moja mama nie będzie miała więcej siniaków :)

Autor: adam  04.04.2013 zgłoś

pieprzyc to zycie.!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Autor: Ulala  28.12.2013 zgłoś

ok dożo czytam o alkoholizmie cały czas piszemy jak im pomóc ok.niestety sama mam problem. potrzebuje wskazówek jak żyć obok takiego człowieka . chce jeszcze powalczyć o jego trzeźwość. ale niestety wysiadają mi nerwy ,popadam w stany depresyjne. mam dwoje dzieci które jeszcze nie widza problemu. czy ktoś mi może podać jakieś wskazówki

Dodaj własny komentarz

(twój pseudonim, imię lub nazwisko)

(nieobowiązkowo; nie musisz podawać adresu e-mail!)

Min. liczba znaków: 3

Kafeteria / Zamów reklamę w Kafeterii / Redakcja (PR + autorzy) / Kosmetyki do testów / Patronaty
© 1999-2014 Grupa Wirtualna Polska Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu