Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

Przy kawie

12.06.2008 | Reportaż

Prezent dla nauczyciela

Koniec roku szkolnego zbliża się wielkimi krokami. Wielu rodzicom sen z powiek spędza brak pomysłu na prezent dla nauczycieli lub przedszkolanek, które przez ostatni rok zajmowały się ich pociechami. Co kupić: sprzęt AGD, RTV, biżuterię, obrus, kilkutomową encyklopedię? Symboliczny bukiet kwiatów to dziś za mało. Nie jestem przekonana do tej nowej tradycji corocznych podziękowań.

Izabela (34 lata, prawniczka z Torunia, mama Julki (7) i Bartka (4)):

- Moja córka kończy w tym roku przedszkole. Jak wielkie było moje zdumienie, kiedy okazało się, że mamy się składać na pożegnalny prezent dla przedszkolanki! Matki, których starsze dzieci już skończyły przedszkole mówiły mi, że co roku wychowawczynie życzą sobie, co im kupić... W tym roku jedna zapragnęła kompletu garnków, druga jakiegoś cholernie drogiego obrusu, w efekcie czego mamy się składać po 50 złotych. Oczywiście zapłaciłam. Długo się nad tym zastanawiałam i doszłam do wniosku, że moje młodsze dziecko zostaje w tym przedszkolu: nie chcę narażać go na złość lub gniew pani przedszkolanki, która na pewno dowiedziałaby się, że nie chciałam zapłacić.

Mąż twierdzi, że nie sprzeciwiając się takim haniebnym w sumie sytuacjom, bo to przecież hańba tak się domagać prezentów, uczymy nasze dzieci konformizmu. Swoim postępowaniem pokazujemy im, że należy bezwzględnie poddawać żądaniom tych, od których w jakimś sensie jesteśmy zależni. Że najlepiej siedzieć cicho, nie wychylać się... ale ja myślę sobie, że nasze dzieci są jeszcze za małe, żeby psychicznie sprostać sytuacji, kiedy są w opozycji do całego otoczenia. Kiedy będą większe, pokażę im, jak należy postępować właściwie. Teraz chcę je chronić. Dlatego zapłacę nawet i sto złotych.

Sprawdzałam też, czy nauczycielom wolno przyjmować takie prezenty. Z prawnego punktu widzenia nie ma żadnych przeciwskazań, ale myślę, że to raczej kwestia etyczna. Straciłam do tych przedszkolanek cały szacunek. Moim zdaniem wykorzystują swoją pozycję.

Marek (39 lat, dentysta z Konstancina, tata Michała (16 lat)):

- Kiedy syn przyszedł któregoś dnia ze szkoły i powiedział mi, że potrzebuje 50 złotych na prezent dla nauczyciela, myślałem, że mnie naciąga na kasę. Ale okazało się, że rzeczywiście, ich wychowawca zażyczył sobie jakiejś tam wielotomowej, ekskluzywnej encyklopedii. Szlag mnie trafił! Kiedy ja chodziłem do szkoły, nauczycielowi przynosiło się zwyczajnie jakiś kwiat i cześć pieśni. W końcu bycie nauczycielem to praca jak każda inna. Nauczyciele za swoją pracę co miesiąc dostają wynagrodzenie. Nie muszę chyba nikomu przypominać, że wszyscy na to wynagrodzenie pracujemy, bo to budżetówka... W ogóle mi się wydaje, że nauczycielom się, za przeproszeniem, w dupach przewraca, tylko narzekają ciągle, że im mało, mało, mało... Jak się mało pracuje, to się i mało zarabia. Chcesz mieć więcej, to pracuj, człowieku, po 12 godzin na dobę, jak ja, a nie, że cztery godzinki dziennie i do domciu, do tego prawie trzy miesiące urlopu i inne cuda, dodatki, urlopy zdrowotne i nie wiem, co jeszcze... Dla mnie to proste jak budowa cepa.

Tak się wkurzyłem na tego nauczyciela, że poszedłem do szkoły i poprosiłem go o rozmowę w towarzystwie dyrektorki. Mój syn prawie płakał, kiedy mu to oznajmiłem, tłumaczył, że teraz będzie miał kłopoty, że nauczyciel będzie się na nim mścił, że nie zda do następnej klasy, ale wyjaśniłem mu, że, mówiąc krótko, tylko zdechłe ryby płyną z prądem. Takie robienie różnych rzeczy wbrew sobie nazywa się oportunizmem i ja nie chcę mieć w domu oportunisty. Chyba zrozumiał.
A ten nauczyciel wszystkiego się po chamsku wyparł. Powiedział, że wcale sobie niczego nie życzył, tylko zapytano go, co by chciał, o czym marzy, to tak ot sobie chlapnął o tej encyklopedii, ale nie miał pojęcia, że uczniowie chcą mu ją kupić, że pytają w związku z prezentem na koniec roku i tak dalej... Ręce mi opadły.

Ale przynajmniej efekt jest taki, że dyrektorka wydała wewnętrzne rozporządzenie o tym, że zakazuje się nauczycielom przyjmować prezentów innych niż kwiaty. A jeśli ten nauczyciel będzie się mścił na Michale, zniszczę go. Bo ja nie jestem oportunistą, tylko człowiekiem honoru.

Natalia (55 lat, nauczycielka historii w liceum w Warszawie):

- Uczę od kiedy skończyłam studia, już trzydzieści lat. To jakaś nowa moda z tymi prezentami, wcześniej tego nie było. Jak zdarzały się prezenty, to dostawaliśmy je od uczniów wyłącznie z ich inicjatywy i to dlatego, że się lubiliśmy. To były takie autentyczne dowody wdzięczności, najczęściej od tych klas, które wychodziły po maturze ze szkoły. I nigdy nie był to sprzęt AGD, RTV lub inne wartościowe rzeczy, jak modna teraz na przykład biżuteria, czy też coś podobnego. Kiedyś dostałam dwie złote rybki, kiedyś znów wazon z wygrawerowanymi imionami i nazwiskami uczniów, których wychowawczynią byłam przez cztery lata, raz znów puchar z napisem „Dla najlepszej nauczycielki historii w historii świata”. To są miłe gesty, a nie obowiązkowa danina. Teraz się słyszy, że nauczyciele życzą sobie tego czy owego. Uważam, że to niesmaczne.

Ostatnio w pokoju nauczycielskim rozmawialiśmy na ten temat i z przykrością muszę przyznać, że zdania są podzielone. Nie wszyscy moi koledzy i koleżanki po fachu wykazują się wysoką kulturą osobistą, bo część z nich uważa, że to nic złego. Mówią, że mało zarabiają i że zamiast kwiatów, które szybko więdną, wolą coś praktycznego, coś, co zostanie na dłużej. Jedna pani powiedziała nawet, że przyjmowanie kwiatów jest nieekologiczne. Zaproponowałam, żeby w takim razie poprosiła uczniów o maskotki lub słodycze, a potem oddała je do domu dziecka. Śmiertelnie się obraziła, a z nią połowa nauczycieli. Niestety, nasz zawód cieszy się coraz mniejszym szacunkiem. Ale sami sobie na to zapracowaliśmy.
Marianna Kalinowska
Wersja do druku

Wasze komentarze

Autor: Mikka  12.06.2008 zgłoś

Dokładnie na ten sam temat rozmawiałyśmy ostatnio wiele razy w gronie kilku koleżanek - nauczycielek... Nie rozumiem zupełnie, skąd ten pomysł się wziął, żeby za pracę (płatną) dodatkowo dziękować jakimiś prezentami, nierzadko drogimi, kupowanymi wręcz na specjalne zamówienie nauczyciela. W mojej opinii - i wielu moich koleżanek także - jest to żenujące. Moja praca jest wynagradzana pensją i jeśli mam ochotę na jakiś szczególny drobiazg z biżuterii, to sobie na niego odkładam własne, zarobione pieniądze, lub dostaję w prezencie na specjalną okazję od rodziny lub przyjaciół. Krępujące bywają sytuacje, kiedy rodzice podpytują na koniec roku, co chciałabym dostać, a ja się muszę gęsto tłumaczyć, że kwiaty i czekoladki w zupełności wystarczą, a nawet i one nie są konieczne, bo jeśli dziecko odczuwa wdzięczność, to potrafi ją wyrazić słowami, gestami, swoim zachowaniem, czy samodzielnie wykonaną laurką. Moją najpiękniejszą pamiątką jest do dziś list własnoręcznie napisany przez trzecioklasistkę, wyrażający jej najszczersze uczucia pod moim adresem. Kiedy słyszę o tym, co dostają (lub czego sobie życzą) moje koleżanki, czuję zażenowanie. Jest to jednak kwestia charakteru. Kiedy na studiach podyplomowych wypłynęła kwestia "dziękowania biżuterią" osobom prowadzącym zajęcia, potrafiłam się odezwać głośno, odmawiając wpłacania wysokiej składki, ponieważ osoby te otrzymywały swoje wynagrodzenie (pomijając fakt, że studia same w sobie kosztowały mnie sporą kwotę). Odnoszę wrażenie, że niestety na takie praktyki jest społeczne przyzwolenie i szkoda, że niewielu rodziców potrafi wyrazić odważnie swoją opinię na ten temat - przede wszystkim w gronie samych rodziców. Cóż - ludzie są różni. Zawsze znajdzie się ktoś, kto nie ma swojego zdania, lub nie potrafi go w sposób kulturalny uzasadnić, ktoś małostkowy, chciwy, podły...Przykre, ale prawdziwe. W pewnym sensie - jak w piosence Kasi Kowalskiej - "masz to, na co godzisz się...".

Autor: maja  12.06.2008 zgłoś

Chyba sobie ktoś pofolował z tym artykułem i ulzył frustracjom. Pracuje w szkole juz 8 lat i owszem dostajemy od uczniów prezenty ale są to kwiaty i bombonierki, ewentualnie drobiazgi typu ramka na zdjęcie. Mam sporo znajomych w tym zawodzie, uczących w innych szkołach niż moja i jakoś nikt nie urządził sobie mieszkania prezentami od uczniów, też są to tylko drobiazgi takie jak wyżej wymieniłam. Może autor poda konkrety, szkołę, miasto, to się tam ze znajomymi przeniesiemy w celu podreperowania budżetu:P

Autor:  12.06.2008 zgłoś

podoba mi się podejście p. Natalii :) skonczyłam szkołę parę lat temu, i jeszcze wtedy nie kupowalismy nauczycielom ani tym bardziej o zgrozo! nie pytaliśmy się ich co by chcieli dostać! na pożegnanie ewentualnie kwiaty czy jakieś fajne śmieszne zdjęcie całej klasy z wychowawcą... nie dość że i tak dużo kasy wydaje się na podręczniki, przybory szkolne, kserówki czy inne rzeczy to jeszcze składać się na wielki prezent dla nauczyciela?!?! większość rodzicow by zbankrutowała!

Autor:  12.06.2008 zgłoś

Skończyłam liceum 7 lat temu. Pamiętam, że po rozdaniu śwadectw, juz po maturze nasza Pani wychowawczyni dostała od nas wypasione akwarium. Była biologiczką, więc prezent jej się bardzo podobał. Z góry mówię, że nikt nie wymuszał nic konkretnego. Natomiast kilka razy wcześniej zdarzyło sie, że dziewczęta z mojej klasy zbierały pieniądze, żeby na imieniny prócz kwiatów kupić Pani komplet filiżanek, albo lustro, albo coś innego. Moja wychowawczyni należała do bardzo zamożnych osób i to jej było głupio przyjmować cokolwiek. Do domu zabrałą tylko filiżanki. Reszta była do użytku ogólnego w klasie. Jest jeszcze inna kwestia. Mam dwie młodsze siostry, których ich wychowawczyni ktoregoś razu zażyczyła sobie mikrofalówki na koneic roku. To było przegięcie. Wiem tylko ze za kare nic nie dostała prócz kwiatów. Była tak oburzona ze nie zrobiła z klasa nawet zdjęcia na koniec. To się nazywa bezczelnosć

Autor: nauczycielka  12.06.2008 zgłoś

a ja to będę się cieszyła z kwiatka, które dziecko mi przyniesie. I nie oczekuje niczego więcej ani nie żądam. A jak któremu matka nie przygotuje , to tez przeżyję. Najwazniejszy dlla mnie jest uśmiech dziecka i gdy mi powie "pani jest najlepsza".

Autor: magda nauczycielka  12.06.2008 zgłoś

i jak tu wam dogodzić kochani rodzice. Gdy odmówiłam przyjęcia prezentu na zakończenie roku usłyszałam jaka to jestem niewdzięczna i że nie doceniam starań itp itd ,a na samym początku dla jasności powiedziałam, że za swoją pracę mam jak każdy wynagrodzenie i najlepszym prezentem dla mnie będzie jeśli rodzice będą chcieli ze mną współpracować i pomagać w ciągu roku szkolnego. No i bądź tu mądry człowieku

Autor: Małgosia  12.06.2008 zgłoś

z niektórymi opiniami się zgadzam.Ale małe sprostowanie...nie przedszkolanka lecz nauczycielka przedszkola studia kończyłam z tytułem nauczycielka .... prezenty???? pracuję na wsi i o prezentach nie śnie .Wina jest wasza drodzy rodzice!!!!nikt nie każe i nie wymusza prezentów. Mam 2 córki i sama uznaję ,że podziękować bukietem kwiatów nawet ogrodowych wypada lub czekolada w zamian....nigdy nie oczekiwalam na jakieś prezenty ba nawet nie miałabym tupetu by żądać !!liczy sie drobny gest laurka, którą często dzieci same wykonują i w dowód sympatii do mnie często mi ofiaruja ..to miłe ...mam ich wiele ...

Autor: tala  12.06.2008 zgłoś

Pamietam jak na zakońzcenie liceum robiliśmy "zrzutke" na prezent dla wychowawczyni - dorzuciłam się i "niczym zdechła ryba popłynełam z prądem" ... moim zdaniem babka byla nie tylko słabym nauczycielem (biologi) ale tez fatalnym pedagogiem...i na prezent nie zasługiwała! nawet kwiaty dałam jej ot tak, bo wypada..coz mało ktory nauczyciel w dzisiejszych czasach zasługuje na specjalne podziekowania czy tez prezent:/

Autor: gerwazy  12.06.2008 zgłoś

co do prezentow to w klasie mojej siostry nauczyciel zazyczyl sobie elektronicznej maszynki do golenia!!! i to nie byle jakiej bo podal nawet namiar sklepu i cene i to wszystko na zebraniu rodzicielskim!!! zal normalnie. a co do tego co powiedziala Pani Mikki kelnerzy tez dostaja napiwki choc ktos im za prace placi al ja osobiscie wolalbym dac prezent Pani za trud wlozony w nauczenie mnie czegos i cierpliwosc niz napiwek kelnerowi:) ale i tak zgadzam sie ze prezent powinnien wychodzic z serca i powienien byc symboliczny a nie od nauczyciela i kosztowac 1000 zl;/

Autor: Asia nauczyciel dyplomowany  12.06.2008 zgłoś

Jestem nauczycielką dobrych parę lat i muszę przyznać, że najpiękniejszy prezent otrzymałam od moich uczniów w ubiegłym roku. Był to przezabawny wierszyk o mnie i o tym, że jestem fajna. Wzruszyłam się jak nigdy dotąd. Wszystkim koleżankom i kolegom po fachu też życzę wielu takich wzruszeń. A co do wypowiedzi pana Marka, to absolutnie się z nią nie mogę pogodzić. Ja też pracuję (być może tak jaki on) 12 godzin dziennie, ale zarabiam nieporównywalnie mniej. Myślę, że pan Marek po prostu zapomniał, że do lekcji trzeba się przygotować, wykonać pomoce naukowe, ułożyć sprawdziany, sprawdzić kartkówki, pójść na radę pedagogiczną, przypilnować uczniów w czasie imprez szkolnych, przygotować uczniów do konkursów,itp. O tym oczywiście ktoś, kto nie jest nauczycielem nie myśli. I co, nadal wydaje się panu , że jestem w szkole 4 godziny i to koniec mojej pracy?

Autor: nauczycielka_d  12.06.2008 zgłoś

Sama jestem nauczycielką (i wychowawcą) i nie rozumiem "mody" na dawanie kosztownych prezentów...to jest żenujące, jeśli ktoś wymusza coś takiego na uczniach. Sama zapowiadam zawsze, żeby się nie wygłupiali z żadnymi prezentami, bo to krępujące i ja sama czułabym się żle otrzymując taki prezent...

Autor: eM.  12.06.2008 zgłoś

Ja właśnie skończyłam liceum. Na prawde długo się zastanawiałyśmy, co kupić na koniec naszym dwóm wychowawczyniom. Obu paniom zakupiłyśmy po doniczkowym kwiatku, do ktorego doczepiłyśmy karteczki z imionami osób z klasy. Dla "głównej" wychowawczyni kupiliśmy długopis Watermana i wygrawerowaliśmy na nim "3D Matura 2008". Dla "vice"wychowawczyni (polonistki) kupiliśmy książkę Normana Daviesa (którego jest fanką). Do tego po kartce z podziękowaniami. I po kwiatku dla każdego nauczyciela, uczącego naszą klasę. Składaliśmy się po 15 czy 20 zł (już nie pamiętam dokładnie). Myślę, ze tak na prawdę liczyła się nasza pamięć a nie same prezenty :) No i zadne z nas nie wpadło na pomysł, żeby się spytać: "Co by pani chciała dostać na zakończenie".

Autor: królowa elfów  12.06.2008 zgłoś

jak konczyłam liceum jedna nauczycielka zażyczyła sobie mini wieżę i dostała, patrząc z perspektywy czasu to nie będę taka głupia przy moich dzieciach, bo praca nauczyciela owszem nie nalezy do łatwych, ale tez nie oszukujmy wiekszosć nauczycieli leci rok w rok na tych samych konspektach - czasem jeszcze ze studiów, na tych samych albo lekko zmienionych sprawdzianach i szczerze mówiąc to sobie rąk i nóg nie wyrywają, co jakiś czas macie rady pedagogiczne albo wywiadówki, a ile ludzi siedzi w pracy po godzinach?? sprawdziany też nie są codziennie a i wiekszosć to teraz testy...

Autor:  12.06.2008 zgłoś

Często to rodzice są wszystkiemu winni, bo wymyślają jakieś składki, prezenty itp, itd, zwłaszcza rodzice "przy kasie" ktorych stać i ktorzy za wszelką cenę chcą się popisać i coś komuś udowodnić:/ A poźniej wynikają z tego same nieporozumienia, ale tak było jest i pewnie będzie. Co do prezentow - moja mama jest nauczycielką 27 lat i nie przypominam sobie żeby przyniosła kiedyś do domu jakiś "prezent" najczęściej było mnostwo pięknych kwiatow - układałam je we wszystkich wazonach w pięknie pachnące bukiety;). Aż trudno wprost uwierzyć że są nauczyciele ktorzy potrafią ZAŻYCZYĆ sobie jakiegoś prezentu!!! Dla mnie to nie do pomyślenia, żenada:( Ale widać są nauczyciele i nauczyciele:(

Autor: anglistka  12.06.2008 zgłoś

Jako nauczycielka w życiu nie widziałam sytuacji w której ktoś domagałby się kosztownego prezentu. Upominki i owszem są wręczane wychowawcom kiedy ich klasy odchodzą ze szkoły ale jest to inicjatywa uczniów którzy albo robią to z sympatii albo bo uważają że tak wypada. Natomiast wartość tych prezentów jest raczej symboliczna, jakieś drobne bibeloty, książki, kwiaty doniczkowe itp. ew. jakiś bukiet od klasy i to wszystko. A swoją drogą widząc wypowiedzi niektórych rodziców robi mi się słabo. Większość nauczycieli de facto robi więcęj niż by musieli, ale to będzie widoczne dopiero kiedy z powodu braku podwyżek i pogarszających się warunków pracy nie będzie młodych chętnych do zawodu i zostaną tylko ci czekający na emeryturę. Obecnie już brakuje anglistów bo nawet jeśli któryś nawet przyjdzie do szkoły to często szybko rezygnuje z tych "luksusów" i idzie pracować gdzie indziej. Więc drodzy rodzice proponuję już zacząć się uczyć najpierw angielskiego a w przyszłości matematyki, fizyki itd bo waszych dzieci niedługo nie będzi miał kto uczyć

Autor: kinia  13.06.2008 zgłoś

Uwazam ze jest to prawda. Sama po skonczeniu szkoly sredniej skladalam sie zeby kupic pralke, mikrofae, czajnik bezprzewodowy, zlota bizuterie dla matematyczki i kwiaty na caly balkon. To byly zyczenia nauczycieli. Dyrektor o tym wiedzial, ale nie reagowal.

Autor: miki_małs  13.06.2008 zgłoś

mój mąż jest nauczycielem i nie cierpi końca roku. Zawsze ten sam problem, rodzice latają za nim i proszą żeby sobie wybrał jakiś prezent bo oni się składają i chcą kupić, a jak mówi że nie chce że dziękuje że nie trzeba to kupują co popadnie I tak co roku. mąż ma w szkole z 5 serwisów kawowych, czajniki bezprzewodowe i kawiarki. Masakra jakaś. nigdy żadnego prezentu nie przyniósł do domu wszystkie zostają w szkole, traktuje je jak podziękowania szkole na szczęście, bo gdzie trzymać te gadżety. Nigdy nie udało mu się przekonać rodziców że nie trzeba, rodzice się obrażają i nalegają już od początku 2 półrocza. BO jak mówią TAK TRZEBA. tragedia, nie da się tego zwalczyć....

Autor: maari  13.06.2008 zgłoś

mam bliskie koleżanki- nauczycielki i jeszcze nigdy nie widziałam aby dostały coś innego oprócz kwiatów. ale sama byłam uczenica, studentką i paiętam te składki.wtedy wydawało mi się, że tak ma być, że sie powinno coś kupic. teraz nie wydaje mi się to potrzebne ani właściwe. w końcu naczyciel to zawód, za ktory dostaje on pensję.tak jak księgowa, lekarz czy piekarz. wszyscy są zbulwersowani prezentami dla lekarzy. to może zacznijmy razem z innymi klientami naszej piekarni składac się na upominek dla piekarza, bo piecze przepyszny chlebek a pani ekspedientka jest niebywale miła i uprzejma. pracuje jako księgowa.czy moi kontrahenci powinni kupowac mi na koniec roku rozliczeniowego prezenty?bo się wywiązałam, bo szybko, na czas...... może troche przesadzam, ale czy do końca???

Autor: 54-latka  13.06.2008 zgłoś

Nie chcę się wypowiadać jak jest teraz bo nie znam tego dokładnie ale powiem jak było za moich czasów. Otóż w podstawówce chodziłam do klasy w której jakoś się złożyło że dzieci pochodziły głównie z ubogich rodzin i na koniec roku dawało się tylko kwiaty i nikt nie miał pretensji. Natomiast moja o rok młodsza przyjaciółka chodziła do klasy gdzie kilka osób było lepiej sytuowanych i tam kupowało się nauczycielom prezenty a główną osobą która to narzucała była właśnie mamusia mojej przyjaciółki. Pamiętam jak np kupowała dla wychowawczyni drogą bluzeczkę przywiezioną z zagranicy przez jakiegoś marynarza. Innym razem były kryształy itp. W ogólniaku już na pierwszej lekcji wychowawczej dowiedzieliśmy się że wszelkie prezenty są wręcz zabronione przez dyrektorkę (wspaniała profesorka) i dopuszczalne są kwiaty i ostatecznie czekoladki. Natomiast gdy moje dzieci były w szkole też jakoś nie miałam problemów z prezentami ale za to gdy szły do komunii to ksiądz wręcz powiedział, że zwyczajem jest dawanie prezentu siostrze-katechetce i zasugerował że jemu też. No i oczywiście jak się okazało to były bardzo drogie prezenty "bo tak wypadało bo w innych latach też tak dawali". Myślę, że to głównie rodzice są winni bo tak nauczyli niestety.

Autor: fjitjb  13.06.2008 zgłoś

Sama nie wiem. Za moich czasów dawało się prezent nauczycielowi na zakończenie np. liceum itp. byly to rzeczy typu albumy, wazony itp. pamiatki W tym roku moje dziecko kończy 3 klasę więc uznałam za stosowne , jako że jestem w trójce klasowej zaproponować zrzutkę na jakis drobiazg. Rodzice sie zgodzili, kwota jest niewielka-10 zł kupimy coś zbizuterii lub zegarek. Czy to jest niestosowne?

Autor: 54-latka  13.06.2008 zgłoś

Zegarek lub biżuteria... hmm... A nie lepiej jakiś piękny kwiat doniczkowy, taki jakiś nieoklepany i do tego taką naprawdę wielką bombonierę z czekoladkami, może być w jakimś fajnym pudełku. Wtedy to będzie mniej zobowiązujące.

Autor: fjitjb  13.06.2008 zgłoś

chyba masz rację, bo faktycznie zatanawiałam sie, że moze odmówic. Dobry pomysł

Autor:  13.06.2008 zgłoś

Hmm.... Ciekawy problem, w sumie nawet by mi nie przyszło do głowy, że nauczyciele mogą wpaść na coś takiego. ale, jak widać, są ludzie i parapety. Tylko naprawdę żal, że przez takich "ludzi" tracą reputację wszyscy (na przykładzie pana paręnaście komentarzy wyżej, który pojechał wszystkim belfrom po całości). A przecie poza pasożytami i nierobami jest całe mnóstwo! nauczycieli, którzy się starają, są zaangażowani w pracę jak mało kto.... Szkołę skończyłam czas jakiś temu, ale moja mama jest nauczycielką. Plastyki, w gimnazjum. I jak żyję nie przyniosła do domu nic poza kwiatkami i czekoladkami (zawsze mamy rodzinną wyżerkę pod koniec roku szkolnego ;) ), ew. drobiazgami wykonanymi własnoręcznie typu ramki, świeczuszki, obrazki itd. (ma ich całe mnóstwo). Bo jakoś tak wyszło, że uczniowie, nawet tacy, którzy innych nauczycieli mają gdzieś, ją szanują. A w LO mieliśmy taki zwyczaj w klasie, że nigdy nie kupowaliśmy osobno wychowawczyni kwiatków ani nic, tylko ZAMIAST pojedynczych drobiazgów składaliśmy się np na bukiet róż. A na koniec LO, z własnej woli, kupiliśmy jej piękny album o Pink Floyd (bo ich uwielbia), w którym każdy podpisał się z dedykacją. Bo zasłużyła na szacunek. Teraz, parę lat po skończeniu szkoły, nadal utrzymujemy z nią kontakt i jest fajnie :) . Żebrające pasożyty moim zdaniem tylko hańbią miano nauczyciela.

Autor: agnieszka..  13.06.2008 zgłoś

nie wiem skad ta opina, u mnie w szkole /tu gdzie uczylam/ nie bylo zadnych prezntow. kwiatki i to na tyle. po co ten szum o nieistniejace prezenty ??

Autor: melisana  13.06.2008 zgłoś

w zeszlym rokuprowadzilam kurs angielskiego dla pewnej firmy, swietnie sie dogadywalam z uczennicami, choc roznilo nas jedno pokolenie (ja bylam mlodsza). na koniec umowilysmy sie na kawe, zorganizowaly fantastyczne spotkanie z kawusia i ciastkami, a na koniec dostalam sliczny komplet dwoch filizaneczek z podstawkami ("dla pani i przyszlego meza"). gdy sie z nimi zegnalam, gardlo mialam scisniete strasznie i malo sie nie poplakalam ze wzruszenia. fantastycznie mi sie z nimi pracowalo i wydaje mi sie, ze i one mnie musialy polubic, skoro zrzucily sie na prezent, ktorego absolutnie sie nie spodziewalam. poczulam sie doceniona jak nigdy, zadne pieniadze tego nie oddadza. gdybym nic nie dostala, to i tak bylo by wyjatkowo, bo przy wreczaniu dyplomow robilysmy zdjecia i mamy teraz pamiatke - ja, po mojej pierwszej grupie, a one - po naszych zajeciach. gdy patrze na moje filizaneczki, zawsze cieplo wspominam moje babki i od razu mi cieplej na sercu i dzien jakis milszy - bo prezent? nie. bo uznanie. a tak poza tym nie jestem zwolenniczka sprawiania nauczycielom bog wie jakich prezentow - a juz zwlaszcza takich 'zamowioncyh'. na litosc boska, niech sobie u sw. mikolaja zamawiaja :/ my w podstawowce czy LO skladalismy sie na wspolny bukiet, na koniec LO nasza wychowawczyni dostala od nas fotke calej klasy w ramce i moze jeszcze jakis drobiazg, nic wielkiego absolutnie, mimo ze w klasie byly osoby dosc zamozne. pozdrawiam:)

Autor: tak się wlaśnie  13.06.2008 zgłoś

zastanawiam, czy sobie czegoś jednak nie zamówić. Już wyjaśniam - nie cierpię dostawać prezentów od uczniów, nie cierpię czuć się w jakikolwiek sposób zobowiązana. W zeszłym roku ganiali mnie przez pół dnia z prezentem, którego nie chciałam przyjąć, w końcu wwalili mi go siłą do auta. To były filiżanki z dzbanuszkiem do kawy, ładne zresztą. Dlatego tak się zastanawiam, czy w tym roku nie zamówić sobie jednak prezentu - potrzebny mi jest...... breloczek do kluczyków. :D Niechby mi toto kupili, kosztuje grosze, ja będę miała pamiatkę, a oni się nie wykosztują. Chyba sobie zamówię. :D

Autor: Ajka  13.06.2008 zgłoś

Czytam sobie te komentarze i zastanawiam sie, czy autor tego artykułu chciał może wywołać burzę w szklance wody? Ostatnio trwa na nauczycieli nagonka..... Jestem nauczycielka od 10 lat i prezentami (jezeli mozna to tak nazwać) były od zawsze kwiaty lub słodycze. Nie uważam takiej formy podziękowania za negatywną. Czy lekarz nie otrzymuje prezentu od pacjenta w podziekowaniu za opieke? W koncu tez jest w budżetówce. A listonosz nie życzy sobie tzw. końcówki od przyniesionych pieniędzy (np. emerytura)?Od zawsze dziekuje sie komus za to, co zrobił dobrego dla kogos. Ciekawe, czemu nauczyciele sa tak napietnowani? Krew mnie zalewa, jak ktos pisze,ze n-l pracuje 4 godziny dziennie. Nie mam zamiaru tutaj polemizowac z tym zdaniem,ale skoro ktos uwaza, ze jest to praca łatwa i przyjemna, czemu nie został nauczycielem?

Autor: taka ja  13.06.2008 zgłoś

Ja też jestem nauczycielką. U mnie w szkole nauczycielki, zwłaszcza nauczania początkowego, a jest to oczywiście szkoła podstawowa, też dostają kosztowne prezenty. Niektóre do perfekcji opanowały sztukę sugerowania rodzicom co i jak. Cholera mnie bierze i ciężko mi uwierzyć w komplet biżuterii dla pani nauczycielki na koniec roku wartości 150zł i to wcale nie za pieniądze składkowe, a od poszczególnych dzieci. Albo drukarka na zamówienie na imieniny. Ja się nie upieram, że wszyscy, znam po prostu osobiście takie przypadki, co więcej osoby te uważane są za nauczycieli wysokiej klasy i darzone wielkim szacunkiem. Jak już sama będę miała dzieci i coś takiego mi sie przydarzy, to przypuszczam, że szlag ciężki mnie trafi. Mnie osobiście krępują prezenty, nawet jeśli są to kwiatki i czekoladki, pod koniec roku najlepiej w ogóle nie pojawiałabym się w szkole, specjalnie nie bywam na oficjalnym zakończeniu roku, bo tak się szczęśliwie składa, że nie muszę, bo nie mam wychowawstwa. Za to już na parę dni przed końcem odbywa się gonitwa za nauczycielami dzieci i rodziców w celu wręczenia kwiatków. Pełna hipokryzja. A ja rzeczywiście pracuję za pieniądze i w nosie mam kwiatki, czekoladki, płyny do kąpieli i inne filiżanki. A jak stwierdzę, że za mało zarabiam i potrzebuje prezentów dla podreperowania budżetu, to zmienię zawód.

Autor: Dollla  14.06.2008 zgłoś

Mam dwoje dzieci w wieku szkolnym(gimnazjum i ponadgimnazjalna)-jedyny prezent, jaki dają one swoim paniom to kwiaty, czasami rzeczywiście bomboniera na koniec roku , ewentualnie papier na ksero lub kwiat doniczkowy do klasy.Żaden nauczyciel nie miał takich chorych wymagań, o których tutaj przeczytałam, ale może to jest kolejna prowokacja do tego , by podyskutować o tym , czy nauczycielom dać podwyżki. Ciekawe jak się mają do tego tematu prawdziwe łapówki dla lekarzy , prawników i innych skorumpowanych ?

Autor: do marka  14.06.2008 zgłoś

Nie jesteś człowiekiem honoru tylko zwykłym dupkiem!!! akurat kto jak kto ale ty nie powinieneś mówić o zarobkach,zdzierazs od ludzi ile chcesz za plomby które i tak wypadają po paru miesiącach i dalej pakują ci kasę, a nauczyciel nie bierze nic a haruje jak wół,ale ty tego nie zrozumiesz,bo to za trudne dla ciebie, bo to nie jest proste jak budowa cepa,idz do szkoły na 2 tyg i popracuj a zobaczysz czy to taki luzik i nie obrażaj ludzi dzięki którym jesteś dentystą bo żeby nie nauczyciele to bys koniem orał ziemię i kosą kosił zboże....mówił gwara i nie umiał liczyć...Przemyśl to sobie

Autor: anka  14.06.2008 zgłoś

wstrętny obrzydliwy artykuł. zajmijcie się lepiej lekarzami biorącymi łapówki i wymuszającymi je! kto nie da gdy czeka go operacja! lekarz na panstwowej posadce poprzyjmuje znajomych na nfz, normalny czlowiek w kolejkach stoi i czeka po 4-6 miesiecy na wizyte u specjalisty. no mozna isc do tego samego lekarza prywatnie, bulic kase i miec diagnoze od reki!!!!

Autor: nauczycielkaaa  14.06.2008 zgłoś

a ja jestem nauczycielka i nie rozumiem tych nauczycieli, ktorzy to narzekaja na swoja prace, zarobki i zala sie, jaki to niewdzieczny zawod. nikt im pracowac w szkole nie kaze. nie narzekam na zarobki, uwazam, ze sa adekwatne to wykonywanej przeze mnie pracy, przygotowuje sprawdziany, lekcje, poza tym jestem wychowawca i kocham swoja prace, to dla mnie przyjemnosc uczyc dzieci (licealistow). mam wolne weekendy, ferie, wakacje, a przy tym zarabiam uwazam wystarczajaco. jesli ktos mowi, ze to taka ciezka praca, to nie wiem jak slabym nauczycidelem byc musi, ze przygotowywanie sie do lekcji i przygotowywanie sprawdzianow jest dla niego takim wysilkiem.

Autor: "Z"eźnik  14.06.2008 zgłoś

Niech tacy "nieszczęśliwi" z przemęczenia nauczyciele przyjdą za mnie popracować w zakładach mięsnych-tu są ekstra warunki.Zimno i w wodzie,praca często po 10-12 godzin na dobę,świątek,piątek i niedziela,bo ludzie chcą zjeść karczek na grilu,bądź dobrą szynkę na święta! Jak słyszę o długich weekendach,że tylu rodaków ma wolne,a tym bardziej nauczyciele to mnie ściśka w pewnej części ciała! A na pasku jak widzę dopłatę za szkodlliwe warunki(50 zł na miesiąć) to też mnie źga.Pozdrawiam prawdziwych ludzi pracy.A wykształcenie mam wyższe spożywcze,więc niech mi nikt z internautów nie wypomni,że trzeba się było uczyć...

Autor: ewelinaaa  14.06.2008 zgłoś

do nauczycielkaaa......prawdobodobnie jednak nia nie jesteś...a jeżeli jednak tak to jesteś ......hmmmm ....nie napisze jednak.....jeżeli uważasz, że pensja nauczyciela równa pensji pomocnika murarza na budowie (chociaz teraz pewnie ma wyższą) jest odpowiednia, to żal mi ciebie, że tak nisko cenisz siebie i swoje kwalifikacje.......

Autor: Bulina  14.06.2008 zgłoś

Oczywiście, że w niektórych szkołach tak jest. Ale chyba nie powszechnie. Jestem nauczycielką z 20 letnim stażem. Raz tylko, bez mojej wiedzy uczniowie ostatniej, 8. klasy kupili mi na pamiątkę książkę, myślę, że na dzisiejsze ceny kosztowałaby z 60 zł. Z pamiątkowym iwpisami.W zamian zaprosiłam ich na lody. Ale od tego czasu, choć to również niezręczne dla mnie, rozmawiam z moimi wychowankami zawczasu, żeby niczego nie kupowali, bo będzie im przykro i na darmo wrzucą pieniądze na jakikolwiek prezent, gdyż ja prezentów KUPOWANYCH nie przyjmuję. Za to coś pomysłowego, samodzielnie wykonanego, pamiątka w pełnym tego słowa znaczeniu, za przysłowiowe 0 złotych jest dla mnie bezcenna. Jak się nie powie wyraźnie /bo to dzieci przecież/, to potem nie ma się co krygować, że nie chciałem, lecz nie wiedziałem. No i nie będę ich uczyć, żeby dawali! Bo przecież każde moje zachowanie czegoś ich uczy.

Autor: 3gimnazjalistka  14.06.2008 zgłoś

U mnie w szkole tak nie ma... Znaczy nie moja wych i blizsze mi n-la, w tym roku koncze gimnazjum i podpytywalismy zaprzyjaźnionej nauczycielki co kupic naszej wychowawczyni, ta podpytala i sie okazalo ze moja wychowawczyni bardzo by chciala dostac od nas kwait doniczkowy w ozdobnej donicy, cena:ok.50 czyli po jakies 2-3 na łebka so nie kazdy nauczyciel taki jest, a dodam ze chodze do prywatnej szkoly...

Autor: do "Z"eźnika  14.06.2008 zgłoś

O jakim "szkodliwym" w wysokości 50zł mówisz???

Autor: "Z"eźnika  14.06.2008 zgłoś

Ohyyyydny artykuł-jedna wielka ściema!

Autor: Delfina  15.06.2008 zgłoś

Nie wiem jak jest teraz, to pewnie zalezy od szkoly ale jeszcze 2 lata temu sama bylam nauczycielka i z tego co wiem, to u nas uczniowie klas maturalnych na ogol kupowali jakis prezent pozegnalny wychowawcom, ale nie bylo to nic bardzo drogiego i na pewno nie bylo to przymusowe - oni raczej sami chcieli w jakis sposob wyrazic wdziecznosc za trud wychowawczy i opieke:) Ja bedac w ciazy, tuz przed pojsciem na urlop dostalam symboliczny ciuszek dla dziecka od klasy, w ktorej tylko uczylam:) W ogole sie tego nie spodziewalam. Nie popieram wymuszania prezentow od uczniow, to nieetyczne

Autor: belladonna  15.06.2008 zgłoś

Mojej znajomej nauczycielce kupili uczniowie ....STOLIK -antyk za 6 tys zl...:O

Autor:  15.06.2008 zgłoś

rok temu kończyłam studium. i do tej pory nie mogę przeżyć jednego- wielkiego, pięknie wydanego atlasu anatomicznego, jaki babka od anatomii dostała od "nas" w prezencie. i oczywiście kwiaty, ale kwiaty dostali wszyscy, więc nie mam nic przeciwko. ale ta książka... baba nas widziała raz na tydzień, przez trzy godziny, nie była opiekunką naszego roku, była po prostu wredną głupią suką. kasy nie dałam, przez co zniezawidziła mnie połowa ludzi na roku. bo co mi szkodzi dać te 50 złotych, mogę przecież nie jechać na koncert ulubionej kapeli, ale na złośliwą sukę, której nienawidziłam przez dwa lata, muszę dać. a kiedy powiedziałam, że nie dam, ktoś poleciał do niej z jęzorem i wszytsko wygadał. zagroziła, że nie dopuści mnie do egzaminu... na szczęście potem do niej dotarło, co powiedziała, i że powiedziała to przy świadkach... a mogła sobie problemów narobić ,aż miło....

Autor: studentka prawa  15.06.2008 zgłoś

ha niestety w mojej szkole też były problemy z prezentami jak kończyłam trzecią klasę podstawówki ( a była to pierwsza połowa lat 90) to moja wychowawczyni zażyczyła sobie karjalnice do chleba.... okropiństwo to taki małomiesteczkowy zwyczaj... przykro się patrzy na tych nauczycieli .... dla mnie zawód nauczyciela nie budzi szacunku ponieważ na swojej drodze edukacji nigdy nie spotkałam takiego nauczyciela który swój zawód traktował jak pasje...... to przykre 13 lat nauki tyle przedmiotów i żadnego nauczyciela z pasją i z darem nauczania....

Autor: Ruda Wiedźma  15.06.2008 zgłoś

Nasza klasa po maturze kupiła naszej wychowawczyni złoty wisiorek z łańcuszkiem oraz album na zdjęcia, do którego każdy przyniósł jakieś swoje zdjęcia. Nie był to prezent przez nikogo wymuszony. Uwielbialiśmy naszą wychowawczynię, nadal jak ktoś jest przypadkiem niedaleko liceum to do niej wpada pogadać.

Autor: żal...  15.06.2008 zgłoś

W mojej rodzinie bycie nauczycielem to niemal tradycja - wspaniali nauczyciele, którzy pomogli niejednej rodzinie i niejednemu dziecku. Kochani! nasza praca nie ogranicza się do ,,czrerech godzin dziennie". Kto tak twierdzi to nic nie ma wspólnego ze szkołą. Nie chcę tu nikogo wtajemniczać, bo to nie ma sensu. Za wizytę u lekarza płacisz człowieku 70 zł, za radę u prawnika - 50 zł.Za lekcję w szkole - średnio płacą nam 13 zł. Wyższe wyształcenie, kilka podyplomówek, ciągłe kursy, awans zawodowy... Nie narzekam, bo kocham swój zawód, choć pracuję z trudną młodzieża gimnazjalną. Nikt nie chce prezentów, to głupota lat 80 - tych. Kwiatek, słowo dziękuję i szczery uśmiech - wystarczą, by zaopatrzyć się w ,,paliwo" motywacyjne na następny rok pracy - nie z,,mięsem", ,,papierami", czy,,maszynami", ale z ludźmi, młodzieżą, dziećmi,ich rodzicami. POZDRAWIAM serdecznie tych, którzy nie sieją nienawiści do zawodu, dzięki któremu ich dzieci uczą się świata, życia, ...

Autor: aleksandra_ewa  15.06.2008 zgłoś

ja w tym roku kończę gimnazjum. z tej okazji postanowiliśmy z klasą zrzucić się na prezent dla wychowawcy, każdy daje10-15 zł, w zależności od tego ile może i chce dać. nasz wychowawca to geograf, miłośnik wycieczek i gór, więc postanowiliśmy kupić mu kijki do nordic-walkingu. on sam o tym nie wie i myślę, żę nigdy nie zażyczyłby sobie jakiegoś prezentu który sam wybrał. to jest naprawdę żenujące...

Autor: aka  15.06.2008 zgłoś

gdy studiowałam na prywatnej uczelni z inicjatywy studentów wyszedł dziwny pomysł aby wykładowcom na koniec zajęc podarować kwiaty i upominek. to była jakaś kompletna głupota. odmówiłam składania się na tego typu rzeczy i chyba tylko ja, niestety. ale wykładowcy przyjmowali te upominki oprócz jednego, który wręcz powiedział, że nie życzy sobie żadnych prezentów i kwiatów, bo poprostu płacimy jemu już z czesnego i to wystarczy. muszę powiedzieć, że uzyskał wiele szacunku w moich oczach choć i tak juz cieszył się dużym autorytetem. ale do tego trzeba mieć klasę

Autor: aannkaaa  15.06.2008 zgłoś

Moim zdaniem dużą winę za taką sytuację ponoszą rodzice, w niejednej klasie znajdą się tacy którzy chcą kupić jakiś orginalny prezent dla nauczyciela ich dziecka, wypytują się go, albo innych nauczycieli a potem się mówi że nauczyciel sobie życzy to czy tamto...

Autor:  15.06.2008 zgłoś

Jestem nauczycielką od 34 lat.!! Od klasy maturalnej dostaję zawsze kwiatek w doniczce, żeby pamiętać przez długie lata od której to klasy.A do tych , którzy uważają, że mało pracujemy...uczę w tygodniu 30 godzin, 890 uczniów. Dwa razy w semestrze klasówki, parę kartkówek.Jak długo się sprawdza 890 klasówek? Raz w miesiącu zebrania z rodzicami, w semestrze kilka rad pedagogicznych trwających parę godzin, wypełnianie dziennika ( obliczanie frekwencji ) .W szkole będę pracować do 7 lipca ( rekrutacja) i 25 sierpnia znowu przychodzimy do szkoły na poprawki, rady i szkolenia. Trochę brakuje do dwóch miesięcy , prawda?? Po 7 lekcjach naprawdę nie ma się sił , ucząc w klasach 32 osobowych.Za rok idę na emeryturę .Jestem nauczycielem dyplomowanym...oprócz uczenia, prowadzę Koło Europejskie , spotkania odbywają się co dwa tygodnie 2 godziny zegarowe .Przygotowuję uczniów do olimpiad( mamy pierwsze miejsce w powiecie ), organizuję wymianę młodzieżową, jeżdżę po biurach podróży, również trzeba zorganizować spotkania z rodzicami. napisać projekt, rozliczyć się z fundacją ,odpowiadać za młodzież 24 godziny na dobę przez dwa tygodnie.Oczywiście robię to za darmo, bo każdy nauczyciel oprócz nauki, ma moc dodatkowych przydzielonych odgórnie czynności.Zarabiam 2200, już więcej nie osiągnę .Tylko w ciągu ostatnich 3 lat, skończyłam 5 kursów, na które jeździłam w soboty i niedziele. To mit, że nauczyciel nic nie robi.Maturę uczniów też też przeżywam. Muszę napisać sprawozdanie , czy moje oceny pokrywają się z wynikiem egzaminu. Jak sądzicie, ile czasu mi to zajmie -miałam 111 maturzystów. Belferka

Autor: xola  15.06.2008 zgłoś

ja sie zgadzam z tymi prezentami, ostatnio w liceum kupowali wychowawczynion dvd, krzesła obrotowe, telewizory.. .dalej wymieniac?

Autor: juz nie nauczycielka  15.06.2008 zgłoś

bo szkola to chora instytucja, w ktorej wszyscy udaja ze swietnie sie czuja i kochaja nawzajem, nauczyciele innych nauczycieli, uczniowie nauczycieli, nauczycile uczniów i rodzicow.Taka ja - prosze tak trzymac, warto naprawde...ale tak napradwe zycze zeby Pani tej zmiany, mimo wszystko. ja jestem szczesliwa wlasna szefowa, chocbym miala zarabiac mniej, NIE WROCE NIGDY DO SZKOLY

Autor: nikita  16.06.2008 zgłoś

wina rodziców w szkole do której chodzi moja córka 3 klasa gimnazjum uzbierano na kwiaty i prezent 900 zl .

Autor: kika  16.06.2008 zgłoś

W liceum (skończyłam 6 lata temu) moim wychowawca byl matematyk. Z jednej strony było za co dziękowac, bo nie jeden raz wstawiał się za nami, kryl nasze wybryki przed derekcja lub po prostu próbował jakoś pomóc. Z drugiej strony lał chłopakow po głowach dziennikiem bądx ciężkimi książkami, z całej siły, a miał prawie dwa metry wzrostu i pomimo piećdziesiątki na karku siły więcej niz moi koledzy (nieliczne dziewczyny w mojej klasie obrywały dziennikiem po tyłkach)...Wrzeszczał na nas i wyzywał od najgorszych (od niego nauczyliśmy się niezliczonej ilości wulgaryzmów). W pierwszej klasie, jakos tak ze dwa miesiące przed zakończeniem roku rodzice zaczeli się zastanawiac nad prezentem. w tym czasie jeden z kolegów coś przeskrobał więc przyniósł kwiaty aby przeprosić wychowawcę. A co na to powiedział nasz wychowawca?? Cytuję: "kwiatów nie piję"...od tego momentu na zakończenie roku czy w przypadku jakiejs wpadki bieglismy do monopolowego po 0,7 jakiejś wódki...Na zakończenie 4 klasy dostał od nas pięcio litrowa butlę wódki, cieszył się jak dziecko...Teraz, z perspektywy czasu zastanawiam się czy warto było wydawac tyle pieniędzy na czlowieka, który nie przerobił z nami bardzo duzej ilości materiału, bo znizał go do poziomu trzech najmniej inteligentnych osób w klasie (które i tak dostały sie do mojej szkoły przez znajomość z dyrektorem)...7 osób z mojej klasy nie zdało egzaminów na studia z matematyki, nie z powodu swojej głupoty lecz z powodu"niedociągnięć" w ilości materiału...

Autor: nauczyciel  16.06.2008 zgłoś

bez przesady,że nauczyciele tak się nachapia na koniec roku,8 lat pracuję w szkole i jedyne co dostajemy my jako nauczyciele to kwiaty,wiec powiedzcie w których to szkołach tak "chapią" nauczyciele te prezenty,bo dużo ogólników mało szczegółów tak to i ja mogę napisać...wyssane z palca informacje nie róbcie z nauczycieli takich pazernych ludzi,bo im zawdzięczcie edukację swoich dzieci DO KIKA a może ci uczniowie nie dostali się na studia z powodu własnego lenistwa,czy nieuctwa, a nie z winy nauczyciela???najlepiej zrzucić wine na nauczyciela...wstyd!!! PS ja sam ukończyłem technikum i aby dostać się na studia (na matematykę) sam musiałem nadrobić sporo materiału,bo program technikum był bardzo okrojony i pewnej partii materiału nie przewidywał... tak więc dka chcacego nic trudnego.. POZDRAWIAM WSZYTSKICH AMBITNYCH UCZNIóW TAKICH KTóRZY NIE MUSZą KUPOWAC PREZENTóW DLA NAUCZYCIELI my naprawde tego nie oczekujemy

Autor: MAMA  16.06.2008 zgłoś

No tak, WOJNA na całego!!!! nauczyciele kontra rodzice, rodzice kontra nauczyciele. i to ma być dobry przykład dla naszych dzieci!!!!!! WSTYD!!!! Prezenty są wręczane bo ktoś to zaczął robić, a teraz nie wiadomo jak z tego wybrnąć. DZIWNE, nauczyciele ich nie chcą, rodzice nie mają ochoty ich dawać, SKĄD TEN PROBLEM!!!!

Autor: wkurzona  16.06.2008 zgłoś

A stąd, że to parę mamusiek na zebranku krzycvzy" Kupujemy prezent i zbieramy po 200zł. A reszta potulnie kiwa głową. W życiu nie dostałam prezentu, tylko kwiaty i maskotkę na zakończenie matury. Za to dzisiaj w "Naszej Klasie " mam 248 iczniów , którzy do mnie piszą i z szacunkiem wspominają grono pedagogiczne.Jeżeli są tacy pazerni nauczyciele, to niech się wstydzą. W mojej szkole pracuje nas 62 nauczycieli i nigdy podobna sytuacja nie miała miejsca.

Autor: Nacia  16.06.2008 zgłoś

w tym roku zdawałam maturę i wychowawczyni kupiliśmy całą klasą wielkiego porcelanowego słonia i album (przez nas nazwany "ekologicznym") zrobiony z liści i papieru czerpanego no i oczywiście były w nim nasze klasowe zdjęcia z wycieczek itp.:P nasza wychowawczyni bardzo sie cieszyła z tekiego prezentu.

Autor: Nadia  16.06.2008 zgłoś

A my kupiliśmy naszej wychowawczyni też słonia , tylko pluszowego.Do trąby przymocowaliśmy nasze zdjęcia, takie jak do dowodu.A wychowaweczyni podarowała nam srebrne malutkie podkuwki.Jest nas w klasie 25.Wszyscy mieliśmy łzy w oczach!.

Autor: grażyna  16.06.2008 zgłoś

Do Izabeli: Napisałaś, że nie masz szacunku dla nauczycielek przedszkola, do którego chodzą Twoje córki, bo wymuszają prezenty. Ja natomiast nie mam szacunku dla takich osób jak Ty, podszytych tchórzem i zakłamanych, które nie potrafią powiedzieć "nie", a potem wylewają swoje żale na różnych forach. Płacz i płać skoro nie stać Cię na uczciwość wobec siebie samej. Życzę w przyszłości więcej odwagi, bo wzór dla córek marny.

Autor: Sesi  17.06.2008 zgłoś

U nas pani wychowawczyni dostanie 2 książki ( złote myśli i wiersze ks. twardowskiego) włożone do drewnianego pudełka z miejscem na zdjęcia z wierzchu. + śliczne kwiaty. Składała się cała klasa i wyszło nam za to 170 zł . 6 zł od osoby to nie aż tak dużo, a nauczycielka dobra.

Autor: bebe  17.06.2008 zgłoś

jestem uczennicą ostatniej klasy gimnazjum, jako że kończę szkołę, to wiem, że nauczyciele oczekują cudów niewidów, życzą sobie niewaidomo co i jako przewodnicząca klasy stwierdziłam, że kwiaty starczą. rodzice oponują. wiadomo, pójdziemy do średnich szkół, jednak nasi byli nauczyciele mają swoje ,,wtyki" w takich szkołach i będą zatruwać nam życie. w sumie nie mamy za co dziękować, bo a co dziękować ludziom, którzy nam opowiadają, jak to im źle, że nasi rodzice to skąpcy, że rzygać im się chce, jak sobie rano myślą, że będą musieli przyjść rano do szkoły, żeby się użerać z ,,taką hołotą jak my". a potem jeszcze wyzywiska ,,kretyni, idioci, debile". dyrektor udaje, że nic nie wie, chociaż poinformowałam go. pedagog szkolny, gdy jej doniosłam, próbowała wmówić 9 klasom, że to nieprawda, mimo, że wszyscy tego doświadczyliśmy. no ja bardzo przepraszam za tamto słownictwo, ale u mnie w szkole, na wsi, tak jest. i nauczyciel czaśnie ucznia w twarz i nic mu się nie stanie. więc się pytam: za co dziękować?

Autor: bebe  17.06.2008 zgłoś

niektórzy pytają, w jakich szkołach nauczyciele wymuszają prezenty. w jakich? umnie już w przeczkolu przeczkolanka kazała sobie kupić prezent. w zerówce nie było inaczej. w podstawówce wychowawca co chciał to mówił (bez okazji oczywiście), np. ,,potrzebny mi czajnik do klasy, kubek, cukier i zapas herbaty". i wszyscy nieśliśmy jak te osły po 10 złotych, bo PAN kazał, a na koniec składaliśmy się na prezent po 50zł. i tak jest we wszystkich szkołach w okolicy, sprawa jest po prostu zatajona. wychowawca równoległej klasy do mojej zarzyczył sobie sportowy zegarek. markowy. wiadomo, po 50 zł się klasa składa, jeszcze nauczyciele zarzyczyli sobie, że oprócz prezentów zawsze ostatnie klasy składają się po 50 zł na poczęstunek dla nauczycieli

Autor: Droga Bebe,  17.06.2008 zgłoś

szkoda, że nie wymusili na Tobie byś poduczyła się ortografii. Piszemy przedszkole i przedszkolanka. Widać za słabe prezenty dawałaś.

Autor: Ola  17.06.2008 zgłoś

Nie, ona dostawała ocenę dopuszczająca, żeby umożliwić jej skończenie szkoły.A teraz pluje na nauczycieli!

Autor: Nauczycielka  17.06.2008 zgłoś

Do Bebe! Zażyczyć też napisałaś z błędem! Wstyd dziewczyno! Ola ma rację, że Cię przepuszczano z litości!!

Autor: ka.  17.06.2008 zgłoś

bezprzesady xdd ja jeszcze nigdy z takim 'wymuszaniem' prezentow sie nie spotkalam. uwazam ze prezent mozna kupic, a nawet wypada po zakonczeniu danego okresu(np. podstawowki, 3 lat gim...a po sredniej to wogole glupio byloby nic nie dac....) ale tez nie przeginajmy....

Autor: ewelina  17.06.2008 zgłoś

częściowo sie zgadzam z wypowiedziami powyżej ale niekiedy to rodzice z wygórowanymi ambicjami kupują głupie preznty np.obrączki na serwetki z ala brylantem..dla mnie to głupota totalna zaznaczam ze jest to klasa pierwsz podstawówki...,nasza klasa też miała problem ale daliśmy się skusić na coś praktycznego i aromatycznego.prezent zakupiony w Smaczej jamie w warszawie koszt.120zł a jest to kosz z e wspaniaymi trzema rodzajami herbatek,kawą lawazzą i wyszukanymi słodkosciam dodatkowo dzieci kazdez osobna wręczy Pani kwiatuszek -mają być rózne tak aby w całosci tworzyły ładny bukiecik*prezent może oklepany ale praktyczny

Autor: aniara30  18.06.2008 zgłoś

Od kilku lat pracuję w przedszkolu.SĄDZE ,ŻE NAJPIĘKNIEJSZYM PREZENTEM JEST UŚMIECH I RADOŚĆ MOICH DZIECIAKÓW I TO,ŻE SĄ TAKIE WDZIĘCZNE.SADZĘ ,ŻE JEDYNYM PREZENTEM,JAKI POWINNI PRZYJĄĆ NAUCZYCIELE SĄ KWIATY....I TAK POPULARNE, CHOĆ TAK WIELE ZNACZĄCE DZIEKUJĘ!!!

Autor: mika  18.06.2008 zgłoś

Nie rozumiem w ogóle tego.Czy prezenty sa najważniejsze?a pamięć.Dostałam kiedyś piękny kielich z napisem "za dar najpiękniejszy za SERCE" !ale o czym tu dyskutować ,nauczyciele nie maja szacunku bo tak sie wypowiadają rodzice.Ja wiem ,ze jest nauczyciel i nauczyciel.Nikt nie myśli o tym ile nauczyciel ma papierów,pilnuje młodzież na imprezach szkolnych,organizuje im wycieczki.Ale kto to bierze pod uwagę?!

Autor: giga  18.06.2008 zgłoś

Mark Twain powiedział, że pan Bóg najpierw stworzył idiotów, a potem radę pedagogiczną ... dla wprawy.Dedykuję te słowa nauczycielkom dyplomowanym, które podkreślają tu swój status, nauczyciel ma być po prostu dobry. Kiedy wy uczyłyście,skoro musiałyście wyprodukować tony nikomu niepotrzebnych papierów?

Autor:  18.06.2008 zgłoś

W niektórych zakładach pracy jest procentowy dodatek za szkodliwe warunki pracy...a nie wiem czy 50 zł w skali miesiąca to nie nazbyt mało,biorąc pod uwagę ile się zostawia w aptece na tabletki od bólu gardła,czy maść na reumatyzm i ból stawów.W innych zawodach np.chemicznych zakładach ludzie mieli 15% szkodliwości i to uprawniało ich do przejścia na wcześniejszą emeryturę...a tu co (mam pracować do 60-65 roku życia z bolącym kręgosłupem,żylakami i reumatyzmem...będę super wydajnym pracownikiem nie ma co.A taki nauczyciel musi iść wcześniej na emeryturę,bo mu gardło wysiada(ja to rorumiem,że są choroby zawadowe),ale w tym państwie są "równi i równiejsi?"Rzeźnik Romek.Pozdrawiam.

Autor: Obserwator  18.06.2008 zgłoś

Odnoszę wrażenie , że po nauczycielach jadą najczęściej ci co w szkole mieli pod górkę. Teraz nadszedł czas zemsty i przy okazji leczenia swoich frustracji.

Autor: sonia  18.06.2008 zgłoś

Są dobrzy i źli lekarze, są dobrzy i źli księża, są dobrzy i źli ludzie, są dobrzy i źli nauczyciele, są też dobrze i źle wychowani ludzie. Apeluje do WAS drodzy moi trochę pomyślcie zanim coś zdecydujecie skomentować. Napisać można wszystko, ale powiedzieć osobiście o wiele mniej. Zło należy tępić dobro pielęgnować i tylko za nie dziękować,przecież człowiek sam decyduje komu i za co dziękuje. Jestem nauczycielem i wiem, że wielu moich kolegów po fachu nigdy nauczycielami być nie powinno, a wielu z nich to są wspaniali ludzie, pracujący tyle co wy lekarze, stomatolodzy, ekspedientki...itp..O co ten spór??? Czy z każdego lekarza jesteście państwo zadowoleni??

Autor: Kasia  19.06.2008 zgłoś

Mój syn skończył podstawówkę. Miał WSPANIAŁĄ Wychowawczynię, tak, przez duze W. dzieci ją kochają, a my, jako rodzice nie możemy się pogodzić z tym, że w gimnazjum już jej nie będzie z naszymi dziećmi. Ta pani na początku 4 kalsy powiedziała z góry - nie ma imieninowych, z okazji dnia nauczyciela czy innej okazji prezentów. Bo nie przyjmie i już. Dzieci robiły jej własnoręcznie prezenty, a my - jako rodzice ZAWSZE, z własnej i nieprzymuszonej woli dawalismy kwiaty. Teraz na koniec roku kupilismy prezent od klasy, SAMI CHCIELISMY. Ozłocić tą kobietę, to byłoby mało. Dzieci nasze wykonały pamiętnik z wpisami i zdjeciami - taką niby kronikę. Pani zaprosiła ich na lody. Zła na nas była jak dawalismy prezent. Ale my się uparliśmy, że damy i już. Bo zasłuzyła, robiła 100 razy więcej, niż musiała. Klasa jest najlepsza w nauce, prawie wszystkie dzieci dostaną świadectwa z czerwonym paskiem. Pomagała im w nauce, broniła przed niesprawiedliwoscią innych nauczycieli. Dzieci zawsze do niej szły z problemami, naprawdę dzieki niej mielismy ułatwioną sytuację w domu. Zawsze jak trzeba było dzwoniła do rodziców by pogadać, przekazać,ze np. dzicko ma jakis problem, albo coś spsociło. Przez te trzy lata zżylismy się z nią i baaaaaaaaaardzo bedzie nam jej brak. A dzieci płaczą, nawet chłopcy. Bo to prawdziwy nauczyciel i pedagog, a nie sfrustrowana osoba, która na pedagogikę poszła przypadkiem. Ale wiem, ze w innych klasach prezenty były od początku. I to bardzo drogie - złota biżuteria, luksusowe długopisy, porcelana. Na imieniny, dzień nauczyciela i koniec roku - obowiazkowo.

Autor: neja  19.06.2008 zgłoś

Przede wszystkim do eweliny - propnuję spędzić PÓŁ DNIA jako pomocnik murarza na budowie, a potem pier...lić głupoty. Jesli ci się wydaje, że to lekka praca, za którą nie należą się pieniędze, i do której nie potrzeba kwalifikacji, to życze ci kidys zamieszkania w domu budowanym przez źle opłacanych, niewykształconych ludzi. Naprawdę, niewiele jest prac, do których nie potrzeba kształcenia, a żadna praca nie powinna być nieadekwatnie wynagradzana. Pomocnik murarza haruje dzień w dzień na zewnątrz, czy jest plus 30, czy minus 5 - polecam, naprawdę, to jak majówka... Co do nauczycieli, prace mają trudną, ale po pierwsze, sami ją sobie wybrali WIEDZĄC, jakie będą mieli warunki, z po drugie, duża częśc z nich wykonuje ją słabo i nikt ich z tego nie rozlicza. Prezenty? Są, były i będą, ja z młodości pamiętam te wieczne boje, czy dawać tylko kwiatki, czy coś jeszcze, a jeśli tak, to za ile. I sugestie tez się zdarzały. Teraz z własnego doświadczenia wiem, że to urasta do jakichś absurdów. A co do wypowiedzi pani Małgosi: "Ale małe sprostowanie...nie przedszkolanka lecz nauczycielka przedszkola studia kończyłam z tytułem nauczycielka ...." Nie powierzyłabym pani swojego dziecka, skoro takie znaczenie przywiązuje pani do tytułów, musi być pani bardzo zakompleksioną i nadętą osobą.

Autor: DO GIGA  19.06.2008 zgłoś

jak masz kompleksy to lecz je gdzie indziej a nie za pomoca internetu,to nie sztuka...nie wiesz o czym piszesz

Autor: Nauczycielka  20.06.2008 zgłoś

Dziś od klasy dostałam kwiatki i bombonierkę. Czekoladkami poczęstowałam uczniów. Kwiatki przyniosłam do domu.

Autor: ada78  22.06.2008 zgłoś

Jakos o lekarzach czy pielęgniarkach którzy bez łapówki traktują pacjenta jak smiecia nic nikt nie pisze....a oni tez biorą i to nie bizuterie ale jej 5 krotną wartosc!!a tez mają zapłacone za swoją prace!!!!!!!!!

Autor: akdil  22.06.2008 zgłoś

Też jestem nauczycielką od 20 lat. Uczę dzieci w klasachh I - III i nigdy nie bywam tak zażenowana, gdy kończe 3-cią klasę i mamy moich uczniów usiłują mnie dyskretnie wybadac, co bym chciała dostac w prezencie... To naprawdę nie jest potrzebne, stawia nauczyciela w idiotycznej i niezręcznej sytuacji... Owszem, słyszałam o paniach, które wręcz składają zamówienie... dla mnie to żenada... Naprawdę wystarczą kwaity i uśmiech dzieci! I satysfakcja, kiedy po latach nas pamiętają! Nie dajmy się zwariowac!!!

Autor: Koziczka  23.06.2008 zgłoś

Kogos tu chyba poniosła wyobraźnia. Gdzie to pracuja tacy nauczyciele, co tak sobie "życzą"? Moja mama jest nauczycielką i nic nie słyszalam o takich praktykach w jej szkole. Uczniowie dają kwiatki, tak jak i kiedys sie dawało, czasem bombonierkę; zwykle dają taki upominek "od klasy", czasem indywidualnie, jak uczeń jest zdania, ze powinien za cos podziękować. Moja mama ma stanowisko takie, ze dostaje za swoją prace pieniadze i nie potrzeba jej żadnych prezentów. Coś bardziej wartościowego od kwiatków czy czekoladek po prostu by ją krępowało. Jak macie przyjemnosć byc w klasie, gdzie uczy taki "wymagajacy" nauczyciel - to coście tacy glupi ? Nie dawajcie. Co wam zrobi ? A juz zwłaszcza jeśli chodzi o prezent na zakończenie szkoły - moze wam naskoczyć, nic innego. Problem jet taki, że to NIE nauczyciele napędzają te szopkę (która na pewno nie występuje w takiej skali, jak by to wynikało z tego pozal sięBoże atrykułu), tylko rodzice, którzy chcą się pokazać. A cała reszta siedzi cichutko, grzecznie zapłaci, a potem psioczy na forach

Autor: Nana  24.06.2008 zgłoś

moja mam jest nauczycielka, uczy w malej szkole i jezeli cos dostaje to wlasnie kwiaty badz slodycze na zakonczenie, nigdy nie mowila co chce dostac, kiedy klasa w ktorej miala wychowawstwo konczyla szkole kupowali jej cos wiekszego ale to, dlatego ze sami chcieli i nie rozumiem ludzi, ktorzy postepuja w taki sosob jak napisano w tym artykule w tym roku skonczylam liceum, skladalismy sie po 10 zl na kwiatki dla nauczycieli a wychowawczyni dalismy duze klasowe zdjecie, ktore sami zrobilismy i zamowilismy powiekszone u fotografa... nikt nam nie mowil, ze chce cos dostac

Autor: ely  26.06.2008 zgłoś

Czytam, czytam i dochodzę do wniosku, że ja chyba jakaś wyjątkowo głupia jestem! Prezenty od uczniów, herbata, cukier, czajnik - po prostu szok!!! Najdroższy prezent jaki kiedykolwiek dostałam (a uczę już 25 lat), to dość spory wazon ceramiczny. Wydałam więcej na tort dla młodzieży, którą wtedy żegnałam. Standard to po prostu kwiaty (tyle, że róże, bo lubię, a co, nie wolno?). Czajnik bezprzewodowy, grzejnik (bo piekielnie zimno w mojej "budzie") kupowałam sama, albo ze składkowych z koleżankami z tego samego kantorka. Herbatę, kawę, cukier, filiżanki mam, ale to ja to funduję moim uczniom, by im ręce w zimie nie marzły. Potrafią jeszcze zapytać: "Nie ma Pani śmietanki?" albo podrzucić nie umyty kubek. Podajcie adresy tych szkół nie z tego świata, a chyba się przeniosę. Niech i mi coś w końcu skapnie, NIECH NIE ZNOSZę TYCH OBELG RZUCANYCH NA NAUCZYCIELI TAK NIESPRAWIEDLIWIE!!!

Autor: ala  27.06.2008 zgłoś

ale to nie tak... harowali ponad 20 lat na tę posadę dostają mało pieniędzy... a wiecie jaki horror jest na lekcjach?brak słów,praca cięższa niż inne :(

Autor: przedszkolanka od ponad 20 lat  28.06.2008 zgłoś

taaaaaa u nas były w latach 80 rajstopy i paczka ziarnistej kawy w latach 90t orebki i zegary w skórze obecnie filiżanki i biżuteria. W tym roku skórzane portfele. Prezenty otrzymują panie z zerówek i dyrekcja. Ja zwykle proszę o powstrzymanie się prezentowych zakupów, ale wolę zasugerować ładną książkę, która przyda się dla następnych przedszkolaków niż ryzykować otrzymanie czegoś zbędnego. W tamtym roku od odchodzącej :mojej: grupy otrzymałam serbrną biżuterię - kolczyki i łańcuszek z wisiorkiem. Cena na allegro 38 złotych. PODZIELIĆ PRZEZ 25 DZIECI PRZEZ 4 LATA. Zgroza - jaka pazerna nauczycielka - i jak wysoko oceniona przz rodziców ( raczej zamożny rocznik) Żałosne to wszystko. Dobrze, że już wakacje

Autor: Margolcia  28.06.2008 zgłoś

Zaczęłam czytać i własnym oczom nie wierzę!!!Przepracowałam w przedszkolu ponad 30 lat i "dorobiłam" się bombonierek,kwiatów, 6-cio częściowego kompletu sztućców/najzwyklejszych pod słońcem, nie złotych, czy srebrnych/,które bardzo mi się podobają.Najwięcej jednak było laurek rysowanych przez moje dzieciaki-i z nich byłam najbardziej DUMNA.To był znak,że byłam przez swoich wychowanków bardzo lubiana..Mieszkam w niedużej miejscowości i u nas nie ma zwyczaju dawania PREZENTóW NAUCZYCIELOM.Jeżeli są ,to bardzo miłe drobiazgi -korale,szklaneczki,filiżanki czy pióro z długopisem/cena około 50zł rozłożona na 25 wychowanków/.. NIGDY,powtarzam NIGDY nie słyszałam,żeby nasi nauczyciele żądali lub sugerowali jaki chcą prezent.To tyle na temat tych WYMUSZANYCH PREZENTóW.A teraz jeszcze mały komentarz do Izabeli-prawniczki z Torunia.Otóż droga Pani,w przedszkolu pracują nauczycielki z wyższym wykształceniem/niejednokrotnie z KILKOMA fakultetami!!!/Proszę więc nie nazywać nas PRZEDSZKOLANKAMI-czas ochronek minął.W/g zawodowego zaszeregowania jesteśmy NAUCZYCIELAMI.Pozdrawiam wszystkich serdecznie-nauczycielki z przedszkoli w szczególności.Dzieciaki to nasz NAJWIęKSZY SKARB I PREZENT.Słonecznych wakacji .Pozdrawiam.

Autor: Halina  29.06.2008 zgłoś

Zupełnie przypadkowo weszłam na ten temat. Jestem w szoku! Pani prawnik mówi o łapówkach w przedszkolu? Z grzeczności tylko nie będę komentowała. Zgadzam sie z poprzednia wypowiedzią. Pracuję w przedszkolu już 27 lat i nie jestem przedszkolanką, ale nauczycielem przedszkola! Mam wyższe wykształcenie (a na dyplomie nie pisze ,,przedszkolanka" ) i awans zawodowy na nauczyciela dyplomowanego. Co do prezentów, jest to zawsze niezręczny temat. Rodzice sami organizują zbiórki i usilnie pytają, co kupić. Odpowiedź, że tylko kwiaty ich nie zadawala a potem są takie komentarze. Przez 27 lat otrzymałam drobne upominki, figurki. Jakoś nie widać bym po 27 latach miała urządzone mieszkanie prezentami od rodziców. Drodzy Rodzice, nie róbcie zbiórek, nie kupujcie prezentów i nie komentujcie potem tego w internecie! Ja i wiele nauczycielek z powołania i tak będziemy pracować w przedszkolu. Bo ta praca przynosi wiele radości i zadowolenia. Miłych wakacji - kochane pociechy i ich drodzy Rodzice.

Autor: ivi  29.06.2008 zgłoś

oj ty dentysto z Konstancina w artykule, nauczyciel to zawód taki jak kazdy inny???? A co ty mozesz wiedziesz o zawodzie nauczyciela zza tego wiertelka, zza oślinionych wacików...ręce opadają.Przez to że nauczyciele sa tak traktowani, nie maja praktycznie zadnej motywacji do pracy, a w koncu jest to najwazniejszy zawód świata!!!! Ja, gdbyby nie moi nauczyciele-byłabym nikim, dzieki nim, i mojej rodzinie wyroslam na czlwowieka z klasa i z pozycja zawodowa.Dlatego nie pozwole oczerniac nauczycieli za przyjmowanie prezentow...to nie oni wymyslili ten pomysl, a zeschizowane mamusie-ktorym wydaje sie ze dobry i drogi prezent na koniec roku=dobre oceny dla dzieci w przyszlym roku szkolnym. Lepiej pokrytykujmy lekarzy, ktorzy nie spelniaja swoich obowiazkow bez duuuzego dodatku, okradajac emerytow lub b.ciezko chore osoby...o tym trzeba mowic!

Autor: Zosia  08.07.2008 zgłoś

Wyrażam wielki szacunek dla nauczycieli. To dobrze, że mają teraz wakacje nalezy się im taki urlop na podładowanie akumulatorów na następny nowy rok szkolny. Każdy z nas miał w swoim życiu nauczycieli i nie może być inaczej. Sam się nie nauczysz, musi cię ktoś nauczyć. To proste świństwo wieszać teraz psy na kimś kto coś dla ciebie zrobił. Wyrażanie opinii, że mało pracują źle świadczy o autorach takich wypowiedzi. Pracują tyle ile przewidują polskie normy dla tego zawodu. Podlegać dyskusji może jakość ich pracy. Człowiek mądry i inteligentny nigdy nie krytykuje zaocznie nie dając możliwości polemiki oko w oko.Polska mentalność wyssać soki z kogoś a potem " za plecami" oczerniać, wyśmiewać i poniżać.

Autor: Krzysztof  08.07.2008 zgłoś

Chciałbym wygłosić apel do WAS moi koledzy i koleżanki!!!!!!! Wzywam Was wszystkich do obrony szacunku i godności naszych nauczycieli. To chańba tak poniewierać ludźmi i szarpać ich opinię. Wstyd mi za wszystkich dorosłych "rodziców", nie wierzę, że mogliby powtórzyć to co tu piszą. Wyrażajcie swoje pozytywne opinie o naszych nauczycielach . My młode pokolenie nie chcemy życ tak marnie jak nasi dorośli rodacy prezentujący tu swoje opinie o nauczycielach, że tylko narzekają, biadolą oczerniają wszystkich po drodze. Za wszystko co otrzymaliśmy od naszych nauczycieli serdecznie dziękujemy i życzymy WAM nauczyciele wszelkiej pomyślności.

Autor: sonia  14.10.2008 zgłoś

kkkkkkkkkkkkkkkuuuuuuuuuuuuummmmmmmmmmmmmmaaaaaaaaaaaaaaaaaacccccccccccccccccccccccciiiiiiiiiiiiiiiiiieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee ccccczczczczczczczczczczczcczczcaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaarrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrnnnnnnnnnnnnnnnnnnuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuucccccccccccccccccccccccccccchhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy Tu JEST NAPISANE KUMACIE CZARNUCHY

Autor: Marcin  06.11.2008 zgłoś

A ja na prezent zaproponowały bym zrobić dla wychowawcy tablo. Zawsze ładne zdjęcia są cenną pamiatką. W innej szkole znajoma coś takiego zrobiła i wyszło super. Zobaczcie fotografa na www.fotografia-szkolna.netmak.pl/tablo.html

Autor: Kasia  15.04.2009 zgłoś

To prawda, że nauczyciele chcą coraz droższe prezenty. Moja wychowawczyni na koniec liceum zażyczyła sobie złoty pierścionek z grawerunkiem, więc musi być duży, żeby było miejsce na ten grawerunek:)

Autor: MAMA  10.06.2009 zgłoś

Moja córka kończy szkołę podstawową,byłam przeciwna tzw. "upominkowi" nie złożyłam się na niego. Kupię kwiaty jak co roku i dla nauczycieli ,których córka lubi kupimiy laurki i wpiszemy śmieszne wierszyki. I to na tyle.....

Autor: masakra  15.06.2009 zgłoś

Jestem nauczycielka w liceum i zawsze dostaje prezenty, ale ZAWSZE sa wlasnorecznie zrobione przez moje dzieciaki;))) W tym roku sami uszyli wielkiego klapciatego zajaca . Na ostatniej lekcji przed matura pojawil sie wlasnorecznie upieczony tort z trzema swieczkami, byly lzy i usciski... A wczoraj zadzwonil przedstawiciel i jakos tak krecil.. i juz sie domyslam,ze znow cos szykuja. I TO JEST NAJWIEKSZA RADOSC!!! CIAGLE MYSLA, KOMBINUJA!! Nic mnie w zyciu mocniej nie cieszylo ;)))

Autor: marolcia  31.08.2009 zgłoś

Pewnie ale nie każdy ma zdolności manualne... Na koniec roku moja klasa (uczę w liceum; klasa matematyczna) przyniosła mi piękny kosz z delikatesowymi produktami- troszkę kawy, jakieś szalone herbaty, wymyslne słodycze- a wszystko to ładnie przybrane, gustowne i z pomysłem. Namierzyłam już, że korzystali z oferty Smaczej Jamy, sklepo-kawiarni w Warszawie. Jak widzę, mają tam w sklepie internetowym całą zakładkę upominków dla nauczycieli- http://www.smaczajama.pl/sklep//Kosze_dla_Nauczycieli-k74-0-3-default.html Fajny pomysł :) sama swojej córce już go podsunęłam -początek roku w gimnazjum to też dobra okazja, żeby obdarować nauczyciela np. takim niedrogim i oryginalnym koszem.

Autor: Alicja  08.02.2010 zgłoś

Jeśli mogę dodać parę słów : mój syn kończy średnią szkołę w trybie indywidualnym ( dzięki staraniom i pomocy Pana DYREKTORA) .Przez trzy lata nie dostał nawet kwiatka od nas - rodziców , tylko zawsze słowa podziękowań i szczerą wdzięczność. Nauczyciele traktowali mojego syna RÓŻNIE . Jednak jestem IM bardzo wdzięczna za to, że mógł skończyć szkołę, bo był trudnym uczniem i mało zdolnym. Teraz chcę wszystkim podziękować za to: moim podarunkiem będzie kwiat w doniczce i duży tort - do pokoju nauczycielskiego, a dla P. Dyrektora podziękowanie pisemne i symboliczny upominek - na pamiątkę ,. Myślę , że nikt nie będzie zażenowany, ominięty i zrozumie moje serdeczne DZIĘKUJĘ _ jako rodzica.

Autor: maturzystka  24.04.2010 zgłoś

jestem tegoroczną maturzystką. za tydzień kończę szkołe. Moja klasa wymyśliła że na zakończenie roku dla wychowawcy kupimy srebrny zegarek wart około 500zl! moim zdaniem to absurdalne, ale klasa chce w ten sposób podziękować "panu profesorowi' za trzy letnią naukę i danie nam wiedzy. czy to nie jest chore? dlaczego mam tak dziękować tylko wychowawcy skoro inni nauczyciele też mnie wiele nauczyli..?

Autor: NN  03.05.2010 zgłoś

Jestem nauczycielem ponad 10 lat i nigdy nie dostałam od uczniów prezentu,nawet złamanego kwiatka jak kończyli szkołę,a byłam wychowawcą,walczyłam o nich raz to ja zafundowałam im nagrody na koniec roku,bo na komitet nawet nie płacili,walczyłam o nich,przykre,ze symbolicznego jednego kwiatka nie mówiąc już o bukiecie nie dostałam....kwiaty to przecież nie prezent.

Autor: Margo  06.05.2010 zgłoś

Bardzo dziękuję za pomył z tablo klasowym! Jestem w "trójce" i jestem przeciwniczką drogich prezentów... Bardzo mi szkoda NN,bo zwyczajnie odrobiny wyobraźni uczniom zabrakło-nie trzeba wiele,by podziękować... Co do innych sytuacji,cóż...są" ludzie i ludziska"-zawsze ktoś odstaje. Ale wrzucać wszystkich do jednego wora nie wolno. Pozdrawiam,życząc wielu wzruszeń na koniec roku szkolnego :0)

Autor: rafał tomaszek  31.05.2010 zgłoś

jestescie osłami,jmatołami

Autor: ...  14.06.2010 zgłoś

Czytając to wszystko stwierdzam, że owszem niektórzy nauczyciele nie nadają się do swojego zawodu, sama pamiętam, że w mojej szkole byli nauczyciele, którzy zasługiwali na ogromny szacunek, ale byli i tacy, których bym w życiu już nie chciała spotkać na oczy. Nie ma sensu zaprzeczać jeden drugiemu "są tacy nauczyciele, którzy sobie życzą" albo "nie ma takich" po prostu w jednej szkole mogą się zdarzyć a w innej nie i nie ma reguły. Moim zdaniem nauczyciele, którzy sami sobie życzą prezentu chyba się pogubili w tym, co mają reprezentować, w końcu sami wybrali sobie taki zawód, więc dlaczego teraz narzekają, że mało zarabiają, że ciężka praca, że uczniowie źli? Jeżeli nauczyciel jest dobry to uczniowie nie będą mu uprzykrzać życia, jeżeli będzie z nimi współpracował i wykonywał swoje obowiązki, nie robił na złość i nie wybierał sobie pupilków oraz tych, na których można zawsze zgonić, to uczniowie są dla takich osób mili, i idzie się z uczniami dogadać, bo najlepiej powiedzieć, że to te pokolenie popsute, a to w szkole dają przykład, że są równi i równiejsi, że lepiej nie wypowiadać swojego zdania i się nie odzywać, bo to oni mają władze i można mieć konsekwencje, mimo że nie mają racji. Jeżeli nauczyciel chciał być nauczyciele, to, dlaczego teraz narzeka? Każda praca ma jakieś minusy, dyrektor ma zszargane nerwy, dużo obowiązków i wraca późno, nauczyciel głos, robotnik może mieć problemy z kręgosłupem, listonosza bolą nogi i tak można wymieniać, ale każdy wybrał sobie ten zawód, jeżeli ktoś teraz powie, że nie miało się innego wyboru to odpowiem, że trzeba było myśleć o tym wcześniej i się uczyć a nie teraz narzekać na to jak się ma. Owszem jest też tak, że po prostu niektórych nie stać na wykształcenie, ale są stypendia, no i po technikum też można dostać dobrą prace. Nie zgadzam się z tym, że wypowiadają się tu osoby, które miały słabe oceny i teraz wyładowują się na nauczycielach, ja miałam świadectwa z paskiem a bardzo nie miło wspominam niektórych nauczycieli, którzy nawet na "dziękuję" nie zasłużyli, i nie czepiajcie się osoby, które parę komentarzy wyżej popełniła błędy ortograficzne, bo może mieć chorobę, która to powoduje, przeczytajcie lepiej treść, jaką tam zawarł a nie narzucacie mu coś, bo wiecie, że ma racje no a trzeba jakoś go zgnębić prawda? Pewnie zdarzają się nauczyciele, którzy już zapomnieli, na czym polega ich zawód i co mają robić, nie wątpię w to, że zdarzają się też tacy, którzy wybierają sobie drogie prezenty, bo uważają, że oni na to zasługują i w pełni im się to należy i jest to obowiązek uczniów są to jednak jakieś marginesy, bo inaczej tego nazwać nie można, to nie jest przykład dla uczniów to wstyd i każdy nauczyciel, który tak robi powinien mocno się nad sobą zastanowić! Nie zganiajmy winy na rodziców, w końcu oni uważają, że tak powinno być! Taki wszedł zwyczaj, że kwiaty już nie wystarczą, i jak się słyszy, że dziecko ma problemy, bo się nie złożyło na prezent i nauczyciel się dowiedział to, jak potem można nie kupować tego prezentu? Chociaż by po to żeby nasze dziecko wyszło z tego cało a nie zostało ukarane. Właśnie w ten sposób niektórzy nauczyciele podkreślam tu niektórzy wykorzystują to, że maja kontrole nad dziećmi. I można się temu sprzeciwić, ale chyba lepiej już po wyjściu ze szkoły, kiedy nauczyciele nie mają jak się na nas odegrać. Tak jak pani parenaście komentarzy wyżej, która zapłaciła za swoje dziecko pieniądze na składkę, mimo, że się z tym nie zgadzała, miała racje, ponieważ chciała chronić swoje drugie dziecko, a sprawą może się zająć potem. Po co miała swojemu dziecku utrudniać? Przeciesz to dziecko jeszcze do końca nie będzie rozumiało, dlaczego jego przedszkolanka go nie lubi. Ktoś, kto potem krytykował tą Panią moim zdaniem nie miał racji, ponieważ nic by tym nie wskórała a tylko pogorszyła sytuacje swojego dziecka! Wygrałby nauczyciel i miał satysfakcje, to trzeba załatwiać podstępem tak jak oni nas załatwiają, bo ataki nic nie dadzą, tylko tyle, że umocni się tą przedszkolankę w przekonaniu, iż może sobie dalej tak robić i nikt jej nic nie zrobi mimo tego, iż był sprzeciw, ta Pani powinna zająć się tym, kiedy jej dzieci nie będą już uczęszczały do tego przedszkola, i to załatwić nie awanturą, ale spokojem i argumentami, wtedy nikt nie zarzuci arogancji i agresji. Moim zdaniem żałośni są ci nauczyciele, którzy tak postępują, takim osobom powinno zabraniać się kontaktu z uczniami, i nauczania w szkole. Jak można mścić się na kimś, bo nie złożył się na prezent albo szantażować go?! Nie zrozumiem tego nigdy! Tacy ludzie są naprawdę bez sumienia! Mogą komuś, kogo np nie dopuszczą do testu jak powyżej zniszczyć można by powiedzieć życie no, ale nie przesadzajmy, powiedzmy, że ktoś może siedzieć przez kogoś, kto jest mściwy rok w szkole, tylko, dlatego że się na prezent nie złożył i że nauczyciel mimo tego, że nie powinien tak postępować, wykorzystał swoją władze! Jest to z pewnością nie sprawiedliwe! Nie kieruje tych słów to nauczycieli, którzy tak nie ro

Autor: jola  21.06.2010 zgłoś

Zbliża sie koniec roku szkolnego i tradycyjnie zaczyna się koszmarne szaleństwo prezentowe. Od 12 lat jestem w Radzie Rodziców i to ja zajmuję się kwestia prezentową. W przedszkolu nie miałam większego problemu z prezentami, były to tradycyjnie kwiaty (aby nie naciągać rodziców na dodatkowe koszy, co roku jeździłam na giełdę kwiatową, gdzie zaopatrywałam się w potrzebne materiały, po czym w domu sama układałam bukieciki. W szkole podstawowej jedynie na koniec trzeciej i szóstej klasy trochę bardziej "poszaleliśmy". Otóż w klasie trzeciej oprócz tradycyjnego bukietu Pani wychowawczyni dostała album. Wcześniej moja córka przekazała dzieciaczkom w klasie aby te przygotowały rysunki, napisały wiersz dla Pani albo list. Wszystkie prace moja pociecha przyniosła do domu, a ja udałam się do introligatora, aby to pieknie oprawić i podpisać stronę tytułową, między pracami dzieci były zeskanowane zdjęcia z różnych klasowych imprez. Pomysł bardzo spodobał się rodzicom i dzieciom, Pani uroniła kilka łez. Polecam ten pomysł wszystkim rodzicom. Na koniec szóstej klasy Pani dostała tomik wierszy napisany przez swoich wychowanków. Teraz córka jest w gimnazjum i jak nie mamy większych problemów z prezentami dla nauczycieli na Święto Edukacji Narodowej czy Świętta Bożego Narodzenia i Wielkanocy, to na zakończenie, roku pomysłu na prezent nie mamy. Otóż, staram się "zaciągnąć" dzieci do pracy, aby nie były to prezenty kupowane. Na Święto Edukacji Narodowej córka napisała piękny wiersz, który został ładnie zredagowany i wydrukowany przez jej kolegów na papierze kredowym. Rok później, zakupiłam najzwyklejsze kubki w białym kolorze, na tych kubkach córka wraz z koleżankami farbami do ceramiki namalowały kwiaty. Na święta wykonały piękne aniołki z masy solnej. Koszta jako klasa ponieśliśmy niewielkie, a radość nauczycieli była widoczna. Niestety nie mamy pomysłu na zakończenie roku, obawiam się, że będą to kwiaty. A może ktoś z Państwa ma jakiś ciekawy pomysł?

Autor: Mama Oli  21.06.2010 zgłoś

Jestem mamą . W tym roku moje dziecko kończy przedszkole. żadna z pań przedszkolanek nie życzyła sobie niczego wręcz przeciwnie jak zapytałam co by chciały odpowiedziały , że nic.To nam rodzicom zrobiło sie przykro ,że nic nie chca od nas na pamiatkę więc złożyłysmy się i kupiłysmy Pani prezent.Dziwi mnie ta nagonka na nauczycieli.Mam wrażenie ,że ktoś ma jakieś zale osobiste i tak wypisuje.Znam osobiscie lekarzy którzy pracując w budzetówce tez biorą prezenty od pacjentów i to wcale nie za 100zł więc dziwi mnie takie najezdzanie na nauczycieli.

Autor: Tomek  03.07.2010 zgłoś

Ożesz.... Jasne, że nauczyciel życzący sobie mikrofalówki czy maszynki do golenia na głowę upadł. Ale takich jest naprawdę mało. Podstawówka, liceum, studia - nie trafiłem na żadnego. Będąc synem nauczycielki, znałem jeszcze grono pedagogiczne z paru szkół, gdzie uczyła - też żadnego. Od znajomych - zero takich wieści. Może zamiast gonić nauczycieli, przyjrzeć się środowisku lekarskiemu? Drogi prezent dla nauczyciela może pomóc zaliczyć klasę, potencjalna 'zemsta' obrażonego pedagoga to wstrzymanie kogoś w klasie. Niby dużo, ale... U lekarzy 'stawki' i konsekwencje takiego procederu mogą być znacznie bardziej drastyczne. Wreszcie, proponuję osobom, które uważają zawód nauczyciela za łatwy i przyjemny popróbowanie sił. Pan w artykule był oburzony, ok! Ale uprościł sprawę niesamowicie, podając 4 godziny dniówki itp. Pozwolę sobie skontrować w podobny sposób: Dentysta to ma dobrze, za dzień można sporo zarobić! Ostatnio plomba kosztowała mnie 120 (30 min roboty), ekstrakcja ósemki pokój obok gość zapłacił 400PLN, popracowano nad nim godzinę. Trzy ekstrakcje w tygodniu i jest 1200, a wiele roboty nie ma. Powie ktoś, że to chirurg szczękowy, a nie dentysta? Dobra! Weźmy plomby, jak moja. Pół godziny roboty dziennie, 120 wpada. A przerób mają, terminarz zajęty na 3 tygodnie do przodu. Fajnie się czyta podobne banialuki będąc dentystą? Pewnie równie fajnie, jak te powyżej znając nauczyciela.

Autor: Kasiuuula  10.11.2010 zgłoś

Witam drogie panie. Moja ukochana nauczycielka niemieckiego niedługo będzie obchodziła urodziny i chciałabym kupić jej coś wyjątkowego. To moja ulubiona nauczycielka. Zastanawiałam się czy wino domowej roboty mogło by być JEDNYM Z PREZENTÓW, ale czy to wypada? i co jeszcze mogłabym dobrać do tego zestawu oprócz kwiatów które oczywiście będą???

Autor: dorota1669  05.03.2011 zgłoś

Mysle ,ze wystarczy odrobina wyobrazni i prezent moze byc tani i orginalny.Na dzien nauczyciela kupilismy od klasy kosz z owocami zamiast z kwiatow koszt ok 40zl,z innej okazji koszulke z nadrukowanym misiem i napisem kochanej pani kl.IIb koszt ok30zl,Na dzien kobiet tort w ksztalcie kwiatka -26zl to nie sa drogie prezenty dane od klasy ,a nieco inne i widac ,ze ciesza:). Jako ,ze jestem w trojce klasowej to na koniec 3 klasy juz zamowilam ksiazeczke-bajke ,gdzie glowna bohaterka jest wychowawczyni.Na okladce jest jej zdjecie ,na pierwszej stronie zdjecie klasowe z dedykacja ,na kolejnych stronach miedzy wiersze wplecione sa glowy dzieci z klasy.Koszt razem z przesylka ok 60zl na dziecko nie cale 3zl,a pamiatka mysle fajna:) pozdrawiam wszystkich

Autor: TP  14.04.2011 zgłoś

Różnie bywa. Słyszałam o akcjach, w których klasy maturalne kupowały sprzęt AGD, komplety obiadowe z wysokiej jakości porcelany. Uważam, że to głupota. Kończę liceum, i odmówiłam składki na prezent dla wychowawczyni. Razem z sześcioma bodaj osobami. Kwiaty- jak najbardziej. Nawet średni bukiet. Ale nic więcej. Raz, że uważam, że się mojej wychowawczyni nic więcej nie należy (kwiaty- taka tradycja, na którą się zgadzam), dwa- prezent to kosztowny wydatek, a ja nie chcę tracić pieniędzy rodziców na coś, czego nie aprobuję. Co do zamawianych prezentów- w moim liceum o niczym takim nie słyszałam. We wcześniejszych szkołach też nie. W ubiegłym roku była taka sytuacja: znajoma podarowała swojej wychowawczyni dość drogą kawę, na co pani oburzona zapytała, kto powiedział znajomej mojej, że pani przyjmuje takie prezenty. Kawy nie wzięła. Wszystkie czekoladki otwierała na bieżąco i częstowała uczniów. Jest to osoba poważana, cieszy się ogromnym szacunkiem wśród nauczycieli i uczniów. Moim również.

Autor: marta  08.05.2011 zgłoś

moja wychowawczyni nie pozwala nam nic kupować, nawet kwiatów.... oczywiście kwiaty od czasu do czasu jej dajemy, ale wolimy kupić roślinkę w doniczce i zostawić w naszej klasie. drobne okolicznościowe upominki wykonujemy sami, mamy w klasie kilka zdolnych osób, wspólnie obmyślamy, co zrobić. z takich prezencików własnoręcznie wykonanych nasza Wychowawczyni cieszy się najbardziej i ma spokojne sumienie, że nie obciąża nas finansowo. wydawało mi się rto bardzo dziwne, ale teraz szanuję jej decyzje.

Autor: justynaaa  10.06.2011 zgłoś

Teraz jestem w trzeciej klasie gimnazjum i moim zdaniem wystarczy wręczyć wychowawczyni bukiet kwiatów i pamiątkową książkę z dedykacją, i podpisami całej klasy.. Prezent praktyczny oraz sentymentalny. Wydaje mi się, że wypada zaznaczyć fakt trudu jaki wkładają nauczyciele w naszą edukację i wychowanie.. Bo przecież połowe swojego życia spędzamy w szkole, i właśnie w niej wychowują nas również nauczyciele. Wielu ma podejście takie, że nauczyciel siedzi na stołku tylko po 4 godzinki dziennie i zgarnia kase z prezentami. A wcale tak nie jest.. Fakt, zdażają się przypadki totalnych leserów, ale dla większości praca w szkole to na prawdę cięzki wysiłek psychiczny.. Chociażby użeranie się z dwojgiem takich, co rozwalają lekcje doszczętnie. Nie mówiąc o porawie prac domowych i sprawdzianów setki uczniów.

Autor: dwx11  17.06.2011 zgłoś

co można kupić nauczycielce. tak do 120zł? wychowawczyni (nauczycielki geografi) na koniec roku szkolnego proszę o pomoc, będe bardzo wdzięczny ;D

Autor: jolka  20.06.2011 zgłoś

oryginalne pióro np: parker i na zatyczce wygrawerowana data jak długo nauczyciel był wychowawcą np: kl. A 2o2o-2o24

Autor: ewa  22.06.2011 zgłoś

A O KSIĘZACH ZAPOMNIELIŚCIE,,CI DOPIERO DOSTAJĄ PREZENTY I KASĘ ZA PRZYGOTOWANIE DZIECIĄTEK DO KOMUNII I CISZA

Autor: czarna  15.01.2012 zgłoś

Pozwoliłam sobie na przeczytanie całości, wszystkich komentarzy... uff. Każdy ma odrobinę racji i inne doświadczenia. Jestem nauczycielką, pracowałam przez wiele lat w przedszkolu teraz w szkole. Przez wiele lat rzeczywiście w modzie były tylko kwiatki potem również czekoladki, bombonierki. Wspaniałym prezentem są laurki albo gadżety do niczego nie przydatne ale od serca. Przyznam że dostałam od moich wychowanków i ich rodziców biżuterię srebrną, bo sami dostrzegli że uwielbiam artystyczne wyroby, nie pytali tylko ofiarowali. Niestety broszkę dawno mi ukradli, ale i tak z sentymentem wspominam tę grupę przedszkolną. Cudnym prezentem, który wywołał potok łez był album zrobiony z tekstów, rysunków i zdjęć dzieci oprawiony u introligatora. Rodzice którzy dobrze znają nauczyciela potrafią dać tak trafiony, niedrogi i przyjemny prezent. Jest to miłe, warunkiem jest to że taki prezent nie może być drogi, a symboliczny. Kiedy rodzice w klasie nalegali,żebym powiedziała co bym chciała na prezent poprosiłam o chustę animacyjną - wykorzystuję ją w zabawach z dziećmi - kolejnymi klasami, ozdobne dziurkacze pomagają mi kiedy robimy laurki dla mam, babć i z okazji świąt. Sama jestem matką, byłam też w trójce klasowej. W podziękowaniu za trud włożony w wychowanie moi synowie dawali Paniom kwiaty, lizaki robione na specjalne zamówienie w manufakturze, koszulkę ze zdjęciem całej klasy, zdjęcia z kilku lat na płytce z różnych klasowych wydarzeń. Na dzień nauczyciela np. kartkę własnoręcznie wykonaną, albo słodkości zapakowane we własnoręcznie zrobione opakowanie, czy filiżankę w pięknym pudełku. Osobiście wolę podarować coś od serca niż sztampowy kwiatek, który albo na drugi dzień zwiędnie, albo nauczyciel nie ma gdzie ich poupychać w wazonach. Uczę moje dzieci okazywania wdzięczności - razem zastanawiamy się jak to zrobić. Mój syn kończy gimnazjum- jego wychowawcą jest W-F- ista, zapewne podarujemy piłkę z podpisami wszystkich uczniów, drugi syn ma wychowawczynię - nauczyciela przyrody ( piękny kwiat- np storczyk) będzie udanym podziękowaniem, już mamy zrobioną własnoręcznie kartkę dziękczynną w pudełku. Jak urodziłam dzieci lekarzom i pielęgniarkom przyniosłam ciasto i kawę za opiekę i pomoc. To nie jest korupcja - to zwykła wdzięczność. Dodam jeszcze, bo była tu polemika - każdy zawód ma swoje szkodliwe warunki, lub trudności - ale na pewno murarz, czy ten rzeźnik nie mają łatwo, nauczyciel też nie bo wszyscy widzą że ma niewiele ich zdaniem godzin lekcyjnych, jednak nasza praca nie kończy się na lekcjach. Też mamy stosy dokumentów do wykonania. Nikt nie wspomniał tu o odpowiedzialności jaką ponosimy aby zapewnić opiekę uczniom. Kto nie był w szkole na długiej przerwie na dyżurze to zapraszam niech zakosztuje tego miodu. Wile rzeczy robimy społecznie. Tak jeszcze zapytam czy to jakiś straszny problem jak poprosimy rodziców o paczkę miętowej herbaty, po to by dzieciom z bólem brzucha zaparzać. Dlaczego mam ją kupować sama z mojej pensji, przecież nie muszę kupować za swoje pieniądze mąki i soli do masy solnej z której dzieci zrobią ozdoby i zabiorą do domu. Dlaczego mam kupować materiały, z których będą wykonywane doświadczenia, czy prezenty, gazety na kiermasze. Czy ktoś w swojej firmie dokłada od siebie kasę - zazwyczaj korzysta z zasobów firmy, albo siedzi w necie podczas pracy lub dzwoni na koszt firmy. W wielu wypadkach praca i jej szkodliwość nie tylko fizyczna, ale i psychiczna nie jest współmierna do zarobków, ale nie tylko pieniądze są najważniejsze niektórzy robią to bo lubią. Nich ktoś czasem pomyśli patrząc na swojego łobuziaka lub kapryśnicę, ze w klasie jest takich kilkanaście razy więcej i trzeba to ogarnąć - uczyć i wychowywać, wskazywać dobre kierunki, gdy w domu mają to gdzieś. Jak słyszę, że to szkoła ma wychowywać, a rodzice umywają rączki to mię się żołądek przewraca na lewą stronę. Po prostu wszyscy szanujmy się wzajemnie. Jest taki wiersz "Wszyscy dla wszystkich" o ile dobrze pamiętam J. Tuwima, murarz domy muruje, krawiec szyje ubrania, piekarz ... itd. Pozdrawiam serdecznie wszystkich i życzę mądrości i wyrozumiałości wobec innych.

Autor: iwa  31.03.2012 zgłoś

Jako nauczycielka, żygam tak!, żygam laurkami i zdjęciami od klasy.

Autor: Anita123  05.06.2012 zgłoś

Sama mam problem co kupić nauczycielce- wychowawczyni na prezent. Nasza wychowawczyni zażyczyła sobie kolczyki, łańcuszek i bransoletkę. Wyszło,że każdy z uczniów musi poskładać się po 50 zł. A nie wystarczyłby jakiś kwiat w doniczce i kartka z podpisami wszystkich uczniów.

Autor: Michal  21.06.2012 zgłoś

Do dentysty z Konstancina: Ale wać panu woda sodowa do głowy uderzyła. Uczysz pan syna zwykłego pieniactwa a nie poczucia honoru. Ja uczę moje dzieci wdzięczności tym, którym dużo zawdzięczają. Nauczycielom za przekazaną wiedze, lekarzom za uratowane zdrowie, dentystom za borowanie zębów (choć wdzięczność za to ostatnie przychodzi im z trudem ;).

Autor: ciekawa  30.06.2012 zgłoś

ciekawa jestem kto od kogo sciagnal tekst Pani od Pani Piekarskiej na wirtualnej,czy odwrotnie...jota w jote..smutne to troche

Autor: Mama Malgosi  01.05.2013 zgłoś

no i co tu mozna powiedziec? :) Problem stary jak swiat. Jestem mama, wiec nieraz dawalam skladki na prezent dla nauczyciela z roznych okazji. Sama tez przez wiele lat bylam nauczycielka. Problem znam od podszewki. :) Czasami jest tak, ze nie sposob opedzic sie od prezentu. Sa jakby zwiazane z tradycja. Np. konczy sie edukacja grupy mlodziezy w ciagu 6 lat, dodatkowo jestes wychowawca tej grupy. Wiadomo rodzice chca podziekowac za trudy wychowania. Jest prezent. Najczesciej takie symboliczne rzeczy niezbyt drogie. Uwazam, ze to mile i w porzadku. Ile kompletow filizanek walalo sie po domu. Te od tej grupy, te od tej. Ale najczesciej to rzeczywiscie czekoladki i kwiaty.

Autor: Gabriela  14.06.2013 zgłoś

mh... tak to wszystko poczytałam, i trudno mi uwierzyć!. W takim razie moje dzieci chodzą do idealnej szkoły. W ich szkole na zakończenie roku nie przynosi się nawet kwiatów. Co roku, przez Grono Nauczycielskie jest wybierany jakiś cel, na który przeznacza się pieniądze, które chciało się przeznaczyć na kwiaty dla nauczycieli. Po prostu na zakończeniu roku szkolnego stoi wielka skarbonka, do której wrzuca się drobne pieniądze, a zebraną kwotę przeznacza się na wybrany wcześniej cel. U dzieci w szkole w złym guście jest przynoszenie kwiatów. Uważam, że pomysł idealny. Narzekają tylko Panie w kwiaciarni, że na tej szkole to nie mają zarobku ;-)

Autor: Luka  31.10.2013 zgłoś

Kwiatki to jeszcze nie taka tragedia, ale jeśli chodzi o prezenty to już inna sprawa. Szczególnie jeśli te są dość drogie. W końcu nauczyciel to praca, za która dostaje się wynagrodzenie określone w umowie. Klasa moich dzieciaków wpadła na pomysł, żeby ulubionym nauczycielom wręczyć pamiątkowe medale. Koszt znikomy (jak rozłożył się na 40 osób), a frajda niemała. Osobiście zamawiałam medale na produkcjamedali.pl. Fajna sprawa, można wymieniać napisy, a wszystko w rozsądnej cenie. Polecam.

Autor: Luka  31.10.2013 zgłoś

Kwiatki to jeszcze nie taka tragedia, ale jeśli chodzi o prezenty to już inna sprawa. Szczególnie jeśli te są dość drogie. W końcu nauczyciel to praca, za która dostaje się wynagrodzenie określone w umowie. Klasa moich dzieciaków wpadła na pomysł, żeby ulubionym nauczycielom wręczyć pamiątkowe medale. Koszt znikomy (jak rozłożył się na 40 osób), a frajda niemała. Osobiście zamawiałam medale na produkcjamedali.pl. Fajna sprawa, można wymieniać napisy, a wszystko w rozsądnej cenie.

Autor: ania  12.04.2014 zgłoś

W mojej klasie wpadliśmy na pomysł zrobienia szkolnych albumów. W Schoolbookach zamieściliśmy wszystkie najważniejsze zdjęcia z naszych wspólnych trzech lat. Mogliśmy skorzystać z gotowego szablonu, ale kolega który jest w tym dobry stworzył jedyny w swoim rodzaju szablon. W pakiecie dla klasy powyżej 12 sztuk w pixbook.pl wychodzi taniej.

Dodaj własny komentarz

(twój pseudonim, imię lub nazwisko)

(nieobowiązkowo; nie musisz podawać adresu e-mail!)

Min. liczba znaków: 3

Kafeteria / Zamów reklamę w Kafeterii / Redakcja (PR + autorzy) / Kosmetyki do testów / Patronaty
© 1999-2014 Grupa Wirtualna Polska Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu