Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

Przy kawie

13.10.2009 | Reportaż

Toksyczne teściowe

Tworzą zgodne małżeństwa i szczęśliwe rodziny. Mają miłych mężów, słodkie dzieciaki, zabawnych znajomych, pracę, domy i pieniądze. Mają marzenia, cele i życiowe plany. Mają też problemy, jak każdy. Ten największy to krótkowzroczna mama - bluszcz. Toksyczna teściowa wystarczy, by życie rodziny powoli zamieniało się w koszmar.

Joanna (26 lat, pedagog z Ełku):

- Gdybym musiała krótko scharakteryzować moją teściową, to jest ona apodyktyczna, zamożna i niezwykle uprzejma. Kiedy byliśmy początkującym małżeństwem, mieszkaliśmy w Warszawie – wynajmowaliśmy mieszanie, studiowaliśmy, cieszyliśmy się sobą i życiem. Kiedy urodziła się Basia, rodzice mojego męża postanowili, że będą nas wspierać finansowo. Zaproponowali, byśmy zamieszkali w ich starym domu (oni wyprowadzili się do nowo wybudowanego), a oni co miesiąc będą nas zasilać stałą, pokaźną sumą. Wróciliśmy do rodzinnego miasta, zaczęliśmy nowe życie.

Od tamtej pory minęły cztery lata, w międzyczasie urodził się Grześ. Teoretycznie żyjemy jak pączki w maśle. Mamy dach nad głową i choć pracuje tylko mąż (ja nadal zajmuję się dziećmi), to jesteśmy finansowo zabezpieczeni. Ale daleko nam do szczęścia – coraz częściej kłócimy się o byle co, warczymy na siebie, przestajemy się rozumieć i lubić. Przyczyną tego stanu jest moja teściowa, która morduje nasze małżeństwo w białych rękawiczkach. Nie akceptuje ani mnie, ani tego, że jej syn, zamiast robić wielką karierę, spala się jako mąż i ojciec. Coraz śmielej wytyka mi błędy wychowawcze, brak ambicji, neguje wszystko, co mnie dotyczy. Niestety nie bardzo mam się jak obronić – mamuśka jest bowiem bardzo miła za każdym razem, kiedy się spotkamy, rozwija skrzydła dopiero za moimi plecami. Nie boli mnie, że angażuje w nasze sprawy bliższą i dalszą rodzinę, że rozmawia o mnie z sąsiadami czy znajomymi, że mówi o mnie ciągle i ciągle, aż jej prawdy zaczynają żyć własnym życiem. Dręczy mnie to, że buntuje przeciwko mnie mojego męża i miesza w naszą wojnę moje dzieci, lekceważąc moje zasady, podważając w ich oczach mój autorytet. Boli mnie, że mój mąż po jakimś czasie jej opinie uznaje za swoje.

Raz doszło to wymiany zdań, wtedy to rodzice mojego męża postawili sprawę jasno: albo będziemy utrzymywali z nimi kontakty na ich zasadach, albo my stracimy w nich oparcie, a dzieci - dziadków.

Zaczynam się łamać i coraz częściej myślę o tym, by rzucić to wszystko, oddać dom i zmienić numer konta, wyjechać stąd i zacząć wszystko od nowa, po swojemu. Boję się, że jeśli natychmiast nie zrobimy czegoś, by odciąć się od tej toksycznej relacji, by zawalczyć o siebie – moje małżeństwo się rozpadnie. Niestety nic nie jest proste, na razie czytam książkę o toksycznych teściach i zbieram siły, by nadal udawać, że wszystko jest w porządku.

Edyta (30 lat, plastyczka z Bydgoszczy):

- Mój mąż jest jedynakiem. Od dnia, kiedy zamieszkaliśmy razem, jego matka była naszym stałym gościem - codziennie pokonywała autobusem miejskim całe miasto, by przywieźć synkowi ciepły obiad, zakupy na kolację i śniadanie, no i wypraną, czystą bieliznę. Mnie w tych operacjach nigdy nie uwzględniała. Sprzątała w naszym mieszkaniu, panoszyła się i do dzisiaj pozostaje głucha na jakiekolwiek argumenty. Na każdym kroku, codziennie i po trochu, uświadamia synowi, jak bardzo źle w życiu wybrał, jaką to ma kobietę-niedojdę, że ani to ładne, ani mądre, ani gospodarne. Ale niech się synek nie martwi, jeszcze jest szansa na to, by to wszystko zmienić. Naturalnie swe opinie głosi w mojej obecności, jestem dla niej jednym ze składników powietrza. Chociaż nie, odkąd jestem w ciąży, awansowałam do rangi inkubatora dla jej wnuczka. Nie zmienia to faktu, że nie przestaje być czujna, wciąż knuje jakieś intrygi.

Któregoś dnia, kiedy Marcin był u niej w domu, udawała, że zgubiła klucz od naszego mieszkania i prosiła, by został z nią tak długo, aż te się znajdą. Symuluje choroby, maksymalnie absorbuje jego uwagę i czas. Doszło też do tego, że zaczęła zostawać u nas na noc, a kiedy na przykład kochaliśmy się, szła do łazienki i ostentacyjnie wymiotowała.

Kiedy Marcin pyta ją, dlaczego mu to robi, dlaczego obdarza go taką chorą miłością – ta wzrusza ramionami. A kiedy pyta - czy nie widzi, że on chce przed nią uciec, rozczulona odpowiada: ale ty przecież wiesz, że ci się to nie uda.

Kilka dni temu dowiedzieliśmy się, że dostaliśmy się na upragnioną ASP. Nie posiadaliśmy się ze szczęścia – nadeszła nasza wielka szansa. Ze znajomymi wynajęliśmy duże mieszkanie w centrum Gdańska. Przewieźliśmy meble, pozamykaliśmy swoje sprawy w Bydgoszczy i wpadliśmy do teściów się pożegnać. Podczas rodzinnego obiadu okazało się, że teściowa od przyszłego miesiąca wynajęła swoje mieszkanie studentom, niemal siedzi na kartonach, bo… ona i jej mąż wyprowadzają się do Trójmiasta. Naturalnie będą mieszkać koło nas – wszak jej syn-artysta będzie pochłonięty sztuką, a ktoś musi mu ugotować, posprzątać, uprać.

Zamurowało nas, ojciec siedział i patrzył w okno, a teściowa kontynuowała, dając nam do zrozumienia, że naprawdę nie ma dla niej znaczenia fakt, że my mamy inne zdanie, inne plany. Argument ma jeden, za to solidny: jest matką, to ona powołała Marcina na świat, zatem to ona jest za niego odpowiedzialna. Naprawdę nie wiemy już co robić. Jestem przekonana, że ona po prostu będzie wpadać do tego mieszkania i w końcu zostanie z nami na zawsze.

Mam wezwać policję? Pogotowie psychiatryczne? Wziąć rozwód z mężem? Naprawdę zaczynam się bać.

Milena (35 lat, księgowa z Suwałk):

- Moja teściowa wygląda jak czarownica i ma chyba ze sto lat. Tak naprawdę to ma lat osiemdziesiąt cztery, mojego męża urodziła późno, po czterdziestce. Jest maksymalnie oderwaną od rzeczywistości malarką, a sztalugi i syn są całym jej światem. Ja zaś jestem jej życiową asystentką. Robię jej zakupy, sprzątam, wysłuchuję narzekań, piorę oraz obcinam paznokcie. W zamian otrzymuję niespodziewane wizyty, małe awantury, duże kłótnie, złośliwe opinie czy pytania typu: czy ty w ogóle ścierasz kurze?, coś ty na siebie włożyła?, schudnij wreszcie, bo cię mąż zostawi!

Generalnie zawsze ma coś do powiedzenia, coś do zarzucenia i do skomentowania. Twierdzi, że nigdy nie popełniła żadnego błędu, że była wspaniałą matką, doskonałą żoną i piękną kobietą. To jest jakiś obłęd – patrzę na nią i nie potrafię opanować śmiechu. Mój mąż wzrusza ramionami i tłumaczy, że to stara, schorowana i samotna kobieta i prosi, by dać jej spokój.

Nasz czteroletni syn z kolei mówi babci prosto w oczy, że jej nie lubi, że nie chce od niej żadnych zabawek, że wolałby, by do nas w ogóle nie przychodziła. W rezultacie teściowa płacze, obwinia mnie o buntowanie wnuka, o zniszczenie życia jej synkowi oraz o całe zło na ziemi. To koszmar. Choć z jej wizyt nie wynika nic dobrego – nie jest dla nas ani miła, ani pomocna - to nie mamy jak od niej uciec. Czuję się więźniem we własnym domu i to dosłownie, bo matka mojego męża, pełnoprawna właścicielka naszego mieszkania, dorobiła sobie klucz i przychodzi do nas, kiedy tylko chce. Nigdy więc nie wiem, czy nie zastanę jej po powrocie z pracy lub wychodząc spod prysznica.

Mąż czuje się bezradny, przecież nie wyrzuci z domu swojej starej matki. Mój synek się jej boi, a ja mam po prostu dość. Tylko nie mam pomysłu jak to wszystko rozwiązać, nie umiem z nią spokojnie rozmawiać – kiedy szalona teściowa usłyszy coś niezgodnego ze swoim widzimisię, natychmiast wpada w histerię, a ja mam wizję jej zawału i swojego poczucia winy do końca życia.
Pola Siemaszko
Wersja do druku

Wasze komentarze

Autor: moppy  13.10.2009 zgłoś

widze, ze oprocz Edyty, reszta jest uzalezniona od tesciowe, a to dom, a to finanse; Joanny w ogole nie rozumiem: brac kase od tesciow ok, ale zeby tak jeszcze byli na koncu swiata, to byloby idealnie, jak mozna tak wcaz zerowac na tesciach i probowac stworzyc wlasna rodzine, mysle, ze Joanna sama jest sobie winna, co do Mileny, to glebszy problem, bo fakt co zrobic, gdy stara, chorowita tesciowa jest samotna, a na dodatek jest wlascicielem mieszkania i pomimo wszystko matka meza:( ale nie pozwolilabym dac siebie tak traktowac

Autor:  13.10.2009 zgłoś

MOJA TEŚCIOWA JEST NADOPIEKUŃCZA, WMUSZA WE MNIE JEDZENIE I CIĄGLE JEST OBURZONA JAK NIE CHCĘ JEŚĆ, A PRZECIEŻ NIC NA SIŁĘ CO NIE? DO TEGO CAŁY CZAS SIĘ WTRĄCA W NASZE POŻYCIE W STYLU CO KIEDY GDZIE... JEJ TRZY CÓRKI SIĘ WYNIOSŁY Z DOMU , ZOSTAŁ TYLKO SYNUŚ TJ, MÓJ MAŻ, KTÓRY MA ZAWSZE WG NIEJ RACJĘ I NA KTÓREGO NIE DA NIC POWIEDZIEĆ/

Autor: moja teściowa to anioł  13.10.2009 zgłoś

Jakie to szczęście, że moja teściowa wychowała 4 dzieci! Moja teściowa też czasem gdera, marudzi, ale kto tak nie robi (ja sama potrafię). Ale ona twierdzi, że u mnie zawsze jest super porządek, że moje córki są super wychowane a ja nie muszę wcale się odchudzać (mam sporą nadwagę) bo jestem w sam raz :D A piszę to żeby nie było, że wszystkie teściowe to zołzy! A te przykłady z artykułu (szczególnie ten pierwszy) to hm... mój ojciec w takich wypadkach mówi: "W dupach im się poprzewracało bo za dobrze mają". Coś w tym chyba jest. Ani moja teściowa ani rodzice nie byli w stanie nam dać mieszkania ani innych dóbr, ale dali nam wsparcie i serce.

Autor: numm  13.10.2009 zgłoś

Historia Edyty jest zbyt przesadzona - wątpię, czy jakikolwiek zdrowy na umyśle człowiek wytrzymałby COŚ TAKIEGO 8/ O ile jeszcze zrozumiałabym, gdyby teściowa działała w białych rękawiczkach, to może wtedy głupio czy niezręcznie byłoby zwrócić jej uwagę - ale skoro ona wprost i nie przebierając w słowach mówi, o co jej chodzi - no to Edyta z mężem mogliby wręcz zgłosić tę babę na policję o nachodzenie i prześladowanie. Swoja drogą, mąż Edyty to jakaś ciamajda - nie potrafi walnąć pięścia w stół i powstrzymać mamusię?? Pępowina nie przecięta??? Teraz jego rodziną jest przede wszystkim żona, więc należy wymienić zamki i oderwać się od spódnicy mamusi, na litość boską 8/

Autor: Waszka  13.10.2009 zgłoś

Nie wszystkie to zołzy. Moja jest człowiekiem! z wadami i zaletami, jest pomocna, pracowita... i bez wyczucia kiedy wyjść

Autor:  13.10.2009 zgłoś

Moi tesciowie tez nie byli by źli gdyby nie to, że ich zdaniem mam za długi nos, za wysokie czoło, nie umiem gotowac i ich biedny syn musi jesc makaron zketchupem, to napewno przeze mnie nie mamy dzieci, to ja nie chce zamieszkac z nimi bądź moimi rodzicami przez co wynajmujemy mieszkanie tracac niepotrzebnie pieniadze obrazki od nich zawsze powinny wisiec na mojej scianie, obrusy ktore dostałam w prezencile leżec na moim stole i powinnam chodzic w ubraniach od tesciowej ktorymi wiecznie mnie uszczesliwia bo przeciez sukienka na slub cioci ktora kupilam sobie sama jest wogole nietrafiona ale to nic Mama ma dla mnie juz kupioną :) ano i moja praca nie jest dobra dla mnie bo pracuje dlugo i weekendami, musze ja zmienic Są naprawdę dobrymi ludźmi nie o to mi chodzi, tylko nie rozumieja, ze przekroczylismy juz 30 i chcemy zyc jak nam sie podoba i niekonicznie wieszc na scianach obrazki i ubierac suknie ktore tak naprawde nadaja sie dla kobiety 60 a nie 30 letniej - ale mysle ze gdybysmy naprawde potrzebowali pomocy to by nam jej nie odmowili :)

Autor: tereferee  13.10.2009 zgłoś

joanna 26 jest żałosna.Jak sobie robiła 2 dzieci to nie myslała ,że teściowie dają jej na to kasę? siedzi w domu i marudzi.Do pracy!! podali jej wszystko na tacy a teraz są beee.Głupia i żenująca.

Autor: wielocropec  13.10.2009 zgłoś

moja teściowa jest okropna, zresztą moja matka też. ale z matką mam spokój o tyle, że się na mnie obraziła i od prawie roku nie utrzymujemy kontaktu. za to teściowa... mieszka w centralnej Polsce, my nad morzem, ja nie pracuję ze względu na stan zdrowia, mąż zarabia akurat tyle, że starcza od pierwszego do pierwszego, ale bez luksusów. kiedy mieliśmy poważne problemy z kasą, zadzwoniła i powiedziała zwyczajnie "mareczku, wracaj do domu, ona sobie poradzi, też ma rodziców". co trochę coś wymyśla, żeby był raczej tam, niż w domu. a to remont, a to choroba. a to kaczka, a to sraczka. chłop wiecznie w robocie wolne bierze, przez co mniej pieniędzy do domu przynosi i kiedy są większe opłaty, np. za ogrzewanie, to bywa, że nam myszy po lodówce na łyżwach jeżdżą. kiedy zimą leżałam ze złamaną nogą, zadzwoniła i kazała mężowi przyjechać do niej, bo "ksiądz po kolędzie przychodzi no i jak to wygląda, żeby go nie było". powiedział jej co myśli i nie pojechał. za to ciągle słyszę, że mareczek się przy mnie marnuje, że mi usługuje (bo czasami proszę o wniesienie ciężkich zakupów na 4 piętro), że się zapracowuje dla mnie. nie stanowi, że dla niej robił to samo, płacił jej większość rachunków, wieszał firanki i zasłony (się nie dziwię, bo stary budynek, teściowa też stara, a mieszkania wysokie) i inne pierdoły w tym stylu. ale to było dobre, bo w ten sposób "spłaca dług starej matce, która go urodziła, wykarmiła i wychowała".

Autor: haze43  13.10.2009 zgłoś

a ja jestem tesciowa! niekoniecznie z horrorow .Ja i syn z rodzina sprzedalismy mieszkania i kupilismy dom pod miastem WSPOLNYduzych konfliktow nie ma nie wchodze im z butami w zycie mam wlasne i jest fajnie.jedyna moja pretensja z ktora wyskakuje przy gosciach tto jest to ze synowa polamala mi wibrator!!ha ha ha .a nPRwde to nigdy nie mialam

Autor: Clementine  13.10.2009 zgłoś

Edyto, rozumiem Ciebie. Co prawda nie mam jeszcze teściowej ale jako narzeczona już poznałam siłę "maminej miłości" matki mojego przyszłego do swojego synka. Maminej a może raczej małpinej. Otóż moja przyszła teściowa już zapowiedziała, że sprzedadzą mieszkanie i po naszym ślubie przeprowadzą się do naszego miasta. Bo "serce matki musi być w pobliżu" i jak już zapowiedziała, "zawsze będzie mogła wpaść wieczorem pogadać" a tak jej syncio jest daleko - raptem 40km. Jestem przerażona, wszyscy jej powtarzają, że młodzi muszą oddzielnie...Na szczęście przyszły teść jest normalny. Tylko, że problem polega na tym, że ja już tego ślubu nie chcę brać, bo przeraża mnie perspektywa siedzącej do późna baby, która w końcu nie wyjdzie z mojego domu....

Autor: nati27  13.10.2009 zgłoś

CZYTAM WSZYSTKIE HISTORIE I ROZUMIEM KAZDA Z WAS PONIEWAZ MOJA TESCIOWA TO POŁACZENIE WSZTSTKICH TRZECH TESCIOWYCH Z OPOWIADAN.MOJE MAŁZENSTWO SIE SYPIE PRZEZ TA KOBIETE,POMAŁU ODBIERA MI MOJEGO SYNKA BO UWAZA ZE ZE MNA STANIE MU SIE KRZYWDA I BEZDIE NIESZCZESKLIWY A NAJGORSZE ZE MÓJ MAZ NIE DA NA NIA NIC POWIEDZIEC MIMO ZE WIE JAKA JEST NAPRAWDE.WOLI JA OD NASZEGO MAŁZENSTWA.MAM DEPRESJE I NIE MAM W NIKIM OPARCIA A WSZCEGÓLNOSCI W MEZU.JEGO KIOBIETA ZYCIA JEST JEGO MATKA!!!

Autor: synowa  14.10.2009 zgłoś

Moja jest taka ciemna i nieporadna życiowo we wszytskim jej trzeba pomoagać, mało tego uważa ze pomoc ta jej się najnormalniej w świecie po prostu należy. Najlepiej w życiu udawać idiotę, życ sobie spokojnie bez stresu, nie meczyc się i czekać az inni wspomogą cię finansowo bo samemu się przecież po prostu nie ma. Dobrze jest udawac nieporadną życiowo a bez wiekszego wysilku oczekiwac aż inni ci dadzą i pomogą. Szkoda mówić zero ambicji.

Autor: Eddii  14.10.2009 zgłoś

Kochane moje, 20 lat męczyłam się z wredną teściową, płakałam gdy wbijała mi szpilę, wściekałam się kiedy się czepiała, bywało, że wychodziłam z własnego domu w trakcie jej wizyty, bo nie mogłam znieść dokuczania i uwag na mój temat. I co się stało: po 20 latach małżeństwa synuś mamusi się wściekł i ją opiepszył, wyrzucił z siebie wzystkie obelgi które ona kierowała pod moim adresem od początku, zakazał wpiepszania się w nasze życie i powiedział, że skoro przez ten czas nie potrafiła mnie zaakceptować to pewnie już tego nie zrobi i on dziękuje serdecznie za wkład jaki w niego włożyła, mieszać już nie pozwoli i jak się mamie nie podoba to ma się zająć bezdomnymi zwierzętami, bo to wszystko się bierze z nadmiaru wolnego czasu. Wkurzył się chłop, a ze mnie spadł ciężar, nawet nie macie pojęcia jak wielki. Życzę Wam choćby po 20 latach aby ktoś się odważył przeciwstawić- ja sama mogłam to dawno zrobić- walczcie o swój spokój psychiczny dziewczyny

Autor: WPIEPSZAC  14.10.2009 zgłoś

NO JA NIE MOGE ;)

Autor: ajaksa  14.10.2009 zgłoś

ooo wieczny temacie kochanych teściowych. Poporostu baby nie doczytały - nawet w Biblii pisze, że dzieci wychowujemy nie dla siebie ale dla świata (przepraszam za niedokładny cytat). Kochane synoiwe nie pozwólmy na jakiekolwiek uzależnienia od teściowej od emocjonalnycj po finansowe. Żyjmy jak umiemy, kochajmy naszych facetów nie słuchajmy jadowitych rad ukochanych mamuś a napewno nie zginiemy.

Autor: bambi  14.10.2009 zgłoś

mój chłopak to też synuś mamusi... on jest całym jej światem..zobaczymy co będzie po ślubie:) na razie nie ma większych problemów ....

Autor: www  14.10.2009 zgłoś

a mnie sie wydaje,ze bardzo czesto te historie o wrednych mamusiahc co to synka nie wypuszczaja spod skrzydelek a dla synowych sa wredne biora sie...z zazdrosci synowych o partenrow. czesto dziewczyny nie moga sie pogodzic z tym,ze dla ich facetow matka jest kims waznym i zawsze bedzie , bo to ich matka. to nie tak,ze decydujac sie na slub swiata poza innymi nie widzimy, nie zapomina sie orodzinie tylko dlatego,ze ma sie zone i z tym babki nie moga sie pogodzic, bo chcialyby faceta na wylacznosc. druga sprawa, ze my sie czesto tak nastawiamy "tesciowa twoj wrog" i czegokolwiek by nie powiedziala to jest tonterpretowane jako obelga, szpila itp.wrzuccie na luz. mne tesciowa kiedys powiedziala,ze kolnierzyki biale w koszulkach meza powinno sie zapierac szczotecka. gdybym byla podejzliwa to uznalabym to za wredna uwage mojej tesciowe, ze oto maz w brudnych koszulach chodzi a ja brudas i prosiak nie umiem sie nim zajac, tzreba mnie nauczyc, alewiem,ze jej uwaga byla rzucona tak po prostu, a nawet jesli nie,to trudno , i tak puscilamja mimo uszu. a z wami ejst czesto tak,ze nadinterpretujecie, pompujecie te historie i jakies pojedyncze slowa wyciagniete z kontekstu do rozmiarow gigantyczego problemu i agresywnej napasci.

Autor: Wolny  14.10.2009 zgłoś

Tesc tez jest godny uwagi.Przez tescia rozpadlo sie moje malzenstwo.Od poczatku narzucil swoja dominacje nad nami ja sie nigdy na taki uklad niezgadzalem,ale z cureczka tatusia nie mozna dojsc do ladu.Tata wazniejszy od swojego meza a co powie i zdecyduje to swiete.Tesc rozwalil nasze malzenstwo przy aprobacie mojej bylej nie patrzac ze takie szczescie jest kosztem dzieci a reszte wiecie...

Autor: malgol  14.10.2009 zgłoś

Moja teściowa,extesciowa jest mistrzynia manipulacji.Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ona wierzy w to co mówi.W czsie trwania naszego związku często dawała nam prezenty, o które nikt nie prosił a po kilku dniach zawsze miała jakąś prośbę raczej kłopotliwa np. aby pojechać do Berlina i przywieżć jej telewizor.W niedzielę dzwoniła, żeby mąż przyjechał bo kanału w TV zmienić nie potrafi albo pies potrzebuje worek jedzenia natychmiast. Mój mąż często wracał od rodziców ,,skopany,, psychicznie. Byłam wściekła. Przy rozwodzie grała pierwsze skrzypce: zatrudniła adwokata dla mojego męża, chciała odebrać mi syna aby go wychowywać/ bo jej nie bardzo się udał/. Nowa partnerka mojego męża szybko podziękowała jej za towarzystwo, mój ex nie odzywa się do niej. Została sama jak palec.Dzwoni i skarzy się jaka to biedula.Pomagam jej czasem bo skończyły jej się pieniądze i nie ma już czego obiecywać znajomym, sąsiadadom, synom znajomych, którzy byli lepsi od jej syna. Bawi mnie, jak podkreśla na wstępie każdej rozmowy,ze mieszkanie komunalne przepisze na mojego syna...to ma być ten ostateczny argument i wabik. Pamietam jak kupowała mojemu synowi żelażniaki w ilości hurowej gdy nie mieliśmy co jeść po rozwodzie z dzieckiem /,,babcia wszystko ci kupi,,/ i czatowała na moją mamę z pozwem w ręku aby jej poczytać jaka to ja jestem wredna i wydzwaniała do niej jak żle wychowała dzieci. Mojemu mężow pokazała zeszyt, w którym notowała wszystko co nam dała i podliczyła ile jej jesteśmy winni. Ja osobiście dostałam od nie kosz na śmieci i bluzki, które kupowała sobie i były małe. Pomagam jej czasem ale nigdy nie zapomnę, że próbowała nas przekupić a męza wychowała tak,że jest człowiekiem bez własnego zdania zawsze uzależnionym w opiniach od kogoś.

Autor: teśćka  14.10.2009 zgłoś

Ot i mamy never ending story, czyli konflikt pokolen - temat stary chyba jak świat. Piszę to jako teściowa i babcia z wieloletnim doświadczeniem, mozna powiedzieć, że i "wspólnie" wychowanymi i podchowanymi wnukami. W bagażu owym mieszczą się: 7-letnie wspólne mieszkanie , w którym rodziły się i wychowywały wnuki, równoległe studia dzieci-młodych rodziców, skończyły z b,dobrą lokatą. My teściowie i dziadkowie dzielilismy obowiązki z dziadkami z drugiej strony, ponieważ większość z nas (dziadków) pracowała jeszcze wtedy zawodowo. Dziś mieszkamy już osobno i cieszymy się kapitałem w postaci zgody w rodzinie, miłością wnuków, wdzięcznością dzieci za pomoc własnie wtedy, kiedy bylismy potrzebni. Dwa elementy, których brakuje mi w powyzszych wypowiedziach to: 1 - teściowie nie powinni deklarując pomoc oczekiwać peanów na swoją cześć i narzucać swojej woli próbując uswiadomic młodym jakie to szczęście ich spotyka oraz starać się panować nad swoimi emocjami wtedy gdy coś im się nie podoba w postępowaniu synowej lub zięcia, 2 - absolutny brak obiektywizmu i wdzięczności ze strony dzieci (w tym synowych i zięciów) za poswięcenie rodziców (teściów). Trzeba od samego początku spróbować się dogadać i ustalić pewne zasady, których będziemy się trzymać. Każda zwłoka działa na niekorzyść wzajemnych relacji. Jeśli konflikt nie ma szans na złagodzenie, należy bezwzględnie odcinać pępowinę. Nie wolno doprowadzić do toksycznego uzależnienia się, które bardzo często jeśli nie najczęściej ma zwyczajnie podłoże materialne. Trudni, coś za coś. Czasami takie "przemeblowanie" okazuje się najlepszym wyjściem z sytuacji

Autor: mery  14.10.2009 zgłoś

moja teściowa już była nie mogla żyć bez swojego synka,nawet narodziny wnuczki tego nie zmieniły,po prostu teściowie pewnego dnia spakowali i zabrali synka do domu bo malżenstwo za bardzo go ogranicz.Dzis ma 52lata i nadal mieszka z rodzicami pod ich rządami. Dziecko go nawet nie zna.

Autor: magda m  14.10.2009 zgłoś

Heh a ja swoją teściową lubię :) Mam z nią świetny kontakt. Niedawno moi teściowie byli na wczasach w Egipcie, a ponieważ bardzo im się tam podobało chcieli żebyśmy i my z mężem kiedyś polecieli na taką wycieczkę. Zgadali się tam z rezydentką z alfy, ona im pokazała jakąś ofertę last minute i teściowie nam wykupili :) no i jedziemy!

Autor: marianna24  14.10.2009 zgłoś

Moja teściowa to cudowna, mądra kobieta. Syna - jedynaka - wychowała na ciepłego, pomocnego, zaradnego mężczyznę. Mam w niej wsparcie. Nie mogłam lepij "trafić".

Autor: Patrycja  14.10.2009 zgłoś

Moje kłopoty z teściową rozpoczęły się od szczegółu,właściwie szczegółów.Po pierwsze jestem o 4 lata starsza od męża,gdy się pobieraliśmy(styczeń br) on miał lat 26,ja 30.Po drugie-mój wzrost,otóż mąż ma 175cm,ja 183,i nie ukrywam,że lubię nosić buty na obcasach.Dla niego nigdy nie stanowiło to problemu,jednak,jak się szybko okazało,dla teściowej była to jawna oznaka,iż przy pomocy wieku,wzrostu i butów zamierzam rządzić jej kochanym chłopcem,manipulowac nim,wyciągać od niego(w domyśle-od jego mamy)pieniądze,i kto wie co jeszcze.To był początek,potem doszły do tego m.in. nieodpowiednia kuchnia,wyimaginowany brud w mieszkaniu,fakt,że nie jestem prawniczką, czy lekarką,a inżynierem,i pracuję w zakładzie przemysłowym("kto to widział-kobieta inżynier!"),i temu podobne.Starałam się trzymać ile się dało, wybuch nastapił początkiem września,kiedy w towarzystwie moich sióstr i brata,oraz naszych wspólnych znajomych w niewybredny sposób zostałam zaatakowana w temacie "kiedy będą wnuki?".Gdyby odbyło się to w konwencji żartu nie byłoby problemu,tymczasem wszyscy nasi goście zmuszeni byli usłyszeć od mamusi,że zapewne z moją kobiecością jest coś nie tak,i że poszło mi w centymetry,a nie w ... Jak się domyślacie wizyta zakończyla się w trybie ekspresowym,a potem wykrzyczałam to,co leżało mi na wątrobie.Mąż mnie poparł.Pierwszy raz słyszałam,bo na kogokolwiek krzyczał,ale gdy wybuchnął moja złość mogła się schować.Od tamtego czasu mamy o tyle spokój,że zakończyły się ciągłe wizyty,kontrole,i pouczenia,jednak to nie koniec.Mama nadal do męża wydzwania nakazując mu rozwód i powrót do domu "gdzie jest jego miejsce".Trudno takie zachowania zrozumieć,czytałam wszystkie wypowiedzi,i rysuje się nam tu obraz jakiejś piramidalnej paranoi.

Autor: jabłuszko21  14.10.2009 zgłoś

O teściowych powstały już kawały, artykuły w gazetach, internecie. Wiadomo, że są teściowe z kawałów jak i te, które potrafią uszanować wybory swoich dzieci. Ja jednak mam problem z teściem, hmmm... przyszłym, kto wie. Mianowicie jak są jakieś imprezy u nich, typu: urodziny, imienieny to przychodzą goście i muszą wysłuchiwać jego gatki. On jest najmądrzejszy, na wszystkim się zna, to on zawsze ma racje. Jak ktoś się z nim nie zgadza to zaraz jest wielce oburzony. Bardzo lubi krytykować innych, ale jak ktoś skrytykuje go to zaraz się denerwuje i wyzywa. Jest gburem, który nie myśli nad tym co mówi, komu i w jaki sposób. Chociaż jestem ze swoim chłopakiem 3 lata, ale jestem dla rodziny mojego chłopaka obcą osobą, bo ani narzeczona, ani żona to on goni mnie do roboty, dyktuje mi co mam robić ze swoim życiem, a to do takiej pracy, a to do takiej szkoły. Wiem, że może po przeczytaniu mojej wypowiedźi jakieś osoby staną po stronie "teścia", ale uwierzcie na słowo, że mi nie jest łatwo, kocham chłopaka, wiem, że to jego ojciec, ale jak pomyśle, że jeśli weźmiemy ze sobą ślub i on będzie mi dyktował, wtrącał się, to od razu odechciewa mi się ślubu i mam ochote uciec. Były też inne sytuacje, których nie opisałam, ale teść też potrafi zaleźć za skóre.

Autor: nieska  14.10.2009 zgłoś

moja przyszla tesciowa jest apodyktyczna jedza! dla mnie jest mila usmieszki wizyty zapowiedziane na szczescie rzadkie w super tonie utrzymane ale... przychodzi i obszukuje nam szufaldy bo akurat szuka czegos co napewno gdzies tu jest.. albo zawsze gdy moj partner wraca od mamusi ma zly humor muchy w nosie i z byle powodu rozkreca klotnie haczaca o moja wyprowadzke oczywiscie z mieszkania ktore ona jemu kupila! ja jestem tylko lokatorem sila robocza ktora gotuje pierze i sprzata ten apartament chyba :( czasem brakuje mi sil juz..przeprowadzilam sie 200 km zeby moc wreszcie zamieszkac razem i chyba juz wtedy switalo mi w glowie ze tak bedzie ale nie spodziewalam sie warunkow typu: mama kupila dom, ja wyposazylem, ty oplacasz ze mna wszytko na pol plus placisz kaucje za zuzywanie lukusowych sprzetow!! spadlo to na mnie jak grom z nieba.. na szczescie nie dalam zrobic z siebie ofairy.. i spokojnie wynegocjowalam ze skoro pan nie zostal nauczony przez mamusie nawet najprostszych czynnosci wykonywanych w domu czy przy przygotowaniu posilkow to ja biore na siebie role sprzataczki i kupuje jedzonko a on oplaty i utrzymanie domu.. poki co wiekszych awantur nie ma ale pewnie dlatego ze po okresie probnym okazlam sie debiutem w firmie i zaproponowano mi awans co wiaze sie z super zarobkami i pozycją rowną im czyli dyrektorskim stolkiem.. matka nie wychowala syna ja stram sie robic to od roku czyli od czasu gdy jestesmy razem.. z roznym skutkiem ale oparcia w nikim nie mam.. gdy staralam sie z mamusia podjac temat wad synusia uznala ze przeciez on taki jest i po co go zmieniac jak sie nie da.. z gory zalozyla ze jest jaki jest i tyle jak mi sie nie podoba droga wolna.. na codzien wlacze z zepsuciem kasa i arogancja na kazdym kroku zle mi ale jeszcze poki mam nadzijeje bede walczyc o ten zwiazek, o niego.. i tylko dlatego ze go kocham, w innej sytuacji juz dawno mnie tu by nie bylo, pod mostem nawet lepiej niz w takim bogatym ale wyliczonym gniezdzie zmij

Autor:  14.10.2009 zgłoś

teściowa....wredna suka.... zawsze udaje przy synku kochaną słodką mamusią. a za plecami obmawia knuje i spiskuje....

Autor: Alan  14.10.2009 zgłoś

Przeczytałem ten felieton z niesmakiem. Po co utrwala sie takie stereotypy. Czasem bywa i tak ale miejmy nadzieję żę WY DROGIE PANIE bedziecie wzorowymi tesciowymi. Nie trudno doradzić że jak tesciowa zakłóca życie swojemu synowi/wam, to NIECH ON/SYN ROZMOWI SIE Z MATKA.

Autor: TEŚCIOWA  14.10.2009 zgłoś

A ja jestem teściową.Jestem osobą lubianą ,zgodną , nie konfliktową ,mam wielu znajomych.Pracuję zawodowo.Syn i synowa mieszkają w innym końcu Polski.W oczach mojej synowej jestem tą ZŁĄ TEŚCIOWĄ.Przyjadą w odwiedziny nocują u Jej Rodziców, bo u mnie żle się czuje.Jest mi przykro ale nic nie mówię.Syn przyjdzie sam - żle , bo jest za długo.Wnukiem nacieszyć się nie mogę bo wpadną tylko na chwilkę.Wszystko co zrobię jest nieakceptowane przez moją humorzastą synową. Właśnie tak , bo ciągle ma "muchy w nosie" i ciągle coś jest nie tak.A to głowa ja boli a to kręgosłup....no i syn musi być przy niej.A ja mam po mału tego dość , wierzcie mi !!! I jedno Wam powiem wg przyslowia MA SIĘ CÓRKĘ - MA SIĘ WNUKI I CÓRKE, MA SIĘ SYNA TO SIĘ NIE MA ANI WNUKA ANI SYNA.A tak bym chciała normalnie z synową porozmawiać , pośmiać się ,wspólnie iść do sklepu na babskie zakupy ,upiec ciasto,ja chcę ale Ona nie.

Autor: eliza  14.10.2009 zgłoś

A ja nie wyobrazam sobie zycia bez mojej tesciowej, jest lepsza od matki.Jak mam chore dziecko to ona z drugiego konca w-wy jedzie i siedzi 5 dni, kiedy ja pracuje.Moja mama wpada raz na trzy miesiace i po pol godzinie mowie, ze nie ma sily do mojego dzieciaka.Jak tesciowa byla chora to i ja bylam chora z rozpaczy.Nigdy sie nie czepia i nigdy nie krytykuje, chociaz moj mąż byl jedynakiem.Kocha mnie jak corke.mamus, zyj jak najdluzej, kocham cie bardzo.Twoja Irka

Autor:  14.10.2009 zgłoś

a dla mnie te historie są wyssane z palca przez autorkę, są tak modelowe, że nie mogą być rzeczywiste

Autor: zlasynowa??  14.10.2009 zgłoś

do autora ostatniego postu ja mam podobnie

Autor: stara  14.10.2009 zgłoś

Ależ miłe panie. Naprawdę nie ma obowiązku bycia z facetem - nieudacznikiem ślepo podporządkowanym mamusi. A z nią - tym bardziej. Może po prostu przemyślcie sobie te wasze relacje?

Autor: dora  14.10.2009 zgłoś

Nie martwcie się kochane kobietki, jeszcze parę lat i zamiast o okropnych teściowych będziecie gadać o okropnych synowych!

Autor: aga  14.10.2009 zgłoś

a ja jestem wspaniala tesciowa nie wtracam sie nie manipuluje zawsze trzymam strone synowej ajak trza to pomoge i jest ok

Autor: mocny  14.10.2009 zgłoś

Moja tesciowa jest koszmarem, ma paranoje i schizy, jest pasozytem i wiedzma ktora chcialaby rozp..... malzenstwo chodzi jej tylko o szmal i traktuje nas jak pacholkow. Zasada jest prosta - Gdy dasz jej worek zlota zrobi awanture czemu nie dwa, gdy nie odzywasz sie do niej dzwoni az do skutku nawet w nocy. Izolacja nie wystarcza zawsze sentymenty biora gore ale do czasu.

Autor: To ja  14.10.2009 zgłoś

Ciekawa jestem jakimi teściowymi będziecie wy. Prawda zawsze leży pośrodku...

Autor: Beta  14.10.2009 zgłoś

kobiety-gdybyście nie były zazdrosne o waszych mezow-nie trafiał by was szlag na teściowe-bo to sa dwa różne uczucia-nikt mi nie zabroni kochać matki-inną miłością -i żony inną miłością-puknijcie się w kalarepę!!!!!!!!!!!

Autor: ja  14.10.2009 zgłoś

zdala JE od zycia mlodych! wszystko tylko mieszają!!!

Autor: Brawo, teśćka  15.10.2009 zgłoś

jedyna wypowiedź na poziomie.

Autor: iga  15.10.2009 zgłoś

Moja tesciowa ma mi za zle,ze nie utrzymuje kontaktow z jej coreczka.Dziewczyna jest gorsza niz najgorsza szm... z rynsztoka i od 15 roku zycia spi ze starszymi facetami za pieniadze.Manipuluje,pije,cpa,nigdy nie pracuje i juz 2 razy byla w ciazy ktora usunela.Teraz udalo jej sie zlapac starszego pana ktory jest tatuazysta we Wroclawiu,wiec obu im strasznie zalezy zeby coreczka szybciutko go usidlila no bo przeciez facet ma pieniadze.Ja wcale nie mam zamiaru sie dostosowac i utrzymywac kontaktu z kims kto jest dla mnie wart mniej niz zero.jestem wiec ofiara,wierszykow,przyslow itd.Szczerze mowiac mam do tego zdrowy dystans i nie mam zamiaru marnowac ani chwili mojego zycia na myslenie o tak prymitywnych istotach czego i wam wszystkim zycze.

Autor: Grazyna  15.10.2009 zgłoś

Ja wyszlam za mojego meza pozno,bo majac 41 lat.Jest moim pierwszym mezam ,za to ja dla niego - juz trzecia zona.I jest jeszcze jego nieszczesliwa mamunia i chory ojciec.Moja tesciowa powiedziala mojemu mezowi,ze dobry syn nie powinien sie zenic tylko opiekowac rodzicami.W ogole ich relacje sa jak relacje rodzenstwa,typu "mu mamy chorego tatusia-to stwierdzenie tesciowej"Jest niezaradna zyciowo z wlasnego wyboru,bo po co sie wysilac jak sy moze wszystko zrobic:zakupy,posprzata.I ciagle potrzebuje pomocy syna:a to tate boli noga,a to nie moze kupy zrobic,a to ja boli pecherz(smiac sie chce gdy to sie slyszy).Gdy mowie mu (a ma juz 47 lat!!!!),ze najwyzsza pora odciac pepowine to na do mnie pretensje,ze nie kocham jego mamusi!!!!Szlag mnie trafia,nie wiem jak dlugo jeszcze wytrzymam.A z mamunia rozmawialam wielokrotnie,powiedzialam jej nawet,ze kiedys obejrzy drzwi z drugiej strony,a nawet po chamsku: do mamy to jak pluc swini w twarz a ona mowi,ze to deszcz pada.Nic to nie daje, bo ma oparcie w synalku.I co Wy na to?

Autor: oj Grażynko!!!  15.10.2009 zgłoś

Po co się pakowałaś w to bagno? Czy dlatego, że późno to brałaś co się nawinęło? Na pewno widziałaś przed ślubem, że to toksyczna rodzinka, pewnie dlatego te wcześniejsze 3 związki nie wypaliły. Na pewno też stać Cię na lepszego partnera.

Autor: beta  15.10.2009 zgłoś

Oj PLOTKARY,PLOTKARY!!!!!!! Weżcie się za jakąś robotę-a nie obsmarowujecie czyjeś MATKI-przed ślubem wam pasowały????? A teraz -NIE??? Hańba-ciekawe ile z was jest katoliczkami-gdzie jest miłosierdzie?????? Wstyd mi za polskie kobiety-HAŃBA!!!!!!!

Autor: misiabella  15.10.2009 zgłoś

O mojej teściowej mogłabym napisać książkę. Nie jestem osobą konfliktową ale też nie pozwalam dmuchać sobie w kaszę. Staram się zawsze przeczekać "jazdy" mojej teściowej,chociaż jest to trudne. Na przykład: mam wizytę u lekarza, trudno się do niego dostać a jek się już uda to czasem jestem tam cały dzień. Tego dnia teściowa stwierdziła, że nie może chodzić bo coś się jej w nogę stało i nie może przyjść. Zaprowadziłam dwójkę dzieci do niej po drodze kupując dla nich jedzenie (bo babcia zawsze żyga, że jak się ma wnuki to trzeba mieć dwa portfele). Kiedy zobaczyłam w poczekalni kolejkę zadzwoniłam do niej, że będę naprawdę długo a ona na to, że nie mam się martwić, dzieci mogą być u niej aż wszystko załatwię i je odbiorę. Było to o godz. 16. O godz. 17.30 dostałam sms'a o treści:" Nie wiem gdzie jesteś i nic mnie to nie obchodzi. Dzieci są w domu". Zalała mnie krew. Zadzwoniłam do męża, który o godz. 17 powinien być już w domu. Mąż potwierdził, że mamusia przyprowadziła dzieci. Przyprowadziła! Jak nie mogła chodzić! Nawet jej nie odpisałam i nie zadzwoniłam. Ale gdyby stała wtedy obok mnie zabiłabym. Do kwietnia tego roku pracowałam zawodowo, ona zajmowała się trójką moich dzieci. Dosłownie do dwudziestu razy puszczała mi sygnały, żeby pogadać. A to mały zjadł parówkę, a to nie zjadł. A to mała jej nie a to słucha. Moja koleżanka z pracy wychodziła z podziwu, że jestem taka cierpliwa. Kilka razy zdarzyło się, że dziwnie się zachowywała więc brałam wolne. Okazało się, że bierze pschychotropy i popija. Kiedy jej powiedziałam o moich podejrzeniach obraziła sie chociaż w rodzinie chodzą słuchy, że jest niezrównoważona. Kiedy dostałam wypowiedzenie z pracy odetchnęłam. Jestem z dziećmi, z teściową się nie widuję, z mężem nie kłócę. Zresztą mam poparcie męża, który mówi, że wie jaka ona jest bo przecież zna ją całe życie. I to mi do szczęścia wystarczy.

Autor: majeczka  15.10.2009 zgłoś

Moja teściowa przez całe swoje zycia była typem "dyrektorowej"Uważała że jej "biedni "synowie ( jest ich 4)wybrali sobie "koszmarne"zony.Zeby było ciekawie to wszystkie byłyśmy okropne a jej synowie byli "super"Po kilku latach powiedziałam DOŚĆ- przestałam być miła ,uprzejma i sympatyczna,zaczęłam ją traktować tak jak ona mnie-po "dyrektorsku"Teściowa musiała się pogodzić z tym że nie będę znosić jej złośliwości,chamstwa ,obgadywania ,rządzenia , "ustawiania "jej syneczka.Sytuacja była jasna- jeżeli trzeba będzie pomóc-nie ma sprawy ,mój mąż a jej syn jej pomoże (zrobi zakupy ,zawiezie do lekarza itd)ale nie będzie na każde gwiżnięci bo tak sobie zyczy . teściowa oczywiście była obrażona na mnie i to bardzo ,ale miałam to w nosie. Przynajmniej nie musiałam jej widywać ,wizyty u mamusi odbywał jej synio. Nie pozwalałam na wtrącanie się ,składanie wizyt "kontrolnych"obgadywanie pozostałych synowych itp.sprawy .Mąż miał wybór -mógł mieszkać ze swoją mamą lub z nami. Wybrał nas .Moi rodzicie jako teściowie traktowali mojego męza z szacunkiem-bo był czyimś dzieckiem-to dlaczego mam sobie pozwalać na to żeby ktoś traktował mnie jak śmiecia ?Ja też jestem dzieckiem i mam rodziców i im również jest przykro .Poza tym kto dał komus prawo do takiego traktowania drugiego człowieka? .Bo o ile wiem nie isnieje prawo któro nakazuje dobrze traktować własne dzieci a żle cudze .

Autor: Kasia  15.10.2009 zgłoś

A ja tak obserwowałam przez 3 lata związek mojej koleżanki z jej kochanym Marcinkiem...i jak widziałam jak Marcinek latał do kochanej mamusi, bo mamusia to albo tam to....a że ma ją gdzieś zawieść, a to że ona sama nie będzie siedzieć i w ogóle 1001 powodów żeby go do siebie ściągnąć i ja tak na to wszystko patrzałam jako osoba trzecia i mówię mojej koleżance, że jak się pobiorą to będzie jeszcze gorzej, Ania non stop płakała że olewał ją na rzecz mamusi, a co gorsza marzyła przez 3 lata związku żeby jej się oświadczył, ale oczywiście nie bo mamusia średnio lubi Anie więc non stop odkładał to na później... A morał taki z tej historii że Ania się wkurzyła 2 miesiące temu zostawiła go po 3 latach związku i widzicie przyszła teściowa zniszczyła związek jeszcze przed ślubem,,,a myślę że i może dobrze się stało bo potem Anka by mi się zapewne po ślubie wypłakiwała jeszcze bardziej niż teraz:/ Mnie to natomiast wszystkie matki moich facetów lubiły, ale ja to sobie na głowę wchodzić nie daje!!!bo one cholera niby wszystkie takie miłe i kochane i przy synusiu się do Ciebie uśmiechają a tak naprawdę knują ile wlezie byle by Cię dobić:/

Autor: Norduto  15.10.2009 zgłoś

A dlaczego za wszystkie kobiety jest Ci wstyd "Beta"??? I co ma do tego katolicyzm? Najwięksi cynicy i hipokryci jakich znam to właśnie katolicy. A miłosierdzie można mieć i bez wiary katolickiej, która właśnie miłosierdzia nie uczy a wręcz przeciwnie. A co do teściowych-toksyczne bywają obie stroy, tylko niejednocześnie-byłoby to bardzo ciekawe :-). Ale ja widzę wyraźnie jedno-jeśli modzi są "odpępkowani" i silni, zwarci i kochają się to Mamuśce powiedzą dobitnie, żeby się od nich odczepiła. I to tak skutecznie, że się będzie bała odezwać głośniej.

Autor: misiabella  15.10.2009 zgłoś

Następny przykład:Wyjeżdżałam z córką na konkurs tańca. Wyjazd rano, powrót o godz.22. Tydzień przed wyjazdem wszystko było zaplanowane. Mąż w pracy do 17., czteroletni syn z babcią na urodzinach u kuzynki (nawet kupiłam dwa prezenty od nas i od teściowej), starsza córka u kolegi na urodzinach ma być do 20 (ma swoje klucze do mieszkania). Teściowa też miała swoje klucze. Po urodzinach miała syna podwieźć do domu. Wszystko ustalone, zapięte na ostatni guzik. Spokojna, że wszystko jest ok wyjechałam w doskonałm humorze. W jeszcze lepszym wyjeżdżałam bo mała zajęła drugie miejsce. W ciągu dnia dzwoniłam oczywiście do babci i wszystko grało. Po godz. 20 dzwonię do męża - nie odbiera. Dzwonię do teściowej - po trzech połączeniach usłyszałam w telefonie jakieś faflunienie. Myślałam, że zemdleję. Dzwonię do córki, ona była już w domu. Powiedziała mi, że mąż śpi a małego nie ma. Dzwonię do teściowej a ona mi wydukała, że syn zostaje u niej na noc bo nie mogła się dostac do naszego mieszkania.Pytam jej gdzie ma klucze? A ona mi na to, że nie ma i nie wie gdzie są. Byłam już tak wykończona psychicznie, że myślałam że eksploduję. Przyjechałyśmy do domu ok. godz. 22.30. Mężowi się dostało, że nie wie gdzie jest jego syn. Wsiadłam do taksówki i pojechałam do teściowej. A ta pinda nachlana, dzieciak w ciuchach śpi na kanapie. Wzięłam małego zawinęłam w koc. Idiotka mnie wyzwała, że trzeba być walniętą żeby budzić dziecko. Ja jej na to, że trzeba być psycholem, że by mając dziecko pod opieką tak się nawalić a ona na to, że nie jest pijana! Jest nienormalna i nieodpowiedzialna. Ale uważa, że wszystko jest ok. Jest taka dobra i wspaniałomyślna. I pilnuje dzieci za darmo. Za darmo! A moje zdrowie psychiczne to nic. Moje dzieci, które patrzyły na jej pijacką gębę to nic. Jej się wydaje, że jak zaoszczędzę kasę na opiekunce to powinnam ją po nogach całować.

Autor: antybaba  15.10.2009 zgłoś

misiabella pojechałaś po bandzie! Teściowa nieodpowiedzialna bo pije! Ale Ty w 100% odpowiedzialna i profesjonalna matka jak jej te dzieci pod opiekę dajesz!? Widzisz, że baba ma problem z alkoholem to zabieraj dzieciaki, gdzie się pchasz? Od dawna wiadomo, że alkoholikowi się nie ufa! A Ty co zrobiłaś? Dałaś jej dziecko a teraz jeździsz po niej jak po łysej kobyle. Twoje zachowanie de facto niewiele się różni od jej. Takie gówniarskie.

Autor: Iza  15.10.2009 zgłoś

Przeczytałam Wasze opinie kłopoty i zwierzenia. Jestem synową i przyszłą teściową no a na dokładkę córką apodyktycznej mamuśki. UWAŻAM ŻE NA KURS PRZEDMAŁOŻEŃSKI POWINNY OBOWIĄZKOWO CHODZIĆ T E Ś C I O W I E (TEŚCIOWE). Mam dość wysłuchiwania dobrych rad z jednej i drugiej strony, mam poczucie że przez jedną i drugą mamę tracimy nasze własne życie i mam dość postępowania na zasadzie wypada - nie wypada. Ale niestety mój mąż jest nadprzyzwoity i nie może zostawić starych rodziców. Jakiekolwiek nasze argumenty są zbijane tym że obie mamy dziełąją dla naszego dobra i pracują tylko dla nas. żadna z nich nie widzi że będąc grubo po 30 chcemy sami decydować o naszym życiu a nie wychodząc do sklepu pytać o pozwolenie. Czasami myślę że jestem w areszcie domowym. Mąż jak zawsze bagatelizuje moje problemy, ale do czasu. Mam nadzieję że w końcu i on zauważy co się dzieje. Pozdrawiam wszystkie synowe Iza

Autor: Lidka  15.10.2009 zgłoś

Opowiadacie o tesciowych jedzach, opowiem i ja.. w ten weekend czeka mnie wizyta tych ludzi.. najpierw (przyszla) tesciowka okrutnie obgadala nasze mieszkanie, jakie to jest obskurne, ciemne itd a teraz sie wbija do nas na weekend bo nudzi sie jej w domu :/ mam z nia niemaly problem bo jest wielka symulantka i manipulantka (ostatnio miala urodziny, nie zlozylismy jej zyczen rano, wiec przyszla i powiedziala ze dziekuje nam bardzo za zyczenia i..w ryk!) szok po prostu, jest histeryczka, upartą jak osioł. Chce nam urzadzic wesele w jej miescie i sterowac wszystkim. Na szczescie moja mama i ja oczywiscie sie na to nie zgadzamy! Wesele bedzie w okolicach mojej miejscowosci. Ciagle daje nam "dobre" rady, jak zyc, jak mieszkac.. mam tego serdecznie dosc. Pomyslicie ze wymyslam..nie! moja mama nie wtraca sie do naszego zycia, choc tez nie jest jej na reke to ze mieszkamy bez slubu.. ale jest bardziej hmmm nowoczesna.. rozumie to ze studiujemy, nie plywamy w luksusie jak paczki w masle.. jade do domu, odpoczywam.. jade do tesciow, wracam znerwicowana..

Autor: Lidka  15.10.2009 zgłoś

Aha..pewnie sie zastanawiacie jaki stosunek do tego wszystkiego ma moj narzeczony.. On jest przyzwyczajony do gderania matki, mowi mi zebym nie zwracala na to uwagi, ze pogada i zapomni. Ale ja tak nie umiem!!! i w koncu wybuchne.. Polecam wszystkim świezo upieczonym mezatkom borykajacym sie z problemem pt TESCIOWA ksiazke p. Kołakowskiej "Patrycja". Mnie ta ksiazka zmobilizowala do walki o swoje poglady i zwiazek.. Mam nadzieje ze wystarczy mi odwagi zeby zmienic swoje zycie z tesciowa jak glowna bohaterka. Pozdrawiam Was :*

Autor:  15.10.2009 zgłoś

Ja mam super TEŚCIOWĄ mieszka 700 km od nas ,widuję ją raz ,dwa razy w roku. Mąż częściej ,raz w miesiącu . Nigdy nie miałam od niej pomocy, to raczej my pomagamy.Były okresy kiedy do nas często przyjeżdzała i chciała poustawiać po swojemu. Mam bardzo mądrego męża który wyprostował teściową. Obecnie miesza u swojej córki z którą mieszka w jednym mieśćie ,ten jej zięć to taki niedobry nieudacznik,mimo,że wybudował dom ,kupił córce mieszkanie i jest na jej zawołanie. W oczach ludzi moja teściowa jest super kobietą,ale jak ktoś ja dobrze pozna to wie jakie to ziólko

Autor: Michalina  15.10.2009 zgłoś

Nie wiem czy sa to histore z palca wyssane, ale moja jest bardzo podobna. Tesciowie + szwagierka (stara panna) nie przyszli na nasz slub i wesele, bo syn im nowych ubran nie kupil (a trzeba sie przd ludzmi pokazac), nie dal im pieniedzy na splacenie dlugow, ktore narobili, nie dlatego, ze zabraklo im na jedzenie, tylko dlatego ze nowy sprzet RTV, AGD wymieniali (trzeba przeciez miec plazmowy telewizor, zmywarke etc). My nie mamy nic (mieszkamy w wynajetym mieszkanku), zbieramy na nasze M2. Historii i przykladow moge podac wam wiele, ale, eh, szkoda slow... Jestem wyksztalcona, pracowita, kochajaca meza kobieta, mam szacunek do osob starszych, a za moimi plecami opowiadane sa niestworzone historie, bol rozdziera serce.. Tesciowie, szanujcie swoje dzieci i ich partnerow.

Autor: synowa  15.10.2009 zgłoś

Ja mam super TEŚCIOWĄ mieszka 700 km od nas ,widuję ją raz ,dwa razy w roku. Mąż częściej ,raz w miesiącu . Nigdy nie miałam od niej pomocy, to raczej my pomagamy.Były okresy kiedy do nas często przyjeżdzała i chciała poustawiać po swojemu. Mam bardzo mądrego męża który wyprostował teściową. Obecnie miesza u swojej córki z którą mieszka w jednym mieśćie ,ten jej zięć to taki niedobry nieudacznik,mimo,że wybudował dom ,kupił córce mieszkanie i jest na jej zawołanie. W oczach ludzi moja teściowa jest super kobietą,ale jak ktoś ja dobrze pozna to wie jakie to ziólko

Autor: Lidka  15.10.2009 zgłoś

dodam jeszcze ze z moja tesciowa nie da sie w ogole porozmawiac na jakis sporny temat, bo jak moj narzeczony chce jej cos wytlumaczyc to ona zawsze mowi "NIE BEDE Z TOBA NA TEN TEMAT DYSKUTOWAC, KONIEC ROZMOWY, POGADAJ SOBIE JA I TAK CIE NIE SLUCHAM" itp.. tak wiec jak ja w koncu zbiore sie na odwage zeby sie jej postawic to bedzie mowic tak samo..

Autor: mi  15.10.2009 zgłoś

Hym, moja przyszła teściowa też jest apodyktyczna, lubi mówić ludziom, co mają robić, nie mam też co z nią konkurować, jeżeli chodzi o sprzątanie czy gotowanie, ale istnieje istotna różnica w porównaniu z powyższymi historiami - mój narzeczony jest niezależny. Coprawda mieszka w mieszkaniu mamy (tymczasowo, zanim nie wyszykujemy naszego mieszkanka), ale to on płaci rachunki, a jak coś mamie nie odpowiada, to może w każdej chwili się wyprowadzić, bo ma na to fundusze. Nie jest też uzależniony od niej finansowo, gdyz utrzymuje się sam od 16-tego roku życia. Nie muszę się też martwić tym, że mamusia będzie wpadała do nas zbyt często na obiadki, bo mój narzeczony toleruje ją na zasadzie "bo to jednak matka". Jako konkluzję powiem tak - problem zazwyczaj nie tkwi w apodyktycznych teściowych, tylko w niedojrzałych mężach.

Autor:  15.10.2009 zgłoś

to co tu czytam jest straszne!!! Dzięki Bogu moja teściowa jest w porządku:) Nie zgadzamy się we wszystkim, ale szanujemy swoje zdanie.

Autor: Do mi  15.10.2009 zgłoś

No mi....teraz to ty się zastanów nad tym co napisałaś: cyt:mój narzeczony toleruje ją na zasadzie "bo to jednak matka". Pomyśl jak wychowa i czego nauczy wasze wspólne dzieci - będą cie tolerowac na tej samej zasadzie"?!

Autor: On  15.10.2009 zgłoś

Mój jeden związek rozpadł się przez niedoszłą teściową. Trzymali dziewczynę pod kloszem. Tak, że w pewnym momencie miałem już dość i powiedziałem, że odchodzę. Zresztą wcześniej z trudem wydobywałem z mojej byłej dziewczyny, że jej mama wolałaby, żebyśmy się rozstali. Dodam, że jak byłem z wizytą u niej to siedziałem jak na szpilkach. Najgorsze, że dziewczyna nie widziała jak była manipulowana przez matkę. Zresztą jej mama pewnie się ucieszyła, że będzie mogła na córkę wpływać.

Autor: gocha  15.10.2009 zgłoś

ja "przyszłej" tesciwej nie znam bo nie zyje biedaczka, ale moja matka jest tesciowa dla meza mojej siostry. masakra jak widze z jak wielka roznica traktuje moego szwagra i mojego chlopa. ja z moim nie mam ślubu (niby jeszcze) ale szczerze zastanawiam sie czy wogole go brac bo pozniej moga byc takie same stresy jak w przypadku mojej sister. na poczatku przed slubem wszyscy go uwielbializa poczucie humoru osobowosc zaradnos itd. moja mam byla zachwycona ze pochodzi z tzw dobrej rodziny ze jest taki dobry i opiekunczy i śmieszny. a teraz zyja ciagle na stopie wojennej. ona czepia sie go o wszystko doslownie, o pierdoly typu ze źle wlozyl worek na smieci do kosza (źle w jej rozumieniu to znaczy nie tak jak ona by to zrobila). to sa smeszne sprawy ale powaznie o takie duperelstwa robi wytyki mojemu szwagrowi awantury mojej siostrze. ja sie zastanawiam dlaczego oni wogole sobie na to pozwalaja bo w sumie maja swoje mieszkanie sami pracuja na swoje utrzymanie, sami dziecko wychowuja i nie prosza sie wiecznie mamo daj. no sory ja nie znioslabym tego gdyby moja matka przyszla do mnie do domu i mieszala mi w garach albo po szafkach weszyla, pomimo tego ze jest moja matka!! mojego pana traktuje lepiej niz mnie z kolei.... ciagle go wychwala pod niebiosa, chwali sie przed swoimi kolezankami ze jest taki dobry bo jej naprawil termostat w piekarniku ostatnio. no ludzie!! a on oczywiscie obrasta w piorka. i nie mowie tego dlatego ze jestem zazdrosna, bron boze bo ja to sie ciesze ze nie jestem wiecznie na świeczniku. zastanawiam sie tylko czy gdybysmy wzieli ślub bedzie tak samo jak w przypadku mojej siostry?? ze beda wieczne klotnie i wypominania ze jak zaliczyli wpadke i byli mlodzi to rodzice ich utrzymywali przez jakis czas bo oni konczyli studia? czy beda wieczne gadki z tzw dupy o tym ze jego rodzina to jest taka a nie inna i ze on nic nie umie zrobic a chlopak jest naprawde ambitny (mysle o moim szwagrze) skonczyl studia ciagle sie rozwija uczy jezykow jezeli praca nie odpowiada to szuka nowej lepszej a nie siedzi na dupie i labidzi jaki to ten jego szef jesy okropny bo mu nie daje zarobic. dba o mojaj sister o dziecko o dom o wszystko. dzieki niemu moja sistra skonczyla studia, znalazla prace i nie jest takim leniem jakim byla jescze kilka lat temu:). naprawde wedlug mnie maja lepiej i stworzyli lepsza rodzine niz ja. moj szwagier jest cholernie ambitny i to on jest calym motorem tego zwiazku. moj chlop niestety taki nie jest. wiec zastanawiam sie dlaczego moja matka tak źle go traktuje i wygaduje za jego plecami niestworzone rzeczy???? czy tylko dlatego ze teraz w świetle prawa jest jej rodziną? czy z nami bedzie tak samo jak wezmiemy ślub?? wiem jedno.... moj szwagir nie zmienil sie jest taki sam jak przed ślubem wiec moja matka nie ma sie czego czepiac i przed slubem tak bylo... a po ślubie masakra. serio złe teściówki to nie mit!!

Autor: Gonia  15.10.2009 zgłoś

Moja teściowa była apodyktyczna, wtrącała się we wszystko i zawsze uważała, że jej synuś to pępek świata i mam nad nim skakać. Przy którejś rozmowie tego typu - powiedziałam On jest moim mężem, a nie pięciolatkiem za którym trzeba biegac z talerzem. Ma rączki to nich ich urzywa. A jak się mamie nie podoba to trudno. Mamy problem. Nie odzywała się do mnie przez 2 dni. A teraz owszem widze czasami po jej oczach że chce powiedzieć że mam brudno albo jakiś tego typu komplement ale nauczyła sie zachowywać to dla siebie. WRESZCIE !!!

Autor: zula  15.10.2009 zgłoś

mój małżon powtarza, że moja mamuśka mieszka w bezpiecznej odległości (200 km) od nas i kilka razy w roku to on się może poświęcić. kiedy po 2-3 dniach mama zaczyna się zbierać, on woła, że "to już mamusia wyjeżdża?". raczej się śmieję z tych jego uwag, ale starcza mi też odwagi, żeby tupnąć nogą, kiedy przegina. najważniejsze, że nie mieszkamy ani z jego, ani z moimi rodzicami. moja babcia ze strony taty była cudowną teściową, myślę, że taką prawdziwą matką. ale wymagało to ze strony mamy nazwijmy to "mądrości życiowej". moja mama ma teraz tzw. domową synową. nauczona wcześniejszymi doświadczeniami, nie pyta o samopoczucie ciężarnej synowej (w styczniu ma rodzić). jeśli nie powiedziała jej o swoim błogosławionym stanie, to dla mojej mamy może być nawet cnotką...

Autor: muzyk  15.10.2009 zgłoś

Wszystko zależy od nas samych. Moja tesciowa na początku mojego małżeństwa 31 lat temu/ sprawdzała zonie jakie majtki założyła wychodząc na dwór . Decydowała o jedzeniu ,myciu ,spaniu itp. Ale jak jej córka a moja żona pokazała jej miejsce w szeregu kobieta zmieniła sie o 100%

Autor: soraja  15.10.2009 zgłoś

Może i są idealne teściowe, ale ja raczej w to nie wierzę!!! Przykładów z mojego życia z teżciowa mogłabym podac wiele,ale...Jak byście zareagowali na to: mąż do stal wolne w pracy i pojechalismy do tesciowej w odwiedziny. Na poczatku juz były glupie docinki na różne tematy, ale uznaliśmy z mężem, że zapomniała wziaść RELANIUM 5-bo bierze!!! Jednego dnia, gdy ugotowałam na obiad rosół, bo nasz synek go uwielbia po jej powrocie z pracy stwierdzila, że rosół to nie zupa i przerobiła go na kalafiorową, ponieważ " ona wie, że jej syn woli kalafiorową" a resztę mojego rosołu wylała z uśmiechem na twarzy!!! Fakt nie było to dla mnie miłe, ponieważ mój mąż bardzo lubi to co mu ugotuje... głupie docinki i to,że ciągle mnie obgadywała i obgaduje!!! Ciągłe telefony z pretensjami, ciagle cos i tak jest od poczaku ...Ona naprawde jest nie do wytrzymania i już czasami brakuje mi-nam sił, ale przeciez jej nie otruje :(

Autor: szczęśliwa  15.10.2009 zgłoś

A ja nie mam problemu teściowej, bo mój mąż nie chce mieć ze swoją mamą nic wspólnego taka jest rąbnięta. Od 4 lat jej nie widzieliśmy, choć mieszkają tylko 30km od nas. Jak dla mnie ok.

Autor: Mężatka  15.10.2009 zgłoś

Historie nie przyjemne . Na szczęście dla mnie mam cudowną teściową .Dogadujemy sie , potrafimy ze sobą rozmawiać na różne tematy. Wiadomo że z synem ma lepszy kontakt niż ze mną , w końcu nie jestem jej córka tylko synową.Lecz nigdy nie czułam z jej strony niechęci itp.Zawsze traktowała i nadal traktuje z przyjaźnią . Nigdy nie czułam z jej strony jakiejść niechęci.Co innego mój teść,był czas co mi dogadywał,obrażał sprawiał przykrość-a to wszystko słowami. Po pewnym czasie mój mąż stanoł w mojej obronie i porozmawiał z swoim ojcem.Kłotni nie było , tylko jedno pytanie.Moi teściowe mieszkają prawie 100 km od nas , a my kilka razy do roku jeździmy na kilka dni do nich .Mój maz zapytal w pewnym momecie swojego ojca : Tato wiesz że moja żona niechętnie tu przyjeżdza ? Teśc skinol głową na znak że rozumie ogół pytania , wkońcu jak ja przestałabym przyjeżdżać to mój mąż raczej też.Od tamtej pory przestał mi docinać.Wkońcu każdy z nas kocha mojego męża na swój sposób i dla niego z teściem żyjemy w zgodzie.Ale nadal mnie nie lubi , jak zresztą swojego zięcia,ale to już taki typ człowieka który lubi chyba tylko siebie i swoje dzieci.Wszyscy żyjemy z myślą że na niego to trzeba wziąć poprawke i nie przejmowac sie jego "słodkim pierdzenie". Jedno trzeba mu przyznać że nigdy nie próbował rodzielać z swoich dzieci z ich partnerami.

Autor: teśćka  15.10.2009 zgłoś

Wypowiadam się na ten temat po raz drugi. Ludzie, generalnie z Waszych wypowiedzi bije zwykły egoizm ubrany w poczucie wielkiej krzywdy. I niedojrzałość życiowa. Podpisuje się obiema rękami pod czyjąś sugestią, że kurs przygotowujący do życia w rodzinie powinny przechodzić obydwa pokolenia. Niech teściowym nie wydaje się, że pożarły wszystkie rozumy świata i mają monopol na mądrość. Ale młodzieży droga, odrobinę pokory, grzeczności, nawet gdyby Was wiele kosztowała, nie zaszkodzi. Miejcie zawsze pod ręką ten argument. A najlepszy monopolem jak czytam Wasze wynurzenia staje się jak najszbsze usamodzielnienie w teakcie wchodzenia w dorosłe życie. Wtedy sami(e) będziecie panami(i paniami) sytuacji. A złe i głupie teściowe mogą się wtedy okazać wcale nie takie złe. Sama nie miałam lekko z moją teściową na początku. Nie była na moim ślubie, rodzinkę też podbuntowała, ot dla zasady, bo prawie mnie nie znali, nie wiadomo, co to za jedna, dużo młodsza od syna itp. Ale ja wówczas ,zamiast otoczyć się w rewanżu skorupą nieprzystępności (z mężem byliśmy samodzielni,zamieszkalismy osobno) odczekałam rok. Najpierw "przetarł" szlaki ponownie mój mąż, ja pojechałam z pierwszą wizytą dużo później. Nie było wylewnie, ale poprawnie, jakieś światełko w tunelu. I tak krok po kroku zaczęłam przyzwyczajać teściową i resztę rodziny do siebie. Przyznam, że mąż miał i ma bardzo mądre życiowo rodzeństwo. Owszem, zdarzało się i do dziś zdarza nieraz ścierać w poglądach, ale są to spory twórcze, które nigdy nas nie poróżniły. Teściową natomiast mimo, że miała dość uparty charakter starałam sie zawsze postrzegać jako matkę mojego męża, jako kobietę, która wiele w życiu przeszła, zrozumieć takie a nie inne jej stanowisko. Starałam się zawsze najpierw ją wysłuchać. I doprowadziłam do tego, że ona zaczęła słuchać również mnie. Po latach doskonale się nam rozmawiało, a spotkania (wcale nie rzadkie) były miłymi wydarzeniami. Ja wyszłam od samego początku z ogromnego szacunku dla siwych włosów, którego nauczono mnie w rodzinnym domu. Ludzie są tylko ludźmi, często ze swoimi przywarami. I tak, jak kropla drąży skałę, tak dobroć choćby wypływała ciągle tylko od jednej ze stron, w końcu powali barierę odgradzającą od tej drugiej strony. Nie odpowiadajmy zapiekłą agresją na czyjąś niedoskonałość. I choć jest to bardzo trudne, by zło dobrem zwyciężać, to chyba jedyny sposób na "naprawę" drugiego człowieka. Zostawiam przemysleniu w spokoju i ciszy, pozdrawiam serdecznie

Autor: zula  15.10.2009 zgłoś

pozdrawiam teśćkę i bardzo dziękuję za ciepłe słowa pod adresem jej teściowej. niezbyt często mówimy, że coś jest dobre i piękne, że na coś mamy wpływ. wolimy kategorycznie żadać szacunku dla własnej osoby, nie ofiarując nic w zamian. no może poza złośliwościami... moi teściowie nie żyją, ale zawsze starałam się okazać teściowi szacunek (teściowej nie znałam) ze względu na mojego męża. nie chodzi tu o jakieś podkładanie się, ale o zwykłe zrozumienie, że to jego ojciec. kiedyś też będziemy teściowymi. a pewne rzeczy wynosi się z domu. nasze dzieci nas obserwują i uczą się szybko nienawiści. moja bratanica odwiedza swoją babcię, kiedy jej mama na to pozwala. ciekawa jestem jaką ona będzie kiedyś żoną, matką czy teściową...

Autor: moja teściowa to anioł  15.10.2009 zgłoś

Też mi się wydaje, że część z tych synowych to mocno przesadza. Wrzućcie trochę na luz. Opowiem Wam jak było chyba dwa lata temu. W dniu matki zadzwoniłam do teściowej i składam jej życzenia a ona na to: Przecież ja nie jestem twoja matka tylko teściowa". No podejrzewam że połowa z Was już by się obraziła na śmierć albo choć na trochę. A ja jej na to: "To co mam dzwonić na cmentarz do mojej mamy? Teściowa to druga matka, a że moja rodzona nie żyje to Ty ją zastępujesz" Teściowa podsumowała: "No, też prawda" i dalsza rozmowa to już były żarty itd. Moja teściowa tak ma, że czasem, coś palnie zanim pomyśli, ale nie w złej wierze. Ja to wiem bo sama kiedyś mi wyjaśniła gdy się o coś obraziłam. Teraz w ogóle mnie to nie rusza i obracam w żart. A teść mnie strasznie lubi, szczególnie gdy wypije. Ale on lubi cały świat:D

Autor: maciek z klanu  15.10.2009 zgłoś

pierdolicie Hipolicie

Autor: Krzysiek  15.10.2009 zgłoś

Czytając Wypowiedzi Pań na forum. Zastanawiam się czy właśnie Panie-Kobiety nie są winne takiemu stanu rzeczy. Będąc kochanymi Matkami rozpieszczają swoje dzieci CHŁOPCÓW, wyręczając je od najmłodszych lat (3-4latków) w niemal każdych czynnościach począwszy od karmienia łyżeczką cztero- pięcio latka przy śniadaniu, kolacji i obiedzie. Bo chcą, żeby dziecko (chłopczyk) nie był głodny przed wyjściem do przedszkola, położeniem do snu czy wyjściem na spacer itp. Zakładając za maluchów (cztero-pięcio latków) buciki, spodenki, skarpetki, kurteczki czapeczki żeby dziecko CHŁOPCZYK ładnie "kolorystycznie był" ubrany. Ba znam i takie przypadki gdzie Mama wyciera pupkę swojemu cztero i półletniemu synkowi, chociaż w przedszkolu i pod opieką ojca chłopczyk doskonale sobie z tym radzi samodzielnie. Zapewne można podawać wiele innych podobnych przykładów niańczenia-wyręczania i rozpieszczania chłopców. Których kochane Mamy a później dla innych kobiet Paskudne Teściowe wychowały/uksztaltowały takich Mężów, których spódniczka Mamy nadal przykrywa gdyż stanowi wyniesiony z dzieciństwa wzorzec wpojony przez Kobiety chłopcom. To same Kobiety tak wychowują synów, życząc im w życiu jak najlepiej,- mojemu chłopcu jak najlepiej, przy tym zapominacie, że ich przyszłe wybranki partnerki życiowe, czyli WY same Panie oczekujecie czegoś całkiem odwrotnego od przyszłych partnerów. Taki los kobiety szykują innym kobietom wychowaniem zniewieściałych chłopców, którzy z każdą sprawą radzą się mamusi. No bo kto jak kto ale mama zawsze chce jak najlepiej dla własnych dzieci (chłopczyka). Stąd moim zdaniem wszystkie późniejsze kłopoty z panami i męzami będącymi pod wpływem teściowych. Ale żeby nie było tylko że to dotyczy chłopców waszych przyszłych mężów rozpieszczanych przez ich mamy. Wy same tez jesteście niańczone przez wasze Mamusie, które chcą dla swoich córeczek jak najlepszych mężów. Ale nie takich właśnie małosamodzielnych zeby nie napisać zniewieściałych chłopców. Córeczki też są przez swoje mamusie rozpieczczane i czasami jeszcze bardziej niż chłopcy. Czy nie przytrafia się w dobie aktualnych mozliwości telekomunikacyjnych wielogodzinne telefoniczne doradztwo - rodzicielskie pomiedzy mama a córka co i jak ma zrobić córka z mężem jesli ten czegos nie potrafi zrobić, no bo go jego mama nie nauczyła ?? Jak mogła skoro wczesniej we wszystkim wyreczała. Drogie Panie jesli nie chcecie w przyszlości aby inne kobiety psały o Was (przyszłych Tesciowych) tego co się na tym forum pisze zastanówcie sie nad wychowaniem Waszych ukochanych chlopców. Pozdrawiam.

Autor: anusia  15.10.2009 zgłoś

Witam, przeczytałam wszystkie komentarze i pierwsze listy, ja też doświadczyłam "dobroci kochanej mamusi" ! Przed ślubem było wszystko w porzadku, bo uszczypliwe uwagi i komentarze na swój temat, puszczałam mimo uszu. Jak zauważyła, że mnie to nie rusza to zaczęła obrabiać mi tyłek za moimi plecami wraz ze swoją córeczką identyczną hieną jak i ona. Tęściu w porządku człowiek zawsze w delegacji, zarabiał pieniądze na to aby mamunia miała się za co ku...., dobrze bawić, więc co za tym idzie dzieci nigdy nie doświadczyły silej, konsekwentnej ręki ojca, wychowywała je teściowa(mówię o moim mężu i jego siostrze) ukrywając wilekrotnie liczne przewunienia, aby przypadkiem im się nie oberwało. Z synka wyrósł ukrywający się alkoholik, a z córeczki życiowa niedojda, której mamusia nosi obiadki, robi zakupy pranie, jest u niej 24 na dobę(córka ma 32 lata i jeszcze nigdy nie pracowała, żyje na utrzymaniu rodziców czyli ojca bo mamusia też nigdy nie pobrudziła sobie rąk uczciwa pracą. To takie małe streszczenie ogólnej sytuacji panującej w rodzinie. Ja osobą pochodząca z biednej rodziny, młoda byłam traktowana przez nie dwie jak intruz. Do mnie potem z fałszem w głosie i ta dwulicowością odzywała się w miarę normalnie, ale do ludzi zrobiła ze mnie ostatnią szmatę, ścierwo które nie zasługuje na jej synka. Ponieważ przezemnie się rozpił, bo jestem taką suką. Po wielu libacjach alkoholowych i męża pijaństwie odeszłam od niego. Chciała mi zabrać dziecko, synka obecie 4 letniego. Rozwiodłam się z nim, a po tym wszystkim usłyszałam, że mąż były powinien mi " łeb upier..." kiedy miał możliwość. Obecnie jesteśmy po rozwodzie, ale były mąż nie odpuścił nie pije leczy się wróciliśmy do siebie. Ale mamunia dalej knuje swoje intrygi za moimi plecami i wmawia je swojemu synkowi. Na szczęście nie mieszkamy z nią w jednym domu(czego sobie nie wyobrażam), ale niestety postawiliśmy dom na jednym podwórku z jego siostrą i też jest ciekawie? Obserwacja 24 na dobę i pełna kontrola z okna obok. Tak wścibskiej, podłej dwulicowej, fałszywej, obłudnej(oczywiście do kościoła chodzi tylko poto aby plotki zebrać i przekazać dalej) nie spotkałam, a ona niestety jest jego matką i siostrą. Nie uważam że wszystkie teściowe takie są, ale ja niestety takiej doświadczyłam. Pozdrawiam

Autor: Promyczek  15.10.2009 zgłoś

Przeczytałam wszystkie komentarze do tego iście szerokiego tematu,i nasuwa mi się wiele myśli jednak to wszystko zależy od nas samych,synowych,teściowych.Też jestem synową już z 28-letnim stażem i kiedy weszłam do rodziny męża byłam bardzo młoda,nieśmiała ,z szacunkiem traktowałam moją teściową oraz tescia na równi z moimi rodzicami,ale tak się niestety nie da ,Matka jest Matką a Teściowa -Teściową.KONIEC.....i to się tyczy każdego ,synowej i zięcia .Każde ma swoja Matkę.A tak swoja drogą to te Matki tez powinny wziąśc pod uwagę to,że ich dzieci mają swoich partnerów,swoje problemy i nie wolno Mamusiom ingerować w zwiazki swoich dzieci.Rodzimy dzieci,wychowujemy je dla świata ,a nie dla siebie. Tak więc życzę wszystkim Matkom,Teściowym oraz córkom ,synowym, synom oraz zięciom aby żyli i dali żyć innym,blisko ale obok.Pozdrawiam

Autor: Andzia  15.10.2009 zgłoś

Czytając te historie opadają mi ręce, np. że tesciowa posiada klucze do mojego domu. To jakiś koszmar, czy Panie opisujące swoje historie nie mają języka w gębie i nie potrafią wyrazić swojego zdania. Od razu powiedziałabym co o niej myśle tzn. żeby uważała co mówi bo w moje sprawy nie bedzie się mieszać czy jej się to podoba czy nie. A jeśli dorosły facet nie potrafi się sprzeciwić to niech wraca do mamusi bo tu nie ma czego szukać. Zawsze wyrażam swoje zdanie nie obchodzi mnie czy komuś się ono podoba czy nie. Tym bardziej jeśli chodzi o rodzinę. Faktem jest że faceci w dzisiejszych czasach to to mamisynki nic sami nie potrafią, najlepiej żeby kobieta wszystko za nich robiła, załatwiała, itd Pozdrawiam.

Autor: NIESZCZESLIWA  15.10.2009 zgłoś

Moja tesciowa to podly babsztyl.Tesc zginal w wypadku,zostawiajac ja z 4-a dzieci juz prawie doroslych.Po moim slubie z jej synem/a ma ich 2-ch/ wtedy kiedy juz mielismy male dziecko pojawila sie u niej niedoszla synowa ze swoja corka .Szanowna mamusia zaczela organizowac schadzki mojemu mezowi z ta dziwka/bowiem ona byla mezatka a to co wyrabiala ,jak sie szlajala tyo koszmar/.Na nasze dziecko mowila ze to nie jej syna bo do niego niepodobne,potem ze cudzych dzieci nie bedzie bawic,malo tego caly czas szczula swojego syna na mnie,w domu mialam awantury nie wiedzac z jakiego powodu.Malo tego scedowala swoje obowiazki wzgledem drugiego syna pijaka na mojego meza,ktory byl na skiniecie palca,natomiast nasze sprawy rodzinne niewiele go obchodzily,ganial wykonywac mamusi polecenia a to wszystko o czym pisze wyzej kwitowal tak:mama tylko zartuje.Wiele innych podlosci mi zrobila ,obgadywala moja juz dorosla corcie ze bez slubu zyje ,bo miala tylko cywilny,podczas gdy sama zyla 35 lat bez slubu z gosciem ktory juz bedac z nia zrobil kolejne dziecko kloejnej kobiecie ,ktora to moja tesciuowa nazywala K...a.Teraz jest juz b.stara okolo 90-ki i ma problem ze zdrowiem,jej corka ktora sie nia opiekuje probuje ja podrzucic mnie ,ale ja niestety mimo ze mam czas nie potrafilabym sie nia zajac,mimo iz jej to i wiele innych podlosci wybaczylam,pamietam jednak jak ja bylam traktowana,a na serce trzeba sobie zasluzyc,bo zbyt wiele bolu mi zadala.

Autor: On  15.10.2009 zgłoś

Nie zapominajcie, że podobne sytuacje zdarzają się kiedy mamusia uważa, że jej córeczka jest jej własnością.

Autor: wikcia2007  15.10.2009 zgłoś

Moja tesciowa na kazdym kroku mnie krytykuje, uważa że powinna siedziec w domu zajmować sie dzieckim,gotować obiady a nie studiować.Na domiar złego bezprzerwy się wtrąca jak rozmawiam z mężem i buntuje go na mnie a on jak te ciele słucha się mamusi swojej. Nigdy nie zapomne jak pare dni po ślubie powiedziała przy mnie do do swojego synusia że powinnien sie ożenić z inną a nie ze mną dodam że byłam wtedy w piatym miesiącu ciąży. Wyszłam z kuchni do pokoju rozpłakałam się mąż nic nie zareagował tylko szwagier powiedział jej parę słów. Ostatnio kupilismy dom i go remontujemy po mału niestety ja mam tylko mamę ktora niewiele zarabia i nie moze nam pomóc to moja teściowa znowu zaczeła buntwac Mojeg Męża aby sprzedał ten dom bo predzej sam sie wykonczy niż ten dom. Normalnie szkoda słow na ta kobietę...

Autor: moja tesciowa to ss-man  15.10.2009 zgłoś

moja tesciowa to ss-man to nie osoba to poprostu jest //to\\ najgorszy skur....n na swiecie i najgorsze co sie przytrafia nam facetomcolymi dniami siedzi w domu i nic innego nie robi tylko oglada seriale no chyba ze u zeznika w pracy jest od tych seriali popier...ło jej sie w glowie gdzie został tylko styropian i ciagle cos miesza w moim zwiazku jak by sie dowiedziala co pisze to jak to to czyta to mowie wypier...j pomiocie szatana zieciunio

Autor: TMDPBWIWŚ  15.10.2009 zgłoś

przez taką jedną "apodyktyczną despotkę" ( tak o swojej mamie wyrażaa się jej córka), rozwaliła się moja rodzina. Ewo pozdrawiam cię i nie słuchaj swojej matki, sama wiesz jaka ona jest, przypomnij sobie co mi o niej opowiadałas.

Autor: Kawalarz  15.10.2009 zgłoś

Z całym szacunkiem dla wszystkich teściowych, przeciw którym nic absolutnie nie mam, trochę humoru. Moja teściowa sama się z nich serdecznie usmiała Mąż mówi do żony: - Nie twierdzę, kochanie, że twoja mama źle gotuje, ale zaczynam rozumieć dlaczego twoja rodzina modli się przed obiadem! Jak długo można patrzeć na teściową z przymrużeniem oka? - Aż się muszka zejdzie ze szczerbinką ! Mistrz w pchnięciu kula do trenera: - Dziś musze pokazać klasę... na trybunie siedzi moja teściowa. - E! nie dorzucisz... Odbywa się rozprawa w sadzie. Facet jest oskarżony o zamordowanie teściowej. Sędzia pyta, co oskarżony ma na obronę. - Wysoki Sądzie, jestem niewinny. To było tak: Siedziałem sobie w kuchni i obierałem pomarańczę, gdy w pewnym momencie wyślizgnęła mi się z ręki skórka, a potem wypadł mi nóź i właśnie wtedy do kuchni weszła teściowa i poślizgnęła się na skórce, i upadła na nóź... i tak siedem razy Rozmawia dwóch kolegów: - Podobno przestałeś pić? - To dzięki teściowej, stale widziałem ja potrójnie! Rozmawiają dwie teściowe: - Co robi pani zięć? - Zwykle robi co mu każę. Rozmawia dziennikarz ze znanym rabusiem: - Jakie jest pana największe marzenie? - Obrobić bank i zostawić odciski palców teściowej... W sądzie: -Dlaczego uderzył pan teściowa nogą od stołu kuchennego? -Wysoki sądzie, nie miałem siły żeby podnieść cały stół. Zięć po wizycie teściowej u lekarza pyta: - Panie doktorze czy jest jakaś nadzieja? - Niestety, to tylko zapalenie ucha środkowego.

Autor: rozalia  15.10.2009 zgłoś

jedno jest najpewniejsze na tym świecie po śmierci... TAKIE TOKSYCZNE I CHORE KOBIETY JAK TE PIERDOLNIĘTE TEŚCIOWE WCZESNIEJ CZY PÓZNIEJ ROZWALĄ ZWIĄZEK, MAŁŻEŃSTWO,,,RODZINĘ,,,,ONE PRZENIGDY NIE ZOBACZĄ , ŻE TO ONE MAJĄ PROBLEM I NISZCZĄ TO, CO DOBRE,,, UCIEKAJCIE KOBIETKI JAK NAJDALEJ I RATUJCIE CO MACIE W ŻYCIU PIĘKNEGO !! póty czas....///dużo sił życzę...

Autor: Ewa  15.10.2009 zgłoś

Po przeczytaniu tylko czesci wypowiedzi jest mi troche smutno.Przeciez to Wy/kobiety/ wychowujecie swoich synkow i przez cale zycie wkladacie im do glowy jacy oni sa piekni,kochani itd.itd.Oni mlodzi nic nie mowia bo im to pasuje.Mama posprzata,ugotuje,pocieszy podstawi wszystko pod nos.Nie powie zadna z Was swojemu synusiowi posprzataj po sobie,uprasuj sobie koszule,gdyz Ty nie prasujesz moich rzeczy,umyj toalete po sobie,talerz itd.Nie dorastaja prawie nigdy.Pozniej bedziecie patrzyc na swoje przyszle synowe i gderac jak to robia wasze tesciowe dzisiaj.Z moja tesciowa bardzo szybko zrobilam porzadek.Zawsze bylo jakis ALE.Naturalnie moj maz nigdy nie przeciwstawil sie swojej mamusi nawet wtedy kiedy ona powiedziala,ze dziecko nie jest jego.Wtedy spakowalam swojego meza i wywiozlam rzeczy do tesciowej.Zrobila wielkie oczy,a moj maz jeszcze wieksze.Powiedzialam,ze jezeli tak sie dobrze rozumieja to nie bede stala im na przeszkodzie i pozwole swojemu mezowi mieszkac z mamunia.Po miesiacu wrocil do domu,a tesciowa nigdy w zyciu nie powiedziala na mnie zlego slowa.I wszystko co robilam bylo dobrze.Dziecko tez bylo juz jego...Zycze powodzenia nie z walka z tesciowymi tylko z waszymi mezami.To oni musza wiedziec co chca ???

Autor: pysia  15.10.2009 zgłoś

Hmm moja przyszła teściowa to mądra i zaradna kobieta. Ale... chyba za mądra i za zaradna. Przyjechała do miasta z małej wioski jako młoda kobieta. Oficjalnie wszystkiego sama się dorobiła, w takim przekonaniu wychowała też dzieci. Mi się przyznała, że dostawała kasę od ukochanego tatusia. Ona nie uznaje sprzeciwu. Wmówiła swoim dzieciom, że jak się wyprowadzą dalej niż 1km będą musiały sobie radzić same i nie poradzą sobie z praniem, gotowaniem, zakupami i pracą bo ona tak daleko nie będzie jeździć czy chodzić. Wcale o to nie prosimy. Cały czas nas poucza, że jesteśmy źle ubrani, że za mało jemy, nie powinniśmy jeździoć w lepsze miajsca niż siostra mojego, że kupiliśmy zły makaron na spagetti bo ona kupuje najlepszy. Uważa, że u mnie w domu mnie głodzą, jestem szczupła a jej dzieci mają nadwagą i nie może tego znieść, że mam lepszą figurę niż jej dzieciaki. Jest miła do przesady i z uśmiechem na ustach powiedzieć coś takiego co powala z nóg. Ostatnio powiedziała, że nie powinnam sprzeciwiać się mojemu bo on i tak jest nerowy, poza tym on woli uległe kobiety.... a ja jestem za bardzo pyskata. Cały czas narzeka, że ma za dużo pracy a nie pozwoli wyjąć talerzy z szafki bo ona musi podać, naczyń też nie można zmywać, bo używamy za dużo płynu. Gdy tam jestem czuje, że ciągle jestem spięta.Wiecznie muszę się kontrolować :( Poza tym mój facet powinien cały czas pomagać swojej siostrze, bo ona jest przepracowana a on pracuje 5km bliżej od domu niż siostra i min. przez to jest mniej zmęczony. Jest tego całe mnóstwo irytujących "drobnych" rzeczy :( Zaś moja mama uważa, że moja siostra jest bardzo nerwowa i nikt nie może jej denerowawać i dać jej w ogóle spokój a ja skoro nie mam dzieci powinnam być na każde skinienie całej rodziny bo taka zaradna jestem i mam wszystkim wszystko załatwiać, pomagać. Co z tego, że zrobię porządek, przecież od razu można zrobić w tym miejscu bałagan, co innego gdy porządek zrobi siostra, ona się nie może zdenerowawać. Mama do mnie chodzi sie żalić a z moją siostrą rozmawia o dobrych rzeczach i ją pociesza w ciężkich momentach, ja tego nie potrzebuję. Jakaś paranoja, w przyszłości nie chcę być taka jak mama i teściowa :(

Autor: lala  16.10.2009 zgłoś

temat rzeka... każda synowa z chęcią się wypowie, ja sama jestem synową i przyznam szczerze, że czytając jedną z wypowiedzi teściowej zastanawiałam się czy to nie moja napisała :) ktoś tu wcześniej mądrze powiedział, że każdy ma swoje przyzwyczajenia. Moim zdaniem cały problem polega na tym, że każdy z nas jest inny, jest inaczej wychowany i czego innego oczekuje od ludzi go otaczających. Przez pryzmat swoich doświadczeń patrzy i interpretuje zachowania reszty świata. I teraz wyobraźmy sobie sytuację, że mamusia chowa swojego cudownego synka dla wspanialej kobiety, księżniczki, którą zaakceptuje a pojawia się ropucha. Tak mniej więcej było u mnie. Niestety musiałam przez pewien czas mieszkać z moją cudowną teściową i na początku wydawała mi się super babką i mówię poważnie. Ale z czasem było coraz gorzej dochodziło do absurdalnych moim zdaniem sytuacji, siedzimy w kuchni gadamy o czymś zobaczyłam latającego mola zdjęłam kapcia i zaczaiłam się na niego, gdy był w okolicach podłogi to go walnęłam i zaczęłam kasłać bo coś mi wpadło do gardła. Wieczorem mój facet przyszedł zgnębiony bo go opierdoliła, że skoro się zakasłałam i zakrztusiłam kurzem z podłogi to zarzucam jej że w domu jest brudno... załamałam się. Czy tylko moim zdaniem to jest nienormalne? i Tak było wiele razy, doszło do tego, że bałam się z nią rozmawiać i w ogóle pokazywać się jej na oczy, żeby jej nie obrazić. Bo skoro nigdy nawet przez myśl mi nie przeszło żeby ją urazić a jednak ciągle to robiłam to jedynym rozwiązaniem było unikanie jej. I niestety tak mi zostało do tej pory, mimo, że minęły już prawie dwa lata jak się wyprowadziliśmy i to do innego miasta, jakoś nie potrafię jej tego wybaczyć. I wiem, że ona teraz się stara i że chciała by ze mną pogadać tak normalnie, iść na zakupy a mnie jak już tam pojadę to boli głowa i kręgosłup (co z resztą jest prawdą ale inaczej znoszę te bóle kiedy jadę do domu mimo podobnej odległości do rodziców i do teściów) pomijając fakt chamskiego wyżywania się, uważam mimo wszystko, że część z nieporozumień wynika z różnicy w wychowaniu, to co u mnie w domu było dopuszczalne i przechodziło, u mojego męża było obrazą majestatu. Ja mówię wprost i słyszę to co ktoś mówi wprost moja teściowa mówi naokoło i liczy, że ktoś się domyśli i zaproponuje jej to czego ona oczekuje, w efekcie nie słucha tego co mówię tylko zastanawia się co chciałam dać jej do zrozumienia a mnie nie chce się zastanawiać czego ona chce to olewam. Prawda jest taka, że trzeba spotkać się w pół drogi, tylko, że jak ja byłam chętna do kompromisu to ona uważała, że tylko jej zdanie się liczy i że ma zawsze racje, a teraz kiedy ona by chciałą to ja nie mam na to ochoty ani woli kompromisu... pozdrawiam wszystkie mądre teściowe i synowe

Autor: mikimiki  16.10.2009 zgłoś

Myślę, że jest kilka typów teściowych ... 1. Zaborcze - ukochany synuś trafił na straszną babę i trzeba go jak najszybciej od niej uwolnić - typ nie do oswojenia; 2. Upierdliwe - trzy razy na dzień masz ją w domu, kontroluje najchętniej wszystko w życiu małżeństwa (czasem łącznie ze sprawami łóżkowymi - ten typ da się oswoić - delikatnie okreslić granice, czas itd. 3. roszczeniowe - ja wychowałam synusia,a wy mi się teraz odwdzieczajcie - wszystko mi się należy- żadnej pomocy z jej strony dla młodej rodziny, wręcz odwrotnie wszystkie jej sprawy najchętniej zleciłaby synowi do załatwienia - ja mam niestety ten przypadek 4. takie jak opisała, ze jest ta TEŚCIOWA :A ja jestem teściową.Jestem osobą lubianą ,zgodną , nie konfliktową ,mam wielu znajomych.Pracuję zawodowo.Syn i synowa mieszkają w innym końcu Polski.W oczach mojej synowej jestem tą ZŁĄ TEŚCIOWĄ.Przyjadą w odwiedziny nocują u Jej Rodziców, bo u mnie żle się czuje.Jest mi przykro ale nic nie mówię.Syn przyjdzie sam - żle , bo jest za długo.Wnukiem nacieszyć się nie mogę bo wpadną tylko na chwilkę.Wszystko co zrobię jest nieakceptowane przez moją humorzastą synową. Właśnie tak , bo ciągle ma "muchy w nosie" i ciągle coś jest nie tak.A to głowa ja boli a to kręgosłup....no i syn musi być przy niej.A ja mam po mału tego dość , wierzcie mi !!! I jedno Wam powiem wg przyslowia MA SIĘ CÓRKĘ - MA SIĘ WNUKI I CÓRKE, MA SIĘ SYNA TO SIĘ NIE MA ANI WNUKA ANI SYNA.A tak bym chciała normalnie z synową porozmawiać , pośmiać się ,wspólnie iść do sklepu na babskie zakupy ,upiec ciasto,ja chcę ale Ona nie. CHCIAŁBYM MIEĆ PANIĄ ZA TEŚCIOWĄ ale radziłabym spróbowac porozmawiać z synową - co z pani strony jest nie tak , że ona ma ciągle humory ... i 5 ostatni typ teściowa IDEALNA - która oczywiście nie istnieje hihihi a ja mam dwie córki i nie będę miała synowych tylko zięciów hihihihihi

Autor:  16.10.2009 zgłoś

no coz ..a moi tesciowie to kochani ludzie..dla obcych niestety. wszystko bylo ok do czasu gdy sie wyprowadzilismy na swoje. wtedy to sie nasluchalam co i jak mma gotowac, w ktorej szawce co trzymac, jak dziecko wychowywac- rozumiem tesciowa i wcale mnie te uwagi nie bolaly jednka w druga strone tak- tzn kiedy powiedzialam tesciowej ze ubieram dziecko tak bo wedlug mnie jest tak lepiej to ona do mnie z pretensjami jak ja smiem podwazac jej zdanie albo dlaczego jej syn(moj maz) kupil taki samochod jak ja jego zona chcialam a nietaki jak ona chciala zeby kupil..lub tez np dlaczego przechodzac podczas procesji na bozym ciele powiedzialam tylko dzien dobry idac z moimi rodzicami a nie przystanelam i z nia nie zostalam(dzien dobry i tak nie odpowiedzieli a potem sie wycofali w kolejnej wersji ze nawet dzien dobry nie powiedzlam)..i takich sytuacji mozna wyliczyc setki. nie mam zalu ze sa tak zaborczy i przyzwyczajeni ze to oni chca kierowac cudzym(naszym) zyciem..ale mam zal ze nie przyjmuja odmowy z naszej strony. zawsze staralam sie byc grzeczna nigdy nie pyskowalam bo tak mnie wychowali rodzice ale ich wersja jest co dzien inna...martwi mnie ta sytuacja bo doszlo do tego ze kiedy raz sie postawilam i powiedzialm tesciowej ze nie zycze sobie zeby na mnie krzyczala to chciala wobec mnie uzyc przemocy(czego nikt w najsmielszych snach nie przewidywal) po tej sytuacji maz wyrzucił swoja rodzine z naszego domu i nie utrzymujemy kontaktu z nimi, nie ma zainteresowania jesli chodzi o wnuka czy o cokolwiek. wiem ze mezowi czesto brakuje milosci rodzicielskiej bo tesciowie to zawsze co innego (choc maja swietne relacje) ale nie dziwie sie w sumie jego postawie. powiedzial ze za to jak ona go skrzywdzila (psychicznie swoim zachowaniem) oraz nas-jego rodzine nie chce jej znac. w chwili obecnej nawet nie lubie tych ludzi choc jest mi ich okroponie zal bo nikt ich nie szanuje za to jacy sa. mysle ze gdybym przewidziala jakos te sytuacje sprobowalabym wlozyc wiecej poswiecenia i zapobiec tej sytuacji jednak zycie pisze swoj scenaiusz.. bol za wszystkie wyrzadzone krzywdy jest ogromny ale jeszcze wiekszy gdy pomysle ze moj maz emocjonalnie nie ma rodzicow i musi sie z tym problemem borykac(oczywiscie te przyklady ktore podalam sa zaledwie ulamkowe w calej tej historii o mniejszym badz wiekszymnatezeniu-takich jednak mozna tyko mnozyc) mam dopiero 24 lata a juz czuje sie jakgdybym zaprzepascila zycie w relacjach z tymi ludzmi, mysle ze jeszcze wiele dlugich chwil uplynie nim emocje opadna i wybaczymy, a oni schowaja dume ze zostali urazeni przez (jakby nie bylo) takich smarkaczy jak my.. p.s. dbajcie o kontakty ze swoja rodzina(rodzina=takze tesciowie) bo nic cenniejszego w zyciu nie posiadamy jak bliskich pozdrawiam serdecznie tesciowe a przede wszystkim synowe- to jak pokierujemy naszymi relacjami od poczatku wplynie na ich dalszy rozwoj!:)

Autor: ajaksa  16.10.2009 zgłoś

do mikimiki : pamiętaj , że istnieja też złośliwe mutacje typów, teściowych , które wymieniłaś!! Jak się to połączy to jest armagedon.

Autor: Karol  16.10.2009 zgłoś

Hm moja pani teściowa alias szefowa - miła kochająca subtelna kobieta nigdy mnie nie akceptowała i nigdy nie zakcpetuje .To tak na wstępie . A dalej k=mieszkam i żyję w małej miejscowości tu patrzy się inaczej na ludzi opinie zdobywa się częstością obecności w Kościele i tym czy jest się tam z mężem i dzięćmi najlepiej gromadką to po pierwsze .Bezdzietne małżeństwa podejrzewane są o choroby zdziwazenie i inne takie sprawy.Więc moja szefowa jest wzorcową Panią z Tego opisu jest też idealną kobietą. Nie pomaga nam w niczym zarówno mnie jak i żonie choc jej biuro prasowe mówi inaczej. Za wszystko płacimy gaz woda ,prąd ogrzewanie jednego pokoju czsem więcej zawsze w częsciach ułakowych. Mnie uważa za debila z kłopotami z pamięcią , kiepsko urodzonego , za niskiego za brzydkiego minusem jest też to że skończyłem studia w iczach jej warunkuje moją nieudolność .Ogólnie Powiem tak uciekajcie od Tesciowych bo rzadko choć to się zdarza pomoc ich dla waszego małżeństwa prowadzi do jego rozpadu.Dziś pracujemy z żoną na 2 etaty widujemy się sporadycznie ale mamy jeden cel wybudować dom - czesciowo jest gotowy i powiedzieć dowidzenia i wtedy mnie ani mojego ewentualnego dziecka nigdy nie zobaczą. Pozdrawiam i dziękuję teściom za postawę bo ona mnie mobilizuje oraz pokazuje jak nie należy żyć.

Autor: Max  16.10.2009 zgłoś

Moim zdaniem jak się bierze cokolwiek to trzeba niestety coś dać w zamian. Ja żeby nie mieć problemów z teściami nic od nich nie biorę. Dlatego nie muszę się rewanżować. Każda pomoc czy to materialna czy pomoc przy dzieciach wiąże się z późniejszymi wypominaniami. Czyli trzeba się miło uśmiechać rzadko widywać i na tym poprzestać. I nie żalić się na teściową jeżeli mieszka się w jej domu i co miesiąc bierze od niej pieniądze ( to dotyczy pierwszej opowieści).

Autor: nano  16.10.2009 zgłoś

Ah te teścowe :( Nigdy nic nie dostałam od teściowej nawet dobrego słowa ha! Moja jest bardzo religijna więc ... ma na celu niszcenie obcych ! Modli się pod figurą a diabla na za skórą !!!!!! Codziennie awantury były -budzilam się rano i zastanawiałam co dzisiaj wymyśli,az któregoś dniasobota powiedziałam jej...MÓDL SIĘ FRANCO, ABY BOZIA DAŁA CI DUŻO SILY,ŻEBYŚ MNIE MOGŁA WYKOŃCZYĆ ! Moją 4 letnią córcię wyzwała od małej szmaciory,bo jej ukochany wnusio wybrudził się przez moją -ciągle coś było przeze mnie ,albo moją córkę !Mój mąż był zawsze pod cyckiem mamusi nigny się nie sprzeciwił,więc i znim wojowałam.Dopiero po 10 latach szala się przelała zadecydowałam,że się wyprowadzam i już zaczął widzić co jego mamusia robi.Mami synuś się zbuntował ,mamusia mało co zawału nie dostała i mamy spokój .Od kilku lat wogóle się nie odzywam,dzieci nie chodzą do dziadków,synuś dla pozorów zejdzie do nich nie mówiąc co u nas i nie ma możliwości tworzyć telenoweli . W końcu żyjemu własnym życiem mimo mieszkania razem(dziadki na dole a my na górze). Przepisała mu dom,aby mieć na kimś się wyrzywać a wieść,że może iść zwaliła jua z nóg. Jestem osobą twardzo stojącą na ziemi i to mi BÓG dał dużo siły,abym mogła odnaleść miejsce przy moim mężu a nie mamusia,bo to ze mną jest i dziećmi!

Autor: Ewa ma rację  16.10.2009 zgłoś

Zgadzam się z Ewą. To mężczyźni najczęściej nie dorastają do roli, jaką wyznacza im życie. Nie chcą przyjąć faktu, że żeniąc się należy "odpępowić" się od mamusi. Ja "odpępowienie" rozumiem jako krok w samodzielność. Osobne mieszkanie choćby wynajęte na początek. Niestety zmorą doby kryzysu, który w polsce mamy chyba od 50 lat jest często zależność finansowa młodych od rodziców lub teściów i to nie rokuje dobrze na przyszłość. Młodzi nie zastanawiają się na początku nad tym, że to wcale niedobry układ, tylko korzystają ile się da, a potem budzą się z ręką w nocniku, azresztą nie tylko oni. Faceci, do Was mówię, zacznijcie wychodzić spod mamusinych spódnic, nie stawiajcie na wygodnictwo, a Wy drogie mamusie nie kochajcie swoich synusiów małpią miłością . Mądra miłość to trudna miłość, przede wszystkim miłość wymagająca. Córek też to dotyczy, chociaż kobiety jakoś bardziej dają sobie w życiu radę. To chyba zasługa instynktu macierzyńskiego i opiekuńczego. Najgorzej zaczyna się dziać, gdy ten instynkt zamienia się w nadopiekuńczość. Piszę to, bo porażająca jest retoryka znakomitej większości wypowiedzi, cieknie tu jad o żółć. Łomatko, opamiętania trochę poproszę, bo cóż wojny światowe, skoro w rodzinach takie rzeczy mają miejsce...

Autor: Tessa  16.10.2009 zgłoś

Czytam komentarze i nie moge sie nadziwic jak mozna sobie pozwolic na wchodzenie z butami w zycie.Nie wyobrazam sobie zeby moja tesciowa mowila mi co mam robic.A jak dla synka matka jest lepsza i madrzejsza to niech lepiej wraca z powrotem do mamusi i mi du.. nie zawraca.Zawsze musza byc okreslone granice.One(tesciowe)dobrze wiedza kogo maga"zaatakowac"-silna synowa nie pozwoli sobie na bezpodstawna krytyke.

Autor: Gunia29  16.10.2009 zgłoś

OJ ... jak czytam to wsystko to z całą pewnością stwierdzam ze moja teściowa jest poprostu WYMARZONA, Boska, i wiele innych superlatyw musze o niej powiedziec :) bo jej poprstu nie ma- tzn zyje, a jakze zyje, nie rozmawia ze mną wogóle - moj mąz a jej syn jeżdzi do niej tylko zdawkowo i po ewentualnie jakies tam pozostawione swoje rzeczy. . Nie pyta wtedy nawet co u nas słychać - jak dom czy juz zbudowany - acz ja np umarłabym z ciekawosci na jej miejscu . Znaczy sie nie wscibska :) IDEAŁ chodzący . Na slub przyszła jak na pogrzeb. No i bardzo dobrze. A dla mego męża żona jest na I miejscu . To ja wyciągnelam go z cięzkiej depresji, to ja staram sie o kase na nasz dom po tym jak on stracił wsio z powodu byłej ukochanej ( ulubienica tesciowej) i jeszcze do dzis spłaca kredyty za interesy w których mu " pomagała" - a tesciowej chyba przykro ze tak swietnie radzimy sobie bez niej Mamy swoj dom, pracujemy , martwimy sie o to co jemy na kolacje i cieszymy jak bosko budzić sie rano w swoim towarzystwie. A tesiowej nie widzialam ze 4 lata - obca baba i tak najlepiej

Autor: zenek  16.10.2009 zgłoś

Pisac mozna dużo. Najwięszky problem to ten że teściowa jest zwykle starą czy też starszą kobietą i jako taka ma żal i złośc do wszystkich chce jeszcze zabłysnąc pożądzić itd. Mąż ma ją w d**** dzieciom nie podskoczy bo zwykle sa mniej lub bardziej samodzielne i mogą sobie po prostu odejsć a ona się za nimi zatęskni i zapłacze na śmierć. Jedyna osoba której mozna bezkarnie dokopać jest synowa lub zięć. Synowa a zwłaszcza zięć nie podskoczy bo będzie mial/a problemy ze swoją połówką bo w końcu to jej/jego matka. Obie strony sa naciskane przez mamusię, dziecku każe ciagle wybierać albo ja albo on/ona a synowa/zięć albo potulne wysłuchanie obelg albo awantura z teściowa i małzonką/kiem. Więc siedzi cicho a teściowa świadoma swojej bezkarności a często i jakiejś zależności synowej czy zięcia pozwala sobie. Jak trafi się wredna baba to i jako teściowa jest mega wredna. Poza tym większośc naszego (i nie tylko naszego) spoleczeństwa to ludzie prości a nawet i prymitywni, mają braki w kulturze i w wychowaniu więc i teściowe nie sa inne. Owe braki mozna dobrze przykryć ubiorem gadkami o tym co się wyczytało w gazetce różnymi ą i ę i fochami. Ale jak przyjdzie co do czego i pojaiw się różnica zdać to słoma wychodzi z butów. Daj chamowi i prostakowi troche władzy i bezkarności to zobaczysz. Ot i tyle.

Autor: Judi  16.10.2009 zgłoś

Jako osoba trzecia spoglądam na układy mojej koleżanki z jej przyszłą teściową ... Tak się składa, że akurat mieszkam teraz razem z nimi, gdyż pomagam w przygotowaniu ślubu, który odbędzie się za tydzień... Często tutaj bywam(już nie pamiętam, od kiedy) i obserwuję całą sytuację na bieżąco... Przyszła Teściowa znajomej, pracuję po kilka miesięcy w Niemczech, ale kiedy wpada do domu tylko na miesiąc-już jest sajgon! Każdy ma juz zryty beret!aż strach zejść do kuchni i zrobić sobie kanapkę! W dodatku przyszła teściowa mojej koleżanki, we wszystko się wtrąca!Cały ślub chce im zorganizować i to jak najtańszym kosztem(synowi przywiozła obleśny, używany garnitur z Niemiec). Koleżanka ma już jej dość(zresztą jak wszyscy domownicy), bo chyba tylko ona mogła wpaść na tak ,,świetny" pomysł, żeby tydzień przed weselem zrobić w domu remont!!! Wszędzie burdel, a ta tylko chodzi i skrzeczy-nic jej nie pasuje, robi bałagan i wszystkimi się wysługuje... Każdy chodzi psychicznie zdołowany, ale robi, co babsztyl karze-DLA ŚWIĘTEGO SPOKOJU... Już teraz współczuję mojej koleżance takiej teściowej;/ Dziewczyna jeszcze jest na dodatek w ciąży, studiuje ostatni rok, ale ta tego nie docenia- wręcz przeciwnie, ciągle jej coś wypomina, gada bez sensu...;/ Ma nawet pretensje o swojego synka, że koleżanka pozwala mu na wszystko i przez nią jest taki zły, nerwowy...Do jasnej cholery! chyba to nie moja koleżanka wychowała jej syna!? W ogóle ta baba ciągle zrzędzi i ględzi... Już nie możemy się doczekać, kiedy wyjedzie spowrotem do Niemiec i znów będzie spokój...

Autor:  16.10.2009 zgłoś

Moja tesciowa to STARA SUCZ ,NIE ZAMIERZAM NIA ZAJMOWAC, MIMO ZET ERRAZ POTRZEBUJE POMOCY,KTOREJ MI NIE DALA,,WIEC NIECH IS PIIERDA LA ODEMEMNIE , PA STARA SUKO,MAM CIE DOSYC A NAPIWKAMI KTIORE SEW=RWUJESZ TRERAZ MOZESZ SIE WYPCHAC,ONE MI NIE SA POTRERZEBNE WIEC GON SIE STARA KURWOI,KTORA 40 LAT STOISZ NAD GROBEM DO KTOREGO NIE MOZESZ WPASC,AZROB TOI SZYBKO ,BO CIE NIE CIERPIE ZA TO CO MI ZROBILAS SDTSRA SUKO

Autor: grazzzyna  16.10.2009 zgłoś

Brawo TEŚĆKA !!! Jesteś Wielka/i! Podajesz na talerzu meritum sprawy, ale każdy i tak woli się "w swoją trąbę wsłuchać". Bardzo trafnie ujmujesz problem pomocy, w świetle tzw. odpępowienia. Wszyscy wiedzą, że pępowinę odcina się po urodzeniu dziecka, jednak nie wszyscy jak widać wiedzą, że tak naprawdę pępowinę można odciąć dopiero po urodzeniu łożyska. Łożysko to taki obrzydliwy, bardzo ukrwiony "flak", przez który odżywiał się płód. Ten "flak" tak jest obrzydliwy, że w wypadku pozostawienia choćby jego śladu wewnątrz organizmu matki po porodzie robią się bardzo poważne komplikacje, a niegdyś właśnie przez to umierała tak znaczna ilość kobiet. Jak widać, te łożyska niektórzy z lubością ciągną za sobą w dorosłe życie... FUJ!!! TEŚĆKA! Nie masz pojęcia jak cieszy głos dojrzałego, mądrego człowieka w chórze skamlących, niedojrzałych, zamkniętych w złotej klatce ptaszyn. "Lepszy na wolności kąsek lada jaki, niźli w niewoli przysmaki" - co Wieszcz Adam miał na myśli mam nadzieję, że w dojrzałym (do rodzenia dzieci) wieku, już nikomu nie trzeba tłumaczyć! Pozdrawiam Cię TEŚĆKA!

Autor: irenka1  16.10.2009 zgłoś

ja mam wspaniala tesciowa ,to po prostu moja MAMA kocham ja ponad zycie ,codziennie JA biegam do niej, gramy w "chinczyka" dogadujemy sobie ,smiejemy sie ,ona ma 80 lat i jest wspaniala !!!nie wyobrazam sobie ze jej kiedys zabraknie!!!!

Autor: mawa  16.10.2009 zgłoś

Moja teściowa nie jest aż tak koszmarna jak niektóre tu opisane, ale i tak mam jej serdecznie dość. Przed ślubem była super. Po ślubie tez było ok, mimo, że mieszkaliśmy razem. Problem zaczął się kiedy urodziło się dziecko. Wydawało jej się, że ona wie wszystko najlepiej, mimo, że ma jedno dziecko, które wychowywała babcia, nie ona. Zaczęła mnie strofować na każdym kroku, krytykować za wszystko. Wiecznie słyszałam, ja mojemu synkowi to robiłam tak i tak.... Ile razy płakałam przez nią, że przez nia czuję się jak zła matka. Całe szczęście mąż stał po mojej stronie i zawsze mnie pocieszał. Od momentu, jak urodziła się córeczka zaczęła również wtrącać się w nasze sprawy (mimo, ze wcześniej tego nie robiła). dziecku nie poświęcała swojego czasu, w przeciwieństwie do drugiej babci, która zajmowała się małą przez 2,5 roku, kiedy my byliśmy w pracy. dziecko wolała druga babcię, bo miało z nią kontakt. Wtedy moja teściowa twierdziła, że ja buntuje dziecko przeciw niej. Nie wytrzymałam wzięłam kredyt, kupiłam mieszkanie. postawiłam mężowi ultimatum, albo przeprowadza się z nami, albo zostaje z mamusią. Wybrał nas. Teraz rozmawiam z nią od czasu do czasu. Dzieckiem za dużo się nie interesuje. Jak mała jest chora to nawet nie spyta jak się ona czuje tylko wiecznie opowiada, jak to ona jest zmęczona itp. Wkurza mnie to, ale jestem na swoim, robię co chcę i jestem znacznie szczęśliwsza. Od toksycznej teściowej trzeba sie odciąć - za wszelką cenę!!!!

Autor: beta do norduto  16.10.2009 zgłoś

Katolicy Cynicy i hipokryci????-Ależ to ty taka jesteś-i widać,ze nie jesteś dobrym człowiekiem-gdyż obrażasz uczucia religijne milionów ludzi-i na dodatek-no właśnie-jakiego jesteś wyznania??? Sekta świadków Jehowy? j Przepraszam,ale jesteś żałosna.

Autor: kasia  16.10.2009 zgłoś

Brawo betta!!!!!

Autor: sylwia  17.10.2009 zgłoś

moja teściowa ma tylko jedna wadę -jeszcze oddycha.

Autor: internautka  17.10.2009 zgłoś

Brawo dla autorki o nicu WWW. Pozostałe komentarze od synowych skomentuje tak , zacznijcie od siebie, od swojej rodziny.Jestescie jadowite,zaborcze,zazdrosne, obrazalskie ... Prawda zawsze lezy po środku.poza tym umiem czytać między wierszami jeszcze się taki nie urodzil ,zeby wam w dupie dogodził.

Autor: Trusinka  17.10.2009 zgłoś

Jestem synową i teściową, I powiem tak : synową jestem od 26 lat i nigdy z moją teściową nie miałam żadnej sprzeczki,ponieważ nigdy od Niej nie chciałam nic tz. pieniędzy, pomocy itp.Natomiast mój zięć tylko chce: pieniądze na nowy samochód, mieszkanie , przyjemności itp. Nie daję a oni mają pretensje i lekceważą mnie!. Autorki listów - rada nie bierzcie nic od teściów i rodziców, bądźcie samodzielni

Autor: Angela  17.10.2009 zgłoś

Czytam co piszecie i znam to tylko z dowcipów o teściowych. Moja teściowa to mądra , pełna ciepła kobieta. Nigdy nie powiedziała mi przykrego słowa czy też nie próbowała podważyć mojego zdania. Mogę z nią o wszystkim porozmawiać, iść z każdym problemem i wiem że zawszę pomoże i doradzi obiektywnie. Mam w niej wsparcie i zawszę jest po mojej stronie. Jeśli jest potrzeba zawszę nam teściowie pomogą. I wcale nie musimy od siebie mieszkać 700km, mieszkamy kilka ulic dalej widzimy się praktycznie codziennie. Nigdy nie wtrącała się w nasze życie (jeszcze, nigdy nie mów nigdy) . Wiem że bardzo kocha swojego syna bardzo się z tego powodu cieszę. Również czuję się bardzo dobrze w jej towarzystwie jako jej synowa, akceptowana i kochana. Teściowa może być najlepszym przyjacielem :) Pozdrawiam wszystkie synowe!!!

Autor: Bułeczka  18.10.2009 zgłoś

Zgadzam się z opinią, że wszystkiemu winne jest nieodpowiednie wychowanie dziecka. Ze swoim byłym partnerem byłam 5 lat. Pozornie byłam , ponieważ on bardziej był ze swoimi rodzicami. Gdy urodziła się córeczka cały obowiązek opieki nad dzieckiem spadł na mnie, a były facet codziennie meldował się u rodziców, to z nimi jadł obiad, a ja i dziecko niewiele go obchodziłam. Gdy kupił dom, to jego ojciec go urządzał, ja nie miałam nic do powiedzenia. W tym domu mieszkałam dwa tygodnie, po pierwszych urodzinach córeczki wyprowadziłam się z dzieckiem, ponieważ stwierdziłam, że ojciec dziecka nie chce być z nami i wziąć za nas odpowiedzialność.teraz on jest ze swoimi rodzicami, którzy praktycznie nie znają wnuczki- wspaniałej i mądrej.Mają domy, działki i co z tego? Są sami, być może każą synalkowi spłodzić dla siebie wnuka, a czy jemu to się uda? Nie moja na szczęście to sprawa. zyczę im wszystkiego najlepszego, na szczęście już bez nas.

Autor: kobieta  18.10.2009 zgłoś

oj drogie panie czy wy nie dorosłyście jeszcze,a niby żony i matki, gdzie asertywność,wyznaczenie granic swego terytorium, załamałam ręce,aż wierzyć się nie chceże jesteście tak bezwolne i swoje żale wylewacie w internecie a w domu pozostaje po staremu... wstyd

Autor: Krófsko  18.10.2009 zgłoś

@Trusinka Pogoń zięcia tam gdzie pierz rośnie.Dlaczego masz mu dawać kasę na jego zachcianki?Niech sobie na nie zarobi.Przecież to,że poślubił Twoją córkę nie oznacza,że ma dostać wszystko ma talerzu.

Autor: teściowa  18.10.2009 zgłoś

A ja mam jeszcze lepiej ! Wcale nie znam mojej synowej / nie licząc zdjęcia/. Syn mieszka na Antypodach i b.rzadko z nami sie komunikuje. Nie przyjeżdża też do kraju. O tym, że ma żonę dowiedziałam sie przypadkowo od obcych osób, które u nich były. Nas nigdy nie zaprosił, zresztą i tak nie pojechalibyśmy, bo po pierwsze nie ma za co, a po drugie jesteśmy już zbyt starzy na taką podróż. Mimo wszystko z całego serca życzymy im szczęścia.

Autor: eloiza  19.10.2009 zgłoś

zadziwiajace jest to, ze wszystkie dziewczyny narzekajace na tesciowe czerpia bardzo wymierne korzysci z tego ukladu, a to pieniadze, a to pomoc w wychowaniu dzieci- troche samokrytyki by sie przydalo

Autor: synowa jakich wiele  19.10.2009 zgłoś

gdybym nie miała stałego faceta, to czytając wypowiedzi synowych, na pewno stwierdziłabym, że to jakiś "ssajns fikszyn". niestety, w większości przypadków widać, że są z życia wzięte. ja nie mam aż tak przesrane jak niektóre dziewczyny powyżej, ale moja teściówka to też niezła perełka, gwiazdeczka, klejnocik w koronie. gdybym chciała sie rozwodzić dokładnie nad jej popapranym charakterkiem, materiałow starczyło by mi na magisterkę z psychologii i socjologii. z mojego życiowego doświadczenia wynika, że zdarzają się dobre teściowe- moja koleżanka ma taką i woli ją sto razy od swojej mamusi, a jest już dziesięc lat po ślubie. więc nie generalizuję ,że wszystkie teściowe to jędze. szacuję, że jakieś ok siedemdziesiąt do osiemdziesięciu procent. Boże, dopomóż mi żebym za dwadzieścia lat ja nie była jędzą dla swojej przyszłej synowej. obiecałam sobie, że nigdy do tego nie dopuszczę, patrząc na mamusię swojej drugiej połowy. mamusię mojego małżonka znam już lat jedenaście. od początku była to miłość od pierwszego wejrzenia, a właściwie słyszenia. bowiem siedząc sobie w pokoju u mojego nowego chłopaka, usłyszałam w kuchni i korytarzu krzyki kojarzące się z jakąś domową awanturą. a mój facet nic, siedzi sobie dalej niewzruszony. więc zapytałam go : "dlaczego ta kobieta tak krzyczy, czy coś się stało?". chłopak wyjaśnił mi ,że nic sie nie stao , a ona przy byle podnieceniu i zdenerwowaniu wydaje z siebie dzwięki o dużej ilości decybeli. z czasem przywykłam, że moja przyszła "mamusia " nie potrafi rozwiązywać spraw w sposób powszechnie przyjęty za cywilizowany, tylko czyni to werbalnie przy pomocy dobrze wytrenowanych strun glosowych. mówię wam, przekupki z bazaru mogą się schować. moja teściowa ma tak wytrenowane płuca i jest tak wyrobiona, że mogła by startować na najbardziej pyskatą i rozwrzeszczaną kumochę. swój niezaprzeczalny talent udoskonala i szlifuje non stop. trenuje więc na : domownikach(obecnie skumulowało sie to na jej małżonie), sąsiadach , pijakch -tak zwanych obszczymurkach i swoich psach. ma dwa psy, które podejrzewam mają lekką głuchotę od jej wiecznych pokrzykiwań. należy dodać, że nie może tu być czynnik usprawiedliwiający jej zachowanie, że niby jest istotą mało rozumną. nic bardziej mylnego. całe życie pracowała w biurze jako księgowa, więc chyba zasady kontaktów międzyludzkich nie są jej obce i wie co dobre, a co złe , jak się zachować itp. potrafi nawet sie przyczaić i poudawać spokojną i wyciszoną, jeśli widuje kogoś rzadko. ja mam to szczęscie, że mieszkamy w domu moich rodziców, którzy przez dziesięć lat nie mieli nawet jednej sprzeczki z moim mężem. bo mąż jest (o dziwo!!) osobą bezkonfliktową i mega tolerancyjną, a moi rodzice wiedzą, że żeby ze sobą wytrzymać trzeba iśc na kompromisy i ustępstwa. przepisali nawet na nas swój dom . z moja teściową, podejrzewam, że zięłybyśmy się za łby juz po kilu dniach. ja mam dośc silny i mocny charakter, to znaczy nie jestem osobą konfliktową, ale jak ktoś mnie ukąsi to potrafię się odgryźć, a życie wymusiło na mnie bycie asertywną. ta asertywność właśnie wyprowadza moją "mamusie po mężu" do rozpaczy. bo gubi sie biedactwo w spokojnej wymianie zdań. ona próbuje na mnie wrzeszczeć i sprowokować do kłótni, a ja jej, w odpowiedzi, potrafię nakłaść jak dziadowi do torby.moje argumenty, wypowiedzine na spokojnie i bez krzyków, zupełnie potrafią zbić ją z tropu i doprowadzić do jeszcze większej furii, aż ją zatyka i milknie. nigdy nie zniżyłam się do jej poziomu i nie wdałam z nią w prostacką pyskówkę, choć miałabym tysiąc okazji. ale kiedy już zaczyna przeginać to wtedy ja wytaczam swoje najcięższe działa i wpuszczam jej porządną porcję jadu. w tej wojnie to ona wali z ciężkiej artyleri, która robi dużo huku, ale jest niecelna, ja za to po cichu wytaczam rakietę średniego zasięgu -Patriota - bęc ,a masz babo. nie wyobrażam sobie dopuścić do sytuacji żeby babsko składało nam regularne niezapowiedziane wizyty, żeby non stop krytykowała mnie i pouczała. oj, pokazałabym jej gdzie raki zimują. u nas było pozornie miło przez kilka lat ale próbowała rozwinąć skrzydła jak urodził się nasz synek. została oddelegowana do szpitala do "tak zwanej pomocy". nie dość, że nic nie pomagała i tylko ciągle opatulała noworodka, że się strasznie pocił. to jeszcze gnoiła mnie psychicznie. ja wtedy po porodzie byłam bezbronna i przejęta dzieckiem, że nawet nie miałam siły się bronić werbalnie . wmuszała we mnie (jak typowa zacofana baba) bawarkę , wprowadzała panikę i niepokój. dlatego została wydelegowana z odziału już po pierwszym dniu. bolał mnie brzuch po cesarce, ale przynajmniej pozbyłam sie tego upierdliwego Bazyla. później też nic nie pomagała, ale to lepiej. obrabiała mi za to tyłek na rodzinnych uroczystościach, jak wychodziłam z mężem z pokoju, aż mój tato nie wytrzymał i pojechał po niej przy wszystkich. dopiero sześć lat po ślubie zaprosiła nas do siebie na tzw niedzielny obiadek,a nie wyprawiała u siebie prawie żadnych świąt i imienin. ale owszem, przychodz

Autor: Aśka  19.10.2009 zgłoś

Czytałam wypowiedzi Wasze i jestem pod wrażeniem że macie siły na walkę z byłymi przyszłymi teściami.Jestem po ślubie rok z ogonkiem :) w sumie nie długi okres pożycia małżeńskiego ale przed ślubem przyszedł na świat nasz syn :) ogólnie jestem od męża starsza o 4 lata więc to już była pierwsza jaskółka niezgody, pochodzę z Warszawskiej Pragi następna jaskółka jestem dzieckiem z rozbitej rodziny następna jaskółka przykładów mogę wypisywać wiele :) ale mam to gdzieś :) ponieważ moja mamusia wychowywała mnie i moją siostrę troszkę inaczej niż moi teście swoich synów ( jest ich 3 najmłodszy ma teraz 8 lat) uczyła szanować innych zdanie oraz mówić co mi nie pasuje w czyimś zachowaniu i tak robię :) Moja teściowa jest ciekawska apodyktyczna oraz jest materialistką :) ciekawi ją nawet to co mamy na obiad jak sprzątam (nie mam klinicznej czystości bo syn ma 2 lata więc ciężko taką utrzymać w domu) dlaczego to dlaczego tamto razem ze swoją matką a mojego męża babcią wlazły na mnie że nie mam studiów dlaczego mam krótkie włosy a nie długie :) i najśmieszniejsze że byłą bezimienna np.siedzimy w wigilię przy stole na przeciw mnie babcia :) patrząc mi się w oczy zwraca się do mojego ówczesnego chłopaka czy może ona chce sól a może pieprz do barszczyku lubię przyprawione jedzenie więc mówię że tak poproszę a ona na to mówi powiedz jej że ja ciężko się napracowałam nad tym barszczykiem i mu nic nie trzeba dosypywać ręce opadają zyskałam imię jak się dowiedzieli że jestem w ciązy no i oczywiście że zrobiłam to specjalnie :) tylko że my chcieliśmy mieć dziecko :) ale to było nieważne zostałam mianowana do roli inkubatora o imieniu Aśka :) jak syn się urodził dostałam tysiąc dobrych rad co robić a czego nie robić i wtedy nie wytrzymałam poryczałam się i zadzwoniłam do swojej mamy wiecie co mi poradziła? Pierd....el to co mówią córcia :) sama dobrze wiesz co będzie dla młodego dobre i pomogło mi.Od tamtej pory jak mi się wpraszają w moje życie co robić to odpowiadam że to moje życie każde dziecko jest inne a jak im nie pasuje to nasze drzwi mają również klamkę z drugiej strony od klatki schodowej wtedy jest cisza i spokój na jakiś czas :) Mam to szczęście że mój mąż zauważył że jego mama jest apodyktyczna i nawet nauczył się mówić NIE. Najważniejsze że mieszkamy oddzielnie na tej nielubianej przez nich Pradze......... Życzę Wam wszystkim cierpliwości , cierpliwości i jeszcze raz cierpliwości a każdy na swoją teściową/ teścia znajdzie sposób :)

Autor: synowa jakich wiele ciąg dalszy  19.10.2009 zgłoś

ale owszem, przychodziła chętnie do mojego domu na wszelkie uroczystości. kiedy przyjeżdżaliśmy do niej nawet nie wstawała sie przywitać, bo właśnie oglądała "Esmeraldę" albo innne badziewie. kiedy byłam przed porodem musiałam z powodu remontu w domu zatrzymać się u niej na cały dzień, to głodna musiałam zapierd'''ć w 30'C do sklepu, żeby sobie coś kupić do jedzenia, bo teściowa posadziła swój tłusty zadek na kanapie i stwierdziła, że właśnie będzie oglądać "Północ-Poludnie". w ciązy musiałam znosić docinki typu , "ale z ciebie teraz grubas ". dodam,że ona sama jest roztytym, kurduplem, którego łatwiej przeskoczyć niż obejść.skłócona jest z prawie wszystkimi sąsiadami. młoda sąsiadaka zza ściany to "głupia pinda, bo narzeka,że przez psa dziecko nie może zasnąć". pożarła się też ze swoją jedyną koleżąnką, którą wyzywa od oszukańców. i tak mogłabym jeszcze mnożyć przykłady jej anielskiego charakteru. jej drugi syn już dawno zwiał od iej za granicę i jak u nas ostatnio był, to podkreślił kategorycznie, że nie ma opcji ,by jeszcze kiedykolwiek z nią mieszkał, bo" przecież ona musi mieć zawsze rację i nic dziwnego,że ojciec [jej małżon] woli sobie wychodzić z domu nawet na cały dzień. raz mi "wygarnęła", jak jestem owaka. liczyła chyba na porządny sparing. niestety dla niej, nie wdałam się w pyskówkę , tylko stwierdziłam spokojnym tonem, że jest niezrównoważona emocjonalnie. to były tylko trzy słowa, a poraziło ja jakby dostała 220 V i dosłownie ją zatkało na kilka minut. od tego czasu mam względny spokój, a ta histeryczka utrzymuje ze mną pozornie poprawne kontakty (do czasu następnego wielkiego tąpnięcia.) grunt ,że wie ,że ja tez potrafię ukąsić i nie dam sobie pluć w twarz. i tak należy robić-grunt to się nie dać , nawet kosztem małżeństwa, bo co to za życie mieć takiego męża maminsynka .

Autor: bees  19.10.2009 zgłoś

moja tesciowa to glupia baba! wtraca sie w nasze zycie od poczatku (nawet byla przeciwna naszemu wspolnemu zamieszkaniu, bo twierdzila, ze wtedy wszystko sie rozpadnie). gdy zaszlam w ciaze, to myslalam, ze padnie na zawal, ale sie nie udalo :/ciagle faworyzuje swoja corke i jej dziecko, choc nasze urodzilos ie szybciej. odwiedza nas raz na dwa miesiace (mi to odpowiada, bo nie musze patrzec sie na to prosie). kupuje przeterminowane jedzenie i dziwi sie, ze nie daje mojemu daziecku u niej nic do jedzenia, ani sama tam nie jem. kasy ma jak lodu, a stare zarcie wpieprza, pewnie gdyby mogla, to zezarlaby spod siebie. kiedys bylismy od nic uzaleznieni finansowo, bo moj maz mial firme ze swoim ojcem, ale doprowadzilam dop tego, ze pracuje gdzie indziej i zarabia o wiele wiecej. moj tesc stal sie przez nia alkoholikiem. nie moge juz patrzec na tego babsztyla! ona sama tez mnie nie znosi, bo wie, ze nie dam sobie w kasze dmuchac i zawsze robie to, co sama uwazam za sluszne i nie biore pod uwage jej rad :D

Autor: przyszła synowa  19.10.2009 zgłoś

oj wiecie panie,niedawno koleżanka powiedziała mi,po tym jak to jej się pożaliłam na myslę,przyszłą teściową,otóż powiedziała mi że niby skąd biorą się kawały o teściowych..nie jestem jeszcze żoną lecz narzeczoną,a już czuję jak to mi przyszła teściowa wkłuwa pomalutku szpileczkę,nawet moja babcia twierdzi,że ona jest zazdrosna o synusia.chciałaby sterować całym życiem swojego syna,a zazdrosna jest o to,że syn zaradna i ogarniętą kobiete ma i nie lata skarżyć się do mamuni i na obiadzik skakać,no cż świetnie gotuję,a to już jej problem.hm,mój facet zaś widzi co się dzieje,ale choć sam czuje że wyrwał się z objęć diablicy nic nie powie złego na jej temat,zawsze jest,"oj wiesz jaka jest moja mama",hm wieczna wymówka,no cóż,troche łamię się jak ta kobiecina non stop podważa moje zdanie i próbuje manipulować naszym życiem,ale nie dam się drogie panie,nie pozwole na to żeby jakaś baba która miała już swój czas ustawiała mi życie i faceta!!!

Autor:  19.10.2009 zgłoś

Wyrazy współczucia dla Pań, które mają takie problemy ze swoimi teściowymi. Macie niestety pecha i za męża nie mężczyzn, lecz pierdoły i maminsynków. Jeżeli pojawia się konflikt na linii teściowa - synowa, to jedyną osobą, która może i która ma obowiązek coś zrobić, jest facet. I to akurat wiem z autopsji, bo o konfliktach między moją matką, a moją narzeczoną, mógłbym książkę napisać ;)

Autor: Anka  19.10.2009 zgłoś

Podstawą pogardliwego stosunku teściów do zięciów i synowych często jest finansowe uzależnienie tych ostatnich. Naprawdę warto zakasać rękawy i zrobić wszystko, żeby uniknąć pomocy kochanych rodziców. Prędzej czy później wystawią rachunek drugim połowom swoich pociech. Pomijam oczywiste patologie, bo tych też nie brakuje. Ja już nie ma teściowej, nic mnie z nią nie łączyło. Ale widzę, że moja własna matka jest (była) fatalną teściową i często jej powtarzam, że gdybym była jej synową, a nie córką to nie wytrzymałabym z nią pięciu minut. Myślę, że w przypadkach trudnych teściowych i teściów należy zacząć od wyznaczenia granic wpływów. Wyraźny komunikat, przekazany stanowczo, ale bez chamstwa - i natychmiastowe, konsekwentne egzekwowanie. Bez taryf ulgowych. Mamy takie samo prawo do poszanowania jak oni. A potem to albo rozwód albo jakoś przywykną.

Autor: ALMA  19.10.2009 zgłoś

Z tego co tu przeczytałam, dochodzę do wniosku, że moja teściowa nie jest taka zła;-) Owszem, idealna też nie jest i ma swoje za uszami jak każdy;-) Na początku małżeństwa, próbowała się wtrącać, układać nam życie i myślała, że będę łącznikiem między nią a jej synkiem. Na szczęście trafił mi się wspaniały mąż, który ma zdrowe podejście do swojej matki i nie spowiada się jej ze wszystkiego. Zawsze stoi po mojej stronie i nie pozwala matce się wtrącać w nasze życie, a jak trzeba to jej powie, żeby dała na luz. Teściowa najbardziej dała się mi we znaki, kiedy staraliśmy się o dziecko, a mieliśmy z tym problemy. Ona chciała być babcią i naciskała, opowiadając różne historyjki o późnych ciążach itp, a także doradzając zielarzy i uzdrowicieli, którzy pomogliby nam w poczęciu jej wnuka;-) A kiedy w końcu zdecydowaliśmy się z mężem na adopcję, były niestworzone historie o adopcyjnych dzieciach! Teraz gdy jestem już szczęśliwą mamą, nie zwracam uwagi na teściową i staram sie nią nie przejmować, a ona chyba też odpuściła, widząc, że nie robią na mnie wrażenia jej pogadanki;-) No i wreszcie ma wnuka, adoptowanego, ale myślę, że go pokochała, przynajmniej na to wygląda;-)

Autor:  20.10.2009 zgłoś

o mojej to nawet szkoda pisać. Z tego co czytam to z każdą z nich było by mi o niebo lepiej niż z moją. bez obrazy, ale wydaje mi się że większość z was nie ma na co narzekać. Tego co wyprawia moja nie umiem nawet ubrać w słowa. Przez nią moje cudowne życie małżeńskie jak nie legnie w gruzach to będzie cud. Osoba pozbawiona uczuć wyższych kompletnie. materialistka okropna, gdyby mogla na tym zarobić to i siebie by sprzedała. Potrafi tylko rozkazywać. Kłamie okropnie. Dla niej czarne jest białe i na odwrót. tylko ona ma racje i nikt więcej. Nie znam osoby która by się jej przeciwstawiła, nawet nie czynem, ale słowem. Jedyne co jej zawdzięczam to zszargane nerwy, przepłakane noce i kłótnie z mężem. Dodam że zanim się zaczęła pakować z buciorami w nasze życie (rok po ślubie) nie kłóciliśmy się wcale i wszystkie jakieś nieporozumienia rozstrzygaliśmy za pomocą normalnej rozmowy, a nie krzykami i trzaskaniem drzwiami (teraz już nie możemy się dogadać mimo iż mój mąż też się i z nią nie dogaduje) Ona zmieniła moje życie w koszmar. najgorsze że nie mam jak się od niej uwolnić. Muszę dodać że nie mieszkamy pod jej dachem, nie wspiera nas finansowo (bo jakby mogla to jeszcze by na nas zarobiła), nic jej nie zawdzięczamy, ona po prostu się uczepiła. A co lepsze, gdy po 2 latach małżeństwa (a 12 w związku) zaszłam w ciąże to jej pierwsze słowa brzmiały "tośta sobie kurwa narobili, polepszyliście że szkoda gadać". ani jednego dobrego słowa na ten temat nie ma do tej pory. już przepowiedziała nam rozwód i w ogóle chyba zaplanowała życie do końca. Jest moją zmorą i chyba nie mam innego wyjścia niż rozwód by się od niej uwolnić.

Autor: synowa jakich wiele do autorki powyżej  20.10.2009 zgłoś

zawsze pozostaje ostateczne rozwiązanie: nie spotykasz się z nią , nie chodzisz do niej. kiedy teściowa przychodzi do twojego domu, otwierasz drzwi i mówisz do niej " wypier'''aj z mojego domu i życia ". następnie stawiasz synusiowi ultimatum : "albo ja -albo ona" . mozesz mu pozwolić na kontakty z nią , ale pod warunkiem, że nie będzie ulegał jej wpływom i opiniom. następnie zastrzegasz, że nie ma prawa pojawić się u was, a synuś ma zrobić wszystko , byś ty się z nią nie spotykała. jeśli synuś nie zastosuje się do ultimatum to skreśl go na dobre. nie jest wart by z nim być. mój mąż, kiedy teściowa mnie atakowała słownie, stawał po mojej stronie i zwracał jej uwagę by wyhamowała z jęzorem. poza tym obiektywnie i często krytykuje wrednie zagrania mamusi, jest zdecydowanie po mojej stronie barierki . musisz się postawić tej wiedźmie, bo się wykonczysz psychicznie. powodzenia

Autor: zawiedziona  20.10.2009 zgłoś

A moja teściowa jest z gatunku leniwców:) Tzn. jak teść żył to miała wszystko nie musiała pracować (teraz mówi, że nie mogła pracować bo trzeba było syna wychować). Mieli jedno dziecko bo przecież syna trzeba dobrze wychować! Paranoja jak tego słucham!A teraz teścia nie ma i ona ręce w nocniku, do pracy może iść najwyżej jako sprzątaczka (bo nigdy nie pracowała), ale tylko na 1/2 etatu żeby się nie przepracować my mamy jej dawać kase bo ona całe życie poświęciła synowi! Normalnie każe go za to że jest jedynakiem!!! Nic sama nie potrafi, nawet rachunki pilnuje za nią synuś, jak robi impreę to pyta mojej mamy czy jej upiecze ciasto bo ona nie umie i czy zrobi jej jakąś sałatkę bo ma mało czasu. A co najgorsze robi to wszystko ze słodką miną i okazuje jak bardzo ciężko ją los potraktował, że zabrał jej męża, który całe życie na nią tyrał!!!

Autor:  21.10.2009 zgłoś

sporo komenatrzy o tesciowych... samo to juz mowi o sobie moja tesciowa tez byla/ jest zazdrosna i zaborcza kobieta ktora chciala zniszczyc moje malzenstwo 1 rok po slubie neifortunnie sie zlozylo pod wplywem szantarzy emocjonalnych na mezu moim i symulowanych choroc tesciowej ze zamieszkalismy z nia tesc to pijak wiec mielismy ceizki rok maz byl przyzwyczajony do zycia w tym chorym domu ale ja pzechodzilam katusze tesc pil co dzien ale zachowywal sie ok i oni siecieszyli bo zasluge tego przypisywali mojej ocecnosci w domu tesciowa jednak byla potworem jej sztuczki byly tak przebiegle i podle ze ciezko by bylo komus sobie to wyobrazic no moze inne tesciowej.. kopala dolki pode mna co dzien i byla okrutna dl amnie i niesprawiedliwa jak probowalam sie stawiac kometowala ze jestem przewrazliwiona maz jak fale magnetyczne odbieral jej nastroje i jak jedna pani u napisala jej komentrze stawalys ie jego.. byl to najgorszy rok w moim zyciu choc przeszlam w zyciu wiele!! dzieki naszej detreminacji wyemigrowalismy jak postanowilismy zostac nasatel za garnica ( moje decyzja powodowana totalna depresja na mysl o powrocie do tesciow ) maz bals ie wyznac jej te nowine przez net!! mozecie doei wyobrazic jak ona nim wladala teraz maz trzyma ja na zimno jak ostatnio zadzwonila do nas z potrzeba maz nie chcial jej pomoc i ja powiedzialm zeby jej pomoc i poslac co chciala ona teraz udaje jakto mnie kocha i jest dla mnie rzeczywiscie dobra odkad wyjechalismy co za paradoks jak kiedys wyznalam jej jej postepki i moje uczucia to nie zaprzeczyla a tylko sie poplakala i zaczela mimowic jakie miala ciezkie dziecinstwo i malzenstwo ok ale czy to byl powod zeby niszczyc moje!!?? teraz ona zaczyna gadac w kolo o wnukach co nie wchodzi w gre wiec pewnie nie dlugo znow bede zla egoistyczna karierowiczka ale mam to w d zwisa mi na niej widze teraz zemimoz e jestem mlodsza jestem o wiele madrzejsza i dojrzalza wchowalam brata i niegdy nie zachowywalam sie tak toksyczniew stosunku do jego milosci tesciowa postregam jakokobiete ktora marnowala swoje zycie na wlasne zyczenie teraz z mezem juz jestemy 5 lat po slubie ie jestesmy bardzo szczesliwi razem co do tesciowych to wiem ze sa normalne okazy ale jak Twoja tesciowa ma nieszczesliwe malzenstwo i odwala 2 z Twoim mezem uciekaj jak Ci daje kase na dom sprzety czy zaupy uciekaj jak Twoj maz nei chce uciec od niej Ty ucikaj od niego czasami to jedyne wyjscie choc znam i take i iemoty ktoe bede nazekaly na tesciowe ale plaszczyly d w domu na meza i tesciow utrzymaniu i potem sie dziwily ze tesciowa sie wtraca one po to Ci daja zeby sie moc panoszyc i sily kobieki azeby sie umie postawic tesciowym sily i odwagi!!!

Autor: do przedmówczyni  21.10.2009 zgłoś

Przeczytaj to co napisałaś i napisz to jeszcze raz, ale najpierw to jakoś uporządkuj. To jest na pewno po polsku napisane? Tylko nie mów, że jesteś za granicą i nie masz polskich znaków, bo nie o to chodzi. A zresztą jest w Windowsie coś takiego jak ustawienia klawiatury i można ustawić polskie (ja tak mam - też mieszkam nie w Polsce). P.S. Co znaczą te słowa: nasatel, doei, zemimoz?

Autor: to pisał chyba ..  21.10.2009 zgłoś

Rozumiem, że piszemy w internecie, ale wypowiedż sygnowaną jako Autor: (2009-10-21 04:26:38), to pisał chyba jakiś analfabeta, bez szacunku dla pozostałych czytelników. Autorko, a podstawówkę chociaż skonczyłaś, czy może OHP ? ja tak pisałam w przedszkolu :) ŻENADA

Autor:  21.10.2009 zgłoś

Jestem z moim narzeczonym od 6 lat i wszystko miedzy nami a teściową okładało się znośnie - do czasu jak 2 lata temu zaszłam w niespodzianą ciążę. Stałam się wrogiem numer 1, bo odbieram wolność jej synowi (miał wtedy 24 lata!). Co ciekawe, nigdy jakoś wcześniej jemu tej miłości nie okazywała - kupiła córce mieszkanie, meble, wyprawkę dla wnuczki, opłaciła prywatne studia, a jej syn ciągnął na raz dwie szkoły i jeszcze prace po nocach, za wszystko sam płacąc. Postawiła ultimatum - albo weźmiemy ślub, albo ona nie pomoże nam w żaden sposób. Byliśmy w ciężkiej sytuacji, ja na studiach, jedynym źródłem utrzymania - oprócz pomocy finansowej moich rodziców i narzeczonego - było aż 48 złotych miesięcznie zasiłku rodzinnego, to tyle, ile kosztuje paczka pieluch. Krytykowała wszystko, ale jakoś to znosiłam przez ponad rok - nie wiem sama jak. Robiłam to ze względu na to, zę jest matką narzeczonego, ze mój syn lubi babcię, no i czasem poratowała nas ubrankiem czy zabawką. Miesiąc temu otworzyłam własną firmę i ataki się nasiliły - ze zostawiam dziecko (opiekuje się nim w tym czasie moja mama, emerytka), ze przeze mnie jej synuś nie ma czasu (sam chce mi pomagać, nie zmuszam go). Apogeum nastąpiło 3 tygodnie temu, kiedy stwierdziła, ze musi koniecznie jechać z MOIM narzeczonym do lekarza na kontrole do innego miasta, bo on bez niej sobie nie poradzi! Mało tego - robiliśmy zakupy w Ikei, do swojego koszyka włożyłam zabawkę dla dziecka. Przy kasie wyjęła ten przedmiot i powiedziała, ze to będzie prezent od niej. Zapomniała tylko dodać, ze da ten prezent małemu, gdy sama będzie miała na to ochotę i ma się zabawką bawić tylko przy niej, w jej domu i za jej zgodą. Szlag mnie trafił, spakowała wszystkie rzeczy, które młody dostał od niej i kazałam jej zawieźć. Nie potrzebuję jej pomocy, żeby potem mi wypomniała jak to ona się poświęca, a ja taka zła. Teraz stanęłam na nogi i mam to po prostu gdzieś. narzeczony też odpuścił, chodzi do rodziców sam. A dziecko - jakoś nie tęskni za babcią.

Autor: aneczka  21.10.2009 zgłoś

moja teściowa była super dopóki nie wprowadziliśmy się z chlopakiem do jej rodzinnego domu. teraz nachodzi nas przynajmniej raz w tygodniu ( dzieli nas niestety tylko kilka km ) przywozi nam obiady ( przez co moje idą do śmieci ), urządza nasz dom według własnego zdania i ( chyba na złość mi ) w naszym ogrodzie wszystko robi tak, żeby zniszczyć moje plany z nim zwiazane - przykład : rozmawiałam z teściową o tym że nie lubię choinek ( świerków, sosen - nic z tych rzeczy ) po tygodniu teściowa przyjechała i stwierdziła że będzie robić żywopłot z choinek, i zrobiła go wbrew mojej woli. chciałam w kącie ogródka zrobić podest na którym posadziłabym kilka drzewek ( mówiłam o tym teściowej ) - ona w kilka dni później bez informowania mnie ( na czas mojej nieobecności ) mój wybrany kąt obsadziła jukami i trawami ozdobnymi. jak to zobaczyłam to myslałam że szlag mnie trafi. dziś stwierdziłam że nie bede reagowac na jej poczynania w domu i ogrodzie, nic nie mówiąc po prostu robie wszystko po swojemu niszcząc przy okazji jej dokonania - jeśli nie rozumie słow to może zrozumie czyny. na wiosnę mam zamiar wyrwać choinki jak i zasadzoną trawę, w domu wszystkie jej zmiany na jej oczach bez żadnego słowa likwiduję, wszystkie rzeczy które mi znosi do domu na drugi dzien pakuję w reklamówki i odwożę do jej domu. może to ją nauczy ? bo jak nie to ja się wyprowadzam. z chlopakiem, albo bez niego. zapomnialam dodac ze jestem w 2 miesiącu ciązy i teściowa juz planuje wychowanie mojego dziecka ( twierdzi że jestem dzieckiem fast foodów bo nie lubie niektórych potraw np ruskich pierogów i nie robie sama przetworów) mówią że kobiet w ciąży nie wolno denerwować a mnie po prostu szlag trafia ...

Autor: Anna  21.10.2009 zgłoś

A ja mamdwie synowe i szykuje się trzecia. Kocham je jak swoje córki.Staram sie zeby nasze relacje byly jak najlepsze.Przeciez pokochaly naszych synów wiec są częścia naszej rodziny.Nigdy nie wtrącam się w ich sprawy jesli potrzebują mnie to jestem szczęśliwa, ze mogę być pomocna. Uwielbiam jak nas odwiedzają a ponieważ robia to dosyć często to znaczy, ze lubią z n a mi spędzić trochę czasu.Nie rozumiem dlaczego synowe to wróg i teściowe to też wróg. Wszystko przecież zalezy od nas samych.Moje synowe sa mądre ,piękne i najwspanialsze i tak ma być w codziennych relacjach.Trzeba dbać o miłość w malżeństwie, o miłość dzieci i na równi o mi łość synowych. Nic nie przychodzi samo o wszystko trzeba zadbać a w szczególności o synowe.Bo to one daja szczęście naszym synom, kochaja ich pomimo wad jakie ci synowie maja.Nie ma ludzi idealnych ale kazdy ma wiele zalet i te trzeba widzieć.Pozdrawiam wszystkie "nieszczęśliwe synowe", może warto spojrzec na tesciowe łaskawszym okiem.

Autor: MAG  21.10.2009 zgłoś

MAJA TESCIOWA MIESZKA NAD NAMI I MAM JEJ DOSC. JEST FALSZYWA,OBGADUJE MNIE,WE WSZYSTKO SIE WTRACA,PODSLUCHUJE,OTWIERA LISTY ITD.... ROZWALA NAM MALZENSTWO. CIEZKO TAK ZYC NA DLUZSZA METE....

Autor: Ajaksa  21.10.2009 zgłoś

Anno Zazdroszczę Twoim synowym. Ponoć kobiety, które mają samych synów lepiej akceptują kobiety w ich życiu. Pozdrawiam Cię serdecznie.

Autor: koli  21.10.2009 zgłoś

A ja chetnie poznam jakas tesciowa i sie nia zaopiekuje:) Torun przystojny

Autor: Anna  21.10.2009 zgłoś

Apros mojego poprzednigo wpisu do chcę dodac,że mam rowniz TESCIOWAi to od 37 lat.Jestesmy w bardzo dobrych stosunkach , ale prawda jest tez fakt ze dochodzilysmy przez pierwsze lata to pewnych kompromisow.Jasno okreslilysmy granice i jest bardzo ok. Moje tesciowa ma dzisiaj 85 lat i jestesmy mocno zaprzyjaznione.Najwazniejsza jest lojalnosc, zrozumienie pewne kompromisy i to trzeba zastosowac tez do sytuacji kiedy samej sie jest tesciowa.Jest takie fajne powiedzenie " nie czyn tego drugiemu co tobie nie mile"Pamietam co nie tak bylo ze strony mojej tesciowej na poczatku i teraz mam swiadomosc ze trzeba sie miec na bacznosci a zycie rodzinne bedzie sie toczylo milo i przyjemnie .Pozdrawiam wszystkich czytajecych i wyrazajacych swoje opinie.

Autor:  21.10.2009 zgłoś

Autor: do przedmówczyni (2009-10-21 08:15:49) ----- Przeczytaj to co napisałaś i napisz to jeszcze raz, ale najpierw to jakoś uporządkuj. To jest na pewno po polsku napisane? Tylko nie mów, że jesteś za granicą i nie masz polskich znaków, bo nie o to chodzi. A zresztą jest w Windowsie coś takiego jak ustawienia klawiatury i można ustawić polskie (ja tak mam - też mieszkam nie w Polsce). P.S. Co znaczą te słowa: nasatel, doei, zemimoz? nie podoba sie to nie czytaj czemu sadisz ze mozeszmowic mi co mam robic i czego uzywac to sa slowa nie dla motlochu pewnie jestes wredna sflustrowana tesciowa hihi

Autor: boja  22.10.2009 zgłoś

faktycznie, nawet motłoch by ich nie zrozumiał:) biednaś dziewczyno i sfrustrowana, skoro nie umiesz przyjąć zwykłej a jakże celnej uwagi i budzi ona w Tobie aż taką słowną agresję...

Autor: tesciowa  22.10.2009 zgłoś

co za kwoki z was co gadacza stadkiem jedna na duga nie dziwne ze tesciowe was nie lubia skoro jestescie takie wredne

Autor: siwa sliwa  22.10.2009 zgłoś

Witam Panie jak poprzedniczki mieszkam za granicami kraju i to juz od 25 lat. zamieszkuje sobie w Kanadzie. Jestem juz strasza pania zona, matka i synowa. Tesciowa jeszcze nie. Emigrujac z kraj lecialam do przyszlego meza i bylam nastwiona bardzo wrogo do przyszlej tesciowej przez wlasnie te wszytskie stereotypy i kawaly o tesciowych, ale tez glownie dlatego ze mam starszego o 7 lat brata i widzialm jaka tesciowa byla dla jego zony moja mama. Domyslac sie mozecie ze nie byla najlatwiejsza w pozyciu tesciowa choc byla cudowna mama. Moja tesciowa okazala sie swietna kobieta. dzis niestety juz jej z nami nie ma. Nie wtracala nam sie nigdy i nic nie narzucala. Nigdy tez tesciowa nie powiedzial mi slowa krytyki z powodu mojego obcego pochodzenia czy ubostwa czy chocby potem juz po latach z powodu ze pracowalam zawodowo a moje dzieci wychowywaly opiekunki i przedszola. Tesciowa sama byal ambitna, zawodowo czynna kobieta, spelniona zona u boku swego meza i bardzo rozsadna matka. Nie pisze tego Wam po to Panie abyscie mnie obrzucily uwagami ze wywyzszam sie bo moja tesciowa to nie Polska. nie w tym jest moj cel. Chce Wam powiedziec i dac przyklad jak bardzo kultura ma wplyw na nasze zycie. W Polsce pokutuje ideal matki polki ktory jest chory. Matka Polska po narodzinach dzieci juz nie kocha tak meza bo dzieci sa nr 1, robi dla nich wszystko: poswieca im zycie, siebie, kariere, z synem ma ten szczegolny zwiazek rozpuszca go ile moze i utwierdza sie w przekonaniu ktore podtrzymuje grono kolezanek takich samych jak ona, telewizja, radio i kosciol ze zadna powtazam zadna kobieta inna nie bedzie wazniejsza od matki i nie da synkowi tyle milosci. To jest zboczenie. Rowniez same synowe nie sa bez winy. Nadal w Polse najwieksza wartosc to wyjsc za maz i miec meza ktory utrzymuje i zapladnia bo dzieci to najwieksze szczescie. Sa szczesciem ale najwieksze szczescie to dzieci i maz, bo jak dzieci sa juz dorosle i chca zyc swoim zyciem bez tescioewej to wtedy ten maz nie moze byc obcym czlowiekiem. jak tesciowej nie zostaje nic poza rola matki to nie umie sie ona odnalezc jak dzieci juz nie potrzebuja matki nianczacej a madrej dojrzalej matki ktora szanuje swoje dzieci i ich partnerow. Wy mlode Panie ktore krytykujecie jedna tu forumowiczke ze ma kilka literowek marudzicie ze tesciowe krytykuja Was za zle gotowanie czy zaniedbywanie dzieci? Czy zWas "wyrosna" inne tesciowe w takim razie skoro juz macie tyle jadu i tak malo przyjcielskiego stosunku i wyrozumialosci do drugiej osoby i do tego tez kobiety? Zagrzewam Was Panie abyscie byly madrymi synowymi matkami i tesciowymi i abyscie umialy swoja postawa udowodnic ze my kobiety XXI wieku nie sprowdzamys sie do roli kuchark i nianiek swoich mezow i dzieci a za to potrafimy byc niezlezne finansowo i emocjonalnie od tesciow czy rodzicow. I troche wiecej wyrozuialosci dla tych tesciowych nie wszytskie sa potworami! A te ktore sa pewnie mialy takie same tesciowe i licza na mlode pokolenie azeby wskazalo inna droge. Tesciowa tez czlowiek preciez mozna sie z nia poklocic, wygadac, ugadac?

Autor: do siwej pani powyżej  22.10.2009 zgłoś

Łatwo się wymądrzać i dawać dobre rady, jak sie trafiło na normalna osobę[teściową]. To właśnie w tobie jest dużo jadu, pani Ciociu Dobra Rada. Sama kierujesz się jakimiś zacofanymi sterotypami z lamusa, że najwyższym celem dla Polek jest rozmnażanie się. Dziwne, bo mieszkam tu całe życie i wszystkie moje koleżanki i znajome pracują, mają dzieci, mężów. Potrafia spełniać sie zawodowo. Chyba już dawno w Polsce nie byłaś, że takie banały wypisujesz. Ciekawe jak będziesz oceniała swoja synową "skoro juz masz tyle jadu i tak malo przyjcielskiego stosunku i wyrozumialosci do innych osób i do tego tez kobiet" [ młodych Polek]. Uważaj, żeby twoja pycha i samouwielbienie nie przesłoniły ci zdolności do samokrytyki . To może skutkować tym, że sama będziesz wredną teściową uważającą się jednocześnie za anioła. Założę się, że jakbyś przepytała te wszystkie teściowe o których napisano na tym forum, to każda z nich przedstawiłaby siebie jako dobrą i zgodna kobietę. Zła teściowa to też człowiek, owszem, ale zły . Pokłócić się można z każdym, to fakt. Ale już nie z każdym można się ugadać, dogadać , wygadać mu się. Zamiast pisać ewangelię z dobrymi radami, spójrz w głąb siebie, bo wiesz, że dobrymi radami to piekło.....

Autor: ajaksa  22.10.2009 zgłoś

do siwa sliwa Co do małych ambicji Polek to przesadziłaś, aczkolwiek występują takie pijawce - zwane kurami domowymi. Miałaś szczęście, że trafiłaś na normalną teściową. Nie dziw się proszę, że na tym forum jad płynie z postów. Naprawdę trudno jest wytrzymać niesprawiedliwy ostrzał. Nigdy nie mieszkałam z teściową, ale wież mi kawał zdrowia wraz ze swoją niewydarzoną córunią mi zerzarła. Totalna negacja mojej osoby na każdym kroku, zaglądanie do szafy, krytykowanie, stawianie za wzór osoby o conajmniej wątpliwej reputacji. To tylko kilka przykładów. Nie jestem osobą cichą i pokorną, więc parę razy wygarnęłam co myślę. Było jeszcze gorzej. A potem pomyslałam , że najlepsze wyjście to zamilknięcie.

Autor: do ajaksa  24.10.2009 zgłoś

no teraz to mnie wkurzyłaś!!! jak ktoś musi siedzieć w domu i zajmować się dziećmi,bo go nie stać na opiekunki,a mąż pracuje,więc nie ma szans na pójście do pracy to jest pijawcem???????????? weź ty się lecz kobieto i nie pieprz 3 po 3 bo chyba życia nie znasz!!! nie zawsze mamy to czego chcemy i nie Ty utrzymujesz kobiety które siedzą w domu, żeby w ten sposób się o nich wyrażać!

Autor: ajaksa  24.10.2009 zgłoś

do "młodej anonimowej damy" trochę więcej kultury. Poza tym także moje podatki idą na różne zapomogi dla nierobów i kur domowych, więc nie masz racji. Cóż To co Cię gryzie ma pewnie ogromną niestrawność. Pozdrawiam i zdrowia życzę.

Autor: ktoś  25.10.2009 zgłoś

najlepsza teściowa to była tesciowa

Autor: teo 57  25.10.2009 zgłoś

witam wszystkich Czytam o tych :wrednych :teściach i jędzach mamuśkach i powiem tak:miałam wrednych teściów Miałam bo już nie żyją! Teść nie przyjechał nawet na pogrzeb swojego syna ,a mojego męża.A kiedy umarł 3 miesiące temu nikt z rodziny nie przyjechał na pogrzeb --a mial 6 dzieci .Byl tylko syn z którym mieszkał.Teraz sama jestem teściową.mam zięcia i dwie synowe Mieszkam z najmłodszym synem i synową w jednym mieszkaniu.Dostali duży pokój a ja mieszkam w malutkim .Razem z synową prowadzimy wspólne gospodarstwo .Ale nie wtrącam się w ich życie a oni w moje .Jestem zadowolona z takiego układu a moja synowa również .Staram się przekazywać jej swoją wiedzę ale nie w sposób No i mam zajęcie bo jeszcze pracuję zawodowo mam przyjaciół nie muszę

Autor: TEO57  25.10.2009 zgłoś

żyć ich sprawami Pozdrawiam wszystkich zięciów i synowe i życzę im dużo siły i cierpliwości .....

Autor: do ajaksa  27.10.2009 zgłoś

jak od kogoś wymagasz kultury,to najpierw zastosuj to do siebie! ja z Twoich podatków nic nie biorę,bo nie dostaję żadnych zapomóg! i może zanim zaczniesz się czepiać osób,które niestety przymusowo muszą siedzieć w domu, to najpierw naucz się ortografii:)) a co do tematu,to wcale się nie dziwię,że Cię tak teściowa traktuje,też bym z Tobą nie wytrzymała jak się tak mądrzysz i generalizujesz wkładając wszystkie jak to nazwałaś "kury domowe" do jednego worka!

Autor: ajaksa  28.10.2009 zgłoś

do młodej damy anonimowej - to co cię gryzie ma na prawdę ogromną niestrawność, ale jak to mówią uderz w stół a nożyce się odezwą. Poza tym mój post był do siwej śliwy a nie do pani. Nie oczekiwałam odpowiedzi z pani strony. Nie będę już więcej komentowała pani wpisów ponieważ są one na poziomie krówskiego ogona, a raczej ogona kury domowej.

Autor: synowa jakich wiele do ajaksa  28.10.2009 zgłoś

weź sie opanuj,nie musisz tu na siłę udowadniać swoich racji. ja pracuję , ale nigdy nie wyrażam się z taką pogardą o kobietach, które siedzą w domu. ja sama musiałam przez rok wozić dziecko na drugi koniec miasta do przedszkola, bo koło domu się nie dostało ( za to podostawały się po znajomości dzieci z innych dzielnic). i gdybym nie woziła to musiałabym zrezygnować z pracy. nie każdy ma babcię w tym samym mieście i nie każdego stać na opiekunkę. zaraz pewnie zaczniesz znowu się beznadziejnie tłumaczyć, ale daruj sobie. i tak nie zrozumiesz ,że kobieta w domu to nie "pijawiec", a częst konieczność życiowa. brak wyobraźni, pogarda dla innych i pusta głowa-oto skojarzenia związane z tobą. " krówski ogon" plus te "pijawce"- naprawdę okreslenia wysokich lotów, superinteligentnej i pracowitej businesswoman :) współczuję

Autor: do ajaksa  29.10.2009 zgłoś

kobieto,Ty jesteś niewiarygodnie sfrustrowana:)) a co do poziomu wypowiedzi,to chyba osoba,która obraża innych ludzi raczej nie powinna się na ten temat wypowiadać,nie sądzisz? rozmowa z Tobą nie ma sensu, bo to jak rzucać grochem o ścianę, trochę więcej pokory i zrozumienia

Autor: ada  08.11.2009 zgłoś

Właśnie moja tesciowa doprowadziła do rozbicia mojego małżeństwa.Byliśmy zgodnym i kochającym się małżeństwem. Od samego początku nie darzyła mnie sympatią, w dzień po weselu stwierdziła , że jej synuś jest teraz z obcą kobietą!!! Umie synusiowi wydawać rozkazy i namieszać wszędzie, fałszywa(oczywiście ostatecznie ona jest tylko dobra).Mieszkaliśmy sami ,to i tak nastawiała go przeciwko mnie ,jak nie osobiście to telefonicznie.Ale ostatecznie przetłumaczyła mu ,że ja mam kogoś!!!Po niedługim czasie bez żadnych dowodów synuś zebrał torby i poszedł do mamusi.Dla niej potrzebny był nie tyle syn , co towarzysz do życia , do obsługi bo jest sama(wdowa).Nigdy nie wierzcie , że żona jest ważniejsza od matki.Mamisynki to DUPKIi!!!!A takie teściowe to psycholki!! Zastanówcie się za nim podejmiecie decyzję o ślubie, z kim możecie mieć do czynienia!!!!

Autor:  09.11.2009 zgłoś

A co powiecie na to-jest sobota moja przyjaciółka zrobila mi prezent wykupiła bilety do kina i....mam dwójkę dzieci i co teraz trzeba poprosic Teściów o przypilnowanie ich na czas mojego wyjazdu do kina.Nie wiedziałam kiedy wrocę powiedziałam mojej teściowej ze bede na 20 a złożyło sie inaczej po kinie poszliśmy na piwko,zagladam w tel.6połaczen nie odebranych od..tesciowa dzwonie pytam co sie stało a była godz.po 20 i słyse w słuchawce cytuje-zaraz chwileczke o ktorej miałas byc jak ty to sobie wyobrazasz nie tak sie umawialismy co z ciebie za matka ja jestem zmeczona i dzieci sa zmeczone itp.dodam,że byla pod wpływem alkoholu bo popija sobie i to czesto jest alkoholiczka ale taką ęą nie wiem czy wiecie co mam na mysli.Ona nie widzi problemu w tym,że pije przy tym jest bardzo ordynarna jak wypije.To wszytsko co mówiła do mnie przez tel.słyszały moje dzieci i jak odłożyłam słuchawkę dopiero się zaczeło.Na drugi dzien poszłam wczesnie po dzieci Teściowa otworzyła mi drzwi tescia nie bylo był w pracy dzieciaczki nie spały,poszłam je ubierac i slysze -czy ty jestes na mnie obrazona nie wytrzymałam powiedziałam jej tylko tyle ze przesadzila i jak sie nie bedzie leczyc nie zobaczy moich dzieci nigdy wiecej a ona na to ze moja intelig nie siega jej intel.haha i ze jestem taka i owaka to dzieje sie cały czas przy moich dzieciach poprosilam ja by przestala bo tu sa moje dzieci.ubralam je i wyszlam,wychodzac z klatki moj starszy syn zaczął płakac pytam co się stało nie chciał mi powiedziec mówił,ze wstydzi sie wymowic co babcia mówiła na mnie jak odłozyłam słuchawkę w tym czasie jak wyszłam z kina.Wszystkie wyzwiska obelgi mowila przy małych dzieciach.Powiedzcie co zrobic ja jestem jej w pewnym sensie wdzieczna bo urwę kontakt ale to Babcia moich dzieci mam mętlik w głowie.Nie moge jej darowac ,że piła przy nich i mnie wyzywała nie chodzi juz mi oto ale moj syn jest bardzo rozżalony i jest mu wstyd za własna babcie

Autor: ajaksa  14.11.2009 zgłoś

Brawo, brawo. Zostawienie dzieciaków z babcią pijaczką to mistrzostwo świata!!!! w odpowiedzialności matczynej. Brawo, brawo nic tylko brać przykład z mamci idiotki. Prawa rodzicielskie Ci odebrać. Zamiast wypisywać głupie posty na forum to się dziecmi zajmij.

Autor: Przerabiałam Teściową  19.12.2009 zgłoś

troche poczytałam komentarzy, ja przegrałam bitwę z teściową ale wygrałam wojnę. Walczyłam o męża i o nasze małżeństwo i udało się. Nie było łatwo! Ktoś dobrze napisał milczenie i brak reakcji boli najbardziej teściową! Najlepiej się odciąć całkowicie: mieszkaniowo, finansowo itd. Ja mówię zawsze mężowi że mamy dość swoich problemów by żyć czyimiś np.tym że teściowej się coś nie podoba! To już jest jej problem bo ona ma swoje a my swoje życie. Moja teściowa teraz musi skakać tak jak ja chcę! Z jednym wnukiem nie widywała się 4 lata, gdy urodził się drugi próbowała nadal przestawiać mojego męża ale on się nie dał i sama przyszła do mnie z prośbą o pogodzenie! 1 dobra rada konsekwentnie nie pozwalać sobie wejść na głowę i tego się trzymać, teściowa nie jest jedyną deską ratunku w tym kraju 2.być niezależnym!!! a co do odzywania się zawsze mówiłam sobie że nie wyciągne do niej reki pierwsza bo to ona zawinila i ona musi to zrobic i trwalam w tym udalo sie!!! powodzenia walczcie o swoje malzenstwa nawet jesli bedziecie musialy pojsc kilka razy z mezem do pscyhologa to zaden wstyd!

Autor:  22.12.2009 zgłoś

ajaksa ale ty masz zryty beret

Autor: ajaksa  26.12.2009 zgłoś

No rzeczywiście mam zryty beret bo dbałabym o bezpieczeństwo dzieci, a to przecież patologia nie z tej ziemi. Mistrzostwo macierzyństwa to zostawianie potomstwa pod opieką pijanej baby. A może to nie teściowa była pijana, tylko kochana mama zaryta w cztery d..y. PS. A tak swoją drogą jeśli pani pisze to warto się podpisać a nie słać anonimowe duby smolne.

Autor: KAŚKA W.  15.01.2010 zgłoś

Moja teściowa to pierdolnięta baba, mała wredna jędza, dwulicowy patafian, niby tu słodka ciuciuciu, za plecami obgaduje, krytykuje. Powiedziała synusiowi, żeby za dużo pieniędzy nie wydawał na nowe mieszkanie, bo przecież dla nas to szkoda, co innego gdyby to miało byc dla mamusi. Po tym jak stwierdziała, że wybraliśmy okropne imie dla synka (Patryk - straszne prawda) i wszystkim naookoło o tym opowiadała, oraz po tym jak skrytykowała mnie za to, że nie wlokłam chorego dziecka(z 38 c) do babuni (przy okazji wymysliłam sobie oczywiscie chorobę dziecka;)), postanowiłam się nie dac flądrze i olewam ją totalnie. Kadegorycznie odmawiam wyjazdów do babola, a jak się będzie wpierdziela dalej w nasze życie to jak Boga kocham opierdole ją od góry do dołu - może wtedy się obrazi i będę ją miała z głowy. Całe szczeście mąż jest po mojej stronie - przynajmniej tak mi się zdaje.....

Autor: 1  08.06.2011 zgłoś

-1'

Autor: -1'  08.06.2011 zgłoś

1

Autor: program miasto  29.09.2011 zgłoś

Szanowni Państwo,Telewizja TVN Style, program „Miasto Kobiet” poszukuje kobiet, które mają problemy ze swoimi teściowymi. Jeśli jest Pani chętna i odważna do podyskutuwania na ten tamat, proszę o kontakt. Dziękuje serdecznie, czekam na kontakt karolina.mamiedow@gmail.com

Autor: ib11081985  16.03.2012 zgłoś

Witam, przygotowuje program dla TVN Style poświęcony relacjom: młode małżeństwa - teściowie. Poszukujemy bohaterów, którzy opowiedzą nam o swoich niejednokrotnie skomplikowanych relacjach z teściową czy teściem, o tym jak rodzice partnera potrafią dopiec. Zainteresowanych, odważnych, proszę o maila. Pozdrawiam, Irmina Brachacz ja_irmina@wp.pl

Autor: Teściowa  05.08.2012 zgłoś

Wiem,że to kafeteria dla synowych, ale uwierzcie mi teściowe tez przeżywaja swoje rozterki. Wkrótce będę babcia, ale nie wiem czy będzie mi dane widywać wnuka i synową. Po przykrych doświadczeniach z moja teściową zawsze pragnełam byc druga matka dla żon moich synów, a na pewno nie zakładałam, że będe dla nich przykrym ciężarem. Moja przyszła synowa pomieszkiwała u nas co jakis czas były to różne okresy raz kilka tygodni, innym razem kilka dni. Mieszkanie z synami mamy wspólne nie jest to ani moj dom ani ich, po prostu jest nasz. Co według mnie nie zmienia faktu, że jeśłi żyjemy w nim razem ,to razem o niego dbamy. Poza wspólnym salonem, łazienka i kuchnią każdy oczywiście ma swoja sypialnie i tam nikt nikomu sie nie wtrąca. Tak sie sklada, że od dłuzszego czasu, nie jestem aktywna zawodowo więc w większości ja zakmuje sie domem, ale bardziej licze niz wymagam, że moja przyszła synowa będzie mi pomagać w niektórych pracach skoro tak samo korzysta jak my wszyscy a nie jeszcze będzie przysparzać mi dodatkowych prac. Przez pierwsze miesiące nie wtrącałam sie do niczego miło usmiechałam i czekałam na jakies zmiany. Miałam nadzieję, że oswoi sie bardziej, może ośmieli i zacznie w domu cos robić, a nie całymi dniami przewalać sie po kanapie, tudzież po łóżku czy siedzieć przed kompyterem. Z upływem czasu do szału doprowadzała mnie brudna za każdym razem po jej kąpieli wanna, stosy prania, bo przebiera sie kilka razy dziennie i za każdym razem wrzuca zdjęta odzież do kosza z praniem, jakby po 2 godzinach noszenia była od razu nieświeża, brak propozycji jakiejkolwiek pomocy. Ja gotuje w domu, ale ona zjadając posiłek jest na tyle leniwa, że nawet naczyń brudnych nie odniesie do kuchni, o pozmywaniu nie ma co marzyć. Na początku próbowalam rozmów z synem, on zawstydzony sprzatal po niej wanne, toalete czy znosił talerze. Ta sytuacja dla mnie była nie do zniesienia nie wiedziałam czy z nia porozmawiac, czy tez nie. Obawialam się, że moge ja zranić, że doprowadze do przykrych zajść . Aż w pewnym momencie się rozchorowalam, pamietam jak dziś jak leżałam w salonie z gorączką, a ona cały czas podsmiechiwla się opowiadając synowi jakies historie, nawet jednego razu nie zwróciła na mnie uwagi, o propozycji chocby szklanki herbaty moglam zapomnieć. W końcu wsciekła sama zrobiłam sobie cos do picia i poszlam do sypialni. Syn niedługo po tym przynióśł mi na góre herbate, zwróciłam mu uwage czy ta dziewczyna w ogóle nie ma serca? Wielokrotnie syn przyznaje mi racje, ale bardzo ją kocha, a ona przy najmniejszej krytyce zaraz się obraża. W końcu ja zebralam się w sobie i pod nieobecność syna poszłam do ich sypialni by z nia porozmawiać. U siebie syf maja taki, że to tragedia jej rzeczy sa porozwalane dosłownie wszędzie. Na biurku taki kurz że można by pisac po blacie, nie wiem jak może przez caly dzien siedzenia w domu jej to nie przeszkadzać. W dodatku chodzi bosymi stopami, przykleił jej sie skrawek jakiegos papieru, druga od razu wrzuciła by go do kosza, ona odkliła i dalej rzuciła na wykładzine, przecież to koszmar. A najgorsze jest to, że mimo iż w moim miemaniu w trakcie rozmowy starałam byc sie bardzo delikatna, sądziłam, że pewne sugestie zalatwia sprawe to niestety uzyskałam odwrotny efekt. dziewczyna mojego syna oznajmiła mi tylko, że nie dla każdego porządki czy dbanie o dom musi byc jakąś pierwszaorzedna wrtością spakowala się i wyprowadziła. Jest w 3 miesiącu ciąży, nie chce mnie znać, przez ta sytuacje postawiła synowi ultimatum albo oni albo ja. To juz nawet nie jest kwestia wspolnego mieszkania bo syn postanowił , że wynajma osobne, lecz bardziej tego, że ja nawet w przyjacielski spośób nie mogę jej nic powiedziec. Moja przyszła synowa wyznaje zasade, że albo sie ja akceptuje w 100procentach i jest sie z nia albo przeciwko niej. Kiedy do nas sie wprowadziła wierzyłam, że zyskam córke przekażę jej cala swoja wiedze i doswiadczenie a tym czasem straciłam syna. Jestem bezsilna, zdruzgotana i nie wiem co robić? Czy naprawdę teściowa nie ma prawa oczekiwać zwykłych ludzkich gestów od swej synowej, czy to taki problem zaproponowac choremu herbate, czy nastawienie pralki skoro głownie to jej garderoba, czy jakiejkolwiek pomocy? W czym tkwi problem? Myslałam, że szczerością zyskam jej sympatie , a nie mnie znienawidzi i uzna ża wroga numer 1:(

Autor: karolina  25.10.2012 zgłoś

Chcę powiedzieć że może są idealne teściowe ja zawsze marzyłam o takiej bo wiem co moja mama przeszła ze swoją ale no cóż trafiła mi się taka która obgaduje i spisuje i nie jest tak ze to stereotypy takie są i juz.......

Autor: majka  22.04.2013 zgłoś

witam....dla mojego meza tez mamusia jest najwazniejsza...nawet nie mam sily juz walczyc o ten zwiazek..mieszkalismy z nia przez 2 lata i caly ten czas zaznaczala mi ze to jej i ona tu zadzi ,od meza nigdy nie uzyskalam wsparcia wiele razy slyszalam jak razem z nia rozmawiali na moj temat bardzo ranilo...od 4 lat mieszkamy sami bez jego matki i myslalam ze mam obok siebie przyjaciela i chyba nigdy tak sie nie pomylilam... zdalam sobie sprawe ze gdyby ta kobieta mogla dac mu potomstwo to nasze drogi nigdy by sie nie spotkaly.....dodam tylko ze tesciowa ma czterech synow i w kazdy zwiazek sie wtracala kazda z jej synowych jest zla ,moj maz tylko nie umie powiedziedz dosc a moja cierpliwosc moja wiara w lepsze czasy nie wytrzymaly....

Dodaj własny komentarz

(twój pseudonim, imię lub nazwisko)

(nieobowiązkowo; nie musisz podawać adresu e-mail!)

Min. liczba znaków: 3

Kafeteria / Zamów reklamę w Kafeterii / Redakcja (PR + autorzy) / Kosmetyki do testów / Patronaty
© 1999-2014 Grupa Wirtualna Polska Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu