Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

Listy czytelniczek

29.04.2008 | Kafeteryjny kącik porad

Trzeba zabić tę miłość!

Droga Cegło!

Po trzech miesiącach przemawia już przeze mnie bezsilność. Zacznę od tego, że byłam z kimś przez 5 lat, nawet trochę dłużej. Różnie bywało - dwa trudne charaktery, a więc dużo kłótni, niejasności, nerwów i niezrozumienia. On zawsze był cwany i świetnie mną manipulował. Mimo wszystko kochałam go bardzo, chyba dalej kocham. Pewnego dnia, niespodziewanie oznajmił mi przez telefon, że odchodzi. Zakochał się w innej - poznał ją w pracy i jest szczęśliwy. Ze mną „nigdy nie był” – tak powiedział.

Nie widzieliśmy się miesiąc, po czym zadzwonił, że przyjedzie mi oddać pieniądze, które kiedyś pożyczył. Ok. Przyjechał, rozmawialiśmy, przeprosił mnie i powiedział, że żałuje tego, jak postąpił, ale już niczego nie cofnie. Nie wiem, jak to się stało, ale wylądowaliśmy w łóżku - po czym sprawa ucichła, jeszcze poprosił mnie, żebym nic nikomu nie mówiła… Przestał się odzywać, a ja poczułam się jak wykorzystana sz...

Od tamtej pory spotkaliśmy się dokładnie 10 razy i zawsze kończy się tak samo - kochamy się, a potem on milczy przez parę dni i znów się odzywa, albo ja dzwonię i kończy się łóżkiem. Kiedyś wspomniał, że mnie kocha, ale nic już z tego nie będzie - za dużo rzeczy się wydarzyło i nie moglibyśmy być razem.

On nadal jest z tamtą, a ona o niczym nie wie. Ostatni raz spotkaliśmy się w ten weekend - spędziliśmy razem noc, a rano powiedział mi, że to ją kocha, a mnie już od dawna nie, że jestem mu obojętna. Że ona jest na weselu, a jemu się nudziło, więc czemu nie... Mówił coś o słabości do mnie i że lubi ze mną się kochać, ale to tylko seks. Serce mi pękło, bo ja, głupia, miałam nadzieję, że on nadal coś do mnie czuje. Ja do niego tak i chyba dlatego się na to godzę, bo chcę, żeby choć przez chwilę był przy mnie.

Wiem, że to chore, bo zostawił mnie, a ja pewnie byłabym z nim po tym wszystkim, gdyby zechciał wrócić. Piszę, bo boję się, że zadzwoni albo że ja się nie opanuję i zadzwonię sama i to będzie trwało tak w nieskończoność. Za każdym razem będzie kończyło się podobnie i za każdym razem z mega dołem:( On ma nade mną władzę i dobrze o tym wie, wykorzystuje to bezlitośnie, a ja od tych 3 miesięcy nie funkcjonuję. Nie potrafię zebrać się w sobie, odmówić mu, wciąż łudzę się, że wróci. Wszyscy mają mnie za twardą babkę z silnym charakterem, a tu taki dramat.

Czemu on tak postępuje? Dla przygody, dla samego seksu? Co ja mam robić?
Proszę o pomoc.
Pozdrawiam,

Panna Nikt

***

Droga Panno! (pozwolisz, że nie będę nazywać Cię „nikim”)

I co my tu mamy, podczas gdy za oknami cudna, słoneczna wiosna? Burzliwy i ponury, pięcioletni związek z facetem, który nigdy nie dawał Ci pewności, poczucia bezpieczeństwa, podstaw do tego, byś mu ufała. Na dobitkę, zawsze miałaś świadomość tego, jaki jest. Jednak kochałaś go i kochasz nadal. Niedawno ktoś mi napisał, że miłość to choroba. Nie zgodziłam się z Nim, odpisałam przekornie, że miłość jest piękna i zawsze warto ją przeżyć… Podtrzymuję to – z jednym zastrzeżeniem: przeżyć i – jeśli przyjdzie pora – zakończyć. Pójść swoją drogą, nawet zaciskając zęby z bólu.

Dla Ciebie ta pora właśnie nadeszła. Pora rozstania z nałogiem, z narkotycznym niemal uzależnieniem. Twój los jest w rękach człowieka, dla którego seks nie musi wiązać się z miłością. Który potrafi spędzić noc z zakochaną w nim, byłą dziewczyną, po czym (choć jest świadomy Jej uczuć) cynicznie oznajmić, że jest mu obojętna. Na dodatek, zaczął już kolejny związek od oszustwa i zdrady. Co Ty na to?

Nie twierdzę, że Twój były powiedział prawdę. Po pięciu latach bycia razem może jeszcze nie być pewien swoich uczuć. Ale, wybacz, co nas obchodzą jego rozterki?! Czy na podstawie sytuacji, którą opisałaś, zamierzasz uparcie budować swoje dalsze życie?

Prawdziwa miłość niewiele ma wspólnego z godnością. Dlatego czasami walczymy o miłość wszelkimi środkami. Jest to ludzkie i na swój sposób wspaniałe. Trzeba jednak dostrzec moment, kiedy walka traci sens i do tego Cię mocno namawiam.

Często jest sporo prawdy w tym, jak nas widzą inni ludzie. Twoi znajomi postrzegają Cię jako kobietę silną, z charakterem. Twój były facet – jako bierne narzędzie, którym w każdej chwili można się posłużyć. Mam pytanie: którą z tych osób wolisz być? Im prędzej zdecydujesz, tym lepiej.

Moja rada: zero telefonów, zero nocnych randek, totalny szlaban na wszystko. Jeśli to boli – zaciśnij zęby. Resztę załatwi Twój najlepszy w tej chwili przyjaciel. Czas.
Życzę Ci z całego serca wytrwałości i konsekwencji…

Cegła
Wersja do druku

Wasze komentarze

Autor: droga cegło  29.04.2008 zgłoś

jakaś taka po łebkach ta rada :(

Autor: może i po łebkach  29.04.2008 zgłoś

ale całkowicie się z nią zgadzam! Ja bym jeszcze tylko dodała, że jeśli to możliwe to niech autorka listu wyjedzie na jakiś czas np na jakieś wczasy. Najlepiej daleko, żeby nie ulegać pokusie i nie informować faceta o tym. Odpocząć i przemyśleć na spokojnie. Trzymam kciuki za autorkę!

Autor: Clea  29.04.2008 zgłoś

Bo co tu więcej radzić? Nie rób z siebie szmaty dziewczyno, szanuj się sama, to facet wreszcie zrozumie kogo stracił. Narazie jesteś bezwolną kukłą, którą on kieruje do woli.Nawet gdyby wrócił, to chcesz żyć dalej z takim człowiekiem? Powinnaś się go brzydzić, a nie kochać.

Autor: unflaumig@gmail.com  29.04.2008 zgłoś

Panna Nikt napisz do mnie na maila -jeśli będziesz tylko chciała

Autor: Katarzyna  29.04.2008 zgłoś

To jakiś straszny facet. Normalnie potwór. Nie dość że zerwał przez telefon bo nie chciało mu się inaczej, godnie, to mówi takie rzeczy - gdzie choćby kultura osobista? Mimo, że skończył dalej dręczy, a co na to wszystko nowa dziewczyna? Przecież nie musi być niczemu winna, ją też bardzo krzywdzi. Schowaj głęboko telefon, zbliża się długi weekend - jedź gdzieś! hoćby sama, na pewno kogoś poznasz - nie myślę tu o facecie, ale o tym żeby wyjechać mimo wszystko, może do rodziny, wrócisz jakby "świeższa" a potem, kiedy już mini najgorszy ból dziękuj Bogu, że już nic Ciebie z nim nie łączy. No normalna świnia.

Autor: c..  29.04.2008 zgłoś

Ja mialam podobnie. Bylam uzalezniona od tego faceta. Bylam na kazde jego slowo. Potrafilam sama dzwonic czy tez wpasc do niego. Nie moglam sie powstrzymac. Ale podobnie jak ty jestem uwazana za silna dziewczyne wiec powiedzialam sobie dosc! Nigdy wiecej. Bolalo jak cholera ale sie udalo. Pomoglo to ze jesli mialam ochote do niego zadzwonic to umowilam sie z kolezanka ze bede dzwonic do niej i bedziemy gadac az do chwili w ktorej mi przejdzie. Czasami rozmawialysmy 2-3 h czasami potrzebne bylo tylko 5 min. Pomoglo tez zapisanie sie na kurs tanca. Wiem ze to brzmi smiesznie ale wlasnie tam znow zaczelam w siebie wierzyc. Bo przeciez my jestesmy KIMS a nie NIKIM. Wiec jesli tylko masz mozliwosc zapisz sie na kurs (nie musi byc tanca jakikolwiek ktory Ci pasuje). Zacznij wierzyc w siebie. No i oczywiscie umow sie na randke (popros kolezanke niech zorganizuje randke w ciemno). Poznasz nowe osoby i wtedy bedzie latwiej. Trzymaj sie! Wierze ze CI sie uda tak jak mi

Autor: greczynka  29.04.2008 zgłoś

bardzo ci współczuje ale uwierz świat należy do ciebie i ty możesz nim kierować zerwij z nim definitywnie kontakt!!!!!!!!!!!!!!!!jak najszybciej. Jeśli możesz zmien coś w sobie może kolor włosów nowe cięcie nowy ubiór wizyta u kosmetyczki?polecam dzuiała, ja dodatkowo schudłam, ale u mnie było to potrzebne:) a jak ujrzysz zachwyt w oczach innych facetów....zobaczysz że musisz byc otwarta na innch i na nową miłośc twój były to palant nie pozwól by niszczył twoją godność ciebie . bawił się twoimi uczuciami. bedzie ci cieżko ja też to przerabiałam tzn. byłam w bardzo podobnej sytuacji, miotałam się aż w końcu powioedziałam dość. Było cholernie ciężko ale warto!!!!teraz jak go czasem widze to sama się smieje jak mogłam być taka głupia Ps. ja odnalazłam spokój i wiem że ty kochana też go odnajdziesz trzymam za ciebie kciuki

Autor: fa  29.04.2008 zgłoś

ale gowno ten facet. uciekaj jak najdalej!!!!

Autor: Marta  29.04.2008 zgłoś

Rada dobra - krotko i na temat - czasami nie trzeba pisac epopei by przekazac jedna, wazna prawde... Szmaciarz, to jest z Twojego eks Kochana - w zadnym stopniu Ty nia nie jestes. Jestes zakochana, wiec nie potrafisz na trzezwo oceniac sytuacji. Mysle, ze i na Ciebie przyjdzie taki moment w najblizszym czasie kiedy poczujesz zlosc i obrzydzenie do niego - przewaznie tak jest. I zrob to, prosze - powiedz mu, ze poznalas cudownego faceta i nie mozesz sie juz z nim spotykac i nawet tego nie chcesz !!! Sklam, ale POWIEDZ !!! Szmaciarz musi miec za swoje - niech sobie nie mysli, ze moze miec kazda kiedy chce i gdzie chce i niech sobie nie mysli, ze moze miec Ciebie - bo uwierz on tak teraz mysli. Jest pewnie przekonany, ze zawsze bedziesz taka glupia kozka zapatrzona w niego! Powiedz mu tak, prosze - zrob to nawet dla mnie (pomimo tego, ze sie nie znamy), bo jak przeczytalam ta historie, to mnie krew zalala (przezywalam kiedys cos podobnego), tyle, ze ja musialam z nim jeszcze mieszkac po skonczeniu naszego zwiazku przez miesiac czasu, ale i tak znalazlam w sobie wystarczajaco sily zeby go pewnego pieknego dnia wykopac (doslownie!) z lozka i powiedziec mu zeby spierdalal, haha - smiac mi sie teraz chce jak sobie przypomne jego mine wtedy... :) Glowa do gory !!! Wierze, ze jestes silna babka wiec nie dawaj soba wiecej pomiatac...

Autor:  29.04.2008 zgłoś

Wiem że Ci ciężko, przeżyłam coś podobnego... tylko, że ja już mu nie dałam szansy... Wiedziałam, że to już nie ma sensu... ale.... ale jeszcze przez ponad 2 lata czekałam, że może się zmieni [przyjdzie, błagając o przebaczenie....- teraz wiem, że dobrze że nie przyszedł, bo bym wybaczyła... ech]. Dzwonił, to prawda. Bolało. Chciałam do niego biec, ale coś mi nie pozwalało... choć z drugiej strony cały czas czekałam, czekałam... cierpiałam, płakałam po nocach, drżałam na każdą mysl o nim, drżałam gdy w radiu szła którakolwiek z piosenek którą słyszeliśmy razem... o ironio... i czekałam i nie chciałam już dalej.... bo jak miałam mu zaufać? A Ty umiesz mu zaufać? Będziesz potrafiła? Choćby z tego względu zerwij z nim kontakt. Będzie bolało. To pewne. Ale wierz mi, warto!

Autor: Widzisz dziewczyno?  29.04.2008 zgłoś

Nie jesteś sama, chociaż Cię facet porzucił. Wszyscy tu piszący jednogłośnie są po twojej stronie. Już po przeczytaniu tych opinii powinnaś się poczuć silniejsza. Uda Ci się!!! A jak będzie Ci smutno to zawsze tu możesz wstąpić po miłe słowo. Trzymaj się!

Autor: krka  29.04.2008 zgłoś

i nie ogladaj sie za siebie. facet nie jest wart ani jednej Twojej lzy. kawal sk...

Autor: wiem  29.04.2008 zgłoś

tak to kawal sk..... takiego samego mialam, dlugo tesknilam choc potraktowal mnie podle, gorzej niz Ciebie; z czasem przyszla zlosc i trzezwa ocena sytuacji , on sie nie zmieni i nie zacznie mnie szanowac i kochac. tak samo Twoj facet, wiec Ty szanuj siebie. padly tu juz wszystkie dobre rady poczawszy od kosmetyczki a skonczywszy na wyjezdzie, skorzystaj z nich , powodzienia

Autor: Co więcej  29.04.2008 zgłoś

powinnaś jeszcze zadzwonić do tej jego nowej laski i powiedzieć że ją zdradza. W końcu ona też ma prawo wiedzieć o tym że jej facet fruwa na boki. Niech wie z jakim bydlęciem się wiąże. A ty uciekaj od niego jak najdalej. Przecież to nie jest męszczyzna tylko jakis pomiot bez godności. Dno dna.

Autor: wwwwww  29.04.2008 zgłoś

rozumiem cię bo sama przez coś podobnego przechodzę. Widzę że ty CHCESZ wszystko zakończyć, ale potrzebujesz jakiegoś bodźca który rozwiąże sprawę za ciebie. Ja na twoim miejscu postąpiłabym tak. Po pierwsze poinformuj obecną "ukochaną" tego faceta o sytuacji - nie ujawniaj swojego nazwiska i zaznacz że z twojej strony to koniec i niech ona sama decyduje co robić. POinformuj ją o szczegółach, o tym co ci mówił itd. W ten sposób zyskasz trzy rzeczy: 1. tamta nie właduje się w taki syf jak ty 2. facet zostanie pogoniony i wyląduje z niczym, absolutnie sam - nazwij to zemstą jeśli chcesz 3. do ciebie już się nie odezwie za zniszczenie wspaniałego związku - więc będziesz miała z głowy pokusy

Autor: R.  29.04.2008 zgłoś

Jestem w podobnym położeniu jak autorka listu,tylko że już 4lata nie jestem z nim, ale gdy tylko zadzwoni, przyjdzie, to lecę na łeb na szyję i lądujemy w łózku.A potem płaczę gdy wyjdzie, długo płaczę. Mija ki8lka dni.On się nie odzywa, a potem znów to samo...juź nie mam siły. Nie potrafię z tym zerwać.jest moja jedyną słabościa...

Autor: Oszukana 27  29.04.2008 zgłoś

Witaj panno! Spotkało mnie to samo ale po pierwszym seksie z moim ex kiedy nie bylismy para a on nie był z nikim miałam okropne wyrzuty sumienia i nigdy tego nie powtórzyłam .Obrzydziłam sobie go przez to .Bo stwierdziłam w tym momencie i dał mi poczuc że to sex za obopólna zgoda i ochotą a ja głupia myślałam że przemyślał to i chce znów być ze mną.I w ten o to sposób kiedy powiedziałam sobie dośc tego poniżenia Skończyłam błagać o litośc by był itp. I wiecie co on sie tak nakręcił kiedy ja juz pogrzebałam sobie Nas jako pare on zaczał mnie podrywac na nowo , walczyc a ja nieugieta nie odzywałam się , nie odpisywałam po trzech miesiącach wysłał mi przez kuriera kwiaty i prezent dla mnie (przyjełam ) i w pewnym momencie pewnie po około miesiącu uległam ale nie obiecałam mu nić bo w sumie to ja na swój sposób czułam obrzydzenie do niego .Ale po pewnym czasie znów na nowo mnie zaczarował .Było cudownie i wogle pieknie .Zareczyny i data slubu i co........................ Miesiąc prze slubem rozmyslił się .To był jedynak pierwsze rozstanie było spowodowane tym że jego mamuska mnie nie trawiła a potem musiała trawic ale miesiąc pzred znów zawalczyła jego mama o syneczka.I tak myslałam że kobieta rujnuje mi zycie ale teraz dopiero wiem że URATOWAŁA MI ŻYCIE PRZED MAMINSYNKIEM który nie wie co w zyciu jest ważne i czego chce .Nie ma tego złego co na dobre by wyszło.To boli i zapewne do końca zycia nie zapomne.Bo goście zaproszeni , zapowiedzi w kościele wyszły , suknia wisiała w szafie Cóż ale ......w tym momencie życie sie nie kończy wrecz zaczyna.dzis jestem inna kobieta wiec nie bój sie zmian one sa straszne bo nieznane ale czesto wychodza nam na lepsze.Pozdrawiam i trzymam kciuki za powodzenie .

Autor: magda  29.04.2008 zgłoś

dziewczyny wezcie sie dobrze zastanowice przed pojeciem do lozka z draniem i chamem!!

Autor: M.  29.04.2008 zgłoś

Madziu, latwo napisac, trudniej wykonac - jezeli biora w tym udzial emocje, sentyment, nasza milosc - to nie jest takie proste jak sie wydaje... Nawet jezeli nie chcemy tego bardzo, to chwila moment i... rozplywamy sie w jego ramionach... - na pewno wiekszosc z dziewczyn/kobiet bedzie wiedziala o co mi chodzi... Takie sa prawa milosci, albo inaczej: bezprawie... W kazdym badz razie, na kazda z nas przychodzi czas - dla jednych wczesniej, dla drugich pozniej kiedy przekonujemy sie jaki on naprawde jest i kopiemy go w dupe... - musimy po prostu do tego "dojrzec", "przetrawic" to same ze soba, wyleczyc sie z tego chorego uczucia... Myslimy inaczej, obiecujemy sobie cos po 100 razy, debatujemy z kumpelami, ze juz NEVER EVER i co? I wystarczy, ze usmiechnie sie, przytuli, powie cos milego i... jestem przegrana... - to glupie, wiem... ale... potrzeba czasu zeby to zrozumiec... Kto kochal choc raz prawdziwa, szalencza miloscia zrozumie dlaczego tak wiele z nas jest taka slaba...

Autor: realistka  29.04.2008 zgłoś

zmień myślenie - zostawił Cie cham i prostak, oszust i zdrajca, gnida! Okłamywał najpierw ciebie, teraz okłamuje swoją nową dziewczynę i jednocześnie wykorzystuje ciebie. Czy to nie piękne, że dowiedziałaś sie o tym, jaki on jest naprawdę?! Wolałabyś się dowiedzieć, będąc 40-latka z trójką dzieci u spódnicy, kiedy on by sobie znalazł "nowszy model"? To egoista, tacy ludzie nie są w stanie stworzyć żadnego związku, nie potrafią nikogo kochać, po prostu socjopaci. Dzień , w którym cię zostawił powinien być najszczęśliwszym w twoim życiu. Uśmiechaj się i żyj, bo życie masz jedno, a właśnie zmarnowałaś 3 miesiące na jakiegoś kutasa. Nikt ci tych miesięcy nie wróci, więc nie marnuj już więcej czasu.

Autor: Leti  29.04.2008 zgłoś

Dziewczyny dajecie tu rady które ja już wypróbowałam. Mianowicie znalazłam sobie innego wspaniałego faceta ale go nie kocham. Anonimowo poiformowałam jego laskę o jego zdradzie z inną. I co nic z tego nie wyszło. Nie jestem z nim już 2 lata a mimo to sypiam z nim bo jest mi z nim dobrze i go kocham. Próbowałam się odciąć nie odbierać tel. mimo to nie dawał za wygraną. Tak samo jak Tobie twój facet tak też mój mówi mi że mnie kocha jestem cudowna wspaniała ale jest z nią. A do tego często go spotykam przypadkiem.(bardzo blisko siebie mieszkamy od siebie z okna widze jego okna). Byliśmy zaręczeni i nie wyszło. Głupia byłam bo to ja go zostawiłam bo chciałam żeby przemyślał swoje zachowanie, a on znalazł sobie inną. Jak myślę że dam sobie radę to on znów dzwoni albo na siebie wpadamy przypadkiem w sklepie albo na ulicy. Tak go kocham że nie umiem mu odmówić choć po wszystkim czuję się okropnie. A do tego krzywdzę jeszcze ja mego obecnego faceta.

Autor: Julkaa  29.04.2008 zgłoś

Leti!!! Ja byłam tą do której zadzwoniła inna kobieta i oznajmiła mi że facet z którym się spotykam sypia z nią. Chciałam zapaść się pod ziemię. I jeszcze poinformowała mnie że on jest w stałym związku z jej koleżanką. Trudno mi było zrozumieć jak ona może iść do łóżka z facetem swojej koleżanki. Albo ona w dziwny sposób interpretuje słowo "koleżanka" albo chciała pozbyć się mnie jako konkurencji. Oczywiście ja zakochana i głupia ufałam mu. ....................... Nie będąc już razem poszłam z nim do łóżka i też poczułam się okropnie. Teraz jestem szczęśliwa że urwałam z nim kontakt.

Autor: Słodka  29.04.2008 zgłoś

Cegła napisała, że prawdziwa miłość nic nie ma wspólnego z godnością. Właściwie to się z nią zgadzam. Trzeba o nią walczyć, ale do momentu, kiedy jest jeszcze o co walczyć. Droga Panno, byłaś z tym facetem przez 5 lat, a on nawet nie potrafił zerwać z Tobą osobiście. To zachowanie absolutnie niedojrzałe. Jak dla mnie - po trosze oznaka braku szacunku. Czy tak się postępuje z osobą, którą się kochało? Ja myślę, że nie. Może napiszę coś, co Ci się nie spodoba. Jednak myślę, że mały wstrząs Ci się przyda. Nie, nie jestem bez serca i bez empatii. Bo doskonale wiem co przeżywasz, byłam w bardzo podobnej sytuacji. Sypiasz z nim, nikt Cię do tego nie zmusza. Wiem, kochasz go i myślisz, że w ten sposób go odzyskasz. Nie oszukuj siebie, nie wrócicie do siebie, na pewno nie teraz. Wykasuj jego numer z telefonu, żeby nie dzwonić. Jak masz taką potrzebę - dzwoń do przyjaciółki, to działa. Wiele osób pisze o wyjeździe, o zmianach - bardzo dobry pomysł. Jeśli chcesz płakać, płacz, masz prawo do tych wszystkich emocji. Nie tłum ich, bo inaczej kiedyś wybuchną ze zdwojoną siłą. Daj czas sobie. Zerwij z nim kontakt. Ten człowiek zostawił Cię dla innej, sypia z Tobą, wiedząc, że o nadal kochasz. Wykorzystuje Twoją naiwność. Nie pozwól mu na to. Zadbaj o siebie, idź do przodu. Doskonale wiem, że boli i przez jakiś czas boleć będzie. Jednak czas pozwala spojrzeć na pewne sprawy z innej perspektywy, trzeźwo. Pamiętaj - miej godność, bo nie ma już o co walczyć, zawalcz o siebie, o swoje dobre samopoczucie. Jak Ci źle, dzwoń do przyjaciółki, brata, mamy, ale nie do NIEGO. Jest osobą niegodną Ciebie. PAMIĘTAJ o tym. A Ty nie jesteś sama i na pewno dasz radę. Masz w sobie więcej siły, niż Ci się wydaje. Trzymam kciuki za powtór do formy, a jest już coraz bliżej:).

Autor: elli.  29.04.2008 zgłoś

Przecież ten facet to totalny skur...!!! Normalnie się zdenerwowałam!!! Super porada Cegły.

Autor: Leti  29.04.2008 zgłoś

Jak się kogoś kocha to nie pomoże wyjazd. Bynajmniej mi nie pomógł. Nie widziałam się z nim 4 miesiące jak tylko wróciłam do domu to od razu się pojawił. Jeździł samochodem koło mojego domu aż mnie spotkał. Mimo że go nie widziałam tak długo to nie mogłam opanować emocji i tak jest do dzisiaj. Nie sypiam z nim już od 2 miesięcy bo się zawzięłam że już koniec, jednak jest mi ciężko pomimo tego że po sexie z nim też czułam się podle. Był dzis u mnie w domu przyjechał w jakiejś sprawie do mojego brata, a ja się rozpłakałam jak bóbr. Postawiłam mu ultimatum albo Ja albo ona. Powiedział że nie wie co ma zrobić, ale ze mną jest mu lepiej tak twierdzi. PANNO prawda jest taka że to samo musi nam przejść, można oczywiście próbować wszelkich metod. Próbuj bo mi się jak na razie nie udało. Będę trzymać za Ciebie kciuki ale musisz sama wiedzieć co chcesz i czego oczekujesz i nikt nie może Ci dyktować recept na ten problem z którym musisz się uporać sama. Niektóre z was miały podobną sytuacje i w tej chwili się z niej śmieją, mam nadzieje że ja też będę się z tego kiedyś śmiała. POZDRAWIAM WSZYSTKICH.

Autor: Słodka  29.04.2008 zgłoś

Leti, pewnie kiedyś spojrzysz na to wszystko z uśmiechem. Jednak potrzeba czasu, sporo czasu, daj o sobie, po prostu:). Trzymam kciuki:)

Autor: Kate  29.04.2008 zgłoś

Byłam kiedyś również w podobnej sytuacji,mąż, dziecko .Wyjechał za granice niby zarobić więcej,wrócił po 3 ech miesiacach , byłam mu obca traktowana jak powietrze,gorzej córka również.Wychodził z domu ,mówił że szukać pracy jedzie,że się umówił w sprawie pracy.Trwało to tydzień od powrotu. Po tygodniu wyprowadził się.Rzeczywistość była inna wrócił z kochanką ,poznał ją za granicą,mówił mi o tym gdy zaczął przyjeżdżać do dziecka, bo go wyprosiłam żeby choć chwile miała tatę którego przecież nie widziała od 3-ch miesięcy.Okazało się to dużym błędem bo wykorzystywał córkę do tego aby mnie zdenerwować (rozhuśtał ja na huśtawce i odbiegał a córka wówczas miała 2,8 mcy)mówił przy niej że głupia jestem.W ciągu tego tygodnia schudłam 25 kilo i przypłaciłam zdrowie 6 m-cy u psychologa indywidualnie w tym dodatkowo warsztaty grupowe . To co mogę Ci doradzić to weż kartkę napisz co czujesz,podrzyj i wyrzuć ją do kosza.To tak jakbyś pozbyła się wszystkiego co czujesz do niego.On nawet nie zdaje sobie sprawy ,z tego że bawi się toba jest egoista więc myśli tylko o sobie. Czas żebyś i Ty pomyślała o sobie samej.Jak najczęściej wychodż ze znajomymi,zmień nr. tel swój a jego skasuj zacznij żyć .Odpowiedz czy warto marnować czas na takiego śmiecia jak on. Było b. ciężko znałam go 5 lat przed ślubem plus 5 lat małżeństwa. Dziś nawet mi sie nie podoba jeswt dla mnie odrazajacm frajerem ,przykre bo to ojciec mojej córki . Ale dziś wiem że rozstanie było czymś co mnie najlepszego w życiu spotkało. Dostałam szansę na nowe lepsze życie bez takiego dupka i nie muszę prać mu i gotować . Pozdrawiam Cię i pamiętaj JESTES KOBIETA I JESTEŚ WSPANIAŁA ZASŁUGUJESZ NA KOGOŚ LEPSZEGO NIŻ ON.

Autor: Wiewiórka  29.04.2008 zgłoś

Jestem osobą która nazywa rzeczy po imieniu, więc je brutalnie napiszę. Po pierwsze on traktuje Cię jak dziwkę (tylko darmową) do której jak mu się zachce pieprzyć to dzwoni i przychodzi. Po drugie to jest typ człowieka który NIGDY NIE PRZEŻYJE UCZUĆ WYŻSZYCH, więc się nie łódź że się zmieni lub w cudowny sposób się nawróci. Nie ma na to szans. Po trzecie bawi się Tobą jak chce i tamtą dziewczyną. Po czwarte tu uwaga będzie najlepsze :) zdajesz sobie sprawę ze wszystkiego co złego się dzieje, i jestem pewna że jestem dziewczyną która krzyczy po kątach na swój los a jak przyjdzie go zmieniać to tego nie zrobisz. I jestem pewna, że nasze tu słuszne rady i tak nie doją do Twojego rozumku. Bo nie chcesz zmian. I chodź to przeczytasz to i tak dalej będzie trwać w tym 'czymś'. Coraz bardziej tracić szacunek do siebie i gnić. Tak cchesz żyć? No to gratuluję wyboru:) I życzę szubkiego powortu do rzeczywistości, bo jak na razie odfrunęłaś gdzieś w kosmos.

Autor: kinia  29.04.2008 zgłoś

Jakbym czytała o sobie :(( Panno doskonale Cię rozumiem, z moim byłym miałam bardzo podobną sytuację. Z tym, że ja zawaliłam - zdradziłam go a potem jeszcze przez 8 miesięcy on traktował mnie jako pannę od seksu. Kochałam go strasznie mocno, mimo że mówił, że już mnie nie kocha tylko ma do mnie słabość pozwalałam mu na wszystko. W którymś momencie poprosił mnie o jeszcze jedną szansę bycia razem. Że gdy mnie nie było w jego życiu (2miesiące) zrozumiał jaka ważna jestem. Zastanawiałam się długo... A on w tym czasie przygruchał sobie nową dziewczynę! Awantura wybuchła gdy po zrobieniu mu dobrze pogadałam sobie na gg z jego nową laską. Byłam w ciężkim szoku! Mnie prosił o szansę a w tym czasie spał już z inną... Więc pytam gdzie te jego święte zasady? Ja byłam śmieciem, bo zdradziłam a on teraz swoją nowa pannę, w niecały tydz od ich 'pierwszego razu' kocha się ze mną... Najbardziej zabolało, gdy napisał mi żebym wypie.rda.lała z jego życia. No bo co znalazł sobie nową do seksu to ja już po tych miesiącach mojego bólu nie byłam potrzebna... Tak na marginesie moi znajomi nazywali go "sadysta", znęcał się nade mną psychicznie

Autor: Daff  30.04.2008 zgłoś

U mnie bylo inaczej, to ja zerwalam ze swoim dlugoletnim facetem bo zakochalam sie w kims innym, ale w koncu nic z tego nie wyszlo i nadal bylam singlem. Nie chcialam jednak juz wracac do bylego bo wiedzialam, ze to nie to. Jednak on wciaz chcial sie ze mna spotykac jako 'przyjaciel' a wiadomo jak takie spotkania sie koncza-w lozku. U nas sytuacja byla o tyle inna, ze nie bylo osob trzecich. Trwalo to prawie rok - ja jakos nie umialam definitywnie zakonczyc tej znajomosci a poza tym szykowal mi sie 4miesieczny wyjazd zagraniczny wiec nie chcialam poznawac nikogo nowego a on byl chyba zbyt zakochany, zeby odejsc. Moj wyjazd bardzo pomogl bo on w tym czasie poznal kogos innego tylko nie byli jeszcze oficjanie para. Co prawda po powrocie znow przez chwile sie spotykalismy ale w koncu ta trzecia osoba stala sie katalizatorem zeby to zakonczyc. Dlugo to jednak trwalo. Nie bylam cyniczna, po prostu za slaba by to przerwac. Rozstalismy sie ale nie mamy do siebie zalu - ona ma zone i dziecko, ja meza i dziecko i nawet czasami sie kontaktujemy na gadu. Ale wiem, ze zadne z nas nie posuneloby sie juz teraz do zdrady.

Autor: dziewczyno  30.04.2008 zgłoś

on cię traktuje jak dmuchaną lalkę i jeszcze do tego wyżywa na tobie swoje frustracje. Do ciebie i do innych w podobnej sytuacji: wyobraźcie sobie siebie za 5 lat.. dalej chcecie być lekiem na chcicę jakiegoś niedorozwiniętego emocjonalnie przygłupa? Palenie mostów to jedyny skuteczny lek na takiego pasożyta. I nie ma że boli.

Autor: Magdalena  30.04.2008 zgłoś

Moja Panno! Tu nie ma co sie mazac, trzeba wziac sie w garsc moja droga! Boli? Musi bolec, ale poboli i przestanie! Dasz rade, bo niby czemu mialabys nie dac? Dasz, jak wiele dziewczyn, kobiet przed Toba. Tylko wez sie w garsc do cholery! Nie dzwon, nie rob z siebie ofiary, bo nia nie jestes. Wiesz jak prawdopodonie jest z tym calym seksem? Tamta pewnie sie jeszcze nie zdecydowala na lozko. Wiec on przychodzi po to do ciebie bo wie ze dostanie. Jesli chcesz normalnie zyc i byc szczesliwa to kiedys musisz sie z tego otrzasnac. Im szybciej tym krocej bedzie bolalo. Bo na razie mimo ze to cos ciagle trwa, to nadal boli prawda? Co wlasciwie tracisz? Ja widze tylko zyski po stronie zerwania kontaktu. Dasz rade, przestan sie mazac.

Autor: Magdalena  30.04.2008 zgłoś

a jesli liczysz ze go tym lozkiem odzyskasz to bardzo sie myslisz. Dziewczyna strzela sobie samoboja godzac sie na sex gdy facet ma inna. Traci sie u takiego wszystko. Abstrahujac juz od tego ze ten typ nie jest nic wart.

Autor: aga  30.04.2008 zgłoś

Pełno jest osób, które dają dobre rady, ale tylko czas jest Twoim sprzymierzeńcem.Wiem, bo przeżyłam podobną historię. Wyjedź, zmień otoczenie, a będzie dużo łatwiej.

Autor: fiona9  30.04.2008 zgłoś

Ty przeżyłaś tak 3 miesiące - ja mam za sobą 3 lata takiego związku. Mogę tylko powiedzieć, że wkońcu udało mi się zakończyć ten chory związek jednak długa to była droga i bardzo bolesna. Obawiam się, że nadal mogę "coś" do niego czuć ale wiem, że ten człowiek nie zasługuje nawet na podanie ręki, więc jestem "twardziel" i jej nie podam choćby błagał :) Taka przemiana we mnie nastąpiła po 3 latach upokarzania, upodlania się etc ale OBUDZIŁAM SIĘ!!!!! Trzymam kciuki i wierzę, że nie zmarnujesz tyle czasu co ja ;) bo tego nie odzyskasz

Autor: babka  30.04.2008 zgłoś

...o matko..to nie jest takie proste...ja byłam w baaardzo długim związku ...z którego zawsze chciałm odejsć..ale on był jak narkotyk...wiedziałm ,ze jest zle ...ale go kochałam....zerwałam bo poznałam kogoś innego..ale myśl o byłym nie pozwala mi normalnie funkcjonować...śni mi się po nocach...cały czas o nim myśle...a od rozstania minęło już prawie dwa lata..jestem z innym cudownym facetem ale nie potrafię go kochać...nie ma chemii jest tylo rozsadek i szacunek ..nie poddaję się chociaż były proponuje spotkania..mam ciężko ponieważ z nim pracuję ...to jest koszmar..miłość to trucizna ...cały czas chodzę zdenerwowana brakuje mi go...codziennie walczę ,zeby nie krzyczeć...codziennie tłumacze sobie ,ze tamta miłość była bez sęsu przecież mnie zdradzał i nie czułam sie bezpiecznie,,,żal mi mojego obecnego faceta...gdyby dowiedział się,że go nie kocham to serce by mu pękło...obłęd nie wiem ile jeszcze wytrzymam...czas leczy wszystkie dolegliwości więć cierpliwie czekam i walczę sama z sobą..codziennie...bardzo współczuję autorce listu...codziennie przeklinam miłość ...chciałabym przenieść ja na mojego obecnego faceta...może kiedyś mi się uda ...jeszce nie wymyślono na nią lekarstwa narazie mogę liczyć tylko na czas...pozdrawiam wszystkie rozsądne dziewczyny ,,oraz te którym przeklęta miłość odebrała rozsądek..walczę....i wy walczcie o godność:)

Autor: BABKO NIE ZA DUZO  30.04.2008 zgłoś

TYCH ...WIELOKROPKOW... JAKAS...TAKA.... NATCHNIONA....TA.... WYPOWIWEDZ... PISAC NORMALNIE NIE UMIESZ CZY CO?

Autor: Monique  30.04.2008 zgłoś

Droga Panno N, bulam kiedys w bardzo podobnej sytuacji. Bylam z mezczyzna, szalalam za nim, bylysmy razem dlugo, az pewnego dnia oznajmil, ze odchodzi do innej. Przez kilka tygodni chodzilam jak struta, ciagle plakalam, nie jadlam, nie chcialam widywac znajomych. Rozmawialismy od czasu do czasu, i skonczylismy w lozku raz...drugi raz...trzeci raz... Ciagnelo sie to przez nastepne pol roku. Najgorsze pol roku mojego zycia. I wtedy mnie olsnilo. Dlaczego mialabym marnowac zycie z tym facetem? Zdradza ze mna swoja dziewczyne, mnie tez pewnie zdradzal, nie mamy juz o czym rozmawiac, nigdy nie szanowal mnie tak jak bym na to zaslugiwala. I co? Wykasowalam jego numer z telefonu, skasowalam wszystkie e-maile, jesli probowal do mnie zadzonic mowilam, ze nie mam czasu. I przeszlo mi. Po bardzo trudnych kilku tygodniach po prostu mi przeszlo:)

Autor: m...  30.04.2008 zgłoś

Panno Nikt (bardzo trafny podpis) facet Cię nie szanował, nie szanuje i szanowac nie będzie. Właściwie dlaczego miałby to robic skoro nawet Ty siebie nie szanujesz???

Autor: facet  30.04.2008 zgłoś

przede wszystkim mogę śmiało powiedzieć, że ten koleś nie zasługuje aby go nazywać facetem a już na pewno mężczyzną, po tym w jaki sposób cię zostawił. rozstaliście się i koniec, ale nie... on był już inną a ty z nim poszłaś do łóżka, więc znowu śmiało stwierdzam, że ten koleś nie zasługuje na miano mężczyzny, ale tym razem i ty jesteś winna, nie powiem, że nie wolno nazwać się prawdziwą kobietą, ale twoje zachowanie można nazwać głupim i naiwnym. i jak powyżej, że pozwolę sobie wkleić powyższy komentarz "Panno Nikt (bardzo trafny podpis) facet Cię nie szanował, nie szanuje i szanowac nie będzie. Właściwie dlaczego miałby to robić skoro nawet Ty siebie nie szanujesz???" to prawda, ale należy też dodać, że ten "facet" też się nie szanuje.

Autor: Helena  30.04.2008 zgłoś

Mam dla Ciebie nieco przekorną radę. Jeśli zdarzy się, że spędzisz z tym facetem jeszcze jedną noc, to spędź ją w poczuciu, że Ty go wykorzystujesz a nie on Ciebie i daj mu to do zrozumienia, że masz do niego słabość, bo w te klocki jest dość dobry, ale niestety postrzegasz go tylko jako obiekt seksualny, dobry samiec z ciebie misiaczku..... Wystarczy odwrócić sytuację, bo po co czuć się sponiewieraną i wykorzystaną ? Od tej chwili zacznij myśleć : to ja go wykorzystuję a nie on mnie, gdyby Tobie było źle w łóżku z tym facetem, to byś z nim nie spała, przecież zrobiłaś to dla swojej przyjemności. Proste ? Otrzyj łzy idź do fryzjera, kosmetyczki, zrób się na bóstwo. Wyjdź do ludzi, baw się, jedna ścierka na twojej drodze, to nie koniec świata, wytrzyj nogi i idź dalej. Myślę, że do nowej dziewczyny faceta nie warto dzwonić, po co się poniżać ona i tak nie zrozumie, każdy musi uczyć się na własnych błędach. Skorzystaj z mojej rady metoda skuteczna już wypróbowana, działa !!!! Powodzenia.

Autor: soniablack  30.04.2008 zgłoś

Faktycznie Ciężka sprawa Hm. Przeżyłam coś podobnego. Poznałam mojego faceta w mojej 1 pracy.Na początku w ogóle mnie nie zainteresował, ja mialam 21 lat on 31-zupełnie inne światy. Jego zdradziła dziewczyna, ja go pocieszałam-i zakochałam się na zabój.I tu zaczął się mój dramat. Bo jego była wracała do niego, bawiła się nim, on był nią zauroczony jak autorka listu czy nie szukając daleko-JA NIM. Błędne koło. W każdym razie ja cierpiałam gdy był ze mną a ona wydzwaniała, on do niej leciał po czym za kilka dni telefon, że ona potraktowała go jak psa. I tak to trawało...o rany kupę czasu!!! byłam tak zła na siebie tak wkurzona i tak bezradna ...ciężko to opisać. Każdy kto przezyl taką sytuacje wie o co chodzi. W końcu ONA wybrała innego.On został ze mną. Przez kilka miesięcy;(;(;( Pewnego dnia przyszedł do pracy szczesliwy jak dziecko. Pytam -co jest? On-nic. W nocy tel. byl pijany. Powiedział wprost" była u mnie rano.przespaliśmy się" Po czym rzuciłam słuchawką. Tragedia. kilka dni na otrząśnięcie. Jego przeprosiny. ITD. Od tamtej pory jestem z nim ALE.......kurde chyba mu nie ufam. Cieżko mi. Wiem że z tamtą się nie spotyka, nie mają kontaktu itd. Ale...co będzie jesli ona będzie chciała wrócic? on mowi ze ma ją gdzieś. W to mu wierze. Jednak....jest w głębi mnie coś co nie pozwala mu zaufać do końca. I zastanawiam się nad tym wszytskim. Jaki w tym wszystkim jest sens i kiedy wreszcie ON przestanie mieć władzę nad moim ciałem i umysłem.

Autor: L.  30.04.2008 zgłoś

jejku.. to jest też o mnie. Nie wiedziałam że az tyle kobiet było w takiej sytuacji. To prawda, on jest jak narkotyk i nie da się z tym skończyć.. Cudowny a z drugiej strony okropny... Myślę ze jedynym lekiem na to jest nowa, prawdziwa miłość której wszystkim życzę (sobie też...)

Autor: czarnuche  30.04.2008 zgłoś

co za tępa cipa, facet traktuje ją jak darmową dziwkę, jak mu się nudzi albo ma ochotę to przyjeżdża do tej kurrwy, wydyma i wraca do swojej panny.. ŻAŁOSNE

Autor: Diana  30.04.2008 zgłoś

a jak nie dać sobą tak manipulować ? jak zapobiec tej przewadze i nie dać sie zdominować ?

Autor: Agdzia Irlandia  30.04.2008 zgłoś

Ja tez zostalam porzucona i to przed slubem wspolne zalatwianie spraw-obraczki sukienki sala,ksiadz,dokumenty-wszelkie mozliwe sprawy pozamykane. Ktoregos dnia w sloneczna niedzile odprowadzil mnie do pracy,trzymał za reke ,pocalowal,usmiechał sie,nic nie wskazywała na to,ze cos strasznego moze sie wydarzyc. Wrociłam do domu zastałam tylko jakis glupi liscik i wszystkie jego rzeczy,nic nie wzioł! To jest dopiero porazka,dusze sie nie jem ,schudlam juz w 3 tyg 10 kg!jestem wyczerpana i musze zyc w Irlandii,pozdrawiam

Autor: kamil  30.04.2008 zgłoś

aha

Autor: iushiban  30.04.2008 zgłoś

nie mam takich kumpli którzy chcieli by wrócić do takiej dajki. pozatym po co wracać do związku skoro teraz ma sex bez zobowiązań. Dobrze sie ustawil i teraz cie wykorzystuje, wystarczy jedno dobre slowo zebys uwierzyla, pozniej wiadro wody na leb zebys za nim nie latala i zeby mial spokój a jak chce mu sie ruchać to znowu mily gest... i tak w kólko. pomyśl o przyszlości, z nim to juz przyzwyczajenie tylko, jak powiesz swojemu nowemu gościowi że dawalaś dupy za nadzieje?! To nie przejdzie skoncz z tym jak najszybciej bo sie zniszczysz emocjonalnie a przy tym podeptasz swoja dumę i przekreślisz przyszlość. Napisz na papierze toaletowym jego imie i nazwisko i odetrzyj sie nim. Nie dajcie sie ruchać panny, dziewczyna trudniejsza jest atrakcyjniejsza. Pozdro.

Autor: maximus  30.04.2008 zgłoś

Wytnij mu numer i zadzwoń do jego obecnej dziewczyny z informacją jaki jest na prawdę i co robiliście gdy ona niczego nie podejrzewała.

Autor: iushiban  30.04.2008 zgłoś

aha i nakabluj jego nowej lasce moze sie palant czegoś nauczy, powiedz jej dokladnie gdzie i kiedy byl, co robiliście i ile razy. myśle że nie bedzie juz mial tak z górki, pozatym ja tez wykorzystuje bo jak by ja kochal to by nie lazil do ciebie.

Autor: ON  30.04.2008 zgłoś

Witam dziewczyny. Tak tu jedziecie po facetach (święta racja), że aż strach napisać. Jestem facetem dwa razy porzucony dla innego i tez ciężko mi o niej zapomnieć. Nie wiem czy będę potrafił bez niej żyć, czy spotkam tak wspaniałą kobietę (wspaniała poza tym co się stało). Pozdrawiam

Autor: kobieta, która kochała za bardzo  30.04.2008 zgłoś

momentami to wszystko może Ci się wydawać nudne, ale perfidia i bolesność historii w dużej mierze polega na tym, że tych chorych motywów było aż tak duzo i po każdym było coraz trudniej się pozbierac, najpierw to zabierało kilka dni a pod koniec…. Miesiecy. Efekt porównałabym do tortur w Oświęcimu, gdzie człowieka ustawiało się w celi 1x1 metr i kapała mu na głowę kropla wody, która na początku jest ledwo odczuwalna a potem te kolejna walą po łbie jak uderzenie młotkiem. Oto moja historia. Poznałam Pawła na juwenaliach na trzecim roku uniwerku. Było po prostu bardzo fajnie- razem się bawiliśmy- mnóstwo ludzi, wielka radocha, wielka impreza. Tak się bawiliśmy, że Paweł dopiero na drugi dzień skapnął się, że zgubił okulary hehe. Odprowadził mnie do domu, na drugi dzień umówiliśmy się na spacer. Po spacerze zapytał mnie czy jeszcze mi zależy, żeby się z nim spotkać a ja- no że właściwie czemu miałoby mi zależeć. On chyba zrozumiał, że mam go gdzieś, a mnie chodziło o to, ze zależeć to mi może na przyjaciołach, osobach, które dobrze znam a nie na pierwszym lepszym poznanym kolesiu… Tak czy inaczej mieliśmy się umówić na następne juwenalia, ale „coś mu wyskoczyło”, więc w sumie tak jakby oboje daliśmy sobie spokój. W tym czasie ja sobie załatwiałam wyjazd na rok do Anglii na takie studia biznesowe, miałam wyjechać już na koniec czerwca a od października zacząć tam te studia. Wszystko już w zasadzie było ustawione, umowy podpisane, bilet kupiony i wtedy kiedys zagadał Paweł na gg, spytał co u mnie, powiedziałam, ze wyjeżdżam, więc umówiliśmy się na taką pożegnalną imprezę. Poszliśmy na imprezę do jednego z klubów studenckich, moje 2 koleżanki wyjeżdżały wtedy do Irlandii i tez robiły imprezę pożegnalną, więc ogólnie impreza się rozrosła i okazałą się nadspodziewanie udana. Naprawdę fajnie się bawiliśmy, wygłupialiśmy itd., skończyliśmy balet chyba koło 6 rano  NO i po tej JEDNEJ imprezie mnie totalnie trzepnęło, ale wyglądało na to, że jego tez, a ja za tydzień miałam lot i perspektywę 12 miesięcy w UK. Dziwne, że udało mi się wtedy jakoś pozdawać egzaminy w tamtej sesji, bo tamten tydzień to była katorga, niby gadaliśmy, mnóstwo jakichś niedopowiedzeń ble ble ble Tak czy srak, Paweł mnie odwiedził na 2 dni przed odlotem, gadaliśmy całą noc, potem mi napisał, ze to tak fatalnie, że wyjeżdżam, bo jest mu przy mnie tak super i takie tam; Wyjechałam z założeniem, że zobaczymy jak będzie; no i było znów nadspodziewanie fajnie, ciągle smsy, telefony, maile, gadanie na gg, wszystko ok. Pawełek pisał, jak to bardzo za mną tęskni, że aż go skręca i nie może się doczekać aż wrócę….. minęły ze 2 miesiące i oczywiście Martusia idiotka stwierdziła, że gdzieś ma studia w Anglii, że się zakochała i wraca do Pawełka. Pawełek natomiast wymyślił, że jeżeli wrócę wcześniej, to możemy sobie jeszcze we wrześniu na jakąś wycieczkę pojechać i w ogóle, że bardzo by chciał, żebym z nim zamieszkała; Wobec powyżej opisanych faktów ;) wróciłam do Polski pod koniec sierpnia, dzwonię do Pawła, a on- no to kiedy bejbe przyjeżdżasz do Łodzi? A ja-że ja się na razie do Łodzi nie wybieram, bo nawet przestałam wynajmować mieszkanie, w którym rezydowałam przez ostatnie 3 lata, ale kiedy Ty do mnie zajrzysz?? Dodam tylko, że od niego do domu moich rodziców to jest tak z godzina jazdy, mój rekord do Łodzi to chyba 40 minut. A Paweł- no co TY bejbe, ja tu jestem zajęty, nie mam czasu, mam jakąś delegację do Niemiec coś tam, coś tam……. Dosłownie wtedy pomyślałam, że zemdleję przy tym telefonie, po prostu nie mogłam w to uwierzyć. No ale co- zadzwoniłam po przyjaciółkę, zapiłyśmy na max, przez cały wrzesień miałam megadół, nadal właściwie nie wiedziałam co się dzieje; Przez ten miesiąc właściwie w ogólne nie mieliśmy kontaktu; no cóż, podjęłam decyzję o rozpoczęciu drugiego kierunku studiów, bo już miałam dość tego uniwerku, czułam, że więcej zapominam z liceum, że się cofam i dopijało mnie to wszystko razem… No i siedzę sobie na inauguracji roku, a tu Pawełek do mnie dzwoni; później oddzwonił i pyta, gdzie teraz mieszkam; więc z zgodnie z prawdą powiedziałam, że jestem jeszcze w trakcie szukania czegoś, bo w tamtym roku było wyjątkowo ciężko ze znalezieniem jakiegokolwiek akceptowalnego lokum; a Paweł po miesiącu milczenia- to może zamieszkasz u mnie? Bo on wtedy wyjeżdżał na tydzień w jakąś delegację, więc mogłam sobie swobodnie u niego pobyć a potem to zobaczymy… No oczywiście bardzo mnie wtedy jeszcze do niego ciągnęło; inna sprawa, że rodzice zrobili mi awanturę o te studia, że odbiło mi coś, że to głupota, że tego nie akceptują i mi zabraniają hehe no więc się umówiliśmy na następny dzień, że Paweł pokaże mi gdzie mieszka; spotkaliśmy się, pojechaliśmy do niego, poszliśmy na jakiś spacer, znów gadaliśmy wiele godzin, o dziwo znów nam się dobrze gadało; na drugi dzień Paweł wyjechał, ale oczywiście co chwilę dzwonił, że tęskni i takie tam no i znów mnie nakręcił; potem jesz

Autor: kobieta, która kochała za bardzo  30.04.2008 zgłoś

ta historia jest za długa, jak chcesz to daj mi swój mail; wyśle Ci całą przy okazji polecam książkę "kobiety, które kochają za bardzo" tyle tylko, ze to, o czym piszemy to nie miłość, to obsesja, choroba... i trzeba o tym pamietac i sie z tego leczyć

Autor:  30.04.2008 zgłoś

jedyna rada: znjadz innego faceta... umow sie idz z nim do lozka... a potem stwierdzisz ze on tez potrafi... facetow jest naokolo rozejrzyj sie... nie mosisz tracic czasu na takiego nic nie wartego gnoja...

Autor: sokole oko  30.04.2008 zgłoś

Mozna zrozumiec autorke, milosc oglupia" jest nieczula na madrosci i dla jednej wspolnej chwili zapomina o smiesznosci..." Ale gosc to juz jest porazka. Rzuca kobiete przez telefon, a wkrotce po tym laduje z nia w lozku. Totalny brak godnosci, zero dumy, dmuchana meskosc. W takim momencie mam wrazenie,ze mezczyznami rzadzi to, o czym zwykle mawiaja panie :) Ale sa granice...

Autor: someone  30.04.2008 zgłoś

Kobieto, która kochała za bardzo - napisz tą historię tutaj do końca. Myślę, że każdą z osób tu przebywających ona zaciekawiła.

Autor: kobieta, która kochała za bardzo  30.04.2008 zgłoś

ok cz 2 w sumie to żadna tajemnica, a jeżeli komus może pomóc to czemu nie potem jeszcze spędziliśmy razem weekend, znów zaliczyliśmy zajebistą imprezę i bardzo fajnego kaca hehe No i ze 2 dni później Paweł mi oznajmił na gg, że mnie kocha, ja wtedy się jeszcze wstrzymałam chwile i napisałam mu, że też go kocham ze 2 dni później; potem spotkaliśmy się i się zaczęło; Patrzę, a Paweł patrzy na mnie zupełnie inaczej, jakoś tak obojętnie, więc zapytałam o co chodzi; no to on np. spytał, czy mogłabym mu nie zasłaniac telewizora, taaak, przyjemniaczek był z niego jakich mało; w końcu wydusiłam z niego, ze on już ma dość nieudanych związków i on teraz ma WAHANIA, że chce ze mną być, ALE właściwie nie wiadomo co (po tym, jak ze 3 dni wcześniej obwieścił, że mnie kocha…) NO i tak to zaczęło wyglądać, że zawsze się widywaliśmy tylko wtedy, kiedy on miał na to czas i ochotę; ja kretynka sobie ubzdurałam, że Pawełkowi takiemu skrzywdzonemu prze inne kobiety trzeba dać czas i byłam wręcz pewna, że to mu przejdzie, że to tylko kwestia czasu i że po tym czasie wszystko będzie już tak jak być powinno, normalnie…….. Z nim było tak, ze np. zaglądał w sobotę wieczorem, spędzaliśmy w sumie miły wieczór, wtedy, kiedy ON miał na to ochotę, po czym w niedzielę rano znikał i cisza….. no więc, żeby nie było, ze robię jakieś jazdy to np. We wtorek pisałam mu smsa, co u niego? I cisza…. W środę- co się dzieje, czy wszystko ok.? cisza…… pamiętam do tej pory i chyba nigdy tego nie zapomną jak kiedyś w pewien czwartek jechałam rano na zajęcia, po tym jak właściwie nie spałam całą noc i się po prostu rozryczałam; zapytałam go wtedy, co się dzieje? Napisałam, ze ja już dłużej nie zniose tego czekania, ze nie wiem, co się dzieje itd. A on po minucie odpisał- „cześć Kochanie, jestem już w pracy, kocham Cię i tęsknie, pa” no comment; potem przychodziła sobota i znów; po prostu nie owijając w bawełnę pełniłam w jego życiu rolę weekendowej dziwki; przypominało mu się tez o mnie, że jak np. umówił się na jakieś wyjście ze znajomymi, no to oczywiście Paweł nie pokaże się sam, skoro inni mają dziewczyny. Pamiętam jak kiedyś spaliśmy u niego i wszystko było niby ok., budzimy się rano niby ok., idziemy jeszcze na chwilę spać, po czym budzimy się i Paweł patrzy na mnie z taką miną, jakby zastanawiał się, co ja robię w jego łóżku; no więc pytam- co się dzieje? A on- nic, nie masz czasem nauki? Ja pierdolę; pamiętam wtedy wychodząc powiedziałam mu, że kocham go, ale tak być nie może, że ja już tego nie wytrzymuję, wyszłam, trzasnęłam drzwiami, poryczałam się, wracam do domu- już czeka wiadomość na gg- że przeprasza, że nie chce mnie ranić, że on już postara się zrobić coś z tymi wahaniami, że nie chce, żebym ciągle czuła taki strach i niepewność (no proszę, jak dokładnie i trafnie potrafił nazwac to, jak się czułam…) i że jestem jego skarbem bla bla po takiej akcji następowały przeprosiny, ja się na to łapałam po raz n-ty; kiedyś twierdził, ze przez cały tydzień był bardzo zajęty, ale sobie w weekend odbijemy, po czym z ukrytego statusu na gg zostawił mi wiadomośc, że niestety to nie wypali, bo on wraca na weekend do rodziców i coś tam, i w ogóle, żebym się z nim nie spotykałam, bo on jest chory psychicznie i tak będzie dla mnie lepiej; a ja odpisałąm, ze ok., tylko niech się ze mną spotka i zerwie tą paranoję; on oczywiście, że przeprasza ale nie jest to możliwe, pa i go nie ma…….. no więc ja idiotka znów ryk, pojechałam do swojej babci, wyżaliłam się, ryczę i nagle zgadnij co?? Paweł dzwoni i mówi- i widzisz? Minęły 2 godziny i ja znów za Tobą tęsknię, chyba nie potrafię bez Ciebie życ……. Nie pamiętam już wszystkich tego typu motywów, bo było ich mnóstwo tak czy srak pod koniec grudnia zerwałam z nim, chyba już jakiś drugi raz, ale tym razem „na poważnie”… Po czym ze 2 dni później on znów zadzwonił, ze chciałby się do mnie przytulić, wtedy powiedziałam mu, że jest po prostu niepoważny…. I dobrze by było gdyby chociaż w tym momencie był to koniec historii, ale niee Pojechałam do rodziców na święta i dosłownie cały ten czas świąteczno-noworoczny przeryczałam; nie ryczałam prawie tylko wtedy, jak spałam; czułam, ze po prostu energia życiowa mi się skończyła i że już nie dam rady po raz kolejny się z tego podnieść; moi rodzice tez nie wiedzieli jak mi pomóc, ale wtedy mnie się nie dało pomóc, bo ze mną nie dało się nawet normalnie rozmawiać, a ja nie byłam w stanie myśleć; no ale z czasem było trochę lepiej, trochę, zaczynałam powoli znów MÓC się uczyć, bo przedtem było to totalnie niemożliwe; minął z miesiąc od tego zerwania numer 2 czy 3, w każdym razie tego „na poważnie”, uczyłam się do jakiegoś egzaminu, kiedy dzwoni Paweł-on mnie kocha, w ogóle jestem najlepsza, mistrzostwo świata, on ZROZUMIAŁ; spotkałam się z nim tak bardzo niepotrzebnie, ale wtedy się jeszcze nie zeszliśmy; niestety jak odezwał się jeszcze późn

Autor: kobieta, która kochała za bardzo  30.04.2008 zgłoś

niestety jak odezwał się jeszcze później kilka razy i jak kiedyś zadzwonił i prosił, żebym nie odkładała słuchawki to niestety skapitulowałam; prawda jest taka, że na tamtym etapie ja już nie byłam w stanie być ani z nim ani z kimkolwiek innym; byłam zbyt wycieńczona tym wszystkim i miałam w sobie za dużo strachu i jeszcze za mało siły; oczywiście po tych wszystkich wyznaniach i kiedy już stał się tak na maxa szczęśliwy to zapału na takie normalne bycie z nim wystarczyło mu na jakieś 4 dni……… w ciągu tych czterech dni zaprosił mnie na jakiś wielki bankiet, mieli być jacyś prezesi firm, banków i cholera wie, czego jeszcze; pamiętam, jak kiedyś byłam u niego i miałam egzamin z matmy na drugi dzień, do którego miałam się uczyć, no i nawet zaczęłam się uczyć; po jakichś dwóch godzinach chciałam sobie zrobić chwilkę przerwy i mówię do niego- Paweł przytul mnie; on siedział obok, czytał książkę i zgadnij co zrobił? Wstał, pierdolnął książką o stół i wyszedł; dzizas to jest niesamowite, że niby mnie nie uderzył, a czulam się chyba 100 razy gorzej niż gdyby przywalił mi z całej siły; no więc po raz nie wiem już który wyszłam, oczywiści powiedziałam mu pare słów i ze to koniec i pojechałam do domu; już w drodze dostałam smsa, ze to były tylko żarty. Boki zrywać, ale wtedy po raz jedyny zadzwoniłam do niego i wygarnęłam mu to, co należało wygarnąć już na koniec sierpnia; dosłownie stałam w kuchni i się darłam, żeby mi nie pieprzył o miłości, że on nie ma pojęcia, co to znaczy kochać, że n jest w ogóle niezdolny do takich uczuc, że nie ma pojęcia co to znaczy szanowac kogoś, dbać o tą osobę, w ogóle być z kimś, że jest żenujący i że nie chce mieć z nim nigdy więcej nic wspólnego; Niestety upadłam jeszcze znacznie niżej- naprawdę nie wiem jak ja do tego doszłam, ze wymyśliłam sobie, że przesadziłam i spotkałam się z nim jeszcze 2 dni później i jakoś się dogadaliśmy, nie pamiętam już, co ja mu wtedy musiałam powiedzieć, ale musiał to być jakiś straszny idiotyzm, bo jak głosi powiedzenie- im większa głupota tym mędrszego potrzebuje uzasadnienia…. Efekt był taki, że niby znów mielismy być razem, ale Paweł mi oznajmił, że on już kogoś innego zarosił na tamtą imprezę; ja sobie to jakoś wytłumaczyłam, że jakoś to przeżyje, że to tylko jeden wieczór i że może rzeczywiście głupio już teraz to wszystko odkręcać.. W sobote rano pojechaliśmy mu kupić jakiś nowy garnitur, poprosił, żebym ja mu wszystko wybrała, bo on się nie zna; pamiętam jak w jakimś sklepie Paweł mierzy garnitur a facet-sprzedawca pyta mnie, czy pasuje do kreacji. A ja- nie wiem, czy pasuje do kreacji; chyba nie wymaga to komentarza. Potem Paweł odwiózł mnie do domu, po drodze się dowiedziałam, że laska, z którą idzie to jego była i że będzie u niego spała no bo co on z nią zrobi rano jak będzie na kacu a ona mieszkała gdzies poza Łodzią… Miło jak cholera; w ten wieczór poszłam z koleżankami zapić na max, ale nie pomogło; myślałam, że skoro już poszedł z tą imprezę z tamtą laską to chociaż wpadnie na tak genialny pomysł, żeby chociaż zadzwonić albo napisać smsa, że choćby pamięta, że ja jeszcze istnieję, ale przeliczyłam się, jak zresztą ze wszystkim. Po imprezie też cisza, już nie chce mi się wchodzić w szczegóły tak czy inaczej spotkaliśmy się chyba ze 2 dni później, bo Paweł jak zwykle był zajęty; no i wtedy chwilę pogadaliśmy, ja już naprawdę chciałam o tym wszystkim zapomnieć i już jakoś ruszyć do przodu, więc zapytałąm go, czy może wyskoczymy razem gdzieś na weekend, a Paweł że nie jest to możliwe; no więc ptam, czy znów ma jakiś projekt czy delegację? Nie- ale w weekend może przyjedzie do niego koleżanka z Bełchatowa; zapytałam go czy on mnie testuje i sprawdza ile wytrzymam, bo to już są jakies kpiny i dowiedziałam się np. ze ja to marudzę; potem odbyła się awantura i wręcz wymusiłam na nim, żeby to on powiedział, że to koniec; no i to już właściwie był koniec, potem były jeszcze jakies telefony potwierdzające, że to koniec i jeszcze wysłałam mu maile z jakimiś rzeczami o które mnie prosił, żeby już nie miał pretekstu, żeby do mnie zagadać; potem z 2 dnie później były walentynki i jeszcze przysłał mi życzenia, buziaki………………. Po prostu jak to czytałam to nie mogłam w to uwierzyć, postanowiłam sobie, że NIGDY już się do niego nie odezwę ani nie odpowiem na żadną zaczepkę; wywaliłam jego numer na komórę, domowy, gg, skype, maile, zdjęcia, smsy, wszystko poszło się jebać i dobrze. Po tym wszystkim nie mogłam się w ogóle pozbierać, czułam się jak wrak człowieka, czułam, ze właściwie cała swoją energię zuzyłam na coś, co od początku widać było, że było gówno warte; z czasem dotarło do mnie, że każde jego „kocham Cię” znaczyło tylko i wyłącznie „jesteś mi potrzebna teraz, natychmiast”. Już z czasem być może wymyśliłabym sobie, że coś sobie nawkręcałam, ze wcale nie było tak źle, gdyby nie to, że po tym całym przeryczanym okresie świątecznym siedziałam

Autor: D.  30.04.2008 zgłoś

Rada moze krotka, ale doskonala - ocenic to moze kazdy, kto przezyl podobna historie. Cztery punkty do wykonania: 1) powiedz sobie jasno i glosno, ze trafilas na wyjatkowego skurwiela 2) uniemozliw wyzej wymienionemu skurwielowi jakikolwiek kontakt - zablokuj jego numer w rozmowach przychodzacych jesli zmiana numeru telefonu jest z jakichs powodow niemozliwa, ustaw automatyczne kasowanie maili w skrzynce, jesli to tylko mozliwe - zmien adres zamieszkania albo chociaz wyjedz na jakis czas. A jezeli mimo to bedzie usilowal sie skontaktowac - oswiadczyc, ze wlasnie poznalas kogos i dopiero teraz przekonalas sie, czym jest naprawde dobry seks - to zawsze dziala na skurwieli przekonanych, ze sa dla kogos bogami:))) 3) Znajdz sposob na uswiadomienie jego aktualnej dziewczynie z CZYM (bo na miano kogos ten gnoj nie zasluguje) ma do czynienia. Ze zwyklej ludzkiej uczciwosci, tak samo jakbys np. dzwonila na policje widzac, ze okradaja dom sasiadow. 4)uswiadom sobie, ze proces zdrowienia pewnie bedzie dlugi i bolesny, ale przyjdzie taki dzien, ze sama bedziesz siebie pytala "CO JA W NIM WIDZIALAM???? Gwarantuje, ze przyjdzie:)

Autor: D.  30.04.2008 zgłoś

Moj poprzedni post odnosil sie do bohaterki artykulu, nie do panienki, ktora zamiescila powyzej pare odcinkow telenoweli wenezuelskiej...

Autor: ktos.  30.04.2008 zgłoś

czytajac to wszystko dochodze do wniosku ze tez nie jestem jedna, ktorej sie przydazylo cos podobnego... Chociaz mi jeszcze trudno z tym wszystkim, wierze ze sie uda. Tobie tez. Wszyscy pisza ze po tym 'zakochaniu' przychodzi obrzydzenie czy cos w tym stylu... mam nadzieje ze mi tez to przyjdzie. Pozdrawiam

Autor: kobieta, która kochała za bardzo  30.04.2008 zgłoś

Już z czasem być może wymyśliłabym sobie, że coś sobie nawkręcałam, ze wcale nie było tak źle, gdyby nie to, że po tym całym przeryczanym okresie świątecznym siedziałam kiedyś z nim na kanapie, a on powiedział, że PO TYM CO MI ZROBIŁ I JAK MNIE POTRAKTOWAŁ TO ZASTANAWIAŁ SIĘ, CZY JA NIE POPEŁNIĘ SAMOBÓJSTWA. Jestem mu wdzieczna za ten tekst, naprawdę, być może bez tego jeszcze trudniej byłoby mi się obudzić. Potem poskładałam sobie z czasem inne fakty do kupy- pamiętam jak kiedys opowiadał mi o swojej byłej, która jego zdaniem była tak beznadziejna i głupia, że jak kiedyś poszli razem do kina to nawet nie potrafiła wybrać filmu; wtedy myślałam, ze rzeczywiście może laska była jakaś rozlazła, ale po bliższym poznaniu Pawełka to myślę, że już była wtedy w tak zaawansowanym stopniu wycieńczenia psychicznego i emocjonalnego, że BAŁA się, że co nie powie to będzie źle i on ją opieprzy albo coś w tym stylu; jak się w nią rozstawał to nazwał ją wózkiem, który on za sobą ciągnął; a co najlepsze to była laska, która prawie rok po rozstaniu po jednym telefonie polazła z nim na ten bal; wyobrażasz sobie, jakiego rzędu to musiało być uzależnienie?? O innej opowiadał mi, że w ogóle w pewnym momencie ich „związku: po prostu oznajmiła, że ona się udaje na leczenie psychiatryczne; Mam nadzieję, ze po tej historii nie stracisz do mnie zupełni szacunku, bo ja do siebie na jakiś czas straciłam; już pomijam to, że miałam taki okres, ze chciałam go skrzywdzić, żeby go bolało tak jak kiedyś mnie, ale to dość szybko przeszło, to potem nie mogłam sobie darować, że komukolwiek pozwoliłam się w ten sposób traktować i to takiemu zeru, który właściwie nie reprezentował sobą nic, co mogłabym uznać za prawdziwie wartościowe; Jak na ironię zastanawiałam się wcześniej jak kobiety mogą np. pozwolić bić się swoim facetom, ale tak naprawdę to to, na co ja się zgodziłam i pozwoliłam mu nie było wcale niczym lepszym, to była przecież jedynie inna forma znęcania. Potem nawet trafiłam na ksiązkę napisaną przez pewną terapeutkę o tego typu uzależnieniach, bo przecież nie można takiego bagna mylić z miłością jak ja to uparcie czyniłam. Nie wiem jeszcze co by Ci tu napisać, bo skoro już zaczęłam ten temat to już nie mam zamiaru niczego ukrywać; efekt tej mojej pseudomiłości był taki, że zawaliłam wtedy cały semestr zimowy na uniwerku, nie podeszłam do ŻADNEGO egzaminu w sesji a na polibudzie zaliczałam egzaminy w sesji poprawkowej, oprócz mechaniki  zresztą na polibudzie też przeszłam na warunku….. Nieraz sugerujesz, ze mnie się chyba nudzi, ale ja jestem bardzo obowiązkową osobą, zawsze termin to był termin i koniec, wszystko było temu podporządkowane a w tamtym wypadku było tak, że np. jest egzamin- rozkładam materiały, siadam i np. ryczę przez kolejne 3,4,5 godzin, bez przerwy. Właśnie wtedy moja przyjaciółka powiedziała, że już nie widzi Marty w Marcie; Powiedziała, że ona aż mi się boi patrzeć w oczy; wtedy miałam taki stan, że nie byłam w stanie zostać sama w domu, bo po prostu się bałam tego; to było takie uczucie, ze umieram. To co kiedyś próbowałam Ci kiedyś opisać w smsie- to uczucie, jakbyś poruszał się po spirali w dół, w jakąś otchłań, jakby się wpadało w jakiś niesamowity wir, który ciągnie Cię na dno a Ty po prostu wiesz, że to jest wir w kierunku śmierci, ja pierdole, naprawdę nie przesadzam to jest takie uczucie; myślę, ze tak się czują ludzie w jakiejś zaawansowanej depresji, to chyba jest taki stan taki ostatni etap przed popełnieniem samobójstwa; Ja po prostu czułam, że ja już nie mam w sobie energii życiowej, że zostało mi 10% i nie wiem, boje się, że to nie wystarczy. PRAWIE nikomu nie życzę takich odczuć, ale przezywa ja dużo więcej osób, niż by się wydawało. To wszystko odmieniło mnie na zawsze; wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, że na tym świecie istnieją tacy podli ludzie, którzy nie liczą się z nikim i z niczym, ja najpierw myślałam, że Paweł nie zdaje sobie sprawy, co się ze mną dzieje, ale wiedział doskonale od początku- kiedy przepraszał to bezbłędnie i trafnie potrafił nazwac to, jak się czułam, on wiedział. Kiedyś mi napisałeś, że nie możesz czasem przebaczyć i że walczysz z tym, ale w niektórych wypadkach jak przebaczyć? Zresztą co ja mam mu przebaczyć? To, jaki jest? To, że nie liczy się z nikim? To, że domyślał, że się byłabym nawet skłonna popełnić samobójstwo i nie zrobił nic tylko czekał, co się stanie? Napisałam mu to kiedyś w odpowiedzi na prośbę o wybaczenie- napisałam mu, że ja nie mam mu czego przebaczać, niech sobie sam przebaczy jeżeli potrafi a to co daje innym z pewnością do niego powróci.

Autor: kobieta, która kochała za bardzo  30.04.2008 zgłoś

proszę bardzo oto cała historia; chciałabym tylko, żeby autorka listu zdała sobie sprawe, ze w takich sytuacjach im dłużej sie w nich tkwi , tym w większe gówno sie wpada i coraz trudniej, coraz więcej czasu zajmuje wydostanie sie; radziłabym też jednak powiedzieć przyjaciołom o tej istorii, żeby wiedzieli, chcieli wysłuchać i wsparli; od tego są pozdrawiam i życzę mnóstwo siły, uporu i wsparcia

Autor:  30.04.2008 zgłoś

Do kobiety ktora kochala za bardzo............. BYLAS U PSYCHIATRY????????????????????

Autor: kobieta, które kochała za bardzo  30.04.2008 zgłoś

nie, nie byłam; ale chyba nie zdajesz sobie sprawy ilu osob dotycza takie własnie nienormalne przezycia i nieracjonalne zachowania

Autor:  30.04.2008 zgłoś

Właśnie staję na nogi. Co to jest do cholery, że wszystkie mamy tak samo z uwolnieniem się z toksycznych związków? Chemia? 'Płeć mózgu? 'Gdyby mężczyźni umieli mówić - oto co by powiedzieli? To tytuły książek, które trochę mi pomogły w wyzwalaniu się ze związku ... szalonego. Brak mi na tym forum męskiego punktu widzenia. Oni podobno mają kiepskie połączenia między obiema półkólami mózgowymi i nie potrafią rozmawiać. Jedno jest pewne - nam jest dużo trudniej. Ale żadnych rad nie udzielę - to wszystko jest jakieś 'popieprzone - może same wybieramy takich łajdaków, z którymi jest nam najpierw jak w niebie, a potem - piekło ??? Podoba mi się pkt widzenia, żeby przejąć 'stery i traktować swojego 'ukochanego jak On Ciebie traktuje - fajne i jakie perspektywy? Pozdr.Karolina

Autor: Slonce  30.04.2008 zgłoś

Witam Mam cos takiego juz za soba Zakonczenie takiego toksycznego zwiazku nie jest latwe ale jest mozliwe. Uwierz w siebie! Zajmnij sie czyms zeby nie myslec o nim i nie czekac na niego. Udowodnij sama sobie ze stac Cie na to zeby mu odmowic. Jesli to zrobisz bedziesz z siebie dumna , doda Ci to sil. Taki Lajdak nie zasluguje na taka kobiete jak Ty, on doskonale wie ze go kochasz i wykorzystuje to bezlitosnie. Jestes madra dziewczyna wiec dasz sobie rade.Jesli nie chcesz obarczac swoich znajomych swoimi problemami a potrzebujesz z kims o tym porozmawiac chetnie Ci pomoge bo doskonale Cie rozumie Trzeba sobie pomagac w takich ciezkich chwilach.

Autor: Maruśka  30.04.2008 zgłoś

Przyznam szczerze, że nie potrafię zrozumieć. Byc może dlatego, że nigdy nie byłam porzuconą kobietą. W moim życiu jakoś tak się poukładało, że to zawsze ja kończyłam związki. Nie zawsze było to łatwe i niestety dwukrotnie "udało" mi się skrzywdzic naprawdę wartościowych mężczyzn. Nie potrafię jednak zrozumieć jak można zgubić własną godność i szacunek do siebie w pogoni za facetem, który traktuje kobietę jak zabawkę i nie wart jest nawet spojrzenia, nie mówiąc o jakimś uczuciu. Nie chcę nikogo obrazić ale naprawdę uważam, że osoba nie szanująca siebie i pozwalająca sobą pomiatac nie ma prawa oczekiwać, że inni będą ją szanować. Pozdrawiam wszystkie zagubione duszyczki i życzę szybkiego powrotu do normalności.

Autor: kamilka  30.04.2008 zgłoś

kocham mojego kuzyna

Autor: kamilka  30.04.2008 zgłoś

jest moja pierwsza miloscia

Autor:  30.04.2008 zgłoś

byl zemna kochal sie zemna a teraz nie chce przyznac sie do tego

Autor: kamilka  30.04.2008 zgłoś

on jest moja miloscia kocham go

Autor: dobra wredna rada  30.04.2008 zgłoś

Hej , wiesz co moze moja rada bedzie wredna ale ja uwazam ze powinnas sie teraz nim pobawic :D }-:D -wyznac tej uroczej kobiecie ze ten facet jest draniem i juz ja zdradził z toba około 10 razy dac jej cos na dowow i jakis filmik z data albo kilka zdjec albo nawet jakas bielizne ktora zostawił u ciebie wychodzac w pospiechu ;p :D:D bardzo bardzo watpie ze mu wybaczy :D a ty bedziesz miec ubaw -oznajmic mu ze koniec ze masz go w powazaniu .... ze nie zasluguje na ciebie ....i na zadna inna kobiete dlatego powiedzałas jej obecjej ze ją zdradza:D:D -- hehe zawsze mozesz go zaprosic ostatni raz i zakonczyc to definitywnie ... wykozystac powiedzec ze jest dobry w te klocki (no jesli jest ) a pozniej mu wyznac ze koniec z tym bo poznałas lepszego budowlanca ktory jest :...kilka komplementow...a jemu niestety tego brakuje . no i oczywisice musisz dodac cos zeby go zakompleksic :D wiesz nie moze wyjsc z podniesiana glowa ;p pojedzi po nim jak po masle ...nalezy mu si e powodzenia dasz rade:D:D ps:a jesli nie chcesz sie znizac do jego poziomu to zapros go na kawe i powiedz mu w oczy co o nim myslisz i o jego postapowaniu ...i nie pozwol zeby si ezakonczylo to jak zawsze lozkiem ... najlepioej wypros go w takim momencie zeby mu si ezrobiło najbardzije glupio . -

Autor: krótko i na temat  30.04.2008 zgłoś

Dziewczyno weź tego szmacia.... spław raz a dobrze, co on sobie myśli, traktuje cie jak darmową prosty.... on jest jakiś psychicznie chory albo po prostu podły i zepsuty do szpiku. Myśl o sobie, a szczęście przyjdzie. Zawsze mi w domu potarzeno "szanuj siebie, bo jak ty tego nie zrobisz, to nikt inny na pewno Cie nie poszanuje"....

Autor: m16  01.05.2008 zgłoś

tak to jest jak głupie baby nie chcą pojąć ze seks to nie miłość a miłość to nie seks. idzie się z taką niunią do łóżka a ona myśli że na drugi dzień pójdzie do ołtarza... niby pełnoletnia a psychika dwunastolatki co czyta romanse. sory laski same sobie jesteście winne. jak ktoś chce być ślepy to niech nie ma potem pretensji że się potyka przy byle okazji.

Autor: m16 do Ciebie też i dobra rada dla autorki  01.05.2008 zgłoś

eeeejjj ty m16 (to zapewne twój wiek albo poziom IQ). Chyba nigdy nie byłeś z kimś dłużej niż 2 miesiące. Nie wiesz co można czuć po 5 LATACH, to nie była przelotna znajomość, na jedną noc.... Po tylu latach z kobietą czy facetem ma się święte prawo oczekiwać jakiegoś zaangażowania, a nie przez telefon no to nara a tak przy okazji to wcale Cię nie kochałem... To jest szczyt chamstwa i niestety większość facetów jest takich (kolejny przykład powyżej, dla niego też 5 lat to nic ważnego). Ja uważam że jakby facet miał trochę oleju w głowie i odrobinę ludzkich odruchów to inaczej by to załatwił, ale dla nich to jest nie ważne, przecież 5 lat co tam (mięski tok myślenia, jeszcze raz odwołanie przykład powyżej). Brak mi słów a ty maleńka wiem że jesteś w totalnej rozsypce psychicznej, i cały świat runą Ci na głowę (może wizyta u dobrego psychologa by pomogła wrócić Ci do normalnego życia i wyrwać sie z zaklętego i toksycznego środowiska wpływów twojego EX). Pozdrawiam i trzymam kciuki :)

Autor: A.  01.05.2008 zgłoś

Kochana, nie daj się! Tak nie można, jesteś w matni, i to wszystko Cię w końcu zniszczy! NIe jestem pierwszą i zapewne też nie ostatnią, która to pisze- ja również byłam w takiej sytuacji. Mimo swoich młodych lat, potrafię to trzeźwo ocenić. Wówczas jednak nie umiałam. Pierwszy raz w życiu byłam TAK zakochana... A on mnie wykorzystywał. Był świetnym manipulatorem. Miał mnie na dosłownie każde zawołanie, w ogień bym skończyła, gdyby tylko powiedział słowo. Teraz, gdy patrzę na to z perspektywy czasu, nie pojmuję, jak mogłam być taka zaślepiona. Ba, nawet gdy to zaślepienie minęło, nie umiałam powiedzieć STOP, choć doskonale wiedziałam, że źle się dzieje. Nie wyobrażałam sobie życia bez niego, bez spotkań, bez jego dotyku, ust, słów... Gdy mnie chciał, cieszyłam się jak głupia. Gdy był obojętny, miałam ochotę umrzeć... Najlepsze jest to, że początkowo, po tym, jak za każdym razem ze mną zrywał, ilekroć zaczynałam układać sobie życie z kim innym, to on sobie nagle o mnie przypominał. I co? I leciałam, jak na skrzydłach, nowy partner był nieważny, ważny był tamten, bo ZNÓW raczył się mną zainteresować. To było chore. Udało mi się z tego wyrwać, w sumie to dzięki nowej, PRAWDZIWEJ miłości :) I teraz jestem szczęśliwa :) Życzę Ci tego samego! Trzymaj się

Autor: paula  01.05.2008 zgłoś

wcale nie pomaga traktowanie tego smiecia tak jak on ciebie. z kazdym dniem czujesz sie coraz podlej i nie masz ochoty wstawac z lozka. ja swojemu smieciowi mialam juz nie wybaczyc ciagle mowilam ze to ostatni raz do wczoraj , dostalam kubel zimnej wody na glowe. byl przy mnie udawal ze mnei kocha ze jest nam zajebiscie razem a godzine pozniej okazalo sie to wielka sciema i ciaglym klamstwem. tym cholernym idiotom jest tak wygodnie trzymac nas przy sobie an smyczy a my jestesmy glupie myslac ze oni w ten sposob do nas wroca. trzeba im pokazac ze jestesmy silne ale nie pozwolic wrocic do siebie kiedy juz staniemy na nogi bo oni wtedy robia sie czuli kochani , widza jak sie zmienilysmy. no i co z tego? po jakims czasie jest znowu to samo albo i jeszcze gorzej. trzymajcie sie dziewczyny mam nadzieje ze wam sie uda i mnie tez bo mam dosc ciaglego pomiatania mna i grania na moich uczuciach. z ich strony to tylko gra bo gdyby rzeczywiscie nas tak kochali nie robili by nam tego,a my sie ciagle łudzimy....

Autor: Silna  01.05.2008 zgłoś

Też miałam do czynienia z taki m śmieciem. Co prawda po 2 latach, a nie po 5 stwierdził że mnie nie kocha a właściwie to nigdy nie kochał.... a codziennie przez ten czas zapewniał mnie o swoim uczuciu... jak mi to powiedział to tak walnęłam go pięścią w mordę, że aż mu krew z nosa poleciał i okulary się zbiły (kobieta w furii to mam siłę:)) i tak mi ulżyło... a i jeszcze po tym jak z rozwalonym nosem zbierał te okulary i patrzył się na mnie jak zbity szczeniak na odejście powiedziałam że niech zapomni o jakichkolwiek powrotach... Co prawda nasyłał znajomych żeby wyczuli czy nadal chcę z nim być, ja jednak im powtarzałam że z kłamcą nie będę się zadawać (jak to się mówi krótka piłka). Naprawdę go kochałam w środku mnie rozdzierało z bólu ale jeżeli miałam wybierać pomiędzy uczuciem do niego a szacunkiem do siebie, to wybrałam siebie....Niech każdy facet zrozumie że jak kobieta mówi koniec to koniec.

Autor: aaa  01.05.2008 zgłoś

ta Pani nadaje sie na terapie dla ludzi uzaleznionych od innych...

Autor: PANNA NIKT  01.05.2008 zgłoś

Przeczytałam Wasze komentarze i tak się sama nakręciłam, tak się sama na siebie wkur... ze wzięłam telefon -zadzwoniłam do niego, on oczywiście w połowie mojego zdania się rozłączył, bo pewnie jest z tą swoją laską., więc napisałam mu sms-a "co ty myślisz że Bogiem jesteś? WYPIERD... RAZ NA ZAWSZE bo jestes wredny,tępy i nie masz uczuc". Zobaczymy co będzie dalej- póki co- dzięki Wam mam siłę. Pozdrawiam

Autor: Młoda  01.05.2008 zgłoś

Jestem prawie 21 letnią dziewczyną i przeżywam właśnie podobny związek... Tylko, że ja nie potrafię odejść... również wszyscy uważają mnie za silną kobiete, odważną... ale nie potrafię odejść :( chociaż ta miłość boli, często płacze, nie daje rady... ostatnio kiedy powiedzieliśmy sobie, że się rozstajemy... ja płakałam dwa dni... i w końcu się nie rozstaliśmy... Wiem, że ta miłość zabija powoli mnie... zabija osobę, którą kiedyś byłam, wesołą, spontaniczną, wiecznie uśmiechniętą... Dlaczego tak jest?? Dlaczego tak trudno zakończyć związek??

Autor: nieważne  01.05.2008 zgłoś

Mnóstwo tu wpisów, co świadczy o skali zjawiska. Faceci to dranie ale z jakiegoś powodu mogą w stosunku do kobiet powielać takie zachowanie. O czym to świadczy ? Ano o tym, że pozwalamy na to. Kiedy umrze ostatnia, która na coś podobnego będzie się zgadzać, świat będzie lepszy. Do dzieła dziewczyny i nie mówię tu o umieraniu ...:) Nie zgadzajcie się na takich patałachów. Świat jest pełen mężczyzn, do wyboru, do koloru. To, o czym piszecie , to nie miłość, to znacznie poważniejsza jednostka chorobowa. Kiedy bierzecie narkotyk, wiecie, że to skończy się źle. Kiedy spotykacie złego faceta, łudzicie się, że może coś z tego będzie, bo miłość burzy wszystkie przeszkody. Oni nie umieją kochać, traktują nas jak inwestycję. A inwestycja musi przynosić dochód. I tak w oczekiwaniu na tę wartość dodaną, skaczą sobie z kwiatka na kwiatek. Kiedy przyjrzeć sie kobietom , które porzuciły takie kreatury., to okazuje się najczęściej, że radzą sobie lepiej niż w związkach. O czym to świadczy ? Niejednokrotnie o zbędnym balaście - facecie. Przepraszam wszystkich porządnych facetów. Przyzwoitość jest to coś, co wynosicie z domu. Cała reszta jest w waszych rękach...

Autor: Ola_  01.05.2008 zgłoś

i ja mam takiego fajnego kolege, dalam mu ksywe "Hujek".. co zwiazku nie zacznie to syfu narobi.. byl z moja przyjaciolka 4 lata ale przez ostatni rok zdradzal ja z byla dziewczyna, w koncu ja dla niej zostawil, wyniosl meble, pralke ale poprosil by nadal zostala jego kochanka. ku*waa.. zenada.. a dla postronnych serial brazylijski.. chlopak mysli, ze mu wszystko wolno bo ma buzke modela i kase.. nawet lubie goscia, ot tak zeby porozmawiac na imprezce ale jako faceta sie brzydze.. bez charakteru, bez kregoslupa moralnego, po prostu slaby chlopiec a nie mezczyzna z zasadami.. wstyd mi za niego gdy patrze co wyprawia od lat.. juz sam nie wie co ma bidny wymyslic zeby zaistniec- aktualnie omamia lasek coraz wiecej, coraz mlodsze.. oczywiscie miast uznania spotyka go pelna kompromitacja w oczach przyjaciol.. a kolezanki, ktore oszukiwal zdradzajac jedna z druga, no coz, same sa sobie winne bo niby dlaczego ja od razu widze z kim mam do czynienia, wystarczy spojrzec na jego zachowanie i juz widac, ze to pieprzony playboy a nie uczciwy facet.. owija sie wokol bab niczym bluszcz.. falsz mu az kapie z pyska.. zenada powtarzam. i taki ktos sie nie zmieni, jest uzalezniony.. nigdy nie wiedzial i nie wie co to szacunek.. ocknijcie sie dziewczyny. pozdrawiam

Autor: KOBIETA PODOBNA  01.05.2008 zgłoś

KOCHANA MOJA PANNO JAK CZYTAM TO JAKBYM CZYTALA O SOBIE JESZCZE POLTORA ROKU TEMU! BYLISMY Z PRZERWAMI ZE SOBA LAT, POTEM ON POZNAL INNA I POWIEDZIAL ZE PRZYNAJMNIEJ JEJ MOZE BYC PEWIEN ZE GO NEI ZOSTAWI ITD, OKEJ ALE DZIALO SIE DOKLADNIE TO SAMO SPOTYKALISMY SIE POTAJEMNIE CO KONCZYLO SIE SEKSEM, TAMTA LASKA O NICZYM NIE WIEDZIALA,CIERPIALAM TAK JAK TY, PEWNEGO RAZU WRACALAM PODPITA Z IMPREZY I SPOTKALAM ICH OBOJE PO DRODZE , I WYRZYGALAM WSZYSTKO TEJ PANNIE, ZROBILAM Z SIEBIE POSMIEWISKO BO ON WSZYSTKO ODKRECIL (ZE NIBY SIE MSZCZE ITD.) I CHOCIAZ MIALAM MNOSTWO DOWODOW W POSTACI SMS-OW ODNIEGO, CZY NAGRAN NA POCZCIE TO SOBIE ODPUSCILAM. CIEZKO BYLO SIE NIE WIDZIEC I SERCE MI PEKALO KIEDY WIDZIALAM ICH RAZEM, BO MIESZKALISMY PRZEZ ULICE NA JEDNYM OSIEDLU. W KONCU KOGOS POZNALAM I MIMO ZE NIE DARZYLAM NOWEGO FACETA SPECJALNIE GLEBOKIM UCZUCIEM TO ON BYL MOJA SZANSA ZEBY WYJECHAC ZA GRANICE I ZERWAC KONTAKT ZUPELNIE. I WIESZ CO TO BYLO IDEALNE ROZWIAZANIE, WYJECHALAM I PO MIESIACU NIE WIDZENIA SIE Z TYM PIERWSZYM (PRZEZ 5 LAT NIE BYLO DNIA CZY TYGODNIA ZEBYSMY SIE NIE WIDZIELI) ZUPELNIE PRZESTALAM CIERPIEC Z JEGO POWODU, NIE MOWIE ZE ZAPOMNIALAM,ALE MYSL O NIM NIE SPRAWIALA MI BOLU. I WIESZ CO SIE STALO? WYOBRAZ SOBIE ZE ON DO MNIE NAPISAL KIEDY BYLAM ZA GRANICA , PO DWOCH MIESIACACH ZE BEDZIE MIAL DZIECKO, ZE WPADLI, ZE BIORA SLUB ITD. I WIESZ CO? NIE RUSZYLO MNIE TO ANI TROCHE, CHOC WYDAWAC BY SIE MOGLO ZE POWINNO, ALE NIE, NIE POCZULAM NIC , ANI ZLOSCI, CZY ZALU, CZY SMUTKU, NIC. PO PROSTU ZYCZYLAM MU POWODZENIA I JUZ. POTEM WROCILAM DO KRAJU, TAMTEGO FACETA RZUCILAM, I TERAZ JESTEM SZCZESLIWA W NOWYM ZWIAZKU PIERWSZY MEZCZYZNA ODSZEDL W ZAPOMNIENIE, A JESLI KTORES Z NAS CZASEM ZADZWONI (URODZINY, GWIAZDKA, JAKIES SWIETO) TO ROZMAWIAMY ZUPELNIE NORMALNIE. ON MI JESZCZE DZIEKOWAL ZE WTEDY GO NIE WYDALAM. ALE DO CZEGO ZMIERZAM; NIE MOWIE TOBIE ZEBYS WYJEZDZALA NA DRUGI KONIEC SWIATA, ALE MUSISZ SIE PRZEMOC , ZMIEN NUMER TELEFONU, WYKASUJE JEGO WSZYSTKIE NUMERY (GG,TEL.KOM, E-MAIL) WSZYSTKO CO SIE Z NIM KOJARZY WYWAL NA SMIETNIK, JESLI TO MOZLIWE TO ZMIEN MIEJSCE W KTORYM MEISZKASZ BYLE DALEJ OD NIEGO, BYLEBY DZIALO SIE COS NOWEGO CO CIE W PELNI POCHLONIE! TO NIE SA GLUPIE RADY TO NAPRAWDE DZIALA. BO WIDZISZ CHODZI O TO ZEBY PRZESTAC SIE LUDZIC I MIEC NADZIEJE I MYSLEC "A MOZE JESZCZE SIE KIEDYS ULOZY, A MOZE..." NIE! NIE ULOZY SIE ! ON MA INNA POTRAKTOWAL CIE JAK TANIA LASKE DO LOZKA, TAK JAK TAMTEN KIEDYS MNIE, CO TEN FACET JEST WART?? NIC! CZY TY BYS ZACZYNALA NOWY ZWIAZEK OD ZDRADY?? NAPEWNO NIE. I TERAZ TO TY POWINNAS PODNIESC GLOWE DO GORY I ZGASIC FRAJERA JEDNYM SPOJRZENIEM NAPISZ TYLKO "NIE ZYCZE SOBIE ANI JEDNEGO SPOTKANIA, SMS-A CZY TELEFONU WIECEJ. NIE ZASLUGUJESZ NAWET NA TO BY NA MNIE PATRZEC". I TYLE. TAK JAK MOWI CEGLA MOZE NA POCZATKU BYC CIEZKO, ALE NIE MA INNEJ DROGI. KOCHANA MOJA TO TY JESTES GWIAZDA W SWOIM ZYCIU. NIKT INNY. PAMIETAJ O TYM;) MI SIE UDALO. Jesli chcesz pogadac na priv. jesli mogloby byc tobie latwiej dzielic przecycia z kims kto tego doswiadczyl to zapraszam one_good_witch@o2.pl pozdrawiam wszystkie kafeterianki:)

Autor: Agnieszka  01.05.2008 zgłoś

heh, ja bylam w podobnej sytuacji, z tym ze zostawil mnie w ciazy, traktowal mnie jak smiecia, bylam mu tylko potrzebna, jak koledzy nie mieli czasu i wiecie co, ciesze sie ze tak sie stalo, ojj ile ja przeplakalam, kocham go bardzo bo same wiecie ze ciezko wyganc kogos kto byl dla was calym swiatem z serac, ale zyje mi sie juz inaczej, spokojnie, tez zachowywalam sie jak glupia, latalam za nim i ...pewnego dnia przestalam, znudzilo mi sie, teraz to jemu zaczyna zalezec, ale nie wiem czy jest sens dawac mu szanse, bo nie wierze w jego zadna przemiane, bo czuje ze to byloby by tylko na chwile, i tez boi sie ze dziecka nie pozna, heh i ma racje , bo sory , ale wole zeby moje dziecko wychowywalo sie bez takiego ojca, powiedzcie same, czy ktos normalny przychodzi do was z tabletkami na poronienie, on tak zrobil i dalej wiem ze on tego dziecka nie chce, wiec.......niech spada, heh, jest mi dobrze jak jest, czekam sobie na mojego dzidziusia, ( jeszcze 3 miesiace) i po co mi on, taki niedojrzaly i dziecinny, stac mnie na kogos o wiele lepszego, pozdrawiam was dziewczyny,wiem ze ciezko jest, ale kazda ma w sobie sile aby to przetrwac :)

Autor: kobieta, która kochała za bardzo  01.05.2008 zgłoś

Do Panny Nkt: może i dobrze, że do niego napisałaś, ale to nie jest jeszzce nic wielkiego; nie czekaj na to, co będzie, tylko sama zaplanuj, jak chcesz, żeby dalej było; na bank tak naprawde czekasz, ze on moze ZROZUME i wróci, a on gówno zrozumie; moze ewentualnie próbować Ci wkręcic poczucie winy, że jakmogłas go tak nazwac, tak zranic..... nie wierz w żadne bzdury, to cos to nie facet z jajami, to zwykłe pospolite, slabe zero, nie warto nawet nie niego piernąć pozdro

Autor: lalka  01.05.2008 zgłoś

agnieszko pozdrawiam cie serdecznie.

Autor: CIOCIA "DOBRA RADA"  01.05.2008 zgłoś

Witam Was Kobietki, powiem tylko tyle...Silna zaimponowala mi ! Wszystkie przeczytajcie ten komentarz.Tzw."krotka pilka"jest najlepszym rozwiazaniem.Mysla,ze nie macie pojecia jak cudownie sie poczujecie ze swiadomoscia ,ze postapilyscie jak szanujaca sie kobieta.Moja rada jest prosta:Ty skoncz to! Skoncz to w swoim sercu i glowie!Nie musisz goscia o niczym informowac a tym bardziej tlumaczyc.Nie rob poprostu nic.I nie baw sie w jakies glupie donosy...po co tracic czas na takie zabawy.To juz nie twoj problem.Zero kontaktu..ZERO!!!!Zajmij sie soba! I skoncz sobie wmawiac ,ze go kochasz.To nie jest prawda.Wmowilas sobie ,ze go kochasz,przyzwyczailas sie do takiej mysli i tych slow.To teraz przeprogramuj sie i powiedz sobie ,ze go nie kochasz !!! Mam jako takie doswiadczenie w toksycznych i normalnie funkcjonujacych zwiazkach i wiem jadno "facet yo-yo" wraca jak bumerang i niszczy ,niszczy i jeszcze raz niszczy.jak nie wie czego chce to niech znika jak nie chce zniknac to Ty zniknij i nie daj mu zadnej szansy na powrot! Zadnej...rozumiesz?! I zapomnij ,ze go kochasz bo to iluzja...i nie pieprz sie z nim bo to twoj wrog nr 1!

Autor: ja wiem...on wie!  01.05.2008 zgłoś

TO PROWOKACJA!!!!!!!!!!!!!!!!:D

Autor: Szczęśliwa  01.05.2008 zgłoś

Heh. Aż mi się nie chce wierzyć w to co piszecie. Od 3 lat jestem w szczęśliwym związku z osobą, która mnie szanuje i kocha. Nigdy nie poczułam się z tym kimś jak szmata. Wiem, że jest to wspaniały facet, na którego można zawsze liczyć. W moim otoczeniu takich przypadków jest sporo. Jest wiele wspaniałych facetów na świecie. Poza tym nie wierze, że w takich sytuacjach jak Wy tu piszecie wina leży tylko po stronie mężczyzny. Za to jak jest w związku odpowiadają dwie strony, a nie tylko jedna. A chyba niektóre czytelniczki o tym zapominają.

Autor: Silna (do Szcześliwej)  01.05.2008 zgłoś

Szczęśliwa wiesz nie życzę Ci aby Cię takie coś spotkał... ale tak niestety jest, nie wiem na jakim ty świecie żyjesz że nie słyszałaś o tzw. dziwkarzach... Ale wierz mi że jeszcze w życiu się o tym przekonasz i nie raz usłyszysz... A póki co ciesz się sielanką w życiu i żyj w słodkim przekonaniu że swiat jest różowy a ludzie życzliwi, wierni i wspaniali. Ja też wierzyłam bezgranicznie kochała i wydawało mi się że jestem tak samo a nawet mocniej kochana, nie było kłótni, żadnych wcześniej sygnałów niepokojących i nagle bummm... Ale się nie przejmuj no bo to przecież się naprawdę nie dzieje, to tylko wymysł jakiś tam dziewczyn...

Autor: mysz  01.05.2008 zgłoś

1. wywalić wszelkiej maści adresy, telefony, maile do niego 2. Powiedzieć tej do której rzekomo odszedł z CZYM ma do czynienia 3. Wyjechać na jakiś miesiąc, albo sprzedać mieszkanie i się wyprowadzić 4. znaleźć sobie jakieś absorbujące zajęcie :)trzymam kciuki(:

Autor: była żona  01.05.2008 zgłoś

Też byłam w podobnej sytuacji, acz nieświadomie (mąż prowadził podwójne życie). Wywaliłam gnoja na zbity pysk! Ale do tak drastycznej decyzji trzeba dojrzec, wiem to. Potem też nie jest łatwo bo uzależniona od chama psycha domaga się poniżania...Ale powoli, powoli...Po roku gnój i cham już nie istnieje, a Ty znów jesteś szczęśliwą, roześmianą dziewczyną, za którą oglądają się faceci...

Autor: monikaaaa  01.05.2008 zgłoś

BEDE WULGARNA NORMALNIE!!!!!!!!!!1 BO SIE WKUR...ŁAM! KURWA CO ZA FRAJER! CHUJ MU W TWARZ ZA TO! ZAJEBAC TAKICH!

Autor: MONIKAAAA  01.05.2008 zgłoś

SZCZESLIWA WEZ MNIE NIE WKURIWAJ BO BEDZIESZ ODDAWAC MI ZA MONITOR KTORY ZARAZ ROZPIEPRZE!

Autor:  01.05.2008 zgłoś

doskonale rozumiem to wszystko.mam okropny problem.jestem zakochana od roku w chlopaku,ktory kiedys bardzo mnie oszukal,nie powiedzial,ze ma dziewczyne,jednak zaakceptowalam to,gdyz wciskal mi,ze ja zostawi.spotykamy sie raz na 3miechy,mimo iz mieszka niezbyt daleko mnie,bo tak mu sie podoba.bo juz 5razy zerwal ze mna kontakt,tak bez powodu,na jakies 3miechy.potem wracal.nigdy nawet nie byl w domu u mnie,zawsze spotykamy sie na miescie i jedziemy do jakiegos durnego lasu,bo on chce sie piescic.potem obiecuje,ze ja zostawi.a potem zrywa kontakt.ostatnio mi napisal,ze idzie w przyszlym tyg do woja.wiec go pewnie juz nie zobacze,czuje to.ale ja tak go kocham.tyle cierpialam przez niego.ale nie umiem sie od niego uwolnic.ranil mnie,pozyczyl hajs-nie oddal,nigdzie mnie nigdy nie zabral,zawsze spotykanie sie w tajemnicy-wiem,jestem uzalezniona.teraz znow milczy,tylko napisal,ze idzie do woja.pewnie juz go nie zobacze.ale mam tak ogromna depresje...pomozcie;-(

Autor: mimi  01.05.2008 zgłoś

oj...tez to znam..wiele kobiet zna..nadzieja..rozpacz... podnosimy sie..facet znowu sie zjawia i nasza pewnosc siebie diabli biora.. moj przypadek jest dosc podobny...tylko bylismy krocej..a kobieta byla nie jdna ale wiele...facet mial problem ..i w dodatku klamal po mistrzowsku.. czulam ze robie blad ze nie powinnam z tym facetem byc i ze trace godnosc bedac z nim.. i nie umialam odejsc az doszlo kiedys do konfrontacji... i musial wybierac...wybral inna... ja z dnia na dzien przestalam sie do niego odzywac..zmienilam numer telefonu..... po doch miesiach przyszedl na kolanach..... cztery godziny kleczal i blagal..i nic nie wskoral....powiedzialam ze jego czas w moim zyciu skonczyl sie bezpowrotnie..... poderwal trzy moje kolezanki w ramach zemsty..... ....dzis dzwonie do niego tylko sluzbowo....mowie mu prosze pana...mowie co potrzebuje ..dwa tygodnie temu nie wytrzymal ciesnienia i spytal od kiedy jestesmy na pan...powiedzialam ze od pewnego czasu i juz tak zostanie na zawsze..... zabawne..czuje ze ten czlowiek ktroy mna pomiatal,oklamywal manipulowal...dzis sie mnie boi...zwoyczajnie boji.....bo okazalam sie silniejsza od niego..tego sie nie spodziewal...a te pozostale z nim sa...wszystkie ktore byly..i kilka nowych....pewnie i tak wiem o niektorych bo jego zycie mnie nie interesuje..ale wspolpraca zawodowa i wspolni znajomi swoje robia... a ja...jestem szczesliwie zakochana...we wspanialym czlowieku...przy ktorym nie czuje sie ponizana..i iem ze mu na mnie naparade zalezy.... jest taka ksiazka....NIe zalezy mu na Tobie....doskonale pokazuje jak my kobiety tlumaczymy wszytkie zachoania faceto...a tak naprade...nie zalezy im na nas...ale sa tay ktorym na nas bedzie zalezalo..tylko trzeba trafic naw lasciwego...... czyli.......skoncz z gadem...i znajdz takiego ktoremu bedzie na tobie zalezalo....jest taki napewno i on cie doceni....

Autor: A-ga  01.05.2008 zgłoś

Hmm.. czytam te wszystkie Wasze wypowiedzi.. No pewnie, że jestem jedną z Was..:).. I tak przyszło mi do głowy zapytać... Czy któraś z Was zna może Krzysztofa G. - tzw. Chrissa...?...To tak tylko - z czystej ciekawości..;))

Autor:  01.05.2008 zgłoś

dzięki;)to malo pomoze,lae milo cos takiego przeczytac;)myslalam ze jestem tylko sama z takim probleme;)

Autor: smutasek  01.05.2008 zgłoś

Powiem tylko tak, jestem w tej chwili w podobnej sutyacji... Jestem z Nim od ponad 6 lat...Zawsze było burzliwie,bo jesteśmy charakterami identyczni...Kilka razy mnie zostawił,ale zawsze mu wybaczyłam... Ostatnio rozeszliśmy się (tzn. On odszedł) ponad rok temu.Nie odzywał się przez 2 miesiące, ja przez ten czas dojrzałam, nabrałam pewności siebie,zaczęłam żyć...I właśnie wtedy się odezwał,że zrozumiał,że jestem dla niego wszystkim,ze nieważne jak będzie między nami,nigdy mnie nie opuści i beze mnie jego życie nie ma sensu...No i uległam... Było trudno,ale byliśmy razem,czasem, wiadomo,jakieś nieporozumienia...Ale jakiś tydzień temu również zwyczajna kłótnia, w sumie nieporozumienie (ja chciałam, żeby spędził ze mną sobotę, a on nagle wymigał się ważnymi sprawami)...Ok, myślałam,że się wszystko rozejdzie po kościach.A on przez następne 2 dni się nie odezwał...Twierdził,że jest zajęty...No i w końcu w rozmowie tel powiedział,że zastanawia się czy to ma sens...dzisiaj gadaliśmy o nas...Stwierdził,że nigdy się nie dogadamy, że cały nasz związek to ciągłe nieporozumienia i sprzeczki, że on wie,ze i tak się to rozpadnie , że on chce czas spędzać z kolegami,że nie lubi mnie przytulać itp itd... Kolana się pode mną ugięły!!Ja szłam na spotkanie z myślą,że pogadamy szczerze,spokojnie i dojdziemy do czegoś...Zresztą wczoraj wieczorem mi napisał"musimy w końcu szczerze porozmawiać.Kocham Cię". Ja wiem,że on mnie kocha,ale może naprawdę się nie dogadamy? Ale dlaczego on zakłada z góry,że tak będzie...??Nie chce kolejny raz przeżywać rozstania z nim...Kocham Go całym sercem, chciałam i chcę być z nim do końca moich dni i on tez tak twierdzi(nawet dzisiaj),ale uważa,że się po prostu nie umiemy dogadać...;( Jak mamy się dogadać,skoro jemu na tym nie zależy...Boję się o jutro, on stwierdził,że jeszcze wszystko przemyśli...Najgorsze jest to,że jak zwykle to on trzyma całą sytuacje w garści,ale ja nie potrafiłabym od niego odejść...Nie chcę tego robić, bo to On z igły robi widły,z małego nieporozumienia robi aferę...Co robić??;(

Autor: ellle  01.05.2008 zgłoś

Oj zdarzyło mi się coś takiego. Seks był super, reszta do bani. On potem w związku i dalej tęsknił za seksem ze mną. Poprostu trzeba pamiętać, że nie wszyscy ludzie są serdeczni i mili. Większość chce nas poprostu wykorzystać i należy o tym pamiętać. Jak facet poczuje, że jest górą (kobieta zapatrzona w nim po uszy) często wychodzi z niego cwaniak. Władza deprawuje wg znanego powiedzenia. Trzeba kochać lecz z umiarem. Jak ze wszystkim. NIe oddawać się całkowicie miłości. Dzięki temu już nic złego mnie nie spotka. Klapki na oczach w czasie zakochania mogą doprowadzić nawet do samobójstwa z bólu po tym jak w końcu opadną. Próbowałam alkocholu by się odkochać i wielu innych głupich rzeczy. Najlepsze to znaleźć sobie kochanka z fajnym przyrodzeniem :) I pogimastykować się z nim w łóżku. A po orgaźmie nie mówić, że się zakochałyśmy tylko papa i do następnego razu. To tylko seks. Jak znajdę odpowiedniego kandydata na męża, który będzie spełniał wszystkie punkty poza seksem, to nie będę się zastanawiać tylko biorę ślub. A seksić można się z kim innym. Małżeństwo z namiętności, to nie jest zbyt dobre. Namiętność z reguły jest krótkotrwała. A małżeństwo to ciężka praca, ale dająca dużo satysfakcji i radości. W małżeństwie jest budżet, są dzieci, trzeba być zorganizowanym przede wszystkim, uczciwym, trzeba mieć o czym rozmawiać, trzeba trezeźwo stąpać po ziemi.Nie chować się przed ciężką pracą. A co daje moim zdaniem? Satysfakcję z posiadania rodziny, która daje motywację do życia i pracy, brak poczucia samotności, ma się z kim spędzać święta, wakacje. Podział obowiązków sprawia iż się łatwiej żyje i ma się więcej czasu wolnego. Co dwie łapki to nie jedna. To moje przemyślenia. Ale o dziwo nie byłam jeszcze mężatką. Ale będę. Będziemy prawie idealnym małżeństwem. Skoki w bok będą dozwolone za obiopulną zgodą. Ale tylko na dziki seks. Żadnych romansów z uczicami. Człowiek jest zwierzęciem i czasami jego prymitywna natura musi sobie ulżyć moim zdaniem. A nie oszukujmy się. Jak jest się z kimś kilkadziesiąt lat, to seks jedynie może być doznaniem duchowym, delikatnym, a czasami niestety ma się ochotę na ostre rżnięcie z kimś kto ma jędrne ciałko.

Autor: smutasek  01.05.2008 zgłoś

I nie myślcie sobie,że nie poradziłabym sobie bez niego,że tego się właśnie boję...To nieprawda,poradzę sobie bez niego,ale nie chcę bez niego być:( Kocham Go i wiem,ze to miłość mojego życia...Dlaczego on tego nie widzi??? P.S.nie płaczę przy nim,nie błagam by został,stawiam sprawę jasno,albo wóz albo przewóz,ale on tak jakby nie chciał sie zdecydować...ale po tylu latach chyba trzeba coś wiedzieć??

Autor: Leti  01.05.2008 zgłoś

Jestem w szoku że nas jest tyle z tym samym problemem. Jak już pisałam mam ten sam problem z byłym narzeczonym byłam z nim 8 lat a 2 spotykam potajemnie. To aż 10 lat i jest mi ciężko ale jak czytam co tu piszecie czuje sie silniejsza. Boje się ze nie dam rady ale sie staram już od 3 tygodni skończyć i przestać się z nim spotykać a od 2 miesięcy nie dotknął mnie nawet palcem. I naprawdę sie z tego ciesze bo dla mnie to już coś. Teraz widzę że byłam naiwna że do mnie wróci.

Autor: Spaider  01.05.2008 zgłoś

A ode mnie rada: spotykaj sie z przyjaciolmi, wychodz do kina, na majowke, to idealny czas aby zakonczyc ten toksyczny, i chodz uniesieniami wspaniayli, bolesny 'zwiazek'. Przebywanie w otoczeniu innych ludzi powinno skłonic do oderwania sie od 'bylego' i w jakims malym stopniu pomoc. nie zostawiaj calkiem sama, bo mozesz nie podolac i ulec.

Autor: on  01.05.2008 zgłoś

Ellle! Co za pierdoły! Niedobrze mi!

Autor: tara  01.05.2008 zgłoś

do autorki panny Nikt musisz miec poczucie wlasnej wartosci. jesli on znow zadzwoni radze ci zastanow sie czy chcesz byc znowu "wykorzystana", czuc sie jak by cie ktos przez wyrzymaczke przepuscil . no chcesz tego

Autor: do on  01.05.2008 zgłoś

podać miskę? ;)

Autor: ellle  01.05.2008 zgłoś

Właśnie wczoraj miałam w łóżku super faceta. Przystojny, pachnący, ma grubego wiecie co i milusi. Tylko schrupać. Ale to bydlak. Ma dziewczynę. Spotykam się z nim tylko dla seksu. To on mnie poderwał więc nie moja wina. Jakby nie ja byłaby inna. Pracoholik Nie moja wina, że wy faceci to takie dupy wołowe. Nie interesuje was rozwój. Jak wam źle to robicie tak by wam było dobrze nie zważając na to, że krzywdzicie innych. W większości przypadków to tylko kobiety interesują się jakimiś poradnikami psychologicznymi. Wy to jesteście jak małe dzieci także w życiu dorosłym. Nieodporni na uzależnienia, prości aż do bólu. Kmpetentni w pracy na stanowisku prezesa, a w domu jak jacyś debile. Faceci to prymitywy. A poznałam już dużo facetów, rżnorakich. Wszyscy niestety mają cechy wspólne. Uparci jak osły. Albo pracocholicy, albo uzależnieni od różnych substancji (nawet z grubasem się raz umwiłam, ale jak zobaczyłam jak żre obiad, to mi się odechciało; uzależniony od jedzenia :( ), od telewizorów. Traktują kobiety jak przedmioty. Większość jest taka. Ostatnio miałam przypadek pracocholika, który nie widział, że jego problemem jest praca. Po dwóch randkach zaczął mówić o dzieciach, pytał się czy umiem gotować. Chciał sobie złowić drugą "mamusię" do domu, do garów. Oczywiście nie będę pracować jak z nim będę. Moje zdanie na ten temat się nie liczyło oczywiście. Powiedziałam mu grzecznie papapa.Na drugiej randce takie coś! I jeszcze, żebym zaakceptowała pracoholizm! Przed ostatnim był fajny, czarujący, inteligentny człowiek. Od trzeciej randki zaczął mnie urabiać. Zaczął wymieniać wszystkie swoje wady i uzależnienienia i przy okazji zaczął mówić o swoich byłych, że tego nie wytrzymały. No sorry facet, na starcie mówisz o swoich słabościach i na dodatek uprezedzasz, że się nie zmienisz i szukasz dziewczyny, która to zaakceptuje. :/ A może by tak jednak się zmienić na lepsze? Kandydatka na żonę od razu się znajdzie- gwarantuję!!! I tak oto spotykam kolejnych niby normalnych facetów, a po jakimś (krótkim z reguły) czasie wychodzi jacy to oni są naprawdę. Ale ja już się nie zakochuję tylko dlatego, że ktoś jest czarujący i się fajnie bzyka i czujemy chemię. Szukam kogoś dojrzłego, który chce się rozwijać psychicznie, a nie stać w miejscu. Takich przypadków jak powyższe jest pełno. A że jestem inteligentna, dobra w łóżku, ciekawa, to raczej mam sporo randek. Ostatnio sporo propozycji małżeństwa. Mam 25 lat. Właściwie odkąd skończyłam 20 to już czasami słyszałam, że już za chwilę chcą się hajtać. Muszę być naprawdę niezłym kąskiem :). No cóż. Szukam dalej mojego królewicza. Może jak będę po 40 tce , to faceci w tym wieku będą bardziej dojżali. mam za wysokie wymagania pewnie. Odżywiam się zdrowo, nie akceptuję alkocholu, papierosów i innych tego typu substancji. Nie cierpię jak ktoś się gapi godzinami w telewizor, pracuje za dużo, stoi w miejscu z rozwojem psychicznym, nie umie komunikować swoich uczuć i nie chce się tego nauczyć. A potem wyjdę za takiego za mąż i będziemy na siebie wrzeszczeć za kilka lat i nudzić się ze sobą. Tak jakoś stwierdziłam, że miłość zdarza się niezwykle rzadko. Taka prawdziwa.

Autor: Weronika  02.05.2008 zgłoś

Hmm... rozumiem Ciebie bardzo dokładnie... może dlatego że właśnie ja przechodzę to samo...? Po czymś takim kobieta czuję sie nic nie warta.. i podobnie jak Ty, ja się tak czułam i czuje nadal. Dopóki nie uwierzysz w siłę która siedzi w Tobie, to nie poradzisz sobie. Postaraj sie dotrzeć do swojego wnętrza i przetłumaczyć sobie, że facet ten to zwykły drań a Ty jesteś wspaniałą i wyjątkową kobietą której on nawet do pięt nie dosięga! Ze jesteś silna i mocna i że Ty jesteś panią swojego losu! żaden facet nie jest wart Twoich łez a już napewno nie ten! Jesteś silna bo jesteś kobietą! i pokarz mu że Ty gardzisz kimś kto gardzi Tobą! Nie wart Twojego szacunku jest ten który Ciebie nie szanuje! Dasz radę:* wierzę w Ciebie:)

Autor: ellle  02.05.2008 zgłoś

Ci z którymi się spotykam na tych randkach z reguły mają za sobą kilkuletnie związki. I pomyśleć ile te kobiety wycierpiały!!!! Zakochały się i przez lata tkwiły w związku, z nadzieją, że on się zmieni. Ich najlepsze lata. Smutne. Tak wykorzystywac kobiety. Np. dziewczyna mojego przed ostatniego randkowicza. Taka chce mieć rodzinę i dziecko, a ten drugi zwleka 4 lata,nie chce się az tak wiązać, bo rozwodnik z dziećmi (przejechał się na alimentach i juz wogóle nie chce mieć dzieci) i wykorzystuje naiwniaczkę jako wypełniacz nudy, bo samemu mieszkać smutno. A poseksić by się chciało i mieć z kim się pokazać i odezwać do kogoś w domu. Faceci są niestety aż tak prości. A potem jak ta dziewczyna z nim zerwie, to niby płaczą, są smutni, ale czy to aby napewno przez zerwanie czy może dlatego, że sielanka się skończyła i już tamta dziewczyna nie spełnia jego potrzeb takich jak dama do towarzystwa na kolacjach, imprezach, wakacjach. Przecież jakby mu na niej naprawdę zależało to dlaczego nie mieliby mieć razem dziecka??????? Najgorsze jest to, że fajnych facetów jest jak na lekarstwo. Przy mojej intensywności randek powinnam już jakiegoś fajnego spotkać. Nasówa się tylko jeden wniosek- tacy fajni, to pewnie są już zaklepani od podstawówki, albo boją się ładnych, zadbanych, inteligentnych, przebojowych dziewczyn. A ja miałam pecha, bo w podstawówce pilnie się uczyłam, i nie goniłam za facetami ;).

Autor: agula 26  02.05.2008 zgłoś

Mam taka rade,przypomnij sobie jakie życie moze byc cudowne bez niego,bo przeciez kiedys umialas zyc bez tego wypłosza.A jak przylezie kolejny raz to walnij go w pysk i powiedz,ze nie kazdemu smakuje "odgrzewany kotlet".Los bywa przewrotny i gwarantuje ci ze bedzie jeszcze bardzo w życiu cierpial.Badz twarda,trzymam kciuki.

Autor: Minnie9  02.05.2008 zgłoś

Doskonale was rozumie...Poznalam Tomasza jakies 7 miesiecy temu, ja mialam 21 a on 31..koles z pozycja, wlasna firma, niesamowicie szarmancki..Obdarowywal mnie prezentami za kazdym razem jak sie widzielismy -jedynym problem bylo to ze on mieszkal dobre dwie godziny drogi ode mnie. Przyjezdzal co dwa tygodnie i bylo niesamowicie..Jestesmy razem jus 8 miesiecy , a ja jeszcze nigdy nie bylam w jego mieszkaniu.Powod?Niby mieszka z rodzicami.Po 5ciu misiacach zwiazku dowiedzialam sie ze moj ideal nie ma 31 ale az 41 lat.Wybaczylam.Jest w separacjii z zona, o ktorej nigdy wczesniej nie bylo mowy.Wybaczyalm.Ma dwojke dzieci.Wszystkiego dowiedzialam sie sama, gdy mu o tym opowiedzialam , ostro zaprzeczyl, jednak ja mialam dowody.Plakal i przepraszal, ze niby wszystko z leku przed utrata mnie.Bylam w ciezkim szoku, ale mimo wszystko uwierzylam w jego bezgraniczna milosc do mnie. Oklamaywal mnie przez te wszytkie miesiace, w kazdy weekend bez mnie mowil ze jezt zajety z bratem albo przyjaciolmi, gdy tak naprawde spedzal czas z dziecmi.Ja nie mialam zielonego pojecia.Zaufalam mu kompletnie.Przyjezdza co drugi weekend..traktuje jak ksiezniczke, ale czy ja mu jeszcze powinnam ufac?Za kazdym razem jak gdzies wyjezdza albo wraca pozniej do domu mam wrazenie ze byl z inna.Na chwile obecna jest zagranica, wyjechal z powodow rodzinnych na 4 dni.Jednak mnie meczy pytanie czy to tylko kolejne klamstwo z jego strony???Nie wiem co robic..Prosze o porade..

Autor: ON  02.05.2008 zgłoś

Elle piszesz, że faceci są prości. Dla Ciebie w życiu ważny jest gruby kutas, szmacisz się z kim popadnie. Rzeczywiście strasznie skomplikowana jesteś! Naprawdę! Gratulacje.

Autor: ellle  02.05.2008 zgłoś

Oj Minnie9, nie jesteś jedyna. Witaj w klubie. Trzeba znieść jakoś to upokorzenie, zacisnąć zęby i niedać sie tak wykorzystywać już nigdy. Trzeba to przeżyć. Tylko nie załamuj się. Będzie bardzo ciężko. Nie raz się upijesz. Ale nie warto, cera się niszczy przez alkohol. Ja to teraz jestem abstynentką. Mi pmógł poprostu seks z innym (bez uczuć, czyste pożądanie), było lepiej niż z "nim". Otwarcie się na innych facetów też jest dobre. Randkowanie, nie koniecznie z finałem w łóżku. Wypady na sporty ekstremalne, wycieczka za granicę. Oj współczuję bo to przez co musisz teraz przejść skopie ci twoj tyleczek niezle.

Autor: ONA  02.05.2008 zgłoś

Minnie9 przecież to koleś z własną firmą, pozycją i niesamowicie szarmancki... Nie wystarczy Ci? Jak facet jest trochę biedniejszy, dobry i stały w uczuciach to mówicie, że pierdoła życiowa itp. I takiego od razu zostawiacie i lecicie na takiego kutasa co was oszukuje i poniewiera... Ale jak koleś ma firmę i pozycję to nawet jak leje w mordę i oszukuje to zadajecie głupie pytania w stylu Pani Minnie9...

Autor: ellle  02.05.2008 zgłoś

Narazie uprawiam dziki seks z jednym. A dlaczego wam facetom wolno się kochać bez uczuć, a nam kobietom nie? Zostałeś wychowany w patrialchalnym świecie i ślepo wyznajesz jego zasady.

Autor: ellle  02.05.2008 zgłoś

No sorry, ale ktoś kto nie umie zarobić na siebie to jest pierdołą. Z reguły biedni mają brzuch, żłopią piwsko, jedzą chipsy i nie robią sobie pedicure :)

Autor: ellle  02.05.2008 zgłoś

A ich największym życiowym marzeniem jest nowa pralka itp.

Autor: Cygan  02.05.2008 zgłoś

DOBRA RADA! JEBNIJ GO W ŁEB

Autor: kobieta, która kochała za bardzo  02.05.2008 zgłoś

jak czytam wypowiedz elle to cos mi pustota zalatuje...; rzeczywiscie wyznacznikiem wartosci faceta jest to, czy sobie robi pedicure....

Autor:  02.05.2008 zgłoś

Puściutka jesteś Elle... Oj puściutka... Ale ze swoimi preferencjami doskonale nadajesz się na ekskluzywną prostytutkę. Zauważ, że kobiety, które tu piszą są, delikatnie mówiąc, trochę bardziej skomplikowane niż Ty. One w przeciwieństwie do Ciebie przeżyły uczucia wyższe (trudne słowo w świecie grubych kutasów nie?) i szukają prawdziwego rozwiązania. A nie dla każdej kobiety na szczęście rozwiązaniem rozterek uczuciowych jest "ostre rżnięcie".

Autor: Kapitan Ryko  02.05.2008 zgłoś

ellle to sie nazywa kurwieniem :)

Autor: ON  02.05.2008 zgłoś

Do kobieta, która kochała z bardzo... Dla Elle wyznacznikiem wartości faceta jest nie tylko pedicure, ale też duże przyrodzenie. A to już diametralnie zmienia postać rzeczy :)

Autor: ellle  02.05.2008 zgłoś

Jestem estetką. A wy pewnie dużego kutasa na oczy nie widziałyście. Jakbyście miały z takim przyjemność inaczej byście pisały. Poza tym seks to seks. Miłość to miłość. Seks w miłości inny bez miłości inny. Oba przyjemne. :)))))))))

Autor: ellle  02.05.2008 zgłoś

Czyli nie przeszkadza wam biedak stały w uczuciach z nieświeżym oddechem, spoconymi pachami i z zagrzybiałymi stopami, który praktycznie nie ma żadnego celu w życiu poza kupowaniem dóbr materialnych, których zawsze mu brakuje. No fajnie. No cóż. Męczennice miłości. Dużo jest takich kolesi. Tylko na was czekają!!!!!

Autor:  02.05.2008 zgłoś

A dlaczego utożsamiasz biedniejszych mężczyzn z nieświeżym oddechem i zagrzybiałymi pachami? Czy ktoś kto zarabia średnią krajową musi od razu mieć problemy z higieną? A Ty jaki masz cel poza dzikim sexem?

Autor: ellle  02.05.2008 zgłoś

A może same takie jesteście łase na te pralki, mikrofalówki, zmywarki, prysznice z dezynfekcją ozonową itp. itd. stąd ten atak. Zabolało?

Autor:  02.05.2008 zgłoś

Przeczytaj sobie moje wypowiedzi, to zrozumiesz jaki mam cel.

Autor:  02.05.2008 zgłoś

Nikogo tu nic nie zabolało Elle. Tylko Ty z tą twoją złotą radą na zawód miłosny jesteś tak żałosna, że szkoda komentować...

Autor: ellle  02.05.2008 zgłoś

Bo biedni nie mają kasy na kosmetyki, bo wolą wydać na piwo. To chyba logiczne? Rozejrzyj się. Wejdź do tramwaju latem :).

Autor: ellle  02.05.2008 zgłoś

Jeżeli nie podoba ci się moja rada, to jej nie stosuj. W dzisiejszych czasach nie będę udawać cnotki i nie widzę nic złego w kopulacji dwojga dorosłych ludzi.

Autor: kobieta, która kochała za bardzo  02.05.2008 zgłoś

Elle takie teorie snujesz, że aż sobie piwo otworze ;) Oczywiscie tak, masz racje, to, ze mam piwo świadczy o tym,że jestem wiecznie niedomyta i co tak jeszcze sobie wymyslisz, oczywiscie nie mam kosmetyków i śmierdzę; a Ty BREDZISZ i gwarantuje, że przyjdzie w Twoim życiu taki moment, że będziesz MUSIALA przewartościować swoje poglądy.... niekoniecznie musi to być przyjemny proces

Autor: ellle  02.05.2008 zgłoś

Przynajmniej nie schudłam 25 kilo i nie musiałam iść do psychologa, nie zawaliłam pracy i studiów podyplomowych. Seks jest naprawdę zdrowy. Polecam! Pamiętaj, że alkohol w procesie metabolizowania go przez organizm wychodzi przez skórę w postaci aldehydu który bardzo brzydko pachnie (smród meneli to aldechyd octowy) Więc jeżeli nie skończysz na jednym piwku, to rano warto umyć całe ciało, a nie tylko zęby, bo niestety będziesz śmierdzieć :(.

Autor: kobieta, która kochała za bardzo  02.05.2008 zgłoś

Nie chce mi się z Tobą gadać, bo nie ma ani z kim, ani o czym..... Do ON... najmocniej przepraszam, zapomniałam o tym warunku koniecznym... ;)

Autor: dev  02.05.2008 zgłoś

"tak to jest jak głupie baby nie chcą pojąć ze seks to nie miłość a miłość to nie seks. idzie się z taką niunią do łóżka a ona myśli że na drugi dzień pójdzie do ołtarza... niby pełnoletnia a psychika dwunastolatki co czyta romanse. sory laski same sobie jesteście winne. jak ktoś chce być ślepy to niech nie ma potem pretensji że się potyka przy byle okazji. " Dobrze sformuowane. Kobieta się nie szanuje, daje "d..." facetowi, który ją olał i zostawił - a potem ma do całego świata żal, ża potraktowano ją jak szmatę". A już najlepsze są sformuowania w stylu "nie wiem jak to się stało, że wylądowaliśmy w łóżku". No faktycznie, jak to się mogło stać ? To jakiś cud albo pomroczność jasna. Potraktowano ją tylko tak - jak sama pozwoliła się potraktować. Jak się nie szanuje samego siebie - to niech się nie oczekuje szacunku od innych. I tyle.

Autor: 10LATEK  02.05.2008 zgłoś

Kto kocha to cierpi.Ja czekałem 10 lat na powrót bliskiej osoby 10 lat.Na odchodne ,,nie wyszło nam poszukaj sobie inną,,płace alimenty i szukam nowej miłości .Nie chce jarz być sam czekać na coś co nie istnieje w tym związku i robić z siebie męczennika nie warto. świat jest tak piękny tyle radosnych miłych twarzy jak Ją spotkam to będzie spełnienie i nowe uczucie wtedy powiem KOCHAM zostaje z tobą na dobre i złe wierze w to że powie mi podobnie i zostaniemy razem.

Autor: CIOCIA "DOBRA RADA"  02.05.2008 zgłoś

Co sie uczepiliscie Elle...ma racje dziewczyna,ze jest wymagajaca zaczynajac od zadbanych stop a na slusznych rozmiarow ,czysciutkim ,pachnacym penisie konczac :)) Co wy widzicie zlego w tym ,ze ceni bardziej zaradnych i ustawionych finansowo mezczyzn ? Od pra czasow kobiety wybieraly tych ,ktorzy zapewnia zdrowe potomstwo i bezpieczenstwo! A to wlasnie bezpieczenstwo w naszych czasach.czy nie sympatyczniej spedzac czas a moze i zycie przy boku przystojnego,pachnacego mezczyzny i nie martwic sie o jutro ... niz marudzic ,ze znowu cie przerznal i zniknal na kolejny tydzien :)) I am so sorry...ale zaklamane towarzycho doczepilo sie do dziewczyny! A co to sa te wyzsze uczucia ,ktorych Elle nie przezywa? Te doly psychiczne po kolejnej nocy z "pasozytem"...co zlego jest w tym,ze dziewczyna zaspakaja swoje potrzeby seksualna bez"uczuc wyzszych"? Wiekszy honor jest zaspokoic potrzeby seksualne faceta ale z "uczuciami wyzszymi" jednostronnymi ? oj ,goracy temat !!!

Autor: Ciekawa  02.05.2008 zgłoś

Powiem tak.. Ja postępuje podobnie jak facet PANI NIKT. Odeszłam od mojego męszczyzny poniewaz nie układało nam sie. Jestem teraz w związku z innym chłopakiem. Ale czesto spotykam sie z moim ex i lądujemy w łóżku. On godzi sie na taki układ, bo mnie kocha a mnie jest z nim poprostu dobrze w łuzku... Myśle że on ma jeszcze nadzieję ze odejde od Michała i bede z nim. Wiem że gram nie feir... ale to jego sprawa. Moj obecny partner nawet niczego nie podejrzewa...

Autor: Aga  02.05.2008 zgłoś

Droga "Panno N..." bardzo dobrze wiem co czujesz. Ja długo walczyłam o swoje uczucia, nie przestałam go kochać, ale zaakceptowałam nową sytuację! Zostawił mnie bo stwierdził, że tak będzie lepiej, żadnych wyjaśnień! Nie odpuściłam, zadawałam pytania, duuuużo pytań! A on powiedział, że nie potrafi mi tego wyjaśnić! Teraz nie żałuje tego, że walczyłam (może trochę zapomniałam o swojej godności), bo po tym wszystkim potrafimy ze sobą rozmawiać! Do przyjaźni daleka droga, ale wszystko przed nami! A Tz autorko listu powinnas odpuscic, za duzo bolesnzch slow wzpowiedzia! Najlepszym lekarstwemjest Czas... Powodzenia!!! Trzymam kciuki! Pa!

Autor: z zasadami  02.05.2008 zgłoś

dziewczyny pamiętajcie : JAK CHCECIE ZEBY WAS KTOS SZANOWAL, SZANUJCIE SIE SAME !!!. Mając poczucie własnęj wartości, nie pozwolicie aby ktoś zadawał wam ból. MEZCZYZNI TRAKTUJA WAS TAK JAK NA TO POZWALACIE. WIECEJ GODNOSCI

Autor: do Heleny  02.05.2008 zgłoś

Ja tak kiedyś zrobiłam: - satysfakcja gwarantowana - jego mina - BEZCENNA!!!

Autor: Lolka  02.05.2008 zgłoś

facet to typowa swinia i nic wiecej,kompletne zero.Dziwie sie ze tak dlugo wytrzymalas.Kopnij go w dupe i to jak najszybciej,napisz mu co o nim myslisz - nie zaluj sobie- zasluzyl sobie na to! zwykly chuj za przeproszeniem.Ale badz konsekwentna- nie odzywaj sie juz nigdy,zmien numer telefonu,koniecznie,zebyscie nie mieli kontaktu! I koniecznie poinformuj jego nowa dziewczyne jak jej kochas z nia pogrywa,ona nie jest niczemu winna,po co ma cierpiec tak jak ty? pewnie ci nie uwierzy ,ale to juz nie twoj problem.Kiedys ci za to podziekuje. Wiem co mowie,bo to przeszlam. Zapomnij o nim,nie byl wart niczego. I pomysl ,ze masz jedno doswiedczenie wiecej, i czegos sie nauczylas i jestes silniejsza, Ja kazde swoje niepowodzenie i kazdego " faceta szmate" tak traktuje. Wlansie dzis mam kolejny podobny problem i czuje sie calkiem zagubiona,i wiem ze musze miec te sile by dac sobie rade,chociaz chwilami zdarza sie ze znow robie to samo - blagam i nie mam juz honoru.By sie odciac OD TAKICH CHORYCH ZWIAZKOW POTRZEBA DOJRZEC.Uda sie Tobie i uda sie mnie.

Autor: ,,,,,  02.05.2008 zgłoś

513 500 267

Autor: slonce  02.05.2008 zgłoś

taro a co ty masz do powiedzenia bo chyba niepowinnas sie wogole wypowiadac sama dziwko bylas z zonatym facetem omal nierozbilas jego rodziny

Autor: Niki  02.05.2008 zgłoś

Kochana!! ja cie swietnie rozumiem... sama bylam w podobnej sytuacji.. Sama bylam pod wplywem takiego tyrana jak Ty teraz. Ciagle mamy zludzenie ze on wroci ze znowu bedziemy razem. Ale on przychodzi odchodzil bez slowa. A my mamy wielkiego dola... Lecz pewnego wieczoru przyszla moje przjaciolka wyzalilam sie jej i wspolnie postanowilysmy wyjechac za granice i tam poznalam mojego obecego męża milosc mojego zycia.. Kiedy wrocilam do polski ten "tyran" - ktorego kiedys (kochalam) zostal sam i wiele razy chcial bym wziela rozwod bo mowil ze mnie kocha lecz ja powiedzialam Żegnaj i do tej pory go nie widzialam. --> Moim zdaniem nie powinnismy ukrywac w sobie ze mamy jakiś problem.. po to mamy przyjaciol by nam pomagali, by nas wspierali i zeby wspolnie z nimi dojsc do odpowiedniego wyjscia... Mi pomogl wyjazd Tobie pewnie też by pomogl.. Zakochalabys sie z wzajemnoscia . z osoba ktora cie szanuje;) Trzymam za kolezanke kciuki POWODZENIA:)

Autor: slonce  02.05.2008 zgłoś

jusz jest dawno po problemie bez potrzeby wyjazdu wolalabym zeby sama TARA sie wypowiedziala nietchurzyla a tak na marginesie to niezly z ciebie psycholog niki

Autor: zeniu z pleszewa  02.05.2008 zgłoś

przeczytalem ten art. i moje zdanie jest takie- ten twoj byly ma od czasu do czasu pobzykac sobie inna kobiete i tylko dlatego sie z toba spotyka.Ja tez tak czasami robie gdy chce odmiany, dzwonie do mojej bylem i moge uzywac do woli, to dobre, bo skorzystanie z uslug profesjonalistki po pierwsze wiaze sie z ryzykiem zarazenia sie jakims chorobskiem, po drugie kosztuje a tu....mamy za darmoche sex z osoba, o ktorej cos wiemy (jaka jest itd).To co pisze jest brutalne, ale prawdziwe.Jestem facetem wiec wiem co pisze.Mozesz byc pewna, ze on do ciebie nic nie czuje, to jedynie...huć.Pewnie ma jescze jedna albo dwie takie kolezanki do "rypanka" zawsze trzeba miec takie, bo facet nie wytrzyma z 1 kobieta, nawet jesli ja bardzo kocha, musi miec jeszcze jakas dla odmiany.No nie da sie jesc rok, dwa, pięć zupy pomidorowej codziennie na obiad...trzeba czasami zjesc cos nnego, tak samo z kobieta.A ty jestes naiwna moim zdaniem i ....skoro jestes naiwna to dobrze ci, ze cie tak wykorzystuje.Nie szanujesz sama siebie, to dlaczego on ma cie szanowac? A z drugiej strony....pomysl odrobinke.Jesli on twierdzi ze kocha tamta a bzyka sie z toba ile on jest wart?Nic!! Chyba jestescie siebie warci.

Autor: Silna  02.05.2008 zgłoś

Zeniu z pleszewa jeżeli bzykasz się z innymi kobietami i zdradzasz swoją żonę (dziewczynę) to ty jesteś śmieciem, chamem, zwykłym kut..., świnią, szczurem najgorszej jakości, karaluchem, marną imitacją człowieka, debil... , mam nadzieję że tacy jak ty przestaną istnieć bo jesteście egoistami, beznadziejnymi zwierzętami, jak nie masz co zrobić ze swoim przyrodzeniem to włóż miedzy drzwi i je zamknij. Życzę Ci wszystkiego co najgorsze!!!!!!!!!!!!!

Autor: pomoc  02.05.2008 zgłoś

blagam o pomoc wiem ze to niejest to forum ale moze ktos znac osoby ktore moga pomuc finansowo lub rzeczowo to prosze o podanie mi jakiegos kontaktu jesli bedzie ktos zainteresowany prosze o grzecznosciowego emaila nigdy wczesniej o nic nikogo nieprosilam robie to po razpierwszy poniewaz wszyscy sie od nas odwrocili jestesmy w ciezkiej sytuacji pomimo ze pracujemy niestac nas na biezace potrzeby a najbardziej potrzebny jest remont mieszkania poniewaz wkradl nam sie grzyb ktorego nieidzie zlikwidowac mam 2 synow najmlodszy ma 12 lat i jest wczesniakiem z astma choruje zaly czas z malymi przerwami potrzebuje tez rehabilitacji gdyz jest to dziecko z porazeniem mozgowym WIEC PROSZE LUDZI DOBREJ WOLI O JAKA KOLWIEK POMOC Z GORY BARDZO DZIEKUJE ZA WSZYSTKO ZA KAZDE WSPARCIE PROSZE PROSZE BARDZO NIEODMAWIAJCIE MI BO WLASNYCH RODZIOCOW TEZ NIEOBCHODZUIMY KOCHAM SWOJE DZIECI PONAD WZYSTKO I CHCIALABYM DLA NICH JAK NAJLEPIEJ mama

Autor: K.  02.05.2008 zgłoś

do ellle I tak trzymaj!!! Pokaż tym chujom, że Cię nie obchodzą, a przynajmniej korzystasz z dobrego sexu z zadbanym facetem. Inni piszą że to jest kurwienie się- a dlaczego nie piszecie tego o tych samcach-skur....ynach??? Bo co? Bo im wolno?! Wqrw..cie mnie takimi tekstami!!! CIOCIA "DOBRA RADA" też ma rację=> uczucia wyższe czyli te doły psychiczne, płacz po nocach że znowu cię zerżnął a potem powiedział, że cie nie kocha i nie odzywa się aż znowu mu się zechce?! "Tam gdzie zaczyna się miłość tam kończą się wszelkie zasady"- dlatego podziwiam wszystkie dziewczyny, które znalazły tyle sił w sobie żeby wyje..ć na zbity pysk tych śmieci i zerwać zupełny kontakt po tym jak perfidnie je wykorzystali i zrobili im kebab z mózgu i wrócili do innej (którą zdradzali notabene)... Miłość jest ślepa niestety a oni chyba nie wiedzą w ogóle co to jest miłość. To nie laska się nie szanuje- to Ci idioci jej nie szanują!!! Ona jest po prostu zakochana i zrobiłaby dla ukochanego wszystko. Nam nie chodzi (tylko) o sex ale o miłość! Dla facetów to dwie zupełnie inne rzeczy. Sama chciałabym się nauczyć oddzielać te pojęcia od siebie ale tylko po to żeby pokazać takiemu skurw...owi j jak to jest być wykorzystanym a potem zmieszanym z błotem i olanym wielokrotnie, podczas gdy on by się we mnie zakochał... Tyle złości we mnie i zawiści bo też miałam do czynienia z takim pustakiem chamem. A swoją drogą zobaczcie ilu takich jest na świecie??? Przepraszam porządnych facetów bo na pewno gdzieś tacy jeszcze są, ale większość rodzaju męskiego to zwykłe gnidy i to oni są dziwkami!!! Nie zasługują na nasz szacunek... 3majcie się dziewczyny i życzę duuuuużo sił i wytrwałości!!!

Autor: K.  02.05.2008 zgłoś

Silna, brawo za Twój ostatni komentarz. hehe tekst z drzwiami mnie rozwalił =D, pozdrawiam

Autor: ON  02.05.2008 zgłoś

Do "K". też popieram, że trzeba gonić takich bydlaków o jakich pisały tu kobiety. Ja tylko krytykuję metodę Elle na nieudaną miłość. Uważasz, że kurwienie się aby odbić sobie niepowodzenia w związku to jest dobra metoda? Ja nie krytykuje Elle za to, że lubi duże kutasy, tylko twierdzę, że na wielkiego doła psychicznego, jakiego miały tu kobiety to nie jest rozwiązanie. Rozumiesz?

Autor: ON  02.05.2008 zgłoś

A przynajmniej nie dla wszystkich kobiet. Bo po Elle i po Tobie "K" widać, że lubicie takie pocieszenie... Ale to wasza sparawa. Dla mnie to wciąż kurestwo i już.

Autor: Ola_  02.05.2008 zgłoś

Dzisiejsi "mezczyzni" sa SLABI charakterem.. Stad to wszystko.. Nie spotkalam jeszcze faceta naprawde silnego, jak moj ojciec.. Nawet moj ukochany, w porzadku chlopak jest psychicznie slabszy ode mnie, a niby taki macho-men.. Ci skrajnie slabi, zakompleksieni i tacy ktorym dom rodzinny nie wpoil zadnych zasad potrzebuja ciaglego wspolzawodnctwa, chca czuc sie lepsi niz inni samce a teraz mamy 2008 i niestety w modzie jest imponowanie gownem.. Uwierzcie mi, gdyby taki gosc nie mogl opowiedziec o tym co wyprawia swoim kolegom, pochwalic sie, to nie wiem czy by mu sie chcialo az tak mieszac.. Gowniane czasy mamy. Gdy patrze jak moj ojciec traktuje mame, dziadkowie babcie i porownam to z zachowaniami znajomych par w moim wieku to jestem zszokowana, ze degradacja spoleczenstwa postepuje tak szybko.. Milosc: szacunek, zaufanie, odpowiedzialnosc, wiernosc, opiekunczosc, szczerosc- te pojecia zanikaja.. Wyszly z mody :/

Autor: ON  02.05.2008 zgłoś

Braaaaaaaaaaaaaaaaaaaaawooooooooo Ola!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Wielkie brawa dla tej Pani. Jednak są jeszce takie dziewczyny, które cenią takie wartości o których Ola napisała. Całkowicie się zgadzam, to samo widzę po rodzicach i dziadkach. A w tych czasach zdrady, niezależność w związku inne nowinki naszej cywilizacji są na porządku dziennym.

Autor: ****  02.05.2008 zgłoś

Dużo w tym winy mediów... Wciąż lansują zepsute gwiazdy, które swoim życiem pokazują, że miłość, wierność, małżeństwo są niemodne. Jaki portal nie otworzysz to czytasz, że np. Amy Winhouse znów się narkotyzuje i upija. Jak na nią patrzę to mi się rzygać chce. Po cholerę to skończone ścierwo pokazywać młodym ludziom. Ten zdradził, ta miała 10 partnerów, ta opowiada jak był z tym czy innym... Chore! I ani słowa o wierności, rodzinie itp. A na tym wychowuje się młodzież, więc nie dziwmy się, że zdradzają na potęgę i nie szanują się.

Autor: CIOCIA "DOBRA RADA"  02.05.2008 zgłoś

hej "ON"...tzn. co jest kurewstwem? Nie zrozumialam...szukanie pocieszenia w ramionach innego faceta? Nie sadze...jezeli dwoje ludzi decyduje sie na seks bez zobowiaza ,dla przyjemnosci to kurestwo? hmmm...ciekawa teoria... Jakie ma znaczenie czy to ma byc pocieszenie ,czy rozrywka? Najwiekszym kurestwem jes kszywdzenie innych z premedytacja i wykorzystywanie ich "uczuc wyzszych"!!! Tyle na ten temat.

Autor:  02.05.2008 zgłoś

Tak dla mnie to właśnie oznacza kurestwo. Każdy ma inną hierarchię wartości. Ja mam właśnie taką. Nie chciałbym żeby kobieta, w której się zakochałem, powiedziała mi, że miała wcześniej 10 partnerów, bo szukała pocieszenia po nieudanej miłości. Ja uważam, że kobieta (mężczyzn też to dotyczy) powinna się szanować. Co innego gdy miała 2 a nawet 5 partnerów, kochała ich i stąd sex z każdym, ale jeśli kobieta uprawia sex w formie sportu lub pocieszenia to jest dla mnie kurestwem. Tak zostałem wychowany i jestem z tego dumny, że ten chory świat nie poprzestwaiał mi w głowie tak jak np. Tobie "Ciocia dobra rada"

Autor: ON  02.05.2008 zgłoś

Ty, jak i wiele innych kobiet szukacie usprawiedliwienia dla swojej kurewskiej natury, stąd kurwienie nazywacie pocieszeniem lub czymś zupełnie naturalnym. Przepraszam za mocne słowa.

Autor: ON  02.05.2008 zgłoś

Ale zgdzam się z Tobą "Ciocia..", że największym kurestwem jest krzywdzenie innych.

Autor: Ola_  02.05.2008 zgłoś

Dodam jeszcze, ze wywnetrzanie sie na forach o grubosci pracia swoich kochankow, nazywanie milosci fizycznej kopulacja itp. jest po prostu NISKIE. Kopuluja zwierzeta a to co nas odroznia od zwierzat to KULTURA, nic wiecej. Z pitoleniem o pedicure i zasobnosci portfela dopuszczonych prosze sie udac na inne forum. Zalosne ale trzeba byc wyrozumialym- niektorzy maja jeszcze malo latek, sa pieknym pepkiem tej planety i mysla, ze tylko oni jako jedyni potrafia uprawiac dobry sex, jako jedyni sa wyzwoleni, i nikt inny tego nie potrafi robic az tak niesamowicie, nikt poza nimi nie widzial nagiego ciala tak dokladnie , nie przezyl az takich orgazmow i w ogole caly wspanialy sex tego Swiata nalezy do nich :))) Jestem bardzo liberalna w sprawach sexu alee.. SEXU jako milosci fizycznej miedzy dwojgiem doroslych, kochajacych sie ludzi. Sex w zwiazku jest wazny, zbliza, daje satysfakcje, odpreza, a ze rutyna jest dlan zabojcza to moze przybierac rozne formy mniej lub bardziej ekspresyjne i fantazyjne ale to co robi razem para kochajacych sie osob nie powinno obchodzic nikogo, chocby grzebali sobie palcami od nog w uchu ;) i nie powinno sie tego radosnie opisywac i opowiadac na kazdym kroku innym.. ale o chwaleniu sie juz napomknelam.. Istnieje bowiem takie pojecie jak.. INTYMNOSC. pozdrawiam

Autor: ON  02.05.2008 zgłoś

Ola! Zamurowało mnie! Myślałem, że takie kobiety już nie istnieją. Naprawdę!

Autor: Silna do On  02.05.2008 zgłoś

to współczuję ci dotąd poznanych kobiet, jeżeli nie wiedziałeś że jeszcze takie są...

Autor: do On  02.05.2008 zgłoś

A facet który zdradza swoją dziewczynę , albo nawet jak jej nie ma i uprawia sex bez zobowiązań z różnymi to jak nazwiesz to co robi?????? hmmm???? PS: tylko żebyś nie popadł w odpowiedzi w relatywizm moralny drogi panie

Autor: ON  02.05.2008 zgłoś

Taki facet o którym napisałaś przed chwilą to kurwiarz! Jakbyś czytała uważnie posty, to napisałem, że moje zdanie tyczy się zarówno mężczyzn jak i kobiet. Nie ma tu miejsca na żaden relatywizm ani moralny, ani płciowy.

Autor: hej ty ON  02.05.2008 zgłoś

Kurewską naturę to mają mężczyźn, nie ma dla nich świętości ważne aby jak to jakiś kretyn zbychu czy ktoś wyżej napisał chuć zaspokoić ... Udowodnione zostało to w życiu

Autor: do On  02.05.2008 zgłoś

Ale jak mówiłeś dawałeś przykład kobiety a mężczyzna może raz wspomniany.... czyżby jednak zróżnicowanie w hierarchii

Autor:  02.05.2008 zgłoś

"Taki facet o którym napisałaś przed chwilą to kurwiarz! Jakbyś czytała uważnie posty, to napisałem, że moje zdanie tyczy się zarówno mężczyzn jak i kobiet. Nie ma tu miejsca na żaden relatywizm ani moralny, ani płciowy." Taki facet to zwykła męska kurwa...

Autor: kobieta, która kochała za bardzo  02.05.2008 zgłoś

Czy Wy jeszcze pamiętacie o czym był list autorki i w jakim celu został opublikowany???

Autor:  02.05.2008 zgłoś

panowie po prostu bronią utopijnej wizji szlachetnego gatunku męskiego... żenada

Autor: miiluutka  02.05.2008 zgłoś

Ale trzeba zamienic serce w lod, podniesc glowe, nie ogladac sie i postanowic ze ani jedna wiecj łza nie poplynie!!!!!!!

Autor: Silna  02.05.2008 zgłoś

Właśnie tak się stało w moim przypadku "serce w lód", takie coś zmienić może człowiek w ułamku sekundy. Ale trzeba być silnym, serce zmiażdżył, ale dumy i szacunku do siebie mi nie zniszczył...

Autor: smutasek11  02.05.2008 zgłoś

Dzisiaj mi jednak powiedział,że już mu nie zależy... choć wczoraj jeszcze tak było...Tyle razy pozwalałam,aby do mnie wrócił,tak bardzoe go kocham... I co?? Jemu nie zależy...Po 7 latach cos takiego usłyszeć...Boli, oj boli...I pewnie będzie jeszcze długo...Ale zacisnę zęby i będę silna...;(

Autor: Silna  02.05.2008 zgłoś

Smutasek11 weź sobie daj z nim spokój on jest jakiś dzieciak a nie facet... Poboli ale na pewno przestanie

Autor: dev  02.05.2008 zgłoś

Silna - Wybacz, ale twój komentarz do "Zenia" jest po prostu idiotyczny. Zareagowałaś jak typowa kobieta, nie doczytałaś do końca - tylko zasypałaś gościa wyzwiskami. Przecież pod koniec wyraźnie napisał, że "Jesli on twierdzi ze kocha tamta a bzyka sie z toba ile on jest wart?Nic!!" Wynika z tego jasno, że on nie popiera tego typu działalności. Czy naprawdę nie było Cię stać na nic więcej, jak tylko potok jadu i nienawiści?. Opamiętaj się kobieto, nienawiść najmocniej godzi w nas samych, a złe życzenia kierowane do innych ZAWSZE wracają i to ze zdwojoną siłą... Dlatego życzę Ci pogody ducha i więcej pozytywnych uczuć do świata i innych ludzi.

Autor: dlaczego  02.05.2008 zgłoś

Jestem w podobnej sytuacji, on mną pomiata, powiedział, że uczucia do mnie nigdy się w nim nie rozwiną, że dobrze jest tak jak jest czyli wpadam do niego 2 razy w tygodniu na noc, ostatnio kazał zabrać mi rzeczy, bo czyje się tak jakbym z nim mieszkała, czuję się jak nikt, jak zero, ale dalej w to brnę...chociaż zaczynam myśleć jak uwolnić się od niego.... Powodzenia Kochana

Autor:  02.05.2008 zgłoś

Nikt za Ciebie sprawy nie załatwi. Może to jakiś emocjonalny masochizm. Zrób rachunek sumienia, życia, zysków i strat - a potem zdecyduj, w którą stronę pójść.

Autor: do dev Silna  02.05.2008 zgłoś

ale napisał że sam tak robi!!!!!!!!!!!!!!11

Autor: do dev Silna  02.05.2008 zgłoś

i ty czytaj uważniej i mnie nie pouczaj faceciku

Autor: do dev Silna  02.05.2008 zgłoś

typowy mężczyzna wszystko aby skrytykować kobietę. Dmuchany macho

Autor: krk  02.05.2008 zgłoś

A mnie ta cała dyskusja śmieszy. Jedziecie tak na facetów, że są gówno warci bo sypiają z kilkoma kobietami. A przepraszam drogie panie: ile Wy jesteście warte, idąc do łóżka z kimś kto wiecie dobrze że Was nie kocha i że liczy się dla niego tylko seks? Tyle samo co on. Mówicie jakie to jesteście biedne, pokrzywdzone. Dzieje się tak na Wasze własne życzenie. To Wy decydujecie o tym, czy i z kim chcecie iść do łóżka. Więc skoro wiecie, że on i tak Was rano zostawi, to po co to robicie? A taki facet myśli sobie: "skoro się ona na to zgadza, to w czym problem. Nie krzywdzę jej, nie obiecuje nic. Ona wie, że się chce z nią tylko przespać, więc o co ma do mnie pretensje?". Jesteście głupie i tylko tyle można powiedzieć. Dać sobą tak pomiatać, to zwykła głupota i nic więcej.

Autor: do krk  02.05.2008 zgłoś

no pewnie facet skorzystam a co mi tam spoko tak, a kobieta puszczalska. Weź ty elastyczny kręgosłupie spadaj!!!!!!!!!!

Autor: onaaa  02.05.2008 zgłoś

Do krk. Ale oni mówią, że kochają. nIe mówią, że chcą tylko seksu. Planujemy ślub, wszystko jest tak jak normalnie w związku. WIęc skąd mam wiedzieć, że chce tylko seksu????? Ty krk pewnie też tak robisz i się tylko usprawiedliwiasz. Cham jesteś.

Autor: WWdo NIKT  02.05.2008 zgłoś

"Wykasuj" tego drania ze swej pamięci jak najszybciej , nie licz na to , że on kiedykolwiek się zmieni.Takie"typy"nigdy nie zmieniają swoich zachowań na lepsze .Otrząsnąć się po tych przeżyciach nie jest Ci zapewne łatwo , ale dasz radę, wierzę w to i życzę z całego serca, aby Ci się udało.I nie pozwól już nigdy, by on niszczył twoje życie i marnował twój czas.Masz prawo do szczęścia i walcz o to.Napewno spotkasz jeszcze w życiu kogoś, komu warto będzie poświęcić czas i zaufać.Nie poddawaj się."Ważne są tylko te dni ,których jeszcze nie znamy"

Autor: dev  02.05.2008 zgłoś

Silna, po pierwsze, nie napisał, że tak robi. Napisał, że uprawia seks bez zobowiązań - ale nie pisał, że sam jest w związku. Może jest po prostu singlem. Po drugie masz wielkie problemy emocjonalne sama ze sobą - potrzebny Ci specjalista a nie forum. Szczekasz i warczysz na wszystkich dookoła - a jak nie możesz ugryźć to chociaż próbujesz opluć. Po trzecie, nawet polemizując z kimś nie jest grzecznie pisać "ty" z małej litery. Natomiast teksty w stylu "dmuchany macho" i "faceciku" są już zupełnie kompromitujące. To, że nie popieram tego co mówisz, nie oznacza, że nie jestem kobietą :) Mimo wszystko pozdrawiam :)

Autor:  02.05.2008 zgłoś

W dzisiejszych czasach nie ma prawdziwych mężczyzn, taka jest prawda...

Autor: haha  02.05.2008 zgłoś

Ale nie które laski mają na.pier.dolo.ne w głowie jak cyganka w tobołku!

Autor: do dev przeczytaj  02.05.2008 zgłoś

Ja tez tak czasami robie gdy chce odmiany, dzwonie do mojej bylem i moge uzywac do a to to co???????????

Autor:  02.05.2008 zgłoś

odmiana oznacza od czegoś dev, zreszta napisał i przeczytaj Ja tez tak czasami robie gdy chce odmiany, dzwonie do mojej bylem i moge uzywac do woli, to dobre, bo skorzystanie z uslug profesjonalistki po pierwsze wiaze sie z ryzykiem zarazenia sie jakims chorobskiem, po drugie kosztuje a tu....mamy za darmoche sex z osoba, o ktorej cos wiemy (jaka jest itd).To co pisze jest brutalne, ale prawdziwe.

Autor: K.  02.05.2008 zgłoś

do ON: Jak chcesz wiedzieć to moim jedynym partnerem sexualnym był ten skur...l i nie szukałam pocieszenia w łóżku innego, napisałam tylko że chciałabym umieć oddzielić sex od miłości. Ale nie potrafię- może to i dobrze w myśl tego co napisałeś i co napisała Ola. Dla mnie też liczą się te wartości i pewnie dlatego JA byłam wierna i zakochana (przy tym głupia:/). A popieram zachowanie ellle nie dla samego sposobu tylko dlatego, że chciałabym aby ci dranie też kiedyś zostali wykorzystani tak jak my i aby wiedzieli co czują. Więc nie oczerniaj mnie nie znając sytuacji. Pozdrawiam

Autor:  02.05.2008 zgłoś

i jeszcze to dev No nie da sie jesc rok, dwa, pięć zupy pomidorowej codziennie na obiad...trzeba czasami zjesc cos nnego, tak samo z kobieta niestety czytanie ze zrozumieniem to nie jest twoja mocna strona

Autor: Zakochana  02.05.2008 zgłoś

Hmm...jestem w podobnej sytuacji,tyle że mój związek był dużo krótszy..Nie mogę przestać o nim myśleć,śnię o nim,codziennie mijam jego dom,wszędzie go widzę i nadal kocham..nie potrafię sobie z tym poradzić,choć próbowałam zapomnieć..Dziewczyny to naprawdę nie jest takie proste :(

Autor:  02.05.2008 zgłoś

dev..... iancie???????? coś nie tak z rozumieniem tekstu???????

Autor:  02.05.2008 zgłoś

Do "K". Skoro tak piszesz to przepraszam, źle zinterpretowałem Twoją wypowiedź.

Autor: krk  02.05.2008 zgłoś

"no pewnie facet skorzystam a co mi tam spoko tak, a kobieta puszczalska. Weź ty elastyczny kręgosłupie spadaj!!!!!!!!!!" - takie komentarze tylko o Waszej głupocie. Jedynie umiejętność krytykowania, obrażania itd. Zero polemiki i czegokolwiek. Żaden facet nie będzie szanował takiej kobiety. Fakt, zgadzam się, że jeśli facet mówi, że kocha i odchodzi i w kółko tak samo, to jest chamem. Ale jak widzę, to Wy wiecie, że on już ma inną i przychodzi do Was. Więc skoro ma inną, to jak można mu wierzyć? A tym bardziej iść z nim do łóżka. Ps. Jestem kobietą, a nie jak nie którzy zinterpretowali mężczyzną.

Autor: dev  02.05.2008 zgłoś

krk - to nie ma znaczenia czy jesteś kobietą, czy mężczyzną. I tak zostaniesz opluta przez dyszące żądzą zemsty osoby. Co do tekstu - owszem, była wzmianka o odmianie - ale ponieważ nie zostało napisane wyraźnie, że ktoś kogoś zdradza - uważam, że nikt nie ma prawa oceniać takiego postępowania. Może ma przyjaciółkę, z którą systematycznie uprawia seks - i nic więcej ich nie łączy. A czasami ma ochotę na odmianę i dzwoni do byłej. Nie wiemy tego. A nawet jeśli ta osoba zachowuje się w podejrzewany przez Ciebie sposób - to jest to sprawa tejże osoby i jej/jego partnerów. Można potępić takie zachowanie - ale po co obelgi ? Pamiętaj, że oblewając kogoś wiadrem gówna - też chcesz czy nie chcesz, zostaniesz opryskana... Jak widać - nie mam problemów z czytaniem ze zrozumieniem, natomiast co poniektórym żal i nienawiść dyktuje słowa, które nie zostały napisane. Co do Dev...iacji - to prawda, w dzisiejszym świecie brak nienawiści i obiektywizm są dewiacją - jednakże życzę z całego saerca tej dewiacji innym.

Autor: do wiadomo kogo  02.05.2008 zgłoś

do ambitnej , silnej i tak dalej , nie musisz sie produkować, nie bawie sie już w internetowe zabawy typu kometarze i tak dalej, znudziło mnie to, wiec jeśli podejrzewasz ze coś tam pisałem to cie uświadamiam że to nie ja, i czytać tego nie bede, a dla twojego dobra to daj sobie spokój i odpuść, tak jak ja, uwierz w to że nic mnie nie obchodzi co ty tam uprawiasz ,sex czy seks czy pomarańcze w ogródku czy ziemniaki, naprawe rób co chcesz gówno mnie to obchodzi , zapamietaj że ja chciałem dobrze tylko po drodze zrobiłem pare błedów których już nie cofne nawet jesli bym chciał . a ty walcz dalej sama ze sobą. nie chcialem byc zlosliwy. ty szmato ty suko i tym podobne określenia nie chetnie uzywałem bo nie lubie tego, chciałem normalnie prosto i nie skomplikowanie , z tobą sie tak nie dało, dla mnie juz jesteś powietrze, zycze powodzenia na przyszłość- szczerze.

Autor: CIOCIA "DOBRA RADA"  02.05.2008 zgłoś

do "ON"Zgadzam sie z Toba jak najbardziej.Swiat bylby mniej skomplikowany gdyby wszyscy zachowali idealy i zasady wyniesione z domu ( oczywiscie takiego jak Twoj)...niestety tak nie jest . Cudowna zasada jeden partner na cale zycie !!! Nie ironizuje...ja tez mialam taka wizje zycia.A to,ze teraz jestem tolerancyjna w stosunku do innych ludzi i ich zasad (lub ich braku) nie wynika z jakiejs "wywrotki" w mojej glowie tylko z doswiadczenia.Podejrzewam ,ze jestes mlodym facetem z zasadami i naprawde to szanuje ale zycie to zycie i jak juz bedziesz w moim wieku to prawdopodobnie (moze nie...)bedziesz mial na sumieniu odstepstwa od swoich zasad (naprawde szlachetnych).Nie mowie,ze seks dla sporu jest jak najbardziej ok i piekny...piekny jest tylko polaczony z glebokim uczuciem...ktore niestety straszliwie czesto sie konczy...i do tego jednostronnie. napisales ,ze nie chcialbys zeby twoja ukochana miala ilus tam partnerow...tzn, od ktorego partnera zaczyna sie "szmacenie"? 4 jest ok a 5 zmienia jej status w twoim mniemaniu? Ludzie obojga plci szukaja odpowiedniego partnera ...i jak dobrze wybiora ,trafia odpowiednio moga miec znikoma liczbe partnerow seksualnych ale jak im sie nie powiedzie ...szukaja dalej...a ze w kolejnych zwiazkach uprawiaja seks ,co w tym zlego? a zreszta...zycze Ci idealnego zwiazku na cale zycie !

Autor: ON  02.05.2008 zgłoś

Do "Ciocia..." nie chodzi mi o ilość partnerów tylko o to czy kobieta będąc w poważnych związkach kocha się z facetami. Taką przeszłość jestem w stanie zaakceptować. O to mi chodziło.

Autor: chill  02.05.2008 zgłoś

przerabiałam to :/ .... słabo ps. leczę się z depresji i bulimii , nie polecam

Autor: lyle  02.05.2008 zgłoś

kobieta,która kochała za bardzo. możesz podać swojego maila?

Autor: do wiadomo kogo  02.05.2008 zgłoś

po co mówiłeś że jesteś kobietą????????????? jak jesteś facetem!!!!!!!!!!!!!!

Autor: ja do Elle (przede wszystkim)  02.05.2008 zgłoś

Parcoholizm i co tam jeszcze cię wkurza, a seksoholizm nie? Jeśli sexem załatwiasz jakieś sprawy, np. zemsta, "klinowanie", to jest to nałogowe regulowanie uczuć-nic innego tylko uzależnienie. Współczuję Pannie Nikt i wielu jej podobnym osobom. Bardzo trudno jest wyzwolić się z matni. Artykuł napisany jest przez kobietę, stąd więcej postów od kobiet. Myślę, ze gdyby był napisany przez mężczyznę- pewnie panowie "pojechaliby" po kobietach. Krzywdzą i mężczyźni i kobiety. Nie prawdą też jest, że mężczyźni nie uzależniają się od kobiet. Po prostu nie przyznają się tak często, gdyż boją się posądzenia o pantoflarstwo, zlinczowania przez tzw. "twardzieli". Trzeba być naprawdę "zamrożonym" uczuciowo, żeby nic nie robić sobie z poniżania, zwłaszcza przez bliską osobę. Mnie zdradzał mąż przez wiele lat-rozwiodłam się i nie żałuję. Na terapii nauczyłam się rozpoznawać rozpoznawać własne uczucia, nie mylić ich i nie zamieniać na inne. Próbowałam jeszcze raz zaufać i moje zaufanie zostało nadużyte. Miałam nadzieję, oczywiście, w cierpieniu ma się przecież nadzieję...Jednak nauka nie poszła na darmo. Porzucił mnie, potem odezwał się. No, wiadomo, chciał sexu. Nie pozwoliłam. Na drugi dzień usłyszałam, ze to była pomyłka. Dziękowałam Panu, że nie uległam słabości. Czułam się i tak wystarczająco podle!!! Minął miesiąc-sylwester-sms z życzeniami. Za parę dni-następny sms: "Co i ciebie słychać?". Cholera, ma tupet!!! Jeszcze jeden sms. Odpisałam: "W co grasz?"-odp."Zaraz tam - podejrzewasz..." Uznałam bezsilność wobec takiego d...ka. Jestem z siebie dumna, ze nie "popłynęłam", choć było mi trudno, nie dam się już przez nikogo upokarzać, nie zasługuję na to. Szanuję ludzi i chcę, żeby i oni mnie szanowali. Nikt nie ma prawa wykorzystywać emocjonalnie. A tym wszystkim przemocowcom należy współczuć, tego, jak ubogie jest ich życie wewnętrzne. Być może nikt ich tego wcześniej nie nauczył (mam na myśli rodziców)...?

Autor:  02.05.2008 zgłoś

Facet to świnia i każdy o tym wie............. nanananan

Autor: lyle  02.05.2008 zgłoś

też miałam podobną sytuację. zaczęło się jak w bajce. cud miód i malina. jak to na początku bywa. jaki to on nie był zakochany. nie pogadasz. jak go poznałam byłam z innym. wkońcu się rozstaliśmy i zaczęliśmy rozmawiać. ja coś do niego poczułam on twierdził,że dalej mnie kocha. mieliśmy sie spotkać. on to dosyć po imprezach chodził. dzień wcześniej przed spotkaniem poszedł na jakieś urodziny. tam jakaś jego kol się "źle poczuła" i miał sie nią zaopiekować. tak się nia zaopiekował,że o tej miłości zapomniał i o mnie całkowicie. no ale ok,jakoś się poukładało,znowu zaczął mi słodzić,spotkaliśmy się wkońcu (ja o to walczyłam:/ głupia i nawina) on oczywiście zaczął mówić,że co on to ni zrobił,ale nie zdardził mnie sumą sumarów,bo nie byliśmy razem(w sumie racja) ja to mało ufna jestem,długo nie mogłam zapomnieć o tamtej dziewczynie,zawsze jak gdzieś wychodził bałam się,że znowu z nią coś do czego dojdzie. zaczęliśmy razem chodzić. trwało to rok. spotkania,wyjazdy jakieś,imprezy. był nmaprawdę zaangażowany. zależało mu,mówił to nie tylko mnie. i nagle,w walentynki powiedział,że to koniec. ja do niegp pojechałam,a on mi powiedział,że musi skupić sie na nauce i że nie będzie miał dla mnie czasu. myśłałam,że nie wyrobię. oczywiście,cała ta rzekoma miłość uleciała. ja głupia pisałam do niego,prosiłam,żeby wrócił,on mi robił nadzieję,że to nie koniec jeszcze,że może jeszcze coś będzie. wiele razy z nim rozmawiałam,mówił,że on chce być teraz już wolny,bawić sie podrywać. a czasem jak dzwonił,to odpowiadał mi o tym jakie to fajne dziewczyny nie poznał. żal!! wiedział dobrze co czuję,że go kocham a tak bardzo mnie ranił..miesiąc już cierpiał po kolejnej..a tak zawzięcie twierdził,że on chce być wolny i się bawić. i jak tu zrozumieć?? minęły 3 miesiące a ja do tej pory jak myśle to wylewam łzy. kiedyś zebrałam siły i powiedziałam sobie: za chuja się do niego nie odezwę. to było jakiś miesiąc po tymjak mnie rzucił. chyba miał jeszcze wtedy jakiegos instyktu samozachowawczego,bo nagle zaczął się interesować co się dzieje,że się nie odzywam,że to do mnie nie podobne. (no bo i jak,kiedy ja głupia wariatka pisałam ciągle,dzwoniłam. a na takiego gnojka to tylko skzoda pięniedzy) i wszystko się posypało,cały moj spokój poszedl się jebać. i do tej pory,ja pisałam,on też czasem,każda rozmowa końzyła się płaczem. on zimny drań,żadnych uczyć,w ogóle się ze mną nie chrzanił. traktował mnie jak ostatnią szmatę. no i teraz znowu powiedziałam sobie: nie nieodezwę sie do niego. narazie to trwa tydzień. zobaczymy jak długo. ile ja wypłakałam przez niego łez..Boże,to się nie mieści w głowie,co oni mogą zrobić z dziewczyną. i ciągle zadaję sobie pytanie jak mozna postąpić tak z człowiekiem,z którym sie było ileś tam czasu,najpierw kocham apotem nienawidzę?? no jak tak można. jak można traktować tak ludzi.

Autor: lyle  02.05.2008 zgłoś

właśnie,mówicie wszyscy,że krzywdzą zarówno kobiety jak i mężczyźni,że powinno sprawidliwie się to oceniać,ok,spoko zgadzam się,ale dlaczego jak kobieta pójdzie do łóżka z kilkoma facetami pod rząd to jest dziwka,a jak facet kocha się co tydzień z inną,to już nie ma na niego żadnego określenia typu dziwkarz itd. po co,bo facet może??

Autor:  02.05.2008 zgłoś

lyla po prostu niestety żyjemy w kraju w który kobiety są przytłoczone patriarchatem (ma to związek z kulturą w jakiej nasz kraj istnieje od setek lat). Tylko że czasy sie zmieniły... Kiedyś dziewczynki w wieku 14 lat już były mężatkami zamkniętymi w domach w kuchni i przy dzieciach, więc niby gdzie a przede wszystkim kiedy? miały poznać i zakosztować innych związków. A dzisiaj kobiety wychodzą przeważnie za mąż średnio grubo po 20, studiują, pracują nie są zamknięte w czterech ścianach, spotykają ludzi i wiążą się w nieformalne związki (serce nie sługa nie będzie czekać na obrączkę zanim się ludzie ze sobą prześpią) ale świat też jest taki że się ludzie też rozstają (dlatego to normalne że osoba w wieku 20 paru lat ma za sobą kilku partnerów seksualnych). Ale mimo iż czasy się zmieniły i to co napisałam jest oczywiste, w naszym społeczeństwie (a przede wszystkim w męskiej części) istnieje przekonanie iż to jest po prostu kur... się gdyż w głowach mają jakiś utarty stereotyp że kobieta powinna uprawiać sex pierwszy raz tylko z nim, najlepiej jakby nie miała wcześniej żadnych partnerów itd... Ale właśnie to jest obraz prosto z ubiegłego stulecia i to wczesnych jego początków... tyle że zanim nasze społeczeństwo się przestawi i zrozumie sprawy tak oczywiaste to minie trochę czasu...

Autor:  02.05.2008 zgłoś

ale za to Paryż czy inne zachodnie stolice (i nie koniecznie stolice:P) tam jest już inny tok myślenia... ale podobno miedzy nami jest tylko 50 lat różnicy więc za 50 lat i dobrze obranym kursie będziemy mieć bardzie liberalne społeczeństwo a takie stereotypy będą umieszczone w gablotce pod tytułem "niedorzeczności na przełomie od drugiej połowy IX wieku czyli objęcie władzy nad plemieniem Polan poprzez ród Piastów aż do 2060 r.

Autor: lyle  02.05.2008 zgłoś

no cóż, nasza rzeczywsitość szara,miejsce - Polska,system - samowolka jak ktoś tam śpiewał..

Autor: rozczarowana  02.05.2008 zgłoś

współczuje Ci dziewczyno... chcę Ci jednak powiedzieć, że nie jesteś jedynym takim przypadkiem:( ja na szczescie jestem w troche innej sytuacji, a mianowicie... jestem z chlopakiem prawie 3 lata, kiedy zaczelam sie z nim spotykac bylam dziewica, zakochalam sie, dalam mu to co mialam najcenniejsze-siebie, pierwszy rok byl fantastyczny, pozniej sie wszystko posypalo, on mna manipuluje, ja sie na wszystko godze bo go kocham;( a on otwarcie przyznaje, ze mnie nie kocha, ze mu sie nie podobam, nigdy nie mowi mi nic milego, zawsze tylko slysze jaka to ja jestem beznadziejna, gruba (choc waze 40kg), itp. konczy sie to tak,ze cichutko poplacze w poduszke i wybaczam mu,bo go kocham i niestety za wszelka cene chce byc z nim;( troche Ci zazdroszcze sytuacji, bo on juz z Toba zerwal(ja nie mam odwagi by zakonczyc ten chory zwiazek), teraz wylacz telefon i zajmij sie soba:) idz na zakupy z przyjaciolka, do pubu ze znajomymi:) nie siedz w domu:) wychodz do ludzi, a szybciej sie wyleczysz z tej chorej milosci:) Tylko nie mozesz odbierac od niego telefonow, ani sama do niego dzwonic:) a jak juz Ci sie zdazy odebrac, zawsze mow ze jestes zajeta, ze sie z kumplem umowilas:) wierz mi bedzie bardzo zazdrosny i w krotkim czasie zacznie zalowac, ze Cie stracil:)POWODZENIA:)

Autor: do wiadomo kogo  02.05.2008 zgłoś

ale przeciez jestem szczesliwa.. jakis czas temu odpuscilam, docenilam to co mam i Ty juz od dawna o tym wiesz, wiec po co tyle tlumaczenia- zeby nie bylo, ze to ja olalam pierwsza, Twoja duma tego nie zniesie? nie schlebiaj sobie, ze moje komentarze, pisaniny i inne bzdety sa przeznaczone tylko dla Twoich oczu, sa dla kazdego, na tym polega forum tu czy tam.. czlowieku, naprawde wydaje Ci sie, ze odpalam komputer liczac jedynie na Twoja obecnosc? moze Ty i "chciales dobrze" lecz ja jak sie okazalo nie zechcialam WCALE.. doszlam powoli do tego, ze jestes dla mnie niewlasciwa osoba.. popelniles bledy, fakt i przegrales sobie, ot co.. zlosliwy jestes, teraz.. i byles niejednokrotnie wredny.. asekurancie ;) kulturalna osoba nie traktuje bylych milosci jak powietrze tylko jak dobrych znajomych a przynajmniej wita sie z nimi i nie unika pozdrowien.. a internet? to gowno.. rozmawialismy o tym nie raz, ze to wszystko z ciekawosci, z nudow, fikcja, badziew, dawno i nieprawda.. stwierdzilismy tez, ze szkoda na to czasu.. widze, ze masz malego kaca przez te niesmaczne pierdoly, jako i ja mam.. to dobrze :) to znaczy, ze myslisz.. wysmiejmy wiec te glupie zabawy i.. ZAPOMNIJMY.. pozdrawiam przyjacielu i rowniez zycze szczescia ;o*******

Autor: do wiadomo kogo  03.05.2008 zgłoś

o fak, ale zes sie wku*wil.... idz juz moze spac Slonce, co? DOBRANOC :o)

Autor: Amfibia  03.05.2008 zgłoś

Zamknij drzwi, wyłącz telefon, pocierpisz.... kiedyś będzie musiało przejść, to typ faceta, który jak chce... to będzie musiał mieć. Frajer i tyle. Bądź silna i trzymaj się. Nie pozwól by wykorzystywał Twoje uczucia. chłop ma problem.... ale dotyczy on jego samego...

Autor: kobieta, która kochała za bardzo  03.05.2008 zgłoś

podlusek@op.pl

Autor: laskanebeska24  03.05.2008 zgłoś

witajcie, ja jestem w moze podobnej sytuacjii,mieszkam z czlowiek ktory prowadzi podwojne zycie, ma wlasna firme i kobiete krora z nim jest juz dobre siedem lat, ja jestem z nim piec , na poczatku nic nie wskazywalo ze mi rogi doprawia,ale wyszlo szydlo z worka, zreszta ona potrafi wlasne brudne majtki wlozyc do pralki i nie wspomne juz o innych smieciach , abym sie tylko wyprowadzila i aby ona miala go dla siebie, nie powiem zrobie to z chcecia gdy tylko sprawy zwiazane z firma sie rozwiaza pakuje manatki i wracam do polski. ale latwo sie mowi trudniej sie robi, boli mnie ze ktos komu poswiecilam swoja milosc czas, okazal sie taka swinia, ostatnim frajerem , chcialabym aby dostal pozadna nauczke od zycia ale czy warto , sama nie wiem co juz mam zrobic moze poradzicie cos na zlamane serce ,caluski dla wszystkich

Autor:  03.05.2008 zgłoś

Krk to jest facett nie wierzcie jak mówi że jest kobietą, to jest koleś z mojej dzielnicy... pozdro dla Apaczy

Autor: ellle  03.05.2008 zgłoś

Ja uzależniona??? Dobre sobie. Nie piję, nie palę, jestem wolna od wszelkich uzależnień. A seks to czynność fizjologiczna- czasami poprostu trzeba. Jedni mogą wytrzymać rok, dwa, a nawet 10-20 lat bez seksu (bo tak ich wychowano, bo kultura ), ale wcześniej czy później i tak pękną. Niektórzy mogą wytrzymać całe życie bez seksu, lecz to już jednostka chorobowa; oziębłość, aseksualizm i inne (nie znam się na wszystkich nazwach). Co odczuwam podczas sesku z tym moim orzystojniakiem? Nie jest to to tylko huć. Czuję radość z dotyku, bowiem przytulamy się ślicznie, i mega przyjemność; może z 70% tego co w związku w którym jest miłość. Czyli całkiem sporo. Zczeliśmy od delikatnego sesku, a teraz robi się coraz ostrzej :) Bo tęsknimy za sobą. Nie pytam go o jego dziewczynę, bo jakoś mnie to nie interesuje, ale nie wygląda na zbyt szczęśliwego więc pewnie nie ukłąda mu się z nią (nie muszę pytać, żeby wiedzieć). A spotykamy się raz lub dwa razy na miesiąc średnio więc czy to jest uzależnienie? To jest raczej taka odskocznia, namiastka związku. Narazie nie mam ochoty by rozpoczynać nowy. Człowiek musi sobie naładować baterie po ostatnich niezbyt dobrych zawirowaniach uczuciowych i rozsądnie wybierać przyszłych partnerów. Nie mam ochoty na związek, ale wciąż chodzę na kolacje (nie sama), wyjeżdżam na weekendy (także nie solo; w tą majówkę jestem akurat w domu, ale poprzednie trzy dni od pt do pon spędziłam za granicą :) ) i poznaję nowych mężczyzn. Jak któryś mi się spodoba, to może coś z tego będzie. Jak się sobie nawzajem spodobamy.

Autor: sira  03.05.2008 zgłoś

czytam to i czytam i ..dużo tu rad,ale wiem jak trudno je zastosować,ja jestem po rozstaniu 9 miesięcy,facet któremu zaufałam nawet o mnie nie walczył i nie kontaktował się ze mną.Ale i tak boli,jeśli otworzyło się serce..dla nieodpowiedniej osoby.Dziwią mnie te rady z lekkim traktowaniem seksu,dla mnie seks nie istnieje ,jeśli nie ma miłości...z mojej strony była..ale z drugiej jej nie czułam.Nie mam wielu doświadczeń z facetami i nie chce ich mieć,to nie ma sensu,gdy nie ma uczucia...to rani,to poniża zabiera poczucie własnej wartości. Usiłuję na nowo ułożyć sobie w głowie życie bez facetów,a można wiem bo wiele lat byłam sama z dziećmi i miałam ten wewnętrzny spokój,chce żeby wrócił,wiele rzeczy ciekawych można wtedy zrobić i być wolnym i zadowolonym,próbuję i wam drogie babki też tego spokoju życzę..

Autor: caddy  03.05.2008 zgłoś

heh,wszystko na faceta.a gdyby tak spojrzec na to z tej strony,on takze nie potrafi sie od Ciebie uwolnic,zapomniec o Tobie,tkwi w innym zwiazku,mimo ,za nie jest szczesliwy w 100%.takie jest zycie,czasami czlowiek plynie z pradek i nie jest w stanie wiele zrobic,nie bronie go.to co Ci powiedzial,ze to tylko seks,to musialo byc okropne. Z pewnoscia po tylu latach czuje cos do Ciebie,ale ze tkwicie w trudnej sytuacji i nic sie nie dzieje to nalezaoby o tym porozmawiac.wyloz mu wszystko otwarcie,zobzacz co odpowie,klamanie nic nie pomoze,ze juz go nie chcesz widziec itp.znowu skonczycie w lozku.powiedz mu o wszsytkim co czujesz,ja bym zrozumial,jestem facetem....

Autor: m...  03.05.2008 zgłoś

kobiety tkwiące w tych wszystkich chorych układach to MASOCHISTKI

Autor: Lyle  03.05.2008 zgłoś

Ty bys zrozumial..bo nie jestes w takiej sytuacji. Facet dokładnie wie co czuje dziewczyna (chodzi mi o autorkę tematu) wie,że go kocha,że chcialaby z nim być a on ją zwyczjanie wykorzystuje,chodzi mu o tylko seks. Przychodzi do niej gdy mu się nudzi,albo jest sam w domu i leżąc w łóżku z nia mówi,że nic do niej nie czuje i jest mu obojętna. I do tego zdradza kolejną. Tak robi tylko ostatni szamaciarz.

Autor: sira  03.05.2008 zgłoś

Nie kumam na czyj post odpowiedział caddy,ale myślę że każdy normalny człowiek jest w związku,tym w którym chce być, a para istnieje jeśli z dwóch stron jest praca nad tym,a narzucanie się rozmową wyjaśniającą i żebrzącą o co????.....w tym ambaras żeby dwoje chciało naraz. Wierzę , że niektórym dane jest być razem prawdziwie,i niech tak będzie.. Niech żyje prawdziwa miłość!!!A dziewczyny nie dawajcie się zwykłym naciągaczom

Autor: zakochana za bardzo  03.05.2008 zgłoś

nie wiem co robic....kocham faceta ktory ma dziewczyne,wciaz mnie oszukuje,kilka razy zrywal kontakt by znow powrocic.a ja nie umiem powiedziec ''nie''.nie powiem dla jego panny o naszym romansie,bo i tak nie uwierzy.ale nie to jest najgorsze.jedzie we wtorek do wojska,napisal mi po miesiacu nie odzywania sie w czwartek.i od tej pory milczy.zero kontaktu.wiem,ze naprawde idzie do woja,boli mnie,ze nawet nie napisz,enie pozegna sie,nie spotka.wczoraj wylam cala noc,plakalm Boga by mi go nie odbieral,by sie nim poiekowal.czuje ze juz sie wiecej nie zobaczymy.ale ja go kocham.juz 1.5 roku,mimo wszytsko co mi zrobil.jestem tak zakompleksiona,nic niewarta....kocham;-(co ja mam zrobic?;-(

Autor: sira  03.05.2008 zgłoś

nie narzucaj się,przecierpisz,ja się narzucałam pierwszy raz w życiu,to bardzo boli, jak ma coś do Ciebie to się sam odezwie...chyba ulokowałaś uczucia nie yu gdzie trzeba tak jak ja...tak bywa

Autor: do wiadomo kogo  03.05.2008 zgłoś

dobra, popajacowalismy sobie zdalnie jakis czas no i co z tego? okazalo sie, ze to Ty chciales sie zenic a nie ja.. mam swietnego faceta, zyjemy normalniej niz Ci sie wydaje, calkiem normalnie.. jest fajnie :) i spieprzaj z mojego komputera dziadu bo Ci narobie syfu.. chyba wiesz, ze takie zalosne podgladanie czyjegos zycia jest NIELEGALNE :> przymykalam na to oko bo bylo mi Ciebie zal.. daj juz spokoj, zajmij sie soba, koniec i kropka..

Autor: Lyle  03.05.2008 zgłoś

do zakochana za bardzo wycofaj sie..daj spokój skoro Cie olewa. A tym bardziej,że ma dziewczynę. Chyba nie chciałabyś,żeby Tobie ktoś odbijał faceta..a tym bardziej,że on raczej nie daje oznak,żeby chciał od niej odejść. Nie odzywa się do Ciebie,milczy..czy to ma sens??angażowanie się w coś co nie ma żadnych szans zainstenia a tym bardziej przetrwania?? a im dłużej trwa to wszystko,im dłużej robisz sobie nadzieje,łudzisz się,że coś z tego będzie tym dłużej i BARDZIEJ będziesz cierpieć. Wiem to po sobie. Przychodzi taki moment,że zdajesz sobie sprawę,Boże co się właściwie ze mna dzieje. I u Ciebie też tak będzie. Tylko musisz zrozumieć,że to nie ma szans. Musisz wkońcu powiedzieć NIE! Podnieść się i brnąć naprzód z dumnie podniesioną głową. No bo nie możesz mu się wiecznie narzucać,trzeba mieć tez troche swojego honoru i dumy!! Naprawdę wiem to z autopsji. Sama to przebiałam. I wiem,że nie jest łatwo,ani troche. ALe jest to możliwe.

Autor: do Panny Nikt...  03.05.2008 zgłoś

No ja tez czytam i czytam i probuje zrozumiec czym jest zycie, pomimo ze zaistnialam na tym swiecie 35 latek temu, " wolna" od ok 5 lat po "piekiełku " jakie sprawil nam maz i ojciec, nie chcialam angazowac sie w inny zwiazek, zreszta nie widzialam odpowiednich kandydatow na zyciowego partnera, poukladalam sobie z dziecmi zycie na nowo, jest spokojniej, bezpiecznie...ale...czas leci, dzieci dorastaja, a ja czuje sie coraz bardziej samotna, choc nie powiem, otacza mnie masa znajomych i przyjacol oraz rodzina. Ale czuje ze brakuje mi partnera na dobre i zle, bratniej duszy, oparcia i osoby ktora mozna obdarzyc uczuciem i cieplem i oczekiwac tego samego. Niedawno, polowa stycznia br poznalam faceta i spotykalismy sie, juz myslalam ze " cos" z tego bedzie, poznal moje dzieci, rodzine, znajomych itd...bylo fajnie do czasu, gdy zaczal wyjezdzac na delegacje w Polske (taka ma prace), ja czekalam wiernie jak pies przy budzie, cieszylam sie z zadkich esow lub telefonu raz na tydz, albo kilku godz w wekendy , niestety jemu taka praca odpowiada , zero nudy, nowe doznania, znajomosci , brak monotonni, tylko druga strona medalu jest taka- calkowity brak czasu na zycie osobiste, brak czasu dla mnie samej, bo i tak musialam go dzielic miedzy jego rodzicami , byla zona i jego dziecmi i naprawde niewiele zostawalo z tego dla mnie.Tlumaczenia moje na nic sie nie zdaly, byla krotka poprawa i znow to samo, w koncu zerwalam z nim, napisalam mu co o tym wszystkim mysle i choc bolalo, dalam sobie spokoj, bo czulam jak on wysysa ze mnie cala energie, a sam potrafil tylko narzekac i marudzic. Po 2 tyg przerwy poprosil o szanse i w sumie kazdy na nia zasluguje, dalam mu ja, z zastrzezeniem co do jego zachowania i co?-Bylo spoko ok tygodnia, potem znow brak wiadomosci , esow nawet nie wiedzialam czy wrocil z delegacji czy nie ,to byla szarpanina teraz to wiem, jedno co mnie wkurza, ze niespodziewanie zadzwoni, albo napisze, pogada jakby sie nic nie stalo , obieca albo sie umowi na telefon i co ?- echo nie zadzwoni, a po kilku dniach napisze znow esemesa co u ciebie slychac , fuck jak to mnie wkurza! nawet nie mam mozliwosci wykrzyczec mu spierda....! Jedno co wiem to ciesze sie ze zmarnowalam tylko 3 miesiace zycia z takim dupkiem i zal mi kobiet ktore tyle przeszly oraz dziekuje wszystkim za swoje opinie i przemyslenia, nabralam do mojej sprawy pewnego dystansu i poprostu zastosuje sie do rady :zadzwon powiedz bye i skasuj wszystko co z nim zwiazane , mam nadzieje ze to pomoze mi otrzasnac sie i zaczac zycie na nowo pozdrawiam forumowiczow

Autor: zakochana za bardzo  03.05.2008 zgłoś

do Lyle dzięki za rade,tylko widzisz,problem jest taki,ze jak sie spotykalismy to on dawal oznaki ze chce z nia zerwac,na dniach juz mial z nia zrywac,a po spotkaniu zrywal kontakt,chyba sie wstydzil.ale ja sie tak boioje o siebie,jestem wykonczona psychicznie,niewydolna juz poprostu.nie wiem co mam robic,boje sie wtorku,przeplacze go,wiem ze i tak nawet nie zadzwnoi,nie powie ''czesc''''.............ale kocham go nad zycie.mam okropna pretensje do Boga ze wpedzil mnie w takie bagno

Autor: kobieta, która kochała za bardzo  03.05.2008 zgłoś

do zakochanej za bardzo- nie mogę już czytać tego, co Ty tu wypisujesz; czy Ty sobie zdajesz sprawę z tego, że możesz zwyczajnie zwariować niedługo? że w pewnym momencie przekroczysz jakąs delikatną granicę swojej własnej wytrzymałości psychicznej i emocjonalnej i wpadniesz w taki dół , z którego nie wiem czy da się powrócić do normalności? i w imie czego? co z tego, ze dawal oznaki? te oznaki to były włąśnie KLAMSTWA, przeciez musial Ci cos nakłamać, żeby utrzymać Cie w takiej sieci uzależnienia i żebyś była do ciągłej dyspozycji; jak to w ogóle brzmi? wiesz, po świecie chodzi wielu super facetów, prawdziwych facetów z uczuciami wyzszymi; a w Twoim wypadku problem podlega napodjęciu decycji i trzymaniu sie jej, bo wiesz, ze bedzie słuszna i z kazdym dniem bedzie coraz lepiej i zrywając to chore uzależnienie dajesz SOBIE szanse na szczescie nad czym sie tu zastanawiac? zycze sily

Autor: ews  03.05.2008 zgłoś

Moj boze, to az tyle dziewczyn dalo sie omamic jakims glupim frajerom...?! W takim razie jestem wybryk natury. NIGDY mnie to nie spotkalo. Moze nazywaja mnie bezwzgledna, ale... Dla mnie zerwanie jest decyzja ostateczna i nie ma od niej powrotu. ZAWSZE. Tego samego plasterka z powrotem juz nie przykleisz. Wiec do kosza z nim i przyklej sobie inny - gwarantuje, ze bedzie sie lepiej trzymac. Wiecej na tym zyskalam niz stracilam - obecnie mam cudownego meza, razem jestesmy juz ponad 10 lat. I nadal w weekendy robimy sobie sniadanie. Nie wchodzi sie dwa razy do tej samej wody. Zyje sie raz. Carpe diem, Panno Nikt. Nie ograniczaj sie do jednego typka, ktory zreszta okazal skurwielem.

Autor: Lyle  03.05.2008 zgłoś

otóż to: nie wchodzi się dwa razy do tej samej wody,bo z tego za cholerę nic nie wyjdzie. może na miesiąc dwa,ale napewno nie na całe życie.

Autor: CIOCIA "DOBRA RADA"  03.05.2008 zgłoś

hello..."zakochana za bardzo"...nie mieszaj w to Boga ! O co masz do niego pretensje ,ze facet cie olewa totalnie i wykorzystuje? Miej pretensje do siebie ,ze sobie na to pozwalasz...to bagno Cie niszczy! Dziewczyno szkoda czasu i lez! masz jedno zycie ! Facetowi na tobie totalnie nie zalezy a TY chcesz byc z facetem ktoremu nie zalezy i walczyc o chocby jeden usmiech codziennie???Wyobraz sobie taka sytuacje...prosze Cie...zrozum to ! Uwierz mi.ze jezeli facet chce Ciebie to nie beda to "znaki",bedziesz wiedziala ..bo on zrobi wszystko i znajdzie cie wszedzie ,zeby chociaz na chwile na ciebie popatrzec..Wierz mi,znam to! I pamietaj nie ma nic cudowniejszego niz swiadomosc i pewnosc ,ze Ktos Cie kocha i dba o Ciebie,ze chce oddychac tym samym powietrzem...zasypiasz spokojnie i spokojnie sie budzisz a ON ciagle jest!uwierz w to,ze takie szczescie cie spotka i tak bedzie. Tylko juz nie mecz Boga...:))

Autor: lol  03.05.2008 zgłoś

łątwo radzić. ja tez jestem w takiej sytuacji, tyle ze bylam z gosciem poltora roku, a od kad ze mna zerwal a nadal sie spotykamy minie niedlugo rok.... probowalam wszystkiego. on moze byc najgorsza swinia ale ja kocham. i dla mnie to slowo znaczy wiecej niz zauroczenie, nalug od ktorego mozna sie uwolnic...

Autor: Lyle  03.05.2008 zgłoś

do lol mówisz,że jest najgorszą świnią,a Ty i tak będziesz go kochać. nie można kochać w nieskończoność ostatnich szmaciarzy. Bo czy to jest wtedy miłość??Chyba nie,bo miłość to pewność,że jesteś komuś potrzebna,powinnas budzić się z myślą,że jest z Toba,że Cię kocha,zasypiać z uśmiechem na ustach myśląc o nim. A nie wylewać łzy w poduszkę,bo on mnie już nie chce,bo on ma inną,a do mnie czasem napisze jak się nudzi..wtedy to nie jest miłość,tylko chora obsesja. Trzeba czasami stanąć oboj tego wszystkiego i trzeźwo na wszystko spojrzeć. I dobrze wiem co mówię,bo jak już pisałam wyżej,byłam w takiej sytuacji.

Autor: A  03.05.2008 zgłoś

Czytam Wasze rady.. wiem, że są słuszne i że tylko w ten sposób można jakoś wyrwać się z takiej matni.. Tak, przynajmniej, zrobiłam ja....Tyle, że największa trudność nie tkwi chyba w "rozumie", bo wiele można rozumieć..Głową... Podczas, gdy ciało odbiera to zupełnie inaczej..I nie mówię tu o seksie - właściwie.. Tylko o tęsknocie.. za dotykiem.. za zapachem.. widokiem...głosem...którą się odczuwa - to jest tęsknota czysto fizyczna... Problem w tym, że żaden inny najprzystojniejszy nawet mężczyzna nie jest w stanie tej tęsknoty wypełnić..ani przyjaciele... ani hobby.. ani praca...ani... Nie potrafię sobie z tym poradzić... Co z tego, że ogląda się za mną wielu facetów.. są mili..dobrze nam się rozmawia...i odbieram ich "sygnały"... Co z tego, że kilka razy zrobiło się trochę magicznie i wylądowałam z kimś w łóżku - moja fizyczna tęsknota nie zmalała - bo to jakby innego typu seks..Czasem nawet wolę iść "poćwiczyć" na siłowni.... Może nie spotkałam jeszcze tego następnego odpowiedniego.. ale tracę już na to nadzieję - bo naprawdę staram się znaleźć.. Znalezienie kogoś nie jest, przecież, takie łatwe... Nigdy....Czuję w sobie pustkę i bezsens kolejnego dnia - bo po co się budzić i wstawać z łóżka .. pracować?.. kupić kolejną parę butów.?. iść do kina..?.. Po co - żeby zobaczyć wokoło całujących się szczęśliwych ludzi..?.. To frustruje mnie jeszcze bardziej.. Nawet trudno oglądać telewizję.. ... Trwa to już półtora roku...

Autor: SIWACZEK88  03.05.2008 zgłoś

Lyle !!!!!!!co mi sie podobaja Twoje wypowiedzi...chyba podobne rzeczy przezylysmy :) odezwij sie:)

Autor: SIWACZEK88  03.05.2008 zgłoś

siwaczek88@o2.pl

Autor: ON  03.05.2008 zgłoś

Do "A" cholera ja czuję tak samo!!! Myślałem, że tylko ja tak się czuję. Mam na myśli tę tęsknotę fizyczną o której tak fajnie napisałaś... Też uważam, że żadna nawet najbardziej atrakcyjna osoba nie jest w stanie usunąć tej tęsknoty, tej potrzeby dotyku, zapachu...

Autor: zakochana za bardzo  03.05.2008 zgłoś

wiem,wiem,ja to wszytsko wiem.ale ciezko mi to zrozumiec.boli mnie to,ze dawal mi nadzieje,a ja glupia lece na kazde jego skinienie,bo ciagle wierze,ze sie opamięta,ze mnie pokocha.tyle razy juz mowil mi ze kocha,ale zebym mu dala czas,bo z nia nie umie zerwac.na ostatnim spotkaniu to byla tragedia,pierwszy raz tak niby szczerze gadalismy,ale co z tego skoro potem przestal sie odzywac?ja go kocham,z kazdym dniem jest coraz gorzej,nie dam rady wstac z łózka,mówię sama do siebie,zamykam sie w sobie.dla mnie juz nic nie ma sensu.a nikt mnie nie pokocha bo poprostu jestem za brzydka.takie jest zycie,tak pewnie sprawa wyglada,jestem tak nerwowa ,zaczynam sie bac ludzi.tak go kocham,zrobilabym dla niego wszytsko,czuje ze juz go nigdy nie zobacze.prosze,ja juz nie mam sily,nie wiem co robic.ja mam dopiero 19lat;-(

Autor: Muay Thay Fighter  03.05.2008 zgłoś

hehs kolejny przykład zatrutej miłości. Rzuć go, każdy człowiek powinien mieć władzę nad własnym życiem, każdy człowiek powinien panować nad sobą i decydować sam jaka ścieżka mu odpowiada. Kobieta nie jest bezmyślną kozą którą od czasu do czasu wykorzysta jakiś chłop ze wsi, dawniej były 2 losy dla kobiety, albo żeniaczka albo klasztor. Teraz masz prawo decydować o własnym losie i to jest twoją zgubą. Polecam dobrą lekturę, nie ten cały miłosny shit który tylko w głowie mąci, dla odmiany coś z patriotyzmu. Bo człowiek swym życiem nie żyje wyłącznie dla siebie.

Autor:  03.05.2008 zgłoś

elle mnie bawi. taka zaczepna, mała prowokatorka. musi być Ci rzeczywiście trudno znaleźć faceta na odpowiednim poziomie rozwoju.

Autor: Y H T  03.05.2008 zgłoś

Ta Panna Nikt to zwykły zwierzaczek. Od tego masz głowę (?) kobieto, żeby dała sobie radę z całą tą chemią, którą bombarduje cię organizm. Zacznij działać świadomie - zachowujesz się jak zwierzaczek. Zakochana za bardzo - ale pierdolisz, kto ci powiedział że jesteś za brzydka? Przestań męczyć się kompleksami, nikt się nie przejmuje tym jak wyglądasz, wszystkim to wisi i powiewa. A jeśli to nie są tylko kompleksy i jesteś wielorybem - to się ZMIEŃ. Jeśli twierdzisz że jesteś w stanie zrobić wszystko dla tego kolesia, to czemu nie zrobisz tyle samo dla siebie, co? Myślisz, że te wszystkie fajne dupy ze zdjęć urodziły się takie? Sport kochana, Sport - trzeba ruszyć dupskiem - to jest w stanie zaradzić wszystkim problemom związanym z urodą, a poza tym podbuduje twoje poczucie własnej wartości. A tak zwana miłość przechodzi po 6 miesiącach odwyku - co to jest w skali całego życia. A, no i nie mieszaj w to tego twojego boga - on ci nie pomoże, najwyżej piorunem cię pierdalnie ;) Aha jeśli jesteś trollem no to gratuluję - świetna przynęta. Wygrywasz 2 internety :O

Autor: smutna  03.05.2008 zgłoś

Ja także tkwię w takim chorym związku,tzn to nie jest związek,niby ja to zakończyłam,ale on potem miał do mnie żal,wzbudzał we mnie poczucie winy,że ja to zakończyłam. Było mi źle,potem znowu coś odżyło,on powiedział mi prosto z mostu,że nie chce się z kimim wiązać,że interesuje go tylko sex.Czuję,że tracę grunt pod nogami,nie chcę go stracić,bo wiele dla mnie znaczy,ale nie pozwolę traktować się jak dziwka, którą można wykorzystać jak się ma na to ochotę...:( Pozdrawiam i życzę dużo siły:)i samozaparcia:)

Autor: smutasek11  03.05.2008 zgłoś

jednak odszedł ode mnie...:( Stwierdził,źe mimo iż mnie kocha i będzie mu bardzo trudno żyć beze mnie, nie zależy mu juz na tym związku, bo i tak nic sie nie zmieni...Ja tego nie rozumiem,jak kochasz drugą osobę to robiszwszystko by było dobrze,starasz się...Tak bardzo to boli...Przekreślić 7 lat jest straszne;( Za miesiąc bronię mojej pracy mgr,kończę studia...W ten weekend miałam tę pracę pisać, ale jakoś nie mam siły tego robić...Może jutro,albo pojutrze...Chcę wyrwać moje serce z piersi i oddać jemu,tak straszny jest to ból...I ktoś już to wcześniej napisał...Tęsknię za jego uśmiechem, dotykiem, zapachem, kocham Go...Nie mam siły...!!!!!Tak bardzo mi przykro,że to się skończyło...

Autor: CIOCIA "DOBRA RADA"  03.05.2008 zgłoś

do "za bardzo zakochana" naprawde Ci wspolczuje...tez bylam za bardzo zakochana jak bylam w Twoim wieku.Dokladnie jak Ty myslalam,ze nie przezyje jednego dnia bez niego...facet yo-yo ,czyli odchodzi i wraca,nie moze sie zdecydowac czy kocha czy nie kocha.Los zdecydowal! Moja corka urodzila sie 3 dni po ostatnim egzaminie maturalnym.My oczywiscie pobralismy sie kilka miesiecy wczesniej.W dniu slubu wiedzialam ,ze to blad..smutne!Nie bede sie rozwodzic nad tym ile to trwalo,jak zniszczyl mi psychike i wpedzil w kompleksy i ile czasu po rozwodzie "podnosilam sie" z tego bagna.Powiem Ci jedno NIE WARTO czekac, ze sie zmieni bo sie nie zmieni.Masz ,dzicinko 19 lat,jestem pewna ,ze jestes atrakcyjna mloda kobieta,zajmij sie soba...przygotuj sie na ta nastepna ,prawdziwa milosc.Zadbaj o siebie i badz pewna ,ze zaslugujesz na wspanialego ,kochajacego,podziwiajacego Ciebie mezczyzne a przyciagniesz "go" choby byl na koncu swiata :)) Mozesz dac ukochanemy koledze ostatnia szanse..tzn,daj mu czas max miesiac...a potem skresl z listy .Zrob to .Moze ultimatum otworzy mu oczy.Bo jak dotad to on nie ma powodu do podjecia decyzji przeciez ty go kochasz niezaleznie od sytuacji.A wiec zmien to a wtedy zobaczysz co wybierze...zycze sily!

Autor: do A  03.05.2008 zgłoś

siedzisz w czterech scianach i smecisz - dzien w dzien. Myslisz o nim, rozmyslasz o zapachach, wspominasz chwile, jak to bylo przyjemne, fajne, mile. I tak miesiace mijaja, lata mijaja, coraz mniej Ci odwagi, sily, samopozaparcia... a skurwiel sie tylko cieszy. O, jak wygodnie robic z siebie ofiare, nie? Boze, jaki wstyd...

Autor:  03.05.2008 zgłoś

Głupie baby - zapamiętajcie - Faceci się nie zmieniają, a już na pewno nie z takiego błahego powodu jak ślub.

Autor: A  03.05.2008 zgłoś

A czemu to taki straszny wstyd...?... Czego mam sie wstydzić..?.. Że byłam względem kogoś szczera..i kogoś pokochałam..?... Że to niby oznaka słabości..?.. Że poddanie się uczuciom jest śmieszne...?...Naprawdę sądzisz, że lepiej wszystko brać na zimno i nie miewać tego typu rozterek..?... To Ci serdecznie współczuję....Tak, jak i jemu.. Bo najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że to MI jest JEGO szkoda - bo nie zna takiego pojęcia jak pełne oddanie czy zaufanie... Nie - choćby z tego co napisałam wcześniej wynika, że nie siedzę w 4-rech ścianach... Ale nie zamierzam oszukiwać sama siebie, że jest to coś więcej niż środki zastępcze... Zresztą - już dawno zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę to nie tęsknię za "nim".. tylko za emocjami czy uczuciami, które we mnie wzbudził... I nie ma to nic wspólnego z brakiem odwagi, siły czy samozaparcia - bo jestem już zbyt dużą dziewczynką...

Autor: ...c...  03.05.2008 zgłoś

Bardzo dobrze to wszystko rozumiem. kiedys bylam ta trzecia. teraz, gdy z nia zerwal niby jestem ta pierwsza, ale jakos nie wierze w to. Kocham go bardzo. NIe wyobrazam sobie zycia bez niego. A on rani mnie bardzo. Raz mowi ze kocha, raz ze nie. Wiem ze niegdy z nia nie wygram. Nie potrafie z nim skonczyc, zerwac z nim. A bardzo bym chciala. Ta milosc bardzo boli. Kiedys chyba mnie zabije. Jak mam z nim skonczyc. Pomożcie

Autor: A  03.05.2008 zgłoś

Jak to faceci się nie zmieniają po ślubie...?.. Pewnie, że się zmieniają.... Na gorsze...;))))))

Autor: Figa  04.05.2008 zgłoś

Moje drogie zbałamucone! Odpuście sobie tych skur...li! Takie związki nie maja zadnej przyszłości. Nawet jak sie taki z wami ozeni, to i tak nic dobrego z tego nie wyniknie. Najwyżej po jakims czasie to wy ich znienawidzicie i będziecie przeklinać dzień, w którym takiego tepaka poznałyście. Szkoda życia.

Autor: karolina_27  04.05.2008 zgłoś

zna któras z was Grzegorza K. z lublina? :))) jesli tak, zapraszam cashmire1@o2.pl .

Autor: hallo  04.05.2008 zgłoś

Dziewczyno strzel sobie romans z kims innym. bierz nogi za pas i uciekaj przed tym draniem bo zginiesz. Przecież wszyscy czasem cierpimy z miłości i nadal żyjemy- chociaż to teraz wydaje Ci się pewnie nieprawdopodobne -możesz to skończyć. Dasz rade, a w dodatku gdy za jakis czas obejrzysz się wstecz będziesz się z tego smiała. Z autopsji- wyjechac na jakiś czas, złapać dystans. Działa. Pozdrawiam i trzymam kciuki.

Autor: do A i nie tylko  04.05.2008 zgłoś

Zbyt duze dziewczynki nie daja sie szastac swej godnosci, pozwolic deptac jej komukolwiek, pomiatac i nie robia z siebie ofiar. Sa na to zbyt niezalezne. I nie maja czasu na takich palantow. Wstyd tkwi nie w szczerosci a w braku checi zmiany sytuacji, zrobienia czegokolwiek by stwierdzic ze tak - jestes faktycznie duza dziewczynka. Jesli Ty jestes szczera, to dlaczego on klamie? Okazujesz mu uczucia a on robi z Ciebie laleczke do lozia. Gdzie Twoja duma? Godnosc? Twoje JA?

Autor: Lyle  04.05.2008 zgłoś

Dziewczyny! To nie prawda,że nie da się odejść od takich dupków jacy są wasi "wybrankowie" no ludzie,co wy chcecie każdego dnia cierpieć,poniżać się,prosić go żeby nie odchodził??Włanie tak jak powyżej jest napisane: gdzie duma,gdzie godność..tak nie można. Nie można zatracić sie w ten sposób. Jest milion sposobów na to żeby zapomnieć. Jak siedzisz w domu non stop,wpajasz sobie, że nie masz na nic ochoty,że tak bardzo byś chciała do niego,płaczesz i płaczesz no to nie dziwić się,że doprawdzasz się do takiegostanu. A na co się to zda?? On będzie miał jeszcze większa kontrolę nad Tobą,bo nawet nie będziesz umiała powiedzieć niE! Musisz wyjść do ludzi,rozmawiać z nimi,śmiać się,bawić,taczyć. Duuuzo rozmawiać z przyjaciółmi..I uda się. U mnie to poskutkowało. Nie można w nieskończnoność kochać takich skończonych dupków. Wreście dotrze do Ciebie to jaki on jest. I po pewnym czasie będziesz się dziwić,że tak ciężko Ci było się z tego wyrwać..

Autor: Zaganiacz  04.05.2008 zgłoś

A ja tam lubie sobie pociupciać, zawsze znajdzie się taka naiwna szamata jak Ty i da dupy

Autor: kobieta, która kochała za bardzo  04.05.2008 zgłoś

do Lyle: po co chciałas mojego maila?

Autor: A  04.05.2008 zgłoś

Zbyt duże dziewczynki wiedzą już, że świat nie jest czarno-biały.. I że nie istnieje pełna niezależność, choćby dlatego, że wszyscy chcemy być zależni - człowiek to istota społeczna... Zresztą - czemu akurat miłość ma być taka wyodrębniona.?. Mało jest rzeczy, dla których ludzie dają deptać swoją dumę i godność..?.. Pieniądze - na przykład.. Albo kariera...?.. Wszędzie wkoło pełno ludzi, którzy robią z siebie szmaty dla kasy czy pozycji.. ale o nich mówi się "ludzie sukcesu"... I jakoś nikt nie martwi się o ich dumę i godność.. A - i jeszcze nazywa się ich ludźmi niezależnymi..:).. Powiesz mi czemu lepiej pozwolić się deptać i sobą pomiatać dla markowego zegarka niż z powodu miłości..?.. W czym tkwi wyższość laleczki do podpisywania kontraktów od laleczki do łóżka - skoro obie są na telefon..?.. Od formy zysku..?.. :).. To kwestia wyboru...

Autor: do A  04.05.2008 zgłoś

Jesli za argument uznajesz to, ze skoro inni daja sie zadeptac dla kariery, pieniedzy i innych materialnych dobr - a Ty dajesz sie zadeptac, byle uniknac samotnosci czy cos podobnego - to prosze bardzo - droga wolna. Ja Ci swego widzimisie narzucac nie bede. Tylko szkoda, ze zestawilas obok siebie dwie rozne sprawy - dazenie do rozwoju swej kariery zawodowej vide danie sie komus ponizac. Na telefon jest takze taksowkarz, pizza a nawet - sic! - kurierzy. Zestawianie ich w jednym szeregu z laleczkami do lozia jest obrazliwe takze dla mnie samej. Mam fajna prace, kontrakt i jednoczesnie mam wspanialego, cudownego meza. Jak widzisz, dazenie do rozwoju wlasnej kariery nie musi sie zgrzytac z sukcesami na polu zycia prywatnego. Radze szerszej percepcji zyciowej, kroczenia wlasna sciezka, wiecej myslenia a mniej porownywan do kogokolwiek czy czegokolwiek, ochow, achow i rozmyslan o tym niby jedynym a jednak nie takim bardzo jedynym...

Autor: ebolka24  04.05.2008 zgłoś

Podziwiam wszystkie silne kobiety, zdecydowane, twarde świadome swojej wartości, godności, mające szacunek do siebie, nie pozwalające krzywdzić siebie słowem, czynem, gestem.... Jestem pełna podziwu dla takich kobiet, w związku z p9owyższym mam pytanie. Czy takiej samoświadomości można się nauczyć? czy znajdzie się ktoś, kto nauczy mnie żyć...? Z godnością..? Przez przeszło 3lata żyłam z mężczyzną, kochałam go bezgranicznie żartowałam niekiedy, że zbyt mocno, śmiem twierdzić, iż jestem od niego uzależniona, kiedy tylko zamykają się za nim drzwi-płacz, tak kocham...pragnę być z nim już zawsze, planowaliśmy ślub i poczęcie maleństwa..TYLKO....a może AŻ któregoś słonecznego dnia przygotowując dla mojego kochanie obiad spostrzegłam dziwną rozmowę na jego gg...Pisał, że może się spotkać, że prosi o zdjęcia itp. ale najgorsze było to, iż wyznał swojej rozmówczyni, że jest w niej zauroczony, i że ja to nie "ona"........!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Znam go doskonale, wiem jaki jest i że daje mi powody do zazdrości, ale to było za dużo. Wpadłam w szał, krzyczałam, płakałam nie chciałam rozmawiać-coś we mnie umarło! Tym bardziej, że pomieszkiwałam u niego, bo w moim domu lał się alkohol( w tym czasie bardzo mnie wspierał)..Trzymał mnie z całych sił, nie chciał puścić, a ja chciałam się wyzwolić od niego, Płakał i przyznał, ŻE JEST już TAKI POJEBANY!!!!Że żałuje, siedział przy piwku i tak gadał farmazony przez gg.....Planujemy ślub, przeprosił, dorobił klucze do swojego mieszkania, byliśmy u jego mamy planować przyszłość....Przyznał ze skruchą, że jest już taki niepokorny,,,że się zmieni...Wiecie kochani, dałam mu szansę bo kocham go bezgranicznie, nie wyobrażam sobie życia bez niego...Boję się tylko czy kolejnym razem również dam mu szansę? Chcę być konsekwentna, więc musiałabym go zostawić jeśli jeszcze kiedyś..? Na marginesie jest naprawdę cudownym człowiekiem, wspierającym, panującym wspólną przyszłość, troskliwym, gotowym wziąć mnie do siebie, gdyby w domku u mnie działo się coś nie tak..I tak żyję, paradoksalnie nadal ufam, wierzę w nas..........Cenię sobie każdą radę, więc jeśli któraś z was Drogie Kobietki wymyśli jakąś złotą radę dla mnie napiszcie;) Dziękuje ;)

Autor: ASICA  04.05.2008 zgłoś

Do zeniu z pleszewa - jestes kanalią, jakich wiele niestety!Czy rozumiesz co to jest milość? bol rozstania? cierpienie po stracie kochos kto byl twoja druga dusza i cialem? Czy Ty posiadasz uczucia wyższe?Jak mozesz pisać że są siebie warci? Wiesz co znaczy bliskość dla obolałej duszy? Kocha się nie zawsze kogoś kto na tą miłość zasluguje, to po prostu sie dzieje...Jesteś zwykłym chamem i prostakiem-kanalią która wykorzystuje bez skrupułów.Zyczę ci byś w życiu poznał co to cierpienie i by kobieta z którą jestes szybko zorientowała się z kim ma do czynienia i pogoniła jak najprędziej takiego prostaka, myśląceho fiutem!

Autor: Boguś  04.05.2008 zgłoś

Tak trzymaj dziewczyno,a jak się znudzisz to wtedy szukaj

Autor: fazik81  04.05.2008 zgłoś

Wiesz co,ten glupek sie Toba bawi bo wie ,ze Ty go kochsz a tutaj widac,ze on na Ciebie leje i jest zwyklym frajerem ktory sam nie wie czego chce!!! Jesli facet bawi sie uczuciami innych jeszcze nie wie ze ktos bedzie sie bawil jego uczuciami bo to tylko kwestia czasu!!!! Moze i ma ta swoja dziewczyne ktora niby kocha ale jakos nie jest realne dla mnie to ze Ona byla na weselu i on sobie poszedl do Ciebie,moze to ona jego wali w rogi a on jeszcze o tym nie wie???? Ty pozbieraj sie w tym wszystkim i olej tego barana bo mysli tylko i wylacznie fujara i nie warto zebys przez niego dalej sie tak zadreczala bo na pewno jestes fajna dziewczyna ktora moze sobie ulozyc zycie z kims innym bardziej normalnym niz ten pajac!!!! Wiesz co jest zalosne w tym wszyskim???? Ze to on mysli ze jest gora ale tak na prawde to Ty jestes gora bo go olejesz na maxa i w koncu ta szmata,bo inaczej nie da sie go nazwac,zostanie sam jak palec a zycze mu tego bardzo!!!! Kobiety nie dajcie sie tak walic w rogi bo pomysle ze jestescie wszystkie jakies inne bez wlasnej godnosci i szacunku a to tak na prawde Wy wybieracie Nas a nie My!!!! Wiecej wiary w siebie a bedzie dobrze!!! Wszystkiego dobrego dla Ciebie Panno!!!

Autor: A  04.05.2008 zgłoś

Wiesz co "do A"..?.. Jednej rzeczy nie rozumiem... Skoro jesteś taka szczęśliwa - to czemu tak się tutaj denerwujesz.... Znacznie bardziej niż ja - choć chyba powinno być odwrotnie..?.. Nie interesuje mnie, co w życiu robisz - bo nawet nie zadałaś sobie trudu przeczytania dokładnie tego, co napisałam tu ja i wiele innych osób - łącznie z autorką tytułowego tekstu...O tym również, że postrzegane są, jako kobiety silne i przebojowe.. Ja nie zamierzam Ci niczego udowadniać choć atakujesz mnie i moją dumę - swojej dumy i godności mam wystarczająco dużo... Ciekawe, jak Ty zachowałabyś się, gdyby nagle okazało się, że Twój cudowny mąż - nie jest tak cudowny, jak Tobie się zdaje.. że okłamuje Cię ciągle.. Masz tego 100% pewność..?.. Czy tylko zaufanie...?.. Takie, jakie miałam ja oraz większość piszących tu dziewczyn..?.. A może wertujesz mu telefon i pocztę..?.. Tak na wszelki wypadek..?.. Bo może to jednak Ty sie mylisz i dajesz się kiwać zupełnie o tym niewiedząc..?.. Zauważyłaś, że wiele tutejszych historii opowiada o długoletnich związkach..?.. I że są to historie kobiet w różnym wieku..?.. Co zrobiłabyś wtedy - wywaliła za drzwi i zapomniała..?.. Niestety - Kochana - to nie takie proste.. Chyba nawet sama nie możesz w to nie wierzyć... Poza tym - sama widzisz - dla Ciebie poniżanie się dla kariery nie jest niczym złym.. ale bycie lalą do łózia - to potworność... Dla mnie wręcz odwrotnie.. Życie nie jest czarno-białe a bardzo przewrotne... Ale Ty chyba jesteś za młoda, żeby to w ogóle zauważyć... Zabawna jesteś z tymi swoimi wybujałymi radami i przekonaniem o swojej wyższości nad innymi tutaj... Polecam więcej pokory do życia.. I życzę powodzenia - nie wiem na jakiej podstawie myślisz, że tylko Ty w tej całej gromadzie kobiet zasłużyłaś na szczęście...?..

Autor: ellle do ebolka  04.05.2008 zgłoś

Niestety byłam z gościem kiedyś, który miał babkę, która poprostu zajmowała się jego domem, kochała go, a on miał ją w dupie. Nawet chętnie gość by się na mnie przerzucił, ale ja bym mu napewno nie sprzątała i nie gotowała. Więc się nie przerzucił. Względy praktyczne przeważyły. Później babka odkryła jego e-maile do mnie i wzieła proszki. Na szczęście nie za dużo. Potem i tak się rozstali po pół roku czy coś takiego. Dodam, że facet był elokwentny i bardzo inteligentny. Cud miód w obejściu. Tak więc playboy zaliczony. Nigdy więcej. Rozstanie gwałtowne, bolesne, ale to pryszcz w porównaniu z rozstaniem z typem faceta opisanym w tym artykule. Trzeba niestety być czujnym. Tak więc ebolka on to znów zrobi tym bardziej, że raz mu wybaczyłaś - więc następnym razem też wybaczysz. Po ślubie trudniej będzie się rozstać i on to wie. Będzie zdradzał. Faceci są wygodniccy. Lubią być zawsze górą. Uwielbiają stabilizację typu żona sprząta, gotuje, zajmuje się dzieckiem. A oni sobie skaczą z kwiatka na kwiatek. Tak to jest. Sama kiedyś straciłam kupę czasu na faceta. Nie mogłam uwierzyć, że nie czuje do mnie tego samego co ja czuję do niego. A czułam ogień w sercu. A jednak nie czuł. Jak się jest niedoświadczonym, młodym i naiwnym łatwo wpaść w sidła takiego faceta pijawki. Istny "nieuchwytny cel"- tytuł tego filmu to doskonała metafora. Pijawka zabiera czas, energię, uczucie nic nie dając w zamian. Wpędza w stan chronicznego odrętwienia umysłowego. NIektóre kobiety się z tego podnoszą, aniektóre lądują na psychiatryku. Teraz wiem, że tacy faceci są poprostu słabi i niedorozwinięci uczuciowo. I omijam takich szerokim łukiem. Z reguły mają po kilka żon. Żenią się i rozwodzą i tak w kółko. Traktują kobiety jak przedmiot, za nic mają rodzinę, dzieci. Nie wiem skąd się tacy biorą, ale dużo popaprańców chodzi po tym świecie.

Autor: ebolka24  04.05.2008 zgłoś

Do elle... cenię sobie każdą radę, ale czy jesteśmy aż tak idealni, aby nie popełnić błędu, czy wybaczenie osobie, którą się kocha to nazbyt wiele? Czy wybaczenie automatycznie przysporzy nam kolejnych trosk i przykrości i sprawi, iż ukarzemy się naiwne, ślepe, zakochane i przeklinające nasza miłość a jednocześnie naszą największą porażkę? Chce nadal ufać...troszczyć się o niego, budzić się przy nim, szukać wspólnie pierwszych śladów wiosny, słuchać jego "Kochanie...", czuć zapach jego skóry, kiedy leży blisko.. Czy to, że chcę wybaczyć kilka słów, które mnie zabolały oznacza automatycznie przyzwolenie na kolejny raz, na kolejny ból, kolejne kłamstwo? Czy wybaczenie i wspólne budowanie przyszłości z uwzględnieniem wspomnianego incydentu może być pojmowane jako wartość, nad którą trzeba pracować...Czy wybaczenie automatycznie wiąże się z "następnym razem" ze zgodą na niewierność?

Autor: eM.  04.05.2008 zgłoś

Hum, powiedzmy, że mam podobną historię, tylko że... na odwrót. To zawsze ja zostawialam facetów. Lecz później zaczynalo sie pieklo. Oni chcieli wrocic, niby jestem silna, ale im ulegalam. Z moim ex bujam sie tak juz od... hmm... od pazdziernika, czyli 7 miesiecy. W tym czasie zdazylam z nim zerwac 2 razy - raz w pazdzierniku - wtedy po jego "zmianie" wrocilam do niego, lecz to juz nie bylo to samo. Drugi raz zerwalam z nim w marcu. Obiecaliśmy sobie (albo ja jemu) że będziemy przyjaciółmi. Poprosiłam go też, żeby nic nie robił w kierunku tzw. "odzyskiwania mnie". Jednak zaczeliśmy rozmawiać przez gg, gdzie on wysyłał mi dołujące kawałki o miłości, etc. Za każdym razem, kiedy już wydawało mi się, że już odzyskałam radość życia (w końcu definitywne rozstanie po ponad 2 latach zwiazu boli nie tylko tego "zostawianego") on dowalal mi czymś takim i ja znowu zaczynalam sie zastanawiac, czy dobrze zrobilam. Tak tez bylo do wczoraj, kiedy rozpromieniona usiadlam do kompa. Znowu wyslal mi dolujacy kawalek, otworzylam, lzy naplynely mi do oczu... i stwierdzilam: NIE, tak dalej byc nie moze. Zamknelam, wyszlam z pokoju na balkon, odetchnelam, wrocilam. Doszlam do wniosku, ze: Po co mam sie zastanawiac nad tym po ran n-ty, skoro teraz potrafie sie usmiechac a nie dolowac jego kolejnym narzekaniem. No i zauroczylam sie teraz w innym (w koncu wiosna ;P) Nie wiem, czy to wyjdzie, czy nie, w kazdym razie definitywnie zamknelam poprzedni rozdzial i teraz zamierzam cieszyc się życiem (Po to ono w końcu jest). Pozdrawiam wszystkie kobietki, ktore mają problem, że nie wiedzą, czego chcą i ulegają mężczyznom. Oby wam się udało tak, jak mi. Cudownie jest mieć poczucie takiej lekkości i motylków w brzuchu :)

Autor: soniablack  04.05.2008 zgłoś

zgadzam sie co do motylków;) Ja już dawno takich nie czułam, zapomniałam jak to jest cholercia. Chyba uzależnienie od faceta jest jednym z najgorszym uzależnień! Nie pozwala jeść, pić(no z piciem to różnie;P) wprowadza w grobowy nastrój i doprowadza do znienawidzenia komórki ( nie raz lądowała na ścianie przez to ze skubana nie chciała wywadć z siebie JEGO dzwonka). Hm.. żeby to chociaż gdzieś leczyli!!Czy coś. A oni nic. Żadnej pigułki na ślepą miłość. Trzeba by się nad tym zastanowić;)

Autor: Smutna  04.05.2008 zgłoś

Ja wiem jak to jest w prawdzie nie wykorzystywał mnie do seksu bo na to się jeszcze nie zgodziłam ale kochałam go a on mną pomiatał kilka razy a męczyłam ię z tym problemem dwa lata aż wkońcu jedna z kolerznek mi pomogła i poznałam nowego chłopaka okazał się nim mój przyjaciel i sąsiad jednocześnie teraz jestem z nim szczęśliwa teraz z nim jest mi dobrze on dba o mnie i pociesza jak jestem smutna jest przy mnie

Autor: ellle  04.05.2008 zgłoś

Tak to już jest ebolka, że w związku trudno o równowagę. Zawsze jedna strona ma lepszą pozycję i to wykorzystuje. No chyba, że pójdziesz na kompromis i będziesz patrzeć przez palce na zdrady, będziesz w pełni je akceptować dopóki kochanka nie będzie chciała ci go zabrać. Jeżeli będzie chciała go mieć tylko dla siebie trochę pokrzyczysz, zrobisz ciche dni (aby dać mu to i owo do zrozumienia,że rozwód to podział majątku, że dzieci, a co znajomi powiedzą) on schowa ogonek i z nią zerwie, będzie spokój z pół roku dopóki sobie nowej nie znajdzie. I tak w kółko. Mam trochę w tym doświadczenia, dużo widzę, rozmawiam z facetami przecież. Mówią jak było. Oczywiście wg nich każdy taki związek to miłość. Trele morele. Raczej swędzi ich to i owo moim zdaniem. Jakoś tak zawsze w coraz młodszych się zakochują. Czyli chodzi tylko i wyłącznie o ciało jędrne do seksiku.

Autor: Józia  04.05.2008 zgłoś

Moja rada to jest taka zmien numer telefonu!!!Dziewczyno napewno jestes wartościowa kobieta znajdziesz tego który Cię uszczesliwi!!

Autor: alicja  04.05.2008 zgłoś

Kazda ma swoja historie...moja rownież podobna...Około trzech lat temu rozstałam sie z kolesiem z którym bylam 6 lat. Bywało miedzy nami różnie-było też tragicznie...ale kochałam go strasznie i mimo upływu lat kocham chyba nadal, mimo iz w miedzy czasie byłam w kolejnym prawie dwu letnim związku.Obecnie jestem sama i nie ubolewam nad tym.Po rozstaniu(dodam że to ja zerwałam, nie z powodu kogos innego czy dla tego że przestałam go kochać-po prostu juz nie wytrzymałam tego co sie działo miedzy nami)spotykalismy sie na zasadzie gdy natknelismy się na siebie spedzalismy ze soba kilka dni i nocy.On byl z kims innym, ta dziewczyna wiedziala ze sie spotykamy ale nadal z nim była...I jaki mam problem...od tego momentu nie spotkałam faceta którybyłby dla mnie interesujący...Były momenty gdy byłam z nim, że nie moglam wytrzymać z cierpienia i przyżekałam sobie że juz nigdy nie bede kochać...i stało sie to faktem, nie potrafie być z kims, nie chce, nie czuję nic! To jest straszne, nie wiem czy to przez niewłasciwego faceta czy przezemnie. Czasem myslę że byliśmy sobie przeznaczeni i już zawsze zostanę taka samotna-sama ze soba. Ludzie ktorzy mnie znają nie wiedzą o tym, wydaje się radosna, towarzyska, ale w glębi serca ciągle mi go brak...brak jego głosu, z nim rozmow, jego ciała, jego poczucia humoru. A jeśli chodzi o sex to nie sprawia mi wogole satysfakcji-co kiedys było nie do pomyslenia...wystarczyło ze na niego popatrzyłam. Załuję ze doszło do tego, że rozstalismy się...czy tak bedzie zawsze? Przeciez to juz było tak dawno, a ja cierpieę nadal...

Autor: Lyle  04.05.2008 zgłoś

do ebolka Apropo tego wybaczania..Ja myślę,że czasami warto jest dać jeszcze jedną szansę..każdy z nas popełnia błędy,ktrórych potem żałuje i każdy z nas ma czasem chwilę słabości..jeśli to była taka zwykła rozmowa jakaś na gg,tak jak on mówił:farmazony przy piwie no to chyba aż taka zdradą to znowu nie jest..jednak jak się z nią spotkał i coś tam jeszcze więcej no to ja już nie byłabym taka wyrozumiała. Jeśli ktoś mnie zdradzi to nie ma zmiłuj się,jest wypierdalaj bez słowa tłumaczenia. Zdrada to zdrada-woli inną,ok ale mnie już wtedy nie ma. Można wybaczyć,dać drugą szansę,tylko jeśli ktoś na to zasługuje,jeśli chce się zmienić i się rzeczywiście zmienia..decyzja należy do Ciebie..

Autor: ebolka24  04.05.2008 zgłoś

Do Lyle, dziękuję za wsparcie! Zgadzam się, ze stwierdzeniem, które wypowiedziała kiedyś księżna Diana " Troje w związku to już tłok" i w związku z powyższym nie wyobrażam sobie, abym mogła żyć i tworzyć związek z mężczyzną, który wybrał inną, spędził z nią noc, był na kolacji-nieważne......Jestem wszak kobietą, która ma swoją dumę a nie szmatką do podłogi. Moja sytuacja dotyczyła raczej tzw;"miłych słówek", które kierowane były do osoby, co do której nie powinny być kierowane, skoro to ja jestem tym wymarzonym skarbem, to na cóż kokietować inne, zwodzić kłamstewkami?!...W moim serduszku pozostała zadra, swego rodzaju kawałek lodu, który tkwi i nie chcę już słyszeć pewnych słów....... Nie chcę...staram się ponownie zaufać...słowa, które wypowiedział bolały, nadal bolą......Nie chcę przyjąć aktualnie pierścionka-nie teraz... Nasza pojednawcza wycieczka do Kołobrzeg polegała na spacerze we 2 brzegiem morza i milczeniu....ja o wspomnianej sytuacji...On...? Pragnę dalej wierzyć w nas, w nasza wspólna przyszłość i boli mnie, że nikt nie potrafi zagwarantować mi wspólnych kilkudziesięciu lat-wiem, sentymenty... Lyle słowa zabolały badziej aniżeli czyny, których nie było

Autor: monika  04.05.2008 zgłoś

dziewczyny...jest nas cale mnostwo,tych ktore kochaly tak bardzo ,ktore ryczaly nocami,gryzly paznokcie i chudly w oka mgnieniu....ktore wierzyly,wmawialy sobie ze moze bedzie lepiej...ze wroci,ze to tylko slabostka.....ze zostawi tamta....bylam 7 lat z facetem,pierwszym moim facetem i przez ten czas jedynym,2 lata dochodzilam do siebie-z depresji wyciagnela mnie rodzina z ktora wczesniej nie mialam otwartych stosunkow,mama wpychala mi jedzenie-bo schudlam do wagi 44 kilo,oczy mialam opuchniete do tego stopnia ze nie moglam ich otworzyc....to bylo straszne.A teraz....wyjechalam,mam swietna prace i kochanego faceta--ale ile kosztowalo go to wszystko cierpliwosci,to bym mu zaufala,abym sie otworzyla przed nim,ile zniosl moich dziwnych dni,humorow i wahan nastroju---oplacalo sie,jest dobrze---a o bylym juz nie mysle.Wiem ze ciezko jest zapomniec,bo tak sie wogole nie da zapomniec,mozna tylko zobojetniec...pozdrawiam Was wszystkie.

Autor: Lyle  04.05.2008 zgłoś

do ebolka ja wiem jak słowa potrafią ranić..mogą Ci zrujnować cały świat,w jednej chwili. bolą bardziej aniżeli najtrtwardszy cios. ja to doskonale wiem. Bo nie raz już tego doznałam od swojego byłego chłopaka. Ale ja nie wiem dokładnie na czym polegała ta rozmowa ich. Czy to był jakiś gorący flirt,czy zwykła rozmowa..i w jakim stopniu mógłby to zrealizować. Ale skoro mówisz,że Ciebie to zabolało,no to chyba musiało być coś bardziej poważnego,a więc w takiej sytuacji nie wiem co bym zrobiła. Może dałabym troche czasu..zobaczyła jak się będzie zachowywał. Albo zatrzasnęła przed nosem drzwi i powiedziała jedno słowo..wszystko zależy od kobiety i charakteru. ALe jedno jest pewne-nie można pozwolić sobie na to,żeby facet traktował Cię jak szmatę. Tylko jak kogoś jedynego,wyjątkowego,wartościowego. Bo to ona ma Ci dawać pewność,że tak właśnie jest,a nie rodzić wątpliwości.

Autor: Lyle  04.05.2008 zgłoś

do kobieta, która kochała za bardzo wysłałam Ci maila. mam nadzieję,że doszedł. do siwiaczek88 prosiłaś,żebym się odezwała. też wysłałam maila. pozdrawiam;)

Autor: do A  04.05.2008 zgłoś

Denerwuje mnie tylko i wylacznie glupota. Nie potrafie byc obojetna wobec dziewczyn, ktore daja sie soba pomiatac w tym samym stopniu jak np. ten anglista z Torunia z nasadzonym na glowe kublem na smieci.

Autor: kasia007  04.05.2008 zgłoś

tkwie w czyms co przypomina kolo przeklete kolo...ten zapach skory sposob w jaki cie dotyka ntego nie da sie od tak zapomniec!!!czuje sie jak smiec za kazdym razem wybaczam bo nie wyobrazam sobie aby ktos inny mnie dotykal spal ze mna ...Staram sie jak moge ale za chwuile przychodzi ta slabosc...jest mi strasznie ciezko..gdy kogos kochasz wybaczasz mu a potem kolejny raz i kolejny a ty stajesz sie nikim....pozrdrawiam te wszystkie dziewczyny ktore kochaja /zbyt mocno kochaja/

Autor: didi  04.05.2008 zgłoś

Ja bym proponowała zadzwonić do jego aktualnej dziewczyny i o wszystkim ją poinformować, powinna wiedzieć z kim się zadaje, a przy tym prawdopodobnie kawaler się obrazi i może sam zaniecha kontaktu,będzie łatwiej.

Autor: Mięta  04.05.2008 zgłoś

No dobrze a co zrobić jeśli wszystkie wasze metody zawiodą bo ja próbowałam już wszystkiego. Powiadomiłam jego laskę o wszystkim, wyjechałam na jakiś czas, zmieniłam nr tel., tłumaczyłam sobie że to śmieć, i sama już nie wiem czego jeszcze nie robiłam. Dałam mu do wyboru albo Ja albo Ona i nic z tego. Jak to byście wytłumaczyli że mimo to nas do siebie zajebiście ciągnie. a nie wspomniałam że mam innego z którym jestem bo jak mówią klin klinem i tez nie wyszło bo go nie kocham.

Autor: Malutka kropeczka_BielskoB  04.05.2008 zgłoś

Ja mam tak samo;(( Krzywdzi mnie, w chwilach zlosci nawet zbije.. uciekam a potem wracam z podkulonym ogonem. Jesli ma sie sile, i pewnosc siebie to TRZEBA WIAĆ!!!! Taki facet wykancza bardzo i ja bylam taka silna kobieta kiedys..a teraz juz nie jestem. Tak mnie zmaglowal ze boje sie wyjsc z domu, mam silna nerwice. Jestem zagubiona ale nie potrafie tego zostawic. Najlepsza rade jaka mozna dac innym to ta, ze jak zauwaza ze cos jest nie tak na poczatku znajomosci, to trzeba zakonczyc!! Trzeba uciekac!! Dobrze jest tez przesledzic jak toczyl sie jego zwiazek z poprzednia partnerka.. - "Moj ptyś" opowiadal mi o ex paskudne rzeczy.. bylam w szoku ze spotykal sie z taka wariatka 2 lata i prawie sie pobrali a okazalo sie, ze to On(!!!) ja wykonczyl dokladnie tak samo jak mnie wykancza..i ze to ona miala racje, i bardzo mozliwe ze nastepnej bedzie mowil ze ja tez bylam wariatka;(( to przykre bardzo. Mam nadzieje ze sobie poradze i kiedys wkoncu uciekne. Jestem mloda jeszcze, mam 23 lata (On31).. chcialabym znowu byc tak silna jak wtedy kiedy go poznalam;((((( Pragne odzyskac siebie!! :( Pozdrawiam te ktore walczą o siebie;*

Autor: lalka  04.05.2008 zgłoś

jakbym czytała o moim byłym(kobieta,która kocha za bardzo):5 lat młodszy,uroczy,hehe.Spotykaliśmy się po kryjomu,nie przedstawił mnie nawet rodzicom.Spotykał się ze mną w soboty( w tygodniu nie miał czasu,hehe)na seks u niego na działce,żenada.Na początku opowiadał mi o swojej koleżance z pracy(potem jej widmo prześladowało mnie bez przerwy,przeczuwałam,co się stanie,ale wmawiałam sobie,że przesadzam.Miał manię wyższości,nazywał wszystkich znajomych pajacami,a znajome:idiotkami.Zabraniał mi chodzić nawet do koleżanki do domu,a sam chodził do swoich znajomych.awanturował się,jak nie mogłam odebrać w pracy telefonu,a sam potrafił przez 8 godz.nie napisać nawet smsa.Kasy też nie lubił na mnie wydawać,a ja kupowałam mu drogie prezenty.Przegiał,kiedy na rocznicę kupił mi blaszany łańcuszek(zarabiał 3 razy tyle,co ja,utrzymywali go rodzice,opłacał tylko swoje studia).POwtarzał,że mnie kocha.Zrywał ze mną kilka razy,bo twierdził,że nie jest w stanie zapewnić mi przyszłości.Nie potrafił rozmawiać,natomiast godzinami w nocy,przetrzymywał mnie na gg.i pisał o "pierdołach",obrażał się,jak chciałam iść spać.Pod koniec tej historii którejś nocy tknięta przeczuciem zadzwoniłam do niego,bo się nie odzywał.Nie odebrał,więc zadzwoniłam do niego do domu na stacjonarny i jego ojciec powiedział mi,że go nie ma(była 2 w nocy).Zadzwoniłam do jego koleżanki(znałyśmy się),też nie odebrała.Na drugi dzień zadzwonił do mnie po południu i wyzwał mnie,że jestem wariatka,że się mnie brzydzi,że nie chce ze mną być,że mam przeprosić jego koleżankę,że dzwoniłam do niej w nocy.Przeprosiłam ją,płaszczyłam się przed nim,błagałam o spotkanie,wykręcał się brakiem czasu.Potem dzwonił,pisał,że tęskni i znowu nie chciał się spotkać.Rozpaczałam,nie poszłam do pracy...Znalazłam inną pracę i zrezygnowałam,bo nie miałam siły...Upijałam się codziennie z kolegą z pracy przez 2 tygodnie....Napisałam mu,że jestem w ciąży,dzwonił całą noc,pisał,że pragnie mieć ze mną dziecko i mieszkać ze mną....Jak dowiedział się,że to był fałszywy alarm,wyzwał mnie,że go niepokoiłam........Miałam uraz do facetów,obrzydzenie.........Szczęście w nieszczęściu poznałam mojego misia ,teraz dopiero wiem,co to prawdziwy facet,co to być szanowaną i kochaną.O tamtym zapomniałam,mam nadzieję,że nie unieszcęśliwi już żadnej kobiety,nawet nie był przystojny,totalne zero.

Autor: kobieta, która kochała za bardzo  05.05.2008 zgłoś

haha nieźle, ja pamiętam jeszcze, ze w tamtym czasie wydawało mi się, że mój przypadek jest totalnie odosobniony.... że mało jest takich kretynek jak ja; i pami etam, że czytałam ten wiersz Jasnorzewskiej.. Miłość Nie widziałam Cię już od miesiąca I nic. Jestem może bledsza trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca, lecz widać można żyć bez powietrza! Kurde co za bzdura, a ja sie tak czułam; i potem baby głupie myślą, że tak włąśnie powinna wyglądać ta jedyna, prawdziwa miłość; osrać to :)

Autor: waga  05.05.2008 zgłoś

To co opisują uzaleznione dziewczyny to nie milość.Nie wiem kto wam wmówił, ze miłośc to zaspokajanie potrzeb drugiej osoby, ale podejrzewam, że tak widziałyscie w domu. Moze pomoze wam"kochajace za bardzo" uswiadomienie sobie, ze w swoich toksycznych związkach nie doswiadczyłyście zadnych "wyższych" uczuć a tylko redukcji lęku. To nie to samo co uczucie miłosci, choć tez endorfiny sie wydzielaja. Generalnie mitologizujecie swoje doznania, a to tylko mechanizm jak w tym dowcipie o facecie, co miał przyjemność jak nie trafił sie młotkiem w fiuta.Chwilowy brak negatywnych bodxców mylnie odczytujecie jako stan miłosci. To trochę bezceremonialne, ale do miłosci to wam daleko.najpierw trzeba oswoić lęk , który was czyni bezwolnymi. I nie ma on przyczyny w zwiazkach, które opisujecie- trzeba szukać glębiej w sobie. Inaczej ma szanse sie powtórzyć.

Autor: kobieta, która kochała za bardzo  05.05.2008 zgłoś

Do wszystkich Kobitek z takimi problemami!! Polecam książkę, o której bardzo szkoda, ze nie wiedziałm 2 lata temu: KOBIETY, KTÓRE KOCHAJĄ ZA BARDZO Norwood Robin I ja kupiłam w EMPIKu i nie pamietam czy kosztowała 25 czy 30 zł, tak czy srak niewiele. Jest super, jest o nas.... skopiowałam na zachętę parę komentarzy ze stronki, POLECAM Podpis: ariadna Jestem w trakcie czytania tej książki! Czytam ją drugi raz. Za pierwszym razem, kiedy przypadkowo znalazłam ją w księgarni podeszłam do niej trochę sceptycznie. Chmm..., stwierdziłam, że ciekawa lektura, ale nie o mnie. Pomyślałam sobie, że biedne te kobiety, widziałm w opisach przeżyć bohaterów tej lektury, bliskie mi osoby (mamę, babcię, siostry, koleżanki). Co za ironia losu. Pewnego pięknego dnia, zakończył się mój związek, wielka zdawało się, MIŁOŚĆ!!! Pierwszy raz w życiu przyżyliśmy takie wspaniałe uczucie. Jednak po odrzuceniu mnie przez mojego partnera, stwierdziłam, że coś jest nie tak. Ale co? Niczego niby mi ie brakuje, od pewnego czasu zaczęłam się czuć dobrze w swojej skórze, zaczęłam wychodzić losowi na przeciw. Przestałam się bać mężczyżn! Bo tak było do tej pory, bałam się kochać, związki, które dotychczas miały miejsce w moim życiu były toksyczne, zarzucałam sobie jakiś ukryty feler, że nie da się mnie kochać... No i po zakończeniu ostatniego związku, który wcale mnie nie uskrzydlał. Powiedziałam, że teraz to już przesada, wzięlam sie za ponowne czytanie książki Robin Norwood i tym razem dostrzegłam w niej siebie. Polecam wszyskim kobietom, ktore kochają za bardzo, ale nim po nią sięgną, życzę wszystkim kobietom, by umiały obiektywnie spojrzeć na swoje życie. TO chyba pierwszy i najważniejszy krok wku zdrowieniu!!! Życzę również zdrowej samoświadomości i docenienia siebie jako wartościowych ludzi. Na koniec dodam, że książka nie zdaiała udu, zle może być pierwszym i najważniejszym krokiem ku uwolnieniu się z sideł niezdrowych relacji damsko - męskich. Ocena: Podpis: sorceress a ja zastanawiałam się dziś w sklepie..kupić?nie kupić?...Kupiłam.Właśnie czytam...matko....ale narozrabiałam w swoim życiu. Polecam, polecam.Każda Babeczka powinna przeczytać! Ocena: Podpis: j_haghani książka mądra, potrzebna, momentami smutna ale, też niezwykle pokrzepiająca i dająca wielką nadzieję na przyszłość i ZMIANĘ swojego życia. Niezwykle mi pomogła po moim rozstaniu z bliską osobą, gdy zakończył się nasz prawie 5-letni związek. Lektura tej książki, jestem o tym przekonana, zadziałała niczym seanse psychoterapeutyczne - pomogła mi przemyśleć swoje życie, małżeństwo, zrozumieć strachy ciągnące za mną od dawnych lat ... oraz wyjść z piekła rozpaczy i beznadziei w jakim się znalazłam. Uważam, że każdy, kobieta czy mężczyzna, powinien sięgnąć po tę książkę i polecać ją innym. Kochani czytajcie takie wspaniałe książki jak ta i ... zmieniajcie na lepsze - tylko SIEBIE a nie innych! :-) Ocena: Podpis: blonka gorąco polecam!!!! Uważam że ta książka powinna być obowiązkową lekturą każdej kobiety. Ocena: Podpis: Katarzyna Przeczytalam te ksiazke okolo 2 lata temu. Z niedowierzaniem troche zabralam sie do lektury; na odwrocie bodajze czy tez gdzies na pierwszych stronach pisala jakas kobieta z podziekowaniami do autorki mowiac ze ta ksiazka odmienila jej zycie. To brzmi jak tani amerykanski trick po to zeby ksiazke sprzedac, pomyslalam, ale wkrotce zrozumialam, czytajac te ksiazke, co ta kobieta miala na mysli. Bo dzisiaj wiem, ze ta ksiazna NAPRAWDE ZMIENILA MOJE ZYCIE - NA LEPSZE! Byl to cud ze wlasnie wtedy gdy potrzebowalam jej najbardzij ja znalazlam - przypadkiem na ksiegarnianej polce. Nigdy nie zapomne co ta ksiazka mi dala. Bylam w prawdziwym dolku, naprawde, moje poczucie wartosci siegalo dna, wszystko z powodu przeszlosci (dziecinstwo) oraz zlych zwiazkow w doroslym zyciu i mojego blednego spojrzenia na milosc, ktora, jak mialam od dziecka blednie wpojone, niesie ze soba cierpienie. Nie bylo mnie stac na fachowa terapie, a ta ksiazka uratowala mi zycie! Nie wiem jak wyrazic swoja wdziecznosc za istnienie tej ksiazki - ale wiem, ze z calego serca bede ja polecac innym kobietom ktore kochaja w niewlasciwy sposob i ktore kontynuuja swoje zycie w bledny sposob nawet bedac swiadome tego ze cierpia. Serdecznie dziekuje za to ze ta ksiazka istnieje! Ocena: Podpis: Malgosia Doskonala ksiazka. Jestem wlasnie w trakcie lektury. Uswiadamiam sobie, dlaczego tak zle wybieralam i wybieram mezczyzn, ktorych kocham i jak, w gruncie rzeczy, zle ich kocham. Mam nadzieje, ze ta ksiazka, poza swiadomoscia, przyniesie mi takze sile i zdolnosc do "wyzdrowienia". Ocena: Podpis: vipera^^^ Ta ksiazka odmienila moje zycie, dzieki niej przejzalam na oczy jak nieprawidlowo prowadzone jest moje zycie. Polecam ja wszystkim tym ktorzy chca sie zaglebic i poznac prawdziwa przyczyne kazdego problemu jaki powstaje w ich zyciu. Mam dopiero 16 lat ale zrozumialam juz tyle,ze teraz wiem jak powinno wygladac moje zycie. Zrozumcie jak przeszlos

Autor: kobieta, która kochała za bardzo  05.05.2008 zgłoś

super, że jest tutaj to forum, myśle, że gdybym mogła miec kontakt z osobami, które przeżywały to samo byloby mi latwiej; po prostu ci, którzy tego nie przeżyli nie są w stanie pojąć stanu, w jaki się wpada, że można rano wstać i po prostu NIE BYć W STANIE iść do szkoły czy pracy, że można się budzić ciągle przez całą noc i płakać non stop; i to nie jest głupota, to nie dotyczy tylko inteligentnych czy mniej inteligentnych, bogatych czy biednych; niewazne; ja tez sie kiedys zastanawialam, jak kobiety moga pozwalac sie bic, a prawda jest taka, ze pozwalalam sobie ciągle wyrządzac krzywde wcale nie mniejsza; zachęcam kobitki do gruntownego przymyślenie, co tak naprawde jest wazne, czego tak naprawde szukają; warto, bo ci, którzy z tego gówna wyszli są dzisiaj 100 razy silniejszymi i mądrzejszymi życiowo osobami Pozdrawiam

Autor: kobieta, która kochała za bardzo  05.05.2008 zgłoś

:)

Autor: tosamo  05.05.2008 zgłoś

przeszłam to samo. wyjechałam by uciec, gdy wracałam, on wręcz błagał o spotkania. gdy wróciłam, wydawało mi się, ze znów jesteśmy razem, mówił, ze z tamtą koniec itp. ale to był kit. ożenił się z nią. mają dziecko. unikamy się, żeby nie napiętnować tego małżeństwa zdradą.

Autor: lalka  05.05.2008 zgłoś

dodam że przez cały ten mój związek,ciągle płakałam.On był taki chamski,taki gbur.Nie akceptował moich znajomych,wszystko krytykował we mnie.Pamiętam,jak przefarbowałam włosy(wszystkim znajomym się podobało)a jego reakcja była taka:"co ty masz,k...na głowie?"i głupi uśmiech.Albo to:w samą wigilie spotkaliśmy się do południa,gdy odwoził mnie do domu,coś mi głupio dogadywał,więc sie popłakałam.Zaczął na mnie krzyczeć,że ciągle płaczę i...obraził się.Zadzwonił dopiero w nocy.W ogóle to ciagle się obrażał o byle co.Nie odbierał wtedy telefonów,albo odrzucał połączenia.PAmiętam jak pojechaliśmy raz na weekend nad morze.Cały czas się kłóciliśmy.Wszystko mu się nie podobało:że za dużo ludzi na plaży(na ludzi mówił:"bydło"),restauracje,które wybierałam mu się nie podobały,jedzenie mu nie smakowało.Ale najlepsze było,jak nakrzyczał na mnie za to,że wsiadłam do samochodu z jogurtem,ze pobrudzę mu tapicerkę!!!!!!!!!!!!!!!!Doszło do tego,ze ...........NIE ZEMDLEJCIE!!!!!!!!!!!!! Czułam się,że to ja go proszę o seks.Łaskę mi robił.poważnie!!!!!A jestem naprawdę bardzo atrakcyjna i miałam nawet propozycje ,że chcieli mi płacić,żebym zgodziła się na seks.A tu taka porażka,takie poniżenie!!!!!!!!W ogóle nie potrafił komplementu nawet żadnego powiedzieć.Nie zapomnę,jak śmiał się....tak:śmiał się jak debil,z tego,że.......mam małe stopy!!!!!!!!!Jestem filigranowa,więc jakie miałam mieć stopy jego zdaniem:kajaki??????????????NA koniec znajomości wyzwał mnie od najgorszych,że się mnie brzydzi,że jestem żałosna..........Potem pisał jeszcze smsy ze mną,dzwonił....Jak napisałam mu,że kogoś poznałam,to odpisał,że mam się kurwić dalej,że życzy mi powodzenia.MAM TYLKO JEDNO PYTANIE:SKĄD BIORĄ SIE TACY FACECI??????????CO Z NIMI JEST NIE TAK?????????????????????

Autor: Ogrodnik  05.05.2008 zgłoś

Ja myślę, że dobry sekator załatwiłby wszystko :-) Facetowi odechciałoby się głupot.

Autor: kola  05.05.2008 zgłoś

ss

Autor: Arek  05.05.2008 zgłoś

Kobieto! Szanuj się! Masz bardzo dużo w sobie miłości ale pozwól aby ktoś całą Tobie wykradł! On nie jest godny całować Twoich butów! Nie dość, że Ciebie oszukuje to jeszcze tę drugą! Zesłać go na pustynie bez wody! A Ty weź się do kupy i zacznij na nowo układać sobie życie bo masz je tylko jedno!

Autor: kola  05.05.2008 zgłoś

DO SZCZĘŚLIWEJ!!!ŻYCIE PŁATA WIELE FIGLI I LOS BYWA ZMIENNYM U MNIE SIELANKA TRWAŁA 4 LATA KOCHAJĄCY CUDOWNY FACET BEZ SKAZY IDEAŁ MĘŻCZYZNY,ŚMIAŁAM SIĘ KIEDY SŁYSZAŁAM ,ŻE FACECI ZDRADZAJĄ,POMYŚLAŁAM JAKIE JA MAM SZCZĘŚCIE MÓJ NIGDY TEGO NIEZROBI MNIE TO NIE SPOTKA BO JESTEM W UDANYM ZWIĄZKU NIEKŁÓCIMY SIĘ ,UDANE SEX NO BAJKA I NAGLE MÓJ LUBY PEWNEGO DNIA, MÓWI ŻE JUŻ MNIE NIEKOCHA-MYŚLAŁAM ŻE KTOŚ WBIŁ SZTYLET W MOJĄ PIERS ,NO JAK TO CO SIĘ STAŁO.............POMYŚLAŁAM,NO POPROSTU POWIEDZIAŁ,ŻE MNIE NIEKOCHA I PRAGNIE BYĆ SAM MIŁOŚĆ SIĘ WYPALIŁA,ZAPYTAŁAM CZY KTOŚ JEST PRZYSIĘGAŁ,ŻE NIE NA KOLANACH CHCE BYĆ SAM,PEWNEGO DNIA PRZYJECHAŁAM PO RZECZY ,ON BYŁ NA ZAKUPACH OTWORZYŁAM DRZWI BO MIAŁAM SWÓJ KLUCZ I PATRZE NA TELEFON I CO WIDZE WSZYSTKI8E NR ZNAJOMYCH WSPÓLNYCH WYKASOWANE I NA EKRANIE ZDJĘCIE NOWEJ DZIEWCZYNY MONICZKA PISZE MYŚLAŁAM,ŻE UMRE,ŻE KTOS DAŁ MI W TWARZ .MIELIŚMY WSPÓLNE DZIECKO CÓRECZKE,KTÓRA MIAŁA 1,5 ROKU I PLANY KTÓRE RUNĘŁY,TO JA SIĘ WYPROWADZIŁAM BO NIEMOŻNA Z KIMŚ MIESZKAĆ KTO NIE KOCHA....PO TYM WSZYSTKIM ,MIELIŚMY NOWE MIESZKANKO NA KREDYT TYLKO ,ŻE ONO BYŁO JEGO JA NIEMIAŁAM ŻADNYCH PRAW BYŁAM KONKUBINĄ POPROSIŁAM O PIENIĄDZE DLA DZIECKA NA JEDZENIE BO DOPIERO CO POSZŁAM DO PRACY,ON WIELKI PAN RZUCIŁ NA PODŁOGE POWIEDZIAŁAM UDŁAW SIĘ WSADŹ SOBIE W D.....,WZIEŁAM Z PRACY KOLEGE ADWOKATA ,PODAŁAM DO ŚĄDU I WYGRAŁAM SPRAWĘ O ALIMENTY BEZ ŁASKI 600 ZŁ NA MIEŚIĄC PRZELANE NA KONTO,ZACZĘŁAM DBAĆ O SIEBIE I DZIECKO,DUŻO POMAGAŁA MI MAMA,KTÓRA WIDZIAŁA JAK TO PRZEŻYWAM,NIE ODBIERAŁAM TELEFONÓW NIE CHCIAŁAM GO WIDZIEĆ WIĘC ZAŁOŻYŁ SPRAWE O WIDZENIA Z DZIECKIEM PRZEGRAŁ BO DZIECKO BYŁO ZA MAŁE ABY ZABIERAŁ JE,DZWONIŁ DO MOJEJ MAMY PO 3.5 MIESIĄCA ZACZĘŁY SIĘ SPOTKANIA Z DZIECKIEM ZACZĄ NAS ZABIERAĆ DO KINA,RESTAURACJI A JA STWIERDZIŁAM ,ŻE NIEBĘDE SOBIE ŻAŁOWAĆ TAMTA BAWIŁA SIĘ NA MÓJ KOSZT BO ON OSZCZĘEDZAŁ NA MNIE....A JEJ KUPOWAŁ DROGIE PREZENTY KWIATY PO PEWNYM CZASIE ZOSTAŁ BEZ PIENIĘDZY A PANIENKA ROLOWAŁA GO JAK MOGŁA NA WSZYSTKIE BOKI I SPOTYKAŁA SIĘ Z INNYMI ......ZACZĄŁ BŁAGAĆ PROSIĆ O POWRÓT NA KOLANACH PRZYSZEDŁ......A JA BYŁAM NIEUGIĘTA I PEWNEGO DNIOA OWA DZIEWCZYNA ZNALAZŁA MOJ TEL. I ZADZWONIŁA Z PŁACZEM ,ŻE ON JĄ ZOSTAWIŁ I ŻE BYŁ SUROWY DLA JEJ 9 LETNIEGO SYNKA,JA SPYTAŁAM KRÓTKO CZY WIEDZIAŁA O MNIE I DZIECKU POWIEDZIAŁA ,ŻE TAK OD SAMEGO POCZĄTKU WTEDY POWIEDZIAŁAM ŻE MA ZA SWOJE TAK JAK ONA ZGOTOWAŁA MI I MOJEMU DZIECKU LOS TAKI SAM ŻYCIE ZGOTOWAŁO JEJ, WIĘC NIGDY SZCZĘŚLIWA NIE MOŻESZ BYĆ PEWNA DO KOŃCA TEJ DRUGIEJ OSOBY KIEDYŚ MĄDRA DZIEWCZYNA MI POWIEDZIAŁA,ŻE MĘŻOWI DO KOŃCA NIEMOŻNA UFAĆ ŚMIAŁAM SIĘ IM POWIEDZIAŁAM JAK TO....DZIŚ JESTEM MĄDRZEJSZA ZAPAMIĘTAJ SZCZĘŚLIWA FORTUNA KOŁEM SIĘ TOCZY.................................TRZYMAM KCIUKI ZA BOHATERKE TEGO ARTYKUŁU TRZEBA SKOŃCZYĆ Z DRANIEM BO SZMATA SIĘ NIEZMIENIA(MĘŻCZYZNA)

Autor:  05.05.2008 zgłoś

" Jak będzie Ci dane żyć 100 lat, to ja chciałabym żyć 100 lat minus 1 dzień, abym nie musiała żyć ani 1 dnia bez Ciebie!"............ Nadal w to wierzę, nadal ufam, mam nadzieję, że dzięki wspomnianym powyżej radom będę silniejsza, tymczasem ...." Niewolnik cieszy się ogniskiem swego pana...." i tak jest dobrze NAM............ Obym nigdy więcej nie musiała płakać, bo powiedział, zrobił, zapomniał...i po raz kolejny wybaczać, z pewnością kupię książkę, bo........kocham za bardzo, ale kocham i wierzę że on kocha-mnie:) pozdrawiam Lyle i wszystkie mądre kobiety, które wiedzą co w życiu istotne

Autor: ebolka24  05.05.2008 zgłoś

powyżej pisała ebolka

Autor: MĄDRA RADA....  05.05.2008 zgłoś

Panno Nikt, prosze przeczytaj poniższy artykuł. On mi kiedyś pomógł, nawet bardzo....Mam go w skrzynce mailowej do dzis...smieszna sytuacja bo dostałam go od osoby, ktrórą kochałam całym sercem, roniłam łzy czytając go dzień w dzień ale...EFEKT JEST TAKI: po czasie znalazłam swój ideał - kochający człowiek, którego nie będę nigdy prosiła o miłość... ‘’...Wszystko wali się na głowę. Jakiekolwiek wartości, życie, wszystko, co dotąd robiłeś(aś), przestaje mieć sens. Pojawia się chęć ucieczki przed tym wszystkim, albo głupie myśli samobójcze. Najgorsze jest jednak przeświadczenie, że właśnie straciłeś coś, czy kogoś i że to, co było dotąd już się nigdy nie powtórzy - że już nikogo nie można i nie będziesz tak kochał, że nikt już nie będzie Ci się tak podobał, że to już niemożliwe, żebyś był tak szczęśliwy. Po prostu wszystko się skończyło i nie wróci. Czujesz fizyczny ból w piersiach, łzy same lecą z oczu, a jak do tego puścisz sobie jakąś nastrojową, romantyczną piosenkę (nie daj Boże tę, której kiedyś razem słuchaliście), to płacz murowany... Jesteś w stanie zrobić wszystko - spać pod drzwiami tego kogoś na wycieraczce, błagać na kolanach, zgodzić się na wszystko, czego kiedyś ta osoba od Ciebie oczekiwała. Przychodzą Ci go głowy wszystkie sytuacje, w których on, ona była dla Ciebie taka dobra, a Ty tą dobroć odrzucałeś - nie możesz sobie wybaczyć, że nie chciałeś iść raz czy drugi na spacer - przecież teraz dałbyś za to wszystko. Dobra, dotąd były złe nowiny - pisałem to po to, drogi Czytelniku, abyś wiedział, że ten kawałek pisze ktoś, kto kochał - kochał nieszczęśliwie, wył po nocach z żalu - przez tygodnie, czy nawet miesiące chodził po świecie nieprzytomny i... ...i żyje. I ma się dobrze. Właściwie, to świetnie - jest szczęśliwy, kocha tak, jak jeszcze nie kochał, a co więcej - gdyby nie te wcześniejsze, nieszczęśliwe miłości, może by nie umiał docenić szczęścia, które teraz go spotyka? Ok., czas na dobre nowiny. • Pierwsza, najważniejsza rzecz. TO PRZEJDZIE. Wiem, że teraz sobie tego nie wyobrażasz. Nie myślisz o niczym innym. Ale uwierz mi - z biegiem czasu to przejdzie. Może trwać tygodnie, miesiące, może i półtora roku (tak, to było długie półtora roku ;)). Ale przecież wszystko można znieść, jeżeli się wie, że kiedyś to po prostu przejdzie - będziesz znowu szczęśliwy, będziesz potrafił się cieszyć życiem i powoli, ale NA PEWNO dojrzejesz do tego, żeby znowu pokochać. Czas, czas, czas - czas wszystko wyleczy. Nie będzie łatwo, to nie przejdzie szybko, ale chyba najważniejsze, że to minie. Trzeba się tylko trzymać. • Co zrobić, żeby było łatwiej? Jeżeli chcesz naprawdę przez to przejść, to podstawowa zasada - zero kontaktów z ukochaną osobą - żadnych układów, typu: "ok., nie jesteśmy razem, ale się przyjaźnimy, więc się spotykamy raz na jakiś czas, dzwonimy do siebie, no bo przecież można to wszystko kulturalnie załatwić i nie tracić ze sobą kontaktu". Jasne, można. Ale zacznijcie się kulturalnie ze sobą kontaktować po dwóch latach, dobra? Wiem, to jest cholernie trudne, ale uwierz, że nie ma innej rady. Czasami jest tak, że chcąc nie chcąc, spotykasz tę osobę - ok., wtedy jest trudniej - ale pamiętaj, musisz ją po prostu wyrzucić ze swojego życia - każde spotkanie, rozmowa z tą osobą, spojrzenie jej znowu w oczy, zaczyna sprawę od początku. Po spotkaniu przygotuj się na powrót do domu, zaciskanie pięści z niemocy, płacz i... wszystko od początku. • Kolejna rzecz - nie zamykaj się w pokoju - nie rozpamiętuj, nie wspominaj. Rozmawiaj z rodzicami (jeżeli potrafią zrozumieć), przyjaciółmi. Nie chowaj wszystkiego w sobie, tylko się wygadaj. Nie jeden raz, bo taką potrzebę będziesz miał ileś razy. Wierzysz w Boga? Chodź do kościoła - módl się, rozmawiaj z Bogiem - wchodząc do kościoła można zostawić za sobą wiele trosk, to inny świat - odetchniesz trochę i nabierzesz sił na kolejne dni. W każdym razie - dziel się z najbliższymi swoimi troskami - rozmowa, wyżalenie się, czasem wypłakanie - pomagają. • No właśnie - płacz. Zbiera ci się? Ale Ty jesteś twardziel, macho i taki tam? W sumie nawet zapomniałeś płakać? Na to nie ma mocnych - płacz, zobaczysz, ze Ci ulży. • Czas. Generalna zasada (może słowo "zasada" średnio tu pasuje, bo tego wszystkiego nie da się określić naukowo), brzmi: MASZ NIE MIEĆ WOLNEGO CZASU, a więc i siły na rozpamiętywanie. Musisz znaleźć sobie coś, jakieś zajęcie, hobby, pasję, dzięki której będziesz mógł częściowo zapomnieć. Załóż sobie jakiś cel i dąż do niego za wszelką cenę. Uprawiaj intensywnie sport - zobaczysz, jak po dobrym, półtoragodzinnym treningu nie ma siły na myślenie i zamartwianie się. Chodź do kina, udzielaj się, poświęć się jakimś zainteresowaniom. To Ci pomoże w dwojaki sposób - po pierwsze, nie będziesz miał czasu myśleć o miłości, po drugie, nie będziesz wpadał w depresję, sam się przekonasz, ze Cię stać na sprostanie wyzwaniom, że jesteś coś wart... • Dobre uczynki. Wiesz, jak to pomaga?

Autor: MĄDRA RADA...  05.05.2008 zgłoś

To się trochę wiąże z poprzednim punktem - chodzi o to, żebyś miał poczucie, ze jesteś potrzebny na tym świecie, że możesz pomagać innym, że się przydajesz, że ktoś jest Ci wdzięczny... Autor niniejszego tekstu w dzień, kiedy dowiedział się, że dziewczyna, z którą chciał się zaręczać, właśnie mu "podziękowała", szedł po nocy w parku, wypłakując się przyjacielowi. Nagle dał się słyszeć krzyk jakiejś kobiety i uciekającego człowieka z torebką przerażonej dziewczyny. Nasz autor (czarny pasek w sztukach walki), zanim zdążył pomyśleć, dogonił gościa i po paru sekundach gość leżał grzecznie na asfalcie (no trochę jęczał) i czekał na policję. Jak zobaczyłem w świetle dziennym na rozprawie sądowej tego gostka, o 10 cm wyższego, o 20 kg cięższego, to nie wiem, czy tak bym jeszcze raz... Ale co robi niespełniona miłość i potrzeba... zrobienia dobrego uczynku? ;) A podziękowania tej kobiety naprawdę pozwoliły poczuć, że będąc samemu nieszczęśliwym, można pomóc innym. I choćby po to warto żyć, starać się i coś robić. • Fale. Jednego dnia czujesz, że jest już całkiem ok. - jakoś to przechodzi, przekonujesz się, że nie jesteś taki zły, wmawiasz sobie, że ta druga osoba w sumie trochę straciła i przypominasz sobie sytuacje, w których też nie do końca była wobec Ciebie w porządku. To już niezły etap - pamiętaj tylko o jednym. To wraca. I znowu wydaje Ci się, niemal z chwili na chwilę, że wszystko legło w gruzach. Co ja na to? Musisz wytrzymać - takie fale przychodzą coraz rzadziej i są coraz słabsze - trzeba tylko robić swoje... Na zakończenie. Co po tym wszystkim? Przekonasz się, że wiele się nauczyłeś. Że bardzo dojrzałeś. Nieszczęścia hartują i rzeczywiście coś w tym jest. A Ty, spotykając tego kogoś, kogo nie jesteś teraz w stanie sobie w ogóle wyobrazić, będziesz mógł dojrzalej i pełniej... znowu pokochać :-) ...’’

Autor: slonce  05.05.2008 zgłoś

TARO I CO ZATKALO CIE ZADNEJ WYPOWIEDZI TY SUKO JEDNA JESTES TCHURZEM JAK ICH MALO NIEMASZ NAWET ODWAGI ODPISAC

Autor: lalka  05.05.2008 zgłoś

dodam,że mój były miał kilka lat wcześniej dziewczynę,króra wyjechała za granicę i zmieniła numer telefonu.Nawet jej matka nie potrafiła(lub nie chciała)podać mu namiarów na nią.To co takiego musiało sie stać,że dziewczyna aż numer zmieniła?Zrozumiałam,kiedy ja postąpiłam identycznie:zmieniłam numer,bo miałam dosyć jego napastliwych,obraźliwych smsów pod moim i mojego nowego chłopaka adresem

Autor: anulka  05.05.2008 zgłoś

nie dziwie ci sie,bo tez tak mam. zalosne to jest.ale ta tesknota..........a oni wykorzystuja nasza slabosc:(

Autor: Lyle  05.05.2008 zgłoś

właśnie wykorzustują słabość..są jak pijawki,które wysysają całą energię (tak jak już ktoś pisał powyżej) dlatego trzeba!trzeba..odizolować się kompletnie od nich..nie pisać,nie dzwonić,nie spotykać się,nie rozmawiać. Bo w innym wypadku tak będzie zawsze. Może i przyjażń czy kumpelstwo z byłym chłopakiem jest możliwe,ale tylko wtedy kiedy już zobojętniejesz na niego..tak po 2/3 latach. (ja tak właśnie miałam,kiedy rozstałam się jeszcze z wcześniejszym chłopakiem też było identycznie jak z tym teraz byłym i waszymi byłymi,i dopiero niedawno zaczęliśmy rozmawiać itd własnie po 2 latach..wtedy owszem,da się kolegować już bez żadnych takich akcji jak po samym rozstaniu,wtedy się już o wszystkim zapomina,nawet samo nie przychodzi do głowy co było i jak było).

Autor: Jaga  05.05.2008 zgłoś

Czytam wypowiedzi i mam wrażenie (zresztą jak niejedna z was) że czytam o sobie. Moj koszmar to moj pracownik. Znamy się pare lat , a 4 lata temu wyznał że mnie kocha, jestem najlepsza, najpiękniejsza itp. Nie kochałam go , był jak moj cień czy chciałam czy nie chciałam był przy mnie, drażniło mnie to wtedy, oczywiście sex też był zresztą nie najgorszy. Spędzaliśmy z soba masę czasu - pokochałam go, pomagałam , opiekowałam się jak matka - jak teraz myślę szkoda mi samej siebie. Bo on on paru miesięcy ma przyjaciołkę , ktroą on się opiekuje - nosi śniadanka mowi jak to będzie po powrocie z pracy całował każdy kawałek jej ciała A mnie napisał w sms że potrzebna jemu byłam kiedyś dziś już nie ........... Staram się być twarda , myślę że mnie się uda .......... SEX był po rozstaniu jeszcze parę razy ale nic nie zmienił Chcę dodać że on wraz ze swoją przyjaciłoką maltretowali mnie psychicznie jak mogli smsami, telefonami. Tęsknię czasami ale ..........zastanawiam się za czycm chyba za tym co chciałabym mieć, co sobie wyobrażałam a nie za tym co naprawdę dostałam, a dostałam kolejny raz mocno po du..... Ja mam gorzej bo widzę go codziennie a nie zwalniam go bo wiem że wyjdę z tego z podniesionym czołem , że dałam radę Czego i wam kochającym za bardzo życzę bądżcie silne i uśmiechnięte

Autor: traszka  05.05.2008 zgłoś

HAHAHAHAHA......jesteście wszystkie durnei macie problem z poczuciem własnej wartości,dlatego tak się dajecie robić w bambuko!!!! Radzę więcej pewności siebie i miłości do siebie a żaden drań nie będzie was wykorzystywał!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Autor: ellle  05.05.2008 zgłoś

Niezła ta dobra rada mądra rado!!! Z takimi facetami to nie jest miłość. Ale przyznaję seks był boski. Tantryczny :) Tacy faceci to uzależnienie. Trudno zerwać z nałogiem.

Autor: mróweczka  05.05.2008 zgłoś

prośba do "Lyle" i "Kobieta, która kochała za bardzo": podaję swój mail: mroweczka1977@o2.pl odezwijcie się do mnie. zamiast dzwonić do Niego , lepiej napiszę do Was maila...

Autor: Jaga  05.05.2008 zgłoś

Tak brak poczucia własnej wartości jest problemem wszystkich kobiet kochających za bardzo. Ale nie faceci pomimo to nie mają prawa nas tylko kopać i grzać się w cieple tych kobiet bo my też czujemy i cierpimy

Autor: pytam  05.05.2008 zgłoś

juz wiemy,co jest z nami,ale niech ktos odpowie mi:co jest nie tak z tymi facetami,którzy zdradzają,poniżają,wręcz znęcają sie psychicznie?czy to nie oni pierwsi powinni sie leczyć?

Autor: Lyle  05.05.2008 zgłoś

też się nad tym zastanawiałam co jest z nimi,co im ryje tak psychikę,że się zachowują jak skończone chamy etc. no ale niestety,nie wymyśliłam nic konkretnego.

Autor: A  05.05.2008 zgłoś

Moim zdaniem - ta psychika jest zryta przez... kompletny brak poczucia własnej wartości... Tylko tacy "biją słabszych"...

Autor: e  05.05.2008 zgłoś

czuje sie jakbym czytała artykuł o sobie z tą różnicą że ja zerwałam, czego strasznie żałowałam, chciałam wrócić, ale on miał już kogoś innego u mnie trwało to półtora roku (nocne spotykanie, telefony, smsy) w wiekszości przypadków z jego inicjatywy mówił, że kocha, tęskni, ja byłam naiwna myślałam, że wrócimy do siebie ale on z nią jest nadal od pół roku jestem z kimś i całkowicie zerwałam kontakt z poprzednim nadal o nim myślę, ale to do niczego nie prowadziło a teraz jest mi dobrze ale nie wiem, czy bym o niego nie wróciła, gdyby chciał

Autor: U  05.05.2008 zgłoś

SZKODA , ŻE NIE NIE UMIESZ KOCHAĆ SAMEJ SIEBIE - TO TRUDNA SZTUKA , ALE WTEDY MOGŁABYŚ ROZPOZNAĆ WŁASNE UCZUCIA , PRZEŻYĆ JE NAPRAWDĘ I ZADAĆ SOBIE PYTANIE :CZY JESTEŚ SZCZĘŚLIWA ZE ZŁĄ MIŁOŚCIĄ ? WIERZ MI KOBIETO -ZADAWANIE SOBIE PYTAŃ POZWOLI CI NA ULECZENIE . ŻYCZEĘ CI TEGO Z CAŁEGO SERCA .

Autor: Lyle  05.05.2008 zgłoś

metoda klin klinem nie zawsze się sprawdza..a ranimy czasem tylko osoby,które nic nie zawiniły..nie można być z kimś kochając kogoś innego..a napewno nie można kochać dwóch naraz,bo wtedy nie kochamy żadnej z tych osób..zastanów się czego naprawdę chcesz i przede wszystkim kogo..może najpierw wylecz się z jednej miłości i dopiero buduj związek nowy?? ale na mocnym gruncie. na gruncie z miłości,wzajemnego szacunku i uwielbienia..

Autor: ja  05.05.2008 zgłoś

Wszystkie reprezentujecie jeden punkt widzenia...ale z naturą się nie wygra...większość kobiet marzy o kochającym, zapatrzonym w nie i tylko w nie "partnerze", a większość facetów o tłumie wielbicielek...to są różnice które powodują takie problemy...gdyby było inaczej, nie byłoby rywalizacji...jak w biznesie

Autor: Ja We Łzach  05.05.2008 zgłoś

Witam tak sobie czytam te posty i troszeczke one podnosza mnie na duchu , choc pewnie jutro bede w podobnym beznadziejnym stanie , w stanie pustki , tesknoty , beznadzieji. Moja historia zaczela sie wraz z rozpoczeciem przeze mnie drugiego kierunku .Zdecydowalam sie tak troche pod chwila emocji ale w sumie jestem bardzo zadowolona , mam fajnych ludzi w grupie i wlasnie JEGO . Z Rafalem poznalismy sie zaraz na poczatku i tak w sumie trzymalismy sie w czworke , ja z moja kolezanka i jeszcze jeden chlopak . Potem zaczely sie jakies spotkania poza szkola w celu pozyczenia ksiazki , notatek i tak zaczelo sie coraz czesciej( dodam ze studiuje zaocznie wiec nasze spotkania na poczatku byly ograniczone do raz na 2 tyg) .Pewnego razu on zadzwonil ze wpadnie mi przywiesc jakis zeszyt i przy okazji przyniosl wino ale ja caly czas traktowalam ta znajomosc czysto kolezensko, On nawet mi nie bardzo podobal sie wizualnie . Po naszym pierwszym spotkaniu przy winie bez zadnych podtekstow seksualnych bylam pewna ze tak pozostanie i chcialam tego .Jakis czas po tym spotkalismy sie na ulicy , oboje wracalismy z imprezy jednym autobusem , on zaproponowal ze moze jeszcze skoczymy do mnie na jakies wino i tak wyszlo ze sie zgodzilam i wlasnie tej nocy on zaczal do mnie robic jakies dziwne podchody , pocalowal mnie itd ja bylam na tyle trzezwa zeby to przerwac i powiedzialam cos w stylu ze razem studiujemy , fajnie sie dogadujemy i nie chce zeby jednorazowy sex to przerwal .Po tamtej naszej nocy zadzwonil do mnie po 2 dniach zebym wpadla bo jest chory itp. Ja oczywiscie pojechalam , onzrobil kolacje , obejrzelismy film i wypilismy winko a ze ja bylam autem poprosil zebym zostala na noc , wszystko bylo grzecznie i kulturalnie . Wtedy zaczelam patrzec na niego troche inaczej ale sama nie wiedzialam czy on mi sie podoba czy nie , czy ja jemu czy nie . Po jakims czasie on wpadl dp mnie znow na wino i tym razem nie skonczylo sie na jednym , skonczylo sie na 2 i sexie . Rano o tym nie gadalismy poprostu on sie do mnie przytulil i w zasadzie spedzilismi caly dzien w lozku ogladajac filmy . Po tej nocy wszystko znowu wrocilo do normy ale mi jakby zaczelo zalezec na nim. On oczywiscie czesto dzwonil wpadal itd az do kolejnego spotkania w koncu powiedzialam mu kiedy zaczal mnie calowac itp ze ja nie jestem dziewczyna na jedna noc i jesli on sobie wyobraza ze bedziemy czasem razem ze soba sypiac to sie myli , on odpowiedzial ze nie szuka teraz zwiazku . Ja sie troszke pozbiaralam i zapomnialam o tym ze spalismy ze soba . Potem niestety znowu nam sie zdarzyl sex i po raz kolejny , ja mu poprostu nie potrafie odmowic... . Za kazdym razem jak do mnie dzwoni ja zawsze jestem dla niego wolna . Ale mam juz tego dosc , tego zycia w zawieszeniu ze przez ta sytuacje nie moge nikogo poznac, nie potrafie mu tez wygarnac ze nie podoba mi sie to jak mnie traktuje . Za kazdym razem obiecuje sobie ze musze do minimum ograniczyc nasze spotkania i za kazdym razem kiedy on do mnie dzwoni ja nie potrafie powiedziec NIE .A jak dluzej nie dzwoni to nie moge o niczym innym myslec . Czuje ze ta sytuacje mnie wypala doszczetnie . Nie mam zielonego pojecia co mam ze soba zrobic i z nim. Z jednej strony chcialabym z nim byc a z drugiej to wiem ze to nie jest facet jakiego szukam i to ze jest fajnym chlopakiem jako kolega to nie znaczy ze bedzie dla mnie dobrym chlopakiem i wiem ze moze mnie bardzo zranic.Nie sadze ze ktos moglby mi w tej sytuacji pomoc ale moze moja hist pomoze komus . Troche sie rzopisalam wiec koncze , o wlasnie ON dzwoni pewnie chce sie spotkac , wpasc na wino obejrzec film ... pewnie mu nie odmowie ...:(

Autor: 13explode13  05.05.2008 zgłoś

no to masz wielki problem Panno Nikt :/ z glowa tylko i wylacznie. znajdz sobie innego faceta a nie siedzisz i myslisz tylko o tym bylym i jaka to Ty wykorzystywana jestes. powiedz NIE, stanowczo i przestan robic z siebie idiotke, przeciez to my mamy bron : SEKSAPIL, to faceci powinni miec do nas slabosc, a nie my do facetow, to nie milosc, to przyzwyczajenie, a tesknota nie jest za facetem tylko za wszystkimi rzeczami ktore razem robiliscie, w tym takze seksem. Prawdziwa milosc trwa i trwa i trwa.... To co bylo miedzy wami na pewno nia nie bylo, bo trwaloby to do dzis i do konca zycia ktoregos z Was...

Autor:  05.05.2008 zgłoś

Szkoda czasu na tracenie najlepszych lat na czeknaie na kogoś kto nie wróci, ja przez 10 czekałam na kogoś kto nie wrócił.Żyłam marzeniami o nim i tak dotarłam do 29 lat.Żałosne.Jestem sama, wszystkich facetów odrzucałam, myślą, ze przecierz mi łosc wszystko przezweycięży.A on się ożenił z inną.To było chore.Żałuję, że zmarnowałam najlepsze lata swojeego zycia.

Autor:  05.05.2008 zgłoś

A ożenił się z dziewczyną, która wyglada jak moja siostra bliźniaczka

Autor: emcedwa2  05.05.2008 zgłoś

byłam w niemalże podobnej sytuacji... Bylam z faetem i zostawiłam go ale potem zdałam sobie sprawę, ze go kocham. Niestety było już za pużno bo on sie związał. Spotykaliśy sie na noce i słyszłam od niego że nigdy nic z tego wiecej nie bedzie. Ale czego sie nie zrobi by być z ukochaną osobą ... Teraz jesteśmy razem! i mimo, że powinnam być szczęsliwa to nie jestem bo boję się, ze za moimi plecami robi to samo co robił gdy był z tamtą... =(

Autor: Kaś:)  05.05.2008 zgłoś

Jej... Czuje jakbym... Jakbym czytala o sobie. Mam co prawda dopiero 20 lat ale to co teraz przeżywam tak strasznie mnie niszczy :( Straciłam już rozsądek, honor... Wszystko... Straciłam siebie. Heeeelp :(((

Autor: toto  06.05.2008 zgłoś

Do Dobra Rada, czytając Twoją wypowiedź, przypomniałam sobie jak to jest wychodzić z takiego uzależnienia. To wszystko prawda. Podstawa to całkowite zerwanie kontaktu z byłym i zwrócenie swojej uwagi i całej energii w innym kierunku. Potrzebny jest jakiś nowy absorbujący cel, coś, w co można by się zaangażować całym sercem ( nie mam tu na myśli nowego związku). No i sport, regularny, codzienny wysiłek fizyczny pomaga wyzwolić się od natrętnych myśli. To działa. Po pół roku od zerwania kontaktu, od momentu, kiedy postanowiłam, że zrobię wszystko żeby przeżyć, poczułam, że się uwalniam, że PRZETRWAM, że to MINIE. Ale minęło jeszcze parę ładnych lat zanim znów się zakochałam. Ale to jest inne uczucie. Nigdy już nie będę błagać o miłość. Powodzenia.

Autor: Dexterka  06.05.2008 zgłoś

ja jestem bardzo msciwa osoba i ja poradze Ci jak ja bym to rozegrala... -jak spotkasz sie ze swoim ex to spröbuj wykrasc nr. telefonu do jego dziewczyny zeby on tego nie wiedzial... /najlepiej to ty zadzon lub napisz esa i wyznacz godzine spotkania z ex (zrob to wtedy kiedy jestes pewna na 100% ze jest sam w domu) wtedy spotakcie sie ale nie u Ciebie w domu bo pojdziecie od razu do lozka tylko np. w restauracji zeby Cie nie korcilo.../ - pozniej zniszcz go psychicznie jak on Ciebie.. to proste... byliscie ze soba 5 lat doskonale znzasz jego czule i slabe punkty.. wykorzystaj to.. powiedz twardo ze nie chcesz sie z nim wiecej spotykac bo nic do niego nie czujesz i sklam ze spotkalas swietnego faceta i chcesz skupic sie tylko na nim bo Ci bardzo zalezyna nowej znajomosci (bedzie zazdrosny jak ch...ze moglas sobie kogos znalesc po nim bez problemow). zacznij improwizowac i opisywac same atuty "tego"niby swojego chlopaka. Tylko pamietaj opisz go zupelnie odwrotnie od swojego ex. np. twoj ex mial ciemny kolor wlosow, nie wyrzezbiony dobrze, niski nie znajacy jezykow obcych (jego minusy,kompleksy) itp. nowego chlopaka opiszesz odwrotnie czyli blädyn wysoki po studjach jakis dobrch aa no jest handlowcem i switnie gada w 3 jezykach a no i swietnie tanczy. Wrzyciu sie tak nie wybawilas na clubie jak z nim. ITP. jesli opiszesz swojego nowego zupelnie przeciwnie niz byl twoj ex on wtedy pomysli sobie.. o ty pi...... wiedzialme ze zawsze pociagali ci wysocy bladyni itd... (ex dostanie niepewnosc na samego siebie..podlamiesz jego samo ocene) - pozniej naublizasz mu i powiesz tak: - Wiesz zawsze chcialm Ci powiedziec ale uwazalam ze jestes zbyt malo inteligenty i malo wyksztalcony jak dla mnie.. nie dalbysmi zadnej przyszlosci, zapewnienia...(dla faceta jest to bardzo wazne)nie ma wlasnego zdania bo wszystko co robi to mamusi plan ( i powiesz wszystko co Cie boli i naklam tez duzo) np. pierwszy rok sexu byl niezly z toba ale pozniej to byla taka monotonnia itp. jak dasz mu plus to w tym samym czasie musisz go odebrac dwukrotnie zeby nie dostal powietrza... zrozum ze tak jak kobiety maja swoje slabe punkty faceci tez je maja: * zawsze sa niepeni w 100% na sex... bo nigdy nie wiedzieli jak mialas z wczesniejsza osoba no i my kobiety mozemy stymulowac orgazm (mozesz od razu wykorzystac to i powiesz ze czesto klamalas z orgazmem bo nie chcialam zebys czul sie mniej meski, ze nie moze cie zawsze zadowolic) heheh * cialo... ahh moze byc nie wiem jak umiesniony ale wystarczy ze powiesz slowo ze troche za male ma lapki albo ta kiepska klatka lub za cienkie nogi itp.odrazu wpadnie w kapleksy * za malo meski .. nie czulas sie przy nim bezpiecznie itp. * lub inteligencja jesli pracowal w slabej pracy .... ty powinnas wiedziec najlepiej o jego minusach.. * .... nie zostaw na nim suchej nitki a poznej, powiedz wszystko co mials mu do powiedzenia i odejdziesz... ty za zadne skarby swiata nie kontaktuj sie z nim juz po tej rozmowie zadne odp. na esy dzwonienie itp. badz nieugieta!!!!! SZANUJ SIE! On Cie znienawidzi po tym co mu powiedzialas ze uslyszal "niby" prawde, ale po jakims czasie zobaczysz ze bedzie chcial wrocic chociazby tylko dla sexu. A wiesz dla czego? bo on nie bedzie mogl pojac dlaczego ty go juz nie uwazasz za ideala przeziez wszystkie dziewczyny za nim szaleja a ty juz nie??? nieee to nie mozliwe i dlatego bedzie chcial sie przekonac czy nie zmienilas zdania i moze powiesz mu ze klamalas i ze on jest swietny piekny zdoly ogier itp. ALE TY MASZ BYC SILNA I JAK KAMIEN NIC! NOWE ZYCIE NOWY ROZDZIAL ZACZYNASZ! a w tym czasie kiedy on moze chcialby wrocic do ciebie to ty powiesz DEFINITYWNIE STANOWCZO NIE i spotkasz sie z ta jego dziewczyna i powiesz cala prawde ze on ja zdradzal... wtedy zniszczysz jego na maxa!! BO nie bedzie mial szans u Ciebie ani u niej ...TYLKO MUSISZ BYc SILNA a do pniesz swego ! CO CIE NIE ZABIJE TO CIE WZMOCNI ... I CZAS LECZY RANY... TYLKO CZAS.. sama wiem to z wlasnego doswiadczenia.. choc juz mam nowa milosc wcale nie jest lepiej.. kazdy kut... taki sam .. niestety ;/ powodzenia

Autor: zdezorientowana  06.05.2008 zgłoś

wspolczuje wszystkim ludzia ktorzy musieli przechodzic przez takie toksyczne zwiazki!ja jestem w swoim od prawie 3 lat.on jest chorobliwie zazdrosny ma paranoje,nie moge wyjsc z siostra swoja rodzona porozmawiac bo zaraz wydzwanaia a jak wracam do domu to musze odpowiadac na setki szczegolowych pytan.wmawia mi ze kazdy facet nawet taki co mnie mija na ulicy chce mnie przeleciec,wyzywa ich od skurwieli itd.musze zapewniac go o swojej milosci i oddaniu nawet kilka razy dziennie,on ma lzy w oczch i caly czs chce sie poprawic ale nic sie nie zmienia.mielismy kryzys tzn ja przez pewien czaz zaczelam puszczac to mimo uszu a sama mam niestety tzw borderline jakby bylo malo.on 2 miesiace temu po ponat dwoch latach tresury wciskaniu kitow o wiernosci ze to jest sprawa dla niego swieta zdradzil mnie mowic mi o tym bo nie mogl by zyc z tajemnica a zrobil to jak twierdzi zeby sie przekonac czy go kocham bo sie oddalilam....ja powiedzilam mu ze tez kogos poznalam i w sumie utrzymywalm znajomosc ale byla ona strikte telefoniczna poprostu koles mnie adorowal,wiec teraz on ma jeszcze wieksze shizy jak to okresla.ciagle gada o wiernosic i ze jestem najwazniejsza,kontrola sie nie zmniejszyla tylko ja teraz z obawy przed kolejna jego zdrada tlumacze sie jeszcze bardziej ze wsystkiego z kazdego smsa,wyjscia po zakupy i ie potrafie sie od iego uwolnic.zlapalam sie na tym ze boje sie z domu wychodzic bo moze lepiej zostac z nim niz narazac sie na ''zew''swiat ktory on caly czas mi obrzydza wizjami rozbuchanych samcow ktorzy chca mnie zaciagnac do lozka wszycy bez wyjatku!!a ja sie boje ze on mna zapelnia swoja luke emocjonalan i tyle ze przy nastepnej ''okazji''znowu mnie zdradzi i bedzie sie stawial w roli ofiary bo ja terz sobie w brode pluje jaka ja bylam zla ze go doprowadzilam do zdrady... p.s wczoraj znalazm na jego kompie linki do stron gdzie panny sie rozbieraja do kamerek niby nic ale kolejny znak zapytania mi sie pojawil...bo wszystkei jego ''zasady''dotycza tylko mnie...

Autor: każdy sądzi według siebie  06.05.2008 zgłoś

zdezorientowana ---> Ja myślę że on Cię tak stale podejrzewa bo sam ma nieczyste sumienie. Wycofaj się z tego związku póki czas. Taka chorobliwa zazdrość bywa niebezpieczna. Były mąż mojej koleżanki napuszczał swoich kumpli żeby ją podrywali a potem jej robił przesłuchania (takie z lampą wycelowaną w oczy), ogłaszał wyrok i wymierzał karę. I choć ona nawet słowa nie chciała z żadnym facetem zamienić to i tak stale chodziła z podbitymi oczami. Twój jest, jak widzę, na najlepszej drodze do takiego stanu. Uciekaj jak najprędzej!

Autor: Kaś:)  06.05.2008 zgłoś

a co powiecie na to... rozstałam sie z moim chłopakiem... tak to ja z nim zerwałam, podczas głupiej kłótni. on poczuł się urażony i już nie chce do mnie wrócić, twierdzi, że za bardzo go zranilam. ale mimo to... pisze, odzywa sie, spotykamy sie. powiedzialam DOŚĆ. ja chce miłości on? on sam nie wie czego. na pytanie: 'Kochasz mnie?' odpowiada: 'Nie wiem.' Powiedzialam: 'Nie wiesz, okej. Przemyśl to i owo. Masz czas do 20 maja (wtedy równy miesiąc)'. I wiecie co, spotykamy sie nadal ale... No właśnie ale... On w tym czasie umawia sie na jakieś 'randki' z dziewczonkami z internetu :| Z jedną nawet sie całował, do czego przyznał mi się. Kiedy ja mówię mu że to boli, że przeszkadza, że mnie rani, on odpowiada: 'teraz jestem wolny, moge robić co chce, mam czas do 20'. Nie umiem już sobie z tym radzić. KOCHAM GO! Kocham nad życie ale z drugiej strony to takie traktowanie mnie rani. ;( ;( ;( ;(

Autor: wiebotakmiała  06.05.2008 zgłoś

Panno 'Nikt"...Lepiej zabic w sobie miłośc...niz sama siebie. Dzien po dniu...To trudne, wiem...Ale tylko konsekwencja dojdziesz do pionu...Pięc lat to nie duzo...Choć może wydawać sie wiekiem...Za ...następne pięc lat, będziesz juz kim innym...i zapewne z kim innym. Dalej wierz w miłośc...Ona przychodzi nieoczekiwanie...Odchodzi..niestety..tak samo...Pomyśl o sobie...jakim jestes człowiekiem, co masz do zaoferowania innym.Nie myśl o sobie zle...Teraz popełniasz błedy, bo ból przesłania zdrowy rozsądek...Skoro on odszedł...zrób to samo.Z myślą,ze ...widac nie był Ciebie i Twoich uczuc wart i nie zasługuje nawet na jedna Twoją myśl...A ból minie...Choć moze to ne byc łatwe...walcz o siebie...a nie o uczucia człowieka, ktory przypiął Ci metke..."Odrzut"...Życzę powodzenia....

Autor: karolina  06.05.2008 zgłoś

Dexterka - jestes boska! Mysle ,ze powinnas napisac poradnik albo wydrukowac ulotki z poradami Twoimi:)) gdy byłam młodsza tez byłam w podobny związku-rozwiązku i tez sie rozstawałam jakbym chciała a nie mogła.chodziłam z nim do łóżka,bo chyba byłam uzależniona od niego.rozmaiwłam z nim,prosiłam go,normalnie płaszczyłam sie przed nim jak idiotka.a on robił ze mną co chciał,dzis sie z tego smieje,ale gorzko.On czasem dalej probuje mnie jakos skołowac (a mineło juz 7 lat od wtedy) ale smieje mu sie wtedy w twarz:)i mowie,ze chyba zwariował,ze pojde z nim do łóżka.Za cienki jest dla mnie. Dexterka ma racje - takiego gnojka trzeba zniszczyc jego własnymi metodami. Zycze powodzenia!!!!

Autor: Lyle  06.05.2008 zgłoś

Wiecie co? Ja uważam trochę inaczej niż Dexterka. Czy ja wiem czy odwet i to jego własnymi sposobami jest aż tak doskonały i skuteczny?? Przecież to jest tylko zniżanie się do poziomu tego szmatławca..znacie takie powiedzenie,że los ma to do siebie,że sie odwraca??I w tym przypadku też tak zapewne będzie..Myślę,że jak dziewczyna jest już totalnie wykończona i słaba taki dalszy ciąg spraw nie byłby dla niej odpowiedni..zemsta aż tak chyba nie dodaje motywacji..wg mnie taka dziewczyna powinna się zająć sobą,nudowaniem poczucia węwnętrzenego spokoju,lekkości i szczęścia. ALe w totalnym odizolowaniu od niego..takie jest moje zdanie. No,ale to oczywiście zależy od charakteru każdej z nas.. ;) pozdrawiam

Autor: basienka  06.05.2008 zgłoś

Kobieta ma tyle siły,że zadziwia mężczyzn.Dźwiga ciężary losu, rozwiązuje problemy, jest pełna miłości, radości i mądrości.Uśmiecha się gdy chce krzyczeć, śpiewa gdy chce sie jej płakać, płacze gdy sie cieszy i śmieje gdy sie boi.Jej miłość jest niekontrolowana.Jedyna niesłuszna w niej rzecz to jest to, że często zapomina ile jest warta.Wyslij to wszystkim cudownym kobietom które znasz, ja właśnie to zrobiłam :)

Autor: basienka  06.05.2008 zgłoś

MOJE KOCHANE-TO PRAWDA, ZE CO9 NAS NIE ZABIJA TO NAS WZMACNIA!!!!!!!!!!!!!!!! NIKT NIE MOWIL, ZE MILOSC JEST LATWA, A ROZSTANIA PROSTE. ALE TRZEBA WYCIAGAC WNIOSKI-ZMARNOWAC 5LAT, CZY CALE ZYCIE????????????????????????? A ZYCIE JEST PIEKNE:) UWIEZCIE MI POZDRAWIAM SERDECZNIE I ZYCZE WYTRWALOSCI W POSTANOWIENIACH

Autor: meżczyzna  06.05.2008 zgłoś

nie popieram tego co ci facet zrobił. jest tepy i to kiedys się na nim odbije. pamiętaj jednak że ja i pozostali mężczyżni zwracamy uwagę na kobiety które się szanują mają godność i poczucie własnej wartosci. nie chodzi o to byś nie okazała bólu , przykrości czy słabości ale wytrwaj i uszanuj siebie, uwierz że jesteś kimś wyjątkowym bo ja w to wierze i nie ulegaj pokusie. może jak pokarzesz że jesteś człowiekiem, który sie szanuje i zna pewne granice przyzwoitości (prosze nie odbierz tego żle) to facet się zastanowi ale uwierz mi że nie jest wart tego by być z tobą. jego widocznie interesuja sprawy przyziemne i z takim facetem nie dasz rady być bo w końcu on sprawi że sie wypalisz.powodzenia

Autor: JA, SZCZĘŚLIWA  06.05.2008 zgłoś

DEXTERKA NAPISALA O STANOWCZYM ODWECIE...WIDAC ZE MA SILNY CHARAKTER I JEST MSCIWA OSOBA (BEZ URAZY),TO DOBRE W JEJ PRZYPADKU, ALE WSZYSTKO ZALEZY OD TEGO JACY MY JESTESMY. NA ZEMSTE TRZEBA MIEC DUZO SILY I NAJLEPIEJ PLAN "B" GDYBY COS NIE POSZLO PO NASZEJ MYSLI. BYLAM W PODOBNEJ SYTUACJI JAK AUTORKA TEGO LISTU,MIALAM FAJNEGO CHLOPAKA PRZEZ 4 LATA, "PODOBNO" BARDZO MNIE KOCHAL,NA BRAK ADORACJI Z JEGO STRONY TEZ NIE NARZEKAŁAM.CZUALM SIE W TYM ZWIAZKU BARDZO PEWNIE. POTEM OKAZALO SIE ZE MNIE ZDRADZAL. CZULAM,ZE COS JEST NIE TAK,JAK NIE ODBIERAL TELEFONÓW, CHODZIL SAM NA ZAKUPY,BYL POPROSTU "INNY",TAKIE RZECZY SIE CZUJE. SPOTYKALISMY SIE, GDY JUZ DOMYSLALAM SIE ZE MA INNA. ON TWIERDZIL ZE TO "TYLKO" KOLEZANKA,ZE KOCHA MNIE PONAD WSZYSTKO,ALE NIE MOZE BYC ZE MNA. NIE WYBACZYLAM SOBIE TEGO ZE BYLAM TAK NAIWNA I GLUPIA,ZE SPALAM Z NIM I WIERZYLAM MU,GDY MÓWIL ZE MNIE KOCHA. ZASTANAWIAM SIE CZEMU MY, KOBIETY JESTESMY NIEKIEDY TAK ZASLEPIONE,ZE NIE WIDZIMY GOLEJ PRAWDY. TERAZ,PATRZAC NA TO Z PERSPEKTYWY CZASU,CIESZE SIE ZE NIE JESTEM Z NIM. MAM CUDOWNEGO FACETA,KTORY JEST CALYM MIOM SWIATEM. CO POMAGAŁO MI W WALCE Z BÓLEM? PRZYJACIELE, SPACERY, ZMIANA PRACY,STUDIOWANIE. NIE SIEDZIALAM Z ZALOZONYMI REKAMI I NIE UZALALAM SIE NAD SOBA. POPROSTU ZROZUMIALAM,ZE ON NIE JEST TEGO WART,LEZ,CIERPIENIA,BOLU.TO PRZECIEZ MOJE ZYCIE,A MAM TYLKO JEDNO!

Autor: Adrian  06.05.2008 zgłoś

Panienko "Nikt"... Daj mi namiar na tego kolesia... Nauczymy go szacunku do kobiet..

Autor: Dexterka  06.05.2008 zgłoś

Dziekuje, dziekuje karolinko:D pomysle nad tym hehe;) a co do reszty hmm..?? dziwicie mnie. jak mozna nie miec sily? Ludzie o czym wy piszecie?? Trzeba sie wziasc w garsc i oddac draniowi tym samym! myslisz ze jak koles ja zdradzal a pozniej bez wyrzutow przychodzil do niej i sie £asi£ zeby dostac sex(jak pies) ...a jak dostal ....to zgnoil ja na maxa i powedzial ze jej nie kochal i nudzilo mu sie to czemu nie, a no i jest mu obojetna itp. to jak mozna z taka osoba postepowac dyplomatycznie.. on i tak tego nie zrozumie.. ten chlopak jest glupi jak but.Mysli tylko rozporkiem i jego libito musi sie zmniejszyc zeby mozna bylo cos uzgodnic sama mialam taki przypadek.. probowalam asretywnie odmowic, on nie rozumial az do puki kiedy zaczelam walczyc z nim ta sama bronia co on dzieki temu wygralam.. a nie mijaja lata ze koles jest juz 5 lat z inna a do mnie przychodzi kiedy jego dziewczyna ma okres lub kiedy on ma ochote na numerk ze mna!!! dzieki temu ja czuje sie nieupokorzona mam swoija wartosc i nia sie kieruje bo jak sama nie bede sie szanowac to zapomnij ze ktos inny cie uszanuje!! i tak jak napisalam wczesniej uwazam ze jest dobre! Chlopak zniszczyl ja to ona powinna zniszczyc jego choc na chwile... :) dzieki temu znienawidzi ja i ona bedzie mogla sie uwolnic od niego !!!

Autor: ebolka24  06.05.2008 zgłoś

Zmiana otoczenia z pewnością jest korzystnym rozwiązaniem, ale rozgrywki typu "Ty mi tak to ja Ci tak" w moim przypadku nie mają racji bytu, nie potrafię, nie chcę bawić się w manipulację, podchody, najlepiej skończyć toksyczny związek szybkim cięciem-koniec! I choćby przyszło zagryzać z bólu pięści trwać przy swoim...Zaczynam wierzyć, dzięki Wam Drogie Kobiety, że drzemie w nas niezmierzona siła.....jesteśmy jak anioły, jak demony, jak słodko-gorzkie mądre i wrażliwe, kochane i niezauważone , ale jesteśmy i powinniśmy być dla siebie najlepszymi przyjaciółkami........W nadziei cichutko wierzę, że wszystko będzie jak ze snu.:)

Autor: frania  06.05.2008 zgłoś

Do zdezorientowanej Przykro mi ale taki związek nie ma najmniejszegfo sensu.Moja cała rodzina przez to przeszła, gdyż mój ojciec zachowywała się w taki sam sposób jak twój facet wobec mojej mamy.Byliśmy w tej sprawie u psychiatry, lekarka powiedział, że ta choroba nazywa sie scizofrenia paranionalna(urojeniowa).W tej chorobie jest raz lepiej raz gorzej, ale jak jest xle to jest naprawdę źle.Moja mam nawet przez okno nie może wyjżeć , bo wzsędzie czai sie kochanek.A kochankami w jego mniemaniu byli juz wszyscy sąsiedzi, rodzina, nawet chrześniak.Było tez śledzenie, wydzwanianie do wszystkich facetów w pracy , i wyzywanie ich od kochanków mojej mamy.Moja mam ma teraz 55 lat i nadal cierpi z tego powodu.Kiedyś nawetja więził w pokoju pzrez parę dni, a w chwilach furii nawet chwytał nóż.Ja osobiście nie widzę przyszłości dla takiego zwiazku, tej choroby nie da sie wyleczyć.Także zastanów się nad tym, bo dobrze to nie bedzie.

Autor:  06.05.2008 zgłoś

Poznałam chłopaka, był uroczy. Zawsze wiedział, co powiedzieć. Sprawiał wrażenie, jakby mu zależało, przynajmniej na samym początku znajomości. Zależało mu, ale raczej na seksie bez zobowiązań, a nie na mnie. Nie wiem do ilu panienek jednocześnie startował, ale nie byłam jedyna. Widywałam go z innymi. Mówił, że to koleżanki, może istotnie od seksu. Jedna z naszych wspólnych znajomych przyznała się do randkowania z nim. Zauroczyłam się, ale to mnie nie usprawiedliwia, brzydzę się sobą, czuje się jak szmata. Rany, że ja taka wyrozumiała, ufna i głupia byłam. Jestem zła nawet teraz po paru latach. Dla mnie oczywiste, że jeśli coś się komuś mówi, to to jest prawda, to zobowiązuje. Nie przypuszczałam, że od tak można sie kimś bawić. Ależ byłam naiwna. Pieprzony bydlak. I co ja mam teraz zrobić ze wspomnieniami? Nie mogę o tym zapomnieć. Widywaliśmy się 3 mies. Jestem w innym związku opartym na zaufaniu. Jest jednak jeden temat, który wolę omijać, no bo co mam powiedzieć, że dziewictwo straciłam z jakimś dupkiem, który jednocześnie obrabiał też inne?

Autor: zdezorientowana  06.05.2008 zgłoś

moj ojciec byl manipulatorem jakich malo..gdzies czytalm ze dzieci z rodzin patologicznych powielaja schemat ktory wyniosly z domu czytaj dzieci alkoholikow najczesciej nieswiadomie wybieraja alkoholikow itd.moja matka byla alkoholiczka a ojciec byl tyranem psychicznym do dzis sobie nie moge poradzic z tym co on mi w glowie namieszal i boje sie ze ''nieswiadomi''powielam ten schemat,bo ja zdaje sobie teoretycznie sprawe z sytuacji ale nic nie moge zrobic a wszystko sie zapetla i zaciska coraz bardziej.ja jestem osoba impulsywna zdaje sobie z tego sprawe i jhak wiekszosc dziewczyn ktore tu sie wypowiadaly uwazana za silna.wiec wybucham od czsu do czasu wtedy zaczynaja sie te jalowe dyskusje zapewnienianie wiem co mam zrobic dzisiaj ustalilismy ze sprobujemy pojsc na terapie razem.on sie zarzeka ze mnie kocha i ze chce ze mna spedzic cale zycie ja go kocham wiec zatracam osad..bardzo sie boje bo mnie to wyniszcza.to jest niekonczace sie testowanie milosci .ja doszlam juz do momentu w ktorym jesli on mnie nie pyta o moja milosc i oddanie pare razy w ciagu dnia to zaczynam myslec ze cos nie stalo ze cos jest zle,a teraz to widmo zdrady wraca czy sie chce czy nie chce.wczoraj po kolejnej awanturze bylam gotowa ''wstac i zniknac''dzisiaj znowu jestem po ''drugiej'' stronie..ale caly czas sie boje rowniez boje tego co zawarte we wpisie''kazdy sadzi wg siebie''wpolczuje ci kurde frania wiem co to znaczy miec ojca ktory psychicznie terroryzuje rodzine!pozdro dla wszystkich

Autor: adrian  07.05.2008 zgłoś

Elle: jestes zwykla sciera podlogowa, skoro szukasz tego wymarzonego inteligentnego przy ktorym rozwiniesz swoj malutki mozdzek, to pomysl ze taki czlowiek moze nie chciec zdziry ktora miala juz 100000 penisow w mordzie i pochwie przed jego penisem. zdecydowanie nie pozdrawiam.

Autor: sira  07.05.2008 zgłoś

Ja spotykałam się 6 mięsiecy, i też czuję sie jak szmata,choć dla męza trzymałam dziewicto,a po wielu latach po rozwodzie zakochałam się w dupku,a on to wykorzystał, to straszne jak faceci potrafią bez uczuć manipulować kobietami,ale znowu mam ich z głowy myślę że na wiele lat,praca ,dzieci..i pasje muszą wypełnić moje zycie,nie warto próbować,nie każdej dane jest spotkać normalnego faceta z serduchem,pozdrawiam wszystkie w amoku

Autor: xyz  07.05.2008 zgłoś

dla mnie to chore ale zachowuje sie jak szmata jednym słowem , on przychodzi i lądują w łóżku. kompletnie zero szacunku do samej siebie, śmieszą mnie też komenty typu że facet się zmienia na gorsze po ślubie!! gówno prawda, jak go wychowasz przed ślubem, to będzie taki jak przed nim!! ja tak mam, pokazałam granice, co można a co nie;] i jest super, to samo z jego strony, i żyjemy nadal jak w bajce!! jestęmy po ślubie 5 lat!!

Autor: Aga  07.05.2008 zgłoś

to wszystko nie jest takie proste jak mogłoby sie wydawać, od trzech lat jestem meżatką, byłam szczęśliwą żoną ale nie jestem, mój męzczyzna bardzo mnie zranil, bił, wręcz uwięził. po tych trzech latach zaczełam spotykać sie na nowo ze se swoim starym przyjacielem z którym byłam juz kiedyś, nigdy nie bylismy parą jakich wiele bo zawsze było jakies "ale" , ale byliśmy. zawsze moglismy na siebie liczyć, na dobre i złe, spedzaliśmy miło czas, kochaliśmy się, ale zawsze stawało nam cos na drodze, najpierw praca potem mój slub, zakończyło sie spotykanie, on nie chciał niszczyć mojego związku a ja byłam szczęsliwa, przynajmniej tak mi sie wydawało. Od kilku miesięcy znowu zblizyliśmy sie do siebie, tylko tyle, ze ja wciąż jestem męzatką i co wazne nie mam wyzutów sumienia z powodu meza tylko mojego przyjaciela bo wiem że bardzo go ranie, dobrze jest nam w danym momencie ale po paru chwilach trzeba sie rozstać i zostaje.... no własnie co zostaje, ciągłe myslenie, wielka niewiadoma. a ja mimo to nie potrafie zrezygnowac z tych spotkań. jak wasza opinia na ten temat?

Autor: Aga  07.05.2008 zgłoś

dodam, do komentarza wyżej, ze gdy tylko sie spotykamy lądujemy w łóżku, nie potrafie odmówić, moze nawet nie chce, mimo wszystko chciałabym sie uwolnić od tej miłości ale nie potrafię

Autor: Gosiaczek  07.05.2008 zgłoś

Droga Panno ja byłam w podobnej sytuacji....z moim poprzednim facetem byłam prawie 3 lata i było cudownie, poczym coś zaczeło się chrzanić i wtedy wrócił do swojej byłej. Oczywiście były łzy i wielka rozpacz. Po paru tygodniach On znowu sie odezwał i skończyło sie w łóźku.....znów było cudownie, ale tylko przez chwile bo po weekendzie wrócił do tamtej. Wtedy wiedziałam, że nigdy więcej nie chce przezyć takiego upokorzenia. Fakt odzywał i nadal się odzywa, ale jak już widze, że mogłoby do czegoś dojsc mówie stanowcze NIE !!! I chyba po paru takich sytuacjach zrozumial, że nic z tego nie będzie. Czasami się spotykamy i mailujemy ale teraz już do niczego nie dochodzi bo po co ranić się !! Tobie też życze powodzenia i przede wszystkim stanowczośći !!!

Autor: Aga  07.05.2008 zgłoś

zastanawia mnie tylko to czy ja bede potrafiła być szczęsliwa z moim meżem, czy ja go wogóle kocham jezeli tak naprawde zdradzam. postanowiłam ze będe próbowała ratowac nasze małżeństwo, ze sie tak nie poddam od razu, ta stuacja trwa juz dobre pare miesięcy i powiem tyle wykańcza mnie to psychicznie a mimo wszystko ląduje w łóżku z byłym, dodam że on wcale na poczatku tego nie chciał ( mówił, ze spróbujemy byc razem jak zakończe swój obecny związek, jak uporzadkuje sprawy z małżeństwem ), nie chciał być trzecią osobą w tym związku. fakt faktem, że po paru spotkaniach doszło do zblizenia a teraz dochodzi do niego systematycznie, ja wylądowałam u psychologa, były też a mąż nic nie wie ( i sie nie dowie ). Wiem, że nie jestem stanowacza, wiem, ze zle robie a nie potrafie przestać

Autor: sira  07.05.2008 zgłoś

Aga,tego kompletnie nie rozumiem,chyba jednego kochasz?ja nie umiałabym tak i zawsze dziwię się,że tak mozna,myślę że to przynosi wszystkim krzywdę obudź się!!!

Autor: Aga  07.05.2008 zgłoś

Sira, jak wychodzilam za mąż wydawało mi się że kocham go najbardziej na swiecie, tak było, oczy otworzyły mi sie po slubie, nie bede opisywała co sie działo bo słów brakuje, myslę, że w innym wypadku nie nawiazałabym kontaktu z byłym. no i się zaczeło.

Autor: soniablack  07.05.2008 zgłoś

CHOLERA!!! chyba wywołałam wilka z lasu pisząc kilka dni temu o tej byłej mojego faceta. Własnie dziś się pojawiła!! No extra. Czekam na reakcje. Od dziś jestem uważna i jeśli zauważę cokolwiek co by wskazywało na to że coś jest na rzeczy-odchodzę.Mam nadzieję że to że się spotkali było czymś normlanym, w końcu ja też widuję się (zazwyczaj przypadkiem) ze swoim byłym i nie skutkuje to NICZYM poza wymianą paru grzecznościowych zdań, jednak ONA dla NIEGO była jak ON dla MNIE. Poważna sprawa. Pozdro!

Autor: soniablack  07.05.2008 zgłoś

wrrrrrrrrr

Autor: sira  07.05.2008 zgłoś

Aga,i bedziesz tak oszukiwać siebie i ich br.........?

Autor: Jaga  07.05.2008 zgłoś

To zawsze wszystko zaczyna się od przypadku tak mówią a my naiwne wierzymy w te wszystkie przypadki . na końcu okazuje się że największym przypadkiem to jesteśmy my w ich nędnym życiu.

Autor: soniablack  07.05.2008 zgłoś

możliwe:(

Autor: Aga  07.05.2008 zgłoś

Sira, nie chcę oszukiwać, naprawdę nie chcę, tak naprawdę to oszukuję samą siebie, ale nie potrafie z tym skończyć, nie wiem jak, nie wiem co zrobić. tysiące myśli w mojej głowie, racjonalnie widzę dwa rozwiązania albo rozwieść się i być wolnym czlowiekiem albo próbować ratować małżeństwo i zakończyć raz na zawsze spotkania z byłym, ale widzisz to nie takie proste. rozwieść się? hmmm mąż nie jest dobrym człowiekiem ale to mąż, przysięgałam... nie potrafie nawet wytłumaczyć dlaczego z nim jeszcze jestem, wiele osób dziwi się dlaczego to znoszę, najbliższa rodzina mówi ze ciężkie będę miała życie a ja w tym tkwię, no dobra albo zerwać kontakt z byłym? ok, robiłam to nie raz, nie dwa, nie trzy, kilka miesięcy milczenia, wykasowany nr, zero kontaktu aż w końcu znowu powrót, tak poprostu, albo z jego strony próba odszukania mnie albo z mojej, róznie. czy ktokolwiek rozumie wogole o czym ja pisze

Autor: jestem wrogiem zdrady ale  08.05.2008 zgłoś

Aga ---> No nie pojmuję takiego podejścia "mąż nie jest dobrym człowiekiem ale to mąż, przysięgałam..." O ile dobrze zrozumiałam to on Cię bił (a może nadal bije). W takim przypadku, moim zdaniem, nie obowiązuje Cię przysięga. Powinnaś faktycznie uregulować swoje sprawy i rozwieść się. Nie warto ratować takiego małżeństwa, tym bardziej jeśli kochasz innego. A życie z dwoma naraz jest nieuczciwe. Weź się w garść, trzymam kciuki!

Autor: Aga  08.05.2008 zgłoś

tak bardzo chciałaby wziąć sie w garść...

Autor: ena  08.05.2008 zgłoś

Nie chciałam kochać.. ale kochałam niemal przez 3 lata. Dla niego zdecydowałam się zmienić całe moje życie. Sprawił że czułam się tak jak Ty Magdo.. dlatego zdecydowałam się odejść. Czułam że przy nim ,,ginę" jako wartościowa osoba.Już nie jesteśmy razem od dłuższego czasu. Już nie chcę żadnych powrotów. Czas NAPRAWDĘ !!!! goi rany. Chcę pamiętać tylko dobre chwile a o reszcie zapomnieć na zawsze. Wyrzuciłam wszelkie pamiątki i zerwałam wszelki kontakt. Żyję od nowa i jestem szczęśliwa. Pozdrawiam.

Autor: Jaga  08.05.2008 zgłoś

Ja mam sytuację że pracujemy razem - od 2 tygodni udaje mnie się go mijać ale tak wiecznie nie będzie trwać. Też chcę być szczęśliwa....

Autor: Jaga  08.05.2008 zgłoś

Więc jak mam na dobre zerwać kontakt? Całe szczęście że nie dzwoni nie smsuje nie szuka kontaktu . Dobrze się chyba zakochał................

Autor: soniablack  08.05.2008 zgłoś

kUrDe!!!!!!w poprzednich postach pisałam o mojej sytuacji..tak czy siak patrze dzis on zajęty jego kom dzowni kto sie wyswietla????JEGO BYŁA!!!! on szybko wylaczyl dzownek no ale i tak zobaczylam to imię . No wiec pytam delikatnie czy dzis sie będzie spieszył , a on na to ze tak.Wiadomo po co-idzie do NIEJ.Za dawnych czasów wystarczyl jeden jej telefon by on pobiegł do NIEJ rzucając wszytsko. Zatrzęsło mną, czy to zmora przeszłości wróciła????po prawie 3 latach spokoju??? Więc wkurzona pytam wprost IDZIESZ do NIEJ? on zdziwiony (wcieło go) na to że tak. Zaczął tłumaczyć że poprosili go o to żeby coś poprzestawiał w mieszkaniu jakieś meble czy coś.I że jej w domu nie będzie. Super. Ja na to do niego że jeśli coś będzie nie tak to mu tego nie daruję, nie mam ochoty siły i jestem już na to za stara, żeby męczyć się w takim związku. OK mam chopla trochę na JEJ punkcie, ale poznałam JĄ osobiście -stwierdziła że ON nie jest niczyją własnością i ONA może z nim robić co zechce.Czujecie??Mało brakowało bym jej zdzielila ale bić się o FACETA?? wolne żarty!!! tak czy siak to wszytsko nauczylo mnie jednego, być czujnym żeby nikt nie zrobił z ciebie IDIOTY. Ja zrobię wszystko żeby więcej taka sytuacja sie nie zdarzyła.

Autor: soniablack  08.05.2008 zgłoś

hopla-sorki

Autor: Lyle  08.05.2008 zgłoś

weź sobie porozmawiaj z dziewczyną raz a porządnie i będzie po sprawie:D:D (nie mówię o biciu,ale o takiej rozmowie normalnej. wjedź jej na ambicję,kulturalnie i dyplomatycznie,żebyś nie wyszła na jakąś idiotkę czy coś..tak żeby dziewczynie poszło w pięty..)

Autor: sira  08.05.2008 zgłoś

Aga,ja jestem pewna ,że to co robisz odwóci się przeciw Tobie,nie można tak oszukiwać,co przysięgałaś mężowi zdradę ,co Ty piszesz już się plączesz,a co będzie dalej,jesteś pewna ze były nie oszukuje!!!!odpowiada mu to to na pewno Cię nie kocha ,bo nie zniósłby tego, ze jesteś z innym.Nie wiem ja nie umiałabym i nie chciałabym czegos takiego na dwa fronty,a gdzie godność?Masz szacunek do siebie?

Autor: Aga  08.05.2008 zgłoś

Sira, wszystko piszesz tak jak jest, plączę się rzeczywiście. pszysięgalam wierność ale on mi szacunek a tymczasem wciąż mnie krzywdzi swoją chorą miłością. Czy były mnie nie oszukuje? tego nie jestem pewna, ale też bardzo mu nie pasuje cała ta sytuacja, najpierw wogóle nie chciał się widywać, powiedział, że dopiero jak uporządkuje swoje życie ale życie pokazało inaczej i zaczęliśmy być ze sobą, fakt faktem, że nie wiem co by było gdybym sie rozwiodła, czy bylibyśmy razem czy nie, tego nikt nie wie. przykre to bardzo i zle się czuje gdy wychodzi z mojego łóżka i musi odejść. a mój szacunek ? powiem Ci szczerze że nie nie wiem, nie czuję żebym go zagubiła, naprawdę jest mi cięzko a nie potrafię podjąć konkretnej decyzji, ja wiem, że ze mną to chyba nie jest wszystko w porządku, może to strach, może niewiadoma, zagubiłam się w życiu bo życie mnie oszukało. dzięki, że wogóle mi odpisujesz

Autor: monia  08.05.2008 zgłoś

witam to co mi się ostatnio przytrafiło przechodzi ludzkie pojęcie.byłam 3 lata po rozwodzie.cały czas sama z córką.dom praca praca dom.potem pojawił się on poznany na małej imprezie rodzinnej.świat zawirował i kompletnie oszalałam z miłości.motylki w brzuchu,nocne spotkania w jego wynajmowanym mieszkanku.mieszkałam z rodzicami i u mnie nie był zbytnio możliwości.po roku mniejwięcej wylosowałam mieszkanie w tbs-ach.szczęście moje sięgneło zenitu.własne m.50m2.co więcej trzeba do szczęścia.decyzja o ślubie przyszła zaraz potem.jest już wyznaczona data a tu nagle pojawia się z.wybucha szalony romans potem on się zakochuje.ja pomału się do niego też przywiązuję.jest jeszcze jedno ale on ma zonę.a ja zaraz biorę slub o którym on nie ma pojęcia.szok.ale jeszcze nigdy nie przytrafiło mi się nic równie szalonego podniecającego i gorącego.eksplozja zmysłow.jest facetem który potrafi podejść kobietę.i tu ma nade mną przewagę.najśmieszniejsze jest to ze nie mam zadnych wyrzutów sumienia wobec przyszłego mężachyba jestem naprawdę złą kobietą

Autor: Megi  09.05.2008 zgłoś

Tak...większosć facetow to świnie...dlaczego nie idą prostą drogą, tylko tak komplikują życie...... Kiedys odwiedzila mnie pewna kobieta i poinformowala, ze mamy wspolnego faceta. Szok, smiech, wszystko naraz. Pojechalam do jej mieszkania i czekalysmy na niego, no i faktycznie...przyszedl. Ale kobieta miala pecha ?...widac wybral mnie, bo jej obil buzię, a mnie nachodzil, wydzwanial, przepraszal. Zresztą, zawsze potarzal mi, że jestem jego przeznaczeniem. Chyba powinnam byc szczęśliwa. Ale nie. Cos we mnie umarlo....Chociaz kochalam tego faceta, balam się, ze kiedys mnie tak potraktuje, jak tamtą kobietę. Teraz kochalam go i nienawidzilam, za to, ze przez jego glupotę nie możemy byc razem./ Bylismy ponad rok/ Bylam jednak stanowcza i nasze drogi rozeszly się. Kiedys go spotkalam i chcial mnie odwiedzic, ja nie zgodzilam się. Ale najgorsze jest to, że chociaz minęlo prawie dwadziescia lat, w tym czasie obydwoje jestesmy po rozwodach, wiem, że on aktualnie jest z kims związany i ma syna, a ja cągle kogos szukam.....tylko kogo? Nie potrafię odnalezc jakiegos wewnętrznego spokoju. Przez te wszystkie lata powracam do tych dni spędzonych z tym facetem i caly czas zastanawiam się, czy postąpilam słusznie....Co ważniejsze....Godnośc, ambicje, czy jednak uczucie. Jesli milosc, to jakim kosztem..... Dlatego Droga Panno ! Chcialabym Ci dac dobrą radę, ale wbrew pozorom , ciężko utrafic. Każdy " przypadek" jest jednak inny. Owszem, napewno skorzystasz z wielu tu wczesniejszych przemyslen i porad. Najważniejsze, abys osiąnęla wewnętrzy spokoj i byla w zgodzie sama ze sobą. Wierzę, ze dane Ci będzie postąpić slusznie... zyczę Ci abys byla szczęśliwa.

Autor: sira  09.05.2008 zgłoś

Aga i inne mające dwóch,przecież upodobniacie się do facetów,na których narzekacie, nie wiem jestem staromodna i nie uznaję niewierności,dla mnie to zbyt brudne... Chyba tu pomoże tylko psycholog. Ja kocham faceta wolnego ,ale nie mogę z nim być bo jest kłamczuchem i alkoholikiem i nic nie robi żeby to zmienić

Autor: Aga  09.05.2008 zgłoś

byłam u psychologa ale mąż nie chce iść

Autor: Aga  09.05.2008 zgłoś

były milczy tydzień, ciekawe kiedy teraz się odezwie, najlepiej żeby sie nie odezwał a ja marze o sile która nie pozwoli odezwać mi sie do niego

Autor: zakochana za bardzo  09.05.2008 zgłoś

pojechal do wojska......obiecal dzien wczesnije ze sie pozegna i nawet sie nie odezwal.moja milosc jest nieszczesliwa.i jedyne co mi zostalo to sie modlic.wiec modle sie cala noc

Autor: zakochana za bardzo  09.05.2008 zgłoś

a odezwac nigdy nie odezwie sie.wiem to.juz nigdy.bo wreszcie sie mnie pozbyl.

Autor: dottyk  10.05.2008 zgłoś

A ja od toxycznego zwiazku ucieklam do Anglii. Zaczelam zycie od nowa i bylam taka z siebie dumna, ze jestem niezalezna i wolna dopoki... nie poznalam innego faceta. Jetsem teraz w zwiazku, czas uniesien juz minal i znowu szara rzeczywistosc. Teraz\ mysle o Australii...

Autor: ON  10.05.2008 zgłoś

Do "dottyk" świetnie to ujęłaś! Często myślimy, że nowy związek to coś wspaniałego, ale życia i rzeczywistości nie da się oszukać. Najczęściej problem jest nie w związku tylko w naszych głowach. Dlatego zamieniając jednego partnera na drugiego, a nic nie robiąc z naszym sposobem myślenia, popełniamy ten sam błąd... W Australii skorpiony Cię pogryzą heheh.

Autor: Jaga  10.05.2008 zgłoś

Do ON masz rację że wszystko jest w naszych głowach . Wiem sama po sobie że jeśli nie pokochamy samych siebie nikt nas nie pokocha i nie będziemy szczęśliwi. Więc jeśli chcemy coś zmienić zacznijmy od siebie i od sposobu myślenia. Ja zaczęłam swoją metamorfozę myślę że się uda. Czego i wam życzę:) Jest trudno ale wierzę że będzie lepiej

Autor: Lyle  10.05.2008 zgłoś

najlepiej być wolnym:D:D nie musisz się tłumaczyć co,gdzie,kiedy,z kim..możesz robić co Ci się podoba,chodzisz gdzie chcesz,flirtować,podrywać..po prostu WOLNOŚĆ! no ale wiadomo..przychodzą takie dni..takie wieczory,że tak bardzo byś chciała się do kogoś przytulić,porozmawiać,żebyś poczuła obecność kogoś bliskiego..taki mały ciepły kącik..no,ale coż..życie prawda

Autor: ania  10.05.2008 zgłoś

ja mialam to samo i wyjechalam do irlandii/ MIja poltora roku odkad go nie widzialam a i tak dalej cos do niego czuje. Przez to rozwalil sie moj byly zwiazek i jakos nie moge znalesc tego ktory mi go zastapi...Ale mam nadzieje ze z Toba bedzie inaczej.POzdrawiam i badz silna ...Go juz miec nie bedziesz.

Autor: ON  10.05.2008 zgłoś

Ale z drugiej strony zobaczcie jak silna jest miłość. Nawet wystawiana na próbę, poniewierana, odrzucana potrafi trwać, potrafi wybaczać. Tylko my ją często zabijamy... Czasem jej nie rozumiemy, czasem odrzucamy... A i tak potrafi jak nic innego na świecie, ścisnąć nasze serca na widok kochanej osoby, nawet po latach od rozstania. Taka jest prawdziwa miłość.

Autor: yxzetka  10.05.2008 zgłoś

dobre tez sa ksiazki o agresji slownej w zwiazkach, polecam, faceci moga uzaleznic Cie od siebie zdeptujac przy tym Twoje poczucie wartosci dziewczyny!! jak nie chce byc z Toba to niech spada na drzewno, jeszcze pozaluje, trzeba zacisnac zeby i zero kontaktu, jesli on sie bedzie kontaktowal to kulturalnie popros zeby przestal i sie wiecej nie odzywal, jak nie dostaniesz od niego sygnalu przez 2 tygodnie bedziesz czekac ale po miesiacu kilku przestaniesz czekac, tylko musisz wytrwac, robisz to dla siebie, jesli Ty nie bedziesz siebie szanowac nikt nie bedzie!nie ma innego wyjscia niz zero kontaktu. Nie trwaj w beznadzieji, nie brnij w nia coraz glebiej majac na cos nadzieje, zabij nadzieje, wycofaj sie, im szybciej tym lepiej. Spal, wyrzuc, spusc w kiblu wszytsko co masz jego, bo jego juz w Twoim zyciu nie ma i nie bedzie, bylo milo ale sie skonczylo, TO KONIEC, NIE ŁUDŹ SIĘ!! NIE BADZ NAIWNA!!TO PRZESZŁOŚĆ. Cholernie trudno bedzie zapomnieć, myśli beda wracać jak bumerang, ale nic nie poradzisz, musisz to przetrzymać!! ja za dlugo miałam nadzieje że się ułoży, a on podsycał tą nadzieję, wychodzi na to że robił to dlatego żeby mieć koło ratunkowe jak tamta go rzuci!! kurwa troche przedmiotowo, prawda? jakaż głupia byłam, Ty nie bądź!! szkoda czasu, nerwów!! Do niego= NIE WYBACZE CI TEGO!! KURWA, NIE WYBACZE!! NIE CHCE CIE ZNAC, MAM NADZIEJE ZE CIE NIGDY WIECEJ NIE ZOBACZE.

Autor:  10.05.2008 zgłoś

do ON to nie miłość jak poniewiera, i opuszcza. Ja dziekuje za taka miłość, tania imitacja. To nie miłość wtedy sciska a wspomnienia, sentyment!

Autor: ON  10.05.2008 zgłoś

Ja mówię, że miłość potrafi znosić takie rzeczy. Choć nie na zawsze... Jasne, że nie kieruje się miłością ten kto poniewiera i odrzuca. A może prawdziwą miłością nazwiesz łatwość rezygnowania z partnera? Czy to jest miłość kiedy dwoje nie próbuje naprawiać i budować od nowa? Tylko pewnie Ty masz na myśli "współczesną" miłość tak bardzo uzależnioną od pieniędzy, naszych słabości i błędów. Kiedy jeden z tych czynników się pojawia to najlepiej powiedzieć odchodzę...

Autor:  10.05.2008 zgłoś

nie wiem, może mowimy o czym innym ja zaluje ze nie zrezygnowalam, wierzylam ze milosc bedzie silniejsza, zaluje bardzo Trzeba naprawiać, budować, bez pracy na soba nad zwiazkiem nic dobrego nie bedzie, ale jak ktos zburzy raz moze nie zrobi tego nigdy wiecej a moze zrobi to raz drugi trzeci, czwarty, piaty. Jak ktos Cie raz zranił do żywego to trzeba uważać żeby nie było tak znowu.

Autor: sira  11.05.2008 zgłoś

DO yxzetki,chciałabym tak mysleć jak Ty, to zdrowe podejscie,nie ma nic ponad to co jest,jak nie ma nic, to nie ma i już ,ale ja nie mogę darować że dałam się tak nabrać,sparzyć ,zranić,z jednej strony miłość jest do dupy i trzeba ją zabijać,nie ma wyjścia

Autor: dora  11.05.2008 zgłoś

wczoraj moje życie rozsypało się na tysiąc kawałków, bo on powiedział "nie kocham, nigdy nie kochałem" a ja kocham cały sercem i nawet teraz zraniona, skrzywdzona, pełna żalu myślę co zrobiłam źle, gdzie popełniłam błąd, co zrobić żeby do mnie wrócił i zastanawiam sie tylko jak mu pomóc, bo to była dla niego trudna decyzja i ma też mnóstwo innych problemów, czuje się samotny...

Autor: yxzetka  11.05.2008 zgłoś

do sira, ja niby tak mysle, ale serce dalej krzyczy do niego, tak sobie wmawiam, powtarzam, moze serce tez kiedys zrozumie ze nic z tego=( do dora TO NIE TWOJA WINA!! nie rozpamietuj, nie szukaj swoich błędów, ja przez wiele miesiecy tak robiłam. Bardziej bylo mi szkoda jego niz mnie samej, tlumaczylam go na kazdy mozliwy sposob!! Na siłe nie zmusisz go do powrotu, wiem latwo mowić, ale ja żaluje że zabiegałam o jego zainteresowanie, to upokorzające!!!!jestem bardzo zla na siebie za to. Ty nie popelnij tego bledu!! bo nie dosc ze zostaniesz bez milosci to jeszcze bez szacunku do siebie!! Nie upokarzaj się, nie łaś, ani Ty pozniej sie nie bedziesz dobrze z tym czuła ani On nie nabierze do Ciebie szacunku!! Jeśli Ci powiedział na koniec zwiazku że nigdy nie kochał to jest ostatnim skurwie..., źle ulokowałaś uczucia, im szybciej to zrozumiesz tym lepiej dla Ciebie. Wytrzymasz!! badz silna!! napisz mu kilka gorzkich słow, zakoncz smsa slowem zegnaj!!

Autor: dora  11.05.2008 zgłoś

dzięki yxzetka tak jak napisałaś do sira "ja niby też tak myślę, ale serce..."

Autor: Lolek  11.05.2008 zgłoś

wiecie co laski.... nie obraźcie się ale z ta swoja nieustającą "wielka miłością" po porzuceniu jesteście dla facetów ŻAŁOSNE :( oni wywalają was drzwiami a Wy i tak wchodzicie oknem...... i łudzicie się takimi bzdetami jak "widziałam, ciężko mu było mnie zostawić, nadal nie jestem mu obojętna" itp... jeszcze ich wybielacie ha ha !!!! OBUDŹCIE SIE DO K-NĘDZY ! a z jaką miną mieli Was informować, ze już nic z tego? z uśmiechem?? to są takie "resztki szacunku samców", ze niby im przykro i niełatwo zakończyć związek, żeby olewane dziewczyny nie czuły się całkiem nic nie warte.... a skoro sypiali z Wami jakiś czas, macie fajne ciała i było wam razem w łóżku milo, to nie maja zamiaru łatwo rezygnować z seksu. ale na was im NIE ZALEŻY. TAK TRUDNO WAM TO ZROZUMIEĆ????? naprawdę macie zacięcie, romantyczne idiotki - wzdychać i wyć po nocach za sk*****nami, po których to wszystko spłynęło w 3 dni. A MECZCIE SIĘ SKORO JESTEŚCIE TAKIE GŁUPIE I ŁATWE! facetów takie dziewczyny zbierają na mdłości, tak, aż ich mdli od tej waszej wielkiej miłości, oddania i poświęcenia.... co złego by nie zrobili i tak ich kochacie, hehe.... ale ubaw.... ego łechczecie im pięknie ale MAJĄ ODRUCH WYMIOTNY GDY TYLKO O WAS POMYŚLĄ.... za dużo słodyczy mdli i jest im niedobrze.... bo nie macie za grosz HONORU i szacunku do siebie samych a prawdziwi mężczyźni lubią inteligentne, wesołe, silne i dumne kobiety. pa

Autor: Lyle  11.05.2008 zgłoś

do Lolek bo Ty chyba nie wiesz co to jest miłość,widocznie nigdy nie kochałes prawdziwie. I z tym akurat masz racje-cokolwiek jeden szmaciarz z drugim by nie zrobił,kobieta jak się zakocha nie umiem przestać pomimo jego zachowania,pomimo wszystkich wad,bo ma nadzieję,że się zmieni. Ale taka jest prawda,że dziś mało jest facetów wrażliwych,potrafiących kochać szczerze i mocno. Większość to tacy skurwiele,którzy rozkochają,wykorzystają do granic możliwości,a potem: wiesz co się wypaliło,chce zebyś była szczęsliwa,więc musisz sobie znależć kogoś nowego,no i żegnaj mała. I tacy kurwa jesteście. Zero uczuć,zero jakiekolwiek godnego zachowania. ZERO INSTYNKTU SAMOZACHOWAWCZEGO,który nawet zwierzęra mają. I masz rację-idiotki jesteśmy-bo was kochamy za wszelką cenę. Hehe, faceci lubią inteligentne, wesołe, silne i dumne kobiety. No może i masz rację. Tyle,że każda z nas taka jest,wesoła,silna,dumna,ale do czasu..do czasu kiedy nie pokocha jakiegoś szmaciarza!!

Autor: yxzetka  11.05.2008 zgłoś

Dora nie może na razie być inaczej skoro wczoraj Cie zostawił, nadal czujesz to co czujesz, ale dla Twojego dobra mimo uczuc nie kontaktuj sie, nie dzwon, nie tlumcz sie, jak znajdziesz jakis swoj blad nie przepraszaj go!! jak ma sie nawrocic to sam to zrobi, Ty o to nie zabiegaj. Ale skoro napisal ze Cie nie kochal nigdy to NIE LICZ NA NIC JUZ!! NIC Z TEGO NIE BEDZIE!! Lolek faceci tez potrafia wybielac kobiety ktore ich zostawily, tez potrafia czekac, miec nadzieje, wydzwaniac, prosic

Autor: dora  11.05.2008 zgłoś

dzięki yxzetka pierwszy dzień - wytrzymałam choć było ciężko zapisałam się na kurs, żeby nie być sama w weekendy. dam radę

Autor: POTRZEBUJĄCA  12.05.2008 zgłoś

CIESZĄ MNIE TE WASZE OPINIE I RADY BO SAMA TAKIEJ POTRZEBUJĘ NAPEWNO WTEDY JEST LŻEJ JAK SIĘ CZŁOWIEK WYGADA TYM BARDZIE, ŻE NIE MOZESZ I NIE CHCESZ SIĘ TAKIMI SPRAWAMI DZIELIĆ Z RODZINĄ I BLISKIMI. PODTRZYMAJCIE MNIE NA DUCHU JESTEM W TRUDNYM OKRESIE A MÓJ PROBLEM DOTYCZY INNYCH ZACHOWAŃ. NA POCZĄTKU BYŁO FAJNIE A PÓŻNIEJ TO TYLKO CORAZ GORZEJ SZARPANIE, GANIANIE WOKÓŁ DOMU UBLIŻANIE JAK PRZYJECHAŁ PRZEPRASZAĆ TO SIĘ POLICJĄ SKOŃCZYŁO BO KTOŚ SIĘ ZLITOWAŁ I POLICJĘ WEZWAŁ DZIĘKI MU ZA TO. ALE BOJĘ SIĘ GO BO WARIATA NA WSZYSTKO STAĆ ALE NIE MA JUŻ ODWROTU I TAK SIEDZĘ I CZEKAM KIEDY ZAATAKUJE BO JA JUŻ POWIEDZIAŁAM DOŚĆ I BĘDĘ Z BYDLAKIEM WALCZYĆ CHOĆ CZASEM PRZYCHODZI ZWĄTPIENIE BO PRZYKRO JEST JAK KTOŚ CI UBLIŻA NA ULICY ALBO CIĘ SZARPIE A CZASEM TO JUŻ WSZYSTKO JEDNO A MOŻE T I DOBRZE WIĘCEJ ŚWIADKÓW. A WSZYSTKO W IMIĘ MIŁOŚCI I Z ZADROŚCI DO KTÓREJ NAWET NIE DAŁAM POWODÓW

Autor: POTRZEBUJĄCA  12.05.2008 zgłoś

NO I ZAATAKOWAŁ WCZORAJ UKRADŁ MI TELEFON W POSZUKIWANIU KOCHANKÓW ZNA WSZYSTKIE TELEFONY ZACZĄŁ WYDZWANIAĆ DO PRACY NIE POZNAŁA MNIE WIĘC POWIDZIAŁM ŻE JESTEM NA URLOPIE JEŚLI ZE CHCE TO SPRAWDZIĆ I PRZYJEDZIE DO PRACY ROZPIERDOLI BIURU I MNIE ŻĘ GO OSZUKAŁAM A ON TYLKO TELEFON CHCIAŁ ODDAĆ ALE JAK BYM POWIEDZIAŁA ŻE JESTEM W PRACY TO NIE MAM PEWNOŚCI ŻE NIE PRZYJEDZIE. SIEDZĘ NIE MOGĘ PRACOWAĆ WYJĘ ZE STRACHU I SIĘ TELEPIĘ I CZUWAM. DZIEWCZYNY WIERZCIE MI LEPIEKJ PŁAKAĆ DO PODUCHY ŻE CIĘ NIE KOCHA NIŻ PRZEŻYWAĆ TO CO JA TERAZ STRACH STRACH STRACH I PONIŻENIE.

Autor: dora  12.05.2008 zgłoś

do potrzebująca wytrwaj w postanowieniu i walcz, nie poddawaj się, bo jeśli odpuścisz choćby na chwilę, on będzie wiedział, że może Cię zastraszyć i będzie jeszcze gorzej SIŁY I ODWAGI!!

Autor: KREJZOLKA  12.05.2008 zgłoś

Do ON ... Ja zostawiłam faceta, z którym mam dziecko. Ciagłe kłótnie, poniżanie... Kazde z nas miało póżniej przelotnych partnerów...Co dziwnego było w naszym rozstaniu? To, że oficjalnie nie byliśmy razem, ale ciągle przy sobie. Zdarzało się nam sypiać ze sobą...Az tu pieknego dnia on oznajmnia mi ,że poznał dziewczyne i po miesiacu znajomosci przytrafiła się mu "wpadka". z czego bardzo sie cieszy. Ja wtedy byłam sama. Rozpaczałam strasznie. W głębi duszy myślałam, że kiedys się zejdziemy. Ktoś nam kiedys powiediał: "Tyle ile nienawiści tyle samo miłości". Święta prawda :) Niby jest zakochany w niej, ale... po trzech miesiącach poprosił mnie o spotkanie chciał porozmawiać o dziecku. Oczywiście rozmawialismy, ale na rozmowie się nie zakończyło. Wyladowalismy w łóżku, było doskonale. Powtarzamy to 2-3 razy w mieisącu. Mówi, że ja kocha , a ze mna uwielbia upawiać sex. Po ostatnim takim spotkaniu zauważyłam, że nie tylko tęskni za moim ciałem ale i za mną :) Spotykam się z nim bo ... zaspakajam swoje potrzeby. Powiedzcie mi jedno. Czy ten facet jest szcześliwy w swoim obecnym związku? Ja nikogo nie ranie a on...? i nie mam wyrzutów sumienia z tego powodu. Mam nadzieje że niedługo znajdę partnera i nie bede spotykała się z byłym zeby zaspokajać swoje potrzeby. Obawa jest jedna, jak długo będe sie z nim widywac tak długo nikogo nie znajdę :(

Autor: anula  12.05.2008 zgłoś

Lolek, dzięki za twoje słowa, ustawiły mnie do pionu, ja w końcu też spotkałam swojego skurwiela i tez jestem naiwną idiotką mimo swoich trzydziestu paru lat, ale juz rozumiem co piszesz i popieram, tylko trzeba się trzymać i nie uzalać nad sobą,myśleć do przodu, ja już dwa lata ze sobą i z nim walczę ale wiem że jestem na dobrej drodze i właściwie jest mi jego żal, bo został sam, totalnie bez niczego, tylko że dla niego to nie problem, bo za bardzo jest ograniczony, no i seksu też już od dawna nie ma bo on niby ma ochotę tylko nie potrafi zacząć, na tym polu też coś nie tak z nim. Ja muszę sobie kogoś znaleźć bo zwariuję, trzeba mieć się do kogo chociaż przutulić... pozdrawiam was dziewczyny, trzymajcie się

Autor: Yoanna  13.05.2008 zgłoś

Do Lyle: masz rację w 100% takie jestesmy, nie potrafimy przestać kochać mimo, że facet ostatecznie okazał się szmaciarzem i skurwielem chociaż tak jak mój wydawał się taki kulturalny, taki subtelny, taki wrażliwy, taki z klasą. A prawda o nim taka, że był tylko tchórzliwym gnojkiem. Amdrzejek był żonaty i po prawie 2 latach naszej relacji powiedział mi, ze to był tylko seks i ze przecież oboje mielismy przyjemnosc i że on teraz chce juz być porządnym mężem i już nie chce zdradzać żony, bo przecież musiałam wiedzieć, że to się kiedyś skonczy. Tak na zimno to mówił. A żonę też zaczą zdradzać na zimno, z wyrachowaniem bo zamiescił swoj anons w portalu randkowym. Cóż skoro tak raz mu się chciało zdradzać żonę, a raz nie, to postanowiłam o wszystkim powiedzieć jego żonie. Zapytała mnie czy będę swiadkiem na ich rozwodzie. Ale nie sadzę by do tego doszło, bo skoro tyle była z takim skurwielem to pewnie dalej bedzie. Najgorsze jest to że ja tego szmaciarza, tą swinię dalej kocham chociaż naprawdę nim pogardzam.

Autor: yxzetka  13.05.2008 zgłoś

dora bardzo dobry pomysl z kursem! Krejzolka nie bądź szalona, jakby naprawde za Toba tez tesknił to by z Toba był!! Ma wzgledem Ciebie pozytywne uczucia, sentyment, lubi Cię( gorzej z szacunkiem niestety) ale to tyle! JEST Z INNA!! Zastanawianie sie czy cos do Ciebie jeszcze czuje, myslenie ze teskni sprawi ze tylko jeszcze bardziej bedziesz brnela w to, zatrzymaj się i zacznij się cofać!!

Autor: Lolek  13.05.2008 zgłoś

laski, a to znacie? "jesteś naprawdę wspaniałą dziewczyną i zasługujesz na kogoś lepszego niż ja" + tragicznie smutna mina i przytulanie na pożegnanie.. :)))))))) OBUDŹCIE SIĘ ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! !

Autor: M******  13.05.2008 zgłoś

Lolek ma całkowitą rację,szkoda ze tak pozno zrozumialam,nadzieja umiera ostatnia,ale nie mozna życ czekajac na cud,bo on sie nie zdarzy....;(

Autor: wiktoria  13.05.2008 zgłoś

czytając te wszystkie wypowiedzi widze siebie!Bylam w zwiazku osiem lat i on odszedl zrywajac ze mna przez telefon w sumie nie podajac zadnego konkretnego powodu...czulam sie okropnie,wypruta samotna i tak mi bylo cholernie przykro probowalam roznych sposobow powrotu Naiwnosc mnie jednak zgubila i wiara ze moze wroci bo po tym wszystkim ,po kilku miesiacach spotkalam sie z nim i wiadomo jak sie to skonczylo kilka razy jeszcze dalam sie na to nabrac ,ale juz od pol roku walcze z soba by nie dac sie emocjom, bo on nie jest zdecydowany i nie daje mi nadziei Kurcze dziewczyny przeciez to do niczego nie prowadzi, upokarzamy sie i jest jeszcze gorzej tracimy szacunek do siebie i tracimy wiare w siebie .Chce znowu zaczac zyc normnalonie i wiem ze taka droga przedluza moj dramat ...BADZCIE SILNE ONI NAS NIE POSZANUJA SAME MUSIMY! i jeszcze jedno owoc zakazany lepiej smakuje....

Autor: Jaga  13.05.2008 zgłoś

Wiktoria...... całkowita racja . Ja nie kontaktuje się ze swoim byłym już 3 tygodnie a razem pracujemy. Jest nawet ok widzę jak staję się silniejsza ale zero kontaktu zaczęłam się szanować czuję się lepiej. I nawet jeśli zaproponowałby sex .... odmwiłabym ......dziś już tak. Bądżmy silne tak po prostu wszystkie razem . ja traktuję to forum jako grupę wsparcia. Wytrwajmy w naszych postanowieniach i nie dajmy żeby byle skurw.........iel nami manipulował

Autor: desperacja  13.05.2008 zgłoś

ludz,epowiedzcie mi,jak sie skutecznie odkochać?kurwa wszystkiego próbowałam. zero kontaktów,nie piszę,nie dzwonię,zero rozmowy,no ale jak się dowiedziała,że były sobie dziewczynę znalazł no to coś we mnie pękło. taki szmaciarz co zranił już ma nową a Ty się człowieku męcz.. ;/

Autor: yxzetka  13.05.2008 zgłoś

a ile desperacja czasu minelo? czas najlepiej wyleczy, i strac nadzieje, wszelka! takie zycie. Czy dla was tez najgorsze sa ranki, kiedy budzisz sie i uswiadamiasz sobie ze boli?

Autor: virgaurea  14.05.2008 zgłoś

"Prawdziwa miłość niewiele ma wspólnego z godnością." Co to za bzdura? Autor pomylil milosc z uzaleznieniem. To pierwsze jest wolnoscia, to drugie wiezieniem. Jezeli kocham, to jestem pelna mocy, i moge sie nia dzielic - ale nie musze, to moja moc, nie uwarunkowana niczym zewnetrznym. Bedac uzalezniona nie mam zadnego wyboru, oddalam swoja moc i teraz zebrze o odrobinke uwagi, bo bez tego usycham. Nie ma szczescia we mnie, jest na zewnatrz i to bardzo nietrwale. Natomiast milosc jest we mnie, ja jestem jej zrodlem. Dosc istotna roznica... Bohaterka jest ofiara uzaleznienia, i tak dlugo nia bedzie jak dlugo przerzucac bedzie odpowiedzialnosc za swoje szczescie na kogos innego. Zycze jej milosci, ale aby jej doznac musi przestac robic z siebie ofiare.

Autor: Beata  14.05.2008 zgłoś

virgaurea - wspaniała wypowiedż. A bohaterce artykułu życzę dużo siły i wytrwałości, by wszystko sobie na nowo właściwie uporzadkowała i rozpoczęła nowe życie bez eks...Uda się!!!

Autor: liter(m)atka  14.05.2008 zgłoś

hmm...ja jestem troche mlodsza ale mam podobny porblem.moj chlopak tez zerwal ze mna przez telefon,potem jeszcez kilka razy sie widzielismy ale zawsze konczylo sie podobnie.wiem ze nadal go kocham i jesli tylko chcialby wrocic moglibysmy byc razem.nie wiem czy jestem naiwna czy wierze milosci ale pomimo tego ze tak mnie skrzywdzil nadal go kocham i jestem zdolna mu wybaczyc.co wy o tym myslicie? czy ta milosc jeste chora?czy robie cos nie tak?nie potrafie o nim zapomniec...

Autor:  14.05.2008 zgłoś

do yxzetka Powiedz mi jeszcze, czemu uprawia sex ze mną? Mówi mi ze mam szukać faceta , żebym była szcześliwa. Kiedy mówi, że kocha swoja obecna partnerkę , czy ją naprawdę kocha? Nie rozumiem jednej rzeczy. JEśLI SIE KOCHOS KOCHA CZY MOZNA GO ZDRADZAć? Wy to rozumiecie?

Autor: Aga  14.05.2008 zgłoś

JEŚLI SIE KOGOŚ KOCHA TO MOZNA ZDRADZAĆ tego jestem pewna wczoraj znowu był......

Autor: Aga  14.05.2008 zgłoś

JEŚLI SIE KOGOŚ KOCHA TO MOZNA ZDRADZAĆ tego jestem pewna wczoraj znowu był......

Autor: do Agi  14.05.2008 zgłoś

co Ty pier**lisz pusta dziewucho..?

Autor: Aga  14.05.2008 zgłoś

taka prawda, a Wy oszukujecie samych siebie, wierzycie w jakieś miłości bajkowe... życie nie zawsze układa sie tak jak byśmy tego chcieli, często zawodzi, niszczy a mimo to życ trzeba dalej ale nikt nie mówił ze bedzie łatwo

Autor: Aga  14.05.2008 zgłoś

pusta nie pusta, życia nie znasz, dobrze Cie jeszcze nie kopnęło

Autor: Aga  14.05.2008 zgłoś

aha i jeszcze jedno, ludzie zdradzają sie, wracają do siebie, zdradzają i wracają. powtarzam bajkowej miłości nie ma zyjemy w XXI wieku i w zyciu byście nie pomyśleli kto zdradza swoją zone a kto męża, przykładne żony, wspaniali męzowie, nie wierzę, oczywiście są wyjątki od reguły ale nie mówimy tu o wyjatkach!

Autor: yxzetka  14.05.2008 zgłoś

czemu robi to z Toba? bo to przyjemne, zaspokaja swoje potrzeby, jesli kobieta sie godzi to facet zwykle nie odmawia. a że kocha niby tamta i ja zdradza, heh, jesli tak to nie wie co to milosc, albo mu sie tylko wydaje, ALE CIEBIE TEZ NIE KOCHA, nie szanuje Cie, nie liczy sie z tym ze Cie krzywdzi, jest mu dobrze w lozku i tyle. moze nie jest zdolny do uczuc wyzszych, tylko do namiastek

Autor:  14.05.2008 zgłoś

Aga i co ludzie z miłości do siebie się zdradzają?? to prawda ze bardzo duzo par przezywa zdrady ale jesli tak to moze to nie milość, a jeśli już to właśnie jakaś namiastka, jakaś słaba ta miłość. Jeśli ktoś jest w stanie krzywdzic druga osobe to jej nie kocha!! może temu komuś zależeć na związku z ta osobą na tym żeby była ale to tylko tyle

Autor: Aga  14.05.2008 zgłoś

na pewno jest troche racji w tym co piszesz, moze jakaś namiasta miłości, ale co dzieje sie w takiej sytuacji jeśli jestes z kims ale pojawia sie ta trzecia osoba, która nie chce cię ranić, chce byc z toba ale dopiero jak poukładaszs swoje zycie, czy to tez nie miłość?

Autor: serial_kolumbijski  14.05.2008 zgłoś

Aga, mam już swoje lata i znam życie.... Widzę, że nie masz niestety pojęcia co to jest dojrzała, odpowiedzialna i prawdziwa miłość. Obracasz się w szmatławym towarzystwie gdzie każdy każdego w peta robi i Tobą również targają szczeniackie podniety- dlatego życie Cię kopie. To przecież naturalne dla każdej szanującej się kobiety (i mężczyzny), że gdy pojawia się z uczuciem osoba trzecia (czwarta, piąta...itd.) a Ty już od dawna jesteś w szczęśliwym trwałym związku to odmawiasz jej z uśmiechem i zostajecie znajomymi a jeśli nie byłaś do tej pory szczęśliwa i coś poważnego do tej osoby czujesz to stawiasz sprawę jasno, kończysz poprzedni związek no i nie sypiasz już z dotychczasowym partnerem bo to byłoby z Twojej strony kurewstwo. Chyba, że mówimy o "dyskotekowej miłości" a nie o związku dwojga ludzi z klasą.

Autor: Aga  14.05.2008 zgłoś

a co jeśli jestem nieszczęśliwą męzatką a pojawia sie trzecia osoba do którejs coś czuje? no ale przecież przysięgałam do śmierci....

Autor: Lyle  14.05.2008 zgłoś

wypowiedź Agi: jeśli się kogoś kocha to mozna zdradzać dla mnie jest po prostu pomyłką. tak jak napisał/a serial kolubmijski: stawia się sprawę jasno,kończysz związek poprzedni i już, a nie.tu zjednym jesteś a kolejnego sobie zaklepujesz..no bo naprawdę podchodzi pod kurestwo..zgadzam się z tym zupełnie. jeśli jesteś nieszczęśliwa i wiesz,że już się raczej to nie zmieni no to po co sobie marnować życie i mężowi?weźcie rozwód. żyj ze świadomością,że jesteś uczciwa,że nie oszukujesz jego,że nie oszukujesz przede wszystkim sama siebie. umiesz tak,że jednego dnia budzisz się koło męża,a następnego już z kimś innym?gdzie szacunek dla siebie?gdzie godność? Drogie Panie,cały temat jest praktycznie o tych szmaciarzach,którzy boleśnie zranili,odeszli,mają nowe kobiety a do nas wracają na sex. No dobrze,zgadzam się zupełnie ze stwierdzeniem,że to szmatławiec nie warty nawet splunięcia na niego,no ale w takim razie do kobiety też to się odnosi jeśli się tak zachowuje. Trzeba być konskewentnym.. mówisz o jakiejś tam bajkowej miłości,że oszukujemy się,że taka istnieje. Wiele jest szczęśliwych związków,gdzie nikt się nie zdradza,ani nie ma potrzeby sypiać z kimś innym. I ja wcale nie twierdzę,że takim jest zawsze z górki..nie,abosulutnie. Ale miłość to między innymi pokonywanie wspólnie przeszków,szukanie rozwiązań tam gdzie inni ich nie widzą,dostrzeganie dobrych stron wszystkiego..RAZEM!

Autor: Lyle  14.05.2008 zgłoś

no bo jeśli mamy oceniać innych,najpierw musimy zacząć od siebie. Siebie ustawić do pionu a póżniej tych wszystkich szmaciarzy co nie wiedzą co to miłość,ludzkie uczucia,godność,szacunek choćby do samego siebie..

Autor: yxzetka  14.05.2008 zgłoś

i nic a nic nie czujesz do osoby ktorej przysiegalas?? jesli Ci cos jest nie tak z ta osoba to czy nie probowalas nad tym pracowac czy rozmawialas o tym z mezem? czy on wie ze nie jest Ci w zwiazku dobrze? czy uwazasz ze szczescie mozesz znalesc tylko poza zwiazkiem z mezem? do tej 3 osoby cos poczulas, jakas fascynacja, zauroczenie moze, ale zastanow sie czy chcesz zeby to sie rozwinelo, czy Twoje malzenstwo jest tego warte?

Autor: Aga  14.05.2008 zgłoś

do yxzetka zadano mi bardzo pytanie ja fatalnie czuje sie w całej tej sytuacji, mi wcale nie jest łatwo. jestem swiadoma ze powinnam podjąć konkretną decyzje, albo w prawo albo w lewo, albo zostać z mężem i nie zdradzac go albo rozwieśc sie i być z kim chce. problem w tym, że ja tej decyzji nie potrafie podjąć, nie wiem dlaczego, oczywiście rozmawiałam z męzem, jest swiadomy naszych problemów małżenskich które w dużej mierze są spowodowane jego zachowaniem, bardzo sie na nim zawodłam, niejednokrotnie podniosł na mnie ręke, obiecał poprawe, obiecał, ze sie zmieni, mniej więcej w tym czasie zaczełam się spotykac z moim " z tym tzrecim ". i tak zaczeła sie moja wielka niewiadoma, mąż chce bym dała mu szanse, mój przyjaciel chce bym odeszła od niego a ja sama chyba nie wiem czego chce, czy czuję coś do męża? na pewno cos czuję, kiedys bardzo go kochałam ale po pewnych scenach można nawet człowieka znienawidzieć, czy czuje cos do przyjaciela? na pewno czuje i on wcale nie chce być tym trzecim, chce być ze mną ale dopiero jak ureguluje swoje życie, nie chce przelotnego związku ale nie potrafie podjąć decyzji, poprostu nie potrafię. jednego jestem pewna, żebym nie miała ślubu a mąż niebyłby moim meżem na pewno odeszłabym od takiego człowieka ale przysięga zaobowiązuje, i tu koło sie zamyka, wiele bym dała by moje życie sie unormowało

Autor:  14.05.2008 zgłoś

macie dzieci?

Autor: yxzetka  14.05.2008 zgłoś

moim zdaniem powinnas jasniej z mezem porozmawiac. nie wiem czy cos oprocz bicia jest, czy reke nie raz podniosl, powiedz mu wprost ze jak sie nie zmeini to papiery skladasz, daj mu czas na zmiane. Jak to nic nie da to zgodnie z tym co mu zakomunikowalas odejdziesz. ale jak dacie sobie z mezem czas nie spotykaj sie wtedy z tamtym.

Autor: MROZIU  14.05.2008 zgłoś

poprostu jestes glupia szma.. taka kara dla kazdej glupiej kur.. teraz bedziesz sama i nie odnajdziesz nigdy milosci bo sie wjebalas w najgorsze gown. i juz w nim pozostaniesz !! jestes PUSTA Brak slow na taka wogole lepiej jebnij sobie sepuku SKOCZ Z MOSTU !! SZMAT. PRZEZ TAKIE JAK WY CZASAMI MY MEZCZYZNI MAMY PRZERABANE TERAZ WIESZ JAK TO JEST BYC ZRANIONYM A WY TO CZESTO NAM ROBICIE GLUPIE SUK. KARA KARA KARA ZDYCHAJ STARA SAMOTNIE NIE KOCHANA !!!

Autor:  14.05.2008 zgłoś

do Mroziu chłopie jak masz pisać takie komenatarze to weź się najpierw w głowe porządnie pierdolnij,potem pomyśl co masz powiedzieć i dopiero pisz cokolwiek :] pozdrawiam

Autor:  14.05.2008 zgłoś

zawsze twierdziłam że faceci są niżej w rozwoju. Mroziu innym stylem nie dało się napisać?

Autor: kitka  14.05.2008 zgłoś

Mroziu, leć już na piwko do kolegów zamiast siedzieć przy kompie bo znowu Cię trzęsie :))))))

Autor: Lyle  14.05.2008 zgłoś

w głowie mi się nie mieści,żeby tak się odnosić do kobiety,jak zrobił to wyżej ten "mężczyzna" . no bo wybacz,ale prawdziwym mężczyzną to Ty nie jesteś,dlatego w cudzysłowie to ujęłam.

Autor:  14.05.2008 zgłoś

Do Aga, może to niepoprawne politycznie, ale ja bym dała sobie spokój z tym małżeństwem. Nie toleruję agresji. Zdrady też nie, obie odzierają człowieka z godności. Może, choć wątpię da się wybaczyć, ale zapomnieć i na nowo zaufać raczej nie. Wycofałabym się z obydwu związków, dała sobie czas. Ewentualnie zastanowiłabym sie nad przyjacielem-kochankiem. Ciekawe jakby układały sie wasze relacje, gdybyście byli oboje wolni?

Autor: AwariaOna  15.05.2008 zgłoś

Drogie Panie! Byłam kiedyś w toksycznym związku i tak samo jak autorka tego listu nie umiałam zerwać z facetem, powiedzieć to definitywny koniec i powrotu nie ma. Czy to była miłość? była przez 2 lata, a potem pół roku męki poznałam jego prawdziwą twarz. Przeżyłam piekło! Idąc z nim ulicą potrafił wybuchnąć, wydrzeć się na mnie i grozić mi że mnie zaje*** tu na ulicy.... Możecie się tylko domyślać jak mi było wstyd... ludzie się na mnie patrzyli a ja stałam i słuchałam jak się wydziera. Próbowałam zakończyć te kłótnie ucieczką ... próbowałam wrócić do domu kiedy tak krzyczał, ale to był dla Niego taki cios że zaczynał mną szarpać... Któregoś wieczoru przy takiej kłótni przez sąsiadów z ulicy została wezwana policja. Upiekło mu się. wiele się jeszcze działo jest mi przykro o tym pisać, ale napisze choć tyle że wiem jak się autorka czuje... Ja powiedziałam pas kiedy przyjechał i nazwał mnie piz** to był już definitywny koniec a mój dramat trwał przez 8 miesięcy... w sumie chodziłam z nim 32 miesiące. Podnieść się po tym koszmarze pomógł mi Przyjaciel... tak Przyjaciel, z którym teraz jestem szczęśliwa i jesteśmy już razem półtora roku. Więc Moja Kochana założę się że i Ty Masz Przyjaciela kogoś kto w głębi serca jest Ci bliższy niż tamten, być może nie Zdajesz Sobie z tego jeszcze sprawy tak jak i ja to miałam. Życzę Ci powodzenia Maleńka i trzymam kciuki że i Ty się podniesiesz i twardo będziesz stać na nogach. Serdecznie Cię pozdrawiam, a właściwie Was wszystkich.

Autor: Aga  15.05.2008 zgłoś

dzięki AwariaOna, widzę że troche mnie rozumiesz, ale tylko dlatego, ze przeżyłas cos podobnego, nie wiem jak sobie poradze, czuję sie bezsilna i nie potrafię zdecydować o własnym zyciu, jakis strach dziwny, wielka niewiadoma komentarz jednego pana tu na forum.... pozostawiam bez komentarza

Autor: xxxx  15.05.2008 zgłoś

zrób to co ja : zaciśnij zęby, przed światem udawaj, że Cię to nie rusza, do niego odnoś się chłodno i zlewaj go totalnie, na prawdziwą twarz pozwól sobie tylko wtedy gdy jesteś sama lub tylko i wyłącznie w towarzystwie zaufanej osoby ... nie pozwól by dalej czuł nad Tobą władzę, niech zrozumie, że potrafisz żyć bez niego I ROZEJRZYJ SIĘ W OKOłO JEST WIELU FACETÓW- WIEM, ŻE TERAZ CI ONI NIE W GłOWIE ALE PRZEłAM SIę, BąDź DZIEWCZYNą Z CHARAKTEREM NIE POZóWL BY MIAł NAD TOBą WłADZę JAKIś NIC NIE WART SMIEć!! (inaczej nie można go nazwać) nie pozwól się wykorzystywać!!!!

Autor: gosc  16.05.2008 zgłoś

Ty jetses glupia, ze sie tak dajesz wykorzystywac, bo sama sobie robisz krzywde, zle sie po tym wszystkim czujesz i jestes nieszczesliwa, a on ma zaburzenia emocjonalne bo jak mozna tak traktowac kobiete, jak przedmiot, nie przejmujac sie jej uczuciami. Powiedz w koncu zdecydowanie ze to juz koniec! I zerwij z nim wszelkie kontakty

Autor: aiszana  16.05.2008 zgłoś

...wszystko ok,tylko jak dalej żyć,jeśli przykładowo facet był miłością Twojego życia...można zacisnąć zęby i się nie odzywać.....tylko co potem... Ja już 3 lata nie jestem z facetem i nadal go kocham tak samo mocno - i nie mogę ułożyć sobie życia,bo nikt nie jest w stanie mi go zastąpić,a przez tą milość nie umiem nie porównywać ............czasem nie chce się już żyć...... więc współczuję "pannie nikt", choć mój związek zakończył się zupełnie inaczej

Autor:  16.05.2008 zgłoś

skąd mozesz wiedzieć, że jest miłością Twojego życia??W dniu śmierci może sie dowiesz a teraz nie wiesz! przestań tak mówić, od 3 lat sobie powtarzasz, dopoki nie przestaniesz tak mówić nie przestaniesz tak myśleć, po co to sobie robisz?? co Ci da powtarzanie że on jest tą miłością życia?? Skąd wiesz że nikt nie jest w stanie Ci go zastąpić? Ci których po nim spotkałaś nie mogli, a facetow jest wielu. Dziewczyno obudź się w koncu, i nie myśl czy go kochasz, to już było i nie wróci! Pokochaj siebie i nie krzywdź się zadreczaniem rozpamietywaniem, wmawianiem milości do niego. Powodzenia

Autor:  16.05.2008 zgłoś

Ja sie nie zastanawiam czy go k.., nie wiem, nie myslę o tym, nie chce byc najwidoczniej ze mną wiec po co mam go k.., nie wypowiadam nawet w myslach obok jego imienia wyrazu na k.., nie wart mojej milosci bo jej nie chce!

Autor: CZARNY ANIOŁ  16.05.2008 zgłoś

Oj,...aż trudno uwierzyć,że kobiety i faceci potrafią tak bardzo krzywdzić i ranić się na wzajem po maską uczuć,miłości,seksu,pożadania a później wykrzyczanych pretensji,żalów i złamanych serc..kobiety choć są bardziej uwrażliwione od facetów na wszystkich płaszczyznach(z medycznego puntku widzenia mają wiecej połączeń nerwowych w mózgu),to wciąż nie potrafimy pojąć jak prostymi istotami w obsłudze są faceci.I niech żaden Pan Tadeusz z iście mickiewiczowskiej powieści romantyzmu nie wyskakuje z tezą,że faceci też są wrażliwi a kobiety to zło konieczne.jesteśmy sobie równi ale za to koboietki tą równowagę muszą koniecznie zburzyć umartwianiem się i użalaniem nad swoim nieszczęśliwym losem porzuconej panny..DOŚĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Laski weźcie się w garść i nie dajcie tak sobą pomiatać!!!a wy faceci zacznijcie trochę te wasze i nie wasze kobiety SZANOWAĆ..życie dało mi porządnego kopa w dupę w momencie usłyszanych słów:KOCHAM CIĘ..Choć było cholernie trudno bo niejedna tu opisana historia to moje życie-za miłość przyszło mi zapłacić bardzo wysoką cenę i do tej pory los żąda odsetek za chwile szczęścia bo co dzień kocham mocniej tę osobę,co dzień tęsknota rozdziera duszę,że wyć się chce i świadomość tego,że jest się niepotrzebnym dobija do samego dna ale w ciemnym tunelu jaśnieje małe światełko-moja mała śliczna córeczka-rozbrykany uśmiechnięty aniołek z małymi różkami-która daje mi siłę by żyć i dla niej osiągać to co wcześniej wydawało się niemożliwe-dzisiaj wiem,że zdobywać Mount Everest każdego dnia,by wieczorem usłyszeć.."Mamo..kocham Cię.."

Autor: gościnnie  17.05.2008 zgłoś

do aiszana Przestań kochać swoje złudzenia, a szybko zrozumiesz jak żyć!!!!!!!! a jak będziesz mieć w życiu więcej odwagi(tak w przyszłości jak sie już otrząśniesz) to zrozumiesz, czym jest miłość i pojmiesz, że to co żywisz dziś do kogoś tam... mało ważne! nie było miłością!!! człowiek nie potrafi żyć wtedy kiedy nie potrafi "wyjść' poza obszar samego siebie! pomyśli o tym!!!!!!!!!!!!!! Pozdrawiam! wiosennie..............!

Autor: Agata  17.05.2008 zgłoś

Po 14 latach wspolnie spędzonych moj mąz nie mamy dzieci zakochal się w kobiecie o 25 lat mlodszej od siebie No coz spakowalam go i kazalam się wyprowadzic Ale on postanowil utrzymywac ze mną kontakt ktory konczyl się wspolną sypialnią W ciągu 2 lat zmienial nas sobie w zaleznosci od pory roku się wprowadzal i wyprowadzal chyba ze 3 razy ja bylam tą wiosenno-letnią panienką a ona jesienno-zimową W koncu postanowilam z tym skonczyc raz na zawsze ale to konczenie trwalo 6 miesięcy Juz mi na nim niezalezalo więc swobodnie moglam się zemscic No coz slodsza od miodu jest zemsta Nauczylam się nim manipulowac na rozne babskie sposoby dawalo mi to satysfakcję O kazdej wizycie informowalam jego nową dziewczynę Doprowadzilam do sytuacji ze go zostawila Miesięc temu podziękowala mi ze otworzylam jej oczy i dostrzegla prawdę na jego temat Dzisiaj we dwie jestesmy wolne od tego typa i przy drinku nasmiewamy się z niego Tobie tez tego zyczę to jest mozliwe tylko musisz w to uwirzyc

Autor: Zdrapka  17.05.2008 zgłoś

Minęło już 28 lat, a ja wciąż go pamiętam - uroczy, przystojny chłopak z gitarą. 100 % wdzięku, piękny głos, uśmiech. Spotykaliśmy się przez 4 lata, wydawało mi się, że bez niego nie mogę żyć, oddychać. Ale coś się psuło - lubił imprezować, a przy tym ostro pił. Spotykaliśmy się prawie codziennie, jak papużki nierozłączki. Aż pewnego dnia przestał przychodzić. Tak po prostu, nawet nie zadzwonił. Mój świat się zawalił... Omal nie umarłam z głodu, bo nie mogłam jeść, ani śmiać się - kompletna pustka. Raz poszłam do niego w jakiejś sprawie i usłyszałam głupi tekst w rodzaju "on nie zasługuje na taką dziewczynę, jak ja". I koniec. Po latach dowiedziałam się, że spotykał się z żoną swojego przyjaciela, rozbił małżeństwo. Dziś waży ponad 100 kilo - zero wdzięku, a na dokładkę pije i to dużo. Dziewczyny, nie żałujcie, gdy facet odchodzi! Ja jestem od 25 lat mężatką, mam dwoje wspaniałych dzieci i choć z mężem potrafię się kłócić, to w trudnych chwilach stoimy razem murem. Czy ten kochaś potrafiłby stawić czoła problemom, które mnie spotkały - choroba, operacja? Pewnie poszedłby z kolesiami na piwo, albo poderwał żonkę któremuś z kolegów. Nie daj się dziewczyno skołować - na kłamstwach nie da się zbudować życia. Trzymam za Ciebie kciuki. Zdrapka

Autor: Kj-dal  17.05.2008 zgłoś

to ja, facet... "można odejść od swoich miłości, ale nie sposób o nich zapomnieć" - ktoś tak mi kiedyś napisał. Miał racje. Rozstałem się z osobą, z którą chciałem dzielić życie już do końca, chociaż bariery, które napotykaliśmy, okazały się zbyt duże (nie chcę opisywać tu całej 4-letniej historii). Nie spotkaliśmy się już po rozejściu. Ona nie chciała. To chyba dobrze, choć nieprzerwanie o niej myślę - każda wolna chwila, to ból. Trwa to już 8-my miesiąc. To dramat - świadomy jestem, że sam blokuje "drogę do siebie" nowej osobie, a jednak nie mogę się uwolnić. Myślę sobie, jestem dupkiem... i jako dupek rozumiem, jak bardzo chce się być myślami, czy też fizycznie z kochaną (niegdyś?!) osobą, choć ona nas nie kocha. Zastanawiam się, jak zerwać ten łańcuch, przecież nie potrzebuję jej - tej konkretnej osoby - tylko kogoś z kim będę mógł patrzeć w tym samym kierunku. Teraz podążam na ślepo, bez celu i radości przez kolejne dni. Z nikim nie chcę/ nie mogę się związać, choć potrzebuję "tego ciepła", ale czy wiązać się z kimś, jeśli nie czuję, że to TA?!

Autor: ewa  17.05.2008 zgłoś

Tak to prawda niesposob zapomniec ani tego zlego ani dobrego Najpierw pielęgnujemy tęsknotę pozniej nienawisc nastepny etap obrzydznie a najdluzszy bi najwazniejszy to obojetnosc to jest koniec drogi związany z osobą ktora nas zranila Pozniej pamietamy ale inaczej i coraz zadziej ten obraz się zamazuje inie wiadomo kiedy odchodzi w niepamiec Wszystkimcierpiacym zyczę zeby jak najszybciej dotarli do konca tej drogi

Autor: ADA  18.05.2008 zgłoś

Co ona w nim widzi Ma 24lata jest nie brzytka On rozwiedziony 48lat dwojka doroslych dzieci corka w wieku przyjaciolki procz tego ciągle ją zdradza z poprzednią kochonką w swoim wieku Jest zwyklym robotmikiem po zawodowce bez perspektyw finansowych bo zchorowany choroba wiencowa wątroba od lekow na serce i wrzody na zolądku Jezeli to milosc to ja pikole majac 24lata byc zdradzaną przez faceta 48letniego i to na dodatek z babką 50 letnią Myslę ze facet się asekuruje boi się ze ta mloda go zostawi i dlatego ciągle utrzymuje kontakt z tą poprzednią na starosc będzie jak znalazl Ale tak postępując moze zostac sam Gdziue tu jest miejsce na milosc z takim typem zeby jeszcze o siebie dbal nie dosc ze lysy to jeszcze pogubil zęby Czy ta mloda laska przejrzy na oczy Są ze sobą 2lata tzn.się docierają bo on ją nadal zdradza a ona taka slepa i zakochana Moze ktos mi wytlumaczy o co w tym wszystkim chodzi przeciez tyle mlodych przystoinych facetow chodzi po tej ziemi Nie rozumiem kolezanki i nie mogę jej wyperswadowac tego starego pryka Jak do niej dotrzec zeby przejzala na oczy

Autor: rada  18.05.2008 zgłoś

Mloda damo nic na to nie poradzisz Kolezanka wpadla po uszy w przslowiowe gowno To nie milosc to uzaleznienie facet jest sprytną bestią ktora potrafi manipulowac Twoją kolezaną Ona sama musi ujrzec te wszystkie jego wady Jeszcze trochę czasu uplynie zanim minie fascynacją starszym dojrzalym facetem ktory wie jak oczarowac taką mlodą gąskę Nic nie rob niczego nie doradzaj ona sama się opamięta jak zmęczy ją sytuacja i rola zdradzanej

Autor: Ona  18.05.2008 zgłoś

Cóż,normalnie powiedziałabym,ze jest to chore,i bardzo łatwe-po prostu trzeba powiedzieć "koniec!"...i nie wpuszczać tego "byłego" do domu... Niestety 3 tygodnie temu znalazłam sie w podobnej sytuacji.Wyjechałam na długi weekend,przimprezowalam go i pod wpływem alkoholu,zrobiłam coś głupiego...Kilka dni pozniej,kiedy wrocilam do swojego domu,moj chlopak mi sie oswiadczyl.Przyjelam jego propozycje slubu z placzem...nie tylko dlatego,ze bardzo sie cieszylam,ale rowniez dlatego,ze caly czas ciagnelo sie za mna to,co wydarzylo sie w dlugi weekend.Swojego narzeczonego kocham,ale nie potrafie powiedziec dosc osobie,z ktora zdradzam.Czuje sie z tym dobrze,bo wiem,ze komus sie podobam,aczkolwiek sytuacja jest chora,bo wszyscy jestesmy znajomymi,to lada moment moze wyjsc na jaw...Jedna wielka paczka,wszyscy sie lubia....A ja...Nie potrafie tego przerwac,mimo,ze wiem,ze powinnam.Wiem kogo kocham,a kogo nie,ale nie potrafie przerwac,i tez mi z tym ciezko.Minelo zaledwie 20 dni,a ja czuje sie wyczerpana tym wszystkim.Mam juz dosyc.

Autor: kirke  18.05.2008 zgłoś

Przeczytałam wszystkie komentarze, i nasuwa mi się jedna konkluzja - jesteśmy traktowane tak, jak sobie na to pozwalamy. I tyle. Jeśli godzimy się na to, żeby facet traktował nas jak szmatę, gnoił, poniżał, sprytnie uzależniał, to będziemy traktowane jak szmata, gnojone, poniżane i sprytnie uzależniane. Jedyna droga to po prostu nie pozwolić sobie na to. Najważniejsza rzecz w życiu to SZACUNEK. Miłość jest piękna, bardzo ważna, te wszystkie motylki w brzuchu, radosne spędzanie czasu razem, tęsknota, gdy jesteśmy od siebie daleko, wspólne rozwiązywanie trosk, to wszystko jest cudowne, ale to nic nie warte, jeżeli nie ma SZACUNKU. Miłość jest tylko dopełnieniem SZACUNKU, to właśnie SZACUNEK powoduje, że kiedy wygasa namiętność, przychodzi szare, codzienne życie, potrafimy nadal ze sobą być, potrafimy ze sobą rozmawiać, i walczymy o siebie, gdy przychodzą ciężkie dni. W dodatku szacunek możemy zdobyć - nie możemy zdobyć miłości, nie potrafimy sprawić, żeby ktoś nas pokochał, ale możemy sprawić, żeby ktoś nas zaczął szanować! Narzędzie do szczęścia jest w naszych rękach i to od nas zależy, czy będziemy potrafili go użyć. Dlatego nie możemy sobie pozwolić na złe traktowanie, jeżeli facet nas nie chce, pomóżmy mu się spakować, bo do niczego go nie zmusimy. Nawet jeżeli płaczem i prośbami wybłagamy, aby nas nie opuszczał, to nic nie da, będzie z nami z litości, a to nie jest dobry powód. To wszystko jest bardzo trudne, ale to jedyna droga. Jedyna. Aby godnie żyć, i nie żałować potem lat straconych przy jakimś bydlaku, musimy być pewne siebie i nosić dumnie głowę. Tak jak napisał tu już jeden pan, faceci biegają za kobietami, które wiedzą czego chcą w życiu, są pewne siebie, inteligentne i które dostrzegają, że istnieje świat także poza naszym facetem. Mdli ich na widok rozmemlanej, potulnej przytulanki, gotowej na każde skinienie czołgać się po podłodze, którą mogą poniżyć, sprowadzić do roli dupodajki, a ona i tak będzie w niego wiecznie wpatrzona jak w obrazek, i jeszcze będzie płakać, jak zechce ją opuścić. Mam już troche latek i widziałam takie metamorfozy, facet zmienił się, jak trafił na taką pewną siebie kobietę, ona nie pozwoliła sobie na pewne rzeczy, więc on ją traktował jak królewnę, a widziałam, co wyprawiał z poprzednią dziewczyną - jestem pewna, że tylko dlatego, że sobie po prostu na to pozwoliła. Jas też to przeżyłam na własnej skórze - dlatego Kochane Panie, Dziewczyny i Nastolatki - chociaż to bardzo trudne, walczmy o siebie! Nie pozwólmy sobie na poniżanie, nigdy, przenigdy! Niech to będzie nasz życiowy cel, a życie odpłaci nam po stokroć wspaniałą miłością godnego nas człowieka i szczęściem. Trochę może powiało patosem, ale to naprawdę działa, i nie ma innego sposobu. Pozdrawiam wszystkie kochane forumowiczki i forumowiczów :)

Autor: mimi  18.05.2008 zgłoś

idz do psychologa Panno Nikt- i to jak najszybciej, bo to chore co wyprawiasz ze soba.

Autor: :(  18.05.2008 zgłoś

w pewnym sensie Cie rozumiem Panno Nikt mimo ze nidgy nie doswiadczylam czegos podobnego, ale rozumiem Twoje zachowanie ten strach przed samotnoscia i potrzebe bliskosci drugiej osoby. Tym bardziej rozumiem Twoje przywiazanie do tego faceta ale najwyzsza pora odrzucic jprzyzwyczajenie tak wlasciwie tylko do seksu. Uwierz w siebie i popatrz na siebie jak na kobiete ktora zasluguje na cos wiecej niz tylko seks. Sprobuj sie odnalezc w rzeczywistosci . Powodzenia mam nadzieje ze uda Ci sie znalezc prawdziwa milosci i poczucie bezpieczenstwa

Autor: sira  18.05.2008 zgłoś

Kirke masz rację,cierpię rok ale jestem dumna ,że się już nie narzucam...to bardzo ważne zachować szacunek do siebie przede wszystkim, uśmiechnijcie się same do siebie zakochane bez wzajemności

Autor: kirke  18.05.2008 zgłoś

Tak Sira, o to mi właśnie chodzi, nie narzucasz się, chociaż cierpisz, ale co bys wskórała narzucaniem? I masz przynajmniej szacunek do samej siebie, czujesz się jak człowiek, a z tego związku i tak by nic nie było. A cierpienie z czasem minie, tylko każdy musi znaleźć własną drogę do otrząśnięcia. Dla każdego będzie to coś innego. I wystarczy pierwszy sympton że jest lepiej, a dalej już będzie tylko łatwiej - ale trzeba w to wierzyć, mocno, i bardzo mocno tego chcieć, bo to wszystko na nic, jeżeli my same chcemy być nadal poniżane. Trzeba przeżyć te pierwsze chwile, kiedy nie można jeść, ani spać, nawet płakać już nie można, ale wbijać sobie codziennie do głowy, ŻE NIE BYŁO WARTO!!

Autor: aaa  18.05.2008 zgłoś

mam nadzieje ze to kiedys do mnie dotrze co mowicie, bo zakochanie co doprowadzilo do depresjii to chyba nie milosc

Autor: ja  18.05.2008 zgłoś

Skarbie, jeśli nie masz siły zdjąć sobie tych klapek z oczu, to mu powiedz, ze jesteś w ciąży i zobacz jak zareaguje...100%że nie tak jakbys chciała...I taka przyszłość czeka matkę jego dzieci, chyba nie chcesz nią być? Ból minie, spotkasz wielu dobrych ludzi na swojej drodze i nigdy już sobie nie pozwolisz na taki toksyczny związek- weż się w garść i szukaj pomocy u jakiejś twardej przyjaciółki.Pozdrawiam

Autor: aaa  18.05.2008 zgłoś

co prawda nigdy z nim nie spalam bo powiedzial ze mnie nie kocha i nie moglam tego zrobic choc chcialam, ale sie uzaleznilam od tego co poczulam do niego, slyszalam teksty w stylu -zaslugujesz na kogos lepszegoitp a ja chcialam tylko jego, nadal chce, marze zeby go zobaczyc, a on nie chce, nie wiem co robic zeby przeszlo, i pomyslec ze kiedys bylam uwazana za zimna dame, upadlam tak nisko ze nie wiem czy sie podniose, nic mi nie obiecywal nigdy z nim nie bylam, zakochalam sie 2 lata temu i nie wiedzialam ze nie to doprowadzi do chhoroby, czesto czuje sie nic warta i beznadziejna i becze na podlodze, ale i to juz nie przynosi ulgi, wiem ze proszac o o spotkanie odpycham go od siebie jeszcze bardziej ale nie wiem co robic , jestem jak w pulapce, tyle razy obiecywalam sobie ze wiecej sie nie odezwe , najdluzej wytrzymalam 5 miesiecy, teraz to nawet nie smiem maarzyc o szczesci bo moje marzenia sie juz rozsypaly, boje sie tylko dlugiego zycia

Autor:  18.05.2008 zgłoś

mam takie ciche marzenie zeby byc taka zimna jak kiedys , jak go jeszcze nie znalam, 2 lata temu mialam 20 lat i myslam ze swiat stoi przedemna otworem , a teraz sama sie przed zamknelam

Autor: sira  19.05.2008 zgłoś

dzięki Kirke,tak to właśnie jest,jak by coś do mnie czuł to zadzwoniłby ,odezwałby się,a skoro nie ,to nic nie ma ponad to co jest,czyli jest tylko w mojej głowie on,a on ma to gdzieś,może się wyleczę z tego,mam taką nadzieję,ale nie odezwę się na pewno..czuję się trochę silniejsza,ale nie wierzę żadnemu facetowi...ma to swoją cenę ulokowanie uczuć nie tu gdzie trzeba...chcę być znów silna,dumna...i piękna

Autor: kirke  19.05.2008 zgłoś

Będziesz Sira, zobaczysz, tylko trzeba cierpliwości, ja podnoszę sie już ponad dwa lata, i jest bardzo ciężko, nie będę Cię oszukiwać, ale już jestem blisko, już wiele rzeczy mnie śmieszy (a to juz coś), już nie umieram na sam dźwięk tego imienia, nie biegam jak oszalała z radości, kiedy dostanę od niego wiadomość, bo wiem, że to tylko kłamstwa, potrafię się nie odzywać, i nie sprawia mi to już takiego bólu jak kiedyś - a byłam naprawdę na dnie rozpaczy, uwierz mi. I nie pomoże ani wyjazd, ani zerwanie kontaktu, dopóki sobie same w głowie nie poukładamy tego jakoś. Nie wiem, jak zakończy się ta historia, ale wiem jedno - z takiej matni są tylko dwa wyjścia - albo brnąć w to gówno dalej, nie osiągając nic i zatracając siebie, albo podnosząc głowę, nie dać się, i być twardą. I czekać cierpliwie. Czasem się okaże, że facet, jak zobaczy, że przestało nam zależeć, ocknie się i będzie zabiegał, albo też i nie, ale to wtedy oznacza tylko jedno: i tak by nic z tego nie było. Brnąc dalej osiągamy tylko jeden cel: na 100% nic z tego nie będzie. A ja, muszę Ci powiedzieć Sira, zaczynam czuć, jakby piłka była po mojej stronie boiska, a to umacnia mnie jeszcze bardziej :) I wierzę, że to jedyna najlepsza droga - duma. Bardzo się cieszę, jeżeli moje słowa pomogą Ci choćby w malutkim stopniu. Tak jak i może innym czytelniczkom :) pozdrawiam.

Autor: Monika  19.05.2008 zgłoś

Sama nie wiem czy powinnam to pisać...mam wyrzuty sumienia,że w ten sposób zdradzam naszą cierpką tajemnicę...Ale naprawde już nie wiem co zrobić,chociaż powinnam po wczorajszej nocy...i tu wcale nie chodzi o seks. Jestem uzależniona od mojego chłopaka,dobrze,że chyba nie wzieliśmy tego ślubu(choć czasem się zastanawiam,czy nie byłby inny,może bardziej by mnie szanował). Niestety od autorki listu rózni nas mały,a moze raczej ogromny szczegół,że mam z nim naszą cudowną córkę i to też powoduje,ze nie umiem sie od niego uwolnić.Choć powinnam to zrobić kiedy flirtował z dziewczyną ,mało powiedziane,chodził z nia na randki gdy byłam w ciąży,powinnam to zrobić gdy powiedział mi o zdradzie jak córeczka miała 2 miesiące,powinnam to zrobić gdy prawie odebrałam sobie życie z tej mojej bezsilności,ale nie mogłam,nie mogłam jej zostawić,powinnam to zrobićgdy wczoraj wezwał policje,bo powiedziałm,że ma sie wyprowadzić,a on jest tu zameldowany i sobie mogę...Ale on twierdzi,że mnie kocha i nie mógłby być daleko od nas.Czasem zastanawim sie czy mu nie jest wygodnie i tak spowodował,że juz nie wierzę w siebie,choć próbuje. Dlaczego tak jest???Moze zasłużyłam na to,może sie boje jego i jego rodziny,bo opowiadał jak u niego w domu rodziinym rozwód wydlądał.Boje się że mi zabierze córke,wczoraj powiedział mi że znajdzie świadków,że o nia nie dbam,że chodzi brudna(chyba wtedy gdzy bawi sie w piaskownicy).Jestem tak rozgoryczona,że osoba która kocham,a jednoczesnie nienawidzę,może tak krzywdzić.Skąd to sie bierze u ludzi którzy twierdzą że kochają.On powoduje że moja pracajest nic nie warta,za mało sprzątam,nie tak robie obiady jak sobie życzy(choc codziennie staram się zrobić coś innego).Mam wrażenie że czasem zapominam o córeczce,aby tatusiowi dogodzić,a o sobie zpoamniałam,jak 1,7 roku temu urodziłam.Wiem,ze nieprzezyłambym straty mojego dziecka,a boje sie że on jest w stanie wytoczyć najciezsze działa w moja stronę aby to osiągnąć... Chyba wystarczy tego biadolenia,trzeba sie otrząsnać,bo zaraz córeczka wstanie z drzemki i po co mam mame zapłakaną widzieć,niech lepiej nie wie,że to przez tatę,ona bardzo go kocha,czasem sie wydaje bardziej niz mnie,bo ja jestem od brudnej roboty,to ja przebieram,kapie,czeszę,czego niezbyt moja córa lubi itd... Nie prosze o rady,bardziej chiałabym,żeby ktoś tylko napisał,że sie uda,że jemu tez sie udalo i może nadal cieszyć sie z tego ze ma wybrakowana,ale rodzinę i że młode kobiety,jak to niektórzy nazwa z bagażem,z czym sie nie zgodze,mogą przezyć druga miłośc oby szczęśliwszą...

Autor: sira  19.05.2008 zgłoś

Do Kirke,pomogły mi trochę twoje słowa,bo tak jak Ty powiedziałam sobie dość,nie będę błagać o to co normalnie powinno być,trochę odzyskuję siebie,już mija rok od ostatniego spotkania,dziwię się sobie , że tak szalałam za nim,nigdy wcześniej tego aż tak silnie nie przeżywałam,ale utwierdzam się w tym że nie był mnie wart,lekceważył mnie ,niech spada i już trzymaj się cieplutko...

Autor: alicja  19.05.2008 zgłoś

oj dziewczyny, jaki to świeży dla mnie temat...choć męcze sie dość krótko,bo 2 miesiące...to on zdążył mnie już niźle wykończyc psychicznie, uzależnić od siebie..byłam na każde zawołanie...na kazdy telefon...każdy sms...ale tylko w tygodniu....weekendy były jego i jego nowo poznanych dziewczyn z dyskotek....a jak potrzebował przyjemności to przypominał sobie o mnie i byly smsy, telefony i propozycje spotkań...oczywiście zawsze sie godziłam...czasem sama szukałam pretekstu,by sie z nim spotkać, choć przez chwilę z nim pobyć, zobaczyć go, dotknąć...ahh teraz widzę jakie to było wstrętne z mojej strony....ale tego tak wtedy nie widziałam...myślałam,że to super...on jeszcze nie byl w żadnym związku..poszukiwał nowej kobiety...no i ostatnio ją znalazł....spotykał sie juz z nia jakiś czas, jednocześnie proponując mi seks...i wtedy zrozumiałam,że dopóki się będę tak dawać wykorzystywać to wykończę się...i postanowiłam to skończyć...to ja pare dni temu powiedziałam dość...byl zaskoczony, plakał, prosił bym została,bo on sobie nie wyobraza jak będzie beze mnie funkcjonował...ale na mnie to juz nie robiło żadnego wrażenie, nie pozwoliłam sie znów uzależnić i brnąć w to coś dalej....hmm nie wspominając,że już spotykał się z tamtą i nawet razem ich widziałam...więc całkiem nieźle funkcjonuje mimo,że mnie nie ma.....a co innego słyszałam;)mija parę dni..a mnie jest cieżko bez żadnej wieści od niego, bez tego,że ja nie mogę napisać....nie mogę to złe słowo...nie chcę i nie powinnam dawać mu satysfakcji,że jednak jest jeszcze nadal dla mnie kimś ważnym....jeszcze ważnym, bo pracuję nad tym by zapomnieć o nim...skasowałam numery, wszystkie konakty....troche pomogło,ale to nie jest niestety na tym etapie złoty środek:) potrzeba czasu....mam nadzieję, że dam radę, a on uszanuje to i nie będzie próbował się ze mną kontaktować, jeśli już ma nową dziewczynę z którą dzień w dzień sie spotyka i jest widocznie szczęśliwy....boli,ale tak ma być...widocznie to nie ten:)

Autor: ON  19.05.2008 zgłoś

Marne to pocieszenie... ale... On nie jest szczęśliwy, tak mu się tylko wydaje. Skoro ma inne, a wraca do Ciebie to znaczy, że w jego podświadomości tkwi, że z Tobą jest mu dobrze. Tylko po prostu z Tobą miał za dobrze, trochę mu się znudziło i teraz szuka tanich emocji i doświadczeń. Ocknie się jak już będzie za późno. To znaczy, jak Ty juz będziesz miała go gdzieś...

Autor: anka  19.05.2008 zgłoś

"Prawdziwa miłość niewiele ma wspólnego z godnością" ???? co ty Cegła pleciesz?

Autor: Dana  19.05.2008 zgłoś

Przeczytalam wszystkie komentarze i co....i nic stwierdzam,że u mnie wystąpił taki sam przypadek chociaz tylko na 2lata....minął rok i jakoś ten czas kochania nie minął.Związek chory,zazdrość z jego strony,wykańczanie ,mnie psychiczne...naprawdę wszyscy mówili daj spokój ale ja sama musiałam dojrzec i przeciąć tę nić.Swierdzam jednak ,że czas to nie lekarstwo jedyne i nie tak łatwo dojść do równowagi życiowej jeśli można to tak nazwać.Pozdrawiam wszystkie dziewczyny nie poddawajcie się zauważcie też siebie....

Autor: :(  19.05.2008 zgłoś

to prawda, mamy to na co się godzimy. Najgorzej jest wybaczyć sobie. ..takie życie, taki dramat..

Autor: Margo  19.05.2008 zgłoś

Hmm widze ze nie jestem wyjatkiem w tej kwestii. Mam 21 lat za sobą 5 i pol letni zwiazek z facetem który okazał się totalnym chamem i swinia. Pierwsze dwa lata byly piekne zakochana bylam do bolu on tez pozniej zaczelo sie cos psuc, ciagle dowiadywalam sie ze spotykal sie z jakimis dziewczynami.. stalam sie maksymalnie zazdrosna ale jakos zawsze potrafil z tego wybrnac zapewnial ze kocha, czesto odstawial mnie do domu i szedl do kumpli a mi mowil ze do domu, albo nie chcial isc ze mna na disco i szedl sam nic mi o tym nie mowiac, a potem dowiadywalam sie od znajomych ze sie podpierdalal do jakichs lasek. oczywiscie zawsze przepraszal ble ble. w koncu nadszedl czas ze mielismy isc na studia< jestesmy w tym samym wieku> on poszedl do innego miasta na dzienne ja do innego... zagalopowal sie troche na tygodniu sie do mnie nie odzywal przypominal sobie w wikend gdy na gieldy jechal w poblize mnie i zajezdzal potem do mnie na impreze zapewne.. pisalam smsy jak on byl u siebie nie odpisywal... to bylo poltora roku temu. w koncu poznalam innego faceta ktory byl szarmancki szanowal mnie... powiedzialam w cztery oczy mojemu ze sie zakochalam i ze odchodze blagal mnie przepraszal ale w koncu odeszlam. oczywiscie grozilam mu odejsciem wczesniej zanim poznalam tego drugiego typa. no ale fakt faktem bylam z tym drugim miesiac. moj ex nie dal nam spokoju nachodzil mnie potrafil spac u mnie pod drzwiami wchodzic balkonem.. i mi go bylo szkoda . w koncu wydawalo mi sie ze go kocham teraz juz wiem ze sie wydawalo i wrocilismy do siebie.. w te wakacje bylismy razem na bulgarii samymi parami tylko jeden koles nie mial dziewczyny i on zamiast mieszkac ze mna to wybral mieszkanie z tamtym. to tez mi dalo do myslenia. na plazy ciagle chodzil z kolegami ogladac laski toples a mnie zostawial sama na kocu.\ w ogole total olewka i oczywiscie poszedl na dyskoteke sam w nocy i mi nie powiedzial... po powrocie do domu po jakiejs imprezie zrobilismy sobie noc szczerosci i powiedzial mi ze w trakcie bycia ze mna zdradzil mnie i to niejednokrotnie z okolo 10 laskami. dalam mu w twarz i zaczelam biec przed siebie plakalam nie chcialam wejsc do domu zeby rodzice mnie taka zaryczana widzeli bo i tak nie przepadali za moim chlopakiem bo czesto przez niego plakalam.. dorwal mnie na klatce blagal o przebaczenie powiedzial zebym docenila to ze jest szczery i ze juz sie zmienil i nie bedzie tak robil.. nie odzywalam sie dwa tygodnie potem zaczelismy sie spotykac nie moglam sobie poradzic z tym ze tak sie dawalam za przeproszeniem robic w chuja mialam depresje jak nie byl ze mna to ciagle mialam wizje ze jezdzi do innej w koncu zakonczylam ta chora znajomosc myslalam ze juz na powaznie, nie bylismy ze soba pol roku teraz od wrzesnia do stycznia dopoki on nie przyjechal do miasta gdzie studiuje i nie zapytal czy moze wpasc na herbate. wpadl ale na wino i po pijaku skonczylismy w lozku. znow ze soba bylismy i znow wydawalo mi sie ze go kocham. nie minal jednak tydzien i to ja brzydzaca sie wszelaka zdrada zdradzilam jego z dobrym moim kumplem. jedyna osoba ktora o tym wiedziala byla moja kumpela z paryza i jej o tym powiedzialam na gg po czym usunelam archiwum. nikt o niczym nie wiedzial. wynajmowalam mieszkanie z moja jak myslalam zajebista kumpela < znalysmy sie 2 lata> i jej nowym chlopakiem ktory zawsze wobec mnie byl w porzadku. jednak pewnego dnia wychodzac z mieszkania zostawilam gg wlaczone, nie mialam tam za abrdzo archiwum bo dla bezpieczesntwa nie rchiwizowalam prywatnych rozmow. za chwile dzwoni moj chlopak ze wie o zdradzie zabraklo mi slow.. cos tam powiedzialam ale sie rozlaczyl. nie minelo pol godziny a dzwoni moja mama ze moj chlopak byl u nie

Autor: Margo cd  19.05.2008 zgłoś

byl u niej i pokazal jej na swoim laptopie moja rozmowe na temat zdrady i powiedzial moim rodzicom ze moja przyjaciolke kazdy mial w naszym towarzystwie< gowno prawda>, ze ja to codziennie jaram.. ze pije ze mam nieodpowiednie towarzystwo. a to on mnie ... zdradzil z TYLOMA i ciagle dowiaduje sie o nowych. on mial sprawe w sadzie za posiadanie on pil codziennie. moja mama zadzwonila i powiedziala do mnie ze sie puszczam bo lukasz przyszedl i sie martwi o mnie. rozkleilam sie stalam na peronie akurat. gdybu nie bylo ze mna kolegi to bylam w takim stanie ze rzucilabym sie pod tory. za chwile dowiedzialam sie ze ta moja rozmowe maja wszyscy moi znajomi bo lukasz im rozeslal z dopiskiem ze jestem szmata! balam sie do miasta przyjechac mojego ale okazalo sie ze w sumie prawie wszyscy sa po mojej stronie. widzac go u nas nawet nie powiedzialam mu czesc nie odpisywalam na smsy nie odbieralam telefonow, zablokowalam na gg na naszej klasie w gronie wyrzucilam ze znajomych. mialam byc swiadkiem na jego siostrze slubie ale ona zadzwonila i mnie zwyzywala to jej powiedzialam zeby sie nie wtracala. z wynajmowanego mieszkania wyprowadzilam sie i od miesiaca mieszkam w akademiku bo nie chcialo mi sie pomieszkiwac u znajomych. kolega z ktorym zdradzilam mojego ex odwiedza mnie rozmawiamy ze soba. ale to byla taka chwila slabosci i szczerze mowiac nie zaluje tego bo przynajmiej moj chlopak dostal zimny prysznic. rodzice mnie przeprosili jak sie dowiedzieli ze ten kutas rozeslal to wszystkim jakby nie potrafil sprawy zalatwic miedzy nami. dzwonili do mnie co pol godziny czy sobie nic nie zrobilam ale ogarnelam sie znalazlam dobra prace dzieki ktorej o nim nie mysle. on znalazl sobie podobno panne tydzien po naszym rozstaniu, zreszta najlepsza przyjaciolke mojej "dobrej" kolezanki z ktora mieszkalam. dajcie spokoj w ogole. szkoda mi jedynie ze zmarnowalam 3 lata zycia bo ta moge powiedziec o moim zwiazku bo my chyba bylismy ze soba z przyzwyczajenia. nie moge uwierzyc do tej pory jak mozna po 5 i pol roku tak bez szacunku sie zachowac i nie czaje jak ktos moze sie okazac takim chamem. mozecie mnie potepiac ale ja sie ciesze w sumie juz teraz ze wyszlo tak jak wyszlo. jest mi latwo sie do niego nie odzywac bo po prostu jestr mi obojetny...:)

Autor: 23latka  19.05.2008 zgłoś

Współczuje wszystkim zranionym kobietom. Mam nadzieje, że bedzięcie na tyle silne żeby się pozbierać i zacząc nowe godne życie. Pozdrawiam wszystkich Jeśli jakiś facet to czyta to: Wez sobie wszystkie te historie do serca i pomyśl 77 razy zanim zechcesz zranić jakąś kobiete.

Autor: agusia3110  19.05.2008 zgłoś

i co tu wiecej dodawac.....tez bylam w toksycznym zwiazku....nie potrafilam odejsc i on znow to zrobil za mnie ....po raz trzeci....od 2 mc go nie widzialam wiem ze moja znajoma nabrala sie na jego bajere i zostawila stala prace w polsce by wyjechac do obcego dla niej faceta w nieznane....a pisalam jej ze jest zly,ze zle mnie traktowal...myslalam ze moge jej ufac a ona w tym momencie z nim ustalala date wyjazdu...zabolalo mnie bardzo kobiety sa naiwne....mimo moich opini ,postanowila sprobowac...co on ma takiego ze kazda mu ulega...a to juz 3 ktora namowil na wyjazd i pewnie znow teksty typu...zakochalem sie od pierwszego wejrzenia,inne sie nie licza.....ma chlopak bajera nienawidze cie krzysku!!!!!!!!!

Autor: Dorota  19.05.2008 zgłoś

sądzę , że rada jest baedzo dobra . Nie ma co męczyc sie z fałszywym facetem jakich wielu , mimo uczucia można zobaczyc jego egoizm ( liczy sie tylko seks ) - musisz zapomnieć , nie odbierac telefonów od niego i zapoznać nowego faceta :) (taka moja rada ) doswiadczona 40 - latka ( POWODZENIA)

Autor: panno Nikt  20.05.2008 zgłoś

chyba lubisz sie tarzac w odchodach, umartwiac i robic sobie krzywde na rozne sposoby. Nie wnikam, dlaczego, przyczyn masz pewnie wiele, poczawszy od warunkowania rodzinnego do sklonnosci masochistycznych. Sama musisz sie temu przyjrzec, i zastanowic sie, dlaczego robienie sobie zle daje Ci tyle przyjemnosci. Nawet nazwalas siebie Nikt, z duza satysfakcja zapewne. Jezeli niszczenie siebie daje Ci to jakis rodzaj radosci, to rob tak dalej, widac jest Ci to potrzebne. Ale nie masz prawa krzywdzic innych, a to wlasnie robisz kobiecie, ktora jest z mezczyzna, z ktorym sypiasz. Czy pomyslalas choc przez moment o tym, co ona czuje? Na pewno wie, ze cos jest nie tak, zawsze sie to w jakis sposob wie. I cierpi przez Ciebie. Czy to tez sprawia Ci satysfakcje? Jezeli tak, to zaslugujesz na sposob, w jaki traktuje Cie ten mezczyzna. O jego zachowaniu nie ma sensu wspominac, bo jest totalna k..., zreszta to nei on prosi o rade.

Autor: margaret  20.05.2008 zgłoś

czasu kupic ani cofnac nie mozna,to on jest twoim sprzymierzencem i lekarstwem na troski...pewnego dnia zrozumiesz,ze zycie jest cudem...wtedy bedziesz silna na tyle by z godnoscia w oczach,bez leku i strachu spojrzec na tego gnojka co cie skrzywdzil,wtedy to on bedzie nikim..a ty niczym nefritete..bedziesz miala wszystko dume .chwale,szacunek do siebie i innych....a on bedzie stal z podkulonym ogonem jak zbity pies...spojrzysz na niego w obojetnosci

Autor: Ania  20.05.2008 zgłoś

Ja cały czas jestem w niemal identycznej sytuacji. Z taką różnicą ,że rozstaliśmy się 7 miesięcy temu z mojej decyzji (pił i bił). Różnica jest też taka, że on mnie nigdy nie zdradził i do tej pory nikogo nie ma-nie chce mieć przez dłuższy czas. Za to ja wybaczyłam mu wszystko i teraz bardzo cierpię, bo wydaje mi się że nie potrafię żyć bez niego... Spotykamy się codziennie, spędzamy całe weekendy, oczywiście jest seks, przytulanie, miłe słówka, jak w najlepszym związku.Tylko,że tak naprawdę nie jesteśmy razem ,cały czas to sobie powtarzamy-i w każdej chwili może to się urwać. Próbowałam kilka razy założyć nowy związek,chyba po to żeby zapomnieć o tym toksycznym, ale gdy każdemu innemu mężczyźnie zaczyna na mnie zależeć, to ja uciekam gdzie pieprz rośnie i zrywam kontakt. A było już kilku wspaniałych panów,z którymi moglabym mieć cudowne życie...Więc zaczynam dochodzić do wniosku, że jestem nienormalna, skoro mam świadomość,że absolutnie nic z mojego poprzedniego związku nie będzie a coraz bardziej w to brnę.. Zamiast zacząc normalne życie, ja wybieram bydlaka, który ze100% tylko w 10% jest dobry-reszta 90% to chamstwo,arogancja,cwaniactwo,egoizm i wiele innych złych cech... I czy to mi ktoś wytłumaczy? Dlaczego tak jest?..

Autor:  20.05.2008 zgłoś

wiec po co z nim jesteś? wlasciwie nie jesteś bo tak sobie powtarzacie! po co Ci on? chcesz być z chamem? tak siebie cenisz? zaciśnij zęby i to skończ! nie szkoda Ci czasu skoro twierdzisz że nic z tego nie będzie!!??

Autor: X  20.05.2008 zgłoś

BOZE JAKIE SZCZESCIE ZE MOJ MAZ TO NIE POLAK CHOC TO NIE MA ZNACZENIA ALE ZANIM POZNALAM MEGO MEZA TO TEZ SWOJE PRZEZYLAM I NIE WIEM CZEMU POLACY TO CHODZI O FACETOW TO W WIEKRZOSCI SZMATY NIE CHCE OBRAZAC BO PEWNIE ALE PEWNIE NIE WSZYSCY ALE W WIEKRZOSCI TO ZEPSUTE MAMINSYNKI JA MIALAM MOZE DWOCH POLAKOW NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEE TO NIE DLA MNIE POLSKI KLIMAT TERAZ MAM MEZA KTORY SZALEJE ZA MNA ZASLUZYLAM NA TO JAK WSZYSTKIE BABKI ALE SZANUJMY SIE NIE MA ZE BOLI KOBIETY NIE PLACZA WIEM CO MOWIE BO TEZ PRZEZYLAM TRZEBA SIE WZIASC W GARSC BO INNI NIE POMOGA A RESZTA SAMA PRZYJDZIE NIE TEN TO DRUGI MALO TAKICH A CIESZ SIE ZE NIE SKONCZYLAS GORZEJ BOZE JAK TAK MOZNA SIE PONIZAC KOPNIJ GO JA TAK ZROBILAM ROK SIE ZBIERALAM SAMA ABY ZROZUMIEC ALE TAK GO WYKONCZYLAM PSYCHICZNIE I TO TELEFONICZNIE ZE POTEM DZIEKOWAL BOGU I MNIE ZE MU WYBACZYLAM PEWNIEJUZ NIE SKRZYWDZI DRUGIEJ OBY SWIAT JEST DUZY FACETOW FULL ALE TAKICH KOCHANYCH JAK MOJ MAZ TO ZE SWIECZKA SZUKAC CZUJE SIE KOCHANA I KOCHAM

Autor: wyłącz capsa  21.05.2008 zgłoś

i napisz to jeszcze raz bo nie idzie przeczytać :(

Autor: zakrecona  21.05.2008 zgłoś

Moj były facet :) Jest obecnie bardzo szczęsliwy, ponieważ ma "wspaniała" kobietę i niedługo przyjdzie na świat jego 2 dziecko. Pierwsze ma ze mną :). Wszystko jakoś sie poukładało. Wyprowadził sie do innego miasta. Utrzymuje kontakty z naszym dzieckiem i .......... ze mną : Jak przyjeżdza lądujemy w łóżku. Po wspaniałym sexie, kiedys zapytałąm czy nie ma wyrzutów sumienia ze zdradza swoją kobietę. Wiecie co odpowiedział? Ja nic złego nie zrobiłem zresetowałem się :). Seks z nim jest teraz fajniejszy niz jak byliśmy razem. Teraz jest adrenalinka bo ktos nas moze nakryc albo zadzwoni jego "kontroler" - czytaj nowa kobieta :). Po wszystkim udajemy sie każde w swoja stronę. Dodam ze jestem singlem, a on...... . Powiedzcie co o tym myslicie? wiem że to nie jest normalne, ale wole sypiać z nim niz z jakimś nowo poznanym facetem. Pozdrawiam Was wszystkie :)

Autor: Lura  21.05.2008 zgłoś

Witajcie! Ja jestem w bardzo podobnej sytaucji po 10 latch mój narzeczony odzsedł ode mnie -jak zapytał am się czy ma kogoś to powiedział,ze ktoś mu się podoba ale jeszcze jej nie zna i ona jego też nie a po czterech dniach przyłapałm go w pracy jak siedziała wtulona na jego kolanach ...i wtedy zawalił mie się świat,moje życie straciło sens ,wyłam jak pies, błagałam,żeby wrócił jak odbierał swoje rzeczy zostawił telefon ..... i wtedy dowiedziałm sie całej prawdy smski (nie bede pisać ,ale chyba mozna się domyśleć jakij treści).Próbował m wszytskiego spotykania sie z innymi mężczyznami ale cały czas szukam jego.....W mojej głowie jest kamień (nie jestem w stanie normalnie funkcjonować- cały czas z nim rozmawiam w domu,samochodzie (trauma).Mineło 5 miesięcy a ja cały czas tkwie w tym związku,nie pozwoliłam mu jeszcze odejsć ...wiem,że jest z nią bardzo szczęśłiwy ,planują razem zamieszkać(rodzina,dom,bleeee).Czuję sie upokorzona ,zdradzona, oszukana ale wierze ,ze to minie,że czas pokaże i mam nadzieję,ze to do niego wróci,że też poczuje taki ból ale na to trzeba poczekać bo to zawsze wraca (podobno).Pozdrawiam wszystkie zranione i nie zranione kobiety LuraM

Autor: Zosia  23.05.2008 zgłoś

Witam Mężczyźni, jacy są naprawdę? Niejednokrotnie słyszałam różne opowieści o facetach od kobiet w każdym wieku (zresztą wydaje mi się że wiek nie ma tu większego znaczenia). Historia stara jak świat: Ona kochała - On okazał się draniem. I puenta zawsze jednakowa, że wszyscy mężczyźni są tacy sami i nie można im ufać i oddawać się bez reszty. Ja byłam sceptyczna i bardzo się cieszyłam że los był dla mnie tak łaskawy.."Mój facet" - WYJĄTEK. Dzisiaj gdy to piszę to zastanawiam się dlaczego pozwalamy się tak ranić. Oczywiście My kobiety znamy powiedzenie (niejednokrotnie cytowane tu na Forum), że miłość jest ślepa. Tylko dlaczego otrzeźwienie musi być takie bolesne. Jak żyć normalnie, jak oddychać? Poradźcie coś bo się duszę i powietrza mi brak. Nie chcę się rozpisywać o tym jak to było zanim sie skończyło, powiem tylko że 8 lat, dziecko i ułuda szczęścia, które może nigdy nie było takie jak myślałam, że jest. I nieważne dla mnie jest dzisiaj czy powodem jest "Inna" czy cokolwiek innego. Boli najbardziej chyba to, że potraktował jak obcą osobę: żadnych wyjaśnień (a niech tam domyślam się sama). Koniec rozmów o wszystkim co dla mnie ważne, bo dla niego już nie. Boli wszystko, nawet końcówki włosów...

Autor: grry  23.05.2008 zgłoś

Zakręcona, myślę, że to chory układ a ten Twój były- szkoda słów, czy on wie co to miłość, związek? Ubliżasz sobie uprawiając seks z kimś tego pokroju. Twoje postępowanie świadczy o Tobie. Zastanów się po co to robisz? Dobrze Ci z tym, czujesz satysfakcje, że jeszcze leci na Ciebie, potrzebujesz seksu i nie masz z kim iść do łóżka?

Autor: zakręcona  23.05.2008 zgłoś

W tym problem ze nie mam z kim isc do łózka :( Chyba wszyscy normalni faceci sa juz zajęci :) Pozdrawiam

Autor:  24.05.2008 zgłoś

a są normalni na tym świecie??prędzej albo poźniej każdy z nich okazuje się draniem niezdolnym do uczuc wyższych, choć na początku niektórzy wrażenie robią pozytywne:P Pozdrawiam wszytskich facetów!

Autor: .......  26.06.2008 zgłoś

Po przeczytaniu Waszych wypowiedzi jest mi także troche latwiej. jednak nie do końca.Jak wiekszosc dziewczyn trwam w toksycznym zwiazku i nie potrafie tego skończyć. Zaczynam żałować że to zaczynałam wogóle. Jestem z chłopakiem który ma narzeczona tylko ze względu na to że łączy ich razem dziecko. są narzeczeństwem juz od dwoch lat i ani mysla o slubie. Tzn, on nie mysli. jak jest z nią to nie wiem. Chciałabym to skończyć spotykanie sie z tym chłopakiem ale nie umiem. Był ze mną w trudnych dla mnie chwilach i poprostu nie umiem. Może sie kiedys zbiore na ten krok ale nie wiem kiedy to bedzie :(

Autor: Iwona  20.10.2008 zgłoś

Czemu on tak postępuje? Ponieważ wszyscy faceci są tacy sami...Uwielbiają sex i tylko wokół tego się kręcą.Nie twierdze,że jest z tego powodu zły,po prostu ma to w genach.Skoro odkrył,że Cię nie kocha to może lepiej,że teraz? Pomyśl co by było,gdyby oznajmiłby Ci to rok po ślubie,wtedy miałabyś powód do załamania. A więc nie ma sensu się użalać...Skoro nic do Ciebie nie czuje to nie...Łaski bez,znajdziesz tego,który to poczuje i nie zostawi Cię...Taka gra,jaką on z tobą toczy,to typowa gra wykorzystywania zakochanej kobiety,niewidzącej świata poza swym ukochanym i najgorsze jest to,że oni wiedzą kiedy ta dziewczyna aż tak kocha i wiedzą jak ją wykorzystać,zmanipulować.Przykre,ale prawdziwe.Czas goi rany,radzę Ci wyjechać na tydzień gdzieś poza granice waszego miasta,by było daleko od niego i od wspomnień z nim.Odpręż się,pomyśl z innej perspektywy.Na wszystko zawsze znajdzie się jakieś wyjście...Nie mówię,że proste,nie mówię,że szybkie...Ale zawsze jest. Przede wszystkim przystosuj myśli,że on już nie jest twój...Że on sypia i żyje z inną...Sam ten fakt powinien zacząć Cię odstraszać... Kolejna sprawa to słowa "kocham Cię" ... Jakie były puste przez tyle lat...Skoro "kochał" to dlaczego teraz porzucił? Po prostu przyzwyczaił się do Ciebie i dopiero kiedy przypadkiem odkrył,że jest jeszcze wiele innych dziewczyn ,obudził się,że on jednak nic do Ciebie nie czuje... Typowy przykład pustaka. Już masz dwa powody... Nie dość ,że nie kocha to jeszcze jest sztuczny.Brutalna prawda. A więc bierz się dziewczyno w garść jeszcze sporo życia przed Tobą. Co ja mam robić?

Autor:  12.11.2008 zgłoś

ach te chłopy

Autor: czarnaagusia  08.12.2008 zgłoś

jakbym czytała o sobie:( tyle ze moja sytuacja jest gorsza poza tym to trwa już 4 lata i nie potrafie tego zakończyć :( ..... :(:(:(:(:(:(:(

Autor: Rozgrysc faceta  17.12.2012 zgłoś

Autor :Zeniu z pleszewa napisal CYTUJE " przeczytalem ten art. i moje zdanie jest takie- ten twoj byly ma od czasu do czasu pobzykac sobie inna kobiete i tylko dlatego sie z toba spotyka.Ja tez tak czasami robie gdy chce odmiany, dzwonie do mojej bylem i moge uzywac do woli, to dobre, bo skorzystanie z uslug profesjonalistki po pierwsze wiaze sie z ryzykiem zarazenia sie jakims chorobskiem, po drugie kosztuje a tu....mamy za darmoche sex z osoba, o ktorej cos wiemy (jaka jest itd).To co pisze jest brutalne, ale prawdziwe.Jestem facetem wiec wiem co pisze.Mozesz byc pewna, ze on do ciebie nic nie czuje, to jedynie...huć.Pewnie ma jescze jedna albo dwie takie kolezanki do "rypanka" zawsze trzeba miec takie, bo facet nie wytrzyma z 1 kobieta, nawet jesli ja bardzo kocha, musi miec jeszcze jakas dla odmiany.No nie da sie jesc rok, dwa, pięć zupy pomidorowej codziennie na obiad...trzeba czasami zjesc cos nnego, tak samo z kobieta.A ty jestes naiwna moim zdaniem i ....skoro jestes naiwna to dobrze ci, ze cie tak wykorzystuje.Nie szanujesz sama siebie, to dlaczego on ma cie szanowac? A z drugiej strony....pomysl odrobinke.Jesli on twierdzi ze kocha tamta a bzyka sie z toba ile on jest wart?Nic!! Chyba jestescie siebie warci """" FACECI bardzo czesto manipuluja kobietaami ZROBIA COS NIE TAK a pozniej czulymi slowkami bajeruja Kokietuja WYKORZYTUJA kobieca naiwnoasc ze mu ulegnie przebaczy bo go kocha ,a on znow za jakis czas robi to samo TO Najwiekszy blad kobiet ze daja sie na te ich slowka czule ZEKocham cie "..itp Przez to same sie UNIESZCZESLIWIAJA bo facet jest przebiegly ..LUB MOWI ZE KOCHA bo ma jakies korzysci z kobiety...

Autor: Tak TRZEBA TRAKTOWAC Cwaniakow  17.12.2012 zgłoś

Wypowiedz jednej kobietki na forum cytuje i mowie BRAVO!! W Koncu ktoras!!! KOBIETYpowinny trzymac razem RAZEM ZWALCZAC tego typu cwaniaczkow cCHAMOW --- Oj zdarzyło mi się coś takiego. Seks był super, reszta do bani. On potem w związku i dalej tęsknił za seksem ze mną. Poprostu trzeba pamiętać, że nie wszyscy ludzie są serdeczni i mili. Większość chce nas poprostu wykorzystać i należy o tym pamiętać. Jak facet poczuje, że jest górą (kobieta zapatrzona w nim po uszy) często wychodzi z niego cwaniak. Władza deprawuje wg znanego powiedzenia. Trzeba kochać lecz z umiarem. Jak ze wszystkim. NIe oddawać się całkowicie miłości. Dzięki temu już nic złego mnie nie spotka. Klapki na oczach w czasie zakochania mogą doprowadzić nawet do samobójstwa z bólu po tym jak w końcu opadną. Próbowałam alkocholu by się odkochać i wielu innych głupich rzeczy. Najlepsze to znaleźć sobie kochanka z fajnym przyrodzeniem :) I pogimastykować się z nim w łóżku. A po orgaźmie nie mówić, że się zakochałyśmy tylko papa i do następnego razu. To tylko seks. Jak znajdę odpowiedniego kandydata na męża, który będzie spełniał wszystkie punkty poza seksem, to nie będę się zastanawiać tylko biorę ślub. A seksić można się z kim innym. Małżeństwo z namiętności, to nie jest zbyt dobre. Namiętność z reguły jest krótkotrwała. A małżeństwo to ciężka praca, ale dająca dużo satysfakcji i radości. W małżeństwie jest budżet, są dzieci, trzeba być zorganizowanym przede wszystkim, uczciwym, trzeba mieć o czym rozmawiać, trzeba trezeźwo stąpać po ziemi.Nie chować się przed ciężką pracą. A co daje moim zdaniem? Satysfakcję z posiadania rodziny, która daje motywację do życia i pracy, brak poczucia samotności, ma się z kim spędzać święta, wakacje. Podział obowiązków sprawia iż się łatwiej żyje i ma się więcej czasu wolnego. Co dwie łapki to nie jedna. "To moje przemyślenia. Ale o dziwo nie byłam jeszcze mężatką. Ale będę. Będziemy prawie idealnym małżeństwem. Skoki w bok będą dozwolone za obiopulną zgodą. Ale tylko na dziki seks. Żadnych romansów z uczicami. Człowiek jest zwierzęciem i czasami jego prymitywna natura musi sobie ulżyć moim zdaniem. A nie oszukujmy się. Jak jest się z kimś kilkadziesiąt lat, to seks jedynie może być doznaniem duchowym, delikatnym, a czasami niestety ma się ochotę na ostre rżnięcie z kimś kto ma jędrne ciałko

Autor: CWANIACZKI Niszcza Kobiete NIEWOLNO IM DAC SZANSY  17.12.2012 zgłoś

fACECI DOBRZE GRAJA jacy oni kochani POTRAFIA byc caly czas mowic ze KOCHAM CIE jak potrafia grac oddanych..SZOK a robia swoje.. MNIPULUJA Biednae naiwne kobietki ..WYMAGAJA od nich zeby byly prawie idelane :MIALY JEDRNE Zgrabne cialo Jedrna Zgrabna pupe, zeby miala Zgrabne nogi WCIECIE w tali Sexy ,ladne wlosy ,zadbane czyste+zeby potrafila mu gotowac+zeby za nie go prala+sprzatala . A OD SIEBIE NIE CHCA NIC DAC sami moga byc jacys OTYLI GRUBI Z nadwaga ,ale od kobeity to WYMAGAJA ZGRABNOSCI to takie pasozyty Jakie to puste PROZNE.. KTORZY SZukaja GLupiej NAIWNEJ kOBIETY EGOISCI ZAKOMPLESIENI Cwaniacy..A glupia nawina kobieta akceptuje to..i meczy sie z nim

Autor: PRZEBIEGLE Typy NIGDY NIE UZALEZNIEJ SWOJEGO Szczescia Od M  17.12.2012 zgłoś

Takich PASOZYTOW CWANIACZKOW Imitacji prawdziwych MEZCZYZN -trzeba ZWALCZAC NISZCZYC!! zanim On Cie kobieto Zniszczy!! PKAZAC im na co nas stac!! nie badzmy zastarsszone ,bojace sie samotnosci NA POCZATKU pieknie mily,dzentelmen ,a POZNIEJ WYCHODZI PRAWDA O NIM

Autor: KOBIETO DOSTRZEC TO W KONCU ZE On CIE WYKORZYSTUJE!! ZROZUM  17.12.2012 zgłoś

Wielu facecikow ,bo mezczyznami ich nie mozna nazwac to po prostu PRYMITYWY,prosci Potrafia kobiety krytykowac wytykac im wady-KOBIETA a sami nie sa idealni:Najzabawniejsze :) ,u siebie nie widza ,nie sa idealni ..MANIPULACI Imitacje PRAWDZIWYCH Mezczyzn..

Autor: OTO SPOSOB NA TAKIEGO CHAMA-WYKORZYSTYWACZA  19.12.2012 zgłoś

Uzależnienie kobiety od mężczyzny, czyli syndrom "kochania za bardzo" Uzależnienie najczęściej kojarzy nam się z alkoholizmem i narkomanią. Powszechnie znane są zgubne konsekwencje tych nałogów, wiadomo, że prowadzą do destrukcji zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Życie alkoholików i narkomanów to równia pochyła nieuchronnie prowadząca do przedwczesnej śmierci. Dla osób, które uświadomiły sobie swoje uzależnienie i chcą z niego wyjść, oferta pomocy jest szeroka. Istnieje wiele poradni psychologicznych, specjalizujących się w problematyce alkoholizmu i narkomanii, a także książek i witryn internetowych poświęconych tym nałogom. Od jakiegoś czasu jednak tematyka uzależnień ujmowana jest w szerszym kontekście. Nałogiem może być nie tylko alkohol, czy narkotyki, ale także seks, hazard, Internet, czy gry komputerowe. Odkryto, że przyczyny i skutki, a także objawy uzależnienia we wszystkich przypadkach są bardzo podobne. Badania naukowe, stwierdzające podobne zaburzenia w funkcjonowaniu neuroprzekaźników u osób uzależnionych, tylko to potwierdziły. Mężczyzna jak narkotyk Dla kobiety czynnikiem uzależniającym może być mężczyzna. Literatura psychologiczna dotycząca tego problemu jest dość skąpa, nie dziwi więc, że bardzo wielu terapeutów nie zna jego istoty. Będąca w depresji kobieta, która cierpi, ponieważ jej życie z partnerem się nie układa, najczęściej leczona jest „objawowo” – wyciąga się ją z depresji terapią przewidzianą w takich przypadkach, zwykle wspomaganą farmakologią. Nie leczy się natomiast – tak jak u alkoholików, czy narkomanów – przyczyny. A bardzo często jest nią specyficzny rodzaj kobiecego uzależnienia – od mężczyzny. Na trop istnienia tego uzależnienia psychologowie wpadli stosunkowo niedawno. W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku pojawił się termin „nałogu miłości” (love addiction). Ludzie dotknięci tym nałogiem traktują związek z partnerem jako ucieczkę od swoich problemów, antidotum na wewnętrzną pustkę. Związek taki nie stymuluje do rozwoju osobowości i samorealizacji. Bardzo często w takim związku partnerzy są od siebie uzależnieni wzajemnie, a przez to bardzo trudno go zerwać. Tak jak trudno jest zerwać z nałogiem. Przełomowym wydarzeniem, które rozpoczęło upowszechnianie wiedzy na temat uzależnienia kobiety od mężczyzny, było opublikowanie w połowie lat osiemdziesiątych przez amerykańską psychoterapeutkę Robin Norwood książki „Kobiety, które kochają za bardzo”. Pracując w poradni dla alkoholików i narkomanów często kontaktowała się z ich żonami lub przyjaciółkami i próbowała zrozumieć, co te kobiety przy ich uzależnionych partnerach trzyma. Dlaczego, pomimo że doznają od nich tyle bólu, nie odchodzą. Gdy odkryła mechanizmy takiego zachowania, doszła do wniosku, że podobny syndrom dotyka bardzo wiele kobiet, które nie są szczęśliwe w swoich związkach z mężczyznami, niekoniecznie nałogowcami. Nazwała go syndromem „kochania za bardzo”. Opisuje go w ten sposób: „Okrutny, obojętny lub przewrotny partner staje się (…) narkotykiem – kimś, kto pozwala oddalić się od własnego, niespokojnego wnętrza, kto przynosi chwile ulgi i oszołomienia, kimś, bez kogo coraz częściej nie sposób się obejść. Lecz jednocześnie ten sam człowiek jest źródłem innych męczarni, toteż uzależnienie się szybko przybiera postać nałogu. Zostać sama ze sobą to straszne! To dużo gorzej niż znosić od kogoś (…) upokorzenia! Bo zostać ze sobą to wydać się na pastwę jątrzącego bólu, na który składa się nie tylko przeszłość, ale i aktualny stan rzeczy.” Na określenie niezdrowych, dysfunkcyjnych relacji między partnerami w związkach używa się niekiedy słowa „toksyczne”. Toksyny, które wytwarza ten związek, powodują, że kobieta traci poczucie swojej wartości. Czuje się zraniona i upokorzona działaniami mężczyzny, ale jednocześnie nie ma siły, by go opuścić. Żyje w wiecznym stresie, często wpada w depresję. Niekiedy, próbując zagłuszyć swój ból, „leczy się” alkoholem, burzliwymi romansami, pracoholizmem. Jest sfrustrowana i swoją złość wyładowuje na innych. Nie jest zdolna do racjonalnej oceny życia, które prowadzi, a wszystkie jej działania są reakcją na zachowanie partnera. Za swoje nieudane życie obciąża jego. Wkłada wiele wysiłku, by go zmienić, bo wydaje się jej, że gdy tego dokona, wreszcie będzie szczęśliwa. Czasem to partner ją opuszcza – cierpi wtedy podwójnie i ma poczucie olbrzymiej niesprawiedliwości, bo przecież ona tak się dla niego poświęcała. Uzależnienie kobiety od mężczyzny, jak każdy nałóg, wpływa destrukcyjnie na jej życie. Jest chorobą - i to postępującą, która nie leczona ma ujemny wpływ na cały organizm. Robin Norwood w swojej książce określa to dosadnie: „Kochanie za bardzo może zabić”. Lęk przed samotnością Tak naprawdę dopóki kobieta, która cierpi z powodu mężczyzny, koncentruje się na analizowaniu zachowań, wad, czy nałogu swojego partnera i w tym szuka przyczyn swojego nieszczęścia, dopóty nie robi nic w kierunku wyzwolenia się z tych cierpień. Jedyną słus

Autor: PIEKNY NA ZEWNATRZ W SRODKU8ZAWARTOSC )ZEPSUTY ZGNILY...  19.12.2012 zgłoś

Co z tego ze facet ladny przystojny JAK W SRODKU ZEPSUTY.... tak jakby sie ocenialo batonik po opakowaniu ...TO WLASNIE NAS ZMYLA...te opakowanie... wole kuoic batona ktory ma lepsza zawartosc ,niz tylko ladniejsze opakowanie od innego batona

Autor: PIEKNE Slowka Ktore KLAMIA  19.12.2012 zgłoś

Piekne slowka ktore klamia..NA PRZEPROSINY...i kobieta ZNOW WIERZY znow zlapal ja tym w pulapke

Dodaj własny komentarz

(twój pseudonim, imię lub nazwisko)

(nieobowiązkowo; nie musisz podawać adresu e-mail!)

Min. liczba znaków: 3

Kafeteria / Zamów reklamę w Kafeterii / Redakcja (PR + autorzy) / Kosmetyki do testów / Patronaty
© 1999-2014 Grupa Wirtualna Polska Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu