Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

Punkt widzenia

06.12.2005 | 4510 opinii czytelniczek

Po czym poznać, że to prawdziwa miłość?

Jedni wiedzą to od razu, inni dojrzewają latami do pewności. Niektórym dobrze podpowiadało serce, innych zawiodła intuicja. Czasem "miłość do grobowej deski" wypala się w kilka miesięcy, a związek, któremu nikt nie dawał wielkich szans łącznie z samymi zainteresowanymi trwa niezmiennie, z roku na rok mocniejszy. Na miłość nie ma mądrego. A może?

No właśnie - po czym poznać, że to prawdziwa miłość? Czy można stworzyć katalog cech uczucia, które łączy dwoje ludzi na zawsze, czy też cech związku, którego trwałości możemy być pewni? A może cechą miłości jest to, że nie podlega żadnym definicjom, a jedyną regułą brak reguł?
Agata Lewińska
Wersja do druku

Wasze komentarze

Autor:  22.03.2006 zgłoś

dziewzcyna z perla... bardzo dobre ale radze zastanowic sie nad tymi niby bezsensownymi historyjkami \o milosci jozi ifranka np a gdzie glebia;0

Autor: Rober  22.03.2006 zgłoś

Ja jestem niewiarygodny, ale opinia poradni językowej PWN nie jest dla ciebie miarodajna?

Autor: Rober  20.02.2006 zgłoś

wpisuje sie po anonimie z godz.13:12:35 Wiec zrobilo sie niemilo i dlugo sie zastanawialem czy jeszcze cos wpisac. Nie ma obowiazku tu bywać. Osoby, ktore przypisą mi wpisy anomimowe takiej czy innej tresci są żałosne. Gdybym chcial skomentowac cokolwiek, to zrobilbym to bez wahania podpisujac sie. Nie krepowalo by mnie, co o tym pomysli "kurcze" czy "Asta". Sily waszego intelektu tu nie zauważyłem. To wy coś napiszcie a ja złośliwie i po chamsku zrecenzuję. Wyrzucac tez mnie nie musicie, sam odejde. Satyryczno-żartobliwy wpis o nieopieszczeniu kobiet byl dyskusja z Szarlotka, jako echo jej dowcipów. W końcu tez pikantnych. Nikt tego nie zauważa? Adresatka, zart przyjęla bez emocji. Zniesmaczone osoby postronne moga nie czytać lub conajmniej nie komentowac. W koncu nie z nimi rozmawiałem. Postrzeganie przez niektóre panie dyskusji w kategoriach walki, nie odpowida mi. Sledza niemo dyskusje a potem wyrokuja. Wygrała pani Ta lub Ten pan. Powinnyscie wiedziec o róznicach mentalnosci róznych ludzi w tym kobiet i mężczyzn. A moze ja z przypisywana mi mentalnościa zimnego i fantazjująca pani S. to jest łącznie dopiero całość? Mnie fantazje pani S. podobaja sie. Szkoda ze do dyskusji nie włącza sie pani" 3 grosze np". ktorej potencjał intelektualny rzuca sie w oczy. Gdyby miala inne zdanie na pewne sprawy moglibysmy liczyc na dobry poziom dyskusji. Tu nie mozna oczekiwac żródla wiedzy a więc i nauczyc sie. Czasem moze tak, czasem nie. Tu sie wpisujemy przede wszystkim dla ROZRYWKI. W pierwszym odruchu nie mam gotowej odpowiedzi co oznacza "prawdziwy "mężczyzna. Musiałbym głośno z wami pomyślec, ale w tej chwili jestem raczej zniechęcony. Nie wiem tez co sie kryje za n..k. Zapewne nic dobrego.

Autor: Stella  17.03.2006 zgłoś

ucięło mi, wiec dalszy ciąg: ... za bardzo piszesz aluzyjnie i swobodnie, co nie jest zbyt lojalne wobec zony. Przypomnij sobie, juz kilkakrotnie zwracałam Ci na to uwagę, że skoro jesteś tu z nami w pewnym sensie zaprzyjażniony, przyznaj sie, że nie jesteś zonaty. Selawi tu miała rację, wytykając Ci , żę jestes żonaty a piszesz, tak jak piszesz. Nie obrażaj się za to, tylko potraktuj to, jako dobrą radę, bo ja nie jestem żłośliwa dla Ciebie, tylko życzliwa. Jeśli chodzi o moje motto życiowe na moje dalsze lata - " Lubię śmiać sie, lubię tańczyć, lubie zapach pomarańczy..... " Pozdrawi8am Ciebie Rober, Marie i Selawi i życzę równiez dużo uśmiechu na co dzień. Stella

Autor: marie  05.04.2006 zgłoś

Smutno mi z tego powodu... Roksano, też pozdrawiam ... ciepło:)

Autor: RUBINek  12.04.2006 zgłoś

Dziekuje za wszystko, przepraszam... i namawiam do wspolnej... wsplpracy... ... wyprawy w nieznane!

Autor: Rober  29.03.2006 zgłoś

Autor: Szarlotka (2005-12-30 16:32:59)----- I specjalnie Dla Vorna, trudnego lecz wiernego przeciwnika w dyskusji: "Kto się boi kośćmi trząść, szóstki nigdy nie wyrzuci"-przysłowie chińskie Autor: Ewa (2006-01-02 19:34:11)---- Szarlotki, Czytelniczki, Selavi, Lukareny czytam Wasze wypowiedzi od kilku dni. Czuję się zasłodzona Waszym szczęściem, słodkościami. Szczególnie Szarlotki, takie obnoszenie sie ze swoim szczęsciem. Szczęście nosi się w swoim wnętrzu, dla innych staje sie to nudne. Zgadzam się, Szarlotka wyolbrzymia wypowiedzi Vorna. Z przyjemnością czytam Vorna, dodaje troche ostrych przypraw do zycia. Autor: Szarlotka (2006-01-04 16:20:38)----- Nie udaję nikogo, lubię siebie.To co reprezentuje Vorn budziło, budzi i będzie budzić we mnie sprzeciw i ...niestety odrazę. Czytelniczko, usiłujesz go bronć, nie wnikam w to choć absolutnie nie zgadzam się z Twoim tokiem rozumowania. Vorn niczego nie zrozumiał, niczego ne przemyślał, niczego ne żałuje.Jego słowa świadczą jedynie o chłodnej kalkulacji i wyrachowaniu….. Czytelniczka, naprawdę chciałabyś być tak traktowana przez swojego męża, chciałabyś aby Twoja córka miała takiego mężą??? Cholera, co ja tu robię?Czy naprawdę sądzice,że spędzam te gooooodziny przy komputerze z powodu Vorna???????????? O Was mi chodzi, kobiety, o Was!! Brońcie dalej JEGO SYSTEMU WARTOŚCI, nakręcicie przemysł farmaceutyczny, podniesiece standard życiowy adwokackiego gremium, psychoterapeuci też coś dla siebe skubną. „ Pękam ze smiechu. Och ty kochana Stello. Autor: Stella (2006-01-04 22:53:57) No nie - Vorn chyba po ostatnim wpisie Szarlotki, padłeś trupem. Ciekawe, jaka bedzie Twoja riposta. Ale Ty pewnie całą noc będziesz rozkładać jej tekst na czynniki pierwsze. Ciekawe, jaki wynik otrzymasz teraz ?

Autor: Owidiusz  09.03.2006 zgłoś

"Sztuka kochania " / ksiega XX / Nie wytykaj swojej lubejnigdy nigdzie żadnej wady. Będziesz mi niezmiernie wdzięczny, jesli posłuchasz tej rady. Na ciemną płeć Andromedy P:erseusz patrzał przez szpary. Hektor we wroście swej żony nie widział żadnej przywary. Dla rozlicznych wad kobiecych miano cnót znależć nie trudno. Czarniejszą od smoły nazwiesz " swoją czarnuszką przecudną " Z Minerwą - porównasz rudą, zaś tę, co żyje rozpustą - Wenerą.... "Pulchniutka" - powiesz o kobiecie, co jest tłustą. Wyrazisz się w uniesieniu, że powiewna i anielska, o innej kobiecie, która chuda jest jak śmierć anielska. W ten sposób każdziutkiej wadzie bliskiej cnoty nadaj miano, od razu wstępnym bojem zawojujesz ukochaną. Nie pytaj jej nigdy jeno: " cudna, żyjesz od ilu lat ? Jaki narodziny twojemiał zaszczyt widzieć konsulat ? " Zostaw troskę cenzorom. Zwłaszcza jeśli piękna pani nie jest już pierwszeju młodości, niezręczność ją twoja zrani. ---------------------------------------------------------

Autor: Szarlotka  01.03.2006 zgłoś

I tak oto dochodzimy do wniosku, wspólnego jakby nie było , Rober, że seks bez miłości jest czysta kinetyką. trafnie odczytałes mój stan emocjonalny w trkcie pisania postu do Ciebie.Tak , byłam pirytowana.A niegrzeczna, cóz... "Grzeczne dziewczynki idą do nieba , a niegrzeczne tam gdzie chą".Jesli zechcą mogą pójśc do nieba ;D Ja insunuuje a Ty imaginujesz.w seksie gorsza jest deprywacja od deprecjacji.Jakby jej nie "zdepryzował" ów kochanek to może by i "sprywatyzował".

Autor: Miłość  19.04.2006 zgłoś

......... ci wszystko wybaczy, choć jest okrutna i zła. Miłość Ci wszystko wybaczy bo miłość, mój miły, to JA. Ja Tobie wybaczyłam, a Ty ? Wybacz i płacz, jestem tu, zawsze ta sama, zawsze dla Ciebie, najwierniejsza rzeka ta co przeczeka, ta wierzba płacząca, ta która widzi odbicie Twej twarzy, Twojej pięknej twarzy, Twoje siwe już skronie, będa pieścić moje dłonie......

Autor: Szarlotka  15.04.2006 zgłoś

Wiosenne Świeto Wielkiej Nocy, Święto Nadziei, Święto Zrozumienia i Wybaczenia, Świeto Miłości. Będzie takie jak My. Niech będzie najlepsze z możliwych.Sięgnijmy po skarby naszego serca i podzielmy się nimi z innymi.To jedyny skarb, który mnoży się przy dzieleniu.Nie skąpmy sobie miłości, nie oszczędzajmy, nie odkładajmy na później... niech nie umrze przed nami z samotności i zapomnienia i tęsknoty. Tego życzę Wszystkim Moim Obecnym Tu Przyjaciołom, których już znam, których dopiero poznam i których nie poznam nigdy, a którzy nimi są . Szarlotka

Autor: Samotnica  14.04.2006 zgłoś

Co to jest za topic ? Jeszcze tyle wypowiedzi nie było na żadnym forum.... Nie sposób tego wszstkiego przeczytać..... tak ladnie wszyscy pisaliście i szkoda, ze dopiero teraz odnalazłam ten topic. święta za dwa dni a ja jestem tak bardzo samotna i samotne beda moje swięta. Kto nie jest samotny tak jak ja, tak do bólu ten nie wie co to znaczy. Samotne dznie i noce, samotne weekendy, samotne swieta. Dlaczego ludzie sa samotni ? Tyle ludzi jest samotnych ale nie moga sie odnależc ? Czy za duzo wymagamy od życia ? Tylko tego jednego człowieka, który stanie sie dla nas ważny dla którego bedzie chciało sie żyć..... Gdzie jesteś, moja bratnia duszo, mój sokole jedyny, ciagle czekam na Ciebie.... Jeśli jesteś równiez samotny i tez wypatrujesz samotnicy, to zycze Ci z okazji świąt spełnienia - odnalezienia swojej drugiej połowy............

Autor: Ja  13.04.2006 zgłoś

...oby spelnily sie swiateczne przepowiednie!

Autor: ZYCZAC  13.04.2006 zgłoś

... oby spelnily sie swiateczne przepowiednie...

Autor: Stella  13.04.2006 zgłoś

Zajrzałam na mój ukochany topic, który już do lamusa i chciałam złożyć życzenia świąteczne, tym wszystkim, którzy tutaj pisali sporadycznie i stałym bywalcom, którzy do ostatniej chwili zostali wierni temu topicowi. Wszystkim więc i kazdemu z osobna - życzę : NIE TYLKO RADOSNYCH ŚWIĄT ALE RADOSNYCH MYŚLI. A TE MYŚLI BĘDĄ WŁASNIE TAKIE, KIEDY NIE BEDZIE ZBYT WIELE ZMARTWIEN I KŁOPOTÓW DNIA CODZIENNEGO. I TEGO WŁASNIE WAM ŻYCZY I POZDRAWIA WSZYSTKICH. STELLA

Autor:  01.03.2006 zgłoś

UDANEGO SEKSU ROBERZE PRUDER.

Autor: Grubosz pospolity!  22.04.2006 zgłoś

zamień proszę wierzbę na.. drzewko szczęścia... może jeszcze coś innego... http://www.gieldahurtowa.pl/hsi/sbp_05.php rzeka płynie... zmienia się... to fakt ale wiesz, gdzie jej szukać, by ją znaleźć... panta rei... wszystko płynie http://pantarei.put.poznan.pl/ http://www.ekumenizm.pl/content/article/20050504170328357.htm http://www.fotoforum.pl/gallery__ViewPhoto/gallery_navigation/true/photo_id/4470 do wyboru... wybór należy do Ciebie...

Autor: ;)  06.12.2005 zgłoś

Wedlug mnie kazde zauroczenie, fascynacja druga osoba i motylki w brzuchu mijaja bardzo szybko. Liczy sie natomiast prawdziwa przyjazn...

Autor: pani_wonka  06.12.2005 zgłoś

zgadzam się z przedmówczynią:) jeden z moich kolegów zwykł mawiać, że jesteśmy zaprogramowani na pierwsze cztery lata zachwytu w związku, co akurat wystarczy do efektywnej prokreacji, bez możliwości refleksji, czy aby na pewno zachwyt jest uzasadniony...przyznał wszakże, że zdarzają się wyjątki, oparte na tym właśnie, że jesteśmy z osobami, które niezależnie od reszty ich zalet są dla nas najbliższymi przyjaciółmi - a czy można nie kochać przyjaciela? pozdrawiam

Autor: Niegrzeczna  06.12.2005 zgłoś

Dzisiaj mogę stwierdzić tylko, że prawdziwą miłość można poznać po tym, jak bardzo potrafi boleć. Ale o tym dowiadujemy się przecież później.Czy ktoś wie, gdzie można poskarżyć się na Mikołaja?

Autor: Gold  06.12.2005 zgłoś

W każdym z nas to uczucie ma inny odcień, wyraz, wymiar - jest tak indywidualne jak linie papilarne. I Bogu dzięki, inaczej byłoby nudno. Tego nie da się skatalogować, ująć w ramy - niczym kodeks jakiegoś prawa. Zresztą, jaki to miałoby sens? Co, weźmiesz do ręki, przeczytasz, że masz 16 objawów na 435 skatalogowanych, a zatem chyba nie kochasz skoro tak mało? Problem w tym, że nawet jedna cecha miłości może wystarczyć na całe życie. Kochać partnera mocniej niż samego siebie - to tak mało, czy aż tak wiele? Myślę, że aż tak wiele i w zupełności wystarczy. Miłość jest największym darem jaki otrzymaliśmy od Boga - zawsze to powtarzam. Żadna istota na tym świecie, poza człowiekiem, nie została tą emocją obdarowana. Przy okazji nie mylmy instynktu zachowania gatunku z miłością. Jeśli kogoś mrowi w podbrzuszu, ma przyspieszoną akcję serca, wilgotne dłonie, ściśnięte gardło to niech weźmie zimny prysznic, jeśli objawy ustąpią, to znaczy, że buzowało pożądanie, które nie zawsze idzie w parze z miłością. Dla mnie milość, już dzisiaj wiem napewno, to całkowite oddanie się drugiemu człowiekowi. Jeśli nie będzie to odwzajemnione, nie mój problem. Tylko Jej, albo Jego. Nie można stale trwać w przekonaniu, że w miłości jest coś za coś. Miłość to nie targowisko. Może ktoś zarzucić, że idealizuję. Proszę zatem o odpowiedź na pytanie, czy ustalając cele, wartości do których zmierzamy, ustalamy je na poziomie przeciętności, czy chcemy sięgać do gwiazd? Dlaczego z miłością ma być inaczej. Moja miłość jest spełniona, czyli sięgam do gwiazd tylko wówczas, jak widzę i czuję szczęście Pani mojego serca. Pozdrawiam Gold

Autor: Vorn  06.12.2005 zgłoś

Sądze że potrzebny jest miernik natężenia milości, najlepiej elektroniczny. Ja nad takim od pewnego czasu pracuje. Mam pewien problem ze skalą i tu oczekiwałbym pomocy. Jak to wyskalowac? Przyrząd powinien byc dość czuły więc skala musi byc troszke rozbudowana. Prosze też pamietac że skala bedzie miala wartości dodatnie i ujemne. W oczekiwaniu na propozycje jako przykład fragment wiersza/ gdzie widać wyraźnie nieuporządkowane pojecia. "Miłość jak słońce - ogrzewa świat cały I swoim blaskiem ożywia różanym; W głębiach przepaści, w rozpadlinach skały Dozwala kwiatkom zakwitnąć wiośnianym I wyprowadza z martwych głazów łona Coraz to nowe na przyszłość nasiona." A.A.

Autor: Szarlotka  06.12.2005 zgłoś

WSzyscy chcą kochać...śpiewa Maryla Rodowicz. Każde uczucie jest inne bo my jesteśmy inni. Skąd wiemy jednak,że to co czujemy to własnie jest miłość? Pierwsza miłość, której doświadczamy to miłość matki.Może więc ona uczy nas dawania i brania tego uczucia? Dla mnie miłość to pragnienie by osoba przez nas wybrana była szczęśliwa przy jednoczesnym dążeniu do własnego szczęścia.Jeśli całkowicie z siebie zrezygnujemy, poświęcimy siebie dla tej drugiej osoby przestaniemy istnieć, staniemy sie bezbarwni i nudni.Miłość to bycie w nieustannej podróży, w ciągłym ruchu.Zmieniamy sie my, zmienia sie nasz ukochany, zmienia sie nasza miłość.Dobrze gdy umiemy ją rozwijać,dobrze kiedy dojrzewa, jaśnieje z czasem.Nic nie jest nam dane raz na zawsze.O miłość trzeba dbać codziennie...Kocham cie nie "ZA" ale "POMIMO". Kocham cie więc pozwalam ci odejść, pozwalam ci błądzić, pozwalam ci sie zmieniać, miec swoje zdanie, swoje tajemnice, swoje pasje, kocham cię więc nie chcę cię zmieniac,szanuje cię kocham cię więc pragnę twojego rozwoju. Kocham cię i dlatego sama sie rozwijam, zmieniam, mam swoje pasje, swoje tajemnice, szanuje samą siebie. Niby to takie łatwe.Ale jakże często warunkujemy naszą miłość, manipulujemy, kontrolujemy, wpędzamy w poczucie winy...Dlaczego tak sie zachowujemy? Czy tego też uczymy sie od naszych matek?

Autor: blezz  06.12.2005 zgłoś

oj jak ja bym chciała na prawde pokochać... wiem że całe życie przede mną i juz zrobiłam krok pierwszy - pokochac samą siebie.. tylko mam mały problem : pokochałam siebie, zaakceptowałam i jest mi dobrze ze sobą!! ciekawe to odkrycie i zaskakujące... doszłam do wniosku że nic na siłe i miłość mnie znajdzie tylko musze miec oczy szeroko otwarte i być uśmiechnięta:] nie wiem jak to jest kochać na prwde ale myśsle że tego się nie da zmierzyć.. to jest takie nieuchwytne i... kazdy tego chce pozdrawiam samotnych ale uśmiechniętych

Autor: gośka  06.12.2005 zgłoś

kochałam już wiele razy -za każdym razem inaczej.i teraz, gdy spotkałam mojego obecnego chłopaka, nie sądziłam, że milość może być taka...no właśnie...nie bardzo wiem jak ją nazwać...po tylu egzaltowanych i pełnych euforii miłościach i miłostkach byłam zaskoczona, że miłość potrafi być taka spokojna ,taka pełna ciszy i ...no własnie spokoju.przeżylam już moment zwątpienia, czy to na pewno jest miłość,no bo przecież po tylu różnych innych miłościach to to jest zupełnie nie to..kompletnie coś innego...i dopiero potem dotarło do mnie, że miłość chyba faktycznie potrafi być taka-spokojna i dojrzała.i to doiero jest ta PRAWDZIWA MIŁOŚĆ...

Autor: Maśka  06.12.2005 zgłoś

Po tylu różnych miłościach...... nastepna milośc...... a po tej milosci..... nastepna milośc.... a jeszcze po nastepnej.... nastepna milość i tak bedą leciały te milości......jak te Twoje wielokropki.....

Autor: Alma  06.12.2005 zgłoś

Chyba nie mozna stowrzyć katalogu uczuć prawdziwej miłości, bo dla każdego to indywidualna sprawa, ale zgadzam się z tym że przyjaźń w zwiąku odgrywa znaczącą rolę. Ja byłam w wielu związkach, prawie zawsze mi się wydawało, że to właśnie ta wielka miłość ale z reguły kończyło się po kilku miesiącach. Aż tu nagle mnie trafiło w najmiej spodziewanym momencie i to w dodatku na faceta zupełnie nie w moim typie!!! To poprostu się stało! Poznaliśmy się w serwisie randkowym, długo gadaliśmy na GG, ale wtedy jeszcze nie myślałam że mogłabym się w nim zakochać. On jednak twierdzi, że już wtedy wiedziała, że jestem dla niego tą jedyną i muszę zostać jego żoną! Myślę, że wszystko zaczęło się od wspólnych zainteresowań, podobnych poglądów na życie i przyjaźni. Później przyszedł czas na namiętność, aż w końcu przerodziło się to w prawdziwą, dojrzałą miłość. Teraz nie możemy bez siebie żyć! Co prawda jesteśmy ze sobą zaledwie dwa lata a po ślubie półtora roku, ale czuję że to jest właśnie TO! Dla mnie najważniejsze w miłości jest zaufanie, bezpieczeństwo i szacunek, przy moim męzu to czuję i mam nadziję że tak będzie do późnej strości :-)

Autor: Antek  06.12.2005 zgłoś

miłosc czujesz w brzuchu,jak Cie mocno sciska to jest własnie to!!!!

Autor: Carla  06.12.2005 zgłoś

Szarlotka, bardzo podoba mi się Twoja "definicja" miłości. Chociaż każda "definicja" nie będzie pełna. Bo miłość jest czymś żywym, czymś wciąż się zmieniającym, czymś bardzo wrażliwym i czułym. Czymś szalenie wymagającym. Czymś bardzo niesamodzielnym, bo zlaeżnym conajmniej od dwojga. Dla mnie warunkiem miłości, powietrzem dla miłości jest BLISKOŚĆ. Bez bliskości miłość się dusi i umiera.

Autor: anna  06.12.2005 zgłoś

A miłosc czym dla Ciebie jest?Bo dla mnie jest zrozumieniem,pojęciem tym,które rozumie drugą osobe,a przynajmniej stara się,oddaniem,które sie po prostu czyje,nawet gdy ty nie jestes w porzadku z emocjAMI,to poczucie wewnetrzne,że to jest tym,czeo sie szu

Autor:  06.12.2005 zgłoś

Ach ta milość, ta miłość - to jest uczucie głupie. Zaczyna na się na ustach, a kończy sie na dupie.....

Autor: Ridley  07.12.2005 zgłoś

Miłość. To takie coś, kiedy dwoje ludzi robi straszne głupoty, żeby być ze sobą kilka chwil dłużej. milosc nie jest zrozumieniem. jest tesknotą i złudzeniem bliskości za ktore oddalbym wszystko

Autor: Nike  07.12.2005 zgłoś

Przeczytalam te wszystkie wypowiedzi i jakos czuje niedosyt...Nie wiele wiem, nie ma tu wypowiedzi dojrzalych szczesliwych par ze stazem, ktore moga powiedziec cos na ten temat. no bo bedzac w zwiazku 2, 3 lata nie wiemy, czy to jest To. Moze nam sie wydawac, ale w zyciu roznie bywa...i zazwyczaj sie zaczyna cudownie, trwa to jescze jakis czas, a dalej....jakims cudem sie rozwala. Czlowiek jest na tyle niedoskonala istota, ze czesto sam potrafi schrzanic i zabic ta swoja Prawdziwa milosc. Jednoczesnie POTRAFI byc na tyle doskonala istota, ze o Swoja Milosc odpowiednio zadba i zatrzyma, ale wielu nam do tej doskonalosci o wiele za daleko.

Autor: Jester  07.12.2005 zgłoś

"no bo bedzac w zwiazku 2, 3 lata nie wiemy, czy to jest To. Moze nam sie wydawac, ale w zyciu roznie bywa..." Wiesz to jest płynna granica. Tak naprawdę w dziedzinie uczuć nigdy nic nie wiemy na pewno. Wiedza to cos co da się zobaczyć, poczuć, sprawdzić. Uczucia(a miłość w szczególności) to mieszanka chemii, naszych pragnień, wychowania, indywidualnego charakteru. Nie da się stworzyć katalogu cech. Prawdą jest że każdy człowiek odczuwa to inaczej. Możemy się dzielić doświadczeniami, odczuciami, możemy mieć wiele wspólnego-ale nie stworzymy nic uniwersalnego, pasującego do każdej pary. Daję głowę że jak tylko stwierdzimy że jakaś cecha nieodłącznie kojarzy się z miłością znajdzie się jeden co najmniej osobnik który stwierdzi-"a ja tego nie odczuwam a swoją dziewczynę/chłopaka/żonę/męża kocham nad życie". I co, mamy prawo zaprzeczyć? Nie!

Autor: olga  07.12.2005 zgłoś

miłość to szacunek do tej drugiej osoby, przywiązanie, radość z kazdego dnia bycia razem, czasem szaleństwo z kilku pierwszych lat, później wspólna fascynacja i wielka namietność: dzieci jestem z mężczyzną od 12 lat i jest coraz piękniej

Autor: kaja  07.12.2005 zgłoś

moim zdaniem w związku obowiązują : zaufanie, szacunek, wierność to podstawa,aby związek sie udał....ale potrzebne są też w związku wyrozumiałość,sztuka rozmawiania, polegania na sobie,cieszenia się z każdego dnia,spędzania wspólnie razem czasu,przezywania wzlotów i upadków :) namiętność,uczucie, szczęście,miłość to wszystko czego nam potrzeba :) trzeba dbać o uczucie pielęgnowac je :)inaczej nie ma szans na przetrwanie :) pozdrawiam

Autor:  07.12.2005 zgłoś

- Za co mnie kochasz? - Nie wiem. - Dlaczego mnie kochasz? - Nie wiem. To jest prawdziwa miłość.

Autor: magdaax  07.12.2005 zgłoś

a ja wlasnie jestem w zwiazku ponad 5 lat i nie jestem pewna... niby tak chce z Nim byc a jednak tak niepewnosc... tak owszem na poczatku byly motylki, dotyk reki, pocalunek ... i tak dalej... potem roznie- raz bylam pewna innym razem myslalam o zerwaniu choc nie wyobrazalam sobie zycia bez niego ... teraz gdy skonczylismy studia - i decyzja o zwiazaniu sie na cale zycie przyblizyla sie - poglebilo sie moje wchanie- bo dopuki bylismy studentami i caly swiat byl przed nami- nie zastanwialam sie tak doglebnie - cieszylam sie z kazdej chwili z NIm spedzonej i bylalm poprostu szczesliwa- a teraz mysle i mysle... nie chcialabym popelnic bledu... ale skad wiedziec jak to bedzie wygladac za kilka albo nawet kilkanscie lat przecie nigdy nie mozna byc pewnym.. rozne moga byc sytuacje... i czy milosc wystarczy? czy bedziemy mieli sile walczyc o nasz zwiazek?

Autor: miłość zdefiniowana  07.12.2005 zgłoś

Hymn do miłości Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, A miłości bym nie miał, Stałbym się jak miedź brzęcząca Albo cymbał brzmiący. i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wielką wiedzę, i wszelką możliwa wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał. Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest, Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi , wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje, [nie jest] jak proroctwa , które się skończą albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie. Po części bowiem tylko poznajemy, i po części prorokujemy. Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to , co jest cząstkowe. Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego co dziecięce. Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; Wtedy zaś [zobaczymy]twarzą w twarz. Teraz poznaję po części, Wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany. Tak więc trwają wiara, nadzieja i miłość – te trzy: Z nich zaś największa jest miłość. (1 Kor 13,1-13) TO JEST PRAWDZIWA MIŁÓŚĆ. NIC DODAĆ NIC UJĄĆ. Tak kochać to dopiero sztuka.

Autor: Stella  07.12.2005 zgłoś

TAK - TO JEST PRAWDZIWA MILOŚĆ ! Miłości nie pytaj, skąd przychodzi i po co przychodzi. Wielka, bezinteresowana miłość - to DAR NIEBIOS. Jeśli miałeś, albo masz taką miłość w sercu, to jesteś bogaty w uczucia, które są nie do przecenienia ! Takiej miłości nie można rozmienić na drobne. Taką miłość trzeba chronić. Takiej miłości nie warto utracić przez lekkomyślność, bo jeśli ją stracisz, to możesz już więcej jej nie spotkać !

Autor: oldmen  07.12.2005 zgłoś

Nie ma sensu sie rozwodzic nad Miłością a w szczególności nad jej zdefiniowaniem czy też rozważaniami, nad tym czy Ona jest prawdziwa czy też jeszcze nie ta. Moża parafrazować jej odmiany i rozważać czy jest od pierwszego wejrzenia czy też przychodzi z czasem.To nic nie da. Miłość jest albo nie to się po prostu wie. To my zastanawiamy sie analizyjemy przesiewamy przez sito i robimy z naszymi uczuciamui mnóstwo niepotrzebnych rzeczy w wyniku tych naszych działan sami nasze uczucia pomniejszamy, jeżeli nie niszczymy. A potem płacz i czarna rozpacz. Nasze uczucia do drugiej osoby powinnismy przyjmować jest takie określenie z "dobrodziejstwem inwentarza". Nieważny kolor skóry stan posiadania czy wygląd. Albo chcemy być razem albo nie i to z pełna swiadomościa do końca życia. Wszelkie rozważania - "a może, gdyby, wypróbowania " i inne jeszcze rzeczowniki i czasowniki nie wniosą oprocz końca związku. To na tyle. pozdrawiam.

Autor: oldmen  07.12.2005 zgłoś

Nie ma sensu sie rozwodzic nad Miłością a w szczególności nad jej zdefiniowaniem czy też rozważaniami, nad tym czy Ona jest prawdziwa czy też jeszcze nie ta. Moża parafrazować jej odmiany i rozważać czy jest od pierwszego wejrzenia czy też przychodzi z czasem.To nic nie da. Miłość jest albo nie to się po prostu wie. To my zastanawiamy sie analizyjemy przesiewamy przez sito i robimy z naszymi uczuciamui mnóstwo niepotrzebnych rzeczy w wyniku tych naszych działan sami nasze uczucia pomniejszamy, jeżeli nie niszczymy. A potem płacz i czarna rozpacz. Nasze uczucia do drugiej osoby powinnismy przyjmować jest takie określenie z "dobrodziejstwem inwentarza". Nieważny kolor skóry stan posiadania czy wygląd. Albo chcemy być razem albo nie i to z pełna swiadomościa do końca życia. Wszelkie rozważania - "a może, gdyby, wypróbowania " i inne jeszcze rzeczowniki i czasowniki nie wniosą oprocz końca związku. To na tyle. pozdrawiam.

Autor: aga  07.12.2005 zgłoś

miłość jest ślepa,małożeństwo jest świetnym okulistą!!!

Autor: poziomka  07.12.2005 zgłoś

kochasz jeżeli wszystko co robisz, nawet nieświadomie, ukazuję piękno twojej drugiej połówki kochasz jezeli to uczucie jest po prostu i szczere bezinteresowne kochasz jeżeli starasz się pocałować każdą łzę i zatrzymać na zawsze każdy jego uśmiech kochasz jeżeli nie przeraża cię jego obraz, jako marudnego staruszka gubiącego okulary i niedosłyszącego na lewe ucho

Autor: suodka  07.12.2005 zgłoś

tego się nigdy nie wie. ja nie wierzę w coś takiego jak miłość. jest przywiązanie, przyjażń, pożądanie...miłość to po prostu wytrwałość. żaden człowiek nie może być sam, szuka więc drugiego kiedy znajdzie nigdy nie jest tak sielankowo, żeby było dobrze trzeba się rozumieć, słuchać, pójść czasem na kompromis. nie ma miłości, to że mówimy "kocham Cię" to tylko milsza wersja "staram się z Tobą wytrzymać". ups chyba trochę nie na temat to było... dodam jeszcze że miłość dobra jest w wierszach - ten jest mój tylko miłość... wiara góry wyniosła do nieba smutek zabił kwitnący kwiat żal przygniata złość iskry roznieca tylko miłośc ta mja wciąż siedzi i łka... 07.12.2005

Autor: kamila  07.12.2005 zgłoś

A ja wierzę w prawdziwą miłość-taką na zawsze,bez względu na wszystko.I wiecie co? Dla mnie miłość to odpowiedzialność,bliskość,czułość.Miłość to to,jak On patrzy, jak się śmieje, jak zakłada kurtkę, jak biegnie na autobus, a ja patrzę przez okno, jak robimy coś szalonego i zapominamy o całym świecie.I kiedy tak na Niego patrzę,kiedy widzę Jego roześmiane oczy i czuję Jego ciepły dotyk to wiem,że to jest Moja Miłość na zawsze. I Wam też życzę tego żebyście znalazły Swoją Miłość.

Autor: Wyspa  08.12.2005 zgłoś

No cóz...wypowiadaja sie najczesciej kobiety zdradzone.. tym razem ja zdradzam.. zdradzam za nijakosc, lekceważenie, stłamszenie mnie..zawsze bylo tak jak królowa matka(Angli) radzila swojej corce, która zwierzyła sie jej, ze nie ma przyjemnosci z sexu z mezem; rozłóż nogi i myśl o Angli! i nic nie zrobił aby bylo inaczej! teraz kiedy tak patrze na siebie z boku??? nie poznaje sie!ja chce sie kochac!! ja chcę chciec!! Jest cudownie.. kiedy bierze mnie w swoje ramiona, czuje jakbym jechala winda do nieba!!nie jestem mloda!!59 latka. Milosc jest piekna!!

Autor: }{ipnosya  08.12.2005 zgłoś

Miłość? Kiedy czujesz się wyróżniona. Nawet wtedy, kiedy nie jesteś. Kiedy czujesz ciągłą obecność tej drugiej osoby w sobie. Nawet wtedy, kiedy jej nie ma. Kiedy czujesz wszystkie kolory świata. Nawet te najsmutniejsze...

Autor: burczymucha  08.12.2005 zgłoś

kochani! nie da się zdefiniować miłości..bo jakich słów byśmy nie użyli-i tak będą niewystarczające.po prostu zbyt płaskie, płytkie, miałkie..czasem się kogoś kocha i o tym nawet nie wie-to po prostu jest.byłam w życiu w czterech związkach.byli też tacy z którymi nie dochodziło nic do skutku-bywa.każdego z nich kochałam.każdego inaczej-ale kochałam.dlatego..nie próbujmy nazywać miłości.niejedno ona ma imię.

Autor: Nike  08.12.2005 zgłoś

Pytanko-jezeli sie kogos kocha i czuje sie , ze ta druga osoba tez cie kocha, ale macie problemy, z ktorymi nie potraficie sobie poradzic i o ile ty chcesz sie zmienic, pracowac nad zwiazkiem, szukac rozwiazan, to ta druga osoba jest na tyle uparta, ze woli omijac problem, albo rozstac sie w bolu. No bo beda cierpiec niewatpliwie oboje. Czy to jest pradziwa milosc ? Ty sie starasz, a druga osoba nawet nie chce tego dostrzec i widzi tylko swoje racje. Rozstac sie ? Pozwolic odejsc milosci? Bo przeciez nie masz wplywu na rduga osobe...

Autor: GOSIACZEK  08.12.2005 zgłoś

KAŻDY PRZECIEŻ MA PRAWO UWAŻAĆ ŻE JEGO MIŁOŚĆ DO OSOBY Z KTÓRĄ AKTUALNIE JEST BĘDZIE JESZCZE DŁUGO, DŁUGO TRWAŁA!A CZY TAK BĘDZIE TO SIE OKAŻE... BO NIE SZTUKĄ JEST WMAWIAĆ SOBIE ŻE JEST BARDZO ZAKOCHANY GDYŻ DRUGA OSOBA TO WYKORZYSTUJE PRZECIWKO NIEMU I WYKORZYSTUJE GO NA KAZDYM STOPNIU NP.JEST Z TYM KIMŚ DLATEGO ŻEBY BYĆ ZASPOKOJONYM A NIE W KĄCIE WALIĆ PRĄCIE! UWAZAM ŻE KOBIETY KOCHAJĄ MOCNIEJ I ZNACZNIE SZYBCIEJ SIE ANGAŻUJĄ NIŻ SAMCY CZYLI MĘŻCZYŹNI KTÓRZY TYLKO CZEKAJĄ AŻ IM SIE DA PORUCHAĆ! NIE TO ZEBYM BYŁA JAKĄŚ FEMINISTKĄ POPROSTU PISZE JAKA JEST PRAWDA!I KTO JESZCZE NIE WIE ŻE W MIŁOŚCI BARDZO WAŻNY JEST SEX TO JEST JESZCZE GŁĘBOKO NIEUŚWIADOMIONY!POZDRA!

Autor: Szarlotka  08.12.2005 zgłoś

}{ipnosya ! Czuję miłość podobnie jak to opisałaś.Czuję sie wyróżniona, piękna, mądra, dobra...nawet wtedy gdy popełniam błędy, gdy się mylę. Tak pięknie wszyscy piszecie tu o swoim przeżywaniu miłości.Cudownie jest jej doświadczyć w życiu, tej bliskości (nie tylko fizycznej), zrozumienia... Czytając te wypowiedzi czuje się wzruszona.Nie ma definicji choć miłe jest jej szukanie.Łatwiej powiedzieć czym miłość nie jest a co często bywa nią nazywane. Czasem przywiązanie, namiętność lub uzależnienie od drugiej osoby nazywamy miłością. Dla miłość jest stanem dzieki któremy stajemy sie wrażliwsi, dojrzalsi, lepsi, mądrzejsi, doskonalsi.Jeśli tak nie jest to dla mnie nie jest to miłość. Nike zadałaś trudne pytanie.Pozwolic odejść? Miłości na siłe się nie ztrzyma, człowieka prędzej.Tylko po co? Kocham Cie więc pozwalam ci odejść, pozwalam ci być szczęśliwym/ą z inną osobą, pozwalam ci się realizować.Miłość to wolność od własnego egoizmu.Warto jednak walczyc o uczucie, nawet jeśli w związku doszło do zdrady.Ale to jest poważne wyzwanie dla obydwojga.Jeśli nie umiemy wybaczyć i dac szansę zwiżkowi na wyjście z kryzysu, na stworzenie nowej jakości ,to lepiej ocalić to co jeszcze zostało i sie rozstać. Miłośc nie ma granic .Żadnych.Ale czy nic jej nie ogranicza?Nie ogranicza jej wiek, ani kolor skóry, ani stan posiadania, ani status społeczny, ani bariera językowa.Ograniczamy ją my sami i dlatego jest zwykle taka na jaką w danym momencie życia zasługujemy, do jakiej daliśmy sobie prawo sami. Kocham i jestem kochana od ponad 20 lat przez tego samego mężczyznę.Ale nasze wspólne życie to wcale nie jest nieustanna sielanka, o nie.Bywało czasem bardzo trudno.Zwłaszcza, że poznaliśmy sie jako nastolatki.Jestem z moim mężem z wyboru, przysięga jest ważna, jednak nie ona powinna być, według mnie, powodem, dla którego ludzie są razem. Jedynym powodem może być tylko miłość.Jeśli jej nie ma w związku nie oszukujmy sie, że ze względu na dzieci jestesmy razem, musimy byc razem..itp.Dzieci wcale nie chcą takiej ofiary.Tylko dzieci szczęśliwych rodziców są szczęśliwe.Trudno im później żyć w poczuciu,że to przez nie rodzice musieli cierpieć wspólne małżeństwo. pozdrawiam wszystkich kochających i kochanych, czyli wszystkich.

Autor: }{ipnosya  08.12.2005 zgłoś

Szarlotka, i znowu się z Tobą zgadzam :-) Piszesz o bardzo dojrzałej miłości, o bliskości, nie o zakochaniu. I cieszy, że nie jest to tylko teoria ;-) Gratuluję, podziwiam i zazdroszczę :-)

Autor: SŁONKO  08.12.2005 zgłoś

WSZYSCY KOCHANI MACIE RACJĘ NA SWIECIE JEST TYLE RODZAI MIŁOŚCI ILE ISTNIEŃ KAŻDA INNA NIE PODOBNA DO SIEBIE .KAŻDA WAŻNA .KAŻDA PIERWSZA I TA NAJWAŻNIEJSZA.TAK ZBUDOWANY JEST TEN SWIAT . KAŻDY KOCHA ,CHOĆ INACZEJ LECZ NIE KAŻDY UMIE O TYM MÓWIC . ALE JEŚLI WIDZI PŁATEK ŚNIGU CZY KROPLĘ DESZCZU TO ZDOLNY JEST DO MIŁOŚCI. A TY PSZYJACIELU PODAJ MU RĘKĘ.POZDRAWIAM.

Autor: GG  08.12.2005 zgłoś

Slonko Ty kochasz i jesteś kochana. Masz rację każdy ma swój katalog miłości . Życzę Tobie jeszcz wiele wiele radości. Chciałbym aby więcej kobiet to rozumiało bo żeby brać to trzeba najpierw dać .

Autor: ee  08.12.2005 zgłoś

Kochaj i daj się kochać :*

Autor: Szarlotka  08.12.2005 zgłoś

W miłości dawanie i branie naturalnie wynika jedno z drugiego. Osoba która daje często czuje się, jakby brała- i odwrotnie.Nie ma miłości lepszej ani gorszej.Ona po prostu albo jest, albo jej nie ma.Pieknie SŁONKO to ujęłaś:...JEŚLI WIDZI PŁATEK ŚNIGU CZY KROPLĘ DESZCZU TO ZDOLNY JEST DO MIŁOŚCI...Bywa tez tak, że widzimy tę kroplę deszczu dopiero wtedy , gdy kochamy? Bo czyż miłość to nie powrót do naszego praźródła, do naszej najlepszej części?

Autor: caps  08.12.2005 zgłoś

Ja tym myślę, że to kobiety tylko kochają, idealizują to co wokół się dzieje, a u facetów miłość tożsama jest z pożądaniem. To nam się wydaje,że oni nas kochają.

Autor: kazar  09.12.2005 zgłoś

Od jakiegos roku szukam odpowiedzi czym jest Milośc , jakie ma prawa a jakie granice , czym sie kieruje , jakie sa prawa jej rozwoju. Musze przyznac ze poglady Szarlotki sa niesamowite Bardzo mi sie podobaja Szczerze mowiac gdy zobaczylem slowa jej wypowoedzi mowiace o tym ze milosc siem zmienia , ze zmieniaja siem ukochane osoby , ze kocha sie POMIMO a nie ZA , ze milosc pozwala na rozwoj, pozwala na pasje... Zamarlem. Szczerze mowiac jestem mlodszy od Szarlotki . Nie mam jeszcze żony :P . Studiuje. Okolo 2 miesiace temu rozstalem siem z dziewczyna z ktora dosc dlugo bylem . MILOSC - czy byla to milosc?? Szukam odpowiedzi na pytanie i widze ze wreszcie ja znalazlem Ciesze sie ze trafilem na ta stronke poswiecona temu tematowi Ona dawala z Siebie wszystko podobno tego nie odwzajemnialem bo: -mialem zainteresowania -mialem pasje -czasem wyjezdzalem mimo ze nie mogla ze mna jechac -czasem chcialem pobyc sam -przeczytac gazete -miec czas na nauke Jej nic nie ineteresowalo Bliskosc byla dla niej widzeniem sie 24h na dobe Oczywiscie bliskosc jak najbardziej ale nie za cene wszystkiego Milosc Jak najbardziej Ale nie destrukcyjna Bo to nie milosc Podobno milosc konczy sie gdy koncza sie niespodzianki Wtedy trzeba zrozumiec ze przywiazanie jest niejednokrotnie wiekszym uczuciem. (choc to nie moje slowa ale sadze ze kogos madrego) Na poczatku tych wypowiedzi jst wypowiedz Niegrzecznej ktora pisze ze wie jak milosc potrafi bolec. Czytalem kiedys o przejawach zla w milosci. Hitler przeciez kochal swoja ojczyzne. Zlo w milosci objawia sie Sadyzmem! Podobno najokrutniejsza postacia zla w milosci jest jego utajona postac "narzucanie Ukochanej osobie swojej woli w imie Jej dobra" a teraz cos z wlasnych doswiadczen! Choc na poczatku mojego zwiazku nie zanosilo siem na co s takiego: - to mi sie nie podoba - tamto tez nie - masz byc taki - masz rzucic co dotychczas robiles -.... czym sie interesowales - zapomnij kim byles - teraz masz byc inny jaki zechce POWIEM CI JAK MASZ SIE ZACHOWYWAC POWIEM CO MASZ ROBIC POWIEM CO MASZ LUBIEC POWIEM KIM MASZ BYC NAPISZE CI 200 ZASAD KTORYCH MASZ PRZESTRZEGAC zasad ktore sa moimi zasadami ... Strzezcie sie wszyscy Zakochani... - Zlo czycha. Rozstalem siem z ta dziewczyna Sadze ze opamietalem siem w pore Czym jest milosc??? -lekkoscia ducha -uczuciem szczescia (nie tylko fizycznego) -zrozumieniem -wyrozumialoscia -przywiazaniem -bliskoscia (czy jezeli dwie osoby zakochane sa w danym momencie oddalone od siebie o 200km a moze 300km nie sa blisko??) -lacznoscia duchowa To piekne slowa Postac nieco wyidealizowana Taka pstac w dzisiejszym swiecie jest trudna do utrzymania na dluzsza mete (moim zdaniem nie wiem jak waszym) ale takie sa nasze idealy tylko ze trzeba zrozumiec ze to tylko idealy i nie zawsze w zyciu tak bedzie idealy umieraja! Czy wyobrazacie sobie Romeo'a i Julie starych jak umieraja razem zapomnieni gdzies w domku w ktorym wychowali gromadke dzieci???! ... moze to

Autor: kazar  09.12.2005 zgłoś

dla sprostowania dodam aprops moich slow "idealy umieraja'' zle to ujalem hm... nie jestem pesymista mam marzenia i wiem ze trzeba marzyc bo marzenia siem spelniaja :) tylko mocno w nie wierzcie papa

Autor: GG  09.12.2005 zgłoś

kazar jak można kochać siem !!!!!!!!!!!!!! kochamy się. pozdrawiam i życzę powodzenia a dziewczyny mogą dać nam dobre rady, czasem warto je posłuchać

Autor: Szarlotka  09.12.2005 zgłoś

Kazar, nie wiem czy Cie to ucieszy, ale ja nie mam problemu z wyobrażeniem sobie jak Romeo i Julia umierają ze starości w domku, w którym wychowali gromadkę dzieci.Trudniej jest mi wyobrazic sobie,że są zapomniani, bo nie wiem kto o nich zapomniał.Kiedy jestesmy młodzi uważamy,że miłość jest dla młodych i nie podejrzewamy ludzi starszych o to,że mogą wobec siebie odczuwać namiętność, czułość, wzajemne zaciekawienie i fascynację, że mogą wciąż siebie zaskakiwać, tęsknić za sobą...Dopiero później sami na sobie doświadczamy,że miłość jest ponadczasowa tyle że juz mniej ostentacyjna , cierpliwsza, bardziej wyrozumiała....a często jeszcze bardziej namiętna.W kazdym wieku( mam tu na myśli wiek związku a nie ludzi) miłość jest inna, wcale nie gorsza, inna. Znam ludzi, którzy się tak kochali, do końca,aż do smierci.Chciałabym zestarzec sie z moim mężem w naszym domku , w którym wychowujemy też gromadkę ( zaledwie 3) dzieci. Ideały umierają, rodzą się nowe, nie ma ideałów...są ludzie...któż to wie?

Autor: kamila  09.12.2005 zgłoś

Jestem taka szczęśliwa,że znalazłam Swoją Miłość.Widzę wokół siebie nieszczęśliwych ludzi-ludzi niekochanych,ludzi w toksycznych związkach,takich,którzy nigdy nie poznali piękna prawdziwej miłości. I wiele razy zadaję sobie pytanie "Boże,co ja takiego dobrego w życiu zrobiłam,że dałeś mi Jego-Moją Miłość? "Dzisiaj jestem przekonana o tym,że nie wszyscy ludzie spotykają na swojej drodze swoje ''połóweczki".Są tacy,którym nie jest dane prawdziwie kochać.A ja kocham tak bardzo.Moja miłość jest z każdym dniem mocniejsza,dojrzalsza.I jestem taka szczęśliwa.

Autor:  09.12.2005 zgłoś

A co sądzicie o takiej miłości- niespełnoinej, platonicznej? Kocham taką miłością półtora roku. Przez pierwszy rok tak bolało. Nie umiem tego opisać , bo tak wielkiego uczucia nie da się opisać żadnymi słowami. Wiem tylko tyle, że moje myśli o ukochanym okrążyłyby wiele razy kulę ziemską i napewno sięgnęłyby kosmosu. Ja tylko wiem, że Bóg widzi moje głębokie uczucie i cierpienie i dziękuję Mu za to codziennie, bo to jest dar- choć tak boli. Mój ukochany ma rodzinę i ja też. I dzięki tej Wielkiej, czystej miłości noszę w sercu piękno, rozwit wszystkich kolorów, uczucia tak intensywne, że przyćmiewają szarość dnia powszedniego. Ja żyję miłością i to stało się dla mnie celem życia. Mój ukochany też szuka kontaktu ze mną, czystego. Czasem widzę jak stoi gdzieś blisko, czasem nieśmiało coś przekaże , chciałabym, aby czuł to samo co ja. Ale trudno się o tym przekonać i nie wiem czy kiedyś się dowiem. Ale czuję że to gorące uczucie ma szansę przetrwać bardzo długo. Kiedy go długo nie widzę, uczucie przygasa, ale kiedy go zobaczę wybucha nowym ogniem, jakby ktoś dolał materiału łatwopalnego do ognia. Mówią, że to działa w dwie strony. Marzę o tym.

Autor: Szarlotka  09.12.2005 zgłoś

Autorko bez nicku, kochasz raczej swoja tęsknotę za miłością i swoje o niej wyobrażenie niż prawdziwego mężczyznę.Masz nadzieję ,że on czuje to samo co ty...Wpadłaś w pułapkę własnych marzeń i wyobrażeń.Krzywdzisz siebie i nie dajesz szansy sobie i swojemu małżeństwu czy tez szansy na iny awiązek.Jeś Twoje małżeństwo jest tylko fikcja to po co ją utrzymywać, jeśli stanowi dla ciebie mimo wszystkowartość to po co okradać je ? Ne dostrzegasz wtedy swojego męża takim jaki jest naprawdę i jakiego go pokochałaś, bo nieuświadomione poczucie winy każe ci kolekcjonowac dowody jego winy usprawiedliwiające twoją zdradę( mimo wszystko jest to zdrada, choć nie w sensie fizycznym).Piszesz "że to gorące uczucie ma szansę przetrwać bardzo długo".Zgodzę się z Tobą, bo to nie jest realne uczucie do realnego mężczyzny.Wierzę ci, że jest intensywne i mocne. Tęsknisz widocznie za uczuciem namiętnym, gorącym i pełnym tajemnic.I nic w tym złego. Poszukaj jednak tego w swom obecnym związku małżeńskm, zastanów sie co sie stało, że oddaliliście sie z mężem od siebie, może wkradła sie w wasz związek nuda i rutyna?Można to odwrócić.Popatrz na swojego partnera świeżymi oczami, popatrz też krytycznie na siebie i zadaj sobie pytanie jaki jest twój osobisty udział w szarości waszego związku.Jeśli jednak nie ma najmniejszej szansy na odbudowę tego co dla was obojga ważne...może warto rozstać się? Nie wierzę, że trwane w nieudanym , nieszczęśliwym małżeństwie ma jakikolwiek i dla kogokolwiek sens. A może boisz sie zmiany, odpowiedzialności, konsekwencji i dlatego wolisz marzyć o miłości z kimś kto jest nieosiągalny? Przeciez nawet nie wiesz co tamten mężczyzna do ciebie czuje i czy w ogóle czuje cokolwiek poza zaciekawieniem.Może go nawet nie znasz?Może naprawdę jest zupełnie innym człowiekiem? Autorko bez nicku, nie potępiam cię i nie oceniam, życzę ci szczęścia.A co do Boga, to z pewnością widzi ale niekoniecznie to samo co ty.

Autor: SŁONKO  10.12.2005 zgłoś

Szarlotko - mam ogromną pszyjemność czytać Twoje teksty, są KATALOGIEM na MIŁOŚĆ . Życzę Tobie aby czas nigdy Cię nie zmienił, a innym wskazał drogę . Pozdrawiam.

Autor: Androgine  10.12.2005 zgłoś

Do Golda! Hej Miły Panie napisz coś jeszcze - bardzo miło się Ciebie czyta - jak zwykle zresztą, gdy zabierasz głos. Dawno Cię co prawda nie słyszałam - -ale to jużwina mojego nawału obowiązków. Miłość - jest nie do opisania - zgadzam się, że jest dla nas ludzi największym darem od Boga - biedni i ubodzy, którzy jej z różnych względów nie zaznali. Miłość to uczucie "dojrzałe" - nie wolno mylić jej z krótkotrwałym zauroczeniem i fascynacją. Można byłoby wręcz nieprzyzwoicie się rozpisać - wszystko już napisano i powiedziano o miłości - a ona ciągle jest taka wyjątkowa i niepowtarzalna. Zmykam - będę córci szyć kostium "aniołka". Pozdrawiam wszystkich.

Autor: słoneczko  10.12.2005 zgłoś

ile osób tyle opinii...każdy przeżywa TO inaczej ale w pewein sposób tak samo...tez myslalam ze JĄ spotkalam wiele razy ale to byla tylko tęsknota za NIA...podciaganie partnera pod idealny wzorzec a przeciez to nie tak...w końcu spotkałam kogoś...nie było duzo czasu na poznanie sie a jednak bylo go wystarczajaco...z zaletami i wadami...z byciem szczesliwa i bardzo zraniona...z radoscia ponownego spotkania i z koniecznoscia kolejnego widzenia...i dlatego ze szanuje siebie i jego i nie chcialabym wyrzucac mu kiedys ze zrezygnowalam z czegos tylko dla niego czas nadszedl do wyjazdu...bez pozegnan...bez obietnic...z zalem i rozczarowaniem...doskonale wiedzial ze jedno slowo i bym zostala mimo to nic nie powiedzial...z perspektywy kilku m-cy widze ze to byla nieomawiana i niewypowiedziana glosno wspolna decyzja podpowiedziana przez NIA...jest starszy, wiecej rozumie, wiecej przezyl...moze dlatego wypuscil mnie i pozwolil mi odejsc...ptak zamkniety w klatce chociazby byl podziwiany i kochany bedzie spiewal tylko przez pewien czas a potem przypomni sobie o wolnosci i w momencie otwarcia drzwiczek odleci i nie wroci...ale wlasnie z tej miłosci nie zamykany w klatce bedzie znal wartosc wolnosci i miłosci ktore musza isc obok siebie i bedzie powracal a w jego sercu bedzie spiewala radosc i wielka milosc...wiem doskonale ze jestem za mloda aby mowic o dojrzalej milosci i jezeli to jeszcze nie ONA to przynajmniej teraz juz wiem ze ONA jest w nas...musimy JA w sobie odkryc i dac jej kwitnac i nauczyc kogos JA podlewac bo ktos moze jeszcze o NIEJ nic nie wie...nie ma milosci idealnej nie ludzmy sie nie mozemy jej zdefiniowac slowami bo to wielkie nieznane poklady sily i energii w nas samych...wazne jest aby wyzbyc sie tego pieprzonego "chce" albo "daj" i nauczyc sie mowic "chcemy" i "dajemy" i naprawde chciec i naprawde dawac...moze nie bardzo umialam opisac slowami to co chcialam wyrazic ale wiem ze kazdy dzien jest czyms innym i niesie cos nowego a milosc tez musi sie zmieniac i dorastac razem z nami aby moc by niezmienna...zycze wszystkim.... :) M. dziekuje:*

Autor: A ku - ku  10.12.2005 zgłoś

Akurat - Pan Gold - to jest Pani Goldowa !

Autor: Androgine  10.12.2005 zgłoś

Do Pani Goldowej! A co mi tam - może być i Pani - pod pewnymi względami to jeszcze lepiej! Bardzo podobałoby mi się takie forum i pewnie dowiedziałabym się o miłości wielu interesujących mnie rzeczy, gdyby było przeznaczone tylko dla ludzi - powiedzmy po 35 roku życia (o matko - to ja już taka stara jestem!!!). Pozdrawiam A ku - ku.

Autor: A ku - ku  10.12.2005 zgłoś

No Pani Goldowa-Gold napisz coś ladnego o milości. Ja też chetnie poczytam, bo bardzo lubię takie tematy. Miłość dojrzała jest bardziej wyrazistsza. Jak mnie zainspirujecie, może i ja cos napiszę na temat miłości, tej jednej, jedynej...........

Autor: Mmmmmmmmmmmmmm  10.12.2005 zgłoś

Nie oszukujmy sie..z tym..ze kochamy nie za cos..ale mimo czegos..Tak jest pozniej..kiedy juz opadnie endorfina ale na poczatku CZYMS jednak ta osoba musi sie wyroznic z tlumu i powalic nas na kolana..mimo wad.. ktore kazdy ma i ktore moga byc i na poczatku widoczne..Jednak kochamy za to cos..co ta osoba ma w sobie..co nas urzeklo..

Autor: sandra  10.12.2005 zgłoś

Witajcie milosci nie da sie zaszufladkowac i jednoznacznie zdefiniowac .Milosc to jest cos bez czego nie dalibysmy rady zyc .Bycie z ta druga osoba wyzwala w nas wiele roznych emocji,ze raz chce nam sie chce smiac a raz plakac 'MILOSC jest piekna tylko trzeba o nia dbac kazdego dnia bo jesli o tym zapomnimy zatracimy to co kiedys bylo takie piekne.ja teraz jestem z mezczyzna z ktorym chce byc na dobre i zle bo z biegiem lat kocham juz inaczej ,bardziej dojrzalej i rozsadniej .Staram sie nie popadac w kompleksy gdy jest zle nie mysle tak jak kiedys ze zrywam ,koncze zwiazek i juz sprawa zalatwiona,BO wiem ze w kazdym zwiazku jest taka chwila kiedy ma sie dosc.JEZELI dwie osoby beda chcialy byc ze soba beda zawsze walczyc i nie pozwola by cos lub ktos zepsulo to co piekne.PRAWDZIWA MILOSC TO JEST WTEDY KIEDY DO CZTERDZIESTO LETNIEJ KOBIETY MOWI SIE MOJA MALENKA A PRZED ZASNIECIEM CALUJE SIE JA W BRZUSZEK.......

Autor:  10.12.2005 zgłoś

KOBIETĘ 40- LETNIĄ MOŻNA POCAŁOWAĆ NAWET PONIŻEJ BRZUSZKA.......

Autor: Szarlotka  10.12.2005 zgłoś

Zgadzam sie z autorką bądź autorem powyższej wypowiedzi !!!!!!!!!!!!!!

Autor: Emilia  10.12.2005 zgłoś

Miłośc jest wtedy kiedy odczuwamy coś tajemniczego, niewidzialnego i czujemy się za to odpowiedzialni. To trwały związek dwojga ludzi, odporny na wszelkie zawieruchy życia. To codzienna troska o siebie ... to trwanie ze sobą na dobre i złe ... to zrozumienie siebie ... dawanie partnerowi swobody kiedy tego potrzebuje. Pozdrawienia dla GOLDA.

Autor: nadzieja  11.12.2005 zgłoś

Uważam,że miłość jest wtedy,kiedy po 20,30,40 latach małżeństwa z czułością mówimy i patrzymy na partnera,kiedy ciągle trzymamy się za ręce.I kiedy tego doświadczymy,to wtedy wiemy napewno,że dobrze wybrałyśmy i że to była prawdziwa miłośc.To wszystko jest jeszcze przede mną i myślę,że ja za 20,40 lat też będę mogła powiedzieć,że dokonałam trafnego wyboru,bo czymże jest początek znajomości,partnerstwa,małżeństwa?No właśnie,jest prologiem do pięknej miłości i oby prawdziwej i tej jedynej.Pozdrawiam wszystkich zakochanych i tych kochajacych naprawdęi bezwarunkowo po tylu latach spędzonych razem.

Autor: Bez nicku  11.12.2005 zgłoś

Dziękuję Ci Szarlotko za opinię. Myślę, że w tym co piszesz jest dużo racji. Z pewnością powinniśmy być szczerzy wobec siebie i najbliższej osoby. Nie chcę nikogo zanudzać swoją opowieścią o nieudanym małżeństwie. Powiem tylko tyle, że powiedziałam mojemu mężowi kilka miesięcy temu, że jest dla mnie tylko ojcem moich dzieci. Odeszłam od niego emocjonalnie, ponieważ miałam dość udawania. Powiedziałam a raczej wykrzyczałam mu całą prawdę o naszym związku. Był furiatem, cholerykiem zapatrzonym tylko w swoje hobby - /komputer/ i nie widział potrzeb moich oraz dzieci. Teraz zyjemy obok siebie, bo dzieci nas potrzebują. A mój mąż dzięki mnie stał się cudownym ojcem, wreszcie nawiązał przyjazne więzi z dziećmi, dostrzega ich potrzeby,. rozmawia serdecznie i ma dużo cierpliwości. Czasem nie mogę w to uwierzyć, że to jest możliwe, a jednak tak.Ja jestem bardzo spragniona miłości i kiedy poznałam wspaniałego męączyznę, który obsypywał mnie masą komplementów po prostu zakochałam się. Nie wiem, co on do mnie czuje. Kiedyś mnie adorował, ale ja się płoszyłam jak niewinna panienka i czerwieniłam. Nie byłam w stanie słowa wykrztusić. Kiedyś biegał za mną i uwodził, ale ja nie pozwoliłam się tak traktować. Powiedziałam, żeby nie wyciągał do mnie rąk jak po ciepłe bułeczki, chciał mnie pocałować i wziąć na kolana. Od tego czasu mówił piękne słowa i życzenia . Razem pracujemy i zależy mi na dobrej reputacji.

Autor: renata40  11.12.2005 zgłoś

...chciałam tylko nadmienić, że nie znalazł sie jeszcze taki mądry i nie zdefiniował pojęcia ,,miłosci,,....dla każdego wydaje mi sie oznacza cos innego, w zalezności od tego czego dana osoba oczekuje od tej drugiej osóbki.Jednemu wystarcza poczucie bezpieczeństwa innemu erotyczne uniesienia.Koncząc swoje wywody powiem tak...albo sie kocha albo nie....czujemy to po prostu i tyle:)....pozdrawiam wszystkich i zycze nastrojowych i pełnych miłosci ŚWIĄT:):)

Autor: Vorn  11.12.2005 zgłoś

Wszyscy chcą kochać...śpiewa Maryla Rodowicz, a przytacza Szarlotka. A skąd ona to wie? Ryzykowne stwierdzenie i nieprawdziwe. ------------------------------------ Pewno bedę jedyny w tym topicu nieżyczący sobie zakochania. Każde takie specyficzne uzaleznienie od drugiej osoby bylo dla mnie okropnie męczące. Oddychałem z ulga jak mi troche przechodzilo. Coś jak po uwolnieniu sie od palenia papierosów. Wolność psychiczna to jednak duza sprawa. Przyjaźń i lubienie kobiety, to jest to własciwe uczucie. -----------------------------------

Autor: Pańcia  11.12.2005 zgłoś

No pewnie - to jest to ! Jakies tam wielkie kochanie ! Vornie - Twoje " uczucia" - to widać - to słychać - to czuć - nawet przez Internet !

Autor: Aurora  11.12.2005 zgłoś

Vorn, a czy w łóżku tez wyznajesz taką zasadę = okazujesz "przyjażń i łaskawie mówisz, że ją nawet lubisz, co ? " A może Tobie zostało juz tylko lubienie kobiety i przyjażń, co ?

Autor: Ewelinka  11.12.2005 zgłoś

Kocha się za nic i nie istnieje żaden powód do miłości. Miłość to związek dwóch dusz i ciał.

Autor: Stella  11.12.2005 zgłoś

Co to znaczy - nie istnieje żaden powód do miłości. Zeby był związek dwóch dusz i dwóchciał, najpierw musi byc powód do miłości. A powodem jest wzajemnie zauroczenie sobą, cechy charakteru, które nam się u kogoś podobają, często uroda, no i to coś - to wzajemne oddziałowywanie na siebie poprzez jakies tam głupie feromony, czy cos w tym rodzaju. Wtedy kocha sie ot, tak po prostu, spontanicznie. Zeby nie było żadnego powodu, to co, kochalibyśmy pierwszą, lepsza z rzędu osobę, bo kochać można kazdego, tylko dlatego, że nie ma akurat kogoś innego pod ręką. Takie stwierdzenie " za nic " - rzeczywiście jest NIC. Raczej należałoby powiedzieć - bezinteresowanie. Już raz napisałam na tym topiku - taka miłośc - to dar NIEBIOS. WORN - takie uzależnienie od drugiej osoby - to rzeczywiście jest b. męczące. Najlepiej być wyzbytym takich uczuć - brać jak leci, bo w końcu gdzieś trzeba te oddolne "uczucia" wyładować - po co zaraz bawic się miłość. Można i tak, jesli i kobiecie tylko chodzi o "chwileczkę zapomnienia ". Zgrywasz sie WORN i tyle. Miłość przychodz i odchodzi, ale ta jedna, jedyna, prawdziwa - pozostaje z nami do końca życia. Tylko uwaga - nie przegapmy takiej milości, nie przegapmy.....

Autor: zraniona  11.12.2005 zgłoś

hmmm czym jest miłość...?Chwilowe zauroczenie czy może motylki w brzuchu-nie wiem?Kochałam tylko raz w życiu,ale to było...podobno miłość jest piękna?Moja była bardzo bolesna zamiast sie cieszyć ja byłam w ciągłej obawie cio będzie jutro...Zostałam kiedys bardzo zraniona i dzis już nie potrafię zaufac mężczyźnie!Mam za sobą kilka nie udanych związków-kończyły sie w większości z mojej winy bo nie umie sie otworzyć przed nimi a przedewszystkim nie potrafiłam nikogo pokochać...Minęło kilka lat a ja nadal myślę o nim mimoże tak mnie zranił...Ale nigdy nie wiesz czy pierwsza miłość jest tą ostatnią bo może ta ostatnia będzie tą pierwszą...?

Autor: Szarlotka  11.12.2005 zgłoś

Vorn , poruszyłes wiele z nas swoją , ufam,szczerą wypowiedzią.To co ktoś tam śpiewa to jedno a życie to drugie.Rzeczywiście, chyba masz racje.Nie wszyscy chcą kochać, niektórzy też nie umieją, boją sie bliskości bo np. kiedyś kochali i zostali głęboko zranieni( kiedyś, to może nawet w dzieciństwie), boją sie stracic kontroli nad swoim życiem ,boją się uzależnienia.Miłość to jednak nie jest uzależnienie.Można żyć bez miłości może nam być całkiem nieźle, znam takie osoby.Te o których myślę( ponieważ ciebie nie znam, więc nie myśle teraz oTobie) Doświadczyły w dzieciństwie odrzucenia emocjonalnego od swoch matek i najbliższych, byli przez nich manipulowani, wykorzystywani...Dla nich silna więź emocjonalna stanowi zagrożenie, nie potrafią zachować właściwych granic w miłości, stają się inwazyjni, zaborczy i druga osoba nie wytrzymuje takiego napięcia, broni się lub wreszcie ucieka,albo panicznie boją się bliskości i sami uciekają gdy pojawia się bliskość.Moim zdaniem człowiek rodzi się ze zdolnością kochania( ale moge się mylić), w ciągu życia uczy sie brania i dawania miłości.Czasem uczy sie ,że miłość rani, niszczy, krzywdzi- więc woli jej unikać, zrezygnować z niej zanim rozkwitnie. Zastanawiam się czy kobietom, z którymi się przyjaźnisz, które lubisz złożyłes takie oświadczenie?Tak na wszelki wypadek, żeby wiedziały na co mogą liczyć z twojej strony. Wierzę w fantastyczny seks bez miłości, jednak bez miłości to tylko czysta mechanika i rozładowanie seksualnego napięcia.W tym względzie nie zrozumiesz jednak o czym mówię,a życzę ci przekornie, wbrew twoim pragnieniom, abyś jednak kiedyś zaznał miłości bezwarunkowej i nieoceniającej.A może spotykasz tylko takie kobiety, które też nie potrafią, czy jak wolisz nie chcą, kochać...

Autor: Vorn  11.12.2005 zgłoś

Z moich doświadczeń wynika ze miłość/zakochanie nie daje tego tak oczekiwanego szczęścia. Albo jest tez to bardzo rzadki przypadek. Owszem są takie szczęśliwe chwile. CHWILE!!! Głównie dlatego że bardzo trudno jest o doskonałą symetrie uczuć, którą wyraża znak = /równości/. Nie mam jeszcze gotowego aparatu do pomiaru natężenia uczuć, ale pośrednio kochankowie to wyczuwaja /bez pomiaru/ i sie dręczą. Bywaja zazdośni. TY MNIE TAK NIE KOCHASZ JAK JA CIEBIE!!! Pewno tak jest. Ale czy mozna coś na to poradzić? Dawniej miano sposoby. Dziewczyny dodawały do posiłków ukradkiem lubczyk aby podnieść natężenie miłości u upatrzonego młodzieńca. Ja myślę że regułą jest niezadowolenie zakochanej osoby z zachowania obiektu miłości co wywołuje stres.

Autor: Szarlotka  11.12.2005 zgłoś

Bez Nicku. Powiedziałaś mężowi,że jest dla ciebie tylko ojcem twoich dzieci.Dobrze,że chociaż tyle mu powiedziałaś.Jak widzisz wyciągnął z tego wnioski na tyle na ile potrafił, na ile rozumiał o co ci chodzi.Piszesz,że jesteś zaskoczona jak wspaniałym może być ojcem. "Bez Nicku" kiedyś kochaliście się i być może to uczucie zostało uśpione przez wzajemne żale i ukrywane złości,emocje...Piszesz,że jesteś spragniona miłości.Lokując swoje uczucia w mężczyźnie, z którym nie będziesz mogła zrealizować tego pragnienia ,skazujesz sie na permanentną tęsknotę za miłością.Porozmawiaj mimo wszystko z mężem, powiedz mu o swoich uczuciach, o swoim smutku i rozczarowaniu , o swoim gniewie i złości ...i czymkolwiek jeszcze chcesz.Powiedz jak bardzo się od niego oddaliłaś i do jakich kroków jesteś zdolna.Był bylejakim ojcem i stał sie ojcem uważnym, czułym.Może z nijakiego męża będzie umiał stać sie kochającym i czułym, może do tej pory nie dawałaś mu na to szansy, może byłaś zbyt szorstka, może odpychałaś go..."Bez Nicku" zawsze jest pól na pół z każdą sprawą w związku.TY odpowiadasz za swoje 50%, i swoje 50% możesz zmienić.Nie oczekuj,że nastąpi to szybko, bo oddalaliście sie też długo i pewnie oboje nie wiecie jak daleko odeszliście od siebie.W małżeństwie kryzysy sie zdarzają.Wierzę ,że ci sie uda.Jakąkolwiek podejmiesz decyzję życzę ci szczęścia.

Autor: Szarlotka  11.12.2005 zgłoś

Vorn, czy ty czasem nie kokietujesz tylko swoja niemocą kochania?Pewnie wiesz jak zdolne do poświęceń bywają kobiety.Już widzę chmarę kobiet śpieszaących ci z pomocą w ambitnym zamiarze" ja pokaże mu czym jest miłość...itp" Podobnie niektóre kobiety rzucaja sie na ratunek alkoholikom: przy mnie , dla mnie na pewno sie zmieni...Z drugiej strony sprytne to, bo jeśli te Panie znają twój stosunek do miłości i mimo wszystko sie angażuja a nic z tego nie wychodzi, to nie mogą mieć żalu do ciebie, nie mogą nazwać cię łajdakiem bo przecież lojalnie je uprzedzałeś.Niezły sposób na podryw.Eksperymentalnie , tytułem próby, szukania nowych doświadczeń mógłbyś kiedyś zastosować inną taktykę wobec kobiet. ;)

Autor: Stella  11.12.2005 zgłoś

Vorn ! Niechętnie komentuję Twoja wypowiedż, ale nieco mnie wkurzyłeś ! Trochę dziwne masz doświadczenia na polu milości - cytuję: ... zakochanie - milość nie daje oczekiwanego szczęścia - to rzadki przypadek ( sic ! ) Tak mógł napisać ktoś, kto nie kochał z wzajemnością, tak do bólu do dna... Nie wiedziałam, że tutaj potrzebny jest aparat do mierzenia natężenia uczuć ! Albo dodawać lubczyk do jedzenia ( wtedy by się przydał, czy się sprawdza ) Wybacz - ale napisałeś androny ! Albo w ogóle nigdy prawdziwie nie kochałeś, albo nie stac Cię na szczerość, albo jesteś nieszczery wobec samego siebie. To wszystko o czym napisałeś na zakończenie swojej wypowiedzi - ten stres - to niezadowolenie - nie dotyczy tych, nie dotyczy tych, którzy potrafią kochać, którzy wiedzą co to jest miłość.... A czy w ostateczności ta miłość ich zawiodła, nie spełniła ich oczekiwań - to już inna para kaloszy. Kto chociaż raz w życiu kochał prawdziwie - to nie musiał mierzyć swoich uczuć aparatem do natężenia uczuć. Kto nie kochał prawdziwie, lub zdawało mju się, że kocha - to powinien sobie mierzyć aparatem natężenie uczuć, a wtedy na jego skali może ukazać sie zero uczuć. Czyz nie prawdą jest, że miłość dodaje skrzydeł, motywacji do tworzenia wielkich dzieł z zakresu literatury ( vide poeci, pisarze ) . Miłość wielka, tragiczna zazdrosna ( Otello) prowadzi do zbrodni. Ale to są te wielkie namiętności. Ja myslę, że warto w zyciu przeżyć choćby jedna taka wielką namiętność i wiedzieć co to jest miłość w całym tego słowa znaczeniu - niż nie przeżyć żadnej miłości i żyć całe zycie w rozterce, albo żałować, że się odrzuciło czyjąś miłość, a teraz ma sie pustkę w sercu...........

Autor: Stella  11.12.2005 zgłoś

Szarlotka ! Też dobrze odpisałaś Vornowi. Rzeczywiście - on jest bardzo szczery i lojalny wobec swoich kobiet . I ma na tym polu doświadczenia. Najlepiej stawiać sprawę jasno: " Nie spodziewaj sie po mnie kotku uczucia - możemy zabawic się i owszem, a potem - to tylko przyjażń " Wrrr ! Nie dla mnie taki typ !

Autor: Vorn czyli taki typ  11.12.2005 zgłoś

Ja nie mogę pojąc waszego rozumowania. We wszystkich waszych wypowiedziach jest z jednej strony PRAGNIENIE MIŁOŚCI czyli oczekiwanie i poszukiwanie oraz z drugiej realnie WIELKIE PROBLEMY Z MIŁOŚCIĄ. Nie tylko nie napisałem ze nie byłem zakochany ale nawet pisałem że byłem i wiem że sa z tego powodu wyłącznie problemy. Apeluję zatem. Zakochani wzajemnie i bedący permanentnie szczęsliwymi od conajmniej 2 lat. Zgłoście sie i poswiadczcie tutaj że to sie często zdarza. Napiszcie ze sie bardzo kochacie nie wykłócacie sie, jesteście wewnętrznie spokojni, szczęsliwi, on sie nie oglada za innymi, nie tańczył z tą...., pamiętał i przyniósł kwiaty, telefonuje, czyli w duchu "tylko ciebie mam na swiecie" itd. Czy tez jest tak jak na tym forum dalej publicznym. Nieprzerwane pasmo nieodwzajemnionych/nietrafnych zakochan. Moim zdaniem to regula. Czyli pewno są wyjątki.

Autor: Stella  11.12.2005 zgłoś

Vorn - czyli taki typ ! Ale smieje sie w głos. Dobrze, że masz poczucie humoru i chyba sie nie obraziłeś za tego "typa ". Ale Ty naprawdę przesadziłeś z tym aparatem do mierzenia uczuć. Jeżeli kochałeś, lub byłeś zakochany i znałeś bez aparatu natężenie swoich uczuć - tym lepiej dla Ciebie. Tylko kotku, tu sie mówi o uczuciach o tej prawdziwej, wielkiej miłości. Z milością od zawsze były i są problemy. Ale prawdziwie wielkie milości zdarzały się. Jeszcze raz posłuże sie przykładem Anny Kareniny - wielka miłość, dla której zatraciłą samą siebie. Bywa, że w miłości jedna ze stron bardziej kocha ( na jej nieszczęście ) Ale jak tu zyc bez milości ? Może są i tacy, że im to jest obojętne, bo przede wszystkim liczy się seks, ale to znowu inna para kaloszy. Jeśli masz jednak miałeś lub masz jakieś uczucia - to może jesteś jednak ten lepszy " typ ". Tylko proszę pisz bardziej zrozumiale. Z tym aparatem do mierzenia uczuć - to ci się nie bardzo udało. A ja - coż lubię takich miłych typów, którzy cenia sobie uczucia.

Autor: Szarlotka  11.12.2005 zgłoś

Vorn!!!Gratuluję .Niezłe masz powodzenie u kobiet na tym forum;) W życiu pewnie też i może w tym tkwi sedno twoich pseudomproblemów z miłością? Vorn, zakochanie to nie to samo co miłość.Choć pewnia każda młość zaczyna się od zakochania, od wzajemnej fascynacji, zauroczenia , zaciekawienia, niepewności, zazdrości. Nie zgadzam sie ,że tylko poczucie spokoju i szczęścia liczy się w życiu. Faktycznie, jeśli kogoś kochasz częściej odczuwasz niepokój czy też lęk , ale może z troski o tę osobę a nie z obawy ,że nas opuści, zdradzi, porzuci itd.Spróbujmy skonstruować taki aparat do mierzenia uczuć.Jakie proponujesz czynniki i parametry?

Autor: Vorn  11.12.2005 zgłoś

zapomniałem przytoczyć przykład Kareniny dla poparcia tezy że milość to wielki problem, więc przytoczono ja jako pozytywny przyklad miłości wartej przezycia. no coś podobnego!!! wiec sie rzucajcie pod te pociągi z wielkiej milości i koniec. warto!!

Autor: Stella  11.12.2005 zgłoś

Vorn - a Ty zaraz wyciągasz ciężką broń w całym tego słowa znaczeniu - czli paro9wóz. Wszak napisałam, żę bywają wielkie namiętności, dramaty, tragedie z powodu zawiedzionych miłości. Czyż tak nie dzieje sie w zyciu, tylko w literaturze. Napisałam, że dla nieodwzajemnionej milości Anna Karenina zatraciła samą siebie. To tragedia, to dramat. Nigdy bym nie chciała przezyć cos podobnego, a juz nigdy gdybym musiała wybierać, albo milość, albo dziecko. Chyba potrafiłabym poswięcic milośc - dziecka nigdy. Czemu jesteś taki sarkastyczny. Czy wszystkie wielkie milości kończą się samobójstwem. Co najwyżej rozstaniem i cierpieniem. Dopóki istnieje ten świat i w nim ludzie - milośc będzie zawsze istniała. Większa, mniejsza i ta malutka ciuchutka, bezimienna. Szanujmy miłość, bo tylko dla niej warto żyć !

Autor: Vorn  11.12.2005 zgłoś

Stanęło na tym ze: Po czym zatem poznać prawdziwą milość? Po rzucaniu sie pod pociąg! ------------------------------------------------------ O kochaniu inaczej. "..chyba sie za kimś rozejrze-pisze forumowiczka-bo mąz KOCHA SIE ze mną teraz tylko raz na tydzień...Anna K. ------------------------------------------------------ Bruksela, polski eurodeputowany konczy sie ubierać po zakończonym kochaniu. --A pieniązki pyta "panienka"? No wiesz- odpowiada- polski eurodeputowany pieniędzy nie bierze!!!

Autor: Szarlotka  11.12.2005 zgłoś

Vorn!! Przykład z Anna K. bierzesz zbyt dosłownie a juz calkiem wypaczyłes słowa Stelli.Nie wyczytałam z jej tekstu takiego przesłania.Uważam,że twoja pointa jest co najmniej cyniczna:"Po czym zatem poznać prawdziwą milość? Po rzucaniu sie pod pociąg!" Osobiście jestem przeciwna rzucaniu sie pod pociąg z jakiegokolwiek powodu.Jesli dobrze zrozumiałam intencje Stelli, to przykład A.K miał pokazac cenę jaka kobiety płacą za uwiedzenie, za uleganie mżonkom, za szukanie spełnienia , za niedojrzałość.Zresztą to były inne czasy.Co najmniej połowa światowej literatury inspirowana jest i była miłością.Ale czy to może byc receptą na miłość? Piękną historię miłości opowedział W.Wharton w ksziążce "Spóźnieni kochankowie".Dla jednych to fascynująca opowieść, dla innych niesmaczna lub nierealna wypowiedź .Kto ma rację? Wszyscy wyrażając swoją opinię opieramy się na własnych doświadczeniach i tyle .Zupełnie inną miłość opisuje Mavis Cheek w ksziążce "Życie seksualne mojej ciotki".Polecam ją Pani , o której wspomniałeś("..chyba sie za kimś rozejrze-pisze forumowiczka-bo mąz KOCHA SIE ze mną teraz tylko raz na tydzień...Anna K.).

Autor: ada  11.12.2005 zgłoś

Witam Miłość, kochanie zniewala nasz umysł, naszą duszę, nasze ciało. Chcesz czy nie jak Cię dopada nie masz większego wpływu. Na wiele pytań nie ma odpowiedzi. Nasze samopoczucie z tym rzecz subiektywnie odczuwana...może być różnie w zależności czy z wzajemnością, czy "M" platoniczna, czy zachowujemy rozsądek itp. A sex nie zawsze oznacza miłość, chyba że z ukochaną osobą i wtedy jest fajnie. Na szczęście wybór należy do nas.

Autor: Stella  11.12.2005 zgłoś

Szarlotko ! Otóż to.Jest takie powiedzienie " Dziad swoje - baba swoje " Irena Santor Spiewa piosenkę " Każda milość jest inna.... " Nie ma dwóch miłości jednakowych. Wszystko zależy od naszej wrażliwości, od obiektu zakochania, od sytuacji i jeszcze wielu innych czynności. Ale prawdziwa miłość - zawsze ma jedno imię - MIŁOŚĆ . Dobrze jest móc kochać i dobrze jest być kochanym w tym samym czasie z tą samą osobą. Nie wszystkim jest to dane. Jedni juz przezyli swoją wielka milośc, inni juz ja przeżywają, a jeszcze inni czekaja całymi latami na to spełnienie....... Lepiej oczywiście zakochać się szczęśliwie i razem przejść przez życie, razem przeżywać trudne i dobre chwile. Tylko czy wszystkim jest to dane ? Oczywiście - przykład Anny Kareniny - to przykład wielkiej, wspaniałej miłośći, ale milości nie do pozazdroszczenia, ale i takie miłości były i to nie tylko w literaturze światowej. Są tacy, którzy boją się milości, ba nawet boja sie słowa MIŁOŚĆ. Być może mają swoje powody. Dlatego jeszcze raz stawiam pytanie: CZYM BYŁBY TEN ŚWIAT BEZ MIŁOŚĆI ? Ale na to pytanie, niech sobie każdy odpowie sam. I TY WORN - też.

Autor: ula  11.12.2005 zgłoś

...Nie dlugo minie 20 lat jak sie kochamy, tesknimy za soba. Poczym rozpoznac ta prawdziwa milosc? zawsze powraca na widok ukochanej osoby...odnowa i odnowa,niezapominamy o niej lub nim.Szukamy wiadomosci u znajomych i zastanawiamy sie dlaczego to robimy...lub odnawiamy kontakt glupio pytajac sie co slychac?czasem jest spokojnie i wtedy jestem pewna ze milosc umarla ale niestety nie. Ciagle mi czegos brakuje...a tacy bylismy pewni ze do siebie niepasujemy!!!Tak wiele chcialam napisac a brakuje mi slow ....przepraszam.

Autor: Vorn  11.12.2005 zgłoś

Odpowiadam sobie. Zapewne świat bez miłości d/m byłbym światem z mniejszą ilości ludzkiej krzywdy i nieszczęść. Ta literatura o miłości na która sie powołujecie, opowiada nie o szczęściu a o cierpieniu. Vide Stendhal "Pustelnia Parmeńska "inna to J.W.Goethe napisał "Cierpienia młodego Werthera" /J.W.Goethe/ i to było o miłości. oraz pozostale kilka setek tysiecy innych wśród nich także ta Tołstojowska "A. K". Kupa nieszczęścia.

Autor: Szarlotka  11.12.2005 zgłoś

Ula Anna German śpiewała kiedyś :"jesteś moją miłością, niewyznaną, ukrywaną tyle lat. Z tobą się splotły marzenia jak warkocze ciemnych nocy ....." Wszystko jest miłością lub jej brakiem.Miłość to jest system zero-jedynkowy. Dowód:sztuka , w tym muzyka, malarstwo, rzeźba. literatura, fotografia i co kto jeszcze wymyśli. Miłość jest .To jedyny pewnik. Ps.Nasze rozmowy skupiły się wokół miłości międzi kobieta a mężczyzną, bo tak ujęła go autorka.Może trochę szkoda, bo bardzo to zawęża istotę miłości.Pewnie inne miłości są bardziej oczywiste? A może właśnie one są najprawdziwsze bo nie stawiają warunków...

Autor: Szarlotka  11.12.2005 zgłoś

Vorn, już miałam zamiar skończyc na dzisiaj, ale przeczytałam twoją wypowiedź i smutno mi się zrobiło. Własnie dlatego,że na świecie jest tak mało miłości, tyle wokół ludzkiego cierpienia i krzywdy. Ludzie częściej mówią i piszą otym co ich boli więc może stąd tyle nieszczęślwych miłości w literaturze. Dobranoc.

Autor: xxx  11.12.2005 zgłoś

Ridlej tak slicznie zdefiniowal Milosc:) --dla mnie tez, jest to niewytlumaczalne czasem nieracjonalne zjawisko.

Autor: Stella  11.12.2005 zgłoś

WORN - Ty jednak sobie nie odpowiedziałeś na pytanie: "Czym byłby świat bez miłości ? "Ja podałam tylko przykład Anny Kareniny - przykład z literatury światowej, jako symbol milości pięknej, ale milości do końca niespełnionej, miłości nieszczęśliwej. Napisałam, że nie tylko w literaturze światowej jest wiele takich miłości, ale w prawdziwym zyciu też. Dla Ciebie miłośc - to jedno wielkie nieszczęście i gdyby mil;ośc nie istniała, nie byłoby mniej ludzkiej krzywdy i nieszczęść. A więc w miłości upatrujesz wszystko zło, które rządzi światem ? Tej miłości osobistej, która dzieje sie między kobietą, a mężczyzną ? Worn - na litośc boską i to ma być odpowiedż na pytanie - Czym byłby świat bez MIŁOŚCI ? Jeśli to co dzieje się na świecie - to całe zło ma pochodzic od miłości - to rzeczywiście czym ta MIŁOŚĆ jest ? A może - jeśli juz tak uogólniasz- postaw sobie pytanie czym jest DEKALOG i wszystkie przykazania boskie. Gdyby cała ludzkość je wypełniała, wtedy nie byłoby krzywdy ludzkiej i cały świat byłby przepełniony mił9ościa do bliżnich. Piękne, ale i Pan Bóg - tworząc te przykazania zapomniał, że ludzie są ułomni i będą omijac boskie przykazania na kazdym kroku. To tylko taka mała dygresja. A ja stawiam na miłośc i to co sie dzieje między kobietą a mężczyzną - wtedy jesteśmy tacy piękni.... Worn - przestań BYĆ FATALISTĄ - przypomnij sobie czasy, kiedy Ci latały motylki w brzuchu 8i świat przez pryzmat miłości wydawał Ci się inny - na pewno inny..........

Autor: ewelinka  11.12.2005 zgłoś

Prawdziwa milosc zadko sie spelnia, jest burzliwa na przekor wszystkiemu i wszystkim. Jest jedyna w swoim rodzaju! jej odmiennoscia moze byc tylko i wylacznie-nienawisc.

Autor: Stella  11.12.2005 zgłoś

No coż Ewelinko - tez prawda. Od miłości do nienawiści jest nieraz tylko jeden krok.Ale tu chodzi o tę złą, krzywdzącą miłość i oby jej było jak najmniej na świecie.

Autor: Stella  11.12.2005 zgłoś

VORN ! Podałeś kilka przykładów pieknych filmów. Dla mnie przepięknym filmem zawsze był i pozostanie film "La Strada " z niezpomnianą rolą Gelsominy i Zampano. Nie zawsze ludzie zdaja sobie sprawę z tego, kim jest dla niego kobieta, która go kocha. Ten stary łajdak i cynik zrozumiał dopiero wtedy, kiedy Gelsomina odeszła od niego, kiedy usłyszał melodię, którą niegdyś Gelsomina grała na tej samej trąbce. Wtedy zapłakał, ale juz było za póżno..... Tu też sobie resztę zagraj, albo dośpiewaj..........

Autor: Wirginia  11.12.2005 zgłoś

Moja miłość jest spełniona i burzliwa i trwa 24 lata, wciąż jest namiętna i fascynująca.Jestem szczęściarą ale nie widzę w tym nic nadzwyczajnego.Z moim męzem codzennie mamy na prawie wszystko odmienne zdanie, wciąż sie o cos speramy i czymś zaskakujemy.Dla osób, które nas nie znają a widzą jak sie kłócimy możemy wydawać sie niedobraną parą, ale to pozory.

Autor: ewelinka:)  12.12.2005 zgłoś

Milosc wybacza. Milosc nie moze byc zla.

Autor: ewelinka:)  12.12.2005 zgłoś

Czy zawsze przygotowani jestesmy do milosci? To jest taka explosia uczuc, tracimy panowanie i opanowanie-ba tracimy glowe!

Autor: Capri  12.12.2005 zgłoś

Tylko ludzie zimni, nie wrażliwi sa obojetni na wszystko i na milośc też. Tacy wola byc kochani ale sami nie angazuja sie sprowadzajac milośc wylacznie do seksu. To przeważnie sa faceci, ktorym wystarczy widok zakochanych kobiet, ktore przeciez tak zmysłowo oddaja sie w łóżku :):):):)

Autor: Vorn  12.12.2005 zgłoś

Redaktorka w pośpiechu podrzucila kilka zdań na temat miłości, zapewne damsko-meskiej. Podjęłiśmy dyskusję. Po przeczytaniu tego doszedłem do wniosku że sprawa jest skomplikowana bo słownictwo niewystandaryzowane, pojecia dwuznaczne itd. Żartobliwie zaproponowałem aby zbudować miernik miłości. Myślałem że dyskutując nad ewentualna skalą takiego miernika ujawnią się wszystkie trudności w ocenie zjawiska. Jednakże okazało się potem w dyskusji że panie wygłaszają tu poglady na ogół infantylno-naiwne. Ale nie tylko one. Jeżeli „Gold” to mężczyzna i pisze tak: „Miłość jest największym darem jaki otrzymaliśmy od Boga - zawsze to powtarzam. Dla mnie milość, już dzisiaj wiem napewno, to całkowite oddanie się drugiemu człowiekowi.” to znaczy że pozbawiony jest całkowicie refleksji życiowych. Myśląc o swego rodzaju „skali’ miernika miłości miałem na myśli jej biegun dodatni, czyli miłość pozytywną, oraz biegun ujemny, czyli miłość negatywną. I jedna i druga ma swoje natężenie, czyli w mojej skali wartość liczbową /z plusem i minusem/. Taki sobie żart ale chyba wyjaśniający dobrze moje poglądy. Dlaczego nikt nie dostrzega tej milości ujemnej/destrukcyjnej, która nie pasuje jakoś do daru Boga a całkowite oddanie się drugiemu /czyli uzaleznienie/ jest wręcz katastrofalne. Musze skracać wypowiedź. Przykłady takich miłości. Miłość młodej mężatki do starszego zonatego kolegi z pracy. Miłość męża i ojca kochającej go żony do młodej dziewczyny lub innej mężatki. Miłość młodej dziewczyny do starszego związanego mężczyzny, który ją wykorzystuje seksualnie i materialnie. Życie ujawnia tu tysiące kombinacji. O niektórych z nich można poczytać na forum ogólnym. Włos się jeży jakie to bagno namietności, krzywd, upokorzenia, nieszczęść, cierpienia, upodlenia, zawodów, rozczarowań,itd. A wszystko to w imie miłości, „która ci wszystko wybaczy”, wobec której jesteśmy przecież bezsilni, bezwolni i wszyscy muszą to zrozumieć jako oczywiste. Do widzenia. Wesołych swiąt i dużo tak bardzo pożądanej miłości w nowym roku. Wasz Vorn

Autor: Lilianna  12.12.2005 zgłoś

Mam 46 lat i dość bogate doswiadczenia na polu miłosnym.... Kochałam i byłam kochana a takze mam za sobą tę jedną WIELKĄ MIŁOŚĆ ! Dzisiaj z perspektywy czasu juz wiem co to jest wielka miłość a co zakochanie. Stella chyba też wie bo tak pięknie pisze o miłości.... Ona pisze, że wielka milość, to DAR NIEBIOS.....Tak, to jest dar niebios i kto nie przezył takiej miłości, nic o miłosci nie wie. Takich Vornów jest na pęczki. Oni sie nie angażują, bo i po co. Jeszcze broń panie Boże, jakaś dziewczyna zakochała sie w nim a on nie i przyszło by jej do głowy rzucic sie pod pociąg ! Vorn juz na samym poczatku powiedział co sądzi o milości. On poznaje milosc po tym, jak wielkie heroiny rzucaja sie pod pociag. można sobie popatrzec i pójśc dalej swoja drogą bez żadnych komplikacji...... Sa przynajmniej szczerzy, bo juz na wstepie mówią - tylko bez żadnych tam zakochiwań się....... a jeśli zdarzy się, że jakies kobiety zakochaja sie w takich Vornach ( chociaz watpie, czy takiego mozna pokochac ) to im mówią: Złotko, to nie moja wina - idz swoja droga..... Te typy tak mają, ale na pewno tez maja pustkę w sercu i dobrze im tak. Wielka milośc może byc tylko jedna i to prawda, że pamieta sie ja do końca życia, nawet jesli to była miłośc nieszczęśliwa...... :(:

Autor: Lilianna  12.12.2005 zgłoś

Vorn - nasze wypowiedzi minęły sie, bo chyba jedniczesnie pisaliśmy. Ty generalizujesz i odnosisz negatywnie tylko do tych milości destrukcyjnych, niszczących nasze zycie..... Jesli zakochamy się taka wielka miloscia - to skad mozemy wiedziec, że ona moze skonczyc sie nieszczęśliwie..... milośc nie wybiera..... Gdyby tak wszyscy podchodzili do milości tak, jak Ty , nie angazując sie zbytnio, żeby nie komplikowac sobie zycia..... To nie miłośc nie istniala by w ogóle. Dobrze napisała stella, iz z powodu nieszczęśliwych miłości powstaly wielkie dziela klasyków światowych, ekranizacje filmów... Tam co wrazliwsi płakali ( Ty pewnie nie ) nad losem tych, którzy uwikłali sie w wielka miłośc..... Tak już jest - milość to cierpienie...... jak ktos nie lubi cierpieć, to sie nie angażuje. Jak to dobrze byc z góry przewidującym.....

Autor: ada  12.12.2005 zgłoś

Witam Miłość szczęśliwa, dorze "'ulokowana" przynosi radość, motywuje nas do działania , a ta nieszczęśliwa przynosi cierpienie, ból, tęsknotę. Na pewno miłość to magia, to szczęście, to ciepło drugiej osoby. Ale jest też prawdą, że miłość może zrujnować nam życie, przynosić destrukcję naszych działań, jesteśmy uzależnieni, rzec można "chorzy'. Życzę dobrej miłości. Chociaż ta dobra też nas zniewala. Niektórzy wolą czuć się wolni.To jest swoboda myśli, działania. Nie widzę nic w tym złego. Tak to już jest. Akceptujemy to, co nam życie podsyła, i musimy się w tym odnajdywać.

Autor: Stella  12.12.2005 zgłoś

No tak - miłośc dobrze "ulokowana " przynośi radość itd... A jak jest z ta nieszczęśliwa milością - to też wiadomo - ból i cierpienie. Nic prostszego, jak iśc za głosem swojego serca. Nic prostszego ? Otóż nie. Wszak milośc jest egoistyczna, a serce nie zna co to pany... Niektórzy wolą wyrzec sie milości, żeby nie skrzywdzic... itd. Potem cierpia całe życie. Podoba mi sie ten topik, bo taki piękny temat, można szczerze potraktować. Aż dziw, że nikt tutaj nie dowalił komus. Oczywiście, każdy ma prawo wyboru. Piszesz Ado, żeby akceptować to co nam życie podsyła. A jak zycie nam podsyła, taką miłość, destruktywną miłość, to czy w takiej milości mozna sie odnależć. dobrze jest umieć dokonać właściwego wyboru. Mogę przyznać się, że kiedyś, dawno temu, sama stałam przed takim wyborem, czy pójść za głosem serca, a potem prawdopodobnie zniszczyć samą siebie - wybrałam to drugie - wolność. Taki wybór nie jest łatwy, ale nieraz konieczny. A jesli do tego dochodzi poczucie, że się nie skrzywdziło drugiej osoby, to jest nawet satysfakcja. A tak w ogóle - nie należy igrać z miłością ! WORN - napisałeś zadziornie, przekornie, nic tam nie było żartobliwego, więc nie dziw się, że takie dostałeś odpowiedzi. Lepiej wypowiadać się jasno, a żartować zrozumiale dla wszystkich. Myślę, że nie jest z Tobą tak żle i że umiesz docenić kobiety i ich uczucia, skoro podpisałeś sie "Wasz Vorn " - Brawo !

Autor: Ja nadal  12.12.2005 zgłoś

uważam, że Gold to baba, bo zbyt po babsku przedstawia kazdy problem !!!!!!!

Autor: yo ;p  12.12.2005 zgłoś

niemożna określić jakie odczucia wiążą się z pierwszą miłością, gdyż każdy odczuwa innaczej to uczucie...

Autor: Szarlotka  12.12.2005 zgłoś

Nie możemy sie dogadać z Vornem, bo widać co innego nazywamy miłością.Miłość .... Niektórzy nazywaja miłością erotyczną fascynację, pożądanie, dominację i uzależnienie .Wtedy tzw " miłość" może ranić, upokarzać, niszczyć, poniżać, sprawiać cierpienie.Podobnie jest z jednostronnym zaangażowaniem, rani, pozbawia nadziei... Nie zgadzam się z żartobliwą ale jadnak propozycja Vorna aby ustalić dwa ekstremalne parametry do mierzenia miłości. Bo najpierw musielbyśmy ustalić co rozumiemy pod tymi pojęciami i co się na nią składa.Mnie to jednak nie wciąga.Akceptuję miłość z dobrodziejstwem inwentarza,włączając w to cierpienie.Brak miłości nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia i życia i nie widzę potrzeby dalszego przekonywania Vorna ,że jest w błędzie, bo może nie jest...Jak niewidomemu wytłumaczyc kolory, nawet kolory tęczy? Niewidomy musi żyć bez tej świadomości , ale i tak nie jest niepełnosprawny w tak głębokim i szerokim zakresie jak osoba niezdolna do miłości.Zatrważa mnie jednak niedojrzałość Vorna, którą zarzuca kobietom. Mianowicie infantylne jest to,że on wyrzeka się miłości bo przynosi ból.A przecież bół jest częścią życia, w tym także ból zęba, ból brzucha itp.Ciekawe jak sobie rodzi z tym bólem Nasz Vorn? Z drugiej strony występując tu w roli adwokata diabła inspiruje nas do wypowiedzi, za to mu dziękuję.

Autor: oop...  12.12.2005 zgłoś

Nie mozna takze okreslić uczucia zwiazane z druga miloscia, bo kazdy przeżywa inaczej pieerwsze i drugie i trzecie uczucie...........

Autor: omnia  12.12.2005 zgłoś

czy miłość istnieje? może to tylko złudzenie, może to tylko nasze wyobrażenia o niej...czujemy pożądanie, przwiązanie,jesteśmy kimś zachwyceni...ale czy to miłość bo czym jest miłość? w głębi duszy każdy pragnie jej doświadczać, ale przecież nie da się jej opisać, jest czymś niesamowitym a nawet" boskim" , po prostu musimy dostrzec w drugiej osobie coś "boskiego", poczuć więź bliskości.........

Autor: Stella  12.12.2005 zgłoś

Dzięki Szarlotka ! Spojrzałas na sprawę troche inaczej niż ja, ale i tak na jedno wychodzi. Bo gdyby Worn byłby bardziej szczery i nie analizował poszczególne wypowiedzi np. Golda omal każdego zdania - byłby bardziej wiarygodny. Jego ostatnia wypowiedz można odczytać tak, jak napisała Ada - niektórzy wolą czuć się wolni, miec swobodę myśli i działania... Faktycznie, każdy zyje wg własnych kryteriów. Mnie tez wkurzyła jego piuerwsza wypowiedż o tym mierzeniu uczuć, więc napisałam co o tym myślę. On swoją wypowiedż potraktował, jako żart, a my tutaj tego żartu nie zauważylśmy - niestety. Szkoda, że On nie chce podjąć właściwego dialogu na poruszony tutaj temat, a nie wgryzać się w akapity czyichś wypowiedzi, po drodze przeinaczając ukryte w nich myśli, a tak nie można Worn robić. Konstruktywny dialog daje lepsza gwarancję, że zostaliśmy zrozumiani. Nie wiem i nie nam osądzać, czy Vorn jest dojrzały emocjonalnie czy nie. Jedno jest pewne, że boi się uczuć, jak bólu zęba. No coż, tutaj może go rozumiem. Ja juz też jestem na takim etapie, że boję się zachorować na wielką miłość, więc jestem b. ostrożna......

Autor: Ewelinka  12.12.2005 zgłoś

Ja pisze swoje imię Ewelinka tak a nie ewelinka. KOCHAĆ TO MARZYĆ KOCHAĆ TO ŚNIĆ KOCHAĆ TO WIERZYĆ, ALE I WIERNYM BYĆ JEDENO CO JEST NAJWAŻNIEJSZE W TYM NIE TYLKO KOCHAĆ, ALE I KOCHANYM BYĆ!!!

Autor: ojojojoj  12.12.2005 zgłoś

Odrobinę szczęścia w miłości O czym marzy dziewczyna Gdy dorastać zaczyna Kiedy z pączka się zmieni w kwiat Kiedy śpi gdy się ocknie Za czym tęskni najmocniej Czego chce aby dał jej świat… Odrobinę szczęścia w miłości Odrobinę serca czyjegoś Jedną małą chwilę radości Przy boku kochanego Stanąć z nim na ślubnym kobiercu Nawet łzami zalać się Potem stanąć sercem przy sercu I usłyszeć… kocham cię Każda odda z ochotą Nawet srebro i złoto I brylanty i wszystko co ma Bez namysłu najszczerszej Niech ktoś wszystko zabierze W zamian za to niech tylko da… Odrobinę szczęścia w miłości Odrobinę serca czyjegoś Jedną małą chwilę radości Przy boku kochanego Stanąć z nim na ślubnym kobiercu Nawet łzami zalać się Potem stanąć sercem przy sercu I usłyszeć… kocham cię

Autor: Ojojojoj  12.12.2005 zgłoś

Jak tu sie romantycznie zrobiło - tak jak przystoi tematowi o miłości......

Autor: Vorn  12.12.2005 zgłoś

Takie było zapotrzebowanie społeczne mających w niedzielę wychodne służących kinomanek. Rozmarzyc sie i pochlipać w kinie. Dla realistów cos z wyższej półki. ................................... Do dzisiaj przy okrągłym stole Siedzimy martwo jak zaklęci! Kto odczaruje nas? Kto wyrwie Z nieubłaganej niepamięci? Jeszcze mi ciągle z jasnych oczu Spływa do warg kropelka słona, A ty mi nic nie odpowiadasz I jesz zielone winogrona. Jeszcze ci wciąż spojrzeniem śpiewam: "Du holde Kunst"... i serce pęka! I muszę jechać... więc mnie żegnasz, Lecz nie drży w dłoni mej twa ręka. I wyjechałem, zostawiłem, Jak sen urwała się rozmowa, Błogosławiłem, przeklinałem: "Du holde Kunst! Więc tak bez słowa?" .................................

Autor: Stella  12.12.2005 zgłoś

Dla realistów, ale na wesoło : /Wiiiam somerset Maugham / Jeśli dostarczyć jej okazji, kobieta zawsze sie poswięca. Poświęcenie to jej ulubiona rozrywka. Różnica między kochankiem a kochanką polega na tym, że kobieta potrafi kochać całymi dniami, mężczyzna zaś tylko od czasu do czasu. Mężczyzni maja duzo szczęśliwsze życia niz kobiety; zwykle póżniej sie żenią i wcześniej umierają. /Moliere/ Kobiety rzadko przebaczają temu, kto forsuje "okazję", ale nigdy temu, kto pomija sposobność.... Gdy kobieta odmawia milości, ofiaruje przyjażń - nie bierz tego za odmowę - znaczy to, że chce postepować według kolejności.... / Alfred de Musset / Wszyscy mężczyżni sa kłamcy, fałszywi, paple, obłudnicy, pyszałki lub tchórze, nędzni, zmysłowi; Wszystkie kobiety sa przewrotne, wyrachowane, próżne, ciekawe i zepsute; Ale jest na swiecie rzecz święta i wzniosła: zespolenie tych dwojga szpetnych, ułomnych istot.

Autor: Vorn  12.12.2005 zgłoś

szczerze mówiąc jest jakby troche inaczej. te zepsute są ciekawe.

Autor: Szarlotka  12.12.2005 zgłoś

" Niektóre myśli służą wypowiedzeniu się, niektóre funkcjonują jako kamuflaż"- Stefan Kisielewski Pozdrawiam Vorna i Untera oraz Panią Gold .

Autor: Stella  12.12.2005 zgłoś

Vorn - widać masz doświadczenie z tymi "zepsutymi ? " Ciekawe z której strony są ciekawsze ?

Autor: Do Androgine  12.12.2005 zgłoś

Witam. Dziękuję za ciepłe słowa uznania - to miłe. Jestem obecny bardziej jako czytelnik, niż dawca. Jak już staję się dawcą, to idę na całość. Natomiast rozbawiła mnie i wzruszyła A ku-ku i ...". w nieustającej trosce o ustalenie mojej płci. Pragnę uspokoić, że mimo, iż na początku byłem dziewczynką (van Dam i Jemu podobni też), to wówczas nie pisywałem w internecie. Jednak przyszła ta właściwa chwila w łonie mojej Mamy i chromosom Y, krzepko utrwalił moją męską tożsamość. Jeśli to nadal za mało, prześlę DNA pod wskazany adres. Ad rem: Mistrzowskie wymiany poglądów Pań: Stelli, Szrlotki i Lilanny, lśniły niczym klingi szpad - w potyczkach z Panem Vornem. Z zapartym tchem śledziłem ten z góry przegrany dla Pana Vorna pojedynek i to nie dla tego, że piękne trzy Muszkieterówny były w liczebnej przewadze, ale dla tego, że walczyły o słuszną sprawę. Pan Vorn natomiast nie. Pan Vorn jest bardzo interesującą osobowością. Sprawność intelektualna dużego formatu, co nie jest równoznaczne z wykluczeniem prawa do błądzenia. Mimo tych wspaniałych atutów, nie zamieniłbym się. Poraża mnie Pana chłód i dystans do wszystkiego w sferze uczuć, co wymaga zaangażowania się. W życiu nie można być tylko kibicem, analitykiem czy obserwatorem. Życie jest i musi być soczyste, ale często też bywa i cierpkie. Krwiobiegiem życia, jeśli ma być prawdziwe i spełnione jest szeroko pojęta miłość. Miłość jest twórcza. Miłość uczy pokory i cierpliwości oraz oddania. Takie wrażenie odnoszę, że patrzy Pan na miłość jak botanik na motyla w chwili nakłuwania odwłoka (jeszcze za zycia) na kolejne tablo swoich zbiorów. W życiu można być również tylko kibicem, analitykiem czy obserwatorem. Pytanie jednak, czy pewnego dnia, nie zostanie się rozpaczliwie samotnym człowiekiem. Wsłychując się w piosenkę Sojki "...na miły Bóg życie nie po to jest by brać, ale siebie dać" - poznajemy sens życia. Istota miłości, również nie jest oparta na braniu. Gdzie jest powiedziane, że miłość to tylko permanentny stan zauroczenia, cudowne odloty, sielanka na całe życie. Miłość ma w swej urodzie zakodowane cierpienie. Jaki lek może uśmierzyć ból odejście dziecka w ramionach Rodziców ? Jai lek może pomóc przeżyć odtrącenie, chorobę, samotność czy bezdomność? Jest tylko jeden lek - MIŁOŚĆ. Miłość jest jedyną wartością, która jest w stanie uczynić nasze życie lepszym, doskonalszym. Jej brak w naszym życiu, jest wielkim okaleczeniem. Miłość jest lekiem na całe zło - jak to zaśpiewała Pani Krystyna Prońko. Pozdrawiam Gold

Autor: Silver  12.12.2005 zgłoś

"Pegazowi dano skrzydła , by trudniej było mu wierzgać"-S.J.Lec

Autor: Vorn  12.12.2005 zgłoś

Panie Gold vel Androgine. Gdybyśmy byli wszyscy jednego zdanianie byłoby wymiany mysli. Moim zdaniem " milość nie jedno ma imie" a juz na pewno dwie strony medalu. -------------------------------------------- Lubię mentalność zydowską stad smonces. Względność Przychodzi Mosiek do rabina i sie skarży: — Rebe, rebe, ja mam taki problem! Moja żona jest taka puszczalska, że już ją chyba z pół miasta miało. — Ojej — mówi rebe — wielkie mi miasto ten Ciechocinek... -------------------------------------------------------- Dobranoc, do jutra. Jutro odpowiem Stelli na zaczepkę. /o ile nie usuna tego topicu/.

Autor: Szarlotka  12.12.2005 zgłoś

" Kto może coś takego powiedzieć:',,Kocham cię,,?Co się dzieje w duszy, gdy mówię to zdanie? Co dzieje się w duszy tego, do kogo to zdanie zostaje skierowane? Kto wypowiada je naprawdę, temu dusza drży.W niej zbiera się coś, co narasta jak wielka fala , i porywa go.Broni się , być może, przeciwko niej z lęku, nie wiedząc, dokąd go ona zaniesie i na jaki wyrzuci brzeg. Także ci, do których także to zdanie jest adresowane, drżą być może.Przeczuwają, co ono w nich zmienia, jak bardzo obarcza obowiązkami i ich życie określa na zawsze. Jest w tym też lęk, czy wytrzymam i zgodzę się na jego zasięgi otworzę się na nie, nezależnie, czy sam je wypowiadam, czy ktoś kieruje je do mnie. Jednak nie ma piękniejszego zdania, nie ma zdania, które nas głębiej porusza i głębiej wiąrze z drugim człowiekiem. Jest to zdanie pełne pokory.Czyni nas jednocześnie małymi i wielkimi.Czyni nas w pełni ludźmi." BERT HELLINGER

Autor: SZARLOTKA  12.12.2005 zgłoś

Dla Vorna EDWARD STACHURA Już jest za późno, nie jest za późno Jeszcze zdążymy w dżungli ludzkości siebie odnaleźć, Tęskność zawrotna przybliża nas. Zbiegną się wreszcie tory sieroce naszych dwu planet, Cudnie spokrewnią się ciała nam. Jeszcze zdążymy tanio wynająć małą mansardę Z oknem na rzekę lub też na park, Z łożem szerokim, piecem wysokim, ściennym zegarem; Schodzić będziemy codziennie w świat. Jeszcze zdążymy naszą miłością siebie zachwycić, Siebie zachwycić i wszystko w krąg. Wojna to będzie straszna bo Bóg nas będzie chciał zniszczyć, Lecz nam się uda zachwycić go. Jest już za późno! Nie jest za późno! Jest już za późno! Nie jest za późno m, piecem wysokim, ściennym zegarem; Schodzić będziemy codziennie w świat. Jeszcze zdążymy naszą miłością siebie zachwycić, Siebie zachwycić i wszystko w krąg. Wojna to będzie straszna bo Bóg nas będzie chciał zniszczyć, Lecz nam się uda zachwycić go. Jest już za późno! Nie jest za późno! Jest już za późno! Nie jest za późno

Autor: dori  12.12.2005 zgłoś

Myślę że miłość jest wtedy kiedy jedna z osób na pytanie drugiej :"dlaczego mnie kochasz?" - nie potrafi powiedzieć dlaczego .Bo poprostu kocha sie nie za coś, tylko bezinteresownie i bezwarunkowo :)

Autor: Stella  13.12.2005 zgłoś

GOLD ! Miło, że odezwałeś sie i tak pięknie skomentowałeś nasze wypowiedzi. Tym bardziej miło, że nasze wypowiedzi przypadły mi do gustu. Nie masz pojęcia, jak ja sie w ogóle cieszę, że na tym topiku można powymieniać poglądy, nie narażając się na uszczypliwości i głupie uwagi. Przecież każdy ma swój pogląd i można zgodzić się z nim lub nie, ale nie wyśmiewać. Vorn dobrze zauważył, że gdyby wszyscy byli jednego zdania, nie byłoby wymiany myśli. Ten temat zasługuje na szczególna uwagę - temat MIŁOŚĆI ! A miłość - to wielkie słowo. Nie chcę się powtarzac, ale coż to byłby za świat bez miłości. Każdy inaczej przeżył tę swoja wielką milość, jeśli ją w ogóle przeżył. Mimo, że wypowiadamy się tutaj anonimowo, nie kazdy chce wypowiadać się szczegółowo na ten temat, wszak to są nasze naintymniejsze sprawy sercowe, które skrywamy jako największy skarb. Kobiety - i taka jest prawda, angażują się bardziej emocjonalnie w miłość, dla której mogą poświęcić wiele. Ale czy to nasza wina, że my potrafimy tak bardzo kochać Was mężczyzn ? W tym miejscu mężczyzna zaraz zauważyłby, że wtedy, kiedy oni kochają, kobiety są zdradzieckie itd. itp. Oczywiście i to się zdarza, ale tak ogólnie - kobiety na wielkiej miłości wychodzą gorzej niż mężczyżni. Ale to nie ważne. Kiedy się zakochujemy, nie wiemy jeszcze, zarówno kobieta, jak i mężczyzna, że z tego może wyniknąć dramat, lub melodramat. Gdybyśmy tak zakładali z góry, to nikt by się nie angażował w miłość. Są tacy, którzy nawet potrafia powiedzieć, że nie wierzą w milość, bo miłośc w ogóle nie istnieje. Tak kiedys powiedział mi kolega, a ja cóż mogłam mu odpowiedzieć ? Powiedziałam : Takiemu to dobrze.... To byłoby na tyle. Pozdrawiam równiez tych wszystkich, którzy zabrali głos w obronie miłości. Dobranoc PS. W drugiej linijce powinno być: .... że odpowiedzi przypadły Ci do gustu, a nie mi.

Autor: Gold  13.12.2005 zgłoś

PS Przepraszam Miła Emilio, ja też bardzo serdecznie pozdrawiam i dziekuję...wiesz za co. Stello - napewno jutro będę i wsłucham się w piękne i błyskotliwe myśli Twe. Teraz zabiera mnie sen. a mam przyżeczenie, że będę śnił o mojej miłości do...nieobecnej u mego boku, Pięknej Pani. Gold

Autor: Szarlotka  13.12.2005 zgłoś

Skończyłam zaległą pracę i zajrzałam tu jeszcze na dobranoc. Podobnie jak ty, Stello, cieszę sie z dobrego klimatu w tym topiku . Dedykuję Ci mój ulubiony wiersz. Jan Twardowski "Śpieszmy się" Annie Kamieńskiej Spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą zostaną po nich buty i telefon głuchy tylko to co nieważne jak krowa się wlecze najważniejsze tak prędkie że nagle się staje potem cisza normalna więc całkiem nieznośna jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy kiedy myślimy o kimś zostając bez niego Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście przychodzi jednocześnie jak patos i humor jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon żeby widzieć naprawdę zamykają oczy chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć kochamy wciąż za mało i stale za późno Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny Śpieszmy się kochać: ludzi tak szybko odchodzą i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą ……………………………………………

Autor: ...  21.04.2006 zgłoś

jeśli wybaczyłbyś byłabym...

Autor:  22.04.2006 zgłoś

"najwierniejsza rzeka, ta co przeczeka" ty wiesz co piszesz? Rzeki nie czekają, rzeki płyną... Gość ma swoje lata, siwe skronie, nie da się nabrać.. "ta wierzba płacząca, ta która widzi odbicie twej pięknej twarzy" w wierzbie odbicie twarzy? Cholernie musi być posiekane witkami wierzbowymi... Cóż za grafomania...całkiem absurdalna...

Autor: nie mam nicku  13.12.2005 zgłoś

Trudny temat Miłość. I każdy zapewne inaczej czuje miłość i inaczej nią obdarza. Jedno jest pewne, kiedy już raz pokochasz to potem trudno bez miłości żyć. Miłość to dawanie szczęścia ukochanemu i "czerpanie" szczęścia od niego. To uczucie jedności z ukochanym, a zarazem poczucie, że jest się wolnym człowiekiem. Miłość to "napęd" do życia.

Autor: Stella  13.12.2005 zgłoś

Szarlotko Kochana ! Jak miło było otworzyć dzisiaj mojego laptopa i przeczytać miłe słowa skierowane do mnie i dedykację wiersza. Znam ten wiersz i te pamiętne słowa: " Śpieszmy sie kochać ludzi, bo tak szybko odchodzą ". Otóż to - żeby wszyscy chcieliby te słowa zrozumieć.... Dzięki Ci za tę dedykację. To naprawdę miłe było z Twojej strony ! Miły Goldzie ! Tobie również dziękuję za miłe słowa. Ja sama jakoś nie dopatrzyłam się swoich "złotych myśli ". Piszę ad hoc, tak ja myślę i co w danej chwili czuję. Piszę szybko, pod natłokiem mysli dlatego nie zawsze poprawnie stylistycznie i nie raz, już po wysłaniu, kiedy przeczytam to co napisałam, mówię sobie: I po cholerę tak napisałaś, bo jak zauważyłam, że nie zawsze szczera, spontaniczna wypowiedz jest dobrze przyjmowana. Myśle, że jesli się zabiera głos w tzw. "temacie" - to jednak trzeba miec coś do powiedzenia, a nie tylko napisac, aby napisac. Jesli podałam przykłady wielkich tragicznych miłości - to dlatego, że one istnieją, a nie istniały tylko w książkach. Miłośc - to ból i cierpienie i dobrze, jeśli uwieńczona jest wielką i spełnioną miłością do końca życia. Podając przykład miłości z filmu " La Strada " być może - to może iż identyfikuję się z postać Gelsominy, bo być może i ja kiedyś, bardzo dawno temu, byłam taką Gelsominą, która wybrała wolność..... Tylko trzeba coś w życiu przeżyć, aby zrozumieć innych ludzi i ich problemy. Serdecznie Was pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za miłe słowa. Kto wie, może sa one mi potrzebne....

Autor: Vorn  13.12.2005 zgłoś

Dziękuję Szarlotce za zadedykowanie mi wiersza Stachury. Uważnie przeczytałem. Gdzieś sie wypowiedziałem ze nie życzyłbym sobie miłości. A zreszta on na końcu wiersza tez tego nie rozstrzyga czy warto.Tak/nie. Mało go czytuję gdyż cenię sobie w poezji mistrzowstwo warsztatu, czego Stachura akurat ma mało. Jego przemyslenia i emocje mało do mnie przemawiają. Pozdrawiam z Torunia.

Autor: Szarlotka  13.12.2005 zgłoś

Vorn.Lubię poezję Stachury śpiewaną przez J.Różańskiego, mam do nie sentyment jeszcze z czasów studiów. Mój stosunek do poezji jest nieco inny, choć też nie lubię rymowanek lub skrajnie białych wierszy.Pamiętam wiersze, z którymi mogę się zidentyfikować lub które oddają w danej chwili mój nastrój, lubię niedopowiedzenia w wierszach.Nie będę bronić zatem poezji Stachury a poza tym jego spsób na życie nie jest moim.Ten wiersz jest mi bliski z tego powodu,że pokazuje wewnętrzne rozdarcie człowieka między tym czego pragnie a czego się boi, że go np.ominie.Pewnie dlatego skojarzył mi się z tobą.Mam takie wyobrażenie o tobie( podkreslam,że to tylko wyobrażene, fantazja),że jesteś osobą owielkiej wrazliwości i czułości z równoczesnym cyncznym, szyderczym stosunkiem do świata, który jest obroną przed (kolejnym?) zranieniem.Wyobrażam sobie, że kiedyś prawdziwie i mocno kochałes i z jakiegoś powodu, twoja miłość została odrzucona, zdradzona...Może nie potrafiłeś wybaczyć.Vorn, to są tylko moje fantazje, więc proszę nie czuj sie przeze mnie obrażony.Nie mam takich intencji.Może nawet nie powinnam snuć tu takich dywagacji.Jednak myślę sobie ,że z jakichś powodów "wchodzimy" na te stony i coś ważnego obecność tu nam daje skoro wracamy, podejmujemy rozmowy a nie tylko wpisujemy się jak do Księgi Gości.Dla mnie to możlwość wsłuchana się w siebie , ujrzeniia sprawy innymi, cudzymi oczyma.Przyjaciele nie zawsze zobaczą to co jest widoczne dla osób,które znają nas z innej strony. Lubię twoje poczucie humoru i dystans do spraw.Choć gold zwrócił uwagę na ważna sprawę, mianowiście 'Zyciowego podglądactwa".Takie przesadne dystansowanie się , pozostawanie w roli obserwatora jest takim życiem zastępczym, życiem pod kloszem bez zapachu, z regulacją natężenia bodźców i pełna kontrolą.W miłości czase dobrze jest tego zrezygnować i poddać się jej magi, czuć a nie myśleć, nie analizować i nie kombinować co z tego wyniknie. Przypomniała mi sie w tym miejscu jeszcze jednak piosenka śpiewna przez J.Różańskego : "...Na odgłos kroków po schodach serce wciąż skacze do gardła, A może jednak to ona...... Boże mój, ach mój Boże wbiłeś we mnie wszystkie noże...." Pozdrawiam z południa Polski z małego miasteczka na Podbeskidziu. Szarlotka

Autor: Szarlotka do Stelli.  13.12.2005 zgłoś

Uwielbiam , Stella , Twoją spontaniczność, ekspresję w wyrażaniu myśli.Jeśli o mnie chodzi zupełnie nie musisz się z tego tłumaczyć. Ma to wiele uroku i wnosi do naszych rozmów na tym topiku świeżość.Lubię czytać twoje wypowiedzi i sprawiają mi one zwykle radość, że jest ktoś, kobieta, która patrzy podobnie jak ja i czuje podobnie.Zapewne w wielu innych kwestiach możemy mieć inne zdanie, jednak cieszy mnie to nasze spotkanie w tym temacie. Ja również bardzo lubię wspomniany przez Ciebie film-"La strada".Niedawno był dołaczony do miesięcznika Zwierciadło( jest to jedyne pismo, któremu od lat jestem wierna i które mnie nie zawiodło nigdy.Polecam Ci je, może także je już znasz? Z DEDYKOWANEGO CI WIERSZA RÓŻNE FRAGMENTY W RÓŻNYCH MOMENTACH ŻYCIA SĄ DLA MNE WAŻNE.OSTATNIO JEST NIM TEN:",kochamy wciąż za mało i stale za późno". POZDRAWIAM CIĘ SERDECZNIE. SZARLOTKA

Autor: Vorn  13.12.2005 zgłoś

"Jednak myślę sobie ,że z jakichś powodów "wchodzimy" na te stony i coś ważnego obecność tu nam daje skoro wracamy, podejmujemy rozmowy a nie tylko wpisujemy się jak do Księgi Gości.Dla mnie to możlwość wsłuchana się w siebie , ujrzeniia sprawy innymi, cudzy..." Jednak pomyłka. Wchodzę tu bez ważnych powodów. Ot, podyskutowac. Pracuje w domu przy komputerze i zaglądam tu robiąc sobie przerwy.Proza?

Autor: asa  13.12.2005 zgłoś

Jeśli Vorn chce iść przez życie jako ogólnie mówiąc "oberwator" to przecież może. Po co "naprostowywać" go do głębszych uczuć. Kazdy ma własną recepte na życie niekoniecznie zgodną z naszą. A wszyscy mamy prawo zyć jak chcemy. Jeśli Vorn jest szczęśliwy to tylko mu życzyć aby zawsze tak było. Pozdrawienia dla Vorna i pozostałych

Autor: Szarlotka  13.12.2005 zgłoś

Vorn, pomyłka w czym?Przeciez pisałam o sobie.Twój powód określasz jako nieważny ale przecież jakiś jest i nawet go podałeś. Asa, nie przeszkadza mi stosunek Vorna do życia i spraw z nim zwiazanych.Z tym prawem do życia jak chcemy to trochę się nie zgadzam.Żyjmy jak chcemy pod warunkem,że nie krzywdzi to innych.Nie twierdzę,że Vorn kogos krzywdzi.Nawet nie uważam aby krzywdził sam siebie .Skoro jest szczęśliwy,to Ok.Tylko skąd Asa wiesz,że jest szczęśliwy, skoro on sam nic na ten temat nie mówi(pisze)?Zresztą z pewnościa nie stanie się szczęśliwszy od naszego pisania.Szczęście Vorna zależy od niego. Wciąż jestem pod wrażeniem jak bardzo Vorn nas absorbuje( kurcze, o mało co a napisałabym "obserwuje"-ach ta podświadomość!)

Autor: Vorn  13.12.2005 zgłoś

więc nieporozumienie. to "wchodzimy' odczytalem jako MY dyskutujący. Jestęście miłe troskliwe dziewczyny z potrzebą opiekowania sie. Nie brakuje tu spragnionych. Pa.

Autor: Iza  13.12.2005 zgłoś

Vorn. Spragnionych czego ? Sprecyzuj proszę.Wprawdzie ja nie zabieram głosu bo nie umiem tak pieknie pisac jak Wy , nie umiem wyrazic tego co czuję, ale szczerze podziwiam, jak pięknie piszecie o milosci. Dlatego zaciekawila mnie Twoja wypowiedz. Nie zauwazylam, zeby ktoras z pań wyrażala chęc opiekowania sie kimś, badz była spragniona ? Może masz na myśli męskiego ramienia ? Pozdrawiam - piszcie dalej pieknie o miłości i broncie jej. Miłośc jest tego warta........

Autor: Vorn  13.12.2005 zgłoś

w odpowiedzi. własciwie niejasne dla mnie jest czy wiecej ludzi chciałoby być kochanymi czy tez kogoś kochac. sądzę że obie potrzeby są silne i podstawowe. kiedyś tu konsultowała sie z nami młoda mama. pytała czy to normalne że jej syn dwulatek bawi sie lalką. czy aby nie jest to sygnał jego skłonnosci niemęskich? osobiście wyraziłem opinie ze jest to bardzo dobry sygnał ujawnienia uczuć wyższych, checi także opiekowania sie kimś. choćby lalą lub pieskiem. wyrosnie z niego ojciec, który swojego niemowlaka katował nie będzie.

Autor: Szarlotka  13.12.2005 zgłoś

Vorn, żaden facet nie wywołuje we mnie uczućmacierzyńskich, chyba,że mniej niż 5 lat.Ty jak sądzę masz więcej. Zastanawiam się czemu starasz sie manipulować atmosferą na tym topiku? Zmieniasz temat, uwodzisz wierszami, potem odpychasz niemiłym tekstem, stajesz się na przemian uroczy i cyniczny i to w niezwykle krótkich odstepach czasu... Nie wiem jak ma się statystyka w kwesti kochania , możesz to jednak sprawdzić w GUS-ie.Prawdopodobnie ktoś przeprowadził takie badania...opinii publicznej.Mnie bardziej interesuja wypowiedzi kobiet i mężczyzn w tym topiku.Acha, jak sie czujesz jako nie jedyny mężczyzna w tym towarzystwie?Gold choć mało pisze to wg jego słów dużo słucha.Jest tu z nami. Mnie to cieszy. W jakim celu przytoczyłeś tu przykład młodej mamy?Jakoś trudno zrozumiec mi tę dygresję. Żegnam się z Wami, narazie, idę uprawiać sport.

Autor: Stella  13.12.2005 zgłoś

Dobry wieczór Stello ! Znowu tak miło mi odpisałaś. Nie chcę tu schlebiać, żeby nie posadzono nas o " Towarzystwo wzajemnej adoracji ", ale Twoje pisanie równiez przypadło mi do gustu. Piszesz obrazowo i trafnie. Podobnie, jak Gold, którego szczerze podziwiam za obiektywizm i łatwość wypowiedzi i styl ! " czasopismie "Zwierciadło " oczywiście wiem, że takowe istnieje, ale nie kupowałam go dotąd, jak żadnych innych pism kobiecych. Kiedyś kupowałam, ale zniechęciły mnie mierne artykuły, powielane i traktujące o wszystkim i o niczym . W dzień nie mam czasu, a wieczorem juz nie moge duzo czytać, gdyż słabnie mi wzrok. Poezję uwielbiam, a zwłaszcza romantyczną, może nieco łatwą, ale lubię delektować sie każdym wierszem, każdą zwrotką, a takie przezycia dają klasycy. Gałczyński jest dla mnie zrozumiały w odbiorze, lubię jego przekorność, a jednoiczesnie ukrytą w niej mysl. Również nie przepadam za Stachurą, ani za Szymborską. Ja ich nie "czuję ", chociaż naprawdę starałam się, bo nier ma nic gorszego mówić, że nie lubię, tego a tego, skoro się z tym nie zapoznało. Ostatnia wypowiedż Vorna i to, że nie jest dla niego jasne pytanie, czy więceuj ludzi chciałoby byc kochanymi8, czy też kogos kochać ? Nie wiesz tego WORN ? Oj tutaj to przydałby się "miernik natężenia uczuć ". Pytanie samo w sobie niełatwe, bo na nie to można chyba tylko sobie samemu odpiowiedzieć. Albo mozna tak: Zapytaj egoistę - on odpowie Ci Tak - Kochać mnie - a proszę bardzo ! Ja miałbym kochać ? O co to - to nie ! WSZYSCY LUBIĄ BYĆ KOCHANI, ALE NIE WSZYSCY UMIEJĄ KOCHAĆ ! zakończę stereotypowo : "Bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz! Pozdrawiam moich interlokutorów bardzo serdecznie i ciepło.

Autor: Stella  13.12.2005 zgłoś

Szarlotka ! Naszego Vorna bez półlitra nie rozgryziesz !

Autor: Vorn  13.12.2005 zgłoś

do powyższego. jeżeli lubisz klasykow poezji z najwyższej półki to polecam Norwida. on nie jest łatwy. nieraz mozna sie długo zastanawiac nad mocno aluzyjnym/zawoalowanym przekazem. prawdziwa łamigłówka. dlatego mało popularny.

Autor: eee  13.12.2005 zgłoś

Witam Na tym topiku prześcigają się Stella, Szarlotka, Szarlotka, Stella (a w dodatku mają tak długie wywody, że czytając początek nie można dotrwać do końca), która więcej przypodoba się VORN- jak myślicie, która z nich ma większe wzięcie, Vorn odpiera ataki jak może, bo on w skytości ducha już chyba kocha ( ten wiersz mniał trochę romantyzmu). pozdrawiam

Autor: Stella  13.12.2005 zgłoś

Szarlotka widzisz - ale nas skwitowano ! My chcemy się przypodobać Vornowi ? Taak ? Chcesz się przypodobać, dlatego takie wywody piszesz! No czekaj kochanie - jak ja pojadę ze swoim wywodem - to mucha nie siada. Tylko mi ni zabieraj Vorna ! Cholera, ciekawe, którą z nas on juz pokochał, co?? Worn mi poleca Norwida. A ja go akurat rozumiem, mimo że nie był popularny. Biedak nie był zrozumiały - tak jak Vorn ! Spoko Vorn - bądż dalej niezrozumiały i kochaj po swojemu.

Autor: Stella  13.12.2005 zgłoś

EEE ! A jednak nie zgadłeś. Własnie sie zastanowiłam i doszłam do wniosku, że ja piszę " pod Golda". A więc bądż spokojna Szarlotko - pisz sobie pod Vorna, a mnie zostaw Goldiego ! Hej Goldi, czy masz cos przeciwko temu ? Widzisz, jak to czasami, ktoś, coś nam musi uświadomic, bo bez tego nie wpadłabym na to. Pozdrawiam......

Autor: igła  13.12.2005 zgłoś

MIŁOŚCI INNYCH PRAGNIE SIĘ PO TO, BY MIEĆ JESZCZE JEDEN POWÓD DO KOCHANIA SIEBIE !

Autor: eee  13.12.2005 zgłoś

witam z tym kochaniem nie miałam na myśli konkretnej osoby, a juz w żadnym wypadku Stella i Szarlotka - wniosek z wypowiedzi. kręć się kręć dyskusjo.

Autor: Iza  13.12.2005 zgłoś

Eee - - - To co napisałas wyraznie wytknęłaś szarlotce i Steli. A szkoda, bo narobiłas bigosu. Ladnie pisały o milości. Czemu sama nic nie napisałas. ja odrazu zaznaczylam, ze nie umiem tak ladnie pisac, jak one i Gold i dlatego warto było poczytac.Zobacz co sie dzieje na innych topikach. Brak kultury, byle jakie wpisy. Nie zauwazylam, żeby one pisały pod kogos. Każda wypowiadała sie w swoim imieniu a jezeli to same miedzy sobą wymieniły troche przyjaznych słów. swoim wpisem, wyraznie chciałas poróżnic towarzystwo. A fe !

Autor: Vorn  13.12.2005 zgłoś

Iza, nie tak na serio. Nikt sie zapewne nie pogniewał. Na dobranoc. Każdy o czymś marzy czego mu brakuje. Chyba łatwiej wtedy zyć. Wy DZIEWCZYNY nie dopuszczacie do siebie żadnych słów rozsądku bo wy chcecie MARZYĆ o szczęściu. J. Kofta ujął to wierszem sugerując nawet pewien przymus /trzeba/ i bagatelizowac ryzyko /pod rynne/. Napisał „Trzeba marzyć”. Namawiając do porzucenia rozsądku wpisuje się zapewne trafnie w wasze przekonania. Ja jednak doradzałbym pozostać na poziome marzenia. Niech ta miłość będzie ciągle na horyzoncie, który ma te własciwość że jak się do niego zbliżać……. Znacie ten utwór Kofty zapewne więc nie przytaczam całości tylko kawałeczek dla niezorientowanych. Jeżeli chciałybyście poczytać w całości to na ogólne żądanie podam. Żeby coś się zdarzyło Żeby mogło się zdarzyć I zjawiła się miłość Trzeba marzyć. Zamiast dmuchać na zimne Na gorącym się sparzyć Z deszczu pobiec pod rynnę Trzeba marzyć. P.S. Stella po duzym namyśle porzuciła mnie na korzyść Szarlotki. W końcu zostane cholera na lodzie. Co przyniesie jutro?

Autor: Iza  13.12.2005 zgłoś

Vorn - - - Cholera - szarlotkę w koncu mozesz zjeśc na deser.

Autor: Szarlotka  14.12.2005 zgłoś

No ładnie! łapię sie na tym,że nie położę się spać póki tu nie zajrzę.Rzeczywiście wypracowaliśmy sobie miłą atmosferę.Ale żeby od razu posadzac nas o romansowanie? OSWIADCZAM co nastepuje: nie piszę pod nikogo.Piszę do Stelli, do Vorna i do innych, którzy chcą czytać.No, nieźle!Do tego się jeszcze tłumaczę jak pensjonariuszka... Iza, czekam abyś jednak zaufała sobie i napisała jak ty czujesz miłość, mam przeczucie ,że byłoby to interesujące. Vorn, jestem spełniona i szczęśliwą kobietą.Kocham i czuję sie kochana.Miłość nigdy nie jest łatwa, więc i moja miała różną siłę rażenia.Marzenia są ważne , nigdy z nich nie zrezygnuję.Tutaj jednak wypowiadaja się, Vorn, nie tylko kobiety, które marzą o miłości ale równiez te ,które jej doświadczają .Fragmet wiersza "Zamiast dmuchać na zimne Na gorącym się sparzyć" to jest własnie motto większości naszych , z pewnościa nie Twoich wypowiedzi.Cieszy mnie zatem, że i Ty wyznajesz tę zasadę. Lód nie jest najgorsza z życiowych opcji, z pewnościa podziwiałeś niejednokrotnie taniec figurowy na lodzie.Możesz zostać w tym mistrzem . Zresztą po co ja do Ciebie piiszę skoro Ty nie podejmujesz rozmowy, co najwyżej wymijająco odnosisz sie do najmniej znaczacych fragmentów? Stello!!! Niech sobie myślą co chcą z Towarzystwem Wzajemnej Adoracji włącznie i Kółkiem Różańcowym.

Autor: Szarlotka  14.12.2005 zgłoś

Bajka na dobranoc( wiersz B.Leśmiana) a propos marzeń.Ci ,co nie lubia czytać, mogą sobie odpuścić, ale jednak zachęcam do pokonania tej słabości, bo warto. Dziewczyna Dwunastu braci, wierząc w sny, zbadało mur od marzeń strony,A poza murem płakał głos, dziewczęcy głos zaprzepaszczony.Dwunastu braci, wierząc w sny, zbadało mur od marzeń strony,A poza murem płakał głos, dziewczęcy głos zaprzepaszczony.I pokochali głosu dźwięk i chętny domysł o Dziewczynie,I zgadywali kształty ust po tym, jak śpiew od żalu ginie...Mówili o niej: "Łka, więc jest!" - I nic innego nie mówili,I przeżegnali cały świat - i świat zadumał się w tej chwili...Porwali młoty w twardą dłoń i jęli mury tłuc z łoskotem!I nie wiedziała ślepa noc, kto jest człowiekiem, a kto młotem?"O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!" -Tak, waląc w mur, dwunasty brat do jedenastu innych rzecze.Ale daremny był ich trud, daremny ramion sprzęg i usił!Oddali ciała swe na strwon owemu snowi, co ich kusił!Łamią się piersi, trzeszczy kość, próchnieją dłonie, twarze bledną...I wszyscy w jednym zmarli dniu i noc wieczystą mieli jedną!Lecz cienie zmarłych - Boże mój! - nie wypuściły młotów z dłoni!I tylko inny płynie czas - i tylko młot inaczej dzwoni...I dzwoni w przód! I dzwoni wspak! I wzwyż za każdym grzmi nawrotem!I nie wiedziała ślepa noc, kto tu jest cieniem, a kto młotem?"O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!" -Tak, waląc w mur, dwunasty cień do jedenastu innych rzecze.Lecz cieniom zbrakło nagle sił, a cień się mrokom nie opiera!I powymarły jeszcze raz, bo nigdy dość się nie umiera...I nigdy dość, i nigdy tak, jak pragnie tego ów, co kona!...I znikła treść - i zginął ślad - i powieść o nich już skończona!Lecz dzielne młoty - Boże mój! - mdłej nie poddały się żałobie!I same przez się biły w mur, huczały śpiżem same w sobie!Huczały w mrok, huczały w blask i ociekały ludzkim potem!I nie wiedziała ślepa noc, czym bywa młot, gdy nie jest młotem?"O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!" -Tak, waląc w mur, dwunasty młot do jedenastu innych rzecze.I runął mur, tysiącem ech wstrząsając wzgórza i doliny!Lecz poza murem - nic i nic! Ni żywej duszy, ni Dziewczyny!Niczyich oczu ani ust! I niczyjego w kwiatach losu!Bo to był głos i tylko - głos, i nic nie było oprócz głosu!Nic - tylko płacz i żal i mrok i niewiadomość i zatrata!Takiż to świat! Niedobry świat! Czemuż innego nie ma świata?Wobec kłamliwych jawnie snów, wobec zmarniałych w nicość cudów,Potężne młoty legły w rząd na znak spełnionych godnie trudów.I była zgroza nagłych cisz! I była próżnia w całym niebie!A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie?I pokochali głosu dźwięk i chętny domysł o Dziewczynie,I zgadywali kształty ust po tym, jak śpiew od żalu ginie...Mówili o niej: "Łka, więc jest!" - I nic innego nie mówili,I przeżegnali cały świat - i świat zadumał się w tej chwili...Porwali młoty w twardą dłoń i jęli mury tłu

Autor:  14.12.2005 zgłoś

Do powyższego, laptop nie chce ze mną współpracować...Przekombinował z wierszem.Miało się skończyć na słowach" A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie?" Iza, że jestem apetyczna to oczywiste.Pozwalam sie jednak zjadać tylko mężowi i to na danie główne.

Autor: Iza  14.12.2005 zgłoś

Już mialam zamykac kompa a tu widze twoja wypowiedz. Ja nie umiem naprawde pisac ciekawie. Jak kazda kobieta mialam rózne przezycia, ale wole czytac na temat milosci niz sie wypowiadac. Podziwiam wasze pisanie. Wprawdzie ostatnie wpisy mozna potraktoweac zartobliwie tomusze stwierdzic, ze masz racje. Gdyby tak serio potraktowac Ciebie, Stelę i Vorna i Golda, to niestety bijecie na głowe Vorna. Nigdy nie mozna zrozumiec o czym on pisze, wszystko takie jakies zagmatwane i niekonkretne. chociaz Stela zartobliwie wybrala golda to ja jej sie nie dziwie on tak pisze ladnie, konkretnie, ze znawstwem tematu Ja tez stawiam pytanie, dlaczego Vorn nie odpowiada wprost tylko kluczy, daje wymijajacre odpowiedzi. Swiadczy to o niestabilnym charakterze, skrytosci. A z drugiej strony wydaje sie byc człowiekiem wrazliwym skoro podsyła romantyczne wiersze. To skomplikowana natura, a pełnej ekspresji i wewnętrznego piekna i spokoju - Steli, może sie taka natura nie podobac. Wolałam, z racji swojego zawodu napisac tu od strony charakterystyki postaci aniżeli na temat istoty milosci. wybacz Vorn za te charaktersystykę, ale musialam przyznac racje Szarlotce. Pozdrawiam o dobranoc.

Autor: Szarlotka  14.12.2005 zgłoś

Znam!!!!!!!!!!!!!!!!! znam!!!!!!!!!!!!!!!!! taki jeden wiersz Norwida i tu bedzie jak znalazl!! Dziwne uczucia - dawniej ja marzyłem, Wszystko kochałem, we wszystko wierzyłem, Szczęśliwy byłem! A dziś?... smutny - i czemuż! Precz to narzekanie, Lepiej oto zawołam marzenia, miłości. Miłości moja! Marzenie! ja was proszę w gości, Proszę, wołam - a tutaj taka cisza wszędy, Jakby miłość z marzeniem umarła przed chwilką, Jakby właśnie skończono pogrzebu obrzędy, I dym pozostał tylko, I dalekie śpiewanie...

Autor: eee  14.12.2005 zgłoś

witam, trochę zasiedziałam się ale nie mogłam doczytać się niektórych wypowiedzi. Vorn, przepraszam masz jeszcze Izę. Biedny Gold. szukaj a znajdziesz

Autor: asa  14.12.2005 zgłoś

do Szarlotka Oj Szarlotka widzę, że dokładnie czytasz tylko wypowiedzi Stelli i Vorna. Ja nie napisałam, że jest szczęśliwy, bo tego nie wiem. Napisałam „Jeśli Vorn jest szczęśliwy to tylko mu życzyć aby zawsze tak było” Słowo „jeśli” jednoznacznie wskazuje, że nie wiem czy jest on szczęśliwy.

Autor: ;)  14.12.2005 zgłoś

Widze, ze troche ludzi sie tutaj odezwalo i ze rozwinela sie calkiem mila dyskusja. Szkoda, ze znow z podzialem na 'moje na wierzchu, a Twoje jest be'. Kazdy widzi milosc przez pryzmat wlasnych doswiadczen. Dla jednych milosc wiaze sie z totalnym oddaniem, dla innych z byciem komus wiernym, ale zachowaniem wolnosci... Co lepsze - obie strony maja racje, a proba przemowienia drugiej stronie do rozsadku, to jak proba stwierdzenia wyzszosci swiat Wielkiej Nocy nad swietami Bozego Narodzenia (i w druga strone).. Glupota! A nie lepiej po prostu powiedziec, ze milosc owszem oznacza oddanie, ale nie kosztem wlasnego jestestwa, wlasnych przekonan? Bo przeciez prawdziwa Milosc oznacza akceptacje, a nie podporzadkowanie. Kocham, wiec zarowno daje jak i potrafie rowniez brac;) Z drugiej strony przeciez ktos madry kiedys powiedzial, ze dzielac sie Miloscia, mnozysz ja. Dajac z siebie Milosc wcale jej nie tracisz, a wrecz przeciwnie - wraca ona do Ciebie zwielokrotniona!:) To dopiero jest fascynujace! I tu uwaga do Vorna sie pojawia - mowisz o wielu obliczach milosci. Jesli masz na mysli milosc nieodwzajemniona, albo 'zle ulokowana', to chcialabym Ci wyjasnic, ze to nie jest milosc prawdziwa. Czesto sobie milosc wmawiamy, a poniewaz trudno nam sie jest pogodzic sie z porazka (z odrzuceniem, czy z uznaniem, ze milosc nie byla TA Miloscia), wiec wmawiamy sobie ta milosc dalej, i dalej... I to jest destrukcyjne. Ale jesli sie jest w zwiazku opartym na prawdziwej milosci, gdzie obie strony walcza o nia, wtedy nie ma mozliwosci, zeby milosc byla destrukcyjna. Bo jak szacunek i przyjazn moze zniszczyc kogos? Nie ma szans. Dopiero kiedy konczy sie prawdziwa milosc, wtedy to zaczyna byc niszczace... A czemu? - tego chyba nie musze tlumaczyc, bo przykladow w naszym zyciu jest az nadto... A tak przy okazji - Goldzie, przepraszam, ze nie pisze. Od dluzszego czasu mam po prostu nawal obowiazkow i nawet dla siebie czasu nie jestem w stanie znalezc:(. Mam nadzieje, ze to rozumiesz... Pozdrawiam! (Noname)

Autor: nie mam nicku  14.12.2005 zgłoś

Zgadzam się z Tobą. Szkoda, że ja tak ładnie nie pisze. Pozdrawiam

Autor: nie mam nicku  14.12.2005 zgłoś

do Noname Zgadzam się z Tobą. Szkoda, że ja tak ładnie nie pisze. Pozdrawiam

Autor: Też bez nicku  14.12.2005 zgłoś

Noname teraz odrobi zaległości i zacznie dialog z Goldem łeb w łeb. Pobije na głowę Szarlotkę i Stellę.

Autor: Szarlotka  14.12.2005 zgłoś

Asa zapewniam Cię, że uważnie czytam każdą wypowiedź i Twoją także. Widać inaczej zrozumiałam Twoje ujęcie sprawy ze słowem "Jeśli" w roli głównej. Też bez nicku , zaniepokoił mnie Twój ostatni wpis. Oczekujesz tu widzę zapasów ze mną w roli głównej. Jakoś nie pasuje mi takie zagrzewanie do boju. Po co mielibyśmy rywalizować? Zaintrygował mnie Twój punkt widzenia. Tocząca się tutaj dyskusję określiłaś/eś jako „ moje na wierzchu”.W wymianie zdań na dany temat pojawia się potrzeba uzasadnienie swojego stanowiska. Miłość.. jakże ulotny temat. Rozmowa o niej przypomina mi rozmowę o zapachach-bo jedynym punktem odniesienia jesteśmy my sami, każdy ma zatem prawo uważać się za eksperta w tej dziedzinie .Może więc masz rację i jakakolwiek dyskusja w tym temacie prowadzi na manowce, w której dochodzi do walki i pobicia na głowę( czego się spodziewasz). Broniąc MIŁOŚCI broniłam zatem jedynie własnej idei. Być może Vorn ma rację mówiąc ,że „...Zapewne świat bez miłości d/m byłbym światem z mniejszą ilości ludzkiej krzywdy i nieszczęść. ...” Na pewno byłby dla niektórych wygodniejszy .Można samemu nie kochać, ale jak tu zabronić innym by nas kochali? Przyznam, może to być co najmniej irytujące. Ja wybieram MIŁOŚĆ i to nie tylko tę ,na której skupiła się cała nasza uwaga w tym topiku, ale także MIŁOŚĆ DO LUDZI W OGÓLE I CAŁEGO ŚWIATA.

Autor: Stella  14.12.2005 zgłoś

Witaj Szarlotko ! widzę, że popisałaś sobie w nocy i przed południem napadła Wena. Nic dodać, nic ująć. W dalszym ciągu nie chcę Ci kadzić, ale dlaczego nie mam pochwalić Ciebie, za to co piszesz. Ostatnia Twoja wypowiedż jest naprawdę bardzo interesująca. W nocy Iza zabrała się za naszą charakterystykę. Nie chcę tego komentować, ale trochę miała racji w tym co napisała. Jeśli chodzi o Noname - przyznam sie, że nic nowego na temat milości nie wniosła swoja wypowiedzią, bo wszystko to zostało juz poruszone tutaj w naszych wypowiedziach i innych forumowiczów. Cokolwiek by tu nie powiedzieć na temat milości - to i tak okaże się, że kazdy inaczej pojmuje miłośc, przeważnie przez pryzmat własnych doświadczeń. Na innych topikach, podobnych do naszego tutaj, traktujacych o problemach milości i zdrady, widac wyrażnie, jak miłośc potrafi niektórych uzależniać. W imię miłości daja sobą pomiatać, daja z siebie zrobic bezwolną kukłę. Czasami nie ma "mocnych", jesli ktoś sie fatalnie uwikła w szpony milośći. Już mi nie bardzo sie chce wałkować ten temat.Chyba dostatecznie dużo napisałam o tym, czym dla mnie jest milośc, czym wolność od miłości destrukcyjnej. Nawet sobie trochę pożartowałam, że "rzuciłam " go dla Golda. On strasznie "przejął " się moja " zdradą ", bo już nie widzę romantycznych wierszy, które lubimy oboje. Gold teraz milczy- widocznie czekał na odzywkę swojej muzy - Noname. Pozdrawiam wszystkich i czekam na dalsze, ciekawe wypowiedzi, warte komentarzy.

Autor: Szarlotka  14.12.2005 zgłoś

Noname, czyżby święta Bożego Narodzenia i Wielkiej Nocy nie były Swiętami MIŁOŚCI? Porównanie sporu ciekawe... Podobnie , jak Stella, czuję,że to co dla mnie ważne już napisałam.Dobrze,że pojawiły się nowe osoby w naszym topiku,Pozdrawiam

Autor:  14.12.2005 zgłoś

A czyj to ostatni wpis ?

Autor: chrobinka  14.12.2005 zgłoś

moim zdaniem to się naprawdę czuje.milosc jest w moim zyciu najwazniejsza.spotkalam swojego wymarzonego faceta i jestem najszczeslsliwsza kobieta na swiecie.jest nam razem tak wspaniale ze szkoda slow.kazdemu zycze takiego spelnienia!

Autor: Szarlotka  14.12.2005 zgłoś

(2005-12-14 12:34:25) to mój wpis.Szarlotka

Autor: mrówka  14.12.2005 zgłoś

Miłość kreuje życia sens- dla mnie to nawspanialszy dar od życia Jednoczy i daje moc spełnienia... Poznajesz kogoś i masz wrażenie jakbyś spędziła z nim całe życie ... Jest przyjaźń,niepowtarzalne chwile szcześćia , tęsknota , uśmiech, spontaniczność, zaufanie , bliskość, pragnienie, dzika fascynacja, wspólna droga zrozumienia ... Z dnia na dzień uczucie staje się piękniejsze, trwalsze i pełniejsze ... PRAWDZIWA MIŁOŚĆ to uczucie które dojrzewa, ale wciąż jest " świeże " ... MOJA MIŁOŚĆ daje mi moc dzięki której chce mi się iść do przodu :-)

Autor: eee  14.12.2005 zgłoś

witam .............o ironio mówią, że szkoła nie idzie w las tylko w nas.. czy to prawda - mam pytanie????? pozdrawiam kręc sie kręć dyskusjo

Autor: VVVV  14.12.2005 zgłoś

do EEE >>>> I PO CO TA ZMIANA TEMATU ?

Autor: Vorn  14.12.2005 zgłoś

Idealistyczna apoteoza miłości przedstawiona prze Golga na poczatku topicu bardzo trafia do mentalności kobiecej więc zyskała uznanie. To jest ta melodia którą kobiety lubia słyszeć. Pensjonarsko-naiwny ogląd miłości przedstawia powyzej "mrówka" pewno nastolatka. Niestety są to poglady fragmentarycznie prawdziwe. Wszycy o tym wiedzą ale nie lubia rozmawiac. Napisałem że nie chciałbym przeżyc wielkiej milosci. Potwierdzam nadal. Jestem żonaty z kobieta jaka chciałem, mam udanego syna, jestem zadowolony ze swojego małżeństwa. Wielka miłośc byłaby dla mnie wysoce niepożądana. Mojej zonie pomimo że dobrze jej zyczę też tego nie życzę. Jestem tu egoistą, tak? Szarlotka podkreśla co krok, ze jak sie kocha nalezy pozwolic odejśc. A czy to mozna komuś zabronić, lub zmusić do kochania? Zastosuj to Szarlotko w swoim małżeństwie. Jak mąż pewnego dnia powie ci że sie bardzo zakochał to powiedz mu że bardzo sie cieszysz, kązdy zasługuje na wielką miłość bo to dar Boga. Wyprasuj starannie kolekcje koszul i niech sobie idzie za głosem serca.Przecież życzysz mu jaknajlepiej. Drogie panie. Nie porozumiem sie z wami. Nie chcecie relatywizowac miłości, wolicie nieprawdziwą bardzo ładna wersję Golda. Ty wystepem "przejazdem z Moskwy do Paryza" zakończyłem swoj wkład w dyskusję. Do spotkania na innych łamach.

Autor: Iza  14.12.2005 zgłoś

Vorn - - - TWoja ostatnia wypowiedż cos nie bardzo pasuje mi do Ciebie, jak by to ktos zupelnie inny pisał. Za bardzo przejrzysta. Udanej podróży.

Autor: Gold  14.12.2005 zgłoś

i bęc. Z mojego śnieżnobiałego obłoku, z którego obserwowałem przednią dysputę, spadłem na twardą ziemię. Jej piękno (dyskusji) zostało deczko zakłócone. Zrobiło się ciemno, (Vorn i Szarlotka prawie zgasili światło na topiku) oraz smutno, bo odgłosy bitewnych zmgań ucichły. Mrówka i Chrobinka wniosły świerzy powiew wiary w to, że miłość istnieje i wnosi radość życia, a tak przy okazji - dlaczego kobiety o tak wielkich sercach mają takie tyci Nicki?. Więcej asertywności, miłe Panie. Noname, potraktowano lekko chłodno, mylnie zakładając, że pozdrawiając mnie, wraca dlatego, że jestem tu obecny. Jest to nasze spotkanie na wspólnym topiku po wielu miesiącach milczenia - widać tak miało być.. Noname bardzo ciepło oceniła piękną wymianę myśli pomiędzy Stellą, Szarlotką i Panem Vornem, a ponadto podzieliła się swoim poglądem. Jeśli nawet nie był wyjątkowy, to mniemam, że każdy z nas nie odkrył nowych praw rządzących tym szczególnym i niepowtarzalnym uczuciem jakim jest miłość. Mnie też się dostało od Pana Vorna za idelaistyczną apoteozę miłości, prawie rodem z kolekcji Hareliqina, a tym masowym odbiorcą, jak sądzę były Panie z topiku. Nic chyba bardziej mylącego. Ja I tak pozostanę przy swoim poglądzie, że prawdziwa miłość ma wiele przymiotów z altruizmu, że jest dawaniem, czasem odwzajemnionym ze zdwojoną siłą, czasem nie, ale dawaniem. Mam to w nosie, czy to komuś przypada do gustu, czy też nie. Mnie jest z tym dobrze, że daję dużo miłości mojej Pięknej Pani, moim dzieciom, przyjaciołom, znajomym i kloszardowi na parkingu, gdy prosi o przysłowiowe 20 groszy na bułeczkę, a nie na piwko - jak się zarzekają. Nie akceptuję też podporządkowanie się w miłości, które ma prawie znamiona chorobowe - samozatracenia się. Jeśli jednak komuś sprawia to radość i wówczas czuje się spełniony, szczęśliwy - czy można Mu zabronić? Może zatem zadajmy sobie pytanie - czym miłość być nie powinna? Wracając na koniec raz jeszcze do Pana Vorn, nie zakochanego ze wzajemnością , przez Panią Vorn, chciałbym zapytać, czy jest Pan pewien, że Małżonce jest z tym dobrze? Czy Pana Małżonka jest szczęśliwa? Nie obawia sie Pan, że Syn przejmie taki styl życia uczuciowego,? Przecież On nie widział , nie czuł, miłości pomiędzy Rodzicami. Można w ten sposób okaleczyć uczuciowo, najbliższą sobie osobę, jaką jest nasze Dziecko. Pozdrawiam Gold

Autor: o2.pl  14.12.2005 zgłoś

ulegleś pokusie aby wcisnąć Vornowi małe świństwewko z tą żoną szlachetny Goldzie? nic co ludzkie nie jest ci obce?

Autor: Stella  14.12.2005 zgłoś

Nie bardzo rozumiem ostatnia wypowiedż o2.pl a to dlatego,że jest zupełnie nieobiektywna. Nie widzę, żeby Gold chciał poprzez swoją wypowiedż wcisnąć Goldowi świństewko. Ja nie jestem zaskoczona ostatnią wypowiedzią Vorna. On już we wczesniejszych swoich wypowiedziach, wyrażnie dawał do zrozumienia, jaki ma stosunek do istoty miłości. Jedno zdanie - cytuję " Wielka milość byłaby dla mnie wielce niepożądana " Swojej żonie tez tego nie życzy. Tu nasuwają się wątpliwości, co właście Vorn miał na myśli. Czy miłość poza małżeńską, która mogłaby zniszczyć ich związek ? Bo chyba oboje państwo Vornowie zawierając swoje małżeństwo, zawierali je z wielkiej miłośći ? Bo jeżeli był to tylko układ, z którego Vorn jak pisze, jest zadowolony i żona też - a to już inaczej sprawa wygląda. Można widać i tak. Małżeństwo owszem, ale od razu z zastrzeżeniem - tylko bez wielkiej miłośći. Jeżeli taki układ Wam odpowiada - Wasza sprawa. W kontekscie Twojej wypowiedzi - tak należy ją zinterpretować. Tylko coś Ci powiem Vorn, czytając to co napisałeś, wg. mnie powiało jakimś chłodem...... Zdecydowanie wolę - nie tylko jako kobieta ( i piszę tu obiektywnie ) wypowiedż Golda. Wolę jego idealistyczną apoteozę miłośći, która ma ludzka twarz. Miłośc jest albo egoistyczna, albo altruistyczna. Ta ostatnia polega na dawaniu siebie przede wszystkim, a egoistyczna - na braniu. Nie zawsze te dwie sprzeczności ze sobą współgrają w miłości, bo tak jak w JEDNOSCI jest siła - to w MIŁOŚCI tak samo ! I tu Gold miał rację. Jeżeli syn pana Vorna widzi taką postawę, pewnie też bedzie miał w przyszlości taki sam chłodny stosunek do miłośći, jak ojciec. Więc o2.pl zastanów się nad sensem wypowiedzi Vorna.

Autor: MM  14.12.2005 zgłoś

Miłość dar od Boga? To byl dla mnie szok, grom z jasnego nieba.Nigdy bym sie tego nie spodziewala po nim po 10 latach malzenstwa.Bylam zbyt pewna jego , jego zasad moralnych.A jednak w zyciu pewnym mozna byc tylko smierci.Nie da sie opisac tego uczucia,cierpienia.To jest jak pieklo na ziemi.Dziwne bylo dla mnie samej to,ze potrafilam wybaczyc.Zapomniec sie nia da.Mysli sie o tym non stop, nieustannie.Nie czulam swojego ciala,jakby mnie nie bylo,jakas wewnetrzna pustka.Musialam zajac sie dziecmi,normalnie zyc i funkcjonowac,ale nie da sie.To jeszcze trwa.On nie potrafi zerwac tej znajomosci i najgorsze jest to ,ze wprost mowi mi,ze mnie nie kocha,jest przy mnie ze wzgledu na dzieci i tylko dla nich,a to co sie stalo bylo skutkiem mojego zaniedbania i tego,ze poczul sie odtracony.Nikt jeszcze tak go nie kochal jak ona ani on nikogo do tej pory.Nie potrafie wytlumaczyc mojego zachowania,ale tym bardziej go pragne ,kocham,walcze ,cierpie i zaluje,ze nie da sie cofnac czasu. Ale czuje ,ze to juz nie ten sam czlowiek,nie moj maz tylko ktos obcy,nalezacy do innej.Nie odejde bo niby gdzie? Wiadomosc o tym co sie stalo zabilaby moich Rodzicow.Nie wiem co mam zrobic, zyc sie nie chce ,a zyc trzeba dla dzieci.Niech ktos mi powie jak dlugo sie cierpi, kiedy przyjdzie jakies zobojetnienie? Kiedy przestane choc na moment o tym myslec ?

Autor: Lenka  14.12.2005 zgłoś

Poznałam cudownego faceta, z którym spotykałam się przez 6 miesięcy. Odbierał mnie z zajęć na uczelni, spędzaliśmy wspólnie popołudnia, przeżyliśmy cudowne chwile... I tak aż do momentu, w którym okazało się, że mój wspaniały mężczyzna mieszka z inną kobietą, z którą jest – bagatela – od ośmiu lat. Oczywiście ta kobieta (o czym dowiedziałam się później) od samego początku naszego związku wiedziała, że się spotykamy. Pozwoliła mu na to. Z jego mieszkania "znikały" wszystkie jej rzeczy; gdy przyjeżdżaliśmy tam razem, nie było śladu bytności jeszcze innej osoby, tym bardziej - stałej lokatorki. Chowała przede mną wszystkie swoje kosmetyki, ubrania, rzeczy osobiste, ponieważ nie chciała być mu przeszkodą... Robiła to z MILOSCI do niego.

Autor: do MM  14.12.2005 zgłoś

Podtrzymuję, miłość jest najwiekszym darem od Boga. Pamiętać jednak należy, że jesteśmy wolnymi ludźmi, zatem czynimy nie wszysto i nie zawsze szlachetnie czy dobrze. Topik o znamionach zdrady, aż kipiał od ludzkiej podłości. Bardzo Ci współczuję - nawet nie wiesz jak bardzo. Ból psychiczny w mojej ocenie należy do najboleśniejszych w ludzkim ciele. Każdy inny ból można uśmierzyć. Tego się nie da. Jeden raz zdażyło mi się przeżyć, nie zdradę, a odrzucenie. Myslę, że podobnie boli. Jedyne lekarstwo, które działa - to czas. Drugi preparat - to rozmowa samej z sobą. Musisz odpowiedź sobie na kilka pytań. Czy rzeczywiście nie popełniłaś błędów w waszych relacjach (to tak na przyszłość, aby nie popełniać podobnych błędów) ? Czy można jeszcze mówić o naprawie rzeczpospolitej Waszego małżeństwa? Czy jesteś w stanie wybaczyć i zapomnieć, to, że Twój ąż Cię zdradził, że mówi Ci wprost, iż nie kocha i jest z litości. Trzeci preparat - musisz pokochać siebie i zakceptować to, że wstaniesz i weźmiesz się z losem za bary. Wiesz co, jak bym usłyszał takie słowa od mojej Pięknej Pani, walnąłbym tym wszystkim i poszedł w różową dal na zawsze. (dlatego różową, bo gorzej być nie może). Jedno jest pewne, stojąc na tylnych łapkach i merdając ogonkiem nioczego nie załatwimy. Jeśli uczucie u Twego Męża jest na poziomie -1, to związek z litości, dla dobra Twojego i Dzieci jest farsą. Nie przeceniam psychologów teraupeutów, ale jeśli namierzysz dobrego, (zapytaj o to na topiku), może jest jeszcze szansa na przbudzenie. Nie wiem. On musiałby wykazać wielką wolę naprawy. Trochę, po Twoim opisie, w to nie wierzę. Pozdrawiam i życzę, abyś powstała i zwyciężyła.

Autor: giulietta  14.12.2005 zgłoś

chce dolaczyc do waszego grona chociaz nie jestem w stanie przeczytac wszytskich opinii . Po dluzszej przerwie mam znow komputer i wiecej czasu. jestem mile zaskoczana tak znakomitymi tematami i niektorymi wypowiedziami. Na temat milosci napisalam kiedys prace licencjacka z socjologii...Dawno, nie nic sie nie zmienilo w mych podladach.. Dwie lapidarne wypowiedzi utkwily mi najbardziej, ze milosc to wariactwo w wymyslaniu glupich rzeczy, zeby jak najdluzej byc razem; oraz ze milosc to bol...

Autor: X x X  14.12.2005 zgłoś

NO I ZACZYNA SIE SERIAL NA TEMAT ZDRAD - CZYLI KOCHANEK I KOCHANKOW. A TUTAJ NA TYM TOPIKU PISZE SIE O MILOSCI. ZARAZ ZACZNIE SIE SPOWIEDZ. A JESZCZE NIE ZNIKNAL TOPIK PT. 'BADZ CIERPLIWA KOCHANIE ...'' JEST NA KAFETERII PO LEWEJ STRONIE I TAM MOZNA SWOJE ZALE NA KOCHANKOW WYPOWIADAC I OTRZYMYWAC "WSPANIAŁE PORADY "

Autor: giulietta do MM  14.12.2005 zgłoś

nigdy nie przestaniesz o tym myslec. Bardzo Ci wspolczuje. Z tym sie tylko muisz NAUCZYC zyc . Tak jak zdrowi ludzie traca noge lub reke w wypadku i NAGLE musza sie nauczyc ztym zyc. Dziel sie otym z kims, rozmawiaj, rodzicami najmniej sie nprzejmuj. postaraj sie myslec wylacznie o sobie i dzieciach Pa trzym sie

Autor:  14.12.2005 zgłoś

I jeszcze temat bardzo aktualny własnie dla takich spraw pt. "Ciemność Wszędzie widzę ciemność...... " tam jest dokładnie o milośći i zdradzie........

Autor: giulietta  14.12.2005 zgłoś

chyba dobrze zrozumialam temat:istota milosci? Milosci miedzy kob a mezczyz, czy cos nie tak? przeciez nikt tu nie rozmawia o milosci Boskiej , rodzicielskiej, brateskiej itp

Autor: Szarlotka  14.12.2005 zgłoś

wielki smutek ogarnął mnie Vorn po Twojej ostatniej wypowiedzi.Smutno , smutno mi ... Może jednak mógłbyś, Vornie przez chwile rozważyc co Ci Gold odpisał? Odciąłeś siebie i Żonę od miłości.Nie dałeś jej szans.Czemu zakładasz,że miłość , ta namietna,z oczarowaniem, zachwytem i czułością jest niemożliwa w małżeństwie?Czy choc raz pomyślałes co czuje Twoja żona?Cokolwiek kiedykolwiek zawiniła jest przecież z Tobą.Nie wierzysz ,że może byc z Tobą z miłości?Że Cię kocha, tęskni...za Tobą prawdziwym...Nie wierzę, że zawsze byłeś taki wyrachowany i cyniczny.Twoje zimne słowa mają drugie dno, kryją łzy, które może trzeba wylać, aby żyć pełnią życia. Vorn, a może uważasz,że prawdziwy mężczyzna nigdy nie płacze? Płacze k...., płacze i całe szczęście!!! Pytasz:" A czy to mozna komuś zabronić, lub zmusić do kochania? "Oczywiście,że nie i moje wypowiedzi nigdy tego nie sugerowały.Zaczepnie proponujesz abym zastosowała w swoim małżeństwie taktykę pt.Możesz odejść".Tak,Vorn, zrobiłam to, bo i moje małżeństwo nie jest papierowe a my jesteśmy ludźmi, zatem popełniamy błędy, gubimy się...Czy naiwnie sądzisz ,że małżeństwo z 20 letnim stażem momogłoby być szczęśliwe tak za darmo? Oboje mieliśmy wybór, wybraliśmy własciwie choć bolało, bolało...Pogubiliśmy sie i odnaleźliśmy droge do siebie, ocalilismy miłość.Mżonki, ułudy, zauroczenia...to część życia, z którą musimy się zmierzyć, aby nas nie pokonały.Wiesz, Vorn, warto było dać sobie szansę.Po 10 latach wiem, że nic nie dzieje sie bez przyczyny, za jakość związku zawsze odpowiadają po równo dwie osoby, bo obie go tworzą.Ja wzięłam odpowiedzialność za swój wkład, nie mówiłam:" twoja wina, twoja wina, tylko twoja wina".Jestem szczęśliwa i wiem, że mój mąż także jest szczęśliwy ze mną.Jest w naszym małżeństwie namiętność, pasja, jest też pokora.Nasze dzieci miały szansę przeżyć kryzys małżeński swoich rodziców i miły szansę zobaczyć, że możliwe jest wyjście z niego, że konflikty mogą rozwijać i,że kiedy robi się ciężko, nie bierze się zabawek i idzie do swojego kąta.Lepiej spłonąć, niż się tlić w miłości. powiedziałeś szyderczo:"Wyprasuj starannie kolekcje koszul i niech sobie idzie za głosem serca.Przecież życzysz mu jaknajlepiej."Odpowiemci tak: Mój mąż zwykle sam prasuje swoje koszule, nie mamy sztywnego podziału na damskie i męskie prace.Nigdy nie zgodziłabym się na kontynuację małżeństwa z poczucia obowiązku, bazując na poczuciu winy, szantazując odpowiedzialnościa za dzieci, manipulując partnerem.Zasługuję na szacunek i miłość, podobnie jak mój mąż.Litość, pogarda, manipulowanie zabijają jedno i drugie, rodzą nienawiść. Nie zmusisz nikogo do kochania.Ale czyż nie zostało powiedziane kochaj bliźniego swego jak siebie samego.Nie kochająć siebie jak możesz kochać drugą osobę? Dzieci od nas uczą się miłości. skoro postanowiłes odejść z naszego topiku, spytam cie na koniec, dlaczego zawsze zwracałeś się do mnie w trzeciej osobie, nigdy nie wprost.Mówiłeś o mnie jakby mnie tu nie było, a przecież jestem

Autor: Szarloyka  14.12.2005 zgłoś

Do Vorna Laptop znów uciął mi końcówkę. Życzę Ci szczęśliwej podrózy( W siebie) tam i z powrotem. Szarlotka

Autor: eee  14.12.2005 zgłoś

Do WW Odp.; ponieważ - nie lubię "bełkotu", uwielbiam rozsądek na każdy temat. Życzę dużo zdrowej miłości pozdrawiam

Autor: Stella  14.12.2005 zgłoś

Szarlotko ! Znowu b. dobrze napisałas. A teraz chciałam zwrócić ci uwagę, na wczorajszą wypowiedż Vorna z godziny 21.40. Cytuję: " ........ osobiście wyraziłem opinie, że jest to bardzo dobrzy przykład, ujawniania uczuć wyższych. itd.... " No to jak to sie ma do dzisiejszej wypowiedzi Vorna. Czy według Ciebie te "uczucia wyższe" maja oznaczać tylko opiekowanie sie kimś, a nie okazywaniemu swojej wielkiej miłości ? JednakVorna rzeczywiście bez pół litra nie rozgryziesz i pewnie on sam siebie też. Coś Ci zdradzę w sekrecie, bo Vorn już pewnie w Paryżu ( niby), że te jego wypowiedzi były zwyczajnymi prowokacjami. Jeżeli Vorn to przeczyta - to powie o mnie : "bystra kobitka ".A wiesz dlaczego, bo cofnęłam się i przeczytałam wszystkie jego wypowiedzi i "wyłapałam" to i owo i jeszcze coś, ale o tym cicho sza......

Autor: Stella  14.12.2005 zgłoś

EE! A ten bełkot - to miałes na myśli siebie ? Trzeba przyznać, bardzo celnie się wypowiadasz. Twoje wspaniałe wypowiedzi cechuje blekot nad blekotami z oparem unoszącym się nad bagnami......

Autor: Karina  14.12.2005 zgłoś

A co powiecie na to:mówią,że miłość umiera między dwojgiem ludzi.To nieprawda, nie umiera.Odchodzi tylko,opuszcza człowieka,gdy się na nią nie zasługuje.Przeczytałam gdzieś te słowa i myślę,że to prawda.Miłość opuszcza człowieka,kiedy się jej nie pielęgnuje, kiedy nie rozmawia się z partnerem i zatraca bliskość.Wtedy miłość wymyka się,ucieka.Tak ważna jest rozmowa.Codzienna bliskość i rozmawianie o kłopotach,radościach,zwykłych sprawach to warunek istnienia bliskości.Wydaje mi się,że jest wiele nieszczęśliwych związków,bo ludzie nie umieją ze sobą rozmawiać.Wydają sobie tylko polecenia:zrób to,kup to,załatw to. Moi rodzice tak żyją,a ja nie widzę między nimi bliskości,miłości.Nigdy nie słyszałam żeby mówili sobie czułe słowa.Między nimi nie ma miłości,bo nie umieli o nią dbać.Ja będę żyć inaczej.

Autor: Stella  15.12.2005 zgłoś

Karina! Bardzo ładnie i celnie napisałas. chętnie bym Ci odpisała, bo to sie prosi komentarza, ale jestem zmęczona i spiąca, więć nie bardzo chce mi sie myśleć. Jutro na pewno napiszę, co ja sądzę na ten temat. Idę spać - dobranoc.

Autor: Szarlotka  15.12.2005 zgłoś

Stella jesteś prawdziwą Królową Życia!!Podziwiam Twoją energię . Jeśli chodzi o Vorna, to też miałam takie podejrzenia.Wzięłam go jednak na wszelki wypadek( bo może jednak to facet z krwi i kości?) na serio.Ale pewna nieufność we mnie pozostała.Pewnie masz racjęz tymi prowokacjami.Gold potraktował go po męsku, chwała mu za to.Ale może Ci dwaj panowie są w zmowie? Oto spiskowa teoria (topikowych) dziejów. Ależ jesteśmy inteligentne, ha!!!( a na pewno mamy wyobraźnię!, że hej.) Miłych snów,Stello. Karina, wierzę, że Ci się uda.Pa. Pozdrawiam wszystkich.

Autor: Szarlotka  15.12.2005 zgłoś

Lena, kochanie, masz swój topik osobisty.Skąd się tu wzięłaś?

Autor: Stella  15.12.2005 zgłoś

Witaj Szarlotko ! BINGO ! Poszłaś moim tropem i trafiłaś ! Ale to nie ważne. Każdy ma prawo wypowiadac się pod różnymi nickami. Byleby do rzeczy , kulturalnie i nieżłośliwie . Dziękuje za życzenia miłych snów. Chciałabym miec takowe, ale od dawna nic mi sie nie śni.... Pozdrawiam. Karina ! To co napisałaś o swoich rodzicach jest niestety udziałem większej ilości związków małżeńskich. Słusznie zauwazyłaś - brak szczerego porozumienia poprzez rozmowy. Oni są tylko ze sobą, ale żyją obok siebie. Prawie siebie nie zauważają i przez to z dnia na dzień oddalają się od siebie. Niedawno odwiedziła mniemoja dawna koleżanka z pracy, która mieszka w domku jednorodzinnym z córką, zieciem i dwiema wnuczkami. Opowiadała mi, że u jej córki i zięcia jest podobnie. Nawet sie specjalnie nie kłócą, bo ich rozmowy ograniczają sie do: tak kochanie, nie kochanie, albo: daj mi spokój. Próbowała z córką porozmawiać, pytając ją, czy jeszcze kocha swojego męża Andrzeja. Bez wahania odpowiedziała - ależ tak i zaraz zmieniła temat. Tamten związek jest martwy. Ja nawet wiem, co mogłoby taki związek ożywić - jakis nieprzewidywany wypadek losowy, choroba współmałżonka. Często takie martwe związki w obliczu katastrofy i utraty bliskiej osoby, nagle ożywają, budzą się uczucia i dobre emocje i odkrywają, że są nadal sobie bliscy. Niestety, nieraz bywa za póżno. Tak Karino - uczucia trzeba pielęgnować, bo , jak nie - umrze wtedy smiercia naturalną. A jesli nawet w takim stanie obojętnośći wytrwa do starości, to póżniej zaczyna przypominać "Taniec śmierci " - Strindberga. Mówisz, że postarasz się żyć inaczej, bo umiesz wyciagac wnioski. Tak postaraj sie zyc inaczej, a przede wszystkim wybierz dobrze, postaw na właściwego człowieka. Zyczę Ci powodzenia, pozdrawiam.

Autor: Karina  15.12.2005 zgłoś

Dziękuję STELLO za miłe słowa!Ja jestem pewna tego,że już znalazłam tego właściwego człowieka.Jesteśmy razem 4 lata, kochamy się tak bardzo.ON jest moim najlepszym przyjacielem.Nie ma między nami tematów tabu,potrafimy rozmawiać dosłownie o wszystkim.To ON nauczył mnie bez skrępowania rozmawiać o seksie,mówić o swoich pragnieniach,marzeniach.Wiem,że nic nie jest w stanie zniszczyć naszego związku,bo jest między nami ogromna bliskość,o którą dbamy każdego dnia.I wiecie co? Może to głupie,ale od pierwszego dnia kiedy GO poznałam, od razu miałam przeczucie,wiedziałam,że to ON będzie moim mężem.Tego dnia oboje znaleźliśmy się w miejscu,gdzie nie miało nas być.Wierzę,że to przeznaczenie,dar niebios.Pielęgnujemy NASZĄ miłość każdego dnia i jesteśmy pewni tego,że nie umielibyśmy bez siebie żyć.Każdemu życzę takiej miłości.

Autor: Stella  15.12.2005 zgłoś

Karino ! Cieszę się, ze juz odnalazłas swoje szczęście na tej ziemi i wiem, że juz wiesz co trzeba zrobić, żeby to szczęście utrzymać. Ale najwazniejsze, że trafiłaś w dziesiatkę, czyli strzałem w samo serce. Tak trzymaj !

Autor: Mika  15.12.2005 zgłoś

Dziewczyny POMOCY! Nie jestem nastolatką, mam swoje 32 lata i powinnam mieć też zdrowy rozsądek ale niestety w tej sprawie zawodzi. Poznałam chłopaka, spotykamy się od 4 miesięcy a ja wciąż nie wiem co do niego czuję. Myślę, że on jest bardzo zaangażowany w ten związek. Nie chcę wyrządzić mu krzywdy, ale sama nie wiem czy go kocham, czy nie. Może to depresja spowodowana szarą zimą? Gdzie te motylki w brzuchu? Bardzo lubię być z nim, ale kiedy wracam do domu - oddycham z ulgą. Jest mi dobrze samej przez 3 dni, a potem znów zaczynam do niego tęsknić. Ta znajomość nie przynosi mi radości (poza krótkimi chwilami) a więcej smutku i cierpnienia. Boję się, że mi się oświadczy. Czy jestem okropną egoistką, czy to po prostu nie ten?

Autor: Buzia  15.12.2005 zgłoś

Najbardziej z przeczytanych opinii podoba mi się Hymn o miłości (ten psalm z biblii) - faktycznie oddaje w pełni to czym jest prawdziwa miłosc a bardziej to jaka byc powinna. Piękne czyste i nie podładowane złymi przezyciami ludzi tak jak to pisza inne osoby w swoich wypowiedziach. ale takie jest życie że kazdy wkłada swój kawałek w definiowanie miłości, jetseśmy bowiem niedoskonali i możemy tylko dążyć do ideału. Chciałabym tak umiec kochać - nie szukac poklasku, własnego interesu, kochac bezinteresownie, nie zadrościc (czasem bez powodu), nie unosic się pychą, byc cierpliwą, itp i to samo spotykac z drugiej strony, ale już widze że to szalenie trudne. żyje dopiero 24 lata nigdy nie kochałam nie byłam kochana przez męzczyzne tylko przez najbliższa rodzinę mame tate siostre i nawet w tych przypadkach to nie było zawsze i nie jest takie czyste piękne i nieskalane często boli i jest pzreciweiństwem dobra - zazdrość, pycha złośliwośc, prowadzenie gierek obrażanie się. całe szczęście kazdy z nas dązy do zmiany na lepsze, stara się. na koniec dorzuce cos ze swojego życia - aktualnie spotykam sie z kims kto odbiega od ideału jesli chodzi o wygląd ale zaczynam widziec i czuć że ma złote serce, ucze sie od niego traktowac go fair bo mam skłonności do pogrywania. to jest bardzo trudne ostatnio usłyszałam cos takiego że jak tak bede robić to sie to obróci przeciw mnie, albo - że ja chyba dąze do tego żeby byc sama. troche mnie to otrząsnęło. Prawda w oczy kole.... Poza tym tzw porozumienie dusz jest dalekie do pogodzenia zycia codziennego, bo co innego wspólne miłe spędzanie czasu w pubie kinie czy u niego w domu a co iinego wspólne życie na codzień ale do tego akurat w moim przypadku daleka droga..... Zostałam przez niego oświecona prostym stwiedzeniem ze - mu na mnie zalezy a na moje zdanie że do siebie nie pasujemy odparł że można się dopasować powalczyc o wspólne szczęście. Zaczynam czuć ze chyba chce o to walczyć, pomimo że droga nie jest lekka ale kto powiedział że bedzie lekko łatwo i przyjemnie? Pozdrawiam wszytskich niepewnych swoich uczuc niezdecydowanych, zycze im i sobie wytrwałości :) I TAK TRWAJA TRZY - WIARA NADZIEJA I MIŁOSĆ

Autor: MagdaLena  15.12.2005 zgłoś

Chyba przetałam wierzyć w miłośc. Ktoś mnie bardzo zranił i od tego czasu nie potrafie sie zakochać. Czy istnieje lekarstwo???......

Autor: Mika  15.12.2005 zgłoś

Dokonałam samoanalizy. I powiem wam coś: miłość platoniczna (czysta, niespełniona) to jednak chore skrzywienie prawdziwej miłości. Kochałam taką miłością mężczyznę, dużo od siebie starszego, żonatego, dzieciatego. To trwało 8 lat! Wyczerpało mnie zupełnie i pewnie coś się we mnie popsuło, bo kiedy spotkałam chłopaka w moim wieku, który mnie kocha i nic nie przeszkadza naszej miłości, o zgrozo, JA NIE UMIEM KOCHAĆ. Jestem w takiej samej sytuacji jak MagdaLena. Czy istnieje lekarstwo? Jeśli tak, to jest nim CZAS.

Autor: Do Szarlotki z pięknego podbeskidzia  15.12.2005 zgłoś

Witaj 00.29 to późna pora. Dementuję, pakt Ribbentrop-Mołotow, sorry Vorn-Gold - nie istnieje (ten pierwszy miał miejsce). Wierzę, że to był żart. Boże, jak miło przeciagać sie leniwie na białym obłoku na który ponownie się wdrapałem. Pozdrawiam tak samo ciepło Gold

Autor: karina-e  15.12.2005 zgłoś

droga imienniczko! w moim domu tata kocha od 25 lat mamę(tyle lat trwa małżeństwo - więc w zasadzie będzie to jeszcze dłużej). Przez tyle lat zawsze była dla niego jego ukochaną, wyczekaną, wyśnioną i wymarzoną żoneczką. I pomimo, że moja mama nie ma łatwego charakteru, ciągle jest z nią. Gdyby nie mój tata, który dla obcych osób mógłby wydawać się mrukiem i gburem, a którego obecność mamy po prostu rozświetla (co nawet mnie zaskakuje, ale też jednak rozczula), nie wierzyłabym już w żadnego mężczyznę. Moje doświadczenia, chociaż mam dopiero 24 lata, można zamknąć w teczce "pechowa kobieta". Zdrada, rozwalone narzeczeństwo, miłości do ludzi typu Vorna(ja nie umiem kochać, bardzo mi przykro, nie wiem co to miłość, przecież ci mówiłem, że w dzieciństwie dostałem za mało miłości, więc nie oczekuj ode mnie niczego). Wszystko to sprawia, że tracę powoli, ale systematycznie i konsekwentnie to co najważniejsze - wiarę. W Boga, w miłość, w ludzi, w mężczyzn. Więc w zasadzie nie chcę pisać o sobie, ale o człowieku, który udowodnił, że miość jest. O moim ojcu, którego bardzo kocham i o tym, że chciałabym być kiedyś tak kochaną jak moja mama przez niego. Bo można.

Autor: karina-e  15.12.2005 zgłoś

droga imienniczko! w moim domu tata kocha od 25 lat mamę(tyle lat trwa małżeństwo - więc w zasadzie będzie to jeszcze dłużej). Przez tyle lat zawsze była dla niego jego ukochaną, wyczekaną, wyśnioną i wymarzoną żoneczką. I pomimo, że moja mama nie ma łatwego charakteru, ciągle jest z nią. Gdyby nie mój tata, który dla obcych osób mógłby wydawać się mrukiem i gburem, a którego obecność mamy po prostu rozświetla (co nawet mnie zaskakuje, ale też jednak rozczula), nie wierzyłabym już w żadnego mężczyznę. Moje doświadczenia, chociaż mam dopiero 24 lata, można zamknąć w teczce "pechowa kobieta". Zdrada, rozwalone narzeczeństwo, miłości do ludzi typu Vorna(ja nie umiem kochać, bardzo mi przykro, nie wiem co to miłość, przecież ci mówiłem, że w dzieciństwie dostałem za mało miłości, więc nie oczekuj ode mnie niczego). Wszystko to sprawia, że tracę powoli, ale systematycznie i konsekwentnie to co najważniejsze - wiarę. W Boga, w miłość, w ludzi, w mężczyzn. Więc w zasadzie nie chcę pisać o sobie, ale o człowieku, który udowodnił, że miość jest. O moim ojcu, którego bardzo kocham i o tym, że chciałabym być kiedyś tak kochaną jak moja mama przez niego. Bo można.

Autor: Karina  15.12.2005 zgłoś

Wiesz Karino-e, tak naprawdę to ja już dawno przestałam się przejmować moimi rodzicami.Wiem,może to egoistyczne,ale nie wiem jak moja mama mogła znaleźć sobie takiego męża jak mój ojciec.Dodam tu,że jako ojciec jest naprawdę w porządku.Moja mama to taka fajna,wesoła kobieta,która bardzo dba o dom i te wszystkie rodzinne sprawy.Ale na dzień dzisiejszy ich związek jest mi obojętny.To dorośli ludzie i oboje gdzieś popełnili błąd.Ja żyję inaczej.Wiem,że mój mąż będzie cudowny i kochający do końca życia,bo to fantastyczny człowiek,którego nie da się nie kochać,czy nie lubić.Ja jestem szczęśliwa,że mam w moim mężczyźnie najcudowniejszego przyjaciela,kochanka i partnera,ale wiem,że taka relacja wymaga pracy obu stron.Bez wspólnego zaangażowania ani rusz. Mam nadzieję Karino-e,że Ty też spotkasz w końcu Swoją połóweczkę.Musisz w to wierzyć.Był taki czas,że ja też byłam sama,bo nie chciałam być z kimś tylko po to, by zabijać nudny czas i dziś wiem,że to się opłacało.

Autor: kinia  15.12.2005 zgłoś

Ja mam okropnego pecha w miłości. Jestem zakochana w chłopaku z mojej klasy, a on się tego domyślił i zaczął mnie unikać. Okropnie cierpię z tego powodu. Czy ktoś mółby mi napisać co mam w tej sytuacji zrobić :(

Autor: radca prawny  15.12.2005 zgłoś

droga kiniu.najlepiej udawaj, że nic się nie stało, a jakby co to wyprzyj się w żywe oczy

Autor: kolezanka  15.12.2005 zgłoś

Kiniu, nie martw się. Odwróć od siebie uwage i zacznij uwodzic np. jego kolegę a jego lekcewarz. Zobaczysz, że poskutkuje i zacznie sie za toba rozgladać.

Autor: Amantka  15.12.2005 zgłoś

Coście tak sie przyczepili do Vorna. Ja uwazam, ze on sobie caly czas z was żartuje, a wy głupie baby dajecie się nabrac !

Autor: Szarlotka  15.12.2005 zgłoś

Amantko, cenię intelektualna wartość wypowiedzi Vorna, zgrabne i lekkie formułowane myśli, jednak poczucie humoru ma mało subtelne.Vorn co najwyżej drwił a nie żartował.Niemniej jednak zaskakujące jest dla mnie,że są kobiety , dla których poglądy Vorna w kwestii miłości są żarem.Na nasz topik , jak widzisz ,wchodzą kobiety w szerokim spektrum wiekowym, nawet te całkiem młodziutkie, nastolatki.Także z myślą o nich przeciwstawiałam się poglądom Vorna.Mnie osobiście Vorn nie jest w stanie zaszkodzić swoimi opiniami, więc może nawet mogłabym śmiać się z niektórych jego wypowiedzi, ale komu przyniosłoby to korzyść? Stello i Goldzie gorąco Was pozdrawiam z bardzo wietrznego, tym razem, Podbeskidzia. Napiszę później. Szarlotka

Autor: Vorn  15.12.2005 zgłoś

Zawrócilem z drogi do Paryza żeby wypowiedzieć sie tym razem w stylu "kawa na ławę" bo nie trafiaja do was ani moje małe prowokacje/zaczepki. ktore powinny podnieść temperature dyskusji ani zwykłe żarty, ani wypowiedzi serio. ------------------------------------------------------------------------------------------ Jakim prawem przyjęłyście interpretacje Golda jako jedynie prawidłową wykladnie mojej ostatniej wypowiedzi? On tu jest wyłącznym ekspertem? ------------------------------------------------------------------------ Gdy podrzędny prestydigitator objeżdzał małe miasteczka w 19 wiecznej Galicji wywieszał plakaty tej treści. Sensacja!! Znakomity artysta szukmistrz wystąpi u was jedynie dwa razy, zatrzymując się po drodze w podróży np. Moskwy do Paryża. Czy to jest jasne? ------------------------------------------------------------------------- Pobralismy sie z żoną z miłości i zyjemy z sobą zgodnie. Mamy udanego syna. Ponieważ oceniam swoje małżeństwo jako udane, moje zakochanie sie obecnie w innej kobiecie lub zakochanie sie mojej żony w innym mężczyźnie uważam jako niepożądane. Gdyby sie coś takiego nam sie przytrafiło, byłaby to klęska życiowa. WIĘC JA NIE CHCĘ SIE JUZ WIĘCEJ ZAKOCHIWAĆ I NIE ZYCZE TAKŻE TEGO MOJEJ ŻONIE. Gdyby tak miłość na nas spadła byłaby nieszczęściem. A zatem rozróżniam conajmiej dwa oblicza milości. Miłość pożadaną /ta wzniosła-dodatnia/oraz miłość niszcząca czyniąca komuś wielką krzywdę, destrukcyjna /ujemna/. Ludzie kochani. Piszę o tym relatywnym rozumieniu milości od samego początku. Nie jestem rozumiany. Wykładnia miłości Golda jest jedynie obowiązująca i tylko podobająca sie. Jaka to wykladnia juz pisywałem. A te tysiące skarżących sie kobiet na porzucenia, bo on sie bardzo zakochał to jaka to jest kategoria milości? GOLDOWSKA? Realna czy idealistyczna? ------------------------------------------------------------------------------------ Jeżeli i teraz nie zostalem zrozumiany to znaczy ze nie powinienem nic na ten temat pisac. Zreszta tak zrobię bo sie zniechęcilem. Pa dziewczyny.

Autor: Stella  15.12.2005 zgłoś

Od południa przybyło nam tu trochę wypowiedzi. Vorn - bardzo cieszę sie, że tym razem naprawdę wypowiedziałeś się precyzyjnie. Nie dziw się, ale Twoja przedostatnia wypowiedż została ujemnie przyjęta dlatego, że niedokładnie sprecyzowałeś zdanie, na które tylko ja zwróciłam uwagę, a mianowicie...... " wielka miłość, byłaby dla mnie niepoządana i swojej żonie też tego nie życzę ". Dlatego zapytałam, co mi8ałeś na myśli pisząć te słowa, czy miłośc pozamałżeńską ? Tylko ja zauwazyłam tę nieścisłość. Inni zrozumieli jednoznacznie Twoją wypowiedz, bo taka była, więć miły Vornie, nie dziw się, że to nie mogło się podobać, a zwłaszcza w kontekscie tego co o miłości pisze Gold. Troche jesteś niesprawiedliwy dla nas, kilku pań, piszących na tym topiku. Chyba Szarlotka, Noname, a także ja wypowiedziałyśmy się na temat istoty miłości w sposób zrozumiały, raczej niebanalny, a na pewno nie w sposób naiwny cechujący głupie gąski. Pisały to kobiety dojrzałe, z bagażem doświadczeń osobistych i nie tylko. Jako kobiety, zawsze będziemy wyrażać się trochę emocjonalne o miłości, zachowując jednocześnie dystans do samych siebie. To Ty Vornie cały czas żle nas odczytywałeś. Czy myśmy pisały o milości w sposób idealistyczny ? Wprost przeciwnie - jak najbardziej realistyczny. Pokazywałyśmy co miłość niesie za sobą, jaki ból i cierpienie, powołując się klasyczną literaturę światową. Pisałam, tez że wielka milośc bywa inspiracją do tworzenia wielkich dzieł w różnych dziedzinach artystycznym. Masz trochę zbyt realistyczny i bardzo mało emocjonalny stosunek do uczucia, tak ważnego dla nas wszystkich ludzi. Jeżeli tak zostałeś odebrany - to tylko dlatego, że tak właśnie pisałeś. A czy szczerze, czy nie - to tylko Ty sam wiesz, jak jest naprawdę u Ciebie. Jeśli jesteś zadowolony ze swojego małżeństwa,w którym panuje miłość i zrozumienie - to tylko pogratulować, co niniejszym czynię.

Autor: Vorn  15.12.2005 zgłoś

Usterki spowodowane zostały podkreśleniem części tekstu. Brakuje tylko pojedyńczych słów. Poprawki. --Jakim--- ---Gdy------ ---Pobraliśmy się--- ---Jeżeli i teraz--- Nie wiadomo czy te poprawki też beda udane.

Autor: Stella  15.12.2005 zgłoś

Vorn - poprawki nic nie wniosły, bo tylko Ty wiesz, gdzie je wstawić. Czy jest coś w mojej wypowiedzi, że nie zgadzasz się z nią ?

Autor: Stella  15.12.2005 zgłoś

Szarlotko ! Teraz dopatrzyłam sie,że przesłałas mi gorące pozdrowienia - dziękuję. Jak widzisz, Vorn nie mógł wytrzymać tego,że nie potrafilśmy ze zrozumieniem odnieść się do jego wypowiedzi. Jest zły na Golda, że dopiekł mu solidnie. A my przecież byłyśmy bardzo obiektywne. Dlaczego miałyśmy ganić Golda, że jest bardziej uczuciowy i bardziej rozumie nasze podejscie do spraw miłości. Ja nie jestem stronnicza i nigdy nie była. Jeśli Pan Vorn napisałby tak, że mogłabym zaakceptować w całości jego wypowiedż, to zdecydowanie opowiedziałabym się za nim. Jeżeli dla większości pań, a nawet jednego pana, jego wypowiedzi niezbyt sie podobają, to powinien się zastanowić, czy rzeczywiście ma rację. Dobrze jest miec własne zdanie i umiec bronić swoich racji, ale dobrze jest umieć przyznać się do tego, że się nieraz nie ma racji. Ten topik jest wyjątkowy, bo nie ma na nim żłośliwości pod adresem osób wypowiadających się. Trwa konstrukcyjna wymiana myśli. Trwa całkiem miła polemika i Vorn nie powinien czuć się urażony naszymi wypowiedziami, a tak zdaje się, że jest. A zatem miły Vornie pisz, wypowiadaj się dalej, bo to temat rzeka. Tylko pisz proszę tak, aby można było właściwie zinterpretować Twoje wypowiedzi. Nie gniewaj się na nas. Pozdrawiam Ciebie Szarlotko, a także pozostałych forumowiczów.

Autor: Szarlotka  16.12.2005 zgłoś

Gold, dobrze,że nie poczułeś się urażony być może niestosownym żartem.Napiszę jednak szczerze, że choć jest to żart, to jednak zawitał w mojej głowie nie bez przyczyny.Każdy ma swój cień.Ty jednak sprawiasz wrażenie osoby świadomej siebie , swoich demonów i aniołów.Pewnie dlatego z taka ufnością i spokojem ja i inne obecne tu Panie przyjmujemy Twoje słowa.Są pełne ciepła, ujmujące, nie oceniające..Jesteś uważnym słuchaczem i choć nie impulsywnym, to jednak pełnym ekspresji.Piszesz o miłości i dobroci bez idealizowania , ze świadomością,że w człowieku jest zarówno dobro i zło i tylko od nas zależy jakiego dokonamy wyboru. Wymiana myśli , dyskusje internetowe są ciekawe( no, może nie wszystkie, ale ta z pewnością jest).Jednak to są słowa.Jakiekolwiek by nie były , to słowa.Uruchamiają naszą wyobraźnię z powodu braku jakże ważnych przekazów pozawerbalnych.Moja wyobraźnia, nie radząc sobie pewnie z tak skrajnymi wypowiedziami jedynych mężczyzn w tym topiku podsunęła mi więc tak przewrotną myśl (obiecuję Ci,że jutro spokojnie pomyślę, co miałabym sobie przez to załatwić, bo narazie nie wiem), której Ty się domyślasz a ja z wiadomych powodów nie wypowiem.(Aber Her Vorn ist ganz genau vorn Her Gold.Ich interesire mich wo befindet sich Her Unter.) Fantazjując dalej na Twój temat, powiem Ci, że uważam Cię za mężczyznę , przy którym kobieta może kwitnąć, rozwijać się , spełniać i być szczęśliwą.Potrafisz pięknie adorować kobietę, potrzeć na nia a nie przeglądać się w niej. Vorn wściekł się i dobrze.Pokazał wreszcie emocje.Nie wierzę mu, wmawia mi ,że go źle zrozumiałam.Nie chcę jednak o nim plotkować ani zwracać się do niego bezpośrednio, bo wnioskuję,iż nie życzy sobie ROZMOWY, woli monologi.Obiecałam sobie odpuścić Vorna. Ostatnio tylko nocą znajduję czas aby spokojnie tu pobyć, więc pewnie Ty i Stella już rozkosznie śpicie, zatem przeczytacie to dopiero jutro, więc zamiast miłych snów życzę Wam miłego dnia. Wszystkim jeszcze nie śpiącym mówię dobranoc.Idę spać...Czeka na mnie mój prawdziwy mężczyzna a i ja marzę o jego ramionach. Szarlotka

Autor: Amantka  16.12.2005 zgłoś

Odpowiadam na pytanie: " Po czym mozna poznać prawdziwą miłość " . A po tym moi kochani, kiedy zaczynasz o tym kimś myśleć obsesyjnie, a kiedy zobaczysz ukochana osobę, zadrży ci serce, które wypełnia sie radością, wilgotnieją ci oczy i wszystko widzi się w różowych okularach, a wtedy niechby ta miłośc trwała wiecznie, a wtedy nie myśli sie co będzie dalej. CHWILO TRWAJ WIECZNIE !

Autor: Vorn  16.12.2005 zgłoś

Stella. Bieda z tym naprawianiem tekstu. W miejsce tych linii ciągłych od których zaczyna sie zdanie nalezy wstawić te wyrazy które podałem. To początki zdań. Nie korygowałbym tego ale nie chciałbym aby powstalo wrażenie że napisałem coś jakby w zadyszce czy tez fragmentami. Oddzieliłem tematycznie różniace sie akapity kreska i powstał błąd przekazu. Nie jestem absolutnie na nikogo wściekły ani urażony. Szarlotka. Vielen Dank fuer die freundlichen Woerter und ein schoenes Wochenende.

Autor: Gold  16.12.2005 zgłoś

Do Szarlotki. Tak, spałem pięknym snem, gdy Ty pisałaś o mnie do mnie. Tym razem jednak ocenię . Dawno nie otrzymałem tak pięknych słów , w darze tak czystym w swojej intencji. Nie wiem czy zasłuzyłem na nie. Mogę jedynie zapewnić, że jestem spójny pomiędzy tym co piszę i jaki jestem w realu. Stale pracuję nad sobą. Jest to proces, który u wielu, niestety, nawet się nie zaczął. Ja wiem, że u mnie nigdy się nie skończy. Na koniec, zazdroszczę Twojej drugiej poółwce platońskiej, tak ciekawej, wręcz intrygującej Partnerki. Życie ma zupełnie inne kolory, wymiar, smak - gdy wrazliwość, uczucia, pozytywne emocje - potrafią wznieść ponad naszą, jakże często siermierżną rzeczywistość. Do Pana Vorn. I tym razem też ocenię. Jeśli gdzieś za boli, proszę wybaczyć. jednak bezwiednie dotknąłem delikatnej materii miłości własnej. Sądzę Panie Vorn, że jest Pan zakochany i to miłością wielką - w samym sobie. Chyba należy Pan do tego typu osobowości, które swoje idee, poglądy, przekonania, implantują najbliższym z urzędu, czyli nie pytając o zdanie. Chcąc nie chcąc - muszą uznać je za własne. Natomiast na forum dyskusyjnym, źle Pan znosi komentarze, które są sprzeczne z własnymi przekonaniami, nawet za cenę samotności. Ba, powiem więcej, im bardziej w samotności, tym większa satysfakcja. Zapewne uznając swoją kontrowersyjność za znak firmowy, wysyła Pan komunikat: jestem inny, manifestuję swoją odrębność i oceniam chłodno, jeśli nie cyniczniena, poglądy większości, przypisując im ckliwość i romantyzm rodem z baśni Andersena. Trochę mi Pan przypomina głównego bohatera z "Opowieści Wigilijnej". Zamieniam jedynie skapstwo materialne, na egoistyczne zamrożenie się przed Miłością i wszystkie z tego wynikające konsekwencje. Jest tylko ta nadzieja, że podobnie jak bohater z "Opowieści Wigilijnej", tak i Pan dokona przełomowych zmian w swoim życiu, otwierając serce na miłość, z całym jej dorobkiem inwentarza w tym z cierpieniem. Czego, z okazji nadchodzących Świąt Narodzin Bożego Dzieciątka Jezus, z całego serca Panu życzę. Gold

Autor: Stella  16.12.2005 zgłoś

Właśnie weszłam na tę stronę z ciekawością, jak Vorn ustosunkował się do mojej i Szarlotki wypowiedzi. No i mamy całego Vorna. Krótko, zwiężle, merytorycznie i..... nijako. Szarlotko i Goldzie ! Wasze ostatnie wypowiedzi - to jest właśnie to ukoronowanie mojego myślenia. Ja chciałam dać Vornowi szansę na wypowiedż szczerą, prawdziwą. Na szczerą sie nie zdobył, ale na prawdziwą - tak. Tak go widzieliśmy i dalej tak postrzegamy, jak napisałeś Goldzie. Vorn jest zakochany wielką milością, ale w samym sobie ! Wszelka dyskusja z nim na jakikolwiek temat będzie zawsze taka sama ( wiem co piszę ! ) On jest PONAD WSZYSTKO ! Jego samotność wyłazi z każdego jego słowa. Ale to jego wybór. Gdzieś u góry odpisał mi żartobliwie: " cholera, w końcu zostanę na lodzie" A ja dodaję Ci Vornie - jak zawsze - NA WŁASNE ZYCZENIE ! Jesli zostajesz na lodzie - to kup sobie łyżwy i zatańcz !

Autor: SoKa  16.12.2005 zgłoś

już mam dość śledzenia tej dyskusji Przez pewien czs było to nawet dość ciekawe i miłe, ale teraz już tak słodzicie z tą miłością, wasze wypowiedzi są coraz bardziej wzniosłe, czy wręcz nadęte. Czuję się jak po zjedzeniu dwudziestu kremówek. Same oceńcie, czy to dobrze. Szarlotko i Stello do spółki z Goldem. Wasze początkowo urocze i trafne spostrzeżenia są już teraz tylko wielką kupą bitej śmietany. Po pierwsze nic nowego nie wnosi, a po drugie poziom słodzenia mnie absolutnie powala. Wstawki Vorna do "popsutej" wypowiedzi dla średnio inteligentnej osoby nie powinny być trudne do umieszczenia - w końcu brakuje tylko kilku słów, których zresztą można się domyslić z kontekstu. Vorn ma rację. Ja też jakbym z kimś była, ostatnią rzeczą jakiej bym sobie i jemu życzyła byłoby zakochanie się na zewnątrz związku. Myslę, że to również powinno być w miarę oczywiste. To cudowne ponadto, że święta Trójca S-S-G wzięła na siebie rolę wielkich znawców miłościści płynące z białych chmurek na jakich siedzicie są doprawdy budujące. Gold jako rozmemłany romantyk jest tu głównym obiektem mego zachwytu. Prawdopodobnie niejedną wrażliwą dziewczynę wyrwał na te swoje podniosłe teksy. A poza tym S-S-G czy nie możecie się jakoś wymienić mailami zeby sobie słać cudowne pozdrowienia ze wszystkich miejsc na ziemi? Wydaje mi się, że jest to forum ogólne, a nie kółeczko wzajemnej adoracji, gdzie tylko się sobą i swoimi wypowiedziami wzajemnie zachwycacie? czepiacie się miłości własnej Vorna, a wy kultywujecie swoją miłość własną poprzez wymianę ochów i achów nad sobą w tym przesłodzonym trójkącie. Czy to nie jest aby pieszczenie nawzajem swoich ego? I błagam - nie rozśmieszajcie mnie zaprzeczając. a miłości i tak nie zdefiniujecie, bo jest niedefiniowalna. Każdy z elementów o których mówicie może ale nie musi się na nią składać. Pozdrawiam wszystkich kochających lub nie A tobie szarlotko radzę nie chwalic dnia przed zachodem słońca. Bo to że jesteś ze swoim mężem teraz i tobie się wydaje że jest cuuuuudownie, nie gwarantuje, że tak będzie zawsze. I pamiętaj, że los bywa przewrotny i takie chwalenie się swoim szczęściem często kończy się nieszczęśliwie

Autor: Gold  16.12.2005 zgłoś

DO KARINY-E Ten topik, (jak chyba rzadko który) ,to swobodna wymiana poglądów, opis własnych problemów, odczuć, podzielenie się nimi z Innymi ( pomaga jak katarsis). Nie na każdy wpis otrzymamy odpowiedź, bądź wskazówki co i jak należy zrobić dalej. Zresztą nie zawsze tego oczekujemy. Wystarczy, że wywalimy ból z siebie. My, czytający, może zwykli, może niezwykli ludzie, też często nie jesteśmy władni zabrać głos doradzając, bo to wielka odpowiedzialność. Słowo ma moc sprawczą, nieznając wielu szczegółów, trudno zająć stanowisko - można przecież skrzywdzić (sam mam wątpliwości czy tego nie uczyniełem). Miła karino-e, - zacznę jak stary belfer, masz doopiero 24 lata. Przed Tobą CAŁE ŻYCIE. To najpiękniejsze, bo w pełni świadome, z mozliwością jego kreowania. Życie kipiące i cudownie nie znane. Jesteś młodziutką Kobietką (bo może jeszcze nie Kobietą), którą jednak los już nieźle doświadczył. Pytanie, jakie zdałaś sobie pytania po tym wszystkim i jakie z nich wynikają odpowiedzi, wnioski. Często sami jesteśmy animatorami swoich nieszczęść, porażek. Masz piękny dar od Boga - Tatę, (Rodziców), który unaocznił Ci, że można kochać przez całe życie, że można być wspaniałym Mężem, Ojcem, że niemożliwe według wielu, jest mozliwe. W Tacie masz wielkie oparcie, możesz w Nim też mieć mentora.W Tobie wiele mądrości i ostrożności, co pozwoli Ci dokonać właściwego wyboru. Masz przed sobą szeroko otwarte wrota czasu, delektuj się tym. Przeczytaj wpis "Buzi" - 15.XII - 12.39, ale też liczne pięknie utkane myśli, dumki, Stelli czy Szarlotki z pięknego Podbeskidzia. To truizm prawie i w dodatku boleśnie prawdziwy, że wszystko zależy od Nas. To nie okazja będzie nas szukać, tylko my sami mamy ją znaleźć. Koncentruj się na tym na co masz wpływ. Przejdź obojętnie obok tego, na co nie masz wpływu (szkoda czasu, szkoda energii). Wiesz bardzo Ci zazdroszczę, że masz wszystko jeszcze przed sobą. Kiedyś to bardzo docenisz. Pozdrawiam i życzę powodzenia. Gold

Autor: SoKa  16.12.2005 zgłoś

Drogi Goldzie. widzę, że sumienie ruszyło oczywiście jako "mentorek" które mają pomóc karinie.e nie zabrakło pozostałych dwóch trzecich nieomylnej trójcy a poza tym mój drogi nie - katarsis a KATHARSIS. Twojego arcygórnolotnego tonu nie będę już komentować. Na szczęście w realu chociaż nie muszę słuchać takich rczulających do granic wytrzymałości tekstów.

Autor: uśmieszek  16.12.2005 zgłoś

SoKa przyznaję Ci rację. Wywody jak to okresliłaś trójcy SSG powoli staja sie nie do strawienia. Można odnieść wrażenie, że miłośc to same górnolotne słowa. A rzeczywistość jest zupełnie inna. Śledzę tą dyskusję od jakiegoś czasu i przyznaję rację Vornowi, że "Ponieważ oceniam swoje małżeństwo jako udane, moje zakochanie sie obecnie w innej kobiecie lub zakochanie sie mojej żony w innym mężczyźnie uważam jako niepożądane. Gdyby sie coś takiego nam sie przytrafiło, byłaby to klęska życiowa. WIĘC JA NIE CHCĘ SIE JUZ WIĘCEJ ZAKOCHIWAĆ I NIE ZYCZE TAKŻE TEGO MOJEJ ŻONIE. Gdyby tak miłość na nas spadła byłaby nieszczęściem." ( w miejsce mąż wstawić słowo żona i odwrotnie - wyjaśnienie dla mniej rozgarnietych) . Mimo górnolotnych wywodów SSG miłość w rzeczywistości sprowadza sie do bardzo pozaicznych gestów. To, że ktoś nie mówi o miłości uzywając samych górnolotnych słów nie oznacza, że nie umie kochac. W tym codziennym zaganianym zyciu licza sie gsty nie słowa. Same słowa to za mało. A tak na marginesie - krowa, która dużo ryczy mało mleka daje. Tak więc albo SSG pisze o miłości jaką chcieliby przeżyc, albo po prostu lubią górnolotne wodolejstwo i schlebianie sobie nawzajem.

Autor: Stella  16.12.2005 zgłoś

SOKA ! Piszesz, że masz już dość sledzenia naszych wypowiedzi, które stały się udziałem naszej św. Trójcy. Zapomniałaś dodać, że Vorna też. Aż dziw bierze, że dotychczas nie zabrałaś głośu, bo ja w tej chwili otwierając to forum, byłam w 100% procentach pewna, że wreszcie ruszy adwokat diabła - Vorna. Tylko, że ten adwokat, akurat widzi tylko same super-odpowiedzi Vorna ( jak to adwokat swojego klienta ) Kto powiedział, na tym topiku, że pochwala zdradę, wielką miłość poza małżeńską. To VORN tak powiedział - przypominam : "wielka milość, byłaby dla mnie nier pożądana itd... " Tylko9, że zapomniał dodać tylko jedno słowo - miłośc pozamałżeńska i to ja zwróciłam wypacza wypowiedz i aż dziw, że to do Ciebie nie dotarło, skoro obstajesz, że Vorn miał rację a i Ty nie wyobrażasz sobie miloścvi pozamałżeńskiej. I ja też ! Tylko do jasnej cholery, zanim zabierzesz w głos w dyskusji, przeczytaj uważnie co kito napisał. We wczorajszym poście z godz. 22.48 napisałam do Vorna tak: " ... tylko pisz proszę tak, aby można było właściwie zinterpretować Twoje wypowiedzi i nie gniewaj się na nas. Pisz dalej, bo temat o milości - to temat rzeka ... " a jak sie ustosunkował do mojej , śzarlotki i Golda wypowiedzi - przypomnij sobie - nijakowo. Stąd była moja dzisiejsza riposta. Bo ja lubię jasne, czytelne wypowiedzi i odpowiedzi, a Vorna na to nie stać. Nie było moim zamiarem dowalać jemu, naprawdę nie, tylko odpisałam tak, jak powinna odpisać osoba niezakłamana, obiektywna i nie schlebiająca tam, gdzie na to nie ma mi8ejsca. Potrafiłabym stanąć w obronie Vorna, gdyby ktoś niesłusznie jego zaatakował. Tylko niestety, jego wypowiedzi nie zasługiwały na OBRONĘ. Były lapidarne, ogólnikowe i zasługiwały na takie odpowiedzi, jakie były. A były rzeczowe, konkretne, na pewno nie złośliwe. To Twoja wypowiedz SOKO jest mało obiektywna, złośliwa i stronnicza. Męślę, że w realu dobrze dogadujesz się z Panem Vornem, więc rzeczywiście taki topik i takie wypowiedzi są nie dla Ciebie. Zegnamy Cię bez żalu. Szarlotko i Goldzie. Moja dzisiejsza wypowiedż z godz. 11.23 nie pozostała bez echa. Dano mi odpowiedż, ale na innym topiku - odpowiedż "godną" - mądrą, rzeczową, obiektywną..... No coż z braku argumentów, widać, że tylko stać kogoś na takie wypowiedzi. Brrr - obrzydliwość ! Ale to nic. Dzisiaj czeka mnie miły wieczór. Własnie przygotowuję się na coroczną galę w swojej firmie z okazji świąt BN a także zbliżającego się Nowego Roku. Jest to piękna uroczystość, b. elegancka, a więc muszę szczególnie ładnie wyglądać i zapomnieć, że dzisiaj spotkała mnie przykrość. Pozdrawiam wszystkich miłych dla mnie moich interlokutorów z uśmiechem na ustach - Stella.

Autor: Szarlotka  16.12.2005 zgłoś

SoKa, Szkoda,ze dopiero teraz włączyłaś sie w temat.Nasze wypowiedzi wzbudziły w Tobie złość lecz nie zamierzam tego komentować, masz z pewnoścoą wiele powodów aby tak reagować, ale stop.Nie o tym. Zarzucasz mi,że chwalę dzień przed zachodem słońca.A skąd Ty wiesz kiedy ono zachodzi? Ponieważ ja nie wiem, to nie czekam, aż będzie za późno.Miłość okazuję moim bliskim codziennie i może dlatego moje Nastoletnie dzieci, juz prawie dorosłe, nie mają problemów z jej wyrażaniem.Moje kilkuletnie dziecko czuje potrzebę powiedzenia "kocham Cię" nie tylko mnie ale także swojej babci i dziadkowi.Gdybyś uważnie przeczytała co tutaj napisałam nie zarzucałbyś mi że lukieruję miłość.Bo jest wręcz przeciwnie.Latwo jest się zakochać , łatwo o wielkie gesty, o namiętność i zachwyt na początku Każdej miłosnej fascynacji.Trudniej po 20 i więcej latach czuć w dalszym ciągu zachwyt i czułość na widok partnera jeśli codziennie, w sprawach małych , w drobiazgach i prozie życia nie pielęgnuje się uczucia i związku.Kiedy pojawi się znużenie, znudzenie łatwo ulec nowej znajomości.I chyba tego obawiał się Vorn mówiąc,że nie życzy sobie wielkiej miłości.Ja wierzę, że taka miłość może trwać w małżeństwie.Jednak nie pisałam ,że jest to stan konstans, bo jest to niemożliwe aby nie pojawiały się konfikty.Wymagaja one jednak rozwiązywania, ciągłego uczenia sie siebie.Nie jestem tą samą dziewczyną w której mój mąż zakochał się 24 lata temu(i całe szczęście), mój mąż też niej tym samym człowiekiem co wtedy.My zmieniamy się ,zmienia się nasza miłość i nasz związek.Nie byłabym szczęśliwa dziś z mężczyzną, który zachowywałby się i myślał tak samo jak wieku 18 czy 20 lat.Nie chawal dnia przed zachodem słońca? Nawet jeśli ono zajdzie wcześniej niż bym chciała będę mu wdzięczna, że był.Życie to nie tylko beztroska, sielanka , radość i szczęście.Czy uważasz,że dopiero na łożu śmierci powinniśmy mówić, że byliśmy szczęśliwi, że kochaliśmy? Zresztą nie tylko słowami wyrażamy miłość.Święta Trójca? Nie czuję się tym urażona ani dotknięta.Zaszczytem jest dla mnie,że ulokowałaś mnie w takim gronie.zwróć jednak uwagę, że to własnie doświadczenia życiowe każe nam tak a nie inaczej czuć.Nie chełpię się swoim szczęściem ani z nim nie afiszuję, przyjmuję je z wdzięcznością.Wiesz, miłość jest rzeczywiście jak ogród.Nie wystarczy tyko posadzić w nim piękne kwiaty i krzewy aby urzekał nas swoją urodą, trzeba jeszcze o niego dbać, a wtedy z każdym rokiem jest doskonalszy i bardziej nas zachwyca.Wiatr nasieje chwastów, jednak wyrywając je pozwalamy kwitnąć kwiatom.Zostawiając chwasty niszczymy to co dla nas najcenniejsze.Pewnie zniesmaczy cię to patetyczne porównanie.Dla mnie jest ono zwyczajne, ponieważ ten prawdziwy ogród jest moja pasją i pielęgnując go często dostrzegam to własnie podobieństwo. Jesli irytują Cię moje wypowiedzi, proszę, nie czytaj ich.Na topiku jest wiele miejsca i starczy dla każdego. Kiedy towarzyszyłam w umieraniu mojemu dziadkowi, na pożegnanie powiedziałam mu:kocham cię.O

Autor: Szarlotka  16.12.2005 zgłoś

SoKa, Szkoda,ze dopiero teraz włączyłaś sie w temat.Nasze wypowiedzi wzbudziły w Tobie złość lecz nie zamierzam tego komentować, masz z pewnoścoą wiele powodów aby tak reagować, ale stop.Nie o tym. Zarzucasz mi,że chwalę dzień przed zachodem słońca.A skąd Ty wiesz kiedy ono zachodzi? Ponieważ ja nie wiem, to nie czekam, aż będzie za późno.Miłość okazuję moim bliskim codziennie i może dlatego moje Nastoletnie dzieci, juz prawie dorosłe, nie mają problemów z jej wyrażaniem.Moje kilkuletnie dziecko czuje potrzebę powiedzenia "kocham Cię" nie tylko mnie ale także swojej babci i dziadkowi.Gdybyś uważnie przeczytała co tutaj napisałam nie zarzucałbyś mi że lukieruję miłość.Bo jest wręcz przeciwnie.Latwo jest się zakochać , łatwo o wielkie gesty, o namiętność i zachwyt na początku Każdej miłosnej fascynacji.Trudniej po 20 i więcej latach czuć w dalszym ciągu zachwyt i czułość na widok partnera jeśli codziennie, w sprawach małych , w drobiazgach i prozie życia nie pielęgnuje się uczucia i związku.Kiedy pojawi się znużenie, znudzenie łatwo ulec nowej znajomości.I chyba tego obawiał się Vorn mówiąc,że nie życzy sobie wielkiej miłości.Ja wierzę, że taka miłość może trwać w małżeństwie.Jednak nie pisałam ,że jest to stan konstans, bo jest to niemożliwe aby nie pojawiały się konfikty.Wymagaja one jednak rozwiązywania, ciągłego uczenia sie siebie.Nie jestem tą samą dziewczyną w której mój mąż zakochał się 24 lata temu(i całe szczęście), mój mąż też niej tym samym człowiekiem co wtedy.My zmieniamy się ,zmienia się nasza miłość i nasz związek.Nie byłabym szczęśliwa dziś z mężczyzną, który zachowywałby się i myślał tak samo jak wieku 18 czy 20 lat.Nie chawal dnia przed zachodem słońca? Nawet jeśli ono zajdzie wcześniej niż bym chciała będę mu wdzięczna, że był.Życie to nie tylko beztroska, sielanka , radość i szczęście.Czy uważasz,że dopiero na łożu śmierci powinniśmy mówić, że byliśmy szczęśliwi, że kochaliśmy? Zresztą nie tylko słowami wyrażamy miłość.Święta Trójca? Nie czuję się tym urażona ani dotknięta.Zaszczytem jest dla mnie,że ulokowałaś mnie w takim gronie.zwróć jednak uwagę, że to własnie doświadczenia życiowe każe nam tak a nie inaczej czuć.Nie chełpię się swoim szczęściem ani z nim nie afiszuję, przyjmuję je z wdzięcznością.Wiesz, miłość jest rzeczywiście jak ogród.Nie wystarczy tyko posadzić w nim piękne kwiaty i krzewy aby urzekał nas swoją urodą, trzeba jeszcze o niego dbać, a wtedy z każdym rokiem jest doskonalszy i bardziej nas zachwyca.Wiatr nasieje chwastów, jednak wyrywając je pozwalamy kwitnąć kwiatom.Zostawiając chwasty niszczymy to co dla nas najcenniejsze.Pewnie zniesmaczy cię to patetyczne porównanie.Dla mnie jest ono zwyczajne, ponieważ ten prawdziwy ogród jest moja pasją i pielęgnując go często dostrzegam to własnie podobieństwo. Jesli irytują Cię moje wypowiedzi, proszę, nie czytaj ich.Na topiku jest wiele miejsca i starczy dla każdego. Kiedy towarzyszyłam w umieraniu mojemu dziadkowi, na pożegnanie powiedziałam mu:kocham cię.O

Autor: Szarlotka  16.12.2005 zgłoś

...dpowiedział: Wiem, zasze to czułemale dziękuję że mi o tym mówiłaś. Codziennie dziękuję i to nie tylko za miłość.To pozwala mi aby z większa ufnością i z mniejszym lękiem mówić"bąź wola Twoja" Szarlotka

Autor: Vorn  16.12.2005 zgłoś

No nareszcie ktoś przytomnie chodzący po ziemi /czyli SOKA/ zabrał głos. Zespół S+S+G kilka razy przypisał mi intencje wyssane z palca. Nie sposób prostować/odpowiadac elaboratami. Stella pisze. " Bo ja lubię jasne, czytelne wypowiedzi i odpowiedzi, a Vorna na to nie stać.Ależ stać mnie, stać. Lubimy to samo. Przeoczylem zapewne twoje pytania. Bardzo prosze skieruj je do mnie, jak zajrzysz tu jeszcze po imprezie integracyjnej, a ja publicznie na nie odpowiem. Na marginesie. Wydaje mi sie że wypowiedzi teoretyczne na pewnym poziomie uogólnień nie są rozumiane. Ze zapewne ktoś nie rozumie co to znaczy RELATYWIZOWAĆ MIŁOŚĆ. Stad takie wyrażenie uznawane jest za mętne, wymijające itd. a mnie oskarża sie o niedorozwój uczuciowy. Rozumiane sa wtedy, gdy sie pisze anegdotycznie, w stylu ja i moja rodzina.

Autor: Arka....  16.12.2005 zgłoś

Stela - Jesteś cudowna i prawdziwa ! Baw się dobrze a takim co sprawiaja przykrosc - na pohybel !

Autor: Stella  16.12.2005 zgłoś

ARKA.... Wprawdzie nie wiem, ktos Ty, ale za życzenia dziekuję. Bawić sie na pewno bedę dobrze. Vorn - skoro "przeoczyłeś" moje wypowiedzi pod Twoim adresem - to przeczytaj je jeszcze raz. To Ty winien jesteś odpowiedż. Nie widzę powodu stawiania Ci jeszcze raz tych samych pytań. Zobaczymy, Piszesz, że stać Cię na czytelną i jasną odpowiedż, a zatem chętnie ją zobaczę. Wychodzę o g. 18.30 a wracam dobrze po północy. Zobaczymy, poczytamy.......

Autor: Maciek 23  16.12.2005 zgłoś

witam. Na wstepie zaznaczam że nie chcę pisać o rodzajach miłości bo widze że już napisaliście wiele. Proszę Was o radę. Od kilku miesięcy zakochany jestem w pewnej dziewczynie. Jest to najwspanialsz osoba jaką w życiu spotkałem . Bardzo mi się podoba ja jej zresztą też. Bardzo do siebie pasujemy ( nie tylko my tak uważamy ale wszyscy wokół też podzielają moje zdanie) świetnie się dogadujemy....Tylko jest jeden problem ta dziewczyna ma kogoś. Nie wiem czy go kocha ale wiem że zasługuje na kogoś lepszego ( nie mówię że akurat na mnie ) myślę zę ich związek to już tylko przywiązanie...Proszę was o radę czy powinienem walczyć o to uczucie? Przecież żyje się tylko raz a lepiej w życiu żałować tego co się zrobiło niż tego czego nie zrobiliśmy..Poza tym nadzieja umiera ostatnia.. Jeśli macie ochotę odpiszcie !

Autor: Kuba  16.12.2005 zgłoś

Maciek powinieneś ale jak już wywalczysz to licz sie z tym ze ja czekam w kolejce

Autor: lili  16.12.2005 zgłoś

najwazniejsze jest pokochac siebie i miec poczucie wlasnej wartosci

Autor: Maciek Jeti  16.12.2005 zgłoś

coś bym powiedział na ten temat ale po prostu szkoda słów. To nie jest temat do rozważań teoretycznych liczy się tylko praktyka. Co z tego że każdy chiałby aby było "tak" kiedy zazwyczaj jest inaczej o ile wogóle jest.. Powodzenia w życiu.!.

Autor: Kasiula  16.12.2005 zgłoś

A mi się wydaje, że prawdziwa miłość opiera się na przyjaźni. A prawdziwa przyjaźń to taka na całe życie, więc...? ;)

Autor: Vorn  16.12.2005 zgłoś

Stella. W tej sytuacji zmieniam zdanie. Sądzę iż od pewnego momentu dyskutujący ze mną nt. wizji miłości Golda kierują sie złą wolą. Wiedzą doskonale o co mi chodzi ale udaja niezrozumienie. Moje rozumienie miłości. Miłość – może być uczuciem głębokim i pięknym, potrafi dać radość i szczęście, ale potrafi też przynieść cierpienie i zabić. Tworzy i niszczy. Wszystko zalezy od okoliczności, a okoliczności tych jest nieskończona liczba. A więc miłość jest pojęciem niejednoznacznym, relatywistycznym, i wypowiadając sie na ten temat trzeba zachowac wiecej starannosci w jej charakterystyce. W innym przypadku nie sposób sie porozumieć. Dodam ze odrzucam takze religijną interpretacje miłości Golda.To co sie zdarza pod szyldem milosci trudno uznac za dar Bozy. Dziekuję za dyskusje. Zegnam definitywnie.

Autor: Sonia 35  16.12.2005 zgłoś

Soka, przesadzisz tym straszeniem Szarlotki.Piszesz jakbys bała sie ,że powiedzenie sobie na głos jestem szczęśliwa przywoła demony i z zawiści zniszczą to szczęście.Przeczytaj słowaswoje jeszcze raz:Bo to że jesteś ze swoim mężem teraz i tobie się wydaje że jest cuuuuudownie, nie gwarantuje, że tak będzie zawsze. I pamiętaj, że los bywa przewrotny i takie chwalenie się swoim szczęściem często kończy się nieszczęśliwie. wieje od nich grozą. Wyobrażasz sobie ,że świat się zemści na szczęśliwych ludziach? współczuję ci. Nie zniechajcie się Gold, szarlotka i stella.Śledze wasze wypowiedzi prawie od początku.Są mądre.wiele myslałam potem o moim mężu i swoim małżeństwie.Zrozumiałam ,że bywam wobec niego niesprawiedliwa.Dziś po raz pierwszy od niewem kiedy powiedziałam mu ,że go kocham.Nie był na te słowa przygotowany, osłupiał z zaskoczenia ale nie udało mu się ukryć wzruszenia.

Autor: Arka..  16.12.2005 zgłoś

Nie zabierałem glosu tylko czasami słedziłem dyskusje na tym forum. Dyskusje pasjonujace dzięki własnie takim dziewczynom jak dwie panie SS i pan G. Oni nadali ton temu forum. Dawno nie widzialem, tak zgranego tercetu chociaz i inni rzadziej sie wypowiadajacy tez potrafili ładnie sie wypowiadać. Oczywiscie kontrowersyjna postacią jest pan Vorn. Też przychylam się ze jego wypowiedzi nie były precyzyjne a nawet chaotyczne i niezrozumiałe. Byłem ciekaw bo sam Vorn rzucił Stelli wyzwanie, jak sie potoczy dalsza dyskusja. Byłem ciekaw tej jasnej i czytelnej wypowiedzi Vorna. Jednak zwyczajnie stchórzył. Bał się, ze sam nie podoła wypowiedziom precyzyjnie i czytelnie piszacej Steli. Co ma tu do rzeczy pan Gold, który nota bene również zwięzle formułowal swoje mysli. Z nim też pan Vorn boi sie wejsc w pojedynek słowny bo wie, ze bedzie przegrany. Jednym slowem walkowerem oddałes panie Vorn zwycięstwo miłemu trio. Ale tak bywa skoro nie ma sie nic do powiedzenia, a jeśli to tylko w sposób w jaki odpisywał panu Goldowi. Nie godnyś panie Vorn tego tercetu. Zaznaczam i to dobitnie, że pisze w sposob obiektywny bo nie znam żadnej osoby piszacej na tym forum dlatego łatwo mi wyrazic swoj obiektywny poglad.

Autor: Millu  16.12.2005 zgłoś

a ja wiem ze cos czuje nie wiem czy to miłość czy to zakochanie czy zauroczenia nie znam go patrzymy sobie tylko w oczy lekki usmiech na jego wargach jego oczy caly moj swiat tylko wtedy zyje tylko wtedy krew plynie w moich zyłach tylko wtedy....potem wraca do "zycia" bez niego widzimy sie na korytarzach rozmawiamy z kims jednoczesnie patrzac sobie w oczy lu ukradkowo łypiąc okiem co sie ze mna dzieje nie wiem mysle tylko o nim on jest moja mysla moja kropla zycia chce dla niego szczescia obojetnie czy ja bym byla tym szczesciem. powiedzcie mi tylko czy on tez cos do mnie ma skoro sytuacja klaryje sie tak jak opisalam nie ma niestety dalszego ciagu nic wiecej sie nie dzieje co mam robic prosze pomozcie......

Autor: aa  16.12.2005 zgłoś

a ja nie wierzę w miłość

Autor: magda  16.12.2005 zgłoś

o miłości mogę powiedzieć tyle że zawsze wyobrażałam sobie bajkę o wspaniałym rycerzu - ideale,który będzie mnie kochał aż do śmierci i zawsze między nami będzie romantycznie i magicznie, dlatego odrzucałam wszystkich kandydatów po kolei bo po paru sekundach już wiedziałam że to nie ideał że to nie mój rycerz, szukałam ale w końcu zdałam sobie sprawę że go nie znajdę, bo on nie istnieje bo ja go sobie tylko wymyśliłam... i nagle zupełnie niespodziewanie i po cichu w najbardziej nieoczekiwanym przeze mnie monencie zjawił się, miałam go tuż koło nosa, zakochałam się, po raz pierwszy, nie było tak jak w moich marzeniach, było lepiej.. pokochałam go.. do dziś go kocham i będe go kochać.. od razu to wiedziałam.. prawdziwa miłośc istnieje, każdy ma swoją drugą połowę, tylko nie każdy ma to szczęście ją znależć.. ja znalazłam...

Autor: Kobra  16.12.2005 zgłoś

Kedy się pobieramy, wychodzimy za mąż czy jak tam to kto zwał ,marzymy o dozgonnej miłośći...Mylę się? Kto z was brał ślub na czas określony? Co się dzieje potem, że szukamy ekscytujących przygód erotycznych i nie tylko poza małżeństwem? Wkrótce wychodzę za mąż.Ciarki mnie przechodzą gdy czytam słowa Vorna.Dobrze,że jest ten tercet , z którego niektóre z Was usiłują kpić. A pan Vorn niech sobie posłucha Kory., bo to jest chyba jego ulubiona piosenka.Vorn, nie chcę aby mój mąż pisał kiedyś takie okropieństwa jak pan. Ktoś łapie, łapie mnie za kołnierz Patrzy, patrzy w moją twarz Ktoś krzyczy, krzyczy mi do ucha W swoją, swoją stronę pcha O! O! Po co tyle hałasu O! O! Nie mam już dla ciebie czasu Ktoś mówi, mówi że mnie kocha Budzi, budzi mnie co rano Ktoś stwierdza, że już bardzo późno Mówi, mówi mi dobranoc O! O! Po co tyle hałasu O! O! Nie mam już dla ciebie czasu

Autor: Gold  16.12.2005 zgłoś

Do SoKa. Nie ma takiej procedury na topiku, aby obowiązkowo czytać wszystko od dechy do dechy i jeszcze się z tym zgadzać. Nie ma też procedury nakazującej obecność na topiku. Zatem po co zadajesz sobie niepotrzebne cierpoienia? Ja dla Twojego lepszego samopoczucia i tak się nie zmienię. Byłem, jestem i pozostanę właśnie taki. Jeśli mam smak kremówki (może tej wadowickiej), to jestem OK. Nie piszę o wyimaginowanych sytuacjach. Mam za sobą niezły kawałek życia i to w cale niełatwego. Tylko dlatego pozwalam sobie czasem zabrać głos. Jeśli Cię to irytuje, procedura jak wyżej. Jestem pewien, że mądrość Szarlotki, Stelii i wielu innych internautów na tym topiku, jest godna szacunku. I jeśli nawet jedynym owocem tej mądrości, będzie to co pięknie opisała Sonia 35, to warto było tu być. Za zwróconą uwagę na błąd (katharsis) dziekuję. Pozdrawiam Gold

Autor: szarlotka  16.12.2005 zgłoś

Do uśmieszka:Witam na rykowisku.Cóz za znajomość ludowej mądrości czy tez może znajomości krowiej natury. Jesteś krową czy bykiem? Mniejsza o to .W innych warunkach chętnie porazmawiałabym z Toba bez używania słów.Na forum raczej słowami tylko, lub tym co między nimi , można wyrazić swoje zdanie.Czy oprócz napastliwej krytyki ofiarujesz nam coś więcej? Napisałeś,że "Mimo górnolotnych wywodów SSG miłość w rzeczywistości sprowadza sie do bardzo pozaicznych gestów." O jakie to gesty chodzi ci? Prozaiczne czy pozaiczne( pozaiczne od pozy?) . Kurcze , no !!!!Jestem pod wrażeniem iluż to cierpliwie czytających się nagle znalazło.Dopiero zgnębiony Vorn skłonił ich do wypowiedzenia swego zdania. A może by tak konsekwennie trzymać się jednego nicku? Vorn jest już dużym chłopczykiem i z pewnościa nie przypłaci tej wymiany zdań załamaniem nerwowym.Podjął męską decyzję i sobie poszedł.Trochą mi szkoda bo już pewnie sie nie dowiem jak rozumie relatywizm w miłości.A może ktoś z was , do tej pory"Śledzących tąędyskusję od jakiegoś czasu ", wyjaśni mi co autor miał na myśli? Szarlotka

Autor: AAAAAAAAA  16.12.2005 zgłoś

MIŁOŚĆ CZYLI COS CO SOBIE WYMYSLILISMY SAMI OD PIERWSZEGO WEJRZENIA ??- TO TYLKO PORZADANIE........ TAKA PO 5 LATACH?? - TO WYGODA I PRZYZWYCZAJENIE.......

Autor: Asiek  16.12.2005 zgłoś

miłość jest ślepa, zawsze zastanawiałam się dlaczego kobiety są z dpukami, którzy je zdradzają, biją bądź maltretują psychicznie. Teraz już wiem. A najgorsze, że pokochałam bez wzajemności i to boli. Zgadzam się z "NIEGRZECZNĄ" - miłość boli i to jak cholera. A dzieckiem nie jestem od ładnych paru lat i dlaczego teraz? to proste: każdego to kiedyś spotyka. Powodzenia wszystkim zakochanym, oby Wam się pwiodło.

Autor: zepsuty  16.12.2005 zgłoś

a tam, nie prwada, nie istnieje cos takiego jak milosc... zwykly zwiazek chemiczny, podobne uczucie mozna uzyskac zjadajac tabliczke czekolady. milosc nie istnieje!!! koniec kropka.

Autor: Anulka  16.12.2005 zgłoś

Pięknie niektórzy tutaj piszą o miłości. Ja też w nią wierzę, wciąż... pomimo... Myślałam, że już ją znalazłam. Były motylki w brzuchu, nie mogłam spać ani jeść. Potem był ślub, jest dziecko. Odeszłam od męża, który niby kochał, ale... nie szanował, nie doceniał, chciał ciągle zmieniać. W końcu zaczął się znęcać psychicznie i fizycznie. To nie była miłość. Jakiś czas temu usłyszałam od ksiądza: to nie była miłość, to było tylko zakochanie... Więc proszę uważajcie na te Wasze miłości... pozdawiam wszystkich cieplutko

Autor: Ok!  16.12.2005 zgłoś

Zycze smacznego ! tabliczka czekolady za miłość ! Milośc nie istnieje a tabliczek czekolady jest peczki mozezki mozesz sie delektowac bez umiaru, az staniesz jest gruby i milosc przejdzie ci kolo nosa bo nikt nie spojrzy na ciebie na taka gruba tabliczke czekolady.

Autor: hm  16.12.2005 zgłoś

Miłość, chyba istnieje, nie byłoby nas tutaj i naszego pisania...

Autor: elik  16.12.2005 zgłoś

Przeczytać wszystkie wasze wypowiedzi, to tak jakby ksiażke przeczytać i kilka tomikow poezji. Brak mi cierpliwości i czasu. Miłość, coż miłość, kto kocha ten jest szczęślwy, a jeszcze szczęśliwszy ten kto kocha z wzajemnością. Lecz miłość jak chwilka, na skrzydłach motylka, własciwie zawsze kończy się. I ile nie przegadalibyście tutaj, i nie wiem jak górnolotnie, to i tak nie znajdziecie recepty na to, by tę miłość, czy inną zatrzymac. Nie pytaj dlaczego kochasz i za co , pytaj poprostu czy kochasz, to wszystko.

Autor: kamila  16.12.2005 zgłoś

nie ma zadnych zasad,regul na to jaka ma byc lub jak wyglada milosc.nie mozna nazwac miloscia zwiazku dwojga ludzi,ktorzy byli ze soba pare miesiecy ;) to absurd.to jest po prostu zauroczenie i tyle.prawdziwa milosc hm...jest taka! i lepiej pilnujmy jej,zeby nie uciekla nam spod nosa;) milosc jest jak kwiat: nie podlewasz,wiednieje...zgadzam sie z autorem/autorka powyzszej opinii" milosc, chyba istnieje( dla mnie istnieje!!!),nie byloby nas tutaj i naszego pisania..." MILOSC NAM BEDZIE DROGOWSKAZEM

Autor: Szarlotka  17.12.2005 zgłoś

Kobra, o ile pamiętam w piosence , którą cytujesz były jeszcze słowa :O!o! o co tyle zamieszania, o! dosyć mam tego kochania". Kobra, mądrze i dojrzale podsumowałaś toczącą się tutaj dyskusję.Pobieramy się w nadziei, a może nawet w pewności,że miłość jest nam dana na zawsze ,że będziemy z sobą do końca życia.Pragniemy tego szczerze.Warto ocalić miłość w swoim życiu.Ale to wymaga odwagi, czasem bólu, zawsze pracy nad sobą.Jesteś wrażlwą i mądrą kobietą ( wnioskuję to na podstawe Twojej krótkiej wypowiedzi) i jako taka na pewno dobrze wybrałas mężczyznę swego życia.Tak, wybrałaś.Nie spada na nas miłość tak po prostu z przypadku.Przypadki nie istnieją.A już na pewno nie w miłości.Wszystko ma swoją przyczynę i cel. Kobra, Życzę Ci ,aby Twoje małżeństwo było podróżą, w której poznasz najpiękniejsze zakątki ludzkiej duszy.Czasem droga do nich wiedzie przez wyboje i jest trudna.Nie bój się i śmiało podążaj za głosem swojego serca.Ufaj sobie. Szarlotka

Autor: elik  17.12.2005 zgłoś

A co Szarlotko powiesz na to: "Nie ma zadnego planu dla milości, dla niczego. Istnieje tylko wzór matematyczny: człowiek plus jego zamiary równa sie przypadek" (Irwin Show). Pozdrowienia:-)

Autor: Szarlotka  17.12.2005 zgłoś

Stello i Goldzie. Cieszę sie, że was tutaj spotkałam.Z przyjemnością zaglądam tu codziennie. Zauważyłam, że na wielu topikach , gdy rozwinie sie dyskusja i pojawiają sie nowe osoby często zaczyna się atak na stałych bywalców.Wymysliłam sobie , być może na własny użytek, że może wynikać to z nieznajomości przedmiotu dyskusji.Wiele z tych osób wprost pisze ,że nie czuje się na siłach przebrnąć przez tak liczne wypowiedzi, albo że są one zbyt długie. Zajmują jednak stanowisko w danej sprawie w sposób niezwykle autorytatywny, zarzucając innym np.górnolotność,krytykując się... Kiedy tekstów było jeszcze niewiele parę osób cieszyło się z braku dokopywaczy na tym topiku.Oto i są. No cóż, może należymy już do wymierającego pokolenia osób umiejących słuchać ( czytać) ?W czasach sms-ó, e-maili i super skrótowców, telefonów komórkowych brak miejsca na bycie z człowiekiem .Szybko, łatwo, krótko, przyjemnie...a potem zdziwienie, a potem odkrycie "nie ma miłości, miłość szkodzi etc." Jestem za okazywaniem sobie uczuć( zwłaszcza przyjaźni, szacunku, miłości nie tylko gniewu i złości), dlatego piszę:Kocham Was , dziękuję że jesteście. PS. Ha.Soka nie będzie rozśmieszona ("Czy to nie jest aby pieszczenie nawzajem swoich ego? I błagam - nie rozśmieszajcie mnie zaprzeczając. "), ale mnie to nie martwi.

Autor: Daizy  17.12.2005 zgłoś

Kocham Cię nie ZA ale POMIMO....to jest moim zdaniem "wyznacznik" miłości. Ile razy się spóźniał, ile razy ze zmęczenia po pracy nie przeczytał moich maili które z tęsknoty mu pisałam, ile razy nie było możliwości spotkać się w tygodniu i tylko te dwa malutkie króciutkie dni pozostawały mi na cieszenie się nim, ile razy mówił: przepraszam nie dam rady, nie chcę, nie podoba mi się to, ile razy nie mówił mi co pięć minut komplementów ani nie pisał w każdym smsie kocham cię, ile razy nasze spotkania się skracały bo on musiał coś załatwić, ile razy ile razy....tyle razy go mocniej kocham... Pięknie mówić o MIŁOŚCI można wiele, cytować wspaniałe wiersze, pięknie jest cieszyć się chwilami z ukochaną osobą- oglądając razem film, gotując, spacerując, kochając się,wykonując codzienne obowiązki, tańcząc....ale nie to tylko jest potwierdzeniem naszego uczucia... te rodzi się raczej w "bólu" przy słowach:wytrzymam te dni bez niego, zajmę się sobą, nie będę rozmyślała co robi gdzie jest czy o mnie myśli, nie będę podejrzewała że nie pisze bo kogoś ma...itp inne "niezdrowe" myśli. Znów zapomniał tego zrobić, tego nie powiedział, nie domyślił się....mimo to uświadamiam sobie w tych sytuacjach jak bardzo go kocham, mimo iż nie jest idealny, mimo iż czasem troszkę boli, iż czasem przez krótką chwilkę smutek się wkrada w serducho, ale chcę i pragnę wybaczać mu wszystkie niedoskonałości. Chcę z nim być i go kochać. Miłość kochani roztacza się wokół nas, to nasze pojmowanie świata.Jak inni pięknie pisali: wyrozumiałość, ciepliwość,zrozumienie....ale to też zdolność drugiej osoby do zmian. Zaprzeczyłabym sobie teraz, gbybym przyznała któremuś z gości forum, że nie można zmieniać, dyktować drugiej osobie...owszem można i nawet trzeba ale w dozwolonych granicach, by nie urazić drugiej osoby a nawet jej nie zranić poprzez jej oganiczenie. Można i trzeba zmieniać drugą osobę, gdy chcemy być szczęsliwi. Tylko połówki tego samego jabłka pasują do siebie jak ulał, ale nic więcej. Moim zdaniem nie ma wyidealizowanej miłości.Ludzie spotykają się, zakochują się,motylki w brzuchu, wieczory spędzone z słuchawką w ręku, lub dni z nieustannie pikającym telefonem...podenerwowanie....piękne chwile, uniesienie....tak i tu zaczyna się miłość,jak zaczynają się kłopoty,nieporozumienia...Miłość to dopasowanie się dwojga ludzi, to zrozumienie własnych potrzeb i pragnień. To umiejętność pokazania co chcę, co mnie cieszy, a co mnie rani i boli.To umiejętność też podyktowania zmian partnerowi,tak by przyszłość była piękniejsza, by mniej było kłopotów.Pytanie tylko czy partner jest na tyle dojrzały,by np.na nowo podjąć studia, zmienić niekóre przyzwyczajenia, zrezygnować z czegoś co nie odpowiada drugiej osobie,dokonania pewnych zmian w swoim zyciu. Myślę że kto kocha jest zdolny to zmian "na jego" dobro. Czy to dziwne że chłopak przebywający nieustannie w gronie swoich kumpli, na piwku czy na meczu piłkarskim był zdolny do robienia origami, malowania, do pisania miłosnych maili czy

Autor: Daizy  17.12.2005 zgłoś

czy smsów, do robienia własnoręcznie kartki na rózne okazje....tak jeśli jest zakochany. pozdrawiam WAS wszystkich serdecznie i dziękuję za wasze wypowiedzi, które z wielką przyjemnością wszystkie przeczytałam pomimo zmęczenia i później pory.

Autor: Szarlotka  17.12.2005 zgłoś

DO ELIKA NIE JESTEM KRYTKIEM LITERACKIM .Zapytaj innych obecnych na tej stronie( krytków literackich).Cytat pochodzi ze znakomitej książki pt.:"Młode lwy".Jest wyrwany z kontekstu, co pewnie nie spodobałoby sie autorowi.I z jako takim nie zgadzam się , myślę że spodobałby się Vornowi .Każdy z nas widzi świat przez pryzmat własnych doświadczeń, własnej wrażliwości. Pretensjonalny wzór matematyczny.Przerost formy nad treścią, rozgoryczenie i smutek. Vorna nie ma, może by mu się przydał do skonstruowania maszyny do pomiaru miłości lub udowodnienia w sposób naukowy ,że miłość szkodzi. Jestem zmęczona, jest już dla mnie późna pora.Dziękuję Elik,że zapytałaś/eś mnie o zdanie. Możemy o tym jutro porozmawiać.

Autor: Stella  17.12.2005 zgłoś

Witajcie Moi Drodzy ! Po wczorajszej imprezie, bardzo udanej, poszłam póżno spać, ale po wypitym szampanie i bąbelkach w głowie, spałam tylko chwilę, więc odpisuję: ARKA ! Dzięki za miłe słowa, ale nie zgadzam się z Tobą. Vorn nie musiał staczać ani ze mną, ani z Goldem słownych pojedynków. Jeśli wycofał się z nich - jego sprawa i nic nam do tego.Vorn w swojej ostatniej wypowiedzi, jak zwykle lapidarnej, przedstawił swój pogląd na definicję miłości. Potwierdził to, o czym pisaliśmy wszyscy. Miłość - to ból i cierpienie. Miłość może być destrukcyjna, ale może być inspiracją do tworzenia itd, itp... Nawet wyjaśniła się sprawa ..... " Nie życzę sobie i żonie wielkiej miłośći ... " Chodziło o wielką miłość poza małżeńską ( a te skoki w bok bez miłośći mości panowie, to co ? ) Uwaga Vorn - to ostatnie nie było do Ciebie, tylko tak ogólnie. A może teraz tak: Jeśli ktoś w tej chwili przeżywa swoją miłość, swoje uniesienie, właśnie tu i teraz i jest w euforii - tak o tym powie ? Powie tak: Miłość jest piękna, wspaniała ! Ktoś, kto w tej chwili zaznał goryczy miłośći, przeżywa zawód i rozczarowanie, to jak powie? Miłość - to przekleństwo. Żeby móc określić właściwy sens istoty miłośći, trzeba najpierw takie miłości przeżyć samemu. Ale ocenić, czymm była i jest i jaka rolę odegrała w naszym życiu miłość, co nam dała - można tylko z perspektywy czasu, jak się jest na tyle dojrzałym, aby bez emocji spojrzeć " prawdzie w oczy . " Szarlotko i Goldzie ! Miło mi było prowadzić z Wami dialogi. W jakiś sposób staliście mi się bliscy. Pragne podziekować Wam za to. Vornowi też dziękuję, bo i on, wprawdzie kontrowersyjnie, ale był przyczyną naszych dialogów. Czas kończyć tę zabawę i dać pole do popisu - wszak topik sie jeszcze nie kończy - tym, którzy moga jeszcze coś nowego dorzucić w tym temacie. Z okazji świąt BN, życzę wszystkim i każdemu z osobna - tym, którzy maja rodziny - szczęścia i dużo miłośći. Samotnym ( do których i ja już należę ) życzę pogody ducha i dobrego samopoczucia. Pozdrawiam serdecznie - STELLA

Autor: paula  17.12.2005 zgłoś

Kocha się za nic. Nie istnieje żeden powód do miłości.Kropka.

Autor: tomek  17.12.2005 zgłoś

Raz przedziwne miałem widzenie, Zmysłom niepojety wzlot, odtąd teskność i marzenie W SERCU TKWIA MI JAK GROT. czy to jest właśnie miłość? dzieki za taki ból

Autor: uśmieszek  17.12.2005 zgłoś

Szarlotko zawiode Cię, bo nie jestem ani krową ani bykiem. Jeśli słowo "prozaiczne" stwarza Ci kłopot interpretacyjny to na to nic nie poradzę. Co do tego czym dla mnie jest miłość - przeczytaj post miłość zdefiniowana (2005-12-07 10:40:08). Nie wiem jak dla Ciebie, ale dla mnie Vorn wypowiada się precyzyjnie. Ponadto nie wiem czemu Vornowi przypisuje sie miłośc do siebie samego. Jesli dajmy na to jego żona ( to tylko założenia hipotetyczne ) myśli podobnie jak on i też nie życzy mu wielkiej miłości pozamałżeńskiej to komentarze pod jego adresem nie wydają sie zbyt obiektywne. Jeśli do tej pory nie pojełas co to "relatywizm w miłości" to nie trudź się, bo to widocznie nie na Twoja główkę.

Autor: WAŻNE!  17.12.2005 zgłoś

kochac i kochanym być to szczęście dla którego warto zyć!!! A czy to jest miłość to okazuje sie po wielu latach czy przetrwamy i naprawde sie kochamy bez względu na wsszystkie trudności i przeciwności losu. Wielu z was to małolaty którzy myślą że jak maja motylki w brzuchu to jest miłość, i włąsnie wy nie wiecie co ona znaczy.

Autor: PrzemekSocho  17.12.2005 zgłoś

Miłość to uczucie dwojga ludzi --> jeśli Ci bardzo zalezy to kazdy gest z drugiej strony staje sie czyms wyjatkowym czyms wspaniałym - o miłosć trzeba dbać liczą sie drobiazgi chociaz czasem kazdy coś skrzani bo z miłosći sie głupoty rózne robi - miom zdaniem miłosć to gdy dwoje ludzi tuli sie na zimnym dworzu zadne nie chce isc tak wtuleni mówią sobie kocham --> jest im tak dobrze ze nie chcą isć - to jest miłość !!!

Autor: terakurdeja  17.12.2005 zgłoś

niezwykle ciekawe opowieści,jestem pod wrażeniem!wszyscy jesteście tacy kochający a tymczasem powiedzcie dlaczego będąc w pierwszym z brzegu autobusie,kolejce w sklepie itp ci sami kochani potrafią zachowywać się agresywnie, wręcz po chamsku?!jak ma się miłość "bliźniego "do miłości innego(nej)?jak ma się miłość do zwierzaków,ptaszków etc miłość do ludzi?"darem od Boga"-któraś tu napisała...a może odwrotnie?nasz dar dla?powiedzmy sobie wprost:źli nawet zakochani nadal są wredni dla reszty a dobrzy to i bez manifestowania miłości pozostaną dobrzy.nie tylko dla zwierząt(piesków,kotków,kanarków itp)ale dla wszystkich i wszystkiego.szkoda tylko że prawdziwie dobrych ludzi mało,żyło by się spokojniej i milej a tak..proza.dobrze choć że cały czas piszecie tu o "miłości" psychofizycznej(z objawów wnoszę) a nie o zjawisku miłości w ogóle.tak,podniesiony testosteron,andrenalina i kilka jeszcze innych w mózgu powodujące zjawisko "rauszu"(podobne jak np.po alkoholu) ,"motylki"itp to tylko objawy psychofizyczne i nic ponad to.a co z resztą?

Autor:  17.12.2005 zgłoś

A RESZTA TO JUŻ SAM SEX !!!!!!!!

Autor: Teraz ja  17.12.2005 zgłoś

A Ty Terakurdeja. Jestem pod wrazeniem twojego opisu, tylko zabrakło opinii o samym sobie. Ale to ze skromności proszę Wysokiego Sądu. Napisz, jaki jesteś, napisz o swoich psychofizycznych skłonnościach.

Autor: Androgine  17.12.2005 zgłoś

GOLDZIE, SZARLOTKO, STELLO - ratujcie! Siedzę cicho i nie odzywam się, bo niebo zawaliło mi się na głowę. Chyba jestem w ciąży - nieplanowanej, niechcianej - uważałam do niedawna, że dwoje dzieci na te ciężkie czasy to już dość! Nie wiem co robić! Chodzę nieprzytomna! Pocieszcie mnie chociaż. Pozdrawiam wszystkich. Jakoś to też można odnieść do tematu - po czym poznać prawdziwą miłość???

Autor: Emilia  17.12.2005 zgłoś

Dyskusja o znamionach miłości nabrała rumieńców. Słowa uznania dla autorów obszernych wypowiedzi. Ja tak nie potrafię przekazywać myśli, może dlatego, że jestem "ścisłowcem". Każdy z Was ma rację, również Vorn. To co przyjmujemy za oznakę miłości zależy od naszych potrzeb. Niektórzy wolą spokojną, cichą miłość bez uniesień. Mogą wtedy skupić się na innych celach życiowych. Prawdą jest, że miłość generuje cierpienie, napięcie. Bywa też miłość "zaborcza", która ogranicza wolność kochanej osoby. Również miłość, która popycha do zdrady. Oznaką miłości jest też dojrzałośc i odpowiedzialność za tego kogo kochamy. Choć bywają też dziwne miłości, miłości częstych rozstań i powrotów. Istotą miłości jest odczuwanie drugiego człowieka, jego potrzeb i tęsknota, tęsknota za nim kiedy go nie ma. Miłości są rózne te szalone i te spokojne, mnie dane było przeżywać miłość szaloną ... od pierwszego wejrzenia. To pozostaje do końca życia, ta radość, że to się zdarzyło. Pozdrawiam Wszystkich kochających ... Gold, pozdrawiam i dziękuję.

Autor: Ewa_S Do Androgine  17.12.2005 zgłoś

Przed laty byłam w podobnej sytuacji do Ciebie. Kończył sie mój urlop wychowawczy, już psychicznie "byłam" w pracy. I nagle okazało się, że znowu będę wracać do pieluch. Ja czynna zawodowo kobieta, która marzy o powrocie do do pracy, trzecia ciąża. U lekarza pojawiłam się kiedy byłam w 6-tym miesiącu ciąży. Czułam się fatalnie psychicznie, wiedziałam, słyszałam teksty, na te cięzkie czasy 3 dziecko, ale wpadka, a nawet słowa współczucia. Nieraz sie popakałam. Dziś po latach jestem wdzięczna, że to się zdarzyło. Mam córkę, teraz już dorosłą, która wprowadziła do naszej rodziny radość a teraz oparcie. Mając tylko 2 synów, czulibyśmy sie samotni. Androgine, ciesz się tym życiem, nowym życiem. I bądź w dobrym nastroju, to ważne dla dziecka. Na pewno wszystko dobrze się ułoży. Pozdrawiam.

Autor: terakurdeja  17.12.2005 zgłoś

"Teraz ja" :nie mi samemu tu się oceniać ale spoko,mam właściwe + i te o których dowiesz się w przyszłym życiu dopiero,nie ta świadomość teraz i nie ten wymiar.tak się składa że mam nawet na pismie iż jestem psychofizycznie zdrówko(a szkoda,bo w otoczeniu niektórych dziwolągów z netu będąc świrem czułbym się raźniej i rażąco nie odstawał,jak swojak ,domniemany). szkoda że przyjmując kandydatów na studia,do wojska,policji ,administracji itp robi się totalną ściemę,pseudokomisje,kierowanie na badania lekarskie i co? lekarze mają pacjentów w nosie albo nie wiedzą jak powinny tego typu badania wyglądać - a są wzorce,trzeba poszukać ,zajrzeć do książek które na studiach zamiast czytać wkuwało się na zaliczenie a potem dziwnie zapomniało,spytać kumpli lekarzy z Unii,Usa a nawet ruskich też.może wtedy byście w kraju mieli prawdziwie mądrych ludzi a nie tak wielu oszołomów?do tego niektórych zakochanych-o zgrozo? A'po:wypowiedź dotyczy wyłącznie odpowiedzi na prowokację " T J",reszta forumowiczów nie musi mnie po sądach ciągać,sorry jesli ktoś z was odebrał to osobowo.

Autor: hmm  17.12.2005 zgłoś

Milosc?? prawdziwa?? milosc nie istnieje zostalo mi to bardzo dobrze udowodnione

Autor: AGNIESIA  17.12.2005 zgłoś

ta milosc to sie poprotu czuje i wie ze to ona!mimo tego trzeba byc ostroznym to ze my kochamy yo nie znaczy ze ta osoba tez,mozna sie zawiesc nawet na kim kogo znamy wiele lat i mocno kochamy!

Autor:  17.12.2005 zgłoś

Zgadzam się z 'hmm'. Ja też coraz częściej wątpię w miłość...

Autor: Est  17.12.2005 zgłoś

Wszystko pięknie, ale tak naprawdę na to co nazywamy "miłością" składaja sie dwie rożne rzeczy: 1. Zauroczenie, wywołane feromonami drugiej osoby (lub innymi czynnikami biologicznymi), które oddziaływują na nas 2. Przyzwyczajenie wynikające z pożadanych cech charakteru i wspolnych zainteresowan. -Czasami te dwie rzeczy idą w parze, wtedy powstają długotrwałe związki, - Jezeli mamy do czynenia tylko z pierwszym czynnikiem, to po ok. 1-3 latach takiego zwiazku organizm produkuje znacznie mniej fenyloetyloaminy (potrzebnej do utrzymania zauroczenia drugą osobą) i tak dobrane pary się szybko rozpadają -Jezeli jest natomiast tylko drugi czynnik, to zwiazek jest zagrożony poprzez zdrady partnerów, ponieważ partnerzy będa bardzo narażeni na uleganie osobom pociągającym ich biologicznie (wg pierwszego czynnika). Ot i to wszystko, ajk można zauwazyc za wszytskim stoi biologia, potrzeba prokreacji i opiekowania sie potomstwem, jednak ludzie jak to ludzie, ubrali "miłość" w wiele pięknych szat...

Autor:  17.12.2005 zgłoś

...Bo miłość prawdziwa obdarza, nasyca i sama siebie daje temu,którego kocha. Miłość szuka wzajemności, dlatego jest nieśmiała i cicha. Nie narzuca się, nie zaczepia, nie zachęca, gdyż pragnie dla swej prawości uczuć równie szczerej odpowiedzi. Miłość oczekuje z nadzieją, że zauważona zostanie. I chociaż czyni wszystko dla dobra ukochanej osoby działa w tajemnicy, by wzajemności nie wymusić Miłość pragnie miłości, daje więc pełną wolność wyboru osobie umiłowanej. Miłość nie zadaje bólu. Miłość ból ukochanej osoby pragnie przejąć na siebie...

Autor: mariola  17.12.2005 zgłoś

Miłość to coś najpiękniejszego co może człowiekowi przytrafić się w życiu. Wiem co piszę, bo mam już swoje lata (44). Z moim mężem jestem już ponad dwadzieścia lat i nadal się kochamy. Nasza miłość przechodziła różne etapy, były nawet pewne kryzysy, ale teraz jest wspaniale i nie wyobrażamy sobie życia bez siebie.

Autor: kili  17.12.2005 zgłoś

uwazam ze latwo mozna poznac prawdziwe uczucie...poniewaz sama to przezylam na wakacjach mam dopiero 15 lat i wielu chlopcow zawracalo mi w glowie jednak ten jeden jedyny ktorym ciagle mysle i ktorego ciagle widze i pamietam wszystkie nasze rozmowy wszystko mi sie z nim kojarzy widze wiele znakow np inicjaly jego imienia na fotelu w autobusie czy gdziekolwiek to naprawde dziwne ale teraz jak juz sie roztalismy bo po wakacjach on wyjechal do niemiec i nawet nie zdazylam z nim o tym porozmawiac teraz wiem ze cos miedzy nami bylo... szkoda ze te wakacje byly takie krotkie ...mam nadzieje ze na nastepnych sie spotkamy :*:* i mysle ze jezeli ktos potrafi 2 pomoc wysluchac go pamieta o nim teskni za nim i jest dla niego wyrozumialy z odwzajemnieniem oczywiscie to to uczucie jest prawdziwe ale nigdy nie mozna przewidziec czy trwale ja sie o tym dopiero przekonamm :> dzieki

Autor: EDYśKA  17.12.2005 zgłoś

myślałam że spotkałam swoją drugą połówkę, było cudownie. Ale wszystko się skończyło. Czemu? nie wiem.Teraz bez niego nie mogę oddychać...Już chyba nie wierzę w miłość...

Autor: tararara  17.12.2005 zgłoś

....co jesli chce z nim...... (..) ale sie boje ???

Autor: edyska.....do ciebie  17.12.2005 zgłoś

powiedz mu too ...co sie z nim stalo ????????

Autor: kili too tak jak ja :>:>:  17.12.2005 zgłoś

tooo tak jak ja nie jestes samaaaaaa :>:>

Autor: eee  17.12.2005 zgłoś

Witam do autora .. bez nicku. Pięknie to napisane. Podzielam zdanie. pozdrawiam

Autor: Luba  17.12.2005 zgłoś

Po czym poznać, że to prawdziwa milość ? KTO SIE LUBI TEN SIĘ CZUBI.

Autor: Eleni  17.12.2005 zgłoś

a to jest prawda. Kto sie lubi, ten się czubi. W milości najgorsza jest obojetność. Jeżeli ktos przestaje reagować nakogoś, obojetnieje, znaczy koniec milości. Często milośc zaczyna się od lubienia i czubienia się a dopiero potem następuje milośc. To stare, jak świat, ale jakze prawdziwie. Kłóccie sie, docinajcie sobie, bedzie to znaczyć ze myślicie o sobie. Tak ja miałam kiedys ze swoim męzem. Najpierw na studiach, podobalismy sie sobie, ale ciagle nie moglismy dojsc do porozumienia, kąsalismy sie zlośliwie i to nas bardzo wciagało, ale dopóty, dopóki była to luzna znajomosc. Póżniej zaczęliśmy ze soba chodzic, rozumiec sie i z tego powstała nasza milośc, która trwa już 16 lat, bo tak długo trwa nasz zwiazek. Czasami nadal sie czubimy ale to dodaje pikanterii naszemu małzeństwu bo potem tak ładnie sie jest przepraszac i o to własnie chodzi. Jezeli sie czubicie, to jeszcze z wami nie jest tak zle. Nie mylic tego z jakimis awanturami niszczącymi zwiazek malżeński. Nie to mialam na mysli. chodzi po prostu, ze często osoby, które sie sobie podobaja lubia sie czubic.

Autor: Bary  17.12.2005 zgłoś

There's a girl that i like. Now more than ever she gives me butterflys. Zaczelo sie niewinnie.Potem było traktowanie przedmiotowe.Pewnego ranka gdy obudziłem się z nią w łóżku wiedziałem że to ona.Ta jedyna.Było cudownie.Miała we mnie oparcie.Nawet gdy zaczynała popadać w anoreksję byłem przy niej.Zaręczyny i plany na przyszłość.Na imprezie ni z tąd ni z owąd powiedziała że chce być sama.Po 3 tygodniach widziałem ją z innym.Serce aż mi w gardle stanęło.Tyle poświęceń i po co? Żeby jakis palant który jest najwiekszą piz*ą jaką widziałem na oczy trzymał ją za rękę i przytulał. Czasem zadaję sobie pytanie co on ma takiego czego ja nie mam,ale wierzę w przeznaczenie i wiem że to jednak nie była ta.Life goes on.

Autor: Hopeless  17.12.2005 zgłoś

miłości nie a jeśli już się pojawi to zazwyczaj ból samotność i rozczarowanie. Jeśli naprawde isnieje to chyba nie dla mnie i nie na tym świecie...

Autor: eee  17.12.2005 zgłoś

do Luby ...też prawda. pozdrawiam

Autor: Dirisha  17.12.2005 zgłoś

Witajcie Przeczytałam Wasze opinie od deski do deski (nawet te nieco poplątane na końcu).Muszę przyznać, że jest w nich coś z kółka wzajemnej adoracji, to jednak wiele (szczególnie tych na początku) mnie urzekło i poruszyło jakąś czułą nutę. Pomyślałam, że dorzucę swoje trzy grosze. Przeżyłam swoją "wielką miłość". Wiem, że warto, bo nauczyłam się wiele: śmiać i płakać jednocześnie, żyć z brakiem, umierając z tęsknoty... a jednak żyć. Odkryłam głębię człowieczeństwa, swoją wartość i siłę, choć nie dane mi jest dzielić się nią z kochaną osobą. Moja miłość była (jest?) podobna do zatracenia i zważywszy na okoliczności zbyt głęboka, a jednocześnie jeszcze miejscami infantylna i niedoskonała. Moja historia to żywy przykład na to jak można pozwolić miłości odejść. Własną głupotą i pychą, brakiem wyobraźni, niedojrzałością i brakiem rozmowy. Ale ja właściwie nie o tym chciałam pisać. Tydzień temu usłyszałam od pewnego misjonarza mądrą myśl. W życiu dostajemy różne dary i talenty (cudownych rodziców, niespodziewane szanse, uzdolnienia itp.). I niektóre, taki już porządek rzeczy, są tymczasowe (większość w sumie). Niestety bywa, że miłość - ten dar od losu, czy jak ja wolę: od Boga, jest dana mi tylko na pewien czas. Mimo, iż odejdzie, ale jednak zostawi we mnie jakiś ślad, zmieni mnie w jakiś sposób. I tu rodzi się pytanie czy zostanę wypalonym i zranionym do żywego emocjonalnym wrakiem człowieka czy swoją "upgrade'owaną" wersją. W sumie zależy to w dużej mierze, jeśli nie zupełnie ode mnie. Od tego czy i jak się pozbieram i jakie wyciągnę wnioski. A co do samej miłości jako pożądanej bądź nie, to cóż: "poznasz po owocach". Co o tym sądzicie?

Autor: Bary  17.12.2005 zgłoś

Do Dirishy I co z tego?też odkryłem w sobie wartościtypu wierność,cierpliwość i troskę.A i tak jestem sam i sam muszę stawić temu wszystkiemu co mnie czeka czoła.

Autor: limba  17.12.2005 zgłoś

Pierwszy raz z taką przyjemnością czytałam wypowiedzi na forum,miłość jest tym tematem,który sam w sobie powoduje pozytywne emocje i te właśnie emanują tutaj. Szarlotko obiema dłońmi podpisuję się pod Twoimi wypowiedziami nic dodać nic ująć.Pozdrawiam serdecznie

Autor: Do Eleni  17.12.2005 zgłoś

Tylko zapomniałas dodac, ze jesli się poczubicie, to szybko sie przeproscie, bo jak sie złość "zapiecze, to i uciecze ". Ja też tak zrobiłem, zepsułem co dobrze sie zapowiadalo, obrazilem, a kiedy zdecydowalem sie przeprosic, bylo za pozno. Dziewczyna zaczęla czubic sie z kims innym, az z tego wyszedl ślub, a ja dzisiaj pluje sobie aw autentyczna brode bo zapusciłem brodemi smieje sie, żem.....

Autor: psikusa  17.12.2005 zgłoś

wiecie co? a ja kocham - pomimo, po prostu, nie wiem czemu, czasem już bym wolala nie kochać a jednak kocham i kocham i przestać nie mogę.. cieszę sie z każdego spotkania (chyba że moj ukochany je obrzydzi na dzień dobry), z miłością obserwuję kazde jego zachowanie, akceptuję jakim jest i pomimo tego, ze jesteśmy razem i to już dość dlugo, pomimo tego, ze ja dla niego też jestem taką bliską osobą - nie jestem szcześliwa - czy to toksyczny związek? mozliwe bardzo.. ale kocham. może bym to skończyła.. ale bez niego tez nie bedę szczęśliwa.. ech..

Autor: Dynamite  17.12.2005 zgłoś

chcialabym wierzyc slowom "hymnu do milosci" ale Est ma chyba wiecej racji, niestety. to dziwne tym bardziej ze czulam kiedys nie tylko motylki w brzuchu ale wlasnie ta wielka fale, jak przyplyw, zabierajaca ze soba wszystko, zmieniajaca rzeczy najwazniejsze na swiecie takie jak rodzina, przyjaciele, kariera w nieistotne drobiazgi, ktore mozna porzucic bez mrugniecia okiem dla paru chwil obok Niego spiacego tak blisko. wiem ze to byla milosc bo pamietam ten lod w srodku, poczucie braku sensu i celu kiedy pierwszy raz zranil mowiac ze nie kocha. wiem bo trwalam przy nim dlugo potem chociaz wiedzialam ze tak naprawde nic nie wrocilo, ze czasami po prostu byl ze mnie bardziej zadowolony albo mial lepszy dzien. wiem bo dalej bym z nim byla gdyby nie to ze ktoregos dnia powiedzial 'nie moge dluzej cie ranic' i odszedl. pewnie do kogos. w 'milosci' poza chemia i przywiazaniem jest jeszcze jeden istotny skladnik ktorego znaczenia nikt z was nie docenia - irracjonalna ludzka sklonnosc do masochizmu. Pozdrawiam

Autor: Dirisha  17.12.2005 zgłoś

Do Bary Z dwojga wolę przecierpieć "swoje" teraz niż później. Widać wtedy jeszcze nie dorosłam. Teraz pewnych zachowań już nie powtórzę. Mam nadzieję.

Autor:  17.12.2005 zgłoś

Pozdrawiam Szarlotko. Wczoraj pewnie rzeczywiście byłas zmeczona odpisując mi. Nie spotykamy się przecież tutaj by dokonywać rozbioru wierszy, lub analizy prozy. Te wszystkie mądre cytaty służą temu, by pomagac nam w komunikowaniu się, tak przynajmniej myślę. Niepotrzebnie krzyczysz, gratuluję jednak znajomości literatury, jestem pod wrażeniem to rzeczywiście "Młode lwy"- wspaniała powieść. Jednocześnie musze przeprosić, bo cytat jest niedokładny, w rzeczywistości brzmi tak: Nie ma żadnego planu dla miłości, śmierci, dla niczego ... itd. Czyżbyś tak bardzo obawiała się tego co nieznane, że nazywasz ten wzór pretensjonalnym (zaskoczyło mnie to). Moim zdaniem jest niesamowity w swojej prostocie i logice. Jest w nim wszystko: nasze marzenia, plany, nadzieje, dążenia, iluzje, podejmowane decyzje, o których trafności lub fatalnej pomyłce dowiadujemy w zderzeniu z rzeczywistościa, z wieloma sytuacjami na które nigdy nie mieliśmy wpływu i pewnie nie będziemy go mieć. Nie odbieram tej sentencji tak katastrofalnie, jak ty. Jest poprostu dobra i błyskotliwa. Androgine, proszę nie posądzaj mnie o cynizm, świetnie wpisała się w ten wzór. Życzę jej dużo szczęścia i mądrych decyzji. Te dzisiaj podjęte będą miały nieprawdopodobny wpływ na wszystkie inne późniejsze działania i nie tylko na poczucie szczęścia w milości, ale także w całym życiu. Androgine zaś proszę, abyś zachowała spokój, może to tylko fałszywy alarm, co zdarza się dość często. Popatrz na swoją wspaniałą dwójkę dzieci, a więcej nie powiesz, że ciąża jest niechciana, tylko nie była planowana. A to jest ogromna różnica i chyba także na tym polega ta najgłębsza i najprawdziwsza miłlość. Pozdrawiam:-)

Autor: uma  17.12.2005 zgłoś

bardzo mi sie podoba co piszecie choc da sie zauwazyc,ze niektorzy malo jeszcze w zyciu przezyli badz czuli ale to oczywiscie kwestia wieku i dojrzalosci emocjonalnej. kazdy pisze to co czuje i oczywiscie wszyscy maja racje bo milosc dla kazdego ma inne oblicze.jezeli moge jeszcze cos dodac to napisze ,ze wedlug mnie wszystko zaczyna sie od milosci do siebie. jezeli sami siebie nie pokochamy i zaakceptujemy o nie bedziemy zdolni do darzenia miloscia innych. dlatego zanim wejdziemy w nowy zwiazek uporajmy sie ze soba samym!!!pozdrawiam cieplo i swiatecznie!

Autor: elik  17.12.2005 zgłoś

Sory Szarlotko za brak podpisu powyżej:-)

Autor: Dirisha  17.12.2005 zgłoś

Do Uma Zgadzam się w 100%. Miłość opiera się na dawaniu siebie. A kochanej osobie to chyba należy się coś wartościowego i w pierwszym gatunku prawda? ;)

Autor: ATeraKurdeJa  17.12.2005 zgłoś

Ja tu skromnie w temacie forum coś tez nabazgram!Bo ja sie kurde kocham z braku towaru w jakims gosciu w lustrze!A jeszcze jak se te grzywke podciągnę !No to już bossskości !Czy to jest miłość czy to już kochanie?co wy kurna na to?

Autor:  17.12.2005 zgłoś

moja rodzina...tzn rodzice..zaczeli sie ostatnio bardzo klucic...sa 27 lat po slubie.... a wszystko zapowiada sie na najgorsze... =[

Autor:  17.12.2005 zgłoś

Do ATeraKurdeJa: to rozpaczliwe pragnienie miłości

Autor: kocio  17.12.2005 zgłoś

Coś z tym brzuchem i motylami jest :) Ale z czasem to maleje. Najważniejszy jest szacunek, zaufanie i przyjaźń, jeśli mówimy o miłości "niebraterskiej"to łóżko też. Są różne stopnie miłości, ale często ta aktualna jest w największym hehe. iJa teraz modle się by moja aktualna została tą ostatnia:) Wesołych Świąt!

Autor: Bary  17.12.2005 zgłoś

Do Dirishy masz racje.niektorych rzeczy juz nie powtorzymy.przynajmniej bedziemy sie starac. p.s.milo spotkac osobe o podobnych pogladach.pozdrawiam serdecznie.

Autor: ola  17.12.2005 zgłoś

mołość to coś co się po prostu czuje,miłośc jest albo jej nie ma

Autor: kazar  17.12.2005 zgłoś

Kim jestes Szarlotko? (pytanie retoryczne) Wspaniale wypowiedzi:) gratuluje Dlugo mnie na forum nie bylo i wiecie co tam gdzies daleko wczesniej sa slowa ktore mowia "PRAWDZIWA MILOSC TO JEST WTEDY KIEDY DO CZTERDZIESTO LETNIEJ KOBIETY MOWI SIE MOJA MALENKA A PRZED ZASNIECIEM CALUJE SIE JA W BRZUSZEK......." Mi sie bardzo podobaja Szczerze tak powiem :) wlasciwie nie rozumie dlaczego nie mialoby siem jej pocalowac w ten "brzuszek" i powiedziec "dobranoc Maleńka" ale to taka retrospekcja kilka dni wstecz moze niewazna dla niektorych :P Tyle juz tego jest na tym forum ze jako ze jestem nieco do tylu to nawet na przecztanie wszystkiego czasu nie mam :P ehhh...:) Pozdrawiam wszystkich a tak najbardziej Szarlotke i Sandre (autorke tego tekstu z brzuszkiem)

Autor: paulina(co kocha i jest kochana)  17.12.2005 zgłoś

kochamy tak szybko gwałtownie namietnie i nigdy niewiemy kiedy sie skonczy .bo miłosć jak burza jak wiatr niespokojny potrafi cie porwac i w zatracenie namiętnosci wpadasz i czy tak trwac chcesz w nieskończonosci o tak na wieki chcesz być w tej miłosci niechcesz jej puscic ,i serce ci krwawi kiedy umiera nie odchodz nie odchodz moja miłośći zostan chodz na noc i utul do snu ..........nic mi innego niepszychodzi do głowy to co czuje w ten danej chwili przelałam na papier

Autor: studencik_inf  17.12.2005 zgłoś

hej! poznalem fajna dziewczyne a w zasadzi to ona poznala mnie... spotykamy sie juz od roku, raz czesciej raz rzadziej;) byly okresy bardziej intymne ale nigdy nie doszlo chocby do pocalunku raz ja nie chcialem raz ona, w miedzyczasie poznalem sporo lasek, ale zawsze myslalem o tej jednej... teraz sadze, ze chyba sie zakochalem tylko z nia mi sie fajnie rozmawia, mam ochote pisac sms-y naprawde ja bardzo lubie

Autor: ola  17.12.2005 zgłoś

witaj Kazar ,przeczytałam Twoja wczesniejsza wypowiedz na temat miłosci i bardzo mi się spodobała ,dała mi nawet do myślenia.POZDRAWIAM

Autor: Szarlotka  17.12.2005 zgłoś

Z przyjemnością przeczyyałam wszystkie Wasze dzisiejsze wypowiedzi. Jesteście cudowni!!!Dirisha zgadzam się z Tobą , z Psikusą(em?) , Elani, Umą.Szczególnie bliskie jest mi to co piszesz ty, Mariola. Ja równiez myślę o tym popiku tak jak Limba.Ileż tu pozytywnej energi się pojawiło!!!!Z niecierpliwością czekam Waszych dalszych wypowiedzi.Co miałam powiedzieć na pewno już powiedziałam, nie żegnam sie z Wami jednak, bo z radością będę tu nadal zaglądać,ale żeby raczej poznać wasze doświadczenia, przemyślenia i odczucia niż dzielić się swoimi. Jestem winna przeprosiny Tobie Elik.Przepraszam,że krzyczałam.Byłam na Ciebie troszkę zła, że wyrwałeś z kontekstu fragment świetnej prozy a ,jak sam zauważyłeś, bez dalszych słów, które dziś podałeś, mają one nieco inny sens.Opacznie zrozumiałam Twoje intencje.Ja również jako całości nie odbieram tych słów katastroficznie.Zachęcam Cię do dalszych wypowiedzi, bo mam przeczucie ,że wiele mogłyby wnieść w ten topik. Androgine, kochana Androgine, Twoja historia jest także moją .Tak czule napisał do ciebie Elik , pomyśl o tym jako o wielkim darze.Moje najmłodsze , nieplanowane dziecko ma teraz prawie 5 lat.Gdy dowiedziałam się o tym,że przyjdzie na świat, wpadłam w panikę!!!!Może nawet większą niż Ty teraz.Mielismy wtedy różne kłopoty, o których nie ma potrzeby tu pisac.Uważałam wtedy, że jest to najgorszy moment na trzecie dziecko, zwłaszcza,że starsze dzieci były już nastolatkami.Pomyślałam jednak,że to iż zaszłam w ciążę jest cudem, nie przypadkiem.I nie pomyliłam się.Chętnie porozmawam z Tobą o tym , ale może rzeczywiście nie na tym topiku.Jeśli jesteś zainteresowana, napisz mi swój adres e-mailowy a obiecuję ,że odpiszę. Każde z moich dzieci było oczekiwane z radością, jednak dopiero 3 poród, trzecie dziecko pozwaliło mi z ufnością przyjąć dziecko, wierzyć w opatrzność i dobre siły wszechświata.Teraz jestem mu wdzięczna, że wybrało właśnie nas na swoich rodziców, dziekuję Bogu,że powierzył go nam.Pozdrawiam cię gorąco i życzę radosnych świąt dla całej Twojej rodziny. Vorn, choć nie zgadzam się z Toba, to jednak jest w Tobie coć, co sprawiło,że mimo tych rozbieżności polubiłam Cię. Życzę udanych świąt. Stello, Ty również jesteś mi bliska, będę o Tobie pamiętała i o tym co tu mówiłaś z czułością. Gold...Dla mnie jestes mężczyzną archetypicznym.Zapewne wiesz co mam na myśli, więc nie będę się nad tym rozwodzić.Gdybym miała wyobrazić sobie Ciebie jako "jedzonko", na pewno nie byłbyś kremówką, lecz soczystą, dojrzałą brzoskwinią. Bywaj zdrów, życzę Tobie i Twojej Pani dużo szczęścia. WSZYSTKIM ZAKOCHANYM, KOCHAJĄCYM I KOCHANYM -WSPANIAŁYCH , UROCZYSTYCH I REFLEKSYJNYCH ŚWIĄT. Szarlotka

Autor: kali chce kochac.... :>  17.12.2005 zgłoś

witammm bardzo goraco jestescie super wasze wypwiedi utwierdzaja mnie w przekonaniu ze poczekam na mojego ukochanegoo ...on mieszka w niemczech a ja usychamz milosci ...na wakacjach sie dopiero zobaczymy ...a ja chce zobaczyc go juzzz teraz....nie wiecie ciocuje nawet mu nie powiedzialm ze mi sie podoba nawet nie mam jego adresu ani telefony....i prawieumieram...chce sie odkochac ale jakos mi nie wychodzi...macie na to jakis przepis albo rade ???dzieki z gory ...caluje i pozdrooo. :>:>:>:>:> ..........................................................:(ciagle czekam....i tesknieee

Autor: kali chce kochac.... :>  17.12.2005 zgłoś

.....a moze lepiej zaczekac do wakacji nasze spotkanie w tamte wakacje bylo zrzadzeniem losuuu...:>:> ale teraz boli jak chleraaa :/

Autor: Dirisha  17.12.2005 zgłoś

Pozdrawiam również :)

Autor: nie naiwna gęś  17.12.2005 zgłoś

Czytam was od jakiegoś czasu. I zastanawia mnie skąd w was ta głupota i naiwność? Czy naprawdę sądzicie, że można człowieka zmusić do miłości i a tym bardziej wierności? W którym wy wieku żyjece? Ani podpisany dokument w urzędzie ani ślub w kościele nie jest gwarancją posiadania!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! naiwne idiotki!!!! A czytam tutaj o podstępnych sms które może przypadkiem odczytać kochanka - tzw. wzbudzanie zamętu i niepewności. Co wam z tego przyjdzie ? Jeśli mąż kocha inną kobietę to pamiętajcie że nie pokochał jej z byle powodu i może to być o wiele bardziej namiętne uczucie o jakim nigdy byście nie pomyślały. Was tak nie kochał i już nie pokocha. Kiedy w końcu zdacie sobie z tego sprawę. Kochanaka jest taką samą istotą jak wy. Do miłości nie zmusi się nikogo. A zakazany owoc smakuje jeszcze bardziej. Piszę to z autopsji a do wszystkiego trzeba dojrzeć no i przede wszystkim potrzeba rozumu. Mąż mnie zdradzał przez1,5 roku aja naiwna gęś nic nie zauważyłam. Tylko pod groźbą szantażu zatrzymałam go przy sobie jak wszystko wyszło na jaw. A teraz? Zdradę ciężko jest wybaczyć jeszcze gorzej zapomnieć. Moj mąż zakochany był w tej dziewczynie tego jestem pewna. Powrócił na łono rodziny tylko dla dziecka. Dzisiaj role się odwróciły. Teraz ja kocham miłością głęboką .dojrzałą i prawdziwą mężczyznę żonatego oczywiście z wzajemnośćią Facet jest dużo starszy ode mnie. Wiem że wystarczyło by jedno koje słowo a zostawiłby żonę - dzieci już dorosłe mają własne życie. I co wy na to?

Autor: ..........  17.12.2005 zgłoś

jak na lato..........nie wiem...moze ...hmmm...zrob jak checsz a ile ma twoje ????????????????????????????bo jezeli nie mniej niz 16 no to rob jak chcesz i kieruj sie sercem ale jezeli ma mniej to poczekaj....ja to wiem...naprawde bo nawet 15 dziecko cierpi starsznie po rotaniu jego rodicow....:(((

Autor: terakurdeja  17.12.2005 zgłoś

czy "szarlotka" to niejest czasem "szprotka" z forum o2 nt.Menopauza?bo juz kurde gupieje od tych mądrości,mózg mi nie trawi!!! a jak mi sie ktoś podpisuje "----"to ja mam go w nosie,i spadsystem!

Autor: hmmm  17.12.2005 zgłoś

Czytam te wszystkie wypowiedzi i lecą mi łzy. Kiedyś myślałam, że kocham i jestem kochana, a teraz wiem, że pomyliłam miłość z namiętnościa, z czysto fizycznym pożądaniem. Trochę już chyba za późno na takie odkrycie. Mam męża, ale jest już dla mnie kimś obcym. Przez lata byłam "uległą" żoną, godząca się na prawie wszystko. Nie miałam swoich koleżanek, bo mi nie było można; a jedynymi "moimi" znajomymi byli nasi sąsiedzi. On miał kolegów i owszem, a wg niego moją przyjemnościa powinien być dom: sprzątanie, gotowanie, pranie, prasowanie, zajmowanie się dzieckiem. I tak było do momentu gdy podjęłam pracę, która dawała mi sporo satysfakcji, ale juz nie miałam tyle czasu na zajmowanie się domem. Chciałam, aby mój "ukochany" mi pomógł, ale przeliczyłam się. Nie pomagają rozmowy, bo uważa, że jest niereformowalny. I co mam zrobić: zostać dla dziecka czy szukać dalej....... tylko czego? No cóz.. trudno kochać i być mądrym :(.

Autor: Szarlotka  17.12.2005 zgłoś

Terakuredeju, nie znam Szprotki, chętnie poznam.Nie wiedziałam, że jest taki topik.Choć mnie menopauza jeszcze nie dotyczę spieszę poznać Szprotkę. Error......

Autor: Bary  17.12.2005 zgłoś

Hmmmmmm powinnas postawic na swoim.ja popalilem za soba mosty i niektorych znajomosci juz nie odzyskam a szkoda.powinnas zajac sie tym co cie interesuje i co sprawia ci przyjemnosc.nie pozwol sie zapuszkowac jak szprotke.ps.nie badz ulegla.w niektorych sprawach moze to byc katastrofalne.

Autor: Teraz ja  17.12.2005 zgłoś

Terakurdeja - Najwyzszy czas abys spadł z tego topiku, bo mózg to Ci dawno wysiadł. dla Ciebie ani szarlotka, ani szprotka, co najwyżej jakaś pierdotka !

Autor: elik  17.12.2005 zgłoś

Terakurdeju, czyżby oprócz niepokojów i dylematów związanych z prawdziwą milością męczyły cię również inne lęki, te egzystencjonalne, nieuchronne, związane z przemijaniem, stąd twoje zainteresowanie tym, co przeżywają kobiety w okresie menopauzy? A może Ty jesteś poprostu taki ciekawski wszystkiego, bo wszędzie musisz tera kurde ja być? Również pozdrawiam, może napiszesz dlaczego tak się buntujesz i jeżysz... Acha, a jak uważacie moi mili, czy prawdziwa milość żeby była prawdziwą, to musi być wieczna, aż po grób, bezwzględnie nieprzemijająca?

Autor:  17.12.2005 zgłoś

Terakurdeja pomylił topiki. Zamiast menopauzy, powinien poszukać topik o andropauzie. Akurat cos dla niego !

Autor: lut  17.12.2005 zgłoś

Hej, pierwszy raz trafilam na topic, na ktorym ludzie sie nie obrazaja, ani nie obrazaja siebie nawzajem, co za radosc. To dlatego, ze jestescie szczerzy, tak? Co do milosci- zmienia sie nasze rozumienie i przyjmowanie kiedy dojrzewamy. Ale milosc na kazdym swoim etapie podnosi do zycia. Przeciez chcemy tego wszystkiego co jest z nia zwiazane; pokoju i ekscytacji, wiernosci i prawdziwosci, odrycia siebie i szczescia plynacego z poznania innych, nie? Ciagle mowimy o milosci do ludzi- meza, dzieci, przyjaciol. Ciagle ci najblizsi nadaja sens lub bezsens naszemu zyciu i jak to jest czasem straszne, ten bezsens, to chyba wiecie i po prostu nie da sie uniknac takiego doswiadczenia, koncze 50 lat, patrzylam tez na milosci moich doroslych dzieci. I dochodze do wniosku, ze milosc jest bardzo prosta. Im mniej ja komplikujemy tym jest silniejsza. I co ciekawe, to nie ludzie i nie najblizsi nauczyli mnie milosci, ale Pan. Wierzylam w Boga jako dziecko, ale to nie mialo nic wspolnego z jakas religia, nie obchodzi mnie to, po prostu wiedzialam, ze Jest. A potem gdy dorastalam zaczelam Mu stawiac warunki. Na ktore odpowiedzial jednego dnia po jakichs 15 latach, kiedy sie ugielam i powiedzialam Mu, ze naprawde go potrzebuje, i ze go uznaje- jego milosc i smierc za mnie. I od tego czasu trwa w mojej swiadomosci Jego milosc do mnie wieksza i pewniejsza niz od kogokolwiek i do kogokolwiek z moich bliskich. Tak jest codzien w kazdej sekundzie, ciagle wiem, ze mi wybaczyl i jest ze mna. To prawie jak bajka ta ciagla spolecznosc z Panem, to szczescie w srodku. Bardzo realna bajka, bo on wymaga sluchania i mowienia prawdy. Trudno o tym pisac, bo nie stalam sie jakas wyjatkowa sama w sobie, ale uzyskalam taki pokoj w sercu, ktory daje mi poczucie zwyciestwa, nawet jak czasem przegrywam, czy robie straszne glupoty. Kiedy on mowi mi prawde, nawet zawstydzajaca, od niego nie boli, ale motywuje do zmiany, takiej z chetnego dzieciecego serca. Pokoj od niego daje sile w zyciu i nie mozna byc zdruzgotanym. Kiedy troche "pochodzilam z Bogiem" przewartosciowalam swoje myslenie i inaczej widze milosc do ludzi. Moge kochac, wybaczac bez bolu i oporow i pozostawac otwarta nawet po silnych zranieniach, to jest fajne. I co ciekawe, na poczatku tego cudu przyjazni z Bogiem przezywalam taka milosc w sercu, jakby to byla pierwsza milosc w moim zyciu i wlasciwie ciagle tak jest, to troche wyglada jak bieganie w duchu. Alez fajnie. Ja wiem, ze nie zawsze Pan przychodzi przez takie otwarte intymne spotkanie, nie chce was tutaj jakos szokowac, tak bywa czasem, w wiekszosci "zasiada z nami przy stole", gdy sie kochamy, bo nie mozna kochac Boga i nie kochac ludzi i ODWROTNIE, prawda? Wiec zycze wam kazdego dnia zwyklego i na swieta -jego urodziny, tak :-), takiej pewnosci, ze jestescie kochani, zaakceptowani, nie zgubieni przez Niego, Pa.

Autor: osaa1985  18.12.2005 zgłoś

To sie po prostu czuje

Autor: taka sobie  18.12.2005 zgłoś

do terakurdeja Brawo, trochę rozrywki tu nie zaszkodzi, bo nudne te przedłużające się wywody naszej szprotki.. a swoją drogą skąd ona ma na to czas? Chyba jakaś Pani psycholog tu biega i na siłę tłumaczy co to jest prawdziwa miłość, prawda Vorn? Pozdrawiam

Autor: Taki sobie  18.12.2005 zgłoś

No, no, to takich Vornów jako ekspertów od milości pyta się o zdanie ? Vorn juz splajtował, odszedł w siną dal, teraz przyszedł czas na nawiedzonych.............

Autor: jabuszko  18.12.2005 zgłoś

A co z toksyczną miłością ! ? !, tą co kłamie ! ? !, stwarza pozory ! ? ! Facetami którzy zakreślają bardzo określone granicę : z panią A mam dwójkę dzieci i prowadzę firmę dlatego będzie legalna "zaobrączkowana" a pani B będzie bratnią duszą , za którą się tęskni i aranżuje spotkania o których nikt się nie dowie .... I gdzie tu jest prawdziwa miłość ??

Autor: Dirisha  18.12.2005 zgłoś

nie ma

Autor: szczesliwa  18.12.2005 zgłoś

Przeczytałam niemal wszystko i zapragnelam dodac cos od siebie. Przezylam w zyciu kilka milosci.Potrafilam 4 lata kochac faceta ktory nawet mnie nie zauwazal, pisac do niego nanonimowe milosne listy i... bylo pieknie.Ozenil sie z inna i musialam przestac marzyc. Pozniej czulam ze juz nigdy nikogo nie znajde i chyba na zasadzie musze kogos miec zaczelam sie spotykac z kims kto byl zupelie nie w moim typie, mlodszy, nijaki. Na cale szczescie nim zabrnelo to zbyt daleko powiedzialm mu nie pasujemy do siebie niech to bedzie przyjaźń (nawet to sie nie udało). Znalazłam nowe miejsce doszukania milosci internet. Randki wp i facet ktory napisal do mnie ( ja pisalam do innych). Najpierw emaile , poznije spotkanie bylo milo zakochalam sie naprawde mocno i "niby z wzajemnoscia. Bylo jednak jakies ale. To jego rodzice zapraszali mnie do nich kiedy dzwonilam on nie zaczelam go przepraszac za to ze mowilam o wspolnej przeszlosci. Odszedl w najgorszy z mozliwych sposobow poprostu zerwal kontakt bez slowa wyjasnienia. Po 1,5 miesiaca napisal email ze wie ze bedzie tego zalowal ale musial tak postapic. Bylam zalamana az do tego emaila dzieki niemu zrozumialam ze on nie dorosl do zwiazku (mial ponad 30 lat a nigdy wczesniej dziewczyny). Kolejny facet to ktos kto jak stwierdzil nie potrafi kochac a ja nie umialam byc z kims bez milosci wiec sie rozstalismy. Myslamam mam w sobie tyle milosci ze przeraza to facetow 2 odeszlo mowiac cos w stylu jestes dla mnie za dobra nie moge dac ci tyle co ty mi" . Sylwester z przyjaciolmi i rozpamietywanie tego co bylo. Bylam zalamana . Przestalm wierzyc w milosc odwzajemniona ale mimo to szukalam znajomosci na czacie. Głupie? Może. Spotkalam sie z 2 facetami ale to nie bylo to. Byl natomiast ktos kogo poznalam dokladnie 7 stycznia, tez na czacie oczywiscie. dluga nocna rozmowa, w zasadzie dyskwalifikowala go dosc spora odleglosc od mojej miejscowosci, ale fajnie sie z nim rozmawialo numer GG dalsza rozmowa, wymiana zdjec , i jakis impuls nigdy tego nie robilam a tym razem po krotkiej znajomosci dalam mu swoj numer telefonu. nastepnego dnia obudzil mnie jego jakze meski glos. Zaczelam czekac na kazda rozmowe na gg, sms tel. Ciagle balam sie spotkania bo jesli znowu sie nie uda? Spotkalismy sie i wiedzialam Zakocham sie bardzo szybko. Tak tez sie stalo. Tak szybko jakos tak naturalnie zaczal mowic o przyszlosci, poznalam jego rodzine, zaczelismy planowac slub, nie minal jeszcze rok w ubiegla niedziele poprosil mnie bym zostala jego zona (uwielbiam patrzec na pierscionek ktory dostalam). Latem slub, juz wczesnije zaczniemy starac sie o dziecko jestem szczesliwa i mam nadzieje ze to jest ta Miłość na zawsze ( nie mowie prawdziwa bo te wczesnijesze dla mnie tez byly prawdziwe )

Autor: Seth  18.12.2005 zgłoś

jest tam tylko strach przed pustka wlasnej duszy.. zagluszany druga kobieta i pieniedzmi - niestety moim zdaniem dosc popularny scenariusz jak na nasze czasy.. oraz jak na mlode, "nieustraszone" pokolenie ludzi sukcesu.. ale czy zywych ludzi? milosc - to jest prawdziwe zycie.. pozdrawiam z szacunkiem szarlotke..

Autor: Seth  18.12.2005 zgłoś

male sprostowanie - moja wypowiedz dotyczyla postu Jabluszka.. Wybaczcie - zaczytalem sie i nie odswierzylem stronki.. pozdrawiam wszystkich..

Autor: Szarlotka  18.12.2005 zgłoś

Jestem.Wróciłam z urodzin mojej przyjacółki.Jestem w stanie wskazującym.Szukałam znaków od Androgine.Skorzystam z prawa bełkotu dla ...no kurcze, nazwę rzecz po imieniu, zanietrzeżwionych. Vorn!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Jestem pod wrażeniem !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ależ fan-klub ci się trafił.Jesteś dumny? o tym marzyłeś???? Czy pod takimi opiniami chcesz się podpisać? Najpierw do pani, Zadziwionej.Rzeczywiście Takiej Sobiej. Mam czas.Mam dużo czasu.Mam 3 dzieci, mężą , jestem szefową jakieś tam firmy, mam przyjaciól, dom, Pasję ,namiętność, miłość, 100 orgazmów na 101 stosunków od 20 lat z tym samym mężczyzną, ogród, 40 lat, rozstępy, nadwagę i zmarszczki...mam czas by słuchać, smakować życie,płakać, cieszyć się...słuchać ludzi, których spotykam...Ciebie też. Chcesz być lekceważona,poniewierana? Tolerowana? Chcesz być sobą czy kukłą? Co ofiarujesz swoim dzieciom? Co ofiarujesz osobie przypadkowo spotkanej?Co ofiarujesz sobie? Co ofiarujesz miłości?To samo otrzymasz... Co jest sensem Twojego życia? Na świecie jest miliony wartych uwagi, szcunku i fascynacji mężczyzn.Wkurzasz się ,że piszę o miłości patetycznie? Nie piszę.Szkoda.Bo na to Miłość zasługuje.Jestem wciąż piękną kobietą.Gdybym zechciała( no właśnie czemu nie chcę?) mogłabym ...no właśnie co? Seth , Twoja dusza nie jest pusta, zaufaj jej, sobie...Ludzie sukcesu, mówisz? Nie daj się zwieść.Wiem ,że sie nie dasz.Inaczej by Cię tu nie było. "dość popularny scenariusz jak na nasze czasy.. oraz jak na młode, "nieustraszone" pokolenie ludzi sukcesu.." Czym jest sukces? zapełnionym kontem w banku? stanowiskiem? sławą, wpływami, władzą?Dystansem, niezależnością, pogardą? Miłością, przyjażnią, godnością ... Gdybyś dziś umarła Taka Sobie, kto byłby na Twoim pogrzebie, kto by za toba tęsknił i Ciebie potrzebował? Przepraszam za poprawność interpunkcyjną i ortograficzną.Jak widać mam wiele wad a to jedna z nich.Jutro spłonę ze wstydu , gdy przeczytam własne słowa.Taka jestem.Wcale nie idealna, wcale nie święta....Napisałabym Taka Sobie,jednak po tym co przeczytałam już nie napiszę.Nie chcę być Taka Sobie!!!Wolę byc Sobą .

Autor: Przyjaciółka  18.12.2005 zgłoś

Trochę sie ubzdryngoliłaś - to widac. Ale zawsze byłaś i jestes sobą ! Jesteś mi bliska, bo podobnie jak ja, potrafisz odważnie pisać i mieć swoje zdanie. Nonkonformistyczna postawa u kobiet, jest niezbyt mile widziana, a zwłaszcza u konformistycznych panów, typu..... Jako kobiety mamy zupełnie inne spojrzenie na miłość, na miłośc dojrzałą, prawdziwą z wszystkimi jej plusami i minusami, na milośc taką, jaką tylko kobieta może dać mężczyżnie, a który nie zawsze potrafi taką milość docenić. Jako kobiety, zawsze mamy dużo miłości w sobie, bo jeszcze jest miłość do dzieci - ta niekłamana, najszczersza. Dlatego sie mówi, że milość nie jedno ma imię. Będę banalna, ale nie szkodzi, bo też jestem taka, jaka jestem i dlatego zakończę słynną arią-chórem z mojej ulubionej opery " Traviata " : " więc pijmy, więc pijmy, za zdrowie miłości.... " A zatem bądżmy zawsze sobą !

Autor: Karol  18.12.2005 zgłoś

nie wierze w prawdziw milosc

Autor: Milka  18.12.2005 zgłoś

"Kazdy z nas jest miloscia czyjegos zycia..."Tylko czasem na taka milosc trzeba czekac latami...A czasem gdy juz jest i myslimy ze to ona, wielka,spelniona, pelna fascynacji, pasji i namietnosci, to okazuje sie, ze to jeszcze nie ten czas...Chyba nie ma prawdziwej milosci...Liczy sie to ze ktos jest, tak bezinteresownie...A w milosci zawsze jest odrobina egozimu...Pozdrawiam wszystkich:)

Autor: Dirisha  18.12.2005 zgłoś

Do Karola Nie musisz. Ona uwierzy w Ciebie. Jak będzie na to pora. Do Milka Miłość spełniona to jak ukończone zadanie (można przejść do następnego), chyba, że się nie zasypie gruszek w popiele i będzie się ją wciąż odnawiać. Zresztą prawdziwa miłość to efekt ciężkiej, uczciwej pracy. Niektórym się po prostu nie chce. Lepiej jak się coś zepsuje zmienić obiekt bo łatwiej, bez bagażu niedomówień i przeszłości, a za to z motylkami i kolanową trzęsiawką. I tak aż do wyczerpania baterii. Tylko czy warto? Niestety w każdym związku przyjdzie kryzys - próba a nie syndrom "wypalenia" czy "naturalnego końca". O przyszłości decyduje świadomy wybór a nie analiza czy prawdziwa miłość istnieje. Albo zakładamy, że kolejna osoba da więcej a ta jest już do niczego albo właśnie okazujemy dojrzałość i przekonanie, że mimo prawie wszystko to DA SIĘ JESZCZE NAPRAWIĆ jeśli obie strony zawalczą. Mówię "prawie" bo za młode "dziecko" jestem jeszcze by się wypowiadać z pełnym przekonaniem. Choć mądrzejsze po szkodzie. Pozdrawiam

Autor: taka sobie  18.12.2005 zgłoś

Witam Szarlota, gratuluję samozachłyśnięcia się własną osobą i własnym ego. Mam wrażenie czytając twoje wywody, ze bujasz w obłokach, albo zbyt krótko żyjesz na tym świecie, żeby mnie pouczać. Nawet nie Wiesz jak bardzo cenię uczucie miłości, które przyszło mi doświadczać i ile wniosło różnych barw do mojego życia. Ale w przeciwieństwie do Ciebie chodzę po ziemi i staram się kochać ludzi takimi jakimi są i nie zmieniać ich na siłę i nie krytykować ich za to, że postrzegają dwie strony medalu miłości. A przede wszystkim nie ośmieszać ich za to. Podzielam poglądy Pana Vorna i w przeciwieństwie do Pani odrazu zrozumiałam sens jogo wypowiedzi. Nie musiał wykładać kawę na ławę po raz kolejny. Vorn nie splajtowł, jak tu ktoś napisał. bo jego wypowiedzi cechuje rozsądek a ten w miłości trzeba zachowywać, bo inaczej można zbłądzić. Szarloto na Twoim miejscu o mój pogrzeb nie przejmowałabym się tak bardzo, a gdzie ta Twoja miłość uniwersalna, z którą się tak obnosisz?. Chyba faktycznie jesteś pijana. Pozdrawiam Cię Ciepło.

Autor: elik  18.12.2005 zgłoś

"Czy można stworzyć katalog cech uczucia, które łączy dwoje ludzi na zawsze, czy też cech związku, którego trwałości możemy być pewni?" Dzień dobry Szarlotko, mam nadzieję, że nie boli Cię dzisiaj głowa, ależ sobie wczoraj ulżyłaś; te rozstępy, nadwaga i te zmarszczki, i orgazmy 100 na 100, i w tym ta magiczna czterdziestka. Swoją drogą wydawało mi się, że jesteś trochę starsza. A także, że nie szefujesz, a raczej wychowujesz, uczysz itp., z racji przyjmowanego czasem tonu wyższości, że ty wiesz lepiej i twój sposób na życie, na miłość (?) jest najlepszy. Ale dołek był tylko na chwilę, bo ty znasz swoją wartość. "Jestem wciąż piękną kobietą.Gdybym zechciała( no właśnie czemu nie chcę?) mogłabym ...no właśnie co?" Gdybyś zechciała tak jak nie chcesz... a może jednak? Ciągle jeszce wszystko przed Tobą, jeszcze wiele zdarzyć się może. W końcu : "tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono", i nie każ mi cytować całego wiersza, bo życie każdemu z nas do tego cytatu napisze jego własną historię. Tęsknisz też za Vornem, a widzisz nie trzeba było go przepędzać, ale starać się słuchać i trochę rozumieć. Udało mi się w końcu prześledzić z grubsza cały ten topik (ach, ten ciągły brak czasu) i muszę powiedzieć, że budzi w człowieku tak pozytywne emocje, że będzie żal, jeśli któregoś dnia nikt już tutaj nie zajrzy. Myślę, że wiem o co chodziło Vornowi. On starał sie poprostu odpowiedzieć rzeczowo na zadany temat, jako człowiek poważny, odpowiedzialny i sumiennie wywiązujący się z podejmowanych obowiązków. Chciał znaleźć mierniki do mierzenia temperatury uczuć, skali i natężenia miłości, pewnie także dlatego, żeby nie przegapić momentu, kiedy miłość zacznie stygnąć. Myślę też, że na trzeźwo (Szarlotko) i do bólu przytomnie nazwał swoje dążenia. Pewnie jest człowiekiem dojrzałym, dobrze sytuowanym, ma elegancką i piękną, ale trochę zimną żonę, wspaniałego, inteligentnego i bystrego syna, którego kocha prawdziwą ojcowską miłościa i dom - gniazdo rodzinne, które budował latami, a teraz chce je poprostu chronić przed pokusami tego świata. I być może nie ma już w tym domu tej miłości, dla której go budowano, stąd ten brak życzeń dla siebie i dla żony, żeby nie szukać miłości na zwnątrz związku zapewne. Boże Narodzenie to dobra okazja Vorn, aby życzyć Tobie i Twojej Żonie odnalezienia się razem w bliskości, cieple, czułości i radości także w seksie, przecież stać Was na to. Będę się upierać z uporem maniaka, caały problem prawdziwej miłości tkwi w tym, że nie chce trwać wiecznie, że przemija, że nie da się jej zatrzymac i że nie można nikogo zmusić do kochania. A także to, że bywa podstępna i spada czasem na człowieka, gdy najmniej się tego spodziewa, i w ogóle jej nie interesują żadne zasady moralne, ani to że ten człowiek ma świetnie uporządkowane i zorganizowane życie, i w ogóle na nią nie czekał. Uważajcie kochani, życie nie znosi próżni, jeśli nie kochacie się w związku, to nie dziwcie się później, że partner was zdradził. Miał poprost

Autor: Śnieżynka  18.12.2005 zgłoś

Taka sobie --- Nie bedę sie wtrącac do twojego dialogu z Szarlotką. Ktoś słusznie napisał, że Vorn splajtował, bo wycofał się w glorii zwycięstwa i chwały z forum, bo on (tez nie moje słowa ) jest ponad wszystko i nie bedzie prowadził dialogów z motłochem . Każdy ma poglądy, takie jakie ma, a że nie zawsze słuszne. Szkoda, że Vorn nie potrafił przedstawic je tak, aby zostały przyjęte ( poza Tobą ) z aplauzem u większości forumowiczów. Pozdrawiam i slę płatki śniegu, które wirują za oknami.

Autor: elik  18.12.2005 zgłoś

... dokończę to co zaginęło w kosmosie. Miał poprostu szczęście, że jego miłość dopadła pierwsza (zwykle młoda, zgrabna, przystojna i zawsze pełna życia). I cóż, jeszce uzupełnię swoją wypowiedź słowami poety, bo gdziż znależć odpowiedniejsze: "Jeśli to nie jest miłość, cóż ja czuję? A jeśli miłość, co to jest takiego? Błogosławiony niechaj ów dzień będzie, Chwila, godzina, miesiąc i rok cały, Gdy mnie poraził na zawsze i wszędzie , Blask dwojga oczu, które mnie spętały." Szarlotko, wiesz kto to napisał? PS. O tej soczystej brzoskwini tekst do Golda był naprawdę seksi. Umiesz flirtować.

Autor: AROMAT  18.12.2005 zgłoś

COŚ MI TU PACHNIE - AROMAT NA CAŁEGO ! ELIK VEL VORN VEL UNTER ! I TO CALY CZAS A MOZE DO TEGO DODAĆ GOLDA ? BEZ ZŁOSLIWOŚCI - CAŁKIEM ZGRANY KWARTET!

Autor: aggggaaaa  18.12.2005 zgłoś

Prawdziwa miłość - jest tak piekna, ze nie sposób to uczucie opisac, ujać w słowa. To po prostu jest. Jest się gotowym oddać wszystko dla kochanej osoby. Jest się zdolnym do każdego poświęcenia. Odgaduje się nawzajem swoje myśli i pragnienia. I kontempluje każdą spędzoną razem sekundę.

Autor: taka sobie  18.12.2005 zgłoś

Pozdrawiam Świątecznie Śniżynkę i wszystkich bez względu na swoje poglądy. Każdy jest inny i każdy ma prawo do własnego zdania. Dyskutujemy po to m.innymi, żeby uczyć się patrzeć czyimyś oczami, aby jak najmniej błądzić. Jeżeli kogoś uraziłam przepraszam.

Autor: ALA  18.12.2005 zgłoś

miłosć to coś wiecej niż tylko uczucie,to namietnośc ogłupia i oslepia,a miłośc sprawia że zaostrza sie wzrok ,widzi wszystko wady i zalety i niczego nie idealizuje. Miłosc to przyjecie człowieka takim jakim jest ,a nie takim jakim by się chciało żeby był.Prawdziwa miłosc oparta jest na wolnosci a nie niewoli.Nie ma oczekiwan ządań,ona poprostu trwa ..Prawdziwa miłość pochodzi od Boga jest wieczna i nieśmiertelna.

Autor: jabuszko  18.12.2005 zgłoś

A ja wierze w miłość ,.... :) Seth masz racje to gra manekinów, martwych ludzi . Wydaje mi się że problem opisanej przeze mnie sytułacji polega na chęci zrozumienia miłości przez znieczukulenie, a w finale do manipulacji ,.... Więc lepiej jest ją czuć i opisywać (między innymi to dlatego jest tu tyle prawdziwych wypowiedzi ) .../ wąchając kwait oszołomiony jego wonią człowiek nie pyta dlaczego tak pięknie pachnie ...//

Autor: Dirisha  18.12.2005 zgłoś

do ALA Tylko rodzi się pytanie: ile osób wokół kocha taką miłością? Człowiek to istota niedoskonała. Zawsze będzie miał wzloty i upadk,i także w tej materii. Myślę, że ponad doskonałość miłości należy postawić jej dojrzałość. Poznaczona bliznami, ułomna tu i ówdzie, niekoniecznie do końca altruistyczna ale za to sprawdzona w boju i wierna jest piękniejsza niż taka najwznioślejsza i perfekcyjna. Tak jak dla dziecka poplamiony miś z oderwanym uchem jest cenniejszy niż nowiutki z metką. A co do "poprostu trwania" to myślę tylko slogan. Ładnie brzmiący, ale sprawdzający się chyba tylko w warunkach laboratoryjnych i to na myszach doskonałych. Chyba że mówisz o Miłości Boskiej. Wtedy nie mam zastrzeżeń;) Pozdrawiam

Autor:  18.12.2005 zgłoś

Witaj Elik Odp. Francesco Petrarca. Narozrabiałam , przepraszam. Szczególnie Ciebie Taka Sobie. Choć Twój wczorajszy wpis nadal uznaję za obraźliwy.(.. a swoją drogą skąd ona ma na to czas? Chyba jakaś Pani psycholog tu biega i na siłę tłumaczy co to jest prawdziwa miłość, prawda Vorn?) Wzięłam się tak samo jak i Ty.Mam też inny Nick.Jestem Szarlotka.Dziś napisałaś ;"Dyskutujemy po to m.innymi, żeby uczyć się patrzeć czyimyś oczami, aby jak najmniej błądzić." Nie myl, proszę, nas ze sobą, jak już będziesz patrzeć moimi lub Szprotki oczyma, bo na dziś to mam wrażenie ,że ona i ja patrzymy inaczej.Zapewniam Cię, że nie bujam w obłokach i nie mam zamiaru Cię pouczać, ani zresztą nikogo w tym topiku, ponieważ ( o Ironio!!!) uważam tak samo jak ty, że jetem tu także po to , by uczyć się potrzeć czyimiś oczami, aby jak najmniej błądzić.Jest tu wielu wrażliwych i mądrych ludzi, jest od kogo się uczyć. Przepraszam i przyjmuję Twoje przeprosiny. Szarlotka

Autor: PSYCHE  18.12.2005 zgłoś

Witaj Aromacie. Może tak, może nie. Domyślam się o co Ci chodzi . Taki piękny temat.większość z nas, tu piszących wierzy w miłość.Ci co w nią nie wierzą stracili nadzieję. „Trzy są rzeczy, które się liczą: wiara ,nadzieja i miłość.Ale największą ze wszystkich jest miłość”-Paweł z Tarasu. Zaglądam tu codziennie bo tutaj pisze Gold, Szarlotka, Stella, Uma, Androgine, Teraz Elik, Dirisha ,Jabłuszko,Ala, Śnieżynka, szczesliwa, przyjaciółka,Kazar, sandra,Eleni, limba,Mariola. I wiele innych osób.Są mi bliscy w szczególny sposób. Tacy ludzie naprawdę istnieją , mają odwagę żyć trudniej i nie są to tylko słowa, nie jesteśmy towarzystwem wzajemnej adoracji. Okazywanie komuś szacunku , zainteresowania, słuchanie jego bajki , dzielenie się swoimi doświadczeniami to bardziej wzajemne wspieranie się niż adoracja. Sugerujesz klonowanie, schizofrenię etc. jednej z osób wyżej wymienionej .Można też zapytać o coś innego: Czy Ci bluzgający to zawsze inna osoba? Miała rację Szarlotka, jest tu wiele wspaniałych ludzi, od których można się czegoś nauczyć.Choćby tego,że warto przebaczać. Pozdrawiam .

Autor: Bez nicka  18.12.2005 zgłoś

Poniewaz niedawno, na topiku pt. Chodzę do psychiatry ". posługiwałam się nickiem PSYCHE - zaznaczam, że wypowiedż u góry nie jest moja. Ktoś podszył się pod mój nick. Mnie osobiście nie jest trudno domyślić sie, kto to zrobił. A zrobiła to osoba bardzo mściwa, ale o "szlachetnej " duszy. Ot, taki sobie mały "świrek ".

Autor: elik  18.12.2005 zgłoś

do Aromatu. Nie wyciągaj zbyt pochopnych wniosków. Dirisha. No nie wiem, miś z naderwanym uchem to dla mnie raczej sentymentalna podróż do przeszłości. Dobrze brzmi, ale to nie to, nawet jeśli ma to być przenośnia. Miś to w końcu tylko miś, choć był zapewne milczącym świadkiem wielu radości i pewnie łez też. Chyba, że kochanego ("starego" i "nowego") traktujesz jak rzecz, instrumentalnie. Poza tym coś tutaj nie gra, nie może być starego i nowego równocześnie. Jesteś troszeczkę niekonsekwentna, albo do końca nieprzekonana do własnych sądów, bo sama sobie przeczysz. Albo zgadzamy się, że "sprawdzona w boju i wierna jest piękniejsza" i wtedy zgadzamy się również co do jej trwania, albo do misia (z metką chyba) dodajemy myszy doskonałe, zdecyduj się. Nawiasem mówiąc, ja lubię np. solidne firmowe ciuchy, z dobrą metką. Serdeczności:-)

Autor: taka sobie  18.12.2005 zgłoś

Witam Tak jak wielu z Was coś mnie tu ciągnie. Pewnie dlatego, że chcemy wiedzieć wiecej niż wiemy o tym, co dla nas jest czy było istotne w życiu. A może ot tak sobie, bo mamy kogoś po drugiej stronie i możemy rozmawiać. Szarlotko, mój wczorajszy wpis to wniosek z przedłużajacych się dyskusji i nie dopuszczających w swej treści innego myślenia. To tak jakby na siłę ktoś nas utwierdzał w przekonaniu, ze tylko on ma rację. Umiesz pięknie pisać o miłości, ja tylko dodaję do tego szczyptę gorczycy i zalecam odrobinę rozsądku. Od tej chwili możesz pisaci 24 godz. na dobę, nie bedę już przeszkadzać. Pozdrawiam serdecznie

Autor: Bez nicku  18.12.2005 zgłoś

Uwaga ! Ktos podszył się pod mojego nicka, którego uzywałam niedawno na topiku "Chodzę do psychiatry ". Oczywiście doskonale wiem, kto to zrobił. Zrobił to VORN - osoba bardzo mściwa - ot, taki sobie "świrek".

Autor: Monis  18.12.2005 zgłoś

to bardzo piękne, że potraficie pisać o miłości...szkoda, a może to i dobrze, że owo uczucie jest takie trudne... Właśnie przeżywam piękny jej początek i mimo, że okropnie się boję, mam nadzieję, że już zawsze będę budzić się tak szczęśliwa jak teraz u boku mojego mężczyzny... Pozdrawiam gorąco Szarlotkę i Stellę... mądre z was kobietki:)

Autor: Bez nicku  18.12.2005 zgłoś

Uwaga ! Ktos podszył się pod mojego nicka, którego uzywałam niedawno na topiku "Chodzę do psychiatry ". Oczywiście doskonale wiem, kto to zrobił. Zrobił to VORN - osoba bardzo mściwa - ot, taki sobie "świrek".

Autor: Bez nicka  18.12.2005 zgłoś

Poniewaz niedawno, na topiku pt. Chodzę do psychiatry ". posługiwałam się nickiem PSYCHE - zaznaczam, że wypowiedż u góry nie jest moja. Ktoś podszył się pod mój nick. Mnie osobiście nie jest trudno domyślić sie, kto to zrobił. A zrobiła to osoba bardzo mściwa, ale o "szlachetnej " duszy. Ot, taki sobie mały "świrek ".

Autor: Bez nicka  18.12.2005 zgłoś

Poniewaz niedawno, na topiku pt. Chodzę do psychiatry ". posługiwałam się nickiem PSYCHE - zaznaczam, że wypowiedż u góry nie jest moja. Ktoś podszył się pod mój nick. Mnie osobiście nie jest trudno domyślić sie, kto to zrobił. A zrobiła to osoba bardzo mściwa, ale o "szlachetnej " duszy. Ot, taki sobie mały "świrek ".

Autor: Bez nicka  18.12.2005 zgłoś

Wysłałam tylko dwie wypowiedzi, na temat podszycia się pod mój niedawny nick.Nie mogąc wysłać, bo strona była zaklinowana, klikałam kilka razy, stad namnożyło sie tyle tych samych odpowiedzi.A teraz przy okazji piszę do tej osoby: I co, nie miałam racji Vorn ? Jesteś MŚCIWY, MŚCIWY I jeszcze raz MŚCIWY ! Br.... Obrzydliwość !

Autor: limba  18.12.2005 zgłoś

Emocje zawsze biorą górę nad rozsądkiem i z przykrościa zauważam,że tutaj rózwnież wkradły się takowe uczucia,zachowania jak próżność,niedowartościowanie,niedostyt oraz teroria Junga(anima,anibus).Daleka jestem od maoralizowania i umoralniania a już na pewno od wytykania powiem tylko,że ciekawy temat emanujący energią pozytywną zamienił się w jarmark ..właśnie czego ...???

Autor: Nahuma  18.12.2005 zgłoś

Wszystkie wasze wypowiedzi zawierają odrobine prawdy albo znajduje w nich egoistyczne opinie.Jest też wiele mądrosci życiowej w tym co piszecie. Jestem mężczyzna,kawalerem 29-letnim.W ciągu mojego życza znalazłem z pośród wielu,tylko jedna trafne stwierdzenie na temat MŁOŚCI ! Dodam,że wymyśloną i powiedzianą przez mężczyzne . Świadczy to,że mężczyźni potrafią głęboko,czysto i prawdziwie kachać ! "CHOĆBYŚ MÓWIŁ JĘZYKAMI LUDZKIMI I ANIELSKIMI A KOCHAĆ BYŚ NIE UMIAŁ BYŁBYŚ MIEDŹIĄ DŹWIĘCZĄCĄ LUB CYMBAŁEM BRZMIĄCYM........ CHOĆBYŚ ROZDAŁ CAŁE MIENIE SWOJE I CHĆBYŚ WYDAŁ SWOJE CIAŁO NA SPALENIE A MIŁOŚCI BYŚ NIE MIAŁ,NIC CI TO NIE POMOŻE! MIŁOŚĆ JEST CIERPLIWA,MIŁOŚĆ JEST DOBROTLIWA, MIŁOŚĆ NIE JEST CHEŁPLIWA ,NIE NADYMA SIĘ NIE POSTĘPUJE NIEPRZYSTOJNIE,NIE SZUKA SWEGO, NIE UNOSI SIĘ DUMĄ,NIE MYŚLI NIC ZŁEGO....... MIŁOŚĆ NIGDY NIE USTAJE ......... 1 list Pawła do Koryntian 13;1-13 Zachęca do zapoznania się z całością !!!!! Warto zrozumieć miłość aby wiedzieć jak ją dobrze siać !!!!!

Autor: Jodła  18.12.2005 zgłoś

Własnie LIMBA czego ? Wkradł sie tutaj ktos maluczki, który zrobił zamieszanie. I po co mu to było ? Widocznie on tak własnie pojmuje swoją miłość, szlachetność i dobroć serca. Myślę, że nie powróci i że będzie mozna nadal pisać na temat milości - tego uczucia, które nas wzbogaca i uszlachetnia. Tylko to musi być przez duże M. A zatem piszmy i nie dokuczajmy sobie. To forum jest przecież wyjątkowe bo i temat jest wyjątkowy. Pisz dalej Szarlotko swoje piękne, mądre posty przeciwko tym, dla których miłośc, uczucie - to zbędny balast. Pozdrawiam śnieżnie, zimowo, ale ciepło.

Autor: limba  18.12.2005 zgłoś

Nie wiem Jodła kto jest tym maluczkim,to iż ktoś nie odpowiada naszym(czytaj moim,twoim)oczekiwaniom nie oznacza wcale,że nie mają nic do powiedzenia.Tylko głupcy i ignoranci nie mają swojej prawdy ale mają swoją opowieść. Miłość jak zauwazyli wszyscy tutaj nie mieści się w granicach nie ma norm,nie uznaje zasad sensu stricte. Bo prawdziwa nie oczekuje nic w zamian ale co to znaczy prawdziwa?? Zazwyczaj postrzegamy i oceniamy innych swoją miarą.Wciąż podzielam poglądy Szarlotki więc nie będę jej powtarzać.

Autor: Gold  18.12.2005 zgłoś

Witaj Androgine (do Twego wpisu z 17.12.05) To też będzie o miłości - trochę innej. Jestem mężczyzną, a to już jest wystarczający powód do tego, aby nie zabierać głosu w tak czułej materi, jaką jest nieoczekiwana, chyba nawet niechciana ciąża. My nie jesteśmy w stanie zrozumieć, ogarnąć tego co czują wówczas Kobiety. Masz rację dwoje dzieci na dzisiejsze czasy to i tak olbrzymi wysiłek pod każdym względem. Ja też pewnego dnia powziąłem informację, że będę ojcem. Wpadłem w panikę, bo kompletnie nie byłem na to przygotowany, z powodu mocno pokręconych dróżek życia. I tak było przez całą ciążę mojej Pięknej Pani. Była też przelotna myśl o aborcji, którą dzięki wierze, szybko odrzuciłem. Nie przykładałem ucha do brzuszka, nie tęskniłem za pierwszym kopnięciem. Zatracałem się całymi dniami w pracy, aby zapomnieć. Byłem poprostu malutkim człowieczkiem. Staram się o tym zapomnieć. Przyszedł dzień narodzin. Podjąłem heroiczną decyzję, że będę w nich uczestniczył. Poród trwał 17 godzin. Wówczas poznałem z bliska, już bliżej sie nie da , co to znaczy być Kobietą, przyszłą Matką. Moja Piękna Pani ten egzamin, (i nie tylko), zdała jak zwykle z wyróznieniem. Ja ten najważniejszy egzamin z życia oblałem. Bo nie zaufałem, bo widać nie kochałem tak bardzo, jak oczekiwano tego po mnie. Moja Piękna Pani zapamiętała to na zawsze. Mam swoją szkarłatną literę. Następnego dnia zobaczyłem naszego syna. Jego prześwitające niczym skrzydła motyla, paluszki, tak małe i tak doskonałe. Jego wiecznie uśpioną twarzyczkę Elfa i czasem prawie uważne spojrzenie na Tatę, który Go nie chciał. I tego pamiętnego dnia zdarzył się cud, który wreszcie pojąłem. Cud narodzin nowego życia. Zakochałem się w Nim nieprzytomnie i tak jest do dziś. Każdego dnia dziekuję Bogu i mojej Pieknej Pani za to, że Go mam i za to, że chora myśl o aborcji niegdy się nie zmaterializowała. Droga Androgine. Wierzę głęboko, że gdy minie pierwszy szok, to z każdym następnym dniem będziesz powolutku oswajać się z myślą, że oto nadejdzie dzień kiedy wreszcie weźmiesz w ramiona Istotkę, która odda Ci swoją wielką miłością, podziękowanie za prawo do życia, które Mu, Jej dałaś. Wynagrodzi Ci każdy miniony dzień smutku, niepokoju czy bólu. Pozdrawiam i życzę Ci spokojnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia - czy dostrzegasz pewne przesłanie? Gold

Autor: terakurdeja  18.12.2005 zgłoś

o chwile mnie nie było i już mi dokopały zazdrośnice!mnie tam kurde mózg pracuje ,lekkuśko i bez zapętlania,spoko.menopauza-a kurde co-zabroni mi to która!?se wchodze gdzie chce i nie tylko tam!same inteligentne i sztywniaki ściemniać mi tu nie będą,swoje wiem i swoje zdaniem mam!a na andropauzę=hooho-i skąd wzięła te konkluzje?-nie będę chorowac bo kurde laski są ,sie wyrywa co i rusz ,organa pracują.a nic tak facia nie odmładza jak zdrowy kurde seks i ładna bryka!niech sie zazdrosne siermiegi mnie tu kurcze nie czepiają bo ja nadzwyczajnej łagodności jestem i po mnie to spływa.a tera chce pozdrowić wszystkie nieutulone miluśki( a tak w wieku 25- a nich ta,40) kochać mnie kurde a nie glanić!na zdrowie to wam wyjdzie a i przyjemnie bedzie aż szok!

Autor: SORY  18.12.2005 zgłoś

WYBACZ PIERWSZA PSYCHE.WCALE NIE CHCIAŁAM PODSZYWAC SIE POD CIEBIE.NIE WIEDZIALAM, ZE KTOS TAKI JUZ JEST . NIE MAM JESZCZE SWOJEGO NICKA.DOTAD NIE PISALAM NA TOPIKACH, BO NIE UMIEM PISAC LADNIE.WASZE WYPOWIEDZI OSMIELILY MNIE I MASZ-WPADKA.

Autor: Dirisha  18.12.2005 zgłoś

Do Elika Małe chyba nieporozumienie. Moja odpowiedź była do słów ALA. Z tym misiem: nawet codziennie szeptane najpiękniejsze słowa o miłości, marzenia i przekonanie, że nowa i świeża miłość jest idealna to pikuś w porównaniu z miłością po przejściach. Ta druga jest dla mnie prawdziwsza i trwalsza. A jeśli chodzi o "trwanie" odnosiło się do mojej niewiary, że miłość "trwa poprostu", bez dbania o nią. A w życiu jak to w życiu - środowisko zgoła nie-laboratoryjne: krachy, ludzkie złośliwości, pokusa leząca drzwiami i oknami itp. A i ludzie mało idealni - potykający się, z wadami i to wcale niemałymi, ludzcy. W takiej sytuacji ciężko, żeby miłość "poprostu trwała" (pomijając już doskonałą ostrość widzenia-patrz wpis). Zawsze będzie obarczona pewną ludzką skazą. Albo ja młoda i głupia jestem wciąż. Nie wiem. To był taki mój mały protest przeciwko nadmiernemu idealizowaniu i górnolotności sformułowań. Ale nic osobiście tym bardziej, że każdy widzi to chyba inaczej (inaczej rano i naczej wieczorem;)) a słowa to dość niedoskonały środek przekazu pojęć abstrakcyjnych. Ps. Dopóki nie wyrosłam z misia byłam z nim b. związana i znaczył dla mnie więcej niż inne, nowe zabawki. Poprostu wiele razem przeszliśmy i na swój dziecięcy sposób go kochałam. Pozdrowienia wszystkim

Autor: Lusia  18.12.2005 zgłoś

do Gold ale co sie stało! pękła wam prezerwatywa?

Autor: mareczek  18.12.2005 zgłoś

Każdy ma w sobie coś takiego co mu podpowie czy to już jest prawdziwa miłości czy nie. Ale nawet, jeśli mu podpowie ze to jest ta osoba to i tak nie znaczy, że już będzie z nią na zawsze. NIESTETY :”(

Autor: malusia  18.12.2005 zgłoś

Nie przez myślenie kochamy, lecz przez miłość myślimy.

Autor: ibara-saikaku  18.12.2005 zgłoś

zycie jest ograniczone, ale milosc niewyczerpana.

Autor: ehteog  18.12.2005 zgłoś

Milosc zaczyna sie wtedy,kiedy szczescie drugiej osoby jest wazniejsze niz twoje.

Autor: Draw  18.12.2005 zgłoś

Krótka nowelka o miłości. Opis znanego mi przypadku. Małżeństwo z dwojgiem małych dzieci. On sie zakochuje i postanawia odejśc. Odchodzi. Ona wychowuje te dzieci borykając sie oczywiście z życiem. Jakieś tak alimenty trzeba bylo wyprocesowac. On uważał że jest bezsilny wobec potegi miłości której jak wiadomo nie planuje sie. Mozna go potępić? Mozna, tylko za co? A co to mozna sterowac tymi sprawami? Więc go nie potepiajmy. Zrozummy człowieka. Jego zona mówiła ze jego szczęście jest ważniejsze niż jej bo go kochała/to nawiązanie do powyższej wypowiedzi/. Chodziłoby mi jedynie o nazwanie charakteru jego miłości. Więc jaka ta jego miłość?

Autor: Seth  18.12.2005 zgłoś

Do Draw Na to pytanie jest w stanie odpowiedziec tylko on - w jego sercu. I prawdopodobnie nigdy sie nie dowiesz, jaka byla jego milosc. Bo skoro odszedl od zony, dzieci.. Coz, moze jest zwyklym lajdakiem, moze sam nie wie czego tak naprawde w zyciu chce, a moze naprawde dopiero teraz spotkal ta milosc, przed ktora nie ma obrony? Tego nie wiesz i sie nigdy nie dowiesz. Jestesmy ludzmi, popelniamy bledy, czasami bardzo bolesne - i to nie tylko dla nas niestety. Lecz takie jest zycie - pelne roznych odcieni szarosci (tak wiem, dosc oklepanie to brzmi, ale to najszczersza prawda). Niepotrzebnie zadajesz takie pytanie: " wiec jaka ta jego milosc?". Chyba, ze tak naprawde nie oczekujesz odpowiedzi. Gdyby to byla Twoja historia - wtedy tak, ale adresatem takze powinienes byc wtedy Ty. Nie oceniac ludzi jest bardzo ciezko (sam sie na tym lapie czesto), ale trzeba zrozumiec, ze tajemnicy drugiego czlowieka nigdy nie zglebimy do konca.. Zwlaszcza jesli probujemy analizowac jego uczucia.. Pozdrawiam uprzejmie.

Autor: Szarlotka  18.12.2005 zgłoś

Miłośc jak i wszystko ma swój cień.Znam gorycz w miłości .Bronię jej , tej małżeńskiej. Rację ma Elik pisząc byśmy pielęgnowali ją bo inaczej nas porzuci.Jest darem , darem o który trzeba dbać, bo nie jest wieczna bez naszej troski.Tyle wokół zdradzonych i zdradzanych, zawiedzonych, zrozpaczonych i zdziwionych, że ich to spotkało.Napisałam,że nic nie dzieje się bez przyczyny i wierzę w to.Wierzę, że spotyka nas to na co pracujemy. Kocham mojego męża i czuję się przez niego kochana.Nie znaczy to,że w naszym małżeństwie trwała i trwa wieczna idylla.Jednak to własnie miłość pozwala nam przetrwać najtrudniejsze chwile. Łatwo zagubić się w codzienności.Nie piszę tego z wyższości ale z własnych doświadczeń. Powtórzę za Elikiem cytując jego słowa;"Uważajcie kochani, życie nie znosi próżni, jeśli nie kochacie się w związku, to nie dziwcie się później, że partner was zdradził." Podtrzymuję wszystko co napisałam wcześniej i z niczego się nie wycofuję. Dlatego wypowiedzi Vorna tak bardzo mnie poruszały.Bał się nie chcianej miłości poza małżeństwem.Może miał powody aby się bać.Lepiej usuwać przyczyny niż objawy.A Vorn nie chciał spojrzeć na swoje małżeństwo inaczej. Czytając jego słowa myślałam o jego żonie, czy jest szczęśliwa, czy kiedyś aby nie zjawi się inny pełen czułości , uważny i dbający adorator, któremu ulegnie...Rozumiem obawy Vorna.Są w pełni uzasadnione".Otórz swoje serce, nie zamrażaj się."Chyba to chciałam mu powiedzieć ja,Stella, Gold, Elik. Ludzie ,którzy zdradzają niekoniecznie są potworami.Najczęściej są spragnieni miłości. Trywializujemy mówiąć ,że szukają przygód, choć i to się zdarza. Na zdradę pracuje oboje małżonków. M.Rodowicz śpiewała "Dobranoc, dobranoc panowie, ta noc niech wam wyjdzie na zdrowie.. ...Obrączki na szcęście pchły na noc.... ...A waritka ciągle tańczy. Czerwona na niej sukienka, czerwona w serco udręka.... Niech żyje bal, bo to życie to bal jest nad bale, niech żyje bal, drugi raz nie poproszą nas wcale..." Ona umiała wyzwolić się z toksycznego zwiżku, odważyła się na zmianę i co? warto było.Ma 60 lat i jest wciąż piękną, interesującą kobietą, spełnioną i szczęśliwą...Trafiła? Nie !!!Zdobyła mądrego mężczyzną i co najważniejsze zatrzymała przy sobie. Nie zdawajmy się na przypadek.Tak naprawdę ,bardzo dużo zależy tylko od nas.

Autor: Dirisha  18.12.2005 zgłoś

do Seth Uznanie tajemnicy człowieka i pogodzenie z własną niewiedzą bądź niekompetencją to powiew świeżości w świecie kier/kre/owanym przez ekspertów.Chylę czoła.

Autor: Draw  18.12.2005 zgłoś

Prosiłam aby nie oceniać człowieka tylko nazwać ten przypadek milości . Nie ma różnych milości? Zawsze jest ta jedna jedyna wspaniała. Prawdziwa czyli nieudawana.

Autor: Szczęśliwa  18.12.2005 zgłoś

Myślę ze jest wiele odmian miłosci. kazda jest inna kazda czegos innego nas uczy. Mam nadzieje ze to co teraz przezywam to najwiekasz i najbardziej prawdziwa z milosci milosc na cale zycie ale czy tak jest bede mogla odpowiedziec na to pytanie dopiero kiedy bede staruszka opowiadajaca romantyczna historie swoim wnukom. Dzisiaj wiemmjedno milosc to marzenia o przyszlosci we dwoje, o wspolnie spedzonych dniach, o kupowaniu spioszkow, budowaniu domu. Wlasnie to jest millosc!Milosc to niekoniecznie drogie prezenty ale np kapcie kupione ot tak poprostu by On stal sie bardziej domownikiem niz gosciem. Milosc jest wowczas gdy jestem blada chora a on robi mi zdjecie i mowi dla mnie i tak jestes piekna. Nie umiem zdefginiowac milosci ale jest bardzo duzo mozliwosci by ja okazac, mam nadziejeze nie zabraknie mi pomyuslow do konca zycia.

Autor: Gosha  18.12.2005 zgłoś

Hejka!przeczytałam chyba 1/10 waszych wypowiedzi i musze sie zgodzic z tym ze miłości nie da sie sklasyfikowac, nie da sie napisac definicji miłosci. Każdy kocha inaczej na swój sposób.Dla każdego miłosc to znaczy cos innego , choc czasem te pragnienia są podobne.wydaje mi sie ze doceniamy miłosc wtedy gdy stracimy kogos na kim nam zalezało.I jesli po tym rozstaniu i naszym cierpieniu znajdziemy kogos to po pewnym czasie bardziej go pokochamy niz ta poprzednią osobe Czasem jest tak ze miłosc wejdzie do naszego zyci ale my tego nie zauwazymy i zabijamy ta miłosc.Wiem ze wiekszosc ludzi po cieżkim rozczarowaniu po cierpieniu zadanym przez osobe która my kochamy alebo kochalismy trudno jest kogos pokochac, zaufac , i często jest tak ze obiecujemy sobie" juz nigdy wiecej sie nie zakocham"-ale to sa najgorsze słowa wypowiedziane z naszych ust. Ja sobie wmówiłam ze juz nikogo wiecej nie pokocham a kiedy zjawił sie kots kto mnie pokochał na początku nie potrafiłąm mu zaufac i go pokochac.TEraz juz jest troche inaczej.Pokochałam go -i jestem dumna ze znów potrafie kochac:D ale to jednak jeszcze nie jest ten poryw namietnosci , poryw miłosci tego wspaniałego uczucia.MAM nadzieje ze On sprawi to ze poczuje to wspaniałe uczucie w pełni:D KOchac drugiego człowieka to cos naprawde wspaniałęgo. KOchamjy nie bójmy sie kochac."śpieszmy sie kochac ludzi tak szybko odchodzą" . Apeluje do wszystkich którzy przeczytają moją wypowiedz nawet jesli nikt by nie miał przeczytac tych słow: NIE BÓJMY SIE KOCHAC!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! tylko sie mówi o miłosci tolerancji i wojnie pokoju, terroryzmie , a jest takie jedno lekarstwo na to MIŁOSC,:d JESLI

Autor: Seth  19.12.2005 zgłoś

Do Draw Przede wszystkim przepraszam, ze wzialem Cie za mezczyzne. Oto banalny, ale zawsze przyklad, ze podswiadomie oceniamy innych, czasem czy tego chcemy, czy tez nie. Przepraszam najmocniej. Jesli chodzi o nazwanie tego przypadku milosci.. Moim zdaniem w jaki sposob mozna wogole go nazwac? Szczerze mowiac przychodzi mi tylko do glowy jego imie, jej imie, imiona ich dzieci. Co jeszcze? Codzienne czulosci, ktorych moze bylo za malo, ktore moze byly nie do konca szczere z jego strony? Moze pierwsze spojrzenie, gdy sie spotkali, a moze to ostatnie, gdy odchodzil? Wedlug mnie nie ma "nazwy na ten przypadek milosci". Sa ludzie i jest ich historia.. Jesli wyplatana miloscia.. Tylko sie cieszyc.. Jesli nie - zyczyc wiary w nia i dawac ile sie da nadzieii w sens zycia mimo porazki.. W koncu to tez jakis rodzaj milosci, czy raczej zwyklego przyzwoitego dobra. Lecz czy te dwie Swietosci (przynajmniej dla mnie), nie sa tozsame?

Autor: ubranko  19.12.2005 zgłoś

Moje drzewo ma dzisiaj puszyste ubranko,pod korą - jest cieplutki ,srebro -,szron który chciałabym pogłaskać ,błysk ,mimo upływu lat .Ja lubię szarość .

Autor: rurzoffa  19.12.2005 zgłoś

według mnie w związku najważniejsza jest przyjaźń łącząca dwoje ludzi, bo dzięki temu zawsze mogą na siebie liczyć i mogą ufać sobie w każdej sytuacji. miłość też jest ważna, ale czasem trudno jest zauważyć tę granicę między zakochaniem i miłością, a początkiem lub końcem tego uczucia

Autor:  19.12.2005 zgłoś

Milosc bezgraniczna to gotowosc na wszysktko.Prawdziwa milosc to tez wiez biologiczna a taka istnieje tylko miedzy matka a dzieckiem.

Autor: do Androgine  19.12.2005 zgłoś

Ciesz się ciążą. Podobnie jak Ty dowiedziałam się, że znów zostanę mamą. I to w najmniej oczekiwanym momencie. Gdy lekarz potwierdził moje obawy popłakałam się ze złości. Mój mąż powiedział mi, że zabrałam mu całą radość tej cudownej nowiny. I tak złościłam się do czasu gdy okazało się, że mogę w każdej chwili poronić. Wtedy uświadomiłam sobie czym tak naprawdę los mnie obdarzył. Nie chciałam pokochac tego dziecka, by nie płakać gdy nie będzie mu dane przyjść na świat. Dwa razy byłam w ciązy. Obie ciąże tak inne. Pierwsza gdy kochałam dziecko mozna powiedzieć od chwili poczęcia, gdzie czekałam na dziecko z utęsnieniem i druga ciąża gdzie bałam sie pokochac dziecko. Mam czasem wyrzuty sumienia i gdzieś głęboko siedzi to we mnie, że nie pokochałam synka od dnia w którym dowiedziałam sie, że znów będę mamą. Droga Androgine ciesz się tym, że będziesz mamą. Pokochaj to dzieko a życie wynagrodzi Cie za to. Przypomnisz sobie jak to cudownie jest gdy mała istotka patrzy na Ciebie z taką ufnością i miłością. Pozdrawiam i życzę szczęścia.

Autor: braterstwo  19.12.2005 zgłoś

Nie ma przyjaźni między kobietą a mężczyzną ,takie myślenie to " imitacja " .Miłość to poryw serca ,burza zmysłów , a przyjaźń to braterstwo - a to zupełnie inna bajka.

Autor: Carmen  19.12.2005 zgłoś

Do szczesliwej Dziękuję za swoją historię którą tu umieściłaś. Wierzę, że i mi się uda i znajdę swoją drugą połówkę, którą będę mogła pokochać ze wzajemnością i poczuć ta prawdziwą miłość o której tyle piszecie. Narazie niestety próbuję zapomnieć o kimś w kim zakochałam się bez wzajemności co nie jest łatwe. Co innego gdybym od razu wiedziała że nic do mnie nie czuje, ale w sytuacji gdy na początku było miło i zaczynało być coraz lepiej a tu on nagle mówi mi, że on nie szuka niczego na stałe bo nie ten etap..ehh a może nie wszystkim pisana jest prawdziwa miłość :(

Autor: Paulina&Aurelia  19.12.2005 zgłoś

Miłość to pachnący rozkwitający kwiat.

Autor: geronimo-cadilac  19.12.2005 zgłoś

miłość- to nakładanie sobie ograniczeń, pomimo dążenia do bezwzglednej wolnośći. Jeżeli dla kogoś chcesz sie ograniczać, nie masz nic przeciwko temu zeby nie czuc pełni twojej wewnętrznej swobody to własnie jest miłosć. a jesli jesteś z kimś i sie buntujesz, nie chcesz, nie masz na to ochoty to jest tylko znanie.

Autor: REI  19.12.2005 zgłoś

Wg. Rilkego jedyna uszczesliwiajaca czlowieka milosc to milosc nie odnaszaca sie do obiektu, to milosc do calego swiata, to cieszenie sie kazdym przejawem zycia, to rezygnacja z pogoni za nia ,a poprzestanie na tym co nas otacza. Trzeba czynic wszysktko by kochac, i czynic wszystko by nie byc kochanym bo to wiezi nas w okreslonym schemacie.Dochodze do wniosku ze jest w tym cos prawdziwego, pytanie czy jest to mozliwe.

Autor: nie wiem  19.12.2005 zgłoś

nie wiem , nie mam pojęcia ale jestem szczęsliwa yes,yes,yes!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Autor: teraja  19.12.2005 zgłoś

mam wrażenie że ktoś tu pieprzy od rzeczy ,niech ci będzie

Autor: i to jest to  19.12.2005 zgłoś

i to jest to - czas , uniesienie ,zawirowanie,ruch,szczęście ,radość .

Autor: Rei  19.12.2005 zgłoś

Do czasu.Przeciez wszystko mija i wszyscy predzej czy pozniej odejda z roznych powodow i to nie jest pieprzenie od rzeczy tylko szczera prawda.

Autor: SoKa  19.12.2005 zgłoś

1. do Szarlotki przeglądając dopiero teraz, niestety, twoje wypowiedzi, w tym odpowiedź na moje słowa mam tylko jedno pytanie - czy nie jesteś przypadkiem, poza tym, że osobą prowadzącą jakąś tam firmę, scenarzystką najbardziej łzawych melodramatów, jakie świat widział? Może to twoje hobby? Tekst z umierającym dziadkiem i ostatnimi -twoimi słowami przed jego śmiercią -jego słowami sprawił, że walczyły we mnie bardzo ambiwalentne uczucia - po prostu nie wiedziałam, czy śmiać się, czy płakać 2. do Golda Wstawka papieska - o kremówkach WADOWICKICH rozłożyła mnie doszczętnie i absolutnie. Jest jakaś rzecz na tym żwiecie, do której możesz podejść normalnie, czy wszystko musisz komentować z nadęciem i patosem? Proszę Cię, więcej dystansu do siebie i świata! 3. do całej świętej Trójcy bardzo mnie rozbawiło wasze oburzenie na moje niewinne wstawienie sie za Vortem i ocenę was Troje. Zwłaszcza Stella mnie rozczuliła swoim ŚWIĘTYM, oczywiście oburzeniem:)) a teraz, wybaczcie, SSG, ale coś nie-do-was. Mam nadzieję, że to was nie dotknie zbytnio:)) 4. do Marioli bardzo mnie podniosła na duchu, i myślę, że nie tylko mnie, że nie tylko przesłodzone historie SSG kończą się dobrze. Strasznie się cieszę, że pomimo trudnych chwil, znalazłaś swoje szczęście i życzę ci, aby trwało jak najdłużej. Głęboko wierzę, że po tylu przejściach zasłużyłaś na to 5. do Eleni świetnie, że jesteś zadowolona ze swojego życia nie wpatrując się co dzień słodko w oczęta swego ukochanego, tylko żyjąc na zasadzie kto się czubi ten się lubi. Myslę, że jest to jedyny zdrowy i ciekawy układ, bo każde słodzenie i wyznawanie sobie codzienne miłości któregoś dnia powszenieje i staje się nijakie:) 6. do nie naiwnej gęsi moja droga. Twoja historia autentycznie mnie poruszyła i dała do myślenia. Faktem jest, że nikogo do niczego, a miłości zwłaszcza, zmusić nie można. Bez względu na to, jak bardzo byśmy się starały, słodziły, czy w inny sposób próbowały uwiązać przy sobie kogoś, nie mamy nigdy pewności, że to zadziała. Możemy robić cuda niewidy, lecz jeśli z drugiej strony nie ma tej samej chęci bycia z nami do końca świata, to nic się zrobić nie da. Warto jednak, myślę, pamietać o osobach trzecich. Ja w każdym razie Tobie życzę szczęścia. 7. do całego fanklubu SSG i samych SSG powinniście, przy całym swoim rozpływaniu się nad miłością, zrozumieć Vorta i nie rzucać się jak stado szerszeni na jego wizję miłości. To oczywiste chyba, że po kilku(nastu) latach wspólnego pożycia miłość zmienia swój smak. Może on nie być tak intensywny, ale staranie się o to, by nie poszukiwać moćniejszych wrażeń poza związkiem, przy zachowaniu szacunku i dojrzałej miłości dla swojej drugiej połowy jest moim zdaniem najważniejsza. Niechęć do zakochiwania się i czucia tych wszystkich insektów w różnych częściach ciała dla osoby, przy której jest nam po prostu cieplej i lepiej niż na pozostałej części wszechświata, jest największym dowodem miłości. Dziwi mnie że tego nie rozumiecie. To,

Autor: rozsądna  19.12.2005 zgłoś

Miłość.... cos pięknego gdy trwa. W poczatkowej fazie zauroczenia, fascynacji bywa oslepiająca. Jednak juz po max. 3 latach różowe oulary spadają na podłogę. I co wtedy? Czy to dalej miłość, czy tylko przyzwyczajenie i rozsądek. Różnie wtedy z tymi uczuciami bywa. Po tym okresie zachłyśnięcia adrenalina przychodzi czas spokoju. Jesli dwoje ludzi podobnie patrzy na zycie to ma szansę na zestarzenie sie razem. Gorzej gdy okazuje się, że ich drogi nijak mają się do siebie. Dbanie o związek - nieźle powiedziane. Jesli obie osoby dbaja to super. Gorzej gdy dwoje ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że ich związek to już tylko przyzwyczajenie, albo co gorsza jedna z nich wie, a druga nie przyjmuje do wiadomości. Dla mnie prawdziwa miłość to szacunek, uczciwość i zaufanie, a przede wszystkim poczucie wolności.

Autor: kwadransik  19.12.2005 zgłoś

Doskonale wiemy, że nie ma żadnego przepisu, ani reguły. Wszystko też zależy, na jakim etapie życia taka iskra się pojawi - tzn. kiedy spotkamy Tego Kogoś. Jeśli nie jesteśmy przygotowani na trwały związek (nie w zakresie chęci, ale świadomości swoich oczekiwań, świadomej chęci dawania, otwartości na inność w jedności), iskra po jakimś czasie zgaśnie, a epizod (bo w takiej kategorii znajomośc ta pozostanie) szybko przejdzie w czas przeszły. Myślę, że spełniona i głeboka miłość to wspaniały zbieg okoliczności, zbieg czynników zależnych i niezależnych od nas. Może to nie uniwersalna prawda, ale prawda, która znalazła pełne odzwierciedlenie w moim własnym życiu. I nadejścia takiego "odpowiedniego momentu" życzę wszystkim. Bo na taki moment warto czekać. Naprawdę.

Autor: Szarlotka do SoKa  19.12.2005 zgłoś

Nie piszę żadnych dramatów.Przkro mi,że rozśmieszyły cię słowa mojego dziadka i moje z nim pożegnanie w chwili śmierci.Zostawię to bez komentarza.Twój życiowy pragmatyzm i relatywizm w miłości poraża mnie swoim wyrachowaniem i chłodem.Kto sieje wiatr zbiera burze. Rozumiem teraz dlaczego obce są Ci wszystkie moje słowa.Wcale nie zleży mi na tym byś je akceptowała.

Autor: SoKa  19.12.2005 zgłoś

do Geronimo - Cadilaca święte słowa. Całe gadanie o totalnej wolności w miłości jest bzdurą. Zawsze chcemy ograniczyć swoją drugą połowę - chociażby w zakresie tego, aby nas nie zdradzała. A gotowość do poddania się pewnym ograniczeniom jest po prostu gotowością do kompromisów, co nie znaczy, że od razu zatraca się w tym momencie siebie.

Autor: Fanka SSG  19.12.2005 zgłoś

Alez ty to dopiero wszystkich pouczasz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Powinniście...Drwisz, kpisz i kipiesz agresją.Słowa SSG dają nadzieję , sa mądre i dobre.Ufam ze maja sens.W tym co piszesz nie widzę niczego prócz nadęcia i zachłyśnięcia się sobą.

Autor: DRAW  19.12.2005 zgłoś

Zgadzam sie z SOKA. Jeżeli już w końcu znajdziemy te własciwą osobę i pobierzemy sie z zakochania, to kążda następna miłość musi być traktowana jako przypadek niekorzystny. Więc bedąc w udanym zwiazku należałoby unikać/marzyc o następnej miłości. Zwłaszcza ze dotyczy z reguły jednej strony w związku i drugiej przynosi ból. A dzieci? Traca rodzica. Trudno przyjąć aby SSG tego nie wiedzieli. Oni wiedza ale tak sobie na przekór pieprzą trzy po trzy aby wyeliminować tego Vorna.

Autor: SoKa  19.12.2005 zgłoś

do Szarlotki niepotrzebnie dramatyzujesz. Zarówno teraz, jak i wtedy, gdy zupełnie bez, moim zdaniem, sensu, wtrąciłaś historię pożegnania ze swoim dziadkiem. Uważam, że to może i piękna i poruszająca scena zupełnie nie pasowała kalibrem do naszej wymiany zdań. Wyrachowanie i chłód? Raczej nie. A w każdym razie na pewno nie w takim stopniu, jak to próbujesz demonizować. Być może trudno jest mi po prostu uwierzyc w twoje ćwierkające skowronki non stop, a wiem, że lukier jest pokrywą. A co pod nią? Jeśli tak ćwierkacie z mężem ze sobą dwadzieścia lat i ciągle sobie słodzicie, to tylko pozazdrościć. Ale mój sceptycyzm, a właściwie zdrowy realizm, nie pozwala mi w to uwierzyć.

Autor: SoKa  19.12.2005 zgłoś

droga Fanko SSG! ubawiły mnie szczerze twoje słowa:) Do nadęcia mi daleko, a zachłystywać się sobą absolutnie nie zamierzam:) Jak chcesz to wierz sobie w słowa SGG. nie bronię ci przecież, ja tylko przedstawiam swój własny osąd. Mnie też początkowo poruszyły słowa SGG. Ale ileż można słodzić? Ja już takiej dawki nie zdzierżyłam i postanowiłam się wypowiedzieć. Wyluzuj

Autor: SoKa  19.12.2005 zgłoś

do DRAW dzięki za zrozumienie. Ja uważam, że SGG tak wsiedli na Vorna nie dlatego, że się z nim nie zgadzają, tylko dlatego, że go nie zrozumieli, a potem się wściekli nie na niego, ale na ten swój brak zrozumienia właśnie. Stąd ich napastliwość, bo na kogoś swój błąd interpretacyjny trzeba przecież zwalić (zwłaszcza widać to po Stelli, jak się z tym miota). Oni wiedzą, że on ma rację, tylko ich duma nie pozwala im się do tego po prostu przyznać. Na ich usprawiedliwienie - Vorn faktycznie na początku nie wyraził się precyzyjnie. Jaednak w międzyczasie z jego wypowiedzi wyłaniał się obraz tego o co mu chodzi. Zdziwiło mnie jednak, że dopiero łopatologiczne wyłożenie kawy na ławę pozwoliło tej mądrej trójce otworzyć oczy.

Autor: Stella  19.12.2005 zgłoś

SOKA ! Nie sprowokujesz mnie do wypowiedzi. Wyraznie widać, że jestes adwokatem diabła. Tobie sie nie podobają moje wypowiedzi, a mnie TWOJE ! Postawa chłopo-baby ! I tyle ! Cześc.

Autor: ola  19.12.2005 zgłoś

Miłość- mnie osobiście kojarzy sie z wiosną, kiedy wszystko zaczyna budzić sie do zycia. Miłośc jest o tyle piękniejsza, że jeśli dwie kochające sie osoby czują do siebie szczere i prawdziwe uczucie nie dopuszczą do tego aby miłosna" wiosna" przemineła. Uważam, że ludzie za czesto szukają idealnego, wspaniałego partnera. Po pierwsze nie ma ideałów. Warto czasem rozejżeć sie wsród ludzi którzy nas otaczaja, być może jest osoba od której bije ciepło i harmonia i oczywiście "nuta" szaleństwa. Ale rodzi sie pytanie czy to ta lub ten jedyny? Według mnie nigdy sie tego nie dowiemy. Miłość jest o tyle trudnym stanem do określenia, iż rodzi sie, szaleje, umiera, wzlatuje, ubóstwia, tęskni, szanuje, jest pełna nadzieji, pełna kompromisów. Generalnie wszystko zalezy od tego czy dwie osoby bedą chciały stworzyc ze sobą pewnego rodzaju "magiczny" świat. Nic nie dzieje sie bez udziału dwojga ludzi." do tanga trzeba dwojga..."

Autor: Alex  19.12.2005 zgłoś

SoKa - Czegoś Ty sie upierdliwie przyczepiła akurat do tak ładnie i rzeczowo piszacych dziewczyn i bez przerwy, aż do niestrawnosci bronisz Vorna. Jego sprawa dawno nsie wyjasnila. Zeby od razu napisal ze chodzi mu o miłośc poza malzenska , to dostalby pewnie brawa. Stella ma racje, nie ma w tobie za grosz nie tylko obiektywizmu, ale jakiegos ciepła z kazdej wypowiedzi wieje zimno, konformizm, brak wyczucia. Faktycznie, taka chłopo - baba, bez czucia i wyczucia. Od takiej baby uchowaj nas Panie.

Autor:  19.12.2005 zgłoś

do Stelli stanowczo mnie nie znasz, skoro uważasz za chłopo babę:)) to, że w pewnym momencie trzeźwy osąd zdarzeń i odrobina logiki zastąpiły u mnie bujanie w chmurach i nie zauważanie tego, jakie ludzie przeżywają dramaty( nie tylko w kwestii niezrozumienia Vorna:)) nie sprawiło, że straciłam swoją kobiecość. nie uważam ciągłego świergotania, leżenia z harlequinem (tak to się chyba pisze?) i postawy kobietki - bluszcza za jedynie słuszną. ja wiem, że miłość potrafi być piękna, ale potrafi też ranić jak nic innego. A to, że bronię Vorna to mój osobisty wybór i dziwi mnie, czemu cię to tak drażni. Nie płaci mi za to, jedynie ma poglądy, z którymi się zgadzam. Gdyby tak nie było, NIGDY bym tego nie robiła. Uważam, że wolność słowa, a przede wszystkim myślenia, nie należy się tylko wam. Dlatego nie zrobię tej przyjemności, głównie Goldowi, który tak czeka na moje zniknięcie, i jeszcze tu trochę pobędę. Dla równowagi waszych przesłodzonych wizji.

Autor:  19.12.2005 zgłoś

do Alexa a mnie uchowaj od rozmemłanych facetów

Autor: SoKa  19.12.2005 zgłoś

pewnie was to zawiedzie, ale te dwa niepodpisane teksty to moje:))

Autor: SoKa  19.12.2005 zgłoś

do Alexa jeśli ci się wydaje,że one tylko ładnie piszą, to przeczytaj wypowiedź chociażby OLI. Ona napisała pięknie, ale każdy czyta tylko SSG bo się wydaje, że mają monopol na wiedzę o miłości. A tak nie jest. Życzę miłej potakującej niuni przy boku

Autor: Episoden  19.12.2005 zgłoś

Jatka, jarmark, wojna....Siedzę i płaczę, szlak mnie trafia i chyba zwariuję jak nie przestaniecie.Nie rozumiem co tu sirę dzieje!!!!!!!! Wiesz co Sokovornie? Ten topik był, bo cholera już nie jest , moim ostatnim przytułkiem.Więcej tu nie zajrzę.

Autor: Yerrer  19.12.2005 zgłoś

zaciekawił mnie ten spór, więc przeczytalem wypowiedzi głównych postaci. no cóż. miłości jest wiele ale ta damsko-meska ma sporo patologii i bywa nieszlachetna. Vorn pisze od początku że ta miłość bywa ujemna i dodatnia, dość technicznie i bardzo ogólnie. Jak teraz juz po tej kawie na ławe wiadomo jednoznacznie o co chodzi, to widac ze cały czas jest konsekwentny. Każdy chce miłości!!??? tej co nie daje szczęścia też? np. nieodwzajemnionej? takiej gdy naszą miłość ktoś wykorzystuje do podporządkowania nas, też?? nie ćwierkajmy bezmyślnie, Pan Bóg dał troche rozumu.

Autor: NONONONONO!  19.12.2005 zgłoś

Protestuję SoKa> Pisz co chcesz ale w swoim imieniu.Ja sie w Twoim nie wypowiadam . że się czepiam? Posłuchajcie: " Zawsze chcemy ograniczyć swoją drugą połowę - chociażby w zakresie tego, aby nas nie zdradzała. A gotowość do poddania się pewnym ograniczeniom jest po prostu gotowością do kompromisów, co nie znaczy, że od razu zatraca się w tym momencie siebie". 1.Ja nie chę ograniczać swojej połowy(żony). 2.Ja nie chcę jej kontrolować. 3.Poddawanie się ograniczeniom jest wg,chore ,chore !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 4.Kompromis jest wg.mnie zatraceniem Wszystkiego!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Wróć Stello,nie odchodż Szarlotko!!!!!!

Autor: Szarlotka  19.12.2005 zgłoś

Soka, nie jesteś jasnowidzem ani prorokiem. Nie mów mi co powinnam (...powinniście, przy całym swoim rozpływaniu się nad miłością, zrozumieć Vorta ) ani na co czeka Gold (...Dlatego nie zrobię tej przyjemności, głównie Goldowi, który tak czeka na moje zniknięcie) ani co się komu wydaje(jeśli ci się wydaje,że one tylko ładnie piszą-to do AleXa,a mnie miło się wydawać ,że w w moim małżeństwie jest cuuuuuuuuuuuuuuuudownie), powtórzę za Autorem: NONONONONO!Pisz w swoim imieniu.

Autor: Eleni  19.12.2005 zgłoś

Wleciała tu soka-sroka i wszystkim nasroczyła. Przysroczyłaś sie prawie do kazdej wypowiedzi. Chcialas sie wypowiedziec na temat, jaki tu zadano - to prosze bardzo. słusznie zauważono - jesteś wprost irracjonalna, taka po prostu nie kobieca w swoich wypowiedziach a do tego, widac o co Ci chodzi. Chciałas sprowokowac do wypowiedzi, akurat te panie i pana, które zdobyly powszechny aplauz. Zabawiłas sie w cenzora, który za swój swięty obowiazek wzial sobie na tapete teksty kobiet, ktore nnapewno nie czytaja harlekinów, nie przesladzaly swoich wypowiedzi. diablki mnie po prostu biorą, że mozna było, tak jak Ty to zrobiłas - bezpardonowo nasroczyć za dojrzałe odpowiedzi. Wypowiadano się nie tylko o milosci takiej na cacy, ale o tym, co niesie za sobą ból i cierpienie. Stella napisała gdzieś, że milośc to przede wszystkim najpierw TY, a póżniej Ja. Do kitu ta cała Twoja analiza. Pisz sama za siebie, no pokaż, pokaż swoja istote milości ? Cokolwiek napiszesz, to i tak nic nowego, bo wszystko, no prawie wszystko zostalo tutaj opowiedziane, tylko po kobiecemu, ciepło. Niestety ty ujmujesz sprawe milości wlasnie jak bys byla taka chłopo-baba. TAK ZOSTAŁAS zrozumiana.

Autor: Pauletta  19.12.2005 zgłoś

Tego sie niepoznaje to trzeba poczuć. Choć duzo czasu nam to zajmuje ale czasami warto jest poswięcić ten czas na poznanie siuę i odkrycie że to jest własnie to... Później tylko może być lepiej...

Autor: Paranoja  19.12.2005 zgłoś

A może Vorn wcale nie przestał tu pisać? Dlaczego Soka czepia sie tylko SSG, a inni, którzy pisza przecież w podobnym duchu co oni sa oszczędzeni?Soka jest miłościa własna Vorna. Paranoja

Autor:  19.12.2005 zgłoś

Czym w ogóle jest miłość?, myślę że na to pytanie nie da się odpowiedzieć tak po prostu. Moim zdaniem jest to szczere oddanie samego siebie drugiej osobie,nie oczekując niczego w zamian, bezinteresowne i przede wszystkim zdolność zaakceptowania zarówno czyich wad jak i zalet. Czesto zastanawiałam się nad tym, czy miłość nie jest tylko wytworem naszej psychiki, wyobrażni.Ale teraz mnóstwo osób mogłoby mi zarzucić ze nie wiem co mówię, może dlatego że nigdy tak naprawde nie czułam tak silnego uczucia do kogoś, co zwykliśmy nazywać miłością, a może tak bardzo się tego bałam i boję nadal. Taka idealna miłość tak naprawdę moim zdaniem nie istnieje.Dlaczego to piszę? ,bo w moim odczuciu "prawdziwa miłość nie unosi się pychą , nie szuka poklasku, nie zazdrości...". Miłosć rodzi się w odpowiednim czasie ,miejscu,ale nie wierzę że z odpowiednimi osobami. Równie dobrze mógłby być to ktoś inny,z podobnymi oczekiwaniami od związku,i z możliwością większego lub mniejszego poświęcenia, w zależności od drugiej osoby.Jedna osoba mówi że kocha,to dlaczego po kilku dniach, mieśiącach, latach zdradza?.Bo co? bo się nie rozumiały,bo się różnily.Więc czym tak naprawdę jest miłość??? . Mam nadzieję że kiedyś będę mogła napisać: tak kocham tego człowieka,jak pięknie to w końcu poczuć. Oczywiście trzeba podkreślić, że na każdym etapie naszego życia miłość objawia się w inny sposób, i w różnym stopniu możemy się dla niej poświęcić. Bo im jestesmy starsi tym bardziej dostrzegamy te najważniejsze rzeczy, a nie zwracamy uwagi na błachostki.Niestety muszę już kończyć, dlatego chciałabym pozdrowić wszystkich zakochanych,bardzo wam gratuluje :-)

Autor: Uhahaha  19.12.2005 zgłoś

„...I nie mieć już żadnych spraw i do nikogo złości. I tylko błagać Boga, by choć raz, choć jeszcze jeden raz umrzeć z miłości.” ( A. Osiecka) Jestem zakochany wypadałoby palnąc sobie w łeb. Nie mam k....broni! Powieszenie to takie nieestetyczne, ten wywalony jęzor. Pomożecie?

Autor: kazar  19.12.2005 zgłoś

do Soki "Jeśli tak ćwierkacie z mężem ze sobą dwadzieścia lat i ciągle sobie słodzicie, to tylko pozazdrościć. Ale mój sceptycyzm, a właściwie zdrowy realizm, nie pozwala mi w to uwierzyć." sa na tym swiecie pary ktore siem dobrze dobraly byc moze wyciagajac srednia jest idealnie byc moze lukier jest pokrywa potem mamy biszkopcik nie g....o czy nie prawdz ???:) sam mialem do czynienia z roznymi mi osobami mialy rozne podejscie do zycia ale znam takie ktore nigdy siem nie klocily no chyba ze mozna tak nazwac rozmowe doslownie rozmowe byc moze posiadaja te niezwykla umiejetnosc dogadania sie i to ich laczy ponad wszystko sa ponad swoimi problemami bo wiedza ze je rozwiaza BO SIE KOCHAJA ROZWIAZA PROBLEMY BO SIE KOCHAJA wiec cwierkaja do siebie bo bo dlaczego mieliby byc chlodni w stosunku do Siebie :) CZYZ NIE PRAWDAZ????

Autor: kazar  19.12.2005 zgłoś

dla sprostowania w cudzyslowie podana jest opnia Soki o Zyciu Szarlotki raczej czesc tej opinii ktora pozwolilem sobie przytoczyc.

Autor: kazar  19.12.2005 zgłoś

do Rozsadnej napisalas "Miłość.... cos pięknego gdy trwa. W poczatkowej fazie zauroczenia, fascynacji bywa oslepiająca. Jednak juz po max. 3 latach różowe oulary spadają na podłogę. I co wtedy? Czy to dalej miłość, czy tylko przyzwyczajenie i rozsądek." a Carlos Fuentes napisal ze przywiozanie jest niejednokrotnie wazniejszym uczuciem Dwie osoby ktore sa w ziwazku musza to tylko zrozumiec :)

Autor: Szarlotka  19.12.2005 zgłoś

Czy ktoś z Was obejrzał film Larsa von Triera pt.:"Przełamując fale"? Chciałabym o nim porozmawiać.Albo " Rzymską Opowieść " Bernardo Bertoulucciego? Bo oskarowego "Angielskiego pacjenta"w reżyserii Athony Minghella to chyba wszyscy oglądali.

Autor: laura  19.12.2005 zgłoś

zanim ktoś się zgłosi na temat filmów. Wiecie Kobitki, mysle ze wiekszosc z was powinna znalezc sobie dobrego psychoanalityka!! Ja mialam to szczescie byc coreczka tatusia ktory rozbil nasza rodzine! A dlaczego? Bo taka jedna malotata nie miala nic innego do roboty tylko rozszerzac nogi dla pieniedzy. naturalnie 40 letni facet nie powinnien sie na to pisac, ale badzmy szczere ktora z nas w wieku 40 lat nie chcialaby kochanka w wieku 25 lat? Wszystkie by chcialy ale przykro mi jesli slysze slowo KOCHANKA to przed oczami nie widze nic innego jak brud, zdrade i zeby nie byc zbyt chamska to powiem tylko ze juz w starozytnosci istnial taki zawod jak ''kobieta pracujaca'' i jest to jak to sie mowi najstarszy zawod swiata. I mysle ze niczym nie rozni sie kochanka od kobitki spod lampy!!!

Autor: Kora  19.12.2005 zgłoś

Laura a moze Tobie potrzebny jest dobry psychoanalityk. Własnie kazda marzy, że miec o 20 lat kochanka. Nie kazda, mów za siebie. Miałaś tatusia - samczyka, który poleciał na małolatę. Tylko co to ma wspólnego z miłością ? Tu chodziło wylącznie o seks. Miałas pecha, miec takiego tatusia. Dlatego dlaczego juz na poczatku zaczęłaś od tego, że powinnyśmy znaleć sobie psychoanalityka. Dlatego, że tu sie pisze o istocie miłości ? a potem uświadamiasz nas, że juz od starozytności istniał najstarszy zawód świata. To dopiero odkrycie ! Za taką wypowiedz nalezy Ci sie pała, bo to nie wypowiedż - to bełkot.

Autor: elik  19.12.2005 zgłoś

Ależ tutaj się gorąco zrobilo. Pozdrawiam wszystkich, szczególnie Episoden, niech się nie zniechęca. Tak właśnie Kochanie dochodzi się do najwazniejszych w zyciu prawd, przez dyskusję, czasem mocną ale przecież ciągle kulturalną w tym wypadku, wszyscy to zauważają.

Autor: Szarlotka  19.12.2005 zgłoś

Laura, absolutnie nie marzę o kochanku i na dodatek młodszym o 15 lat.Nie osądzaj wszystkich kobiet na podstawie zachowania jednej . Zawiodłas się na swoim ojcu i masz prawo czuć do niego złość.Powiedz mu to.Poza tym nie wszyscy mężczyźni zdradzają swoje żony.Mówię to na wypadek gdybyś uogólniała dalej.Kolejnym mitem jest to,że w zdradzie chodzi tylko o seks.Zwykle o coś więcej.Nie wiem ile masz lat, jeśli Twój ojciec ma 40, to podejrzewam ,że jesteś w wieku mojej córki.Proponuję ci abyś powiedziała ojcu jak czujesz sie z tym zrobił i o swoich uczuciach wobec niego bez osądzania go.Nawet gdybyś miała mu to wykrzyczeć. Jego uczucia wobec Ciebie i Twojej mamy to dwie różne sprawy.

Autor: Elenika  19.12.2005 zgłoś

masa tych odpowiedzi...i o czym to swiadczy? o tym, ze tyle jest odmian milosci, co ludzi na tej planecie...milosc sama przychodzi...czasem trzeba o nia zawalczyc...zawsze pielegnowac!!!!! a po czym poznac? oznaki: 1. tesknicie za soba 2. nie nudzicie sie soba 3. akceptujecie wady partnera/ki 4. potraficie sie pozloscic, ale mija 5. ufacie sobie 6. jestescie zazdrosni 7. macie wspolne marzenia 8. macie wspolne cele 9. hmm, odczuwacie pociag fizyczny (na 9 miejscu????, hahaha) 10 zaskakujecie sie wzejemnie 11 odczuwacie ciagly niedosyt drugiej osoby 12. czaami chcielibyscie schowac ja sobie do kieszeni 13. a czasami pochwalic sie calemu swiatu, ze jestescie razem 14. no i ciagle w podswiadomosci on/ona ....ciagle...i kiedy to trwa i trwa....i ciagle malo i malo...to milosc...no i koniecznie musicie sie o siebie wzajemnie martwic....takie i inne symptomy...

Autor: elik  19.12.2005 zgłoś

Znowu lektura Waszych wypowiedzi i przemyśleń zajęła mi sporo czasu. Mam też własne, ale je zostawię sobie na koniec. A wiec po kolei: do hmmm; Wiecej cierpliwości i wyrozumiałości. Ten twój facet, to tez człowiek, i jak kazdy facet w sprawach uczuć jest pewnie trochę jak słoń w składzie porcelany, ale tylko dlatego, że jest taki młody. Daj mu szanse, zaproś go na tę strone. Przeżyłaś, to co najpiekniejsze. Zauroczenie, namietność, może nawet szaleństwo i zatracenie. Wielu nigdy tego nie doświadcza, zna tylko z opowiadań i pyta: co to takiego? Teraz przyszła pora na prawdziwa milość i odpowiedzialność. Pora sobie to życie wymarzyć i zacząć kreować. Samo nie przyjdzie, życie nie składa się z samych orgazmów. Przepraszam za ton, może zbyt ostry, ale nie rezygnuj tak szybko, tylko o to mi chodzi. do jabłuszka No właśnie, bardzo ładnie i trafnie postawione pytania. Serdeczności. Dirsha, pozdrawiam, wiem o co Ci chodzi. Psyche. Jestem pod wrażeniem Twojej wypowiedzi, słuchać i rozumieć, niby takie proste, a tyle stwarza problemów. Soka, skąd w Tobie tyle zlości. Zastosuj 10 X wdech X wydech, a samo to wystarczy, że świat wyda Ci się łagodniejszy, jeśli nie piękniejszy. Dlaczego tak atakujesz SSG, pisz o własnych poglądach, czyżbyś była zazdrośnicą? Trochę Ci sie dostało, ale raczej słusznie. Do Szarlotki. Jestes dzielna. Wszystkie wymienione filmy znam. Ale też mam ochotę przyczepić się trochę do Ciebie. Twoja afirmacja życia i miłości wielu zapewne poprostu denerwuje, a także wzbudza zazdrość, że jesteś szczęśliwa. Tak to wygląda, w końcu jesteśmy tutaj szczerzy, tak? Ja mam tylko jedno pytanie : czy w waszym zwiazku mąż dalej jest pegazem ( ma skrzydła jeszcze, czy musi już stąpać twardo po ziemi?). Bo wiesz, żeby spać mógł ktoś (bujać w obłokach), ktoś musi czuwać. Cieplutko pozdrawiam.

Autor: Szarlotka do Elika  19.12.2005 zgłoś

Miło mi, że jednak tu bywasz a nawet podejmujesz interwencję, zawsze wtedy gdy wymaga tego sytuacja.I na dodatek z poczuciem humoru i lekkością, wnosisz dystans i świeże spojrzenie.Dyskusja, choć pełna emocji i pasji ,wciąż jest kulturalna(dziękuję,że zwróciłes na to uwagę) i mam nadzieję ,że taka pozostanie do końca. Nie zniechęca to nawet nowe osoby do ciekawego wypowiadania się w tym poruszającym temacie. Pozdrawiam-Szarlotka

Autor: alicyjka  19.12.2005 zgłoś

milosc poznaje sie w pociagu

Autor: Szarlotka  19.12.2005 zgłoś

Elik, W moim małżeństwie mój mąż zawsze miał skrzydła.Może trudno Ci będzie w to uwierzyć,ąle to ja stąpam mocno po ziemi.Sukses mojego małżeństwa jak sądzę tkwi w tym,że mnie urosły skrzydła a an nauczył sie stąpać po ziemi.Teraz razem możemy fruwać lub galopować, lepiej sie rozumiemy, szanujemy.Moje szczęście nie przyszło samo, powstawało w trudzie. Afirmacja życia ? Pięknie to ująłeś.Tak.Ale nie z naiwności lecz z cierpienia, własnych błędów i ich naprawiania.Jeśli mnie udało sie być szczęśliwą z jednym mężczyzną, wciąż go pragnąć i kochać ...to może udać sie to każdemu. Znasz pewnie to powiedzenie:Pegazowi dano skrzydła aby nie mół wierzgać.Cieszę się ,że obejrzałeś te filmy.Liczę na to ,że może kiedyś porozmawiamy o bohaterce tego pierwszego. Pozdrawiam -Szarlotka

Autor: Eleni  19.12.2005 zgłoś

A ja bedę bronić Szarlotki. Czy afirmacja zycia i miłości to cos złego ? Tylko głupcy i pospolici zazdrośnicy typu SoKa mogą ganić za taka postawę. Jesli szarlotka jest szczęśliwa w swoim małżeństwie to znaczy sie, że jej sie udało, że czuje sie spełniona, jako żona i matka. Trzeba być bardzo małostkowym, aby zazdroscić komus szczęścia, tylko dlatego, że nam się ono niezbyt udało. A Ty Eliku, czy nie za bardzo jesteś ciekaw, jak to jest u Szarlotki. Ona wie, kto jest tym Pegazem. Może obydwoje. On jest koniem, a ona ma skrzydła i dlatego, jeśli czasami przyjdzie im pobujać w obłokach, szybko spadają na ziemię, wracają do rzeczywistości. Dobrze przeżyć ze sobą 25 lat i móc powiedzieć - a nam się udało ! Miłość a do tego przywiązanie - to piękna sprawa. Jakże często ludzia tkwią ze soba tylko dlatego, że są bardzo do siebie przywiązani, bo jest im tak wygodnie.Podoba mi się u Szarlotki szczerość, może nieco infantylna, ale szczerość jest własnie taka - infantylna, emocjonalna. Podziwiam Cię Szarlotko, za to, że ostatnio posypało się trochę złośliwości za Twoje wypowiedzi, zresztą nielicznych, bo większość jest za Tobą na czele ze mną . Pozdrawiam

Autor: Eleni  19.12.2005 zgłoś

Szarlotko. Wysłałas pierwsza swoja wypowiedż. Zgadłam zatem, że to Ty masz skrzydła! Widzisz, jak ja Ciebie rozumiem ? Pa.

Autor:  20.12.2005 zgłoś

A teraz to czym cały dzień chcę napisać, zacznę znowu od poezji i poczekam na odpowiedź, kto pierwszy zgadnie, kto to napisał: "Na marmurowej wyrył płycie czas wieczne prawa dla ludzkości, Nic piękniejszego ponad ZYCIE, W życiu - nic, ponad czar MIŁOSCI". Myślę, że najważniejsze jest w życiu to, aby czuć się w sobie szczęśliwym. Nie zawsze miłość daje nam szczęście. Bywa zła, toksyczna, uzależniająca (o Vorn taką zna, jak mało kto z tego topiku). Czasem jest zwykłą pomyłką (zaangażowałeś/aś się, przecież to tylko seks. Wiecie na czym tutaj draństwo polega? Na tym, że tym którzy się nie angażują najlepiej smakuje seks/ milość z tymi, którzy się zaangażowali. Tak dobrze jest brać, szczególnie to co im się w ogóle nie należy). Czasem miłość czlowieka przerasta, poniża i zrzuca na dno rozpaczy, a tam jest już tyko czarna czeluść i krok do ... I może wtedy warto sobie przypomnieć (patrz wyżej), że to ZYCIE jest najważniejsze, bo jeśli ono trwa wszystko jeszcze zdarzyć się może, i ta wytęskniona milość też... Przepraszam, że tak na smutno, ale wiele młodziutkich istnień poswięca swoje życie nie poznawszy tak naprawdę jego smaku, do do was te słowa. Dobranoc już dzisiaj.

Autor:  20.12.2005 zgłoś

Byłm pierwsza pewnie dlatego,że wszyscy już śpią.No to i ja idę spać.Dobranoc naprawdę.

Autor: Dirisha  20.12.2005 zgłoś

Zastanawiam sie czy to nie pora wrócić do głównego tematu, bo jakoś zaczęły się sypać sądy: ktoś jest "pospolitym zazdrośnikiem, głupcem, infantylny " itd. Dajmy sobie spokój z inwektywami i jednoznacznymi ocenami. Niczemu nie służą, a tylko dzielą forumowiczów na jakieś obozy. Zresztą kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień. Doceńmy różnice, niech nas wzbogacają a nie dzielą. Pozdrawiam wszystkich bez wyjątku

Autor: elik  20.12.2005 zgłoś

Do Eleni Jak słusznie mi się wydawało, Szarlotka doskonale mnie zrozumiała. Pytanie jak pytanie, czasem może poprostu nie być odpowiedzi. Jednak uważam, że to pytanie było BARDZO ważne.

Autor: elik  20.12.2005 zgłoś

Szarlotko, jesteś niezrównana, oczywiście, że Lope de Vega. Na przyszłość daj szansę innym, kolorowych snów.

Autor: Szczęśliwa do Carmen  20.12.2005 zgłoś

Uwierz mi jeśli facet nie chciał tworzyc czegoś na stałę to nie ma sensu sie nim przejmować. Wiem to doskonale z autopsji. Kiedyś próbowałam budować coś nasiłę on też jakis czas udawał że cche rodziny domu wspolnego zycia, ale jak się okazalo to byly tylko slowa bo jak sam później stwierdził "przerażaly go moje marzenia" Teraz znalazlam kogos kto mysli czuja jak ja. kogos kogo mowi mi "wiesz fajnie bedzie kupowac niedlugo male ubranka dla naszego malenstwa"(a ja nawet jeszcze nie jestem w ciaży hihi). Kazdy ma w swiecie ta swoja druga polowke jablka sek w tym zeby jej zwyczajnie nie przegapic albo przez nieodpowiedzialne postepowanie nie stracic . Pozdrawiam wszystkichłacznie z kolkiem wzajemnej adoracji :-*

Autor: Stefan  20.12.2005 zgłoś

Hej Szczęśliwa - trafiłaś w dziesiatkę - tak najwazniejsze, zeby nie przegapic - księżnczki czekaja na ksiecia z bajki - księcia czekaja na ksieżniczki - stale sie wydaje, że oni zasluzyli na kogos innego - i tak czekaja, czekają, całymi latami a potem zostaja sami - Ja nie jestem ksieciem, ale tez czekalem na swoja księzniczkke długo, długo - a kiedy sie pojawila, ja jej nie zauwazyłem, chociaz dawala mi wyraznie znaki, ze jest mna zainteresowana - a ja glupi ciagle czekalem a kiedy zrozumialem, ze to ONA - bylo za pozno. Teraz jestem sam i jest mi z tym zle - ale ciagle czekam, ze moze w moim zyciu znów pojawi sie jakas ksieżniczka i bedzie pania mojego serca - Teraz juz nie przegapie, tylko pytam sie gdzies jestes Pani mojego SERCA, gdzie ?

Autor: Czempion  20.12.2005 zgłoś

Czy ta cała Szarlotka czasami nie jest omnibusem ? Te pytania i te szybkie odpowiedzi pachna mi czymś..... cos mi ten Elik pachnie Szarlotką......

Autor: Roma  20.12.2005 zgłoś

Wiecie, tyle tu pada słów o miłości, tak wiele polemik. Wydaje mi się, ze czasem nie warto tyle o niej mówić. Dlaczego? Bo liczą się czyny, ze tak banalnie stwierdzę, a nie słowa. Sama pamiętam jak wiele razy mówiłam o wspaniałych ideałach, które nie miały pokrycia w moim codziennym zyciu. Wierzyłam w nie na poziomi abstrakcji. Mimo tego wstępu, jednak też sie na aktualny temat wypowiem :) Miłość jest czymś bardzo zwyczajnym: że po raz 100 wybaczę, że oddam kawałek snu, by tej kochanej osobie zrobić rano śniadanie, i że raz zrobię to chętnie a innym razem absolutnie bez entuzjazmu, ale jednak zrobię, że dam buziaka chociaż śmierdzi mu z gęby. Tak - bliższa jest mi definicja miłości "pomimo wad' niż "z powodu zalet". Prawdziwa miłość w relacji męsko-damskiej różni się w mym przypadku od innych odmian miłości tylko większym "zapotrzebowaniem" na tą osobę, jej obecność, odzajemnienie uczuć (uczuć! niekoniecznie emocji). To zapotrzebowanie nigdy nie wygasa, ale miłość może trwać mimo, iż ta niemal organiczna potrzeba, pragnienie tej osoby, nie jest zaspokajane. I nie ma to nic wspólnego z bujaniem w obłokach, cierpiętnictwe, kochaniem się w "miłości nieodwzajemnionej". Doświadczyłam, ze jedynym dawcą Miłości jest Bóg. Że może dać miłość - jako postawę, jako uczucie, jako doświadczenie emocji zakochania. Że może On dać miłość do męża, który czasami jest nawet wrogiem...Że może reanimować uczucie, które umarło. Że działa cuda, jeśli Mu się tylko zawierzy. Że sam jest Miłością, Jej Niewyczerpanym Źródłem. Że daje miłość prawdziwą, która przekłada sie na codzienne zycie. Psychologiczne książki, poszukiwanie "wzoru" na miłość, nasze kalkulacje, próby... wszystko zawodzi. Prócz Niego! Pozdrawiam wszystkich kochających i niekochających, kochanych i niekochanych.

Autor: Roma  20.12.2005 zgłoś

Prawdziwą miłość poznać można po tym, ze buduje, a nie rujnuje, że wybacza, jest gotowa do poświęceń, nigdy nie ustaje...Nie ma lepszej definicji, niż ta w Hymnie i miłości Św. Pawła. Życzę sobie i Wam takiej miłości.

Autor: SoKa  20.12.2005 zgłoś

dobrze, skoro już moje skromne słowa wzbudziły w was taką złość to pozwólcie, że odpowiem na parę z waszych ataków 1. do "Elik" tak, być może masz w pewnym stopniu rację, że zazdroszczę szczęścia Szarlotce. Nie życzę jej jednak absolutnie, aby je straciła, a wręcz przeciwnie - uważam, że jeśli jej szczęście jest prawdą (bo nie wiem, czy pamiętacie, ale jesteśmy w internecie - tu można powiedzieć anonimowo co się chce) to naprawdę wspaniale i życzę jej, żeby trwało jak najdłużej. Naprawdę. A ty nie zazdrościsz? Nie chciał(a)byś być w tak idealnym związku? 2. do Eleni droga Eleni. Bardzo mnie zdziwił taki otwarty i mało kulturalny atak na mnie ze strony zwolenniczki jedynej słusznej racji na tym topiku. "tylko tacy głupcy i pospolici zazdrośnicy jak SoKa mogą ganić Szarlotkę". Myślę, że takie inwektywy, choć pod moim adresem, nawet Szarlotkę mogły zniesmaczyć. Nie wydaje mi się, aby moje wypowiedzi robiły ze mnie głupca. To, że mam trochę odmienne zdanie od was nie znaczy chyba, że jestem głupia? Jeśli jednak obstajesz przy swoim zdaniu i uważasz, że to, co napisałaś było słuszne, to ja nie widzę potrzeby dalszej wymiany zdań z tobą. Udowadniać, że głupia nie jestem, nie zamierzam, a na pewno nie komuś, kto ocenia ludzi w taki pochopny sposób. Co do kwestii "pospolitych zazdrośników" - patrz pkt 1. 3. do Eleniki dziękuję za definicję miłości. Skopiowałam ją sobie i wydrukowałam. Myślę, że trafiłaś w dziesiątkę i bez zbędnego rozczulania się nad tą kwestią:) pozdrawiam gorąco 4. do Kazara przyznaję ci rację Kazarze i absolutnie twoja linia obrony Szarlotki do mnie trafia. Ja jednak chciałam podkreślić, że nie chodzi mi o to, że ludzie nie mogą się kochać, być ze sobą długo i być dla siebie mili. Jeśli powiem, że boję się o Szarlotkę to pewnie nikt mi nie uwierzy. Byłam dokładnie taka jak ona. Kochałam, byłam szczęśliwa, związek był cudowny, wszyscy byli pod jego wrażeniem. Moje przyjaciółki przychodziły do mnie prosić o radę, jak stworzyć taki cuuuudowny związek Aja im radziłam, chcąc się tym szczęściem z nimi podzielić. I szlag wszystko trafił. Dlatego boję się, żeby i ona nie skusiła złego losu. Wierz mi, że naprawdę tego bym nie chciała, bo wiem, jak to przeraźliwie potrafi boleć. A w szczęśliwe związki wierzę, tylko nie wierzę w receptę na nie. 5.do Yerrera dzięki za głos rozsądku

Autor: czytelniczka  20.12.2005 zgłoś

Śledzę ten topik od poczatku. Napisano wiele o miłości. Każdy inaczej odczuwa miłość. Nie rozumiem jednak po co pytanie "Po czym poznać, że to prawdziwa miłość?" Przecież gdy kochamy to kochamy prawdziwie. Miłośc nie jest uczuciem na zawołanie. Więc gdy kochamy to kochamy prawdziwie. Z perspektywy czasu może okazać się, że nie była to miłośc do grobowej deski. Niemniej jednak było to silne uczucie, które wzbogaciło nas o doświadczenie. Miłośc bywa różna. Każda ma inny odcień. Bywa miłość ślepa, rozsądna a czasem destrukcyjna. Ludzie śmieją sie w imię miłości, ale i popełniają zbrodnie w imie tej samej miłości. Tak więc miłość nie jedno ma imię. Nikt nie ma monopolu na wiedze o miłości. Myslę, że każdy patrzy na miłość przez pryzmat własnych doświadczeń. Nie trzeba przeżyć 50 lat by czegoś doświadczyć w życiu. Mozna tu zauważyć dwa "obozy" poglądów na miłość. Mi bliższy jest ten reprezentowany przez Vorna i Soka. Czyli miłość i rozsądek. Tak naprawdę czym jest ta miłośc gdy minie zauroczenie? To właśnie coś w rodzaju umowy między ludźmi. Umowy gdzie zobowiązujemy sie do szacunku, wierności i uczciwości wobec siebie. Jakby tego nie nazwać miłość czy porozumienie wzajemne sprowadza sie do jednego. Do tego, że chcemy z ta osoba spędzić resztę życia. I teraz to od nas zależy, czy spędzimy razem szczęśliwe chwile. To poczatkowe zauroczenia, albo przerodzi sie w trwały związek, albo nie warto zawracać sobie tym głowy. Nie mam duszy poetki i nie odczuwam motylków w brzuchu czy tego typu bzdur. Męzczyzną mojego życia jest mój mąż. Wiedziałam to od poczatku, że z ta osoba mogłabym spędzić życie. To własnie gdy poznałam mojego męza pierwszy raz pomyslłam o mężczyźnie "to może być ojciec moich dzieci". Tak więc czy cała ta miłośc nie sprowadza sie do przedłużenia gatunku.

Autor: SoKa  20.12.2005 zgłoś

6. do NONONONONO przepraszam, jeśli cię moja wypowiedź uraziła. Trochę jednak trudno mi sobie wyobrazić związek bez kompromisów. Jeśli tak ci sie udało dobrać ze swoją połówką to gratuluję. Czy nie przeszkadzałoby ci, gdyby Twoja kobieta cię zdradziła? Przecież nie możesz jej ograniczyć. W ten sposób także. Czasem ograniczenia są po prostu hamulcami, które sami sobie zakładamy, gdy nam na kimś zależy. Ale jeśli cię to tak denerwuje, to wybacz. Nic nie mówiłam. 7. do Episoden nie wydaje mi się, żebym tu urządziła jatkę. Wydaje mi się natomiast, że trochę histeryzujesz. Przecież nie musisz czytać moich wypowiedzi 8. do Paranoji nie jestem ani miłością własną Vorna, ani nim samym tym barrdziej. Rzeczywiście Paranoja :-D 9. do Dirishy dzięki za bardzo mądrą uwagę 'Doceńmy różnice, niech nas wzbogacają a nie dzielą" To, że mam trochę odmienne zdanie od ogółu nie znaczy moim zdaniem, że rozwalam wam ten topic. Niech będzie dla wszystkich, a nie tylko dla wąskiej grupy wybrańców. PS. Dzięki za pozdrowienia, na które się samowolnie załapuję (cyt: Pozdrawiam wszystkich bez wyjątku) :)) 10. do Szarlotki ja naprawdę nie chcę dla ciebie ani reszty SSG źle. Mam swoje zdanie. Oczywiście jesli chodzi o zagadnienie miłości, to takie ćwierkająco - słodkie wypowiedzi same się nasuwają. Jednak przyznaj, że w pewnym momencie (nie teraz - teraz jest o wiele więcej osób, niż wtedy gdy się pierwszy raz wypowiedziałam) ten topik był głównie wymianą wzajemnych uprzejmości i zachwytów między waszą trójką (przerywaną atakami na Vorna). Skoro społeczność topiku uważa cię za swoją królową - matkę to jeśli zdecydujesz, że nie powinnam tu wypowiadać swojego zdania, bo to prawda, że jestem "głupcem i pospolitym zazdrośnikiem", to wystarczy jedno zdanie i już się nie odezwę. PS. Oglądałam te filmy Pozdrawiam wszystkich

Autor: SoKa  20.12.2005 zgłoś

do Czytelniczki bardzo się cieszę, że zagląda tu ktoś, kto przyznaje, że miłość nie musi być nieusającą słodyczą. Czy ma się duszę poetki, czy nie - nie trzeba od razu wszystkiego idealizować. A w kwestii przedłużenia gatunku - to jest właśnie mój głos rozsądku w kwestii doboru partnera - jeśli już z kimś jestem, to ten głos pyta mnie - czy takiego ojca dla swoich dzieci chcę mieć, czy nie będą się go bały, wstydziły. Wiem, że za to co napisałam Grupa Wspierania SSG rozszarpie mnie na strzępy, ale ZAKOCHANIE często bywa ślepe. Dobre rady się zwykle wtedy ignoruje, dlatego myślę, że taki instynkt jest wtedy jedynym hamulcem bezpieczeństwa. Pozdrawiam Cię gorąco i życzę bardzo dużo szczęścia :-)

Autor: paw  20.12.2005 zgłoś

Poznalem ją pół roku temu.Od początku wiedzielismy ze chcemy być razem na zawsze. Wcześniej byłem z inną ale było to bardziej przyzwyczajenie niż prawdziwa miłość. Męczyliśmy się poprostu ze sobą.. Jednak teraz wiem że trafilem na osobę wyjątkową. Jest to miłość w pełni tego słowa. Dziś jesteśmy już zaręczeni i wiemy że możemy być razem do końca naszych dni i że nigdy siebie nie zawiedziemy. Cieszę się ze mialem to szczęście i ją poznałem...

Autor: ABC  20.12.2005 zgłoś

No dalej Grupa Wspierania SGG - rozszarpcie na strzępy SoKA - ona nie może się juz doczekać. Tak pięknie stale Was prowokuje, tak drażni, tak smęci bez hamulca bezpieczeństwa !

Autor: do ABC  20.12.2005 zgłoś

:-DDDDD

Autor: do ABC  20.12.2005 zgłoś

Mój drogi, setnie mnie ubawiłeś SoKa

Autor: Szarlotka  20.12.2005 zgłoś

Elik. Witaj, dziękuję Ci za TO pytanie. Ja również uważam, że było bardzo ważne. Nie idealizuję swojego małżeństwa, bo nie wierzę, aby ideały istniały, zresztą nie są mi one potrzebne .Wystarczy jeśli jesteśmy wystarczająco dobrzy. Mamy swoje wady, słabości, całe życie uczymy się , otwieramy jedne drzwi, drugie zmykamy. Oczekiwanie od partnera aby był idealny, spełniał nasze marzenia i żył tylko dla nas jest infantylne i moim zdaniem musi doprowadzić albo do kryzysu, który daj szansę na porozumienie, albo do zdrady. Ja też spieram się z moim mężczyzną, różnimy się w poglądach na wiele spraw, Mamy burze. Ale nie uważam tego za katastrofę. Ważne aby rozwiązać jakiś problem, a w miłości być ponad nim. Nie może w małżeństwie jedna osoba żyć i rozwijać się kosztem drugiej. Rokuje to źle trwałości związku. Oburzyły mnie słowa Soki z tym ograniczaniem partnera. Nie zgadzam się aby miało to uchronić nas przed zdradą. Moim zdaniem źródłem zdrady nie jest nagłe olśnienie inną osobą lub nadarzająca się okazja. Zdrad to wg. mnie objaw niezaspokojenia emocjonalnych potrzeb partnera. Jestem mentorska? Pewnie tak.. Trochę czuję się przyparta do muru a jednocześnie martwi mnie ,że ktoś mógłby wyidealizować moje małżeństwo i uczynić je teatralnym, nierealnym, a to już fikcja. Dlatego tak się tłumaczę. Inną ważna wg mnie sprawą w małżeństwie jest seks. Nie piszemy o nim prawie wcale. Ciekawe z jakich powodów? Tabu? Raczej nie. Może jest mało atrakcyjny w małżeństwie? Jeśli tak to dlaczego? A wracając do zdrad. Kiedyś napisałam że.... gdybym chciała..( no właśnie czemu nie chcę?) ..mogłabym..(no właśnie co?)Przyszła pora aby wyjaśnić co miałam na myśli. Romans, zdradę...Bo jeśli zdradzamy tylko dlatego, nagle ktoś nas zafascynuje ...? Mimo 40-lat( bez przesady, to wcale nie jest dużo!) jestem atrakcyjna, podobam się panom w szerokim spektrum wiekowym ....Mnie również podobają się mężczyźni, potrafią mnie urzekać różnymi aspektami swej męskiej natury. Powiem jeszcze raz: świat pełen jest pięknych mężczyzn, inteligentnych, wrażliwych, pełnych uroku, dojrzałych i z pasją życiową. Widzę ich, doceniam. Choćby na tym topiku. Takimi mężczyznami są dla mnie Gold, TY Elik (Nie uwodzę was!! Tym razem nie.) Spotykam takich w życiu. Mam świadomość, że są też wspaniałe kobiety. Miłość, właśnie miłość, akceptacja partnera, szacunek dla niego, duma z niego, również świadomość jego słabości i tego co do mnie czuje sprawiają, że nie wpadam w sidła romansów. Nie mam takiej potrzeby. Poza tym seks z moim mężem daje mi całkowite spełnienie nie tylko seksualne. Napisałam 100na 101.To była prowokacja, nie same orgazmy są ważne. Choć niewątpliwie są. Tak wiele tu wątków miłości się tu pojawiło. Wszystkie są ważne. Wciąż bez odpowiedzi pozostały pozostawiane przez Ciebie pytania. Właśnie dlatego wspomniałam te filmy.Mam tez swoje pytania. Kiedy miłość jest tym za co ją uważamy, a kiedy staje się obsesja, uzależnieniem? Mówimy o miłości destrukcyjnej ale czy to wtedy jest t

Autor: cd.Szarlotka  20.12.2005 zgłoś

Mówimy o miłości destrukcyjnej ale czy to wtedy jest tylko miłość? Podziwiam wszystkich, którzy wchodza na ten topik i uczciwie chcą zapoznać się z wypowiedziami tutaj.To ponad 100 stron A-4.A ileż pasji w tym? Każdy ma swoja bajkę ,swoją opowieść. Kiedyś wierzyliśmy w ich zakończenia.:” ...i żyli długo i szczęśliwie...”/ Z uporem godnym tej sprawy bronię wiary w takie zakończenia. Pozdrawiam gorąco. Szarlotka

Autor: SoKa  20.12.2005 zgłoś

do Szarlotki znowu widzę niezrozumienie intencji przez ciebie. Wcześniej nie rozumiałaś intencji Vorna. "Oburzyły mnie słowa Soki z tym ograniczaniem partnera. Nie zgadzam się aby miało to uchronić nas przed zdradą". 1. NIE MÓWIĘ, ŻE PRZED ZDRADĄ MOŻE UCHRONIĆ OGRANICZENIE PARTNERA . Wolność, jaką dajemy partnerowi jest jedna, ale dotyczy wielu aspektów życia 2. chodzi mi o to, że zwykle nie chcielibyśmy żeby nasz partner tą wolność jaką mu dajemy rozszerzył także na sex poza związkiem. 3. "Oczekiwanie od partnera aby był idealny, spełniał nasze marzenia i żył tylko dla nas jest infantylne i moim zdaniem musi doprowadzić albo do kryzysu, który daj szansę na porozumienie, albo do zdrady" - nic nie mówiłam o takich oczekiwaniach, choć wydaje mi się, że CHCIELIBYŚMY, aby partner był taki jak chcemy. To chyba naturalne i ludzkie. Nie znaczy to jednak, że jeśli taki nie jest to będziemy go zmieniać, albo przez to nie będziemy kochać. To, że kobieta CHCE, żeby on jej nie zdradzał z inną kobietą (oczekuje tego) nie znaczy, że go ogranicza, tylko, że tego CHCE, tak samo, jak CHCE, żeby pamiętał o jej urodzinach. To jest takie straszne? 4. Szarlotko, opamiętaj się. Nie rozumiem czemu sie tak oburzasz. Wydawało mi się, że mimo patosu, z jakim wypowiadasz swoje zdanie, jesteś jednak kobietą mądrą i inteligentną. Bądź proszę obiektywna i nie krytykuj z miejsca czegoś tylko przez to, że ja to napisałam

Autor: SoKa  20.12.2005 zgłoś

do Szarlotki znowu widzę niezrozumienie intencji przez ciebie. Wcześniej nie rozumiałaś intencji Vorna. "Oburzyły mnie słowa Soki z tym ograniczaniem partnera. Nie zgadzam się aby miało to uchronić nas przed zdradą". 1. NIE MÓWIĘ, ŻE PRZED ZDRADĄ MOŻE UCHRONIĆ OGRANICZENIE PARTNERA . Wolność, jaką dajemy partnerowi jest jedna, ale dotyczy wielu aspektów życia 2. chodzi mi o to, że zwykle nie chcielibyśmy żeby nasz partner tą wolność jaką mu dajemy rozszerzył także na sex poza związkiem. 3. "Oczekiwanie od partnera aby był idealny, spełniał nasze marzenia i żył tylko dla nas jest infantylne i moim zdaniem musi doprowadzić albo do kryzysu, który daj szansę na porozumienie, albo do zdrady" - nic nie mówiłam o takich oczekiwaniach, choć wydaje mi się, że CHCIELIBYŚMY, aby partner był taki jak chcemy. To chyba naturalne i ludzkie. Nie znaczy to jednak, że jeśli taki nie jest to będziemy go zmieniać, albo przez to nie będziemy kochać. To, że kobieta CHCE, żeby on jej nie zdradzał z inną kobietą (oczekuje tego) nie znaczy, że go ogranicza, tylko, że tego CHCE, tak samo, jak CHCE, żeby pamiętał o jej urodzinach. To jest takie straszne? 4. Szarlotko, opamiętaj się. Nie rozumiem czemu sie tak oburzasz. Wydawało mi się, że mimo patosu, z jakim wypowiadasz swoje zdanie, jesteś jednak kobietą mądrą i inteligentną. Bądź proszę obiektywna i nie krytykuj z miejsca czegoś tylko przez to, że ja to napisałam

Autor: Gold  20.12.2005 zgłoś

Witaj SoKa - życzliwie i żartobliwie, bo atmosfera deczko przygęstniała, 1. jestem obiektywnym internautą, Twoja obecność na tym topiku jest pożądana, wnosisz swoisty klimat, soczystość, niekonwecjonalną nadinterpretację i szereg innych pozytywnych zjawisk, 2. sugeruję, abyś wniosła do Marszałka Sejmu wniosek o powołanie nadzwyczajnej Komisji Śledczej do zbadania działalności Grupy wzajemnej adroracji SSG, która zawłaszczyła 100% produkcji krajowej na lukier, cukier, słodzik i ...kremówk oraz ponadto patent na nieomylność w rozumieniu miłości, 3. odnoszę wrażenie, że powinnaś również zgłosić organom ścigania upiorny czyn zamęczenia przez grupę SSG Pana Vorna, 4. ja dobrowolnie poddam się karze nie zabierania głosu na tym topiku do końca roku. Pozdrawiam Gold

Autor: Ania  20.12.2005 zgłoś

Tak czytalam te wszystkie wypowiedzi i nie widzialam konca... Jedno jest pewne Milosc dla Was Wszystkich jest jednakowa tzn. Najwazniejsza, Najcenniejsza na tym swiecie. Tylu z Was chcialo cos o tym napisac, kazdy cos innego. Milosc to uczucie o wielu definicjach lecz jednym uczuciem... Uczuciem Milosci.

Autor: eliza  20.12.2005 zgłoś

Zajrzalam tutaj bo chyba szukam odpowiedzi na pytanie czym jest milosc i jak ja zdefiniowac. Szukam juz od dluzszego czas wlasnie jakiejs definicji. Jestem bardzo zakochana w kims kto nie odwzajemnia moich uczuc. Nie jestem z nim juz ponad poltorej roku. Mimo wszystko spotykamy sie regularnie i ja nadal licze na ta milosc a moze sie poporstu ludze a on zwyczajnie mnie wykorzystuje? Milosc kojarzy mi sie wiec z ofiara... i najgorsze jest to ze ja go KOCHAM. Kiedy go nie ma kolo mnie czuje tesknote do niego, smutek bo brakuje mi go, smutek ze nie jest teraz gdzies kolo mnie, ze mnie nie rozsmiesza, ze nie przezywamy takiej codziennosci zycia razem, brakuje zarowno zwyczajnych wspolnych zakupow w sklepie jaki i szalonych wypadow na weekend czy wspolnej zabawy - i nie wazne ze na mnie nakrzyczy jak to strasznie mnie nie chce (bo i tak przychodzi za dwa dni) poprostu brakuje mi go a jak jest ze mna to jestem wtedy bardzo spokojna, usmiechnieta, szczesliwa, pogodna i radosna, czuje sie bezpieczna, czuje ze go kocham ale za razem czuje lek, lek bo nie moge mu tego powiedziec... powiedziec jak dobrze mi jest ze jest :) I ja wiem ze taka milosc tez moze istniec... bo ja ja przezywam juz 4 lata...

Autor: ABC  20.12.2005 zgłoś

Gold-- Chyba skonam ze śmiechu ! Och, jak to lubię ! Dowcip, humor, ale w sposób kulturalny. Brawo !

Autor: Vorn  20.12.2005 zgłoś

"Zyję, żyję ale co to za zycie". Nie wracam do głównego nurtu dyskusji. Z politowaniem czytam o kradziezy komus ników i innych insynuacji. "Czytelniczka" na zokończenie swojej wypowiedzi zadała takie pytanie: "Tak więc czy cała ta miłośc nie sprowadza sie do przedłużenia gatunku." Otóż to.To jest bardzo interesujący aspekt miłości, zapewne juz nie do dyskusji na tym topiku. Szanowna Czytelniczko, twoje podejrzenie jest u mnie pewnością. Nie ulega dla mnie wątpliwosci ze manipuluja nami geny, a cała maszyneria natury nastawiona jest na przedłużenie gatunku. Dlatego natura dała nam podobnie jak i innym zwierzętom popęd płciowy, libido, pożadanie, a rozwinietu mózg ze swoimi neuronami otoczył to warstwą uczucia. Skoro mamy najdoskonalsze mózgi w świecie zwierzęcym, stad i najbardziej jesteśmy skłonni do uczuciowej otoczki reprodukcji. Tym nie mniej uważam nieco inaczej niż Gold ze milość odróżnia nas od świata zwierząt. Elementy b.silnego przywiązania graniczacego z miłościa mozna znaleźć w świecie zwierzat np. u delfinów. Odseparowanie "zakochanych" delfinów powoduje ich rozpacz i byw a ze przestaja jeśc i giną. Człowieka od świata zwierząt odróżnia natomiast jednoznacznie ŚWIADOMOŚC. Miłość i pożadanie mamy po to aby sie rozmnażac, najlepiej masowo co robimy. Zaslepienie w milości ma ten sam cel. Nielepiej jest z milościa macierzyńską. Oczywiście tak czy inaczej to jest wszystko nasze życie i jakolwiek zarządza nia biochemia.

Autor: shakirka  20.12.2005 zgłoś

mam prawdziwa milosc mojego zycia i z roku na rok kocham bardziej tak jak napisala to autorka pozdrawiam

Autor: ABC  20.12.2005 zgłoś

Vorn, A jednak nie zmęczyłes sie grupą SGG - na zasadzie - "Uderz w stół, a nożyce sie odezwą " - (skąd my to znamy ? ) Tu drogi Vornie zadziałała u Ciebie BIOCHEMIA ! Pozdrawiam

Autor: czytelniczka  20.12.2005 zgłoś

Wolność i miłość (czy jak tam nie nazwać łączących nas uczuć) w związku. Niby miłość nie powinna ograniczać partnera. Ale ogranicza taka jest niestety prawda. To, że idziemy na kompromis to oznacza, że po części rezygnujemy z własnej wolności -choćby wolności wyboru rozwiązania danej sprawy. Podobnie jest z egoizmem. Po części wyzbywamy się egoizmu. Jednak są sprawy na które patrzymy egoistycznie. Nie chcemy by osoba z nami związana angażowała się emocjonalnie poza związkiem. Wolność jest dla ludzi, którzy potrafią z niej korzystać. Egoizm w rozsądnej ilości jest jak najbardziej wskazany. Ponadto zdroworozsądkowe myślenie jeszcze nie zaszkodziło żadnej miłości. A wręcz przeciwnie, to rozsądek pozwala nam patrzeć na pewne sprawy z dystansem. Vorn - co do reprodukcji -doskonale napisane. Zaczepiłeś o miłość macierzyńską. Taką miłością jaką kocham swoje dzieci nie pokocham żadnego mężczyzny. Nawet ich ojca :D. Tak więc jesli już mowa o miłości to miłość macierzyńska jest dla mnie najdoskonalszą miłością (chodzi mi o zdrową miłość macierzyńską, nie toksyczną ).

Autor: Dirisha  20.12.2005 zgłoś

Do Roma Dziękuję Ci za tę wypowiedź z calego serca bo to chyba najtrafniejsze slowa jakie tu przeczytalam. Polecam wszystkim. Do Elizy Wlosy mi dęba stanęly. Brzmi to niestety calkiem znajomo. Jeśli jest tu ktoś z podobnymi doświadczeniami apeluję o podzielenie się! (Szczególnie jeśli się już z tego otrząsnąl)

Autor: Ktoś kto kochał....  20.12.2005 zgłoś

MIŁOŚĆ JEST PIĘKNA ....PIĘKNE SĄ TE CHWILE SPĘDZONE Z UKOCHANĄ OSOBĄ...ALE BARDZO SZYBKO MIJA ...KTÓRAŚ ZE STRON WCZEŚNIEJ CZY PÓŹNIEJ ODCHODZI...A WTEDY ROZPACZ SIĘGA GWIAZD:(...I DALCZEGO TAK JEST...NIKT TEGO NIE WIE...WIĘC MIŁOŚCI NIE DA SIĘ OKREŚLIĆ CZY BYŁA PRAWDZIWA CZY NIE...PEWNIE COŚ BYŁO ALE SIĘ SKOŃCZYŁO...NAJGORSZE JEST TO JAK KTOŚ NIE MA ODWAGI POWIEDZIEĆ ŻE ODCHODZI....TYLKO ZOSTAWIA CIĘ BEZ SŁOWA...CZY TO MOŻNA NAZWAĆ MIŁOŚCIĄ....A BYŁO TAK PIĘKNIE...WIĘC DLACZEGO???EH....POZDRAWIEM WSZYSTKOCH I ŻYCHĘ UDANYCH MIŁOŚCI I SPEŁNIENIA MARZEŃ....:))

Autor: Szarlotka  20.12.2005 zgłoś

Do Soka. Nie byłam zainteresowana przepędzaniem Vorna z tego topiku ani Ciebie.Cieszę się,że Vorn wrócił i zabrał głos.Twoja obecność na tym forum uważam za porzadaną z róznych względów.Męczy mnie jednak sposób w jaki wyrażasz swoje zdanie, bo zawsze analizujesz każde moje słowo .Piszę w swoim imieniu i absolutnia nie interpretuję Twoich wypowiedzi w atmosferze co autorka ma na myśli.Napisałam jak ja rozumiem ograniczenia. kiedyś zastanawiałaś sie skąd mam tyle czasu na pisanie tutaj.Dzisiaj chyba juz wiesz że nie jest to kwestia czasu a zaangazowania się w temat.Nie pytam zatem skąd Ty masz czas na pisanie tu i tak wnikliwą analizę rzeczową każdej wypowiedzi. Bo tu przecież nie o czas chodzi, prawda? Do Golda. Będzie mi Ciebie bardzo brakować na tym topiku. Dla kogo ten akt łaski a dla kogo kara? Pozdrawiam cieplutko z nadzieja ,że jednak będziesz z nami jeśli nie do końca, to chociez do końca roku. Szarlotka

Autor: SoKa  20.12.2005 zgłoś

do Szarlotki faktycznie zastanawiałam się, skąd masz tyle czasu, ale nie wydaje mi się, żebym to wyartykułowała na tym topicu. mam dziś spokojniejszy dzień w pracy - stąd moja nadaktywność do Golda mam nadzieję, że nie spełnisz swojej groźby/obietnicy, bo mnie twoi zwolennicy namierzą i zabiją ;-)) do ABC Jesteś naprawdę przednim klakierem (dla tych którzy pomyślą, że chodzi o kota Gargamela, który stoi na przedzie wyjaśniam, że chodzi o przyklaskiwacza bardzo dobrego w tym, co robi:)). Udaje ci się to wyśmienicie. Brawo!:D do Vorna i Czytelniczki cieszy mnie, że wreszcie jest ktoś na tym topiku, kto poza głową w chmurach i wyidealizowaną wersją miłości ma też odrobinę rozsądku w podejściu do niej. Przez ostatnie parę dni wydawało mi się, że po ucieczce Vorna zostałam sama na placu boju wśród zwolenników żywienia miłości samymi słodyczami. do Wszystkich wierzę w "i żyli długo i szczęśliwie". Śmiem jednak twierdzić, że w naturze występuje to zjawisko niezmiernie rzadko, a zwłaszcza w takiej formie, jak jest to podawane przez SSG i Spółkę. Totalnej dobroci, cierpliwości, czułości iimr (skrót od: i innych miłych rzeczy)

Autor: Stella  20.12.2005 zgłoś

Ponieważ Vorn - ze swoja "żelazną konsekwencją - bo napisał wycofuje sie definitywnie - to i ja ze swoją słabą, kobiecą konsekwencją (och te mientkie serce dla mężczyzn ) powróciłam. Własnie to Vorn poruszył to, czego konsekwentnie na tym topiku unikaliśmy, sprowadzając zagadnienie istoty milości do jej merytorycznej formy. Nie chcę sie powtarzać, ale kilkakrotnie zawracałam niektórych, którzy proóbowali nadać temu topikowi inny ton. Pisząc o miłości, o bólu i cierpieniu - wiadomo było o co chodzi - chodziło o zdradę, upokorzenie, porzucenie itp. Wystarczyłoby to jedno słowo ZDRADA, a z tego forum zrobiłby sie "Kącik Złamanych Serc ", o kochankach, o libido, dlaczego zostałam zdradzon/y. wszak niedawno był taki topik "Bądż cierpliwa kochanie.... " Tam dopiero były wypowiedzi. Vorn swoja wypowiedzią - owszem trafił - tyle, że wszystkim wiadomo, że miłością rządzi BIOCHEMIA i każdy z nas tutaj wypowiadających sie przed, mógłby własnie tak napisać. Z miłościa wiąże się nierozerwalnie seks, a seks - to reprodukcja- przedłużenie gatunku ludzkiego i zwierzęcego, wszak i tak jesteśmy zwierzęcymi ssakami. Gdzies wyżej napisałam, że tylko milość macierzyńska jest szczera i niezakłamana. Co do wypowiedzi SOKI przyłączam się do Szarlotki, że za swój honor uważała, żeby skomentować prawie wszystkie wypowiedzi robiąc szczegółowa analizę, ale sama niewiele wniosła swoimi wypowiedziami. Brała w obronę Vorna, bo w zasadzie tylko akceptowała jego wypowiedzi. Wolno jej, tyle, że wciąz powracała do tego samego. Ktos tam wyzej napisał ( nie chce mi się szukać postów ) zreszta ja sama pierwsza zauważyłam błąd wypowiedzi Vorna, że zabrakło dwóch słów "miłości pozamałżeńskiej ", czyli zdrady. Wtedy nie byłoby w ogóle żadnych krytycznych uwag, bo większość z nas - piszących poważnie na temat miłości, nie opowiada sie za zdradą małżeńską ( ja dodam, za jakąkolwiek zdradą ) GOLD bardzo zabawnie wypowiedział się o naszym SSG. I to powinno wystarczyć. Ten topik tylko patrzeć, jak się skończy, a więc już chyba niewiele może byc wypowiedzi, a zatem, jak ktoś ma cos do powiedzenia - zachęcam. Proponuję, bez złośliwości, żeby nie pozostawic po sobie niemiłego wrażenia, a poza tym idą święta BN, które są świętem rodzinnym, gdzie przy stole wigilijnym powinna zapanować atmosfera pełna miłości i ciepła rodzinnego, czego wszystkim serdecznie życzę.

Autor: SoKa  20.12.2005 zgłoś

do Stelli nie uważam za swój obowiązek wypowiadania się w narzucony mi sposób, bo ŚWIĘTA NADCHODZĄ! A to, czy ktoś kogoś stąd zapamięta miło czy nie jest mało istotne, bo jest to forum tematyczne, a nie kółeczko wzajemnej adoracji. Chodzi o to żeby przedstawić swoje zdanie

Autor: Stella  20.12.2005 zgłoś

SOKA - Nikt Ci nie każe nikogo zapamiętywać. Trzeba było przedstawiać swoje zdanie, a nie szczegółowo analizować wszystkie wypowiedzi, więc idąć tym samym tropem - też zabawiłas się w kółko wzajemnej adoracji, tyle że dwuosobowo - tylko o jedna osobe mniej od naszej. Ja Ciebie na pewno nie bedę sie starała zapamietać, bo jestes nieuprzejma nie tylko dla mnie,ale dla wszystkich. Miłych świąt !

Autor: Vorn  20.12.2005 zgłoś

Z całą pewnościa nie powróciłem. Nie włączę sie wiecej w główny nurt dyskusji o miłości jako emocji d/m. Wypowiedzialem sie na marginalny temat "Miłość jako strategia natury w procesie zachowania gatunku".Temat na nowy topic, poniewaz wychodzi z pozycji materialistycznych a nie nadprzyrodzonych. W tym ujeciu miłość nie jest darem Boskim ale zimną kalkulacją przyrody.

Autor: Szarlotka  20.12.2005 zgłoś

Stello, cieszę się z Twojej niekonsekwencji.Przyznaję Ci rację , Soka jeśli chodzi o mnie , jest pozbawiona wdzięku, taka niekobieca, wypunktowana, pozornie logiczna. Co zaś do Towarzystwa wzajemnej adoracji w duecie Vorn-Soka, mam spore wątpliwości.Vorn się pojawił, przyznał, że zapoznał z materiałem dowodowym( czyli zna argumeny swego adwokata ) i co? nic.Słowem się do Soki nie odezwał.Taki niewdzięczny? Może zakłopotany? Powrót Vorna pozwoli Soce na odpuszczenie sobie i da jej możliwość zajęcia się sobą.Może wreszcie wyjdzie zza fasady. Jeśli chodzi o nasze Towarzystwo to śmiem zauważyć ,że zncznie zwiększyło liczbę swoich członków.Być może chcą pozostać anonimowi. Soka zadeklarowałaś, że masz potrzebę uczenia się, może więc zainteresuje cię taki drobiazg jak to,że nie ma grup wspierania lecz sią grupy wsparcia, ale co tam, nie będziemy się przecież czepiać słów.Chętnie patrzysz też cudzymi oczami na różne sprawy( nie wymyśliłam tego sobie ani nie jest to moja interpretacja Twoich słów, sama tak napisałaś) dlatego dało mi to odwagę do napisania jak cię widzą moje oczy.Przyznam, że zrobiłam to z przyjemnością. Vorn , a co z parami, które są ze sobą pomimo braku potomstwa i możliwości posiadania go?Starożytne przysłowie Chińskie mówi:"Stosunek seksualny jest ludzkim odpowiednikiem procesów kosmicznych". Czempion , pogadaj o tym z Paranoją, jej przemyślenia inspirują (podobnie jak Twoje) do pogłębionej analizy tego zjawiska.Przyjmuję je jednak za komplement. Jak przyjemnie być Jędzą.( Czempion , nie pisz tylko proszę, że Soka i ja to jedno). Pozdrawiam z Łysej Polany, pędzę na sabat czarownic. Szarlotka

Autor:  20.12.2005 zgłoś

SOKA-VORN - DOSC WYRAZNY TANDEM - NIE MA WATPLIWOSCI.

Autor: Vorn  20.12.2005 zgłoś

Poproszę o szerszą interpretacje/wykładnie tego raczej rzekomego przysłowia Chińskiego. Bez wykładni pomyłki murowane. Pochodzi z innej kultury, innej mentalności i zapewne sprzed wieków. Nie wszytkie przysłowia są skarbnica mądrości. Czasem wrecz przeciwnie. Skarbnica głupoty.

Autor: Vorn  20.12.2005 zgłoś

Od dwu godzin nikt nie zabiera głosu wiec moze nie bedę natrętny. W miedzyczasie natrafilem na przysłowia chińskie w Onecie. Sa to zapewne sentencje wyrwane z kontekstu lub puenty nieznanych opowiastek. 50% nie ma sensu, 4o% to tzw. truizmy /oczywiste prawdy/,a moze tylko 10% to ślady filozoficznej mądrości. Trzy przyklady. Nie odpędzisz burzy miotłą, lecz przecież zawsze możesz spróbować. Jeśli nie wiesz jak być szczęśliwym - spytaj o to sosny. Szerokość rzeki nie jest jej głębokością. Drodzy państwo. Jezeli nikt nie ma odwagi to ja to nazwę to po imieniu. Król jest nagi, czyli bzdury. Sa to mysli tak mądre ze az głupie. Nadal czekam na propozycje objaśnienia przez Szarlotke jej przysłowia o seksie chińskim.

Autor: ania  20.12.2005 zgłoś

" W twoich ramionach jestem szczęśliwy, tej nocy nic złego się nie zdarzy, wystarczy bliskość Twoich myśli, bliskość Twojej twarzy. Gdy jestem z Tobą słyszę bicie Twego serca. Miłość od śmierci jest silniejsza zawsze zwycięża...kochaj "

Autor: czytelniczka  20.12.2005 zgłoś

Szarlotko i po co te złosliwości pod adresem Soki i Vorna? Tak jak Ty oni maja prawo do własnej wizji miłości. I nie jest to ani gorsza ani lepsza wizja miłości tylko po prostu inna. Tak cieszyłaś się, że do pewnego czasu nie było tu dokopywaczy, a teraz sama chcesz do nich dołączyć? Oj nieładnie.

Autor: Milena  20.12.2005 zgłoś

Do kogoś, kto kocha. Poruszyła mnie Twoja historia. Kochałeś i zawiodłeś się. Ona odeszła od Ciebie bez słowa. I to najwięcej Ciebie boli. Zadajesz sobie pytanie dlaczego ? Rozumiem cię. Właśnie, dlaczego, odeszła bez słowa wyjasnienia. Cierpisz i wciąż zadajesz sobie pytanie dlaczego ? To było jedno z najgorszych, co może nas spotkać. Dlaczego, dlaczego, dlaczego. Przeciez, gdyby powiedziała Ci, że chce odejśc, nie zatrzymywałbyś jej na pewno. Nie wiem, jak dawno to było. Widać, że cierpisz, a wiec to musiało się to stać niedawno. To minie, kazdy ból mija. Trzeba to przeżyć. Jestes pewnie na tyle młody i masz jeszcze dużo zycia przed sobą. Kobiety porzucają mężczyzn, mężczyżni kobiety. Wiem, że jesteś bardzo zraniony. Jeszcze spotkasz, taka kobiete, która bedzie zasługiwała na Twoje uczucie. Chyba nie sądzisz, że wszystkie kobiety są takie. Nie, nie wszystkie. Kobiety umieja kochać. kobiety dla milości potrafią wiele przecierpieć, potrafią byc wierne. Uwierz mi, kobiety potrafią byc wierne. Widac, że jestes czlowiekiem bardzo uczuciowym.Szukaj równiez kobiety uczuciowej. Tylko taka kobieta cie nie zdradzi i będziesz dla niej wszystkiem. Zyczę Ci wszystkiego najlepszego i Szczęścia w nadchodzącym Nowym roku.

Autor: Szczęśliwa  20.12.2005 zgłoś

Mileno masz racje podpisuje się pod twoja wypowiedzią. Niektorzy mtwierdza ze ludzie przyciagaja sie na zasadzie przeciwności ale równocześnie zeby byli szczesliwi musza byc pod pewnymi wzgledami podobni. Kobiety faktycznie bardzo roznia sie od mezczyzn inaczej przezywamy milosc, zeby te roznice znibinalizowac trzebapoprostu szukac kogos kto jest podobny do nas lub przynajmniej potrafi nas zrozumiec.Moj facet jest silny meski ale... wlasnie czasmi potrafi sie wzruszyc sposobem w jaki okazuje mu milosc.Jak twierdzi kiedys nie potrafil okazywac uczuc tak jak teraz dlaczego? poprostu dopiero moja otwartosc wylewnosć sprawila ze uzewnetrznil uczucia gesty ktore skrywal a raczej ktorych sistnenia wcale sobie nie uswiadamial. Mysle ze czasmi dobrze byc jak kameleon i przystosowywac swoje zachowanie do zachowania osoby nam najblizszej,nieco upodabniac sie do niej

Autor: jestem  20.12.2005 zgłoś

witam SOKA dziękuję Taka sobie .....miłość to stokrotki i niezapominajki, to konwalie i bławatki. Miłość to peonie i róże, to chabry i kąkole. Miłóść to słoneczniki i bzy. Miłość to lilie i pierwiosnki. Miłość to sasanki. Miłość to morze i słońce. Miłość to poziomki i brzoskwinie. Miłość to łabędzie i skowronki. Miłość to gaj zielony. Miłość to podana przez Ciebie filianka kawy. uśmichaj się

Autor: jebus  20.12.2005 zgłoś

a wsadził ci chociaż??

Autor: Szarlotka  20.12.2005 zgłoś

Vorn, jakże mi miło,że nie możesz sie doczekać aż do Ciebie napiszę.Kiedys ignorowałeś wszystkie moje słowa kierowane do Ciebie.A tu nagle takie wyznanie:"Nadal czekam na propozycje objaśnienia przez Szarlotke jej przysłowia o seksie chińskim. " Nie ufam Twoim badaniom statystycznym mądrości chińskich, choć cieszy mnie, że sam przekonałeś się o jego autentyczności.Znacznie ułatwia mi to zadanie. Napisałeś " W tym ujeciu miłość nie jest darem Boskim ale zimną kalkulacją przyrody. " Dlatego niepomiernie dziwi mnie Twioja prośba o wykładnię filozoficzną tej"Starożytnej mądrości" chińskiej.Dopuszczając relatywizm w miłości tym bardziej zgadzasz się , tak mniemam,na relatywizm poznawczy.Nie poddajmy więc tak prędkiej i jednostronnej krytyce mądrości narodowych.(Z Chińczykami lepiej nie zadzierać. Chińczyków.Ostatecznie to oni wynaleźli proch.) Zgodzisz się zapewne ,że każde społeczeństwo ma swój początek w seksie.Patrząc na to z biologicznego punktu widzenia seks jest naszym początkiem.Ziema ,opieram sie na potwierdzonych badanach naukowych, podobnie jak nasz układ słoneczny powstała w wyniku Wielkiego wybuchu.Analogia jest tak oczywista ,że pozwolę sobie ominąć tłumaczenie Ci jak się to ma do stosunku seksualnego. Jednak procesy kosmiczne spowodowały dalsze powstanie wszystkich elementów przyrody.Stosunki seksualne są poczatkiem zatem a nie końcem relacji międzyludzkiCh. Zacytuję Ci tym razem słowa Rollo Maya:"Mimo iz w literaturze i sztuce trywializujemy seks albo bronimy się przed jego władzą cynizmam lub chłodnym dystansem, namiętność seksualna może nas w każdej chwili zaskoczyć i dowieść, że wciąż jest dla nas MISTERIUM TREMENDUM". Jeśli moja "wykładnia" jestdla Ciebiie nijasna to daj mi znzć.ani e chcę zanudzać tu czytających a mam wątpliwość, czy wogóle przecztasz to co do Ciebie piszę .Wszak napisałeś :"Vorn (2005-12-20 16:48:00)Z całą pewnościa nie powróciłem.) Tym razem "...czekam na propozycje objaśnienia.." jak mam rozumieć Twoje słowa.Doświadczenia z przeszłośći każą mi się wręcz tego domagać , aby znów nie zostać oskarżoną o nierozumienie Twoich słów.

Autor: jebus  20.12.2005 zgłoś

no wsadził czy nie??

Autor: Gold  21.12.2005 zgłoś

Nie wytrzymałem, podobnie jak Stella. Mógłbym zwalić winę na Szarlotkę z pięknego Podbeskidzia, bo boleje nad moim dobrowolnym poddaniem się karze pozbawienia głosu. Pan Vorn powrócił i to w jakim stylu. Zatem do dzieła. Świat według Vorna. Jesteśmy reproduktorami, których mózgi zostały w odróżnieniu do pozostałego świata zwierząt (z wyłączeniem delfinów) , wyposażone w dodatkowy zwój, opcję, kołderkę - zwał jak zwał, na uczłowieczenie instynktu przedłużenia gatunku. Ten dodatkowy zwój odpowiada za uczucie jakim jest miłość. Jeśli czegoś nie da się przetłumaczyć na język Górali, to nie może to być dobre. Tak dowcipnie swego czasu skomentował deczko chybione i poplątane teorie - ŚP. Ks.Prof.Józef Tischner. Nie, nie i jeszcze raz nie. Nie jestem reproduktorem wg świata Pana Vorna. Nie jestem też cyborgiem, który został zaprogramowany w którąś wersję programu Microsoft przez Pana Boga. Proszę zauważyć, a ja wierzę, że Bóg stworzył nas "na wzór i podobieństwo swoje". Zatem jak można Panie Vorn, tak doskonałemu Stwórcy, postawić tak koszmarny zarzut, że opakował huć w otulinkę miłości. Może być dla nas miłym zaskoczeniem (i zapewne jest), że Pan Bóg, znając nasze różne ułomności, (np.lenistwo) podrasował miłymi opcjami akt prokreacji, aby zapewnić minimum gwarancji na gotowość do przedłużenia gatunku. Przecież, aby spłodzić potomka - ja wcale nie muszę wmanewrować się w uczucie miłości. Stąd obalam teorię Pana Vorna. Miłość może i często jest sprzężona z pożądaniem, ciągątkami do bara bara. Wiemy rownież, że może się bez tego obejść. Co nie znaczy, że jest znak równości pomiędzy źródłem przedłużenie gatunku i źródłem miłości. Dlatego też jestem zwolennikiem poglądu, że my Ludzie, otrzymaliśmy w darze od Pana Boga coś wyjątkowego, niepowtarzalnego i niespotykanego w świecie zwierząt - dar miłości. Jak się okazuje po niniejszym topiku , niemożliwej do zdefiniowania, w każdym przypadku innej, co najwyżej objawowo czasem podobnej. Dziękuję Bogu za ten dar. Czerpię z niego garściami, nie zajmując się dalszą prokreacją. Życzę pięknych Świąt Bożego Narodzenia i obfitującego w dobrą miłość Nowego Roku 2006. Gold

Autor: romantyk  21.12.2005 zgłoś

"miłość" jest po to, żeby chciało się chronić partnera w okresie rozrodu a że człowiek zyskał świadomość, to zaraz zaczął dorabiać poezję do fizjologii rozrodu

Autor: SoKa  21.12.2005 zgłoś

do Szarlotki 1. Ktoś napisał, że komentuję wasze wypowiedzi, a sama się nie wypowiadam. Wydaje mi się, że sam fakt ustosunkowania się do waszych słów jest już swego rodzaju opinią. Na tym polega DYSKUSJA. 2. Nie jestem z Vornem kółeczkiem wzajemnej adoracji, jak oceniła Szarlotka, bo, jak sama dalej zauważyła, Vorn nie broni mnie tylko ja jego poglądów, z którymi się nie identyfikujecie i atakujecie, a ja w wielu punktach uważam za słuszne. 3. Choć Szarlotka by tego chciała, ja też nie jestem osamotniona w swojej wizji DOBREJ miłości. 4. to, że jestem "wypunktowana", a właściwie że moje wypowiedzi są wypunktowane wynika z tego, że chcę, aby były przejrzyste. Nie uważam, aby to było coś negatywnego, ale jak ktoś bardzo chce, to do wszystkiego może się przyczepić. 5. skoro jesteśmy przy poprawianiu się nawzajem, to nie lukierujesz tylko lukrujesz i nie konstans tylko constans (wypowiedź z 16.XII, godz 14:05) 6. Wybacz Czempionowi skojarzenie, jak i ja mu wybaczam

Autor: SoKa  21.12.2005 zgłoś

do Szarlotki cd "To, że ktoś nie mówi o miłości uzywając samych górnolotnych słów nie oznacza, że nie umie kochac. W tym codziennym zaganianym zyciu licza sie gesty nie słowa. Krowa, która dużo ryczy mało mleka daje. Tak więc albo SSG pisze o miłości jaką chcieliby przeżyc, albo po prostu lubią górnolotne wodolejstwo i schlebianie sobie nawzajem." To nie są moje słowa, choć mogłabym się pod nimi podpisać wszystkimi kończynami jakbym musiała. Są to słowa Takiej Sobie, choć Szarlotko uważam, w odróżnieniu od Ciebie, że taka sobie wcale nie jest. A teraz, uwaga, znów będzie numerowanie, czyli to, czego Szarlotki nie lubią najbardziej 1. dziwi mnie że kobieta o tak idealistycznej wizji miłości jest tak złośliwa, gdy ktoś przedstawia inny pogląd od jej własnej. Wydawało mi się, że człowieka mądrego charakteryzuje, m.in., przyznanie każdemu prawa do jego własnego zdania. Można z tym zdaniem dyskutować, ale czy to ładnie od razu oceniać osobę? 2. taką postawę prezentujesz zresztą nie tylko w stosunku do mojej osoby. Myślę,że tak ja jestem niekobieca i pozbawiona wdzięku, jak Taka Sobie pozbawiona kogokolwiek, kto by za nią tęsknił, jej potrzebował i był na jej pogrzebie (jak to jej wywróżyłaś za to, że skrytykowała to co mówiłaś). Doprawdy, strach powiedzieć cokolwiek, co by rzucało cień na twoje jedynie słuszne teorie, bo urok nawet na przyszły pogrzeb możesz rzucić. 3. Poczytaj trochę innych. Nie tylko tych co od przytakiwania tobie mają skurcze pleców. Fajnie by było, gdyby tak "mądra i dobra" kobieta jak ty nie krytykowała ani nie ośmieszała ludzi za to że widzą dwie strony medalu miłości (znów cyt. za Taką Sobie) a dała im prawo do własnej wizji miłości (tym razem cyt. za Czytelniczką) i przede wszystkim do tego, aby mogli o niej mówić

Autor: terakurdeja  21.12.2005 zgłoś

SOKA:ja cie kurde popieram,ktos jej musiał ,za mnie też!baba dziwnie mądra,porad udziela w każdym temacie ,ciekawe jak to wżyciu? bo przeważnie zakompleksione takie i dopiero anonimowo na necie się objawiają boginie !

Autor: terakurdeja  21.12.2005 zgłoś

Krewnych daje nam los. Przyjaciół wybieramy sobie sami. Mark Twain

Autor: as  21.12.2005 zgłoś

O czym tu piszecie? Nie ma żadnej miłości. To tylko dobór naturalny.

Autor: SoKa  21.12.2005 zgłoś

do terakurdeja dzięki za poparcie i cytat z Twaina podrawiam:)) do as zastanawiamy się też nad tym aspektem, ni stresuj się:)

Autor: jestem  21.12.2005 zgłoś

Witam " Życzę Ci... gorącej filiżanki kawy, którą ktoś dla Ciebie zrobi, nieoczekiwanego telefonu od przyjaciela, zielonych świateł na Twojej drodze do pracy albo do sklepu, najszybszej kolejki w sklepie, ulubionej piosenki w radio. Życzę Ci dnia pełnego szczęścia w perfekcyjnych dawkach, które dadzą Ci radosne poczucie, że życie uśmiecha się do Ciebie, obejmuje Cię i przygarnia, ponieważ jesteś kimś specjalnym. Życzę Ci dnia Pokoju, Szczęśliwości i radości." Otrzymałam od Przyjaciół te życzenia z okazji zbliżających się Świąt. Przesyłam je ode mnie wszystkim, z którymi miałam przyjemność tu przebywać. Taka sobie

Autor: Vorn  21.12.2005 zgłoś

Tak myslałem ze Gold jest żarliwie wierzący i tak postrzega życie. Nie dopuszcza mozliwosci ewolucji, wierzy w Adama i Ewę i stworzenie swiata w 7 dni dni. Pisze: a ja wierzę, że Bóg stworzył nas "na wzór i podobieństwo swoje". Gdyby tak było to wadliwy byłby ten Bóg. Wierz sobie człowieku w co chcesz, nic mi do tego. Szarlotka. Po powrocie zastrzegłem ze nie włączę sie w spór o róznych obliczach milości. Trwam przy swoim i nie jestem w stanie zmienic zdania. W tym sensie nie wracam. To ze w pewnym zakresie moje poglady są zgodne /lub odwrotnie/ z niektórymi/ paniami to nic poza tym faktem nie wynika. Wbrew sugestiom ja nie jestem SOKA ani Czytelniczka, nie jesteśmy tez znajomymi. Oczywiście ze zbieżnośc pogladów jakos nas tam zbliża. Jednakze SOKA mając często racje zbyt emocjonalnie sie wysławia, pewno denerwuje. W końcu przeciez sie tylko bawimy dyskusją. Jak dotąd pewne standardy zostały zachowane. Szarlotka. Tak sobie mniej więcej myślałem o tej sentencji ale nie chciałem być trywialny i sie ośmieszać. Jeżeli już doszukiwać metafory to wynika iz byłby to orgazm meski. Jednakże twoje pierwotne pytanie było nieco inne. Jak sie teraz okazało to przysłowie dolepiłaś ni w pięc ni w dziewięć. Ty pytalas: skoro miłość jest jak ja napisałem tylko mechanizmem natury podporzadkowanym przedłuzeniu gatunku, to co z parami którzy sie kochaja a nie moga miec dzieci. Mogłby co odpowiediec ale zapewne juz za długo piszę. Pa.

Autor: Szarlotka  21.12.2005 zgłoś

Terakurdej, proponuję na wstępie abyś sobie darował czytania mojej wypowiedzi. ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Vorn. Miło mi,że odpisałeś.Przysłowia nie przylepiłam tak od rzeczy, wbrew pozorom.Nie chce opisywac tu, na dodatek w kategoriach fizjologicznych orgazmu kobiecego, Terakurdeja głośno wyraził swoja ,i jak sądzę innych internautów ,niechęć do słuchania wykładów.Ja tez nie czuję się ztym dobrze gdy wchodze rolę mentora.Uwierz mi słowo, lub sprawdź w literaturze naukowe, orgazm kobiecy to dopiero jest wybuch!!Równiez kategorizch fizjologicznych. Nie chcąc się dalej rozpisywać zrezygnowałam z kontynuowania "wykładni"(mojego rozumienia) tego przysłowia.Ale skoro wymaga tego sytuacja -dokończę.Procesy kosmiczne to dalsze kształtowanie się naszj planety w tym również gatunku ludzkiego, jego intelektu i uczuć.Tak więc skoro wszechświat( w moim rozumowaniu Bóg )nie zatrzymał sie tylko na wybuchu, stworzył nieograniczone bogactwo, pełne przepychu, to i nam ludziom, którzy niewątpliwie jesteśmy ukoronowaniem wszystkiego co na tym świecie istnieje, równiez nie wypada poprzestać na samym seksie.W tym rozumieniu seks jest poczatkiem a miłość uwieńczeniem rozwoju i wszelkich procesów .kosmicznych.Rozmnażaja się wszystkie żyjące istoty.Ludziom seks służy jednak nie tylko w celach prokreacyjnych, czy wyłącznie spełnianiu przyjemności. Stąd -"MISTERIUM TREMENDUM". Seks z miłości jest fizycznym doświadczeniem obecności Boga- tak wierzą ludzie różnych religii.Tak sie składa,że katolicyzm ma spore problemy z interpretacją seksu i niźle namieszał w przeszłości w tej kwesti.Ale to już odrębne rozważania, które jesli zechcesz , możemy prowadzić później. Znasz na pewno "Pieśń nad Pieśniami." Czy nie jest wystarczający dowód na to,że seks pełni w życiu człowieka większa rolę niż tylko prokreacyjną? Szanuję twoje poglądy, choć się z nimi nie zgzdzam.Niektórzy interlokutorzy odbieraja moje wypowiedzi jako bezpośredni atak na Ciebie.Ja jeśli juz u żyć tego słowa"atak", atkuję Twoje argumeny w celu bronienia moich.Zatem atakujemy się obopólnie? W dyskusji, gdzie bronimy osobistych wartości ,trudno czasem zachować dystans i emocje są naturałną konsekwencją polemiki. Jeśli zaś chodzi o ośmieszanie się, uważam,że całkiem niepotrzebnie sie o to martwić .Każdy ma przecież prawo do własnych odczuć i całkiem irracjinalnych myśli.Daje początek rozwojowi , równiez naszej wiedzy. Zatem przysłowie , zacytowane przez ciebie jako kompleta głupota:"Nie odpędzisz burzy miotłą, lecz przecież zawsze możesz spróbować." może nie jest pozbawione sensu, pod warunkiem,że przyjmie sie je za metaforę a nie dosłownie. Pozdrawiam i dziękuję za szybka odpowiedź. Szarlotka

Autor: Szarlotka  21.12.2005 zgłoś

Powyższą wypowiedź kieruje do Vorna Vorn,mam nadzieję, że będziesz wyrozumiały ,Tobie kiedyś przytrafił sie podobny...Chochlik.

Autor: OLGA JAREK CIE ZDRADZA  21.12.2005 zgłoś

Z TWOJA NAJLEPSZA KOLEZANKA, WIEM ZE TO TY I NIE MOW TAKICH BZDUR O MILOSCI. ZDRADZA CIE OD TWOJEGO WYJAZDU NA PRAKTYKI- OD 2 LAT

Autor: Vorn  21.12.2005 zgłoś

Szarlotka Teraz otworzyly mi sie oczy. Twój wywód to dla mnie kompletny zamęt i chaos myslowy. Ty jesteś mistyczka a ja racjonalista. Bez szans na porozumienie. Nie bedziemy dyskutować. Pozdrawiam.

Autor: Stella  21.12.2005 zgłoś

VORN ! Szkoda, że dopiero teraz Ci sie otworzyły oczy. Jeśli ktoś wypowiada sie mętnie - to TY. Zawsze kompletny zamęt, chaos i chłodny, wykalkulowany racjonalizm, który z milością się ma jak pięść do nosa ! Jesteś zimny, jak cała Grenlandia ! Wrrrr...........

Autor: roza22  21.12.2005 zgłoś

Ja myślę .ze miłość to coś wspaniałego..to skarba jaki nie kazdy ma zaszczyt go posiadać.Niestety niektórzy nie wiedzą co mają z nim zrobić,,i co robic,aby nadal świecił??byłam w związku przez 4 lata..niedawno się rozstaliśmy ,,byłą to moja decyzja..może z błąchego powodu.po prostu nie pasowaliśmy do siebie..potzrebowałąm 4 lat,aby to zrozumiec mimo , iż wszyscy mi to mówili..moj chlopak patrzyl inaczej na świat,nie chciał wyrwać się z malego miasteczka ,nie chciał iść za mną...wolał tu pozostać,a ja chcę się dalej rozwijać.Lubię życie w pośpiechu..nie lubię niczego odkładać na potem.Doszły kłotnie między nami i to bardzo ostre z jego słow zaczęly padać coraz bardziej przykre słowa..pewnego dnia obudziłam się przy jego boku i stwierdziam,że to nie jest ten człowiek którego ja kochałam,,,,czuję do niego tylko przywiązanie..potem zaczęlo mnie coraz bardziej irytować jego zachowanie..straciłam ochotę na spotkania.Po takim okresie odbyliśmy szcera rozmowę,stwierdzilismy ,ze probujemy dalej uratować to..niestety miło bylo tylko do kolejnen kłotni o blachy powod.w tym momencie już nie wytrzymalam..skoro ja go nie potrafięzaakceptować takim jakim jest to niech zrobi to druga osoba-inna.Ja nie mam prawa zabierac mu czasu(jest ode mnie o 2 lata starszy).Życzę mu,aby znalazł sobie osobe która zaakceptuje go takim jakim jest bo ja juz nie potrafię..byly juz dwie szanse ..na 3 mnie już nie stać..choć bym sie starala ze wszystkich sil nie chce i nie potrafię.....

Autor: KH  21.12.2005 zgłoś

Drodzi Internauci! Mnie sie podobało, chociaz jakby Miłości w tym było za mało :P Jak moja synka zaśnie, to i moze dodam cos od siebie;D Vorn, stanowczo jestes moim maskotkiem, panie Muszkietejro od Richeaulie...Wyborna finezja unikow...Choc martwi mnie nieco ta rana cieta i kąsana....bo jątrzy sie okrutnie:P A wtedy jakze łatwo nadziac sie na wlasny oręż[bez oblesnych skojarzen, proszęBo mnie już pozwijało ze smiechu, soz] Ale obawiam się, ze kuracja raczej powinna byc odosobniona, z racji na ....dużo osobistych dotknięc miejsc wybitnie intymnych[i mowię o psyche, nie o prokreacji;p]

Autor: Vorn  21.12.2005 zgłoś

Stella. Nie jestem zimny itd...a nawet wrecz odwrotnie. Skąd takie wnioski ? Byla okazja zadać mi pytania i jest nadal. Uwielbiam precyzyjne aby odpowiedzi byly takie jak lubisz.

Autor: ZRANIONA  21.12.2005 zgłoś

MILOSC TO SCIEMA I TYLE!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Autor: Szarlotka  21.12.2005 zgłoś

Tego również Terakurdeja nie czytaj, szkoda twoich szarych komórek. VORN, a czy powiedzenie że MK "wstrzymał Słońce, ruszył Ziemię" nie jest również przenośnią? Nie uważam bym była mistyczką. Jeśli czegoś nie rozumiemy nie znaczy to, że to jest głupie. Wrócę do tego nieszczęsnego przysłowia o miotle.Czy aby miotła nie jest tu symbolem niesprawdzonych, wyśmiewanych bądź nieudowodnionych teorii np.naukowych.A osoba, która to zdanie wypowiada czyż nie jest pewną swych racji?Jest, niemniej jednak ma w sobie pokorę i wręcz zachęca tego , który miotłą wywija aby mimo to próbował, bo albo ma rację, że" Nie odpędzisz burzy miotłą" , albo sam sobie udowodni bezcelowośc własnych działań. Nie wiem czym ale Kopernik jednak wstrzymał śłońce.Dlaczego więc burzy nie powstrzymywać miotłą? To wyśmiewane przez Ciebie przysłowie pokazuje także ,że wciąż się uczymy i nie wszystko wiemy. Nie nalegam aby kontynuować rozmowe na ten temat.Także traktuję ja jako dygresję , choć pomogła nam w zrozumieniu przyczyn wspólnego nierozumienia się. Pozdrawiam Szrlotka.

Autor: Stella  21.12.2005 zgłoś

VORN ! Ja ma Tobie zadawac pytania ? a w jakim stylu ? Piszesz, że nie jestes zimny, a wręcz przeciwnie. Czyli - pytanko -odpowiedż ? Chcesz precyzyjnych pytań ? Oto one? Jak okazujesz kobiecie uczucia - emocjonalnie, czy powściągliwie, tak żeby sie sama domysliła, że jest kochana ? Nie jesteś zimny - to w którym miejscu jestes ciepły ? Lubisz mówić partnerce miłe słowa, czy czekasz najpierw, jak ona to uczni. A może najlepiej, jak to zrobi na piśmie, wtedy bedziesz mógł przeanalizować szczegółowo każdy wyraz, a potem jeszcze wszystko rozłożyć na czynniki pierwsze. A jak Ci z tego wyjdzie ZERO ? Czy lubisz współpartnerstwo w życiu codziennym ? A może tylko w nocy ? Lubisz górować nad nią, czy pod nią ? itd, itp. Masz moje precyzyjne pytania. A czy potrafisz na nie precyzyjnie odpowiedzieć, tak właśnie, TY , TY !

Autor: Szarlotka  21.12.2005 zgłoś

Soka Niby dlaczego mądre , wrażlie i intelgentne kobiety nie miałyby być złośliwe? Zwłaszcza wobec osób które się o to zawzięcie proszą? Wiesz ile osób popierało Hitlera, Stalina , Husejna? Nawet jeśli wszyscy na tym topiku powiedzą ,że nie mam racji w tym co czuję, i tak ja będę wiedzieć lepiej co czuję . Na inne sprawy jestem otwarta, nie mam monopolu.Powtórzę więc: jestem szczęśliwa w małżeństwie i nie wydaje mi się bo ja to czuję. Zresztą Tobie wciąż się coś wydaje.Używając tego słowa asekurujesz się czy unikasz odpowiedzialności za swoje słowa? Szarlotka

Autor: kociak  21.12.2005 zgłoś

kwiaty kwiaty prawde powiedza... kiedy bylem zakochany to bodż co bodź cześciej w ramach przeprosin za glupie zachowanie dawalem mojej dziewczynie kwiaty i to bylo spontaniczne i ze szczerego serca czasami niezle mialy przygody te kwiatki zanim trafiły do jej rak ale co dziwo one potrafily wytrzymac pczasami kilkanascie dni. To byly kwiaty dawane z milosci i to z milosci ktora byla moja pierwszą. pamitam jak dziewczyna mi mowila ze kwiaty od dla matki od jej ojca nie maja szans komkurowac z moimi. I wszystko pieknie az sie zawiodlem na wybrance mojego serca... teraz jestem z sympatyczna przemila i wesola dziewczyna ale jednak jakas czesc mnie ma w sobie bylą i ta milosc do obecnej nie jest taka jak byc powinna i nawet kwiatki nie wytrzymuja kilku dni i az mi zle bo ja naprawde chce pokochac taka miloscia jaka kochałem wczesniej ale kwiaty mnie zdradzaja jak na razie. a wiec dziewczyny jak dostaniecie róze poproscie o bialą(trudna do zdobycia zimą, sam sie przekonalem) ona prawde powie o miłosci lubego...

Autor: HAHAHAAAaaaaa  21.12.2005 zgłoś

:/;/;/;/;/;/;/;/;/;/;/;/;/;/;/;/;/;/;/;/;/ nie poweedzilabym ze jestescie wszyscy inteligentniii....alejak juz cos ktoa powie no tooo na zmyslaaa ze hej !!!! buhahaha...............................zalosne........

Autor: Krystyna  21.12.2005 zgłoś

Nie ma prawdziwej miłości. Jest tylko to, jak ty sam /sama potrafisz kochać innego człowieka

Autor: ??????????  21.12.2005 zgłoś

....yyyyyyyyy ... do hahahahaha sama jestes zalosnaaa :?:?:?:?: ..............a co sadzicie o seksie ......czym sie roznni seks od pettingu ????czy to nie to samo ...z co jest bardziej bezpieczne ....a przyjemniejsze........????? ......

Autor: ...... :*  21.12.2005 zgłoś

..........hey ja wolepetting bo gdy ja i moj chlopak lezymy na sobie i oieszci mine to casamu mu......aleto nie jest niebezpieczne za to przyjemne kiedy tak czyjesz pod soba ..... :>

Autor:  21.12.2005 zgłoś

WYNOCHA Z TEGO TOPIKU Z SEKSEM. PYTANIA Z TYM ZWIAZANE ZNAJEDZIECIE NA STRONACH - ŻYCIE EROTYCZNE.

Autor: Nutka  21.12.2005 zgłoś

Weszlam na chwile i nie bardzo jestem w temacie,o ile sie wstepnie rozeznalam sie pewna polemika pomiedzy raclonalistami a romantykami.Dorzuce tylko moje skromne zdanie i uciekam.Milosc oczywiscie jest, tylko rozne ma imiona i oblicza.Jesli ktos twierdzi ze to sciema, to chyba nie widzi co sie wokol niego dzieje.To prawda ze jest mnostwo zwiazkow to niewypaly, ze ludzie sie nawzajem rania i krzywdza.Zgadzam sie ale to niezaprzecza temu, ze udane zwiazki nie sa mozliwe !Co wiecej ja znam ludzi ktorzy kochaja, sa kochani i sa ogolnie szczesliwi.Milosc nie jest idylla wzieta ckliwych hollywodzkich komedii romantycznych i nikt wcale nie mowi ze bedzie latwo. Czasem tej milosci nie udaje nam sie znalesc, albo tracimy ja i trwamy w zwiazku opatrym na dzieciach, ekonomii i sile przyzwyczajenia.Mysle ze milosc i osobe kochana uswiadamiamy sobiew pelni w krytycznych chwilach, albo w starosci, kiedy poza soba nie ma sie juz ani perspektyw ani zbyt wielu lat zycia. Zas Ci ktorzy twierdza ze milosc to sublimacja popedow seksualnych, zatrzymal sie zapewne przy Freudzie w latach 20 XXw, ktorego teorie zrewi dowali juz jego uczniowie.Czlowiek jest czyms wiecej niz suma popedow a zeby okreslic milosc jako cos wspanialego i niezwyklego nie trzeba odnosic sie do Boga czy do religii, tylko do subtelnej, skomplikowanej i jeszcze nie zbadanej do konca struktury ludzkiego umyslu.Nie wiemy jeszcze do konca jak funkcjonuje istota ludzka i nie wiemy skad bierze sie milosc, cokolwiek by przez nia rozumiec, wiec ci ktorzy twierza ze kochamy dla podtrzymania gatunku najzwyczajniej pomylili sie w pojeciach bo rozmnazanie to jedno a milosc nawet ta seksualna to drugie. Koncze juz i zycze wszystkim niezaleznie od nastawienia i sobie samej duzo milosc w zyciu(:

Autor: bonjour  21.12.2005 zgłoś

Nie wierzę w miłość. Czy kogoś kto nie wierzy w miłość, może spotkać to uczucie. Od razu sobie odpowiadam, nie! Człowiek żyje stadnie, ale i tak ciągle jest samotny i jest skazany na samotność, taki już jest los czlowieka.

Autor: Vorn  21.12.2005 zgłoś

Pytania Stelli. Jesteś napastliwa i złośliwa. Pytania z wyrazeniami " w jakim stylu masz pytac", "na piśmie", "na czynniki pierwsze" lub "w którym miejscu jestem ciepły" nie rokują dobrej woli. Ja ci odpowiem powaznie. Pytanie jak okazuję uczucia kobiecie, należałoby skorygowac na: jak okazujesz uczucia zonie, bo jestem dawno żonaty. Nigdy nie byłem wylewny, nie lubie demonstrować uczuc na pokaz. Uczucia demonstruje w ten sposób ze wspieram zone w zmartwieniach, świetuję jej urodziny, imieniny, ja zarządzam /bankiitd./ naszymi pieniędzmi i żona nie musi o nie prosić na grubsze wydatki, o drobnych mnie nie informuje. Nie robie zonie afrontów, nie ma miedzy nami awantur, nie wyzywamy sie. Obdarujemy sie skromnie bo symbolicznie pod choinką, gdyz mamy co trzeba bez czekania na świeta. Co jeszcze. Nie mam na mieście tej drugiej. Nie miałem tego typu wpadki .Nie zawsze jest sielanka, bywa ze sie spieramy ale nie zagraża to naszemu związkowi. Co do mojej uczuciowosci wogóle. Jestem dość uczuciowy i muszę sie wystrzegać bliższych związków z podobającymi mi sie paniami. Mialem już drobne wpadkize zbytnim zaangażowaniem sie uczuciowym, więc sie trochę znam od tej strony. Nie chcę zmian w swoim statusie małżeńskim a pokus nie brakuje. Nie imponuje mi górowanie nad żoną, niczego nie forsuje. Jak sie nie zgadzamy to wykłócamy jakis konsensus. Jest partnerstwo z moim przewodnictwem. Ja na tym forum chciałem dyskutowac ogólnie/teoretycznie, a nie opowiadać o swoim prywatnym życiu. Niestety.

Autor: elik  21.12.2005 zgłoś

Witam wszystkich z bajkowo zimowej Polski południowej. Również, a nawet szczególnie witam Vorna. To te "wspaniałe" i niesamowite śnieżyce i zamiecie nie pozwoliły mi wczoraj tutaj zajrzeć, cóż niektórzy przemieszczają się w przestrzeni, a nie tylko od komputera do łazienki i z powrotem. Proszę się tylko nie obrażać, bo to jest ż a r c i k. Do Soki Zadziwię Cię pewnie, ale nie zazdroszcę Szarlotce, więcej podoba mi się to, co pisze, a interesowało mnie poprostu, czy nie ma męża pantoflarza, a pytanie należało zadać taktownie, prawda? Czy nie marzę o takiej idealnej miłości? Na to pytanie odpowiedź jest trudniejsza. Ja mam tę prawdziwą miłość, ale nie wiem, czy nie ma gdzieś jeszcze prawdziwszej, no bo skąd mam to wiedzieć? Dużo wymagam od życia, więc pewnie czasem marzę i chcę, żeby było jeszcze lepiej, a czasem marzę żeby pewnych rzeczy nie pamiętać... Zdumiewa mnie, że piszę tak do ciebie, twój zimny realizm może tego nie przetrzymac i może się odblokujesz w końcu, nie ty jedna zostałaś w życiu zraniona. To nie powód, żeby sprzeciwiać się całemu światu. Pozdrawiam:-) "Miłość może i często jest sprzężona z pożądaniem, ciągątkami do bara bara. Wiemy rownież, że może się bez tego obejść." Witaj Gold, ech mój złoty, a czemóż to z taką rezerwą mówisz o pożądaniu w miłości. O ile dobrze rozumiem cały czas chodzi nam o najprawdziwszą ludzką miłość między kobietą i mężczyzną, a nie o boską, chociaż już nawet starożytni bogowie nie stronili od uciech cielesnych. Wiedzieli co dobre. Nie oszukujcie się seks jest w milości bardzo ważny i daje dużo radości. Mam nadzieję, że wiecie, kiedy trzeba go stosować dla urody, a kiedy dla zdrowia? Obejśc się można bez seksu, jak jest się chorym, albo już bardzo, bardzo starym, czyli jest się jednak chorym.

Autor: marco  21.12.2005 zgłoś

miłością jest uczucie które rodzi się nie z popędu ciała - lecz z potrzeby serca

Autor: Stella  21.12.2005 zgłoś

VORN ! Tak byłam żłośliwa i zaałam tendencyjnie złośliwe pytania. Czy odpowiedziałeś "szczerze" ? No, niech sie niektórym wydaje - że tak. Szkoda, że nie zawsze jestes taki "szczery", byłoby o wiele prościej i przyjemniej. Ale dzieki, że w ogóle raczyłeś odpisać. Co do tego "rozkładania na czynniki pierwsze " - niestety, tylko ja wiem o co chodzi......

Autor: JUSTYNKA  21.12.2005 zgłoś

NIE MA MIŁOSCI LUDZIE OBUDŻCIE SIE!!!! to tylko jest instynkt zwirzecy. kobiety dobieraja mezczyzn korzy wdlug nich dadza najdoskonalsze potomstwo. oczywiscie robia to nieswiadomi, mysla ze to milosc...BZDURA!!!!

Autor: BZDURA  21.12.2005 zgłoś

Absolutnie sie z toba nie zgadzam. Także a moze przede wszystkim, wielkość konta w banku ma swoje ogromne znaczenie czyli tzw. potocznie kasa.

Autor: Szarlotka  21.12.2005 zgłoś

Witaj Stella. Zasypałaś Vorna pytaniami i proszę, odpowiedział.Lepiej późno niż wcale.Nabrał jakichś ludzkich kształtów.Jest niezwykle silny w tym nieuleganiu kobiecym wdziękom, ale czemu też żonie ? o to mam do niego żal(zmowa Pierwszych Zon). Vorn, zakładałam, ale idiotka ze mnie, że kiedyś kochałeś swoją żonę.Walczyłam z Twoim argumentami o wyższości kochania się w związku niż życia w przyjaźni i szacunku mając na myśli Twoją żonę.Powtarzałam więc,że w małżeństwie można być szczęśliwym, kochać się, przeżywać miłosne uniesienia, seks może dawać radość.Trzeba tylko wrócić do Początku, odnaleźć zagubione uczucie ... Teraz myślę, że tej miłości do żony jednak nie czułeś, była tylko potrzeba prokreacji.Obowiązek spełniony, teraz realizacja kolejnego-wychowanie dziecka.Jak maszyna do płodzenia.Miłość to wirus,który zakłoci działanie systemu.Pożądanie się skończyło, co wcale mnie nie dziwi skoro zabrakło w tym związku miłości, seks po spłodzeniu potomka przestał być atrakcyjny. Czyli przy żonie trzyma Cię Twoje Superego, Boisz się swojego ID więc wzmacniasz EGO do granic y bółu.Ale co tam, jaki ból, Ty nie potrzebujesz czucia, czucie i uczucie są zbędnym balastem w życie, szalenie komplikują wygodę życia. Tak więc walczą w Tobie dwie potężne siły: POczucie odpowiedzialnośći, obowiązku miota się z Żądzą .Ty jesteś ze stali, poradzisz sobie.Zresztą co by ludzie powiedzieli(SUPEREGO nie pozwoli na romans). A popędy stłumić, nawet kosztem zdrowia, szczęścia... Żonę też da się spacyfikować(ale czy na pewno?) Życie na półgwizdka, chłodne, stłumione złości, stłumione namiętności, stłumiony żal, tęsknota...Po cholerę miłbys się zakochiwać.MASZ RACJĘ. Absolutnie tego nie rób.TYlko z drugiej strony skąd Ci do głowy przyszło ,że mółbyś się zakochać? PODŚWIADOMOŚĆ, podstępna zdrajczyni!!! Posłuchać jej by nie zaszkodziło. Vorn, Takie mam fantazję o Tobie i Twoim małżeństwie. I absolutnie Cię nie żałuję, w ogóle przestaje mnie to zajmować.Jednak gdy pomyślę o Twojej żonie robi mi sie cholernie smutno.Ale może kto wie , jest taka jak SOKA, i tworzycie zgrany układ oparty na umowach i paktach o nieagrasji.Tylko o ile pamiętam Sokę parner opuścił, mimo,że wcześniej było tak cuuuuudownie.Ale to zdanie Soki o tej cudowności.TY też mówisz ,że jest Wam ze sobą dobrze.Żona też tak mówi...? A co będzie jeśli ona ma zrównoważone trio Freudowskie i zechce żyć z facetem z miłości? Vorn, nie jestem psychologiem ,więc nie trakyujn tego co napisałam jak wyroku.Puściłam tylko wodze swej fantazji.Kurcze blade...jesteś dzielny(ołowiany) i na pewno moja wypowiedź Ci nie zaszkodzi.Zniesiesz te impertynencje z godnością, nie obrazisz się i nie pójdziesz bawić gdzieś indziej.W każdym razie miło by mi było gdyby się tak stało.

Autor: Teresa  21.12.2005 zgłoś

Szarlotka - Jesteś wspaniała- bezkompromisowa ! Stella chyba widziała co czyni. Jej tekst przyjelismy zartobliwie a Vorn podchwycil i przy okazji dał sie uwieśc sprytnej Stelli. Dziewczyny - jesteście wspaniałe ! Szarlotko - jestes niezrównana w potyczkach z Voren o Kosą, ach nie Soką. Czekamy, czekamy, co dalej. Cos mi sie wydaje, że Vorn zamilknie, bo baby maja lepsze argumenty. Pozdrowienia dla Ciebie i Stelli.

Autor: Vorn  21.12.2005 zgłoś

Rzeczywiście ponosi cię fantazja na mój temat. Podejrzewam ze ty badąc w zwiazku jestes gotowa do zaszalenia na boku moze żeby sprawdzić swoją atrakcyjnośc, moze żeby jeszcze coś przezyc, moze masz po prostu duży temperament a twój stary już leniwy. Na progu stoi już menopauza i jest to nie przepustka do raju seksualnego ale spadek libido i klopoty zdrowotne. Więc faktycznie być albo nie byc, życie ci ucieka, ostatnie lata kiedy jeszcze chcesz i możesz. Jako atrakcyjna 40 latka jesteś na pewno dla wielu mężczyzn obiektem pożądanym. Do czynu!!!!

Autor: elik  21.12.2005 zgłoś

Hej witaj Szarlotka, Proszę, nie poddawaj się ogólnej tendencji przeprowadzania "wstępu do psychoanalizy" na przypadku Vorna, bo razem ze Stellą, mówiąc pięknie o miłości namówicie go do zdrady małżeńskiej. Każdy ma w swoim życiu tego typu dylematy, czasem one jak szybko przyszły, tak szybko odchodzą (na długich smukłych nogach), a czasem zostają na dłużej, są blisko i zaglądają głęboko w oczy. Obok Vorna gdzieś bliziutko chyba przycupnął taki dylemacik, ale to rzeczywiście jego prywatna sprawa. Vorn To dziwne, ale twoje poglądy w większości podobają mi się, dlatego z nimi nie dyskutuję. Ostatnia twoja wypowiedź, tak osobista, potwierdza tylko fakt, że rzeczywiście jesteś poważnym i odpowiedzialnym człowiekiem. Podobnie rozumuję i uważam, że kobieta przy takim mężczyźnie może czuć się bezpiecznie, a jeśli jesteś przy tym jeszcze trochę czuły, trochę uważający i umiesz słuchac... i nie oglądasz się za innymi, to mogłoby to być to. Sam musisz sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego nie jest ? To parnerstwo z twoim przywództwem brzmi jednak fałszywie. Tego partnerstwa jest tak troszeczkę, np. gdy trzeba zjeśc obiad, ale nie wówczas gdy trzeba go ugotować, itp. Stella to już się czepia bardziej niż Soka.

Autor: Vorn  21.12.2005 zgłoś

Taka sobie refleksja. W pewnym dużym biurze korporacji handlowej przeprowadzono taki test. W miarę atrakcyjna kobieta i męzczyzna dali do zrozumienia innym przypadkowym kobietom i męzczyznom że byłaby/byłby sklonny do milej przygody. Okazało się że zgodziło się na to prawie 40% kobiet oraz ponad 80% mężczyzn. Wniosek stąd taki. Jezeli kobieta wykaze inicjatywe wobec mężczyzny moze liczyć na pozytywny odzew. Ja bedąc bierny nieraz byłem nie wiadomo kiedy wciągniety pod kołdrę przez kobiety z inicjatywa.Takie własnie jak Szarlotka wypielęgnowane 40 latki, rozmarzone, fantazjujące, zdecydowane na przygode. Człowiek /czyli men/jest niestety słaby.

Autor: Stella  21.12.2005 zgłoś

ELIK ! To nie jest tak, jak myslisz. Vorn sprowokował mnie do zadania mu pytań więc zadałam, a że troche złośliwie, bo to za jego zlośliwość..... Ot, taki mały rewanżyk ! Zauważyłeś, że wypowiadałam sie dotąd w swoim imieniu, czasem mała jakąs polemika, ale duzo mi brakuje do Szarlotki, do jej argumentów i wspaniałych wypowiedzi. Teraz rzeczywiście zaczyna sie tu robić gorąco. Ostatnia wypowiedż Vorna do Szarlotki, mimo wszystko jest nie fair. Kulturalny mężczyzna w ten sposób nie powinien napisać. A tak w ogóle, to wspaniale czyta się Wasze wypowiedzi. Juz dawno nie było tak pasjonującego forum i sama Redakcja Kafeterii powinna być zadowolona, że "podrzucony" temat nie został zaśmiecony błahymi wpisami. Pozdrawiam absolutnie wszystkich.

Autor: elik  21.12.2005 zgłoś

"Zawsze trzeba wiedzieć, kiedy kończy się jakiś etap w życiu. Jeśli uparcie chcemy w nim trwać dłużej niż to konieczne, tracimy radość i sens tego, co przed nami" . Czy te słowa Paulo Coelho można odnieść także do milości, czy miłość także jest tylko jednym z etapów życia? Nie zapytam z której jego ksiązki to cytat. Dobranoc wszystkim.

Autor: kami  21.12.2005 zgłoś

Moim zdaniem każdy z nas inaczej może przeżywać miłość i tylko on sam może odpowiedzieć sobie na pytanie, czy kocha. Jedyne, co jest pewne dla wszystkoch to to, że do stwierdzenia tego potrzeba czasu

Autor: Szarlotka  21.12.2005 zgłoś

Nie przeraża mnie menopauza, pierwszej miesiączki tez sie nie bałam, pordów też .Cudownie być kobietą , a menopauza to wbrew temu co wiesz o niej jest własnie przepustka do seksualnego raju.Vorn, Ty nic nie wiesz o seksualności kobiety.A może to właśnie Ciebie przerażają dojrzałe kobiety, już nie tak naiwne, świadome siebie, swoich potrzeb( w tym także seksualnych)? (Elik, wybacz, ale jednak to powiem):"być albo nie byc, życie ci ucieka, ostatnie lata kiedy jeszcze chcesz i możesz"- jestem niemal pewna, że to Twoja projekcja(Terakurdeja nie o film tu chodzi). Vorn nie pomyliłes się .Dla wielu mężczyzn jestem obiektem pożadania( chyba to słowo chciałeś wystukać?), ale oni należa do tego samego typu niepełnosprawnych uczuciowo co Ty,więc nie są w moim goście.Masz rację , temperament mam -równy temperamentowi mężą.Pracowaliśmy nad tym ponad 20 lat. "ostatnie lata kiedy jeszcze chcesz i możesz się "-Vorn, Ty to wiesz czy fantazjujesz, bo zapomniałeś się określić... Narazie kłopotów zdrowatnych nie mam choć ich pojawienie sie wcale nie jest oznaką starości, młodzi też chorują. Vorn najseksowniej wyglądam, wg.mojego mężą, na stoku narciarskim, w kostiumie do pływania i w ogóle uprawiając sport.Dla niego jestem seksi nawt naga.I wiesz on też dla mnie jest najseksowniejszym mężczyzną.Po co miałabym angażować się w seks pozamłżeński, aż tyle miłości do świata w sobie nie mam, działalność harytatywną też rozumiem inaczej.

Autor: selawi  21.12.2005 zgłoś

Przyznaję uczciwie- nie doczytałam masy tekstów, zatrzymałam się tak gdzieś przy deklaracji biednego Vorna;), który ubolewa, że sie go tu nie rozumie. A ja chyba trochę rozumiem. Powiem tak- chyba już nie chcę przeżywać wielkiej miłości. Biblijny hymn o miłości dobry jest dla aniołów- istot doskonałych, ale - uwaga- bezpłciowych. Od wielkiej miłości wolę porządną przyjaźń i dobry seks- i chciałabym napisać, że nie wyklucza to ani lojalności, ani bliskości, ani czułości. Całe to gadanie o intensywności przeżyć, o wyższości przezywania bólu złamanego serca nad przeżywaniem spokoju i hmmm- zadowolenia? w imię czego właściwie? pełni istnienia? a kto powiedział, że tylko wielka miłość, cokolwiek to znaczy, gwarantuje przeżywanie pełni istnienia. Nie będę sie licytować na wiersze, poeci w końcu nie pisali o obiedzie ze schabowym i kapustką, podanym przez jakąś miłą babeczkę, z którą przezyli pół zycia- tego ani w wierszach, ani w hymnach tym bardziej nie ma. Ja za miłość zapłaciłam sporą cenę, przegrałam, teraz liżę rany, oparta o ramię człowieka, którego- może i nie kocham, ale który jest dla mnie oazą spokoju i bezpieczeństwa i powiem wam- nie warto było. Gdybym miała wybór- nie chciałabym zaznać tej "wielkiej miłości", spokojnie darowałabym sobie przeżycia przez duże P, intensywnośc, pełnię życia i te wszystkie duże litery, bez których nie mozecie się obejść. Przysięgam- to, co dzieje się teraz to przyjaźń, lojalność, zaufanie. Wystarczyłoby mi to od początku do końca i żałuję, że wielka miłość mnie nie ominęła. Pewnie, fajnie jeśli jedno da się połączyć z drugim, moi rodzice są tego przykładem, ale chyba bardziej liczy się lojalność - myślę, że to jest bardziej cenne i takie faktycznie głęboko ludzkie. A- wracając do jakiegoś wątku wcześniej- ja nie wierzę w romea i julię, chowających stadko wnucząt- to nie ten typ osobowości;) troszkę może i żartuję, ale też i nie do końca to żart. pozdrawiam i no cóż- ciepłe słowa dla vorna, ale i oczywiscie dla całej reszty:)

Autor:  21.12.2005 zgłoś

Wbrew większości opinii nie wszystkie książki P.Coelho sa doskonałe.To zdanie uważam za bardzo mądre ,Elik.Wiesz zapewne że Christina Oiticia jest 4 żoną Poula, a śą małzeństwem od ponad 20 lat.W jednym z wywiadów Christina powiedziała;" Nasze małżeństwo stale ewoluuje.Zdarzają sie nam chwile trudne i chwle cudowne.Nie ztrzymujemy sie nawet na moment, wręćz przeciwnie-ciągle się zmieniamy.POul jest coraz to innym mężczyzną i ja staję się wciąż inną kobietą." W tym samym wywiadzie Poul powiedział " Życie mężczyzny może zmienić miłość".Nie zapytam gzie możesz znależź ten wywiad.Powiem Ci: W miesięczniku "Zwierciadło" nr 05/1867 z maja 2002 roku. Nieprawdopodobne, własnie dzisiaj "odczytywałam" na dobranoc stare numery tego pisma.Czempion ma zapewne na ten temat własną teorię. ..Ps Elik, wielka szkoda,że nie zapytałeś, bo odpowiedź jest na" piątkę".Wtedy jednak Czempion dostałby prawdziwej paranoi. "..Góry wysokie, kto mi o was marzyć karze..."

Autor: Szarlotka  21.12.2005 zgłoś

Elik, tak dla żartu nie podpisałam sie pod tekstem,że by sprawdzić czy zgadniesz od kogo ten wpis.Zwyciężyła jednak próżność.

Autor: Szarlotka  21.12.2005 zgłoś

Selawi , Corason es qvidado.... Każdy Typ osobowości , poza ta niedojrzałą, rozwija sie .Romeo i Julia byli niedojrzali bo mieli prawo takimi być z racji swego wieku.Nie wiem ile masz lat, ale może za wczesnie rezygnujesz z miłości...Może to nie była to prawdziwa miłość Twojego życia?Każdy ma swoim koncie takie rozczarowania miłosne.Nie zawsze są one naszą porażką.Czasem jest to najlepsze co może nas spotkać-czyli zostać porzuconą przez partnera.

Autor: elik  21.12.2005 zgłoś

Zgadzam się z Toba Stello, że Vornowi puściły nerwy i niezbyt fair się wypowiedział. Gdzieś tam obok jest topik o menopauzie, gdzie buszuje m.in. Terakurdeja, proponuję Vornowi tam zajrzeć. Może nie z taką intensywnością jak tutaj, ale obala się tam mity o menopauzie. Ten czas to jest świetny czas także dla seksu bez żadnych oporów i lęków, a ile tam musi być doświadczenia, niech się schowa kamasutra. Czy ja wiem, ale do 60 to chyba można się jeszcze seksem cieszyć (a może i dłużej, wie ktoś?) Szarlotka ma wobec tego jeszcze jakieś 20 lat udanego seksu, w tym 10 (a może nawet więcej, wie ktoś?) zupełnie nieskrępowanego, a na dodatek z milością. To jest coś. Tak trzymaj Szarlotko. Wiesz kiedy seks uprawia się dla urody? Rano, czy wieczorem? Selawi, nie żegnaj się tak definitywnie z miłością. Jak cię znudzi ten nijaki stan znowu zatęsknisz za wielką miłością przez duże "M", bo już kochałaś i wiesz co straciłaś. Oby ten człowiek, który obok ciebie miał to szczęście.

Autor: kutas  21.12.2005 zgłoś

a ja mysle,ze powinniscie sobie wsadzić,wszyscy po koleii

Autor: Szarlotka  21.12.2005 zgłoś

Elik, jak tu nie ufać siłom wszechświata....Dosłownie samo wpadło mi w oko .Ostatmnie zdanie tego wywiadu: nA PYTANIE :" CZY WYOBRAŻASZ SOBIE SIEBIE I CHRISTINĘ RAZEM JAKO PARE STARUSZKÓW" Poul odpowiedział:"RAZEM TAK.JEDNAK NIGDY JAKO PARĘ STARUSZKÓW.NAWET W PODESZŁYM WIEKU BĘDZIEMY WCIĄŻ MŁODZI, GOTOWI NA WYZWANIA, CIEKAWI CUDU, JAKIM JEST ŻYCIE"

Autor: Szarlotka do Soki  21.12.2005 zgłoś

TERAZ MOGĘ IŚĆ SPAĆ SPOKOJNIE.TO PEWNIE MÓJ ANIOŁ STRÓŻ podsunął mi ten stary i zapomniany numer Zwierciadła.Soka, czep sie teraz Poula Coelo i jego żony.Jeśli będziesz to robić z takim zaangażowaniem jak do tej pory czepiałaś się mnie to jest nadzieja ,że Ci odpisze.

Autor: selawi  22.12.2005 zgłoś

heh, ale to nie partner mnie rzucił- to ja miałam dosyć "kochania w próżni". To też może kwestia temperamentu i osobowości- ale proszę, nie wciskajcie mi "dziecka w brzuch"- nie tęsknię do wielkiej miłości, jest mi dobrze, doceniam spokój, może spokój tym większy, że nie karmiony zrywami namiętności:). Doceniam może tym bardziej, ze znam chwile uniesienia i poczucie szczęścia , jakże złudnego- i stwiedzam, że ten spokój odpowiada mi bardziej. Ufność, bliskość, czułość, bez poczucia, że jeśli to się skończy, to świat mi się zawali. Proszę, nie przymierzajcie swojej miary do każdego:) Tak mówi mi moje doświadczenie- gdybym znała koniec, nie zdecydowałabym się na początek- nawet kosztem braku niektórych doznań. Być może zubozyłoby to moją osobowość- no, kochani, najwyżej byłabym uboższa- ale za to szczęśliwsza:) Człowiek, który jest koło mnie, kocha mnie i wiem o tym- i moze liczyć na moją lojalność, czułość, zaangażowanie, przyjaźń, seks - jest naprawdę cudownie i chcę, żeby był tym docelowym facetem-nie szukam innego. I może to jest ta biblijna definicja miłości- ta bez zazdrości, dająca wolność, - paradoks polega na tym, że da się ją zrealizować jedynie wtedy, kiedy się nie kocha. Zabawne, co?

Autor: Szczesliwa  22.12.2005 zgłoś

Mam dziwne wrazenie ze w swojej checi spierania sie , postawienia na swoim troszke sie tu niektorzy zatracili. Kazde z was ma swoje racje zarowno Vorn Stella jak i Szarlotka.,Co ciekawe kiedy sie w to wszystko dokladnie wczytac to mozna zauwazyc pewne cechy wspolne waszych wypowiedzi. (zreszta takze osobowosci, na plan pierwszy ostatnio wysunela sie zlosliwosc i chec dominowania tu jak i w zwiazku) . Lubie was wszystkich ale prawda jest taka ze za bardzo zatraciliscie sie w tym sporze i milosc jakkolwiek ja oceniacie, jakkolwiek ja pojmujecie gdzies pomalu zostala zagubiona. Ja mysle ze Vorn doskonale zna uczucie milosci bo w opisie jego relacji z zona ja osobiscie dostrzegam to uczucie ( moze ty Vorn nie zgodzisz sie ze mna ale co ja poradze "zawsze chcialam byc psycholozką";) i tak mi jakos wyszlo z tej malej analizy Twojej osoby. Wydaje mi sie ze kazda z nas kobiet potrzebuje czegos innego ba my w roznych okresach zycia a nawet jednego miesiaca potrzebujemy roznych emocji doswiadczen czasmi chcemy miec meza pantoflarza innym razem chcemy poczuc sie jak mala dziewczynka potrzebujaca pomocy i opieki. Zrozumiec kobiety chyba sie nie da a kochac ja jest bardzo trudno to jest pewne!

Autor: Teresa  22.12.2005 zgłoś

Kochani ------ jestescie wszyscy wspaniali. Czytamy z męzem wszystkie wypowiedzi po kolei i juz wiemy, ze tak po trochu wszyscy z was maja racje. Przeciez, kazdy kocha inaczej, nqa swój sposób. To wszystko zalezy tylko nie raz od okolicznosci czy miłoswc moze byc spełniona... Jestescie wszyscy na bardzo wysokim poziomie inteligencji, wiedzy, dojrzałosci zyciowej. A do tego kulturalni. No moze Vorn ostatnio nie bardzo wypadł. Mamay takie spostrzezenie, że Stella i Vorn maja cos do siebie prywatnie i dlatego tak sie czubią. To ich w końcu sprawa. Kto sie lubi - ten sie lubi , stare jak świat. Zyczymy Wam jeszcze duzo wypowiedzi. Trzymajcie sie, bedziemy Was czytać......

Autor: ***  22.12.2005 zgłoś

Ona przychodzi chytrze, bez ostrzeżeń i gróźb Krzyczy pękniętą liną, kamieniem zerwanym spod stóp Wszystko zaczyna się zwykle, jak każdy wspinaczki dzień Ściana - droga pod szczyt, a potem nagle krzyk Góry wysokie, co im z wami walczyć karze ? Ryzyko, śmierć - te są zawsze tutaj w parze. Największa rzecz - swego strachu mur obalić. Odpadnie stu, lecz następni pójdą dalej. Na rzęsach szron, inni już idą dalej... Na twarzy śnieg, lecz są nowi, śmiali... I tylko czasem zamyślenie, czasem zamyślenie...

Autor: ***  22.12.2005 zgłoś

Elik, coś sie uparł na tę urodę i seks.Odpowiem ci tak : To zależy od urody seksu.Szarlotka

Autor: xxxxx  22.12.2005 zgłoś

Szarlotk

Autor: XXXXXX  22.12.2005 zgłoś

Szarlotka - coś sie taka poetycka zrobiła. Ten wiersz ni przypiął, ni przyłatał. Co to ma z milościa wspólnego , ha ?

Autor: selawi  22.12.2005 zgłoś

a ja wiem, ten wiersz, to taka alegoria, trudne słowo, tej miłości właśnie - pozwól, że zacytuję "Odpadnie stu, lecz następni pójdą dalej. Na rzęsach szron, inni już idą dalej... Na twarzy śnieg, lecz są nowi, śmiali..." dookoła złamane serca i rozwody, ale to nie powstrzyma śmiałków- sami pchają się pod nóż- no może jestem trochę sarkastyczna, przyznaję........... dobrze zgadłam?

Autor: izabela  22.12.2005 zgłoś

.. Milosc to tylko slowo przypisane pewnym uczuciom...zaufanie,szacunek,fascynacja,chwile smutku i zwatpienia rowniez,rozmowy,i chwile milczenia we dwoje...

Autor: H.O  22.12.2005 zgłoś

a może tak...? .. O miłości najprościej bo.. co można rzec o miłości? najprościej że jest że była że będzie że pełno jej wszędzie że zakwita wiosną czasami jesienią że jest westchnieniem i dreszczem i jeszcze że puls śpieszny i ekstaza pąsowa miodowa żródlana że jak kawa z mlekiem i jak dąb dziarska że piramidalna klamra że karuzela wzruszeń że wymiana że znak że oko w oko że rozumiem znaczy że cóż że trudno że żal że zapraszam jak równy z równym że mówiona śpiewana że stara jak świat że ogarnia mnie ciebie... o miłości można jeszcze i jeszcze i wciąż... gdy TY jesteś gdy JA jestem ..Z zapachem śniegu i świątecznej choinki pozdrawiam WSZYSTKICH życząc pogodnych, radosnych, wypełnionych miłością Świąt...

Autor: olga  22.12.2005 zgłoś

prawdziwą miłość poznamy po tym ze on dba bardziej o ciebie niz o siebie, ze oddaje ci miejsce w pociagu ktore ty wolisz, ze zrobi ci zieloną herbate mimo ze nienawidzi jej zapachu, poznać ją można po tym ze rano wstajesz z usmiechem bo masz jego, ze robisz mu kanapki o 3 w nocy i nie wsciekasz sie ze on jest glodny, prawdziwa milosc jest wtedy kiedy on otula cie szczelnie kołdrą abys nie zmarzla, milosc jest wtedy kiedy zamiast beznadziejnych kłótni sa fajne rozmowy podczas ktorych mozna wyjasnic kazda kwestie sporną, miłóść jest wtedy kiedy słysząc słowa "kocham cię" jesteś pewna ze są prawdziwe - nie spotkałam jeszcze prawdziwej miłości :-(

Autor: H.O  22.12.2005 zgłoś

..w przedświątecznym nastroju dla tych co szukają miłości - dedykuję... MY a co to i po co w mym sercu tak gra to ty, to ja, i raz, i dwa turkocze łomocze wyrywa się łka ty to, ja to, ja, ty, my, ja codziennie niezmiennie z impetem z fantazją w jednym rytmie trwa JA, TY, TY, JA posłuchaj uważnie słyszysz? Ty? nie?...na pewno? więc..Ja? kołysze i skrzy się z maestrią układa z wolna te słowa dwa: TY, JA ujemnie dodatnie udręcza zabarwia z rozmachem z rozmysłem z uporem i z lękiem zabiega o miłość o lubość kochanie flirt romans zaloty tak rzewnie i tęsknie lirycznie zmysłowo gra wciąż i wciąż gra... i śpiewa...jazzuje... w dół, w górę, na nutę - ja to, ty to, ja, ty, MY, ja...

Autor: Leszek-osiolek  22.12.2005 zgłoś

Czym jest milosc? Przezylem jedna w zyciu i nadal kocham ta kobiete! W tej chwili milosc jest dla mnie cierpieniem. Wciaz o niej mysle, tesknie, sni mi sie po nocach. Rozstalismy sie kilka miesiecy temu a ja wciaz placze jak ja widze, jak patrze na zdjecia.

Autor: czytelniczka  22.12.2005 zgłoś

na podstawie wypowiedzi Vorn (2005-12-21 18:56:05) - nie będę cytować, wskazuje o którą wypowiedź mi chodzi - poroszę sobie przewinąć i przeczytać. do Szarlotki i Stelli na podstawie głównie tej wypowiedzi (i wszystkich wcześniejszych) stwierdzam, że Vorn podobny jest do mojego męża. Chodzi mi tu głownie o stosunek do żony. Mówię jedynie na podstawie jego wypowiedzi, bo przecież go nie znam. Tak więc wtrące wątek prywatny. A mianowicie, może Was to zdziwi, ale z takim mężczyzna mozna być szczęśliwą. Mój mąż osoba niezwykle powściagliwa w okazywaniu uczuć jest miłością mojego zycia. Poczatkowo ta powściągliwośc mi trochę przeszkadzała, ale teraz kocham własnie tą jego powściagliwość. Mój mąż nie szafuje słowem kocham. Zresztą nie potrzebuję codziennego zapewniania mnie o jego uczuciu. Nie zniosłabym w domu świergotającego mężczyzny. Denerwują mnie tacy. Tyle o powściągliwości. Co do partnerstwa z przewodnictwem. Dla mnie to bardzo wygodne. Mąż zajmuje sie rachunkami, a ja mam to z głowy. Nie ma co dyskutować spraw oczywistych, bo jesli ja zajmuję się dziećmi to mąż musi ugotować obiad i na odwrót. Nikt chyba nie konsultuje z mężem błachych spraw lub wydatków. Przy poważniejszych decyzjach trzeba sie naradzić. Tak więc miłe Panie zamiast fantazjować o tym, że żona Vorna jest nieszczęśliwa radziłabym najpierw ją zapytać o zdanie. Odradzałabym również wydawanie tak szybkich sądów o osobie, której się nie zna. To co mi daje szczęście, nie musi dawać go innym. To, że kogoś rozczula zachodzące słońce mnie nie musi rozczulać. I nie rozczula. a teraz słówko do Golda. Nie jestem biegła w prawie kanonicznym, ale z tego co sie orientuję, to przed zawarciem związku małżeńskiego w kościele przeprowadzana jest ankieta. Z tego co pamietam jest tam pytanie o płodność i pytanie o chęć posiadania potomstwa. Z rozmowy z księdzem dowiedziałam się, że gdyby któreś z nas odpowiedziało NIE na choćby jedno z wyżej wymienionych pytań to kośćiól nie pobłogosławił by takiego małżeństwa. Tak więc w nauce kościoła małżeństwo wiąże się z przyjęciem i wychowaniem potomstwa. "Idźcie i rozmażajcie się". Tak więc ten dar Boży jakim jest miłośc nierozerwalnie wiąże się z przedłużeniem gatunku czy to sie komuś podoba czy nie. Pozdrawiam wszystkich bez wyjątku i z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia życzę samych szczęśliwych chwil, spełnienia marzeń i przede wszystkim zdrowia.

Autor:  22.12.2005 zgłoś

..i żeby miłość znaleźli, a kiedy już JĄ znajdą to... Światłoczułość (z dedykacją dla Was) dotykasz mnie dotykam ciebie patrzymy na siebie światłoczułymi palcami wtedy JESTEŚ wtedy JESTEM otwarty kwiat w trawie do kolan... Pozdrawiam Autorka "wierszowanych refleksji" ;) P/S. A miłość JEST...bo jesteś TY..bo jestem JA...tak po prostu

Autor: Szarlotka  22.12.2005 zgłoś

Selavi, zachwyciłaś mnie swoim skojarzeniem.Mnie też ten wiersz, a raczej ta piosenka, kojarzy się z miłością, ale nawet gdyby rozumieć go dosłownie i tak jest piękny, piękny. Zawiera pasje , oddanie... Podoba mi się także wiesz przesłany przez H.O A ileż poezji w tym co napisała Olga!!! Zgadzam się z Tobą Olga całkowicie. Miłość to właśnie to. Kiedy piekę dla mojego męża makowiec( kto piekł ten wie ile z nim roboty) choć sama go nie jadam. I mnóstwo innych drobnych czynności wykonywanych nie z poświęcenia lecz właśnie z miłością. Wtedy to i nie zmęczy się człowiek. Skoro piszemy o miłości to przytoczę słowa F.Perlsa. Tyczą się one wg mnie nie tylko miłości , są po prostu uniwersalne. Ja robię swoje i ty robisz swoje. Ja nie jestem na świecie po to, żeby spełniać twoje oczekiwania, a ty nie masz obowiązku spełniania moich oczekiwań. Ty jesteś ty, a ja jestem ja. Jeśli się spotkamy - to wspaniale. Jeśli nie - to trudno. -Fritz Perls Są tacy , którzy maja dość poezji. Piszę do tych ,dla których poezja jest integralną częścią życia i dostrzegają ją także w parzeniu kawy lub zielonej herbaty dla ukochanego.Tym razem jednak nie wiersze lecz , zapewne znana wszystkim DEZYDERATA A W SZCZEGÓLNOŚCI JEDEN JEJ FRAGMENT: Ani też nie podchodź cynicznie do miłości, albowiem wobec oschłości i rozczarowań ona jest wieczna jak trawa. Oto cały tekst „Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech i pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy. O ile to możliwe bez wyrzekania się siebie bądź na dobrej stopie ze wszystkimi. Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie, wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoja opowieść. Unikaj głośnych i napastliwych, są udręką ducha. Porównując się z innymi możesz stać się próżny i zgorzkniały, bowiem zawsze znajdziesz lepszych i gorszych od siebie. Niech twoje osiągnięcia zarówno jak plany będą dla Ciebie źródłem radości. Wykonaj swą pracę z sercem, jakakolwiek byłaby skromna, ją jedynie posiadasz w zmiennych kolejach losu. Bądź ostrożny w interesach, na świecie bowiem pełno oszustwa. Niech Ci to jednak nie zasłoni prawdziwej cnoty, wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu. Bądź sobą, zwłaszcza nie udawaj uczucia. Ani też nie podchodź cynicznie do miłości, albowiem wobec oschłości i rozczarowań ona jest wieczna jak trawa. Przyjmij spokojnie co Ci lata doradzają z wdziękiem wyrzekając się spraw młodości. Rozwijaj siłę ducha, aby mogła cię osłonić w nagłym nieszczęściu. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności. Obok zdrowej dyscypliny bądź dla siebie łagodny. Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj. I czy to jest dla ciebie jasne czy nie wszechświat bez wątpienia jest na dobrej drodze. Tak więc żyj w zgodzie z bogiem, czymkolwiek On ci się wydaje, czymkolwiek się trudzisz i jakikolwiek są twoje

Autor: Szarlotka  22.12.2005 zgłoś

Selavi, Teraz chyba będzie to juz cały tekst: Tak więc żyj w zgodzie z bogiem, czymkolwiek On ci się wydaje, czymkolwiek się trudzisz i jakikolwiek są twoje pragnienia, w zgiełkliwym pomieszaniu życia zachowaj spokój ze swą duszą. Przy całej swej złudności, znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat. Bądź uważny. Dąż do szczęścia. Znalezione w starym kościele Św. Pawła w Baltimore. datowane 1692r.

Autor: Szarlotka  22.12.2005 zgłoś

Do:Autor: (2005-12-22 09:56:39) W tym samym czasie pomyślałyśmy o tym samym :Ja jestem ja ty jesteś ty. Pozdrawiam.

Autor: Szarlotka do Czytelniczki  22.12.2005 zgłoś

Mój spór z Vornem nie dotyczył tego aspektu wspólnego życia. Jeśli chodzi o prokreację to przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie kwestionowałby tak oczywistych prawd jak ta ,o której wspomniałaś. Jednak jak sama wspomniałaś jest to tylko jeden z elementów małżeństwa.Ostatecznie słowa przysięgi kładą nacisk na miłość, później na uczciwość małżeńską .Oraz to ,że nie opuszczę Cię aż do śmierci.Mąż to nie tylko dawca nasienia.

Autor: SoKa  22.12.2005 zgłoś

do Olgi i do Selawi Zarzucano mi, że nie wypowiadam swojego zdania, tylko ustosunkowuję się do słów innych. Tym razem też tak zrobię. Olgo, to, co napisałaś na temat miłości wydaje mi się esencją cudownego związku. Bo czym są porywy namiętności, szaleństwo, motylki w brzuchu i zawroty głowy na jej/jego widok, jeśli w chwili, gdy wszystko cię boli, twój partner zostawi cię samą, bo ma umówione spotkanie ze znajomymi, a ty nie możesz przecież ograniczać niczyjej wolności? To właśnie gotowość do drobnych gestów, niekoniecznie połączona z codziennymi wyznaniami miłości, sprawia, że jest dobrze. To moment, gdy zasypiając uśmiechasz się sama nawet nie zdając sobie z tego sprawy, bo jest ci dobrze i bezpiecznie. I nie musi to wcale znaczyć, że namiętności w tym związku nie ma, prawda?:) Selawi, doskonale rozumiem twój punkt widzenia. Ja już trzy razy zrywałam związek, w którym te wszystkie cholerne "cudowne" objawy miałam. Oczywiście to był wciąż ten sam mężczyzna. W chwili obecnej jestem na etapie wyrywania go sobie z korzeniami z tej głupiej pompy ssąco - tłoczącej zwanej sercem i mam nadzieję, że w końcu mi się uda to zrobić. Stanowczo zgadzam się z tobą, że danie tej "pełnej wolności" itd jest możliwe tylko w takim związku, w jakim ty jesteś. Mam nadzieję, że ja w końcu też będę w stanie osiągnąć stan spokojnej radości Miłość to gra, w której wygrywa ten, co mniej kocha. Kiedyś może bym się na to oburzyła i naprawdę nikt nie musi mi udowadniać, że tak nie jest, bo jestem na tyle inteligentna, żeby sama podać co najmniej 20 powodów na to, że tak nie jest. Jednak argumenty za tym, że to zdanie jest prawdziwe zdecydowanie bardziej do mnie przemawiają i jeszcze do Vorna to prawda, podchodzę emocjonalnie, bo taka moja natura (wbrew temu, co uważa, m.in. szarlotka) pozdrawiam

Autor: czytelniczka  22.12.2005 zgłoś

Szarlotko słowa przysiegi "ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cie nie opuszczę aż do śmierci" a nie "ślubuję Ci przede wszystkim miłośća nastepnie wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cie nie opuszczę aż do śmierci". W tych słowach przysiegi miłość, wierność i uczciwość są na równi. Przynajmniej dla mnie. Pozdrawiam.

Autor: Szarlotka  22.12.2005 zgłoś

Dla mnie wszystkie elementy przysięgi są ważne na równi.Zdecydowanie.

Autor: Szarlotka do Soki  22.12.2005 zgłoś

O brak emocji toja Cię akurat nigdy nie posądzałam.Twoje wypowiedzi kipią z emocji( Momentami są nawet histeryczne).Zresztą jak tu mówić o miłości bez emocji? Próbował tego Vorn i też mu siie nie udało.Czy jego ostatnie słowa nie są produktem jgo emocji?Ale emocje są różne.

Autor: ***  22.12.2005 zgłoś

P.Coehlo „Piąta Góra” Miłość wyzwala. Wszystkie bitwy naszego życia czegoś nas uczą, nawet te, które przegraliśmy. Wszystko co się zdarza, ma swój sens. Moje życie będzie miało taki sens, jaki ja sama mu nadam. W naszym życiu przychodzą chwile strapienia i nie można ich uniknąć, bo zdarzają się nie bez powodu. - Jakiego powodu? - Na to pytanie nie umiemy odpowiedzieć ani przed, ani w chwili, gdy pojawiają się trudności. Dopiero gdy są już za nami, rozumiemy dlaczego stanęły na naszej drodze. "Przez całe życie pragnął miłości" - pomyślał. A przecież teraz, gdy miał ją w zasięgu ręki, a było tak bez wątpienia, kiedy wystarczyło tylko nie uciekać przed nią, jedyną jego myślą było zapomnieć o niej jak najprędzej. Główne przesłanie mojej książki "Alchemik" zawiera się w słowach króla Melchizedecha do pasterza Santiego: "Kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały Wszechświat działa potajemnie, by udało ci się to osiągnąć".

Autor: Szarlotka  22.12.2005 zgłoś

Fragment ściągnięty ze strony internetowej Coehlo. P.C-dziennikarz "Poliyki" W.E -Wojciech Eichelberger P.C- P.Coehlo W.E.: „Alchemik” zawiera wiele celnych metafor. Niektóre z nich wykorzystuję w pracy, zwłaszcza w pracy z kobietami. Książka pokazuje, że odnalezienie siebie wymaga pokonania wielu trudności. Nie wolno nam się poddawać. To normalne, że na drodze spotykamy zarówno mistrza, od którego się uczymy, jak i złodzieja czy oszusta. P.C.: Ale skarbu nie zdobywa się w pojedynkę. Santiago, bohater mojej książki, odkrywa, że osiągnie to tylko z Fatimą. W.E.: Tak jak w filozofii taoistycznej: siły yin (męskie) i yang (żeńskie) muszą być doskonale zharmonizowane. Równowaga tych sił jest podstawą kosmicznego porządku, który przekłada się zarówno na sferę społeczną, polityczną, jak i na życie wewnętrzne każdego człowieka.

Autor: SoKa  22.12.2005 zgłoś

niech ci szarlotko będzie że moje wypowiedzi są histeryczne. Nie chce mi się dyskutować na ten temat ani szukać twoich wypowiedzi w których zarzucałaś mi , że jestem oschła. Jeśli ci to poprawi humor, czy dzień, pozostań przy swoim zdaniu na temat mojej osoby.Nie ja jestem tematem tego topiku więc z błędu nie będę cię wyprowadzać ani na swój temat rozpisywać. Nie mam tyle lat co ty, być może jak będę w twoim wieku to bedę podobna do ciebie, choć nie jestem pewna, czy tego chcę (nie jest to przytyk do twojej osoby, więc bądź tak miła i mnie na razie, przynajmniej w kwestii tego zdania, nie atakuj).

Autor: MMMMMM  22.12.2005 zgłoś

.......ale ta Szarlota lubi gadać, jak przekupka na straganie, (nie lubię gadatliwych bab i to wszystko). Ale w Vordzie to się zadurzyła, bo on jest mądry i powściągliwy i nie da sie uwieść. Mocno stąpa po ziemi i ma swoje zasady. pozdrawiam

Autor: selawi  22.12.2005 zgłoś

Szarlotko- desiderata to jeden z piekniejszych tekstów jakie znam, i własciwie sprawdza się w każdej możliwej sytuacji. Ale dla mnie kwintesencją tego tekstu jest UMIAR i pewien optymistyczny stoicyzm. A także wyrozumiałość dla innych, innych ludzi, innych pomysłów na życie, innych wizji szczęścia. Tak jak swoją wizję szczęścia ma Czytelniczka, swoją ma Vorn, swoją mam ja. Wszyscy skonstruowali ją sobie na podstawie własnych doświadczeń, osobowości, poglądów. Jak czytam swoje zapiski wczoraj, to widzę kobietę, która - wedle kryteriów bliskości, czułości, oddania, lojalnosci- kocha i jest kochana. Ja to odczytuję inaczej, ale jestem zadowolona, pewnie, jak czas, który leczy rany minie, będę szczęśliwa. Ale ktoś pisze- znudzi ci się twoje nijakie życie i zatęsknisz za prawdziwą miłością. Moje życie nie jest nijakie. Życie nie składa się tylko z prawdziwej miłości, ale z wielu innych, prawdziwych uczuć. I SoKa- miłość, ani żadne inne relacje łączące ludzi nie jest grą- a przynajmniej nie powinno być. Ja z przysięgi małżeńskiej wybrałabym jednak na pierwszym miejscu uczciwość. Jeśli gramy, chcemy wygrać, jeśli ktoś ma wygrać, ktoś musi przegrać. Nie próbujmy grać z najbliższymi ludźmi, bo sami przegramy, bo przegra związek, a wraz z nim my sami. Ja taką walkę toczyłąm właśnie z mężem- mnie chodziło o to, zeby było dobrze, jemu, żeby mieć rację. Racja to jedno ze słów, które niszczą relację;). Sojka kiedyś śpiewał- "chodź, spróbujemy jak dzieci być- bez lęku, bez ironii". Badźmy uczciwi dajmy z siebie wszystko, bierzmy chętnie i twórzmy coś dobrego między sobą każdego dnia, a czy nazwiemy to miłością, czy jakkolwiek inaczej, to właściwie chyba nie takie ważne.

Autor: SoKa  22.12.2005 zgłoś

Selawi ten cytat jest skrótem myślowym. Dla mnie nie jest w nim istotna najbardziej część z grą, a to, że zwykle ci, którzy kochają bardziej mają w związku gorzej. To też skrót, bo nie chce mi się rozpisywać i myślę, że jest to dosyć jasne. Co nie zmienia faktu, że najdoskonalszym układem jest "równa" miłość po każdej ze stron, choć oczywiście zmierzyć się tego nie da, a i ciężko takie związki znaleźć.

Autor: Dirisha  22.12.2005 zgłoś

Czytając od jakiegoś czasy to forum mam wrażenie, że "dyskusje", podczas których różne kwestie są wyjaśniane, przymierza namierzane itp. to wojna podjazdowa, w której są ataki, ich bezpardonowe odpieranie, nowe zaczepki, nowe postacie. A może to raczej wojna w miniaturze, taki maly teatrzyk ludzkich emocji. Tymczasem pojawiają się wypowiedzi osób, które mają coś do powiedzenia np. Roma, Olga, do których malo kto się ustosunkowuje, mimo, że wlaśnie wnoszą coś ciekawego. Czy to dlatego, że nie dotykają ego i emocji? Jest też parę krzyków rozpaczy pozostawionych bez odzewu. Jest tu parę mądrych osób, które zamiast tracić czas (kawal życia zabierają takie cięte, przemyślane, niepotrzebne nikomu riposty) mogą jeśli nie pomóc to przynajmniej wzbogacić dyskusję o nowe wątki. Nie dajmy sie urażonym emocjom, nie obrażajmy, bo to śmieszne i czasem żalosne. Pozdrawiam wszystkich bez wyjątku

Autor: Vorn  22.12.2005 zgłoś

W tego typu dyskusji gdzie nalezy sie wypowiadac syntetycznie nieporozumienia sa własciwie nieuniknione. Piszac zawsze mysli się więcej niz zapisze, zapisuje sie nieraz niecelnie, a czytający czyta tez nieuwaznie i nieodgaduje intencji. Jestem tu nieliczny, ktory ma odwage myślec samodzielnie. Jestem z natury antyautorytatywny. Nie mam nabozeństwa do przemysleń np. P.Coehlo. Jedne wydaja mi sie trafne inne głupie. Podobnie z innymi autorytetami. Bardzo sobie cenie ludzi nauk ścisłych ale tylko w zakresie ich specjalności. Gdyby spytac przechodniów, a wiec nie dać czasu do namysłu, co im sie kojarzy ze słowem milość podadzą odruchowo zapewne kilka okresleń w rodzaju: szlachetne uczucie, poświecenie, szczęście, sens zycia, itd. I oto ja coś tam mam czelność mącić ze może miłość macierzyńska nie tyle jest dana przez Opatrzność ile przez Naturę, bo jej celem jest chronić potomstwo a dokładniej geny. Swiętokradztwo.Ważniejsze jest co na ten temat myślał jakis święty katolicki ze średniowiecza. Tyle tylko że on dla mnie nie jest ani świety ani mądry, ani wzór do naśladowania. Może tyle tylko jako przyklad mojego rozumowania. Powyższe absolutnie nie wyklucza żebym uważał miłość rodzicielska za jedna z najpiekniejszych. Kochaliśmy syna a teraz mamy roczna przepiekna wnuczusie i bardzo ich kochamy. Tyle tylko ze dopatruje sie jej źródeł takiej miłości gdzie indziej niz w sferze mistycznej. Jeżeli ktoś, jak to ma miejsce w przypadku dyskusji na temat milości erotycznej, wyciągnął wnioski ze jestem przypadkiem podobnym do starego Scrooge’a, zgorzkniałego bohatera „Opowieści wigilijnej” Dickensa, lub wręcz inną kreaturą, to juz nic na to poradzić nie mogę. Nie jestem w stanie zmienić zdanie że miłość d/m bywa wyjatkowo obciążona defektami. Bywa nieszczęliwa, egoistyczna, źródłem upokarzania, podłej dominacji, itd. Taka ocenę podałem w odruchu bezmyslnego cielęcego zachwytu i piania hymnu miłości. Moim zdaniem bezrefleksyjnie. Owszem jest i taka szczęśliwa miłość, moze nawet przeważa. Jeżeli jednak ktoś wyciaga wnioski ze wobec tego sam jestem taki wadliwy jak te miłości, to sie pytam na jakiej podstawie. Spotykałem w swoim zyciu kobiety czterdziestoletnie bardzo żywotne i dość zdeterminowane aby jeszcze przed zestarzeniem przezyc coś nadzwyczajnego lub innego niz maja. Wykazuja wtedy chęc do przygód erotycznych. Wydało mi sie w pewnym momencie ze dyskutantka S. jest w takim momencie. Naprawde nie zrozumialem powodów do podania tam tej sentencji chińskiej o seksie i jej interpretacji/wywodów na ten temat. Myslałem ze w ten sposób ujawnia swoje zainteresowania. Przyczyn złośliwych komentarzy Stelli nie domyslam sie.

Autor: MMMMMM  22.12.2005 zgłoś

i co wy na to... niektórych Szarlota to juz nawet pogrzebała, żeby jej nie wchodzić w konkury, ale to był żart i dalej hulaj dusza piekła nie ma, hejże hola. uśmiechnij się

Autor: selawi  22.12.2005 zgłoś

Vorn, bo stracę do ciebie cały szacunek:) Myślę, że po pierwsze nie jesteś taki znowu nieliczny- jeśli ktoś się z tobą nie zgadza, to jeszcze nie znaczy, że sam do tych różnic nie doszedł, no nie? A po drugie- ja już pisałam powyżej- nie przykładajmy jednakowej miar do wszystkich- znam osoby, które są szczęśliwe tylko wtedy, kiedy szaleje burza, związek jest namiętny, przynosi cierpienie i rozkosz na przemian. Mogę to zrozumieć, bo takie emocje silnie uzależniają i trudno wrócić do szarego życia. Dla mnie taka egzaltacja jest trochę śmieszna, ale pewnie mój sposób widzenia miłości może się komuś wydawać nudny. Mało tego- ja nie myślę, że miłość jest w życiu najważniejsza, że bez niej zycie traci sens. I też mam do tego prawo. Każdy opisuje tutaj swoją wizję miłości, czy też szczęścia, jesteśmy różni, jedni może i nawet naczytali się harlekinów i chcą właśnie takiej miłości i takich schematów- i powiem ci Vorn- może nawet niektórym się uda to zrealizować, czego życzę z całego serca. A kwestia, czy dyskutanyka S. jest w takim, czy innym momencie swojego życia to jej prywatna sprawa. Nie chciałabym kończyć tej dyskusji, bo nawet się wkręciłam, ale wniosek mam jeden- każdy jest inny i inna też będzie jego potrzeba i wizja miłości. Może to i banał na miarę Cohello, ale w końcu na tym on taką kasę zrobił- na banałach, w których w koncu kazdy jakos tam się odnajduje:)

Autor: SoKa  22.12.2005 zgłoś

droga Dirisho! domyślam się, że mnie także zaliczasz do strony w tej, jak to nazwałaś, wojnie podjazdowej, w związku z czym uważam, że powinnam coś wyjaśnić gdy zaczęłam śledzić tą dyskusję, pojawiały się różne opinie. W pewnym jednak momencie zostały one absolutnie zdominowane przez 4 osoby dyskutujące między sobą i totalnie ignorujące wypowiedzi nikłej reszty. ponieważ zrobiło mi się trochę szkoda tych, w wielu wypadkach, wartościowych wypowiedzi, które po prostu w pewnym momencie zaczęłam nawet ja omijać śledząc głównie dyskusje SSG i Vorna, postanowiłam się włączyć. Sprawić, żeby trochę się rozejrzeli wokół. do pewnego stopnia mi się to udało. W dyskusję włączyło się wiele nowych osób - Czytelniczka, Szczęśliwa, Selawi, Elik i wiele innych, choćby po to, by bronić podważaną przeze mnie wizję miłości pełnej słodyczy i wylewnych czułości. ponadto do wypowiedzi Olgi się ustosunkowałam, a krzyki rozpaczy zbyt mnie dotykają, bo chciałabym pomóc, a nie wiem jak. Zbyt dobrze rozumiem znaczenie zwrotów nieszczęśliwa, chora, ślepa miłość, by móc radzić komuś, kiedy sama sobie pomóc nie potrafę. Stąd moje racjonalne i chłodne, czy jak kto woli, wyrachowane podejście do tego tematu, ale przez to właśnie chcę wnieść trochę głosu miłości, która wiąże się jednak z rozsądkiem i obywa się bez wierszy, choć poezję uwielbiam pozdrawiam

Autor: Ronam Giertych  22.12.2005 zgłoś

Niniejszym informuję o powołaniu Komisji Śledczej w sprawie ustalenia czym jest Prawdziwa Miłość oraz do tłumienia wszelkich grup mających wyłączną rację w temacie "Po czym poznać, że to prawdziwa miłość?"

Autor: amor  22.12.2005 zgłoś

przedewszystkim MIŁOŚC TO NIE UCZUCIE !!! Ani większe, ani mniejsze, to duzo więcej. Uczucia są potrzebne ale one tylko towarzyszą miłości ze zmienną siłą i częstotliwością

Autor: Dirisha  22.12.2005 zgłoś

do SOKA Specjalnie nie pisalam kogo mam na myśli. Nie chcę pokazywać palcami bo mi naprawdę nie o to chodzi żeby kogoś piętnować czy prowokować. To byly tylko moje refleksje. Co do krzyków rozpaczy... Rozumiem Cię. Sama jestem w podobnej sytuacji dlatego zwracam się do osób, które mają w tym względzie doświadczenia, które z takich sytuacji wyszly, które mają coś do powiedzenia. Bo prawda jest tak, że trudniej napisać coś o decyzjach jak przeciąć, jak sobie poradzić, jak wyjść z toksycznego związku niż zachwycać się nad pięknem miości i mówić o nim w celnych slowach. To też jest ważne, bo są tacy, którzy tego potrzebują. Sama zaczęlam czytać ten topik po to, żeby udowodnić sobie, że milość istnieje, że na jednym mężczyźnie i zawodzie milosnym się nie kończy. Ale odczuwam pewnien niedosyt. Milość jest piękna, ale bywa też i trudna, bolesna, czasem trzeba zawalczyć, a czasem wiedzieć kiedy się poddać. Nie neguję niczyjej wypowiedzi, każdy ma prawo do wyrażenia swojego zdania, ale jeśli ktoś ma ochotę na ambitniejszy temat to ja go tak końcem paluszków podsuwam;).

Autor: taka sobie  22.12.2005 zgłoś

witam Jestem szczęśliwa, bo mam rodzinę i męża i dzieci wspaniałe i przyjaciół. Pozdrawiam wszystkich ciepło.

Autor: Dirisha  22.12.2005 zgłoś

A na dobry początek... "Odkrylam" ostatnio pewną pulapkę. Mechanizm wlącza się gdy ktoś mnie odrzuci, nie ważne kobieta, czy mężczyzna. Bardzo mnie to boli i mocno we mnie uderza. Zaczynam o tym czowieku mysleć. Z tego myślenia wynika to, że brak tej osoby staje się dla mnie dotkliwy z czasem coraz bardziej. Nie wyobrażam sobie życia bez niej. Tylko pytanie, czy chodzi o tę osobę czy wlaśnie o poczucie odrzucenia. Czy ktoś ma podobne doświadczenia? Pozdrawiam wszystkich

Autor: Dirisha  22.12.2005 zgłoś

Amor Popieram:)

Autor: barborka  22.12.2005 zgłoś

przerzylam 6letnia wspaniala milosc i cos sie nagle popsulo od roku nie jestesmy razem i wlasnie teraz wiem ze przerzylam prawdziwa milosc pelna tolerancja,zaufanie bylo cudownie szkoda ze sie skonczylo

Autor: SoKa  22.12.2005 zgłoś

Dirisho! Właśnie o to mi chodzi. Ciężko jest czytać, przynajmniej mi, ciągłe rozwodzenie się nad doskonałym związkiem i rodziną, czy o tym, że ktoś kogoś pozdrawia z chmurek, jeśli dla mnie miłość jest w tym momencie (a w zasadzie od ponad dwóch lat) czymś bardzo męczącym, bo nie potrafięisę od niej uwolnić, choć jest dla mnie bardzo niszcząca. Pierwszym ciosem dla mnie był koniec "spokojnej radości" miłości, która miała być przypieczętowana przed Bogiem, o czym tak wszyscy pięknie piszą. Spowodowała go zdrada na konferencji naukowej z kobietą, która "wiła się i przeciągała" Drugi związek z mężczyzną, który jest totalnym egoistą o zacięciu artystyczno - wolnościowo - anarchistycznym, z którego próbuję się wydostać, zamiast uspokoić mnie jakoś, jeszcze bardziej poturbował mnie emocjonalnie, choć mój partner w trakcie związku podniósł się i rozkwitł. To prawda, że jest we mnie złość i gorycz i że nie jestem obiektywna, ale kto tu jest? Staram się czytać wszystkie opinie, i je przemyśleć, ale nie jest łatwo przejść przez takie pokłady słodyczy, gdy miłość pokazała mi swoje drugie, gorzkie oblicze. i niech nikt nie pisze, że "to nie była prawdziwa miłość", bo dla mnie to ciągle JEST prawdziwe uczucie. Nie jestem ślepa i widzę wszystko, nie mam fałszywego, idealnego obrazu osób, które kochałam/kocham. "Prawdziwie kochasz wtedy, kiedy nie wiesz, dlaczego" Lew Tołstoj. Ja nie wiem, dlaczego, ale wiem, że już nie chcę. Nie chcę być osobą, która kocha bardziej. Mam dość uniesień i wyznań. Nie chcę zarywać nocy przez to, że boli mnie wszystko ze stresu. Chcę kogoś, przy kim będę czuła się bezpieczna i kto będzie mnie rozumiał i patrzył na mnie roześmianymi oczami. w nawiązaniu do Amor: "miłości, która jest jedynie uczuciem nie śmiałbym nawet nazwać miłością"

Autor:  22.12.2005 zgłoś

i coś dla Szarlotki A kiedy twoja miłosć jest przyjęta i otwierają się dla ciebie ramiona - wówczas proś Boga, niechaj ocali tę miłość od zepsucia, bowiem niepokoję się o serca po brzegi szczęściem wypełnione.

Autor: XY do MMMMMM  22.12.2005 zgłoś

Pracujesz w zakładzie pogrzebowym?

Autor: SoKa  22.12.2005 zgłoś

Szarlotko wybacz, zapomniałam się podpisać

Autor: Szarlotka  22.12.2005 zgłoś

Tę sentancję wpisała mi na życzeniachślubnych moja tzw. przyjaciłóka, która jak się wkrótce okazało starała się o ...romans z moim mężem.Znaliśmysię 4 lata.Jak widzisz takie banały mają miejsce także w moim życiu.Ta piękna myśl przypomina o tym moim rozczarowaniu w przyjaźni.Wiara w miłość pozostała. Jest to myśl Antoine de saint-Exupéry, pozdrawiam

Autor: Szarlotka  22.12.2005 zgłoś

Soka, czy zauważyłas ,że Twój, mój a także Stelli nick rozpoczyna się na tę samą literę?Teraz kończę , wrócę w nocy, do zobaczenia

Autor: selawi  22.12.2005 zgłoś

Dirisha i SoKa :) no to własnie ja jestem osobą, o której piszecie:) Ja bym wróciła do wątku paradoksu- ta idealna miłość najpiękniej się realizuje, kiedy jej nie ma;). Mnie jest trudno powiedzieć, ze całkowicie uwolniłam się od miłości, która bolała i boli- jesli mierzyć ją miarą- sprawdzasz ją po tym, jak bardzo boli, kiedy związek się rozsypie, to musiała być najprawdziwsza miłość. Ale też nie wiem, ile bólu z tej miłości, ile z powodu poczucia porażki (nieudane małżeństwo, dziecko bez ojca na codzień, takie straszne rozczarowanie, ze nie wyszło). Ile urażonej dumy. Ale też chciałabym o innej miłości napisać- o miłosci do samej siebie. Ja kocham siebie- uważam, że jestem porządnym, przyzwoitym człowiekiem, zasługuję na szacunek i uwagę. Ja jestem częścią całej rodziny- ten układ musi cały być szczęśliwy- ja, mąż, dziecko. Jeśli nie jest- zła miłość jest po prostu zła i tyle. Pisałam też, żeby nie wariować i nie dać się ogłupić komediom romantycznym- w życiu są jeszcze cholernie ważne inne uczucia- poczucie godności, radości, bezpieczeństwa, zaufania- nie dajmy zdeptać tego w sobie w imię miłości. Napisałabym więcej, ale ide zjeść pyszny bigosik ( wszyscy podżeramy i nie wiem, czy wystarczy do świąt, hihi) a zaraz lece do przedszkola po dziecko- więc nie mam czasu na wymądrzanie sie przed kompem:)

Autor: SoKa  22.12.2005 zgłoś

JAk zwykle, nawet dobór sentencji przeze mnie ma negatywne konotacje. Jestem za młoda, żeby być tą przyjaciółką. To nie ja:/ Zauważyłam. Mój nick pochodzi od tego jak się nazywam, nie próbowałam się do was podłączyć. Tak, to jego słowa.

Autor: SoKa  22.12.2005 zgłoś

do Selawi właśnie przez to od początku przychylałam się do twoich wypowiedzi. Przez ROZSĄDEK z jakim pisałaś na temat, który teoretycznie z rozsądkiem nie ma nic wspólnego. A ja wierzę w miłość, która potrafi zrodzić się z rozsądku, lub chociaż idzie z nią w parze. może moje wypowiedzi bywają histeryczne, na pewno jestem osobą, którą targają skrajne emocje, jednak właśnie dlatego potrzebuję spokoju, bo wiem, że najwyższe wzloty niosą ze sobą najboleśniejsze upadki. Pozdrawiam wszystkich, którzy przedkładają bigosik nad lukier:)

Autor: Dirisha  22.12.2005 zgłoś

Do Selawi Cieszę się (i martwię), że nie jestem w tym problemie sama;) Z doświadczenia wiem, jak głupie rzeczy potrafi zrobić zakochana kobieta. Jak nisko można upaść próbując odzyskać utracone uczucie i powoli zatracać samą siebie. Nigdy bedąc przy zdrowych zmysłach nie powiedziałabym, że będę spędzać godziny przed komputerem patrząc, czy przypadkiem mój były amant się nie pojawi, analizować jego opisy, co znaczą, czy to nie do mnie itp. Ktoś powie może, że to chore i nienormalne, ale taka była rzeczywistość. Dzień uzależniony od tych skrawków informacji uzyskanym o nim i beznadziejna próba odzyskania resztki kontaktu ( też po to tylko chyba, żeby się tym katować). Dość pesymizmu. Dla mnie kluczem okazała się wiara w siebie, że jestem coś warta, że sobie poradzę i praca nad sobą, szukanie schematów, które powtarzam, czytanie mądrych książek, wszystko przy wielkim wsparciu rodziny i przyjaciół. Chciałam poznać siebie na nowo, z tymi wszystkimi wadami, zaakceptować je i dać sobie do nich prawo, wybaczyć sobie to, co było moją winą. To chyba pozwoliło mi się jakoś odbić od dna i nie wypalić. Resztą mam nadzieję wyleczy czas. To czym chciałam się podzielić: dobrze jest znać swoją wartość, wtedy łatwiej się otrząsnąć. Truizm ale czasem naprawde odkrywczy. Przydługo tym razem. Pozdrawiam wszystkich

Autor: Vorn  22.12.2005 zgłoś

Przejrzałem teksty jeszcze raz i chcę wprowadzic małą poprawkę. Otóż cenię sobie W.E -Wojciecha Eichelbergera jako psychologa . Nad tym co on powie sklonny jestem sie zastanowic. Zastanowić!

Autor: SoKa  22.12.2005 zgłoś

do Dirishy dwa i pół roku temu wszyscy którzy mnie znali uważali, że jestem najbardziej przebojową i pewną siebie dziewczyną na świecie. To okraszone życzliwością do wszystkich i odrobiną szaleństwa sprawiało, że miałam wielu przyjaciół. Zawsze radosna i rozszczebiotana. Taka byłam. dziś nie chce mi się żyć, choć przecież nie zapomniałam, z jakich powodów nie powinnam się łamać i życie jest piękne. Pamiętam, dlaczego jestem wartościową osobą. Wiem, czemu jestem godna miłości. Tylko że w tak ułożonym świecie nie znajduję miejsca dla siebie. Wokół króluje kłamstwo - jeśli inni nas nie okłamują, to okłamujemy samych siebie. przestałam wierzyć w niczym nie zakłócone szczęście. Dlatego tutaj "mącę", jak to ktoś określił. Bo chcę żeby na tym topicu znalazło się też troszkę miejsca dla tych, dla których miłość nie jest tylko bajką ze sczęśliwym zakończeniem, a którzy pragną zwykłej sobie prostej miłości która jest jak całus matki w palec gdy się skaleczysz - niby nic, a sprawia że jest po prostu dobrze

Autor: selawi  22.12.2005 zgłoś

No dobra, piernik wstawiony, to mam chwile przed zmywaniem;) Co do rozsądku- ostatnio po głowie mi chodzi mi po głowie takie zdanko- miłość przyjdzie po slubie. Ja wiem, że w tych czasach to potwornie niemodne i nieromantyczne stwierdzenie, ale widzę po sobie, ze to, co miało być wyłącznie podporą i męską klatą do wypłakiwania się, ale zrodzone w przyjaźni i poczuciu zaufania i bezpieczeństwa, zmienia się powoli ale skutecznie. Podstawy są solidne- nigdy mnie nie zawiódł, zawsze mogę na niego liczyć, wytrzymał wszystkie moje okropne rozterki, rozkminy, histerie i wybuchy płaczu. Rozumiał, pocieszał i rozśmieszał. A teraz okazuje się, że jak go nie ma dwa dni, bo musi gdzieś wyjechać, to ja zwyczajnie tęsknię. Miłość z rozsądku? Wogle- czy to miłość? Czy przyzwyczajenie do czyjejś dobrej obecności? I znowu pojawia mi się wątek- nie przesadzajmy z tą miłością- jest dobrze, czy trzeba to koniecznie nazywać i definiować?

Autor: Dirisha  22.12.2005 zgłoś

Do Selawi A czym w takim razie jest miłość?;) :):):) Gratuluję

Autor: selawi  22.12.2005 zgłoś

No właśnie- my się zacznijmy zastanawiać nie czym jest, ale DO CZEGO NAM JEST POTRZEBNA????????? bo wtedy sie może okazać, że tak naprawdę miłość to suma naszych potrzeb, które chcemy zaspokoić, za pomocą jakiejś osoby, bo wydaje się nam, że tylko ona to potrafi. Ha! jaką piękną definicje w końcu wymyśliłam!! :):):)

Autor: Vorn  22.12.2005 zgłoś

do Soka Nie zwracasz sie do mnie lecz czekasz na odpowiedź koleżanki. Moze w miedzyczasie coś doradzę. Jeżeli jest tak dokladnie jak piszesz, to potrzebna ci pomoc psychologiczna. Ale nieraz niełatwo o dobra psycholożkę, a na Eichelbergera na pewno cie nie stać. Nie wiem zreszta gdzie mieszkasz. Apteki natomiast sa wszędzie Jesteś w swoistej depresji, i własciwie pewne że miesieczne lub dwumiesieczne leczenie Prozac/em mogłoby to radykalnie naprawić. Prozac możesz po prostu otrzymac od lekarza pierwszego kontaktu. Po zreferowaniu dolegliwości spytaj bez ogródek czy mogłabyś ten lek otrzymać, bo czytałas ze b.dobry itd. Nie sugeruj sie działaniami ubocznymi, zazwyczaj nie występują. Wybierz moze raczej lekarke moze lepiej cie zrozumie jako kobieta. Pierwsze efekty wystapia po około 14 dniach. Po miesiącu dobry nastrój powróci. To jest murowane. Powodzenia.

Autor: selawi  22.12.2005 zgłoś

Vorn, czy ty aby przypadkiem nie przesadzasz? Być moze Eichelberger robi za guru w pewnych kręgach ( jakie kręgi takie guru, swoją drogą), ale pomysł, żeby samorzutnie ustanawiać się guru tego forum wydaje mi się zlekka przesadny. Nie wiesz, czy ją stać na kogoś, czy nie, nie wiesz, czy chce iść do psychologa, nie wiesz, czy pomoże jej prozac, ja naprawdę nie rozumiem, skąd nagle ten protekcjonalny ton dobrego wuja. I ta cudowna diagnoza- jesteś w swoistej depresji. Zazwyczaj staram sie nie rugać personalnie nikogo na forum, ale tym razem mnie ruszyło. Poza tym- powodzenia

Autor:  22.12.2005 zgłoś

Być może jestem w "swoistej depresji". Tabletki antydepresyjne, czy jak tam się je nazywa, mam, ale nie wzięłam ani jednej. Jak sama sobie nie pomogę, to jakieś szmatławe tabletki tego nie zrobią za mnie. Nie po to jestem obdarzona takim rozumem jaki mam żeby go otumaniać jakimiś farmaceutykami. Eichelbergera mam gdzieś. a tabletki leżą, bo może kiedyś się przydadzą

Autor:  22.12.2005 zgłoś

SoKa

Autor: Vorn  22.12.2005 zgłoś

To juz naprawde dla mnie za duzo do zniesienia. Mialem dobre intencje, pisałas ze nie chce ci sie zyć. Zapomnijcie o moim nicu na zawsze.

Autor: SoKa  22.12.2005 zgłoś

co jest dla ciebie za dużo do zniesienia? myślisz, że ja poczułam skowronki w sercu na tą twoją poradę? dziękuję ci za nią. nie chcę być zależna od czegoś. tyle tu wszyscy trąbią o wolności, a ja mam się na własne życzenie zamykać w klatce sztucznie dobrego świata? i proszę, nie znikaj na zawsze. tyle osób próbowało się ciebie pozbyć, a jedna moja wypowiedź bezpośrednio do ciebie sprawi, że znikniesz? Głupia wypowiedź od niewiadomo kogo przeczytana w internecie? Może jestem owłosionym typem, który bije regularnie żonę, może jestem starutką babuleńką, a ty chcesz zniknąć, bo napisałam brzydko na Eichelbergera? To co mają zrobić osoby, które przeżywają prawdziwy stres czy ból w prawdziwym życiu? Też mają zniknąć na zawsze? Teraz mi odpisz. pokaż, jak powinno się żyć. Że ze złymi rzeczami trzeba się zmierzyć. Nie lukrować, nie udawać. Spojrzeć czemuś okropnemu prosto w twarz i powiedzieć mu, że będziesz. Ze dasz radę, bo tak trzeba. Choćby bolało

Autor: Bez nicka  22.12.2005 zgłoś

Vornuś nie odchodz! Tak ładnie sie rozpisałeś ostatnio, że aż przyjemnie było Ciebie czytać. Bardzo czytelnie i zrozumiale. Sam widzisz, jak to jest - czasami nie możemy sie porozumieć, mimo najlepszych chęci. Dyskusja trwa - ja sie przyglądam, czytam, podziwiam więc nie wyłaczaj się z niej. Nie wiem tylko, dlaczego odnosze wrazenie, że pewne osoby piszą i odpowiadaja sobie. Ale nie szkodzi, bo dyskurs jest ciekawy. Zostań zatem !

Autor: Gaga  22.12.2005 zgłoś

Teraz juz wiesz Vorn dlaczego z tymi paniami nikt nie moze wyzyć. One sa nie dozzzzzzzzzzzycia.

Autor: Dirisha  22.12.2005 zgłoś

Do Vorn Czy miałeś może jakieś doświadczenia z sugerowanym przez Ciebie specyfikiem. Pytam bez podtekstów. Ciekawa jestem czy poprawia stan na tyle, żeby można było rozpocząć rozwiązywanie problemów czy tylko "poprawia humor". Dziekuję z góry za odpowiedź.

Autor: Dirisha  22.12.2005 zgłoś

jeśli oczywiście pojawisz się by jej udzielić

Autor: Gusia  22.12.2005 zgłoś

Zdaje się, ze wszyscy konsekwentnie odeszli od tematu głównego, i zaczęli sobie przytykać, wytykać, zupełnie jakw miłości, kiedy nadchodzą czarne chmury....ktoś musi mieć rację, ktoś musi być w błędzie. Przecież nie to w tym wszystkim chodzi. Tak jak każdy ma inna ososbowość, tak każda miłość też jest inna. I nikt nie powinien mieć prawa jej oceniać.A czym jest? Niepisanie pożądanym idealem do któego kazdy z nas stara się dotrzeć. Róznica polega jedynie w wyborze drogi, kótrą pójdzie. Pozdrawiam

Autor: Gusia  22.12.2005 zgłoś

Zdaje się, ze wszyscy konsekwentnie odeszli od tematu głównego, i zaczęli sobie przytykać, wytykać, zupełnie jakw miłości, kiedy nadchodzą czarne chmury....ktoś musi mieć rację, ktoś musi być w błędzie. Przecież nie to w tym wszystkim chodzi. Tak jak każdy ma inna ososbowość, tak każda miłość też jest inna. I nikt nie powinien mieć prawa jej oceniać.A czym jest? Niepisanie pożądanym idealem do któego kazdy z nas stara się dotrzeć. Róznica polega jedynie w wyborze drogi, kótrą pójdzie. Pozdrawiam

Autor: Romantyczna  22.12.2005 zgłoś

Gusiu , masz racje. Temat wiodący zaczyna odgrywac mniejsza rolę, bo do glosu doszły emocje - czyje argumenty są słuszne . a przeciez nie o to chodzi, kto ma rację. Chyba nie po to sie tutaj wypowiadamy, aby bronic wyłącznie swoich racji i krytykowac innych, za ich racje. Pojęcie miłości jest przez każdego inaczej pojmowane. Stąd tyle różnych wypowiedzi. A milośc sobie nieraz cichutko siedzi i czeka, aby ja dostrzeżono.Coś Wam powiem kochani.Jestem już bardzo dojrzałą kobietą i wiem co to jest wielka miłość, znam smak miłości, uniesienia, wzloty i upadki. Z perspektywy czasu muszę powiedzieć tak: To wszystko co przeżyliśmy i co było związane z milością kobiety i mężczyzny - było piękne. Nawet cierpienie było piękne, bo prawdziwe. Kiedy się jest na takim etapie życia, kiedy oglądam sie za siebie, za tym co przeżyłam, co utraciłam, to po prostu nie chce mi sie wierzyć, że to wszystko istniało, że było prawdziwe. Dzisiaj, podobnie jak Vorn, chociaż jestem wolną osobą , nie chcę, ani wielkiej miłości, ani średniej. Może to jest przewrotne, to co powiem, ale ważne jest to co sie przeżywa TU I TERAZ . A to TU I TERAZ było, minęło. Teraz jest juz raczej niemożliwe do spełnienia a zresztą po co. Wystarczy mi moja romantyczna dusza.....

Autor: taka sobie  22.12.2005 zgłoś

Vorn, uśmiechnij się, bo i Ciebie dopadnie do "draństwo". Jesteś mądry i dobrze radzisz ludziom. pozdrawiam

Autor: atm  22.12.2005 zgłoś

Być może,można przeżywać wiele miłości.Moim zdaniem nie jest ważne jak długo trwa dana miłość,by była tą najwięksża w życiu.Ja taką przeżyłem w wieku 20 lat była krótka bo trwała niecały rok ale tak burzliwa i namiętna że już nic innego tej miłości nie zastąpi.Pamietam ją do dziś choć minęło już 30 lat.Więc nie ma regół na miłość kiedy się skonczy ,ile trwać będzie.

Autor: Szarlotka  22.12.2005 zgłoś

Soka, celowo napisałam o tym podobieństwie mojego i Twojego nicku, aby zwrócić Twoją uwageęna inne podobieństwa , choć obie dołożyłyśmy mnóstwo starań aby ich nie zauważyć.Zrobiłam w myślach protokół rozbieżności w Twoich i moich wypowiedziach i wiesz co mnie najbardziej zaskoczyło? Możesz się nie zgodzić.Jednak napiszę Ci co:PODOBIEŃSTWO OSOBOWOŚCI I...DOŚWIADCZEŃ.Jestem od Ciebie starsza, wcale nie mądrzejsza, mam może tylko więcej życiowych doświadczeń.Prosiłam abyś pisała o sobie , nie tylko z tego powodu,że Vorn doskonale radzi sobie bez adwokata. Mam świadomość, a Vorn dobrze o tym wie ,że ja wem, iż nasz konflkt na tym forum ma swe żródła w innym topiku:(nie)ścisły umysł kobiety.Tam również prowadzliśmy zawziętą dyskusję, też się obrażał.Ja pozostałam przy swoim nicku, Vorn w pewnym sensie też.On wie, ze ja o tym wiem i nie jest to Paranoja, jakich wiele zagościło na tym topiku.ale dość czepiania się Vorna vel Untera.Pod tym somym nickiem pisał na forum pt:Chodzę do psychiatry.Jeśli mi nie wierzysz to sama poczytaj.W pewien sposób ja i on walczymy o to samo, jednak z różnych powodów.O tym napiszę póżniej. Wróćmy do podobieńst, bo z pewnością chciałabyś wiedzieć z którymi Twoimi cechami się zidentyfikowałam.Wymienię je tak jak lubisz, w punktach( w wielu sytuacjach piszę podobnie jak ty): Obie piszemy spontanicznie, żywiołowo, Obie jesteśmy mądre, oczytane, inteligentne,...pyskate, uparte, bezkompromisowe,dynamiczne,... Obie potrafimy bronić swoich poglądów, Obie zachowujemy sie pod wpływem emocji nieznośnie a czasem histerycznie, obie cenimy te same wartości w życiu i w miłości. Te same cechy ma też Stella Jednak mnie i Ciebie łączy , czy tego chcesz czy nie, pewne doświadczenie życiowe:Tuż przed ślubem ukochany okazał się być niedoskonały.Twój może bardziej od mojego.Bo mój poprzestał na karmieniu swego ego, Twój przeszedł do czynów.Nie myśl, że mnie bolało mniej.Ja zostałam zdradzona przez przyjaciłkę, która wprawdzie napisała mi ostrzegawcze( chyba tylko w tych życzeniach była wobec mnie lojalna)życzenia, ale przez następne 3 lata mojego małżeństwa starała się uwieść mojego mężą. Dowiedziałam sie o tym w 9 miesiącu pierwszej ciąży. Oczywiście przypadkiem, ale jak wiesz ja nie wierzę w przypadki.Soka, moje małżeństwo jak każde nie jest doskonałe.Jednak POMIMO tego jestem szczęśliwa. I oto dochodzimy do tego co nas różni.Ja przepracowałam swoje cerpienie ,wiem dlaczego i w jakim celu musiało się to ( i inne zdzrzenia )wydarzyć.Ty masz to przed sobą.Jest jeszcze jedno co nas łączy, niechęć do farmakologicznych metod uśmierzania bólu.Bóljest po to abyśmy coś zrozumieli. Uśmerzanie go to oszukiwanie siebie.Znika objaw, przyczyna pozostaje.Ale to już moje zdanie, nie wiem co ty sądzisz o tym. Ze Stellą mam wrażenie,że rozumiemy się od samego początku.Nie ukrywam,że sprawia mi to wielką radość.Ty niepokoiłaś mnie od samego początku, bo czułam,że jest coś głębiej co nas łączy.Intuicja nie zawiodła mnie.Soka , nie piszę tego w n

Autor: Szarlotka  22.12.2005 zgłoś

CD. do Soki Nie ukrywam,że sprawia mi to wielką radość.Ty niepokoiłaś mnie od samego początku, bo czułam,że jest coś głębiej co nas łączy.Intuicja nie zawiodła mnie.Soka , nie piszę tego w nadziei,że od tej pory będziemy się ze sobą zgadzać, że będziemy jednomyślne.Świat byłby nudny i nie rpzwijałby się , a my wraz z nim, gdyby wszyscy myśleli i czuli to samo. Dobrze ,że jesteś,dobrze,że "szalejesz" na tym topiku.Zakładam,że jeszcze nieraz będziemy toczyć ze soba boje, jeśli nie tu, to gdześ indziej.Jednak nie różnimy się aż tak bardzo, jak byśmy obie tego sobie życzyły. Podobało mi się jak odpisałaś Vornowi. A jeśli chodzi o niego to po prawdzie upieramy sie przy tym samym .Zdrada to truczna dla małżeństwa.Vorn uważa ,że jego siła wewnętrzna obroni go przed zdradą, ja uważam,że przed zdradą obroni nas miłość.Gold napisał,że życie nie znosi próżni, że jeśli nie kochamy się związku miłość przydarza sie nam gdzie indziej.Vorn boi się tego nie bez powodu."Lukrowałam"( ożesz ku...to nie jest lukrowanie) miłość małżeńską , bo w nią wierzę, bo w przelotnych związkach nigdy sie nie spełnimy, nigdy nie będzemy też szczęśliwi ani my , ani nasz partner w małżeństwie bez miłości.Lepiej se rozstać.Pozwoli to nam i naszym partnerom na spotkanie szczęścia, na miłość, na ...lukrowanie.Jest mi bliska Selavi ze swoim smutkiem i Ty ze swoją złością. Jestem jednak na innym etapie życia do którego i wy kiedyś dojdziecie. Moje podobieństwo i twoje polega także na tym,że obie znamy swoją wartość i wiemy,że cokolwiek sie zdarzy warto żyć, dla samejurody życia. Pozdrawiam Cię i...po co nasze swary głupie?

Autor: Szarlotka  22.12.2005 zgłoś

Czytam z uwagą , tak w każdym razie się staram czytać, każdą wypowiedź.Wiele osób pisało tu o sprawach niezwykle ważnych.Nawet Terakurdeja miał w tym spotkaniu miłosnym ważną rolę do odegrania. Każdy jest ważny.Zwykle czytam, słucham innych ludzi.Na tym też polega moja praca.W miesiącu grudniu, który zawsze był dla mnie miesiącem refleksji, podsumowań i rozrachunków ze sobą, walczyłam o miłość, o siebie.Było to dla mnie nowe (i jedno z ważniejszych) doświadczenie.Dziękuję tym ,którzy chcieli podjąć ze mną rozmowę jak i tym,którzy nie chcieli.To wszystko było ważne. Afirmacja życiem-pisał Gold o mnie.Tak.Zycie jest piękne.Kto nie wierzy niech obejrzy film pod tym samym tytułem.Żegnam się , z niechęcią.Chciałabym zostać tu na dłużej ale.... Może kiedyś znów zechcę pisać w topikach, wcale nie są głupie.Jednak nie pod tym przypadkowym nickiem.Dziś pisałabym pod nickiem Daimonion j(utro? nie wiem.)Jednak do końca chciałam pisać odpowiadając za swoje słowa. Żegnam czule Stellę , Golda ,Elika, Teresę, Selavi, Sokę, Czytelniczkę,Limbę i tych których nicków nie mogę sobie teraz przypomnieć.A życzenia bożonarodzeniowe? Podobno wraca do nas ze zdwojonmą siłą to co czynimy.Życzę Wam zatem (jako osoba nieco nawiedzona, jako rzecze Vorn)aby wróciło do was choćby w 10% to co czynicie. Szarlotka

Autor:  22.12.2005 zgłoś

Szarlotka, skoro ujawniłaś, że Unter - to Vorn, to sama przyznaj sie, pod jakim nickiem pisałaś na topiku - Chodzę do psychiatry ? Chyba na tyle masz odwagę ?

Autor: Szarlotka  22.12.2005 zgłoś

Kurcze, powiedziałam ,że sie żegnam? Pisałam pod nickiem Dorota.

Autor: SoKa  22.12.2005 zgłoś

szkoda... kto będzie teraz tak inteligentnie atakował moje poglądy? nic to. powrócę do roli obserwatora. może się jednak czegoś nowego o miłości dowiem. Jeśli to możliwe... Wesołych Spokojnych Świąt z Dużą Dawką Miłości wszystkim forumowiczom życzy zła SoKa

Autor: Kosa,soka, oszukanq, naiwana zakoochana  22.12.2005 zgłoś

Nie opuszczajcie mnie,

Autor: KUR2 BEZ D  23.12.2005 zgłoś

NIE R OBCIE MI MI TEGO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! NIE ZASŁUŻYŁAM NA TO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! KUR2WA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Autor:  23.12.2005 zgłoś

A kto tak błaga, że nie opuszczać, a ?

Autor: MIKA  23.12.2005 zgłoś

KOCHAM to nie słowo lecz zdanie - KO - przemija, HAM - zostaje

Autor:  23.12.2005 zgłoś

Szarlotka - jestes kłamczucha. Na topiku Chodze do psychiatry nie było takiego nicka " Dorota "

Autor: alguienka  23.12.2005 zgłoś

A ja sie właśnie zakochałam... nie mogę spać ani jeść... jeszcze nigdy tak się nie czułam. Mam 24 lata czuje się jak jakies nastoletnie dziewcze co to nie wie co z sobą zrobić. Co z tym wszystkim zrobić... Widzę przed sobą wyjątkowego człowieka i jak jeszcze nigdy po prostu się boję.. :(

Autor: LUKARENA  23.12.2005 zgłoś

Ja myślę,że prawdziwa miłość jest jak dziecko,bo ileż trzeba cierpliwości,by dojrzewała i wzrastała z dnia na dzień,by rozkwitała pomimo trosk i zmartwień,by w końcu zaowocować pełnym szcęściem.Jeśli ktoś pragnie dziecka,to robi wszystko,by je mieć.Pielęgnuje i troszczy się o nie już od poczęcia,niewiedząc,co z niego wyrośnie, jednak nierezygnuje i trwa przy nim aż do usamodzielnienia.Czemu więc ludzie się rozchodzą,rezygnują z miłości?Bo poprostu nie chce im się dbać o tę miłość aż tak długo,aż do grobowej deski.Obwiniają się nawzajem o stratę miłości.No i tak właśnie jest...nieprawdaż?Oboje jesteśmy odpowiedzialni za naszą miłość więc...nierezygnujmy z niej z byle powodu lecz pielęgnujmy ją wzajemnie.A czy to prawdziwa miłość można będzie powiedzieć za jakieś uuuuu...kilkadziesiąt lat:).Prawdziwa miłość nie umiera lecz odchodzi niechciana i zaniedbana do innej pary.

Autor: lukarena  23.12.2005 zgłoś

Wiele razy słyszałam słowa,że ktoś żaluje,że kogoś poznał i pokochał,że się pomylił w wyborze,że życzy tej osobie jak najgorzej,albo szantażem wymusza trwałość związku.A to przecież nie tak ma być.Zaborcza,wymuszona miłość?Nie!To NIEWOLA!!!A jakie uczucia idą w oarze z niewolą?Strach,złość,brak szacunku itp.Same złe cechy CIEMNEJ STRONY.Jaka jest miłość?Taka sama na całym świecie.PIĘKNA,GORĄCA.Czy to nie piękne,że dostajemy ją w darze od BOGA?Pytacie,jaka powinna być miłość?A JAKI JEST BÓG?No właśnie...nie jest zaborczy,dał nam wolność wyboru...niezłorzeczy nam,lecz daje szansę,daje nam życie na tej wspaniałej planecie a gdzie nasza wdzięczność?BÓ kocha nas a my wzajemnie się nieznosimy rywalizując o pozycję a przecież wszyscy jesteśmy w serduszku tacy sami.ZAJRZYJCIE W GŁĄB a przekonacie się,jak łatwo i pięknie można przeżyć każdy dzień.Pozdrawiam wszystkich.

Autor: Himera  23.12.2005 zgłoś

Autor: (2005-12-23 05:24:11) jest w błędzie! No jak ty tak zawsze czytasz..... Szarlotka nie jest kłamczuchą.Ja też sprawdziłam.Przecież ona zaczęła ten topik! Potem też przez chwilę pisała, zaraz na początku. ----- To jej pierwszy wpis: Autor: (2005-10-31 14:19:02)

Autor: selawi  23.12.2005 zgłoś

no i proszę, tak się skupiliście na personaliach, ze nikt nawet nie skomentował mojej definicji miłości.... a ciekawa jestem, co myślicie- no to ja ją powtórzę i może będzie jakiś odzew?? "No właśnie- my się zacznijmy zastanawiać nie czym jest, ale DO CZEGO NAM JEST POTRZEBNA????????? bo wtedy sie może okazać, że tak naprawdę miłość to suma naszych potrzeb, które chcemy zaspokoić, za pomocą jakiejś osoby, bo wydaje się nam, że tylko ona to potrafi. Ha! jaką piękną definicje w końcu wymyśliłam!! :):):)"

Autor: czytelniczka  23.12.2005 zgłoś

Selawi Dziwna ta definicja. A co z potrzebami innych? Czy miłością w takim razie jest również chęć zaspokajania potrzeb innej osoby. No i przede wszystkim jakie potrzeby swoje, czy tej drugiej osoby chcemy zaspokajać. Doprecyzuj proszę swoją wypowiedź. Pozdrawiam

Autor: MaA  23.12.2005 zgłoś

Kochałam kogoś kto kochał tylko siebie.Zostałam z pustym sercem.Dałam w tej miłości całą siebie. Dawałam prawie 35 lat a prawdę o podwójnym życiu wyznał mi na "łożu śmierci" bo bał się piekła i pragnął mojego wybaczenia. Nie widzę już "urody życia". Ja,która się dałam oszukiwać całe moje dorosłe życie...znam tylko złych facetów. Mój był tym ostatnim,o którym myślałam,że jest wyjątkiem,że nie zdradza,że jest uczciwy.Był takim samym dupkiem.Zmarnowałam taką piękną miłość na takie NIC ? Tamta pani miłość traktuje cynicznie.Która znas jest wygrana? Moja miłość zaspakajała jego potrzeby.Jego miłość też zaspakajała jego potrzeby...Co to jest MIŁOŚĆ ?

Autor: SoKa  23.12.2005 zgłoś

Dobra, wracam tylko po to, żeby się ustosunkować:) droga Selawi Choć twoja definicja wydaje się być rozsądną propozycją, to nie wydaje mi się, żeby była doskonała. Co z osobami, które mają całą listę oczekiwań, które chciałyby aby partner realizował (czułość, troskliwość, etc.) a wiążą się z egocentrykami, którzy widzą tylko siebie i swoje ego nie dając nawet cienia nadziei na to, że będą takimi jakich ich sobie wymarzyliśmy? oczywiście nadzieja na to, że ta wstrętna ropucha, co prawda inteligentna jak cholera i równie pociągająca, zmieni się w końcu w kochającego księcia, gdzieś tam buzuje, ale ileż można się oszukiwać? ergo - bywa miłość, która JEST sumą naszych potrzeb, które chcemy zaspokoić, za pomocą jakiejś osoby, ale NIEKONIECZNIE DLATEGO, że tylko ona to potrafi. Często wręcz są to osoby, o której wiemy, że tego nie potrafią. I pomimo, że znamy dziesiątki osób które by te potrzeby potrafiły, czy wręcz nawet chciały zaspokoić, akurat ta nas trzyma na totalnie niczym nieuzasadnionej emocjonalnej smyczy.

Autor: Monia  23.12.2005 zgłoś

Selawia!!!! mam 24 lata i jestem z moim mezczyzna 7 lat i wydaje mi sie,ze to ja caly czas spelniam jego potrzeby on oczywiscie troche moje rowniez,ale to chyba ja trzymam nasz caly zwiazek. Powiem Wam,ze kocham go bardzo choc jest to troche inna milosc niz 3 lata temu.Wiem natomiast,ze jest to moj najlepszy przyjaciel.Na wiosne zaczniemy sie starac o bobaska. Wiem,ze milosc istnieje!!!!! Pozdrawiam!!!

Autor: monia  23.12.2005 zgłoś

sorry Selawi!!!!poprawiam

Autor: SoKa  23.12.2005 zgłoś

MaA! właśnie dziś weszłam na forum, na którym się wypowiadałaś(jestem w okolicach wzreśnia) Bardzo mnie poruszyła twoja wypowiedź nt. twojego męża i twojej goryczy. Rozumiem twoją wściekłość. Gdy do mnie dotarło, co za sobą niesie zdrada, w sensie fizjologiczno - anatomicznym (a wyobraźnię mam niestety bardzo plastyczną) to rzuciłam się na niego z pięściami. Potem przyszedł etap autoagresji, gdy go ostatecznie wyrzuciłam z mojego życia tracąc osobę na której powinnam wyładować wszystkie złe emocje. Potem odrętwienie, następnie złość. I totalne osłupienie na wieść, że po 3 miesiącach od przybiegania do mnie z kwiatkami, żeby dać mu jeszcze jedną szansę - jest znów aręczony. najbardziej żałosne jest to, że chciałam mu wybaczyć, ale po dialogu ja: kochasz mnie? on: tak! ja: chcesz być z nią? on: nie wiem (a znał ją 3 tygodnie które spędzali głównie na sekualnych maratonach) już nie mogłam - straciłam do niego cały szacunek, który miałam nawet tuż po zdradzie Pozdrawiam cię gorąco. Chciałam to zrobić na tamtym forum, ale jest chyba w stanie agonalnym (jedna wypowiedź na dobę). Tak bardzo chciałabym móc jakoś ukoić twój ból...

Autor: selawi  23.12.2005 zgłoś

Mamy nie tylko potrzebę brania- również dawania. Jak zaczęłam się zastanawiać i nad sobą i nad wypowiedziami innych osób- to patrze, że problemy zaczynają się głównie wtedy, kiedy po prostu nasze potrzeby zaczynają się rozmijać. Stąd złość, nieporozumienia. Wystarczy, jeśli granica między potzrebą wolności, samorealizacji a bliskości, bezpieczeństwa jest różna u dwóch osób. Moja potrzeba dawania, i brak potrzeby przyjmowania u partnera. Potrzeba robienia wielu rzeczy razem, życia rodzinnego, a potrzeba samorealizacji. Ja byłam własnie w takiej sytuacji- mój mąż niczego ode mnie nie chciał:). A ja miałam potrzebę również dawania. A potrzeby są najróżniejsze, to chyba oczywiste, począwszy od tzw. uczuć wyższych, po codzienne potrzeby uczestniczenia w życiu domowym, jak chociażby dzielenie się obowiązkami domowymi czy zwiazanymi z wychowaniem dzieci, czy też materialne bezpieczeństwo- kazdy człowiek taką hierarchię pewnie ustala sobie trochę inaczej. I jeszcze jedno- bardzo często jest tak- to może też wiadomość do SoKi- że wyobrażamy sobie, jak MOGŁOBY BYĆ i za tym tęsknimy, tego nam brakuje. Z tego powodu cierpimy. Na podstawie jakiś dobrych doświadczeń z partnerem budujemy sobie wizję, że tak byłoby zawsze. A tymczasem- skoro tak nie było, a partner nie próbował tego zmienić, wrócić do tych dobrych momentów- to znaczy, że to tylko nasze wizje nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. Najwiecej cierpienia przysparza nam chyba własna wyobraźnia, a nie prawdziwa osoba, czy "prawdziwa miłość".

Autor: selawi  23.12.2005 zgłoś

No to dopowiadam:) Faktycznie, powiedziałam tylko o potrzebach najbardziej oczywistych- ale myślę, że to co trzyma nas w złych związkach, albo nie pozwala zapomnieć ( ta emocjonalna smycz) o byłym- to potrzeby nieuświadomione. Z reguły jest tak, ze nawet najbardziej umęczona matka polka coś z tego ma- może np. wszem i wobec opowiadać, jak to ona się poświęca, jaka jest dobra i wspaniała- w ten sposób sama zyskuje uznanie w swoich i cudzych oczach, chociaż tak naprawdę mogłaby w końcu rzucic to w diabły i wyjechać se na świeta na majorkę;). Sęk w tym, ze chociaż opowiada, jak jej źle, to coś z tego ma. Często taką smyczą jest własne, zranione ego- mnie samej zdarzyło mi się myśleć, że nie umiałabym już wrócić do męża, ale chciałabym, zeby on mnie o to poprosił- może to potrzeba typu- "moje na wierzchu"? urażona duma, czy ego właśnie, w końcu zaspokojone, może sobie odpuścić? Takie pomysły na gorąco- może coś jeszcze mądrego wymyślę w drodze do przedszkola- to napiszę:)

Autor: SoKa  23.12.2005 zgłoś

Selawi. Miłość jest miłością. Jest tym, co pcha nas przez życie. Albo Miłość albo jej oczekiwanie. Po to chce nam się jeszcze parę dni przecierpieć. Zeby któregoś dnia obudzić się szczęśliwym,bo jest Ona. Może masz rację, że cierpień przysparzają wyobrażenia. Ale czy Miłość nie jest właśnie wyobrażeniem? Emocją? Czymś nieuchwytnym i tak naprawdę niedefiniowalnym. I mówiąc o emocjach nie mam na myśli tylko tych skrajnych. Raczej o tych, które mi się osobiście kojarzą ze Świętami Bożego Narodzenia - Cieplem, radością, śmiechem spokojem i poczuciem bezpieczeństwa. Ale ponieważ, jak powiedziałam, jest Ona dla każdego kimś innym, to nie możemy kwestionować jej prawdziwości. Możemy tylko mówić o tym, że pewne jej odmiany zamiast nas wzbogacać, powodują stratę, choćby stratę wiary - w siebie, w przyszłość

Autor: selawi  23.12.2005 zgłoś

Ależ ja nie mówię, że miłość nie istnieje:) Ja tylko się upieram, że primo- nie jest jedynym (ani może nawet najważniejszym, bo gloryfikujemy ją tak, jakby zadne inne nie istniało) uczuciem, które pcha nas do przodu secundo- nie mylmy wyobrażenia z emocjami. Wyobrażenia to myśl, która budzi w nas emocję, zawsze w takiej kolejności- najpierw jest fakt ( wydarzenie, wspomnienie, literatura, wyobrażenie), potem uczucie , które fakt wywołuje. Związek dwóch osób to potwornie skomplikowana mieszanka faktów i emocji z tym związanych. Cała fabryka naszych potrzeb (często sprzecznych) nałożona na potrzeby, wyobrażenia i emocje drugiej osoby. Do tego dołącza jeszcze zwykła atrakcyjność seksualna, która może nas pociągać- cała sfera związana ze zmysłowością, a ta nie musi iść w parze z rozsądkiem:). Wystarczy, że spotkamy osobę, która w jakiś sposób kojarzy nam się z czymś z przeszłości, podświadomość nam kojarzy na zasadzie- podobny zewnętrznie, więc podobny emocjonalnie ( nie musi to byc oczywiste podobieństwo, ale np. tembr głosu, mimika twarzy). I leżymy, bo to wcale nie musi być prawda. Poza tym, z dzieciństwa wynosimy pewne schematy i sposoby na radzenie sobie z rzeczywistością- może małżeństwo rodziców nie było dobre, ale ja już wiem, jak sobie radzić z tego typu człowiekiem, więc- paradoksalnie- czuję się w tym w pewien sposób bezpiecznie? i tak dalej, i tak dalej.... Ja wiem, piszę to i sama widze, jak obdzieram miłość z romantyzmu i mistycyzmu, a co najśmieszniejsze, kiedy wieczorem się przytulam do swojego faceta, wcale nie myślę o tym, jakie moje potrzeby zaspokaja w tym momencie, tylko o tym, jak jest fajnie;) Ale z drugiej strony zostawmy romantyczną i mistyczną miłość szczęśliwie i z wzajemnością zakochanym- ludziom po przejściach przydaje się chyba zdjęcie miłości z piedestału, w każdym razie do chwili kolejnego zawrotu głowy;), wtedy nie nalezy niczego analizować, a tylko się cieszyć i łapać dobre chwile

Autor: czytelniczka  23.12.2005 zgłoś

Selawi dziekuję, że doprecyzowałaś co masz na mysli. Ta ogólna definicja jak dla mnie była zbyt ogólna. Tak wię odpowiem Ci na własnym przykładzie. Ja mam wiele potrzeb. Sęk w tym, że nie o wszystkich potrzebach wiedział mój mąż (i na odwrót ja o jego). Cały problem miesci sie w dialogu w związku. Trzeba po prostu rozmawiac nie tylko o tym co jutro na obiad, czy gdzie spedzamy wakacje. Trzeba mówic o swoich potrzebach. Wtedy ta chęć dawania i brania nie będzie tylko chęcią, lecz będzie miała okazję przekaształcic się w czyn. Ja nie zastanawiam się co by było gdyby. Ja mówie mężowi cvzego oczekuję. Ja się zmieniam, on się zmienia i to czego oczekiwalismy na poczatku częściowo zdezaktualizowało się. Kazdy z nas sie rozwija i jego potrzeby także ewoluują. Ludzie oddalają sie od siebie kiedy przestaja ze soba rozmawiać. Zaczynają sie mijać. Zyc razem a jednak osobno. A nie tak miało być. Tak więc rozmawiajmy o pragnieniach, marzeniach, planach. Druga sprawa. Trzeba znać swoją wartość i wartość tej drugiej strony. Nie godzic sie na byle co. Nie wmawiać sobie, że nie zasługuje na cos lepszego. Każdy zasługuje na wszystko co najlepsze. Czasem trzeba siegnąć dna by móc sie odbić. Co nas nie zabije to nas wzmocni. Nasze szczęście zależy od nas. Więc trzeba sięgać po nie i brac pełnymi garściami.

Autor:  23.12.2005 zgłoś

Kochana Selawi:) Nie twierdzę, że uważasz, że nie ma miłości, tylko stwierdziłam, że ta "emocjonalna smycz" jest dla niektórych mióością, chorą, alejednak:) Wesołych Swiąt

Autor: selawi  23.12.2005 zgłoś

Czytelniczko:) Bywa i tak, że ani rozmowy ani nawet terapia niczego nie zmienią. Bywa i tak, że potrzeby nie tylko się zmieniają, ale i rozmijają. Bywa i tak, że ktoś po prostu zna potrzeby drugiej strony, ale je lekceważy ( na zasadzie- przynoszę pieniądze i to ma wystarczyć). I tak dalej- to wszystko przykłady z mojego podwórka, niestety;). W pewnym momencie trzeba powiedzieć stop, nawet jeśli się kocha, i tak było własnie w moim przypadku. SoKa:) Ja cały czas myślę, że to była miłość, emocjonalna smycz trzyma mnie ciągle, choć już coraz mniej, kochałam jak wariatka- z tym, że nie nie chce się zgodzić na to, żeby mitologizować to uczucie- trochę sobie rozłożyłam je na składniki pierwsze, trochę zrozumiałam i przyniosło mi to ulgę. Bo jeśli poniosłam porażkę w tej miłości ( a poniosłam), to przynajmniej nie chcę sobie wmawiać, że poniosłam porażkę w życiu- bo to nie to samo. Poza tym my zazwyczaj tworzymy sobie różne hierarchię i często miłość stawiamy na pierwszym miejscu- a tymczasem nie wiem, czy to co dzieje się w moim życiu teraz, to miłość- ale wiem, że jest o wiele cenniejsze niż tamto chore uczucie.

Autor: czytelniczka  23.12.2005 zgłoś

Selawi Fakt bywa i tak, że te potrzeby się rozmijają. Bywa również tak, że jesteśmy nieświadomi wzajemnych potrzeb ( to z mojego podwórka ;)). Ja nie znoszę stanu "zawieszenia" więc było jeno rozwiązanie. Albo idziemy jedną drogą albo trzeba się rozstać. Wybraliśmy tą trudniejszą drogę. Jak na razie idzie nam nieźle. Lepiej niż kiedykolwiek. "Przepracowalismy" kryzys i jestesmy bogatsi o to doświadczenie. Zobaczymy co będzie dalej. Najwazniejsze to wyciagnąć wnioski z popełnionych błędów. Ja jestem daleka od idealizowania czegokolwiek, a tym bardziej miłości. Tak jak wyżej ktoś napisał (chyba Ty) miłośc to mieszanka różnych uczuć. Miłość raz boli innym razem wpędza w stan euforii.

Autor: AnIa  23.12.2005 zgłoś

Wydaje mi sie ze prawdziwa miłosc polega przedewszystkim na szczerosci i zaufaniu...bo bezt tego ani rusz..zgadzam sie ze na poczatku to motylki w brzuchu i tak dalej ...potem jednak inaczej rozumuje sie slowo MIOLOSC...pozdrawiam pa

Autor: selawi  23.12.2005 zgłoś

Ja też nie znoszę zawieszenia, ale trudno mi powiedzieć, że decyzja o rozstaniu była łatwiejsza. Zwłaszcza, że to ja kochałam- a on "nie był pewien". Jeden poważny kryzys przeszliśmy, wtedy byłam siłą napędową, żeby ratować związek, potem zwyczajnie nie miałam siły. I chyba zadziałał instynkt samozachowawczy, bo wbrew opinii rodziców, teściów, męża a nawet swojej, zdecydowałam się na rozejście. Chyba łatwiej (godniej?) kiedy boli w ten sposób, niż gdy rani cię ukochany człowiek. Bo można mądrze pisać, ale czasami jest zwyczajnie tak, ze nawet taka fajna i niegłupia kobitka jak ja zakocha sie w facecie nastawionym wyłącznie na swoje rozdęte JA. heh, grunt, że wychodzę na prostą:)

Autor: Dirisha  23.12.2005 zgłoś

Selawi, CZytelniczko dziękuję za to co napisałyście. Bardzo mi to pomogło

Autor: selawi  23.12.2005 zgłoś

do usług ;)

Autor: selawi  23.12.2005 zgłoś

do usług ;)

Autor: serawi  23.12.2005 zgłoś

i co? nie wyraźnie napisałam że jestem do usług? długo mam tu tak czekać?

Autor: elik  23.12.2005 zgłoś

Wpadam tylko na chwilę, aby... Wszystkim, którzy tutaj zaglądali, czytali wypowiedzi, sami pisali, czasem wzruszając się a czasem irytując... składam najserdeczniejsze życzenia zdrowych, spokojnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia, wszechobecnej miłości w gronie rodzinnym, dużo ciepła, serdeczności i czułości oraz samych dobrych i szczęśliwych dni w Nowym Roku - proponuję, aby każde z nas wzniosło toast o północy za PRAWDZIWĄ MIŁOŚĆ! - niech się spełnia taka jaką ją sobie sami wymarzyliśmy... "Dziecko może nauczyć dorosłych trzech rzeczy: cieszyć się bez powodu, być ciągle czymś zajętym i domagać się - ze wszystkich sił - tego, czego pragnie" ...i życzę Wam również przynajmniej trochę tych umiejętności, aby życie było bardziej kolorowe, radośniejsze i szczęśliwe. Elik.

Autor: ocurde  23.12.2005 zgłoś

Dziękujemy I nawzajem.

Autor: czytelniczka  23.12.2005 zgłoś

Selawi ja piszac o wyborze trudniejszej drogi nie miałam na mysli, że Ty wybrałas łatwiejsza. Fajnie, że wychodzisz na prosta. A teraz biegnij do mety po swoje szczęście. tego Ci życze. Wszystkim tu zagladajacym życze własnego skrawka nieba, zadumy nad płomieniem świecy, filiżanki dobrej, pachnącej kawy, piękna poezji, muzyki, pogodnych świąt zimowych, odpoczynku, zwolnienia oddechu, nabrania dystansu do tego co wokół, chwil roziskrzonych kolędą, śmiechem i wspomnieniami. Wesołych Świąt!

Autor: selawi  23.12.2005 zgłoś

była raz pewna panna ze szczecina selawi- wciąż mówiła jej mina ale pierzchł jej stoicyzm i poczuła mistycyzm gdy Mikołaj jej wpadł do komina!! z życzeniami dobrej miłości na święta i całe życie selawi:)

Autor: S.  23.12.2005 zgłoś

No a temu V. co go trzeba było w koncu wywalic aby był spokój to bym tak specjalnie niczego nie zyczyla.

Autor: Panna ze Szczecina  24.12.2005 zgłoś

Selavi ? ok. selavi: Był sobie facet z Berlina Jak zwykle arogancka u niego I pewna siebie mina, Więc na dobranoc odpowiem mu Ni z gruszki, ni pietruszki: "Lepszy wróbel na dachu, Niż na wierzbie gruszki......" Ze szczególnie świątecznymi życzeniami, pełnymi miłośći...... SELAVI ! PS. Wpis ostatni przed moim z nickiem "S" nie jest mój ! A tak w ogóle - to już po prostu brak mi słów i powiem krótko: podłość!

Autor: Dirisha  24.12.2005 zgłoś

Życzę wszystkim prawdziwych, nieplastikowych Świąt i niekomercyjnej miłości

Autor: Bez nicka  24.12.2005 zgłoś

A ja powiem tak: Szkoda, że ten temat został zmarnowany przeż takich, którzy w imię miłości, pokazali fałsz i obłudę, którzy prowadzili dyskurs sami ze sobą, lub tylko po to, aby "wciągnąć" w swoją grę tych, którzy potrafili wypowiedzieć się tak, jak naprawdę myslą i czują. Po pewnym czasie można sie było zorienytować, co jest grane, dlatego Ci inni wycofali sie z tej gry, a na placu boju zostali zawsze ci sami, co na każdym topiku wyrażają swoje "poglądy" w bardzo charakterystyczny, rozpoznawalny sposób. Tym razem też tak było w imię watykańskiego "przesłania". Tym rozpoznawalnym i zawsze tym samym, życzę aby pod choinką, złożyli sobie samemu życzenia - mniej zakłamania, a więcej zrozumiałośći i zyczliwości DLA WSZYSTKICH. Teraz ja idę do rodziny, aby przy wigilijnym, skromnym stole, podzielić sie zyczliwie opłatkiem. I WAM, ŻYCZĘ TEGO SAMEGO !

Autor:  24.12.2005 zgłoś

Witam Uczmy się kochać ludzi takimi, jakimi są. Każdy w nas wnosi coś niepowtarzalnego. Dużo miłości dla wszystkich pod choinkę. T.S

Autor: Szarlotka  24.12.2005 zgłoś

Mam tylko jedną malutką chwilkę , nim moi bliscy odkryją ,że mnie nie ma.Życzę wię wszystkim, którzy tu pisali, czytali, adorowali miłość i samo życie spełnienia się w życiu , Trosk,zktórymi będziecie mogli sobie poradzić, prawdziwych przyjaciół, prawdziwej miłości i wiary w dobro tkwiące w człowieku.Dziękuję Wam, że tu byliście. Szarlotka

Autor: maka  25.12.2005 zgłoś

Miłość się czuje - ona wypełnia człowieka...

Autor: Fru  25.12.2005 zgłoś

No dokładniej jelita. Czasem uchodzi.

Autor: terakurdeja  25.12.2005 zgłoś

no i co kobity. zastój kurde? rzucam myśl! co bez miłości wart jest świat!! startujemy.

Autor: asiunia  25.12.2005 zgłoś

"Miłość to umiejętnośći chęć pozwolenia tym, na któych Ci zależy, aby byli, kimkolwiek zechcą, bez jakiegokolwiek nalegania na spełnienie twoich oczekiwań" !!!

Autor: Ucha  25.12.2005 zgłoś

no pewno. ja to stosuję. zawsze zezwalam aby był kim chce. on najczęsciej chce byc chamem ale ja go i tak kocham bo on spełnia moje oczekiwania bez nalegań. no he, he sprawny jest w miłości. dziś też sie będziemy wieczorem kochać. kochać, kochać, ah. idę sie kąpać , pa.

Autor: selawi  25.12.2005 zgłoś

"Miłość to umiejętność i chęć pozwolenia tym, na któych Ci zależy, aby byli, kimkolwiek zechcą, bez jakiegokolwiek nalegania na spełnienie twoich oczekiwań" !!! Macie więcej takich dyrdymałów? Ja już mam serdecznie dosyć tych wszystkich aforyzmów i mądrości w pigułce. To strasznie mądra myśl, pod warunkiem, że trafimy na związek dwóch aniołów- między innymi na tym polega związek, a potem rodzina, kiedy zwykłe obowiązki staja sie mniej przyjemne i zwyczajnie NIKOMU nie chce się ich wykonywać, ale ktoś musi- i co? Ty idź się zabaw, pograj tydzien na kompie, bo wyszła nowa fascynująca gierka itp, a ja sama się zajmę resztą. Kocham cię właśnie takiego i najwyżej ja się urobię po pachy, a jeśli spotkasz jutro wypieszczoną niunię, to idź jak w dym, bo ja chcę twojego szczęścia, hihi. Oczywiście przesadzam, ale do tego się to sprowadza. Ech, mogłabym napisać cały elaborat na temat tego, co idzie za takim myśleniem, ale mi się nie chce, bo idę się kąpać relaksacyjnie;)

Autor: Cipodajka  25.12.2005 zgłoś

Miłość najlepiej wyraża się w seksie. Ta bliskość.... Dwoje staje się jednym. Kocham seks!!!

Autor: Ucha  25.12.2005 zgłoś

odprężyłaś sie selawi troszke? prysznicem czy paluszkiem? no mniejsza o to, ważne aby relaks był pełny.

Autor: LALENCJA  25.12.2005 zgłoś

szpiescie sie kochac ludzi, tak szybko odchodza!

Autor: monia  25.12.2005 zgłoś

Nie wiem jak zdefiniowaćprawdziwe uczucie, ale ja cały czas kocham jednego mężczyzne, mimo jego ciągłej niepewności co do mnie.....Moje uczucie jest szczere i nie zmącone.... i to już troszke trwa......i jest super...

Autor: Lady Dee  25.12.2005 zgłoś

No i po co tu zajrzałam? Zniesmaczyłam się tylko od tego prostactwa.A komuś przeszkadzały tu górnolotne wypowiedzi SSG...Czytelniczko, nie daj się .Pisz!!!

Autor: Ledy Bee  25.12.2005 zgłoś

trochę prześmiechu nie zaszkodzi nikomu. miłujmy sie!

Autor: Daimonion  25.12.2005 zgłoś

Wybrałam z tego co tu napisano to co dla mnie jest najważniejsze.Nie chcę aby w tym topiku pointą były obelżywe słowa. 1. Dla mnie milość, już dzisiaj wiem napewno, to całkowite oddanie się drugiemu człowiekowi. Jeśli nie będzie to odwzajemnione, nie mój problem. Tylko Jej, albo Jego. Nie można stale trwać w przekonaniu, że w miłości jest coś za coś. Miłość to nie targowisko. Może ktoś zarzucić, że idealizuję. Proszę zatem o odpowiedź na pytanie, czy ustalając cele, wartości do których zmierzamy, ustalamy je na poziomie przeciętności, czy chcemy sięgać do gwiazd? 2. miłość to pragnienie by osoba przez nas wybrana była szczęśliwa przy jednoczesnym dążeniu do własnego szczęścia.Jeśli całkowicie z siebie zrezygnujemy, poświęcimy siebie dla tej drugiej osoby przestaniemy istnieć, staniemy sie bezbarwni i nudni.Miłość to bycie w nieustannej podróży, w ciągłym ruchu.Zmieniamy sie my, zmienia sie nasz ukochany, zmienia sie nasza miłość.Dobrze gdy umiemy ją rozwijać,dobrze kiedy dojrzewa, jaśnieje z czasem.Nic nie jest nam dane raz na zawsze.O miłość trzeba dbać codziennie...Kocham cie nie "ZA" ale "POMIMO". Kocham cie więc pozwalam ci odejść, pozwalam ci błądzić, pozwalam ci sie zmieniać, miec swoje zdanie, swoje tajemnice, swoje pasje, kocham cię więc nie chcę cię zmieniac,szanuje cię kocham cię więc pragnę twojego rozwoju. Kocham cię i dlatego sama sie rozwijam, zmieniam, mam swoje pasje, swoje tajemnice, szanuje samą siebie. 3. najważniejsze w miłości jest zaufanie, bezpieczeństwo i szacunek, przy moim męzu to czuję i mam nadziję że tak będzie do późnej strości 4. miłość jest czymś żywym, czymś wciąż się zmieniającym, czymś bardzo wrażliwym i czułym. Czymś szalenie wymagającym. Czymś bardzo niesamodzielnym, bo zlaeżnym conajmniej od dwojga. Dla mnie warunkiem miłości, powietrzem dla miłości jest BLISKOŚĆ. Bez bliskości miłość się dusi i umiera. 5. miłość to szacunek do tej drugiej osoby, przywiązanie, radość z kazdego dnia bycia razem, czasem szaleństwo z kilku pierwszych lat, później wspólna fascynacja i wielka namietność: dzieci 6. w związku obowiązują : zaufanie, szacunek, wierność to podstawa,aby związek sie udał....ale potrzebne są też w związku wyrozumiałość,sztuka rozmawiania, polegania na sobie,cieszenia się z każdego dnia,spędzania wspólnie razem czasu,przezywania wzlotów i upadków 7. Miłości nie pytaj, skąd przychodzi i po co przychodzi. Wielka, bezinteresowana miłość - to DAR NIEBIOS. Jeśli miałeś, albo masz taką miłość w sercu, to jesteś bogaty w uczucia, które są nie do przecenienia ! Takiej miłości nie można rozmienić na drobne. Taką miłość trzeba chronić. Takiej miłości nie warto utracić przez lekkomyślność, bo jeśli ją stracisz, to możesz już więcej jej nie spotkać ! 8. Nasze uczucia do drugiej osoby powinnismy przyjmować jest takie określenie z "dobrodziejstwem inwentarza". Nieważny kolor skóry stan posiadania czy wygląd. Albo chcemy być razem albo nie i to z pełna swiadomościa do końca życia.

Autor:  25.12.2005 zgłoś

9. Miłość? Kiedy czujesz się wyróżniona. Nawet wtedy, kiedy nie jesteś. Kiedy czujesz ciągłą obecność tej drugiej osoby w sobie. Nawet wtedy, kiedy jej nie ma. Kiedy czujesz wszystkie kolory świata. Nawet te najsmutniejsze... 10. miłość jest stanem dzieki któremy stajemy sie wrażliwsi, dojrzalsi, lepsi, mądrzejsi, doskonalsi. 11. 'MILOSC jest piekna tylko trzeba o nia dbac kazdego dnia bo jesli o tym zapomnimy zatracimy to co kiedys bylo takie piekne. 12. bo czym jest miłość? w głębi duszy każdy pragnie jej doświadczać, ale przecież nie da się jej opisać, jest czymś niesamowitym a nawet" boskim" , po prostu musimy dostrzec w drugiej osobie coś "boskiego", poczuć więź bliskości.........

Autor: Wyspa  25.12.2005 zgłoś

No cóz...wypowiadaja sie najczesciej kobiety zdradzone.. tym razem ja zdradzam.. zdradzam za nijakosc, lekceważenie, stłamszenie mnie..zawsze bylo tak jak królowa matka(Angli) radzila swojej corce, która zwierzyła sie jej, ze nie ma przyjemnosci z sexu z mezem; rozłóż nogi i myśl o Angli! i nic nie zrobił aby bylo inaczej! teraz kiedy tak patrze na siebie z boku??? nie poznaje sie!ja chce sie kochac!! ja chcę chciec!! Jest cudownie.. kiedy bierze mnie w swoje ramiona, czuje jakbym jechala winda do nieba!!nie jestem mloda!!59 latka. Milosc jest piekna!!

Autor: Raj  25.12.2005 zgłoś

Cos zle sobie poczytałas Wyspo. Tutaj nie wypowiadały się kobiety zdradzone, ale odwrotnie , gardzące zdradą. Trochę Twoja wypowiedz nie bardzo tu pasuje.

Autor: Angel  25.12.2005 zgłoś

Wielka miłośćć... takk to jest to..początek usłany rożami , bajka niesamowita .. oboje ludzi sie kocha , wielki szacunek ,oddanie, zaufanie, cos pieknego , decyzja o zawarciu związku ,dzieci , wielki cud ... .....ale patrzmy dalej.. coo sie okazzuje .. te ogromne uczucie znika jak za sptryknieciem palcami ... i co? co z wielką miłością !? oddaniem ?! jeszce wiecej co z szacunkiem ?! .. hm.. chyba wszytsko znikło.. co sie stało... o czym zapomniano ... co było nie takk ? teraz wieczne pretensje, kłótnie ... bu.... cos strasznego .. poco sie ze sobą męczyć . dorosłe dzieci ... noto moze sie rozzstaniemy .. bo co.. bezsens trwac w chorym zwiazku gdzie małzonek obraza sie o byle co zamyka sie w pokoju prawie nic nie je .. zachowuje sie jak ostatniii kretyn ...zacofanie! z resztą zawsze taki był .. zawsze w domu, mało towarzyski .. to dlaczego wlasnie na niego padlo! dlaczego są teraz razem !? ' Fatalnie zły wybór.... a jaki z tego wniiosek ... moze nie brać ślubu...?! ale co teraz rozwazac... przecierz juz zaa późno ... chora sytułacja w domu facet obrazony na cały swiat z dziecmi sie nie odzywa z żona to samo ... co dalej ?!?!?! nie wiem .... A więc ... trzeba sie powaznie zastanowic w co sie wchodzi .. bo to tak zazwyczaj jest ... po ślubie wszystko sie psuje ... ehh... chyba trzeba duzo przezyc , sprawdzic , przekonac sie co jest dobra a co zle co nam odpowiada a z czym nie mozemy sie zgodzić .. ale na to wszytsko chyba by zabrakło czasu ?! Myślcie myślcie..... ~~ANGEL...

Autor: selawi  25.12.2005 zgłoś

A ja się tradycyjnie nie zgodzę- wcale nie uważam, żeby miłość była jedna na całe zycie- tzn, żeby była związana z jedną osoba, jeśli coś stracimy, to juz bezpowrotnie- jest w nas potrzeba miłosci i tylko kwestia, czy uda nam się nie zamknąć w rozpamietywaniu strat, a otworzyć na drugą osobę, jeszcze raz zaufać, jeszcze raz pozwolić sobie kochać.

Autor: kazar  26.12.2005 zgłoś

WESOLYCH SWIAT W TA BOZONARODZENIOWA NOC WSZYSTKIM ZYCZE ! :) dawno mnie nie bylo na ty Topicu hm... czas biegnie nieublaganie... czasem tez siem zastanawiam skad Ci wszyscy ludzie tu piszacy zn WY maci eczas to nie pisac a.... czytac Wystarczy nie przybywac tu 48h a tyle nowych wypowiedzi sie pojawia (majacych na celu badz to przyblizenie nam zjawiska milosci Czy ...zenie zn Ublizenie Innym - niestety zreszta) Dziekuje Oli za poparcie gdy bronilem Szarlotki gdzies juz tam daleko to bylo niestety (chyba musze czesciej zagladac :) ) do Soka: Zaczynaja mi sie podobac Twoje wypowiedzi Zrestza zawsze zgadzalem sie z faktem ze "przywiozanie jest niejednokrotnie wazniejszym uczuciem od milości" bo "milosc konczy siem (podobno) gdy koncza sie niespodzianki" - co zreszta chyba juz tu pisalem wiec szkoda sie powtarzac wlasciwie ale to podstawa Ograniczanie partnera: Wszyscy tu o tym pisza , zgadzam sie ograniczanie zwiazane z nieiwleka doza zazdrosci jestw zwiazku pozadane Wazme jednak zeby nie przerodzilo sie wchorobe psychiczna Wszkaze (podobno) zazdrosc jest sola milosci Ale nie zmieniajmy sie w chorych mainiakow To bardzo nie pozadane zjawisko Wlasciwie zupelnie ale to zupelnie negatywne i odrazajace Zgadzam ise z tym ze kompromis pomiedzy Dwiema Polowkami juz sam w sobie jest wlasnie takim ograniczeniem ale naprawde trudno zeby Taki Polowki zyly zupenie bez kompromisow Patrzac na to ze na poczatku wielu ludzi wybierajac partnera kieruje sie impulsem Zwanym tu i owdzie MILOSCIA :) nie ma szans dobrac siem perfekcyjnie tak by nie nie musiec chodzic na te kompromisy Tak na przemyslenia czas przychodzi pozniej jak juz pozna siem ta osobe No nie ??:) A poznac mozna tylko w zwiazku iwec nie mozna siem dobrac mozna tylko chodzic na kompromisy - Zreszta to zjawisko chodzenia na kompromisy ma jeszcze inna postac Przewaznie w zwiazku jedna tylko strona ( badz ta Kobieca badz ta Meska - bo roznie bywa) ma przewage Jedna strona CALUJE Druga strona JEST CALOWANA jak to mozna ujac sgrabnie Niestety tak bywa Sam wize taki przypadek Coz nie jest to moim zdaniem chorobliwe dopoki nie przeradza sie w przesadne narzycabie Swej woli "ukochanej osobie w imie jej dobra" (zainteresowanych zapraszam do przestudiowania mojej 1szej wypowiedzi na poczatku Topicu) Wiec reasumujac nie da sie bez chodzenia na roznego rodzaju uklady w zwiazku NIE MAM TU BRON BOZE NA MYSLI JAKIEGOS WYPACZENIA POSTACI ZWIAZKU I SPROWADZENIA GO DO UMOWY BADZ TO SLOWNEJ BADZ PSIEMNEJ ale kopmromisy sa bo nie da sie praktycznie bez nich :) Zadko bywam wiec jeszcze pozanudzam :) Dla niektorych wypowiadanie sie Ich na tym Topicu jest byc moze swoista proba Moze wirtuozeria slow Sposobem na wlasne dowatosciowanie , dla Innych moze jest kolem ratunkowym ( sam kiedys bylem na tyle zalamany ze sam nie wiem - ale mialem isc nawet do psychologa :P Wiele osob na tym topicu jest ode mnie byc moze wiele madrzejszych ale ogolnie nie ma sie co sprzeczac ludzie sie nie

Autor: kazar  26.12.2005 zgłoś

cosik ucielo z mojej wypowiedzi nie dowiary moze byla za dluga :p Serdeczne pozdrowienia dla: Soka Szarlotki Oli Sandry (ktorej wypowiedz mnie porazila ,ale tak pozytynie i w pelni sie z tym zgadzam , i mam ja w glowie do dzis :D ) oraz wszystkich tutaj obecnych 3majcie sie Milosc ma rozne oblicza - Nie jedno ma imie jak ktos juz tu na topicu pisal DOBRANOC (koncze o 01:21 )

Autor: dolores70  26.12.2005 zgłoś

a ja już bym wolala, żeby mnie miłość omijała, ta, którą ja mogłabym poczuć, z doświadczenia wiem, że na tym źle wychodzę...lepiej nie kochać- mniej namiętności, mniej rozczarowań, większy spokój... da się tak?

Autor: ---S--  26.12.2005 zgłoś

poczytaj ten topic od początku to sie może zorientujesz. nie jesteś jedyna z takim zyczeniem.

Autor: bogunia  26.12.2005 zgłoś

Myślę,że już tak naprawdę doświadczyłam miłości,tego najprawdziwszego uczucia na świecie,niestety byo to jednostronne,raz 10lat,później 7 lat,teraz już nie czekam,ale mam co wspominać i cieszę się szczęsciem w miłości innych...dla mnie prawdziwa miłość oznacza chęć patrzenia w jednm kierunku oraz przeogromna chęć żeby sie wsólnie zestarzeć....chociaż moze jednak czekam..może jeszcze się najprawdziwsza działajaca w obie strony...Pozdrawiam wszystkich światecznie!

Autor: Mentor  26.12.2005 zgłoś

Przeczytałem wiekszość wypowiedzi. Tęsknota/marzenie zamężnych pań do przezycia jeszcze wielkich milości to dobra podstawa do duzych komplikacji życiowych. Te z wiekszym stażem ale jeszcze atrakcyjne i duzymi mozliwościami uwodzenia, fantazjujące i przystępne, okazje znajda. Te/ci niechcące takich przygód nie znaleźli uznania.

Autor: Szarlotka  26.12.2005 zgłoś

Czytelniczko i Selavi, choć róże drogi wybrałyście, wybrałyście świadomie i samodzielnie.I o to chyba chodzi.Nikt lepiej od nas samych nie wie co dla nas i naszego związku jest dobre.Ratujmy co się do, czasem ratujemy miłość, czesem siebie.Nie ma gotowych recept na udane życie i małżeństwo.Dopóki jest miłość uważam,że z każdej opresji da sie wyjść, znależć rozwiązanie i na powrót być szczęśliwym.Jeśli nie ma uczucia, bądź nigdy go nie był( było pożądanie i namiętność) lepiej rozstać się, tak jak uczyniła to Selavi.Czy można osądzać Wyspę? Pielęgnujmy więć miłość jeśli jej doświadczamy, nie zaniedbujmy naszych parnerów, nie zaniedbujmy siebie.Życie jest przecież ciągłą zmianą , bądźmy gotowi na zmiany, które niesie życie.Rozwijajmy się , swoje pasje i zainteresowania, rozmawiajmy ze sobą, dzielmy sie swoim przemyśleniami i miejmy swoje tajemnice.Nie bądźmy byle jacy, nudni, nieciekawi...Okazujmy emocje, uczucia... A co do kompromisów, to jednak nie do końca jestem ich zwolenniczką.W moim małżeństwie kompromisy polegają na tym ,że raz ja ,a innym razem mój mąż ustępuje.Kompromis u nas polega na tym,że ustalamy komu na tym bardziej zależy.Wtedy przynajmniej jedno z nas jest szczęśliwe lub zadowolone.Chcę abyś był szczęśliwy i widzę ,że jest to dla Ciebie dużo bardziej ważne niż dla mnie dlatego...kominek , o którym Ty zawsze marzyłeś niech będzi taki jak sie tobie podoba... Kompromis w tej i nnie sprawie byłby groteską, pozorem , udawaniem, nikogo by nie zadowolił.Nie myślcie ,że na codzień używamy wielkich słów, wiele można wyrazić przecież gestem, spojrzeniem, tonem głosu.Czasem wymianie zdań towrzyszą silne emocje, ważne ,że jest porozumienie, nie ma przegranych ani wygranych.Wbrew temu co tu napisano ,miłość nie jest grą. Trzymam kciuki za Ciebie Selavi.Jesteś odważną i dzielną kobietą. Zyczę tobie Czytelniczko i Twojemu małżeństwu szczęścia.Głęboko wierzę ,że Wam sie uda.Konflikty i kryzysy mogą być początkiem porozumienia i szczęścia.W końcu nic nie dzieje się bez przyczyny i ma jakiś cel. Kazar, dziękuję za pozdrowienia.Rzeczywiśce zbyt Rzadko tu zaglądasz, a szkoda.Ja podobnie jakTy też polubiłam Sokę(Ale dopiero wtedy gdy zaczęła być sobą). Pozdrawiam też Stellę i Golda, Elika, Carlę i Oldmen( chyba -a?), którzy pisali tu na poczatku, Limbę, Sandrę, Teresę i Lukarenę.Piszcie dalej.

Autor: exitium  26.12.2005 zgłoś

rozne sa oblicza milosci i rozne sa jej etapy ale zarowno pierwszego jak i ostatniego etapu nie mzna nazwac nieprawdziwymi... dla mnie milosc (do mezczyzny) jeste przejsciem z etapu zakochania dalej To czas kiedy juz nie czujemy motylkow, kiedy nie jestesmy w fiolkach, kiedy przestajemy sie unsic 10 cm nad ziemia A mimo to zstajemy z dana osba bo jest nam z nia dobrze Potrafimy nasze uczucie wprowadzic do rzeczywistosci Nieprawdziwa milscia dla mnie jest tylko taka, w ktorej sami sie oszukujemy, ze kogs kochamy Nawet jesli kiedys nastapi kres jakiegos uczucia nie mamy prawa nazwac je falszywym Jezeli zywimy do kogos glebsze uczucia, ktore wyplywaja z naszego seca i sa bezinteresowne, t ta wlasnie osobe kochamy Ja nie tylk kocham swojeg mezczyzne, ale tez rodzicow, siostre i najlepsze przyjaciolki Kazda milosc jest inna

Autor: selawi  26.12.2005 zgłoś

Ależ Szarlotko, uczucie było... Gdyby nie, czy bolałoby jeszcze teraz? :) Powiedziałabym raczej, że nie było wzajemności, albo po prostu- kochałąm człowieka, który nie bardzo umiał kochać. W każdym razie kochać zwyczajnie i codziennie, choćby to, że teraz, kiedy nie jesteśmy razem, jest fajnym ojcem, a na codzień trudno było mu znieść dziecko z normalnym marudzeniem i absorbowaniem uwagi. Właśnie dla tego było mi tak trudno- ja kochałam , ale ja musiałam podjąć decyzję o rozstaniu- trochę to może skomplikowane, ale w sumie dość proste. Nie chciałam żyć byle jak, wolałam być sama, niż sama w małżeństwie, a potem nagle, gdzieś koło 40-stki ratować się kochankiem, żeby poczuć, że istnieje ktoś, komu na mnie zależy, chodźby to była złuda, trwająca kilka godzin w cudzej pościeli. Ale zgadzam się - czasem warto ratować miłość, czasami siebie, ja już próbowałam ratować tę miłość, nie udało się. Czasem życie stawia nas przed najtrudniejszymi wyborami, bo to chyba klasyczne "mniejsze zło" :) A jeśli chodzi o to, co napisał Mentor- chyba każdy czyta to, co chce przeczytać- ja raczej nie widzę, żeby takie wnioski się po przeczytaniu nasuwały, jakoś tu chyba wieje bardziej tęsknotą do miłości na całe życie, do zaufania itd.,- tyle, że czasami się nie udaje.

Autor: selawi  26.12.2005 zgłoś

Ależ Szarlotko, uczucie było... Gdyby nie, czy bolałoby jeszcze teraz? :) Powiedziałabym raczej, że nie było wzajemności, albo po prostu- kochałąm człowieka, który nie bardzo umiał kochać. W każdym razie kochać zwyczajnie i codziennie, choćby to, że teraz, kiedy nie jesteśmy razem, jest fajnym ojcem, a na codzień trudno było mu znieść dziecko z normalnym marudzeniem i absorbowaniem uwagi. Właśnie dla tego było mi tak trudno- ja kochałam , ale ja musiałam podjąć decyzję o rozstaniu- trochę to może skomplikowane, ale w sumie dość proste. Nie chciałam żyć byle jak, wolałam być sama, niż sama w małżeństwie, a potem nagle, gdzieś koło 40-stki ratować się kochankiem, żeby poczuć, że istnieje ktoś, komu na mnie zależy, chodźby to była złuda, trwająca kilka godzin w cudzej pościeli. Ale zgadzam się - czasem warto ratować miłość, czasami siebie, ja już próbowałam ratować tę miłość, nie udało się. Czasem życie stawia nas przed najtrudniejszymi wyborami, bo to chyba klasyczne "mniejsze zło" :) A jeśli chodzi o to, co napisał Mentor- chyba każdy czyta to, co chce przeczytać- ja raczej nie widzę, żeby takie wnioski się po przeczytaniu nasuwały, jakoś tu chyba wieje bardziej tęsknotą do miłości na całe życie, do zaufania itd.,- tyle, że czasami się nie udaje.

Autor: Punia  26.12.2005 zgłoś

Chcecie się wzruszyć? Kto by nie chciał tego przezyc!! Przeszliśmy bliżej toalety w holu i całowaliśmy się. Całowaliśmy się, a on rozpiął mi sukienkę i pieścił moje piersi przez stanik, a potem wyjął je ze stanika i całował je oraz dotykał swoimi dłońmi i ustami. Później ja dotykałam jego genitaliów przez spodnie, a potem chyba rozpięłam mu koszulę i całowałam jego klatkę piersiową. Następnie [...] chciałam, abyśmy uprawiali seks oralny [...] i tak zrobiliśmy [...] l [...j potem on mnie odepchnął, tak jak to zwykle robił na chwilę przed orgazmem. Wtedy ja wstałam i powiedziałam: »[...] tak bardzo mi na tobie zależy [...] nie rozumiem, dlaczego nie pozwolisz [...] abyśmy to zrobili. To dla mnie ważne. To znaczy, to co robimy nie jest dla mnie pełnym aktem, wydaje mi się, że to nie w porządku". /Z zeznań Moniki Lewinskiej/

Autor:  26.12.2005 zgłoś

Punia, jak chcesz sobie przeżyć..... idz na czaty, tam pełno chętnych na takie ja TY 1

Autor: Mentor  26.12.2005 zgłoś

Z konferencji prasowej Clintona. Pytanie dziennikarza: panie prezydencie, dlaczego nie macie więcej dzieci? Odpowiedź:No niestety, Monika wszystko połknęła.

Autor: T.S  26.12.2005 zgłoś

kazar ......a czy Ty nie możesz pojąć, że nie siem tylko się. Tego się nie da czytać tak jak miłości nie da się jednoznacznie zdefiniować. pozdrawiam

Autor: bogunia  26.12.2005 zgłoś

Przepraszam Mentor czy pisząc o zamężnych ,które marzą o miłości prawdziwej mnie miałeś na myśli,mam nadzieję,ze nie,bo ja nie jestem już zamężna,niestety ja jestem z tych którym sie nie udało ...a jakieś tam marzenia o patrzeniu w jednym kierunku?Może mam,moze już nie...z jednej strony kochać ,jakie to fanastyczne uczucie..nie mam na myśli motylków tylko ten stan zaraz po kiedy coś zaczyna się krystalizować,chęć takiej stałości nie nudy..a potem kilka lat i wielkie bum...bo pan oczekuje jakiś ogromnych wrażeń i adrenaliny...wymiana 40 na 20 i już,tak sie zdarza...może panu sie tym razem uda z młodszą?A ja? Cóż może jeszcze raz zaufam,a moze nie,na szczęście są przyjaciele,pasje i wiele tam innych,a przy okazji można popatrzeć i cieszyc sie szczęsciem innych...!

Autor: Cynika  26.12.2005 zgłoś

A może to jakiś polski standard, że panowie po 40 wymieniają swoje partnerki na młodsze, a atrakcyjne 40 latki marzą o seksualnych podbojach?To jakiś kolejny stereotyp.Nie przyszło wam do głowy,że te przygody, zdrady itp są naturalną koleją rzeczy w małżeństwach od dawna "wymarłych"? Kto uwierzy ,że kochająca osoba z dnia na dzień fascynuje się inną , nowopoznaną i rezygnuje z dotychczasowego szczęśliwego związku? Ja w każdym razie nie wierzę.Trudno przyznać się przed sobą ,zwłaszcza przed sobą ,że ma się w tej zdradzie partnera niemały udział.Lepiej zwalić całą winę na kogoś innego. Selavi , chyba cię nie zrozumiałam.Czy zdecydowałaś się na związek i dziecko z gościem ,który Cię nie kochał? I jaka to zdrada w małżeństwie, w którym nie ma miłości a są układy, umowy itp.To tylko zerwanie warunków umowy, kontraktu, jaka zdrada?Najpierw zdradzamy siebie, swoje marzenia, swoje ideały dopiero potem zradzamy swoich partnerów albo oni zdradzają nas.Kto pierwszy ten lepszy.

Autor:  26.12.2005 zgłoś

Bycie samą nie zawsze znaczy samotną .Najgorsza jest samotność we dwoje.

Autor: XY  27.12.2005 zgłoś

na onecie jest wątek" Drugie życie kobiety"-jak widać rozwód może być szansą na lepsze życie.

Autor: Saxon  27.12.2005 zgłoś

Po czym poznać, że to miłość? To proste - życie bez tej drugiej osoby nie ma dla nas sensu. Myślimy o Niej 24h na dobę i nie przyjmujemy do wiadomości odrzucenia. Cały czas się łudzimy, że może jednak... I to jest najgorsze. Z okazji Świąt i Nowego Roku życzę wszystkim, by zaznali prawdziwej miłości, a tym którzy już znaleźli swoje szczęście, by umiejętnie je pielęgnowali.

Autor: dotta  27.12.2005 zgłoś

a ja niewierze w milosc niema jej choc szykalam ,a gdy nie szukam tez jej niema

Autor: dotta  27.12.2005 zgłoś

szczesliwi ci co kochaja i ci co niewiedza ze kochaja pozdrawiam

Autor: Taka sama.....  27.12.2005 zgłoś

Tylko miłośc liczy sie na świecie. Po to zyjemy żeby kochać. Po to zyjemy, żeby byc kochanym. Istotą miłości - jest DOBROĆ. Dla miłości, każdej milości zrobisz wszystko i jeszcze więcej. Zrobisz to bezinteresownie, bo taka jest miłość - miłośc dawana z miłości do Ciebie, do Was. Nie pytajmy po co. Miłość nie pyta, jak masz na imię. Wszak milość nie jedno ma imię. Dobrze jednak, jeśli ma TWOJE imię.

Autor: SoKa  27.12.2005 zgłoś

1. do Lady Dee chcę sprostować jedną bardzo istotną kwestię - niechęć do górnolotnych definicji miłości i idyllicznych jej wizji nie jest równoznaczna z popieraniem prostactwa 2. do Daimonion nietety, gdy mówiłam o wyidealizowanym postrzeganiu miłości, to twoja definicja stanowczo pod to podchodzi. Z całego topiku wybrałaś akurat te elementy, które są albo zazwyczaj nierealne do wprowadzenia w życie, albo takie, które zwykle pozostają w sferze pobożnych życzeń. Twoja definicja być może mogłaby być zrealizowana, gdyby istniały dwie IDEALNIE dopasowane do siebie osoby, a w dodatku trafiłyby na siebie. Każdy naturalnie marzy o czymś takim, ale czy nie lepiej mówić o miłości PRAWDZIWEJ, czyli rzeczywistej? 3. do Selawi chciałam tylko ci powiedzieć, że doskonale cię rozumiem. Mam nadzieję, że będę równie silna, jak ty i nie dam się znów wcisnąć w rolę smutnej sfrustrowanej służącej, która w dodatku chętnie i bez żadnych sprzeciwów trwałaby w tej roli, gdyby ten typ o rozdmuchanym JA zechciał okazać jej czułość i to, że jest dla niego ważna częściej, niż raz na miesiąc. wiem, że jestem warta tego, aby ktoś mnie kochał do szaleństwa, albo wręcz do normalności i mam nadzieję, że uwolnię się od tego co boli, by dać szansę czemuś co daje spokój i siłę

Autor: Mentor  27.12.2005 zgłoś

Bogunia. nie nie ciebie miałem na mysli. nie wiem kogo. nawet sie zgadzam z t oba częściowo. moze z taka poprawką ze zamiast sie zdradzać byłoby lepiej najpierw sie rozejść. kobiety które mają nadzieje że moze następny partner/milośc bedzie trafny maja rację. wbrew krzykom w rodzaju " kazdy facet to skur..syn" to tak nie jest. moznaby to zreszta i odwrócić że kazda kobieta to....byłaby to taka sama nieprawda. zycie to po prostu młyn przypadków, okoliczności, interesów, namietności, itd. co by nie napisał to może byc prawda i nie prawda.

Autor: selawi  27.12.2005 zgłoś

Cynika- no wiesz, mówił, ze kocha... Zeby było jaśniej- zanim wyszłam za niego za mąż i zaszłam w ciąże, prowadziliśmy bardzo bestroskie życie- bawiliśmy się świetnie, nie było obowiązków zwiazanych przede wszystkim z dzieckiem. A to trochę tak jest, ze wydaje ci się, że razem bedziecie przechodzić pewne etapy. Jest czas na zabawę i wydaje się, że facet 30-letni juz się trochę wybawił- a okazało się, ze tylko ja umiałam się cieszyć z następnego etapu. Żeby nie przedłużać- 2 miesiące po rozstaniu znalazł sobie młodszą trochę dziewczynę, oczywiście bez dziecka i znowu wrócił do swojego ulubionego etapu zabawy. No i tyle, taka w skrócie jest ta historia. Facet nie jest zły, tylko jakoś nie chce dorosnąć. A ja nie chciałam mieć dwójki dzieci:)

Autor: kasandra  27.12.2005 zgłoś

Nie wiem, czym jest miłość. W moim życiu jej nie ma. Chyba już straciłam nadzieję na jej odnalezienie. Jestem jaka jestem, a widać to moje "jestestwo" nie spełnia oólnych wymogów, skoro nie ma mężczyzny, który chciałby ze mną kroczyć przez życie..........

Autor:  27.12.2005 zgłoś

uwazam ze milosc istnieje i jest pradziwa tylko wtedy gdyobie osoby moga na sobie polegac, kochaja sie, jedna troszczy sie o druga,i przedewszystkim mowia o swoich uczucia i nie kryja sie z nimi a jezeli nie jestemy pewni czy druga polowa nas kocha trzeba z nia o tym porozmawiac otwarcie i prosto w oczy tylko wtedy sie mozna przekonac czy jest miedzy dwoma osobami jakies uczucie...................

Autor: bogunia  27.12.2005 zgłoś

Dziękuję Mentor,też wychodzę z założenia,ze lepiej powiedzieć wcześniej,ze sie nie kocha..tak samo boli,ale jest sie chociaż uczciwym wobec drugiej osoby,niestety zostałam oszukana,szkoda przecież nikogo nie można zmusic do miłości..prawda? A z tym czekaniem na miłość,czy ktoś moze powiedzieć gdzie jest ta granica kiedy juz nie można czekać?Nigdy nie wiadomo przecież gdzie granica wiekowa,a moze nie ma jej wcale...natomiast nie znamy ani dnia,ani godziny,bo :miłość,śmierć i sraczka przychodzą znienacka... Napewno warto..mimo cierpienia po... mogę powiedzieć,ze warto było kochać..nawet jeśli mi sie to juz nie przydarzy...czy mozna znowu komuś zaufać? Chociaż znowu do trzech razy sztuka!

Autor: Dirisha  27.12.2005 zgłoś

Powoli zaczynam się przychylać do opinii, że lepiej się nie zakochiwać. Owszem wspomnienia jak było są ważne, zmiany we mnie bezcenne, ale nie wiem jużczy warto. Może to nie tylko ryzyko, może jakaś szansa

Autor: Dirisha  27.12.2005 zgłoś

ale ja już chyba utraciłam wiarę w miłość dla mnie. Niech ktoś inny ma, mi się to już chyba nie przytrafi. Taka utracona nadzieja boli paskudnie. Pozdrawiam z głębi mego smutku

Autor: Mentor  27.12.2005 zgłoś

Im w wiekszym zakochaniu bierze sie slub, tym mniejsza szansa na udane małżeństwo. Potem znaczny procent nie wytrzymuje próby czasu. Przykłady powyżej od samego początku wpisów. Dzieje sie tak dlatego ze w euforii milości bagatelizuje sie wady partnera, nie zauawaza, lub on/ona je maskuje. Po "ostygnieciu" i wejściu w kierat codzienności, ten wysniony może sie okazać pospolitym dupkiem. Żeby tego uniknąć wskazane jest dłuższe chodzenie z soba. Np.rok. Tak długo nie można być odświętnym, wtedy mozna sie zorientować z kim ma sie do czynienia.

Autor: Cynika  27.12.2005 zgłoś

Selavi. Ten pan nie dojrzał do związku , może też nigdy nie dojrzeje.Taki wieczny Piotruś Pan.Można się z nim pobawić, ma fantazję i wyobraźnię ale nie potrafi być odpowiedzialny nawet za siebie. Ma też pewnie dużo osobistego uroku i wdzięku.Jednak potrafiłaś się od tego uwolnić.Teraz masz poczucie straty, czujesz do niego żal i może złość.To są naturalne odczucia.Ukochany zawiódł Cię, w pewnym sensie oszukał.Spróbuj też popatrzeć nieco inaczej na całą sprawę. Dzięki temu związkowi i macierzyństwu dojrzałaś, nie jesteś już tą samą dziewczyną, lepiej znasz siebie i swoje potrzeby, wiesz co jest dla Ciebie ważne.Wcale niekoniecznie następnym razem znów zakochasz się w tym samym typie faceta.Może więc nie trzeba tak z góry skreślać "miłość"? Nie uważam też ,aby dobrym rozwiązaniem było błyskawiczne angażowanie się w nowy związek.Często pytamy "dlaczego mnie to spotkało?".Rzadziej już szukamy odpowiedzi na to pytanie, a może warto by było? Miłość nosisz w sobie, ona nie spada jak deszcz lub grad.Wychodzi z nas.Od nas zależy kogo nią obdarujemy.Kochaj siebie, bądź dla siebie dobra ale też nie zamykaj się na innych ludzi.Tak łatwo popaść w zgorzknienie i cynizm.Masz dziecko i z tego co piszesz wnioskuję, że umiesz się z niego cieszyć.A to już bardzo dużo.Nie żałuj więc tego co minęło i się nie wróci, nie żyj do tyłu.Żyj tu i teraz.Słuchaj siebie, poznawaj siebie i swoje marzenia.

Autor: Cynika  27.12.2005 zgłoś

Mentor, bo często mylimy fascynację, pożadanie, zauroczenie z miłością.Sami jesteśny niedojrzali wewnętrznie, nie znamy siebie i bardziej sobie partnera wyobrażamy niż widzimy go naprawdę.Kochamy swoje wyobrażenie niż konkretną osbę.Nie umiemy rozmawiać,prosić, dziękować, pytać,słuchać...Jesteśmy egoistami, jasnowidzami lub niepoprawnymi optymistami, że np.po ślubie pewne problemy same się rozwiążą.albo,że rozwiąże je dziecko.Potem manipulujemy, szantazujemy partnera byleby nasze było na wierzchu.A gdzie wzajemne zaufanie, szacunek? Tak wiele oczekujemy od partnera czy partnerki, np. to ,że uczyni nas szczęśliwą, zrealizuje nasze marzenia,odgadnie czego pragniemy( musi odgadnąć, bo po pierwsze sami nie wiemy czego chcemy a po drugie jak mnie kocha , to powinen sie domyśleć..)Ręce opadają.A poza tym zaczynamy się nawzajem lekceważyć, walczyć ze sobą, przepychać sie i rywalizować.Zarzynamy uczucie.Bo po co je idealizować?Lepiej je od razu po ślubie upraktycznić, urealnić , zrzucić z piedestału. Tak łatwiej dla obu stron.Tylko wobec tego dlaczego tęsknimy później za jej romantyczną wersją? Nie ma gotowych odpowiedzi, nikt oprócz nas samych ich też nie zna.

Autor: selawi  27.12.2005 zgłoś

hihi, Mentor, chodziliśmy rok, a potem mieszkaliśmy rok- pewnie i ślub by nie wiele zmienił, zmieniło się to, że pojawiło się dziecko, a sorry, taką sytuację trudno przetestować wcześniej;). Natomiast ja jeszcze raz odpowiadam- ja nie skreślam miłości, jestem w dobrym związku, nie wiem sama czy to miłość, grunt, że jest mi dobrze i spokojnie. Piszę tylko, że więcej z tamtej miłości było bólu i okropnego uczucia porażki- tak w skrócie ujmę ten nawał najróżniejszych emocji, które mi towarzyszyły i czasem pojawiają się jeszcze, więc gdybym miała jeszcze raz zdecydować, wolałabym nie przeżywać ani tego złego, ano dobrego, bo moim zdaniem nie rekompensuje mi to strat. A tak nawiasem, ja się wogle potrafię cieszyć życiem i doceniam- chyba będąc w mniejszości na tym forum- inne uczucia, takie jak przyjaźń, spokój, nie uważam, żeby miłość była jedynym powodem, dla którego warto żyć- i na tym chwilowo kończę, bo dziecko chce się bawić w huragan na farmie, a ja jestem spychaczem, który usuwa straty, hehehe

Autor: Mentor  27.12.2005 zgłoś

Nie mam innej porady niz długi staż przed śłubem.Ja sie znalazłem w takiej sytuacji przypadkowo i to sie sprawdzilo. "Chodzilem " 4 lata. Tak sie do siebie przyzwyczailismy i poznalismy wzajemnie ze ślub był tylko formalnoscią. Nie chciałem sie zenić w trakcie nauki i to tak wyszlo. Dobrze wyszło. Jak widuje te szybkie małżeństwa, nierzadko wymuszone ciążą, to podejrzewam że tam będa klopoty.

Autor: Mentor  27.12.2005 zgłoś

Pisuje sie w równoległym czasie /jednoczesnie/ i wychodza czasem takie dziwne zderzenia argumentów.

Autor: selawi  27.12.2005 zgłoś

No tak, ale sam widzisz, ze nie trzeba tkwić w stereotypach- krótka znajomość, szybka ciąża- wydaje się, że jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej, mieszkamy razem ponad rok, wszystko się jakoś dociera, ale w nowej sytuacji , mówiąc krótko, dupa zimna. Jeśli rządzi czyjeś JA, nigdy nie ma szans na MY.

Autor: elik  27.12.2005 zgłoś

Mentor, gratuluję, że nie skończyło się tylko na "chodzeniu". Jednak coś w tym chyba jest (jeśli nie skończy się wcześniej na patrz wyżej), bo znam dwie pary, które po około osiem lat były w związku, zanim doszło do małżeństw, i obie pary są razem do dzisiaj, choć w przypadku jednej z nich minęło naprawdę dużo lat. Nie umiem natomiast powiedzieć, bo nie wiem, czy dalej łączy je miłość, a może tylko przyjażń, może przyzwyczajenie, a może ciągle jeszcze kochanie (ta para ma już wnuki), a sami nie są jeszcze staruszkami, a może już nic ich nie łączy, tylko dzieli. Jeśli kiedyś nadarzy się okazja, a jeszcze będzie ten topik (to napiszę wam o tym). Tymczasem postaram się zapytać, czy jeszcze im coś w duszy gra (i co z motylkami... w co się zmieniły - może w coś bardziej trwałego, np. może poprostu w... rozkosz?). To tyle na temat "długiego chodzenia", bo wciąż nie wiadomo, czy prawdziwą miłość poznaje się m.in. po tym, że trwa wiecznie (a więc byłby to jeden z warunków niezbędnych na potwierdzenie jej istnienia), czyli miłość dozgonna, czy też prawdziwych miłości może nas spotkać więcej w życiu, niż jedna... a czasem może się zdarzyć, iż nie będzie nam dane poznać jej smaku w ogóle, i to niezależnie od tego w jak poprawnych i wysoce moralnych bylibyśmy związkach. Selawi, pozwolę sobie Ciebie zacytować (choć wolę cytować poetów, pisarzy, myślicieli; a czasem zapamiętać to i owo): "A tak nawiasem, ja się w ogóle potrafię cieszyć życiem i doceniam- chyba będąc w mniejszości na tym forum- inne uczucia, takie jak przyjaźń, spokój, nie uważam, żeby miłość była jedynym powodem, dla którego warto żyć". Po pierwsze tematem topiku jest prawdziwa milość i po czym ją można poznać, a nie miłość i jeszcze inne wartości ważne/ważniejsze w życiu twoim (twojego kolegi czy koleżanki). Niektórzy, w przeciwieństwie do ciebie trzymają się tematu i nie uciekają od niego. Poza tym odsyłam cię do cytatu z wiersza ( o których chyba nawet ty dość lekceważąco się wypowiadasz), wcześniej wymienionym na tym topiku i tutaj znowu ci zacytuję, tym razem z przyjemnością, że: "nie ma nic piękniejszego ponad życie". Nieuważnie czytasz wypowiedzi innych, a szkoda, bo warto się czasem nad niektórymi zastanowić, zadumać, może coś nawet zapamiętać dobrego dla siebie. Chyba wszyscy piszemy także po, aby uczyć się od siebie nawzajem rzeczy ważnych a doświadczonych przez innych. Pozdrowienia dla wszystkich "starych bywalców" i "nowych twarzy":-)

Autor: Mentor  27.12.2005 zgłoś

Długie narzeczeństwo /np. mije 4 lata/ niczego nie gwarantuje ale spełnia warunek lepszego poznania sie. Chodziloby o taki stan w którym jesteśmy już odsłonieci. Niczego nie gramy, jesteśmy sobą. Wtedy wiadomo, lepiej jacy jesteśmy. Z całą pewnościa mamy za soba najsilniejsze uczucia, zaspokojone pożądanie,wiec jaby więcej normalności. Nie wierze w dozgonna milość. Po jakims czasie przychodzi stan przyzwyczajenia, przyjaźni. Zazwyczaj są wtedy już i dzieci. Im nalezy sie od nas tez miłość i czas.Jestęsmy różni ale większość z nas rozumie ze jeżeli brak istotnych powodów to lepiej nie rozwalac tego co sie ma. Przecież z inna kobietą znowu nastapia te same fazy. Z nastepna tez. No i do czego dojdziemy? Dzieci z kazdego związku. Brak więzi. Ruina materialna i samotna starość? W życiu męzczyzny bardzo wazna bywa tez i praca nie tylko milostki z paniami. Taki Clinton to naprawdę wyszedł na kawał nieodpowiedzialnego durnia.

Autor: selawi  27.12.2005 zgłoś

Ja się nie wyrażam lekceważąco o poezji, ja tylko lekceważę związek między poezją romantyczną a realną miłością:) , poza tym, jak już pisałam- zazwyczaj poeci piszą o miłości albo gdy jest nieszczęśliwa, albo gdy są właśnie w amoku miłosnym- a rzadziej, gdy ta miłość spokojnie sobie trwa, choć przyznaję, są i takie przypadki. W każdym razie łatwiej o poezję, gdy poetą "targa" gwałtowne uczucie, a jak chyba wiekszość z nas tu pisze- jakoś tak z wiekiem chyba chcemy, zeby mniej targało, a bardziej trwało.To po pierwsze. Po drugie- jeśli piszę, że cenię sobie przynajmniej na równi inne uczucia, to tez odnosząc się do jakiegoś generalnego tryndu- miłość najważniejszym uczuciem jest. Ja po prostu piszę, czym dla mnie nie jest, tzn., zdejmuję ją z tego piedestału i wyrażam tym własną opinie na temat miłosci, a chyba o to tu chodzi? o wyrażanie własnych opinii na zadany temat? ;) Piszę o tym nie bez przyczyny- im do czegoś większą wagę przykładamy, tym większe emocje- i koło samo się nakręca. a na deser- to też o miłosci, lub tez zakochaniu- załączam moja dzisiejszą rozmowę na gg z jakimś nieznajomym- w kwestii pojmowania miłosci- zaznaczam, że facet jest dorosły, ma odchowanego syna i gadaliśmy może z pół godziny- i co wy na to? M(14:29) a o ktorej bedziesz dzis selawi (14:29) wieczorem M (14:29) powiedz mi jeszcze na ktorym zdjeciu jestes w peruce selaw(14:39) a jak myślisz M (14:40) chyba te blad selawi(14:40) pudło M(14:41) a jednak M(14:41) to na tym z blad wlasami pieknie wyszlas M(14:41) choc i na tamtym tez swietnie selawi14:42) dzięk M(14:43) jezeli jestes wolna to jestem wstanie zakochac sie selawi (14:43) heh, nie jestem M (14:46) szkoda M (14:46) no tak tak piekna kobieta i samotna to raczej nie mozliwe Jestem w stanie akochać się- po 10 minutach znajomosci i obejrzeniu 2 zdjęc- i po co my tu wałkujemy o miłości???????!!!!!!!!!!!!

Autor: ple-ple  27.12.2005 zgłoś

skoro masz przyjaciela, nie jesteś wolna to po co ci takie flirty z pokazywaniem swoich zdjęć? nadal szukasz coś lepszego? dobrego wrażenia to nie robi. po co ci komunikator do rozmów sam na sam w gadu-gadu?

Autor: selawi  27.12.2005 zgłoś

Ja się nie wyrażam lekceważąco o poezji, ja tylko lekceważę związek między poezją romantyczną a realną miłością:) , poza tym, jak już pisałam- zazwyczaj poeci piszą o miłości albo gdy jest nieszczęśliwa, albo gdy są właśnie w amoku miłosnym- a rzadziej, gdy ta miłość spokojnie sobie trwa, choć przyznaję, są i takie przypadki. W każdym razie łatwiej o poezję, gdy poetą "targa" gwałtowne uczucie, a jak chyba wiekszość z nas tu pisze- jakoś tak z wiekiem chyba chcemy, zeby mniej targało, a bardziej trwało.To po pierwsze. Po drugie- jeśli piszę, że cenię sobie przynajmniej na równi inne uczucia, to tez odnosząc się do jakiegoś generalnego tryndu- miłość najważniejszym uczuciem jest. Ja po prostu piszę, czym dla mnie nie jest, tzn., zdejmuję ją z tego piedestału i wyrażam tym własną opinie na temat miłosci, a chyba o to tu chodzi? o wyrażanie własnych opinii na zadany temat? ;) Piszę o tym nie bez przyczyny- im do czegoś większą wagę przykładamy, tym większe emocje- i koło samo się nakręca. a na deser- to też o miłosci, lub tez zakochaniu- załączam moja dzisiejszą rozmowę na gg z jakimś nieznajomym- w kwestii pojmowania miłosci- zaznaczam, że facet jest dorosły, ma odchowanego syna i gadaliśmy może z pół godziny- i co wy na to? M(14:29) a o ktorej bedziesz dzis selawi (14:29) wieczorem M (14:29) powiedz mi jeszcze na ktorym zdjeciu jestes w peruce selaw(14:39) a jak myślisz M (14:40) chyba te blad selawi(14:40) pudło M(14:41) a jednak M(14:41) to na tym z blad wlasami pieknie wyszlas M(14:41) choc i na tamtym tez swietnie selawi14:42) dzięk M(14:43) jezeli jestes wolna to jestem wstanie zakochac sie selawi (14:43) heh, nie jestem M (14:46) szkoda M (14:46) no tak tak piekna kobieta i samotna to raczej nie mozliwe Jestem w stanie akochać się- po 10 minutach znajomosci i obejrzeniu 2 zdjęc- i po co my tu wałkujemy o miłości???????!!!!!!!!!!!!

Autor: ple-ple  27.12.2005 zgłoś

jeżeli nie jesteś wolna, to dlaczego pokazujesz swoje zdjecia obcym mężczyznom i flirtujesz? szukasz czegoś lepszego? przygody?

Autor:  27.12.2005 zgłoś

selavi, kobieto, puchu marny...!10 min i jesteś zakochana?Rzeczywiście o innej pisałam tu miłości.Mam nadzieję,że to był żart.A jeśli nie , no to...trudno. strącić miłość z piedestałów? Strącaj sobie ile chcesz ale z własnego, tylko najpierw to sobie ją tam wznieś.Po 10 minutach taniego flirtu to co najwyżej masz szansę na 3 minutowy numerek.

Autor: elik  27.12.2005 zgłoś

Do ple ple I o to chodzi nic dodac nic ując. A my tu przecież o milości... pewnie stąd te nieporozumienia

Autor: selawi  27.12.2005 zgłoś

przerwa na kawę :) ani nie szukam niczego lepszego, ani przygody- nota bene nie zdarzyło mi się w jakikolwiek sposób podtrzymać znajomości netowej ( nawet w necie, nie mówiąc o przechodzeniu w real) - natomiast jeśli ktos zaczepia mnie np. na gadu, to nie widzę niczego złego w pogadaniu sobie, czy nawet wymianie zdjęć- jestem dość otwarta i lubie wiedzieć, z kim gadam. A flirt? Jeśli zdarza mi się, to w czystej formie - czyli raczej żart, czy ty nigdy nie flirtujesz, ple-ple? Poza tym, pokazuje takie rzeczy mojemu facetowi- ja mam czyste sumienie, a on świadomość, że mogę podobać się innym, co w sumie dobrze robi nam obojgu:) Mnie też jest miło, że on podoba się innym kobietom- mamy do siebie zaufanie, a dobrze robi swiadomość ( przynajmniej mnie), że wybrał właśnie mnie, chociaż nie musiał. Że widocznie we mnie znajduje to coś- a ja w nim. No i to tyle mojego tłumaczenia się na internetowym forum, hihi

Autor: T.S  27.12.2005 zgłoś

brawo ple-ple

Autor: T.S  27.12.2005 zgłoś

Selawi lubi przechwałki, jakie ma wzięcie. Oj te baby. A później jest "płacz"...itd

Autor: XXXXXX  27.12.2005 zgłoś

Selawi pokazała prawdziwe oblicze juz dawno. Tylko nie umieliście wyczytać tego z jej różnych NICKÓW.

Autor: selawi  27.12.2005 zgłoś

Ręce mi opadły. Piszę o facecie, który pisze mi, że jest się w stanie zakochać się, po pół godzinie rozmowy- piszę na dole, co o tym myślę, wypisuje elaboraty wcześniej na ten temat, a komentarz brzmi- selawi zakochuje sie w facecie po 10 minutach gadki na gadu- po cholerę cokolwiek tu pisać?? fakt, spojrzałam i zobaczyłam, że nie dałam "po 10 minutach jestem w stanie się zakochać" w cudzysłowie, ale to mi się wydaje oczywiste dla przynajmniej srednio inteligentnego człowieka, a zwłaszcza po przeczytaniu tego, co pisałam wcześniej, ze to cytat z kolesia. No ludzie............

Autor: Cynika  27.12.2005 zgłoś

Czytam, szczególnie to o czym pisze ostatnio Czytelniczka.Pozdrawiam po dłuższej nieobecności Elika, pozostali bywalcy mam nadzieję ,że też wrócą. Idealizowanie miłości to niby to co oni pisali: Szarlotka, Stella, Czytelniczka .A niech mnie.Po przeczytaniu wypowiedzi tych pań - niby realistek i praktycznych ,dochodzę do wniosku, że to one są romantyczkami i królewnakmi na wieży a Szarlotka ze Stellą sądo bólu praktyczne i wyrachowane. Bo o czym pisały? Pisały,że o miłość trzeba dbać codziennie, bo może przeminąć.Że, trzeba pielęgnować ją jak ogród(OK może poetyckie porównanie,będę jednak konsekwentna i dokończę.) Czyli nie tylko napawać zmysły zapachami i barwami ale też pielić, wziąź łopatę do ręki, czasem sekator, czasem kosę.Inaczej porosną ją chwasty nasiane przez Wiatr( Życie).Zmieniamy się my i nasz partner więc zmienia się także nasz związek.To niby też jest romantyczne?Jakoś nie widzę tu poezji.Romantyczniej by było gdybyśmy się nie zmieniali, zawsze byli piękni i młodzi, i bez słabości.Czyli Barbie i Ken.To jest dopiero plastikowa miłość.A jak pojawią się trudności to co? Czy to znaczy,że miłości nie było albo ,że już nie ma?Czasem jedno drugie, czasem nie .Ale żeby znać odpowiedź trzeba być wobec siebie uczciwym, uważnym i niestety mieć zdolnośc autorefleksji i przyznania się do własnych błędów.Ale to też wymaga pracy nad sobą.Romantyczniej jest cierpieć, obrażać się , szantażować i manipulować.Powiedzenie partnerowi co się czuje i czego oczekuje też wymaga pracy nad sobą.Romantyczniej jest pójść do sądu po rozwód niż na psychoterapię.Poza tym taniej . Za to patetycznie i na piedestale jest poznać siebie samego , określić swoje życiowe cele i wziąść za nie odpowiedzialność. Czyli zrzucajmy dalej miłośc z piedestałów.Tylko,że : jaki piedestał taka miłość(czasem sama spadnie i wtedy to możemy strącać jeszcze cudzą). Jakże romantyczny jest nick :Szarlotka!!!!!!!!!O ile barziej praktycznie brzmi Selavi...No ale cóż, takie jest życie... Selavi, chcesz flirtować, to poczytaj sobie jak robią to panie na tym topiku.Nie potrzebują do tego zdjęć.

Autor: selawi  27.12.2005 zgłoś

kurczę, Cynika, ale właściwie to o co ci chodzi? Piszę o swoich doświadczeniach. Teoretycznie każdy coś ma wnieść do tej dyskusji, ale niech ktoś odważy sie mieć inne zdanie, bądź doświadczenia i inne z nich wysnuć wnioski, jest jechany za nieprawomyślność. Ja miałam złe doświadczenia, bardzo bolesne. Zaliczyłam dwie terapie małżeńskie ( z tym samym mężem), nie wyszło. To mnie bardziej zależało, przegrałam. Dłuuuuugo lizałam rany, jeszcze liżę. Znalazłam oparcie w dobrym facecie, jest fajnie, być moze rodzi się miłość- piszę być może, bo u mnie trwa to długo, nigdy nie umiałam zakochać się od pierwszego spojrzenia. Jeśli to nie jest miłość, to nie, w każdym razie jest spokój, zaufanie, dożo radości. Nie zamierzam szukać sobie następnego faceta, nie zależy mi na ekstazie, wystarcza mi to co mam- a nie jest to mało. Tym bardziej umiem to docenić po tym, co sama przeszłam. Dla tego nie pisze już tak wzniosle o miłości.Czasem zdarza mi się flirt ( nie mylić z romansem!!) może też i dla tego, że znam uczucie bycia kobietą, z którą nie ma sensu się liczyć, ani okazywać ciepłych uczuć, bo i tak ma się ją na własność. Może to forma dowartościowania się, udowodnienia samej sobie, ze to, co słyszałam na swój temat od męża, to tylko jego zdanie, że mogę się podobać innym, bo był czas, kiedy mocno w to nie wierzyłam. A co do zrzucania miłości z piedestałów- w moim otoczeniu jest mnóstwo związków, małżeństw z dziećmi, które rozpadają się, bo ktos właśnie poznał kogoś, zakochał się i w imie tej miłosci (nareszcie PRAWDZIWEJ I WIELKIEJ) rozwala to, co było, tylko po to, zeby za chwilę stwierdzić, ze jednak to nie to, ze nie było warto, że on tak samo rozrzuca skarpetki, a ona za długo gada przez telefon. Miałam ogromnie dużo odwagi, uczciwości, woli walki o miłość, podeptałam swoją godność w imię miłości, gotowa byłam iść na wszelkie kompromisy, żeby ja uratować. Dziś stwierdzam, że nie warto było, no i tyle. Ale zastanawia mnie taka wszechobecna chęć oceniania innych- ja się staram tego tu nie robić i wolałabym, zeby na tym forum odnoszono się do poglądów, a nie próbowano oceniać osoby, o których tak naprawdę niewiele się wie.

Autor: selawi  28.12.2005 zgłoś

Na zakończenie- po pierwsze, poryczałam się jak dziecko. Ktoś tu pisał o kryzysie który udało mu się przejść- ja też miałam taki moment, ze po kryzysie było fantastycznie, lepiej niż kiedykolwiek- tylko ze dwie osoby muszą chcieć to pielęgnować- kiedy czytałam, że komuś się udaje, to po ludzku zazdrościłam, ze oboje tego chcieli. po drugie- pierwszy raz uczestniczyłam w takiej netowej dyskusji, ale przsięgam sobie, ze i po raz ostatni- generalnie króluje ocenianie innych, czytanie tego, co chce się przeczytać i wypowiedzi z wyzyn swojego widzenia świata, jedynie słusznego. Ja uważam, ze każdy moze mieć taka wizję, jaka mu pasuje, życzę każdemu, by ja sobie zrealizował, nie mnie oceniać, co jest dla kogo dobre. Pisałam o tym, ze moze nie miłość jest najważniejsza, bo kiedy nadajemy jej takie duze znaczenie, gubia sie inne uczucia- i moim zdaniem jest to myśl, która niesie za sobą spore konsekwencje i dla rozumienia samej miłości, i do lepszej oceny swojego zycia, kiedy tej miłosci brakuje. Po trzecie, przyznaję, że kiedy tu pisałam, to była forma jakiejś autoterapii, sama pisząc układałam sobie pewne rzeczy w głowie- ale chyba za bardzo sie przejmuje tym, ze chcę byc dobrze zrozumiana, a to nie ma sensu. W związku z tym dalsze przemyślenia pozostawie dla siebie, pozdrawiam wszystkich i znikam s.

Autor: selawi  28.12.2005 zgłoś

no i nie pisałam pod żadnym innym nickiem, państowo jedynie mądrzy, wspaniali, nieprzechwalający sie, idealni, znający receptę na prawdziwą miłość, nie popełniający błędów, pielęgnujący uczucia w jedynie właściwy sposób, idealnie wyważeni miedzy miłością romantyczną a praniem brudnych skarpwtek, niepotrzebne skreślić, ciao

Autor: paula  28.12.2005 zgłoś

sranie w banie haha

Autor: kotek  28.12.2005 zgłoś

ale sranie w banie ze co?

Autor: ORT  28.12.2005 zgłoś

Stara wiara na tym topiku sie wytopiła i został sam osad na dnie.

Autor: Róża  28.12.2005 zgłoś

Selawi - ty sie nie przejmuj. Dostałaś nauczkę. Na topiku nie warto sie wywnętrzniać. Zawsze znajdą sie tacy, którzy Cię zdołują, a na koniec wyśmieją. to sa zawsze Ci sami - stara gwardia nie rdzewieje.

Autor: SLAVE OF LOVE  28.12.2005 zgłoś

MIŁOŚĆ TO JEDYNE CO TAK NAPRAWDĘ POSIADAMY W ZYCIU, TO W RZECZYWISTOŚCI NAS USZCZĘŚLIWIA, SPRAWIA,ŻE NA WIDOK UKOCHANEJ OSOBY RADUJEMY SIĘ I UŚMIECHAMY, CZUJEMY SIĘ BEZPIECZNIE I CIEPŁO. DZIĘKI NIEJ MOŻEMY PRZENOSIĆ GÓRY, JESTEŚMY W STANIE ZMIERZYĆ SIĘ Z KAŻDĄ PRZECIWNOŚCIĄ LOSU, ZREALIZOWAĆ KAŻDE PRAGNIENIE I MARZENIE NIE BACZĄC CZY JEST TO MOŻLIWE DO SPEŁNIENIA. TO UCZUCIE DAJE NAM COŚ CENNEGO CO PO CZĘŚCI PRZEKAZAŁA NAM MATKA. POWINNIŚCIE W TYM UCZUCIU ZNAJDOWAĆ SAME POZYTYWNE CECHY I NIE TRACIĆ CZASU NA ZBĘDNE DOCIEKANIE, SZPIEGOWANIE I KONTROLOWANIE. SZUKAJCIE W NIM WSZYSTKIEGO ,CO NAJLEPSZE, CIESZĄĆ SIĘ KAŻDĄ MINUTĄ, GODZINĄ ,DNIEM ,ROKIEM .....CIESZĄC SIĘ TYM CO TAK NAPRAWDĘ MAMY,CHOĆ CZASEM TEGO NIE DOSTRZEGAJĄC. TYLKO PO STRACIE DOCIENIAMY TAK NAPRAWDĘ, CO STRACILIŚMY........ NIE POPEŁNIJCIE TEGO BŁEDU I KOCHAJCIE JAKBY TO MIAŁ BYĆ OSTATNI DZIEŃ W WASZYM ŻYCIU ;):) jA WŁASNIE TAK ROBIĘ I KOCHAM DO GRANIC MOŻLIWOŚCI ;))))

Autor: SoKa  28.12.2005 zgłoś

Ludzie, jak wy mnie czasem rozczarowujecie. 1. W kwestii zapisu z gg to chyba było OCZYWISTE dla chociaż przeciętnie inteligentnej osoby, że nie podobało jej się zachowanie tego typka i posłużyło jej do pokazania, jak płytkimi potrafią być ludzie, którzy mówią po kilku minutach, że mogą się w kimś zakochać, a z tego, co zauważyłam, to ON tak powiedział 2. W kwestii krytyki to cudowne, jak wszyscy znają się na miłości na tym topiku. Każdy z nas ma za sobą jakieś doświadczenia. Czasem złe, czasem same piękne, ale chyba po to jest to forum, aby każdy mógł się na nim wypowiedzieć. W miarę kulturalnie i w temacie. Bo osobiście uważam, że ambitne wpisy typu "sranie w banie" nie wnoszą wiele 3. w kwestii atrakcyjności to, ze kobieta mówi, że się komuś podoba nie znaczy, że trzeba ją od razu zdeptać, bo wydaje mi się, że czasy inkwizycji minęły? Nie rozumiem, co tak was drażni - nawet, gdy Szarlotka powiedziała, że jest atrakcyjna, posypały się na nią gromy. Czy wy ludzie jesteście aż tak zakompleksieni, że nie możecie spokojnie przeczytać, gdy ktoś mówi o swojej atrakcyjności? 4. do Elik z tobą, drogi forumowiczu/forumowiczko, wspólnego języka nie znajdę nigdy. Podejrzewam, że ma to związek z twoim fanatyzmem, z jakim się wypowiadasz, bo jeśli rozumu trochę masz (a w niektórych wypowiedziach twoich widać jego przebłyski) to nie rozumiem, czemu JASNE wypowiedzi, jeśli pisane przez kogoś kogo nie lubisz, interpretujesz z góry negatywnie choć zupełnie bez powodu i udając totalnego idiotę nie rozumiejącego znaczenia słów użytych w konkretnym kontekście 5. do Cyniki nie wiem, czemu się przyczepiłaś do Selawi. Jestem w stanie zrozumieć twoją obronę Szarlotki (choć jeśli chodzi o Stellę, trudniej mi to przychodzi), ale zupełnie nie rozumiem twojego ataku na Selawi, zwłaszcza, że przez pewien czas wyglądało na to, że się dobrze rozumiecie. Tak się nie robi "znajomemu", nawet internetowemu, zwłaszcza, że zbeształaś ją na całej linii. I za co, czym cię tak ubodły jej wypowiedzi? 6. do Mentora fajnie, że są tu normalni faceci z normalną wizją normalnej miłości 7. do Selawi nie odchodź proszę. Miałam nadzieję, że pomożesz mi odejść ostatecznie od wpajanej nam od szczenięctwa wizji miłości romantycznej która nas niby równa z aniołami, a w rzeczyswistości często po pewnym czasie obcina nam skrzydła, co boli jeszcze bardziej, niż ich ogólny brak.

Autor: Stella  10.03.2006 zgłoś

Jeszcze zapomniałam dodać, że gdy usłyszałam od tego pana "trzeba było nie uprawiać krzakoterapii ", to na to stwierdzenie "trzeba", zareagowałam cos w tym rodzaju " no wie pan.... < a on mi przerwał i powiedział: "a po co się jeżdzi do sanatorium ? " Czyli sanatorium - to burdel. Jednak sa osoby, które jeżdża do sanatorium, aby sie leczyć, tak zony, jak i mężowie. Ale to sa ci właśnie lojalni małżonkowie, nie liczący na przygody. Ja myslę, że ta pani niemądra, która obecnie żałuje, że w tak perfidny sposób zdradzała swojego narzeczonego, po iluś tam latach, jak pojedzie do sanatorium i spotka pana Kamasutrę, to wyjdzie z niej pani Kamasutrowa. I to jest więcej, jak pewne. Kto był nielojalny, to będzie nadal.

Autor: Rober  10.03.2006 zgłoś

Stellla. Co ty złośliwie pleciesz. Wielkie nieporozumienie!!!! Przez określenie KOCHANEK nie rozumiałem takiego ukladu mąż i kochanek.!!! Ale w tym sensie pozytywnym. Mężczyzna w którym sie aktualnie kochasz. Coś w rodzaju jak w piosence. "O wróć kochanku mój, blade usta daj..... Stella. Gdzie ja napisałem że wole przygody miejscowe. No gdzie? Jaaaaaa? Oj moja przyjaciólko mila, coś ci sie pomyliło. Selawie A co ty nie wiesz że człowiek może sie uwikłac w uczucie nie chcąc? Spacerujesz, rozmawiasz, zwierzasz sie itd. Jak wracasz do domu to sie okazuje ze PUSTKA, tesknisz. I poco ci to było?

Autor: Rober  10.03.2006 zgłoś

Za życzenia dziekuje. Dzis jest jednak 40 męczenników!!! To byłoby to?

Autor: selawi  10.03.2006 zgłoś

no napisałeś, zacytowałam cię wklejając twoje słowa. i znowu cię zacytuję: Pojecie to wiąże sie z takim postepowaniem gdy RÓWNOLEGLE jest sie w związku uczuciowym lub fizycznym z więcej niż jedną osobą UCZUCIOWYM LUB FIZYCZNYM czy moja nieubłagana ( wprawdzie damska, ale jednak nieubłagana) logika nie daje mi prawa, aby na podstawie twoich własnych słow nazwać cię- znowu wg twoich własnych słów "męską dziwką"? tylko proszę nie pisać mi, że cię obrażam, używam wyłącznie twoich sformułowań na podstawie twoich wniosków. kolejne cytaty: Spacerujesz, rozmawiasz, zwierzasz sie itd. Jak wracasz do domu to sie okazuje ze PUSTKA, tesknisz. I poco ci to było? I to jest w tej całej historii najgorsze, że i tak go skrzywdziłam, chociaż nic nie wie i nawet się nie domyśla. Ty możesz odczuwać pustkę po uwikłaniu się psychicznym ( zdradzie psychicznej) i żałować, niemądra po uwikłaniu się fizycznym , też tego żałuje, ale jest dziwką. Rober- sorry, może ktoś tu stwierdzi, że zaogniam, przesadzam i obrzucam błotem- ale moim zdaniem masz teraz dwa wyjścia- albo przyznasz, że jesteś męską dziwką, albo przyznasz, że stosujesz podwójne kryteria dla kobiet i męzczyzn, ew. dla siebie i całej reszty ludzkości. pozdrawiam

Autor: czytelniczka  28.12.2005 zgłoś

oj ale sie narobiło. Selawi nie odchodź! Tak sobie czytam te wypowiedzi i dochodze do wniosku, że jeśli prawdziwą miłością jest: motylki w brzuchu, zatrata świadomości, widzenie swiata przez różowe okulary, kochanie na zabój osoby, którą na każdym kroku idealizujemy i inne tego typu przesłanki to ja dziekuje za taka miłość. Ja nie potrzebuje tego typu "używek" by czuć się szczęsliwą. Mi wystarczy przyjaźń, szacunek, zaufanie i dobre słowo. Jeśli przez resztę mojego życia moja rodzina będzie mysleć o nas My a nie ja, ty, on, ona. jesli będziemy dla siebie przyjaciółmi, stworzymy razem dom pełen ciepła i zrozumienia to mi nic więcej do szczęścia nie potrzeba. Tak jak ktos tu napisał są w życiu rózne etapy. Jesli ktoś uzależniony jest od zauroczenia to zawsze będzie szukał nowych doznań. Nigdy nie przeskoczy z etapu nazwijmy to "motylków w brzuchu" i nie stworzy trwałego związku. Moim zdaniem to dobrze, że miłośc czasem boli. poznajemy dzieki temu siebie. Kryzys w moim małżeństwie uswiadomił nam jedno - ile możemy stracic. Nie warto zamykac sie na siebie i czekac, kto pierwszy zacznie. Nie o to chodzi. Nie chce więcej niedomówień, domyslania sie o co chodzi, czekania na reakcję. Rany sa różne sposoby zwracania na siebie uwagi. Ja wydawałam kupe forsy na zupełnie niepotrzebne rzeczy by mąż przypomniał sobie, że istnieje. Skutek tego był żaden, co najwyzej pytanie "fajnie było na zakupach?". Tak szczerze to chciałabym, żeby było tak jeak teraz. kiedy umiemy ze soba rozmawiać, mamy wspólne plany, marzenia. Nie wiem co będzie za kilka lat. Ale myslę, że nalezy cieszyc sie tym co jest teraz. Żyć i cieszyć się z każdego dnia razem. Nie odkładac nic na potem. Potem może nie nastapić. Jutro mogę spotkac na drodze wariata drogowego i mój mąż nie dowie się jak wiele dla mnie znaczy. Tak więc cieszmy sie radościa bycia razem dzien po dniu.

Autor: Dirisha  28.12.2005 zgłoś

do Selawi, Forum uczy: zdań jest wiele, prawdziwe każde (dla mówiącego) i zawsze znajdzie się ktoś kto się z Twoim nie zgodzi, albo cię wyśmieje w mniej lub bardziej kulturalny sposób. Wniosek: Asertywność lekarstwem. Zgadzam się, że forum to fajna forma psychoterapii, ale myślę, że wypowiedzi nie należy traktować jak wyroczni za to z dużym dystansem. Ktoś Cię urazil? To bylo jego zdanie. Jego problem. Nie pozwól, by stal się Twoim. Co do wypowiedzi Róży: a wlaśnie, że warto się uzewnętrzniać, bo można się o sobie i innych dużo nauczyć, za to nie warto brać do siebie wszystkiego. Pozdrawiam Wszystkich

Autor: ple-ple  28.12.2005 zgłoś

tak czy inaczej półgodzinny!! flirt ze zdjęciami /tylko głowy?/, to jak na mamę , rozwódkę i mającą przyjaciela,zapewne nie osiemnastolatke, dziwi. po co ci wogóle komunikator do indywidualnych rozmów. nie masz kontaktów z ludźmi, siedzisz w domu? rozmawiasz w sieci z facetami schlebiającymi tanimi komplementami i to cie dowartosciowuje? doradzałabym lojalnośc przyjacielowi z którym zyjesz, bo jak odkryje twoje skłonnosci to cie opusci.

Autor: do ple-ple  28.12.2005 zgłoś

znawczyni sie znalazła. domorosły jasnowidz. znasz to z autopsji??? internet jest dla ludzi, tak jak wszystko. Tylko trzeba umiec zachowac umiar. Tak jak w miłości. Za duzo źle, za mało jeszcze gorzej. Nie zauważyłem, ażeby selawi z choćby nicią sympatii odnisła się do rozmówcy z gg. Czytaj co inni piszą i nie dorabiaj do tego własnych filozofii.

Autor: selawi  28.12.2005 zgłoś

No i okazuje się, że nie dotrzymuję postanowien..... Nie popłakałam się, bo ktoś mnie uraził, po prostu wróciły jakieś wspomnienia, no i tak rozczuliłam się sama nad sobą. I nie dlatego postanowiłam zniknąć, że obraziłam sie na forumowiczów- tak sobie myślę, że co za sens pisać o swoich przemysleniach i doświadczeniach, skoro przychodzimy tu z góry ustalonym poglądem na sprawę i wszystko, co jest inne oceniamy i odrzucamy? Ja nie mam za złe, że ktoś się ze mną nie zgadza, ja tylko nie rozumiem, dlaczego trzeba zaraz udowadniać "wyższość świąt wielkiej nocy nad świętami bożego narodzenia"- jeśli ja się z kimś nie zgadzam, to nie mówię- jesteś głupi i nie masz racji, tylko - ja mam inne doświadczenia i dla mnie ta wizja się nie sprawdza. A mam spore doświadczenie życiowe, zawodowe i jakoś tak się dzieje, że sporo osób przychodzi do mnie się wypłakać i wygadać- może dlatego, że nie słyszą u mnie dobrych rad, a dostają akceptacje i zwykłe wysłuchanie. Nie jestem ideałem, ale staram się być po prostu otwarta na ludzi. A na koniec nie odmówię sobię- i tu może wyjdzie ten kawałek złośliwej natury skorpiona- coś dla tych wszystkich, których obruszyła moja rozmowa na gg. Tak, jestem piękną kobietą- o czym przekonałam się całkiem niedawno, kiedy wyzwoliłam się od opinii mojego męża na swój temat- koleżanka zrobiła mi sesję zdjęciową, piękne zdjęcia w różnych "strojach z epoki"- zobaczyłam siebie i sama się zdumiałam- zdumiał mnie również efekt, jaki wywierały te zdjęcia pokazywane znajomym. Wtedy właściwie pierwszy raz ( w wieku 33 lat, hehe), zaczęłam być świadoma własnej urody - i powiem wam, ze zajebiście się z tego cieszę, Czego żałuję, to tego, że wiele z tej radości mi uciekło, bo ktoś uważał, że im ja będę mniej pewna swojej wartości, tym on bedzie mógł bardziej błyszczeć na moim tle. I do tych wszystkich oburzonych flirtem- rozumiem, że jeśli ktoś sie do was uśmiechnie na ulicy, czy zagada w pociągu, w pracy albo i na gadu- to dajecie mu po buzi i wołacie na pomoc męża/żonę i LPR na dodatek? Czy moze to żal, że nikt się nie uśmiecha? I te przenikliwe uwagi- selawi chciała się pochwalić, pokazała swoje prawdziwe oblicze, itede... Wszyscy swięci, matko, co za ponury naród, przydałaby się zbiorowa wycieczka na południe Włoch, może byście złapali trochę luzu i radości życia. Ja mam wyraźną granicę, co wolno, a czego nie wolno i sprowadza się to do prostej zasady- nie rób drugiemu, co tobie niemiłe. Natomiast cieszę się i miło mi, że takie osoby jak Czytelniczka, Dirisha czy Soka- może dlatego, że same miały różne doświadczenia i nie patrzą czarno- biało, potrafią dostrzec to, czym ja chciałam się podzielić, nawet jeśli same wybierają inne drogi. Tak czy siak, pozdrówki dla wszystkich

Autor: Róża  28.12.2005 zgłoś

Dirisha, a także Selawi. Podtrzymuję to co u góry napisałam. Nie warto się uzewnętrzniać, mimo, że piszemy tutaj anonimowo.Trzeba mieć bardzo rogatą duszę, że nie przejmować się odpowiedziami, a zwłaszcza takimi, które wylewają ci od razu kubeł zimnej wody na łeb. Wiem coś o tym. Wprawdzie nie napisałam nigdy, że byłam lub jestem przystojną kobietą ( a tak jest ), to pisałam szczerze o swoich odczuciach i zawsze na temat. Napisałam na innym topiku, o swoim trudnym dzieciństwie i o moim harcie ducha - zostałam wyśmiana. Każdy w końcu wypowiada sie na podstawie własnych doświadczen, przeżyć, obserwacji. Każdy ma przecież inne doświadczenia życiowe. Wypowiadając się szczerze, troche impulsywnie, zostaje narażony na przykre uwagi i żłośliwość do entej potęgi. Ja mam pretensję do pewnej osoby, która lata za mną na wszystkich topikach i gdziekolwiek, cokolwiek bym napisała, jestem narażona na kpiny. Powiem już krótko. Stając sie internautką, miałam nadzieję, że będę sie wypowiadać szczerze, bez specjalnej minoderii, wymieniać poglądy. Jednoznacznie wypowiedziałam się nawet w tym temacie o miłości, na podstawie tego, co sama przezyłam i czym dla mnie była miłośc. Napisałam BYŁA , bo już teraz mi nie o to chodzi, bo mogę dzisiaj z perspektywy czasu wiedzieć to co wiem i obiektywnie o tym pisać. Na zakończenie napiszę, że jestem wielce rozczarowana tym, że chciałam należeć do grona kobiet, idących z postepem czasu i zwyczajnie, po ludzku pogadac sobie i powaznie i na wesoło i romantycznie. Nie udało się. Broniąc sie nieraz samotnie, musiałam czasami sie odciąć - żłośliwość za złośliwość. Mam zamiar w niedługim czasie pozbyć się tej "nowoczesności", bo zamiast okna na świat, zauważam okno na podwórze. Zyczę wszystkim na tym forum, z okazji Nowego Roku - szczęścia osobistego, powodzenia, a także więcej zyczliwości i wyrozumiałości dla samotnych dusz i nie tylko... Pozdrawiam noworocznie.

Autor: ple-ple  28.12.2005 zgłoś

Poetyckie i wzniosłe masz skojarzenia ze swoich doswiadczeń. Zajebiste!!!!! To cie dobrze charakteryzuje. ZGRABNIE SKOJARZONE.

Autor: SoKa  28.12.2005 zgłoś

do Ple-Ple to cudownie, że są na tym świecie tak przewspaniali ludzie jak ty. tak mądrzy, dobrzy i z jedynie słusznym poglądem na świat. Po co ci wypowiedzi na forum? Przecież taka osoba jak ty ma na pewno setki przyjaciół, którzy tylko czekają, abyś z nimi zamieniła choć słówko. Chyba nie powiesz, ze nie masz kontaktów z ludźmi, siedzisz w domu? Krytykujesz ludzi na forum za to, że z kimś flirtowali przez internet i to cie dowartosciowuje? doradzałabym trochę tolerancji dla innych, bo jak twoi przyjaciele odkryją, twoje krytykanckie skłonnosci to cie opuszczą. jakby ta wypowiedź cię uraziła, gdyż nie zauważyłaś analogii (a wydaje mi się, że błyskotliwością nie grzeszysz), to przeczytaj swoją wypowiedź z godziny 12.10 PS. Z tego, co krytykowana przez ciebie forumowiczka mówiła wynika, że jej Przyjaciel widział te "flirty" i jakoś na razie nie wspominała, że się spakował. Zdumiewające, prawda? Musi ci być z tym strasznie ciężko PS2 wracając do tematu tego forum.wiesz, co to jest PRAWDZIWA MIŁOŚĆ? To jest miłość, która jest w PRAWDZIWYM ŻYCIU. I jeśli dla niej jej związek obecny jest czymś prawdziwym to nie masz prawa narzucać jej swojej własnej wizji związku i tego co może

Autor: Cynika  28.12.2005 zgłoś

uderz w stół a nożyce się odezwą? Mój ostatni wpis dotyczł Ciebie ,Selavi ,tylko w w ostatnim zdaniu.Przecież to Ty napisałaś: "Jestem w stanie akochać się- po 10 minutach znajomosci i obejrzeniu 2 zdjęc- i po co my tu wałkujemy o miłości???????!!!!!!!!!!!!"Czyż nie była to PROWOKACJA? SELAVI, ZROBIŁYŚCIE Z SOKĄ Z TEGO TOPIKU KĄCIK ZŁAMANYCH SERC. Ludzi kochających uważacie za wyegzaltowanych i napuszonychlub użyję Twoich własnych słów"państowo jedynie mądrzy, wspaniali, nieprzechwalający sie, idealni, znający receptę na prawdziwą miłość, nie popełniający błędów, pielęgnujący uczucia w jedynie właściwy sposób, idealnie wyważeni miedzy miłością romantyczną a praniem brudnych skarpwtek, niepotrzebne skreślić, ciao" W kwestii wyważenia miedzy miłością romantyczną a praniem brudnych skarpetek, to masz rację.Z tym,że skarpetki można prać sobie samemu.

Autor: M - jak miłośc.  28.12.2005 zgłoś

Mówcie co chcecie ale ja tam wolałam znakomite wywody Szarlotki, Stelli, Elika, Golda, Czytelniczki. Pisane o ISTOCIE MIŁOŚCI....... Było trochę kontrowersyjnych postaci np. Vorn, SoKa, która ostatnio troche przystopowała, w porównaniu co kiedys wypisywała. Chyba juz właściwie wszystko zostało powiedziane. Temat stał sie nudny, wyeksploatowany. Ci co dobrze pisali wycofali sie wiec tylko patrzec, jak powstanie z tego Kącik Złamanyc Serc. Ten temat powinien być na inne opowiadanie.

Autor: Szarlotka  28.12.2005 zgłoś

Selavi, rzeczywiście na forum można oberwać nie gorzej niż w życiu, z tą różnicą ,że w życiu ludzie tylko czasem mówią otwarcie to co myślą naprawdę.I całe szczęście.Kiedyś słyszałam takie powiedzenie: Ludzie , którzy zawsze mówią to co myślą są jak dzieci siusiające w majtki. Traktowanie pisania na topiku za rodzaj psychoterapii ,uważam za bardzo ryzykowne.Pacjentów wiele ale terapeuty ani jednego.Poza tym tzw większość głosów i opinii nie zawsze ma rację.Dystansuj się bardziej do wypowiedzi kierowanych do siebie.Napisałaś że popłakałaś się nie dlatego bo ktoś Cię uraził, ale dlatego ,że wróciły jakieś wspomnienia, no i tak rozczuliłaś się sama nad sobą.Z kolei słowo Twoje u kogoś innego też mogą wywołać takie lub inne wspomnienia i w konsekwencji reakcję nieadekwatną do samych słów. Najlepiej traktować forum dyskusyjne zgodnie z jego nazwą .Jednak to wcale nie jest takie łatwe.Przecież często dotyka to naszych przeżyć, doświadczeń, emocji czy uczuć. Łatwo cię zranić, ale czy nie prowokujesz do tego? Nie oceniam Cię , mam dużo szacunku do Twojej decyzji o rozstaniu z mężem.Jeśli czytałaś moje wcześniejsze wypowiedzi to wiesz ,że nie jestem zwolenniczką trwania małżeństw, w których ludzie się ranią, niszczą, okłamują etc.Taki związek jest toksyczny także, a może przede wszystkim , dla dzieci. Po tym co ostatnio napisałaś nabrałam większej pewności, że podjęłaś słuszną decyzję.Jednak szczerze Ci powiem ,że również zaskoczył o mnie Twoje beztroskie wysyłanie zdjęć nieznanym internautom.Czy naprawdę potrzebujesz takiego dowartościowywania się,że facet leci na Ciebie po 10 min? Nie chcę sprawić Ci przykrości tym retorycznym pytaniem, w gruncie rzeczy uważam Cię za rozsądną kobietę i dobrą matkę. Jednak to też są tylko moje wyobrażenia o Tobie na podstawie Twoich słów. Zrezygnowałam z pisania w tym topiku, jednak zaglądam tu od czasu do czasu.Dziś zabrałam głos jedynie ze względu na Ciebie.Ostatnio prawie w ogóle nie pisze tu nikt o młości lecz większość opinii podważa jej ważność w życiu człowieka.Terakurdej proponował aby pisać czym byłoby życie bez miłośći.No i właśnie ... Życzę Ci szczęścia i pozdrawiam wszystkich. Szarlotka

Autor: ple-ple  28.12.2005 zgłoś

"Przyjaciel widział te "flirty" i jakoś na razie nie wspominała,.." Tak,tak, wyobraź sobie nawet ze on dobierał zdjecia i podsuwał do wysłania. Wyrozumiały facet, no wyjatkowy. Udajesz taka łatwowierną czy jesteś? Jak sie jest po 30. to trzeba miec w głowie trochę lepiej poukładane.

Autor: Sylwia  28.12.2005 zgłoś

Do Róży, Słuchaj Róża, ja tez tak miałam dwa lata temu kiedy zostałam internautką. Byłam w euforii. Pisałam dużo i bardzo szczerze. Opowiadałam o sobie ale prawdziwie i nie wstawialam żadnych bajeczek. Im bardziej pisalam spontanicznie, nie z checi spodobania sie innym, ale z checi podzielenia sie tym co mnie w zyciu spotkało. Zauwazyłam pewną regularnosc. Im wiecej było osob pozytywnie naastawionych do mnie i miło odpowiadajacych to zaraz jakieś babska złosliwie reagowały. Tez bylam wysmiewana. Zarzucano mi infantylnośc. prawie po roku zorientowalam sie o co tu chodzi. Siedza tu stare wygi internautki, stale zmieniajace swoje nicki i podajace sie za kazdym razem za kogos innego. Raz są samotne, drugi raz rozwiedzione, potem szczęsliwe mężatki z dziećmi. Pisza na jednym topiku raz pozytywnie, raz tłuczac wszystkich po drodze. Jak to nazwać ? Normalne kłmastwo chęć wyżycia sie na forum, czy na topiku jak sie mowi. te sa najgorsze. Zmienilam taktykę. Oczywiscie tez stake zmieniam nicki, tyle ze juz pisze bardzo ostroznie, nierozpoznawalnie. Nabrałam dystansu i do siebie i nich. Ludzie sa podli nie tylko w realu. W necie też. Ich pasja jest dołozenie komus, bo w realu nie maja komu i to widac od razu. Więc posluchaj. Nie rezygnuj z internetu. Zrób tak, jak ja. Pisz co myślisz ale bez zbytnich wynurzeń osobistych. Z czasem bedziesz miała z tego niezłą zabawę. Pozdrawiam Cięa na Nowy Rok życzę dobrych kontaktow w realu i w necie. Nick Sylwia jest oczywiscie przypadkowy chociaz raz sie juz nim ale dawno posłuzyłam

Autor: Mentor  28.12.2005 zgłoś

Pewnik. Panie nie sa w stanie napisac cokolwiek bez wynurzeń. Wykluczone. ---------- Wielokrotnie powtarzano w tym topicu ze nie mozna udzielic odpowiedzi na pytanie tytulowe. Moim zdaniem odpowiedź jest prosta i gdyby jej udzielono w pierwszej wypowiedzi, nie byłoby dyskusji. Ta odpowiedź to: PO ZACHOWANIU OSOBY ZAKOCHANEJ. --------- Trzeba przyznac ze Selawi wyjątkowo sie odkryła/podłozyła. Erotyzujące flirty ze zdjęciami z obcymi facetami na poziomie kart do flirtowania, oj kobieto, kobieto!

Autor: selma  28.12.2005 zgłoś

mam 23 lata, kocham rafała od 9 lat, ale on nic o tym nie wie.nie chcę zniszczyć mojej miłości, więc lepiej nigdy mu o niej nie powiem, bo jeśli się okaże innym człowiekiem, za jakiego go uważam, stracę wszystko co mam. widzę go raz w roku, ale cały czas o nim myślę. chcę go kochać

Autor: Mentor  28.12.2005 zgłoś

Do Selmy Nie widzimy przeszkod. Zgoda. Nigdy Rafałowi o tym nie mów. Masz nowatorskie podejście do tych spraw, godne upowszechnienia.

Autor: selawi  28.12.2005 zgłoś

Każdy sądzi podług siebie, facet mnie zaczepił, pogadalismy miło o dzieciach- bo oboje je mamy, poprosił, zebym wysłala mu zdjęcie, wysłałam- ubrane od stóp do głów- zadowoleni? Mój facet to widział, razem się z tego podśmiewamy- ple-ple, uwierzysz? Autoterapia polegała na tym, że sama pisząc o tym, co się działo w moim życiu poukładałam sobie pewne rzeczy, jeśli kogoś, tak jak mnie, trafiło jakieś wspomnienie czy coś zabolało, coś się otworzyło- to chyba dobrze, kiedy ktoś rusza tak gorący temat, to może dobrze, że budzą się emocje. A kącik złamanych serc? ok, umówmy się, że piszemy nt. co to jest szczęśliwa miłość- tylko że pewnie niewiele osób będzie miało coś do powiedzenia, niestety. Nie wiedziałam, że jako osoba, która ma złe doświadczenia nie mam prawa się na ten temat wypowiadać. I jeszcze raz- erotyzujące flirty, ze zdjęciami, sraty taty, wy chyba wchodzicie nie na te strony w necie co trzeba.

Autor:  28.12.2005 zgłoś

Soka Twój świat, to świat odbity w krzywym zwierciadle i tak samo wykrzywiasz wypowiedzi innych. Przepojony złoscia i nienawiścią do wszystkich mężczyzn i wszystkich kobiet, którzy potrafią być szczęśliwi w swoich związkach - kochają i są kochanymi. Tacy u ciebie od razu są pod kreską. Na dodatek bez skrupułów potrafisz obrażać, z zajadłoscią i wścieklością, o twoim fanatyzmie nie wspominając i twoim zapamiętaniu w udowadnianiu, że brak miłości jest lepszy od milości w ogóle. To jest poprostu chore, jeśli chcesz w to wierzyć to wierz, ale nie obrażaj innych przy tej okazji. Kilka osób już zwróciło bardzo trafnie uwagę, że to forum to nie jest kącik złamanych serc, ale do pań (do Soki i Selavi) to nie dociera. Nie szukam z tobą wspólnego jezyka, po przeczytaniu twojej pierwszej wypowiedzi było dla mnie wiadome, że żyjemy w dwóch różnych światach i nie znajdziemy ze sobą dobrego kontaktu (a tylko na takich mi zależy). Twoja napastliwa wypowiedź tylko potwierdziła moje wcześniejsze odczucia. Nie zamierzam się też użalac nad tobą i twoim smutnym losem, gdzie nikt cię nie rozumie, ponieważ znakomicie sobie radzisz w zrażaniu do siebie ludzi i widocznie taki jest twój główny cel; odstraszać innych od siebie. Zawsze przecież można potem popłakać jaki ten świat jest zły a ludzie podli i nikt nie chce pokochać. Szkoda słów, tylko przez delikatność nie wypowiem się na temat precyzji i jasności twoich wypowiedzi. Pani już dziękuję...

Autor: Mentor  28.12.2005 zgłoś

Tak mi przyszlo na myś że moglibyśmy popatrzeć na ciebie skoro jesteś urodziwa. Umieść 3-4 zdjęcia gdzieś na stronie i podaj tu adres. Sprawdzimy czy sie nie przechwalasz.

Autor: elik  28.12.2005 zgłoś

Soka, to ja, Elik do ciebie piszę powyżej, żebyś nie wpadła znowu w panikę.

Autor:  28.12.2005 zgłoś

A ta wypowiedż do Soka to od kogo ?

Autor: ple-ple  28.12.2005 zgłoś

Soka. O tym zrażaniu/obrażaniu tu ludzi przez Selawi to strzał w 10 . Trzeba ci przyznać rację i podziwiać nieowijanie w bawełnę.

Autor: Ad rem  28.12.2005 zgłoś

No i co - ustaliliscie kto ma racje, kto z Was pisał najmądrzej, najładniej, czyje argumenty trafiły ? Chyba te ostatnie, krótkie wypowiedzi, dowalanie sobie, że aż miło czytać. Takie ple-ple..... a pisanie ad rem - to gdzie ?

Autor: Ad rem  28.12.2005 zgłoś

No i co - ustaliliscie kto ma racje, kto z Was pisał najmądrzej, najładniej, czyje argumenty trafiły ? Chyba te ostatnie, krótkie wypowiedzi, dowalanie sobie, że aż miło czytać. Takie ple-ple..... a pisanie ad rem - to gdzie ?

Autor: Madzia  28.12.2005 zgłoś

chyba zeszliscie troche z tematu,i po co tak ostro

Autor:  29.12.2005 zgłoś

te krótkie są najbardziej treściwe

Autor: SoKa  29.12.2005 zgłoś

do Elik i ple-ple przydałyby wam się ćwiczenia na czytanie ze zrozumieniem

Autor: Vorn  29.12.2005 zgłoś

W przewidywaniu usuniecia tego topicu, chciałbym złożyc na Nowy Rok życzenia zdrowia i wszelkiej pomyslności, Paniom "bez nicka" i "czytelniczka" całujac w roztropne i życzliwe główki. Vorn, znany blizej jako kontrowersyjny typ.

Autor: Dirisha  29.12.2005 zgłoś

Do Róży Szanuję Twoją opinię tym bardziej, że wydaje się być szczera. Jest dużo racji w tym co piszesz. Ja jestem w nieco innej sytuacji więc dla mnie szczerość jest dobra i rozwojowa. Pozdrawiam serdecznie Forumowiczom chcę życzyć wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.

Autor: Angee  29.12.2005 zgłoś

Prawdziwa miłość?? Prawdziwa miłość ta przez którą sę cierpi a kochać w życiu można wiele razy. najwiecej zalezy od nas samych jak podchodzimy do związku i czy bedziemy dbać o uczucie które się w nas zrodziło bo jesli nie to ono minie, wyschnie szybciej niż łaza która po nim zostanie na naszym policzku.

Autor: selawi  29.12.2005 zgłoś

Mentor, o tych zdjęciach to do mnie? Te fotki wisiały jako materiały reklamowe na jednym z portali weselnych, a te, powiedzmy mniej komercyjne, autorka wystawiała w kilku galeriach internetowych- więc jestem przyzwyczajona do ocen. Ale musiałabym oszaleć, żeby podawać link tutaj, w to kłębowisko żmij, gdzie: kobieta koło 50-tki uważana jest nimfomankę, usiłującą załapać się na ostatni przedmenopauzalny flir, tylko dlatego, że uważa, że jest atrakcyjna. SoKa jest uważana za chorą z nienawiści, tylko dlatego, że że zawiodła i zraniła ją jej wizja miłości i teraz szuka innej, lepszej dla niej. Selawi jest uważana za etatową netową flirciarę, rozsyłającą pornografię ze swoim udziałem, tylko dlatego, że pogadała z gościem, który ją zaczepił i wysłała mu 2 zdjęcia, które KAZDY może zobaczyć i tak w necie. Do tego nastąpiła już diagnoza mojego związku. A jaki jest tytuł tego topiku? "I ty możesz zostać domorosłym psychologiem"? "abc małego demaskatora"? "jak dowalić każdemu, jeśli ma się odrobinę kompleksów, frustracji i złej woli"? Nie, tytuł, to "co to jest prawdziwa miłość" Ciekawe, co by się tu działo, gdybyśmy mieli pisać o miłości bliźniego, hihi. LUDZIE, WSTYDŹCIE SIĘ!!!! ale proszę, moi mili demaskatorzy- cała prawda o selawi, w wersji, która zdaje się wielu bedzie odpowiadała- miód na serca: Jestem brzydka. Mój mąż też jest brzydki, W dodatku jesteśmy starzy- bo wiadomo, że piękni i młodzi to Ken i Barbie, a to wyklucza Prawdziwą Miłość. Przeszliśmy wiele kryzysów małżeńskich ( bo miłość to nie sielanka, jasne) Ale nie pożałowaliśmy kasy, sypnęlismy trochę grosza na terapie małżeńskie i jest lepiej niż kiedyś- bo oczywiście rozmawiamy i rozmawiamy- a jak wiadomo, rozmowa i terapia jest zawsze skuteczną receptą na wszelkie zło. I teraz pielimy nieustająco swój ogródek- to nic, że jest ciężko, trudno, brudno i nudno. Wynagradzają nam to wspomnienia , oraz konkurs w pluciu na tych, którzy mają inne niż my życie. W związku z tym celujemy w osoby, które w miłości się zawiodły, i teraz albo boją się ponownie otworzyć na miłość, albo szukają innego jej sensu, albo świadomie, przynajmniej na jakiś czas, wolą z niej zrezygnować. Osoby o złamanym sercu jak wiadomo nie mają się prawa wypowiadać na tym forum. Plujemy też na tych, którym z miłości pękło serce i zgorzkniały, utraciwszy wiarę w miłość raz na zawsze. One tym bardziej nie mogą się tu wypowiadać, bo tylko my możemy. Plujemy na tych ( i wyrażamy się o nich ironicznie, upojeni własną inteligencją), którzy wolą kochać bez wzajemności, niż nie kochac wcale. Plujemy na tych, którzy po przejściach próbują układać sobie zycie na nowo, opierając się moze na innych uczuciach, cóż z tego, że przynosi im to szczęście i radość. Jak wiadomo, nic tak nie zbliża ludzi, jak wspólny cel, naszym celem jest- kto trafi w oko. zadowoleni? Tak nawiasem- Cynika, dzięki, powiedzonko- "maleńki, wypielisz mój ogródek?" weszło na stałe do naszego słownika, kiedy dziecko juz śpi. Po tym wszystkim mam ocho

Autor: selawi  29.12.2005 zgłoś

ochotę powiedzieć tu paru osobom- olejmy tych fanatyków jedynie słusznej wizji miłości i chodźmy na piwo pozdrawiam

Autor: czytelniczka  29.12.2005 zgłoś

Vorn dziekuję za życzenia. Tobie również życzę szczęścia, pomyślności i przede wszystkim zdrowia.

Autor: SZARLOTKA do Selavi  29.12.2005 zgłoś

Do selavi, bez złośliwości(Podoba mi się wasz miłosny kod,Pielenie ogródka, no , no) Nie rozdziobią nas kruki ni wrony, ani nic! Nie rozszarpią na sztuki Poezji wściekłe kły! Ruszaj się, Bruno, idziemy na piwo; Niechybnie brakuje tam nas! Od stania w miejscu niejeden już zginął, Niejeden zginął już kwiat! Nie omami nas forsa ni sławy pusty dźwięk! Inną ścigamy postać: Realnej zjawy tren! Ruszaj się, Bruno, idziemy na piwo; Niechybnie brakuje tam nas! Od stania w miejscu niejeden już zginął, Niejeden zginął już kwiat! Nie zdechniemy tak szybko, Jak sobie roi śmierć! Ziemia dla nas za płytka, Fruniemy w góry gdzieś! Ruszaj się, Bruno, idziemy na piwo; Niechybnie, brakuje tam nas! Od stania w miejscu niejeden już zginął Niejeden zginał już kwiat!

Autor:  29.12.2005 zgłoś

a ja uwielbiam się śmiać Wszystkiego dobrego dla Vorna

Autor: Szarlotka  29.12.2005 zgłoś

Sylvia, czyli osoba ,która nią bywa. Nie zgodzę się z Tobą w paru kwestiach.Nie wszyscy ,którzy tu piszą robią to dla zabawy.Owszem, można zmieniać swoje nicki, jednak zawsze co piszesz , pod jakomkolwiek nickiem jest częścią Ciebie.Czasem tą lepszą , z którą się identyfikujesz, a czasem tą o której istnieniu nie chcesz wiedzieć.Cokolwiek napiszesz to wciąż piszesz to Ty, są to Twoje słowa, Twój punkt widzenia, Twoje przemyślenia, Twoje doświadczenia, pewien aspekt Ciebie, koktail świadomości i podświadomości.Lepiej jednak nie fundować sobie takiej schizofrenii i przynajmniej na jednym topiku konsekwentnie trzymać się jednego nicka.Możemy wtedy lepiej poznać siebie.Na forum jak w życiu, różnych spotykamy ludzi.Niestety Ci najbardziej krzykliwi są najlepiej słyszani ale nie zawsze słuchani.Muszą więc krzyczeć więcej i głośniej.Nie piszę tu z myślą o konkretnej osobie. Uważam , że mimo wszystko , pisanie w topikach wcale nie jest pozbawione sensu.To od nas zależy jaki jest topik.Najważniejsze to być uczciwym wobec siebie samej. pozdrawiam Szarlotka

Autor: SoKa  29.12.2005 zgłoś

no to kiedy to piwo;))

Autor: Szarlotka  29.12.2005 zgłoś

Właśnie skończyłam pracę, wrócę do domu, usiądę na maleńką chwilkę przed kominkiem i z rozkoszą wypiję grzane piwo.Pomyślę wtedy cieplutko o wszystkich paniach z pasją piszące na tym topiku.Spieramy się przeciez nie ze sobą a o miłość, atakujmy więc nie siebie a argumenty.Może nie trzeba będzie wtedy wylewnie pisać o sobie przekraczając granicę tego, co chcemy zachować w tajemnicy.

Autor: selawi  29.12.2005 zgłoś

heh, Szarlotka- no to kto stawia? :)

Autor: Dirisha  29.12.2005 zgłoś

A wracając do tematu... kiedy wg Was powiedzieć stop zlej (destrukcyjnej) milości? Czy utrata godności osobistej jest pierwszym czy ostatecznym progiem. Jak daleko można się posunąć w próbie uratowania milości?

Autor: Szarlotka  29.12.2005 zgłoś

Dirisha, Zadałas bardzo dobre pytanie.będę miała o czym myślec podczas dzisiejszego prasowania.Pozdrawiam. ...Od stania w miejscu nie jeden już zginął, nie jeden zginął już kwiat...

Autor: Szarlotka  29.12.2005 zgłoś

Selavi, se la Vie....

Autor: selawi  29.12.2005 zgłoś

Uprasza się ple-ple i temu podobnych o pominięcie tego wpisu, bo nie chce mi się potem czytać wynurzeń nt. czy mogę (mam pozwolenie) o tym pisać czy nie. Przyjmijmy, ze nie moge, nie ma tu tego i bedziemy mieli święty spokój. A co do pytania Drishy- jest taka fajna książka, nie pamietam autorów niestety "Nie zależy mu na tobie" . I tam jest podane bardzo ładne kryterium sensowności trwania związku- czy ten człowiek cię uszczęśliwia? Czy związek z nim przynosi ci więcej bólu, czy radości? Czy masz poczucie, że myśli o tobie, jest wobec ciebie lojalny, troszczy się o ciebie? Jeśli tego nie robi- i nie chce tego robić- to żadna siła go to tego nie zmusi, ani twoja miłość, ani terapia, ani długie rozmowy na zadany temat. Zdaję sobię sprawę, że to wszystko brzmi jak jedno wielkie uproszczenie, wartoby przeczytać całość, choćby po to, żeby przyznać się przed samą sobą, co bywa bolesne- jemu po prostu na mnie nie zależy. Myślę, że tu jest ta granica- jeśli spojrzysz uczciwie i zobaczysz- jemu na mnie nie zależy- to wtedy mozna sobie odpuścić. W sumie nie chcę się rozwodzić nad tym głębiej, bo faktycznie to nie na zadany temat- ale ja to przerobiłam dość dokładnie i jeśli chciałabyś poznać moje doświadczenia, to mogę podzielić sie już prywatnie, np. meilowo, bo tutaj nie bardzo mam ochotę się wywnętrzać- co chyba zrozumiałe;)

Autor: SoKa  29.12.2005 zgłoś

ja zrozumiałam, że to nie ma sensu, gdy zwijałam się z bólu a on wyszedł z kumplami na piwo na odchodne rzucając, że "od tego się nie umiera", a poza tym on się umówił. Nie może kumpli zawieść. Wtedy do mnie dotarło, że on najzwyczajniej w świecie mnie nie kocha. Wcześniej był cały szereg innych sytuacji, które mnie poniżały, ale dopiero ta otworzyła mi oczy. Skoro woli być ok w stosunku do kumpli niż do mnie... Droga Dirisho nikt ci nie jest w stanie go odradzić, dopóki w tobie w końcu coś nie pęknie. Dopóki nie zrozumiesz, że co byś nie robiła, twoje życie z tym akurat człowiekiem będzie jednym wielkim bólem. Angee napisała, że miłość wiąże się z bólem. Nie chciałam tego komentować, gdyż właśnie przeciw tej wizji miłości tak tu agituję. Miłość, potrafi tak strasznie boleć, że czasem naprawdę lepiej wybrać odrobinę bardziej letnie uczucie. Wiele osób atakuje to co piszę, ale jeśli ktoś ma szczęście pokochać dobrego człowieka, który odwzajemnia to uczucie-nie ma moralnego prawa tego krytykować. stop możesz powiedzieć w każdym momencie. Ważne jest jednak, abyś wierzyła w to STOP i znalazła w sobie na tyle siły, aby się potem nie cofnąć. Do tego potrzeba zwykle naprawdę mocnego impulsu. Ostatecznie najlepszym lekarstwem na złą, nieszczęśliwą miłość, jest szczęśliwa miłość. Czego z całego serca ci życzę:)

Autor: bogunia  29.12.2005 zgłoś

Dirisha, tak naprawdę trudno określić tę granicę...wydaje mi sie że tak naprawdę trzeba by to potraktować indywidualnie..kochasz i widzisz promień szansy to wydaje sie ze warto walczyc,ale jeśli ta druga osoba nie kocha,to nic przecież nie zrobisz zeby zmusić kogoz do miłości. Ja kiedyś bardzo walczyłam o drugą osobę o miłość o siebie,wiem,ze zrobiłam bardzo dużo,ale on po prostu mnie nie kochał...napewno nie mam żalu do siebie,że mogłam przekroczyć jakąś granicę,mogę tylko napisać że walczyłam dzielnie a po prostu nie było warto...

Autor: Dirisha  29.12.2005 zgłoś

Dziękuję. Ja walczyłam o miłość, na swój nie przeczę dość ułomny sposób, ale walczyłam".Nie zatrzymałam się na czas, zaufałam nadziei. Efekt jest taki, że nie czuję szacunku do siebie samej i czuję się pusta, wypalona, martwa, zniszczona i bez sił. On pewnie czuje do mnie niechęć i może jaką śsatysfakcję. "Wygrał. I kiedy poznać, że to już nie jest miłość? Że coś już umarło?Piszę to trochę jak pytanie retoryczne. Potraktujcie to jako moje wolne wnioski po lekturze. W sumie to forum ma rzeczywiście zupełnie inny temat;). Pozdrawiam Wszystkich

Autor: Dirisha  29.12.2005 zgłoś

Ale, żeby nie zrobił się już z tego faktycznie jakiś kącik żali napiszę jak ja widzę miłość. Miłość widzę często jak jestem w domu. Miłość ma postać Związku moich rodziców. Ja na ten związek patrzę niejako z zewnątrz. Oni są tak blisko siebie, że w tą intymną przestrzeń nikt nie może wejść. I to nie my, dzieci, trzymamy ich razem. Nie potrzebują wymówki dzieci by być razem. Mają swoje oddzielne plany(np. wyjeżdzają bez innych członków rodziny) wiedzą co zrobiąą gdy my wyfruniemy z gniazda. Ich główna siłą napędową jest wzajemne wsparcie i zaufanie. I nie ma to bynajmniej postaci kadzenia sobie, przytakiwania, ciągłego przytulania itp. Każdy ma przestrzeń w tym związku. Na samotność, na rozmowę z córką (znaczy mną), na własne tajemnice. Ojciec myśli, mama czuje;) i razem się uzupełniają. Mają wspólne pasje i choć są różnice jakoś dotarli swój specyficzny sposób rozwiązywania konfliktów. Myślę, że wszystko zaczęło się od podziwu i szacunku (że ta wspaniała kobieta wzięła mnie za mężą, a mogła kogoś innego!) i poczuciu bezpieczeństwa opartego na szeroko pojętej wierności i chęci bycia razem. Cóż, chyba trzeba odnaleść osobę róznie zainteresowaną tworzeniem i utrzymaniem związku by mogło się udać. Czego nam wszystkim życzę (i gratuluję tym, którzy już spotkali) uff jak długo;) pozdrawiam

Autor: selawi  29.12.2005 zgłoś

OOOO NIE!!!!!!!!!!! nie chcę ci wmawiać, jak się czujesz, czy jak się powinnaś czuć, bo sama to przzywasz i wiesz najlepiej, jak jest - na szczęście uczucia mijają i powołam się na prawdę trywialną, czas leczy rany a człowiek ma cudowną zdolność powstawania z popiołów:) Nie zgadzam się tylko z tym, że wygrał. Jeśli czuje satysfakcję, to żałosna to satysfakcja. Jeśli nie wyszło, to nie wyszło, ale w takiej sytuacji wygranych tak naprawdę nie ma. A może się okazać za jakiś czas, że przegrałabyś na całej linii ciągnąc ten nierówny związek dalej. Czy on cię uszczęśliwiał? Czy uśmiechałaś się zasypiając przy nim, czy płakałaś? Przegrałaś? nie wierzę:)

Autor: selawi  29.12.2005 zgłoś

OOOO NIE!!!!!!!!!!! nie chcę ci wmawiać, jak się czujesz, czy jak się powinnaś czuć, bo sama to przzywasz i wiesz najlepiej, jak jest - na szczęście uczucia mijają i powołam się na prawdę trywialną, czas leczy rany a człowiek ma cudowną zdolność powstawania z popiołów:) Nie zgadzam się tylko z tym, że wygrał. Jeśli czuje satysfakcję, to żałosna to satysfakcja. Jeśli nie wyszło, to nie wyszło, ale w takiej sytuacji wygranych tak naprawdę nie ma. A może się okazać za jakiś czas, że przegrałabyś na całej linii ciągnąc ten nierówny związek dalej. Czy on cię uszczęśliwiał? Czy uśmiechałaś się zasypiając przy nim, czy płakałaś? Przegrałaś? nie wierzę:)

Autor: Szarlotka  29.12.2005 zgłoś

Pytanie topiku było jasno postawione: po czym poznać, że to prawdziwa miłość .Udało się nam skutecznie odejść od głównego tematu. Z wesela zrobiliśmy stypę. Ale czy to, że wiele osób cierpiało z powodu utraconej lub odrzuconej miłości jest dowodem na destruktywne działanie miłości na życie człowieka? Albo dowodem, że miłości nie ma? Czy z tego powodu ludzie ,którzy jej doświadczyli lub nadal doświadczają maja w pokorze lub ze strachu przed jej utratą zamilknąć? Z jakąż zapalczywością i zaangażowaniem obie , Ty Soka i Selavi, staracie się przekonać internatów, że miłość to zła, niszcząca siła. W waszym życiu była niszcząca. Jednak innym osobom właśnie miłość nadała sens życia, pokazała jego najlepsze strony. Każde wasze słowo to krzyk zranionej duszy, złamanego serca . Domagacie się ,że przyznam Wam rację, pożałuję? Żałuję. Racji nie przyznam. I nie jestem wiedzącą lepiej ani nawiedzoną. Moja prawda jest inna od Waszej .Ani lepsza, ani gorsza, zwyczajnie inna. Jestem z tym samym mężczyzną od ponad 20 lat .Kochamy się, przeżywamy zamiast motylków rozkosz( Fajnie, że Elik zwrócił uwagę na te zamienniki),.Napisałaś Selavi ,że jeśli Ja bierze górę nad my to koniec związku. W pewnym sensie zgodzę się z Tobą. Jednak dla mnie małżeństwo to równoczesne Ja , Ty, My. To jest dla mnie Święta Trójca Małżeńska. Ani My nie jest ważniejsze od Ja lub TY, ani Ja ważniejsze od Ty lub MY itd. Nie wierzę w zbawienne działanie kompromisów, nie wierzę ,że przyjaźń i przywiązane są wystarczającą gwarancją na trwałość i stabilność związku. Co chwila pojawiają się słowa, że miłość trzeba strącić z piedestałów, urealnić. Miłość jest realna .Miłość ma swoje upadki ślepe uliczki, ale to nie ona nas tam prowadzi lecz my ją .Słuszność ma Cynika( nie tak znowu cyniczna jakby wskazywał jej nick.), że miłość nie spada na nas lecz jest w nas. To od nas zależy kogo i kiedy nią obdarzymy. Nie ma miłości między kobietą a mężczyzną jeśli nie ma nich miłości do świata, do przypadkowego przechodnia( internauty,ha!), do żebraka na ulicy , do rannego ptaka, przebiśniega, wrzosu, do przyjaciela&#8230;Wg Was to egzaltacja? Selavi, jesteś w nieplatonicznym przecież związku, na nieznanych mi zasadach ale z wyłączeniem miłości. To taki układ? Czy Twój partner też godzi się na takie wzajemne świadczenie sobie usług (ogrodniczych) w imię szacunku, godności i przyjaźni?A co jeśli pojawi się uczucie? A co jeśli z kimś innym? Czy wtedy nie będziesz czuła się zraniona, oszukana? Swego czasu Soka &#8222;martwiła się&#8221; o moje zakochanie. Być może ja dziś martwię się niepotrzebnie o Twoje &#8222;Niezakochanie&#8221;, być może czujesz się spełniona w takim układzie bez zobowiązań. Selavi, Ty ,o temperamencie południowca, wiesz co to jest miłość do świata, Fascynacja jego urodą, zaciekawienie i otwartość na drugiego człowieka i z powodu jednego faceta zamykasz się na miłość? On nie potrafił kochać, Ty spośród 2 miliardów facetów na świecie wybrałaś ( zainwestowałaś w) faceta nie umie

Autor:  29.12.2005 zgłoś

faceta nie umiejącego kochać. Wyciągnij z tego wnioski i podejmuj pochopnych decyzji. Czytałaś książkę Puszkina &#8222; Eugeniusz Oniegin&#8221;, lub może obejrzałaś film? Tytułowy bohater też odrzucił miłość i zapłacił za to olbrzymią ceną, tym większą ,że wspólnie z Panią swego serca. Selavi, możesz kochać obecnego partnera i zaprzeczać temu uczuciu z obawy przed zranieniem- taka mała asekuracja, pasy bezpieczeństwa, osobisty spadochron, poduszki powietrzne&#8230; Ale może to jednak ja się mylę i Ty nie potrzebujesz miłości i nigdy nie będziesz więcej kochać. Bo widzisz ja, podobnie jak Ty, patrzę na świat poprzez własne doświadczenia. Choć było w nich dużo bólu , rozczarowań, zawiedzionych oczekiwań to jednak dziś patrzę na nie inaczej. Dziś wiem ,że były one konsekwencją moich decyzji i mojego postępowania. To jak w tym flmie z Astonem Kutcherem &#8222;Efekt motyla&#8221;. Każde nasze słowo i postępowanie ma swoje konsekwencje. Często konsekwencje sięgają życia naszych dzieci .A to jest najwyższa cena jaką przychodzi nam zapłacić. Selavi, nie przyjmij tego&#8221; elaboratu&#8221; za ocenę Ciebie lub krytykę Twoich życiowych wyborów.Z ekspresji Twoich wypowiedzi wnioskuję ,że jesteś kobietą żywiołową, dynamiczną i wrażliwą. Nie jesteś wyrachowana, zimna, cyniczna więc czy ten świat bez miłości nie zmęczy Cię i zrani bardziej niż ten nieudany związek z ojcem Twojego dziecka? A może ten facet teraz u twojego boku jest tym właściwym, z którym możesz przeżyć całe swoje życie z miłością włącznie? Selavi, wybacz, nie pójdziemy razem na piwo. Każda wypije swoje. Życzę szczęścia Tobie i Twojemu dziecku. Szarlotka

Autor: Stella  29.12.2005 zgłoś

To forum skończy się lada moment. Dlatego na zakończenie, zanim się pożegnamy, chciałam dorzucić jeszcze kilka refleksji, bo mająć dopiero terraz wieczorem chwilkę czasu, cofnęłam się do góry i przeczytałam trochę swoich wypowiedzi, a także tych, z którymi pisałam tutaj. Kochani, te ostatni wpisy, były dość emocjonujące, ale trochę na zasadzie: kto ma rację, a kto nie. Każdy ma rację ! Każdy napisał ze swojego punktu widzenia. Trochę było tu za dużo zbyt osobistych wynurzeń i musiało to doprowadzić do nieporozumień. Do końca nie wiadomo, jak było i jak jest naprawdę. Pisać łatwo, ale przeżyć to co sie przezyło, to juz nie jest to samo. Jeśli chodzi o mnie, pisałam ogólnie, czym dla mnie była miłość i jak ja tę miłość widzę teraz, kiedy z upływem lat i okoliczności, patrzę na sprawę milości. Dalej twierdzę, że warto żyć dla miłości, nawet kiedy cierpiało się. Ale to było ŻYCIE ! Zrozumcie - to było życie, a dzisiaj sa juz tylko wspomnienia..... Ponieważ nie będę już posługiwać się tym nickiem na innym topiku, to w tej chwili mogę sobie pozwolić na trochę prywatności. Dzisiaj minęła 6 rocznica śmierci mojego męża. Byłam oczywiście na cmentarzu, zapalić mu znicze. Było pięknie, bo napadało wyjątkowo dużo śniegu i chociaz nie mogłam posiedzieć na ławeczce - to postałam w zadumie nad grobem mojego męża. Już dawno po jego śmierci zrozumiałam, że wszystko jest ważne TU i TERAZ, kiedy żyjemy, kiedy kochamy się, kiedy kłócimy się, kiedy wspólnie przeżywamy złe i dobre chwile. Teraz wszystko wydaje się snem - bo to było, a nie JEST. Dlatego wszystko to co przeżywa sie w życiu i to dobre i to złe, ważne jest tylko wtedy, kiedy to TRWA. W kontekście tego co napisałam teraz, przypomnę to co napisałam 7 bm o godz. 13.14 - "Miłości nie pytaj, ską przychodzi i po co przychodzi. Wielka, bezinteresowna MIŁOŚĆ - to dar niebios. Jeżeli miałeś, lub masz taka miłośc w sercu - to jestes bogaty w uczucia, które są nie do przecenienia, itd... Ja już mogę tak napisać...... Na zakończenie chciałabym wszystkim na tym topiku, a w szczególności Szarlotce ( jescze Ciebie w święta nie zjedli na deser ? - żarty oczywiście ) Goldowi, a także temu kontrowersyjnemu typowi Vornusiowi, z okazji NOWEGO ROKU zyczyć po kolei: Szarlotce - dalszego zadowolenia i szczęścia w małżeństwie ipociechy z dzieci. Goldowi - również wszystkiego, co sie szczęściem zwie. Vornowi - żeby broń Boże nie popadł w sidła namiętności wielkiej miłości (poza małżeńskiej), A wszystkim pozostałym, miłym forumowiczom - DOSIEGO ROKU !