Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

Zdrowie i uroda

25.01.2008 | Gabinet zdrowia

Rozpoznaj dysleksję i pomóż dziecku

Rodzice często zastanawiają się, dlaczego ich zdolne dziecko nie może nauczyć się poprawnie czytać i pisać. Nie rozumieją, dlaczego nie chce chodzić do szkoły, a jego wymówką jest wstyd przed biegle czytającą pozostałą częścią klasy. Jeżeli wykluczymy lenistwo, częste opuszczanie lekcji, upośledzenie umysłowe, zły stan zdrowia, niewłaściwe metody nauczania, wady wzroku i słuchu, to przyczyną niepoprawnego czytania i pisania może być dysleksja. Boryka się z nią około 16% uczniów, pięciokrotnie częściej są to chłopcy.

Co to jest dysleksja?

Dysleksja to trudności w uczeniu się, przejawiające się głównie kłopotami w czytaniu, pisaniu u dzieci o prawidłowym rozwoju umysłowym. Jest uwarunkowana zmianami w centralnym układzie nerwowym, głównie w mózgu i w móżdżku. Może ona mieć podłoże genetyczne, bądź jest spowodowana mikrouszkodzeniem w czasie ciąży, porodu oraz wcześniactwem. Prawdopodobieństwo odziedziczenia trudności w czytaniu wynosi około 60%, a problemów z ortografią od 70 do 80%.

Jakie są objawy dysleksji:

  • trudności w pisaniu i wypowiadaniu się na piśmie
  • problemy z rozumieniem tekstu
  • słabe tempo czytania, błędy w czytaniu
  • liczne błędy ortograficzne i interpunkcyjne
  • mylenie, gubienie, przestawianie liter
  • trudności w pisaniu wyrazów i dwuznaków oraz w zmiękczaniu
  • kłopoty z zapamiętaniem dat, nazwisk, nazw kolorów
  • problemy z oznaczaniem czasu, kierunków na mapie
  • kłopoty z matematyką, z nauką tabliczki mnożenia
  • trudności w nauce języków obcych
  • problemy ze starannym rysowaniem
  • wolne tempo pracy
  • słaba koncentracja
  • mała sprawność ruchowa

    W jaki sposób wykryć dysleksję?

    Im wcześniej wykryta, tym większa nadzieja na lepsze wyniki w nauce. Dlatego jeśli dziecko ma objawy dysleksji, należy udać się do szkoły i poprosić wychowawcę oraz nauczyciela polonistę o wypełnienie opinii o uczniu. Z opinią trzeba udać się do najbliższej poradni psychologiczno-pedagogicznej, w której specjaliści sprawdzą, czy obawy rodziców o dysleksję są słuszne. W razie potrzeby wydadzą specjalne zaświadczenie. Nie oznacza ono jednak, że dziecko jest zwolnione z czytania i pisania. Wręcz przeciwnie.

    Po co zaświadczenie o dysleksji?

    Zaświadczenie upoważnia ucznia do wydłużonego czasu pisania sprawdzianu po 6 klasie i egzaminu gimnazjalnego w szkole. Nauczyciel jest zobowiązany do uwzględnienia zaleceń poradni.

    Jak pomóc dyslektykowi?

    Jeżeli dziecko jest dyslektykiem bardzo ważne jest wsparcie i pomoc ze strony najbliższych. Pozostawione samo ze swoim problemem często ma kłopoty z rówieśnikami, nie chce chodzić do szkoły, co może przerodzić się w fobię szkolną. Pojawiają się problemy emocjonalne i osobowościowe, zniechęcenie, brak wiary w siebie i motywacji do pracy. Dyslektycy powinni ćwiczyć pisanie i czytanie nie tylko w szkole, ale i w domu. Rodzice mogą skorzystać z bogatych ofert wydawnictw bądź z różnorodnych programów multimedialnych, które pomagają dzieciom z dysleksją. Bardzo popularny staje się preparat, który wspomaga funkcjonowanie mózgu i oczu. Składa się on z oleju ryb morskich i oleju z wiesiołka. Najnowsze badania dowodzą, że pomaga on w pokonywaniu trudności z pisaniem i czytaniem. Można nim uzupełniać dietę dziecka. Uczniowie powinni uczęszczać na reedukację w szkole lub w poradni. W niektórych szkołach, gdzie jest dużo dzieci dyslektycznych powstają klasy terapeutyczne. Jeśli nie ma ich w szkole twojego dziecka, wystąp z taką propozycją na wywiadówce lub poproś dyrektora. Zdarza się, że szkoły, a także Polskie Towarzystwo Dysleksji organizują turnusy terapeutyczne. Warto tam wysłać swoje dziecko.

    Kim jest dyslektyk?

    Dyslektyk jest bardziej wrażliwy, cechuje go ponadprzeciętna ciekawość, świetna intuicja i bogata wyobraźnia. Dysleksja jest niezależna od inteligencji i nie jest przeszkodą do osiągnięcia sukcesu. Świadczyć o tym może chociażby fakt, że do grona sławnych dyslektyków zaliczają się: Albert Einstein, Leonardo da Vinci, Winston Churchill, Hans Christian Andersen, Walt Disney, Cher, Tom Cruise i Whoopi Goldberg.
  • Olga Chojnacka
    Wersja do druku

    Wasze komentarze

    Autor: Insatia  25.01.2008 zgłoś

    Mój chłopak jest dylektykiem, dysgrafem i dysortografem. Wszystko na raz. Ma ogromną wiedzę z każdej dziedziny - prawie encyklopedia i na dodatek jest bardzo inteligentny i zna świetnie angielski. Ale ma za to ma ogromne problemy z wolnym tempem pracy, słabą koncentracją, i ma małą sprawność ruchową - np. robienie na drutach jest dla niego czynnąścią nie do wykonania - nie potrafi nawet kilku oczek zrobić na drutach.....

    Autor: bleeeeeeeeeee  25.01.2008 zgłoś

    bleeeeeeeeeeee druga

    Autor:  25.01.2008 zgłoś

    ja ponoć jestem dysortografem :) piszę ponoć bo obecnie jeśli chodzi o język polski to błędów ortograficznych prawie nie robię, ale w szkole podstawowej byl to dla mnie ogromny problemi i co najdziwniejsze przeszło mi praktycznie zupełnie w 8 klasie szkoły podstawowej. W moim przypadku fakt stwierdzenia dysorografii nie spowodował tego że nauczyciele przestali odemnie wymagać. Owszem nie pisałam dyktand ale w zamian pisałam sprawdziany ze znajomości zasad pisowni, musiałam chodzić na dodatkowe zajęcia po lekcjach ( takie trochę wyrównawczo pedagogiczne) żeby nie było miałam najwyższą średnią ocen w klasie :), bardzo dużo czytałam i np z gramatyką nie miałam najmniejszych problemów (całe szczęscie że były z tego sprawdziany bo przez te nieszczesne błędy oceny z wypracowań były żenujące) ale poprostu z ortografią nie byłam sobie do pewnego momentu sobie poradzić. Teraz też trudniej przychodzi mi przy nauce języka obcego zapamiętanie poprawnej pisowni - przestawiam literki, albo je pomijam. Nie mówię że nie jestem w stanie sie nauczyć ale muszę włożyć w to znacznie więcej wysilku niż przecietny człowiek. Jestem za to bardzo wdzieczna mojej wychowawczyni, że rozpoznała problem i skierowała mnie na odpowiednie zajęcia, myślę, że to że piszę w miarę bezbłednie ( nie żeby całkowicie, ale mam nadzieję że w miarę poprawnie) to właśnie dzięki tym zajęciom :)

    Autor: zenon wątróbka  25.01.2008 zgłoś

    I jeśli dysleksję się będzie leczyć, to nie ma sprawy. Znam przynajmniej jedną osobę, która będąc dyslektykiem więcej pracy wkładała w naukę i efekty widać. Wiele osób jednak uznaje to za papier upoważniający do lenistwa i cieszę, że autorka wspomniała o obu tych faktach.

    Autor: i  25.01.2008 zgłoś

    to nie ich wina że są ułomni - nie należy dyskryminować ludzi z powodu ułomności

    Autor: lola  25.01.2008 zgłoś

    może sie czepiam, ale słowo ułomni wydaje mi sie nieco nie odpowiednie Sama mam problemy z ortografią, przestawianiem literek w wyrazach, zmieniam często wyrazy na bliskoznaczne i mam straszny problem z zapamiętaniem jakiejkolwiek daty niestety w podstawówce miałam "nauczycielkę starej daty" i dla niej dysleksja to było usprawiedliwienie dla leniwych, pod moimi wypracowaniami pojawiał się zawsze ten sam tekst: "treść bardzo dobra, ale rażące błędy ortograficzne obniżają ocenę niedostateczny" w 2-stronicowym wypracowaniu 15-25; nie lubiłam czytać, ale z matematyki byłam najlepsza w klasie. Dopiero w liceum przeszłam badania w poradni. pomogło :D

    Autor: kess  25.01.2008 zgłoś

    Sam jestes ulomny!!!!!!!!!

    Autor: nightnoisenikt  25.01.2008 zgłoś

    Cześć, chciałem powiedzieć, że sam jestem dyslektykiem i moje życie nie jest miłe - co prawda pisze w miarę poprawnie, ale w towarzystwie boję się nawet podpisać. To straszne jak różnie potrafię być ludzkie strachy, jedni boją się na wysokościach, inni psów a ja pisać i czytać. To smutne, ale nie mogę się zgodzić z paroma sprawami a mianowicie z tym że dyslektycy mają problemy z oznaczeniem czasu i kierunku świata, nie zgadzam się tez z trudnościami w matematyce. A rysowaniu nawet nie wspomnę. Ale o jednym tu nie powiedziano, dysletyk uczy się wielu słów i wyrazów na pamięć, wiem to ponieważ san wiele zwrotów znam na pamięć, po prostu się ich nauczyłem. p.s. Sam staram się sprawdzać.

    Autor:  25.01.2008 zgłoś

    To że ty nie masz tych problemów to nie znaczy,że inni ich nie mają.Mój syn jest dyslektykiem i właśnie ma trudności z rysowaniem i matematyką.Nie musisz mieć wszystkich objawów

    Autor: chesterka  25.01.2008 zgłoś

    @ nightnoisenikt Ja jestem dyslektykiem, mam dysgrafie i dysortografie. Mam wlasnie problemy z MATEMATYKA. Z polskiego mam 4, a z matematyki ledwo 2. Tak samo jest z fizyka i chemia. Calej tabliczki mnozenia nie znam, a nawet jesli wiem ile jest 7x7 to jak ktos mnie zapyta ile jest 49:7 to juz nie odpowiem. Mam rowniez problem z cwiczeniami na wfie (czyli koordynacja ruchowa) tzw. "mlynkiem" i jest mi cholernie glupio. Niemieckiego tez nie umiem, chociaz ucze sie go od 6 lat. Sprawia mi to wiele problemow. Wiem, ze jesli siade na dupie to moze i czegos zdolam sie nauczyc, aczkolwiek potrzebuje na to DUZO wiecej czasu niz przecietny czlowiek. Wydaje mi sie, ze jestem osoba inteligentna, ale przedmioty scisle i takich, ktorych trzeba uczyc sie na pamiec sa dla mnie tragedia. Na dodatek jestem leniwa i malo ambitna (ale staram sie to zmienic). Dysleksja jest dla mnie strasznym problem , rzeklabym, ze nawet kompleksem. Szkoda, ze niektorzy ludzie nie potrafia tego zrozumiec.

    Autor: LLL  25.01.2008 zgłoś

    zdecydowaniem jestem jedna z tych osób które tego nie rozumieją! uważam że każdy ma do czegos predyspozycje a w czyms innym sobie nie radzi i musi spedzic duzo czasu by nauczyć się czasem podstawowych umiejętności w danej dziedzinie. Ja na przykład nie mam predyspozycji do matematyki i poprostu nie wchodza mi do głowy żadne metody obliczen. Przez matematyke musialam się nieźle nakombinować żeby skończyć szkoły a kończyłam ogólniak a potem studia. i nie uwazałam ze należy mi się z tego wzgledu jakies zwolnienie. Poprostu trzeba sie wziac w garsc, siedziec i wkuwać. Jak nie wychodzi samemu to isc na korki, jak to nie pomaga to trzeba spedzać jeszcze wiecej czasu. Podejscie ambicjonalne jest najważeniejsze. A nie że wezmę sobie zwolnienie i po co się tego uczyć jak mi nie wychodzi. Jak ktoś bardzo wolno biega to nie powinien biegać na W-Fie? moze wszystkim damy z czegoś zwolnienie bo kazdy ma coś z czym sobie nie radzi...

    Autor: ewcia  25.01.2008 zgłoś

    Ja mam problemy z ortografią mimo ,że miałam badania w poradni i odpowiednie zaświadczenia nie były one uznawane przez moje liceum.Powodem było to ,że przed maturą 30 uczennic przyniosło takie same zaświadczenia i dyrektor dostał szału... ja nigdy nie miałem problemów z czytaniem i z matematyką jedynie z rysowaniem i ortografią.Na maturze jak miałam wątpliwości (bo jednak 4 lata zajęć wyćwiczyło we mnie odczucia, iż każdy trudniejszy wyraz jest źle napisany) używałam innego o tym samym znaczeniu lub zmieniałam zdanie tak ,żeby nie używać danego wyrazu.Teraz byłam w poradni ,niestety mój 7 letni synek ma dysgrafię i dyslekcję chociaż nie wiedziałam że to nie jest to samo.Niestety metody nauczania niewiele się zmieniły , szkoda mi go...

    Autor: Warkoczyk  25.01.2008 zgłoś

    Jestem dziewczyna i mam dysleksje , dysortografie i chyba dyskalkulie.Chodzę do liceum i właśnie w 1 klasie zostałam zdiagnozowana.Jestem osoba bardzo kreatywną (maluje własne obrazy) , oczywiście czuję sie trochę inaczej .Zawsze wiedziałam ze jestem inna , ale bardziej w pozytywny sposób. Czytanie jest dla mnie udręką , o matematyce , chemii i fizyce to już nie mówię . Pomimo tych wszystkich złych rzeczy dostrzegam inne o wiele leprze sposoby wykorzystania mojej dysleksji .Jestem bardzo spostrzegawcza i dostrzegam rzeczy które normalny człowiek nie dostrzega. Często zauważam szczegóły na które inni by nie zwrócili uwagi. Patrze na świat optymistycznie , a jeśli mam groszy dzień przypominam sobie o sławnych dysl... Może zostanę kiedyś sławną malarką. Moje przemyślenie "Jestem jak ptak , którego wypuszczono z klatki a nie umie latać , lecz to nie prawda jestem jak ptak , który lata pomimo zamknięcia w klatce" - to taka metafora mojej dysleksji ze wreście wiem co mi jest i nie traktuje tego jako coś złego , lecz jak "Dar dysleksji"

    Autor: zk  25.01.2008 zgłoś

    ja mam 18 lat i dopiero w tamtym roku robilam badania na dyslekcje jeszcze jej nie stwierdzili ale badania trwaja bo musze wykonywac rozne cwiczenia z ortogrfii czytac glosno mojej psycholog szkolnej itp musze przyznac ze momentami jest to meczace. moji rodzice nie wierza ze to jest dyslekcja nie toleruja czegos takiego u mnie i nazywaja to lenistwem

    Autor: ahaaaaa  25.01.2008 zgłoś

    To teraz wiem dlaczego byłem nieobecny na maturze, pani od polskiego powiedziała że sobie nieporadze, to niepisałem przynajmniej nie musieli poprawiać tych błedów, a mogłem próbować zdać mature gdzieś w 96r. Myśle że niekturym ludziom to brak wyobrażni, chociaż może błędów nierobią, bo wyobrażnia jest ważniejsza od wiedzy...

    Autor: Tomii  25.01.2008 zgłoś

    Jestem dylektykiem, dysgrafem i dysortografem, Ale nie przeszkadza mi to w Studiowaniu Informatyki i jednoczesnej pracy w tej dziedzinie, Maturę z z informatyki i historii napisałem dobrze a nie umiem zapamiętać kiedy jest dzień matki i takie tam :P A to ze muszę siedzieć czasze parę h nad zeszytem to już wliczone w koszta nauki, Bo nie mogę albo nie umiem stosować zasady Z.Z.Z. Zakuć Zaliczyć Zapomnieć :P Nie wstydzę się tego wiem jakie są moje wady a dzięki temu w innych dziedzinach idzie mi ponad przeciętną.

    Autor: róża  25.01.2008 zgłoś

    Jestem matką dyslektyka . Mój syn jest już obecnie dorosłym człowiekiem . Cała rodzina borykała się z jego problemem . Razem z mężem jesteśmy nauczycielami , więc myśleliśmy , że jesteśmy w stanie synowi pomóc , lecz wtedy wiedza na ten temat była bardzo uboga . Mimo tego ,że wszystkie lekcje odrabialiśmy razem ze synem , postępy w czytaniu i pisaniu były małe . U dyslektyków i dysgrafów problem tkwi w percepcji wzrokowej i koordynacji półkul mózgowych . Nasza pomoc wówczas , niestety ,sprowadziła się do tego ,że wszystkie teksty ( historia , geografia itp ) oraz lektury szkolne czytaliśmy mu na głos , bo syn po kilku minutach tracił koncentrację i jakąkolwiek chęć do nauki . W rezultacie nabawił się kompleksów i fobii na myśl o szkole .Syn jest człowiekiem ambitnym i bardzo wrażliwym , utalentowanym artystycznie . Wykształcenie zdobył wielkim wysiłkiem własnym i naszym. Dopiero 3 lata temu dotarłam do książki , którą polecam wszystkim zainteresowanym , a w której podane są bardzo łatwe ćwiczenia fizyczne zajmujące kilkanaście min . dziennie i są skuteczne . Ćwiczenia te powodują przepływ informacji między półkulami mózgowymi, a więc przywracają zachwianą koordynację . Jest to METODA DENNISONA i opisana jest w książce polskiego badacza i podróżnika . ROMANA WARSZEWSKIEGO " JAK WYLECZYŁEM SYNA Z DYSLEKSJI " Polecam ! Mó syn częściwo poradził sobie sam - intuicyjnie i przez przypadek . Po prostu świetnie gra na kongach i właśnie te naprzemienne ruchy rąk są doskonałym ćwiczeniem koordynacyjnym .Teraz , jako dorosły człowiek , pochłania książki i czyta bajki swojej córeczce . Powodzenia !

    Autor: Tomii  25.01.2008 zgłoś

    "róża" to co piszesz to czyste fakt, Gdyby nie pomoc mojej matki to nawet nie zdał bym podstawówki a teraz umiem poradzić sobie z zagadnieniami na poziomie dobrym bo jednak zostaje granica której nie da sie przekroczyć, Ale może to tylko kwestia czasu.

    Autor: dyslektyk  26.01.2008 zgłoś

    jestem dyslektykiem i nie czuję się ułomna, jak to ktoś napisał Mam problemy podstawowe- mylenie, gubienie, przestawianie liter a już w szczególności : kłopoty z zapamiętaniem dat, nazwisk, nazw kolorów . A teraz perełka - jestem platykiem, konkretnie grafikiem o szerokiej dziedzinie od projektowania do grafiki warsztatowej, nie pamiętam imion zjomych ale doskonale znam każdy detal ich twarzy, mam problemy z nazwiskami jednak historię sztuki opanowałam na 10 000% i mało kto może się ze mną zmierzyć...jestem w elitarnym gronie studentów kierunku artystycznego i uważam że każdy problem jest do pokonania a każda przeszkoda do przeskoczenia - trzeba tylko chcieć...NIE DAJCIE SOBIE WCISNĄĆ KITU O UŁOMNOŚCI

    Autor: dyslektyk  26.01.2008 zgłoś

    sorki za błędy i oczywiście miało być plastykiem nie platykiem, a juz niedługo jak dobrze pójdzie będę mgr sztuki ;]

    Autor:  26.01.2008 zgłoś

    myśle że kazdy ma jakiś problem - jedni nie umią biegać inni śpiewać jeszcze inni mają problemy z czytaniem czy pisaniem , za to ich umiejętności ujawiają się w innych dziedzinach Kotś wczesniej pisał iż trzeba by odpuścić wszystkim mającym z czymś problem- a czemu by nie - nie zawsze trzeba być najlepszym we wszystkkich dziedzinach i właśnie na tym polega istota nauki- uczymy się tego co nas pasjonuje, a ręsztę powinniśmy znać, ale nie musimy być najlepsi.... Znam osoby które są "ponadprzeciętne" z każdej dziedziny jaką znają, może i dobrze, ale są to osoby nudne z nudnym zyciem i bez pasji, a to właśnie pasja jest tym co nas określa

    Autor: lili  26.01.2008 zgłoś

    Mam podobny problem choć nie zostało to zdiagnozoane, w latach 80-tych nie robiono takich badań a szkoda bo zawsze miałam potworne problemy w nauce i gdyby ktoś wtedy mi pomógł to może inaczej moje życie by się potoczyło. Teraz mam 36 lat i wróciłam do szkoły, bardzo sie staram choć jest to trudne ale jakoś daje sobie radę. Teraz wiem że nie jestem mało inteligentna tylko troche inna, ale ta inność nie oznacza czegoś złego wręcz przeciwnie. Pozdrawiam

    Autor: osa  26.01.2008 zgłoś

    Ja też jestem dyslektykiem starej daty. Wiele lat pracy nad sabą i zrozumienie siebie samej doprowadziło, że w wieku dorosłym odważyłam się pójść na studia i udało się - jestem magistrem. Ale dużo mnie to kosztowało. Teraz mam własne dzieci, które są dyslektykami tak jak ja (dziedziczne) w mniejszym i większym stopniu, którym potrafie pomóc i je rozumiem. Wiem i widze po oczach kiedy mogę i cokolwiek wytłumaczyć a kiedy mają gorsze dni i są nieobecni. Oczy są okrągła a dziecko sprawia wrażenie nieobecnego duchem. Ja miałam to samo czułam się jak w hipnozie nie słyszałam co nauczyciele mówili i nie mogłam ruszyć się z miejsca.

    Autor: ada  26.01.2008 zgłoś

    proponuję zrobić dys- na wszystko żeby wszyscy bili równi jeszcze tylko trzeba zlikwidować płcie

    Autor: ada  26.01.2008 zgłoś

    proponuję zrobić dys- na wszystko żeby wszyscy byli równi jeszcze tylko trzeba zlikwidować płcie (ta literówka to oczywiście dysgrafia...)

    Autor: cyfrowadziewczyna  26.01.2008 zgłoś

    ja mam dysgrafię, dysleksję ,i dysortografie . Co najśmieszniejsze z próbnego testu gimazjalnego z części humanistycznej miałam 41 na 50 pkt . A z tych obiawów które tu wymieniona mam mam problem z oznaczaniem czasu i kierunku , starannym rysowanie , i matematyką < co najśmieszniejsze nie tabliczka mnożenia tylko geometria > i prace ręczne . Bo do tej pory wszycie głupiego guzika , stanowi dla mnie problem nie do przeskoczenia . Co do prac pisemnych też miałam problem gdzieś do czasu aż 2 gimnazjum dopuki nie zmienił nam się nauczyciel polonista :) Nie mam blokady jeśli mam coś mówić , opowiadać innym , ale jak przychodzi do napisania na tablicy jest trochę gorzej , bo pół klasy nie wie co pisze. Wszyscy uwarzają mnie za osobę o szerokich choryzonatach myślowych i jestem jednym z lepszych uczniów w klasie:))

    Autor: megilu  26.01.2008 zgłoś

    Najgorsze jest właśnie czytanie, czy słuchanie o sobie, że się jest leniwym. Mam dysortografię, ale jestem bardzo ambitnym czlwiekiem. (Moja mama twierdzi, że wręcz za bardzo ambitnym). Niestety nie mialam tego szczęścia co inni i skierowanie na badania dostalam dopiero w ogólniaku. Do tego czasu dostawalam zazwyczaj dwie oceny z wypracowań: 6 za treść i 1 za ortografię. Zasady ortograficzne i interpunkcyjne znam całkiem nieźle ale to nie zmienia faktu ze bŁędy widzed dopiero jak CZYTAM TEKST OD TYŁU!!! Zdaża się, że potrafię słowo "już" napisać z błędem. (Podejrzewam, że koleżanka, która nie mogla nas zrozumieć i miala klopoty z matematyką nie robila blędów w równaniu 2+2) I ten ogromny wstyd gdy trzeba napisać czyjeś imię, albo szybko wysłać życzenią, a ludzie dziwnie patrzą na Ciebie gdy sie zastanawiasz. Z nauką języków też mam ogromny problem. Ostatnio w dyktandzie na angielskim zrobiłam 16 błędów a pozostali po 3, 4. Do tej pory powodowaloło to, że nie moglam przejść na wyższy poziom tylko dlatego, że system nauki sprawdza po prostu umiejętność pisaniaw danym języku, a nie komunikowania się. Podzumowując uważam, że dyslektycy są zazwyczaj ambitnymi ludźmi i wlaśnie dlatego podejście spoeczeństwa do nich jako do leni i wielokrotne nieudane próby zwalczenia tej przypadłości powodują, że w pewnym momencie przestają zt ym walczyć, bo co by nie zrobili to i tak zawsze będą "leniami".

    Autor: Rudy Rydz  26.01.2008 zgłoś

    Jeszcze trochę, a ciężko znaleźć będzie osobę bez choćby jednej z tych przypadłości...

    Autor: anastazja  26.01.2008 zgłoś

    Mieszkam na prowincji, w małym miasteczku. Wychowałam 2-ch synów. obaj mieli dyslekcję, dysgrafię i zaburzoną lateralizację. Obaj byli zdiagnozowani przez poradnię psychologiczną i mieli stosowne zaświadczenia. Praca z nimi to był ciężki kawałek chleba, ale się opłaciło. Chłopcom wytłumaczyłam na czym ten problem polega, i naprawdę bardzo ciężko pracowaliśmy przez długie lata. Niezależnie od ciężkiej pracy, weszłam w kontakt z wychowawcą i nauczycielem j. polskiego, więc chłopcy nie mieli obniżanych ocen z wypracowań, a dyktanda owszem, pisali, ale nie mieli wystawianych, ani wpisywanych za nie ocen. Poprawa dyktanda była robiona w domu, ze mną, w zupełnie inny sposób niż to robiła klasa. Wg zaleceń specjalisty, z którym byłam w stałym kontakcie. Moi chłopcy uwierzyli w siebie i stali się najlepszymi uczniami w klasie! Nawet świadectwa maturalne mają z paskami! Dzisiaj obaj już są po studiach i pracują.

    Autor: pepe  26.01.2008 zgłoś

    Einstein i inni jakoś poradzili sobie bez papierków, orzeczeń itp...

    Autor: róża  26.01.2008 zgłoś

    Czytam te komentarze i oczom nie wierzę ; skąd tyle ironii .Sądziłam , że polska młodzież jest bardziej tolerancyjna . To jest przerażające . Nie potraficie zaakceptować w swoim otoczeniu dyslektyka ? to co powiedzieć o kolorowych i innych "niedajboże gejach "( z całym szacunkiem do tzw innych ) . Czy dyslektyk zagraża wam, niby-normalnym, w waszym środowisku ? A może zazdrościcie im " ulg " i "przywilejów " ! Cieszcie się , że nie macie tego problemu . Oczywiście ,że każdy czegoś nie potrafi . Ale nie wszyscy muszą mieć piękny głos , talent muzyczny , ducha sportowego , ale każdy chce skończyć szkołę , kształcić się , zdobyć zawód . Nie muszę chyba tego tłumaczyć . I tylko dlatego , że ktoś z nie swojej winy popełnia błędy ortograficzne , bazgrze ,zamiast czytelnie pisać i nie możepoprawnie wypowiadać się pisemnie itp . ma mieć zamkniętą drogę do kariery zawodowej , samorealizacji czy po prostu godziwie pracować na życie . Ci ludzie najczęściej zasady ortograficzne mają w jednym palcu , ale nie potrafią ich stosować podczas pisania . Poradnie psychologiczne nie wydają opinii i zaświadczeń na tzw. ładne oczy . Nie przeczę ,że jak wszędzie , trafiają się oszuści i tacy , którzy " ślizgają " się przez życie , ale nie można uogólniać . Nie należy też zazdrościć dyslektykom tego zaświadczenia - oni mają ciężej od was . Ktoś , kto nie umie śpiewać , a chce realizować się w dziedzinie muzycznej ,może np. nauczyć się pięknie grać na jakimś instrumencie . A jeśli chodzi o Einsteina , to w szkole miał problemy z nauką i nie przejawiał żadnego geniuszu . Swoje teorie względności opracował wtedy , gdy nikt nie wymagał od niego znajomości ortografii , czy też czytania ze zrozumieniem . Radzę zabierać głos w sprawach , o których ma się choć blade pojęcie .

    Autor: luka  26.01.2008 zgłoś

    Witam ma dyskecje szkoda ze teog mi wczesne nie wykrli :( a artykół jest super

    Autor: a_p  26.01.2008 zgłoś

    nigdy nikt nie zrozumie dyslektyka jesli nie bedzie nim samym! powiem tak jak bylam mlodsza(7 lat) zaczynala sie szkola podstawowa to byl dla mnie koszmar. nauczenie sie czytanki na 1 strone zajmowalo mi doslownie 7 godzin. Bylam tak znerwicowana ze jak tylko mialam uczyc sie czytanki to od razu musialam isc do lazienki. jestem bardzo wdzieczna mojej mamie ze przejmowala sie mna i siedziala ze mna przez te 7 godz w lazience a po tym czasie efekty byly mizerne! Ludzie uwazaja nas z zaswiadczeniem za kombinatorow ktorzy sobie cos zalatwili zeby miec lepiej ale to wcale nie jest prawda! mialam ciezko w szkole ale tylko dzieki mojej mamie przeszla przez szkole ,pomimo tego ze jestem bardzo zawzieta to musze o wiele wiecej czasu poswiecic niz inni...! nieraz zloszcze sie ze komus wszystko latwo przychodzi a mi nie ale taki los! nie uzalam sie nad soba! co do objawów to wczesniej mialam problemy z ortografia ale juz teraz mam mniej ze wzgledu na to ze wycwiczylam to z pania psycholog ale to trwalo ponad 2 lata ciezkiej pracy! z chemia i biologia nie mialam problemow.pamietam daty rocznice i takie tam! pismo mam staranne ale bylo na poczatku straszne! przyznam ze mam problemy ze stronami czy jest prawa czy lewa poprostu musze sie zastanowic! A wracajac do szkoly mialam wychowawczynie w klasie 1-3 co wyzywala nas od debili i glupkow i tak jeszcze bardziej nie chcialam chodzic do szkoly:(Ale te czasy minely teraz jestem na 3 roku studiow wprawdzie bylo to okupione ciezka praca chwilami zwatpienia i lzami ale sie udalo:) tyle mam do powiedzenia

    Autor: Dyslektyczka mama dyslektyka  26.01.2008 zgłoś

    Z tym dziedziczeniem to prawda,mój tata i ja robiliśmy straszne błędy , ale kiedyś to sie nazywało "lenistwo". Ale oboje jesteśmy super z matematyki. Ja nigdy nie mogłam sie nauczyć jezyka obcego .Niestety zauważyłam , że mój syn ma problemy z ortografią w 3 klasie szkoły podstawowej.Mylił litery , nie znosił czytania , długo nie mógł zapamiętać , która to prawa ręka .Niestety po dwóch badaniach nie stwierdzono u niego dysleksji ( jest dobrym uczniem) . Musi poświęcić dużo więcej czasu na naukę , a ja nic nie mogę mu pomóc . Najgorsze że wiem jak mu ciężko. Uczę go moim sposobem .Jeśli w ogóle zauważy w wypracowaniu wyraz z "ó" , "rz" czy ż zastępuje go innym o podobnym znaczeniu ale bez tych liter.Tylko nie wyobrażacie sobie jak to spowalnia tempo pisania wypracowania . Trudno ,te poradnie pedagogiczne mało kiedy są dla ucznia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Autor: cyfrowadziewczyna  26.01.2008 zgłoś

    W moi przypadku dysleksję wykryto dopiero w 1 klasie gimnazjum. Do jesj pory mój wychowawca i polonista z podstawówki twierdził , że nie mogę mieć dysleksji , bo mam za dobre stopnie na to by nim być. Według niego chyba wysłąłbym mnie na takie badanie dopiero jakbym była zagrożona z 3 przedmiotów w tym z polskiego . Pamiętmm jakim upokorzeniem było, mieć 30 pkt z testu w 6 klasie , kiedy większość nawet nie najlepsi mogli mieć po 37 do 40 . Teraz moje życie się zmieniło, nauczyciele tak nie cisną , ale uwarzają mnie za dobrą uczennice > Choć powiem szczerze załatwinie formalności , było trochę męczące , by móc mnie wysłać . Chodzenie do pedagog by wysłała skierowanie do poradni , zapewne gdyby nie dni otwarte w poradni, do tej pory chodziłabym z tym problemem .

    Autor: eva  27.01.2008 zgłoś

    Dodam swój skromny komentarz. Otóż dzisiaj mam 53 lata, ale przeszłam istne piekło w szkole podstawowej. Wówczas rzeczywiście nikt nie słyszał o dysleksji. Tak jak już było wspomniane nazywało się to LENISTWO. Brzydko pisałam, robiłam błędy, nie potrafiłam nauczyć się tabliczki mnożenia , czytanie było czarną magią. A nauczyć się czegoś na pamięć...Nikt mnie nie rozumiał, wpędzono mnie w liczne kompleksy. Traciłam chęci do życia. Moim atutem było wzorowe zachowanie. Pozwolono mi ukończyć szkołę podstawową. Dzięki pomocy jedynej życzliwej mi osobie, dostałam się do szkoły zawodowej. Dobrze nauczyłam się czytać w wieku 28 lat. Dzisiaj nie jest już problemem. Ten mój defekt/jeśli mogę to tak nazwać/wpłynął negatywnie na całe moje życie. Z podobnym problemem borykała się jedna z moich córek. Do dziś nie może pokonać niektórych barier. Natomiast syn ma taką dysgrafię, że nie potrafię go przeczytać. I chociaż miał odpowiednie orzeczenia to w sz.podst. nikt ich nie honorował. Teraz jest w pierwszej klasie gimnazjum i jest lepiej.Czyta jednak znakomicie i nigdy nie miał z tym problemu. Myślę, że ponieważ ten problem się nasila, powinno się objąć szczególną troską i ochroną te dzieci, które mają tego rodzaju problemy. Najwyższy czas pomyśleć o klasach dla takich dzieci. Będą mogły czuć się równe i nikt nie będzie ich dyskryminował. To nie jest ich wina. Nie powinny czuć się gorsze!

    Autor: Kameleon  27.01.2008 zgłoś

    Dziwne ze kiedyś nie bylo dyslektykow .. nagle nie wiadomo w ktorym momencie nastapila dysleksja i wszystkie przywileje zwiazane z dyslektykiem. Skoro dzisiaj są tacy ludzie to w niedelekiej przeszlosci też musieli być i jakoś sobie z tym radzili. Uważam ze Dyslektycy nie są pozbawieni ambicji przez to ze są dyslektykami dlatego powinni sie starac walczyc z tą ułomnościa i zwalczać tą chorobę jeśli nie sami to ktoś powinien im pomóc a nie odrazu zostaje powołana specjalna komisja do wydawania orzeczeń komu nalezy sie dysleksja ktora sprawia ze taki ktos o wiele łatwiej brnie przez życie niż Ci co nie mają dysleksji TO NIESPRAWIEDLIWE ! Czy tego powinna uczyc dzisiejsza Edukacja ! Zamiast dawac wzor poprzez pomoc takim osobom to uczy sie społeczenstwo ze osoby z lekka ułomnościa(ułomnośc tutaj to zbyt mocne slowo) maja prawo do Ulg ze strony Szkół tzn egzaminy są dla nich przedluzane zadania są wyzej oceniane albo punkty sa nie liczone. Nie mowie ze takie osoby powinno sie "zamęczyć" ale o tym zeby ktoś pomagal im w tych problemach wtedy podczas egzaminow czulyby ze maja rowne szanse i jesli im sie powiedzie będą miały wileką satysfakkcje ze napisaly lepiej niz osoba ktora wczesniej niemiala problemow. Natomiast rzeczywistośc jest taka ze dyslektykom wyrządza sie krzywde bo zabiera się im poczucie równości i wagi własnego osiągnięcia bo czymże jest to osiągniecie jeśli nie zostało w pełni osiągniete przez "zdobywce" lecz przy pomocy innych organów ... POZDRAWIAM Kameleon

    Autor: Kameleon  27.01.2008 zgłoś

    Do Pani Eva ... Skoro mowi Pani ze powinny powsatwac oddzielne klasy o odzielnym traktowaniu ucznia itd. to jak Pani widzi przyszlośc takiej osoby w zawodzie. Jesli taka osoba ma problemy i uczeszczala przez cale zycie szkolne do klas z takim problem to jak mialby wykonywac prace ktora wymaga pełnych umiejętności w pracy trzeba być ambitny m sumiennym bystrym szybkim w działaniu jak szkola ma przygotowac dyslektykow do tego zycia jesli beda cale szkolnictwo borykać sie z tym problemem. Zgodnie z Pani teorią stowrzenia klas dyslektycznych powinny zostać utworzone też specjalne miejsca pracy Ale to juz chyba jest totalny idiotyzm. Jesli ktoś decyduje się na Orzeczenie z poradni pedagogicznej powinien mieć równierz w CV do pracy informacje o dyskletyce ciekawe czy wtedy byłyby jakies problemy, raczej napewno bo kto chce miec osobe ktora nie umie napisac wypowiadac sie itd. Dlatego Dysleksja Zanika zaraz po ukończeniu Szkół wyższych ... Cud... Zostawmy to bez dalszego komentarza

    Autor: natka  27.01.2008 zgłoś

    Nie wierze w dyskleksję i dysortografię! Sama mam częste problemy z ortograią.Problemy z zcytaniem itd. Zawsze miałam pały z matmy póki godziłam się że nie jest mi ta wiedza pisana. Czytać w miarę płynnnie i na głos nauczyłam się w 8 klasie podstawowki. Matme pojęłam w 2 liceum ale msuiałam przestac sie jej bać. Wszystkie moje braki wynikały ze strachu zmierzenia się z daną czynnością. Czytanie na głos w klasie było dla mnie wyrokiem tak samo jak podejście do tablicy na metematyce. Do dzis nie nauczyłam się calej tabliczki mnożenia i nie znam pewnych zasad pisowni. Jendak mimo własnych braków nie twierdze że jestem dyslektykiem albo dysortografem. To tylko mój strach, brak pomocy z zewnątrz i brak mojej pracy-lenistwo,niedouczenie. Dzis mój jedenastoletni brat posiada papiery na dysleksję. Chce mu udowodnić poprzez prace z nim ze to wszystko jest do nadrobienia. Chce zainteresować go matematyka, nauczyc sie znim tabliczki mnożenia i ortografii poprzez kojarzenie. Dzieciaki nagle stają się leniwe i zamkniete w sobie jak mądra pani w okularach wrzuca je do szuflady dyslektyków co od teraz tłumaczy jego wszelkie braki. Nie podoba mi się to i mam zamiar to zniemić bo wiem że się da.!!

    Autor: Matylda  27.01.2008 zgłoś

    Jestem mamą dziecka,które dopiero rozpoczyna edukację,ale zauważyłam już u niego niektóre objawy dysleksji o których Pani pisała./między innymi wolne tempo czytania,słaba koncentracja/Dzięki Pani będę baczniej obserwować swoje dziecko.

    Autor: Ps...  27.01.2008 zgłoś

    Dziwny jest ten świat. mój komentarz został wykasowany a niebyło w nim nic nienatemat, nikt niepowinien się czuć urażony, więc jaki sęs mają takie wybrane komentaże????????

    Autor: róża  27.01.2008 zgłoś

    Po przeczytaniu komentarzy widzę , że doszło do totalnego nieporozumienia ! Przecież problem dysleksji , a co za tym idzie , dysgrafii ,dysortografii ,nie sprowadza się do wystawienia , czy też uzyskania odpowiedniego zaświadczenia ! Jeśli rodzice / mauczyciele zauważą niepokojące objawy u dziecka , np : nie jest w stopniu minimalnym przyswoić sobie wiadomości i umiejętności przewidzianych w programie na danym etapie nauki , to najpierw powiadamia się o tym rodziców , by poświęcili dziecku więcwj uwagi oraz kieruje się ucznia na zajęcia wyrównawcze . Jeżeli te sposoby nie dają oczekiwanych rezultatów , wówczas nauczyciel / wychowawca zobowiązany jest skierować ucznia do poradni psychologicznej Oczywiście po wcześniejszych konsultacjach na Radzie Pedagogicznej , z pedagogiem szkolnym i rodzicami . Tam dziecko poddane jest odpowiednim testom , aby postawić diagnozę , jakiego rodzaju jest to defekt . Nikt z góry nie zakłada , że to dysleksja , bo to może być np. niedorozwój umysłłowy typu ociężałość umysłowa , ADHD itp. Jeśli stwierdzono dysleksję , to musi być określony stopień i jakie czynności i umiejętności upośledza . Gdy to wszystko jest już ustalone , to psycholodzy dają orzeczenie i , to ważne , wskazówki dla nauczycieli i rodziców , jak mają postępować i pracować z takim dzieckiem . Wyniki pracy w tej dziedzinie są bardzo różne , z reguły niezadowalające . Nauczycielowi trudno jest poświęcić wystarczającą ilość czasu takiemu uczniowi , mając w klasie ponad 20-tu uczniów . Dlatego myślę , że eva wspomniała o oddzielnych klasach , w których nie miałoby się cackać z dyslektykami , tylko rzetelnie , profesjonalnie pracować , po to , by tacy uczniowie mogli osiągnąć TAKĄ SAMĄ wiedzę i umiejętności jak ich koledzy , którzy nie mają tego problemu . Wtedy nie potrzebne byłyby żadne zaświadczenia ! Ale tworzenie takich klas wiąże się z odpowiednio przygotowaną kadrą nauczycielską , pomocami , a co za tym idzie - pieniądzmi . No i w małych miejscowościach i wsiach trudno byłoby o wystarczającą ilość takich uczniów , aby mogła powstać klasa .

    Autor: cyfrowadziewczyna  27.01.2008 zgłoś

    jsakoś nie wyobrażam sobie takiej klasy :/

    Autor: Spyddy  27.01.2008 zgłoś

    mam dysleksje moi rodzice otym wiedzo jednak mnie olewają sa zdania iż to moja wina ze sie słabo ucze o cuż mam opinie z poradni ktura była wydana 3 lata temu mam teraz 15 lat jednag że zgodnie z tym co mi wiadomo żadne dokumenty na mój temat nie trafiły do szkły (oprucz teh opini) więc nauczyciele traktują mnie jak zwykłego szarego ucznia nawet niemacie pojecia jakie to jest dobijające chciec a niepotrafic zapamiętac jakiejs daty czy czego kolwiek co wiązało by sie z liczbami głupie zasady ortografi wkówałem ponad 2 lata i jak zresztą widac hoc je znam niepotrafie ich użyc poniewaz gdy pisze to one gdzies tam się gubią w tle trudno to wyjasnic jednak tea trudno z tym życ a złaszcza gdy z zadnej strony człowiek niedostaje pomocy można sie normalnie załamac i naprawde człowiek z czyms takim niejest inny od wszystkich on poprostu potrzebuje więcej czasu na pomyslenie i to wszystko ale no cuz są tacy co tego nie rozumieją i żal mi ich (np moi rodzice...)

    Autor: zubrila  27.01.2008 zgłoś

    czytam te wszystkie komętarze i dochodzę do wniosku ze niektórzy z komentujących mają problem ze zrozumieniem tekstu pisanego( radze więcej sie zastanowić nad tym co czytają.. albo przeczytać jeszcze raz).. naprzykład taki pan kameleon...niby inteligentny człowiek a przeciez nezrozumiał ze aświadczenie o dysleksji nie jest ulgą nie zdejmuje z dyslektyka obowiązku znania regół pisowni, wręcz przeciwnie NAKłADA NA DYSLEKTYKA OBOWIąZEK WIELOKROTNIE WIęKSZEJ PRACY NAD SOBą I SWOJą NIEDOSKONAłOśCIą!!!a wydłużając czas egzaminu wyrównuje sie tylko szanse.Musze jednak przyznać ze faktycznie mało jest pedagogów specjalnie przeszkolonych do pomocy dyslektykom,a czas zajęć bardzo ograniczony bo ministerstwo nie ma pieniędzy na opłacenie dodatkowych godzin pracy takiego nauczyciela.Zgadzam sie też z opinią ze nienalezy tworzyć specjalnych klas za to być może lepszym rozwiązaniem było by wprowadzenie w szkole podstawowej integralnych z programem ćwiczeń nie jako zajęcia korekcyjne ale jako np przerywnik w zajęciach.Ćwiczenia naprzemienne rzeczywiście usprawniają prace mózgu, niewymagają zbyt dużo wysiłku a jednak pobudzają krążenie.myślę ze poprawiło by to wyniki w nauce wszystkich dzieci. Wychodze z taka propozycją jako dyslektyk , któremu takie ćwiczenia i cięzka praca nad soba wiele pomogły:) Pozdrawiam wszystkich komutujących

    Autor: róża  27.01.2008 zgłoś

    Do Kameleona . Proponuję spojrzeć na to zagednienie z innej strony ; Jest sobie człowiek , uczeń , któy ma , powiedzmy , niewładną nogę . Poza tym jest sprawny umysłowo , przeciętny stopień inteligencji , nawet ruchowo dość dobrze sobie radzi . No , ale ta noga nie pozwala mu funkcjonować w pełni , tak jak jego kolegom . Mało tego , on nie może wykonywać ćwiczeń i brać udziału w grach zespołowych na lekcjach w-f z pełnosprawnymi uczniami . I co robią w tej sytuacji nauczyciele ? Mimo tego , że ułomność , choć nie duża , jest widoczna , mają kazać mu ćwiczyć na równi z innymi uczniami ? Może niektóre ćwiczenia udaje mu się poprawnie wykonać , np. celnie rzuca piłkę do kosza , choć robi to bardzo powoli i denerwuje tym innych kolegów . Na podstawie tych skromnych umiejętności .nauczyciel nie ma jednak podstaw wystawić mu pozytywnej oceny . Aby problem rozwiązać , potrzebne jest zaświadczenie lekarskie zwalniające ucznia z niektórych ćwiczeń , może nawet z większości . Wówczas nauczyciel ma podstawę , aby ucznia potraktować " ulgowo " . I dzięki temu uczeń może otrzymać promocję do następnej klasy . Oczywiście w-f , to nie język polski , ktoś powie . Oczywiście ,że nie , ale można doszukać się pewnych analogii z dysleksją . Bo powiedzmy ,że dyslektyk też ma przeciętne IQ i jest dobry z matematyki i fizyki . Gdyby nie pomoc innych osób , np. w czytaniu , pisaniu itp. nigdy nie dowiedziałby się , że ma takie uzdolnienia , bo nie dotarłby do wyższych klas , albo zapracowałby sobie na opinię klasowego głupka lub lenia . Wyobrażmy sobie jednak, że ten człowiek dotarł do matury . Język polski jest przedmiotem obowiązkowym i wiadomo , że nasz delikwent narobi tam mnóstwo błędów ortograficzny , pogubi część liter i jeszcze brzydkie pismo , co utrudnia przeczytanie takiej pracy . Jaka będzie ocena - wiadomo . Matura nie zdana , choć z matematyki i z wybranego przedmiotu ( fizyki ) pięć i cztery . Koniec ze studiami , z wymarzonym zawodem , statusem społecznym . To wg Ciebie , Kameolonie , jest sprawiedliwe ? Może gdyby ten uczeń miał stosowne zaświadczenie , to komisja egzaminacyjna oceniłaby jego wiedzę i treść merytoryczną i nie zwracałaby uwagi na ortografię . Jeśli maturzysta miał wiedzę z polskiego , to mimo tych rażących błędów ort .miał szansę otrzymać pozytywną ocenę i tym sposobem zdać maturę . Czy to tak trudno zaakceptować ? A czy dostanie się na studia , tego żadan maturzysra nie wie . Jeśli jednak skończy studia i podejmie pracę w swoim zawodzie , to po co mu adnotacja w cv na temat dysleksji ? Albo poradzi sbie w pracy , albo nie . I nie ma tu żadnego cudu . Dysleksja nie leczona pozostaje , tylko niekoniecznie Ty , Kameleonie , musisz o tym wiedzieć . W szkole nauczyciele MUSZĄ znać ten problem , a pracodawca i inni , NIE ! I to jest ten cud .

    Autor: asia  27.01.2008 zgłoś

    jestem studentka 4go roku pedagogiki i przygotowuje sie miedzy innymi do tego by pracowac z osobami z "dys" i chcialam zamiescic male sprostowanie: przyczyne dysleksji upatruje sie w zakloceniach pracy osrodkowego ukladu nerwowego a nie centralnego (wiem ze dla niektorych nie ma to wiekszego znaczenia, dla mnie jednak jest to blad). ale co chce powiedziec/napisac to to iz osoby z dysleksja, dysgrafia, dyskalkulia lub dysortografia wymagaja naprawde wiekszej "opieki", bo o ile dorosli juz ludzie rozumieja dlaczego maja problemy z czytaniem, pisaniem czy matematyka o tyle dziecku w 2 czy 3ciej klasie (wczesniej lub pozniej) nie jest latwo wytlumaczyc ze z powodu mikrouszkodzen mozgu ma problemy z tymi umiejetnosciami. tak wiec osoby ktore maja z tym problemy nie powinny byc z tego powodu wysmiewane lub lekcewazone, ale tu wazna role odgrywaja rodzice i nauczyciele, ktorzy powinni odpowiednio reagowac na zauwazane klopoty. pozdrawiam wszystkich u ktorych stwierdzono dys... i glowa do gory :)

    Autor: róża  27.01.2008 zgłoś

    dziękuję , zubrila , za wsparcie ! Też nie jestem za klasami specjalnymi dla dyslektyków . Nie można tych ludzi izolować , tym bardziej , że są oni całkiem normalni - nmiej lub bardziej inteligentni . Jak wszyscy zresztą . Mało tego , podoba mi się , że odchodzi się od tworzenia oddzielnych klas , szkół i ośrodków dla niepełnosprawnych umysłowo i fizycznie . Oczywiście wazny jest tu stopień tej niepełnosprawności . Co do metod , które zalecają psycholodzy w leczeniu ogólnie mówiąc,dysleksji , nie wypowiadam się i nie oceniam , bo nie czuję się kompetentna , ale dziwię się , że tak mało znana i zalecana jest wspomniana przeze mnie i zubrila metoda ćwiczeń naprzemiennych pod nazwą METODA DENNISONA . Ja znalazłam ją w książce podróżnika i badacza cywilizacji m. inn. kultur prekolumbijskich . Jego syn jest ( był ) dylektykiem i autor opisał i zaopatrzył w zdjęcia krok po kroku ćwiczenia jakie z nim wykonywał i wyleczył go z tej przypadłości . Książka nosi tytuł JAK WYLECZYŁEM SYNA Z DYSLEKSJI . Są to bardzo łatwe ćwiczenia , zajmują kilkanaście min. dziennie . Polecam wszystkim rodzicom , którzy mają ten problem ze swoimi dziećmi .Każdy może je ćwiczyć , bez względu na orzeczenie psychologa . Im młodsze dziecko , tym szybsze postępy . Zresztą każdy z nas może je ćwiczyć , ponieważ usprawniają pracę mózgu i poprawiają koncentrację . Rodzice , którym pożyczałam tę książkę xserowali zdjęcia i opis ćwiczeń . Są mi bardzo wdzięczni za pomoc , bo rezultaty są . Żałuję tylko , że nie było tej metody , gdy mój syn chodił do szkół . Musieliśmy wszyscy borykać się z jego problemem .

    Autor: puma1979  27.01.2008 zgłoś

    Witam wszystkich. mam synka 7 letniego. kiedy poszedł do zerówki zauważyliśmy że synek ma problemy z nauką i zaczęłam chodzić po lekarzach. od pedagodzy,psycholog,neurolog i innych specjalistów..Po zrobieniu badania EEG stwierdzili że dziecko jest chore na padaczkę i podawałam depakinę przez rok czasu. ale efektu nie widziałam. poszedł do pierwszej klasy i dalej miał trudności. trafiłam do pani psychiatry we Wrocławiu. wzięła mi dziecko na obserwację i wykluczyła padaczkę postawiła diagnozę:dysekcja.Staram się o szkołę integracyjną dla dziecka i czytając dużo na ten temat zauważyłam że ja miałam podobne problemy w dzieciństwie.mam stosować ćwiczenia deni sona.mam nadzieję że pomogę synkowi bo mi nikt nie pomógł.pozdrawiam

    Autor: Kameleon  27.01.2008 zgłoś

    Do zubrila.. W mojeje opini nie zawarlem nic na temat tego ze uczen z dysleksją nie umie tego co uczen bez niej ... Prosze dokladniej czytac komentarze ! napisalem ze Ulga to dodatkowy czas na egzaminach i inny system oceniania dla takiego ucznia itp. Nie mowie ze oni mniej potrafią !

    Autor: meg  27.01.2008 zgłoś

    ja za to w szkole podstawowej robiłam mnostwo błedow ortograficznych. bez zadnych badan, papierkow czy czegos takiego przeszło po około 3-4 latach:)

    Autor: monia 5  27.01.2008 zgłoś

    Witam! Kiedy chodziłam do szkoły podstawowej i średniej zawsze miałam problemy z ortografią ,nauką tabliczki mnożenia ,zapamiętywaniu dat .Często tłumacząc kierunki musiałam spojrzeć na swoje dłonie i zastanowić się która to prawa a która lewa strona.Ogólnie bardzo szybko uczłam się inych rzeczy i miałam bardzo dobrą pamięć.Jednak 20 lat temu nikt nie słyszał o takiej chorobie a dzieci były dyskryminowane.Pamiętam jak tuż po maturze nauczyciel j.polskiego wrzeszczał na mnie ,dlaczego ja napisałam pracę na 13 kartek podaniowych,skoro ja niepotrafię nauczyć się ortografii.Przez to uważana byłam jak dziecko drugiej kategori ,bardzo często poniżane .Kiedy chciałam zdawać egzaminy do szkoły średniej,to nauczyciele mówili mi że nie warto bo i tak nie dam rady.Ale ja nie poddałam się i ukończyłam studia.Obecnie jestem 32-letnią kobietą i nadal mam problem z kierunkami .Jeżeli chodzi o ortografię to staram się sprawdzać pisownię.Ale mam żal do byłych pedagogów ,że tak szybko potrafili skreślić drugiego człowieka .

    Autor: natka  27.01.2008 zgłoś

    Do róży: wydaję mi się ze problem dysklekcji i wszelkich "dys" sprowadza się miedzy innymi do wystawienia na to papierów. Mój brat pisze JUSZ,KTURY, WSZENDZIE itd. On totalnie tego nie rozumie . Był na komisji przy której wykonwał testy i wszelkie inne zadania pozwalajace ustalić przyczyne tych błędów. Gdyby nie zaświadczenie od psychologa z każdej pracy pisemnej dostawałby pałe z polskiego. Gdyby nie zaświadczenie prawdopodobnie powtarzałby niejedną klasę. Niesty szkoła nie prowadzi żadnch zajęć dla dzieci z "dys" . Jego mama która która go samotnie wychowuje nie zawsze ma czas i głowę na to zby z nim siedziec i pracowac nad umiejetnościa czytania lub pisania. Kółko trochę się zamyka bo brat jest pełni szcześcia i owe zaświadczenie traktuje jako dożywotnią ulgę. Gdyby jednak nie dostał woego zaświadczenia musiałby przysiaść poważnie do nauki aby nei zawalic semestu... tak czy inaczej praca,praca i praca.Za osobnymi klasami nei ejstem bo to przejaw dyskryminacji ale uważam że powinny odbywac sie zajęcia dodatkowe

    Autor: dainah  28.01.2008 zgłoś

    Dużo tu napisano.A ja powiem tak - dyslektycy to najbardziej kreatywni ludzie w swoich zawodach.A dlaczego? bo całe młodzieńcze życie muszą sobie radzić z tym o czym my "normalni" nie mamy pojęcia. Mózg dyslektyka to twardy dysk z móstwem informacji,żeby je odszukać trzeba znać adres, a co zrobić gdy nie możemy do niego tarfić? Dyslektyk wie,że wie tyle,że musi znaleźć swoją drogę różnymi sposobami i w ten sposób staje się kreatywny,bo inaczej nie mógłby funkcjonować. Mój syn 26 letni dyslektyk jet tego przykładem.Pozdrawiam wszystkich dyslektyków,jesteście wybrańcami.

    Autor: Dainah  28.01.2008 zgłoś

    Do Natki Jeszcze dwa słowa.żaświadczenia nic dyslektykowi nie dają oprócz tego,że nauczyciel wie.Pomyśl,że dyslektyk nie może być traktowany tak samo,bo on jest inny.A sprawa szkoły to zupełnie inna bajka i nie zaświadczenia tu sa winne.To psychika,jeśli coś jest dla Ciebie trudne - odrzucasz to,prawda.Nie miałam drugiego dziecka,gdyż szkoła syna mnie wykończyła.Zalezało mi tylko na jego maturze,aby zawsze mógł zacząć studia (jak dojrzeje do tego).Wiesz jaki jest finał ? syn ma licencjat i mgr z marketingu,a teraz studiuje drugi fakultet mgr na UW Politologię.Idzie mu super,średnia 4. A psycholog stwierdziłze dobrze będzie jak będzie zdawał z klasy do klasy. Daj spokój bratu, wspieraj go do wszystkiego trzeba dojrzeć. On jest inny,nie próbuj go zrozumieć po prostu zaakceptuj go i kochaj.To wszytko.

    Autor: róża  28.01.2008 zgłoś

    natko ! Procedura , którą powinno przejść dziecko z dysleksją , jest zabiegiem nieodzownym , koniecznym , jeśli nie chcemy skrzywdzić człowieka . Ale ja też znam życie i wiem , że nie zawsze wszystko jest tak , jak być powinno . Nie wszyscy psycholodzy , pedagodzy , nauczyciele , rodzice i uczniowie traktują ten problem poważnie i dalekowzrocznie . Dla wszystkich najwygodniej byłoby pójść na skróty - psychologowi wydać zaświadczenie i nie opracowywać dla dziecka specjalnego programu zadań , nauczycielowi też wygodniej jest zasłaniać się owym zaświadczeniem , które wydał psycholog ( w końcu to specjalista ) , bo nie musi pracować dodatkowo i , co tu dużo mówić , niejednokrotnie użerać się z dzieciakiem . Rodzice nie mają czasu , cierpliwości i kompetencji , dlatego woleliby , aby jego dzieckiem zajęli się fachowcy, a uczeń jest szczęśliwy , że wreszcie dadzą mu wszyscy święty spokój . Nie uogólniam , ale wiem , że tak też bywa . Jestem nauczycielką na emeryturze i wiele widziałam . Jestem też , jak wiesz , matką dyslektyka , a więc problem znam z dwóch ston . Oczywiście nie daje mi to prawa do bycia arbitrem i autorytetem w tej sprawie . To co piszę , to są moje skromne obserwacje . Nigdy nie robiłam badań w tej dziedzinie , więc mogę się mylić . Z autopsji jednak wiem , co to znaczy mieć ucznia dyslektyka w klasie . Wiem też , co to znaczy dla rodziców , mieć dziecko z taką przypadłością . Zaznaczam , że nie uczyłam w szkole swojego syna . Natomiast chcę zaapelować do wszystkich dotkniętych tym problemem , a zwłaszcza zwracam się do rodziców - nie lekceważcie tej sprawy ! Zaświadczenie , za którym nie idzie praca nad dzieckiem nic nie daje ! Wręcz wyrządza ogromną krzywdę ! Naciskajcie wychowawców aby stworzyli dziecku odpowiednie warunki dla jego rozwoju i edukacji . Macie do tego prawo . Jeżeli to nie pomoże , to sami postarajcie się o skierowanie do poradni psychologicznej . Do tego też macie prawo .Żądajcie od psychologa rzetelnej diagnozy i specjalnie opracowanych dla waszego dziecka ćwiczeń , które będziecie musieli z dzieckiem przeprowadzać osobiście . Do tego proponuję wspomniane już ćwiczenia dennisona . Jeśli będziecie systematyczni , konsekwentni i cierpliwi , to musi się udać ! Nie zapomnijcie też o tym , że takie dziecko ma niską samoocenę i wiele kompleksów . Chwalcie go często nawet za niewielkie postępy . To go dowartościuje i pozwoli uwierzyć w siebie i w swoje możliwości . Nie chcę się czepiać Kameleona i innych sceptyków , ale zapewniam was , że dawniej też byli dyslektycy , tylko nie było odpowiedniego rozpoznania . Wtedy uważano , że takie dziecko jest albo permanentnie leniwe , albo wyjątkowo nieśmiałe . Zleżało to od ich konstrukcji psychicznej . Zarówno jedno jak i drugie nie robiło żadnych postępów w nauce . Ta sytuacja spychała ich na szkolny margines . Nie kończyli szkół i szli do pracy do tzw . łopaty lub do mycia garów .

    Autor: Zed  28.01.2008 zgłoś

    U mnie w liceum epidemia dysleksji wystąpiła tuż przed maturą ;))) Cóż za zbieg okoliczności.

    Autor: Dainah  28.01.2008 zgłoś

    Różo szkoda,że tak mało jest nauczycieli,którzy myślą jak Ty. Mam uraz do tego zawodu i ludzi,go wykonujących arogancję,brak zrozumienia i pomocy rodzicom,którzy chcą coś zrobić dla swoich dylektyków. Wiem,że powiesz,że mają dużo uczniów itd ale w ten zawód wpisane jest współdziałanie z rodzicami (nie wymagania i mówienie że dom nic nie robi). Szkoła nie pomogla mi zupełnie,musiałam wymuszać to co się należało mojemu synowi,pracował ciężko przez całe lata. Wolny czas zajmowała mu reedukacja,zamiast korepetycji przedmiotowych przychodził do domu reedukator.Zawszy przy nim stałam i wspierałam jego wysiłki.Wiedział,że może na mnie liczyć.Myślę,że może dlatego tak daleko zaszedł.Sam bez przymusu.Zresztą zmiany są ogromne.Dziś zaprocentowały lata pracy. W USA tworzy się oddzielne szkoły dla dyslektyków,u nich to choroba,to są ludzie opóźnieni w rozwoju.Wymaga się od nich aby nauczyli się pisać i czytać.To wszystko.Uważam,ze to jest bzdura.Getta dla normalnych przecież dzieci. My,bez tej przypadłości powinniśmy rozumieć i wspomagać,a nie wyśmiewać i poniżać. pozdrawiam

    Autor: monikan4  28.01.2008 zgłoś

    witam wszystkich serdecznie mam 28 lat wiec nic mi teraz po jakim kolwiek zaswiadczeniu ale dla własnego sumienia chciała bym sie uoewnić. Myślałam że ludzie chorzy na wymiednione wyzej przypadłosci mają problem tylko z ortografią , niewiedziałam ze jest w tym też matematyka. mam ogromne kłópoty z dodawaniem i odejmowaniem w pamieci czy mogę być dyslektykiem? nie mam problemów z ortografia i b długo sie wszystkiego uczyłam. a przez tą matme nabawiłam sie wielu kompleksów. gdzie mozna to sprawdzic i czy jest to płatne.

    Autor: monikan4  28.01.2008 zgłoś

    Przepraszam za błedy ale b szybko piszę. Dodam tylko ze mimo to byłam dobra uczennicą, płakałam po nocach ale uczyłam sie do tąd póki sie nie nauczyłam. Wielokrotnie na pamięć. największą zmorą jest dodawanie i odejmowanie oraz czasem jak się nie skupie to nie pamietam czy zrobiłam daną rzecz czy też nie? może jestem tylko głupia niewiem ale chciała bym się upewnić. Prosze o pomoc.

    Autor: bena  28.01.2008 zgłoś

    Jestem mamą dwóch dyslektyków. Starszy syn miał zdiagnozowaną dysleksję dosyć pózno, w szóstej klasie SP i tylko dlatego iż ucząca go polonistka wyczerpała całkowicie moją cierpliwość stwierdzając że wypracowanie zostało napisane byle jak ,na kolanie w czasie przerwy. Spędziłam z nim w domu dwie godziny pilnując aby pismo było dosyć ładne i w miarę czytelne.Nie pomagały tlumaczenia, że syn nie umie wypowiadać się rozbudowanymi zdaniami ani pisać wypracowań. Zwłaszcza czytelnie. Spędzałam czas na strofowaniu, pilnowaniua efektów nie było.Zdesperowana poszłam do szkolnego pedagoga który skierował mnie do poradni.Miałam chyba pecha bo stwierdzono iz jest za póżno na polepszenie pisma i efektywność nauki. Syn otrzymał tylko zaświadczenie do szkoły o dysleksji.Mając już doświadczenie gdy młodszy syn zaczął chodzić do szkoły zaobserwowałam u niego objawy dające podejrzenie dysleksji. Jednak w poradni pedagogicznej mieędzyszkolnej po wykonaniu badań poinformowano mnie, że owszem syn ma dysleksję alem zaświadczenia wydaje się dopiero uczniom czwartej klasy. Skorzystałam więc z poradni prywatnej, gdzie ponowiono badania, potwierdzono diagnozę i przez dwa lata pod kontrolą prow3adziliśmy ćwiczenia pisani i ortografii. Został przestawiony na pismo drukowane co przyniosło bardzo dobre efekty. Jest też inaczej oceniany z j.polskiego i j.angielskiego. Tabliczki mnożenia nie może nauczyć się jednak do dzisiaj(4 lata).W szkole do jktórej obecnie uczęszcza jest bardzo przychylne nastawienie szkolnego pedagoga i nauczycieli. Nauka nie jest dla niego karą. Mogę pocieszyć jednak dyslektyków że mimo iż wszyscy piszą lakonicznie i zwięzle co w dzisiejszym szkolnictwie jest raczej atutem to także doskonale rozwiązują wszelkie testy. Więc głowy do góry! dzisiejsze wzorce nauczania nie są dla was przeszkodą w uzyskiwaniu dobrych ocen i wynkiów. To wasza zaleta

    Autor:  28.01.2008 zgłoś

    Do Asi Ośrodkowy to to samo co centralny.Też studentka

    Autor: róża  28.01.2008 zgłoś

    Wciągnęła mnie ta dyskusja , zwłaszcza , że stała się bardziej rzeczowa . No i pokazuje , jak wielki i poważny jest to problem . Monikan4 mogę tylko zaproponować , abyś udała się do psychologa i przedstawiła swój problem . Nie do psychiatry ! tylko do psychologa . Dzisiaj już nie ma bezpłatnych porad , więc myślę , że to kosztuje , chociaż nie jestem do końca pewna . Dzieci w wieku szkolnym są kierowane przez szkoły , więc to co innego . Na leczenie i pracę nad sobą nigdy nie jest za póżno . Trudno przewidzieć rezultat , ale gdy nic nie robimy , to się nie przekonamy . Spróbuj też zdobyć tę lub inną książkę o wspomnianej przeze mnie metodzie dennisona . Ta metoda pomaga wszystkim ludziom w koncentracji i usprawnia pracę mózgu . Wiem też , że bardziej postępowi nauczyciele bez żadnych zaleceń programowych stosują te ćwiczenia w swoich klasach zamiast ćwiczeń śródlekcyjnych . Podziwiam Cię , że potrafiłaś z takim samozaparciem i determinacją przyswajać wiedzę i przygotowywać się do lekcji . Nie wszyscy ludzie są jednakowo zdolni . Niestety systemy nauczania nagradzają tylko tych , którzy robią szybkie postępy w nauce . Liczy się tylko intelekt . Inne zalety ludzkie nie mają takigo znaczenia . Są traktowane pejoratywnie lub widziane jako ułomność , nieprzystosowanie . Np. wrażliwośc na potrzeby drugiego człowieka , empatia , to cechy , które przeszkadzają w wyścigu szczurów . A świat zachodni przyjął właśnie taki model . Ale pocieszające jest to , że coraz częściej słyszy się i czyta , że powstają szkoły alternatywne , w krórych nie jest ważny ranking lecz człowiek , dziecko . Nie ma w nich dzieci gorszych , mniej zdolnych . W każdym człowieku tkwią unikalne zdolności . I właśnie zadaniem szkoły jest wydobyć te talenty i je rozwijać . Dziecko wzrasta w poczuciu własnej wartości i szanuje wartość drugiego człowieka . Zawód stolarza nie jest w niczym gorszy od zawodu lekarza , bo liczy się człowiek , który go wykonuje i jemu należy się szacunek a nie profesji i pieniądzom , jakie ona przynosi . Są to szkoły waldorwskie , pedagogika nosi nazwę od jej pomyśłodawcy Steinera . Ale to już inny temat .

    Autor:  28.01.2008 zgłoś

    Proponuję iść do prywatnej poradni.Informacje o rekomendowanych poradniach można wyszukać na stronie Polskiego Towarzystwa Dysleksji

    Autor: Mika  28.01.2008 zgłoś

    A ja boję się o swoją córkę, została uznana za dziecko z wysokim stopniu zagrożenia dysleksją. Mamy zamiar się za to zabrać i to jak najszybciej i to chyba, im szybciej, tym lepiej. Szczerze mówiąc, to nie wiem za co się zabrać, to znaczy chciałabym coś robić z Martą w domu, ale nie wiem za bardzo co. Róża czy Ty może coś możesz polecić, jako ekspertka ;):)

    Autor: Evita  28.01.2008 zgłoś

    Brawo dla autorki artykułu za poruszenie istotnego problemu,dzięki któremu rozgorzała aż tak obszerna dyskusja.Proszę o więcej takich artykułów.

    Autor: gardina  28.01.2008 zgłoś

    Kochani,mój syn jest już dorosły,ma 23 lata.Jest dyslektykiem.Wiem jedno,że jego wychowawczyni ze sz.p.{która jeszcze uczy dzieci}do tej pory nie uznaje słowa dyslektyk.To po prostu zdolne lenie.Nie muszę przedstawiać co czuje takie dziecko.Syn mając zaświadczenie z poradni psychologiczno-pedagogicznej,nie był w stanie z niego korzystać,był oceniany na równi z klasą.W-F to była tragedia{zachwianie równowagi,stres.......}.Myślicie że nie walczyłam ?walczyłam.......,znacie oczywiście znaczenie słów:sitwa,klika,.....rozpacz?Syn,posiadając ogromną wiedzę,nie miał szans jej "sprzedać".Aż tu nagle "cud",aby dostać się do L.O.należało napisać test.EUREKA.I napisał......jako jeden z najlepszych i dostał się do ogólniaka ,gdzie tylko mała część nauczycieli była "sto lat za murzynami"{przepraszam Murzynów}.Po maturze{bez ulg} skończył studium,pracuje i pewno na tym nie koniec.DYSLEKTYCY TO WSPANIALI,WRAŻLIWI LUDZIE,tylko ICH kochajmy.

    Autor: Polka  28.01.2008 zgłoś

    Do Miki: Mika słuchaj, ja sie na tym tez za bardzo nie znam, bo też dopiero się razem z Grzesiem zabraliśmy, ale trochę poczytałam, poszukałam i tutaj:http://smyk.com/index.php?option=com_forum&action=thread&id=3024&Itemid=0 są jakieś fajne porady szczerze mówiąc, chcemy ćwiczyć, i w sumie zawsze chyba można się tam ich zapytać...

    Autor: róża  28.01.2008 zgłoś

    Cieszę się , że mogłam się na coś przydać . Jednak ekspertem w tej dziedzinie nie jestem . Jedynie praktykiem i to może już przestarzałym . Od kilku lat nie uczę w szkole ( emerytura ) , no i syn , dyslektyk jest już dorosły . Wyrósł na prawdziwego indywidualistę , utalentowanego artystę , choć szkół w tym kierunku nie kończył , a teraz jest kochającym mężem i ojcem o wyjątkowej wrażliwości i uczuciowości .Skończył stydium pomaturalne . Poza tym jest przedsiębiorczy i potrafi radzić sobie w życiu . Piszę o tym , ponieważ wychowawcy i nauczyciele , zwłaszcza w szk. podst. nie wróżyli mu tego , a mnie współczuli . Przyzwyczaiłam się do tego , że teraz wszystkich zadziwia , nawet nas , rodziców . Ale szkoła już chyba na zawsze będzie mu się kojarzyć z koszmarem . Poza tym co już napisałam , nie wiele mogę dodać , ponieważ rodzajów dysleksji jest chyba tyle , co dyslektyków . Może nie rodzajów , co indywidualnych zabarwień . Konieczna jest jednak wizyta u psychologa , najlepiej w specjalistycznej poradni . Przed chwilą przeglądałam , co piszą na ten temat w internecie . Jest tam dyżo informacji i porad , choć nie znalazłam żadnej wzmianki o tej metodzie , która jes dla mnie rewelacyjna . Oczywiście trzeba też zastosować wszystkie zalecenia psychologów . Dodam , ż na google wpisałam - dannisona metoda - i jest ona tam dosyć szeroko omówiona . Zalecana jest w różnych przypadkach , ale dyslektykom również . Zainteresowanych odsyłam na tę stronę , zwłaszcza na pozycję siódmą . Pedagog Elżbieta Grabska - Cygan opisuje nawet poszczególne , ćwiczenia , więc można nauczyć się ich z tych opisów . Szkoda tylko , że nie ma zdjęć , ale dobre i to . Pozdrawiam wszystkich . Przede wszystkim kochajcie swoje dyslektyczne dzieci , o kazujcie im miłość i zaakceptujcie je takie jakie są . Potem dopiero można coś z tym zrobić . Krok po kroku , bez paniki . Życzę dużo optymizmu i wiary w sukces .

    Autor: róża  29.01.2008 zgłoś

    Jeszcze raz odsyłam do internetu wszystkich rodziców , którzy pragną pomóc swoim dyslektycznym dzieciom lub podejrzewających swoje pociechy o tę przypadłość . Wystarczy wpisać w google np. - dysleksja rozwojowa lub / i dennisona metoda i znajdziecie wszystko co Was może zainteresować . Jest tam również artykuł o dzieciach podejrzanych o dysleksję w wieku przedszkolnym . Dobrze jest mieć wiedzę na ten temat i być przygotowanym do wizyty u psychologa .Powodzenia .

    Autor: monikan4  29.01.2008 zgłoś

    Bardzo dziękuje za odp. Pani różo jest Pani chyba osobą bardzo wrażliwą na krzywdę innych. Niepotrafię powiedzieć czy zrobię ta badania ze wzg na koszta i brak czasu. Trochę jednak się przestraszyłam czytając, iż może to być dziedziczne gdyż mam córkę (4 lata). Ja byłam b zawzięta i mimo tego (jeśli naprawdę jestem chora ,a nie łomna bo tego nie wiem) byłam dobrą uczennicą wręcz uważali mnie za kujona ale to dopiero w liceum bo w podstawówce siedziałam cicho jak mysz by nie wyjść na głupią. A co będzie jesli i moje dziecko odziedziczy to po mnie nie chcę by znienawidziła szkołę. Czy u tak małego dziecka są juz jakieś obiawy?

    Autor: gardina  29.01.2008 zgłoś

    Dysleksja to nie choroba.Ci wrażliwi Ludzie odbierają te same wiadomości,tak samo jak my ,tylko wiadomość zmierza do Nich inną trasą.To jak konstrukcja samochodu.Wszyscy jeżdżą "fiatami" ,a dyslektyk"fordem",droga ta sama,cel ten sam,inny jest tylko konfort jazdy i szybkość.......czy to rozumiecie???????? FORDY ZAWSZE MI SIĘ BARDZIEJ PODOBAŁY.

    Autor: kamil  29.01.2008 zgłoś

    Ja sam jestem dyslektykiem , dysgrafem i dysortografem nauka w szkole nie byla latwa dostawalem pale za pala z polskiego bo dyrektor niemial pojecia oczyms taki jak dysleksja , dostawalem za bledy ort. mialem lekcje tzw. wyrownawcze u pedagoga szkolnego , przepisywanie tekstow itp itd.jest taka ksiaska genisze dysleksji -jesli sie nie myle lub cos bardzo zblizonego , napisana jest typowo dla dyslektukow , bardzo latwo sie ja czyta i opisany jest sposob myslenia i wyobrzen podczas czytania jakich kolwiek materialow przez dyslektow. Polecam

    Autor: mama 2 dyslekt,  29.01.2008 zgłoś

    Kochani wreszcie ktos pisze rzeczowe i sensem nie zazdroscie dyslektykom tym rasowym nie rzekomym jesli nie maja dosc determninacji wsparcie ,pomocy ze strony rodzicow i to przeogromnej ( sama corce przed matura cale noce czytalam podreczniki a rano szlam do pracy)i dobrej samooceny laduje w miernych szkolach ponizej swoich mozliwosci i potecji intelektualnych czesto pozostawiaja szkoly nie wierza w siebie tyle juz slyszeli niekorzystnych opinii o sobie ze motywacja ich spada do zera, Opinie o cechach dysleksji powinny naswietlac problemy ucznia i nauczyciel winien wiedziec kakim problemem dla ucznie jest poprawne pisanie dlaczego niechetnie czyta dlaczego w wypracoiwaniu brak ekspresji slownej i lamie sie styl dlaczego taqk duzo wiecej potrzeba mu czasu na pisanie wtedy gdy jego rowiesnicy moga biegac po podworkui. Dlaczego ich mamy najczesciej po pracy nie ogladaja tv i maja balagan w domu bo slecza z dziecvkiem nad lekcjami choc doprawdy madre jest jakby unieruchomione w szkole przez cechy dyslleksji to nie tytlko kwestia kilku bledow w zeszycie nie kpijcie zatem z dys swiadomosc trudnosci innych jrst miara wielkosci czlowieka i kultury a teraz nauka potwierdzila minimalne zmiany w mozgu ktorych konsekwencja jest dysleksja.

    Autor: róża  29.01.2008 zgłoś

    Monikan4 . Rozumiem , że możesz nie mieć pieniędzy na wizyty u specjalistów , zwłaszcza , że może będzie potrzeba tam być kilka razy . To bardzo smutna rzeczywistość . Ale musisz znależć trochę czsu , aby zapoznać się z materiałami jakie znajdują się w internecie . Przeczytaj je uważnie . Na pewno znajdziesz coś , co może być przydatne dla Ciebie i Twojej córeczki . Przecież możesz sama zacząć z nią ćwiczyć i wykonywać zadania jakie sugerują psycholodzy i pedagodzy . Tu obowiązuje zasada , im wcześnie , tym lepiej . Nie skazuj swojego dziecka na takie życie , jakie Ty miałaś , będąc uczennicą . A jeśli okaże się , czego życzę Twojej córeczcr z całego serca , że nie ma dysleksji , to zapewnam Cię , nie zaszkodzisz jej tymi ćwiczeniami , a wręcz przydadzą sie jej , gdzy pójdzie do szkoły . Zrób wszystko , co możesz i dmuchaj na zimne . Jesteś w lepszej sytuacji niż Twoi rodzice . Problem jest dzisiaj lepiej rozpoznany , no i dostęp do wiedzy i pomocy szeroki .

    Autor: Adrian  29.01.2008 zgłoś

    Strasznie modne słowo ostatnio ta "dysleksja" i chyba trochę za dużo nadużywana. Moim skromnym zdaniem w większości przypadków dys- jest tylko wymówką, gdy komuś nie chce się uczyć orografii etc. Nie przeczę że takie schorzenie jak dys- istnieje ale występuje w nikłym procencie społeczeństwa. Z tego co ja zauważyłem to gdy dziecko robi dużo błędów ortograficznych to rodzice zamiast mu pomóc załatwiają mu zaświadczenie o dysleksji. A prawdziwą chorobą w dużej mierze u ludzi (choć w tej chwili mam na myśli dzieci w wieku szkolnym) z jakąkolwiek dys- jest lenistwo lub brak czasu rodziców żeby wspólnie popracować z dzieckiem.

    Autor: róża  29.01.2008 zgłoś

    DO SPYDDY . Dwa słowa do Spyddy , mając nadzieję , że jeszcze zaglądniesz na tę stronę . Z tego , co napisałeś wynika , że jesteś sam ze swoim problemem . Myślę , że Twoi rodzice nie olewają Cię , tylko po prostu nie potrafią Ci pomóc , bo tak jak wielu ludzi , nie znają problemu . Piszesz , że masz 15 lat , więc nie jesteś już zagubionym , małym dzieckiem , choć wiem , że jest Ci ciężko nie mając pomocy z nikąd . Ale skoro już zaglądnąłeś do internetu w tej sprawie , to sam widzisz ilu jest ludzi podobnych do Ciebie . Zaglądnij sobie w google na te strony , o których wcześniej pisałam . Hasło - dysleksja rozwojowa . Wierzę , że potrafisz sobie sam pomóc . Tam są podane zalecenia , które możesz wykonywać bez niczyjej pomocy . Nie poddawaj się i walcz o siebie ! Jeszcze wszystkich zadziwisz ! Powodzenia !

    Autor: Mika  30.01.2008 zgłoś

    Róża dziekuje bardzo, że dzielisz się z anmi tak z cennym doswiadczeniem. A Tobie Polka dzieki wielkie za fajny link, coś tam sobie poczytałam i może coś w tym kietunku uczynię :) Pozdrawiam Was!

    Autor: kruszynka  30.01.2008 zgłoś

    dysleksja dla mnie tez jest sprawa b.trudna zwlaszcza w ortografii.w latach komuny i nauce na prowincii,byli nauczyciele ,zle uczacy albo sami zawiele nie umieli,traktowali takiego ucznia jak debila,bili po glowach dziennikiem bili drewnianymi piornikami po dalcach,nie docieralo do takiego nauczyciela ze uczen slabszy w nauce moze miec dysleksie,uczyl sie dzien i noc ale nic nie wchodzilo mu do glowy,nieraz mysle o tym nauczycielu,i mam chec nie raz nabluzgac teraz,po kilkudziesieciu latach choc juz jest teraz osoba okolo70 lat,ale mimo wszystko mam zal do tego nauczyciela ze tak traktowal ucznia wyzywajac go od najgorszych,a poskarzyc sie nie mozna bylo,bo to nie wina nauczyciela byla ale ciagle biedny ten uczen byl ponizany.pozdrawiam

    Autor: szezlong  30.01.2008 zgłoś

    Kurde! A ja to wole tak: nasrać, rozmazać i chuj!

    Autor: zaczarowana  31.01.2008 zgłoś

    ja tez jestem dyslektykiem i oprocz kilku innych mniej dokuczliwych w tym momecie mam olbrzymi problem z jezykiem obcym. bardzo zalezy mi zeby nauczyc sie angielskiego ale to normalnie syzyfowa praca ;/ czy ktos zna dobre metody nauki jezyka dla dyslektyka???

    Autor: lewuska  01.02.2008 zgłoś

    Ja tez miałam okrutne problemy z czytaniem i pisaniem. Czasy szkolne i studia to tragedia , wstyd na calej lini. Dzisiaj mam 52 lat a dopiero od 15 lat mam z tym spokój . Nie wspomnę jak mając małe dziecko bardzo chciałam czytać bajki i nie moglam bo sama się siebie wstydziłam . Moje dzieci są już dorosłe i wspominają duki swojej mamy i się smieją do rozpuku . Ale mam to już za sobą. CO ciekawe ze ścisłych przedmiotów byłam najlepsza z WF tez a ale języki katarsrofa. Jak upadł socjalizm to ja j.niemieckiego nauczyłam się przez telefon . Pozdrawiam i głowa do góry. REcepty tez nie mam

    Autor: obywatelg  01.02.2008 zgłoś

    KILKA SŁÓW DO KAMELEONA, NATKI, RÓŻY, MONIKI4, naukowe badania potwierdzają, że dysleksja istnieje od momentu, gdy ludzie zaczęli pisać i jest diagnozowana we wszystkich językach pisanych, nawet w chińskim. Nie mogę zgodzić się z krzywdzącą opinią, że kiedyś dysleksji nie było. Była, tylko nie była diagnozowana. Dysleksja została odkryta pod koniec XIX wieku przez szkockich lekarzy ogólnych i okulistów i niemieckiego lekarza szkolnego. Została określona wtedy jako "ślepota liter". "Widzi, a jakby nie widział". Od tego czasu dysleksja, patomechanizmy jej powstawania i objawy są cały czas badane, nie jest do tej pory stwierdzona jej jedyna przyczyna. Istnieje kilka teorii, ale jest to na pewno zespół deficytów, TAK ZWANYCH DYSFUNKCJI GRAFO-MOTORYCZNYCH, które nie korygowane prowadzą do ogromnego dyskomfortu, problemów szkolnych, fobii szkolnej i przede wszystkim niskiej samooceny. Dyslektyk zostawiony sam sobie, przepadnie. Każdy dyslektyk ma swoją dysleksję. Nie można postawić znaku równości między dyslektykami. Istnieje wiele metod pracy z dyslektycznym dzieckiem. Róża wielokrotnie wspominała o kinezjologii edukacyjnej Paula Dennisona. Ćwiczenia są bardzo proste i pomagają. Jeden warunek musi być spełniony; systematyczność. U dyslektyka obydwie półkule pracują nierównomiernie i ćwiczenia typu "Dennison" uaktywniają potencjał obydwu półkul. Jestem nauczycielem 2 języków obcych i od lat pracuję z uczniami dyslektycznymi stosując metodę Dennisona, ćwiczenia wg Metody Dobrego Startu upowszechnionej przez panią prof. Martę Bogdanowicz, ćwiczenia zgodnie z zasadą Ruchu Rozwijającego Weroniki Sherborne, Metodę 18 struktur wyrazowych. Polecam również książkę prf. Bogdanowicz i Anny Adryjanek "Uczeń z dysleksją w szkole. Poradnik nie tylko dla polonistów", wydawnictwo Operon, Gdynia 2004. Wszystkie zrozpaczone i bezradne mamy oraz niedowiarkowie znajdą wyjaśnienie tego prodlemu i wskazówki do pracy. Moniko4, w tej książce są podane objawy dysleksji w poszczególnych okresach rozwoju dziecka i opisane działania jak dziecku pomóc. Proszę pamiętać, że dyslektyk musi włożyć w pracę i naukę o wiele więcej wysiłku niż uczeń niedylektyczny. Klasy dla dyslektyków to przecież nie objaw dyskryminacji, tylko forma pomocy. Istnieją przecież w wielu szkołach klasy z oddziałami integracyjnymi, w których praca polega na indywidualizcji wymagań i programu nauczania. Do tego typu klas mamy bardzo chętnie posyłają dzieci bez zaburzeń, bo klasy są mniejsze i jest 2 nauczycieli, nie rozumiem zatem sarkazmu na temat. W Gdańsku jest Liceum Programów Indywidualnych, które opiera się na pracy dostosowanej do indywidualnych zaburzeń uczniów. Opinie Poradni Pedagogiczno- Psychologicznych nie mają być zwolnieniem z czegokolwiek, tylko wskazówką do ukierunkowanych działań. Osoby niedyslektyczne nawet sobie nie wyobrażają jakie trudności mogą być z określeniem kierunku "prawo-lewo, z przodu z tyłu", kierunki na mapie, orientacja w terenie, określanie czasu na zegarze, czasu "później- wcześniej", chronologii "numery telefonu, nazwy miesięcy i dni tygodnia, wydarzenia historyczne, numery autobusu, zapamiętanie terminu spotkania, powtórzenie jakiegos ruchu z tzw. odwzorowaniem np; rysowanie, geometria, taniec, szydełkowanie. Ćwiczenia na równoważni, jazda na rowerze lub rolkach, skok przez kozła, gra w tenisa, lub badmintona mogą być katorgą. A jest to wynik zaburzonej percepcji (postrzegania) przestrzennej i zaburzonej motoryki. Osobom niewierzącym w dysleksję życzę więcej tolerancji i wyrozumiałości, a osobom dotkniętym tym problemem dużo sił i wytrwałości oraz zrozumienia ze strony otoczenia. Osoby dyslekyczne są bardzo kreatywne i proszę tych dysfunkcji grafomotyrycznych nie nazywać "ułomnośćią". Pozdrawiam Różę.

    Autor: margo  02.02.2008 zgłoś

    Mam synka w pierwszej klasie, u którego zdiagnozowano dysfunkcję słuchową z początkami dysleksji. Ja i mąż nie mieliśmy w dzieciństwie podobnych problemów, więc trochę trudno nam było to zrozumieć.Na przykładzie synka mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że ten problem naprawdę istnieje. W klasie "zero" w przedszkolu zwróciłam uwagę, że syn ma problemy z zapamiętaniem liter. Nie potrafił powiedzieć na jaką głoskę zaczyna się dane słowo (nie mówię już o głosce końcowej lub środkowej). Mąż już wtedy powiedział,że to wygląda na dysleksję. Niestety przedszkole nic nie zrobiło.Dopiero szkoła wysłała dziecko do poradni, gdzie poinformowano mnie, że zmarnowaliśmy cały rok. Teraz syn chodzi raz w tygoniu na dodatkowe zajęcia w szkole,ćwiczy czytanie w domu,a pani wychowawczyni na razie nie pyta go z czytania przy całej klasie. Dziecko wymaga dowartościowania i uwagi, ma kłopoty z określeniem czasu, dni tygodnia, z jazdą na rowerze. Mam jednak nadzieję, że wspólnie uporamy się z tym problemem.

    Autor: Janusz  02.02.2008 zgłoś

    Kochani ja uczylem się w latach 60siątych kto tam o tym wiedział.Ja dopiero nie dawno się dowiedziałem,dlaczego ja taką katorgę przeszedłem.W 1967 roku ukończyłem szkołę .Posiadam wykształcenie średnie techniczne.W przedmiotach ścisłych byłem mocny,natomiast j.polski i historia to tragedia.Historię udawało mi się wykręcać cwaniactwem.Natomiast j.polski wykuwałem na pamięć i co z tego.ortografia mnie dyskwalifikowała.Ja około 70% czasu poświęcałem na naukę języka polskiego i zawsze była pała.Ukończyłem szkołe tylko dlatego,że zawsze zgłaszałem się do odpowiedzi ustnej.Dzięki temu średnia była dostateczna.To już jest tyle lat a mi to się jeszcze sni po nocach.Żeby wtedy wiedziano o tym,napewno nie jeden może tytuł naukowy bym miał.Nigdy człowiek,który nie doświadczy czegoś takiego,nie jest w stanie zrozumieć bliżniego z borykającym się problemem.

    Autor: BLAD  03.02.2008 zgłoś

    Witajcie kochani mam 45 lat i dlamnie szkola to byl koszmar do dzis malo pisze robie uniki jak moge byle nie pisac wspolczuje dla innych .powodzenia

    Autor: Delfina  03.02.2008 zgłoś

    Ludzie, wszystko super ale jest dyslekSja, a nie dyslekCja - warto sie nauczyc poprawnie wymawiac nazwe swojej przypadlosci:) 99% obecnych dyslektykow to osoby, ktore zadowalaja sie zaswiadczeniem i nic dalej z tym nie robia, dzieki temu moga zdac mature i nawet isc na studia. Moim zdaniem byloby to w porzadku gdyby na swiadectwie (dyplomie) znajdowala sie informacja, ze owszem, ukonczyli szkole z takim a takim wynikiem ale sa dysortografami. Bo wtedy wiadomo, ze mieli "fory".

    Autor: Delfina  03.02.2008 zgłoś

    Mialo byc: dyslektykami

    Autor: młoda  05.02.2008 zgłoś

    Znam dokładnie ten ból. Mam 21lat w szkole podstawowej wyzywano mnie od leniucha nie pomagano mi w żaden sposób uporać się z tym problemem. Po 1 klasie szkoły podstawowej (okres wakacji) zapomniałam nawet alfabet. Nie cierpiałam czytać, zawsze płakałam nad tymi okropnymi czytankami które miały 20 stron a ja siedziałam nad nimi po 2dni, i dostawałam 2 za czytanie( potem słyszałam że w cale w domu nie ćwiczyłam).Dopiero przełom w czytaniu nastąpił jak miałam 12 lat. Mam do teraz problem z JEZYKAMI a w szczególnośći z NIEMIECKIM(10 lat nauki 0% przyswojenia), działała tu zawsze zasada ZZZ zakuć, zdać, zapomnieć. Nikt nigdy w klasie nie siedział tyle nad NIEM. co ja i nikt nie miał takich ocen jak ja, co roku zagrożenie. Z niemieckim próbowałam wielu metod nauki. Z ang trochę lepiej choć pisownia kuleje. Mam też ogromny problem z datami, imionami nazwiskami czy nazwami kolorów. No i jak szybko piszę to robię błąd na błędzie. Mam też dużego stresa przed pisaniem przy kimś, pisaniem sms-ów, czy na gg. Nie mam za to problemów z przedmiotami ścisłymi, technicznymi, plastycznymi. Jestem plastykiem (pracuję jako projektant i się uczę) wiedzę z historii sztuki przyswajam bardzo szybko, i mam ją całkiem sporą;). W liceum (chodziłam do plastycznego) uczyłam się zwykłej historii na podstawie historii sztuki (dzieł artystów), POMAGAłO!!!! P.s czytałam swoją wypowiedz 5 razy;) -ale wy o tym wiecie-

    Autor: rodzic  05.02.2008 zgłoś

    mam dwie różne opinie jedna poradnie stwierdza,że moje Dziecko należy do grupy dzieci zagrożonych dyslekcją(dysfunkcja grafo-motoryczna) i druga że nie ale piszą że trzeba jemu pomóc podają konkretne przyklady sa w niej wskazowki dla nauczycieli o wydłużonym czasie pisanie sprawdzianow prac klasowych itp.wskazowki dla nas rodziców w jaki sposób wspomagac syna w nauce niestety pani dyrektor szkoly (humanistka) ma swoje własne zdanie-opinię na temat mojego Dziecka i nie stosuje się do opinii psycholga ani pedagoga UWAŻA ŻĘ PORADNIE PEDAGOGICZNO PSYCHOLOGICZNE POWINNE ZOSTAĆ ZLIKWIDOWANE.Pani od matematyki zapoznała się z opiną PPP,jest nauczycielem z wieloletnim DOŚWIADCZENIEM zgadza się z opiią ppp jest pedagogiem i psychologiem dla mojego Dziecka i dla mnie ,Cóż ja jak mogę to pomagam mojemu dziecku przechodzi z klasy do klasy ze swoją wrażliwością krzywdy wyrządzanej innym ludziom zapominając i niemyśląc o sobie.Na próbnym tescie kl.VI uzbierał 18pkt.,czasu na odpowiedzi mniał tyle co najlepsi uczniowie.Widziałem ten test wychowawca stwierdził,że cyt. zabrakło mu czasu bo odpowiadał powoli w/g kolejności pytań(problem z czytaniem)".Teraz pani z niemieckigo JE męczy bo jak ma przejśc do gimnazjum to MUSI biegle znać odmianę"w czasach"..Cóz dalej będę pracował dodatkowo z moim KOCHANYM DZICKIEM 4 h.dzienniejest to dla jego dobra.JEDNAK KIERUJĘ APEL DO WSZYSTKICH pracowników Por.Psych.Pedag.w kraju sprawdzajcie uczciwie szkoły tam gdzie są opinie z WASZYCH PORADNII.Nie opierajcie się tylko na dokumentacji szkolnej czy opinii nauczycieli.NIE ZAPOMINAJCIE O OPINIOWANYCH PRZEZ WAS UCZNIACH.Mam nadzieję,że państwo wkrótce nałoży taki obowiązek na podobne istytucje jak PPP.Wiem jakie zagadnienia z poszczegłonych przedmiotów musi znać moje Dziecko.W chwili obecnej jestem w trakcie składania pozwu do sądu o swiadome znęcanie sie nad moim dzieckiem przez szkole.,będę walczyśćm o swoje racje nawet w Trybunale Europejskim

    Autor: Russel  05.02.2008 zgłoś

    Witam wszystkich zdolnych. odrazu informuje ze jestem dyslektykiem, a na dodatek pisze na klawiaturze bez znakow polskich. im wiecej czytam tym bardziej sie doluje, uswiadamiam sobie coraz wiecej rzeczy ktore poprostu wylecialy mi z glowy. np. ze jako 14 latek nauczylem sie dopiero wszystkich miesiecy pokolei, ze jako 18 latek zapamietalem kiedy jest wigilia, mniej wiecej w tym samym czasie zapamietalem ze kiedy sa moje imieniny- Andrzejki!!!!. jestem z swoja nazyczona 5 lat, a mam problem z zapamietaniem jej daty urodzin (imienin nawet sie nie staram) niby znam miesiac, rok, ale czy to jest 26 czy 28, to musze sprawdzac w dowodzie osobistym. a co do bledow orotgraficznych to moj szczyt byl jak przepisywalem temat pracy klasowej z jezyka polskiego. podczas przepisywania tematu zrobilem tyle bledow, ze nauczyciel odrazu wstawil mi jedynke, nie czytal dalej. Co mnie zawsze dziwilo, ze z jadam litery gdy pisze...to na poczatku, to na koncu... tlumaczyli mi ze sniadanie powinienem jesc. i najczesciej okreslenie jakie mi dawali nauczyciele to bylo: zdolny ale len. pomimo tego wszystkiego uwiezcie mi zawsze mialem czerwony pasek, zdalem do bardzo dobrego liceum, zdalem mature (co prawda pisemny 2, ale usty 4 z j.polskiego). skonczylem studja. a teraz robie doktorat na zagranicznym universytecie. jezyka angielskiego proboje nauczyc sie od 10 lat, bez skutku, pomimo ze juz kilka lat mieszkam za granica. Wiec to musi byc dyslekcja, bo nazwac sie glupim nie moge. ale uczyc musze sie tylko w cichym pokoju bo nawet mucha mnie rozprasza. te kilka moich wypocin chcialbym podsumowac tym, dyslekcja istnieje, tylko usoby bez tego zaburzenia musza w to uwierzyc i zrozumiec. ja tez mam problemy w zrozumienie tego jak moja dziewczyna nie widzi numeru autobusu z 15 metrow, czy to znaczy ze klamie skoro ja to widze. nie starajmy sie mierzyc ludzi w lasna miara. pozdrawiam p.s. bycie dyslektykiem ciezka sprawa, ale ja wierze ze to sprawia, ze naz mozg zaczyna pracowac na innych, ciekawzyszch, wyzszych obrotach.

    Autor: Adrian  05.02.2008 zgłoś

    Jestem dyslektykiem badania robiłem dawno temu powtarzając je co 3 lata jak się powinno robić przyznam sie szczerze że jak dostałem opinię o dysleksji to zaczołem sie lenić i nie robiłem nic w tym temacie! Nie lubiłem czytać książek, nie zwracałem uwagi jak co piszę dziś mam 19 lat i fakt dalej robie błędy ortograficzne ale zacząłem dużo czytać, czytanie stało sie moją pasją ale i tak boje sie czytać na forum jak czytam coś na głos nie tylko sie szybko męczę ale i zmieniam zdania stresuje sie potwornie. Boje sie że to może zniszczyć moje marzenia ponieważ chcę studiować politologie a na tych studiach trzeba umieć czytać na forum. To jednak nie najgorsza rzecz w mojej całej dysleksji jest coś o wiele gorszego mianowicie to że nie umiem nauczyć się żadnego języka obcego bardzo mnie to "boli" ponieważ jest to ważna rzecz w współczesnym świecie. Chodzę na korepetycje z j. niemieckiego którego uczę się już 9lat i z angielskiego którego w sumie uczę sie ok 5 lat, robie wszystkie zadania domowe uczę sie słówek, co mnie bardzo męczy ponieważ żeby nauczyć się jakiego kolwiek słowa dobrze wymawiać i dobrze pisać tracę tyle czasu że od razu odechciewa mi się wszystkiego. Nie mam pojęcia jak sobie z tym radzić jestem na siebie zły czasem sobie nawet współczuje że nie umiem sie tego nauczyć próbuje nowych technik nauki myśląc że po prostu nie znalazłem tej odpowiedniej ale tak naprawdę jestem bezsilny ponieważ moje "ograniczenie" w tym zakresie jest tak duże że nie jestem wstanie tego nadrobić! Niektórzy nie rozumieją mnie i moich kłopotów wyśmiewając sie jaki to kaleka umysłowy czasem mnie to boli dając kopa w tyłek tyle że to nic nie pomaga tylko sprawia że jeszcze bardziej się dołuje! Jeśli znacie jakieś techniki które pomagają w nauce języka nie mówie tu o ćwiczeniach ruchowych bo to już przerabiałem i nic mi nie dało, napiszcie do mnie! Z góry dziękuje!

    Autor: zaczarowana  06.02.2008 zgłoś

    do RUSSEL z tym angielskim to mnie na maksa zdołowałeś... :(

    Autor: Russel  07.02.2008 zgłoś

    Do Zaczarowanej Nie bylo to moim celem. Poniewaz ja mieszkam za granica, pracuje tam i jezykiem tym posluguje sie codziennie. wiec sie go nauczylem, tylko nie na takim poziomie jakim bym chcial. mam problemy z zapamietywaniem slow. strasznie wolno ucze sie slowek, w przeciwienstwie do innych osob. czesto robie bledy uzywajac nie odpowiedniego slowa, ktore brzmi podobnie. Moi znajomi ktorzy konczyli ze mna liceum jezykowe, sa teraz tlumaczami, lub ucza angielskiego, ja niestety zaliczam kolejny kurs jezyka. i nadal nie wiem jak sie pisze holiday, avaiable itp. prosze sie nie poddawac.

    Autor: pracownik poradni  07.02.2008 zgłoś

    Witam:) czytam artykul i musze przyznac,ze zwrocono w nim uwage na bardzo wazna rzecz-mianowicie na duzy naklad pracy ze strony dziecka w celu pokonywania trudnosci w czytaniu oraz pisaniu.Kazdego roku trafiaja do poradni setki "dyslektykow" na badania, pisze w cudzyslowie dlatego,ze gdy zalecimy im systematyczne wykonywanie cwiczen przez minimum pol roku - oni juz do nas na badania kontrolne nie wracaja!Dlaczego?Odpowiedzcie sobie sami:)Duzo dzieci po prostu nie cwiczy,nie czyta - wola spedzac czas grajac w gry komputerowe,lub piszac na gg gdzie nie uzywaja polskich znakow, wszelkie znaki diakrytyczne (np. tzw.haczyki przy ą,ę) ida w zapomnienie. Jakikolwiek naklad pracy wywoluje bunt...Ciesze sie,ze wpisalo sie tu tyle osob,ktore osiagnely sukces tylko dlatego,ze mieli ochote na niego zapracowac! Jako terapeuta polecam wszystkim rodzicom dzieci z ryzyka dysleksji cwiczenia wydawnictwa Operon: "Ortograffiti"...Weszly na rynek juz takze cwiczenia dla klas mlodszych szkoly podstawowej, wczesniej byly dla gimnazjalistow i uczniow starszych.Cwiczenia sa bardzo fajne, ciekawe, doskonala wszystkie funkcje (spostrzegawczosc wzrokowa, analiza i synteza wzrokowa, koncentracja uwagi itp.) odpowiedzialne za czytanie i pisanie. Sa tez w serii cwiczenia grafomotoryczne, doskonalace sprawnosc graIfomotoryczna. Dla maluchow z klas I- III polecam cwiczenia Janiny Mickiewicz "Cwiczenia doskonalace nauke czytania i pisania". Zycze owocnej pracy:) Jesli ktos ma jakies pytania zwiazane z diagnoza lub terapia dysleksji - chetnie odpowiem:)

    Autor: pracownik poradni  07.02.2008 zgłoś

    Adrian - niestety jest przewaznie tak,ze jesli ktos jest dyslektykiem - ma rowniez problemy z nauka jezykow obcych.Czesto jednak te problemy dotycza glownie pisania - wystepuja liczne bledy, osoby te lepsze sa w konwersacjach...wiec moze tego typu metody bylyby dla ciebie lepsze?sa tez kursy komputerowe wykorzystujace techniki pamieciowe, jesli sie nie myle z wydawnictwa edu-rom.Nie poddawaj sie!

    Autor: róża  07.02.2008 zgłoś

    Do Delfiny Skąd wiesz jaki odsetek dyslektyków to lenie i oszuści ? Czy robiłaś jakieś badania w tym kierunku ? A może korzystałaś z materiałów na ten temat . Chętnie zapoznałabym się z nimi , więc podaj ,żródła , z których korzystałas , za nim wyraziłaś swoją opinię . Oczywiście ,że są i tacy dyslektycy , którzy zwolnienie i opinię z poradni wykorzystują do tego , by czuć się usprawiedliwionym i zwolnionym od obowiązku uczenia się i pracy nad soba . Tacy ludzie wyrządzają jednak tylko sobie krzywdę , a nie innym , poniewaz odbierają sobie możliwości na wykorzystanie własnego potencjału intelektualnego i talentów jakie zapewne posiadają . Jeżeli jednak osiągają dobre wyniki , kończą szkoły i są dobrymi pracownikami , fachowcami , specjalistami - to nie dlatego , że zaświadczenie psychologa za nich to wszystko osiągnęło . Ono jedynie pozwala wyrównać szansę , jeśli dyslektyk potraktuje to poważnie . Wyrażając taki sąd , Delfino , krzywdzisz większość uczciwych , ciężko pracujących ludzi dotkniętych tym problemem , podajesz w wątpliwiść rzetelność pracy psychologów , pedagogów i nauczycieli.

    Autor: Wadera  08.02.2008 zgłoś

    Nigdy nie ustalono u mnie dysleksji, za tamtych czasów nie do końca sie o tym mówiło. Jednakże miałam straszne problemy z ortografią i interpunkcją, która po prostu dla mnie nie istniała. Na szczęście moja nauczycielka nie obniżała mi jak innym oceny za tak zwane ortografy, bo bym zawsze miała dwójki. Za to brała pod uwagę treść i udawało mi się wyciągnąć na trójeczkę ;). Za to byłam bardzo dobra, jedna z najlepszych z matematyki i fizyki. Nadal mam straszne problemy z zapamiętywaniem nazw własnych, ale jakoś sobie daję rade bez tego. Używam inne moje zdolności, które z czasem zapełniły lukę. Można żyć z tego typem dolegliwości, choć nieraz jest to flustrujące jak trzeba pytać milion razy kogoś o imię lub się nie pamięta podstawowych nazwisk, tytułów piosenek i dat. Ludzie często o tym rozmawiają. Ja bardziej ide na intuicję i co lubie lub nie. Mimo tych problemów skączyłam studia kulturoznawcze, kierunek we Francji i mówie dobrze 3 językami, teraz sie ucze czwarty. Również wykorzystuje moją intuicję, wrażliwość i empatię w kontaktach z ludźmi i w sztuce, którą sie interesuje. Oprócz tego mam dobry kontakt z dziećmi i ze zwierzętami co je uwielbiam:). Mam tez dosyć dużą wiedzę, tą obok nazw własnych i dat;), bardziej analityczną opartą na spostrzegawczości i łączeniu faktów. Może dlatego że nie miałam problemów z czytaniem. Nauczyłam sie czytać jak miałam 4 lata i od tego czasu nie odrywam się od książek:).Tak funkcjonuje od dawna i taka po prostu jestem. Akceptuje sie taką i nawet ciesze się nieraz z tego, bo potrafie zobaczyć rzeczy z innej strony niż większość ludzi. A najlepszą metoda do nauki języka, jak dla mnie jest pobyt w kraju i wtopienie sie w kulturę i w ludzi, próbując ich zrozumieć. Język to nie tylko słowa-nazwy własne jak dla mnie;), ale cała kultura, myślenie i życie. Zycze szczęścia wszystkim dyslektykom i innym i pozdrawiam Sorki za błędy ale pisze z Francji, bez polskiej klawiatury

    Autor: róża  08.02.2008 zgłoś

    Dziękuję "obywatelowi "za wsparcie i cenne informacje . Pozdrawiam . Jak widać z komentarzy problem z dysleksją jest duzy i budzi wiele emocji i kontrowersji . Wniosek nasuwa sie sam : wszyscy jesteśmy niedoinformowani , zarówno dyslektycy , jak i osoby wolne od tej dysfunkcji. Sytuacja taka rodzi wiele nieporozumień . Sami dyslektycy często lekceważą problem , natomiast pozostali niejednokrotnie krzywdzą ich brakiem zrozumienia , posądzeniami o nieuczciwość , cwaniactwo itp.Powinno się to zmienić , jeśli chcemy uchodzić za społeczeństwo dojrzałe i tolerancyjne . Jak to zrobić - nie wiem . Pozostawiam to osobom , czy też instytucjom kompetentnym w tej dziedzinie . Chcę tylko powiedzieć , że należałoby stan ten jak najprędzej zmienić . Cieszę się , że wreszcie po tylu najróżniejszych komentarzach pojawił się głos specjalisty . Powinniśmy wszyscy podziękować za Jego cenne wskazówki i chęć pomocy . Mam na mysli " pracownika poradni " .Ja dziękuję , że zechciał (a) podzielić się swoją wiedzą .

    Autor: pracownik poradni  08.02.2008 zgłoś

    droga różo :) dziekuje za mile slowo:) Tak naprawde na dzien dzisiejszy cale zamieszanie wokol problemu dysleksji sprawilo,ze faktycznie zbyt wiele osob twierdzi,ze ma ten problem - a w rzeczywistosci wynika on z innych przyczyn (o ktorych pisalam wczesniej)...Jesli chodzi o dane statystyczne to ok 4-5 osob w klasie moze miec SPECYFICZNE trudnosci w nauce czytania oraz pisania...Jednak niestety, sa miejsca gdzie wydaje sie opinie lekka reka i zdarzylo mi sie zawitac w klasie gdzie bylo 20 uczniow z opiniami (!!!).Problem dysleksji istnial od zawsze,jednak wczeniej nie byl odpowiednio nazwany, uwazano,ze to po prostu lenistwo...natomiast niestety dzis dochodzi do naduzyc.Dlatego wlasnie staramy sie wykluczyc tego rodzaju naduzycia mobilizujac uczniow do pracy nad soba.Praca praca i jeszcze raz praca.Jesli sa to jednak glebokie zaburzenia to mimo duzego nakladu pracy efekt niestety bedzie niewspolmierny... Ja osobiscie wypowiedzialam wojne pseudodysleksji,zwlaszcza gdy pojawia sie ona u uczniow tuz przed matura,czy tez przed egzaminem gimnazjalnym.Tego rodzaju trudnosci pojawiaja sie juz od poczatku edukacji i zanim uczen dostanie opinie jest kilkukrotnie diagnozowany oraz wykonuje serie zaleconych przez poradnie cwiczen.Pozdrawiam!

    Autor: dyslektyczka  08.02.2008 zgłoś

    Mam 23 lata. W wieku 9 lat okazało się, że mam dysleksję. Miałam problemy w czytaniu, pisaniu(mam starszny charakter pisma i robie błędy), wolno sie uczylam, natomiast zawsze lubiłam matematykę- maja przedsaoba rownanie i nie znajac wzorow potrafilam logicznie dojsc do rozwiazania, rowniez zawsze uwielbialam rysowac- moje prace wygrywaly kokursy. Sadze, ze objawy dysleksji mozna zmniejszyc, obecnie szybko sie ucze i nie mam problemow z czytanie, ale to jest wynikiem pracy nad soba. Czytam duzo, znalazlam swoj sposob na nauke- moja wyobraznia (staram sie wszystko wyborazic i ulozyc historie). goraco polecam ksiazke : DAR DYSLEKSJA- uswiadamia ona dyslektyka, ze dzieki tej "chorobie" maja wieksze mozliwosci niz ludzie "zdrowi" pozdrawiam dyslektykow :)

    Autor: obywatelg  08.02.2008 zgłoś

    Droga Różo, drogi Pracowniku Poradni P-P, cieszę się z waszych rzeczowych uwag. Chcialabym dodac kilka słów z punktu widzenia nauczyciela języka obcego. Pracuję w szkole średniej i mogę z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że nie ma w naszej szkole klasy bez co najmniej kilku dyslektyków. Miałam kiedyś klasę, w której było 60% dyslektyków i wszyscy mieli zalecone przez Poradnię P-P obniżenie wymagań z języka obcego. Ci uczniowie nie byli w stanie opanować alfabetu rosyjskiego. Przerażały mnie ich trudności i to właśnie one skłoniły do refleksji nad własną pracą i do opracowania osobnego programu dla tych uczniów.Jeżeli nauczyciel chce pomóc uczniowi dyslektycznemu musi opracować specjalne zestawy ćwiczeń kompensujących zaburzone funkcje, dostosować swoje wymagania do zaleceń Poradni i możliwości ucznia. Wymaga to dużo wysiłku i dodatkowej pracy, ale przy wytężonej pracy dziecka i współpracy z domem rodzinnym (która jest w tej "walce" nieodzowna) daje efekty.Nie przychodzą one od razu, ale są zauważalne z miesiąca na miesiąc. Małymi kroczkami. Przeczytałam wiele gorzkich słów na temat szkoły i niewyrozumiałych nauczycieli. Rozumiem rozgoryczenie rodziców i samych dotkniętych dysfunkcjami. Mimo powszechności tego problemu i łatwego dostępu do literatury pokutuje w naszym społeczeństwie pogląd, że dysleksja to tylko problemy z ortografią i to w dodatku tylko w języku polskim. Nic podobnego. Już wielokrotnie w tej dyskusji przytaczano inne obszary, z którymi boryka się dyslektyk. Dysleksji w szkole nie da się oddzielić od dysleksji w zyciu pozaszkolnym. Uczę 2 języków obcych i wiele trudu kosztuje mnie prowadzenie zajęć w grupie, w której są dyslektycy i niedyslektycy. Praca z uczniem dyslektycznym wymaga współpracy wszystkich nauczycieli, a nie tylko polonisty i nauczycieli języków obcych. Zainteresowanych odsyłam do lektury wspomnianej już książki pań Bogdanowicz, Adryjanek " Uczeń z dysleksją w szkole. Poradnik nie tylko dla polonisty." wyd. Operon, Gdynia 2004. Cwiczenia z dyslektykiem to nie tylko uciażliwe ćwiczenia w czytaniu. Trening obejmuje ćwiczenia ruchowe, ćwiczenia poprawiające pamięć, zdolność kojarzenia i orientacji przestrzennej i wiele innych poprawiających zaburzone funkcje. Poradnie Pedagogiczno- Psychologiczne zalecają zestawy ćwiczeń, które są dopasowane do indywidulalnych potrzeb dziecka dyslektycznego. Rodzice moga poprosić o wskazówki do pracy z dzieckiem. Te dysfunkcje wymagają wielu ćwiczeń i wytężonej pracy, systematyczności. Dziecku z dysleksją trzeba pomóc w domu i w szkole. Dyslektyk pozostawiony sam sobie, przepadnie. Powinni pamiętać o tym nie tylko nauczyciele, ale przede wszystkim rodzice.Każdy dyslektyk ma "swoją dysleksję" . Nie można postawić znaku równości pomiędzy dyslektykami. W dyskusji wypowiadały się osoby z różnymi dysfunkcjami. Niektórzy mieli problemy z ortografią i czytaniem, ale byli znakomici z matematyki, a inni z kolei czytali jako 4-letnie dzieci, ale mają do dziś problemy z zapamiętaniem imion, terminów, szczegółów. Pozdrawiam wszystkich dotkniętych problemem dysleksji i osoby zainteresowane tą dyskusją.

    Autor: Delfina  09.02.2008 zgłoś

    Do Róży: napisalas: Skąd wiesz jaki odsetek dyslektyków to lenie i oszuści ? Czy robiłaś jakieś badania w tym kierunku ? A może korzystałaś z materiałów na ten temat . Chętnie zapoznałabym się z nimi , więc podaj ,żródła , z których korzystałas , za nim wyraziłaś swoją opinię .. Nie chcialam nikogo urazic ta opinia a oparlam ja o to, co wiem od swoich uczniow, bo w Polsce bylam nauczycielka jezyka obcego. Otoz moi uczniowie sami przyznawali mi sie, ze byli w poradni po 'swistek' zeby bylo im latwiej i zeby nikt sie ich nie czepial o bledy. Kiedy pytalam ich o to, jak dodatkowo pracuja nad swoja dysfukcja mowili, ze tego nie robia. Opowiadali mi o tym, jak wyglada zdobycie takiego zaswiadczenia i niestety w wielu przypadkach nie odbywa sie to chyba w sposob przepisowy. Nie wiem jak sie traki odsetek uczniow przedstawia procentowo w stosunku do osob naprawde majacych dysleksje ale powiem ci, ze takich pseudo dyslektykow znam calkiem sporo. Zreszta, jak ktos tu wspomnial, sa klasy, w ktorych dyslektycy stanowia 50-60% uczniow - nie uwazasz, ze to troche dziwne? Polska to kraj gdzie panuje przekonanie, ze trzeba kombinowac, bo to sie oplaca. Ludzie wykorzystuja to od najmlodszych lat a przyklad idzie z gory. Ja im sie nawet nie dziwie tylko szkoda mi ich, bo, jak mowisz, marnuja swoj potencjal. A za tych, ktorzy nie ustaja w doskonaleniu sie, trzymam kciuki i nie chcialam ich pakowac do tego samego worka

    Autor:  10.02.2008 zgłoś

    jestem mamą dyslektyka ma dwanascie lat.Czyta płynnie ale robi straszne błędy i pisze bardzo nieczytelnie.Wolno pracuje.wiem jednak że gdy dopilnuję aby na bieżąco starał się uczyć to sssssssą efekty.Niestety mam wrażenie że się odemnie odsuwa bo ciągle go kontroluje i każe coś robić.Dodam że jest dzieckiem bardzo zamkniętym.

    Autor: rafi  20.02.2008 zgłoś

    Dziecku z dysleksją można pomóc dopiero wtedy, gdy wytworzy się w nim motywację do ćwiczeń. Najlepsza droga do tego - rodzice muszą bronić swego dyslektyka przed ewentualnymi represjami w szkole ze strony nauczycieli i rówieśników. Dziecko musi uwierzyć, że "starzy" są po jego stronie. Co do ćwiczeń - dobre tradycyjne (ręczne pisanie, przepisywanie), ale i warto korzystać z programów komputerowych. Np. www.dysleksja.info

    Autor: Kasia  28.02.2008 zgłoś

    Ja jeszcze nie jestem dyslektyczką bo nie mam jeszcze stwierdzonej i chyba nie będę mieć dlatego , ze w nauce sobie dosyć nieźle radze.Trochę mam problemy z MATMĄ ale dzisiaj byłam 1 raz na korkach i jest ok.Z sportu jestem extra, z polskiego tez nie jest źle ale trochę robie błędy .Mam 3 na półrocze z polskiego.Czytam nie najgorzej.No i wogóle jest nie tak źle. Trochę mnie to denerwuje babka od angielskiego bo mówi ze sobie nie poradze a ja umiałam to ale ok . I wogóle wkóża mnie to wszystko ! Ten problem cały czas zemną chodzi nienawidze tego ! Sorka za błędy jak co :):)

    Autor: Mariusz  20.03.2008 zgłoś

    Mam prawie 18lat chodzę do LO, klasa mat-inf. Muszę przyznać że kiedyś miałem problemy i mam w nauce. Miałem problem z nauczeniem się tabliczki mnożenia. Teraz mnie to boli. Musiałem się przysiąść i nauczyć się dopiero w szkole średniej tabliczki mnożenia. bardzo mnie to bolało. Wydaje mi się że jestem średnim uczniem z matematyki, o tyle co inni szybciej kojarzą to co na lekcji o wiele więcej muszę siedzieć w domu przy nauce. Czasami do rana, by nadrobić to co zaległe. Uwierzcie mi, to jest bardzo trudne, wymaga sporo pracy i chęci. Moim większym problemem jest to że nie potrafię przywoływać, wypowiedzieć swoich myśli. Mówię obrazami. Mam w myślach pewien pomysł ale nie potrafię go opisać. Brak mi słów. To bardzo mnie boli :( Mam problemy w wysławianiu się. Częste myśli samobójcze, że nic już się nie zmieni, zrozumiałem swój błąd i wiem że jest już dość późno aby cokolwiek zmieniać. Odłączam się od otoczenia, zamykam się w sobie, żyje we własnym świecie w którym jestem sobą, czuje się w nim bezpiecznie. :)

    Autor: Mariusz  20.03.2008 zgłoś

    Mam prawie 18lat chodze do LO, klasa mat-inf. Musze przyznac ze kiedys mialem problemy i mam w nauce. Mialem problem z nauczeniem sie tabliczki mnozenia. Teraz mnie to boli. Musialem się przysiasc i nauczyc sie dopiero w szkole sredniej tabliczki mnozenia. bardzo mnie to bolalo. Wydaje mi sie ze jestem srednim uczniem z matematyki, o tyle co inni szybciej kojarza to co na lekcji o wiele wiecej musze siedziec w domu przy nauce. Czasami do rana, by nadrobic to co zalegle. Uwierzcie mi, to jest bardzo trudne, wymaga sporo pracy i checi. Moim wiekszym problemem jest to ze nie potrafie przywolywac, wypowiedziec swoich mysli. Mowie obrazami. Mam w myslach pewien pomysl ale nie potrafie go opisac. Brak mi slow. To bardzo mnie boli :( Mam problemy w wyslawianiu sie. Czeste mysli samobojcze, ze nic już sie nie zmieni, zrozumialem swój blad i wiem ze jest już dosc pozno aby cokolwiek zmieniac. Odlaczam się od otoczenia, zamykam sie w sobie, zyje we wlasnym swiecie w ktorym jestem soba, czuje sie w nim bezpiecznie. :)

    Autor: Monika  21.03.2008 zgłoś

    Problem dysleksji dotknął także moje dziecko. Na szczęście udało mi się znaleźć bardzo dobry program korekty dysleksji. polecam gorąco. program Davisa. Jeżeli ktoś chciałby dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat, podaję stronę: http://www.mem.waw.pl/index.php?section=dla_rodzicow2

    Autor: 5814  30.04.2008 zgłoś

    D jak downi, to nie ich wina że są ułomni. Wada genetyczna w ewolucji człowieka

    Autor: asia  18.09.2008 zgłoś

    Ja tu staram się nauczyc ortografii na starośc i powiem jedno słyszałam już tyle docinków ludzi którzy wkładaja nos tam gdzie nie trzeba a co najważniejsze cholernie się wywyższaja że z czasem stwierdziłam pusci ludzie co tylko się pastwią nad ludzmi którzy mieli naprawdę duży problem z nią w sumie całe żcycie uważałam że polski mi nie potrzebny że jest mi do niczego i ogóle uważałam ze nauczyciele polskiego są puści i za bardzo zakochani w tym naszym brzydkim języku co ja tu będę owiac że jest ładny choc wiadomo ze po niemieckim jest najgorszy ale od pewnego czasu od kiedy zdecydowałam się iśc na nauczanię początkowe postanowiłam nauczyc się ortografii ucze się już miesiac i pozostalo mi kilka dni do października wiem że aby się nauczyc trzeba cwiczyc więc cwicze i moral jest taki że zadne wasze gadanie ze nieuk nie inteligentna i tak mało kogo obchodzi bo jak ktos uwaza ze jest mu ten język nie potrzebny to i tak to go to nie wzruszy niech se gada tylko sobie gardło popsuje hehhe a teraz się ucze i przynajmnie wiem ze ucze sie dla siebie bo jak by to było gdybym jej nie umiała chcąc zostac nauczycielka i jestem dumna ze takie puste zmuszanie mnie nigdy nie obchodziło bo teraz chce się nauczyc ortografii i ucze się tylko dla siebie a nie dla jakiego błazna :P nie wiem ile mam błędów ale dopiero zaczynam się uczyc i w sumie narazie wasza opinia mnie nie obchodzi a raczej wasze porawianie błędów za chwilę ale teraz to ja się ucze dla sibie :P

    Autor: SOKÓŁ  02.02.2009 zgłoś

    PRACUJĄC Z TAKIM DZIECKIEM W DOMU TOWSZYSTKIE ,,SCYZORYKI'' W KIESZENI SIĘ OTWIERAJĄ TEN KTO W DOMU NIE MA TAKIEGO PROBLEMU TO NIGDY NIE ZROZUMIE RODZIN I DZIECI Z TAKIMI PROBLEMAMI.KONIEC KROPKA.MACIE ZERO WYOBRAŻNI

    Autor: Justyna  23.03.2010 zgłoś

    Ostatnio spotkałam się z problemem braku motywacji rodziców dzieci dyslektycznych. Podczas moich terapii rodzice biorą w nich udział, przynajmniej ich do tego zachecam... Widzę, że Ci, którzy korzystają, kontynuują w domu to, co widzieli i efekty są o wiele lepsze!!!!!! Życzę powodzenia wszystkim dyslektykom, dysortografikom i dysgrafom (oraz cierpliwości ich rodzinom)! Justyna

    Autor: Justyna  23.03.2010 zgłoś

    Jeszcze na momencik, dorosłym dyslektykom, którzy sami pracują w domu nad dysfunkcją, polecam świetne opracowania ćwiczeń, ostatnio widziałam takie zbiorki w Gdańskim Wydawnictwie Psychologicznym. Justyna terapia.gdansk@gmail.com

    Autor: Andzia  15.03.2013 zgłoś

    mam19lat.nie umiem czytać od dziecka... Jest mi z tym ciężko gdy siedze w szkole, i mamy czytać...Już wole wyjść z lekcji niż zeby wszyscy zobaczyli że nie umiem czytać..Wcześniej mama mnie trzymała na duchu a teraz już mi wgl nie pomaga :( Jest mi z tym bardzo ciężko..Nie wiem jak mam to komuś powiedzieć że jestem dyslektykiem,to dla mnie takie to stresujące nie wiem jak ktoś może na to zaaragować.... Jestem z tym sama:(

    Dodaj własny komentarz

    (twój pseudonim, imię lub nazwisko)

    (nieobowiązkowo; nie musisz podawać adresu e-mail!)

    Min. liczba znaków: 3

    Kafeteria / Zamów reklamę w Kafeterii / Redakcja (PR + autorzy) / Kosmetyki do testów / Patronaty
    © 1999-2014 Grupa Wirtualna Polska Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu