Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

Zdrowie i uroda

01.12.2008 | Gabinet zdrowia

Nerwica natręctw – przekleństwo umysłu

Nerwica natręctw, zaburzenia obsesyjno – kompulsyjne (ZOK) - jakkolwiek zwał, brzmi równie tajemniczo i niezrozumiale dla przeciętnego zjadacza chleba, którego choroba z zakresu zaburzeń lękowych nie dotyczy. Nerwica objawia się w dwóch postaciach: obsesji i kompulsji.

Obsesje mają charakter dziwnych myśli czy wyobrażeń, których cierpiący na ZOK nie potrafi się wyzbyć – analizuje swoje zachowania z przeszłości, na które nie ma wpływu, wytyka sobie irracjonalne błędy. Mogą mieć również charakter obsesji seksualnych, religijnych, często są to wizualizacje absurdalnych, agresywnych zachowań wobec osób, które chory tak naprawdę kocha i nie chce krzywdzić. Z kolei kompulsje to powtarzane do znudzenia czynności, rytuały, które choremu dają złudne poczucie bezpieczeństwa i kontroli, której tak naprawdę nie posiada. Może być to ciągłe mycie rąk, porządkowanie w kółko przestrzeni wokół siebie, obsesja na punkcie symetrii, liczenie różnych rzeczy czy poruszanie się w określony sposób.

Pozornie niewinne zaburzenia często utrudniają normalne funkcjonowanie, budzą strach, poczucie winy, powodują dyskomfort psychiczny. Osoba cierpiąca na ZOK nie chce ujawniać swojej choroby bojąc się reakcji otoczenia, nie chce podjąć leczenia, co tylko pogarsza sprawę.

Małgorzata (19 lat) długo nie wiedziała, że jej „dziwne myśli” nie są normalne. Zdaje sobie sprawę, że jest jedną z osób cierpiących na ZOK:
- Wszystkie objawy da się znieść, z wyjątkiem jednego… Najgorsze są te obrazy. Widzę siebie, jak zabijam rodziców nożem, który trzymam w ręku, jak rozbijam głowę chłopaka o kant biurka, choć tylko go głaszczę. Mam milion takich dziwnych chorych obrazów w głowie. Boję się ludzi, wysokości, samej siebie. Liczę różne rzeczy, szukając poczucia bezpieczeństwa, nienawidzę nieparzystych liczb, powtarzam różne czynności, wciąż sprawdzam różne rzeczy. I boję się, że ktoś z bliskich mi umrze. Albo, że nagle okaże się, że to ja jestem śmiertelnie chora.

Klaudyna, 21 lat, podobnie jak inni nerwicowcy, ma obsesję na punkcie symetrii i układania w nieskończoność różnych przedmiotów:
- Chociaż jestem totalną bałaganiarą, dostaję szału, kiedy np. firanka krzywo wisi, lub gdzieś się zawinie, książki nie leżą równo, zegar nie stoi równolegle do kantu komody, obrus leży krzywo, itd. Jest to potwornie irytujące – nie pozwala mi się skupić, dręczy mnie i nieustannie przykuwa uwagę. I choć co chwilę wszystko wokół poprawiam, bywają sytuacje, kiedy nie mogę czegoś przesunąć (np. na uczelni) i wtedy już kompletnie jestem wyprowadzona z równowagi.

Klaudyna, podobnie jak większość nerwicowców, nie leczy swoich zaburzeń:
- Jeżeli chodzi o leczenie – nie, nie próbowałam. Zgłosiłam się kiedyś do specjalistki, która powiedziała mi: Dzisiaj to każdy mówi, że ma nerwicę i temat się skończył. Podziękowałam, wyszłam. Życie z tym rodzajem nerwicy nie jest łatwe – potrafi doprowadzić człowieka do psychicznej rozsypki. Te ciągłe irracjonalne myśli, powielanie schematów, ingerowanie w otoczenie – wszystko to powoduje, że zwyczajnie... ma się dość.

Są jednak osoby, które nie radzą sobie z chorobą i wreszcie sięgają po profesjonalną terapię, tak jak Natalia:
- Miałam chyba 4 depresje. Z nerwicy właśnie wychodzę. Z nerwicą borykam się od prawie 5 lat. Leczę ją. Uczęszczam na wizyty do dobrego psychiatry. Mam wsparcie w rodzinie.

Ten, kto nie cierpi na nerwicę, nie wie, jak poważne jest to schorzenie. Przesadna dbałość o porządek czy liczenie różnych rzeczy brzmi niewinnie, jednak jest tylko ułamkiem zaburzeń, które determinują życie chorego. Wystarczy obejrzeć kilka odcinków Detektywa Monka by przekonać się, jak bardzo nerwica może utrudniać życie, jak bardzo samotnym może uczynić człowieka. Chory oswaja się ze swoimi dziwactwami sądząc, że jest na nie skazany. Ponadto boi się, że zostanie umieszczony w zakładzie psychiatrycznym, a ludzie odsuną go na społeczny margines. W samotności kolejny raz powtarza swoje magiczne czynności, układa wszystko pod swoją linijkę i nie zdaje sobie sprawy, że można żyć inaczej, być wolnym od niszczących myśli, poczuć się wreszcie sobą.
Anna Pałasz
Wersja do druku

Wasze komentarze

Autor: Stefan Moler( www.sk2.pl/gwiazdkoweprezenty )  01.12.2008 zgłoś

Niektórzy nawet nie wiedzą o tym że są chorzy i że mogą swoją przypadłośc leczyc.O ile o depresji w polskich mediach mówi sie już(całe szczęście) często to o takich zaburzeniach obsesyjno – kompulsyjnych raczej nie.

Autor: Anonimowa  01.12.2008 zgłoś

Jak to wszystko tak czytam to zaczynam sie w tym wszystkim rozpoznawac.Ja sie boje sie wielu rzeczy, tez mam swoje "rytualy" ktore codziennie powtarzam.Jak przychodze ze szkoly to zaslaniam zaslony i opuszczam zaluzje, boje sie tego ze ktos wejdzie albo np. u mnie w pokoju jest jeden grzejnik wiec w zimie jest czasami okropnie zimno ale nie otwieram nigdy dzwi zeby sie nagrzalo bo nie moge spac bo sie boje ze ktos wejdzie. Codziennie robie to samo, po szkole sie ucze, potem jem, sie ucze, ide sie kapac i spac za wyjatkiem srody poniewaz mam lekcje do 12. W srode nie moge sie koncentrowac na nauce, jestem przyzwyczajona ze zaczynam nauke po 16. Coprawda w pokoju mam balagan ale kosmetyki i perfumy mam zawsze ladnie poukladane. Zauwazylam ze jak sie mam cos nauczyc na nastepny dzien(np.angielski i matme) to segreguje to w zaleznosci od godziny lekcyjnej(w ktorej bede miala dany przedmiot). Mam jeszcze obsesje na punkcie rodziny, czesto mlodziez w moim wieku jeszcze nie mysli o zalozeniu rodziny. Ja mysle. Sama pochodze z rozbitej rodziny i nie chce zeby moje dzieci mialy takiego samego ojca jak ja. Zawsze jak poznaje jakiegos chlopaka to sie zastanawiam jakim by byl mezem i ojcem i wypytuje nawet jezeli to przypadkowo spodkani mezczyzni. Dziwne, ale mi to w sumie nie przeszkadza moze mojemu otoczeniu. Bardzo czesto sobie tez cos wmawiam.Zastanawiam sie czy powinnam cos z tym zrobic czy nie jest ze mna az tak zle? Chcialabym Was poprosic o komentarze poniewaz wstydze sie kogos innego o to zapytac a tutaj jestem anonimowa.

Autor: chinka  01.12.2008 zgłoś

Nic ci nie jest .Może poprostu powinnaś częsciej wychodzic między ludzi ,pogadać o byle czym ,pośmiać się .Masz za duż o czasu na myślenie -kup sobie psa lub inne zwierzątko ,któremu będziesz musiała poświecić czas .Małe dziwactwa ma kazdy -już same łapanie się za guzik na widok kominiarza czy zawracanie na widok czarnego kota to dziwactwo,rytuał( albo zwykła głupota )a zamykanie okien to zwykła przezorność .Co do facetów i zastanawiania się nad każdym -jesteś bardzo mądrą osobą ,odpowiedzialną i konkretną.Powodzenia.

Autor: smutasek  02.12.2008 zgłoś

BARDZO FAJNY TEMAT.U MNIE BYLO TAK ZE ODKAD PAMIETAM TO SIE CZEGOS BALAM NAJCZESCIEJ CIEMNOSCI I NOCY.JAKO DZIECKO W UPALNE DNI NIE OTWIERALAM W NOCY OKNA Z OBAWY ZE MI KTOS WEJDZIE LUB JAKIES ROBALE.WSZYSTKO TO PRZEZ TRUDNE DZIECINSTWO[DDA].TO STOPNIOWO NARASTALO Z LATAMI ZALOZYLAM RODZINE NADAL NIE OTWIERALAM W NOCY OKNA I INNE TAKIE NATRECTWA BYLY ALE DALO SIE WYTRZYMAC.NATOMIAST JAK DZIECKO MIALO KILKA LAT I PO SMIERCI CZLONKA RODZINY NASILILO SIE TO STRASZNIE.BALAM SIE SMIERCI OKROPNIE ZANIM SIE POLOZYLAM SPAC TO SPRAWDZALAM CZY GAZ ZAKRECONY I CZY DRZWI SA ZAMKNIETE PO KILKA RAZY,CHODZILAM TEZ ZOBACZYC CZY ABY NAPEWNO MOJE DZIECKO ODDYCHA.LEKI BYLY CORAZ GORSZE MIALAM WRAZENIE ZE ZARAZ ZA MNA KTOS STOI I MI WALNIE SIEKIERE W PLECY.TO WSZYSTKO Z BRAKU BEZPIECZENSTWA W DZIECINSTWIE.ALE NAJGORSZE SA MYSLI JAK KTOS TAM WSPOMNIAL ZE WPADAM W YAKI SZAL I ZE ROBIE KRZYWDE KOUS CZY W RODZINIE CZY OBCEMU,NIE POMAGAJA MYSLI ZE TO TYLKO WYOBRAZNIA I CHORE MYSLI TYLKO STRACH CZY MOGLABYM TAK KOMUS ZROBIC ZE JESTEM POTWOREM.U MNIE CIAGNIE SIE NERWICA I MYSLI OBS. KOMP. JUZ KILKA LAT.

Autor: smutasek  02.12.2008 zgłoś

LECZE SIE ALE JEST TRUDNO.PO TERAPI U 1 PANI PSYCHOLOG NIE BYLO POPRAWY MAM NADZIEJE ZE PO PONAD ROKU CHODZENIA DO INNEJ WRESZCIE MI SIE UDA.U MNIE BYWAJA WSPANIALE DNI GDY NIE MA LEKOW. W LATO JEST MI LATWIEJ NATOMIAST JESIEN I ZIMA TO KOSZMAR. WSZYSTKO WRWCA,LEKI RAZ BIORE RAZ NIE JESLI JEST MIESIACAMI LETNIMI BOBRZE.NIEDLUGO MAM WIZYTE U PSYCHIATRY ZAS LEKI MI DA BO NIE CHCE SIE BAC I MECZYC. POZDRAWIAM WSZYSTKICH KTORZY SIE TEZ TAK MECZA.

Autor: Basia  02.12.2008 zgłoś

Po pierwsze osoby, które mylą pewne przyzwyczajenia z ewidentnym natręctwem i złymi, ekscentrycznymi myślami wykazują ignorancję. Kto tego nie miał to nie wie co, to jest. Ja to mam. Takie myśli, zupełnie irracjonalne: że zabije, że umrę, że kiedy stoję obok kogoś, że go uderzę...poza tym mam zwyczaj robić coś pięć razy albo maniakalnie patrzę w jedno miejsce bo mi się wydaje, że jak nie spojrzę to się coś stanie albo po prostu będzie coś nie tak. Mam strach przed ludźmi. Nienawidzę jak ktoś coś robi (mlaska, rusza nogą, miętoli coś) wtedy reaguje nerwowo i nie mogę się powstrzymać. Albo patrzę na pewne czynności osób natrętnie, jak mówią, chodzą. To jest choroba. Dziękuje za ten artykuł!O tym trzeba mówić!Pozdrawiam

Autor: marcin  02.12.2008 zgłoś

Witam. U mnie ZOK wiąże się z alergia, najpierw na rożne lekarstwa teraz juz na prawie wszystko:( jestem po kilku rożnych sytuacjach z uczuciem duszności i zasłabnięcia po lekach, uczla mnie bardzo chemia zawarta w różnych pokarmach itd. teraz zrobiło mi sie tak ze boje się wszystkiego, nie jem w restauracjach lub u kogos boje sie przyjać jakiekolwiek lekarstawo, boje sie ze zasłąbnę , umrę, dostanę wstrząsu anafilaktycznego...biore lek przeciwalergicze ale mało pomagaja nie wiem co robic? moze ktos z was miał podobnie?

Autor: poster  02.12.2008 zgłoś

Wszystko mnie przeraza wokol, caly ten uporzadkowany swiat, mysle ze nie dam w nim rady, jakos odstaje jestem nie na miejscu to sklania mnie do takiego zlego myslenia o sobie, do niskiej samooceny

Autor: aniela23  02.12.2008 zgłoś

A co, gdyby te wszystkie objawy się skumulowały??/ Jak z tym życ? Jak ona z tym żyje http://interia360.pl/artykul/wstydliwe-sekrety,15046

Autor: Leszekkk  02.12.2008 zgłoś

Witam, a ja zauważyłęm u siebie obsesje na punkcie fotoradarów i kamer, gdy jade samochodem to zamiast skupiać się na drodze to skupiam się na tym czy przypadkiem nie stoi gdzieś tutaj jakiś fotoradar albo kamera, a po powrocie do domu pół wieczoru o tym myśle ile zdjęć mi po drodze zrobiono, boje się z garażu wyjechać żeby przy bramie fotoradaru mi nie postawili... śmieszne i dziwne to jest ale bardzo męczące... nie wiem skąd to u mnie się wzieło zwłaszcza że nawet nigdy jeszcze mandatu żadnego nie zapłaciłem Pozdrawiam

Autor: An  02.12.2008 zgłoś

na upartego to prawie kazdy ma jakąs nerwice . Ja przez długi czas tak jak Klaudyna miałam obsesję na punkcie symetrii i układania w nieskończoność różnych przedmiotów - nie leczyłam się i przeszło samo - czy zatem to była nerwica??

Autor:  02.12.2008 zgłoś

Do ANONIMOWEJ. To co opisujesz nie jest w cale ZOKiem. Po prostu trauma po odejściu ojca jest duża a Ty jesteś osobą dojrzalszą, ze względu na swe doświadczenia, od koleżanek. W ogóle w artykule jest źle wyjaśnione pojęcie tej choroby, więc nie dziwie się, że moi poprzednicy mylą nerwicę natręctw ze swoimi przyzwyczajeniami. Nie wystarczy bać się samemu spać, żeby mieć ZOK, to coś bardziej skomplikowanego. Jest to ogromny strach przed np. utratą kogoś bliskiego, czegoś na czym nam zależy, niekoniecznie osoby. Coś w środku kieruje Tobą i podpowiada, że jeśli coś powiesz stanie się coś złego, lub jeżeli czegoś nie zrobisz spowodujesz coś równie niedobrego. Żeby przezwycężyć tę chorobę trzeba po pierwsze uświadomić sobie, że jesteśmy chorzy i jedynie pokonywanie lęków wyprowadzi nas z choroby.

Autor: dotka  02.12.2008 zgłoś

Ja mam małą nerwicę. Codziennie przed snem liczę do 1 do 5 i od 5 do 1 i mówię dobranoc w myślach, sama nie wiem do kogo :P

Autor: dotka  02.12.2008 zgłoś

kiedyś jeszcze "pisałam" językiem słowa na zębach w jedną i drugą stronę :P ale to mi przeszło samo :]

Autor: jola80  02.12.2008 zgłoś

ja też mam nerwicę natręctw. Jak jestem zdenerwowana to pocieram dłonią krocze i robię to tak długo aż przeszywa mnie dreszcz extazy. Jest mi z tym dobrze i nie chcę tego leczyć. Jedyny minus tego zachowania jest wtedy kiedy w miejscu publicznym ktoś mnie zdenerwuje

Autor:  02.12.2008 zgłoś

Nieslychane.... czy wreszcie moge nazwac moje "ulomnosci" po imieniu? ja strasznie analizuje przeszlosc, wciaz do niej wracam, obsesje seksualne są, ale w innym sensie. A wyobrazenia agresywne sa, ale raczej nie do osoby, ktora kocham, tylko do tej, ktora by mogla miedzy nas wkroczyc. Wyobrazam sobie, jak przylapuje meza na czyms i wybiegam z domu, by sie zabic, skoczyc pod samochod. poruszanie się w określony sposób - kiedys mialam fiola na punkcie podwojnosci..... dwa razy stanac w tym kafelku, dwa razy cos powiedziec, a jak raz, to drugi raz te slowa powiedziec w myslach. Jak siedze sama to mam od groma glupich mysli, zastanawiam sie jak moge najpewniej meza sprawdzic, czy podlozyc mu podsluch, ile moze kosztowac detektyw.... Nie lubie robic czegos 3, 5 razy. Z reguly robie 2,4,6.... takze jesli chodzi o ilosc zjedzonych ciasteczek. Czasami jak spojrze w jakies miejsce, to musze jeszcze raz. A jak spojrze przez pomyłkę trzeci, to i muszę czwarty raz. Nie jest to regułą, czasami mnie to nachodzi. Gdzie mozna sie z tym zglosic i sprawdzic, czy to naprawde to??

Autor: Raq  02.12.2008 zgłoś

I pomyslec, że na o2 znalazłem odpowiedż której szukałem od chyba 6 lat... a podejrzewałem u siebie schizofrenie i inne znacznie gorsze choroby:/ teraz już jest znacznie lepiej ale jakby mi wróciło to już będe wiedział jakiej pomocy szukac:) dzieki o2 :*

Autor: lora  02.12.2008 zgłoś

Mam nerwice natręctw i wiem jaki to koszmar z tym żyć. Jeszcze nigdy nie cierpiałam tak mocna z powodu żadnej fizycznej choroby. naprawde często nie mam siły by żyć. Moja choroba wiąże się z ciągłymi absurdalnymi rytaułami związanymi z obsesyjną dbałością o higiene, które nie dają normalnie funkcjonować w społeczeństwie

Autor: michico  02.12.2008 zgłoś

ehh swietny temat....ja mam podobnie, czesto nachodza mnie mysli ze ktos krzywdzi moich bliskich, zdarza sie ze robie to ja sama, boje sie i to strasznie ze stanie sie cos zlego mojej mamie, siostrze czy narzeczonemu. i mam jescze cos, nie moge zniesc jak ktos je, mlaska, gryzie usta i tego typu rzeczy, strasznie mnie ot irytuje, czasem doprowadza mnie to do szalenstwa ze boje sie ze naprawde komus cos zrobie....ehh....zycie z tym jest ciezkie, bardzo ciezkie....

Autor: tori  02.12.2008 zgłoś

Nie cierpie na żadną z tych przypadłości, słyszałam o tej chorobie ale nigdy jej nie dośwaidczyłam... prawde mowiac jak większośc chorób psychicznych, trudne to wszystko co piszecie jest do ogarnięcia w racjonalny sposób... bo zwyczajnie nie jest racjonalne. Myśle że kazdy ma jakies swoje małe "natręctwa" ale dopoki to nie przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu to nie ma sie czym przejmować... też często mam tak że odnosnie jakiejs jednej rzeczy ejstem nadmiernie uporzadkowana kiedy w calej reszcie zycia mam straszny bałagan, albo ze jakis drobiazg irytuje mnie do niemozliwych granic... ale na co dzien nie licze ilosci zjedzonyc hciasteczek nie mam pojecia czy byla ich ilosc parzysta czy nie.... czasami mam złe przeczucie odnosnie jakiejs sytuacji i wtedy tego nie robie... np nie wybieram sie w podroż ktora miala mzaplanowaną.... ale to wszystko zdaje sie byc w normie bo w zaden sposob nie przeszkadza. Nie chce pisac ze wam współczuje i jacy wy biedni itd bo to bez sensu... myśle że poprostu najlepiej sie z tym zwrócić do specjalisty, nie wstydzic sie bo to choroba jak kazda inna.... a z takich moich wniosków, myśle że bardzo trudno odróżnić kiedy coś jest jeszcze zabawnym dziwactwem i przyprawą osobowości, a kiedy staje sie uciążliwą chorobą.... Pozdrawiam wszystkich i życze dużo optymizmu :) podstawa dobrego smopoczucia zwłąszcza psychicznego.

Autor: ziom  02.12.2008 zgłoś

Ja to chyba też mam tą nerwice,a nawet na pewno;/.Żadna firanka nie może być zagięta w mojej obecności,jeżeli odkładam jakąś rzecz to muszę ją dotknąć prawą ręką to samo z resztą mam jak np.ściągam buty prawą nogą muszę dotknąć jednego z nich.Moje buty stoją normalnie koło siebie,ale np kapcie przed snem i gdzieś na korytarzu muszą stać tak,że lewy jest w poziomie a prawy tak jakby w pionie z lekkim odchyleniem w prawo nad tym lewym.Teraz najlepsza wkrętka;p:Czasami w myślach przed zrobieniem czego powtarzam w myślach 1,2,3,4,5,6 play play play,nie wiem skąd ja to wytrzasnąłem,ale to jest chore.Jeżeli mam do napisania jakiś sprawdzian i jestem pewien,że coś tam umiem to nie przywiązuje do tych czynności dużej wagi,ale jeżeli wiem,że nie najlepiej mi pójdzie i nie policze do tych 6 z tym play,albo zapomne przed wyjsciem z domu ułozyc tych kapci w wyżej wymieniony sposób to jestem pewien,że już napewno mi się dzień źle ułoży.Kurcze pisząc to stwierdzam,że chyba mam z głową.Tak tragicznie znowu to mi nie przeszkadza w życiu,nio ale pomocne to nie jest wcale,a wręcz uciążliwe.Dobra teraz moi drodzy powiedźcie mi czy ja jestem ciężkim przypadkiem tej nerwicy;p?Ziom 18 lat;)

Autor: sasiad  02.12.2008 zgłoś

Nerwica natrectw jest bardzo trudno uleczalna, moze nawet nieuleczalna. Warto moze napisac, ze czasami, czesc takich przypadkow moze byc spowodowana borelioza. Na forum Borelioza na portalu gazety jest ktos o loginie Dartom, ktory rowniez mial roznego rodzaju mordercze wizje. Udalo sie rozpoznac borelioze i objaw ten o ile wiem calkowiecie przeszedl po leczeniu dozylnym cefalosporyna, ktora jest antybiotykiem.

Autor: natek  02.12.2008 zgłoś

Zgadzam się z tori, że każdy ma jakieś swoje natręctwa, ale dopóki nie przeszkadzają w życiu to jest OK. Chorym na nerwicę natręctw powinien się zająć PSYCHOTERAPEUTA. Może to być psychiatra lub psycholog, ale powinien mieć zrobioną specjalizację z psychoterapii. Chory nie potrzebuje tylko faszerowania lekami, ale zwłaszcza TERAPII, która pomoże mu się odnaleźć w życiu. Radzę zapytać swojego lekarza czy jest też psychoterapeutą. Generalnie mało osób ma tę specjalizację, ale warto poszukać dla własnego zdrowia i szybszego efektu. Nerwicę natręctw często leczy się jak schizofrenię i myli te dwie różne choroby. Właściwa diagnoza jest ważna.

Autor: natek  02.12.2008 zgłoś

Bardzo ciekawe z tą boreliozą. Może warto to sprawdzić.

Autor: jola80  02.12.2008 zgłoś

może i ja mam boreliozę? doradźcie co robić? może ktoś miał takie objawy jak ja

Autor: do jola80  02.12.2008 zgłoś

nic nie piszesz o objawach i chcesz porady. Po prostu idź do lekarza.

Autor:  02.12.2008 zgłoś

dzień świra normalnie :D każdy ma takie rzeczy w mniejszym lub większym stopniu zaawansowane, wiec tak jak juz ktos napisał jeśli nie przeszkadzaja w zyciu nie ma sie czym martwic!

Autor: sasiad  02.12.2008 zgłoś

Mozna zapewne nawiazac kontakt z Dartomem z forum borelioza i dopytac co i jak. Borelioza byla u niego przyczyna natrectw, ale to nie znaczy, ze kazde natrectwa to od razu borelioza. Warto rozwazyc a moze nawet wydac pare groszy na dg. Testy najlepiej robic wysylkowo w Poznaniu Centrum Badan DNA. Maja tez strone internetowa z info. W kazdym razie tam wszyscy robia bo wychodzi lepiej niz testy na przeciwciala. Koszt jest cos ponad 200 zl.

Autor: NLD  02.12.2008 zgłoś

Moje problemy to to że muszę wykonać jakąś czynność bo ktoś pójdzie do piekła lub inny czyn, fale pobudzenia z fantazjami, niechęć do mówienia nazw własnych ze "wstydu". Nawet teraz miałem taką myśl, a w szkole przekreślałem wiele wyrazów także z powodu obawy przed karą dla kogoś lub wracałem się.

Autor: NLD  02.12.2008 zgłoś

Niektórzy mają grzeszne i powinni się ich pozbyć. ZOK to niewiele w porównaniu do SC.

Autor: jola80  02.12.2008 zgłoś

we wcześniejszym komentarzu napisałam jakie mam objawy: cyt. "ja też mam nerwicę natręctw. Jak jestem zdenerwowana to pocieram dłonią krocze i robię to tak długo aż przeszywa mnie dreszcz extazy. Jest mi z tym dobrze i nie chcę tego leczyć. Jedyny minus tego zachowania jest wtedy kiedy w miejscu publicznym ktoś mnie zdenerwuje" a później prosiłam o poradę czy takie objawy mogą wynikać z boreliozy. Proszę o pomoc?

Autor: do joli80  02.12.2008 zgłoś

pocieram dlonia krocze- hehehehe moim zdaniem to nie borelioza tylko nimfomania

Autor: :)  02.12.2008 zgłoś

Miałam nerwice i powiem Wam, że ślad po niej zostanie do końca życia. Poszłam do dobrego terapeuty i pomógł mi z tego wyjść. Obsesyjnie myłam wszystko wokół siebie i w szczególności swoje ręce. Bałam się wychodzić do ludzi, żeby się czymś nie zarazić. Myśl o brudzie nie dawała mi nie raz spać. Bywałam bardzo agresywna. Ale mam to już za sobą, chociaż czasami takie myśli do mnie wracają, ale szybko zaczynam sobie układać w głowie powód tego co powoduje u mnie natręctwa i rozwiązuje problemy bez powtarzających się czynności. Nie ma się co wstydzić iść do lekarza. Samemu nikt sobie nie pomoże.

Autor: lora  02.12.2008 zgłoś

Do :) mam identyczne objawy jak ja ci zazdroszcze, że z tego wyszłaś

Autor: do jola 80  02.12.2008 zgłoś

U ciebie to nie nerwica natręctw tylko zwyczajna masturbacja.

Autor: lax  02.12.2008 zgłoś

a do się to przyporządkować obsesję na punkcie swojego wyglądu ? nie wyjdę z domu rano póki nie będę miała idealnie dobranej garderoby, makijażu który wg. mnie nie będzie perfekcyjny, o fryzurze już nie wspomnę..strasznie mi to przeszkadza,wszędzie się spóźniam przez to itd., ale jak nie zrobię tych wszystkich czynności, chodzę cały dzień poirytowana i bez humoru ;/

Autor: Shiloh  02.12.2008 zgłoś

We wrześniu zmarł mój ukochany dziadek:( Dokładnie na dzień przed moim przyjazdem z anglii. Widzieliśmy sie zanim wyjechałam, wszystko było w porządku... w połowie pobytu dostałam wiadomość, że jest w szpitalu. Na szczęście po tygodniu go wypisano i wszystko miało być już dobrze... Nie było. W wieczór poprzedzający mój wylot do polski dostałam telefon z wiadomością, że dziadziuś odszedł. Płakałam i spałam całą podróż, nawet nie byłam w stanie rozmawiać z moim mężczyzną. Od dnia pogrzebu mam koszmary. co noc śni mi się śmierć kogoś bliskiego, rozstanie z facetem lub że sama jestem ofiarą jakiegoś napadu. nie miałam jeszcze ani jednej spokojnej nocy, chodze rozbita i nipogodzona ze sobą. Mam wyrzuty, że na wieść o chorobie dziadka nie wróciłam i nie zdążyłam się z nim pożegnać. Podobno nawet w agonii o mnie pytał. Chociaż nie był w chwili śmierci sam to ja nie moge sie poskładac od tamtego czasu. Próbuję zapanować nad swoim życiem przestawianiem, poprawianiem, czyszczeniem i całą masa czynności, które rujnują mi plany... jak sobie z tym poradzić..?

Autor: Zaczarowany inaczej  02.12.2008 zgłoś

...wyglada na to ze ja tez to mam... :/

Autor: Eliza  02.12.2008 zgłoś

Ja z koleji mam manię na punkcie czystości - sterylna łazienka to norma, ciągle myję ręce, jeśli miałam w nich pieniądze, to za nic w świecie nie dotknę rękoma twarzy,ani nie wezmę jedzenia. W toaletach,w supermarketach czy pracy, brzydzę się wszystkich klamek i kurków (uwielbiam te krany,które się naciska raz,a wyłączają się same). Męczę się też nieraz z maniakalnym liczeniem - np.kroków, stopni, albo jak jadę jakimś środkiem komunikacji, to liczę słupy, domy, drzewa. Zdarza się mi też, że szlak mnie chyba by trafił jeślibym nie stąpała idealnie po pasach, albo tak, by cała stopa zmieściła mi się na płycie chodnikowej. Dodatkowo męczy mnie nieodparta chęć czytania od tyły, liczenia ilości liter w słowie (bądź słów w zdaniu). Jest to męczące, bo wiem, że to pierdoły nieistotne, a mino to mam wrażenie, że muszę to zrobić. Na szczęście nie doprowadziło mnie to do depresji, ale zauważyłam, że to się nasila jak nie daję sobie z czymś rady, albo coś mnie gnębi.

Autor:  02.12.2008 zgłoś

Boze... siedzę i płaczę!! ja nie wiedziałam, zawsze miałam obsesje symetryczną, liczenie wszystkiego, lataniem wzrokiem po liniach i myslenie w którym miejscu się spotkją a najgorsze to to ze mam małą corke i ciagle myslę o mordowaniu jezu ja chowam wszystko co mi sie kojarzy z agresja jak to mozliwe ze mysle o tym ze moge uderzyc ją w głowę młotkiem jak ja kocham i dbam zeby nic jej się nie stało, ja często płacze bo się tego boję ze kiedyś to zrobię, nikomu o tym nie mówię bo jak to powiedziec... tak mi smutno jak to przeczytałam, a sprzątam cały czas i nie umim sobie odmówić o Boze...

Autor: Eliza  02.12.2008 zgłoś

Może to dla wielu zabrzmi archaicznie, ale jedynym skutecznym sposobem uwolnienie się od tego jest to oddanie Bogu - tylko On może uwalniać od natręctw. Ja się w tedy modlę i sięgam po Pismo. Jak moja więź z Bogiem zostaje olewana przeze mnie, to wtedy natręctwa wracają. Moją sprawdzoną radą jest zaufanie Bogu, że On od tego uwalnia.

Autor: jakaś  02.12.2008 zgłoś

ja mam nerwicę natręctw... np jak coś jem to jeden kęs na jedną stronę drugi na drugą a jak zdaży mi się że dwa razy zjem jedną stroną to od razu muszę dwa razy zjesc drugą stroną tak dla równowagi... jak poduszka źle leży na łóżku to nie wyjde dopóki jej nie poprawie a jak jej nie poprawie to potem mnie to cały dzień męczy... jak ide chodnikiem to staram sie isc tak żeby nie nadepnac na żadną przerwe w płytkach a jak nadepne to sie strasznie denerwuje... mam straszny lęk przed tym że strace najbliższe osoby bez przerwy i nie potrafie sie pozbyc tego lęku... czasami mam ochote dosłownie kogoś rozszarpac i widzę nawet jak to robie... jak np ktoś ma cos w ręce i sie tym bawi a ja mu to zabiore bo tez chce cos z tym czymś zrobic o później mam straszne wyżuty sumienia że mu to zabrałam i że jemu jest smutno... jak nikt nie widzi to macham szybko rękami- uspokaja mnie to... zanim wyjde z domu musze posprawdzac czy wzystko jest tak jak powinno czy nic nie jest właczone czy woda nie kapie z kranu...a jak zapomne to potrafie sie w połowie drogi zawrócic i to sprawdzic...tak samo jest z drzwiami 4 razy sprawdzam czy są zamkniete a jak zapomne sprawdzic to wracam sie i to sprawdzam... często jak coś robie np jak chce do kogos zadzwonic to licze do 100 albo do 150 i dopiero to robie... często myśle o tym czy mój chłopak mnie nie zdradza chociaż wiem że tego nie robi jak np długie nie odpisuje na sms albo nie odbiera telefonu to wychodze z siebie i nie potrafie sie uspokoic... to straszne ze czuje taką niemoc , że nie mogę nic zrobic...

Autor: tedi  02.12.2008 zgłoś

bardzo mi przykro jak czytam wasze przeżycia życzę powodzenia w terapi tata dotkniętnej tą przykrą przypadłości

Autor: czarna  02.12.2008 zgłoś

hmm.. rzeczywiście czytając ten artykuł można zdać sobie sprawe ze swojego problemu... u mnie nerwica natrectw objawia sie np.'pisaniem" dużym palcem w nodze wyrazów w powietrzu, rozpamietywanie różnych rzeczy z przeszłości, wybrażam sobie co mogła bym zmienić lub jak sie zachować w różnych sytuacjach,czesto gdy ktoś obok mnie stoi wyobrażam sobie że z nienacka uderzam go, wkładam palca do nosa i takie ta, różne inne bzduty... czasami wyobrażam sobie co by było gdybym np. nagle na jakimś wykładzie, lub innym zgromadzeniu wstała i zaczeła krzyczeć, przeklinać itp... do tego czesto mam depresje, odczuwam lęk ze jeśli coś powiem, to ludzie mnie wyśmieją," dlatego jestem małomówna" a potem wyobbrażam sobie po raz kolejny dany rozmowe i oczywiście w myślach juz potrawie dyskutować bez przeszkod... heh czy to o czymś śiwadczy???

Autor: takajaaa  02.12.2008 zgłoś

Chyba mam to samo. Obsesja na punkcie czystości, to kilka razy pod rząd myję ręcę, brzydzę się wszystkich klamek, uchwytów, czesto obcych ludzi (nie wiadomo, jakie choroby noszą), zamęczam tez innych tę moją obsesją, gonię cały czas narzeczonego do mycia rąk itp. Wieczorem kilkakrotnie sprawdzam drzwi wejściowe, czy aby na pewno zamknięte, a co więcej drzwi balkonowe też, i czy zakręciłam wodę, i nie zostawiła garnka na włączonej kuchence. Kilkakrotnie, jakbym sama sobie nie ufała. Choc generealnie jestem bałaganiara, to pewne przedmioty muszą u mnie leżeć w tym samym miejcu, bo bym usnęła, gdyby były gdzie indziej. Gdy narzcezony zapali świeczkę, to ja juz widzę pożar i nas uciekających z pogorzeliska. No masakra. Mogłabym tak dłygo wymieniać. Trzeba to leczyć?

Autor: takajaaa  02.12.2008 zgłoś

Kto oglądał 'Dzień Świra"- to ja jestem takim świrem, tylko w wydaniu żeńskim. I na dodatek też uczę polskiego... wykapany Adaś.

Autor: czarna  02.12.2008 zgłoś

no ja tez jestem taki adaś :)

Autor:  02.12.2008 zgłoś

DO MAMY MAŁEJ CÓRECZKI Nie czekaj zgłoś się do lekarza.Twoja podświadomość może spowodować , że dziecku może przydarzyć się coś złego.Pozdrawiam,trzymam kciuki.

Autor: kłosik  02.12.2008 zgłoś

ja nie wiem czy to już nerwica natręctw,ale bardzo często oczyma wyobraźni widzę jak coś komuś robię. Np. jadąc autobusem widzę jak uderzam kogoś w głowę, patrząc na atrakcyjnego faceta widzę jak się z nim kocham,patrząc na niektórych widzę jak ich tłukę na maxa. Nienawidzę matematyki, za to kocham dodawać liczby,daty, w ten sposób żeby powstała jedna cyfra. Muszę przesuwać pewne przedmioty bo nie odpowiada mi ich położenie.Jeżeli mnie najdzie żeby coś zrobić, to muszę to zrobić bo inaczej wpadam w szał. Zdzieram też etykietki z butelek z piwem. Jeżeli ze swojej butelki zedrę to zdzieram też znajomym (co ich strasznie irytuje). Obsesyjnie wpatruję się w swoje obrazy... W ogóle momentami wydaje mi się,że widzę np. każdą komórkę z której składa się roślina,człowiek. Tak też mam z innymi przedmiotami. Natomiast kiedy kładę się spać wyobrażam sobie,że... umieram.

Autor: tedi  02.12.2008 zgłoś

Tylko bardzo przykro że ludzie tego nie rozumieją ijeszcze więcej cierpień dodają

Autor: Edeta  02.12.2008 zgłoś

Widze ze wiekszosc z nas umie tu cos z tego u siebie rozpoznac o.o;; Ja czasem wyobrazam sobie ze cos sie dzieje osobom ktore kocham... Nie ja im robie krzywde, ale np ktos ich zabija, wybucha bomba albo cos takiego >< straszne to jest, zaraz sie staram odrzucic od siebie te mysli. Moj chłopak mi wyznal ze czasem ma tak samo... ;/ Natomiast czasem mam ochote wyobrazic sobie cos milego, pomarzyc o czyms przyjemnym i zamiast to robic nagle staje sie w tych marzeniach tragedia i potem juz mysle o tych okropienstwach ;/ tak jak ostatnio ja usypialam moja siostrzyczke lezalam obok niej i czekalam az zasnie. Chocialam sobie wyobrazic ze zabieram moja mame (ktora strasznie mocno kocham) do swietnej kawiarni i pijemy pyszna kawke, robimy sobie pogaduchy, ale jak tylko doszlam do tego ze wsiadamy do autobusu i mamy tam jechac to znikad pojawil mi sie jakis koles ktory zaczal krzyczec ze zaraz wszystkich wysadzi :| no a potem juz polecialo samo, wyobrazilam sobie ze wale go czyms mocnym w glowe (w obronie matki) i choc nie chce to on umiera, potem przelecial mi przez glowe caly proces w sadzie lacznie z tym co bym mowila na swoja obrone ~~ Boze, a chcialam tylko miły dzien z mama sobie wyobrazic ;/ Kolega mi opowiadal ze ma tą wersje z powtarzaniem schematow. Codziennie przed snem chodzi po 5-6 razy sprawdzic czy okna i drzwi sa zamkniete i czy gaz jest zakrecony... Nie wiadomo co gorsze... Ale te moje mysli nie przeszkadzaja mi az tak w zyciu, lapia mnie tylko jak nic nie robi, jak akurat np zasypiam albo na cos musze dluzej czekac, jak jestem zajeta to nie. Pozdrawiam wszystkich, zwlaszcza Tych ktorzy tez sie borykaja ze wszelkimi swoimi 'ulomnosciami'

Autor: Eutelia  02.12.2008 zgłoś

nie wiem czy to jest ten rodzaj nerwicy, ale nerwicą jest to na pewno... ostatnio coraz częściej budzę się z płaczem bo śni mi się utracenie kogoś bliskiego(śmierć) albo permanentna samotność, jako mała dziewczynka musiałam omijać popękany asfalt wracając do domu bo np. mój dziadek nie pójdzie do nieba, teraz dodaje daty żeby powstała jedna liczba, zrezygnowałam już z grzywki-chodzę w opasce na włosach żeby nic mi nie przeszkadzało... sceny z rozbijaniem głowy lub popychaniem kogoś pod nadjeżdżający samochód też mnie dręczą i mam przez to ogromne wyrzuty sumienia, że mogła mi się taka myśl uroić w głowie...to że ktoś mnie śledzi albo stoi przede mną w pustym domu też bardzo mi dokucza...nie mogę przez to uczyć się tak długo jak bym chciała bo panicznie się boję..."pstrykanie" paznokciami i mlaskanie doprowadza mnie do szału i mam ochotę wykrzyczeć tej osobie co na ten temat myślę z niespotykaną agresja i mocą(chociaż nikt z moich znajomych nie posądziłby mnie o takie zachowanie)... czy to ZOK czy moja nadinterpretacja?

Autor: may  02.12.2008 zgłoś

Kiedy studiowałam, kobieta która miała z nami przedmiot psychologia na pierwszych zajęciach powiedziała: O jakiejkolwiek chorobie bedę opowiadała( o charakterze psychicznym, zaburzeń osobowości etc.) wam będzie wydawać się ze ją macie. Chyba cos w tym jest. co do nerwicy natręctw, znałam dziewczynę co w ciągu tygodnia zużywała 10 kostek mydła bo miała fobię mycia rąk. Do tego dochodziło obsesyjne dbacie o siebie, stosowanie się do wymogów zdrowego zycia, odżywiania się, fobia przed roztoczami. Dlugo by wymieniać. W artkule tym nie napisano bodaj najważniejszej rzeczy mianowice z czego wynika ta choroba. Nerwica natręctw jest chorobą XXi wieku, wynika z smotnosci, ukrytych lęków, kompeksów, z życia w stresie. Watpie czy za pomoca samych leków da się ja wyleczyć. Nerwica natręct to nie guz co się da wyciąć, przyczyna nerwicy tkwi w nas samych i nad tym powinniśmy się skupic. Zycze powrotu do zdrowia chorym a tym co nigdy nie spotkali się z tą chorobą by nigdy się to nie stało. Pozdrawiam ciepło.

Autor: horka  02.12.2008 zgłoś

nie wiem czy mam ta chorobe. wiele rzeczy u siebie nie rozumiem a zwlaszcza jednej, jak jade samochodem albo autobusem etc to omijal wzrokiem drzewa i krzaki, co powoduje ze patrze w gore jak jest drzewo w dol jak go nie ma itd. nie moge spojrzec na drzewo mam to za kazdym razem jak patrze przez szybe, jak jade samochodemt o nikt tego nie widzi wiec luz. jak zjarze sie ze to robie to przestaje i patrze gdzies indziej, najgorzej jest w autobusie gdy ktos sie na mnie patrzy a ja tego nie widze tylko omijam te drzewa wzrokiem, gdy sie zjarze ze to robie to widze jak ludzie na mnie sie patrza ze oczy mi tak chodza gora dol.

Autor: motocyklista  02.12.2008 zgłoś

wiem co to za paskudztwo ale mówie wam ,ze DA SIE NAD TYM ZAPANOWAC. przyczyny sa rozne ,dlatego najwazniejsze ,zeby leczenie poprowadzil dobry psycholog -PSYCHOTERAPEUTA .jesli natrectwa sa bardzo ciezkie stosuje sie leki ,zeby psychoterapeuta mogł z pacjentem pracowac ,trzeba by je potraktowac jako wspomaganie. psychoterapia to 70-80% albo i wiecej sily leczniczej. przyczyny tej nerwicy sa rozne :traumatyczne przezycia , dom rodzinny np jesli jako dziecku mowi sie czlowiekowi ciagle ,ze moze zrobic cos lepiej zamiast go pochwalic gdy sobie z czyms poradzi. w pozniejszym wieku moze to "wychodzic" wlasnie w postaci nerwicy natrectw. przyczyny sa rozne wiec WSPOLNA praca z psychoterapeuta okresla co i jak u danego pacjenta. wiem jak łatwo ludzie z ta nerwica moga sie przejac , zwłaszcza jesli znajda w tekscie cos "negatywnego" i dopasuja do siebie wiec nie traktujcie mojej wypowiedzi jak slow fachowca ,ja tylko chce pomoc bo troche wiem o tej chorobie. idzcie do dobrego lekarza i pomozcie sobie. zycze duzo siły i powrotu do zdrowia.

Autor: ASAS  03.12.2008 zgłoś

Walnięci jesteście gorzej od nerwicowca natręctw w tym negatywnym względzie opisując swoje głupoty - np. uważacie, że macie tą przypadłość bo albo fotoradarów ktoś się boi albo złodzieja to zasłania firanki i żaluzje itd. itp. - ŻENADA. To są zwykłe zdrowe lęki. Nie macie pojęcia jakie jest cierpienie przy faktycznym schorzeniu. Jeśli kilka razy nie potrząśniecie głową gdy zobaczycie coś co nie nie pasowało do modelu w waszym umyśle w danej chwili...albo nie zamkniecie drzwi za sobą 5 razy wychylając się patrząc określoną trajektorią inaczej myśli przychodzą, że zaraz ktoś umrze z bliskich albo nie mrygniesz kilka razy albo KU*** ledwo co...mam mus na klnięcie. Jesteście dupami i hipochondrykami a nie nerwicowcami wy pudelkowate wysoko obcasowe, plotekowate ludziki.

Autor: Bastek  03.12.2008 zgłoś

A ja mam na pewno newicę natręctw sprawdzam ciągle czy gaz zakręciłem gdy wodę gotowałem w czajniku albo czy drzwi zamknąłem lub światło wyłączyłem. Leczyłem się u psychoanalityka z pół roku i nic to nie dało. oprócz tego mam myśli samobójcze i kiepską pamięć.A do tego za parę lat będę mieć 30 i brak panny bo nerwicy dostaje jak mam się z jakąś spotkać.Do du.. takie życie.Po cholerę ja się wogóle rodziłem. Dochodzi 4 rano a ja się boję iść spać :/ Szkoda że nie można oddać komuś swojego życia.

Autor: Ilona  03.12.2008 zgłoś

Może ktoś z Was ma receptę na to, skąd można czerpać siły do tego, aby samemu nie stracić nerwów, kiedy przebywa się z osobą dotkniętą nerwicą natręctw oraz ZOK?

Autor:  03.12.2008 zgłoś

a ja mam coś co ponoć nazywa się w skrócie trich..tzn nie do końca. Trich polega na wyrywaniu włosów z głowy w celu uspokojenia się itd, ja nigdy bym tego nie zrobiła po 1 bo nie lubie bólu po 2 bo podobają mi sie moje włosy ALE .. no właśnie...jak się czymś denerwuje to zaczynam bawić się wlosami i bezwiednie odgryzam końcówki włosów!!to juz trwa kilka lat, raz mi przechodzi raz nasila. To cos jak obgryzanie paznokci. Właśnie musze isc do fryzjera żeby mi wyrównal wlosy bo mam je juz baardzo nie równe. tak myśle...może by ściąć się na krótko i wtedy nie będę mogła bawic sie wlosami kolo ust? echhhh te nawyki

Autor: viena  03.12.2008 zgłoś

Opowiem wam o nerwicy mojego znajomego. Nigdy wcześniej czegoś podobnego nie widziałam.Człowiek ten 27 latek jeszcze 2 lata temu nie zachowywał się tak jak w ostanim roku..Otóz ma w swoim mieszkaniu duży balkon,ale mimo ładfnej pogody nigdy nie wystawia bieliżniarki na balkon ,tylko suszy w pokoju.Podzielił on przestrzeń balkonu na bezpieczną od brudu i niebezpieczną.Jak mu każe wynieść bieliżniarkę na balkon ,to stawia ją w rewirze bezpiecznym czyli według niego czystym. Innym razem wysłałam go po zakupy.Po powrocie pierwsze co zrobił ,to poszedł do łazienki z zakupami i po kolei każdy produkt mył pod bieżącą wodą. Przeraziłam się tego. On zdaje sobie sprawę z tego i twierdzi że zwalczy tę obsesję gdy przeprowadzi się do nowego mieszkania. Nadmienię ,że w mieszkaniu jest niezbyt czysto,normalnie.Jak mu pomóc?

Autor: cocochanel  03.12.2008 zgłoś

a ja się boję codziennie, że ktoś mi bliski umrze. Każda wizyta u lekarza wiąże się z szeregiem wizji jak to lekarz oznajmi mi, że mam raka. Panicznie boje sie śmierci, nie moge spać jak podróżuję bo boję się, że zaraz będzie wypadek. Wyobrażam sobie często jak kogoś zabijam, najczęściej kogoś z mojej rodziny. Nie wspomnę już o mpotrzebie aby wszystko wokół było symetryczne. Mam obsesję na punkcie zaciągania zaslon lub spuszczanie rolet no i zamykania drzwi. Nie mogę wytrzymać gd w jakimś pomieszczeniu są otwarte lub choćby lekko uchylone drzwi. Wydaje się to błachostką ale jak idę w gości too albo sama zamykam albo proszę o zamknięcie tych drzwi. Niegdy nie myślałam, że może to mieć związek z tą chorobą...:(

Autor:  03.12.2008 zgłoś

no i teraz mam nerwicę natrętw bo wszystkie moje pozorne lęi i fobie, które aczej są niegroźne pasują do tego schematu. Więc mam nerwicę bo wien, że to nerwica

Autor: kasia  03.12.2008 zgłoś

też mam nerwice natręctwo myśli, analizowanie ciągle swojego dzieciństwa i siebie wpadłam kiedyś w depresje. I sobie jedno obiecałam sama w to wpadłam i sama z tego muszę wyjść. I tak zrobiłam trwało to trochę ale teraz z perspektywy czasu myślę że drugi raz sobie wpaść w ten dołek nie pozwolę wiecie dla czego? Bo za dużo sił mnie to kosztowało i jestem z siebie dumna że dałam sobie rade sama ze sobą. Kiedy czuje że zbliża się to znowu to przypominam sobie jakie to trudne było a ja sobie dałam rade sama i nie warto przechodzić to od nowa i marnować tego co mi się udało osiągnąć. Ludzie powinni myśleć częściej o tym czego dokonali dobrego z czego są zadowoleni w życiu. Wiadomo ze każdy ma swoje obawy i lęki ja je też mam i wcale się nie różnią od waszych ale trzeba z tym walczyć ja się sprawdzam kiedy napada mnie jakiś natrętne rzeczy np kiedy coś nie leży na swoim miejscu (normalnie bym to odłożyła) to nie ruszam tego i mówię do siebie samej że to tylko głupi przedmiot któremu nie pozwolę rządzić moim życiem. Robię tak od roku i uwierzcie mi że zadziałało. Oczywiście trudniej z tymi natrętnymi myślami obsesyjnymi ale też się nie poddam bo taka jest istota życia żeby pracować nad sobą samym i osiągać w tym cele. I nie bójcie się iść do specjalisty bo ja też mam zamiar iść i nie widzę w tym nic złego czasami po prostu potrzebna doświadczona osoba która się na tym zna najlepiej każdy jest inny i potrzrebuje indywidualnej pomocy. Silna wola przede wszystkim

Autor: kasia  03.12.2008 zgłoś

Wierze że damy rade

Autor: LLLLLL  03.12.2008 zgłoś

Zanim nie przeczytałam tego artykułu i komentarzy nie myślałam o tym.Teraz nurtuje mnie pytanie czy ja też mam nerwicę czy to tylko głupie przyzwyczajenia?????? Pamiętam że już jak odziecko jadąc autobusem liczyłam po prodze drzewa.Idąc chodnikiem stawiałam tak stopy aby nie stanąć na złączeniach lub jedną stopę stawiałam na co drugiej kafelce.Czasem idąc liczyłam kroki.Zdarza się że teraz też czasem też się na tym łapię:( .Dodatkowo co dzień kilka razy sprawdzam czy gaz jest zakręcony.Wieczorem kiedy kłade się spać nawet mówie na głos że "gaz zakręcony" i proszę o potwierdzenie tego kogoś z domowników.To samo jest ze sprawdzaniem czy drzwi są zamknięte.Zdarza sie czasem nawet, że budzę się póżnym wieczorem i idę to sprawdzić. Wychodząc z domu tak szarpię kamka sprawdzając czy drzwi są zamknięte ,że jak ktos to widzi to się śmieje że zaraz je wyrwę. Oczywiście czynność powtarzam przynajmniej dwa razy.Dodatkowo jeśli wychodzę z pomieszczenia muszę wyciągnąć wtyczki z kontaktów i tak położyć żebym je widziała.Zawsze!!!!Okna na noc za nic nie otworzę i nie położę się spać bez przykrycia się czymś nawet w parne noce.Nie mówiąc już o lęku przed ciemnością, chorobą i śmiercią czy to najbliższych czy swoją. Ponadto kiedy dzwonię do chłopaka lub rodziców a nikt długo nie odbiera wpadam w panikę,że stało się coś strasznego.Wszystko staje się problemem.Gdy pada boję się że zmoknę, gdy zimno że zmarznę, gdy wiem że coś długo będzie trwać że będę głodna-a na to recepta: jem na zapas, gdy jadę czy zajadę na czas, gdy się uczę to czy zdążę nauczyć się wszystkiego.Lęk i obawa przed najgorszym jest zawsze ze mną.Zawsze:(

Autor: aga  03.12.2008 zgłoś

a nie wysikujesz sie na siłe przed wyjściem? bo ja tak mam, boje sie że mi sie zaczhce i jeszcze zawsze sie wracam do domu zrobić siku. ehh

Autor:  03.12.2008 zgłoś

A ja nie pozwalam nikomu wchodzic do mojego pokoju bo jak otwierają się drzwi to robią wiatr i boję się, że dostanę katar!

Autor:  03.12.2008 zgłoś

Aga, Ja mam to samo! Potrafię zrobic siku nawet 6 razy w przeciągu 10 minut rzed wyjściem bo boję się, że zachce mi się potem i będzie klops. I najlepsze jest to, że nawet jak już nie poleci mi nawet jedna kropelka to i tak używam papier toaletowy i spuszczam wodę. Normalnie tak mnie to już męczy że szok!

Autor:  03.12.2008 zgłoś

Ja się ciągle boję, że znowu Kwas będzie prezydentem albo jakis inny komuch.!!!!!!!!

Autor: aga  03.12.2008 zgłoś

No masakra z tym sikaniem nie? A ja mam to po mamie, ona zawsze od dzieciństwa kazała mi sikać na sile! I sama tez tak robi do dziś :/ a w dzieciństwie miałam też jedną melodyjke taka która mi ciągle po głowie chodziła i musiałam ją w myslach nucic albo stukac albo cos, takie tam da da dam tam tam tam koszmar!

Autor: aga  03.12.2008 zgłoś

aha i od dziecka boje sie spać z nieprzykrytym karkiem, zawsze się bałam że ktoś zajdzie mie z siekiera od tyłu :( choć dziś już jestem dorosła i wiem że praktycznie we własnym domu mi to nie grozi, to nie zasne z odkrytym karkiem. Cała moge być odkryta a kark szczelnie przykryty. I nienawidzę jak ktoś za mna stoi. brrr

Autor:  03.12.2008 zgłoś

A to jest natręctwo? : Od 10 lat noc w noc stawiam koło łóżka szklankę z wodą. Zazwyczaj jej nie piję bo po paru godzinach wiem, że wpadł do niej kurz, roztocza i zaczął się proces kiśnięcia.Ponadto jak już ktoś wcześniej opisywał boję się głodu. Panicznie.

Autor:  03.12.2008 zgłoś

No właśnie, jak bylam mala to też mi kazali sikac na sile...no to moze to nawyk a nie natrectwo. Ale ja tez zawsze musze byc przykryta w nocy nawet jak jest upał. Czymkolwiek-ale musze. I boje się odwrócic jak jest ciemno bo mam wrażenie, że ktoś za mną stoi i boję się wstac z łóżka bo mam wrażenie, że COŚ złapie mnie za noge...brrrrr....

Autor: aga  03.12.2008 zgłoś

hm też tak robie z wodą, albo np herbatą - leję pełny kubek, rzadko dopijam do końca. Ale nie dla tego że coś się w nim zalęgło, tylko poprostu raz dopijam a raz nie, ale zawsze leję "czubato" żeby mi nie zabrakło. Z głodem mam podobnie. Masakra ile potrafie nabrać jedzenia do pracy. A jak poczuje głód to od razu mi słabo i myślę że nie wytrzymam i zemdleję o_O

Autor: aga  03.12.2008 zgłoś

aha i jeszcze śpię w skarpetkach, w każdą pogodę.

Autor:  03.12.2008 zgłoś

No właśnie i z herbatą tak robię: NIGDY nie dopijam do końca bo brzydzę się tego co znajduje się 2cm od dna. Wiem, tak na logikę, że herbata miesza się w kubku podczas picia i to co jest teraz na dnie mogło wylądowac chwilę temu w moim brzuchu ale i tak brzydzę się resztek. I nie jem u kogoś sałatek i innych wymieszanych potraw bo boję się, że się otruję.

Autor: juleczka  03.12.2008 zgłoś

Własnie sie przeraziłam !bo wszytskie objawy mam ja ! sa dni ze nie potrafie finkcjonowac!szczegolnie wieczor gdy klade sie sie spac nie wiem czemu boje sie zasnac!jestem tym przerazona!:(

Autor:  03.12.2008 zgłoś

Ale wszystko to uchodzi mi na sucho bo przebywam w artystycznym środowisku i tam takie dziwactwa są nawet mile widziane :) Pozdrawiam Aga [kwiat] [czesc]

Autor: llllllllllllllllll  03.12.2008 zgłoś

a ja juz od dluzszego czasu zastanawiam sie czy nie udac sie do psychologa.. ale nawet nie wiem co mialabym mu powiedzuiec. ze do szalu doprowadzaja m,nie rozne dzwieki.. zucie i strzelanie guma-boze!!! moglabym zabic osobe ktora to robi. Nie, nie przesadzam.. gdy ktos to robi mam w glowie wizje jak zabijam ja/jego;/ robie sie przez ta fobie/nerwice strasznie aspoleczna. Wkurzaja mnie skrzypiace drzwi, strzelajace o framuge delikatnie jak jest przeciag, czyjes kichanie, siorpanie, gryzienie, chrupanie, pociaganie nosem itp.. ale nade wszystko takie odrynarny sposob jedzenie, mlaskanie i mlaskanie guma. Wiem ze akurat to forum nie ejst miejscem gdzie powinnam prosic o rade, ze mnie wysmiejecie za chwile itp.. ale chcialabym sie dowiedziec czy ktos tez jest tak zje bany jak ja.. i jak sobie z tym radzi/radzil.. i co robic..;/ ehh.. kazdy moj dzien to koszmar bo wypelniaja je te dzwieki piep rzone.. i naprawde chyba chcialabym byc glucha. a najgorsze.. ze zawsze taka bylam, i zawsze mi przeszkadzaly.. od malego 5 letniego dziecka i teraz, 20pare lat pozniej.. i czy powinnam ludziom, np w pracy zwracac uwage..? i tlumaczyc ze mi to przeszkadza co robia-moze nawet nieswiadomie..? czy dalej sie zatruwac i wyobrazac conajwyzej ze robie im krzywde..?

Autor: ktoś  03.12.2008 zgłoś

A ja mam tak, że się żegnam (w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego Amen) heh bez kitu, z pewnie z 50 razy na dzień.. bo mi się myśli, że jak tego nie zrobię to coś będzie nie tak.. W domu jak jestem sama to już w ogóle.. Akurat aż tak bardzo mi to nie przeszkadza, ale dziwnie w główce. Też się zastanawiam czy zamknęłam drzwi.. ale nie wracam się, ale sprawdzam zakręcony gaz itp...

Autor: Aleksandra  03.12.2008 zgłoś

Ja np. kiedy ide po schodach w metrze to kazdy stopien ma takie laczenia miedzy plytaki zeby stopiek byl szerszy. Nigdy na nie nie wchodze ani w metrze ani nigdzie gdzioe sa. Wiem ze to dziwne, ale ja nie umiem tego nie robic. POPROSTU MUSZE. Nie moge zniesz kiedy komuz zawinie sie kant od spodni, albo firanka jest zaweinieta, musze odwinac. Niby nic, ale koszmar zaczyna sie kiedy jade metrem i jakis nieznajomy ma zawiniety rekawet od t-shirta. Nie moge na to nie patrzec i doprowadza mnie do szalu ze nie moge odwinac tego rekawa.... Zanim powiem komus cos zlego lub cos co wprawia mnie w poczucie winy czy zdenerwowanie, najpierw licze do 3 dopiero potem to mowie. kiedy pije to zawsze na jeden raz tylko 3 lyki potem musze przerwac i potem znowu 3. nikomu nie zycze takiego koszmaru....:|

Autor: margaretka  03.12.2008 zgłoś

Ja tez mam takie problemy jak Wy i jak Wam wiadomo jest to bardzo meczace. Jesli sie ma kolo siebie taka osobe , ktora rozumie te problemy,porozmawia, wesprze, to jest innaczej , ja umiem o tym mowic i sie przyznac , ale widze , ze osoby na przyklad z mojego domu zloszcza sie na mnie i to jeszcze bardziej poteguje moje dolegliwosci. Jestem wlasciwie sama, bo dorastajacy syn ma nauke i swoje sprawy ,a w tym wieku jeszcze nie jest sie otwartym na takie tematy, chociaz delikatnie staram sie mu wytlumacztyc w czym tkwi problem. Maz, z ktorym jestem w separacjki kompletnie nie angazuje sie i nie angazowal w moje problemy , nalega na wizyty u ludzi i u nas znajomych, chociaz wie , ze to mnie drazni.Nie mam cierpliwosci tak godzinami dyskutowac po raz kolejny na dany temat, . Wysmiewal mnie dawniej i krzyczal , jesli sprawdzalam cos kilka razy, bo on zostawaial pozalanczane niektore media , bez widzenia w tym niebezpieczenstwa. Nie moge mu przedstawic problemu , bo jak sam powiedzial jest zadowolony jak ktos sie denerwuje i sam inscenizuje takie sytuacje.Chociaz jestesmy w separacji musimy razem mieszkac , mamy wspolny dom. Nigdy nie staral sie zblizyc do moich problemow nawet jak wymuszalam swoim zachowaniem lub prosilam. Jesli jakas kobieta lub mezczyzna zechca pogadac na gg na przyklad to prosze, moze wspolnie bedzie razniej czasem podyskutowac, wymienic poglady.Powiedzcie jak odbieraja takie "ulomnosci "wasi partnerzy. Najchetniej prosze o dyskusje ludzi w dojrzalym wieku. gg9185255

Autor: do IIIIIIIIIIIIIIIII  03.12.2008 zgłoś

ja mam to samo, tylko oprócz dźwieków denerwuje mnie jeszcze natrętny ruch, np. ruszanie ustami podczas żucia gumy, klepanie sie ręką w nogę (jednostajne), czy inny powtarzalny ruch. Kiedy widzę kątem oka jak ktoś np. kiwa caly czas głową, czy stopą... robię sie okropnie nerwowa... bardzo ciężko z tym żyć...

Autor: PISZCIE PO POLSKU!!!!  03.12.2008 zgłoś

Aleksandro! NA LITOŚĆ BOSKĄ!!! A czy Ty przypadkiem nie masz takiej obsesji, że powinnaś trochę książek poczytać? Albo parę lekcji polskiego wziąć? A może to wina klawiatury? Może ma zbyt wysokie klawisze? Przecież tego co Ty piszesz nie da się czytać!!! Denerwuje Cię zawinięta nogawka u kogoś a sama jesteś jedną z tych osób, które doprowadzają do szału innych tym, że nie potrafią złożyć kilku poprawnych zdań w ojczystym języku!!!! BOŻE!!!!!!!!!!!! Dostaję szału jak czytam w internecie wypowiedzi matołków, którym się wydaje, że litrki ą, ś, ź, ż to są po to, żeby układać z nich emotikonki! Wrrrr.......

Autor: PURYSTKA  04.12.2008 zgłoś

TAK, CZYTANIE WYPOWIEDZI ANALFABETÓW TEŻ JEST DENERWUJĄCE...

Autor: byc moze to inne natrectwo  04.12.2008 zgłoś

...ale mam cos takiego, ze dostaje furii jak ktos na kim mi zalezy mnie odrzuca. zaczynam wtedy zadreczac siebe i ta osobe :( bylam kiedys u psychologa i dowiedzialam sie, ze moj problem trwa od dziecinstwa. moj ojciec nigdy nie okazywal mi uczucia, wiec ja robilam wszystko by zwrocil na mnie uwage. chcialabym pokonac ten moj okropny problem bo to mnie wykancza. jestem zupelnie inna osoba ale jesli zostaje odtracona to przezywam meki. wyobrazam sobie, ze zrobilam cos zlego. prosze, tlumacze, placze. trwa to dosc dlugo az przychodzi otrzezwienie.wtedy znowu przezywam, ze robilam z siebie idiotke, ze dostawalam jakiegos malpego rozumu. i jak mam sobie z tym poradzic? ciagle zycie w poczuciu winy, strach przed ludzmi choc tego staram sie nie okazywac. oh, i kolko sie zamyka. jestem zmeczona takim zachowaniem bo wiem i zdaje sobie sprawe z tego, ze taka nie jestem. dlaczego wiec robie cos wbrew samej sobie? dlaczego postepuje zupelnie irracjonalnie? kiedy przychodzi otrzezwienie to doslownie sie nie nawidze...a nie potrafie tego w sobie zwalczyc. to okropne :(

Autor: trente  04.12.2008 zgłoś

" Autor: lora (2008-12-02 15:00:41) ----- Mam nerwice natręctw i wiem jaki to koszmar z tym żyć. Jeszcze nigdy nie cierpiałam tak mocna z powodu żadnej fizycznej choroby. naprawde często nie mam siły by żyć. Moja choroba wiąże się z ciągłymi absurdalnymi rytaułami związanymi z obsesyjną dbałością o higiene, które nie dają normalnie funkcjonować w społeczeństwie" Mam podobnie, tzn przez kilka lat tak miałem, teraz mniej natręctw dot higieny ale coraz więcej innych natręctw przez które wogóle nie wychodzę z domu. Ta choroba to koszmar, człowiek sam męczy się w swoim ciele którego nie może opuścić. Czuje odrazę do samego siebie że taki jestem. Ta choroba jest jak powolna śmierć umysłu. Jak sobie pomyśle jak sie zmienilem przez te kilka lat... ech szkoda gadać, został tylko mój cień. Jestem wrakiem. Da sie to zoperować, ponobno jest duża poprawa. Pisze się na to, tylko że na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie pobytu w szpitalu ze względu na moje natręctwa. Jak ktoś chce pogadać o nn, to redmuchomor[małpa]gazeta.pl Pozdrawiam wszystkich wariatów i świrów (niestey do takiej grupy zostaliśmy zaklasyfikowani przez społeczeństwo).

Autor: A25  04.12.2008 zgłoś

Ja odziedziczyłam natręctwa po ojcu,który zresztą zmarnował mi kawał dzieciństwa...Mam myśli upiorne,że komuś z moich bliskich coś się stanie...wtedy pukam się mocno w czoło-albo gryzę ,żeby mocno zabolało..i te myśli mnie opuściły; gdy coś zgubię-potrafię zrezygnować z wszystkich obowiązków i szukać zgubionej rzeczy nawet parę dni-aż do skutku...Gdy wychodzę z domu-parę razy cofam się by sprawdzić czy jest wszystko powyłączane...choć wiem doskonale że jest!Takich natręctw mam trochę..nie będę wszystkich wymieniać...bardzo to uciążliwe...i nie zdawałam sobie nigdy sprawy z tego,że jest to na tle nerwicy...Na pewno nie jest łatwo z tym żyć - także dla osób z najbliższego otoczenia taka osoba na pewno jest trudna we współżyciu.Dlatego nie bagatelizuję tego problemu..i sądząc po wypowiedziach nie jestem odosobniona w tym przypadku.

Autor:  04.12.2008 zgłoś

Ja niektóre miałam w młodości takie przypadki. Ha ha ale jesem stara. Mam 35 lat. Ale to minęło i myśle ,że są takie okresy w życiu że mamy jakiegos bzika na jakimś punkcie. Fakt myśli o mordowaniu nie miałam nigdy. teraz tylko boje się śmierci. Potwornie. Moja mama zmarła nagle w domu. A teraz opiekuje sie 85 letnia babcią , nie muszę dodawac że schorowana. Już 4 lata i codziennie mysle o Jej śmierci i boję się bardzo,że tez wejdę do pokoju a Ona już nie będzie żyła. Czasem w nocy się budzę i spirwdzam czy mąz żyje. Po smierci mamy boję się o wszyskich. jAK JEDZI POGOTOWIE, STRAZ to mam wrazenie że jadą do mnie. Zarz dzwonię do męza czy czasem cos sie nie stało. Jest to męczące.

Autor: grabowa dziewczynka  04.12.2008 zgłoś

Pewnie to nie bedzie na temat, ale ja miałam nerwicę lękową. Bałam sie dosłownie wszystkich chorób. Myślałam, że na nie choruję. Przeczytałam wszystko na temat chorób w internecie. Jestem "specjalistką" od guza mózgu, raka żołądka, raka narządów rodnych, płuc, mięśniaków, stwardnienia rozsianego itp.... Do lekarza za żadne skarby iść nie chiałam, bo po co? Po to by potwierdził diagnozę? Przynajmniej łudziłam się, że żyję złudzeniami, że jestem zdrowa. Błędne koło jakieś. Szukałam dobrego psychologa, nawet byłam na kilku spotkaniach....ale dowiedziałam się od nich o jeszcze dziwniejszych chorobach. W końcu poddałam się, zaczęłam powoli szukać sobie cmentarza, wybierać nagrobek, pisać testament. Nawet mężowi powiedziałam, że jeszcze może ze 3 lata pożyję. W nocy spać nie mogłam, bo bałam się śmierci i chorób, jednoczesnie pragnęłam umrzeć, bo życie w ciągłym stresie było nie do zniesienia. Na niczym nie mozna się skupić, nic nie cieszy, wszystko wywołuje lęk, lub smutek, że czegoś nie doczekam, że coś mnie ominie. Tak było przez 7 - 8 miesięcy. Doprowadziło to do szeregu zaburzeń mojego organizmu - rozstroje żołądka, jelit, wrzody, rozregulowanie hormonalne......no właśnie, to ostatnie doprowadziło mnie do ciąży. Nie chciałam dziecka, bo przecież nie zafunduję mu umierającej matki. Minęły 2-3 tygodnie zastanawiania się co z tym wszystkim zrobić. Teraz jestem w 7 miesiącu ciąży. Od 4 miesięcy czuję się fantastycznie. Nic mnie nie boli, a co najważniejsze przestałam się bać. W końcu jest normalnie. Odzyskałam radość życia. wychodzi na to, że ciąża "wyleczyła" mnie z choroby.

Autor: cd....  04.12.2008 zgłoś

Czy choroba wróci? Obawiam się, ale mam nadzieję, że jednak najgorsze już za mną. Choroba psychiczna jest gorsza niż jakiekolwiek cierpienie fizyczne. Ból fizyczny mija, można go jakoś uśmierzyć....psychiki nie da się zagłuszyć. Teraz, patrząc z perspektywy czasu - te 7-8 miesięcy jest dla mnie jak jakaś czarna dziura. Nie pamiętam szczególnych wydarzeń...pamietam tylko swój paniczny lęk... Pozdrawiam wszystkich z "chorą duszą" i życzę powrotu do formy. Może akurat nie w taki sposób jaki mi się przytrafił, choć jeśli komuś to pomoże.... he he he :)

Autor: ElecktroOo Raiden (24)  04.12.2008 zgłoś

Jak dla mnie temat powazny.. jak tez najbardziej akutalny; i bardzo drazniacy.. bo mam to samo.. u mnie jednak sie to przejawia tym ze nie moge np. w metrze, autobusie itp. dotykac poreczy bo mnie to strasznie wnerwia, myje rece dosyc czesto nawet jak umylem to robie to ponownie bo nie jestem pewny,, mialem tez kiedys mysli typu opisane w glownym artykule o wizjach zabijania innych (moze to choroba glowy powazna??) mam obsesje zapachowe tzn czuje wiecej (pewnie mi sie tak wydaje) zzapachow nie koniecznie przyjemnych.. problem jest naprawde bardzo powazny bo fakt nie pozwala dobrze funkcjonowac.. przesowanie, ustawianie rowno przediotow tez mam do dzis i to bardzo dlugo, kiedys mialem obsesyjne robienie niektorych rzeczy razy 4.. .. heterosexualne dewiazje.. to wszystko jest czescia tego swiata. z czego wynika czy to zabuzenia spowodowane z mlodych lat watpie.. choc moze wplywaja. fakt faktem tez jest taki ze jednostki wybitne tak mialy/maja.. nie ma sie co łamac podstawa jest wiara w siebie.. w zyciu jednak ogolnie narzekac nie moge dobrze sie trzymam. niezle zarabiam i jakos to wszytko ogarniam.. pozdrawiam

Autor: Magda  04.12.2008 zgłoś

Ja mam nerwicę natręctw, ale na szczęście mi na razie nie przeszkadza tak bardzo. U mnie przejawia się ciągłym myciem rąk - nawet po myciu naczyń muszę zaraz umyć ręce, choć w wodzie były już wystarczająco długo. I do tego objawia się u mnie też liczeniem, najczęściej liczę cyfry na rejestracjach samochodowych i jestem zła jak nie wychodzą mi pełne dziesiątki, wtedy szukam innych rzeczy, które można do tego do liczyć, żeby wyszło np. 10 lub 20. Niby nic, ale czasami mnie samą to irytuje. Czasami też odczuwam strach, że ktoś z moich bliskich może umrzeć, ale to chyba większość ludzi boi się tego, choć może nie wszyscy o tym rozmyślają. W każdym razie jakoś z tym wszystkim żyję i w sumie się do tego już przyzwyczaiłam. Pozdrawiam wszystkich

Autor:  04.12.2008 zgłoś

do 'ASAS' moża za mocno powiedziane, ale racja w 200% z tych wszystkich wypowiedzi prawdziwe fobie ma jakieś 0,01% w/w Nie potrafią odróżnić przyzwyczajeń i lęków od prawdziwej choroby paraliżującej normalne funkcjonowanie ...

Autor: ElecktroOo Raiden  04.12.2008 zgłoś

zgadzam sie z toba jak najabardziej ! mi to nie zaburza zycia po prostu istnieje.. kiedys bylo gorzej ale tu biore pod uwage slabosc psychiczna zwiazana bardziej z wiekiem i mysleniem.. ogonie tez moje fobie nie utrudniaja mi zycia..lecz sam fakt iz sa gdzies jest meczacy.. .. mowie o tych lekkich przypadkach.. nie 3ba sie z tego leczyc poniewaz mozna sobie z tym samemu poradzic.. o innych sie nie wypowiadam poniewaz az tak dobrego pojecia o tym nie mam.. pozdrawiam \wszystkich n3rwoOoYcH.. :)

Autor: sryty  04.12.2008 zgłoś

Nie jest łatwo żyć w ten sposób, wszystko mi się wydaje że mnie ktoś otacza, spogląda na mnie jakimś innym wzrokiem. Chodzi za mną i mnie szpieguje,to jest straszne zjawisko. Patrzę w jeden punkt i nic poza nim nie widzę, cały czas myślę, czy wcześniej wszystko dobrze zrobiłem ze swoim życiem. Patrzę na każdy rok swojego życia, wyciągam wnioski. Nie zawsze takie jakie być powinny. Mam gonitwę myśli, 1000 myśli na sekundę, niektóre dobre, niektóre złe. Dosłowna burza mózgów. Ciężko mi się skupić na jednym ponieważ myślami jestem gdzie indziej. Leczę się u bardzo dobrego specjalisty. Często zapominam leków a potem się zastanawiam czy wszystko co usłyszałem i miałem zrobić, zrobiłem do końca. Moja gonitwa myśli nie zna słowa STOP, zrób jedno, zacznij drugie. Nie wiem czy są to natręctwa, czy może jakaś mania, ale to jest strasznie nie dobre i ciężko się z tym żyje w dniu codziennym. Wcześniej byłem osobą pogodną, szczęsliwą i zawsze uśmiechniętą, teraz nie wiem co się ze mną dokładnie dzieje, wszystkim się interesuje. Nie mogę zapamiętać najprostszych spraw, komunikatów jasnego stwierdzenia. Uczucie bezradności mnie dobija jeszcze mocniej. Mam kochanych ludzi blsiko mnie, ale nie potrafię tego dostrzec. Smutek zmartwienie towarzyszą mi prawie każdego dnia. nie jest to przyjemne połączone z użytecznym. Wszędzie otaczające informacje, napływ tego wszystkiego spowodował, że ciężko mi się skupić na czymś co mam zrobić, zatwierdzić i zapomnieć, w miarę możlwości przypomnieć , jest to sttrasznie ciężkie do przeżycia. Głowa mnie boli, ściska maksymalnie. Zadręczam się sam osobiście. Bardzo dobrze, że został napisany ten artykuł na taki temata. Chyba mam deprechę max..... ale to na małym marginesie.

Autor: znerwicowana  05.12.2008 zgłoś

Czytam to wszystko i az mam lzy w oczach bo niektore z tych wypowiedzi mam wrazenie opowiadaja wlasnie o mnie i moich nerwicach. Na codzien staram sie je jakos zagluszac ale najgorzej jest jak jestem sama albo przychodzi stresujaca sytuacja wtedy nie panuje nad tym calkowicie mam wszystkie objawy; licze wszystko drzewa, budynki schody, drzwi, okna itd licze do 3, 5, 8 wczesniej liczylam do 2, 4 ,8 ale sie przestawilam ciagle wracam do tych samych miejsc ciagle wszystko sprawdzam nie moge wytrzymac jak zaslona jest zagieta, drzwi otwarte albo jakas rzecz ustawiona nie tak jak zawsze wszystko poprawiam, jedna z najgorszych rzeczy jest wielokrotne patrzenie sie na cos popatrze sie raz to juz musze do 3 albo 5 :( albo musze cos powiedziec 3 razy albo tyle razy pomyslec bo inaczej czuje ze stanie sie cos zlego jak probuje tego nie zrobic to i tak nie wytrzymuje wracam do tego i robie bo strach przed tym co moze sie stac jest zbyt wielki, rece tez ciagle myje boje sie zarazkow, nie pozwalam znajomym siadac na moim lozko bo boje sie bakteri, spie nakryta bo mam wrazenie ze zlapie mnie cos np za noge nie wiem co ale i tak sie boje, czasami mam napady straszliwego leku jakby zlego przeczucia ze komus z moich bliskich dzieje sie krzywda lub ze ktos umrze wtedy potrafie tylko o tym myslec przez to nie mogbucham doslownie mnie telepiee spac w nocy cala sie telepie i robie znak krzyza wypowiadajac magiczne ciagle te same slowa jakby wierzac ze to pomoze. I poprostu czasami juz w to wszystko watpie, watpie w zycie czy jest wogole sens zyc z czyms takim? to jest masakra nawet nie wiecie jak bardzo ciesze sie ze ktos poruszyl ten temat, z nikim nigdy o tym nie rozmawialam obawiam sie wysmiania albo tego ze ktos uzna mnie za wariatke zreszta sami wiecie. Mieszkam z chlopakiem ale mysle ze on nie wie co mi dolega nigdy z nim o tym nie rozmawialam moze tylko zauwaza ze cos dziwnego dzieje sie ze mna kiedy nagle wybucham doslownie mnie telepie kiedy on cos przestawi nie po mojej mysli. Mam jeszcze wiele z tych objawow ale nie bd sie juz rozdrabniac wymieniajac wszystko. Od dawna wiem ze mam nerwice natrectw a szczegolnie upewnilam sie w tym po obejrzeniu "Dnia swira" pewnie wiekszosc z was ogladala to wkoncu o nas... Ale drazni mnie tez strasznie ze duzo osob ktore sie tu wypowiedzialy nie maja tak naprawde pojecia czym jest prawdziwa choroba i wymieniaja zwyczajne przyzwyczajenia zdrowych ludzi a z drugiej strony zazdroszcze im bo oni sie tak nie musza meczyc jak ja :( zycze wszystkim powodzenia i pozdrawiam mam nadzieje ze samej uda mi sie choc troche uporac z ta moja nerwica ehh..

Autor: trente  05.12.2008 zgłoś

-wieczny niepokój, -niemożlwość odpoczynku, -rozmyśanie i analizowanie wszystkich czynności -ciągłe dążenie do "czegoś", -uczucie "życia na obrotach" nawet kiedy nic konkretnego nie robimy, -niektóre proste czynności wymagają wielkiego wysiłku, -kłopty ze snem, -kłopoty z układem pokarmowym, -wstyd i ukrywanie problemów przed innymi -problemy z rodziną, brak zrozumienia -ciągła nadzieja że kiedyś nagle się to skończy...

Autor: Joanna  05.12.2008 zgłoś

Cieszy mnie że nie jestem sama z tą przypadłością,ciekawe jest zaś to że wszystkich nas męczą prawie takie same rzeczy i myśli np.myśli że robimy komuś coś złego,bliskim czoć tak naprawde życie byśmy za nich oddali jakby była taka potrzeba,spoglądanie w jedną strone po kilka razy bo inaczej stanie się coś złego,liczenie,liczenie i jeszcze raz liczenie,paniczny lęk przed dosłownie wszystki,robienie różnych czynności po kila azy bo jak nie to coś złego nam się przytrafi lub naszym bliskim,powtarzanie w myślach różnych rzeczy oczywiście po kilka razy i wiele ,wiele inych rzeczy mogłabym tu wymienić.Powiem wam że już sie do tego przyzwyczaiłam i wiem że muszę to robić żyje z tym od dzieciństwa i pewnie z tym umrę mam tylko nadzieję że moje dzieci nie będą tego miały.Pozdrawiam was gorąco

Autor: m  05.12.2008 zgłoś

O tym, że istnieje taka choroba, dowiedziałam się kilka lat temu, kiedy przeczytałam książkę "Całując klamki" Terry Spencer Hesser. Pamiętam, że bardzo mnie poruszyła. Nigdy nie sądziłam, że ktos może mieć takie problemy. Szczerze wspólczuję Wam wszystkim! Mam nadzieję, że uda Wam się jakoś z tą chorobą wygrać.

Autor: Brakujące  06.12.2008 zgłoś

przezywanie czego na co nie ma sie wplywu - to cos, co najbardziej mi przeszkadza w zyciu. czepiam sie totalnego absurdu i obwiniam za niego caly czas, mysle o nim, placze z jego powodu, choc jest to titalna glupota na ktora nie mam wplywu. to potrafi tak dokuczac, ze odbiera chcec do zycia. nie moge nigdy wyjsc na czas z domu, bo ciagle sprawdzam gaz w kuchence i zamkniete okna. nawem jak wiem, ze wszystko jest ok to i tak sie musze wrocic i sprawdzic. panicznie sie boje o zdrowie i zycie moich bliskich. to wsyztsko rodzi we mnie wieczny niepokoj, ktory jest nie do wytrzymania. ciagle cos mnie gnebi. pracuje, studiuje i staram sie prowadzic zycie towarzyskie, wiec czas mam zapelniony w 100% a i tak ten niepokoj mnie zabija od srodka. jestem juz po depresji, bulimio-anoreksji i coraz mniej wyobrazam sobie dalsze zycie, rodzine, dziecko. ja z troski o nie zamknelabym je w zlotej klatce...

Autor: xxx  06.12.2008 zgłoś

to co tu piszecie to w większości z ZOK nie ma nic wspólnego! To wasze zwykłe świrostwa, normalne zachowania! ZOK to np. jak ktoś mówił, taka sytuacja: myslisz sobie " jak nie dojdę do tego miejsca za 7 sekund, to nie wdam egzaminu" , lub "jak nie uda mi się przejść tego levelu za pierwszym razem, to facet którego mam na oku nigdy ze mną nie będzie"... heh. może brzmi śmiesznie. zapewne tak brzmi. bo to irracjonalne... ja też tak mam. ma to wielu ludzi. często mówię sobie: "cicho tam! gówno prawda! nic sie nie stanie!" . takie "zakładanie sie z samym sobą" jest bardzo męczące... albo np. liczenie kafelków, kasetonów, czy nawet głupich krzeseł w klasie...i oczywiscie założenie, że jak wyjdzie parzysta liczba to cośtamcośtam... ech. męczące. bezsensowne. trzeba zaprzestać. trzymam za nas kciuki =]

Autor: aniaaaaaaaaaaaaaaaaaa  06.12.2008 zgłoś

90% ludzi ma przynajmniej po jednym z przytoczonych tutaj przyładów (myśli, zachowań, czynów) z tego wynika że wiekszość naszego społeczenstwa cierpi na nerwice natręctw. Ja sama po przeczytaniu tego artykułu zdiagnozowalam u siebie tą chorobe. Jak sie ktoś naczyta o takich przypadłosciach to je szybko diagnozuje u siebie.

Autor: klo  06.12.2008 zgłoś

najgorsza jest tirchotilomania zwłaszcza dla kobiet

Autor: ...  06.12.2008 zgłoś

mnie tez dopadla nerwica po bardzo przykrym wydarzeniu w moim zyciu. polega to na tym, ze przewaznie nie moge sie skupic, ciagle sprawdzam rozne rzeczy [np. jak wychodze z domu, wsadzam klucz do kieszeni i co minute musze sprawdzac czy go czasem nie skupilem. miewam tez poczucie, ze wszyscy sie na mnie patrza, no chodzby w autobusie. to nie jest latwe. jakis miesiac temu udalem sie do psychologa i sadze, ze bardzo mi pomogl. tak, jedna wizyta !

Autor: rysiu  06.12.2008 zgłoś

do LLLLL: jak przeczytałem, to co napisałaś, to pomyślałem że to o mnie :-) ja mam to samo, jak wychodze do pracy to zamykam drzwi i szarpie kilka razy za klamke zeby sie upewnic czy na pewno dobrze zamkniete, a nie daj boże jak sobie pomysle w tym momencie o kranie albo kuchence bo zaraz musze otwierac drzwi i sprawdzac mieszkanie od nowa. Tak samo samochod, czy aby wszystkie drzwi zamkniete, albo reczny dobrze zaciagniety, bo jak nie to sie auto stoczy i cos rozwali, a jak mine rowerzyste to kilka razy spogladam w lusterko czy aby go nie potracilem i czy dalej sobie spokojnie jedzie. No i to liczenie wszystkiego, pamietam od małego to miałem, drzewa, słupy, samochody.... jak dzwonie do rodziców i długo nie odbieraja, to od razu mam glupie mysli, ze moze cos zlego sie stalo.. z kontaktami ma sie rozumiec to samo, nie dosc ze powyciagane wtyczki to jeszcze tak zebym je widzial, ehh czasami sie zastanawiam czy jestem tylko takim nieszkodliwym wariatem, a moze powienienem się zacząć martwić o siebie?

Autor: ja  06.12.2008 zgłoś

A ja mam wiele schizow, na przyklad nienawidze jak ktos kicha albo kaszle, mam wtedy wrazenie, ze czyms powaznym sie zaraze i zawsze wycieram usta w tym momencie, jakby te zarazki mialy sie na nich znalezc heh. Kolejna rzecz to dzielenie wyrazow na sylaby, robie to nieustannie, ale jest to strasznie meczace. Strasznie irytuje mnie szelest(czegokolwiek), zawsze mam wrazenie jakby ktos to robil specjalnie, aby denerwowac innych, jest wiele takich sytuacji. Dobrze, ze nie jestem jedyna :]

Autor: smutasek  06.12.2008 zgłoś

DZIWI MNIE ZE KTOŚ PISZE ŻE WIEKSZOŚĆ OPISANYCH PRZYPADKÓW NIE MA NIC WSPÓLNEGO Z ZOK. PRZECIEŻ CO NIEKTORZY CHODZĄ DO PSYCHIATRY CZY DO PSYCHOLOGA I MAJA POSTAWIONĄ DIAGNOZĘ WIĘC WIEDZA CO PISZĄ. A JAK KTOŚ CHCE SIE POŻALIC JAK CIĘŻKO MU ŻYĆ Z TYMI DZIWACTWAMI JAK TO UTRUDNIA ŻYCIE TO ZARAZ JEST OCENIANY ZE TO ZWYKLE NAWYKI.NIE OCENIAJCIE NAS JESLI NIE MACIE O TYM POJĘCIA JAKI TO KOSZMAR. POZDRO DLA WSZYSTKICH Z ZOK NERWICA I LĘKAMI.

Autor: olka8922  06.12.2008 zgłoś

ja tez mam tak.ciagle mam przed oczami ze moja mama albo tata umiera... ma tez takie cos ze wszystko co robie musze zrobic 8 razy, np. gdy zle o czyms mysle to musze sie puknac 8razy w glowe, gdy ide po schodach to tylko po osmiu:/ jak pstrykam palcami to musze 8 razy... dziwnie to brzmi, ale jest straszne ;(((

Autor: trente  07.12.2008 zgłoś

""""90% ludzi ma przynajmniej po jednym z przytoczonych tutaj przyładów (myśli, zachowań, czynów) z tego wynika że wiekszość naszego społeczenstwa cierpi na nerwice natręctw. Ja sama po przeczytaniu tego artykułu zdiagnozowalam u siebie tą chorobe. Jak sie ktoś naczyta o takich przypadłosciach to je szybko diagnozuje u siebie."""" nn występuje kiedy natręctwa zaczynają przeszkadzać w normalnym funkcjonowaniu, powodują spadek efektywności i są powodem rezygnacji z niektórych dotychczasowych zajęć. Podobna jest taka norma, że jeśli natręctwa (zarówno myśli jaki i czynności) zabierają więcej czasu niż godzinę dziennie to już idzie pod NN. A z tego co czytam, osobom opisującym swoje przypadki natręctwa wypełniają większość dnia i są powodem wielu wyrzeczeń.

Autor: Agata  07.12.2008 zgłoś

A ja mam inny problem ale to chyba też jest natręctwo. Pomóżcie mi bo zaczynam mocno panikować. Jestem studentką ekonomi i za rok bronię pracy. Powinnam szykować się do rozpoczęcia życia ale ja czuję jakby mi się wszystko kończyło. Mam problem: nie mogę jeść przy innych. Słyszę jak siorbią, mlaskają, głośno przełykają. Te dźwięki tak mnie denerwują i tak mi przeszkadzają, że nie potrafię się skupić i jeść przy nich. Robi mi się niedobrze i najczęściej wychodzę. Czasem próbuję właczyć głośniej muzykę ale to przeszkadza innym. Gdy wyjeżdzałam na kolonie i na wycieczki, zabierałam jedzenie i uciekałam jeść do sypialni albo nie jadłam mowiąc że mam kobiece problemy. W liceum poznałam chłopaka, zakochałąm się. Kochałam i nadal bardzo go kocham jednak też jego jedzenie doprowadzało mnie do szaleństwa. Po dwóch latach nie wytrzymał tego, mówił, że boi się jeść przy mnie, ze czuje się jakby żarł jak świnia i bardzo źle mu było z tym, że budziło to we mnie obrzydzenie. Starał się opanowywać gdy wychodziłam ale czasem rzucał jedzenie do śmieci i zaczął wychodzić. On bardzo lubi gotować i chciał gotować dla mnie i jeść ze mną a nie byśmy jadali ukradkiem i oddzielnie. Mówił, że wie, że ja nawet jak nie pokazuję to jedzenie wspólne było dla mnie koszmarne przez te dźwięki. Nasiliły się konflikty bo on czuł się odrzucany. Nie chciałam iść do psychiatry bo chciałam sama sobie z tym poradzić i nie czułm się wariatką Ja rozumiem że on czuł się strasznie przymnie ale nic nie zrobiłam z tym. Zostałam sama. Moja fobia nasiliła się. Teraz zdarza mi się usłyszeć samemu jak coś przełknę czy coś głośno ugryzę - kilka razy wymiotowałam z obrzydzenia. Znajomi na korytarzu piją a ja uciekam od nich, ktoś je w autobusie batonika a ja słyszę z obrzydzeniem każdy kęs i gryz. To jest dla mnie obrzydliwe i strasznie denerwujące. Nie panuję już nad tym. Co mam zrobić dalej.

Autor: trenete  07.12.2008 zgłoś

A moja znajoma to ma tak ....ciągle dotyka końcówki buta i to jednym palcem, bo jak nie dotknie, to coś się stanie. Dotyka też końca czyjegoś nosa ( to wkurzające dla drugiej osoby) Teraz zauwazyłam u niej nastepne natręctwo - bardzo zeszczuplała, ale ciągle pyta " nie jestem gruba, nie jestem gruba" ???? Czyta wszystkie reklamy, jak jedzie autobusem, chociaz czytała je wczoraj i przedwczoraj, liczy słupy itp. Okropne. Takie zachowania są męczące, nie tylko dla niej samej, ale dla osób przebywających w jej środowisku. Strasznie.

Autor: kasia  08.12.2008 zgłoś

A ja cały czas wracam do przeszłości analizuję każde słowo co przed chwila powiedziałam i prawie za każdym razem mam wyrzuty że coś głupiego powiedziałam albo w ogóle po co się odzywałam ii strasznie się tym gnębię poza tym roztrząsam słowa innych czemu do mnie tak powiedział/a i mam wrażenie ze każdy spiskuje przede mną i źle mi życzy. Staram się jakoś żyć ale jak tylko zostaje sama te myśli same wracają. Nie rozumiem tylko czemu wywodzę się z dobrej rodziny mam wspaniałego partnera wkrótce męża ale on nie wie o moich myślach a jak już mu mówię to twierdzi że po prostu przesadzam. Mam strasznie niską samoocenę ale to wszystko bym zrozumiała gdybym miała ciężkie dzieciństwo lub gdybym przeżyła jakąś tragedie ale tak nie było moje życie zawsze było poukładane a rodzina mnie wspierała zawsze. Skąd w takim razie ochota wszystkich "pozabijać" czasami ?choć kocham ich i nigdy bym im nie zrobiła.......:(((((((

Autor: hzbwts  08.12.2008 zgłoś

ja widzialem kiedys z okna faceta, ktory zaparkowal auto na osiedlowym parkingu, zanim wysiadl, wlaczal i wylaczal swiatla, machal wycieraczkami itp, jak juz wysiadl, zanim zamknal drzwi to sprawdzil czy okna podomykane, sila dociskal je w gore i dol az sie auto telepalo, jak juz zamknal drzwi to sprawadzal kolejne po kilka razy, i tak z 15 minut sie nad tym autem znecal, jak juz sprawdzil wszystko odchodzil na pare metrow i wracal, nawet otworzyl drzwi, wyciagnal jakas szmate i przecieral szyby od zewnatrz, taki rytual trawal, hmm ja wiem z 30 minut chyba,

Autor: soniablack  09.12.2008 zgłoś

ciężko jest żyć z natręctwami i ciężko jest je ukrywać.

Autor:  09.12.2008 zgłoś

mnóstwo razy sprawdzam, czy wyłączyłam gaz,żelazko itp.Wracam po kilka razy,żeby sprawdzić czy zamknęłam drzwi, aż psuję przez to zamki i klamki, bo szarpię nimi mocno po wiele razy.Sama sobie tłumaczę, że nie wyszłabym z domu, gdybym tego nie sprawdziła, ale to na nic i tak wracam spod furtki.Najgorsze,że wciągam w to dziecko :proszę, aby patrzyło jak to sprawdzam, a później pytam wielokrotnie czy wyłączyłam.Żenua

Autor: kuguar22  09.12.2008 zgłoś

Moja dziewczyna wciąż podejrzewa mnie, że ją atakuję. Gdy zwracam jej uwagę, spojrzę w bok, gdy się odwrócę uważa, że się obraziłem, gdy się mniej odzywam, że coś jest nie tak i doszukuje się dlaczego, jak mówię że wszystko jest w porządku, twierdzi, że za kilka dni i tak powiem jej, że miałem o coś pretensję. Nie mogę zwrócić jej uwagi, nie mogę skomentować niczego co zrobiła, w zasadzie oczekuje ode mnie jedynie poklasku i poparcia. Oczekuje, że będę mówił, że ma racje i zgadzał się na wszystko. Moje zdanie jest traktowane jako bunt, a najgorsze że wszędzie dopatruje się podstępu. Jak dopada ją histeria to oskarża mnie, że ją atakuję, znęcam się nad nią psychicznie i może sam tego nie wiem, że sprawia mi to satysfakcję. Jak ostatnio powiedziałem, że jej matka ma racje i powinna sobie coś odpuścić, usłyszałem, że powinienem ożenić się z jej mamą i że jesteśmy w zmowie przeciwko niej. Czy ona czując wszędzie podstęp i każde moje działanie i uwagę biorąc za atak na nią - też cierpi na jakieś natręctwa? Proszę pomóżcie!

Autor: psychoanalityk  09.12.2008 zgłoś

Nie mieszkam w Polsce i wrocilem do kraju na Swieta, Zajrzalem tutaj bo mnie interesuje takie zagadnienie. Po dokladnej analizie, chcialbym namowic autorow: 'znerwicowana', 'agata' do pilnego kontaktu z psychologiem badz psychiatra. Wasze problemy moga sie w kazdej chwili wymknac spod kotrola. 'Agata' niech zrobi to ze swoim chlopakiem, bo jak ja kocha to wraz z lekarzem moga sobie zaradzic. 'Kuguar', twoja dziewczyna cierpi na cos innego ale wspolna wizyta u psychologa dobrze by wam zrobila. Ludzie lekcewaza swoje problemy a pozniej robia krzywde sobie czy innym. A zapominaja ze maja inne wyjscie: zamiast uciekac przed problemem mozna sobie z nim poradzic, zapanowac nad nim albo go wyeliminowac. Zycze wam duzo sil i radosnych Swiat.

Autor: hela  09.12.2008 zgłoś

Ja też cierpiałam z powodu nn, kilka lat, aż powiedziałam sobie dosyć. Poszłam do psychiatry- to było coś najlepszego co, co mogłam dla siebie zrobić.

Autor: Kuba  09.12.2008 zgłoś

Mój problem nie polega na przesadnej dbałości o szczegóły... mam cos innego. Wydaje mi sie że jestem przesladowany. Siedzie przed komputerem, mam słuchawki na uszach i co chwilę obracam sie za siebie bo w głowie rodza mi sie chore mysli, że ktos siedzi z nożem za mna i chce mnie zabic... Mam tez manie liczenia. Często stojąc na czerwonym świetle czy siedząc na stacji licze szukająć magicznej liczby która spełni że przyjedzie pociag czy zapali sie zielone światło. Zwykle licze do 5-10- 15 później gdy sie nie spełnia ponaglam.. Częste nieracjonalne myslenie poprostu odrywa mnie od ziemi. Prosze o kontakt jakiegoś specjalisty, kogos kto mógłby mi pomóc. Bo dopiero teraz uzmysłowiłem sobie czytając tan artykuł i komentarze jakie niebezpieczeństwo może mi grozic jesli nic z tym nie zrobie. mój mail to l_e_m_k_o@wp.pl

Autor: Katka  09.12.2008 zgłoś

Witajcie, przeczytałam ten artykuł i Wasze komentarze i zastanawiam się czy mnie tez to dotyczy... zanim pójdę spać czy gdzieś wyjdę, robię nieskończoną ilość razy siku, bo mam wrażenie, że "coś tam jeszcze jest". Boję się wielu rzeczy. Jadąc rowerem mam np. wizję że przewracam się i rozbijam głowę o chodnik, jak bohaterka pierwszego artykułu wyobrażam sobie coś tragicznego, co dotyczy moich najbliższych a czego za nic na świecie nie chcę! Moje sny są tak barwne i straszne, że nieraz budzę się w nocy z krzykiem. Mój mąż mówi, że na podstawie moich snów można by kręcić filmy:) Nigdy nie śpię przy otwartych drzwiach, przed snem sprawdzam szafę i pod łóżkiem, czy nikogo tam nie ma... czy to już nerwica czy może pokręcony charakter??

Autor: Nerwusek  09.12.2008 zgłoś

hej, ja tez cierpie na te przymusy, na te stałe, nieodchodzące natręctwa :( --> zapraszam do siebie nerwusek.blog.pl

Autor: www.testiq.com.pl  10.12.2008 zgłoś

Czy wiesz że IQ Nicole Kidman oszacowano na 132, Shakiry na 140, Sharon Stone na 154, Przemka Salety na 102 a Dody na 156. A ty wiesz jakie masz IQ? Nie wiesz? Sprawdź się!

Autor:  10.12.2008 zgłoś

Myślę że mam objawy ZOK... zanim wyjdę z domu sprawdzam zawsze w tej kolejności: piec (gaz),światło czy zgaszone + kontakty 9dotykając każdego z osobna) + czajnik (to dodatkowy rytuał bo sprawdzam nie tylko czy wyłączony z prądu ale i czy nie ma w nim wody). Jak to jest zrobione sprawdzam czy mam (w tej kolejności): portfel, w portfelu pieniądze i karty, dokumenty, telefon, klucze. Gdy wychodzę zamykam drzwi, odwracam się robię dwa kroki do przodu, odwracam, naciskam klamkę drzwi i myślę- mówię w myślach: zamknięte. Klucze chowam zawsze do prawej kieszeni, telefon do lewej. Wsiadając do samochodu lewą ręką łapię klamkę, prawą wyciągam klucze z kieszeni lekko nimi potrząsając, otwieram samochód... pół mojego dnia to takie rytuały. Zaczęłam się hamować w momencie gdy zauważyłam kiedy moja 6-cio letnia córka zaczęła przejmować część tych rytuałów ("mamusiu to ja sprawdzę kontakty w łazience a Ty resztę"- strasznie jest obrotna)... Gdy ktoś obcy usiłuje mnie zranić/oszukać lub to zrobi (pracuję na kierowniczym stanowisku w dużej firmie więc o kanciarzy i kombinatorów nietrudno) wyobrażam sobie że zsyłam na nich ogień piekielny a oni giną w potężnych męczarniach i konwulsjach... Czasem boję się że kogoś uderzę z taką siłą że zrobię mu krzywdę (myślę o tym i chcę to zrobić).. Koszmar. Co mnie ratuje to dziecko- dzięki córce trzymam się w ryzach, w dodatku dziwi mnie to że jej i tylko jej potrafię wytłumaczyć, porozmawiać się, pośmiać, nigdy jej nie uderzyłam, kilka razy krzyknęłam ale nie ze złości tylko aby ją uchronić przed czymś- uczucia o których pisałam są mi całkowicie obce względem tej małej istotki. Trochę dziwne. Staram się jak najwięcej czasu spędzać z moją córeczką której obecność ewidentnie mnie uspokaja i czyni mnie lepszym człowiekiem, co niestety nie do końca umożliwia mi moja praca. A może to wina pracy? Kilkanaście godzin na dobę w wielkim stresie potrafi człowieka zniszczyć... Do psychologa nie pójdę- od razu mówię.

Autor: aniołek  11.12.2008 zgłoś

moja nerwica natręctw polega na zajmowaniu ciagle tego samego miejsca w autobusie, którym dojeżdzam do pracy; na unikaniu spotakn z zakonnicami-wg mojego przeświadczenia przynoszą neszczęście oraz na strachu wywoływanym sygnałem karetki pogotowia (zawsze myślę,że karetka jedzie do kogoś z mojej rodziny)...

Autor: asinka  14.12.2008 zgłoś

ja zawsze jak jadę autobusem lub innym pojazdem to patrzę na tablice rejestracyjne innych samochodów i zliczam sobie wszystkie cyfry,przestawiam je w myślach itp....dziwne to

Autor: asinka  14.12.2008 zgłoś

zapomniałam dodać, że nie mogę zasnąć jeśli drzwi w pokoju są otwarte i na noc zdejmuję lusterko ze ściany bo też mi przeszkadza

Autor: Olkka  15.12.2008 zgłoś

Ja osobiście niewiem czy powinnam sie leczyć ale ... już z 2 lata mam tak że wszystko doprowadza mnie do szału , a dokładniej ,,odgłosy" wydawane przez człowieka , nie moge słuchać jak ktoś je , pije , obgryza poaznokcie , dłubie w zbie , w nosie , pociera ręką o ręke , dotyka dłońmi do twarzy . mogłabym wymienić tego więcej , uwierzcie mi ! Ja mam poprostu chęć wtedy wrzasnąć żeby przestali , ale najczęściej jest tak że wychodze .. wtedy wpadam w taki zły nastrój że płacze ! . Chodze do szkoły , a tam jest jeszcze gorzej , ja naprawde niewiem jak mam z tym żyć. Ja już jestem taka słaba psychicznie że czuje że pewnego razu niewytrzymam ! . Co ja mam z tym zrobić ? czy to jest choroba ? Błagam pomózcie mi .

Autor: załamana  15.12.2008 zgłoś

witajcie. Ja dopiero dzisiaj odkryłam że mam nerwicę natręctw. Czytając wszystkie wasze wypowiedzi mam oczy we łzach. Do tej pory uważałam, że to głos mojego sumienia. To jest straszne, nie pozwala mi normalnie funkcjonować. mój mąż strasznie denerwuje się, gdy wieczorem położę się do łóżka to po chwili nie daje mi spokoju myśl czy jest wyłączony gaz i czy nie leci woda z kranu. Najgorsze jest to,że mimo iż pójdę to sprawdzić to po chwili znowu muszę to zrobić, bo nie jestem pewna czy na pewno dobrze spojrzałam. Jest to strasznie męczące. Przeraża mnie także to, że nachodzą mnie takie myśli, że jak np. nie zmówię całego różańca to na pewno coś stanie się komuś z mojej rodziny. Przed snem muszę przeżegnać się 5 razy, bo inaczej tez komuś się coś stanie. Jestem studentką i często jakieś obsesje mam na uczelni i widzę że ludzie patrzą się na mnie jak na nienormalną. Jest jeszcze wiele innych rzeczy ale najwięcej jest dotyczących religii i obawy o najbliższych, albo innych ludzi. Często jest tak, że zobaczę kogoś w telewizji i muszę się o ta osobę pomodlić. Strasznie mnie to męczy, ale do tej pory myślałam, że tylko ja mam taki problem i że to jest jakiś dar, że Bóg mi tak nakazuje, ale kłóciło się to z moimi przekonaniami, że Bóg nie może kogoś skrzywdzić bo ja się nie wywiązałam z zadania. Wiem, że to wszystko jest chore, tak jak to, że trzy razy ciągnę za klamkę od samochodu sprawdzając czy jest zamknięty a po oddaleniu się męczy mnie myśl, że chyba nie zamknęłam i muszę wrócić i znowu sprawdzić. Tragedia, z tym się nie da żyć

Autor: Natręcik  16.12.2008 zgłoś

Ja mam cos takiego że od prawie 10 lat jadąc samochodem licze przeróżne przydrożne rzeczy jak: znaki drogowe, słupy, dzewa, okna w domach, przęsła w płotach itp. Podobnie jaki inni lubię symetrię więc liczę dwójkami albo czwórkami. Zaczeło się to w szkole kiedy nagle przyszło mi do głowy że jak niepoliczę czegoś to zostanę przepytany na lekcji albo dostanę pałe za ostatni sprawdzien (chore). Wiem że to strasznie głupie ale niepotrafie przestać to robić! Bardzo przeszkadz mi to w czasie jazdy samochodem bo samiast skupić się na jeździe to liczę.. Zamiast z kimś porozmawiać w samochodzie to liczę.. Moja dziewczyna często się denerwuje bo przez to liczenie jej nie słucham. Czasami mówię do siebie nie licz myśl o tym, ale po 1km wszystko powraca. Teraz po przeczytaniu artykułu myślę o odwiedzeniu jakigoś specjalisty.

Autor: Donina  19.12.2008 zgłoś

Zaczynam się zastanawiać czy i mi coś się nie dzieje takiego. Od bardzo dawna miałam ciągle natrętne myśli. Sprawdzałam czy dywan leży pod dobrym kątem, czy okna są dobrze zasłonięte, czy książki też leżą właściwie. A jak ktoś coś przesunął, to sie irytowałam, i dana osoba musiała nogi podnosić bym mogła poprawić dywan. Albo ciągle te same błędy popełniałam, choć mogłam ich uniknąć dawno, musiałam od początku to samo zrobić. Choć się sama na siebie złościłam. Miałam coś załatwić, ale mi jakaś data nie pasowała, szczególnie nieparzysta, nie ten dzień. Czasem boję się ludzi, mam napady paniki (duszności, kołatanie serca, myśli że umieram itp.) gdy coś próbuję zmienić :( Eh, chodzę do specjalistów, chodzę... Jak na razie nic :( To strasznie męczące. Ale grunt to się nie poddawać. Pewnie jakiś sposób jest :) Taką mam nadzieję.

Autor: miś  31.12.2008 zgłoś

mam wstręt do świń

Autor: rr  09.01.2009 zgłoś

Obsesja na punkcie czysości ?Nie odbieram tego jako bezwzględną obsesję.Zresztą zalecenia higieny w pewnych warunkach istnieją,a również są oznaką kultury.Ale jeżeli jest większe zużycie prądu,gazu,wody iśrodków czystości to już trochę jest problem.Tym bardziej że "staranni" ludzie nigdy nie wiedzą z której strony im coś grozi-najczęściej z zupełnie innej niż tej o którą dbają.To się bierze na przykład wtedy,gdy zachoruje się na żółtaczkę(nikomu nie życzę) i są objawy niewiadomego pochodzenia-podobnie jak zakażenie.Wtedy pojawiają się domysły i uraz na całe życie.Bywają też prawdopodobnie problemy w kontakcie z niektórymi ludźmi.Jeśli chodzi o internet pewne zabiegi co do anonimowości i dbanie o opinię ludzi są czasem irracjonalne.To loteria.Poza tym nikt nigdy nie traktuje obcego jako siebie.To co nas bulwersuje dla innych może być całkowicie obojętne(najgorzej,jeśli neutralne i dopuszczalne).

Autor: O...  18.01.2009 zgłoś

Jak byłam mała,to zawsze musiałam czegoś dotknąć - jak nie jedną nogą,to drugą,jak nie lewą ręką,to prawą. Przez 10 lat dawało mi spokój,ale teraz powróciło. Choć przyznam szczerze,e swego czasu układałam zawsze zdania w myślach i je sylabizowałam tak,by zawsze było 13 liter. Moje natręctwa mi aż tak nie dokuczą. Walcze z nimi-zwyczajnie olewam. Nie zdarza się tak,zeby niedotknięte przez lewą rękę drzwi "dokuczały" mi przez cały dzień. Choć nie wiem,co spowodowało powrót tej choroby.Nie czuję sie wyobcowana,nie dotyka mnie jak niektórych ludzi,którzy sie tu wypowiadali. Myślałam,ze tylko ja mam takie schorzenie,ale widać - nie jestem sama :) Doradźcie:leczyć czy nie? Dodatkowo cierpię na hopochondrię,wiec mam w domu wesoło:)

Autor: jolanata  19.01.2009 zgłoś

Oj Lecz lecz....ja leczylam 9 miesiecy,przerwalam leczenie i wrocilo nasilone....niepojete jak to wyniszcza i doprowadzilo,w moim przypadku,do wielu urojeń:( niestety moj stan sie pogorszyl....mam juz caly zespół natrectw....wogole to nie mam sily teraz o tym pisac,ale radze leczenie....a czy mial ktos kiedys natrectwo,ze umrze w tym i w tym wieku????? w sensie,ze w wieku 28 lat? jakies konkrety takie?? to jest moje najgorsze natrectwo:(

Autor: aj  21.01.2009 zgłoś

witajcie! czytałam o waszych "problemach" i cieszę się, że nie jestem sama:) szczerze to nie wiedziałam, że to jest nerwica..natrectw..czytałam jakieś fora a tu czytam o problemach, które sama mam. Moim problemem jest to, że zanim wyjde z mieszkania lub pójde spać muszę wszysto sprawdzić i liczyć do 4..aż gupio mi o tym pisać, jakbym komuś o tym powidziała, że licze do czterech to by puknął się w głowe i powiedział po co licze do 4? W sumie dobre pytanie po co? i dlaczego do 4 a nie np. do 5. Przecież 4 to nie jest dla mnie jakaś ważna cyfra. i jeszcze jedno z natręctw..to to , że jak idę spać to moje kapcie muszą stać obok kapci mojego narzeczonego..hmmm.. głupie ale tak jest:) musze z tym coś zrobić bo sama się siebie zaczyna badź. Pozdrawiam wszystkich

Autor: aj  21.01.2009 zgłoś

bać :) błąd zrobiłam

Autor: Katarzyna  23.01.2009 zgłoś

Witam! Powiem szczerze, że nie wiem czy to co spotyka mnie to nerwica natręctw czy jakieś zwykłe przewrażliwienie. Głównie chodzi w moim przypadku o liczby. Wszystko zaczęło się od tego, że jak byłam z pewnym mężczyzną, wymyśliliśmy sobie, że 22:22 to będzie nasza godzina. I jeśli nie będziemy wtedy razem, będziemy puszczać sobie sygnał. Dziwne to trochę i dziecinne ale tak się nam kiedyś utarło... Nie jesteśmy już razem a jeśli chodzi o moją obsesję to wytłumaczę, że co nie spojrzę na zegarek to jest albo 11:11, 02:20, albo 13:13 itp. Zaczyna mnie to strasznie drażnić. Jeśli patrzę na zegarek ze wskazówkami oczywiście jestem spokojna, często nawet w nocy jak się przebudzę patrzę na komórkę i widzę dziwną jak dla mnie godzinę. Bardzo mnie to denerwuje i nie daje spokoju... :/ Drugim przypadkiem są jakieś zwykłe, rzeczy. Np. idę sobie, jest słup, ubzduram sobie, że nie mogę pod nim przejść i tak muszę zrobić. Kiedyś szłam gdzieś chodnikiem, leżał sobie kasztan... Spojrzałam tylko na niego i poszłam dalej. Po kilku metrach powiedziałam sobie, że muszę go wziąć bo inaczej będę miała nieszczęście... Więc się po niego wróciła. Mogłabym wypisać jeszcze kilka przykładów. Co sądzicie o moim przypadku? Czy to jest nerwica natręctw??? POZDRAWIAM SERDECZNIE!

Autor: Już tym zmęczona  01.02.2009 zgłoś

OKROPNOŚĆ - ALE DA SIĘ TO OPANOWAĆ SAMEMU A ja mam tak: kilka razy sprawdzam czy kran jest zakrecony, drzwi zamkniete i na dodatek tovwszystko łaczy sie z liczba 3. Wszystko po 3 razy, robi sie z tego po 9 no i jeszcze raz dla pewnosci to sprawdzam. Przed snem obowiazkowo 9 łykow wody i jeden wiekszy. Budzik trzy razy sprawdzic. Meczy mnie to, bardzo chcialabym sie pozbyc tego ale nie potrafie...z tym, ze kiedys jak bylam mlodsza, mialam jakies 13-14 lat, milam inna obsesje z ktora sama sobie poradzialm, mianowcie nie polozylamsie spac bez zjedzenia czegos, bralam nawet kanapki pod poduszke, tak panicznie balam sie glodu i bólu głowy z powodu głodu. Ale poradzilam sobie, nie wiem jak, ale pewnego dnia to zniknelo. Wiem tylko, ze tlumaczylam sobie to tak: to niemozlwie zebym byla glodna w nocy bo przeciez jadlam kolacje, poza tym kiedys zawsze chodzilam spac bez kolacji (to bylo w okresie wakacji, bawilam sie na dworze do puznego wieczora i padalam ze zemczenia do lozka) i bylo ok, wiec dlaczego teraz nie ma byc dobrze? Dlatego pracuje nad tym zeby i teraz mi sie udalo to zwalczyc, i mowie wam waszystkim, ze to jest mozliwe. To siedzi w naszej glowie, trzeba jakos sie tego pozbyc, wytlumaczyc, ze przeciez nic od tego nie zalezy, jakie ma znaczenie czy sprawdze kran raz czy 9 razy, pamietam doskonale ze zamykalam drzwi na klucz, a jednak ide to sprawdzic. Musze sobie wmowic ze to absurd, a najlepiej dziala, to nawet mi sie czasami udaje, mysl ze ktos moze to zobaczyc i zapytac co robie. Tak wiec nalezy wytężyć mózg, użyć silnej woli i powiedzieć sobie, ze nic od tego nie zalezy i nic sie nie stanie...i w tym trwać...Ech....Zycze wszystkim powrotu do beztroskiego swiata...

Autor: mkw  23.02.2009 zgłoś

Ja mam obsesje na punkcie czystości...Wszystkie czynności w domu robie w rękawiczkach bo boję się jakiejś choroby. Jestem studentką, mieszkam z rodzicami, a od kilku lat mam własną pralkę i sama piorę swoje rzeczy, później rozwieszam ubrania i pilnuje ich dopóki nie wyschną, czasem wydaje mi się ze ktoś z rodziny dotykał mi moich wypranych ubrań więc piore je jeszcze raz i zdarza się ze te same ciuchy piore nawet 8 czy 10 razy... To jest strasznie męczące i czasochłonne, nie mogę się na niczym skupić dopóki nie STWIERDZE ze ubrania wyschły w ""bezpiecznych"" warunkach. Już mam tego dość i czasem myślę o samobójstwie, często też płaczę bo nikt mnie nie rozumie...Klamek też nigdy nie dotykam ręką tylko np. przez chusteczkę...Ciężko jest z tym żyć...

Autor: Moniqueeeeeeeeeeeeeeee  29.03.2009 zgłoś

Czytając to wszystko na przemian che mi się śmiać i jestem przerażona. Normalnie naprawdę większość z Nas to taki wypisz wymaluj : "DZień Świra". Też jestem takim świerem. Zanim zacznę jeść to musze zrobić takie drobne rytuały: np. wytrzeć nos , pomrugać kilka razy oczami (a raczej porozszerzać je ). Najgłupsze jednak i silniejsze ode mnie ( próbowałam tego nie robić) jest ruch jaki muszę wykonać : muszę kilka razy "przejechać" palcem wokół prawej strony nosa ( tak koodziurki). Oczywiście robię to w taki specyficzny spssób. Kiedy zauważayłam, ze to robię próbowałam powstrzymać się, ale wtedy coś mi mówi ; jeszcze tylko raz, i jeszcze raz i eszcze raz... Teraz te głupie ruchy robię co raz częściej i nie tylko przed jedze niem, ale np. kiedy siedze przed komptem. Koszmar! Chodziłam na terapię, ale wtedy jeszcze nie wiedzilam, że mam natręctwa ( mam jeszcze inne). Wiedziłam, ze mam nerwice. Terapia raczej mi nie pomogła ( tylko trochę nauczyła obserować siebie.

Autor: irami  02.05.2009 zgłoś

Hmmm...a ciągłe liczenie ile liter ma słowo i czy jest to liczba parzysta czy nie, bardzo często łapię się na tym ,że liczę czy zdanie jest parzystą liczbą liter czy nie, to natręctwo jest głupie i sama świadomość tego sprawia ,że dziwnie o sobie myślę, nigdy nie doświadczyłam niczego złego ,a le jestem osobą którą w sekundzie można wyprowadzić z równowagi zwłaszcza gdy coś dzieje się na przekór mnie... kiedyś liczyłam różne rzeczy np. ile drzew, ile samochodów, ile domów..czy to nerwica? przecież nie mam do niej absolutnie żadnych powodów..

Autor: Boni  20.10.2009 zgłoś

W tym przypadku to nie ja lecz corka zachorowala. Miala rozne diagnozy ale teraz po 4 latach jestesmy raczej pewni to ZOK.Poczatkowo powiedziano mi to sa zaburzenia psychotyczne a obsesje i kompulsje mylono z urojeniami.nie chcac sluchac tego co mowia rodzice.Uwzam jako matka ze diagnozy lekarskie sa stawiane mlodym pacjentom zbyt szybko a neuroleptyki to przeciz zwykle leki Z Pozdrowieniami Matka

Autor: krolik  23.11.2009 zgłoś

Nerwica natręctw to straszne świństwo. Wielu zdrowych ludzi ma kilka swoich dziwactw, ale nie znaczy to, że są chorzy. Czasami też pod wpływem stresu pojawiają się kompulsje czy obsesje, ale mijają wraz ze stresem. Jeśli nie utrudniają życia nie są objawami choroby. ZOK to straszne g... u mnie objawia się w postaci obsesyjnych wątpliwości, które powodują ogromne poczucie winy i właściwie rządzą moim życiem. To jest dopiero dno...

Autor: Rafal_09  24.01.2010 zgłoś

Mój syn ma nerwicę natręctw- ma wrażenie, że połyka ostre przedmioty i odczuwa przy tym ból jak gdyby połykał je naprawdę. Czy ktoś ma tego rodzaju nerwicę?

Autor: Scumkill  18.02.2010 zgłoś

Ja tez mam różne absurdalne obsesje i lęki. Nie lubię mijać ludzi którzy się śmieją bo myślę, że to ze mnie. Inna sprawa to wypominanie sobie błędów i braku konsekwencji. Do tego dochodzą obsesje na punkcie kobiety która mi się podoba. Kiedy zostanę odrzucony moje zauroczenie zamienia się w obsesyjną szowinistyczną nienawiść do kobiet utrzymującą się do czasu aż nie znajdzie się inna pani, która zawróci mi w głowie. Strasznie to rozpamiętuję. Drażnią mnie ludzie, którzy zachowują się ekshibicjonistycznie, czyli robią wokół siebie dużo hałasu np. na imprezie. Pozerstwo i powierzchowność doprowadzają mnie do nazistowskich wniosków. Denerwuje mnie ciągłe gadanie ludzi wokół mnie o szkole, imprezach i przechwalających się kto jaką bombę miał po zielsku. Mam wrażenie, że nie rozmawiają o niczym innym i nie mają zainteresowań.

Autor: kwiatuszek12133  06.03.2010 zgłoś

Jestem tu po raz pierwszy.... Czytałam bardzo wiele komentarzy, tutaj i na innych forach. Wiele opisów pasuje do mnie i coraz częściej zastanawiam się nad nerwicą... Mam 18 lat, w mojej rodzinie nie układa się najlepiej... ojciec jest alkoholikiem, więc ciągle są awantury.. Ja czasem już mam dość. Ale tak konkretniej... Od zawsze uważałam, że jestem inna niż pozostali... Mimo że mam przyjaciół czuje się samotna... Nie potrafie sobie z tym poradzić. Boję się ludzi. Jestem dość nieśmiała. To taka wewnętrzna samotność. Mam wrażenie, że z niczym sobie nie poradze. Często mam napady lęków, zupełnie nieuzasadnionych. Potrafie płakać bez powodu, właściwie to są histerie... Często smucę się i zadręczam wszystkim bez powodu. Ciągle wspominam i wytykam sobie swoje błędy, porażki... Bardzo szybko się denerwuje... wystarczy dosłownie chwilka, a ja wpadam w jakąś furie.. Mam ochote krzyczeć, wszystko rozwalać... Wyrzywam się na wszystkich wtedy... Kilka razy w złości podrapałam się po rękach paznokciami... ból sprawił mi ulgę... Zawsze obwiniam siebie za wszystko i strasznie boję się odrzucenia. Nie cierpie bałaganu, chociaż częśto sama go robię... musi być czysto bo wariuje. Do tego ciągle musze coś robić, czymś się bawić... obgryzam wargi.. skubie paznokcie... Często boje się śmierci, że ktoś mnie zabije, zgwałci itp... Jak jestem sama boję się, że ktoś przyjdzie... boje sie ciemności... Nie chodze na strych, bo zawsze wtedy przed oczami mam dziwny obraz... że wpadam w wiszące trupy ludzi... przychodzą mi na myśl też inne przeraźliwe sceny...panicznie boje sie pająków... do tego dochodzą problemy zdrowotne... bóle i zawroty głowy... nerwobóle mięśnia sercowego.... Czy ja mogę być chora? Proszę o odpowiedź... Z góry serdecznie dziękuję. Dobrej nocy.

Autor: kwiatuszek12133  07.03.2010 zgłoś

Do tego dodam, że ostatnio zauważyłam że powtarzam pewne czynności, codziennie w identyczny sposób.... Gdy się ubieram codziennie zaczynam od tych samych rzeczy, codziennie jest ta sama kolejność. Nawet gdy wieczorami biorę kąpiel, zawsze jest ta sama kolejność mycia... Gdy już coś się zmieni, np jestem w innym miejscu czuje sie nieswojo, dziwnie, bo zostały zakłucone te czyności które zawsze wykonuje. Boję się, że to nerwica, coraz więcej objawów pasuje... :(

Autor: bawairka  18.05.2010 zgłoś

jaki bliski mojej duszy artykul! zawsze mi sie wydawalo,ze jestem trzepnieta,ale w pewnym momencie tak sie zaczelam bac o siebie,ze plakalam godzinami w poduszke nie wiedzac co sie dzieje. walcze od lat z roznymi tikami.jem wlosy i paznokcie,ruszam bez opamietania glowa na wszystkie strony i nie moge przestac,a ludzie smieja sie ze mnie odkad skonczylam 5 lat a mam 23 ! wszyscy w rodzinie od zawsze uwazali ze sie glupich filmow naogladalam,ale to tak mnie boli i wkurza,ze nie nawidze po[rpstu wszystkiego,po drugie mam jazde od paru lat napunkcie czytania od tylu ! doslownie.czytam kazdy wyraz od tylu dla przykladu; wyraz -zaryw ! kazda reklama,bilboard,ksiazka,gazeta.nie moge przestac!umiem czytac lepiej od tylu niz normalnie,uwierzcie moglabym napisac ksiazke w ten sposob:( wszystko ukladam jedno na drugie,tak jak ludzie ukladaja ciuchy w szafie.to nie jest normalne bo jestem balaganiara,ale szaleje ze zlosci jak cos nie jest poukladane do linijki. pozatym mam jazde na punkcie alergii,cokolwiek zjem,to czekam...az zaczne puchnac,czy cos mi sie stanie,nie pamietam kiedy ostatnio zjadlam cos bez strachu,ze smakiem.kiedy mnie cos boli nie umiem sobie pozwolic na glupia tabletke,nawet jak mam okres i umieram z bolu to nie potrafie,bo jak zjem to stoje przed lustrem i ciagne sie za policzki,az robie sie czerwona i wtedy placze,biegam po domu gotowa na najgorsze,rozmawialam z mama,uznala ze jestem przewrazliwiona,mowilam mezowi milion razy,ale on uznal to za kompletna glupote.a ja nie nawidze tego i boje sie !!!!

Autor: anetka  18.05.2010 zgłoś

witam.mam 25 lata i postanowilam opowiedziec Wam moja historie. jestem wodniczka,jestem bardzo silna psychicznie a zarazem krucha,czesto popadam ze skrajnosci w skrajnosc.jestem burza emocjonalna,ktora niszczy wszystko po drodze strzelajac piorunami.doslownie. mam okresy tak zwane przechodnie. dwa miesiace jestem jak do rany przyloz,smieje sie,kocham calym sercem i swiat wydaje mi sie wielkim szczesciem i miloscia.wydzwaniam do ludzi,spotykam sie.brata wrecz nachodze,a meza nagradzam i dogadzam wszystkim czym sie tylko da.siedze w kuchni.gotuje,robie zakupy i udowadniam mu jak bardzo go kocham,po czym patrze w lustro i zastanawiam sie czy to nie moj wewnetrzny teatr i odgrywana jakas akcja ? bo nadchodzi skrajnosc ta zla.awantura za awantura,wpadam w szal,przeklinam jak najgorszy cpun,rzucam wszystkim,niszcze wszystko co wpadnie mi w reke,w ostatnim roku 4 razy zmienilam telefon,wrzeszce z calej sily,a uwierzcie glos mam tak doniosly ze sciany sie trzesa,wyrzywam sie na mezu,zdaza mi sie go uderzyc.a wczoraj to bylo przegiecie,trzy awantury o nic w ciagu dnia a na koniec tak go spralam ze krew mu sikala z nosa,ust,brwi i pod okiem tak go wydrapalam,ze ledwie widzi.pozniej plakalam i wycieralam mu rany rumiankiem jak jakas idiotka ! tydzien temu ucieklam z domu bo sie ze mna nie zgodzil.wczym? a kto to wie ? ! byla 12 w nocy a on tak szedl za mna paredziesiat metrow bo bal sie o mnie,a ja szlam i nie moglam sie uspokoic,wylazilam 5km poczym padlam i zaczelam blagac o wybaczenie.do dzisiaj umieram na bol stop.za kazda awantura go nie nawidze,pragne zostawic,zucam obraczka i zaluje ze zyje.boje sie ze przestanie mnie kochac,a ja nie potrafie przestac.co mam zrobic do cholery ! a nie spie juz od tygodnia prawie bo wyrzuty zabijaja mnie,ale bez powodu wpadam w szal zeby znowu miec wyrzuty i tak w kolko.nie nawidze siebie,bo niszcze nas,a on jest tak cudownym czlowiekiem. naprawde.zdolnym,madrym i anielsko cierpliwym,teraz jestem na etapie wyrzutow,ale wiem ze zlosc zaatakuje jeszcze raz i jeszcze....pisalam wczesniej o bracie,nie widzialam go miesiac,bo jestem na etapie atakow nienawisci,wszystko co sie rusza obok mnie ,musze skomentowac,mama dzisiaj przeze mnie plakala.bo jej nawtykalam ! nie wiem co mi jest. mam kochajaca rodzine i bylam wychowana w milosci.skad to sie bierze ???????????????????????maz kiedys wstanie,spakuje sie i wyjdzie a ja zostane sama,ze soba,z niczym,nigdy sie nie naucze bo jestem nikim.a wiecie co jest paradoksalne ? ze w robocie uchodze za najweselsza osobe w firmie.jestem milutka a smieje sie cala para,ze slychac mnie na przestrzeni 2km.gram i jestem falszywa,a najgorsze jest to ze nic mi sie nie podoba,miesiac temu zmienilam prace.i juz jej nie nawidze,juz mnie ludzi doprowadzaja do szalu.szybko sie nudze,zaluje rzeczy ktore miesiac pozniej kocham i tak na zmiane.a wszyscy z mojej rodziny chyba juz nie moga na mnie patrzec,bo ich ranie a ubostwiam obcych.tylko moj maz ma jeszcze nitke cierpliwosci ktora wciaz sie rozciaga az peknie on i jego milosc.wczoraj nie bylo go 3h po klotni a gdy wrocil dostal takie strzaly,ze bal sie isc rano do pracy.teraz mnie omija i boi sie na kazde moje slowo.bo to moze byc grzeczne,albo moze byc atakiem.prosze poradzcie mi i nie negujcie,bo ja wiem jaka jestem tylko co mam zrobic.? niewiem jak mam isc do psychologa mieszkam w Anglii a angielski mam za slaby aby isc na terapie angielska,.dodam ze moja sytuacja ekonomiczna tez nie jest zbyt ciekawa,co jeszcze bardziej tworzy konflikt.....a na zakonczenie dodam,ze jestem zazdrosna o brata bo ma wiecej kasy,2 samochody,ladne ciuchy,4 razy w roku wakacje.to wlochy to ibizza to dominikana to paryz w sylwestra.a ja ???ja jestem nieudacznikiem za co obwiniam meza.i tluke go jak ty jajko w niedziele o parapet :(

Autor: magda  18.05.2010 zgłoś

nie zasluguje na usmiechy,na dobry los na kawe poranna,na usmiech meza.jestem wrakiem i piorunem w calej okazalosci.wybucham,bucham ogniem.nie mam przyjaciol,tylko krotkikie znajomosci.piwo ,dwa i nara. bije meza i nie wiem jak przestac.mam nocne koszmary,nie spie dobrze,nie nawidze ludzi i szybko sie nudze,nie umiem sie zdobyc na nic a planow miliony,boje sie dnia i nocy,boje sie siebie i ciebie. nie jestem szczesliwa i wsciekam sie o byle co.klne jak pijak i obmawiam wszystkich.kocham bunt i klotnie zeby za chwile plakac i blagac o wybaczenie,mam nerwice i depresje,nikt nie potrafi mi pomoc,a ja groze mezowi to samobojstwem to rozwodem to zdrada zeby pozniej go kochac i opiekowac sie nic ze to az nienormalne,mam zaburzenia emocjjonalne i nie lubie siebie. moj maz to juz nawet nie potrafi sie smiac,a ja go zmuszam.do wszystkiego i kaze udawac przy ludziach ze jest cudnie.ma mnie dosc.a ja raz go kocham a raz nie nawidze,moj charakter sie ksztaltuje tak cudnie ze jeszcze z rok i zostane sama z ta klawiatura az sama sie wykoncze.mam dosc.siebie i swoich wybuchow.juz mezowi nie obiecuje poprawy bo nie chce klaamac ze bedzie lepiej bo jest na zmiane,ale taka zmiane ze lepiej uciekac bo madziula wkracza w akcje i rzuca wszystkim czym popadnie.i tlucze meza,po twarzy,po rekach,ostatnio zlamalam mu palec...i sie wyparlam,jestem zerem totalnym.

Autor: ciastek  29.06.2010 zgłoś

Ja np. mam tak,ze zamykam drzwi, następnie cofam się z półpiętra aby upewnić się, że są zamknięte i tak kilka razy,bądź chociaż muszę pociagnąć za klamkę i tak samo w samochodzie,zawsze sie upewniam kilka razy i wracam do auta żeby zobaczyć czy wszystko wyłączone (światła,radio ).Podobnie rzecz się ma z kilkukrotnym sprawdzaniem czy zamknięta jest lodówka i wyłączony gaz. czy to może być choroba???

Autor: boberzatko1  11.11.2010 zgłoś

Cześć szukam kontaktu do osobami które mają różnego rodzaju fobię i natręctwa w celu pogadania i podzielenia się swoimi doświadczeniami Bardzo proszę o kontakt pod adresem boberzatko1@interia.pl Pozdrawiam Ania

Autor: ania134a4  02.01.2011 zgłoś

A ja podaję dla zainteresowanych dane kontaktowe psychoterapeuty, który bardzo mi pomógł. Miałam te zaburzenia przez wiele lat, byłam na różnych terapiach, wydałam mnóstwo pieniędzy na leczenie i nic. Dopiero pewien lekarz powiedział mi o nim. Ten psycholog jest naprawdę specjalistą. Przyjmuje w Krakowie w prywatnym gabinecie, ale też podobno w ramach NFZ-tu w jakiejś przychodni. Jest świetny! Wiem to też od innych!

Autor: ania134a4  02.01.2011 zgłoś

Jego dane www.gabinetpsychoterapii.krakow.prv.pl Dariusz Rudaś, tel 604 930 991. Przyjmuje w Krakowie. Jest bardzo miły i nikogo nie odtrąca. Pozdrawiam. Ania

Autor: yasmine  11.01.2011 zgłoś

ania134a4, a czy mogłabyś podać jego GG??

Autor: kleo__  16.09.2011 zgłoś

Tak czytam większość komentarzy i ja chyba też cierpię na nerwicę natręctw. Być może tylko mi sie wydaje... Napiszę kilka przykładów, według mnie, moich natręctw: 1. bardzo często myje ręce, ciągle wydaje mi się, że są zakurzone 2. przed wyjściem z domu kilka razy sprawdzam czy przypadkiem nie zostawiłam włączonego gazu (nawet jak nic nie gotowałam), potrafię się też wrócić do domu, aby jeszcze raz się upewnić - jak mi się przypomni np. w drodze do pracy to czuję jak robi mi się gorąco i czuję straszny niepokój, że nie sprawdziłam, choć zdaję sobie sprawę, że nie używałam danego dnia kuchenki. 3. czasem się wracam, gdyż wydaje mi się, że nie zamknełam drzwi (tzn. że tylko je przymknełam - mam zatrzaskowe), tak samo przed pójściem spać. musze się upewnić ,że są zatrzaśnięte. to samo odnośnie gazu. 4. mam w pokoju taką gablotkę na której stoją róznego rodzaju pamiątki - od lat są poukładane w ten sam sposób, nawet jakby ktoś mi zburzył wszystko to i tak poukładam po swojemu. 5. cały czas boję się, że ktoś z moich bliskich umrze. taki natłok głupich myśli, jak np. jadą do pracy czy coś, że coś się stanie, wyobrażam sobie jak dostaję taką wiadomość, jak reaguję. Jak mieszkałam z rodzicami to sprawdzałam w nocy czy żyją. Teraz sprawdzam czy oddycha mój chłopak. Do rodziców potrafię zadzwonić w środku nocy, wymyslam jakieś chore preteksty, nigdy nie powiedziałam im prawdy, dlaczego dzwonię. 6. większość przedmiotów ma swoje miejsce, muszą leżeć tam gdzie ich miejsce, inaczej czuję niepokój 7. zawinięta firanka, zasłona, obrus, zawinięta bluzka wisząca na krześle - muszę to poprawić, bo aż mnie ściska. 8. Irytują mnie ludzie, ich ubiór, to że jedno nie pasuje do drugiego, że są zaniedbani, że kobieta ma makijaż który kompletnie jej nie pasuje - jade w autobusie i cały czas się przyglądam i wyobrażam sobie jaką metamorfoze bym zrobiła tej osobie 9. co chwilę spoglądam w lusterko, poprawiam notorycznie włosy, największy problem mam z przedziałkiem 10. dziwne liczenie, nie wiem czy uda mi się to opisać, polega to na liczeniu od 1-20 w dość nietypowy sposób. Załóżmy ,że a) to lewa noga, a b) to prawa noga, teraz napiszę sposób w jaki odliczam... a) 1,2,3,4 b) 5,6,7,8 a) 9,10,11 b) 12,13,14 a) 15,16 b) 17,18 a) 19 b) 20 polega to np. na rytmicznym ruszaniu nogami, czy zębami, powtarzam sobie w myślach liczby, zaczynają się od jakby 4 w pierwszym rzędzie, potem 3, potem 2, a na koncu 1. robię to już od wielu lat, nie mam pojęcia skąd mi się to wzięło. 11. jak leże sama w łozku i np. pale papierosa to co chwile trzepie pościel, czy przypadkiem gdzieś mi troche żaru nie spadło i zaraz nie zacznie się nic palić. 12. nigdy nie zostawiam okien otwartych na o rozcież , boje się, że ktoś wejdzie, choć mieszkam na wysokim pietrze, nie mam balkonu. 13. jak jade np. jako pasażer w samochodzie, często wyobrazam sobie, ze to ja prowadzę i np. wjezdzam w jakas osobe ktora przechodzi w momencie takim, że trzeba się celowo zatrzymac - tzn. ze nie na zielonym swietle. 14. jak wracam skąds to mysle o tym, ze chcialabym miec wypadek, jakiś taki ostry, ale zeby nikomu nic sie nie stało. Mam często różne głupie mysli, których wcale nie chcę, aż mnie nie raz przerażają. Powtarzam masę różnych czynnosci. Powtarzam komus te same słowa na dowidzenia - np. bliskim, zeby uwazali na siebie, kaze im dzwonic jak dotrą do celu. Wiele rzeczy mi przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu. Czuję ogromny niepokój , nie mogę zebrać mysli aby moc skupic się na czyms innym. Nie wiem czy to są natręctwa, czy tylko jakies moje urojenia , bądz przyzwyczajenia. Proszę o /diagnozę/. Pozdrawiam!

Autor: otylia p.  22.09.2011 zgłoś

witajcie mam taki problem nie wiem czy na dobre forum o tym pisze ale mam problem z dźwiękami. Kiedy ktoś przy mnie je drażni mnie nawet sposób gryzienia np. mięsa, przełykania czy nie daj Boże chlipania. inny przykład to ziewanie jak ktos wydaje podczas tej czynnosci dzwiek to szlag mnie trafia. Nie przeszkadza mi to u osob z ktorymi nie zyje na codzien ale kiedy "slysze" to u bliskich mam ochote ich "zabic". W zasadzie uwazam ze jesli ktos "glosno" je to jest zle wychowany, ale niektorzy twierdza ze to nie jest normalne i mam obsesje. Co o tym myslicie?

Autor: Marzena  25.09.2011 zgłoś

Witajcie! Czytam te historie i stwierdzam ze duzo osob myli pojecia nerwicy natrectw ze zwyklymi obawami. Ja samaod kilku lat cierpie na trichotilomanie(wyrywanie sobie wlosow,zwlaszcza w nerwowych sytuacjach).Szukalam pomocy u lekarzy ale jak do tej pory nikt mi nie pomogl a jedynie faszeruja mnie antydepresantami poniewaz moje obsesje przechodza w depresje. Ciagle popadam ze skrajnosci w skrajnosc;-( Malo ze mam trich to takze manie symetrii nachodza mnie rozne glupie mysli,ciagle przetwarzam obrazy zachowania z przeszlosci,draznia mnie dzwieki i zachowania ludzi.Straszne jest to gdy nie moge wplynac na zachowanie ludzi lub przesunac jakiegos przedmiotu ktory mnie drazni.Najgorsze jest to ze na tym cierpia moi bliscy;-( zdarzaja mi sie wybuchy nerwow i jestem wstanie powiedziec rozne okropnosci mezowi ktorych pozniej zaluje,on jest cudowny i stara mi sie pomoc ale to nie takie latwe i dobre checi nie wystarcza. To jest choroba ktora zatruwa zycie kiedys bylam bardzo wesola osoba,wiecznie szczesliwa...a teraz ciagle depresje,uczucie pustki,rozbicie w srodku do tego ciagle migreny. Codzien rano wstaje z mysla ze dzisiaj bedzie lepie,ze dzisiaj mi sie uda..ale jest tylko gorzej. Chce byc taka jak dawniej poprostu szczesliwa czy jest krtos kto potrafi mi pomoc??

Autor: miriam  26.09.2011 zgłoś

Witam. Ja również uważam ,że niektórzy mylą pojęcie nerwicy natręctw z tzw obsesjami na punkcie czegoś . Takie ,to naprawdę ma dużo ludzi .Nawet mój mąż mówi że ma jakieś tam obsesje. Ja leczę się na NN już ponad ...naście lat !!!Jestem również cały czas na lekach ;antydepresanty ,benzodiazepiny (Które w tej chwili próbuję odstawiać ,a co nie jest łatwe!)Moje zycie kręci się w wokół ciągłego sprawdzania różnych rzeczy po kilka razy , Właściwie to jeden wielki lęk !!! Muszę często czegoś dotknąć ,lub ominąć po to , żeby coś odczynić. Jezeli jestem w przymierzalni coś po prostu przymierzam to wracam się ,ze trzy razy i zaglądam czy czegoś tam nie zostawiłam! Absurd -ale to jest silniejsze ode mnie. Najgorzej jest u mnie z chemią gospodarczą płyn do naczyń , kostki do zmywarki ,wszystko co zawiera chlor . Nie moze znajdować się w zasięgu mojego wzroku ,cholernie mnie wtedy paraliżuje. Najgorsze jest to ,że ja jakby sobie nie ufam . NP. umyję szklankę i jak zrobię sobie w niej herbatę to cofam się myślami czy aby na pewno szklankę dobrze wypłukałam z płynu. I zaraz odechciewa mi się pic tej herbaty. Wiem głupie ,ale silniejsze ode mnie.Albo czy zmywarka dobrze wypłukała naczynia i tak w kółko . Odechciewa mi się jeść i żyć!!! Też zawsze starałam się być uśmiechnięta ,rozbawiałam towarzystwo. Na pierwszy rzut oka nikt chyba się nie domyśla że cierpię na taką chorobę . Jestem zadbana , robię sobie ładny makijaż . Mówią o mnie że muszę być bardzo szczęśliwa. Tylko ze nikt nie wie, jaki ból kryje się pod delikatnym makijażem zadbanej kobiety. Mąż też ma już dosyć moich dziwactw i tak ,że wytrzymuje to jakoś , chociaż ostatnio puszczają mu nerwy. I wcale się nie dziwię , bo czy to jest życie!? Takich natręctw mam bardzo dużo. Nie zjem kanapki gdy np. przed chwilą płaciłam za coś już ręce mam brudne ,nie dotykam klamek , sprawdzam czy żelazko jest wyłączone -chociaż go w danym dniu nie używałam . To się nazywa zatruwanie sobie życia. Jak sobie pomóc !?korzystałam z terapii indywidualnych ,ale bez polotu . Może ktoś ma podobnie , proszę niech napisze Ja już z tym wszystkim sobie nie radzę i wciąż mam lęki.pozdrawiam

Autor: Marzena  26.09.2011 zgłoś

Ja podobnie jak Ty Miriam ukrywam to co sie ze mna dzieje przed obcymi i znajomymi w pracy. na pozor wszystko jest ok wiele osob mi zazdrosci pozycji w pracy, super meza slicznego synka, mowia:Ty to masz szczescie,musicie byc bardzo szczesliwi...i pewnie by tak bylo gdyby nie moje problemy;-(

Autor: miriam  28.09.2011 zgłoś

Marzeno napisz coś więcej o sobie. Czy jesteś na lekach ? Ja w tej chwili jestem na stimulotonie , jak wcześniej pisałam odstawiam clonazepam.Jest to dla mnie trudny okres ,gdyż byłam kilkanaście lat na benzodiazepinach oczywiście z antydepresantami. Długa lista tych leków. Ale moje ostatnie lata to jedna wielka trama. Choroby nowotworowe w rodzinie.Dwa lata temu przeszłam poważną operację.Nie minęło pół roku a mój tata się rozchorował . Stan był krytyczny! W tym samym czasie mój teść umierał na raka. Długo by można było pisać .I jeszcze zostałam okradziona przez bliską osobę mojego męża. W tym roku tak się natręctwa nasiliły-ale te sytuacje które mnie po prostu zwaliły z nóg W bardzo dużym stopniu przyczyniły się do mojego stanu, Czasami grzeszę ,bo mówię Boże ja już tak dłużej nie mogę ,nie dam rady. Ale co mam sobie walnąć w łeb.Jak spojrzę na ludzi bardzo pokrzywdzonych przez los ,to zadaję sobie pytanie jak oni mogą ,to dlaczego ja mam się poddać. Chociaż jest mi tak ciężko. pozdrawiam

Autor: chocovanilla  09.10.2011 zgłoś

Piszę tu po raz pierwszy . Z nerwicą walczę od 16 roku życia z przerwami, od 2 lat stale brałam różne leki i chodziłam po różnych psychiatrach z różnymi efektami. W październiku postanowiliśmy z mężem że czas na dzidziusia, czułam sie na tyle dobrze że jeszcze przed odstawiłam leki i zaczełam brac kwas foliowy. Od 2 miesiaca ciazy bylo gorzej i gorzej. Przychodzily mi rozne mysli do głowy, lęki były coraz silniejsze i poszerzał się ich zakres, nie chcialam juz dziecka, bylo dla mnie jak intruz w moim ciele, duzo rozmawialam z mezem, prosilam żeby na przyszlosc zająl sie nim gdybym ja nie byla w stanie. W 4 miesiącu nie dawalam juz rady i poszlam do lekarza. Dostałam asertin i doraźnie hydroksyzinum. Mój stan znacznie sie poprawił. Poprawa była do 9 miesiąca ciąży, później znowu gorzej, bałam się że zrobię komuś krzywdę, że wszystkich pozabijam i zostanę sama... W lipcu urodziłam córeczkę... musiałam zrezygnować z leków żeby ją karmić piersią... Wytrzymałam 3 tygodnie i wróciłam do leków... Nie było efektów więc zaczęłam brać większą dawkę oczywiście pod okiem lekarza... od zwiększenia dawki minęły 2 tygodnie i nie ma do tej pory poprawy... Boję się śmierci, końca świata i tego typu rzeczy... życie wydaje mi się bez sensu bo po co żyć jak kiedyś i tak umrzemy?? Dodam że strach jest bo ja o tym myślę w wolnym czasie... nie umiem nie myśleć i wtedy się rozkręcam.. Tak to wszystko normalnie robię w domu, normalnie funkcjonuje poza tym że mam straszną śpiączkę po tych lekach i ten natłok myśli a w snach mam ciągle w koło smutne sytuacje z mojego życia kiedyś, ciągle przeżywam to że stracę męża... kiedyś za czasów liceum zawrócił mi w głowie i odszedł, długo na niego czekałam, kiedy dałam sobie spokój on sam przyszedł historia jak z telenoweli... Mam też ojca alkoholika i nie miałam kolorowego dzieciństwa:( Boję się terapii, boję się że jak to mi nie pomoże to już nie będzie żadnej deski ratunku... Ciężko mi bardzo teraz siedzę i piszę a moja córeczka leży obok i się bawi a ja zamiast bawić się z nią to szukam wsparcia w chorobie. Co wy myślicie to nerwica lękowa czy natręctw??? Czy wy też macie takie myśli?? Pozdrawiam!

Autor:  17.10.2011 zgłoś

a czy ktos boryka sie z obsesją patrzenia? ja od ponad 13 miesięcy borykam sie z obsesją patrzenia nabawiłem sie tego kur... z własnej głupoty oczywiscie kto mądry pije alkohol w 40 stopniowym upale w grecji no i taki sa skutki. Moja obsesja polega na tym, ze przeraża mnie wszystko co widzę, ludzi, napisy na sklepach, litery w klawiaturze, ksiazki lampi, wszystko mnoie przeraża rano budze się i widze pokój i zastanawiam siee dlaczego ja widze? dlaczego widzę napis wc dlaczego widze plakaty jak jade autem, dlaczego widze słońce, a druga obsesja czy to mowie ja? przy kazdej wypowiedzie obsesyjnie zastanawiam sie czy to mowie ja czy jaks automatyczna sekretarka za mnie kłapie gdzieś za mna. Kazdy ruch sprawia mi ból dla oczu, kazde wejscie człowieka do pracy, no i przerazaja mnie ludzkie oczy mam przymus wyłapaywania ludzkich oczu, przerazaja mnie ogromnie a najbardziej jak sie odbija w nich moja twarz której notabene nie poznaje od 13 miesiecy ba ja mam wrazenie ze nie mam twarzy ktos tak ma?

Autor: miśka  20.11.2011 zgłoś

Chocovanila 2 tygodnie to jeszcze troche za krotko na efekty, poczekaj a jesli nadal ich nie bedzie, powiedz o tym lekarzowi i popros o zmiane lekow. Masz wspniala corke, meza , masz po co zyc, staraj sie o tym pamietac! Tez mam nerwice natrectw, juz w dziecinstwie stale mylam rece, po kilkanascie razy sprawdzalam czy wylaczone zelazko, gaz....teraz objawia sie to troche inaczej, przez natrectwa myslowe, balam sie ze komus moge zrobic krzywde , ta mysl odbierala mi wszelkie checi do zycia bo sama wolalabym umrzec niz komus ta krzywde zrobic, dotyczylo to zwlaszcza moich najblizszych... nie moglam w nocy spac, stale bolal mnie brzuch i plakalam, nie jadlam juz prawie nic.... i tak okolo 2 tygodni. w miedzyczasie postanowilam pojsc do spowiedzi, zobilam bardzo dokladny rachunek sumienia i naliczylam sobie mnostwo grzechow o ktorych nawet bym nie pomyslala. spowiedz nie przyniosla mi ulgi, wrecz przeciwnie, caly czas przypominalo mi sie cos , o czym nie powiedzialam i skonczylo sie tym ze przystepowalam do niej co tydzien przez okolo 3 niedziele. udalo mi sie nawet namowic ksiedza na rozmowe po Mszy ale ulzylo mi po niej tylko na 1 dzien. teraz wogole nie potrafie pojsc do spowiedzi bo nie mam pojecia co moze byc gzrechem ciezkim a co nie, nie wiem wogole gdzie juz jest gzrech , najchetniej powiedzialabym wszystko , ale to musialo by trwac strasznie dlugo, no i pozniej zapewne znowu przypomnialabym sobie o czyms czego nie wspomnialam i nie mogla przystapic do Komunii Swietej. poza tym ogolnie sie boje, bo zostalam zganiona przez jednego ksiedza podczas spowiedzi, a przeciez zblizaja sie swieta.... teraz juz funkcjomuje normalnie, nic mnie nie boli, spie, jednak natrectwa nie minely i odbierja mi wszelki sens zycia i radosc. przychodza zwlaszcza mysli egzystencjalne badz na temat religii, obrazliwe dla Boga, czuje ze odsuwaja mnie to od Niego, a cala sytuacja tak mnie juz zmeczyla , ze czyje nawet niechec do spraw religijnyych, mam straszne poczucie winy.... umowilam sie na wizyte z psychologiem, juz niedlugo, zrobie co bedzie trzeba oby tylko pozbyc sie tej choroby.dodam ze pomoglo mi czytanie o tym w internecie i znalezienie ludzi ktorzy takze sie z tym mierza, wczesniej nie wiedzialam ze to sie zdarza i jeszcze bardziej sie balam. trzymam za was kciuki w walce o normalne zycie.

Autor: daniov  22.12.2011 zgłoś

ja mam tak że mam lęk przed jazdą samochodem chociaż dobrze jeżdżę jak gdzieś jadę i wracam do domu jest ok jestem podbudowany ale rano znowu to samo i tak w kółko od paru lat jeszcze mam natrętne myśli które odbijam jak piłkę pingpongową ale ile można odbijać tą piłkę chyba pójdę do psychiatry bo niemożna z tym normalnie funkcjonować

Autor: delicia  10.01.2012 zgłoś

ludzie ja juz mam tego holerstwa serdecznie dosyc,mecze sie z tym od paru dobrych lat.to sa okropne natrectwa!!! ;( ;( bezsensowne dotykanie rzeczy+dokladne dotkniecie tej rzeczy...jak nie dotkne czegos to mnie szlak trafia i mysle ze cos sie stanie i mysle o tym przez jakis czas,.no ja dostane kurwicy przez to!!! nawet musze te bezsensowne czynnosci powtarzac wiele razy,az nie uznam ze dobrze zostalo wykonane...ja juz myslalam ze to tylko ja mam,ale jak odkrylam na necie ze tyle osob to ma to troche mi ulzylo,ze nie jestem sama.nie wiem jak wy ale ja dostaje na glowe przez to.jestem w domu to np jak ide przez kuchnie to musze dotknac półki ,siedze w pokoju,musze dotknac telewizora,lub ekran monitora,z dokladnoscia to musze zrobic a jak nie zrobie tylko pojde dalej to mysle pozniej nad tym i mam lęki az,a czesto nawet wracam do tego miejsca zeby dotknac ta rzecz zeby nie myslec o tym.no przeciez to jest kurwa nie do wytrzymania!!!!psycha siada całkowicie ;( :( :( jeśli ktos moze ze mna pogadac kto ma podobnie jak ja ,prosze pisac na gg-40378231.

Autor: Marek  13.08.2012 zgłoś

Dobrze, że natrafiłem na Wasze wpisy, bo myślałem, że tylko ja jestem nienormalny. Teraz, po przeczytaniu Waszych wpisów, o dziwo, jestem trochę spokojniejszy. Moje dziwactwa to: mieszam herbatę 10 razy (dziesięć okrążeń), dwa piloty na stole-muszą być wyrównane przednimi stronami, nawet jeżeli jestem u kogoś, to poprawiam, sprawdzanie zamknięcia drzwi przed snem oczywiście gazu, kranów itp. kilkukrotne. Przed dłuższym opuszczeniem domu mam cały rytuał. Każde pomieszczenie sprawdzam po kolei od lewej strony. Pokoje prosta sprawa, głównie okna, ale np. kuchnia krany, gaz, lodówka, okna itp. Później zamykam drzwi wejściowe, sprawdzam wielokrotnie. Oczywiście pojawia się myśl, czy wyłączyłem światło w łazience, otwieram drzwi sprawdzam, zamykam... O Jezu, czasem wielokrotnie. Teraz się trochę "wycwaniłem" i te czynności robimy z żoną. Ostatecznie drzwi zamyka żona na dwa zamki, a ja bacznie obserwuję. A i tak pytam już na dole czy wyłączyliśmy światło, czy zamknęliśmy drzwi. Dalej: w łazience na gąbce musi leżeć pumeks i szczoteczka do szorowania paznokci. Jak leży inaczej, poprawiam. Innej opcji nie ma. I teraz szczyt szczytów: jak odchrząkam, to musi to być jakby w rytmie, jakby werbel... Gdy jestem w piwnicy, rytuał zamykania piwnicy mam podobny do zamykania drzwi wejściowych. A i noszenie rzeczy w kieszeniach, nie ma takiej możliwości, żebym włożył portfel do innej czy klucze. Oczywiście w portfelu też wszystko musi być we właściwej kolejności, dowód, karty itp.

Autor: znerwicowana anonimowa  18.10.2012 zgłoś

Zawsze mnie to wszystko męczyło, ale dopiero dziś czytając wasze komentarze zdałam sobie sprawę z tego, że mam ZOK. Nie wiem tylko jak to wytłumaczę rodzinie- oni nigdy nie słuchają jakie mam problemy, a jak wysłuchają to z wyśmianiem zlekceważą. A męczę się conajmniej 4 lata (tyle pamiętam) jeśli nie dłużej.

Autor: kkkkuud  17.02.2013 zgłoś

hej, duzo osób cierpi na tę chorobę. ja też od 13 lat. :( inni rodzą się z bardziej fizycznymi cierpieniami, a my, wszyscy chorzy na NN mieliśmy podatne umysły akurat na tę przypadłość. słyszałam że pomaga terapia behawioralno poznawcza szukam wlasnie dobrego terapeuty w krakowie, bo juz mam dość. choroba już osiągnęła granice mojej wytrzymałości i muszę z niej wyjść, Wam też tego życzę

Autor: izunia15  24.09.2013 zgłoś

Witam, od pewnego czasu mam tak, ze wszystko licze. To straszne, bo potrafie nie spać przez to pół nocy. licze litery, kropki, znaki drogowe, nawet fałdki na firankach, paprochy i wiele innych żeczy... Podczas gdy to robie, strasznie się denerwuje, i kiedy mi ktoś przeszkodzi mam ochote go dosłownie zabic!!! mam dopiero 16 lat, ale zrobilam sie przez to strasznie agresywna, gdzie tylko spojrze widze cos co musze policzyc... newiem czy to ta choroba, ale ne umiem sobie z tym poradzic. wstydze sie o tym mówic. czesto jestem zla z byle jakiego powodu, az placze, a czasem poprostu zaczynam sie smiac, i sama niewiem o co mi chodzi... jestem pewna ze moja rodzina tego nie zrozumie. niemam nawet z kim porozmawiac, chcialabym pósc do jakiegos terapeuty, ale niemam pieniedzy. Co robic? prosze pomóżcie. to mój adres e-mail : izunia_sz52@interia.pl

Autor: izunia15  24.09.2013 zgłoś

Witam, od pewnego czasu mam tak, ze wszystko licze. To straszne, bo potrafie nie spać przez to pół nocy. licze litery, kropki, znaki drogowe, nawet fałdki na firankach, paprochy i wiele innych żeczy... Podczas gdy to robie, strasznie się denerwuje, i kiedy mi ktoś przeszkodzi mam ochote go dosłownie zabic!!! mam dopiero 16 lat, ale zrobilam sie przez to strasznie agresywna, gdzie tylko spojrze widze cos co musze policzyc... newiem czy to ta choroba, ale ne umiem sobie z tym poradzic. wstydze sie o tym mówic. czesto jestem zla z byle jakiego powodu, az placze, a czasem poprostu zaczynam sie smiac, i sama niewiem o co mi chodzi... jestem pewna ze moja rodzina tego nie zrozumie. niemam nawet z kim porozmawiac, chcialabym pósc do jakiegos terapeuty, ale niemam pieniedzy. Co robic? prosze pomóżcie. to mój adres e-mail : izunia_sz52@interia.pl

Dodaj własny komentarz

(twój pseudonim, imię lub nazwisko)

(nieobowiązkowo; nie musisz podawać adresu e-mail!)

Min. liczba znaków: 3

Kafeteria / Zamów reklamę w Kafeterii / Redakcja (PR + autorzy) / Kosmetyki do testów / Patronaty
© 1999-2014 Grupa Wirtualna Polska Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu