Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

Przy kawie

19.03.2009 | Reportaż

Przemoc ekonomiczna

Przemoc domowa najczęściej kojarzy się z sińcami i ranami, ale ta fizyczna to tylko jeden ze sposobów znęcania się nad partnerką lub partnerem. Równie groźna jest psychiczna i ekonomiczna. Z tym, że jej sprawcy dużo rzadziej trafiają na sądową ławę. W ubiegłym roku liczba ofiar przemocy domowej wyniosła 130 682 (dane Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia”). Ponad 90% przypadków to kobiety i dzieci. Sprawcami najczęściej są najbliżsi - mężowie i ojcowie.

Specjaliści twierdzą, że z roku na rok coraz więcej kobiet ma odwagę powiedzieć „dość” . Z jednej strony to efekt kampanii medialnych, z drugiej powstaje coraz więcej instytucji, które udzielają pomocy ofiarom przemocy. Dzisiaj już żaden policjant nie powinien na wezwanie do bitej kobiety, powiedzieć: - To wasza rodzinna, prywatna sprawa. Funkcjonariusze mają wiele szkoleń, na których dowiadują się, jak mają się zachować. Zmienia się też mentalność Polaków, coraz częściej reagują sąsiedzi, kiedy słyszą krzyk bitej ofiary.

Wszystkie zmiany na lepsze dotyczą jednak ofiar fizycznej przemocy domowej. Ile osób tkwi w piekle, najczęściej nie zdając sobie sprawy, że ich partnerzy są oprawcami, którzy popełniają przestępstwo? Nie wiadomo. Przemoc psychiczna jest niezauważalna, nie pozostawia sińców. Albo co ma powiedzieć wezwanemu policjantowi kobieta, której mąż ogranicza środki do życia, że dostała za mało pieniędzy? O przemocy psychicznej mówi się coraz częściej, ta ekonomiczna wciąż jest tematem prawie nieznanym. Same ofiary nie potrafią nazwać rzeczy po imieniu i nie wiedzą, że mogą o swoje walczyć w sądzie, że nawet jeśli to mąż więcej zarabia, to majątek jest wspólny i partnerka powinna mieć dostęp do kont, również tych firmowych, i wykazów bankowych.

Zuzanna (45 lat, historyk sztuki z Kalisza):

- Mój mąż był jak książę z bajki. Zawsze najlepszy, najprzystojniejszy. Grał w kapeli, był zabójczo przystojny. Studiowaliśmy razem sztukę i często dyskutowaliśmy o niej do rana. Byłam o niego szaleńczo zazdrosna i taka zakochana, że dałabym się poćwiartować. Kiedy oświadczył się, czułam się, jakbym liznęła nieba. Po studiach założył firmę producencką, dobrze prosperowała, a ja pracowałam w niewielkiej galerii. Wracał coraz później, tłumaczył, że musi chodzić na służbowe przyjęcia. Dlaczego mnie nie zabierał: - Bo spójrz na siebie, jak można się tak roztyć, zadbaj o siebie. Kosmetyczka, fryzjer, dietetyk, który niewiele miał do roboty, ale wieczory dalej spędzałam sama, bo ciągle słyszałam: - Jak ty wyglądasz? Sprzątałam, prałam, gotowałam i czekałam. Kiedy pytałam, czy kogoś ma, odpowiadał, że jestem chora psychicznie, żebym zaczęła się leczyć. Powtarzał to tak często, że w końcu uwierzyłam, że jestem starą psycholką.

Przyjaciółka namówiła mnie, żebym nie czekała na niego całymi wieczorami, ale gdzieś z nią wyszła. Poszłyśmy do teatru, a potem do kawiarni na pogaduchy. Usłyszałam, że jestem dziwką, która włóczy się nocami. Czułam, że mój zegar biologiczny tyka coraz głośniej, ale on nie chciał dzieci. Mówił, że jak zrobię coś bez jego zgody, to mnie zostawi, a wtedy umrę z głodu.

Nie odeszłam od niego. To on odszedł ode mnie. Wszyscy nasi znajomi wiedzieli, że ma romans, ja dowiedziałam się na końcu. Przeżyłam szok. Przepłakałam chyba z miesiąc. Myślałam, że moje życie się skończyło, że nie będę potrafiła żyć bez niego. Dzisiaj gdybym spotkała kobitę, dzięki której mnie zostawił, dziękowałabym jej po stokroć. Może do teraz znosiłabym jego upokorzenia. Tak bardzo przyzwyczaiłam się do bycia jego podnóżkiem, że zupełnie zapomniałam, jak to jest mieć swoją godność.

Chodzę na terapię, odzyskuję siebie, uczę się mówić „nie”. Zupełnie zapomniałam, że istnieje takie słowo. Nie umarłam z głodu, pracuję i dobrze sobie radzę. Żałuję tylko, że nie mam dziecka, bo zgodziłam się żyć cudzym życiem. Czy wiedziałam, że jestem ofiarą psychicznej przemocy? Do głowy mi to nie przyszło, myślałam, że jestem brzydką, szarą myszką u boku charyzmatycznego mężczyzny. O tym, że stosował przemoc, powiedziała mi moja terapeutka.

Maria (38 lata, nauczycielka z Warszawy):

- Mąż był prezesem chyba od urodzenia. Jego ojciec ma sporą firmę produkującą meble. Całe życie ciężko pracował i pracy uczył swoje dzieci, od najmłodszych lat. Stać go było, żeby syn skończył najlepsze szkoły ekonomiczne. Pierwszy raz prezesem został jeszcze przed trzydziestką i to dużej firmy ubezpieczeniowej. Jednocześnie wciąż inwestował pieniądze. Nie wiedziałam w co i jakie kwoty, bo twierdził, że ja się na tym nie znam. Skończyłam polonistykę, najpierw pracowałam w szkole, potem wychowywałam dwóch naszych synów. Pieniędzy dostawałam tyle, co na życie. Nie małe kwoty, jak na średnią krajową. Nie miałam jednak dostępu do kont. Czasami twierdził, że za dużo wydaję i wyrywkowo robił przegląd rachunków. To był koszmar i niesamowity stres.

Mąż kupował bilety do Afryki i stwierdził, że za dwa tygodnie jedziemy na wakacje, z dwójką małych dzieci. Nie pytał, czy nie wolelibyśmy może na Mazury. Płacił i wymagał. Kiedy sprzedawał mieszkanie, które miało być dla naszych dzieci, podsunął mi tylko papier do podpisania. Okazało się, że przeinwestował, akcje jakiejś firmy zaczęły spadać, a my traciliśmy pieniądze. Bałam się, że znajdziemy się na bruku.

Nie walczyłam o dostęp do konta i decydowanie o wspólnych pieniądzach. To by się nie udało. On był prezesem w firmie, prezesem w domu. Kiedy kolejnym razem powiedział, że jedziemy do Peru, powiedziałam, że ja nie chcę. Był zaskoczony, zrobił awanturę. Zabrałam dzieci i wyprowadziłam się do wynajętej kawalerki. Złożyłam pozew o rozwód i podział majątku i wtedy pierwszy raz dowiedziałam się, ile mamy pieniędzy. Nie mało, ale myślę, że dużą cześć ukrył. Ma dobrych prawników. Nie będę dochodzić ile. Jedyne co chcę, to wydać pieniądze na krem i żeby mi tego nikt nie wypominał i zdecydować, że chcę pojechać na wakacje nad polski Bałtyk. Kiedy byłam „bogata”, musiałam każdą złotówkę obejrzeć kilka razy, bo a nuż właśnie z niej mnie rozliczy. Teraz nie muszę, chociaż mam dużo mniej pieniędzy.

Kiedy mówimy o przemocy psychicznej:

Zastanawiasz się, gdzie leży granica przemocy psychicznej? Może przyjmować bardzo wiele różnych trudno uchwytnych form. Zazwyczaj oprawca nie stosuje jednego jej rodzaju, ale kilka. Występuje ona jeśli twój partner: wyśmiewa poglądy, religię, pochodzenie; narzuca własne poglądy; karze przez odmowę uczuć, szacunku zainteresowania; stale krytykuje; bagatelizuje twoje osiągnięcia; wyolbrzymia porażki; wmawia chorobę psychiczną; izoluje społecznie (kontrolowanie i ograniczanie kontaktów z innymi osobami); domaga się posłuszeństwa; ogranicza sen i pożywienie; stosuje degradację słowną (wyzywanie, poniżanie, upokarzanie, zawstydzanie), groźby, szantaż; nastawia rodzinę i znajomych przeciwko tobie; stale nachodzi w domu i w pracy; narzuca swoje towarzystwo; rozpuszcza plotki i pomówienia; stale telefonuje, wysyła SMS-y, e-maile, listy itp.; składa nieprawdziwe skargi na policji, do administracji osiedla, władz uczelni itp.; przechwytuje numery telefonów, adresy, kontakty itp.; bez zgody czyta twoją korespondencję, e-maile, SMS-y, billingi; śledzi i prześladuje również w Internecie; zdobywa dane o tobie bez twojej zgody; przegląda zawartości komputera, szuflad, toreb i innych rzeczy osobistych; wywołuje poczucie winy; wymusza opiekę nad sobą (udawanie choroby); zaniedbuje samego siebie w stopniu budzącym odrazę; ogranicza kontakty z dzieckiem, grozi odebraniem dziecka; szantażuje rozwodem; umyślne stawia niewykonalne zadania.

Najczęściej spotykane formy przemocy ekonomicznej to:

Odbieranie czyichś pieniędzy; uniemożliwianie podjęcia pracy; niezaspokajanie podstawowych, materialnych potrzeb rodziny; ograniczanie dostępu do wspólnego konta; dysponowanie pieniędzmi ze wspólnego budżetu bez porozumienia z partnerem; dokładne rozliczanie z wydanych pieniędzy; zaciąganie kredytów obciążających wspólny budżet bez porozumienia z partnerem; wynoszenie z domu wspólnej własności; sprzedawanie wspólnej własności bez porozumienia z partnerem; odmawianie płacenia alimentów; bezprawne pozbawianie praw do majątku; niepłacenie wspólnych opłat i rat; korzystanie z cudzego jedzenia bez porozumienia z jego właścicielem; nieoddawanie pożyczek; nierespektowanie zasad sądowego podziału majątku; zmuszanie do wydawania pieniędzy na określone cele; zmuszanie do pracy we własnej firmie; przekupywanie innych członków rodziny, przekupywanie dzieci; zniechęcanie do podjęcia pracy zawodowej; uniemożliwianie podjęcia pracy zawodowej przez obciążenie dodatkowymi obowiązkami domowymi; wszelkie sugestie i zapowiedzi jakiegokolwiek z powyższych działań.

Podobnie jak w przypadku przemocy psychicznej, sprawca ekonomicznej nie stosuje jednego rodzaju znęcania się. Jeśli jednak okaże się, że doświadczasz opisanych sposobów przemocy, warto poszukać pomocy. W Polsce istnieją instytucje, które specjalizują się w udzielaniu wsparcia ofiarom domowej przemocy. Nieodpłatnie oferują wsparcie psychologiczne i prawne.

Więcej informacji i numery telefonów do specjalistów, którzy pomagają ofiarom przemocy w rodzinie na stronach internetowych: www.przemocdomowa.pl

Przydatne numery telefonów:
Niebieska Linia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie: (0-22) 668-70-00
Specjalistyczna Poradnia Rodzinna ds. Przeciwdziałania Przemocy: (022) 845-12-12 lub 0667 833 400
Wszystkie komisariaty policji – 997
Monika Bołtryk
Wersja do druku

Wasze komentarze

Autor: U  19.03.2009 zgłoś

OGROMNIE CIEKAWE. CIESZĘ SIĘ , ŻE TRAFIŁAM NA TEN ARTYKUŁ . POZDRAWIAM KOLEŻANKO ZE STUDIÓW .

Autor: zo  19.03.2009 zgłoś

Ta "polonistka " pisze -" a nóż" zamiast "a nuż "co za bzdety...

Autor:  19.03.2009 zgłoś

a skąd wiadomo, że to polonistka... nie rozumiem.

Autor: kinia  19.03.2009 zgłoś

Nie wiedziałam, że jest cos takiego jak przemoc ekonomiczna i że powinnam mieć dostęp do konta męża, nawet do tego firmowego. wydaje mi sie to trochę dziwne. Kinia

Autor: gosia  19.03.2009 zgłoś

Ale tak jest w niektórych rodzinach że mąż uzależnia żonę pod względem ekonomicznym...ja nie wiem ale jakby mój men miał konta i swoje interesy i mnie nie wtajemniczał to wiedziałabym że coś kombinuje,,no wiecie nie ufałabym mu...zebrałabym swoje zabawki i w nogi.....

Autor: Hanka  19.03.2009 zgłoś

A ja nie ma konta, wychowuję Marlenkę - naszą córeczkę roczną, a o mój mą z ma własną firmę i daje mi po prostu pieniądze na życie. To co, to ja też mam przemoc ekonomiczną w rodzinie. dziwne to.

Autor: sigma  19.03.2009 zgłoś

do Hanka a dlaczego sama nie możesz sobie ich wziąć? odpowiedziałaś sobie na pytanie

Autor: Hanka to  19.03.2009 zgłoś

prowokacja. To facet, który się podaje za kobietę.

Autor:  20.03.2009 zgłoś

Zenek przeciez artykul wymienia sytuacje gdzie jedno z partnerow popelnia przemoc, niewazne ktore. W Polsce przypadki, gdy kobieta popelnia tekie wykroczenie sa marginalne, dlatego artykul skierowany jest do ofiar - zwykle kobiet. Jezeli Ty jestes ofiara, skorzystaj z podanych pod artykulem telefonow, zamiast sie obrazac jak dziecko, bo nie masz o co.

Autor: xyzvbn  20.03.2009 zgłoś

maki wychowujace dzieci-ile dostajecia od mea na zycie i tzw waciki ?

Autor: Magda z U.K.  20.03.2009 zgłoś

ta wasza "niebieska linia" jest za przeproszeniem do dupy. Mialam ogromne problemy z bylym mezem i po 4 latach jak sie nade mna znecal zglosilam to na policji, dostal "blekitna linie", tam znajomy prokurator mu pomogl i dzieki temu facet nie poszedl siedziec za to ze prawie mnie zabil, pozniej musialam uciekac do rodziny, tam mnie znalazl i nadal przesladowal, od policji sie dowiedzialam ze to moje rodzinne problemy (bylam juz po rozwodzie), zglosilam sie do "niebieskiej linii" w W-wie i tam sie dowiedzialam ze list w ktorym pisal o mojej smierci to nie dowod. Najlepiej by bylo jakby poszedl na policje i sam sie przyznal bo inaczej nic mu nie udowodnie... Po roku musialam uciec z Polski bo moj ex-maz zaczal juz krecic sie pod domem mamy i sie balam ze zeby mnie zmusic do powrotu zrobi cos mojemu malemu rodzenstwu... Teraz sie dowiedzial ze mnie nie a w Polsce i szuka mnie przez internet... Pozdrowienia dla mojego chorego psychicznie ex-meza Marka Filipkowskiego z Lomzy. Zycze ci zebys zdechl-wtedy wszystkie 3 byle zony nad ktorymi sie pastwiles nareszcie odetchna...

Autor: JG  20.03.2009 zgłoś

Ja naprawde nie rozumiem dlaczego w Polsce tak latwo uzalezniaja sie ekonomicznie od meza. Po co sie uczyc, konczyc studia, jesli po slubie i urodzeniu dzieci nie ma sie zamiaru pracowac?

Autor: Delfina  20.03.2009 zgłoś

Moze chca same wychowac dzieci, a nie spychac to na zlobki, nianki, babcie itp.? Co zlego w tym, by nie pracowac przez 3 lata zanim dziecko pojdzie do przedszkola? Przeciez 'siedzenie w domu' z dzieckiem to ogromny wysilek i nuzaca codziennosc a nie 'nicnierobienie'. Jesli kobieta nie musi pracowac, bo maz bardzo dobrze zarabia to chyba normalne, ze nie pracuje zawodowo gdy dzieci sa malutkie

Autor: renia  22.03.2009 zgłoś

ja chce isc do pracy, a nie moge po prostu. Nie dlatego, ze maz mi zabronia ale dlatego,ze nie mam co z dzieciakami zrobic. w pracy musze byc na 6 rano .Sam dojazd to ok godziny. musze wyjsc o 5 rano. Syn ma 6 lat przedszkole jest od 6 rano. Corka ma 9 miesiecy a żłobek 10 km od miesjsca moje zamieszkania i zupełnie nie po drodze. Maz musi byc w pracy o 4 rano. Wiec co takie kobiety jak ja maja zrobic. Czytałam na niektorych forach ,ze chcemy byc wielkimi mamuskami co poswiecaja sie dziecia itp. ale niestety niekiedy nie mam mozliwosci wrocic do pracy, a ja tak chce.Do domowego budzetu sie dolaczyc tez chce bo za te marne grosze co nasi rzadzacy daja to wyzyc nie idzie. A polacy maja dzieci robic bo jest nas za mało.Echh szkoda mowic. i niech mi ktos powie, ze ktos idzie na reke matka i ułatwia im sie zycie.

Autor: JULIANKA  22.03.2009 zgłoś

My kobiety same jestesmy winne niestety....wychodzimy za maz i...staramy sie naszemu milemu...kazda trudnosc domowa .kazdy obowiazek sprzed nosa usunac,bo same zrobimy a on ma tylko prace,pozniej dochodza dzieci a on..nadal ma tylko prace na glowce,zarabia wiec wymaga a my sprzatamy pierzemy gotujemy...liczac...o naiwne ze chociaz przytuli dobre slowo powie nic z tego...on nas tylko ocenia...a to za grube,za malo zadbane...a ze kasy na to nie mamy bo wolimy dobre miesko kupic zamiast dobrego kremu? na efekty nie trzeba dlugo czekac.......jestesmy[pd reka,zalezne czesto finansowo...wiec dalej trzeba sie odegrac za niepowodzenia w pracy i za inne rzeczy tak tak moje panie................W ZYCIU TRZEBA WYMAGAC OD FACETA OD PIERWSZYCH CHWIL BYCIA RAZEM,I TRZEBA BYC ZAWSZE NIEZALEZNA FINANSOWO,TRZEBA BYC ZIMNA SUKA ...BO TAKIE ONI CENIA NAJBARDZIEJ....DLACZEGO?BO CZUJA PRZED NIMI RESPEKT I MUSZA MIEC BAT NAD GLOWA........A MARCHEWKE...TYLKO NA DESER

Autor: mimi  22.03.2009 zgłoś

a mojemu byłemu chyba nie wychodzi z aktualna partnerką bo sie na mnie wyzywa, uff..

Autor: ajsza  23.03.2009 zgłoś

Jak czytam te wypowiedzi nieudaczników życiowych jakimi są kobiety żyjące na koszt swoich mężów,to mi ich żal.Siedzi taka jedna zdrugą między pralką a garami,mąż jej wylicza kasę,a sam sobie nie żałuje...Bawi mnie jak czasem umówie się z jakimś frajerem i On mnie zabiera gdzie chcę,super hotel,dobra restauracja,moje ulubione wino...a żonie pewnie wylicza.Dlatego cieszę się,że mam swoją pracę,dobrze zarabiam,a jak chcę sie zabawić to i żonaty i wolny jest chętny.

Autor: Elea  23.03.2009 zgłoś

Jak w starym polskim filmie: dla żony woda sodowa a dla kochanki szampan! Stereotypy mamy w genach. Kościół nas tak wychował, że cel tzn rodzina uświęca środki, my jesteśmy tylko darmową gosposią domową tzn środkiem do celu, żeby wszystkim było dobrze tylko niekoniecznie nam samym i za to oczekujemy wdzięczności od mężów a tym samym od Pana Boga. Zaczynamy odżywać dopier kiedy dzieci wyfruwają z gniazda i zaczynamy być mężem i żoną od nowa, właśnie zaczynam to przeżywać chyba zacznę pisać pamiętnik- poradnik/jak być szczęśliwą, piękną i bogatą/:)) Ulga.

Autor: Marysia  23.03.2009 zgłoś

Niestety Julianka ma racje, dopiero wyjazd z Polski otworzyl mi oczy ze mozna inaczej. Nie przejmowac sie panem mezem, ani porzadkiem w domu ani nawet do przesady dziecmi bo od tego jest niania. Przerazaja mnie opwiesci kolezanke, ktore z blyskotliwych, atrakcyjnach dziewczyn zamienily sie w kury domowe, ktprym maz wydziela na waciki, a sam sobie nie zaluje, bo przeciez zarabia. Nierzadko te, ktore maja kariere w domu i tak zasuwaja jak gosposia, zeby tylko panu i wladcy dogodzic. DObrze zarabiam, nie planuje pojsc na dlugi urlop macierzynski po urodzeniu dziecka, najwyzej przejde na nienormowany czas pracy.

Autor: Do Reni  23.03.2009 zgłoś

"Wiec co takie kobiety jak ja maja zrobic." Reniu chyba przed zajsciem w ciaze wiedzialas jeki masz warunki. Jesli was z mezem nie stac na utrzymanie dzieci, to uzywajcie srodkow antykoncepcyjnych. Rodzac najpierw dzieci a potem liczyc ze panstwo was utrzyma jest naiwne.

Autor: barb  23.03.2009 zgłoś

Autor: JULIANKA (2009-03-22 17:50:18) ----- My kobiety same jestesmy winne niestety....wychodzimy za maz i...staramy sie naszemu milemu...kazda trudnosc domowa .kazdy obowiazek sprzed nosa usunac,bo same zrobimy a on ma tylko prace,pozniej dochodza dzieci a on..nadal ma tylko prace na glowce,zarabia wiec wymaga a my sprzatamy pierzemy gotujemy...liczac...o naiwne ze chociaz przytuli dobre slowo powie nic z tego...on nas tylko ocenia...a to za grube,za malo zadbane...a ze kasy na to nie mamy bo wolimy dobre miesko kupic zamiast dobrego kremu? na efekty nie trzeba dlugo czekac.......jestesmy[pd reka,zalezne czesto finansowo...wiec dalej trzeba sie odegrac za niepowodzenia w pracy i za inne rzeczy tak tak moje panie................W ZYCIU TRZEBA WYMAGAC OD FACETA OD PIERWSZYCH CHWIL BYCIA RAZEM,I TRZEBA BYC ZAWSZE NIEZALEZNA FINANSOWO,TRZEBA BYC ZIMNA SUKA ...BO TAKIE ONI CENIA NAJBARDZIEJ....DLACZEGO?BO CZUJA PRZED NIMI RESPEKT I MUSZA MIEC BAT NAD GLOWA........A MARCHEWKE...TYLKO NA DESER 10000000% racji

Autor:  24.03.2009 zgłoś

moim zdaniem dużo zależy od tego jaki start mamy wychodząc z domu. Hipotetycznie: jest dziewczyna, ktorej ani jej ani jej rodziców nie było stać na jej wykształcenie. Wyjeżdż do dużego miasta, poznaje ''księcia z bajki'' i z szarej myszki z zawodówką robi się królewna, którą jest... ''aż'' do ślubu. Potem przychodzi dziecko a mąż zaczyna wydzielać na waciki. Nie jest już księżniczką bo poślubie utyła, a jako kurze domowej ciężko być zadbaną. Więc moąż się irytuje, że nie będzie łożył na ''kaszalota'', że ona ''nic nie robi'' i wziął sobie nieudacznicę na głowę. W dodatku brzydką. Znajduje kochankę a żżona tkwi w piekle bo jest uzależnoina finansowo. Co ma zrobić, z kiepskim wykszałceniem, dzieckiem i brakiem własnych pieniędzy?Dlatego najnajnajważniejsze jest wykształcenie i trochę rozsądnego egoizmu na początku znajomości. Kobiety nie bądźcie naiwne??? Nie myślcie, że bez własnych pieniędzy faceci będą się z Wami liczyć. Na początku znajomości owszem. Bo wtedy każdy ma klapki na oczach i wszystko jest jak z bajki. Potem przychodzi proza życia i rzeczywistość spycha Was na dno do roli sprzątaczki, niańki i kuru domowej, która prosi 5zł na krem z marketu. Jakikolwiek wspaniały byłby facet nie dajcie się odrzeć z godności. Przecież jesteście takie dumne... Kobiety wykształcone i niezależne finansowo zawsze będą szanowane i przed nimi mężczyzna będzie miał respekt. I nawet jak taki znajdzie kochankę, to pakujecie mu walizki i mówicie grzecznie ''wyp........'':-D A dlaczego możecie pozwolić sobie na taki komfort? Bo jesteście niezależne finansowo. Miłość nie chętnie mówi o rzeczy tak przyziemnej jak pieniądze. Oczywiście nie są one najważniejsze ale pozwalają kobiecie na bycie godną i silną a przy dzisiejszych facetach, zniewieściałych nieudacznikach życiowym, którym za dużo się wydaje bo przelecieli pół bab ze wsi w której mieszkają to niezwykle ważne. Tylko nie piszcie, że jestem sfrustrowana:-D jestem panną i mam cudownego faceta. Przynajmniej narazie. Ale studiuję i nigdy nikomu nie pozwolę sobie wejść na głowę. Pozdrawiam i życzę dużo siły tym, które z przyczyn finansowych tkwią w piekle

Autor: ANNA  04.04.2009 zgłoś

Mam męża-jesteśmy małżeństwem od 3lat, mamy córkę 2-letnią i drugie dziecko w drodze. Przed ślubem wszystko było ok-czułam się jak w bajce. Po ślubie zamieszkaliśmy razem i zaczął się koszmar. Dowiedziałam się, że mąż ma niespłacone długi. Było nam ciężko bo ja nie pracuje tylko mąż, ale jakoś próbowaliśmy te długi spłacić. Jedne długi męża spłacaliśmy ale przychodziły następne... Teraz też dowiedziałam się, że mąż wziął kolejne 2 pożyczki bez porozumienia ze mną... Nie wiem czy jest to jakaś choroba??? Ale jest nam teraz bardzo ciężko bo mamy jeszcze kredyt mieszkaniowy a ja nie pracuje... nie wiem już co mam robić. Jak z nim rozmawiać??? Obiecuje, że nie będzie już zaciągał kredytów, ale dalej bierze. Nie chce mi się życ... Jeszcze teraz dziecko w drodze a on po kryjomu bierze kredyty i nawet nie chce powiedzieć na co... Do tego pije jak ma pieniądze z tych kredytów. Co robić? jak mam mu przetłumaczyć, żeby tak nie robił?

Autor: też anna  19.04.2009 zgłoś

do Anna: hmmm...jeśli kochasz go i chcesz z nim być to moim zdaniem powinnaś postawić warunek żeby poszedł się leczyć, bo to z pewnością jest jakaś choroba, coś typu zakupoholzm... mam 19 lat jestem z chłopakiem 1,5 roku, z tego 7 miesięcy mieszkamy razem i dziwię się sobie że wcześniej byłam taka naiwna...na początku było bajkowo, sądziłam że to prawdziwa miłość, a teraz na pierwszym miejscu są kumple, praca, komputer a dopiero póżniej ja. już nie wierzę w prawdziwą miłość, z powyższych wypowiedzi można wysnuć wniosek że wszyscy faceci są tacy sami...na początku znajomości wszystko pięknie a póżniej wychodzi szydło z worka...

Autor: casiopea  15.08.2009 zgłoś

Od dłuższego czasu jestem mężatką,ale jestem samaa i samotnta.Mój papierowy mąż zajmuje ,słucha ,chodzi ,rozmawia a może kocha wszystkich ,tylko nie mnie mnie!!!!!!!!!!!! Jest agresywny ,bije stare zwierzaczki, które są w domu ,a nademna znęca się psychocznie i ekonomicznie .. Można byłoby dramat napisać ,ale to nic nie da ....Nie ma na niego silnych ...Ratujcie mnie i moje dwa zwierzaczki, bo dzieci mają własne dome i nie mają czasu albo chęci ingerować!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Autor: ewa  12.09.2009 zgłoś

A ja niedawno dowiedziałam się o tym , że mój mąż wobec mnie stosuje przemoc ekonomiczną.Jesteśmy razem już prawie dziesięć lat w tym siedem po ślubie !!!urodziłam dwoje dzieci .Chciałabym iść do pracy ,ale z przyczyn związanych z czasem pracy , a przedszkolem jest to nierealne do wykonania . Na nianie nas nie stać .Mój kochany mąż nigdy nie dał mi żadnych pieniędzy ,chyba ,że wyliczone na coś.Jeśli proszę go o coś aby mi kupił to się śmieje i mówi abym sobie sama kupiła,ale kasy mi nie daje.Przez wiele lat akceptowałam taką sytuację bo myślałam ,że to moja wina ,powinnam pracować,a skoro tego nie robię kasa jest jego.W środowisku którym się obracam wszystkie kobiety pracują mają babcie ,ciocie ,niańki .Przez ten cały czas myślałam ,że jestem jakaś wadliwa bo nikogo poza nim nie mam.Radziłam się bliskich, ale oni tylko , że ideałów nie ma i mam nie dramatyzować bo opłaty i zakupy robi. On decyduje która musztarda jakie masło.Potrafi być tak chamski że wyjmie artykuły które ja wsadziłam i włoży które on uważa co jest w tym wszystkim najgorsze robi to przy dzieciach.Boje się że dzieci przestaną mnie szanować on im kupuje różne rzeczy ,a ja tylko jestem od prania,sprzątania ,gotowania i od czarnej roboty.Chciałabym odejść ,ale gdzie i za co jak żyć.Adwokaci są kosztowni i do tego co mam zrobić z dziećmi .Proszę o pomoc bo nie wiem co robić!!!!!!!!!!!!!!!

Autor: kobiety łączmy się  30.11.2009 zgłoś

Wejdż na jakiś portal...np.przemoc lub inny, znajdż porady,nie możesz być sama bo to jest dla samotnej nie do udżwignięcia - życzę Ci byś znalazła kogoś kto Ci skutecznie pomoże:)

Autor:  12.01.2010 zgłoś

Jestem w 2 malzenstwie,wierzyłam i ufałam ze szczesliwym.Niedostrezgałam, nie wiem nawet jak, ale dobrowolnie stałam się zalezna.Pracuje, oddaję wszystkie pieniadze, zaciagam mezowi na siebie kredyty.Boje sie co bedzie z hipotecznym,bo chce odejsc od niego, nie mogę tak życ, bo czuje, że nie żyje.

Autor: ewa  21.01.2010 zgłoś

ja też mam taką sytuację moje malżeństwo trwa już dwadzieścia sześć lat tyle to lat trwa prawie mój koszmar nic tylko wyzwiska szarganie mojej rodziny teraz już nawet nie daje złotówki na zycie przyprowadził sobie panią która to ponoć ma robić mu dokumenty ma własną firmę to wszystko do tej pory robiłam ja lecz twierdzi że robiłam mu łaskę pomagając mamy trzy córki jedna jest już mężatką a dwie są z nami właśnie to one uświadomiły mi że już pora się otrząsnąć maja dość podchodów do ojca i wyczekiwania jego dobrej chwili i humory aby im kupił buty na zime bo kozaki się rozleciały pomóżcie co mam dalej robić jestem nic niewartą szmatą kurwą nierobem tylko to słyszę pod swojm adresem córki już tego nie mogą znieść one widzą jaka jestem i to ich bardzo boli twierdzą że tak dłużej nie można co mam robić czekam na jakąś porade

Autor: JA  01.08.2012 zgłoś

gdyby któraś z Was -tych co się dziwią -była ofiarą przemocy w tym ekonomicznej to nie pytała by głupio czy nią jest. Nie drżysz o to za co będziesz żyła za miesiąc, że nie będziesz miała za co nakarmić dziecka, zapłacić rachunków więc nie komentuj "jak to możliwe?" "czy to znaczy że ja jestem?". Nie nie jesteś! po prostu wybrałaś los nieświadomej, oddałaś swoją przyslość i przyszłość swoich dzieci w ręce mężą. Bo jeśli on na irmowym koncie ma długi to wolisz o tym nie wiedzieć, ale jak komornik przyjdzie do domu -to będzie wielkie zdziwienie. Ja jestem ofiarą tkiej przemocy -nie mam za co żyć a słyszę od niego "ja mam tyle pieniędzy że nie wiem co z tym zrobić". Ja jeste ofiarą -ty jesteś wygodna

Autor: wiktoria  26.08.2012 zgłoś

jestem ofiara przemocy od 25 lat.skrzwdzilam dzieci swoim posluszenstwem wobec despoty,teraz postanowilam bronic sie i szukam pomocy,okaze sie.co zyskam,

Autor: Mandala  14.03.2013 zgłoś

Kochane Panie, bardzo przykro mi czytać słowa, którymi obrażamy się nawzajem. No cóż, w naszym kraju kobiety nie wspierają innych kobiet, tutaj panuje ciągle patriarchat, mężczyzna jest kimś lepszym. Dziewczyny, ależ oczywiście, że to co przeżywacie i o tym piszecie jest przemocą ekonomiczną! Mieszkałam długo poza granicami kraju i widziałam, jaką wartość czują kobiety, również te, które wykonują w domu wiele zawodów. A największą pracą jest przecież wychowanie drugiego człowieka. Walczmy jednak o swoją godność! Ja to robię teraz, po 37 latach (!!!) małżeństwa. Przejrzałam na oczy już dawno, ale zabrakło odwagi. Ale już na emeryturze chcę zachować resztki godności, czego wszystkim Wam miłe Panie życzę - Mandala

Dodaj własny komentarz

(twój pseudonim, imię lub nazwisko)

(nieobowiązkowo; nie musisz podawać adresu e-mail!)

Min. liczba znaków: 3

Kafeteria / Zamów reklamę w Kafeterii / Redakcja (PR + autorzy) / Kosmetyki do testów / Patronaty
© 1999-2014 Grupa Wirtualna Polska Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu