Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

Zdrowie i uroda

15.02.2008 | Gabinet zdrowia

Fobia szkolna

Szkoła - miejsce, w którym zdobywamy wiedzę, wymieniamy poglądy, nawiązujemy przyjaźnie, a także przeżywamy pierwsze młodzieńcze uczucia. Taki obraz szkoły powinien mieć każdy nastolatek. Tymczasem, niektórym kojarzy się ona wyłącznie ze stresem i złym samopoczuciem. Czasami niechęć, symulowanie, wagary i wzbranianie się przed pójściem do szkoły oznacza fobię szkolną.

Co to jest fobia szkolna?

Jest to rodzaj nerwicy dziecięcej, związanej z chorobliwym lękiem przed pójściem do szkoły. Występuje na skutek konieczności opuszczenia domu - symbolu bezpieczeństwa i wiąże z niechęcią dzieci do radzenia sobie w nowych sytuacjach bez pomocy rodziców.

Jakie są objawy?

  • bóle brzucha
  • bóle głowy
  • wymioty
  • gorączka
  • omdlenia
  • silny kaszel
  • pocenie się
  • suchość w ustach
  • przyspieszone bicie serca
  • drżenie rąk

    Objawy te nasilają się po feriach, wakacjach, dłuższej nieobecności w szkole spowodowanej chorobą. Ustępują po osiągnięciu celu przez dziecko, czyli pozostaniu w domu.

    Jakie są przyczyny fobii?

  • nadopiekuńczość rodziców
  • zbyt wysokie wymagania wobec dziecka
  • problemy rodzinne (np. przemoc, napięta atmosfera, trudności finansowe)
  • lęk przed separacją
  • zmiana szkoły
  • brak akceptacji ze strony rówieśników
  • agresja w szkole
  • brak porozumienia z nauczycielem
  • kłopoty w nauce
  • cechy psychofizyczne (np. niepełnosprawność, dysleksja, wady wymowy, problemy emocjonalne, wady wzroku, słuchu)

    Czym się różni wagarowanie od fobii szkolnej?

    Wagarowicz wybiera sobie lekcje, na niektórych lekcjach jest, niektóre opuszcza, ale nie denerwuje się tym. Dziecko z fobią zostaje w domu, ale prosi o taką możliwość rodziców. Kiedy rodzice odmawiają, udaje, że wychodzi do szkoły. Wraca do domu zaraz po ich wyjściu do pracy. Przede wszystkim ma z tego powodu duże poczucie winy i nie jest tak beztroski jak wagarowicz.

    Jak pomóc dziecku?

    Nie należy lekceważyć żadnych objawów i jak najwcześniej starać się pomóc dziecku, dlatego trzeba z nim rozmawiać, słuchać go i obserwować. Samotne, opuszczone dziecko odczuwa tak duży lęk, że często szuka ucieczki w alkoholu, narkotykach i seksie. Zdarza się, że brak umiejętności radzenia sobie jest przyczyną samobójstw. Nie można dziecka izolować od rówieśników. Celem każdego rodzica powinien być jak najszybszy powrót ucznia do szkoły. Jednak o tym kiedy to nastąpi, często musi zadecydować samo dziecko po odpowiedniej terapii.

    Co można zrobić?

  • współpracować z wychowawcą, pedagogiem szkolnym w celu stworzenia przyjaznej atmosfery w szkole
  • w razie potrzeby zorganizować nauczanie indywidualne
  • udać się wraz z dzieckiem na terapię rodzinną lub do psychologa
  • leczyć farmakologicznie zgodnie z zaleceniem lekarza
  • pomóc w nauce
  • kształtować umiejętności kontaktowania się z rówieśnikami
  • posłać dziecko na bajkoterapię
  • Olga Chojnacka
    Wersja do druku

    Wasze komentarze

    Autor: effcia  15.02.2008 zgłoś

    ja tesz milam w szkole fobie ale wyspecjalizowana wueficzna:(

    Autor: Ola  15.02.2008 zgłoś

    W przypadku skrajnej postaci fobii szkolnej można się ubiegać w kuratorium o indywidualne nauczanie dla ucznia, czyli zagwarantować dziecku spokojne przebrnięcie przez szkołę. W innym przypadku chore dziecko może nawet nie zaliczyć roku, lub uzyskać bardzo słabe oceny, a to byłoby ze szkodą dla niego. Oczywiście, żeby uzyskać zgodę na nauczanie indywidualne należy mieć opinię psychiatry i psychologa, a także zapisać dziecko (a właściwie całą rodzinę, bo tego typu schorzenia leczy się systemowo) na psychoterapię. Fobię szkolną da się oswoić:)

    Autor: jonila  16.02.2008 zgłoś

    moja fobia wiązala się z badaniem przez pielęgniarkę szkolną, zwłaszcza jeśli chodziło o ważenie się. mam dreszcze na samą myśl.

    Autor: E  16.02.2008 zgłoś

    Moje dziecko w zerówce miało fobię. Wymioty przed każdym wyjściem rano do szkoły i po kilka razy wracaliśmy się do WC. Pomogła wizyta u psychologa i pedagoga. Naprawde polecam. A przede wszystkim zgłosić problem u nauczycielki albo dyrektora.

    Autor: martamaniula  18.02.2008 zgłoś

    Chodzę do gimnazjum i szczerze go nienawidzę. Dlaczego?? Gdy tylko po 7 lekcjach wracam do domu, co robię??? Odrabiam lekcje. Gdy tylko skończę je odrabiac, uczę się. Później zazwyczaj wychodzę na dodatkowy angielski. I to mój cały dzień. Ostatnio nie wychodzę przez to z domu. Jednak twierdzą, że dzisiejsza młodzież użala się nad sobą. Więc nie wiem czy o tym mówic....ale uważam, że w tej szkole trochę przesadzają, gdyby chociaż TROCHĘ ograniczyli prace domowe przez nie czasem specjalnie symuluje chorobe, przyznaje.

    Autor: Inez175  18.02.2008 zgłoś

    Zgadzam się z martamaniula. Mam podobny problem. Wracam ze szkoły zazwyczaj o 15:20 i muszę szybko odrobić pracę domową, żeby mieć jeszcze czas na naukę i własne zainteresowania. Niektórzy nauczyciele są wyrozumiali, a z niektórymi nie idzie się dogadać. Do tego pojawia się rywalizacja uczniów o oceny i co za tym idzie coraz większy stres i kłótnie z rówieśnikami. Kiedyś bardzo lubiłam chodzić do szkoły. Teraz każdy mój dzień to droga przez piekło. Byle tylko poprawić się w tym półroczu z matematyki, polskiego i przy okazji nie opóźniać się z innych przedmiotów np. fizyki na której bardzo mi zależy.

    Autor: usia  18.02.2008 zgłoś

    fobia szkolna to często występujący problem,jednakże nie często diagnozowany.jeśli nie ma diagnozy psychologa lub psychiatry to trudno uzyskać pomoc w szkole.mojemu dziecku pomógł biofeedback.Lepiej radzi sobie ze stressami,lepiej z nauką,lepiej z kontaktami z ludżmi.polecam........

    Autor:  19.02.2008 zgłoś

    Dużo rodziców bagatelizuje ten problem,bo lepiej myśleć,że dziecko to leń i nie chce mu się chodzić do szkoły,tymczasem często jest to naprawdę dla dziecka duże zmartwienie,które zawsze ma jakieś swoje podłoże.Trzeba rozmawiać ze swoim dzieckiem!

    Autor: ewa  20.02.2008 zgłoś

    Jestem mamą nastolatka który jest w ostatniej klasie gimnazjum i od samego początku są w szkole problemy, dlatego ,że trafił do klasy której wychowawca nie umie przeciwstawić się nagannemu zachowaniu uczniów w stosunku o siebie i kiedy mój syn zwrócił się do niej o pomoc w takiej właśnie sprawie (jest notorycznie wyzywany i wyśmiewany) całą rzecz nagłośniła w klasie. Jestem byłym nauczycielem ale nie rozumiem takiego zachowania niektórych nauczycieli, przecież powinni być uczuleni na takie chamstwo. I co najgorsze uważa, że winien jest on. Nigdy nic dobrego o nim nie powiedziała. Sama jest osobą zimną pozbawioną ciepła, wyrozumiałości i zrozumienia chyba to ona ma jakieś problemy ze sobą. Jeśli dziś są tacy nauczyciele to wstydzę się za nich i wcale nie dziwię sie, że młodzież ma takie problemy w szkole. Potrosze winni też są i rodzice którzy nie reagują na zachowania swoich pociech a czasem wręcz przyzwalają na to.

    Autor: cyfrowadziewczyna  21.02.2008 zgłoś

    Ja nie mam fobii szkolnej . Ale nie jestem szczęśliwa . To że mam takie dobre oceny kosztuje mnie sporo nerwów . I myślenia , byle coś poprawić byle dać radę. A tak naprawdę potem wychodzi że ja nic tylko muszę potem bujać się od poprawy do poprawy .Siedzę nad książkami około 6 godzin i co z tego mam , nic . A sam fakt że mam dysleksje wcale mi tego nie ułatwia

    Autor: Czarna  21.02.2008 zgłoś

    Hmm ten problem tez mnie dotyczy,chodze juz do liceum,ale od pewnego momentu,chyba od 4 klasy podstawowej pojawila sie u mnie ta fobia;(nauczycielka z matematyki znecala sie psychicznie,potem trafilam na klase gimnazjum ktora wyniszczala mnie psychicznie,wchodzac do liceum wierzylam ze to byl tylko zly okres w moim zyciu,dzis znow mam matematyczke ktora zneca sie psychicznie,jaka jestem,hmm wlasnie koncza mi sie ferie,hmm od wtorku panikuje,nawet niechce myslec o powrocie do szkoly,ten stres,ta walka uczniow,brak zrozumienia ze strony nauczycieli to wszystko wywoluje we mnie odruch wymiotny,jestem dobra uczennica,ale mam bardzo wyniszczona psychike,jestem ciaglym kłebkiem nerwow,nie potrafie bez łez rozmawiac o matematyce,zamknelam sie w sobie,marze o skonczeniu tego liceum..pozdrawiam

    Autor: xara  21.02.2008 zgłoś

    Doszłam do wniosku ze chyba tez mam fobie szkolną....a to przez to ze nami sie nikt nie interesuje.Dzieciaki sie biją,przezywają.Mnie tez nie traktują najlepiej.A nauczyciele mają to wszystko gdzies.W szkole jest zamontowany monitoring.Jest i nic więcej.Właściwie nic by sie nie stało jakby go nie było.Nauczyciele dyżurujący przechodzą obok uczniów którzy okładają sie pięściami i nic ich to nie obchodzi.Zadają nam tony materiału.Jeśli ktos nie zrobi bo nie potrafi to jego problem,nauczyciel stawia 1 i zadaje dodatkowy materiał.Już sie przez ten stres zaczełam ciąć żyletką,rzeby załagodzic troche te moje nerwy.

    Autor: Angel_2010  22.02.2008 zgłoś

    Mój synek chodzi do zerówki i chyba już przejawia fobię szkolną. Zaobserwowałam,iż przed wyjściem do szkoły ma rozwolnienie i boli go brzuch - nerwica jakaś.Rozmawiałam z innymi mamami i u niektórych problem sie powtarza.Dodam tylko, że w szkole ma opiekę rewelacyjną, chyba nie nadąża za tym wszystkim.

    Autor: Ona  23.02.2008 zgłoś

    Nie twierdzę, że nie ma czegoś takiego, jak fobia szkolna, ale czy w niektórych przypadkach termin ten nie jest nadużywany? to chyba tak nie jest nigdzie, że nam się wszystko podoba, mówię o uczniach, którym źle w szkole, potem w życiu też tak nie będzie, że wszystko będzie idealnie, szkoła to też szkoła życia, chociaż oczywiście patologie należy zwalczać. Ale nie jestem za tym, żeby trzymać dzieci pod kloszem i za wszelką cenę izolować od stresów.

    Autor: Ola  24.02.2008 zgłoś

    xara, czy masz możliwość pójścia do psychologa szkolnego? albo psychologa w poradni rodzinnej? to, ze się okaleczasz, niestety bardzo źle świadczy o Twoim stanie psychicznym... powinnaś coś z tym zrobić... trzymam za Ciebie kciuki, mam nadzieję, że sobie poradzisz:*

    Autor: LEWELA  25.02.2008 zgłoś

    MAM DZIECKO Z FOBIĄ SZKOLNĄ .JEST UCZNIEM 1-SZEJ KLASY GIMNAZJUM MA PRZYZNANE NAUCZANIE INDYWIDUALNE.JUŻ TERAZ MYŚLĘ ZE STRACHEM CO BĘDZIE PÓZNIEJ.W DRUGIEJ KLASIE NAUCZANIA JUŻ NAJPRAWDOPODOBNIEJ NIE DOSTANIE.DOSKONALĘ ZDAJĘ SOBIE SPRAWĘ ZE TO PROBLEMU NIE ROZWIĄZUJE.PROWADZONA TERAPIA NIE DAJE JAK NA RAZIE ŻADNYCH REZULTATÓW.WPROST PRZECIWNIE.SYN UCZĘSZCZA NA NIĄ Z PRZYMUSU.CHĘTNIE PRZYJMĘ WSKAZÓWKI OD RODZICÓW KTÓRZY MAJĄ LUB MIELI PODOBNY PROBLEM

    Autor: do xary  25.02.2008 zgłoś

    odkryłam ten problem u mojej córki jest w VI klasie-jestem przerazoną matką.Proszę bądź dzielna tak jak tu jedna Pani pisała poszukaj kogoś kto Ci jest w stanie pomóc nie uciekaj do takich rozwiązań.Wszyscy mamy jakieś sprawy z którymi różnie sobie radzimy.raz lepiej nam to wychodzi a raz gorzej.niech problem będzie wyzwaniem -doświadczeniem--wszystko i tak się po czasie wycisza --zmienia pojawia się coś innego i nie zawsze jest tylko źle.Bądź dobrej myśli ona nam wzmacnia psyche....pozdrawiam i trzymam kciuki......

    Autor: Alea  26.02.2008 zgłoś

    Miałam fobię szkolną, przynano mi nauczanie ind. w drugiej klasie liceum, pociągnęłam tak do matury:) potem, mimo iż od razu dostałam się na studia, zrobiłam sobie rok przerwy, bo nie umiałam sobie poradzic z myślą o studiowaniu... Po roku przerwy spróbowałam i udało się:) Skończyłam studia normalnie (dzienne) jako jedna z najlepszych studentek:) w liceum chodziłam na terapię regularnie, na studiach chodziłam do psychologa już tylko raz na parę miesięcy, teraz nie muszę chodzic już w ogóle:) normalnie pracuję, nie widać po mnie, że miałam kiedyś kłopoty. Nie wiem, co na to terapeuci, ale ja myslę, że z fobii szkolnej po prostu się wyrasta, kiedy mija dojrzewanie i człowiek staje się dorosły, sam z siebie zmienia podejście do życia i zdrowieje... :)

    Autor: Kluska  26.02.2008 zgłoś

    Fobia szkolna, czyli parcie na tarcie... Ludzie, owszem nie przeczę problem istnieje, ale wszyscy są winni tylko nie my. Ja lubię szkołę, chociaż też mam stres. Jestem w liceum, pierwszej klasie. Moja nauczycielka powiedziała, że jakby uczniowie się nie bali to by się nie uczyli. Prawda. I jeszcze jedno: nie można być the best ze wszystkiego. Ja wybrałam sobie 5 przedmiotów, na których zależy mi najbardziej, a resztę mam w nosie i jadę na 3. Jak rodziców zjadają niespełnione ambicje to ich problem. Po co to przelewać na dziecko. Jak sobie pościeli tak się wyśpi. A co do uczniów, którzy źle się zachowują to wina rodziców. Bez stresowe wychowanie. Kupa gówna. Jeśli bachorom wszystko wolno to, czemu się dziwicie, że są problemy. Krótka smyczka i po problemie.

    Autor: Julka  26.02.2008 zgłoś

    Odrobina stresu oczywiście nie zaszkodzi ,ale orzecież nie każdy jest tak samo odporny i wytrzymały.Stąd właśnie problem.Gdyby ludzie byli bardziej tolerancyjni ,może wszystkim "wrażliwcom" byłoby dużo łatwiej.

    Autor: Julka  26.02.2008 zgłoś

    Odrobina stresu oczywiście nie zaszkodzi ,ale przecież nie każdy jest tak samo odporny i wytrzymały.Stąd właśnie problem.Gdyby ludzie byli bardziej tolerancyjni ,może wszystkim "wrażliwcom" byłoby dużo łatwiej.

    Autor: Bobaska  27.02.2008 zgłoś

    Ja też miałam fobię szkolną, ten artykuł mi to uświadomił, gdy byłam w pierwszej klasie gimnazjum bałam się chodzić na zajęcia i sądze, ze bylo to spowodowane paroma rzeczami, wiekszosc rowiesnikow z klasy sie ze mnie smiali, przezywali mnie, dokuczali (zwlaszcza chlopacy), w domu mielismy problemy finansowe i nie szła mi nauka niemieckiego, a mielismy bardzo wymagajaca nauczielke...jak dzis pamietam ten dziwny bol brzucha przed pojsciem do szkoly, czesto tez robilo mi sie slabo i pocily mi sie rece, w szczegolnosci w dzien kiedy mialam miec 2 lekcje niemieckiego....:/...Na szczescie po paru miesiacach mi przeszlo, tj. bedac juz w drugiej klasie, kontakty z rowiesnikami mi sie polepszyly, w niemieckim sie troche podciagnelam i w domu bylo bardziej ok...czyli wystarczylo rozwiazac problemy :)

    Autor: mazik  28.02.2008 zgłoś

    porównywując ten artykuł ze mną wyszło na to że ta fobia i mnie dopadła :( przed pójściem do szkoły niechce mi się jeść (śniadanie jem z przymusu a potem mi niedobrze) często myślę o samobójstwie nie idzie mi nauka (to że z dwóch czy trzech przedmiotów mam 5 wynika tylko z moich zainteresowań). Codziennie od poniedziałku do piątku mam 7 lekcji! Jak mam po powrocie do domu dać radę odrobić lekcje i nauczyć się na następny dzień!? I jeszcze do konkursu z angla mnie zapisali BEZ PYTANIA. I muszę teraz jednocześnie czytać książkę na konkurs (nawet wybrać niedali) i lekturę na polski. Czasami mam nawet taką nadzieję że z za rogu wyskoky jakiś bandzior i da mi kulkę w łeb. Albo tir mnie rozjedzie i skończy się ten sters. Pewien wykładowiec w telewizji mówił że szkoła to najgorsza instytucja na świecie. Oczywiście się z nim zgadzam. Ale nikt niedomyśla się że te jedynki wynikają z problemu tylko gadają do mnie " jesteś zwykły śmierdzący leń " albo "bierz się za naukę bo dostaniesz szlaban". Takie teksty raczej nikomu niepomogą wyjść z fobii. A że do mojej klasy chodzą niemal same "lenie śmierdzące" to dyrka za każdą zmianą planu daje naszej klasie jeszcze więcej lekcji, a ja jeszcze bardziej pragnę " kulki w łeb ". Chcę prosić o pomoc ale niewiem kogo i niewiem jak. Trzymam kciuki za innych którzy mają podobne problemy.

    Autor:  28.02.2008 zgłoś

    Do mazika Przede wszystkim nie poddawaj się.Myślę,że powinieneś szczerze porozmawiać z rodzicami o tym, co czujesz, czego tak naprawdę chcesz i na czym ci zależy.Tylko wtedy ktoś będzie mógł ci pomóc.Może nikomu po prostu nie przyszło do głowy,że sobie z czymś nie radzisz,skoro ktoś zapisał cię na konkurs.Dlatego pamiętaj,najważniejsza jest szczerość i głowa do góry!

    Autor: mazik  28.02.2008 zgłoś

    Zapomniałam dodać że to że czasami się śmieję nie znaczy wcale że wszystko jest dobrze. Mój śmiech jest jak jedzenie czekolady. Gdy zjesz już czekoladę oczywiste jest że jej niema a jedna tabliczka to za mało i znowu męczy nas chętka na coś słodkiego. Ta właśnie " chętka na słodycze " to minięcie chwilowej radości i powrót do poprzedniego stanu rzeczy. Najgorzej jest wracać po wakacjach. Wakacje odczuwam jak warunkowe tymczasowe uwolnienie z więzienia a po dwóch miesiącach kolejne 10 miesięcy w kajdanki. Lektury na język polski też mnie przytłaczają. Nauczycielka karze nam czytać książki których po prostu nierozumiem albo są okropnie nudne. Taki " Pan Tadeusz" A.Mickiewicza, czyta się bardzo ciężko, czytam i nie wiem co czytam. Już widzę siódmą pałę w dzienniku. I już słyszę jak babka gada " przecież sposób pisania Mickiewicza jest prosty i przejżysty, tylko ty jesteś leniwa i nieczytasz uważnie". A na przykład książki Sienkiewicza. Są po prostu nudne i niewiem po co nam to będzie - a do dziennika następna pała. Chyba właśnie z powodu lektur mam wstręt do czytania. A kiedyś kochałam książki. Teraz 15 stron do czytania to totalny armagedon. Mamie niemówię o jedynkach, bo na każdą z nich mama reaguje tak jakbym pobiła młodszego kolegę. Ludzie w "budzie" mnie nietolerują, obgadują i krzywo się patrzą, choćbym im całą rodzinę wymordowała. Na przerwach rzadko z kimś rozmawiam. Z reguły w kącie siedzę sama i czekam na dzwonek do domu. Często też symuluję, wszystko byle nie do szkoły. Mam tego serdecznie po uszy (szkoły oczywiście)

    Autor:  28.02.2008 zgłoś

    A może powinnaś zmienić szkołę.Myślę,że stosunek twojej mamy do ciebie wynika z tego,że nie rozmawiacie ze sobą tak po prostu.Powiedz jej,że sobie nie radzisz,że potrzebujesz pomocy,że ci zle.

    Autor:  28.02.2008 zgłoś

    A może wychowczyni albo pedagog szkolny mogliby ci pomóc?

    Autor: Agnieszka  29.02.2008 zgłoś

    Miałam większość opisanych wyżej objawów fobii:( Moja była ściśle związana z lekcjami WF. Nigdy wcześniej ani później nie miałam problemu z "wu-efem", tylko właśnie wtedy, gdy opieknę nad naszym wychowaniem fizycznym objęła niejaka pani Ewa (okres około 3 lat podstawówki). Nienawidziłam jej, a ona nienawidziła większości z nas; akceptowała tylko tych, którzy startowali w ogólnopolskich zawodach. Ja nigdy nie byłam gwiazdą sportu, ale lubiłam np. gry zespołowe. Jednak konikiem pani Ewy były biegi, a w tym właśnie byłam najgorsza. No i zaczął się koszmar: 1.2km do przebiegnięcia na rozpoczęcie lekcji, tyle samo na zakończenie. W miedzyczasie jak ktoś się głośniej odezwał, zagadał z koleżanką, czy broń boże odpyskował coś, za karę dostawał dodatkowe kilometry do przebiegnięcia. Nie muszę chyba dodawać, że było to ponad moje siły? W ogóle nigdy nie byłam dobra w bieganiu, przez co ZAWSZE (naprawdę, dosłownie zawsze) przybiegałam ostatnia. Nawet klasowa grubaska była szybsza ode mnie. Oczywiście pani Ewa nie omieszkała mi tego wypominać za każdym razem. Z ironią mawiała "no, ciekawe któż dzisiaj będzie pierwszy, a kto ostatni" (przy słowie "ostatni" oczywiście patrząc na mnie z uśmieszkiem). Generalnie zawsze byłam najlepszą uczennicą w klasie i jedną z najlepszych w szkole; zawsze świadectwa z czerwonym paskiem, nagrody itd. Z WF u innych nauczycieli zawsze miałam czwórkę (oceniali moje zaangażowanie, a nie wyniki z tabelki, poza tym w grach zespołowych byłam całkiem dobra, zwłaszcza w piłkę ręczną). U pani Ewy musiałam zdawać na dwóję. Byłam zagrożona!!! Oczywiście oceniała nas TYLKO na podstawie wyników z biegów. Ponieważ zawsze byłam sumienna, nie opuściłam ani jednej lekcji, jednak z czasem było coraz gorzej: przed lekcją czułam się koszmarnie, było mi niedobrze; w końcu doszło do tego, że wymiotowałam. Mówiłam o tym mamie, ale ona niewiele była w stanie zrobić, a może nie dokońca wierzyła, że jest aż tak źle. Dopiero gdy powiedziałam jej, że mogę nie zdać przez WF, przejęła się. Poszłyśmy do lekarza i dostałam zwolnienie z zajęć. Oczywiście jak wręczałam je pani Ewie, nie odmówiła sobie przyjemności wykpienia mnie, wyzwania od leni, oszustek (że niby to zwolnienie dostałam "po znajomości", bo przecież jestem zdrowa) i uświadomienia mi, że dzięki temu będę grubaską i w ogóle kaleką. A jednak wreszcie odżyłam! Później, w liceum i na studiach, WF był już dla mnie prawdziwą przyjemnością:)

    Autor: mimi  01.03.2008 zgłoś

    pierwsze słysze o takiej fobii, ale w mojej sytuacji to wiele wyjasnie. Podstawówkę skonczylam bo musialam, poszlam do liceum, a w liceum jak w liceum-gowniarz mysli, ze jest dorosly i wszystko moze. Zaczelam wagarowac. Moze to dlatego ze moi rodzice mieli wszystko gdzies. Kiedy powiedzialam ze nie daje rady, to zamiest usiasc ze mna do ksiazek, lepiej bylo napic sie i zaproponowac zawodowke. w nastepnym roku szkolnym poszlam do zawodowki. Wytrzymalam pol roku i przestalam chodzic. Rok pozniej poszlam do LO dla doroslych- tam bylo super, ale niestety pol roku przed skonczeniem szkoly zaszlam w ciaze. Tesciowie stwierdzili ze trzeba brac slub. Gowniara bez wlasnego zdania posluchala i musiala zrezygnowac ze szkoly, poniewaz byla to szkola prywatna a tu przyszly wydatki zwiazane ze slubem. Teraz znowu chodze do LO dla doroslych, ale na mysl o kazdych zajeciach robi mi sie niedobrze i znowu mysle zeby dac sobie spokoj. Co zrobic ,zeby w koncu normalnie skonczyc szkole ?

    Autor:  01.03.2008 zgłoś

    Może trzeba uwierzyć w siebie i przede wszystkim dostrzec to co dobre.

    Autor: tenii  03.03.2008 zgłoś

    to wszystko to kupa gówna ja też to mam i w nic nie wierze:((((((

    Autor: iza  03.03.2008 zgłoś

    jejj ja tez mam fobie:( zawsze sie boen chodzic do szkoły..a NAJ NAJ NAJ NAJ NAJ NAJ NAJ NAJ NAJWOEKSZM roblemem jest jezyk angielski:( nie chodzi o to ze nie umiem czy tez ze nie chce mi sie uczyc ale o to ze pani od ang. jest straszna...mam 15 lat i nie powinnam sie juz bac takich ludzi bo wiem ze nauczyciele to tez ludzie i ze taz maja zle dzi ...jednak jak wchlodz na agg to jest poprostu MASAKRA zaapomina wszystko to , co umielam przed lekcja i w domu.I oczywiscie wychocdzi na to ''ze sie nie uczylam'' a gdzy mowei ze sie uczylam to poprostu tak ise na mnie BABA wydziera ze szok.wiec wole siedziec cicho i dostac ta banie niz sluchac jak ona na mnie krzyczy ;( strasznie sie czuje:( nienawidze szkoły.Dzisaij chcialam isc na wagary ,ale moje kol. mnie wsparły i powiedzialy ze sobie poradze na ang. niesety spanikowalam i zgloislam NP .:( i juz nie mam...Jutro tez ang. nie wiem jak sobie poradze...mam ochote umierac przed ang. ale co ja moge??? jestem bezradna:( . . .

    Autor: mnFEPGGUlEhzw  22.03.2008 zgłoś

    1kXh4k fogihsmyvcfk, [url=http://qgqjmhbeojwc.com/]qgqjmhbeojwc[/url], [link=http://zrcgpygxotzl.com/]zrcgpygxotzl[/link], http://mvyiucpsljaw.com/

    Autor: załamany  25.03.2008 zgłoś

    Moja fobia zaczeła się niedawno, niecały miesiąc temu... Na jednej z lekcji zrobiło mi się słabo, niedobrze, serce zaczęło walić jak nienormalne. wyszedłem z lekcji do kibla myslalem że zwymiotuję, ale nic takiego się nie stało. Na następną lekcję już nie poszedłem. Następnego dnia czułem się dalej niedobrze - złapała mnie grypa zoladkow. Myślełem, że to co stało mi się na tamtej lekcji to była wina choroby.. Jednak objawy " odizolowania" - nie wiem jak to nazwać, bardzo dziwne uczucie, nudności, kolatanie serca itd pojawiły sie w 1 dzien po moim powrocie do szkoły... Tydzień ten przetrwałem, zwalniając się po parę lekcji z powodu złego samopoczucia.. W koncu doszedlem do wniosku że coś jest ze mną nie tak.. Poczytałem rózne stronki i moje objawy zgadzały się z objawami nerwicy.. Od tamtej pory wiem, że ją mam. Do szkoły przestałem chodzić, trudno zawalę I Lo, nie zamierzam już tam iść, sama mysl o tym powoduje ze jest mi niedobrze.. A myslę o niej ciągle i obsesyjnie juz teraz.. Boję się co będzie jak zawalę ten rok, co zrobię dalej?? Przecież tego ni9e da sie wyleczyć samemu.. Do psychologa chodze dość regularnie, jednak to za mało by mi to pomogło.. Nie wiem co robić, jak już zawalę tą klasę ( a wiem o tym ), co dalej?

    Autor: kurdeNicZeMnieNieBędzieOna  09.04.2008 zgłoś

    ja też to mam i to jest straszneeeeeeeeeeee....najbardziej to dla mnie stresująca jest lekcja historii , o Boże !!!Zawsze przed histoirią boli mnie brzuch i we wnątrz cała się trzęse .Nie wiem dlaczego tak mam , bez przerwy zakuwam a efektów ni ma.Mówię wam to jest okropne .U mnie lęk pojawia sie jeszcze na przerwach bo nie wiem nigdy co ze sobą zrobić .Wydaje mi sie jakby się wszyscy na mnie gapili .Dlatego udaje zawsze że czytam temat poprzedni albo następny z jakiegoś przedmiotu .Nie lubię w szkole patrzeć ludziom w oczy , dlaczego? Nie wiem .Bo się boję, pewnie wezmą mnie za wariatkę.Szkolny stres jest nie dozniesienia . Wolałabym o 100 % chodzić już do pracy jakiejkolwiek , żeby tylko nie kojarzyło mi się ze szkołą.Mam 15 lat , a takie problemy durnowate , masakra.A zapomniałam jeszcze coś dodać, jak np nie ma ławek dajmy na to albo jest lekcja wychowawcza i siedzimy wszyscy w kręgu to ja mam zawsze ten sam problem .A mianowicie nie wiem gdzie mam patrzeć , kiedyś udawałam że rozmyślam itp , itd ale to już nie działa.Proszę pomóżcie .

    Autor: A  05.05.2008 zgłoś

    Mam fobię szkolną i nie umiem sobie z Niią poradzić, otóż mimo, że mam same 5 i 4 to nadal uważam, że to źle ostatnio ubzdurałam sobie, że ocena 4 jest złą. Jak mam dać sobie do zrozumienia, że tak nie jest?

    Autor: Wariatka  21.05.2008 zgłoś

    ja chodzę do drugiej liceum, mam same 6, 5, a jak czasem trafi się 4 to jest tragedia... Fobia szkolna to cos okropnego, to wyniszcza człowieka i ma wplyw na cale jego zycie. U mnie to sie objawia ogromnym lekiem przed sprawdzianami, pojawia sie on juz czasem na dzien przed a nasila im blizej spr. Boli wtedy brzuch, chce sie wymiotowac, trzesa sie rece, ma sie ochote uciekac, jak ktos sie odezwie lub o cos zapyta to ma sie ochote go zabić... Ale wiecie, co jest najgorsze, to ze ja jestem w stenie zrobic wszystko, zeby tylko miec takie oceny, np spie 4 godziny, krzycze na każdego, kto odwazy mi sie przeszkodzic w nauce. A rodzice uwazaja ze jestem straszna egoistka i mysle tylko o sobie, ze mam gdzies siostre.... to jest nie do zniesienia... ja sie z tym mecze od 6 podstawówki

    Autor: cicha  25.05.2008 zgłoś

    Wariatka; Ja Cię doskonale rozumiem, mama i babcia uważają, że jestem nienormalna(podobnie jak ty boję się dostawać 4).To jest jedna wielka tragedia, niestety musimy jakoś przystopować, fobia ta nieźle niszczy zdrowie fizyczne jak i psychiczne.

    Autor: xena  27.06.2008 zgłoś

    Jestem obecnie w 2licelum a na fobie choruje od 4 podstawówki mam juz tego dosyc obecnie zdalam do 3 klasy ale niewiem co bedzie dalej co moge powiedziec obecnie czytam ksiazke pt.jak pokonac leki i fobie i stwierdzam POMAGA !!!!!!!!!

    Autor: kattttt  30.07.2008 zgłoś

    fobia pojawila mi sie w 2 klasie gimnazjum. Trafilam do szpitala, dostawalam leki, uczeszczalam na terapie grupowa, indywidualna. Spedzilam tam 3 miesiace wypisali mnie na wakacje. W wakacje wszystko ustapilo czulam sie swietnie, odzylam. Myslalam,ze normalnie wroce do swojego gimnazjum i skoncze 3 klase. A tu bach wrzesien i wszystko powrocilo. Na marne poszly te 3 miesiace leczenia. Zmuszalam sie do chodzenia przez wrzesien, październik, listopad. Chodzilam w kratke, ale tylko tak dawalam rade. Oceny byly tragiczne, bo nie mialam sily sie uczyc. Zaczelam chodzic na terpie w swoim miescie raz w ty, ale to nie dawalo rezultaow to szkola mnie stresowala , a ja musialam sie od niej odciac. Chcialam zmienic, ale wszyscy powtarzali , ze wszedzie bedzie to samo, ze ja musze sie przelamac. Ale nie umialam sie przelamac szkola byla dla mnie tortura. Najgorsze, ze nikt w kolo tego nie rozumial. No bo jak mozna bac sie szkoly? tysiace ludzi chodzi, uczy sie, konczy szkole i zyje, a ja tu wydziwiam. Leniuch jestes slyszalam od rodziny. W pewnym momencie sama juz nie wiedzialam co jest ze mna. Leniem sienie czulam, bo probowalam w domu sie uczylam, odrabialam lekcje, ale w szkole wszystko cofalo sie z mojej glowy. Byly dni gdzie wytrzymalam na paru lekcjach, ale i byly takie gdzie na widok budynku zawracalam, bo czulam, ze zwymiotuje. W koncu znow trafilam do szpitala. Tym razem na 8 miesiecy. Tam dawalam rade sie uczyc. I zdalam. W tym roku takze bylam w szpitalu, ale wypisana zostalam po pierwszym sementrze mialam skonczyc szkole u siebie i nie dalam rady. Nie zdalam, bo nie chodzilam. To juz 3 rok. Teraz bede powtarzac peirwsza klase. Ale czy mi sie uda? nie chce juz wyjezdzac, bo to jak widac tylko chwilowo pomaga, a po powrocie nadal jest źle. Od wrzesnia probuje nan owo. Nie jestem wyleczona, ale mzoe sie uda. Mam nadzieje... a jesli nie to zaczne uczyc siezaocznie innego wyjscia nie widze.

    Autor: Bidulka  01.08.2008 zgłoś

    Bardzo potrzebuje pomocy :( są wakacje a ja siedzę całymi dniami w domu i płacze bo tak strasznie boje się wracać do szkoły, boje sie wychodzić z domu żeby nie spotkac tych ludzi wskzole przez których tak sie boje a jest ich pełno i to wmojej klasie :( teraz powiedziałam rodzicom i już chodzę do psychologa i psychiatry, ale oni mi tylko dają leki i nikt nic nie mówi o nauczaniu indywidualnym . Już wiele razy myślałam nad samobójstwem i nawet zbieram pełno leków bo jeżeli będę musiała wrócić do szkoły to ze strachu boje sie, ze się zabije, To jest jak koszmar :( Błagam niech mi ktoś pomorze :( oraz czy nauczanie indywidualne by mi pomogło?

    Autor: Bidulka  02.08.2008 zgłoś

    Zostawiam swoje gg i proszę o pomoc :( 10655722

    Autor: Incerta  09.08.2008 zgłoś

    Z nauczaniem indywidualnym nie jest prosto. Wmówią Ci, że histeryzujesz i jesteś leniwa i na tym rozmowa się skończy. Ja często nie chodziłam do szkoły i teraz mam jedną poprawkę co mnie jeszcze berdziej dobiło. W klasie nikt mnie nie lubił, na początku to olewałam, ale ciężko jest się uczyć w takim środowisku. Kiedy tylko mogłam, zostawałam w domu. Moja wychowawczyni wiedziała o moich stosunkach z klasą, a potem dowiedziała się też pani pedagog i co? Gówno to dało! Pedagog ciągle mi wmawiała, że się opierdalam zamiast uczyć.. Mam dość, 29.08 mam poprawkę i boję się, że zawalę. W końcu zostało mi niewiele czasu. Rozważam w ogóle nie pójść.

    Autor: lusi  15.09.2008 zgłoś

    Mój syn ma również fobie szkolną, ma 15 lat. stosowałam leczenie ziołami, które troszkę zmniejszyło jego bóle żołądkowe.Bylismy u neurologa, psychologa szkolnego oraz prywatnie. Udaliśmy się równiez do psychiatry - czy słusznie ?? wynik jest taki, że zażywa lek Fevarin i jest troszkę lepiej, ale i tak codziennie rano siedzi na ubikacji ok godziny, nie chce z nami nigdzie wychodzić czy jeździć, nie odwiedza kolegów, nie chodzi do sklepu... nic ! znajomi doradzają psychoterapię , ale nie wiem gdzie szukac takiej poradni.

    Autor: Iwona  26.09.2008 zgłoś

    Do Bidulki. Jestem mama 17 letniej bardzo dobrej uczennicy II klasy LO. Najelepsza srednia w szkole. pomimo to Asia ma taka depresję, ze truego nie zauważyć. Ma naucznie indywidualne. nikt jej nie wysmiewał. Nie wiem ile masz lat, ale jesli ponizej 18 musisz z mama isc do psychiatry, wyszukaj w swoim miescie poradni gdzie przyjma cie jak najszybciej. Potem opowiesz o swoich problemach. najpierw rozmowa jest z rodzicem, potem z Toba. Lekarz od razu moze wydac ci zaswiadczenie lekarskie o koniecznosci nauczania indywidualnego. Ale opowiedz wszystko, nie ukrywaj niczego. Potem z to zaswiadczenie zawoziszz do Poradni Psychologiczno- Pedagogicznej ktora jest w rejonie szkoły. To powiedza ci w szkole, w Kuratorium mozesz wyszukac w internecie. Tam w Poradni co pewien czas trwaja posiedzenia o przyznaniu nauczania indywid. Taka decyzje odbiera rodzic i zawozi do szkoly. Szkola ma obowiazek wyslac to do wydzialu oswiaty, ktory przyznaje na to pieniadze a nastepnie odsyła do szkoły. I wtedy zaczynaja przychodzic nauczyciele. Wlasciwie od momentu uzyskania zaswiadczenia od lekarza jesli nie jestes w stanie mozesz nie chodzic do szkoly. nauczyciele musza nadrobic z Toba zaleglosci. Ale to niestety troche trwa. Wez na ten czas zwolnienie od pediatry. Bedziesz miala cisze spokoj itd. No i mniej lekcji bo np. wf, religia, zpt, plastyka odpada. Zobacz Rozporzadzenie dot. nauczania indywidualnego tam masz opisane ile godzin w jakich klasach. trzymaj sie ciepło. Jeśli masz jakies wątpliwości napisz odpowiem i podpowiem. Podałam swoj namiar. Głowa do góry wszystkim chorym. Trzymajcie sie. Mama Asi

    Autor: Iwona  26.09.2008 zgłoś

    pomimo, ze napisałam ades sie nie wyswietlił. wroclaw100@tlen.pl

    Autor: Zalamany  29.09.2008 zgłoś

    Od wrzesnia zaczołem uczeszczać do nowej szkoły. Mam 16 lat i chodzę do I klasy technikum. Mój problem zaczą sie niedawno.Do szkoly od poniedzialku do piatku mam na popoludnie najwczesniej na 11:30 a najpoźniej na 13:10 z kolei wychodze ze szkoly o 18:15 najwczesniej a najpozniej o 19:05.Bardzo trudno jest mi sie rozstac z domem,poniewaz kiedy ja jade do szkoly reszta domownikow w tym czasie wraca.W domu w jestem po 20 wiec prawie z nikim sie nie widuje.W szkole czuje sie jak czarna owca-wydaje mi sie ze nikt mnie nie lubi.Przed trudniejszymi lekcjami przechodza mnie dreszcze,rece mi sie strasznie trzesa.Czy to fobia szkolna?Prosze o szybka odpowiedz

    Autor: Marek  30.09.2008 zgłoś

    Do załamanego. Ja również mam 16 lat i uczeszczam do 1 klasy technikum.Do szkoły panicznie boje sie chodzic. Boje sie nauczycieli nowych kolegow wysokiego poziomu w szkole oraz że sobie nie poradze. Przed kazda wizyta w szkole dopada mnie stan podgoraczkowy,dreszcze,kłucie w brzuchu(skurcze)a przed kazdym pytaniem w szkole bardzo sie denerwuje i strasznie drża mi ręce.Mój lęk przed szkołą jest bardzo duzy dlatego prosze pomóżcie mi!!Ja juz nie mam pojecia co robic a w szkole juz duzo opuściłem.Proszę o pomoc.

    Autor: dorota  13.01.2009 zgłoś

    moja curka ma 6 lat i chodzi do zerówki .chodziła 4 miesiące i było wszystko dobże . z reguły jest nijadkim ale teras jest okropnie ,rano przed wyjsiciem do szkoły boli ją brzuch i w szkole do siniadania chodzi i płacze siniadania ziesic nie morze. puziniej jest dobże czy to szkolna fobia a morze strach przed jedzeniem no ale ona musi jesic

    Autor: ola  16.01.2009 zgłoś

    Do Doroty ja mam tęż córke w tym samym wieku i podobny problem budzi się wcześnie rano i już się boi ,ma nawet mdłości nic w domu nie może zjęść ani wypić bo wystarczy że się jej zapytam co zrobić do pici to już ją mdli ale znalazłam sposób i polecam tobie ,przytulam ją jak wstaje nie namawiam do niczego rano ani nie wspominam o jedzeniu i piciu i mniej sie denerwuje wtedy bo jej nie zmuszam, a w szkole ma cherbatke i ją wypije bo po 2 godzinach zapomina o wszyskim a pozatym ma sucho w ustach i mówi że tak jej się chciało mocno pić , radzę ci abyś nie zmuszało bo to jesze gorzej,ani martwiła się tym żu musi jeść, bo jak bedziesz natrętna to się jeszcz pogorszy,nic jej nie będzie jak rano nic nie chce jeść,wróci do domu głodna to sama będzie wołać jedzenia.Poprostu nie zwracaj na to uwagi aż wreszcie sama zrozumie że to nic nie daje i zrezygnuje ale na to trzeba czasu i waszego wsparcia bo ona go potrzebije .Powodzenia bedzie dobrze ,przejdzie jej wszystko.

    Autor: kinga.  24.04.2009 zgłoś

    ja także mam fobię szkolną. nie jest ona jakaś wielgaśna ;) jestem uczennicą gimnazjum. w niektóre dni po prostu zżera mnie stres, że nie dam rady. nie chcę dostawac ocen poniżej 4. wszyscy mają mnie za kujonkę. ale to co.

    Autor: Ktosia  31.08.2009 zgłoś

    Chyba też mam fobie szkolną. Przez całe wakacje było ok... Nie chciałam żeby ktoś mi wspominał o szkole, a jak dziś jest pierwszy dzień przed szkołą źle się czuję, mam dreszcze i strasznie dłonie mi się pocą :( Przed każdym dniem czuje jakiś dziwny, nieuzasadniony lęk :(

    Autor: Ayumi  06.09.2009 zgłoś

    Ja mam najprawdopodobniej fobię szkolną albo nerwicę lękową. Zawsze kiedy mam iść do szkoły czuję wielki niepokój, serce szybciej mi bije i ręce niesamowicie mi się pocą i trzęsą. Byłoby super, gdyby mój psychiatra zlecił mi nauczanie indywidualne :)

    Autor: Marysia  29.10.2009 zgłoś

    Mam 11 letniego syna ma on fobię szkolną ciągle wymusza płaczem aby nie iść do szkoły ,boli go brzuch wymiotuje trzęsą mu się ręce ma trudności szkolne ale przeniosłam go do szkoły specjalnej wszystkie objawy się nasilają najlepiej jest mu w domu zemną.Nie wiem jak to będzie dalej.

    Autor: kasia  03.11.2009 zgłoś

    Jestem mamą 14 letniej córki.Myślę że moja córka ma fobię szkolną codziennie rano płacze przed szkołą.Ma przepisane leki od psychiatry które zarzywa codziennie przez 2 lata.chodzi do szkoły w kratke.Nie wiem co dalej będzie.

    Autor: Julia  13.11.2009 zgłoś

    W chwili obecnej mam 18 lat i dopiero w tej chwili natrafiłam na pojęcie fobii szkolnej, ponieważ dziś dostałam kolejnego ataku i zaczęłam szukać choroby która djagnozowała by moje zachowanie. Myślę że znalazłam właśnie fobie szkolną. Moje problemy ze szkoła zaczeły się w klasie II podstwowej gdzie po dłuższej chorobie wróciłam do szkoły i nie mogłam poradzić sobie z nawałem materiału, zaczełam płakac na lekcjach nie chciałam chodzić do szkoły. Rodzice zauważyli to bardzo szybko może miedzy innymi dlatego ze jestem jedynaczką i wzieli mnie na badania do poradni psychiczno pedagogicznej stwierdzono u mnie problemy z nauka otrzymałam opinie która miałam dostarczyć do szkoły tak też się stało. Zaczęłam dawac rade sobie z lekcjami i chodzić w miare regularnie do szkoły, płakac nie przestawałam choć płakałam juz mniej. Problem wrócił w 5 kl wraz z rozwijającym sie materiałem z matematyki - nie potrafiłam tak jak wiekszość dzieci w klasie wykonywac podstawaowych działań wstydziłam sie tego bardzo do tego stopnia ze nie rozstwałam sie z kalkulatorem. Pewniego razu nauczyciel wzioł mnie do tablicy gdzie pomimo rozumianej treści zadania oraz wiedzy w jaki sposób je rozwiazac nie potrafiłam poprostu wykonac działań - oczywiscie nauczyciel nie pozostał obojętny ośmieszył mnie przed cała klasą oraz stwierdził ze powinni mnie cofnać do I kl. Groźba co prawda była irracjonalna ale nie dla mnie zaczełam znów płakac uczyć sie ciagle w domu co i tak nie dawało żadnych wyników jedynie marne oceny dopuszczjace, w kasie 6 nauczyciel sie zmienił lecz co prawda mó problem pozostał i ewolułował teraz juz nie tylko bałam sie iść do tablicy lecz takze bałam sie ościeszenia zwiazanego z tym iż nie potrafiłam dobrze liczyć pomimo że wiem jak rozwiazać zadanie. Płakałam całymi godzienami na lekcji matematyki siedziałam w ławce i płakałam do tego stopnia że dostwałam spazmów na pytanie nauczyciela zawsze odpowiadłam ze to sie uderzyłam to wydarzyło sie cos innego. Nauczyciel jak by nie mówiąc olał mój problem przestajac sie mna interesować. Rodzice znów wzieli mnie do poradni psychiczno pedagogicznej lecz tym razem oprócz otrzyamnej opini chodziłam na korepetycje z matematyki mój problem znikł. Lecz do czasu w kl I gimnazjóm znów się powtórzył i wzmógł teraz nie tylko bałam sie matematyki lecz też fizyki i chemi z matematyką radziłą sobie dzieki korepetycjom a chemie i fizyke stłamsiłam w jakiś sposób nie wiem w jaki.Opinia definiowałam nie jako - dyslektyczke, dysortograficzke oraz posiadałam jeszcze dyskalkulie dzieki opini przestałam dostawać jedynki z dyktand z ortografi oraz mogłam urzywac kalkulatora na lekcjiach matematyki oraz na sprawdzianach w tym także na sprawdzianie gimnazjalnym I w taki sposób przetrwałam gimnazjum. Problem przyjoł ogromne rozmiary w szkole średniej gdzie zmieniło sie środowisko, przybyło przemiotów, brakowało mi ciagle czasu, uczylam sie stale nie pamietam z tego okresu nic poza ciagła mozolną bezefektowna nauką, pomimo iż sie uczyłam to gdy poszłam do szkoły napisac sprawdzian nic nie pamietamłam. Dostwałam ciagle oceny niedostateczne pomimo iż pracowałam ponad siły spiąc po kilka godzin dziennie. Wraz z kolejnym niepowodzeniem popadłam w letarg zaczełam płakać w domu, w szkole, na lekcjach trzęsłam sie cały czas wogóle na niczym nie mogłam sie skoncentrowac. Gdy wstawłam do szkoły zaczynałam szlochac szlochałam przez kilka godzin czasm i ze 4, 5 dopuki nie otrzyamałam zapewnienia ze moge dziś nie isć do szkoły wyedy zasypiałam a potem wstwałam i sie znów uczyłam, miałam coraz wiecej nieobecności w szkole, znajomi odnosili sie do mnie w sposób wrogi, wychowawca dał mi do zrozumienia ze wagarowicze nie sa mile widziani w tej szkole, tyle tylko ze ja nie wagarowąłam j anie mogłam poprostu uczeszczać do szkoły poniewarz bym w niej poprostu nie wytzrymała było mi ciagle słabo, nie dobrze miałam uderzenia goraca lub było mi bardzo zmino, szkoła była nawet w snach śniło mi sie ze nauczyciel ośmiesza mnie przed kalsa za niewiedze. Skończyło sie tym ze miałam jedynke z jednego z przedmiotów scisłych na półrocze. Przestałam nawet walczyć o dopuszczajacą poniewarz nie miałam siły sie uczyć a już tym bardziej pojawić sie w szkole. I znów uratowały mnie w jakiś sposób korepetycje z tegoż przedmiotu, zaliczyłam semestr uczeszczałam czesciej na lekcje a wraz z poprawą ocen przestwałam mieć napady nerwicowe, pozostały jedynie bule brzucha i klatki piersiowej. Klasa pierwsza zakonczyła sie promocją. W ostanim tygodnu wakacji dostałam kaszlu, kaszel pogłebiał sie wraz z nadejsciam nowego miesiaca- wrzesnia ( jak sie okazało kaszel jest róznież objawem nerwicowym) kasłałam do tego stopnia że nie moglam nabrac powietrza. Pewnego dnia zaczęłm sie dusic stałam sie sina nie mogłam nabrac powietrza nie mogłam takrze wydychac powietrza zaczęłam sie dusic, zgłosiłam sie do lekarza - dostałam inchalatory i ii choroba ustąpiła. Dziś moge powiedzieć ze ten okres był straszny a zachowanie wychowawcy wrecz mnie dobiło sprawiło

    Autor: Julia  13.11.2009 zgłoś

    Scięło muj apel do rodziców - Jesli jesteś ojcem lub matką to koniecznie nie dopuść do sutuacji podobnych do moich. Weź dziecko na lecznie, do pedagoga - lecz pamietaj że nie każdy pedagog bedzie umiał zająć sie dzieckiem znajdą sie i tacy co bedą mu wmaiwac ze ma wydumane problemy które sa jednynie wynikiem lenistwa. Porozmawiaj z dzieckiem wytłumacz mu że szkoła to nie całe życie, ze nie musi za wszelka cene być najlepszy, najmądrzejszy naj naj i ze poradzisz, poradzice sobie z problemem. Nie okazuj bezradności bo to w niczym nie pomoże Ps przepraszam za błedy ortograficzne. Pozdrawiam Julka

    Autor: Halina  15.11.2009 zgłoś

    Mam syna w wieku 13 lat u którego lekarz psychiatra zdiagnozował fobię szkolną .Problem niechęci do szkoły wystąpił już w 6 klasie, ale myślałam że syn ma nieżyt żołądka i stąd te jednodniowe lub dwudniowe nieobecności w szkole.Ale skończył podstawówkę ze średnią 5,5. Problem zaczął się na początku 1 klasy gimnazjum, po tygodniu uczęszczania do szkoły kategorycznie odmówił pójścia do szkoły.Mówił że boi się złych ocen i wymagań stawianych przez nauczycieli. Obecnie ma nauczanie indywidualne do końca stycznia 2010 roku. Mam z nim bardzo duży problem, nadal nie chce się uczy J

    Autor: Halina  15.11.2009 zgłoś

    c d .chłopiec odmówił przyjmowania zleconych leków przez psychiatrę, mówi że jest zdrowy.W nocy nie śpi, a w dzień odsypia.Nas rodziców wcale nie słucha. Nie utrzymuje kontaktu z rówieśnikami.

    Autor: IWA  01.02.2010 zgłoś

    DO KASI NIE ZAŁAMUJ SIE BO TO NIC NIE DA MUSISZ POMÓC SWOJEMU DZIECKU KONIECZNIE Z NIM POROZMAWIAJ MUSI BYĆ POWÓD TAKIEGO STANU BO NIGDY NIC NIE DZIEJE SIE BEZ PRZYCZYNY `! WRACAJ DO ROZMOWY Z NIM KIEDY JEST WYCISZONE W STANIE EMOCJONALNYM NIC NIE WSKÓRASZ POWODZENIA DASZ RADĘ PO PROSTU MUSISZ BYĆ SILNA ŻEBY POTEM POMÓC DZIECKU POZDRAWIAM

    Autor: sylwia  10.02.2010 zgłoś

    Szkola podstawowa to byl najlepszy okres w moim zyciu, klasa zgrana i naprawdę wspaniali nauczyciele. Szkołę skończyłam ze srednia 5.6 oraz wieloma nagrodami. Z wf-u, z matematyki mialam 6. Do gimnazjum poszlam z wielkim strachem kiedy dowiedzialam się jak wyglądac bedzie sklad klasy. Na poczatku kiedy wszystko je s zcze bylo swierze uczylam sie dobrze. Jednak po czasie i po nieudanych probach nawiazania kontaktu towarzyskiego, kiedy to bylam odbierana wrecz z agresja, zamknelam si e w sobie. Siedzialam po srodku klasy pomiedzy naj bardziej towarzyskimi osobami, ktorzy byliwrogod omnie nastawie n i. Pamietam, ze cala bylam czerwona i rozdygotana a jaka kolwiek uwaga czy zainteresowanie ze strony nauczyciela powodowaly u mnie szybsze bicie serca i niekontrolowane tiki. Caly rokmeczylam sie w takich warun kach. W drugim roku za cze lam chodzic na wagary i pol roku w ten sposob mi przelecialo. Wpadłam w depresje. Do problemow w szkole doszly problemy w domu. Brak pieniedzy czasami na proste potrzeby, alkohol i awantury ze strony ojca, ciagle kłotnie domowe, kiedy do szkoly trzeba bylo isc niewyspanym, ciagle pretensje, agresja fizyczna i slowna, ponizanie. Kilka razy myslalam o samobojstwie ale naszczescie to, ze jestem osobą wierzącą mnie uchronilo. Nauczycielka byla pewna, ze moje wagary sa wy nikiem mego le nistwa. Nie poradze nato, ze nic mi sie nie chce, ze kiedy mam nadzieje, ze wrócę do domu i odpoczne po szkole to mogesobieo tym pomarzyc. W ramach wagarow chodzilam do biblioteki, byl topoprostu moj drugi dom. O wagarach dowiedzieli sie wszyscy, ojciec, mama, wychowawca, pedagog. Zagrozono rodzicom grzywna. Tylko z tego powodu zaczelam chodzic do szkoly. Ojciec powiedzialm, ze kilka dni pojde i wszystko wruci do normy, ze sie przyzwyczaje i bedzie spokoj. Chodze juz cale dwa miesiace bez przerwy i dalej nie potrafie sie przyzwyczaic. Rano wstaje i ide do szkoly. W szkole nauczycielki, ktore sie na mnie uwziely, wrogosc ze strony kolegow i kolerzanek, wysmiewanie, glupie uwagi. Kiedy do domu wracam to czuje sie jak po ciezkim wysilku silowym kiedy to wchodze do luzka i ide spac, caly dzien przesypiam. Na nauke nie mam sil bo dochodza do tego silne bole glowy i natretne mysli. Wieczorem wstaje, myje sie i ide spac. A w dodatku kiedy spie to sni mi sie stale szkola i nie sa t o wcale przyjemne sny. Nie pamietam kiedy przysnilo mi sie cos ciekawego. Ojciec wyjechal za granice za praca, mam czas odpoczac i ochote zeby znowu nie chodzic do szkoly. Nie musze narazie sluchac tego jakim to zajebanych leniem i gnojem jestem, ale nie chce znowu tezz tego powodu przysporzyc klopotow. Na ni kog o nie moge w swoi m zyciu liczyc dlatego pojde do psychologa sama bo widze, ze mam szanse sobie z tym poradzic.

    Autor: sylwia  10.02.2010 zgłoś

    P.S. przepraszam za ten nieczytelny tekst, klawiatura nienajlepiej dziala.

    Autor: halina  21.02.2010 zgłoś

    Nauczanie indywidualne w 1 półroczu u syna nie dział0 się bez problemów, nie wpuszczał nauczycieli do domu.Dało to rezultat nieklasifikowania prawie ze wszystkich przedmiotów.Wyznaczone ma terminy egzaminów jestem sama w stresie czy on wogóle pójdzie na te egzaminy.Zaczynają się 1 marca.

    Autor: Dorota  29.09.2010 zgłoś

    Mój syn tez ma podejrzenie fobii szkolnej ,w 6 klasie pod koniec zaczął wagarowac,załatwiłam mu za pomocą psychiatry i pedagoga szkolnego nauczanie indywidualne do końca roku z trudem przepchneli go do 1 gimnazjum.Na poczatku zaczał chodzić cieszyłam sie niedługo,znowu zaczał jakby celowo opóżniac wyjscie z domu do szkoły wracał dziwnie poddenerwowany i okazało sie ze wagaruje nie pojawiał sie w szkole problem powrócił.Niestety wychowawczyni jest nieubłagamna wsciekła i grozi konsekwencjami,ja oczywiscie wzywana na rozmowy i zostawiona z problemem sama dlaczego nie chodzi syn do szkoły?!On jest chory na sama mysl o lekcjach z ta nauczycielka unika wf i nie che ze mna chodzic do psychiatry i innych poradni,stamtad tez ucieka rzadko udaje mi sie go tam zaciagnac,przyzna sie ze nie był w szkole ale długo na to czekam niestety nie chce rozmawiac dlaczego i zamyka sie w sobie albo idzie spotkac sie z kolezanka zeby nie rozmawiac o tym co sie stao.Sama wychowuje i naprawde nie daje juz rady nie wiem co mam robic,pomóżcie.

    Autor: Onna  09.11.2010 zgłoś

    Witam. Ja także mam podobny problem... Teraz już nie chodzę kilka tygodni do szkoły i nie wiem co zrobić. Na myśl o pójściu do szkoły paraliżuje mnie ze strachu, wolę już siedzieć w domu... Nie raz myślałam żeby sobie coś zrobić, ale nigdy się na to jeszcze nie zdecydowałam. Na razie ograniczam się wyłącznie do wymówek typu jest przedstawienie, wycieczka szkolna, jakieś kółka, wyjścia itp. dlatego rodzic o nic nie pyta. Czasami też kłamię, że byłam w szkole, bo nie potrafię się przyznać... Boję się tego jak na mnie spojrzy, że się zezłości... Wszystko zaczęło się w drugiej gimnazjum. Ledwo zdałam trzecią klasę. Miałam kilka NKL, ale dałam radę to pozdawać na trójki, czwórki. Przez wakacje dużo się nad tym zastanawiałam, bałam się, że będzie tak samo... Miałam nadzieję, że jak pójdę do liceum to będzie normalnie, ale nie wyszło... Z początku było ok, ale potem, 3 dni nie poszłam bo były jakieś wyjścia i znowu mnie wciągnęło... Prawie cały październik przesiedziałam... I teraz ciągnie się listopad... Początkowo powiedziałam w domu, że jest wycieczka na tydzień, więc miałam wolne. Ja też wolałam myśleć o tym jakby była wycieczka, a ja na nią nie pojechałam... Bo kiedy zaczynałam myśleć, że inni chodzą do szkoły dwa tygodnie, a ja siedzę w domu i nic nie robię... Nie, wolałam się wkręcać we własne kłamstwa...Powiedziałam sobie "Pójdę w następny poniedziałek". Nie poszłam. I tak leci... Nie potrafię się zmusić, by iść do szkoły... Minęło kilka tygodni, a ja nadal obiecuję sobie, że pójdę... Zastanawiałam się nad zmienieniem szkoły, ale pewnie i tak by mi nie pomogło... Nie potrafię się dopasować do reszty. Przyjaciółka mnie zostawiła, trzyma z kimś innym a ja z kimś innym, mimo, że chodzimy do tej samej klasy, przez co tylko bardziej się zdołowałam, bo trudno mi się zawiera nowe kontakty, w wyniku czego byłam w szkole samotna. Chciałabym jakiegoś psychiatrę, ale się wstydzę... Boję się, że wszystko odbije się na niekorzyść mojego rodzica.... Rodzice są po rozwodzie od roku, więc inni mogą powiedzieć, że nie potrafiono mnie upilnować i wszystko przez to... Jednak ja wiem, że to się zaczęło jeszcze sporo przed ich rozwodem... Wiiem też, że sama sobie raczej nie poradzę. Rodzice nie wiedzą za bardzo o tej sytuacji, ale o rok młodsze rodzeństwo już trochę tak. Oczywiście, myślą, że nie chodzę bo mi się nie chcę... Po części jest to prawda. Śmieją się z tego, kryją mnie... Boje się, że zaczną robić to co ja... Już nie raz zostawali ze mną... Ale nie mogę ich wydać, nie wydając siebie... Co powinnam zrobić? :[ Boję się całej tej sytuacji, boję się szkoły, ludzi, odrzucenia i wszystkiego co na mnie tam czeka... Wiem, że gdybym pochodziła, pochodziłabym kilka dni, może z tydzień, a potem znów by mi się 'odechciało'... Nie raz już tak było :( Co robic ;-(?

    Autor: ...  16.11.2010 zgłoś

    Onna- nie martw się nie jesteś sama. ja też mam taki problem i nie wiem co robić... ;(((

    Autor: Onna  22.11.2010 zgłoś

    Nie chodzę już prawie dwa miesiące... Byłam u dwóch psychologów jak na razie, jeden wziął mnie na stałą terapię, ale to jest tylko 'facet do pogadania' bo powiedział że on mi nie pomoże ze szkołą, a ten drugi stwierdził u mnie prawdopodobieństwo fobii szkolnej, tyle że on się nie zajmuje ;takimi; przypadkami. Za to psychiatra powiedział przez telefon rodzicowi, że za żadne skarby świata nie może mi pozwolić nie chodzić i cokolwiek by się nie działo mam iść do szkoły, a ja nie dam rady... Jeszcze się z nim nie widziałam, ale już się boję... Straszą mnie, że mnie gdzieś zamkną w szpitalu jakimś, bo inaczej odbiorą prawa rodzicielskie rodzicowi, ode mnie i od brata oraz każą mu płacić za mnie kare... I nie wiem co mam zrobić, nie potrafię iść do szkoły, nie pójdę tam... Tyle że w przeciwnym razie będzie po mnie... Zabiorą mnie do szpitala albo do 'sierocińca' z bratem bo już jest w szkole mówione, że rodzic nei potrafi sobie najprawdopodobniej poradzić... Nie wiem co mam zrobić, nie radze sobie z tym już :/ Chciałabym nauczanie indywidualne, może to by coś pomogło, bo do szkoły się nie zmuszę, ale nie wiem jak się za to zabrać... :( Już prawie dwa miesiące nie chodzę, jakoś od 8 października i nie potrafię się zmusić, już więcej nie potrafię tego wszystkiego tłumić, jak dawniej... :(

    Autor: natalia  30.11.2010 zgłoś

    Kochani, to o czym piszecie jest mi bardzo bliskie. Jeśli chcecie wiedzieć jak i gdzie uzyskać pomoc, albo po prostu pogadać z dziewczyną, której Wasze problemy nie wydają się śmieszne i błahe, podaje numer gg 13351827

    Autor: TośkaM  20.12.2010 zgłoś

    Mam 17lat, chodzę do 2 klasy liceum. W podstawówce miałam problemy. Naśmiewano się ze mnie, znęcano psychicznie i fizycznie. Dziewczyny zazdrościły mi wyników w nauce. Nikt mi nie pomógł, a wychowawca zgonił winę na mnie. Poszlam do gimnazjum katolickiego. Wysoki poziom, przyjazne środowisko, mądrzy ludzie. Byłam zamknięta w sobie, przez to co przeżyłam w podstawówce, dlatego nie miałam wielu znajomych, ale czułam się OK, lubiłam chodzić do szkoły. Bardzo wysoki poziom, dużo się uczyłam. Zdałam je z wyróżnieniem. Moje problemy powróciły w liceum. U mnie w mieście jest mało liceów i nie ma żadnego o jakims wysokim poziomie, dlatego poszłam do "zwykłego". Natrafiłam na klasę, która całkiem sobie olewa. Nikomu nie zależy na nauce, no może kilku osobom. Na początku totalnie się od nich odizolowałam. Z nikim się nie kolegowałam, wszyscy postrzegali mnie jako dziwaka. Nie umiałam się otworzyć, a może i nie chciałam? Pod koniec 1 klasy przeżyłam piekło - zostalam bardzo niesprawiedliwie potraktowana przez nauczycieli. Codziennie przychodziłam do domu i ryczałam, to było coś okropnego. Czułam się jak śmiec. W 2 klasie było jeszcze gorzej. Zaczęłam opuszczać, mam bardzo dużo dni nieusprawiedliwionych, głownie to poniedziałki. Uczę się dobrze, ale czasami ogarnia mnie taki lęk, że nie daję rady po prostu. W niedzielę zawsze mam myśli samobójcze i płaczę, jak pomyśle o nowym tygodniu. Moi rodzice mają to gdzieś. Mówią że jak nie chce chodzić do szkoły to moja sprawa i żebym przeniosła się do zawodówki. Mówią, że jestem leniem, nieukiem, mimo że mam dobre oceny :/. Ale ja sama nie wiem czego się boję. Po prostu się boję. A potem wyrzuty sumienia. Wydaje mi się że jestem zerem i że nic nie osiągnę. A przecież chcę zdać dobrze maturę. Właśnie dzis nie poszłam do szkoły. Wstałam o 4 rano - nudności, słabość, bezsenność, ból głowy. POMOCY!

    Autor: Niezrozumiana  03.03.2011 zgłoś

    Czytając to, już wiem co ze mną nie tak... Wszystkie objawy mnie dotyczą! :( Próbowałam różnych sposobów... Chciałam nawet iść do psychiatry ale jak pytałam kogokolwiek o jakiś kontakt z taką osobą mówili "przestań, co ty w ogóle gadasz?!" , "jaki psychiatra?! ucz się a nie wymyślasz!"... Mam teraz 17 lat i wnioskując mam fobię od jakichś 4 lat( od początku gimnazjum). Tak jak większość chodziłam na wagary żeby tylko nie wchodzić do szkoły i na nikogo nie patrzeć, ciągle wydawało mi się że ktoś się mi dziwnie przygląda, boję się do kogoś odezwać bo strasznie bije mi serce i chce mi się wymiotować:/ Pokazałam nawet ten artykuł i komentarze mamie, ale ona tylko się uśmiechnęła i powiedziała "no tak ból głowy i brzucha to ty masz...", więc widać jak bardzo mnie rozumie...:( Co mam zrobić? Najlepiej gdybym miała indywidualne nauczanie ale moja mama oczywiście myśli że "wymyślam"...:/

    Autor: Joasia  04.07.2011 zgłoś

    Witam. Moja córka od klasy 3 szkoły podstawowej miała przyznane nauczanie indywidualne w warunkach domowych ze specjalnym tokiem nauczania. Dziecko teraz rozpocznie klase 6 cierpi na encefalopatie niedotlenieniowa z zaburzeniami umysłowymi i ruchowymi, mutyzm wybiórczy, fobie szkolną i ponadto ma duża wadę wzroku i mowy. Zaświadczenie do poradni pedagogiczno psychologicznej wystawia lekarz neurolog i okulista. Kilka dni temu złozyłam kolejne zaświadczenie lekarskie do poradni w celu uzyskania orzeczenia na nauczanie indywidualne i tu zaczeły sie problemy bo pani dyrektor poradni odrzuciła to zaświadczenie wykrzykując do mnie cytuję "to sa kompletne bzdury" i rzuciła tą kartkę na biurko w moim kierunku mówiąc że tego nie przyjmie i że co roku lekarz pisze to samo. 2 lata temu zaswiadczenie od okulisty też odrzuciłą i uznaął za nieważne. Zastanawia mnie tylko co innego lekarz może napisac na zaświadczeniu skoro moje dziecko od kilku lat ma ta sama chorobę i stan zdrowia nie ulega poprawie??? Ja leczę sie na nadciśnienie i serce i ze wzgledu na to jak potraktowała mnie dyrektor poradni źle się poczułam i byłam zmuszona wziąc tabletkę to wtedy usłyszałam że moja chorobą wywieram na niej presję. Wykrzyczała też że nauczanie indywidualne to duży koszt .Dziwi mnie jak osoba na takim stanowisku może się tak zachowywac i traktowac ludzi? A dodaję że nie jestem pierwszą osobą tak potraktowaną bo byłam kilkakrotnie świadkiem jak osoby z gabinetu pani dyrektor wychodziły z płaczem. Lekarz neurolog który leczy dziecko jest już też bezradny w formułowaniu zaświadczenia w stopniu zadowalającym dyrektor poradni. Dzwoniłam już do kuratorium oświaty i rozmawiałam o tej całej sytuacji z wizytatorem który zaraz po mojej rozmowie wykonał telefon do pani dyrektor i miał w tej sprawie interweniowac. Mimo tego pani dyrektor nie zmienia swojego stanowiska i mało tego z góry sugeruje że na komisji orzekającej jej pracownice tj. pani psycholog i pedagog odrzucą wniosek. Myślałam że poradnie istnieją po to by pomagac dzieciom i ich rodzicom a nie po to by stwarzac problemy jakby ich było mało i uprzykrzac życie. Co dalej mam robic???? Jeśli ktoś z Państwa ma lub miał podobny problem proszę o rady i wskazówki. Pozdrawiam

    Autor: DASR  13.09.2011 zgłoś

    Mam 17 lat i ledwo zdałam do 2 liceum.Od podstawowki mam w sumie problem z nauka,a szczegolnie z matematyka.Az po prostu zygam matematyka,w te wakacje mialam poprawke z matematyki,zdalam ja na szczescie ale z powrotem do szkoly bylo ciezko.Po 3-4 dniach zmienilam szkole,a teraz jestem chora i siedze w domu.Nie mam nawet ochoty sie uczyc,od siedzenia przy ksiazkach dostaje nerwicy a dosc czesto biegunki,a ostatnio nie trawie dobrye i jeszcze do tego leci mi krew.Zaczelo sie od tego,ze w 3 gim nie wiedzialam gdzie isc do szkoly i oczywiscie wybralam ta szkole gdzie byl ten jezyk,ktory juz znam,a nie ta gdzie jest najblizej.Dostalam sie do niej,mialam dobre oceny ale jednak test gimnazjalny nie poszedl mi dobrze,bylam zla na siebie,plakalam i nie mowilam o tym zbyt wielu osobom.Okazalo sie,ze moje oceny sa bardzo male adekwatne do wynikow testu.Na poczatku bylo fajnie,poznalam nowe osoby chociaz trudno sie bylo wbic w grupe,ktora zna sie juz 3 czy wiecej lat.Bylam zafascynowana,nowa szkola,tacy ambitni ludzie, nie co wiekszosc osob z bylej.Troche mi odbilo ma punkcie ocen,siedzenie nad ksiazkami,na niektorych przedmiotach juz sciaganie, powoli izolowanie sie od klasy.Duzo sie rzeczy wydarzylo w ciagu roku,chlopak,kolezanka ktora grzebala mi w portfelu.Bylam tez u Pani psycholog sama z siebie i tez moja mama mi mowila zeby isc do niej jezeli mam problem.Stwierdzila,ze mam depresje i ze w najgorszym przypadku dostalabym tabletki ale zebym pomysla o czyms przyjemnym,poszukala sobie chlopaka itp.rzeczy.Do jakiegos czasu to pomagalo kiedy wiekszosc osob o tym sie nie dowiedziala.Wiekszosc klasy zaczela mnie inaczej traktowac,na sile,bylo widac,ze chca mi pomoc,jedni uwazali,ze udaje drudzy sie juz poddawali.Pozniej chyba wyszly na jaw moje wyniki z testu,nie wiem jak.Moze dlatego,ze wczesniej moja mama przyszla do szkoly i zrobila niezla afere w szkole.Zaczela mowic,ze ci nauczyciele maja zbyt wysokie ambicje,klocila sie z nauczycielka czemu nie chce mnie przepuscic,tymbardziej,ze siedzialam z nia wtedy na szkolnym korytarzu a cala szkola patrzyla na to wszystko.Na drugi rok bylo gorzej dlatego,ze nauczyciele juz zaczeli mnie traktowac inaczej,malo kto chcial ze mna siedziec,mysleli,ze jestem jakas psychopatka czy kims innym.Zmienilam szkole wlasnie z tego wgledu,ze zle sie tam czulam.Staram sie zaczac wszystko od nowa ale kiedy napotykam jakas przeszkode jaka sa ludzie to czesto sie poddaje.Juz jedna dziewczyna stwierdzila,ze nic nie umiem i tylko chce sie pokazac,a byl to dopiero 3 dzien szkoly ... staram sie usmiechac i byc mila ale czasami mam problem z kontrola swojego zachowania,czesto placze albo jestem po prostu nie mila dla niektorych osob. Rodzice chca zebym sie uczyla,poszla na studia i co chwile mowia cos w stylu ja mysle,ze to by bylo lepsze dla ciebie itd...natomiast mama krytykuje tate za to,ze nic nie robi i ciagle narzeka,a tata mowi na mame,ze jest psychopatka itd.Najlepsze jest to,ze przy znajomych sie czesto tez kloca,tata poprawia mame.Kiedys bylam bardziej przywiazana do taty ale odkad dowiedzialam sie,ze zdradzal mame od 7 lat stracilam do niego zaufanie,nie jestem juz coreczka tatusia.W sumie utracilam autorytet,mama chora psychiczna,tata lecn,ktory ukonczyl studia ale marnie mu placa.W sumie to wszystko jest beznadziejne i nie wiem po co to robie, chyba tylko dla ambicji rodzicow zeby mogli sie pochwalic jakie to ambitne i zdolne dziecko maja.A mi juz po prostu sie nie chce nic.

    Autor: Anka  06.10.2011 zgłoś

    Mam podobny problem ze swoją 10 letnią córką, od pewnego czasu nie chce chodzić do szkoły. Co wieczór płacze, że się boi, rano płacze, mówi,że boli ją brzuch. Uczy się dobrze. Chciałabym nawiązać kontakt z kimś z Olsztyna(warm-maz), kto miał lub ma podobny problem.

    Autor: gabi  19.10.2011 zgłoś

    Nauczyciele kompletnie nas nie rozumieją sami niech wkuwają swoje wymagania

    Autor: Dorota  19.10.2011 zgłoś

    Mam problem z dzieckiem nie chce chodzić do szkoły ma stwierdzona przez dwóch lekarzy psychiatrów fobie szkolną oraz inne zdiagnozowane psychiatryczne objawy na opinii i zaświadczeniu lekarskim. Więc pomyślałam by może nauczanie indywidualne na okres 1/2 roku szkolnego pomogło by przy zażywaniu lekarstw w rozwiązaniu problemu zdrowotnego syna. Wiec złożyłam do Poradni Psychologiczno Pedagogicznej Wniosek o przyznaniu mu nauczania indywidualnego. Poradnia oczywiście pedagodzy nie przyznali dziecku nauczania tylko poinstruowali nas książkowo jak postępować z dzieckiem trudnym. Obalili można powiedzieć diagnozę dwóch lekarzy specjalistów od psychiatrii dziecięcej to tylko u nas w Polsce jest to możliwe by nie honorować opinii lekarza specjalisty. Pytanie czy dziecko w fazie leczenia i zażywania lekarstw nie powinno być inaczej traktowane czy to jest inny człowiek. Czy są ośrodki które by mi pomogły nie mam wsparcia jestem traktowana ja bym chroniła dziecko ze nie chodzi do szkoły. Jak rozwiązać problem z dzieckiem jako rodzic mam dość nie mam pomocy sama sobie muszę radzić nauczyciele oczekują ze będzie chodził a on nadal ma fobię bo ja leczymy....

    Autor: Ceza  04.11.2011 zgłoś

    Czesc ja mialem podobny problem tak samo balem sie chodzic do szkoly w klasie 4-5 dostalem nauczanie do domu.Jak chce ktos pogadac to niech napisze na gg 39040023 chetnie pomoge :)

    Autor: Piotrek  16.12.2011 zgłoś

    Witam. Moja fobia zaczeła sie jakos od poczatku roku szkolnego. Mam 15 lat i chodze do 3gim. To jest ostatni rok nauki i nie chce go zawalic bo nie zdam i nie przyjma mnie do zadnej szkoły dalej. Rano wstaje ok. 6 nie moge juz spac mysle ciagle o szkoe, mocno boli mnie brzuch, ciaga mnie na wymioty, lekkie drgawki, mdłosci. Ja z checia bym poszedł do szkoły ale panicznie boje sie kolegow z klasy. Mama mysli ze jestem smierdzacym leniem i nie wiem jak temu zaradzic. Wrociłem wczoraj ze szpitala i dostałem skierowanie do psychiatry. I mam pytanie jak z nim rozmawiac zebym dostał nauczanie do domu. Bo juz dłuzej nie dam rady sie meczyc z mama ze dla mnie poprostu nie chce sie isc do szkoły i bym chciał dostac sie gdzies dalej do szkoły a nie skonczyc tylko gim i to nie powiedzane ze zdam bo jak mowiłem nie nie dam rady chodzic do szkoły. Czekam na pomoc. Wielkie dzieki. Mozna ze mna tez skontaktowac sie przez gg:35007523 czekam na szybka pomoc. Bardzo prosze. Dziekuje Pozdrawiam

    Autor: Justyna  16.12.2011 zgłoś

    Piotrek! Jesyem mamą chłopca w twoim wieku z takim samym problemem. Lęk odczuwany przed szkołą był tak silny , że nie poszedł do szkoły po wakacjach. Od razu dostał pomoc od lekarza psychiatry w postaci leków łagodzacych stany lękowe, chodzi na terapie do psychologa. Chodzi równiez do szkoły. Na poczatku nie było mu łatwo ale powoli jest coraz lepiej. Uważam, że nauczanie indywidualne jest ostatecznością. Tylko powrót do szkoły i zmierzenie się z lękami dają mozliwość wyleczenia, oczywiście przy wsparciu rodziców, lekarza i psychologa. Obecnie mój syn okres kiedy nie chodził do szkoły wspomina jako najgorszy.

    Autor: Piotrek  16.12.2011 zgłoś

    Probowałem juz wszystkiego rodzice o moim problemie nie wiedza boje sie powiedziec. I nie mam pojecia co robic. W pondziałek mama bedzie kazała isc do szkoły a ja juz teraz na mysl o niej brzuch boli. Co bys poradziła Justyna albo inni rodzice?

    Autor: Justyna  19.12.2011 zgłoś

    Piotrek Musisz koniecznie powiedzieć o wszystkim Rodzicom, o swoich dolegliwościach, ale przede wszystkim o uczuciu lęku. który prawdopodobnie nie ma racjonalnej przyczyny. Jeżeli nie jesteś w stanie porozmawiać o tym z Rodzicami to koniecznie powiedz o tym Pedagog szkolnej i poproś ją o pomoc. Na pewno tam gdzie mieszkasz jest Poradnia rejonowa dla młodzieży, która zajmuje się tym problemem. Uzyskasz tam pomoc lekarza psychiatry i psychterapeuty. W przypadku mojego syna żeby działać szybciej znalazłam lekzrz prywatnie. Twoje problemy same nie miną, im szybciej zaczniesz coś z tym robić tym szybciej wrócisz do normalnego życia.

    Autor: Anka  21.12.2011 zgłoś

    Justyno mam do Ciebie prośbę, czy mogłabyś mi podać swój numer GG lub nazwę leku od psychiatry. Mam podobny problem z córką.

    Autor: Piotrek  22.12.2011 zgłoś

    Justyna Moze i tak tylko ze ja nie chodze do szkoły uciekaw w chorobe zeby nie isc tylko do szkoły. Myslałem nad tym zeby powiedziec to rodzicom ale tez strasznie sie boje powiedziec im o moich problemach. Justyna a bys mogła tak mniej wiecej opisac sytuacje jak dla Ciebie twoj syn powiedział o swojej fobii?

    Autor: uczennica  23.12.2011 zgłoś

    Ja tez mam ogromny problem dot.fobii szkolnej.mam ja juz drugi rok.jestem zalamana.bole brzucha na okraglo od 3miesiecy,wymioty w szkole,zaburzenia widzenia i zawroty glowy.wszystko zaczelo sie od pojscia do jednego z lepszych w woj.gimnazjum.przetrwalam dwa lata,na bardzo dobrej sredniej,ale teraz w 3kl.po prostu peklam.obowiazkowe kolka przygotowujace do egzaminow do poznych godzin popoludniowych...potem nauka w domu do wieczora i praktycznie caly dzien sie konczy.nie mam sily tak dalej zyc.ta szkola mnie wykonczyla,a towarzystwo totalnych kujonow zdolowalo mnie tak bardzo,ze nie mam ochty zyc.mysle sobie czasem jak bardzo musialam podpasc tam komus na gorze ze musial zmienic moje zycie w piekło....

    Autor: Piotrek  23.12.2011 zgłoś

    Ja osobiscie nie mam siły wejsc do szkoły u mnie to zaczeło siew pazdzierniku bole brzucha, wymioty omdlenia i okropnie boje sie powiedziec rodzicom o moim problemie. Ostatnio myslałem nawet o samobojstwie. Bez nauczania indywidualnego nie zdam bo do gimnazjum juz wiecej nie dam rady wejsc.

    Autor: S.  02.01.2012 zgłoś

    W tym roku poszłam do pierwszej kl gimnazjum . Nie wybrałam szkoły w swojim rejonie . Szczerze miałam nadzieje że ta szkoła będzie lepsza od poprzedniej . Nauczyciele są wporządka ale klasa jest tragiczna . Mam w klasie 4 osoby które nie zdały conajmniej 2 razy . Ciągle mają do mnie pretensje ze względu na to że mam dobre oceny i to że bardzo lubie czytać i jestem częstym gościem biblioteki a ja nie wytrzymuje psychicznie . Najgorsza jest muzyka wtedy zaczyna się wyzywanie , wyśmiewanie się i wytykanie palcami . Przez te kilka osób nie mogę się skupić na nauce i spać po nocach . Po pewnym czasie przed wyściem z domu codziennie zaczynał mnie boleć brzuch ,zaczełam bardzo mało jeść ( schudłam 3kg ) i gdy w każdą niedzielę chodze ze stresowana tak że mi się ręce trzensą .Zgłaszałam już to dla wychowawcy , dyrektora , pedagoga szkolnego . Mama powiedziała że jeżeli sytuacja się nie poprawi to zmieni mi szkołę ale ja nie chcem przerzywać tego wszystkiego od nowa ( poznawanie nauczycieli , koleżanek i itp. )

    Autor: ela  06.01.2012 zgłoś

    moj syn ma 15 lat i nie chce chodzic do szkoly jest nerwowy wszystko wymusza na rodzicach od dwoch dni nie odzywa sie do nas co mam robic

    Autor: Kamilkaa  07.03.2012 zgłoś

    Ja staram się nie narzekać ale to już przesada. Tak wygląda mój cały dzień : Wstaję o 6.20 szykuje się, jem coś i idę na autobus. O 7.30 jestem przed szkołą, czekam w świetlicy na lekcje, jestem 7 godzin w szkole. Czekam pół godziny na autobus. Jadą autobusem kolejne pół godziny, wysiadam i idę do miejsca gdzie pracuje moja mama po klucze do domu, idę do chaty. W domu jestem koło godziny 16:40. Przychodzę, jem coś, robię lekcję, uczę się, pakuje do szkoły, szykuje ciuchy na następny dzień. Mam 10 minut dla siebie. Idę się wykąpać i spać. I tak na okrągło..... Więc ja pytam.. Co to za życie?! Ci nauczyciele już przesadzają! Po co mi 30 ocen na jedno półrocze ? Po co mi kurde z każdego przedmiotu codziennie po 10 zadań. Po co?! Ale to jeszcze nic... W weekend mam przeciętnie do nauki na trzy spr i pięć kart. ^^ Ah jak fajnie kurde... -.-

    Autor: ;((((((((((  11.03.2012 zgłoś

    mam 17 lat od 8 lat uczę się j. ang. w początkowych klasach miałam 4, terzaz ledwo 2 nie ogarniam materiału;( ale żeby tego było mało mogę się uczyć niewiadomo ile i tak dostaje ciągle 1;( moja sorka ciągle mi powtaża zacznij się uczyć a ja nic innego prawie nie robie tylko angol i angol przez wagary w piątki z powodu tego przedmiotu zaczełam zawalać inne takie jak chemia, fizyka a to przecież byłu moje ulubione przedmioty a to była by porażka jak tak dalej pójdzie to obleje ten rok a wtedy to niewiem co dalej zrobie;( jak nadrobić w ciągu kilku dni zaległości z kilku lat ? może ktoś zna jakiś sposób jak się uczyć?????? proszę o pomoc;)

    Autor: eryk  25.03.2012 zgłoś

    ja już 4 dni siedze w domu jeszcze mam dziś dodadkowy stres bo jakaś walnienta dziewa która ma 5 lat rozwala mi pokuj i cionga mojego psa za ogon i nierozumie że jestem chory i robi tak he he he he hh hehehehehe ee heheheheheheh! kwa kwa kwaa kkkkkkwwwwwaaaaaa hyh heh błagam pomurzcie

    Autor:  23.06.2012 zgłoś

    zapraszam do artykułu na ten temat: http://pacygalebek.wordpress.com/2012/06/23/fobia-szkolna-czy-lek-separacyjny-zwiazany-z-odmowa-chodzenia-do-szkoly/

    Autor: Anonim  24.08.2012 zgłoś

    Mam fobię szkolną, co prawda nie wykryto i niej u mnie, ale sprawdzając wszystkie objawy, stwierdziłąm, że wszystko do mnie doskonale pasuje. Za pół tygodnia do szkoły, a ja już nękam się z myślami co będzie dalej. Chciałam wejść w nauczanie indywidualne, wiem izolowanie od świata to zły pomysł, ale za rok pójdę do normalnej szkoły. Boję się, że załatwianie tego, przysporzy wiele czasu i będę musiała do tej szkoły chodzić, a nie chcę, boję się tak bardzo ;(

    Autor: Carec  02.09.2012 zgłoś

    sluchajcie tez tak mialem panikowalem w chuj ale jak wejdziecie w ten rytm chodzenia to bedzie dobrze :)

    Autor: ala  27.09.2012 zgłoś

    moja órka ma 11 lat ma fobie szkolną szukam dla niej akceptacji w szkole ale nauczyciele niektóży tego nie rozumieją . proszę okontakt jakpomucwłasnemu dzieckó

    Autor: Hiszpaniola  02.10.2012 zgłoś

    Tak czytam, czytam, i większość objawów do mnie pasuje. Jestem teraz w drugiej liceum, a problemy z fobią szkolną miałam już wcześniej, w czwartej klasie, potem na początku gimnazjum, no i teraz. Psychologa unikam, bo w podstawówce zamiast normalnej terapii zafundował mi jakieś tabletki, po których kompletnie nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Teraz "leczę się" sama, a polega to mniej więcej na tym, że nie pozwalam sobie na unikanie szkoły, wiem już, że nie muszę wychodzić z lekcji kiedy się źle poczuję, bo tak naprawdę nic mi nie jest- to wszystko siedzi w głowie, trzeba się odpowiednio zaprogramować i nie poddać lękowi. Z tą filozofią skończyłam tą nieszczęsną 1 liceum ze średnią 5,23, mam nadzieję, że dalej też nie będzie źle ;) Pozdrawiam wszystkich szkołofobów, dacie radę! :)

    Autor: marfa  23.10.2012 zgłoś

    Ja miałam fobie szkolna. Juz w zerówce "były ze mną problemy" i w latach nauczania początkowego także. W klasach 4-6 często miewałam problemy żołądkowe, w gimnazjum doszły nerwobóle. Do psychologa chodzę jednak niewiele to dawało. W gimn miałam okropna klasę wszyscy się ze mnie smiali. Nie jeździłam na wycieczki, nie uczestniczyłam w wyjsciach np. do kina, bo się bałam w gimn opuściłam naprawdę dużo lekcji, jednak nigdy nie wagarowalam. Mama wie o każdej godzinie nieobecności. Moja fobia była głównie uzależniona od wf - przed ta lekcja najbardziej się bałam, wymiotowalam, trzęsły mi się ręce. Bałam się wszystkiego co związane ze szkoła, a wf najbardziej. Teraz jestem w 1kl technikum i muszę powiedzieć ze czuje się o wiele lepiej. Zaczęłam z "czystą kartą" ludzie z mojej klasy mnie nie znali wcześniej. Jakoś wkrecilam się w towarzystwo, bo ludzie są naprawdę sympatyczni, a i dużo zawdzięczam pani pedagog z mojej szkoły która organizowała na początku roku zajęcia integracyjne dla klas. Teraz chodzenie do szkoły to dla mnie prawdziwa przyjemność i nawet wf przestał być problemem (choć nadal za nim nie przepadam). Pani psycholog twierdzi ze robię duże postępy, a nawet wychodzę z depresji, w która wpadłam przez gimnazjum. Myślę ze taka zmiana środowiska może naprawdę pomoc (jeśli jest lepsze od tego poprzedniego). :)

    Autor: Kasia  30.05.2013 zgłoś

    Chyba mam fobię społeczną. Przed pójściem do szkoły bardzo się stresuję i czasami mnie coś boli, gdy myślę co mnie tam czeka. Nienawidzę szkoły ;(

    Autor: Lena  22.12.2013 zgłoś

    Chodzę do 1 gim. Mam taki problem, że jak nauczyciel mi zwraca uwagę to się tym przejmuję, a najgorzej kiedy nakrzyczy na mnie :( Wtedy kończy się to płaczem w domu. Raz na mnie nauczycielka nawrzeszczała, że weszłam do pokoju nauczycielskiego (szukałam jednej pani), a nie było żadnej informacji, że nie można... Cały tydzień przeryczałam... Mamy też koszmarne babsko z biologii. Wszyscy się jej boją, bo jest BARDZO wymagająca, wrzeszczy na uczniów jak nie umieją najmniejszej rzeczy i w dodatku wicedyrektor. Niestety ostatnio nawrzeszczała na mnie jak wzięła mnie do odpowiedzi i zadała trudne pytanie, potem kazała narysować jakiś wykres fotosyntezy i mi się już wszystko popieprzyło w głowie z tego stresu, jak myślę o tym to chce mi się płakać i właśnie teraz płaczę :( Nie potrafię olać nauczyciela. Mam całkiem fajną klasę i lubię moje gimnazjum poza nauczycielami -,-. Czy to już fobia szkolna? Myślę o braniu leków uspokajających... Wiem że już nikt nie odpowie, bo to stary temat, ale chcę się trochę wyżalić... Pozdrawiam.

    Autor: Lena  22.12.2013 zgłoś

    Chodzę do 1 gim. Mam taki problem, że jak nauczyciel mi zwraca uwagę to się tym przejmuję, a najgorzej kiedy nakrzyczy na mnie :( Wtedy kończy się to płaczem w domu. Raz na mnie nauczycielka nawrzeszczała, że weszłam do pokoju nauczycielskiego (szukałam jednej pani), a nie było żadnej informacji, że nie można... Cały tydzień przeryczałam... Mamy też koszmarne babsko z biologii. Wszyscy się jej boją, bo jest BARDZO wymagająca, wrzeszczy na uczniów jak nie umieją najmniejszej rzeczy i w dodatku wicedyrektor. Niestety ostatnio nawrzeszczała na mnie jak wzięła mnie do odpowiedzi i zadała trudne pytanie, potem kazała narysować jakiś wykres fotosyntezy i mi się już wszystko popieprzyło w głowie z tego stresu, jak myślę o tym to chce mi się płakać i właśnie teraz płaczę :( Nie potrafię olać nauczyciela. Mam całkiem fajną klasę i lubię moje gimnazjum poza nauczycielami -,-. Czy to już fobia szkolna? Myślę o braniu leków uspokajających... Wiem że już nikt nie odpowie, bo to stary temat, ale chcę się trochę wyżalić... Pozdrawiam.

    Autor: gość  13.03.2014 zgłoś

    Myślę, że ludzie zagubili się w tym jak powinno wyglądać kształcenie dzieci. Nauczyciele nie radzą sobie z obecnym stresem w pracy i 'wyładowują" się na dzieciach. W ubiegłym tygodniu byłam u wychowawcy syna. Prosił aby syn chodził na zajęcia dodatkowe m.in. z polskiego. Przekazałam dziecku, aby w tym dniu został po lekcjach i poszedł na polski. Syn był na zajęciach, pracował na nich adekwatnie do swoich możliwości i umiejętności. Pani zadała dzieciom pracę opisową obrazu. Syn tą pracę napisał najlepiej jak potrafi, a mimo tego za swoją pracę dostał 1 Co więcej - Pani wpisała mu tą ocenę do dziennika ! Jeśli dzieci będą oceniane negatywnie za PRACĘ NA ZAJĘCIACH DODATKOWYCH i w ten sposób mają być 'nagradzane" za SWOJĄ OBECNOŚĆ ciężko wymagać od dziecka i ode mnie, że będzie zmotywowane do nauki i do uczęszczania na te lekcje dodatkowe Co mam zrobić - powiedzieć wychowawcy, pani od polskiego, czy dyrektorce?

    Dodaj własny komentarz

    (twój pseudonim, imię lub nazwisko)

    (nieobowiązkowo; nie musisz podawać adresu e-mail!)

    Min. liczba znaków: 3

    Kafeteria / Zamów reklamę w Kafeterii / Redakcja (PR + autorzy) / Kosmetyki do testów / Patronaty
    © 1999-2014 Grupa Wirtualna Polska Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu