Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

Listy czytelniczek

16.06.2009 | Kafeteryjny kącik porad

Zawistne koleżanki z pracy

Droga Cegło!

Znalazłam się w bardzo niewygodnej sytuacji w mojej firmie – pracuję pod presją psychiczną ze strony osób, które zwróciły się przeciwko mnie z powodu moim zdaniem absurdalnego. Niestety, nie umiem z tego wybrnąć ani sobie z tym poradzić.

Jestem świeżą rozwódką z dwojgiem małych dzieci. Rozwód przebiegł dla mnie niepomyślnie pod względem finansowym – musiałam wyprowadzić się z domu będącego własnością rozległej rodziny męża i wynająć mieszkanie. Z racji tego, że nie jest to rozwiązanie zbyt perspektywiczne, wynalazłam korzystny mieszkaniowy kredyt prorodzinny. Nie mając pieniędzy na tzw. wkład własny, zapytałam szefową, czy nasza firma posiada fundusz socjalny i mogłaby coś mi pożyczyć – zaznaczam, że pracuję tam od 6 lat i jeszcze nigdy po nic nie wyciągnęłam ręki.

Szefowa podeszła do sprawy wspaniale i otwarcie. Odbyła rozmowę z główną księgową i niewielka suma się znalazła, dodatkowo na korzystne, nieoprocentowane raty. Umowę podpisałam w obecności 2 osób i zostałam poproszona o dyskrecję – zrozumiałam, że udzielanie takich pożyczek nie jest w zwyczaju (nasza firma jest mała) i zrobiono wyjątek dla mojej trudnej sytuacji. Przyjęłam to do wiadomości.

Po pewnym czasie wyczułam w firmie dziwny klimacik. Na przykład kilka koleżanek pogratulowało mi zakupu mieszkania, ale z jakimś takim przekąsem. Potem pomyślałam, że jestem niesprawiedliwa i przewrażliwiona, ale jednak było to dziwne. Jakby wiedziały o pomocy ze strony firmy, a przecież to miała być tajemnica, której ja przynajmniej dotrzymałam...

Po kilku miesiącach szefowa zakomunikowała mi, że ma dla mnie miłą niespodziankę: poprosiła księgową o zbadanie sprawy od strony prawnej i okazało się, że część mojej pożyczki może zostać umorzona, ze względu na to, że jestem samotną matką! Moja radość nie trwała długo, gdyż mniej więcej od tamtej rozmowy w pracy rozpętało się piekło. Koleżanki (nie wszystkie co prawda) zaczęły traktować mnie jak trędowatą, a nawet sabotować moją pracę i podważać kompetencje. Autentycznie czułam, że patrzy mi się na ręce. Padały też kąśliwe, chociaż niby w żartach, przytyki, uwagi, jaka to jestem zaradna, mam plecy i chody, a może i komuś mogłabym coś załatwić, skoro jestem pupilką szefowej, i tak dalej. Stało się dla mnie jasne, że przynajmniej część osób wie o pożyczce, ale od kogo? Przecież nie ode mnie.

Czuję się zaszczuta. Pracuję w pokoju, gdzie kilka dziewczyn traktuje mnie wrogo i prześmiewczo. Moja praca nie ma charakteru zespołowego, jestem samodzielnym specjalistą i teoretycznie podlegam jedynie szefowej, więc niby nie przeszkadza mi to w dobrym wykonywaniu obowiązków... Ale atmosfera jest mało powiedzieć: deprymująca. Na dodatek zauważyłam, że unika mnie główna księgowa, która pilotowała i załatwiała całą sprawę (już wtedy zresztą miałam wrażenie, że spełnia prośbę mojej szefowej z mocno kwaśną miną...).

Cegło, codziennie rano budzę się z drżeniem rąk, wymiotuję. A przecież mam masę obowiązków przy dzieciach, mimo pomocy moich rodziców, no i w pracy muszę trzymać fason. Najchętniej rzuciłabym to wszystko w diabły - oddała im pieniądze (nie mam z czego!) i zwolniła się. Ale boję się tak radykalnych ruchów przy kredycie i dzieciach. Naprawdę nie wiem, co robić i dlaczego współpracownicy nagle mnie znienawidzili z powodu paru legalnie pożyczonych groszy... Czy my, ludzie, jesteśmy aż tak małostkowi?!

Marylka

***

Kochana Marylko...

...zdziwiłabyś się, JACY JESZCZE potrafimy być. Myślę, że interpretujesz całą sytuację w miarę trafnie, choć boisz się w ten sposób oceniać ludzi – idzie o klasyczną, pospolitą zawiść w najniższym wydaniu. „Koleżanki” współczuły Ci, dopóki wiodło Ci się fatalnie (rozwód, wynajęte mieszkanie). Kiedy zaczęłaś wychodzić na prostą, wpadły w furię: jakim to prawem wygrzebała się tak szybko? Niestety, tacy ludzie zdarzają się w każdej pracy – szkoda, że u Ciebie prawdziwą twarz pokazali dopiero po kilku latach harmonijnej współpracy.

Musisz, Marylo, zejść na ziemię. Cieszyć się tym, co udało Ci się osiągnąć samodzielnie, całkowicie legalną drogą, dla siebie i dzieci, i być z siebie dumną, a nie padać i rozsypywać się pod ciężarem byle zawistnego spojrzenia.

Zupełnie inną sprawą jest natomiast personalna rozgrywka na wyższym szczeblu w Twojej firmie. Dopóki nie będziesz absolutnie pewna, że to na Ciebie się uwzięto, musisz się do tego zdystansować, by nie polec na polu cudzej walki. Oczywiste jest, że główna księgowa „dzierży władzę” do spółki z szefem, czasem większą nawet, niż on. Dotyczy to zwłaszcza firm ze starego klucza, rządzących się postsocjalistycznymi metodami, oraz takich, które operują w szarej strefie. Nie podejrzewam, by udzielono Ci pożyczki niezgodnie z wewnętrznym statutem firmy – chyba, że księgowa ma obowiązek mijać się z prawem na życzenie szefowej... Jest to jednak makiawelistyczna i mało prawdopodobna koncepcja, bo z drugiej strony – czemu szefowa miałaby ryzykować dla Ciebie jakieś machlojki, chyba nie w imię źle pojętej kobiecej solidarności?

Pozostaje pytanie: komu chciała zaszkodzić księgowa, rozpowszechniając w firmie informacje o Twojej pożyczce? Bo de facto tylko ona mogła to zrobić, mimo zobowiązania do zachowania ścisłej tajemnicy służbowej. A przecież na tym stanowisku jest to wykroczenie kwalifikujące ją do zwolnienia z pracy!

Musisz wybadać sytuację w spokojnej rozmowie z szefową, która wydaje się osobą Ci życzliwą. Czy ona w ogóle zdaje sobie sprawę z przecieku i z tego, że „afera” zatacza coraz szersze kręgi? Zauważyła Twoje skonfliktowanie z koleżankami - czy raczej ich prześladowania? Możliwe, że nie, jeśli jest osobą zapracowaną i zaprzątniętą ważniejszymi sprawami. Nie namawiam Cię, żebyś poszła „na skargę”, jak w przedszkolu, tylko żebyś po raz kolejny wzięła los w swoje ręce i zawalczyła o oczyszczenie atmosfery – nikt tego za Ciebie nie zrobi, bo ma własne problemy na głowie. W tym wypadku szefowa wydaje się logicznym sojusznikiem, a ponadto ma instrumenty, by sprawę wyjaśnić i negatywne praktyki wobec Ciebie ukrócić. Twoim priorytetem jest w tej chwili pracowanie, jak dotąd, bez zarzutu, by nikomu nie dać argumentu przeciwko sobie, i kompletne ignorowanie zaczepek. Z czasem i tak dowiesz się, komu i o co chodziło: o próbę sił „na górze”, o Twoje życiowe sukcesy, a może o Twoją posadę? Nie dziw się, czasami jest to właśnie aż takie proste.

Doradzam Ci również wizytę u lekarza i okresowe wsparcie się łagodnymi środkami uspokajającymi, które pomogą Ci przetrwać ten trudny czas. Na pewno nie doradzam teatralnych gestów, impulsywnych decyzji ani tym bardziej ucieczki. Jesteś wartościowym pracownikiem, doceniono to, myśl więc o sobie pozytywnie, a „cała reszta pań”, jak śpiewała Twoja imienniczka Maryla Rodowicz, niech się skręci, jeśli taka ich wola. Zresztą, nie masz tam dożywocia i uraz na pewno pozostanie. Dlatego po spłacie zobowiązań możesz się spokojnie rozejrzeć za nowym zajęciem – dopiero wtedy jednak, gdy będziesz stała z dziećmi na pewnym gruncie.

Czego Ci serdecznie życzę.

Cegła
Wersja do druku

Wasze komentarze

Autor: też kobitka  16.06.2009 zgłoś

cegła mądrze gada... i temat jakiś inny... Marylo gratuluję postawy :) może na początek porozmawiasz z koleżankami o co im chodzi... tak prosto z mostu zapytaj czy były wcześniej takie miłe, bo źle Ci się wiodło, a teraz im szoda, że nie utonęłaś i dajesz sobie radę... na pewno da im do myślenia i albo się zmienią na "stare" albo nie warto się nimi przejmować... masz w końcu dwójkę dzieciaczków, którymi "zaprzątasz" sobie głowę... szefowej Ci zazdroszczę...

Autor: Nienna  17.06.2009 zgłoś

Ja bym głupie laski olała, zajęła się sobą. Piszesz, że nie wszystkie koleżanki w pracy sie tak zachowuja to się skup na relacjach z tymi madrzejszymi a idiotki sobie podaruj. Szkoda nerwów.

Autor: kaya  17.06.2009 zgłoś

Problem niewątpliwie jest, ale chyba troszę przesadzasz z tą sytuacją, po prostu nie pozwalaj sobie na takie trakotowanie, spełniaj swoje obwowiązki i daj sobie trche czasu, aż sprawa wyjasni się sama, a tak bedzie na pewno-poza tym masz sojusznika w postaci szefowej, o jednym tylko trzeba pamiętać -ne dac sie zaszczuć, bo one tylko na to czekają, bądź silna i nie poddawaj się. Popieram przedmówczynię-skup sie na relacji z osobami ci życzliwymi, a na idiotki szkoda czasu i nerwów.Odwagi

Autor: mike  17.06.2009 zgłoś

Dlatego tez moja matka, prezes firmy xxx zatrudnila w swojej firmie na 200 osob 50 kobiet, porozrzucanych tak, ze rzadko kiedy maja z soba do czynienia. Spytalem - dlaczego tak? Usmiechnela sie i odpowiedziala, ze gdyby byly razem, to zamiast pracowac, knulyby przeciwko sobie...u facetow takie zachowanie niemal wcale nie wystepuje

Autor: Aval  17.06.2009 zgłoś

Maryla olej sprawę i na rozładowanie emocji podam Ci sposób z którego korzystam ... Wyobraź sobie że Twoje pseudo koleżanki jako kozy albo Baby Jagi lub też w bardzo śmiesznych i może nawet krępujących sytuacjach Musi to być bardzo plastyczne Czasem wyobrażam sobie tak swojego byłego męża jak mnie zdenerwuje POMAGA ostatnio wyobraziłam sobie go jako Diabła z rogami i ogonem ziejącego ogniem Kurcze jak pomogło Spróbuj POWODZENIA Aval

Autor: Kaska  17.06.2009 zgłoś

Tak naprawdę to dość łatwo dowiedzieć się, o takich rzeczach jak zapomoga z funduszu socjalnego. Jako, że taki fundusz w firmie w ogóle istanieje, to nie jest to aż taka mała firma, więc ktoś przecież musiał zaksięgować wyciąg bankowy, ktoś księguje też opaeracje na koncie dot.funduszu, ktoś widział wniosek. To po prostu zazdrość, zwykła zawiść, bo wiadomo - każdy cieszy się, kiedy pare groszy mu wpadnie. Tobie wpadło, im nie. Nie pójdą przecież prosić, bo konieczny byłby powód a i solidarność z pozostałymi "obgadującymi" też musi być. Najlepiej porozmawiać i powiedzieć zwyczajnie, że dostałaś pożyczkę ze względu na kłopoty, że postanowiłaś spróbować tego sposobu i udało się i że nie miałaś nic złego na myśli. Możesz też przeczekać całą sytuację byle nie za długo, tak, żeby pewne zachowania wśród współpracowników nie utrwaliło się.

Autor: rutka  17.06.2009 zgłoś

Ale z nich s.ki inecej tego się nie da określić Porozmawiaj z szefową Jesteś dzielną kobietą podziwiam Cię i trzymam kciuki a Ciebie!

Autor: a fe  17.06.2009 zgłoś

Miałem nieprzyjemność pracować z 3 ( słownie trzema pannami) w tym jenda była już starszą kobitką po 50, dwie pozostałe bez chłopa 25 letnie samice. Na początku miłe, serdeczne i przyjemne. Do czasu aż nie odszedł z pracy kolega , na którym się wyzywały słownie. Cóż z biegiem krótkiego i nie ubłagalnego czasu skierowały swe jadowite języki w nowego pracownika czyli na mnie. Nie lubię się kłócić, denerwować zwazywaszy, że w pracy spędzamy połowę dnia i połowę życia. Gdy starały zrobić sobie ze mnie wręcz psa gończego podziękowałem szefostwu za pracę. Czasami gdy w firmie sa braki w kadrze i trudno o pracownika, lepszym rozwiązaniem jest rezygnacja. Teraz mogą pomarzyć o urlopie-he he he.

Autor: do mike  17.06.2009 zgłoś

I o to chodzi , (to podobnie jak ten temat na forum " praca z kobietami jest piekłem " )

Autor: Leon  17.06.2009 zgłoś

a moja kolezanka z pracy to facet Lipa nie?

Autor: Krófsko  17.06.2009 zgłoś

Moja mama(teraz jest na wcześniejszej emeryturze)prawie całe życie zawodowe przepracowała w biurze w gronie bab.W 1998 roku mama dowiedziała się iż jej Zakład Pracy dofinansowuje kolonie i obozy młodzieżowe.Postanowiła,jak wiele innych matek skorzystać z tej możliwości i wysłała mnie do Francji.Obóz kosztował ok.1300 zł.Mama zapłaciła z własnej kieszeni 550(bo tego wymagały przepisy),a resztę dofinansował Zakład z jakiegoś Funduszu Rodzinnego,kiedy te dewoty dowiedziały się,że rodzice wysyłają mnie tak daleko zaczęły rozpowiadać po Zakładzie jacy to moi rodzice są nieodpowiedzialni itp.bo puszczają mnie tak daleko.Bardzo dokuczały mojej mamie przez około pół roku.Okazało się iż te idiotki też mogły skorzystać z tego dofinansowania(jak i każdy pracownik zakładu,który ma dzieci w wieku kolonijnym 7-18 lat) tylko im się nie chciało dup ruszać aby wypełnić odpowiednie papiery.Na szczęście kierowniczka mojej mamy okazała się fajną babką i przeniosła moją mamę do innego pokoju gdzie pracowała sama bez tych durnych i zawistnych babsztyli.Ta historia wyszła mojej mamie (mimo wszystko) na dobre bo przez kolejnych 10 lat(do emerytury)pracowała w pokoju sama,a te baby gniezdziły się w jednym pokoju.

Autor: parę bab w pokoju=katastrofa  17.06.2009 zgłoś

Dlatego marzy mi się praca w osobnym-1-ym pokoju ,a nie jak to w biurach z 4 babami w jednym pomieszczeniu,które obserwują jak bazyliszek.

Autor: lala  17.06.2009 zgłoś

taka prawda jest niestety kobiety sie nienawidza.

Autor: zdrastvujtie  17.06.2009 zgłoś

w takich przypadkach trzeba w sobie wyksztalcic egoizm - taki mentalny gest kozakiewicza bo inaczej Cie zjedza...

Autor: ala  17.06.2009 zgłoś

nie dziwię się że inni się wkurzyli. Dlaczego masz być traktowana lepiej? Bo rozłożyłaś nogi i masz dzieci? Potrafiłaś rozłożyć nogi, powinnas umieć teraz utrzymać dzieci.

Autor: snejk  17.06.2009 zgłoś

drzenie rak, wymioty... wez nie pierdol, jak cie prosze

Autor: snejk  17.06.2009 zgłoś

" nie dziwię się że inni się wkurzyli. Dlaczego masz być traktowana lepiej? Bo rozłożyłaś nogi i masz dzieci? Potrafiłaś rozłożyć nogi, powinnas umieć teraz utrzymać dzieci. " dobrze powiedziane!!!

Autor: k.  17.06.2009 zgłoś

snejk frajerze popierdolony...wez sie czlowieku w garsc i do roboty, a najlepiej sperdalaj stad kupo gowna. Do autorki - bardzo sie ciesze, iz w chwili niezwykle trudnej dla Ciebie oraz Twojej Rodziny (dzieci), znalazl sie ktos, kto pomogl... jest to niezwykle istotna sprawa, iz bezinteresownie mozna otrzymac taka pomoc... Jestes silna kobieta, ktora wiele zawdziecza sobie, powinnas byc z siebie dumna. Pogratulowac Dzieciom, ktore maja wspaniala mame!! Odwagi!! Doprawdy nie przejmuj sie opiniami innych (zawistnych), poniewaz licza sie Twoje Dzieci i to, by zapewnic im przyszlosc, prawda?

Autor: jkjklkl  17.06.2009 zgłoś

Do ali i snejka: Idioci

Autor: jestem z miasta  17.06.2009 zgłoś

podeszłabym do księgowej, gdy ta jest razem z szefową i oznajmiła, że czujesz się rozczarowana tym, że pół biura wie o pożyczce jak pani księgowa ma za długi język, to powinna dostac porządną burę za to - od samej szefowej

Autor: andzia  17.06.2009 zgłoś

A to Polska właśnie

Autor: Sofia  17.06.2009 zgłoś

Myślę podobnie jak Cegła. myśl tylko o sobie, to Ty i Twoje dzieci są najważniejsze.

Autor:  17.06.2009 zgłoś

Autor: snejk (2009-06-17 19:49:59) ----- " nie dziwię się że inni się wkurzyli. Dlaczego masz być traktowana lepiej? Bo rozłożyłaś nogi i masz dzieci? Potrafiłaś rozłożyć nogi, powinnas umieć teraz utrzymać dzieci. " dobrze powiedziane!!!" wasze matki tez "rozłożyły nogi" zanim was urodziły weźcie to pod uwagę kretyni

Autor: Brunetka  17.06.2009 zgłoś

Niestety takie cuda sie zdarzaja.. ludzi sa zawistni z natury.. nikt nie moze miec lepiej niz oni sami... zazdrosc.. to co przmawia przez te kobiety.. ( sama to przezylam wracajac do pracy po macierzynskim - fakt powrotu do pracy ) nie ma co sie przejmowac... trzeba patrzyc na swoja rodzine i zeby Tobie bylo dobrze.. to jest najwazniesze .. takie sa realia... nie liczymy sie z innymi... nie wiem czy sie to kiedys zmieni w Naszym kraju..

Autor: filip  17.06.2009 zgłoś

dobrze ci tak ,mam nadzieje ze zlo dopiero zacznie ci sie przytrafiac

Autor:  17.06.2009 zgłoś

Badz szczesliwa,pogodna! czesto się uśmiechaj :) nie daj sie..niech "kolezanki" zobacza,ze nic sobie z tego nie robisz.nie masz nic na sumieniu i to jest najważniejsze.takie osoby jak ona były sa i beda. niestety...

Autor: mmm  17.06.2009 zgłoś

Ale te baby maja w glowach nasrane ;/

Autor:  18.06.2009 zgłoś

Wreszcie zgadzam sie z Cegla, nie powinnas uciekac. Obgadaj sprawe z szefowa, chyba tylko ona moze cos w tej sytuacji zdzialac.

Autor: xxx  18.06.2009 zgłoś

Ja mam podobnie! chociaz od firmy nie dostalam nic bo i nie prosilam i generalnie jestem najmlodsza stazem wiec i zarabiam najmniej TO jestem traktowana podobnie. Babki chodza za mna i sprawdzaja ile juz zrobilam, jak rozmawiam z klientami a do tego ciagle biegaja do szefowej doslownie z kazda duperela, nawet kiedy niby skarzac na mnie rzucaja zle swiatlo na siebie!!! Ostatnio szefowej poskarzylam sie ze jestem wykorzystywana przy podziale obowiazkow: kumpela na tym samym stanowisku zajmuje sie dziennie 5cioma klientami a ja mam 15tu, itp Do tego inne babki tak od niechcenia na cale biuro komentuja" OOO to JESZCZE tego nie zrobilas?" a niby jak?Ostatnio naskarzyly na mnie ze ja sie wywyzszam(!) bo jak widze "bezpanskie" dokumenty to niby chce pokazac jaka jestem lepsza i sama je porzadkuje... Czyli bat ukrecily na siebie ze sa leniwe skoro ja mam 5xtyle roboty i jeszcze innym pomagam, POWOD-banalny... mam najwyzsze wyksztalcenie ze wszystkich, jako jedyna znam 3 jezyki i na nieszczescie jestem najzgrabniejsza-choc nie zadna laska-w dodatkuwybudowalam sobie najladniejszy dom w miescie- ale absolutnie za wlasne sianko, nawet rodzice zlotowki nie dali bo nie zyja:( Ale ten dom to najbardziej w nie uderzyl bo najbardziej widoczny no i od tamtej pory sie zaczelo...Zwykly mobing, coz daja tylko swiadecto o sobie-bardzo niska kultura czasem wrecz prostactwo niestety nie moga mnie ruszyc-bo ja lubie swoja prace i nie odejde dla ich przyjemnosci a a jestem rzeczywiscie dobrym specjalista. Poteguje to tylko ich nienawisc a najlepsza rada: byc poinad to. To nie sa nasze przyjaciolki, to wrogowie wiec nie dziwie sie ze skoro w gre weszly pieniadze to baby dostaly szalu

Autor: Men  18.06.2009 zgłoś

Właśnie.: macie kolejny dowód na to, że nie będzie między kobietami NIGDY czystego koleżeństwa, a co dopiero przyjażni. Rywalizacja i zawiść są wam naturalne. Nawet chętnie lubicie je powodować u innych. Swoją drogą nie korzystał bym z przywilejów w pracy. To zawsze ryzykowne. Tym bardziej, że po cichu.

Autor: k.  18.06.2009 zgłoś

snejk pierdolcu a ty sroce spod ogona wypadles pedofilu hehehehe buhahahha:!!!:):):):) ciebie frajerze i cwelku przeciez tez ktos urodzil no nie? :*

Autor: niestety  18.06.2009 zgłoś

Nie wiem jak ta sytuacja dokladnie wygloda ale mysle ze dobrym pomyslem byloby poinformowanie szefowej lub rozmowa z "kolezankami" z pracy a tak dokladnie to spytaj sie je o co im chodzii czgo ci niby zazdroszcza i ze zachowuja sie jak zazdrosne przedszkolaki jak im tak wygarniesz to powinny sie przynajmnie zatkac i ci nie dogadywac.

Autor: aga_krk  18.06.2009 zgłoś

Porozmawiaj z szefową, koniecznie !!!

Autor: Aga  18.06.2009 zgłoś

ja też pracuję z kobietami w pokoju, po prostu koszmar. O byle jaką duperelę potrafią się obrażać np. że dzisiaj nie uśmiecham się od samego rana, jak odpowiadam grzecznie dzień dobry, to zaraz dochodzą że nie tym tonem co zawsze. można po prostu oszaleć, czasami udaję że słucham co mówią a tak na prawdę to myślę sobie : kiedy sie wreszcie zamkną !!!!!!!

Autor: Kornel  18.06.2009 zgłoś

Bardzo fajną szefową masz. Czasami trudno o taki personel zarządzający. Pamiętaj żeby się nie zrażać i iść dalej. Wiem że łatwiej powiedzieć niż zrobić, ale jak dałaś sobie radę ze wszystkimi problemami do tej pory to i teraz dasz radę. Te nędzne i proste wpisy sprawiające przykrość to są właśnie od takich zawistnych osób. Może to nawet Twoje koleżanki :) Ja też czasami chciałbym mieć coś co ma kto inny, ale nie jego kosztem. Raczej podziwiam tego kogoś ile osiągnął jeżeli tego sam dokonał.

Autor: Maciek  18.06.2009 zgłoś

To wszystko prawda. Jeżeli w grę wchodza pieniądze, przystojniejszy facet, zgrabniejsza figura, lepsze stosunki z inna koleżanką bądź szefostwem, do, kupno samochodu, baby rzucają się sobie do gardeł. Jako facet powiem praca z samymi kobietami w jednym pomieszczeniu to męka. to był powód odejścia przeze mnie z pracy. Może ktoś mnie nazwie szowinistą ale unikam kobiet współpracowników.

Autor:  18.06.2009 zgłoś

w pracy wszyscy powinni byc traktowani jednakowo,mysle ze kolezanki wkurzylo ze potraktowano cie wyjatkowo i jeszcze w tajemnicy przed wszystkimi.

Autor: ol84  18.06.2009 zgłoś

otwarcie powiedziałam mojemu nowemu kierownikowi że ciesze sie niezmiernie ze to on 'mezczyzna' jest moim wspolpracownikiem...nie mam zbednego gadania, obrazania, jak mowi ze cos ma być to jest - moge liczyc na jego zdanie i prawdomownosc...a nawet jak sie pomyli to sie przyzna -bez obrazalstwa! kilka bab w jednym biurze nie wrozy niczego dobrego...no chyba ze sa 2 to jeszcze jakos sie ze soba probuja dogadac ale przy 3 osobach zawsze jedna zostanie zaszczuta:( pozdrawiam pozytywnych, a Marylce radze to co jedna osoba juz napisala...w obecnosc szefowej i ksiegowej zasugeruj ze mimo obowiazku tajemnicy pol firmy wie o porzyczce ...wiec jak z tym jest??!

Autor: Logitechnik1  18.06.2009 zgłoś

Pracuję z jedną babą bo tego nie można inaczej nazwać, nie obrażajac normalnych sympatycznych dziewczyn i kobiet. Sprawdza się powiedzenie, że cicha woda brzegi rwie. Na pierwszy rzut oka - do rany przyłóż, a naprawdę to jędza do entej potęgi. Zawsze się starałem być uprzejmy i grzeczny w stosunku do niej. Za to przed Wielkanocą dowiedziałem się od dobrych koleżanek z tejże pracy, że to czupiradło chodzi po pracy i rozpowiada, że wyrywam jej dokumenty z ręki, że krzyczę na nią, że krzyczę na rozmówców przez telefon, że nie przepuszczam w drzwiach i że w ogóle się obijam. Zapytałem więc się jej grzecznie w cztery oczy dlaczego mówi o mnie nieprawdziwe rzeczy. Na Teutatesa, jak ten kobieton na mnie wsiadł, do słowa nie dał mi dojść, krzyczał na mnie jakim prawem śmiałem się o to ją w ogóle zapytać, przerywała mi w pół zdania, nie dawała dojść do słowa. Dała mi do zrozumienia, że w jej oczach jestem nikczemnym bastardem a ona święta niepokalana dziewica musi znosić mnie w pokorze ducha. Od tej pory mówimy sobie tylko dzień dobry i do widzenia. Reszta bite osiem godzin milczę, bo i o czym tu z takim podstarzałym czupiradłem rozmawiać. Jeszcze weźmie i przeonaczy po swojemu i będzie latała po psiapsiólkach jaki to jestem cham i niekulturalne bydlę. Stara baba z nieuporządkowanym życiem osobistym, myślę, że żadnego faceta nie ma bo taką heksę w domu mieć to nawet święty by nie zniósł.

Autor: mw  18.06.2009 zgłoś

przede wszystkim rozmowa z szefową. A co do tego że z "babami" źle się pracuje, zawsze jest zawiśc itp. to się nie zgadzam. Ja pracuję z dziewczynami. Z jedna się przyjaźnię z resztą koleguję i nie ma żadnej zazdrości, zawziętości obrazy itp..... nie można zakładać że wszystkie kobiety sa takie.

Autor: Grazyna Maria  18.06.2009 zgłoś

Podobną sytuacje zawisci ja przezywałam. Pracujemy we dwie od niedawna, przy czym kolezanka kilkanascie lat pracowala sama w pomieszczeniu. Ja jej teraz przeszkadzam i podkopuje mnie. Jednak ja bronie siebie do tego stopnia ze poprosilam nasze przelozone o spotkanie / dwa rozne dzialy/ . Pouczono kolezanke. Ona powiedziala ze i tak mnie nie bedzie tolerowac. Przykre sa takie sytuacje , ale sa . Ona jest zawistna pzry tym zazdrosna i pazerna, kradnie srodki czystosci, wode mineralna ,wiec prawie sie nie odzywamy. To ze dzwonila do roznych ludzi, kolezanek z pracy i podrywala mi opinie odczuwam przy rozmowach z innymi, ale tym sie akurat nie przejmuje. Za takie osoby trzeba sie modlic. Pozdrawiam i zanieś to wszystko Panu Bogu przez rece Maryi, za wstawiennictwem Ojca Pio i Michała Archanioła.

Autor: lala  18.06.2009 zgłoś

do xxx; podziwiam cie ze wytrzymujesz to wszystko pozdrawiam i powodzenia,mialam podobna sytuacje ale nie bylam tak silna jak ty.

Autor:  18.06.2009 zgłoś

JESTES SUPER!!!!!!!!!!!!!!!!!! TAK POWIEDZ IM WPROST ZE MASZ CHODY I NIECH SIE WREDNE MALPY CIEBIE BOJA!!!!!!!!!

Autor: starsza  18.06.2009 zgłoś

Kiedyś mi moja szefowa również w podobny sposób pomogła, ale takiej zawiści to nie było.Wszyscy pracownicy trzymali kciuki. Po otrzymanu mieszkania służbowego zrobili tak zwana zrzutę i nie była to mała kwota bo kupiłam lodówke i pralke. Teraz po wielu latach jestem szefową i moi pracownicy zawsze się do mnie mogą zwrócić o pomoc.. nigdy nie odmawiam. Myśle że tak jak jad powraca to dobro również.... A jak widać wielu z nas drugiego by utopił w łyżce wody . PS Kilka osób wypowiadających się przesadziło z tym jadem ....pamietajcie każdego może coś takiego spotkać w życiu a może sneyku bedzie to twoja córka.. Zastanów się nim kogoś tak bardzo obrazisz, bo jesteś odważny pisząc bezkarnie takie bzdury

Autor: aaaaga  18.06.2009 zgłoś

"JESTES SUPER!!!!!!!!!!!!!!!!!! TAK POWIEDZ IM WPROST ZE MASZ CHODY I NIECH SIE WREDNE MALPY CIEBIE BOJA!!!!!!!!! " popieram w 100% Mi tez sie zdarzyło spotkac takie baby w swojej w pracy zawodowej. ale to byla zdecydowana mniejszość. Teraz na 6 szt. mam jedna taką -zawistną, lansuje sie na "Świętą" -ale niech ktos z nia zadrze to zniszczy. dla zdrowia psychicznego trzymaj sie z tymi, które sa Ci życzliwe. Pozdrowienia.

Autor: shakira  18.06.2009 zgłoś

PIERDOL JE!!!!!!!!!!zazdrosne małpizony!!!!!!!

Autor: natek  18.06.2009 zgłoś

Mam podobną sytuację jak Logitechnik1. Tylko że to nie dotyczy sytuacji w pracy tylko w życiu osobistym. Dokładnie taką jatkę odwaliła mi siostra mojego chłopaka. Cały czas skwapliwie korzystała z naszej pomocy a za plecami nagadała jakichś niestworzonych historii a na mój temat to już mistrzostwo świata. Do tej pory myślałam, że to jakaś paranoja albo jakaś inna choroba psychiczna a tu proszę. Wychodzi na to że jest normalną zazdrośnicą. Dzięki Wam dowiedziałam się, że takie rzeczy się zdarzają dość często. Pozdrawiam

Autor: Bimbałek  18.06.2009 zgłoś

Droga marylko. Współpracownice znienawidzieły Cie ponieważ sa kobietami. Sa to istoty ulomne, wredne, zawistne.... i dłuo jeszcze mógłbym tak wymieniać. Kobiety nie są i nigdy nie będa na równi z mężczyznami. Są małostkowe i przedkładaja prywatę i zawiść ponad profesjonalizm i pracę. Nie interesuje je dobro firmy i miła atmosfera w pracy. Jesli istnieje szatan to jest nadzwyczaj miły przy bandzie kobiet w pracy. niestety nic Ci nie poradzę, tez jesteś jedną z nich. Może miejsce kobiet jednak jest w domu, bez zbytniego kontaktu z innymi kobietami. A w każdym razie nie na poziomie gdzie mogłyby rywalizować i byc zawistne. olej baby i rób swoje. Badź miła, a one jako dwulicowe swinie w końcu przestaną Cię szkalować, choć beda dalej nienawidziły. Niestety może Ci to zająć nawet 3 lata :D Jedynym rozwiązaniem - niestety nierealnym - byłoby spuścic porzadny wpierdol babsztylom. Zaraz by się zamknęły z podkulonymi ogonami.

Autor: Bimbałek  18.06.2009 zgłoś

"Autor: ala (2009-06-17 19:45:15)----- nie dziwię się że inni się wkurzyli. Dlaczego masz być traktowana lepiej? Bo rozłożyłaś nogi i masz dzieci? Potrafiłaś rozłożyć nogi, powinnas umieć teraz utrzymać dzieci." Oto przykład typowego zawistnego zwierzęcia, ktorego nijak nie mozna nazwać człowiekiem. ta ala nawet nie zna autorki listu, ani przepisow w firmie. Zwykła szmata.

Autor: Helena Trojańska  19.06.2009 zgłoś

Jak to baby :) Zawistne wobec siebie i obłudne, nie daj Boże pracować w takim kurniku , gdzie tylko same takie gdakające kwoki. Zadziobią jak nic. Marylko, jeśli chodzi o zdrową atmosferę w pracy to nie masz już nic do stracenia, więc udaj się do szefowej. Powiedz o przecieku i o mobbingu ze strony "koleżanek"(to jest wbrew kodeksowi pracy). Szefowa wydaje się być ludzką kobietą i może zareaguje sensownie i wyciągnie też konsekwencje służbowe w stosunku do tej gnidy z księgowości. Taki przeciek też jest naruszeniem kodeksu dóbr osobistych pracownika. Trzymam kciuki .Helenka.

Autor: nie lubie bab  19.06.2009 zgłoś

też tak miałam. zaszczuła mnie taka jedna pinda, co przeszła do mojego działu warunkowo, unikając zwolnienia (naraziła firmę na straty). niby równorzędna stanowiskiem, a zaczęło się dogryzanie, kontrolowanie, wypytywanie, czemu praca nie wykonana (podkreślam - nie była moją przełożoną), włażenie szefowi w d... i donoszenie, kto co robi. dodatkowo miała "przesympatyczny" zwyczaj przynoszenia do biura jakichś ryb, galaret, smrodliwych sałatek i konsumpcji przy biurku. poproszony o interwencję szef nakrył się nogami i stwierdził, że same musimy rozwiązać to między sobą. po pół roku takiej sytuacji, w kiepskiej kondycji psychicznej, zdecydowałam się rozwiązać umowę o pracę. a ona pracuje do dziś.

Autor: Olga  19.06.2009 zgłoś

Miło, ze szefowa pomogła Ci w trudnej sytuacji. Zrobiła to jednak "w tajemnicy" przed innymi, a nie powinna. Gdyby od początku wszyscy wiedzieli było by inaczej, a robienie tajemnicy wprowadziło niepotrzebny konflikt. Mozliwe też, ze szefowa nie pomogła komus innemu gdy akurat był w potrzebie (może faktycznie nie mogła pomóc), i informacja o tym, ze Tobie pomogła zdenerwowała innych. Tak niestety bywa. Ty też byłabyś niezadowolona gdyby Tobie omówiła szefowa, a dowiedziałabyś się, ze pomogła innej osobie. Czyż nie? Ja niejednokrotnie byłam świadkiem sytuacji w których w pracy pomaga się kobietom mającym dzieci... to irytuje te, które dzieci nie mają... nic w tym dziwnego nie ma... niezbyt to miłe słyszeć, ze koleżanka 3 dni w tygodniu moze wyjść wcześniej 30 min. z pracy bo ma dziecko, a druga, która ma wizytę u lekarza nie może, bo przecież mogła umówić się na inny termin.. takie zachowania kierownictwa powodują konflikty..

Autor: fajnaanka  19.06.2009 zgłoś

Kobieto głowa do góry - to Ty jesteś tą mądrzejszą stroną - potrafiłaś sobie radzić a one co -wszystko na talerzyku podane? Też jestem matką samotnie wychowującą dzieci , też sobie radzę i dlatego mam same kłopoty ale sie nie poddam i Tobie też tak radzę.Trzymaj sie .

Autor: @@@@@@@@@@  19.06.2009 zgłoś

A MĄŻ NIE DAJE CI ZADNYCH ALIMENTÓW? COS SCIEMNIASZ, SĄD NIE POZWOLIŁBY NA TO ZEBY FACET ZOSTAWIL KOBIETE BEZ SRODKOW DO ZYCIA... MĄZ CI NIE POMAGA?MUSI CI POMAGAC

Autor: dzidzius  21.06.2009 zgłoś

Witaj .Po pierwsze objawia sie najszczersze ludzkie uczucie-zazdrosc.Olej sprawe.Jako pracodawca postapiłem kiedys podobnie udzielajac pomocy finansowej jenej z pracownic ktora była w podobnej sytuacji i wcale tego nie załuje ,choc osobiscie to odczułem na skutek roznych pomowien ze strony jednej z baaaab.Od tamtej pory pozostałe panie w tym baaaba słysza to co chca uslyszec-taka taktyka.Ja sie swietnie bawie,one juz kompletnie nie wiedza co jest prawda a co fałszem. Reasumujac; sa ludzie i klamki.Pozdrawiam.

Autor: facet  21.06.2009 zgłoś

Bo baby są głupie i tyle.Faceci są inni w tym temacie.

Autor: kobieta  22.06.2009 zgłoś

Musze z przykroscia stwierdzic,ze tylko kobiety sa zdolne do takich zachowan:(Nie napisze zebys je olala bo jest to niezmiernie trudne pracujac w jednym biurze.Raczej proponowalabym zebys im sie postawila.Jesli uslyszysz jakis kolejny przytyk,ironie czy docinke pod Twoim adresem zapytaj co dana osoba chce przez to powiedziec.Zapytaj w czym problem,czy boli je to,ze wychodzisz na prosta?Zapytaj wprost,tonem pewnym siebie.Radzialbym rowniez odbyc rozmowe z szefowa i powiedziec o zaistnialej sytuacji.Jak rowniez o tym,ze podejrzewasz ksiegowa o ujawnienie tej tajemnicy.Prawda jest taka,ze cokolwiek bys nie zrobila,to kolezanek w pracy juz miec nie bedziesz( zreszta,na co komu takie kolezanki?).Ale nie uwazam zebys miala obowiazek tolerowac takie zachowanie w stosunku do siebie.Nie pozwol zeby tak Cie traktowaly.Postaw sie.

Autor:  22.06.2009 zgłoś

----- A MĄŻ NIE DAJE CI ZADNYCH ALIMENTÓW? COS SCIEMNIASZ, SĄD NIE POZWOLIŁBY NA TO ZEBY FACET ZOSTAWIL KOBIETE BEZ SRODKOW DO ZYCIA... MĄZ CI NIE POMAGA?MUSI CI POMAGAC Na jakim swiecie ty zyjesz?Wiesz jakie w PL sa zasadzane alimenty?Moja siostra dostaje na dziecko niecale 200zl!!!!Wystarczy,ze ex-maz zarabia na papierze mniej niz w rzeczywistosci(co przeciez nagminnie sie zdarza) lub ma rodzine z inna kobieta.

Autor: tolka  22.06.2009 zgłoś

kobieta kobiecie wilkiem niestety

Autor: awi  22.06.2009 zgłoś

do @@@@@@@ a jak skurwiel nie pracuje????

Autor: karina  22.06.2009 zgłoś

Witam. Ja też miałam taką sytuacje. Pracowałyśmy we dwie z koleżanką, i niby wszystko bylo ok, ale ona wychodzila sobie w godzinach pracy: na zakupy, do koleżanek na ploty itp. Bywały też sytuace kiedy dzwoniła o 8 rano i mówiła, że nie przyjdzie na 9 do pracy (pracowałyśmy w systemie zmianaowym: raz ona raz ja). Mimo, że nie pracowałyśmy razem i tylko się mijałyśmy, to dziewczyna doprowadziła mnie do nerwicy, bo nigdy nie wiedzialam kiedy coś zawali. Szef nie reagował, ponieważ zalerzało mu tylko na tym, żeby miejsce pracy nie było puste. W końcu, kiedy zaczęły się skargi od klientów, przeniósł ją w inne miejsce. Odeszla, ale wcześniej zdążyła wszystkich "uprzejmię poinformować" że ja "wyrzuciłam" ją z pracy.....Ja stracilam koleżankę ale zyskałam święty spokój...Czasami warto więc cierpliwie czekać, bo okazuję się, że spokojem mozna dużo wygrać.......

Autor: Exxx  22.06.2009 zgłoś

Mam bardzo podobna sytuacje tyle tylko ze ja pracuje w Kancelarii Ksiegowych i Doradcow Finansowych w UK. Moim problemem jest swiezo upieczony tzw New Partner (czyt Dyrektor), czyli w sumie jest ich od niedawna trzech. Od poczatku patrzyl na mnie jakos z gory, jak na kogos drugiego gatunku.Prawdziwe pieklo aczelo sie odkad odebralam swoje profesjonalne ksiegowe kwalifikacje o ktorych on zawsze marzyl, ale byl zbyt leniwy aby sie uczyc (jestem najwyzej wyksztalconym pracownikiem w obecnej chwili w mojej firmie). Od temtej pory on osobiscie sprawdza papiery kazdego klienta nad ktorym ja pracowalam a potem cos przeinacza tylko po to zeby przy pozostalych dwoch Dyrektorach wytykac ze zrobilam blad... Ze wzgledu na fakt ze ksiegi naszych roznych klientow prowadzimy roznymi sposobami czasami nie mam wyjscia ale musze zapytac jak zrobic to czy tamto i on zawsze zle mi doradza a potem czyha na moj blad. Pragne dodac ze jestem jedyna Polka u mnie w firmie a reszta to niedouczeni snobistyczni Anglicy w zlotych Rolexach (nie wszyscy Anglicy sa tacy, w kazdym razie nie moj maz - to dla sprostowania!) Odwazylam sie dzisiaj i poprosilam na rozmowe cala trojke Dyrektorow i poprostu wyrzucilam z siebie wszystko co mi na sercu lezalo. Mieli bardzo zdziwione miny, ze oni nic o tym nie wiedza i ze ja przesadzam. Moj maz jako rodowity Anglik doradzil mi zeby uzyc slowa "dyskryminacja" i czekac jak zmienia spiewke. I mial racje!! Boja sie tego slowa jak ognia. Wyzej podalam przyklad bezposrednio zwiazany z praca, ale doswiadczylam od niego wiele innych przykrosci. Od jednej babki z biura dowiedzialam sie ze przed laty pracowal u nich bardzo dobrze wyksztalcony mlody mezczyzna i "moj oprawca" podlozyl mu taka swinie ze tamten mial postawione ultimatum ze albo odejdzie albo on slozy donos i tym samym pozbawi go wszelkich profesjonalnych tytulow.. Propozycja nie do odrzucenia co? Nikt mi nie powie ze faceci sa jak baby albo nawet gorsi bo baby robia jazgot i wiadomo czego sie spodziewac a faceci po cichaczu ale na amen. Tak dlugo jak on bedzie dyrektorem ja moge zapomniec o awansie, ktory mialam obiecany, gdyz jestem dla niego zbyt duzym zagrozeniem podobniez... Pozdrawiam wytrwalych a ja ide sie psychicznie przygotowywac na kolejny jutrzejszy dzien w tej mojej jak mi sie na poczatku wydawalo "dream Job" .. xxx

Autor: S.  23.06.2009 zgłoś

Smutne ale prawdziwe jest że szefowie najczęściej nie mają pojęcia co dzieje się danej pracy,między 3-4 paniami.Tam gdzie ja byłam ustawiały nawet facetów,tak że jedna rządziła wszystkimi.Kobieta ta sama się przyznała,że jest taka jaka jest,ponieważ miała bardzo złe dzieciństwo,tzn.jeden z rodziców nałogowo pił i była bieda w rodzinie. Mężczyźni którzy tam pracują osiwieli chyba szybciej przez tą okropną atmosferę ,są mizerni,ale tkwią tam żeby wytrzymać do emerytury.

Autor: Andzia  23.06.2009 zgłoś

jako młoda dzieczyna pracowałam w biurze razem z księgową i kadrową normalny koszmar obydwie paliły tony papierosów ja niepalaca między nimi także codziennie wychodziłam z pracy z bólem głowy nie mówiąc o śmierdzącym ubraniu nie chiały mi niczego wytłumaczyć ani pomóc bo twierdziły żę"tak nauczymy cię roboty i wylecimy na bruk" ja odeszłam one zostały teraz role się odwróciły kadrowa podciera tyłki starym niemcom a ja mam dobrą i ciekawą pracę bez ich'" cennych nauk" także Maryla nie przejmuj się nie ma tego złego coby na dobre nie wyszło pozdrawiam

Autor: Andy  24.06.2009 zgłoś

Olej "koleżanki" zachowują się jak pies a raczej suka ogrodnika same nie wezmą i drugiemu nie dadzą. Jak im żal to niech się rozwiodą, zostawią dom, pomieszkają tydzień pod mostem i zwrócą się do szefowej o zapomogę. Może dostaną a wtedy nie będzie im żal, że Ty dostałaś. Trzymaj głowę do góry i nie daj się. Do psychologa wyślij te "koleżanki" a sama wyluzuj.

Autor: zuzu  24.06.2009 zgłoś

Wiec streszcze problem w paru podpunktach: 1.jesteś rozwiedziona-nie masz obcioranego chlopa na karku za którego musisz odwalac całą robotę w domu-masz swoją kasę i sie sama rządzisz; 2.masz dzieci-co już jest wielkim pozytywem-cel i sens ; 3.pomimo tego,że zostałaś bez dziecioroba poradziłaś sobie z tak ważną rzeczą jak mieszkanie( nie ważne ,że na kredyt -ważne ,że chciało Ci się); 4.szefowa wyraźnie poszła Ci na rękę-co można rozumieć jako faworyzowanie->patrz dalej ochrona przed zwolnieniem,pobłżliwe podejście do wykonywanej pracy; 5.znowu możesz sie zakochać,chodzić na randki,odmłodnieć-zdziry takie rzeczy widzą ; NA koniec, jak znowu będą się wymądrzać to prosto odpowiedzieć "co żal dupę ściska?" Choć wiem,że tego nie zrobisz-zbyt skromna jestes.Tylko ja do takich tekstow jestem zdolna heheh powodzenia

Autor: Beta  24.06.2009 zgłoś

"Olej" je wszystkie równo, oprócz szefowej i rób swoją pracę jak najlepiej potrafisz. Pocieszę Cię , że wszędzie jest podobnie, albo jeszcze gorzej. Pamiętaj, w pracy nie ma przyjaciół, są tylko współpracownicy. Najlepsza koleżanka to Twój największy wróg , bo wie o tobie wszystko. Jak się chcesz wyżalić to idź do kościoła i powiedz to co chcesz powiedzieć w myślach Panu Bogu, masz pełną gwarancję, ze nie powtórzy nikomu, a tobie ulży na pewno. Głowa do góry, jeżeli masz rodzinę , która cię wspiera, to tylko się ciesz. Jeżeli poradziłaś sobie z odejściem od męża , na pewno był " słodki", to poradzisz sobie i z tym problemem. Wychowaj dzieci tak, aby nie były w przyszłości takimi ludźmi ,jak twoi współpracownicy. Trzymam za ciebie kciuki. Powodzenia!

Autor: Beta  24.06.2009 zgłoś

"Olej" je wszystkie równo, oprócz szefowej i rób swoją pracę jak najlepiej potrafisz. Pocieszę Cię , że wszędzie jest podobnie, albo jeszcze gorzej. Pamiętaj, w pracy nie ma przyjaciół, są tylko współpracownicy. Najlepsza koleżanka to Twój największy wróg , bo wie o tobie wszystko. Jak się chcesz wyżalić to idź do kościoła i powiedz to co chcesz powiedzieć w myślach Panu Bogu, masz pełną gwarancję, ze nie powtórzy nikomu, a tobie ulży na pewno. Głowa do góry, jeżeli masz rodzinę , która cię wspiera, to tylko się ciesz. Jeżeli poradziłaś sobie z odejściem od męża , na pewno był " słodki", to poradzisz sobie i z tym problemem. Wychowaj dzieci tak, aby nie były w przyszłości takimi ludźmi ,jak twoi współpracownicy. Trzymam za ciebie kciuki. Powodzenia! Pamiętaj, milczenie jest złotem.

Autor: xxxxxxxxxx  24.06.2009 zgłoś

Niedobrze mi sie robi jak to wszystko czytam poniewaz widze tylko jeden punkt widzenia skierowany przeciwko kobietom a ja pracuje w biurze z kilkoma dziewczynami i jednym facetem. My wszystkie sie super dogadujemy, chodzimy razem na imprezki, pomagamy sobie w pracy. Zycie nam jednak w pracy utrudnia przedstawiciel plci meskiej, ktory jest zawistny, zazdrosny, chamski, falszywy, zaklamany, zakompleksiony, zapatrzony w siebie ogolnie ciezki czlowiek. Wiekszosc czasu pracy przeznacza na kablowanie , wazelinowanie szefowi oraz obgadywanie, gorzej plotuje niz przekupka na rynku.

Autor: kasia1975  24.06.2009 zgłoś

Faktycznie totalna porażka- być otoczona takimi debilkami... ale jeżeli tylko cześć tych koleżanek z pracy jest taka wredna- to trzeba sobie po prostu odpuścić te głupiutkie niemądre wieczne dzieci, które nie umieją same wziąć życia w swoje ręce i tworzyć w nim szczęścia i dlatego najchętniej rozszarpały by każdą która walczy i wygrywa swój lepszy los. Tak- wielu ludzi umie tylko się negatywnie podnosić na duchu- "ale ona/on mam źle - to ja mam w sumie lepiej"- ale nie mogą tacy ludzie znieść myśli że ktoś umie walczyć o siebie i swoje dziecko i osiąga w tej walce rezultaty. Znam to z własnego życia. Sytuacja wymaga oczyszczenia- ale na pewno nie ma co liczyć że porozmawia się z kimś kto mózgu nie ma- albo że takie osoby coś zrozumieją. Tu chodzi tylko o zaznaczenie- "nie robię niczego złego, nie boję się was, szefowa wie..." - a przed jawną demonstracją spokojnej pewności siebie- porozmawiać z przychylna szefową - krótko, zwięźle. Abstrachując od tematu podam taki przykład : ja musiałam wziąć niebotyczny kredyt by moje dziecię mogło mieć dom- skończę płacić go mając prawie 70 lat i pytam "czy mam z zawiści wydrapać oczy sąsiadce bo mogła za kilka groszy wykupić mieszkanie dla siebie i swojej córci"?? NIe - po prostu się ciesze - że nie każda samotna mama jest w tym kraju pozostawiona sobie i sama musi walczyć o siebie i swoje dziecię- i fajnie że się trafiają takie szefowe - jak ta z opowieści. Trzymaj się samotna mamo- i walcz nadal o swoje bo warto :-))

Autor: fafelka  30.12.2009 zgłoś

Cześć czytam kolejno wasze problemy i chciałabym przedstawić swój. Po skończeniu studiów dostałam się na staż do biura (firma państwowa), bardzo się starałam, aby jak najlepiej wypaść i dostać umowę. Obok mnie na staż zostały przyjęte dwie inne osoby, które nie ukrywały, że mają znajomości i obijały się jak mogły, a ja robiłam bez przerwy, kto mógł to mnie wykorzystał. Zostałam posadzona w pokoju ze starszą Panią, która na początku była bardzo miła i wydawała mi się w porządku, więc nie rozumiałam dlaczego nikt z biura z nią nie koleguje i nie chce z nią siedzieć. Ale po pewnym czasie zaczęłam wszystko rozumieć. Kiedy kończył mi się staż powiedziała mi, że wie z pewnego źródła, że nie dostanę umowy bo nie mam znajomości, jak tamte dziewczyny, a poza tym w jej opinii nie nadaje się na pracę w tej firmie. Było mi bardzo przykro, bo przecież prawie wszystko za nią na tym stażu robiłam, uciekłam do łazienki i rozpłakałam się, ale to jej było mało, przyszła za mną i mówiła, że poszukują pracowników do sklepu czy innych fabryk i na pewno coś znajdę. Po świętach poszłam do szefowej z pytaniem jakie ma plany wobec mnie - usłyszałam same pochwały i informację, że dostanę umowę. Teraz wiem, że tej Pani chodziło o wykształcenie, bo ja jestem magistrem a ona nie, więc tak sobie ulżyła. Teraz niestety nadal siedzę z nią w pokoju, mam już umowę na stałe, a z tych 2 dziewczyn ze znajomościami nie pracuje żadna. Siedzę z tą samą osobą już dwa lata i jestem na skraju wyczerpania nerwowego, bo tak mi się dokucza. Mówię sobie, że przecież jestem silna, wszystko, co w życiu osiągnęłam zawdzięczam tylko sobie, od roku mam wspaniałego męża, planujemy budowę domu w przyszły roku, ale te osiem godzin spędzonych w jednym pokoju z tą wredną kobietą nie pozwala mi się z tego wszystkiego cieszyć. okazało się, że jest zazdrosna o wszystko, nawet o nowy pierścionek, o to, że mój pies umie podać łapę, a jej nie a jak jest zazdrosna to musi mnie sponiewierać, żeby sobie ulżyć, podejmuje tematy, które tak naprawdę mnie obrażają, udowadnia, że wszystko robię źle, źle pracuje, źle się ubieram (szczególnie jak sobie coś nowego kupię), jak wyjdę z pokoju to mnie śledzi, wchodzi za mną do innego pokoju, albo stoi pod drzwiami i podsłuchuje. Niedawno dowiedziałam się, że utrzymuje kierowniczkę w przekonaniu, że to dzięki jej pomocy ja tak dobrze pracuje, że ona mi we wszystkim musi pomagać a to jest przecież nieprawda, która ma na celu mi zaszkodzić. nie chcę się z nią kłócić bo wiem, że ona nie odpuści i będzie robić wszystko, żeby mnie pogrążyć więc wybrałam taktykę, że lepiej udawać, że jest się głupim, głuchym i ślepym, wytrzymać te 8 godzin i wrócić do domu ale to nie zdaje egzaminu, bo nerwy mi siadają. Proszę doradźcie mi co mam zrobić?

Autor: anka  23.06.2010 zgłoś

rób to co umiesz najlepiej kobiety są czasami gorsze od facetów,nie raz się na nich przejechałam w pracy,moje koleżanki były wyzywane od idiotek,i plutę na przystanku autobusowym a za co ??? za to że umiały postawić się takim osobą,ale nie wygrasz gdy kilka osób jest przeciwko Tobie albo kablujesz na cały zakład albo dajesz sobie spokój

Autor: Mariola  10.03.2011 zgłoś

Witam was serdecznie Mam wielki problem, na prawdę nie wiem jak go rozwiązać.. co zrobić by jakoś wyjść z tego wszystkiego z twarzą. Rok temu dostałam się na staż do państwowego Urzędu. Przydzielono mnie do pokoju gdzie siedziały wspaniałe kobiety, na stażu czułam się doceniana i wszystko robiłam najlepiej jak umiałam. Kierowniczka działu nie mogła się mnie nachwalić. Kiedy mój staż dobiegł końca okazało się że jest nabór na zastępstwo w Dziale którego nie znam. Wygrałam konkurs, byłam niesamowicie szczęśliwa że zostanę tam. Szczęście nie trwało długo. Trafiłam do pokoju gdzie siedzi dziewczyna która powinna mnie uczyc ale tego nie robi. Robiła to na poczatku, ale uznała że juz powinnam wszystko umieć i nawet słowem się nie odezwie kiedy ja o cos pytam. Jestem zestresowana, niczego nie umiem przyswoic ani zapamiętac. Wiem że mi dupe obrabia na lewo i prawo. Nie wiem dlaczego, nie jestem dla niej zagrożeniem - ona tyle przecież wie a ja nie wiem nic. Mam bardzo odpowiedzialne obowiązki i od pewnego czasu czuję że stoje z nimi w miejscu - nie wiem jak ruszyć dalej. Gdzieś popełniam błąd i nie wiem gdzie. Często popłakuję w domu kiedy jestem sama. Przychodze pierwsza do pracy a wychodze do pracy a i tak jestem z nią w plecy. Co mam robić? Z nikąd pomocy..

Autor: Mariola  10.03.2011 zgłoś

Pierwsza przychodzę i ostatnia wychodzę do domu, a i tak jest źle. Bardzo źle. Do innych zwrócić się o pomoc nie mogę bo to są jej dobre koleżanki, jej przydupasy. Do kierowniczki też nie pójdę bo nie chcę na nikogo donosić a poza tym ona dostała niedawno awans - jak ja bym mogła podważać jej stosunek do siebie.. Nie chcę żeby ona za mnie pracowała bo przecież nie o to chodzi ale czuję się bardzo samotna, nie wiem do kogo zwrócić się o pomoc. Wiem że muszę być profesjonalistką ale jestem tam dopiero drugi miesiąc, cały czas dochodzą nowe rzeczy - a ponoć tej pracy trzeba się uczyć minimum rok czasu żeby to wszystko w miarę ogarnąć. Poradźcie coś.. proszę..

Autor: koko  12.07.2011 zgłoś

Ja tez pracuję z kobietami w biurze wszystkie koło 30-stki i stare panny koszmar tylko ploty i usmieszki ale olewam to wtedy jeszcze bardziej sie wkurzaja!

Autor: Panna  02.10.2011 zgłoś

No widzisz Koko a ja pracuję z samymi mężatkami. Jestem panną po 30-stce, uśmiechniętą, szczupłą. Staram się być dla nich miła i uprzejma ale one są bardzo wredne i ciągle plotkują na mój temat i rzucają złośliwe uwagi w moim kierunku dotyczące właśnie mojego życia prywatnego i mojej samotności. To bardzo podłe z ich strony i myślę, że muszą być bardzo nieszczęśliwe w swoich związkach skoro potrzebują się wyżyć na kimś ich zdaniem gorszym. Mówi się, że to tzw. "stare panny" są złośliwe i sfrustrowane a ja kocham życie i jestem szczęśliwa, nie obgaduję, nie dokuczam nikomu za to doświadczam wiele złego od tych tzw. "szczęśliwych mężatek" i zastanawiam się czy kiedy ja wyjdę za mąż tak bardzo się zmienię i zgorzknieję, że będę niszczyć i wyśmiewać ludzi samotnych ? Mam nadzieję, że nigdy nie stanę się taka jak one. Pozdrawiam wszystkie samotne dziewczyny, którym w pracy dokuczają "szczęśliwe mężatki".

Autor: RILMEN  27.10.2011 zgłoś

A ja ma wrażenie że wszystkie Panie tak na siebie na wzajem narzekają. Mogę się założyć że te wszystkie zołzy też pochlipują jak ofiary.

Autor: Aga  23.11.2012 zgłoś

Ja mam gorzej . . Pracuje w firmie około 2 lat i pracuje ze starszymi paniami są 2 też młode w moim wieku tylko że cały czas mnie obiaduja i śmieją się z byle powodu.. Co prawda na początku pracy lubiłam porozmawiać a teraz chyba wpadałam w taka depresję że nie chce mi się odezwac do nikogo... Pracujemy po 3 przy jednym stanowisku i jestem traktowana jak śmiec . . . Zawsze ostatnia i najgorsza . . Te kobiety mają rodziny i ciekawe czy by były szczęśliwe jak by ich dzieci płakały po kątach.. Codziennie chce mi się płakać... Pomocy myślałam żeby iść do pani dyrektor tylko że moja brygadzistka i ona to psiapsiułki.

Autor: tr  16.01.2013 zgłoś

Sama siedze z wyjatkowo chamowatą, prymitywna i zawistna dziewczyną w pomieszczeniu i tez nie moze zniesc tego, ze jestem lepiej wyksztalcona, zadbana i takie tam. Od jakiegos czasu buntuje ludzi przeciwko mnie, obgaduje, rozpowiada nieprawdziwe rzeczy na moj temat i mialysmy sciecie na ten temat i w zasadzie nie rozmawiamy ze soba. Ona do tego jest bardzo mściwa. Nie radzi sobie, ze ktos jest od niej lepszy. I na dniach zadzwonil telefon z zewnatrz i ktos jej czyms grozil. Oczywiscie mnie nie wtajemniczyla o co chodzilo, ale chyba bylo to cos powaznego, bo nie mogla sie pozbierac. Mysle, ze zaszla innym ludziom za skore swym zachowaniem i w koncu sie doigrala. Wniosek: na takie osoby tez przyjdzie czas. Tez je ktos siegnie, bo nie jest mozliwe, aby bezkarnie szerzyc zlo w stosunku do innych. A jesli chodzi o to, by olewac takie sytuacje, kiedy ktos nas podle traktuje - to nie jest to takie proste zwlaszcza, gdy jest sie zupelnie samemu w takich sytuacjach. Wiec ciezko doradzac, by to olewac. Choc niewatpliwie nie mozna sie temu poddac i biernie sie przygladac.

Autor: sabi  05.02.2013 zgłoś

witam

Autor: sabi  05.02.2013 zgłoś

Witam,niestety rowniez zmagam się z toksycznymi kolezankami.Jestem pielegniarka.Pracuje na ciezkim oddziale gdzie naprawde czasem niewiadomo gdzie wsadzic rece.Na domiar złego w pracy jest tzw.trojca przenajswietsza, czyli jak wiekszosc kolezanek stwierdzila"ulubiency oddzialowej",z przykroscia to stwierdzam.Robia zywnie co im sie podoba,przez pewien czas mialy jakis problem nawet do osoby,ktora jest autorytetem w pracy.Do mnie zaczely sie czepiac juz jakis czas temu.Poprostu tylko czekaja na potkniecie i zupelnie"niechcacy"odpala cos przy oddzialowej.Niestety ich praca wiele zostawia do zyczenia.Ku mojemu zdumieniu oddzialowa stwierdzila,ze dziewczyny boja sie po mnie brac dyzurow,bo jestem taka kiepska.Co ciekawe przepytalam pozostale wszystkie dziewczyny-i tu ciekawostka odparly wszystkie stawiane mi zarzuty.I o co tu chodzi????Zygac sie chce!!

Autor: salowa  21.08.2013 zgłoś

Ja w pracy też w służbie zdrowia (salowa)mam problem z jedną położną ,bardzo toksyczna jest do mnie od samego początku mojej pracy? skarży do mojej oddziałowej że morał jest taki iż nie wolno mi z nikim rozmawiać (tego nie rozumiem nawet na nockach skoro praca co miałam wykonać wykonałam?) ani przebywać w dyżurce pielęgniarskiej (co zdarzało mi się na nockach )kiedy wszystko posprzątałam co miałam posprzątać .Toksyczna położna w twarz informuje mnie że zawoła mnie jak będzie poród ale tego nigdy nie robi .Jednym słowem kopie dołki pod moją pracę .cieszy się z mych potknięć jestem młodym pracownikiem tam na oddziale i nigdy nie spotkałam się z taką niesprawiedliwością ,nietolerancją ,staram się jak mogę a i tak nie ma dnia aby jakiegoś komentarza na mój temat nie powiedziała lub doniosła przełożonej.

Autor: salowa  21.08.2013 zgłoś

Ja w pracy też w służbie zdrowia (salowa)mam problem z jedną położną ,bardzo toksyczna jest do mnie od samego początku mojej pracy? skarży do mojej oddziałowej że morał jest taki iż nie wolno mi z nikim rozmawiać (tego nie rozumiem nawet na nockach skoro praca co miałam wykonać wykonałam?) ani przebywać w dyżurce pielęgniarskiej (co zdarzało mi się na nockach )kiedy wszystko posprzątałam co miałam posprzątać .Toksyczna położna w twarz informuje mnie że zawoła mnie jak będzie poród ale tego nigdy nie robi .Jednym słowem kopie dołki pod moją pracę .cieszy się z mych potknięć jestem młodym pracownikiem tam na oddziale i nigdy nie spotkałam się z taką niesprawiedliwością ,nietolerancją ,staram się jak mogę a i tak nie ma dnia aby jakiegoś komentarza na mój temat nie powiedziała lub doniosła przełożonej.

Autor: salowa  21.08.2013 zgłoś

Ja w pracy też w służbie zdrowia (salowa)mam problem z jedną położną ,bardzo toksyczna jest do mnie od samego początku mojej pracy? skarży do mojej oddziałowej że morał jest taki iż nie wolno mi z nikim rozmawiać (tego nie rozumiem nawet na nockach skoro praca co miałam wykonać wykonałam?) ani przebywać w dyżurce pielęgniarskiej (co zdarzało mi się na nockach )kiedy wszystko posprzątałam co miałam posprzątać .Toksyczna położna w twarz informuje mnie że zawoła mnie jak będzie poród ale tego nigdy nie robi .Jednym słowem kopie dołki pod moją pracę .cieszy się z mych potknięć jestem młodym pracownikiem tam na oddziale i nigdy nie spotkałam się z taką niesprawiedliwością ,nietolerancją ,staram się jak mogę a i tak nie ma dnia aby jakiegoś komentarza na mój temat nie powiedziała lub doniosła przełożonej.

Autor: salowa  21.08.2013 zgłoś

Ja w pracy też w służbie zdrowia (salowa)mam problem z jedną położną ,bardzo toksyczna jest do mnie od samego początku mojej pracy? skarży do mojej oddziałowej że morał jest taki iż nie wolno mi z nikim rozmawiać (tego nie rozumiem nawet na nockach skoro praca co miałam wykonać wykonałam?) ani przebywać w dyżurce pielęgniarskiej (co zdarzało mi się na nockach )kiedy wszystko posprzątałam co miałam posprzątać .Toksyczna położna w twarz informuje mnie że zawoła mnie jak będzie poród ale tego nigdy nie robi .Jednym słowem kopie dołki pod moją pracę .cieszy się z mych potknięć jestem młodym pracownikiem tam na oddziale i nigdy nie spotkałam się z taką niesprawiedliwością ,nietolerancją ,staram się jak mogę a i tak nie ma dnia aby jakiegoś komentarza na mój temat nie powiedziała lub doniosła przełożonej.

Autor: salowa  21.08.2013 zgłoś

Ja w pracy też w służbie zdrowia (salowa)mam problem z jedną położną ,bardzo toksyczna jest do mnie od samego początku mojej pracy? skarży do mojej oddziałowej że morał jest taki iż nie wolno mi z nikim rozmawiać (tego nie rozumiem nawet na nockach skoro praca co miałam wykonać wykonałam?) ani przebywać w dyżurce pielęgniarskiej (co zdarzało mi się na nockach )kiedy wszystko posprzątałam co miałam posprzątać .Toksyczna położna w twarz informuje mnie że zawoła mnie jak będzie poród ale tego nigdy nie robi .Jednym słowem kopie dołki pod moją pracę .cieszy się z mych potknięć jestem młodym pracownikiem tam na oddziale i nigdy nie spotkałam się z taką niesprawiedliwością ,nietolerancją ,staram się jak mogę a i tak nie ma dnia aby jakiegoś komentarza na mój temat nie powiedziała lub doniosła przełożonej.

Autor: salowa  21.08.2013 zgłoś

Ja w pracy też w służbie zdrowia (salowa)mam problem z jedną położną ,bardzo toksyczna jest do mnie od samego początku mojej pracy? skarży do mojej oddziałowej że morał jest taki iż nie wolno mi z nikim rozmawiać (tego nie rozumiem nawet na nockach skoro praca co miałam wykonać wykonałam?) ani przebywać w dyżurce pielęgniarskiej (co zdarzało mi się na nockach )kiedy wszystko posprzątałam co miałam posprzątać .Toksyczna położna w twarz informuje mnie że zawoła mnie jak będzie poród ale tego nigdy nie robi .Jednym słowem kopie dołki pod moją pracę .cieszy się z mych potknięć jestem młodym pracownikiem tam na oddziale i nigdy nie spotkałam się z taką niesprawiedliwością ,nietolerancją ,staram się jak mogę a i tak nie ma dnia aby jakiegoś komentarza na mój temat nie powiedziała lub doniosła przełożonej.

Autor: salowa  21.08.2013 zgłoś

Ja w pracy też w służbie zdrowia (salowa)mam problem z jedną położną ,bardzo toksyczna jest do mnie od samego początku mojej pracy? skarży do mojej oddziałowej że morał jest taki iż nie wolno mi z nikim rozmawiać (tego nie rozumiem nawet na nockach skoro praca co miałam wykonać wykonałam?) ani przebywać w dyżurce pielęgniarskiej (co zdarzało mi się na nockach )kiedy wszystko posprzątałam co miałam posprzątać .Toksyczna położna w twarz informuje mnie że zawoła mnie jak będzie poród ale tego nigdy nie robi .Jednym słowem kopie dołki pod moją pracę .cieszy się z mych potknięć jestem młodym pracownikiem tam na oddziale i nigdy nie spotkałam się z taką niesprawiedliwością ,nietolerancją ,staram się jak mogę a i tak nie ma dnia aby jakiegoś komentarza na mój temat nie powiedziała lub doniosła przełożonej.

Autor: salowa  21.08.2013 zgłoś

Ja w pracy też w służbie zdrowia (salowa)mam problem z jedną położną ,bardzo toksyczna jest do mnie od samego początku mojej pracy? skarży do mojej oddziałowej że morał jest taki iż nie wolno mi z nikim rozmawiać (tego nie rozumiem nawet na nockach skoro praca co miałam wykonać wykonałam?) ani przebywać w dyżurce pielęgniarskiej (co zdarzało mi się na nockach )kiedy wszystko posprzątałam co miałam posprzątać .Toksyczna położna w twarz informuje mnie że zawoła mnie jak będzie poród ale tego nigdy nie robi .Jednym słowem kopie dołki pod moją pracę .cieszy się z mych potknięć jestem młodym pracownikiem tam na oddziale i nigdy nie spotkałam się z taką niesprawiedliwością ,nietolerancją ,staram się jak mogę a i tak nie ma dnia aby jakiegoś komentarza na mój temat nie powiedziała lub doniosła przełożonej.

Autor: gość  27.11.2013 zgłoś

Niestety wiem o czym mowa, kolezanka bez chlopa i starala mi sie parokrotnie zaszkodzic :(, smutne i malostkowe.

Dodaj własny komentarz

(twój pseudonim, imię lub nazwisko)

(nieobowiązkowo; nie musisz podawać adresu e-mail!)

Min. liczba znaków: 3

Kafeteria / Zamów reklamę w Kafeterii / Redakcja (PR + autorzy) / Kosmetyki do testów / Patronaty
© 1999-2014 Grupa Wirtualna Polska Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu