Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

Punkt widzenia

22.10.2007 | 1364 opinie czytelniczek

Życie po zdradzie

Czy uważacie, że odbudowa związku po zdradzie jest możliwa? Czy gdyby to Was zdradzono, dawalibyście drugą szansę, czy uznali, że to już koniec? Kiedy warto ratować związek – kiedy są dzieci, wspólne długoletnie życie, wola naprawy ze strony zdradzającego? Jakie warunki postawilibyście partnerowi, który zdradził?

Jeżeli przeżyliście taką sytuację, zostaliście zdradzeni, podzielcie się swoimi refleksjami – czy się rozstaliście, czy postanowiliście przetrwać kryzys i czy była to słuszna decyzja? Poradźcie innym, którzy być może teraz się wahają, jak postąpić, co jest, Waszym zdaniem, najlepszym wyjściem z tej trudnej sytuacji. Jak przebaczyć, uniknąć ciągłego rozpamiętywania, poradzić sobie z nieufnością wobec partnera/partnerki i strachem, że zdrada się powtórzy. Jak zmienił się Wasz związek po tym wydarzeniu, jeżeli nadal jesteście razem?

A jeśli to Wy nie byliście wierni, to czy się rozstaliście, czy nadal jesteście z tą samą osobą? Jeśli tak, to jak udało się Wam przekonać partnera/partnerkę, że warto Wam dać drugą szansę, zaufać ponownie?
Ewa Parol
Wersja do druku

Wasze komentarze

Autor: zakochana  23.10.2007 zgłoś

Ja też zdradziłam, było to kilka miesiecy przed ślubem. Nigdy nie przyznałam sie i nie przyznam mojemu mężowi, że to zrobiłam, bo to by go zabiło. Problem w tym, że kocham ponad życie mojego męża i osobę, z którą go zdradziłam. Niestety musiałam wybrać jednego. Mój ex-kochanek jest moim najlepszym przyjacielem, a mój mąż jest najcudowniejszą istota jaką spotkałam w życiu. Moje serce jest wystarczająco duże dla nich obojga. Czy ze mną jest coś nie tak? Czy miłość do dwóch mężczyzn jednocześnie jest możliwa? Czy ktoś mi może zarzucić, że skoro zdradziłam to tej osoby nie kocham?

Autor: ZDRADZILEM I ZAŁUJE !!!!!!!!!!  26.10.2007 zgłoś

JA ZDRADZIŁEM MOJA DZIEWCZYNE Z LASKA MOJEGO KUMPLA, SPOTYKALISMY SIE PONAD ROK. TO BYLY NIESAMOWITE DOZNANIA, BYLO NAM WSPANIALE BYLISMY NAWET W SOBIE ZAUROCZENI, MYSLELISMY ZEBY ZAKONCZYC TAMTE ZWIAZKI BYC RAZEM ALE ONA ZASZLA W CIAZE, NIE ZE MNA TYLKO Z NIM I MUSIELISMY TO ZAKONCZYC. OBOJE UZNALISMY ZE BYŁO MIŁO ALE SIE SKONCZYŁO, I ZE TAK TRZEBA. PÓZNIEJ ZACZEŁO MNIE GRYZC SUMIENIE I CHCIAŁEM POWIEDZIEC O WSZYSTKIM MOJEJ KOBIECIE ALE NIE MOGLEM BO W TYM MOMENCIE ZNISZCZYŁ BYM NIE TYLKO SWOJ ZWIAZEK ALE OBU PAR. POSTANOWILEM O TYM ZAPOMNIEC, ALE SIE NIE UDAŁO, TO WRACA. NADAL JESTEM Z TA DZIEWCZYNA ALE CZASEM DOPADAJA MNIE TAKIE MYSLI ZE NIE POWINIENEM Z NA BYC BO NIE JESTEM JEJ WART, ZDRADZIŁEM. NIE WIEM CO JA BYM ZROBIŁ GDYBYM ZOSTAL ZDRADZONY, NAJPRAWDOPODOBNIEJ NIE POTRAFIŁ BYM WYBACZYC.

Autor: disrect  05.11.2007 zgłoś

witam. Byłam zdradzona przez męża. Pewnie ku waszemu zdziwieniu, wybaczyłam. Może nie wybaczyłam - to za wiele by było, po prostu musze z tym żyć. Czemu tak postapiłam? Nie wiem do końca tego. Mamy dziecko, ale to nie ma znaczenia. Kocham go i on kocha mnie. Zdażyło sie to raz (on tak mówi). Jak z tym żyć? Ciężko. I tak pozostanie, juz na zawsze, zawsze będzie ta nuta niepewności. Postanowiłam, a raczej postanowiliśmy spróbować jeszcze raz. Nie ma leku na "Po zdradzie", tu nie wystarcza przepraszam, ale kocham go, wiele razem przeszliśmy, chcemy nadal byc ze sobą i wychowywac naszego synka.To zawsze bedzie wisiało nade mną. On nie może nic na to poradzić, bo co może powiedzieć albo zrobić? Jest takie coś? Nie, nie ma. Tylko ta osoba wie co czuję, która została zdradzona. Napewno jest trudno, poczułam sie upokorzona, oszukana, zbrukana, wiele przepłakałam, ale potem zaczełam sie usmiechać. Moj mąż stara się, widzę to. Nie naprawi juz tego, ale ten kto kocha musi walczyć, trzeba znaleźć tą siłę, my walczymy o nas, każdego dnia. pozdrawiam

Autor: Elika  04.11.2007 zgłoś

Witam , wracałam do tych wypowiedzi kilka razy i czytam i mam podobny problem , 15 lat małzeństwa 3 dzieci wspaniałe zyce raz burze raz słoneczko jak to w kazdym małżeństwie, i od jakiego roku załamanie pogody , pojawiła sie ONA młodsza o 3 lata wymarzony typ mojego męza najpierw czt potem gg potem skajp potem yel , a teraz spotkanie i niby ni ebyły zdrady fizycznej ale te ich spojrzenia ja poprostu nie moge dac rady i patrzec na to co sie dzieje i to jest najgorsze ze niby nic tylko niweinne sms i rozmowy ok 20 sms na dzien i niby to dobra znajoma pokrewna dusza a we mni eobudziła sie "chora zazdrosc" nigdy jej ni ebyło ufałam mężowi ale ostatnio cos sie zminiło wpadam w taka złosc ze hej i boje sie ze teraz ona bedzie to wykorzystywac bo tam bedzie ciepło i usmiech a u mnie złosc i co w koncu , ja ją znam i niby wszystko ok ale nie wierze jej i koniec pozdrawiam i to nie sa podpuchy poprostu zycie pisze sie samo

Autor: Grześ  23.10.2007 zgłoś

Od zdrady mojej zdrady mineło trochę czasu, byliśmy z moją dziewczyną na poażnie od 5 miesięcy, często byłem u niej w domu, również gdy jej nie było. Tego dnia coś jej naprawiałem, przyszła jej siostra a ja musiałem wyjść, gdy wróciłem jej siostra szła naga z łazienki do pokoju, woda ściekała po niej strużkami, wycierała się, popatrzyliśmy się bez słowa na siebie, po czym ona poszła dalej a ja za nią. W pokoju zamieżała się ubrać gdy pchnołem ją na łużko, nie protestowała, na początku była bierna później się rozgrzała,już miałem wstać gdy usiadła na mnie i zrobiła to na jeźdżca, po wszystkim dała mi numer komórki powiedziała że nie będzie czekać, zadzwoniłem, spotykaliśmy się parę razy, później wyjechała, nie wiem dlaczego to zrobiłem. Powiedziałem wszystko dziewczynie, zerwała ze mną, po jakimś miesiącu powiedziała że mi wybacza wróciła do mnie, i znów pojawiła się jej siostra, któregoś dnia przyłapała nas, nic nie powiedziała tylko patrzyła przez dzwi. Nie wiem czy to jest noralne, jestem z jedną a sypiam z drugą nie rozmawiamy o tym, tylko się przygląda jak robię to z jej siostrą. nie wiem co o tym myśleć.

Autor: Armand  23.10.2007 zgłoś

Wielka mi rzecz, mały skok w bok. Dopiero kiedy się przyznasz urasta do wagi problemu. Było fajnie, było miło, trochę sapania i kilka przyjemnych chwil. Czy naprawdę trzeba burzyć wszystko ? Dopiero kiedy się zakochasz, wtedy chyba jest prawdziwa zdrada. W takim wypadku tak naprawdę nie ma znaczenia czy był seks czy nie :)

Autor: Esperanzo  26.10.2007 zgłoś

Jeśli ona go zdradziła to ma zapewne do tej pory złamane serce. Stąd czasem te jego komentarze. A sama nie zadręczaj się tym wszystkim bo myślę że on po tym co mu się stało będzie na to patrzył z obrzydzeniem i jak Cię kocha to nigdy Cię nie zdradzi. A najważniejsza jest szczera rozmowa z nim przede wszystkim.

Autor: CZYTACZ  23.10.2007 zgłoś

do tego tej powyzej ML. Tojest twoja blizna, twoje uposledzenie po twoich zlych uczynkach, i bedzie to ciebie gnebic przez reszte zycia w kazdym zwiazku. Wiernosc daje satysfakcje prawdziwym ludziom wysokich wartosci.

Autor: zett  31.10.2007 zgłoś

no pewnie popieram żabciu że zdrada jest wszędzie. bez zdrady świat nie rozwijałby się.To zdrada w wielu przypadkach jest siłą napędową zmian i raczej są to zmiany na dobre i obojetne czy to zmiany osób, czy też znacznie szersze. A ty żabciu jak jesteś tak wszystkiegto pewna to puść bańki nosem heheheehee

Autor: Anula  28.10.2007 zgłoś

Zdrada zawsze ma jakąś przyczynę. Według mnie nie jest mozliwe aby zdaradzać partnera, który daje nam wszystko to czego pragniemy, o czym marzymy, co sprawia że czujemy sie bezpieczni, kochami i potrzebni. Zazwyczaj zdradzamy z dwóch powodów: w afekcie: kłótni bądź upojenia alkoholowego i drugi powód właśnie taki, ze partner nie okazuje już takiego zainteresowania naszą osobą jak byśmy chcieli. Uważam, że najważniejszy w każdej sytuacji jest DIALOG, trzeba rozmawiać, bo może nasz partner, który jest przepracowany czy zestresowany i zwyczajnie nie ma ochoty na czułości, nie ma pojecia ze nam to aż tak przeszkadza. Zdrada właściwie nie powinna mieć wytłumaczenia, szczególnie jeśli jest to zdrada małżeńska ale wyobraźmy sobie sytuację, w której kobieta, która czuje się zaniedbywana próbuje rozmawiać o tym ze swoim mężem i mówi mu wprost o tym dyskomforcie w małżeństwie i prosi meza o to aby razem temu zaradzili, a on właściewie kiwa tylko głową i nie reaguje. I mimo tego że mąż twierdzi że kocha swoją żonę to nie okazuje jej tego uczucia na co dzień....Wszyscy mamy swoje potrzeby, jedni mniejsze inni większe i w pewnym momencie trudno jest czy to kobiecie czy mężczyźnie sobie z tym poradzić i dochodzi do zdrady. Zdradzamy dlatego, ze nie dostajemy od swoich partnerów czułości, pieszczot, bliskości a czasem nawet szacunku...Żadne to usprawiedliwienie dla zdrady ale czasem warto zastanowić się nad samym sobą bo zazwyczaj to MY sami popychamy partnera do łózka kogoś innego.. jeśkli kogoś kochamy to nie zapominajmy o tym ze samo słowo KOCHAM rzucone między "łykiem kawy a gryzem kanapki" może nie być wystarczającym odzwierciedleniem naszej miłości.

Autor: Behemotka  24.10.2007 zgłoś

Do Marty Już dawno zauważyłam, że oni myślą inaczej niż my. Bym nawet powiedziała, że nie komplikują sobie życia tak jak my. Przynajmniej takie odnoszę wrażenie. Nie zastanawiają się tyle tylko działają.

Autor: Lidka  27.10.2007 zgłoś

Zanim wyszlam zamąż byłam z mężczyną, którego kochałam do szaleństwa i wydawało mi się że on też mnie kocha działo się to w latch siedemdziesiąt osiem i dziewięć jednak mój ukochany postanowił inaczej i wyjechał do USA. i tak kontak nasz się urwał ja wróciłam do normy zaczęłam żyć na nowo o wyszlam zamąż, Jwsteśmy już po ślubie 30 lat i los chciał abym go ponownie spotkała nie ukrywam ,że przez te wszystkie lata nie raz myślalam jak sobie ułożył życie i gdy go zobaczyłam po tylu latach nogi się podemną ugieły jak bym go dopiero poznała , obiecywalam sobie że potraktuję go zimno bo na to zaslugije jednak stało się inaczej gdy tylko mnie dotknął na przywitanie zrobiło mi się gorąco i mokro w kroku .Zapomniałam omężu i dzieciach z wnukami ale mając już dość dużo po pięćdziesiątce postanowiłam kochać się z nim do szaleństwa jak przed laty i udało się i wcale tej zdrady nie żałuję on już wrócił do domu a ja nadal za nim tęśknię jak przed laty, wiem że gdy to przeczyta kolejna zdradzona żona to mnie obrzuci błotem a niech to zrobi ja jednak nie żaluję i nie mam zamiaru rozbijać swego małżeństwa a ni jego a TY ZDRADZINA NIE PODDAWAJ SIę pomyśl trochę o sobie a być może twój żal ukoi jakaś nie spełniona miłość z przed laty i wcale nie musisz mu tego mówić, żyj i kochaj bo życie trwa bardzo krótko.

Autor: Behemotka  23.10.2007 zgłoś

Samotny Biały Żaglu dobrze, że jesteś żaglem a nie orłem...miło czytać to co napisałeś. Jednak tu wszedłeś więc widzisz tu jest nas dużo takich z "bagażem" poza tym to może być świetna terapia na skołatane nerwy. Byle nikt nikogo nie dołował - Ty tego nie robisz. a nawet przeciwnie.

Autor: Daff  25.10.2007 zgłoś

Zdradzilam, bo sie zakochalam.... Moj chlopak mi wybaczyl ale ja nie moglam juz byc z nim, wiedzialam, jak bardzo go skrzywdzilam i nie byla to dla mnie tylko przygoda... Teraz nie jestem juz z zadnym z nich i wiem, ze najbardziej skrzywdzilam sama siebie. Nie warto zdradzac

Autor: nie ma jak dyskrecja  28.10.2007 zgłoś

Ja uważam, że jeżeli sie już zdradziło, to W ŻADNYM WYPADKU NIE NALEŻY OBCIĄŻAĆ TYM PARTNERA w imię jakiejś obłąkanej koncepcji szczerości (w ogóle NADMIAR szczerości nie jest w stosunkach między ludźmi wskazany). Wyraźnie powiedziałam o tym na początku małżeństwa mężowi: nie życzę sobie żadnych zwierzeń na ten temat, gdyby coś takiego miało miejsce. ściśle przestrzegam tez zasady, jakiej nauczyła mnie moja mama:" ROZSĄDNA żona nigdy nie wraca do domu wcześniej niż zapowiedziała". Sama też jestem dyskretna, choć zdrady właściwie mi sie nie zdarzają z powodów estetycznych (większość mężczyzn, z którymi sie stykamy, jest niewystarczająco atrakcyjna (fizycznie kub charakterologicznie), by warto sobie komplikować życie.

Autor: Lurker  27.10.2007 zgłoś

nie rozumiem niektorych z was... piszecie o milosci, o kochaniu a czytajac to wszystko mysle ze piszecie tylko o zaduzeniu ... miłość to nie jakies tam wielkie uczucia... miłość to sztuka której trzeba sie nauczyc nie jestes w stanie kochać szczerze od zaraz bo jedyne co widzisz to wyidealizowany obraz tej drugiej osoby... a potem klapki z oczu... i ja cie nie kocham... czy wierzycie czy nie posluchajcie sobie rekolekcji ksiedza pawlukiewicza z KUL'u

Autor: princessa  23.10.2007 zgłoś

Witam jestem zareczona ponad dwa lata wyjechalam do narzeczonego do Anglii od tej pory nam sie uklada. Od dluzszego czasu nam sie nie uklada probujemy to naprawic ale jakos sie nie udaje. Nie wiem jak to sie stalo ale zaczelam sie zspotykac z kims i nagle zrozumialam ze nie chce byc ze swoim narzeczonym tylko z nim, ale nie umiem mu powiedziec ze bedzie lepiej jak sie rozstaniemy;(

Autor: aggii  23.10.2007 zgłoś

a ja trwalam przez 6 lat u boku faceta, ktorego kochalam ponad wszystko... Wiedzialam ,ze robil to ,co robil, ale nie potrafilam sobie wyobrazic zycia bez niego.I od maja nie jestesmy razem.A ja dalej go kocham. I nienawidze jednoczesnie.Za ta ogromna krzywde ,ktora nam wyrzadzil.Moja kumpela jak sie dowiedziala o akcjach, jakie odwalal, powiedziala, ze oze kiedys to on mnie kochal...( Nie ma to jak obiektywny punkt widzenia.) Myslalam,ze oszaleje z rozpaczy.Od paru tygodni totalnie go unikam.Przyszedl podac mi papiery i patrzyl z takim lodem w oczach,ze dlawilam sie z placzu . Z perspektywy patrzac, nie moglam go zatrzymac, wiedzialm gdzie chodzil, gdzies podswiadomie karalam sie za to ,ze jemu nie wystarczylam.Mysle,ze szczytem perwery bylo jak powiedzial jej ,ze nie moze mnie zostawic ,bo ja jestem w ciazy.A ja w ciazy nigdy nie bylam! Ale gdybym byla ,to chyba dostalabym do glowy po takim czyms.Sciemnial i ja i mnie i tak sie bujal przez x miesiecy.Ode mnie nie chccial odejsc ,bo mial wszystko ladnie i skladnie zawsze przygotowane i nie musial sie o nic martwic. Kumple mu zazdroscili a on chodzil dumny jak paw.[...] Najbardziej mam do niego ,zal ze po pierwszym razie ,kiedy ja dalal mu szanse zeby zaczac od nowa,on sie kompletnie niczego nie nauczyl.Nic!!!Na domiar zlego byl jeszcze bardziej pewny siebie, bo wiedzial ze PRZECIEZ MU WYBACZYLAM. Owszem ja wybaczylam. Ale nie zapomnialam. To jest ten rodzaj bagazu, ktory nosi sie ze soba przez reszte zycia.I blizny .Psychiczne, emocjonalne... Najbardziej mam do niego zal, o to ze zabral mi ta, ufnosc, to cieplo, zywiolowosc. Zostalam takim malym, slicznym zielonym krzaczkiem. Ale ten juz nie zakwitnie.I chociaz jak patrze na jego zdjecie to zal rozrywa i serce, juz wiem ,ze przy nim nigdy wiecej nie zakwitne. Nie ma gorszej rzeczy niz swiadomie zrobic komus krzywde.Dlatego moj wniosek jest jeden. ZBRODNIARZY WOJENNYCH POWINNO SIE WIESZAC OD RAZU!! A nie zastanawiac sie co by bylo gdyby i jeszcze bardziej dac sie niszczyc od srodka.Dbajcie o siebie, to inni beda widziec ,ze wymagacie tego co sami dajecie.pozdro! aggii

Autor: Longina  01.11.2007 zgłoś

cdn. do zdradzonej żony Zemsta to bardzo zły doradca, wpakujesz się nie potrzebnie w kłopoty a po co Ci to i tak już jest Ci ciężko, sama musisz pokazać swoją klasę i wykazać się inteligencją wyższą niż ma ta kobieta, spryt i mądrość są domeną silnej kobiety, postaraj się na jego oczach bardziej zadbać o siebie i o swój wygląd w taki sposób aby on to zauważył i zobaczysz co się będzie działo.

Autor: koni77  22.10.2007 zgłoś

ja nie potrafiłem wybaczyć, chyba słusznie, czy można wybaczyć tak perfidną zdradę, zainteresowanym i tym którzy myślą że okrutnie zostali oszukani polecam swój blog : www.mk77.blox.pl były mąż

Autor: żaba  31.10.2007 zgłoś

zdrada jest wszędzie wcześniej czy póżniej zajrzy i do Ciebie jestem tego pewna :-)

Autor: ul@  25.10.2007 zgłoś

DO ona żona: być może któregoś dnia zacznę żałować. na chwilę obecną chcę tylko jednego :Jego uwagi

Autor: mirka  23.10.2007 zgłoś

A JA WLASNIE ODKRYLAM... JESTESMY MALZENSTWEM OD 2 MCY, I WLASNIE ODKRYLAM... MAMY DWOJKE DZIECI...NIE CHCE ROZBIC RODZINY, DZIEWCZYNKI SA BARDZO PRZYWIAZANE DO OJCA, WIEC CIERPIE PO CICHU. BOLI MNIE, ZE TO ONA BYLA MADRZEJSZA, PIEKNIEJSZA, ZE BYLA BARDZO ROMANTYCZNA I PELNA CIEPLA... TO WSZYSTKO WYCZYTALAM W TELEFONACH KOMORKOWYCH.STRACILAM POCZUCIE WLASNEJ WARTOSCI. I BOLI.....TAK BARDZO BOLI..

Autor: janina  23.10.2007 zgłoś

nadi?czyzbys była w podobnej sytuacji?

Autor: meg  22.10.2007 zgłoś

do Oli: w 100% popieram to, co napisałaś...swoistym fenomenem jest dla mnie to, w jakim syfie czasami ludzie żyją,nazywając to związkiem..z przyzwyczajenia,ze strachu.ja nie wyobrażam sobie,że mogłabym wybaczyć mojemu eks zdradę,pomimo,że go kochałam i był (jak się okazało tylko potencjalnym)ideałem.co by się nie działo szacunek i wynikająca z niego szczerość to podstawa zdrowego związku.

Autor: dyzio  23.10.2007 zgłoś

Ludzie! Przecież sex z osobą inną niż nasz partner(ka) to jest coś pięknego. Czy Ci którzy to robili nie mieli swojej chwili uniesienia, pięknego przeżycia. Więc dlaczego to tłamsić w sobie. Masochiści jesteście czy co? Zrób to, zaszalej a potem wróć do niego (niej) i kochaj nad życie! Taką mamy naturę więc po co z tym walczyć?

Autor: Ancyk  08.11.2007 zgłoś

Uwikłać się w związek z żonatym facetem-niemoralne? Może i tak ale czasami to silniejsze... nie mysli się wtedy o żonie, dzieciach, o zdradzie. Nie czuje się nawet tego że się kogoś zdradza, bo gdy się traci dla kogoś głowę nie nazywa się tego zdradą... pzrychodzi z nienacka, zaskakuje cię i nie możesz się temu oprzeć... I nie ma co roztrzasać czy mamy prawo zdradzać czy tolerować zdradę, czy być zdradzaną czy samej zdradzać. Ja zdradziłam...

Autor: michal  31.10.2007 zgłoś

no i nikt jednak nie napisal ze zdradza sie nie specjalnie,ale z przypadku bo zdrada moze powstac z powodu ze blizsza staje ci sie osoba ktora jest blizsza twojej osobie,a jak sie zdradza to znaczy ze ktos juz nie jest w twoim kregu....a potem to wlasnie nie wiem co zrobic i trzeba skonczyc ze wszystkimi zamieszanymi w ten uklad i najlepiej nie robic nic co by przypominalo o tym,wiec pora zmienic zycie diametralnie to pomaga bo nic juz nie wiazesz z tamtymi sytuacjami....no chyba ze osoba z ktora zdradzasz okazuje sie miloscia twojego zycia i nie wiem czy warto tu walczyc o cos takiego bo jak raz sie zdradzilo lub rzucilo meza dla innego to dlaczego nie zrobic tego 2 raz bo przeciez to juz bedzie znajome....ryzyko zawsze jest,no ale podobno kto nie ryzykuje ten nie je...a poza tym z pieknej miski sie nie najesz takie przyslowie slyszalem ktore mysle uzasadnia dlaczego sie ludzie zdradzaja bo jak maja piekna osobe przy sobie i fizycznie i mentalnie to chca jej dac wszystko,a najdalszym stopniem polaczenia jest zblizenie fizyczne bo juz nic wiecej dac z siebie nie mozna,wiec to ze sie zdradza fizycznie oznacza ze i psychika odpowada tej osoby i mozna na poczatku nie czuc wyrzutow sumienia bo czlowiek uwaza ze nie robi nic wbrew sobie tzn. nie zdradza samego siebie bo wie ze aktulanie kocha ta jedna osobe z ktora zdradza....a potem pojawiaja sie wyrzuty sumienia bo wczesniej czy pozniej sie pojawia i nic juz nie bedzie z tego romansu bo jezeli jedna osoba zaczyna je miec to i osoba ktora jest bliska aktualnie tez zaczyna tak myslec bo sa przeciez tak podobni do siebie ze lapia w mig mysli,uczucia i jezeli juz 2 osoby zarazone sa wyrzutami sumienia to sie romans konczy i kazdy wraca na wlasne miejsce i teraz tu jest pytanie PO CO TO WSZYSTKO SIE ROBILO???? jezeli ktos bedzie znal odpowiedz na to pytanie to prosze napiszcie,narobilem kupe bledow wiem,ale przelewalem wszystkie mysli ciurkiem na ten post

Autor: Krysia111  25.10.2007 zgłoś

Witam. Widzę tu malo wpisów o tym, ze warto spróbować jeszcze raz. Ja dostałam prezent w postaci zdrady na 20 rocznicę ślubu. Niestety nie tylko zdrada jako przypadkowy seks ( byłoby dużo łatwiej przeżyć ) , ale głębokie uczuciowe zaangażowanie się mojego meża . Zdecydowałam, ze będę walczyć - dla siebie, dla dzieci , dla tych lat, które razem przeżyliśmy. Było bardzo trudno, mnóstwo chwil zwątpienia, myśli, ze nie dam rady uśmiechać się do niego, chociaż "serce krwawi". I ta świadomość, że on tęskni za tamtą . Nie wiem , jak to przeżyłam. Baaaaardzo pomogły mi wtedy forumowiczki z Kafeterii. Chyba nie przeżyłabym bez nich. Dziekuję jeszcze raz. Kiedyś pomyślałam - dośc, nie dam rady. Pamietam, ze całą noc przepłakalam obok mojego 10 letniego syna , nie mogłam oddychać, ale wtedy pomyślałam, ze muszę - dla niego, zeby on mial ojca. To było 4 lata temu. Na początku nie potrafiłam przestac myśleć o tym, ze mnie zdradził, potem zdarzało sie to co godzinę . Potem codzienie choć chwilę. Co tydzień,. miesiac. Teraz raz na jakiś czas ( kiedy sie na niego zdenerwuję - ale już zupełnie bez emocji ). Pewnie nie wszyscy tak potrafią. Ja dałam radę . Powiedziałam sobie, ze muszę czymś innym zając myśli, bo wyobrażnia mnie zabija. I udało się. Któraś z Was powiedziała, ze nie zgadza sie z tym, ze zdrada to wina obu stron. Ja przeznaję sie do grzechu zaniedbania (w sensie zaniedbania relacji miedzy nami ) . My już prawie ze sobą nie rozmawialismy - każde zajęte swoimi sprawami. Gdyby nie zdrada - być może nie byłoby co zbierać z naszego małżeństwa za parę lat A tak - przegadaliśmy dziesiatki nocy , wygarnęlismy sobie do dna, powiedzieliśmy czego od siebie oczekujemy. I zaczeło być dużo lepiej niż przed zdradą. Kiedy o tym myśle - to z całą odpowiedzialnością stwierdzam, ze było to dobre doświadczenie w moim zyciu. Wzmocniło mnie, pozwoliło nauczyć się myśleć także o sobie, poprawiło relacje w malżeństwie. A najważniejsze - moi chłopcy mają ojca - który w sytuacjach kryzysowych dużo spokojniej i mmniej histrycznie niż ja , potrafi z nimi rozmawiać. Ale mój maż wie, ze drugi raz tego nie przeżyję tzn. gdyby mu się zdażyło - na pewno sie rozstaniemy.

Autor: White Lady  23.10.2007 zgłoś

Mam cudownego faceta i obydwoje nie wyobrażamy sobie zdrady. Kiedyś mi powiedział, że gdybym go z kimś zdradziła, to faceta po prostu by zabił. Wierzę mu, ale w odwrotnej sytuacji ja też bym nie pozostała obojętna. A z resztą jeszcze nigdy nie spotkałam kogoś kto dorównałby mojemu mężczyźnie i to w każdej dziedzinie. Nigdy nie zamieniłabym go na nikogo innego.

Autor: ZDRADZONA  02.11.2007 zgłoś

Ja zostałam zdradzona.Wybaczyłam zdradę mojemu partnerowi i nadal jesteśmy razem,ale od półtora roku się z tym męczę.Nie potrafie o tym zapomnieć,przy każdej kłótni mu ją wypominam,nie ufam mu już i za każdym razem gdy sam wychodzi z domu obawiam się,że powrórzy się ta zdrada.Za każdym razem gdy widzę obok niego inną kobietę zastanawiam się czy ona mu się podoba i czy potrafiłby mnie z nią zdradzić.Niewiem jak dalej z tym żyć,wykańcza mnie to psychicznie,ale za bardzo go kocham żeby zostawić

Autor: Sylwia  24.10.2007 zgłoś

A ja... ja byłam kochanką wiele razy... wiele kobiet przeze mnie plakało... a teraz ja płaczę przez jakies inne. Dostałam od życia to, co dawałam... byłam powdem zdray... teraz jestem zdradzana... życie jest tak cholernie sprawiedliwe, że aż boli... Gdybym mogła cofnęła bym czas... gdybym mogła... nie być kiedyś "szmatą".... gdybym.... Do tych wszystkich, które to planują.... nie warto... los odpłaci napewno... i nie będzie się na kogo złościć bo same sobie taki los zgotujecie... nie warto...

Autor: darka  22.10.2007 zgłoś

Ja mając 21 lat zdążyłam niestety przyczynić się do tego, że facet zdradził swoją żonę... Kochałam się z nim raz i było cudownie, ale po wszystkim przyszły wyrzuty sumienia, że to nie ma sensu. On chciał to ciągnąć dalej, bo szukał odmiany (był prawie 20 lat starszy ode mnie) i stwierdził, że seks z żoną po 20 latach małżeństwa to prawie kazirodztwo... Ale ja to zakończyłam, bo bałam się, że się zaangażuje emocjonalnie i zostanę zraniona. I cieszę się, że nie wpakowałam się w ten toksyczny układ, bo okazało się, że nie byłam jedyną młodsza niunią z którą się zadawał. Widocznie istnieje coś takiego jak kobieca intuicja:) A co do samej jego osoby to strasznie współczuję jego żonie i córce, że mieszkają pod jednym dachem z takim skurwielem. W pewnym momencie miałam ochotę sprawdzić gdzie mieszka i powiedzieć o wszystkim jego żonie, ale uznałam, że to nie ma sensu, bo on i tak się wszystkiego wyprze a ze mnie zrobi latawicę. Zresztą wcześniej czy później i tak się to wyda, tego jestem pewna! Tacy jak on marnie kończą...

Autor: buhaha  22.10.2007 zgłoś

mija-jestes zalosna,mam nadzieje ze nie spotkam takiej dziewczyny na mojej drodze, no chyba ze na raz bo do tego sie nadajesz doskonale,zycze powodzenia w dalszych podbojach,acha i jak myslisz ze twoj tak pozwala na te zdrady to jestes jeszcze wieksza idiotka,badz pewna ze nie jestes jedyna dla niego,nie dziwie sie chlopakowi

Autor: e  30.10.2007 zgłoś

Zdradziłem żonę dwukrotnie. Rok temu. I emocjonalnie i fizycznie (fizycznie prawie tak bardzo jak to jest możliwe). Nie wiem jak moją postawę określić i ocenić - ale nie odczuwam wyrzutów sumienia. Była to fascynująca przygoda z koleżanką z pracy i seks był nieziemski, kosmiczny, partnerka niesamowicie atrakcyjna z którą bardzo dobrze porozumieliśmy się na płaszczyźnie intelektualnej. To dlatego zaczęła mnie bardzo pociągać, to jest kluczem do mnie. Co by nie mówić: mężczyzna fizycznie nie jest stworzony do monogamii - chociaż kulturowo absolutnie jest. Aktualnie dalej jestem z żoną, żona niczego nie wie, jak ktoś powiedział: czas po zdradzie i czas przed zdradą nie różni się dla mnie zbyt mocno. A jak się różni to w kierunku pozytywnym. Wiem, że zdrada zawsze mnie pociągała. Teraz wiem też na czym polega. Prawdopodobnie więcej tego nie zrobię - ale się nie zarzekam. Wiem, że nie będzie to często - bo taka sytuacja nie często może się powtórzyć. Będę szczery i powiem, że gdybym się wtedy na pójście na całość nie zdecydował - miałbym poczucie straty i niespełnienia. To była przygoda mojego życia, spełnienie się jako kochanek, znacznie bardziej niż przy żonie. Spełnienie się jako kochanek jest dla psychiki mężczyzny, tej podświadomej części zwłaszcza, bardzo ważne. Brzmi to jak paradoks - ale pod względem seksualnym to doświadczenie zmieniło na dobre moje intymne życie z żoną. Sam nie wiem jak to ocenić - ale nie mogę się zdobyć na wyrzuty sumienia i już. Mógłbym siebie okłamywać i się zamartwiać, ale byłoby to nieszczere. Najdziwniejsze jest to, że w pracy, w rodzinie jestem postrzegany jako kryształowy charakter, uczciwy człowiek, oddany mąż. Będę wdzięczny za jakieś komentarze, negatywne oczywiście też.

Autor: strach  23.10.2007 zgłoś

jak się nie zna smaku ust innej osoby? ktoś jest twoim pierwszym partnerem, a ty jego, czy z czasem nie zechce dowiedzieć sie jak to jest z inną osobą? na dzień dzisiejszy jestem pewna wierności i swojej i jego...mam blokadę że prędzej bym się rozstała niż zdradziła, ale czy on zaoszczędziłby mi tego upokorzenia? a może wcale nie musi dojść do zdrady...dzisiaj jestem spokojna ale strach o jutro jest przerażający.boję się że przestanie kochać...pewnie wynika to wszystko z mojej niskiej samooceny...

Autor: K@rolin@  28.10.2007 zgłoś

moj mezczyzna mnie zdradzi, moze nie fizycznie, ale cala reszta. mieszkal ze mna a w tym czasie zareczył sie i wzial slub. dowiedzialam sie o tym 3 dni przed slubem. obiecal ze rozwali to malzenstwo i wroic. i tak sie dzieje, chyba. spotykamy sie nadal. teraz zrdadza swja slubna ze mna. rozwod niby wisi na wlosku, ale nie wiem czy my damy szanse zbudowac cos na nowo. za bardzo pamietam to, ze ulegl presji rodziny i zony - wzial slub. wybral. chyba on nie zasluguja na to by byc z kimklowiek. czas pokaze jak to bedzie

Autor: Ann  22.10.2007 zgłoś

W moim związku to ja zdradziłam i do dziś żałuję, że od razu po tym wydarzeniu przyznałam się mojemu partnerowi do zdrady...Powiedział, że wybacza, byliśmy ze sobą jeszcze 9 m-cy a on przy każdej kłótni albo kiedy szliśmy na jakąś imprezę a on sobie trochę wypił to wypominał mi moją nielojalność. Odpokutowałam swoją zdradę w resztkach swojego sumienia, płakałam i wiele razy obiecywałam, że to się nie powtórzy... Rozstaliśmy się, mimo, że oboje nadal deklarowaliśmy sobie miłość...Jednak nie umieliśmy nadal ze sobą być... Teraz wróciłabym do niego, ale nie jest to możliwe, bo on zamknął ten rozdział życia, który był ze mną związany... Dlatego uważam, że jeśli strona która zdradziła przyzna się partnerowi/partnerce do zdrady, to związek raczej nie ma już racji bytu... Gdybym mogła cofnąć czas nie zdradziłabym mojego partnera...Ale gdybym mogła cofnąć czas tylko do momentu "tuż po zdradzie" to po prostu bym się do niej nie przyznała, dbając później o to, by taka sytuacja nie miała miejsca już nigdy więcej.

Autor:  01.11.2007 zgłoś

ciekawe kto to wymysla, nawet w dzień Wszystkich Świętych? Połowa ztego co tu jest napisane, jak nie wiecej to sciema... ludzie szukacie sensacji, bo wam się nudzi...

Autor: monia  22.10.2007 zgłoś

Byłam zdradzaną żoną, o czym sie dowiedziałam po rozwodzie. Nie przyznał sie, zaczęłam potem kojarzyć fakty. Myślałam, że małżeństwo rozpadło sie z błahego powodu, czyli "niezgodności charakteru i ustania wszelkich więzi", teraz jednak wiem, że to przez NIĄ... trudno. Gdybym wiedziała, nic by to nie zminiło, tylko przyspieszyło rozwód, wcześniej bym drania wystawiła za drzwi. Myślę, że jednorazowy wyskok, taki z nudów, albo bo trafaiła sie okazja, należy przemilczeć, nie jest wart mówienia. Ale dłuższy związek na boku? Nie można żyć w trójkącie. Najgorsze jednak w tym wszystkim jest to, co sama teraz robię. Spotykam sie od jakiegoś czasu z facetem, do którego zaczynam coś czuć. A jednoczesnie parę tygodni temu zaczęłam "romansik" z kolegą z pracy, starszym ode mnie, żonatym, z dorosłą córką. Po co? Nie mam pojęcia. Coś mnie do niego ciągnie... Może to taka zemsta poniewczasie? Szkoda że kosztem bogu ducha winnego człowieka. Jest mi z tym źle, bardzo źle. Fatalnie sie czułam ze świadomością, że byłam zdradzaną żoną, ale jeszcze fatalniej sie czuję sama zdradzając i przyczyniając sie do jego zdrady. Wydaje mi sie, że w takiej sytuacji powinnam skończyć z obydwoma na raz i zacząć wszystko od nowa, uczciwie...

Autor: countryman  29.10.2007 zgłoś

To jest proste. Nie zdradzajcie swoich facetów. I wszystko będzie dobrze. Bo podawanie tysięcy powodów dla których to zrobiłyście nie ma sensu. Po prostu nie wiecie czego chcecie od życia. A mężczyzna najbardziej ze wszystkiego ceni u innych lojalnośc. Jesli jej nie otrzymuje to nie ma co liczyc na jego uczucia. To proste. Te wszystkie historie... zdradziłam z najlepszym kolegą, zdradziłam bo potrzebowałam uczucia ..... to takie biedne, małe tłumaczenia. Zdrada to zdrada. I tyle. Czarne jest czarne, a białe jest białe. Nie krzywdź jeśli nie chcesz być skrzywdzona. Bo jak skrzywdzisz to kiedys to do ciebie wróci, a wtedy bedziesz płakać gorzko. Tak to juz jest. Albo nie pakuj sie w takie sytuacje. Nie można się życiu tak tłumaczyć jak w sądzie.. bo ja nie chciałam, bo ja go tylko zdradziłam z takim bardziej interesującym, bardziej cos tam reprezentującym... jak w sądzie . Bo ja go tylko uderzyłam nogą od stołu, nie za mocno, niezbyt mocno, nie chciałam. No dobrze - pyta sąd, ale dlaczego 75 razy?????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Autor: chyba zrozumialam  28.10.2007 zgłoś

NIgdy nie zdradzilam, nie wiem czy bylam zdradzana w swoim 2 letnim zwiaku bo nie maialm nigdy powodow zeby podejrzewac zdrade po jakism czasie sie rozstalismy jestem sama juz 2 lata. Spotkalam go rok temu wiedzialam ze ma zone i dziecko widzielismy sie dwa razy potem kontakt sie urwal po paru miesiacach sie odezwal spotkalismy sie rozumielismy sie w penych chwilach bez slow rozmaiwalismy o wszystkim powiedzial w prost o co mu chodzi inie ukrywal tego bylo widac. Calowal mnie tak jak nikt wczesniej tego nie robi, jego dotyk sprawial mi tyle przyjemnosci chcialam czuc jego bliskosc i czuc ze jestem tylko jego. Wiedzialam od samego poczatku ze jesli sie cos wydarzy miedzy nami to bedzie to tylko seks zero uczucia zwykla sympatia bo powiedzial odrazu ze nigdy dla nikogo nie zostawi zony i nie krzywdzi corki. Stalo sie wyladowalismy w lozku od samego poczatku cala sytuacja byla zaplanowana gdzie i kiedy wszystko. Bylo fantastycznie nie zaluje nigdy z nikim nie bylo mi tak dobrze, jest ode mnie starszy i mam wrazenie ze on wie czego potrzebuje kobieta. Spotykamy sie bardzo zadko i nasz kontakt jest bardzo ograniczony nie chce zeby mial problemy z zona. Ale jak sie spotkamy to jest w tym tyle pasji pragniemy naszych cial i za kazdym razem robimy to tak jakby to byl nasz ostatni i jakbysmy mieli sie juz wiecej nie spotkac zachowujemy sie jakbysmy poza soba niewidzieli swiat jakbysmy byli w sobie zakochani ale nie mogli ze soba byc. wiem ze on mnie nie kocha mowi ze mnie uwielbia ale wiem ze to przez to co dzieje sie w lozku a nie przez to ze cos do mnie czuje. wiem ze on zdradza zone i on tez to wie ale nie moge mu tego zabronic i sobie zabrac jego nie umialabym...wiem ze bardzo krzywdze ta mala istotke i kobiete ktora nie wie jaki on jest naprawde. Teraz kiedy czytam ile bolu i cierpienia jest w kobietach zdradzanych czuje sie strasznie z tym co robie, wiem ze kiedys za to odpowiemi to sie obruci przeciw mnie i zrozumialam ze tak dalej nie mozna i musze cos zrobic bedzie ciezko ale przeciez ktos kiedys moze skrzywdzic tak samo mnie...

Autor: słoneczko  28.10.2007 zgłoś

tak, zdradzam... szukam, chce być szczęśliwa, bo w swoim małżeństwie nie jestem, mamy dziecko, on twierdzi, że mnie kocha, a ja nie wiem co bedzie... zawsze myśle, że jesli to już koniec mojego szczęścia w życiu to nie warto było... ale wierzę, że jescze kiedyś... nauczyłam się myśleć o sobie!! kiedy jestem z kimś, mam niewiarygodną siłę, jestem lepsza... więc uważam, że warto :D

Autor: klama  23.10.2007 zgłoś

renatko.. zostaw go.. zanim cie skrzywdzi ten niezrownowazony czlowiek.. Dziewczyny.. po co meczycie sie z takimi typami..? masochizm.. rozumiem.. ale w umiarkowanej formie. I nie zastanawiaj sie czy to dobry wybor czy nie. Odejdz.. przeczekaj najgorsze chwile i kiedys bedziesz wspominac to z niesmakiem albo zupelnie zapomnisz przy boku cudownego faceta na ktorego zaslugujesz;) trzymaj sie.

Autor: Blackened1985  29.10.2007 zgłoś

Do: FACET (2007-10-28 10:57:07) Stary, po to jest to forum, zeby wypowiedzieć swoje zdanie, za nic się nie obrażam. Widzisz, wiele się od tego czasu zmieniło, bo ryja jakiegoś skancerowanego nie mam i "odnowiłem" parę znajomości, bo cóż, żałuję jednego, mogłem sam się "szmacić", gdy był na to czas, ale nie robiłem tego w imię sam kur*a nie wiem czego. Fakt faktem, żadna nie dorównywała jej urodzie, ale nie o to chodzi, wiadomo. Jeżeli chodzi o to, że była ze mną dla kasy... Nie do końca, bo poznaliśmy się jeszcze w szkole i latała za mną, nawet nie wiedząc, jak mam na imię. No cóż, fajnie tak w wieku prawie 23 lat dać upust swoim samczym zapędom, w końcu monogamizm nie jest narzucany przez nikogo (aczkolwiek, Bozia mi świadkiem, że chciałem). Przy okazji powiedziałem jej o każdym, jednym razie i że ja traktuję ten związek jako "wolny" i tego typu pierdoły. Widzisz, nie do końca chodziło o ładną buzię, bo swego czasu wydawało mi się, że się z nią zaprzyjaźniłem a dla mnie przyjaźń znaczy więcej niż miłość (zwróć uwagę, w jęz. polskim funkcjonuje zwrot "odkochać się", "odprzyjaźnić" raczej nie jest używane, świadczy to chyba o tym, że przyjaźnią nie nazwiemy czegoś, co się kończy, bo to nie jest w takim razie prawdziwa przyjaźń). I właśnie to jest zajefajne, gdy para może o sobie mówić "przyjaciele". Cóż, moja siostra stwierdziła, że nie zostałem doceniony, widzę po Waszych opiniach, że chyba miała rację. W każdym razie nikomu nie życzę podobnej sytuacji, łażenia o 3 nad ranem po ramkę fajek na stację benzynową, budzenia się ze świadomością, do czego doszło. Jestem jak najbardziej za wiernością, ale dla mnie już za późno. Dlaczego z Nią jestem?? Cóż, ciężko powiedzieć, nie chodzi o tę buzię, sam już nie wiem o co. Chcę sprawdzić, jak sprawy się potoczą, jeżeli będzie grzeczna, to ok. a jeżeli spróbuje powtórzyć swój "wyczyn" to pożałuje dnia w którym mnie poznała. Ehh, dopóki to się nie przydarzyło, mało rzeczy mnie ruszało a teraz praktycznie o tym nie myślę. Przynajmniej staram się, bo o takich rzeczach się nie zapomina. Mała rada dla zdradzonych: Rodzina, Przyjaciele, Muzyka (lub inne hobby). Bez tego wszystkiego nie poradziłbym sobie tak szybko. Pozdrawiam i dziękuję za opinie

Autor: Antyherlinger  22.10.2007 zgłoś

Vol V PS > Autor: Julia (2007-10-22 19:47:16) > ----- > Oczywiście, zgadzam sie z tym , że zdrada jest czymś strasznym. > Ale wielu parnerów/partnerek zdradza, a ich małżonkowie o tym nie wiedza, nie > dowjadują sie. Żyją w nieświadomosci i chyba tak jest lepiej dla obu stron. > Jesli oboje się kochają, a zdrada była tylko incydentem, to nalezy zapomnieć i żyć dalej. > Gorzej, jesli to zdrada długotrwała. > Wtedy to już jest bardzo indywidualna sprawa czy partner/partnerka zdradzony/a > wybaczy i zapomni. To bardzo indywidualna sprawa. > Ale jest druga strona tego medalu: czy ten kto zdradził potrafi wybaczyć sobie? > Życie nie jest czarne lub białe. > (...) Uwielbiam szarość szarych ludzi... Incydentów nie warto omawiać, wyjawiać - ich nie było. Liczy się tylko zdrada długotrwała? A co z periodycznymi, acz częstymi "incydentami"? ;) A jeśli incydenty też są ważne? hm. takie podejście, generalizacja w zestawieniu z tezą, że wszystko jest kwestią indywidualną w następnym zdaniu mnie bawi ;) Bo jeśli to jest kwestią indywidualną - każda zdrada i jej przebaczenie, to i to, czy incydenty są dla tego kogoś ważne, także... Życie w nieświadomości "chyba jest lepsze dla obu stron" - to pytanie, czy twierdzenie? Nie uważam siebie za medium, czy za superdetektywa Rutkowskiego, a jednak twierdzę(z doświadczenia), że zdrada wyjdzie na jaw - każda, nawet periodyczna, jeśli tylko dwie osoby są ze sobą dłużej i bliżej, niźli tylko na chwilę. Jeśli nie, to taki związek nie jest silny, a uczucia w nim prawdziwe... przynajmniej z jednej strony - choćby zdradzającego jedynie. co wtedy, kiedy taka zdrada wyjdzie?

Autor: Fantasia  30.10.2007 zgłoś

Do ROZBITEJ - miałam kiedyś podobną sytuację. Kochał mnie mężczyzna, który dla mnie był tylko przyjacielem. On był gotów mnie kochać i być ze mną mimo że wiedział, że darzę go tylko przyjaźnią i szacunkiem. On wierzył, że miłosć przychodzi z czasem, a ja naiwnie - w miłość od pierwszego wejrzenia. Potem poznałam mężczyznę, w którym się od razu zakochalam. Byliśmy ze sobą rok. Potem okazało się, że jego uczucie nie jest takie jak bym chciała (oglądał się za innymi, na wspólnych imprezach mnie lekceważył, nie był mną tak zainteresowany jakbym tego chciała). W każdych tych sytuacjach o dziwo marzyłam, aby się znaleźć u boku...mojego przyciela. Z chłopakiem się rozstałam. Mój przyjaciel jest teraz z moją znajomą. Chyba są szczęsliwi i tego im życzę.

Autor: Erica  24.10.2007 zgłoś

Elu zgadzam się z Tobą w 100 %

Autor: bobo  23.10.2007 zgłoś

Smutna!!! czy Ty nie wiesz w jakim Ty swiecie zyjesz dzieciom sie mowi by od obcych cukierkow nie brali a Ty co wszystko opowiadasz obcemu niby nie chcesz bo robil sie natretny a potem na kawe sie umawiasz i to uwazalas za zabawne no kochana !!! to bardzo droga zabawke wybralas

Autor: Szalona  05.11.2007 zgłoś

Zdradzam!!! Teraz tkwię w tym zwiazku. Ale moze od poczatku moze mi ktoś pomoze napisze cos do siebie na ten teamt gdyz ja nie wiem co mam robić. Jestem w trudnej sytuacji. Mojego przyjaciela poznałam pare mieseicy temu w pracy. Nic nie zapowiadalo zdrady z mojej strony mal być tylko dobrym kolega z ktróym mozna sobie poflirtować, porozmawiac, spedzic miło czas.Czas jednak chciał zeby to wszystko inaczej sie potoczyło. Spotykamy sie codziennie mozna rzec ze nie potrafimy zyc juz bez siebie, pełno smsów, kartki, emile, kwiaty, czułe słówka, pieszczoty. Mam męza i póltora rocznego synka!! Oczywiście wychodziłąm za mąż będac w zaawansowanej ciązy. Nikt tak na dobra sprawe nie spytał sie czy chce brac ślub. Nawet nie mogłam wybrac dogodnego terminu!!! Sprawa była postawiona jasno nikt nie interesował se tym czy bede szczśliwa. Dzis pluje sobie w twarz ze mogłam powiedzieć dosc i ze niechce brac ślubu, ze moge być matka samotnie wychowujaca dzecko. Tylko ze nie potrafie sie przeciwstawic moim toksycznym rodzicom!!! Miesiac przed slubiem płakałam codziennie prosiłąm sioostre by cos zrobiła moze niech powie rodzicom!! Nic nie powiedzilą nic nie zrobiłą!!! A ja jak ten tchórz pomyślaąm sobie ok moze tak ma być moze Bóg tak chciał moze bede jeszcze szczęsliwa!!! Nie chciałąm tego śłubu poniewaz dosłownie miesiac przed tym jak zaszłąm w ciaze dowiedziaałąm sie ze on mnie zdradzał z koleżanka z pracy. Oczywisćie on sie do tego nie przyznał a postanowiłąm dać mu szanse jednak ciagle biłam sie z myślami ze powinnam odejść!! Nie zrobiłąm tego, zrobilam natomiast test który wyszedł pozytytywnie!! Zobaczyłam to i ryczałam bardzo długo nie mogłam sobie wybaczyc tego!! Mam uroczego syna którego kocham nad zycie. Ale ... no własnie źle mi jest z mezem kłócimy sie codziennie teraz w ogole ze sobia nie sypiamy, maz naduzywa alkoholu, staje sie byc wulgarnym. Nie miłym, wypomina mi moją chorobe!!! Nie pomaga mi w domu. W ogole zyjemy obok siebie a nie ze soba!!! Nie zdradziłąm męza fizycznie gdyz wiem co to znaczy ból zdrady. Mnie zdradził mój pierwszy chłopak. Wówczs powiedziałam sobie ze nigdy przenigdy ja tego nie zrobie. Chociaz teraz mysle sobie ze zdrada psychiczna pewnei o wiele bardziej boli. Nie wiem co mam robić jestem tak rozdarta. Z jednej strony czuje sie szczeliwa kiedy widze mojego przyjaciela z drugiej mam dziecko. Boje sie wielu rzeczy np ze moj przyjaciel mnie zostawi kiedys tam, ze zostane sama z dzieckiem bez dachu nad głowa, ze nie dam rady finansowo gdyz wtedy bede musiała wynajac mieszkanie, bo z domu bede musiała sie wyprowadzic gdyż no co powiedza sąsiedzi. Nie byłoby takiej możliwości zmiaeszkania razem u mnie w domu. Boje sie ze okaze sie to chwilowym zauroczeniem, ze on sie zmieni, najbardzie to sie chyba boje tego ze nie bede miałą oparcia i pomocy ze strony mojej rodziny!!! Nie iwem co robic. Nie oszukuje męza od paru dni wie ze jest ktos. I to zaostrzyło cieższą atmosfere w domu. Prosze napiszcie choć pare zdan do mnie o tym nie i

Autor: gabi  30.10.2007 zgłoś

do Zbyszka! Nie możesz pisać że nie jestem przygotowana do stałego twardego zwiazku. Mój związek z mężem jest bardzo twardy, jesteśmy ze sobą już 14 lat. To że postepuję tak a nie inaczej, że prowadzę podwujne życie jest inną sprawą. Nie znasz mnie. Może mam powody, że tak postepuję. Chcę abyś wiedział że rodzina dla mnie znaczy wiele i dlatego nigdy nie pozwolę aby mąż czegoś sie dowiedział i zarówno nie niszczę innych rodzin wiem kiedy się wycofać. Tylko nie pisz że jeśli twardy i rodzina znaczy wiele to nie powinnam tak postepować. Czasem są sprawy, sytuacje które czynią z nas innych ludzi którzy pragną tego czegoś......

Autor: Magnolia48  04.11.2007 zgłoś

Do ESPERANZO.....Bardzo podoba mi się Twoja wypowiedz,zważając na młody Twój wiek-jesteś bardzo dojrzałym facetem.Mówiłam ,ze nie wszyscy są tacy żli i zdradzają ....Mówisz tak jak mój syn i wiesz bardzo jestem dumna z niego ,ze ma dziewczynę i tylko ona dla niego jest tą ,którą szanuje i bardzo kocha.rozmawiałam z nim wiele razy na różne tematy a zwłaszcza na te życiowe....Bardzo podobnie raeguje na słowo zdrada jak Ty...GRATULUJĘ Tobie ....Masz tą mądrość życiową ,której tak wielu mężczyzną niestety brakuje.Pozdrawiam.

Autor: kobietka  25.10.2007 zgłoś

do Róża Czytam Twoją historię i mam wrażenie ,że piszesz o mojej.Było identycznie ...młodsz akobieta ,zdrada,dziecko...tez walczyłam i wygrałam.Ale podobnie jak Ty nie usłyszłam nawet przepraszam.Związek trwał, a ja stałam się silna i pewna siebie byłam pewna że mój mąż zacznie dawać z siebie więcej i zechce naprawić to co zniszczył.Nic podobnego był w domu obecny tylko ciałem.Ta zdrada dużo mnie nauczyła zaczęłam troszczyć się także o siebie, nie tylko o dzieci i męża. Po roku historia się powtórzyła...inna kobieta i znów zdrada.Tego nie byłam już w stanie znieść,poprosiłam żeby sie wyprowadził...nie miałam ochoty wybaczać. Życzę Ci powodzenia Różo i pamiętaj "co nas nie zabiło- to nas wzmocni"..u mnie to się sprawdziło:) Pozdrawiam

Autor: vtra  07.11.2007 zgłoś

Autor: kubba (2007-10-22 18:27:16)----- oj memphis chyba masz zbyt wyidealizowany obraz zwiazku,w zyciu bywa inaczej,zupelnie inaczej. mysle ze memphis ma racje jesli kogos kochasz rozmawiasz z nim szczerze oddajesz zycie ta osoba jest dla ciebie wszystkim to nie szukasz niewiadomo czego poza zwiazkiem ta osoba ci calkowicie wystarcza nie jest to wyidealizowany obraz zwiazku moge ci powiedziec ze moj zwiazek taki wlasnie jest wszysko opiera sie na szczerosci blizskosci zaufaniu i najwazniejszym milosci partner jest dla mnei wszystkim po co mam szukac czegos gdzie indziej? tak poza tym to pomyslcie jak sie bedzie czul partner zanim zrobicie tyo co zamierzacie nie zyje sie dla siebie lecz dla kogos i to co sie robi jest z mysla o kims o najblizszej osobie dodam jeszcze ze wiem jak sie czuje mezczyzna po zdradzie (emocjonalnej) i jak trudno jest mu sie podniesc i zaufac... tak naprawde nie jest w stanie juz nikomu bezgranicznie zaufac osoba zdradzajaca zabija czesc tej drugiej - zdradzanej osoby brzydze sie zdrada i zdrajcami tacy ludzie powinni byc potepiani

Autor: ..................  28.10.2007 zgłoś

Mnie zdradził mój......najukochańszy czlowiek dla ktorego oddalabym nawet - wtedy- zycie. Mial romans 2 lata i wyszlo dzięki mojej bystrości. Minęlo już 6 lat a ja wciąż pamiętam o tym i nie zapomnę. Mamy coreczkę, ktora urodziła się po tej zdradzie. Myslalam, że dziecko sprawi, że zapomne o wszystkim ale tak sie nie stalo. Ja umieram każdego dnia coraz bardziej i nie wiem jak dlugo znosę swadomość, ze zostalam przez niego zdradzona.

Autor: Marta  26.10.2007 zgłoś

Niestety powodem naszych niepowodzen(moich i mojego meza)bylo to ze ja zdradzalam chodz postanowilam sama powiedziec o tym mezowi.Paczatki nie zdawaly na to zeby miedzy nami mialo byc lapiej chodz z czasem sie to zmienilo.Mamy dwojke wspanialych dzieci ktore oboje bardzo kochamy.Mozliwe ze tylko dlatego mi wybaczyl,nie wracamy do tego tematu w tej chwili jestesmy szczesliwi z daleka od tej osoby.Ulozylismy sbie zycie na nowo,a ja poraz kolejny nie mam zamiaru zmarnowac tego co udalo mi sie naprawic.Szczera rozmowa,a nie inforacje osob trzecich.W tej chwili mam czyste sumienie i chce miec je dalej.Pozdrawiam

Autor: Szczęsliwa  03.11.2007 zgłoś

Widzę, ze urwalo kawalek mojej wypowiedzi. Dokoncze tylko, po 10 miesiacach od tego zdarzenia moj partner mi sie oswiadczyl i teraz przygotowujemy sie do ślubu. Powiem szczerze, ze gdymym miala cofnac czas nic bym nie zmienila. Poprostu tk mialo byc, zebysmy zrozumieli ile naprawde dla siebie znaczymy. Nigdy juz nie popelnie tego bledu i wiem napewno, ze moj partner rowniez. O tych zdradach nie rozmawiamy porpostu puscilismy je w nie pamiec. Nie rozumiem tylko ludzi ktorzy dcyduja sie na powrot po zdradzie a pozniej wypominaja to aly czas. Jesli nie potrafiie sobie wybaczyc to zwiazek nie ma sensu. Pozdrawiam wszystkich.

Autor: kubba  22.10.2007 zgłoś

oj memphis chyba masz zbyt wyidealizowany obraz zwiazku,w zyciu bywa inaczej,zupelnie inaczej.

Autor: zoia  23.10.2007 zgłoś

hej zdradzona szkoda twojej glowy a takie przyjaciolki to pal licho do mnie tez przychodzila znajoma i widze ze maslane oczy robi do mego meza a ja co!!! do niej a ona na to nie boj sie twoj maz nie jest w moim typie a pozniej z nim jezdzila mercem i to olalam teraz jestem wolna i sobie chwale niech zyje wolnosc!!!!

Autor: Migotka  28.10.2007 zgłoś

Byliśmy wiele lat po ślubie. Nasze dziecko nie miało nawet pół roku. Któregoś dnia powiedział mi, że się kochają - dobrze ją znałam, tzw. "przyjaciółka domu". Powiedział, jaka ona jest wspaniała i jaka żałosna - ja. Po kilku miesiącach separacji poprosił, żebym wróciła. Zrobiłam to. Od tamtej pory minęło kilka lat. On ciągle mi dziękuje za wspólne życie i za to, że pozwoliłam mu uniknąć największego błędu w życiu. A ja? Wciąż pamiętam. Nie wypominam, nie wspominam, ale pamiętam. Są takie rany, których nie leczy czas. Wciąż mam ochotę napluć jej w twarz. Patrzę w lustro i zadaję sobie pytanie: "co ja tutaj robię?". I czasem żałuję, że walczyłam o nasze małżeństwo. Bo ciągle się boję i nic już nie jest takie samo jak przedtem.

Autor: bazia  31.10.2007 zgłoś

--> "ale z was"- dla twojej informacji - zdrada nie jest tylko w malzenstwie!!! Czyli co? w malzenstwie swieta wiernosc, a w normalnym zwiazku/ narzeczenstwie zdrada jest ok?! Zdrada dotyczy kazdego rodzaju zwiazku, takze tych niezalegalizowanych ( no z wyjatkiem zwiazkow "wolnych" ale tam oboje partnerzy powinni wiedziec o takiej mozliwosci); jest zlamaniem pewnej obietnicy, niekoniecznie z masa urzedowych autografow i pieczatek... w kwestii powtarzalnosci- niekoniecznie... jest cos takiego jak "roznice indywidualne", czyli po prostu kazdy reaguje inaczej... znam kilka osob, ktorym sie to po prostu zdarzylo raz (nie tlumacze; jesli pod wplywem alkoholu, to prosta zasada- nie wiesz jak reagujesz- nie pij za duzo) i tylko raz, bo wyrzuty sumienia byly tak wielkie, ze drugi raz sobie tego nie zafundowaly i nie zafunduja (i wlasnie do takich jednokrotnym sytuacji odnosila sie moja prosba o niemowienie partnerowi; wiesz ze to sie nie powtorzy to nie rozwalaj zycia osobie z ktora jestes)... poza wiele zalezy od motywacji do bycia razem... a bycie ze soba tylko ze wzgledu na dzieci to robienie krzywdy calej rodzinie... tiaaa wbrew pozorom nieprawda jest, ze "lepiej zly ojciec, ale obecny"; moj zdradzal mame, nad wszystkimi zneca sie do dzis psychicznie (tzn. nad mama i bratem bo ja zdecydowalam sie nie mieszkac z nimi), nade mna i bratem fizycznie do wieku nastoletnigo... wiele razy wiedzialam lzy i strach w oczach mojej rodziny i wiele bym dala, zeby mama byla na tyle silna zeby odejsc... moje zycie bez tego skurwiela byloby o wiele lepsze... --> Brodaczu kochany zycze szczescia z calego serduszka:) a zdradzonym pozostajacym w zwiazkach proponuje terapie u psychologa , i to rodzinna... nie widze innego wyjscia z sytuacji, bo zawsz epojawiac sie bedzie wypominanie, nawet nieswiadome, skojarzenia itp... rozumiem, tego nie da sie zapomniec, ale TRZEBA to przepracowac, inaczej wszystko runie, albo partner nie wytrzyma podejrzen i wypominania (bylam w zwiazku z chlopakiem, ktory wypominal mi nawet czas spedzony na studiach pt. "co ty tam robilas z tymi obcymi facetami"... po pewnym czasie mialam dosc, zaczelam sie zastanawiac, czy wreszcie tego "czegos" nie zrobic i nie obrywac za darmo... ale zdrada na szczescie jest nie na moja psychike i po prostu zerwalam...)

Autor: Niezły gość  05.11.2007 zgłoś

Zdrada, wcześniej czy później dopadnie każdego. Ja mam żonę, ale nic na to nie poradzę, że lubię się także od czasu do czasu spotykać z innymi kobietami-prawdziwymi kobietami. Jestem przystojny i to wykorzystuję. Poczucie winy oczywiście mam, ale jestem tylko facetem.

Autor: MilaBielsko  24.10.2007 zgłoś

Ja zostalam zdradzona . Znalazl sobie inna ale, po niespelna miesiacu wrocil . Kocha mnie bardzo. Minal rok a ja nie moge sobie poradzic z tym ze on poznaje mlode dziewczyny w moim wieku, przez internet, rozmawia z nimi one naiwne wysylaja mu zdjecia :/ Nie chce sie z nimi spotykac, nie ma ochoty, czasu, i kocha mnie. Czuje to zawsze kiedy widzi moja smutna mine. Przytula i zapewnia. I ja WIEM ze jest czysty... oprocz tych rozmow i wkrecania mlodych. Moze mu to potrzebne, takie bajerowanie. Tylko ze.. to nie jest juz to samo. Jestem szczesliwa ale jak jestem smutna to jest to straszne:/ Mysle o tym ze jakas glupia naiwna mu sie dala po miesiacu znajomosci, dziewica ktora zbajerowal. Moze to jest potrzebne , czasami tak mysle ze jest, ze w przyszlosci nie bedzie chcial skoro wie ile to cierpienia przynosi i jaki ma wplyw na ludzi i na przyszlosc, ze to sie pamieta dlugo i jest jak otwarta rana. Kocham go on mnie kocha, chce zyc normalnie, mamy plany na przyszlosc, slub, dzieci. Ufam mu ale mu nie ufam. Mysle ze...gdybym miala wybierac. To napewno... NIGDY WIECEJ faceta ktory mial traumatyczne doswiadczenia z Ex. NIGDY WIECEJ zadnych szans, zaczynania na nowo - skoro zdradzil i boli to uciac na zawsze. Bo to sie potem nie zagoi do konca nigdy. Za 10 lat bede to pamietac co zrobil i moze mu przy klotni wypomne. Nie chce nic wypominac:(((

Autor: LODOWATA  22.10.2007 zgłoś

Męzczyzna który był moją pierwsza miłością zdradzał mnie z inną kobietą, gdy się o tym dowiedziałam zaprzeczał mi w żywe oczy.Może gdyby się przyznał potrafiłabym mu wybaczyć. Zrobił mi tak wielką krzywdę,iż do tej pory choc mineły 3 lata nie potrafie zaufać żadnemu, a moje zwiazki trwają nie więcej niż 3 miesiące. Nie wierze już w miłość ani uczucia, jestem lodowata.

Autor: magda lat 31  09.11.2007 zgłoś

najlepsza na zdrade jest zdradzic tez ale zdradzic z fajnym facetem zeby nie zalowac.JA ja tak zrobilam i moj maz oszalal z zazdrosci.potem sie rozwiodlam i nie zaluje niczego.nigdy nie moglabym zyc z mezczyzna ktory mnie zdradzil .nie mam zaufania do facetow.

Autor: aall  25.10.2007 zgłoś

do EKU: cześć, byłam "kochanką" do niedawna, zostawił mnie, postanowił odzykać żonę, odbudować rodzinę, a ja? jestem w ciąży, w czwartym miesiącu, i co z tego że tak jak ja cieszył się na tą dzidzię, co z tego, że codziennie tysiąc razy słyszałam i czytała w mailach i smsach, że mam "pogłaskać brzuszek", co z tego, że każdego dnia byłam kwiatuszkiem, skarbem, słowa "kocham cię" brzmiały cudownie i co mi po tym wszystkim pozostało? wspomnienie po Nim, wyzwiska jego żony i żal, wielki, bolesny, rozrywający serce, a ja pozwoliłam sobie pokochać Go, bo uwierzyłam, że ta żona naprawdę jest niedobra, że od około dwóch lat nie za dobrze układa się w małżeństwie i że może lepiej byłoby gdyby ona dowiedziała się o wszystkim, bo wtedy rozwiodłaby się z Nim, gdy jej powiedział o mnie, o zdradzie, nie rozwiodła się, zabroniła kontaktu ze mną, a ja na dowidzenia usłyszałam "jeśli będzie potrzeba płacenia alimentów to będę je płacił"; nie życzę żadnej dziewczynie takiego rozczarowania, choć z drugiej strony, podobno "nie zbudujesz szczęścia na czyimś nieszczęściu" więc może i mam za swoje... ;(

Autor: cd. głęboko zraniona  24.10.2007 zgłoś

DO WSZYSTKICH KOBIET: pamiętajcie nigdy, ale to przenigdy nie nadskakujcie facetowi, nie dajcie po sobie poznać, że Wam bardziej zależy, bo znajdzie się taka świnia bez uczuć, która to wykorzysta i będzie się Wami bawić, baa będzie jej to sprawiało ogromną przyjemność nawet. Pamiętajcie, że to faceci powinni zabiegać o kobietę, to nie staroświeckie, a mądrość życiowa, jeśli chcesz żeby facet cię szanował i kochał, to daj mu się starać o siebie. Jeśli mu będzie zależało to nie będziesz musiała kiwnąć palcem, żeby było dobrze bo on będzie to wszystko nakręcał, a Ty spokojnie zamkniesz oczy wiedząc, że mu zależy. Kobiety mówcie NIE!!!! hipokrytom, cynikom, osobom bez uczuć i pamiętajcie nie ma miłości bez wzajemności i nie liczcie na to, że jak ktoś nas źle traktuje to się zmieni!!!Wyrzućcie od razu z serca taką osobę, z życia, będzie bolało, ale uwierzcie to najlepsza droga, droga do nowego życia, nowego JA!!!!!!!! Dziś wiem na czym polegał mój błąd po prostu właśnie pokazałam, że za bardzo mi zależy. Przeżyliśmy razem chwile uniesień, jak się poznaliśmy, czułam, że nasze dusze ze sobą rozmawiają, nie jadłam, nie spałam dosłownie jak to się mówi "żyłam miłością", nawet nie śniło mi się, że przytrafi mi się coś takiego. Mówił tak jak ja, podobnie się poruszał, jak bym spotkała kogoś kogo znam całe życie. Ale musiałam go zostawić bo chciał, żeby wszystko było po jego myśli, miałam dosyć tego, że musiałam się dostosowywać, nie na tym polega miłość. Decyzja o rozstaniu była najtrudniejszą, jaka mi się do tej pory przytrafiła w życiu, ale instynktownie wiedziałam, że muszę odejść po prostu...Pamiętam jak bardzo bolało: dusza, ciało, myślałam, że się z tego nie podniosę. Wylałam morze łez, tęskniłam, cierpiałam, obarczałam się poczuciem winy, chciałam za wszelką cenę to naprawić i znowu mu ulegałam, a on to nieludzko wykorzystywał. W końcu po tylu latach otrząsnęłam się, tyle ludzi mówiło mi odpuść sobie szkoda zdrowia, nie chciałam słuchać bo chciałam wielkiej miłości, którą sobie wymarzyłam.Fakt straciłam naprawdę dużo zdrowia, najbardziej mi szkoda moich bliskich, którzy też to ze mną przechodzili, a uwierzcie mi było to istne piekło na ziemi. Dziś jestem coraz silniejsza, nauczyłam się mówić nie, jestem bliska wydostania się z tego horroru, pomaga mi też serdeczna osoba. Wiem jedno nigdy nie pozwolę sobie na to, żeby ktoś tak okrutnie bawił się moimi uczuciami, żebym ponownie straciła swoją godność. Dotarło do mnie, że miłość nie polega na krzywdzeniu drugiej osoby, myślałam, że on się zmieni liczyłam na jakiś cud, że znowu będziemy tak szczęśliwi jak kiedyś. Ale dzisiaj wiem, że decyzja o rozstaniu była najmądrzejszą decyzją w moim życiu, miała sprawić, że on się zmieni. Dałam mu szansę nie zmienił się, nie wykorzystał jej, dzisiaj mówię mu do widzenia po raz drugi, ale do widzenia na zawsze!!!!!Piękne wspomnienia pierwszej miłości odkreślam grubą kreską i na zawsze zostaną w moim sercu, ale to już przeszłość ten rozdział jest zamknięty!!!

Autor: kasia1_88  23.10.2007 zgłoś

" Memphis - Uwazam ze jesli jestemy z kims, kto nam zaufal, powierzyl swoje sekrety i ofiarowal zycie zobowiazuje nas do wiernosci i pracy nad naszym zwiazkiem. Prawda jest ze oboje partnerow musi w tym uczestniczyc. " W zupełności zgadzam się z tymi słowami. Jeśli decydujecie się na poważny związek to i też na to że nie skrzywdzicie swojego partnera!!! Bo każdy z nas ma ROZUM i wie jak TO będzie boleć..A przecież nie wiążecie się z kimś z myślą że skrzywdzicie tą osobę???!!!!! Więc jesli ktos będzie miał "okazje zdradzić" to pomyślcie o tym.. ( po co związałem się ze swoim partnerem żeby go skrzywdzić?? ).Wiem że "w takiej chwili" trudno jest o tym myśleć,ale istota o SILNEJ WOLI i DOJRZALA pomyśli.. A cała reszta ludzi najwyraźniej nie jest dojrzała a co za tym idzie NIE JEST GOTOWA na POWAZNY ZWIAZEK. Kazdy ma słabości ale po to one są żeby z nimi walczyć!! Jeżeli ktoś nam zaufał to BADZMY WARCI tego zaufania i tej osoby.. " BYC WARTYM czegoś .." -- nad tym tez sie zastanówcie! Moja pierwsza miłość też mnie zdradzała.. i kłamała prosto w oczy że tego nie robi.. A teraz jestem z mężczyżną którego kocham bez opamietania i ostatnio przyznal sie do tego że mial kilka okazji żeby mnie zdradzic ale tego nie zrobil..bo mnie kocha. Wierze mu bo go kocham..ale cholernie się boje o to żeby historia znów sie nie powtórzyła.. Mimo że wierzysz ukochanej osobie to ten "uraz po zdradzie" pozostaje.. i trudno z nim żyć z ukochaną osobą.. przysparza to wiele kłopotów z wiązku.. np. "chęc zaufania" ale tak na prawde do konca nie potrafisz juz zaufac :( i wiele wiele innych przykładów. Po ZDRADZIE nie da się już normalnie żyć, po prostu się NIE DA!!

Autor: Beatta  28.10.2007 zgłoś

nie istnieje zloty srodek. Ile ludzi tyle osobowosci...ile zwiazkow tyle emocji jednakowych ale o roznym nasileniu-bo warunkuja je wlasnie dwie oddzielne osobowosci. zdrajca to zdrajca i tyle. ten kto zdradza nie szanuje samego siebie i nie ma za grosz odpowiedzialnosci za osobe z ktora jest. pomijam juz fakt,ze zdrajca to ktos kto nie posiada na tyle odwagi cywilnej,by taktownie sprawe zakonczyc i odejsc. to egoista i czlowiek o totalnym braku cywilnej odwag i nadzwyczajnych zdolnosciach nie brania na siebie odpowiedzialnosci za wlasne postepowanie. wynikiem czego jest zwalanie winy na osobe zdradzona-po to by czuc sie usprawiedliwionym. nie ma tez srodkow lagodzacych lub tzw powodow do zdrady. nikt kto zostal zdradzony,nie powinien czuc sie winny.powtorze ponownie-zdrajca to zdrajca.

Autor: aniol_wroclaw  23.10.2007 zgłoś

I LIST DO KORYNTIAN; rozdz;7,10-11 '' ...Tym zas, którzy żyją w stanie małżeńskim, nakazuję nie ja, lecz Pan, ażeby żona męża nie opuszczała, a jeśli by opuściła niech pozostanie niezamężna albo niech się z mężem pojedna; niech też mąż z żoną się nie rozwodzi...'' To dla mnie bardzo smutny fakt jak czytam wszystkie wyzej napisane posty. Ja nie mam zony, i dla mnie zdrada to coś bardzo niewytłumaczalnego, bo jak wytłumaczyć, POWIEDZIEC OSOBIE KTÓRĄ SIE BARDZO KOCHA....? ''-wiesz, tydzien temu zdradziłem/am Cie...'' Jezu, ja nie wiem co bym zrobił jak bym cos takiego usłyszał. Na prawde. Dlatego uważam ze w kazdym poczatkowym związku powinna rodzić się szczerosc, i zaufanie, ale jesli w tym wszytkim nie ma pewnej MIŁOŚCI, co do drugiej osoby, to jak dalej mówić o przyszłości? Same uczucie Miłości, to coś bardzo waznego, to uczucie co życie człowieka nabiera barw szczescia, nadziei i wiary. To wspólna droga, wspólne plany. Zycze wszytkim, szczególnie Tym co doświadczyli zdrady, by otrzymali pokój Boży w sercu i pomimo tego przebaczyli, a całą reszte dobry Bóg, który jest Sprawiedliwoscia, na pewno predzej czy póżniej rozliczy, tego który zranił druga osobę...

Autor: Mini22  29.10.2007 zgłoś

Zdrada to rzecz, która czyha na każdego. W pierwszej kolejności na tych, którzy szukają przygód, w drugiej na zagubionych i znudzonych. Sama kiedys zdradzilam- powiedzialam o tym swojemu chlopakowi. Po czym on przyznal sie, ze też zdradzil- to byl plus dla nas- oboje zalowalismy i chcielismy starac sie od nowa. Myslę jednak, ze nie zawsze warto sie przyznać. Sex bez zobowiazan- pod warunkiem ze zdazyl sie 1 jedyny raz- czasami moze nawet pomoc walacemu sie zwiazkowi. Jednak jesli powtarza sie akt zdrady- to juz jest chore i niezdrowe dla wszystkich. Obecnie nie mam nikogo bo boje sie zdrady- moj ostatni chlopak mnie oszukiwal- skutki trwaja do dzs. ozdrawiam wszystkich zdradzonych i zdradzajacych. Nie dajcie sie wiecej!!!!

Autor: ZARA  01.11.2007 zgłoś

Mój mąz zdradził mnie po raz pierwszy 5 lat temu bardzo prosił o przebaczenie udało mi się" wybaczyć". Przez około 3 lat po tej zdradzie było widac jego zaangazowanie w nasz związek i to że chce nadal o niego walczyć. Można powiedzieć że czułam sie wówczas w miare spokojna, chociaz nie raz przy okazjach jego wyjścia z kolegami szargaly mna myśli i pytania :Gdzie tak naprawde teraz przebywa? Czy na pewno z kolegami? Po tych trzech latach stopniowo zaczoł sie odsuwac od rodziny. Często wychodził na spotkania z kolegami ktorych ja nie znałam.Okazało się że ma kochankę po raz kolejny .... Pomimo moich starań nie udało sie tego związku uratować. ROZSTALIŚMY SIE ... Dziś załuje że dawalam tylt razy szansę i walczyłam o ten związek, ponieważ jeszcze bardziej BOLI... Myśle że trudno podejśc szablonowo do tego czy nalezy ratować związek czy też nie. Czasami okazuje się że są to jedorazowe skoki w bok i facet nie jest tzw. babiarzem to chyba warto dla dobra RODZINY to zrobić. Ale jak wyczyć ( czy w przyszłości ciało raz puszczone puści sie kolejny raz) bo później boli jeszcze bardziej ... i psychicznie czlowiek nie umie sobie poradzic jeszcze bardziej niż przy ostrej decyzji kiedy zdarza się to po raz pierwszy . Trzymajcie się mocno na nogach zdradzani to nie koniec świata i pamiętajcie że jeżeli pojawi sie zdrada po raz kolejny nie warto przebaczać!!!!! Ten człowiek bedzie to czynił juz zawsze - mozna popełniac błedy tego samego rodzaju RAZ. POZDRAWIAM

Autor: malas  23.10.2007 zgłoś

Zdradę MOŻNA wybaczyć. Można. Zazdroszczę ludziom, którzy są tak prostolinijni, że widzą tylko jedno wyjście - rozstanie w pierwszej sekundzie po powzięciu wiadomości o zdradzie. I wydaje mi się, że nigdy nie kochali na zabój - i pewnie nie będą. Zdrada boli tak, jakby ktoś wyciągał ci jelita przez pępek. Zdrada emocjonalna boli najbardziej. A szczera rozmowa o zdradzie - boli jeszcze i jeszcze bardziej. Nie zgadzam się, że lepiej nie wiedzieć. Nie zgadzam się, że ten, kto zdradza, to nie kocha. Antyherlinger - mam nadzieję, że się wypisałeś chociaż i ci ulżyło, bo przeczytać się tego nie da. Ja też próbowałam wyciągać wszystkie szczegóły zdrady - i teraz twierdzę, że to idiotyczne. To siedzi w głowie i uderza w najmniej spodziewanym momencie, jak jadowity wąż. Wolałabym nie wiedzieć, że ona była taką laską, na którą lecą wszyscy jego koledzy. Wolałabym nie wiedzieć, że tak różni się ode mnie in plus. Wolałabym nie wiedzieć, że wymyślił sobie problemy, które według niego ja narobiłam i zamiast porozmawiać ze mną, poszedł do niej. Wolałabym nie wiedzieć, że seksu nie było tylko dlatego, że ona się opierała. Ale wiem to wszystko. Można wybaczyć, ale zapomnieć jest trudno, nawet jeśli bardzo się chce. Ale można. Można spróbować na tym budować coś nowego z tym samym człowiekiem. Tylko... masz rację - nie ma już tego zaufania i swobody, jaką wcześniej go obdarzałam. Nie kontroluję go wprawdzie, ale... Jestem zazdrosna i zaborcza, w środku. Czasem daję temu wyraz.

Autor: zbieracz fasolki  24.10.2007 zgłoś

Po pierwsze: lista lamentów, że zdrada,że boli, że nigdy więcej nie zaufam. a zdrada to dla jednych spojrzenie na innego, albo trochę czasu wspólnie spędzonego, albo przypadkowy seks. chcemy od drugiej osoby wszystkiego i zawsze, przez całe życie. a czy sami dajemy wszystko, zawsze, całe życie?? Po drugie: trochę więcej tolerancji czyni życie znośniejszym. dla siebie i innych. To nie jest namawianie do "zdrady" Po trzecie: szanujmy siebie i partnera. mnóstwo dziweczyn walczy o przegraną sprawę, pozwala facetom sobą manipulować, wierzą w niemożliwą i nigdy nie zaistniałą miłość i są załamane, kiedy już nie da się zamylać oczu. Miejcie oczy na właściwym miejscu!! Po czwarte: życie każdego jest cenniejsze niż lata stracone na beznadziejne przepychanki: zdradzi-poprawi sie-wróci-jak dalej brnąć nie widząc światła. Zaznajcie smaku bycia wolnym człowiekiem. nie namawiam do rpzowdów pod słąbym pretekstem. po piąte - najważniejsze: bądźcie przyjaciółmi. PRZYJACIÓŁMI !!! wtedy jest duża szansa na wyjście z dołka, jeśli się do niego wpadnie.

Autor: gabi  30.10.2007 zgłoś

Do Zbyszka! Wiesz Zbyszku mogłam zakończyc wszystko 4 dni po ślubie i miałam podstawy aby to zrobić jednak jesteśmy 14 lat i kochamy się. Mimo, że w środku często smutek to nigdy i nigdzie tego nie okazuję, zawsze jestem wesołą kobietą duszą towarzystwa. Moje podwójne życie pozwala mi żyć. Nigdy nie zrozumie ten kto nie doświadczy cierpienia życia. Może kiedyś nadejdzie dzień, że wstając rano powiem będę tylko jego i skończy się inne życie inni mężczyźni kto wie. Pozdrawiam

Autor: Kasia  27.10.2007 zgłoś

Czesc wszystkim zdradzonym i tym zdradzajacym:) Moj chłopak "zdradził" mnie na jednej z imprez na ktorej bylismy razem... Wyszłam na moment do toalety a gdy wróciłam, juz go nie bylo... Znalazłam go w innym pokoju z dziewczyna ktorej kompletnie nie znał... Był kompletnie pijany, Ona tez... W tym momencie kiedy go zobaczyłam umarło we mnie wszystko!!!!!!!!!! (nie doszło do zdrady- przynajmniej nie tej fizycznej) mimo ze bylo to prawie trzy lata temu - nawet teraz trzesa mi sie rece jak o tym pisze:( po tym było mnóstwo płaczu, tłumaczen, przeprosin- nawet groził ze sie zabije wybaczyłam mu!!! za pare miesiecy jest nasz ślub:) Nie żałuje mojej decyzji:) tylko ze ja nadal mysle o tym dniu! Takiej rzeczy nie da sie zapomniec! nie da sie tego wymazac! Poprostu trzeba nauczyc sie z tym zyc! Ale co nas nie zabije to nas wzmocni!!! i ja czuje sie SILNA!!! SILNIEJSZA NIZ WTEDY!!!!!!!!!!!! i dopiero teraz zaczynam poznawac swoja wartość! moze to malo spojne i logiczne kochani ale kazdy kto kiedys był w mojej sytuacji napewno to zrozumie:)

Autor: Jan  29.10.2007 zgłoś

może złe miejsce by radzić. ale wiem jedno. historie jednorazowe, nie powinny nigdy ujrzeć światła dziennego. dziewczyny, nie chwalcie się w chwilach tzw. prawdy tym, że miałyście kogoś. nawet najwspanialszy facet, ma kompleks małego.nigdy nie zapomni i nie przebaczy a zaserwujecie mu tylko głupie poczucie winy i maleńkości na całe życie. inną natomiast jest sprawa zdrady z premedytacją. tłumaczenie sobie samemu tego, że jesteśmy zaniedbywani, oszukiwani, niedowartościowani przez partnera. wiem, że tak jest w każdym małżeństwie. jednak nie w każdym musi dochodzić do zdrady. seks jest ważną - jeśli nie najważniejszą - częścią układanki, zwanej życiem. zmiana partnera, prowadzi zawsze do jednego. rozpadu związku. jeśli więc zdradzasz - rozbijasz małżeństwo. i nie ma tutaj żadnego usprawiedliwienia. i jeszcze jedno. flirt nie jest zdradą. uśmiech, rozmowa, to naturalna forma komunikacji międzyludzkiej. jednak zabawa w doktorka... no cóż. jak kuba bogu tak bóg kubie. i w ten sposób zabija się niejedno uczucie. miłego wszystkim zdradzonym i zdradzanym. nie zapominajcie o antykoncepcji.

Autor: ismena  26.10.2007 zgłoś

Do gabi... proszę napisz jak kontrolujesz swoje uczucia i nie zakochujesz sie w tych facetach?

Autor: Mama  26.10.2007 zgłoś

Do Gosii! Dziewczyno chodzilas do szkoly?? W zyciu nie widziałam tyle błędów ortograficznych (i nie tylko ) w paru zdanich!

Autor: danka  31.10.2007 zgłoś

zycie po zdradzie-teraz z perspektywy czasu moge sie określic ze dwa razy do tej samej rzeki sie nie wchodzi-8lat temu dałam szanse powrotu mojego byłego meza ,zdradzal mnie na oczach wszystkich-wiedzialam i widzialam ale jak ma się male dzieci to jest strach przed czyms -robiłam to ze wzgledu na dzieci-i co historia sie powtorzyła od 4 lat jestem rozwódka z 3 dzieci-z orzekaniem o jego winie dostałam rozwod-moge tylko dodać i ostrzec zeby nie popelniały /al/bledu i nie wierzyc w deklaracje ze sie zmieni-totalna bzdura-bo co ma tak robic to bedzie robic-tylko czy ty wiesz a moze i nie ale żyje sie ciagle z ta swiadomościa że ktos oszukuje bo gdzieś w podswiadomosci jednak zostaje ta zadra-pozbieralam sie -daje rade -nie jest jednak tak slodko samej -ale mysle ze kiedys to sie zmieni i usmichnie sie do mnie szczeście-apropo tego-to moj eks zapomnial ze ma dzieci -zero zainteresowania tak jakby tych 16 lat życia nie bylo a dzieci????????????

Autor: róża  24.10.2007 zgłoś

Mój mąż mnie zdradzał z osobą która była mi bliska mieszkał z nią ma z nia dziecko mimo wszysko walczyłam o niego .Mamy syna który skończył 8 lat więć miałam motywację do tego zeby walczyć . Nie zaufam już chyba nigdy mimo ze wygrałam z " tamtą" i mąz jest ze mna jest ciężko , ponieważ on nawet nie przeprosił a ja stałam sie twardą osobą pewną siebie i nie wiem czy to dobrze ze walczyłam o nasz związek cieżko mi powiedzieć .Widze ze syn jest szcześliwy i ja patrząc na niego też .Nie wiem czy nie zdradzi ponownie tego nie jestem pewna ale ja juz drugi raz nie mogłabym walczyć ułożyłabym sobie sama zycie i jestem tego pewna dlatego chyba sie juz tego nie boję . Myślę ze warto walczyc po związek ponieważ lepiej spróbować a niżeli żałować ze sie nie spróbowało

Autor: Behemotka  23.10.2007 zgłoś

Addo jednemu już powiedziałam, że jest jeszcze ktoś............

Autor: justa  23.10.2007 zgłoś

Zostałam zdradzona, tylko moj partner nie potrafił przyznać się do zdrady, to ja odkryłam, że pprowadził podwójne zycie. Byłam z Nim przez 15 lat była to Moja Wielka Miłość z którą wiązałam dalsze plany życiowe. Okazało się , że byłam w błędzie, zranił mnie tak, że nigdy nie będe mu mogła wybaczyć.

Autor: Jacek 3365  23.10.2007 zgłoś

mnie zdradziła żona po 25 latach małżeństwa, znalazła sobioe faceta na gg i ma. na początku byłem zrospaczony, ale teraz mam to gdzieś, niech sobie stara baba zakłada życie od nowa, zostawię ją z tym facetem. On ma żonę i małe dziecko, jego żona jeszcze nie wie, ale się dowie, a to będzie niespodzianka. Rodzina moja już nie istnieje, niektórzy piszą, że "faknie jest uprawiać sex z kimś innym", ale tym niszczy się życie kogoś! Całej rodziny.

Autor: meg  23.10.2007 zgłoś

a moj maz zakomunikowal mi ze za dwa miesiace konczy 41 lat i MUSI sie wyszalec , szaleje , poprostu poinformowal mnie o tym i poszedl , spotyka sie z panienka , spi u niej i czasami wpada wziac poczte .... nienawidze facetow a szegolnie szmaciarzy !!!

Autor: ---aniol---  09.11.2007 zgłoś

historia przez ch ale wpadka ---ups---

Autor: janina  23.10.2007 zgłoś

c.d Najwazniejsze były pieniądze i sława.Jedynym tematem była jego firma,jakie znajomosci zawarł itp.Zaczelismy bardzo sie od siebie oddalac.Nie było go całymi dniami.Wychodził o 6.00 a wracał po 22.00.Tłumaczył ze robi to dla nas.Po jakims czasie zaczął wracac coraz czesciej pod wpływem alkoholu.Wtedy to juz nie było zadnej rozmowy.Oczywiscie na drugi dzien załował.Pozniej juz ani soboty a ni niedzieli nie miał wolnego.Ja zaczełam spotykac sie ze znajomymi coraz zcesciej bo tak wczesniej wyczekiwałam na niego całymi dniami.Wsrod tych znajomych był pewien chłoapak,bardzo ułozony.Cos zaiskrzyło.Pewnego sobotniego wieczoru kiedy to mój ukochany wrócił jak zwykle pijany ja postanowiłam pojechac ze znajomymi na impreze.Wtedy postanowiłam ze przyjrze sie głebiej naszemu koledze.Po wspólnie udanej imprezie postanowiłam ze zostawie Łukasza.Byłam juz całkowicie wykonczona.Zaczełam spotykac sie z Michałem a Łukasz nie dał za wygraną.Obiecywał ze sie poprawi..oczywiscie udało mu sie to.Wrócilismy do siebie.Jednak poprawa ta trwała moze tydzien i wszystko wróciło do normy.Znowu kłotnie...wtedy tez zaczął podejrzanie sie zachowywac.Po jakims czasie okazało sie ze spotykał sie z kims..Ja na wakacje wybrałam sie do rodziców a kolezanka informowała mnie ze Łukasz chce sie ze mną skontaktowac.Tym razem nie uległam chociaz nie było dnia zebym nie myslała o nim.Nawet na chwile nie przestałam go kochac.Zakazałam jakichkolwiek informacji o mnie.Jednak po powrocie los tak chciał ze sie znów spotkalismy...On opowiedział mi ze ma kogos ale nie przestał mnie kochac.Ze jak jest z nia to mysli o mnie.Obiecał ze wyjasni jej swoje uczucia do mnie i ze znowu bedziemy razem.Ja jak głupia w to uwierzyłam.Nie zostawił jej jednoczesnie był ze mną.Dowiedziałam sie o tym poprzez smsy.Nie ufałam mu po poprzedniej zdradzie i kontrolowałam go....i słusznie.Minął juz rok.Nadal go chyba kocham.Nie ma dnia zebym nie myslała o nim.Mimo tego ze spotykałam sie z tyloma fajnymi chłopcami,zawsze myslałam o nim i nie potrafiłam sie przełamac.Żadko go widuje ale za kazdym razem jak juz tak sie stanie to zatyka mnie.Nie potrafiłabym juz kolejny raz mu tego wybaczyc.Nie nawidziłabym sie za to.Nie wiem czy jeszcze kogos tak pokocham ale w tej chwili jest ktos,komu mysle aby dac szanse aby na nowo rozbudził we mnie głebsze uczucie ;-)życzcie powodzenia.Pozdrawiam wszystkich czytających.I pamietajcie jesli ktos raz zdradził,zrobi to ponownie...

Autor: kina  23.10.2007 zgłoś

A w moim przypadku to ja zdradziłam... Pracowałam za granica i poznałam "go" przystojny Amerykanin...Cos miedzy nami zaistkrzyło i choc wiedziałam ze on niedługo wyjedzie "stało sie". Nigdy juz go pewnie nie spotkam...Kiedy wróciłam do domu rozstałam sie z nażeczonym... Nigdy mu o tym ni epowiedziałam i pewnie nigdy juz nie powiem, wiedziałam natomiast ze ejsli go zdradziłam to bez sensu byc razem... Jeśli naprawde bym go kochała ni zdradziłabym.... Pozdrawiam

Autor: ADDA  24.10.2007 zgłoś

JA JESTEM Z FACETEM OD PARU LAT I JESTEM GO PEWNA NA 100% AZ NIE WIEM CZY SAMA NIE ROBIE SOBIE TYM KRZYWDY

Autor: maciek  23.10.2007 zgłoś

pierwsza zdrade wybaczylem....bo kochalem.... drugiej zdrady nie wybacze juz... bo nie docenila tego ze przeszedlem samego siebie by sie z tym pogodzic.... nie wbacze tego ze udawala milosc by szalec za plecami... kochasz = szanujesz i nigdy nie zdradzasz... dopiero wtedy mozna ufac do konca swiata.. wtedy jest raj na ziemii... a ja wlasnie zaczynam droge do nieba.... z kims innym - madrzejszym stokroc!!

Autor: b  22.10.2007 zgłoś

ja byłem z dziewczyna dośc dlugo, i mimo mlodego wieku myslelismy powaznie o wspolnej przyszlosci, pierwsza powazna milosc. nie widzialem swiata poza nia, a ona, tak przynajmniej mi sie wydawalo, poza mna. pewnego pieknego dnia dowiedzialem sie ze cos jest nie tak, przez przypadek. pozniej bylo juz masa klamstw jej strony, w koncu opowiedziala 'cala prawde', blagajac o wybaczenie, mowila ze sklamala bo nie chciala mnie stracic, a tamto bylo chwila slabosci. przez jakis czas probowalem "wybaczyc", ona probowala "naprawić", ale nie udalo sie. powiedziała że mnie kocha, ja że kocham ja i rozstalismy sie. do dzisiaj nie moge o niej zapomniec, ale wuiem że nie ma juz do tego powrotu. jak napisal kolokwialnie ktos wyzej "zeszmacenie dyskwalifikuje"

Autor: Maja  06.11.2007 zgłoś

do "Niezły gość" szukam właśnie takiego zdecydowanego mężczyzny, który wie czego chce. Ja jestem prawdziwą kobietą, nazywają mnie nawet księżniczką. Napisz z jakiego jesteś miasta, może się poznamy..

Autor: Migotka  24.10.2007 zgłoś

Strasznie ciężko czyta sie te wszystkie historie... Nie przypuszczałam, że tyle ludzi jest w stanie zrobić świństwo drugiej osobie, której mówią KOCHAM, do której chcą sie przytulać... Choć zgodze się,z e zdrada jest dowodem na to, że w związku coś się popsuło i nie ma już jak o tym rozmawiać. Jednakże od zdrady lepsza jest rozmowa!!! Na szczęście mam wielkie szczęście być z facetem, na którym mogę polegać, który mnie szanuje i naprawdę kocha. I nawet gdy gdzies schodzę na manowce, czy spoglądam na jakieś pokrętne ścieżki, on jest by złapać mnie za rękę. Dziękuję, Ryjku :)

Autor: Migotka raz jeszcze  24.10.2007 zgłoś

ALE PRZEDE WSZYSTKIM DZIEWCZYNY, NIE POZWóLCIE SIę BIć! JEśLI FACET PODNIESIE NA WAS REKę TO JUż KONIEC ZWIąZKU, NIE MA O CZYM DALEJ ROZMAWIAć....

Autor: Memphis  22.10.2007 zgłoś

Uwazam ze zdrady nie mozna wybaczyc, a juz napewno trudno wymazac z pamieci. Zdrada to nie tylko chwilowe zapomnienie, ucieczka od smutkow i problemow, ale przede wszystkim brak dojrzalosci i wytrwalosci. Uwazam ze jesli jestemy z kims, kto nam zaufal, powierzyl swoje sekrety i ofiarowal zycie zobowiazuje nas do wiernosci i pracy nad naszym zwiazkiem. Prawda jest ze oboje partnerow musi w tym uczestniczyc. Sadze ze trudno jest budowac relacje partnerskie miedzy dwojgiem ludzi oparta na zdradzie lub co gorsze na klamstwie. Jesli jeden z partnerow ma gorsze dni to nie upowaznia nas to do "skoku w bok...". Nie jestesmy z soba tylko na dobre ale takze na zle dni. Zycze wszytskim powodzenia i duzo szczerych rozmow, bo to jest jedne z kluczy do porozumienia i budowania dobrych relacji partnerskich.

Autor: adda  24.10.2007 zgłoś

do czarnej ja mam podobne odczucia nigdy nie zdradzilam ale w niewytlumaczalny sposob pomaga mi mysl ze moglabym to zrobic choc nie szukam kontaktow z innymi facetami nie flirtuje z nimi etc.

Autor: Ewa  05.11.2007 zgłoś

zdrada to brak miłości i szacunku... wierzę, że na mnie czeka ktoś kto będzie mnie kochał i szanował... osoba z którą byłam okazała się być nieuczciwa, bezwzględna i okrutna - po depresji, myślach samobójczych, łaszeniu się i żebraniu o jego uczucie, zainteresowanie czy jedną myśl - wiem, że czasem trzeba sięgnąć dna, żeby się od niego odbić i wypłynąć na powierzchnię... modlę się codziennie o siłę i mądrość... bo tak naprawdę "człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać" jak powiedział znany pisarz - dodam do jego słów tylko - człowiek potrafi się pokonać sam...

Autor: zenia 0108  05.11.2007 zgłoś

czytam te wypowiedzi ,boli bardzo boli zdrada choć minęło pół roku,kocham więc zostałam,dzieci dom .ciężko ,pozdrawiam

Autor: OFICJALNA ZONA  28.10.2007 zgłoś

ZOSTALAM ZDRADZONA PO 23 LATACH MALZENSTWA,KTORE BYLO WZOREM(?)DLA WSZYSTKICH LUDZI NAS ZNAJACYCH.KOCHALAM BARDZO SWOJEGO MEZA,WYBACZYLAM I CHCIALAM ZACZAC WSZYSTKO JESZCZE RAZ-BYLAM NA TO GOTOWA,DLA SIEBIE ,DLA DZIECI ,DLA NIEGO....BYLAM PEWNA ,ZE WROCI,RODZINA BYLA DLA NIEGO ZAWSZE NAJWANIEJSZA.ZOSTAWIL NAS, POSZEDL DO KOCHANKI,PYTAM SIEBIE TERAZ CZY KIEDYKOLWIEK KOCHAL,KIM DLA NIEGO BYLAM.TRUDNO ,BARDZO TRUDNO ZYJE SIE PO ZDRADZIE,RZECZYWISCIE CALY SWIAT LEZY W GRUZACH I POTRZEBA DUUUUZO CZASU ,ZEBY JAKOS TO ZYCIE ULOZYC NA NOWO.MYSLE JEDNAK, ZE I TAK CALY CZAS OSZUKUJE SIEBIE I DZIECI,ZE JUZ SIE Z TYM POGODZILAM.....MEZOWIE,NIE ZOSTAWIAJCIE SWOICH ZON ....

Autor: ZDRADZILEM I ZAŁUJE !!!!!!!!!!  26.10.2007 zgłoś

JA ZDRADZIŁEM MOJA DZIEWCZYNE Z LASKA MOJEGO KUMPLA, SPOTYKALISMY SIE PONAD ROK. TO BYLY NIESAMOWITE DOZNANIA, BYLO NAM WSPANIALE BYLISMY NAWET W SOBIE ZAUROCZENI, MYSLELISMY ZEBY ZAKONCZYC TAMTE ZWIAZKI BYC RAZEM ALE ONA ZASZLA W CIAZE, NIE ZE MNA TYLKO Z NIM I MUSIELISMY TO ZAKONCZYC. OBOJE UZNALISMY ZE BYŁO MIŁO ALE SIE SKONCZYŁO, I ZE TAK TRZEBA. PÓZNIEJ ZACZEŁO MNIE GRYZC SUMIENIE I CHCIAŁEM POWIEDZIEC O WSZYSTKIM MOJEJ KOBIECIE ALE NIE MOGLEM BO W TYM MOMENCIE ZNISZCZYŁ BYM NIE TYLKO SWOJ ZWIAZEK ALE OBU PAR. POSTANOWILEM O TYM ZAPOMNIEC, ALE SIE NIE UDAŁO, TO WRACA. NADAL JESTEM Z TA DZIEWCZYNA ALE CZASEM DOPADAJA MNIE TAKIE MYSLI ZE NIE POWINIENEM Z NA BYC BO NIE JESTEM JEJ WART, ZDRADZIŁEM. NIE WIEM CO JA BYM ZROBIŁ GDYBYM ZOSTAL ZDRADZONY, NAJPRAWDOPODOBNIEJ NIE POTRAFIŁ BYM WYBACZYC.

Autor: zona  22.10.2007 zgłoś

nie wybaczylabym mezowi zdrady nigdy!!! a jeszcze zemsta bylaby straszna, mysle ze rozwalilabym niejedno malzenstwo z premedytacja najlepiej jego brata, przyjaciela w tym momencie liczylo by sie tylko to zeby skrzywdzic jak najwiecej ludzi z jego otoczenia. dlatego pamietajcie faceci -jezeli jakas laska wlazi wam do lozka i wmawia jaki to jestes super i chcesz sie zatracic maja w domu zone to tylko dlatego ze na pewno ktos ja zdradzil i chce sie zrewanzowac,zanim zdradzicie to upewnijcie sie ze nie jestescie tylko nic nie znaczacym lekarstwem na zdrade! po tym nie da sie czuc dobrze. zdrada jest okrutnym zakonczeniem milosci.

Autor: ZDRADZAM CALY CZAS.. :/  23.10.2007 zgłoś

HMM, ZDRADA.. ZOSTAJESZ ZDRADZONY-NIE UFASZ.. ZDRADZISZ- TY PRZESTAJESZ UFAC INNYM..

Autor: kobietka@@@  22.10.2007 zgłoś

ja nigdy nie byłam zdradzona i sama nie zdradziłam. gdyby mój facet mnie zdradził nie mam pojecia co bym zrobiła... wiem ze było by to dla mnie jak nóż w plecy, ale jak sie czasami zastanawiam to myśle, że jednak chyba w końcu bym wybaczyła, ale musiał by sie bardzo starać. mam nadzieje, ze nigdy mnie coś takiego nie spotka!

Autor: boran  29.10.2007 zgłoś

ZDRADZILAM MEZA WIELE RAZY...I NIE MAM WYRZUYOW SUMIENIA...MOZE KTOS POMYSLI ZE NIE POTRAFIE KOCHAC ALBO POZBAWIONA JESTEM JAKICH KOLWIEK UCZUC...NIE ,TO NIE PRAWDA.jESTEM PO SLUBIE 24 LATA.MOJ MAZ PRZEZ PIERWSZE LATA NASZEGO MALZENSTWA DUZO PIJ..PO ALKOCHOLU BYL AGRESYWNY,UBLIZAL MI ..GWALCIL...DOLOWAL MNIE PSYCHICZNIE...w KONCU PODDAL SIE LECZENIU...ZMIENIL SIE...ALE I JA SIE ZMIENILAM JESTEM Z NIM ZE WZGLEDU NA DZIECI.PRATYCZNIE NIE MA ZADNEGO SEKSU...WIEM ZE MAZ NADAL MNIE KOCHA ALE JA NIESTETY JUZ NIE POTRAFIE.MAZ NIE WIE O MOICH ZDRADACH I SIE NIE DOWIE...JA NAPEWNO TEGO NIE POWIEM...CZUJE SIE Z TYM DOBRZE...

Autor: Samotny Biały Żagiel  23.10.2007 zgłoś

Ludzie....o czym wy piszecie ? Czy nie ma w was żadnego poczucia własniej wartości ? Ile można mówić, pytać i słuchać o zdradach itp. ? Przecież życie jest proste tylko ludzie sami je sobie komplikują. Albo kochasz, ufasz i pragniesz, albo nie. I nie ubierajcie sytuacji w rzeczy niegodne.Nie zastanawiajcie się czy zdradził bo był pijany czy nie, bo jeśli zdradził to i tak by to zrobił. Prędzej niż później (to nie błąd) ! Każdy spotka kogoś kto będzie jego ideałem... Każdy zasługuje na miłość i wierność.... Jeśli ktoś Cie zdradził, nie każ go...Ktoś inny go ukarze ! Jeśli Ty zdradzasz...ktoś zdradzi Ciebie... Natury nie da sie oszukać...w niej panuje równowaga. Dajcie sie nieść uczuciu, nie zastanawiajcie się nad wszystkim i nie roztrząsajcie co kto komu powiedział, bo nie to jest ważne kto co mówi, ale kto co robi ! Jeśli boicie sie otworzyć dla kogos, zostawcie go. Jeśli sie otworzycie i zostaniecie zdradzeni, nie obwiniajcie siebie, tylko ... szukajcie dalej tego który jest wam "pisany". Szkoda życia na zastanawianie sie i trwanie w "dziwnych, z góry skazanych na rozpad " zwiazkach. Jeśli jesteś dobrą osobą, ktoś to w końcu doceni i zauważy, ale żeby mu w tym pomóc nie zamykajcie sie w sobie. Uśmiech zamiast zazdrości, miłość zamiast zawiści i radość z najprostszych rzeczy zamiast blichtru (zabrzmiało jak hasło propagandowe, hehehe) ale to jest moje motto i czuję sie z nim rewelacyjnie. Nie łatwo jest zabić w sobie złe uczucia, nie jest prosto uśmiechać sie gdy całe życie staje na głowie, ale tylko dlatego że nie wierzymy w siebie. Jesli ktoś nas zdradził lub zostawił, to znaczy że nie pasował do nas, że nie zasługiwał na nas. Szukajcie dobrych stron nawet w złych rzeczach i miejcie poczucie (nie przesadzone żeby nie popaść w narcyzm) własnej wartości !!! a będzie łatwiej i dużoooo przyjemniej, serio. Zadajcie sobie pytanie, co jest lepsze ? Żyć z kimś czy obok kogoś ? I żyjcie....żyjcie pełnią życia, smakujcie je, w najdrobniejszych szczegółach i do ostatniej kropli... Żyjemy po to żeby kochać... nie po to żeby nanienawidzić ! Fałszywa duma jest złym doradcą... Pozdrawiam was, cieszcie się życiem bo nie jest wieczne, a przed śmiercią najbardziej żałujemy rzeczy których nie zrobiliśmy. CU Later...

Autor: loco  24.10.2007 zgłoś

zdradzona fajnie pisze

Autor: art  30.10.2007 zgłoś

Moja zona zdradzila mnie po 14 latach malzenstwa z kolega. Minelo 4-lata a bol dalej nie maleje. Sa czasami dobre dni, czasami podle. Na zdrade nie ma lekarstwa. Powidzialem "wybaczam" ale potezny smutek skomle dalej w glebi duszy......Nie mam sumienia zostawic 2 dzieci .... no i sie mecze....

Autor: eda  29.10.2007 zgłoś

Zdrada to chyba najgorsze co moze byc!!!wiele razy byłam wplatana w taki chory uklad.dzisiaj to ja zapłaciłam.teraz wiem jaki to koszmar to ze dostałam pare razy w twarz gdy byłam w ciąży nie bolał tak jak to ze On mnie zdradził.Kocham go bardzo mamy sliczną coreczke ale nigdy mu nie wybacze i przy kazdej okazji wypomne,bo tak boli. A jeszcze bardziej bolesne ze kobite ta jest prostytutka i dla niej poswięcił ten związek Mysle ze kazdy musi kiedys zapłacic za swoje hrzechy ja własnie płace.

Autor: jolka  29.10.2007 zgłoś

jeśli kochasz...NIE WYBACZYSZ jeśli nie kochasz...zdrada jest niczym ważnym zdradzam mojego męża...mam kogoś kogo KOCHAM...oboje mamy dzieci...i to właśnie dla ich dobra postanowiliśmy na razie nie ujawniać naszej miłości...ale kiedyś...kto wie:-) odkąd poznałam mojego kochanka....czuję się w pełni kobietą...kochaną...podziwianą...mój mąż nigdy nie potrafił mnie przytulić...przeprosić kiedy zawinił...gdyby postępował inaczej...nigdy nie doszłoby do zdrady wczoraj przyszedł do domu "nawalony"...a ja?....cieszę się że mam tego drugiego...którego miłość daje mi siły żeby żyć...jolka

Autor: Magnolia48  03.11.2007 zgłoś

Nie warto wybaczać zdrady.Jeżeli już do tego doszło to najlepiej przerwać to co myślimy ,że jest takie piękne ....bo tak naprawdę jest!!ale tylko z odpowiednim partnerem.Jesli zdradził to znaczy ,że nie dorósł...że jest dorosłym ale smarkaczem,któremu trzeba wytrzeć nosa bo on tego nie potrafi...Jestem kobietą i to ja zostałam zdradzona ale uważam ,że to własnie kobiety są winne.To od nich zależy czy facet zdradzi.Piszą tu panie ,które zafascynowane znajomością z żonatym facetem nie mogą zrozumieć dlaczego taki facet kłamie.Kłamie i ją i swoją żonę....Mogłabym pisac tomy na ten temat ale nie warto .Piszę tylko dlatego ,że bardzo mi żal tych zdradzonych...kobiet i mężczyzn....Wybaczyć?...Jeszcze raz mówię -NIE WARTO-bo przeciez pózniej całe życie już nie ufamy tylko zadajemy sobie pytanie -czy on jest mi wierny?...Jesli raz to zrobił zrobi i następny tylko bardziej wyrafinowanie bo będzie bardzo uważał.Odeszłam od męża po 20 latach i jednego żałuję że tak długo z nim byłam.Mam dwoje wspaniałych dzieci i partnera o którym moge powiedzieć ,że mu bardzo ufam....ale licho nie śpi...i gdybym miała jakiś sygnał o jego zdradzie ani chwili nie byłabym z nim...Wiem jednak ,że są tacy mężczyzni i kobiety ,którym nie w głowie zdrada-Najważniejsza rodzina i oby takich jak najwięcej...!!

Autor: ----aniol--  08.11.2007 zgłoś

ten jedyny --ta jedyna to sa slowa dopuki niedojdzie do zdrady potem nazywa sie ich zdrajcami==napoczatku kazdego zwiasku jest super jest zrozumienie milosc oddanie i zaufanie --czlowiek zdrade ma chyba w naturze a napewno faceci ja maja ---zaloze sie o miljona ze nieznajdzie sie zaden facet ktory niezwroci sie oczami do seksownej nieznajomej aby chociaz oko pocieszyc i to wlasnie juz zaczyna sie zdrada a co do jej zawansowania to juz raczej okolicznosci wplywaja--to tak jak dziewictwo u kobiety kwestia czasu i tak kiedys to sie stanie--moze poprostu trzeba lepiej sie z tym pogodzic i nierobic z tego az takiego wielkiego problemu tylko zajac sie zyciem i jego problemami-- --

Autor: Sonia  26.10.2007 zgłoś

Czytam wasze opinie i historie i wogóle nie czuje żalu, bólu jaki kiedyś we mnie tkwił. To znaczy że czas leczy rany - mozna bć szczęśliwym. Ja przezyłam 7 letni związek, niedojrzały pełen kłamstw i zdrady. Dwa lata po rozstaniu znowu się zakochałam, jestem już taka szczęśliwa od 3 lat :) niedługo ślub! Teraz już wiem jak uchronić się przed zdradą i nie zdradzić - choć wiem iż życie bywa przewrotne, wszystko może się zdarzyć. Dowiedziałam się niedawno że mój ex rozstał sie z dziewczyną z którą mnie kiedyś zdradzał, ona wtedy nie uszanowała naszego związku, śmiała się z moich łez i bólu, teraz sama się przekonała jak bardzo cierpi zakochana kobieta.

Autor: motyl  23.10.2007 zgłoś

zoia - witam w klubie. :)

Autor: taka jedna  01.11.2007 zgłoś

jeszcze cos, jesli KOCHA to NIE ZDRADZI! JESLI ZDRADZA, to nie kocha, tylko czuje uwiazanie albo przywiazanie. I to sie odnosi do babek i facetów. ZDRADA JEST ZDRADA.

Autor: Smutna  23.10.2007 zgłoś

Wiem jak to jest spotkać miłość swojego życia...wspaniałe i niepowtarzalne uczucie...jeśli spotkałaś taką osobę i nie masz podstaw jej nie wierzyć, po prostu nie myśl, że Cię zdradzi, bo jak będziesz sobie to wkręcać, a co gorsze zaczniesz mówić Jemu o tym, może w końcu to zrobić. Jeśli to jest miłość Twego życia, dbaj o Niego, spraw, żeby czuł się najbardziej wyjątkowym człowiekiem na świecie, najważniejszym dla Ciebie a wtedy na pewno nie pomyśli o innej...Ja kocham, ale nie mogę codziennie ani w ogóle tego okazywać i to jest dla mnie najgorsze na świecie...Mimo, że mówimy o sobie, że jesteśmy dla siebie brakującymi połókami, nie możemy być razem... :( Zobaczysz, będzie dobrze! Kochaj Go najmocniej jak potrafisz! Życzę Wam wszystkiego najlepszego i jak najmniej przeszkód na Waszej drodze! Napisz czasami co u Was słychać ;) pozdrawiam

Autor: Z.  08.11.2007 zgłoś

Nawet ryby łaczą się w pary na całe życie. Czy nie dorastamy nawet do ich poziomu???

Autor: ktos  08.11.2007 zgłoś

powiem szczerze, jestem mloda, aktywna dziewczyna. wpadlam w zle towarzystwo, zakonczone romansem z zonatym facetem. najgorsze jest, ze sie w nim zakochalam, a on we mnie. chcialam z nim to zakonczyc, niestety on mnie odnalazl i nie dawal mi spokoju. wrocilismy do siebie.. jednak teraz sie meczylam, nie potrafilam sobie spojrzec w oczy, gdyz ja nie chcialabym byc ta oszukiwana kobieta. powiedzialam mu o tym, on uznal, ze go oszukuje, ze mam kogos. a prawda jest taka, ze jest mi z tym faktem naprawde zle. kocham tego czlowieka jak nikogo. bylam u spowiedzi i Bog mi wybaczyl, ale nie wiem czy ja sobie moge wybaczyc ani nie umialabym wybaczyc osobe, z ktora mnei cos laczy.. boli mnie to, ze ta osoba z ktora zdradzal bylam ja..

Autor: ml.  23.10.2007 zgłoś

wiecie dlaczego kobieta zdradza? Bo albo chce zwrocic na siebie uwage(paradoksalnie) albo nie ejst na tyle zdecydowana by zerwac-wiec oczekuje ze jej facet sam to zrobi na wiesc o tym co zrobila. Innych powodow jest pewnie cala masa.. ale w mojej dziwnej psychice ubzduralam sobie takie wlasnie logiczne wyjasnienie. I dlatego tez zdradzalam. A najsmieszniejsze(o ironio;/)jest to.. ze teraz jestem z cudownym czlowiekiem, ktorego n aprawde kocham(ten jedyny itp..) ale panicznie wrecz boje sie ze on mnie zostawi.. popelnil pare drobnych.. nazwijmy to bledow-co sprawilo ze nie ufam mu juz tak bezgranicznie, ale nie zdradzil mnie-mysle. Mimo to..czuje za zabijam ten zwiazek swoimi chorymi: -pretensjami -pomyslami -zarzutami -sugestiami albo zwykla zlosliwoscia.. i nie umiem sie od tego powstrzymac.. czy to jest kara za to ze ja kiedys nie bylam wierna.. albo.. moze troche off topic, ale: co zrobic by ufac. By byc spokojna kiedy on wychodzi beze mnie. Albo nie czuc tego leku ze znajde/zobacze/uslysze cos czego nie chce-a bedzie symbolem zdrady. Jak mam zaczac wierzyc mu i nie psuc tego co sie tak cudownie rozwija.. popadam w obled;/

Autor: gd  23.10.2007 zgłoś

do mija jesteś poprostu dziwka

Autor: Bebok  30.10.2007 zgłoś

Czytając posty widać, że zdrada jest nieodłącznym elementem związków. Skąd więc w ludziach nadzieja, że partner/partnerka będą lojalni, że nie będą mieli romansów, że nie dadzą się poderwać, oczarować komuś poznanemu na imprezie czy w pracy? Kobiety piszą o swoich słabościach, o tym, że nikt nie jest doskonały. Skoro tak, umówmy się, że prawdziwa miłość, której towarzyszy wierność zarówno emocjonalna i fizyczna to bajka, to zdarza się tylko w amerykańskich filmach. Koniec z hipokryzją.

Autor: Grażex  22.10.2007 zgłoś

Nigdy nie zdadziłam i nigdy nie potrafiłabym zdradzić. Uważam, że to jest najgorsza rzecz jaką może spotkać kobietę czy mężczyznę jeśli chodzi o związki. Ja osobiście nigdy bym wybaczy nie potrafiła,miałabym zal do końca życia,nawet gdyby nasze drogi sie rozeszły,ponieważ tak bardzo Kocham Mojego Partnera. Nawet gdybym chciała zapomnieć, nie potrafiłabym. To byłby koniec związku, nawet gdybym bardzo chciała być nadal,Kochałabym nadal to i tak nie potrafiłabym zaufać, przytulać sie do takiej osoby, patrzeć w oczy, kochać sie z nią. A gdybym miała dzieci postąpiłabym tak samo, czyli ROZSTANIE.

Autor: zuzolec  29.10.2007 zgłoś

ludzie co was lączy jeśli wszyscy zdradzacie się nawzajem, a potem sobie to wyrzygujecie. lepiej rozpocząc cos na nowo niz tkwic w tym samym szambie. tylko to wymaga wiecej poswiecenia z samego siebie, dojrzalości i czasu niz pojście na latwiznę i grzeznięcie w tym samym punkcie, i przyprawianie sobie wzajemnie rogow. to chore, ale ludzie kochaja toksyczne związki, a zwłaszcza Polki, bo wtedy moga czuć się wiecznie pokrzywdzone przez los i żalić się całemu światu, zamiast cos zrobić ze swoim zyciem. a zreszta szkoda słów.

Autor: MĄDRY!!!!  04.11.2007 zgłoś

"(...)Usidlona czy nie, kobieta popełniła grzech. Nie miała żadnego usprawiedliwienia swojego czynu. Jednak spójrz, jak zdecydowanie i nieodwołalnie Jezus jej przebaczył. Powiedział: „I Ja cię nie potępiam: Idź i odtąd już nie grzesz” (Jan 8,11). Przebaczył jej, o tak po prostu. Co uczyniła ta kobieta, iż zasłużyła na takie przebaczenie? Zwróć uwagę, że słowa Chrystusa wypowiedziane do tej kobiety dotyczyły nie tylko przebaczenia. Jezus nakazał jej także, by więcej nie grzeszyła. Nie powiedział jej: „Nie czyń tego więcej, a wtedy nie będę cię potępiał”. Jezus najpierw ofiarował jej przebaczenie, a potem wezwał do posłuszeństwa. Czy nie tak powinno być w chrześcijańskim życiu? Bóg najpierw przebacza nasze grzechy w akcie nieograniczonego miłosierdzia (jak w przypadku kobiety przyłapanej na cudzołóstwie), a potem, w wyniku tego przebaczenia, otrzymujemy motywację i moc, by żyć w posłuszeństwie — nie po to, by otrzymać przebaczenie, ale dlatego, że już nam przebaczono. Gdyby był jakiś inny sposób — to znaczy, gdyby uczynki i posłuszeństwo poprzedzały przebaczenie — wówczas przebaczenie byłoby nie z wiary, ale z uczynków(...)." WYBACZAJMY SOBIE;) NAPRAWDE WARTO ALE I NIE GRZESZMY!

Autor: kuloodporna  25.10.2007 zgłoś

Czytam te wszystkie wypowiedzi i wierzyć mi się nie chce... ludzie zdrada była, jest i będzie, bez względu na czasy towarzyszy każdej nacji. Pytanie tylko ile razy trzeba zdradzić by dojrzeć smak wierności...

Autor: nie wiem  22.10.2007 zgłoś

Przeczytalam wszytskie komentarze i dopiero teraz uswiadomilam sobie, ze ja tez zdradzilam. Zdradzilam osobe z ktora tak wiele mnie laczy, jednak nie wiem czy nadal go kocham. I wiem,ze smieszne pisac jest o zdradzie jako o "nic nie znaczacym epizodzie", ale tak to rzeczywiscie wygladalo. Chwila slabosci, a nawet moge powiedziec, ze stalo sie to pod presja, ale nie tym staram siebie usprawiedliwiac. Zrobilam blad, bo nie robi sie krzywdy osobie ktora jest dla Ciebie bardzo wazna. Nie przyznalam sie i nie mam zamiaru. Nie odczuwam zadnej roznicy pomiedzy czasem przed zdrada i po. Najbardziej boje sie tego,ze wiem, ze gdyby [pojawil sie ktos kto bardzo mnie zauroczy po dluzszym czasie moglabym ulec, a boje sie zakonczyc mojego zwiazku.. I wiem, ze wydaje sie byc niedojrzala, ale jestem tlko czlowiekiem i mam wiele slabosci. Mimo wszystko wiem,.ze gdybym zostala zdradzona nie wybaczylabym nigdy. pozdrawiam n.

Autor: Esperanzo  26.10.2007 zgłoś

I co ja mogę więcej dodać. Z mojej strony wielki szacunek mam dla takich jak Pani osób. Sam mam dopiero albo aż 18 lat tylko że mam inne podejście do życia niż większość osób w moim wieku. Tak samo jak i moja dziewczyna. I tylko Bogu mogę podziękować za to że mi ją zesłał. Tacy ludzie jak ona to wyjątki na tym świecie, taka prawda. Większość ma tak nawalone w tych głowach że aż żal patrzeć. A Pani życzę kolejnych lat w szczęśliwym pełnym miłości i wzajemnego wsparcia i zaufania związku:)

Autor: fruzia  28.10.2007 zgłoś

Jestem po slubie 27 lat muj maz jak sie napił to ciągle mnie ponizał i wyzywał od k...y,dziwki i szmaty az spotkałam męzczyznę,ktory wie co znaczy szanowac kobiete zdradziłam go z nim jestem bardzo szczesliwa,choc wiem ze to złe ale to zrobiłam tym facetem jest ksiadz

Autor: malutka  29.10.2007 zgłoś

bunia ja tez zdradzilam swojego meza, i tez mu spojrzec w oczy nie umialam, tez byl dla mnie mily, czuly, ale to zaczelo sie w momencie gdy zaczelam prace... Musisz byc silna, ja bylam...

Autor: Antyherlinger  22.10.2007 zgłoś

Vol IV Prawdziwa zdrada i jej pierwszy raz pojawił się później - wyjechała na studia. Zmieniła kierunek i uczelnię i... zdarzyło się:( Wiedziałem, że coś jest nie tak - ale co miałem zrobić? Udawałem, że nic nie jest... Ech nieważne:( Nadal boli:| ;( ... Powiedzmy, że znów wyszło na jaw... okoliczności i konsekwencje jej pierwszego razu pomińmy - więcej było w tym winy tego sk.wysyna. nadal mam ochotę go ubić jak Wietnamczycy psa na ulicznej rzeźni. Tym razem... tym razem zostałem. Kocham ją i jest Moją Narzeczoną. Nie zostawię Jej. Jest też cudowną kochanką. Żałuję, ale ona chyba bardziej, że jej pierwszym był taki %$#@ :( Rozumiem jednakże jej ciekawość i chęć ukrycia cnoty... :| To boli... da się żyć - pod warunkiem, że albo jest się tak samo zakłamanym, albo całkowicie szczerym i stawia się na siłę uczuć. Trzeba być jeszcze dojrzałym, by to przełknąć. Dla mnie tajenie zdrady nie jest dobre... dla żadnej ze stron - a kiedy wyjdzie, bo kiedyś wyjść musi... Chciałem sobie powetować zdradę Mojej Narzeczonej, ale nie zrobiłem tego... miałem okazję nawet w czasie, w którym czułem, że jest nie fair wobec mnie, ale... nie zrobiłem tego. Myślałem nad tym także po tym, jak mi powiedziała - nie od razu. W trakcie - gdy wychodziły na jaw kolejne szczegóły(potrafię kojarzyć fakty i posklejałem całą układankę. Może nie od razu ale całą) - kolejne coraz bardziej dobijające, na temat długości, ilości, częstotliwości, "przyjemności zeń" oraz konsekwencji, na szczęście nie brzemiennych w skutkach(omc). Znienawidziłem ją, wzgardziłem i kochałam zarazem. Płakałem do poduszki, że to pomyłka, że powinienem być z kim innym. ale się przełamałem... Podjąłem męską decyzję - że nikogo lepszego i bliższego memu sercu już nie znajdę. I jesteśmy dziś razem. Nie zdradziłem jej wtedy i pewnie już jej nie zdradzę. Mam nadzieję, że ona mnie też nie... Pod rozwagę oddaję, Autor

Autor: rammonn21  28.10.2007 zgłoś

Przed 5 laty zostalem zdradzony........dzisiaj jestem szczesliwy.Zmienilo sie moje podejscie i spojrzenie na...kobiety:-))Dzis korzystam z .....uslug seksualnych wielu mezatek.Wiekszosc z nich jest znudzona swoimi partnerami.Nawet w najsmielszych snach nie przypuszczalem,ze ONE oddaja sie tak szybko.Naprawde bardzo niewiele jest w stanie mi sie oprzec.To kwestia miejsca lub niedogodnej sytuacji.Panowie nie zalujcie sobie bo nie wiecie ilu z was od dawna jest rogaczami.Masz ladna zone to....uwazaj,ale i tak jej nie upilnujesz.Przepraszam te panie,ktore obrazilem,choc wiem ze jest ich naprawde garstka.Z szacunkiem dla wszystkich

Autor: motyl  23.10.2007 zgłoś

heh... mnie moja Pani zostawiła po 8 latach dbania o nią i powiem wam że kolejny raz w coś takiego nie pozwolę się wpakować - ona wyjechała na 1,5 miesiąca do Irlandii a po powrocie powiedziała tylko ze straszny korek jest na stacji benzynowej gdzie tankowała samochód jadąc na spotkanie ze mną, a warto wspomnieć że gdy wyjeżdżała to mówiła,obiecywała że czas jej nieobecności szybko zleci i znów będziemy razem, chciała tego - a tu niespodzianka mnie po jej powrocie spotkała hehe. mieliśmy nie kiepskie przejścia przez te 8 lat bo jej rodzice nigdy mnie nie akceptowali tylko że zawsze wierzyłem że nasza miłość wygra ze wszelkimi przeciwieństwami więc byłem przy niej gdy tylko kiwnęła palcem i w ten oto sposób, wszystko dla niej, porzuciłem własny świat i jak by to powiedzieć było miło ale się skończyło bo w tej Irlandii moja Pani bardzo blisko poznała sie z kolegą z Pracy i tak już im zostało a ja nie usłyszałam nawet powodu dla którego to zrobiła, po prostu domyśliłem sie że coś tu nie gra, zmusiłem ja do rozmowy w której nie bardzo miała jak kłamać no i otrzymałem odpowiedź po której kolejnych 30-tu kolejnych dni nie pamiętam- za to teraz jest lepiej i cokolwiek kto powie to mój stosunek do kobiet zmienił się diametralnie i nawet ona choć często dzwoni zapytać " jak tam" to i tak nie jest w stanie przywrócić dawnego porządku tego świata. teraz rozumiem powiedzenie "kobieta zmienną jest". Tylko że świat jaki poznaję zupełnie mi nie odpowiada, po prostu nie taki miał być. więc do tych którzy mają ochotę zdradzić tych którzy podarowali im własny świat - warto?

Autor: malgonia  24.10.2007 zgłoś

Zycie po zdradzie mozna porownac do stLuczonego wazonu,mozna go skleic ale nigdy nie wlozysz do niego swiezych kwiatow!

Autor: ale z was ...  29.10.2007 zgłoś

zastanawiam się po co wam ślub po co wam przysięga małżeńska skoro to dla was gówno znaczy chcecie se na boku to nie bierzcie ślubów i nie składajcie przysięgi przed Bogiem!!!!!!!!!! ŻAL mi Was banda niemoralnych zboczeńców dosłownie jak psy i suki. czytać się tego nie chce ...zdradziłam bo...albo zdradziłem bo ona.... kto zdradza nie wie czym jest miłość czym małżeństwo i ile znaczy przysięga. zwierzęta.

Autor: do anioła  09.11.2007 zgłoś

Oczywiście kochana ze będzie riposta:) po to sa tego typu fora by polemizowac na rozne tematy. Owszem jestem spod znaku Barana i tutaj trafilas w dziesiatke. Jednak nie mogę tego powiedziec o uczuciowej stronie mojego zycia która rzekomo przedstawilam jako uday zwiazek. Jeśli wierzysz w prawdziwa milosc z klapkami na oczkach to może wg ciebie udany zwiazek to jest sex+film przed tv+wspolny spacer,kino+rozmowa w domku i patrzenie sobie w oczeta:) A potem pobieracie się, ona zostaje kura domowa która gdzies tam zarabia jakis tysiaczek na lapke i twierdzi ze ma swietna prace , on gdzies tam pracuje. Macie dzieci, nie stac was na wczasy, bierzecie kredyt hipoteczny na mieszkanie itd. Itp. To jest udane zycie i udany zwiazek??? No to ja zdecydowanie wole swój:)! Mój opiera się na partnerstwie owszem, bo ja jestem osoba decyzyjna, mój facet realizuje się zawodowo bo mu się udalo natrafic na mnie i pokierowalam go w odpowiednim kierunku dzieki temu ze kilku znajomych mialam z branzy która go interesuje i w ktorej można dobrze zarobic. Jeśli piszesz o rownowadze to nie wiem w którym momencie doczytalas się ze u nas jej nie ma, ze nie ma dobrych i zlych chwil. Czy jest nieomylny, idealny czlowiek na tej ziemi? No pomysl proszę. Ciemna strona mojego zwiazku? To ze mnie nonstop nie ma dla niego. Ze musi pocieszyc się sexem raz na jakis czas (tutaj nie przesadzilam, nie mam potrzeb takich o jakich piszesz, nie wiem skad u ciebie az tak wyostrzony instynkt erotyczno-emocjonalny ale może ja po prostu jestem ewenementem), ze wiele mi zawdziecza oraz wkoncu ze ... wie ze nie może mi się sprzeciwic jeśli czegos chce to musze to osiagnac (nie mysle o czysto materialnym aspekcie zycia). A moja dusza? Lubi to co ja – spelnienie zawodowe, ambicje, udowadnianie mezczyznom ze mogą być podlegli kobiecie. A nota bene wracajac do zdrady bo tez ja wspomnialas...nie zdradzilam nigdy i tego nie zrobie, ale dla mnie zdrada to sex, randki, pocalunki itd. Nie jest zdrada kurtuazyjnosc w kontaktach miedzyludzkich , często chodze na przyslowiowa kawe w kontaktach biznesowych a ze jestem atrakcyjna kobieta to mezczyzni probuja powoli przechodzic z gruntu sluzbowego na prywatny i wówczas stanowczo wyznaczam im linie. No ale niewazne. Chodzi o to ze jeśli nazwalabym zdrada – zaniedbanie ( co dla mnie jest totalna bzdura ) to moglabym podpiac pod to brak sexu i czasu dla mezczyzny. A powiedz mi czy takim samym zaniedbaniem nie bylaby sytuacja gdybym zajela się tylko swoim mezczyzna, a tym samym zyla z marnych groszy, na kredycie hipotecznym, zero wczasow, zero atrakcji w zyciu, a dzieci nie puscilabym nawet na żadna wycieczke szkolna , wakacje, bo „mamusia nie ma za co ponieważ wolala z tatusiem się pokochac zanim posiedziec w nocy nad nowym kontraktem za reazlizacje którego moglibyscie mieć wypasione wakacje”???????? Jak będę miala dzieci to zmniejsze godz pracy, ale poki co nie mam i nie zamierzam dopóki nie osiagne tyle ile potrzebuje na zapewnienie im wsz

Autor: FACET  28.10.2007 zgłoś

Do ,,Blackened1985 (2007-10-28 08:25:54)'' Nie odbierz tego jako atak na Ciebie, ale jako stwierdzenie faktow i porade. Ta Twoja dziewczyna (smarkula - gowniara )kurwi sie na prawo i lewo, a ty stwierdzasz ze zalezy Ci na niej bo ... ona jest barzdo ladna ????? !!!!!!! Ty jestes prostakiem !!! Glupim frajerem !!! Piszesz ze zabierales na romantyczne kolacje, odwoziles do szkoly itd. Nie wiem jak duzo masz pieniedzy, ale ona Ciebie poprostu latami wykorzystywala. A ty patrzyles na ladna buzie i byles happy. Czy to scierwo kiedykolwiek Ciebie kochalo ? Twoj przypadek nie jest rzadkoscia. Zwiazki dla pieniedzy to cala dziedzina zycia. Skoro teraz wyjechala to jestes wolny i miales okazje czegos sie nauczyc w zyciu. Ciesz sie ze dowiedziales sie o tym wszystkim i ze to mozna definitywnie zakonczyc - i nie wzdychaj do osoby o kurewskim charakterku. Na pocieszenie - taka szmata nigdy nie bedzie nikomu wierna - nigdy nikt nie bedzie przy niej szczesliwy jako staly partner czy maz. Co za glupiec z Ciebie. Wyciagnij z tego jakas nauke na dalsze zycie. Zawyczaj najladniejsze panienki sa zmanierowane i maja najgorsze charaktery i sa masowo oblegane przez innych samcow. Zwiazki z takimi sa bardzo kruche. Czas leczy rany. Zacznij myslec o dziewczynie ktora ma serce, a nie cukierkowa buzie. pozdrawiam

Autor: anna  26.10.2007 zgłoś

Zostałam okropnie i okrutnie zdradzona. Właściwie byłam zdradzana od początku "związku". Były wspólne rodzinne obiadki, plany na przyszłość, wspólnie kupione mieszkanie... Kiedy dowiedziałam się, że przez 2 lata prowadził podwójne życie świat się skończył - dosłownie. To, co przeczytałam w ich mailach i sms-ach sprawiło, że poczułam się nikim. Był psycholog, psychiatra, tabletki antydepresyjne. Nic nie pomogło. Bo nie pomoże na dłuższą metę. Rozmowy z ludźmi też nie, Polaków cieszy czyjaś porażka, to bolesna prawda. Dopóki nie odnajdzie się siły w sobie, nic się nie uda. Jak jest teraz, po 10 miesiącach? Mam swoje mieszkanie (on musiał mnie spłacić), zapomnienie odnajduję w pracy, czego nie rozumieją nawet znający moją sytuację współpracownicy. Nie jest lekko, pewnie już nie będzie. Wybieram samotność w pełni świadomie. A do USZI: tak, ta trzecia osoba powinna spłonąć na stosie, jeśli wchodzi w czyjeś życie ze swoimi szmatławymi buciorami i sepleniącą gębą. Ja z tą dziwką rozmawiałam nawet, śmiała mi się w twarz. Myślała, że wygrała, ale to ja wygrałam. Mam szacunek dla siebie. I wszystkim zdradzanym radzę - kończyć szybko, nie wybaczać, nie wierzyć zdrajcom, bo oni się nie zmienią. Jak ktoś tu napisał - to zwierzęta. Pozdrawiam sepleniącą Sylwię

Autor: Lilith  26.10.2007 zgłoś

Malutka i jak teraz sobie radzisz? Ja równiez zaszłam w ciąze planowaną w wieku 18 lat.Znałam swojego męza tylko miesiąc przed zaplanowaniem,ale bylam pewna ze to ten!!!! Dzis jestesmy 6 lat po slubie i mogę powiedziec ze tak-miałam cholerne szczęscie ze okazał sie wspanialym człowiekiem,kochanym męzem i troskliwych ojcem naszym 2 wspanialych synów.Niewyobrazam sobie zdrady. Ale jestem caly czas zapewniana o jego uczuciu,w czynach i nie tylko!!! Zyczę kazdemu takiego partnera

Autor: smutny  23.10.2007 zgłoś

Chciałbym zdradzać mnie karzda zdradza.Kiedy sie zakocham?

Autor: janina  23.10.2007 zgłoś

Pytasz czy odpusciałam czy nadal cierpie...jedno i drugie.Po tej pierwszej zdradzie strasznie sie załamałam.Na tyle ze gdybym nie poleciała do rodziców to moze i znalazłabym sie juz na tamtym swiecie.Nie wiem po co po powrocie weszłam znów w to samo gówno skoro tyle juz wycierpiałam i najgorsze miałam za sobą...!!!Ale cóż miłosc jest tak slepa...Ale jestem dowodem na to ze na tym nie konczy sie zycie.Trzeba zyc dalej...Mimo ze go kochałam musiałam tyle z tym walczyc.Raz nawet kiedy nie chciał ode mnie wyjsc to musiałam wzywac policje...naszczescie po któryms razie -odpuscił.

Autor: czarna  24.10.2007 zgłoś

zawsze myślałam, że gdybym dowiedziała się o zdradzie nigdy w życiu bym nie wybaczyła...z czasem mój tok myślenia się zmienia.....z czasem ja się zmieniam. Kocham męża- nie mam wątpliwości, są dni super, dobre gorsze i całkiem złe...ale jesteśmy razem. Zdradziłam- dlaczego? nie wiem- nie potrafie tego wytłumaczyć...wiem że zrobiłam źle... wiem i żyję z poczuciem winy- mój mąż nic nie wie - a ja kocham go nadal, jestem z nim, jest nam ze sobą dobrze...a ja znów zdradziłam- nie kocham tego mężczyzny ale uwielbiam z nim rozmawiać..tak się zaczęło, potem pocałunek.....aż w końcu sex - ale wracam do domu i nadal kocham męża- wiem że jestem złą kobietą, wiem jak może czuć się osoba, która jest zdradzana- ale coś nadal pcha mnie w kierunku innego faceta- nie wiem dlaczego - przecież kocham i jestem kochana, czytam wszystkie wypowiedzi i pewnie by większość osób spaliła mnie na stosie za moje kłamstwa,obłudę...wkoło słyszę jak to źle.... a znam ludzi, którzy twierdzą, że to normalne- że tak jest w prawdziwym życiu - a ja brne w to dalej

Autor: zdradzona  23.10.2007 zgłoś

Witam wszystkich. Ja o zdradzie swojego partnera dowiedziałam się po paru latach od "incydentu" na kilka miesięcy przed ślubem. Dla mnie był to szok. To wydarzyło się kiedy nasz długi związek przeżywał kryzys. Mało brakowało abyśmy wtedy się rozstali. Ale jakoś sobie wtedy poradziliśmy. Wiele osób na moim miejscu nie brałoby ślubu z osobą, która ją zdradziła. Ale obydwoje od tamtego czasu zmieniliśmy się, zaczęło nam bardziej zależeć na sobie. A po tej "informacji" choć było mi bardzo ciężko jeszcze bardziej zrozumiałam, jak trzeba starać się każdego dnia, szanować się, a przede wszystkim rozmawiać ze sobą. Można powiedzieć, że dorosłam w jeden dzień. Wybaczyłam zdradę, choć myślę, że nie zapomnę o tym nigdy. Jesteśmy z mężem bardzo szczęśliwi, staramy się nie wracać do tamtego okresu. To już za nami. Każde z nas nie chce przeżywać takiej sytuacji jescze raz. Przed sobą mamy cudowną przysłość, którą sobie sami tworzymy - bo chcemy. Obydwoje przeszliśmy przez niezłą szkołę życia. Ale zaowocowało to tym, że potrafimy odnaleźć w sobie te rzeczy, które nas do siebie ciągną, fascynują. Wiemy jedno - chcemy być razem i nie pozowlimy by przeszłość wpłynęła negatynie na nasze marzenia. Pozdrawiam wszystkich

Autor: Behemotka  24.10.2007 zgłoś

Do Marty Już dawno zauważyłam, że oni myślą inaczej niż my. Bym nawet powiedziała, że nie komplikują sobie życia tak jak my. Przynajmniej takie odnoszę wrażenie. Nie zastanawiają się tyle tylko działają.

Autor: Julia  28.10.2007 zgłoś

Do WIERZBA. Ty masz rację. Tylko to trzeba naprawdę kochać. Miłośc Ci wszystko wybaczy i zdradę i kłamstwo i gniew.. A podobno Polska to taki chcrześcijański, katolicki kraj z bezgraniczną miłością do Jana Pawła II. Tylko Jego słów już nie przyjmujemy do stosowania przez siebie. Takie to dziwne jest.

Autor: iwa  28.10.2007 zgłoś

Witam .Wyrywkowo czytalam zamieszczone tu opinie o zdradzie.Dlaczego sa zdrady?obwiniania sie osoby ktore zdradzily ale nikt nie zada pytania dlaczego to robia?? nie nie chce usprawiedliwiac ich ani sie siebie -tak,tak siebie tez .Po 17 latach malzenstwa tez zdradzilam.Pytanie dlaczego?skoro przez tyle lat tego nie zrobilam .Poprostu w zwiazek wdarla sie rutyna i nie tylko .Od meza slyszalam ze on ciezko pracuje i ze ciagle zmeczony ale ja tez pracuje zajmuje sie domem i dziecmi .I znalazl sie on .ten przy ktorym czuje sie jak kobieta a nie jak maszyna ktora sie zaprogramowalo 17 lat temu.Uwierzcie mi w zdradzie nie chodzi tylko o sex .Sex jest przypieczetowaniem .Ktos zaczyna nas traktowac inaczej niz zyciowy partner .Moj romans trwa dopiero 2 miesiace i choc dzieli nas spora odleglosc czesto sie spotykamy .Czy mam kaca moralnego?? poczatkowo nie mialam ale zaczynam go miec i choc wiem ze to do niczego dobrego mnie nie zaprowadzi wiem ze nie potrafie zrezygnowac z tego romansu.I mysle ze w kazdym czlowieku drzemie chec przygody tylko nie wszyscy maja odwage to zrobic .Wiec dla wszystkich ktorzy nie chca zdradzic lub nie chca byc zdradzeni nie pozwolcie aby w wasz zwiazek wdarla sie rutyna,bo ona zabije kazdy zwiazek .

Autor: hela w opałach  27.10.2007 zgłoś

Mąż zdradził mnie, przyznał się do tego po latach, ja wiedziałam wcześniej. Rozmowa z jego kochanką na nic sie zdała, znała moja sytuacje rodzinną, mieszka obok. Awantury, kłótnie, rozmowy, przebaczylam raz, ale niestety trwa to nadal. Wyprowadziłam sie z dziecmi z domu, nigdy mu tego nie wybaczę, ja go nie zdradziłam, walczyłam o rodzine ale niestety nic z tego nie wyszło. To nie jest łatwe wybaczyć ani zapomnieć, wyrzucić z pamięci, jest to wielka rana w psychice, zostac zdradzonym.

Autor: ewa  25.10.2007 zgłoś

ps.czy naprawde myslisz ze nazwa"mezszczyzna" do ciebie pasuje...? no coz :/

Autor: nika  24.10.2007 zgłoś

a ja nie potrafie uwolnic sie z mojego toksycznego zwiazku... juz nie mam sily, czy musze dotknac dna, zeby wreszcie to zakonczyc... jestesmy prawie 7lat ale to na serio parodia. szczerze, sama siebie nie poznaje...

Autor: VIKI  29.10.2007 zgłoś

ZDRADA... to największy cios w plecy jaki można otrzymać!! A życie po zdradzie to jeden wielki nieustanny koszmar. Kiedyś byłam przekonana że nie można wybaczyć czegoś tak obrzydliwego, ale teraz sama nie wiem... Zostałam zdradzona 2tygodnie po zaręczynach i po 3latach związku. Poleciał za granicę - zarobić na nasze wesele... Dzień przed wylotem poprosił mnie o rękę i zapewniał o swej wielkiej miłości. Przez łzy powtarzał że wylatuje dla NAS abyśmy w końcu mogli się pobrać, wierzyłam i powtarzałam sobie że wytrzymamy tą próbę czasu bo tak bardzo się przecież kochamy. Po jego wylocie nie umiałam się odnaleźć, płakałam, błagałam aby wrócił bo usychałam z tęsknoty. Zrobił mi niespodziankę i zamówił bilet abym choć na weekend do niego przyleciała. żyłam tym weekendem, było jak w bajce, w jego oczach też widziałam szczęście i ogromną miłość i tym jak się cieszy że chociaż przez 2dni będziemy razem. Do kraju wróciłam w poniedziałek a ON?? już we wtorek pieprzył się z inna:( Mimo że od tamtego czasu minęło już 8m-cy to dalej płaczę jak o tym myślę- to tak BARDZO BOLI!!! napisał mi o tym w mailu- tydzień po fakcie, błagał o wybaczenie i tłumaczył że nie wie jak do tego doszło! 2 tyg. byłam na środkach uspokajających- chciałam umrzeć!! Straciłam wszystko w co wierzyłam... potem długa rozmowa między nami! sam się w tym pogubił bo starał się znaleźć wytłumaczenie dlaczego to zrobił skoro mnie tak kocha!! Do tej pory nie znalazł tego wytłumaczenia! ZDRADY NIE DA SIĘ WYTŁUMACZYĆ!! Jedno co zrozumiał to to, że nie wyobraża sobie życia beze mnie i do końca życia chce mnie uszczęśliwiać! wrócił aby o nas zawalczyć i odbudować wszystko co zniszczył! Dałam mu szansę ale codziennie w płaczu wyganiałam go z domu- znosił wszystko i ciągle tak się stara... Wybaczyłam ale wiem że tego nie da się zapomnieć i to ciągle będzie boleć... Nie ma dnia abym o tym nie myślała, nie ma dnia w którym chce to skończyć, nie ma dnia abym nie cierpiała! Nabieram sił do walki z tym gdy on jest przy mnie i gdy widzę jak się stara i jak chcę mi to wszystko wynagrodzić, ale gdy zostaje sama to jest KOSZMAR... wtedy myślę i obawiam się ze już nigdy nie będę w stanie mu znów zaufać. Nie chcę żyć ciągle go kontrolując, ale tak niestety jest:( mimo iż nie daje mi powodów do zazdrości to ja nie jestem w stanie mu zaufać! on twierdzi że z czasem odbuduje to zaufanie tyle że na to potrzeba sporo czasu - ale czy aż tyle wytrzymamy??? Wiem że jego ta zdrada też boli i wiem że nie umie sobie teraz spojrzeć w oczy bo wie że dotknął dna! Kocham go nad życie i nie wyobrażam sobie życia bez niego, on też na każdym kroku się stara i pokazuje mi jak wiele dla niego znaczę, ale nie chcę żyć ciągle w niepewności i bólu... Mam nadzieję że to minie ale czy tak będzie?? NIE WIEM... :(:( P.s. Błagam- nie zdradzajcie - BO ZDRADA BOLI CAŁE ŻYCIE;(

Autor: pyzka  09.11.2007 zgłoś

ja jestem żoną od 8 lat, po trzech latach mó małżonek zaczął spotykać się z kolegą jeździli na imprezki jak się później okazało nie brakowało tam też innych żon. sytuacja powtarzała się jeszcze przynajmniej 2 razy On nigdy nie przyznał się do fizycznej zdady ale ja dobrze wiem że kłamie. z jakiegoś powodu jestem z nim czy z miłości nie wiem może zwyczajnie z braku innej alternatywy. już nie wierzę w nierozerwalność związku małrzeńskiego a wybaczyć nie wybaczyłam ale mi chyba gorzej z tym żyć niż jemu.

Autor: Elika  05.11.2007 zgłoś

do ana 30 wiem co czujesz mój nie ma pleców podrapanych i ni eprzypuszczam aby był sex z inna kobieta ale to ja tak mysle , i wiesz co moze to my jako zony zawsze wierne obidek ugotowany dzieciaki rózowiótkie i zawsze wyszykowane tak jak trzeba a my to juz na koncu bo zawsze był on i dzieci na pierwszym miejscu , nie iwem ale ja wiele razy myslałam o tym,. W naszym małzeństwie trwa to juz ponad rok i niby wszystko jest ok ale smiem przypuszczac ze kiedys był ze mna a teraz jest obok i to jest ta róznica. Inni uzalezniaja sie od papierosów alkocholu a mój sie uzaleznił od sms i to nie jest kłamstwo , jesli niema rano sms od niej chodzi zły i ja to widze a na wieczor on musi wysłan na dobranoc ikurcze no niby to nic złego takisms tylko dlaczewgo tak mnie to boli, nie zdradziłam meza i to on był i jest pierwszy i było naprawde ok , w koncu 15 lat to juz cos i teraz ,,, ja nie wiem jak to wszystko zniesc ale znosze , czasami mam napady złosci ale potem to mija i znowu jest dobrze pozdrawiam wszystkich którzy tu wchodza i czytaja i pisza

Autor: xROZAx  23.10.2007 zgłoś

A CO JESLI JESTES TA DRUGA STRONA... A RACZEJ TRZECIA OSOBA W ZWIAZKU. JESLI SPOTYKASZ SIE Z ZONATYM FACETEM? CZY TO TEZ MOZNA NAZWAC ZDRADA? TYLKO KOGO ZDRADZASZ JELSLI POZA NIM NIE MASZ NIKOGO INNEGO? JA BYLAM W TAKIM CHORYM ZWIAZKU. ON MA ZONE I DZIECKO. NA POCZATKU BYLISMY TYLKO PRZYJACIOLMI. ALE ON ZACZAL CORAZ BARDZIEJ NAPIERAC. MOWILAM MU ZE MA DZIECKO I ZONE, ZEBY SIE OPAMIETAL... ALE ON ZE MNIE NIE REZYGNOWAL A JA TAK STRASZNIE BALAM SIE ZE STRACE NAJLEPSZEGO PRZYJACIELA. TO BYLO NIE DO ZNIESIENIA... MYSLE ZE NAWET TO CO DO NIEGO CZULAM GDY PIERWSZY RAZ POSZLAM Z NIM DO LOZKA NIE BYLO MILOSCIA, PO PROSTU ODPOWIEDZIA NA JEGO BLAGANIE. PO WSZYSTKIM CZULAM SIE OKROPNIE, BYLAM PEWNA ZE ON BEDZIE ZALOWAL I NASZA PRZYJAZN I TAK SIE ZAKONCZY. ALE NIE... ON BYL WE MNIE SZALENCZO ZAKOCHANY, MOWIL ZE JEST NAJSZCZESLIWSZYM MEZCZYZNA NA SWIECIE.... NO I MI TEZ UDZIELILO SIE TO UCZUCIE. ZAKOCHALAM SIE CHOCIAZ ZAWSZE ODPYCHALAM DO SIEBIE TAKA MOZLIWOSC. WSZYSTKO BYLO PIEKNE DOPOKI NIE POZNALAM JEGO ZONE I SYNKA. TO BYLO JAK KUBEL ZIMNEJ WODY. WCALE NIE BYLA ZMORA JAK JA SOBIE WYOBRAZALAM BYLA CIEPLA I MMILA... A JEJ CORECZKO ISTNY ANIOLEK. ZNIENAWIDZILAM SIEBIE... NIE JEGO... A TO PRZECIEZ TAK NAPRAWDE TO ON JE ZDRADZAL... ALE TO JA JEDYNA W TYM ZWIAZKU MIALAM WYRZUTY SUMIENIA... I NIE TYLKO. W SAMOTNE NOCE KIEDY ON BYL Z NIA MYSLALAM ZE OSZALEJE... KIEDY ZAMYKALAM OCZY WIDZIALAM JA- PIEKNA WRAZLIWA NADSKAKUJACA MOJEMU KOCHANKOWI... WIELE RAZY POKLOCILISMY SIE O TO... ALE ON PRZEKONYWAL ZE TO MNIE KOCHA... A JA NAIWNA MU WIERZYLAM, DOPOKI NIE ZOBACZYLAM ICH KIEDYS W KINIE. WYGLADALI JAKBY BYLI ZARAZ PO SLUBIE... ZAKOCHANI WPATRZENI W SIEBIE. NASTEPNEGO DNIA ZAPYTALAM GO DLACZEGO JEST ZE MNA SKORO WCIAZ KOCHA ZONE... POWIEDZIAL ZE TO CO INNEGO, ZE NIE UMIE TEGO WYTLUMACZYC... ZE TO CO CZUJE DO MNIE I DO NIEJ TO DWIE TRUDNE DO ZDEFINICJOWANIA A JEDNAK ROZNE MILOSCI. JA KOCHA JAKO MATKE SWOJEGO DZIECKA MNIE JAKO NAJLEPSZA PRZYJACIOLKE KTORA ZAWSZE MU POMOZE I NA KTORA ZAWSZE MOZE LICZYC... POWIEDZIALAM MU ZE W TAKIM RAZIE MOZEMY POPRZESTAC NA TYM ZE BEDZIEMY PRZYJACIOLMI, TYLKO PRZYJACIOLMI. TO BYLA NAJTRUDNIEJSZA DECYZJA W MOIM ZYCIU. NADAL GO KOCHAM, NADAL SIE SPOTYKAMY ALE JUZ BEZ ZADNEGO SEXU... WYBRALAM TE DROGE BO WIEDZIALAM ZE JESLI NADAL BEDZIE NAS LACZYC LOZKO A ON BEDZIE W NIM RAZ ZE MNA RAZ Z NIA TO GO ZNIENAWIDZE DO RESZTY A TEGO BYM NIE CHCIALA. JEGO ZONA DO TEJ PORY NIE WIE O JEGO ZDDRADZIE. I CHYBA TAK JEST LEPIEJ... SA DOBRYM I ZGRANYM MALZENSTWEM. TO BOLI ALE JESTEM SZCZESLIWA ZE NIE ZEPSULAM DO KONCA ZYCIA TEJ KOBIECIE.... ON TWIERDZI ZE NAWET JAKBY SIE DOWIEDZIALA TO BY MU WYBACZYLA. JA BYM TEGO NIE ZROBILA. NI WYBACZYLABYM ZDRADY UKOCHANEGO... A MOZE JEDNAK... W KONCU TYLE RAZY WYBACZALAM MU ZE ZDRADZAL MNIE Z WLASNA ZONA... I WLASNIE TO BYLO BYLO NAJZALOSNIEJSZE W MOIM ZWIAZKU. NIE MOGLAM ISC DO NIEJ I DAC JEJ W TWARZ KRZYCZAC: ZOSTAW GO SUKO! ON BYL JEJ A JA NIE MIALAM DO NIEGO ZADNYCH PRAW. MOGLAM OCZYWISCIE POWIEDZIEC J

Autor: cd. głęboko zranion  24.10.2007 zgłoś

Lata przez które ranił mnie, wykorzystywał moją słabość, wyrzucam z serca, tak jak jego i odkreślam również grubą kreską!!!Moje uzależnienie można porównać do kobiety, która jest z mężczyzną, który ją bije, znęca się nad nią, a ona go nie zostawi, bo go kocha, bo dzieci, bo się zmieni. To jest tzw. toksyczny związek, jak sama nazwa mówi, może zatruć, więc jak najszybciej trzeba się z niego wydostać. Ja robię to dzisiaj!!!!Od dzisiaj zaczynam nowe życie, przeszłość zamykam za sobą, zagrzebuję ją i zaczynam być sobą!!!! Teraz dopiero wyzwolona, szczęśliwa, czekam na prawdziwą miłość!!!!!!! Pozdrawiam wszystkie kobiety, pamiętajcie jesteśmy silne, musimy tylko tą siłę w sobie znaleźć, nie dajcie się żadnemu POTWOROWI!!!! Zapraszam do komentarzy mojego artykułu, chętnie posłucham co macie do powiedzenia na temat moich przeżyć.

Autor: tigra.  23.10.2007 zgłoś

piętno ktore buzuje w moim malzeżeństwie boli do dzisiaj , a to 3 lata ,. i co ? on zdradził ,a ja sie leczylam , on zdradził, a ja przeszlam załamanie nerwowe , on zdrdził ,a ja o mały włos nie zostałam wariatką ,. itd,. Moje drogie ; kiedy minie panika , płacz , wchodzą na scene porównania i pytnie dlaczego ( nigdy nie ma na to odp.), potem dochodisz do wniosku , ze to zwykła dziwka byla , a potem olewasz ten problem i staje sie cud !!!! moje panie JESTEŚMY SILNE , SPRECYZOWANE , PIęKNE, DOJRZAŁE EMOCJONALNIE, NASZA APARYCJA Z DNIA NA DZIEŃ KWITNIE , i wiecie co dalej; dochodzimy do wniosku ze my ( ja ) nigdy nie zrobilabym to inne żonie , kobiecie ,.

Autor: zdradzona  23.10.2007 zgłoś

moj chlopak przelecial moja przyjaciolke,po pijaku,fakt wypilismy pare butelek i odprowadzal ja do domu,ja smacznie chrapalam upojona...o 6 rano obudzil mnie telefon,patrze w lozku go niema,mysle standard jak duzo wypije drzema na kanapie,tylko kto dzwoni w niedziele o 6rano!? on,ze mu dzwi zamknelam i musial spac na lawce w dokach,drzwi otwarte mysle sobie biedaczek nagrzany nie trafil kluczem i wykoncypowal w pijanym zwidzie ze latwiej na dworze spac niz mnie dobudzic po 5 butelkach chateau migrene wroc mowie i sie nie wyglupiaj jakze bym mogla Tobie dzwi przed nosem zamknac teraz to zaluje ze nie zamknelam ze nie wywalilam walizki na korytarz,nie naublizalam psu jednemu! ale dalej,owego dnia wybralismy sie nad morze,rzeczona kolezanka jej gach i paru znajomych.wszyscy wymieci po pijanstwie, a oni dwoje robia dobra mine poniedzialek telefon,gach-rozstaje sie z nia ,zrobila cos i nie moge wybaczyc-wybaczyl potem dzwonie do przyjaciolki -no co wy taka fajna para cos ty zmajstrowala?ona-dlugo gadac... przynosze niusa do domu a moj facet blady,kaciki ust mu drza i klekac zaczyna,duka ze on musi cos wyznac i nagle olsnienie-to dlatego wszyscy tak sie dziwnie zachwuja,puzle sie poukladaly i ulga no to wiem o co chodzi,spoko da sie przezyc w koncu jestem nowoczesna kobieta... jak bardzo sie mylilam...zlosc,wstret,obrzydzenie,strach i bol- fizyczny bol, klucie w sercu i plecach plakalam i walilam glowa w sciane az mi sie porobily sliwy troche zelzalo po tych kilku miesiacach tylko nadal mnie wkurwia ze stracilam zaufanie do niego i najlepsza przyjaciolke i co mi pozostalo? powalic glowa w mur az peknie? co predzej...

Autor: Antyherlinger  24.10.2007 zgłoś

cd Chory bo co? Bo byłem oszukiwany? ;)) Nie chę insynuować, że sama jesteś dziwką, ale dlaczego Cię razi co napisałem? Są różne kobiety - także dziwki... niezawsze te które powinny być traktowane jak dziwki są tak traktowane - tylko w tym możesz mieć pretensję, ale nie wiem, czy do mnie?

Autor: kacha  27.10.2007 zgłoś

Ja nie zdradziłam ,weszła w moje życie taka szmata, która rozbiła mi małżenstwo, po rozmowach z taką dziwka śmiała mi sie w twarz, uwaza że ona wygrała ale to ja wygrałam spokój gdyz odeszłam od męża. Nigdy nie wybaczę i kobiety nie liczcie na to że sie facet zmieni, bo gdy zrobił to raz to juz będzie taki do końca. Chyba że nie będzie mógł wstać z łózka i nie wyjdzie nigdzie, niech zgnije w tym swoim przekonaniu że był kiedyś szczęsliwy z inną.

Autor: .  22.10.2007 zgłoś

Mnie zdradzono...niby nic bo był to pierwszy poważny związek itd.Boli bardzo bo rzucił dla kogoś (bałam się tego najbardziej przez cały nasz związek), okłamał...chciałam na początku zaprzyjaźnić się, nie wiedziałam, że mnie okłamał, no i przecież obiecaliśmy sobie zostać po rostaniu przyjaciółmi...on mnie olewał, a jak z nowymi znajomymi szedł to udawał, że nie zna. Obiecałam kiedyś byłemu gdy byliśmy razem, że jeśli mnie zdradzi nie ważne jak (emocjonalnie czy fizycznie) to nigdy nie wybacze, prosił mnie bym mu to obiecała.Mam zamiar słowa dotrzymać. P.S.Jestem obecnie w bardzo udanym związku i mimo wszystko nie boje się zdrady...ciekawe

Autor: asna  23.10.2007 zgłoś

W moim zwiazku to ja zostalam zdradzona. Wybaczylam. Zawsze myslalam, ze jak mnie zdradzi moj facet to mu nigdy nie wybacze. Jednak moje uczucie do niego jest o wiele silniejsze. Nie wyobrazam sobie zycia bez niego. Przeciec w milosci nie chodzi tylko o to, zeby bylo pieknie ale takze o to, zeby isc wspolnie przez zycie szczegolnie w tych trudnych chwilach. Oczywiscie dla niego nie ma zadnego usprawiedliwienia. Cierpialam bardzo i potrzebowalam byc z tym sama. Na poczatku wypominalam mu to czy mowilam o tym glosno, lecz pozniej przyszedl taki czas kiedy zdalam sobie sprawe, ze to nic nie da. Ze musze sobie sama z tym poradzic. On szczerze sam sie przyznal. Jesteśmy nadal razem i poki co wszystko sie uklada jak najlepiej. Moim zdaniem trzeba brac takze pod uwage fakt ze ani swiat ani ludzie nie sa idealni, kazdy popelnia bledy, jeden swiadomie inny nie, ale tak naprawde prawie kazdy zdradza. Do poki tego nie wiemy wszystko jest dobrze, dopiero swiadomosc popelnionego czynu nas niszczy. Takie jest zycie. Nie ma zwiazkow idealnych. Tylko ludzie myślą, że takie związki sa.

Autor: retro  24.10.2007 zgłoś

wina zdrady leży pośrodku, zdradzający musiał poczuć brak czegoś w związku że zdradził, to nie jest prosty temat, ale niemożna obarczać całkowitą winą zdradzającego, zdradzony też miał udział w tym. aha zdrada, zdradzie nierówna... każdy ma własne poglądy na ten temat... nie zawsze to co widzimy jako zdrada , jest ową zdradą, może to tylko pretekst do zakończenia związku aby osoba której powiedziano o "zdradzie" nieczuła winy w sobie tylko przelała żal na partnera który "zdradził" , a partner w rzeczywistości ni emógł wytrzymać w czym w stylu toksycznego związku... tyle teorii co przypadków...

Autor: 3bit  24.10.2007 zgłoś

do Ul: mogłabyś zaangażowac się w związek z żonatym sama mając męża i dziecko? Jeśli jestes w związku czy on Ci wybaczył? Czy Ty wybaczyłabyś swojemu mężczyźnie zdradę?

Autor: żona  24.10.2007 zgłoś

Jeżeli w związku pojawia się zdrada, to znaczy ze nie ma tam prawdziwej miłości.Jest tam tylko coś... które pozornie wydaje się miłością.Prawdziwa miłośc nie pozwala na zdradę.Ja przeżyłam zdradę i wiem jedno,że już nigdy nie będzie tak samo.Próbowałam ratować związek wydawało mi się że można się podnieść.Zbudować coś od nowa.Jak dowiadujemy się o zdradzie wali nam się w sekundzie całe życie,wszystko co udało się zbudować.Wszystkie wartości przestały mieć znaczenie.Jeżeli decydujemy się na pozostanie razem jest zawsze nadzieja ,ale głowy nie da się wymienić i niczego nie da się wymazać z pamięci.Wszystko pęka jak bańka mydlana.Nadzieja jest złudna .Jest się razem tylko dlatego ze np.sa dzieci ale miłosci już nigdy nie będzie ...także moje panie nadzieje trzeba mieć, ale to tylko nadzieja ...

Autor: suzan  25.10.2007 zgłoś

Pokochalam kolege z pracy............ale to juz sie skonczylo. Wszystko wyszlo na jaw. Jego zona chciala abysmy byli razem,ale moj maz sie nie zgodzil....Teraz zyje z mezem do ktorego nic nie czuje a tamtego kocham nad zycie i tak juz zostanie...............ale maz nie da mi z nim zyc.........NIESTETY.......... Nie wiem co robic kocham go i nigdy nie przestane,a z mezem jestem bo MUSZE!!!!!!!!!!!!!!!!CO ROBIC?????? P RZECIEZ ZYC W TAKIM ZWIAZKU TO JEST BEZ SENSU!!!!!

Autor: kubbek  22.10.2007 zgłoś

Jasno i na temat " Zeszmacenie dyskwalifikuje." i tyle... jesli ktoś zdradza nie ważne czy to jest on czy ona nie można nadal ciągnąć związku... bo to po prostu nie ma sensu... oczywiście są różne sytuacje .. dzieci itp... ale dzieci dorosną i co powiedzą potem mamie czy też tacie ze fajnie udawaliście związek bo przecież z czasem bedą wiedzieć ze cos jest ok i ich świat się zakołysze... wychować dzieci w kłamstwie ze sie kogoś kocha jest z nim na dobre i na złe to zapytajmy ojac gdzie był jak potrzebowałyście jego wsparcia jak pie*** sie z inna i odwrotnie .... takie związki trzeba kończyć jak najszybciej dla dobra wszystkich innym a zwłaszcza dla samego siebie ... pozdrawiam PS.Moja dziewczyna zdradziła mnie przed dzień zaręczyn i to boli i będzie bolec ale z czasem wszystko przemija nawet myśl o niej......

Autor: Bjork  23.10.2007 zgłoś

Wtedy zaczelam byc na powaznie z moim nowym przyjacielem, wprowadzilam sie do niego. Wrocilam do Polski, on ze mna. Chcialam wrocic do Mojego Ona ale On juz mnie nie chcial. Rozpoczelam prace w miescie ktore poznawalam razem z nim i okazalo sie to nie do przejscia. Rzucilam prace i wyprowadzilam sie i zamieszkalam u mojego przyjaciela. A wtedy On zaczal blagac zebym wrocila. Wyprowadzilam sie wiec i znalazlam prace ale tez za granica. Mial do mnie przyjechac ja mialam niedlugo wracac. I wtedy kogos poznal. Momentalnie sie na mnie wypial wracajac do tematu zdrad. Kiedy mu tylko pasowalo mial zawsze argument-asa w rekawie. Ja nie mialam nic bo przeciez on byl taki idealny dobry syn tylko i troche leniwy... Wiec jestem z przyjacielem ktorego nie kocham i nigdy nie pokocham jak Mojego Ona ale ktory mnie kocha i o mnie dba. Ja staram sie tez bycdla niego dobra i powolutku cos probujemy tworzyc choc jak tylko schodzi na temat rodziny to zamykam sie w sobie choc marze o dzieciach. Zdrada zabija le najbardziej osobe zdradzajaca. najgorsze ze Przyjeciela tez zdradzilam z Moim Onem. nie powiedzialm mu i nigdy nie powiem. Choc chyba sie domysla. Ale kocha mnie. I stara sie "nie pamietac zlego". Mojemu Pierwszemu sie to nie udalo. Ale pretensje moge miec tylko do siebie. Mam tylko nadzieje ze jezeli kiedykolwiek zostane ja zdradzona to sie o tym nie dowiem. Czego oczy nie widza tego sercu nie zal. I jeszcze jedno - liczy sie tez ile ma sie mozliwosci. Ja zawsze mialam mnostwo, latwo poznawalam ludzi i duzo podrozowalam. Ale poza tymi dwoma przypadkami udawalo mi sie trzymac pionu. Za to moj Byly juz teraz wydzwanial za mnie bo po prostu nie mial okazji a jak tylko pierwsza sie nadarzyla to zapomnial jak to 2 dni wczesniej mnie kochal i mial do mnie przyjezdzac. Na takie rzeczy tez warto czasem popatrzyc zanim rzuci sie kamieniem. Nie zdradzajcie - nie warto. Cudza trawa zawsze zielensza - ale tylko w naszych oczach.

Autor: wszyscy którzy  25.10.2007 zgłoś

zdradzają w sposób peni świadomy i zaplanowany , są czymś smarkami z nosa a sraczką , mają ochotę się zabawić ( proszę) tylko chciałbym się zapytać czemu najpierw nie odejdą

Autor: rozbity  23.10.2007 zgłoś

Do "u t" i "malas" jestem w tej chwili w której musze podjąć ważną decyzję. Wasze posty idealnie opisują moją sytuację, choć są tak różne. Zostawić czy jeszcze próbować. Nie życzę tego nikomu.

Autor: e- bis  30.10.2007 zgłoś

Do "E" Jestem w takiej samej sytuacji jak Ty "e". Może z małym wyjątkiem, gdyż u mnie to kosmiczne iskrzenie, zwariowany, niezaspokojony sex wciąż trwa. Poza tym jestem kobietą. Moje odczucia "po dokonanym fakcie zdrady" są właśnie takie jak Twoje. Jedyny dysonans, to chwila refleksji nad własnym zachowaniem i brakiem wyrzutów sumienia. Natomiast mężczyzna, z którym ta namiętność mnie łączy spełnia moje oczekiwania co do zmysłowego bycia razem. Na równi z zaletami fizycznymi cenię sobie jego nienaganne maniery, spokój i intelekt skryty za całunem skromności i nie narzucania się. Oboje jesteśmy w stałych, kilkuletnich związkach

Autor: vvvvv  23.10.2007 zgłoś

zostalem zdradzony i sam tez zdradzalem przez 2 lata moja dzieczyne, ona mnie zreszta tez o wszystkim wiedzialem, nie robilo to na mnie zadnego wrazenia...

Autor: Załamana1983  30.10.2007 zgłoś

Ja mam 24 lata i do niedawna wydawało mi się, że takie coś jak zdrada nigdy mnie nie spotka. Jesteśmy ze sobą prawie 2 lata i kocham go najmocniej na świecie. To on zawsze dawał mi siłę by żyć. Miałam powód by wstawać codziennie z łóżka. Teraz straciłam wszystko. Kiedy się dowiedziałam mój świat się zawalił. Budowaliśmy go wspólnie przez tyle czasu.Były piękne plany na przyszłość. W jednej chwili wszystko runęło. Zobaczyłam smsa. Później sam mi się przyznał. Powiedział, że to nie miało dla niego żadnego znaczenia, że to była tylko przygoda. Przepraszał, płakał zapewniał o miłości. Wybaczyłam. Kilka dni później spakował swoje rzeczy i powiedział, że on już tak dalej nie umie żyć. Uznał, że zbyt wiele było kłamstw z jego strony i że jego uczucie już nie jest takie samo. Powiedział, że nadal mnie kocha, ale nie umie ze mną być. Ja wierzyłam mu przez cały ten czas. Ufałam,że wszystko jeszcze można naprawić. Potem znów wrócił i obiecywał, że teraz już jest pewien. Dziś po raz kolejny sie spakował. Już nie będę go prosić, żeby wracał. Chociaż nie wiem jak mam dalej żyć bez niego to ważniejsze jest dla mnie jego szczęście i jeśli nie potrafi go znaleźć u mojego boku to wolę, żeby odszedł i znalazł je u boku kogoś innego. Kocham go całym sercem i wiem, że już nigdy nie będę umiała kochać tak bardzo jak jego, ale wiem że tak będzie lepiej. Życzę mu szczęścia z głębi serca.

Autor: ml.  23.10.2007 zgłoś

CZYTACZU:D zatem juz pozamiatane.. caly czas bede nosic takie brzemie swojego upiornego charakterku:D to moze od razu z nim zerwe..?

Autor: do anioła  08.11.2007 zgłoś

Mam pytanie: Mowisz ze kazdy bez wyjatku facet "zwroci sie oczami do seksownej nieznajomej aby chociaz oko pocieszyc i to wlasnie juz zaczyna sie zdrada" - a powiedz mi moj drogi co jesli facet trafil na kobiete ktora ma ogromne powodzenie, sukcesy zawodowe i jest urodziwa osoba z piekna figura osy, ktora kazdy mezczyzna chcialby miec za zone a juz najchetniej mowiac jezykiem typowo sloganowo-kolokwialnym: przelecialby zaczynajac od zmyslu wzroku a konczac na czynach. Pytam poniewaz mowiac nieskromnie ale prawdziwie.... wlasnie scharakteryzowalam siebie . A moj facet to mezczyzna ktory zauroczyl mnie delikatnoscia, oddaniem , wiernoscia i ze jest na kazde moje zawołanie.... ale.... nie jest nic a nic urodziwy.... Nigdy nikogo nie mial pod statusem "na poważnie". Dlaczego z nim jestem? Robi dla mnie wszystko, jest lojalny, pomocny, tworzymy partnerski uklad wzajemnie zazebiajacych sie ogniw.Uspokaja mnie gdy jestem "pod napieciem". Ja ogien - on woda. Dwa żywioly. Nie potrafilabym byc z mezczyzna ktory podejmowalby decyzje za mnie. Jestem kobieta niezalezna, reazlizujaca sie w kazdej dziedzinie poswiecajac max wysilku fizyczno-umyslowego by byc usatysfakcjonowana i osiagnac zamierzone cele. Karierowiczka? Mozna mnie tak nazwac. Nie ubliza mi to. Dla mnie to komplement. Mezczyzna jest mi potrzebny by przytulil , dotknal i kochal sie ze mna od czasu do czasu (raz na miesiac, czasem dwa, trzy...) , pomogl w przyszlosci w sprzataniu (bo mam malutko czasu), gotowaniu, praniu, wychowywaniu dzieci . Nie sadze by mnie zdradzał. A nawet jesli to nie uwazam ze zdrada jest czyms niewybaczalnym, jesil nie towarzyszy jej zdrada natury mentalnej - chodzi mi o uczucie. Mozna sie kochac i kochac.... Jest sex bez uczuc i z uczuciami. I szczerze powiem ze jesli kiedys moj maz mialby mnie zdradzic to lepiej by mi o tym nie mowil. Po co? Nie mam ochoty i nerwow zastanawiac sie nad motywami bo czesto sa one tak banalne typu alkohol na imprezie. A niektorzy z was nakladaja takiej osobie etykiete "zdradzila czyli jest kobieta lekkich obyczajow" - kompletna bzdura. Osobiscie nie zdradzilam, ale uwazam ze jesli nawet kto to robi ale zdarzylo sie to sporadycznie to jestesmy tylko ludzmi ! Trzeba troche zdystansowac sie do rzeczywistosci. I absolutnie nie mowic o tym partnerowi jesli sie go kocha i chce sie z nim byc. Tak uwazam. Wy robcie jak dyktuje wam wlasne sumienie. Powodzenia i aniolku prosze o racjonalna riposte;) PS Nie jestem ani cwaniara, ani kobieta ktorej wszystko jedno, jak rowniez nie mam faceta pantoflarza (on sam sporo zarabia wiec nie jest typem mezczyzny ktory poszedl na latwizne by zostac "gospodynia domowa" , jest po prostu pomocny i wie ze nasze osobiste dedyzje podejmuje ja bo innego ukladu bym nie zniosla...)

Autor: ml.  23.10.2007 zgłoś

smutna-dlaczego nie mozecie byc razem... Przewrotne nieco, prawda?Dziekuje za zyczenia.. nawet nie wiesz jak takie slowa czasem pomagaja.. czuje sie taka.. przybita tym;/

Autor: Renata  23.10.2007 zgłoś

(..) Powiedział mi, że nawet ostatni seks był mechaniczny, że słuchała tylko ww sprawach łóżkowych a jeśli chodzi o spr w domu byłam tępa i głucha jak pień. Że czegoś nie ugotowałam czy coś.. Poczułam się poniżona, upokorzona. 2dni temu spotkanie, zwyikła rozmowa, z jego strony przytulenie, pocałowanie w czoło, całoanie w usta, obejmowanie, trzymanie za rękę, jakbyśmu nigdy się nie rozstali. Nawet iskierki w oczach widziałam jak kiedyś! po chwili okazuje sie, że tylko ja mam nadzieje,że wrócimy, że będziemy razem. mimo, że to ja zakończyłam związek.. on proponuje mi zostanie kochankami. Nie zgodziłam się. nie umiem tak, jeśli kogoś mam głęboko w sercu, nagle bez uczucia przerzucić się znów w związek bez zobowiązań. Byłam zaślepiona, miałam klapki na oczach, jak tępa głupia suka lecałam na każde zawołanie. kochałam całą sobą. dawałam z siebie wszystko tylko po to, by sę dowiedzieć, że to z mojej winy, a potem że nie mżemy być razem dlatego, ze go ścigają i mu grożą i nie chce, żeby mi się krzywda stała. Dziwne.. bo potem mi zaczął opowiadać o tych interesach, nie bacząc na to, że jeśli mi to mówi, to tym bardziej mogłoby mi się coś stać bo już wiem więcej niż bym chciała. jak mam traktować jego tłumaczenie że nie chce być ze mną? Mam wierzyć w to, że ma kłopoty z półświatkiem, czy może faktycznie jest inna? Wszyscy się dziwią, są w szoku. bynajmniej ze strony moih znajomych. Ja cały czas ryczę. Mimo tylu słów prykrości, tylu wyzwisk tylu chwil poniżania, dalej nie dociera do mnie, że to vjuż koniec. daję się.. jak głupia idiotka zostałam obdarta ze wspopmnień, z godności, z szacunku do samej siebie. Facet, który niegdyś dawał mi wsparcie poczucie bezpieczeństwa - nagle stał się zimny jak głaz, zaczał się na mnie wyżywać, reagować agresywnie na wszystko co bym nie zrobiła. na końcu dodając, że to moja wina. to jest gorsze od zdrady być w takim położeniu. psychicznie mnie wykończył. Głupio ślepo wierzyła mw każde słowo. ma 34lata jest równe 10l starszy ode mne, ma 5letniego syna z małżeństwa.. szkoda mi tego synka - następna ciocia w przyszłości.. heh.. byłam ciocią Renatą przez cudowne dwa lata. gdzie ostatnie 3,5miesiąca to była katorga, męczarnia, i ciągłe schizy i paranoje, że coś nie gra. Na każde moje pytanie, czy jest ok - wysmiewanie mnie i twierdzenie, że jestem dziecinna. i że myślę pod siebie. że sprawy finansowe są ważniejsze ode mnie. i że gydyb mógł to by sprawy związane z nami odłożył na sam koniec bo nieważne jest dla niego, ze nam się w związku psuło. Kochałam ałym sercem. Nigdy nikt mi takiej krzywdy nie wyrządził. Więc sądzę, że zdradę w tym wypadku bym wybaczyła. Gorzej z kimś, kto psychicznie zrobił ze mnie wrak człowieka. mam jadłowstręt, nie umiewm normalnie funkcjonować, bezsenność, ciągłe sny związane z wojną i bombardowaniem.. dziwne beznadziejne akcje. niewychodzenie z domu. chowanie się pod kołdrą. I najgorsze, że cały czas musze mieć z nim kontakt...

Autor: Kilas  23.10.2007 zgłoś

Osobiscie najczesciej mysle o innych kobietach gdy nei mam co robic, a mojej ukochanej nie ma przy mnie. Znalazlem na to lekarstwo, zawsze gdy sei nudze ide pobiegac, cwicze, tak kieruje swoim zyciem, ze wolne popoludnia sa tak wykanczajace, iz jedyne na co mam ochote pozniej to pojsc spac. Unikam dyskotek, wypadow z pociagajacymi kolezankami, zbyt dlugich rozmow ze znajomymi ze studiow. Gdy widuje sie z ukochana ( w weekendy bo studiuje w innym miescie) to nei mam potrzeby zajmowac se popoludnia, ona jest moim popoludniem, porankiem i wieczorem. Choc wiem ze trzeba miec oczy do okola glowy, to jestem zbyt wrazliwy, by myslec o tym co by bylo gdyby mnie zdradzila, zostawila i tak dalej, jesli by sie to stalo najpewniej odszedlbym, nie robiac jej wyrzutow po prostu powiedzialbym ze skoro znalazla szczescie z kim innym ja jej tego szczescia odbieral nie bede bo kochajac ja chce by byla szczesliwa i znajac siebie nie szukalbym innej nawet nie dopuscilbym do serca innej kobiety. Zostalbym sam. Bo jesli "sie ma miekkie serce to trzeba miec twarda dupe..."

Autor: mija  22.10.2007 zgłoś

ja zdradziłam mojego chłopaka na sylwestrze w jego domu, z jego najlepszym kumplem.ale to nie był sex tylko mozna powiedziec "poczatkowa faza" ;) obydwoje bylismy zalani. zobaczył nas, ja tego nie zauwazyłam ale tak jakbym wyczuła i opamietałam sie. wybaczył mi, swojemu kumplowi tez .chba za bardzo mnie kochał. Dwa miesiące powtorka, tylko ze troche inna sytuacja. Nie widział ale mu powiedziałam. Kocham go i obydwa zdarzena strasznie żałuje. Od tamtej pory staram sie nie pić. Jestesmy nadal razem . On mi tego nie wypomina, nie wraca do tego. To ja czasami wspomne sama nie wiem dlacxzego, moze to wyrzuty sumienia. jestesmy szczesliwi.

Autor: adunia  23.10.2007 zgłoś

Lesna dziekuje za odpowiedz. mysle ze nie kocham go moze faktycznie angazuje sie emocjonalnie bo dobrze sie przy nim czuje, ale zadko sie widujemy a ja za nim nie tesknie zadko tez do siebie piszemy i dzwonimy. Mysle czasem o nim ale nie czuje niczego procz sympatii. Nie bylam pierwsza i choc mowi ze nie spotyka sie obecnie z nikim wiecej to mu nie wierze bo wiem ze takim jak on przychodzi latwo mowienie takich rzeczy... ale najgorsze jest to ze ja nie umie powiedziec ze to koniec nie wiem jak jest taki dobry jak jest ze mna bylam kiedys z kims 2 lata ale nigdy nie czulam sie przy nim jak teraz z tym zonatym. wiem tez ze nie bedzie z tego nic wiecej oprocz zwyklego ukladu "kolezenskiego"polaczonego z lozkiem bo nigdy nie zostawi dla nikogo zony i sam o tym mowi. ale ta sytuacja jest cholernie trudna i po p[rzeczytaniu tego artykulu zaczelam myslec ze zachowuje sie jak szmata....

Autor: ona  26.10.2007 zgłoś

jesli zostalabym zdradzona nie wybaczyłabym, nie zaleznie od tego czy zdradził by mnie moj chlopak, czy to byl by maz i nawet gdyby bylo juz dziecko

Autor: róża  24.10.2007 zgłoś

Mój mąż mnie zdradzał z osobą która była mi bliska mieszkał z nią ma z nia dziecko mimo wszysko walczyłam o niego .Mamy syna który skończył 8 lat więć miałam motywację do tego zeby walczyć . Nie zaufam już chyba nigdy mimo ze wygrałam z " tamtą" i mąz jest ze mna jest ciężko , ponieważ on nawet nie przeprosił a ja stałam sie twardą osobą pewną siebie i nie wiem czy to dobrze ze walczyłam o nasz związek cieżko mi powiedzieć .Widze ze syn jest szcześliwy i ja patrząc na niego też .Nie wiem czy nie zdradzi ponownie tego nie jestem pewna ale ja juz drugi raz nie mogłabym walczyć ułożyłabym sobie sama zycie i jestem tego pewna dlatego chyba sie juz tego nie boję . Myślę ze warto walczyc po związek ponieważ lepiej spróbować a niżeli żałować ze sie nie spróbowało

Autor: wierzba  28.10.2007 zgłoś

Popieram Madzię i Krysię111. Zdradę trzeba przeżyć, aby ją zrozumieć. Jeśli się kocha, to się wybacza. Milość potrafi wszystko znieść. Ja to przeżyłam i wybaczyłam. ODBIŁO SIĘ TO NAWET NA MOIM ZDROWIU, A NIEWIELE BRAKOWAŁO, ŻE I NA ŻYCIU. Uwierzyłam, że czas zagoi rany , i powoli te rany się goją. Zdrada nas zmieniła i otworzyła nam oczy. Staramy się z mężem o niej nie rozmawiać i nie powracać do tego, ale i pracujemy nad sobą, nad naszymi wzajemnymi relacjami. Najważniejsze że dzieci nic nie wiedzą. One muszą mieć jakieś autorytety.Kto jak nie rodzice są nimi. Wiem, ze zdrada mojego męża to też moja wina. Dlatego staram się zmieniać, patrzeć na siebie bardziej krytycznie i w miarę możliwości zmieniać się. I widzę, że i mąż to robi ze sobą. Ale co mogę radzić - to nie wspominać, nie powracać do tej sprawy, nie przypominać, nie wypominać mężowi tego. A broń BOŻE ŹLE ODNOSIĆ SIĘ O tej kobiecie.Należy przyjąć to jako słabość ludzką, jako nauczkę, że nie należy kusić losu. Bo licho nie śpi.

Autor: urszula  26.10.2007 zgłoś

ludzie!! ale po co zdradzać?? przeciez nikt nikogo nie trzyma przy sobie na siłę!! Ja na początku znajomości z obecnym partnerem postawiłam jeden jedyny warunek. Nie wazne ile bedzie trwał związek miesiąc czy pięć lat dopóki jest ze mną nie umawia sie i nie spotyka z innymi kobietami. Jeśli zapragnie innej , ja odejdę . Zdrada, tłumaczenia, przeprosiny to upokarzające dla obojga. Jesteśmy ludźmi i potrafimy panowac nad emocjami chyba że ktoś zamiast mózgiem mysli...........

Autor: ana 30  05.11.2007 zgłoś

do szalonej , podziwiam cie za to że miałaś odwage powiedzieć mężowi prawde,ja akurat jestem w innej sytuacj , mój mąż nie ma tej odwagi ciągle mnie okłamuje ,lepsza najgorsza prawda niż malutkie kłamstwo ,

Autor: Julia  30.10.2007 zgłoś

do e A kobieta jest stworzona do monogamii????

Autor: ewa  25.10.2007 zgłoś

drogi meski szowinisto, jestes najwiekszym prostakiem o ktorym mozna kieykolwiek slyszec, uwazam ze jestes warty tyle co psie gowno...brak ci jaj i charakteru...

Autor: Nika  24.10.2007 zgłoś

Hmmm... zaczne od poczatku z bylym mezem bylam ponad 15 lat w zwiazku malzenskim mamy dwojke synow pewnego dnia poznalam kogos przez internet ot tak najpierw byla tylko mila rozmowa i tak przez kilka dni .Moj maz musial wyjechac sluzbowo postanowilam sie spotkac zmoim internetowym znajomym .Zakochalam sie po same uszy :)obecnie jestem po rozwodzie razem z dziecmi mieszkam z moim ukochanym dzieci widuja ojca kiedy tylko chca rozstalismy sie w przyjaznej atmosferze jednak rozowd nie byl z mojej winy jak sie okazalo moj byly malzonek w trakcie trwania naszego zwiazku mial inna kobiete i rowniez mial znia dziecko gdy przyznal sie do tego przed sadem myslalam ze ziemia sie podemna zapada,ale dzisiaj gdy spojrze na to z innej perspektywy jestem wdzieczna losowi ze tak sie stalo:) razem z obecnym mezem jak i bylym i jego zona spotykamy sie przy kawe i lampce wina :) wszyscy sa bardzo szczesliwi a nasi synowie ciesza sie ze maja siostre :) a wkrotce tez beda mialy kolejne rodzenstwo tez siostre :) pozdrawiam :)

Autor: zenobiusz  23.10.2007 zgłoś

Do:julia Mezczyz tez ale to juz od kobiet zalezy... Lepiej powiedziec o zdradzie poki nie jest wszystko pokomplkowane. Jak mial bym byc z kims kto by mi tego nie powiedzial, dla mojego wlasnego dobra to bym z gory podziekowal. Rownie dobrze mozna dziecia wmawiac ze zycie jest zawsze wspaniale hehe ;) Czy przyznanie sie do czegokolwiek kiedykolwiek oznaczalo wybaczenie ( no moze poza biblia ;) zawsze jakas kara musi byc, jak by nie bylo to by kazdy to robil i sie nie przejmowal. Uwierz lepiej cierpiec wiedzac niz sie cieszyc i niewiedziec. Pozdrawiam

Autor: Madzia  24.10.2007 zgłoś

do też zdradzona Nie wiem czego tu szukam , może zobaczyć że nie jestem z tym sama .Dziękuję ci że odpisałaś , dla mnie to bardzo wiele,świadomość że kogoś to obchodzi.Właściwie nikt u mnie nie wie przez co przechodzę i to jest chyba takie straszne ,świadomość że jesteś sama..... Kocham go i to bardzo i chyba tylko dlatego :nie wiedząc że się uda, spróbuję , spróbuję mu wybaczyć....czy to dobra decyzja pewnie czas pokarze. Ty potrafiłaś wybaczyć , to znaczy że niektórym zdradzonym się udaje...jak znajdziesz chwilkę czasu odezwij się proszę pozdrawiam

Autor: Madzia  24.10.2007 zgłoś

do też zdradzona Nie wiem czego tu szukam , może zobaczyć że nie jestem z tym sama .Dziękuję ci że odpisałaś , dla mnie to bardzo wiele,świadomość że kogoś to obchodzi.Właściwie nikt u mnie nie wie przez co przechodzę i to jest chyba takie straszne ,świadomość że jesteś sama..... Kocham go i to bardzo i chyba tylko dlatego :nie wiedząc że się uda, spróbuję , spróbuję mu wybaczyć....czy to dobra decyzja pewnie czas pokarze. Ty potrafiłaś wybaczyć , to znaczy że niektórym zdradzonym się udaje...jak znajdziesz chwilkę czasu odezwij się proszę pozdrawiam

Autor: lwica  23.10.2007 zgłoś

Zdradziłam i nie czuję się winna.Trudno to pojąć.Ale życie samo pisze scenariusze.Moja zdrada to tak, jakby narodziło się we mnie drugie życie.Dopiero wtedy poznałam co to znaczy kochać i być kochaną.Poznałam cudownego człowieka,był moją częścią,moją największą miłością.Musiało się to zakończyć nie mieliśmy żadnych szans.My bylismy i wtedy nie liczyło się nic.Jak to cudownie kochać i móc poznać to uczucie .Nie żałuję ani jednej chwili spędzonej wspólnie.ZDRADA MA BARDZO RÓŻNY WYRAZ I NIE MOZNA JEJ PODKREŚLAĆ POD JEDNĄ KRESKĘ.W ŻYCIU ZDARZAJĄ SIĘ NIEUDANE ZWIĄZKI I NIE MOŻNA SIĘ ROZTAĆ Z WIELU PRZYCZYN .PRZYCZYNY SĄ BRDZO RÓZNE DZIECI PIENIĄDZE.SĄ ZWIAZKI, BO SĄ I JEST W NICH TYLKO PEWNIE PRZYJAŻN, BO PO MŁOŚCI NIE MA ŚLADU.ZDRADZIŁAM BARDZO SWIADOMIE,CHCIAŁAM PRZEŻYĆ MIŁOŚĆ SPEŁNIĆ PRAGNIENIA TAK PRAWDZIWIE .NIGDY W ZYCIU NIE PRZEZYŁAM TAKICH CHWIL.Z TYM CZŁOWIEKIEM CHCIAŁABYM ŻYĆ A ZDRADZIŁABYM Z NIM TYSIĄCE RAZY.KOCHAM GO I BĘDĘ GO KOCHAĆ, BO BYŁA TO PRAWDZIWA MIŁOŚĆ, KTÓRA ZDARZA SIĘ TYLKO RAZ.Spotkaliśmy się za póżno a mozna mieć tylko żal do losu, że nie dał nam szansy spotkać się parę lat wcześniej.A wtedy moglibyśmy ułożyć sobie wspólne życie.Był moim ideałem mężczyznyjakiego zawsze w życiu chciałam mieć.Był moją połową .A razem byliśmy całością taką wyjątkową.Dziwne nie mam żadnych wyrzutów,bo ten człowiek dał mi na chwilę wszystko to, co chciałaby przeżyć każda kobieta.Najgorsze jest to że pozostał potworny ból i rozdarte serce....

Autor: Graża  01.11.2007 zgłoś

Jestem już 30 lat po ślubie i nie raz zauważyłam.że w życiu mojego męża pojawiła się jakaś przelotna znajomość, nigdy mu tego nie wypominałam natomiast robiłam to ci radzi moja przedmówczyni, bardziej dbalam o siebie i częściej wychodziłam z domu ze znajomymi, zawsze z takimi, ktorych zna mój mąż, nigdy po powrocie do domu nie opowiadam mu jak zleciał mi czas tylko poddawalam próbie jego nerwy, byłam radosna i uśmiechnięta, robiłam dobrą kolację i nawet brałam pachnącą kąpiel po której został ponętny zapach w lazience i szłam szybko spać, to działa, ponieważ za każdym razem przychodził dz naszego pokoju i sprawdzał bardzo delikatnie czy śpię, oczywiście udawałam nawet, że chrapię i nie miał odwagi mnie budzić natomiast budził mnie jeszcze przed dzwonkiem budzika aby mnie seksownie pożegnac przed pójściem do pracy i tak przetrwałam juz nim 30 lat i niczego nie żałuję.Mamy już dorosłe dzieci i wnuki i uchodzimy za wspaniałe i udane małżeństwo i aby tak się stało,wszystko jest w rękach żony, bardzo sprytnej żony.

Autor: niki  03.11.2007 zgłoś

moj chlopak jest marynarzem. w przyszlym roku planujemy wziac slub, zaplanowalismy juz conajmniej polowe naszego wspolnego zycia, az tu nagle pewnego dnia dowiedzialam sie zwe mnie zdradzil z jakas norwezka ( napisala do niego mejla w ktorym czrno na bialym bylo napisane o ich seksie) co dalej? on jeszcze nie wie ze ja wiem, planuje powiedziec mu o tym jak wroci z rejsu. jednakze nie chce od niego odchodzic, nie wiem moze tak bardzo go kocham ze jestem w stanie mu to wybaczyc. mam tylko nadzieje ze to nie lek przed samotnoscia. wierze ze bedzie dobrze, ze bede potrafila z tym zyc.zawsze balam sie takiej sytuacji, teraz ja mam i boje sie jeszcze bardziej...

Autor: Edi  25.10.2007 zgłoś

Witam Zdrada niestety dzis już to codziennosc choc jestem osoba stalą w zwiazku taka bylam jestem i bede...Np bylam z chlopakiem 5 lat On mnie zdradzil raz i bylam z nim nadal choc to bolalo bylam z nim ...Mialam swoje trudne i chwiejne nastroje nie powiem teraz od czego to bylo zalezne pewnie od wielu czynnikow ...Chodzi oto ze zdradzil mnie po raz drugi ,czulam sie upokorzona ,wpadlam w depresje tak mozna napisac...dowiedzialam sie po czasie ze on w czaise kiedy bylismy "rzekomo" razem oon byl juz zTamta ,ale jest tak w zyciu ze wszystko wychodzi na jaw wczesniej czy pozniej ...Jednak chcialam zeby wrocil do mnie ,dzwonilam ,przyjezdzalam nie mialam juz sil ...ale do dzisiaj nie moge sie z tym pogodzic moze to wg niektorych smeszne ,ale spotkalismy sie niedawno i zywie do niego te same uczucie co kiedys choc teraz jestem z kims innym a on nadal z Tamta osoba ...W sumie nawet wspominal o Naszych wspolnych latach o tym ze 5 lat to dlugi czas i duzo nas laczylo bo łączylo....W moim wnetrzu zostanie do konca pomimo wszystko ..... Zycze Wszystkim dużo odwagii i miłości ,ktorej tak mało...

Autor: ----aniol--  09.11.2007 zgłoś

no i rozmowa utknela w palzie wolnym od pracy czyli wekendowym ---pogadamy w poniedzialek bo teraz akurat jast party ---cze ---wszystkim

Autor: Kwiatuszek 14 88  22.10.2007 zgłoś

Do SS Fanatic 88: no ja też bym nie umiała, mój były próbował mnie zdradzać, ale zwołałam ziomali z osiedla i kazałam im sprać mu ryj. Niech sobie nie myśli pejsata świnia, że ze mną takie numery można odwalać

Autor: malutka  29.10.2007 zgłoś

countryman Ja nie zdradzilam swojego meza pierwsza to on mnie zdradzil, mimo tego iz dawalam mu szanse on zdradzal jeszcze... To on mnie skrzywdzil pierwszy... I wiesz powiem Ci jedno wcale sie zle nie czuje z tym iz go zdradzilam... Choc wiem ze zrobilam mu ogromna przykrosc... ale teraz przynajmniej wie jak ja sie czulam, A wiesz najwazniejsze ze nie zaluje swojej zdrady

Autor: janina  29.10.2007 zgłoś

Mam mężą hipokrytę, w towarzystwie znajomych jest wspaniałym, kochącym mężęm. Inteligentny i bogaty. W domu - nie wraca na noce, na pytanie gdzie był, co robił, ironicznie się uśmiecha. Nie chce rozwodu (on), zapowiedział zemstę na dzieciach jeśli się rozwiodę. Czuję do niego żal, nie wyobrażam sobie z nim seksu, a nie mam siły na walkę. Żyjemy jak 2 obce osoby. Często słyszę przykre uwagi na swój temat. Trzyma nas (ja i dzieci) na wypadek spotkań rodzinnych. Wszyscy nas podziwiają, jacy piękni i ładnie ubrani, a on jest troskliwy, miły, i wszystko co najlepsze. Nigdy nie prosił o wybaczenir ani nie deklarował poprawy. A ja w tym tkwię i brak mi sił na zmianę. W domu czuję się jak w grobowcu. Czy ktoś tak żył?

Autor: aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaqw  23.10.2007 zgłoś

W temacie zdrady nie wolno uogólnić, ludzie zdradzają z różnych powodów jednak zdrada to zawsze zdrada, taka rysa która zostaje w dwojgó ludziach na zawsze, po niej już nigdy nie będzie tak samo bo ona zmienia związek dwojga ludzi szczególnie gdy decydują się na wspólne życie razem .Myśle że można żyć razem po, wymaga to jednak dojrzałości emocjonalnej i zależy od osobowości i poglądów danego człowieka.

Autor: ewulek  05.11.2007 zgłoś

ja też byłam zdradzona, chodzilismt razem ponad 5 lat było wszystko fajnie, pięknie, dopuki nie dowiedziałam się od obcych ludzi o tym że zostalam zdradzona. Juz było po wszystkim nawet z tej zdrady jest dziecko, do którego mój były chłopak się nie przyznawał, ale po zrobionym teście na DNA okazało sie że to jego dziecko. Chcial dalej ze mną byc - co dla mnie było nie do przyjęcia, kochałam go, bo miłośc nie odchodzi tak z dnia na dzień, ale nie mogłam mu tego wybaczyć i nigdy nie wybaczę. Dziecko ma jego nazwisko, dziewczyna z którą ma Gabrysię zostawiła go i wyprowadziła się z innym, a on został sam jak palec. płaci alimenty i szaleje, ciekawe kiedy do niego dotrze że ma córkę z ktora wcale się nie spotyka. Pewnie juz bedzie za póxno. A ja po 1,5 roku znalazłam wspaniałego faceta, właściwie to on mnie znalazł i w czerwcu tego toku wzięliśmy ślub - jest wspaniale i wcale tego nie żałuje, że go zostawiłam wtedy, było ciężko, ale teraz jest wspaniale. WARTO BYŁO CZEKAĆ! Życze powodzenia.

Autor: kinio  22.10.2007 zgłoś

DO MAJKA...... Majka nie rób tego ja też tak samo kiedyś zrobiłem i po tym dopiero zaangażowałem się w taki związek moje małżeństwo(też tak wspaniałe jak Twoje) rozpadło się a Ona zostawiła mnie do swego męża.Nie rób głupstw i lepiej zerwij tą znajomość ponieważ od sms-ów zaczyna się póżniej długie rozmowy pokryjome spotkania.Nie warte zachodu Ciesz się Swym związkiem i próbuj tego zniweczyć.Twoja niespełniona miłość chce Cię wykorzystać chcecie spędzić ze sobą noc i nic więcej to się nie uda.Sama wiesz jak On na Ciebie działa.Wtedy nie będziesz potrafiła bez Niego oddychać cały czas będziesz o Nim myślała .NIE RÓB TEGO ZERWIJ KONTAKT.PRZEMYŚL TO.Pozdrawiam. Ciesz się małżeństwem.

Autor: lilio23  02.11.2007 zgłoś

Zdrada wyklucza miłość!Jeżeli kogoś naprawdę kochamy to nie ma mowy o zdradzie.Osobiście nie zniosłabym zdrady,oczywiście wybaczyłabym,ale nie mogłabym już dłużej tkwić w takim związku,bo domysły i przeszłość zrujnowałyby mi życie.Jeśli ktoś szczerze żałuje że zdradził to mógł wcześniej pomyśleć o konsekwencjach a nie potem kajać się i wylewać tony łez z przerosinami...Oczywiście zawsze należy wybaczyć,bo zapomnieć nigdy się nie da,ale bycie z osobą,która nas skrzywdziła w moim mniemaniu jest niemożliwe.

Autor: Joasia  22.10.2007 zgłoś

Witam, Ja borykam się z problemem zdrady...swojej. Mój mąż o niczym nie wie. W naszym małżeństwie, jak myślę w większości związków było mnóstwo dobrych i złych chwil, ale jakoś nigdy żadne złe sytuacje nie pokusiły mnie na jakiś tzw. „skok w bok”. A było kilka naprawdę ciężkich momentów, m.in. to, że mojemu mężowi zdarzyło się kilka razy podnieść na mnie rękę. Ale wybaczyłam, już b. długi czas tego nie zrobił i jestem pewna, że tego nie zrobi. Ale na początku tego roku miałam też mały kryzys w małżeństwie, no i akurat do wygadania się znalazł się w pobliżu kolega z pracy. Zaczęliśmy się spotykać czasami po pracy, rozmawialiśmy, on tez miał sporo problemów we własnym związku. Początkowo były to tylko rozmowy, ale poczuliśmy, że jednak łączy nas coś więcej. Powoli oboje zaczęliśmy się w to wciągać, jednak już na samym początku założyłam, że na pewno nie będzie możliwy między nami sex, choćby nawet nie wie jak miałabym ochotę. I słowa dotrzymałam. Choć w tym mogę sobie pogratulować, bo na pewno nie w całej reszcie mojego zachowania. Aktualnie nie spotykamy się już na gruncie prywatnym, jakiś czas temu postanowiłam te spotkania definitywnie zakończyć i na razie jest dobrze. Chodzę także na psychoterapię, dużo rozmawiam ze swoją panią psycholog i powoli wracam do równowagi psychicznej. Staram się zmienić na lepsze, widzę swoje błędy i niedoskonałości i wiem, że jeszcze dużo pracy przede mną. Wiem tez, że nigdy już nie zrobię takiego błędu, choćby miał się zawalić świat. Przysięgłam to sobie i na pewno słowa dotrzymam.Widzę też błędy męża, które poniekąd w pewnym stopniu skłoniły mnie do takiego zachowania. Ale ponoszę sroga karę za swoje błędy. Oprócz ogromnym wyrzutów sumienia, bólu i jeszcze innych rzeczy, doszła jeszcze jedna rzecz. Tak dla odmiany teraz mój mąż poznał inną kobietę, jest nią zafascynowany, zakochany i prawdop. odszedłby ode mnie, gdyby nie fakt, że jestem w ciąży. Boli...strasznie. Ale to mi uświadamia, ile jeszcze musimy naszych pokonać naszych deficytów. Mam nadzieję, że wspólnymi siłami się uda. Tym, że nadal się kochamy. I mam dobra motywację, bo oprócz siebie jest jeszcze nasze dziecko. Życzcie mi powodzenia...

Autor: Antyherlinger  22.10.2007 zgłoś

Vol II Dwie pierwsze wypowiedzi w zestawieniu z tą trzecią dają mniej więcej pełny obraz zdrady - obu jej medali. Zdradzającego/zdradzającej którego/ej zdrada wyszła na jaw i zdradzonego/onej któremu przyszło żyć ze świadomością zdrady swojego partnera/rki. Ann i Joasia M. doradzają zatajenie tego faktu... hm. co to za związek, w którym panuje zdrada, a ponadto kłamstwo? Szczęśliwy - odpowie całkiem pokaźna rzesza kobiet i mężczyzn których spotkało to w życiu... na ogół tych zdradzających. Byłem kiedyś zdradzony - nie raz. Ciut mniej to ja otarłem się o granicę zdrady... być może nawet, mimo braku stosunku - nie tylko klasycznego, ale w ogóle, - zdradziłem. Choć ani nie byłem emocjonalnie związany z kobietą(2 różne przypadki) z którą niby zdradzałem, ani nie przekroczyłem granicy fizis na tyle, by nazwać to coś sexem(raz jedynie). Nie chcę dociekać powodów zdrady... Jeśli ktoś nie jest głupcem, to ją wyczuje, domyśli się - będzie brakowało być może dowodów, ale będą ślady, poszlaki, domysły. Będzie stan rozbicia... W takim stanie funkcjonując otarłem się o zdradę - nie zdradzając samemu a będąc już zdradzonym. Rozbitym właśnie, jak owa Rozbita. Pytałem się dlaczego? - co jest nie tak? Czemu będąc świadom, nie reagowałem? Znacie film "Malowany Welon"? Choć nie jestem doktorem, absolwentem jakiejś znanej uczelni czy pracownikiem akademii nauk, czułem się jak bohater filmu, który wraca do domu słysząc za drzwiami igraszki młodej żony z jakimś amantem... nie mogłem tego znieść, a jednocześnie miałem dość honoru by tego nie zauważać. Wiedziałem, że jestem, ale nawet przy drzwiach nie stałem... Ignorowałem. Udając, że nie wiem - płacząc i zwierzając się siostrze dlaczego to mnie spotkało? - szedłem dalej przez życie... bo co innego miałem zrobić? - kochałem. cudownie zapominając. Do czasu. Ze zdradą trudno jest żyć nie tylko zdradzonemu ale i zdradzonej. Zdrada, choćby już w myślach się z nią pogodził, zaakceptował, odrodzi się - to naturalne, - wtedy, gdy druga strona świadoma(ona też to wyczuje) że ta druga strona też wie, to powie... Doceni, że się jest jakim się jest - dobrym, być może szlachetnym etc. że popełniło się błąd i poprosi o wybaczenie - każdy chce odkupienia a poczucie winy... nie każdy umie żyć z nim. Bałbym się nawet żyć z kimś takim, kto nie ma sumienia. Co zrobić, kiedy osoba którą się kocha powie - zdradziłem/zdradziłam? Jak można zareagować. Po pierwsze zerwać - to bardzo trudne, uzależnienie, miłość, a jednocześnie żal, gniew i zawiść. Choć wiedziałem wcześniej, apropobowałem mentalnie, kiedy się dowiedziałem, że jestem bez porównania - coś pękło. Szlag trafił - brak dowodów zyskał dopełnienie koronne. Nieprzymuszone przyznanie się do winy. Jak można było zareagować?.. Być złośliwym.

Autor: ?????  24.10.2007 zgłoś

a ja tak z ciekawosci zapytam.moze jest jakis facet ktory to czyta,niech zaspokoi moja ciekawosc;czy mezowie bedacy na misjach tez zdradzaja swoje zony?i z kim?bo o delegacjach piszecie i roznych innych wyjazdach a o tym nie.prosze niech ktos mi odpowie!!a moze jest jakas zona takiego zolnierza na misji badz po misji

Autor: delicja  24.10.2007 zgłoś

Ja tez zdradzilam... bylam z facetem blisko 5lat z czego ostanio rok to byl akompletna porazka, klocilismy sie, on mnei wyzywal , probowal pobic.... ehh i w tedyu poznalam faceta.. marzenie.. sllwny bogaty, przez rok utrzymywalismy kontakt az pewnego dnia poprostu sie stalo... NIe ZALUJE. Wyrzutow sumeinai nie mam, jestem teraz wolna.. fcet z ktorym zdradzilam mial dziewczyne... ma ja nadal.. do zdrady sie nei przyznalam nie mam takiej potrzeby

Autor: lajkonik2005  28.10.2007 zgłoś

Bystra kobieta potrafi wybaczać i zapominać, cóż mężczyzna ma skłonność do "skoków w bok" mała przygoda i tak jak to bywa z romansem kończy się szybko góra to 3 lata. Z wiekiem impet męski słabnie i stajemy sie sympatycznymi dziadkami, a Wy słodkie głuptaski stajecie okropnymi teściowymi. Tak ktoś ten świat wymyślił, a póki co polecam więcej wigoru w małżeńskim łóżku. A tak zamiast zmienić stosunek do partnera..........Wy ciągle rozpamiętujecie, pora na refleksję!!!!!!!!!!!

Autor: omega  25.10.2007 zgłoś

.....DO MARII.MARIA BRAWO .,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,ze odkryłaś uczucie że kochasz męża.tylko czy potrzebowałaś zdrady z jego strony !.Wyszłaś za mąż za przyjaciela i dobrego człowieka a nie kochanka!.Nawet nie wiesz jaką ważną częscią w związku jest miłość właśnie w łóżku.Założyłaś od samego początku że mąż Cię zdradzi, więc dlaczego ,aż tak bardzo Cię to dziwi. Od początku chciałaś go zmienić.A może zmian potrzebowałaś właśnie Ty.Nie umiesz kochać, bo gdybyś umiała to nie było by zdrady.Nie zrobił tego z małolata ale z dojrzałą kobietą ,która pewnie dała mu dużo miłości i ciepła, a zapewne Twój mąż tego potrzebował.A teraz niczego nie budujesz, tylko robisz piekło jak sama to stwierdziłaś.Potwornie się miotasz wymawiasz,wyrzucasz bez sensu...Takim sposobem nie zrobisz nic dobrego.Twierdzisz ze masz trudny charakter, więc KTO MA CIĘŻKIE ŻYCIE, popatrz w lustro,Ty w nim widzisz tylko, ładną wykształconą podobającą się kobietą.Hej !nie to powinnaś widzieć.Jesteś zapatrzona w siebie.Masz dzieci które nie zrobiły nic złego,tylko teraz Ty je krzywdzisz..i dziwne że tego nie widzisz.Uważaj żebyś nie straciła tego co ci pozostało.Bo mąż jeszcze wraca, ale może któregoś dnia nie wrócić.Piszesz ,ze gdyby nie dzieci papiery były by w sądzie.Więc jeżeli wiesz to,że robisz to dla dzieci, to nie szalej.Pomyśl zastanów się..łóżka nie było i nie będzie na to nie licz,choć życzę Ci powodzenia i wtej kwestii..Dzięki...... że nazywasz rozwiedzione sukinsynami, które trzeba wywalać z pracy ,bo ja jestem rozwiedziona dzięki Bogu że wszyscy tak nie myślą.a JAK KIEDYŚ DOŁĄCZYSZ DO NASZEGO GRONA TO ŻYCZĘ CI POWODZENIA i SUKCESÓW W PRACY.MIEJ SIĘ DOBRZE.

Autor: -----Aniol----  07.11.2007 zgłoś

opisal bym swoja historie ale niewiem czy to ma sens ---teraz obecnie jest sytuacja ze ja jestem u kochanki ktora wczoraj dostala rozwod ze swoim mezem i maja 2 dzieci --on zyje z inna ja mam miec sprawe o separacje w tym miesiacu i mieszkam u kochanki mam4 dzieci--moja zona wygonila mnie z naszego domu bo niemoglem wybaczyc jej zdrady o ktorej dowiedzialem sie tydzien temu---zrobila to z 1000 powodow --a tak pozatym to wszyscy wszystkich kochaje tylko niepasuje to do zadnych norm spolecznych

Autor: wiewióra  08.11.2007 zgłoś

ja też jestem jeszcze młodziutka, ale ze swoim nażeczonym jestem już prawie 3 lata, przez ten czas zdażyły mi się dwa małe skoki w bok. ale dla mnie motywacją było to, że nie czułam się atrakcyjna... a moje zdrady nazywam małymi, bo były bez sexu i uczuć z mojej strony, jednak byłam głupia i się przyznałam mojemu Ukochanemu. wiem,że zrobiłam to niepotrzebnie, bo nie dość, że nabroiłam, to jeszcze on przez to cholernie cierpi do dziś i rzeczywiście co chwilę mi to przypomina, jeszcze przez to wszystko ma straszne problemy z sercem. teraz już nauczyłam się odpowiedzialnosci-JA NABROJĘ, JA CIERPIĘ. aha i teraz to juz jakoś uwierzyłam w siebie i swoją atrakcyjność.... wiecie czemu? wyprowadziłam się od rodziców i w końcu nikt mi non stop nie mówi, jaka to ja beznadziejna jestem ;) ta przeprowadzkauratowała nasz związek i wiem, że juz nie potrzebuje nikogo przekonywać, że jestemnajlepsza, jaka tylko mogę byc hehe pozdrawiam

Autor: ----aniol---  09.11.2007 zgłoś

riposta dla pani dominujacei---------- pieknie ulozylas swoje zycie --zapewne jestes z pod znaku barana albo innego dominujacego w zodiaku chociarz ja osobiscie w te brednie zodiakalne niewierze---masz wspanialego dojzalego meszczyzne przy swoim boku ==pochlonieta jestes praca i kariera wasz zwiazek to bardziej jest oparty na partnerstwie i wspolpracy tylko pogratulowac takiego zwiasku--tylko ze tutaj na tym blogu kazdy pisze prawde taka ktora nikomu by w zyciu nieopowiedzial a tutaj kazdy jest anonimowy i nikt sobie nikogo nieskojarzy i to jest super ---przedstawilas jedna strone swego udanego zwiasku i jest ona piekna ala w naturze jak i w zyciu jest rownowaga dobra i zla --a jaka jest ta ciemna strona waszego zwiasku--o czym marzysz czego pragniesz czy jego pragnienia i marzenia tez realizujesz---dobra praca super samochod i grobe konto --to tylko materialne rzeczy kazdy moze je osiagnac--a co z twoja dusza czyzbys zrealizowala ja tez---piszesz ze jest ci super seks 3 razy w miesiacu ..oj cos sadze ze chyba to tak niedokonica piszesz prawde...ja ty oraz inni jestesmy ludzimi i znamy swoje potrzeby a takie zadkie kontakty seksualne to zamalo--piszesz ze nigdy niezdradzilas ---zdradza sie mysila uczynkiem oraz zaniedbaniem--czy napewno nigdy niedopuscilas sie tych stanow--to juz tylko ty wiesz jesli wzbudzilem w tobie gniew lub inne odczucia to przepraszam mam nadzieje ze doczekam sie szczerej riposty --pozdrawiam pa

Autor: ---aniol---  07.11.2007 zgłoś

byly maz mojej kochanki powiedzial ze zawsze bedzie ja kochal--ale obecnie spi z inna---moja zona tez mnie kocha i chce byc zemna do konca zycia --moja kochanka tez kocha mnie i meza --a ja kocham moja zone tylko spie z inna kobieta--a co gorsza to niejest zaden scenariusz filmu tylko sytuacja mojego zycia---jest to tak zaplatane ze nawet niechce mi sie tego analizowac

Autor: 2k2  23.10.2007 zgłoś

Antyherlinger, zaloz sobie bloga i tam wpisuj te kulawe przemyslenia godne Michala Wisniewskiego:/ Ochlon troche kolego i nie smiec tutaj tymi bzdurami.

Autor: Julia  23.10.2007 zgłoś

Z wypowiedzi wynika jedno: Nie zdradzać. Bo zdrada zostaje i rani nie tylko partnera czy partnerkę, ale NAS SAMYCH. I będzie tkwiło to w sercu do końca życia. Może górnolotne ale prawdziwe. Więc nie zdradzjmy. Bo ranimy swoją własną duszę. I dusze partnera czy parterki. Nie ma z tego żadnych korzyści, żadnych ani dla nas samych, ani dla nikogo innego.

Autor: zett  30.10.2007 zgłoś

witajcie dawno mnie nie było i co z mim hasłem "aby sex był udany i ewentualnie dzieci zdrowe" czy u niektórych dalej pogłębiają się wyrzuty tzw. suminia czy pomimo nich w dalszym iągu żądze górują, a przyjemnośc płynaca z rozkoszy cielesnych, których w domu, może ze stałą partnerką/em nie otrzymujecie w innym wydaniu są milsze ciekawsze, oj jak przyjemneijsze, jak ciezszą ciało, oszałamiają zmysły.

Autor: zuzolec  29.10.2007 zgłoś

ludzie co was lączy jeśli wszyscy zdradzacie się nawzajem, a potem sobie to wyrzygujecie. lepiej rozpocząc cos na nowo niz tkwic w tym samym szambie. tylko to wymaga wiecej poswiecenia z samego siebie, dojrzalości i czasu niz pojście na latwiznę i grzeznięcie w tym samym punkcie, i przyprawianie sobie wzajemnie rogow. to chore, ale ludzie kochaja toksyczne związki, a zwłaszcza Polki, bo wtedy moga czuć się wiecznie pokrzywdzone przez los i żalić się całemu światu, zamiast cos zrobić ze swoim zyciem. a zreszta szkoda słów.

Autor: Asia z Białegostoku  22.10.2007 zgłoś

Ja zdradziłam swojego męża tylko 2 razy. Raz z drużyną koszykówki, a raz z jednostką wojskową.

Autor: Behemotka  23.10.2007 zgłoś

Ojojoj. To bardzo bliski mi temat. Zgadzam się, że jak się kocha to się nie zdradza. Brak miłości (która dla mnie ma różne fazy) powoduje, że człowiek szuka...nie udawajmy SZCZĘŚCIA gdzie indziej. Tylko zapominamy, że każdy dom musi mieć solidne fundamenty...Ja nie kocham mężczyzny z którym jestem. To dobry i uczciwy człowiek...choć czasem mam wrażenie, że może to jest tylko takie moje złudzenie. A tak serio to nerwus i bardzo źle traktuje swoją matkę...poznałam kogoś przez internet. Dobrze mi z nim...ale już go okłamałam...jest ich dwóch...czuję, że jeszcze poznam innego i to kolejny będzie dla mnie. Każdy pragnie być szczęśliwy. Chociaż ta żądza taka sama w sobie nie ma na demną władzy...szukam szczęścia. Pozdrawiam WSZYSTKICH.

Autor: liliana  24.10.2007 zgłoś

Oby nigdy nie dane bylo mi przez to przechodzic. Kocham swojego meza i ufam mu bezgranicznie.Nie umialabym wybaczyc zdrady, nie chcialabym zyc w takim bagnie.Jednoczesnie sama chce zyc tak, zeby codziennie moc spojzec w lustro i widziec siebie i swoje odbicie a nie kogos innego-nie umialabym chyba zdradzic. Jak to ktos napisal kiedys:kochac to patrzec w tym samym kierunku-tak jest u nas i mam nadzieje,ze tak zostanie na wieki wiekow i jeszcze dluzej.

Autor: Paweł  22.10.2007 zgłoś

Zdradziłem.. zostałem zdradzony.. Moim zdaniem zdradę można podzielić na przynajmniej dwa rodzaje: - Zdrada z premedytacją - z nudy - Zdrada spowodowana niepewnością uczuć i zakłopotaniem Dlaczego zdradziłem? Bo uświadomiłem sobie, że mój poprzedni związek nie ma sensu.. To była chwila, siedzieliśmy w barze, poczułem coś więcej, stawiałem temu opór, ale to mnie przerosło. Zdradziłem. Nie mówię, że zdrada jest dobra.. zdrada jest zła i nie ma na nią tłumaczenia.. Szkoda, że między nami zaczęło się to w ten sposób, ale cieszę się, że się zaczęło. Zostałem zdradzony, dlaczego? Sam do końca nie wiem. Ona nie była pewna swoich uczuć.. rozdarta między dwie osoby. Co zrobiłem? Starałem się poznać sytuację, postawiłem się w takiej samej, postarałem się zrozumieć i... wybaczyłem.. wybaczyłem ponieważ tak bardzo Ją kocham... Wybaczyłem ponieważ wierzę, że to Ją czegoś nauczy... Wybaczyłem ponieważ mam nadzieję, że w końcu się upewni.. że zobaczy jak wiele dla mnie znaczy. Wiem, że Ona to wie.. :) Jedni powiedzą - naiwny.. inni głupi.. a ja wierzę, że może być dobrze i będę o to walczył wszelkimi dostępnymi środkami!

Autor: Szczęsliwa  02.11.2007 zgłoś

Dwa lata temu moj chlopak wyjechal do stanów. Wszystko bylo ok do czasu az przestal do mnie dzwonic. W ogole nie dawal znaku zycia. Wiec ja zaczelam korzystac i poznalam chlopaka. Bawilismy sie razem, dobrze nam sie ze soba rozmawialo az w koncu doszlo do zblizenia. Jezeli chodzi o seks to do niego nie doszlo. Niewinne pocalunki przytulanie sie do siebie. Nic wiecej. Po 4 miesiacach wrocil moj chlopak. Chcialam go zostawic. Ale jakos nie moglam. Okazalo sie, ze nie odzywal sie "bo duzo pracowal". Uwierzylam mu i bylismy nadal razem. O tamtym facecie mu nie powiedzialam. Mialam straszne wyzuty sumienia. A i w naszym zwiazku przstalo sie dobrze dziac. Coraz wiecej sie klucilismy. Az w koncu ja wyjechalam na studia a moj chlopak zostal w naszej miejscowosci. Z nowu przestal sie odzywac , a gdy wrocilam zerwal ze mna. Dopiero wtedy zrozumialam jak wiele dla mnie znaczyl. Zaczelam o niego walczyc. On po pewnym czasie wrocil do mnie, ale sama nie wiem dlaczego, moze z litosci:( po tygodniu sprawdzilam mu telefon i okazalosie ze ma inna. Tlumaczyl, ze to nic, ze to juz dawne dzieje. Znowu uwierzylam. Ale po dwoch tygodniach nagle zniknal. Gdzy zadzwonil do mnie powiedzial, ze musial wyjechac do znajomych. Byl bardzo dziwny, ja bylam naiwna i mu wierzylam. Przestalam jesc, chudlam z kazdym dniem coraz bardziej a on sie nie odzywal w kocnu wylaczyl telefon. Nie wiedzialam co sie dzieje myslalam ze cos mu sie stalo. Kolezanka namowila mnie, zebym zadzwonila do tej dziewczyny(bo oczywiscie spisalam jej numer) bo dlugim namysle zadzwonilam i zapytalam czy moze wie co sie dzieje z moim chlopakiem a ona na to " to moze ja Ci go dam". Myslalam, ze umre ze wstydu. Nie wiedzialam co robic. Zalamalam sie. Wpadlam w depresje. Schudlam w ciagu miesiaca 15kg. Ale i tak postanowilam, ze go odzyskam bo wiedzialam, ze jest to milosc mojego zycia. Po jego powrocie sie spotkalismy. Ja wychodzona, ale jakos sie pozbieralam, narzucilam tapete na twarz i poszlam na to spotkanie ze scisnietym sercem. On jak mnie zobaczyl to oslupial wykrztusil tylko, ze ladnie wygladam. Potem poszlismy na dlugi spacer. On prawie nic nie mowil a ja sie przed nim plaszczylam blagalam, zeby wrocil(wiem glupia bylam) a on tylko mowil, ze to nie mozliwe. Potem poszlismy na piwo i jezyk mu sie rozwiazal. Powiedzial, ze nie byl ze mna szczesliwy, ze czul sie w naszym zwiazku skrepowany(mial racje bo ja tez nie jestem aniolem)ciagle klutnie i wyrzuty o wszystko, doszlo do tego, ze nawet nie mogl sie z nikim spotykac taka bylam o niego zazdrosna. Postanowilismy sie spotykac od czasu do czasu i zobaczyc co sie stanie. Ja obiecalam sie zmienic on takze. Powiedzialam mu o mojej zdradzie a on tylko powiedzial, ze wiedzial o tym. Bardzo szybko zrozumielismy, ze nie mozemy bez siebie zyc. Ja sie zmienilam na lepsze on zostawil te dziewczyne i teraz dopiero jestesmy naprawde szczesliwi. W naszym przypadku zdrady bardzo pomogly naszemu zwiazkowi. Nigdt sobie ich nie wypominamy, nie robimy sobie z tego pow

Autor: Zbyszek  30.10.2007 zgłoś

Do Gabi ! Masz rację , nie znam Ciebie lecz znam życie . Zastanów się , czy zaakceptowała byś sytuację , gdybyś dowiedziała się , że Twój kochany mąż zdradza Ciebie również od początku waszej znajomości . Jeżeli to zaakceptujesz , to rzeczywiscie wasz związek jest trwały. A jezeli nie ... Wiedz jedno : kto mieczem wojuje ten od ... pochwy ginie !!!

Autor: Smutna  23.10.2007 zgłoś

Nie zostałam zdradzona i nie zdradziłam,ale mój partner twierdzi iż to co zrobiłam jest zdradą i że teraz nie zaufa mi jak dawniej....Poznaliśmy sie 10 lat temu,od 6 lat mieszkamy razem i mamy 3-letnią coreczke.Oboje jesteśmy po rozwodach i jakiś czas temu mieliśmy plany aby zalegalizować nasz związek ale teraz to nie wiem jak będzie.Mój partner pracuje za granicą i od kiedy zaczął jeżdzić zaczęło się troche psuć,bo to on pracuje a ja siedze w domu,bo to on jest wiecznie zmęczony a ja przecież nic nie robie no i takie tam bzdety ,az pewnego razu po naszej burzliwej rozmowie przez skypa niechcąco napisał do mnie jakiś gostek i zaczęliśmy klikać o wszystkim i o niczym,bawiło mnie to ale nie brałam tego na serio bo boję się takich znajomości.Facet zaczął być natrętny,więc póbowałam go spławić ale zapytał czy umówię się z nim na kawę,dla świętego spokoju powiedziałam że chyba tak zobaczymy i że dla chcącego nic trudnego,i to był mój tzw.gwóżdz do trumny.Wiem napewno że nigdy bym nie umówiła się z gościem z internetu choćby ze strachu,ale mój kochany tego nie rozumie.Twierdzi że stracił do mnie zaufanie i dla niego to jest zdrada w pełni tego słowa znaczeniu.Nie pomagają rozmowy,wręcz błagania,niszczy teraz wszystko i bardzo żle mnie traktuje.Czuje że nie zasługuje na takie traktowanie,bo nic nie zrobiłam i nawet nie miałam zamiaru.Czy ktoś widzi jakieś wyjście z tego????POMÓŻCIE

Autor: fafik  04.11.2007 zgłoś

Witajcie.... zdrada dla wielu z nas jest epizodem, jest wydarzeniem takim przez co cos zrozumielismy np to czy chce sie żyć w dotychczasowym związku czy nie. Nie mnie oceniać moralnie poczynania zdrajców i zdradzanych, jedno jest pewne pozostaje w nas poczucie winy, niedoskonalosci, braku szacunku do samych siebie. Jak po tym wszystkim wrócić do normalnego życia??? jak czuć się znowu wartością osobą???każdy z nas radzi sobie na swój sposób, jedni sie przynzają inni nie, jedni szukają pocieszenia w gabinetach lekarzy specjalistów inni poszukują rozwiązania w jakiś niekonwencjonalny sposób. Jedno jest pewne źle nam po prostu....dlatego moja rada, zanim się zdradzi, warto postawić się w sytuacji osoby zdradzanej, co by było gdybym "ja"się dowiedział/a że mój partner/ka mnie zdradził, pomyślmy o innych, zanim dopuścimy się zdrady. chwilowa przyjemność a kuracja z tej przyjemności bardzo bardzo długa....a poczucie winy powracające niczym bumerang

Autor: LIDIA  28.10.2007 zgłoś

Miałam 20 lat, pracę i niezależność,przeżywałam rozstanie a chłopcem, który jak się pózniej okazało był okropnym łajdakiem, przez dwa lata dochodzilam do siebie po jego odejściu gdy na mojej drodze stanął kto kogo dobrze znalam ale nie interesował mnie jako mężczyzna bo był odemnie 6 lat starszy.Starał się abym ponownie komuś zaufala a że był pod ręką padlo na niego, oprócz tego że się w nim zakochałam stwierdzilam,że ma wladzę nad moim cialem jego dotyk powodował u mnie takie dreszcze,że gdyby w domu brakło prądu to ja napewno bym to uzupełniła, jednak los nie był ponownie dla mnie przychylny, mój kochany postanowił wyjechać na drugą stronę kuli ziemskiej, ponownie wrociło cierpienie i tęsknota. Gdy mialam 26 lat poznałam mojego obecnego męża z ktorym jestem już 30 lat, mamy dzieci , wnukli i oprócz uczucia wszystko,do samochód pracę i zimne łożko.Przez wszystkie lata czasami myślalam co robi mój elektryzujący chłopak który pewnie już jest dziadkiem.Pewnego dnia w ubiegłym roku spotkalam owego chlopca aktualnie już prawie mającego 60 lat i stało się coś nieprawdopodobnego, gdy mnie dotknął na przywitanie ponownie przez moje ciało przeszedł prąd i wróciło to co wydawało się dawno wygasło.Umówiliśmy się na spotkanie i oczywiscie nie moglam oprzeć się jego pocalunkom i dotyku dłoni, które zaciąnęły nas do łóżka, przeżycie nie do opisania jak piszą niektórzy zdrada to zdrada obojętnie w jakim wieku mam obecnie 52 lata i wcale tej zdrady nie żałuję, chcialabym aby wszystkie zdradzone kobiety pomyślały nad sobą dlaczego twój mąż szuka pocieszenia u innej może jest od ciebie lepszą kochanką, zanim zaczniesz na niego rzucać pioruny goryczy, stań przed lustrem i zlustruj samą siebie dokladnie, oczywiście mężowi o tej zdradzie nigdy nie powiem ale te chwilie cudowne pójdą ze mną do grobu i nie żąłuję.

Autor: ela  24.10.2007 zgłoś

byłam zdradzana a teraz zdradzam. choć zawsze mówiłam ze nie dam sie dotknąc innemu mężczyźnie to teraz czekam na ten dotyk. LUDZIE ŻYJCIE CHWILĄ!!!!!!!!!!

Autor: janina  24.10.2007 zgłoś

do głęboko zraniona. Wiem co to znaczy.Ja poswieciłam prawie 1/3 swojego życia mojemu ex.Jak pisałam wczesniej miał problemy w szkole,w domu i wogóle był wrakiem człowieka.Poswieciłam wiecej czasu na jego nauke niż na swoją,dzieki czemu mimo ze był zagrozony z paru przedmiotów uzyskał lepszą średnią na zakonczenie szkoły.W domu tez poprawiły sie jego stosunki z rodzicami.Poswieciłam tyle marzen,on wyssał ze mnie całe życie.Wczesniej byłam radosną,pełną zycia nastolatką... Ale dosyc juz o mnie...to juz przeszłosc.Wszystko wróciło do normy..jestem nadal radosną dziewczyną,tyle ze po przejsciach. Teraz chciałabym napisac o mojej kolezance.W tym momencie i ja i jej najbliżsi mamy z nią problemy.Jest z pewnym chłopakiem od przeszło roku.Od samego początku ten chłopak wydał mi sie podejrzany.Juz od samego początku były same kłótnie.Kamila-bo tak na imie ma moja przyjaciółka za kazdym razem usprawiedliwiała go.Zauwazyłam ze od momentu kiedy są ze sobą ona chodzi cały czas podłamana,taka bez zycia.Po jakis pół roku zaczelismy spotykac sie czesciej we trójke.Wówczas zauważyłam jak on ją poniża.Wszystko co zrobi to komentuje negatywnie.Sam przy każdej okazji albo i bez zażywa alkohol.O narkotykach nie wspomne.Na początku mnie to nie dziwiło bo spotykalismy sie w weekendy i piwkowalismy sobie ale jemu zawsze było mało.Jak sie nie dopił i nie wszczął Kamili awantury to musiałabyc naprawde jakis cud.Juz wiem czemu tak sie zmieniła.Jej poczucie wartosci znacznie sie obniżyło. Ostatnio juz nawet zaczeła na niego narzekac.Raz przyszła zrozpaczona i włączyłą mi rozmowe jego nagrania z kolega kiedy to komentował jak"posuwał"jakąs panienke.Przypadkowo Kamili wpadł w rece telefon.Pomimo tego ze było jak czarne na białym jakos sie z tego wyplątał.Zresztą to nie jest jedyny dowód jego niewiernosci. Na Kamile nic nie działa.Tłumaczyłam jej na swoim przykładzie.Ja po 6 latach potrafiłam sie przełamac.Byłam o tyle w tej lepszej sytuacji ze pomiedzy mną a moim ex przez dłuzszy czas układało sie dobrze a u niej juz od samego początku był niewypał. Szkoda mi tej dziewczyny.Naprawde wspaniała osoba...tyle tylko ze omamiona i głupiutka.Boje sie o nią ze otrząsnie sie dopiero wtedy kiedy bedzie przez niego molestowana fizycznie...bo psychicznie jest od samego początku. Jak ktos ma jakis pomysł na to,jak rozdzielic go z tym katem to piszcie proszę.Pozdrawiam Od dwóch tygodni walczymy o jej dobro.Okazało sie w tym tygodniu ze Kamila zawaliła studia.Matka postawiła jej ultimatum:albo on albo my wszyscy.Powidziała ze wybierac nie bedzie.

Autor: kara  27.10.2007 zgłoś

witam wszystkich! Czytam te wszystkie wypowiedzi i zastanawiam sie jak opisać mój 'przypadek".Jesteśmy małżeństwem od 29 lat,mamy dwie dorosłe juz usamodzielnione córki,mamy dwoje wnucząt ktoś by powiedział sielanka.Ale niestety tak nie jest.Ponad rok temu dowiedziałam sie że mąż spotyka sie z paniami które poznaje na czacie.Starałam się mu wyperswadować te romanse,ale tylko obiecywał i na tym sie kończyło.Jak juz pisałam trwa to już ponad rok .Może ktoś z was młodszych powie ..dlaczego nie rzucisz go, nie weżmiesz rozwodu,separacji.....wierzcie mi myślałam o tym i nie wymyśliłam nic.Boję sie chyba samotności, tworzenia wszystkiego od nowa, a mam 48 lat.Może ktoś odbierze ten mój wywód jako użalanie sie nad soba ale nie jest tak-człowiek oczekuje od najblizszego człowieka oparcia w złych chwilach zycia a dostaje takiego kopa ze nie potrafi sie odnależć.Oskarżałam siebie że to może jest tak że on nie potrafi sobie dać rady ze soba ponieważ przez ostatnie 1,5 roku byłam bardzo chora (6 lat temu przeszłam mastektomię i 1,5 roku temu pojawiły sie pierwsze przerzuty) ale jednak doszłam do wniosku że nie jest to tak jak myślałam on poprostu jest egoistą i myśli tylko o sobie.Proszę was o radę ,czytając listy na tym forum wyczytałam że pomogliście niejednej osobie przejść przez te trudne chwile .dzięki serdecznie za wszystkie rady pozdrawiam wszystkich

Autor: ana 30  02.11.2007 zgłoś

złapałam mojego meża z inną w sierpniu .był płacz zapewnienia że to tylko jego przyjaciółka, ja naiwnie uwierzyłam ba nawet jej współczółam że mąż ją bije . przyszedł wrzesień i on powiedział że wyprowadza sie z domu aby wszystko przemyśleć .moje życie sie zawaliło zrozumiałam że on ją kocha .po tygodniu wrócił mówiąc że mnie i dzieci kocha że wszystko będzie w porządku [jaka ja jestem naiwna]tydzień po powrocie męża zadzwonił tel kobieta prosiła o spotkanie [ poszłam] to był szok .dowiedziałam sie ze mąż sie z nią kochał w trójkącie [mój kochany mąz] mało tego ż od 8 miesięcy regularnie spotyka sie z młodszą od siebie o 11lat dziewczyną to własnie z tą którą go złapałam .zaczełam sprawdzać jego tel wszystko było prawdą .nie potrafię żyć bez niego .on zapewnia że to koniec ja wiem że co noc jeżdżi do niej [mąż pracuje tylko na nocki ]on prowadzi podwójne życie .jestem w stanie dużo mu wybaczyć ale moja cierpliwość i miłość do niego powoli wygasa . co mam zrobić jak mam żyć /

Autor: olaff  28.10.2007 zgłoś

Od dluzszego czasu domyslalem sie ze zona mnie zdradza. W koncu dorwalem ja z kolega z pracy. Po powrocie do domu zachowywala sie jak gdyby nigdy nic nie zaszlo. Zaczalem awanture , ona bezczelnie wszystkiemu zaprzeczala. W pewnym momencie cos we mnie peklo , stacilem panowanie nad soba. Zona trafila do szpitala. I naprawde moze sobie przyznac ze ma szczescie , bo bylem zdolny do wszystkiego. Potem rozwod , sprawa o pobicie - same nieprzyjemne rzeczy. Ale patrzac z perspektywy czasu zaluje tylko ze tak dlugo dalem sie mamic.

Autor: LENKA  27.10.2007 zgłoś

Po zaledwie 4 latach małżeństwa zostałam zdradzona. To co czuje wtedy człowiek uczciwy, oddany tej drugiej osobie nie jest w stanie wyobrazić sobie nikt kto tego nie przeżył. Nie byliśmy tylko parą zakochanych ludzików tylko byliśmy małżeństwem!!! A małżeństwo to nie tylko miłość, bo wielkie uczucie i przysłowiowe "wzdychanie do księżyca" z upływem czasu przegrywa z codziennością. Małżeństwo powinno być czymś więcej, przyjaźnią dwojga ludzi, powinno opierać się na szacunku, zrozumieniu i patrzeniu na potrzeby drugiej osoby.... Jak widac nie wszyscy dorośli do takiej odpowiedzialności i byle bodźce są ważniejsze od całej ideologii którą tu wyłożyłam. I wiecie co?... Odeszłam, nie potrafiłabym żyć obok niego, nie potrafiłabym mu nigdy więcej zaufać, a i pewnie przy każdym starciu byłabym skłonna mu to wypominać.... To byłby "toksyczny i chory" związek. Nie miałabym szacunku do samej siebie... Bolało, ale chyba mniej niż trwac przy nim dalej. W tym miłosnym amoku zapomniał nawet o naszej kochanej córeczce.. Nie mam w sobie chęci zemsty, jestem zbyt dobrą i mądrą kobietą, żeby zniżać się do ich poziomu, bo co to za poziom uwodzić czyjeś żony czy mężów.. ? Dla mnie zerowy! Koniec naszego małżeństwa stał się początkiem mojego drugiego życia. Życia w którym jestem suwerenna, niezależna, a jako samotna mama niesamowicie zmobilizowana:-) Chciałabym w tym miejscu dodac otuchy wszystkim tym, którzy nie mogą sobie poradzić ze zdradą bliskiej osoby. Chciały by odejść, ale boją się samotności, boją się zmiany. Chyba zanadto przeceniamy rozpacz po stracie tej drugiej połówki... P.S. Mimo, że straciłam wiarę w podstawowe wartości ludzkie to gdzies jeszcze tli się we mnie nadzieja na miłość... tym razem ze szczęśliwym zakończeniem:-)))))

Autor: zdradzona zona  01.11.2007 zgłoś

22 lata małzenstwa, 2 synów,milosc pierwsza i jedyna, on uchodzacy za czlowieka,ze kocha nad zycie, rodzina najwazniejsza... a jednak. od pół roku bije sie ze swiadomoscia, ze ten kochajacy maz zdradzil!!!Z kobietą o 17 lat mlodsza. Nie przyznal sie od razu, dopoki sama wszystkiego nie odkrylam. podstępem wyciagnelam od niej info podszywajac sie pod niego smsami.przyparty do muru przyznal sie. Twierdzi ze do zdrady nie doszlo, bo tylko kawa, no pokoj hotelowy ale tylko rozmowa i niewinne pieszczoty ( bo ona na nic wiecej nie pozwolila - tez mezatka). Znal ja tylko z rozmów telef widzieli sie pierwszy raz. On twierdzi ze nie wie jak to sie stalo mnie kocha i wiecej nigdy czegos takiego nie zrobi. Niby sie stara, ale ja nie potrafie. Ciezko mi -bylo wiele gorzkich rozmów,niby doszlismy do porozumienia, ale ja w samotnosci nie potrafie sie z tym pogodzic. On Nie utrzymuje z nia kontaktu - wiem o tym.Ja go obserwuje, niejedna sytuacja kojarzy mi sie z momentem jak byli razem. zawalil mi sie swiat, czasem na spokojnie chce to wyjasnic, znalezc przyczyne, on sie wscieka, ze nie chce do tego wracac i koniec. czuje niedosyt wyjasnien. chcialabym by teraz zyl w poczuciu winy i staral się o moje wzgledy.on wrocil do porzadku dziennego i juz. Nie potrafie o tym nie myslec, a moze na niej zemscic się, powiadomic jej meza, moze mi ulzy. nekac ja smsami by pamietala o mojej krzywdzie.Co robic, jak zapomniec?

Autor: szczęśliwa  23.10.2007 zgłoś

Mój były ukochany zdradzał mnie przez ostatni rok naszego związku, bo chciał sobie znaleźć w ten sposób nową dziewczynę. Przez cały ten czas oszukiwał mnie, a za moimi plecami opowiadał naszym wspólnym znajomym, że z naszego sześcioletniego związku nic nie będzie. Gdyby ze mną po prostu zerwał i powiedział, że mnie już nie kocha, bolałoby, ale mogłabym go chociaż szanować. Teraz jest dla mnie ostatnim kłamliwym i tchórzliwym szczurem i po prostu nim gardzę. Rozstraliśmy się 6 lat temu. Przez dwa lata zapominałam o nim, ale udało się. A trzy lata temu zakochałam się szaleńczo, jak nastolatka i teraz jestem żoną i mamą i codziennie dziekuję Bogu, że stało się tak, jak się stało. Nic nie usprawiedliwia zdrady, to zwykły brak szacunku dla osoby, z którą się jest.

Autor: Esperanzo  04.11.2007 zgłoś

do Di: A skąd wiesz że kilka związków Cię jeszcze czeka?? A może trafisz na tego jedynego?? Po pierwsze to zwracacie przeważnie uwagę na lovelasów a nie prawdziwych facetów z dobrym sercem. Większość kobiet jak i facetów zwraca uwagę przede wszystkim na wygląd więc nie ma się potem czemu dziwić że takie ziółka zdradzają kogoś z was. Bo taka piękność to zawsze ma niewiadomo jakie wymagania co do drugiej osoby i jak jej coś nie podpasuje to zaraz zdradza albo rzuca bez żadnych wyrzutów sumienia. I niech teraz ktoś mi powie co ma z tego że przez jakiś czas jest zadowolona/y że ma takiego pięknego faceta czy dziewczynę, chwali się nim/nią przed znajomymi a potem ten ideał zdradza a wy cierpicie. Więc tak samo kobiety jak i faceci powinniście zacząć patrzyć na drugą osobę innymi kategoriami niż wygląd czy stan portfela. Ale na to jakim ta osoba jest człowiekiem i nie skreślać kogoś tylko dlatego bo nie jest z wyglądu dla was ideałem bo zapewne przez ten czas odrzutów ludzi znalazły się takie osoby które naprawdę były wspaniałe ale zostały skreślone już na samym początku bo coś się wam w nich nie podobało z wyglądu. A tak czytając niektóre wypowiedzi ludzi to widać jak jesteście niedojrzali a szczególnie faceci ale też i kobiety. Ja jestem facetem mam 18 lat i jestem szczęśliwy że jestem taki a nie inny i że nie podążam za tym całym pędem życia. W moim słowniku nie ma słowa zdrada bo jak kogoś kochać to tylko na całe życie,szczerze,prawdziwie i nigdy tej osoby nie skrzywdzić w tak okropny sposób jakim jest zdrada,ani w żaden inny. Dawać tej osobie z siebie wszystko co można i na co starcza sił. Wspierać tą osobę itd. Bo mógłbym tak wymieniać to wszystko do wieczora. Więc zastanówcie się co niektórzy nad swoim postępowaniem. Pozdrawiam.

Autor: wojtek  25.10.2007 zgłoś

droga do zdrady.skończyłem 40 mam super żonę w łóżku świetnie no i poznałem kobietę wcale nie lepsza od żony ale inna było parę smsów parę spotkań przy kawie i winie do niczego nie doszło jeszcze ona jest samotna i wie że mam żonę i rodzinę ale przy następnym spotkaniu możemy wylądować w łóżku nie powiem pociąga mnie to ale z drugiej strony mam wyrzuty że okłamuję żonę czy ktos mnie rozumie?

Autor: CZYTACZ  04.11.2007 zgłoś

SPORY PROCENT WPISOW NA TAKICH FORACH TO SA PROSTACKIE PODPUCHY. TAKIE WLASNIE PODJUDZANIE, PODPUCHY, SWIADCZA O SKRYWANYM CHAMSTWIE OTACZAJACYCH NAS LUDZI. CI KTORZY TAK PODPUSZCZAJA - NAJWIECEJ ZDRADZAJA. PRZYKRE.

Autor: CARMEN!!!!!!!!  30.10.2007 zgłoś

DO e! : doskonale cie rozumiem , chyba jestem takim samym typem jak ty :) zdrada mnie napedza .to jest chore ale coz ....

Autor: piwonia  24.10.2007 zgłoś

Do stokrotka- poki jest za granica masz fantastyczna okazje przemyslec to i napisac pismo rozwodowe. Takie gadanie ze to ostatni raz itp.. nie daj sie nabrac. To smutne, ale widze to tak, ze on Ci nie da odejsc, bo ma kucharke i sprzataczke, a tam gdzies jest kobieta ktora jest dla niego wazniejsza. nie ta to znajdzie inna. niestety:( nie zmarnuj swojej szansy na wolnosc - lepsza od bycia w takim kotle:/

Autor: ela  24.10.2007 zgłoś

do zett! popieram hasło!!!!!!

Autor: ggg  30.10.2007 zgłoś

byłam z mężem w separacji.........3lata.Przez cały ten czas (prawie cały)zabiegał o mnie....Myślałam.iż robię dobrze i pozwoliłam mu wrócic.Niestety okazało się największym nie porozumieniem. MÓj MĄŻ pomimo tego i. zapewniał mnie.ze przez cały ten czas nie miał nikogo(opisałto w kartce walentynkowej wraz z pięknym wyznaniem miłości)miał swoją miłość....Niestety dowiedziałam sie zbyt póżno.. Przykro odczytać przepiękne wyznania miłosne tylko nie skierowane do mnie:( O tej samej treści kartkę walentynkową dostałam ja i ONA.Tak jestem z nim.Wiem,że mnie nie kocha ja jego też nie kocham.Mamy dzieci idlatego jesteśmy ze sobą.....On nie jest moim mężem tylko współlokatorem.Nie sypiamy ze sobą.Robimy wspólnie zakupy,jeżdzimy do rodziny,MĘCZYMY SIĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!nigdy mu nie wybaczę zdrady!!!!!!!!!!!!!!!!!

Autor: ako  24.10.2007 zgłoś

Witam.Odniosę sie do wypowiedzi "żony".Nie zawsze tak jest ze to kobieta wlazi zonatemu facetowi do lozka.Wiem to z autopsji i nie mozesz obwiniac kobiet za glupote facetow.Generalnie to faceci nie umiejacy radzic sobie z problemami dnia codziennego szukaja wrazen na boku.Fakt zdrada boli ale mozna by sie doszukiwac winy po stronie kobiet rowniez.Jezeli męzatka nie robi nic zeby zatrzymac faceta w domu to wybaczcie ale cos jest nie tak.Przezylam niejedna zdrade ze strony faceta , wyciagnelam wnioski i teraz wiem co robic zeby do tego nie doszlo.Jest sporo ludzi ktorzy robia to z roznych przyczyn a tkaze dla sportu , ale nie mozna mierzyc wszystkich jedna miarą

Autor: Xad  25.10.2007 zgłoś

Hmm, a ja myślę, że większość z tu obecnych na pewno miałaby ochotę na zdradę.. :) Bo nie wolno zapomnieć o powodach zdrady.. Nasi partnerzy nam się nudzą po jakimś czasie.. seks zaczyna być nudny i mało przyjemny.. No i wtedy nowo poznany partner.. rozmowa w restauracji.. ukradkowe spojrzenia na biust i nogi.. hmm, potem pocałunek.. taki inny niż z żoną.. taki podniecający.. i ten dreszczyk emocji gdy wiesz że to co robisz jest złe ale jednocześnie takie niesamowicie przyjemne.. Seks podczas zdrady na pewno jest bardziej przyjemny niż z partnerem.. heh.. ja nigdy swojej narzeczonej nie zdradziłem.. ale nie ukrywam, ze chciałbym.. nawet marzę o tym czasem.. Z drugiej jednak strony wiem że tego nie zrobię.. Bo jakbym chciał zaliczać kobiety to bym był singlem ciągle.. Związek zaś to zupełnie inny rozdział życia i czego innego nam dostarcza... :) Po prostu trzeba się nauczyć żyć w związku.. a to jest całkiem niełatwe.. :) I może warto się zastanowić nad układem w trójkącie? albo innymi..?

Autor: Mara  24.10.2007 zgłoś

"wina leży zawsze pośrodku, chyba że środek ukradną" xD skoro ktoś zdradził, to nie koniecznie tylko jego wina, widocznie partner czegoś mu też nie dawał. uważam, że wybaczyć można - ale nie musi to równać się pozostanie w związku. można po prostu rozstać się, ale przegadać to, niekoniecznie od razu - widać dwie osoby popełniły błędy i można choćby wyciągnąć z tego wnioski na przyszłość i na przyszłe związki. trudne - ale jak wszystko.

Autor: ann81  26.10.2007 zgłoś

drugi raz się to nie powtórzy. zostałam kiedyś zdradzona...bolało...strasznie..nie wiedziałam co zrobić. Wybaczyłam.. ktoś by pewnie powiedział : 'głupia' . Ale kochałam...cóż zrobić. Po jakimś czasie sama zdradziłam.. Nie miałam nawet większych wyrzutów sumienia... Pewnie dlatego, że ON mi to zrobił wcześniej.. Nie zrobiłam tego, aby się odegrać, ale jednak.. Uważam, że zdrada jest nie do wybaczenia. Po takim czymś nie można drugiej osobie zaufać na 100%, a o to chyba tak naprawdę chodzi w związku.

Autor: Moze  22.10.2007 zgłoś

Moze i jestem młoda, mam 20 lat. Ale ze zdradą mialam doczynienia dwa razy. NAjpierw zdradził mnie mój byly facet. Myśłalam ze to ten, że za niego wyjdę, nawet cos sie na to zanosiło, a potem okazało sie ze w swojej miejscowości ma drugą dziewczynę od 6 miesięcy i tak dobrze sie ukrywał ze o sobie nie wieziałyśmy wzajemnie, nawet odwiedzajac go w chorobie. NA początku go rzuciłam, potem byłam gotowa przyjąć, potem bylam gotowa sie z nim przyjaźnić, teraz mu nie ufam i widze jaki jest zaklamany. Nie zniosłabym zdrady, ale nie wiem czy mojemu obecnemu chlopakowi nie potrafiłabym wybaczyć. Wiem czym to pachnie, bo jak bylo ostatnio między nami bardzo źle sama zaczęłam szukać ciepła emocjonalnie a nie fizycznie u innych mężczyzn. Mam wyżuty sumienia juz po czymś takim, nie wiem czy potrafilabym mu spojrzec w oczy gdybym go zdradzila. Nie chcialabym go chyba ranic i odeszłabym nie zostawiajac w nim piętna zdradzonego tylko usprawiedliwiając to inaczej. Wszytko jest lepsze niż życie w ciagłym strachu ze ta inna osoba to zrobi bo poprzednia jakos mogła. Towarzyszy mi nieustanny lęk przed zdradą a jednocześnie ufam mojemu mężczyźnie i pozwalam mu na wiele. Ale nie czuję się pełna, czuję się okradziona z godnosci przez poprzednią zdradę i przez to ze chciałam tamtemu odpuścić. Nie mam godnosci po czymś takim, ale muszę z tym żyć. Przepraszam ze niesklanie

Autor: też zdradzona  24.10.2007 zgłoś

Należę do olbrzymiej rzeszy zdradzonych żon. Też bolało, bardzo bolało. Dochodziłam do siebie bardzo długo.Toczyłam walki wewnętrzne, płakałam, gdy nie miałam z kim o tym pogadać dużo pisałam, przelewałam cały swój ból na papier. Należę do osób które nie podejmują decyzji zbyt pochopnie, więc wystawienie walizki za drzwi tak w jednej chwili nie wchodziło u mnie w rachubę. Musiałam to przemyśleć, "znaleźć" się w tej sytuacji. Nie można tak w jednej chwili przereślić kilkunastu lat wspólnego życia. Było to bardzo niezrozumiałe dla tej "TRZECIEJ", bo przecież tak się starała........... Dziś już napewno wiem drogie kobitki, że co was nie zabije to napewno wzmocni. Wzmocniło mnie bardzo, dowartościowało, nabrałam sił i pewności siebie. Może to paradoks bo powinnam stracić wiarę w siebie samą, czuć się zranioną i skrzywdzoną. Ale wierzcie myśli załamania przerodziły się w niesamowitą siłę , w siłe walki o MOJĄ RODZINĘ. Udało się , wybaczyłam co nie znaczy że zapomnę. Niestety stanowimy już inną rodzinę, z mojego punktu widzenia. To ja innaczej patrzę na świat, różowe okulary spadły w chwili gdy dowiedziałam się jak bardzo byłam oszukiwana. Wiem, że nie można zbyt kochać, zbyt ufać, zbyt wierzyć. Trzeba zostawić dla siebie samej cząstkę siebie.

Autor: Behemotka  24.10.2007 zgłoś

Co byście mi powiedzieli na to, że ten drugi chce, żebym z nim zamieszkała

Autor: grinire  23.10.2007 zgłoś

Nie wyobrażam sobie kontynuowania związku po zdradzie. Tam, gdzie jest zdrada, tam nie ma prawdziwej miłości. Tam, gdzie nie ma miłości, tam związek nie ma racji bytu. I to tyle.

Autor: zakochana  23.10.2007 zgłoś

do ZDRADZONEJ NIE RAZ: hahahahahah uwielbiam czytać takie posty:):) ale cię poniosło! Widzę, że chyba masz jakieś kompleksy. Czekam na komentarz do mojej wypowiedzi od osoby bardziej zrównoważonej!

Autor: zakochana  23.10.2007 zgłoś

do ZDRADZONEJ NIE RAZ: hahahahahah uwielbiam czytać takie posty:):) ale cię poniosło! Widzę, że chyba masz jakieś kompleksy. Czekam na komentarz do mojej wypowiedzi od osoby bardziej zrównoważonej!

Autor: eM.  30.10.2007 zgłoś

Troche o moim zyciu. Mialam 19 lat jak za maz wyszlam, on byl 7 lat stazy myslalam ze bardziej odpowiedzialny, niestety mylilam sie, mialam dosyc zycia z nim, wiecznego stania w oknie, przyjdzie trzezwy o ile w ogole przyjdzie. Wyjechalam na pol roczny kontrakt za granice, po 10 dniach pobytu dowiedzialam sie ze sie z kims spotyka, i totalnie to olalam, wrocilam wzielam rozwod, 4 lata po rozwodzie bylam sama, nabralam dystansu do zycia, wydoroslalam, i teraz jestem szczesliwa, od pol roku jestem z mezczyzna ktory mnie sznuje (tez rozwiedziony)i kocha, niczego wiecej do szczescia mi nie potrzeba. Wszystkim zdradzonym zycze by odnalezli w sobie sile, by odejsc, wiem ze to czasem boli, bo tego kogos nadal sie kocha, ale mysl ze moze zdradzic ponownie niestety zabija. Z pozdrowieniami eM :)

Autor: motyl  23.10.2007 zgłoś

hej zdradzona "...zlosc,wstret,obrzydzenie,strach i bol- fizyczny bol, klucie w sercu i plecach" widzisz ja to samo przeżyłem i sam jestem zaskoczony tym właśnie bo nigdy nie myślałem że tak bardzo można coś odczuć. butelka mnie nie opuszcza od dnia kiedy moja Pani mnie uświadomiła i wiem ze dalej tak żyć sie nie da wiec ostaniom telefon w rękę no i odnawiam kontakty z ludźmi których kiedyś olałem bo byli na drugim planie - zaskoczony jestem że dzwoniąc z nieznanego im numeru tak szybko kojarzą kto dzwoni i zaskoczony jestem ze okazuje się że wiele osób czekało aż sie odezwę - bardzo przyjemne uczucie wiec butelka na bok, wracam na siłownię, na uczelnię i nie zamierzam się oglądać wstecz. tobie życzę tego samego.

Autor: MOI  26.10.2007 zgłoś

Proponuję WSZYSTKIM jeszcze raz przeczytać dwuczęściowy post podpisany przez SWIADEK MIMO WOLI - BRUTALNIE NAPISANA PRAWDA !!!!!! / skrót ctrl+f i wpisać np. "mimo woli" zaznaczyć góra - warto przeczytać raz jeszcze

Autor: ana 30  06.11.2007 zgłoś

Witam .Wczoraj odbyłam z nim poważną rozmowe powiedział że z tamtą wszystko zakończył .miałam nadzieje że mówi prawde ale już teraz wiem że kłamał .rano przyszedł do domu żeby za chwile wyjść z niego niby załatwić ważną sprawe .od tej chwili biore życie w swoje ręce mam już serdecznie dość [kurwa tego ]jestem jeszcze młodą osobą [32 ,l]mam dwójke wspaniałych dzieci . jest dla kogo żyć . jest mi bardzo żle chce mi sie wyć ,ból rozrywa serce ... nie mam już sił .... walczyć

Autor: VIKI  30.10.2007 zgłoś

Do e_ : jestes naprawde bezczelny piszac "ze nie oddczuwasz zadnych wyrzutow sumienia"! Jak mozna byc tak wypaczonym z uczuc??? Ja bylam zdradzona przez narzeczonego i wiem jak zdrada boli, szczegolnie kobiete ktora kocha... moj narzeczony nie mogl mi po tym spojrzec w oczy- minelo juz 8m-cy i dalej nie moze spojrzec w lustro bo WIE ZE ZDRADZAJAC DOSIEGNAL DNA! Zaluje tego i stara sie mnie odzyskac ale nie wiem czy to sie mu uda bo kazdego dnia placze przez to ze tak mnie skrzywdzil!! jak mogles sie nie przeznac? jak mozesz teraz sypiac z zona i patrzec jej w oczy?? A co z uczciwoscia malzenska i wiernoscia??? Nic dla ciebie nie znacza?? w takim razie po co wiazales sie z druga osoba i przyrzekales jej wiernosc?? Dla mnie taka osoba jak ty piszaca "gdybym nie poszedl wtedy na calosc mialbym poczucie straty" jest totalnym smieciem... przepraszam ze uzywam takich slow mimo iz cie nie znam ale poprostu dla mnie zdrada to zadanie najwiekszego ciosu w plecy... Moj chlopak dosiegnal dna ale teraz za wszelka cene stara sie od niego odbic TY NIESTETY POZOSTAJESZ NA DNIE... zastanow sie jaka wielka krzywde zrobiles zonie i jak wielka dalej jej wyrzadzasz...

Autor: kaja  31.10.2007 zgłoś

Zdradziłam- brzmi banalnie? Pewnie tak... Jesteśmy po ślubie od 7 lat,mamy 2 dzieci i chyba się kochamy... Nie wiem na pewno.Ale zacznę od początku- mojego męża poznałam gdy miałam 17 lat, podobał mi się jednak bardzo się broniłam przed uczuciem do niego, po prostu wcześniej życie dało mi nieźle w kość.Nie potrafiłam ufać ludziom, ale jemu zaufałam. Rok później byliśmy małżeństwem, urodziłam dziecko, po 3 latach kolejne. Byłam szczęśliwa chociaż dobre chwile przeplatały się z tymi złymi...Mijały kolejne dni, później lata i nasza miłość stała się czymś zwyczajnym, oczywistym jak to, że jutro wstanie nowy dzień... Skończyłam szkołę ,w lutym tego roku dostałam dobrą pracę , wszystko zaczęło się układać, nasze problemy finansowe zaczęły się oddalać. Zawsze byłam wierna mojemu mężowi, jednak w lipcu poznałam kogoś niezwykłego... Kogoś, kto mnie zafascynował, sprawił że poczułam się wyjątkowa. I stało się,zdradziłam... Ale nie seks jest w tym najgorszy, zakochałam się... Ot tak po prostu-jak nastolatka straciłam głowę dla tego mężczyzny. Kochaliśmy się tylko raz, jednak łączy nas coś zupełnie innego- rozumiemy się bez słów, delektujemy się swoim towarzystwem... I pogubiłam się w moim życiu, bo teraz nie potrafię zrozumieć co jest czym i kogo kocham-pewnie ich obu, tylko zupełnie inaczej... Wiem- mogłabym skończyć tą znajomość, jednak nie jestem na to gotowa.Wiem że szukałabym jego oczu, jego sylwetki wśród tłumu... że czkałabym na kolejne "witaj moja ukochana" ,że czułabym ciągle jego smak na moich ustach... I tak stałam się zawieszona pomiędzy 2 światami- tym bezpiecznym przy mężu i tym niezwykłym przy nim... Nie potrafię zdecydować w którym świecie jestem szczęśliwsza...

Autor: Beata K.  26.10.2007 zgłoś

To chyba zależy od jakości związku.Ja jestem 25 lat po ślubie i nigdy nie zdradziłam męża,myślę,że on też nie.Ale jest też moim najlepszym przyjacielem i kocham go,dlatego nie zrobiłabym mu świństwa,zbyt go szanuję.Ale gdybym dowiedziała się,że on zdradził?Myślę,że wybaczyłabym mu ale już nigdy nie byłoby tak jak kiedyś.Są różne sytuacje,impreza,parę głębszych,jakiś interesujący mężczyzna,czy kobieta i zapominamy o partnerze.A nie powinniśmy,niewinny flirt,czy też błysk w oku nieznajomych na nasz widok jest miły,bo przekonuje nas o tym,że jesteśmy wciąż atrakcyjni,ale pomyślmy co byśmy czuli gdybyśmy widzieli naszego partnera w objęciach innej.Boli.I jego też,człowiek nie myśli wtedy,że to było chwilowe zauroczenie,myśli,co ze mną jest nie tak skoro on mógł mi to zrobić.Szukamy winy w sobie,zamiast przylać lubemu parasolem(żartuję oczywiście).Mówi się,że miłość wszystko wybaczy,jeśli jest to prawdziwa miłość to wybaczy,ale tak bardzo trudno odbudować zaufanie.Życzę wszystkim aby nie mieli takich rozterek.Dbajcie o swój związek,okazujcie partnerowi ,że jest dla was ważny,okazujcie sobie czułość,mówią,że nie szuka się tego,co ma się w domu.To chyba prawda.

Autor: MOI  26.10.2007 zgłoś

pomijając Jego wypowiedź na temat delegacji - bo to już Jego osobiste wynurzenia (prawda Swiadku?)

Autor: IGOR  02.11.2007 zgłoś

DO ZDRADZONA.......wiem coś więcej na ten temat o czym piszesz...tego się nie zapomina .....to jak zadra ...nie wymażesz tego nigdy z pamięci ....jedyne co moge ci podpowiedzieć to postaraj się nie wypominać tego partnerowi....szczególnie w złości..pozdrawiam..

Autor: dziewczyna2  24.10.2007 zgłoś

hehehe.... ja tez bylam zdradzona i dziwne bo nigdy nie myslalam ze bede.nawet przez glowe mi nie przeszlo ze wogole cos takiego moze mi ie przydazyc....a jednak i wiecie co mialam tragiczne mysli obawy czulam sie jak szmata .Moj facet pojechal na tydz do Polski(mieszkmy w UK) - i zabawil sie w domu publicznym- razem z kolega -bo go bylo stac.nie wiem po co tozrobil to byl tylko tydz - nie mielismy lozkowych problemow- ot tak szpan..... piwko i nie tylko...jak mi to powiedizal wybieglam z domu.Nie wiedzialam co ma robic-odrzucilo mnie od niego i to na dlugi czas.W tej chcwili jestesmy razem - wybaczylam ale nie zapomnialam- kazdy zasluguje na 2 szanse.......musialam przelkanc wlasna dume.Warto dawac 2 szanse i to nie prawda ze jesli ktos pierwszy raz zawalil to zrobi to nastepny.Postanowilam dac nam nastepna szanse i teraz czuje sie z tym bardzo dobrze- wszystko zalazy od tego jak bardzo sie kochamy jak bardzo chcemy obecnosci tej osoby w naszym zyciu.Namawiam wszystkich goraco-dajcie im druga szanse-tylko druga bo jesli sie to powtorzy to rzeczywiscie nie ma sensu.A z zaufaniem jest roznie na poczatku wcale go nie bylo teraz jest lepiej choc wiem ze nie bedzie takie samo jak na poczatku mimo wszystko chce tego.....zyjemy przeciez tak krotko czy warto zameczac sie myslami,czy warto plakac..... warto ale nie za dlugo!!!!kazda zaloba ma swoj koniec.W tym temacie nie ma dobrej rady takowa nie istnieje... trzeba sie dobrze zastanowic POROZMAWIAC i zadecydowc:) powodzenia dla wszystkich z tym problemem

Autor: leśna  23.10.2007 zgłoś

powodzenia bobo. najwyraźniej nie był Ciebie wart.

Autor: była żona  26.10.2007 zgłoś

Byłam zdradzana. Wybaczyłam zdradę, ale tkwiło to we mnie ciągle (widziałam to na wlasne oczy). Zostałam z mężem dla dobra dzieci. I to był mój wielki błąd. Niestety po jakimś czasie zaczęło się to wszystko powtarzać, z tym że była to już inna kobieta. Odeszłam, ale trochę za późno należąło to zrobić od razu. Jestem 9 lat po rozwodzie i nie potrafię zaufać. Nie staram się też żeby z kimś być.

Autor: vtr  07.11.2007 zgłoś

do Antyherlingera wiem ze i tak cie to nie obchodzi ale rozumiem twoje zachowanie wcale nie uwazam ze jestes chory jak ktostam wyzej moj Partner zostal kiedys zdradzony nie fizycznie lecz emocjonalnie zdradzila go milosc jego zycia nie jest z nia wiec jej nie pilnuje nie sprawdza ale za to "sprawdza" mnei doszukuje sie niescislosci w tym co mowie co ja na to? spokojnie mu wszystko tlumacze to co bylo i na biezaco wszystko mowie opowiadam to on dominuje jesli sie kocha ale naprawde bezgranicznie to to niektore rzeczy wybory sa oczywiste kiedys spieszylam sie do domu zeby sie nie spoznic bo On mial czekac znajoma stwierdzila ze trzyma mnie na krotkiej smyczy usmiechnelam sie tylko bo nie bylo sensu tlumaczyc... nie chodzilo o to ze sie balam ze kazal nie ja poprostu sama wiem co moge czego chce nie chce zmarnowac chwili na przesiadywanie u kolezanek jesli moge spedzic ja z nim a to ze wypytuje szczegolowo zestawia fakty? nie przeszkadza mi to nie mam nic do ukrycia czy mnie to nie denerwuje? nie poniewaz osoba ktora kocham nie moze mnie denerwowac moze sie wydawac niektorym ze mowie jak zakochana nastolatka dla ktorej wszystko jest piekne ale tak nie jest poprostu odnalazlam tego Jedynego

Autor: mm  25.10.2007 zgłoś

zdrada to to co boli najbardziej-jak raz tego doświadczysz-nigdy nie jest juz tak samo, i nigdy ty sam nie jestes tym samym człowiekiem

Autor: Esperanzo  26.10.2007 zgłoś

No to nic dodać nic ująć. tak to się tylko kobieta lekkich obyczajów zachowuje. Zero wyrzutów sumienia. I jest fajnie nie? Żałośni są niektórzy dzisiejsi ludzie. Widać kultura USA się coraz bardziej wkrada w polskie społeczeństwo. Dla nich co by nie było to mówią: It's ok widać jak niektórzy biorą sobie z tego przykład. Niszczę komuś życie i jego rodzinę ale co tam jest dobrze.

Autor: Zdradzona nie raz  23.10.2007 zgłoś

do wypowiedzi od ZAKOCHANA Autor: zakochana (2007-10-23 13:11:14) JESTES SZMATA POPROSTU JESTES TAKA TYPOWA SAMOLUBNA SZMATA MASZ DWA CIACHA TO TAKIE CICHSZE KUREWSTWO ZAKLAMANE NIESTABILNE UCZUCIOWO SCIERWO

Autor: ml.  23.10.2007 zgłoś

ale jedno jest pewne.. nie skrzywdze go nigdy w ten sposob-i nie zdradze. Poprostu.. czasem czlowiek madrzeje z wiekiem i nie popelnia tych samych bledow.. Chyba nie ejstem zla i zepsuta osoba..

Autor: Aga  26.10.2007 zgłoś

zostałam zdradzona przez swojego partnera na początku trwania naszego związku. Najgorsze było to, że on zrobił to ze swoją byłą, która kiedyś jego zdradziła z najlepszym przyjacielem i ma z nim dziecko. Przykre, ale prawdziwe. Pamiętam, ze chciałam odejść bez słowa, nie czekając na wyjaśnienia. Wysłuchałam jego brata i... zostałam. To było 3 lata temu. Pamiętam to jak dziś. Ale nie żałuję swojej decyzji. Jesteśmy ze sobą do dziś i jest dobrze. Nie powiem, ze cudownie, bo nie ma idealnych związków. Po prostu jest dobrze. I ufam mu. Jestem zazdrosna masakrycznie, ale mu ufam. Czy jestem naiwna? Nie uważam się za taką. Nigdy też nie pomyślałam, aby odegrać się na nim w taki sam sposób, chociaż wiele razy słyszałam, że on się tego boi. Bo wie, że źle zrobił i już. Ktoś mądry powiedział kiedyś, że głupi człowiek zapomni i wybaczy. A mądry wybaczy, ale zawsze będzie pamiętać. Ja pamiętam. Cały czas. Ale nie przeszkadza mi to w normalnym życiu. Są czasami refleksje, chwile zastanowienia co by było, gdyby... A zaraz po tym przychodzą mi do głowy nasze wspónie spędzone chwile, święta, rocznice i inne ważne okoliczności. Kocham i jestem kochana. i nie żałuję . Pozdrawiam i życzę wszystkim odwagi do podjęcia tego ryzyka, jakim jest wybaczenie i ponowne układanie życia.

Autor: Behemotka  24.10.2007 zgłoś

Addo - nie zastanawiaj się nawet! Nie szukaj dziury w całym i ciesz się tym co masz:-)

Autor: Magdia  28.10.2007 zgłoś

Nie toleruję zdrady, nigdy bym jej nie wybaczyła mojemu chłopakowi czy mężowi. Może dlatego że sama nigdy tego nie zrobię. Choćbym miała największy kryzys w związku to wolałabym najpierw zrobić wszystko żeby go naprawić a potem ewentualnie odejść i dopiero wtedy szukać kogoś innego. W tej chwili uczucie jkim darzę mojego chłopaka jest tak wielkie, że ne wyobrażam sobie zdrady. Nie wyobrażam sobie że ktoś innym mnie może doykać całować i mówić takie piękne rzeczy jak ON. Wiem że on mnie kocha, udowadnia to nie tylko słowami ale i czynami. Myślę, że warto na początku związku określić konsekwencje zdrady...Ja z moim faectem już to zrobiliśmy - oboje jesteśmy zdania, że zdrada jest niewybaczalna i to kończy związek. Gdy człowiek nie zna konsekwencji to o nich nie myśli, albo naiwnie myśli że ich uniknie. Żyjemy w świecie powinności, nikt nie może nam niczego zabronić, nawet zdrady, ale to jest taki cios w stronę ukochanej osoby, coś co jest nielogiczne gdy się kogoś kocha. Ci którzy piszą o zdrdzie której nie żałuj to dla mnie egoiści i ludzie nic nie warci. Trzeba mieć szcunek dla siebie i drugiej osoby i przede wszystim trzeba być w porządku.

Autor: Zyczliwa  22.10.2007 zgłoś

Jesteś fajną i mądrą dziewczyną.Wszystkiego najlepszego!

Autor: malutka  28.10.2007 zgłoś

cdn ... Urodzilam mimo jego protestow... na poczatku nie przyznawal sie do tej malej istotki, mnie odpychal, no a nie wspomne ze dopiero po kilku miesiacach wzial ta istotke na rece i to jeszcze z wieka laska... oczywiscie do tego problemy typu daj na pieluchy na mleko lub na cokolwiek. O wszystko doslownie o wszystko musialam sie prosic, no moze do tego dochodzil fakt iz on tylko nas utrzymywal... No ale jak mozna odmowic czegos dziecku?... Staralam sie na sile szukac pracy, jakiegos zajecia, a on wszystko krytykowal... w miedzy czasie dostalam list od jego 'niby' kolezanki (tak sie tlumaczyl).. no ale jak mozna robic sobie takie zdjecia z 'niby' kolezanka? a do tego ten list... udalo mi sie to przerwac, powiedzialam ze jak z nia nie skonczy to zrobie sobie cos, wychodzil do pracy a ja powiedzialam zegnaj z lzami w oczach... nie wiem byc moze cos to dalo bo z nia skonczyl... no ale tylko na chwile skonczyl.... w niedlugim czasie dowiedzialam sie o kolejnej kolezance... krew mnie zalewala jak opisywala ze go kocha, itd. a on odreagowywal... uciekal do niej zaslaniajac sie kolegami a oni... oni mu pomagali... a ja... ja stalam cichutko z boku przygladajac sie... niby staralam sie interweniowac... dzwonilam bez zapowiedzi do kolegi u ktorego niby byl... kolega potwierdzal ze jest a jak chcialam z nim rozmawiac to slyszalam 'ano wiesz skoczyl do sklepu'... i tak bylo zawsze... sprytem dowiedzialam sie numert tej panienki... zadzwonilam do niej... powiedzialam ze powiem jej rodzicom (oni nic nie wiedzieli a miala wtedy 18 lat)... a ona na to ze sie nie boi... wiec odwiedzilam ja w domu... zdziwiona byla... przedstawilam sie powiedzialam przy jej rodzicach ' czesc jestem zona Twojego kolegi z ktorym tak blisko zyjesz, i czesto sie spotykasz, chcialabym porozmawiac'... nie wiem co ona pozniej miala przy rodzicach bo ja po rozmowie poszlam. W kazdym badz razie urwalo im sie troche... ten ich zwiazek trwal dwa lata... W koncu nadszedl dzien w ktorym zaczal mnie dostrzegac... nie wiem powod byc moze taki iz ona kogos sobie znalazla... Dostalam sie do pracy... Ciezka praca ale dawalam rade bo chcialam pracowac... Oczywiscie miedzy mezczyznami... to byl tez powod jego nowo odrodzonej milosci do mnie... zaczal wokol mnie skakac, nie wiem czy czul zazdrosc , czy konkurencje... Podobalo mi sie... Calowal mnie na ulicy tak jak dawniej, przynosil kwiaty i wogole bylo tak jak kiedys... No ale cos bylo nadal nie tak... nie wiem do dzisiaj... bo poszlam w odwet... w pracy poznalam kogos... calkiem inne przeciwienstwo meza... bez powodu podchodzil i pytal sie co u mnie i wogole byl takim romantykiem... a moj maz typowym sluzbista... Z dnia na dzien lubilam swoja prace bardziej, zaczely sie potajemne spotkania, prezenciki, no i w koncu ten CUDOWNY pierwszy raz z nim... bylo po prostu jak w bajce.... Bylam szczesliwa... trwalo to pol roku, wszystko bylo owiane tajemnica az pewnego dnia ktos nas przyuwazyl no i skonczylo sie... ale nie do konca... d

Autor: zakochana kiedyś - zakochana dziś  25.10.2007 zgłoś

do aall: nie myśl w ten sposób kiedy też czuła żal-może była w trochę innej sytuajcji to ja nie chciałam burzyć jedo rodziny i szczęścia. teraz kiedy nasze dziecko ma 11 lat też niechcę.Żałuję tylko jednego Nasza Córka jest skrzywdzona przezemnie gdybem nie bała sie "potępienia" ze strony mojej rodziny (nie wiedza do dziś że jest córką żonatego faceta) poznałaby do wszceśniej - znałaby go od dawna, od zawsze - przeze mnie straciła miłość jaką może obdarzyć ojciec. w ciągu kilku mniesięcy nie nadrobią stracocnych 10 lat z życia . może kiedyś moja ukochana córeczka mi wybaczy - Życzę Ci by Twoje nienarodzone dziecko było dla Ciecie kimś najbardziej wyjątkowym i kochanym - tak jak Moja córka - wierz mi ta mała istotka wynagrodzi Ci cały ból związany z tym związkiem. Pozdrawiam i życzę powodzenia

Autor: Majka  28.10.2007 zgłoś

Po kilkuletnim malżeństwie, zaczęło sie coś psuć. Okazało się poźniej, że to z powodu romansu męża. Niesety nie umiałam wybaczyć. Nie był to jednorazowy wyskok i trwało to jakiś czas. Słyszałam jak wyznawał tej kobiecie miłość. To tak bardzo bolało i przeżywałam to okropnie. Nie wyobrażałam sobie już życia z tym człowiekiem . Pomimo, że mamy wspólne dziecko postanowilam zakończyć ten związek. To nie była łatwa decyzja i tragedia dla mnie i dziecka. Dla mnie miłość to szacunek i nigdybym mu tego nie zrobiła. Nie byłoby już tak samo, bo o tym nie da się zapomnieć. Obecnie sama wychowuję dziecko, a mój były partner jest w zwiazku z tą kobietą. Nie było mi łatwo ale nie poddałam się i radzę sobie. Życzę wszystkim prawdziwej miłości i zaufania, co stanowi podstawę zwiąku.

Autor: Antyherlinger  22.10.2007 zgłoś

Vol III Chciałem zapomnieć, uznać niebyt sytuacji - a jednak wychodziło to ze mnie niczym słoma z butów - przy każdej bolesnej okazji która mogła przypomnieć o tej sytuacji... Bo nie można zapomnieć, a pogodzić się trudno - zwłaszcza kiedy samemu deklaruje się stałość uczuć. A jako samiec nadmienię, że jeszcze bardziej boli, kiedy my jesteśmy tymi dobrymi, wartościowymi, z którymi sex nie od razu ludzi łączy, a ta, która zdradza robi to, może nie przelotnie, ale od początku inicjując łóżkowe baraże. Hm. Związek umarł i się nie odrodził, choć chory nań byłem ciut dłużej... Kolejny przelotny - byłem zdradzony nie raz... aprobowałem to a kiedy wyszło na jaw - tylko za pierwszym razem bolało. Ale nie tak bardzo - nie na tyle by rezygnować z dobrego sexu. Przy tym byłem dobry, opiekuńczy - taki jaki nie umiałem/mogłem być aż tak bardzo dla poprzedniej pani, choć chciałem, nie mogłem lub nie umiałem. Związek zakończył się... moim brakiem zainteresowania - emocji głębszych od tych, które przejawia Rozbita. Pani owa zresztą nie była tak święta jak partner Rozbitej, ale w pewnym momencie chciała być - nie udało sie... Nie żałuję(no może tylko, że po nie chciała mi d... dać za bardzo, kiedy miałem potrzebę). Później... znów niespełniona miłość. Zdrada - znów mnie. W zasadzie miałem przyjaciółkę - platoniczną. Byliśmy blisko, ale każde z nas unikało deklaracji, czy też z góry mówiło(ona zaczęła) że nic z tego nie będzie... a mimo to zachowywaliśmy się, jakbyśmy się łudzili. Ona spotykała sie z innymi, ja poznałem kogoś i się zakochałem. Ta w której się zakochałem mamiła mnie,a jednocześnie się wkręcała. Nie chciała być ze mną. Unikała mnie przez pewien okres czasu, aż spotkaliśmy się i zapragnęła być ze mną - wyznała że się zakochała we mnie i chciała od tego uciec - w ramiona innego. Poczułem się znów zdradzony... Już tak nie bolało. Wszelka miłość, uczucie, afekt - prysło. Pożegnałem się. Żałowałem potem tylko że znów zainwestowałem czas, pieniądze i uczucie w coś, co wtedy mogło zakończyć się niezłym sexem - łóżko było rozłożone, a ja powiedziałem pass. Mogłem powiedzieć to rano:( "Sorry, nic już nie czuję. Myślałem, że będzie fajnie, ale niestety - jesteś kiepska w łóżku" - że też nie pomyślałem:((( Platoniczna przyjaciółka, kiedy jej o tym opowiedziałem, poczuła przypływ sympatii... Zazdrość i chęć zabiegania o mnie. Wybuchło uczucie - znów płomienne, ale... podzieliła nas odległość. Także jej cnota - była dziewicą. Zakochałem się po uszy. Ona też. Zdażyła się jej przygoda - ale taka jakie mają dziewice. W pewnych okolicznościach rodzinnych poznała dalekiego kuzyna - całowała się z nim. Czułem, że coś jest nie tak, ale... nie drążyłem - a kiedy wyszło, nie miałem za złe - szydziłem jedynie;)

Autor: Antyherlinger  22.10.2007 zgłoś

Odcinek 3 Chciałem sobie powetować zdradę Mojej Narzeczonej, ale nie zrobiłem tego... miałem okazję nawet w czasie, w którym czułem, że jest nie fair wobec mnie, ale... nie zrobiłem tego. Myślałem nad tym także po tym, jak mi powiedziała - nie od razu. W trakcie - gdy wychodziły na jaw kolejne szczegóły(potrafię kojarzyć fakty i posklejałem całą układankę. Może nie od razu ale całą) - kolejne coraz bardziej dobijające, na temat długości, ilości, częstotliwości, "przyjemności zeń" oraz konsekwencji, na szczęście nie brzemiennych w skutkach(omc). Znienawidziłem ją, wzgardziłem i kochałam zarazem. Płakałem do poduszki, że to pomyłka, że powinienem być z kim innym. ale się przełamałem... Podjąłem męską decyzję - że nikogo lepszego i bliższego memu sercu już nie znajdę. I jesteśmy dziś razem. Nie zdradziłem jej wtedy i pewnie już jej nie zdradzę. Mam nadzieję, że ona mnie też nie... Pod rozwagę oddaję, Autor PS > Autor: Julia (2007-10-22 19:47:16) > ----- > Oczywiście, zgadzam sie z tym , że zdrada jest czymś strasznym. > Ale wielu parnerów/partnerek zdradza, a ich małżonkowie o tym nie wiedza, nie > dowjadują sie. Żyją w nieświadomosci i chyba tak jest lepiej dla obu stron. > Jesli oboje się kochają, a zdrada była tylko incydentem, to nalezy zapomnieć i żyć dalej. > Gorzej, jesli to zdrada długotrwała. > Wtedy to już jest bardzo indywidualna sprawa czy partner/partnerka zdradzony/a > wybaczy i zapomni. To bardzo indywidualna sprawa. > Ale jest druga strona tego medalu: czy ten kto zdradził potrafi wybaczyć sobie? > Życie nie jest czarne lub białe. > (...) Uwielbiam szarość szarych ludzi... Incydentów nie warto omawiać, wyjawiać - ich nie było. Liczy się tylko zdrada długotrwała? A co z periodycznymi, acz częstymi "incydentami"? ;) A jeśli incydenty też są ważne? hm. takie podejście, generalizacja w zestawieniu z tezą, że wszystko jest kwestią indywidualną w następnym zdaniu mnie bawi ;) Bo jeśli to jest kwestią indywidualną - każda zdrada i jej przebaczenie, to i to, czy incydenty są dla tego kogoś ważne, także... Życie w nieświadomości "chyba jest lepsze dla obu stron" - to pytanie, czy twierdzenie? Nie uważam siebie za medium, czy za superdetektywa Rutkowskiego, a jednak twierdzę(z doświadczenia), że zdrada wyjdzie na jaw - każda, nawet periodyczna, jeśli tylko dwie osoby są ze sobą dłużej i bliżej, niźli tylko na chwilę. Jeśli nie, to taki związek nie jest silny, a uczucia w nim prawdziwe... przynajmniej z jednej strony - choćby zdradzającego jedynie. co wtedy, kiedy taka zdrada wyjdzie? Moja Narzeczona miała pecha - pytała się potem mnie po co było mi to wiedzieć? Wydobyłem zeń wszystko... stawiałem przed faktami którym nie mogła zaprzeczyć. Kiedy kłamała przyjmowałem jej wersję, chciałem wierzyć - ale po czasie prawda wychodziła na jaw. To było bolesne - i dla mnie i dla niej. Chciałem zapomnieć,ale ona kłamała. nie rozliczyła się z tego. W końcu wiedziałem wszystko - no prawie... Przeraziłem ją

Autor: maxim  28.10.2007 zgłoś

ja tez zostalem zdradzony ale kocham moja zone i wybaczylem jej to co zrobila choc teraz nie do konca jej wierze ale staramy sie ze wszystkich sil naprawic to co oboje popsulismy moze sie uda tego niewie nikt ale dla milosci warto sprobowac bo jest to najwazniejsze w zyciu

Autor: lełokadia  02.11.2007 zgłoś

Zdrada nie wyklucza miłości.Niestety nie!Byłoby to zbyt proste.Kiedyś uważałam,byłam wręcz przekonana o tym, że nigdy nie zdradze...........Niestety stało sie inaczej.Mój związek zaczął się psuć, w tym samym czasie poznałam kogoś innego.Zaczęliśmy być coraz ważniejsi dla siebie i tak to właśnie sie stało.Rada ode mnie:jeśli ktoś jest w związku i kocha tą druga osobę niech nie posuwa sie do zdrady-to boli(nie tylko tą osobe ktora została zdradzona) ucinajcie nowa znajomość jesli zaczynacie myslec o zdradzie z nowo poznaną osobą.Wyrzuty sumienia potrafią zabic wszelką radość życia.Nienawidzę siebie za to że zdradziłam osobę którą nadal kocham!Bardzo łatwo wpaść w to bagno!

Autor: Stary Odyniec  24.10.2007 zgłoś

Zacznijmy od tego co to jest zdrada !! Jeżeli żonaty facet - np z Płocka zdarzy mu się na wyjeździe zbliżenie w Poznaniu - to jest to przecież na obcym powiecie !! Dodajmy że w prezerwatywie i od tyłu ( chodzi o to aby nie było kontaktu wzrokowego w czasie zbliżenia) to jaka to znowu zdrada ja się pytam !!!? Maras

Autor: CARMEN!!!!!!!!  30.10.2007 zgłoś

POWIEDZCIE MI CZY ZE MNA COS NIE TAK BO SPALAM Z CHLOPAKIEM W JEDNYM LOZKU, CALOWALAM SIE ALE NIC POZATYM,I NIE MAM WYRZUTOW SUMIENIA ZADNYCH WRECZ PRZECIWNIE CZUJE SIE LEPSZA I MAM OCHOTE NA WIECEJ.A MAM W SUMIE DOBREGO CHLOPAKA... POMOZCIE MI

Autor: zuzolec  29.10.2007 zgłoś

cd. poza tym, jeśli ktos zdradził raz to zrobi to ponownie, dlatego nia ma co analizowac, tylko zafundowac takiej osobie solidnego kopa w dupę. ja taj zrobiłam, chociaż było mi strasznie cięzko, bo dodatkowo miałam skomplikowaną sytuację w życiu i jak zwykle musialam liczyc tylko na siebie. ale dzis cieszę się, że z nim nie jestem, nie byl mnie wart, tylko to zrozumialam po czasie! pozdrowienia dla wszystkich samotnych z wyboru!

Autor: holy cross  02.11.2007 zgłoś

ZAL MI WAS LUDZIE

Autor: Raptus  30.10.2007 zgłoś

Do goni: zdajesz sobie sprawę, że jesteś jak pies ogrodnika? Zdradzasz, ale nie tolerujesz zdrady partnera. Powodzenia w życiu :)

Autor:  03.11.2007 zgłoś

Jak ktos zdradzil to nie kocha.

Autor: truda  22.10.2007 zgłoś

nie wiem czy potrafilabym wybaczyc.. kiedys myslalam, ze tak, a pozniej dowiedzialam sie o sobie jaka potrafie byc zaborcza... wiem, ze mniej bolalaby mnie zdrada czysto fizyczna,a duzo bardziej gdyby moj mezczyzna powaznie sie w kims zakochal. w drugim wypadku zwinelabym sie od razu.

Autor: GALARETKA  29.10.2007 zgłoś

poradzcie! nie wiem co sie ze mna dziej bo ja zdradzalam wiele razy... wszystko bylo dobrze dopoki mi zalezalo a potem... pierwszego chlopaka z drugim, drugiego z pierwszy, itd do tego spalam z chlopakiem ktory ma dziewczyne, w sumie to on zdradzil ale ja jestem wspolwinna.. kiedys bylam inna myslam ze jak sex to tylko z milosci...do wszystkiego przywiazywalam wielka uwage cieszylam sie kazda minuta spedzona w towarzystwie ukoachnego, teraz jestem sama i to zerwalam z kazdym... ona nadal mnie kochaja i chca ze mna byc ale ja nie... wogole czuje sie tak jak bym byla pozbawiona uczuc... kiedy sie caluje z jakims kolega to nie wiem po co to robie skoro ... jestem taka jakas bezpluciowa tak jakbym tego nie robila ale sie temu przygladala, tak jakby to mnie nie dotyczylo i bylo mi to obojetne a jednak to robie...

Autor: statystyka  29.10.2007 zgłoś

70 % par nie jest w stanie wrócic do siebie po zdradzie (jeśli juz to udaje im sie przetrwać góra rok). I to nie tylko ze względu na cierpienie zdradzonej (i naturalna potrzebę "odwetu") ale przede wszystkim ze wzgledu na "wyrzuty" czy jak to tam nazwać tego który zdradził (nieumiejętność życia z czyms takim i z sobą) 30% par udaje się potraktować ten epizod jako wyzwanie i jesli uda im sie przetrwać i "przepracować" to wszystko to moga nawet na tym zyskać. statystyka nie obejmuje osób uzależnionych od seksu lub z innymi tego typu chorobami prywatnie moj związek zalicza sie do tych 30% jednocześnie 80% panów zdradziło z czego 60% wielokrotnie 60% pań zdradziło z czego 45% wielokrotnie te dane zwiazkach po zdradzie są bardziej "wiarygodne" od tych o zdradzie (mozna trafic na kogos kto sie nie przyzna albo kogoś kto się "chwali" ilościa zdrad). Ale ogólnie tak to wyglada. Co do życia po zdradzie i wyborów czy zostac w związku czy nie - jest to kwestia zarówno samego związku jak i poszczególnych charakterów osób które ten związek buduja/budowały. pozdrawiam

Autor: do anioła - c.d.  09.11.2007 zgłoś

wszystkiego oraz calej rodzinie. Czy to w tych czasach aby na pewno idiotyczne? Dla mnie rownie idiotyczne sa slowa o milosci od pierwszego wejrzenia, kiedy nie ma ambicji a ani jednej strony , jest sex no bo jest przeciez wieeeelka milosc, trzeba mieć noce i dnie przeznaczone dla siebie, co tam praca 8 godz i do domu tysiac w rece na wyplacie to przeciez fortuna prawda?? No a potem z sexu wychodzi dziecko, szuka się jakiejs kawalerki do wynajecia no bo na kupno nie ma mowy a potem pewnie z braku kasy wprowadza do rodzicow... Taki schemat rodziny dzisiaj się oglada wszedzie, kazde forum oplakuje razem z takimi biednymi rodzinami, ale czy ktos wczesniej pomyslal zanim to robil i czy wszyscy którzy mnie krytykuja bo uznaja ze nie mam duszy sami ja maja by rodzic dziecko po to by biedowalo i by było poniewierane, upokarzane. Dzisiaj dla takich ludzi nie świeci slonce i moje dziecko na pewno nie będzie jednym z nim, wole odlozyc kwestie ciazy nawet do za 10lat !!! Nie obrazilas mnie, ale jeśli mialas taki zamiar to czasem przemysl to co o kims piszesz, o jego duszy przede wszystkim, bo mnie nie znasz . Nie znasz mojego wychowania, wiedzy, ambicji, postawy wobec siebie i innych. Pozdrawiam i sczerze zycze powodzenia w milosci, sexie i co tam cie jeszcze tak pociaga.

Autor: ana 30  05.11.2007 zgłoś

witam..z soboty na niedziele znowu był uniej ,oczywiscie zapewniał mnie że on nigdzie nie był ani nikt nie był u niego w pracy .mój mąż myśli że jestem naiwna i uwierzę mu w każde kłamstwa .[zapomniał tylko dodać że używa damskich perfum i sam drapie sie po plecach].gdy mu powiedziałam że ładnie pachnie on powiedział że niczym sie nie perfumował.ale po chwili przypomniał sobie że to opary starego perfumu . a po plecach sam sie podrapał .powiedziałam mu że wiem że spotyka sie nadal z nią i mam na to dowody .prosił żebym zatrzymała je dla siebie .jestem całkowicie załamana tu mówi że kocha mnie i dzieci a cały czas spotyka sie z nią .gdy widzi że mam już dość on dostaje wyrzuty chodzi przygnębiony ciągle mnie zapewnia że on chce aby wszystko było dobrze wyznaje mi miłość .zadałam mu pytanie jeżeli ktoś kocha drugą osobe to dlaczego ją zdradza .powiedział że napewno ta osoba w czymś nie domagała ale gdyby sie tej osoby nie kochało to by sie z nią nie było .nie wiem co mój mąż knuje tu planuje przyszłość a zarazem wszystko niszczy .prosze niech ktoś mi odpowie dlaczego tak sie dzieje on mówi że z nim jest coś nie tak że ja robie wszystko żeby uratować nasze małżeństwo to on zamało sie stara .ja nie moge spać po nocach nie wiem co jeszcze mam zrobić .może lepiej już nie ratować mojego małżeństwa proszę napiszcie co otym myślicie .

Autor: ania  23.10.2007 zgłoś

nie wiem czy to mozna nazwac zdrada ale pewnie w jakims stopniu tak. zaczelo sie to niedawno mimo ze pracujemy ze soba juz od dwoch lat. on jest moim szefem wiedzialam ze bardzo mnie lubi ale myslalam ze tylko dlatego ze obydwoje jestesmy z europy (nie mieszkam w europie) zaczelo sie niewinnie. gdy wrocilam z polski z wakacjii w pierwszym dniu pracy zaczal mi mowic ze szaleje na moim punkcie ze bardzo tesknil za mna. wiedzialam co sie kroii wiec bralam zmiany na ktorych on nie pracowal. w koncu musialam pracowac z nim coraz wiecej komplementow. wkoncu zapytal mnie czy nie mozemy pojsc na obiad ale ja wiedzialam ze obiad a pozniej do hotwelu wiec mialam z nim powazna rozmowe w ktorej mi powiedzial ze tylko zartowal ze ma zone i nic nie chce. gdy moj maz pojechal na kontrakt zgodzilam sie na wyjscie na kawe. bylo przyjemnie rozmawialismy ze soba jak przyjaciele i wtedy powiedzial mi ze definitywnie chcialby miec romans ze mna. powiedzialam ze ja tego nie chce. zaczelam sie z nim spotykac po pracy i nadal to trwa. jeszcze z nim nie spalam i nie chce tego zrobic. lubie go ale tylko jako przyjaciela choc przyjazn w tym wypadku odpada chyba bede musiala rzucic prace zeby zakonczyc to co nigdy nie chcialam zeby sie zdazylo

Autor: k.  02.11.2007 zgłoś

Choćby kiedykolwiek przyjdzie Wam na myśl zdradzić i zrobicie to... To naprawdę, proszę Was nie wracajcie do swojego związku, bo tylko oszukujecie samych siebie i tą drugą osobę, a tak po prostu miało się stać i miało być. W życiu nigdy nie dzieje się nic bez przyczyny! Nie ratujcie swoich związków na siłę! Będzie bolało, będzie Wam smutno i źle, ale przyjdzie taki dzień że znów zaczniecie być szczęśliwi! Tylko w to uwierzcie! Nie popieram zdrady, ale uważam, że jak już się to stanie to tylko wskazówka dla Nas że w tym co tkwimi - nie jest tym!

Autor: zuzolec  29.10.2007 zgłoś

zdrada jest zdradą i definitywnie przekreśla wszystko; byłam zdradzona i wybaczyłam, ale nie wróciłam do niego; to była bardzo mądra decyzja, ale wymagała czasu; jestem sama i mimo wszystko nie potrafiłabym zdradzić nikogo, bo mam jeszcze jakies wartości; zdrada jest bardzo powszechna i obrzydliwa, dlatego póki co wolę być sama i się realizować i kształcić; a jeśli ktos mysli, że świat opiera się na "ruchaniu" to się grubo myli; ale do wszystkiego trzeba w życiu dojrzeć!!!!!!!!!!! do wszystkiego! a jak ktoś żyje chwilą to się może, kiedyś obudzić z "ręką w nocniku", że pół życia przeleciało mu przez palce!!! pozdrawiam dla wszystkich samotnych z wyboru!!!

Autor: ---aniol---  09.11.2007 zgłoś

zawsze wiek kobiet mi sie myli --jestem meszczyzna--a moja chistoria zyciowa jest 3 dni wczesniej opisana --cze

Autor: bunia  29.10.2007 zgłoś

zdradziłam. chociaz nie przyznałam sie do tego i nawet nie mam takiego zamiaru, to strasznie mi z tym źle. Cały czas o tym mysle i chyba nie umiem poradzic sobie sama z soba. Najgorzej jest kiedy mójpartnej jest dla mnie bardzo czuły, czasami poprostu nie moge spojzec mu w oczy. Gdybym mogła cofną czas chyba dłużej zastanowiłabym sie nad tym co robie i co mam do stracenia.

Autor: JUTKA  26.10.2007 zgłoś

DO SŁONECZKA zastanawia mnie dlaczego tak trudno podjac Ci decyzje skoro kochasz tamtego to sprawa jest prosta, chyba ze sama nie jestes pewna swych uczuc

Autor: Ancyk  27.10.2007 zgłoś

Do Esperaznzo! To nie jest kwestia zadawania się z żonatym facetem albo łudzenia się że on zostawi dla mnie zonę, dziecko... Od początku wiedziałam że tego nie zrobi, zresztą ja też nie zostawiłabym narzeczonego. Ale czasami tak już na świecie jest że spotkaz kogoś ulepionego z tej samej gliny tylko...trochę za późno... Bo miłość nie wybiera, uderza w najmniej odpowiednim momencie... Tak było ze mną... I dobrze że go spotkałam bo nauczyłam się że bycie z kimś nie może przypominać codzienną rutynę, miłość trzeba pielęgnować tak jak pielęgnuje się np kwiaty... A zdrada?? Nie powinno jej być w udanym związku... Czy mój jest udany... może do końca właśnie nie był... Nie zdradziłam fizycznie, nie przespałam się z nim, choć oboje o tym myśleliśmy... Najgorsze jest jednak myśleć o kimś innym, bo seks może być tylko seksem a niespełnione uczucie zostawi ogromny ślad w sercu... Ale to może zrozumieć tylko osobą, która to przeżyła, która zakochała się bezpamięci w kimś innym i która zawsze będzie tą "złą" dla żon, matek i dzieci...

Autor: Esperanzo  04.11.2007 zgłoś

A gdzie Ty tu podpuchy widzisz?? Może niektórzy tak robią ale na pewno nie wszyscy.

Autor: wojtek  26.10.2007 zgłoś

do gabi.dzięki za komentarz do mojego listu,widzę w tobie pokrewna duszę bo myślę podobnie jak ty,nie myślę się w nikim zakochiwać ani zostawiać żony,chodzi o to że miło jest jak ktos na ciebie zwraca uwagę oprócz żony i właśnie ten dreszczyk emocji w nas wyzwala.po prostu taka znajomość bez zobowiązań jest nieraz potrzebna,zresztą każdy myśli inaczej jeden tak drugi tak

Autor: mola  30.10.2007 zgłoś

Ja borykam się z problemem już prawie rok, mój mąż zdradził mnie z kobietą sporo młodszą gdy pracował za granicą. Mieszkali razem. Jej powiedział ze między nami wszystko skończone, a mi że niedługo wraca do mnie i do dziecka. Ona zapytała go czy nadal mnie kocha i on powiedział jej że tak, dlatego zakończył się ich krotki związek. Mąż błagał mnie o możliwość powrotu do domu i o danie mu szansy. Po kilku miesiącach zgodziłam się na powrót. Bardzo długo próbowałam poukładać swoje myśli i uczucia, nie wypominać. Ja starałam się, a dla niego to był koniec tematu- nie ma o czym rozmawiać przecież nigdy jej nie kochał i nie chciał z nią być , chwilowa słabość - takie są jego tłumaczenia. Do mnie to jakoś nie przemawia, czuję ciągle że to ja mam wykonać całą robotę w swojej głowie. Dla niego wszystko jest jasne dla mnie nie. Nie pomaga mi z tym się uporać. Jesteśmy razem, ale ja nie jestem szczęśliwa, nie mam zaufania, często myślę o tym i staram się nie pokazywać tego. Dla mnie jego zdrada jest moim cierpieniem w samotności. Dziś wiem że jeśli facet po zdradzie nie walczy o Ciebie jak szalony , nie warto mu dawać szansy, bo dosyć że zranił Cię mocno to jeszcze Ty masz to sobie wytłumaczyć i najlepiej o tym nie mówić. Żałuję że wrócił.

Autor: Julita  25.10.2007 zgłoś

Co to za temat jest w ogóle. Jeśli ludzie się kochają to sobie tego nie zrobią.A jeżeli któreś zrobiło to znaczy że nie kocha,wybaczyć tej osobie można ale tyle skoro nie kocha to po co ciągnąc związek

Autor: countryman  29.10.2007 zgłoś

Do Malutka: To co napisałem działa oczywiście w obie strony.I kobiety i mężczyźni źle postępują. Jeśli kobieta to zrobi to jest pełna klęska, jeśli facet to jest kawał gnoja. Zdrada wyklucz uczucia i dalszy związek. Chyba, ze ktoś chce budować dalsze relacje na chorych układach. Sam przeżyłem zdradę swojej ex żony, ale nie mściłem się. Nie dałem jej też nauczki. Dlaczego? Bo czas spędzony na zemście to czas spędzony w piekle. Mimo to oczywiście można próbować żyć dalej z taką osobą (jeśli się ją bardzo kocha) to i tak nic z tego dalej nie wyjdzie.Ludzie mają dzisiaj kompletnie nieodpowiedzialne podejście do życia, do swoich partnerów i samych siebie. Najlepiej chyba poszukać kogoś innego do wspólnego bycia razem. Po zakonczeniu wcześniejszego związku rzecz jasna. I żadnych tam powrotów... to nie ma sensu. Tak myślę. Albo wybrać na czas jakiś... samotność. To też niezła droga.Ludzi bliskich trudno jest nauczyć, żeby więcej nas nie krzywdzili. Lepiej za nas, zrobi to życie albo inna osoba. Każdy prędzej czy później zapłaci w jakiś sposób za zdradę... Tak to już jest.

Autor: LUZAK  29.10.2007 zgłoś

Witam.Mam niecałe 21lat , moja dziewczyna 19.W polowie stycznia zaczelismy ze soba chodzic(wczesniej juz sie znalismy...byla to bardzo dobra i szczera przyjazn)pod koniec czerwca za porozumieniem stron (bardziej ona chciala)zerwalismy.Po 1,5miesiacu wrocilismy do siebie i w tej chwili jest prawie ze idealnie itd. ;)naczej niz wtedy-LEPIEJ).Ale przez te 1,5miecha moja dziewczyna miala 1 przygode wakacyjna.Czasem o tym mysle i troche mnie to wkurwia smuci itd. nie wiem jak o tym zapomniec (jestem chyba za bardzo wrazliwy i staropogladowy i o) jak mam to przezyc,przetrwac zeby w koncu zapomniec o tym !!??.Po powrocie do siebie jeszcze sie nie kochalismy.Raz moglismy to robic ale nie mialem gumek a za drugim razem ona sie czegos przestraszyla (gumki byly) wiec na sile jej nie zmuszalem.Mieszkamy z rodzicami i ciezko znalezc czas a przede wszystkim zeby byla wolna chata :) Gdy sie zeszlismy zapytala pierwsza 'czy zaczniemy wszystko od nowa' i przeprosila mnie i prosila o wybaczenie.Teraz miedzy nami jest bardzo dobrze!!Widocznie ta przerwa nam dobrze zrobila,tak jakbysmy dojrzeli.....tak jakbysmy wczesniej ze soba nie byli jeszcze!!Chcialbym z nia juz spedzic reszte zycia.../ tylko nie raz mysle o tej jej przygodzie...w glowie mam tak ze KTOS inny sie z nia kochal (koles byl 9 lat starszy od niej).Zwykla przygoda...-jak mam sobie z tym poradzic ????????? eehhhhhh DORADZCIE cos - pozdrawiam :)

Autor: Antyherlinger  22.10.2007 zgłoś

Raz jeszcze po kolei Vol I > Autor: Ann (2007-10-22 17:24:55) > ----- > W moim związku to ja zdradziłam i do dziś żałuję, że od razu po tym wydarzeniu > przyznałam się mojemu partnerowi do zdrady... > (...) > Dlatego uważam, że jeśli strona która zdradziła przyzna się partnerowi/partnerce do > zdrady, to związek raczej nie ma już racji bytu... Gdybym mogła cofnąć czas nie > zdradziłabym mojego partnera...Ale gdybym mogła cofnąć czas tylko do momentu "tuż po > zdradzie" to po prostu bym się do niej nie przyznała, dbając później o to, by taka > sytuacja nie miała miejsca już nigdy więcej. i > Autor: joasia m (2007-10-22 18:57:11) > ----- > Ja zdradzałam mojego męża, kiedy jeszcze nie był moim mężem, wychodząc z założenia, > że muszę mieć jakieś porównanie, skoro on ma być tym jedynym... On się dowiedział i > zaczęło być nieprzyjemnie. Niby byłiśmy ze sobą, ale było koszmarnie, walczyłam o > niego, do tej pory nie rozumiem, po co? W końcu zdarzyła nam się wpadka i skończyło się > tak, że od 7 lat jesteśmy małżeństwem i mamy cudowną córeczkę. Ale gdybym mogła > cofnąć czas, zostawiłabym go w spokoju, bo te jego chore akce wykończają mnie. > Jedyne, co mogę poradzić innym: nie ciągnijcie na siłę związku dalej, jeśli zdrada > wyjdzie na światło dzienne. Nie warto.... oraz > Autor: Rozbita... (2007-10-22 19:17:20) > ----- > Moja pierwsza, najwieksza i prawdziwa milosc mnie zdradzila- nie wybaczylam i do dzisiaj > nie moge zapomniec, nie chlopaka tylko bolu jakiego mi przyspozyl. Od ponad roku jestem > w nowym zwiazku z bardzo dobrym czlowiekiem nie kocha go, tak jak powinnam, ale > bardzo szanuje doceniam i lubie. Jestem z nim bo nie wyobrazam sobie lepszego > kandydata na meza, dobry, czuly, pozadny czlowiek, dobry ojciec dla moich ( przyszlych) > dzieci, dobry maz dla mnie. Nidgy go nie zdradzialm i tego nie zrobie , ale boje sie tego > ze jak pozostane w tym zwiazku gdzie on swiata poza mna nie widzi a ja go tylko lubie, > spotkam kogos do kogo poczuje to czego nie czuje do niego i kto wie czy nie zdradze. > Boje sie ze bede szukala milosci ktorej mi tak brakuje na przyklad w koledze z pracy albo > w mezu kolezanki. Mi nie brakuje milosci z jego strony bo on mnie kocha strasznie, > przykro mi, ze ja go tak nie kocham choc bardzo bym chciala i boje sie ze to mnie kiedys > skloni do zdrady dlatego ze bede nie szczesliwa, a bede chciala jeszcze tego szczescia > zaznac bo zycie jest takie krotkie. Wiem ze to straszne co teraz napisalam, trapi mnie > to juz od dawna i nie wiem co zrobic. Nie powiem mu ze nie moge z nim byc bo go nie > kocham, bo to by go zabilo ten czlowiek chce spedzic ze mna zycie. Wiem co mi > poradzicie zebym to zakonczyla, nie oszukiwala siebie i jego, ale ja nie potrafie bo sie > boje ze juz lepszgo czlowieka sobie nie znajde. Modle sie codziennie zeby to sie jakos > samo rozwiazalo bo ja nie potrafie podjac decyzji. Trzymajcie za mnie kciuki...

Autor: merylin  24.10.2007 zgłoś

Wiem coś o tym...mój mąż zdradził mnie...były burze, płacz i rozstanie, a potem, kiedy emocje opadły...zastanowienie...to ja zostałam zdradzona, ale kocham go i uważam, że należy dać drugą szansę...i dałam mu ją...teraz jest dobrze, oczywiście istnieje cień niepewności...ale z czasem robi się on coraz słabszy...może niedługo zaniknie, a długie lata, wspaniałe wspomnienia, wspólne żuycie, marzenia i plany są ważniejsze i nie może przekreślić je jakaś chwila słabości...tak uważam

Autor: shout  01.11.2007 zgłoś

heh.. zabrzmi dziwnie ale ja zostalam zdradzona przez 3 osoby o ironio na raz... moj chlopak zdardzil mnie z moja kolezanka i zeby bylo milej brala w tym udzial moja przyjaciolka, ktora wiedziala o wszytskim ale nic nie powiedziala... utrata bolala brak zaufania dal znac o sobie nie mam kontaktu z ta cala trocja i uwazam ze zdrada zasluguje na 100% potepienie!!! po co sie klamac lepiej sie roztsac niz ranic jeszcze bardziej...

Autor: pruszynka  22.10.2007 zgłoś

zdrada jest wszedzie ,naookolo,wkrada sie do naszego zycia... zdradzalam i zdradzam sama... moj facet tez zdradza swoja zone... jak go zostawialam na jakis czas bo chcialam wrocic do "normalnosci" ,to wiem ze zeby sie na mnie odegrac,to spal z kims-zdradzal mnie... Nigdy wczesniej nie myslalam ze sama moge zdradzic,ani ze bede sie spotykac z zonatym,ani ze kiedy mnie zdradzi,to bede mogla mu wybaczyc... znam ludzi ktorzy maja cudowne rodziny,wspaniale zony,kochajacych mezow...i zdradzaja... Nie wierze juz w nic,w zadna milosc,w zadne obietnice,zadna wiernosc...nie ma kompletnie NIC w realnym swiecie... boze,jakie to smutne...:-(

Autor: Julia  22.10.2007 zgłoś

Oczywiście, zgadzam sie z tym , że zdrada jest czymś strasznym. Ale wielu parnerów/partnerek zdradza, a ich małżonkowie o tym nie wiedza, nie dowjadują sie. Żyją w nieświadomosci i chyba tak jest lepiej dla obu stron. Jesli oboje się kochają, a zdrada była tylko incydentem, to nalezy zapomnieć i żyć dalej. Gorzej, jesli to zdrada długotrwała. Wtedy to już jest bardzo indywidualna sprawa czy partner/partnerka zdradzony/a wybaczy i zapomni. To bardzo indywidualna sprawa. Ale jest druga strona tego medalu: czy ten kto zdradził potrafi wybaczyć sobie? Życie nie jest czarne lub białe. A idylla związana z tym, ze nigdy nie zdradzilem/zdradziłam czy ma sens jeśli związek nie jest szczęsliwy? Kłócą się, jedno nie kocha, nie mogą porozmawaiać? Kiedyś jako młoda dziewczyna myślałam że rozmową można wszystko osiągnąć. WSZYSTKO!! Że dwoje dorosłych ludzi może i chce rozmawiać Teraz wiem, że niestety nie. Reasumując: Nie zdradzjcie. Lepiej sie rozstać i żyć samemu. ROZSTAĆ.

Autor: Longina  01.11.2007 zgłoś

do zdradzonej żony; Moja droga wez się w garsc nie dawaj u powodow aby to zrobi ponownie, po prostu go olej nie on jeden na świecie, nie musisz rozwalac tego małżeństwa tylko bądz obojetna na to co zrobił będzie to go bolało jeszcze bardzie niż myślisz może nawet pomysli że ty tez to zrobiłaś wowczas zacznie o Ciebie walczyć im bardziej mu pokazujesz że ci na nim zależy tym bardziej on będzie to ignorował, zacznij się spotykać z koleżankami idz czasem z nimi do kina lub teatru, nawet do kawiarni na kawę, niech widzi w Tobie życie czasami bez niego to Ci pomoże stanąć na nogi,życzę Ci powodzenia.l

Autor: ale tylko  25.10.2007 zgłoś

w dzisiejszych chorych czasach usprawiedliwa się ją ,

Autor: motyl  23.10.2007 zgłoś

hej zdradzona "...zlosc,wstret,obrzydzenie,strach i bol- fizyczny bol, klucie w sercu i plecach" widzisz ja to samo przeżyłem i sam jestem zaskoczony tym właśnie bo nigdy nie myślałem że tak bardzo można coś odczuć. butelka mnie nie opuszcza od dnia kiedy moja Pani mnie uświadomiła i wiem ze dalej tak żyć sie nie da wiec ostaniom telefon w rękę no i odnawiam kontakty z ludźmi których kiedyś olałem bo byli na drugim planie - zaskoczony jestem że dzwoniąc z nieznanego im numeru tak szybko kojarzą kto dzwoni i zaskoczony jestem ze okazuje się że wiele osób czekało aż sie odezwę - bardzo przyjemne uczucie wiec butelka na bok, wracam na siłownię, na uczelnię i nie zamierzam się oglądać wstecz. tobie życzę tego samego.

Autor: zett  24.10.2007 zgłoś

LUDZIE nieważne przecież kto z kim i kedy najważniejsze aby sex był udany dał przyjemnośc obu zainteresowanym stronom, a co wyrzuty męczą to nie birerz się jedno z drugim za takie doznania trzymaj się mamuni sukienki i nie połacz że ci żal i przykro, a jak kochałeś/aś sie to było dobrze i wspaniale. Zdrada leży w naturze człowieka od zarania jego dziejów. To przecież pęd do rozmnożenia włąsnego gatunku. Tak jedno jak i drugie szuka poza stałym związkiem czegoś czego nie ma w domu czego brakiuje i boi sie powiedzieć drugiej stronie albo ta druga strona nie chce spełnić marzeń tej pierwszej. A jeżeli juz decyduję się na zdradę to tak aby nikomu tym krzywdy nie wyrządzić mam tu na myśli stałego partnera. Ludzie a co mają powiedzieć pary, które wspólnie uprawiają sex z innymi osobami to też jest zdrada????? Przecież tu tylko o przyjemność cielesną chodzi o to by coś miłego doznać z komś nowym. Jak mawia stare powiedzenie przy jednej dziurze to i kot zdechnie i chyba każdzy szczęśliwy związek jest tym szczęśliwszy im mniej drugi partner o naszych zdradach wie. Więc pytanie co z seksem w np czworokącie, co na to powiecie wielebni?? co to treż zdrada? Zycie po dłuższym czasie w tzw. jednym stadle domowym staje się nudne, monotonne, przewidywalne i jak wszystko dla dalszego rozwoju nie popadnięcia w rutyne wymaga jakichś ruchów, nowości, aby mogło znów na nowo zaiskrzyć. Oglądaliście Przyjacół tam syn mówi mamie że ojcieć ma kochankę ale on postarał się aby ta kochanka od ojca odeszła i zwaśnił ich na co matka wpadła w furię i nakrzycazła na tegoż syna dlaczego to zrobił, jej było z tym dobrze miała i spokój i prezenty i było oki./ Nie bardzo rozumiem dlaczego kobiety, które idą z innym żonatym facetem a one będąc czyimiś żonami nazywacie tu dziwkami to zupełnie inna para kaloszy. A z czasem w takich niezadowolonych związkach powstają korby wiecznie nie zadowolone kobiety, nie widzący nic poza TV mężczyźni i ich wieczne problemy i nieazdowolenie rozciągające się na cały świat. Ot taka banda frustratów mających ukryte pragnienia sexualne i nie mogących je zrealizować bo utarte przkonania, wiara nie pozwalają-chora banda frustratów. A więc ciszmy się życiem i czerpny jak najwięcej przyjemności z kontaktów cielesnych i bycia blisko z drugim człowiekiem, a hasłem przewodnim niech będzie " aby sex był udany i ewentualnie dzeci zdrowe"

Autor: dave  24.10.2007 zgłoś

...zdradę można WYBACZYĆ ale nie można o niej ZAPOMNIEĆ....!!!!! ...zdrada zabija ZAUFANIE...!!!! ....wiec po co dawać komuś druga szanse skoro on nawet nie potrafi wykorzystać pierwszej... ...nie wierze ze ktoś dając druga szanse jest szczęśliwym człowiekiem...który UFA, WIERZY, ...............i ZAPOMNIAŁ:)

Autor: u t  23.10.2007 zgłoś

Ja zostałem zdradzony 3 krotnie, oszukany i okłamany w żywe oczy. Byłem jak detektyw, który po jakimś czasie zaczyna wiązać fakty. Różne małe kłamstewka nabierały nowego blasku i znaczenia.Posunąłem się do tego stopnia, że przeglądałem Jej sms'y, pocztę i zacząłem Ją śledzić. Musiałem dziewczynie z którą byłem 7 lat, udowadniać, że wiem o wszystkim, bo szła ostro w zaparte. Jak udowodniłem jedno, to szła w zaparte z innym kłamstwem, które też jej udowodniłem i tak, aż do udowodnienia samej zdrady. Choć przez cały związek wpajałem Jej, że potrafię wybaczyć wszystko oprócz zdrady, wybaczyłem, jej, bo obiecała że to tylko chwila słabości [chyba miesiąć słabości]. Niby zerwała z nim kontakt, i obiecaliśmy sobie, że nie wracamy nigdy do tego tematu, ale... Ona znowu zaczęła z nim sms'ować. Niby to nic wielkiego, bo on gdzieś wyjechał na miesiąc i tak tylko pisał od czasu do czasu [tak Ona twierdziła], ale ja zacząłem się bać, że znowu mnie oszukuje i czeka na jego powrót. Przez miesiąc próbowaliśmy poskładać sobie związek na nowo, ale po mailu, jaki znalazłem od niego nie wytrzymałem i powiedziałem, że wiem że się ze sobą kontaktują. To był koniec... choć ją nadal kocham, tęsknie za nią i wiem, że bym do niej wrócił, bo nie wyobrażam sobie życia bez niej. Z drugiej strony pewnie bym znowu zaczął ją śledzić i robić inne idiotyzmy. Rozstaliśmy się bez rzucania talerzami, orzekania o winie itp. zostaliśmy przyjaciółmi, w końcu jesteśmy dorośli... ale ja nie wierze w przyjaźń między nami, a przynajmniej nie do czasu, póki ją kocham. Pozdrawiam i nikomu nie życzę takich przeżyć.

Autor: milutka  27.10.2007 zgłoś

Zdrada to jest najgorsza rzecz ktora spotyka zwiazki dwoch osob.Moim zdaniem lepiej strarac sie temu zapobiec.Osoba dopuszcza sie zdrady poprzez zaniedbanie przez partnera.Zdradził mnie moj patrner nie układało nam sie przez ostatnie 3 miesiace codzienne kłotnie czepialismy sie do siebie o wszystko!!!Pewnego dnia okłamał mnie poniewaz powiedział ze spi u siebie w domu a poszedł na dyskoteke i tam doszło do zdrady.Dowiedziałam sie o tym od moich znajomych gdy probowałam z nim o tym porozmawiac kłamał w zywe oczy wypierał sie wymyslał wszyskie mozliwe rzeczy aby zrobic ze znajomych idiotow i zostac bez winy.Rozstalismy sie poniewaz nie TOLERUJE ZDRADY!!!Nie potrafiłam wybaczyc patrzyłam na niego z obrzydzeniem,nie potrafiłam patrzec mu w oczy przytulic sie pocałowac.Moja miłosc momentalnie przerodziła sie w wielki wstret dotej osoby.Przezyłam rozstanie długo po tym nie miałam mezczyzny.Teraz obecnie jestem w zwiazku poprzedni zwiazek duzo mnie nauczył.Teraz moj zwiazek opiera sie na zaufaniu szczerosci otwartosci.Potrafimy sobie o wszystkim mowic wyjasniac wiele rzeczy mowic sobie co i czemu jest nie tak...!!!! Problem mozna rozwiazac poprzez rozmawianiu z droga osoba o wszystkim co nas boli co nas gryzie OTWARCIE trzeba przełamac bariere...!!!! To lepsze niz tłumienie wszyskiego w sobie wyzywanie sie nie mowiac o co tak naprawde chodzi to normalne ze nie potrafimy czytac w myslach.czekamy az patner sie sam domysli o co biega ale nie stety nie zawsze tak jest!!!

Autor: IDA  30.10.2007 zgłoś

12 LAT TEMU ZDRADZIL MNIE MEZCZYZNA KTOREGO KOCHALAM NAD ZYCIE I ON MNIE...TAK TWIERDZIL. ZROBIL TO Z MOJA NAJLEPSZA PRZYJACIOLKA...KIEDY JA WYJECHALAM Z DWOJKA DZIECI DO MAMY. WROCILMA DZIEN WCZESNIEJ CHCAC MU ZROBIC NIESPODZIANKE- KOLACJE PRZY SWIECACH - ZASTALAM ICH W NASZYM DOMU I W NASZYEJ SYPIALNI. TO BYL SZOK! W CIAGU DWOCH DNI SPAKOWALM SIE I WYJECHALAM - ZOSTAWIAJC WSZYSTKO- ZABIERAJAC TYLKO NAJPOTRZEBNIEJSZE RZECZY DLA DZIECI I SIEBIE. NIE ZALUJE TEJ DECYZJII. ON WIEM ZE BARDZO. DZISIAJ PO 12 LATACH JESTEM ZAKOCHANA I WYCHODZE ZA MAZ- DZIECI SZCZESLIWE JA TAKZE. MYSLE ZE WARTO BYLO CZEKAC TYLE LAT. A ZDRADA - TO NAJWIEKSZA GLUPOTA- JAK KOCHASZ TO NIE ZDRADZASZ- JAK ZDRADZASZ -TO NE KOCHASZ. POZDRAWIAM WSZYSTKICH SERDECZNIE I ZYCZE WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO. IDA

Autor: bionic man  31.10.2007 zgłoś

do e: to było szczere. kawałek życia. kawałek prawdy.gdzieś blisko krawędzi za którą może być cynizm i egotyzm. i gdzieś blisko wartości, która jednak dodaje. w sumie - trudna pozycja i zarazem dająca niezłą szansę na dobrą naukę. też dla dyskutantów, o ile wyjdą poza czarno-biały obrazek. pozdrawiam

Autor: malutka  26.10.2007 zgłoś

Witajcie Czytam te wszystkie wypowiedzi i oczom nie wierze ze sama na ytm swiecie nie jestem. Opisze wam moja historie w skrocie Poznalam go majac 15 lat, nie byl idealnym facetem, ale byl troszczyl sie o mnie itd. Wplyw jego kolegow robil swoje (wypady, imprezy z laskami itd). Chcielismy byc razem ale mimo tego zgadzalam sie na jego wypady bo jak mozna zabronic czego kolwiek ukochanej osobie?... w kolejne wakacje wyjechalam sama do rodzinki daleko od domu, sama bez niego( powod- brak akceptacji z ich strony mojego kolegi) nie bylo mnie miesiac... Po powrocie dowiedzialam sie ze on mnie zdradzil, przezylam pieklo, bylo mi zle, a on tlumaczyl sie ze byl pijany i ze kocha mnie najmocniej w swiecie... Przebaczylam mu bo go kochalam.... Poznij wyjezdzalismy razem... Zapragnelismy miec cos wspolnego ... Mala istotke ktora bedziemy kochac... No i stalo sie mialam 18 lat gdy zaszlam w ciaze... Malenstwo urodzilo sie... pozniej przenislam sie do niego... Byl slub... No ale po slubie zaczelo sie pieprzyc... Koledzy ciagle byli gora a ja nie moglam nic zrobic.... Ale zylismy, zylismy nadzieje ze bedzie lepiej, no ale niestety tak nie bylo... Wyjechalam w poszukiwaniu pracy... Udalo sie dostalam prace, on mial do mnie dojechac... No ale w miedzy czasie dostal dobra prace w naszej miejscowosci... Cieszylam sie, rzucilam prace i wrocilam by opiekowac sie naszym malym skarbem... Po miesiacu od powrotu dowiedzialam sie z smsow i maili ze on kogos ma... Swiat mi sie zalamal... Bylam w kropce... On sie tlumaczyl... Pewnego wieczoru upil sie.. Wrocil do domu... Zaczal mnie calowac.. mowil ze mnie kocha... ze chce miec wieksza rodzine... ze chce bysmy mieli dziecko... ja sie zgodzilam bo nigdy nie chcialam by nasz maly skarbek byl sam... no i stalo sie zaszlam w ciaze... Oczywiscie z jego strony zaczely sie problemy i wogole wymowki... co my teraz zrobimy itd. Ja nie chcialam tego sluchac... Urodzilam mimo tego iz on niechcial tej istotki... cdn

Autor: aniolek  24.10.2007 zgłoś

do SWIADKA MIMO WOLI to przepraszam, skoro mój chłopka pracuje w firmie gdzie jeździ się na delegacje to mam przestać mu ufać?? Bez sensu. Ktoś inny z forum piszę, że jest z osobą dla której jest pierwszy/ pierwszą partnerką/partnerem. To jest mój pierwszy i mam nadzieję że jedyny chłopak. Jeżeli sie kogoś kocha to nie ważne który jest z kolei :). Ufam mojemu chłopakowi co nie znaczy, że nie pilnuję jego kontaktów z płcią przeciwną. Ale w granicach rozsądku :P/

Autor: adunia  23.10.2007 zgłoś

mam 23 lata nigdy nie zdradzilam ale jestem przyczyna zdrady. Ma zone i dziecko. Przyczyna moze zle to okreslilam bo nie jestem pierwsza osoba z ktora zdradza zone, jest ode mnie starszy. Dlugo sie zastanawialam czy to ma sens w koncu zawsze mowilam sobie ze nie moglabym zrobic czegos takiego bo jak ja bym sie zachowala jakbym zostala zdradzona. Po pewnym czasie cos peklo nie wytrzymalam przespalam sie z nim i nie zaluje. Dobrze mi z nim jak sie spotykamy, uwielbiam z nim rozmawiac, smiejemy sie z tych samych rzeczy i zawsze jest mi dobrze. Nie nie kocham go i jestem tego pewna nie chce tez zeby sie dowiedziala jego zona i nawet nie mam takich mysli zeby zrobic cos zeby sie dowiedziala bo to bylby koniec jego malzenstwa. Bardzo go lubie i nie chce zeby to sie skonczylo on tez powtarza ze dobrze mu ze mna ja jestem sama nie mam nikogo nie wiem co zrobie jak kogos poznam czy bede potrafila to zakonczyc. Pisze bo nie mam z kim o tym porozmawiac a jak juz komus powiem co robie to wiem ze to nie bedzie obiektywna opinia i taka zupelnie szczera a tu oczekuje na szczery komentarz nawet jesli bedzie szczery do bolu , a wiem ze wiekszosc osob mnie potepi i moze dzieki temu cos zrozumie i ulatwi mi to podjecie decyzji.

Autor: kiedyś inna...  24.10.2007 zgłoś

jak to ktoś kiedyś powiedział: "wybacza się tak długo dopóki się kocha"... i jest w tym trochę prawdy... Myślę, że nawet więcej niż trochę. Jeśli chodzi o zdradzanie mnie, to o niewielu takich sytuacjach wiedziałam, ale miałam przeczucie, że mają miejsce... Kiedy się dowiedziałam- wybaczyłam, ale stałam się bardziej czujna. Jeśli chodzi o moją zdradę, to zdradzałam odkąd tylko mogłam i przy każdej możliwej okazji. Chciałam się dobrze bawić lub po prostu za dużo wypiłam, a jego akurat nie było... bywały sytuacje, gdy potrafiłam spojrzeć prosto w oczy i skłamać. uważałam, że tak będzie lepiej, że dzięki temu nie odejdzie... ale tamte czasy minęły. mam nadzieje, że bezpowrotnie, bo zostawiły taki zamęt w moim życiu, że szkoda gadać... Wiem jaka byłam i spodziewam się, że na tym świecie nie brak ludzi podobnych do mnie i nawet takich bardziej wyrachowanych. Kiedyś wybaczyłam i nie żałuje, ale to co sama robiłam sprawiło, że nie potrafię zbudować normalnego związku. Jeżeli zaczynam się z kimś spotykać, to na każdym kroku widzę zdrady i kłamstwa(których oczywiście nie ma). nie ufam już i nie potrafię tego zmienić.... Nie mogę jednak powiedzieć, że żałuję tych swoich wyskoków, bo nie powinno się w życiu niczego żałować. Ja tylko, jak przystało na dorosłego człowieka ponoszę konsekwencje swoich zachowań i płac cenę za tamtą zabawę. Ale cena jest zbyt wysoka...

Autor: też zdradzona  24.10.2007 zgłoś

do Madzi Madziu trzymaj sie słonko. Wiem przez co przechodzisz, rozumię, sama to musiałam przejść. Pamiętaj jednak, że czasami jest tak, że to od nas samych wiele zależy. Choć by się waliło i paliło twoja rodzina jest najważniejsza. To my kobiety (żony, matki)trzymamy ster tego "okrętu" jakim jest rodzina. Pamiętaj, że facet to tylko facet i kawałek świeżego "mięska " zawsze potrafi skusić, (no wiem, bywają też wyjątki) ale jest ich naprawdę mało. Ty natomiast masz niesamowitą siłę w sobie i nie możesz pozwolić na to, aby jakaś "cizia" zrealizowała twoim kosztem swoje plany. Wiem, że to również on jest winny, może główie on, choćby ze względu na to, że zadrwił sobie z rodziny, zdradził nie tylko Ciebie ale również dzieci jeśli je macie. Pamiętaj jednak, że panienka z którą to zrobił nie jest bez winy i z pewnością wiedziała i Twoim istnieniu. Życzę Ci dużo siły, wiary w samą siebie i odwagi. U mnie już minęły 3 lata od chwili gdy się dowiedziałam. Patrzę na świat innymi oczami i czasami myślę, że wyszło mi to na dobre. Stałam się inną osobą, zmieniłam się i psychicznie i wizualnie. Uwierzyłam w siebie. Mój mąż stara się mi dogadzać jak tylko może, ale dla mnie nie to jest najważniejsze. Czasami myślę, że dana nam a przede wszystkim mi była "próba" ,próba charakteru, miłości, cierpliwości. Dziś już nie pytam,staram się nie myśleć o tym, ale czuję się silna, czuję, że uchroniłam moją rodzinę od złego. Spróbuj patrzeć sercem , wyłącz na chwilę rozum , kochaj i walcz jeśli jest jeszcze o co.....

Autor: uszi  26.10.2007 zgłoś

rany, ile opinii na forum..znaczy problem jest chodliwy i dotyczy wielu z nas. a co powiedzie o kims , z kim ktos zdradził kogos..mam na mysli ta trzecią osobe , nie bedaca w zwiazku ale z ktora osoba w zwiazku zdradza ..czy ona tez powinna splonac na stosie?

Autor: adda DO BEHEMOTKI  23.10.2007 zgłoś

I CO ON NA TO GODZI SIE ZTYM? JESLI TAK CZY NIE MYSLISZ ZE MOZE TO JEMU NIE ZALEZY SKORO JEST BIERNY

Autor: Bolus  24.10.2007 zgłoś

Meski szowinista ty po prostu frajer i swinia jestes!!!

Autor: he, he  24.10.2007 zgłoś

do Antyherlinger: gdybyś był szczęśliwy i pewien na 100%, to nie udowadniałbyś tego na forum. Całe życie będziesz tak sprawdzał po 10 razy w pamięci co twoja narzeczona ci mówi i czy na pewno jest to prawda? Super związek, nie ma co, niektórym odpowiada rola szpicla. A na 100% to Kopernik umarł, a Twoja narzeczona może wywinąć ci jeszcze taki numer, że się zdziwisz. Pozwalać, czy nie pozwalać, to możesz co najwyżej swojemu dziecku i to też do czasu. Nikt nie jest przewidywalny na 100%, a tam gdzie jest zdrada tam nie ma obustronnej miłości i niech nikt nie p...oli o żalu, skrusze i "I love you", bo to jest po prostu śmieszne. Ludzie błagają swoich partnerów o powót po zdradzie, bo zwykle boją się być sami, a ich kochankowie okazują się dalecy od ideału i z braku laku... lepiej powrócić do stałego partnera, do czegoś co się zna. Oczywiście do następnej zdrady (niekoniecznie cielesnej, flirt, czy myśli o seksie z innym to też zdrada)

Autor: Malutka  01.11.2007 zgłoś

Autor: malutka  02.11.2007 zgłoś

Witam Powiem Wam szczerze ze ja przerwalam moje malzenstwo, mialam dosc, nie moglam na niego patrzec... Na te jego starania, niechcialam sie dluzej meczyc... Wyjechalam daleko, jestem z mlodszym Skarbem, a on zostal ze starszym... Pomyslicie jak wyrodna jestem , ale powiem tak on starszego kocha ponad zycie nie moglam mu go zabrac on moze by nie przezyl. A teraz mamy podzial ja jednego, on drugiego. I wiem ze ten co z nim zostal nie bedzie mial zle. Naprawde jest mi dobrze ze swiadomoscia ze jestem sama bez niego. Powie szczerze jezeli zdradzilscie partnera i ciezko jest wam z ta swiadomoscia lepiej rozejsc sie odrazu. Chyba ze umiecie zyc z zdrada i kochacie partnera. Pozdrawiam

Autor: Frus  28.10.2007 zgłoś

Witam To i ja się wypowiem. Historia jak mi sie przydarzyła jest z jednej strony banalna a z drugiej strony wciąż ciężko mi w to uwierzyć. Bylem z dziewczyna ponad 6 lat. Od niedawna mieszkaliśmy razem. Pojechała za granice na kurs języka. Tam poznła faceta innej narodowości, dużo starszego od niej. Nie wiem dokładnie do czego doszło, mówiła mi tylko o pocałunkach, ale głupie męskie przeczucie mówi mi, że najnormalniej się z nim przespała. Wróciła do Polski zupełnie zmieniona, nie miała odwagi powiedzieć mi w 4 oczy, że kończy ze mną, już nie mówiąc o tym, że był ktoś. Byłem jedynym facetem na ziemi który wierzył, że tak po prostu skończył się nasz związek. Dowiedziałem się o facecie, przynajmniej znalazłem powód, za zaistniałą sytuację obarczyła tylko i wyłącznie mnie. Byłem winien wszystkiego. Na początku przyjąłem całą winę na siebie, ale teraz wiem, że nie można się obwiniać za to co się stało. Ufałem jej w 110%, tak jak się ufa osobie którą się kocha. Nie wiem, czy komuś kiedyś tak zaufam, mam nadzieję, że tak. Najpierw pisała utarte slogany, żebyśmy zostali przyjaciółmi, teraz mówi, że nawet na tym jej nie zależy. Moim zdaniem brzydzi się tej zdrady, ale co się stało to się nie odstanie. Jest mi ciężko, ale żyje i wiem, że przyjdzie czas, że powie mi te jedno słowo o którym zapomniała, słowo "przepraszam". Niewiele to zmieni, bo dla mnie ta osoba umarła, najnormalniej nie ma już jej na tym świecie. Większość ludzi z mojego otoczenia dziwiło się, jak ja mogę z nią wytrzymać tyle czasu i wszyscy byli pewni, że to ja kiedyś zerwę. Ja już wiem dlaczego nie zerwałem. Bo to była prawdziwa, czysta miłość. Według mnie, osoba którą się kocha pozbawiona wad staję się dla Ciebie kimś innym, kimś obcym. Ona do końca miała wiele zalet ale i wad, bez których bym jej nie kochał:-)Pozdrawiam wszystkich, głowa do góry ludziska jakaś sprawiedliwość jest chyba na tym świecie.!!!

Autor: KIKI  29.10.2007 zgłoś

Zdradziłam i chyba bede to robiła nadal, bo robie to za pieniadze...wszystkie moje związki predzej czy później ulegna destrukcji, bo nie potrafie zrezygnować z układu ktory trwa już 4 lata...wiem ze ranie i to okrutnie,ale kiedys tak bardz kochałam i zostałam zraniona.Teraz jestem wyprana z uczuć i tak napawdę mysle ze miłość nie jest mi dana w moim i tak bezsensownym zyciu. Pójde zarobie i czuje sie z tym dobrze,ale kopie właśnie dołek pod moim drugim związkiem.Ten pierwszy sie rozpadł właśnie przez moje podwójne zycie, kolejny tez to czeka...

Autor: anika  29.10.2007 zgłoś

zdrady sie nie wymarze i nie zapomni nie pomoze to ze powiemy o tym partnerowi, wczesniej czy pozniej taki zwiazek sie rozleci lub bedzie trwal w zawieszeniu.Musimy sie sami zastanowic czego tak naprawde chcemy od zycia czy stabilizacji bo tak wlasnie chcemy czy tez zaliczania kolenych skoków. Niestety swiat teraz nie posada moralnych zasad wrecz by mozna rzec moda jest na niewiernosc i to jest naprawde smutne bo kiedys kazdy taki czlowiek ktory zdradza czy zdrzadzil nie ma to znaczenia czy zrobil to raz czy wiele, zapalci za to z nawiaska bo zycie samo wymierza sprawiedliwosc. Pamietajmy zanim zrobimy skok w bok czy warto narazac na to milosc drugiej osoby a przez to byc moze utracic swoja. Pozdrawiam.

Autor: gosia  22.10.2007 zgłoś

Zdrada boli bardzo. Nie ma znaczenia, czy seks byl czy nie. Potem sie juz nie ufa, ani temu partnerowi, ani pozniejszym partnerom. Zawsze pozostaje niepokoj. Nigdy juz nie jest tak samo. Zdrada niweczy wszystko. I choc czlowiek podobno nie jest monogamista, to jednak jako zdradzony czuje sie bardzo zle. Nie warto. My jestesmy po zdradzie razem, mamy wspolny dom i dzieci. Ja nie szukam i nie pragne zemsty czy odwetu. Ale ja juz nie kocham i jest mi dalece wszystko obojetene, choc minelo 7 lat. Udalo mi sie stworzyc fantastyczna fasade. Dbamy o siebie i zapewniamy swoje potrzeby i naszego domu doskonale. Dzieci czuja sie bardzo dobrze i nie wyobrazaja sobie zyc bez mamy i taty. Serce jednak boli, boli kazdego dnia i kazdego tak samo, a moze nawet jeszcze bardziej.

Autor: mola  31.10.2007 zgłoś

Każdy z nas prędzej czy później stanie przed dylematem czy zdradzać, czy nie. Z różnych powodów będzie nas to pociągało, dla jednych żeby się dowartościować , dla innych - przeżyc coś niezwykłego, spełnić się jako kochanek. Pamiętać tylko trzeba, że tak samo jak nas dotyczy to partnera, który nas też czymś takim może zranić. Kwestia wyboru. W związku tez można mieć zrozumienie i najlepszy seks na świecie - trzeba po prostu o siebie dbać. Niby proste. Zostałam zdradzona i zraniona tym przez męża, a teraz "ciągnie" mnie do zdrady jak nigdy dotąd. Nie wiem czy powodem jest jego zdrada, chyba nie. Pociąga mnie sama fizyczność , to jak mężczyźni na mnie patrzą. Trudno mi wyobrazić sobie , że mój mąż będzie moim jedynym partnerem seksualnym do końca życia i być może to on otworzył mi oczy swoim zachowaniem. Wiem, nie rokuje to nam dobrze.

Autor: meg  22.10.2007 zgłoś

zostałam zdradzona. nie wyobrażam sobie,że mogłabym wybaczyć.tego samego dnia, w którym sie o tym dowiedziałam (mój były uczciwie się przyznał) wyprowadziłam sie od niego.nie bylismy małżeństwem,nie mamy dzieci..nie zmienia to faktu,że gdybym była jego żoną i miała z nim dziecko,równiez nie potrafiłabym wybaczyć.być moze dlatego,ze nie byłam jeszcze w takiej sytuacji,ale wiem co to znaczy kochać mimo wszystko i jak ciężko się po takim rozstaniu otrząsnąć..wybaczenie zdrady jest dla mnie równoznaczne z brakiem szacunku dla samej siebie..

Autor: Antyherlinger  22.10.2007 zgłoś

> Autor: Ann (2007-10-22 17:24:55) > ----- > W moim związku to ja zdradziłam i do dziś żałuję, że od razu po tym wydarzeniu > przyznałam się mojemu partnerowi do zdrady... > (...) > Dlatego uważam, że jeśli strona która zdradziła przyzna się partnerowi/partnerce do > zdrady, to związek raczej nie ma już racji bytu... Gdybym mogła cofnąć czas nie > zdradziłabym mojego partnera...Ale gdybym mogła cofnąć czas tylko do momentu "tuż po > zdradzie" to po prostu bym się do niej nie przyznała, dbając później o to, by taka > sytuacja nie miała miejsca już nigdy więcej. i > Autor: joasia m (2007-10-22 18:57:11) > ----- > Ja zdradzałam mojego męża, kiedy jeszcze nie był moim mężem, wychodząc z założenia, > że muszę mieć jakieś porównanie, skoro on ma być tym jedynym... On się dowiedział i > zaczęło być nieprzyjemnie. Niby byłiśmy ze sobą, ale było koszmarnie, walczyłam o > niego, do tej pory nie rozumiem, po co? W końcu zdarzyła nam się wpadka i skończyło się > tak, że od 7 lat jesteśmy małżeństwem i mamy cudowną córeczkę. Ale gdybym mogła > cofnąć czas, zostawiłabym go w spokoju, bo te jego chore akce wykończają mnie. > Jedyne, co mogę poradzić innym: nie ciągnijcie na siłę związku dalej, jeśli zdrada > wyjdzie na światło dzienne. Nie warto.... oraz > Autor: Rozbita... (2007-10-22 19:17:20) > ----- > Moja pierwsza, najwieksza i prawdziwa milosc mnie zdradzila- nie wybaczylam i do dzisiaj > nie moge zapomniec, nie chlopaka tylko bolu jakiego mi przyspozyl. Od ponad roku jestem > w nowym zwiazku z bardzo dobrym czlowiekiem nie kocha go, tak jak powinnam, ale > bardzo szanuje doceniam i lubie. Jestem z nim bo nie wyobrazam sobie lepszego > kandydata na meza, dobry, czuly, pozadny czlowiek, dobry ojciec dla moich ( przyszlych) > dzieci, dobry maz dla mnie. Nidgy go nie zdradzialm i tego nie zrobie , ale boje sie tego > ze jak pozostane w tym zwiazku gdzie on swiata poza mna nie widzi a ja go tylko lubie, > spotkam kogos do kogo poczuje to czego nie czuje do niego i kto wie czy nie zdradze. > Boje sie ze bede szukala milosci ktorej mi tak brakuje na przyklad w koledze z pracy albo > w mezu kolezanki. Mi nie brakuje milosci z jego strony bo on mnie kocha strasznie, > przykro mi, ze ja go tak nie kocham choc bardzo bym chciala i boje sie ze to mnie kiedys > skloni do zdrady dlatego ze bede nie szczesliwa, a bede chciala jeszcze tego szczescia > zaznac bo zycie jest takie krotkie. Wiem ze to straszne co teraz napisalam, trapi mnie > to juz od dawna i nie wiem co zrobic. Nie powiem mu ze nie moge z nim byc bo go nie > kocham, bo to by go zabilo ten czlowiek chce spedzic ze mna zycie. Wiem co mi > poradzicie zebym to zakonczyla, nie oszukiwala siebie i jego, ale ja nie potrafie bo sie > boje ze juz lepszgo czlowieka sobie nie znajde. Modle sie codziennie zeby to sie jakos > samo rozwiazalo bo ja nie potrafie podjac decyzji. Trzymajcie za mnie kciuki... Dwie pierwsze wypowiedzi w zestawieniu z tą trzecią da

Autor: gabi  29.10.2007 zgłoś

Podzielę sie z wami tym co mnie spotkało.Byłam wierna mężowi 23 lata kochałam go ale kiedy wyjechałam do szpitala na 21 dni ,mój mąż dopuścił sie zdrady z moją koleżanką,oczywiście po moim powrocie nie przyznał się do tego.Był jakiś inny zaczął się inaczej zachowywać więc wyczułam że coś jest nie tak aż do momentu kiedy odczytałam w jego komórce smsy do niej jak bardzo ją kocha.Był to dla mnie szok.Wiem nie powinnam przeszukiwać jego komórki ale gdyby nie to to dalej może bym tkwiła w trójkącie.Po rozmowie z mężem o tych smsach przyznał się do zdrady ale że to koniec i że było to jednorazowe zapomnienie i że pragnąłby naprawić ten błąd i żebym dala mu szanse.Więc po tylu latach przeżytych dałam mu szanse i ze względu na to że nadal go kochałam.Ale po miesiącu mój mąż zaczął dostawać telefony z różnych numerów a wszystko to po to żebym się nie spostrzegła że nadal utrzymywał kontakt z kochanką.Zaczął pużniej przychodzić z pracy takie było naprawianie naszego małżeństwa.Wkońcu nie wytrzymałam i kazałam mu wybrać albo ona albo ja .Wybrał ją.Węc zanim ktokolwiek zdecyduje się naprawiać zdrade niech się zastanowi czy tego wogule chce.

Autor: Adrian  01.11.2007 zgłoś

a ja wam wszystkim powiem ze jestescie poj.....ni zdradzac osobe ktora was kocha!!! mam nadzieje ze jak kiedys kogos pokochacie to was zdradzi!!

Autor: bazia  29.10.2007 zgłoś

taki maly tips... jesli zdarzylo wam sie zdradzic, pod zadnym pozorem NIE MOWCIE O TYM PARTNEROWI dlaczego niby? posluze sie wlasnym przykladem... mimo ze zdrada miala miejsce jakies 2 lata temu, do dzis wraca do mnie, do dzis zastanawiam sie dlaczego i po co, i gdzie jest moj partner, jak go nie ma, z kim i co robi, do dzis po stosunku kombinuje, czy z nia bylo tak samo, czy lepiej, do dzis po orgazmie mam refleksje " fajne to niby, ale NIE WARTE ZAUFANIA" :( pwiedzenie patrnerowi to perfidne zrzucenie odpowiedzialnosci, ciezaru, jakim jest ta swiadomosc... jesli zdradziles- to cierp z godnoiscia, ponies odpowiedzialnosc, potraktuj to jako wlasna pokute, a nie zawalaj swiata partnerce!!! nie dosc, ze nie zasluzyla, to jeszcze rozwalisz jej postrzeganie swiata... jak bardzo musisz pogadac, to z psychologiem/ osoba ktora obowiazuja tajemnica i od ktorej ta druga strona na pewno sie nie dowie...

Autor: Zbyszek  30.10.2007 zgłoś

Do Gabi ! Jeżeli uraziłem Ciebie moimi wywodami - przepraszam . Mężczyzna ma prostą psychikę , nie tak zawiłą jak kobieta . Nie bez kozery panuje pogląd : strzeż mnie Boże przed zranioną kobietą . Po części zaspokoiłaś moją wrodzoną ciekawość . Dziękuję Ci za to z całego serca . Pozdrawiam , Zbyszek. Ps. : Jak masz ochotę pogadać , napisz proszę - Samowiert@poczta.onet.pl

Autor: ona żona  22.10.2007 zgłoś

do uli !!! jestem żoną w takiej sytuacji. Uwierz że moje cierpienie przekracza twoje rozumowanie. To gdy przypadkowo znajdujesz smsy pisane przez najbliższego ci człowieka do innej kobiety łamie serce. wiem, że mnie zdradził choć się wypiera w twarz. Zresztą samo to że myślał o innej że darzył ją zaufaniem może nawet większym niż do mnie,boli jak cholera i jest zdradą.Chciałabym mu wierzyć że te smsy to nic powarznego, takie urozmaicenie nudnego życia. Ostatnio on dużo pije, nie mogę sobie z tym poradzić.Zastanawiam się jak duży ma problem? Chciałabym odejść ale nie potrafię.Szkoda mi moich cudownych dzieciaczków bo widze jak go kochają, ja też go kocham, choć w środku płaczę. Nie ufam mu, chciałabym mieć nad nim kontrolę, sprawdzam mu telefon, chcę wiedzieć gdzie przebywa w danej chwili, atmosfera w między nami jest huśtawką od cudownego sexu do kłótnii, wyrzutów. Jestem u kresu wyczerpania nerwowego dzięki podobnej PANI do ciebie kochana.

Autor: z.  07.11.2007 zgłoś

Do Zelda Współczuję. Jesteś na najlepszej drodze do szaleństwa jeżeli jakos tego nie powstrzymasz. Idź do psychologa albo psychiatry, opowiedz mu wszystko, ze szczegółami i to wygadanie już dużo da, bo da Ci dystans, da cudzą, niezależną opinię, da szansę na zrozumienie samej siebie. Ja po takiej rozmowie ze spokojem wzięłam rozwód, bo zrozumiałam, że jestem potrzebna moim dzieciom i nie wolno mi zwariować, bo wtedy zostawię je na pastwę idioty. Nie żałuję. Bez niego radzę sobie lepiej niz z nim, a moje dzieci, juz dorosłe, są mi wdzięczne za to, że zapewniałam im spokojny dom bez nerwów i awantur. Nie trzeba się bać, bo strach to zły doradca, a bez kuli u nogi, jaką jest facet, któremu nie ufamy, jest dużo łatwiej w życiu.

Autor: Męski szowinista  24.10.2007 zgłoś

A ja zdradzam swoją dziewczynę nagminnie i co? Ona o niczym nie wie i jest git, a ja robię co mi się podoba. Mam stałe kochanki i różne na boku i co? Oczywiście niektóre z nich wiedza, że mam dziewczynę i co? Kilka razy przyprawiłem też rogi kolesiom i co? I NIC!!! Nic sobie z tego nie robię. Człowiek nie jest przywiązany do człowieka jak pies do jednej budy przez całe życie. Pozdrawiam wszystkich zdradzających.

Autor: Rozbita...  22.10.2007 zgłoś

Moja pierwsza, najwieksza i prawdziwa milosc mnie zdradzila- nie wybaczylam i do dzisiaj nie moge zapomniec, nie chlopaka tylko bolu jakiego mi przyspozyl. Od ponad roku jestem w nowym zwiazku z bardzo dobrym czlowiekiem nie kocha go, tak jak powinnam, ale bardzo szanuje doceniam i lubie. Jestem z nim bo nie wyobrazam sobie lepszego kandydata na meza, dobry, czuly, pozadny czlowiek, dobry ojciec dla moich ( przyszlych) dzieci, dobry maz dla mnie. Nidgy go nie zdradzialm i tego nie zrobie , ale boje sie tego ze jak pozostane w tym zwiazku gdzie on swiata poza mna nie widzi a ja go tylko lubie, spotkam kogos do kogo poczuje to czego nie czuje do niego i kto wie czy nie zdradze. Boje sie ze bede szukala milosci ktorej mi tak brakuje na przyklad w koledze z pracy albo w mezu kolezanki. Mi nie brakuje milosci z jego strony bo on mnie kocha strasznie, przykro mi, ze ja go tak nie kocham choc bardzo bym chciala i boje sie ze to mnie kiedys skloni do zdrady dlatego ze bede nie szczesliwa, a bede chciala jeszcze tego szczescia zaznac bo zycie jest takie krotkie. Wiem ze to straszne co teraz napisalam, trapi mnie to juz od dawna i nie wiem co zrobic. Nie powiem mu ze nie moge z nim byc bo go nie kocham, bo to by go zabilo ten czlowiek chce spedzic ze mna zycie. Wiem co mi poradzicie zebym to zakonczyla, nie oszukiwala siebie i jego, ale ja nie potrafie bo sie boje ze juz lepszgo czlowieka sobie nie znajde. Modle sie codziennie zeby to sie jakos samo rozwiazalo bo ja nie potrafie podjac decyzji. Trzymajcie za mnie kciuki...

Autor: Antyherlinger  24.10.2007 zgłoś

> Autor: michalina (2007-10-23 01:00:57) > ----- > do Antyherlinger'a: straszliwie długą opowieść tu zamieściłeś w której sam sobie > zaprzeczasz, tzn. raz piszesz, że było Ci ciężko jak narzeczona Cię zdradziła, a później > że żyć bez niej nie możesz, Gdzie tu sprzeczność? Ciężko mi było i bywa nadal, bowiem jest to właśnie ta jedna Jedyna Kobieta Mego Życia. Kiedy mnie zdradzała "przyjaciółka" traktowałem to lekko... Ale skoro kocham... to takie lekkie to nie jest. > no i jeszcze że chciałeś zdradzić a nie zdradziłeś, że miałeś taką okazję a jej nie > wykorzystałeś i że tego nie zrobisz. Proste... pojawiła się okazja - ktoś był mną zainteresowany. zachowałem dystans. cieszyłem się, gdy ta, która się mną zainteresowała znalazła swoje szczęście z kim innym - nawet jej doradzałem. > Jesteś nadal z tą dziewczyną... tylko po co, skoro wyciągnąłeś od niej wszystko o jej > zdradzie to jaki ma sens ciągnąć taki związek dalej w którym ona będzie się czuła > zaszczuta (jak ten pies z twojej opowieści), bo Ty ją będziesz nieustannie sprawdzał. Aha... więc jeśli zdrada wyjdzie na jaw, nie ma sensu być ze sobą już, a jeśli nie wyjdzie, można tworzyć obraz szczęśliwego związku?.. Zaiste... w tym nie ma sprzeczności. > Człowieku po tak męczyć i ją i siebie? Nie chcę Cię oceniać, bo sytuacja pewnie była > bardziej złożona niż to co napisałeś, ale czy warto do końca życia być z kobietą, która > Cię zdradziła i może to zrobić po raz kolejny, bo nigdy nie możesz być na 100% pewny > drugiej osoby. Odwrócę pyt. Warto być z kimś kto jeszcze cię nie zdradził? Czy może z tym, kto to ma za sobą i nie zrobi tego nigdy więcej bo: a) nie pozwolę, b) ona sama będzie się pilnować świadoma konsekwencji... Komfort psychiczny?.. Zaszczucie?... Ja nie szczuję. Analogia z psem trochę nieszczęśliwa;/ Mój pies miał zawsze pełną miskę i swobodę ruchów - bywało że się drażnił, sprawdzał ząbki na mnie, ale był mi posłuszny - umiałem wymusić na nim bez bicia gazetą czy czymś innym(a tzw. "niebezpieczna rasa" - choć uważam, że są tylko niebezpieczni, bo głupi, właściciele). Moja Narzeczona... tak, mam manierę, że przyjmuję do wiadomości to, co ona mi obwieści, a potem sprawdzam w pamięci z innymi jej oświadczynami i wyłapuję nieścisłości jeśli się pojawią - czy to jest szpiegowanie? Czy wykaz rachunków telefonicznych do wglądu to coś co godzi w zaufanie? Ja dostarczam własny, ona swój - są wspólne... to przesada? nie sądzę... Poza tym, gdyby chciała zdradzić, mieć drugi nr tel. - nic prostszego... ja tylko... "przezorny zawsze ubezpieczony". > A kończąc chciałabym zacytować Ciebie: "A jeśli jesteście sukami żyjącymi z naiwności > męskiej - no cóż... winszuję. Nie dziwcie się, że i mężczyźni traktują kobiety jak > dziwki." To wiele mówi o tym jaki masz stosunek do kobiet. Jak dla mnie chory, bo czy > sam nie wykazałeś się tą 'męską naiwnością'? Chory bo co? Bo byłem oszukiwany? ;)) Nie chę insynuować, że sama jesteś dziwką, ale dlacze

Autor: Beti  02.11.2007 zgłoś

....zostałam zdradzona. Facet z którym się spotykałam chodził w tym samym czasie z inną dziewczyną. Teraz dowiedziałam się,że żeni się z nią. Nie chcę o tym gadać, chcę zapomnieć i zyć dalej. chcę zapomnieć........... pozdro dla wszystkich

Autor: ja  02.11.2007 zgłoś

ja zostalam zdradzona po 2 latach pieknego zwiazku. do konca nie wiem jak to bylo ale to co widzialam mi wystarczylo, kochalam go ponad zycie i probowalam popelnic samobojstwo z tego powodu, za pare dni moj chlopak zrozumial co stracil i mi wybaczylam ale serce mialam rozdarte i tak naprawde nie wybaczylam wiec strasznie cierpaialam, nie bylo nam dobrze. a potem i ja go zdradzilam. taka emocjonalna zemsta, bo jemu nigdy nie powiedzialam, przyznaje sie ze nie czuje wyrzutow sumienia. jestesmy razem od 4 lat ponad i teraz wszystko poszlo w niepamiec. to co zrobilam bylo wyzute z uczuc ale to jak on mnie potraktowal, gorzej niz szmate...nie bede wchodzila w szczegoly. jednak naprawde trudno jest zyc po zdradzie, i tylko jesli dwie osoby naprawde chca ze soba byc i zrozumialy swoj blad, moga ocalic swoja milosc, intymnosc, zaufanie.

Autor: zona  22.10.2007 zgłoś

nie wybaczylabym mezowi zdrady nigdy!!! a jeszcze zemsta bylaby straszna, mysle ze rozwalilabym niejedno malzenstwo z premedytacja najlepiej jego brata, przyjaciela w tym momencie liczylo by sie tylko to zeby skrzywdzic jak najwiecej ludzi z jego otoczenia. dlatego pamietajcie faceci -jezeli jakas laska wlazi wam do lozka i wmawia jaki to jestes super i chcesz sie zatracic maja w domu zone to tylko dlatego ze na pewno ktos ja zdradzil i chce sie zrewanzowac,zanim zdradzicie to upewnijcie sie ze nie jestescie tylko nic nie znaczacym lekarstwem na zdrade! po tym nie da sie czuc dobrze. zdrada jest okrutnym zakonczeniem milosci.

Autor: spokojna i szczęsliwa  25.10.2007 zgłoś

To co sie zdarzyło było ksiązkowym przykladem ,40 -te urodziny męża ,mloda 18 -tka,typowy kryzys wieku średniego????? no cóż samo życie????? Ale nie dla mnie ,to był szok po 17 latach małżeństwa ,udowodniłam ,ukarałam ,postawilam warunki i coż z tego wybaczyłam ,ale nie zapomnialam i nie potrafiłam zaufać ,już nie jesteśmy razem i dużo czasu zajeło mi zamknięcie tamtego okresu ,dziś jestem spokojna i rozpoczeło się nowe życie ,jestem szczęśliwa.

Autor: Jan  29.10.2007 zgłoś

Jestem wzwiazku jusz 18 lat mam z moja żoną dwóch wspaniałych synów ja mieszkam w koloni moja żona w polsce i mam pełne zaófanie do mojego miśka że mnie niezdradza tutaj tak jak ona ma domnie zaufanieniema gorszej żeczy jak zdradzać poco wogule pracować tak ciężko jak jaserce by mi pekło chyba jak bym był zdradzanybardzo kocham moją żonei ciesze się że to właśnie ona jest moją żoną

Autor: Antyherlinger  22.10.2007 zgłoś

Vol VI Moja Narzeczona miała pecha - pytała się potem mnie po co było mi to wiedzieć? Wydobyłem zeń wszystko... stawiałem przed faktami którym nie mogła zaprzeczyć. Kiedy kłamała przyjmowałem jej wersję, chciałem wierzyć - ale po czasie prawda wychodziła na jaw. To było bolesne - i dla mnie i dla niej. Chciałem zapomnieć,ale ona kłamała. nie rozliczyła się z tego. W końcu wiedziałem wszystko - no prawie... Przeraziłem ją tym jak dokładnie odtworzyłem całość zdążeń z jej prawdopodobnymi zachowaniami, stanem psychicznym w trakcie i po - dosłownie wszystko. Zwerbalizowałem to tak, że ją to złamało bardziej, niźli świadomość bycia nie fair wobec mnie wtedy. Wszystko dlatego, że mnie okłamała - kłamała od początku, kiedy zdrada sie dokonywała, po ostatni dzień w którym ustaliłem wszystko ze szczegółami. Twierdziła, nim jeszcze ustaliłem kolejność i przebieg zdarzeń, ze nie zasłużyłem sobie na takie traktowanie... hm. może to zabrzmi brzydko, ale przywykłem. Kocham ją bardzo, a jednak jestem czujny. Kiedyś, byłem ufny... wierzyłem, dawałem swobodę wolność. Teraz nie nalegam, ale węszę... to pewnie te odchyły których nie znoszą kobiety które się przyznały do zdrady. Jestem miły uprzejmy, troskliwy i czuły, tak jak byłem wcześniej a jednocześnie - nie fizycznie, a mentalnie, - czujny na tyle, że można to kreślić mianem pewnej dominacji. bez słów, bez agresji. Sądzę, że pies gdyby był na jej miejscu czułby się głaskany, rozpieszczany, nawet kochany, a jednocześnie by czuł, że jeśli warknie lub ugryzie, to zostanie dotkliwie potraktowany... Oczywiście nie bije i nigdy nie biłem żadnej z moich kobiet - zwłaszcza Narzeczonej. Ale jeśli wykona fałszywy ruch - to będzie koniec. Causa Finito - the end, każde w swoją stronę bez sentymentów i bez żali. Choćby już były dzieci... Kiedyś mnie nawet oskarżyła, że swoim zachowaniem prowokuję kolejną zdradę - że tego wprost oczekuje. To nie prawda... nigdy przenigdy nie chciałbym jej stracić, a jednak tak, jak ze swoim psem postępowałem - twardo i na krótkiej smyczy[choć bez smyczy i bez kagańca chodził i nie był bity wcale(tylko "dominowany")] - tak wobec mniej mam dystans, jaki dzieli... brak absolutnego zaufania.

Autor: Renata  23.10.2007 zgłoś

w poprzednich związkach zdradzałam. Poznając Jego, zmieniłam się. Byłam wierna, zauroczona, zakochana po uszy. 1szy raz w życiu miałam tak wielkie oczy i pełne miłości i pewności siebie. Miałam poczucie bezpieczeństwa, oparcie, zrozumienie, miłość odwzajemnioną, przyjaźń..Zaczęło się banalnie.. bo był żonaty. Poznałam jak mu się już psuło w związku. Rozstał się z żoną dla mnie. Zamieszkaliśmy razem. Pół roku cudownej sielanki. Potem problemy finansowe, powrót na stare śmiecie do moich rodziców. Zmuszeni byliśmy sytuacją finansową. Mieszkaliśmy następne pół roku z moimi rodzicami w moim pokoju. Nagle nerwy, częste późne przychodzenie do domu, nie odbieranie telefonu, chowanie telefonu przede mną, czego nigdy nie było. Agresywne zachowanie, nerwowe reakcje na wszystko co bym nie zrobiła. W końcu 1sza poważna kłótnia. Mój płacz moja roterka, trzęsawka i strach. Środek parkingu w nocy po imprezie mocno zakrapianej u znajomych słyszę nagle w trakcie rozmowy, za to że odwróciłam na moment głowę od niego "wypierdalaj! wypierdalaj! ni jesteś i nigdy niew będziesz moją żoną i to cię różni od mojej byłej żony! wypierdalaj bo ci zrobię krzywdę!!!" Środek parkingu jakieś 20km od domu.. nie wiem gdzie jestem. Próba zostawienia mnie na tym parkingu samej. W końcu opamiętanie się... mój płacz i strach. Jego sen na tym parkingu w aucie bo za dużo wypił. Na drugi dzień musiałam wymusić na nim przeprosiny, bo dalej twierdził, że zasłużyłam. Następna akcja, w dyskotece - pracuje dorywczo co soboty w dyskotekach, robi wizualizacje świetlne. też się opił, zdecydował, że dj mnie odwiezie. Moja mina zmizerniała, jak ją zobaczył - wywrzeszczał znowu, żebym wypierdalała z konsolety jak mam zamiar się buczyć. Szok... znów płacz... W efekcie, on zostaje pod dyskoteką i przesypia w aucie a ja wracam autem dj-a. heh.... 8 październik - powiedziałam, że tak już ni umiem... non stop czuję że coś nie gra, non stop mam schizy, że zdradza, że ktoś jest oprócz mnie. I na dodatek nagle wspólny język z jego byłą zoną... nagle zaczęli się dogadywać jak nigdy... nerwy.. nieważne.. po rozstaniu spotkanie z jgeo kuzynką, która 1sze co mi zadała pytanie jak mnie zobaczyła, to "czemu nie było Cię z nim na ślubie mojego brata, tyulko jakaś koleżanka?" ja szok, i znowu płacz. Dałam się oszukać..... spoliczkowałam, oddał z pięści w żebra. Nie mam śladu, bolało cały dzień. 2dni później przeprosił. Powiedział, że kocha ale nie jest w stanie teraz się związać, bo ma za duże problemy, Że niby ktoś go ściga, że mu grożą, że szukają za to co kiedyś w przeszłości zrobił. Przeprosił, że nie powedział o koleżance z wesela. podobno nic ich nie łączyło. Podobno dla nie pracował, tzn zleciła jakieś ponad 2lata temu zabójstwo w naszym mieście. I on miał coś z tym wspólnego,. i że teraz się z nim chciała spotkać, właśnie w tej sporawie dlatego mi nie mówił. Mówił znów ze kocha, potem kilka dni później stwirdził, że w ogóle nie kocha. Powiedział mi, że nawet ostatni seks był mechanicz

Autor: niewiedzaca  24.10.2007 zgłoś

DO AKO! Podziel sie prosze Twoimi wnioskami i powiedz co nalezy robic zeby nie doszlo do zdrady???? Mysle ze wiele kobiet bedze Ci wdzieczna!

Autor: ania  22.10.2007 zgłoś

Mnie mój były tez zdradził,wszystkiego dowiedziałam sie od niego, sam sie przyznał, a najgorsze w tym wszystkim było to, że kłamał patrzac mi prosto w oczy zapewniając o swojej miłości...potem prosił o wybaczenie,nie potrafie mu wybaczyc do dziś,za bardzo mnie skrzywdził...moim zdaniem kłamstwa wyjdą na jaw prędzej czy później...minęło już troche czasu a ja nadal nie potrafie teraz zaufać zadnemu mężczyźnie bo cały czas się boje ze mnie okłamuje....mam tylko nadzieje, ze z czasem to minie...pozdrawiam:)

Autor: soniablack  22.10.2007 zgłoś

HM najpierw mojego obecnego chlopaka zdradzila dziewczyna ktora wiem ze kochal ponad zycie, coż wlasnie w tamtym momencie sie poznalismy....on mial doła przez kila miechow totalnego, ona sama nie wiedziala czego chce-wracala do niego , pozniej go olewala , tak prze dlugi czas..ale bylam ja.....i zakochalam sie w nim po uszy...bolalo okropnie jak zostawial mnie i pedzil do niej zostawiajac mnie samą, ale coz , godizlam sie na to bowiedzialam ze mnie nie kocha i ze to nie jest zwiazek, jedyne co chcialam to byc z nim .. pozniej zbuntowalam sie , ustabiilizowalo sie, obiecywal ze z tamta koniec i ze ma ja gdzies i ze chce byc ze mna, uwierzylam mu i przez kila kiesiecy bylo super-bylam szczesliwa jak dziecko-do czasu..gdy przyszedl tak strasznie zadowolony i szczesliwy ze cos mi zaczelo nie grac, pytalam czy cos sie stalo ? on na to - nic absolutnie nic. Zadzwonil do mnie w nocy, o 2 00 , pijany w trupa...i po prostu powiedzial " dzis rano przyszla do mnie i przeslapalem sie z nia ... ziema mi sie z nog osunela..ale w sumie moja wina ..wiedzialam ze moze tak sie zdarzyc...to byl koniec .. na jakis czas , ale tak mi hcolernie na nim zalezalo ze oczywiscie po jakims czasie wybaczylam mu choc zal jednak jest we mnie do dzisiejszego dnia , jesytesmy juz razem 3 lata a wciaz to pamietam i nadal we mnie jest cos takiego, co zabija mi spokojny sen, mysle sobie ze moze jak ja znowu spotka to mi to zrobi?????i co ja wtedy zrobie? znowu mu wybacze? boze jaka jestem fatalna:( natomiast ja....nie moge sobie nawet wyobrazic ze dotyka mnie ktos inny niz ON....Jest ON tylko ON i zawsze On ....

Autor: Antyherlinger  22.10.2007 zgłoś

Vol VII Choć wskoczyłbym za nią w ogień, aby ja ratować, to wrzuciłbym ją weń, aby ją oparzyć, jeśli tylko jeszcze raz mnie zdradzi... I gdzieś w podświadomości wiem, że prędzej sama by weń weszła, niźli znów tak zrobić. Nie wiem tylko, czy to zasługa tego, że mam takie wewnętrzne nastawienie, czy tego, że mnie aż tak kocha bardzo?.. Drogie Panie - odradzam Wam zdradę, jeśli macie zdradzić kogoś w "szczęśliwym związku". Kogoś, kogo kochacie... Będzie Wam trudno to znieść - ale rozumiem, ze nie zawsze w chwili zatracenia jest się nie tyle w stanie myśleć, co chce się pamiętać o konsekwencjach. Panie, które to przeżyły, odradzają Wam wyznanie win. Przeszły bowiem piekło oczyszczenia. Niektóre wyniosły z tego wniosek zupełnie odmienny, niźli ja wysuwam - że miast nie zdradzać i wziąć sobie do serca niczym pies pawłowa tę naukę, wolą pamietać by zdradzając win swych nie wyjawiać... Ja nie mówię, że warto je wyznać... twierdzę, że będzie znacznie gorzej, jeśli prawda wyjdzie na jaw sama. A jeśli jesteście sukami żyjącymi z naiwności męskiej - no cóż... winszuję. Nie dziwcie się, że i mężczyźni traktują kobiety jak dziwki. Dobranoc!

Autor: nadii  23.10.2007 zgłoś

...hmmm...byliśmy ze sobą o d zawsze.Kochałam Go do szlaleństwa.On mnie też... Pierwsz szalona, prawdziwa miłość.Wierzyłam że to ta jedyna na całeżycieI to trwało długo, bardzo dłgo.Pobraliśmy się , było cudownie chociaż nie obyło się bez problemówStracił pracę motał się było coraz gorzej ale wybaczałam mu...W końcu wszystko zaczęło się układaćale...on się zmienił...Jednego dnia byłam dla niego księżniczką drugiego kimś obojętnym...próbowałam walczyć o to co byłoBez rezeltatów, w końcu odpuściłam.Przez przypadek poznałam faceta w sieci...zauroczenie...totalne zauroczenie...Coraz częsciej myślę o tym że w końcu zdecyduję się na spotkanie...I już nie mam wyrzutów...Mój mąż sam na to zapracował...I nie wiem co będzie dalej...................................

Autor: Esperanzo  26.10.2007 zgłoś

Ja niektórych osób z was kompletnie nie rozumiem bo jak można wziąć z kimś ślub i go nie kochać tak jak tu ktoś napisał że kocha innego ale z mężem jest nadal. To po co wzięłaś ślub w takim razie jak własnego męża nie kochasz?? A zdradzacie bo macie w tych główkach nawalone i tyle. Jakby to była prawdziwa miłość z obu stron to nigdy nie doszłoby do zdrady. Tak samo jak się widzi małżeństwa z wieloletnim już stażem i ja takie pary podziwiam za to że przez tyle lat potrafią być razem na dobre i na złe. A jak nie macie odpowiedniego kochającego partnera to po co w ogóle ślub bierzecie? Zresztą ten cały świat i tak już dawno zszedł na psy i czasem dla tych durnych ludzi zdrada to nic wielkiego. Zdrada jest najgorszą rzeczą na świecie i ja nie wiem jak można coś takiego zrobić. Żal mi was co niektórych że zdradzacie osoby które was kochają. Niszczycie życie sobie a tym bardziej własnemu partnerowi. Heh ja mam 18 lat i u mnie takie pojęcie jak zdrada po prostu nie istnieje. Bo kocham swoją dziewczynę najmocniej na świecie i nigdy nawet w najtrudniejszej sytuacji bym jej nie zdradził. A wy jesteście starsi to tym bardziej powinniście to wiedzieć ale jak to mówią: Nie zawsze mądrość idzie w parze z wiekiem.

Autor: głęboko zraniona  27.10.2007 zgłoś

DO JANINY Niestety to przykra prawda wpakowała się w bagno dziewczyna wiem co to znaczy, ona widzi go w innych barwach podświadomie wie, ze jest chu.., ale coś ją mocno przy nim trzyma. Niestety dziewczyna straci dużo zdrowia przy nim dopóki się nie otrząśnie i nie będzie próbowała zrozumieć, że to toksyczny związek. Ona będzie musiała chcieć to zrozumieć, ja też nikogo nie słuchałam, dopóki nie zobaczyłam, co ze mnie zostało...dosłownie. Najlepszy sposób to jej ciągle mówić i uświadamiać, że to potwór, że ją niszczy, ona też będzie musiała to sobie wmówić bo inaczej nie da rady. Kolejny dobry sposób to zesfatać ją z kimś innym, z kimś ciepłym, czułym, wyrozumiałym, który okaże jej serce i będzie pomagał w ciężkich chwilach. Tłumaczyć, tłumaczyć i jeszcze raz tłumaczyć do bólu. Jak odwrócą się od niej znajomi, rodzina, zrozumie.... Pozdrawiam ciepło i życzę dużo siły do walki z potworem

Autor: lala  23.10.2007 zgłoś

Ostatni rok był przełomowy w moim życiu... Facet z którym jestem od ładnych paru lat, który na pewno przynajmniej raz mnie zdradził ( o tej jednej wiem ) wyjechał z karju a ja zostałam tu sama. Poznałam wielu nowych przyjaciół, w tym oczywiście mężczyzn, wszyscy zajęci. Przykre jest w tym wszystkim to ze Ci mężowie czy narzeczeni zahowują się do dziś tak jakby w ich życiu nie było nikogo, zdradzają i to systematycznie. I jak z taką wiedzą uwierzyć swojemu facetowai że tam nie ma nikogo...? Zdradzam i pewnie będę zdradzała ale jak to już ktoś wcześniej napisał, zdrada jest wszędzie...

Autor: szczęśliwa rozwódka  23.10.2007 zgłoś

Zdradzał mnie zawsze. po24 latach małżeństwa, 3 dzieci rozwód trwał 5 lat jestem wolna. mam 60 lat, leczę depresję. Byłam bita za to że się dowidziałam o zdradach, poniżana, wmawiał mi chorobę psychiczną / urojenia/, . A gdy kochanka założyłą mu sprawę o pobicie zmuszał do siedzenia na rozprawach w Sądzie, miałam go tam chronić przed złym Sądem. Dziewczyny, nie warto być z kimś takim. Ateraz były mąż zakłada mi w Sądzie sprawy: żebym zapłaciła za jego straty moralne / 10 tys./, zwróciła za alimenty na dzieci, płaciła mu alimenty, chce też mnie eksmitować z mieszkania. Mieszkamy w jednym mieszkaniu, ja płacę czynsz, za światlo, on pasożytuje i brudzi. Boję się o swoje życie. A zaczęło się od zdrady. Kochałam tak bardzo że chciałam się zabić. Dziewczyny! teraz życie mam "urozmaicone" i płacę za ten związek b. wysoką cenę. wolna

Autor: Mama  23.10.2007 zgłoś

Do Armand Zdrada to zdrada,skoro chodzi tylko o seks to dlaczego nie kochasz sie ze swoją ukochaną tylko szukasz wrazeń ? Zgadzam sie w 100% z Kasią.Skoro wiązemy sie z drugą osobą kochamy ja to bądzmy uczciwy wobec niej. Sztuką jest odmawiac i nie ulegac pokusie. a pozatym skoro faktycznie kochamy to po co zdradzac?

Autor: ul@  22.10.2007 zgłoś

tak, byłam kochanką. ale nie żałuję ani jednej chwili z Nim spędzonej.

Autor: hmmm...  22.10.2007 zgłoś

Nom ja tez zdradzilem, no w sumie nie fizycznie do konca,pojechalem do Polski na urlop bo mieszkam w UK od 3 lat,kolega zaciagna mnie na balety,upilem sie,poderwalem panienke i chcialem ja przeleciec lecz w ostatnim momencie ona sie nie dala,gdyby sie dala to byla by pelna zdrada, co ja gadam przeciez pelniejszej zdrady byc juz nie moze niz moja wiec nie ma znaczenia czy sie dala czy nie.Generalnie nadal jestem z moja dziewczyna nic jej nie powiedzialem i w umysle i sumieniu w ogole nie traktuje tego jako zdrade, moze dlatego ze musialobyc uczucie z tym zwiazane?Wiem ze jestem chamem i swinia ale moj zwiazek to gruba lipa a praktycznie jestem na razie na niego skazany poprzez czysta symbioze.Nienawidze zdradzajacych ludzi lecz nie nienawidze siebie,to czysta hipokryzja i jestem jej w pelni swiadomy lecz czuciu nie poradzisz.

Autor: Ancyk  26.10.2007 zgłoś

jestem w stałym ziązku ale... nie jetem szczęśliwa... poznałam kogoś, kto także ma rodzinę... zakochałam się... Ale on wybrał rodzinę. Nie mam do niego żalu, ale to tak bardzo boli... Jak dalej żyć????... nic już nie ma sensu....

Autor: Malzonka Matka  28.10.2007 zgłoś

do ,,nie ma jak dyskrecja (2007-10-28 11:28:03)'' O takim czyms to nigdy jeszcze nie slyszalam. To chyba z poradnika perfekcyjnej dziwki-kochanki. Okropne

Autor: CARMEN!!!!!!!!  01.11.2007 zgłoś

na dodatek odnosnie moich wczesniejszych opini mam ochote na maly niewinny romans z bratem mojego chlopaka o 7 lat starszego od mojego chlopaka. chyba naprawde cos ze mna nie tak ??

Autor: joasia m  22.10.2007 zgłoś

Ja zdradzałam mojego męża, kiedy jeszcze nie był moim mężem, wychodząc z założenia, że muszę mieć jakieś porównanie, skoro on ma być tym jedynym... On się dowiedział i zaczęło być nieprzyjemnie. Niby byłiśmy ze sobą, ale było koszmarnie, walczyłam o niego, do tej pory nie rozumiem, po co? W końcu zdarzyła nam się wpadka i skończyło się tak, że od 7 lat jesteśmy małżeństwem i mamy cudowną córeczkę. Ale gdybym mogła cofnąć czas, zostawiłabym go w spokoju, bo te jego chore akce wykończają mnie. Jedyne, co mogę poradzić innym: nie ciągnijcie na siłę związku dalej, jeśli zdrada wyjdzie na światło dzienne. Nie warto....

Autor: Saheer  22.10.2007 zgłoś

Nie potrafię sobie nawet wyobrazić mnie zdradzającej lub jego zdradzającego. Trakuję to tak fundamentalnie, jak to, że nie dzieli się przez 0. Nie zastanawiam się czy któreś z nas mogłoby. Założenie, być może trochę naiwne i małożyciowe, wyklucza taką możliwość.

Autor: Lena78  29.10.2007 zgłoś

To totalna głupota zdradzać kogoś, kogo się kocha...jeśli odczuwa się potrzebę obcowania z innym osobnikiem to znaczy, że nic się nie czuje do osoby z którą jest się w związku...Wybaczenie zdrady to okłamywanie samego/samej siebie...tego się nigdy nie zapomina, to tkwi, gdzieś w pamięci i choć usta mówią wybaczam, zapomniałem/zapomniałam...tam gdzieś w głebi duszy skomle potężny smutek i rozpacz...

Autor: Zbyszek  25.10.2007 zgłoś

do Gabi ! Witam ! To nie oznaka ,że powinnaś być wierna męzowi . Nie jesteś jeszcze przygotowana do stałego , trwałego związku . Gdybyś zaczeła życie z innym facetem , też byś go zdradzała . Lubisz ciągłe zmiany ,boisz się stabilizacji , krzywdzisz ludzi . Powinnaś uprzedzać swoich partnerów , żeby nie mieli złudzeń na trwały zwiazek z Tobą . Inaczej będą cierpieć . Przypominasz moją znajomą . Obecnie ma trzeciego męża. Pozdrawiam.

Autor: monia  03.11.2007 zgłoś

Witam! Kiedyś byłam w poważnym związku, mimo młodego wieku. Lecz niestety juz po kilku miesiacach pogubiłam się i zaczełam spotykać się również z moim byłym. Były to spotkania czysto koleżeńskie, lecz po jakimś czasie straciłam orientacje z kim chce być. Po jakimś czasie mój chłopak zorientował się, że coś jest nie tak i powiedziałam mu o tych spotkaniach, przyznając się, że nie wiem czy jeszcze chce z nim być. On nie dał za wygraną i w końcu po wielu jego staraniach, zakonczyłam tamtą znajomość i byliśmy razem. Nasz związek był idealny, było cudownie, lecz niestety po roku dowiedziałam sie, że zdradził mnie z moja koleżanką będąc na imprezie. Nie przyznał sie do tego, dowiedziałam się od niej. Po tej wiadomości świat sie zawalił, przecież było tak idealnie. Moje uczucia niestety okazały się silniejsze od wszystkiego i po wielu rozmowach i pzeprosinach, postanowiłam mu wybaczyć i dać jeszcze jedna szanse naszemu związkowi. Bardzo długo trwała odbudowa zaufania w naszym związku, o ile dałoby sie to jeszcze nazwac zaufaniem bo chyba nigdy już nie było tak jak kiedyś, zawsze była ta niepewność, że to może sie powtórzyć. Jednak przetrwaliśmy ze soba jeszcze dwa lata, choć nie było już tak samo. Po woli oddalaliśmy się od siebie, a byliśmy ze soba tylko z przyzwyczajenia, aż w końcu to wszystko co siedziało we mnie przez ten długi czas wyszło i postanowiłam z tym skończyć, lecz nie miałam na to odwagi. Pewnego razu nadażyła się nieplanowana sytuacją na imrezie i pod wpływem chwili przespałam się z kolegą:(. Po tym zdażeniu nie wiem dlaczego, ale poczułam wielką ulgę bo ta wcześniejsza zdrada siedziała we mnie przez ten cały długi czas. Następnego dnia powiedziałam mu o tym zdażeniu, mówiąc że w tym momencie nasz związek nie ma już jakiejkolwiek przyszłości i zerwałam z nim. On nie chciał tego, mówił zebyśmy dali sobie jeszcze jedną szanse, że mi wybaczy, lecz tym razem nie wierzyłam już w naszą wspólną przyszłość.

Autor: ul@  22.10.2007 zgłoś

... a ja kocham żonatego mężczyznę. trwa to już kilka lat i nie słabnie ani na moment. zaczęło sie banalnie, firmowa impreza, alkohol, dobra zabawa i...pierwszy pocałunek. od tego sie zaczęło. liczne smsy, wspólna kawa, obiad, odwożenie do domu.pierwsze pieszczoty, w końcu seks. Zauroczył mnie kompletnie, myślałam o nim każdego ranka budząc się i zaypiając wieczorem. codziennie ze sobą rozmawialiśmy, pisaliśmy czułe smski... aż odkryła to jego żona. poważna rozmowa, rozczarowanie, żal i ...ogromna pustka, której nie umiałam wypełnić. wciąż patrzyłam na monitor, w nadziei że napisze maila albo na telefon w oczekiwaniu na wiadomość. chciałam żeby był blisko, chciałam Go widzieć, slyszeć, czuć... ale Jego nie było przy mnie. nigdy więcej mnie nie pocałował (oprócz buziaków w policzek) ani nie kochaliśmy się. a ja Go coraz bardziej kocham i pragnę. Jego żona nie wie wszystkiego, nie wie, że ją ze mną zdradził...podejrzewa tylko, ale On sie nie przyznał. rozmawiam z Nim prawie codziennie, często się widujemy, ale to strasznie boli, bo nie mogę Go dotknąć nawet.

Autor: alfik  29.10.2007 zgłoś

zdradziłem,przeczytałem posty i nie znalazłem żadnego ,opisującego sytuację podobną do mojej(nic oryginalnego)nie ma chyba żadnej reguły czy zasady ,a ilość wpisów świadczy o potrzebie spowiedzi lub"ukamieniowania" partnera gratuluję KK że te potrzeby tak dawno zauważył i umiejętnie wykorzystał

Autor: Antyherlinger  22.10.2007 zgłoś

Między odcinkiem 2 a 3 brakuje fragmentu. Oto odcinek 2a Chciałem zapomnieć, uznać niebyt sytuacji - a jednak wychodziło to ze mnie niczym słoma z butów - przy każdej bolesnej okazji która mogła przypomnieć o tej sytuacji... Bo nie można zapomnieć, a pogodzić się trudno - zwłaszcza kiedy samemu deklaruje się stałość uczuć. A jako samiec nadmienię, że jeszcze bardziej boli, kiedy my jesteśmy tymi dobrymi, wartościowymi, z którymi sex nie od razu ludzi łączy, a ta, która zdradza robi to, może nie przelotnie, ale od początku inicjując łóżkowe baraże. Hm. Związek umarł i się nie odrodził, choć chory nań byłem ciut dłużej... Kolejny przelotny - byłem zdradzony nie raz... aprobowałem to a kiedy wyszło na jaw - tylko za pierwszym razem bolało. Ale nie tak bardzo - nie na tyle by rezygnować z dobrego sexu. Przy tym byłem dobry, opiekuńczy - taki jaki nie umiałem/mogłem być aż tak bardzo dla poprzedniej pani, choć chciałem, nie mogłem lub nie umiałem. Związek zakończył się... moim brakiem zainteresowania - emocji głębszych od tych, które przejawia Rozbita. Pani owa zresztą nie była tak święta jak partner Rozbitej, ale w pewnym momencie chciała być - nie udało sie... Nie żałuję(no może tylko, że po nie chciała mi d... dać za bardzo, kiedy miałem potrzebę). Później... znów niespełniona miłość. Zdrada - znów mnie. W zasadzie miałem przyjaciółkę - platoniczną. Byliśmy blisko, ale każde z nas unikało deklaracji, czy też z góry mówiło(ona zaczęła) że nic z tego nie będzie... a mimo to zachowywaliśmy się, jakbyśmy się łudzili. Ona spotykała sie z innymi, ja poznałem kogoś i się zakochałem. Ta w której się zakochałem mamiła mnie,a jednocześnie się wkręcała. Nie chciała być ze mną. Unikała mnie przez pewien okres czasu, aż spotkaliśmy się i zapragnęła być ze mną - wyznała że się zakochała we mnie i chciała od tego uciec - w ramiona innego. Poczułem się znów zdradzony... Już tak nie bolało. Wszelka miłość, uczucie, afekt - prysło. Pożegnałem się. Żałowałem potem tylko że znów zainwestowałem czas, pieniądze i uczucie w coś, co wtedy mogło zakończyć się niezłym sexem - łóżko było rozłożone, a ja powiedziałem pass. Mogłem powiedzieć to rano:( "Sorry, nic już nie czuję. Myślałem, że będzie fajnie, ale niestety - jesteś kiepska w łóżku" - że też nie pomyślałem:((( Platoniczna przyjaciółka, kiedy jej o tym opowiedziałem, poczuła przypływ sympatii... Zazdrość i chęć zabiegania o mnie. Wybuchło uczucie - znów płomienne, ale... podzieliła nas odległość. Także jej cnota - była dziewicą. Zakochałem się po uszy. Ona też. Zdażyła się jej przygoda - ale taka jakie mają dziewice. W pewnych okolicznościach rodzinnych poznała dalekiego kuzyna - całowała się z nim. Czułem, że coś jest nie tak, ale... nie drążyłem - a kiedy wyszło, nie miałem za złe - szydziłem jedynie;) Prawdziwa zdrada i jej pierwszy raz pojawił się później - wyjechała na studia. Zmieniła kierunek i uczelnię i... zdarzyło się:( Wiedziałem, że coś jest nie tak - ale co miałem zrobić? Udawałem, że

Autor: SWIADEK MIMO WOLI PART 2  23.10.2007 zgłoś

Druga grupa to tacy, dla ktorych seks jest tym najsilniejszym istniejacym bodzcem w kosmosie - tacy ,,prostacko ograniczeni'' ktorzy przy kazdej jednej okazji piepsza sie, bo nie znaja innych bodzcow i przyjemnosci w zyciu. Ludzkosc jest taka taka grupa zwierzat , lepiej rozwinietych od normalnych zwierzat. Ale tylko niektorzy ludzie maja mozgi lepiej rozwiniete od zwierzat i sumienie. Natrafienie na kurwe albo kurwiarza we wlasnym zwiazku pozwala ludziom doceniac tych nielicznych wartosciowych wiernych ludzi. Bycie zdradzonym w zwiazku partnerskim sprawia u prawdziwych ludzi w pierwszym okresie ogromny bol zycia, ale po przetrawieniu daje ogromna odpornosc na zycie. Niestety zdarza sie tez tak, ze Ci slabsi psychicznie po byciu zdradzonym zaczynaja zdradzac masowo. Zastanowcie sie czy jestescie blizsi zwierzetom, czy ludziom.

Autor: Smutna  23.10.2007 zgłoś

Ja zdradziłam przed ślubem, wyszłam za mąż, po tygodniu mąż dowiedział się o tym, bo mu powiedziałam i stwierdziłam, że teraz nasz związek nie ma przyszłości, bo ciągle wypominałby mi to. Obiecał, przsięgał, że tak nie będzie ale pozostałam nieugięta. Odeszłam od niego po tygodniu małżeństwa. Żałuję, że dopuściłam do ślubu, bo to z góry było dla mnie wiadomo, że długo nie wytrwam...zraniłam przez to grupę ludzi, których kocham i jest mi z tym źle...

Autor: Alicja  22.10.2007 zgłoś

Tam gdzie jest zdrada, tam nie ma miłości i tyle. Jeszcze zrozumiem, że ktoś się urżnął, jak szmata i nic nie pamięta. Ale jeśli ktoś na trzeźwo zdradza swojego partnera, to niech tenże partner nie łudzi się, niech nie wierzy w żadne zapewnienia o miłości, bo po prostu to jest jeden wielki bullshit. "Kocham cię, ale ciągnęłam druta Markowi" albo "Kocham cię nad życie, jesteś dla mnie jedyna, ale robiłem to z Mariolą w pozycjach orientalnych" - nie rozśmieszajcie mnie. Spójrzcie też prawdzie w oczy: niektórzy nie umieją kochać i to jest fakt. Taka osoba kłamie, zdradza za plecami, a potem nie chce od was odejść, bo... boi się być sama. Samotność jest kluczem do zagadki o udawanej skrusze. Takie emocjonalne poparańce potem niszczą wam życie, przypominają codziennie swoim widokiem, o tym żalu i rozgoryczeniu, które czuliście w momencie usłyszenia o zdradzie. Oni są puści i kłamliwi, w nich nie ma miłości do was, jest tylko strach, niedowartościowanie, chęć posiadania oraz postawa roszczeniowa wobec świata. Tym optymistycznym akcentem kończę i pamiętajcie: nie dajcie się omamić i zachowajcie resztki godności, zbrukanej przez zdradzających partnerów. Pokażcie im, gdzie są drzwi.

Autor: dobra wróżka..  22.10.2007 zgłoś

majka będziesz tego zalowała.. zerwij z nim kontakt i tak predzej czy pozniej to zrobisz a lepiej teraz niz jak zdradzisz męża...

Autor: Maria  23.10.2007 zgłoś

Zawsze wiedziałam, że zostanę zdradzona, bo mój obecny mąż, kiedyś chłopak, tak naprawdę jedyny, był naiwny- wychowany przez mamusię w uwielbieniu do swoich kuzynek. Widziałam, jak babki potrafią go omotać, choć nigdy nic złego nie zrobił. Pobraliśmy się, bo ja czułam, że to bardzo dobry człowiek, świetny przyjaciel, a jeśli chodzi o seks wydawało mi sie, że wszystko jest przed nami. Mieliśmy za sobą jakieś wspólne doświadczenia łóżkowe, wspaniale nie było , ale zawsze tłumaczyłam sobie, że gdy będziemy mieszkać sami, skończę sie uczyć będzie lepiej, bo tę sferę też można zbudować między dwojgiem ludzi.Nasze życie układało się dobrze, choć chyba za bardzo chciałam go zmienić. wszyscy uważali go za wspanaiłego człowieka, ja też. Robił karierę w firmie, gdzie w normalnym związku żyły dwie osoby- reszta to szambo, zwłaszcza PAN PREZES. Siedząc w domu z 2 letnim dzieckiem i i niespełna 0,5 rocznym maleństwem znalazłam drugi telefon komórkowy z sms od jego kochanki-15 lat starszej kobiety, jego pracownicy, mężatki matki dwójki dzieci, której mąż jest za granicą. Moje życie teraz to piekło, gdyby nie moje dzieciaki papiery byłyby już w sądzie, ale wiem czym to sie je. Zawsze mówiłam, że takich skurwysynów- kobiety czy mężczyzn należy wywalić. Życie dobiło moje opinie. Ja też mogłam zdradzić wtedy, co on ale wytrwałam. On nie. Mieszkamy razem , ale ja powoli umieram. Wyrzucam mu to, wyrzucam jego , potem wraca- piekło. Nasze rodziny wiedzą, zmienił pracę. Twierdzi, ze popełnił największy błąd w życiu, ale ja mu w nic nie wieżę. Widzi to, że ona go pięknie wciągnęła w swoje nudne życie, bo kiedyś napalonemu PANU PREZESOWI powiedziała, ze sam wybiera facetów, z którymi idzie do łóżka. Ale mojego "męża" nic nie usprawiedliwia.Dla mnie to już nie jest małżeństwo, choć dopiero teraz przekonałam się, że go kocham. To wszystko to jakieś, piekło przez, które nikt nie umie mnie przeprowadzić. Wiem że muszę zrobić to sama. A przy tym wiem, że jestem ładną, wykształconą kobietą, pracującą i podobającą sie mężczyznom. Nie mam łatwego charakteru i pewnie zbyt chciałam go zmienić, a teraz sama muszę sie zmieniać i walczyć ze sobą- to jest straszna walka, którą często przegrywam. Jestem strzępkiem człowieka i całe życie walczyłam, żeby ze mną rozmawiał, bo u niego w domu rozmowa była czymś obcym i właśnie od rozmowy z nią zaczął się koniec, mojego życia. Z nią umiał rozmawiać i nie tylko. Okłamywał mnie prze 0,5 roku mojego młodego życia , a co gorsze przez 0,5 roku - bo tyle miało wtedy- życia naszego młodszego dziecka. Dużo by pisać, a ja już wysiadam psychicznie. Czuje się jak 60 letnia kobieta, a jeszcze nie mam trzydziestki. Nie wiem czy wytrzymam ten egzamin żucia, ale nie chcę ranić swoich dzieci, bo one nic nie zrobiły złego!

Autor: basia  05.11.2007 zgłoś

Wiecie co nie mowcie "nigdy nie zdradzę" . Ja też byłam taka mądra i co stało się narazie emocjonalnie ale do fizycznej zdrady tylko krok.niestety powinnam być madra bo nie jestem juz taka młoda -czterdziestka z 19 letnim stażem małżeńskim a tu jak grom z jasnego nieba zauroczyłam sie facetem który pojawil sie u mnie w pracy(nowy pracownik) . W moim życiu kompletna destrukcja nie potrafie już sobie sama z tym dac rady - narazie było kilka niewinnych spotkań ale kładąc sie spać myslę wstaje myślę a na dodatek kochając sie z mężem tez myślę O NIM..... POWIECIE STARA GłUPIA BABA ale j a naprawdę nie potrafie sobie z tym poradzić..........

Autor: Natalia  22.10.2007 zgłoś

Kochalam go do szalenstwa chociaz nigdy mu tego do konca nie okazywalam, on za mna byl bardzo ojjj bardzo, znajomi nie mogli sie nadziwic, ze w ogien by za mna skoczyl.Wczesniej byl w 6 letnim zwiazku , gdzie to Jego zdradzono. Zawsze powtarzal ze szmaciarstwa nie bedzie juz tolerowal.Bylam za niego pewna .... Pewnego dnia telefon kolezanki, ktora bedac w knajpie zauwazyla go przytulajacego dziewczyne.Gdy z nim rozmawialam wypieral sie , ze niby kolezanki wyolbrzymiaja i przesadzaja.Przyznal sie na drugi dzien. Znajomosc byla w "poczatkowej fazie" spotykali sie 2 miesiace, kiedy bylam w pracy, nie przespal sie z nia , choc wszystko ku temu zmierzalo.Mowil ze to przez niepewnosc, nie czul sie kochany przeze mnie. Byly lzy , tlumaczenie.Jestesmy ze soba , ale wiem juz teraz wiem ze drugi raz nie wybaczylabym, za duzo zdrowia mnie to kosztuje , staram sie bardzo On niby tez , ale kazda klotnia wynika z tego , ze mu nie ufam. Sa kontrole telefonow , maila, gg .Tak sie zyc nie da. Po 4 miesiacach zareczylismy sie ale nic juz nie jest takie samo.Ani On ani ja. Kocham Go ale nigdy mu tego nie wybacze (powiedzialam mu o tym). Bol jest niesamowity, zadra siedzi w srodku , i co tak juz chyba zostanie. Nie robie juz wielkich planow bo nie wiem co bedze jutro....

Autor: Alicja K  28.10.2007 zgłoś

Kochani-co to znaczy zdrada? jestem pewnie duzo starsza od wielu wypowiadajacych sie tutaj osob i nie moge pojac dlaczego tak marnujecie zycie!? nawet jezeli jestesmy w zwiazkach,nadal pozostajemy wolnymi ludzmi-mamy tylko jedno zycie i trzeba je wykorzystac jak najlepiej-dla jednych bedzie to 100% monogamia,,dla innych szukanie i przezywanie przygod-dlatego na histeryzujmy jak partner nas zdradzi-,nie wpadajmy w depresje,jak nam sie przytrafi to samo-korzystajmy z wolnosci

Autor: gonia  30.10.2007 zgłoś

cóż...co do zdrady, nie miałam partnera, którego bym nie zdradziła, moze nie chodzi o sex, ale pocaunek, flirt, spotkanie tudzież pieszczoty..., ale faktycznie tak było. Ja poprostu nie spotkałam tego jedynego, tzn wydawało mi sie ze spotkałam. 6 lat temu spotkąłam pewnego pana, w sumie to sama go poderwałam, miał fantastyczny tyłek..no i sie zaczeła wydawało mi sie ze to kolejny facet na 3 tygodnie góra 2 miesiace, okazało sie ze został dłuzej było cudownie, do momentu kiedy ja zorbiłam sie miła kochana i cudowna...cóz on sie zmienił po 2,5 roku na gorsze zaobaczył, ze potrafie dać z siebie wiele i wykorzystał to. Więc ja zaczełam być nieszczęśliwa i poszłam na impreze z przyjaciółką i tam poznałam daniela hmmm i cóz stary nawyk wziął gorę, powiedziałam mojemu facetowi o tej zdradzie bo nie potrafiłam go okłamywać,wybaczył i nie rozmawialiśmy o tym wiećej, kolejne lata to juz były tylko kłótnie i sex, a ja zdradzalam dalej, bo czulam sie nie szczesliwa....ale juz nie przyznawalam sie do tego ....po 5 latach zareczylismz sie i kilka miesiecy pozniej okazalo sie ze ma inna hehhe jak to karma wraca do czlowieka, coz ja od razu wywalilam go z mojego zycia bo dla mnie to bylo juz po nizej krytyki wiem ze glupio to brzmi w moich ustach gdyz sama to robilam, ale nie jestem w stanie wybaczyc i nigdy nie bede. Nie dawno wplatalam sie w romas z facetem mojej kolezanki cholera zakochalam sie tzn tak mi sie wzdawalo, ale po miesiacu mialam dosyc klamstw i zakonczylam to ona ze mna nie roymawia....wisi mi to akurat, ale na nim mi zalezalo, ale wiedzialam ze to typ faceta co lubi kobietki, tylko ze ja jestem fajna a ona nieeeeeee hahah no nic pozdrwaiam zdradzajaczych i zdradzanych

Autor: majka  22.10.2007 zgłoś

A ja jestem szczęśliwą mężatką, jesteśmy ze sobą od 6 lat, więc kawał czasu. Jesteśmy bardzo zgodną parą i jest nam razem cudownie. Ale pojawił się problem, otóż niedawno spotkałam na ulicy faceta, który był moją wielką, niespełnioną miłością, przez wiele lat nie mogłam o nim zapomnieć i wiem, że nigdy o nim nie zapomniałam, chociaż minęło kawał czasu. Teraz odnowiliśmy kontakt telefoniczny, on się też ożenił i niby jest ok. Ale najgorsze jest to, że w trakcie rozmów doszliśmy do wniosku, że bardzo chcielibyśmy spędzić ze sobą noc. Oboje wiemy, że każde z nas kocha swojego partnera i że już nigdy nie będziemy razem ale pokusa jest ogromna. Bardzo kocham swojego męża ale ten sentyment, długoletnia tęsknota, nigdy nie wygasłe uczucie sprawia, że pokusa jest ogromna. Nie wiem co robić, boje się późniejszych wyrzutów sumienia, bo nigdy nie zdradziłam męża. Kiedyś nawet pomyślałam, że z nikim nie mogłabym go zdradzić oprócz tej jednej osoby, ale wtedy nie myślałam, że kiedykolwiek się spotkamy, bo nasze kontakty urwały się wiele lat temu. Teraz żałuje, że go spotkałam, ale równocześnie bardzo się cieszę. Co do wspólnej nocy nie wiem, bardzo się boję tego, że mogę mu ulec, a przecież naprawde kocham męża. Życie robi niespodzianki...

Autor: www  22.10.2007 zgłoś

A ja wszędzie szukam i dopatruje sie zdrady, mimo że On mnie nie zdradził i raczej nie zanosi sie że miałby (układa nam się raczej dobrze), ale boje się że to go w końcu wkurzy bo w sumie podstawą związku jest zaufanie... boję się, że to sie w końcu stanie... nie wiem co potem zrobie , powiem, co będe mysleć. On póki co smieje się z mioch podejrzeń, próbuje je obracać w żart, a ja z kolei dopatruje się czegoś podejrzanego w każdym jego słowie, geście. Szczerze mówiąc to mnie doprowadza do szaleństwa, ale nie umiem inaczej, tyle rzeczy słyszałam na temat zdrady i życia "po" i tak bardzo sie boję, że też może stać sie to moim udziałem. Chyba bym wtedy umarła, nie wiem... W sumie to nie chce wiedzieć... Mam nadzieje, że to wylko moja chora wyobraźnia... Ale ten świat jest taki paskudny i jest w nim tyle zła... w sumie to nasza zasługa:(

Autor: agu  23.10.2007 zgłoś

do vvvv Niestety zdaje sobie z tego sprawe ,że głupio postępuje ale jak ktoś się nie znalazł w takiej sytuacji to nie zrozumie.On sie rozwodzi ale taki zamiar miał jakies 10 lat temu tylko zwlekał wiadomo dzieci.Ja nie bardzo wiem jak tą znajomość mam zerwać to jest trudne nie chce go zranić dla niego to będzie dramat ale ja coraz bardziej chce to zrobić.ktokolwiek był w mojej sytuacji zapewne mnie rozumie.

Autor: SS FANATIC 88  22.10.2007 zgłoś

JA BYM NIE POTRAFIł WYBACZYC

Autor: złotko  28.10.2007 zgłoś

Jak dotąd nikt nie napisał o zdradzie , która wiąże się z wizytami w agencjach. jak niejednokrotnie przyłapałam męża jak wydzwaniał do pań z agencji towarzyskich. Okazało sie to przy sprawdzaniu przeze mnie bilingu.Ostatnio odebrałam sms-a ,który jedna pani z infolinii 0700... wysłała do mojego męża..Mam ciężką sytuacje ponieważ jestem matką 3 dzieci. jestem uzależniona od męża finansowo.spłacamy kredyt za mieszkanie.mamy 8 lat stażu małżeńskiego.nie kocham go lecz jestem bardzo przywiązana i uzależniona od niego .pomóżcie.

Autor: Mama  23.10.2007 zgłoś

Jestem szczęsliwą męzatką 6 lat.Mam 2 wspanialych dzieciaczków,kocham męza.Nie Wyobrazam sobie zdrady w naszym związku.Ale jesli on by mnie zdradził wiem ze niepotrafilabym mu wybaczyc,niepotrafilabym isc z nim do łózka wiedząc ze kochał sie z inną.nie wiem jakbym sobie poradziła z 2 dzieci ale niemoglabym z nim zyc. Za czasów panienskich byłam z chlopakiem,spotkalam innego w ktorym sie zakochałam.Ciezko bylo powiedziec pierwszemu ze jest drugi,ale uwazalam,ze najpierw nalezy byc w porządku wobec drugiej osoby,a dopiero potem zaczynac cos nowego

Autor: Esperanzo  26.10.2007 zgłoś

W genach?? Ty masz nie równo pod sufitem. Są faceci wierni i nie wierni którzy mają w dupie czyjeś uczucia i Ty się właśnie do nich zaliczasz. Ranisz własną narzeczoną i nic Cię to nie obchodzi?? Nie rusza? Że ona przez Ciebie cierpi a Ty nawet wyrzutów sumienia nie masz. I po takich właśnie jak Ty przypadkach widać dlaczego ten świat jest coraz gorszy a ludzie na nim coraz bardziej zapatrzeni na własne potrzeby a w głowie brak jakich kolwiek wartości. Piękny jest ten postęp na świecie nie ma co.

Autor: Szalona  07.11.2007 zgłoś

Do Anioł: Istne szaleństwo!!! Jak Ty to psychicznie potrafisz znieść??? Wlaśnie a może zdrada nie istnieje??? Jeśli nie kocham nie zdradzam??? Moze warto postawic sobie właśnie takie pytanie???

Autor: ul@  22.10.2007 zgłoś

do EKA... napisz do mnie na @, porozmawiamy...

Autor: adrian  22.10.2007 zgłoś

jesli by mi sama powiedziala: tak, wybacze. Jeslibym sam sie dowiedzial lub od kogos... mała szansa na wybaczenie...

Autor: ul@  22.10.2007 zgłoś

DO EKU....nie, nie żałuję że nią byłam, a właściwie nadal jestem... to nic, że nie łączy nas już seks. ale ta więź...te codzienne spotkania i telefony... od tego nie da się uwolnić. to jest czs, który powienien poświęcać Jej a poświęca mi.

Autor: Olga 22  24.10.2007 zgłoś

Halo:) a ja uważam że każdy znas potrafi kłamać no ptrafi zdradzić z tym że nie każdy potrafi przynać się do winy, i ponieść konsekwencje jeśłi jest wina musi być i kara. Co wy ludzie myślicie że jeśłi idzie się z kimś do łózka będąc w związku małżęnskim krzywdzicie siebie i to wy bedziecie pokrzywdzeni nie wy mieliście sex za to wasza nagroda ta za którą musicie zapłacić bólem utratą rodziny, itd. Jeśłi masz odwagę zdradzić to miej tez odwage sie przynać i poniesc konsekwencje co skoczek w bok i sie juz wiecej nie powtórzy miej odwage powiedziedz partnerce/ partnerowi odchodze wychodze na sex co wolisz klamac zyc w klamstwei a potem robic z siebie ofiare ze to kochanka czy kochanek ci uzekl namowil, kazdy z nas ma swoj rozum i powininien myslec za sibie, co wazniejsze postawic na wadze rodzina czy sex z kochanka/kochankiem , jeli wiesz z e potrafisz zdradzic ze juz w zwiazku partnerskim jestes w stanie to zrobic to zyj jako singile rob to z kim ci sie podoba a nieniszczym innym zycia> To moja reflekcja. przepraszam za haotycznosci bledy ale jestem dyslektyczka>

Autor: Elizabeth  23.10.2007 zgłoś

Też zdradziłam. Byłam ze swoim chłopakiem kilka miesięcy. Kochałam go mocno. Po jakimś czasie zaczął się odzywać znów mój były. Byłam zdezorientowana, ponieważ do niego też coś czułam. Spotkałam się z nim i po prostu zdradziłam X. Potem nie mogłam sobie tego wybaczyć i zerwałam z X. Nie chciałam żeby żył ze zdrajczynią. Nie dałam mu nawet na odpowiedz 'dlaczego mnie zostawiasz' nie powiedziałam , że zdradziłam. Do dziś żałuję. Nigdy tak naprawdę nie byłam zdradzona. Obecnie żyję w związku bez zobowiązań. Więc ten chłopak może robić co chce, bo nie jest 'mój' aczkolwiek gdybym go zobaczyła z jakąś dziewczyną bolało by mnie to bardzo, ponieważ darzę go szczerym uczuciem. Lecz on wybrał związek bez zobowiązań. Spotykamy sie, rozmawiamy ... itp. Lecz nie jesteśmy parą. Żałuję , że zdradziłam. Żałuję , że wpakowałam sie w tzw Z B Z .

Autor: leśna  23.10.2007 zgłoś

do aduni: ...wszystko do czasu...a co do ukladów "koleżeńsko" łózkowych...hmmm. Nawet kiepsko to brzmi...

Autor: ----aniol---  08.11.2007 zgłoś

mysle ze rozdrapywanie trwanie w bolu analizowanie i szukanie winnych niema sensu i tak czasu niecofnie sie ---trwanie takie w cierpieniu powoduje depresje i inne choroby psychiczne-czlowieka powinno oceniac sie za jego dobre cechy charakteru i nastawienie do zycia a jakas ulomnosc niepowinna tego obrazu zmieniac --zdrada jest ulomnoscia i slaboscia charakteru --ona nipowinna byc wyznacznikiem miary naszej wartosci--czlowiek ucywilizowal swoje normy spoleczne dopiero w zeszlym tysiacleciu --wczesniej bylo norma nawet u chrzescijan posiadanie kilku zon a teraz chce sie to zabronic prawem moralnym wbrew naturze--prawo przychodzi i odchodzi normy zmieniaja sie caly czas a natura clowieka trwa od tysiecy lat przekazywana w genach --czy normy moralne to zmienia --niedadza rady bo one wciaz sie zmieniaja--mozliwe ze za 100lat dzisiejsza nasza zdrada bedzie traktowana jak norma spoleczna --bedzie to traktowane jako lekarstwo na stres tak jak to kiedys bylo traktowane w 18wieku we francji i lekarze leczyli arystokratki orgazmami--to kiedys byla norma leczenia

Autor: step  22.10.2007 zgłoś

To ja zdradziłem... Miałem silne zasady, głębokie przekonania... Pobierałem się (chyba?) z miłości, z wieloletnią miłością, najbliższą przyjaciółką... NIGDY nie uwierzyłbym, że może to mnie dotyczyć (tak naprawdę ani jako "kata", ani jako "ofiary"), gdyby nie to, że mam TO za sobą. W tym nie chodziło o seks (zresztą tak naprawdę "nie zdążyliśmy" dojść do łóżka; wszystko skończyło się tuż przed...), przynajmniej nie w pierwszej kolejności. Zakochałem się jak nastolatek. Ona była (jest) koleżanką z pracy, której nie wiodło się w małżeństwie, kobietą, która pod wieloma względami ucieleśniała te cechy, które mnie pociągały - jej uroda, energia, pogoda ducha, kokieteria tak mnie uderzyły, że straciłem głowę. Spotkaliśmy się - ja wtedy z dobrymi intencjami - że nie chcę, żebyśmy flirtowali, że to grozi zaangażowaniem. Kilka tygodni później w tajemnicy pojechaliśmy na wspólny weekend (kłamstwo na kłamstwie!), spotykaliśmy się potajemnie, aranżowaliśmy preteksty i okazje do bycia razem, angażowaliśmy się coraz bardziej - emocjonalnie, ale towarzyszyły temu kroki na płaszczyźnie fizycznej. Ona, choć pozornie to ona cierpiała w małżeństwie, miała opory przed fizyczną zdradą męża, ja wtedy już byłem gotowy wszystko zostawić (żonę, dzieci), byle być z nią. Wszystko "kwitło", pozornie niezauważone przez nikogo, aż bomba wybuchła - dowiedzieli się o tym najpierw ludzie w pracy, potem moja żona... Trzeba było wybierać... Ja byłbym wtedy gotowy wybrać JĄ, ona jednak nie chciała zostawiać męża i dziecka - krzywdzić swoich najbliższych i moich... Zastanawiałem się, próbowałem racjonalnie, wychodziło mi ciągle, że to uczucia, zauroczenie, że efekt mijania się z żoną, utrata z nią relacji, że po kilku latach pewnie ochłodzenie, którego doświadczałem z moją żoną, zajrzało by w oczy mnie z tą "drugą" i że to nie tędy droga. Uczucia mówiły co innego. Rozmawiałem z przyjaciółmi, którzy przechodzili coś podobnego i oni również przekonywali, że nie warto, że to ruiny i zgliszcza, choć tego jeszcze nie widać... To wszystko rozgrywało się bardzo szybko. Zdecydowałem się zostać i odbudowywać, angażować się na nowo w związek z moją żoną, a tamto uciąć. Na początku było bardzo ciężko. Tęskniłem, miotałem się... Teraz minęło trochę czasu (nie tak wiele...) i z perspektywy patrząc wstecz, nie żałuję podjętej decyzji. Coraz lepiej jest między nami (mną i żoną). Przebaczenie? Ona mi przebaczyła. Kocha mnie znacznie bardziej niż na to zasługuję. Nie bardzo wiem jak to musiało boleć, mogę próbować sobie tylko wyobrazić, ale na pewno nie ociera się to nawet o jej cierpienie. Jak o tym myślę, czuję się podle. Także w stosunku do tamtej kobiety, jej męża, dziecka... Nie chcę się dręczyć, chcę sobie wybaczyć. Choć to straszna rzecz, pokazała mi, że nie jestem w niczym lepszy od kogokolwiek innego, że ci, na których patrzyłem kiedyś z wyrzutem, nie różnią się ode mnie niczym. Wiem też, że tak naprawdę to kwestia, dylemat pt. ULEC/NIE ULEC POKUSIE. Moja żona

Autor: Lovestoned  01.11.2007 zgłoś

Nigdy nie mów nigdy. Mówiłem to wiele razy ale jednocześnie gdy rozmawialiśmy z kumplami o kobietach to deklarowałem że za swoją (nie wiem jak ją nazwać... przychodzi mi tylko do głowy określenie miłość mojego życia) byłą byłem skłonny oddać wszystko. Wiem że nie zastanawiałbym się sekundy jeśli trzeba by było za nią oddać życie. Zrobiłbym to nawet teraz mimo że mnie zostawiła. Nigdy jej nie zdradziłem nie uderzyłem nie obraziłem. Pewnego dnia po 8 latach po prostu powiedziała że mnie już nie kocha. Nie zdradziła mnie nie oszukała nie okłamała. Powiedziała że jestem cudowny i wspaniały ale to nie ja i wyprowadziła się do swoich rodziców. Ryczałem jak małe dziecko. Krótko potem pojawiła się myśl: niech się prześpi z kimś innym tylko żeby do mnie wróciła i kochała tak jak dawniej, albo tak jak myślałem że mnie kocha. Jestem sam. Ostatnio poznałem dziewczynę. Wiem że chciałaby się umówić ale ja nie mogę bo nie wiem co bym zrobił jakby Ona stanęła w moich drzwiach. Nie chcę jej skrzywdzić... Myślę że jak się naprawdę kocha to wybaczy się niestety wszystko. Jak w starej piosence: "Miłość Ci wszystko wybaczy..."

Autor: natakna  24.10.2007 zgłoś

mnie tez zdradzono...od 4 lat nie mam faceta i nie wiem czy chce miec jeszcze...boli to kiedy ktos to robi z premedytacją a w konsekwencji i z biegiem czasu wydaje się ze wszyscy sa tacy sami.jednak nie jest to prawdą...i ta swiadomość jest jeszcze gorsza. okrutne jest to ze dzis mężczyźni mający żony wieszają się na moim oku...dawno temu poznałam faceta - sytuacja zmusiła mnie do opuszczenia kraju. przez ten czas nie mieliśmy kontaktu. po przyjezdzie spotkałam sie z nim na ulicy jednak na jego palcu widniała obrączka...a w tym samym czasie uczucie sie rozbudziło i do dzis nie ugasło.

Autor: marta  24.10.2007 zgłoś

jestem ciekawa dlaczego mężczyźni zdradzają? co myślą z tą sama chwilą jak to robią? co myśla po zdradzie?

Autor: E.  22.10.2007 zgłoś

Ja też byłam. i nigdy więcej!!!Nie powiedział mi prawdy od samego początku. Ukrywał, ze jest żonaty.poznaliśmy sie w pracy, z czasem nasza znajomosc przerodziła się w przyjaźń, a potem standardowo...urzekł mnie swoim zachowaniem, wspólnymi wypadami, czułymi słowkami.dzis wiem, że to bujda totalna.zniszczył swoją zone i mnie jednoczesnie. chodze do psychologa i biore tabletki antydepresyjne-tak zrujnował mi zycie.obiecywał, przepraszał-i tak w kólko przez rok.pewnie to samo mówił swojej zonie przez 9 lat małżenstwa. współczuje jej bardzo, nigdy nie chciałabym sie znalezc na jej miejscu. dziwie sie tylko, ze nadal chce z nim byc. kundla trzeba pogonic, bo sie nigdy nie zmieni.ja to zrobiłam,a mimo to nadal przychodzi. brzydze sie nim i na sama mysl niedobrze mi sie robi, jak mogłam do tego dopuscic.jak?zakochałam sie po prostu, po kilku latach naszej przyjazni.Skurwiel jeden!wykorzystał to perfekcyjnie. niszczac nas obie. ja na to juz wiecej sobie nie pozwole!NIGDY wiecej!dodam, ze nie byłam pierwsza, i nie pierwsza z pracy. łowca jeden!wiesz, o kim mowie, jesli to czytasz, draniu!

Autor: Behemotka  23.10.2007 zgłoś

ŚWIADKU MIMO WOLI! To co piszesz jest częściowo nie na temat-w związku z moim listem bo nie napisałam ani słowa o wyglądzie. Miłość ma FAZY!!!!! Np. moi rodzice..nawet nie wiesz jak im zazdroszczę jak oni potrafią razem siedzieć w kuchni i grać we dwójkę w karty i się nie nudzą-to jest jedna z faz miłości-spokojna i dojrzała! Nikomu w życiu nic nie rozwaliłam! Myślę świadku mimo woli, że potrzebna Ci zmiana pracy bo w tej już się dosyć naoglądałeś i się może nawet bardziej boisz niż ja! Pozdrawiam niedebilnie lecz uroczo:-)

Autor: Armand  23.10.2007 zgłoś

Trochę to głupie, ale niestety prawdziwe: trudno jest zaufać jeżeli przeżyło się zdradę, ale to właśnie zaufanie jest podstawą wierności. Wiesz, że ktoś Ci ufa chociaż tak naprawdę nie powinien. Życzę Ci jak najlepiej Kasiu, jeżeli jednak nie będziesz umiała zaufać tak naprawdę, zupełnie bez podstaw, niejako na przekór - stracisz go.

Autor: kobieta z premedytacja  23.10.2007 zgłoś

moja opcja jest taka: przez te wszystkie lata po zdradzie, czekam tylko na jedno: moja zdrade. Szukam tylko kogos odpowiedniego, zeby potem mile te zdrade wspominac. A potem sie rozwiode.

Autor: Bjork  23.10.2007 zgłoś

Przez moja zdrade, a raczej zdrady, rozpadl sie moj dlugoletni zwiazek z jedynym czlowiekiem ktorego widzialam w roli mojego meza i ojca moich dzieci - i do tej pory widze choc rozstalismy sie prawie poltora roku temu. Wiem ze zle zrobilam i slono za to zaplacilam i do tej pory place. Nie chce sie usprawiedliwiac ale uwazam ze jesli ktos zdradza to w zwiazku od jakiego sczasu jest juz problem. My oboje bardzo sie kochalismy - ja go najbardziej na swiecie on mnie najbardziej - ale po rodzicach a zwlaszcza chorej matce ktora jak trzeba bylo potrafila namieszac w naszym zyciu ale na swoje potrzeby byla zawsze umierajaca kiedy On chcial pojechac mnie odebrac z lotniska gdy wracalam po miesiacu pracy za granica. Z tego tez powodu nigdy tam ze mna nie jezdzil, na wakacjach co roku wolal siedziec w domu i to wlasnie na wakacjach po 2 latach zwiazku poznalam kogos z kim sie nie przespalam ale kim sie zauroczylam a potem do niego wyjechalam. Nigdy sie z nim fizycznie nie przespalam ale mieszkalismy przez jakis czas razem i mimo wszystko byla to gorsza zdrada niz jednorazowy skok w bok. A potem zaczal sie straszny rok grania przeze mnie na dwa fronty bo On mi przebaczyl natychmiast (od razu sie tez przyznalam) ale ja sama nie umialam sobie wybaczyc i nie wierzylam tez w jego przebaczenie. Mialam w tym tez troche racji bo on co chwila w klotniach do tego wracal. Ale w koncu zakonczylam te pomylke (bo nie chce tego nawet nazywac zwiazkiem) z tamtym i bylismy znowu razem z Nim. Zamieszkalismy razem i dopiero wtedy sie zaczelo. Coraz czesciej zaczal mi wypominac co zrobilam choc niby mnie kochal i przebaczyl. Nie ufal juz choc widzielismy sie praktycznie 24h/dobe poza zajeciami na uczelni. Zaczal mnie obrazac, dochodzilo do rekoczynow. Oboje bylismy psychicznie wykonczeni. Zdecydowalam sie wyjechac na pol roku na studia za granice. Tuz przed wyjazdem zrobil sie aniolem (oczywiscie zeby pojechac ze mna nawet nie pomyslal, powiedzial ze mnie odwiedzi po 3 m-cach jak bedzie juz cieplo i ladnie) i miesiac przed moim wyjazdem mi sie oswiadczyl. Wciaz razem mieszkalismy. Bylam przeszczesliwa choc w klotniach mowil ze oswiadczyny sie ni licza bo sa z musu itd. Ale ja wiedzialam swoje. Wyjechalam z pierscionkiem na palcu ktoy do tej pory sni mi sie po nocach. Mnostwo znajomych, typowy Erasmus ale ja sie dzielnie trzymalam, sama nawet nie wiem jakim cudem. Jedynie jednemu chlopakowi pozwolilam sie do siebie zblizyc bo wiedzialam ze nie chodzi mu o seks. Na przekor chyba sobie postanowilam sie przespac z moim przyjacielem. On mnie zniechecal ale ja tym bardziej postanowilam w ten sposob zapomniec o Nim bo mi sie wydawalo ze jak wroce to znowu zaczniemy sie wyniszczac. Ale tym razem sie nie przyznalam. Oczywiscie to 'lekarstwo' nie pomogllo. Nadal kochalam tylko Jego ale patrzac z dystansu uznalam ze nawet jesli wroce do kraju to i tak sie miedzy nami rozleci.Balam sie. Postanowilam wiec zostac na pare miesiecy dluzej a on zerwal. Wtedy zaczelam byc na powaznie

Autor: obca  23.10.2007 zgłoś

DO ADUNI MAM TEN SAM PROBLEM JA TEZ SOBIE OBIECYWALAM ZE SIE W NIM NIE ZAKOCHAM... I TAK BYLO DO CZASU. TERAZ NIE MOGE BEZ NIEGO ZYC... A ON CO? BAWI SIE MNA. JEST ZE MNA POTEM Z NIA... JA PLACZE A ON SIE DOBRZE BAWI... W KONCU MA ZONE I KOCHANKE. JAK SIE Z JEDNA POKLOCI TO IDZIE DO DRUGIEJ. TO JEST CHORE ALE NIE MOGE SIE Z TEGO WYLECZYC. KIEDY JUZ MOWIE ZE MAM TEGO DOSYC ON ROBI COS TAKIEGO ZE ZAKOCHUJE SIE W NIM JESZCZE BARDZIEJ. WIELE RAZY POZA TYM MI MOWI ZE CHCE ROZWODU Z ZONA, ZE CHCE UCIEC ZE MNA GDZIES DALEKO, I JAK OSTATNIA KRETYNKA MU WIERZE BO NIE CHCE BY TO SIE SKONCZYLO. A POTEM PLACZE GDY WIDZE GO Z ZONA CALUJACYCH SIE GDZIES NA ULICY. WIEM POWINNAM SIE LECZYC, TO JEST CHORE. ALE CO JA PORADZE ZE NIE UMIEM WYRWAC GO ZE SWOJEGO SERCA ... TO CHOLERNIE TRUDNE I STRASZNIE BOLI... BARDZIEJ, NIZ TO ZE JAK PISALA ROZA, GDY ZDRADZA MNIE Z WLASNA ZONA.

Autor: irma85  25.10.2007 zgłoś

Zdrada to słowo do dzis pzryprawia mnie o dreszcz...obrzydzenia.Na początku był to dreszcz obrzydzenia do samej siebie , potem do niego do niej a teraz pozostał tylko lęk że znów ktos zrobi mi to samo.Jak sie dowiedziałam...przypadkiem rozmwiając z nasym wspólnym znajomym który myslał że nie jesteśmy już razem a On pzredstawiał ja jako nową dziewczynę.Szczerze nie spodziewałam sie zyłam pzrez 3 lata naszego związku w iluzji która on mi twozryła na codzień..byłam z nim szczęśliwa i do dzis zastanawiam sie ajk można tak dobrze grać, udawać, wykorzystać miłość . Najdziwniejsze jest dla mnie to dlaczego On skoro zdradzał mnie pzrez pół roku po prostu mnie nie zostawił i tak bez problemu mógłby być z nią ...nieiwem...Najgorsze było to że sie nie pzryznał...zadzwonił tydzień później i powiedział wszytsko pzrez telefon...to było takie obrzydliwe nie potrafił mi spojrzec w oczy i powiedziec prawdy ..czy to naprawde tak dużo??Czy to naprawdę takie trudne??Najgorsze jest to,że on nie chciał ze mnie zrezygnować błagał prosił nie dawał mi spokoju a może jakby po prostu zrezygnował obydwoje wyszlibyśmy z tego bez blizn na duszy i bez lęku który mam i on ma do dziś??Wybaczyłam i wiem że to był mój największy błą i wiem że nigdy go już nie popełnie jesli to sie powtórzy.On zrobił to znów znów z nią, pzryznał sie tym razem sam do wszystkiego nawet opowiadał szczegół a ja słuchałam go i czułam sie ajkbym oglądała film pornograficzny z nim w roli głównej...Rozstaliśmy się do dziś nie potrafie zaufać do końca żadnemu mężczyźnie...Mój kolejny związek rozpadł sie z powodu mojej zazdrości o inne kobiety, nie potrafie pozbyc sie po tamtych pzreżyciach lęku że znów ejst to samo, wiem to moja ułuda lecz niewiem czy moge być tak anprawdę do końca pewna że teraz jest OK...chciałabym byc naprawde szczęśliwa lecz sama sobie to szczęście odbieram moimi chorymi wyobrażeniami...lecz tak naprawdę pietno zdrady pozostaje i trudno sie od niego uwolnić...

Autor: danika  24.10.2007 zgłoś

jestem męzatką od 10 lat udany związek nigdy nie poddawałam wątpliwości że mąż jest wspaniały i zawsze mówiłam że nasze małżeństwo jako nieliczne nie zdradzamy sie ha ha pamiętam byl listopad lecial taniec z gwiazd.. przyszedł sms do męża odczytałam on był zajęty tam cześc słonko tęsknie troszke itp.. zapytałam zerwałam sie na równe nogi on że pomyłka nie wie zadzwonilam wykręciła sie ale spisałam nr pierwszy biling zabrał podejżałam że to nie pomylka a wcześniej mąż jest handlowcem i miał szkolenie jedno po drugim były dwa jak sie okazało to drugie z nią pojechał 600 km do niej ona matka dwójki dzieci oczywiście rozwiazła szukająca nie pierwszego potem znalazłamstr w intern cools.. gdzie mąż był zalogowany jak teraz minąl rok i nie raz pytam dlaczego był to raz w dodatku nieudany bo nie stanął na wysokości zadania opowiedział mi wszystko zakończył to trwało miesiąc troche pisania jedno spotkanie pisząc do niej obrazliwe sms poznałam jej męża powiedział mi wszystko nawet czytałam jej blog tam opisuje wszystko nawet mojego męza ludzie bardzo bolalo i boli znalazłam gumki gdzie oczywiście kłamał w żywe oczy ale najgorsze to to że to wszystko zrobił gdy oboje czekaliśmy 8 lat na nasze drugie dziecko tak byłam w czwartym mcu ciązy zagrożonej nie musze pisać co sie we mnie dzialo dziś mała ma 4 mce i bóg mi świadkiem walcze z tym wszystkim bo jestesmy razem ktoś powie dla dzieci widze że bardzo sie zmienił walczy kiedy ja nie potrafie błaga tłumaczy prosi abym zapomniała zaczniemy nowe zycie próbuje ale jest to cieżkie za każdym razem mu dogryzam mszcze sie na nim a z drugiej strony napewno coś do niego czuje walcze z bólem i nienawiścią czy mi sie kiedyś uda nie wiem ile czasu potrzeba aby chć na chwil kilka być znowusz szczęśliwą jak byłam dałam mu ogromny kredyt zaufania ale i ja nosze to brzemie wszystko co jest co robimy widze przed oczami jak długo ? wiem że sami sobie nie pomożemy a tylko możemy a właściwie ja zniszczyć to drobine co pozostała sensu bycia razem

Autor: sloneczko  26.10.2007 zgłoś

Zdradzilam ale zanim to sie stalo zrobilam wszystko aby zblizyc sie ponownie do mojego meza.Wyszlam za maz po 2 latach buzliwego zwiazku.Z moim chlopakiem jakos nigdy nie potrafilismy nadawac na tych samych falach, ale zaszlam w ciaze i pobralismy sie. Podaczas naszego pozycia (15lat) maz nigdy nie przejawial zadnej inicjatywy zeby mnie czyms zaskoczyc, zyl obok nas(mnie i dziecka) Pracowal calymi dniami konczac piciem. Pil od zawsze, bywal niprzyjemmny i ordynarny, nie chcial sie leczyc z uzaleznienia, nie wiem czy ktos wie co znaczy alkoholizm.. Nie chodzilam z nim za reke nie obsypywal mnie prezentami, nie mowil, ze kocha ot tak zyl obok mnie. Dwa lata temu poznalam czlowieka, rozwiedzionego,ktory byl zupelnym przeciwienstwem mojego meza- czuly opiekunczy a przede wszystkim moglam z nim rozmawiac o wszystkim.Zaczelismy sie spotykac ale zanim to sie stalo zrobilam wszystko zeby zblizyc sie ponownie do meza- niestety nie udalo sie.Spotykamy sie ponad dwa lata, mamy wiele wspolnych teamtow, wspanialy sex i wiem ze jestesmy dla siebie stworzeni. Chyba odejde od meza glownie przez to ze za duzo pije i nie chce sie leczyc, ale tez bo kocham tego drugiego i wiem ze bedzie mi z nim dobrz. Na dodatek moja corka pragnie mojego szczescia i chce zybym odeszla od meza i byla szczesliwa. Na chwile obecna jestem w kropce bo nie potrafie podjac decyzji mimo wszystko.

Autor: Jan  24.10.2007 zgłoś

do madziara a było mu nie mówić a teraz będziesz cierpieć hihiiii i tak się rozstaniecie nie widzę szans naaaaaawet jak będziecie razem to to zdarzenie będzie cieniem na waszym związku i zawsze będa głupie wypominki. zacznij życie na nowo widzisz szukasz czegoś nowego to jak nic znudzenie

Autor: kaska  24.10.2007 zgłoś

zett-co jest cholera nie tak z twoja psychika?????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????

Autor: hmmmm...  25.10.2007 zgłoś

przez symbioze mialem na mysli wspolne wsparcie finansowe i budowanie naszych karier z wiekszym naciskiem na moje wspacie finansowe, to jest jedynie wygoda,milosci nie ma i nigdy nie bylo,milosc to cos wyjatkowego,zarezerwowana dla tej jedynej ktora byc moze nigdy sie nie zjawi a wszystko co na teraz to tylko dziewczyny z ktorymi jestem,nigdy im nie mowilem ze kocham i one to wiedza.

Autor: Longina  01.11.2007 zgłoś

do Lidii i do Fruzi; Kobiety nawet nie wiecie ile mądrych słow napisałyście, wszystkie zdradzone kobiety i dziewczyny powinny brać z was przykład, nie poddawać się nie narzekać i wziąć swój los w swoje ręce, życie szybko mija i szkoda go na użalanie się nad sobą,skoro Twój partner nie daje Ci ani rozkoszy ani stabilności w małżeństwie, sama sobie to zafunduj oczywiście nie przyznawaj się jeżeli umiesz z tym życ, być może jak poczuje, że się od niego oddalasz zastanowi się co się dzieje w jego życiu i zmieni nastawienie, uzna ,że i w małżeństwie można być kochankami jak kiedyś. gdyby Lidia i Fruzia chciała podać swego m-elia to bym do nich napisala osobiście.

Autor: KAORI  23.10.2007 zgłoś

Z doswiadczenia nauczylam sie ,ze zdrady nie powinno sie wybaczac. Chociaz dotarlo to do mnie stosunkowo pozno. Moj byly chlopak mnie zdradzil z moja najlepsza przyjaciolka. To byla na tyle chora sytuacja, ze nawet w najglupszym serialu, nikt nie wpadlby na taki watek w scenariuszu. Troche tego wieczoru popilismy w pubie i postanowilismy, ze ona i on przenocuja u mnie. Niestety mieszkalam wtedy w mieszkaniu studenckim i w moim pokoju nie bylo za bardzo warunkow do pomieszczenia trzech osob na jedny lozku. Ale jakos sobie poradzilismy z tym. Kiedy sie obudzilam nad ranem od razu zorientowalam sie do czego doszlo pomiedzy moim chlopakiem a przyjaciolka. Gdybym wtedy zareagowala inaczej i uciela zarowno ten zwiazek jak i znajomosc, nie cierpialabym tak pozniej. Do dzis nie wiem, co mnie powstrzymalo przed tym, zeby nie wyrzucic ich za drzwi. Moze po prostu balam sie zostac sama i stracic na raz dwie osoby, na ktorych mi zalezalo. On tlumaczyl sie tym, ze za duzo wypil, ze pomylil mnie z nia. Ona przepraszala mnie ze lzami w oczach , ze to sie juz nie powtorzy. Uwierzylam. Faktycznie, juz do podobnego incydentu nie doszlo.O ile mozna ta sytuacje tak nazwac. Ale od tamtego czasu wiele sie zmienilo. Stracilam zaufanie do swojego chlopaka.Stalam sie podejrzliwa i przy byle okazji wypominalam mu to co zrobil. Przetrwalismy tak z poltora roku. Dzis nie jestesmy juz razem. Z przyjaciolka ( byla ) nie utrzymuje rowniez kontaktu. Uwazam, ze prawdziwa milosc powinna opierac sie na szczerosci , zaufaniu i zachowaniu pewnych zasad moralnych.To samo dotyczy przyjazni. Najgorzej na tym wszystkim wyszlam ja , z powodu swojej glupoty i naiwnosci. Drugi raz juz tego samego bledu nie popelnie. Zero litosci. Pozatym uwazam, ze ktos kto juz raz zdradzil , napewno zrobi to nie raz, jak tylko nadarzy mu sie okazja. Szczegolnie w sytuacji, kiedy juz wczesniej to robil i uszlo mu to plazem.

Autor: nenah  22.10.2007 zgłoś

czy zdradziłam? tak, na zimno, z premedytacją....aby skrzywdzić....aby zadać komuś ten ból kóry ja czułam.... moje zadowolenie podsycało to, ze facet był we mnie zapatrzony jak w obraz... zła kobieta? nie zraniona...

Autor: Zelda  07.11.2007 zgłoś

Niedawno minęly 2 lata odkąd sie dowiedziałam. Jest strasznie, ja w depresji, ciężka nerwica, lęki. 3 dzieci. On udaje, że walczy o mnie, ale obejrzy sie za każda atrakcyjną kobietą, wmawiając mi oczywiście, że mam obsesję. Znika tajemniczo codziennie o 9 wieczorem, niby robić porządki wokół domu, ale ja wiem, że o tej porze co wieczór koło naszego domu przechodzi młoda dziewczyna na spacer z psem. Kiedy ona mu mówi d.dobry w moim towarzystwie, on nie odpowiada, mówi, że nie zauważył albo jej nie zna. To koleżanka naszych synów. Czy będzie kiedyś jego kochanką? Jeśli bedzie chciała, pewnie tak, bo widzę, jaki jest napalony. To nie życie, mam olbrzymi kredyt hipoteczny, samochód w leasingu, wszystkie zobowiązania na swoją firmę, choć pracujemy razem, bo on swoją zadłużył i musiał zlikwidować. Poradźcie, co mam zrobić. Robi mnie w konia na każdym kroku. Nienawidzę jego kłamstw, upokarza mnie samą swoją obecnością. A kiedyś uważałam, że zdrajca w moim domu nie ma racji bytu. Ale zwykle to on nie dawał mi żyć ze swoją zazdrością, a ja uważałam, że to objaw miłości. Zdradzał mnie z obrączką na palcu, a mój numer tel. miał pod wpisem Moja Kochana Żona. Co za życie mam przed sobą. Jestem rośliną, wegetuję. Tylko błagam nie piszcie: idź do fryzjera, kup sobie nowe ciuchy i bieliznę. Przeszłam przez to.

Autor: do gabi  25.10.2007 zgłoś

Nie chcę mi się wymieniać słów na określenie ciebie, ale nie kochasz męża , gdybyś kochała to byś nie zdradzała, masz do wrażeń ale miej odwagę odejść do męża

Autor: JA to wiem  05.11.2007 zgłoś

Zdrada jest wstretna i okropna i ... trudno to opisac ale jestesmy tylko ludzmi i potrafimy wybaczac jesli widzimy starania drugiej strony. Czasem jest trudno i bardzo boli ale jesli kogos naprawde kochamy potrafimy to przetrwac bo coz w zyciu moze byc wazniejsze jak nie milosc! Ludzie nie robcie sobie krzywdy - kochajcie sie i ufajcie sobie - I NIE ZDRADZAJCIE!!!! Faceci sa okropni i mysla, ze taki jeden skok w bok to nic takiego, a my kobiety troche inaczej do tego podchodzimy- ale czy my jestesmy takie swiete????

Autor: discret  05.11.2007 zgłoś

do "a". Wiem jak to boli, tak ze żyć sie nawet odechciewa. Ryczałam i chciałam nawet umrzeć, zrobić sobie coś. Ból się zmniejszył ale nie zniknął, pozostał..........od tego czasu mam pewne problemy ze zdrowiem, dziwnie to zabrzmi, ale z sercem, nie moge się denerwować za mocno, bo brak mi tchu, od tego czasu. Zrobił mi tez krzywde, poniżył nas, naszą rodzinę, miłóść. zniszczył moje zdrowie. tak juz zostanie, ale ja postawiłam na szanse, bo kocham. nie każdemu to jednak pisane, nie każdy potrafi, ale jeśli chcesz, jeśli możesz..........to daj wam szanse, jeśli kochasz. wiem wiem, on nie zasługuje na to. to juz musi być twój wybór. Miłość jest to trudna sprawa, ona nie wybiera po prostu jest. serdeczne pozdrawaim cie i miej siłę, jakąkolwiek wybierzesz drogę.

Autor: Di  04.11.2007 zgłoś

Przeczytałam jakieś 85% wszystkich komentarzy. Mam 17 lat i przede mną jeszcze wiele związków. Po tym wszystkim mam wątpliwości, czy w ogóle jest sens? Męczyć się parę lat, żeby później zostać zeszmaconą przez partnera. W związku, w którym jest wszystko, a pojawia się zdrada, czego w takim razie brakuje? Mężczyźni, macie świetną partnerkę, która Was zaspokoja tak samo fizycznie jak i psychicznie, jesteście gotowi poświęcić to dla [w porywach] godziny skrajnych emocji, przyjemności, esktremalnych uczuć i tak w kółko. Nie rozumiem tego. Czy jest sens pracować nad sobą, nad charakterem, stawać się lepszym, jeśli to i tak nie jest żadną gwarancją udanego związku czy dania partnerowi tego, czego potrzebuje? Bo jemu wynika z tego, wystarczy nowa kochanka, nowa osoba i już jest szczęśliwy. Po co nam w takim razie związki? Kto je wymyślił, komu były potrzebne? Może kiedyś, gdy rola kobiety była jasna i ograniczona, to my je wymyśliłyśmy, żeby mieć zabezpieczenie. Ale dzisiaj już tego nie potrzebujemy, więc zastanówcie się męzczyźni, czy chcecie, żeby jakiś ślad po was pozostał, a nie tylko dzieci, które nie będą wynikiem nieplanowanej ciąży. Pieprzenie przez całe życie brzmi całkiej zachęcająco. Ale nie po to rozwinęliśmy się w toku ewolucji, przewyższając inne organizmy.

Autor: osamotniona7  01.11.2007 zgłoś

bylam zdradzana przez dluzszy czas.maz 47 latek znalazl sobie kochanke z internetu mloda nastolatke.do dzis nie wiem,czy w momencie ,jak sie poznali byla pelnoletnia.zwiazek tak skrzetnie ukrywal ,ze zupelnie przypadkiem sie zorientowalam.mamy dwojke dzieci.jednojeszcze pod naszymi skrzydlami.dziewczyna byla tak perfidna,ze zaczela u mnie pracowac i w pracy mi dokuczac,pyskowac,nasmiewac sie ze mnie.a ja sobie to tlumaczylam jej mlodym wiekiem.a gdy sie wydalo,chcialam dac mu wolnosc.niestety,probowal dwukrotnie skonczyc ze soba.odratowalam.nie przezylabym,gdyby mi dzieci kiedys powiedzialy,ze nie pomoglam.zreszta sumienie mi nie pozwolilo.zostalismy razem.on jej nie chcial,chcial mnie.teraz mam za swoje.on jest bardzo pewny siebie,pije,ale nie rozrabia.nie umiemy juz ze soba rozmawiac.czasem sie zastanawiam ,czy postapilam slusznie biorac pod uwage dobro dzieci,bo sama sie mecze,nie potrafie sobie z tym poradzic.

Autor: eqd2  22.10.2007 zgłoś

Nie ma litości dla szmat, które zdradzają kochających je facetów.

Autor: Brodacz  29.10.2007 zgłoś

Rowniez zostalem zdradzony, nie fizycznie, ale bolalo bardzo bo zwiazek trwal 6 lat, byly podstawy do budowania wspolnej przyszlosci, drogi sie rozeszly. Minal rok i jestem z wspaniala kobieta, ktora kocham, ale czas pokaze bo juz raz zakladalem z gory milosci na cale zycie i sie sparzylem. Jest chrzescijanka jak ja ale caluje ze mozna sie zatracic :) pielegnujemy Nas i jest pieknie. Reasumujac, nie warto ciagnac nic na sile, ale otwierac drzwi nowemu, nowe to Bog... nie warto bac sie i przybierac maski ale isc przez zycie z usmiechem. P.s. polecam przeczytac Hymn do Milosci z Starego Testamentu. Pozdrawiam cieplo

Autor: Moze  22.10.2007 zgłoś

Moze i jestem młoda, mam 20 lat. Ale ze zdradą mialam doczynienia dwa razy. NAjpierw zdradził mnie mój byly facet. Myśłalam ze to ten, że za niego wyjdę, nawet cos sie na to zanosiło, a potem okazało sie ze w swojej miejscowości ma drugą dziewczynę od 6 miesięcy i tak dobrze sie ukrywał ze o sobie nie wieziałyśmy wzajemnie, nawet odwiedzajac go w chorobie. NA początku go rzuciłam, potem byłam gotowa przyjąć, potem bylam gotowa sie z nim przyjaźnić, teraz mu nie ufam i widze jaki jest zaklamany. Nie zniosłabym zdrady, ale nie wiem czy mojemu obecnemu chlopakowi nie potrafiłabym wybaczyć. Wiem czym to pachnie, bo jak bylo ostatnio między nami bardzo źle sama zaczęłam szukać ciepła emocjonalnie a nie fizycznie u innych mężczyzn. Mam wyżuty sumienia juz po czymś takim, nie wiem czy potrafilabym mu spojrzec w oczy gdybym go zdradzila. Nie chcialabym go chyba ranic i odeszłabym nie zostawiajac w nim piętna zdradzonego tylko usprawiedliwiając to inaczej. Wszytko jest lepsze niż życie w ciagłym strachu ze ta inna osoba to zrobi bo poprzednia jakos mogła. Towarzyszy mi nieustanny lęk przed zdradą a jednocześnie ufam mojemu mężczyźnie i pozwalam mu na wiele. Ale nie czuję się pełna, czuję się okradziona z godnosci przez poprzednią zdradę i przez to ze chciałam tamtemu odpuścić. Nie mam godnosci po czymś takim, ale muszę z tym żyć. Przepraszam ze niesklanie

Autor: koniu  01.11.2007 zgłoś

taktak niestety to mi sie zachcialo zmian znudzilo misie bylo zadobze ona ta druga mloda sliczna taka ciekawa zycia wesola bez problemuw po3 latach dziecko isie zaczelo pieklo stale zmeczona znudzona itaka jakas szara ata pierwsza zawsze gotowa przbaczyc no i ten powrot teras jestesmy spowrotem razem ijest super ta kobieta to skarb ale trzeba bylo sie popazyc by do tego dorosnac mam nadzieje ze jesli sie kocha naprawde to wszystko morzna wybaczyc .

Autor: jarzębina  24.10.2007 zgłoś

Nigdy bym nie zdradziła. Gdybym nie kochała swojego męża i miała romans z innym to nie byłaby dla mnie zdrada, bo zdradzić można osobę, którą sie kocha, a nie z którą sie wyłącznie mieszka. Gdyby to mnie zdradzono to nawet gdybym wybaczyła, nie potrafiłabym z tym żyć. Będąc w łóżku z mim facetem widziałabym tam z nami kobietę, z którą mnie zdradził. Moim zdaniem zwiazek po zdradzie jest nie do odbudowania, wybaczyć można, zapomnieć się nie da!

Autor: kokosanka  23.10.2007 zgłoś

Można odbudować ,ale po co ? To okropne żyć z kimś kto cie zdradził.

Autor: janina  23.10.2007 zgłoś

Byłam z moim ex narzeczonym prawie 6 lat.Moi rodzice wyjechali za granice kiedy miałam 18 lat,obecnie 22.Wtedy tez po 3 latch związku zamieszkalismy razem.Zanim zamieszkalismy bylismy ze sobą bardzo szczesliwi,swiata poza soba nie widzielismy.Jedno byłoby w stanie isc w ogien za drugim.Od kiedy zamieszkalismy zaczeło sie powoli wszystko psuc.Poznalismy sie w szkole sredniej do której razem uczeszczalismy.Nikt nie pomyslałby ze ja zwróciłabym uwage na takiego chłopaka jak on.Prosty chłopak ze wsi,niezbyt urodzajny...Rodzice moi byli przeciwni,znajomi dokuczali.Ale z czasem przyzwyczaili sie do tej mysli a rodzice i rodzenstwo nawet polubili.Łukasz miał problemy w szkole i w domu.We wszystkim pomogłam mu,zaniedbując delikatnie swoje obowiązki tak że zakonczył szkołe z lepszym wynikiem ode mnie.Byłam bardzo dumna.Po ukonczeniu szkoły otrzymał ziemię od babci i dostał propozycje zawarcia spółki z dobrze prosperującą,opłacalną przedsiębiorczoscią.Robił to co lubił z duzymi efektami.Niestety kosztem naszego związku.Przestał bywac w domu,zaniedbywał wszystko co związane było ze mną

Autor: xROZAx  23.10.2007 zgłoś

CD... JEJ O ZDRADZIE MEZA ALE CZY TO BY COS DALO. ON BY MNIE ZNIENAWIDZIL. ZRESZTA NIE WIEM CZY BYM CHCIALA BYC Z NIM. JESLI ZDRADZAL ZE MNA SWOJA ZONE TO CZY BY POOZNIEJ NIE DRADZIL B Y I MNIE Z JAKAS INNA KOBIETA. NIE POTAFILABYM MU ZAUFAC MOZECIE POWIEDZIEC ZE JKESTEM GLUPIA NAIWNA ZE SZMATA ZE MNIE. ZRESZTA NIE MUSICEI JA SAMA O TYM WIEM. MAM TYLKO JEDNO USPRAWIEDLIWIENIE: MILOSC. JESLI NIE WIECIE JAK ONA POTRAFI ZASLEPIC TZN ZER NIGDY NIE BYLISCIE ZAKOCHANI

Autor: yesss  22.10.2007 zgłoś

Zkochany po uszy we mnie facet...Szaleństwo z jego strony...Myslałam,ze pana boga za nogi chwyciłam, oswiadczał sie po pół roku, również po tym czasie poprosił bym z nim zamieszkała,bo jego rodzice zostawili mu dla nas mieszkanie....mówił,ze chce,bym była jego żoną,chciał mieć ze mną dzieci,denerwował sie,gdy ja mówiłam jeszcze nie. By potem zdradzac mnie przez rok(chyba) ze swoją byłą...tak,tak,coraz bardziej dochodziłam do przekonania,ze on nigdy jej kochac nie przestał,a ja byłam lekiem na całe zło...wszędzie listy stare od niej,jakieś kartki przysyłała,ciągle był kontakt między nimi....awantury,moje wyrzuty,płacz...ale to nic,kłamał przytulając mnie i mówiąc,ze kocha nad życie, po to by zaraz udać sie na 'delegacje' do byłej.....ja nie usłyszałam za czasów zwiazku prawdy,był stek kłamstw,oszustw i mataczenie.Cały czas czułam jej oddech na sobie....zapraszał ja do nas do domu,podczas gzy ja byłam w pracy,wyjezdzał z nią na narty,wypoczywał,a ja byłam okłamywana. Dopiero po roku od zaprzestania bycia razem przyznał się do prawie wszystkiego...tak byłam lekiem,odtrutką,ale jak widać nieskuteczną.Po którejś kłótni, zostawił mnie...tak,tak,jak psa, zwalając wszystko na mnie...nie ma zaufania po zdradzie,to jest tylko masochizm,albo pobożne życzenia...Tyle świństw,to ja jeszcze nie doswiadczyłam od nikogo....Żal jest wielki,mimo czasu jaki upływa od naszego rozstania.Najbardziej boli zabicie zaufania,pełnego,bo ufałam bardzo,a teraz nie ma już nic...i boję się,ze nie starczy już dla nikogo...

Autor: ana  23.10.2007 zgłoś

dlaczego tak trudno jest uwierzyć facetowi,który mówi,że kocha ?dlaczego nie mam już tej pewności,i nigdy już nie będę jej miała?dlaczego ?jak mam się przekonać?co zrobić?to mnie zżera!!

Autor: addda  23.10.2007 zgłoś

oszukujesz ich oboje ale nie zdajesz sobie z tego sprawy bo za duzo w tobie emocji ale kiedys pewnie to zrozumiesz

Autor: Gorycz  22.10.2007 zgłoś

Całkiem niedawno doświadczyłem tej niemiłej sytuacji ze strony partnerki o statusie 'na poważnie'.Poświęcalem się dla niej, w razie kłopotów pomagałem ile sił, darzyłem uczuciem, które mnie samego zadziwiało szczerością. W zamian otrzymałem potwarz od tej istoty. Nie wybaczę jej tego błędu. Zeszmacenie dyskfalifikuje.

Autor: misia  30.10.2007 zgłoś

A ja przez rok spotykałam sie z żonatym mężczyzną. Oczarował mnie, zauroczył...zakochałam się. Spotykaliśmy się prawie codziennie, tylko weekendy nas dzielily, wtedy pozostawały nam tylko rozmowy i smsy. pracowaliśmy razem, jeździłam z Nim w delegacje, kochaliśmy się wtedy całą noc...pocałunkom i pieszczotom nie było końca. dla Niego zrobilabym wszystko. mówił, że żona Go nie rozumie, że nie szanuje, nie docenia. a ja naiwnie wierzyłam. później okazało się, że Ona jest w ciąży. zostawiłam Go, gdy się o tym dowiedziałam, ale prosił o kolejną szansę i ja Mu ją dałam. Tylko dlatego, że kochałam.. A później, gdy już nie mogłam bez Niego żyć... ON chciał się rozstać. A wtedy ze złości zadzwoniłam i powiedziałam o wszystkim Jego żonie. Była wtedy w 6 miesiącu ciąży. Są nadal razem, mają kolejne dziecko... i zastanawiam się czasem co ich łączy? jak oni żyją? czy ona wybaczyła? czy zapomniała? czy jest między nimi tak, jakprzedtem? pytania bez odpowiedzi, bo znikąd ich nie uzyskam

Autor: EGO  23.10.2007 zgłoś

Raz zostałam zdradzona za drugim razem zabije

Autor:  30.10.2007 zgłoś

Witam.Mam niecałe 21lat , moja dziewczyna 19.W polowie stycznia zaczelismy ze soba chodzic(wczesniej juz sie znalismy...byla to bardzo dobra i szczera przyjazn)pod koniec czerwca za porozumieniem stron (bardziej ona chciala)zerwalismy.Po 1,5miesiacu wrocilismy do siebie i w tej chwili jest prawie ze idealnie itd. ;)naczej niz wtedy-LEPIEJ).Ale przez te 1,5miecha moja dziewczyna miala 1 przygode wakacyjna.Czasem o tym mysle i troche mnie to wkurwia smuci itd. nie wiem jak o tym zapomniec (jestem chyba za bardzo wrazliwy i staropogladowy i o) jak mam to przezyc,przetrwac zeby w koncu zapomniec o tym !!??.Po powrocie do siebie jeszcze sie nie kochalismy.Raz moglismy to robic ale nie mialem gumek a za drugim razem ona sie czegos przestraszyla (gumki byly) wiec na sile jej nie zmuszalem.Mieszkamy z rodzicami i ciezko znalezc czas a przede wszystkim zeby byla wolna chata :) Gdy sie zeszlismy zapytala pierwsza 'czy zaczniemy wszystko od nowa' i przeprosila mnie i prosila o wybaczenie.Teraz miedzy nami jest bardzo dobrze!!Widocznie ta przerwa nam dobrze zrobila,tak jakbysmy dojrzeli.....tak jakbysmy wczesniej ze soba nie byli jeszcze!!Chcialbym z nia juz spedzic reszte zycia.../ tylko nie raz mysle o tej jej przygodzie...w glowie mam tak ze KTOS inny sie z nia kochal (koles byl 9 lat starszy od niej).Zwykla przygoda...-jak mam sobie z tym poradzic ????????? eehhhhhh DORADZCIE cos - pozdrawiam :) (w sumie to nie byla zdrada bo wtedy nie bylismy razem wiec .... ale jakos mnie to boli nie wiem czemu :/ ) POMOZCIE

Autor: fleur  26.10.2007 zgłoś

P.S Obyło się bez alkoholu, środków antydepresyjnych, narkotyków. Skończyłam drugi kierunek studiów. Syn starszy jest na trzecim roku prawa, a młodszy dopiero zaczyna swoją edukacje. i nigdy już nie usłyszę od mojego męża, że;" byłam, jestem i zostanę głupią infantylną 'cip...", mnie już tego nie powie. Jestem człowiekiem wolnym... To jest to...i nie muszę zadawać sobie pytania; 'O co tak na prawdę chodzi w tym życiu" Głowa do góry.

Autor: Anula  28.10.2007 zgłoś

Do : Blackened1985 Twoja kobieta nie ma szacunku dla samej siebie więc jak ma go mieć dla Ciebie.... Nie jest warta Twojej uwagi i nie ma znaczenia że jest naprawdę śliczna. jeśli juz raz ją "nakryłeś" na zdradzie a ona ponownie to zrobiła to wiedz że będzie to robiła za kazdym razem gdy ktoś obcy pusci jej oczko i powie "jesteś dla mnie najwazniejsza" Ja na Twoim miejscu nie chciałabym byc z kimś takim a poza tym uważam ze sex oralny jest tak intymną sprawą że nie można go uprawiać z pierwszym lepszym "tłuściochem". A FUJ!!!!! Nigdy nie będziesz miał pewnosci czy kiedy sie z nią kochasz to ona 2 godziny wcześniej nie kochała się z kims innym.....Ona ma taką "luźną" osobowośc i to że bedzie się zarzekać i tobie przyrzekać bedzie miało wartośc tylko w tym momencie... Zrobisz jak zachcesz ale pozwalając jej na "doprawianie sobie rogów" sam do siebie nie masz szacunku. pozdro

Autor: Asia  24.10.2007 zgłoś

Bylam zdradzona i po wielu latach zdradzilam tez. Zaplacilam za to ogromna cene, cene spokoju psychicznego , straty, tesknoty . Dzisiaj minely juz 3lata od FAKTU i jest ok. Kochamy sie nadal ,moze nawet bardziej i otwarciej. Przezylam piekny romans i mimo, ze nadal jestm z mezem -nie zaluje.

Autor: Blackened1985  28.10.2007 zgłoś

Zdrady chyba nie można wybaczyć, do końca. W moim przypadku zdradziła mnie osoba dużo młodsza (cztery lata w tym wieku robią dużą różnicę), dziś osiemnastoletnia. Zdradzała mnie przez dwa miesiące, dowiedziałem się w dzień Jej osiemnastych urodzin, na który bardzo czekałem. Dodatkowo smaczku dodaje fakt, że miałem wtedy sesję egzaminacyjną, pracowałem i palcem sobie do d*** ledwo mogłem trafić. Przy okazji zrobiła to z facetem, który jest paskudnym, grubym oblechem z ginekomastią. Jak on to zrobił, że Ją zaciągnął do wyra, nie wiem do dzisiaj, w każdym razie, gdy się dowiedziałem (na początku dopiero podejrzewałem, później powiedziała mi prawdę), stwierdziła, że "on jest dla mnie dobry a ty mnie nie szanujesz, zwisam Ci, masz mnie w d**** a jemu na mnie zależy" i temu podobne brednie. A i dowiedziałem się, że "jak się zacznę starać, to nie będzie mnie zdradzać". No cóż, dziewczątko nie doceniło tego, że cały czas wolny (którego miałem niewiele) poświęcałem dla Niej. Nie mówiąc o tym, że odwoziłem do szkoły, zabierałem na romantyczne kolacyjki do restauracji. Ważniejsze było to, że Jej "przyjaciel", nawet mnie nie znając, stwierdził, że jestem gnojem i że na Nią nie zasługuję. Cóż, niektórzy twierdzą, że czynności oralnych nie można określić mianem seksu. Ale jak dla mnie, jest to wyraz zaufania i akceptacji dla osoby obdarzanej. I właśnie fakt, że moja Luba, pomimo, że mi zawsze odmawiała, twierdząc, że nie lubi a temu wypierdkowi robiła i to parokrotnie, był powodem mojej załamki. Dowiedziałem się też, że "trzy lata to g*wno i że musi się jeszcze wyszaleć, bo jest młoda (tak, tylko, że ja zacząłem z Nią być, jak miałem dziewiętnaście lat, byłem jeszcze słodką dziewiczką, nawet wcześniej z nikim nie chodziłem i chciałem się "zakonserwować" dla tej jednej, jedynej osoby). Dwa tygodnie po tym, gdy się dowiedziałem, nastąpiła zamiana ról, bo moje kochanie stwierdziło, że idzie na imprezę, gdzie będzie Jej "kochaś" i nic Jej nie obchodzi to, co o tym myślę. I wtedy moja cierpliwość się skończyła, powiedziałem, że ok, spoko, nie ma sprawy, tylko niech o mnie zapomni. Zaczęły się płacze, błagania i od tego czasu jest na kolanach. Wyprowadziła się do innego miasta, wcześniej mieszkała 10 minut drogi ode mnie. Jakiś czas później dowiedziałem się, że jeszcze wcześniej planowała sobie "igraszki" z jeszcze innym gachem, co już tylko wywołało uśmiech na moej twarzy. Trzy lata związku, półtorej roku oszukiwania i dwa miesiące full hardcore, jedziemy na maksa. Aj, zapomniałem dodać, tydzień po tym, jak zaczęliśmy chodzić już się obśliniała z innym, to byłem w stanie wybaczyć. I teraz pozostaje pytanie: wybaczyć, czy nie. Ok, zależy mi, jest naprawdę ładną dziewczyną, przeżyliśmy w cholerę razem i praktycznie to jest Jej jedyna wada. Zarzeka się, obiecuje, przysięga, zaklina. Ale... cholera, to boli niewyobrażalnie, moja malutka dziewczynka, w wyrze z jakimś spaślakiem i jeszcze sobie po mnie razem ostro pojeździli. I oboje wypowiedzieli mi wojnę.

Autor: alx  09.11.2007 zgłoś

poleca dobre artykuły na temat zdrady w "Charakterach" ....podaję link http://www.charaktery.com.pl/artykuly/Milosc-Przyjazn-i/55/Sekrety-zdrady/

Autor: madziara  24.10.2007 zgłoś

To dziwne ale wlasnie jestem w tej glupiej sytuacji , ale to ja zdradzilam. Mam 21 lat od 6 lat jestem z chopakiem. Trzy lata temu bylam z klasa na biwaku i tam calowalam sie po spozyciu alkoholu z kolega z klasy.Nic wiecej nie laczylo nas, balam sie odrazu powiedziec. Dwa tygodnie temu powiedzialam o tym mojemu chopakowi , po wielu prosbach przebaczyl . Wczoraj po pracy wyszedl przyszedl poznym wieczorem i nie rozmawia ze mna, mowi ze caly czas ma nas calujacych sie przed oczami.Kocham Go bardzo i nie wiem co powinnam teraz zrobic, wiem ze On jest pewny siebie i caly czas beda fochy...Jestesmy w Anglii ciezko nam sie rozstac.co powinnam zrobic?

Autor: ewelina  24.10.2007 zgłoś

do hmmm:/ nie uwazam cie za dojrzalego emocjonalnie faceta, bo z jednej strony mowisz ze jestes ze swoja dziewczyna z czystej symbiozy, a z drugiej ze ja zdradziles...tak naprawde mysle ze sam zdradzasz swoje czlowieczenstwo bedac z kims tylko dla wygody, zaspokojenia swoich potrzeb...wiesz to smutne chowac sie pod spodnice baby"bo tak lepiej i bezpieczniej", pomysl i zadbaj o swoja godnosc, jestes mezszczyzna hmmm, co?...

Autor: kamila  30.10.2007 zgłoś

wszyscy zdradzający tłumaczą,że w ich związek wdała się rutyna,to nieprawda widocznie to nie była prawdziwa bezinteresowna miłość płynąca prosto z serca,widocznie żyliśmy w zakłamaniu przekonując sami siebie,że to może nasza winna,że może coś nie tak jest z nami ,ale to nieprawda nigdy nieobwiniajcie siebie za to że mąż,czy żona was zdradzili-bo to oni chcą zebyście tak mysleli,niema czegoś takiego jak rutyna..............to tak jak ogrodnik ,który posadzi kwiat i go niepodlewa,czeka aż zakwitnie niedając mu wody,czeka na plon.........tak samo jest z ludzmi.Moja historia jest podopna do tysiąca,miliona tych ludzkich tragedii.mam małą córeczkę,która sprawia że świat jest kolorowy nabiera sensu życie!Mój mąż i człowiek ,którego kochałam ponad życię,któremu włożyłam swoje serce wjego dłonie zawiódł mnie ogromnie.....zdradził,zszargał miłość i powiedział że mnie już niekocha,zapytałam,czy ktoś jest upadł na kolana i powiedział,że nikogo niema ,że to nie tak.......przysięgał na dziecko,ja go kochałam nadal w końcu byliśmy 7 lat ze sobą i mieliśmy 2 letnią córeczkę,potem się dowiedziałam ,że jest inna kobieta młodsza o 2 lata z 7 letnim synkiem,spakowałam się odeszłam,a on po 3 tyg. przywózł ją do naszego mieszkania,płakałam,podałam sprawe o alimenty, on podał o widzenia ,tamta kobieta umierała z zazdrości kiedy spotykaliśmy się z dzieckiem po za domem.Zaczęłam dbać o siebie w końcu miałam własne pieniądze pracowałam a mama pomagała mi w opiece nad dzieckiem,minęło pół roku mąż starał się o mnie i zdobył zaufanie,przebaczyłam dla dziecka bo mała kocha go ponad życie przepada za nim,od 3 miesięcy mieszkamy razem,tylko ja go już niekocham,niejestem zazdrosna,niezabiegam o jego względy,leżąc w łóżku myśle o tamtej kobiecie o tym że zniszczyła to co było najpiękniejsze.........i jestem bo boje się,że nikt w życu niekochałby mojego dziecka jak on...czasamy jak się spóźnia ,albo nieodbierze telefonu to myślę o jednym z kim jest,co robi................boję się tak żyć,ale z drugiej strony brakowałobymi go...........rozmów idyskusji,a czasem nawet utarczek,tamta kobieta wzieła się za następnego żonatego,wiem jedno w moim związku pozostanie na całe życie ta myśl była druga.........................co będzie dalej niewiem kocham moją córcie!............................POZDRAWIAM ANETKE Z WAŁBRZYCHA I JEJ NIESZCZĘŚLIWEGO SYNKA SEBASTIANA................KAMILA,KARINA,ZASTANÓWCIE SIĘ CZY WARTO!!!!!!!!!!!!!!!!!

Autor: leśna  23.10.2007 zgłoś

do aduni: angażujesz się emocjonalnie...niebezpiecznie, piszesz "Nie nie kocham go i jestem tego pewna " i zaprzeczasz sama sobie. Najpierw dobrze Ci się z nim gada, potem okazuje sie,że tyle Was łączy, On świetnie odczytuje Twoje myśli...dobrze Ci z nim, Jemu pewnie tez i tak rodzi sie uczucie. Przynajmniej Twoje, bo jego raczej nie. Brutalnie mówiąc znalazł sobie (bo jak pisalas pierwsza nie bylas) kolejna zabawke...jak dziecku nudzi sie zabawka to ja rzuca w kąt. a ty siedzis i placzesz w poduszke...a niby "nie kocham go i jestem tego pewna". Oszczedz sobie tego...nie warto. PS. Kłamstwo ma krótkie nogi.

Autor: Ania  01.11.2007 zgłoś

Trudno jest zyc po zdradzie.Myślałam,że dam rade ale zmieniłam sie ja ,zmienil sie rownież on.A teraz mineło trzy lata i wiem że przestalam go kochav bo upokorzyl mnie jak nikt bo zrobil straszne swimstwo i nie jest mi bliski.mamy dwie córki ale one sa juz duże a ja nie mam siły patrzec na niego,wole byc sama niz ze zdrajcao dosly cz;lowiek,który wiedzial co robi,zreszta sam powiedzial; żer gdybym ja mu to zrobiła co on mnie to on by sie rowiódl.Wiec ja teraz dojrzalam do takiego kroku.Osoba ktora zdradza jest nic nie wara.

Autor: asia  28.10.2007 zgłoś

pozdrowienia dla anuli zgadzam się z tobą w 100%

Autor: Zdołowana-DOMI  22.10.2007 zgłoś

ja dowiedziałam sie od MARKA kolegi ze mnie okłamał. Bylam w szoku,ryczałam, zerwałam. Znalazłam pocieszenie,ale szybko sie tez rozstałam z tym "zastępczym". Marek przepraszał,nachodził mnie w domu, robił wszystko.WSZYSTKO co w jego mocy> Ja bardzo go nadal kochałam,ale było we mnie tyle żalu ze nie potrafiłam wybaczyc. TERAZ bardzo żałuje. On poznał inna,zostawił ja dla mnie,ale ja bedąc z nim ciagle myslałam o tym co mi zrobił i powiedziałam ze potrzebuje czasu. ON wrócił do tamtej a ja bardzo chce z nim być.KOCHAM GO i próbuj odzyskac. On powiedział mi wprost ze mnie juz NIE KOCHA i ze juz NIGDY nie bedziemy razem,ale mimo wszystko chce z nim byc.Padło tez wiele nieprzyjemnych słów z jego strony skierowanych do mnie,ale chce zeby wrócił! Może to dziwne,ale nie wyobrazam sobie zycia z innym. PROSZĘ doradźcie mi co mam zrobic???? Co zrobić,aby odbudowac to co było kiedyś??? Jak go w sobie rozkochac??? Ja wiem ze bede to pamietac do konca zycia i ze ten ból bedzie ciągle rozrywał me serce,ale mimo to chce aby był ze mna!!!!! Tylko co mam robić?????????????

Autor: madlen  23.10.2007 zgłoś

do majki maju mam identyczną sytuację. jabym przeczytała o sobie.

Autor: ---aniol--  09.11.2007 zgłoś

jastes inteligentna masz ambicje jestes przed 30 rokiem zycia ja jestem pare lat starszy i kilka lat wczesniej tez bylem tak pewny mojej sily i wladzy--ale niestety zycie jest dla wszystkich a niektorzy ida po trupach mam takie motto zyciowe ----niemij przyjacio bo tylko oni moga cie zniszczyc bo tylko oni wiedza o tobie wszystko---a arabskie przyslowie ---o boze uchron mnie od przyjaciol bo od wrogow sam sie ochronie---a co do partnerstwa i malzenstwa to jest jak biznes jest biorca i dawca a odnas zalezy ktore miejsce zajmiemy --ty widac jestes dawca w waszym zwiasku to jedyne czego mozesz sie spodziewac to niczego ze strony biorcy--ale takie tezy to jedynie zycie weryfikuje ---cze

Autor: Raf  05.11.2007 zgłoś

Mam taki problem teraz tylko nie wiem czy coś było,chodzi o zdradę ale nie daje mi to spokoju a moja żona przestała mnie akceptować jako męża a nawet partnera woli rozmawiać na czatach a ja jestem z boku to rozumie bo nasze rozmowy z nią kończą się kłótnią a to tylko dla tego że są zbyt intymne ona jednak twierdzi że to tylko rozmowy ale zaczęło sie kilka lat temu gdy poznała kolegę który był często u nas w domu gdy ja pracowałem to się skończyło myślałem że będzie dobrze a teraz się nasila przez neta a z tego co pisz jedna z powyższych osób "zbyt ufna" to może się żle skończyć nie wiem czy nam się uda ale myślę że mam nikłe szanse i niech wszyscy uważają na siebie i sami stawiają sobie granice w związku byle nie naciągane bo one zawsze pękają wcześniej czy póżniej życzę wszystkim wszystkiego co najlepsze w związku kochajcie się bo naprawdę jest to wspaniałe uczucie pozdrawiam

Autor: gosia  24.10.2007 zgłoś

ja tez zostalam zdradzona moze nie fizycznie od razu ale psychicznie .bedoc z zwiozku z chlopakiem ktorego kochalam o nadal kocham smiesznie nie ale prawdziwe.bylismy ze sobo 4 lata postanowilam wyjechac za granice rzeby zarobic na wspolne mieszkanie on moze nie byl bogaty ale mial troche swoich pieniedzy a ja nie mialam nic pracujoc 3 lata nie mialam nic chcoc dac cos od siebie postanowilam ze pojade zarobie i po moim powrocie zamieszkamy razem ale sie nie spodziewalam ze on ma przyjaciolke od zwierzen .kiedy zadzwonilam do niego z zagranicy on wuczul moim glosie ze ja chcem wrucic co prawda nie bylam tak dlugo tam bo zaledwie 3 miesioce i pomyslalam sobie jak wruce i oddam dlug bo porzyczylam na ten wyjazd nie zostanie za duzo ale nie chcialm mu o tym mowic topuki nie przyjade ale on wyczul po moim powrocie wszystko sie zmienilo nie chcial ze mno rozmawiac tak poprostu ja nie wiedzialm co sie dzieje powiedzial rob co chcesz myslalam ze swiat mi sie do gory nogami przewrucil.pozniej sie dowiedzialm nie od niego oczywiscie ze jest on w nowym zwiozku z dziewczyno i razem pracujo wyzwal mnie od najgorszych i takie to zakonczenie .ja nie mogoc tego zrozumiec staralam sie do niego dzwonic pisac.ale nic to nie dalo postanowilam wyjechac za granice i tak tez zrobilam pracuje za granico nie tam gzdie wczesniej i nadal nie moge sie pogodzic z tym ze nigdy nie bedziemy razem ale przyrzeklam sobie ze juz nigdy nie tak sie tak skrzywdzic i nigdy nie zaufam minelo prawie juz rok a ja nie moge patrzec na merzczyzn jak na obiekt moich uczuc i juz chyba nigdy nie bede mogla bo mam w sercu blizne i nie potrafie o niej zapomniec

Autor: michalina  23.10.2007 zgłoś

do Antyherlinger'a: straszliwie długą opowieść tu zamieściłeś w której sam sobie zaprzeczasz, tzn. raz piszesz, że było Ci ciężko jak narzeczona Cię zdradziła, a później że żyć bez niej nie możesz, no i jeszcze że chciałeś zdradzić a nie zdradziłeś, że miałeś taką okazję a jej nie wykorzystałeś i że tego nie zrobisz. Jesteś nadal z tą dziewczyną... tylko po co, skoro wyciągnąłeś od niej wszystko o jej zdradzie to jaki ma sens ciągnąć taki związek dalej w którym ona będzie się czuła zaszczuta (jak ten pies z twojej opowieści), bo Ty ją będziesz nieustannie sprawdzał. Człowieku po tak męczyć i ją i siebie? Nie chcę Cię oceniać, bo sytuacja pewnie była bardziej złożona niż to co napisałeś, ale czy warto do końca życia być z kobietą, która Cię zdradziła i może to zrobić po raz kolejny, bo nigdy nie możesz być na 100% pewny drugiej osoby. A kończąc chciałabym zacytować Ciebie: "A jeśli jesteście sukami żyjącymi z naiwności męskiej - no cóż... winszuję. Nie dziwcie się, że i mężczyźni traktują kobiety jak dziwki." To wiele mówi o tym jaki masz stosunek do kobiet. Jak dla mnie chory, bo czy sam nie wykazałeś się tą 'męską naiwnością'?

Autor: Elunia  24.10.2007 zgłoś

a ja brzydzę się tego że inny mężczyzna mógłby mnie dotykać...choć przyznam że słabym się jest na zaloty innych w chwilach trudnych w związku (lecz to tylko wyobraźnia i idealizowanie innych na tle złej sytuacji w domu- mówię o normalnych problemach, nie o sytuacjach w których dochodzi do bicia i innych wypaczeń)... poza tym żonaty kolega mi opowiadal ze strasznie chciał się przespać z koleżanką miał być to sex jego marzeń...zdradził z nią żonę i co? okazało się że było beznadziejnie...poza tym nie mógł sobie wybaczyć że zdradził żonę... zdrada hmm pociągająca? chyba tylko w naszych chorych wyobrażeniach

Autor: ja  22.10.2007 zgłoś

ja obecnie jestem na dobrej drodze do zdrady,i powiem wam ze jestem tak zafascynowana tym facetem ze nic do mnie nie dociera,jestem juz duzym stazem w malzenstwie i to co teraz czuje czulam jakies dwadziescia lat temu,nasza rutyna nas gubi ,szukamy czegos co ten staly nam juz nie daje,nie mowi czule nie okazuje czy kocha ,mysli ze jak tyle lat po slubie to co ja po czterdziestce moge?a ja potrzebuje tego tej dawnej fascynacji,tego szalenstwa ,robienia czegos innego niz gotowanie,sprzatanie i robienie kanapek a wieczorem niby czasami cos innego ale nie szalonego czegos mi brak i szukajac znalazlam a to jest moj pierwszy i nie wiem jak bedzie po ale napisze pozdro

Autor: jasminka  23.10.2007 zgłoś

JA sama zdradzilam i powiem szczerze nie zaluje tego.Byl ode mnie starszy o 14 lat mial zone i 2 dzieci,pracowalismy razem,na poczatku byla to tylko zwkla znajomosc ale po pewnym czasie stalo sie,coraz czestsze romwy,wspolnie spedzone wieczory i ostatecznie noce,cudowne noce ktorych nigdy nie zapomne.Wszystko trwalo moze 2 tygodnie pozniej byl powrot do kraju i pozostaly tylko smsy i rozmowy przez telefon.Nie przyznalam sie nigdy do zdrady bo wiem ze moj partner nie wybaczyl by mi tego ale z drugiej strony nie zaluje tego ze zdradzilam.Nasz zwiazek to rutyna ale mimo tego nie potrafimy zyc bez siebie.Gdzies jakims awalkiem serca pokochalam tamtego mezczyzne i chyba nie przestane kochac. Nie umie sobie wytlumaczyc dlaczego zdradzilam.Minal juz ponad rok a ja nadal wspominam te chwile.

Autor: eka  22.10.2007 zgłoś

Do Ul: ja tez kocham zonatego mezczyzne historia bardzo podobna tylko na innym etapie. poznalam go w pracy jest moim przelozonym. 3 lata dusilismy w sobie magnetyzm ktory nasp rzyciagal. zawsze wiadzialam ze jest szczesliwy w malzenstwie, ma 2 kochane coreczki wiec nigdy nie pchalam sie na sile i nie uwodzilam go. jednak to nie wystarczylo. zaczely sie niewinne maile w pracy, potem po pracy. niby wszystko po przyjacielsku. ale zaczynalo sie glebiej i glebiej. po imprezach firmowych zostawalismy najdluzej gawedzac do poznej nocy. az w koncu stalo sie - najpierw sktromne sugestie w mailach w koncu prawdziwy pocalunek pod koniec z jednej takich imprez. potoczylo sie szybko, nie moglismy sie nacieszyc soba i swoimi cialami. kilka dni temu pod dlugo planowanym pretekstem urwalismy sie z pracy i pojechalismy do mnie. a teraz zastanawiam sie - do czego to prowadzi? zaczyna do mnie dochodzic ze przeciez on ma juz rodizne a ja chcialabym miec go dla siebie - na to nigdy nie moge liczyc. zastanawiam sie czy to sie wyda a jasli tak to bez watpienia on stanie po stronie rodziny - jest wbrew pozorom dobrym czlowiekiem. zastanawiam sie jak bardzo mnie to zrani i jak duzo czasu zmarnuje na ten zwiazek bez przyszlosci....a moze za duzo mysle? moze powinnam dac sie poniesc? nigdy nie spotkalam nikogo w podobnej syt... co mi radzisz? zalujsze ze bylas kochanka?

Autor: Z.  07.11.2007 zgłoś

Do ---anioł--- No to byle szybciej do roku 2012, kiedy to ma byc koniec swiata przepowiedziany przez wielu wizjonerów, bo to wszystko popiep..one jest na maksa! Jak się kogoś kocha naprawdę, to nie spi się z innymi, bo...bo się normalnie NIE DA!

Autor: pełnosprytny  26.10.2007 zgłoś

...a ja mam nażeczoną i zdradzałbym ja ciągle bo facet ma w genach podboje ! pare dni temu , bylem z dawna kmpela na piwku ale zawsze nas ciagnęło do siebie i zamiast udac sie do domu pijechalismy w ustronne miejsce i szybko w godzinke zalatwilismy to na tylnim siedzeniu ! Cudowna jest odmiana ,ona jest taka wąziutka i mokra ,a ciałko i skóra jak jedwab.Pięknie opalona i ogolona ,orgazm gwarantowany ! Mam 27 lat i 2 lata w nażeczeństwie !

Autor: 87latina  23.10.2007 zgłoś

Ja bym pewnie się zrewanżowała i też zdradziła, hehe ;-)

Autor: lulu  01.11.2007 zgłoś

zdrada to zło,skutek uboczny czegos niedobrego,oznaka słabosci a takze zagubienia. Znam to uczucie,gdy zdradzasz sam robisz sobie krzywde..pozwoliłam sie sprowokowac,dałam sie zmanipulowac a dzis mam poczucie winy i zal do siebie samej poniewaz mogłam pokazac cos wartosciowego,udowodnic ze mozna i odejsc...ech długa historia.....zdrada to ucieczka a w moim przypadku niczego dobrego nie przyniosła,fakt mąż wie,jestesmy razem i oboje chcemy byc ze soba lecz to co było jakby nie zmieniło zachowania mojego meza który własciwie jest sprzecznym fragmentem,tzn potrafi byc czuły nawet bardzo ale równiez potrafi bic,szantarzowac ,straszyc pięscią,nie wspominajac o samozachwycie...a ja musiałam rzucic prace która kocham ..koniec konców nawet gdy jest pieknie miedzy nami wspomnienia zabijają a ja byc moze odnajde sie za pare lat bo dzis juz nic nie rozumiem..

Autor: jolka  23.10.2007 zgłoś

jestem w zwiozku 20lat mamy 4 dzieci przezylam zle chwile i dobre zostalam zdradzona przez swojego partnera kilka razy bylo mi przykro az do bulu przezylam depresje ale pamietajcie czas goi rany ten ostatni raz postawilam sie mezowi ze jeszcze raz spobuje mie zdradzic to sie roztaniemy a na doklatke zdradze go z jego przyjacielem w naszej sypialni przeprosil mie i obiecal ze juz nigdy sie to nie powtorzy dotrzymal slowa a dla naszego zwiozku jest lepiej kochamy sie jeszcze mocniej niz 20lat temu jest super sprobujcie hej jolka

Autor: cnoteczko z białogardu  22.10.2007 zgłoś

dobrze z enie z elektoratem po;)

Autor: stokrotka  22.10.2007 zgłoś

JA TEZ PRZEZYłAM ZDRADE ZE STRONY MEZA BIł MNIE ALE ZNOSIłAM TO DLA DZIECI I DLATEGO ZE GO KOCHAM ALE DOWIEDZIAłAM SIE ZE MIAL ROMANS OK 3-4 MIESIECY Z MłODSZA DZIEWCZYNA CHCIAłAM ODEJSC BO BARDZO MNIE BOLAłA JEGO ZDRADA NIE DAł MI ODEJSC OBIECYWAł ZE TEGO JUZ NIE ZROBI CHCIALAM W TO UWIERZYC WIEC ZOSTAłAM. TERAZ JEST OD DłUZSZEGO CZASU ZA GRANICA I CODZIENNIE SIE ZASTANAWIAM CO ROBI CZY TAM SOBIE NIE ZNALAZł KOGOS ( DO POLSKI PRZYJEZDZA 3 RAZY DO ROKU) NIE WIEM CO MAM ROBIC CZY NADAL ODSOWAC TA MYSL ODEMNIE ZE MNIE ZDRADZA ? TWIERDZI ZE DRUGI RZ NIE POPEłNI TEGO BłEDU - POMOZCIE JESTESMY 12 LAT PO SLUBIE

Autor: stokrotka  22.10.2007 zgłoś

JA TEZ PRZEZYłAM ZDRADE ZE STRONY MEZA BIł MNIE ALE ZNOSIłAM TO DLA DZIECI I DLATEGO ZE GO KOCHAM ALE DOWIEDZIAłAM SIE ZE MIAL ROMANS OK 3-4 MIESIECY Z MłODSZA DZIEWCZYNA CHCIAłAM ODEJSC BO BARDZO MNIE BOLAłA JEGO ZDRADA NIE DAł MI ODEJSC OBIECYWAł ZE TEGO JUZ NIE ZROBI CHCIALAM W TO UWIERZYC WIEC ZOSTAłAM. TERAZ JEST OD DłUZSZEGO CZASU ZA GRANICA I CODZIENNIE SIE ZASTANAWIAM CO ROBI CZY TAM SOBIE NIE ZNALAZł KOGOS ( DO POLSKI PRZYJEZDZA 3 RAZY DO ROKU) NIE WIEM CO MAM ROBIC CZY NADAL ODSOWAC TA MYSL ODEMNIE ZE MNIE ZDRADZA ? TWIERDZI ZE DRUGI RZ NIE POPEłNI TEGO BłEDU - POMOZCIE JESTESMY 12 LAT PO SLUBIE

Autor: Antyherlinger  22.10.2007 zgłoś

Odcinek 4 Przeraziłem ją tym jak dokładnie odtworzyłem całość zdążeń z jej prawdopodobnymi zachowaniami, stanem psychicznym w trakcie i po - dosłownie wszystko. Zwerbalizowałem to tak, że ją to złamało bardziej, niźli świadomość bycia nie fair wobec mnie wtedy. Wszystko dlatego, że mnie okłamała - kłamała od początku, kiedy zdrada sie dokonywała, po ostatni dzień w którym ustaliłem wszystko ze szczegółami. Twierdziła, nim jeszcze ustaliłem kolejność i przebieg zdarzeń, ze nie zasłużyłem sobie na takie traktowanie... hm. może to zabrzmi brzydko, ale przywykłem. Kocham ją bardzo, a jednak jestem czujny. Kiedyś, byłem ufny... wierzyłem, dawałem swobodę wolność. Teraz nie nalegam, ale węszę... to pewnie te odchyły których nie znoszą kobiety które się przyznały do zdrady. Jestem miły uprzejmy, troskliwy i czuły, tak jak byłem wcześniej a jednocześnie - nie fizycznie, a mentalnie, - czujny na tyle, że można to kreślić mianem pewnej dominacji. bez słów, bez agresji. Sądzę, że pies gdyby był na jej miejscu czułby się głaskany, rozpieszczany, nawet kochany, a jednocześnie by czuł, że jeśli warknie lub ugryzie, to zostanie dotkliwie potraktowany... Oczywiście nie bije i nigdy nie biłem żadnej z moich kobiet - zwłaszcza Narzeczonej. Ale jeśli wykona fałszywy ruch - to będzie koniec. Causa Finito - the end, każde w swoją stronę bez sentymentów i bez żali. Choćby już były dzieci... Kiedyś mnie nawet oskarżyła, że swoim zachowaniem prowokuję kolejną zdradę - że tego wprost oczekuje. To nie prawda... nigdy przenigdy nie chciałbym jej stracić, a jednak tak, jak ze swoim psem postępowałem - twardo i na krótkiej smyczy[choć bez smyczy i bez kagańca chodził i nie był bity wcale(tylko "dominowany")] - tak wobec mniej mam dystans, jaki dzieli... brak absolutnego zaufania. Choć wskoczyłbym za nią w ogień, aby ja ratować, to wrzuciłbym ją weń, aby ją oparzyć, jeśli tylko jeszcze raz mnie zdradzi... I gdzieś w podświadomości wiem, że prędzej sama by weń weszła, niźli znów tak zrobić. Nie wiem tylko, czy to zasługa tego, że mam takie wewnętrzne nastawienie, czy tego, że mnie aż tak kocha bardzo?.. Drogie Panie - odradzam Wam zdradę, jeśli macie zdradzić kogoś w "szczęśliwym związku". Kogoś, kogo kochacie... Będzie Wam trudno to znieść - ale rozumiem, ze nie zawsze w chwili zatracenia jest się nie tyle w stanie myśleć, co chce się pamiętać o konsekwencjach. Panie, które to przeżyły, odradzają Wam wyznanie win. Przeszły bowiem piekło oczyszczenia. Niektóre wyniosły z tego wniosek zupełnie odmienny, niźli ja wysuwam - że miast nie zdradzać i wziąć sobie do serca niczym pies pawłowa tę naukę, wolą pamietać by zdradzając win swych nie wyjawiać... Ja nie mówię, że warto je wyznać... twierdzę, że będzie znacznie gorzej, jeśli prawda wyjdzie na jaw sama. A jeśli jesteście sukami żyjącymi z naiwności męskiej - no cóż... winszuję. Nie dziwcie się, że i mężczyźni traktują kobiety jak dziwki. Dobranoc!

Autor: Antyherlinger  22.10.2007 zgłoś

Ponieważ całość się nie opublikowała, tnę na kawałki. Odcinek 2 Dwie pierwsze wypowiedzi w zestawieniu z tą trzecią dają mniej więcej pełny obraz zdrady - obu jej medali. Zdradzającego/zdradzającej którego/ej zdrada wyszła na jaw i zdradzonego/onej któremu przyszło żyć ze świadomością zdrady swojego partnera/rki. Ann i Joasia M. doradzają zatajenie tego faktu... hm. co to za związek, w którym panuje zdrada, a ponadto kłamstwo? Szczęśliwy - odpowie całkiem pokaźna rzesza kobiet i mężczyzn których spotkało to w życiu... na ogół tych zdradzających. Byłem kiedyś zdradzony - nie raz. Ciut mniej to ja otarłem się o granicę zdrady... być może nawet, mimo braku stosunku - nie tylko klasycznego, ale w ogóle, - zdradziłem. Choć ani nie byłem emocjonalnie związany z kobietą(2 różne przypadki) z którą niby zdradzałem, ani nie przekroczyłem granicy fizis na tyle, by nazwać to coś sexem(raz jedynie). Nie chcę dociekać powodów zdrady... Jeśli ktoś nie jest głupcem, to ją wyczuje, domyśli się - będzie brakowało być może dowodów, ale będą ślady, poszlaki, domysły. Będzie stan rozbicia... W takim stanie funkcjonując otarłem się o zdradę - nie zdradzając samemu a będąc już zdradzonym. Rozbitym właśnie, jak owa Rozbita. Pytałem się dlaczego? - co jest nie tak? Czemu będąc świadom, nie reagowałem? Znacie film "Malowany Welon"? Choć nie jestem doktorem, absolwentem jakiejś znanej uczelni czy pracownikiem akademii nauk, czułem się jak bohater filmu, który wraca do domu słysząc za drzwiami igraszki młodej żony z jakimś amantem... nie mogłem tego znieść, a jednocześnie miałem dość honoru by tego nie zauważać. Wiedziałem, że jestem, ale nawet przy drzwiach nie stałem... Ignorowałem. Udając, że nie wiem - płacząc i zwierzając się siostrze dlaczego to mnie spotkało? - szedłem dalej przez życie... bo co innego miałem zrobić? - kochałem. cudownie zapominając. Do czasu. Ze zdradą trudno jest żyć nie tylko zdradzonemu ale i zdradzonej. Zdrada, choćby już w myślach się z nią pogodził, zaakceptował, odrodzi się - to naturalne, - wtedy, gdy druga strona świadoma(ona też to wyczuje) że ta druga strona też wie, to powie... Doceni, że się jest jakim się jest - dobrym, być może szlachetnym etc. że popełniło się błąd i poprosi o wybaczenie - każdy chce odkupienia a poczucie winy... nie każdy umie żyć z nim. Bałbym się nawet żyć z kimś takim, kto nie ma sumienia. Co zrobić, kiedy osoba którą się kocha powie - zdradziłem/zdradziłam? Jak można zareagować. Po pierwsze zerwać - to bardzo trudne, uzależnienie, miłość, a jednocześnie żal, gniew i zawiść. Choć wiedziałem wcześniej, apropobowałem mentalnie, kiedy się dowiedziałem, że jestem bez porównania - coś pękło. Szlag trafił - brak dowodów zyskał dopełnienie koronne. Nieprzymuszone przyznanie się do winy. Jak można było zareagować?.. Być złośliwym. Chciałem zapomnieć, uznać niebyt sytuacji - a jednak wychodziło to ze mnie niczym słoma z butów - przy każdej bolesnej okazji która mogła przypomnieć o tej sytuac

Autor: Ksenofobia  28.10.2007 zgłoś

Ja tez bylam zdradzana... na szczescie nie fizycznie... psychicznie, emocjionalnie, duchowo.. ale czy ja wiem, czy taka zdrada nie boli bardziej ? Wybaczylam... staram sie zapomniec Warto bylo...

Autor: Oli  22.10.2007 zgłoś

Zdradzanie to wg mnie pojscie na latwizne. Wiem bo sama kiedys zdradzailam, nie lozkowo tylko emocjonalnie, zaczelam szukac ciepla i bliskosci gdzie indziej. Teraz patrze na to z perspektywy czasu i widze ze oszukiwalam i siebie i chlopaka. Jezeli ma sie sile na zdrade bliskiej osoby to mozna takze zakonczyc ten zwiazek dla dobra obojga jezeli sa tam tak powazne powody zeby chciec zdradzic te druga strone. Wiem ze latwo jest tak sobie to wszytsko powiedziec, ale skoro ja slaba osoba dalam rade wyjsc z tego to kazdy sam lub z pomoca takze moze. Nie oszukujmy naszych partnerow, pojawia sie w nas wyrzuty sumienia ktore pozostana do konca zycia. W problemowej sytuacji sztuka jest nie szukac sobie kogos do pocieszenia tylko rozmawiac o problemie, poznac zdanie drugiej osoby i starac sie jakos z tego wybrnac, uznac czy warto walczyc czy lepiej moze odejsc ale i nie zyc w klamstwie.

Autor: Antyherlinger  22.10.2007 zgłoś

> Autor: Lucyann (2007-10-22 20:52:21) > ----- > Zdrada a czym jest zdrada?? ciezko jest teraz znalezc zwiazek bez takich przezyc...!!ja > swoj zbudowalam na zdradzie . z moim obecnym partnerem zdradzilam bylego meza.... > zakochalam sie postanowilam wszytko zucic i zmienic zycie z wygodnego zabawowego na > dorosle odpowiedzialne wydawal mi sie idelanym kandydatem na meza szybka decyzja o > dziecku i jest . ale teraz wszytko sie sypie zly p[oczatek powoduje jego nieufnosc > podejzliwosc do mnie ze jak zdradzial swojego meza to jego tez moge .. i tak w kulo nic nie > daja tlumaczenia ze to bylo inne zycie terz chce stworzyc rodzine.... ale slowa sa dla niego > bez znaczenia wiec zdrada zawsze daje zle konsekencje przed czy po ... nie tedy droga > .wiem ze czasem brak tych motykow w brzuchu i podniecenia ... dzikiego seksu.. i > odkrywania ale mozna sobie to tez odkurzyc we wlasnym domu trzeba chciec. my > zdecydowalismy sie na terapie rodzinna .moze pomoze.... pozdrowienia i zyczenia > spokojnego i szczesliwego zycia..... Z tego samego powodu mężczyźni, przynajmniej podobni mnie, unikają zabawowych kobiet... To co, że "już spoważniała"? Ja dziękuję...

Autor: Rosa  05.11.2007 zgłoś

ana 30,nie wiem jak wygladasz ale zadbaj bardziej o siebie ,umow sie z kolezanka ,wyjdz z domu daj mu troche powodow do zazdrosci,musisz sie przekonac czy mu jeszcze na tobie zalezy.Pamietaj kobieta jesli chce moze zrobic wszystko z mezczyzna.Powodzenia

Autor: kuloodporna  25.10.2007 zgłoś

do: wszyscy którzy nie odchodzą bo się boją... lepiej się zabawić i później wrócić do ustabilizowanego życia i nic nie podejrzewajej żony/męża, niż odejść...

Autor: LIDIA1982  04.11.2007 zgłoś

do ; Niki Niki jeżeli masz wątpliwości nie myśl o slubie z marynarzem, choc może i on jest porządnym facetem i ta wpadka z norweżka nic nie znaczy, jednak rozmów się z nim zanim wezmiecie ślub bo jak tego nie zrobisz będziesz cierpiec przez całe wasze życie, ma taką pracę jaką ma i zawsze gdy go nie będzie w domu będziesz myśleć jaka kobieta może teraz z nim być a napewno tego nie chcesz ,musisz być pewna jego uczauć i tego że są szczere, rozmów się z nim jak najprędzej jeżeli dobrze go znasz to ocenisz czy warto się z nim wiązać ale nie zapominaj również, że każdy popełnia w życiu błędy, Ty też napewno je popełniasz, może nie w takiej skali jak brak szczerości i dla Ciebie zdrada jego nie wchodzi w grę ale pamiętaj musisz być go pewna w 100 procentach.

Autor: LIDIA1982  04.11.2007 zgłoś

do ; Niki Niki jeżeli masz wątpliwości nie myśl o slubie z marynarzem, choc może i on jest porządnym facetem i ta wpadka z norweżka nic nie znaczy, jednak rozmów się z nim zanim wezmiecie ślub bo jak tego nie zrobisz będziesz cierpiec przez całe wasze życie, ma taką pracę jaką ma i zawsze gdy go nie będzie w domu będziesz myśleć jaka kobieta może teraz z nim być a napewno tego nie chcesz ,musisz być pewna jego uczauć i tego że są szczere, rozmów się z nim jak najprędzej jeżeli dobrze go znasz to ocenisz czy warto się z nim wiązać ale nie zapominaj również, że każdy popełnia w życiu błędy, Ty też napewno je popełniasz, może nie w takiej skali jak brak szczerości i dla Ciebie zdrada jego nie wchodzi w grę ale pamiętaj musisz być go pewna w 100 procentach.

Autor: Anitttta  04.11.2007 zgłoś

Do ,,Di (2007-11-04 09:39:11)'' Stronnicza i niesprawiedliwa jest twoja opinia. Cisniesz facetom a kobiety to juz nie sa winne w ogole. No ale Twoj wiek tlumaczy tak waskie horyzonty myslowe. Masz jeszcze duzo czasu na nauke. Pamietaj ze to ,,ludzie'' sie nawzajem zdradzaja, a nie kobiety albo mezczyzni. Ciekawe bedzie, ile zdrad zainicjujesz, albo do ilu sie przyczynisz, przez najblizsze 10 lat zycia. Gdy ludzie zdradzaja pod wplywem impulsow milosci i zauroczenia to jest super fajowo. Ale gdy Ci sami ludzie sa zdradzonymi, to jest to najwiekszy bol w zyciu. Och tacy zranieni i zawiedzeni wtedy sa. Kochasz ... badz wierny. Nie kochasz, nie pasuje Ci... to miej odwage szczerze odejsc a nie zyj w zaklamanym zwiazku - zdradzajac za plecami. Zycze jak najmniej rozczarowan podczas doswiadczania zycia w zwiazkach. Chwala wiernym ludziom.

Autor: byla  23.10.2007 zgłoś

do ONA_ZONA! Jakbym czytała o sobie. Po 17 latach zakończyłam małżeństwo. Walczyłam o nie 2 lata. Myślę że oboje chcieliśmy (chce w to wierzyć) żeby się udało. Ale niestety. Wybaczyć pewnie wybaczyłam, ale nie mogłam zapomnieć. Myślę, że jeśli raz przekroczy się granicę to, następne razy niestety będą. Mam córkę i dzięki niej wstaję każdego ranka. Najtrudniej jest pogodzić się ze stratą, jeśli całe dorosłe zycie (miałam 18 lat) przeżyliśmy razem.

Autor: Sugar  23.10.2007 zgłoś

Jeśli jest się zdradzoną /ym to jest to problem dwojga ludzi . Nigdy wina nie leży po jednej stronie . Gdyby mój partner mnie zdradził wybaczyłabym . Nie będę pisać dlaczego porostu wybaczyłabym mu. Do Majki! Nie rób tego o czym piszesz . Jeśli kochasz męża to zrób wszystko żebyście byli szczęśliwi . Bądź dal niego żoną , kochanką , przyjacielem . Tamten pan to może być chwila słabości , rozstaniecie się a Tobie pozostanie gorycz , ból i ... Życzę Ci wytrwałości , powodzenia ;)

Autor: Behemotka  23.10.2007 zgłoś

Do Addy:-) Może masz rację a może nie. Wiesz w wieku 30 paru lat ma się już jakieś doświadczenia życiowe czasem trudne i on takie miał...choś powiedział mi niby żartując, że jestem mała oszustka...ale on też mi się przyznał do paru niedobrych rzeczy. Dobrze mi z nim...jak na razie choć mam dużo obaw. Napisze jeszcze jutro...dzięki, że mi odpisujesz:-) Teraz zmykam do domku bo w pracy jestem. Miłego wieczoru. Pa.

Autor: do anioła  09.11.2007 zgłoś

Nie mam przyjaciol, bo moje credo zyciowe z kolei to "umiesz liczyc? Licz na siebie" a przyjaciele dzisiaj to pojecie bardzo ograniczone w swojej specyfice. Dla mnie istnieja juz tylko pseudoprzyjaciele.... Owszem zycie zweryfikuje to jaka pozycje zajmuje i czy dobrze ze akurat ja zajelam. No i na koniec bo juz naprawde siadam do pracy bo jest pozno: Widze, ze nie jestes dobrym obserwatorem bo nie masz pojecia ile mam lat... Pozdrawiam cie aniele:) (w wersji meskiej czy tam damskiej;))

Autor: michal  05.11.2007 zgłoś

wicie co? ja to slyszalem ze z pieknej miski sie nie najesz,ale zawsze chcesz miec taka w kolekcji....i to dlatego to wszystko bo nikt nie bierze sobie pieknej kobiety bo tu pytanie wystarczy zadac -jakie auto wybralibyscie poloneza,opla,mercedesa....ja wybralbym opla bo nikt mi go nie ukradnie i tak jest z partnerami bo jak sie wybierze mercedesa to zaraz sie ktos znajdzie zeby ukrasc i sie przejechac....:) takie zycie..a i do esperanzy chlopie za malo przezyles zeby sie wypowiadac bo zdrada nie jest lekka rzecza i to nie jest tak jak sobie juz poukladales w glowce - ona zawsze przychodzi z zaskoczenia i powoduje ze nie czujesz ze zdradza,oklamujesz,oszukujesz wtedy to jest najblizsza Ci osoba i blizszej nie masz wiec nie zarzekaj sie ze nie zdradzisz bo to samo Cie dopadnie

Autor: Gosia  23.10.2007 zgłoś

Jestem mężatką od 17 lat. Mam dwoje dzieci. Od 5 lat mąż regularnie mnie zdradza z różnymi kobietami zarówno emocjonalnie jak i fizycznie. Z reguły mówi im że jest stanu wolnego, bez zony lub w trakcie rozwodu. kilka razy podawał się za wdowca. Swoje"kobietki" wyszukuje w portalach randkowych, gdzie podaje sie prawie za supermena lub za takiego skrzywdzonego przez los faceta( ma po kilka kont i aż sie czasem dziwię, że potrafi sie w tym połapać). Kobiety chętnie się z nim umawiają-jest w stosunku do nich taki opiekuńczy, szarmancki, zaradny życiowo, wyskakuje praktycznie przed szereg -zaskakując je różnymi propozycjami, prezentami, prawie zgadując myśli.Czasem podrywa jednocześnie kilka kobiet i umawia się z nimi. W stosunku do mnie stara się byc dobrym mężem: pomaga czasem sprzątać, ugotować, łoży na utrzymanie rodziny. A ja? Zaufania nie mam do niego za grosz, mieszkamy razem ale wydaje mi się ze tak naprawdę to jesteśmy osobno:ja z dziećmi a on z swoimi kobietkami od których jest uzależniony niczym narkoman od morfiny. On wie, ze robi źle ale nie potrafi z tym skończyć-kobietki potrzebne są mu do zycia jak powietrze, tylko w ich towarzystwie czuje się prawdziwym MEZCZYZNĄ. Bezpieczeństwa w tym związku raczej nie mam, bo tak naprawdę nie da się go zapewnić w takiej sytuacji. Czy to jest życie czy wegetacja? Czy warto tak się poświęcać tylko po to by dzieci miały ojca? Taki mój niebyt. W tym związku poznałam co to znaczy obrzydzenie, nienawiść i miłośc do człowieka. Takiej wybuchowej mieszanki nie polecam nikomu.

Autor: Xad  26.10.2007 zgłoś

Bo w Polsce powinna zostać zalegalizowana poligamia.. Jaki raj wtedy byłby.. :) heh.. :)

Autor: Mama  23.10.2007 zgłoś

Mó mąz równiez pracuje calymi dniami wychodzi o 6.30 wraza najwczeniej o 19. Wiem ze pracuje cięzko zeby bylo nam dobrze. Kupilismy mieszkanko,teraz je urządzamy. Jestem w domu z 2 dzieci,codzienne obowiązku,tez czasami mam dosc,ale wiem ze sie kochamy,wiem ze to wszystko by bylo nam lepiej. Jabym miala zdradzac za kazdym razem kiedy czuję sie samotna to byłoby tego sporo.Nigdy nie myslalam o zdradzie.Nie mozna miec wszystkiego,ale mozna tez duzo od siebie dac. Po ciezkim dniu mozna zrobic romantyczną kolacyjkę,spędzic miło wieczor,naladowac akumulatory. Jestem szczęsliwa bo mam wspanialego męza.

Autor: aqua  23.10.2007 zgłoś

ja uwazam ze -mija- (jak moze kilka innych) jest jedna z niewielu osób wartych zaangażowania uczuciowego, jest uczciwa i stała nie przechodiz jej przez mysl zdrada i to jest wlasnie w niej tak piekne i wyjatkowe. to ze niektorzy skaczą w bok jak tylko sie mrugnie albo odwroci glowe to ludzie chorzy i nie powinni zyc w zadnym zwiazku. jelsi komus takie skakanie odpowiada prosze bardzo ale uwazam ze niemacie sie czym tutaj chwalic bo to okropne zeby takie świnstwa robic partnerom. zdrady nie popieram i nie wybaczam, nie dopuscilam sie nigdy zadnej i wcale nie czuje sie przez to gorsza wrecz przeciwnie. moze mnie partner zdradzi oki moze mi powie moze nie moze sama sie dowiem niechcacy, napewno to zamknie pewien rozdzial w moim zyciu ale napewno nieposunela bym sie do zdrazy zeby zrobic mu na zlosc albo tak poprostu bo go niema czy cos a ja potzebuje ciepla. od tego sie ma patnera. jak sie niepodoba komus to prosze sie rozstac a nie doprawiac rogi jak sie ma gorszy dzien albo jak mnie pszczola ugryzla.

Autor: moni*  22.10.2007 zgłoś

ja jak wiele tutaj osob tez dostalam mocno po dupie ... zdradzil mnie facet z ktorym bylam juz zareczona.Oklamywal mnie w sumie caly czas bo to pewnie trwalo troche(byl za granica a ja tutaj w PL)przyznal sie i to przez SMSa,na koniec przepraszal i powiedzial ze chce juz byc z nia ... zabolalo mnie to dotkliwie i nie moglam sie z tym uporac przez dluuugi czas . Mialam problemy ze soba i w kontaktach z innymi ludzmi. A zwlaszzca z facetami. Normalne. W sumie nie zalezalo mi na opinii innych osob, na niczym w ogole mi nie zalezalo. Zyc sie czasem odechciewalo Ale mam wspanialych znajomych i rodzine ktora mnie wspierala w tych najgorszych momentach mojego zycia.Potem zaczelam odnosic sukcesy ktore mnie pchnely w wir pracy. Po jakims czasie poznalam wspanialego mezczyzne ... z poczatku nie czulam do niego zadnego wiekszego uczucia poza zwyczajnym kolezenstwem. Jednak postanowilam go nie skreslac odrazu.Byl (i jest) tak dobrym czlowiekiem i wspanialym kochankiem ze udalo mu sie skrasc moje serce:) do dzis jestesmy razem i nie dlugo sie pobierzemy. Chcialam na koniec jeszcze zaapelowac do osob zdradzonych - w tej chwili jestem szczesliwa i mimo wielu łlez ktore wylalam przez poprzedniego partnera nie cofnelabym czasu..dobrze ze tak sie stalo a nie inaczej. Widocznie tam nam bylo dane. Teraz tak naprawde czuje sie kochana i wyjatkowa. Warto bylo tyle przecierpiec zeby wkoncu spotkaz w zyciu kogos takiego jak Artek .A moj eks pozniej pisal do mnie esy he obudzil sie :) Olałam typa .Warto bylo tyle plakac i czekac na tego wspanialego czlowieka.Dlatego nie traćcie nigdy nadziei.Wiem ze to jest ciezkie ale trzeba sie z tym uporac i nie odbierac sobie reszte perspektyw na lepsze zycie .Zawsze moze byc lepiej :) trzeba tylko chciec ... powodzenia wszytkim :*

Autor: Ann  22.10.2007 zgłoś

ja jestem tą drugą; zaangażowałam się i jest mi strasznie źle, bo dałabym wszytstko, żeby z nim być ;(

Autor: Antyherlinger  22.10.2007 zgłoś

Odcinek 2a (grrr:[) jest nie pełny - to forum mnie irytuje;/ Oto suplement do 2a:( Prawdziwa zdrada i jej pierwszy raz pojawił się później - wyjechała na studia. Zmieniła kierunek i uczelnię i... zdarzyło się:( Wiedziałem, że coś jest nie tak - ale co miałem zrobić? Udawałem, że nic nie jest... Ech nieważne:( Nadal boli:| ;( ... Powiedzmy, że znów wyszło na jaw... okoliczności i konsekwencje jej pierwszego razu pomińmy - więcej było w tym winy tego sk.wysyna. nadal mam ochotę go ubić jak Wietnamczycy psa na ulicznej rzeźni. Tym razem... tym razem zostałem. Kocham ją i jest Moją Narzeczoną. Nie zostawię Jej. Jest też cudowną kochanką. Żałuję, ale ona chyba bardziej, że jej pierwszym był taki %$#@ :( Rozumiem jednakże jej ciekawość i chęć ukrycia cnoty... :| To boli... da się żyć - pod warunkiem, że albo jest się tak samo zakłamanym, albo całkowicie szczerym i stawia się na siłę uczuć. Trzeba być jeszcze dojrzałym, by to przełknąć. Dla mnie tajenie zdrady nie jest dobre... dla żadnej ze stron - a kiedy wyjdzie, bo kiedyś wyjść musi...

Autor: anula  23.10.2007 zgłoś

Mam znajomą która jest ze swoim facetem juz z 8 lat(ona ma 22 lata-on 24) i od jakis trzech lat zdradza go z tym samym gościem.Spotykają sie potajemnie.Kiedy zapytałam sie jej czemu to robi to mówi ze nie jest do konca szczesliwa ze swoim chłopakiem i nie zaspakaja jej.Jest z nim bo nie wyobraza sobie zycia bez niego.Twierdzi,że nikt jej nie pokocha tak jak on i ze drugiego takiego nie znajdzie.Kłócą się naokrągło z byle powodów,zrywają-powracają .Dominika jest jedynaczką,ropieszczaną przez ojca.Ojciec spełnia wszystkie jej kaprysy.Ze swoim chłopakiem tez ma bardzo wygodnie.Nie wiem tylko jakim cudem on jeszcze o tym nie wie..przeciez to juz trwa ok 3 lat.Zastanawia mnie tez jak ona moze spojrzec w oczy swojemu chłopakowi?Nie miesci mi sie to wogóle w głowie...

Autor: Adam  22.10.2007 zgłoś

po zdradzie, i Ty zdradź. Jeśli po tym będziecie mogli żyć ze sobą to dobrze. Jeśli nie to nie. Taki remis:-)

Autor: Ech...  30.10.2007 zgłoś

Ja tez mialem problem po mniej wiecej pol roku mojego zwiazku znalazlem u mojej dziewczyny zapis rozmowy z innym facetem oprocz wyznawania sobie milosci opisywali sobie jak by ich seks wygladal w taki sposob ze poczulem sie raczej jagbym jakis poradnik od kamasutry czytal czy cos bylem zmartwialy i odechcialo mi sie wszystkiego wczesniej sama mi mowila ze wyslal jej zyczenia z okazji dnia kobiet ale to zwykly kolega - w sumie normalka koledzy kolezankom wysylaja z podobnych okazji zyczenia standard ale mi sie to nie podobalo czemu niewiem ale pytalem kilkukrotnie czy to tylko kumpel zawsze slyszalem ze tak kiedy ona zobaczyla mnie takiego zdebialego przed kompem i zobaczyla co przeczytalem zaczela z placzem przepraszac ze to nie uczucie ani nic tylko nie umiala skonczyc takiej rozmowy mnie to nie przekonalo nie zdradzila fizycznie ale cios byl straszny i teraz sam nie wiem minelo poltora roku od tamtego dnia jestesmy razem kocham ja ona mowi ze tez kocha nie natrafilem juz na nic podobnego choc przyznaje nie szukalem bo niechce to niemialoby sensu ale boje sie czesto bol wraca i strach przed powtorka zapomniec calkiem nie umiem i sam nie wiem co o tym myslec... wogole niepotrafie zrozumiec jak potrafila mi to zrobic to jedyna rzecz jaka zrobila ktora zadala mi bol

Autor: A.  24.10.2007 zgłoś

Zaczytałam się w niektórych wypowiedziach... Cóż przykro i smutno się robi, gdy czytam wypowiedzi zdradzonych... To chyba jedno z największych okropieństw wpieprzać się w małżeństwo!! Eh... szkoda słów...

Autor: gabi  25.10.2007 zgłoś

do Wojtka Rozumię cię doskonale świat jest pokręcony, my ludzie zmieniamy sie. Nudzimy się codziennością, szukamy nowych doznań, mamy większe i śmielsze marzenia. Ja też zdradziłam na poczatku smski, spotkania na kawie a później namiętny sex. Mąż nigdy się nie dowiedział i nie dowie. Mimo, że kocham męża i układało sie jakoś to miałam dość chciłam czegoś więcej, chciłam poczuć że znów ktoś się o mnie stara, że potrafię jeszcze rozpalić w kimś ogień namiętności. Udało się nawet bardziej niż zakładałam. Rozpaliłam ogień On zakochał się nie potrafił żyć bezemnie. Ale nadszedł moment w którym zaczoł wiązac ze mną plany. Wtedy musioałam popatrzec realnie nie miałam zamiaru zabierac innej kobiecie męża czy dzieciom ojca, dlatego musiałam powiedzieć koniec choc to nie było łatwe. Przeżyliśmy wspólnie tyle wspaniałych chwil i mimo, że ja nie kochałm rozłaka bolała. Nadal utrzymujemy kontakt dzwonimy do siebie ale juz nie spotykamy wiem, że nadal mnie kocha, a ja żałuję, że chyba za bardzo wtedy rozpaliłam ogien bo gdyby był mniejszy to może by było pieknie do dzisiaj. Ta sytuacja dużo mnie nauczyła ale nie do końca. Po 2 latach znowu poznałam kogoś, znowu zaczeło się niewinnie. Zobaczyłam jednak któregoś wieczoru w jego oczach coś wiecej i powiedziałam koniec. Mam pecha każdy facet z którym chcę się spotykac zakochuje sie we mnie. Ja pragne tego dreszczyku emocji, tej dzikiej namietnosci ale bez zobowiązań. Tak sobie myślę, że może to znak, że powinnam być wierna mężowi...

Autor: zbyt ufna  22.10.2007 zgłoś

Ja byłam tą zdradzoną. Po 18 latach małżeństwa, a 28 latach znajomości. Zgubił nas internet. Poznaliśmy przez internet wielu ludzi (były to luźne rozmowy o wszystkim i o niczym) i niestety jedną "osóbkę" która do nas przylgnęła. Mówiła o przyjaźni, mówiła o samotności - bo mąż za granicą. My będąc zgranym małżeństwem i otwartym na pomoc innym zaangażowaliśmy się w jej "samotność". Niestety po pewnym czasie zauważyłam, że zaczyna się psuć nasz związek. Zaczęłam wycofywać się ztej znajomości a mąż tak zaangazował się w rozmowy z nią (druga część Polski), że całymi godzinami siedział przed komputerem lub ze słuchawką przy uchu. Zaczął być głuchy na moje prośby aby więcejczasu poświęcił rodzinie a nie jej. Niestety już było za późno. Nagle niemiał o czym rozmawiać ze mną , a z nią mógł rozmawiać o wszystkim... Byłam zdradzana emocjonalnie, jak się później okazało również fizycznie. Dodatkowo pozwolił na to , aby ona obrazała mnie na każdym kroku ( obrzydliwe sms). Nic do niego nie docierało. Zalozyłam sprawę o separację. Nadal był slepy. Okłamywał mnie na każdym kroku. W pewnym momencie nastąpiło przebudzenie kiedy chcąc go zatrzymać przy sobie, wysłała do mnie część ich rozmów internetowych. Nagle oprzytomniał i chciał odbudować wszystko co zniszczył w jeden rok. Spróbowałam. Wybaczyłam, ale nie zapomniałam. To dla mojego męża było za mało. Znowu znalazł nową znajomą (biedną, pokrzywdzoną przez życie). Dla mnie było to już za dużo. We wrześniu wzięliśmy rozwód. Musiał się wyprowadzić. Chociaż nadal go kocham, uważam że nie zasluguje na to abym tolerowała takie postępowanie w stosunku do mnie. Nie wyciągnął żadnych wniosków z tego jaką wyrządził mi krzywdę. Dokucza mi samotnosć, ale wolę być sama niż z człowiekiem , który liczy się tylko ze swoimi potrzebami. Ja póki co mam straszny uraz do męzczyzn i omijam ich wielkim łukiem. Dodam tylko, że ze swoim byłym mężem od czasu do czasu kontaktujemy się i rozmawiamy ze soba jak dwoje znajomych nie wracając do tego co nas kiedys łączyło. Pozdrawiam wszystkich .

Autor: bonra  28.10.2007 zgłoś

zdradzilem ale wiekszym bolem bylo to ze kochalem osobe ktora miala kogos i ona zdradzala swojego faceta ze mna... nie chciala od niego odejsc i byc ze mna ale mimo wszystko go zdradzala a ja gdzies w srodku mialem nadzieje ze wkoncu go zostawi dla mnie, tak jak ja zostawilem swoja dziewczyne dla niej. ale to byla pomylka? tak wielka! czy zaluje? tak bardzo ale chyba nie samej zdrady tylko faktu ze los postawil ja na mojej drodze...

Autor: Winna  23.10.2007 zgłoś

Przepraszam za blędy, i mętlik zdań , ale może ogólny sens jest do zrozumienia.To nie ja mam problem tylko "on" mój byly i jego żona.Ciekawe może ktoś się wypowie.A może to tylko ja martwię się ich problemami a oni ich nie mają ? To byloby najśmieszniejsze.

Autor: głęboko zraniona  23.10.2007 zgłoś

Zostałam zdradzona, może niefizycznie, chociaż nie wiem...., ale zdradzona, przede wszystkim głęboko zraniona. Zakochałam się, ale zostawiłam kolesia bo przeginał, na drugi rok odezwałam się do niego bo miałam poczucie winy, tęskniłam, nie wiedziałam wtedy, że przeżyje kolejne piekło, które on mi zgotował. Zrobił coś najgorszego, na moich oczach całował się, obściskiwał i nie wiem co więcej... z moją siostrą - ciężko uwierzyć!!!...a mnie traktował jak przedmiot i poniżał. Długo borykałam się z tym problemem, bo w sercu czułam tęsknotę, ból i cierpienie, przeżyłam z nim niezapomniane chwile, odkryłam przy nim swoją pasję i to głęboko trzymało mnie myślami przy nim. Próbowałam się leczyć, zasięgać porad specjalistów, wróżbitów, czytałam przeróżne artykuły. Byłam na tyle głupia, że odzywałam się do niego i chciałam jak sobie wtedy mniemałam "naprawić to", a on nadal mnie krzywdził, chciał się spotykać tylko na sex. Teraz widzę jaka byłam głupia i zaślepiona i jak bardzo przez to krzywdziłam siebie i otoczenie. Minęło kilka lat, jestem "obczytana" w takich tematach, a co najważniejsze jestem silna i potrafię powiedzieć nie. Teraz on mnie przeprasza, jakby nigdy nic, zresztą kolejny raz..., a ja mówię NIE!!!! Do wszystkich skrzywdzonych: PAMIĘTAJCIE OSOBA, KTÓRA KRZYWDZI NIE KOCHA!!!! Podzielcie się swoimi komentarzami na ten temat, zapraszam i pozdrawiam.

Autor: ---aniol--  07.11.2007 zgłoś

---chyba wszyscy sie wala

Autor: marcel  28.10.2007 zgłoś

Chyba nie byłbym w stanie zaufać mojej partnerce gdyby mnie zdradzila.Balbym że historia sie powturzy, a ja znowu byłbym rogaczem.Nie można ufać osobie która zdradza ,bo cos takiego ma się chyba we krwi,i powturzy się na 100%.To koniec na zawsze.

Autor: IRENA  28.10.2007 zgłoś

Mój, na szczęście już eks mąż , zdradził mnie ponad 3,5 roku temu. Bardzo to przeżyłam i długo , długo nie mogłam się po tym fakcie pozbierać. Mam z nim dwoje dzieci, zarówno mnie jak i im zafundował w domu piekło. Odeszłam od niego po trzech latach od momentu zdrady. Na początku próbowałam ratować nasze małżeństwo, lecz stwierdziłam, że to nie ma sensu. Nigdy by już nie było tak samo. Próbowałam usprawiedliwiać jego wybryk, obarczając całą wina siebie ale teraz tego żałuję. Jestem osobą, która nie mogłaby życ z takim człowiekiem i sądzę, że życie po zdradzie nigdy nie będzie takie samo. Ból zostałby do końca życia a życie na siłę jest bez sensu. Miałam na względzie dzieci ale teraz żałuję, że pozwoliłam na wszystkie awantury, które odbywały się w domu a te biedne dzieci wszystko słyszały. Uważam, że zdrada jest czymś najgorszym co może spotkać związek i jest nie do wybaczenia. Tego poprostu nie warto wybaczać.

Autor: nadii  23.10.2007 zgłoś

janino i...???godzisz się na to, cierpisz czy odpuściłaś???

Autor:  22.10.2007 zgłoś

mam 27 lat ,córkę i jestem sama jak palec , bo mąż który tak mnie kochał, niestety zakochał się w innej ,dziecko pyta -gdzie tato,dlaczego go nie ma-cóż jej mogę powiedzieć-że pewna szmata zabrała żonatego mężczyznę-tak zwyczajnie jak gdyby nigdy nic, został smutek, żal i ogromny ogromny ból i ciągłe pytania córki-DLACZEGO???????

Autor: danika  25.10.2007 zgłoś

Droga MARO masz racje napewno wina leży też po mojej stronie bo wiem o co głuwnie chodzilo o sex francuzki jak wiele razy nie mogłam sie przemuc bo ktoś kiedyś mi to obrzydził ale zamiast pomóc mi w tym zawsze były pretaensje i grożby nie raz słyszałam znajde kogoś ale nie bralam tego nigdy na poważnie bo i on wiedział że tego nie zrobiłabym z innym może i to że często nie chciałam ale nie tędy droga można było inaczej teraz to widzi z ogromnym poświęceniem pokazałam mu jak mogłoby być był w szoku teraz dopiero powiedział że jestem matką żoną i wspaniała kochanką a ja teraz mam te slowa w dupie wiedząc że tylko tak mogłam to wydusić z niego najgorsze to to że oprócz jego zmiany bo taka jest nadal nie rozmawiamy on boii sie bo wszystko wraca w tamto złe ale jak nie zaczniemy to staniemy na niczym on wie że kazda rozmowa o seksie czy o tym co lubimy zkończy sie moim komentarzem staram sie i nie wiem czy sama za dużo nie wymagam od siebie ale chce spróbować minął rok a wydaje mi sie jakby to bylo wczoraj

Autor: Dj Adolf  26.10.2007 zgłoś

powiem wam ze akurat bo 4 pazdz. osoba ktora byla wszystkim mnie zdradziala no ja jej wybaczylem troszke w tym mojej winy ale ona tez powinna byc madrzejsza . mowila mi ze bylo wszystko wpozadku ale ona zawalila momo ze mowi mi ze mnie kocha to niehce wrucic ... zmienilem sie i wogule ... to zalezy czy osoba droga jest tez na tak i ma checi ...

Autor: K@rolin@  28.10.2007 zgłoś

ZLOTKO - opamieaj sie... szkoda twojego zycia dla takiego faceta

Autor: Esperanzo  05.11.2007 zgłoś

Wy się wszyscy tylko potraficie usprawiedliwiać i nic więcej. Zagłuszacie własne sumienie. A do tej osoby co mówiła że bardzo mało przeżyłem to może i tak tylko prawda jest taka że są różne typy charakterów i ludzi. U mnie w słowniku takie słowo jak zdrada nie istnieje jeszcze raz to powtórzę i nikt mi nie wmówi że u każdego może się ona pojawić bo co do tego to zostałem w taki sposób wychowany że mam pod tym właśnie względem bardzo twardy charakter i żadna najśliczniejsza bawidamka nie jest wstanie mnie skłonić do zdrady czy czegokolwiek podobnego. A jak będę starszy i wezmę ślub i będę miał dzieci to będę się dla nich starał z całych sił. Dam swojej rodzinie z siebie wszystko a każda kobieta która będzie próbowała coś mieszać to z miejsca zostanie przeze mnie zignorowana. A Pani Magnoli48 bardzo dziękuje za to że mój komentarz został zauważony i tak wyróżniony. Jest mi miło z tego powodu:) I dla zdradzających mam tylko pogardę nic więcej ale może to że zdradzacie nauczy was czegoś bardzo ważnego że tracicie wszystko co mieliście dla kilku durnych chwil przyjemności. A i to że mam 18 lat o niczym nie świadczy bo nie zawsze mądrość przychodzi z wiekiem bo ile razy się patrzę na ludzi co mają po 25-30 lat a są do tej pory wcale nie dojrzali i z zachowania i poglądowo. Pozdrawiam.

Autor: stokrotka  22.10.2007 zgłoś

PRUSZYNKO JESTEM W TEJ ZłEJ SYTUACJI ZE ZALEZNA JESTEM FINANSOWO OD NIEGO MAM TAKIEGO DOłA PSYCHICZNEGO ZE SZOK ON NARAZIE NIE MYSLI O POWROCIE BO JAK TWIERDZI NIE BEDZIE CZEKAł MIESIAC NA WYPłATE A TAK NAPRAWDE CHODZI MU NAPEWNO O BEZTROSKIE ZYCIE

Autor: aga0404  23.10.2007 zgłoś

Wybaczylam zdrade 2 lata pozniej zalowalam swojej decyzji ale czasu nie cofne na dzien dzisiejszy uwazam ze jesli raz ktos zdradzil potem nie bedzie mial skrupolow by zrobic to poraz kolejny

Autor: ona  23.10.2007 zgłoś

Ja zostałam zdradzona przez męża który zawsze gardził ludźmi którzy zdradzają no ale okazuje się że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia nie wybaczyłam bo nie jestem męczennicą szkoda mi czasu żeby kochać kogoś kto na to nie zasługuje mam wspaniałego syna który pomógł mi przejść przez te trudna chwile i jestem szczęśliwa. Teraz widzę że dobrze zrobiłam rozstając się często widzimy drugą osobę naprawdę jaka jest dopiero po rozstaniu.

Autor: bobo  23.10.2007 zgłoś

uwazam ze jak sie zostalo zdradzonym to nie ma wybacz ja zostalam zdradzona bylismy malzenstwem 25 lat i moj maz poszedl do takiej co by mogla byc nasza corka (mowie o wieku jej ) na poczatku sie odwiedzalismy a potem juz maz tam chodzil sam i siedzial do pozna i mowil do mnie ze pracuje potem juz sie nie kryl z tym swoje urodziny ,wigilie sylwestra u niej spedzal i ja bym miala jeszcze mu wybaczyc i moze go przeprosic ze raczyl do mnie wrocic i jak dlugo by to bylo do nastepnego razu jestem juz po rozwodzie bolalo mnie to i jeszcze boli ale coz nic na sile najdziwniesze w tym ze on zdradzil i podal na rozwod - dalam mu bez orzekania o winie pozdrawiam trzymajcie sie kobitki zdradzone( boli bo boli )

Autor: do anioła  09.11.2007 zgłoś

no i na zakonczenie małe P.S.: Czy jego pragnienia i marzenia tez realizujesz ? - tak jak pisalam wlasnie dzieki mnie On realizuje sie zawodowo.. Dobra praca super samochod i grUbe konto --to tylko materialne rzeczy kazdy moze je osiagnac. - Czy aby na pewno KAZDY moze dzisiaj w POLSCE to osiagnac? Powiedz jeszcze ze bez wysilku:) Pozdrawiam !!!

Autor: Enona  22.10.2007 zgłoś

SoniaBlack, rozumiem Cię bardzo dobrze, szczerze gratuluję i życzę wytrwałości i siły.

Autor: anik  22.10.2007 zgłoś

nasza milosc byla idealna rozumielismy sie bez slow kochalam go bardzo on mnie tez czulam to,bylismy czasami jak kumple czasami jak rodzenstwo rozmawiajac o wszystkim nigdy nie bylo u nas cichych dni bylo idealnie.Pewnego razu pojechalismy w gory z grupa znajomych ja musialam ze wzgledu na prace wrocic dzien wczesniej niz reszta ,moj chlopak zostal.Po powrocie zachowywal sie dziwnie znalam go dobrze wiedzialam ze cos sie wydarzylo przyznal mi sie ze zrobil to z nasza kolezanka ktora miala jego zdaniem beznadziejny biust i w ogole nie bylo warto i nie ma o czym gadac to mnie dobilo poczulam w srodku straszny ciezar a moje kochanie dodalo no teraz jak ci wszystko powiedzialem bardzo mi ulzylo, zostawilam go tylko na jedna noc!!!!!!!!!!!!!!!a on juz przelecial jakas panienke wciaz grzmialo w mojej glowie jest bardzo atrakcyjny kobiety lgnely do niego ale to COS co nas laczylo bylo nie do przeskoczenia tak mi sie przynajmniej wydawalo zostawilam go kochalam go bardzo ale nie moglam zyc w niepewnosci nie moglam mu juz zaufac zniszczyl mnie cale miasto przypominalo mi jego wszedzie byly nasze miejsca ciagle slyszalam znajome nam piosenki po 10 lqtqch odwarzylam sie pojechac na mazury na molo na ktorym przysieglismy sobie milosc po grob rozstajac sie powiedzial mi ze bedzie czekal na mnie do 30 tki rok temu spotkalam go po 10 latach bylo to pol roku po trzydziestych urodzinach przedstawil mi swoja przyszla zone ma na imie jak ja i wyglada jak ja ale pewnie to zbieg okolicznosci dostalam zaproszenie na slub wachalam sie do ostatniej chwili nie poszlam nie dalam rady przy nim czulam ze zyje bylismy jak jedna osoba slowo dla rozbitej szukaj milosci nie poddawaj sie bez niej nic nie ma sensu rok temu rozstalam sie z partnerem po 6 latach majac 32 lata zaczelam zycie od nowa spotkalam milosc mojego zycia i wiem ze warto bylo czekac te wszystkie lata zycze Ci powodzenia

Autor: a  05.11.2007 zgłoś

Dziś mijają dwa lata... To była zdrada na imprezie, po pijaku, bez sensu... Byliśmy zaręczeni. Przyznał się od razu, od tamtej pory nie bierze alkoholu do ust. Wróciliśmy do siebie po pół roku. Kilka dni temu powiedziałam Mu, że chyba nic z tego. To tak boli, tak strasznie boli...

Autor: ja  23.10.2007 zgłoś

Byłam zdradzana i choć zawsze twierdziłam, że chciałabym o tym wiedzieć teraz żałuję, że się dowiedziałam... W końcu się rozstaliśmy, ale wciąż się oszukiwałam i dawałam mu szansę po czym okazało się że już był z inną i zdradzał ją ze mną.... minęło od tego 1,5 roku, jego nową dziewczynę później poznałam na kursie językowym... tak bardzo chciałam jej powiedzieć, bo jest ona przesympatyczną osobą, a on jej niewartą, ale nie mogłam, bałam się, że nie uwierzy i będzie myślała, że chcę do niegowrócić czy coś wtym rodzaju, poza tym nie chciałam jej zranić... Mimo tego, że nie miałam pojecia o jej istnieniu mam wyrzuty sumienia, teraz ona przeprowadziła dla niego do innego miasta i wiem, że wkrótce się przekona co z niego za 'ziółko' i jest mi bardzo przykro, bo nie zrobiłam nic by ją ochronić. :(

Autor: Smutna  29.10.2007 zgłoś

do ml: niestety tak wyszło...postanowił wrócić do żony...

Autor: Renata  24.10.2007 zgłoś

czytając na bieżąco Wasze komentarze, przyszedł mi do głowy cytat mojej znajomej .... "do zdrady nie dojdzie jeśli obie osoby są spełnione w związku i nie czują takiej potrzeby" Dziwne, ale prawdziwe. Zgodzę się z tym. Nie czułam potrzeby przez te dwa lata, byłam wtedy spełniona i zaspokojona pod każdym względem. Poza tym, to zależy od charakteru człowieka... Daję radę jakoś, powoli aczkolwiek mozolnie się podnoszę z dołka.

Autor: lajkonik2005  28.10.2007 zgłoś

KAZIK jest naiwny, myślał..że on wszystko dla niej, a ona z innym. zapewne to robiła wcześnie, a i tak w swym środowisku przedstawiła sprawę tak, że to on winny........... i setki powodów (vide "rozmowy w toku") trochę mi Ciebie Kazik żal, ale jesteś naiwny. zapewne i tak robiłeś za niewolnika cały czas!

Autor: Naive  07.11.2007 zgłoś

Ja od 15 lat jestem wierna mężczyźnie choremu na kłamstwo i zdradę. Gdy po 12 latach odszedł na kilka miesięcy myslałam, że oszaleję, błagałam by wrócił, szukałam winy w sobie i przepraszałam za wszystko. I wrócił, tylko czy na szczęście? Po roku przypadkiem odkryłam, że bedąc ze mną ożenił się z inną (a mnie wmawiał, że małżeństwem się brzydzi), że ma z nią dziecko (podobno "wypadek po zapijaczonej nocy") i że okłamuje nas obie! Ona była przekonana, że on pracuje za granicą, ja byłam przekonana, że jeździ w delegacje. Potem odkryłam jeszcze trzecią pannę będącą równolegle z nami... Załamałam się. Przedstawiłam mu fakty, udowodniłam kłamstwa i zażądałam wyboru JEDNEJ z kobiet, którymi się wspaniale bawił. Najmłodszą stażem pogonił dość szybko, potem przez rok "ustawiał" żonę tak, aby rozwód przeszedł szybko i bez jego winy, pozostał ze mna obiecując, że się zmieni... Nie zmienił się, choc tak bardzo chciałam mu wierzyć i potrafiłam mieć tolerancję ( jak ja to zrobiłam?) dla jego 'choroby". Jego była żona wierzy, że mieszka sam, że pracuje za granicą, walczy o jego powrót szantażując trzyletnim już synem, a ja co jakiś czas znajduję dowody jego kłamstw i naprawdę coraz mniej mam siły by znów wybaczać. Gdybym 3 lata temu znała prawdę, nie zabiegałabym o jego powrót, a teraz sama nie wiem co mam z tym wszystkim zrobić... Nie zdradzajcie partnerów na których wam zależy, bo prędzej czy później i tak to odryją, a skutki 5 minut rozrywki mogą wam i im zniszczyć całe życie. Ja caly czas nie mogę uwierzyć, że stałam się bohaterką najbardziej szmirowatej opery mydlanej w galaktyce...

Autor: głos sumienia  01.11.2007 zgłoś

Wy wszyscy się leczcie!!!! Jesteście w związku z kimś, kogo kochacie i go zdradzacie z kimś innym, bo ,,namiętność was porywa i nie umiecie się powstrzymać''? Co za niedojrzałość i powierzchowność!!! Jak się kogoś kocha naprawdę to chce się dla niego jak najlepiej, nawet przez myśl nie przeszłaby ochota czy możliwość zdrady. Wy nawet nie wiecie co to prawdziwa miłość. Niektórzy to są totalnymi dzieciakami, mają męża lub żonę i ,,zabawiają się'' z innym/inną. Zdrada małżeńska to najgorsza forma zdrady. Masz męża lub żonę - to trwaj przy nim/niej mimo wszystko, a nie zaraz lecisz na inną/innego, bo masz ochotę! Kieruj się siłą woli, nie uczuciami, które są zmienne jak pogoda za oknem. W końcu trzeba było przemówić do rozsądku tym dzieciakom - dosłownie, bo dojrzali ludzie nie dają się porwać ślepej namiętności!

Autor: taka jedna  01.11.2007 zgłoś

sama byłam zdradzona, kilka lat temu mój chlopak zdradzil mnie ze starsza ode mnie o 7 lat, w dodatku mężatką. potem chciał do mnie wrócić po 1,5 roku, w kulturalny sposób wykopałam go ze swojego życia i nie wróciłam do niego. dziś mam 23 lata i nadal natrafiam na miny po drodze, tzn. nie spotkałam jeszcze odpowiedniego faceta, z wlasnych doswiadczen i obserwacji widzę, ze ludzie zbyt łatwo ulegaja pokusie. mimo swojego młodego wieku, wierzę jednak w lojalność i szacunek. to dwie wartości, które dla mnie sa najwazniejsze. zdrada boli, kopie po dupie, ale trzeba wyciągnąc wnioski, trzeba cos srtacić, zeby dotarło. ja nie stracilam nic, sama mam pogmatwne życie, od dziecka sama sobie muszę wszystko zapeniac, ale to nic. wolę byc sama, jakis czas temu poznalam faceta starszego od siebie i mu zaufalam, powiedzialam o swojej patologicznej sytuacji. (nie wnikam w szczególy, nie chce odbiegac od tematu); a on nie dosc, ze od prawie roku siedzi w Anglii, to widocznie nie zrozumial, chociaz ma prawie 30 na karku. nie stac go na odruchy ludzkie. mialam taka szkole zycia, ze sie uodpornilam, mimo 23 lat. do penych rzeczy trzeba dojrzec. dalej wierze w milosc, zaufanie i szacunek, bo sama nigdy nikogo nie zdradzialm i o dziwo nigdy mnie jakos nie korcilo. bo poza tzw. "zwierzecoscia" wazniejsze jest wsparcie w drugim czlowieku. wg. mie jesli ktos sie tlumaczy i obiecuje, ze to byl tylko raz, to zrobi to ponownie. kobiety lubia sie ludzic, bo kobiety to istoty wrazliwe. pozdrawiam wszystkie zdradzone babki i zdradzonych facetow, zeby sie nie lamali.

Autor: zenobiusz  23.10.2007 zgłoś

Do: zakochana Wspolczuje twojemu mezowi nie wiedzy, chociaz kto wie moze z niego nie lepsze ziolko. Co do twojego przyjaciela to za przeproszeniem jakis piz* skoro wie ze masz meza to jest zalosny, widocznie wolnej kobiety nie potrafi sobie znalesc hehe ;)

Autor: agu  23.10.2007 zgłoś

Ja też niestety zdradziłam jestem mężatką od pięciu lat a zdradzam go od trzech.mój mąż bardzo mnie kocha ja też go kocham ale nie moge zerwać tej znajomości ,ponieważ jest to bardzo trudne. Za bardzo się zaangażowałam dwóch facetów kocha mnie a ja nie wiem co mam zrobić to jest takie trudne.

Autor: alx  09.11.2007 zgłoś

link nie został wpisany w całości więc podaję stronę www.charaktery.com.pl

Autor: Esperanzo  26.10.2007 zgłoś

To po co się w ogóle zadawałaś z nim jak wiedziałaś że on ma rodzinę??? Dla mnie to jest chore żeby próbować być z kimś kto ma rodzinę i jednocześnie wszystko tej osobie niszczyć. Jak ma żonę i dzieci to już na początku powinnaś dać sobie spokój. W co Ty wierzyłaś?? Że dla Ciebie zostawi rodzinę ??

Autor: aall  25.10.2007 zgłoś

do EKU: cześć, byłam "kochanką" do niedawna, zostawił mnie, postanowił odzykać żonę, odbudować rodzinę, a ja? jestem w ciąży, w czwartym miesiącu, i co z tego że tak jak ja cieszył się na tą dzidzię, co z tego, że codziennie tysiąc razy słyszałam i czytała w mailach i smsach, że mam "pogłaskać brzuszek", co z tego, że każdego dnia byłam kwiatuszkiem, skarbem, słowa "kocham cię" brzmiały cudownie i co mi po tym wszystkim pozostało? wspomnienie po Nim, wyzwiska jego żony i żal, wielki, bolesny, rozrywający serce, a ja pozwoliłam sobie pokochać Go, bo uwierzyłam, że ta żona naprawdę jest niedobra, że od około dwóch lat nie za dobrze układa się w małżeństwie i że może lepiej byłoby gdyby ona dowiedziała się o wszystkim, bo wtedy rozwiodłaby się z Nim, gdy jej powiedział o mnie, o zdradzie, nie rozwiodła się, zabroniła kontaktu ze mną, a ja na dowidzenia usłyszałam "jeśli będzie potrzeba płacenia alimentów to będę je płacił"; nie życzę żadnej dziewczynie takiego rozczarowania, choć z drugiej strony, podobno "nie zbudujesz szczęścia na czyimś nieszczęściu" więc może i mam za swoje... ;(

Autor: kazik  28.10.2007 zgłoś

krotko na temat 14lat malzenstwa staralem sie jak moglem dbalem jak moglem pojechalem do pracy do norwegii tylko 2 miesiace i co zona zdradzila mnie ze znajomym ,teraz jest z nim ja nie potrafilem wybaczyc czuje ogromny zal i nienawisc zlozylem pozew ,rozwiodlem sie, jestem sam dla mnie jest zwykla .....Teraz tak na marginesie zaczynam rozumiec pewne sprawy kobiety ogolnie sa bardzo latwe[nie wszystkie] moja byla niby wzor cnotyreprezentantka al-anonu na kraj on niby wzor ,,aa ,,gdzie ceni sie uczciwosc jedno wielkie zaklamanie ona idzie do lozka z mezem swojej dobrej kolezanki --rzygac sie chce--Jest mi zle i ciezko jedyne co trzma mnie jako tako to dzieci ktore kocham i mam z nimi dobry kontakt.A bylej no coz slamalbym gdybym powiedzial ze zycze dobrze .A historia ma miejsce na trasie mragowo--reszel ja mam na imie janusz on stanislaw ona barbara

Autor: jak  23.10.2007 zgłoś

ale.. po co?? po co wy to robicie?? po co te zdrady a potem placz i poczucie nicosci??

Autor: Adam  24.10.2007 zgłoś

Samotny Biały Żagiel Nawiązując do twojej opini uwazam ją za bardzo słuszna. Ja też zdradziłem po 23 latach małżeństwa i nie załuję. Widać tak miało być, Zyje z inna w wolnym zwiazku już trzy lata i układa się nam całkiem dobrze. Jeśli teraz ona by mnie zdradzia jak pisesz też musiał bym przejść do porządku dziennego,chociaż by troche bolało. Uważam że zycie potafi nam płatać takie figle że nie potrafimy niczego przewidzieć.Równiz uwazam ze należy cieszyć się chwilą bo nie wiadomo ile nam jeszcze zostało.Lepiej być (5 lat) zadowolonym ze związku niz całe zycie udawać ze jest dobrze.

Autor: Bolus  25.10.2007 zgłoś

Do Wojtka. Zycie to ciagle wybory..Postaw sie na miejscu twojej zony, zastanow sie co ty bys czul gdyby sie okazalo ze to ona poznala faceta i ze za chwile moze wyladowac w jego lozku.. Mysle ze nie bardzo by sie ci to podobalo, w tej chwili masz jeszcze wybor.. W zyciu juz tak jest ze swinstwa wyrzadzone innym wracaja do nas ze zdwojona sila tak wiec zastanow sie czy warto. pozdrawiam.

Autor: Lucyann  22.10.2007 zgłoś

Zdrada a czym jest zdrada?? ciezko jest teraz znalezc zwiazek bez takich przezyc...!!ja swoj zbudowalam na zdradzie . z moim obecnym partnerem zdradzilam bylego meza.... zakochalam sie postanowilam wszytko zucic i zmienic zycie z wygodnego zabawowego na dorosle odpowiedzialne wydawal mi sie idelanym kandydatem na meza szybka decyzja o dziecku i jest . ale teraz wszytko sie sypie zly p[oczatek powoduje jego nieufnosc podejzliwosc do mnie ze jak zdradzial swojego meza to jego tez moge .. i tak w kulo nic nie daja tlumaczenia ze to bylo inne zycie terz chce stworzyc rodzine.... ale slowa sa dla niego bez znaczenia wiec zdrada zawsze daje zle konsekencje przed czy po ... nie tedy droga .wiem ze czasem brak tych motykow w brzuchu i podniecenia ... dzikiego seksu.. i odkrywania ale mozna sobie to tez odkurzyc we wlasnym domu trzeba chciec. my zdecydowalismy sie na terapie rodzinna .moze pomoze.... pozdrowienia i zyczenia spokojnego i szczesliwego zycia.....

Autor: Paul ( Afrykańczyk )  25.10.2007 zgłoś

Krysia 111 Mądra z Ciebie kobieta, oby więcej takich na tym świecie! Źyczę Tobie oraz wszystkim podobno myślącym wytrwałości i uśmiechu na co dzień. Pozdrawiam... Ps. Miłość, małżeństwo to nie kodeks Hamurabiego " Oko za oko, ząb za ząb. "

Autor: rica  24.10.2007 zgłoś

Wiekszosc z nas tu piszacych bylo lub jest osoba ktora zdradza. Tak sie zastanawialam przez ostanie dni dlaczego zdradzilam i czy zwiazek z osoba nowo poznana bedzie sie roznil od zwiazku obecnego (zakladajac ze jest sie z odpowiednia osoba). Czesto tak bywa ze ludzie sie kochaja wszytsko jest dobrze ale jednak dopuszczamy sie zdrady. Wszyscy wiedza jakie to uczucie kiedy poznajesz nowa osobe, jestescie zuroczeni, nie widzisz jego wad, wydaje ci sie ze wszystko bedzie pieknie. No wlasnie ale czy po paru latach wlasnie z ta nowa osoba zwiazek nie bedzie wygladal tak jak ten wczesniejszy. Przychodzi czas kiedy nie czujesz juz motylow w brzuchu i wtedy musisz miec jakas alternatywe na to aby twoj zwiazek byl ciekawy. Po pewnym okresie musimy zaczac sie starac zeby bylo jak kiedys wtedy kiedy sie zbaczyliscie i przez 3 pirwsze lata ale niestety juz nigdy tego nie poczujecie. Wiec zastanawiam sie po co zdradzac i zaczynac wszytko od nowa skoro koniec koncow znowu dojdziecie do tego okresu w ktorym wasza znajomosc musi ewoluowac zeby przetrwac. Wiem jak bardzo ciezko jest sie oprzec temu uczuciu ktore nosi sie w srodku kiedy ktos cie adoruje, czujesz sie piekna, czesciej sie usmiechasz, jestes pewna siebie ale to mija jak wszytsko. Jak bylam mlodsza to myslalam ze zycie jest jak w bajce poznajesz tego odpowiedniego faceta i jest cudownnie i mi sie prawie udalo poznalam wspanialego faceta a sama zaczelam szukac czegos nowego. Czlowiek chyba jest stworzony do tego zeby niszczyc wszystko. Jesli jest juz dobrze sami szukamy problemow. Ja nie spotykam sie z facetem z ktorym zdradzialm chociaz tesknie za nim ale wiem ze takie same uczucia mna targaly pare lat temu kiedy poznalam obecnego partnera. Wiec albo naucze sie tego innego rodzaju milosci tego ktorego trzeba sie nauczyc w zwiazku ze stazem lub bede dalej szukac uniesien. Boze chyba pomimo moego wieku nadal jestem niedojrzala.

Autor: vvvv  23.10.2007 zgłoś

do agu ładnie.... wlasnie takich typow kobie nie znosze najbardziej, nie wiedza czego chca wspolczuje ci... glupoty

Autor: julia  23.10.2007 zgłoś

tak zeszmacenie dyskwalifikuje tylko ze kobiety, mezczyzn nie. To, ze facet mial romans to jest calkiem dobrze wytlumaczalne, emocje, popęd i tak dlaej... kobietom zdrady sie nie wybacza. no coz. nie zamierzam zdradzac moje partnera dlatego wlasnie ze go kocham. Gdybym juz jednak zdradzila to napewno bym mu tego nie powiedziala. wystarczjaca kare ponioslabym przez wlasne wyrzuty sumienia, wstret do samej siebie... wyznanie zdrady raz na zawsze cos psuje, peka dzbanek, potem mozna go skleic i wmawiac sobie ze jest tak samo ladny jak przed upadkiem, tylko czy warto??? i czy przyznanie sie do bledu oznacza automatyczne wybaczenie??? nie. polskie spoleczenstwo jest tak wlasnie nauczone, powiem komus to bedzie po sprawie, bedzi to trochee mi lzej, bedzie ok. dla mnie troche bez sensu w tym wlasnie przypadku. trzeba ponosic konsekwencje swoich zachowan a to niekoniecznie oznacza przyznanie sie do zdrady. w ten sposob chcemy sie oczyscic z zarzutow i zrzucic ten caly ciezar. a czy myslimy o szczersciu partnera...?

Autor: fleur  26.10.2007 zgłoś

Nigdy nie zdradziłam, ale byłam zdradzana przez męża...Co zostaje....ból, cierpienie, brak gruntu pod nogami, samotność, małe poczucie swej wartości, lęk.. To prawda, że czas leczy rany, ale nie do końca. Dobro pamiętasz długo, a zło jeszcze dłużej. Wybaczasz, ale pamiętasz. Nie umiem wyciągnąć ręki do mojego męża- dosłownie na powitanie. czy pożegnanie i nie wiem czy kiedykolwiek to zrobię. Wybaczyłam sobie, bo wytłumaczyłam to racjonalnie-. Zdrady nie da się niczym usprawiedliwić.

Autor: sharky  23.10.2007 zgłoś

po co się w ogóle angażować uczuciowo? Po co to komu potrzebne? Nie wiem czy kiedyś to zrozumiem, może ktoś mi to wytłumaczy? Nawiązując do meg (2007-10-22 14:56:01) powiedziałbym, że zakochać się jest brakiem szacunku dla samego siebie. To jest chyba dobre określenie na to, lepszego określenia nie udawało mi się znaleźć. P.S. Jak w takim razie określić ożenienie się. Heheheheh.

Autor: EDYTKA  26.10.2007 zgłoś

Dziś czuję tylko żal, ogromną pustkę,nienawidzę i nie znam już słowa "PRZYJAZŻŃ", bo niby cóż może ona oznaczać.Moja 7 letnia córeczka pyta -mamusiu dlaczego nie przychodzi do nas ciocia Beatka? Dlaczego nie ma jużw domu tatusia?- Nie potrafię jej powiedziec , że ta "przyszywana ciocia Beatka" rozbiła naszą rodzinę, okazała się fałszywą przyjaciółką.Znałam ją od dzieciństwa , byłyśmy sobie jak siostry.Gdy poznałam Janusza, cieszyła się razem ze mną.Byłam szczęśliwą 20-letnią dziewczyną , kochałam i czułam się kochana.PO roku na świat przyszła Julia-śliczny mały aniołek. Nie wiem dokładnie kiedy Janusz zaczął mnie zdradzać, nawet nie wiem czy uwieżyłabym komukolwiek ,gdyby ktoś powiedział mi , że Janusz mnie zdradza,Był typem domownika , zapatrzonego w swoje dwie "gwiazdy"-tak nas nazywał. Wydawałoby się , że kochał nas do szaleństwa, poza nami nie istniał świat. Cóż życie jest okrótne, ... Tamtego cholernego wieczoru wróciłam wcześniej z pracy,i malo mi serce z bólu nie pękło , kiedy zobaczyłam ich razem w moim łożku , pod moją kołdrą a obok w swoim łożku spała JUlia , niczego nieświadoma.Mój Bożę - krzyczałam , nie wierzę , to tylko zły sen , tylko zły sen , albo jakaś telenowela,... Zabrałam śpiącą córeczkę i pojechałam do siostry ,... Minął już prawie rok-długi , pełen łez,nieprzespanych nocy,..Do dnia dzisiejszego nie mogę się pozbierać , do dnia dzisiejszego nie potrafię normalnie żyć,mam podpuchnięte od płaczu oczy , mam serce bolące i moją małą córeczkę przy sobie, dzięki której muszę żyć muszę jakoś funkcjonowac. Nie mam żadnych koleżanek , a słowo PRZYJAZN , nie znaczy dla mnie już nic. Najgorsze są wieczory, kiedy kładąc się do łóżka Julia pyta , czy jeszcze kiedyś zobaczy tatusia i ciocię Beatkę , zalewa mnie gorąca krew, mam ochotę wykrzyczeć , że już nigdy nie zobaczy tatusia , bo tatuś ma już inną malutką JUlię , która ma już 2 miesiące , i że jej tatuś prawie przez rok nie szukał ze SWOJA GWIAZDKA NAJUKOCHANSZA żadnego kontaktu.Nie potrafię dziecku powiedzieć , że Ciocia Beata też zapomniała i o mnie i o Julii, że parszywa ciocia zbudowała swój związek na naszym cierpieniu , na naszym nieszczęściu. Apeluje , do tych dziewcząt i pań , które rozbiły , rozbijają i próbują rozbić czyjeś małżeństwo-nie róbcie tego , poszukajcie sobie mężczyzn , którzy są stanu wolnego. Dorosła kobieta zrozumie to , żę jej mężczyzna zakochał się niestety , w innej , dziecku natomiast przetłumaczyć się nie da!!!!!!!

Autor: margarita12  06.11.2007 zgłoś

Witam, jestem po rozwodzie, 15 lat związku, w tym 8 lat małżeńskich, pierwsza miłość, więc dziś mam 32, on też, powód bezzpośredni - zdrada; z mojego puntku widzenia - nie warto niczego składać po zdradzie, warto co najwyżej popracować nad formą rozstania; ale nie chcę generalizować - ja wchodzę w związek głęboko, zajmuje mi to zwykle dość dużo czasu, ale gdy ufam, to ufam całkowicie, a wtedy gdy coś się rozpada, to też na całego; ale może nie wszyscy tak odczuwają świat i drugiego człowieka jak ja. Tzn. tak biegunowo. Pozdrawiam, D.

Autor: Rosa  05.11.2007 zgłoś

Nieprawda,do zdrady nigdy nie nalezy sie przyznac bo to bedzie koniec( mam na mysli taki skok w bok);nie rozumiem natomiast zycia w trojkacie.Moim zdaniem osoba zdradzana powinna postawic warunek albo ja albo tamta,jesli wybierze ciebie -wybacz a jesli tamta to znaczy ze nie byla to szczera milosc i lepiej jak sie skonczy.Wiem ze to boli ale to najlepsze rozwiazanie.ana 30 sama widzisz ze nie mozesz spac po nocach takie zycie odbija sie tylko na twoim zdrowiu a on widzac ze ty tylko mowisz i nic z tym nie robisz bedzie prowadzil dalej podwojne zycie.Jezeli kocha ciebie to czego szuka u innej.Pozdrawiam i glowa do gory

Autor: Zakochana od 5 lat  03.11.2007 zgłoś

nie jestem wstanie zrozumieć czemu niektórzy ludzie, tak bardzo komplikują sobie życie.

Autor: rica  23.10.2007 zgłoś

Ja zdradzilam swojego mezczyzne i bardzo tego zaluje. On o tym wie ale mi wybaczyl. Do naszego zwiazku zakradla sie monotonia i zaczelam szukac czegos nowego a ze nagle pojawila sie osoba ktora byla mna zainteresowana, szalenie przystojna i nie oszukujac sie wiedziala jak zawrocic w glowie wiec ponioslo mnie. Boze jak bardzo tego zaluje, jest mi bardzo zle po pierwsze z tego powodu ze moj mezczyzna jest dla mnie kochany i wiem ze zrobilby dla mnie wszystko a po drugie poniewaz jestem taka slaba i nie moglam sie opanowac. Chcialam sobie tlumaczyc ze to tez jego wina ale jak sie zastanowilam to nie znalazlam nic co mogloby dzialac na jego niekorzysc. Teraz wiem ze zdrada to nie jest zadne wyjscie. Moj mezczyzna wybaczyl mi juz po jednym dniu (chociaz ten jeden dzien byl ciezki), polozyl sie obok, objal mnie i zasnelismy obudzilismy sie po 2 godzinach i zachowywal sie tak jak nic by sie nie wydarzylo. Wtedy poczulam sie jeszcze gorzej, myslam jak moglam to zrobic takiej osobie. Z chlopakiem ktorym mialam ten maly romans nie utrzymuje kontaktow, wyrzucilam jest numer z komorki i nie chce o nim myslec. Dodam tylko ze kiedy zadzwonilam do niego powiedziec ze moj chlopak wie o nas na nastepny dzien sam juz nie dzwonil ani nie wysylal smsow. Wiec pilnujcie sie dziewczyny bo wiele jest takich gosci ktorzy traktuja dziewczyny bedace w zwiazkach jako chcec sprawdzenia sie czy sie uda wyrwac laske a potem jak juz przychodzi chwila zeby podjac decyzje znikaja. Wiec przed zdrada zastanow sie nad obecnym partnerem i przypomnij sobie jakie uczucia toba zawladnely kiedy go poznalas. Pamietaj ze nie ma dwoch polowek zawsze sa dwie rozne osoby i zwiazek to mozliwosc kompromisu. Ciesze sie ze uswiadomilam to sobie teraz.Za rok bierzemy slub i wlasnie teraz jeestem jeszcze bardziej pewna ze wlasnie z nim chce spedzic cale zycie.

Autor: xxxżonaxxx  22.10.2007 zgłoś

Mnie mój mąż zdradził jak byłam w ostatnim m-cu ciąży(był złym mężem-pił), dowiedziałam się 1 tydz po porodzie (nie od niego) przyznał się. Rozmawiałam nawet z tą szmatą, wszystkiego się wyparła. Męża wyrzuciłam z domu od razu. Nie chciałam go widzieć. Po paru dniach przyszedł i zapytał czy możemy kiedyś w przyszłości zostać przyjaciółmi, bo nie wierzył, że jeszcze będziemy małżeństwem... miał mi wszystko powiedzieć jak dosz ło do tej zdrady. Słuchałam i płakałam. Nie potrafiłam z nim rozmawiać. Dopiero po 2 m-ch jego starań zaczęłam z nim rozmawiać - może ze względu na dzieci(mamy jeszcze starszą córeczkę). Po jakimś czasie przeszła mi ta złość ale nie zapomniałam do dziś. Sama się dziwię mężowi, że nie odszedł ode mnie, teraz przy kłutni wykorzystuję to przeciw niemu. Nie ufam mężowi tak jak on by tego chciał... cały czas pyta kiedy mu znowu zaufam... Nie wiem... Wiem jedno- nie zrobi tego ponownie, ale nie potrafię zapomnieć. Jest innym człowiekiem. Ja też się zmieniłam, jestem bardziej zdecydowana i pewna siebie, w domu już nie daję sobą rządzić. Mój mąż jest kochany...kocham go ale jednocześnie nienawidzę za to co mi zrobił. Nie ma recepty na życie po zdradzie. Zawsze twierdziłam, że nie byłabym w takim związku. Nigdy do końca nie wiesz co będzie jak sam/a tego nie przeżyjesz. Powodzenia w trudnych decyzjach...

Autor: fleur  27.10.2007 zgłoś

Psychologia mówi na ten temat- andropauza, jeśli się boisz samotności, to przeczekaj, ale może to obrócić się przeciwko Tobie Mam na myśli emocje , i nie usprawiedliwiaj go. Mężczyznę poznaje się po tym jak kończy. Życzę Ci dużo zdrowia, głowa do góry, nie obwiniaj siebie. Te typy tak mają..

Autor: do step i jego zony  23.10.2007 zgłoś

przez ten cały czas myślałam jaką on ma żonę napewno go kocha z tego co mówił nie ufa mu (jego sprawa).On był dla mnie jak przyjaciel który rozumie co czuję.Tęskniłam za nim bo rozumiał moją duszę -a że przy okazji myślał że coś będzie? nie doszło do niczego.Nie potrafiłam zdradzić mojego męża bo on kocha mnie nad zycie czasem mnie nie rozumie (mojej wiary)Dzięki niemu- koledze z pracy- moje małżeństwo scalało kocham mojego męża-kiedy rozmawiałam w pracy o moim małżeństwie zrozumiałam jakie błedy popełniłam u siebie,zaczeliśmy nadawać na tych samych falach.zauważyłam że on się mocno zaangazował.Rozmawialiśmy wiele razy ,wiele razy mówiłam ze jesli nie przestanie to więcej mnie nie zobaczy .Nie chciałam żeby coś do mnie czół .Nie wiem czemu myślałam wtedy o jego żonie Ale jak zakazac kochac.Jego dociekliwa żona przeczytała moją wiadomość.Jest mi bardzo źle że tak się stało że on i ona cierpią przeze mnie, ze żyją w ciągłej niepewności.Chciałabym z nią porozmawiac choć wiem że nie wierzy ani swojemu męzowi ani tym bardziej "przyjaciółce" z pracy. unikam go nie mogę znieść jego bólu widzę jak cierpi...wiem że jego żona bardzo mocno cierpi aż strach pomyśleć co by było gdybysmy ...a pokus było wiele Nie zdradziłam mojego męża. On żyje w poczuciu zdrady bo zaangazował swe uczucia w naszą pzyjaźń.

Autor: ULETKA77  23.10.2007 zgłoś

mNIE ZDRADZIŁ MÓJ CHŁOPAK I WTEDY SIE ROZSTALISMY.NIE WIDYWALISMY SIE PÓŁ ROKU.póxniej zaczął pisac maile ,dzwonić.wybaczyłam mu ale nigdy nie zapomne.teraz jestesmy razem juz dwa lata założylismy rodzine i jest naprawde wspaniale.mysle ze zrozumiał zreszta ta zdrada i rozstanie sprawiło ze patrzymy na siebie innymi oczami.nie ma juz tajemnic.nam zdrada wyszła na zdrowie wiec czasem nie warto wszystkiego przekreslac.

Autor: zakochana  23.10.2007 zgłoś

Zaraz na początku związku z moim obecnym mężem powiedziałam mu, że jeśli kiedykolwiek mnie zdradzi to ma mi o tym nie mówić. Wole nie wiedzieć i żyć w błogiej nieświadomości. Mówię oczywiście o zdradzie "jednorazowej", a nie o prowadzeniu podwójnego życia.

Autor: winna  23.10.2007 zgłoś

Moja sytuacja jest zupelnie inna , jestem singlem z przekonania, mam już "swoje" lata , zdrada zawsze byla dla mnie nie do przyjęcia uważam że jeśli chcemy być z kim innym należy odejść ale są to poglądy osoby z doświadczeniami kilku związków. Zawsze trzymalam się zasady że mężowie innych mnie nie interesują i po latach zdażylo się jest mlodszy , daleko od Polski bylismy najpierw dobrymi kolegami ale, przyszedl ten moment. Bylo cudownie. Postanowione bylo trwa to tylko 6 miesięcy do jego wyjazdu. 6 wspanialych miesięcy minęlo, mieliśmy przestać "się kochać" w dzień po jego wyjeździe. Z lotniska jeszcze dzwonil.Ja bylam wytrwala. Po dwóch miesiącach e-mail. teraz nie przestaje mailować, " bylo mi z Toba tak dobrze tak dużo się nauczylem i nie chodzi tylko o sex , codziennie o Tobie myślę", widać że tęskni, zakochal się chyba, albo bylo to coś nowego, ciekawego kiedy wrócil do domu zastal pewnie dawną szarzyznę i braki w sexie o których juz wcześniej wspominal.W jego związku niejest najlepiej chociaż przed wyjazdem obiecywal że będzie pracowal nad swoim malżeństwem jako że bylam już jego druga zdradą. Nigdy nie bylam dumna z tego związku zabieranie innej kobiecie mężczyzny nie jest żadnym powodem do chluby, chociaż bylo mi naprawdę dobrze ale chcialabym aby mu się ulożylo. Nie będziemy już nigdy razem wiem o tym jestem stanowczą osobą, traktowalam ten zwiazek jako czasowy romans (bardzo przyjemny swoją drogą) on też tak twierdzil . Tyko teraz to trochę innaczej wygląda. Pewnie aby mu pomóc powinnam uciąć wszelkie kontakty.Ale jest jak zbity piesek.Czy powinnam sie obawiać ?Ja pewnie nie ale żona tak bo jeśli nie ja to będzie następna.Czy ona niczego nie wyczuwa czy można żyć razem nie czując że on Cię przestal kochać.Jak mu pomóc ? Mówil mi że proponowal dużo wcześniej że może odejdziejeśli ona go nie chce (chodzilo glównie o sex) ale powiedziala że nie. Więc nie wiem znając jego potrzeby wierzy w to że jest jej wierny ?

Autor: ja  22.10.2007 zgłoś

ja obecnie jestem na dobrej drodze do zdrady,i powiem wam ze jestem tak zafascynowana tym facetem ze nic do mnie nie dociera,jestem juz duzym stazem w malzenstwie i to co teraz czuje czulam jakies dwadziescia lat temu,nasza rutyna nas gubi ,szukamy czegos co ten staly nam juz nie daje,nie mowi czule nie okazuje czy kocha ,mysli ze jak tyle lat po slubie to co ja po czterdziestce moge?a ja potrzebuje tego tej dawnej fascynacji,tego szalenstwa ,robienia czegos innego niz gotowanie,sprzatanie i robienie kanapek a wieczorem niby czasami cos innego ale nie szalonego czegos mi brak i szukajac znalazlam a to jest moj pierwszy i nie wiem jak bedzie po ale napisze pozdro

Autor: zett  24.10.2007 zgłoś

do kaska dlaczego uważasz że coś z moją psychiką jest nie tak? czym cię tak wzburzyłem że tak uważasz? dlaczego ?

Autor: LUZAK  02.11.2007 zgłoś

Witam.Mam niecałe 21lat , moja dziewczyna 19.W polowie stycznia zaczelismy ze soba chodzic(wczesniej juz sie znalismy...byla to bardzo dobra i szczera przyjazn)pod koniec czerwca za porozumieniem stron (bardziej ona chciala)zerwalismy.Po 1,5miesiacu wrocilismy do siebie i w tej chwili jest prawie ze idealnie itd. ;)naczej niz wtedy-LEPIEJ).Ale przez te 1,5miecha moja dziewczyna miala 1 przygode wakacyjna.Czasem o tym mysle i troche mnie to wkurwia smuci itd. nie wiem jak o tym zapomniec (jestem chyba za bardzo wrazliwy i staropogladowy i o) jak mam to przezyc,przetrwac zeby w koncu zapomniec o tym !!??.Po powrocie do siebie jeszcze sie nie kochalismy.Raz moglismy to robic ale nie mialem gumek a za drugim razem ona sie czegos przestraszyla (gumki byly) wiec na sile jej nie zmuszalem.Mieszkamy z rodzicami i ciezko znalezc czas a przede wszystkim zeby byla wolna chata :) Gdy sie zeszlismy zapytala pierwsza 'czy zaczniemy wszystko od nowa' i przeprosila mnie i prosila o wybaczenie.Teraz miedzy nami jest bardzo dobrze!!Widocznie ta przerwa nam dobrze zrobila,tak jakbysmy dojrzeli.....tak jakbysmy wczesniej ze soba nie byli jeszcze!!Chcialbym z nia juz spedzic reszte zycia.../ tylko nie raz mysle o tej jej przygodzie...w glowie mam tak ze KTOS inny sie z nia kochal (koles byl 9 lat starszy od niej).Zwykla przygoda...-jak mam sobie z tym poradzic ????????? eehhhhhh DORADZCIE cos - pozdrawiam :)

Autor: noguard  25.10.2007 zgłoś

Nigdy nie zdradziłem żadnej z moich partnerek i nie zdradzę tej mojej teraz.. Mojej miłości, miłości mojego życia z którą jestem obecnie.. Nigdy!! Czuł bym się brudny od tego i znienawidził bym sam siebie aż do szpiku kości, zdrada jest chora i zabija uczucia, nawet zdradzający popadają w paranoje że to ich też się zdradza bo sami to robili.. Więc zastanówcie się zanim zrobicie ten pierwszy i najgłupszy krok w tym kierunku bo robiąc to zabijecie tak wiele w sobie.. skąd to wiem(?).. Moja była mnie zdradziła i teraz widzę jak dalej zdradza swojego aktułalnego chłopaka, eh..

Autor: serducho  23.10.2007 zgłoś

A ja mam obsesje na jego punkcje... jestem cholernie zazdrosna o niego a wiem ze on mnie nie zdradza a ni nie zdradzi.... a to najprawdopodobniej dlatego ze w poprzednim zwiazku bylam z facetem ktory zakochal sie w mojej przyjaciolce... :(((( co ja mam robic.... kilka razy na dzin mam jakies schizy ze mnie zdradza ... zrywa ze mna... jest z innymi... :((( matko to jest okropne!!! chyba moja psycha juz siada....:((((

Autor: ola  23.10.2007 zgłoś

Zostałam zdradzona ,,,to bardzo boli, wyjechał za chlebem , zostałam z dwójką dzieci, pracował, dzwonił.kusił,żebym rzuciła wszystko i przyjechała, a ja chciałam żeby wrócił. Ale on juz sobie znalazł panienkę. Wiedziała ,że ma dzieci ,żonę - podła suka. mysleli o innych. Chciałabym ,żeby ona teraz zdradziła jego ...niech zobaczy jak to smakuje. Tyle lat nie mogłam zaufać , zostałam bardzo zraniona. Nigdy mu nie wybaczę tej zdrady.

Autor: a  06.11.2007 zgłoś

do discret: Dziękuję Ci za te słowa... Życzę Wam wszystkiego dobrego, żebyście dali radę, żeby Wam się powiodło! Wiem, że można się po tym wszystkim odnaleźć w związku, uśmiechać, być szczęśliwą. Wierzę, że w Waszym przypadku tak jest i to jest piękne! Powodzenia!!! Ja po tym wszystkim schudłam 10 kg, nabawiłam się nerwicy, do dziś każda sytuacja stresująca wywołuje drżenie rąk, a za każdym razem, gdy opowiada o jakiejś koleżance, dostaję szału, jestem chorobliwie zazdrosna, układam w głowie mroczne scenariusze... Najgorsze jest jednak to, że straciłam po części szacunek do Niego, czuję że potrafiłabym Go podobnie skrzywdzić - jestem sama sobą przerażona... Czy to jest jeszcze miłośc? Nie wiem. Trudno w tym tkwić, trudno się rozstać...

Autor: Madzia  24.10.2007 zgłoś

do też zdradzona Przeczytałam twoje teksty ,piszesz jak dla mnie bardzo dojrzale. Mam podobna sytuację ,zostałam zdradzona i czuję że wszystko zawaliło mi się w jednej chwili.Znalazłam tę stronę ale nie umiem jeszcze pisać o tym,zapytać o radę. Wiem że trzeba przejść te cztery fazy: szok,smutek,decyzje i próba życia dalej. Pozdrawiam

Autor: ewka  24.10.2007 zgłoś

kubba, kubba, widac co z ciebie za czlowiek:(

Autor: Elika  07.11.2007 zgłoś

ana30 jestem w podobnej sytuacji obiecałam sobie ze w koncu przestane plakac i 2 dni jest zupełnie inaczej , zaczełam "olewac" dosłowni ejego osbe w domu cały czas poswiecam dzieciom i z nimi jestem, powoli swoja miłosc do niego przelewam na dzieci, wiem przychodzi wieczór jest teskonota ale narazie daje rade , i wiesz co sama sie ni epoznaje niby słabe isitki z nas ale jednak silne, uwierz pozdrawiam wszystkich

Autor: byla  23.10.2007 zgłoś

Często staramy się, a ludzie to tylko ludzie. Po prostu się dzieje. Do momentu kiedy dowiedziałam się ze jestem zdradzana, myślałam że wiem jak powinno budować się wartościowy związek. Miałam poczucie wyższości (głupi jestem) i mysłałam że mnie, takiej mądrej i fajnej to nie spotka. I co? Pstro. Ona nie okazała się beznadziejną dziwką, tylko pogubionym człowiekiem, mój mąż słabym facetem a ja zdradzoną żoną. Najbardziej cierpi nasz córka, bo w dziecięcym świecie tata zawsze kocha mamę.

Autor: motyl  23.10.2007 zgłoś

hej maciek to ty właśnie osiągasz cel który po zdradzie nie łatwo osiągnąć mi ludzie często mówili że lekarstwem na miłość jest druga miłość-tobie sie udało i takim ludziom jak ty życzę szczęścia - powodzenia, a ci co zdradzają niech po prostu mają własny wykreowany świat w którym miłość to tylko efekt uboczny w dążeniu do wszelkich innych celów.

Autor: kunisko  25.10.2007 zgłoś

JESTEM OSOBĄ KTÓRA PRZEŻYŁA ZDRADĘ... NIE ŁATWO JEST SIĘ POZBIERAĆ A TYM BARDZIEJ PONOWNIE ZAUFAĆ. NA TYM CIERPIĄ PÓZNIEJ NASTĘPNE OSOBY KTÓRE STAJĄ SIĘ DLA NAS BLISKIE. MIMO ŻE NIE CHCEMY TO I TAK STARAMY SIĘ ZACHOWAĆ DYSTANS BOJĄC SIĘ KOLEJNEGO CIERPIENIA. NIEKTÓRZY POTRAFIĄ TO DOSKONALE WYKORZYSTAĆ

Autor: SWIADEK MIMO WOLI.  23.10.2007 zgłoś

Najwiekszymi kurwiarzami i najwiekszymi kurwami (oczywiscie zdarzaja sie wyjatki) sa ludzie ktorzy pracuja we wszelkiego rodzaju delegacjach, wyjezdzaja na szkolenia itd itp. Nawet jezeli ktos (kobieta lub mezczyzna) jest lub byl cale zycie najwierniejszym partnerem na swiecie, to gdy zaczyna prace w firmie gdzie jezdzi sie na delegacje, i na delegacjach zaczyna widziec jak ludzie sie zdradzaja, to sam zaczyna powotpiewac w sens wiernosci itd. i zazwyczaj (ale oczywiscie nie kazdy czlowiek tak robi) dochodzi do zdrad. Zdarza sie ze czasami ludzie zdradza raz w zyciu, potem szczerze bolesnie zaluja i juz nigdy wiecej do tego nie dochodzi. Ale sa tez tacy faceci i takie kobiety ktorzy piepsza sie przy kazdej okazji do zdrady jak dzikie zwierzatka z buszu, zwierzatka kierowane instynktem prokreacji, a nie sercem. Mi, jako czlowiekowi ktoremu natura narzucila rozne zmysly, zdarza sie spotkac czlowieka plci przeciwnej przy ktorym czuje pewnego rodzaju seksualna ekscytacje - ale ja wiem ze to sa hormony i instynkt-ot mechanizm. Traktuje to jako mechanizm, mechaniczna reakcje organizmu a nie jako moje osobiste odczucia. Ale ponad wszelkimi takimi seksualnymi reakcjami, jest moje serce. Moja wola jest silniejsza. Moja milosc jest silniejsza. A fakt ze czuje jakiegos rodzaju seksualna ekscytacje, traktuje jako przyjemnosc mojego ciala narzucona przez nature i koniec, a nie jako przymus piepszenia sie z ludzmi ktorzy sa po slubie i maja rodziny i dzieci. Najwiekszym debilizmem jest zakochanie sie / zauroczenie od pierwszego wejrzania. Ludzie ktorzy ulegaja takim zjawiskom powinni miec zolte papiery. czlowieka mozna pokochac za charakter i dobro, na ktorego poznanie potrzeba tygodni, miesiecy, lat. A jezeli ktos sie zakochuje bo ona czy on jest czarujacy, to jest to poprostu uposledzenie mozgu, debilizm. Szacuje sie, ze okolo 20 procent ojcow nie swiadomie wychowuje nie swoje dzieci. Tu uklon i podziekowania dla kobiet kurewek ktore to powszechnie powiadaja ze facetom to zawsze tylko jedno w glowie. Prawda zyciowa jest taka, ze >jak suka nie da, to pies nie wezmie< Poznalem kilku ludzi ktorzy szczerze kochaja swoich malzonkow albo partnerow, i pomimo tego ze ja trafilem na zwykla glupia kurwe, wiem ze sa takze kobiety i mezczyzni dla ktorych zdrada jest jakas abstrakcja z innej planety. Jak ktos Ciebie pokocha, to chce z toba byc, ale jak chce sie piepszyc pod wplywem instynktownych uniesien, to ciebie zdradza. Ot wielkie zwiazki. Z moich obserwacji ludzi stwierdzam ze 95 procent ludzi zdradza a tylko 5 procent jest stabilnych uczuciowo. Moglbym tu kolejna ksiazke napisac, ale poco. Ci co sa wierni beda wierni, a ci co sie kurwia, beda sie kurwic. Zdrady sa scisle zwiazane z inteligencja i uwielbieniem zycia. Sa dwie glowne grupy ludzi. Pierwsza grupa to tacy,,inteligentnie rozwinieci'', dla ktorych seks jest tylko dodatkiem do zycia a nie celem - maja oprocz seksu inne rzeczy w zyciu, ktore sprawiaja im ogromna przyjemnosc. Druga grupa to tacy, dl

Autor: malutka  28.10.2007 zgłoś

Powiem szczerze moj maz zdradzil mnie raz , zdradzil drugi i zdradzil trzeci i dlatego od niego odeszlam... A z drugiej strony poznalam kogos i bardzo sie z tego ciesze bo moj Skarb mnie docenia i umie byc ze mna w kazdej chwili... Mezowi dalam trzy razy szanse a on zawsze mnie zawiodl... Nie jestem w stanie mu wybaczyc zdrady, tak samo wiem ze on mi nie wybaczy... No i szczerze mowiac dlaczego mamy sie meczyc? Dla dzieci - nie warto - one i tak szybko odchodza, i zostajemy sami... Taka jest prawda, okrutna ale prawdziwa....

Autor: a  07.11.2007 zgłoś

Moim zdaniem nie ma reguły na to, czy po zdradzie walczyć o związek czy po prostu się rozstać. To jest sprawa indywidualna. Każdy powinien taką decyzję podjąć sam. Powiem tylko jedno. Nie szanuję kobiet które spotykają się z żonatymi mężczyznami ( mając świadomość że taki facet jest żonaty) . Nie rozumiem jak można niszczyć komuś małżeństwo, związek. Takie kobiety to totalne egoistki, które nie są nic warte. Dla mnie małżeństwo to świętość. Nigdy nie związałam i nie zewiążę się z żonatym. A wszystkim kochankom, życzę aby kiedyś spotkało je to samo co żony, którym odbierają mężów, aby ktoś kiedys niszczył związek, na którym będzie im zależało. Jest takie może drastyczne powiedzenie : Pies nie weźmie jak suka nie da... dużo prawdy w tym jest.

Autor: Bolus  24.10.2007 zgłoś

Ja tluklem glowa o sciane jak dowiedzialem sie o tym drugim, chyba nic tak w zyciu nie bolalo :-( Oddalem calego siebie a dosalem noz w plecy..Mialem ochote go zabic, do dzis mam :-( i pewnie jak zycie zesle nas na siebie to to zrobie.. Ona jest ze mna, ale czy ja jestem z nia??? Sam nie wiem, chyba nie potrafie zapomniec i wybaczyc..

Autor: froggyfrog  22.10.2007 zgłoś

Mam nadzieję, że są jednak na świecie ludzie, którzy nie zdradzają... Ja już prawie trzy lata jestem z chłopakiem i nawet trudno mi opisać jak bardzo go potrzebuję do życia. Czasem się jednak martwię, bo ja jestem jego pierwszą dziewczyną. Pierwszą pod każdym względem, nawet pocałunkowym. Boję się, że w takim wypadku kiedyś pokusa może być jeszcze większa. No bo jak to będzie z inną? Chyba chciałby to wiedzieć... Jak to jest z Wami facetami? Istnieją tacy którzy mają jedną kobietę przez całe życie??

Autor:  25.10.2007 zgłoś

i to jest tchórzostwo i kurestwo najgorszego gatunku,i w 99,99 przypadków tego rodzaju głupkowate cwaniactwo wyjdzie ze wszystkimi konsekwencjami( raczej nie pozytywnymi) , nie potrafię opisać pogardy dla takich ludzi ,

Autor: do kulodoporna  25.10.2007 zgłoś

Jeżeli ktoś myśli że prędzej czy póżniej nie poniesie surowych konsekwencji takiej postawy to w ogromnej większości przypadków się bardzo myli

Autor: Gabrysia  24.10.2007 zgłoś

Droga/drogi Retro. Już niedługo miną dwa lata , kiedy dowiedziałam się o zdradzie mego męża. Było to dla mnie wielkim szokiem. Nie tylko z powodu tego, że przez 18 lat tworzyliśmy wspaniała parę, nasze życie było wzorem dla innych, mieliśmy wspólne plany, dążenia, marzenia, kochaliśmy się prawie codziennie. UJednym słowem wszystko było na najwyższym poziomie. A tu nagle dowiaduję się, że mój mąż w ramach biegnącego czasu i upływajacych lat chciał udowodnic sobie, że jest nadal atrakcyjnym facetem. Tylko tyle , a dla mnie aż tyle. Mój świat i zycie nagle zawaliło się. Chociaz wybaczyłam mu tę zdradę, staram sie nie wspo0minac tych chwil jednak me serce wciąz krwawi. Mam zaniżona samoocenę, brakuje mi nadziei na jutro, nie mam siły na walkę, mało co mnie cieszy, jestem wciąż podejrzliwa. Jednak Twe słowa Retro , które obarczaja wina za zdrade po równi zdradzającego i zdradzoną sa dla mnie kalumnią. Tak oszczerstwem i kolejnym ciosem. Dlaczego ja mam doszukiwac sie winy za jego nikczemny czyn w sobie? Dlaczego inni, nierzadko nieprzeżywający takiej traumy, tak łatwo oceniają, łatwo przyklejaja łatki i poniekąd usprawiedliwija wine zdrajcy. Przepraszam za ostry ton mej wypowiedzi ( z natury jestem spokojną osobą), ale dopiero niedawno z pmoca specjalistów wybrnęłam z sieci obarczania się winą za wszelkie zło tego świata, w tym również zdradę męża. Pozdrawiam

Autor: słowiczek  28.10.2007 zgłoś

Czytałam kilka Waszych opinii i w żadnej nie znalazłam wypowiedzi na temat różnicy jaką stanowi zdrada fizyczna od psychicznej. Mój mąż zdradził mnie w najgorszy z możliwych sposobów, nie dosyć, że zdradził fizycznie, to jeszcze przyznał się do miłości jaką obdarzył tamtą kobietę. Nazwał ją miłością swojego życia. A to, że ja jestem jego żoną od 17 lat, że urodziłam i wychowałam dwoje dzieci, że dbałam zawsze o dom i rodzinę, o niego dla niego jakby przestało być ważne. Jest mi strasznie z tym ciężko. Został z nami, podobno nie spotyka się z tamtą kobietą, ale już wiem, że naszego małżeństwa i zaufania odbudować się nie da:(

Autor: Osoba  22.10.2007 zgłoś

>Autor: mija (2007-10-22 17:42:39) >----- >ja zdradziłam mojego chłopaka na sylwestrze w jego domu, z jego najlepszym >kumplem.ale to nie był sex tylko mozna powiedziec "poczatkowa faza" ;) obydwoje >bylismy zalani. zobaczył nas, ja tego nie zauwazyłam ale tak jakbym wyczuła i >opamietałam sie. wybaczył mi, swojemu kumplowi tez .chba za bardzo mnie kochał. >Dwa miesiące powtorka, tylko ze troche inna sytuacja. Nie widział ale mu >powiedziałam. Kocham go i obydwa zdarzena strasznie żałuje. Od tamtej pory staram >sie nie pić. Jestesmy nadal razem . On mi tego nie wypomina, nie wraca do tego. To ja >czasami wspomne sama nie wiem dlacxzego, moze to wyrzuty sumienia. jestesmy >szczesliwi. ---------------------------------------------------------------------------------------------------------- Jakim ten chlopak z powyzszego opisu musi byc frajerem, zeby dalej z takim scierwem sie zadawac - albo sam po tych zdarzeniach tak czesto zdradza, ze jedna ,,szmata'' mniej lub wiecej nie sprawia mu roznicy - albo zawsze zdradzal i ma to gdzies.

Autor: aqua  23.10.2007 zgłoś

przepraszam pomyłka chodziło mi o opinie -Grażex- za błąd przepraszam

Autor: asik  22.10.2007 zgłoś

NIGDY NIE MÓW NIGDY! zdrady też maja swój początek nie tworza sie w udanych zwiazkach więc nie piszcie że nigdy byście nie zdradzili............... źle sie dzieje w zwiazku więc uciekając od tego wpadamy w sidła "zdrady" jest ktoś kto nas zaczyna rozumieć rozmawia z nami w końcu przytuli pocałuje................a czy wybaczyć?? myśle że jeśli istnieje szansa na wspólne zrozumienie to tak a jeśli egoizm i chęć zemsty nie ma co lepiej sie rozejść ot moje zdanie

Autor: Ula  26.10.2007 zgłoś

Do- yesss- odezwij sie na mojego maila. Tak sie zastanawiam, czy nie mamy podobnych doswiadczen. Od dwoch lat jestem z facetem z odzysku, planujemy wspolna przyszlosc. A ja zadreczam sie pytaniami-moze ktos cos doradzi. On byl totalnie oszukiwany przez swoja dzis juz exmalzonke i zostal zdradzony po 10 latach malzenstwa. W odwecie za emocjonalny chlod i klamstwa sam zdradzil swoja ex. No i tak doszlo do rozwodu. Teraz ja jestem z nim, bardzo sie kochamy (moze az za bardzo;) niedawno sie zareczylismy. Niestety on lubi rozprawiac o zdradzie, czasem chlapnie sarkastyczny komentarz, ze wszysscy zdradzaja, nawet filmy o takiej tematyce wypozycza. Nie wiem,czy to normalne. Mnie zdrada brzydzi, autentycznie kobiety ktore zdradzaja po 10 latach w miare udanego zwiazku sa dla mnie zwyklymi lafiryndami. Nigdy bym mu tego nie zrobila. Boje sie, jak przezycia mojego faceta wplyna na nasz zwiazek, wzajemne zaufanie i czy nie bedzie tak jak w historii - yesss-, ze ktorego dnia jego ex w perfidny sposob go uwiedzie,by popsuc nam zycie. Zdrada jest dla mnie niewybaczalna, nie mozna po niej normalnie zyc i udawac,ze nic sie nie stalo.

Autor: ona  27.10.2007 zgłoś

Ja właśnie uwikłałam się w romans, jeszcze fizycznie nie zdradziłam męża, jestem już 15 lat po ślubie, jego poznałam dwa lata temu. Rozumiemy się bez słów, czy go kocham nie wiem, wiem, że jest mi przy nim dobrze. Rozmawiamy o wszystkim, tematy same się pojawiają. On jest żonaty. I chyba to powstrzymuje mnie przed zdrada, bo nie chce jej skrzywdzić. Wiem, że spotykając się z nim i tak ją krzywdzę i oszukuje siebie...... Moje małżeństwo, trudno tu mówić o małżeństwie, jakimś związku. Mijamy się z mężem nie potrafimy rozmawiać, ciągle się kłócimy, on ma swoje życie, ja swoje. On swoich znajomych ja swoich, nie wychodzimy nigdzie razem.On pie. A ja mając ojca alkoholika, nie wiem czemu jeszcze to akceptuje, czemu nie odeszłam od niego, może zatrzymały mnie przy nim dzieci, sama nie wiem. Do tego jakieś 3 lata temu odkryłam, że ma kogoś, że spotyka się z ina, czułe eski od niej i ciągłe mój mąż z telefonem w dłoni.Postanowiłam z nim porozmawiać, ale wyparł się wszystkiego, wiem, że kłamał. Postanowiła z zemsty, że też go zdradzę i będę mieć swoja własną satysfakcję...... wiem że to głupie, teraz to wiem bo do tej pory fizycznie go nie zdradziłam, ale psychicznie już dawno. Ten drugi jest troskliwy, opiekuńczy i chyba to mnie powstrzymuje przed zakończeniem tego,ciągle powtarzam sobie ...Co ty robisz! Powinnam to przeciąć, bo krzywdzę jego rodzinę, ale nie potrafię jestem słaba. Obiecuje sobie każdego dnia, że dziś mu powiem, że to koniec, że nie możemy dłużej się widywać, i tak trwa to już dwa lata. Może nie potrafię tego przerwać bo tak naprawdę nie chce, boje się zostać sama ze swoimi problemami, i nigdy nie poznałam kogoś takiego z kim tak dobrze swobodnie się czuję i myślę, że on też. Wiem, że do zdrady fizycznej naprawdę niewiele nam brakuje i jemu. Ciągle bije się z myślami jest mi samej z sobą żel i wiem, że to moje sumienie toczy wewnętrzna walkę, czy wygra? Pozdrawiam wszystkich tu piszących, i nikomu nie życzę takiego braku niekonsekwencji z, którym borykam sie dzień po dniu.

Autor: zett  24.10.2007 zgłoś

no co normalnie pokręcona jest jak to wszystko co nas otacza samo życie przecież

Autor: pruszynka  22.10.2007 zgłoś

do stokrotki...nie ludz sie dziewczyno..oni wszyscy zdradzaja..ja tez jestem za granica i widze co sie tu dzieje..naprwade..kazdy ma jakas dupe na boku i ten ktory wczesniej tego nie robil i ten ktory zdradzal wczesniej...

Autor: Jaś  01.11.2007 zgłoś

Ustalilem ze swoja zona, ze nawet jesli ktores z nas zdradzi to nigdy sie do tego nie przyzna tylko samo bedzie siez tym meczyc... Ja mam powazny problem - nie potrafie kochac. Mam idealna zone - ambitna, zdolna, kochajaca, ladna, super prowadzi dom i zajmuje sie naszym synkiem. Ja rozniez dbam o to, zeby im niczego nir brakowalo - spelniam wszystkie zachcianki, zabezpieczylem przyszlosc. Sielanka. Niestety mnie ciagle nosi - najbardziej kreci mnie platna milosc. Fizycznie jeszcze nie zdradzilem - natomiast moj umysl zdradza ciagle. I tak zyje z tym problemem. Nie wiem co robic...

Autor: pączek  09.11.2007 zgłoś

Kochani po zdradzie bardzo cięzko jest powrócić do dawnych relacji , niezawsze można wybaczyć ale niejest to niemożliwe..Tylko trzeba zadać sobie pytanie dlaczego nastąpiła zdrada co było nietak...??"[i starać sie to naprawić ]"Wiem o czym mówie bo to ja zdradziłam w moim związku,a szukałam tego czego mi brakowało.Nawet doszło do sytuacji że chciałam sie rozwieść , ale po rozmowie z mężem i dziećmi doszliśmy do wniosku że damy sobie kolejną "szanse",zgodziłam sie tylko ze względu na dzieci i ich płacz.Teraz po czasie musze wam powiedzieć że maż bardzo sie zmienił -na lepsze ,niewypomina mi tego co było ale stara sie okazywać mi jak mnie kocha jak mu na mnie zależy i co najważniejsze ponownie mi zaufał . pozdrawiam

Autor: Edytka-profacet  26.10.2007 zgłoś

Edytko, bardzo mnie Twój dramat porusza. życie jest bogatsze niż nasze dzisiejsze wyobrażenie. Ono Ci pomoże. Proszę, nie zamykaj się całkiem. oddychaj, patrz w niebo. powoli rozjaśni się nad Tobą.

Autor: zakochana kiedyś - zakochana dziś  25.10.2007 zgłoś

Czytam wasze opinie i zastanawiam się co powiadzaiłabym 11 lat temu na to wszystko. Uznałabym że zdrada to najgorsza rzecz jak może spotkać zakochanego człowieka. Patrząc zbiegiem lat na moje niudane życie nie żałuję ani sekundy spędzonej w objęciach człowieka którego pokochałam , kochalam przez lata nieobecności w moim życiu i wciąż kocham. wszystko zaczeło się niewinnie zaczeliśmy razem pracować - wspólne wyjazdy, inetresy itp. nic nie wskazywało na to że wkońcu wyladujemy w łóżku.Byłam młodą dziewczyną z "prowincji" - możecie uznać że wielki świat wywrócił mi w głowie - może i tak - ale to nie wielki świat to zakazana miłość wywróciła MÓJ świat do góry nogami. Wiedziałam że ma żonę i córki, wiedziałam że to jest związek bez przysłości - wiem to również teraz, ale nie żałuję. Po roku znajomości okazało się ze jestem z nim w ciąży. Wiedzał z jakiego powodu rzuciłam pracę i wróciłam do rodzinnego miasta. wiedział że dziecko jest jego ale ja zaprzeczałam. Kontaktowaliśmy się jeszcze przez jakiś rok potem nastąpiła cisza.............. Wiedział że jest dziecko - wiedział że ma córkę jednak nigdy nie potwierdziłam jego przypuszczeń - Do grugnia 2006r. w ciągu tych 10 lat wyszłam za mąż - myślałam że z miłości , rozsądku - nie to była ucieczka przed samotnością. Moje małżeństwo jest marnowaniem życia - nie mojego - ale mojego męża. Pod koniec ubiegłego roku po latach skontaktowałam się z ojcem mojej córki - musiałam - choć nie przypuszczałam że On też tego bedzie chciał. Zaczęliśmy się spotykać pisać email, sms, najpierw opisywałam naszą córkępotem zaczęły sięwspomnienia cudownych chwil, a potem zaplanowanew każdym calu spotkanie. Spedziliśmy wspólnie cudowną noc, najpierw jedną później drugą ... i kolejną.. Spotykamy się tak czesto jak to tylko możliwe. On poznaje swoją córkę ona Jego, niezmienia się tylko jedno -ON WCIĄŻ MA TA SAMĄ ŻONĘ KOLEJNE DZIECKO - A JA WCIĄŻ GO KOCHAM z każdym dniem bardziej. Zdradzam męża ale mój związek w tej chwili jest tylko na papierze - nie ma miłości ani do mnie ani do dziecka które urodziło się aby scalić bardziej naszą rodzinę. NIE MA JUŻ NIC co sprawiłoby bym przestała myśleć o rozwodzie. Wiem że nigdy nie bedę z człowiekiem którego kocham nie ma dla nas przysłości - ale nie chce być z mężem. Nie żałuję zdrady i wciąż bedę spotykała się ze swoim kochankiem dopuki On tego bedzie chciał. a potem potem zostanę sama....... ze soją miłością i samotnością

Autor: Maja  23.10.2007 zgłoś

Moja historia jest bardzo banalna. Były kolega z pracy. Pracowałam tam kilka lat, on był zawsze sympatyczny, miły, bardzo przystojny. Ja z dwójką małych dzieci i mężem, którego nigdy nie ma w domu. Potem kawa, rozmowy. Kiedy zmieniłam pracę zaczęliśmy do siebie dużo smsować. No i w końcu się spotykać. Trwało to kilka miesięcy, dopóki nie dowiedziałą się o tym jego żona. Bardzo ją podziwiam, bo naprawdę jest w porządku. Nalegała na spotakanie, więc się spotkałyśmy. Okazało sie, że jest bardzo sympatyczną osobą, myślałam, że będzie na mnie krzyczeć, mieć pretensje, itd. A okazała się prawdziwą damą, rozumiała mnie, choć zmarnowałam jej życie, pocieszała mnie-osobę, któa ją skrzywdziła. Nawet mnie przytuliła na koniec. W dodatku powiedziała, że ona nadal kocha męża, jest w stanie mu wybaczyc, ale chce też, żeby był naprawdę szczęśliwy, więc niech sam zdecyduje, z którą z nas by chciał być. Ja bym tak na pewno nie potrafiła. Wiem że takiej żony to ze świeczką szukać i jej mąż byłby ostatnim kretynem, żeby od niej odejść, bo mało kto jest w stanie tak kochać drugą osobę. Ja bym go tak nie potrafiła pokochać.Tak naprawdę nie kochałam tego mężczyzny-poprostu chciałam go mieć, potrzebowałam odmiany i urozmaicenia i choć on o tym nie wie, to polowałam na niego już dawno. Wiem jak to się robi, bo próbowałam tego już wcześniej z innymi. Ja za to jestem wyrodną żona i matką. Zrozumiałam, że mój mąż się poświęca dla rodziny, że nawet kiedy pracuje myśli o nas. A ja w tym czasie chciałam się rozerwać, wygadywałam o nim okropne rzeczy. Najgorsze jest to, że teraz poznałam kolejnego faceta i pewnie jemu też zmarnuje życie. Nic na to nie poradzę, że jestem taką egoistką. Dla mnie mężczyzna zawsze będzie na 3 miejscu. Najważniejsze zawsze będą dzieci i ja. Taka już jestem.

Autor: VIKI  30.10.2007 zgłoś

Do CARMEN!!!!! : Widocznie zwiazek w ktorym jestes i chlopak z ktorym jestes nie jest czyms powaznym- widocznie to nie milosc! jesli zdradzasz i masz ochote na wiecej to nie kochasz swojego chlopaka! dla waszego dobra- szczegolnie jego dobra- ROZSTANCIE SIE! bo nawet nie masz pojecia jak krzywdzisz ta druga osobe... a zaden czlowiek nie ma prawa zadawac bolu komus innemu... a zdrada naparwde boli - nie wiesz o tym poki sie nie przekonasz...

Autor: ikonka  02.11.2007 zgłoś

Ja tez kiedys mowilam ze nie moglabym wybaczyc zdrady... Zylam w szczesliwym zwiazku w ktorym moj mezczyzna mnie szanowal uwielbial planowal ze mna zycie nawet mi sie oswiadczyl ale kiedy wlasnie ten facet ktorego tak bardzo kochalam zdradzil mnie bylam w stanie wybaczyc mu wszystko... tak bardzo go kochalam Nie powiedzial mi ze mnie zdradzil dowiedzialam sie od kolezanki ktora studiowala w tym samym miescie co on i przylapala go Do ostatniej chwili mowil ze mnie kocha... wyzywal sie na mnie psychicznie tymi swoimi madrosciami ktore mowil i pisal w smsach bo widzial jak bardzo mi na nim zalezy. Nie moglam nic jesc nawet oddychanie sprawialo mi bol... bo skoro nie moglam zyc bez niego chcialm umrzec On sobie nie zdawal z tego sprawy albo po prostu nic go nie obchodzilam Po paru miesiacach dowiedzialm sie ze planuja slub a Ex wyprowadzil sie do jej miasta Myslalam ze po prostu wpadli bo bylo dla mnie dziwne ze po 5miesiacach tak sie spieszyli do slubu Jednak sie mylilam to byl slub tzw z milosci Wzieli go w tym roku Ostatnio dowiedzialm sie ze jest w ciazy bo moj ex oglasza to wszystkim znajomym wiec nie sposob sie nie dowiedziec swiat jest maly Zastanawialm sie wtedy czy on mnie tak naprawde kiedys kochal czy on wie w ogole co to znaczy. Najsmieszniejsze jest to ze jest chrzesnym a ja chrzesna dziecka mojej kuzynki wiec zobaczymy sie na komunie mam nadzieje ze nie wczesniej To rozstanie bylo bolesne ale nauczylo mnie ze nie mozna byc naiwnym i wierzyc w bajki, nie wiadomo jak sie zycie potoczy i trzeba brac to pod uwage Dopiero kiedy z nim nie bylam i moglam obserwowac go z boku widzialam jak jest naprwde... nie mial nic wspolnego z ksieciem na bialym koniu "Nikt nie wydaje nam sie bardziej obcy niz ten kogo sie kiedys kochało"

Autor: Wrrrrrrrrrrrr  23.10.2007 zgłoś

Jezuuuu! W kółko te same tematy! Czy portal O2. nie mógłby się naprawdę mocniej wysilić? Jest tyle spraw, o których można podyskutować... Ileż można starym tematom zmieniać tytuł...??? Wrrrrrrrrrrrr

Autor: danio  26.10.2007 zgłoś

wedlug mnie to nie kwesta wybaczenia....jezeli kogos zdradzi druga polowa to dobrze jezeli sie ja kocha to sie wybaczy...ale potem jest problem w zyciu...kiedy sie o tym pamieta bo nie da sie tego wyrzucic z pamieci..przy klutniach bedzie to wypominane zdradzona osoba bedzie podejzliwa o byle co niebedzie pozwalala na jakies spotkania( w przypadku zdrady kobiety) na jej pozniejsze spotkania z kolega z pracy a osoba ktora zdradzila bedzie czuc zawsze na sobie oddech drugiej osoby..zeby tego uniknac polowa zdradzona mosi sie wykazac tym ze bedzie dalej zyc jak gdyby nic sie niestalo przez co

Autor: estera  24.10.2007 zgłoś

Mnie zdradził mąż może to nic takiego ale z kobietą o 20 lat starszą może to też nic takiego ale to byla już 4 taka kobieta z kolei nie krzyczałam po prostu to zatolerowałam przestałam się przejmować . Nasz związek to dopiero pytanie no cóż można powiedzieć niczego sobie ja w pokoju on w kuchni i gdyby nie fakt że nie miałby gdzie zamieszkać to by z domu pewnie wyleciał ale to by było zbyt proste my przecież naród mściwy i z złości żalu braku bratniej duszy i ja jnie pozostałam bez winy .Odbudowa związku to przecież raczej kpiny jak to można nazwać jeszcze związkiem ale przecież są dzieci które trzeba wychować a to nie takie proste...........

Autor: Zosia Samosia  09.11.2007 zgłoś

Do Ancyk i reszty: Kiedys zauroczylam sie w zonatym mezczyznie, ale zaraz po tym jak sie dowiedzialam ze ma żone - nastawilam sie na to, ze tak nie mozna. Uswiadomilam sobie ze po pierwsze ranie jego żone, po drugie "swojego szczescia nie zbuduje sie na czyims nieszczesciu" a w tym przypadku bólu żony bo rozwalilabym jej rodzine a nigdy nie wiadomo na jaka osobe sie trafie jak jest wychowana, po trzecie zadałam sobie pytanie "czemu dla tego mezczyzny mam zapomniec o slubie koscielnym o czym kazda kobieta marzy? Biala suknia, kościół,przysiega przed Bogiem..." To mi wystarczylo by w przeciagu dwoch/trzech miesiecy delikatnie odsuwac sie od niego, a ze to inteligentny facet to od razu zrozumial co sie dzieje i sam powolutku usunal sie w cien. Od tamtego czasu minelo duzo czasu a on jest moim dobrym kumplem/przyjacielem bo zwierza mi sie z wszystkich swoich spraw, ktore czesto dotycza takze jego zwiazku... Ja jestem szczesliwa ze on jest szczesliwy, a on jest happy z mojego szczescia .... Dlatego zakochac sie w mezczyznie żonatym to nie grzech, ale to jak sie to potoczy i co zrobi osoba ktora "wchodzi" w czyjesc malzenstwo,to juz jest kwestia wychowania. Ja zostalam wychowana z pewnymi fundamentalnymi zasadami, ktore sa dla mnie swiete i nie mozna ich tak po prostu podeptac.... Ale szanuje kazda postawe, bo kazdy jest inny i kazdy swoje zycie ma prawo ulozyc po swojemu.... No i wkoncu - czasem milosc tak oslepia ze po prostu to jest silniejesze, najwyrazniej moje zauroczenie nie bylo na tyle mocne by "pobić" moje wyzej wspomniane fundamentalne zasady:) Pozdrawiam wszystkich

Autor: Magda  27.10.2007 zgłoś

Mam juz 60 lat i ok piecdziesiatki poznalam mężczyznę, ktory doprowadził mnie do zdrady ktorej nei żaluje ani sekundy, którą z nim spędzilam , oczywiscie mężowi nigdy o tym nie powiedzialam, ponieważ uznalam zdradę w tym wieku za cud a nie grzech, on również żonaty ale nasze feromony po spotkaniu zjednoczyły się i oboje nie żalujemy wspólnie spędzonych chwil, mam już dorosle dzieci i nigdy z nimi o tym nie rozmawialam jednak gdyby ktoreż z nich przyszło do mnie z tym problemem napewno bym ich za to nie ganiła wręcz odwrotnie winą bym nasmarowala tę drugą stronę malżestwa. Ci którzy to przeczytają pomyślą,że starej kobiecie zachcialo się seksu zamiast siedzieć z różańcem w ręku, być może będą mieli trochę racji ja jednak nie żałuję żadnej chwili z nim spędzonej, życie po malutku już mi się kończy więc dlaczego mam żalować, w rodzinie uchodzę za dobrą żonę i matkę i tak pozostanie, acha i powiem jeszcze jedno gdyby los pozwolił mi spotkać mi moją szkolną miłość to też bym to teraz zrobiła a jako uczennica średniej szkoły wówczas było to dla mnie nie do przyjęcia i dlatego mnie zostawił ze niby nie dałam mu dowodu miłości.

Autor: margo  22.10.2007 zgłoś

ja zostalam zdradzona. w sumie to bylam zdradzana przez ponad rok- a w zwiazku minelo w tym roku 3 lata. jestesmy razem dalej, tamta caly czas do mnie pisze, ze to ja mam sie odczepic, ze z nia jest dalej. on mowi, ze wie ze mogl mnie stracic, wiec nie kontaktuje sie z nia. tak mowi.. a jak jest to nie wiem. sama nie rozumiem czemu dalej z nim jestem. chyba sie boje bycia sama, bo przyzwyczailm sie , ze ktos jest. bo zaufania nie ma. szczerze, to sama sie sobie dziwie. zobacze jak sie to potoczy.

Autor:  23.10.2007 zgłoś

Do Renaty,trzymaj sie od niego z daleka.Ja cos podobnego mialam.Ciezko sie jest z takiego zwiazku wydostac.Pomogl mi lekarz.Pozdrawiam

Autor: zakochana  23.10.2007 zgłoś

Nie mam poczucia nicości. Zdradziłam raz, więcej tego nie zrobię - przyrzekłam to mężowi przed ołtarzem. Zdradziłam narzeczonego z kimś kogo bardzo kochałam i znałam kilka lat, nie żałuję tego.

Autor: lilu  23.10.2007 zgłoś

zostałam zdradzona dwa lata po ślubie. cios! kiedy się dowiedziałam, że miłość mojego życia lggnie do innej mój świat się niemal zawalił. mąż przepraszał, powtarzal, ze to nie tak, jak myślę, pomimo tego, ze jego kochanka była na tyle uprzejma, ze poinformowala mnie o wszystkim. chciałam odejść. zostałam. zostałam przez wzgląd na syna... próbowałam zapomnieć. nie dało się. po dziewczynie nr 1 pojawiła się dziewczyna nr 2. zabawne, bo jej pojawienie się w naszym życiu nie bardzo mnie dotknęło. pewnie dlatego, ze przestała już czuć do mojego męża cokolwiek. przyglądałam się dość zabwnej sytuacji... otóż dziewczyna nr 1 została porzucona dla dziewczyny nr 2. rozgrywka toczyła się już między nimi... w między czasie poznałam człowieka... jest żonaty. pokochałam go... co teraz? to a propos: "nigdy, nie mów nigdy!" wiem, jak podle czuje się zdradzona żona. nigdy nikomu nie życzyła bym takiego koszmaru. kiedyś twierdziłam, ze nigdy, nie mogła bym nikomu zrobić czegoś tak okropnego... życie pokazało, że może być inaczej...

Autor: Zdołowana-DOMI  22.10.2007 zgłoś

ja dowiedziałam sie od MARKA kolegi ze mnie okłamał. Bylam w szoku,ryczałam, zerwałam. Znalazłam pocieszenie,ale szybko sie tez rozstałam z tym "zastępczym". Marek przepraszał,nachodził mnie w domu, robił wszystko.WSZYSTKO co w jego mocy> Ja bardzo go nadal kochałam,ale było we mnie tyle żalu ze nie potrafiłam wybaczyc. TERAZ bardzo żałuje. On poznał inna,zostawił ja dla mnie,ale ja bedąc z nim ciagle myslałam o tym co mi zrobił i powiedziałam ze potrzebuje czasu. ON wrócił do tamtej a ja bardzo chce z nim być.KOCHAM GO i próbuj odzyskac. On powiedział mi wprost ze mnie juz NIE KOCHA i ze juz NIGDY nie bedziemy razem,ale mimo wszystko chce z nim byc.Padło tez wiele nieprzyjemnych słów z jego strony skierowanych do mnie,ale chce zeby wrócił! Może to dziwne,ale nie wyobrazam sobie zycia z innym. PROSZĘ doradźcie mi co mam zrobic???? Co zrobić,aby odbudowac to co było kiedyś??? Jak go w sobie rozkochac??? Ja wiem ze bede to pamietac do konca zycia i ze ten ból bedzie ciągle rozrywał me serce,ale mimo to chce aby był ze mna!!!!! Tylko co mam robić?????????????

Autor: SWIADEK MIMO WOLI  23.10.2007 zgłoś

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Autor: Behemotka (2007-10-23 12:48:48) ----- Ojojoj. To bardzo bliski mi temat. Zgadzam się, że jak się kocha to się nie zdradza. Brak miłości (która dla mnie ma różne fazy) powoduje, że człowiek szuka...nie udawajmy SZCZĘŚCIA gdzie indziej. Tylko zapominamy, że każdy dom musi mieć solidne fundamenty...Ja nie kocham mężczyzny z którym jestem. To dobry i uczciwy człowiek...choć czasem mam wrażenie, że może to jest tylko takie moje złudzenie. A tak serio to nerwus i bardzo źle traktuje swoją matkę...poznałam kogoś przez internet. Dobrze mi z nim...ale już go okłamałam...jest ich dwóch...czuję, że jeszcze poznam innego i to kolejny będzie dla mnie. Każdy pragnie być szczęśliwy. Chociaż ta żądza taka sama w sobie nie ma na demną władzy...szukam szczęścia. Pozdrawiam WSZYSTKICH. -------------------------------------------------------------------------------------------------------------- DO BEHEMOTKA Prawdziwe kochanie ma jedna faze. Milosc. To prostackie zauroczenia i zakochania maja rozne fazy. Niektorzy ludzie zakochuja sie co 6 miesiecy albo co rok, i kazdego razu na zaboj - to ta jedyna milosc, bo on byl przystojny a ona miala sliczne oczy - i byli tacy czarujacy... na pare tygodni albo miesiecy.I tacy ludzie chrzania swoje zycie i innym ludziom - rozwalajac ich zwiazki. szczytem debilizmu jest zeby zakochiwac sie w wygladzie osoby - Kochac mozna za czlowieczenstwo. Ktos kto zakochuje sie od pierwszego wejrzenia jest poprostu ulomny psychicznie, bo o niedorozwoju mozna mowic w wieku kilku albo kilkunastu lat, ale jezeli 20 stka wzwyz swierdza z rozrzewnieniem ze zakochal / la sie w najsliczniejszej osobie plci przeciwnej z pracy ( z dziecmi i w malzenstwie ) to jest to DEBILIZM.

Autor: Carrinee  25.10.2007 zgłoś

Podzielę się z Wami moimi doświadczeniami zdradzanej żony. Dowiedziałam się jakieś dwa lata temu, że moje idealne życie wcale nie jest takie idealne. Sam mi powiedział. Byłam załamana, nie jadłam, nie spałam... Nie zdradził mnie wyłącznie raz, robił to często, żeby przekonać się o własnej wartości...Pierwszy miesiąc był straszny, niewiele pamiętam, bo nafaszerowana byłam lekami uspokajającymi. Później postanowiłam, że muszę się wziąć w garść, bo nasza 3,5 letnia wtedy córeczka potrzebuje mnie, a ja nie byłam w stanie się nią opiekować. Nie myślałam o przyszłości, żyłam wyłącznie z dnia na dzień. Postanowiłam się z mężem nie kontaktować. Wiedziałam, że każda jego wizyta, rozmowa prowadzona przez telefon czy też nawet sms zbyt dużo mnie kosztują. On sam wstydził się spojrzeć mi w twarz, ale wynikły tez z tej sytuacji pewne korzyści. Mąż aktywniej zaangażował się w wychowanie naszej córki. Powoli nauczyliśmy się patrzeć sobie w oczy, rozmawiać. Całej tej sytuacji towarzyszył spokój, o który nigdy bym się nie podejrzewała. Postanowiliśmy jeszcze raz spróbować. Nie wypominam mężowi tego co było kiedyś, ale też nie mogę powiedzieć, że całkiem mu ufam. I z pewnością nigdy o tym nie zapomnę. Kiedyś myślałam, że nie potrafiłabym wybaczyć zdrady. Dziś wiem, że można. Jeśli uważasz, że każdy zasługuje na drugą szansę... Uraz niestety pozostanie na zawsze, ale kto powiedział, że życie jest łatwe... Chyba miałabym do siebie żal gdybym nie dała nam drugiej szansy... A jak będzie dalej czas pokaże.

Autor: justisia  24.10.2007 zgłoś

ja nie zdradziłam w stu % ... mam wspanialego chłopaka,spałam z innym (ale tylko spałam w samej bieliznie) tak wyszło i całowałam się z nim. nie żałuje nie wiem dlaczego

Autor: meg  23.10.2007 zgłoś

mój ukochany męzczyzna, mój mąż, ojciec mojego dziecka zdradzał mnie regularnie przez 3 lata. najgorsze jest to, ze miał czelność wmawiać mi, ze to wszystko to nieprawda, chociaz niejednokrotnie przyłapywany był niemal na "gorącym uczynku". i to bolało mnie najbardziej - to, ze traktował mnie jak głupia osóbkę, która zaslepiona miłością do niego "kupi wszystko, co zechce jej sprzedać"... rozstałam się z nim. był jakiś czas z dziewczyną, z która zdradzał mnie. potem i ją zaczął zdradzać. teraz jest sam. nie mam żalu to dych dziewczyn. wiem, jak łatwo jest stracić dla niego głowę. czasami zasady nie wystarczają. uczucie bardzo często przytepia zdrowy rozsadek. zdrada-paskudnie brzmi. ale i w jej przypadku są zawsze dwie strony medalu. dojrzałam do tego, gdy przyszło mi zaprzyjaźnić się z byłą kochanką mojego męża

Autor: Radzioszek  01.11.2007 zgłoś

Witam Ja swoią miłoś poznałem na wakacjach razem byliśmy przez 3 lata raz miałem okazję Ją zdradzić bo poznałem w między czasie kogoś innego jednak tego nie zrobiłem. Z każdym rokiem coraz bardziej ją kochałem i kiedy rozpoczeliśmy nowy etap życiowy czyli zaczeliśmy wymażone studia zaczeło się coś psuć (dodam tylko że oboje pochodzilśmy z miejscowości oddalonych od siebie o 61 km) Ona poszła w swoim mieście a ja w swoim i kiedy zaczeło być już bardzo źle min. odwołała wspólnego sylwestra pojawiła się w moim rzyciu koleżanka ze szkoły razem z nią wybrałem się na sylwestra poczym nocowała u mnie jednak do niczego nie doszło wtedy jeszcze:) Przyznałm się później że byłem na sylwestrze z koleżanką i że nocowała u mnie i wtedy w chwili szczerości powiedziała że ona też się z kimś spotyka zaczeło się niewinnie od odprowadzania na przystanego bo oboje jeździli na te same zajęcia i co lepsze zakochała się w nim. Mnie traktowałą jak gówno a bardzo mi na niej zależało. Teraz z perspektywy czasu dużo o niej myśle jednak wiem że taki związek nie miał szans bytu a mimo to wspominam te pare miłych chwil z wakacji i wspólnych wieczorów przy kolacji z winem. Mimo że w naszym związku nie wkradła się zdrada w sensie fizycznym to pozostał głęboki uraz.

Autor: Magdia  30.10.2007 zgłoś

to jest przerażające jak wiele ludzi ma klapki na oczach i uważa zdradę za coś normalnego.... współczuję wam szczerze, bo nie macie za grosz godności. Nie wspomnę o kobietach rozbijających rodzinę - skoro lubicie być traktowane jak maszynka do seksu to wasza sprawa, ale żal mi was....zero, totalne zero

Autor: adunia  23.10.2007 zgłoś

Uklad "kolezensko" lozkowy wiem ze kiepsko to brzmi, ale tak to wyglada my sie widujemy jest fajnie milo potem on wyjezdza i jest cisza ja nie tesknie on... nie wiem pewnie tez nie. nie widuje go z zona na miescie nie iwdze jak ja caluje a nawet jak o tym mysle to nie czuje zlosci. czasemjak z nim jestem to rozmawiamy o jego zonie dziecku a ja wtedy nie czuje nic. ja za nim nie placze nigdy nie powiedzial mi ze mnie kocha i ze chce sie rozwiesc z zona wrecz przeciwnie mowil ze nigdy tego nie zrobi dla nikogo wiec wiem ze nie moge na nic liczyc. nie wiem moze to jest uzaleznienie od niego moze sobie nie zdaje sprawy z tego ale mysle ze umie rozpoznac milosc. Obca nie wiem co bym zrobila jakbym sie w nim zakochala obiecywalam sobie na pocztaku tego wszystkiego ze jak tak sie stanie to majac swiadomosc ze nie bedziemy mogli byc razem powiem mu ze to koniec i ze nie bede tego dalej ciagnac ale teraz jak patrze na to co sie dzieje nie wiem czy dalabym rade powiedziec mu cos takiego. jest ciezko bardzo ciezko ludzie uzalezniaja sie od papierosow, alkoholu, albo narkotykow a ja chyba wlansie sie uzaleznilam od faceta chociaz go nie kocham i moze Leśna ma racje piszac ze do czasu...ale narzie go tylko lubie i nic wiecej...

Autor: Zdradzony!!!  24.10.2007 zgłoś

Jestem w zwiazku 5lat z ukochana,mieszkamy ze soba 2lata.Zawsze wydawalo mi sie ze jest pieknie ze lepiej byc nie moze..Mylilem sie moja druga polowka przez ostatni czas byla osoba nie dowartosciowana przezemnie i doskonale o tym wiem.(teraz wiem)Wyjechalem do pracy za granice nie bylo mnie miesiac,po przyjezdzie doszlem do tego sam(nie przyznala sie)ze zdradzila mnie ze swoim szefem naszym wspolnym kolega.Nie byla to pelna zdrada,ale dla mnie zdrada.Nie potrafie z tym zyc co pare dni do glowy mi sie wbijaja rozne wlasne filmy a co za tym idzie? awantury.Dziennie rano musze patrzec jak sie szykuje do pracy :-((Sam nie wiem co mam juz robic,niewiem czy potrafie tak zyc.Ona dla mnie znaczy wszystko naprawde wszystko mamy wspolne mieszkanie i bardzo sie kochalismy.Wiem ze w tym momencie wszystko jest robione na pokaz,takie sztuczne..Mam dosc!!!Pomozcie!!!!!!!!!

Autor: zett  24.10.2007 zgłoś

i tak trzymaj ela ważne są chwile a najbardziej chwile przyjemnośc dające, reszta tych zakompleksieńców całe życie będzie cierpieć w gmatfaninie swoich obaw i lęków, aż w końcu będą wyglądać jak skwarki ninka rzuć to ogarnij sie kobieto nie męcz się życie jest piękne trzeba brać jak to się mówi pełnymi garściami czerpać radość z życia po co się męczyć masochizm to zboczenie jesteś zbokiem? pozdowienia dla wszystkich myślących podobnie nie dajmy się zamknąć w ciemnym grobowcu własnych lęków czerpanie przyjemności z życia sexu nie jest niczym złym

Autor: karawaniarka  22.10.2007 zgłoś

Nie spotkalam sie bezposrednio z problemem zdrady. Mam jednak znajomego, ktory systematycznie zdradza swoja zone. O jednej z jego PRZYGOD ta kobieta sie dowiedziala i nie umiem Wam nawet przekazac jak cierpiala. Oczywiscie obiecywal jej wiele, ale wiem, ze znowu sie spotyka z INNA. Nie umiem z nim rozmawiac i go uswiadomic o zlym postepowaniu. Wiem, ze zburzyl moja wiare w mezczyzn i nawet mi jest trudno zaufac drugiej osobie (a zyje w zwiazku).

Autor: anusia  26.10.2007 zgłoś

JA tez bylam z zonatym mezczyzna 3 lata,spotykalismy sie rzadko,bo raz w miesiacu przyjezdzal do mojego miasta.Bylo cudownie,fantastyczny facet.A zaczelo sie niewinnie,sama poprosilam go o numer telefonu,potem smsy no i sex.Tak sie zaczelo. Niczego nie zaluje,ani jednej minuty spedzonej z nim.Wiedzialam,ze jednak nigdy nie bedziemy razem,ale to co przezylam z nim przez ten czas bylo nie zapomnianym przezyciem.Dziekuje Jacku za wszystko!!!!!

Autor: ...  07.11.2007 zgłoś

A jaka jest definicja kochanki? Podobno zdradza sie tylko żonę, taką z "papierem", a inne nie są zdradzane... A co jeśli konkubina, czyli faktycznie żona bez papieru, jest zdradzana i ta "druga", jakby nie było kochanka, zachodzi w ciążę i zmusza "tatusia" do śłubu "z papierem"? Kto jest kochanką i kto był/jest zdradzany? Która z nich jest winnna? Istotnie, pies nie weźmie jak suka nie da ,tylko szczwany liso-pies potrafi wmówic nawet kotu, że jest suką i to jedyną na świecie... Zgodzę się, że są kochanki rozbijające małżeństwa dla czystej satysfakcji i samopotwierdzenia, ale są też takie, które dowiadują się, że są kochankami wówczas, gdy są przekonane, że są prawie żonami...

Autor: pawlik  30.10.2007 zgłoś

moja była żona zdradziła mnie z jakimś burakiem (dosłownie... ) i nie ma sznsy zebym wtedy mógł jej wybaczyć, a teraz jak sie okazuje to najzwyklejsza szmata bo puszcza sie na lewo i prawo mając z naszego związku 2 córki i z "obecnym" facetem syna... fuj...

Autor: taka jedna  01.11.2007 zgłoś

a tym zdradzajacym, szczególnie uciekającym od odpowiedzialności i konsekwencji ZYCZE SAMOTNOSCI NA STAROSC. bo w tym naszym chorym świecie wszystkiego za kase kupić się nie da, wbrew pozorom. mozna sobie kupic pozycje, ale nie szacunek, no i zapomnialam o tym najwazniejszym MOZNA SOBIE KUPIC SEX( np. z materialistka kolezanka z pracy), ale nie mozna sobie kupic MILOSCI I BEZPIECZENSTWA!

Autor: Magdia  04.11.2007 zgłoś

Do Eliki: (przede wszystkim) Musisz zrozumieć, że zezwalanie na takie rzeczy typu smsy czy czat to "samobójstwo", bo twój mąż się przyzwyczai i zacznie to traktować jak coś normalnego. Nie ma przyjaźni między kobietą i mężczyzną tak, żeby żadne z nich w końcu nie poddało się uczuciu. Wraz z pocztkiem małżeństwa powinny się skończyć wszelkie przyjaźnie damsko-męskie i powinny się zmienić najwyżej w koleżeństwo. I to zarówno ze strony żony jak i męża. Bo człowiek jest tylko człowiekiem i popełnia błędy, a co gorsza czasem nawet nie zdaje sobie sprawy jak przez to krzywdzi innych. Czy Tobie nie jest przykro gdy twój mąż który przyrzekał Ci miłośc, wierność i uczciwość małżeńską wybiera towarzystwo swojej koleżanki albo rozmowę z nią a nie z |Tobą?? Prawdziwy związek (nie tylko małżeński) opiera się na zaufaniu, lojalności i bezgranicznej miłości. Małżonkowie powinni się kochać być dla siebie kochankami a kiedy trzeba też przyjaciółmi. Jeśli komuś ni wystarcza ta jedna osoba to znaczy że chyba źle wybrał. Bo tak naprwdę nikt nie wybiera za nas 2 połówki, my mamy wolną wolę możemy sobie ja sąmi wybrać, ale świat jest złudny. Czasem nam się wydaje naiwnie z resztą ze np. jest nam pisana osoba która jest już w jakimś związku - gówno prawda. Kto szuka ten znajdzie ale kto jest naiwny ten ponosi potem tego konsekwencje. Postępuj rozsądnie. Moze twój mąż zobaczy że rani Ciebie....Pozdrawiam serdecznie...

Autor: Lena  22.10.2007 zgłoś

Ja też przeżyłam zdradę. Taki "prezent" dostałam na 10 rocznicę ślubu. Oczywiście nie mąż mi to powiedział. Przypadek-zawieruszony między domowymi papierami list od jego "przyjaciółki". Nie mogłam uwierzyć. Był ostatnią osobą,którą bym mogła posądzić o coś takiego. Bardzo mu ufałam. Za bardzo. Kiedy teraz patrzę na to wszystko, to były ewidentne symptomy, a ja nic nie widziałam. Porozmawiałam z nim otwarcie. Porozmawiałam z tą kobietą. Nie wysadziłam jej życia w powietrze (jest mężatką), bo doszłam do wniosku, że nie mam prawa krzywdzić jej rodziny, jej dzieci. Moja zraniona duma, to moja sprawa. Jesteśmy nadal razem. Próbujemy poskładać to wszystko znowu w całość. Nie wiem czy się uda. Zdrady nie da się zapomnieć czy wybaczyć. Można tylko zgodzić się lub nie na życie "po". Ale to jest bardzo indywidualna sprawa. Kiedyś, sądziłam,że jeśli przytrafiło by mi się coś takiego, to nie ma o czym rozmawiać: walizki za drzwi i koniec. Teaz myślę inaczej. To jedna z tych sytuacji, które weryfikuje życie. Tylko kiedy przeżyjesz coś takiego wiesz jak to jest. A kiedy zrozpaczona w pierwszej chwili szukałam pomocy u anonimowych kobiet na jednym z for internetowych ( bo prawdę mówiąc nie miałam pojęcia co zrobić, ani z kim porozmawiać) jedna z nich napisała mi coś takiego: " Możesz wybaczyć i żyć z tym, ale każdego dnia będziesz się zastanawiać czy było warto" I tak rzeczywiście jest.

Autor: Ona  10.11.2007 zgłoś

Ehh jak to tutaj wszystko czytam to aż mi się płakać chce :( ja tez nie wierze w miłośc,w nic juz nie wierze,zostałam zdradzona w kwietniu tego roku,przez chłopaka z którym jestem juz prawie 4 lata,wybaczyłam ale co z tego skoro cały czas o tym myśle?on jest zagranica,a ja w Polsce :/ ehh nie ufam mu... nie iwem oc on tam wyprawia żal ... nigdy nie zaufam żadnemu facetowi.... nigdy ...

Autor: lola  22.11.2007 zgłoś

do anioł Wszystkim doradzasz i pewnie nie raz masz rację, tak jak w moim przypadku... Zadałeś mi pytanie na które muszę sobie odpowiedzieć... I odpowiedzialam, nie chce z niczego rezygnować bo ten związek jest dla mnie zbyt ważny... A zasady?? Życie jest tylko jedno, a zasad zbyt wiele... Życzę powodzenia i prawdziwego szczęścia, dzięki!!

Autor: Zdradzona  20.11.2007 zgłoś

Dzieki za opinie... Tylko wiecie czasami mam wrazenie,ze pomimo tego ze mowi mi ze tylko mnie kocha...to jak sie teraz kochamy jest jakis nieobecny...nie wiem...czesto tez zlosci sie z byle powodu na mnie...dlatego nie jestem pewna...nie jestem pewna...i dlatego do tego w nocnych snach powracam wstaje i placze... Czuje sie strasznie samotna...zmienilam miasto dla niego(to nie maz tylko chlopak)...zostawilam znajomych...rodzine by byc z nim...i czuje sie w tym miescie potwornie samotna...dlatego obawiam o mnie...bo samotnosc i bol to wybuchowa mieszanka...

Autor: ---aniol--  20.11.2007 zgłoś

tutaj masz pszyklady jakie sa efekty pograzenia sie w nienawisci--a ja ---jest idealnym pszykladem--masz w sobie duzo milosci nadziei i bolu to wszystko boli---pouklada wszystko sama w sobie i przebacz jemu i sobie i zacznij myslec otym co was laczy i jakie macie plany a nierozdrapuj pszeszlosci ---ona juz minela i niezmienisz jej ale niepozwol aby pszeszlosc wplywala destrukcyjnie na twoja przyszlosc --bac soba i wykresl ze swej pamieci ten caly przykry incydent i zacznij zyc normalnie bez placzu i rozpamietywania---daj sobie szanse na normalne zycie zyj normalnie i wybacz ---droga rozpaczy doprowadzi cie do nikad --usmiechnij sie --jutro tez bedzie piekny dzien tak jak dzisiej --slonko swieci

Autor: Zdradzona  20.11.2007 zgłoś

Do Aniola Wiesz co nie wiem co mam robic.BO mam wrazenie ze on sie juz nie stara...jest jak jest...a ja bym chciala wreszcie czuc sie piekna i kochana...wiele nie wymagam...dlaczego mezczyzni nie rozumieja tego ze musi to jakos nadrobic i wynagrodzic to wszystko...ja bym nie potrafila po zdradzie nie okazywac ze to moja wina byla i jakos ...nie wiem udobruchac... A on jakby sie zmienil...albo ja oczy otworzylam... Najgorsze jest to ze musze praktycznie go blagac by mnie dotykal...teraz wyjechal na 2 tygodnie...wraca w piatek...ja nie bede juz prosila o seks..bo zawsze jestem upokorzona do dna...tak sie czuje...jezeli to tak bedzie dalej...to ja juz sama nie wiem

Autor: do zdradzonej  20.11.2007 zgłoś

jeśli możesz, weż urlop i jedź do Egiptu. Odpocznij, daj SOBIE czas!!! Masz prawo do złości, do szukania w sobie winy, do utraty tchu i pewności siebie. Jedź po prostu zrób to dla siebie!!! Zostaw problemy na tydzień lub dwa i używaj przez ten czas. Egipcjanie dowartościują Ciebie. Jak wrócisz, przeanalizuj swoje życie i swoje oczekiwania wobez siebie i tego faceta. Podejmij decyzję, jak juz będziesz wiedziała czego naprawdę chcesz, to to zrób. Każdy z nas popełnia błędy i na tych błędach się uczy. Żyj tak, abyś miała szacunek do siebie samej. A ja to jestem taka kobieta co: zdradziła, ma dziecko z kimś innym a nie zmężem, odeszła od męża, wróciła do męża, została zdradzona. Aktualnie jestem szczęśliwa- o dziwo- z własnym mężem!!!! Z którym nie zdążyłam się rozwieźć.

Autor: zocha  21.11.2007 zgłoś

aha, dzisiejszej nocy szczególnie i wyjatkowo bylismy blisko ..a po wszystkim / bo tak zaplanowałam/ opowiedziałam mu na co sie natknęłam / przypadek! /przegladajac historię .

Autor: zocha  21.11.2007 zgłoś

A poza tym strasznie sie obraził na mnie / nie wiem jak to sie dzisiaj skończy / jak mu pokazałam wczoraj odkrytą przykładnie jedną z lasek ...czyli syt.jest chora bo oto on jest na mnie obrazony ,ze ja jestem na niego obrazona z tak banalnego powodu .;)

Autor: zocha  21.11.2007 zgłoś

Nie potrafie przejść z tym problemem do porzadku dzienego. W głębi duszy zdaje sobie sprawe ,ze Kazdy facet to robi i mój też ...ale żeby tak w zywe oczy ..przeciez nie o wszystim musze wiedzieć... nie mógł być bardziej ostrożny i tak sie dac złapać???????

Autor: zocha  21.11.2007 zgłoś

Jestem gotowa puscic to w niepamięć ...ale wiesz ..po 4 latach pozycia ..nagle patrzę na laski -totalnie rozneglizowane -które on też ogladał ..nigdy nie byłam w takiej syt. zeby zmierzyć sie z tym problemem w rzeczywistosci pomio swoich domysłów ,ze przciez on musi to robić.[Poczulam się jakby te laski były tutaj w rzeczywistości a nie wirtualnie.Ze wzbudzały w nim jakieś tam pożądanie czy podniecenie...Czy faceci po takich wizualnych doznaniach mogą wrócic do rzeczywistosci i dalej kochac i pożądać swoją Kobiety bez wplywu na to co wczesniej widzial ?

Autor: kika  17.11.2007 zgłoś

juz jestem fajniE ze cie interesuje moja historia ja juz sie mecze ale to chyba zle slowo niemecze ale gdzies gleboko to zostalo ja niezdradzilam ale mnie maz tak ateraz muwi ze kocha ze nigdy wiecej ale co z tego juz nigdy niebedzie tak jak bylo niufam juz tak jak kiedys i niewierze .tyle o mnie .a powiedz co ci dala ta zdrada tylko szczerze ona byla w czyms lepsza od twojego kochania dlaczego po co niekumam tego moze chociaz ty potrafisz mi wytlumaczyc bo muj facet niejeast wylewny pozdrowionka i papatki

Autor: kika  17.11.2007 zgłoś

no co a teraz ciebie niema

Autor: Zdradzona  21.11.2007 zgłoś

Ta jasne przyznal sie...ja to wszsytko odkrylam...niestety...twierdzi caly czas ze chcial to zakonczyc bo chcial byc tylko ze mna ale nie potrafil i brnal w to dalej... Znam go i wiem ze jest na prawde kochany i nigdy nie byl chamski nawet w stosunku do wrogow...ale to nadal boli... Dzis mam randke...zobaczymy czy jeszcze cos potrafie...ale nie potrafie zdrzadzic...pojde tylko kogos nowego poznac...nie bede siedziec w domu sama i czekac az co laska mi smsa napisze...juz nie bede czekac... Prosze was wszystkich o wsparcie i modlitwe... A najlepsze jest to...ze dzien przed tym jak to wszystko odkrylam poznalam w autobusie zakonnika,ktory byl bardzo mily i dal mi ksiazeczke z modlitwami...a dokladnie jak przebaczac... Czyzby Bog dal mi jakis znak?

Autor: kika  17.11.2007 zgłoś

aha rozumiem mecz papatki

Autor: zocha  21.11.2007 zgłoś

Powiedzcie czy ogladanie gołych bab na stronach tez jest zdradą czy tylko meską rzeczą. Bo ja o mało nie wyzygałam sie jak zobaczyłam gdzie to moj Ukochany nie zagladał podczas mojej dłuzszej nieobecności.Prosze dajcie mi odpowiedż bo ...poniewaz go kocham usprawiedliwiłam jego zachowanie.W głebi duszy jednak pozostał ogromny niepokój

Autor: ---aniol--  21.11.2007 zgłoś

ja jesli niewiedzialem co zrobic to jechalem w rozne miejsca aby porozmawiac z bogiem---a moja zona sadzila ze jade se kochanke znalesc--- dal znak a co zrobisz to juz ty sama zato odpowiesz--narka

Autor: zocha  21.11.2007 zgłoś

Na wiadomośc o tym ,ze wiem po jakich stronach sie szlajał przyjał to ze stoickim spokojem jakby odwiedzał strone z przepisami Pascala

Autor: -zła kobieta-  15.11.2007 zgłoś

-do misi- mam podobną sytuację.jestem uzależniona od niego.on jest żonaty.dzieci jeszcze nie ma.zaczęło sie banalnie.pracujemy razem.była krótka przerwa ale wszystko wróciło.o uczuciach nie rozmawiamy.wiem że żony dla mnie nie zostawi,nawet na to nie liczę,nawet nie wiem czy bym tego chciała...na pewno nie chce by zostawiał mnie...

Autor: michal  25.11.2007 zgłoś

no tak,nie ma tu doradcy w tym temacie bo jednak kazy decyduje sam, mozna pokazac jak to bedzie technicznie wygladalo,co dalej sie wydarzy,ale to smutne wszystko jest bo swiadczy o tym ze unosimy sie chwilami.To ze raz sie zakochalismy na poczatku i zwiazalismy z jedna osoba kaze nam placic za to co robimy potem - jak znow sie zakochamy,a moze ta druga milosc jest lepsza od pierwsze tylko caly ten bagaz kulturowy polakow nie pozwala nam na decyzje bo one sa juz podjete wczesniej i nie robimy z tym nic bo niby tak ma byc....a ciekwe czy jest tu ktos kto zostawil swojego partnera dla innego i okazalo sie to jego strzalem w dziesiatke??

Autor: ---aniol--  21.11.2007 zgłoś

nic nowego niepdkrylas --kazdy facet lubi poogladac gole babki--a czy to zdrada--- raczej moze chora fobia no i hormony---jesli sie niekontaktowal z kims z tych stron to jest tylko niegrozne zboczenie ale jesli szukal kontaktu to juz inna zecz ---flirtowanie jest zalazkiem zdrady

Autor: zocha  21.11.2007 zgłoś

Dzieki ...nie wiem czy kontaktował sie na lajfie z owymi babkami... Rozumiem ,ze Twoja kobita toleruje to niegrożne zboczenie

Autor: zocha  21.11.2007 zgłoś

Dlaczego nie usuna ogladanych stron z historii jeśli wie , ze nie ze mna te numery/ zapomniał ?

Autor: ja  14.11.2007 zgłoś

własnie dzisiaj dowiedziałam sie że kochanka mego męża jest ważniejsza niż ja , mówił że skończył z nią ale to nie prawda , anioł jeżeli jesteś taki mądry to poradz cp robić

Autor: ja  14.11.2007 zgłoś

sorki za błędy miało być co

Autor: --aniol--  20.11.2007 zgłoś

skoro to tak wyglada z jego strony----wychodzi nato ze on sam niewie czego chce a o zdradzie powiedzial tylko z szacunku do ciebie i dlatego ze sumienie go gryzlo---daj troche czasu niech emocje opadna---brak jest bliskosci miedzy wami seks jest sporadyczny---tutaj cos niegra z jego strony---albo probuje na dwa fraty---skoro tak to czas zawalczyc jego bronia---poczytaj z dnia to co doradzilem i to poskutkowalo ----aniol--[2007-11-15 08;39;38]--przeczytaj to i sproboj--jesli to niezadziala to czas na zmiany--kursorem do gory--

Autor: --aniol--  17.11.2007 zgłoś

a kika to gdzie uciekla

Autor: Zdradzona  19.11.2007 zgłoś

Hej! No ja wlasnie jakis miesiac temu dowiedzialam sie ze zostalam zdradzona...po prawie 7 latach zwiazku... Problme byl w tym ze mieszkalismy w roznych miastach(Krakow i Wroclaw)...wiedzialam ze cos jest nie tak jak do mnie na weekend przyjezdzal...byl inny...nie chcial sie ze mna kochac z byle powodu robil mi awantury...nagle jego komorka stala sie swietoscia...nawet jej dotknac nie moglam... Wiedzialam, cos przeczuwalam ale stwierdzialm ze musze do niego jechac ratowac co jeszcce sie da... Wiec szybko znalazlam prace w Krakowie i przyjechalam do niego. Ale on sie nie cieszyl...mialam wrecz odwrotne wrazenie...seksu tez nie bylo...praktycznie musialam blagac go o to by mnie dotykal...wychodzilo na to ze sie ze mna kochal raz na miesciac...masakra...wylalam wiele lez...szukalam przyczyn u siebie...szukalam... Zaczal sie potem strasznie z telefonem przy mnie ukrywac i wiedzialam juz na pewno...potem widzialam jak wysyla smsa do kogos i nazywa tego kogos tak samo jak mnie "Myszka"...wstalam w nocy kiedy spal wzielam jego telefon i sie przekonalam...to byl dla mnie szok...serde bilo mi jak oszalale i nie wiedzialam co zrobic...do wszystkiego sie przyznal na nastepny dzien wieczorem kiedy ja juz z nia przez tel rozmawialam i chcialam sie z nia spotkac, pod pretekstem ze jestem jego siostra... Bo ona cos wyczula ze jest nie tak...i wydalo sie byl z nia od polowy stycznia do pazdziernika...klamal mi w oczy...nadal mi ciezko nawet jak o tym pisze... Moja przyjaciolka z mezem powiedzieli...zostaw go...zabierz mu wszystko i odejdz...jak ciebie zdradzil raz to zrobi to jescze...pomyslalam sobie ze niestety musze to zrobic... Ale kiedy bylismy juz sami i rozmawialismy na ten temat nie potrafilam odejsc...za bardzo go kocham...bez niego nie potrafie oddychac...zyc...od tego czasu prawie codziennnie sie klocimy...wypominam mu to na kazdym korku...ale chce zapomniec On powiedzial ze zaluje, ze mnie tyko na prawde kocha...a w niej sie tylko zauroczyl...bo byl sam...bo mial za duzo czasu wolnego...juz nie wiem sama... Wiem ze jak z nia byl...,to mowil do niej moim imieniem...to wtedy jej wymyslil...ze byl z Agnieszka...ale go zdradzila...miala wypadek...nie zyje... Ale nie potrafie zyc bez niego...dlatego jestem zostalam...chce zapomniec chciaz wstaje w nocy i placze...duzo placze...nie jem...wykanczam sama siebie chyba... On powiedzial ze juz nigdy...ze to byl jego blad wina...a ja chce wierzyc chcoiaz stracilam juz calkowicie do niego zaufanie... mam nadzieje ze mi to jakos wynagrodzi...

Autor: ladyM  20.11.2007 zgłoś

czytam wasze opinie i mam metlik w głowie. Mój mąż powiedział ostatni, że praca jest dla niego namiastka rodziny ( jesteśmy parą od 11 lat, nie mamy dzieci) i to zabolało tak, jakby przyznał sie do zdrady. Jestem silna kobietą, ale to było dla mnie niełatwe. Na szczęście mam cudownego przyjaciela, który potrafi dowartościowac mnie jak nikt do tej pory. Wychodzimy czasem razem z JEGO znajomymi, mąż w tym czasie pracuje w domu. Po rozmowach z nimi czuje sie spełnioną, seksowną kobietą i wracam do męża z zupełnie innym nastawieniem. Właściwei to mogę powiedzieć, że zdradzam mojego męża psychicznie, ale nie mam z tego powidu poczucia winy. I jesli zdarzy mi sie skok w bok, to nigdy mu o tym nie powiem, bo mimo trudnych chwil jesteśmy dobrą parą...

Autor: --aniol--  20.11.2007 zgłoś

skanczy sie ta dobra para jak go zdradzisz lub jak on dowie sie otym---igrasz z ogniem a oparzenia dlugo sie lecza

Autor: michal  22.11.2007 zgłoś

Aniol,ale nie odpowiedziales na moje koncowe pytanie - czy to ze kiedys bylo sie bardzo blisko jest przyczyna tego ze ta osoba staje sie najbardziej odlegla po wszystkich wydarzeniach? chodz musze Ci podziekowac bo wyjasniles mi jak to dziala wszystko poza przyczyna tego wszystkiego - nic w zyciu nie wydarza sie przypadkiem?

Autor: do aniol  21.11.2007 zgłoś

mi sie wydaje,ze wiesz to wszystko bo byłeś w kazdej osobie swiadkiem takich sytuacji...super opisujesz ta relacje i calosc od poczatku przez srodek do konca.albo powiedz skad wiesz?

Autor: --aniol--  22.11.2007 zgłoś

macie racje ja bylem juz w kazdej sytuacji co wiekszosc tutaj i to nie raz---wiam co mysli zdradzajacy i jakimi pszeslankami sie kieruje wiem tez jak bardzo boli byc zdradzonym i czego tak naprawde chce w glebi duszy--taka wiedza jest plonem wielu lez i tak naprawde wolal bym tego wszystkiego niewiedziec i niecierpiec-- do ---zochy 4 lata to juz znacie sie dobrze moze poprostu rutyna wkradla sie do waszego zycia obowiaski .dzieci .praca --facet to wieczny zdobywca ale to nieznaczy ze odrazu cie zdradzi --jesli bedziesz jego przyjaciolka bedziesz wychodzic z nim do baru na piwo i poczuje ze jestes tez jego kumplem z ktorym moze pogadac o wszystkim i wszystko robic to nigdy ciebie niezdradzi --wiem ze w prozie zycia codziennego niema juz czasu na pszytulanie sie kwiaty prezenty mile niespodzianki a to niestety jest bardzo potrzebne do udanego zwiasku--on ogladajac takie strony szuka czegos czego niema w waszym zwiasku albo juz wygaslo---zaskocz go czyms albo poprostu usiac z nim przy komputerz i poogladaj z nim i zapytaj co mu sie tam podoba--to glupi pomysl ale wtedy napewno bedziesz wiedziala czemu to robi--a najgorszym sposobem to jest robienie z tego awantury

Autor: michal  21.11.2007 zgłoś

Aniol powiedz jak mozesz wyjasnij mi jedna rzecz - mam narzeczona która zdradzalem z mezatka.Zakochalem sie w mezatce,ale po pewnym czasie zaczela to konczyc bo meczyly ja sumienie.Teraz ja mam jeszcze duze uczucia do niej,ale proboje to przekuc na jakas inna relacje bo jestesmy teraz w statusie przyjaciela,a ja sie chce z nia kontaktowac tylko ze te rozmowy sa naznaczone jakims takim bolem,wyrzutem,brakiem satysfakcji,a tak blisko bylismy.czy to oznacza ze najblizsze osoby po tym wszystkim staja sie najdalszymi??

Autor: ---aniol--  25.11.2007 zgłoś

nieznam takich osob

Autor: michal  25.11.2007 zgłoś

no to jest prawie pewnik ze zdrada bedzie bo jest przez chwile tym czym chce sie zeby zwiazek wygladal....to dopiero jest smutne

Autor: lola  23.11.2007 zgłoś

do michala Tak już czasami bywa że nikt nie wydaje się nam bardziej obcy niż ten, kogo się kiedyś kochało.... Ale miłość juz taka jest i czasami zdarza się że kochamy najbardziej wtedy gdy ona umiera...

Autor: --aniol--  12.11.2007 zgłoś

dobre slowo zawsze cieszy wszystkich---treba tutaj wiecej takich optymistow

Autor: lola  25.11.2007 zgłoś

Do asia Nie rezygnuj tak łatwo z właśnych marzeń, szczęścia i przyjemności... Dzieci mają swoje życie i same muszą nim pokierować, choć rodzice zawsze są i będą innego zdania... A ty też zasługujesz na coś od losu, bo to właśnie dla tych kilku nie zapomnianych chwil z osobą która sprawi że będziesz najszczęśliwszą kobietą na świecie warto żyć... To cudowne uczucie, nawet jeśli tą osobą nie jest Twój mąż... Pozdrawiam!!

Autor: --aniol--  23.11.2007 zgłoś

w zyciu niema przpadkow cos zawsze jest nastepstwem czegos--zdradzamy bo niemamy szczescia w zwiasku kochamy bo potrzebujemy tego dla swego egioizmu aby miec jakas wlasnosc---bol jaki sprawilismy jest murem niedoprzebicia i albo sie go przeskoczy albo glowe rozbije ---mile chwile sa niewarzne wtedy gdy juz sie wszystko psuje i konczy wtedy czlowiek wmawia sobie ze to wszystko to bylo klamstwo i czesto oszukuje sam siebie dla zaspokojenia swego gniewu i zlosci --tacy juz jestesmy msciwi

Autor: --aniol--  23.11.2007 zgłoś

w zyciu niema przpadkow cos zawsze jest nastepstwem czegos--zdradzamy bo niemamy szczescia w zwiasku kochamy bo potrzebujemy tego dla swego egioizmu aby miec jakas wlasnosc---bol jaki sprawilismy jest murem niedoprzebicia i albo sie go przeskoczy albo glowe rozbije ---mile chwile sa niewarzne wtedy gdy juz sie wszystko psuje i konczy wtedy czlowiek wmawia sobie ze to wszystko to bylo klamstwo i czesto oszukuje sam siebie dla zaspokojenia swego gniewu i zlosci --tacy juz jestesmy msciwi

Autor: Zdradzona  23.11.2007 zgłoś

Hej Aniol, on dzis wraca...nie widzielismy sie 2 tygodnie...wygladam dzis pieknie...mam nadzieje ze to zauwazy i pomysli...ze kij zawsze ma dwa konce...wygladam dzis pieknie i czuje sie pieknie...bede sie usmiechac...mam nadzieje ze za mna tesknil i o niej nie myslal...

Autor: nie_ważne_kto  23.11.2007 zgłoś

Ja jestem z chłopakiem ponad 2 lata... On wyjechał za granice, nie wytrzymałam tej rozłąki i zdradziłam go! sumienie nie dawało mi spokoju i się przyznałam. On wybaczył, powiedział że kocha mnie nad życie i chcę ze mną być jeżeli obiecam że już nigdy go nie zranie... Boję się że jak wróci to i tak będzie mi wypominał tą zdrade, mimo tego że jak dzwoni to już nie rozmawiamy o ty. ;(

Autor: --aniol--  23.11.2007 zgłoś

no zdradzona twoj wekend to wykorzystaj go na maxa--dobrej zabawy

Autor: --aniol--  23.11.2007 zgłoś

cos latwo ten twoj chlopak ci odpuscil---a tak naprawde to czeka cie niezla przeprawa po jego powrocie--faceci nigdy nieodpuszczaja duma im niepozwala

Autor: Zdradzona  23.11.2007 zgłoś

Hej Aniol, juz mnie widzial...peirwsze co mi powiedzial to ze wygladam pieknie i mnie kocha...i dostalam namietnego buziaka...Za godzine sie zobaczymy ponownie jak wyjde z pracy...a potem jedziemy do domu...do wroclawia...do naszych rodzicow...mam nadzieje ze w nocy sobie o mnie przypomni... Pozdrawiam

Autor: ---aniol--  23.11.2007 zgłoś

bawcie sie dobrze--

Autor: michal  23.11.2007 zgłoś

znow mistrzowskie spostrzezenia Aniol:)

Autor: andrut  23.11.2007 zgłoś

noł łumen noł krajm

Autor: asia  24.11.2007 zgłoś

A co jak się jest 20 po ślubie? I wszystko jest nie tak jak sie myślało? A obok jest Cichy Wielbiciel któremu się podobasz i widzi tylko ciebie naj naj. A mAZ nawet Cię nie zauważa.

Autor: Zdradzona  24.11.2007 zgłoś

Jak na razie wieczor i poranek byl fantastyczny... :)

Autor: ---aniol--  24.11.2007 zgłoś

itd.........super

Autor: michal  24.11.2007 zgłoś

Aniol,a jak Ty sie czujesz w tej sytuacji co jestes?

Autor: ---aniol--  24.11.2007 zgłoś

bez emocji poprostu ---- bedzie to co sobie wybiore

Autor: Zdradzona  24.11.2007 zgłoś

Dzieki Aniol...juz sie nie moge wieczoru doczekac kiedy bede czula jego cieplo przy sobie a moze i wiecej...pozdrawiam

Autor: asia  25.11.2007 zgłoś

No tak, to było wczoraj. Może macie rację. Czasem dobrze usłyszeć zdanie innych. Może życie mam za nudne i poukładane. Nie wyszłam za mąż z wielkiej miłości, ale jest spokojnie a że bez wielkich wzlotów uczuciowych, to i trudno... za późno. Dzień zweryfikowal poglądy i wiadomości. Są ważniesze rzeczy. Dzisiaj rozmawiałam z dziewczyną syna, chyba się rozstaną, ana juz nie wytrzymuje. Kupili mieszkanie na kredyt (spłata przez 30 lat), mają miec dziecko. A okazuje się, że teraz dorosły facet mówi, że nie chce nic i chce byc sam. Za parę godzin, twierdzi, że to tylko tak i dziewczyna ma go nie słuchać. Potrafi jednak też ubliżać, nie rozumie, że dziewczyna w ciąży może czuć się po prostu źle i wytyka jej czym to ona może być zmęczona. Ewentuane zdrady odchodzą, więc na bok. Najważniejsze są dla mnie zawsze dzieci. Jestem odgromnikiem na kłopoty wszystkich i mam DOŚĆ WSZYSTKIEGO. Może znacie jakiś sposób dotarcia do umysłu uzaleznionego. Czy trzeba wszystko stracić, żeby odbić się od dna? Ma dobrą pracę, mieszkanie, dziewczynę, dziecko za 6 miesięcy, wsparcie nabliższych. A chce zmarnować życie sobie i innym. Może znacie namiary na porady dla uzaleznionych?

Autor: ---aniol--  26.11.2007 zgłoś

lola powinnas podpisywac sie kusiciel diabelek ---tylko ze to nie ciebie bedzie bolalo sumienie nieciebie benda nazywac zdzira co meza zdradzila nie ty bedziesz cierpiec --nie ciebie dzieci znienawidza i nie ty bedziesz plakac ---jesli ty nloly kierujesz sie takimi zasadami w zyciu to wspolczuje --egoizm na maksa tylko w osrodkach ucza takiego tzw .zdrowego egoizmu tylko ze on malo jest zdrowy dla otoczenia ---takie rady to [powinnas dawac na topiku --kochanki i egoistki --

Autor: Marta  26.11.2007 zgłoś

A ja jestem zdradzającą. W moim związku małżeńskim, jak w każdym pewnie zdarzają się lepsze i gorsze dni. Generalnie zawsze uważałam mojego męża za człowieka bardzo dobrego, którego zresztą b. kocham. Jednak tak jak wspominałam, sporo było tych złych chwil, niezrozumienia, nawet agresji. No i sytuacja bardzo częsta, zaczęłam za dużo rozmawiać ze swoim bardzo dobrym kolegą (on też jest w związku). Jak to zwykle bywa w takich przypadkach, super nam się zawsze rozmawiało, dogadywaliśmy się w lot, miałam wrażenie, że czasami czyta mi w myślach. Znakomicie uzupełniał wszystkie moje deficyty, które tak bardzo mi doskwierały. No i poczułam, że coraz bardziej zaczęło mi na nim zależeć. Coraz więcej czasu spędzaliśmy ze sobą, telefony, smsy. Pewne granice niestety zostały przekroczone...Dzięki Bogu, że nie do końca. Jakoś nie mogłam sobie wyobrazić tego, że poza pocałunkami robię coś jeszcze. Myśl o tym, że się z nim kocham była jakaś odległa, nawet tak jakby &#8222; brudna&#8221;. Jednak jakiś mały promyczek rozumu się uaktywnił. Trochę czasu trwała ta nasza znajomość (kilka miesięcy) i w pewnym momencie się ocknęłam. Co ja robię, pomyślałam...Mam wrażenie, jak analizuję to teraz, że wtedy byłam jak w jakimś transie. Zerwałam tą toksyczną znajomość. Poszłam do psychologa i zaczęłam lepiej poznawać siebie. Powoli wychodzą ze mnie wszystkie niedoskonałości, ujawniają się różne rzeczy, które mają wpływ na moje zachowanie. Trochę lepiej zrozumiałam tamten beznadziejny związek, co mi wtedy dawał, co uzupełniał. Teraz wiem na pewno, że to nie była miłość, tylko zauroczenie kimś, kto w danym momencie dał mi to, czego potrzebowałam. Potrzebna mi była rozmowa z kimś, kto mnie wtedy wysłuchał i zrozumiał. Tą prawdziwą miłość mam w domu, teraz tak naprawdę to wiem. Nie usprawiedliwiam się, oczywiście, bo jest to fatalny sposób odreagowania problemów. Rani się strasznie w ten sposób siebie i innych. Ja nie powiedziałam o tym wydarzeniu mojemu M. Po pierwsze uważam, że to powinna być moja kara ( a naprawdę uwierzcie mi, gryzie mnie to bardzo ) i nikogo innego. Po drugie, nie chciałabym zranić i zawieść mojego ukochanego., choć sama w swojej duszy czuję, że go zawiodłam. Wiem, że to dobra nauczka na przyszłość, wiem też,że zanim następny raz zrobiłaby coś takiego, zastanowię się nie tylko 100 a milion razy. Na dzień dzisiejszy mam w sercu chęć naprawy wszystkich swoich błędów, a w szególności tego jednego. Nie wiem, co o tym wszystkim myślicie, czy potępiacie, czy coś sugerujecie, czekam na jakieś Wasze opinie

Autor: lola  26.11.2007 zgłoś

do anioł "Kochanki i egoistki"??? A co w tym złego że chce się przeżyć niezapomniane chwile, że chce się być kochanym i samej kochać bez reszty, że chce się być szczęśliwą, choćby tylko przez chwilę... Czy to jest egoizm??? Bo jeśli tak to każda kobieta jest egoistką, każda pragnie miłosci, spełnienia i podziwu w oczach tego jedynego... Tylko że czasami tym jedynym jest mąż, narzeczony albo chłopak. Czasami zdarza się jednak że tym kimś jest ktoś inny.... No ale taka jest miłośc, przewrotna, nieobliczalna i niesamowita... Czy tylko kobieta może ją tak postrzegać??? "...Pokażę ci taką barwę, abyś uwierzył, że świat istnieje we wszystkich kolorach. Powiem ci taki wiersz, byś był pewny, że słowa istnieją nie tylko dla siebie. Jest bowiem w mocy poety tworzyć i kreować piękno dostepne jedynie dla zmysłów kobiety..."

Autor: lola  26.11.2007 zgłoś

hej kobietki, nie rezygnujmy ze swojego szczęścia!!!

Autor: Zdradzona  26.11.2007 zgłoś

Do Aniolka i calej "naszej wspolnoty" Weekend byl fantastyczny...chyba jednak zrozumial...bo przez 2 dni 4 razy...tyle ile w przeciagu ostatnich 4 miesiecy :-) Ale wczoraj jak wracalismy do Krakowa...spytalam sie go...czy to co zrobil dalo mu jakas pewnosc ze chce byc ze mna. Powiedzial mi ze nie byl do konca pewny, ujal to ze byl pewien tak na 95%...to sie spytalam a jak jest teraz...powiedzial ze na 120% Jak wieczorem lezelismy przytuleni w lozku pocalowal mnie w czolo i powiedzial ze sie cieszy ze mnie ma... Powiedzcie mi czy to oznacza ze on rzeczywiscie mnie kocha?? Bo poranke byl fantastyczny dzisiaj... Dzieki z gory...no i zaczynam sie wreszcie usmiechac...tak szczerze...a moi znajomi mowia mio ze fantastycznie wygladam...bo schudlam i zaczelam dbac o siebie... To dobrze...prawda?

Autor: ---aniol--  26.11.2007 zgłoś

kocha ciebie i to mocno---masz teraz wiatr w zaglach dla waszej milosci ---wykorzystaj to i pielegnoj--pozdrawiam

Autor: Marta  26.11.2007 zgłoś

Poradźcie mi coś, proszę... Pisałam dziś kilka linijek wyżej

Autor: --aniol--  26.11.2007 zgłoś

do marty --a jednak zdarzaja sie rozsadne kobiety ktore cenia rodzine i wyzsze wartosci niz egoizm i przyjemnosci --najwazniejswze to jest to ze przejzalas na oczy i widzisz bez tzw.zaqslepienia zauroczeniem dam ci dobra rade nigdy niemow co zrobilas swojemu mezowi --nieran go bo niezasluzyl nato a to ze cierpisz to juz wystarczy i nikt pozatym niepowinien przez to cierpiec --kochaj go i szanoj i niezapomnij nigdy swojej zdrady i wystrzegaj sie takich sytuacji ktore do tego doprowadzily --gratuluje rozsadku--i mozesz byc wzorem i przestroga dla innych mezatek --pa

Autor: --aniol--  26.11.2007 zgłoś

lola ---wszystko jest okej jesli te pragnienia sa w stosunku do wolnych ludzi i nikogo nierania a zwlaszcza czyjas zone lub meza --a jesli rania to naprawde to jest zle i brudne

Autor: michal  26.11.2007 zgłoś

do Marty Marto, mysle ze z czasem zapomnisz o tym wszsytkim i zostanie to tylko mimowszystko milym wspomnieniem bo zlych rzeczy z czasem sie nie pamieta i sumienie tez Ci odpusci - tak jak mi odpuszcza....A ja mam pytanie do Ciebie - czego dowiedziałaś się że Ci brakuje w związku i dlaczego uważałaś że ten chlopak w którym sie zauroczylas byl tylko namiastka tego co dostajesz od męża?

Autor: michal  26.11.2007 zgłoś

do Marty Marto, mysle ze z czasem zapomnisz o tym wszsytkim i zostanie to tylko mimowszystko milym wspomnieniem bo zlych rzeczy z czasem sie nie pamieta i sumienie tez Ci odpusci - tak jak mi odpuszcza....A ja mam pytanie do Ciebie - czego dowiedziałaś się że Ci brakuje w związku i dlaczego uważałaś że ten chlopak w którym sie zauroczylas byl tylko namiastka tego co dostajesz od męża?

Autor: Marta  26.11.2007 zgłoś

Dzięki Aniołku za dobre słowo :-) Ja niestety o sobie myślę jak najgorzej, dlatego miło jest usłyszeć jakieś dobre słowo. Czy jestem mądra ? Raczej nie, gdyż pozwoliłam się uwikłać w tą znajomość. Ja i tak uważam, że to trwało o wiele za długo, mimo, że jakoś się ocknęłam i zachowałam pewne granice. To jest jakiś pozytyw, choć i tak raczej nie czyni mnie lepszą od innych, tak uważam. Nie chciałabym nic mówić, choć sumienie gryzie mocno....Czasami człowiek tak ma, że chciałby to wszystko z siebie wyrzucić. Wiem jednak, że to kiepski pomysł. Oczyszczanie siebie kosztem innych - to raczej kiepski pomysł. Oczywiście zawsze istnieje ewentualność, że to się jakoś wyda, ale póki jakoś to sama zakończyłam i pozbierałam się, mam nadz.że jednak nie będę musiał obarczać mojego M. szczegółami tej znajomości. Jeszcze raz DZIĘKI

Autor: Marta  26.11.2007 zgłoś

Dzięki Michał :-) Wiesz jak dowiedziałam się wielu rzeczy, których mi brakowało ? Z pomocą psychologa (do którego uczęszczam), choć o pewnych rzeczach wiedziałam wczesniej, ale były nie do wyegzekwowania. Brakowało mi przede wszystkim bezpieczeństwa, zainteresowania, wysłuchania moich problemów itd. Do tego doszły też agresywne zachowania, które bardzo mnie zraniły. wprawdzie nie było ich dużo, ale jednak uderzenie przez osobę która kocha boli tym bardziej. Z perspektywy czasu, wiem,że ta znajomość to było tylko uzupełnianie deficytów, w zupełnie bezsensowny sposób ( też to wszystko wychodzi u psychologa). Pozdrawiam

Autor: michal  26.11.2007 zgłoś

Marta, prosze odezwij sie do mnie na maila bo mam pytanie:michal1951@o2.pl Pozdrawiam

Autor: michal  26.11.2007 zgłoś

Marta, pomylka mail:michal0951@o2.pl Pozdrawiam

Autor: ja  26.11.2007 zgłoś

do ANIOŁA Witaj . Stosowałam się do Twoich rad jak mogłam .Zadbałam o wygląd nie okazywałam mu tyle miłości i wszystko było super aż do dzisiaj .Podszedł mnie dzisiaj tymi swoimi czułymi słówkami mówił jak bardzo mnie kocha że tamta pogodziła sie ze swoim mężem i wyjechała do niego .A ja odrazu głupia wyznałam mu swoje uczucia [ on poczuł sie pewnie ] i stało sie .Jechliśmy samochodem na zakupy , on na chwile wysiadł a ja pogrzebałam w schowku i znalazłam jej zdjęcie , które niby spalił .Powiedziałam mu o tym zdjęciu ,[zrobiło mu sie głupio że znowu łapie go na kłamstwie ] .powiedziałam mu jeszcze że już mam w d....e co zrobi z tym zdjęciem bo mnie to już nie obchodzi .gdy wychodził do pracy wzioł niby to zdjęcie i podarł i wyżucił do śmieci . Pech chciał że zachwile wyżucałam śmieci i zobaczyłam że leży tam podarty bilet a nie zdjęcie . Anioł jesteś facetem napisz dlaczego on tak postępuje .Jak ja mam sie zachować ? proszę Cię o odpowiedż .POZDRAWIAM WSZYSTKICH ZDRADZONYCH

Autor: ....  26.11.2007 zgłoś

I jaki jest morał tych wszystkich historii? Nie przyznawać się do zdrady.

Autor: lola  26.11.2007 zgłoś

w końcu jakaś dobra rada :)

Autor: ....  26.11.2007 zgłoś

Dziękuję i pozdrawiam :)

Autor: nieświdoma  26.11.2007 zgłoś

ja chce zdradzić...bo wiem że będe zdradzona(takie mam chore wrażenie, prawdopodobnie przez to, że ojciec mojego narzeczonego ma długoletnią kochanke).nie wierze w prawdziwą miłość(bo ten którego uważałam za prawdziwą miłość poprostu się mną bawił).obecny partner gwiazdkę z nieba by mi ściągnoł i nie raz spełniał moje zachcianki i znosił humory.na samą myśl słów " nie opuszcze cię aż do śmierci" poprostu się wzdrygam.nie moge sobie tego wyobrazć!chce zrobić coś szalonego, zrobić kariere, korzystać z życia on już mi załatwia prace w nudnym banku i planuje dzieci(chce je mieć ale nie tak szybko).jednego jestem pewna ...CHCE PRZEŻYĆ ŻYCIA Z WŁAŚCIWYM, TYM JEDYNYM MĘSZCZYZNĄ I NICZEGO NIE ŻAŁOWAĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Autor: lola  26.11.2007 zgłoś

Witaj w klubie :-) ale uważaj bo zaraz ci się oberwie od strażników miłości....

Autor: Przyznaje sie....  26.11.2007 zgłoś

Jestem kobieta, dosyc mloda. mam faceta, nie wiem czy jestem zakochana... myslalam ze tak, ale wielu rzeczy mi brakuje, opowiada jaki to jest cudowny i wspanial y i ile to nie mial kobiet w swoim zyciu, nie wytrzymalam presji, tez chcialam cos od zycia, chcialam sie zabezpieczyc na wszelki wypadek i zdradzilam. Teraz cierpie bo ciagle mam wrazenie ze cos jest nie tak w zwiazku, ale jesem dobrej mysli, ze wszystko bedzie ok :) Ciesze sie zyciem :) nie zdradzam i nie chce tego. Ale najbardziej irytuja mnie mezczyzni, to ze ciagle sie przechwalaja, jakie to fantazje spelnili, z kim nie spali, w jakich pozycjach, kto byl dobry etc. wkurza i ma takie skutki. Faceci nie moga wykorzystywac tak kobiet! Jestesmy dla Was dobre, ale oczekujemy tego samego, szacunku! I rozmowy, bo ona jest najwazniejsza w zwiazku, jesli czegos brakuje, rozmawiamy a partner bierze to do siebie, to moze powstac zwiazek prawie idealny, a bynajmniej szczesliwy :) Zycze powodzenia wszytskim :*:)

Autor: niepotrzebny  26.11.2007 zgłoś

do przyznaje sie... hehehe uwielbiam hipokryzje (kobieca, ta jest wyjatkowa) :] "..tez chcialam cos od zycia, chcialam sie zabezpieczyc na wszelki wypadek i zdradzilam." "Faceci nie moga wykorzystywac tak kobiet! Jestesmy dla Was dobre, ale oczekujemy tego samego, szacunku!" "JESTESMY DLA WAS DOBRE:|" no niektore pewnie tak;) ale chyba juz nie ty:P:P:P ... najpierw szanuj siebie ... przeszkadza Ci ze twoj facet tak sie chwali ?? on mowil ty zrobilas:] na zlosc?? dobre naprawde dobre:] moja ex tez w imie milosci prosila o wybaczenie, ale juz milosc jej nie powstrzymala przed zdrada:] taki tam "impuls", "na zlosc", "nie wiem czemu" itp taaa ze niby dopiero teraz widzi co traci:] badzcie powazne... choc troche... do loli... o Milosc to niewiele chyba o niej wiesz;) lubisz sie bawic i tyle;) wiec nie wycieraj milosci o swoje zachcianki :P tez jestem za szczesciem!! jest zle, powiedziec, mozna sprobowac naprawic, nie to nie i wtedy szukac (lub w koncu dolaczyc do szczescia) taaa tylko ze moze sie nie udac:] hi hi hi hipokryzja :P pobawic sie 2 tygodnie i "nie zalowac"... to czemu nie powiedziec partnerowi by sobie szescia tez poszukal;P chyba ze to wtedy partnerki rani:] Marta... mowisz ze sie "powstrzymywalas"?? jezeli to prawda, to jestes dobra osoba:-) przywracasz moja wiare w kobiety (jakze pieknie rozbita, tez przez ex..) kazdy ma prawo bladzic:-) ciesze sie ze pracujesz nad soba, malo osob ma odwage stwierdzic swoja niedoskonalosc:-) walcz dalej:-) i nie mow:-) przynajmniej narazie;) i nie rob tego wiecej;) bo mozesz okrutnie zranic:( a cos o tym wiem... chyba nie zalezy od plci.. lecz od czlowieka.. bywa i tak.. ale pozniej tekst typu"dojrzalam"(to ja slyszalem) lub "dojrzalem" jest bardzo nie fair:] aniol rulez:]

Autor: Skruszona  26.11.2007 zgłoś

Witam Was serdecznie,jakieś 3 lata temu rozstalam sie z chlopakiem( a raczej on mnie rzucil),zdradzilam go kilka razy,raz sie przyznalam i wybaczyl mi,stal sie strasznie zazdrosny,potem poszedl na studia ,ja spedzalam czas ze znajomymi,zaczelo sie psuc i mnie rzucil. Wiem,ze wyrzadzilam mu krzywde i chce go za to przeprosic jednak nie mam do niego jak dotrzec- na gg nie odpowiada,czasem cos zdawkowo, ostatnio nawet dzwonilam to nie odbieral telefonu. Chce go przeprosic za to wszystko i chce aby nasze relacje sie troche poprawily, czy ktos z Was ma jakas dobra rade jak do niego dotrzec?

Autor: szczęśliwa  11.11.2007 zgłoś

Jak to wszystko czytam, to mi się żal ludzi robi. Ależ wy skłonni do zdrady. Polecam się trochę ,,podbudować'' - (wyjdzie na dobre i wam, i waszemu związkowi). Gorąco radzę zajrzeć na portal bosko.pl i przeczytać w ,,Kłopotniku'' przy dziale ,,Dom'' temat pt. ,,Popękane serca''. Oprócz tego jest wiele innych tematów, które warto przeczytać. Pzdr

Autor: Beti  15.11.2007 zgłoś

Mnie zdradzil chlopak...bardzo bolalo...nie wiedzialam co mam myslec...nigdy tak za chlopakiem nie plakalam...chcialam wybaczyc...ale on sam zrezygnowal twierdzac ze nie wytrzyma tak dluzej ze i tak dalej by mnie zdradzal...:/ bardziej egoistycznego wyznania nie slyszalam...zwlaszcza ze chcialam sprobowac...moje uczucia byly nie wazne tylko sex z ta...:/ staram sie nie myslec i tym...(lecz tego nigdy sie nie zapomina)...czekam na swoja milosc:)

Autor: kika  15.11.2007 zgłoś

ale widzisz nie było ci szkoda tego co bylo a czy jak znajdziesz ta milosc to bedziesz potrafila zaufac tak na 100% to zostaje co o ty myslisz

Autor: kika  15.11.2007 zgłoś

ale widzisz nie było ci szkoda tego co bylo a czy jak znajdziesz ta milosc to bedziesz potrafila zaufac tak na 100% to zostaje co o ty myslisz

Autor: kika  15.11.2007 zgłoś

zdrada to okropne doswiadczenie ja tez tego doswiadczyłam .mnie moj maz zdradził dowiedziałam sie przypadkiem muwil ze mnie kocha ze nigdy wiecej .jestesmy dalej malzenstwem ale ja niewierze nieufam juz tak jak kiedys myslalam ze jakos to latwiej bedzie zapomniec ale niestety gdzies gleboko to dalej siedzi i boli niewiem co bedzie dalej.

Autor: pfk  15.11.2007 zgłoś

a jak mam odróżnić kto pisze jeśli nawet pseudonimu nie napiszesz(nawet nie ma jak skierować tego postu bo nie wiadomo do kogo oczywiscie)! oj zanalzał sie pan profesor od 7 biolesci, który zaprzecza temu co pisze, to nie jest forum prof. Miodka wiec daruj sobie takie uwagi, bo niesztuka jest krytykować i oceniać innych,ale i ich zrozumieć (ciekawe czy zna pan skądś te słowa jak taki jest pan madry) a co do idealizmu to wyraznie napisałeś: "I tutaj sie z Toba zgodze moj drogi kolego - idealizm ludzi.... a te wykrzykniki u pfk maja mi sugerowac ze to jest calkowicie absolutnie niezaprzeczalna postawa i innej przyjac nie mozna?l " , ale wiem za swoje słowa nie bierzesz odpowiedzialności bo po co?! I jeszcze jedno nie jestes tutaj panem i władca tego forum by móc określać czy mam prawo sie wypowiadać czy nie i zachowaj te metafory dla siebie!!! i nie mam zamiaru z kimś takim ja ty podejmować żadnej polemiki, po prostu wyraziłam swoja opinie na dany temat, a ty nie jesteś uprawniony do tego by krytykować!

Autor: Niezły gość  13.11.2007 zgłoś

do Maja Żywiec

Autor: do: Kaasia  15.11.2007 zgłoś

Wybacz, bo i tak kazdy inny facet nie bedzie do konca uczciwy. 99% mezczyzn ma swoje "slodkie tajemnice" . Twoj mezczyzna przyznal ci sie bo tak najprawdopodobniej dyktowalo mu sumienie. Nie zdradzil cie z perfidna swiadomoscia. Moja rada: nie zakrzataj sobie glowy. Jesli kochasz i on kocha, jestescie na codzien partnerami , dogadujecie sie, wspieracie, pomagacie wzajemnie , uzupelniacie, motywujecie itd to wybacz. Testosteron kiedys spadnie do poziomu w ktorym cala ta reszta bedzie liczyla sie o wiele bardziej niz pozadanie.

Autor: kaasia  15.11.2007 zgłoś

Jeste z moim chlpakiem juz 2 lata zyjemy na odleglosc i wlasnie dzisisaj po dlugim milczeniu powiedzial mi, ze pewnego dnia sie napil i mnie zdradzil (to bylo jakis tydz temu) sam mowi ze nic z tego nie pamieta. Napisal ze nie bedzie mogl mi patrzec w oczy. A ja go tak kocham gdybym mogla go znienawidziec jak go kocham wszystko bylo by latwiejsze. Zawsze sadzilam ze zdrady sie nie wybacza ale nigdy mnie to nie dotknelo a teraz gdy jestem w tej sytuacji nie wiem co robic.

Autor:  16.11.2007 zgłoś

*przeszło

Autor: mini  16.11.2007 zgłoś

Zona ale Ty jesteś okrutna i zła cóż winni są Ci inni ludzi, że skrzywdziłby Cię np mąż mam nadzieję, że tylko tak ci sie wydaje nigdy nie krzywdz niewinnych ludzi z zemsty, co do zdrad to bywają rożne niektore warto wybaczyć...

Autor: elly  13.11.2007 zgłoś

a po co mi psycholog????????? ale zgadzam sie zeby nic nie mowic (he he)

Autor: ---aniol---  13.11.2007 zgłoś

moze ktos wrzuci tutaj troche pikanteri i rozwarzan ze swoich zdrad---bo robi sie tu nudno jak w modzie na sukces--tam tez wszyscy ze wszystkimi sie rypia

Autor: Do: pfk  16.11.2007 zgłoś

Jakbys byla moja droga na tyle inteligentna to juz dawno wiedzialabys do kogo pisac moje nicki sa zawsze skierowane do kogos, faktycznie to jest baaaardzo ciezkie do rozszyfrowania:) Poza tym to ja nie mam ochoty z toba polemizowac bo jesli w sąsiednim temacie tego forum czytam jak piszesz: "kazda kobieta ma w sobie cos z dziwki (w łóżku)" oraz "LUBIE ROBIC LODA przez duze L" to wybacz ale z kobietami tej kategorii sie "nie zadaje". Ciekawi mnie jaka masz prace , wyksztalcenie i z jakiej rodziny pochodzisz..... ale doesn't matter. Mam nadzieje ze jestes jakas 19latka , nie masz meza ani dzieci, w przeciwnym wypadku im wspolczuje takiej niedojrzalej kobiety w rodzinie. Teksty same mowia za siebie:/ A forum jest ogolnodostepnym portalem na ktorym kazdy moze sie wypowiedziec jak najbardziej dlatego nawet przez mysl mi nie przyszlo by cie ograniczac (poza tym nie mam do tego prawa, pisz kobietko pisz...)

Autor: Najlepszy z najlepszych  16.11.2007 zgłoś

W moim byłym związku to ja byłem skurwysynem,ale teraz tego nie żałuje.Po 10 latach w zwiazku,w tym dwa lata małżeństwa kobieta mojego życia wniosła pozew o rozwód,bo zdradzałem,co sie pózniej okazało ona była nie lepsza.Mineło dwa lata,wyjechałem,ułożyłem sobie życie,wyleczyłem sie z depresji,a ona teraz mi pisze ,że chce wrócić!! Zwodziłem za nos jak mogłem ,ale juz nie będę,mam dość życia w kłamstwie z nią.Nie potrafie już żyć w związku.Nie zależy mi już na tworzeniu miłości miedzy dwojgiem ludzi,nie potrzebne mi kłamstwa i zdrad.Teraz mam naprawde świety spokój pomimo tego ,iż spotykam sie z kobieta ,ale tylko to wszystko przez sex. Nie ma mowy do powrotu do byłych partnerów!!!!!!!!!!!!!!!!

Autor: --aniol--  22.11.2007 zgłoś

lola --przed toba masa lez i bolu jestes w polowie drogi --ile mialas radosci z tego zwiasku teraz czeka cie tyle cierpienia --szukasz pomocy to juz dobry znak bo jednak wlasne doradzanie samej sobie niejest obiektywne i niezawsze najmadrzejsze--jak z tym skonczyc----to proste ale czy ty tego naprawde chcesz--

Autor: --aniol--  22.11.2007 zgłoś

-- do michala --ale zes sie chlopie wpakowal--igranie z uczuciami to niebespieczna zabawa to tak jak chodzenie po polu minowym--twojej kochance wrocil rozsadek no i jednak przekonala sie ze lepiej niekomplikowac sobie zycia jakims tam sobie romansem ----tobie radze nasile nic niezdzialasz a litosc to zaslaby powod aby z kims byc szantaz tez nic ci nieda --poprostu odpusc sobie i zacznij normalnie zyc - anim wiecej bedziesz otym myslal tym bardziej bedzie to ciebie bolec--w milosci jak na wojnie niema zasad ani litosci i zawsze sa ofiary---to jest tak ze nim bardziej sie kogos kocha tym wieksza jest nienawisc ---rownowaga w przyrodzie i milosci musi byc

Autor: ---aniol--  16.11.2007 zgłoś

dobre podejscie --uczucia tylko komplikuja zycie --a emocje to zly doradca --popieram twoj stosunek bo ja tez zrobilem to samo i jest mi teraz lepiej

Autor: anka_..........  16.11.2007 zgłoś

hej! ja zostalam zdradzona kiedys,baqrdzo kochalam tego faceta i teraz mam innego ale boje sie ze ten tez mnie zdradzi,jestem zazdrosna i ostrozna,przeszkadza mi to w zwiazku. kochalam tego faceta ktory mnie zdradzil,klamal ,robil to pare miesiecy kiedy ja bylam bardzo chora i nie mialam mozliwosci go pilnowac ale czulam to w sercu,to bylo okropne uczucie,wiedzialam ale nie mialam zadnych dowodow,taki niepokoj,zjadal mnie codziennie i teraz mam szczesliwy zwiazek,ktory niszcze tym nie pokojem,towarzyszy mi zawsze strach,tak bardzo sie boje takiego zawodu! dramat! chce ufac ze kiedy moj facet terazniejszy wychopdzi z kumplami to nie wyladuje od razu z kims w lozku,ale strach jest silniejszy odemnie! wspulczuje wszystkim ktorzy przszli to samo! wiem jakie to okropne!

Autor: elly  13.11.2007 zgłoś

aniol- a ty jeste on czy ona? pikanterii mozna ale bez wulgaryzmow? ok?

Autor: brydzia  16.11.2007 zgłoś

Od poł roku borykam sie z tym problemem.Zdradził mnie moj maz,okłamywał mnie przez dwa lata az wkoncu wyszło najaw ze jest z inna kobieta.Najgorsze jest w tym ze ja ze wzgledu na dziecko dałam mu druga szanse na uratowanie naszego małzenstwa,ale on odmawia.Co mam dalej robic zeby nasz syn miał szczesliwa rodzine na jaka zasługuje?Jednoczesnie jestem bardzo zła na meza ze taka krzywde mi wyrzadził,nie mam juz siły walczyc i ponosic kolejne porazki,zbyt duzo zdrowia mnie kosztuje.Chciałabym zeby ktos poradził mi co mam dalej robic?

Autor: --aniol--  16.11.2007 zgłoś

trzymaj tak dalej--powodzenia

Autor: kika  16.11.2007 zgłoś

do aniol powiedz czemu wy to robicie czemu krzywdzicie bliska osobe a puzniej jest kocham przepraszam itd.ja nie rozumiem

Autor: scarface  16.11.2007 zgłoś

Ja ją kochalem ona mnie zdradzila jak juz przestałem ona przeprosiła. Tyle na ten temat.

Autor: --aniol --  16.11.2007 zgłoś

tytul niezly --a co w srodku tej ksiazki znajduje

Autor: Zofia  16.11.2007 zgłoś

Jestem 25 lat po ślubie. Od ponad 15 lat żyję z człowiekiem, który zdradził mnie przynajmniej 4 razy. Najdłuższy jego związek z inną kobietą trwał 7 lat. Jesteśmy nadal razem. Zrobiłam to dla moich małych wówczas dzieci i sytuacji życiowej. Moje losy w naszym związku są niezwykle skomplikowane i uwierzcie- mogłabym napisać książkę. Byłam typową ofiarą, czyli szukałam winy w sobie: w braku atrakcyjności, braku mądrości. A to wszystko dlatego, ze byłam bardzo zakompleksiona i to małżeństwo wydawało mi się niezwykłym darem niebios. Paradoksalnie zdrady mojego męża dały mi niezwykłą siłę, pewność siebie, sprawdziłam się jako zaradna matka, bo ciągle przygotowywałam się do samotnego życia. Zdrady męża dały mi także WOLNOŚĆ. To może dziwnie brzmi, ale teraz jestem wolnym człowiekiem. Dzieci są odchowane, samodzielne, a ja zaczęłam inwestować w siebie. Nigdy nie zapomniałam tego, co zgotowało mi moje małżeństwo. Tymczasem mąż teraz dopiero pojął, co mógł stracić i...zaczął mnie adorować. To dobry człowiek jako przyjaciel, uczciwie pracuje i utrzymuje naszą rodzinę. Ale we mnie już ogień wygasł. Staram się być szczęśliwa i doceniam to, co mam. Nikt nie obiecywał, że w życiu będzie łatwo. Dostałam dużo, a że nie więcej to trudno. Nie wierzę w powroty. Musiałabym udawać,że akceptuję to, z czym się nigdy nie pogodziłam.

Autor: ja  16.11.2007 zgłoś

Do anioła ; Anioł dzieki za rade , wczoraj cały dzień miałam wyłączonom komórke .dzisiaj jak przyszedł z pracy [punktualnie ] był milutki jak nigdy on myśli że mam jakiegoś faceta na boku .Na razie nie wyprowadzam go z błędu jestem atrakcyjną kobietą i dzisiaj mu to przypomniałam i pokazałam .Anioł jeszcze raz dzięki .czuję sie teraz dowartościowana .Wiem że Twoje rady sie sprawdzają .TO BYŁ PIERWSZY KROK W ZMIANIE MOJEJ OSOBOWOŚCI . POZDRAWIAM

Autor: nieposkladany  16.11.2007 zgłoś

do kassia:-) faceci to swinie...taaaa. Moja sytuacja podobna: odleglosc, zdrada,bol ,proba przebaczenia, klamstwo... tyle ze jestem zdradzonym facetem:] TO chyba zalezy od czlowieka i sytuacji, nie od plci;) ona podobno chce wrocic, ja tez... ale to juz koniec:( za duzo klamstw... Uszy do gory, widocznie nie byliscie sobie pisani... pozdrowienia:-)

Autor: kaasia  16.11.2007 zgłoś

zapomnialm sie podpisac :) wyzej

Autor:  16.11.2007 zgłoś

Olej go tak latwo powiedziec. Wiem czas goi rany, ale z tym facetem planowalm slub nawet bylismy juz blisko wspolnego mieszkania. W sumie dobrze, ze to sie stalo teraz a nie po slubie to jes jedyna pozytywna rzecz w calej tej sprawie. Mysle, ze to wszystko przez ta odleglosc, ktora nas dzila gdybysmy byli blisko to by sie tak nie stalo, tak uwazam. Nie daleko pada jablko od jabloni jego ojciec, zdradzal jego matke. Dlatego mu ufalam, ze nigdy nie zdradzi bo mowil mi, ze widzail jak jego matka sie meczyla w tedy, jak to przezywala wszystko i on sam mowil, ze nigdy nie skrzywdzi tak kobiety, ktora kocha. Naigdy nie mow nigdy!!

Autor: ---aniol--  16.11.2007 zgłoś

niema rady nato zeby zapobiedz zdradie ---ale to nie znaczy ze doniej musi dojsc

Autor: ---aniol--  16.11.2007 zgłoś

niema rady nato zeby zapobiedz zdradie ---ale to nie znaczy ze doniej musi dojsc

Autor: kaasia  16.11.2007 zgłoś

Faceci to jednak swinie!! Wczoraj pisalam o tym ze moj chlopak z ktorym jestem a wlasciwie bylam 2 lata zdradzil mnie po pijaku. Ten frajer napisal mi to w esie!! (napisal ze mnie kocha ale pewnego dna sie napil i mnie zdardzil i juz nie bedzie mogl mi patrzec w oczy) nie odbieral moich tel ani nic. Kiedy ja mu napisalam ze go kocham i jestem w stanie mu ta zdrade wybaczyc (nadal nie odbieral moich tel). Dzis napisal mi Kazda zdrade? i ze mam przestac to koniec! Zachowal sie gowiarz piszac do mnie esy - frajer!! tylko najgorsze jest to ze ja go kocham... Dowiedzialm sie tez dzis ,ze dzialal na dwa fronty tylko ze z ta druga laska narazie przez internet pisal do niej tak czule typu slonko ty moje, skarbie a nawet kochanie. Szkoda, ze nie wiedzialam o tym wczesniej bym sie nie ponizala i nie mowila ze mu ta zdrade wybaczam... Po tym wszystkim juz raczej ciezko bedzie mi zufac jakiemu kolwiek facetowi i nie wazne jak bedzie mnie kochal zawsze bede myslala o tym, ze chlopak dla ktorego bylam w stanie zrobic wszystko doslownie wszystko tak mnie zwiodl!!

Autor: --aniol--  16.11.2007 zgłoś

olej go --a faceci to kurestwo maja juz w genach --wiem cos otym bo tez jestem facetem

Autor: a ja  19.11.2007 zgłoś

zdradzona- a ja jestem innego zdania.ZDRADY SIĘ NIE WYBACZA!!!!!!!!!! żadnej i nigdy. jak można żyć z myślą, że on pieścił jej ciało, że ona pieśiła jego, że dwa ciała( w tym twojego męża) spotykają się tak blisko, że bliżej już nie można!!!!!!!!!!! jeśli nie macie dzieci- zostaw go jak najszybciej i zbuduj sobie swój świat z innym bez kłamstw , zdrady i mataczenia. ten twój mąż nie zasługuję na żadną kobietę, bo okłamał nawet kochankę ( wymyślając historię o zdradzie, wypadku, śmierci). jesli macie dzieci to wiem, że rozstanie może być trudniejsze, ale ja podjęłabym trud uwolnienia się od oszczercy i zdrajcy. wybaczanie zdrady powoduje przyzwolenie na zdradę- BRAK KONSEKWENCJI ZŁEGO CZYNU!!!!!! przez to że ludzie boją się rozpoczecia nowego życia (bez niego lub niej), zdrada cały czas istnieje i istnieć będzie. trzeba mieć szcunek do siebie i szmaciarzy puszczać w te szmatławe życie. nie szanuje cię i nigdy już ciebie szanować nie będzie. a jeśli wybaczysz to pomyśl, zanim wsunie swe przyrodzenie w twoje łono, jak gładko i bez stresu wsuwał je w inne ciało:(((( * podobnie jest w sytuacjach odwrotnych(gdyby ktoś się czepiał to była odpowiedz dla zdradzonej kobiety)

Autor: aja  19.11.2007 zgłoś

do grety tak, łatwo byś wybaczyła i grała cudowną żonę. ale to tylko byłoby dla ciebie oczyszczenie z twojej zdrady. jak taka zajebista jesteś to powiedz mężowi, jak się puszczałaś, jak go nie było i sprawdz, czy on jest taki wyrozumiały.

Autor: obserwatorka  13.11.2007 zgłoś

Do aniola: Wiesz co....twoje rady sa bardzo podnoszace na duchu..... pogratulowac..... tylko na tyle cie stac by powiedziec kobiecie ktora dopuscila sie "zapomnienia" by udala sie do psychologa??? :/ Moze sam nim jestes i kase chcesz nabić;) Dziewczyny kochane teraz do was! Nie dajcie sie zmanipulować. Nie potrzebny jest psycholog zadnej ktora zdradzila czy cokolwiek innego ! Zreszta i tak wiem ze .... nie trzeba wam tego pisac, kobiety sa o duzo sprytniejsze od mezczyzn i rozsadniejsze..... dlatego reasumujac niech aniolek chodzi sobie do psychologa a kobietki skrzetnie ukrywaja swoje slabosci pod glowka;) hehe To glupota powiedziec gosciowi "przepraszam misiu zdradzilam cie..." . Po co? On odejdzie a kobieta zostanie sama. Ale na pewno warto sie przyznac do zdrady jesli sie czuje ze sie nie chce juz z kims byc , to jest najlepszy "odstraszacz" ;) Nie mowie ze zdrada to cos dobrego ale bez przesady , jestesmy tylko ludzmi !!! Ja tam uwazam ze kazda osoba ma prawo popelnic blad i jesli sama w duchu zaluje i stara sie tego nie czynic to jest ok. A teraz troche pikanterii dla aniola: Dlaczego poraz kolejny rypiesz sie z komputerem zamiast z prawdziwa laską? Z tego co widze jestes na DAMSKIM portalu nonstop ... Nie masz do kogo sie przytulic, kogo pocalowac i z kim sie kochac? Oj przykre !! Tym bardziej ze widze ze samotnosc ci doskwiera bo podniecasz sie opowiastkami kobiet o zdradach w duchu liczac - moze i mnie sie zdarzy ze jakas kobieta zechce zdradzic swojego goscia ze mna ??

Autor: Ewa  16.11.2007 zgłoś

Brydzia - on nie chce drugiej szansy? Zachowaj więc swoja miłość, uczucie, siebie, dziecko dla kogoś, kto będzie Was wart i kto doceni to co dostanie. Jesteście nagrodą. Niejeden samotny człowiek czeka na swoją miłość. Może ktoś czeka na Ciebie i Twoje dziecko, żeby Was obdarować miłością i uczuciem. Nie zamykaj się na szczęście, które może gdzieś na Ciebie czeka. Wiem jak banalnie to zabrzmi, ale wiedz, że miłości i szacunku do siebie nie wywalczysz, nie wyprosisz, nie wykrzyczysz, nie wyżebrzesz, nie przekonasz i nie przetłumaczysz i nie wyszantażujesz. Mnie też zdradzono. Wydawało mi się, że umrę z bólu. Poniżałam się, błagałam o ochłap zainteresowania i uczucia. Musiałam w sobie przejść proces i wytłumaczyć, jak bardzo jestem wartościowa, jak bardzo jestem warta miłości. Brydzia - popatrz w lustro, popatrz na swoje dziecko - obydwoje zasługujecie na szczęście. Twoje dziecko będzie szczęśliwe, gdy będzie miało poukładaną i silną matkę. Od Ciebie się będzie uczyło jak żyć. Od Ciebie będzie się uczyło wzorów zachowań. Wierzę, że od dna można się tylko odbić w górę. Zrób to, choćby miało boleć i rozrywać serce z bólu, żalu, pretensji, samotności w nocy, pustego krzesła przy obiedzie, czy jednej szczoteczki do zębów mniej w łazience. "Człowiek można zniszczyć, ale nie pokonać" .

Autor: Zdradzona  19.11.2007 zgłoś

Dzieki za mile slowa..az sie w pracy poplakalam... On mowi ze kocha...ale ja musze sobie tez udowodnic...a moze raczej jemu...ze jak ja bede chciala to tez bede mogla...ze jestem piekna,usmiechnieta i zawsze pelna optymizmu i dzieki temu mezczyzni zwracaja na mnie uwage...chce zeby mial swiadomosc ze sie teraz troche zmieni...a raczej wiele...ze nie bedzie mial juz tej pewnosci...i zaczne wreszcvie mowic czego JA chce i pragne...nie tak ze caly czas myslalam tylko o nim...mniej o sobie Czytalam wsrod innych wypowiedzi,ze dobrym sposobem jest zaczac wiecej niz zazwyczaj dbac o siebie...wychodzic ze znajomymi ale nie mowic co dokladnie sie robilo...chodzic z radosna i usmiechnieta...moze to jest sposob Jezeli chodzi o rozmowy...zawsze mogl mi mowic wszystko...zreszta rozmawiamy o wszystkim... Co gorsza on mieszkal z nia...i z jej dziecmi...Boze jak ja jej nie nawidze...

Autor: kika  19.11.2007 zgłoś

do aja widze ze twoj maz bardzo cie skrzywdzil i mimo ze odeszlas dalej jestes nieszczesliwa i meczysz sie z ta sytuacja .ale daj zyc innym bo kazdy podejmuje wlasne decyzje i to jego sprawa ty odeszlas i nic sie niezmienilo dalej jestes wsciekla na niego. do zdradzonej uwazam ze zdrade mozna wybaczyc pamietac o tym bedziesz pamietac ale musisz sobie uswiadomic ze to nie tyjestes winna musisz przestac o tym myslec i nie wypominac bo pomysl jezeli on oniej ma zapomniec to niepozwalasz mu muwiac o tym ciagle usiadzcie wieczorem razem i pogadajcie o tym pytaj o co chcesz i zadaj szczerej odpowiedzi jak juz wszystkiego sie dowiesz to daj spokuj z dalszymi pytaniami i postaraj sie niemyslec mi sie to udalo ja wiem od 8mcy i w tej chwili juz jest dobrze poukladalam sobie wszystko pamietam ale nie draze i staram sie niemyslec powoli wszystko sie pouklada glowka do gory usmiech na buzie czasu niecofniesz wiec moze juz byc tylko lepiej pozdrawiam l

Autor: Greta  19.11.2007 zgłoś

do aja-masz prawo do swojego zdania,ale masz w sobie wiele jadu.Za swój grzech zapłacę sama.Nie krytykuj ,nie oceniaj w ten sposób -to tez grzech.Masz w sobie wiele nienawiści.Wybaczać nie każdy potrafi.Jeszcze nie wiesz,jakiego los może ci spłatać figla.Nigdy tak ślepo nie ufałam facetom i sama też lubiłam,jak chociaż troszeczkę się o mnie obawiali. Nie chciałabym póżniej przeżyć szoku.Nigdy nie zaglądam do komórki i kieszeni mojego męża.Po co? on też tego nie robi.Więcej luzu.Nie osaczamy się nawzajem.A czy mnie zdradza?nie wiem.Nie jest też aniołem,ale nigdy nie byłam pewna,że mnie nie może zdradzić.Takie życie.Człowiek jest tylko człowiekiem.Większość zdradza,tylko nigdy to się nie wyda.Nie muszę mu o tym mówić.Między nami jet ok.,ale jestem gotowa nawet na to,że to może się wydać.Czy mi wybaczy? Nie wiem,ale nie będę błagała.Sama odejdę.

Autor: ---aniol--  12.11.2007 zgłoś

i tak kiedys siz to wyda a wtedy cale te minione lata okarza sie klamstwem dla twego faceta---ale lepiej niemow bo go stracisz a sama ic do psychologa

Autor: ---aniol--  25.11.2007 zgłoś

asia--masz za nudne zycie w spokoju i ciszy--grzech zawsze kusi i zacheca swoja slodkoscia --to teraz pomysl logicznie tutaj masz 20 lat zycia z czlowiekiem ktorego znasz duzo razem przeszliscie macie dzieci niedlugo zostaniecie dziadkami i chcesz to wszystko zaprzepascic dla uniesienia serca dla podniecenia dla dowartosciowania swego ego --te emocje mina a tego co pozostanie po romansie nigdy juz niewymarzesz i niezapomnisz i nieodwrocisz czasu---chcesz ryzykowac 20 lat zycia dla czegos niepewnego--masz rozsadek i doswiadczenie i tak powiec co myslisz o zonach co zdradzaja mezow--niemasz onich dobrego zdania a sama chcesz w to sie pakowac--rozwalisz sobie rodzine i komus tez tam napewno bedzie zona plakac --pomysl i wez wszystkie za i przeciw i co nato twoje dzieci powiedza twoi rodzice i cale srodowisko--a napewno zdrada i romans sie wyda--czy warto

Autor: --aniol--  17.11.2007 zgłoś

do kika ---a jaka kest twoja historia--bo kazda jest inna i naczej to wyglada

Autor: --aniol--  17.11.2007 zgłoś

tylko szczerze prosze pisac --jesli mam byc szscery

Autor: ---ANIOL--  19.11.2007 zgłoś

NO ZDRADZONA-gniew i duma to straszna bron zemsta to jak balsam na rane w sercu--zdrade mozna wybaczyc --karzdemu moze sie ona przytrafic--ale zalezy co jest puzniej jak zachowuje sie sprawca czy nadal klamie czy okazuje milosc i zainteresowanie --faceci [potrzebuja i szukaja w kobietach tez kumpla do pogadania przyjaciela do zwierzen i dlatego trafiaja sie kochanki--rozmawiaj z nim o wszystkim o pracy o glupotach i niepozwol aby nienawisc i gniew ogarnol ciebie --od milosci do nienawisci to tylko maly krok---teraz jestes jeszcze w szoku dlatego tak rozpaczasz--odbudowac zaufanie jest ciezko wybaczyc zdrade tez ciezko --najpierw musisz sobie wybaczyc i wmowic ze wybaczasz mu i nigdy juz nie bedziesz wracac do tego ani w myslach ani w rozmowach --jesli mocno go kochasz to napewno ci sie uda --i wyjdziesz z dolka --kochaj i wybaczaj --musisz to zrobic zeby normalnie zyc--powodzenia

Autor: Zdradzona  19.11.2007 zgłoś

czy ja dobrze zrobilam zostajac...dajac druga szanse... Prosze o pomoc...bo czasami mam ochote sobie cos zrobic...moze wtedy on zrozumie co mogl stracic...nie wiem

Autor: do aniol  17.11.2007 zgłoś

zdrada...wyszlo jak nie zdrada...tylko ze jeszcze zaplacilem za to extra sam,zakochalem sie w mezatce(rok po slubie bez dzieci) i zdobylem ja,chodz widzialem ze chce ze mna byc to jednak tak sie stalo ze uczuciami wrocila do meza i nie robie juz na niej takiego wrazenia jakie bym chcial - nadal sie jej podoba jak jej dotykam,ale sama mnie nie dotyka bo sie denerwuje ze zdradza bo te wszystkie polskie kanony kulturowe sa tak ustawione ze jak kobieta ma wziasc rozwod to nie jest to spolecznie poprawne.Ja wrocilem do dziewczyny i zle sie z tym czuje bo nadal kocham ta zone i chcialbym tak zrobic zeby znow byla moja tylko na stale juz.Bo po co to wszystko bylo?nie bede sie rozwodzil tu nad tym ze czuje sie jeszcze niepewnie bo zdradzilem i zaangazowalem sie uczuciowo,a to bylo tylko tak na chwile z czym sie nie chce pogodzic.

Autor: --aniol--  25.11.2007 zgłoś

zdradzona ciesz sie twoim szczesciem--pozdrawiam

Autor: ----aniol--  14.11.2007 zgłoś

--do obserwatorki----kochanie rozbawilas mnie do lez...dzieki ...to mile uczucie chwila usmiechu z rana ..przerobilam juz 1000 teori co do powodow zdrady i konsekwecji z tym zwiazanych---co zdarzenie to i inne wnioski-a teoria ma sie tak do zycia jak sex do anonizowania sie ---to tak troche niepotwierdzone faktami tylko przypuszczaniami..a co do psychologa to masz racje to jest glupi pomysl--moja zona poszla no i w efekcie jego leczenia dopuscila sie zdrady w imie zdrowego egoizmu ---no i w efekcie jest sama bo mimo ze nadal ja kocham to jej nieufam mimo jej zekomej skruchy--sadze ze lepszym sposobem zdjecia sobie kamienia z duszy to jest isc do spowiedzi jesli ci bog wybaczy to wtedy ty sobie tez wybaczysz i bedziesz spala ze spokojnym sumieniem--to chyba jedyna racjonalna rada---a co do mowienia to masz racje zadna milosc niewytrzyma noza wbitego w serce a tym nozem jest powiedzenie o zdradzie--i nielicz na jego wyrozumialosc milosc niezna kompromisow co do wiernosci----a co do mojego rypania z komputerem to masz racje tutaj mam spokuj i moge oderwac sie od swoich problemow i staram sie zrozumiec co ludzimi kieruje do niemoralnych zachowan--a co do rypania takiego na zywo to godz 22.00 juz jestem w luzeczku i daje wodze swoim nieokielznanym zadzom seksualnym i wtedy juz mnie niema na czatach--moja nowa kobieta potrzebuje duzo bodzicow a i sam jestem egoista w luzku i nigdy nieodpuszczam jesli cos chce --a co do wyrwania jakiejs kochanki na numerek to juz mi sie pszezarlo te danie i wole czasami z kobieta porozmawiac jak z czlowiekiem niz potraktowac jak mieso do rzniecia ----no i znowu zepsul mi sie chumor --moja pazerna zona domaga sie kasy bo jest ze leniwa zeby isc do pracy--alimenty to dlaniej zamalo--zebym mial jakiegos wroga to chetnie bym ich skumal i to byla by kara dla niego--chociaz to raczej zabrutalna kara--pozdrawiam--pa

Autor: elly  12.11.2007 zgłoś

Zdradzilam i do dzis mi z tym ciezko. Jestem w stalym zwiazku od 6-ciu lat, zdradzilam 3 lata temu, nie chce sie usprawiedliwiac ale "zaczarowal" mnie pieknymi slowkami itd. Moj chlopak nic o tym nie wie, napewno bylby miedzy nami koniec, mysle ze jak ktos zdradza to jest to oznaka ze czegos w zwiazku brakuje, ale strach przed zostaniem sama powoduje ze trzymamy sie tej osoby. Mam 34 lata i strach przed samotnoscia jest zbyt wielki. Czasem chcialabym zeby sie dowiedzial wtedy moze byloby mi latwiej... No tak, co to za zwiazek? Ale 6 lat nie jest tak latwo przekreslic, i milosc tez chyba jest. Sama nie wiem, z jego strony na pewno, a z mojej...? no coz zeby nie bylo za pozno jak zamieszkamy razem.

Autor: pfk  14.11.2007 zgłoś

zdrady nigdy sie nie wybacza!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ja jestem w zwiazku z chlopakiem od 3lat i kochamy sie nad zycie, a sex jest wspanialy poprostu jestesmy siebie warci i nie wyobrazam siobie zebym ja albo on zdradzil bo wtedy mimo milości wilkiej nie ma mowy o WYBACZENIU trzeba w tedy zyciu umiec spojrzec w oczy i powoli stanac znowu na nogi!!!!bo to by nie mialo sensu, bo tak naprawde gdyb nawet sie wybaczylo to i tak zostaje to w czlowieku i sa chwiloe kiedy bysmy to wypominali partnerowi albo wspomnienia by wracalły tak wiec to nie oznaczalo by wybaczenia!!!!!!!!!!!!!niewybrazam sobie nawet ze np. po 7latach sie ktos roztaje z kims a wczesniej sobie milosc wyznawali jacy to oni zakochani i wogole w taka milosc nie wierze!!ja na poczatku postawilam sprawe jasno i jestem zadowolona zrezygnowal dla mnie ze wszytkiego co mi przeszkadzalo i ja dla mniego tez i widze z kadym dniem w jego oczach i zachowania nadal ta wielka milosć!!!!!!!!!!

Autor: ---aniol--  14.11.2007 zgłoś

zawsze podziwiam idealistow za ich nieskazitelne zycie moralne oddanie wiernosc milosc i wiare w milosc --ale zycie to niestety nie bajka --statystyki nieklamia--a zycie jest okrutne dla idealistow--ps..ja tez kiedys bylem idealista gotowym zginac za wiare milosc --zycie to zweryfikowalo w brutalny sposob--chyle czola ..pa

Autor: spice  11.11.2007 zgłoś

Jesli Twoj partner, ( maz, czy zona) cie zdradza i o tym ci opowiada to znaczy, ze daje ci prawo wyboru: zaakceptowac, bo bedzie to robil zawsze jesli zdarzy sie ciekawa okazja, lub odejsc od niego jesli taki awiazek ci nie wystarcza. A zdradzac bedzie napewno, jesli zrobill to juz raz to beda tez nastepne. Twoje uczucia i Ty niewiele w tym zwiazku znaczysz. Dla ciebie rada: jesli ci sie zdarzyla "chwila zapomnienia", zastanow sie czego szukales w tej przygodzie? czy znalazles? Czy bylo warto? (wez pod uwage co stracisz w przypadku ujawnienia twojej "przygody") O skokach w bok nigdy nie opowiadaj nikomu, szanuj siebie i swoj swiat, Chyba, ze zalezy ci na reklamie? Czy wybaczyc? Czy zapomniec? Wybaczyc trzeba dla wlasnego spokoju wewnetrznego. Nie warto budowac w sobie negatywnych emocji, ktore niszczyc beda ciebie, twoje zdrowie psychiczne i fizyczne. (Pamietaj, ze negatywne emocje sa przyczyna wszelkich chorob, po pierwsze raka! a wiec stawka jest za wysoka) Zapomniec sie nie da. Ale nie dramatyzuj. Jesli ta przygoda nie pozostawia "nastepstw" a partner jest wartosciowym czlowiekiem, lub masz podstawy sadzic ze to byl tylko "pierwszy i ostatni raz" spruboj pracowac nad tym. Numer 1: musisz wybaczc raz na zawsze, nie raz ale "77 razy". Sama bedziesz wiedziec co to znaczy 77 razy wybaczyc jak zaczniesz to robic. Przedyskutuj przyczyny "skoku w bok" zastanow sie, moze cos potrzebujesz uzdrowic lub zmienic w twoim zwiazku? Zycze szczescia.

Autor: Misia  15.11.2007 zgłoś

A tak szczerze to jestem ciekawa co byłoby gdyby ona natrafiła akurat na inne sms, jak by zareagowała? Czy stawiała by warunki.. czy zakończyła by ich wziązek.. Rozmawiałam z moim M na ten temat ale nie analizowaliśmy.. wiem że zależy mu na tym aby było dobrze i tu i tam..

Autor: --aniol-  17.11.2007 zgłoś

tak serio to nie kumam twojej opowiesci--opisz to moze tak pokolei co i jak bo takie ogplniki to zaden tekst do analizowania

Autor: --aniol--  15.11.2007 zgłoś

a to cwaniak--faceci juz tacy sa lubia miec stadko kobiet--czy on kocha was dwie --dobreciebie traktuje jak kumpla i przy tyobie uzupelnia swoje libiodo--poprostu jest sentymentalnym egoista o zachwianej osobowosci i masa kompleksow --ale tacy zawsze sa dobrzy w luzku bo najczesciej sa seksoholikami--jaka przyszlosc dlawas--jak sie wyleczy to niebedziesz mu juz potrzebna --bawci sie dobrze a zaplata w postaci lez rospaczy i bolu przyjdzie puzniej--nara

Autor: Misia  15.11.2007 zgłoś

Czytam to co piszecie i tak szczerze chciałam napisać o tym co dzieje się aktualnie w moim życiu Wiem że nie będę chwalona z powodu mojego zachowania ale uwierzcie że niekiedy życie układa się nie do końca po naszej myśli Jestem w związku z człowioekiem który ma żonę i dziecko. Związek trwa od około 10 miesięcy i uważam że można powiedzieć że łączy nas jakieś uczucie.. układało się między nami super do momentu aż jego żona przez przypadek dorwała jego telefon i przeczytała kilka sms ode mnie do niego, nie była zadowolona, wręcz wściekła, nie dziwie się choć w tych sms nie było nic aż tak potwierdzającego nas wspólny związek. Długo trwało jego przekonywanie jej o tym że nic nas nie łączy.. z tego co wiem to ona nadal wykorzystuje tą sytuację która zaszła podczas ich życia.. To było około 1 m-ca temu.. W związku z tym coś zaczęło się dziać niedobrego między nami, wiedzieliśmy że będziemy musieli ograniczyć spotkania i zacząc bardzo uważać, potem stwierdziliśmy że praktycznie musimy się rozstać.. zaczeło między nami zgrzytać, teraz już wiem że dlatego że oboje tego nie chcieliśmy, zwłaszcza że pracujemy razem i mamy co dzień kontakt.. wróciliśmy do siebie i znów jest cudownie.. cudownie no właśnie.. on ma żonę i ją zdradza.. Po tym incydencie postanowiliśmy szczerze porozmawiać.. o jego uczuciach o tym co się dzieje i dlaczego dochodzi do takich sytuacji że ludzie decydują się na takie związki.. cóż on najwyraźniej kocha dwie osoby i z tego co mówił chce aby było dobrze tu i tam.. to nie jest normalne na pewno ale w związku z tym przypuszczam że on uważa że nie zdradza lub że to nie jest nic złego co robi Twierdzi że to zupełnie dwa inne światy

Autor: kika  18.11.2007 zgłoś

to niejest wina osoby zdradzonej tylko zdradzajacej to oni maja problem moze niepotrafia sie porozumiec amoze czuja sie niedowartosciowani ale uwazam ze uciczka od problemow do zdrad niczego nierozwiaze tylko sciagnie wieksze problemy bo klamstwo ma krutkie nogi na szczescie .;-) trzeba nauczyc sie szczeze rozmawiac o tym co nas boli

Autor: ---aniol--  15.11.2007 zgłoś

do faceta ktory akurat ciagnie romans zadne rozsadne argumenty nietrafiaja--facet jest jak w amoku --zaczarowany -bedzie klama wymyslal idiotyczne powody do klutni a tylko poto zeby miec usprawiedliwienie do kontaktu z kochanka bo ona niby go rozumie i doradzi--faceci doceniaja i szanuja kobiety twarde stanowcze i -niemaja szacunku do placzliwych i miekkich kobietek--musisz stac sie twarda --poprostu wez go na meska rozmowe i zapytaj co ona mu daje ze ja szanuje a ciebie olewa -seks to jest zamaly argument aby byc z kims ---to moze smieszne ale faceci bardziej szukaja w kobietach kump[la i spowiednika niz kochanki do seksu --najczesciej maja udany seks z zonami bo zgrywali sie kilka lat ---zapytaj go czy bedzie tolerowal twoje zdrady tak jak ty musisz tolarowac jego --napewno szybko zmadrzeje bo faceci maja instynkt posiadania stada a jak mu jakas ucieka to dostaje szalu i zaczyna walczyc onia--napewno lament i placz niepomoga spedzaj z nim duzo czasu i sluchaj jego opowiesci o pracy o problemach i o planach stan sie jego kumplem i spowiednikiem wtedy on sam odpusci sobie tamta kochanke bo bedzie mial juz wszystko --

Autor: do : Misia  15.11.2007 zgłoś

Zostaw tego łajdaka! Nie mozna kochac dwoch osob naraz. Nie dosyc ze ten typek oszukuje zone i dziecko narazajac rodzine na rozpad to jeszcze oklamuje ciebie. Spojrz prawdzie w oczy - kim jestes w tym trojkacie? Kochanka dla ktorej nie ma nadzieji na to ze on chociazby porzuci rodzine dla ciebie bo cie kocha a z zona mu sie nie uklada... Tak nie bedzie nigdy. Wiesz co. Dziwie sie ze jest na tyle beszczelny ze proponuje ci taki uklad. Rowniedobrze moglby isc do dziwki. Ale znalazl ciebie i tak cie traktuje niestety. Jak sie toba znudzi i testosteron przestanie mu bic w glowie w tak duzej dawce to porzuci cie nie patrzac na lzy i bol... Dziwie sie jemu ale jeszcze bardziej dziwie sie Tobie. Nie szanujesz sie kompletnie. Zamiast zastanawiac sie nad tym ja zareagowalaby zona na smsa o innej tresci (robiac sobie przy tym nadzieje a noż odszedlby od niej i byl tylko ze mna....nie okłamuj sie!) pomysl nad tym ze musisz wkoncu byc twarda . Nie badz taka "ciepła klucha" na pewno znajdziesz mezczyzne z ktorym nie bedziesz sie dzielila albo ktorego nie bedziesz podkradala innej kobiecie....! Zajmij sie soba! Troche charakterku kobieto ! Czy mezczyzni moga sobie az na tyle pozwalac??? Daj mi go na jeden dzien!

Autor: --aniol--  15.11.2007 zgłoś

misia jest zakochana i zafascynowana tym facetem noi zadne rozsadne rady niedotra do jej glowy bo ona go kocha i koniec---jest mloda spragniona seksu i milosci --a taki dojzaly z doswiadczeniem to jest cos --misiu kochanie takich facetow sa tysiace i niejest on jedynym na siwiecie jestes rozsadna masz napewno jakies zasady mimo ze go kochasz i jestes uzalezniona od niego psychicznie sa takze inne wyjscia niz brnac w bagno --poradze ci idzi do kosciola i wyspowiadaj sie i pogadaj z ksiedzem --napewno rozjasnia sie w tobie inne drogi o odzyskasz spokuj sumienia --wiem ze roskosz pcha ludzi do grzechu ale jesli temu przeciwstawisz sie to napewno dasz rade--spruboj bo warto miec czyste sumienie

Autor: Maja  14.11.2007 zgłoś

do Niezły gość ja Bielsko-Biała , mój e-mail majakap@wp.pl

Autor: do aniola  14.11.2007 zgłoś

I tutaj sie z Toba zgodze moj drogi kolego - idealizm ludzi.... a te wykrzykniki u pfk maja mi sugerowac ze to jest calkowicie absolutnie niezaprzeczalna postawa i innej przyjac nie mozna? Opanuj sie mloda kobietko (po sposobie pisania oraz idealizmie widze ze mlodziutka jestes i masz jeszcze wiele przed soba...rowniez rozczarowan niestety).... Aniol - gdzie miales oczka wybierajac sobie te kobiete za zone? A no tak...milosc jest slepa aczkolwiek przejrzales wkoncu i chwala ci za to bo lepiej placic alimenty i byc z dala od ludzi tej kategorii ... tylko nie rozumiem jednego: Kochasz byla zone a zapewne podczas seksu z ta swoja "nowa" kobieta mowisz jej ze kochasz ja... jak to jest? Ja jestem czlowiekiem tolerancyjnym i podchodze rowniez bez zbytniej egzaltacji do uczuc ale.... bez przesady. Kobieta to nie zabawka i mam nadzieje ze to wiesz bo masz juz troche lat i pewien bagaz doswiadczen ktore jasno mowia ze szanowac nalezy kazdego.... No ale moze okaze sie ze moje przypuszczenia to tylko wyimaginowana wyobraznia i bede musialal zweryfikowac swoja wypowiedz jak i "zwrocic ci honor".. pzdr

Autor: kika  18.11.2007 zgłoś

no tak w sumie racja proponuje kefir dziala najlepiej

Autor: ---aniol--  18.11.2007 zgłoś

polska wygrala 2---0 churaaaaaaaa---do dzis mnie kac rypie a pozatym to ciezko mi sie czyta --litery sie rozmazuja to chyba kac--ludzie ktorzy doznali zdrady i byli zdrajcami zawsze dojzalej widza te wszystkie problemy --to chyba poto aby nieranic i niebyc zranionym---

Autor: ---aniol--  14.11.2007 zgłoś

milosc to moze pszesada--znam ja a ona mnie bardzo wnikliwie i dowglebnie--sa rozne rodzaje milosci a ja jak wszyscy faceci odlanczam uczucia od seksu--kobiety dzialaja inaczej chociarz niezawsze--urodzila mi dzieci zato ja kocham i jestem jej wdzieczny i czasami jak zapomne co zaszlo miedzy czasie to nawet tesknie --ale taki stan nietrwa dlugo chwila przypomnienia i czar pryska --szanuje moja obecna kobiete i nieoklamuje jest mi z nia dobrze i prubujemy razem budowac zycie ona juz po rozwodzie i dlatego znamy zycie --teraz patrze na kobiete jak na czlowieka anie jak kiedys tylko cialo i zabawa sie liczylo

Autor: ---aniol--  14.11.2007 zgłoś

milosc to moze pszesada--znam ja a ona mnie bardzo wnikliwie i dowglebnie--sa rozne rodzaje milosci a ja jak wszyscy faceci odlanczam uczucia od seksu--kobiety dzialaja inaczej chociarz niezawsze--urodzila mi dzieci zato ja kocham i jestem jej wdzieczny i czasami jak zapomne co zaszlo miedzy czasie to nawet tesknie --ale taki stan nietrwa dlugo chwila przypomnienia i czar pryska --szanuje moja obecna kobiete i nieoklamuje jest mi z nia dobrze i prubujemy razem budowac zycie ona juz po rozwodzie i dlatego znamy zycie --teraz patrze na kobiete jak na czlowieka anie jak kiedys tylko cialo i zabawa sie liczylo

Autor: mąż  18.11.2007 zgłoś

A czy zastanawialiście się dlaczego tak robią i to noie zależnie od tego czy to mąż czy żona zdradza lub zdradziła

Autor: kika  18.11.2007 zgłoś

fajnie ze ci sie udalo ale wiesz co niewiem czy gdyby to teraz twoj maz zdradzil cie czy tak latwo byloby ci odejsc chlopak to inna zecz niz maz ja tez zawsze muwilam ze by odeszla ale jak to mi sie przytrafilo to bylam w takim szoku ze praktycznie nic niezrobilam w tej chwili wiem ze zachowalabym sie zupelnie inaczej ale to juz pofakcie ja tez kiedys zdradzilam chlopaka z glupoty bo to niebylo nic waznego ale iemoglam zyc ze swiadomoscia ze klamie bo milosc dlamie to szczerosc i zaufanie wie zakonczylam ten zwiazek lecz ten chlopak niedawal za wygrana i mimo to ze sie przyznalam chcial dalej ze mna byc i bylo tak jak dawniej ani razu mi tego niewypomnial podziwiam go za to ze dal mi jakis kredyt zaufania niemusial uwazam ze zwiazek po tym jakos da sie odbudowac i napewno niejes to wina kobiety ze maz ja zdradza wydaje mi sie ze to faceci maja problem ja dopiero teraz widze ze podobam sie facetom zawsze tak bylo ale ja na to niezwracalam uwagi bo dlamnie idealem byl moj maz wlasie idealizowalam go teraz dostrzegam jego wady i mam czyste sumienie ze nawet jezeli kiedys sie rozstaniemy to ja dalam szanse prubowalam bolalo aleczas leczy rany zapomniec napewno sie nieda ale trzeba przestac rozpaczac i zadreczac sie tym bo to nie polepszy samopoczucia .ojoj ale sie rozpisalam dobra juz koncze papatki i pozdrowionka ;-)

Autor: anna  14.11.2007 zgłoś

Nigdy nie wolno przyznać się do zdrady,ponieważ obciążamy dodatkowo osobę którą zdradziliśmy.

Autor: piotr  14.11.2007 zgłoś

zdradzała mnie 7 miesiecy a ja wrociłem ;( gdyby nie jej rodzice mogło by być ok

Autor: -zła kobieta-  14.11.2007 zgłoś

...a ja jestem przyzwyczajona do kogoś z kim być nie mogę, z kim być chcę.może już kocham/on natomiast kocha kogoś innego.mysle,wspominam, ulegam.boli,ale nie umiem przestać.jeszcze nie teraz.

Autor:  14.11.2007 zgłoś

ja poprostu umiem dobierac sobie ludzi i wiem ze mnie nie zdradzi!!!!i ja jego tez !!!!a co do opanowania to jestem bardzo, bo mysle realistycznie wiec nie wiem o co ci chodzi nieznasz mnie i nie oceniaj mnie!!!!a te !!!!!!!! nie oznaczaja wcale idealizmu bo dobrze wiem ze zycie to nie bajka! a ty chyba wiele przeszedłeś w życiu jak oceniasz ludzi wg. swojej miary współczuje ze doswiadczyleś tego!!!!

Autor: ada  18.11.2007 zgłoś

kieydśmiałam chłopaka, którego bardzo kochałam - zresztą do dnia dzisiejszego, ale pewnego dnia zdradził mnie z moją kuzynką, bez słowa odeszłam od niego nie pozostawiając najmniejszej szansy, lekarstwem okazałam się obecny mój mąż - przyjaciel któremu się wypłakałam, po 7 latach odnalazłam swojąstarąmiłośc w USA pomimo że nadal coś do niego czuję nie potrafię mu wybaczyć, jesteśmy na stopie koleżeńskiej ale z pewną 'granicą', pomimo że on nie znalazł nikogo i zalezy ma na znajomości bo jak twierdzi po latach zrozumiał błąd ja mu nie wybaczę, jest naprawdę przystojnym facetem delikatny ale raz zawalił i to na moich oczach, wybiera siędo polski i czeka na moja zaproszenie ale ja nie chcę go widzieć, po 11 latach o tamtego zdarzenia uważam że czasu nie da się cofnąć i nie mogłabym spojrzeć mu w oczy bez wyrzutów, dziś jestem szczęśliwą żoną mam kochającego mężą (może nie jest ideałem), bedziemy mieli drugiego babaska nie chcę oglądać się za siebie i wracać do przeszłości, ułożyłam sobie życie choć było to bardzo trudne, gdyby mój mąż coś takiego zrobił wiem że zniknęlabym mu i odnalazłby mnie za kilka lat, mówię mu o wszystkim bo jest nadal moim przyjacielem i zależy mi na naszym związku zdrada potrafi zniszczyć najpięniejszą miłość - ale dla mnie nie ma odwrotu, furtka się zamyka a ja znikam, tęsknię bo spędzone chwile razem były cudowne ale jak widać nie mogły trwać wiecznie zdradzone i zdradzające trzymajcie się

Autor: Greta  18.11.2007 zgłoś

Kochani.Nigdy nie mówcie nigdy.Przez 17 lat małżeństwa byłam wierna.Mąż ciągle wyjeżdża za granicę-od 15lat.I stało się-zdradziłam.Nie żałuję.Młodszy o 6 lat.żonaty.dziecko.Ustaliliśmy,że nie rozbijamy rodzin.To były cudowne chwile.2tyg.razem.Super.Jestem z mężem.Myślę o tamtym,ale jest ok.Stałam się bardziej pewna siebie,atrakcyjna.Czy mąż mnie zdradził ?Nie wiem,ale wybaczyłabym.Mam, nadzieję,że więcej nie zdradzę,bo na pewno już nie spotkam takiego kochanka jak ten.

Autor: zocha  22.11.2007 zgłoś

Niestety awanturjuż zaliczona ....właściwie były to tylko moje bulgoty wynikające z szoku jakiego doznałam. No i mam za swoje bo sie zaciął przez to ...a jego zemsta będzie długa i bolesna...ot takie psychiczne sado-maso !

Autor: zocha  22.11.2007 zgłoś

Idąc głosem rozsadku mozna było to zupełnie inaczej załatwić...dlatego przestrzegam tutaj wszystkich przed zbytnia a czasami i zbędną szczeroscią .Jaka szkoda ,że czasu nie da sie cofnąć i nie ma lekarstwa na głupotę!

Autor: zocha  21.11.2007 zgłoś

a moze po prostu szuka pretekstu do rozstania???????????????????

Autor: do pfk  14.11.2007 zgłoś

pfk - nie potrafisz czytasz i nie odrozniasz kto i co pisze.... a twoja umiejetnosc czytania jest tak samo uboga jak ten realizm o ktorym piszesz , nie mowiac juz o zrozumieniu tekstu (gdzie doczytalas sie ze twoje wykrzykniki oznaczaja wg mnie....idealizm?? przeciez to absurdalne jak mozna laczyc dwie calkowicie niespojne merytorycznie sprawy?? litości...) Trzymaj sie i stapaj mocniej po ziemi bys nie dostala w twarz z zaskoczenia .... Mam nadzieje ze chociaz te metafore rozumiesz.... Życie to nie bajka, ale polemike podejmiemy za kilka lat.....

Autor: Ratnaj  14.11.2007 zgłoś

w moim przypadku trzeba dać szanse drugiej osobie i dla siebie też bo rodzina jest najważniejsza ,a zdrada to wyskok i nic więcej

Autor: --aniol--  14.11.2007 zgłoś

sama zdrade da sie jakos wybaczyc ale to co sie dzieje potem juz trudniej --najgozej wkurzylo mnie to gdy zona powiedziala ze ja je do tego popchalem i to moja wina --niezle wytlumaczenie typowe dla egocentrykow ---agdzie jest wlasne sumienie ;wiara ,zasady zycia --a gdzie wiara itd.niemozna skladac swoich podlych zachowan na kogos bo to przez kogos---tlumaczenie godne pozalowania i niedajace zadnych rokowan co do przyszlego uczciwego zwiasku bo po karzdej kolejnej zdradzie bedzie ten sam tekst --bo to przez kogos tam albo przez ciebie --

Autor: ----aniol --  14.11.2007 zgłoś

a ja umiem dobierac sobie wrogow--lepiej niz przyjaciol bo wiem czego po wrogach moge sie spodziewac a po przyjacilach nigdy niewiem

Autor: Zdradzona  21.11.2007 zgłoś

Aniol, kim ty jestes...pomagasz tu takiej niezliczonej liczbie kobiet...a co z twoja zona...mam nadzieje ze w porzadku... Trzymaj za mnie kciuki bym zapomniala,bo chce byc szczesliwa i silna jedoczesnie a nie placzaca po katach...pozdrawiam Agnieszka

Autor: lola  21.11.2007 zgłoś

Czytając większość wypowiedzi mam wrażenie że jestem na złej stronie... Bo nie zostałam zdradzona, jestem w szczęśliwym związku, pewnie niedługo ślub... Ale moim problemem jest "narkotyczny" związek z kimś innym... Z kimś kto ma żonę, dziecko... Nie potrafimy o sobie zapomnieć.. zrywamy i wracamy do siebie... Bo to silniejsze od przyżeczeń o spokojnym życiu... To dreszczyk emocji, to przerwanie codziennej monotonii, to cudowne uczucie... Ale złe.. tylko że tak ciężko powiedzieć sobie "dość"... Bo to dwie dusze które spotkały się trochę za późno... Teraz pewnie posypią się negatywne komentarze zdradzonych kobiet... Ale zdradzać z miłości do kogoś to... Nie, nie szukam usprawiedliwienia, zrozumienia też nie, zwłaszcza od zdradzonych żon i matek... ale bycie po drugiej stronie też boli, zwłaszcza gdy nie można z tym skończyć...

Autor: ---aniol--  27.11.2007 zgłoś

do ---ja ---dlaczego tak postepuje ---faceci maja sentyment do swych bylych kochanek--zerwal z nia ale z glowy nieda sie tego tak [poprostu tego wyzucic---nierob mu awantor bo w chwili slabosci aby sie wygadac skontaktuje sie z nia tylko poto aby [pogadac--nierozdrapoj tego na nowo --jestescie razem i jest wam dobrze niepsoj tego przez to ze jakies zdjecie ma --niech se ma ja sobie na obrazku a ty jego masz w zyciu ---to chyba bardzi