Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

Listy czytelniczek

21.04.2009 | Kafeteryjny kącik porad

Czy zupa była za słona?

Droga Cegło!

Jestem z ufoludem, zombiakiem, kolesiem nie z tej ziemi i chciałam się zapytać, po co - może ty wiesz? Tak zapracowanym, że nigdy nie zostaje u mnie na noc, ani ja nie mogę zostać u niego – rano trzeba wstać, a on ceni sobie prywatność, tak to się chyba nazywa na filmach. Znałam go z widzenia w budynku, schodziliśmy o tej samej porze na obiad, na szczęście nie z tej samej firmy. Przykuł moją uwagę ze względu na swoją samotność, nigdy nie przyszedł w stadzie. Co prawda, tak czasem mają szefowie, ale on nikim takim nie jest, chyba zwyczajnie nie lubi ludzi. Może i mnie.

Oczywiście, zagadnęłam go pierwsza, inaczej bym się nie doczekała. Po tygodniu wmusiłam w niego dwa drinki po godzinach. Kiedy jednak jechaliśmy taksówką do jego mieszkania – ach, ta nagła namiętność – zastrzegł, że ma czas tylko do 23.00, bo coś tam. Seks nie był udany, może przez to, że czułam presję tej wyznaczonej godziny. Żałowałam swojej głupoty, niestety, on mnie zaskoczył. Następnego dnia przyszedł na moje piętro do pracy, znalazł mnie. Patrzył z roztargnieniem na moje biurko, pocałował mnie w czoło, to było dziwne i wciągające.

Poszłam za ciosem. Na kolejnej randce dostałam kwiaty, jakieś takie wystudiowane, rzadkie, jak wiązanka na zamówienie, ale nie jak wyznanie miłosne, to na pewno.

To trwa ponad miesiąc. On nigdy nic u mnie nie zjadł, nie skorzystał nawet z prysznica. Nie chce chodzić do kina, lubi knajpy, ale takie eleganckie, ciche, bez szaleństw. Je sałaty i pije wodę, jak laska. Dba o siebie. Nazwał mnie raz żywiołem, poza tym raczej milczy.

Zrobiłam w biurowcu wywiad środowiskowy – nie jest żonaty, ma opinię milczka, drętwiaka, ksywę „księgowy”, choć to nie jego zawód, rozumiesz.

Układa nam się coraz lepiej pod jednym względem, odnoszę wrażenie, że łóżko to jedyne miejsce, gdzie potrafi się otworzyć. Tylko taka myśl – kiedy wracam w nocy od niego i daje mi na taksówkę, nie czuję się jak kobieta, raczej jak dziwka, której się płaci. A przecież tak nie jest.

Nie chcę go pożreć, chcę go tylko poznać. A czasem wydaje mi się, że wcale nie warto. Jeśli mnie kiedykolwiek słuchał, wie o mnie wszystko. Ja o nim nic. Jestem zachłanna i rozczarowana jednocześnie. Nie umiem z nim postępować i nie mogę zerwać, jakbym się uzależniła. Zastanawiam się czy to nieśmiałość, czy manipulacja z jego strony.

Chciałam go zaprosić na święta, powiedział, że jest mało rodzinny. Mój poprzedni chłopak po tygodniu znajomości stroił mojej mamie kanały w telewizorze. Jestem zbyt otwarta i facet zabarykadowany jak ten, budzi we mnie niepokój, wpadam w kompleksy.
Co według ciebie powinnam zrobić, może dać sobie spokój, jeśli to mnie niszczy?

Marzenia

***

Droga Marzeniu!

Z tym niszczeniem to może trochę z grubej rury, nie przesadzasz czasem? Poszłaś jak w dym, zobaczyłaś, zwyciężyłaś… I co tu ma do rzeczy były, przepraszam, że pytam? Skoro już nie stroi kanałów u mamy, zakładam, że komuś coś przeszło.

Ludzie milczący, zamknięci w sobie często budzą fascynację. Bywają podejrzewani o oryginalność, przypisuje im się rozmaite inne przymioty, z tajemniczością na czele. Czasami kryje się za tym zwykła pustka, innym razem coś autentycznie wartościowego, nietuzinkowego. Potrzeba czasu, by to ocenić. Tym więcej, im mniej go nam daje druga strona. A Twój nowy przyjaciel jest wyjątkowo oszczędny pod tym względem. Nie oznacza to wcale, że jest wyjątkowy w całości. Sama musisz oszacować swoją wytrwałość w poznawaniu go.

Seks to fantastyczna sprawa. Zbliża ludzi. A jednocześnie zastawia pułapki. Może zapoczątkować i umocnić związek, jeśli towarzyszy mu coś więcej – zainteresowania, cele, marzenia, zwyczajna codzienność. Kolejność zdarzeń nie jest taka istotna, ale osamotniony seks sprzyja… samotności. Nie wiem, w jaki sposób zainicjowałaś Wasz pierwszy kontakt. Co zdecydowało o tym, że kolega z biurowca trzyma dystans, pomimo trwającej intymności. Nie jest to chyba jednak stracony przypadek.

Może jesteś zbyt surowa w ocenie – siebie i jego. Wszystkie pozytywne wydarzenia interpretujesz na niekorzyść – przyszedł do Ciebie do pracy, ale nie uklęknął przy Twoim biurku, kwiaty były niewłaściwe, opłacenie taksówki dowodzi braku szacunku… Jakbyś miała pewność, że on to robi na odczepnego. Zauważ jednak, że takie rzeczy robi się tylko raz, a Wy przecież spotykacie się nadal.

Na pewno masz do czynienia z trudnym przypadkiem i chęć podjęcia wyzwania walczy u Ciebie z kompleksami. Zdecyduj się. Możesz powalczyć, pod warunkiem, że przestaniesz go traktować jak zimnego drania czy obiekt zoologiczny, a zaczniesz dostrzegać osobę, dokładnie taką jak Ty – pełną uprzedzeń i nieufności. Najgrubsza tama musi pęknąć pod naciskiem prawdziwych uczuć. Z człowiekiem, który nie potrafi ich okazywać wprost, trzeba szukać sposobów, by porozumieć się niewerbalnie, także poza łóżkiem. Po co? Nie mam zielonego pojęcia! A jeśli się nie uda – trudno, trzeba szukać kolejnego człowieka:).
Powodzenia!

Cegła
Wersja do druku

Wasze komentarze

Autor: autorka  21.04.2009 zgłoś

nienawidzę wszystkiego. A w szczególności mojego jutro już eks mężczyzny!!!!! Nienawidzę kłamstwa! A co do listu, to nic mnie on nie obchodzi łzy mi rozmywają litery!!! Nienawidzę liter!

Autor: linkaja  21.04.2009 zgłoś

Istnieją tacy faceci, których ciężko rozszyfrować. Nazwałabym to takim zauroczeniem w kimś z pozoru tajemniczym. Miałam podobny przypadek. Zakochałam się w facecie, którego sama sobie poderwałam. Związek wygładał mniej wiecej tak. to ja do niego jeździłam, to ja nalegałam na spotkania, to ja zainicjowałam seks. Po czasie zaczęłam się zastanawiać czy to ma jakiś sens. Za każdym razem jak próbowałam odejść, on znajdywał jakieś powody, żeby mnie przy sobie zatrzymać. Któregoś dnia jego najlepszy kolega mi uświadomił, że jemu na mnie nie zależy. Że jest ze mną bo nie jest z nikim innym. Nadszedł dzień szczerości do bólu. Pytałam wprost i dostałam odpowiedzi jakich nie chciałam słyszeć. Bolało i to bardzo, w końcu zebrałam się w sobie i wyszłam. Długo męczyłam się po rozstaniu, był okres zaniedbania siebie, bo przecież nie zasługuję na nic lepszego. Po kilku miesiącach okazało się, że on jest chory, chory psychicznie, leczył się od dawna, ja o tym nie wiedziałam. W psychice ma zakodowane, że nikogo nie pokocha. Cieszę się, że się od tego uwolniłam, mimo iż jakiś rok jestem sama, to jednak walczę o siebie. Ciężko jest wierzyć, że wszystko się na nowo ułoży. Ale jedno jest pewne, bycie z kimś tylko dlatego, żeby z kimś być i nie uchodzić za osobę samotną, starą pannę czy inne nie jest warte rozsterek. Nie warto wiem po sobie. Teraz to wiem i jak się z kimś zwiążę to tylko dlatego że to będzie osoba, z którą będę chciała spędzić życie, a nie taka żeby być z kimś. Mam nadzieję, że z drugiej strony dostanę także szczerość.

Autor: Elle  21.04.2009 zgłoś

To po cholerę bierzesz na tę taksówkę? Nic dziwnego, że czujesz się jak dziwka.. za kiepski seks i parę drinków chcesz kupić jego zaangażowanie? Daj mu czas. O ile w ogóle coś z tego wyjdzie, bo moim zdaniem facet znalazł sobie głupiutką lalę do wypieprzenia. Pozdr.

Autor: for Mi  21.04.2009 zgłoś

ehhh... oni tacy sa... tez takiego miałam... długo sie rozkręcał ale było cudnie przez kilkanascie lat.a teraz od roku jestem sama bo jak sie okazało za wredna dla niego... inna.wszyscy mówia ze nie pasowalismy do siebie... ale ja przez te pare lat ze szczescia i milości nie dotykalam ziemi... czasem warto sprobowac. ja nie zaluje niczego.choc po roku od rozstania bardzo boli. teraz czekam na takiego samego księcia-bo ten juz nie wroci :(

Autor: Nova  21.04.2009 zgłoś

To zalezy jakie masz zamiary wobec tego faceta. Jeśli chcesz znim być tylko przez chwilę, to ok. Ale jeśli rościsz sobie w głowie prawa do bycia jego dziewczyną na stałe, a potem być może też żoną, to radzę poszukać sobie inny obiekt westchnień, bo z tego nic nie będzie. Pozdrawiam wszystkie świadome swoich potrzeb

Autor: Dziewczyna  21.04.2009 zgłoś

"W psychice ma zakodowane, że nikogo nie pokocha." Jeden z dość częstych syndromów DDA. Jeśli jest przyczyna takiej postawy to można sobie z tym poradzić. Też jestem z takim Freakiem :) Z takim człowiekiem jak z kotem. Jeśli ktoś nie potrafi tolerować kociego "indywidualizmu" powinien przygarnąć psa ;) Są plusy i minusy bycia z takim człowiekiem, tak jak z każdym innym typem osobowości. Kwestia tylko jest taka czy komuś ten typ odpowiada czy nie. Można z takim człowiekiem tworzyć partnerski związek i to bardzo udany. Taki człowiek jest trochę jak dziecko które uczy się nowych rzeczy w życiu. Ważne by się nie zagalopować i nie próbować go uczyć, bo taka osoba musi dojść do wszystkiego sama. Z obserwacji, z doświadczenia. Co mnie w takich osobach fascynuje, a szczególnie w tej jednej, to obserwacja tego procesu a z drugiej strony bycie ciągle zaskakiwanym tym jak świetnym jest obserwatorem (choćby nauka gotowania z obserwacji albo kiedy mówi "za mnie" dokładnie to co ja bym w danej sytuacji pomyślała). Są też oczywiście negatywne strony, ale który związek ich nie ma? Jeśli są dla nas na tyle mało ważne że można je zaakceptować, to bycie z taką osoba to naprawdę fascynujące przeżycie :)

Autor: nielubienikogo  21.04.2009 zgłoś

zakompleksiony tak jak ja. Psycholog moze pomoc...ale w zasadzie...to mnie jest dobrze w tym swoim swiecie...czuje sie bezpiecznie .... a faceta mam ,wychodze za maz...po to tylko, zeby udawac ze jestem normalna...bo i nie brzydka a nieglupia. Ciezkie zycie, dziewczyno, za miesiac powie Ci ' odejdz' a Ty glupia, bedziesz prosic , blagac...heeh sa swiery na tym swiecie jednak...

Autor: nielubienikogo  21.04.2009 zgłoś

swoja droga, glupi tytuł ..

Autor: Mxx  21.04.2009 zgłoś

Mhm, tytul totalnie nie wspolgra z listem...

Autor: mena  21.04.2009 zgłoś

Echhh..mam tak samo... Cudowne chwile fizycznej bliskości-przytulanie, głaskanie,całowanie, czasem sex klasyczny, duuużo czułości, a potem...gdy mnie odprowadza...ręce w kieszeniach. Ostatnio zasnął w moich ramionach....co bardzo mnie ucieszyło...chyba czuł się bezpiecznie i nie musiał kontrolować. Powiedział, że pomyśli o weekendzie majowym, bo 3 dni wolne.. A dzisiaj...że może mu zabraknąć te 2, 5 dnia(marzyłam o wyjeździe i odstresowaniu się) do dokończenia ważnej pracy związanej z awansowaniem; ma czas do końca maja. Boli jak cholera...

Autor: A.m.y  21.04.2009 zgłoś

Matko, dziewczyno znacie się miesiąc. Jeden miesiąc! Ja po miesiącu spotykania się z kolesiem nie wiem gdzie On mieszka, a już na pewno On nie wie gdzie ja mieszkam, wiemy tylko w której części miasta. On wie czym się zajmuję w pracy, ale nie wie gdzie pracuję. Nie uprawiam po tak krótkim czasie seksu, spotykamy się w knajpach, chodzimy na spacery, generalnie spotykamy się "na mieście". Miesiąc to ja dawałam sobie na decyzję, czy w ogóle warto kontynuować daną znajomość. Jeśli zdecyduję się kogoś wpuścić do mojego życia, muszę go najpierw chociaż trochę poznać. A Ty wywaliłaś od razu z hukiem całą siebie na stół. Gdzie miejsce na odrobinę tajemniczości, na odkrywanie siebie nawzajem krok po kroku? Święta z Twoją rodziną po miesiącu? Sorry, nigdy w życiu po tak krótkim czasie nie poszłabym do chłopaka na Święta. To jest czas dla rodziny i najbliższych, a po miesiącu to On chyba jeszcze nie jest dla Ciebie taki najbliższy. Ja spędziłam pierwsze Święta z rodziną mojego mężczyzny po 4 latach spotykania się z Nim. Wcześniej wydawało mi się to niestosowne. Żeby nie było, u moich znajomych było podobnie. A to, że nie lubi chodzić do kina, hucznych imprez i ma trochę inny styl życia... Nie jesteście bliźnietami syjamskimi. Nie musicie lubić i robić dokładnie tego samego. Kwestia, czy uda Wam się znaleźć również wspólną płaszczyznę. Rzeczy, które będziecie robić wspólnie, wspólne zainteresowania, zostawiając w tym wszystkim odrobinę wolnego miejsca dla każdego z Was osobno. W Twoim tempie za 2 lata będziecie znudzeni sobą jak małżeństwo z piętnastoletnim stażem (chociaż chcę wierzyć, że są małżeństwa, które nawet po tylu latach nie są sobą znudzone :) ). Z tego chłopaka może być naprawdę fajny partner, tylko daj mu trochę czasu. Nie stratuj go swoim impetem w rozwijaniu związku, zanim się zdąży otworzyć. A jeśli tak Ci nie pasuje to, że jest nieco bardziej ostrożny we wchodzeniu w Wasz związek - nie marnuj czasu swojego i Jego. Jeśli już teraz tak bardzo Ci przeszkadzają różnice między Wami - z czasem będzie tylko gorzej. Minie zauroczenie, fascynacja, a zacznie Cię denerwować nawet to w jaki sposób je, czy trzyma kubek.

Autor:  22.04.2009 zgłoś

Do for Mi: Czy należy to czytać w ten sposób, że ożenił się? Bo jeżeli nie, to może jednak coś się wydarzy, skoro to były tak cudowne lata. Ja bym też nie żałowała. Pozdrawiam.

Autor:  22.04.2009 zgłoś

tytul jest beznadziejny

Autor:  22.04.2009 zgłoś

Ale temat bardzo interesujący i odpowiedź Cegły też mi się podoba. Nawiązując zaś do wypowiedzi A.m.y to jak uważacie, kiedy należoło by "wpuścić do swojego życia" tego kogoś? Bo podzielam po części pogląd A.m.y ale z drugiej strony życie jest tak krótkie. Bywa,że ludzie są samotni w związku z tym przez całe lata.

Autor: meggy  22.04.2009 zgłoś

Mysle,ze bedac samej otwarta, bycie w zwiazku z taka osoba bedzie ciezkie na dluzsza mete.Bylam z kims takim wiem po sobie jak to jest.Jestem otwarta,lubie okazywac emocje,druga strona byla przeciwnoscia.ile mozna zebra o cos wiecej niz te ochlapy co sie dostaje? Ile mozna pierwszej inicjowac seks,spotakania itd? Byc z facetem dla ktorego dobrze,ze jestes bo zapelniasz mu czasami czas,ale jakby Cie zabrakolo to by nie odczul? Nie warto,nie warto sie meczyc,czekajac i zebrac o cos wiecej ponad to co sie dostaje.Bo bedzie Ci brakowac tego co lubisz,ciepla,rozmowy otwartosci wszystkiego co sprawia Ci radosc.Wiem to jaki on jest budzi ciekawosc,tajemnicze jest.Ale ile tak mozna probowac do kogos sie dokopac,otworzyc? Mysle,ze nie warto.

Autor: Eutelia  22.04.2009 zgłoś

A ja polecam autorce listu kurs kobiecości z książką "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy?" S. Argov ;) zbyt wiele błędów popełniamy, więc to jest moja recepta na ugruntowania szacunku do samej siebie:) Jeszcze raz Polecam!!!

Autor:  22.04.2009 zgłoś

kobieto Ty jesteś chora nawet dziecko wie że du p y się nie daje

Autor: fsefefwe  22.04.2009 zgłoś

Kobiety w dzisiejszych czasach są takie łatwe, że aż dziwne, że agencje towarzyskie jeszcze nie splajtowały.

Autor: Fiolka  22.04.2009 zgłoś

Dziewczyno faceta nie znasz a odrazu z nim do łóżka!czy ty nie myślisz! Jeśli o taki jest dla ciecie tym bardziej nie powinienaś!Powinnaś tez z nim pogadać dowiedziec sie więcej o nim od niego!Jesli nadal będzie takmi beznadziejny i bez uczuciowy to daj sobie spokój nastepny się znajdzie.

Autor: posluchaj  22.04.2009 zgłoś

skoro facet ci mowi, ze ma czas tylko do 23:00 to po co Ty tam w ogole jechalas????!!!!

Autor:  22.04.2009 zgłoś

Ok, zachowanie autorki listu w pewnych punktach wydaje mi się kompletnie nielogiczne. Ale głosy oburzonych czytelniczek że nie wypada dawać... hmm... iść do łóżka z facetem tak szybko, są śmieszne. Przecież nie od tego zależy przyszłość związku. Oczywiście kiedy dłużej znamy dana osobę, jest większe prawdopodobieństwo, że seks z nią będzie udany (bardziej pobłażliwie będziemy patrzeć na pewne niedoskonałości, potknięcia).

Autor: bożyszcze  22.04.2009 zgłoś

głupie jesteście dziewuchy, weźcie się za siebie i znajdźcie sobie kogoś normalnego, zacznijcie się zdrowo odżywiać, unikajcie używek, ćwiczcie, rozwijajcie się intelektualnie, to może Wam skoczy poczucie własnej wartości i nie będziecie traciły czasu na byle kogo :P

Autor: tekst  22.04.2009 zgłoś

Elle,ale Ty głupiutka jesteś :)

Autor: dani.  22.04.2009 zgłoś

do Dziewczyna (2009-04-21 11:24:55). dzięki za taki komentarz. opisałaś kogoś podobnego do mnie.

Autor: gonia  22.04.2009 zgłoś

to oszołom jakiś zostaw go....

Autor:  22.04.2009 zgłoś

to jest autentyczny szpital psychiatryczny, naczelna pacjentka to beton - cegła. Kolesie z którymi gada i pije do lustra porabani na maksa. Cóż, patrzy na siebie to dziwo dziwą zwane i pie****oli do bólu brzucha.

Autor: Eutelia  22.04.2009 zgłoś

Właśnie od tego jak szybko z facetem pójdziesz do łóżka zależy przyszłość związku! Szanujcie się trochę, błagam!!!

Autor:  22.04.2009 zgłoś

OJCZYZNA-POLSZCZYZNA PO NAĆPANIU BRZMI TAK "Autor: meggy (2009-04-22 14:45:25)----- Mysle,ze bedac samej otwarta, bycie w zwiazku z taka osoba bedzie ciezkie na dluzsza mete.Bylam z kims takim wiem po sobie jak to jest.Jestem otwarta,lubie okazywac emocje,druga strona byla przeciwnoscia.ile mozna zebra o cos wiecej niz te ochlapy co sie dostaje? Ile mozna pierwszej inicjowac seks,spotakania itd?" A TERAZ CZEKAJ NA NAJBLIŻSZY ATAK, IDŹ POTAŃCOWAĆ, POHLAĆ I MOŻE RAZ A SKUTECZNIE.....W TRUPA

Autor:  22.04.2009 zgłoś

Idżcie z facetem szybko, weźcie spermę i kasę. Tylko pamiętajcie że bierzecie GENY popierdolone na maxa

Autor:  22.04.2009 zgłoś

gonia, goń się.ty już swoją prokreację pokerową odstawiłaś, hańcia tyż i kilka mysz z bachorami to może teraz psychiatra i wstrzemiśźliwosć?? potwory i niedoróbki to żadna radocha, no nie gocha?

Autor: Dziwoląg  22.04.2009 zgłoś

To może coś z innej strony barykady. Jestem bardzo podobny do mężczyzny opisanego w artykule. Z "małym" wyjatkiem tzn jak kobieta pcha mi sie na sile do lozka to delikatnie sugeruje jej zebysmy sie lepiej poznali. Drugi raz wypraszam ja lub sam wychodze. Drogie Panie - to nie jest tak ze jak ktos nic nie mowi to nie ma zdania na ten temat. Sa ludzie ktorzy analizuja kazda sytuacje i czasami potrzeba im wiecej czasu na to zeby zareagowac na pewne "bodzce". Im bardziej wchodzi sie z butami w zycie takiego osobnika tym bardziej on nabiera podejrzen co do intencji. No i cos na zakonczenie czyli deser - taki typ czlowieka (mezczyzny) nie boi sie byc sam - ile z was drogie Panie to potrafi? Pozdrawiam serdecznie

Autor:  22.04.2009 zgłoś

taki dziwoląg to sam pcha się do każdego wyra, podejrzewa że to się wyda jeśli wyskoczy z wyra chłopa, babie zmajstruje dzidziusia, ba, całe przedszkole i żłobek, z nienawiści do płci, do emocji których samo nie ma, do samotności która go zabija i przez którą ląduje w...koleinych wyrach. Porzucany, wzgardzany, zdany na łaskę potrzebujących chwilowego odlotu żeby móc odlecieć, jak nie to w żyłę, to działka, to wóda "męszczyźna" z wpisem w aktach, często nie tylko urodzenia babsztyl obleśny z natury podejrzliwy intrygant i mitoman skazaniec losu na gnicie z resztką świadomości twórca potworków i półmózgowców jednym słowem geniusz własnej wyobraźni, poniewierana przez ???? monstrualna nicość

Autor: sympatyczna  22.04.2009 zgłoś

a ja uwazam ,ze niezaleznie jaki "dziwolag" facet to facet.Jak mu zalezy na kobiecie to zrobi "wszystko".Znajdzie ja na koncu swiata..hahaha.Jak jest milczkiem to przemowi,jak ma regule 23:00 do lozeczka(spac oczywiscie) to ja zlamie,jak ma szanse spedzic z nie cudowny ,dlugi wwekend to bedzie siedzial po nocach nad projektem zeby zdazyc na czas,polubi kino i wszystko inne co ona lubi...a podstawa dziewczyny:pozwolcie mu zdobywac sie a nie polowac na niego!!!Troche tajemniczosci i kobiecosci.Moze moralnosc troszke sie zmienia ,czasy sie zmieniaja ale relacje miedzy kobieta i mezczyzna ciagle sa takie same.trudno powiedziec kiedy czas jest odpowiedni na wskoczenie do lozka...ale mysle ,ze faceci nigdy nie traktuja serio kobiet ,ktore inicjuja ten pierwszy raz i do tego blyskawicznie.Mam jako takie doswiadczenie i ... moge tylko powiedziec,ze od kobiety zalezy jak zwiazek bedzie wygladal i czy bedzie traktowana z szacunkiem i miloscia.I dziewczyny , na milosc boska z daleka od przypadkow trudnych.po co wam to? po co spedzac zycie na rozszyfrowywaniu czyjegos zachowania?szkoda nerwow i czsu.Faceci nie sa tacy skomplikowani jak kobiety i naprawde potrafia byc wspaniali i warci milosci.po co tracic czas na "otwieranie" kogos jak mozna znalezc "otwartego"?

Autor: Kiks  22.04.2009 zgłoś

Do Dziwoląga - swoją drogą,dlaczego tak o sobie piszesz,po prostu masz taki a nie inny charakter,osobowość,modus vivendi(wybierz,co chcesz).Ale nie tym,mam pytanie-od dłuuuuuższego czasu próbuję zbliżyć się do mężczyzny,podobnego z opisu do Ciebie.Taki małomówny,zdystansowany.Wiem,że mnie lubi i szanuje,ale każdy gest sympatii,wykraczający poza uprzejmność(i nie chodzi tu o seks,do tego to jeszcze daleko,daleko),płoszy go i powoduje,że się zamyka.Więc robi mi się przykro,przestaję wysyłać mu sygnały z cyklu"Lubię Cię,uwierz w to,może spróbujemy się spotykać,zobaczymy co wyjdzie",on po pewnym czasie orientuje się,że chyba "nieco"mnie zranił,i jest miły,uprzejmy,przeprosi,ale nadal trzyma mnie na dystans.A ja wiem,że się mu podobam.A zdrugiej strony,nie chce się mu narzucać,ani do niczego zmuszać.Powiedz mi,proszę,jak dotrzeć do takiego kogoś?

Autor: 3.4.all  23.04.2009 zgłoś

możliwe ze z braku umiejętności spędzania wolnego czasu z drugą osobą (moze nie wychodzi mu zbytnio swobodna rozmowa na byle jaki temat "o pogodzie" - też mam z tym problem jak nie przychodzi mi zaden temat do głowy o którym mozna by pogadać), boi się że jeśli miedzy wami coś nie zacznie sie dziać to uznasz go za nudnego i go zostawisz, więc zastępuje swój brak umiejetności delikatnego flirtu, czułymi zbliżeniami, sexem itp jednocześnie obawiając się że tym samym, za szybko się do ciebie dobiera i boi się że TY pomyślisz że ON za tobą już szaleje i stracił głowe, więc wychodzi na to ze jednocześnie jest przy tobie blisko (wczesny sex itp) i jednocześnie daleko (zeby dać ci do zrozumienia że nie jest jeszcze pewny i gotowy). spróbuj pogadać z nim zebyście oboje zwolnili bo wszystko to za szybko się dzieje, jeśli mu nie wychodzi rozmowa z drugą osobą na zawołanie to mozecie o niczym nie gadać (chociaż brak gadania dziewczyny drażni - wynika z budowy mózgu) - moze sie z tym jakoś oswoisz i dasz do zrozumienia że milczenie i wsłuchiwanie się w otoczenie razem też jest miłe. Zaciągnij go do kina i nie gadajcie na siłe. możliwe też ze wstydzi się pokazywać z drugą dziewczyną wśród ludzi bo w ten sposób widać jego wrażliwość którą trzyma tylko dla ciebie - o tym też możesz z nim pogadać. mam nadzieje że wasza rozmowa nie bedzie polegała na: "-GADAJ kurde ! " ;) ps: wydaje się być romantykiem :) powodzenia :)

Autor: znawca ludzi :)  23.04.2009 zgłoś

Hej, mam nadzieje ze to przeczytasz, wg twojego opisu to typowy singiel dostaje czego chce i nie szuka związku i zobowiązań. Przyczyny tego mogą być różne pozdrawiam życzę wytrwałości, bądź siły na zakończenie. Jak masz jakieś pytania zostawiam maila w prywatnej korespondencji rozwinę temat ;)

Autor: UWAŻNY  23.04.2009 zgłoś

PSYCHOPATÓW TRZEBA MIEĆ MIEĆ POD KONTROLĄ, COKOLWIEK I JAKKOLWIEK TO ROZCZYTUJĄ SPOSBY, METODY NIE SĄ ISTOTNE, GRA JEST GRĄ WYGRANY JEST JEDEN

Autor: :))))  23.04.2009 zgłoś

:))))) O tym, że mężczyźni są głupsi od kobiet, wiadomo od dawna. Mają oni PRZEMYŚLANY zwyczaj chełpienia się popełnianymi głupstwami (PRAWDZIWYMI BĄDŹ NIE), domagają się hołdów, ewentualnie współczucia zaraz po ich popełnieniu. Uwielbiają także opowiadać, w jaki to idiotyczny sposób zmarnowali sobie życie, pozbyli się ukochanej kobiety lub stracili okazję do zarobienia wielkich pieniędzy. ZUŹKA, TRACISZ INSTYŃKT, NIE WIERZYSZ ŻE NA ŚWIECIE SĄ MĄDRZEJSI OD CIEBIE:), NĘDZNEJ MARIONETKI W RĘKACH.....(DOPOWIEDZ JAKICH)

Autor: WhiteMan  23.04.2009 zgłoś

Do Kiks: Po prostu badz z nim szczera. Powiedz ze chcialabys sie umowic na randke. Wal prosto z mostu bo niektorzy nie sa w stanie poprawnie rozpoznac kobiecych sygnalow. A nawet jak je odbieraja to boja sie ze moze zle je interpretuja i wyjda na glupka jezeli sie zdecyduja na jakis krok. Niezaleznie od odpowiedzi bedziesz chociaz miala jasna sytuacje, bez dylematow co by moglo byc itp itd. Pozdrawiam

Autor: Maniuśka  23.04.2009 zgłoś

A co ma do tego listu ten tytuł???

Autor: 20 - latek  23.04.2009 zgłoś

Szczerze mówiąc to na miejscu tego kolesia to bym się zastanowił czy Tobą się interesować. Sex po kilku dniach? Co Ty chcesz łapać kolesia na sex??? A może on ma inne wartości. W ogóle co za moda wskakiwać do łóżka kolejnym facetom/ dziewczynom , nie lepiej zaczekać na tą jedyną osobę??? A potem rozpacz wykorzystał i zostawił... NA JAKIEGO SIĘ PCHAĆ!?

Autor: kasia1975  23.04.2009 zgłoś

Przeczytałam cały list, odpowiedź Cegły i wypowiedzi komentujących z wielką uwagą. A to dlatego , że mam znajomego bardzo podobnego do opisywanego w artykule mężczyzny, ba- bardzo podobnego do opowiadajacego o sobie Dziwoląga... Dlatego dziękuję za wypowiedź Dzioląga : oszczędną, rzeczową ale wiele mówiącą - mówiącą też wiele między wierszami :-)) Choć znam tego mojego kumpla tak naprawdę w bardzo małym stopniu ( czas tu nie ma znaczenia- bo znajomość z nim choć liczona w miesiącach przynosi mniej wiadomości o nim niż u innych bardziej otwartych osób) to jednak jest on jakoś mi bardzo bliski i nie umiem o nim myśleć w innym kontekście jak o przyjaznej duszy, kimś kto choć na marginesie mojego życia, to jednak jest, mam tę świadomość. No i jeszcze stara prawda : SWÓJ DO SWEGO CIĄGNIE ( hehe- i piszę to pomimo że jestem bardzo emocjonalna, wybuchowa a ten kumpel bardzo spokojny i oszczędny w słowach)... może dlatego czuję jakąś emocjonalną więź- bo własnie teraz w swoim życiu choć mówię że chiałabym spotykać się z kimś wyjątkowym, to jak analizuję siebie samą- to stwierdzam że tak naprawdę CHCĘ być sama , bo mi tak dobrze, bo w końcu zaczynam siebie samą odnajdywać, bo w końcu przestaję się bać CZEGOŚ... itp, itd... Tak , tak - bo w zyciu MAMY TO CO CHCEMY MIEĆ, TO NA CO SIĘ GODZIMY. A ja dzisiaj uczę się żyć sama z sobą- może kiedyś będę się nadawała do życia z kims- do ponownego próbowania zazębienia swoich płaszczyzn życia i szukania na nich wspólnej przestrzeni... No a co do sugestii - że taki człowiek miałby być gejem- a co mi by miało przeszkadzać to że ten mój kumpel MÓGŁBY NIM BYĆ?? HOMO- ,Hetero-, Bi- -to zawsze ten sam człowiek którego spotkałam wiele miesięcy temu i który bez zbędnych słów jawi mi się przyjazną duszą... a tak wiele wokół ludzi samotnych,w nas taka ogromna potrzeba bycia z kimś, a do bycia z kimś a nie obok nie trzeba wiele mówić... A co do odczuć które kłębią się prawie w każdym z nas - nie wyrzucone emocjonalnie szukają ujścia i już wiem w czym się "wyżywa emocjonalnie" mój kumpel- grając. Może i lepiej że nie robi tego awanturując się po pijaku jak wielu NIEDZIWOLĄGÓW ;-) . Świat ludzi i ich emocji jest baaardzo skomplikowany- ale za to jaki ciekawy, jaki piekny - pozdrawiam wszystkich, grunt to szukać pokrewnych nam dusz i być szczęśliwymi ze sobą i z tymi których sobie dobieramy za znajomych :-)) I tego wszystkim życzę

Autor: Magda  23.04.2009 zgłoś

Co ma do tego za słona zupa??????

Autor: Dziwoląg  23.04.2009 zgłoś

Droga Kiks Spróbuj kontaktu z Nim przy osobach które zna i przy których jest bardziej otwarty. Niestety w "konfrontacji" 1 na 1 ludzie mojego pokroju często bywają zamknięci i przez to wydają się "chłodni". Wierzcie mi jednak, że pod tą zasłoną pozornego spokoju aż kipi w głowie od myśli i innych mniej lub bardziej logicznych procesów mózgowych :) Warto również spędzić z delikwentem trochę czasu bez naciskania - niech się oswoi z Twoją obecnością - będzie mu łatwiej. ------ Jak widać pewnym osobom łatwo przychodzi ocenianie ludzi po kilku linijkach tekstu napisanego w internecie. Wychodzi na to, że tacy ludzie jak ja to samo zło, jak nie zapłodnią i uciekną to ,co gorsza, wyjdzie że wariat pusty w środku jak wydmuszka i leczyć już nie warto - lepiej omijać z daleka i innych "otwartych i szarmanckich" szukać. Oby to wszystkim wyszło na zdrowie, również to psychiczne :) Z drugiej strony cieszę się, że tak wiele osób nie uważa intowertyków za kogoś gorszego. Szkoda, że nieczęsto spotykam ich na swojej drodze. Serdecznie pozdrawiam (wszystkich :) )

Autor: Michał  23.04.2009 zgłoś

Witam, dziewczyny jestescie ogolnie rzecz biorac fajnymi osobkami a tracicie czas na takich palantów, chociaz z drugiej strony kij ma dwa konce , bo przykladowo ja jestem otwarta osoba :) pomagam kazdemu kto mnie o to poprosi czasami sam z siebie,(i nie jestem gosciem, którego sie omija na ulicy bo zle wygladam, normalny gosciu z usmiechem na twarzy no chyba ze to dziwne ze praktycznie cieagle mam usmiech na twarzy) jak trzeba to przytule jak nie to tez przytulimy:D, jak trzeba to opierdziele :) podobno to sie nazywa well-rounded czesc moich kolezanek z rozsadku mojego podejscia do zycia moglyby zostac moimi zonmi:D ale ja nie chce:D:D:D:D no i co sztywni kolesie ma fajne dziewczyne a ja wesoły chlopak nie moge znalesc sobie fajnej dziewczyny. gdzie sprawiedliwosc na tym swiecie??? Wiec moje drogie wg mnie darujcie sobie znajomosci z takimi ludzmi bo to wy bedziecie lataly za wszystkim ( a pozniej wpisywaly sie na forach) a nie wspolnie bo w koncu o to chodzi aby wszystko rozbijalo sie zeby robic wile rzeczy razem, WSPOLNIE:) mi moze latwiej jest z tym bo podchodze do tego z psychologicznego punktu widzenia...:) pozdrawiam dziewczyny jestescie wartosciowymi osobami i nie marnujcie siebie dla ludzi ktorzy nie sa was warci!!! Trzeba sie szanowac a nie brac co nas chce wziąć jesli mnie rozumiecie:) pozdrawiam Michał

Autor:  23.04.2009 zgłoś

A ja się zastanawiam czy Dziwoląg jest swiadomym masochistą? No i co z tego, że nie boi się być sam. Powtórzę - no i co z tego? Ja też nie boję się być sama. A jestem już od bardzo, bardzo dawno sama. Ale ja nie chcę być sama. Tylko, że nie mam innego wyboru. I też podobnie jak Kiks znam takiego faceta, który tak bardzo zamknięty jest w swojej skorupie, że nie sposób do niego dotrzeć. I wcale nie jest tak jak mówi Sympatyczna, że "jak mu zalezy na kobiecie to zrobi "wszystko".Znajdzie ją na końcu świata." Nieeeprawda!!! Bo taki boi się wszystiego!!! A najbardziej tego pewnie, że ona może go zranić. I raczej nie zaufa nikomu. I piszesz bzdury drogi panie Dziwolągu.

Autor: Alissss  23.04.2009 zgłoś

Wiekszosc kobiet ma zakodowane gdzies tam w glowce, ze pod wplywem ich milosci, cierpliwosci i dobroci partner sie zmieni jak pocalowana zabka w ksiecia. Szkoda, ze badania udowodnily, ze to myslenie to tylko mit!!! Do autorki listu: Kobieto to tylko miesiac! Jezeli juz na poczatku nie czujesz tej porywajacej sily zwanej miloscia, albo czujesz ja ale ten miesieczny partner podcina ci skrzydelka, wiec nad czym ty sie zastanawiasz??? Uwazasz, ze on zmieni sie po roku, a moze po 2latach albo po 10ciu? A Ty przez te lata musisz to akceptowac i czekac?? Z nikim nie wiazemy sie dla sexu ani dla urody - wiazemy sie z ludzmi pasujacymi do nas, ktorzy dodaja nam sil, a nie utudniaja normalna egzystencje. Pamietaj jedno: ciezej jest odejsc po roku niz po miesiacu. Nie lekcewaz swojej intuicji, ktora juz wysyla Ci znaki ostrzegawcze, ze on nie jest dla ciebie...

Autor: Michal  23.04.2009 zgłoś

Alissss 100% prawdy w tym co piszesz tak wlasnie jest, zasada nr 1. raz puszczone cialo puszcza sie caly czas.

Autor: Kiks  23.04.2009 zgłoś

WhiteMan i Dziwoląg: wielkie dzięki za odpowiedzi:)potrzebowałam innego punktu widzenia niż mój.Oswajam go ze sobą już dość długo,więc pewnie trzeba będzie w końcu "prostu z mostu".Jeśli będzie na "tak"-super,jeśli na 'nie"-cóż, będę wiedzieć na czym stoję. Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam :) Do Autor: (2009-04-23 12:24:11) świetnie Cię rozumiem.Ale rozumiem też (przynajmniej częściowo) drugą stronę.Strach ma bardzo wielkie oczt,a lęk przed odrzuceniem jest silniejszy od lęku przed utratą.On woli się nie angażować,by później nie tracić.Ale to oczywiście, to tylko jedna z możliwości.Najlepiej porozmawiać,choć wiem,jak trudno się do tego zabrać i zebrać. Powodzenia:)

Autor: dumna dziewczynka  23.04.2009 zgłoś

ja tez bylam z takim dziewolagiem:) nie wiem w sumie co ci powiedziec bo to kazdy czlowiek jest inny:) zaczelao sie strasznie nietypowo jak w bajce dlatego wszyscy na okolo mowili ze to przeznaczenie!! poznalismy sie przez telefon. on byl ze swoim towarzystwem na jakiejs domowce a ja na drugim koncu miasta spalam smacznie w domu. obudzili mnie telefonem. przypadkowo wybrali numer i zapytali o baśke a ja zaspana powiedzialam ze to pomylak i zaczelam im robic wyklad i sie irytowac ze jak to w sordku nocy dzwonia itd. rozmawialismy w sumie z 2 godziny ja sama w domu a po drugiej stronie chyba z 7 chlopakow i miedzy innymi on:) wymienilismy sie numerami gg i koniec. a po miesiacu odezwal sie:) i tak sie zaczelo. rozmawialismy ze soba prawie rok!!! tylko na gg!! ja ciagle niby przypadkiem nalegalam na spotkania a o on nic zero reakcji! w koncu spotkalismy sie pozniej zaprsoila mnie na wesele do kumpla, pozniej impreze, jakis wypad na dzialke ze znajomymi. az ktoregos razu zostalam na noc i tak juz zostalo! po miesiacu powoli znosilam swoje rzeczy bo to brakuje mi suszarki jak wstaje rano do pracy to nie mam czym fryzury zrobic, a to szczoteczka a to kosmetyki... on nie protsestowal byl wrecz zachwycony:) i tak po 3 miesiacach mieszkalimy juz razem, ja zakochana on niby tez. ale cezikie jest zycie z kims takim! on ma swoj świat, totalnie nie akcepytue wtracania sie do niego, nie przyjmuje rad, te dlugie chwile zamyslenia. potrafil calymi dniami milczec, zajmowac sie soba i odopwiadal mi tylko zdawkowo "tak" "nie" "nie wiem"! mnie to irytowalo na poczatku ale nauczylam sie zyc z tym on mial swoj świat ja swoj a wieczory byly nasze. sex tez byl fatalny ale ciagle sobie wmawaialam ze bedzie ok. ale po roku powiedzial mi ze mam sie wyprowadzic, ze nie chce zrywac znajomos ze mozemy sie widywac ale on jest samotnikiem i dusi se w zwiazku. ze kocha mnie itd ale woli na odleglosc, spotkania raz na jakis czas tylko na sex i po to zeby sie przytulic jak zateskni. tragedia!! mnie sie świat zawalil!! to bylo koniec świata!! ale dumna i blada podnioslam glowe wysoko zeby mi łzy nie pociekły!!!! to byl koniec fatalnie to przezylam i powiedzialam nigdy wiecej indywidualistow!! niegy!! na dluzsza mete to jest brak porozumienia kazde udaje sie w swoja strone i to jest koniec zwiazku. nie ma porozumienia, nie ma rozmow, jest żebranie o uczucie i frustracja. nie wytrzymasz tego dziewczyno szkoda czasu na cos takiego, szkoda zycia! ale masz racje na mnie tez dzialal jak narkotyk, nie potrafilam życ, oddychac i egzystowac bez niego! nawet jak byl przykry i wylączal sie na pol dnia siedziac przed kompem, to i tak czekalam az wroci duchem do mnie i wtedy bylo pieknie!!! wszystko robilam dla nieg spalam, jadlam dla niego, robilam zakupy dla niego, gotowalam chociaz nie znoze tych prac domowych i buntuje sie:))

Autor:  23.04.2009 zgłoś

I jeszcze do mojej wypowiedzi powyżej ( 2009-04-23 12:24:11 ). Prezentowanie takiej postawy - to też pewnego rodzaju tchórzostwo. I niech nikt sobie tym nie schlebia. Bo co? Niby takie bogactwo uczuć, a zarazem świadome chłodne zakazanie sobie - nie! Nikomu nie pozwolę dotrzeć do siebie. A jeżeli o seks chodzi. O tym w ogóle bym nie pomyślała. I wcale nie chodzi tu o to, kto komu wskakuje do łóżka. Tego muszą chcieć oni razem. Kiedy będą tak mocno sobą zachwyceni, wtedy nikt nie będzie musiał nic delikatnie dawać do zrozumienia lub wychodzić. I tego cudu miłości tacy ludzie pozbawiają się. Kiks też cię rozumiem. Dzięki. Ja też z zainteresowaniem śledzę te wypowiedzi.

Autor: Li-o  23.04.2009 zgłoś

Ja myślę, że koleś się wystraszył nachalnej panienki. Jest nieśmiały i pewnie ona mu się podoba, ale zdziwił się jak na niego "napadła" i od razu chciała czegoś więcej, dlatego starał się wyznaczyć jakieś granice, żeby nie zostać pochłoniętym w całości :D Takie osoby trzeba oswajać powoli. Najpierw kawa, potem kawa z ciastkiem, potem może kolacja, a następnie impreza z drinkiem - wszystko rozciągnięte w czasie. Dopiero po zaprzyjaźnieniu, jak już coś zaiskrzy bardziej i po przetrzymaniu paru namiętności bez działania, można takiego delikatnie, niby naturalnie "zaciągnąć" do łóżka. Trzeba dać mu po prostu czas na zakochanie się! A tak jak zrobiła autorka listu, to tylko się gość wystraszył. Podobała mu się więc nie odmówił i pewnie mu dobrze z nią, ale jest niepewny czy ona przypadkiem nie wykręci mu jakiegoś numeru, dlatego stawia granice szukając sposobu by ocalić choć część swojej prywatności. Raczej niewiele osób lubi jak mu się ładuje z butami w uporządkowane życie, a już na pewno nie takie osoby: nieśmiałe i zamknięte w sobie... Wiem coś o tym, bo mój ukochany jest podobnym typem. Jego rodzice rozwiedli się, kiedy miał kilkanaście lat i często zostawał sam w domu na kilka dni... Nauczył się samemu radzić, samemu decydować o sobie i przyzwyczaił się do tego tak bardzo, że bardzo długo nie potrafił otworzyć się przede mną. Zależało nam jednak na sobie i wytrwałością zdobyłam jego zaufanie. Teraz jestem najważniejszą osobą w jego życiu, bo wie że go nigdy nie zostawię (często mówi że mama go zostawiła - choć naprawdę tak nie myśli, ale coś w tym jest). Dla zainteresowanych - pierwszy stosunek odbyliśmy po 9 miesiącach bycia ze sobą, a znaliśmy się wcześniej 5 lat. Wiem, że chciał tego, ale nie potrafił się uporać z własnymi lękami. Ja popadałam w coraz większe kompleksy i on widział, że to przez niego. Właśnie dlatego w końcu się przemógł - z miłości się odważył. Nie zjadłam go ;) i okazało się, że dobrze nam ze sobą. Z czasem sam zyskał pewność siebie i jest nam bardzo dobrze. Dodam, że sama bywałam wcześniej taką szybką laseczką. Jak mi się ktoś podobał, to potrafiłam na pierwszym spotkaniu wylądować z nim w łóżku. Nie uważam, że było to złe. To były szalone lata młodości i mam co wspominać. Teraz szczęście odnalazłam ze spokojnym i nieśmiałym mężczyzną, który wymagał cierpliwości :)

Autor: dumna dziewczynka  23.04.2009 zgłoś

a no i jeszcze jedno.... takie dziwolagi to bardzo uparci ludzie przynajmniej moj taki byl. zawziety i uparty ale bylo w nim tyle fascynujacych rzeczy, wydawal mi sie taki meski stanowczy:) mialam takie wyobrazenie o nas ja mala sprytna poreczna dziewczynka ciagle nakrecona i gadajaca tratatatta jak pistolet.... on stateczny meski powzny wiedzacy czego chce... bzdura!!! taki czlowiek bedzie sam do konca zycia bo nie pozwala nikomu przedostac sie przez ta sciane ktora sam sobie stworzyl

Autor: pinio124  23.04.2009 zgłoś

Boże przepalas sie z nim po paru dniach znajomości pewnie. To, że wracasz w nocy do domu a on daje Ci pieniadze na taksowke jest faktycznie oznaka że traktuje Cie jak dziwke-i bardzo bobrze. Tyle chcialem powiedzieć. Jak kazda kobieta jestes tylko pojemnikiem na sperme

Autor: Kiks  23.04.2009 zgłoś

Do Autorki wypowiedzi z (2009-04-23 13:46:28) czytam te odpowiedzi,bo własnym oczom nie wierzę,że tylu pozornie fantastycznych mężczyzn unieszczęśliwia tyle kobiet.Masz rację,to jest w pewnym sensie tchórzostwo,ale i pewnie brak odpowiedzialności oraz totalne zamknięcie się na drugą osobę.Wiesz, ten nie-mój "indywidualista" ma opinię świetnego pracownika,życzliwego kolegi,ale jak się go bliżej pozna - ściana, mur, grób, skorupa.Jest wrażliwy i potrafi być emaptyczny,lecz tak bardzo kontroluje swoje uczucia,że sporadycznie dochodzą one do głosu.Lubię go,ale nie rozumiem.To jest takie NIE,bo NIE.Hm....

Autor: hexalin  23.04.2009 zgłoś

pinio124, biedaku sfrustrowany pewno jesteś bo żadna nie chce być pojemnikiem na twoją

Autor:  23.04.2009 zgłoś

A ja życzę dla autorki listu i dla wszystkich: Marzeń, o które warto waczyć, radości, którymi warto się dzielić, przyjaciół, z którymi warto być, i nadzieji, bez której nie da się żyć! A to wszystko można robić tylko i wyłącznie razem. Pamiętajmy o tym. Ludzie są tacy samotni. A najgorsze jest to, że niektórzy sami o tym decydują. Pozdr.

Autor:  23.04.2009 zgłoś

(2009-04-23 13:46:28) Kiks i ten nie- mój podobnie! Fajny komentarz powyżej. Cała prawda. Ale co niektórzy zwyczajnie boją się!

Autor: Kiks  23.04.2009 zgłoś

Do Autorki 2009-04-23 13:46:28) gdyby takie życzenia jak powyżej się spełniały,kto wie?może kiedyś?Pomijając wszystkie możliwe wytłumaczenia takiego a nie innego postępowania "indywidualistów",okaże się, że został wielki, ogromny,paraliżujący strach,taki co to mowę odbiera,serce zamraża.A by go pokonać potrzeba tylko i aż zgody,elementarnej chęci takich przerażonych osób,które może wtedy przyjmą wyciągniętą ku nim rękę (czasami bardzo zmęczoną od trafiania w próżnię).

Autor:  23.04.2009 zgłoś

A ja takim "samotnym" powiem "pocałujcie mnie w dupę" a to i tak wielkie przyzwolenie. Można gościa ratowac i osłaniać przed nim samym, chmarą dzieci, stukniętymi kochankami i policją, wyzwiskami obcych, wytykaniem palcami.... Można bez jego udziału zrobić dobrą, przyjazną opinię nawet u ludzi mu dalece niechętnych. A taka "cóś" usiądzie i powie "po co mi twoja przyjaźń, CO Z TEGO BĘDĘ MIAŁ?" Otóż będzie miał WSPOMNIENIE. I to musi wystarczyć. Jak się będzie ewakuował w niebyt śmiertelny to w ostatnim tchnieniu przypomni sobie twarz i głos kogoś, kto niczego nie chciał a osłaniał ...... Jak ma się miękkie serce to trzeba mieć PANCERNĄ DUPĘ. Dla łolaboga samotnika rozmnazającego się przez pączkowanie szybciej niż króliki.

Autor: 34all  23.04.2009 zgłoś

----- czasem jak miękkie serce jest zbyt długo pod tą "pancerną dupą" to ono usycha :/ ..i potrzeba czasu zeby znów się namoczyło ;)

Autor: Dziwoląg  23.04.2009 zgłoś

Cóż, niestety nie dziwią mnie wypowiedzi części internautów. Ileż to agresji i jadu w tych kilku słowach można zawrzeć? Zwykle po prostu zbywam takie słowa milczeniem co jeszcze bardziej rozjusza "interlokutora". Pamiętajcie drodzy Internauci i drogie Internautki "Człowiek jest władcą słów, których nie wypowiedział oraz niewolnikiem tych,które wypowiedział". Jak reszta, i Wy w większości, przypisujecie mi przymioty które nie są częścią mnie. O ile łatwiej jest osądzać publicznie skoro wiemy, że osądzany nie podejmie polemiki. Prościej nazwać głupcem lub tchórzem, wyszydzić - jak wielkim Człowiekiem was to wtedy czyni. "Żyj i pozwól żyć" - niby tylko tyle ale widać dla niektórych za dużo. Pozdrawiam serdecznie

Autor: kasia1975  23.04.2009 zgłoś

Jest takie powiedzenie - " bierz człowieka takim jakim jest" - a ja to rozumiem tak, że poznaję kogoś i albo mi pasuje z wadami i zaletami i jest moim znajomych, przyjacielem ,albo nie pasuje mi i się rozstają nasze drogi życiowe... jedno jest pewne NIE DA SIĘ, a nawet NIE POWINNO SIĘ nikogo zmieniać. Jeżeli uważam że taki a taki typ- nie pasuje na mojego faceta to się z nim nie spotykam, jeżeli pasuje i jest obopólna chęć- to się spotykam... inna rzecz jeżeli mi coś naobiecywał - a po wykorzystaniu odrzucił... to już draństwo jest i trzeba takiemu typkowi to powiedzieć albo nawet wywrzeszczeć...tylko że opisane przykłady jakoś nic nie mówią o obiecankach i niespełnieniu ich... Chyba znowu chodzi o niespełnione wyobrażenia o drugiej osobie- ale to my sami sobie fundujemy tę frustrację , to my sami nie chcemy zza różowych okularków widzieć prawdziwego człowieka - takim jakim jest tylko budujemy sobie jego wyidealizowany obraz a potem mamy do niego pretensje że nie odpowiada temu naszemu wyobrażeniu... właściwie to można to podciągnąć do każdego związku a nie do związku z milczkami czy nieśmiałymi...ale to MY budując wyobrażeniowy świat- jesteśmy sami sobie winni :-)) Pozdrawiam wszystkich żyjących albo próbujących żyć świadomie i realnie :-))

Autor: kasia1975  23.04.2009 zgłoś

A zanim się wybiorę w kierunku prac domowych ;-)) napisze jeszcze , że mam wrażenie że te krytyczne wypowiedzi- dotyczyły potępienia człowieka, który jest egocentryczny, egoistyczny, nie chce ani dorosnąć, ani wziąć pełną odpowiedzialność za swoje a co dopiero innych życie( tu wypowiedzi o "typowych singlach") - i przypomina mi się kapitalny film "BYŁ SOBIE CHŁOPIEC"- to dosłowne studium psychologiczne i polecam wszystkim. Taka niby komedia- ale naprawdę to bardzo głębokie przesłanie, poważny film ubrany w humorystyczny "płaszczyk". Pokazane jest właśnie życie takiego z pozoru płytkiego "NARCYZA"- który jak się okazuje ma głębię , nie jest tak do końca PUSTY, który ... ale po co mam za dużo pisać - polecam wszystkim którzy tak baaardzo potępiają singli- obejrzyjcie i może coś zrozumcie, no i polecam singlom bo film fajnie pokazuje co się dzieje w życiu człowieka który na początku filmu mówi "jestem samotną wyspą i jest mi z tym dobrze"... :-)) miłego popołudnia

Autor:  23.04.2009 zgłoś

kasia1975 ty się zajmij życiem, ty przestań psychotycznie pouczać i pieprzyć, ty bądx tym singlem z kupą gnoja co to rodzina twoja ani cię chcą, ani szanują ani nawet lubią ludzie mają swój rozum, czytają, chodzą do kina, do teatru bez twoich rad i podpowiedzi ciebie mają za pomietło boże, tańczące na trupie dziecka które nigdy się nie obudziło, nawet przy twojej salsie i popiredolonych pomysłach, sprzedawczykowstwie, znęcaniu się nad innymi, najczęściej nad dzieciakami ty spadaj wreszcie w niebyt!!! i tak spadłaś, tylko jeszcze dychasz

Autor:  23.04.2009 zgłoś

ty zapita, naćpana psycholko....serce pod dupą to tylko ty skojarzysz. spóść się to ci odmięknie albo kogoś przeleć i okradnij

Autor: kasia1975  23.04.2009 zgłoś

Proszę nie mylić mnie z kimś innym - bo jeżeli ktoś pisze do kasia1975 aby była singielką to jest to pisanie do nieistniejącej osoby - uhaha- do TWORU CHOREJ WYOBRAŻNI... Ja jestem samotną z wyboru od dwóch lat mamą z dzieckiem ,po dłuuugim stażu małżeńskim który na szczęście dla mnie i dziecka w końcu świadomie przerwałam, posiadającą dużą dalszą rodzinę - z którą jestem- ( nie obok tylko z nią)- ale to tak bywa z pseudopsychologami oceniającymi świat przez własny pryzmat i przez pryzmat swoich chorych wyobrażeń :-)) Mam tylko nadzieję że ta wymiana zdań- powróci do normy- czyli pisywania postów przez ludzi którzy mają jakieś na coś mądre zdanie i szanują innych... A ci którzy wpadają tu tylko bluzgać bez sensu- pójdą sobie nazdać sami przed własnym lustrem- ;-)

Autor: vnv  23.04.2009 zgłoś

o rany ale wiocha tu sie wypowiada na czele z tą sfrustrowaną bez nicka

Autor: !!!!!!!!!!!!!!!!!!!  23.04.2009 zgłoś

dziewczyno uciekaj od niego póki masz jeszcze okazję. Mój ojciec jest dokładnie takim samym typem człowieka, szkoda, że nie możesz porozmawiać z moją mamą, ona męczy się z nim juz 25 lat (jest zbyt staroświecka na rozwód). Też zaryzykowała, myślała, że on się, zmieni, otworzy po jakimś czasie. Szczerze mówiąc to przez 23 lata swojego życia ani razu z nim nie rozmawiałam, tzn próbowałam jako dziecko, ale on zawsze milczał (przecież gapienie się w tv jest ważniejsze niż reszta świata). Uwierz kochana, tacy się nie zmieniają, nie marnuj sobie życia.

Autor:  23.04.2009 zgłoś

WIOCHA TO DOBRA MIEJSCE NA WYPOCZYNEK A ty jesteś chamstwo, psychol i dupodaj, ale że już mało ci zostało to gnij jak do tej pory. Głupia kasi (madrej nie znam ani jednej), nie trudź się tymi wypocinami bo ci sił nie starczy na twój uwiąd. Możesz tu wklejać dziesiątki radosnych postów i setki uśmiechów. Mnie to rybka.Mistrzyni riposty. Pseudopsycholog i autentyk psychol, kasia we własnej osobie. Ty nie szanujesz innych i ciebie nie szanują. Ba, ciebie dupodajko z jednym dziecięciem i tak w końcu drugie jak ty psychopatyczne-wykończy. Ty może jedź do tej ameryki i niech ludzie od ciebie odetchną, ile można taką kreaturę zdzierżyć. Puma-kasia! Nie zagladam tu częsciej jak raz na trzy m-ce. Limit wyczerpany na pół roku. Takie gnidy i psychole jak ty to mnie rusza czasami. Bo jak długo można reagować na durne, łyse obleśniactwo odmóżdżone na jego własne nieszczęscie? A sr**aj dalej po nogach i wyj po kątach jak cię ktoś przytrzaśnie. Jesteś nikim. Tylko odczep się od dzieciaków!!!!!!!!!!! zboku

Autor:  23.04.2009 zgłoś

uuuu-...i tak kończą zbombardowane fora - jeżeli zakłady dla obłąkanych są wyposażane dla rozrywki pacjentów w komputery z dostępem do neta... ;-))

Autor:  23.04.2009 zgłoś

utor: (2009-04-23 22:13:39)----- uuuu-...i tak kończą zbombardowane fora - jeżeli zakłady dla obłąkanych są wyposażane dla rozrywki pacjentów w komputery z dostępem do neta... ;-)) oczywiście znam je z autopsji:) I chętnie wróce kasia-hania-jacuś-maciuś-zuzia

Autor:  23.04.2009 zgłoś

wiesz pomyłko genetyczna, za pół roku już nas nie zastaniesz pod obecnym adresem, będzie spokój:)

Autor:  23.04.2009 zgłoś

Mialam podobną historie. Wplątalam sie w związek z czlowiekiem po przejsciach, wiedzialam tylko, ze rozstal sie z kobietą, ktorą bardzo kochal, tyle wiedzialam, i ze wychowywala go matka, jak i jego dwojke rodzenstwa. Poza tym spotykając sie z nim przez pol roku zdązylam sie jeszcze dowiedziec, ze kocha muzyke i gdzie pracuje. Do dzis jednak nie znam tego czlowieka. On rozkochal mnie w sobie, ale zabranial kochac. Sam nigdy nie zlozyl mi zadnej deklaracji. W slowach nie byl czuly, tylko w lóżku. wieczorem bylo miedzy nami gorąco, rankiem atmosfera sklaniala do jak najszybszego pozegnania, az wreszcie ostatecznie zrezygnowalam, bo nic nie posuwalo sie na przod, od momentu poznania, przez pol roku tkwilismy w jakims ukladzie, ktory nie mial zadnych wyjsc, zadnych drzwi, tylko powrotne, wiec wrocilam do samotnosci.

Autor:  24.04.2009 zgłoś

Nastka (2009-04-23 13:46:28) Chciałabym się odnieść do Twojej wypowiedzi (2009-04-23 22:22:09), ale aż mi po prostu brakuje słów. Chciałabym również powiedzieć, że rozumiem co czujesz. Staram się bardzo, ale myślę, że to - tak naprawdę tylko Ty czujesz. No, i nasuwa się pytanie? Dlaczego? W zasadzie raczej rytoryczne. Bo już wiadomo. Zimny i wyrachowany. Bo czyż nie tak? Czy już na początku nie założył sobie, że i owszem pozwolę sobie z kimś być - ale świadomie stworzył tę skorupę i zabronił dotrzeć do siebie, żeby przede wszystkim nie zranić siebie. Co za premedytacja!!! Bo on pewnie został wcześniej zraniony przez tę, w której był tak mocno zakochany. Używając kolokwializmu, odegrał się - wybacz - na Tobie. Piszesz: "wieczorem bylo miedzy nami gorąco, rankiem atmosfera sklaniala do jak najszybszego pożegnania". Ja nie umiałabym tak! I chełpię się tym! I mogę to głośno nawet wykrzyczeć. BO JESTEM CZŁOWIEKIEM PTRZECIEŻ!!!!! Ale powiem Ci. To TY JESTEŚ WSPANIAŁA i jestem z Tobą. Kiks "powiesz" coś? Jak Ci serce podpowiada? A może o wypowiedź poprosimy też uprzejmych internautów ( których może coś jednak poruszyło w środku - maleńka iskierka nadziei, że może rzeczywiście są jakieś tam uczucia?), bo może to są tylko moje subiektywne odczucia? Może tylko tak dużo agresji i jadu w mojej ocenie? Czy, jeżeli ktoś pisze, że "jest podobny do mężczyzny opisanego w artykule", a potem też pisze, że "zwykle po prostu zbywa takie słowa milczeniem co jeszcze bardziej rozjusza "interlokutora" - to czy to nie jest również celowo pomyślane? Można polemizować. Nie osądzam szystkich jedną miarką - abstrahuję od tego. Nie użyłam określenia głupiec - zadałam ogólnie pytanie, czy pewne zachowania nie są pewnego rodzaju tchórzostwem? I jest to diametralna różnica! Nie obrażam nikogo. Zawsze jestem daleko od tego.

Autor: nenufar  24.04.2009 zgłoś

Prawdziwy facet. Ten mur ochronny, który stworzył wokół siebie, kiedyś poszerzy i na Ciebie, potem na rodzinę. A rodzina, to rzecz święta. Dlatego puki co o swojej nie mówi, bo za wcześnie. On też musi Ciebie poznać zanim zechce Cię przedstawić. A o ten mur się nie martw. Przecież o bezpieczeństwo też chodzi w związku. Nie? O to, że małomówny - też nie. Wystarczy, że Ty trajkoczesz. W razie czego, kłótni nie będzie, jak on taki oszczędny w słowa. Dobrze, że o kwiatach pamięta, że na taksówkę daje. Jest w porządku. Mnie ten Twój "ufolud" się baaaaaaaaardzo podoba. W każdym bądż razie nie licz na to, że on się zmieni, i broń cię Panie Boże, nie zamierzaj nawet tego uczynić. Jak Ci taki nie pasuje, to odczep się od niego. Może ja będę miała okazję go poznać. Ale tak szybko do łóżka bym się nie ośmieliła.

Autor:  24.04.2009 zgłoś

Nastka Nie komentując całej wypowiedzi ( Autor: (2009-04-23 17:44:18), jednak w nawiązaniu do całości, proponuję zastanowić się nad słowami: "Otóż będzie miał WSPOMNIENIE. I to musi wystarczyć. Jak się będzie ewakuował w niebyt śmiertelny to w ostatnim tchnieniu przypomni sobie twarz i głos kogoś, kto niczego nie chciał a osłaniał ...... Właśnie! twarz i głos kogoś, kto niczego nie chciał a osłaniał ...... Piękne.

Autor: Jerzy 33  24.04.2009 zgłoś

To może dobrze wychowany facet jest. Poza tym świadomy swojej wartści. Stąd może ta nibyskorupa. Przypomnijcie sobie facetów z westernów. Wiedzieli co trzeba zrobić i byli w tym dobrzy. I to uważam jest najbardziej porządana cecha u faceta. Po co facet ma być wylewny. Czasami lepiej dla kobiet, gdy mniej wiedzą. Po co facet ma być "ciasteczkiem", jak wiele z was by chciało. Facet ma zadbać o rodzinę, a nie trwonić czas na głupie pogadanki, bezwartościową, tania rozrywkę. To, że lubi dobre "knajpy", zamiast tanich - też coś o nim mówi. Facet nie lubi przeciętności. Z tego autorka listu powinna się tylko cieszyć.

Autor: SERGIA  24.04.2009 zgłoś

Po co tak nachalnie poszła z nim do łóżka ????? potem wszystkie kobiety sa wrzucane do jednego worka a tak nie jest .

Autor: I co ja na to  24.04.2009 zgłoś

Co to za głupi tytuł. Do autora (2009-04-23 17:44:18 i 2009-04-24 10:35:52) głupie słowa i niczym nie uzasadniony zachwy:. Ktoś kto jest z drugim tylko po to, żeby ten drugi miał wspomnienie twarzy i głosu tego pierwszego, gdy będzie umierał... to chore. To nie prawda, że w związku jedna ze stron nie chce niczego. Ten głupi autor, przecież chciał... wspomnienia o sobie. To jakiś psychol. Po co osłaniał, jak sam nie chciał. Kurcze, albo ja jestem głupia.... Co za psychole tu się wypowiadają. Tytuł głupi, to i głupie komentarze się pojawiaja. A skąd głupia Cegła wie, że "ufolud" jest pełen uprzedzeń i nieufny? Może to po prostu ostrożny, odpowiedzialny gość.

Autor: kasia1975  24.04.2009 zgłoś

Nie powinno się wyrywać zdania z kontekstu - bo tylko jako całośc dana wypowiedź posiada swój pełny sens ,ale ja pozwolę sobie jednak wyrwac jedno zdanie- bo szczególnie jakoś we mnie "zagrało" gdy je przeczytałam : autor z dzisiaj z 09.58 napisał między innymi "...Bo on pewnie został wcześniej zraniony przez tę, w której był tak mocno zakochany. Używając kolokwializmu, odegrał się - wybacz - na Tobie..." A ja tak sobie pomyśłałam- czy po długim stazu małżeńskim , który okazał się wielką mistyfikacją ze strony mojego męża, po okresie walki o godność i wolność , "żałoby" po straconuch uczuciach i złudzeniach, dochodzenia do siebie i walczenia z mysłami " jak ja mogłam tak długo dawać sie tak traktowac??", czy po tym wszystkim gdy zaczęłam się spotykać z nowo poznanym człowiekim, z nadzieją że teraz ułożę jakoś to porozrzucane życie, że nadaję się do tego bym kogos jeszcze kochała i by mnie ktoś pokochał i po stwierdzeniu po kilku miesiącach że jednak nie doszłam do siebie, że jednak nie umiem znowu być z kimś, że to jednak jest pomyłka , że nie nadaję się do związku, przynajmniej nie teraz- CZY JA TEZ BĘDĘ podciągnięta pod tych KTÓrZY ODEGRALI SIĘ ZA WCZESNIEJSZY BÓL??? W takim razie ja juz nie mogłabym z nikim próbowac byc- bo może znowu nieświadomie "odegram się", no i w moim wieku raczej nie spotkam ososby która by nigdy z nikim nie była, nie została przez kogoś zraniona i porzucona i dlatego jest teraz wolna i może próbować być ze mnną- czyli znowu mogłoby się MI przytrafić , że taki ZRANIONY CZŁOWIEK ODEGRAŁ BY SIĘ NA MNIE?? Czyli musielibyśmy nigdy nie próbowac ponownych związków- bo może ktoś mnie zrani , albo ja kogoś.... eee- chyba to nie tędy droga w rozumowaniu... a może mi się wydaje że coś w takim ocenianiu nie gra...że sprowadzanie na siłę na siebie samotności to nie odpowiedzialnośc, a każda próba bycia z kimś - to nie próba zranienia...

Autor: Kiks  24.04.2009 zgłoś

Do Nastki wiesz, przeważnie tak jest, że za mężczyzną tak bardzo zamkniętym, stoi widmo jakiejś sercowej tragedii.Nieodwzajemniona miłość, zdrada, śmierć, tysiąc możliwości,efekt ten sam,odmawiając uczucia sobie i tej drugiej,nowej osobie,wymierza karę tamtej kobiecie, a w rzeczywistości krzywdzi tę, która chce być z nim. Z innej strony - zastanawiające, skoro można zdobyć się na tyle wysiłku,by starać się przebić ten mur,to pewnie też można przestać zaskorupiać się w sobie.Trzeba chcieć.I tu banał - obie strony muszą chcieć.Poza tym nie można kochać za dwoje,bo to nieuchronne cierpienie.

Autor: kasia1975  24.04.2009 zgłoś

... no i sami widzicie- jak ktoś poraniony i ostrożny ma być z kimś, jak ma próbować??? z jednej strony jak się mało angazuje bo nie chce swoimi zachowaniami za dużo na wyrost narobić nadziei drugiej stronie- bo przecież nie wie czy to ma sens, czy to się uda- to jest ufoludem, to się nie nadaje, to dajmy sobie spokój z takim, a z drugiej strony jak by za dużo się angażował/ lub angazowała- to jest za szybki/ ka z nahalny/na i spłoszy .... albo jak po takim zaangażowaniu chciał odejśc po kilku miesiącach bo jednak to nie to - to byłby potworem bo po co swoim zachowaniem dawał nadzieje- ech... chyba nadal sobie poobserwuję świat w samotności...

Autor: Kiks  24.04.2009 zgłoś

do kasia1975 To trochę jak z ciastkiem-nie można go zjeść i mieć go nadal.Taki "bojący się" mężczyzna chciałby być z kimś, ale tak na pół etatu;)i żadnych obietnic,odpowiedzialności,otwartości.Tak wiele wie o kobiecie,która chce być z nim,a o sobie mówi niewiele. Właśnie, dlaczego mimo to, daje nadzieję?co go napędza?

Autor: kasia1975  24.04.2009 zgłoś

Wiesz- tak naprawdę to każdy jak cos mówi to mówi o sobie i przez pryzmat swoich przeżyć- dlatego ja te zachowania odnoszę dokładnie do siebie... może faktycznie coś jest na rzeczy w tym że "nie można zjeść ciastka i mieć go nadal"- dzięki Ci za te słowa- bo to mi trochę tłumaczy moje zachowania... tak dokładnie ja się tak zachowuję i chyba dlatego jestem w stanie zrozumieć takich gości. Choć jest jeszcze sprawa róznicy płci, pomimo rownouprawnienia w naszym społeczeństwie pozostaje nadal norma że to facet się bardziej angażuje, zabiega - czyli postawa takiego ostrożnego jeża- nie przystoi w naszych normach facetowi. ja na przykład chciałabym by o mnie zabiegał, ale z kolei czy mogę tego wymagać jednocześnie bojąc się angażować?? No i znowu koło się zamyka. Zdecydowanie chyba wole żywić przyjazne uczucia do wielu kolegów , bez wchodzenia z którymś w konkretny związek - za duzo mam w sobie rozterek, nie chcę ranić, nie chcę być raniona, nie chcę być samotna- ech...może wielu nazwie to tchórzostwem i pewnie będą mieli racje...

Autor: kasia1975  24.04.2009 zgłoś

... powyzej padło pytanie "CO GO NAPĘDZA??" - ja nie wiem - nie jestem nim, ale jestem sobą i mogę powiedziec co mnie napędzało kiedy próbowałm po rozwalonym małżeństwie spotykać się z jednym facetem- napędzała mnie nadzieja że jednak nie jestem jak "zepsuta maszynka w której pękł jakiś trybik i już nie zadziała w tych sprawach tak jak inne maszynki z wszystkimi trybikami", napedzała mnie własnie nadzieja że można się pomylić w życiu ,ale przecięż to nie koniec świata bo ten świat pełen jest ludzi ... napedzał mnie tez strach przed samotnością... Kiedy czekając na jakieś drgnięcie w sobie- na to że w końcu poczuję że coś sie we mnie powoli rodzi do tego człowieka co przerasta tylko fscynację fizycznością, coś co byłoby trwalsze niż ta ułuda jaką sobie zafundowałam wychodząc za mąż - stwierdziłam zę nic jakoś nie drga- przeaziłam się i skończyłam znajomośc... po dziś dzień zastanawiam się na ile go zraniłam, na ile jestem odpowiedzialna za jego ból bo pozwoliłam sobie na spróbowanie bycia z kimś...I tez do jakiegoś momentu nie będąc pewna czy to kończyć czy nie- w jakiś sposób dawałam mu nadzieję... czy teraz o się odegra na jakiejś innej za to?? czy to się nigdy nie skończy to błędne koło?? To jakiśkoszmr- przecież miłośc i bycie z sobą razem to coś pięknego a nie taki obłęd...

Autor: Kiks  24.04.2009 zgłoś

do Kasii1975 zgadzam się, że to, co piszemy zawsze piszemy o sobie i sobą. Czytając Twoje posty mam okazję spojrzeć na moją fascynację z innej strony.Wiesz, w moim przypadku nie ma mowy o fascynacji fizycznością w sensie seksu,on mnie nigdy nie pocałował....kiedy go dotykam, choćby przelotną pieszczotą,czuję jak się zaskorupia.Jest mądry,zaradny,pozornie serdeczny dla wszystkich,ale ukrywa w sobie takie radykalne NIE.Wiem,że mnie lubi, podobam mu się,słucha mnie jak nikt,i potrafi powtórzyć to, co mówiłam mu np. 2 lata temu,ale kiedy jesteśmy sami,blisko to jest taka blokada z jego strony,że nie mogę,nie mogę wykonać żadnego ruchu.

Autor: kasia1975  24.04.2009 zgłoś

To co napisalaś - dokładnie kiedyś opisała o swoim małżeńswie moja przyjaciółka- małżeństwo już dawno "pękło" z wielu innych wzgledów i powodów niż sex - ale ona po dziś dzień zastanawia się czy jej były byl i jest gejem, czy tylko do niej taki był chodny... faktycznie to jest BARDZO POWAZNY PROBLEM- bo choć udany sex nie może zastąpić wszystkiego w związku to bez niego- jakby podstawy są zachwiane... to JEST ProBLEM- ale wiem że tak jak z wieolma innymi chodzę radzić sobie na przykład na GRUPe, czytam wiele, zastanawiam się, rozmawiam - to i z tym można pracować ( ale to on by musiał przeprowadzic gównie tę pracę)

Autor:  24.04.2009 zgłoś

Nastka Do Kasi 1975: To zależy tylko i wyłącznie od tego, czy byłaś uczciwa wobec siebie i wobec niego. Czy powiedziałaś już na początku, że po prostu boisz się, że tak mocno ktoś Cię zawiódł, ale chcesz spróbować.I jeżeli byłaś uczciwa, to miom zdaniem nie wyrzucaj sobie, że celowo go zraniłaś, bo tak nie było. Dla mnie najważniejsze jest to, że to ja muszę być w zgodzie ze swoim sumieniem. Bardzo o to dbam. I sama też wiem, że należy dalej próbować. Tak robię, ale niestety nie mam jak narazie szczęścia.

Autor: nenufar  24.04.2009 zgłoś

Do Kasi 1975: Masz syna. Jemu potrzebny jest na stałe facet w domu. Przestań się wykręcać strachem, nieudanym związkiem... Pomyśl o dzieciaku. Jakie życie mu pokazujesz? Poza tym wróćcie do tematu. Przestańcie rozpamietywać przeszłość, bo nigdy nie odbijecie się do lepszego życia. (A co też się zabawiłam w psycholożkę)

Autor:  24.04.2009 zgłoś

Nastka I jeszcze do autora: I co ja na to (2009-04-24 11:17:47) Nie przeczytałaś tekstu ze zrozumieniem. Przeczytaj raz jeszcze. I dodam. Nie należy nikogo obrażać. Tyle.

Autor: kasia1975  24.04.2009 zgłoś

:-)) takie stawianie w pionie- jest dobre- jak przywoływanie histeryka- do spokoju... tyle że nie pójdzie się do przodu gdy tył "nie przerobiony" . A faceta chciałabym- głównie dla siebie- choć i dla syna też - bo przydałyby mu się wzorce męskie- tyle że jakoś na razie nie widzę za bardzo takowych wśród znajomych - i zostaję sama . A wcześniejsze dygresje miały tylko na celu- swierdzenie czy tak można - jednoznacznie podsumować zachowania SINGLI, bo jak się patrzy na czyjeś zachowanie przez pryzmat- A CO JA BYM NA JEJ/JEGO MIEJSCU??- to jakoś ta ocena którą wystawialiśmy jej/mu nagle mogłaby się zmienić. Pozdrawiam serdecznie

Autor: kasia1975  24.04.2009 zgłoś

Do Nastka- dzięki za te szczere słowa- faktycznie od początku mu wszystko przedstawiłam - tak że nie zaskoczyłam go tak bardzo ale czasami mam rózne mysli - choćby po przeczytaniu takiego jednego zdania o ODEGRANIU SIĘ. Niby na logikę byłam w porządku ale ludzkie uczucia to nie zawsze logika- i stąd takie rozważania.

Autor:  24.04.2009 zgłoś

Nastka Kiks doszłaś do fascynującego odkrycia pozwalającego mieć nadzieję. Pozwól, że przypomnę wszystkim Twoje słowa: "Z innej strony - zastanawiające, skoro można zdobyć się na tyle wysiłku,by starać się przebić ten mur,to pewnie też można przestać zaskorupiać się w sobie".

Autor:  24.04.2009 zgłoś

Widze, że tu wszystkie udają cnotki. Pojechały po autorce, że "dała dupy" nie znając faceta. jestem ciekawa czy wszystkie rzeczywiście idziecie z facetem do łóżka po kilku miesięcznej znajomości. I gdzie nagle te wszystkie kobiety, które tak walczą ze stereotypem- jak facet ma wiele kobiet to macho, a kobieta jak ma wielu facetów, to od razu dziwka. jestem też ciekawa czy gdyby któraś z Was była z takim facetem w związku, to by.laby szczęśliwa, dała mu szansę, bo przecież miesiąc to tak mało. ja uważam odwrotnie, jeśli widzisz kogoś codziennie to możesz go dobrze poznać. Jesli ten facet jest taki jak autorka opisuje, to ja bym od niego wiała. Przeciez to właśnie te pierwsze miesiące wywołują zauroczenie i pozostają w pamięci na zawsze. A tutaj- czym się zauraczać. jak dla mnie koleś nie ma nic czym mógłby Cię przyciągnąć.

Autor: krolowa potepionych  24.04.2009 zgłoś

ja nie trawie takliego typu faceta i juz.

Autor:  24.04.2009 zgłoś

Są ludzie którzy fascynują nas przez długie lata, potrzebujemy ich jak powietrza, potrzebujemy ich myśli, słów, dotyku. Tylko chodzące organy płciowe jakie mogą mieć o tym pojecie??? Jeśli żyje seksem i dla seksu to zwyczajna dupa.

Autor: @  24.04.2009 zgłoś

Łatwo być suką/samcem. Tak trudno być CZŁOWIEKIEM.

Autor: <>  24.04.2009 zgłoś

Powiem tak, więcej życia za mną niż przede mną. Ale za żadne skarby, nigdy i nikomu nie oddała bym go patrząc i trąc tylko krocze. Czucie, wszechczucie, aż do bólu i tęsknoty która nigdy nie minie. Wtedy czuje się ŻYCIE.

Autor: Kiks  24.04.2009 zgłoś

Bardzo dziękuję:) żadne odkrycie,myślę,że tak jest,tylko trzeba wysiłku i chęci do działania.Szkoda tylko,iż tak trudno zmotywować do wysiłku tę drugą osobę.Nie mówię,że ma to być miłość do grobowej deski,ale można choć spróbować być ze sobą,co nie sprowadza się jedynie do seksu(nota bene ważnego,ale tylko jako efekt,a nie cel sam w sobie).Jeśli okaże się,że wspólne życie nie układa się, można się rozstać.Ważne,że jest poczucie,iż zrobiło się co było w naszej mocy.A to wymaga sporo odwagi,której wszystkim życzę:)

Autor: Skik  25.04.2009 zgłoś

Jestem zwyczajnym człowiekiem, rano kroję chleb jak miliony innych ludzi i czasami zamyśle się dlaczego tak wiele jest na świecie głodu. Biegnę...biegnę i zatrzymam się tam, gdzie dzieci kopią piłkę, dzieci są mi bliskie i lubię ich paplaninę. Wtedy zastanawiam się, dlaczego sa takie niezauwazane przez nas dorosłych. Czemu sie dziwić że wpadają w taki los, w którym inny duży człowiek jest nierozczytywalny, doznają i zadają ból i upokorzenie których można było uniknąć gdyby wtedy, w tej piaskownicy ktoś potraktował je jak istoty myslące. Jak do każdego pierwsza miłość przyszła z hukiem a wcześniejsze miłostki myliły się z uczuciami. Ta rodząca sie z tej samej wrażliwosci na świat, poplątana, rozedrgana, pochłaniająca JA na rzecz MY, porwana przez nieuniknione, zapadła głeboko i z myslą powracającą do wspomnień że może być dobry świat rozumienia. I przyszła inna która dała dziecko i pokazała twarz podłą, wykrzywioną chytrością, pazernością i głupotą. Zamknęla na ufność i zaufanie. Dziecko dostało całą mame-człowieka. Uczucia, mysli, słowa, wiedzę o świecie. I spokojny byt. I moją własną , skrywaną, ufnośc do innych, wychodzenia naprzeciw potrzebom, szacunek dla ludzi takich, jakimi pojawili się na świecie. I stały się dwa byty. Ten młody idzie w świat i jestem z niego dumna. A mój? Mój stoi na czerwonym świetle. Tym którzy mi zaufali poszrzyłam swiat (tak mówią), otwierałam drzwi których nawet nie dostrzegli. Ale moja pamięć bólu. Czerwone światło. ........

Autor: Wydra  27.04.2009 zgłoś

Jak najdalej od takich ufoludków!!!!Wypijają krew,zabierają całą energię,manipulują uczuciami,wykorzystują na maksa próby zrozumienia ich.To są bardzo szkodliwe pijawy,a na pozór,pod publikę,anioły.Egoistyczni do szpiku kości,nie znający najczęściej własnej tożsamości.Mają z tego korzyść,po coś to robią.Nie tłumaczy ich żadne DDA,trudne dzieciństwo itp.bzdury.Rżną głupa,bo im tak wygodnie.Pozornie bardzo nieszczęśliwi z powodu niezrozumienia i tysiąca innych.Pozornie!!!Żeby wpędzać w poczucie winy swoje ofiary.Takie zamknięte typy mają się nijak do związku z drugim człowiekiem,do partnerstwa,do miłości.Są niereformowalni,z własnego,zresztą wyboru-bo im tak wygodnie. "Alissss" podpisuję się pod Twoją wypowiedzią!!! "UWAŻNY",cokolwiek dla Ciebie to znaczy,pozwolisz,że zacytuję Twój post: PSYCHOPATÓW TRZEBA MIEĆ POD KONTROLĄ,COKOLWIEK I JAKKOLWIEK TO ROZCZYTUJĄ.SPOSOBY,METODY NIE SĄ ISTOTNE,GRA JEST GRĄ.WYGRANY JEST TYLKO JEDEN." Zaznaczę jeszcze,bo to jest istotne,że "ufoludki" zdarzają się wśród obu płci i charakteryzują się "bezpłciowością".Pozdrawiam Wszystkich Tych,którzy doświadczyli upokorzenia,rozczarowania, bólu za przyczyną tych cyborgów.Głowa do góry,tylko z daleka od nich.))

Autor: mikroskop  27.04.2009 zgłoś

do Wydra znam 3 takie przypadki, wszystkie jak ulał to Studium Przypadku który udostepniasz. Pozdrawiam, nie psychopatycznie.

Autor:  27.04.2009 zgłoś

Jeśli czujesz się jak dziw*ka bo on Ci na taksówkę daje, to kup sobie miesięczny i wróć autobusem. Ewentualnie sobie prawo jazdy zrób i własnym autem ;-) A jeśli chcesz żeby coś się zmieniło, to chyba warto postawić sprawę na ostrzu noża... inaczej będziesz się tak męczyć jeszcze dłuuugi czas. Na przykład powiedz mu: Jasne, jedziemy do ciebie, ale zostaję do rana. Inaczej jedź sam. I nie ma że boli.

Autor:  27.04.2009 zgłoś

No i przekonasz jak zareaguje. Czy będzie miał odwagę.....? Ale najpierw to Ty musisz mieć tę odwagę. No i przekaż nam niebawem.

Autor: Kiks  27.04.2009 zgłoś

Do Wydry: bardzo trafne spostrzeżenie - na zewnątrz cud, miód, misiek kochany,wiecznie nieszczęśliwy i zmęczony,a tak naprawdę ważny dla niego jest tylko on.Lubię tego nie-mojego "ufoluda",ale związku to chyba się z nim nie zbuduje.Teoretycznie nie ma żadnych przeszkód,praktycznie jest jedna,nie do przeskoczenia - ON.A jeśli ktoś się decyduje na bycie z takim człowiekiem musi pamiętać,że będzie niewesoło.

Autor:  27.04.2009 zgłoś

Ja też przychylam się do wypowiedzi Wydry. Bardzo ciekawy komentarz. I na tym forum tacy opisani przez Wydrę też się wypowiadali.. Brr...

Autor: Guinevere  28.04.2009 zgłoś

A ja uważam, że autorka wdarła się w prywatne życie faceta, który być może wcale partnerki nie szukał. Owszem, fajnie jest mieć pod ręką chętną na bezpieczny seks, można się jej nawet jakoś tam zrewanżować, ale poza tym precz od mojej prywatności. I gość niestety ma rację, kobiety są tak wyzwolone, że uważają, że po kogokolwiek sięgną, musi im padać do stóp i być ich wyłączną własnością. Bzdura. A jeśli już, to trzeba nauczyć się reguł gry. Ja też mam "ufoluda" ale sama nie jestem inna. Nigdy pierwsza nie odezwę się na komunikatorze, zdjęcie wyślę wyłącznie na wyraźną prośbę, wszelkie sugestie, że robi w tym czasie co innego owocują od razu "to ja nie przeszkadzam" z mojej strony i wielka cisza. Spotykamy się teraz nieczęsto, tylko na komunikatorze, bo trochę odległości nas dzieli, ale to on zaproponował wspólną przyszłość, a ja sie namyślam, mimo, że strzeże swojej prywatności, to on stara się przede mną odsłonić, ja go o to nie proszę. Ale po pierwszym sygnale, że to taki typ jak Twój, Autorko, przestałam się mu pętać u tyłka (tę sztukę posiadłam w rok :P ) przestałam byc zazdrosna, zaczęłam być sobą. Obrażałam się, dąsałam, ale dawałam mu wolność. Nie chcesz się spotkać, to nie, idę do kina. Z seksem podobnie było "mamy godzinę, dwie". Po paru spotkaniach kiedy musiał siedzieć i patrzeć jak sączę wino zamiast skoczyć z nim do łóżka, a potem lekko znudzonym tonem "Chyba już czas, żebym wracała, odprowadź mnie", to on zaczął inicjować zabawę i pilnować, żebym nie zdążyła tego wina wypić. Jeśli po takich zabiegach nie przestanie się zachowywać, jak się zachowuje, odpuść go sobie. Wlazłaś być może z kopytami w życie faceta, któremu na związku nie zalezy, a jedynie na tym, aby nie zrobić Ci przykrości.

Autor:  28.04.2009 zgłoś

Nastka Wystepujemy tutaj w zasadzie incognito. Guinevere odpowiedz proszę, ale szczerze. Czy chciałabyś być taką osobą, którą fajnie jest mieć pod ręką chętną na bezpieczny seks, i której można się jakoś tam zrewanżować. I co? - Ale poza tym precz od mojej prywatności? Jeżeli nie, to nie odpowiadaj.

Autor: Tomek  30.04.2009 zgłoś

Moim zdaniem powinien koles dostac buta. Bo tak naprawde chce chodzic czy bawic sie w "partyzantke"?

Autor: bo się poddałam ze zmęczenia  30.04.2009 zgłoś

do Wydry kompleksowe niszczenie -psychiczne -przekłada się na fizyczne ((chorobę ) -finansowe (działania na szkodę po raz kolejny pozbawiające srodków...klientów to radosna twórczość twojego bohatera nie mam już siły, tylko niebyt da ulgę i uwolni od znęcania się nade mną

Autor:  05.05.2009 zgłoś

A ja bym sobie życzyła, żeby jak najwięcej takich Tomków było. Przesyłam temu i innym Tomkom piękne pozdrowionka. Conia

Dodaj własny komentarz

(twój pseudonim, imię lub nazwisko)

(nieobowiązkowo; nie musisz podawać adresu e-mail!)

Min. liczba znaków: 3

Kafeteria / Zamów reklamę w Kafeterii / Redakcja (PR + autorzy) / Kosmetyki do testów / Patronaty
© 1999-2014 Grupa Wirtualna Polska Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu