Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

Zdrowie i uroda

27.10.2004 | Bulimia

Żarłoczność psychiczna

Wydaję mi się, że z przyjemnością oczekuję napadu bulimii. W tej chwili trudno mi powiedzieć, co w takim momencie myślę - to takie niejasne, ale po zastanowieniu, to chyba: ”No dobrze, nie będę już więcej myśleć o odchudzaniu się - co za ulga.” Jeśli coś się wydarzy i nie mogę zacząć się opychać, staję się bardzo rozgniewana i raczej niegrzeczna w stosunku do osoby, która spowodowała to opóźnienie. Ten gniew jest nieuzasadniony i całkowicie nie na miejscu - można go porównać do dziecinnego napadu furii.

Jak to możliwe, żeby kobieta ważąca 32 kg po zjedzeniu talerza zupy boi się, że przytyje i będzie wyglądała jak słoń? Jeszcze do niedawna uważano, że bulimia psychiczna jest częścią anoreksji psychicznej, gdyż obserwowano, iż ok. 40% pacjentek z anoreksją okresowo traci panowanie nad sobą i niepohamowanie się przejada. Obecnie uważa się bulimię psychiczną za oddzielną jednostkę chorobową, która jednak ma wiele cech wspólnych z anoreksją. Bywa też, że u niektórych pacjentek rozwija się w anoreksję.

Bulimia oznacza „jedzenie jak wół”. Polega ono na okresowych napadach żarłoczności z utratą kontroli nad ilością spożywanych pokarmów, co trwa dłużej niż trzy miesiące. Napady bulimii zwykle zaczynają się między 15 a 24 rokiem życia, ale znajdą się i takie osoby, które zaczynają w wieku 12 lat, bądź po 30. Pojawia się ona u kobiet, które stosowały wiele diet „cud” w celach obniżenia swojej masy ciała oraz w powiązaniu z takimi sytuacjami, jak kryzys w rodzinie, rozwód, śmierć bliskiej osoby, ciąża. Wpływ na to mają również opinie innych osób na temat wyglądu. Często zdarza się, że to bliska osoba, matka czy chłopak mówi: Robisz się gruba. Wtedy kobieta zaczyna mieć niezłego bzika na punkcie swojej sylwetki. Ciągle myśli o tym jak bardzo jest nieproporcjonalna i brzydka, złości się i płacze, gdy zje dwie kanapki i panicznie boi się, że przytyje do monstrualnych rozmiarów. Raz wyjada wszystko z lodówki, innym razem nic nie je przez 3 dni. Osoba taka myśli, że jest brzydka i otyła, dlatego stara się przestrzegać diety, aby tę sylwetkę zmienić. Jednocześnie samotność, smutek lub znudzenie wyzwalają myśli o przyjemnościach jedzenia, to zaś prowadzi do napadu bulimii. Każda z chorych na bulimię podczas napadu je takie potrawy i produkty, na które sobie nie pozwala przy innych okazjach, mówiąc, że mają „puste kalorie”, że są „tuczące” albo „niezdrowe”. Czasem spożywana jest taka żywność, którą łatwo „upchnąć” na początku epizodu i łatwo ją zwymiotować. Jednak ilość i rodzaj pożywienia spożywanego wśród bulimiczek różni się bardzo. Podczas napadu zazwyczaj są wybierane produkty zawierające duże ilości węglowodanów, tłuszczów, czy białek. Niektóre osoby przechodzą na wegetarianizm i żeby nie przytyć w ciągu jednego dnia potrafią zjeść 2-3kg surowej marchwi. To co chora może zjeść podczas napadu może również zależeć od tego, co akurat znajduje się w domu. Niektóre kobiety jedzą wszystko, co wpadnie im w ręce: konserwy, przetwory dla dzieci, mrożonki, a nawet odpadki ze śmietnika. Często jednak są to produkty wysokokaloryczne. Oto jeden z przykładów objadania się podczas „poważnego” napadu bulimii trwającego 4 godziny: Bochenek chleba, słoik smalcu, słoik miodu, 500 g płatków owsianych, 2 kostki masła, jeden mały tort, 7 batoników snikers, 3 tabliczki czekolady, opakowanie mleka w proszku, pudełko lodów (500 ml) , 200 g orzeszków, 2 duże paczki chipsów, tosty z serem (2 bułki), 100g paluszków, 5 bułek, 5 jajek w postaci jajecznicy, słoik dżemu. Suma spożytych kalorii to: 18053kcal, w tym tłuszcze: 831.6g, białko: 406g, węglowodany: 2304g.

Osoby chore na bulimię wiedzą, że jeśli będą się objadać i nie będą kontrolować swojej masy ciała staną się otyłe. Strach przed otyłością jest tak wielki, że kobiety w celu utrzymania niskiej wagi stosują:
- wymioty w trakcie napadów obżarstwa i tuż po nim,
- wymioty po każdym posiłku, nawet jeśli składa się on z „dobrych” pokarmów,
- nadużywanie środków przeczyszczających, (nawet do 30 tabletek, a czasem całych garści)
- nadużywanie środków odwadniających, które tylko odwadniają, ale nie rozpuszczają tłuszczu, jak sądzą bulimiczki,
- głodówki pomiędzy napadami wilczego apetytu i ćwiczenia do utraty przytomności,
- ok. 10% nadużywa alkoholu lub narkotyków, które hamują apetyt.

Takie traktowanie swojego organizmu musi się odbić na zdrowiu. Skutki zmuszania się do wymiotów i nadużywania środków przeczyszczających odczuwa każda osoba chora na bulimię.

Komplikacje związane z wymiotami:
Zapalne obrzęki ślinianek przyusznych, zapalne powiększenie trzustki, nadżerki w przełyku i żołądku, nadżerki tylnej ściany gardła, chrypka, dzwonienie w uchu, ropne lub inne choroby dziąseł, erozja szkliwa z przebarwieniami i towarzyszącą próchnicą zębów. Dodatkowo obrażenia na grzbietowych powierzchniach dłoni powstające w wyniku pobudzania wymiotów.

Komplikacje związane z nadużywaniem środków przeczyszczających i odwadniających:
Biegunka, spadki masy ciała przebiegające z objawami odwodnienia, uogólniony lub miejscowy obrzęk kończyn dolnych, duszność, zaburzenia rytmu serca, spadek ciśnienia tętniczego, słabo wyczuwalne tętno, słabo słyszalne tony serca ,rozdęcie brzucha, niedrożność porażenia jelit, nagłe rozszerzenie żołądka, neuropatie, zaburzenia świadomości, stałe lub nasilone pragnienie, zwiększona ilość produkowanego moczu, napady drgawkowe i kurcze mięśniowe. Dodatkowo nie charakterystyczne zaburzenia miesiączkowania.

Jak można wyleczyć się z bulimii?
Przede wszystkim należy zmniejszyć swoje zaaferowanie wagą i jedzeniem, ustabilizować wagę w pożądanym zakresie, przestać starać się odchudzać, zerwać z ciągłym obliczaniem kalorii na schudnięcie, nauczyć się normalnych sposobów odżywiania i odpowiedniego trybu życia. Podczas leczenia należy zapewnić osobie psychoterapię wspierającą, pomóc w rozwiązywaniu problemów, które ją trapią. Nadrzędnym celem jest pomoc pacjentce w nauczeniu się radzenia sobie ze sobą i jej życiem.
1. &#8222;Anoreksja, bulimia, otyłość&#8221;, Suzanne Abraham, Derek Llewellyn- Jonem <br> 2. &#8222;Gdy odchudzanie jest chorobą: anoreksja i bulimia&#8221;, Irena Namysłowska i in.<br> 3. &#8222;Anoreksja i bulimia psychiczna. Rozumienie i leczenie zaburzeń odżywiania&#8221;, Barbara Józefik i in.
Małgorzata Grudzińska, malgorzata@kafeteria.pl
Wersja do druku

Wasze komentarze

Autor: gosia  27.10.2004 zgłoś

to okropne...a jak nazwac osobe, ktora ciagle sie kontroluje-jada malutko, bo nie ma ochoty na jedzenie z nerwow.i musi sie zmuszac, a np. w nocy zjada 4 puddingi,derery mleczne, lody, itp. moze to hipoglikemia???

Autor: ania  27.10.2004 zgłoś

Mam 47 lat i jestem bulimiczką.Potrafie przytyć 50 kg a pózniej sie odchudzić.Aktualnie się odchudzam.Czasami mam dość

Autor: kasia  27.10.2004 zgłoś

Ja znam to uczucie!!!! ale jak mam sie przyznac ze jestem bulimiczka gdy wokol siebie slysze ze: bulimicy sa jak swinie tylko żrą i żrą!!!!!!!!!! Więc zaciskam zęby i sie usmiecham. Juz nawet nie probuje ich czyli nas bronic

Autor: misia  27.10.2004 zgłoś

Ja też jestem bulimiczką. I mimo że mam wielu przyjaciół, którzy wiele o mnie wiedzą, nie jestem w stanie powiedzieć im o TYM. Zaczęło się to tak, że słyszałam że jestem taka fajna, mam śliczną buzię i byłabym idealna, gdyby nie to że jastem kilka kilo przy-puszysta. Teraz nie potrafię a nawet nie chce z tym walczyć. Teraz jestem na diecie. I mam nadzieję żę jej nie złamię, bo wiem jak to się skończy.

Autor: sekunda68  27.10.2004 zgłoś

Ja niemam pojecia do jakiej grupy siebie zaliczyc? Mam problemy z waga poprostu jestem otyła , choc teraz schudłam sporo i wszyscy twierdza ze to wystarczy .A ja nadal uważam ż ei tak jestem zagruba ,i co chwile wymyslam to nowa diete.Z jadłospisu wyeliminowałam juz ryże ,kaszy,ziemniaki,zupy ,kluski,makarony,białe pieczywo i masło ,margaryne .Niestety jakos waga staneła w miejscu i niepotrafie żżucic ani kila wiecej,co mam robic pomóżcie.Mam 160 wzrostu a 75kg jak zgubic jeszcze?

Autor: dorotka  27.10.2004 zgłoś

bulimia to straszna rzecz. wiele razy wymiotowałam by pozbyć sie "zbędnych kilogramów", choć tak na prawdę to ich nie mam. jako małe dziecko byłam chuda, w gimnazjum przy 170 cm ważyłam 48 kg. wiele razy ktś podchodził do mnie z pytaniem czy jestem chora. szczerze mówąc to mnie jeszcze bardziej mobilizowało bo chudnięcia. kiedy moja mama odkryła co się ze mną dzieje zagroziła szpitalem. z resztą sama zdałam sobię sprawę z tego co robie. teraz gdy ważę tak akurat bo 56 kg czuje sie z tym dobrze, choć czasami to znowu wraca...

Autor: olo  27.10.2004 zgłoś

Do Gosi: Hipoglikemia ma związek ze spożywniem produktów, z których całośc węglowodanów nie może być przyswojona przez orgaznizm - wydziela sie wtedy za duzó insuliny która blokuje przyswajanie cukru przez komórki. I dlatego człowiek znów potrzebuje węglowodanów. I nie ma to nic wspólnego z bulimią. Trzeba pamietac by mieszac produkty długo uwalniające weglowodany z tymi które uwalniają go na tychmiast. Jesli jesteś głodny(na) to nie sięgaj po batonika le lepiej po owoc ( uwaga na banany - one szybko uwalniaja węglowodany- mozna na nie sobie pozowlić w okresach stresów, wysiłków lub egzaminów.) Wiećej poczytajcie sobie w fachowych ksiazkach lub po prostu w necie na specjlaistycznych stronach

Autor: ASIA  27.10.2004 zgłoś

A JAK PORADZIĆ SOBIE Z TYM PROBLEMEM CAŁKIEM SAMEMU? BEZ POMOCY SPECJALISTY....CZY JEST TO MOŻLIWE?

Autor: kozzziiiii  27.10.2004 zgłoś

Ja tez mam bulimie... I chociaz wiem ze robie zle nie umiem sie wyrwac z tego zakletego (przkletego) kregu...Zjem i biegne od razu zeby to wszystko zwrocic... chcialabym zeby ktos mnie zauwazyl w koncu.. Zeby mnie zlapal.. I mi po prostu pomogl... Ale sama o pomoc nie jestem w stanie poprosic... No i wiem ze sama nie dam rady... Mecze sie juz 2 lata... Nie mam chlopaka.. bo nie chce go slazac na taka glupia dziewczyne... i juz chyba do konca zycia bede sama... z moim problemem....

Autor: Kate-Walker  27.10.2004 zgłoś

Hm , przeżywaliśmy ostatnio podobny problem w rodzinie, dlatego uważam ze niemożna poradzić sobie samemu. Przykładem mogą być powyższe wypowiedzi. Ponad rok trwała terapia mojej siostrzenicy ( -anoreksja ).Można powiedzieć ze stan się unormował, ale nad tym pracował sztab specjalistów - psycholog, dietetyk, lekarze i cala rodzina. Oczywiście największa prace włożyła w to ona sama ale bez pomocy aż strach pomyśleć jak mogłoby się to skończyć. I nie myślę tu ( wbrew pozorom )o niskiej wadze, ale o stanie psychicznym w jakim sie znajdowała.Życzę wszystkim zdrowia.

Autor: elle666  27.10.2004 zgłoś

Moja koleżanka jest bulimiczką. Nie raz widziałam ja w naprawdę ciężkim stanie. To jest straszna choroba i przestrzegam dziewczyny przed nią. Nie dość, że bulimia doszczętnie wyniszcza człowieka, to powoduje, iż zamyka się on w sobie, nie chce nikogo widzieć, z nikim rozmawiać, wstydzi się siebie. Bądźcie ostrożne dziewczyny i nie popadajcie w skrajności.

Autor: Fabiola  27.10.2004 zgłoś

skąd ja to znam? Doszło do tego,że wymiotowałam za pomocą kabla. Psychoterapeutka i psychiatra mi pomogli, więc jest to mozliwe. Życzę powodzenia

Autor: tunia  28.10.2004 zgłoś

do Kozzziiii hej, musze Ci powiedziec ze ja probowalam wyleczyc sie samaale to w mim przypadku nie raczej mozliwe ,nie czekaj za długo, bo to cholerstwo robi straszne zmiany w psychice i tylko bedziesz się w to wpędzała,a nie bedzei lepiej, trzymam za Ciebie i pozwól innym sobie pomóc, ps.zmoim psychoterapeuta doszliśmy do tego,że mając kogoś będzie o wiele łtwiej wyjść ztego kręgu. I nie przejmuj się to choroba ,ja też jestem zła na siebie, ale sąlekarze,specjaliści żeby Ci pomóc

Autor: ex-bulimiczka  28.10.2004 zgłoś

jak mozna sie wyleczyc? trzeba znalezc u siebie to "cos", czego sie nie lubi we wlasnej osobie lub sfere zycia, w ktorej nam sie nie wiedzie. wiekszosc dotknietych bulimia odpowie: to oczywiste, problem stanowi moj wyglad: jestem brzydka i gruba! niestety, to nie tak. jasne, podstawa tej choroby jest brak akceptacji siebie i uzaleznienie sie od opinii innych na nasz temat, ale to dopiero poczatek. korzenie bulimii wrastaja glebiejj, trzeba szukac ogolnych zrodel nieakceptowania siebie. konieczna jest konsultacja ze specjalista, ale uwaga na durnych psychologow, ktorzy przeczytali o bulimii w jednym ze swoich podrecznikow i sie wymadrzaja, dajac wam kretynskie "dobre rady" bez praktycznej znajomosci tematu. najlepsze sa grupy wsparcia, szukajcie bulimikow, ktorzy chca sie wyleczyc, a nie takich, z ktorymi bedziecie wymieniac sie roznymi sposobami na pozbywanie sie skutkow ubocznych ataku (bo tacy nie dojrzeli jeszcze do terapii). powodzenia! mnie sie udalo calkowicie. i nie jest to takie trudne, jak sie na poczatku wydaje.

Autor: bulimiczka  28.10.2004 zgłoś

A ja nadal trwam w tej cholernej chorobie ... walczę, ale ona zawsze mnie pokonuje

Autor: bulimiczka  28.10.2004 zgłoś

a czy są leki, które mogą pomóc w tej okropnej chorobie??? wiem, że kiedyś lekarze przepisywali "Mawindol" (lub "Mazindol" - nie wiem dokładniej nazwy) ale został wycofany z obrotu;

Autor: ...  28.10.2004 zgłoś

MIAŁAM bulimię. To był jakiś koszmar. 2 tygodnie jadłam po 1000 kcal dziennie, aby potem w ciagu 1 dnia pochłonąć 10 razy tyle. Zjeśc i zwymiotować. Wymiotować po marchewce, po paluszkach i po jabłku. To jak zły sen. Tyle, że dwuletni, Nie chcę już o tym pamiętać...

Autor: p.  28.10.2004 zgłoś

hmmm choroba na własne życzenie. tak jak z narkotykami. wiesz, że wylądujesz na dnie ale nie możesz przestać. smutne. jestem facetem i potrafię chudnąć bądź przybierać na masie jak tylko chcę-wszystko opiera się na ćwiczeniach fizycznych i to ile jem i czego. na pierwszym roku studiów z 78 kg w ciągu 14 miesięcy "zrobiłem" 12 czy 13 kg a trenowałem trójbój siłowy, potem miałem przygodę ze wspinaczką skałkową i zbiłem masę w ciągu 2 lat do jakichś 84 kg (ja zawsze łatwiej spalam i zrzucam masę niż ją buduję). sprawa jest w zasadzie prosta-chudniesz jeśli spalasz więcej kalorii niż ich dostarczasz organizmowi, tyjesz gdy dostarczasz więcej niż spalasz. inna sprawa, że dla mnie sport to pasja, nie potrafię nie ruszać się. przyznam, że nie rozumiem waszego problemu choć widzę jaki jest groźny. tak dla ciała jak i duszy...

Autor: Fabiola  28.10.2004 zgłoś

ponoć fluoksytyna pomaga

Autor: Ewka  28.10.2004 zgłoś

chyba nie napisze nic nowego a jedynie to ze tez jestem bulimiczka.U mnie to trwa juz przeszlo 4 lata.A wiecie co jest w tym najsmieszniejsze - ze z wykształcenia jestem farmaceuta i wiem o tej chorobie naprwawde wszystko zarowno od strony medycznej,farmakologicznej jak i psychologicznej a mimo to choroba ta zatruwa mi zycie juz tak dlugo.Bulimia zabiera mi wszystko:chec do zycia wiare, milosc,ambicje...wszystko

Autor: marta  28.10.2004 zgłoś

hm...ja jestem bulimiczka juz ponad 10 lat a mam teraz 25 jak zaczełam przez te 10 lat z 86 kg.schudłam do 60kg. o mojej chorobie wiedza moi znajomi mój chlopak ktorego okłamuję juz od 2 lat, że już nie wymiotuję, ale jednak robie to nadal i tak codziennie nie ważne co zjem czy jest to jabłko czy jest to syty obiad czy szklanka wody, po której czuję się "pełna", codziennie powtarzam sobie DOŚĆ ale nie potrafię tego cholerstwa opanować-oczywiscie przez te 10 lat nabawiłam sie np.nadżerki żolądka rok temu miałam takie bule brzucha że nie mogłam chodzić ani sie wyprostowac tak bolało-przez 2 miesiące wtedy nie wymiotowałam ale jak przestało bolec znowu zaczęło się dosłownie "piekło". Nie wiem co mam zrobic, do jakiego lekarza się udać zeby wyleczyć tę chorobę bo naprawde ona mnie pomału zabija. Tak bardzo chcialbym w przyszlości mieć dzieci wiem, że napewno będę miała problemy z zajściem w ciążę, nie wyobrażam sobie jak to będzie kiedy ja będę w ciąży kiedy będę gruba. Wiem , mam świadomość, że teraz jestem osobą szczupłą, ale boję się po prostu że znowu będę gruba i kiedy mam jakiś problem wtedy go "zjadam" i jak wymiotuję wtedy tak jakby on "znika"- bardzo proszę wszystkich którzy wiedzą jak mi pomóc o pomoc o jakąś poradę! Dziękuję

Autor: kaśka  29.10.2004 zgłoś

Byłam chora na bulimię przez pięć lat. Zupełnie wyłączyłam się z życia, zawaliłam studia, nie miałam znajomych. Byłam tak nieszczęśliwa, że teraz sama nie wiem jak udało mi się to przeżyć. Rodzina bynajmniej mi nie pomagała. Matka (lek. med.) śmiała się ze mnie i mówiła mi, że hiseryzuję. Teraz mam 28 lat i żyję już normalnie, ale od czasu do czasu wracają paranoje związane ze strachem przed przytyciem. Nie jest tak jak pisze autorka tekstu, że trzeba zmniejszyć swoje zaaferowanie wagą. To stwierdzenie jest wprost śmieszne. Trzeba dojść do ładu ze swoim życiem, nauczyć się rozwiązywać problemy, a nie je "zajadać". Najlepiej aby pomógł w tym specjalista. Ja leczyłam się w Klinice Psychiatrii i Neurologii w W-wie i dopiero po tym leczeniu zaczęłam stopniowo normalnie funkcjonować. Leczenie trwa długo, ale warto ponieważ życie może być piękne i szkoda czasu aby je zmarnować. Straconego czasu nikt nam nie odda.

Autor: bulimiczka  29.10.2004 zgłoś

Fluoksetyna mi nie pomogła

Autor: bulimiczka  29.10.2004 zgłoś

Seronil, bioxetin, depakine, zoloft, anafranil, doxepin, też nie :-(

Autor: bulimiczka  29.10.2004 zgłoś

A ja przytyłam już 35 kilogramów; ważę 75 kg zgroza ... i nadal jem, jem, jem

Autor: bulimiczka  29.10.2004 zgłoś

I szpital psychiatryczny też nie pomógł, więc co robić?

Autor: xxx  29.10.2004 zgłoś

ja nie wymiotuję, ale ciągle myślę o jedzeniu, o tyciu... no i kończy się jednak objadaniem. czy bulimia to zawsze wymioty lub środki przeczyszcz?

Autor: Aga  29.10.2004 zgłoś

Kilka lat temu ważyłam ponad 95 kg. Odchudzałam się aż wpadłam w anoreksję. Od tamtej pory mam ogromne napady żarłoczności. Jem baaardzo dużo i efekty (niestety) widać. Wiem, że nie powinnam tyle jeść ale to jest silniejsze ode mnie. Potrafię rano niewiele zjeść ale za to po obiedzie...zjadam dzienne zapotrzebowanie kaloryczne dla pracującego fizycznie mężczyzny. Nie wymiotuję, ale po zjedzeniu tego ogromu mam wielkie wyrzuty sumienia. Płaczę, nie wiem gdzie się podziać i co ze sobą zrobić. W mojej rodzinie każdy to olewa-widzą ile żrę ale mnie lekceważą:( Jestem zdesperowana... Nie wiem co robić...Nie mam już siły...

Autor:  29.10.2004 zgłoś

Bulimia jest do dupy

Autor: vikii  29.10.2004 zgłoś

A czy ja już jestem chora? Są dni, tygodnie kiedy jem tylko 1000 kcal albo mniej a są też i takie kiedy jem bardzo bardzo dużo , nie zawsze wymiotuje ale czasami, mam wrażenie że w każdej chwili moge przestac ale tylko wymiotować bo już nie potrafię normalnie jeść bez wyrzutów sumienia, jak się tak najem czuję się taka "brudna"...

Autor: FABIOLA  30.10.2004 zgłoś

Do Bulimiczki! Słonko, a może pójdziesz do psychoterapeutki, mi ona dużo pomogła i skierowała do psychiatry...

Autor: wiolka  30.10.2004 zgłoś

ja mam bulimie 6lat zaczelo sie niewinnie od odchudzania potem anoreksja i bulimia jestem wegetarianka jem same marchewki czasem przegryze jakies owoce \po zjedzeniu kisci wunogron mam wyrzuty sumienia napady bulimiczne mam prawie codziennie przez okolo2 godziny jem jem bez umiaru bez opamietania mam brzuch jak kobieta w 9miesiacu ciazy potem godzinka w lazience i uczucie wielkiej ulgi potem nie jem nic caly dzien albo kilka marchewek dotego kawa kawa i cola light zeby zabic glod zeby zabic potrzebe jedzenia czasem jak nadazy sie okazja to napady mam 2 3 razy dzuennie czasem nie wymiotuje tydzien czasem 2 to zalezy mam ciagle zmiany nastroju przestalam miesiaczkowac widac mi wszytkie kosci chce sie wyleczyc ale nie potrafie oklamuje wszytkich nawet mijego kochanego chlopaka chce stanac w widocznym miwjscu i krzyczec blagac o pomoc ale nie potrafie wstydze sie tak bardzo co ja ze soba zrobilam tyle czasu i energi zabiera mi bulimia

Autor: Madzia  30.10.2004 zgłoś

Witam Was kochane bulimiczki.Ja niestety też miałam do czynienia z tą chorobą.Zaczęło się to trzy lata temu. Nigdy nie byłam gruba przy wzroście 168cm ważyłam 51kg.Niestety nie wiadomo czemu dopadła mnie ta choroba. Teraz jestem już na dobrej drodze do wyzdrowienia,a to dzieki mojemu chłopakowi z którym mieszkam.Oboje pracujemy tak samo i spędzamy razem cały wolny czas. W pracy nie mam czasu na obzeranie się a w domu nie mogłam wymiotować kiedy on był blisko.Ja gotuję a on nakłada na talerze (wcześniej poprosiłam go o dietę i nie pozwala mi jej zaniedbać) tak więc nie mam możliwości spożycia większej ilości pokarmu.Uważam,że każdej z nas potrzebna jest ta bliska osoba (i nie bójmy się jej szukać)która bardzo na kocha a my czujemy się docenione takie jakie jestemy i co najważniejsze szczęśliwe.Pozdrawiam Was serdecznie i trzymam kciuki zazwalczenie tej obzydliwej choroby.Pa!

Autor: vikii  30.10.2004 zgłoś

Widzisz Madziu Ty masz to szczęście że znalazłaś chłopca, który Cie pokochał i jesteś dla niego najważniejsza... Ja zaczełam się odchudzac właśnie dlatego że wydawało mi sie że byłam nieatrakcyjna i nikt mnie nie pokocha, teraz nie potrafię już normalnie jeść, nie akceptuję sie i teraz to już w ogóle nie mam co marzyć o "nim"...:( I masz święta racje że każdej z nas potrzebna jest bliska osoba...

Autor: bulimiczka  30.10.2004 zgłoś

FABIOLA ja byłam u psychologa, psychiatry, lekarza ogólnego kontaktu. Chodziłam przez roku do Pani psycholog, przez 4 lata do psychiatry, byłam trzykrotnie w szpitalu, z czego dwa razy w psychiatrycznym, raz na endokrynolgii; Brałam masę leków psychotropowych; Brałam zakazane w Polscei niedopuszczone do sprzedaży leki, które udało mi się zdobyć; podbierałam i łykałam "Relanium" aby przespać cały dzień i nie myśleć o jedzeniu, o tym jaka beznadziejna jestem; o tym co zrobiłam ze swoim życiem; Dziękuję Ci za zainteresowanie, ale ja już nawet nie wierzę, że istnieje sposób na schudnięcie i opanowanie mojego wilcczego głodu.

Autor: Ola  30.10.2004 zgłoś

eh:(tez mam bulimie:(od pol roku:(moze to niedlugo:(ale moze to te wiecznosc:(patrze czasem do lutsra okgladam moje zeby ..mialam kiedys takie sliczne biale twarde mocne..a teraz...jakies przezroczyste:( kurcze ja niemoge sobie z tym poradzic..niejestem znowusz jakas strasznbie gruba.. mama 1.70 waze 75 kilo;/.Lubie sport ..jezdze na koniach..mama bardzo mocno zbudowana sylwetke;/mase przyjaciol;/ale wiem ze takie zaburzenia ktore my mamay wynikaja z naszje psychiki jestesmy zabrdzo wpatrzone w siebie:(kiedys udalo mi sie shcudnac 10 kilo z 78 do 68 ale odkad przytylam to niemoge poradzic sobie w moimi porblemami..:(najwiecje przykrosic sprawia mi wchodzenie do sklepu w ktorym jest mase super ciuchow..ale tylko dla modelek..nieznosze jak gdzies mi trluszcz wystaje:(ble:(nosze wiecznie czarne spodnie:(no i co ze mam ladna buzke..dobzre sie ucze..i wspaniala rodzinke:(ciezko ciekzo sobie z niektorymi rzeczami w zyciu poradzic..:(

Autor: Asia  30.10.2004 zgłoś

Najgorsze jest to, jak po obzarstwie nie mozesz zwymiotoać!!! Czuje sie wtedy okropnie. Gruba, brzydka, w ogóle do kitu. Ale ja nie moge sobie z TYM poradzić. Zawsze po obżarstwie obiecuje sobie, że to był ostatni raz. niestety, zawsze jest ten następny.... Kiedy to się wreszcie skończy...????

Autor: bulimiczka  30.10.2004 zgłoś

Ja od 4 lat obiecuję sobie, że to był ostatni raz. Mam 175cm wzrostu, waże 75 kg. A ważyłam 40kg, w czasie gdy chorowałam na anoreksję, potem długo utrzymywałam wagę 48-49kg, ale jak zaczęły się napady obżarstwa przytyłam. Co z tego, że przeczyszczam się, jak dawka 100 tabletek nie działa. Potrafię iść do każdej po kolei apteki w mieśce i kupić po dwa opakowania środków przeczyszczających. Już nie wiem co stosować aby zadziałało. Jaki środek przeczyszczające stosujecie? I tak, jeśli napiszecie, nie bierz ich to świństwo nie posłucham, dobrze o tym wiecie.

Autor: bulimiczka  30.10.2004 zgłoś

Wiecie co jest dziwne? To, że najbliżsi nie widzą tego. Nie wiem jak u was w domu, ale u mnie nikt nie zwraca uwagi, że jedzenie znika w szybkim tempie, że w nocy przesiaduję w toalecie, że mam bóle brzucha. Nie mówię o tym, ale czy to jest niezauważalne? Przecież wystarczy spojrzeć, obrzęki na nogach, bóle brzycha, rozbicie, złość, stany przygnębienia, płacz, itp. Może tak jest wygodniej nie widzieć?

Autor:  30.10.2004 zgłoś

Do Bulimiczki... u mnie moja rodzinka domyślała sie wszystkiego. Pilnowali mnie, żebym nie poszła na rundkę. Nie wiem gdzie mieszkasz, bo znam tylko psychiatrę w Rzeszowie godnego polecenia. Wierzę,że Ci się uda, przecież ze mną też nie było dobrze, co za dureń wymiotuje przy pomocy kabla? A byłaś w Poradni Leczenia Odżywiania np w Warszawie? Pa

Autor: bulimiczka  30.10.2004 zgłoś

Mieszkam na drugim końcu Polski, na pomorzu.

Autor: Fabiola  31.10.2004 zgłoś

Na pewno w pobliżu jest tego typu Poradnia. Chciałabym Ci pomóc, bo mi też w tych momentach gdy życie oparte było na "rzyganiu" inni dali nadzieję i adres pewnej pani. Rodzice niemal siłą mnie tam zawieźli. Będzie dobrze, póki człowiek żyje jest nadzieja.

Autor: ilona  31.10.2004 zgłoś

Waże teraz 93kg staram sie nie myśleć o jedzeniu, lecz im bardziej nie chce o tym myslec to czuje sie bardziej głodna. prubowałam wielu sposobów lecz zaden mi nie pomógł jestem załamana.

Autor: Beata  31.10.2004 zgłoś

Jestem ciagle głodna nie moge się opanować, co robić gdzie sie z tym udać szukam w tej sprawie pomocy

Autor: Gosia-Prosiaczek  31.10.2004 zgłoś

Jestem od roku i kilku miesięcy podporządkowana BULIMII !!!Od lutego 2004r leczę się(Tzn. chodzę do Centrum Interwencji Kryzysowej w Łodzi),zaczynam się leczyć na ul.Czechosłowackiej(już nie mogę się doczekać---czekałam pół roku).W między czasie ostro walczyłam z bulimią--Chodziłam na mitingi DDA,pracowałam z chorymi psychicznie w DPS-ie i ciągle znajduję zajęcia by nie myśleć o jedzeniu.Już utrzymuję wagę,ale wymiotuję codziennie,a w weekendy 6 razy dziennie .Już brak mi sił chodzić na uczelnię,spotykać się z ludźmi,,ciągle mam wahania nastroju,bóle brzucha,drżenie kończyn,anemię.Ale robię też postępy,na przykład już myślę o sobie inaczej-chyba zaczynam siebie lubić(dzięki afirmacji i mojej genijalnej pani psycholog),już nie chcę na siłę być szczupła(mam155cm,55kg),już nie interesuje mnie waga i opinie innych.Zaczynam być i myślę,że szybko skończy się to piekło.Wyjdę z tego.POZDRAWIAM gorąco!!!!!!!!!!!PS.Popieprzony ten świat,ale my możemy sprawić że znów będzie piękny.Jestem pełna nadziei.PA PA

Autor: [[[[  31.10.2004 zgłoś

podobno 40 mg fluoksetyny pomaga--ja nie wiem,bo ograniczam się do 20 mg

Autor: Aga-niepotrzebna:(  31.10.2004 zgłoś

Do "Gosia-Prosiaczek" Piszesz, że leczysz się w Łodzi na Czechosłowackiej. Ja też mam problemy "jedzeniowe" z tym, że duuużo jem a nie wymiotuję. Nie wiem czy to źle czy dobrze ale czasami bardzo bym chciała. Kilka lat temu miałam anoreksję. Ja nie mogę już powiedzieć, że jem...ja ŹRE!! Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Też mam mieć terapie na Czechosłowackiej...Nie mogę sobie poradzić ani z ogromem jedzenia które pochłaniam, ani z moim wyglądem ani już w ogóle z niczym...Proszę, pomóż mi co mam robić, daj jakąś radę-czytając Twoją wypowiedź zaczęłam myśleć, że może być lepiej...Proszę o jakieś rady...

Autor: Nancy  01.11.2004 zgłoś

Ja choruję na bulimię 4 lata. Wiele razy juz niemal udało mi się z niej wyjść, ale napady wracały i to czasem z jeszcze w większym nasileniem... Wspominam momenty, kiedy np. potrafiłam wymiotować na imprezie u kumpeli do zlewu w łazience, do której nie można było zamykać drzwi... Oczywiście ktoś wtedy wszedł... A to wszystko przez 2 malutkie kawałki ciasta... Takich momentów było było w moim życiu więcej, i wstyd mi strasznie gdy o nich myślę:( Ale to wcale nie takie proste, po prostu przestac...

Autor: barbi  01.11.2004 zgłoś

JA miałam bulimę i ogromnie się ciesze ze pożegnałam sie z tą chorobą. Poza wymiotowaniem po najmniejszym posiłku (potrafiłam zwrócic nawet male jabłko 5 minut po zjedzeniu) miałam mnóstwo lęków przed samotnoscią itd. W najgorszych momętach ciełam się zyletkami żeby choć na chwile zapomnieć o bólu(tym psychicznym). W pozbyciu się choroby pomógł mi najbardziej w tym mój chłopak, którego poznałam w czasie choroby. Nie wiedział że jestem chora ale cały czas powtarzał mi jak jestem piękna i żebym się przypadkiem nie zmieniała bo on mnie kocha taką jaką jestem, mówił że co najwyżej moge przytyć o będzie więcej ciała do kochania;-) Było cięzko ale udało się i teraz jem to na co mam ochotę i kiedy chce, nie mam juz napadów lęków, depresji i ciesze się życiem. Zycze powodzenia wszystkim w walce i pamiętajcie jesteście silniejsze od tej choroby i kazdemu moze się udać. Buziaczki.

Autor: A.  01.11.2004 zgłoś

Codziennie stawałam przed lustrem i zadawałam sobie pytanie "Kto jest silniejszy ja czy ty?" Potem powtarzałam sobie że nikt mnie nie może zranić bo akceptuje siebie i jestem z siebie zadowolona aż w koncu uwierzyłam że jestem piękna i każdy ma w sobie piękno! Pamiętajcie wszystkie jesteśmy piękne!!! Trzeba tylko to zuwazyć!

Autor: Volvo  01.11.2004 zgłoś

Nie wiem, czy można powiedzieć, że mam bulimię - czasem , jak mam wszystkiego dość, zjadam 2 czekolady, 2 paczki chipsów i trzy kanapki - jednak nigdy nie wymiotuję, ani się nie przeczyszczam. Mam straszne wyrzuty sumienia, ale wahania wagi nie przekraczają 3-4 kilo. Mam już tego dość i nie wiem, co z tym zrobić.

Autor: red genius  01.11.2004 zgłoś

Wokresie dzieciństwa asocjacje dotyczące jedzenia wchodziły we wzajemną reakcję nie tylko z pobudzeniem wywołanym przez "centrum głodu" podwzgórza, ale dołączały się także do pobudzenia wywołanego zupełnie innymi bodźcami; w takim łączeniu asocjacji pomagają dzieciom przede wszystkim "troskliwe" matki. Stąd się bierze otyłość.

Autor: Triska  01.11.2004 zgłoś

Ja niestety też mam bulimie... już całe 12 lat to paskudztwo jest ze mna. Dopiero niedawno po tym jak mi sie swiat zawalil zaczelam sie leczyc. Chodze na terapie grupowa.Jest ciezko nie ma co owijac w bawelne, ale leczenie bulimii to nie leczenie przeziebienia, to długotrwały proces. Proces który powoli zachodzi w naszych glowach. Moje problemy z bulimią wynikaja z niskiego poczucia wlasnej wartosci ... i tak jest w przypadku wiekszosci chorych dziewczyn. Nic mi nie brakuje, jestem ładna , zadbana, nawet bardzo atrakcyjna dziewczyna, ale w oczach inny a nie w swoich. To wszystko wynioslam z mojego domu, chociaz nie brakowało mi opieki, i miłosci ale zasze bylam ta druga. Tak bardzo chciałam być najlepsza, i właśnie dlatego zawsze dążylam do tego by byc najlepsza. Ciągle mam sobie coś do zarzucenia, i tu można szukac korzeni mojej choroby.Na terapii jest ze mna anorektyczka, ma podobne przeżycia. Jesteśmy wszystkie bardzo wrażliwymi osobami, które strasznie chca być akceptowane i kochane, a jedzenie jest dla nas substytutem nagrody, miłości.....Jest mi bardzo cieżko....ale staram sie nie poddawac...nie wymiotuje już ponad miesiac, a to dla mnie barzdo długo.Jest mi z tym lepiej....to wspaniełe uczucie, jak nie boli gardło. Trzymam za was kciuki dziewczyny... Wy trzymajcie za mnie!

Autor: ktos  01.11.2004 zgłoś

ja chyba mam na razie poczatki, kiedyś ważyłam w normie, wszystko było ok, ale zaczełam jeść pigułki antykoncepcyjne i strasznie przytyłam, rodzina dokuczała mi, zaczełam nienawidzieć swojego ciała, przeszłam na diete, i wtedy zaczeły mi sie napady obzarstwa, potrafiłam zjeść wszystkie słodycze jakie miałam w doku, potem też zwykłe jedzenie jak bułki z czym popadnie, jogurty, cokolwiek nadawało sie do jedzenia, najgorsze jest jednak to ze nie potrafię zwymiotować, siedze potam taka obżarta, nie moge sie ruszac, jest mi niedobrze, ale nie potrafię tez zwymiotowac, dopadają mnie monstrualne wyżuty sumienia i potem się głodze przez kilka dni, np. wpieprzam marchewkę, głodze się tylko po to zeby znowu mieć atak, już mam tego dość...

Autor: Gosia-Prosiaczek  01.11.2004 zgłoś

Do Agi-Niepotrzebnej!!! Aga,głównie problem tkwi w Tobie i tylko to, co Ty zrobisz na terapii da efekty.Najważniejsze to zmienić świadomość i spojrzenie na siebie i otoczenie.Ale w tym pomagają głównie specjaliści---na ul.Piotrkowskiej 102 w Łodzi znajdziesz świetną psycholog M.Andrzejewską.Ona bardzo mi pomaga.Dzięki niej odzyskuję poczucie własnej wartości,już czuję się potrzebna i mam powód(nawet dużo powodów),by żyć i cieszyć się.Ale wciąż muszę ostro pracować nad sobą i się leczyć.Nawet czasem jestem dumna ze swoich małych "sukcesików",z tego,że się nie poddaję i że jestem silna.U mnie na bulimię złożyło się masę problemów,które zamrażałam w sobie,a teraz "rzygam " tym wszystkim.ŻYCZĘ DUUUUUUUUUUUUŻO małych i DUŻYCH sukcesów.POZDRAWIAM............Trzymaj się i głowa do góry!!!Będzie dobrze,tylko trzeba to znaleźć.

Autor: byla Rzygulina  01.11.2004 zgłoś

MOJE MAŁE OSIĄGNIECIE :D moja mama: Zjedz jeszcze, bo bedzie mi przykro...Chyba nie chcesz sprawic mi przykrosci?? ja: Mamusiu, normalnie ludzie jedzą po to,zeby zaspokoic głód,a nie dlatego, zeby nie sprawiac komus przykrosci. Dziekuje, juz nie jestem głodna.

Autor: Aga-niepotrzebna  01.11.2004 zgłoś

Do Gosi-Prosiaczka Dziękuję bardzo za odpowiedź. Będę próbowała-muszę. Mam dosyć tego, że mam obsesję na punkcie "żarcia" (bo jedzenie to mało powiedziane). DZIĘKUJĘ BARDZO. NAPRAWDĘ NIE MASZ POJĘCIA JAK SIĘ CIESZĘ, ŻE ODPISAŁAŚ. POZDRAWIAM I TOBIE TEŻ ŻYCZĘ DUŻO SUKCESÓW-TYCH MNIEJSZYCH I WIĘKSZYCH

Autor: judyta  02.11.2004 zgłoś

ja juz nie wymiotuje ok pol roku i jestem z siebie na prawde dumna...nieswiadomie pomogl mi moj obecny chlopak, bulimia odeszla gdy on sie pojawil w moim zyciu. chorowalam jakies 2 lata - to byl horror(efektem byly zeby w starsznym stanie, zjechany zoladek i wszystkie wnetrznosci....pogarda dla samej siebie,nienawisc wlasnej osoby, obrzydzenie do siebie...) Juz nie pozwole zeby TO powrocilo...NIGDY

Autor: alicja  02.11.2004 zgłoś

jak sobie radzicie z organizacją nowego życia po bulimii, kiedy już problemy nazwane po imieniu nie sa zajadane? ja gubię się w tym nowym życiu, boję się że brak pracy (który pewnie jest wynikiem moich błędnych zachowań i poszukiwań) znów zacznę zajadać czy jest na pomorzu jakiś dobry psycholog dla bulimiczek i postbulimiczek? a może ktoś wie coś o takim na kasę chorych?

Autor: Danuti  02.11.2004 zgłoś

Tylko od was drogie bulimiczki zalezy czy zmienicie znaczenie i sens swego życia. To oczywiste, że nie możecie przewidzieć pewnych wydarzeń, ale możecie wypracować w sobie zdolność radzenia sobie w różnych okolicznościach i upartego zmierzania do celu. Macie wpływ na swe losy.Nie załamujcie sie! Walczcie o swoje szczęście ,bo nikt za was tego nie zrobi!To jest wasze życie-nie zmarnujcie GO!!!

Autor: romantyczka  02.11.2004 zgłoś

Do Alicji Jestem z Pomorza, a dokładniej z okolic Koszalina. Jeśli jesteś zainteresowana to mogę Ci podać dobrą lekarkę psychiatrii ze Szczecina.

Autor: romantyczka  02.11.2004 zgłoś

Przepraszam Alicjo, szukasz psychologa, źle przeczytałam.

Autor: K  03.11.2004 zgłoś

Dlaczego na necie wciaż pod hasłem bulimia jest wyjasniane co to za choroba itd, a nie wskazówki jak pomóc osobom, ktore na to cierpią!!!!!! Czy ktos napisze wreszcie???!!!!

Autor: efelina  03.11.2004 zgłoś

ja rowniez jestem bulimiczka .wszystko zaczelo sie w kwietniu i do tej pory tkwie w tym bagnie . nikt o tym nie iwe nie mam z kim o tym pogadac. boje sie komu kolwiek powiedizec z najblizszych staram sie z tego wyjsc walczyc czasami wychodzi mi to lepiej czasami gorzej...moze ma ktos ochote pogadac z osob o podobnym problemie jaki ja mam...napiszcie na maila:) pozdrawiam

Autor: ja  04.11.2004 zgłoś

A mi czasami już ręce opadają...5 lat dzień w dzień w tym gównie...psychoterapia, leki , wsparcie męża, wie rodzina, przyjaciele (ci, co się ostali), zawalone studia i pustka przed oczami....

Autor: to_ona  04.11.2004 zgłoś

ile jest nas, chorych.....

Autor: aNka  05.11.2004 zgłoś

to ja tez sie dopisze, choruje na bulimie od 14,5 roku zycia, mam obecnie 16 lat. Na poczatku byla anoreksja, przez pol roku jadlam prawie nic, musialam przytyc, pojechalam na oboz bylo wszystko w porzadku, eh widocznie nie, ciagle >to< tkwilo w mojej psychice, przyjechalam z tego obozu i zaczela sie rzeznia, wydawanie wszystkich pieniedzy na slodycze, wyzeranie wszystkiego z domu, rzyganie do wiaderek, reklamowek.. i tak codziennie bylo, nie moglam sie z tego wyrwac, najbardziej to szkoda tego ze sie odizolowalam od swiata, dostalam depresji, bylam tylko ja, moj pokoj i jedzenie, wszyscy jakby mnie opuscili, bylam na tydzien w szpitalu, ale wrocilam i dalej rzygalam, odwiedzilam wielu psychiatrow i psychologow, zaden mi nie pomogl. minelo teraz troche czasu, obecnie nie jest tak tragicznie, bo wymiotuje juz tylko do ubikacji o wiele rzadziej (ale codziennie!), mam tak rozchwiany zoladek ze sam poprostu zwraca, mama byla strasznie zla, brat mnie wyzywal, teraz nie chce martwic mamy ze jednak sie nie wyleczylam jeszcze, ona zapewnie mysli ze juz wszystko dobrze, ale tak do konca nie jest... nie chce sie odchudzac, pierdole to! ale nie potrafie przestac wymiotowac! ...;((

Autor: już zdrowa  06.11.2004 zgłoś

Witam wszystkich, Ja też cierpiałam na bulimię, którą prawdopodobnie wywołały bardzo nieprzyjemne przejścia 'sercowe', po których byłam tak wstrząśnięta, że parę dni prawie nie mogłam nic jeść (a normalnie bardzo lubię jedzenie). Przez to niejedzenie trochę schudłam więc postanowiłąm zacząć się odchudzać, żeby zrzucić dalsze kilogramy (nigdy nie miałam nadwagi ale miałam troszkę niechcianych fałdek. Myślę, że tak naprawdę czułam się bezwartościowa i brzydka, ponieważ zostałam odtrącona przez faceta i podświadomie sądziłam, że jedyną drogą do szczęścia jest bycie chudą. Chciałam wyglądać jak najbardziej wychudzone modelki w kolorowych magazynach. Zaczęłam nienawidzić jedzenia a nawet z obrzydzeniem patrzec na ludzi którzy np. nieśli w reklamówce pieczywo, którego ja sama sobie zakazałam. Cały czas byłam glodna, skurcze żołądka zagłuszałam piciem hektolitrów dietetycznej pepsi czy koli. Po prau miesiącach takiego głodzenia się organizm zaczął domagać się jedzenia i wtedy zaczęła się bulimia - napady wielkiego głodu, kiedy jadłam tak dużo, że wyglądałam jak w ciąży i miałam problemy z oddychaniem z powodu wypchanego żółądka. To bylo czyste szalństwo i okres wielkiego smutku, samotności, myślę, że miałam depresję. Przestałam odzywać się do rodziców itp. Teraz jestem już zdrowa - zrozumialam, że świat nie kręci się wokół wagi i, że nie muszę być wychudzona aby ludzie mnie lubili czy, żeby czuć się wartościową osobą. Wszystkim walczącym z bulimią proponuję nabranie dystansu do siebie i swojego ciała oraz przekonanie samego siebie, że nie trzeba być chudym aby cieszyć się życiem. Zauważyłam, że od kiedy zaczęłam znów normalnie jeść, jestem wesoła, zadowolona z życia i szczęśliwa, czuję się też o wiele bardziej atrakcyjna nie katując swojego ciała głodem. Spróbujcie polubić siebie, wyjść do ludzi, znaleźć nowe hobby czy zajęcie, które pozwoli wam odwrócić uwagę od jedzenia i waszego ciała. Prawda jest taka, że jeść po prostu trzeba i życie jest zbyt krótkie i wartościowe, żeby spędzić je na głodzeniu się. Poza tym dla naszych znajomych czy ludzi wokół nas o wiele ważniejsze jest, jakimi jesteśmy ludźmi niż nie to, czy aby nie mamy za dużo tłuszczyku :) To naprawdę nikogo nie obchodzi :) Pozdrawiam wszystkich, trzymajcie się :)

Autor: kobieta z charakterkiem  06.11.2004 zgłoś

rany a myślalam że tylko mi wywala brzuch tak że naprawdę wyglądam jak w zaawansowanym miesiącu ciąży..heh... czytam te wszystkie komentarze i aż się wierzyć nie chce,że aż tyle osób cierpi z powodu zaburzeń odżywiania-u większości ciągnie się to już latami-tragedia.u mnie nie tak długo.ale równie mocno męczy.

Autor: justynawuwua  08.11.2004 zgłoś

ja mam znajomą bulimiczkę gratuluje tym dziewczynom albo kobietom, które widzą co sie z nimi dzieje i sa w stanie sie do tego przyznac bo ona nie umie i nie chce dać sobie pomóc nie umiemy sibie z tym poradzić a nie mamy wsparcia - udają ze problemu nie ma jej opiekunowie??? mam nadzieje ne może ktoś tu podrzuci jakią dyskretny pomysł jak "wsypać" taką kaskę zeby zaczęł asię leczyć??

Autor: Magda  08.11.2004 zgłoś

Ja dzis juz wiem że mozna z tego wyjść, a raczej zatrzymac tę chorobę. To co kiedys wydawało mi sie niemozliwe-czyli że będę mogła jeśc normalnie stało się od ponad pół roku mozliwe. Mam swoją grupe wsparcia w tej chorobie i to jest klucz do zdrowienia, rozmowa z osobami mającymi ten sam problem. Moje odżywianie nie jest doskonałe i pewnie nigdy nie bedzie, ale rozeznaję to kiedy zaczynam juz mieć początkowe objawy choroby, które mogą doprowadzić mnie do ataku obżarstwa. Od prawie dwóch lat, moje odżywianie wraca do jakiejś normy, zaczyna to byc zamiast chaos -plan jedzenia i porządek.Każdego dnia dziwie sie i jednocześnie cieszę, że mam kolejny dzien kiedy potrafiłam zjeść i nie wymiotować. Wiem że istnieja rózne sposoby wyjścia z tej choroby, ja korzystam ze wsparcia innych, rozmów, dzielenia się doświadczeniem i nadzieja na grupie Anonimowych Żarłoków i to mi pomaga. Jeśli ktos chciałbym korespondowac na te tematy to podaje adres mail kristin@xl.wp.pl

Autor: Gosiaczek  08.11.2004 zgłoś

Choruje już 2 lata, to bezsensu... Chodziłam do psychiatry przez miesiąc, dostawałam imipramin, na poprawienie humoru, zrezygnowałam... Za każdym razem albo nie jem albo jem dużo i wymiotuje, no i ćwicze jak szalona... Nie wiem czy kiedykolwiek sobie z tym poradze i czy kiedykolwiek z tego wyjde...Powoli tracę nadzieję...Najgorsze jest to, że ja zaczynam akceptować tę chorobę...

Autor: Zdziwiona  08.11.2004 zgłoś

Witam i pozdrawiam :) Na bulimie choruje ok.6 lat. Nie bede sie rozpisywac na temat koszmarow tego okresu-ujme to krotko- depresja (w tym dwie proby samobojcze) i totalny brak nadzieji na lepsze jutro. Moj organizm w stanie ruiny. No i nagla zmiana i szok. Ze wzgledu na krancowe rozregulowanie org.dot. tzw.spraw kobiecych moj ginekolog zapisal mi zwykle pigulki antykonc.ktore mialy nieco unormowac te sprawy. Biore je od tygodnia. Pierwsze 3dni to byl horror- zoladek non-stop na poziomie gardla, zawroty i koszmarny bol glowy,no i agresja- chcialam je odstawic ale uznalam ze w moim stanie skutki uboczne moga byc troche nasilone i dalam sobie czas aby jednak sprawdzic co bedzie dalej. Nastepne dni i bylo coraz lepiej. Dzis jest mi juz tylko minimalnie niedobrze. Ale dlaczego to wszystko pisze?.. Drugiego dnia lykania pigulek standardowo dopadlo mnie obzarstwo,a potem standardowo- WC i po pol godzinie..myslalam ze zejde. Jakby wszystkie wnetrznosci wywinely mi sie na druga strone. W nocy ledwo przespalam z 2godz. Dzien nastepny- totalna zmiana w org.-nie mialam ochoty ani sie objadac ani wymiotowac. Trwa to zaledwie 4dzien,ale dla mnie 4dni "wolnosci"to jak cud! Jem prawie normalnie- przez te nudnosci ( sa one coraz slabsze) troszke pojadam,ale to jest nic w porownaniu z przeszloscia. Nie narzucajac sobie tego jem o stalych porach,normalne ilosci i zupelnie nie mam tej przekletej potrzeby leciec od razu do kibla. Jestem w szoku! Boje sie panicznie ze to sia znowu odmieni,ale w koncu MAM NADZIEJE :)

Autor: ulka  08.11.2004 zgłoś

i ja też wpadłam w sidła tej okroopnej choroby, tego okropnego kręgu, przeraża mnie, kiedy myślę, jak to musi wygladać z boku, to wkładanie palców do buzi i zwracanie... ;( już 2 lata... może dłużej, nie wiem, przestałam liczyć, nie mam nadzieji. nikt nic nie wie, nikt niczego się nie domyśla, mam wokół siebie tylu inteligentnych ludzi, a nikomu do głowy nawet by nie przyszło, że cos ze mną nie tak:/ i to bardzo nie tak. żal mi siebie, żal mi swoich wnętrznośi, najbardziej się boję, że pewnego razu pęknie mi żołądek lub przełyk (podobno to możliwe, chociaż po przeczytaniu komentarzy dziewczyn chorujących na bulimię 12 lat zaczynam miec nadzieje ze jednak to fałsz). zastanawiam się tylko, czy lekarze mogą wykryć bulimie, np. przez wzięcie wymazu z gardła? jeśli ktoś wie coś na ten temat prosze o odpowiedz. a co do życia osobistego: chłopak, przyjaciele, te sprawy, to wsyztko u mnie ok, i to chyba jest nie do zniesienia, mam przystojnego chłopaka (zdaniem wieelu dziewczyn) , przyjaciół tez posiadam (szczęściara ze nmnie) , w domu...tak sobie od pewnego czasu, ale bywa świetnie., nie wiem z czego wynika moja choroba. szkliwo na zębach mi się nieszczy. czasem sama to robię, np pijąc wodę z duza ilością kwasku cytrynowego lub też trzymając zęby w cytrynie. o tym moi znajomi wiedzą, ale nie widzą w tym nic co mogło by świadczyć o cholernych problemach ze zdrowiem, po prostu mówią: weź świrze przestań (z humorem) . i tyle. to okropna choroba.

Autor: ulka  08.11.2004 zgłoś

jeszzcze tylko do :ZDZIWIONEJ : mozesz napisać jakie leki ci doktor przypisal i czy powiedziałaś mu o tej chorobie?

Autor: Zdziwiona  08.11.2004 zgłoś

do Ulki: to sa zwykle pigulki antykonc. "Jeanine" ,przepisal mi je ginekolog ktory nic nie wiedzial o mojej chorobie, zreszta tak jak w Twoim przypadku nikt o niczym nie wie i raczej sie nie dowie bo nie jestem w stanie o tym powiedziec-nawet najblizszym osobom. Nie wiem czy mozna wykryc bulimie poprzez wymaz z gardla. Moje szkliwo tez jest w fatalnym stanie- sadze ze jak na moj wiek (29lat) moze to byc zastanawiajace dla dentysty,ale do tej pory nikt o nic sie nie pytal. Ula,gdy czytalam Twoj tekst doszlam do wniosku ze jest miedzy nami wiele podobienstw- mieszkam z chlopakiem (mamy co prawda kryzys ale z innego powodu),mam znajomych,rodzine (tu jest roznie,ale kontaktu nie zrywamy ani nie mamy takiego zamiaru-szczegolnie kontakt z matka b.sie zaciesnil po mojej ostatniej probie pozegnania sie z tym swiatem- mama nie do konca wie jakie byly tego przyczyny,ale poprostu nie moge jej wszystkiego powiedziec) Niby jest OK,ale.. Wiele razy zastanawialam sie skad mi sie TO wzielo i juz wiem. Sadze ze jak przeanalizujesz kolejne etapy swojego zycia, rozne zdarzenia-nawet te z b.dalekiej przeszlosci- w koncu znajdziesz odp.na to pyt. Pozdr.wszystkich :) MUSI byc dobrze!

Autor: jeszcze jestem...  09.11.2004 zgłoś

To jest straszne uczucie kiedy sie ma wyrzuty sumienia z powodu czegos co sie zjadlo, mam hopla na punkcie odchudzania, nie wiem dlaczego tak sie wszytsko dzieje, dlaczego otoczenie wywiera taka ogromna presje, ze czlowiek nieswiadomie niszczy drugiego człowieka. Czasami drobny komntarz... najmniejszy moze spowodowac paniczny obled, wydaje mi sie ze przestaje racjonalnie myslec, mam nie pouklasane wartosci , wszytsko zwiazane z wiekiem dojrzewania, no i jeszce moje ciało... jedt okrpone, a ja sie staram, i mam ochote przed lustrem sie porzygac...

Autor: eliza  10.11.2004 zgłoś

ja nie wiem czy moge zaliczyc sie do tej kategorji ale chyba tak tylko ze ja jem z nerwow chociasz wczesniej niewiem jak bym sobie pojadla to wystarcza byle jakie nerwy i juz jestem przy lodowce bardzo mi z tym zle kiedys bylam bardzo szczupla a teraz juz nie i wiem ze musze cos z tym zrobic.

Autor: Myszka  10.11.2004 zgłoś

Zaciekawił mnie ten artykuł. Po przeczytaniu go nie wiem do czego przypiąć moją dolegliwość. Waże 85 kg wzrost 168. Staram sie odchudzić lecz zawsze coś mi utknie na oku i to zjadam, moge sie przyznać ze nie jadam rzeczy tłustych wiele rzeczy mam zabronionycy bo jestem po operacji woreczka żółciowego. Zjadam rano kanapke z serem po 2 godzinach mam cheć na kanapke z kiełbasą więc ja jem a przecież nie jestem głodna. W myślach mówie że niejedz bo nie ma sensu jeżeli nie jesteś głodna, ale zjadam przy tym płacząc. I tak jest o każdej porze dnia, nie wiem co robić przeciesz świadomie jem ale ale takie żywienie nie ma sensu. Kilka razy próbowałam diety racjionalne z liczeniem kalori, ale nie potrafie utrzymać 4 -5 posiłkiów dzienne i to podijadam między posiłkami kanapeczki którenie mają sensu . Co zrobić czy to jest choroba?? Coraz częściej mam przed oczami sylwetke zgrabną, a nie ze zwisającym brzuchem który został po ciążach, a przecież zawsze miałam wage 64 kg. Już 6 lat sie tak męcze, a nie wiem co zrobić. Wybrać sie do psychiatry, może coś ze mną jest nie tak??? Przecierz mam kochaną rodzinkę i wspaniałego męża.

Autor:  10.11.2004 zgłoś

rany-a ja myslalam ze ze mna cos nie tak...Cos zjem i mam wyrzuty sumienia.Nie pamiętam kiedy jadlam cos z przyjemnoscia.Wiecie co jest najbardziej denerwujace?Te cholerne reklamy:a to czekolada Wedla, a to rafaello, albo cos innego a zawsze je reklamuja takie piekne, zgrabne, SZCZUPLE kobietki.I sobe myslisz a co tam..one tez jedza. Potem sobie myslisz(po czekoladzie np.)ze to kupa kalorii... no i wiadomo.A one sa takie idealne.Wszędzie.W gazetach, telewizji, na ulicy...Czemu ubrania wieszaja na manekinach o rozmiarze 34-36?!Depresja poczatkiem wszystkiego zla!!!!

Autor: Bea  11.11.2004 zgłoś

do MYSZKI Myślę, że możesz odżywiać sie tak jak do tej pory, ale po 18-tej już nic nie jedz! Jeśli pozwolimy żołądkowi odpocząć przez wieczór i noc, waga się utrzyma, a można jeść wszystko co się lubi:)

Autor: Nancy  11.11.2004 zgłoś

Do Asi: Asiu pytasz jak sobie poradzić samemu? Nie można z bulimią wygrać w pojedynke, ja z niej wyszłam, jestem już po, trwało to 5 lat i nie miałam z nikąd pomocy, choć bardzo czesto jej szukałam, dzwoniłam, ale nigdy nigdzie nikt nie odbireał, w domu przez 5 lat nikt nic nie zauważył, choć czesto specjalnie wymiotywałam głośniej tylko po to, żeby ktoś usłyszał, ale niestety nic, do końca nie wiem co mi pomogło w wyjściu z tej choroby. NIe wymiotuję od stycznia z jednym dniem załamania w czerwcu, czuję się dobrze, choć walczę z sobą, żeby pójść do specjalisty, ponieważ musi mi ktoś komu jestem w stanie uwierzyć, powiedzieć, że jestem zdrowa, bo niestety spotkałam kilka osób ostatnio, które powiedziały, że z tej choroby nie można tak łatwo wyjść, i to one spowodowały, że zaczęłam w to wierzyć, choć zanim na nie trafiłam byłam tak bardzo szczęśliwa, i to nie jeden dzień, tylko dzień w dzień przez kilka miesięcy, a nagle ktoś podciął mi skrzydła i upadłam bardzo nisko, teraz odbudowuję moje szczęście od nowa i każdy drobny sukces, który osiągam sprawia, że naprawdę moja zaniżona wartość podwyższa się z dnia na dzień coraz bardziej, jeśli chcielibyście porozmawiać ze mną to zostawiam nr mojego gg może uda nam się jakoś sobie pomóc 1435859

Autor: ann  12.11.2004 zgłoś

Mam 29 lat.Choruję od 15 roku życia. Poraz pierwszy zawziełam się poważnie i wytrzymałam już 38 dni (najwięcej to ok. 4 dni) . Wiem że tym razem się uda. Jem niskokaloryczne produkty tak żeby nie przekroczyć 1600 dziennie. Biegam, pływam, gimnastykuję się. A co najważniejsze, to to że nie mieszkam w domu rodzinnym z moją znerwicowaną mamą. Poza tym wiem, że moje zęby nie wytrzymałyby więcej.

Autor: M.  12.11.2004 zgłoś

witam. przypadkiem tu trafiłam,ale cieszę się,że znalazłam taki artykuł i mogłam przeczytac wszystkie komentarze. od pewnego czasu mam wszystkie objawy sygnalizujące tą chorobę tylko nie mogłam do tej pory przed sobą się do tego przyznać. od kilku miesięcy mam ataki obżarstwa,czasem potrafię pochłonąć niesamowite ilości jedzenia chociaż wiem,że nie powinno tak być,że nie każdy jada tak jak ja. czasem głodzę się kilka dni i cieszę się wtedy,że mój brzuch jest płaski, tylko dokucza mi wtedy ogromny ból. jeszcze nie zaczęłam regularnie wymiotować,ale zdarzyło mi się już kilka prób. nie mogę patrzeć w lustro,nie mogę patrzeć w ogóle na siebie.nieraz gimnastykuję się do utraty sił, jednak nadal nie zauważm skutków. zaczęłam odwracać się od ludzi, znienawidziłam długoletnią przyjaciółkę dlatego, że jest szczuplejsza ode mnie i potrafiła skutecznie schudnąć bez wymiotów i zapadania w chorobę. nieraz budzę się rano z myślą o tym, co chciałabym zjeść. a potem wściekła jestem cały dzień, bo przecież nie mogę, nie pozwolę sobie na przytycie. pózniej znowu przychodzi atak obżarstwa, po którym jestem zrozpaczona, zżerana od środka wyrztami sumienia i wykończona myślami,co by tu zrobić, żeby się tego,co zjadłam pozbyć. uciekam od dotyku mojego chłopaka, mam obsesję, że jestem za gruba, za brzydka. każda kobieta wydaje mi się ladniejsza i lepsza ode mnie. wiem,że powoli dopada mnie ta straszna choroba, że sama i na dodatek świadomie w nią brnę. jednak myśl o tym, że chcę być chuda nie pozwala mi normalnie funkcjonować. stosuję koleją głodówkę...

Autor: e. z poznania  14.11.2004 zgłoś

w wieku 13-14 lat zaczęła się u mnie anoreksja.. 2 lata później płynnie przeszło to w bulimię..i męczę się z nią już 5 lat.. wie o tym tylko najblizsza rodzina.. w porównaniu do tego 5letniego koszmaru anoreksja wydaje się być czymś pięknym. będąc workiem kości byłam dumna z siebie ze potrafię sobie odmówić jedzenia.. że mam kontrolę nad sobą.. natomiast w czasie ataków bulimi kompetnie tracę panowanie .. nienawidzę siebie za to.. bronię się przed psychologami.. lekarzami..nie wierze że mogliby mi pomóc.. po przeczytaniu waszych komentarzy utwierdzam się w tym przekonaniu..jestem przekonana że sama sobie z tym poradzę i będe z tego cholernie dumna..ostatnio jest juz duuuzo lepiej.. zdarza sie ze miesiąc lub 2 nie mam napadów, później znów tydzien męczarni..ta choroba tak bardzo juz zniszczyła mnie psychicznie ze nie pozostało mi nic innego jak tylko wyjść z tego koszmaru.. wiem ze bardzo wazne jest zeby nie zamykać się w sobie, porozmawiać z kimś (niekoniecznie na temat choroby)..zostawiam nr gg jesli któraś z was chciałaby podzielić sie swoim problemem 3794934.. życzę wam.. nam.. duzo siły i wytrwałości

Autor: Natasza  14.11.2004 zgłoś

Witam bardzo serdecznie! Szukam pomocy wszędie gdzie jest to możliwe, byleby w zaciszu własnego mieszkania. Mam bulimię- to jasne!inaczej bym się tu nie pchała. Ale próbuję z tego wyjsc, czy dacie wiare,że od miesiąca nie zwracam po każdym posiłku!???tylko lub az wieczorami. A wszystko dlatego, że marzę o dziecku!Kiedyś wszystko było jak w zegarku. Ważyłam 50 kg przy wzroście162.Potem horror schudłam do 38 alez byłam fajna!Maz mnie kochał niezmienie ale szukał intymnego kontaktu coraz rzadziej. Mój wygląd budził w nim ogromny lęk i przerazenie(jesteśmy niezwykle ze sobą związani) . Teraz waże 46 kilo i zaczełam znowu mu się podobać!!!Co z tego, jesli od 1,5 roku nie miałam okresu w systematyczny sposó, a jedynie po provera, clostybegit itd...W tamty miesiącu w ogóle go nie miałam nawet po lekach a le w tym miesiącu powrócił-wyłam z radości jak zwierzę. Nim bowiem się staję- dziecko zaczyna być moją obsesja. W zyciu tak się nie bałam!!!

Autor: aga***  14.11.2004 zgłoś

moj problem z bulimią zaczął sie 3 lata temu i dopiero niedawno przyznalam sie przed samą sobą ze jestem w jakims stopniu chora.Pisze w jakims stopniu bo zawsze mam wrazenie ze moge przestac wymiotowac w trakcie takiego napadu ze moge sie powstrzymac ,ale niestety jesli mialam tylko taką mozliwosc nigdy sie nie powstrzymalam, po jakims czasie zaczęłam zadawac sobie pytanie czy ja jestem chora? skoro nie zawsze zdarzają mi sie napady zarłoczności i pozniej wymiotow. Jestem z tym sama ,bardzo proszę o jakąś rade o jakieś słowo .W moim środowisku nie ma osób które o bulimii wiedzą naprawde dużo i z którymi mogłabym porozmawiać na ten temat.

Autor: oponka  14.11.2004 zgłoś

Ponad po roku temu schudłam okolo 8 kilo w ciagu 2 miesiecy,nie wiem jak to zrobilam (teraz marze o takim spadku wagi!). Konsekwencja był zanik miesiączki, wypadanie wlosow, paznokcie lamaly sie,rozdwajaly - wygladaly strasznie-. Mozliwe,ze trwalo by to dalej, ale moja rodzina stwierdzila ze wygladam strasznie, a ja przestraszylam sie uszczerbkow na zdrowiu,momentalnie przytyłam i wrocilam do dawnej wagi. Obecnie..mam bulimie. Ktoraś z dziewcząt napisala,ze anoreksja byla "niebem" w porownaniu z bulimia. Powiem tak , kontrola nad wlasnym cialem, a brak kontroli nad nim to kolosalna roznica. wymiotowalam przez jakis czas wieczorami i gdy tylko mialam taka mozliwosc po kazdym posilku. Jednak mama "przylapala", mnie kilka razy i podejrzewala ze jestem w ciazy. Teraz wymiotuje tylko wtedy gdy mam pewnosc,ze nikt mnie nie zastanie wiszacej nad miska. To jest straszne,za kazdym razem powtarzam sobie-to ostatni raz. Nie chce tego robic, moim zdaniem mam caly czas rozciagniety zolodek i nawet jak wymiotuje nie schudne w takim stopniu jak nie jedzac...nie wiem co robic i popadam w paranoje.mama kilka razy odsylalal mnie do psychologa,ale nie chcialam. Obecnie przytylam jakies 5 kilo i poprostu w tej chwili mam wstret do jedzenia..jem,wymiotuje, nie jem. Jedzenie to koszmar w moim zyciu,tymbardziej,ze moj chlopak jest strasznie wymagajacy, kiedy przytylam, nie raz robnil mi awanture, ze bym przestala zrec itp..tak wiem jak to wyglada...ale ja sama tak tez mowilam i pozwalalam mu na to. Teraz kazalam mu sie juz nie wypowiadac..Chcialabym poprostu nie jesc...jedzenie jest bardzo prymitywne...poprostu nie jesc... i byc "piekna"...pragne wrocic do czasow z przed roku i znow wygrac z glodem tym razem jednak tak szybko sie nie cofac..

Autor: Ewka  15.11.2004 zgłoś

A ja wkoncu odwazylam sie i wczoraj powiedzialam o wszystkim mojemu chlopakowi.Balam sie tego jak niczego innego na swiecie,chcisalam mu to powiuedziec i zerwac z nim ale ku mojemu zaskoczeniu on mi nie pozwolil...powiedzial ze damy rade...razem:)I wierze w to ze damy rade ze ja dam rade .Wlasnie chyba na taki gest czekalam:)pozdrawiam

Autor: beti  16.11.2004 zgłoś

Myślałam,że spotkam tutaj kogoś kto na to paskudztwo nie choruje.Mnie ten problem nie dotyczy.Myślę,że zawdzięczam to mojemu zdrowemu i praktycznemu podejściu do życia.Trzeba się dużo ruszać i nie mam tu na myśli,(broń Boże!) kilku godzinnych wycieczek po centrach handlowych,tylko uprawianie jakiegoś sportu.A ze sportami u nas trochę gorzej.Mlodzież ma za dużo obowiązkow i naprawdę zbyt mało czasu dla siebie.Byle co je,malo ma ruchu,a wystrczyło by sobie wygospodarować trochę wolnego casu na rower lub aerobik.Ja nawet po pracy uczęszczam na silownię,chociaż jestem czasem bardzo zmęczona.Polecam takie miejsce,miła atmosfera,aż chce się ćwiczyć i tylko 50 zeta.,,silownia B-52''.

Autor: e.  16.11.2004 zgłoś

droga beti.. widze że nie rozumiesz problemu.. masz rację ze ruch jest bardzo wazny.. ale kłopot bulimiczek nie polega na tym że nie mają czasu na sport.. wiele dziewczyn z tą chorobą duzo się rusza.. czasem można by powiedzieć że się katują tym.. z tego co się orientuję wiele anorektyczek i bulimiczek zaczynało własnie od głodzenia się i dużego wysiłku fizycznego... a na moim przykładzie sie to potwierdza.. wiesz.. znajomym wydaje się że prowadze taki zdrowy tryb życia.. nie jem fast foodów..żadnych dragów.. lecz zielona herbatka.. jogurcik.. witaminki.. poza tym -ruch: rower.. rolki.. czasem basen.. pare razy w tygodniu robię sobie krótki jogging, czasem wybieram się na aerobic.. mówią ze "mam motorek w tyłku".. wszędzie mnie pełno.. podziwiają moje samozaparcie.. i nikt by nie wpadł na to ze mogę miec jakies problemy.. gdy mówię o kompleksach oni stwierdzają że taka dziewczyna jak ja nie ma się czym martwić.. zadbana ..wysportowana.. proporcjonalna..bla bla bla..... Cholera, wszystko byloby takie idealne poza tym ze czasem dopada mnie taki atak,ze żrę i poźniej żygam..I nie będe się tu rozpisywac o tym jaki to koszmar, bo dziwczyny które to znają, wiedzą jak straszne to jest.. ale nie dziwię się ludziom nie dotkniętym tym problemem ,ze nie mogą pojąc jak wielka to męczarnia.. trzeba się spotkac sam na sam z tym problemem zeby zrozumieć- tak więc nie życzę nikomu zeby to musiał zrozumiec

Autor: K.  17.11.2004 zgłoś

Do M. Mam wrażeni, że czytam o sobie...

Autor: Magda  19.11.2004 zgłoś

Ja też miałam problem - jadłam normalnyobiad z rodziną i zaraz po obiedzie - tabletki przeczyszczające. Nie byłam nigdy gruba (nie mam takich skłonnosci) - jedynie trszkę pulchna - ale miałam wtedy "wspaniałych przyjaciół", którzy mi ciągle powtarzali, że jestem gruba i brzydka. Gdy się słyszy takie teksty w wieku 18 - 19 lat to może to doprowadzić tylko do jednego - i doprowadziło. Nie wymiotowałam - ale "zaprzyjażniłam" się z tabletkami przeczyszczjącymi. Aż pewnego dnia wzięłam za dużo - i myślałam, że zaraz umrę! Przeciściłam się maksymalnie - leciało ze mnie ze wszystkich otworów ciała. Nawet gdy wypiłam szklankę wody - po minucie od razu mój organizm wyrzucał to z siebie. Nie miałam siły się ruszać, mówić, NIC! Po prostu WRAK. I to był mój ostatni dzwonek. Oprzytomniałam. Zaczęłam rozmawiać sama ze sobą. Zaczęłam się zastanawiać dlaczego w to wpadłam. Znalazłam genezę całego problemu - "przyjaciele"! Oddzieliłam się od nich. Zaczęłam sobie mówić, że to oni są g... warci, że wcale ani głupia, ani brzydka, ani tym bardziej gruba nie jestem - to ostatnie było bardzo trudne, bo patrząc na siebie w lustrze widziałam sam tłuszcz - a rodzina i dobrzy przyjaciele mówili mi, ze jestem chuda jak patyk i muszę coś z tym zrobić, bo zaraz zginę z powierzchni Ziemi. Ale uwierzyłam w siebie i pokonałam to. Do dzis - po 10 latach - mam maly kłopot z wizerunkiem siebie (jestem szczupla, ale wydaje mi się często, że widzę słonia w lustrze). Jednak wiem teraz, że ciało jest tylko ciałem a to nad czym trzeba naprawdę pracować jest nasz umysł. I w życiu już nie dotknętableyki przeczyszczjącej - a jak ktoś mi mówi, że jestem taka i owaka, to odpowiadam: "Wiem, ale nikt nie jest doskonały - a zanim zaczniesz krytykować innych, spójrz najpierw na siebie...". To im najczęściej zamyka buzię! A więc dziewczyny - zastanówcie się jaka jest przyczyna waszego problemu i postarajcie się uwierzyć bardziej w siebie! Wiem, ze to trudne i nie każdy jest w stanie sobie z tym poradzić samemu (ja sama teraz wiem, że jestem silną osobowością i dlatego byłam w stanie stawić temu problemowi czoło sama). Jeśli nie dajecie rady - zgłoście się do lekarza. Nie bójcie się, że to głupie i bez sensu iść do lekarza - rozejrzyj się wokół siebie - ile dziwnych ludzi chodzi ulicą... Nikt nie powiedział, że akurat TY masz być ideałem - bo taki nie istnieje - a jak masz problem, to o tym mów. Bo to nie kończy się tutaj. Ja właśnie sobie to uświadomiłam, że też nigdy nikomu nie chciałam nic mówić - i wiecie co? To nie pomaga w związku z drugą osobą. Nauczcie się mówić już teraz - ja straciłam dużo czasu - ale zawsze mówię, że nigdy na naukę nie jest za póżno... Oszczędzcie sobie czasu... Pomóżcie sobie lub dajcie sobie pomóc - póki nie jest za pożno...

Autor: kamila  19.11.2004 zgłoś

Poczucie winy.Kto tak naprawde jest winny.Moze trzeba stanac przed prawda o naszych psychicznych katach.To sa poprostu dziury w duszy,poranienia.A my staramy sie je zapchac pokarmem.Wyjscie to odkrycie jak powinno byc w naszych pozornie normalnych domach.MIEJCIE SIE NA BACZNOSCI PSUCHOLOGOWIE KTORZY LECZYCIE DLA FORSY? NA WAS SPOCZYWA ODPOWIEDZIALNOSC?PADLINOZERCY LUDZKICH NIESZCZESC????????????????????????.

Autor: M.  19.11.2004 zgłoś

po napisaniu notki tutaj pomyślałam,że muszę to wszystko zahamować. kolejny raz mi się nie udało. mam wrażenie,że jestem w tym już na dobre ale najgorsze, że momentami jestem pewna,że przecież to nie jest nic złego. jednak ostatnio policzyłam ile zjadłam w ciagu dnia.przeraziłam się. nie dam rady przestać. nawiązując do chłopaka... owszem, jestem z kimś już dobry kawał czasu.ale teraz jestem coraz dalej. próbowałam uświadomić Go,że mam "taki" problem. chyba nie zrozumiał o co mi chodzi... albo to ja nieumiejętnie do tego podeszłam, poza tym same wiecie,jak trudno jest o tym mówić... przeczytałam w którymś komentarzu o dziecku. ja nie moge go mieć. nie jest to uzależnione ani od mojej wagi ani od problemów z jedzeniem, to przyczyny natury kobiecej. kolejny powód mniej aby zaprzestać praktykowania moich "zywieniowych" zwyczajów. wiecie... zadziwiające jest to, że tak bardzo trzeźwo piszemy tutaj o tym, co przeżywamy, z czym musimy przestać. ale przestać nie możemy.. postanowiłam,że pojade dziś do mamy. spróbuję z nią porozmawiać. zawsze traktowałyśmy się jak przyjaciółki. jeśli się odwqaże, wiem, że ona zrobi wszystko aby pomóc mi nie upaść do końca. do K. dobrze wiedzieć, że nie jestem sama. do beti ja 3 razy w tygodniu chodzę na aerobik dla zaawansowanych, uprawiam gimnastykę niemal każdego ranka. ale w tym tkwię.

Autor: dzika  21.11.2004 zgłoś

NIE MAM JUZ NADZIEJI 7 LAT TRWAM W TYM 2 -IE PRÓBY SAMOBOJCZE PSYCHOLOG PSYCHIATRA SZPITAL I TRWAM W TYM NADAL !!!!!!!!!! JOGA AEROBIK BASEN WSZYSTKO NA NIC .NIE MAM PRZYJACIÓL ZAWALILAM STUDIA NIE MAM NADZIEJI I PARU ZEBÓW.!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Autor: M.  21.11.2004 zgłoś

nie powiedziałam nic mamie. po prostu.

Autor: <0_0>  22.11.2004 zgłoś

ja to sobie swietny sposob wykombinowalam na schudniecie:dragi i alkohol. skutecznosc gwarantowana, ale spustoszenie w zoladku i psychicejest niewyobrazalne :( za glupote sie placi... coz wiele znajomych mi mowilo ze przesadzam z cpaniem i ze jestem workiem kosci, ale to nie byl problem narkotykow... uswiadomilam sobie ze przyczyna jest chec schudniecia, a przeciez juz nie rzygalam i teoretycznie bylam zdrowa. na szczescie przyszedl moment ze powiedzialam sobie dosc i teraz nic nie cpam (czasem trawe zapale). ostrzegam wszystkie kombinatorki, ktore beda sie chcialy odchudzac za pomoca koksu, fety, dropow czy efedryny: NIE WARTO! teraz chce wierzycze sama sie wylecze, i rzeczywiscie nie wymiotuje od pol roku, srodki przeczyszczajace bardzo zadko, zmniejszyla sie ilosc jednorazowo spozywanego jedzenia. zaczynam myslec coraz lepiej o sobie. tylko czy nie jest to tymczasowe? nawroty- to zmora tej choroby, bo przeciez przytylam juz 6 kilo i jestem taka gruba (59kg, 175cm) hehe, ale tym razem sie nie dam! ;) napisze co mi pomoglo (jesli chodzi o kwestie przestawiania sie na w miare normane jedzenie, bo problemy ktore sa podlazem bulimii musza byc rozwiazane).pare wskazowek: 1 uswiadom sobie ze twoja choroba to bledne kolo (mysle ze wszystkie o tym wiemy), jak ci z nia zle i jak bardzo jej nienawidzisz (wazne: nienawidzisz choroby a nie siebie!) 2 podejmujesz decyzje: taki stan mi nie odpowiada i za wszelka cene chce byc zdrowa (chyba ze wolisz zyc w zaklamaniu ze jak schudniesz- a prawdopodobnie tak sie nie stanie bedziesz szczesliwsza) 3przestac wymiotowac (niewazne ile przytyjesz, nie zwracaj jedzenia po ataku glodu), bedziesz sie odchudzac jak uda ci sie zapanowac nad choroba. 4 ustal sobie ze jesz albo trz posilki dziennie, o scisle okreslonych godzinach, albo np co 4 godziny i rygorystycznie tego przestrzegaj 5 jedz obfite sniadanie (nawet jesli po wieczornym obrzarstwie jestes napchana) szczegolnie polecam weglowodany zlozone 6 wmawiaj sobie ze jestes wartosciowa osoba pewnie to pieprzenie i bez psychologa sie nie obejdzie, ale chyba troszke zmiejsza natezenie choroby. jakby ktos chcial pogadac to chetnie o_bosh@o2.pl

Autor: bull`a  22.11.2004 zgłoś

...byłam, zniszczyłam się, dotarłam do tego czegoś co mnie w to wpędziło (to były moje pragnienia i strach przed odrzuceniem przez ukochaną osobę), po tym jak okazało sie że ta osoba na pewno nie zechce chorego człowieka, postanowiłam wybrac zdrową siebie, jeść każdego dnia witaminy, papki odżywiajace(twróg, jajka, banany itp., krzesać z siebie radośc i optymizm, nauczyc walczyć z izolacją, szukac osoób z poczuciem humoru oraz lubiących razem spedzac czas, dostac sie na studia i żyć dalej jako zdrowa dziewczyna. udało mi się. Jestem szczęsliwa, bo pokonałam chorobe siłą woli. Chciałam być zdrowa, miec brzoskwiniowa cerę, miec błyszczące włosy i usmiechnieta buzię. Postanowiłam, że musze wytrzymac w postanowieniu, że przytyje i to tyle ile bedzie potrzebne organizmowi do odbudowania strat. Przyjęłam konsekwencje, że zostane "miss whale" i wobec tego wypadałoby polubic siebie jako grubasa - (chociaz ja jedna to swoje zmeczone ciało polubie) tylko w ten sposób pokażę sobie i innym, że lubi sie człowieka za to kim jest a nie ile waży.Było to dla mnie wyzwanie...polubic swoje miekkie ciałko, dwie brody i rozstepy..ale i takim mozna żyć...lepiej takim, niz uwiezionym przez bulimie. Okazało się, że ludzie polubili moja pełna buzię, ba!...nowa buzia wygladała korzystniej. Gdy odzyskałam optymizm i wiare w siebie (że jestem miła i lubiana) nastały czasy, W KTÓRYCH MOGĘ SOBIE JEŚC I NIE TYJĘ....no 2-3 kg to nie tycie tylko zmiana ilości wody w organizmie. Organizm sam ustalił sobie optymalna waę. trwało to około 2 lata. ciesze sieże mi się udało...ale ja naprawde vbardzo chciałam osiągnąć sukces i nie czekałam aż mnie ktos zauważy i ożywi. Zaczęłam sama siebie zauważać, sama stwarzać na nowo. Było trudno, były wpadki...ale jestem zdrowa.

Autor: ja...  22.11.2004 zgłoś

hmmm....juz nie pamietam kiedy to sie zaczelo....ale jakies 3-4 lata temu....zaczelo sie od bulimii. napoczatku wymiotowalam bo wielkm obzarstwie, a potem po wszystkim czego bym nie zjadla...nawet po owocach czy jogurtach (żałosne!!!!!)....zostalam nawet wegetarianka, ale nie wiem czy z pobudek czysto ideologicznych, chiba raczej nie...mieso przeciez jest takie tluste....w koncu zaczelam glodowac, sama sie dziwie jak mozna bylo tak katowac swoj organizm...np na obiad potrafilam sobie zaserwowac 3-4 lyzki kukurydzy z puszki z odrobina musztardy......nie zdawalam sobie z tego jak chuda jestem , dopoki mama nie kupila wagi, stanelam na nia i co zobaczylam???? 43kg, przy wzroscie 170...ale nie przerazilam sie tym za bardzo, byl to raczej powod do dumy....nie potrafilam zrozumiec ludzi ktorzy lapali sie za glowy i mowili"boze jak ty schudlas"...no fakt to bylo cos -zejsc z wagi 68 kg do 43...ostatnie 2 lata to dochodzenie powoli do siebie, ale przyznam nie akceptuje tego...przez ostatni rok wazylam 50kg i bylo mi z tym dobrze...obecnie waze 55 i...czuje sie jak slonica, chociaz moj chlopak jest tym zachwycony!!! to przy nim "zapominam sie" i nie patrze na to co jem...ale kiedy go nie ma koszmar powraca.....mam obsesja na punkcie jedzenia i tego co z nim zwiazane...wiem ze z ta choroba zyje sie do koca zycia......

Autor: martitta  22.11.2004 zgłoś

Bucze bo przed chwiląsie nażarłam jak swinia, a teraz nie moge sie wyzygac bo mnie matka pilnuje.Jestem bulimiczkąi nienawidze ssiebie NIENAWIDZE!!!!!!!!!!!!

Autor: <0_0>  22.11.2004 zgłoś

martitta :* wbrew pozorom dobrze ze Cie pilnuje, chociaz wiem jak sama sie ukrywalam przed matka jak zaczynalam zrec... przestan sie nienawidziec to nie jest Twoja wina czy slaba silna wola - jestes po prostu chora... powodzenia...

Autor: Kasia  22.11.2004 zgłoś

Uważam, ze zamieszczony tutaj artykuł o bulimii, niczego do wiedzy o tej chorobie nie wnosi. Te suche fakty i ciągła gadanina o "jedzeniu" tak naprwdę nie ujmują istoty problemu. Przeczytajcie wszystkie wypowiedzi bulimiczek...... czy naprawdę mówią one o jedzeniu?? wydaje mi się, ze nie. Waga, opychanie się, wymioty to tylko przykrywka prawdziwego problemu, jakim jest samotność tych osób wśród "przyjaciół". One się "oczyszczają" z nienawiści do siebie Na chwile osiągają uczucie ulgi. lekkości zaraz jednak wraca brud, niechęć do siebie - autoagresja. NIENAWIDZĄ SIEBIE TAK, ZE SĄ W STANIE SIEBIE ZNISZCZYC. Jaka jest rada??? Najprostsza to pokochać siebie. Ale czy najprostsza?? Jeśli ktokolwiek myśli, ze te dziewczyny "wymyślają", że są histeryczkami, że wyolbrzymiają problemy powinien sam zasięgnąć rady u psychologa. Brak mu wrażliwości w spojrzeniu na świat - a to też choroba, Natomiast bulimiczki to nader wrażliwe osoby i może dlatego ich dusza tak ciężko choruje.

Autor: @@@@@  23.11.2004 zgłoś

he widze ze wkoncu zostal poruszony temat, ktory mysle wiekszosc nas -dziewczyn interesuje :))) Bulimia, anoreksja,odchudzanie.... wkolko to samo. Ja jestem z tych, ktora wiecznie sie odchudza, ale schudnac nie moze. Bo gdy uda sie 3 kg- to przytyje 5. Czasami mysle, ze bulimiczki to maja fajnie... Tez bym chiala potrafic jesc i ... no wiecie. Musze schudnac. A diety, ktore sa w gazetach sa poprostu zbyt drogie i czasochlonne, nie mam kiedy przygotowywac takich posilkow. Prosze poradzcie co zrobic,zeby schudnac. Musze jakies 10 kg- najlepiej jak najszybciej :))) I skutecznie . Pozdrawiam

Autor: <jeb glowa w stol>  23.11.2004 zgłoś

@@@@@ gratuluje! :/ nie przeczytalas chyba zbyt uwaznie komentarzy dziewczyn. to jest straszne cierpienie... wciagaj przez 2 tyg amfe

Autor: M.  23.11.2004 zgłoś

do @@@@@ Dziewczyno, nie wiesz co mowisz. z tego co napisałaś wnioskuję, że jesteś jeszcze bardzo młoda. przeczytaj lepiej uważnie wszystkie komentarze, wydaje mi się,że nie ma tu czego zazdrościć. nie widzisz,że te Dziewczyny nie mają już sił nawet żyć? jeśli chcesz schudnąć - proszę bardzo. ale opanuj się, nie chudnij za cenę własnego życia. wiem co mówie. myślę, że potrzebny Ci ktoś,kto by Ci wybił z głowy takie pomysły. powodzenia w zrzucaniu wagi. miej głowę na karku.

Autor: dota  23.11.2004 zgłoś

WSZYSTKO ZACZĘŁO SIĘ 5 LAT TEMU - ANOREKSJA, TRWA DO DZIŚ - BULIMIA I BĘDĘ Z TYM ŻYŁA, AŻ SIĘ WYKOŃCZĘ. MOGŁABYM NAPISAĆ O TYM KSIĄŻKĘ. TA CHOROBA JEST JAK SIOSTRA - BLIZNIACZKA, NIGDY SIĘ OD NIEJ NIE UWOLNIĘ.

Autor: ...  23.11.2004 zgłoś

czytajac wiekszosc z tych wypowiedzi mysle ze widze siebie,zaczelo sie to z cztery lata temu,stwierdzilam ze zbyt przytylam...ze nei jestem atrakcyjna,wczesniej zostawil mnei chlopak,zalamanie?sama nie wiem,glodowanie,ssanie jedynie paru landrynek dla oszukania zoladka,pozniej atak obzarstwa,sposoby na wymioty przerozne,wszytko to trwalo bardzo dlugo,odizolowalam sie od wszystkich,znajmomych..,unikalam jak moglam wspolnych posilkow,mama zauwazyla,chciala mnie wyslac do lekarza,zanikla mi miesiaczka,na pare miesiecy,plakala,byla zalamana,nie wiedziala czemu,sama do konca nie wiedzialam,wiec co mialam jej odpowiedziec,czytalam gdzies,ze choroba zaczyna sie gdzies glebko,nawet" moze to byc gleboko osadzona wrogosc do matki",wszyscy do okola zaczeli sie martwic,siostra nie akceptowala mnie,robila mi awantury,co wszystko pogorszalo,w zeszle wakacje poznalam chlopaka,wszytko mu opowiedzialam,balam sie ze odejdzie,stalo sie ineczej,zrozumial,jest ze mna,wsomaga mnie,zaczelam jesc w miare pozadnie,choc gdy nei ma go w poblizu nie tkne jedzenia,nei sprawia mi to zadnej przjemnosci,wrecz boje sie,to tez rozumie,spedza ze mna duzo czasu,czesto zmusza mnie zebysmy cos zjedli,poswieca sie zjada dwa obiady :) ,jest kochany,mialam wiele szcescia,na nowo odkrywam smaki,moge sie delektowac,choc ze zaprzeczam czesto staje przed lustrem i patrze z przerazeniem,slon,zdaza mi sie plakac,nawet przy nim,on stara sie mnei pocieszyc,mialam wiele szczescia,ze jest ze mna,wiem,ze bedzie "to"wszystko chodzilo za mna dluuugo,boje sie ze wroci, mysle ze autor ktory pisze do @@@@@ ma absolutna racje,dziweczyno zastanow sie o czym piszesz...nie pchaj sie w to,to Cie zniszczy

Autor: martitta  23.11.2004 zgłoś

wy tez macie taki chaos w głowie?Tak jakby kilkanascie mysli na raz sie rozpoczynało i nie można ich było skończyć.To zdanie już pisze 5 min.Czuje sie zmęczona...obą, chciałabym sie wymienic na lepszy model.A może reinkarnacja?Bzdura, czy wy tez toczycie nieustanną walkę z samą sobą?I wydaje sie wam , że tak naprawde to bliscy wam ludzie wcale was nie znają?A moze same siebie nie znacie????Chciałabym krzyczeć i nie moge, bo z drugiej strony słysze, ze sama nad sobą sie uzalam.Patrze w lustro Kim ona jest?Nienawidze samej siebie tak bardzo, że gdyby nie wiara to już dawno bym z soba skończyła, no i może wyrzuty sumienia bo matke bym samą zostawiła, a czasami to bym chciała pomysleć tylko o sobie, a moze tak naprawde to ja mysle tylko o sobie?Biedny ten mój facet, ale tak naprawde to on nie wiem w jakie skrajności potrafie wpadać, kocha mnie, a ja jego?Nie wiem .Kocham.A moze nie , może tylko sukam czegos i nie moge znaleźc.Błagam niech ktoś mi pomoże.

Autor: mmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm  23.11.2004 zgłoś

wspolczuje.........wszystkim...........sobie tez...... mam pytanie do kazdej...........jak funkcjonujecie na codzien... w szkole w pracy,,,jakie jest wasze samopoczucie kiedy nie myslicie o jedzeniu i nie wymiotujecie.....czy potraficie cieszyc sie zyciem i codziennoscia, czy ta choroba przyslania wszystko?

Autor: ...  23.11.2004 zgłoś

do :mmmmmmmmmmmm... nawet niezle daje sobie rade,mam napady kiedy mysle o jedzeniu,przeraza mniekiedy ktos chce mi cos wcisnac..ale czuje sie wspaniale kiedy jst ze mna moj chlopak,przy nim zapominam o wszystkim,kiedy nie napada mnie to cos ciesze sie zyciem jak nigdy..w pracy nawet przez 8 do 12 godzin potrafie zjesc tylko maly jogurcik :/czasem wiekszy martitta: jesli Cie kocha,zaufaj mu,ja tak zrobilam i dobrze na tym wyszlam,nawet rodzina przez te wszystkie lata nie potrafila zrobic tylko co on w ciagu 1,5roku...nie umiem doradzac,moj chlopak"pracowal"ze mna i nade mna dlugo ,powoli i cierpliwie,kiedy bylam juz zalamana pocieszal,nie naciskal,mowil ze jest dumny,ostatnio,kiedy znowu si epoplakalam,dostalam w nocy smsa"(...)przepraszam,ze nie potrafie Cie pocieszyc,pomoc"moze zwatpil,gluptas , przeciez tyle dla mnie zrobil..powodzenia

Autor: M.  24.11.2004 zgłoś

kiedy mam zajęcia na uczelni potrafię nie jeść nic przez 8-10 godzin.są dni,kiedy zjem jedną kanapkę przez cały dzień. ale kiedy jestem sama, a mój facet w pracy na nocną zmianę wszstko się zaczyna. pochłaniam tyle, ile jest w lodówce. potem sprzatam wszystko do najmniejszego okrucha. On nie widzi w jakim tempie potrafi zniknąć jedzenie. zaczęłam wymiotować,choć wczesniej zdarzało mi się to rzadko. próbuję coś ze sobą zrobić, nie wychodzi.wstaję z zapuchniętymi oczami. ale kiedy zaczyna się dzień, trzeba wziąć się w garść.

Autor: ...  24.11.2004 zgłoś

do M czasem az mnie korci,zeby siasc z mama,i jej opowiedziec o wszytskim,ona wie o wszystkim,a w kazdym razie zauwazyla,teraz z kolei nie zdaje chyba sobie sprawy,ze mnie wciaz meczy ciagle uwazanie na to co jem,i czy zjem,mam tak ,ze czesto juz podchodze,otwieram usta,ale nic sie z nich nie wydobywa,zaczynam mowic o czym innym,lub odchodze, poa tym,ze tez mialam uszczerbki na zdrowiu,jak wypadanie nadmierne wlosow,lamliwe paznokcie...to mam jeszcze inny poblem,zawsze zastanawialam sie jak moge funkcjonowac,skoro biore dodatkowo leki psychotropowe(choc udalo mi sie juz odstawic od prawei pol roku),choruje na epilepsje pourazowa,kiedy mialam najgorszy okres bulimi,anoreksji,bralam najwieksze dawki,...czy wiecie ze udalo mi sie, odkad jem w miare przyzwoicie, zwrocic, co zjadlam moze ze trzy razy,to chyba pewnien sukces,tak mysle,choc meczy mnie ciagle myslenie,chlopak mowi,nie mysl tyle o tym....ooo gdybym potrafila

Autor: ella  24.11.2004 zgłoś

nie pamiętam juz kiedy jadłam normalne śniadanie.. ten posiłek własciwie dla mnie nie istnieje.. gdy jestem na uczelni potrafię caly dzien nic nie jeść(czasem czuję mały głód-ale paradoksalnie dla mnie to przyjemne uzucie bo mam przynajmniej świadomośc ze odpoczywam od ataku żarcia).. dopiero gdy wieczorem wracam do domu zaczynam jesc..zrec.. przez cały wieczór coś pochłaniam.. i jeszcze jeden problem-od paru lat męczy mnie bezsenność- od 4 lat nie przespałam normalnie nocy i tez własnie nocą gdy moja czujność śpi i nikt nie widzi zdarzają mi sie ataki bulimi.. nastepnego dnia jestem niewyspana..zanika zdolność koncentracji..nie mogę się uczyć..zawale jakies koło-kolejny problem nawarstwiajacy się w mojej podświadomości- zeby na chwile zapomniec o tym co mnie dręczy "pozwalam"sobie na napad bulimi choc wiem ze po tym znów będe się nienawidzieć..ale choc na chwilę chce odleciec od natretnych mysli kłębiących się w mojej chorej gowie

Autor: b  24.11.2004 zgłoś

Boże czytam to i czytam i w niektórych wypowiedziach widzę samą siebie...ja z tym jestem około 6 lat, przerwałam na czas kiedy byłam w ciązy, później znowu wróciłam. A wiecie co jest najgorsze - czasem mam tego tak serdecznie dość, modlę się żeby z tego wyjść a z drugiej strony tak uwielbiam jeść że nie wyobrażam sobie żebym mogła z tego zrezygnować...wiem że to jest chore i straszne ale przeraża mnie myśl że nie mogłabym się już najeść ulubionych rzecvzy bez ryzyka przytycia...a tak to jem co chcę i ile chcę i mam tą chwilową NIEOPISANĄ przyjemność i świadomość tego że z achwilę się tego pozbędę i nic nie przytyję. Czasem siebie nienawidzę a le z drugiej strony nie wiem czy chciałabym przestac...Co ja mam zrobić??????

Autor: ella  24.11.2004 zgłoś

do martitta- chaos w głowie.. tak..choćby teraz.. czytam te wszystkie komentarze..i chciałabym tak wiele napisać.. nie wiem od czego zacząć..jak to wyrazic, zeby inni zrozumieli.. często rezygnuję z przekazania swoich odczuć innym..nawet w domu jak próbuje przedstawić swoje stanowisko, poglądy prawie zawsze jestem krytykowana.. myslą że są starsi to więcej wiedzą o zyciu.. ale cóz.. mój ojciec po prostu taki jest ze nic nie da mu się wytłumaczyć.. zeby byl spokój w domu muszę chociaż pozornie im przytaknąć.. do Kasia tez mam odczucie ze ten artykuł nie jest rewelacyjny jak wiele innych podejmujących ten temat.. ale cieszę się ze się pojawił bo przynajmniej sprowokował nas do pisania komentarzy.. Dziewczyny!dziękuje ze tu piszecie.. zaglądam na tę stronę od jakis 2 tygodni i dzięki Wam mam chyba więcej siły zeby walczyć.. zazdroszczę troszkę tym które w takiej sytuacji maja przy sobie chłopaka który je wspiera.. choć wokół kręci się tyle fajnych dobrych facetów ja nie potrafię wejść w jakiś związek bo mam wrazenie że moim problemem zatrułabym życie tej drugiej osobie..

Autor: b  24.11.2004 zgłoś

Dodam jeszcze, że ze mną nie jest tak że muszę pozbywać się wszystkiego co zjem- tak jak noiektórte dziewczyny np. pisały, że musiały oddać nawet małe jabłuszko...nie, ja tak nie mam - zjadam na śniadanie przed pracą około 300kcal, później jak przychodzę do domu i zjem coś mało kalorycznego np. ziemniaczki czy pierś z kurczaka z kefirem, to nioe mam potrzby biegnięcia do toalety - ja robię inaczej - planuję sobie kiedy będę sama w domu i wtedy kupuję moje ulubione rzeczy - bułki maślane, wafelki, lody itp. itd. i robię sobie ZAPLANOWANĄ ucztę, bo wiem że wtedy nikt mnie nie nakryje, tak jest zazwyczaj w weekendy rano bo mój mąż wtedy też pracuje a ja jestem sama. W tygodniu raczej potrafię się powstrzymać i sprawia mi to przyjemność że umiem nad sobą panować, ale z drugiej strony nie mogę się doczekać weekendu...

Autor: b  24.11.2004 zgłoś

czasami ale rzadko mam takie momenty, że chciałabym o tym powiedzieć mężowi czy mamie, ale boję się, że już nigdy nie będę mogła najeść się ulubinych pysznych rzeczy do oporu...Boże, to jest takie błędne koło - z jednej strony wiem że to prowadzi mnie do prawie że samozagłady, a z drugiej strony nie wiem czy umiałabym bez tego żyć...ja nie potrafię normalnie jeść...Pomóżcie

Autor: ja  24.11.2004 zgłoś

jestem bulimiczką od ponad roku...nie wiem co mam robić...jestem jeszcze młoda i wszystko jeszcze przede mną...chciałabym się dowiedzieć jakie mogą być skutki tej choroby? czy w przyszłości będę mogła zajść w ciąże i urodzić zdrowe dziecko...czy jest w ogóle szansa na to aby się z tego wyleczyć?

Autor: chora  24.11.2004 zgłoś

Nigdy nie bylam gruba srednio wazylam 56-58 kg przy wzroscie 172 cm , oczywiscie mnie to nie wystarczalo, chcialam byc szczuplejsza. Byly momenty, ze chudlam nawet do 42 kg. Mam bulimie od szkoly sredniej,czyli od 12 lat.Byly takie momenty , ze obiadalam sie i wymiotowalam nawet 8 razy dziennie a na koniec fundowalam sobie 60 tabletek bardzo mocnego srodka przeczyszczajacego.Na szczescie juz nie jest tak zle, ale nie oszuluje sie bede zyla z bulimia do konca zycia.

Autor: b  24.11.2004 zgłoś

Jak do tej pory mój "rekord" to około 6 razy dziennie i to właśnie w weekend jak jestem sama, w tygodniu tak jak pisałam robię to rzadko, bo nie jestem sama w domu, ale też mi się zdarza, jak np. wiem, że mąż wróci później z pracy. Czasami myślę, że gdybym nie pracowała to robiłabym to codziennie i to po parę razy i przeraża mnie to dlatego tak bardzocieszę się, że pracuję i do 15 jestem poza domem. Gdybym siedziała cały czas w domu to wiem że obżeranie i wymity to byłoby moje główne zjęcie. To jest straszne, ale tak jest, bo wiem z jaką niecierpliwością czekam na sobotnie poranki

Autor: b  24.11.2004 zgłoś

Cieszę się, że jest takie forum bo jak do tej pory byłam z tym problemem zupełnie sama, nikt nie wie o mojej chorobie, boję się komukolwiek o tym powiedzieć, a czemu się boję, to pisałam już wcześniej...Tak jak napisałam z jednej strony nie umiem sobie wyobrazić jak miałabym przestać to robić, a zdrugiej strony kiedy myślę ile czasu mi to zabiera, ile pożytecznych rzeczy mogłabym w tym czasie zrobić zamiast ślęczeć w kuchni i wpychać w siebie niezliczone ilości jedzenia a później przez pół godziny czy godzinę wisieć nad miską...potrafię tak od rana do np. 14.00 w kólko - jak czuję że już się nie mieści to dawaj do łazienki i od nowa do kuchni...Boże jak ktoś zobaczyłby to z boku- nie uwierzyłby - dziewczyna po studiach, matka 5 letniego dziecka, zadbana, miła i niby uśmiechnięta... a co w niej siedzi w środku i oczym w kółko myśli. To jest straszne i nie do opisania dlatego cieszę się , że chociaż tutaj mogę się trochę pożalić i wyrzucić to z siebie. Wy mnie zrozumiecie najlepiej, ktoś kto tego nie przeżył - nie zrozumie

Autor: PRYMUSKA  24.11.2004 zgłoś

Zawsze bylam tzw."laską" i poza tym najlepszą uczennicą, chlubą rodziny i "popularną" osobą, wokół której toczyło się lokalne życie towarzyskie. Jednak rodzice bardzo starali się chronić swój skarb i wszystkie wyjścia i wyjazdy byly okupione wielogodzinnymi klotniami i placzem; szantazem emocjonalnym. Moj nastroj zaczal zmieniać sie w zaskakujacym tempie. W ciagu 2 lat przytylam 16kg(do 69 przy 170cm) Wyjechalam na studia, znalazlam chlopaka. W tajemnicy wprowadzil sie do mnie. Pieknie bylo! Chudlam w oczach :) Po 1,5 roku cos miedzy nami zaczelo sie psuc. Nie kochalam go, ale n ie o niego chodzilo, chodzilo o mnie. Nie chcialam byc sama. Nie moglam dopuscic do rozpadu zwiazku, musialam sie "polepszyc". Szybko i gladko wpadlam w bulimie pomiedzy naszymi kolejnymi rozstaniami i powrotami. przyjezdzalam do domu i robilam awantury, wpadalam w szal (co NIGDY mi sie nie zdazalo) TAK CHCIALAM,ZEBY WZIELI MNIE DO PSYCHIATRY! Dwoje lekarzy i nie zauwazyli (czesto im ktos blizszy i bardziej kocha tym trudniej jest mu dopuscic takie mysli do swiadomosci). W koncu zdesperowana poprosilam ich o wizyte u psychiatry (TYLKO JA WIEM ILE WYSILKU MNIE TO KOSZTOWALO) Pani prof.Kozik z Katowic nie polecam. Powiedziala rodzicom, ze to ewidentne: swietne wyniki w nauce, spadek wagi, dziwne zachowanie, depresja: PANSTWA CORKA JEST NARKOMANKA. zaczal sie dla mnie koszmar, ktory trwal prawie 4 miesiace! Mowilam: nie biore a oni w rewanzu, ze kazdy cpun tak mowi... W koncu udowodnilam,ze nie jestem wielbladem. Juto idę na oddzial do Dąbrowy Górniczej do przewspanialej pani doktor, ktora przywrocila mi wiare w ludzi!!! :) Mam nowego chlopaka i sama swiadomosc ze jest, pomaga mi :) Jest o co walczyc!

Autor:  24.11.2004 zgłoś

A od czerwca biore 75mg WENLAFLEKSYNY. Dziala. ALe nie nalezy spodziewac sie spektakularnych efektow przed uplywem 5 miesiecy. IDZCIE DO DOBREGO PSYCHIATRY! Ja przez zly wybor stracilam duzo zdrowia, 2 semestry studiow i o maly wlos rodzine (chociaz teraz nic nie jest jak bylo). Pozdrawiam! :)

Autor: A WZSYSTKO ZACZEŁO SIE..  24.11.2004 zgłoś

TO SMUTNE ALE OD LUDZI JA TEZ PIERWSZE CO SŁYSZAŁAM TO : OO JAK FAJNA ALE MOGŁA BY TROCHE SCHUDNĄĆ! A JA WAZYŁAM WTEDY 50 KG PRZY WZROSCIE 160 CM TERAZ WIELCE SIE MARWIA TO NAPRAWDE PRZYKRE ;(

Autor: PRYMUSKA  24.11.2004 zgłoś

DO BULIMICZKI: Twoim problemem nie jest Twoja waga tylko Twoja waga wynika z Twojego problemu. Dopoki sobie tego nie uswiadomisz i nie odnajdziesz prawdziwej przyczyny bulimii nic się nie zmieni. Nie pomogą Ci nawet tony tych wszystkich psychotropow, ktore tak zgrabnie wymienilas. I sama nie dasz rady. Znajdz lekarza z ktorym dobrze Ci sie rozmawia i przy ktorym dobrze sie czujesz i tzrymaj sie go. Daj mu sie poznac, moze on dostrzeze Twoj problem, skoro Ty sama nie potrafisz. 3mam kciuki za wszystkich! :)

Autor: PRYMUSKA  24.11.2004 zgłoś

No dobra a teraz chwila prawdy: napadow obzarstwa nie mialam juz przez ponad miesiac ale bywa, ze po jedzeniu trzesa mi sie rece (ze strachu, ze zjadlam za duzo) i w ogole cala sie trzese. Nie wiem co czuje do chlopaka z ktorym obecnie jestem ale panicznie boje sie go stracic (to by znaczylo, ze jestem kompletnie beznadziejna i nikt na swiecie mnie nigdy nie zaakceptuje) wiem z doswiadczenia, ze pzrez to, ze tak bardzo nie mozemy sie pogodzic z tym jakie jestesmy i nic nam w sobie nie odpowiada(za gruba za chuda, za wysoka albo za niska; wlosy zbyt proste albo za bardzo krecone; nos za dlugi albo zbyt krzywy; itp. itd) mozna wpakowac sie w toksyczny niszczacy zwiazek (z pierwsza osoba, ktora łaskawie nas zechce) co tylko pogrąza i pogarsza sytuacje. Tylko skąd wziac sile, zeby przerwac taka sytuacje? Jak odwazyc sie zostac sama ze soba-osoba, ktorej tak bardzo sie nienawidzi? Ide jutro na oddział psychiatryczny (to jeden z moich sukcesow-potrafie sie do tego przyznac) i wiążę z tym duże nadzieje. CO NAJWAŻNIEJSZE: CHCĘ SIĘ LECZYĆ. Idę leczyć duszę bo KIEDY DUSZA CIERPI CHORUJE CIAŁO. Bulimia i anoreksja to krzyk, wołanie o pomoc naszej psychiki.

Autor: Buba  24.11.2004 zgłoś

Strasznie współczuje takim dziewczynom, i mogę się po częsci domyslać, co przeżywają, ponieważ, choć nie jestem bulimiczką, to jeśli nic sie nie zmieni, będę nią. Czytając wypowiedzi niektórych osób widzę, ze strasznie duzo osób na to cierpi. Uwazam, ze winni są bezmyślni ludzie, którzy potrafią momentalnie wpędzić człowieka w kompleksy. Wystarczy po prostu głupia, zupełnie niepotrzeba uwaga pod adresem twojej sylwetki. Winne są też media i świat mody, które nie wiedzieć czemu promuja potwornie chude modelki. Nie, one nie są ładne: chude, często krzywe nogi, wystające kości biodrowe, cera zniszczona wyniszczającymi dietami - czemu akurat to ma być piękne?

Autor: chora  24.11.2004 zgłoś

Jak juz pisalam ostatnio jest lepiej, poniewaz jestem w ciazy od 36 tygodni, a potem musi byc dobrze (chce karmic dziecko piersia). Ale co potem...? Juz knuje , ze najpozniej w maju wroce do swej dawnej wagi a pozniej jak juz nie bede karmic moze jeszcze pare kilo. To jest przerazajace. Totalny brak samoakceptacji.

Autor: PRYMUSKA  24.11.2004 zgłoś

No dobra a teraz chwila prawdy: napadow obzarstwa nie mialam juz przez ponad miesiac ale bywa, ze po jedzeniu trzesa mi sie rece (ze strachu, ze zjadlam za duzo) i w ogole cala sie trzese. Nie wiem co czuje do chlopaka z ktorym obecnie jestem ale panicznie boje sie go stracic (to by znaczylo, ze jestem kompletnie beznadziejna i nikt na swiecie mnie nigdy nie zaakceptuje) wiem z doswiadczenia, ze pzrez to, ze tak bardzo nie mozemy sie pogodzic z tym jakie jestesmy i nic nam w sobie nie odpowiada(za gruba za chuda, za wysoka albo za niska; wlosy zbyt proste albo za bardzo krecone; nos za dlugi albo zbyt krzywy; itp. itd) mozna wpakowac sie w toksyczny niszczacy zwiazek (z pierwsza osoba, ktora łaskawie nas zechce) co tylko pogrąza i pogarsza sytuacje. Tylko skąd wziac sile, zeby przerwac taka sytuacje? Jak odwazyc sie zostac sama ze soba-osoba, ktorej tak bardzo sie nienawidzi? Ide jutro na oddział psychiatryczny (to jeden z moich sukcesow-potrafie sie do tego przyznac) i wiążę z tym duże nadzieje. CO NAJWAŻNIEJSZE: CHCĘ SIĘ LECZYĆ. Idę leczyć duszę bo KIEDY DUSZA CIERPI CHORUJE CIAŁO. Bulimia i anoreksja to krzyk, wołanie o pomoc naszej psychiki.

Autor: chora  24.11.2004 zgłoś

Do prymuski. Mam nadzieje , ze Ci sie powiedzie. ja sie nigdy na to nie odwazylam, gratuluje. Pozdrawiam Cie bardzo , bardzo cieplo . Ciekawa jestem czy Ty tez nie mozesz jesc w restauracjach. Mnie sie wydaje , ze jak ktos obcy widzi jak jem to jedyne co mysli to: -Taki grubas i jeszcze sie opycha.

Autor:  24.11.2004 zgłoś

Wiecie co..... kiedys mialam manie odchudzania..chcialam fajnie wygladac choc wszyscy mowili ze jest ok....i bylo!no ale ja tak ot chcialam byc chudsza....no i sie zaczelo.trwalo dlugo. popadlam w depreche itd. teraz przytylam waze nawet wiecej niz na poczatku! ale wcale nie jest zle!!!!! wrecz przeciwnie! BARDZO DOBRZE!!! czuje sie jak kobieta a nie wyschnięty patyk! faceci tego nie lubią. pewnie wiele z Was mowi sobie ze chce tylko troszke schudnac...i bedzie potrafilo powiedziec stop. nieprawda!!! nie zawsze sie udaje!!! NA PRAWDE lepiej nie RYZYKOWAC!! nie warto! za duzo mozna stracic. dla mnie duzo wazniejsze jest moje zdrowie psychiczne niz wygląd!!! kiedy czasem staje przed lustrem i widze nadmiar ciałka....mysle sobie ..i co z tego!!! trzeba po prostu zmienic spojrzenie na siebie i podejscie do zycia. na prawde pomaga.

Autor: Smutna  24.11.2004 zgłoś

Witam Was Wszystkie!!!Przez przypadek znalazlam ten artykul.Ostatnio wiecej interesuje sie tego typu problematyka....ostatnio to znaczy od mniej wiecej roku...od kiedy dowiedzialam sie ze moja Najlepsza Przyjaciolka jest anorektyczka... Okropne ze przez bardzo dlugi czas ja nic nie widzilam,tzn.wiedzialam ze sie odchudza,ale myslalam ze przebiega to podobnie jak u mnie-od czasu do czasu mniej jem i wiecej sie ruszam...Mylilam sie.Na ktorejs z imprez w gronie samych Baab przyznala sie...Pomyslicie ze co ze mnie za Przyjaciolka jak nic nie zauwazylam...ale w tym okresie zadko sie widywalysmy-matura, studia..Wracajac do tematu...razem a zasadniczo to o wlasnych silach moja Przyjaciolka zaczela "na nowo zyc".Jaka ja bylam szczesliwa...Wszystko wrocilo do normy...I znowu sie mylilam...Pare dni temu zadzwonila do mnie z placzem..."ze Ona siebie nie nawidzi, ze zycie podporzadkowane jest tylko jednemu Zarciu-plakala i opowiadala ile moze zjesc i ile przytyc, a potem wyrzuty sumienia i placz.."Wsztstko to jest w poczatkowej fazie, jeszcze nie chudnie-jej zyciu na razie nie zagraza niebezpieczenstwo.Ale znowu czuje sie winna-niczego nie zauwazylam...tak swietnie sie kryla(tak Dziewczyny mozna pozazdroscic Wam talentu).A po tym telefonie zaczelam szukac poimocy dla Niej...Wiecie sama studuije psychologie ale jestem dopiero na 2 roku...Zadzwonila do mnie znowu i oznajmila ze nie bedziemy rozmawiac o Jej chorobie...bo czuje sie upokorzona...widze ze potzrebuje pomocy,ale nie umie o nia poprosic, a ja nie moge jej do niczego zmusic.Dlatego prosze wszystkie z Was ktore wyleczylyscie sie z tej choroby o pomoc w zrozumieniu tego problemu i informacje gdzie mozna leczyc ta przypadlosc(pochodze z Warszawy). ps.Dziewczyny ja wiem ze ja jestem "po drugiej stronie barykady" ale ja rowniez cierpie i jestem zdolowana tym ze nie moge pomoc bliskiej mi osobie....

Autor: madziula  24.11.2004 zgłoś

podejrzewam że moja siostra jest bulimiczką. Może nie w zaawansowanym stanie ale... Z nią różnie bywa. Raz sie odchudza,później znowu je. widze jak bardzo ma "poruszony" układ pokarmowy. nie musi dużo zjeść żeby jej się ulewało. za przeproszeniem : tylko chodzi i pluje. troche boje się o nią. bo jeśli nie ja to kto. mama woli uważać że za dużo zjadła ale moim zdaniem to poczatki choroby. A ona sama sobie nie poradzi bo i tak ma problemy ze sobą.

Autor: anetaluczak@wp.pl  25.11.2004 zgłoś

wazyłam 128kg..po roku odchudzania doszłam do wagi 60kg.... nwet nie macie pojęcia dziewczyny,jak Wam wspołczuje.. Jestem juz 4 lata po odchudzaniu,ale wiadomo..patrzenie na jedzenie jest juz inne,bo przeciez przez 29 lat nie uswiadamiałąm sobie,ze nalezy zdrowo sie odzywiac a nie napychac. Pozdrawiam wszytskie bardzo serdecznie i trzymam kciuki! anetaluczak@wp.pl

Autor: k.  25.11.2004 zgłoś

Hej! Bylam bulimiczka 4 lata, skonczylo sie na wrzodach dwunastnicy, po wyjechaniu z domu na studia udalo mi sie opanowac chorobe.Ale caly czas jestem nieszczesliwa i staczam sie psychicznie.Czesto przypominam sobie jak bylam w dziecinstwie traktowana ( "nie smiej sie, nie biegaj, nie rob tego, usmiechnij sie, zjedz to, nie jedz tego, nie zlosc sie itp.). W rezultacie zyje w permamentnej depresji, niby zyje, niby mam kogos, planuje slub, ale wszystko bez zycia, z mocnym uczuciem bezsensu, beznadziei.Zawsze wiklanie sie w chore zwiazki.Brak checi posiadania dzieci( po co, zeby przezywaly swiat, ktory jest koszmarem, a potem sie umiera).Deprecha na maksa.Atmosfera rodzinna mnie zabila , rozbila na maksa i nic nie jestem w stanie poradzic. Psycha jak podczas bulimii: potworne uczucie samotnosci, lek.I wszystko wydaje sie takie nierzeczywiste.Ludzie mecza, a ja musze udawac, ze ktokolwiek mnie obchodzi.A wszystko to zrobili najblizsi, ktorych ja w dodatku rozumiem............bo wszystko niestety rozumiem, nie wiem na co mnie stac mimo bycia b. czesto w skrajnych zyciowo sytuacjach, nie wiem na ile moge sobie pozwolic, aby przezyc, nie znam wlasnych potrzeb ani granic.Nie wiem, czy cos jest dla mnie dobre czy zle.Bulimia to patologia emocjonalna, chora rodzina w ktorej wszyscy nadaja sie do lekarza.Ja leczyc sie nie pojde, bo gdybym po raz kolejny zaczela opowiadac historie zycia to chyba wyrzygalabym sie na stol.Ale innym, ktorym jeszcze sie chce radze znalezc profesjonalna pomoc.To chyba jedyne wyjscie.

Autor: kacha  25.11.2004 zgłoś

Ja jestem bulimczka od pieciu lat, obecnie studiuje na trzecim roku studiow i chyba to ze jestem poza domem czesciowo uratowalo mi zycie, w domu ataki zdazaly mi sie prawie codziennie po kilka razy. Wszystko zaczelo sie od tlustego czwartku kiedy mialam wyrzutu sumienia, ze zjadalam za duzo paczkow, wtedy mi sie to podobalo, w koncu moge sie pozbyc jedzenia, tylko nie wiedzac o tej chrobie za duzo pozwolilam jej na zagniezdzenhie sie w mojej glowie i to byl pierwszy powazny blad. Bulimia spowodowala ze byly przemienne okresy totalnego zaniedbania siebie i walki z nia i moja sylwetka, ten pierwszy okres jednak przypadl na czas matury i zdawania na studia, depresja spowodowala, ze nie zdawalam nigdzie, zlozylam jedynie podanie tam gdzie moja kolezanka bo byl konkurs swiadectw, tak wlasnie bulimia pokierowala moim zyciem, znajomi byli w szoku, gdy sie o tym dowiedzieli, a ja ich oklalamalam ze rodzice byli tego glowna przczyna, gdy zaczelam studia postanowilam od samego poczatku, ze w akademiku zakaz zygania i choc bywalo ze zakaz ten lamalam trzymam sie jakos przez te trzy lata, z wyjatkiem jednak kiedy wracam do domu, tam wlasnie opustoszam lodowke w piec minut, potem zygam, i tak mija mi weekend w domu, ale jest to lepsze na pewno, niz gdybym robila to caly czas, niedawno opowiedzialam o mojej tajemnicy mojemu chlopakowi, zareagowal strasznie - byl to dla niego ogromy szok, bo jak sam powiedzial bylam dla niego dotad idealem bez skazy, a tym sposobem zrobilam na swoim wizerunku ogromna ryse, chcial powiedziec o tym moim rodzicom, wyslac mnie do psychologa, ja mu jednak zabronilam, kupil mi zatem witaminy i chcial ze mna codziennie biegac, by pomoc mi zrzucic denerwujace kilogramy, spelzlo na niczym, bo niestety brakuje mi silnej woli, kazal mi zawsze mowic prawde, gdy tylko mi sie to przydazy, ja go jednak oklamuje, ze na weekendach juz mi sie to nie przydaza. Straszna jest bulimmia bo kaze mi oklamywac mojego ukochanego, jednak moze naiwnie, ale wierze ze kiedys uda mi sie z tego wyjsc bezpowrotnie...

Autor: asia  25.11.2004 zgłoś

Choruje odkad pamietam... boje sie ze umieram, zaczynam dostrzegac konsekwencje tego co robie. Zaczelam lapac sie na dziwnych myslach- boje sie zejsc po schodach bo mam wrazenie ze z nich spadne i rozbije sobie glowe, boje sie wsiasc do windy, do tramwaju, do autobusu....Nie chce myslec o tym co dzieje sie wewnatrz mojego organizmu. Codziennie zasypiam z mysla ze jutro bedzie juz zupelnie inaczej, a kazdego ranka budze sie z bulimia obok mnie. Trace przyjaciol, bo juz nikt nie moze wytrzymac moich dziwnych nastrojow. Sama nie potrafie sobie pomoc, kazdy kto wie o mojej chorobie unika tego tematu, nie probuje nic robic. A ja tak bardzo potrzebuje wsparcia!!! Nie potrafie zebrac sie sama i pojsc w odpowiednie miejsca prosic o pomoc. Raz sprobowalam... ogarnela mnie panika, w rezultacie nie zrobilam nic. I tak sobie trwamy ja i ONA- bulimia, ktora rzadzi moim zyciem.

Autor: katia  25.11.2004 zgłoś

hm............bardzo interesuje sie tym tematem, przeczytalam chyba wszystkie ksiazki jakie sa u nas dostepne, znam mnoostwo bulimiczek i....zadna nigdy nie wazyla 32 kg...nie wiem jak po przeczytaniu wymienionych ksiazek mozna bylo napisac tak nieprawdziwy i bzdurny artykul...dobrze ze przynajmniej 'literature uzupelniajaca' podali...

Autor: M.  26.11.2004 zgłoś

jakiś czas temu mialam przyjemność poznać bardzo inteligentną dziewczynę, a właściwie juz kobietę, która przez tą chorobę ważyła 33 kg. może to nie są bzdury tak do końca... a nawet jeśli, to dzięki tym bzdurom Dziewczyny mają możliwoś dowiedzieć się,że nie są same i podzielić się z kimś tym,co przeżywają. zobacz ile Ich tu jest... Poznana przeze mnie dziewczyna ma na imię Jasmine. niestety, nie jest Polką i dziś nie wiem jak potoczyły się dalej jej losy.

Autor: buli buli  26.11.2004 zgłoś

tak dla odmiany ja tez mam bulimie!Pierwszy raz zwymiotowalam 11 lat temu( dzis mam 22)! Ale ja lubie moja bulimie, mozna powiedziec, ze ja kontroluje na tyle, ze nie mialam zadnych problemow zdrowotnych, ani jakichs niebotycznych skokow wagi w jedna lub druga strone( nigdy tez nie mialam nadwagi, wlasciwie to od zawsze mam lekka niedowage)! Raczej sie nie objadam, ale czasami mi sie zdarzaja wieksze posilki,a wtedy po zwymiotowaniu czuje taka ulge i radosc,lekkosc - niesamowite uczucie! Czasami wymiotuje codziennie, czasami przez pol roku zwymiotuje raz! Jedyne co mnie meczy to postrzeganie wlasnego ciala! Przyjaciele i znajomi mowia jaka jestem "chudziutka", a ja widze tylko tluszcz, tluszcz, tluszcz!:/ Dobija mnie to, ze jestem taka obrzydliwa....

Autor: b  26.11.2004 zgłoś

Do buli buli To widzisz ze mną jest podobnie - z jednej strony wiem, że jest to poważna choroba i może skończyć się naprawdę źle, a z drugiej strony - tak jak Ty, trochę ją lubię, bo pozwala mi na to co lubię najbardziej, a więc najeść się ulubionych rzeczy BEZ RYZYKA PRZYTYCIA. Mam chwile, że mam jej dosyć i chciałabym już nigdy nie zwracać, ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie ,że nie mogłabym się już tak do oporu najeść tego co najbardziej mi smakuje a jest zakazane bo tuczące...wiem, że to chore, ale tak jest...nie wiem tylko do czego nas to doprowadzi, bo widzisz piszesz, że umiesz nad nią panować - ja niby też, ale co się stanie jeśli przyjdzie taki moment, że przstaniemy nad tym panować, tak jak niektóre dziewczyny na tym forum, które pisały, że muszą zwrócić nawet małe jabłuszko, bo tak panicznie boją się przytycia...tego sobie nie wyobrażam...

Autor: buli buli  26.11.2004 zgłoś

Do b Dokladnie tak jest - moge jesc co chce i ile chce! Tez niby zdaje sobie sprawe z zagrozenia, ale kiedy jest juz zle ze mna ( zdazalo mi sie zwymiotowac po zjedzeniu pomaranczy) to odpuszczam sobie na jakis czas! Potrafie przestac! Mam ta chorobe juz 11 lat wiec chyba nie jest i nie bedzie ze mna tak zle!?! A jesli bedzie to mam wspaniala przyjaciolke,ktora to zauwazy i postawi mnie na nogi!:) Bylo tak nie raz, wiec sie nie przejmuje! Wiem ze pewnie ktos uzna ze jestem nienormalna,ze tak to traktuje i niestety bedzie mial racje, ale juz tak mam i koniec,kropka! Dobrze mi z tym, moze wlasnie dlatego, ze przez ten czas nigdy nie bylam tak zgnebiona przez ta chorobe jak niektore dziewczyny na forum!Serdecznie pozdrawiam!

Autor: b  26.11.2004 zgłoś

Fajnie masz, że potrafisz tak nad nią panować, ze np. przez półroku nie zwymiotujesz ani razu...ja zawsze planuję sobie obżeranie na weekend rano, bo wtedy jestem sama w domu i właśnie moja najdłuższa przerwa od 6 lat, to okres od poniedziałku do piątku...dłużej nie potrafię wytrzymać...i tak się cieszę, że w tygodniu się powstrzymuję, ale to też pod warunkiem, że nie mam żadnych ulubionych rzeczy w domu., bo wtedy kusi mnie strzasznie i czasem nie wytrzymuję...dlatego wolę nie kupować, dopiero na weekend się zaopatruję

Autor: buli buli  26.11.2004 zgłoś

U mnie jest odwrotnie, ja w weekend niestety albo stety nie mam mozliwosci!;) Sprobuj moze ktoregos razu odpuscic sobie jeden weekend, zostajac oczywiscie przy opcji nie wymiotowania w tygodniu! Odpuszczaj tak sobie co jakis czas i bedziesz mogla sprawic, ze przynajmniej zredukujesz czestotliwosc zwracania!Powodzenia!

Autor: mery  26.11.2004 zgłoś

Mam 43 lat wzrost 164 waże 64 kg i uwazam ze jestem GRUBA stosuje dietu z róznym skutkiem było już tak ze wazyłąm 55 kg i wtedy byłam z siebie zadowolona. Obecnie po kazdym posiłku mam wyrzuty sumienia, wyeliminowałam cukier, słodycze, ziemniaki a mimo to nie moge schudnąc.... wydaje mi się ze rozregulowałam sobie organizm. Jestem w depresji :(

Autor: szukam___pomocy  26.11.2004 zgłoś

Mam 20 lat, 150 cm wzrostu i waze 50 kg. Kiedy patrze w lustro widze ogromny tylek i pyzata buzke, dlatego zadko w nie spogladam. Nieustannie slysze jaka jestem ciezka i ze moglabym przestac sie tak objadac! Niestety nie potrafie!:( Ja KOCHAM jesc:(( staram sie ograniczac, kontrolowac, ale nic to nie daje. Miewam ataki ze jem wszystko co wpadnie mi w rece, mieszajac calkowicie smaki ( gorzkie ze slodkim, kwasne ze slonym itd.) Potrafie sie tak "oberzrec"ze nie moge sie ruszyc wowczas drecza mnie wyrzuty sumienia i mam ochote isc i zwymiotowac. Naszczescie jeszcze nigdy sie tak nie stalo, ale coraz czesciej lapie sie na tym ze w ogole takie cos przychodzi mi do glowy. Zaczelam nawet zastanawiac sie czy bulimia moze byc dziedziczna?? Moja mama czesto wymiotuje, chcialabym jej pomoc , ale zupelnie nie wiem jak a uswiadamianie jej ze jest chora i wymaga leczenia w ogole do niej nie trafia. Specjalnie nawet ogladam z nia - wrecz ja zmuszam do ogladania programow na ten temat i do rozmowy, w ktora w ogole nie daje sie wciagnac. Trwa to juz 22 lata. Ciagle mowi o tym jak ja jedzenie cisnie na kregoslupie ( to jest tragiczne choc wydaje sie smieszne) miewa ataki dusznosci i depresje. Czy ktos wie jak nam pomoc?? Wiem ze najlepszym sposobem byloby udac sie do specjalisty, ale jak ja do tego pezekonac??

Autor: kuba  26.11.2004 zgłoś

mam prośbę-może mi ktoś pomoc i powiedzieć, jakie laeki można brać żeby pozbyć się wieczornego łakomstwa....w ciągu dnia jem normalnie, bez anomalii, normalne śniadanie, obiad...ale wieczorami się zaczyna, staram się brać chrom organiczny, ale jakoś dziwnie się po nim czuję...może są jeszce jakieś dobre produkty...proszę o maila na adres kuba 003@op.pl

Autor: lucy  26.11.2004 zgłoś

a ja mam już wszystkiego dosyć, chyba w końcu ............

Autor: Smutna  26.11.2004 zgłoś

Do Lucy Dziewczyno nie zalamuj sie,przelam swoj wstyd i niechec i opowiedz o tym co Cie dreczy....Komu kolwiek, rodzinie, znajomym, chlopakowi.Nie wstydz sie poprosic o pomoc..Ta choroba jest epidemiaXXI wieku....Jestes jeszcze mloda, pomysl o przyszlosci...zastanow sie jaka wartosc ma zycie....Ty masz szanse wszystko jeszcze zmienic...inni jej nie maja/mieli...Sprobuj... Byc moze to co napisalam to dla niektorych bzdury, ale ja w to wierze(chce wierzyc).Moze i Ty sprobuj.Nie wiem skad jestes, ale mozesz udac sie np.do poradni dla mlodziezy, z tego co wiem to jedna jest na Anielewicza kolo Feminy,albo w Pyrach(kolo Warszawy) jest Interwencja Kryzysowa podaje numer: 855 44 32.Mozesz tam zadzwonic i przynajmniej pogadac...Nie wiem czy w czyms Ci pomoglam...Licze ze uda Ci sie przezwyciezyc ta paskudna chorobe(paskudna dla Ciebie), ktora pozbawia Cie checi zycia.Powodzenia.

Autor: MIMI  27.11.2004 zgłoś

Witam;0) JA chyba moge juz powiedziec ze byłam bulimiczką..obsesja na punkcie swojego wygladu i Tego jedzenia było niedozniesienia! Teraz moje życie wygląda inaczej..zauważam jakie niesamowite mozze byc zycie,nauczyłam sie dostrzegac życie, uczę się przyjmoważ porażki, walczyć z problemami a nie one ze mną. Teraz po prostu mysle oi zyciu, o obowiązkach, ze musze sobie radzic i ze obok przykrosci w zyciu i oboiwiazkow sa jesdzcze przyjemne rzeczy;0) mam duzo znajomych-TO JEST BARDZO WAŻNE BY NIE ZAMYKAC SIE PRZED SWIATEM ,LUDZMI!! BO PAMIETAJCIE MOJE DROGIE BULIMICZKI;0) ZNAJOMI I AKTYWNE ZYCIE TOWARZYSKIE MOZE PRZYZCYNIC SIE DO ZWALCZENIA TEJ CHOROBY, oprocz tego bardzo pomagaja MI terapie u psychologa, to jest jak WIZYTA z PRZYJACIOŁKA ktorej mozna wszystki z siebie wyrzucic!!!!!-LEPSZE UCZUCIE NIZ ULGA PRZEZ WYMIOTY!!! poza tym chodze na siłownie ,czasem na solarium ,jakis fajny kosmetyk i juz wygladam swietnie, WIEC MOJE DROGIE DZIEWCZYNKI- mozna tez w inny sposob wygladac slicznie....ALE TO TEGO STANU KTORY TERAZ MAM DLUGO DOCHODZIŁAM -i nie było to łatwe, ale GRUNT TO NIE CZUC PRZYMUSZENIA, BO BULIMICZKA WIE CO TO ZNACZY , TEN CIEZAR, PRZYMUSZENIE BY DBAC O DOBRY WYGLAD I AKCEPTACJE ,zwłaszcza najblizszych, JA juz ponad 2 lata mieszkamdaleko od rodzinki i krytyki mojej mamy;( teraz po prostu staram sie cieszyc z zycia, ale z wizyt u psychologa nie zrezygnuje 3MAJCIE SIE MOJE DROGIE BULIMICZKI;0) POWODZENIA!! POZDRAWIAM

Autor: CUDEŃKO  27.11.2004 zgłoś

Jestem przerażona po przeczytaniu tego wszystkiego ,najgorsze jest to że po raz pierwszy muszę się przyznać nie dla kogoś lecz dla samej siebie że jestem też bulimiczką.Całe życie się odchudzam ,kiedyś ze 4 może 5 lat temu sporadycznie wymiotowałam po "obżarstwie"ale z wymiotami poradziłam sobie sama ,widząc uboczne tego skutki-najgorsze było dla mnie że pękały mi żyłki w oczach i robiły mi się krwawe plamy na gałkach .Ale widać to że już nie wymiotuję nie załatwia sprawy.Ataki "żarcia" mam straszne pochłaniam wszystko co jest jadalne ,właśnie a potam mam wyrzuty kiedyś to zdarzało się czasami a teraz prawie codziennie ,kiedyś potrafiłam podjąć decyzję o odchudzaniu teraz nie mam siły tylko sobie obiecuję ,że od jutra i mówię to codziennie a nie mam siły zacząć bo jedzenie jest takie dobre.Jeżeli już dojdzie do jakiejś sytuacji stresowej to to co ja pochłonę urasta do niewiarygodnych ilości ,potem żal .....No ale co pogadamy sobie pozwierzamy się a kto nam pomoże ,a jednak jest to choroba z którą żyjemy w ukryciu i o tym się jawnie nie mówi a to jest już chyba epidemia .Nie chcę jeść a im więcej o tym myślę tym mnie to potęguje wpadam w błędne koło-i powiedzmy sobie jasno same sobie tu nie pomożemy.Ja jestem osobą energicznę o bardzo pogodnym nastawieniu nie mam depresji,pracę stresującą bo odpowiedzialną ale -kocham swoje cieło choć jest go coraz więcej i co dlaczego

Autor: Aga-niepotrzebna  27.11.2004 zgłoś

Witam wszystkich razem i każdego z osobna. Jakiś czas temu już tu pisałam na temat moich problemów. I WIECIE CO---NIC SIĘ NA DOBRE NIE ZMIENIŁO. JEST JESZCZE GORZEJ!!!!!!!!! ŻRE JESZCZE WIĘCEJ I JESZCZE BARDZIEJ KALORYCZNIE. MAM PRZY TYM BAAARDZO "CIĄŻOWE" MIESZANKI. POTRAFIĘ MIÓD PRZEGRYZAĆ KIEŁBASĄ A ZARAZ POTEM ZJEŚĆ CIASTKO. JAK DORYWAM SIĘ DO LODÓWKI TO NIE MA SIŁY,ŻEBYM OD NIEJ ODESZŁA NIE BĘDĄC NA SKRAJU WYMIOTÓW. "PROBLEMEM" JEST TEŻ TO,ŻE NIE WYMIOTUJĘ-MOJA RODZINKA TWIERDZI,ŻE TO NIC,ŻE TAK I TYLE JEM BO WIDOCZNIE "ORGANIZM TEGO POTRZEBUJE" O IRONIO...jaki organizm potrzebuje czegoś takiego i w baaardzo krótkim czasie (a co mówić o takich mieszankach!!). Modlę się o rychłą śmierć. Myślałam o samobójstwie ale nie mam tyle odwagi,żeby to zrobić. Byłam u psychologa ale pani po prostu w pewnym momencie mnie olała...wiem,że to zabrzmi banalnie ale tak jest. Bez słowa. Ja żebram o pomoc...w rodzinie nie mogę na nią liczyć. Zniżam się do błagań na kolanach (moją siostrę)-ale nic... Błagam o pomoc. Pomóżcie bo ja już nie wiem co mam ze sobą zrobić:(

Autor: kika  27.11.2004 zgłoś

WItam wszystkich;-) Dziś pierwszy raz tu zajrzałam i wiedziałam, że to wszystko dotyczy właśnie mnie. Sama mam bulimię od 3 lat i nie moge sobie z nia dać rady. Co prwda jej nasilenie nastapiło dopiero 2 lata temu , gdy wpadłam w depresje po anoreksji. Zarłam(bo nie mozna tego nazwać inaczej) dosłownie wszystko co znalazłam w zasięgu moich rak. Obecnie jestem studentką i kończe studia, ale to zawdzięczam wyłacznie moim rodzicom. wszystko zaczęło się gdy byłam w czwartej klasie liceum i chciałam schudnąć przed studniówką(a ważyłam wtedy 74 kg przy wzroście 175, co było waga normalną). Były to poczatki, z którymi dawałam sobie radę. Dopiero po maturze, gdy wyjechałam za granicę zaczął sie koszmar - wpadłam w anoreksję- jadłam w końcowej jej fazie ok. 200 kcal dziennie i cwiczyłam po 3 godziny. Wtedy był najlepszy okres mojego życia(załuję że do tego doszło).Poznałam faceta, byłam niezła laska, ale czar prysł , gdy musiałam wrócic do kraju. Wtedy dopadła mnie depresja i napady nieustannego głodu. dopiero po roku trafiłam do psychologa, który mi bardzo duzo pomógł, ale moim błędem było zaprzestanie terapii - bo myślałam, że juz jest ok. teraz znów muszę sie umówić bo wiem, że tego właśnie mi trzeba. ale jest poprawa o jakieś 180 stopni. Po anoreksji zamknęłam się w sobie, unikałam znajomych i wiecznie płakała, chciałam zrezygnować ze studiów ale na szczęście rodzina mi nie pozwoliła.Teraz rozmawiam, nawiazuję pełnoznajomości i działam(zawsze taka byłam, ale choroba mi w pewnym momencie poprzestawiała w głowie). Trzymam kciuki za was wszystkich. Razem damy radę.Wazne aby mieć kogoś kto Cię wysłucha i njuą jest lepiej.

Autor: lucy  27.11.2004 zgłoś

witam wszystkich, ja już po prostu nie daję rady.. wsyzstko mnie przerasta.... w domu oczywiscie nic nie wiedzą , nie domyślają się co ze mną się dzieje ( amoze nie chca tego widzieć?!) Mam dosyc, wydaje mi sie, ze tym razem dokończę to co tak długo juz robie, bo ok. 15-17 miesięcy(na poczatku raz na tydzień czy 2 razy, teraz po kilka a nawet kilkanascie razy dziennie), nie mam już siły na nic, nie mogę na siebie patrzeć..... wcześniej, jakieś 3lata temu "zachorowałąm" na anorexie, trwało to ok roku gdy trafiłam do szpitala, z ubytkiem prawie ze 1/2 masy ciałą, tyle ze byłam wtedy bardzo aktywna, trzy dni wcześniej, wróciąłm z Austrii z obozu narciarskiego.... wtedy juz nei chciałam tak zyć, chciałam by ktoś zrobił za mnie ten pierwszy krok ku "nbormalności"... był to oddział endokrynologii, miesiączki nadal nie amm, trwa to już 4lata...w bulimię wpadłąm poprzez szantaż ojca, chciał bym jadłą, a miałąm jechać na obóz letni.... no i zaczeło się....... aktualnie studiuje, a najlepsze czy najgorsze jest to iż w moim mieskzanku stud, poznałąm dizewczynę która ma ten sam problem, anoreksja, a teraz bulimia, i oby dwie powokli się zabijamy..... ale ja już dłuzej nbie mogę, wszystko mnie przerasta, nie chcę takżyć, nei potrafię na siebie spojrzeć, nei dlatego ze wygladam tak jak wyglada, ale po prostu ze striony mego zachowania, mych desperackich oprób, odwracam sie od ludzi, boję się mezczyzn, nei pozwalam się nikomu do mnie zblizyć.... naprawde nei wiem co moge jeszcze zrobic by spróbować zyć normalnie.......choć tak szczerze to nie wierzę jużź w moją normalność......ostatnio myślę już tylko o smierci, dlaczego wtedy obudziłam matke i powiedziałam by dzwoniła na pogotowie, wcześniej zjadłam 70 tabletek paracetamolu, starannie rozkruszonego, to było 1.03.br/ jeśli ktos wie jak mozna sobie pomoc to niech da znać. na gg 7515351 lub niech poprostu odpisze.....

Autor:  28.11.2004 zgłoś

Ej sluchajcie moze sprowadzimy jakims sposobem na to forum jakiegos lekarza -specjaliste w tej dziedzinie, ja osobiscie takiego nie znam , ale moze ktoras z was... bo skoro my nawzajem nie moze my sobie pomoc... wiecie co odnosze wrazenie ze nikt sie nami nie interesuje, a przeciez goscie na tym forum to ludzie bliscy smierci, wyczerpania psychicznego, depresji... sama doskonale wiem cos na ten temat mimo ze mam teraz te dni "lepsze"... w moim i waszym imieniu prosze o pomoc, bo w tym momencie to juz chce mi sie krzyczec, plakac i walic piesciami o sciane... Dlaczego? Dlatego ze wlasnie spotyka to nas - jestesmy przeciez mlode, energiczne, usmiechniete, a jednak w samotnosci prowadzimy drugie zycie ktore od srodka nas wyniszcza...

Autor: TERESA  28.11.2004 zgłoś

MYŚLĘ , ŻE OPRÓCZ SPECJALISTY MEDYKA ,NALEŻY TEŻ POSZUKAĆ POMOCY U NAJLEPSZEJ NAJUKOCHAŃSZEJ Z MATEK MARYJI.ONA JESZCZE NIKOMU NIE ODMÓWIŁA SWOJEJ POMOCY.NIKOGO KTO SIĘ DO NIEJ ZWRÓCIŁ Z UFNOŚCIĄ NIE ZOSTAWIŁA BEZ POMOCY.PROBLEM JEST STRASZMYJESTEM W LEKKIM SZOKU.POZDRAWIAM WSZYSTKICH GORĄCO I ŻYCZĘ ZDROWIA DUSZY I CIAŁA .

Autor: czołem dziewczyny!  29.11.2004 zgłoś

Też chciałabym się z wami podzielić moimi spostrzeżeniami odnośnie bulimii, to straszne do jakiego stanu mozna siebie doprowadzić nie wspominając jużo skutkach. Np. moja córa tak przyssa ła się do lodówki że wysłałm ją na noc do kuchni, niech tam sobie zasypia. Mało tego na codzień bardzotrudno ją zachęcic do jakiegokolwiek sportu.

Autor: czołem dziewczyny!  29.11.2004 zgłoś

Też chciałabym się z wami podzielić moimi spostrzeżeniami odnośnie bulimii, to straszne do jakiego stanu mozna siebie doprowadzić nie wspominając jużo skutkach. Np. moja córa tak przyssa ła się do lodówki że wysłałm ją na noc do kuchni, niech tam sobie zasypia. Mało tego na codzień bardzotrudno ją zachęcic do jakiegokolwiek sportu.

Autor: Karola  29.11.2004 zgłoś

niesamowite, ile osób meczy się z tą okrutną chorobą. Ja mam 33 lata, a żygam od 16 roku, kiedy to zaczęłam sie odchudzać. Obecnie waże 47 kg, przy wzroście 161cm. Jestem szczupła, a jednak cały czas zwracam uwagę na to, co jem. Mój mąż twierdzi, ze jestem anorektyczką. Wie, ze kiedyś miałam bulimię, ale teraz do głowy by mu to nie przyszło, ze po niedzielnym obiedzie przy świecach idę do toalety w wiadomym celu. To jest ohydne. Mam obsesję na punkcie własnego wyglądu. Kiedyś brałam jeszcze furosemid, ale jak zaszłam w ciaże, przestałam i z tego się wyleczyłam. Teraz wyglądam normalnie, ale mając 17 lat ważyłam 38 kg (z 62kg w ciagu 2-ch mies.) Od lat utrzymuję tę samą wagę. Może to nie jest temat na to Forum, ale znalazłam zdjęcie kochanki męża, która jest lekko puszysta. Jestem załamana swoimi poczynaniami, a wsparcia nie mam. Zaproście na Forum jakiegoś specjalistę. My sobie z tym same nie poradzimy. Wstydzę się o tym to komuś powiedzieć. Mam wielu przyjaciół, ale często jestem samotna. Pomóżcie

Autor: uśmiechnięta  29.11.2004 zgłoś

Pewnie moim postem niektóre dziewczyny dość konkretnie zdenerwuje, ale chciałam Wam to wszystkim napisać, bo może choć jednej pomogę... Mam 174 cm wzrostu, ważę 59 kg i ani grama mniej, choćbym się bardzo starała. W zeszłym roku akademickim miała permanentny dół, lekarze pewnie nazwaliby to depresją, na szczęście nie z powodu mojej wagi, a na nieszczęście z powodów dużo ważniejszych. Wiem że nie jestem gruba, to raczej oczywiste. Wiem również, że nie jestem brzydka... a jednak ciągle łazi mi to po głowie!!! Nie chce opowiadać o sposobie w jaki się odżywiam, nie mam bulimii, anoreksji, ale na pewno mam chorą na tym punkcie psychikę (choć próbowałam środki przeczyszczające, ale mój organizm na szczęście bardzo źle na nie reagował). Chodzi o to, że za dużo o tym wszystkim myślę- nie wyjdę np. na niezaplanowaną imprezę jeśli wiem, że wcześniej zjadłam normalny obiad i mam wzdęty brzuch (choć podobno tylko ja twierdzę, że jest wzdęty), bo mam wrażenie, że wszyscy będą na mnie patrzeć i myśleć, jaka jestem gruba. Bzdura!!! Zaczynam się do tego SAMA przyzwyczajać i SAMA się tego uczę. A uczę się dlatego, że po tym zeszłym roku, spadłam na dół, na samo dno psychicznych męczarni i postanowiłam, że coś należy z tym zrobić. Wtedy ważyłam jakieś 5 kg więcej. Teraz mimo, że już nie mogę schudnąć, to czuje się w swojej skórze całkiem fajnie :) staram się patrzeć na wszystko racjonalnie: codziennie rano ćwiczę, ale nie z jakiegoś przymusu, tylko dlatego, że wiem, że to nie tylko pomaga mi wymodelować i tak nabitą już mięśniami sylwetkę, ale przez te wszystkie cholerne diety tak rozbiłam sobie przemianę materii, że takie ranne ćwiczenia świetnie mi teraz robią. Zawsze lubiłam sport, choć teraz wiem, że gdyby nie on byłabym o wiele szczuplejsza. Ja już się nie ODCHUDZAM, bo nie chodzi o to, ile ważę, chodzi mi o to, żeby moje CIAŁO MI SIĘ PODOBAŁO! A teraz mi się nawet podoba, bo jest jędrne, wysportowane i mimo, że nie jestem modelką (moje jedno udo jest wielkości 3 ud standardowej modelki, hehe). W ogóle całe moje życie stało się jaśniejsze, weselsze i wszyscy mi mówią, że jestem teraz o wiele ładniejsza, bo bije ode mnie radością :) nadal myślę o jedzeniu, ale raczej w kategoriach zdrowego odżywiania się, co nie wyklucza czekolady od czasu do czasu, frytek, pizzy... uwielbiam takie smakołyki, a smakują jeszcze lepiej, jak są takie &#8216;wyczekane&#8217;. Wiem, że dziewczynom, które są już chore na bulimie czy anoreksje, nie pomoże gadanie wesołej lekko świrniętej na punkcie jedzenia laski, ale może te, którym chodzi po głowie wymiotowanie, posłuchają mnie, bo byłam na najlepszej drodze, żeby siedzieć przy toalecie za każdym razem jak coś zjem. Uśmiechnijcie się wszystkie i poproście o pomoc, bo mnie też ktoś pomógł... Ja przesyłam uśmiech do każdej z Was, szczególnie do chorych i życzę Wam dużo szczęścia i POWODZENIA!!!

Autor: kaska  30.11.2004 zgłoś

www.TwojaDieta.pl - tam znajdziecie dietetyków, którzy na pewno pomogą.

Autor: cathy  01.12.2004 zgłoś

Nie ma co dorzucac bulimia to naprawde straszna choroba ktora przez wiele lat by&pound;a tematem tabu w naszym kraju.Ja rowniez naleze do grona "ZRACYCH" .... Mam zaledwie 157 wzrostu i o zgrozo waze 80 kg !!!!!! Nie zwracam pozywienia ale czuje sie strasznie zle i mam pozniej wyrzuty . Potrafie przez kilka dni prawie nic nie jesc......ale coz z tego....gdy przychodzi napad to jem co popadnie.Slone przegryzam slodkim i slodkie przegryzam slonym...Od miesiaca postanowilam cos zmienic , nie wiem czy mi sie to uda.Zamiast sie glodzic po prostu zaczelam jesc, ale inaczej.Przestalam jesc co jest pod reka.Z jedzenia zrobilam sobie maly rytual , tz. zamiast jesc surowe marchewki na szybkiego a pozniej zagryzac to bog wie czym....po prosty zaczelam gotowac duze ilosci warzyw dobrze przyprawionych.Pisze duze poniewaz boje sie aby ich nie zabraklo gdy przyjdzie kryzys i wiem,ze to po nie siegne a nie po cos innego.Jak na razie dobrze mi idzie ,poniewaz nie czuje wowczas glodu.Zdaje sobie oczywiscie sprawe, ze nie jest to latwe dla wszystkich, kazdy jest w innym stadium choroby .Zamknelam sie w sobie ,bylam nerwowa i opryskliwa przez glod.Teraz mowie sobie codziennie po 100 razy ze warzywa nie sa az takie kaloryczne i jem nie jestem glodna i nawet moj maz mnie skomplementowal, ze sie duzo zmienilam...tz. jestem mniej opryskliwa i nerwowa.To byla dla mnie najlepsza rekompensata.Bede robic wszystko aby wyjsc z tego blednego kola.Moze ktos sprawdzi u siebie czy to dziala ??????????? Oczywiscie nie jem tylko warzyw wrzucam tez kawalek miesa oczywiscie nie swinskiego, poniewaz jest najtlustrze.Wymyslilam wlasne dania z roznymi przyprawami aromatami.Mozecie nie uwiezyc ale jem co dziennie co innego pomimo ,ze sa to zawsze warzywa maja inna oprawe i smak.Zawsze mam warzywa pod reka poniewaz jestem jeszcze zbyt wrazliwa i boje sie powrotu do ZARCIA szybko szybko i byle co, byle duzo.Przez miesiac schudlam 3 kg.....Moze to i dla niektorych smieszne ale ja jestem dumna i wole sobie chudnac swoim rytmem. I przede wszystkim nie mowie ,ze jestem na diecie !!!!! O diecie nie moge juz slyszec, bo mam mdlosci. Ja powtarzam sobie od miesiaca ,ze z dietami koniec i teraz jem !!!!!! Nie chce juz byc glodna !!!!!!! Trzymam za was dziewczyny kciuki !!!!! NIE DAJCIE SIE !!!! Prosze moze ktos z was skusi sie chociaz przez tydzien na to co ja !!!! CHOCIAZ PRZEZ DZIEN !!!!! Pamietajcie tylko ,zeby wasze warzywka nie byly tylko takie no wyjete z wody !!!! Troche imaginacji, przypraw....Polecam od czasu do czasu dodac do nich zwykly sok pomidorowy taki do picia lub troche koncentratu pomidorowego rozcienczonego z woda.W pomidorach jest duzo potasu i przyda sie on na regenerowanie sil, zmniejszy stany zaslabniec.Do podsmazenia warzyw uzywam tylko kilku kropel oliwy z oliwek tz. smaruje nia wooka .Czasem wieczorem gdy jestem glodna aby troche zmienic menu to miksuje te warzywa dodaje troche wody przegotowanej i wychodzi z tego przepyszna zupa !!!!!! Wole jesc tak.....bo jak nie to zjem i tak i tak cos bardziej kalorycznego i nie bede mogla sie ruszyc. ZABILAM MOJ GLOD !!!!!! Mam nadzieje ze jue na zawsze !!!! POWODZENIA napiszcie jak wam sie powiodlo .................

Autor: iwcia  01.12.2004 zgłoś

do cathy !!!!!!! Zgadzam sie z toba co do tego ,ze kazdy jest w innym stadium choroby i dla wielu osob jest to wydaje sie nieosiagalne !!!! Jestem chora juz drugi rok i mam dosc !!!!!! Najgorszy jest ten napad glodu !!!!! Nie mozna sie powstrzymac !!!!! Skorzystam z twojej rady z tymi warzywami bo jak nie to i tak i tak sie nazre swinstw.......Nie wiem tylko jak bedzie pozniej tz. po jedzeniu ?????? Boje sie tych wyrzutow i nie wiem czy naklonie moj umysl do zrozumienia, ze warzywa sa naprawde niskokaloryczne i ze od nich nie przytyje !!!!! Pojde za rada nie chce byc glodna.....i nie chce byc gruba !!!!! Moze i te roznorodne warzywka uratuja mi zycie ?????? Kto wie ???? Mysle, ze warto ..... Jutro ide nakupowac najrozmaitszych warzyw i kupe nawet ksiazke kucharska z pomyslami Boje sie tylko czy dam rade , przezwyciezyc te wymioty.

Autor: Ania37  01.12.2004 zgłoś

ja przez 3miesiace przytylam 5kg chcialabym bardzo zjechac do swojej wagi czyli do 50kg jak to zrobic po\rosze o dobra rade ,ciagle stoje przed lustrem i placze BLAGAM POMOZCIE MI czekam na zyczliwe osoby serdecznie pozdrawiam .

Autor: bull`a  01.12.2004 zgłoś

poczucie winy - znak, że cos sie ROBI, mysli nie zgodnie z przekonaniami, zwyczajami. Żeby juz nie dreczyło i nie wpedzało w nienawiśc do siebie...bo to ostatnia prosta do depresji, trzeba przeformułowac zachowanie, system wartości, poglądy, wykorzystac siłę woli do innych celów. depresja - nienawiść odczuwana do kogoś, ale skierowana na swoją psyche i somę nienawiśc do siebie - myślę że do ciała tak, ale w środku cos błaga na kolanach, żeby utulić, to zmordowane i "ukarane ciało, że jest taki podłe i sobie tuje wbrew woli. wola - w bulimii to nie wola bycia szczupłym, tylko chodzenie na postronku niskiego poczucia wartośi, i chęci jej podwyzszenia, przez bycie extra wystrzałową laską rodem z pokazu demonicznego kreatora mody, aby cos tym sobie załatwić , ułatwić dostęp do czegoś (np akceptacji, przyjaźni, lepszej pracy, sympatii) waga - Czyli cos w rodzaju nakładania maski, makijażu na poczucie wartości. Dbac trzeba, ale wpędzanie sie w chorobe nie jest chyba dobrym przykladem na dbanie o siebie, jak myslicie? Jest raczej dbaniem o dobre samopoczucie innych...z jaką to świetna osoba maja doczynienia...taka szczupla ..taka ambitna..taka ...śmaka pierdziaka... bulimia - często efekt FASHION VICTIM, efekt jakiegos straszliwego braku w sferze zrozumienia na czym polega bliska relacja, na czym polega moje zadanie w moim jedynym niepowtarzalnym życiu, co ja ze soba i swoimi mozliwościami mogę w życiu robić, aby być coraz bardziej szczęśliwym... BULIMIA - moim zdaniem konflikt miedzy ilocią a jakością

Autor: Marine  02.12.2004 zgłoś

Jestem świeżo upieczoną absolwentką medycyny z 5- cio letnim stażem bulimicznym. Walczę. Wierzę, że kiedyś wygram.

Autor: kawa  02.12.2004 zgłoś

pomóc sobie i przezwyciężyć tą chorobę to ogromnie ciężka i dluga praca, to praca nad caloksztaltem rozwoju, nad zmianami struktury osobowosci, trzeba zmienić gruntownie sposób spostrzegania siebie i świata, potrafić dokonywać wglądu w siebie jak i w minione doświadzczenia, nawet te z odległej przeszłości, dostrzegać rolę, wpływy ważnych dla nas osób. To naprawdę ciężka praca, która osiąga progress jeśli przede wszystkim oparta jest na cierpliwości i zaufaniu do siebie i innych. Można pomóc sobie samemu, choć to zależało by od wielu czynników, na których osobowość powinna się otwierać- a dla osoby z bulimią , która najczęściej dostrzega wyłącznie warstwę zewnętrzną, tą którą nienawidzi może okazać się drogą ponad siły (dlatego bulimia trwa tak długo). Myślę, że życie każdej osoby z bulimią warte jest tego aby dawać jej wszelkie możliwości pomocy, zwłaszcza pomocy psychicznej,a terapia może być wskazaniem drogi kształtowania nowej osobowości jak i dać przekonanie, że jestem wysłuczany, że w swych bezgranicznym poszuciu osamotnienia jest ktoś kto nie krytukuje, nie ocenia ale akceptyje mnie jako człowieka walczącego.

Autor: ex  02.12.2004 zgłoś

są na to leki- mnie pomógł SERONIL. Jest to lek głównie antydepresyjny, ale także leczy bulimię. U mnie bulimia-anoreksja były związane z depresją. Powodzenia

Autor: 17WAŻNE  02.12.2004 zgłoś

Moja bulimia zaczęła się już dwa lata temu. Myślałam, ze to wieczność, ale kiedy weszłam na tą strone to nie mogłam uwierzyć, że niektórzy wytrzymali9 lat a nawet więcej w tym bagnie. A potem zdałam sobie sprawę, że nie na tym rzecz polega. Kazdy kto choć raz upadł i siedział w tym czyms tak samo cierpiał. cierpiał na bezsens. Każda z nas jest czasem tak silna, że wydaje sie nam , ze tym razem schudniemy i rozpoczniemy wreszcie prawdziwe życie. Ale tego nigdy nie można być pewnym jesli nie zaakceptuje sie takim jakim sie jest. Może wyda wam sie to smieszne, ale ja myśle , ze bulimia czy anoreksja nie spotkała nas przypadkowo. myśle, że ona miała nas spotkać . Dzięki bulimii stałam się bardziej wrażliwa, ciepła i współczująca. Wczesniej mówiłam słowa bez namysłu raniąc każdegoi kto stanął mi na drodze. Teraz jednak nigdy nie mówie komus czegos comogło by go urazić, bo wiem już jakie mozna miec w życiu problemy i jak otoczenie na nas wpływa. To tylko jedna wymieniona przeze mnie zaleta. ale jest ich o wiele więcej. to nie jest jedyny problem na swiecie. takich jest pełno, nawet gorszych. Ludzie chorzy na aids cz sparaliżowani czy chorzy na raka. Ale przed kazdym cierpiącym pojawia się zadanie- nauczenie się WIARY. Prawdopodobnie żadna z nas nie potrafii wierzyć-bo to uczucie nie polega na chwilowym podekscytowaniu ułożenia wszystkiego na nowo- to uczucie jest czyms więcej- czyms co przetrwa bez względu na wszystko(istnieją takie wartości). Myśle, ze przed kazdą z nas stanął własnie ten problem po to , aby kroczek po kroczku go rozwiązać. Trzeba umieć sie pokochac, bo kiedy wszyscy nas opuszczą zostaniemy sobie same. i nigdy od siebie nie uciekniemy, chocbysmy chciały bardzo, chocbysmy wyjadły cały prowiant w centrum handlowym. bo i tak jestesmy na siebie skazane, dlaczego więc sobie nie pomóc?

Autor: tomek  03.12.2004 zgłoś

mam 20 lat i waze 60 kilo:D uwielbiam jesc

Autor: zet  03.12.2004 zgłoś

hej tu jak sie domyslacie kolejna bulimiczka,mam pytanie-czy zna ktos z was jakies ksiazki o bulimiczkach typu pamietnik bulimiczki?mi bardzo pomaga to jak czytam relacje innych,jak oni walcza,wiec taka ksiazka naprawde wiele by zmienila,tak mi sie przynajmniej wydaje,jak wiecie cos,to napiszcie

Autor: znam  03.12.2004 zgłoś

Będąc w szpitalu, dostałam od lekarki książkę do poczytania "Przeklinam Cię ciało". Niestety nie pamiętam nazwiska autorki, kojarzy mi się Wanda Lachowicz(Lachewicz), ale nie jestem pewna czy pamiętam dobrze. Książka jest narracją dziewczyny, która chorowała na anoreksję i bulimie, która brała narkotyki, zniszczyła swoje ciało, stoczył się na dno. Opisuje jak trafiła do szpitala, co myślała o sobie, o swoim ciele itp. Polecam tą książkę. Może ktoś inny podpowie Ci autora tej książki, a może znajdziesz w internecie. Pozdrawiam ex-anorektyczka, ale nadal bulimiczka

Autor: do ex  03.12.2004 zgłoś

Seronil jest dobrym lekiem, ale niestety mi nie pomógł, a szkoda. Mam jednak nadzieję, że na innych podziała.

Autor: bulimiczka od 5 lat  03.12.2004 zgłoś

Czy któraś z was zna jakis lek na rynku, który chamuje łaknienie. Proszę o odpowiedz.

Autor: Iwona  04.12.2004 zgłoś

4 mies temu pierwszy raz zwymiotowalam bo kolejny raz sie nazarlam. Jestem uzalezniona od zarcia i nie wiem jak sobie z tym poradzic, wstydze sie tego i boje, nie mam odwagi sie przyznac, nie chce zeby to sie dalej ciagnelo, chce to zatrzymac poki nie jest za pozno. Mam depresje, niska samoocene ale to bylo juz zanim zaczelam siue odchudzac... ciagle sobie wmawiam, ze jedzenie do szczescia mi nie jest potrzebne ale tytlko ono sprawia, ze przez moment czuje ze cos milego dzieje sie w moim zyciu. Zaraz po tym czuje sie jeszcze gorzej i jeszcze nizej..... help!!!!!!!!!!!!!!

Autor: yenah@o2.pl  04.12.2004 zgłoś

hmmm...wiecie czytam wasze komentarze..i jest mi tak bezmiernie smutno... nie wiem czy mam bulimie, przez te 6 lat ona sie zmienila..przechodzila przez stadia by przejsc na ranienie przedramion i ud..na masowe ciskanie malenkich krostek(jesli ktos mi na pisze ze ejst wariatka...bedzie mi zle..ale )...wiem ze mialam ja od 16 roku zycia...chodzilam przez pol roku do pewnej pani psycholog ...roztrzeslam sie bardzo, wiec ona skierowala mnie do psychiatry dostalam bioxetin ktory bralam 3 miesiace..i przestalam..zycie bylo dziwne ale poprawilo sie...potem byl ojczym , ktory wyzywal mnie od kurw, bo tak mu sie podobalo..i matka ktora nie bronila mnie..nie reagowala, a do ktorej teraz mam za duzo zalu i pretensji zeby patrzec na nia jak na ..."czlowieka"...w miedzyczasie zjawil sie on...zagubiony brunet, ktorego nie chcialam ...(uzalezniony jak sie dowiedzilam pol roku temu od ojca alkoholika)...byl przy mnie..pomagal mi...ale jednoczesnie zabral mi sile by robic wszystko wlasnymi silami...pokochalam go...moje serce sie usmiecha gdy go widze..ale w oczach mam pustke..on nie bronil mnie , kiedy jego parszywy ojciec czepial sie do mnie i traktowal jak gowno...dlaczego nie ucieklam..zadaje sobie pytanie...mam nadzieje na poprawe..a raczej mialam..przeraza mnie mysl ze on bedzie taki jak jego ojciec...jak mi dawala do zrozumienia pani psycholog: on bedzie taki jak on, bedzie katem........czuje sie oszukana...brudna...w maju kiedy z nim zerwalam , wszedl na czat ...a ja zobaczylam pozniej log z gg ....to bylo prawie jak zdrada..zaczal na mnie naskakiwac i tlumaczyc wszystko tym ze tyle ma na glowie i ze ojciec jest ciezko chory, no i tym ze to ja go skreslilam.....chcialabym zeby ktos mi pomogl...ja juz nie wymiotuje codziennie...czasami raz na 2 miesiace czasami jest gorzej ..jesli mam jakis stres...ale to sie zmienilo...potrzebuje ciepla i pomocy...ale problem jest w tym ze ja sie zawiodlam na psychologach i teraz bede czula sie brudna....chcialabym spotkac madrego czlowieka..jakas starsza pania..ktora ma piekne wspomnienia..chcialabym aby opowiedziala mi swoje zycie...bo mysle ze tylko tak moge sie uczyc..i wybierac co jest dobre a co zle...ja na nowo chce byc silna..wolna..kochac i byc kochana...dawac co mam...smiac sie i plakac...widziec wszystko takim jakim jest...chce pomocy...prosze o nia...jesli jest ktos kto moze mi pomoc....to ja bardzo prosze o pomoc...blagam...chce wsparcia zeby wyjsc ze swoich problemow...zeby zaczac zyc tak jak chce...bo...jesli nie ma ani jednej osoby przy moim boku , ktorej moge zaufac...przy ktorej czuje sie w 100 % bezpieczna (on byl nim do niedawana)...to nie moge zaczac zyc pelnia zycia.....chce wiedziec czy jestem jeszcze normalna..i chce jak najszybciej z tego wyjsc...bo zauwazam mnostwo lekow...i mysli obsesyjnych...:(..pomocy

Autor: do maritta  04.12.2004 zgłoś

wiesz...:(...kochasz..umiesz kochac ale jestes bardzo wrazliwa...szukasz siebie szukasz milosci...inni maja i zyja..my szukamy..czasami nie widzimy nic...nie wiem na czym to polega...ale to jakbym uslyszala siebie...az sie poplakala...powiedzilas"nie wiem czy go kocham..moze tylko czegos szukam"..czy my wszystkie tak myslimy.... ja jestem z moim ...od 2i pol roku...on byl i mnie wspieral..ja ciagle powtarzalam ze moze nie powinnismy byc razem...ze ja go nie kocham ..ze nie wiem..ze moze rozsanmy sie...ze nie jestem pewna ...ze moze to nie wyjdzie..ze ..tak trudno jest ...ze jego ojciec mnie wykancza...ze moze ja go nie kocham...ze moze bedzie ktos inny...ze nie wiadomo co przyniesie zycie....nie bylam gotowa na niespodzianki...to byl (i jest:()strach przed odrzucieniem..ze on skrzywdzi mnie...no i w maju tego roku kiedy powiedzialam ze musimy sie rozstac...po tym jak inny chlopak , ktorego temat przwijal sie od poczatku znajomosci wyslal mi list ...a tydz wczesniej sie spotkalismy(ale na rozmowe)...on wszedl na czat..zobaczylam pozniej..czyli nastepnego dnia....bo nastepnego dnia sie zjawilam ..bo prawda byla taka ze nie moglam wytrzymac dnia bez niego...a tak mocno go ranilam...a on zranill mnie i zaczal sie zle zachowywac..sklamal o calej sprawie..nie powiedzial prawdy do konca...czepial sie ..ze nie daje mu pokoju..ja bylam zraniona..prosil zebysmy zapomnieli o przeszlosci..zebysmy zaczeli normalnie zyc..staral sie...czasami nie wytrzymuje..ma duzo na glowie :szkola praca ojciec pijak i znecacz ktory zatruwa zycie....zal mi tych ponad 2 lat... oddalam mu dusze...a teraz prawie jestem pewna ze on jednak bedzie podobny do ojca ...bo przeciez uczymy sie w domu...nie moge zniesc tej mysli....on chhce ze mna zamieszkac chce zebysmy razem uciekli od wszystkiego co zle...a ja po tym wszystkim czuje sie okropnie, czuje sie oszukana i zbrukana..i nie sadze abysmy mogli razem zyc.....chyba mam paranoje...wole umrzec..pisze juz glupoty.....

Autor: yanah  04.12.2004 zgłoś

to ja jestem autorka dwoch ostatnich wypow..nawet internet jest przeciw mnie, bo sie moje pseudo nie napisalo.. ;)...

Autor: allo  04.12.2004 zgłoś

dziewczyny...może wspólnie wymyslcie jaki powienien byc krok pierwszy do złojenia tyłka tej bulimii...

Autor: allo  04.12.2004 zgłoś

Jutro jak przyjde z pracy to może cos wymyslę....jakis pierwszy ruch...

Autor: hmm  04.12.2004 zgłoś

tabl. antykon. Jeanine wywołały u mnie depresje, to straszne objawy, nie chodzi tu wcale o smutek, przygnębienie itp. to zaburzenia funkcjonowania ukł. wegetatywnego, przez co całe ciało jest jak sparaliżowane, niedociośnienie, mdlenie, wymioty, drżenia, strach itd. Napady tez miewam obzarstwa. Pomógł mi psychiatra, i tabletki, jakie mi zapisał. Myśle ze to jedyna i najlepsza droga dowyzdrowienia. Leczenie, same sobie nie poradzicie. Pozdrawiam!

Autor: yulka  04.12.2004 zgłoś

I jeszcze jedno- poproscie o pomoc Pana Boga

Autor: yenah  05.12.2004 zgłoś

a ja Ci Yulka powiem ze ja tez mam ladny brzuszek, wyrzezbiony...waze 57 przy wzroscie 167 i wcale sie nie odchydzam...ostatnie moje odchydzanie mialo miejsce w jakies trzy lata temu...i jedno musze powiedziec ..bulimia nie ma nic wspolnego z waga czy czyms tam..to po prostu brak akceptacji siebie , tego kim sie jest , to poczucie winy, to rozdwojenie, to strach i lek, wszystko razem..w jednym kociolku...to samoagresja...bulimia i depresja sa niemal nierozlaczne..to taki zaklety krag...trubiny sa ogromne i nie sposob sie z nich wydostac...zaczyna sie gnic od srodka....ale szansa jest w trafieniu na odpowiedni grunt , na odpowiednich ludzi czy czlowieka...jesli ktos da Ci akceptacje to i w tobie ona powoli zakielkuje...akceptacja dla siebie i dla innych...bo niesety ale w miare rozwoju tego zakletego kregu zaczyna sie powoli nienawidzic ludzi...widzi sie jak nie rozumieja , powieksza sie frustracja, a jesli jakis specjalista zrobi blad to juz wogole jest tragedia...bo zadaje sie sobie pytanie..jesli i on nie rozumie , to kto?...i jeszcze jedno....bulimiczki sa wrazliwe..az za bardzo mogly by obdzielic ten swiat swoja wrazliwoscia...takze samokrytyka , ktorej niektorym wyraznie brakuje..nie wiem co jeszcze ale ja staram sie uwazac na slowa i myslec o innych , myslec co moze im sprawjac przykrosc ...chociaz i tu jest pulapka , bo inni tego nie robia i pojawia sie frustracja..ze swiat jest taki nieczuly...i jeszcze jedno -pewna pani doktor powiedziala ze wszystkie dziewczyny i kobiety chore na bulimie badz tez anoreksje maja wyzszy niz przeciatny poziom inteligencji...moze jest w tym jakas slusznosc..widza wiecej, mysla wiecej , czuja mocniej i wiecej ;)... i oczywiscie proscie BOGA o pomoc...bo On tylko czeka na to abyscie sie do niego zwrocily/li...to byla proba...i nie poddawac sie mi!!!...pogienta pewnie jestem ..ale chyba wybaczycie...(p.s.typowa niepewnosc i niska samoocena bulimiczki)....

Autor: magda  05.12.2004 zgłoś

hmm, to juz bedzie z 7lat..czasami mi sie wydaje ze tak bardzo mi ta choroba nie przeszkadza. moge jesc co chce i sie nie przejmowac ze przytyje, tylko ze sama widze jak czasem jem i nawet nie sprawia mi to przyjemnosci i wtedy pytam sie sama siebie po co to robie, czy jestem tak samotna ze tylko to mi pozostalo? a przeciez to moja wina bo to ja wycofuje sie z zycia..mam chlopaka ale teraz jest w wojsku ale nawet gdy mieszkalismy razem i powiedzialam mu ze choruje, przyjal to do wiadomosci ale nic poza tym, jakby sie bal przyzanc ze cos moze byc nie tak..oklamuje sie ze akceptuje siebie bo jak widze ze troche przytylam to wpadam w panike.bylam juz u tylu lekarzy ze zaczynam watpic. nawet jak uda mi sie wytrzymac pare dni bez rzyganiato tak sie musze kontrolowac ze nie wydaje mi sie to mozliwe na dluzsza mete. chodze teraz do instytutu ericksonowskiego w lodzi.. ale nie wiem czy to cos da. czy ktoras z was moze kogos doswiadczonego polecic wlasnie w lodzi..

Autor: ;-(  06.12.2004 zgłoś

kurcze.. siedzę i uczę się.. jutro mam bardzo wazne kolokwium.. boję się ze nie dam rady..juz od jakiegoś miesiąca nie mialam napadów żygania, ale teraz czuję się taka słaba.. nie mam siły panować nad samą sobą.. boję się ze zaraz wyląduję przy lodówce a później w toalecie:( do tej pory jakoś się trzymałam i oszukiwalam samą siebie że wcale mi nie zależy na wielu rzeczach.. ze jak się nie uda to jakos bedzie.. ale znów do mnie dociera jaką jestem beznadziejną osobą.. ja tak nie chcę .. chciałabym byc bez zarzutu.. prawie idealna..jednak jest zupełnie inaczej.. nic mi nie wychodzi nawet pisanie o swoich odczuciach.. PS: gorące życzenia Dziewczyny z okazji mikołajek;)

Autor: ex  06.12.2004 zgłoś

pytanie do Kobiety która odpisała na mojego posta o seronilu: a jakie dawki dostałaś? Może były za małe? U mnie dopiero 30mg zaczęło działać (48kg, przy większej wadze- pewnie większe dawki. W ulotce napisane: do 60mg na bulimię).

Autor: taka jedna  07.12.2004 zgłoś

ja brałam seronil powyżej dozwolonej dawki, lekarka już więcej nie chciała mi zwiększyć,a nadal mi nie pomagał

Autor: soti  07.12.2004 zgłoś

a ja mam gorszy problem...od lat mam tą samą wagę stosowną dowieku i wzrostu a lekarze wmawiają mi że jestem odwodniony itp.bzdety.I faktycznie chyba mają rację mimo że nie chudnę ani nie tyję,cokolwiek bym pożerał.Kto jest w stanie wyjaśnić takie zjawisko/

Autor: ex  08.12.2004 zgłoś

boje sie z e z bulimia jest tak jak z alkoholizmem - nawet jak wydaje ci sie ze dawno niemiales ataku to zawsze sie moze on zdarzyc wydaje mi sie ze sie wyleczylam ale co bedzie gdy znajde sie w sytuacji tragicznej?

Autor: AnIoŁeK  09.12.2004 zgłoś

Hmmm Boże jak bardzo pragnełam takie forum - nie zdawałam sobie sprawy ile osób cierpi na to cholerstwo:/ U mnie bulimia wystepuje w poczatkowym stadium,ale bardzo chcialabym zasiegnac waszych rad,co zrobic by z nia wygrac. Jako mala dziewczynka oglądałam mnóstwo filmów o bulimiczkach i anorektyczkach ,fascynowałao mnie to że jedzą i nie tją,albo nie jedzą i nie czują potrzeby jedzenia. Powoli rosła we mnie myśł ,że chciałabym być taka sama jak one. Nigdy nie byłam gruba, byłam po prostu "dobrze zbudowana". Kiedy widziałam kobiety reklamujące czekoladki miałam ochotę rozwalić telewizor:/ Podejmowałam kolejne próby diet,ale zawsze przegtrywałam. W kwietniu zaczełam tyć ,nie mogłam ćwiczyć na wfie ,a moja waga zaczynała rosnąc. Poszłam do apteki po środek przeczyszczajacy ,zjadłąm paczkę w bodajze tydzien i...koniec. Potem obzerałam się i wymuszałam wymioty. Siedziałam sama w ubikacji i płakałam ,ze nie umie wygrac z tymi napadami... W wakacje jadlam wszystko lody,slodycze strasznie przytylam Na poczzątku kwietnia ważyłam 65kg przy wzroście 166cm ,a w pod koniec lipca juz 73kg:( Złapałam depresje. Po powrocie do do szkoły widziałam moją koleżankę,którqa w wakacje schudła ok.17kg!! Chciałam tak jak ona. Pilnowałam się schudłam teraz waże ok.60kg,ale mam napady obrzerstwa,wtedy siegam po przewaznie 5 tabletek i za kazdym razem mowie,ze to juz ostatni raz,moj brzuch strasznie sie nadyma ,nie mam miesiaczki od 2 miesiecy:/ Mowie rodzinie ,by nie kupowala mi slodyczy,ale oni nie widza mojego problemu i ..kupuja ,ja potrafie zjesc jakies 3 batoniki ,bulki ,czekolade no po prostu wpeprzam przez okolo godzine potem zazywam srodki przeczyszczajace,mam wyrzuty sumienia ,boli mnie brzuch,zle sie czuje. 1 czekoladka jest powodem do zjedzenia kolejnej ,potem juz nie umie sie zatrzymac jem i jem.Potrafię 2-3 tygodnie być na diecie i znowu jedno slowo ,ktore pada z ust bliskich w nieodpowiednim momencie powoduje lawine obzerstw i przeczyszczania ,chce z tym skonczyc!!! Chce miec tylko plaski brzuszek i zyc zgodnie z moja dieta.

Autor: MissFaGeT  09.12.2004 zgłoś

tak sobie czytam... i sie zastanawiam czy moze ja przypadkiem nie mam bulimii??!! w sensei nie wymiotuję, ale mam takie cos ze przez nawet 3 dni prawie nic nie jem a potem jak jakiegos wieczoru stwierdze ze to na nic ze i tak nie chydne (chociaz casami chudne po 4 kg) i nadal na mnie wołają gruba, robie sobie pełno zarcia najadam się tak ze mnie brzuch boli i idę płakać w poduszke, potem znowu nic nie jesm i tak w kółko...

Autor: Gina  09.12.2004 zgłoś

...Najpierw była anorexia, potem bulimia, która trwa do dziś, od jakichś 4 lat...Tylko, że nie wymiotuję- chyba nie umiem.. Oczywiście- próbowałam, ale jakoś te usiłowania zawsze kończyły się ,,fiaskiem".. Możecie zdawać sobie wobec tego sprawę- jak się czuję po każdym napadzie... kiedy wszystkie te setki, tysiące kalorii po prostu we mnie pozostają... puchnę, staję się ociężała, senna, obojętna dosłownie na wszystko, beznadziejna zarówno fizycznie jak i psychicznie..., nic mi sie nie chce, unikam ludzi, nie ma wtedy mowy nawet o jakimkolwiek konstruktywnym myśleniu... itd.(same wiecie zresztą, w jaki labirynt sprzecznych, negatywnych uczuć mogą wplątać człowieka takie ,,ponapadowe wyrzuty sumienia..") Czasami myślę, że moja bulimia jest jakaś inna, ,,niestandardowa"...bo nie wymiotuję, tylko tkwię w naprzemiennych okresach- kilkudniowego ,,wielkiego żarcia", a potem bardzo restrykcyjnej diety- wręcz głodówki... I wahania wagi- ciągłe, dochodzące czasami do kilku kg.(w górę lub w dół)w ciągu tygodnia... Mam dość! Chciałabym żyć! Swoim życiem! Bez bulimii! Napiszcie proszę, czy któraś z Was też jest tzw.(fachowo ponoć),, TYPEM NIEPRZECZYSZCZAJĄCYM"?? Może uda nam się skontaktować?!

Autor: ................  09.12.2004 zgłoś

dziewczyny naweet jeśli ma sie sto kilo można nauczyć się myśleć o sobie dobrze, piękno to wartość niewymierna-mimo wszystko trzeba wbić sobie do głowy że ten gruby zadek jest piękny i że może być gruby

Autor: Anusia  10.12.2004 zgłoś

Dołączam swój głos bezradności,rozpaczy.Dzisiaj najbardziej mna wstrząsnęło to,że czułam zbliżający sie napad i delektowałam sie tym niemal...A przeciez mogłam zrobic coś,cokolwiek żeby sobie na niego nie pozwolić.Nie było to chyba takie trudne.Wyjść,zadzwonić,czymś sie zająć.Ale nie chciałam. Więc to jest tak jak pisały niektóre z nas-czekam na takie napady,przygotowuje się.Kompletne rozdwojenie-jedna część nas wie,że to chore,wie do czego prowadzi a druga część działa w kompletnym odcięciu-pozwala się zabijać...To ona tak nienawidzi...A ja nienawidzę jej,siebie,swojej choroby,swojego życia.Pozdrawiam Was,dziewczyny.Dobrze,że jest to miejsce-to nie zastąpi ani terapii ani decyzji,ale mi pomaga,bo nie czuje się taka strasznie samotna i pusta w środku...

Autor: zet  10.12.2004 zgłoś

Gina-ja tez bylam taka jak Ty,tzn. nazeralam sie przez pare dni jak swinia,ale zwymiotowac nie moglam,moze to glupie,ale zazdroscilam tym dziewczynom,ktore moga bezkarnie jesc i potem wszystko wyrzucic z siebie,a ja czulam sie jak swinka,potem byly glodowki i tak na przemian,a waga.. no coz skakala jak oszalala,dlaczego pisze w czasie przeszlym? no bo nauczylam sie wymiotowac,kiedys przeczytalam jakas relacje bulimiczki,ze jej lepiej jest wymiotowac,gdy wypije duzo gazowanych napojow,wiec i ja sprobowalam i czasami mi sie udaje,wcale nie czuje sie z tym lepiej,tez jestem w takim dolku psychicznym jak bylam,jest tak jak bylo bezsensu:-(

Autor: Gina  10.12.2004 zgłoś

Widzisz, tylko ja do końca nie wiem, czy chcę nauczyć się wymiotować... raczej chciałabym zrobić coś, zeby tego jedzenia nigdy we mnie nie było... skończyć z tym!!! Bo wiem, ze jesli zacznę przeczyszczać się w jakikolwiek sposób, to wprowadzę jakąś ,,nowość" w moją bulimię i będę brnęła w to dalej i dalej... a ja już nie mam siły, już nie chcę marnować zycia!! Zmarnowane najpiękniejsze lata stereotypowej ,,beztroski" zupełnie już mi wystarczą!! Obecnie jest ,,ok''.tzn. nie jem nic 3 dzień!! Tylko, czy to nie jest chore?? Mam dośc!! napiszcie do mnie na maila- zet i inne bulimiczki... może jakoś wspólnie.. już sama nie wiem co z tym zrobić... a wiem, że w pojedynkę nie dam rady chyba...- już od 4 lat jej nie daję jakoś...;-((( my mail: gina.83@wp.pl

Autor: allo  10.12.2004 zgłoś

..czy najpierw pójśc do psychiatry...potem opracowc wspólnie z nim plan na terapię, potem trzymac sie planu, a jak nie wychodzi to sie przyznac do tego...yyyy potem stpsowac sie sciśle do zaleceń lekrza, a w razie braku efektów zmieniac go (chyba że uprzedził, że może być brak efektów)

Autor: ex-seronil  11.12.2004 zgłoś

tak, pójść

Autor: yenah  11.12.2004 zgłoś

wiecie co....zadnych lekarzy...zadnych dodatkowych zagadek do rozgyzienia... widze ze jestescie na etapie gdzie ja bylam...teraz moja bulimia , ona wlasciewie nie jest juz moja...nie chce jej...wyrzucialm ja...wyrzeklam sie jej , tego smiacia...ja nie pamietam daty ani dna kiedy to sie dzieje czy w zeszlym miesiacu czy 2 miesiace temu...pierwszy krok...to uwierzenie ze jest sie chociaz troszke wartosciowym...ze jest sie kim sie jest...ze ludzie sa rozni , ze tez maja swoje problemy...ze nie musza was lubic...ale sa i tacy ktorzy was pokochaja ja mam takie cos ze mysle ze ktos mnie nie lubi, nie akceptuje... sluchajcie..macie sile ...w srodku...duza moc...by zmieniac swoje zycie...by zyc i wymagac...prawo do tego zeby chciec jedna z was powiedziala ze "wystarczy jedno nieodpowiednie slowo bliskich" i znow zaczyna sie lawina, wymioty a moze sprobujcie po prostu powiedziec ze nie mam ochoty tego sluchac tego robic.... ja chyba kupie sobie psa...zawsze chcialam miec malego przyjaciela...mysle ze to dobry pomysl... uwierzcie ze jestescie wartosciowe...ze macie cos czego nie ma nikt inny... nie szukajcie akceptacji na zewnatrz...wiem ze to trudne...wiem ze jest ciezko... pozwilcie sobie byc jakie jestescie... wymioty to rozladowywanie napiecia jakie w nas jest... w zoladku "zbieraja sie" uczucia..stad ta ulga po zwymiotowaniu... to wasz i nasz sposob na rozladowanie napiecia... ale to wszystko minie...zobaczycie...wierzcie tylko ze tak bedzie... kocham was wszystkie bo jestescie ludzmi...zywymi z emocjami...takimi ktore czuja... mowicie co czujecie... to klucz... buziaki i buziaczki...

Autor: yenah  11.12.2004 zgłoś

jak ktoras z was chce pogadac...to niech smialo pisze...numerek gg:2113383....buziaki...;)

Autor: mala ja  11.12.2004 zgłoś

Dziewczyny, ze mna sie zaczelo kilka miesiecy temu, ale zauwazylam na szczescie ta strone i sie opamietalam. Nie uzaleznilam sie od wymiotowania ale wiem, ze beda gorsze dni i znowu sie nazre i znowu bede sie czula okropnie z brzuchem jak w ciazy wiec pewnie bede zwracac. Najgorzej jest jak jestem sama, jak wieczorem wracam do domu i po drodze zaopatrze sie w kilka tysiecy kalorii i butelke wody zeby potem bylko latwiej zwracac. Dzisiaj sie wkurzylam bo po drodze, doslownie przed marketem spotkalam swoja siostre i bylam na nia zla, ze popsula mi plany. Teraz siedze i sie zastanawiam, wiem ze dobrze sie stalo, zaoszczedzila mi rozmowy z kibelkiem, placzu i narastajacej nienawisci do samej siebie. Dlaczego taka jestem, dlaczego nie uwzgledniam tych wszystkich racji kiedy dokonuje wyboru- zjesc czy nie zjesc, a nawet potem- zwrocic czy nie, najwazniejsze zeby nie wymiotowac, to powoduje zmiany w psychice, raz sie zrobilo to i nastepnym razem. Dziewczyny nie usprawiedliwiajcie sie wtedy, ponoscie konsekwencje, chcemy sobie pomoc to przestanmy sie usprawiedliwiac. Wiemy ze to jest zle ale mimo wszystko to dalej robimy. Zapominamy czego chcemy. Zacznijmy sie szanowac- moje cialo-moja swiatynia- nie bede jej zasmiecac byle syfami, jem po to zeby zaspokoic glod, zeby moje cialo bylo zdrowe. Jedzenie jest po to, zeby trzymac nas przy zyciu, bez tego nie da sie zyc, ale my nie zyjemy po to zeby jesc!!! Pieprzone spoleczenstwo, weszlo przekonanie ze zeby byc szczesliwym trzeba byc szczuplym, gowno, jestes szczesliwa kiedy jestes pogodzona ze soba i sie realizujesz. Robisz cos, widzisz efekty, zaczynasz doceniac siebie. Nie marnujcie energii na rozzalanie sie nad soba, znajdzcie cel w zyciu, rozwijajcie sie. Facet pomaga znalezc poczucie wartosci, ale prawdziwa satysfakcje i swoja wartosc trzeba znalezc samemu. Dlatego wszystkie te ktore nie maja drugiej osoby powinny uswiadomic sobie, ze znalezienie faceta nie rozwiaze problemu. Jezeli masz bulimie czy anoreksje na pewno masz depresje i niskie poczucie wartosci. Od tego trzeba zaczac, nalezy pokochac siebie i zaczac siebie szanowac. Pracuje nad tym i nawet najmniejsze efekty dodaja mi wielkiej sily. Jezeli wydaje ci sie, ze nie ma z ciebie nic dobrego i nic tego faktu nie zmieni sprobuj znalezc osobe istote, ktora jest w jeszcze gorszej sytuacji. Nie ma nic lepszego na dola moralnego jak pomaganie innym i robienie dobrego. Zrob cos co sprawi, ze inna osoba zacznie lepiej patrzec na swiat a zobaczysz, ze sama jestes lepsza, bardziej wartosciowa osoba. Nie wiem jak u was ale u mnie wlasnie od depresji i samodolowania sie zaczelo, za duzo myslalam o sobie, za wiele sytuacji w zyciu zbednie roztrzasalam, ciezko jest normalnie ocenic rzeczywistosc. Swiat jest taki jaki go sobie wyobrazamy, trzeba nabrac dystansu do siebie, a wtedy zobaczymy ze nic nie jest tak zle jak sie na poczatku wydawalo . Wrazliwosc nie jest wada u czlowieka. To ze zle sie czujemy to dlatego ze ktos nas skrzywdzil, uswiadomilam sobie, ze jestem nieszczesliwa bo moj ojciec jest alkoholikiem, ze matka tez ma depresje, ale nie ma porozumienia bo ma tez przez ojca nerwice i sie wyzywa na wszystkich innych i uzala nad ciezkim losem. Mam wsparcie w chlopaku, wydaje mi sie, ze go kocham, on wierzy w to ze mnie kocha... ja nie wiem czy go na prawde kocham bo nie potrafie kochac samej siebie... poki co ale pracuje nad tym. Wiem, ze bardziej od seksu wole czasami sie do niego przytulic i wreszcie poczuc bezpiezpiecznie, zamieniam sie wtedy w mala dziewczynke i chce tylko zeby mnie ( i tu uwaga) pokolysal jak dziecko. Pochysial po prostu. On wie tylko tyle, ze mam niska samoocene i ze cos takiego jest milion razy skuteczniejsze od najlepszej konsultacji z psychologiem. Cos takiego, oczyszcza, wycisza, robi dooobrze! Zaproponujcie jezeli sie odwazycie swoim facetom, bez obaw, nie zostaniecie wysmiane a zrobicie sobie niezla przysluge. Moj facet mnie rozumie i pomogl mi poprzez to. Wiem jednak, ze dopoki w pelni nie zaczne szanowac siebie nigdy sie nie dowiem czy kocham go na prawde, czy tylko jestem dlatego ze jest dobry i daje mi poczucie bezpieczenstwa. Jezeli zaczniecie same sie ze soba dobrze czuc odnoislyscie wielki sukces. Dobrze robi zdrowy egiozm, pomaga umiarkowane samouwielbienie, na glos prawcie sobie samym komplementy i nie bojcie sie usmiechac do siebie do lustra. Nie traccie nadziei!

Autor: Anusia  11.12.2004 zgłoś

mala ja - dobre i mądre rzeczy mówisz,i tak ciepło...Przemawia to do mnie,bo nie ma w tym "nawiedzenia"-wiesz o co mi chodzi.Mam nadzieję że Ci sie uda...bardzo trzymam kciuki za Ciebie, jakoś przeczuwam,że to dobra,Twoja droga,że "czujesz" to...Gratuluję z całego serducha

Autor: allena  12.12.2004 zgłoś

coz,chcialabym zapytac Was ,czy ja mam bulimie? obecnie zblizam sie do szescdziesiatki,wiec czy mozna chorowac cale zycie? Powiem jak zemna jest i bylo .Gdy bylam dzieckiem bylam bardzo chuda- od urodzenia jak powtazala zawsze moja matka, potem w liceum strasznie duzo jadlam poniewaz chcialam przytyc wszyscy wysmiewali sie ze jestem "chuda jak patyk"przy wzroscie 164cm wazylam 42 kg.Zawsze mialam wilczy wrecz apetyt,jadlam specjalnie posilki tuczace, ale nic nie pomagalo.Gdy mialam 20 lat, dostalam od lekarza leki ,ktore mialy mi pomoc przytyc -przez 5 lat brania tych lekow i diecie wysokokalorycznej przybralam na wadze Az 1(jeden) kg.Gdy mialam 27 lat bylam u "znachora" ,ktory poradzil mi abym przez miesiac jadla suszone figi, banany ,orzechy w duzych ilosciach plus zielona salata oczywiscie bez smietany. Wyobrazcie sobie moje szczescie gdy po miesiacu wazylam 48 kg.,moglam zalozyc mini spodniczke, krotkie szorty,na plazy moglam sie rozebrac - nie sterczaly mi obojczyki ,zebra mi juz nie mozna bylo policzyc.Majac 30 lat urodzilam dziecko.w ciazy nie przytylam duzo 5kg,w kilka miesiecy po porodzie wrocilam do mojej wagi 48 kg.,waga ta utzymala sie przez rok, a potem niestety systematycznie tylam. od tamtej pory miewam ataki napadu zarlocznosci pochlaniam wtedy wszystko co wpadnie mi do reki,napad taki trwa kilka tygodni,Jem wtedy naprzyklad cos slodkiego,potem kwasne, slone ,znowu slodkie. Napakuje tyle do zoladka ,ze w pewnym momencie niemiesci sie wystepuja same wymioty,ale po krotkim czasie moge i zazwyczaj tak jest zaczynam odnowa jesc. Odkad siegam pamiecia zawsze gdy mialam problemy,duzo jadlam-zarlam,ale kiedys nie tylam ,a teraz niestety waze 90 kg.Najgorsze jest to ze jak mam atak jedzenia to jadlabym wowczas non stop. Nieraz zartuje ,ze ja jem jeden raz dziennie- od rana do wieczora.Jeszcze gdy pracowalam dawalam sobie jakos rade poniewaz wiodomo w pracy nie mialam sie jak obiadac. ,ale teraz gdy jestem na emeryturze ,coraz czesciej dopadaja mnie ataki obrzarstwa.A najgorzej w tym wszystkim jest to ze czuje sie taka nazarta,pelna, ze ledwo oddycham to "czuje sie przez chwile taka zadowolona . a po czasie lapia mnie wyrzuty sumienia co ja znowu zrobilam- znowu sie obrzarlam.Wymioty miewam bardzo zadko i tylko wowczas gdy naprawde zaduzo zjem i zamocno wymieszam jedzenie slodkie z kwasnym.Taki atak miewam przez kilka tygoni, potem mija ja mniej jem,slodyczy wcale ,bo wlasciwie nielubie ich, (kawe,herbate cale swoje zycie nie slodze),tak jest przez 1-2 miesiace troche spadam z wagi 2-5kg, a potem znowu atak obzarstwa. Powiedzcie mi drogie panie ,czy ja tez mam bulimie i czy w moim wieku moge sie jeszcze leczyc ,czy to mi pomoze?

Autor: mala ja  12.12.2004 zgłoś

do Anusi- za kazdym razem jak zagladam na ta strone widze, ze wszystkie sobie pomagamy tymi komentarzami. Mowimy prosto co mamy w sercach i prosto z serca radzimy. Nie mamy oporow jakie moglyby byc przy zwierzaniu w cztery oczy. Chce powiedziec, ze u mnie depresja byla swoja droga od poczatku, ale kiedy zaczelo sie odchudzanie pojawila sie bulimia. Nie bede sie starala odchudzac. Nie ma wiecej takiej potrzeby. Chce normalnie sie odzywiac, nie mowie,ze tak do konca zdrowo ale normalnie. Nie bede sobie niczego odmawiac- mam ochote to zjem, nie bede sie glodzic bo potem predzej czy pozniej narastajaca chec zarcia sprawi, ze znowu se rzuce jak nienormalna na jedzenie. Tu chodzi o zaspakajanie psychicznego glodu. Zarlocznosci po prostu. Nie odmawiajac sobie jedzenia w koncu powoli przestanie sie o nim myslec. Jezeli mysl o paczce chipsow bedzie za mnna chodzic dluzej niz jeden, dwa dni kupie je i zjem bez wyrzutow sumienia. Nie bede chciala ich od razu zwrocic. Nie bede sie tez przejadac. Bylam dzisiaj w restauracji z dwoma kolezankami. Tylko troszke sie nazarlam ale bylam silna i nie potrzebowalam deseru! Maly sukces ale do konca wieczoru nic juz nie bede podjadac. Jestem na dobrej drodze w walce z bulimia, powoli akceptuje siebie, swoj wyglad, najwiecej pracy zostalo nad charakterem. Juz siebie nie nienawidze ale jeszcze nie kocham. Musze jeszcze rozgryzc to dlaczego wydaje mi sie, ze jestem glupia, malo interesujaca i w ogole skad mi sie wzielo tyle kompleksow, no i jak sie ich pozbyc na trwale. Wierze, albo przynajmniej wmawiam sobie ze mi sie uda. Jak sie odwaze to moze zwroce sie do jakiegos psychologa ale poki co sie wstydze. Moze sie obedzie. Trzymam za nas wszystkie kciuki. Wszystkie jestesmy wyjatkowe, sle duzo pozytywnej energii i motto: dzien bez usmiechu jest dniem straconym. Jezeli moge ktorejs z was pomoc, blagam!!! Usmiechnijecie sie teraz tak tylko dla siebie... Pomyslcie o czyms pozytywnym.... prawda, ze od razu lepiej? ; )

Autor: Miałam to cholerstwo  12.12.2004 zgłoś

Miewałam napady wilczego głodu przed okresem. Jadłam parę razy na godzinę i to różności- musztarda, dżem, jogurt itd. Kiedyś przy takim napadzie objadłam się tak, że zwymiotowałam. Poszłam do lekarza, przepisał mi zestaw witamin i minerałów, bo widocznie w codziennej diecie mam ich zamało. Nie wiele to pomogło. Nadal 3 dni przed wpadałam w wilczy trans, a dla spokojnego sumienia, przed spaniem szłam wymiotować. Doszło do tego, że przed okresem byłam załamana, bo co otwierałam lodówkę, mówiłam sobie, że będę musiałą zwrócić. Aż do dnia, gdy sięgając po jedzenie i myślac o toalecie, nagle mnie olśniło- jak się nie objem to NIE BEDE MUSIAŁA WYMIOTOWAĆ. Potem wzięłam się na sposób i rozważałąm- to co czuję to głód czy coś innego. Może chce mi się pić? A może wyjść na spacer, albo napisać list, zadzwonić do przyjaciółki itd. Nadal mam napady wilczego apetytu, nie koniecznie przed okresem, ale założyłam sobie, że jeśli mam ochotę na smakołyki, słoik dżemu, 0,5l śmietany to mogę to zjeść, ale w ciągu tygodnia muszę "spalić" np. bawiąc się z psem, szorując podłogi, prasując. Jestem szczupła, zadbana, zadowolona z siebie, bo wiem, że na wiele mnie stać. Życzę byście znaleźli sposób na swojego "pawiana". Jesteś pewna, że nie chce Ci się pić?

Autor: mil  13.12.2004 zgłoś

Ja też jestem bulimiczka i przypuszczam, że nigdy z tego nie wyjdę. Moja rodzina wie, że wymiotuję, ale nic sobie z tego nie robia. Myślą, że jak zakazali mi żygać to już dużo dla mnie zrobili. A mój cholerny ojciec twierdz, że to wcale nie jest żadna choroba tylko ja jestem głupia bo sie odchudzam. I wcale nie trzeba tego leczyc. Żeby nie rzygać ratuję się amfetaminą. Wiem, że to jeszcze wieksze gówno, ale tylko wtedy mogę na parę dni odpocząć od myśli o jedzeniu... To takie wspaniałe uczucie kiedy mama podaje pyszny obiad a ja mówie, że nie jestem głodna, kiedy brat zajada się przy mnie tostami, a ja nie mam ochoty nawet na gryza. Ąle z drugiej strony nienawidzę tego, że nikt w domu wtedy nie zauważa, że wogłóle nie jem, że uczę się całą noc, w momencie chudnę...Cholera oni nie zauważają że coś się ze mna dzieje, że ja powoli umieram... Niech mi ktoś pomoże...

Autor: zet  14.12.2004 zgłoś

ja dzis jak narazie jestem w dobrym nastroju,bo wytrzymuje i czuje sie swietnie i tylko bardzochce zapomniec o tym,ze wczoraj nie wiadomo dlaczego kupilam sobie 3 buly,ktore zjadla w 5 minut,a potem 3 batony i potem jeszcze...i sama sie zastanawialam w trakcie polykania tego(bo nie mozna nazwac tego jedzeniem,gdy zjesz batona za 2 gryzami),po co to robie,i juz mialam wyrzucic to po prostu do kosza,ale,no wlasnie nie wiem dlaczego nie zrobilam tego,potem byly jak zwykle wielkie wyrzuty sumienia,szczegolnie,ze nie moglam zwymiotowac,wiec to wszystko siedzi we mnie,ale za to dzis troche poszcze z tej racji,mam nadzieje,ze nic nie wyprowadzi mnie z rownowagi i ze nie bede musiala zrec,bo to jest straszne cierpienie;ja mam taka propozycje-zlaczmy sie razem wszystkie i sprobujmy jakos razem walczyc z tym,jak bede czula,ze atak sie zbliza,to pomysle o Was,ze wy sie trzymacie dzielnie,wiec i ja sie nie dam,choc chodzi mi to po glowie,choc jest bardzo cienka granica,ale za ta granica jest przepasc;i prosze Was o slowa otuchy,o to,zebysmy sie mobilizowaly nawzajem,jak macie ochote to napiszcie do mnie maila;trzymam kciuki za Nas wszystkie

Autor: jaga  23.12.2004 zgłoś

mam 15 lat.jestem lubiana w gronie przyjaciol.mozna powiedziec nawet ze jestem w centrum zainteresowania.moji rodzice sie rozwiedli.ojciec pojechal w tym roku na misje z ONZtu do afryki ja mieszkam z matka.od 6 miesiecy mam chlopaka.jestem bulimiczka od pol roku wczesniej mialam chwilowa anoreksje,jesli cos takiego w ogole istnieje, ale nie wytrzymalam nerwowo.ten ciagly lek przed zjedzeniem czego kolwiek.to bylo okropne.teraz moge jesc co chce kiedy chce i na co mam ochote potemi tak to wydale:) moze to straszne ale nie umiem inaczej zyc.boje sie przytyc.brzydze sie swoim cialem,chociarz podobnojestem zgrabna.dla siebie zawsze bede gruba straszna swinia.nikt nie wie o mojej chorobie, chociar moja matka ostatnio cos zauwarzyla,ale jest za glupia alby sie az tyle domyslec.

Autor: Gosia--Prosiaczek  25.12.2004 zgłoś

,Mój mały sukces w ubiegłym tygodniu to wreszcie brak chęci żygania(:).To dla mnie spory postęp,bo od 2 lat nie miałam tygodnia,by nie obżerać sie i z ROZKOSZĄ haftować. A teraz po przeczytaniu komentarzy przypomina mi się jak nerwowo szukałam czegoś do jedzenia ze ŚMIETNIKA(choć mam kasę),jak jadłam zepsute,sfermentowane,przeterminowane---po prostu NIEJADALNE produkty.Czułam się jak kompletne,bezwartościowe DNO.Nic nie wywołało we mnie wstrętu.Byłam w stanie wszystko pochłonąć.I wszystko mogłam zrobić,by pozbyć się "tego" z żołądka.Pamiętam jak w środku Łodzi próbowałam zwracać i przyłąpał mnie jakiś lump.Nie było problemem żyganie na uczelni-- i jaka "adrenalinka"!!!!!!!!!!!!!!!!!! Teraz jestem na etapie anemicznych ruchów izolacyjnych.Przychodzą momenty,gdy wszystkich bliskich kumpli mam GŁĘBOKO W DUPIE i ich olewam,nienawidzę,nie znoszę gdy się chcą mną opiekować i poprawiać humor.Jestem na nich wściekła(a dokładnie na SIEBIE------------------------NIE TRAWIĘ SIEBIE-----------).Chyba już atmosfera w domu z "rodziną" mnie rozpieprza i nie wytrzymuję ciśnienia,dlatego się denerwuję. nie ważne,pójdę na psychoterapię i będzie nieżle. POZDRAWIAM....Agę-niepotrzebną.

Autor: magda  28.12.2004 zgłoś

zaczęło się w liceum, presja otoczenia, ciągłe gadki o odchudzaniu, super figurze, koleżanki wiecznie odchudzające się. Też się w to wciągłam. Na początku wymiotowałam gdy zjadłam za dużo słodyczy, później było coraz gorzej, byle co zjadłam i odrazu leciałam do łazienki, wystarczyło jedno jabłko, czy małe cistko. Az pewnego dnia mama dowiedziała się o wszystkim, zrobiła mi wielką awanturę. Zaczęłam mnie kontrolować.Troche sie opamietałam, nie bylo ze mna aż tak źle bo się opanowałam. Przez jakis czas przestałam. Niestety nie do końca się od tego uwolniłam. Do dziś, choć rzadko zdarzają mi sie jakieś napady jedzenia i wymiotuje, zwłaszcza gdy jest mi źle czy mam jakieś probelmy.

Autor: e.  31.12.2004 zgłoś

Wszystkiego najlepszego dziewczyny na nowy rok!

Autor: zagubiona  01.01.2005 zgłoś

ja tam nie wierze że można sie z tego całkiem wyleczyć.chyba że ma sie obok siebie osobe z tymi samymi problemami,tylko że nikt nie chce sie przyznać że jest chory

Autor: zagubiona  01.01.2005 zgłoś

ja tam nie wierze że można sie z tego całkiem wyleczyć.chyba że ma sie obok siebie osobe z tymi samymi problemami,tylko że nikt nie chce sie przyznać że jest chory

Autor: Gosia  03.01.2005 zgłoś

Wiem dokladnie na czym polegaja te dwie choroby i jak z nimi walczyc.Moze potrafie Wam pomoc.Jesli juz sie zdobedziecie na ten krok by walczyc o inne zycie,zycie'bez nich"to czekam na Wasze maile.

Autor: Linka  03.01.2005 zgłoś

Rozumiem Was wszystkie. W końcu przyznałam się przed samą sobą - też jestem bulimiczką. Jestem przerażona, zmęczona ciągłą walką ze sobą. Mam dosyć wstawania każdego ranka z myślami zaprzątniętymi jednym - "co dziś zjem, a czego nie". Kilka razy łudziłam się, że pokonałam tę chorobę - potrafiłam nawet 6 tygodni nie objatać się i nie prowokować wymiotów. Ale to przejściowe - wracam do tego obrzydliwego nawyku. Mam świadomość, że rujnuję swoje zdrowie (boli mnie żołądek, niszczy się szkliwo zębów itd.), ale nie potrafię nic z tym zrobić. Ile razy obiecałam , że to już się nie powtórzy - a jednak nie wytrzymuję. Po każdej "sesji" mam żal do .... Nienawidzę siebie za to co robię. Zamiast spożytkować sensownie czas, to marnuję go na ciągłe myślenie o jedzeniu, objadanie się , a potem zwracanie wszystkiego, co pochłonęłam (tym bardziej, że po przejedzeniu następuje ogromne wzdęcia). Mam już dosyć kluczenia, marnowania życia. CHCĘ ŻYĆ INACZEJ, UWOLNIĆ SIĘ OD TEJ CHOROBY. MOŻE KTOŚ PODPOWIE JAK TO ZROBIĆ. Najbliżsi jeszcze się nie zorientowali, porozmawiać z kimś wstydzę się. Mam świadomość, że ktoś kto nie doświadczył tej choroby nie zrozumie. Zdałam sobie sprawę, jak bardzo mnie choroba zmieniła. Byłam pewna, że jestem odporna na anoreksję (a doświadczyłam jej w bliskiej rodzinie) - nawet w najgorszych snach nie sądziłam, że dopadnie mnie jej przeciwieństwo. Proszę - podpowiedzcie, jak można sobie pomóc. Nie chcę tak dłużej wegetować.

Autor: MILENA  05.01.2005 zgłoś

CZEŚĆ WAM WSZYSTKIM! PRZECZYTAŁAM WSZYSTKIE WASZE KOMENTARZE I WIDZE ZE DUZO DZIEWCZYN MA Z TYM PROBLEM I NIE JESTEM JEDNA! MAM 171CM WZROSTU NOI NIESTETY 55 KILO WAGI. MOIM ZDANIEM JESTEM BARDZO BARDZO BARDZO GRUBA , A WSZYSCY MI MÓWIĄ ZE JESTEM BARDZO ŁADNA I SZCZUPŁA. CHCIAŁABYM SCHUDNAC 10 KILO .MAM BULIMIE . TO JEST MÓJ NUMER GG.-7727304 PISZCIE DO MNIE JEZELI WIECIE JAK MOZNA SZYBKO SCHUDNĄC 10 KILO . PAPAPA TRZYMAJCIE SIĘ!!!

Autor: ona  05.01.2005 zgłoś

MILENA! przy takim wzroście i takiej wadze napewno nie jestes gruba.. znam dziewczyny o mniej wiecej takich proporcjach i one są na granicy smukłej sylwetki a kościstego chudzielca.. wiem jak to jest , ciągle mysleć że się jest za grubą.. tez mając 38 kilo( teraz mam 48 przy wzroście 159) czułam się o wiele lepiej ..lżej.. ale wiem ze to nie była ładna sylwetka.. Dziewczyno! opanuj się! uwierz jak Ci mówią ze jest OK.

Autor: lucy  07.01.2005 zgłoś

Witam Was, dzięki Wam zrozumiałam na jaka chorobę straszną choruję..i to od trzech lat, to poprostu mnie wyniszcza.Jeśli ktoś z Was zna dobrego lekarza z Krakowa ,który mu pomógł, błagam o informację.:((

Autor: Dziewczyny! my mamy siłę  09.01.2005 zgłoś

Kiedy Bóg stworzył kobietę, był to już jego 6 dzień pracy i w dodatku po godzinach... Pojawił się anioł i spytał: - Czemu tyle czasu ci to zajmuje? Bóg mu odpowiedział: -Widziałeś zamówienie? Musi być całkowicie zmywalna, ale nie plastikowa, ma 200 ruchomych części wszystkie wymienne, działa na kawie i resztkach jedzenia, ma łono, w którym się mieści 2 dzieci naraz, które znika, kiedy (pojęcia nie mam), ma taki pocałunek, który leczy każda rzecz od startego kolana do złamanego serca. Anioł starał się powstrzymać Boga: - To jest za dużo pracy na jeden dzień, lepiej poczekać ze skończeniem do jutra. - Nie mogę, powiedział Bóg. Jestem tak blisko skończenia tego dzieła, które jest tak bliskim memu sercu. Anioł zbliżył się i dotknął kobiety: - Ale zrobiłeś ja taka miękka ? - Ona jest miękka, ale zrobiłem ja także twarda. Nawet nie wiesz ile może znieść lub osiągnąć. - Będzie myśleć? Spytał anioł? (Szowinistyczna świnia z tego anioła - przypisek tłumacza) Bóg odpowiedział: - Nie tylko będzie myśleć, ale rozumować i negocjować. Anioł zauważył cos, zbliżył i dotknął policzka kobiety. - Wydaje się, że ten model ma skazę. Powiedziałem Ci, że starałeś się dać za wiele rzeczy. -To nie jest skaza - sprzeciwił się Pan - to jest łza. - A po co są łzy? Zapytał anioł. Bóg powiedział: - Łza to jest forma, która ona wyraża swoja radość, wstyd rozczarowanie, samotność, ból i dumę. Anioł był pod wrażeniem. - Jesteś geniuszem, pomyślałeś o wszystkim, to prawda, że kobiety są zdumiewające. - Kobiety maja siłę, która zdumiewa mężczyzn. Rodzą dzieci, przezwyciężają trudności, dźwigają ciężary, ale obstają przy szczęściu, miłości i radości. Uśmiechają się, kiedy chcą krzyczeć, śpiewają, kiedy chcą płakać, plączą, kiedy są szczęśliwe i śmieją się, kiedy są zdenerwowane. Walczą o to, w co wierzą, sprzeciwiają się niesprawiedliwości, nie zgadzają się na "nie" jako odpowiedz, kiedy wierzą, że jest lepsze rozwiązanie. Nie kupią sobie nowych butów, ale swoim dzieciom tak... Idą do lekarza z przestraszonym przyjacielem, kochają bezwarunkowo, plączą, kiedy ich dzieci osiągają sukcesy i cieszą się, kiedy przyjaciele odnoszą sukcesy. Łamie się im serce, kiedy umiera przyjaciel, cierpią, kiedy tracą członka rodziny, ale są silne, kiedy nie ma skąd wziąć siły. Wiedza, że objęcie i pocałunek może uzdrowić zranione serce. Kobiety są różnych wielkości, kolorów i kształtów. Prowadza, latają, chodzą lub wysyłają ci maile żeby powiedzieć ci, że cię kochają. Serce kobiety jest tym co powoduje, że świat się kręci. Kobiety robią więcej niż to, że rodzą. Przynoszą radość i nadzieję, współczucie i ideały. Kobiety maja wiele do powiedzenia i do dania. Tak, serce kobiety jest zadziwiające. Wyślij to do kobiet...Żeby zwiększyć ich samoocenę i piękno! Wyślij to do mężczyzn...Żeby zwiększyć ich szlachetność! I żeby umieli kochać kobietę kiedy ta zapuka do ich drzwi i żeby nie pozwolili jej odejść...

Autor: mysza  11.01.2005 zgłoś

mnie moja "kolezanka" meczy ........nawet nie pamieta jak dlugo. nie mam pomyslow. nie wiem jak sie od niej uwolnic. ludzie ktorzy mnie otaczaja nie rozumiej tego.

Autor: hanka  12.01.2005 zgłoś

witam!chciałam zapytać czy osoba chora na bulimię,wywołująca co dzienne wymioty może zajść i donosic ciąże????????????????prosze o odpowiedź!

Autor: gosia  15.01.2005 zgłoś

jest mi ciężko,czasem zwykłe wstanie z łóżka mnie przeraża... nie daję sobie rady ze sobą,z bulimią,ze studiami,z ludźmi,...

Autor: MILENA  16.01.2005 zgłoś

CZEŚĆ ! TO ZNOWU JA . JEST CORAZ GORZEJ WŁASNIE JEM 3 ZAPIEKANKI I JAJECZNICE Z 3 JAJEK PRZED CHWILA ZJADŁAM PEŁNO CIASTEK I ZARAZ BĘDĘ BIEGŁA DO ŁAZIENKI BO JUŻ CZUJE ZE ZARAZ BĘDĘ SIEDZIAŁA UPŁAKANA NAD MUSZLĄ. NIE WAŻYŁAM SIE OD PARU TYGODNI. CHCE WAŻYC 45 KILO A WAŻE 55KILO !!!!! W DWA MIESIĄCE CHCE SCHUDNĄC 10 KILO. ALE NIE MOGE WYTRZYMAĆ JUZ Z TA BULIMIĄ! 'ONA'-SAMA WIESZ ŻE ŁATWO JEST KOMUS MÓWIC ŻEBY PRZESTAŁ, ALE SAMEMU SIĘ NIE WIDZI DUŻO CO SIĘ DZIEJE Z SAMYM SOBĄ!!!!! ALE I TAK DZIĘKI ZA PODTRZYMANIE NA DUCHU!!! MAMA CHCE MIE WZIĄŚĆ DO SZPITALA BO MYSLI ŻE NIC NIE JEM . O BULIMI NIEWIE NAWET MNIE O TO NIE PODEJRZEWA. JAK DOJDE DO 45 TO MNIE WEŻMIE NA 100% DO SZPITALA . MOZE NA WAKACJE!!!! POZDRAWIAM MOŻECIE DO MNIE PISAĆ NUMER GG. PODAŁAM POPRZEDNIO .PAPATKI!!!!!!!!!!!!

Autor: Monika  17.01.2005 zgłoś

Cześć!!! Czy ktoś mógłby mi polecić jakiegoś dobrego terapeutę w Warszawie. Próbowałam już wszystkiego: terapii indywidualnych, grupowych, leczenia farmakologicznego... Znów jestem w punkcie wyjścia. Właściwie nie wierze już w nic. Ale może jest jednak ktoś, kto potrafi mi pomóc. Inaczej chyba zapłaczę się na śmierc!!!

Autor: stop  22.01.2005 zgłoś

dziewczyny!przestancie sie wyniszczac to okropne!mialam ten problem ponad 4 lata i poradzilam sobie z nim sama.nauczcie sie zdrowo odzywiac a nigdy juz nie bedziecie grube.co z tego ze pojdziesz sie wyzygac,a na twojej twarzy pojawia sie paskudne since i zaczniesz sie robic lysa.chyba juz lepiej wieksza pupe z ladna zdrowa buzia,niz wychudzonato nie jest sposob na schudniecie)twarz jak u narkomanki.mam spokoj z bulimia 3 lata i znowu zaczynam miec ladna iszczesliwa buzie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Autor: triste  22.01.2005 zgłoś

stop! a jaki jest Twój przepis na sukces?? czy mozesz powiedzieć coś nowego w tej dyskusji poza dobrymi radami o zaakceptowaniu siebie? u mnie problem bulimi nie wiąże się juz ze strachem przed przytyciem(tak mi się wydaje) tylko ze atak bulimii daje mi chwilę zapomnienia..pozwala na ucieczkę przed wszystkim innym co mnie dręczy.. i wiem ze to bez sensu, bo po takim ataku potwornie się nienawidzę! jeszcze jakieś 2 miesiące temu wierzyłam ze jestem na dobrej drodze do wyjścia z tego koszmaru ale ostatnio czuję jakbym nie była w stanie zabić tej złej"siostry bliźniaczki".. bo niby jest zła..ale w końcu to moja siostra.. jest częścią mojego świata..to paradoksalne ale wydaje mi się jakbym się bała ze jako zdrowa dziewczyna nie będę potrafiła się znaleść w nowej zdrowej sytuacji..kurcze, nie potrafię wyrazic tego co kłębi się teraz w mojej głowie, ale czy rozumiecie o co mi chodzi??

Autor: Emi  23.01.2005 zgłoś

Witam!!!Słuchajcie-to jest bez sensu-i /co najgorsze/w większości mamy tego pełną swiadomość!!!Mój problem polega na tym,że obżeram sie (nie wymiotuje) zajadam samotność.Brakuje mi kogoś kto by mnie pocieszył porozmawiał ze mną.To jest straszne argumentuje swoje objadanie tym, że jestem gruba i tak nikt mnie nie zrozumie.Sero-to jest okropne.Nie wiem co mam z tym zrobić!!Mam znajomych, przyjaciół, ......ale co z tego...nie mam tego KOGOŚ? ?POZDRO... TRZYMAJCIE SIE:-)

Autor: Pixi  26.01.2005 zgłoś

Witam i juz na wstepie przesyłam gorace buziaki:)czytam czyta...i chyba własciwie nie jestem w stanie dodac nic nowego.....jakbym widziała sama siebie....tragiczne ale prawdziwe.Mam wielka prosbe CZY ZNA KTOS JAKIS DOBRY OSRODEK BADZ TERAPEUTKE SPECJALIZ SIE W TEJ DZIEDZINIE NA TERENIE SZCZECINA(MOJE GG 7030832 ZA ODPOWIEDZI Z GÓRY DZIEKUJE)??bardzo prosze o pomoc bo chwilami dosc mam juz tego parszywego zycia......ZYCZE POGODY DUCHA;)

Autor: zet  28.01.2005 zgłoś

a moze ktos zna dobrego specjaliste z warszawy,gdzie, do kogo najlepiej sie zwrocic? jak wiecie to napiszcie

Autor: Stenia  05.02.2005 zgłoś

Witam wszystkie bulimiczki. Właśnie przeczytałam Wasze "przygody" (jeśli można nazwać to przygodą - to koszmar) z bulimią. Mam bulimię od ponad 2 lat i tak jak większość z Was nie potrafię podzielić sie tym problemem z innymi. Ten strach przed ujawnieniem nie wynika ze wstydu, że posiadam bulimię lecz raczej z tego, ze najbliższe mi osoby zabronią mi się odchydzać!! Mam 164cm wzrostu i waże 53 kg, bardzo chcę jeszcze schudnąc bo uważam,że mam jeszcze troche zbędnego ciałka. Jestem uważana za bardzo atrakcyjną dziewczyne, każdy mówi mi, że jestem bardzo szczupła, a ja tego jednak nie widzę. Staje przed lustrem i widzę potwornie gruba osobę- coś strasznego. Od tych ciągłych diet, napadów objadania się, wymiotów wpadłam w anemię. Stałam się bardzo nerwowa, mam niekontrolowane napady wściekłości, ciągle mam pretensje o coś do innych. Nie układa mi sie z otoczeniem, mam wrazenie,ze ludzie zaczynaja sie odsuwać powoli od mojej osoby. Mam czasami tego dosyc, tak bardzo pragnę aby mi ktoś pomógł, przytulił i powiedział,że rozumie moje cierpienie. Mam ochote czasami się zabić. Często te myśli oddalam od siebie popijając znaczne ilosci alkoholu. TO JEST BŁĘDNE KOŁO!

Autor: karolina  21.02.2005 zgłoś

chyba nie musze pisac ze tez jesem bulimiczka znalazlam w necie blog dziewczyny ktorej ten temat nie jest obcy... www.tajemnica-tygryska.mylog.pl

Autor: dominika  21.02.2005 zgłoś

wszystko wporządku

Autor: Barbi  22.02.2005 zgłoś

nieiwem co zemną jest mam 175 c waże 55 kg to dlamnie strasznie duzo obzeram się dniami i nocami potem tego zaluje ale nimoge poprostu ja juz niemoge sie powtrzymac niemam kontroli nad soba nieradze sobie juz ztym niechce tak życ chce znowu normalną być ciagle obliczam kalorie jak niemam napdu ile mozna jetsem wycieńczona niewyspana mam dość ostrzegam wszytskie dziewczyny które planują brac srodki oczyscające nieróbcie tego bo abijecie sie od środka bediecie ałowąć ja ałuje ale jest ju zapóżno jetsem taka młodziutka niemam nawet 17 lat a tak bardzo się męcze neiiwem czy kiedykolwiek dam rade z tego wyjśc pomocy!!!!!!!!!!!!!! do tego po napadach mam atakia złości samokrytyki jak mi ciężko

Autor: marcia  01.03.2005 zgłoś

Ja ma 21 lat i od 8 lat próbuje uporać się z bulimią. Niestety ta choroba jest silniejsza ode mnie. Niecierpie wymiotować a jednak kiedy to zrobie czuje ogromną ulgę. Ostatnio zauważyłam że w wymiocinach jest dość sporo krwi, przestraszyłam się, ale to nie na długo pomogło po 4 godzinach leciałam znowu haftować. Od jakiegoś miesiąca odczuwam także podczas wymiotowania ogromny ból w klatce piersiowej ale mimo to nie potrafie się opanować. Czuje ulgę, ale także czuje się gorsza i słaba ponieważ nie potrafie się uporać z tą chorobą.......

Autor: jerry  07.03.2005 zgłoś

ja nie mam chyba bulimi ale boje sie ze niedlugo moge wpasc w to bagno:( mam ataki zlosci albo smutku wtedy jem jem jem, nie wymiotuje nie moge bardziej mnie to odstrasza niz to cale jedzenie, ale jak skoncze sie opychac jestem jescze bardziej zla na siebie ze to znwou zrobilam:( nie chce wpasc w ta chorobe moze ktos mi moze poradzic co mam z tym zrobic??????

Autor: MADZIARA  11.03.2005 zgłoś

CZE DZEWCZYNY!!! CHCIAŁA BYM WAM POWIEDZEĆ ŻE TAK JAK WY SIĘ URZĄDZILIŚCIE TO JEST WASZA WINA! KTO WAM KAZAŁ SIĘ ODCHUDZAĆ!! CZY JAKAŚ KOLEŻANKA SIĘ ODCHUDZA TO WY TESZ MUSICIE BO JAK BY INACZEJ! JA TESZ CHODZED DO SZKOŁY I WŁAŚNIE TAKIMI ROZMOWAMI URATOWAŁAM WIELU MOIM KOLEŻANKOM WROGOM ZYCIE!! WIĘ JAK PRZECZYTALIŚCIE TEN TEKST! TO PRZEMYŚCIE TO PO JAKĄ HOLERĘ KAZAŁ WAM SIĘ ODCHUDZAĆ? ALE JEŚLI MACIE JUSZ TĄ ANOREKSJĘ CZY BULIMĘ NAJWAŻNIEJSZE JEST TO ŻEBYŚCIE SIĘ TRZYMALI! WIĘCEJ NIE ODCHUDZALI! NIE WIDZIAŁAM WAS ALE WIEM ŻE WY NIE JESTEŚCIE WCALE GRUBE! ŻE JEDNA CZY DWIE KOLEZANKI POWIEDZIAŁY WAM ŻĘ TRAGICZNIE WYGLADACIE!! JEŚLI MI OSOBIŚCIE KTOŚ TAK POWIE ŻE JESTEM ZA GRUBA TO MÓWIĘ A JAK TY WYGLĄDASZ SPÓJSZ NA SIEBIE PRZEGLĄDNIJ SIĘ W LUSTRZE! JEŚLI NATOMIAST ZDARZY SIĘ TAK ŻE INNI SIĘ ODCHUDZAJĄ A JA NIE TO POPROSTU ODPOWIEDZ PROSTO! JA NIE CHCE BYĆ HORA JA NIECHCE UMRZEĆ NA GUPOTĘ!!

Autor: bubu  11.03.2005 zgłoś

"cze" madziara!ciesz się ze ciebie ta choroba wcale nie dotknęła.. z tego co widzę to w ogóle nie masz pojęcia na czym to polega.. o co chodzi w calym tym problemie.. jasne-lepiej dla ciebie że nie wiesz.. ale jak widzę takie wypowiedzi to rośnie we mnie agresja (kurcze, agresja?-kurwica mnie bierze!).. nikt tobie nie zabroni pisania wlasnych przemyśleń.. ale po jaką cholere się wypowiadasz skoro tak naprawdę nie wiesz o co chodzi.. pofatygowałas się moze żeby przeczytać wszystkie komentarze na tej stronie? nie sądzę-bo inaczej nie pisałabys takich sądów o chorych dziewczynach.. myslisz ze to fanaberia dziewczynek z podstawówki?że popadaja w to bo inne kolezaneczki tak robią albo napisali o tym w bravo girl? ile Ty masz lat?chyba nie za wiele..

Autor: m  15.03.2005 zgłoś

...

Autor: m*  15.03.2005 zgłoś

hej !!! U mnie kłopoty z bulimią zaczęły sie podczas stosowania tzw diety 1000 kalorii...chciałam być chudziutka ,delikatna, myslałam że tylko takie dziewczyny mogę podobac sie facetom.Już z góry ustalałam sobie jadłospis na cały tydzien a jeśli zjadłam coś co wykraczało poza niego ( nawet 2 malutkie czekoladki) myślałam że już wszystko stracone, że napewno przytyje i jadłam wszystko co mialam pod reką ( głownie produkty na ktore nie mogłam pozwolić sobie podczas diety- słodycze , zapiekanki, jasne pieczywo....).Potem miałam tak ogromne wyrzuty sumienia że nie widziałam innego wyjścia jak wymioty.Po zwymiotowaniu znow wyrzuty sumienia że żygałam :( paranoja.Czasem jednak zwymiotowanie nie było możliwe i wtedy musiałam czekac aż moj żołądek upora sie z taka dużą iloscia jedzenia.Jednak po pewnym czasie stwierdziłam ze naprawde nie warto tak sie katować.Pomyslałam sobie że jak byłam grubasza byłam dddddddddduuuuuuuużżżżo szczęśliwsza.Miałam duże powodzenie u płci przeciwnej bo przedewszystkim byłam uśmiechnieta i zadowolona z siebie.Olałam wiec całą moją diete i zyganie-pozwalałam sobie na słodycze w bardzo duuuzych ilościach, ale chodziłam też na siłownie.Fakt przytyłam , jednak potem zaczełam sie zdrowo odzywiać, ograniczyłam słodycze ( od czasu do czasu można chyba pozwolić sobbie na małe szaleństwa:)i nie zapominałam tez o ruchu.I ak trzymam sie do dzis.Nie wymiotuje, jem optymalnie...wszystko jest wporzadku.Nosze rozmiar L i jestem szczesliwa.Podobam sie mojemu chłopakowi -uważa że jestem bardzo seksowna!!

Autor: clitorisss  26.03.2005 zgłoś

już przestałam rzygać, bo jestem pod opieką psychiatry od 4 miesięcy.... a potrwa to jeszcze trochę

Autor: g  27.03.2005 zgłoś

czy ktoś wie czy robię duży błąd nie biorąc CITALu,a w zamian łykając FLUOKSETYNĘ??????????

Autor: takaJA  28.03.2005 zgłoś

witam Was dziewczyny!!choruje na bulimie 3lata!myślę że wpadłam na niezły pomysł!mieszkam w POZNANIU czy są jakieś dziewczyny które chciałyby się spotkać,porozmawiać i może wspólnie powalczyc z choroba????ja niestety nie lecze się,ale chciałabym!mam 19lat,za mniesiąc zdaje mature...wiem że bulimia to wstydliwy temat,o moim problemie nikt nie wie!JESLI JEDNAK JESTEŚCIE GOTOWE NA TAKĄ FORME ODRODZENIA TO PROSZĘ O KONTAKT!

Autor: takaJA  28.03.2005 zgłoś

MÓJ E-MAIL: spoxik.mw@wp.pl

Autor: Gabi  05.04.2005 zgłoś

Do mnie przemowily bardzo konsekwencje tej choroby. Powoduje ona gigantyczne zmiany w rownowadze elektorlitycznej organizmu a przede wszystkim moze prowadzic do dramatycznego spadku spadku stezenia potasu we krwi ( przypadek Terri Schiavo) ktory jest opdpwoiedzialny za cisnienie krwi. W efekcie moze dosjc do zawalu sercA lub udaru mozgu.

Autor: nora  16.04.2005 zgłoś

ja chcę być szczupła,zgrabna,ładna i umieć to dostrzegać----bo jak inni mi to mówią to ja im nie wierzę

Autor: panna nikt  22.04.2005 zgłoś

a ja sie wyleczyłam sama z bulimii (po 3 latach) z depresji też sama, ale teraz chleje i pale paczke dziennie, i chyba sie wybiore do psychologa po biały kaftan na który sama sobie zasłużyłam aha i tak jestem gruba

Autor: magda  25.04.2005 zgłoś

tez siedzew tym bagnie. próbuje ztym walczyć ale narazie bez wiekszego efektu chodze do psychiatry biore flukostatyne i narazie brak efektu ale mimo to jestem pełna nadziei ze uda mi sie ztego wyjścia chce byc szczesliwa i zdrowa tego wszystkiego życze wam wszystkim bulimiczką i sobie

Autor: gosia  30.04.2005 zgłoś

no i stało się---miłość leczy!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Autor: aguś16  13.05.2005 zgłoś

DZIEWCZYNY CZY WY MOWICIE POWARZNIE?JAK MOZNA DOPROWADZAC SIE DO TORSJI?MOZE WAS ZDZIWI CO JA ROBIE NA TEJ STRONIE SKORO NIE ROZUMIEM TEGO!PODEJRZEWAM ZE MOJA PRZYJACIÓŁKA MA BULIMIE CHCE JEJ POMOC ALE NIE WIEM JAK?ONA MYSLI ZE JA NIE WIEM!CHCE JA URATOWAC ALE NIE WIEM JAK POTRZEBUJE RADY SPECJALISTY CHWYTAM SIE WSZYSTKIEGO PROSZE JESLI ZNACIE ADRES EMAIL DO JAKIEJS OSOBY DO KTOREJ MOGLABYM SKIEROWAC SWOJE PYTANIA BYLABYM WDZIECZNA!BLAGAM!!!!!!!!!!POMORZCIE!!WIECIE JAKA TO STRASZNA CHOROBA!!!MAM NADZIEJE ZE MOGE NA WAS LICZYC!!Z GÓRY DZIEKUJE!!!TRZYMAM ZA WAS KCIUKI!!!!!WYLECZCIE SIE A ZOBACZYCIE JAKI SWIAT JEST PIEKNY!!!!!!JESTEM Z WAMI!POZDROWIENIA

Autor: Linka  23.05.2005 zgłoś

Wiem, co to znaczy. Sama w tym tkwię. Każdego dnia obiecuję sobie, że od dziś już koniec z objadaniem sie i wymiotami - ale nic z tego. Jestem w tym wyniszczającym ciągu znowu od niemal dwóch miesięcy. Pojedyncze dni, kiedy nie prowokowałam wymiotów. W ukrywaniu tego stałam się chyba mistrzynią. Wiem, że niszczę w ten sposób żołądek, zęby. Ale nie umiem nad tym zapanować. Teraz potrafię w ciągu dwóch godzin kilkakrotnie objadać się, wymiotować i znowu objadać się itd. Przestało mnie cokolwiek cieszyć. Łapię się nad tym, że moje myśli kręcą się wokół jedzenia. Potrafię dać sobie radę będącpoza domem, ale po powrocie - jakby otwierała się jakaś magiczna brama - zaczyna się szaleństwo. Boję się... Nie wiem jak z tym walczyć...Może od kogoś rada? ?Proszę.

Autor: m*  29.06.2005 zgłoś

ja wyleczyłam się z pomocą Psychologa....bardzo mi pomógł.Cieszę się bo wkońcu mogę zobaczyć ile energii się marnuje na tą chorobe.Nie marnujmy naszego cennego czasu ..cieszmy się z życia !!To przecież od NAS dziewczyny zależy jakie ono będzie - same stwarzamy sobie świat w którym żyjemy ..

Autor: vs  13.07.2005 zgłoś

Lato..., słońce..., przeszywający strach..., wszystko sie nasila...,żarcie, bulimia.., zawsze dzieje się jakoś odwrotnie..., powinnam walczyć ze sobą, z tą obsesją, chcąc wyjść na plażę, pośród ludzi.., opanować się, powstrzymać, przestać..., tym bardziej teraz, żeby nie wstydzić się rozebrać, żeby móc w pałni korzystać z lata... czy Wy też tak macie? Że im bardziej czegoś chcecie, im bardziej zbliżacie się do celu, wszystko się nasila..., upada skrzętny plan... poddajecie się... że im bardziej o czymś myślicie, im bardziej chciałybyście zeby było dobrze, tym bardziej nie wychodzi...?? Dlaczego tak się dzieje, dlaczego?? ;-(((

Autor: monix  18.07.2005 zgłoś

ja sama nie wiem co mi jest bo jest tak ze nie jem calymi dniami a nadchodza takie dni i trwa to tygodniami ze jem po 3000 kcal i pije herbate przeczyszczajaca po 20 torebek na szklanke 0,5 litra (dwie takie szklanki odrazu pije) tabletki uz nie dzialaja probowalam zygac w kladalam sobie cala garsc do buzi i nic tylko malo sie nie udusilam mam troche tego dosyc ale bardzo sie boje ze przytyje mam166 wzrostu waze 46 kg. wazylam 52. dla mnie to bylo za duzo .nie chce przytyc chce schudnac i nikt ani nic tego nie zmieni

Autor: agata  26.08.2005 zgłoś

do mpnika cierpie na bulimie juz od ponad 5 lat teraz zaczelam chodzic na terapie gropowa trafilam na wspaniaa terapeltke tak wogule chcialabym nawiazac kontakt z wamibulimiczkami moze razem damy rade piszcie na meila pozdrawiam wszystkich

Autor: zosiek  04.09.2005 zgłoś

ja juz od kilku lat wybieram sie do terapeuty,ale najzwyczajnniej sie wstydze... a w jakim miescie mieszkasz? jak w warszawie,to byloby super,jakbys podala adres tego specjalisty,a moze ktoras z was zna w warszawie jakiegos dobergo terapeute?

Autor: aśka  08.09.2005 zgłoś

nazywam się aśka i mam 19 lat od ponad dwóch lat się odchudzam choć nigdy nie byłam gruba . wszyscy zawsze mi mówili że mam idealną figure- ale ja byłam mądrzejsza :-( chora na bulimię jestem od ponad roku choć ostatni miesiąć jest dla mnie cudem . przez cały sierpień miałam tylko dwa razy napad bulimi . nie miem jak wy ale ja potrafiłam obiadać sie co dwa dni! jednego dnia obrzerałam się jak świnia a następnego się głodziłam! ale mam nadzieje że to już przeszłość. to że z tego wychodzę to zasługa tylko mojego chłoppaka. wiem że musze z tego wyjść choćby dla niego bo to on mi udowodnił że mnie naprawdę kocha i nie zostawi mnie nawet w najgorszym monencie. przez ta chorobę straciłam przyjaciół i prawie ukochaną osobą:-(jesli mogę komuś coś radzić to powiedzcie o swojej chorobie osobie której najbardziej ufacie i kochacie - a ona napewno wam pomoże! bardzo chciałabym o tym z koimś porozmawiać ale nie znam żadnej strony na której odbywają się takie czaty.

Autor: panna nikt  17.09.2005 zgłoś

a ja tak mam dosyć!na zmiane anoreksja na zmiane bulimia , mam cholernie dosyć. moje ciało wygląda okropnie- mam skóre jak stara kobieta, czyli gigantyczne rozstępy i zwiotczałą skóre. ja chce już żyć normalnie , bez oglądania każdego kawałka jedzenia przed zjedzeniem go, bez głupiego gapienia sie w lustro, bez obsesji bezsennych nocy , pocharatanego gardła od wymiotów,okropnych skurczów pustego od tygodnia żołądka. Nad niczym nie mam kontroli, pędze w dół po równi pochyłej, jedzenie zamieniło moje życie w koszmar...jeszcze alkohol , papierosy.....nawet fajek nie umiem rzucić, ciągle sie o to z mężem kłóce...............dziewczyny oszalałam oszalałam czuje sie jak wrak. Już nie umiem żyć.

Autor: kika  17.09.2005 zgłoś

anoreksja przeszla u mnie w bulimie i mecze sęi z nią od 5-6 lat.. ale wydaje mi się ze juz z tego wychodze.. od jakiegos roku napady mam tylko pare razy w miesiącu:) ostatnio czuję się naprawdę dobrze:)od miesiąca jem regularne posiłki 5razy dziennie co 3 godziny.. bałam sęi takiej diety zeby nie przytyć..ale żartowałam sobie ze najwyżej wystąpie w reklamie Dove"ujędrnianie cial supermodelek to żadne wyzwanie" :D a efekt?przyspieszyła mi się przemiana materii.. nie przytyłam ani grama.. mam jakies dziwnie pozytywne nastawienie do świata(sama siebie nie poznaję,bo przez te lata chorowania byłam "trudna"dla otoczenia) no i akceptuję swoją sylwetkę choc wiem ze marzeniem nie jestem. tak na marginesie to mam 159cm wzrostu i 47-8 kg i 21 latek ucze się żyć od nowa..

Autor: XYXX  20.09.2005 zgłoś

WITAM WSZYSTKICH! MAM 18 LAT, OD 1,5 ROKU MAM PROBLEM Z TA CHOROBA, NIE POTRAFIE SOBIE SAMA PORADZIC! WYDAJE MI SIE ŻE PRZYCZYNA TEGO BYŁA MOJA WŁASNA NISKA OCENA, CHOCIAŻ NIGDY OTOCZENIE NIE DAŁO ODCZUĆ MI ŻE JESTEM MAŁO ATRAKCYJNA, BRZYDKA CZY GRUBA, WRĘCZ PRZECIWNIE! MAM 177 CMI WAŻE 63 KG MOIM CELEM JEST 55 KG! NIE POTRAFIE O NICZYM INNYM MYŚLEĆ, TA CHOROBA STRASZNIE ZMIENIA CZŁOWIEKA. KIEDYŚ POTRAFIŁAM CIESZYĆ SIE ŻYCIEM, TERAZ NIE MAM OCHOTY NA NIC, NIC NIE SPRAWIA MI RADOŚCI... TAK BARDZO CHCIAŁABYM ŻYĆ NORMALNIE...

Autor: ja też  25.09.2005 zgłoś

Nie ważne ile zjadłam....miliony kalorii... ważne że dalej czuję się w środku pusta. To dla tego jem. Kiedy będę kochać, przestane jeść, bo nie będę tego potrzebować.

Autor: gosia  22.10.2005 zgłoś

wiesz---miłość nie do końca załatwia sprawę.Ja od 2,5 roku mam bulimię,a kocham i jestem kochana od 0,5 roku.Dla mnie bulimia jest "moja " jak ręka czy noga.To jedyne co mam--moje,bo choć chłopak mówi,że kocha to kiedyś może odejść albo przestanie kochać albo nie wytrzyma ze mną().KOCHAM go bardzo,ale obżeranie się i wymioty są ważniejsze.On jeszcze walczy o mnie z bulimia(która jest częścią mnie).Miłość w moim przypadku nie ma nic wspólego z moją chorobą,gdyż jej przyczyn jeszcze nie zlikwidowałam---ciągle moje myślenie jest bulimiczne i destruktywne i dopóki to się nie zmieni,dopóty będę tkwić w moim chorym świecie z licznymi problemami... POZDRAWIAM GORĄCO mój przypadek nie musi się Wam przydarzyć--w końcu wszyscy jesteśmy indywidualistami...

Autor:  27.10.2005 zgłoś

ja mam napady żarłoczności.Gdy wstaje rano ...nie jem ...potem boje sie włożyć do ust cokolwiek bo wtedy przestaję panować nad sobą....wrzucam wszystko.nie wymiotuje...nie lubię.Czy to bulimia? Tez w środku czuję ciągłe ssanie...czarną dziurę, wiecznie nienasyconą. Gdy sie najem boli mnie zołądek z rozepchnięcia.Ale jestem szczęśliwa...po kilku minutach znowu moge jeść.

Autor: faly  28.10.2005 zgłoś

ja tez jestem bulimiczka, mimo, iż mam świadomosc z zagrozen, to i tak nie moge z tym skonczyc, ten nałog zagarnal cale moje zycie. nikt z moich przyjaciol o tym nie wie bo ja po prostu nie jestem w stanie o tym z kimkolwiek rozmawiac na zywo ..........

Autor: kashubek  29.10.2005 zgłoś

dziubki drogie!!!!!!!!!!! ok.skoro tu jestem to widac, tez mnie to dotyczy. krotka historia: bulimia przez jakies trzy - cztery lata na poziomie szkoly sredniej i studiow. tycia, chudniecia, obsesja, brak wsparcia.zalamanie, prawie-proba-samobojcza. w koncu -leczenie. CO ZA ULGA. serotonil /reguluje poziom serotoniny w mozgu, a to zdaje sie hormon odpowiedzialny m.in. za jedzeniowe ciagatki. ogolnie, jak to z hormonami, gdy jeden nawala cala reszta tez szwankuje/ i poltora roku psychoterapii. i przez pare lat mialam spokoj. tylko, ze potem wyjechalam do londynu i cala jazda zaczela sie od nowa. z przerazeniem obserwowalam etap po etapie jak choroba powraca i nasila sie, a ja nie jestem w stanie zapanowac. wiec kolejny rok z hakiem zmarnowany na wymioty, wyrzuty symienia i nienawisc do samej siebie... wrocilam do polski na sekunde, na bardzo krotko, ale priorytetem bylo znalezc lekarza. sporo grzebalam w internecie, ale w koncu znalazlam przychodnie calkiem blisko mnie i poprosilam mame o zamowienie mi wizyty. pojechalam tam prawie prosto z lotniska. psychoterapia, leki... jest dobrze. przemoglam sie i powiedzialam o tym mojemu facetowi, nie potraktowal mnie jak wariatki i nie uciekl na drugi koniec swiata, acz zdaje sie wie niewiele na ten temat, ale mam zamiar to zmienic - poooowoli.ja na rzie nie wymiotuje, acz chwilowo sytuacja bytow mi sie pokomplikowala i nie moge chodzic na basen i nie odzywiam sie jak powinnam, wiec przytylam, ALE nie chce trafic znowu w zaklete kolo. wiem, czekam cierpliwie, ze sie poprawi i ze poukladam sobie i siebie i wage. rady - od osoby, ktora przez to przeszla cale dwa razy: 1. POWIEDZIEC - mamie/tacie/chlopakowi/psiapsiule. komus komu ufacie, ale zarazem komus, kto pomoze wam dzialac i z tego wyjsc. bo bulim ik moze wylewac z siebie zale bez konca, a to nie tylko o to chodzi, zeby ktos nas wysluchal - to tez, ale na dluzsza mete niewystarczalne 2. PSYCHOLOG TO NIE WROG!!!!! - to wbrew pozorom nie jest taka osoba, ktora patrzy z boku i grzebie paluchami /brudnymi???/ w naszym prywatnym, intymnym zyciu. i na dodatek jest taka zdystaaaansooowaaaanaaaa. nie prawda! patrzy z innej perspektywy i dlatego moze nam pomoc. moze nam mowic rzeczy ktore widzi i w przeciwienstwie do naszych bliskich nie obawia sie, ze nas zrani. to jednno - dwa - rzeczy, ktore mowi moga naprawde zmusic do zastanowienia. i powinny. 3. WSPOLPRACA a. WASZA jest niezbedna. wasza chec do przestania i to zaprzestania od poczatku terapii. mowie o wymiotach - reszta przychodzi stopniowo. ale to WY musicie chciec przestac i to WY przestajecie. nikt inny za was tego nie zrobi, chocby nie wiem jak chcial. b. rodziny. a jak sie nie da - chlopak, przyjaciel, ktos bliski. ale naprawde - rodzice i rodzenstwo, to najwazniehjsze. POWIEDZCIE najwyzej nie bedzie odzewu. ale warto, naprawde warto sprobowac /mojej mamie wprawdzi zajelo ze dwa lata, zanim przekonala sie, ze problem jest powazny i, ze zrobila blad bagatelizujac sprawe, ale teraz naprawde stara mi sie pomoc. nawet jesli na odleglosc. 4. SZCZEROSC - dobrze jest byc szczerym - szczerym z samym soba /nie oklamuj sie, ze jeszcze tylko dzis, ten ostatni raz!/, z psychologiem /nie ma, ze boicie sie powiedziec, bagatelizujecie ,jak sie okazuje mozna w ten sposob pogubic wazne szczegoly/, z bliskimi. jestescie chorzy i nalezy miec cywilna odwage, zeby sie przyznac! do choroby, do POPELNIANYCH BLEDOW. rany boskie! jestescie tylko ludzmi i MACIE DO TEGO PRAWO. ok? wiec nawet jak sie od czasu do czasu objecie, to nie trzeba leciec i rzygac, tudziez napychac sie lekami przeczyszczajacymi. przetrawcie raz i drugi, a nastepnym razem starajcie sie byc madzrejsze, ot co. 5. no i na zakonczenie wiesc nieco smutna, ale za to prawdziwa CUDOW NIE MA - no nie ma i juz. bulimia taka juz jest, ze sie przyczaja. jest jak alkoholizm, narkotyki czy inne scierwo - mozna zatrzymac i zaleczyc. ale nalezy nad tym sie napracowac. i nalezy nad tym pracowac caly czas. wszelkie leki stanowic moga calkiem niezla pomoc. ale, leki to nie wszystko. dokad nie nauczycie sie rozwiazywac problemow zamiast zajadac - bulimia, bedzie probowala wrocic. nie-taka-znowu-prosta-droga, ale mozliwa do przejscia! zapewniam. i naprawde oplaca sie sprobowac. nie walczcie, nie rzucajcie sie. zaleczcie i nauczcie sie siebie. POWODZENIA ZYCZE!!!!!!!!

Autor: Milena  29.10.2005 zgłoś

Czytając ten artykuł i komenatrze do niego mam ochote plakac.... nad samą sobą. Usiadłam dzis przed komputerem z zamiarem znalezienia czegos na temat bulimi, a mianowicie srodków przeczyszczających. I zrządzenie losu, reklama.... Odchudchudzam się już 7 rok. Męczące jest to cholernie, ale nie potreafię inaczej. Zaczęło się od głupiej uwagi koleżanki, że chyba trochę w końcu przytyłam - to miał być komplement, dla mnie zabrzmiało to wręcz przeciwnie. I się zaczęło, początkowo niewinnie, odstaiłam tłuszcze i słodycze, przestałam jeść kolacje..... Pozniej było tak, że wystarczyło mi pół banana dziennie. Zemdlałam w sklepie, w ogólniaku robili mi głupie uwagi że wyglądam jak anorektyczka - jednakże motywowało mnie to jeszcze bardziej do odchudzania, uwielbiałam jak ktoś mówił o mnie anorektyczka, nauczyciele zaczeli sie interesowac, wzywac rodziców, kłótnie w domu , afery o to że nie jem. Zaczęłam oszukiwac, zaczęłam się z tym kryć. Kolacja owszem, ale u mnie w pokoju ( wyrzucałam to do smieci), obiad - owszem, ale także w pokoju za zamkniętymi drzwiami ( piesek miał wyżerke, albo tez lądowała w śmieciach badz za oknem), zawsze dla niepozorów zastaiałam jakies resztki na talerzu. W ten sposób i rodzice byli zadowoleni i ja! Pozniej po # latach już miałam dość, któregos dnia, gdy oglądałam swoje zdjecia z wakacji ostatnich , popatrzyłam na siebie i pomyslałam że juz wyglądam ok wiec moge sobie cos zjesc ekstra. Ważyłam wtedy 43kg. przy 176cm. Poczułam sie wtedy na moment lepiej bo sie zakochałam, czułam sie kochana , potrzebna, ważna, podobałam sie komus. Teraz przed wakacjami, ważyłam 48 kg. Po wakacjach ważę 50kg. Byłam w stanach i zrobiłam sobie dyspense. Czuję się okropnie. MAm ochotę plakać tak jak kiedyś, wyć dlatego ze zjadłam kanapke. Przez te siedem lat ani razu nie pozwoliłam sobie jesc wszystkiego na co mam ochote. Tylko że były mniej i bardziej drastyczne diety. Kiedyś było to pół banana dziennie, dzis jest to kanapka na sniadanie, obaid - możliwie najmniejszy i brak kolacji. Czasami sie za to nienawidze, czasami kocham. Wachania nastrojów to normalka. Boję się ze moj chlopak juz nie wytrzyma tego, że puszczą mu nerwy. Wie , że kiedys miałam anoreksje, próbował ze mną rozmawiac, ale on tego zupełnie nie rozumie o co w tym wszystkim chodzi, a ja też mu nie potrafie tego wytłumaczyć. Nie potrafię zaakceptowac siebie taką jaka jestem, nigdy nie potrafiłam, nawet wtedy gdy ważyłam 43kg, byłam za gruba. Zawsze byłam o te 2 kg za..... Teraz boję się zę anoreksja przeradza się w bulimię. Po tylu latach głodzenia się nie potrafię juz wytrzymac bez jedzenia. Mam napady obżarstwa, ale nie takie jak w typoej bulimii, nie zjadam kilka tysięcy kaloriii na raz, Po weekendzie mam zamiar kupic tabletki przeczyszczające. Wiem, że to jest szkodliwe, nie zdrowe, ze spieprze sobie tym tylko organizm, ze bede miala jeszcze gorsze wachania nastroju i tym podobne, ale musze, nie potrafie przestac. Mam obsesje, codziennie od 7 lat oglądam się w lustrze. Koszmar....... bez którego chyba nie potrafiłabym już żyć. Z tego nie da się wyleczyć, to zawsze bedzie wracac. Teraz ważac 50 kg przy 176 czuję się jak gruba tłusta świnia. I nic nie poradze.

Autor: kashubek  31.10.2005 zgłoś

milena! a probowalas to leczyc? czy w ogole chcialas/chcesz? na pewno powinnas. to jest strasznie zwariowana karuzela, ale da sie wyhamowac i wrocic na twardy lad. o ile tylko sie chce...

Autor: panna nikt  04.11.2005 zgłoś

Dobrze że jest ta strona, dziewczyny. zaglądam tu w dobrych i złych chwilach. Pomaga mi to zwalczyć nienawiść do samej siebie, że sie tak zniszczyłam . W najgorszych momentach nienawidze siebie za to że jestem taka pusta , a kiedy tu zaglądam utwierdzam sie w przekonaniu że to CHOROBA , a ta świadomość pozwala mi stanąć na nogi. Przytyłam nawet. Przeszkadza mi to oczywiście, ale udało mi sie nawiązać nić porozumienia z tamtą dziewczyną , którą byłam przed chorobą.Wiem że to głupie, ale jest mnie dwie...jedna jest mamą, żoną, która musi być cierpliwa ,wyrozumiała, tryskać energią i humorem...a druga panna nikt...zagubiona w wielkim złym świecie przerażona istota. Przeraża mnie to. Zniszczyłam sie fizycznie i psychicznie...a teraz ponosze tego konsekwencie: zawroty głowy,whania nastrojów tak gwałtowne że samą mnie to zadziwia, garściami wypadające włosy...już sie uspokoiłam , znowu chcę żyć...i walczę o normalność, ale to co zrobiłam swojemu organizmowi bede musiała naprawiać przez długie lata.

Autor: panna nikt  08.11.2005 zgłoś

EEEEEE.....przeszkada mi że jestem gruba. Jednak. Nie umiem o tym nie myśleć.Staram sie jak moge ale w końcu ląduje przed lustrem. Znów nie jem . nie chcę jeść. nienawidze jedzenia. Pije zieloną herbatke i palę chyba 10 papierosa,jest mi niedobrze. Organizm domaga sie obiadu, a ja ciągle wymiotuje żółcią.Kręci mi się w głowie ,za gardło ściska mnie niewidzialna ręka.Nie jestem głodna. Jadłowstręt mam.Zjadłam jogurt i 2 kanapki.oto mój dzisiejszy jadłospis. Cały czas chce mi sie wymiotować, bo żołądek ma problem z przetrawieniem wędliny. I znowu to samo. wskazówka wagi spada, i to jedyne co mnie interesuje. tylko co z tego , skoro mój mąż znów powie jak żle wyglądam z zapadniętą twarzą, a przyjaciel powie wprost: wyglądasz obrzydliwie , jak szkieletor, nie jak kobieta. Następny papieros.Córka je obiad....ryż z kurczakiem w sosiku...niedobrze mi na widok mięsa.zaraz mąż wróci z pracy: Jadłaś kruszynko? a ja powiem : kochanie, jak mogłabym nie jeść takiego zaje... obiadu. nie moge oddychać , tak sie obrzarłam. Jestem perfekcyjną kłamczuchą. I tak codziennie. Jestem chora i zmęczona. To trwa już 6 lat. dobra...domofon dzwoni. uśmiech na pyszczek i znów udaje normalną......

Autor: panna nikt  10.11.2005 zgłoś

Dziś podjęłam walkę. poraz tysięczny w życiu ale chcę. Po co ja tu sie wyżalam? Nikt już tego nie czyta....oprócz mnie... Zjadłam śniadanie a wczoraj jadłam pizze i chipsy....do tego 4 piwa z kuplem i mężem. Wywiązała sie głupia rozmowa na temat mojego wyglądu za pare lat, że napewno bede gruba i brzydka. Jak on mógł? Przecież wie...wiedzą. Mają cięte poczucie humoru...i wiem o tym od lat. Czemu mnie to zabolało tak bardzo? Czemu nie umiem się z siebie śmiać? Czemu tak pragne być idealna? W imię czego? Tylko wtedy jestem szczęśliwa kiedy wszystko robie PERFEKCYJNIE...w pracy ,w domu...a najgorsze kiedy dopadnie mnie depresja. Wtedy nie chce mi sie żyć leże otulona w koc i chcę sie schować przed całym światem. rośnie góra garów w zlewie , córka biega w dziurawych skarpetkach , ja mam tłuste włosy i nieogolone nogi, nie zmieniam ubrań nie myje sie...DNO. To spojrzenie męża, kiedy wraca z pracy...jakby mnie oceniał i pyta sie : co, ZNOWU ??? ZNOWU żle się czujesz??? Myślę sobie wtedy jak bardzo jestem beznadziejna i płacze. Płacze kiedy się oglądam w lustrze. Nienawiść do siebie przysłania mi cały świat.Ale przychodzi taki dzień że wstaję ....i z uporem osła sprzątam cały dom, robie masaż na cellulit, maluje sie , gotuje, robie brzuszki....nie jem....znowu moge być super. Wszystko idealne jak w zegareczku... Chciałabym żyć jak każdy inny człowiek, chciałabym być normalna, cieszyć się...dziś przyszedł mój dzień...móc znaczy chcieć....nie chce żyć w świecie własnych schiz Mam tego dosyć. Nie będe już płakać nad sobą...

Autor: kashubek  12.11.2005 zgłoś

panna nikt! wlasnie tu wskoczylam i przeczytalam. nic nie boj - inni tez czytaja. moga nie odpisywac, bo czuja dokladnie to samo. pozatym chyba zniknal bezposredni link ze strony kafeterii. niefajnie z zarcikami skoro WIEDZA. no coz - nie rozumieja. szkoda, bo to mogloby byc pomocne... nie chce brzmiec jak stara plyta w adapterze, ale dziewczyno - TO NALEZY LECZYC. masz depresje kotku i nie da rady - leczyc! ja niezbyt wierze w to, ze to sobie samo pojdzie, zniknie. moze dlatego, ze moje samo nie poszlo i nie zniknelo. pomoc lekarza i lekow byla nieodzowna. i jedno zdanie ktore pani doktor powtorzyla mi ladnych kilka razy przed wyjazdem z polski. powtarzala, az sie przekonala ze jako tako dotarlo i ze zapamietam. i czasem jak sie na siebie wkurzam, ze nie jestem perfekcyjna, ze taka rozregulowana i juz-juz mnie rozsadza nienawisc - przypomina mi sie: MASZ PRAWO POPELNIAC BLEDY!!!!!! JESTES TYLKO CZLOWIEKIEM!!!! ty tez masz prawo popelniac bledy. tez jestes tylko czlowiekiem. nie maszynka. ale dlatego mozesz czuc. czasem to czucie tak strasznie boli i to jest cholerny mankament. wiem. ale to tylko informacja na ktora powinnas zwrocic uwage - cos nie jest ok. zaopiekuj sie soba... i nie mowie tutaj tylko w sensie fizycznym. psychicznym. zwlaszcza psychicznym... wiec raz jeszcze - depresje i klopoty z jedzeniem /niewazne - bulimia czy anoreksja/ nie tylko mozna leczyc. to KONIECZNIE TRZEBA leczyc! no chyba, zeby ci sie chcialo tkwic w tej kupie po same uszy. i unieszczesliwac - siebie. rodzine. tylko po co? po co, skoro meze byc inaczej, lepiej? hmmm? co ty na to?

Autor: panna nikt  12.11.2005 zgłoś

Dzięki ci Kashubek! Chyba tego mi było trzeba.......zbyt często tu zaglądam, ale mnie miło zaskoczyłaś. Dzięki bardzo.Miło jest wymienić kilka zdań z kimś kto WIE i ROZUMIE.

Autor: panna nikt  12.11.2005 zgłoś

poza tym... z pójściem do lekarzawiąże sie jeszcze jeden problem. Rodzina. Mój mąż to jeszcze jakoś by to przetrawił, ale teściowie , moi rodzice... są raczej nietolerancyjni, wręcz zacofani, szczególnie teściowie. Wg nich ta choroba a raczej dwie bo depresja równiez- to mój głupi wymysł, dla nich jestem głupia i pusta. Wszyscy są raczej krągłych kształtów, a jedzenie traktują na zasadzie...wełna nie wełna byle dupa pełna. Wiąże się to poniekąd z kiepską sytuacją materialną, ale nawiasem mówiąc o zdrowym odżywianiu nie mają pojęcia, bo to ludzie starszego pokolenia dla których wszystko o obiedzie to ziemniaki, skwareczki i kawał mięsa. Zanim nie zamieszkałam sama z mężem - mieszkałam z nimi. i pod względem żywieniowym to toczyliśmy ze sobą wojny...Dla nich jeśli ktoś ma inny zwyczaj niż oni to znaczy że jest to zły i głupi zwyczaj. No zero nici porozumienia. Jak bardzo już byłam chuda to był to powód do żartów, jechali ze mną strasznie. Czułam się odrzucona. Na szczęście z moim mężem jest lepiej. Wiele razy mu wszystko opowiadałam. Co jak i dlaczego. Ale nadal to jest niebespieczny temat.On myśli że to już zostawiłam sa sobą w czasach liceum. poza tym ... on jest tą osobą która wywołuje we mnie chęć bycia idealną. Kocham go strasznie ale nienawidzę jego krytyki....że znowu zawiodłam...itd....on pewnych rzeczy nie rozumie bo ludzie są różni a on nie umie patrzeć na problemy z punktu widzenia innej osoby. I tu jest pies pogrzebany.Jedyne co to potrafi mnie wysłuchać, ale zrozumieć już nie. A teraz głupi przykład dlaczego weszłam znów na tę stronę...miałam rzucić palenie. Faktycznie chcę to zrobić bo raz , że kopce za dużo dwa, że mój budżet domowy strasznie sie skurczył...no i wszystko było idealnie...wyszłam tylko do sklepu po płyn do naczyń a w kolejce przedemną stał facet od którego strasznie pachniało papierosami...i nie zastanawiając sie kupiłam paczke. Poza tym jak wcześniej wspomniałam mam problem z trawieniem i zwróciłam przed wyjściem kanapki...więc ssało mnie w brzuchu okropnie...a idąc juz do domu dopadły mnie wyrzuty sumienia...że on znowu bedzie zły , że sie złamałam...i cały idealny dzień poszedł sie chrzanić że znowu zawiodłam....no i sama wiesz....panika.Chory zaklęty krąg....

Autor: kashubek  14.11.2005 zgłoś

hej kocie! sluchaj - nie udalo sie z tym paleniem raz i drugi. wyjdzie za trzecim razem. to, ze qpilas paczke fajek tudziez, ze wypalilas - to naprawde jeszcze nie koniec swiata. ok - poszlas za odruchem. ok - to niefajnie. ok - wypalilas co wypalilas, a teraz koniec i juz! ale juz! a co do braku tolerancji ze strony rodzicow /z tesciami nie mam doswiadczenia :P / - jezeli jest tak jak piszesz, ze uwazaja cie za odmienca - to twoje leczenie tak naprawde niewiele zmieni, a juz na pewno nie na gorsze!!!! najgorsze jest to, ze rodzinie strasznie trudno przelknac fakt, ze popelnili tzw "bledy wychowawcze" i ze "cudaczne" - wg nich - zachowania latorosli to niekoniecznie wymysl i wyglupy, ale wlasnie choroba. i to strasznie niefajna. ale ty, TY o tym swietnie wiesz. i powinnas byc od nich madrzejsza. nie sadzisz? zyjesz z mezem i corka. tesciowie moga bredzic rozne rzeczy na twoj temat, ewentualnie twojego leczenia i moga te bzdurki wmowic twojemu mezowi - czy tego sie obawiasz? ze wariatka, ze nienormalna, ze inne takie tam. ale z drugiej strony, pomysl - ze to on z toba zyje i to on bedzie widzial zmiany na lepsze. pozatym - terapia pozwala rowniez nauczyc sie komunikacji z rodzina... koniec z wybuchami, koniec ze zwariowanymi hustawkami nastrojow z minuty na minute, koniec z wysilonymi usmiechami. koniec z obsesjami. zamiast tego - mozliwosc wziecia od zycia to co ono daje. nie tylko od rozowej strony wprawdzie, ale za to bez zwalania winy na siebie! wiem, wiem - leczenie wymaga pieniedzy, ale pomysl - ile puszczasz z dymem tygodniowo czy miesiecznie? potraktuj rzucanie palenia jako rodzaj naprawde duzej inwestycji w siebie i w rodzine. i ile razy zachce ci sie zaczac od nowa - probuj myslec o twojej malej - pamietaj, ze jezeli ty cierpisz ona tez... bo dzieci czuja strasznie, strasznie duzo.... troche to chaotycznie dzisiaj i nie do konca jakbym chciala - ale wlasnie jestem w trakcie przeprowadzki. ostrzegam tez, ze nie bede miala neta do konca tygodnia, wiec jakbym sie nie odzywala to dlatego, nie mysl sobie!!! i pamietaj - to co inni mysla o tobie, to nie twoj problem!!! jak sa madrzy to nie powinni cie obciazac, a jak nie... no sama powiedz - warto sie przejmowac taka opinia? trzymaj sie - odpisze jak tylko znowu bede miala neta. a na razie po prostu sie trzymaj i pomysl intensywnie o tym co tutaj napisalam!!!!

Autor: kina  14.11.2005 zgłoś

hej wam wszystkim mam pytanko czy lekarze moga wykryc bulimie robiac wymaz z gardla choruje na bulimie juz 6 lat ale nie chce zeby sie mama dowiedziala a wymaz z gardla musze zrobic jak ktos wie cos na ten temat prosze o odpowiedz dzieki i pozdrawiam

Autor: panna nikt  14.11.2005 zgłoś

do kiny- nie mam pojecia, myśle że może zauważyć ( lekarz ) że masz zniszczone błony śluzowe gardła, ale że to bulimia to niesądze...chociaż nie wiem....

Autor: panna nikt  14.11.2005 zgłoś

Kashubek!!! Super że się tu pokazałaś, dzieki za porady. Wiesz, może to zabrzmi idiotycznie ale ja po prostu nie dojrzałam do wizyty u lekarza. Był już taki moment że czułam że bardzo chcę, ale pomysł spalił na panewce, a co gorsze przez właśnie mojego męża. Ja tak naprawde jestem dosyć zamknięta w sobie ...rozmowa w cztery oczy o sobie samej to coś czego unikam jak ognia. A najśmieszniejsze jest to że przyjaciele czy znajomi traktują mnie jak skrzynke zwierzeń, mówia mi totalnie wszystko, a ja...oj, no czasem się złamie ale to mówie i tak niedokońca prawde i tylko prawde. Poza tym nie wiem czy jakbym poszła już do tego psychologa to czy pomógł by mi w kwestii zabicia swojej samooceny.Tym bardziej że wiem czemu jest taka niska i czemu osoby kt6óre mnie tak zdołowały były takie...wiem i rozumiem. Ale zmiana myślenia po tylu latach???Po tylu latach bycia panną nikt??? Sukcesem jest dla mnie umiejętność zabijania złych myśli.Kiedyś tego nieumiałam , a teraz ciesze sie z tego co mam , w ogóle z drobiazgów.Umiem odgonić doła jak egzorcysta złe moce. Tylko jeszcze musze sie nauczyć inaczej patrzeć na siebie...i nie chodzi mi o lustro.e...sama wiesz......

Autor: panna nikt  18.11.2005 zgłoś

Postępy. Jak narazie nie ma tragedii. Zaczęłam jeść. Za ciasne ubrania włożyłam do worka, zawiązałam na supeł i wrzuciłam na dno szafy. Koniec z przymierzaniam ubrań. To było idiotyczne. Z rzucaniem palenia niewielki postęp. Umiem wytrzymać ponad pół dnia bez papierosów, a jak już kupie to sięgam po nie rzadziej, tzn.po półtora godziny nie po pół lub częściej.Zawsze to postęp.A jak nie kupie, to ide do warzywniaka i za 5 zł. nakupuje marchewek , papryki , mandarynki i zajadam. Nie mam wyrzutów sumienia. brzuszek pełny, a nie trzeba po tym zwracać.jest lepiej. .............zaczynam funkcjonować, zaczynam żyć.

Autor: kashubek  22.11.2005 zgłoś

hej panna! i oby tak dalej! pchaj ten wozek! co do palenia - ja tam twierdze, ze super i tak trzymaj!!! i trzymaj sie mandarynek marchewek papryki i pomidorkow - nie dosc ze zdrowe, to i niskokaloryczne, wiec sie nie ma czym przejmowac, slowo honoru! na zmiane myslenia o sobie na siebie na innych i takie-tam - nie jest za pozno tak dlugo, jak dlugo glowka pracuje - czego najlepszym przykladem jest moja starsza. trzeba przyznac, ze przez 3/4 zycia ciezko pracowala nad powiekszaniem wlasnych paranoi i naprawde niezle skopala nam /bratu i tacie i mnie/ tylki. ale teraz zmadrzala. lepeij pozno niz wcale, nieprawdaz? i od ladnej chwili naprawde sie postarala - o zmiane swojego spojrzenia na wiele rzeczy. np na moje zachowania, np na jej w stosunku do rodziny. i wiesz co? ma ponad piecdziesiat lat, ale pracuje nad soba i to naprawde daje efekty, naprawde to widac. i po raz pierwszy od jakis 10 lat udalo nam sie nawiazac kontakt! troche bywala u psychologa, troche przemyslala, troche przeczytala... nie to, zeby teraz byla anielsko dobra kobieta, ale... ale duzo latwiej sie z nia komunikowac, a przedewszystkim nauczyla sie kontrolowac swoje negatywne emocje. i super - bo nawet jak ja zaczynam krzyczec, to ona stara sie nas obie uspokoic /a uwierz mi - toczylysmy kiedys wielkie boje i to tylko dlatego, ze ja zawsze ponosilo juz po sekundzie. nie szlo z nia rozmawiac wcale a wcale!/. wiec - zapamietaj moja droga, ze jak juz kiedys dojdziesz do wniosku, ze zmiana myslenia o sobie moze byc calkiem niezlym pomyslem - to pamietaj, ze argument "bo to juz za dlugo" - ODPADA :P i nic sie nie boj - prawda jest taka, ze zmiana myslenia o sobie zalezy od ciebie. to ty masz nad tym pracowac. a psycholog to taka osoba, ktora moze ci wyraznie podpowiedzie, pokazac, uzmyslowic. ale to naprade moze byc bezcenna pomoc - zwlaszcza jak sie czlowiek - tak jak typowa bulimiczka chociazby - zaplatal w tyle, tyle roznych psychoz paranoi depresji itd itp... a rozmowa w cztery oczy nie jest taka straszna. z reszta - w grupie tez nie. mowisz, ktos cie rozumie, a ty otwierasz tylko szeroko oczy ze zdumienia - ze ktos sie nie nabija, albo, ze jest w jednym pokoju z 10 osob ktore czuje podobnie z czego te 3 w ogole o sobie mowic na poczatku nie chcialy... no, ale nic na sile! tylko wez sobie to do serca. na tyle gleboko, zeby pamietac kiedy przyjdzie taka potrzeba.

Autor: panna nikt  23.11.2005 zgłoś

Oj, ciężka ta droga. ale postępy, ciągle do przodu...już tylko bezsenność mi dokucza. Jem normalnie. to mój największy sukces, nawet obiady, tzn. zazwyczaj tylko zupę ale to już coś,jeszcze tylko ta bezsenność...przed położeniem sie spać robie w głowie rachunek sumienia i obiecuje że jutro bedzie lepiej,strasznie to głupie, ale nie moge przez to spać. Ale kiedyś też tak miałam , wiem że zawsze towarzyszą mi takie objawy karzdej rewolucjii w moim życiu, po ok. 2 tyg. to minie... wiedziałam że nie będzie łatwo....

Autor: panna nikt  28.11.2005 zgłoś

A teraz mam kopmpletnego niechcieja. Nic mnie nie obchodzi wszystko mi jedno. walczyć z tym czy się poddać. Samo przejdzie? Sumienie mnie nie męczy, nawet palić mi się nie chce :)

Autor: kashubek  30.11.2005 zgłoś

no, no!!! tylko mi sie tutaj nie poddawaj! jak ci sie nawet nie chce palic to nienajgorzej :P ale tak na serio - nie daj sie niechciejom. to normalne. to najnormalniejsze w swiecie i co najgorsze - moze sie kumulowac przez nasze hormonalne pierdoly. wracaj do marchewek! nawet jak juz patrzec na nie nie mozesz - no trudno. wazne, ze pomaga!!no przestan panna! trzymam kciuki za ciebie chyba mniej wiecej tak jak moja mama za mnie! wprawdzie pracuje teraz po 15h dziennie, ale jak tylko znajde czas, zeby wejsc na stronke - to odpisze, wiec jakby co - przelewaj sie na papier!!!! calus, panna! i sie nie daj - bo ci calkiem niezle idzie, szkodaby zmarnowac szansy...

Autor: panna nikt  02.12.2005 zgłoś

Dołek pożegnany, w końcu. Kolejną nauczkę od życia dostałam, tym razem ją zrozumiałam i może jeszcze nie do końca przeszłam do codzienności, ale co tam, co mnie nie zabije to mnie wzmocni Dzięki, że jesteś, Kashubek, fajnie jest komuś się anonimowo wygadać, to baaardzo pomaga.No i kończe, bo wena mi uciekła

Autor: tekie nic  03.12.2005 zgłoś

Bardzo zazroszczę tym, którym udaję się rozpocząć walkę z tą wstrętną przypadłością - oczywiście mam na myśli bulimię. Też się z tym męczę. Uświadomiłam sobie, że w ciągu 11 miesięcy może było ze 30 dni, kiedy nie objadałam się, a następniie nie zwracałam tego , co skonsumowałam. Wszelkie postanowienia upadają. Nawet te ostatnie. Przyobiecałam sobie, że w czasie adwentu spróbuję zapanować nad niepohamowaną potrzebą jedzenia słodyczy, ciast, objadaniem się i wymiotowywaniem. I co ? Oczywiście klęska. Jedyne, co mi się udało to to, że jeszcze nie sięgnęłam po cukierki i ciastka. A na pozostałych frontach totalna klęska. Kiedy piszę te słowa jestem właśnie po takiej akcji - domownicy poszli spać, a ja urządziłam sobie pojadanko (oczywiście nie pierwsze dzisiejszego popołudnia). Potwornie siebie nie lubię za to. mam świadomośc, że potwornie wyniszczam swój organizm - ale za tą świadomością nie idą żadne konkretne poczynania. Myśli ciągle krążą wokół jednego - jeść, jeść, jeść ( a potem oczywiście zwracać, żeby nie być grubasem). To okropna choroba. Już nie mam siły i ochoty z nią walczyć. Przede wszystkim nie wiem jak. Mam już wszystkiego dość. Czas przepływa mi przez palce, tracę kontakt z ludźmi. żdziwaczałam. Co robić - proszę podpowiedzcie...

Autor: panna nikt  05.12.2005 zgłoś

A czytałaś co napisała Kashubek? To się leczy. Ja niedojrzałam jeszcze do tego, ale jestem na tyle silna żeby samodzielnie pokonać to cholerstwo. Szkoda życia. Powiedz komuś, przełam się, idż do lekarza.To najlepsze co możesz zrobić, przecież masz już dosyć, nie chcesz tak...pomyśl o tym. Ja wybrałam samodzielną walkę...są wzloty i upadki...ale czuję sie silna i wiem że chce NORMALNOŚCI. Tęsknota za normalnością zasłania z czasem wszystko inne.Uda ci się,każdemu może sieudać, zrób tylko pierwszy krok, zobaczysz jaka będziesz z siebie dumna

Autor: panna nikt  07.12.2005 zgłoś

Ja wczoraj usłyszałam...żadnych psychiatrów, żadnych leków...i żeby tu jeszcze chodziło o jedzenie, wczoraj jeden dzień kryzysowy...płacz, histeria, foch, 4 godz. leżeniaq pod kołdrą, żeby sie schować przed całym światem Miałeś racje ,zachowuje się jak troche stuknięta... Przez ten krótki czas myliły mi sie dni powszednie i święta Miałeś racje..nigdy tak nie było dobrze jak teraz.. piję kawę i nic właściwie mi do szczęścia nie trzeba Jestem , bóg wie kim.albo nikim.bez żadnego wyrazu... wiem, będzie tak , jakbym dzień kolejny znała na pamięć... fragment piosenki "małpa i ja" Bajmu.

Autor: panna nikt  12.12.2005 zgłoś

Kryzys, wstaję, podnosze głowe i mówię..nie moge tak żyć...póżniej kryzys. Chce jeszcze walczyć o siebie.Postanowiłam definitywnie rzucić palenie. I jesć obiady. To pierwsze chyba mi łatwiej przyjdzie.Waga stoi w miejscu, ale ludzie patrza na mnie jak na upiora...znajomi przynoszą mi jedzenie. Obciach.Top nie może tak być

Autor: jukata  16.12.2005 zgłoś

Trafilam tutaj dzis przypadkiem, szukajac jakich porad o antypersirantach i rzucil mi sie ten temat w oczy. Ja jestem bulimiczka, od jakis 4 lat, zaczelo sie od tabletek, po ktorych schudlam 7 kg, dla mnie to bylo bardzo duzo, ale czulam sie swietnie, atrakcyjnie itd. Ale po tym jak schudłam, pojawił sie strach, ze przytyje ponownie, wiec zaczelam zwracac. Na poczatku bardzo rzadko, bo mialam skurczony zaladek i malo jadlam po tej kuracji odchudzajacej. Ale jak wiadomo, apetyt rosnie w miare jedzenia, wiec zaczelam tez czesciej zwracac i dluzej przebywac w lazience. W ciagu tych 4 lat mialam 2 facetow, ale przez moje napady histerii, zaden nie chcial byc ze mna. Teraz moze nie zwracam jedzenia codziennie(co kiedys zdarzalo mi sie 5,6 razy na dzien), bo moze nie mam takiej mozliwosci, ale zaczelam chodzic na silownie i praktycznie codziennie cwicze. Schudnac nie schudlam, ale jakos lepiej sie czuje z ta mysla, ze jednak staram sie walczyc. Moze kiedys bede mogla powiedziec, ze sie wyleczylam, ale jeszcze nie teraz, bo ciagle mysle o jedzeniu, kiedy klade sie spac mysle o sniadaniu, kiedy jestem na zajeciach, mysle co bede jadla, jak wroce do domu. A lekarz? Kiedys myslalam o tym powaznie, jak dzialo ze mna sie zle, ale teraz jakos nie mam czasu i ochoty na zwierzanie. A Tobie panna nikt, zycze wytrawlosci, najwazniejsze jest,ze walczysz, ze chcesz! Dzieki Tobie nie opchalam sie na noc:)

Autor: kashubek  17.12.2005 zgłoś

hej dziubki!!! cicho siedze bo chwilowo zapieprzam jak glupia 15h dziennie 5 dni w tygodniu, a szostego zaledwie 8h... jak wiec widac nie mam za bardzo czasu na sen a co dopiero na czytanie i odpisywanie. nogi mi do tylka wlaza. i tyje jak na drozdzach, bo w londynie slowo "jedzenie" istnieje tylko w reklamach. nawet woda mineralna zaczyna mnie tuczyc :P nie ruszam sie wcale - szlag by to! - od 1,5 mies ani sciany wspinaczkowej ani baseniku... waleczek mi sie zrobil, bioderka sie wylewaja, a uda jakos tez sie odksztalcily. celulit w rozkwicie, no, ale jak sie pije szklanke wody dziennie i 2-3 red bulle to nie ma liczyc na co innego! ha! juz mi nawet panowie w pracy zwrocili uwage, ze "przytylam" oraz, ze "robie sie gruba"... hmmm... njawet przez chwile mialam sie troche nad tym poroztkliwiac, ale stwierdzilam, ze nie warto. no to jestem okragla jak gruszka, I CO Z TEGO??????? gorsza jestem czy jak? ok nie ubiore obcislych ciuchow i krotkiej spodnicy, przynajmniej do marca /i to jak dobrz pojdzie/, ale rany julek - moj facet od czasu do czasu przylapuje mnie w neglizu i strasznie go to kreci! ba! nie narzekalby gdybym byla te 10 -15kg lzejsza, ale.. ale jak stwierdzil - nie ma pospiechu... chwilowo przestalam brac antydepresanty /od2mies znaczy sie/, ale widze, ze jak na razie nie lece w dol. troche z braku czasu, ale raczej dlatego, ze po prostu zrobily swoje. co nie zmiena jednego - kolejny raz kluczowym pktem mojej wizyty w Pl /rany julek, kiedy to bedzie???? chyba nie przed wiosna, cholera!/ bedzie psychoterapia! jak w pysk - bo chociaz wszystko jest ok, bo chociaz nie jezm, nie wymiotyje, nie histeryzuje, to wiem jedno - sila bulimi tkwi braku kontroli nad swoimi emocjami, tudziez - w klopotach z radzeniem sobie z nimi. i ja wiem, ze to kluczowa kwestia i nie moge jej tak zostawic odlogiem. bo wiecie co? ja mam zamiar zyc. i mam zamiar miec rodzine. i to byloby cholernie egoistyczne, zeby sie nie nauczyc paru podstawowych rzeczy potrzebnych do rownowagi i ciepla. hm? PANNA NIKT - dupa w troki i do roboty!!! przeciez obie wiemy, ze potrafisz! nawet jesli w chwilach kryzysu starasz sie to starannie sama przed soba schowac! pamietaj - walka -niekoniecznie... ale AKCEPTACJA SIEBIE i nauka kontrolowania swinstwa, zamiast popuszczania - to jest to!!! masz duzy potencjal slonko! masz duzo wiekszy niz ja z tego co widze! wiec pocinaj do przodu - wierze, ze ci sie uda!!!!!!!

Autor: kashubek  17.12.2005 zgłoś

a i jeszcze jedno! tak sobie patrze na to i patrze - dziwczynki kochane. ja to czasem mysle, ze wam z tym dobrze. ze to fajnie tak sie nie leczyc i od czasu do czasu cos napisac na jakims forum i sie nad soba porozczulac... i potem inni tez sie moga porozczulac.. no, ale inni oczywiscie wola sie policytowac, ze oni sa bardziej nieszczesliwi... ja wim, ze to ciezka sprawa i czasem wstydliwa /rodziny sie nie wybiera, nie kazdy jest w stanie pewne rzeczy zaakceptowac, np swoje bledy wychowawcze/, ale... no ja tego nie pojmuje - tycie, nieskie mniemanie o sobie, od braku akceptacji po sina nienawisc i proby samobojcze... i co? i jeszcze wam sie chce siedziec w domu wcinajac make i bulke tarta zamiast zwrocic sie o pomoc??????? Jukata: widze, ze juz ci lepiej i fajnie. tak ma byc i niech do ciebie juz nie wraca. ale tak na wszelki wypadek - psychoterapia to leczenie. zwierzasz sie przyjaciolce. psiapsiole. bo psiapsiola sie przejmie i poglaszcze. bo psiapsola sprobuje cos doradzic. i to sa dwie bezcenne rzeczy. psiapsola moze nas tak rozkosznie utwierdzic w przekonaniu, zesmy tacy biedni i nieszczesliwy. a rady spokojnie mozna wyrzucic do kosza. a przed lekarzem trzeba sie troche przelamac, troche powybebeszac i trzeba jeszcze potem popracowac, zeby miec TRWALE efekty. wybaczcie lietrowki /wlasnie mija 18h odkad wstalam i jest to 5dzien z rzedu/, albo jesli to, co napisalam brzmi nieco szorstko, ale z drugiej strony - popatrzcie na te wszystkie listy, no i same powiedzcie czy nie mam racji?!

Autor: panna nikt  29.12.2005 zgłoś

masz rację...po częsci na pewno.Zaczęłam pisać, publikować to ,nawet z małym sukcesem.Problemy egzystencjonalno- uczuciowe topię w rękawie pewnego dobrego człowieka,jem już nawet trochę,na święta olałam wszystko...jadłam ciepłe dania i mięsko, i to było niesamowite przeżycie. Z rodzin ą męża mam juz niewiele wspólnego,zranili mnie tak,że nie chcę ich widzieć. Alkohol....różnie,jak mi zaczęło odwalać, to sie wystrzegałam trunków.Teraz to sie sylwestra boję.ale ktoś obiecał,że mnie przypilnuje. Papierosy...ciężko,jak nie palę ,wpadam w histerię. Cieszę sie że moge jeść. A co do użalania sie w necie? W realiach nie mogę,więc siąde i naskrobię ,taki niekontrolowany potok myśli....pomaga, więc to robię.

Autor: kashubek  31.12.2005 zgłoś

hej panna!!! alez ja nie pisze o tobie! z tego co widze to ty sie starasz! masz ta swoja prywatka walke i robisz co mozesz, czasem idzie ci lepiej, czasem gorzej - no, ale pchasz ten wozek do przodu! jadlas w wigilie, prawda? to wspaniale! REWELACJA!!!!! moj komentarz dotyczyl tych osob, ktore niec nie robia i nie maja absolutnie zamiaru nic robic - bo im widac wygodnie w roli ofiar. popatrz na te wszystkie komentarze. naprawde tony i czasem wyglada to tak jakby jedna druga chciala przekrzyczec: a nie prawda, nie prawda!!! ja mam gorzej, gorzej mam! - zupelnie jak dzieciaki w piaskownicy! takie rozczulanie sie nad soba, z tych malo konstruktywnych, z tych majacych na celu wymuszenie wspolczucia - a nie skorzystania z porad czy wsparacia! tak sie wlasnie balam, ze mozesz to wziasc do siebie. no wiec tu powtarzam, ze to nie o tobie, absolutnie nie! a jedz, jedz! niech ci idzie na zdrowie - tylko jedz. sie nie obzeraj, ja cie strasznie prosze!!! a co do trunkow to ja musze przyznac, ze jak mam dola, albo jestem zla to mnie czesto ciagnie. i jest to dla mnie rodzaj ostrzezenia - podobnie jak nie nalezy wcinac w momentach stresu, tak samo nie powinnam pic. i nie chwytam sie. bo juz jestem madrzejsza o bulimie i wiem, ze mam niepokojace tendencje do wpadania w nalog. co nie znaczy, ze nie pije wcale, bo w swieta sobie pozwolilam, a sylwestra z pewnoscia przypieczetuje spora iloscia szampana - ale przynajmniej wiem, ze to jest cos co zaplanowalam. nie nagroda, ani nic "na pocieche", bo jak wiemy takie picie/jedzenie/czy inne takie tam - to wlasnie swietna droga do nalogu. a jak cie rodzina meza nie potrafi zrozumiec - to trudno. odetnij sie od toxycznych ludzi. jego /meza/ wprawdzie nie odetniesz, ale wierze, naprawde wierze w ciebie panna! i wierze w to, ze twoj maz predzej czy pozniej zauwazy, ze jednak jego rodzina nie ma racji co do twojej osoby /rany julek! znowu pisze w srodku nocy! mam nadzieje jednak, ze wiesz co mam na mysli?/. a zycznia noworoczne w nastepnym poscie!!!! patki - czekam na to co napiszesz!

Autor: kashubek  31.12.2005 zgłoś

ZYCZENIA NOWOROCZNE: WSZYSTKIM BULIMICZKOM - I NIE TYLKO - ZARZUCENIA NALOGOW, POWROTU DO ROWNOWAGI I RADOSCI ZYCIA /A TO MOZLIWE!!!!/. NO I CO? NO ZDROWIA, ZDROWIA, ZDROWIA!!! A PONADTO - TRADYCYJNIE - SPELNIENIA MARZEN. I SZAMPANSKIEGO SYLWESTRA! POZDRAWIAM!

Autor: panna nikt  07.01.2006 zgłoś

może już nie nikt.Może ktoś.Ja.I nie panna...bo mężatka :) .No i noworoczne zmiany weszły w życie brutalnie,acz skutecznie. Jak się obawiałam sylwestra...tak miałam do tego podstawy.Padłam na pysk ze zmęczenia już o 1 ...wstawiona na sztywno z masą postanowień.Pierwszy dzień nowego roku był tragiczną pomyłką,spędziłam go na obmyślaniu chytrego planu opanowaniea chaosu rządzącego moim życiem.Wygadałam się po prostu.Wygadałam się niemalże z wszystkiego.Skoro już byłam wstawiona...to nic mi nie mogło zaszkodzić.Siadłam w fotelu...i zaczęłam spowiedż.Następnego dnia znalazłam się w kościele,mimo ,że katoliczką nie jestem.Ale poszłam tam...było ciemno,cicho, pięknie. Wygadałam się w myślach....i pierwszy czas poczułam ,że ciało mam lżejsze od duszy. wiecie,nie chodziło o problemy z jedzeniem...chociaż one lubią pojawiać się akurat wtedy, kiedy czujesz,że świat wali ci się na głowę.No może i problemy z jedzeniem zeszły na drugi plan,bo pojawiły się inne.Ale jak już powiedziałam....dwukrotnie wyrzuciłam z siebie wszystkie żale....i jest lepiej. mamy dzisiaj 07.01...od tamtego czasu miałam tylko 1 (!!!) napad histeri, zjadłam nawet kilka razy obiad( ok 4 w tym tygodniu) .jadłam kanapki.wypiłam tylko 1 piwo. Palę ok 7 papierosów dziennie ( wcześniej było 30 ) i przespałam dwa razy calutką noc. To postępy na miarę gigantycznego kroku w lepszą przyszłość.....może to i żałosne...tak niewiele...ale idę do przodu jasną drogą, nie widzę juz mroku.Staram się . Dziś byłam na zakupach ...wow! tata zlitował się na demną i zafundował mi połowę nowej szafy...czułam się jak wypłosz, kiedy ekspedientka spytała,czemu nie chcę spodni odsłaniających troche brzuszka, skoro mam taką figurę....jakby zobaczyła tą skórę jak flak z rozstępami na szerokość palca...to by nie pytała.Figura figura ,ale ciało nadal mam jak starsza kobieta...e tam....a cycki niedługo zarzucę sobie na plecy...oj,co ja z sobą zrobiłam?!?!?! Szkoda też włosów,bo zostało mi ich niemal połowa...worki pod oczami ...uroczo,uroczo. Teraz to wszystko naprawiam.Fajnie jest nie lecieć w dół z lawiną własnych frustracji...to bardzo miłe stać twardo na ziemii i iść w konkretnym kierunku .bardzo...

Autor: kashubek  08.01.2006 zgłoś

czesc mloda!!!! a ja ci gratuluje. i to wcale nie sa jakies drobne czy zalosne sukcesy! to naprawde SUPER - zwlaszcza jezeli chodzi o sen. zwlaszcza jezeli chodzi o fajki. i zwlaszcza w kwesti obiadkow. hurrra! och, zeby ci sie udalo i zebys utrzymala sie na powierzchni!!!! rany - trzymam za ciebie kciuki jeszcze mocniej niz dotychczas!!!!! a nie przejmuj sie - wlosy kiedys przestana wypadac. moze za pare miesiecy, ale przestana. moje wypadaly okragle pol roku po tym jak przestalam z wymiotami. ale z drugiej strony - ja sie naprawde nie odzywialam. nie mialam czasu na gotowanie, taka przychodzilam zmeczona do domu. a pozatym - to plastykowe zarcie tutaj naprawde niewiele moze miec wspolnego z prawidlowym odzywianiem. wiec ja mysle, ze tobie przestana wypadac wczesniej. tylko jedz zupy. zupy jedz. nawet jak nie masz ochoty na caly obiad - zupy wcinaj!!!!! to nakaz jest! NAKAZ. bo taka zupa chocbys chciala to sie nie utuczysz /chyba, ze to rosol w gigantycznaych ilosciach wzglednie jesli wiecej tam makaronu niz zupy i wcina sie to 4 razy dziennie/. no. to zaskakujace, jakie cuda taka zwykla zupka moze zdzialac!!!!!! hmmmmmm.... na rozstepy nic ci nie poradze. ale za to szafe bedziesz miala nowa! ha! spij mala. niech ci sie mile sny snia. trzymaj sie swoich postanowien, bo jak widac - skutkuja. wiec nie daj sie brzydkiej pogodz i podlym nastrojom. i stukaj tu do mnie, niezaleznie od nastroju! /mam cicha nadzieje, ze bedziesz w pogodnym/. !!!!!!!POWODZENIA!!!!!!

Autor: panna nikt  08.01.2006 zgłoś

dzięki :) a zupy to lubię.I mam czas żeby gotować....wczoraj miałam pierwszy od niepamiętnych czasów atak bulimii....zjadłam wszystko (!!!) co miałam w lodówce ( czyli tak naprawdę niewiele :P ) ale biorąc pod uwagę,jak ja jem,myślałam,że mi rozwali żołądek.Ale już jest spoko, już sie trzymam.Juz po prostu muszę pilnować,żeby nie wcinać nic po 18, bo wtedy to może być jak kiedyś...nie po to tyle sie męczyłam,żeby wszystko spieprzyć... dzięki za ciepłe słowa....naprawde pomagają

Autor: panna nikt  08.01.2006 zgłoś

Zapomniałam dodać,że nie mogłam nawet wtedy zwymiotować,bo wpadła do mnie koleżanka z wizytą,byłam wściekła,ale później pomyślałam,że to dobrze.Mam nauczkę i tyle ;) ....z resztą to nie koniec świata,muszę bardziej uważać na to co jem.

Autor: kashubek  09.01.2006 zgłoś

:P uczysz sie. tez tak mialam - jakies napadzicho i wcinanko od czasu do czasu, ze az pekalam. strasznie korcilo, zeby tylko pomoc paluszkiem... wiedzialam jednak, ze jak sobie tym paluszkiem pomoge to znowu wroce w zamkniete kolo... wiec - dokladnie jak ty - dostawalam nauczke, zeby na drugi raz uwazac /raz z obawy, ze przytyje, ale przedewszystkim z obawy, ze znowy zaczne wymiotowac i cala reszta histerii. to drugie trzymalo mnie najbardziej.../. trzymaj sie dalej!!!! jestem z toba!

Autor: panna nikt  16.01.2006 zgłoś

mnie niestety powstrzymuje tylko obawa przed tyciem,ale to takie zwichrowanie,że nie wiem czy się tego pozbędę .Nie mam obsesji,ale zwracam na to uwagę.... wzięłam się za twórczość ,wyżywam się artystycznie,pracy jeszcze kurde nie znalazłam, ale nie tracę nadziei.

Autor: kashubek  21.01.2006 zgłoś

a tam!!! nie przejmuj sie! dobrze, ze cos cie trzyma z dala i tyle. kicaj na reszte!!! pociesz sie - ja nie mam czasu wyzywac sie artystycznie. pracuje - od lutego w likendy. mojego faceta widuje przez okolo 2h dziennie - wieczorem zanim zasniemy. i na chwilke zanim sie zerwie rano do pracy... no coz - widac nioe mozna miec wszystkiego. albo rybki, albo akwarium!!! takze mala - trzymaj sie, bo warto. uwierz mi. ja mam swoje jazdy - ale powoli sie prostuje. a przynajmniej sie staram - mimo wszystko. warto!!! /nawet jesli czasem mam juz dosc absolutnie wszystkiego i do kwadratu. no coz - sie zdarza.../. patki! pisz dalej! i wyzywaj sie artystycznie skoro masz okazje i odwage!!! chyba ci zazdroszcze....

Autor: panna nikt  21.01.2006 zgłoś

pewnie ,że warto. Ja przeżywam kryzys...hmm małżeński.I to taki,no powiedzmy poważny,ale się trzymam.Ze wszystkim.To,że muszę być teraz najdzielniejsza na świecie wykopało mnie na prostą drogę .Muszę się trzymać i tyle. Tym bardziej nigdy jeszcze nie wierzyłam tak mocno w siebie jak teraz.W to ile mogę zdziałać sama,wyrwać się z chorej pętli i odetchnąć pełną piersią. Szczęście w nieszczęściu? Moze i tak.... Czasem trzeba dostać porządnego kopa, żeby się obudzić i zacząć działać.Tak było tym razem.Zobaczymy, muszę być dzielna,nie płakać i nie krzyczeć...nareszcie.

Autor: panna nikt  22.01.2006 zgłoś

ech...jeszcze żeby słodkości tak wspaniale nie odpędzały smutów....

Autor: kashubek  25.01.2006 zgłoś

hej krolik!!! no coz taka kolej rzeczy - naroslo wam tam pewno sporo tego i owego do wyjasnienia. wiec cierpliwa badz, cierpliwa badz - zaklinam 0 cierpliwa badz... ja wiem, ze to cholernie trudne, tak cholernie0cholernie. ale sie da. mozliwe. cierpliwa wiec staraj sie byc. .. ja tez tu mialam kryzysik "malzenski". ale zaglaskalam i - pracuje nad soba, bo swietnie wiem, ze to we mnie siedzi diablisko /taka prawda, niestety. nerwowe zwierze jestem/... wiec wytrzymaj! i nie daj sie! ile to juz? ponad miesiac?! dziewczyno!!! pomysl ile razy marzylas, zeby chociaz tydzien wytrzymac!!! wiec sie nie daj! silna jestes. jak wytrzymalas miesiac to teraz tez dasz rade!!! a co do slodyczy - tez przejdzie. teraz jestes w stresie, wiec cie meczy. jak jestes w stresie to sie nawcinaj jablek. a najwyzej jak stres czy dol juz nieco przejdzie - skocz do sklepu po grzeska czy smakome czy co tam - byle tego swinstwa w stresie nie wcinac!!!! no i zeby sprobowac sie nasycic jednym /ZUJ!!! TO JEST KLUCZ. JAK SLOWO HONORU!!!/. jednym a nie piecioma!!! z dwojga zlego niech to bedzie jeden podwojny snickers niz 4 male milky waye!!!! i jak ci sie uda zadowolic takim jednym - to sie rozgrzesz... czasem trzeba. CZASEM! nie codziennie :P no, to czekam na wiesci!!! mam nadzieje, ze sie ulozy i ze przetrzymasz. i ze Wam sie ulozy... pozdrawiam!!!

Autor: panna nikt  27.01.2006 zgłoś

dzięki ...wiesz sama,że w stresie układ trawienny odmawia posłuszeństwa...ale jakoś dziada uspokoiłam. Sytuacja po makabrycznych scenach rozpaczy ROZWIĄZAŁA ....czyli może jeszcze nie jestem osobą całkiem wolną ( z resztą chwilowo mi nie zależy na manifestowaniu tego urzędowymi papierami i zmianą nazwiska) pogodziłam się z tym.Mieszkamy razem, ale jakby osobno.Na szczęście bez wojen ani kłótni...ufff Mała jest za mała żeby coś z tego rozumieć ,ale robimy wszystko ,żeby się nie zorientowałam.Dla niej jedyne zdziwienie to to że mama i tata śpią osobno,ale trzylatkowi można wcisnąc kit ...że łóżeczko się popsuło. Nop trudno,chyba najgorsze za mną .Szkoda ,że na tym moim zadupiu nie moge znaleźc pracy....na słodyycze już nie patrzę,bo mi przeszło,.Kupiłam sobie magnez taki musujący i go piję ,widac miałam niedobór. Jem...nawet normalnie.Nikt mnie nie pilnuje,ale sobie sama radzę...i tak dobrze że w czasie tego armagedonu nie wyżyłam się w lodówce.

Autor: kashubek  29.01.2006 zgłoś

oj kociaku!!! strasznie mi przykro, ze sie tak pokielbasilo... nie wiem jakie jest twoje nastawienie do tego - ale moze jeszcze wszystko sie odwroci? moi rodzice "rozwodzili" sie ladnych kilka razy - a za kazdym razem zaczynali gadac /raz zdaje sie zaczeli sie odzywac dopiero po 6miesiacach Wielkiej Ciszy!!!/, tata wracal na lozko i wszystko szlo dalej... mieli swoje burze, moze nawet za duzo tego bylo - ale teraz raczej nie zaluja, ze sie nie rozwiedli... mam cicha nadzieje, ze - o ile tego chcesz - jakos sie wam ulozy. no chyba, ze nie chcesz - to zupelnie inna sprawa... z tym magnezem naprawde niezle pomyslalas /takie proste, a mnie nigdy nie wpadlo do glowy, no!!!/. i podziwiam Twoja sile woli i determinacje - ze nie wkrecilas sie w lodowke... tylko sie tego trzymaj - czasem jak juz sie z takiej trudnej sytuacji wygrzebiesz, nerwy sie rozluzniaja... i wtedy bardzo latwo wrocic do tego swinstwa... ja tak mialam. no i ta zakichana praca... rany Julek... a na pomoc panstwa nie ma za bardzo co liczyc... ech... nie wiem co mam ci powieziec na pocieche, bo jakos banalnie to brzmi... w kazdym razie wierze z serca calego, ze dasz sobie rade!!! pokonujesz wlasnie swoja wewnetrzna wieloletnia hydre, a to nie takie hop-siup, bez pomocy z zewnatrz!!!! wiec ze wszystkim innym dasz sobie tez rade!!! trzymaj sie panna i nie daj sie nastrojom. a jakby co - to wyzyj sie piszac do mnie - sprawdzam ta strone kiedy tylko mam okazje!!!

Autor: panna nikt  30.01.2006 zgłoś

oj,dobrze,że ktoś chce posłuchać... Sytuacja już niemal sfinalizowana...jeszcze tylko pieniądze, te pieprzone pieniądze.... Depresja zaczepia mnie , ale jakoś się trzymam ( w tej sytuacji to i tak dobrze)...nie poddaję się. Nie chce mi się wstawać,ale im sytuacja bardziej się rozwiązuje tym nabieram więcej siły... Jedzenie....boże, czy to musi być takie trudne...wszyscy ludzie jedzą ,a u mnie jak zwykle na opak...zjadłam obiad i czuję ,że pęknę.......ale nic z tego niech się trawi,powoli,nawet do wieczora...po co sobie teraz jeszcze utrudniać??? nic nie jest proste, los smaga batami na lewo i prawo....skąd brać siłę ,żeby się jakoś trzymać.... od niewiem kiedy poraz pierwszy naprawdę wszystko wywaliło mi się do góry nogami.... a magnez jest the best!!!!!!! na owoce na razie mnie nie stać,ale jak będę miała kasę ,to sobie to odbiję...

Autor: kashubek  30.01.2006 zgłoś

hmmm... znasz takie powiedzenie : jak nie udar to sraczka? no wlasnie. za to ja dzisiaj wariuje - bo ja widzisz - kiedy bywam w polsce to mieszkam w sosnowcu. studiowalam w katowicach... i jak sobie o tej chali mysle to mnie krew zalewa... caly dzien o tym mysle i w zasadzie tak sie przejelam i zdenerwowalam - ze mam sczekoscisk, ze mam dreszcze, miesnie mi sie zbily w jeen koltun a zoladek .... a o zoladku nawet nie mowie.... tak sie sklada, ze to bylo takie k... niepotrzebne - 67 osob umieralo na mrozie, tylko dlatego, ze jakis cymbal chcial zaoszczedzic... a wystarczyloby te durne kilka zlociszy dziennie dla jakiegos kolesia, ktory raz na dwa dni zrzucalby snieg z dachu... ale nie. nie. malo bylo k... tragedii w gdansku w 1997roku... tam byl taki sam dach. tyle, ze to bylo lato, wiec sie ludzie po prostu upiekli w srodku kiedy wybuch pozar.... pamietasz? i tak samo - wyjscia ewakuacyjne zamkniete na amen. no bo po cholere komu wyjscia ewakuacyjne, co? no po co? nie moge. nie moge przejsc nad tym do porzadku dziennego. po prostu nie moge. za wrazliwa na to jestem. i za wsciekla. na ludzka glupote, na polska rzeczywistosc, ktora zmusza do robienia takich przekretow jak sprowadzanie chinskiej stali, bo tansza /NIE MA CZEGOS TAKIEGO JAK CHINSKA STAL!!!!!!! JEST TAKIE PSEUDO GUANO - I JAKI TEGO PIEKNY K... EFEKT TO WIDAC!!!!!/.... i jak ja mam wracac do polski? po co? moge wiec tylko miec nadzieje na odwiedziny u rodziny od czasu do czasu... i ze babcia bedzie zyla na tyle dlugo, zeby doczekac moich dzieciakow... i szlag mnie trafia - bo ta katastrofa to kolejny argument przeciw powrotowi. kolejny z wielu. najglowniejszy to moj nie polskojezyczny facet. ale zeby bylo po co wracac - nie tylko z sentymentu czy do rodziny, ale dlatego, ze sa jakies perspektywy rozwoju, pracy, cokolwiek... nie. my k... chinska stal sprowadzamy. a co nam tam zycie ilustam glow slaskich rodzin. super!!! czego nie wybatozyla likwidacja kopaln - chinska stal do spolki z naszymi rzadami uporzadkuja... a jak!!!! wybacz, ze tak nie na tema - nie moge sie otrzasnac... ale napisz co u ciebie - postaram sie nastepnym razem cos ulepic sensowniejszego...

Autor: panna nikt  01.02.2006 zgłoś

Rybko, tak już tu jest i prawdopodobnie się nie zmieni na lepsze. Paradoks goni paradoks.Nieszczęścia niczego nie uczą.Ogłaszają żałobę , ale część ludzi nawet nie ma ochoty wysłuchać prezydenta ( grrrr) bo nie chce się jeszcze barziej denerwować.Cięzko tu żyć....sama najchętniej bym wyjechała, mam dosyć łapania pierwszej lepszej pracy za gówniane pieniądze, żeby godnie przeżyć kurcze...chociaż do pierwszego mieć co jeść!!!! trudno się dziwic jak tu ludzie wyglądają ,skoro stać ich na mielonkę do kanapek, ciemny chleb za drogi, dobra wędlina nie pamiętam jak smakuje ...owoce ? buahahahaha !!!!! Tylko ziemniaki , mączne potrawy.....napic się piwa to luksus, ludzie tankują jakieś mikstury z przemycanego spirytusu...strach chorować, bo i tak usłyszysz: możemy panią zapisać na pażdziernik 2006 ! też mnie tu szlag trafia....o tragedii w katowicach ...no cóż ,może jestem podła, ale nie mam siły się nad tym smucić .Codzienność funduje mi na dzieńdobry i tak bolesnego kopa,więc nawet nie oglądam wiadomości.Znieczulica??? może i tak....po jakimś czasie człowiek się uodparnia.....sama niewierzę ,że tak się ze mną stało,ale ostatnie wydarzenia w moim małym świecie przysłoniły mi wszystko. Zaniosłam dziś kolejne podanie do pracy....ale jak to już chyba piąte w ciągu kilku dni i nadal cisza, to nawet nie tli się mała nadzieja...to co ,że skończyłam taką i taką szkołę...znam dobrze angielski i nadaję się do pracy....nie mam znajomości, więc mogę sobie pomarzyć. Kurde,dobija mnie to wszystko. Co dyskwalifikuje mnie jako dobrego pracownika? aha...zapomniałam,muszę utrzymać dziecko...taka młoda i dziecko,nie może pracować 24 na dobę ,wię c niech spada........

Autor: kashubek  01.02.2006 zgłoś

hej kocie!!! wcale sie nie dziwie, ze ludzie nie chca juz o tym sluchac. ja tez bym nie chciala kaczynskiego na oczy widziec. tuska moze bym wysluchala, bo to nie jest az taki populista. a kaczynski ze swoim 1mln zlotych przeznaczonych na pomoc jest zalosny!!! niech cos zrobi dla kraju!!! ludzie daliby wiecej i pomogliby bardziej - gdyby mieli jak. ale nie maja... znieczulica? jak najbardziej - bo jakos trzeba przezyc, zwlaszcza jak sie ma tak podstawowe problemy jak przetrwanie - ot, polska.... mnie sie z tego tez przewraca... i widzisz - wrocilabym. i nie tylka ja bym chciala wrocic - tylko po cholere, ha? zeby w sciane? ten sam problem - co mi po wyksztalceniu i dobrym angielskim - nie mam znajomosci i nie chce z nich korzystac /acz nie dziwie sie , ze ludzie korzystaja - no bo az sie prosi!/ ale badz dzielna i nos te cv - pamietaj, ze nawet jak wejdziesz na interview to ciagle niewiele znaczy.... pamietam jak zaraz zaliczalam ze trzy interview na tydzien i codziennie roznosilam po 5 - 10 cv. i po miesiacu takiego interviewowania bylam wyssana z wszelkiej dobrej opinii o sobie /prawda, ze interwiew bylo w obcym jezyku, ale to niewiele w moim odczuciu zmienia/. moja samoocena drastycznie spadla. i pytania - te same - wczym do cholery jasnej ja jestem taka gorsza, czy moze beznadziejna, ze nie moge nic dostac... oczywiscie - wina nie lezy po twojej stronie /tu znowu kolejne uklony w strone ekip politycznych/. prosze - pamietaj o tym, kiedy chwyci cie ochota na fajke czy "lodowke". powtorz to sobie juz teraz pare razy i uwierz w to juz teraz, bo w chwili zwatpienia bedzie trudno!!! to nasze zakichane rzady nas tak pieknie zrobily w bambuko!!! ale - nie zniechecaj sie zaba! roznos te cv i badz cierpliwa. zobaczysz, ze dostaniesz prace! jak nie po pierwszej i drugiej rozmowie kwalifykacyjnej - to po dziesiatej. wiem, ze to cholernie trudno byc cierpliwym jak ciz glodu w brzuchu kwiczy, ale nie ma rady. niestety! uffff... dobrym slowem cie nie nakarmie co? pamietaj - nie zagladaj do lodowki czesciej niz trzeba i oszczedzaj na fajkach! i walcz z polskim systemem jak za dobrych komunistycznych czasow- roznos CV i dostan prace! na pohybel im wszystkim!!! ps. i nie daj sobie wmowic, ze mloda c... z dzieckiem!!!! i tak bys nie chciala pracowac z ludzmi, ktorzy w ten sposob mysla! jestes mama i juz!!! i mozesz byc dumna - masz mala, sliczna coreczke i dajesz sobie rade w naprawde trudnej sytuacji!!! a jak na ciebie krzywo patrza to ich problem. to oni sa kropnieci!!!! trzymaj sie kocie!!1 trzymam kciuki! badz dzielna - bo to polska rzeczywistosc, ale.. poradzisz sobie. na pewno tak!!!!

Autor: panna nikt  02.02.2006 zgłoś

dzięki.....trzymam się,trzymam, ale dziś mam leniwca........a tyle spraw na głowie.....dopiję kawę i do roboty!!!! zrobiłam rewolucje w mieszkaniu, a dzisiaj tych wojaży ciąg dalszy.... Ludzie są skopani, raz poniosły mnie nerwy to nagadałam szefowi....wyraził swoją dość ...hmmm pogardliwą opinię na temat tego,że w tym wieku jestem matką .Burak jeden....powiedziałam,że praca jest pracą i nie ma nic wspólnego z moim życiem osobistym. To że jestem mamą nie dyskwalifikuje mnie jako dobrego pracownika, i zapytałam o jakieś argumenty...zatkało go. He...i tak mnie wywalił po dwóch tygodniach harówy,bo zapytałam o umowę. ej,może wymienimy się mailami...będzie prościej lasica20@o2.pl

Autor: Dorota  24.02.2006 zgłoś

Przeczytalam artykul, przeczytałam wszystkie posty i zrozumiałam, ze nie jestem osamotniona w tej walce, walce o samą siebie...Czytałam ze łzami w oczach, bo w mojej głowie, w mych myślach malowal sie mój własny obraz...Nie mam juz sil, brakuje mi oddechu, brakuje mi wewnetrznego spokoju brakuje mi tamtej Doroty, która brała to co przyniósł jej nowy dzien, która żyła radością,miłością i wiarą, ciesząc sie każdą chwilą.Teraz z tamtej Doroty nie zostalo nic.Jestem bulimiczką, wciaż zmagam sie z tą chorobą...nie wiem czy kiedykolwiek będe potrafiła normalnie życ, jak kiedys...??Zabija mnie od srodka to wciąż chudniecie, to zaraz przybieranie na wadze z podwojoną siłą, to zaraz znowu glodzenie się by schudnąc, wciąż zatacza się jeden krąg.Odizolowałam sie od wszystkich i wszystkiego. Już nie tryskam humorem, już nie wychodze ze znajomymi na piwo, czy do dyskoteki by zwyczajnie w świecie potanczyc.Kiedyś taniec był moim życiem, teraz nie mam celu zadnego.Nie kocham i nie jestem kochana, bo odtracam każdego zadając tej drugiej osobie bol i samej sobie...odsunełam się od najblizszych których kocham, od rodziny....Chowam się w swej kryjówce, we własnych czterech ścianach, poniewaz sie wstydzę, wstydzę swej slabości, nie prosze o pomoc, bo nie mogę uwierzyc ze coś takiego mnie pokonalo.Najzwyczajnie w swiecie wstydze się tego!!!Już nie wierzę....

Autor: panna nikt  21.03.2006 zgłoś

hej, Dorotko! Każdy potrafi sobie z tym poradzić.Kurcze...mi się nareszcie udało.Tobie też się uda.Pamiętaj, że życie jest przewrotne i bądź taka sama. Nie daj się , utrzyj mu nosa. Wiem, że to do Ciebie tweraz nie trafia, ale ja w to głęboko wierzę. Powodzenia, wytrwałości i tupnij w końcu nogą.....przecież nie chcesz tak żyć.

Autor: uwięziona  18.04.2006 zgłoś

Jak dobrze,że wyszukałam sobie ten artykół,zresztą było to zamierzone działanie.Od dawna szukam pomocy,kontaktu z osobami chorującymi na to co ja,przeżywającymi ten sam problem.Mnie bulimia dotkneła 3 lata temu i wciąż się z nią borykam,do dziś.A byłam pewna,byłam siebie na 100% pewna że nie zaprzepaszczę tego co udało mi się osiągnąć w ciągu 3 miesięcy diety,kolejnej diety,męczącego zrzucania znienawidzonego cielska.Do dnia 1 stycznia moje życie było ciągłym koszmarem,nie widziałam świata poza 4 ścianami mojego pokoju i poza kuchnią.Z rozpoczęciem nowego roku obiecałam sobie że moje życie musi ulec zmianie,że tak nie można,że to nie życie lecz wegetacja.Boże ile razy chciałam po prostu nie istnieć,bo po co?Po to żeby jeść i tylko jeść?Nic nie miało sensu i teraz też nic tego sensu nie ma.Przez 3 miesiące powstrzymywałam się od napadów,ażeby napaść na jajca 2 dni temu.Zaczoł się ten cholerny ciąg,dziś 4 dzień jak pochłaniam kolejne kalorie i 4 kilogramy które tak ciężko zrzucałam przez ostatni miesiąc poszły się walić.A jeszcze w piątek byłam tak dumna z siebie,miałam tyle planów,które rozwaliły się w przeciągu jednej chwili.To straszne jak jedzenie może przewartościować ludzkie myślenie,jak wielki wpływ ma na nasze życie,jak żądzi nami bulimikami.Znów jestem nikim,znów wstydzę się siebie,znów odgradzam się od ludzi na nowo,znów tracę coś ważnego.I najstraszniejsze jest to,że nie mam na to wpływu,że jedzenie kieruje mną bezlitośnie.Chcę od jutra wrócić do przerwanej przeze mnie diety,ale czy pokonam tę drugą przebiegłą osobę która siedzi we mnie i każe się opychać w niewyjaśnionym celu?Nie umiem już sobie pomóc,nie potrafię.Ona jest silniejsza,zawsze przegrywam:)

Autor: Bulimiczka!  11.06.2006 zgłoś

dzis po przedczytaniu tych wszystkich wypowiedzi stwierdzilam za jestem bulimiczka.wlasciwie jestem ja od dawna...a zaczelo sie tak niewinnie...najpierw chec na szczupla figure,potem chcialam ja utrzymac za wszelka cene i tak wpadlam w anoreksje...2 lata meczarni chociaz jak popatrze teraz na moja obecna sytuacje wole byc anorektyczka(widzialna gdyz chudosc widac) niz utajona bulimiczka.nikt o tym nie wie i nikt mi nie moze pomoc,zreszta ja nie chce o tym nikomu mowic bo nikt tego nie zrozumie,conajwyzej poplacze ze mna 10min albo odsunie sie:((((((liczylam kiedys na rodzine ,na najblizsza mi osobe siostre ale to jest bez sensu...gdy poszlam na studia mialam przerwe,myslalm ze wszystko wrocilo do nory a tu prosze NIE!!!nie umiem sobie pomoc a bardzo bym chciala normalnie funkcjonowac!mam juz dosc jedzenia,osamotnienia....piszecie ze sie leczycie ,ze robicie wszystko by wyzdrowiec...ale jak????jak ja moge sobie pomoc??????

Autor: kashubek  02.07.2006 zgłoś

zaakceptuj. siebie. ciealo. dotnknij. poglaszcz. popiesc. powiezdz glosno kazdego ranka - jetsem peikna. powiedz GLOSNO, przelam wstyd. niewiare. wloz w to troche serca. nie wazne jaka masz opuchnieta twarz po 4h spedzonych z palcem w gardle... glaskaj siebie. swoje cialo. nie wiaz swoich planow z tym co w siebie wrzucasz. to niewazne! nie pozwol popsuc sobie zabawy - zmus sie do wyjasciaa. do wieczornego spaceru. zobacz zielen. ciesz sie latem - bo zima zatesknisz za wysoka temperatura... wstydzisz sie swojego ciala? oki - wiec spakuj sie w workowaty sweter, jesli to pomoze - ale wyjdz na zewnatrz. nie wiem kotki co czytalyscie co nie... mam ladnych kilka wypowiedzi powyzej - ja goraco zalecam wizyte u psychologa. i... ziola uspokajajace.. pozdrawiam!

Autor: odejdę cicho  09.07.2006 zgłoś

juz brakuje mi sil... Zawsze to samo i nie ma nikogo kto by mogl pomoc...zegnam...

Autor: Aga niepotrzebna  09.08.2006 zgłoś

Przeglądam te wszystkie opinie i komentarze i wiecie co...od czasu kiedy o0statnio pisałam nic się nie zmieniło...u mnie z resztą też:((((((((((((((((( Ta choroba jest straszna, okropna i beznadziejna. Ja nie mam już ochoty żyć. Tragedia. Doskonale wiem co się czuje i jak się każda z bulimiczek czuje...NIENAWIDZĘ SIEBIE, SWOJEGO CIAŁA...MAM DOSYĆ :((((((((((((((((((((((((((

Autor: chcaca z tym skonczyc m.  13.08.2006 zgłoś

Trafilam tu wczoraj w nocy po 3cim ataku po ktorym nie mialam juz sily zeby wziac ksiazke do reki i sie pouczyc... :( Jestem przerazona tym wszystkim i nawet nie moge uwierzyc ze sama to pisze... Ja zmagam sie z tym od .. ponad 4 lat.. Boze, przeciez to straszne.. Wpychac w siebie te 3tys kalorii w extazie wrecz.. chwila blogostanu i pedzic do kibelka z wyrzutami sumienia zeby zwrocic ten koktajl... koktajl frustracji, zali i lekow ktory tak napreawde zapychamy.. mam swiadomosc jak mnie to wyniszcza.. A jeszcze bardziej wkur mnie to ze zajmuje to tyle czasu.. kazdy atak z godzine- no to czasami i 3 wyjete z dnia.. Wiem ze inny maja gorzej- po przeczytaniu wszystkich postow- diewczyny, wiem co czujecie, ale musimy byc silne.. Nie mozna pozwolic sonie by upasc jeszce nizej.. malymy kroczkami moze zajdziemy w dobrym kierunku.. JA dzis znow zaczynam , obiecuje sobier ze to rano, ta pizza,czekolada, ciasteczka i zupka chinska dla odmiany, to byl ostatni raz... Musze byc silna..- taa, teraz to trudno moze byc, ssama w domu zostalam, rodzice wyjechali i beda dop we wt, 3 dni niekontrolowanego wypasu--mmm... pokusa silna- aLE nie , nie , NIE NIE NIE, chce tak dluzej.. che umic patrzec na jedzenie normalnie.. bOZE, A TAKIE TO TRUDNE.. Z BULIMIA CHYBA NAPRAWD E JEST TAK JAK Z ALKOHOLIZMEM..- CALE ZYCIE SIE TO W SOBIE NOSI, MOZNA BYC ABSTYNENTEM ALE CHORYM CALY CZAS.. czY KTORAS Z wAS KTORE SIE WYLECZYLY MOZE POWIEDZIE ZE JEST CALKIEM ZDROWA..? mI TEZ ZDARZLO SIE NIE MIEC ATAKOW, NAWET 2,3 MIESIACE .. wIECIE CO MI POMAGALO, I WIEM ZE BEDZIE POMAGAC- OKOLICZNOSCI sPRZYJAJACE ZDROWIU- NIE RZYGANIU. studia DLAMNIE BYLO PRZELOMOWE.. pO PROSTU- NIE MA WARYNKOW NA RZYGANIE JAK MIESZKA SIE Z KUPA OSOB, CIENKIE SCIANY, zbyt duze ryzyko i juz. Tak samo z kasa... leczylo mnie moje skapstwo- mialam tylko to co sama sobie kupilam na poleczce- wiec kupowlalm specjalnie malo zeby nawet nie starczalo na porzadny napad, noi szkoda kasy na zarcie ktore i tak znajdzie sie w sedesie.. Najgorsze byly jednak powroty do domu, tak raz na 2 m-ce, lub swieta, taaak, znacie to?? pelna lodowka, stol az sie ugina, kazdy wpieprza ile moze (tylko oni nie rzygaja- i to ta roznica), te zapachy- jak u sie oprzec!! tym bardziej ze pozornie bezkarnie.. U mie problem jest po prostu z nieumiejetnoscia oparcia sie pokusiekiedy jest DOSTEPNOSC.. Bo sama nigdy nie kupie sobie zarcia za 20 zl i go nie wyrzygam- szkoda forsy za ktora moge sobie ksiazke chocby kupic- dluzej pobedzie!:) Wieec, chyba nie jest tak zle ze mna.. W porownaniu do niektorych z Was , widze ze az tak daleko nie zaszlam, potrafie to CZASEM kontrolowac.. Traz , hujowo, wakacje, ja ciagle w domu, chyba ze jakis wyjazd, jeszcze tyle stresu, examiny na studia czekaja mnie we wrzesniu ( mag uzupeln- 22 latka, by the way, mam ;) .. I to mnie jeszcze wkurwia- ja musze sie uczyc- a ta cholerna choroba abiera mi naprawde duzo czasu- to jest kurewsko wkurzajace!! Nie, dzis to juz koniec.. Ale sie rozpisalam.. Czy ktos ma moze podobny przypadek jaki ja przechodze..? Wogole, KTOKOLWIEK kto tu zaglada- PISZCIE - to naprawde pomaga- ja sama pisze po raz 1 i juz mi lepiej po napisaniu tego postu! dziala jak balsam na dusze tak sie wyzalic... w proznie, do bialego ekranu kompa, ale zawsze to cos.. Zawsze ma sie nadzieje ze ktos to przeczyta, zrowumie, wyslucha po prostu.. My bulimiczki najbardziej tego potrzebujemy.. Wiec piszcie- jak wam leci, jak sobie radzicie z choroba, czy sa postepy, Ciekawa jestem jak maja sie poprzednie czeste postowiczki- Kashubek, Panna Nikt ( czy Ty nie mialas kiedys bloga na necie? :)? Napiszcie co u Was- wasza walka sie udala? Mam nadzieje, i zycze wszystkim SILY, duzo SILEN WOLI i WSPARCIA ze strny bliskich osob, chocby wirtualnych ! POWODZENIA, jeszcze tu zajrze! CMOKASY :) Hmm.. moje gg to 9456169- zapraszam :)

Autor: kashubek  17.12.2006 zgłoś

hej!!!! nie bylo mnie tutaqj oj nie bylo.... ale jestem - i nic sie nie zmienielo. ja nadala jestem czysta :D nie wymiotuje i nie obiadam sie, ale jezeli jestem w stresie i mam ochote sie poobjadac to sobie na to nie pozwalam... nie musze sie juz tak kurczowo trzymac godzin posilkow i nie panikuje jezeli nie zjem kolacji - ale sniadanie jem duze - bycza micha muesli!!! jestem tu, zeby wszystkim przypomniec, ze sie da - na poczatku trzeba sie strasznie nastarac i czasem wraca ochota, zeby sie najesc.... ale trzeba miec zawsze w pamieci, ze raz zaczniemy wymiotowac /patrzcie! znowu moge mowic wymioty a nie rzyganie! najesc sie a nie nazrec..../ to cala machina pojdzie w ruch... powodzenia zycze wszystkim raz jeszcze i zapewniam - da sie!!!!!!!!!!!

Autor: halloween  02.01.2007 zgłoś

nie wiem co o tym wszystkim sądzić.to już 8 lat.ostatnio jest całkiem dobrze,2-3 razy w miesiącu,w porównaniu z okresem liceum,kiedy wymiotowałam po każdym posiłku(bóle gardła,blizny na dłoni,drgawki i napady gorąca,bóle brzucha i te wszystkie inne uboczne "przyjemności" życia z bulimią,które pewnie same dobrze znacie...)napawa mnie pewnym poczuciem bezpieczeństwa..a może jest tak tylko dlatego,że znowu jestem szczupła(choć nigdy nie byłam gruba)i wymioty zastąpiłam (łagodnymi w prawdzie,ale zawsze)środkami przeczyszczającymi.wydaje mi się, że jestem typowym przykładem,oprócz okresowego obżerania się,dodajmy jeszcze chlanie na umór, testowanie wszelkiego rodzaju tabletek jakie tylko znajdą się w moim zasięgu(raz po pijanemu z kumpelą zjadłyśmy koledze opakowanie fluoksetyny,bo miałyśmy nadzieję,ze nas bardziej kopnie, nie pamiętałyśmy wtedy też,że zjadłyśmy mu również opakowanie amertilu na uczulenie...),testowałam już neurol,hydroxizinum,pramolan,stilnox,pro plus - wszystko,żeby złapać fazę,nie myśleć,nie wspominam już o paleniu zioła,haszu i imprezach na mdma czy ketaminie,bo ostatnio gustuje w tego typu chemii.blizny na rękach,nadgarstki jak linie wycinane w wosku,samookaleczenie.czytam to i sobie uświadamiam w jakim tkwie bagnie.i nikt niczego nie zauważa,więc przestałam pragnąć by ktoś zauważył.1,76cm wzrostu,57kg,ludzie w klubach i na ulicy zaczepiają mnie żeby powiedzieć mi jaka jestem piękna.zawsze mam wianek adoratorów.i wiecznie jestem smutna.przestałam oczekiwać czegokolwiek.dlaczego mam być szczęśliwa?co jest we mnie takiego specjalnego ze zasługuję na szczęście?nic.tylko tak łatwo jest stracić nadzieję,bo nie dążąc do niczego,sens(jakikolwiek)nie istnieje.żyje w swoim własnym świecie,gdzie ludzie są dobrzy uczciwi i szlachetni.wychowałam się na baśniach,więc z hukiem rozbiłam się na gorzkiej rzeczywistości.boje się wprowadzać kogokolwiek w ten mój świat,boję się,że znowu pozabijają wszystkie smoki.najbardziej boję się niezrozumienia,pełnych politowania spojrzeń,wstydu,ze jestem takim dziwolągiem.przygniata mnie samotność,wielka, bo pośród ludzi. przestałam szukać zrozumienia i mówić o moich lękach i przygniatającym smutku,bo boję się przerazić moich przyjaciół,nie chcę żeby odeszli.chciałabym,żeby ktoś mnie pokochał,żeby mnie przytulił,bo zrozumiał mnie do końca,żebym przestała czuć się samotna.ludzie postrzegają mnie jako bardzo silną osobowość,a ja czasem chciałabym móc być słaba.w moim życiu wydarzyło się wiele złego,ale wiem,że ludzie przezywają większe tragedie,dlatego nauczyłam się pokory.potrafię być szczęśliwa momentami,zwykle są to drobne rzeczy.wiem jedno,bulimia to nie tylko wielkie żarcie,to jest kropla w morzu pogmatwanych uczuć i wielkiej niewypowiedzianej samotności oraz wstydu.a czego tak naprawdę pragnie każda z nas to akceptacja i miłość,która usunie ból,bo bulimia to choroba braku miłości(nie wiem,może się mylę).ja już zamknęłam się w swoim pałacu i nauczyłam się żyć z tym smutkiem,ale wierzę,że wam się uda,więc przesyłam wszystkim uściski pełne miłości i zrozumienia.nie dajcie się.walczcie.buziaki

Autor: tiny  03.01.2007 zgłoś

boję się wiecie..moja walka z bulimią trwa od jakis 5 lat, a ją samą mam prawie 10!! teoretycznie więc jestem na drodze do wyzdrowienia bo wiem że jest to swiństwo i nalezy z tym raz na zawsze skonczyć. Ale jak to zrobić? Nie chce iść do lekarza..bo bo jak większość z Was wierzę ze mogę to pokonać sama..czyu jest ktoś kto mógłby mi powioedzieć jak to zrobić..najśmieszniejsze jest to że najgorsze mam za sobą, wiem już jak rozpoznać nadejscie ataku, wiem jak mogłabym sobie z tym poradzić, moja samoocena też nie jest taka niska jak była na począrku tej ciężkiej drogi..bo zaczęło się oczywiście od odchudzania z powodu takiej a nie innej sylwetki..ale teraz po tylu latach systematycznych ćwiczeń jest naprawdę ok. i ja samą siebie tak postrzegam..owszem czasem jak spojrze w lusterko to stoje przerażona ale z drugiej strony mam świadomość ze dzięki pracy nad sobą dużo osiagnęłam...no i co z tego..teoretycznie mój największy problem sie rozwiązał, jestm laską taką jaką chciałam być... I CO Z TEGO!!! nadal to robie!!! zamykam sie w domu i oczekuje na wieczor kiedy zasiade przed telewizorkim i zrobie sobie uczte..teraz staram sie nie plnować już tego, bo w ten sposób myślę ze powoli wygrywam z chorobą...ale wystarczy kęs czegoś ...i jak zwykle WPADAM w furie.. i wiecie co tak naprawde ja to kocham...ja nie umiem sie tego pozbyć bo to jest jedna z największych przyjemności mojego życia!!!! Dzisiaj podjęłam po raz kolejny ten trud i obiecałam mamie ze z tym skonczę..ale nie minęło 14 godzin od ostatniego napadu a ja już myślę o jakiejś pizzy..ach co ja gadam w lodówce czeka na mnie kiełbaska ze swiat, dwie różne sałatki, tort no i lody w zamrażarce, nie ma co jest w czym wybierać,, a od tygodniu chodzi po mnie kebab, gorący w mięciutkiej bułce,. od razu takie dwa a potem się zobaczy..ten ostatni raz!!!Ja nigdy nie przestanę o tym myśleć...całe mo0je życię będzie temu podporządkowane..o tyle trudniej mi z tym skończyć że w moim przypadku bulimia to tylko obżeranie się bez pozbywania sie treści pokarmowej....ja po prostu potem nic nie jesm przez tydzień..asęk w tym że ja nie widzę jakś szczególnych skutków ubocznych typu pożółke zeby..owszem narzekam na b,óle brzucha i mega wzdęcia..no i deprecha, odsunięcie się od ludzi..izolacja...ale tak poza tym...dlatego tak trudno mi się z tym rozstać...to jest rzeczywiscie jak Twoja przyjaciółka na którą czekasz, planujesz co z nią bedziesz robić, jaki film obejrzysz, o której godzinie i co sobie przyrządzicie do jedzonka..po takiej wieczerzy sam na sam ona odjedża a ty czujesz się tak podle...a za tydzień to samo...to samo...ale wiecie co teraz jak się wygadałam mamie to może to poskutkuje..ona mnie popilnuje i nnie tylko fizycznie..po prostu nie chce jej zawieść..najgorsze jest to że ona też tego nie rozumie..myśli sobie że to taki kaprys, ze wmówiłam soibie, aha no i oczywiscie że jestem taką mądrą i wykształconą dziewczynką że z niejednym problemem sobie poradze..a skoro wiem jakie są tej choroby skutki to powinnam przecież od razu z tym skończyć..no i jak jej tłumaczyć...że SIĘ NIE DA!! ale wiecie co powiem Wam coś na zakończenie tak na poprawienie humoru...moją mamę postrzegam za madrą kobietę ale chyba tym razem napradwę nie pomyślała nadtym co mówi...no muszę Wam to sprzedać, z całym szacunkiem dla niej!!!powiedziała mianowicie ze jak z tym nie zerwę to jest zagrożenie że choroba przejdzie na moje przyszłe dziecko, i ono też się bedzie objadało...no czyż to nie jest kwintesencja tej całej błogiej nieświadomosci, z którą tak bardzo walcztymy..ale czy ja mogę ja za to winić..no chyba nie..buziaki dla wszytkich i trzymajcie za mnie kciuki

Autor: tiny  03.01.2007 zgłoś

przypomniał mi sie taki reportaż o jednym młodym francuzie który miał tą samą przypadłość...wyobrażcie sobie ze ten narwaniec zaplanował sobie kiedyś UCZTE jak przystało na niego w stylu francuskim i głowne miesjce w menu zająć miała bagietka..ale ponieważ co piekarnia to inny zwyczaj..więc gościu objechał cały Paryż byu dostać własnie tą wymarzoną, upatrzoną przez siebie tydzień wcześniej!!!!noramlny czyteln9ik powiedziałby..idiota, co za różnica jaka bagietka, to tylko kawałek ciasta..ale nie ja, nie my..ja wiem co on czuł..wszystko przecież musiało byc perfekt, zwłaszcza że pewnie miała to być ta ostatnia uczta w jego życiu..ja tak kiedyś objechałam cały poznan w nadziei że znajde swoje ulubione loduy..a zaplanowałam sobie ze musi być ich aż 6 pudełek, bo prawdziwa bulimiczka zawsze musi mieć pełny zapas na wypadek gdy sie sie skoncza posiłki za wczasu...wiec tyle sklepów ile pudełek TAKSOWKA!!!wiecie ile mnie to kosztowało!!!??ale za to jaka nagroda..teraz mi sie żołądek trochę skurczył, poza tym od czasu jak przeczytałam że moze dojść do pęknięcia żołądka to trochę się przelękłam szczerze mówiąc, a parę razy było naprawdę ze mną krucho, a najgorsze było zasypianie, budziłam sie w nocy i nie mogłam oddychać...teraz robie to często ale nie z takimi ilosciami..ale co z tego nadal w tym głównie tkwie..no nic mam nadzieje ze tym razem było to ostatni raz..trzymam za wszytkich kciuku

Autor: "ideał"  06.03.2007 zgłoś

Ja na bulimie cierpie od 7 lat, obecnie mam 22-obecie studiuje .Co prawda od 2 lat nie wymiotowuje bo strasznie bolałoi mnie potem gardło, rece miałam pogryzione i stwierdziłam ze lepsze sa tabletki, dlatego zdaża mi sie ze nadużywam środki przeczyszczające. Róznie czasami trzymam sie nawet 2 miesiaące, a potem jak wpadne w ciąg to jem dzień, tydz, miesiac-różnie i łykam tabletki. A jak nie mam tabletek to na śniadanie pije tak mocna kawe (z 10 łyżeczek na filiżanke) ze to mnie przeczyscza, potem rece mi drża przez cały dzień, serce wali jak oszalałe i jestem poddenerwowana. Mam etapy kiedy mówie sobie, ze to już koniec, że jest już ok i nigdy to nie wróci, jednak przez 7 lat nie udało mi sie z tego wyrwać. Ja sama siebie nie moge zrozumiec itd. dlatego nie wymagam tego od mojej rodziny, znajomych czy partnera-nigdy nikomu nic na ten temat nie mówiłam. Mam już tak wypracowana maske wychodzac do ludzi, ze nikt nie mam pojecia co sie pod nia kryje. Denerwuja mnie laki które gadaj o dietach, myzle sobie tak, tak te wasze odchudzanie. Jakbyscie popadły w chorobe to byscie sie nie odzywały. Przy innych jem normalnie bez dietetycznych rzeczy, jem to co inni żeby nikt niczego sie nie domyslił. Dlatego nawet słyszałam od chłopaków, ty jedyna jesz normalnie, nie przejmujesz sie jakimis dietami, nie cudujesz z odchudzaniem i sałatkami itd....ble...ble...tak..tak...-ja nie bo ja jestem przeciez idealna "idealna aktorka" Smutne to wszystko...mam nadzieje ze wreszcie kiedys mi sie uda z tego wyjsc. A jak dobijajace sa komentarze ale schudłas!!!!(no bo jak przytyje to tylko rodzinka mi powie-co nie jest miłe:() a koleżanki i znajomi tylko mierza -poprostu widze ten wzerok. Wtedy mysle sobie żebyście wy wiedzieli jak to jest, ile trzeba przejsc itd.

Autor: xxz  06.03.2007 zgłoś

czy osoba chora na bulimie co ma nieregularne miesiączki ale ma moze zajsc w ciąze ?????? wiecie moze cos o tym pomózcie;/;/ ja juz choruje 2 lata i mam 18 lat heh i wiem co czujecie to jest straszne i nie da sie opisać tego co sie czuje w srodku:(:(

Autor:  15.03.2007 zgłoś

Pewnie, ze można zajść w ciąże mając nieregularne miesiaczki-predzej niż mając regularne bo nie wiadomo jak trwa cykl itd. Inna kwestia to kwestia zdrowia jej i jej dziecka. Ale osoby choruja latami na bulimi, wychodza za mąż, rodza dzieci, a choroba jest cały czas z nimi. Ta choroba wykancza fizycznie i psychicznie-sama choruje juz 5 lat-nie życze nikomu, bo to jest ciągla,cieżka,zmudna walka z sobą,dzień w dzień. Straszne:/

Autor: Ania  21.03.2007 zgłoś

"Jak można wyleczyć się z bulimii? Przede wszystkim należy zmniejszyć swoje zaaferowanie wagą i jedzeniem, ustabilizować wagę w pożądanym zakresie, przestać starać się odchudzać, zerwać z ciągłym obliczaniem kalorii na schudnięcie, nauczyć się normalnych sposobów odżywiania i odpowiedniego trybu życia." bez komentarza :/

Autor: sylwia  07.09.2007 zgłoś

ja choruje 6 lat na bulimie...najpierw poczatki anoreksji pozniej nagle napady objadania i bulimia.dopiero rok temu powiedzialam o tym pierwszej osobie-siostrze i mniej wiecej tyle czasu probuje sie leczyc u specjalistow-3 pobyty w szpitalach-1 w klinice nerwic-prywatne wizyty u psychologow wszystko z marnymi skutkami:(moje zeby sa w okropnym stanie,przerwalam ich leczenie prawie rok temu gdy dowiedzialam sie ze kazdy dentysta rozpozna bulimie-ostatnio juz bylam na umowionej wizycie jednak"zwialam"z poczekalni gdy zobaczylam ze nie 1 pani dentystka zajmuje sie pacjentem a 2 i jeszcze przy uchylonych drzwiach gdzie osoby oczekuace i widza i slysza wszystko.zawalilam studia prace jest tylko ona objadanie sie i wymioty nawet po 6 razy dziennie...3 tygodnie temu zaczelam leczenie u dr.gutkowskiego jest to hipnoterapia i narazie po 2 spotkaniach(sa one 1 w tyg.dzis jade na 3 wizyte)czuje pierwszy raz poprawe w swoim mysleniu psychice,chec do realizowania swoich marzen,marze o dzieckuSZCZESLIWEJ RODZINIE JAKIEJ NIGDY NIE MIALAM ..jak czytam ta wypowiedz:"Jak można wyleczyć się z bulimii? Przede wszystkim należy zmniejszyć swoje zaaferowanie wagą i jedzeniem, ustabilizować wagę w pożądanym zakresie, przestać starać się odchudzać, zerwać z ciągłym obliczaniem kalorii na schudnięcie, nauczyć się normalnych sposobów odżywiania i odpowiedniego trybu życia."to az mi sie wszystko w srodku przekreca osoby ktore pisza takie wypowiedzi nie maja o tej chorobie zadnego pojecia ,ja wiem ze moje przezycia z przeszlosci,dziecinstwa daly poczatek bulimii i jedynym sposobem jej pokonania jest poradzenie sobie z tymi przezyciami i zaakceptowanie terazniejszosci.moi znajomi nie maja pojecia o chorobie,uwazaja mnie za super laske z poczuciem humoru i zdrowym podejsciem do zycia,bulimia to choroba ktorej n ie da sie pokonac samemu to straszna choroba w ktorej zwrocenie sie do kogokolwiek o pomoc jest czyms przerazajaco trudnym ale jest to zarazem ogromny krok ku wyleczeniu i pokonaniu jej.

Autor: Bulimia?  05.01.2008 zgłoś

U mnie to wszystko zaczęło się w maju 2006r. Przy wzroście 167cm ważyłam 66kg. Nie mogłam znieść swojego wyglądu, szerokich bioder etc. Bardzo lubiłam słodycze, zresztą do dzisiaj je lubię. Któregoś dnia kupiłam sobie paczkę chipsów i po zjedzeniu jej doszłam do wniosku, że chyba jestem w stanie ją zwymiotować. Chodzi o to, że nie mam czegoś takiego, że objadam się BARDZO, góra coś ok. 2000kcal(nie codziennie), są to głównie słodycze, które po zjedzeniu idę zwracać. Nie jem w ogóle obiadów, nie jem mięsa od 7 lat, masła również, na śniadanie zjadam grahamkę z jakimś warzywem, na kolację to samo (tego nie staram się wymiotować) prawie codziennie piję ziółka przeczyszczające, robię ok 5000 brzuszków na dzień, wymachy nogami etc...I właśnie nie wiem czy to jest bulimia? Teraz ważę 57 kg, ale dla mnie to wciąż za dużo.

Autor: asik  11.01.2008 zgłoś

mam napady obżarstwa, 3tys.kcal za 1 razem potem 10 herbatek przeczyszczających, innym razem jem mało i się przeczyszczam, nie mam znajomych, życia prywatnego. Ważę 47 kg przy 160, o 10 kilo więcej niż dwa lata temu. W wieku zaledwie 18 lat przegrałam życie ..;/

Autor: Nadzieja  29.01.2008 zgłoś

znam to... zawsze byłam ładna i szczupła. Jestem młodziutka, otwarta... Mam wiele pasji: malowanie, konie, harcerstwo. Bardzo sprawna. Nie lubie siedziec w miejscu. Często tańcze całe noce na koncertach. W domu przebywałam przelotem zawsze. Nie jadłam dużo bo nie miałam na to specjalnie czasu ani ochoty. Nie przejmowałam się wagą.... aż to czasu.... anoreksja... to co sie dzieje wtedy z psychiką człowieka to koszmar... z czasem sądziłam że wyszłam z tego, ale chudziutka byłam jak patyczek więc chcialam przytyć... chciałam i nie chcialam jednocześnie... no i tak przeszło do bulimii. Teraz jestem "puszysta" dosyć, ale nie chce tak ! To do mnie nie pasuje. Nie przechodze na żadne diety bo sama chudne. Przy moim trybie życia trudno odkładać tłuszczyk. Czasem rowerkiem 50 km w jedna strone na konie jade. Ale potem przychodzą dni obrzarstwa... chyba jem wszystko co tylko sie da, ale nie dlatego ze to lubie tylko dlatego ze jestem zla ze jem. Potem załamka pare dni/tygodni obrzarstwa ... eh... to wina tego ze nie moge siebie zaakceptowac z taka duza iloscia ciala. Zapominam o tym az spojrze w lustro i wtedy koniec. Nie lubie jak inni na mnie patrza, bo wiem ze kazdy mnie zna z innego wygladu... chce sie tylko ustatkowac, abym patrzac w lustro widziala swoje cialo bo TO to nie moze byc moje. Myśle że jak schudne 5 kg to bedzie juz wszystko OKEY. hm.... troche to wszystko dziwnie napisalam ale nikomu o tym nie mowilam bo nie potrafie. Ludzie mowia nawet ze fajnie, tak slodko wygladam z pultynkami a ja wtedy udaje ze nie wiem o co chodzi. Nie jestem gruba eh... mi chodzi o to zeby moje cialo prezentowalo moja sprawnosc a nie pokazywalo osobe lubiaca ciastka i ogladanie TV bo taka nie jestem. Chce sie czuc soba a nie wstydzic się siebie. Nikt napewno nie podejrzewa jak wielki mam problem, tu tez nie umiem tego dobrze opisac...

Autor: edytka18  06.02.2008 zgłoś

ehhh, dodam od siebie coś... wszystko zaczelo sie oczywiscie od odchudzania, nieszczesnego - bo udalo mi sie prawie 10kg schudnac, i to bylowystarczajace, bylam szczeslia, chudsza, normalna ... taka pewniejsza siebie. ale chcialam dalej chudnac, z tym ze raz zrobilam przerwe - wigilia, potem 1sze sweito, drugie, i tak do sylwestra, potem nowy rok - no to resztki u znajomych po sylwestrze, nim sie obrocilam przytylam:/ nadzieje mialam ze nowa dieta, ze poniedzialek, ze bedzie ok.... i tak zostalo, ze od kazdego pon do sr sie odchudzalam zawzse.... ale wyszlam na tym 15 kg grubsza:/ nie mialam sily, przy kazdym kilogramie, zalamka wieksza... przestalam w ciuchy sie miesciic, no masakra.... :/ glodowki, diety, i potem wielkie obzarstwo - za kazdym razem. nie panuje nad tym, chociaz wydaje mi sie, ze moge nie jes... jakbym bardzo chciala to bym przestala..... ale jednak nie moge :/ wymioty tez byly.... cigle herbatki ;/ faza odchudzania - euforia, nadzije ana lepsze jutro... faza zalamania deity - obzeranie ... totalne zalamanie psychiiczne i tycie, szybkie tycie, wkurzajace :/ ehhh.. trwa to no juz ponad rok :/ heh, kilka diet kopenhadzkich a przynajmniej poczatkow, kapusciana, ananasowa.... a takze wyjadanie wszystkeigo ze sklepow... :/ nie rozumiem. no i deprechy totalne :/ eh, nie fer.

Autor: ja też  31.05.2008 zgłoś

edytko18 twoja historia to też moj ahistoria, chciałabym wsparcia to bym schudła znów, byłąm jak modelka płąkać mi sie chce

Autor: cherry  04.07.2008 zgłoś

Najlepszym sposobem na odchudzanie się jest wyeliminowanie z jadłospisu słodyczy. Jeżeli wyrzymacie trzy dni, to potem będzie coraz łatwiej, ja, jeżeli 3 dni wytrzymałam, potem już nie mogłam patrzeć na słodycze, a co najlepsze- na inne wysokokaloryczne potrawy. Uważam, że stosowanie diet jest bez sensu, bo kiedy tylko się ją zakończy, nadrabia się to, co "utraciło się" w czasie stosowania diety, i tyje się z powrotem, a naczęściej jest tak, że w ogóle diety się nie dotrzyma. Poza tym, dieta jest skuteczna tylko wtedy, gdy stosuje się ją zawsze, a nie do momentu uzyskania pożądanej figury (lub wagi). Dlatego najlepiej postawić sobie proste zadanie, jedno, nieskomplikowane: słodyczom mówię żegnaj. Powodzenia!

Autor: Marika  29.09.2008 zgłoś

Mam 16 lat od trzech lat jestem chora. Jest coraz gorzej ale ja nie moge przestac a moze po prostu nie chce? waze 49kg/ 163 cm. W tydz przytylam 5 kg. Napady sa silniejsze ode mnie. Dzisiaj znow do tego doszlo. Nie moglam sie skupic w szkole, planowalam co zjem po powrocie do domu, chcialam jak najpredzej sie najesc i zwymiotowac. Prosilam nawet szkolna higienistke aby mnie zwolnila wczesniej niestety nie udalo sie. Gdy wrocilam do domu zjadlam 5 plackow ziemniaczanych, troche zapiekanki serowej i oczywiscie ciastka. Wymiotowalam. Cale moje zycie jest podporzadkowane chudnieciu i mii. Nienawdze siebie nienawidze jej. Chcialabym byc zdrowa. Ale chec bycia chuda jest silniejsza ode mnie. Wierze ze gdy wroce do swojej normalnej wagi (44kg) wszystko sie ulozy i w koncu bede szczesliwa. Najgorsze jest to ze krzywdze swoich rodzicow. Mozliwe ze od listopada zaczne leczenie. Mam nadzieje ze uda mi sie wyrwac ze szponow choroby. Trzymajcie za mnie kciuki. Pozdrawiam was wszystkie wierze ze wam sie uda wyzdrowiec

Autor: Ewa70  11.02.2009 zgłoś

Od 8lat...nie zdawalam sobie sprawy,ze napady zarlocznosci to cos nie tak....przy wzroscie 177 wazylam 64-68 kg i bylo ok .Strategia byla prosta w napadzie zarlocznosci jadlam wszystko co mi wpadlo w rece w ciagu tygodnia tylam 5kg nastepnie glodowka .panowalam nad tym i pozwalalam sobie na takie napady od czas do czasu.Myslalm,ze mam nad tym kontrole....Dwa lata temu wszystko wymknelo mi sie spod kontroli nie potrafilam juz panowac nad moimi napadami,bedac w pracy odliczalam godziny do konca,kiedy bede juz w domu i bede mogla jesc,jesc i jesc.Ja nie wymiotuje nie moge mimo,ze jestem tak objedzona ze 'brzuch mi peka'nie mam uczucia sytosci.Dzis waze 86kg jest mi wstyd jednak choroba pochlonela mnie do reszty zdaje sobie sprawe,ze potrzebuje pomocy .Przy najlizszych udaje,ze wszystko jest ok jestem wysoka i potrafie ubiorem zatuszowac moje niedoskonalosci ,nikt nie wie o mojej chorobie,a ja kazdego dnia pograzam sie coraz bardziej...potrzebuje pomocy!!!!!!!!!!!!

Autor: monka  10.04.2009 zgłoś

jestem gruba i brzydka zawsze tyje po zimie i nie mam silnej woli niestety.. Moja psychika jest do dupy najlepiej bym przestała sie ludziom na oczy pokaztwać ale tak sie nie da bo mam 16 lat masakra....a Che cyć piękna i szczupła.... POMOCY

Autor: paulcia  14.05.2009 zgłoś

witam czytajac te artykuly odnajduje wiele rzeczy ktoych przerzylam choruje juz siedem lat, zaczelo sie od anoreksji schudlam wtedy 40 kilo i doszlam do wagi 31 kg pzy wzroscie 165 bylam wtedy w siodmym niebie podobalam sie sobie i wiem ze kochalam tylko siebie bylam szczesliwa moglam pzenosic gory nie zwracajac uwagi na to ze prawie nie moglam chodzic, ale nie tracilam checi i zapalu by cwiczyc i odchudzac sie dalej ta waga utrzymywala mi sie przez rok pae razy juz moglam wachac kwiatki potem przyszlo najgorsze przyszly napady bulimi , ktore wplataly mnie w tak silna depresje ze probowalam odebrac sobie zycie dziewiec razy trulam sie wiesszalam ale to chyba bog dawal mi co raz kolejna szanse by zyc i czekac na to co mi w zyciu pisane , potem lekarze stwierdzili ze opetal mnie diabel bylam u wielu egzorcystow nie umialam sobie radzic z zyciem a przede wszystkim ze soba teraz wiem ze nie do konca nie jestm zdrowa ale mam kogos kto jest przy mnie i mi pomaga moze dlatego musialam zyc zeby ktos potrafil mi pomuc....

Autor: Aneta  25.11.2009 zgłoś

ja mam bulimie ok 3 lata,z napadami anoreksji. stosuje przy tym tabletki na perzezyszczenie, sanens itd. juz mam trego dosc, ale jak zaczne jest to nie potrafie przestac, a potem to mysle ze gruuuba jestem i musze cos z tym zrobic i ide, wymiotowac. chyba nikt nie wie o tym co robie, nc nie mowia, coz trzeba zyc, poki starczy sil wymiotowac a jesli braknie to nie ma to zycie juz sensu............

Autor:  19.02.2010 zgłoś

czy są w krakowie mityngi dla bulimiczek? Tak jak AA dla alkoholików, w innych miastach mozna spotkac się z AŻ, ale w krk nie znalazlam, moze ktos ma wiekszą wiedzę?

Autor: mimi  23.03.2010 zgłoś

od niedawna zaczelam sie odchudzac bo przytylam az 15 kilo w rok czasu schudlam duzo bo wazeteraz 65kilo ale nie moge zniesc ze jeszcze zostal mi brzuch zaczelam od dwuch tygodni wymiotywac zakazdym posilkiem niewiem czy to tez poczatek bulimi ? teraz nie moge przestac tego robic patrze codziennie wlustro i wiecznie widze ze jestem gruba zaczynam sie bac ze moge wpac w jakols chorobe ale nie pzrestaje tego robic.

Autor: miki  22.07.2011 zgłoś

Sa inne sposoby na radzenie sobie z problemami.Sprowadzanie wszystkiego do kwesti utraty wagi jest marnym osiągnięciem...! Dlaczego macie iść na łatwiznę...? Pomyślcie o korzyciach jakie czekaja was po zmianie... -Mniej spięć z rodziną -Bedziesz mogła wyjsc do restauracji bez obaw -Twoje zdrowie sie poprawi... -Bedziesz czula sie ogolnie zdrowsza. Bedziesz miala wiecej pieniedzy ktore wykorzystasz lepiej -Nie bedziesz czula upokorzenia zwiazanego ze sprzataniem wymiocin -Twoje stostunki z rodzina sie poprawia jak i z przyjaciulmi -Nie bedziesz wiecznie myslala o wadze , jedzeniu i figorze -Bedziesz mogla bez utrudnien spewlniac swoje marzenie zyc zdrowo zwiedzac caly swiat jest przed Toba. Jest jeszcze wiele korzysci zwiazanych ze zmiana w Twoim zyciu... Jednak sa i obawy...(obawy mojej kolezaki) -Przybiore na wadze -Nie bede juz mogla sprawiac sobie przyjemnosci _Nie bede w stanie radzic sobie z trunymi problemami -strace kontrole nad swoimi uczuciami Jak widzisz korzysci ze zmian znacznie przewyzszaja ewentualne negatywne skutki czy obawy. Na to tez jest odpowiedz... Obawa Nie bede w stanie zrzucic wagi' Odp: Gdybys jadla z rozsatkiem zgodnie ze swoim apetytem zorietowalabys sie jaka jest Twoja prawdziwa waga i figora. Moze bedziesz pare kilo ciezsza ale czy na dlozsza mete nie bedzie to lepsze od nieustannego koszmaru obiadania sie i wymiotowania...?? Obawa Bede groba Odp.Fakty wskazuja ze jest to malo prawdopodobne. Obawa Stracisz sposob na radzenie sobie z problemami Odp.Sa inne sposoby na radzenie sobie z problemami. Jezeli bylbym kobieta chcialbym byc sexowny(a) miec zdrowe cialo poruszac sie z gracja uprawiac sport to wszystko przyczynialo by sie do tego bym byl sexowny. Miec swojego dietetyka ktory ma wiedze na ten temat i ulozy mi i dobierze odpowiednia diete... Ucieczka do kibla to marne wyjscie. Ludzie na swiecie walcza o zycie oddali by wszystko by byc zdrowym coz z tego ze maja palace baseny jak jezdza na wozkach ich dzieci sa chore i masa innych przykrych rzeczy... Ty mozesz miec palace i baseny ale podstawa jest Zdrowie. Nie wiem jak zareagujesz na tego posta ale chce bys jedna z droga zebrala sie w koncu i parla przed siebie podaruj swoj umiech komus z rodziny tak bezinteresownie...a i tym ktorych mijasz na ulicy...:) Na przod dziewuchy.!!:)

Autor: gnostik  28.12.2011 zgłoś

Bulimia, anoreksja itp... dlaczego mode dla kobiet w Polsce i na swiecie w 99% tworza i kreuja pedaly , czyli homoseksualisci- czy kobiety az tak kochaja pederestow....

Autor: weronika i paulina  29.05.2012 zgłoś

nie rób tego

Dodaj własny komentarz

(twój pseudonim, imię lub nazwisko)

(nieobowiązkowo; nie musisz podawać adresu e-mail!)

Min. liczba znaków: 3

Kafeteria / Zamów reklamę w Kafeterii / Redakcja (PR + autorzy) / Kosmetyki do testów / Patronaty
© 1999-2014 Grupa Wirtualna Polska Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu