Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

26.06 | Reportaż
Wielodzietni są dyskryminowani?
Chcą mieć więcej niż dwoje dzieci. Są szczęśliwi, ale oczekują zrozumienia. Tymczasem w czasach singli i modelu rodziny 2+1 wielodzietni są traktowani jak patologia, dziwolągi, które nie wiedzą, na czym polega antykoncepcja.

Jeszcze nie tak dawno rodzina wielodzietna nikogo nie dziwiła. Zmieniła się jednak mentalność i priorytety. Dzisiaj najważniejsze jest wykształcenie, kariera, 25-30-latkowie nie mają czasu na rodzinę. Obowiązuje model 2+1, góra 2+2. Rodzina wielodzietna jest dziś niemodna. Rodzice, którzy zdecydowali się na więcej niż 3 dzieci, narzekają, że są dyskryminowani, że patrzy się na nich, jak na zacofanych, dziwolągów, patologię. Dlaczego zdecydowali się na dużą rodzinę? Jak wygląda życie w domu, w którym do stołu zasiada 9 osób?

Justyna (38 lat, z Giżycka, ma 5 dzieci):

- Najstarsza córka Martyna ma 14 lat, 13 lat Wojtek, 10 lat Janek, 5 Asia i 2 Kubuś. To niesamowite, że mają tych samych rodziców i wychowują się w jednym domu, a każde z nich jest inne. Martynka jest niezwykle odpowiedzialna, Wojtuś to frywolna dusza towarzystwa, Janek jest typem naukowca, Asia to taka mała zadziora, która próbuje ustawiać całą rodzinę, Kubuś to najgrzeczniejsze dziecko pod słońcem, jak był noworodkiem, prawie nie płakał, ciągle się śmieje. Każde dziecko wniosło do naszej rodziny nową wartość, gdyby któregoś zabrakło, byłaby jakaś luka.

Nie wyobrażam sobie życia bez nich. Wciąż jednak słyszę pytania, jak sobie radzę. Obiad robi się tak samo - czy dla dwójki, czy piątki dzieci. Starsze w dużym stopniu zajmują się sobą, młodsze mają towarzyszy do zabaw. Czasami tylko wszystkie na raz chcą tego samego i wtedy można zwariować.

Męczy mnie to, że wciąż muszę się tłumaczyć ze swojej wielodzietności. Pamiętam, kiedy rodziła się nasza najmłodsza córeczka, lekarz patrzył na mnie z litością. Pielęgniarka wzięła na pogadankę o antykoncepcji. Czułam się upokorzona i zażenowana. Oboje jesteśmy wykształconymi ludźmi, którzy podjęli świadomą decyzję. Jarek mój mąż jest chemikiem z zawodu, z podyplomowym zarządzaniem i wieloma kursami, jest na kierowniczym stanowisku. Ja jestem nauczycielem matematyki. Rodzina jest dla nas najważniejsza.

Dziwi mnie, że ciągle musimy udowadniać, że nie jesteśmy chorzy psychicznie, że chcemy mieć dzieci. Dzisiaj jeśli życiowym priorytetem nie jest kariera i zarabianie pieniędzy, to ludzie patrzą na ciebie, jak na dziwaka, któremu w życiu się nie powiodło.

Należymy do wspólnoty chrześcijańskiej, gdzie dzieci są radością, a nie nieszczęściem. Tutaj możemy wymieniać się doświadczeniami i wspierać, ładujemy nasze akumulatory.

Czasami marzymy z mężem, żeby choć jeden wieczór spędzić tylko we dwoje. Wiemy jednak, że za chwilę nasze dzieci dorosną, pójdą własnymi drogami, a my będziemy mieli dużo czasu dla siebie i pewnie wtedy będziemy za nimi tęsknili.

Nie planujemy już większej rodziny, ale jeśli pojawi się kolejne dziecko, będziemy szczęśliwi. Stosuję naturalną metodę antykoncepcji, więc jesteśmy otwarci na to, co nam życie przyniesie.

Anna (42 lata, z Katowic, ma 7 dzieci):

- Mamy 2 biologicznych dzieci, 1 adoptowane i 4 w rodzinie zastępczej. One wszystkie są nasze i za każde dalibyśmy się poćwiartować. Najstarszy syn, Łukasz ma 17 lat, młodszy - Kamil 15. Pięć lat temu do naszej rodziny dołączyła Maja.

Zaczęłam pracę w szkole, do której chodziły dzieci z domu dziecka, uczyłam polskiego. W pierwszej klasie była dziewczynka, która słowa nie powiedziała. Zastanawiałam się, czy ona w ogóle mówi. Okazało się, że tak słabo nauczyła się mówić, bo rodzice alkoholicy w ogóle do niej nie mówili. Zajmował się nią dziadek, który też pił, może trochę mniej, ale za to było podejrzenie, że molestował ją seksualnie. Z taką ilością traumy nigdy się nie spotkałam.

Zaczęłam prowadzić z Mają zajęcia wyrównawcze, chciałam tylko, żeby chociaż poznała literki i zaczęła komunikować swoje potrzeby. Zaufała mi. Zabierałam ją na weekendy, chłopcy traktowali Maję jak siostrę. W pewnym momencie wiedzieliśmy, że bez Mai nasza rodzina jest niepełna.

Z adopcją nie było większych problemów, rodzice byli pozbawieni praw rodzicielskich, nie interesowali się nią, nie wiadomo nawet, gdzie są. Nie mogliśmy się nacieszyć, kiedy w wieku 9 lat zaczęła rozmawiać i dostała pierwszą trójkę. Walczyłam, żeby nie trafiła do szkoły specjalnej. Udało się, powtórzyła pierwszą klasę, dzisiaj Maja jest w czwartej, większość stopni to tróje, ale zdarzają się czwórki.

Wspólnie z mężem, który jest pedagogiem, postanowiliśmy, że założymy rodzinę zastępczą, żeby dać szansę innym dzieciom. Tak trafiło do nas rodzeństwo – 6-letni Patryk, 5-letnia Sandra i roczna Amanda, a na początku roku 2-letni Marek. Nasi biologiczni synowie są już duzi i bardzo mądrzy, dzieciaki traktują jak rodzeństwo.

Czasami ludzie mówią, że nabraliśmy obcych dzieci dla pieniędzy. Postanowiliśmy, że nie będziemy się z tego tłumaczyć. Pieniądze są niewielkie, a oni nie zdają sobie sprawy, jak wychowuje się dzieci, które nie wiedziały, do czego służy mydło i proszek do prania. Nie umiały trzymać sztućców.

Czasami jest tak ciężko, że wydaje mi się, że już nie mamy siły, żeby to dalej ciągnąć, ale wstaję rano, patrzę na tę gromadkę i wiem, że nic w życiu nie ma większego sensu, ponad to, co robimy. Cieszę się, gdy moje dzieci zaczynają ładnie jeść, sukcesem jest jak same pójdą do łazienki, żeby umyć ręce przed jedzeniem. Kiedyś Patryk zapytał mnie, co się stanie, kiedy on skończy już 18 lat i będzie już dorosły. Powiedziałam, że chciałabym, żeby poszedł na studia, a potem założył własną rodzinę, miał dzieci, a ja będę niańczyła wnuki.

Kasia (37 lat, z Warszawy, ma 4 dzieci):

- Byłam późnym dzieckiem moich rodziców, jedynaczką. Pamiętam z dzieciństwa, jak bardzo zazdrościłam moim koleżankom, że mają rodzeństwo. Na Żoliborzu, gdzie się wychowywałam, był plac zabaw, moje ulubione miejsce, tam mogłam spotkać się z rówieśnikami. Miałam przyjaciółkę, byłam lubiana, ale zazdrościłam, że w razie konfliktów rodzeństwo zawsze trzymało się razem. Razem wracali ze szkoły. A ja w deszczowe dni i zimą sama siedziałam w domu. Zazdrościłam innym, że mają się z kim bawić, rodzeństwo dawało poczucie bezpieczeństwa. Czułam się strasznie samotna.

Moi rodzice już nie żyją, wiele bym dała, żeby móc pójść do siostry, wygadać się, a jak trzeba to i wypłakać. Mój mąż ma dwóch braci i jedną siostrę. Na każde święta jedziemy do małego miasteczka skąd pochodzi, zbiera się cała rodzina, siadamy przy wielkim stole i jest tak, jak zawsze marzyłam, żeby było.

Dlatego postanowiłam, że swoim dzieciom nie zafunduję samotnego dzieciństwa. Mąż też chce mieć dużą rodzinę. Na razie mamy 4 dzieci: Ela ma 12 lat, Marek - 10, Tomuś - 6 i Kamilek - 4. Teraz planujemy jeszcze jedno. Marzy nam się jeszcze córeczka, ale jak będzie synek, to też będziemy się cieszyli. Ze względu na wiek, wiem, że to już ostatni gwizdek na dziecko.

Szczęścia, kiedy rodzi się dziecko, nie można porównać z niczym innym. Mąż ma własną firmę, dobrze zarabia, mamy ogromny dom z ogrodem, gdzie znajdzie się miejsce dla jeszcze jednej osoby. Na pewno na początku będzie pomagała nam niania. Zdaję sobie sprawę, że jesteśmy w komfortowej sytuacji, że są wielodzietne rodziny, które muszą dobrze się zastanowić, jak przeżyć miesiąc.

Dzieci na razie nie są zadowolone, że będzie jeszcze jedna osoba w domu. One chyba trochę się wstydzą, że są z rodziny wielodzietnej. Nie chcą nic mówić, żeby nie robić nam przykrości, ale podejrzewam, że inne dzieci je wypytują lub wyśmiewają. Wiem jednak, że jesteśmy zgraną rodziną, one wszystkie kłócą się, ale też kochają, więc kiedy pojawi się maluszek, znowu będzie dużo radości w domu.
Monika Bołtryk
Praca czeka na kobiety - Szukaj ofert Gorące dyskusje - Forum lobiece
Wasze komentarze...
Autor: Lilka  (2009-06-26 11:31:44)
-----
Rozumiem - sama jestem w trzeciej ciąży i myślę, że nie ostatniej. Sama mam tylko brata, a mąż liczne rodzeństwo. Dopiero, gdy ich poznałam, zrozumiałam, jak wspaniale jest mieć dużą rodzinę. Choć każde z rodzeństwa jest inne, są ze sobą bardzo zżyci i zawsze sobie pomagają.
Na szczęście mój mąż podziela moje poglądy i nie wyobraża sobie mieć tylko dwojga dzieci. Jesteśmy młodzi, zdrowi, wykształceni i przyzwoicie sytuowani - kto inny, jeśli nie my? Szkoda tylko, że polityka naszego państwa (zwłaszcza podatkowa) jest tak nieprzyjazna dla dużych rodzin. To chyba najgorsza forma dyskryminacji. Bo co do ludzkiego gadania, to niewiele mnie dotyka - w moim środowisku troje i więcej dzieci to norma.
Autor: malwaaa  (2009-06-26 11:44:09)
-----
no i po co znowu te glupie artykuly??? zeby sprowokowac karierowiczów i antykatolikow do docinkow ? ze wielodzietni to zacofani , nieznający antykoncepcji , "producenci bachorów", katole, pasożyci spoleczenstwa?

bo mam wrazenie ze tak na kafe traktowani są normalni ludzie ktorzy "Świadomie" zdecydowali sie na dzieci...

po co ten artykul?
Autor: @  (2009-06-26 12:04:12)
-----
Najpierw piszą, że bezdzietni są dyskryminowani, teraz - że wielodzietni.
Może napiszcie o tym, kto NIE JEST dyskryminowany :P
Autor:  (2009-06-26 12:08:58)
-----
Najczesciej rodziny wielodzietnie to patologia i dlatego tak sie uwaza.
Autor: Wew  (2009-06-26 12:10:30)
-----
Na moje oko nikt nie jest szczególnie dyskryminowany - ani bezdzietnych, ani wielodzietnych nie wtrąca się do więzień. Tyle tylko, że istnieją pewne nierówności, które są niekorzystne ze społecznego punktu widzenia: na przykład obciążenia fiskalne rodziny są dużo większe niż bezdzietnych, a przecież to rodziny więcej wkładają w gospodarkę (zarówno w sensie finansowym, bo więcej kupują a mniej oszczędzają, ale także inwestując w przyszłych pracowników, których gospodarka kraju będzie potrzebować).
Autor: Matka  (2009-06-26 12:28:49)
-----
Wew, wydaje Ci się, że żyjesz w kraju ludzi, którzy są zawsze mili i gotowi do pomocy. Na ulicy nikt nie patrzy na matkę z czwórką dzieci, jak na wariatkę z patologicznej rodziny. Lekarz nie pyta, czy wie, co to antykoncepcja, a koleżanki nie pukają się w czoło i nie litują za każdym razem, jak rodzi się kolejne dziecko. Nietolerancja przejawia się w takich codziennych sytuacjach. I sama zaczynasz zastanawiać się, czy z Tobą wszystko jest w porządku. Ciągle jesteśmy zamknięci za wszelkie przejawy inności. Niech tylko ktoś wychyli się poza obowiązujący szablon, a dostanie po głowie.
Autor: Wew  (2009-06-26 12:55:05)
-----
Matko - wiem, wiem, sama jestem wielodzietna. Ludzie czasem pytają, dziwnie patrzą i w ogóle uważają za wariatkę, ale to jeszcze nie dyskryminacja. Po prostu to, co inne, zawsze wzbudza zdumienie. To nie jest nietolerancja (słowo, które od lat pozbyło się swojego pierwotnego znaczenia), tylko reakcja na odstępstwo od "obowiązującego szablonu" o którym piszesz. Taka reakcja może być trochę przykra, krępująca albo irytująca, ale nie jest jakimś objawem dyskryminacji, co najwyżej czyjegoś braku kultury. A brak kultury to w gruncie rzeczy przede wszystkim kłopot właściciela tego braku...
Może jestem mało wrażliwa, a może lubuję się w ciętych ripostach, ale czasem lubię widzieć miny ludzi, którym na pytanie, dlaczego mam tyle dzieci odpowiadam: "Jak kogoś stać, to ma dzieci. Na szczęście nie muszę się ograniczać do dwójki".
Autor: ja  (2009-06-26 13:02:19)
-----
przeciez tu nie chodzi o dyskryminacje bo maja duzo dzieci. tu chodzi o to ze sie niekiedy rozmnazaja a nie maja warunkow zeby te dzieci wychowywac. nie maja pieniedzy, nie maja wystarczajaco przestronnego mieszkania. dzieci chodza pozniej zabiedzone, niedozywione bo rodzice kopuluja jak kroliki. dla mnie to nieodpowiedzialne zachowanie. przeciez kazdy widzi jaka ma sytuacje, niech nikt nie oczekuje ze jak przyjdzie na swiat kolejne malenstwo to bedzie lepiej bo nigdy nie bedzie, bedzie tylko gorzej. niestety wiekszosc tego nie rozumie. rodziny wielodzietne to piekna sprawa i nikt takich rodzin nie dyskryminuje pod warunkiem ze ciaze sa planowane a rodzice na tyle odpowiedzialni ze wiedza kiedy po prostu na kolejne dziecko nie moga sobie pozwolic. to tyle ode mnie. szkoda ze niektorzy nie mysla racjonalnie i boja sie uzywac antykoncepcji wtedy kiedy to naprawde konieczne.
Autor: nie mama  (2009-06-26 13:10:21)
-----
"Jak kogoś stać, to ma dzieci. Na szczęście nie muszę się ograniczać do dwójki" - i to jest sedno. Znam wiele osób, włącznie ze mną, które decydują się na jedno dziecko lub wstrzymują się nie ze względu na wygodnictwo (choć i takich jest sporo i maja do tego święte prawo) ale właśnie ze względów finansowych. I nie mam na myśli tego ze nie mogłabym zapisać dziecka na jakieś kursy pływania czy wysłać na kolonie ale jeśli we dwójkę liczymy kasę od wypłaty do wypłaty to co by było gdyby było jeszcze dziecko.. Wiem ze jak jest już dziecko to kasę zawsze da się jakoś skombinować i pewnie się da jeśli się nieplanowanie pojawi, ale świadomie się nie zdecyduję, na pewno nie w tej chwili... a czas leci... liczę na statystyki które mówią że starsze kobiety często zachodzą w ciąże bliźniacze ;)
Autor: mmmitp  (2009-06-26 13:20:05)
-----
Wszytko w porzadku kiedy osoby decydujące się na większą liczbę dzieci są w stanie sami je utrzymać, a nie liczyć nieustannie na pomoc państwa. W takim wypadku w wielodzietnych rodzinach nie widzę nic niezwykłego, lub czegoś czego można się wystydzić.
Autor: yaaaaaaaa  (2009-06-26 14:23:13)
-----
Niestety przykre jest to że w dzisiejszych czasach tylko zamożnych i dobrze wykształconych ludzi stać na większą liczbę dzieci. Do tego właśnie ci zamożni z reguły z powodu wygodnictwa ograniczają sie do jednego.
Moich rodziców było stać na 4 dzieci mimo że tylko tato pracował ( fizycznie) wybudowali dom bez kredytów gdzie każdy miał swój pokój, ładne ubrania i nigdy nie chodził głodny.
Teraz nie ma takiej możliwości żeby nawet najlepszy pracownik fizyczny zarabiający ok 4 tys. na rękę miesięcznie był w stanie wyżywić 6 osobową rodzinę.
Autor: Matka  (2009-06-26 14:27:18)
-----
Jeżdżę z moim dzieciaczkami na wakacje do Szwajcarii, gdzie mamy rodzinę. I tam nikt nas nie traktuje jak patologii. Raczej odczuwamy sympatię. Ludzie nie zadają głupich pytań. Mam porównanie.
Autor: Nova  (2009-06-26 15:00:54)
-----
Ale kto dyskryminuje wielodzietne rodziny?
Jeśli ktoś ma pieniadze i warunki, żeby taką zgraję wychowywać, to nie sobie robi tych dzieci ile chce. Najgorsze są przypadki, kiedy to mnożą się jak króliki, a potem wyciągają rękę o pieniądze do rządu, bo nie wiążą końca z końcem.

Pozdrawiam wszystkich świadomych ekonomicznie rodziców
Autor: Emma Wellington  (2009-06-26 15:11:02)
-----
Zgadzam się z "ja". Jeśli kogoś stać na liczną rodzinę i jest w stanie wychować taką gromadkę to ja to jak najbardziej popieram, ale jeśli nie, to chyba powinien trochę się zastanowić zanim zacznie płodzić kolejne pociechy.
Autor: kaya  (2009-06-26 15:15:37)
-----
dajcie spokój z głupimi komentarzami, każdy ma prawo decydować o swoim życiu, a szczególnie o ilości posiadanego potomstwa - chce i stać ją na 5 - to niech ma - jej sprawa, zdrowie, kasa, problemy i o czym tu dyskutować?? To bardzo delikatan sprawa każdego czowieka z osobna.
Autor: yenna  (2009-06-26 15:42:26)
-----
Jeśli kogoś stać i chce - czemu nie. Z drugiej strony, jesli ktoś nie chce lub wie, ze nie podoła - ANTYKONCEPCJA.
Mnie przeszkadzają ludzie którzy bezmyślnie robią dzieci a potem się nimi nie zajmują - mamy w Polsce pełne domy dziecka, a większość tych dzieci to tzw sieroty społeczne.
Nb pozdrowienia i wyrazy szacunku dla Pani, która założyła z Mężem rodzinę zastępczą.
Autor: 44455444  (2009-06-26 16:19:51)
-----
Tak ,wielodzietność rzadko jest efektem świadomej decyzji...w kraju,gdzie antykoncepcja jest tabu,a ludzie w wieku 40 lat niewykształceni,mają mgliste pojęcie ,co dzieje się z ich organizmem,kolejne dzieci często sa efektem wpadek...szanuję tych,którzy świadomie chcą potomstwo w dużej ilości,ale niestety wielodzietność często łączy się z bieda,zacofaniem,niezaradnością-wiem,bo pracowałam z takimi rodzinami,a i z rodzinami 2+2 też,mam więc porównanie i takie stereotypy nie są wzięte z księżyca!!!!!
Autor:  (2009-06-26 16:56:06)
-----
Opisane są tylko kobiety które same się zdecydowały na posiadanie tylu dzieci. A gdzie te z rodzin biednych, patologicznych? Te które na prawdę nie wiedzą co to antykoncepcja? Do gimnazjum chodziła ze mną dziewczyna która miała 8(!) rodzeństwa i mieszkali w dwupokojowym, drewnianym domku gdzieś w lesie. Nie mieli nawet ciepłej wody, takich ludzi nie rozumiem, jak można świadomie skazywać własne dziecko na życie w biedzie, bez możliwości na dobry start, bo cała ósemka nawet gdyby była piekielnie zdolna stypendium w polsce nie dostanie. A co jak im dom spłonie? Co wtedy?
Autor: Kama  (2009-06-26 18:21:06)
-----
Moi drodzy!!!
mam pięcioro dzieciaczków,i nigdy moje dzieci nie chodziły głodne,brudne,czy niezaniedbane.Już jako młoda dziewczyna chciałam mieć dużo dzieci,a że jest tyle to mi nie przeszkadza.To jest logiczne ,że taka gromadka ma większe potrzeby,niż jedno dziecko.Finansowo stoję dobrze zapewniam im wszystko czego potrzebują.i nie jesteśmy żadną patologią!!!Nie którzy mają mylne pojęcie,że jak dużo dzieci to już od razu patologia.Patologia może być nawet kiedy jest dwójka dzieci,i znam taki przypadek-jest w rodzinie dwójka dzieci,ale co z tego są nie dożywione,brudne,ponieważ matka mało co nim się interesuje,a ojciec dzieci co zarobi to przepije-TO JEST PATOLOGIA!!!
Autor: tralala  (2009-06-26 18:36:16)
-----
No tak! Moja babcia pochodziła z rodziny wielodzietnej - była bieda, moja mama pochodziła z rodziny wielodzietnej też bieda. Ja pochodzę z rodziny już tylko 4 dzieci, było trochę lepiej. Przynajmniej ja skończyłam szkołę średnią. Ale jak skończyłam 18 lat to poszłam do pracy, a szkołę średnią skończyłam zaocznie. Mój mąż pochodzi z rodziny wielodzietnej /widziałam tę biedę u niego w domu/ i tylko jemu udało się zaliczyć szkołę średnią. Ja miałam dwoje dzieci. Jedno i drugie skończyło studia stacjonarne i rozpoczęło swoje życie już w swoich własnościowych mieszkaniach. Być może są rodziny wielodzietne i żyjące w dostatku, ale ja z takimi się nie spotkałam. Więc niech nikogo nie dziwi, że wielodzietność kojarzy mi się z biedą. Kojarzy mi się z bieda, ale ja je nie dyskryminuję. Po prostu są rodzinami wielodzietnymi, a ja się cieszę, że pochodzę z rodziny tylko 2+2 i nie życzę moim dzieciom więcej dzieci niż 1+1. Ale na te tylko 1+1 do tej pory się nie zanosi.:):):):)
Autor: Kama  (2009-06-26 18:49:55)
-----
Bieda może być nawet kiedy jest jedno dziecko.Mylne pojęcia.
Autor: mniszka  (2009-06-26 23:04:00)
-----
Nas bylo osmioro.Tato zmarl jak bylismymali.Wychowala nas Mama.Ja tu czegos nie ozumiem??Bieda to znaczy patologia??
Nic bardziej mylnego!!My mielismy biede ale kazdy z nas wspomina dziecinstwo i mlodosc ze wzruszeniem.
Sami robilismy sobie zabawki,opiekowalismy sie soba.Mama nauczyla nas prawdziwej milosci i tego ze zeby byc szczesliwym wcale nie trzeba byc bogaczem.Wszyscy wyroslismy na porzadnych ludzi.Dzieki temu ze zylismy bardzo skromnie nauczylismy sie cieszyc nawet z malych rzeczy.Gdybym miala cofnac czas to niczego bym w swoim zyciu nie zmienila.Dzisiaj mam 46 lat i obserwuje Dzieci bogatych ludzi.Coz z tego ze maja pod wzgledem finansowym wszystko skoro najczesciej brakuje im milosci Rodzicow bo Ci sa zajeci robieniem pieniedzy.
Zaloze sie ze moje dztecinstwo chociaz biedne bylo lepsze.Mama zawsze miala dla nas czas.Opowiadala bajki,spiewala i czesto nas wszystkich przytulala.
Autor: tralala  (2009-06-27 09:47:12)
-----
Zgadzam się nawet z tym, że bieda może być nawet jak się nie ma dzieci. Tych co potrafią w biedzie być prawymi jednostkami społecznymi wysoko sobie cenię.
Wszyscy jednak wiedza, że bieda najczęściej prowadzi człowieka do popełniania czynów niegodnych. To później nazwiemy patologią. Nie byłam nigdy w takiej sytuacji, że z powodu biedy musiałam posunąć się do np.: złodziejstwa. Być może nie zaznałam jeszcze takiej biedy i z mojej rodziny też nikt nie był karany. Przeczytałam wiele książek /oglądałam filmy/ w których pokazana była bieda. Zawsze przy tym płakałam, a najbardziej jak widziałam te biedne dzieci, które niczemu nie mogły być winne. Dlatego w mojej wyobraźni zawsze istnieje możliwość /w ekstremalnych wypadkach/ do popełnienia przestępstwa w celu ratowania życia mojego potomstwa.:):):):):)
Autor: mniszka  (2009-06-27 12:51:50)
-----
Patologia i bieda to dwie rozne rzeczy!!!Patologia rownie czesto wystepuje w tak zwanych dobrych domach.Jak ja tlumaczyc???
Dzieci sa szczesliwe wtedy gdy sa kochane i to jest podstawa zeby dziecinstwo bylo szczesliwe.
Autor:  (2009-06-27 12:56:14)
-----
W jednym komentarzu przeczytalam cos o Niani.Przepraszam zadna nawet najlepsza Niania nie zastapi Dziecku Matki.
O tym wlasnie napisalam w swoich komentarzach.
Autor: koniczynka  (2009-06-27 15:14:33)
-----
A moim zdaniem rodziny wielodzietne są dyskryminowane. Co prawda nie mam jeszcze własnych dzieciaczków, ale mój chłopak ma 5 siostrzenic/bratanic, więc wszystkie gdzieś czasem zabieramy. I jest problem, nawet z głupim biletem do zoo, ponieważ tzw 'rodzinne' są przeważnie tylko dla 2+2. To samo się tyczy wakacji. Właśnie wybieramy się do Tunezji i zabieramy jedną bliźniaczkę. Druga jedzie z rodzicami :) Ponieważ w hotelach za jedną dostawkę dla dziecka płaci się połowę ceny, ale już jak masz dwójkę, to za drugie płacisz pełną cenę chociaż dziewczynki naprawdę są identyczne ;)
Autor: maya  (2009-06-27 19:41:36)
-----
owszem, rodziny wielodzietne są w tym kraju dyskryminowane. sama patrzę podejrzliwie na rodziny, które mają więcej niż troje dzieci (choć już trójka to wg mnie wyzwanie...). dlaczego? dlatego,że tam gdzie najwięcej dzieci jest też największa bieda (zzwyczaj, nie zawasze) a gdzie bieda tam patpologia...ot taki logiczny związek przyczynowo-skutkowy. stereotyp? może, ale jak w każdym innym i w tym jest część prawdy.

Autor: ciasteczko  (2009-06-27 19:44:31)
-----
zgadzam się całkowicie z poprzedni(cz)kami - jestem za, jeżeli kogoś stać na dzieci!
znam rodzinę z piątką dzieci. Już kiedy mieli trójkę, żyło im się biednie. a teraz? jedno z nich jest niepełnosprawne umysłowo. matka nie pracuje. żyją z pensji ojca (ok 1,5tys.) są bardzo religijni, pewnie nie uznają antykoncepcji, a na naturalnych metodach pewnie się nie znają. mimo, że w ich domu jest pełno radości, to i na pewno nie braknie też smutku, że nie ma za co kupić lizaka czy książek.
Autor: księżniczka  (2009-06-28 10:37:55)
-----
A ja uwielbiam ciężko pracować. Daje mi to niesamowitą satysfakcję i niełatwo było mi się zdecydować na przerwę w postaci urlopu macierzyńskiego. I utratę możliwości pracy w godzinach nadliczbowych i nocnych na jakiś rok przynajmniej. A ciążę, poród i wychowanie niemowlaka zniosłam tak świetnie, że nic tylko mi dzieci rodzić. Doszłam do wniosku, że gdybym miała dom z ogrodem i służącą i nianię do pomocy to mogłabym poświęcić się równolegle pracy i dzieciom. Mogłabym mieć trójkę, albo czwórkę i gdyby ktoś odwalił za mnie ten najgorszy codzienny syf (pranie, mycie podłóg, zmywanie, gotowanie, prasowanie, sprzątanie, przebieranie dzieci, karmienie dzieci, odkurzanie etc), który psuje radość z codzienności to ja nie widzę problemu żeby połączyć ciężką, ale satysfakcjonującą pracę z wielodzietną rodziną.
Autor: taka ja  (2009-06-28 18:06:11)
-----
A mnie dziwi tylko jedno: że kobieta decyduje się tak wiele razy na ciążę, przecież to straszne obciążenie dla organizmu. 5 dzieci = prawie 4 lata z brzuchem + kolejne 4 jako matka karmiąca. Czy w tym jest jakiś sens? Może to ja nie jestem normalna ale wydaje mi się że zbyt wiele mam w życiu do zrobienia żeby decydować się na coś takiego.
Autor: taka ona  (2009-06-28 19:03:28)
-----
Niektóre z nas mają właśnie w Tym Względzie Wile do Zrobienia.. za te, które sa zbyt leniwe, by decydować się na Coś Takiego...
Autor: Kasia  (2009-06-29 10:03:01)
-----
Miałam nie pisać, ale...
Nie dyskryminuję rodzin wielodzietnich, tych, które ŚWIADOMIE zdecydowały się na kilkoro dzieci - bo ich stać na to, dzieci są zadbane i rodzice nie pętają się po opiekach i innych instytucjach, nie narzekają, że państwo złe, bo nie daje kasy.

Znam rodzinę wielodzietną - 10 dzieciaków. Oboje rodzice wykształceni, prowadzili firmę i wychowywali dzieci. każdemu zapewnili strat w dorosłe życie, dobry start. Kochalli się, to naprawdę była super rodzina. nie patologia, nie margines, ale właśnie RODZINA, prawdziwa i ciepła.

Ale dla kontrastu - sąsiadka mojej babci, dzieci z 14 ogólnie, kilkoro zmarło, jedno się utopiło w zbiorniku wodnym straży pozarnej, ogólnie -smród i bród, wszawica i do tego waląca się chatka z 1 pokojem i kuchnią, wychodkiem na dworze. Rodzice wiecznie schlani... Złodziejstwo, i postawa "mam dzieci i mi się należy". Zero odpowiedzialności i chęci podjecia pracy...
Naprawadę babcia ma przechalapne, strach odejsć od domu, bo ciągle coś kradną. Pamietam taką sytuację w Wielkanoc ostatnią, zostawiła babcia na chwilę na ganku talerz jajek ugotowanych, by ostygły. I wróciła do kuchni - na chwilę dosłownie, po kilku minutach ja poszłam po te jajka i zobaczyłam tylko uciekające dzieci sasiadki, oczywiście jajek już nie było, talerza też nie...
Ile mozna im pomagać??? Nie tylko tym,ale i innym rodzinom? patologia w takich sytuacjach rodzi patologię, dzieci tej sasiadki mają już po kilkanascie lat, troje najstraszych jest już dorosłych... Piją, kradną, jeden w więzieniu. nie pracują, bo przecież im się "należy"...

I moja koleżanka - wpadła w zawodówce, nie skonczyła szkoły, jej mąż też nie. Mają 4 czy 5 dzieci, on pracuje dorywczo (jak nie pije), ona ma 35 lat i nie przepracowała nawet jednego dnia. Znów jest w ciąży. Siedzi cały dzień pod blokiem, pali fajki i narzeka jak jest jej źle. Bo zapomogi nie dostała, a inna tak... proponowała jej sąsiadka by poszłą w maliny i truskawki pomóc - plewić, rwać, oczywiscie za pieniądze. I co - nie zgodziła się, bo po co - przecież najłatwiej pójść do MOPS-u i starać się o zasiłek.
Szkoda mi dzieci z takich rodzin.

Z moich obserwacji wynika, że cześciej te rodziny wielodzietne to niestety nie przemyślana decyzja a wpadki. Ale nie ma co generalizować. Bo róznie w życiu jest.
Ja mam 1 dziecko, chciałabym drugie, od lat się staram i nic. Poroniłam, teraz się leczę.
Zazdroszczę kobietom w ciąży, tym co mają wiecej niż jedno dziecko.
Buntuję się przeciwko niesprawiedliwosci, ze tam, gdzie dzieci nie mają warunków by godnie żyć, by sie uczyć, nie są kochane - tam rodzą się bez przerwy.
Ja dałabym dziecku wszystko - miłosć, dom i dobre życie - nie jest mi to dane, by po raz drugi zostać matką...

Autor: Tuśka  (2009-06-29 10:52:16)
-----
Zazdroszczę wielodzietnym. Tak chciałabym mieć jeszcze choć jedno dziecko, bo jestem matką jedynaka. Oboje z mężem jesteśmy niepełnosprawni. Mąż niedomaga bardzo poważnie i liczę się z każdą ewentualnością, nawet tą najgorszą. Sama pracuję i zarabiam nienajgorzej (1300 zł. to u nas niezłe pieniądze - o zgrozo), ale jedyne dochody męża to marna rencina.
Już jedno dziecko to spory wysiłek, boję się, czy podołalibyśmy większym wyzwaniom. Skłonna byłabym zaryzykować, ale kategorycznie sprzeciwia się mój mąż, a ja mocno nie oponuję, bo to on "siedzi" w domu i na niego spada ciężar opieki.
Sama mam troje rodzeństwa urodzonego rok po roku i bardzo to sobie chwalę. To nie tylko towarzystwo, ale i najlepsza szkoła życia.
Żal mi...
Autor: Wew  (2009-06-29 12:41:08)
-----
Moja okolica jest dość ciekawa pod względem społecznym - mieszkają obok siebie rodziny robotnicze, niezbyt zamożne oraz dobrze sytuowane rodziny naukowców, urzędników i przedsiębiorców. Co ciekawe, te pierwsze mają jedno, góra dwoje dzieci. Ci drudzy mają ich często troje lub więcej. Nie piszę tu o rzadkich przypadkach patologii, które są po obu stronach: są dwie rodziny, które w domu mają tylko alkohol i stadko dzieci oraz takie, którym w wielkim domu z ogrodem niania i gosposia hodują samotnego jedynaka. Wydaje się, że z tego powodu mamy mały przyrost naturalny: ludzi zamożnych jest mniej i nie ratuje sytuacji fakt, że mają dużo dzieci. Natomiast mniej zamożni nie decydują się na więcej dzieci, bo w dzisiejszych czasach założenie licznej rodziny to akt patriotyzmu i heroizmu na miarę udziału w powstaniu listopadowym...
Autor:  (2009-06-29 14:14:57)
-----

Wiele dzieci da sie urodzic, ale nie da sie ich wychować. Wychowują i opiekują się jedne drugimi bo w drodze następne.
Dziecko to CZŁOWIEK a ten wymaga czasu od dorosłych ... Szkkoda gadać. To bezsens.Troje tak i koniec.


Autor: pogoda  (2009-06-29 14:26:12)
-----

patriotyzmu???? głupoty

może być tak: jeden rozpłodowiec i kilka matek, wszyscy z dochodami żeby była niańka i kucharka

inaczej to patologia
to powyżej też patologia tylko obleczona w maske do przyjęcia przez ludzi, taka "rodzina" to produkt schizofrenicznego geja, z życia wzięte

i nikt w tym nie był szczęśliwy, wszyscy stanowili przedmiot pokazu.....smutne

Autor: wew  (2009-06-29 15:19:30)
-----
Pogoda, z Twojej wypowiedzi da się wywnioskować tylko jedno: masz problem w wypowiadaniem swoich myśli w formie pisemnej, więc nie da się zrozumieć, o co Ci chodzi. Napisz to jasno i precyzyjnie, albo nie zabieraj głosu publicznie, bo to strata czasu.
Autor: realista  (2009-06-29 15:27:45)
-----
Oczywiście nie są to dziwolągi jeśli STAĆ ich na tyle DZIECIAKÓW !
A nie potem biadolą że nie mają na to czy na to !
Jak Ciebie nie stać to nie płodz tyle BACHORÓW !
Takie jest moje zdanie. Mam kolegę z żoną oboje po studiach wykształceni i wydawać by się mogło normalnie tyle że mieszkają na uwaga 32 metrach ! mając 5 tkę dzieciaków i to ŚWIADOMIE !
Dla mnie to jest niepojęte jak świadomie te dzieciaki skazywać na coś takiego !
Mało tego żona jego nie pracuje tylko On ! Niech odpukać mu się cos stanie to co WTEDY !!!!????
Jak ludzie mają kasę jakieś duże mieszkanie lub dom 160 metrowy to proszę mogą i powinni nawet mieć 4-5 a może i 6 dzieciaków spoko.
Ale nie biedni ludzie pakują się i to świadomie w biedę graniczącą z nędzą tego nie jestem w stanie zrozumieć. Tzn rozumiem chęć posiadania dzieci ale nie skazywania ich na taki los !
To tak jakby nazwać dziecko "Etienet" w Polsce :-)
Po pijaku nawet tak bym nie wymyślił i nie skrzywdził dziecka :-)
Autor: Matka  (2009-06-29 15:49:54)
-----
Na rodziny wielodzietne patrzy się, jak na biedotę i patologię. To jest właśnie dyskryminacja. Moja sąsiadka ma dwójkę dzieci, które non stop do nas przychodzą, niby się pobawić, ale wiem, że są głodne, więc często jedzą razem z naszymi dziećmi.
Autor: q  (2009-06-29 15:53:55)
-----
Tak jest ze wszystkim. Są ludzie, którzy mają do pewnych rzeczy powołanie, i ludzie, którzy mają powołanie do zupełnie czego innego. Niestety, jednej stronie ciężko jest zrozumieć drugą i odwrotnie. Nie przejmować się i robić swoje, oczywiście z umiarem. Pieniądze szczęścia nie dają, ale pozwolą spełniać wszelkie potrzeby dzieci.
Do realisty: niestety, sytuacja o której mówisz to zwykle patologia i chęć zysku na becikowym, socjalnym itd.
Dzieci? Ile się chce, ale bez wyzysku i z głową!
Autor: aghg  (2009-06-29 16:05:17)
-----
Chcesz mieć dzieci, to na nie zarób, a nie bierz kasy od Państwa, czyli z podatków nas wszystkich. Nie stać Cię ? To stosuj skuteczną antykoncepcję, a nie metody naturalne zwane watykańską ruletką.
Autor: pogoda  (2009-06-29 16:35:06)
-----

Pewien program Drzyzgi był poświecony temu tematowi. I ani jedna rodzina wielodzietna, z punktu widzenia dzieci nie był szczęśliwa. o2 JUŻ TEN TEMAT WAŁKOWAŁO!!!!
Pewien tatus wyliczył sobie ,że z 10-rga potomstwa na które otrzymywał pomoc socjalną ze wszystkich stron (sam zarabiał 4,5 zeta a żona oczywiście pracowała w domu, przy dzieciach), więc on wyliczył sobie ze każde z potomstwa jak zacznie zarabiać będzie oddawało rodzicom 1000 zł na "emeryturę taty".
Wiele wiem o takich rodzinach, z pracy społecznej i kontaktów kuratorów sądowych, o "roddzinie" o której mówie powyżej, niestety wątpliwą przyjemność dała mi "rozmowa" z policją, a później inne perypetie o których zainteresowani "rodzice" nawet nie mieli pojęcia, a szkoda, żal mi było.....
Czasy są takie, ze nie ma co kombinować, nie ma szans na wielodzietność doopiekowaną, wychowaną, z uczuciami rodziców włącznie.
Kto próbuje tkac farmazony że można, niech sie nie ośmiesza. Bo będzie to napewno ten, kto z dzieci ma DOCHÓD finansowy, nie uczuciowy i jakiekolwiek zdolności wychowawcze.
Przykre, ale nadto dobrze WIEM o czym mówie.

Autor:  (2009-06-29 16:37:52)
-----

i jeszcze kurka wodna narobić dzieci i wszystkie osmieszac swoim bytem-niby życiem, to trzeba mieć wyobraźnie, popęd, empatię i .....brak jakiejkolwwiek uczciwości

amen

Autor:  (2009-06-29 16:52:20)
-----
A ja nie mogę mieć dzieci. I jestem bliska szaleństwa z tego powodu. A tak bardzo je kocham. Czekam w Ośrodku Adopcyjnym, ale tam się czeka parę lat. Masakra. Moje życie jest takie nudne obecnie,ech....
Autor: glistha69  (2009-06-29 16:58:03)
-----
W domu mojego Męża była 4 dzieci, on i trzy siostry. gdy mąż maił 17 lat zmarł im ojciec, zostali sami z mamą. Najstarsza siostra studiowała i pracowała w Krakowie, kolejna właśnie dostała się na studia, najmłodsza była w gimnazjum... Zanim udało się im pozałatwiać wszelkie formalności związane z rentą itp. mój maż jako młody chłopak utrzymywał rodzinę. Później całym rodzeństwem dokładali się na utrzymanie rodzinnego domu, kombinowali, wyjeżdżali zagranice, trzymali się w kupie, pomagali sobie na wzajem... Dziś wszyscy są super ustawieni, pokończyli studia, są bardzo samodzielni. A ja rozpieszczona jedynaczka nie umiem nawet pracy znaleźć, ani zawalczyć o swoje... Fajnie jest mieć rodzeństwo, wsparcie i motywacje... Ludzie z wielodzietnych rodzin potrafią kombinować, są nauczeni życia i pracowitości, bo nikt im nigdy nie podał na tacy, tak jak mi.
Autor: Paula  (2009-06-29 17:54:44)
-----

A ja jestem jedynaczką, niczego nie "kombinuję", nie lubię tego słowa i wszystkiego co ze sobą niesie.
W domu był czas na wychowanie mnie i poprzez wspieranie, twarde ustawienie do życia. Mama chciała miec wiecej dzieci ale bywa, że nie można.
Mnie oddała całą swoją miłość i wielki talent wychowawczy. Dzis mogę to sprawdzić bo czasy są ciężkie, nie ma pracy dla młodych, po studjach. A ja mam praktycznie trzy wyuczone zawody, dzięki temu "przebijam" sie przez życie. Liczę na siebie a jak trzeba, innym umiem pomóc.
Obserwując codzienność wiem napewno, wychowanie to wielki trud rodziców/matki. To jej mądrość oddana mi w posagu i jako wyprawka w świat. Dzięki temu tego świata się nie boję, choć czasem mam gęsią skórkę jak muszę zmierzyć się z urzędnikiem. Ale się zmierzam!
Jeśli ktoś ma siły i TALENT wychowawczy, niech ma wiecej niż troje dzieci, to wzbogaca wszystkich.
Ale ma ten talent niewielu, bo niewielu ma otwartą na swiat głowe. Brakuje mu własnej mądrości więc cóż ma przekazać potomstwu??
Tak myślę, sama chcę mieć dwoje. Bo macierzyństwo jest piękne i budowanie codzienności ze swoimi dziećmi, jeszcze piękniejsze.
Za to dziękuje mojej Mamie, za mądrość, siłe i wielką wrażliwosć.
Autor: maxim  (2009-06-29 18:05:12)
-----
2+1 w dzisiejszych czasach to w wielu wypadkach patologia.Tyle ze inaczej rozumiana.

Dzieciaki maja wszystko, sa rozwydrzone, zapatrzone w "markowe" rzeczy, komputery," clebrytow" itp.Zakladaja kubly nauczycielom,wala dragi( maja kase...) i "baluja"....
Nie umieja sie dzielic,szanowac innych, tylko JA< JA< JA , i ma byc komfort.

Rosnie pokolenie SUPER egoistow....na nasza i swoich rodzicow zgube..( czesc z nich bedzie przestepcami powstalymi nie z biedy ale z nadmiaru).

Rodzice "nowobogaccy" na starosc dostana kopa w d..pe i na wysypisko....( w sumie na to zasuzyli ale jakos szkoda ich bedzie jako staruszkow...)

Ciekawe co mieli powiedziec ludzie po wojnie kiedy nie bylo nic....., odlozyc dzieci na 100 lat pozniej, kiedy sie "dorobia"...
Telewizja i "celebryci"( co za debilne okreslenie) zryly wam mozgi.....paplecie jak TV nauczyla....


W rodzinach wielodzietnych (2,3+) ludzie maja szanse nauczyc sie milosci , respektowania innch, opiekowaniem sie slabszymi , dzieleniem sie z innymi, odpowiedzialnosci itp...
Nie mowimy o jakich pijackich rodzinach to jest zawsze patologi aniezaleznieod wielkosci rodziny....swiat nie jest czarno-bialy 2+1 super ,a 2+3+ patologia.

Przydaloby sie tez wspomniec o wymiarze spolecznym, 2+1 kurczy POLSKE w nastepnych pokoleniach , liczebnie i finansowo przyczyniajac sie do zapasci systemow emerytalnych( tylko nie pieprzcie ze wszyscy zarobicie na swoja emeryture...),powoduje starzenie spoleczenstwa, jednym slowem kreuje narod bez przyszlosci.
Przyroda nie lubi pustki i wasze "oswiecone poglady sa w glebokim " powazaniu " u muzulmanow.Oni niemusza byc politycznie poprawni.
Wasze wnuki to poczuja.
Oczywiscie nie jest to bezposredni argument zeby " robic " dzieci ale w skali spoleczenstwa ma to ogromne znaczenie......
Autor: Mika  (2009-06-29 18:09:34)
-----
Ja pochodzę z wielodzietnej rodziny i moje rodzeństwo jest dla mnie najważniejsze, ale czasami naprawdę marzę o tym żeby podczas nauki nie musieć cały czas przeganiać maluchów z pokoju lub żeby mieć chwilę prywatności.....
Autor: ewa  (2009-06-29 18:30:39)
-----
uwazam, ze jak kogos stac, to niech ma i 10tke. to patologiczne rodziny powinno sie sterylizowac.
Autor: Jacek  (2009-06-29 18:43:37)
-----

Proszę o wyjaśnienie pojęcia "stać mnie na wiele dzieci". Tzn w jakim wymiarze jest to "stać"??

Bo mnie stać na dom z ogródkiem a to oznacza że ma mi kto naprawić dach, postawić płot i utrzmywac go w dobrym stanie, ogródek mam czas opielić i pielęgnować wcześniej posadzone rośliny.
Mam pieniądze i czas i siły aby malować ściany i ozdabiac je ciekawie, sprzątać codziennie żeby brudu i kurzu nie był.... Jeszcze wiele tego mieści się w pojęciu "stać mnie na dom".
Co mieści się zatem w stwierdzeniu "stac na wiele dzieci".
Z góry dziękuję za odpowiedź...mądrą.
Autor:  (2009-06-29 18:52:26)
-----
a ja uwazam ze tu nie tylko problem czy stac.... ale jak sobie poradzic z taka liczba dzieci? bo jedna kobieta nie jest w stanie nie uwirze w to nawrt jesli ma wspanialego meza....a nastepny problem to ze porody niszcza ...kobieta brzydnie i co maz jest wtedy taki zachwycony ze widzi te wszystkie rozstepy na brzuchu i owisle piersi niech nikt mi nie wmawia ze taki maz to tak kocha...w zyciu w to nie uwierze ....po prostu narobia dzieci i tak potem zyja a sobie wmawiaja ze im tak dobrze bo co maja powiedziec i nie chodzi tu o kase
Autor: ewa  (2009-06-29 19:15:00)
-----
kazdy wie, ze dziecko to wydatek na lata. trzeba ubrac, nakarmic, wyzywic. moze nie brzmi to zbyt ladnie, bo to dziecko,ale urodzic to nie jest wielka sztuka. ktos, kto nie ma do pierwszego powinien sie powaznie zastanowic, czy powinien miec w danym momencie dzieci. Oczywiscie, ze moze, ale jak to potem wyglada, to kazdy moze sobie wyobrazic.
a 10tka dzieci, to bylo oczywiscie wyolbrzymienie z mojej strony, ale np w Irlandii wielodzietna rodzina to nic nadzwyczajnego(i mowie tu o rdzennych Irlandczykach, a nie czarnych czy Pakistanczykach). Ale ich na zapewnienie przyszlosci dziecku stac. I tylko o to mi chodzi.
Autor:  (2009-06-29 20:38:48)
-----
stać na wiele dzieci to znaczy móc zapewnić wszystkim książki do szkoły, ubrania, jedzenie i zabawki. I nie kazać im rezygnować z wyjazdu na kolonie, pójścia na basen czy do kina.
Autor:  (2009-06-29 22:26:01)
-----
Nie, stać na dzieci tzn mieć siebie dla nich wtedy, gdy nas potrzebują, kiedy poznają świat kawałek po kawałku, kiedy się ciesza i boją. Iśc z nimi na spacer i do kina, bawić się klockami i pacynkami, opowiadać bajki które nam opowiadała babcia, budowac mrowiska i uczyć pierwszych liter.
Książkę może miec dwoje jedną, często wystarczy jedna lalka i miś bez ucha. Ale nie może wystarczyć matka-widmo i ojciec z nazwy, niewidoczny, nieobecny. Nie ważne czy ze względu na pracę czy jego własne zabawy.
Obecność i słowa rodiców, dobre słowa, mądre. Mogą żuć skórkę chleba maczaną w cukrze bleby słyszeć że mówi się DO NIECH, siedzi obok gdy zasypiają albo są chore. Miejmy tyle dzieci żeby NAS dla NICH wystarczyło.
Nie ubrania, zabawki, kolonie. To może i nie musi.
MUSI to poczucie bezpieczeństwa i wsparcia, obecność czuła RODZICA. Bez niej świat jest kaleki a człowieka rośnie pół. A ta połowa chowa w sobie spragnione miłości DZIECKO ... do końca swych dni. Dokonuje koślawych wyborów w emocjach, bo bardzo chce być kochane i mieć tę miłość tylko dla siebie, a każdą uwagę przyjmuje jak odepchnieie. Więc na wszelki wypadek sama odpycha. Samoobrona. "Nie ma takiego cwaniaka który nie spotka kozaka..." Życiowa dewiza w zamian za to, co w życiu umyka.
Autor: Tomek  (2009-06-30 07:11:56)
-----
Dla mnie, jeżeli ktos chce i jest w stanie utrzymac wielodzietna rodzinę, proszę bardzo. Sam wychowałem się w mniejszej miejscowości i znam problem tzw. wielodzietnych. Niedopilnowane, niedokarmione, zawsze najgorzej uczące się w klasie - tak zapamietałem moich rówieśników. Mieli ciężki start w życiu i teraz, gdy są już dorośli, nadal nie jest im lekko. Pamiętam jak zawsze im się wszystko należało, większe mieszkanie, zapomogi, dopłaty, finansowane w 100% wyjazdy itp. A dlaczego się pytam, no bo oni biedni, wielodzietni.
Więc jeżeli decydujecie się na wiele dzieci, pomyslcie o ich utrzymani, a nie będziecie potem wyciągac rękę do państwa i innych instytucji charytatywnych, bo przecież Wam się to należy, a dlaczego - bo macie wielodzietną rodzinę.
Autor: Livia  (2009-06-30 07:30:20)
-----
Ja też jestem wielodzietna. Dobrze zarabiamy z mężem i wiecie co? Dopłacamy nieustannie do Was, bezdzietni i rodzice jedynaków. Płacimy wysoki podatek dochodowy, bo dobrze zarabiamy - co z tego, że utrzymujemy wiele osób i inwestujemy w przyszłych pracowników, którzy będą pracować, żebyście Wy mieli emerytury. Płacimy gigantyczny VAT przy każdych zakupach. Płacimy mnóstwo akcyzy i podatku drogowego w benzynie, bo tankować też musimy więcej, niż rodzina 2+2 (więcej osób do przewiezienia, no i dużo pracujemy). Płacimy, płacimy, płacimy. Składki, podatki, zrzutki i ściepy. Na wszystko. Nikt nam nic nie daje i wcale nie chcemy. Chcemy tylko, żebyście przestali nam zabierać. Teraz i w przyszłości. Po prostu od... się od naszych pieniędzy.
Autor:  (2009-06-30 07:35:11)
-----

i każdy TYLKO o pieniądzach, mam -nie mam, niedorozwój emocjonalny to UŁOMNOŚĆ

Autor: Kasia  (2009-06-30 08:21:50)
-----
Livio, przesadzasz z tym, że dopłacamy do Was, wielodzietnych.
Ja też płacę wysoki podatek dochodowy bo dobrze, a nawet bardzo dobrze zarabiam - i akurat ILE MAM DZIECI TO NIE MA ZNACZENIA ILE PŁACĘ PODATKU DOCHODOWEGO!!!!!!!!!!!!!
Ale w Twoim przypadku ma znaczenie, że odliczasz sobie ulgę podatkową na dzieci - ja tylko 1200, Ty 1200 x 4,5 ??? nie wiem ile masz tych dzieci, ale ogólnie podatek płacisz mniejszy o te 1200 zł x kilkoro dzieci, więc 3600, 4800 lub więcej.
To jedno.
Dwa - to co płacisz w VAT, to zwaraca Ci się, jak US zwróci Ci ulge prorodzinną.
Akcyza - głównie fajki i alkohol - więc nie przesadzaj moja droga, że tak nas wspierasz.
Ja juz to pisałam- mam jedno dziecko, bo więcej mieć nie mogę. Ale mam nadzieję, na jeszcze jedno.
Nikt nie broni Ci mieć 10 dzieci, jak masz możliwości by je utrzymać i wychować.
Ale większośc rodzin wielodzietnych, to niestety rodziny biedne i wiele osób to już tu pisało.
Ja mam 2 rodzeństwa i wcale mi to w życiu nie pomogło. Rodzice nie mieli dla nas czasu, nie stać ich było by wysłać mnie do mojej wymarzonej szkoły... Na studia zarobiłam sama. Z rodzeństwem mam słaby kontakt.
Znam rodziny, gdzie rodzeństwo się wspiera,ale nie zawsze tak jest.

A do Maxima - może i jest trochę racji w tym co piszesz, ale nie mozna generalizować - nie przesadzaj, bo jedynacy też potrafią wyrosnąc na porządnych ludzi!
Mój syn(14 lat) potrafi się dzielić, dobrze się uczy, jest normalnym dzieckiem. Cieszę się, ze stać mnie na szkołę językową dla niego, ze stać mnie na zapłacenie za kolonie czy wycieczkę. Ma ładne ubrania, niekoniecznie markowe - tu akurat dużo zależy od rodziców. Jak wychowają, jak wygląda sytuacja w domu.
Moge poświecić synowi tyle czasu ile potrzebuje, mam nadzieję, że jak uda mi się urodzicdrugie dziecko, to nic się nie zmieni. Mój Syn chce mieć rodzeństwo, nie jest egoistą!
Autor: zula  (2009-06-30 08:50:00)
-----
Dawno temu usłużna sąsiadka powiedziała mojej 10-letniej siostrze, że jak tak dobrze będzie pilnowała swoje młodsze rodzeństwo, to mama postara się jeszcze o kilka takich dzidziusiów. I siostra, płacząc, powiedziała to mojej mamie. Zbliżały się święta Bożego Narodzenia, Mikołaj, te rzeczy. Kupione zostały SUPER prezenty. I Mikołaj po ich rozdaniu, poprosił o leżącego w łóżeczku dzidziusia. Że może przeszkadza, jest malutki, są ludzie, którzy będą kochać go jak swoje dziecko... Trzeba było widzieć, jak moja siostra pośpiesznie oddaje Mikołajowi prezenty i prosi, by ten sobie poszedł. Nie muszę dodawać, że bez naszego brata. Jest nas sześcioro. Pewnie, że gdyby nas było dwoje, byłoby lżej naszym rodzicom. Ale nie wyobrażam sobie, że mogłoby któregoś z nas zabraknąć. Pozdrawiam Jagodę, Piotrka, Krzycha, Zbyszka i Andrzeja. I mamę, którą bardzo kocham. Ania
Autor: Livia  (2009-06-30 08:52:20)
-----
Kasiu - nie liczysz, że Ty możesz odłożyć choćby na przysłowiową emeryturę czy wydać na wakacjach za granicą to, co ja wydam w kraju na utrzymanie rodziny i za co zapłacę horrendalny VAT do naszego budżetu państwa. Ty swoje możesz przehulać lub odłożyć, ja swoje muszę skonsumować i zapłacić państwu haracz. Ulga "na dzieci"? Śmieszne kwoty, które państwo najpierw mi odbiera, obraca sobie nimi dowolnie a potem łaskawie zwraca mi bez odsetek. Przy czwórce dzieci 4800 zł rocznie to naprawdę niewielka suma, zwłaszcza gdy płaci się kilkanaście tysięcy podatku, kilkadziesiąt tysięcy wrzuca bezpowrotnie do ZUS a kilkanaście do NFZ (lecząc się głównie prywatnie) oraz kilka tysięcy do różnych funduszy. Akcyza to może w wielu wypadkach fajki i alkohol, ale w naszym (i pewnie Twoim też) głównie benzyna i prąd. To, co płacę w VAT nijak nie zwróci mi się w uldze "na dzieci", bo jak słusznie zauważyłaś, to ulga (ha, ha) w podatku PIT. VAT-u fiskus nie oddaje, niestety, a to jego największe przychody a moje największe koszty. Można w uproszczeniu powiedzieć, że to 1/5 całej mojej rocznej konsumpcji, a jest ona niemała.
I wielką moją bolączką jest to, co piszesz - że liczba dzieci na utrzymaniu nie ma wpływu na wysokość mojego podatku dochodowego. Krótko mówiąc, czy zarabiam tylko na siebie, czy na jeszcze kilka osób nie ma dla fiskusa żadnego znaczenia - mój dochód jest dla urzędu skarbowego taki sam i jako "gruba ryba" muszę być opodatkowana równie grubo, żeby starczyło biedniejszym. Którzy nierzadko mają dochód na osobę wyższy od mojego.
Ot, polityka prorodzinna.
A to, że rodzeństwo się wspiera i jest ze sobą związane, to w dużej mierze zasługa rodziców. Najwyraźniej Twoi się nie przyłożyli do wychowania, choć mieli tylko troje dzieci (to nie jest rodzina wielodzietna, nie żartuj). Możliwe, że nie daliby rady nawet z jednym. Z całym szacunkiem dla nich.
Autor:  (2009-06-30 09:33:55)
-----
nie uwazam aby w kazdym wypadku rodzina wielodzietna byla patologia, zgadzam sie tu z wiekszoscia wypowiedzi - jesli kogos stac na dzieci i ma wystarczajaco duzo czasu aby starczylo go dla kazdego z dzieci choc potrochu to ja nie widze problemu - niech sobie wtedy rodzice nawet 10 dzieci zafunduja jak maja do tego warunki,Patologia moim zdaniem zaczyna sie dopiero wtedy jak to najczesciej u nas bywa - rodzina biedna,czesto jeszcze pijaca lub niepracujaca kopuluje jak kroliki i robia sobie dziecko za dzieckiem a zeby je utrzymac to ciagna kase od panstwa bo nie maja na chleb......(a gumki mozna kupic juz w cenie chleba po ok 2 zl i wyjdzie taniej niz utrzymanie dziecka)
Autor: Myślący  (2009-06-30 10:08:49)
-----
Mam nadzieję,że dojdzie wreszcie do tego iż ktoś kto pozwoli sobie na trzecie dziecko bedzie sterylizowany i finansowo karany.Ta przerażająca patologia społeczna winna być zwalczana z całą surowością prawa gdyż jest to przecież kwestia naszego biologicznego przetrwania.
Autor: zula  (2009-06-30 10:52:29)
-----
Gdyby nasi rodzice byli odpowiedzialni, pewnie wielu z nas nie chodziłoby po świecie. Kiedyś nie było "gumek", a do apteki ustawiały się kolejki po watę i podpaski.
Było nas sześcioro, ale rodzice nigdy nie korzystali z opieki społecznej. Pamiętam, że kiedyś przyniosłam kurtkę z darów (dumna i podekscytowana), a później musiałam się wstydzić, że wyciągnęłam rękę po pomoc...
Sama, podobnie jak rodzeństwo, mam dwoje dzieci. Gdybym wiedziała, że bycie matką to takie cudowne uczucie - radosne, pełne miłości i wzajemnego oddania - pewnie byłabym szczęśliwą mamą 3-5 dzieci.
Po moim udarze, w wieku 36 lat, wpadliśmy z moim mężem. Reakcja męża (nieco wystraszonego) i mojego ginekologa - "usuwamy"? nie podniosły mnie zbytnio na duchu. Zaakceptowaliśmy całą tę sytuację, wyciszyliśmy się i ani przez chwilę nie myśleliśmy o aborcji. Również prof. Knapp, który zadał mi to pytanie, był i jest doskonałym lekarzem i nigdy mnie nie namawiał do zmiany decyzji. Pozdrawiam:o)) Dzisiaj maluch zaczyna rozmawiać. A ja? Dziękuję Bogu za dar życia dla malucha, dla nas. Pewnie za mało i zbyt rzadko wyrażam wdzięczność, ale pamiętam.
Dzisiaj jest koniec miesiąca, a w portfelu jakieś 6 zł. Jakoś tak zawsze się układa, że na chleb nam nie brakuje. Czasami ratuje nas babcia; tylko tacie nic nie mówię... Mam nadzieję, że nasz piknik z okazji ukończenia przez córkę przedszkola w dniu dzisiejszym się uda. Może nie będzie wykwintnych dań, ale na pewno jakieś łakocie i odrobina białego wina dla dorosłych się znajdzie. A ta nadzieja dotyczyła bardziej pogody, niż stanu ducha. będzie dobrze.
Autor: Anullllllllllllla  (2009-06-30 11:26:46)
-----
A ja czekam na 5 dziecko,ze wzgledu na beznadziejne warunki w kraju emigrowalismy,oboje pracujemy,mamy wlasny dom ktory splacamy,kazde z nas ma auto takie jakie chce,jestesmy mlodzi,wyluzowani,za kilka tygodni lecimy wszyscy na wakacje do Hiszpanii,mam gdzies to co sie w Polsce mysli o rodzinach wielodzietnych,bo nigdy do tego bezdennie chorego kraju nie wrocimy,choc zostawilismy tam domy.Tu nas nikt nie ocenia,dzieci zyja gdzie chca,nie wszystkie chca byc tutaj,3mieszka w kraju i sa zadowoleni,nie narzucamy im niczego,dbamy zeby sie rozwijali i byli szczesliwi:)
Autor: Tomek  (2009-06-30 11:32:36)
-----
Nie bardzo widzę gdzie ta dyskryminacja. W artykule nie ma żadnego przykładu. Czyżby wielodzietni byli obciążeni większymi podatkami? Ja nie słyszałem, ale może znajdzie się ktoś.
Autor: Amfibia  (2009-06-30 12:07:23)
-----
Ja uważam, że bezdzietni są bardziej napiętnowani...
Autor: mjablonsky  (2009-06-30 12:26:32)
-----
Egoiści na starość zbierają się w różnych klubach starych popaprańców (bo w domu przychodzą myśli samobójcze zakończenia niepotrzebnego-ich zdaniem- nikomu życia).
Poświęcenie siebie drogim sobie ludziom, parafii, Ojczyźnie, powoduje na starość, że człowiek (chociażby został samotny) ma satysfakcję z dobrze przeżytego życia i z nadzieją oczekuje życia wiecznego. Dlatego póki żyjesz człowieku to przestań żyć dla siebie, a zacznij dla innych, a jak fizycznie jesteś do niczego, to przecież możesz się modlić za innych, za Kościół, za Ojczyznę. Masz po co żyć !
Autor:  (2009-06-30 12:44:43)
-----

mjablonsky
a ty z jakiej sekty o)!


Autor: jan  (2009-06-30 12:50:20)
-----
Brrrr, aż mi się zimno zrobiło. Ci poświecający się mają najwiecej oczekiwań do brania. Pomódl się za siebie bo nikt inny tego nie zrobi:(
Autor: Zyga  (2009-06-30 13:26:05)
-----
Nikt nie dyskryminuje rodzin wielodzietnych, pod jednym warunkiem: że robią to za własne pieniądze. Nie można się dziwić temu, którego część podatków które zmuszany jest płacic, idzie na zasiłki dla tych rodzin. Ponoć człowiek to istota rozumna. jak mnie stać na dwoje dzieci to mam dwoje, drugiego stać na pięcioro, niech ich ma i wychowuje szczęśliwie. Ale niech nie stoi pod opieką socjalną z wyciągniętą łapą po pieniądze tylko dlatego bo chłop lubi tą robotę, a ona nie potrafi odmówić, albo nie rozumie konsekwencji. Najgorsze jednak jest to, kiedy to księża żądają seksu bez zabezpieczeń od swoich wiernych, ale potem ręce umywają od konsekwencji i wolą wyręczyć się potem państwem. Obłuda z ich strony przemawia.
Autor: .  (2009-06-30 13:33:57)
-----
wszystko zalezy od mozliwosci rodzicow, jesli stac ich na wychowanie duzej grupki dzieci to czemu nie, ich sprawa, ich szczescie. Natomiast jesli coraz wiecej dzieci rodzi sie w rodzinie patologicznej bo trudniej jest rodzicom kupic gumki niz potem "wychowywac" kolejne dziecko wtedy to juz jest problem.
Autor: x  (2009-06-30 13:53:04)
-----

Coraz więcej dzieci rodzi się i pozostaje niewidoczne dla rodziców. Hoduja się na podwórkach, przy nianiach, albo w brudzie albo sterylnie.
To bez znaczenia, bo hodowla to hodowla.
Płodzic i kolekcjonować każdy potrafi, tylko co z tego wyrasta? Nieowartościowany nieszczęśnik.
Nie ilość a jakość się liczy. jak ze wszystkim
Autor:  (2009-06-30 13:56:49)
-----
Sama jestem z rodziny wielodzietnej, mam czworo rodzeństwa i nie wyobrażam sobie żeby było inaczej. Rożnica charakterów jest ogromna, dlatego często się kłócimy, ale i tak się mocno kochamy. Kiedy wyjeżdża gdzieś na wakacje chociaż jedno z nas w domu robi się zbyt cicho i nudno. Każdy nas wnosi coś do tego domu. Jesteśmy już prawie wszyscy pełnoletni, ale pamiętam kiedy byłam mała jak ludzie traktowali moją mamę, kiedy szła z nami po ulicy, niektórzy potrafili się zatrzymać i współczuć mojej mamie,że ma tyle dzieci. Zastanawiam się tylko dlaczego nikomu nie przyszło do głowy, że to była świadoma decyzja moich rodziców. Mój tata jako jedyna osoba pracująca w domu, nie zarabiał kokosów, ale zawsze starczało na wszystko chociaż czasem trzeba było długo oszczędzać żeby wybrać się na zakupy. Za kilka lat mam zamiar założyć rodzinę i na pewno nie będzie to według modelu 2+1, chce mieć gromadkę roześmianych dzieciaczków, bo co to za rodzina kiedy w domu jest cisza nie ma śmiechu dzieci.
Autor: Siostrzyczka:D  (2009-06-30 13:58:13)
-----
Sama jestem z rodziny wielodzietnej, mam czworo rodzeństwa i nie wyobrażam sobie żeby było inaczej. Rożnica charakterów jest ogromna, dlatego często się kłócimy, ale i tak się mocno kochamy. Kiedy wyjeżdża gdzieś na wakacje chociaż jedno z nas w domu robi się zbyt cicho i nudno. Każdy nas wnosi coś do tego domu. Jesteśmy już prawie wszyscy pełnoletni, ale pamiętam kiedy byłam mała jak ludzie traktowali moją mamę, kiedy szła z nami po ulicy, niektórzy potrafili się zatrzymać i współczuć mojej mamie,że ma tyle dzieci. Zastanawiam się tylko dlaczego nikomu nie przyszło do głowy, że to była świadoma decyzja moich rodziców. Mój tata jako jedyna osoba pracująca w domu, nie zarabiał kokosów, ale zawsze starczało na wszystko chociaż czasem trzeba było długo oszczędzać żeby wybrać się na zakupy. Za kilka lat mam zamiar założyć rodzinę i na pewno nie będzie to według modelu 2+1, chce mieć gromadkę roześmianych dzieciaczków, bo co to za rodzina kiedy w domu jest cisza nie ma śmiechu dzieci.
Autor: kasia  (2009-06-30 14:01:20)
-----
popieram słowa zygi.Bo dokładnie tak jest.Narobią dzieci a potem beczą że taka bieda,że nie ma w co ubrać i co do garnka włożyć...Ja jestem mamą 2 dzieci.I więcej nie zamierzam ich mieć.Ale stosuję antykoncepcję bo mam rozum.A dla naszej 2 dzieci jesteśmy w stanie zapewnić wszystko.A niestety większość rozin wielodzietnych w polsce to zwykła patalogia.Zaznaczam WIĘKSZOŚĆ bo nie wszyscy.Pozdrawiam wszystkich myślących i planujących rodzinę głową a nie dupą.
Autor: Zyga - ponownie  (2009-06-30 14:03:41)
-----
Oczywiście że, radością dla ucha jest śmiech gromadki dzieci w domu! Ale coraz częściej słychać też płacz, szczególnie wśród patologicznych rodzin, bo nie ma co do garnka włożyć. Butelkę wódki było za co kupić, a na gumkę szkoda było pieniędzy.
Autor: Siostrzyczka:D  (2009-06-30 15:18:29)
-----
Zyga- zgodzę się z Tobą, jest to smutna prawda. Ja dziękuję Bogu za to,że moi rodzice stronią od alkoholu i papierosów itp. U mnie w domu często poruszany jest temat dzieci i rodziny. Najsmutniejsze jest także to, że tam gdzie są pieniądze i ludzie którzy są gotowi do bycia rodzicami zostać nimi nie mogą. A tam gdzie alkohol leje się strumieniami dziecko rodzi się jedno za drugim.
Autor: gosc66  (2009-06-30 17:41:31)
-----
Jestem matka piatki dzieci w wieku 13,14,16,20,23 10 lat temu facet zdecydowal odejsc do bardziej zadbanej otwartej na seks itp zostalam bez srodkow do zycia i z piatka dzieci-wiem nazwiecie mnie i moja rodzinę patologia osoba nierozumna.Nie mogłam stosować antykoncepcji z powodów zdrowotnych,dziś nie ważne.Do pracy nikt mnie legalnie nie chciał zatrudnić(bo będę ciągle na zwolnieniach) miałam tez tylko zawodowe wykształcenie.Zrobiłam średnie i studium ale nie dałam zarobić naszemu państwu w wakacje pracowałam za granica udawało sie nawet roczna pensje(po 18 godz)dziećmi zajmowała sie babcia potem za to żyliśmy i czasem coś dorobiłam jeżeli było to dla mnie atrakcyjne finansowo i warte poświecenia czasu z dziećmi.W szkołach moich dzieci wprost mi mówiono ze moja rodzina jest patologiczna, bo mam tak dużo dzieci a nie było pijaństwa dzieci uczą sie w miarę dobrze i nigdy wyglądem nie odbiegały wyglądem od koleżanek i kolegów.Jestem dumna z moich pociech ,jedyne co mi doskwiera to brak odpoczynku nigdy ale to nigdy nie byłam na wakacjach......................
Autor:  (2009-06-30 18:51:17)
-----
a prosze mi powiedziec,jak te Panie wygladaja?w jakim stanie sa ich brzuchy? czy to zwisajace faldy? zachodza w ciaze,zey ich brzuchy nabraly ksztaltu a nie poddawaly sie grawitacji?to jest oblesne;/
Autor:  (2009-06-30 19:09:23)
-----

Osoba pytająca Autor: (2009-06-30 18:51:17) jest zapewne subtelną, smukłą, pociągającą, inteligentną i wrazliwa..... MACIORĄ. Bo tylko taki wieprz emocjonalny zapewne jak wieprz wyglądajacy , mógł się wyjaić w taki sposób.
Płcie obie nieszczęsne, nie uszczęsliwiajcie płodząc dzieci swego ego. Bo ono szybko usypia a poszkodowany waszą głupotą Człowiek musi żyć dalej.
Kupicie mu zabawki, piłki, karuzele i pójdziecie w pierdu. Jak mawiała cieciowa "a pooszli na kurwa ...a dzieci zostawili, kto im kazał ich tyle narobić"??
Żaden zastęp Pań Zawadzkich nie podoła waszej tępocie, egoizmowi, braku dorosłości i instyńktu opiekuńczego.
Każdy kto sie na rodzica nie nadaje powinien być wysterylizowany, będzie mniej nieszczęść. Dzieci to ofiary głupoty STARYCH DZIECI W STADIUM ROZPŁODOWYM. Powinny być egzaminy na rodzicielstwo z certyfikatem. Dla odpadów kastracja.
Co dajecie potomstwu? Płacz, samotność i wstyd za was.
Autor: odpowiedzialna  (2009-06-30 21:23:02)
-----
nie wierze że ktoś chce mieć 5cioro dzieci! to są wpadki jak nic. naklepią bachorów a potem sterczą po zapomogi. jaka normalna kobieta dobrowolnie decyduje sie na użeranie sie z kupą dzieci? jedynie jakaś nienormalna i ciemna , skoro nie ma pojęcia że życie można nieco ciekawiej i ambitniej przeżyć. wyrazy współczucia nad ciężkim życiem i głupotą
Autor: odpowiedzialna  (2009-06-30 21:47:30)
-----
ciekawe czy ta odpowiedzialna ma czym pizde zatkac
Autor: Kasia  (2009-07-01 09:34:12)
-----
Odpowiedzialna, wyobraź sobie, że są takie matki, które chcą mieć kilkoro dzieci, dla nich to nie poświęcanie się, ale po prostu chęć posiadania potomstwa.
To co piszesz to straszne i chamskie!

Jako, że matką jedynaka jestem nie z wyboru a dlatego, ze nie mogę mieć więcej dzieci, to wypowiadam się w tym temacie.
I podziwiam rodziny wielodzietne, te które radzą sobie i nie narzekają.

Livio - pozwól, że Cię zacytuję
"Płacimy, płacimy, płacimy. Składki, podatki, zrzutki i ściepy. Na wszystko. Nikt nam nic nie daje i wcale nie chcemy. Chcemy tylko, żebyście przestali nam zabierać. Teraz i w przyszłości. Po prostu od... się od naszych pieniędzy."

Dalej piszesz, ze państwo nie pomaga rodzinom wielodzietnym, ze nie płacicie mniejszych podatków itd.

A ja Ci powiem tak - decydując się na wieloosobową rodzinę, wiedziałaś dobrze, ze nasze państwo nie jest prorodzinne, więc skąd teraz ten żal? Decydując się na takie zycie wiedziałaś co Cię czeka.
Każesz nam odp... się od swoich pieniędzy! Czy to w porządku??? Rodzice jedynaków mogą się nie zgadzać przecież na to, by ich podatki szły na zapomogi rodzin wielodzietnych, którym się wszystko "nalezy". Tylko z racji ich nieporadności zyciowej i wielodzietności.
Każdy kij ma dwa końce i nigdy nie będzie tak, że wszyscy będą zadowoleni.
Ja np. nie wściekam się, że moje podatki idą na takie cele, zyję w Polsce, wiem jakie są realia, godzę się z nimi czy mi sie podobają czy nie. Jakby mi było tak źle, to wyjechałabym do Monako i starał się o obywatelstwo ;-), by podatków nie płacić.
Powtarzam po raz kolejny - rodziny wielodzietne, te które świadomie i odpowiedzialnie zdecydowały się na takie życie są godne podziwu. Bo wychowanie dziecka to ciężka i odpowiedzialna praca przez wiele lat! A co mówić o 4 czy 5 dzieci!
Ale nie lubię, jak takie rodziny narzekają - jakie to państwo złe, bo nie daje.
CZasy mamy cieżkie i nikt nikomu nic za darmo nie da.

Znam wiele rodzin wielodzietnych. Większość to niestety bieda i patologia. A nawet jak nie ma tam patologii typu pijaństwo, to są tak nieporadne życiowo, że żal ściska serce jak widzi się te dzieci. I rodzice liczą tylko na to, że ktos coś da. Mam też koleżankę, która zdeycdowała się na 4 dzieci i nie narzeka. Żyją sobie moze nie super, ale dają radę, nie psioczą, że podatki muszą zapłacić i "ściepy i zrzutki", nie mają pretensji, że ktos odłoży na emeryture czy pojedzie na wczasy. i właśnie takie rodziny najbardziej podziwam - dodam, że oni naprawdę się kochają, kochają swoją czwórkę i choć pewnie czasem im cieżko, to zyją z uśmiechem.

A swoją drogą Livio, czy nie uważasz, że jak rodziny z mniejszą iloscią dzieci, które stać na opłacenie dziecku dodatkowych szkół, kolonii czy kupienia lepszych ciuchów nie płacą podatków w tym co kupują? Czy od usług takich i towarów VAT-u się nie płaci? Czy nie wożą swoich dzieci??? Być moze więcej - bo do szkoły, na basen, na zajecia pozalekcyjne? Czy w ten sposób nie zasilają budżetu? Moze i płacisz wiecej za zywnośc, środki czystości itd, ale rodziny które stać na więcej, kupują być może mniej,ale drozszych rzeczy...
Jak pisałam, każdy kij ma dwa końce, a za własne zycie i wybory jakich dokonujemy my ponosimy odpowiedzialnosć, a nie państwo i inni jego obywatele.
To tyle chyba chciałam.
Pozdrawim i wielodzietnych i rodziców jedynaków.
Autor: do livia  (2009-07-01 10:34:14)
-----
a z darmowych szkol twoje dzieci nie korzystaja??? od razu oddalas je do prywatnej podstawowki?a z darmowej opieki medycznej nigdy nie korzystasz??czy gdyby jedno z twoich dzieci musialo pozostac na kilka dni w szpitalu oplacalabys kazdy dzien z wlasnej kieszeni???
Zalosne jest to co mowisz i twoje roszczenia.Tak jak pisze osoba powyzej, skoro swiadomie dorobilas sie tyle dzieci to teraz nie miej do nikogo pretensji, albo wyjedz z Polski do kraju bardziej pro-rodznnego..
W Polsce wiele rodzin bezdzietnych lub z jednym, dwojka dzieci maja duze zarobki, oni tez placa podatki, tez kupuja duzo...
Druga sprawa-im wiecej ludzi, tym wieksze zanieczyszczenie powietrza i mniej miejsc pracy..wiec gdyby kazda rodzina miala 5 i wiecej dzieci to wkrotce zakopalibysmy sie we wlasnych smieciach...
Wiec nie rob sie taka altruistka..
Autor: do gosc66  (2009-07-01 10:42:14)
-----
jest tez cos takiego jak prezerwatywa-nawet podwojna mozna zalozyc, bojac sie wpadki i to nie ma wplywu na organizm...ale co sie stalo to sie nie odstanie..jedyne co,to ci moge wspolczuc, ze musisz sama wychowywac 5 dzieci i wspoczuje twoim dzieciom, bo tak naprawde to pewnie maja tylko babcie i siebie, bo ty musisz non stop pracowac...
Autor: asalia  (2009-07-01 11:48:58)
-----
jeśli kogoś stać na dzieci to niech ma i kilkanaście, ale drażni mnie jeżeli płodzi sie dzieci a potem te maluchy trafiaja do domu dziecka, albo rodzina jest klientem pomocy społecznej, a to niestety są najczęstsze przypadki
dlatego prosze wielodzitnych rodziców aby sie nie oburzali jeżeli przez kogoś z zewnątrz jesteście traktowani dziwnie
dorbą wielodzietną rodzinę znam tylko jedną (i to wyłącznie ze słyszenia), patologicznych kilkanaście (z obserwacji)
Autor: grek  (2009-07-01 12:51:06)
-----
Swoją drogą to ciekawe kto promuje modele mniejszej rodziny? Czyżby zależało na tym Polakom, oczekującym stabilności w wieku emerytalnym i wzmacniającym narodową populację na przyszłość? A może zależy na tym małej garstce ludzi którzy z tego tytułu czerpać mogą pewne korzyści? Pewnym jest że gra toczy się o wysoką stawkę: o stawkę którą jest przetrwanie narodów, a o tym decyduje ich liczebność. Także liczebność wpływa na znaczenie danej narodowości w świecie. To że Polska jest znaczącym krajem w UE zdecywał w pierwszym rzędzie jej potencjał liczebny i potencjał terytorialny, inne aspekty jak potencjał intelektualny również, ale on został już w znacznej mierze zagospodarowany przez unię, tyle że korzyści z tego czerpią np. UK, Irlandia, Norwegia, Holandia, Niemcy.Czy również z potencjału liczeności populacji korzyści mają czerpać inne kraje po za Polską, patrząc bowiem na ich wsparcie dla rodzin, w przyrównaniu do naszego wsparcia w tej chwili niestety wygrywają.
Autor: grek  (2009-07-01 13:15:27)
-----
DO WSZYSTKICH; płaczemy nad rozlanym mlekiem, ponieważ te tzw. rodziny wielodzietne(niemodne) nie są w żaden sposób wspierane,już wychowanie dwójki dzieci to prawdziwe wyzwanie. Ale wystarczy przyjąć dziecki w zakresie tzw. Rodzinnego Domu Dziecka, lub Rodziny Zastępczej i otrzymuje się wsparcie od państwa przynajmniej w wysokości 1200zł / osobę. TO NAZYWA SIĘ DYSKRYMINACJA . Dlaczego dzieci przychodzące na świat i wychowujące się we własnej rodzinie są traktowane w sposób dyskryminujący ich pochodzenie i wychowanie, wobec dzieci które znalazły rodziców i dzieciństwo w innym domu? Czy 1200zł ma być dla nich rekompensatą? A jeżeli tak to w jakim zakresie, i jaką rekompensatę otrzymają dzieci z rodzin dyskryminowanych za pochodzenie?
Autor: Kasia  (2009-07-01 13:52:45)
-----
Tak myślę nad tym wszystkim co tu napisano...
Było kilka wpisów anty dot. jedynaków, modelu 2+1
Że egoiści, niewychowani, rozwydrzeni, zwłaszcza jeden taki agresywny dyskutant był
Ale naszła mnie taka refleksja.
Oglądam czesto Supernianię - i na TVN i na TVN Style. I w ogromnej większości rodziny potrzebujące pomocy pani Doroty to własnie rodziny, gdzie jest przynajmniej troje dzieci!!! Rodzice sobie nie radzą z nimi kompletnie, co z tego, ze mają pieniądze, bo zwykle nie są to biedne rodziny. Jak nie potrafią wychować, jest płacz, łzy i agresja.
Oczywiście są i problemy w rodzinach 2+2. Ale jakos mało było programów z problemami modelu 2+1. pamiętam tylko jeden odcinek z jedynakiem...

Niedawno na TVN style ogladałam program,gdzie chłopiec bodajże 10 czy 11 letni skarzył się, bo mama go nie kocha, nie jest wobec niego sprawiedliwa. Jest ich w domu troje - od urodzenia się najmłodszego brata w domu był koszmar. Pani Dorota, po obejrzeniu kilku scenek domowych tłumaczyła tej matce, że agresja starszego, to nie agresja dla agresji, ale bezsilnosć, bo młodsze rodzeństwo wie, że nawet jak mu dokuczy, a on im tylko odda, to matka i tak stanie po stronie młodszych. Płacz tego chłopca poruszył mnie bardzo, bo sama doswiadczyłam podobnych rzeczy.
Więc nie sztuka mieć kilkoro dzieci po to by je mieć. Sztuka kochać i wychować, tak by nie rosły w poczuciu krzywdy i żalu, że są niepotrzebne.
Wiem, że nie wszystkie rodziny są takie. Ale są.
Moze fakt posiadania jedynaka jest lepszy dla niektórych? Bo wiedzą, ze czasach gdzie żyjemy w biegu nie ma czasu na to by poświęcać go kilkorgu dzieciom?
Czasem lepiej mieć jedno i wiedzieć, że wychowa się je dobrze i da temu dzicko wszystko co najlepsze z siebie. Niż dzielić na dwoje, troje???
Nie wiem, ja chciałabym bardzo drugie, nie dane mi - najpierw długo w ciążę nie zachodziłam, potem zaszłam i poroniłam i od tamtej pory lekarze rozkładaja ręce, nie daja szans. Ja liczę na cud mimo wszystko.

Autor: D.  (2009-07-01 15:33:03)
-----
A czy pomysleliście w kategoriach ponad osobistych??
W znaczeniu ekologi i tego jak niszczymy tą ziemię, poprzez właśnie takie niezobowiązujące rodzenie kolejnych osób?
Nawet ci, których stać na dzieci, widzą problemy tego świata wynikające z prostego przeludnienia, co prowadzi często do patologii, takich jak miejskie gangi, brak miejsc pracy, rosnące zanieczyszczanie środowiska odchodami, itp. Ziemia jest ograniczona możliwościami a ludzi jest juz ok 9 miliardów!
Pomyślcie nad tym...
Autor: A&A  (2009-07-02 00:08:51)
-----
Jeszcze bardziej dyskryminowani są ci, którzy dzieci mieć nie chcą wcale(jak my z mężem).Teraz po 15 latach małżeństwa już większość przywykła, ale na początku było okropnie. Czy tak trudno zrozumieć, że nie wszyscy chcą dzieci?
Autor: Alex  (2009-07-02 00:24:25)
-----
Chyba tak nie jest wszędzie.Znam kilka par małżeńskich z założenia bezdzietnych(my też do nich należymy) i nikt nie ma im tego za złe. Całe szczęście nie ma nakazu "mania" dzieci.
Autor: longer  (2009-07-02 14:37:53)
-----
Ja sam pochodzę z rodziny wielodzietnej i mam sześćioro rodzeństwa i jestem z tego powodu bardzo zadowolony , nie chciałbym być jednakiem, zawsze mam z kim pogadać no i w przyszłości będę miał kogo odwiedzać.Dobrze mieć wielką rodzinę wielokrotnie się o tym przekonałem , wtkiej rodzinie czasem jest lepiej niż w takiej ktura składa się z trzech członków rodziny poniewasz tam jest mało szacunku i rodzice często się rozwodzą. Natomiast w więkrzej rodzinie wszyscy się wzajemnie szanują i są szczęśliwi.
Autor: Marek  (2009-07-02 14:41:53)
-----
Ja sam pochodzę z rodziny wielodzietnej i mam sześćioro rodzeństwa i jestem z tego powodu bardzo zadowolony , nie chciałbym być jednakiem, zawsze mam z kim pogadać no i w przyszłości będę miał kogo odwiedzać.Dobrze mieć wielką rodzinę wielokrotnie się o tym przekonałem , wtkiej rodzinie czasem jest lepiej niż w takiej ktura składa się z trzech członków rodziny poniewasz tam jest mało szacunku i rodzice często się rozwodzą. Natomiast w więkrzej rodzinie wszyscy się wzajemnie szanują i są szczęśliwi.
Autor: janek  (2009-07-02 14:42:55)
-----
Ja sam pochodzę z rodziny wielodzietnej i mam sześćioro rodzeństwa i jestem z tego powodu bardzo zadowolony , nie chciałbym być jednakiem, zawsze mam z kim pogadać no i w przyszłości będę miał kogo odwiedzać.Dobrze mieć wielką rodzinę wielokrotnie się o tym przekonałem , wtkiej rodzinie czasem jest lepiej niż w takiej ktura składa się z trzech członków rodziny poniewasz tam jest mało szacunku i rodzice często się rozwodzą. Natomiast w więkrzej rodzinie wszyscy się wzajemnie szanują i są szczęśliwi.
Autor: Artur  (2009-07-02 14:43:55)
-----
Ja sam pochodzę z rodziny wielodzietnej i mam sześćioro rodzeństwa i jestem z tego powodu bardzo zadowolony , nie chciałbym być jednakiem, zawsze mam z kim pogadać no i w przyszłości będę miał kogo odwiedzać.Dobrze mieć wielką rodzinę wielokrotnie się o tym przekonałem , wtkiej rodzinie czasem jest lepiej niż w takiej ktura składa się z trzech członków rodziny poniewasz tam jest mało szacunku i rodzice często się rozwodzą. Natomiast w więkrzej rodzinie wszyscy się wzajemnie szanują i są szczęśliwi.
Autor: Podatnik  (2009-07-03 12:53:04)
-----
Ja osobiście nie mam nic przeciwko dużym rodzinom, wszelako pod jednym warunkiem, chcesz mieć dużo dzieci twoja sprawa.Jesteś w stanie utrzymać dużą gromadkę to na zdrowie miej i 15 dzieci. Tylko potem nie łaź po wszystkich instytucjach o zapomogi dotacje , czy inne świadczenia. Dlaczego ja muszę pracować i lwią część oddawać na dzieci ludzi, którzy tak krótkowzrocznie sieją na lewo i prawo swoim nasieniem. Mamusia takiego drobiu nie pracuje, lub wiecznie siedzi na zwolnieniu na "opiekę" nad dzieckiem lub jest na macierzyńskim , czy wychowawczym. Tatuś zaś takiej trzódki niejednokrotnie " pracujący, ale nie praktykujący zawodowo" trudni się właściwie tylko robieniem następnej pociechy. Znam taką rodzinkę z sąsiedztwa. Ja mam dwójkę dzieci, oboje z mężem pracujemy, oboje po studiach i muszę przyznać, że moje dzieci nie mają takich rowerów, motorynek, Mp-3, jak dzieci sąsiada notabene niepracującego nigdzie alkoholika i jego żony salowej właścicieli 7 osobowej trzódki. Ktoś powie, że przemawia przeze mnie zazdrość, otóż wcale nie, tylko ja muszę swoim dzieciom zapewnić byt swoją i męża ciężką pracą. Rodzina sąsiadów nie płaci za mieszkanie i im dopłaca do czynszu miasto , nie płacą za wodę , spółdzielnia podjęła uchwałę, że rozłoży ich należność na pozostałych mieszkańców, bo ktoś miłosierny stwierdził, że nie można pozbawić rodziny z 7 dzieci wody. Oczywiście, tylko pytam czemu do cholery moim i innych kosztem, pewnie te 15-20 zł nikogo nie zbawią . Tylko czemu za brak świadomości innych płacą ludzie pracujący. Moje dzieci w tym roku nie pojadą na wczasy nad morze, bo mnie zwyczajnie na wyjazd nie stać ( mąż długo chorował - kosztowne leczenie nadszarpnęły nasz budżet), dzieci sąsiadów jadą bo znaleźli się sponsorzy i pokryją koszty wyjazdu. Wiem dzieci nie są niczemu winne, ale to tylko pół prawdy, one są wychowywane w przekonaniu , że im się należy. Tatuś jak nie pije to chodzi od urzędu do urzędu i wszystkich zadręcza żądaniami, mamusia nie lepsza. Pytam więc jak długo wszyscy będziemy skakać nad rodzinami wielodzietnymi, zrobili to niech teraz na nie zarobią. Pozdrawiam
Autor: matwiej  (2009-07-03 17:15:51)
-----
Po co to całe ujadanie. Chyba nikt nikogo do niczego nie zmusza. Ja mam czwórkę maluchów (najstarsze 7 lat) zarabiamy wystarczająco na ich utrzymanie i jakiś mały wyjazd. Pewnie, że nie do Egiptu, bo musiałbym ukończyć podyplomówkę z logistyki, żeby taki wyjazd zorganizować. Cieszę się jak sie do nas ludzie uśmiechają na ulicy i to mi wystarczy. Jedyne czego mi brakuje to podobnych rodzin blisko mnie, żeby się cieszyły tym co mają, wiedziały że i tak każdy nasz dzień jest w rękach Najwyższego i przede wszystkim, żeby nam nie wspólczuli i nie mówili jak nam musi być ciężko.
Wszystko zależy od organizacji czasu. Wystarczy zrezygnować z durnej telewizji i juz jest kilka godzin dziennie (ale wiem jakie są bajki na dobranoc - lubię środowy zestaw: Baranek Shon, Krówka MuMu i Po Ko Yo) POZDRAWIAM OPTYMISTÓW.
Autor: do A&A  (2009-07-04 21:39:47)
-----
Tak jest,my też nie chcemy ale niektórzy w Polsce nie rozumieją
Autor: ada  (2009-07-04 23:31:22)
-----
Wspaniale że rodzice będący autorami większości powyższych wypowiedzi są takimi optymistami ale wydae mi się że nie wyobrażają sobie co fundują swoim pociechom. Pochodze właśnie z jednej z tak zwanych rodzin wielodzietych(mam 6-tkę młodszego rodzeństwa), nie wiem czy rodzice planowali tak dóżą rodzinę czy tak im po prostu wyszło ale ja po doświadczeniach związanych właśnie z tym iż pochodzę z rodziny wielodzietnej nie planuje więcej niż 2dzieci. Część osób zachwyca się naszą rodziną(mimo wielodzietności jesteśmy dobrze uposarzeni a rodzice mają wysoką pozycję w lokalnej społeczności), jednak zdecydowana większość wytyka nas palcami, pamiętam że od podstawówki dzieci wytykały nas palcami, wyśmiewały się, chigienistka zawsze dokładniej niż innym dzieciom w klasie sprawdzała moje długie bląd włosy pod kątem wesz. Po skończonym gimnazjum starałam się wybrać takie liceum w którym nie znajdzie się ze mną w klasie nikt z okolicy by nikt nie dowiedział się że mam tylu braci i siustr, nie udalo się nimo że się przeosiłam, koleżanki zawsze inaczej podchodziły do mnie gdy nie wiedziały że jestem z rodziny wielodzietnej a inaczej gdy się już dowiedziały. Dopiero gdy zaczełam studia z dala od domu poczułam co znaczy życie w którym ludzie nie są do Ciebie uprzedzeni. Myślę że i to jakie jest podejście sołeczeństwa do wielodzietności powinno być brane pod uwagę podczas planowania rodziny, bo to że rodzice nie robią sobie nic z tego że ludzie wytykają ich palcami nie oznacza że dzieci mają takie samo podejście, mnie ta trauma z dzieciństwa prześladuje do dziś:(
Autor: lalunia  (2009-07-05 08:20:05)
-----
Mój mąż pochodzi z rodziny wielodzietnej, ja również. Jednak pamietam jak w domu były do jedzenia ttylko ziemniaki i piekliśmy je w piekarnikku, mąż mial wszystko. Mam jedno dzuecko 10 letnie. Dopiero teraz sytuacja materialna pozwala nam na posiadanie jeszcze przynajmniej dwójki dzieci, jednak nie mogę zajść w ciążę. A moje dziecko pomomo, że jedynak nie jest egoistą i potrafi się dzielić. Moja promotorka z uczeli urodziła 7 dzieci, które były grzeczne i doskonale wychowane ale w jej wypadku wielodzietność to był wybór świadomy..
Autor: ja  (2009-07-05 16:21:18)
-----
mieszkam na wsi i zazwyczaj rodziny wielodzietne są w rodzinach gdzie jest bezrobocie, a mąż jeszcze pije, albo oboje rodziców, i takie dzieciaki biegają w za małych ciuchach brudne i tak dalej. ale zdarzają sie rodziny szczęśliwe. moja kumpela jest najmłodsza z rodzeństwa, ma 5 rodzeństwa. fakt ojciec pił (od momentu gdy zaczął to dzieci przestały przychodzić), ale matka to złota kobieta. opiekuje się ta moją koleżanką (jeździ na wózku), jej dzieci wyrosły na porządnych ludzi, zarabiają (oprócz jednego brata, który za często zagląda do kieliszka, ale pracuje sam na to i nie ma swojej rodziny, więc tylko sobie życie marnuje). ta rodzina nigdy nie była głosna zawsze mieli przybory do szkoły i co na dupę założyć, więc nawet jak jest patologia (pijący ojciec) to nie znaczy że w domu źle się dzieje :)
Autor: niania  (2009-07-06 12:53:01)
-----
Mamy tylko dwoje już pełnoletnich dzieci(nie mogliśmy mieć więcej).Żyję w 35 tys. miasteczku i nie spotkałam się z takim określeniem w stosunku do rodzin wielodzietnych.Tu wciąż jeszcze funkcjonuje mit,że kto ma dużo dzieci-jest dobrym rodzicem.Mimo,że większość z nich wciąż ,,siedzi" w OPS-ie,uważa się za lepszych od tych,co mają 1-2 dzieci.Wręcz powiedziałabym,że to nas uważa się za nieudaczników,bo na wszystko musimy zapracować.

Autor: Kruszyna  (2009-07-07 14:56:43)
-----
Ja również pochodzę z wielodzietnej rodziny.Jestem najstarsza z pięciorga rodzeństwa.Pracował tata, mama zajmowała sie domem.Kiedy byłam młodsza bardzo mnie denerwowalo i buntowałam się, że jako najstarsza nieraz musiałam pomagać mamie przy rodzeństwie, a tym samym miałam mniej czasu dla siebie.Z drugiej jednak strony na podwórku, jeśli dochodziło do kłótni, jedno za drugim staneło zawsze murem i nie dalo skrzywdzić drugiego.W domu było wesoło, mogliśmy się razem bawić i nigdy sie nie nudziliśmy.Kazde z nas jest inne i były kłótnie, ale nie potrafiliśmy sie na siebie dłużej gniewać.Byliśmy za siebie nawzajem odpowiedzialni, w jakiś sposób zależni.To umacniało więzy rodzinne.
W domu nigdy się nie przelewalo, ale daleko nam do patologii opisywanej w niektórych postach.Zawsze mieliśmy obiad złożony z dwoch dań, jakiś deser.Zawsze mielismy w szkole kanapki, jakiś owoc i coś do picia.Co roku jeździliśmy na obozy i kolonie lub z rodzicami na wczasy.Nie chodziliśmy w markowych ubraniach, które wtedy można było dostać w Pewexach.Mama zawsze wynalazła jakieś fajne ciuszki za przystępną cenę, nikt z nas nie chodził brudny ani obdarty.Szanowalismy swoje rzeczy, bo wiedzielismy, że będą służyły młodszemu rodzeństwu.Nie było między nami dużej różnicy wieku (z wyjątkiem najmłodszego brata), więc nieraz mama przerabiała ubrania na prawdziwe cudeńka i je po sobie nosiliśmy, bo były niezniszczone, jak nowe.Wszyscy mogliśmy się uczyć z tych samych książek, nie było tak częstych zmian w programie nauczania tak jak dzisiaj.Żyło sie skromnie, ale nie była to patologia.Wszyscy uczyliśmy się bardzo dobrze, jedno nie chciało być gorsze od drugiego.Taka zdrowa rywalizacja.Starsi pomagali młodszym.I w szkole nikt nas nie wytykał palcami.Wręcz przeciwnie, nauczyciele stawiali nas za wzór.Patrzyli z podziwem na moich rodziców, nie z politowaniem.Mieliśmy świadomość, że wszystko, co osiągniemy, będziemy zawdzieczali sobie nawzajem.Zawsze się wspieraliśmy i mogliśmy na sobie polegać.Rodzice dbali, żeby w domu była atmosfera ciepła i przyjaźni, dawali nam dużo miłości.
Dziś juz nie mieszkamy razem, czworo z nas jest dorosła, skończyliśmy studia i każdy ma swoje życie.I teraz dopiero siebie doceniamy.Często do siebie dzwonimy, spotykamy się, wspieramy.Jedno za drugim wskoczyłoby w ogień.
W domu zostali rodzice i najmodszy, jedensatoletni brat.Tak, on był nieplanowany, tzw. "wpadka".Mama urodziła go późno, w wieku 42 lat, ale dzieki niemu rodzice przeżywaja drugą młodość.Zresztą wszystkim nam przyniósł dużo radości, jest taką naszą "maskotką".
I moja mama nie jest, jak niektórzy sugerują, pomarszczoną kobieta z rozstępami i zwisajacymi piersiami.Owszem, młodość juz nie ta, ale kiedy zakłada wydekoltowaną sukienkę to mężczyźni sie za nią oglądają, a tata trzyma ją dumnie za rękę.Rzekłabym, ze dzięki najmłodszemu bratu odmłodnieli oboje.Można być matką pieciorga dzieci, a przy tym zadbana kobietą.
Dziękuję mojej Mamie i Tacie za trud, jaki włożyli w nasze wychowanie.Wyrośliśmy na porządnych, wykształconych ludzi.Potrafimy cieszyć się każdym małym okruszkiem, jaki niesie nam życie.Mój tata ma szecioro rodzeństwa i zawsze marzył o dużej rodzinie.Jego marzenie się spełniło.Rodzice zawsze szli przez życie z podniesionym czołem i tego nas nauczyli.Bo nie jest ważny w życiu markowy ciuch, ale szacunek do drugiego człowieka i do siebie samego.

Pozdrawiam wszystkie wielodzietne rodziny.
Autor:  (2010-06-28 11:27:17)
-----
jestem wolną kobietą i jako taka /tu decyduje ilośc pieniędzy i samoświadomość/-czy chcę /i mogę/ w ogole mieć dziecko! mam 32 lata i nie chcę tego wcale. a nawet jeśli zmienię zdanie to widzę problem ze znalezieniem normalnego partnera zeby wychowywać to dziecko.
nie rozumiem tej presji wobec kobiet na dzietnosc. to one są potem obarczone opieką, a faceci mogą podrózowac, awansować, są wolni. dlaczego nie atakuje się męzczyzn o brak odpowiedzialnosci o potomstwo, o brak partnerstwa?
Dodaj własny komentarz
Autor opinii:
(twój pseudonim, imię lub nazwisko)
E-mail autora:
(nieobowiązkowo; nie musisz podawać adresu e-mail!)
Twój komentarz:



Kafeteria / Zamów reklamę w Kafeterii / Redakcja (PR + autorzy) / Kosmetyki do testów / Patronaty

© 1999-2010 Grupa o2 Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu.